Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

27.12.2017
środa

Dzisiaj w Betlejem

27 grudnia 2017, środa,

Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem
Wesoła nowina
Że Panna czysta, że Panna czysta
Porodziła Syna

Chrystus się rodzi
Nas oswobodzi
Anieli grają
Króle witają
Pasterze śpiewają
Bydlęta klękają
Cuda, cuda ogłaszają

Maryja Panna, Maryja Panna
Dzieciątko piastuje
I Józef święty i Józef święty
On ją pielęgnuje…

Tak było. Taka Prawda. Prawda przez wielkie „P”, bo to nie żadna byle jaka prawda, ale wiadomo jaka. Słowo. A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami. Nasz ulubieniec, świąteczny i codzienny, o którym wszyscy nad Wisłą zapomnieli, więc porządny ateista musi pamiętać – Święty Ojciec Święty, wie jak było: Tak było – orzekł po obejrzeniu filmu Gibsona „Pasja” (o czym dwaj nieustający ateiści – @Lewy i niżej podpisany, nieustająco przypominają, żeby każdy wiedział, jak było), to i z pewnością się z nami zgodzi, że tak też było, jak widać. Żeby później mogło być niemiło, najpierw musiało być miło.

Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami – to Prawda oraz i to, że U mnie słowo droższe pieniędzy – jak powiedział Pawlak w „Samych swoich”. Ale i to prawda, że lepiej zobaczyć, żeby uwierzyć, niż tylko usłyszeć, bo wiadomo, jak działa głuchy telefon i stąd ci wszyscy chrześcijanie co drą ze sobą koty. Zobaczmy więc, jak było. Wasz szalejący reporter przy tym był i wszystko – jak było – zarejestrował. Tak było, a właściwie – tak jest. Po raz 2017. I ciągle tak samo, ale nic nie szkodzi – cieszymy się na okrągło. Jest jak jest – tak mówią, i oni już wiedzą, co mówią. No więc popatrzmy:

Widać, że jest jak było, a jak było to i jest, no i że Słowo nie kłamało. Taka prawda – powiedziała moja sąsiadka i zaraz odmówiła odpowiednią koronkę.

Wasz szalejący reporter i badacz terenowy

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 168

Dodaj komentarz »
  1. Śliczna szopka. I ślimak zdążył przybyć 😎
    Miałem podobną kolekcję w wykonaniu mojej pociechy, ale była z ciasta solnego i po latach się rozeschła 🙁
    Mam za to na zbyciu choinkę

    http://pobierak.jeja.pl/images/4/2/9/271658_choinka-do-sprzedania.jpg

  2. Kolejny festiwal pozorów, obłudy i kabotynizmu za nami. Teraz Sylwester – pamiątka ulgi, jaką trzódka odczuła, gdy na koniec milenium – nie nadeszło zapowiedziane i „wytęsknione” Królestwo. A potem prawdziwe pogańskie święta – zapusty.
    Swoją drogą, każdy menadżer powinien brać przykład z kk, który do perfekcji opanował trzy podstawowe narzędzia zarządzania: kij, marchewkę i imprezę. Szapeczką po bachach!

  3. Dziś przykład to można brać i należy z kościoła pisowsko katolickiego.Bo Frańciszek jakiś taki obcy, i uchodżca z za oceanu.A biznesmen z Torunia ,nasz o pięknym polskim języku ,poglądach i odwadze.,to wzór do naśladowania.Bo jak nazwał żonę prezydenta czarownicą i nie dostał od rodziny w pysk ,to można wszystko powiedzieć , oceniać i,czcić ku chwale zbafcy narodu.Za głoszenie słowa przeciwnego czeka kara w piekle ,razem z tymi ,którzy dziś łżą ,bredzą,i robią suwerenowi trociny w mózgu ,wyprodukowane przez kornika.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. adanie bez
    27 grudnia o godz. 15:02
    Nie było i nie ma innego kk, niż pis-rydzykowy. Laski, Tygodnik Powszechny, Tischner, Boniecki – to była ściema dla naiwnych i pożytecznych idiotów, którzy przydali się w okresie zmagań z komuną. O prawo do wyłączności na bat i lejce.
    Franciszek, natomiast, bardzo dużo i pięknie gada, by wszystko, cichaczem – mogło zostać po starem. Taki dżudochwyt marketingowy.

  6. @Tanaka
    To dzieciuntko wygląda jak kokunik! A ślimak chyba na sterydach i po botoksie ;/

    @Tobermory
    Choinka cudo! Chociaż nie wiem, ile osób zna z widzenia zioło (żeby zrozumieć dowicip).
    Kiedyś pod nieobecność rodziców cudze dzieci pokazywały nam ogródek… Zioło rosło sobie skromnie nierozpoznane za budynkiem gospodarczym. A kiedyś sąsiad hodował na balkonie – i zawsze wydawał się lekko zamroczony. W Kanadzie od lipca trawka będzie legalna – pod warunkiem, że zyski trafią do kasy państwowej. Czy jakoś tak.

  7. Na marginesie
    27 grudnia o godz. 15:23
    Nawet Doda zorientowała się, że bez zioła i wina, całej tej Szopki, by nie było.

  8. @gotkowal 27 grudnia o godz. 15:33
    Nawet kadzidło jest halucynogenne! :/

  9. @Na marginesie
    27 grudnia o godz. 15:23

    Zioło i ślimaki to dla mnie elementy nierozłączne od lat 😎

    https://visualhumor.files.wordpress.com/2013/05/1984frontbookcover.jpg

    Jeśli ktoś nie zna tych komiksów, to szczerze polecam 🙂

  10. BROKOZ. Narodził się czy wcielił (bo i tak powiadają)-co za różnica?I czy radość kk z tego narodzenia/wcielenia
    może zrekompensować ogrom krzywd i krwi ,których było przyczyną?
    A zresztą szopkę to my mamy cały rok-na Wiejskiej.Dziwną trochę,z nadreprezentacją bydlątek.

  11. Na marginesie
    27 grudnia o godz. 15:49
    „Nawet kadzidło jest halucynogenne!”
    I to jak! Kopie, aż miło. Już drugie tysiąclecie, a końca nie widać .

  12. Piękna szopka! 😉 Przydałby się jeszcze taki mały caganer…  

    https://www.smithsonianmag.com/smart-news/catalonian-nativity-scenes-feature-man-pooping-mangers-corner-180957610/

    https://awkward.com/pooping-figurine-catalonian-christmas-tradition/

    Otóż w Katalonii (a także niektórych innych regionach Hiszpanii, Francji i Portugalii) nie ma porządnej szopki bez figurki z wypietym tyłkiem defekujacej gdzieś na uboczu (caganer)… Jakaż to by była symbolika ukryta w naszych realiach… 😉

    Ciekawe kto się odważy…

    Poza tym nie chce mi się w pracy siedzieć

  13. poops !

    .

    — Taka sobie historyja —

    .

    Pare lat temu w kraju cieplejszym zostałem
    zaproszony na skromną kolacje gdzieś między
    świętami, przez rodaków z dużego miasta,
    elegancja Francja, troche sztywno ale co tam

    Rozmowa na tematy niekontrowersyjne, takie
    obmacywanie bez dotykowe, pierwszą czynnością
    było ustalenie języka do konwersacji, ponieważ
    biesiadnicy spędzili troche czasu poza miejscem
    urodzenia jego wybór nie był z automatu

    Wszyscy się b. starali omijać pola minowe,
    konwersajca w języku innym niż jakiś western-
    slavic wydawała się bezpieczniejszą opcją,
    przy stole all professionals, troche psioczenia
    but not much

    Wysiłek w oczach biesiadników, mimo przydymionych
    świateł można było obserwować okiem gołym
    bez noktowizora, a pole minowe jak to u polaków
    było gęste

    Pani wydawała się być „a little anxious”, coś ją uwierało,
    chciała ustalić tzw. „base line”, uczynić to pytając
    wprost było by uncivilized, zrobiła to metodą okrężną,
    a pytanie brzmiało: „jakie swięta obchodzisz”

    Uśmiechnąłem się ciuteck i odpowiedziałem
    „solstices and equinoxes”, w tym momencie
    skończył się jej angielski a astronomem
    z zawodu nie była…., pożegnanie było chłodne,
    nie mogła się doczekać by sobie iść

    There was no further contact….

    Happy New Year to all

    .

    ..)

  14. Co jest takiego godnego oburzenia i pogardy w celebrowaniu mitu Bozego Narodzenia? Szopki i pastoralki bywaja kiczowate ale tez zabawne i urocze. Z dziecinstwa pamietam „La Pastorale des Santons en Provence” z ludowym opowiadaniem i koledami, wszystko mowione i spiewane z akcentem prowansalskim. Moge jeszcze zacytowac „Contes du Lundi” Alphonse’a Daudeta (1875), w ktorych jest przesliczna historia o proboszczu, ktoremu podczas odprawiania pasterki nie schodzi z oczu obraz wigilijnego stolu. Ludzie od dawna traktowali Boze Narodzenie z humorem i caganer pokazany przez @Kostke jest jednym z licznych tego przykladow. Nie rozumiem tego ponurego nastroju po swietach, ktore obchodza rowniez „kulturowi ateisci” (znow @Kostka).

  15. Kościół to najbogatsza firma na świecie, choć handluje towarem, którego nikt nie widział.
    B.Hrabal

    https://wiadomosci.wp.pl/duchowe-uzdrawianie-bedzie-refundowane-wiceminister-zdrowia-spotkala-sie-z-uzdrowicielami-6202852933830273

    Podobno szkoła trochę wyższa od Rydzyka będzie wystawiać certyfikaty. A to nie są tanie sprawy, bo zdrowie najważniejsze.

    Życzę dużo zdrowia, tylko zdrowia i zadowolenia też z pieniędzy.

  16. @ Kostka
    Jezeli caganer caga (sra) na uboczu, chyba nie zostaloby to u nas uznane za swietokradztwo. Raczej jako przypomnienie realiow zycia w tamtych czasach. Polacy tez maja poczucie humoru.
    Chociaz wg @Vertigo nie wszyscy.

  17. kruk
    27 grudnia o godz. 19:50
    Po tysiącu siedmiuset latach (od edyktu mediolańskiego), nikt racjonalnie myślący nie ma złudzeń, co do istoty chrześcijaństwa. Wojen wywołanych w imię Jezusa, pomordowanych i prześladowanych – nikt nie jest w stanie policzyć. Oburza więc i budzi zgrozę opowieść o uroczym „Dzieciątku Jezus”, tzw.ewangelii i dobru, które jakoby za ich sprawą spadło na świat. Jak najcięższa, mordercza plaga. Udawanie, że jest inaczej – to wyjątkowy przejaw hipokryzji. Szczególnie tu i teraz, w Polsce, gdzie szambo, nazwane perfumerią (copyright: dr T. Rydzyk), znowu urządza nam życie.

  18. Będzie było, jak jest.
    (albo o sztuce narracji wiary zdekonstruowanej)

    Biorąc pod uwagę jeszcze ciepłe, puste miejsce przy stole wigilijnym Bloga, korzystam z zamieszania by liznąc nieco sosiku ze świątecznej ‚szynki po żydowsku’ – taką post-szynkę można kupić w moim osiedlowym sklepiku, na/nie-post/prawdę).

    A sosik smaczny, od samego Tanaki, nie suchy jak wykładnia antydogmatu, a zabawny i metaforyczny, nie na serio – jak szopka.
    Czyż więc nie szopki, czym potocznie nazywa się zgrywę, obrazki widzimy na seri(o)grafii foto?
    Jeśli przesłanie sztuki miałoby sprostać wymogom historiografii, dawać świadectwo: jak było (jakby nawet nie było), to chyba jednak jest to założenie z szopki.
    Jednak, co zwabiło mnie spod zwiniętego sztandaru pod łomy bloga, to obrazki tak przepiękne – bo werystycznie oddające prawdę: jak jest.
    A właśnie to, jak dziś jest, decyduje o tym, co zobaczymy kiedyś w tym, co było.
    Na przykład, dziś już widać lecące bliźniacze dusze nad płotem stoczni, pod mocnym aniołem gowinów, niezakłócane żadnym wałęsającym im się pod nogami Bolkami.
    Są nawet na to, jak było robione już dziś zdjęcia, chociaż każdy, kto wie jak działa ta kamera obskura dziejów, widzi to oczyma duszy i bez ikonoklazji.
    No więc, nie przedłużając, by nikt nie wiedział, o co chodzi, zakończę pytaniem kolędnika.
    Czy obraz to musi sztuka na podobieństwo, czy niepodobieństwo to sztuka na obrazę wiary?
    I w ogóle – o co sztuka (wstępniaka), byle nie w dno od dołka, w jakim jesteśmy?

    pS Wiernych przepraszam za wylizanie talerza 😉

  19. Nie odmowie sobie zacytowania jednej polskiej koledy.

    Polnoc juz byla, gdy sie zjawila
    nad bliska dolina jasna luna.
    Ktora zoczywszy i zobaczywszy
    krzyknal mocno Wojtek na Szymona.
    Szymonie kochany, znak to niewidziany,
    Ze cale niebo goreje.
    Na braci zawolaj niechaj wstawaja
    Kuba i Mikolaj niech wypedzaja
    Barany i capy, kozleta i szkapy zamknione.
    Oj, oj, oj, oj Pawelek wola
    Uciekajcie predko gore stodola!
    Pogorzaly szopy i przeniczne snopy
    Jam zginal.

  20. O i Gekko się pojawił – bądź powitany!
    „zwinięty sztandar pod łomy bloga” – dobre!
    „bliźniacze dusze nad płotem stoczni” – tak nie było.
    Ale będzie – chociaż nie na wieki wieków ;/

  21. Tymczasem w UK… (czyli czym grozi Merry Christmas).

    http://www.independent.co.uk/sport/general/athletics/mo-farah-racist-abuse-instagram-followers-merry-christmas-muslim-racial-messages-a8128571.html

    Utytułowany olimpijczyk, niezwykle popularny biegacz Mo Farah (Mo od Mohammed) a od niedawna w zasadzie Sir Mo oraz sportowa osobowość roku BBC postanowił życzyć swoim fanom Wesołych Świąt. Cóż to za problem, hop-siup założyl na głowę czapeczke Mikołaja, pstryknal selfie, opatrzył je podpisem Merry Christmas i wysłał w świat w gescie dobrej woli. I dostała mu się taka fala hejtu, że hej. Tym razem głównie od współbraci w wierze bo kapitalny Mo jest także praktykującym muzułmaninem. Posypały się na niego gromy, włącznie z pogrozkami śmierci dla całej rodziny… Mo nie jest pierwszym muzułmaninem któremu dostało się za świąteczne gesty choć na szczęście większość komentarzy była bardzo pozytywna. Morał z tego takowy wysnuć by się dało, że :

    Po pierwsze primo traktowanie Christmasu zbyt poważnie jest niezdrowe (dla żadnej ze stron)

    Po drugie primo trakowanie własnej religii zbyt dosłownie jest niezdrowe jeszcze bardziej… I to także dotyczy obu stron.

    A zatem dla rozweselenia – dla wielbicieli (i nie tylko) tradycyjnych angielskich kolęd (a zwłaszcza 12 days of Christmas) na Christmasu dzień trzeci:

    https://youtu.be/gtXq5Y0CMkE

  22. @ gotkowal
    Sprowadzanie calej historii chrzescijanstwa do dzisiejszego polskiego szamba to heroiczne uproszczenie. Nie wstydze sie swoich chrzescijanskich korzeni i nie czuje sie hipokrytka. Ciesze sie, ze nie urodzilam sie np. na Jukatanie w czasie rozkwitu kultury Majow, bo moglabym jako nastolatka byc utopiona w oczku morskim, nazywanym tam cenote, celem przeblagania bogow. Dzisiaj zachwycamy sie astronomia Majow.

  23. Dodam, ze to w sprawie porownan chrzescijanstwa z politeizmem.

  24. kruk
    27 grudnia o godz. 23:17

    Mój komentarz
    Przypisywanie religiom właściwości wywoływania wojen jest moim zdaniem ahistoryczne. Bo co było wcześniejsze w rozwoju rodzaju ludzkiego – wojny, konflikty, bitwy hord, czy religie?
    Od pewnego etapu rozwoju homo sapiens wierzenia i konflikty istniały równolegle, jedno z drugim się zapętlało, bowiem nic co w kulturze jest do wykorzystania przez przywództwo nie pozostaje na uboczu w przypadku jego sprawowania, w czasie pokoju i w czasie konfliktu.

    Do każdego konfliktu adaptowała się religia, do każdej religii było możliwe doczepienie intencji konfliktu. Skrajnym przypadkiem są konflikty religijne, czyli motywowane oficjalnie wyłącznie religijnymi poglądami, doktrynami, wynikające z ekspansji jej nosicieli, np. ekspansja islamu, która była ekspansją ludów semickich pod sztandarami nowej wiary.
    Jak ekspansja zachodniej Europy na Wschód pod sztandarami wypraw krzyżowych.
    A taka wędrówka Hunów. Czy ona potrzebowała motywacji religijnych?

    Religia na zaawansowanym etapie rozwoju organizacji państwa plemiennego (po powstaniu miast-państw) staje się narzędziem, usprawiedliwieniem, sensem i podporą władzy. Czy to jest wina religii? Na świecie było szereg konkretnych, różnych religii i wszystkie towarzyszyły w sprawowaniu władzy przywódcom, a przywódcy ci mieli często tytuły kapłańskie.

    200-250 lat temu w Europie zalęgły się idee nie tyle rozdziału religii od państwa ile rozdziału nauki od religii, myślenia naukowego od myślenia mitami, logiki od teologii, wyraźnego oddzielenia faktów od mitów, emancypacja kultury od religii, itd.
    Pzdr, TJ

  25. tejot
    27 grudnia o godz. 23:48
    Chrześcijaństwo, a także islam (judaizm z jego 14 milionami wyznawców, zostawię w spokoju) – to religie specyficzne – ekskluzywne, ogarnięte ideą supremacji i podboju. Z paranoicznym dążeniem do zachowania ortodoksji, co wiąże się z totalną kontrolą i dążeniem do bezwzględnego podporządkowania. Wojna, w obcym, nieprzyjaznym otoczeniu, jest dla nich koniecznością. Bez stałej ekspansji – umierają, tracą rację bytu. Ufundowane na dogmatach, które dla myślącego człowieka są synkretycznym zbiorem absurdów – by przetrwać – muszą toczyć nieustanną walkę z racjonalnością. Monoteistyczna dialektyka, relatywizm moralny – przekonanie, że cel uświęca środki – jest stałym, niewyczerpanym źródłem zła. Każdy może to oczywiście ignorować w imię „sympatycznej, świątecznej” atmosfery. Warto jednak pamiętać, że za choinką, szopką i kolędami stoi pierwszy totalitaryzm, który ma w pogardzie ludzi i ich potrzeby, bo realizuje własne: władzy i dominacji.

  26. @kruk 27 grudnia o godz. 23:17

    Sprowadzanie calej historii chrzescijanstwa do dzisiejszego polskiego szamba to heroiczne uproszczenie.

    Ojej, doprawdy? Heroiczne? Szkopuł w tym, że nikt nie sprowadza całej historii chrześcijaństwa do „dzisiejszego polskiego szamba”. Religia jako taka jest stekiem bajęd i przekłamań. Dotyczy to w równym stopniu każdej religii. Natomiast kościół toruński reprezentuje kwintesencję religianctwa. Czy jest ona równoznaczna z szambem, obiektywny krytyk oceni sam.

    Nie wstydze sie swoich chrzescijanskich korzeni i nie czuje sie hipokrytka. Ciesze sie, ze nie urodzilam sie np. na Jukatanie w czasie rozkwitu kultury Majow, bo moglabym jako nastolatka byc utopiona w oczku morskim, nazywanym tam cenote, celem przeblagania bogow. Dzisiaj zachwycamy sie astronomia Majow.

    Doskonale skopiowany „argument”, który ma stałe miejsce w repertuarze kaka i kaka-ludków. „Dziękuję ci, mamusiu, że mnie nie zabiłaś” – to inna wersja tego samego „argumentu”.

  27. kruk
    27 grudnia o godz. 23:17
    Nie sprowadzam historii chrześcijaństwa do dzisiejszego, pisowsko-klerykalnego szamba, bo w porównaniu z przeszłością, rzeczywiście może się ono wydać perfumerią. Przecież nikt już w imię Jezusa nie morduje (przynajmniej w Europie), ani nie modli się o zwycięstwa dla armii.
    Podkreślam tylko, że jako ateista, mam prawo do pozbycia się religijnych korzeni, nawet tych sentymentalnych, tym bardziej jeśli wydzielają zapach obłudy. Poza tym, jestem już duży i wolę się oszukiwać sam. Macherom w czarnych kieckach, frajerów jeszcze długo nie zabraknie.

  28. @tejot 27.12 o godz.23:48
    Calkowita zgoda.

    @Na Marginesie
    „Dziekuje Ci, Mamusiu, ze mnie nie zabilas” nijak sie ma do porownywania szans jednostki w roznych cywilizacjach.

    @gotkowal
    Alez oczywiscie masz prawo odcinac sie od religii, ktora budzi w Tobie odraze. Tylko dlaczego nazywasz hipokrytami ludzi, ktorzy w religii dostrzegaja tez inne niz pasmo okrucienstw rzeczy?

  29. @Kostka
    27 grudnia o godz. 22:03
    Otóż groźby za Merry Xmas dowodzą nie tyle zbyt poważnego traktowania religii przez grożących, ale raczej jej nieznajomości. Jezus jest trzecim po Muhammadzie i Abrahamie najważniejszym prorokiem islamu, zatem świętowanie jego narodzin powinno mieścić się bez problemu w kanonach. O których przytłaczająca wiekszość jego wyznawców ma takie mniej więcej pojęcie, jak polscy katolicy o kanonach chrześcijaństwa.
    A tak a propos, to podczas spaceru przedwigilijnego, napotkana w parku rodzina muzułmanów (z Iranu, sądząc po sposobie wiązania chusty mater familias) złożyła nam uprzejmie życzenia wesołych świąt. My im też.
    Dosiego!

  30. kruk
    28 grudnia o godz. 1:22
    „Tylko dlaczego nazywasz hipokrytami ludzi, ktorzy w religii dostrzegaja tez inne niz pasmo okrucienstw rzeczy?”

    Bez urazy, ale twoja argumentacja, w moim ateistycznym uchu brzmi mniej, więcej tak: może i pedofil, ale ważne, że dobry z niego ksiądz.

  31. @gotkowal
    Juz dwa razy wczesniej wyraziles poglad, ze zaden racjonalny czlowiek nie moze o religii myslec inaczej niz Ty (w przeciwnym wypadku jest hipokryta). Bez urazy, ale to dziecinne. Jest powszechnie wiadome, ze racjonalni ludzie moga bardzo roznic sie pogladami i to nie tylko na temat religii.

  32. Nie wiem o co tak naprawdę sie spieracie, przecież to tylko nazwa dni wolnych od pracy, święta państwowego, pozostałosci święta religijnego. Wierzący mogą sobie zachwycać się tym dzieciątkiem w żłóbku, niewierzący celebrować spotkania rodzinne, każdy po swojemu.
    Zawsze mnie śmieszyło, kiedy mi mówiono że powinnam iść do pracy bo to kościelne święto. Święto przestaje być kościelne kiedy staje się państwowe, bo w tym momencie jest dla wszystkich, a nazwa to tylko czkawka historyczna.
    Bardzo podobała mi się choinka Tobermory’ego. 🙂

  33. : )
    Dzien dobry ( a zwlaszcza dawno niewidzianemu @Gekko )
    Wiosna (?) u nas probuje sie zaczepic na dobre. Juz chyba ktorys tam tydzien
    ze srednia temperatura +4 C. Anomalia to mroz w grudniu.
    Nowy rok juz biezy…

  34. Herstoryk
    28 grudnia o godz. 1:47

    Jezusik to i owszem, tak… ale jego wyznawcy, to vice wersa…. O czym warto nie zapominac.

  35. Na marginesie
    28 grudnia o godz. 0:36
    @kruk 27 grudnia o godz. 23:17
    Sprowadzanie calej historii chrzescijanstwa do dzisiejszego polskiego szamba to heroiczne uproszczenie.
    Ojej, doprawdy? Heroiczne? Szkopuł w tym, że nikt nie sprowadza całej historii chrześcijaństwa do „dzisiejszego polskiego szamba”. Religia jako taka jest stekiem bajęd i przekłamań.

    Mój komentarz
    Że religia jest stekiem bajęd i przekłamań? No i co z tego? Religie rządziły ludzką kulturą od zarania. Od początku rodzaju ludzkiego myślenie symboliczne zaświatowe, kooptowało bajędy do wyjaśniania świata, postępowania innych ludzi, wyjaśniało wrogość i przyjaźń, prześladowania i współpracę bez względu na logikę (rachunek zdań) i fakty, było podłożem kultury, było przydatne w polityce, w świętowaniu, obchodach, rocznicach, zbiorowych uniesieniach, tańcach, ucztach, wiecach, itd.

    Dosłowne przykładanie dzisiejszego stanu kultury i roli w niej religii do historii, by rozpoznać w religii stek przekłamań, mało wiele wyjaśnia. Wyjaśnia logicznie, drogą myślenia racjonalnego, proceduralnego, lecz czy takie narzędzia, były w użyciu, miały zastosowanie w społeczeństwach pierwotnych, historycznych w tym w całkiem niedawnych? W tym w dużej części we współczesnych, czego przykład daje gotkowal?
    Pzdr, TJ

  36. Brokoz
    @kruk
    Zaprawdę powiadam Ci-nikt kto ze zrozumieniem przeczyta Biblię i mający odrobinę chociaż krytycyzmu,albo inaczej zdrowego rozsądku,nie może być tzw.wierzącym.

  37. Tobermory
    27 grudnia o godz. 14:18

    Ciasto solne i czas, działają najlepiej. Postaci zyskują na życiu, godności i prawdziwości, spada łuska bajdurzeń i papierek od cukierka. Od razu widać, że Józef Święty zyskał na męskości i godności, a Maryja naprawdę urodziła, a nie wystrzeliła z siebie Jezuska z prędkością światła. Królowie zaś musieli się spocić i zakurzyć, idąc do Jezuska z odległych krain.

    Takiej choinki, co się od jej aromatu doznaje Jezusa, lepiej nie sprzedawać. Cenna.

  38. Na marginesie
    27 grudnia o godz. 15:23

    @Tanaka
    To dzieciuntko wygląda jak kokunik! A ślimak chyba na sterydach i po botoksie ;/

    Jezusek musi być ładnie opakowany. Oraz bardzo radosny. Ślimak, jako żywo, przybył z filmu ‚Wallace and Gromit’. Od razu staje się jasność: Jezus będzie Superstar.

  39. Kostka
    27 grudnia o godz. 17:44

    Takie rzeczy to się robi za stodołą. O czym wie każdy potomek chłopa pańszczyźnianego. A tu też adekwatnie: za szopką.

  40. vertigo 13
    27 grudnia o godz. 18:18

    Opowieść wigilijna. Bez pudła i nadwiślańska.

  41. Gekko
    27 grudnia o godz. 20:57

    Pamiętam, że coś było Raz w roku w Skiroławkach. Nie pamiętam co i dlaczego tylko raz w roku, ale pamiętam, że chyba nie o szopkę chodziło.
    Skoro przybywasz, to bywaj znacznie częściej. Proszę się częstować i tak dalej.

  42. Witam wszystkich ponownie po dłuższym niepobycie. Nie piszcie tylko, żeście nie tęsknili, bo będę rozczarowany. Korzystając z okazji, poświąteczne życzenia umiaru, zachowania trzeźwości osądu i pogody.

  43. Przy okazji. Takie choinki rosły kiedyś przy każdym ogródkowym płocie. Ponoć skutecznie odpędzały wszelkie robactwo, nawet jak się nie jarały. I komu to przeszkadzało?

  44. @Tanaka
    28 grudnia o godz. 12:04

    „Takiej choinki, co się od jej aromatu doznaje Jezusa, lepiej nie sprzedawać. Cenna.”

    Zaiste. Zasuszę raczej na pamiątkę, (jak i jej poprzedniczki) 😎

    @paradox57
    28 grudnia o godz. 12:40

    W swoim imieniu zapewniam, żem się stęsknił.
    W mojej okolicy choinki (głównie odmiany indyjskiej) przyciągają chyba bardziej niż odpychają różne/ych szkodniki/ów. Znajomemu znikło takie drzewko z balkonu na drugim (!) piętrze 🙄

  45. @Tobermory

    Egzotyka wabi i nęci?

  46. kruk
    28 grudnia o godz. 2:32
    „Juz dwa razy wczesniej wyraziles poglad, ze zaden racjonalny czlowiek nie moze o religii myslec inaczej niz Ty (w przeciwnym wypadku jest hipokryta).”

    Oczywiście, masz rację.”Mój” pogląd, że religie monoteistyczne, są jednym z głównych źródeł zła – jest szokujący i całkowicie spaczony. Szczególnie wśród ateistów. Znając historię religii, składającą się ze zbrodni, łajdactw i bzdur, a także jej dzień dzisiejszy – każdy rozsądny człowiek, z radością i satysfakcją kultywuje religijne święta i rytuały. Przekazując tę tradycję potomnym, bo każdy Polak to katolik, poza tym, tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem – Polska jest Polską, a Polak Polakiem. Cbdo. Amen!

  47. @gotkowal 13:04

    Ja też nie bardzo pojmuję, jak komukolwiek może odpowiadać leżenie pod krzyżem. Ani to komfortowe, ani zdrowe. Posadzka twarda i zimna, od ziemi ciągnie wilgocią, upaprać się można, bo nie bardzo wiadomo, czy w tym miejscu, w którym się jeden z drugim położy, nie stanął wcześniej ktoś, kto przyszedł zza stodoły.

  48. Witaj Paradoxie. Też mi Ciebie brakowało, także na Kociarni. Czy poświąteczny, a przednoworoczny toast możemy wznieść nalewką z berberysu wdychając aromat zioła? Jeśli tak, to – Pros’t!

  49. Tobermory
    28 grudnia o godz. 12:55

    Susz. A z suszu ten, tego, ten…

  50. paradox57
    28 grudnia o godz. 13:14

    Ja też nie bardzo pojmuję, jak komukolwiek może odpowiadać leżenie pod krzyżem.

    Tak jest, ale jest coś znacznie mocniejszego. Jak można pojmować, że ktoś w ogóle nie pojmuje Wszechmogącego ale go nad życie miłuje?

  51. @kruk 28 grudnia o godz. 1:22

    „Dziękuje ci, mamusiu, że mnie nie zabiłaś” jest dokładnie takim samym „argumentem” jak Twoje „ Ciesze sie, ze nie urodzilam sie np. na Jukatanie w czasie rozkwitu kultury Majow, bo moglabym jako nastolatka byc utopiona w oczku morskim, nazywanym tam cenote, celem przeblagania bogow.” Inny przykład tego samego „argumentu”: „Kacz nie rozdeptał mnie, a przecież mógł”. Inny przykład: „Dziękuję ci, Boziu, że nie urodziłam się skrofuliczna, z rozlanym mózgiem i rozszczepionym podniebieniem. A przecież mogłam! Chwalmy Pana!” Jest to w każdym przypadku dokładnie ten sam „argument” wydumanego rzekomego „mniejszego zła” za które należy być wdzięcznym. Kaka i kaka ludek posługuje się nim ad nauseam. A Ty wykazujesz wpływ (hi hi !!!) kulturowy, naturalnie plotąc od rzeczy.

  52. @tejot 28 grudnia o godz. 10:53

    Że religia jest stekiem bajęd i przekłamań? No i co z tego?

    Tejocie, wybacz, ale… To jest „argument” zupełnie niegodny Ciebie.
    Dlatego bardzo się zdziwiłam, że go użyłeś.

    Religie rządziły ludzką kulturą od zarania

    Pozwól, że posłużę się Twoim „argumentem”: no i co z tego?

    Bo skoro już równamy w dół do kruka :/

    Jednak notuję z satysfakcją, że zgodziłeś się co do meritum: religia JEST stekiem bajęd i przekłamań.

  53. @paradox57 28 grudnia o godz. 12:38
    Ależ wcale nie napiszę, że nie tęskniłam!

  54. Ogólna tendencja jest taka: ateiściśmy, jak bonie dydy, ale niech któś ośmieli się zabrać nam święta – to popamięta.
    Święta, rzecz jasna, najbardziej podobają się dzieciom: bo choinka, ozdoby, lampki, Mikołaj i prezenty. Byłoby nieludzkie im to odbierać. Przy okazji, w zestawie promocyjnym, dostają również przedobrego Jezuska z Maryjką, najświętszą wiarę katolicką oraz obietnicę zbawienia. I głębokie przekonanie, że wszystko co dobre i sprawiedliwe – tylko w kościele mieszka, a przeciwnicy tej niebiańskiej wiary, to łajdacy i zboczeńcy. I powolutku, ad maiorem dei gloriam, rośnie nowe pokolenie obskurantów i hipokrytów, gotowe bez wahania zagryźć każdego, kogo kk wskaże im jako wroga.
    A może, dla równowagi, po rozdaniu prezentów i odśpiewaniu wszystkich góralskich pastorałek (w duchu moralności katolickiej braci Grimm) – opowiadać dzieciom, jak dawniej inkwizycja zabawiała się z czarownicami? Jak rozbierano je do naga, przypiekano rozpalonym żelazem, łamano ręce i nogi i przykuwano łańcuchem ściany lochu. By potem spalić żywcem na stosie. O wojnach religijnych, które spustoszyły Europę bardziej niż dżuma. Albo o Galileuszu, Giordano Bruno i indeksie ksiąg zakazanych. Znajdą się odważni i pryncypialni?

  55. „Polska szkoła zamienia się w sen wariata”
    „Było tak: dyrektorka jednej z krakowskich podstawówek na łamach lokalnej „Gazety Wyborczej” publicznie zaalarmowała, że nie dostała wystarczających pieniędzy na pomoc pedagogiczno-psychologiczną dla swoich uczniów. Uczniów ma sporo, bo aż dziewięciuset, z tego aż dwustu potrzebuje dziś wsparcia. Co było potem? Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty, napuściła na dyrektorkę ekspresową kontrolę. Wyniki rewizji: upomnienie. Za co? Za brak odpowiedniej pomocy psychologiczno-pedagogicznej w szkole. Najpierw jednak pracownicy miłującej miesięcznice smoleńskie kurator ochoczo wytknęli dyrektorce błędy w dokumentacji. A po kontroli w swoich dokumentach napisali: „Szkoła organizuje pomoc psychologiczno-pedagogiczną w ograniczonym zakresie”. Pani dyrektor należy się więc klaps albo klęczenie na grochu. Może, nie może, kasy brak, musi pomoc realizować, bo przecież nakazują ją odpowiednie przepisy.
    Innymi słowy, Franz Kafka w praktyce. I tania zemsta za odwagę w głoszeniu prawdy przez pedagożkę kierującą szkołą.”

    http://www.newsweek.pl/opinie/polska-szkola-kafka-i-gwiezdne-wojny-tylko-dzieci-szkoda,artykuly,420978,1.html?src=HP_Thematic_1-3poc

  56. @gotkowal 28 grudnia o godz. 15:31
    W tym kontekście (przypiekanie rozpalonym żelazem i inne takie) warto przypomnieć co poniektórych katolickich świntych – którzy byli zwyczajnymi kakalubnymi łajdakami.

  57. Na marginesie
    28 grudnia o godz. 15:38
    Naturalną koleją rzeczy, dyrektorka szkoły z taką plamą w papierach, nie może być wzorem dla młodzieży i pójdzie do zwolnienia.

  58. Na marginesie
    28 grudnia o godz. 15:42
    Nie trzeba daleko szukać. Wystarczy sięgnąć do patronów Polski. Adalberta, lepiej znanego jako Wojciech i Stanisława ze Szczepanowa (ten dodatkowo powinien być patronem pana ministra Macierewicza).

  59. Na marginesie
    28 grudnia o godz. 15:21
    @tejot 28 grudnia o godz. 10:53
    Że religia jest stekiem bajęd i przekłamań? No i co z tego?
    Tejocie, wybacz, ale… To jest „argument” zupełnie niegodny Ciebie.
    Dlatego bardzo się zdziwiłam, że go użyłeś.
    Religie rządziły ludzką kulturą od zarania
    Pozwól, że posłużę się Twoim „argumentem”: no i co z tego?

    Mój komentarz
    No i to z tego, że religii (jest to raczej uogólnienie zjawiska społecznego) jako dziś być może reliktu, lecz niezwykle upartego, nie można w historii oddestylować od kultury, potraktować jako „samą w sobie”, jako zestaw wierzeń, wskazań, kalendarzowych obyczajów, itd.
    Zestaw ten ma bardzo różny kształt w różnych niszach społecznych na Ziemi, bo on pierwotnie rósł, ewoluował razem ze społeczeństwami, a dla niektórych religii zestaw taki w formie dojrzalszej stawał się całością, która w sposób siłowy, handlowy, czy misyjno-cywilizacyjny mógł być flancowany z jednej społeczności do drugiej.
    By religia zadziałała (w te lub w wte) musi być spełniony warunek – religia plus człowiek.
    Pzdr, TJ

  60. @tejot „nie można oddestylować”. Problematyczne! To mi wygląda na jeszcze jeden aksjomat… wiary :/

  61. @Na marginesie 16:49

    No, bo u niektórych religia z kulturą zdają się tworzyć szczególnego rodzaju związek (azeotropowy). Coś jak spirytus (nomen omen). Daje się go prosto destylować do mniej więcej 96 gradusów. I koniec. Absolutny można osiągnąć jedynie przez wyjątkowe traktowanie odwadniaczami. Ale wtedy już nie nadaje się do spożycia.

  62. @Anumlik

    Berberysówki nie spożywałem. Co prawda kiedyś nastawiłem nalewkę z berberysem, ale jako niewielkim dodatku. Bo tam były różności, róża, głóg, trochę berberysu, jarzębina, porzeczki, dereń. Niezłe było, bo szybko poszło po ludziach. W tym roku mogę polegać jedynie na starych zapasach. W tym roku nic nie zrobiłem, a ponadto straciłem resztki wiary w szczególnego rodzaju człowieka, zwanego tu i ówdzie fachowcem od remontów. Jakby bozia istniał, to by spuścił nóżkę i ich kopnął. A skoro nie kopnął, to jest najlepszy dowód, że nie istnieje.

  63. tejot
    28 grudnia o godz. 16:14
    „… religii […] nie można w historii oddestylować od kultury.”
    Bez przesady. Można. Dokazał tego J. Huizinga w rozprawie „Homo ludens”, gdzie udowodnił, że kultura wywodzi się z zabawy, która nie tylko jest starsza od religii, ale też od człowieka. To, że religia uzurpuje sobie władze nad wszystkimi dziedzinami naszego życia, nie oznacza jeszcze, że jest źródłem wszechrzeczy. Kultura, nie tylko plebejska – permanentnie, z maniackim uporem stawała w kontrze do religii. Może dlatego (teraz będzie trochę wysokich tonów), że jest przejawem autentycznego życia, a nie nabzdyczonej, zakłamanej skamieliny – jaką jest religia.
    Pzdr. gotkowal

  64. Religii nie można oddestylować od polityki i to jest odwieczny problem , przemycony do XXI wieku.
    W najbliższej przyszłości jadąc z Betlejem do Jerozolimy pielgrzymi będą wysiadać
    na stacji Trump.

  65. Gotkowal,
    Religia rosła razem z człowiekiem. Ściślej mówiąc religie, różne ich rodzaje rosły razem z człowiekiem jako gatunkiem.
    Pisałem o czasach historycznych, o immanentnych związkach kultury z religią (religiami).
    Nie rozpatrywałem problemu od czego wywodzi się religia (wierzenia są bardzo różne, religie można definiować bardzo różnie). Mnóstwo elementów kultury wwodzi się od zabawy, a zabawa wywodzi się z genów. Także mnóstwo elementów kultury wywodzi się z seksu, a seks z genów. Ale to jest inna sprawa.

    Przedmiotem Twoich najczęstszych rozważań jest islam, który jest przykładem zwartej doktryny, silnie dyscyplinującej wyznawców, obejmującej, czy mającej ambicje objąć wszystkie aspekty życia indywidualnego i społecznego, opartej na winie i karze, na sztywnych nakazach i zakazach, na groźbach kar udzielanych przez Najwyższego lecz wykonywanych na Ziemi przez jago przedstawicieli, na kodeksie moralnym społeczności, która ledwo co porzuciła koczowniczy sposób egzystencji.
    To jest religia, której praktykowanie przybiera postać totalitarną (ISIS), której odłamy wzajemnie uważają się za wyznawców nie błądzących czy inaczej wyznających tego samego boga, tylko jako godnych najwyższej kary. Religia w dużej mierze oparta na strachu ( niemal każda religia jest oparta na obawie i zwątpieniach), wykształcona w innych stosunkach społecznych, podziałach społecznych, pełna reguł, norm, zakazów i nakazów wytworzonych w społeczeństwach feudalno-niewolniczych.
    Pzdr, TJ

  66. tejot
    28 grudnia o godz. 17:41
    To, że religie rosły wraz z człowiekiem, nie oznacza, że nie można ich oddzielić od kultury. W pierwotnych kultach panteistycznych – zgoda, przenikanie było pełne. Trudno to samo powiedzieć jednak o kulturze starożytnej Grecji czy Rzymu. Szczególnie o sztuce i filozofii. A im dalej w las, tym bardziej kultura starała się wyzwolić spod dominacji religii, która ma obsesję kontrolowania wszystkiego.
    Ps. Jestem ateistą, nie antyklerykałem. Przez lata całe nie zawracałem sobie głowy religiami, były mi obojętne. Obecnie jednak, od co najmniej kilkunastu lat, nasilają się integryzmy, które organizują życie nie tylko „wiernym”, ale wszystkim w koło. Islam na Zachodzie i kk w Polsce to przykłady wyjątkowo wymowne.
    Pzdr. gotkowal

  67. tejot
    27 grudnia o godz. 23:48Tak.Racja.I jedynym sposobem na tym etapie rozwoju ludzkości by można było w miarę po ludzku żyć jest rozdział religii od państwa.Oczywiście nie jest to warunek wystarczajacy ale od czegoś trzeba zacząć(zwłaszcza w Polsce).

  68. • tejot
    28 grudnia o godz. 10:53

    Najpierw mnie zdziwiłeś swoim komentarzem zaczynającym się od słów: „Że religia jest stekiem bajęd i przekłamań? No i co z tego?” Następnie minęło mi zdziwienie, bo zostało zastąpione drugim zdziwieniem.

    To czy coś jest źródłem obiektywnym, czy nie obiektywnym, polegającym na prawdzie czy nie, ma zawsze znaczenie. To „zawsze” sytuuję w linii czasu na moment początkowej zdolności do oceny bodźca pod względem znaczenia i kryterium „prawdy”. Ocena i rozróżnienie mają wpływ na życie i jego jakość. Kierowanie się bodźcami fałszującymi może być pułapką, w którą podmiot jest wciągany i w której za chwilę zginie. Celowo użyłem tu formuły „podmiot”, a nie „człowiek”, bo taka umiejętność jest w posiadaniu – i ma znaczenie – dla znacznie starszych niż człowiek istot żywych. Zdaje się, że i ryby zaliczałyby się do takiego podmiotu, a może nawet nasi najpierwotniejsi przodkowie. Bowiem w rozumieniu zasadniczym, mówimy tu o możliwości przeżycia i przekazania swoich genów. A skoro tak, to mówimy też o całym mechanizmie rozwoju, którego częścią sami jesteśmy.
    Możemy to zawęzić do zdolności rozróżnienia moralnego: co jest prawdziwe ma znaczenie i jest wartością, co nieprawdziwe – odrzucamy jako antywartość i coś co jest zamachem na nasze podmiotowe prawa do kształtowania swojego życia wedle pozytywnych wartości i wolności.
    Czy człowiek, w czasach – powiedzmy – Jezusa, ale i z pół tysiąca, tysiąc, pięć tysięcy lat wcześniej (też czasy religijne) kierował się wartościami, oceniał wybory, czy wybory miały wpływ na jego życie i czy mu na tym zależało? Odpowiedź nie jest w pełni jednoznaczna, można, uproszczeniu, powiedzieć, że mało kogo to zajmowało, może jakieś indywidua, całkiem nietypowe i niereprezentatywne, a reszta „chciała tylko dożyć do pierwszego” i gapić się w ówczesną telewizję, a bajędy serwowane przez religie były taką telewizją. Z tego punktu widzenia odpowiedź byłaby: „to bez znaczenia!” I już bylibyśmy w domu, już bylibyśmy zadowoleni z takiej odpowiedzi i już byśmy się sami uśpili.
    Kłam takiej odpowiedzi zadają i starożytni Żydzi i Jezusek. On właśnie po to się zjawił na Ziemi – jak mówi – żeby nie jakieś inne odpowiedzi miały znaczenie, ale wyłącznie takie, z jakimi on się zjawił! Mało tego, to Jezusek, z taką mocą, podkreślał wybory moralne i rozróżnienie prawdy od nieprawdy. Tyle, że uważał, że wyłącznie jego bajędy są prawdziwe, trafne, wartościowe tak, że ach i że strach, a cała reszta bajęd religijnych to służenie Baalowi, złotemu cielcowi, mamonie, szatanowi i tak dalej. W tych czasach znaczenie czy coś jest bajędą czy prawdą ma już znaczenie życiowe, i to najdosłowniejsze, bo rozróżniające śmierć i życie (wieczne).

    W ocenie Twojego retorycznie rzuconego pytania: „I co z tego?” znaczenie ma i to, że dotyczy potencjału człowieka: nie tylko tego jak żyje, z dnia na dzień, ale i tego, co może, co mógłby, gdyby miał swobodę oceny co prawdziwe, co nie, co dobre, co niedobre. Mógłby – dawno temu – zupełnie inaczej kształtować swoje życie, a w sumie – cywilizację, czy może wielość cywilizacji. Nasze spojrzenie z punku dnia dzisiejszego wstecz, dałoby zupełnie inny ogląd. Człowiek byłby inny dawno temu.

    Jeśli coś nie jest oszustwem zamierzonym na drobną skalę i chwilę – jak placebo, które ma swoje pozytywne znaczenie, ale jest nieprawdą stałą, oszustwem systemowym i i zarazem więzieniem, w którym musimy żyć, a jego krat możemy nawet nie widzieć (tak – ściśle – działa i Kościół kat i całe chrześcijaństwo i inne religie: porazić zdolność do widzenia rzeczy, do odróżniania prawdy od kłamstwa), to odpowiedź na pytanie o bajędy i więzienie religii w rodzaju takim, jaką dajesz: no i co z tego – jest niedobrą odpowiedzią, znamionującą nierozumienie rzeczy.

    Podobno „chcemy żyć w prawdzie”. Tak mówią na okrągło biskupi i tak – przez pięć minut – mówiła „Solidarność”, z Jackiem Kuroniem włącznie. takie przyczyny, ale i takie skutki.

    I dzisiaj można rzec, że ludzi interesuje to „aby dożyć do pierwszego”, a nie to „co to prawda”. Po co komu prawda, prawdą jeszcze nikt się nie najadł – tak głoszą niezliczoną ilość razy słyszane wśród ludzi hasła. Ponieważ tak właśnie jest, Suweren zgadza się z radością na to, by być zagonionym przez biskupów i Kaczyńskiego do klatki. Ściślej – nigdy z niej nie zdążył wyjść.
    Ponieważ tak właśnie nie jest – Czarny Marsz Kobiet, Obywatele Rzeczpospolitej pod Sejmem, przed pałacem prezydenta, no i nasz blog.

  69. prospector
    28 grudnia o godz. 18:31

    Mój komentarz
    Tak jest, rozdział religii od państwa, a ściślej mówiąc instytucjonalnej struktury z hierarchią zarządzającą religią od państwa. To jest złożony proces, rozgraniczanie dwóch instytucji, które przez tysiące lat w sposób „naturalny” były zrośnięte, przenikały się wzajemnie, rywalizowały, a hierarchia zajmowała się najczęściej roszczeniem pretensji powołując się na prawdy objawione, zasady ustalone w świętych księgach i przez wiele stuleci często wygrywała.
    Pzdr, TJ

  70. Herstoryk
    28 grudnia o godz. 1:47

    „Otóż groźby za Merry Xmas dowodzą nie tyle zbyt poważnego traktowania religii przez grożących, ale raczej jej nieznajomości”

    Myślę, że „grożonym” nie robi większej różnicy czy grożący jest stukniętym fanatykiem z dogłębna znajomością czy też bez znajomości swojej religii. Liczy się fanatyzm. Też miałam muzułmanskich znajomych, którzy życzyli mi Merry Christmas tak jak zrobił to Mo i nie kojarzylo im się to z ogniem piekielnym. Ale niektórym widać się kojarzy. Cóż, różne są odchyly wśród wyznawców monoteistycznych religii.

  71. paradox57
    28 grudnia o godz. 12:38

    Oczywiście, że stesknili!

    Ostatnim razem jak rozmawialiśmy nawypisywalam głupot na temat proporcji jeżynówki na rudych myszach i nie miałam okazji sprostować… 😉 Cukru oczywiście miało być o połowę mniej. Wyszła w tym roku świetna więc wznoszę twoje zdrówko! Zanim zostanę odgoniona od szafki bo ponoć ciągle ta bramble whisky nie jest gotowa. Mi tam wygląda na bardzo gotową…

  72. Tobermory
    28 grudnia o godz. 12:55

    W czasach studenckich znajomi z zaprzyjaźnionego wydziału ochrony środowiska hodowali takie choinki ekologicznie w pokrzywach za rektoratem wychodząc z założenia że pod latarnią jest najciemniej… 😉

  73. @Kostka
    28 grudnia o godz. 19:41

    Na tej zasadzie mój wuj pędził bimber w komórce na tyłach domu, w którym mieszkał on z rodziną (na parterze) a na piętrze – komendant miejskiego posterunku MO 😉
    W latach 90. znajomi z Niemiec pokazywali mi zdjęcia poniemieckiego cmentarza gdzieś na Pomorzu Zachodnim. Między wiekowymi lipami rozpościerał się łan takich choinek już dobrze dwumetrowej wysokości 🙂

  74. To co? Pijemy czy palimy?

  75. Tanaka, ty piszesz o tym, że religia jest niedobra, kłamliwa, krępująca osobowość zaciemniająca stan rzeczy, itd. Ja piszę o tym, że religia była i jeszcze się utrzymuje, co oznacza, że nie jest to zjawisko incydentalne jak klęska żywiołowa, czy zaćmienie słońca. To zjawisko było permanentne i towarzyszące człowiekowi przez tysiąclecia.

    A takie zjawisko kulturowe „niższego” rzędu jak wiara w zamawianie, w szarlatanów, wszelkie przesądy, wróżby, przepowiadanie, jasnowidzenie, itd., istniało i istnieje, a dzisiaj ma się nawet bardzo dobrze z powodu rynku, który wchłania każdą ilość usług wróżbiarskich i przepowiedni, patrz wszelkie kąciki znaków zodiaku w mediach i lanse, które łatwo przychodzą takim jasnowidzom, jak niejaki Jackowski, tak zdaje się się nazywa ten prorok, który jest stale obecny w mediach.
    Jedyną zaletą wróżbiarstwa jest to, że nie jest systemem konkurencyjnym dla państwa, chociaż jest w pewnym sensie konkurencją (szkodliwa i trzymającą mnóstwo ludzi na mentalnej uwięzi) dla systemu edukacji. Lecz tu w chodzimy w zagadnienie wolności słowa.
    Pzdr, TJ

  76. @Brokoz 28.12 o godz.10:53
    Mozna byc niewierzacym i nie czuc nienawisci do religii, tylko traktowac ja jako zjawisko historyczne, jak ladnie to wyjasnia @tejot

    @gotkowal 28.12 o godz.13.04
    Pasuje. Masz to, co anglosasi nazywaja „strong feelings”. Z tym sie nie dyskutuje, to sie akceptuje.

    @Na Marginesie 28.12 o godz.15:24
    Kaka, kakalubnosc, kakaludki. To wytworne styl slownictwo stosujesz ad nauseam, za to z nienaruszonym poczuciem wlasnej slusznosci.

  77. anumlik
    28 grudnia o godz. 20:32

    Jak dla mnie seczego! 😉

    Slainte!

  78. gotkowal
    28 grudnia o godz. 15:48

    Stanislaw ze Szczepanowa jest nie tylko patronem, ale i wzorem i wzorcem niejakiego Tadeusza Rydzyka z Torunia i nikogo innego.

  79. Kostka
    28 grudnia o godz. 19:35

    Jezynowa na myszach rudych?

    Ech, szkoda slow, szkoda …

    Ale i tak pozdrawiam.

  80. @Kostka, z godz. 20:58
    Akurat nalałem kieliszek seczego po pracowicie spędzonym dniu na zabawach z wnukiem, którego położyliśmy – marudnego już – spać. Na całe dziesięć dni Wiedeń do Warszawy zjechał i Nowy Rok po raz pierwszy od lat spędzać będziemy razem, całą rodziną, w domu.
    Slainte! 🙂

  81. anumlik
    28 grudnia o godz. 20:32

    Nie bedziemy sie oszczedzac, my to znaczy ja… Odpowiedz zaczalem L. mnoga, bo pytanie bylo do mnogosci.

  82. lonefather
    28 grudnia o godz. 21:12
    Ponieważ kk ma relikwie i patronów dla wszystkich fachów i na każdą okazję, ten dzielny święty, patron obcej agentury, mógłby w Umęczonej, otoczyć opieką jeszcze kilka osób.

  83. Wasze… przechylam Tarninowka z 2013 r.

    (Slow 70%, plums 10%, cranberry’s 10% i raisins 10%)

  84. gotkowal
    28 grudnia o godz. 21:21

    Przypomne tylko, ze ta kreatura jest patronem naszego kraju, i w/g mnie juz to tylko wystarcza, zeby wykopac kka z Polski na zawsze.

    Niemniej poniewaz wydaje sie to w chwili obecnej niewykonalne, skupiam sie na tym, dla kogo ta wywloka ludzka jest wzorem i wzorcem… i wychodzi mi ze najbardziej wychodzi nasladownictwo wzorca, niejakiemu Tadeuszowi R. z Torunia.

  85. @lonefather, z godz. 21:25
    Łał!!! Twoje zdrowie pracowicie udestylowaną berberysówką. Pros’t!

  86. Tobermory
    28 grudnia o godz. 20:08

    Było zabawne post scriptum do historii moich ekologów – kiedy już zebrali piekne plony (a choinki wyrosły mocno ponad pokrzywy) weszło w życie jakieś zaostrzenie przepisów na to ile można posiadać do użytku własnego. A tu- ups- mocno upchane pudełko po butach pełne choinkowego suszu. Co robić? Wyrzucić tyle dobra nie lzia, sprzedawanie podpada też pod paragraf osobny, jedyna rada wypalić! I to szybko. Ziele do mnie jakoś nie trafia więc nie skorzystałam za specjalnie z bonanzy (wszyscy znajomi byli serdecznie zapraszani do pomocy) za to przez jakiś czas niemal codziennie po zajęciach witał mnie błękitnawy dymek snujący się spod drzwi sąsiadów w akademiku… Bo tak się martwili że ktoś ich przyłapie z pudełkiem pełnym ziela że próbowali je jak najszybciej wypalić…

  87. lonefather
    28 grudnia o godz. 21:17

    Oj tam, oj tam! Zaraz takie uprzedzenia! 😉 Pychota w sam raz do rozgrzewania się, stosowna na nasze robotniczo-wiejskie północne klimaty… U nas śnieg wszak leży!

  88. anumlik
    28 grudnia o godz. 21:18

    Tez próbuję dzielnie pozbyć się potomka ale akurat ogląda przylepiony niemal do ekranu koncert Davida Gilmora z amfiteatru w Pompejach. Nie ma jak trochę Pink Floydow przed snem… 😉

    Pozdrawiam i jestem pod wrażeniem berberysowki!

  89. A to przejsciowy atak zimy który zaszczycil nas w tzw drugi dzień Świąt. Niepozorny może ale i tak cieszy oko człowieka żyjącego w mokrym klimacie krainy deszczowców …

    https://photos.app.goo.gl/60Vv7fu3EMcHDXEs2

  90. Kostka
    28 grudnia o godz. 22:10
    Są gorsze klimaty.
    Młodego człowieka, mieszkańca pustyni Kalahari, po powrocie ze studiów w Anglii, spytali rodacy, czego się nauczył. Gdy zaczął o filozofii i socjologii, przerwali i zapytali czego nauczył się praktycznie.
    — Aaa …praktycznie? To poszedłem na stadion, taki duży dom, niedom, bez dachu, wokół kilkadziesiąt tysięcy ludzi, na środku trawa. Na trawę weszło jedenastu facetów ubranych na niebiesko i jedenastu na biało. Przyszedł jeszcze jeden i zagwizdał. I jak wtedy lunęło… Prawdziwy potop!

  91. tejot
    28 grudnia o godz. 20:40

    Mówimy o tym samym, ale inaczej to (w jakiejś mierze) oceniamy.
    Każda religia zamyka świat, bo ma swoje prawdy, uzurpacje i kary. Teoretycznie, gdyby nie było uzurpacji i kar, to „prawda” może byłaby dobrem. Prawda was wyzwoli powiedział Lolek i miał do tego podstawy. Oprzeć życie na nieprawdzie? Chyba niepożądana perspektywa. Tyle, że Prawda nie jest prawdą, a prawdą religii (co najwyżej), czyli bardzo łatwo staje się nieprawdą. Żeby zaś człowiek nie zorientował się co jest zwykłą prawdą a co uroszczeniem, musi być zniechęcony do rozpoznawania rzeczy, przerażony własną bezczelnością, że miałby się tego podjąć, a wreszcie przykładnie karany za szukanie prawdy, nie zaś podporządkowanie się Prawdzie będącej zwykle kłamstwem lub uroszczeniem. Zaś ta zdolność rozróżniania i nazywania kłamstwa kłamstwem, decyduje o naszym człowieczeństwie. Religia nie może więc nie być zła.
    To, że jest stałe zapotrzebowanie na wiarę, to oczywistość. I także zrozumiałe jest to, że wyznawca religii wierzy i w to, co się z religią kłóci, albo co najmniej pozostaje w wątpliwym stosunku. Dla katolika to żaden problem wierzyć we Wszechmogącego, Wieczniedziewicę wziętą z z ciałem i duchem do nieba żywcem, wierzyć z złe spojrzenie, zamawanie, czarnego kota, pecha wywołanego przez trzynastkę i tak dalej. Tzw. jasnowidz z Człuchowa też jest – zdaje się – katolikiem i ani jemu ani jego klientom w niczym to zdaje się nie przeszkadzać. A nawet może pomagać: budzi zaufanie. To „nasz” – katolicki jasnowidz.

  92. Kostka
    28 grudnia o godz. 22:10

    Rety ! Można się spocić od samego patrzenia na taką zimę.

  93. @Kostka
    Ech, cukier do nalewek, to odwieczny problem. Nigdy nie wiadomo, czy się nie przesadziło, albo utrafiło w gust degustatorów.

    Nic, wprawdzie nieco spóźniony, ale Wasze nieustające zdrowie dziadem z babą. Wyszło takie trochę śliwowicowate z posmakiem derenia i tarniny (cierpkawe). Ale kopie dobrze.
    Muszę dalej poeksperymentować. Za trzy lata znowu popaczę, co się tam nawywija.

    A religijni w dalszym idą tu jak muchy do miodu. Po co im kościółki,. kontynki, świątyńki, jak mają blog ateistów. Jak ich trochę rozumim. Poobcować intelektualnie, rozwinąć się, a może nawet utwardzić w przekonaniach. Misyjność i kaznodziejność jest organicznie wpisana (wdrukowana od dziecka?) w tę religijność.

  94. @Kostka 22:10

    Chciałoby się u mnie takich widoków za oknem. Tymczasem można odnieść wrażenie, żeśmy się w Lublinie z Glasgow zamienili miejscami. Od kilku godzin leje. Jutro też pewnie będzie lało, a jak nie będzie, to na pewno będzie mżyło. Gdyby nie robota i kolejne, pewnie nieudane, próby zalogowania się do systemu bazus, stoczyłbym się na amen z powodu pogody. A tak stoczę się z powodu tych przewidywanych nieudanych prób. I spowodowania, żeby administrator systemu w końcu ruszył dupsko i coś z tym zrobił. Tak już od dwóch tygodni.

  95. @kruk 28 grudnia o godz. 20:53

    Oczywiście, stosuję takie słownictwo. Kaka, kaka-ludki, kaka-lubny itp. Miło mi, że to zauważyłaś.

    Ale dlaczego Cię to uwiera? Nie rozumiem. Przecież można być, jak Ty, wierzącym, i nie czuć nienawiści do ateistów – że sparafrazuję Twój własny bon mot, wpierający INNYM nienawiść.

    Czy może jednak religianci nie są zdolni do uznania cudzych poglądów?

  96. Moknącym i marznącym – Christmas in Australia
    http://www.news.com.au/lifestyle/christmas/10-ways-to-tell-its-christmas-time-in-australia/news-story/7204b2ba0205544eacad1ad704eb03e1
    Jak widzisz @gotkowal, nie ma tu jezusicków i szopek, króluje Santa i radość.
    Pewnie dlatego jest mi dużo łatwiej sie nie denerwować w tym czasie.

  97. @ Tanaka
    28 grudnia o godz. 12:20

    Ano właśnie – raz w roku.
    Akurat w wigilię niemal zajrzałem, bo ten raz w roku ateistom przychodzi do głowy to samo co i w innych razach.
    Na przykład, jak ateiści i co robią na kolację, a nie jak smakuje podgląd wiary ciasta solnego i jaką bekę w wierze przeciwnej (tj. w słodkiej magdalenki nieistnienie) wyzwala.
    Albo, że prawda nie rośnie na miedzy pomiędzy poletkiem plebana i resztą świata, bo to dychotomia ateizmu obca – plebaństwa granic ani pętów nie widzi on, nie doznaje i nie podsmakowuje ukradkiem przez rocek całuśny.
    Jak mi się zdaje, choć zbywa mi na erudycji komparatywnej, nawet w Skiroławkach fizjologia i natura z pęt obsesji kościelnych się wyzwalała, cielesnym chuciom upust dając.
    W listach ateisty, On, nawet i w wigilię zwłaszcza, tropi i wyszydza ikonografię ‚czego nie ma’, najdobitniej, bo z (post?para?neo?substitutio?) ateuszowych pozycji dowodząc, że w tym konkretnym przypadku coś jest – na rzeczy.

    Nb. czy było coś o autorze(rce) zamieszczonej szopki? To musi być urocze dzieciątko – wszystko o nim mówią usteczka ślimaka… 🙂
    Buziaki dla Tanaki, a na marginesie – nawet w dresie.

  98. A na dobranoc, odrobina kultury wysokiej.
    https://youtu.be/AG184YzkDX8

  99. @Gekko wczoraj 23:52

    (tj. w słodkiej magdalenki nieistnienie)

    Tego akurat żaden ateista nie podważa. Wujek Google podaje nawet kilkaset tysięcy linków na potwierdzenie istnienia tych ciastek.
    Natomiast do zjedzenia śledzia czy karpia (a co, jadam karpie) nie potrzebuję żadnych specjalnych okazji. Mogę przyswajać dowolnego dnia. Podobnie jak szynkę.

  100. Ewa-Joanna
    28 grudnia o godz. 23:31

    Estetycznie i tematycznie, najardziej mi się spodobały strawberry santas. A Santa na desce i fali to też słuszny widok. I dobra podpowiedź: bałtyckie „morsy” powinny wziąć przykład. Owszem, figlują, ale jakoś tak tradycyjnie i z niewystarczającym odlotem. Odlot na desce byłby klasowy!

  101. Gekko
    28 grudnia o godz. 23:52

    Autor Nadzwyczajnej Sceny Rodzajowej (o znaczeniu alegorycznym – jak oświadcza ks prof. Michał Heller) woli pozostać anonimowy, jednak zezwala na podanie informacji, że owszem, urocze z niego dzieciątko, tyle że ze starszej klasy.
    Jak wiadomo, porządny niewyznawca jest dzieciątkiem całe życie. Niektórzy są też ciągle uroczy.
    Coś jest na rzeczy: przedstawienie rzeczonej sceny wytwarza słodycz istnienia całości zdarzenia w ramach naszego istnienia i wiśnię w czekoladzie słodyczy nieistnienia nadprzyrodzonego zdarzenia.
    Coś w tym jest orzekł Święty Ojciec Święty co do ewolucji, ale nie powiedział co. Przedstawienie szopki z udziałem odpowiednich postaci i uroczego ślimaka wyjaśnia – co.

  102. gotkowal
    29 grudnia o godz. 0:10

    Była to solidna dawka kultury wysokiej, a ta odrobina to pozostałości.

  103. Tanaka
    29 grudnia o godz. 10:09

    🙂

    Porządny niewyznawca to przedni koncept.
    Jako ateista, byłbym mu bliski.
    Dziecięce zadziwienie nad objawami wiary, zwłaszcza u innych, zaliczyłbym jednak do porządku wyznawstwa, osobliwie gdy czynione z dużą dozą znawstwa.

    Mnie z kolei na kolację 24 podano ciasteczka z wróżbami, jak znalazł, niemniej, na Mróz-Dziadzię-Nowy-Rok.
    Pożarłszy opakowanie, treść dedykuję wszelkim tropicielom smacznych ikon nieistnienia oraz ufo, jak poniżej.
    „Jeśli czegoś nie ma, to wszystko jedno jak wygląda”.

    PS Autor-szacun-ukłon, anonimowo, jak wszyscy na blogu. 😉

  104. paradox57
    29 grudnia o godz. 7:48

    Szynka z karpiem, karpię dijem… 😉
    Ot, istny paradox potrzeby konsumenckiej istnienia w moim sklepiku „szynki po żydowsku’ (everyday evergrin na ladzie, już zzieleniały).
    Serdecznie dziękuję za rozwiązanie zagadki, ukłony.

  105. @,@ tejot,Tanaka
    Kilka, dość chaotycznych, uwag do wczorajszej dyskusji.
    Biologia, antropologia twierdzi (Dawkins), że etyka, moralność – jest wytworem ewolucji, nie ma pochodzenia objawionego. Dla racjonalistów to oczywista oczywistość, nawet gołym okiem widać, że coś jest na rzeczy, bo pojęcia uczciwości, sprawiedliwości – wykształciły się w większości społeczeństw, bardzo odległych kulturowo, z diametralnie różnymi religiami (np. w Japonii). Nie ma chyba społeczeństwa, gdzie oszustwo jest normą społeczną i kulturową, przynajmniej w odniesieniu do własnych członków.
    Większość społeczeństwa, jest pewna, że bez religii nie byłoby moralności. Jednak w nowoczesnym świecie, religia powoduje silny dysonans poznawczy – rzeczywistość i odczucia z nią związane, kłócą się z religijnymi dogmatami i ich oficjalną, teologiczną interpretacją – więc zaczyna być odbierana jako oszustwo, nadużycie zaufania. Jednak barier, uniemożliwiających natychmiastowe pozbycie się tych „niewidzialnych krat” jest sporo. Presja społeczna, owczy pęd wykształcony przez stulecia indoktrynacji, przykład autorytetów (szczególnie w świątecznym okresie tzw. elity lubią ogrzać się w cieple Jezuska), medialne bombardowanie wiarą i wreszcie powszechne głęboko zakotwiczone w podświadomości przekonanie, że nie ma alternatywy moralnej: albo jest się pobożnym – czyli dobrym człowiekiem, albo bezbożnikiem – to znaczy łajdakiem bez kręgosłupa etycznego. Potrzeba silnego wstrząsu emocjonalnego – vide: Boston czy Irlandia – by ludzie głośno i oficjalnie uznali nędzę moralną religii. W skrytości ducha, wiedzą przecież o tym od zawsze.
    Do niedawna, wydawało się oczywiste, że klasyczna religijność powolutku dogorywa i wkrótce zdechnie sobie cichutko w jakimś kąciku. Ostatnio mamy co prawda do czynienia z religijnym wzmożeniem, „nową ewangelizacją”. To oczywiście humbug, który podzieli los „pokolenia JPII”. Nieważne. Istotne jest to, co w zamian. Co z ludźmi kiedy zostaną bez kultu i rytuałów?
    Ludzki umysł, prócz sfery racjonalnej, ma sferę, którą można określić jako duchową. Równie niezbędną. Bez niej osobowość jest niepełna, wybrakowana. Czym i jak wypełnić ją na masową skalę. Kto o to zadba? Rodzina, szkoła, rząd, związki zawodowe? Jak żyć? Szto diełat?

  106. @gotkowal 29 grudnia o godz. 13:28

    Wypełnić sferę „na masową skalę”? No nie wiem. Bo czym się różni wycie nabożnych bab w procesji od wycia kibiców na stadionie? Albo publiki na koncercie? Czy te baby w procesji przeżywają jakieś „wyższe, duchowe” uniesienia? Przecież to bzdura, choćby dlatego, ze nigdy nie wiesz, co właściwie przeżywa drugi człowiek. A wymienione rytuały są porównywalne.

    Z kolei „wyższe” uniesienia typu poezja, literatura czy muzyka są dostępne na wyciągnięcie ręki – wystarczy ją wyciągnąć. Bez religianctwa. Natomiast rytualizacja wszystkich ważniejszych wydarzeń (wezwanie xiunca, żeby poświęcił szalet publiczny) to wyłącznie polska specjalność i nikt na świecie nie odczuwa takiej potrzeby.
    Więc pytanie brzmiałoby chyba: jakie właściwie „rytuały” masz na myśli i dlaczego sądzisz, że one muszą być religijne?

  107. Na marginesie
    29 grudnia o godz. 15:34

    (wezwanie xiunca, żeby poświęcił szalet publiczny) to wyłącznie polska specjalność i nikt na świecie nie odczuwa takiej potrzeby.

    mnie tam się zdaje, że każdy na świecie ma takie potrzeby. Że szalet. Ale żeby poświęcić, to faktycznie, chyba tylko potrzeba nadwiślańska. Przewyższająca potrzebę zwykłą.
    Miałem kiedyś taką sprawę, że ksiądz święcił budynek, którego współautorami byli Szwedzi. Jak się na nich lało z kropidła, to się tak krzywili i kurczyli w sobie, jak sam diabeł Boruta. Dlatego nasz Święty Ojciec Święty miał rację: katolik ponad wszystkie chrześcijany, reszta to byle co i podróba oraz kultura Szatana.

  108. gotkowal
    29 grudnia o godz. 13:28

    Z tą antropologią to jest nieco inaczej. Do niedawna, naukowcy mocno się wzdragali przed nazywaniem określonych zachowań obserwowanych u zwierząt jako podobne do ludzkich, czy „człowieczych”, właśnie z powodu obawy przed antropomorfizacją czyli skażeniem koniecznej bezstronnej obserwacji perspektywą ludzkiego postrzegania i przypisywania zwierzętom „zasług” których nie mają, bo ma je tylko człowiek. Bodaj ten drugi czynnik był ważniejszy: obawa, że przez znajdowanie podobieństw u zwierząt, przydamy im zbyt poważną, bo jakoś „ludzką” rangę, a nimi przecież kierują wyłącznie „instynkty”. Ten lęk miał też źródło w religii: bestia i człowiek są całkowicie odrębnymi kategoriami. Człowiek jest koroną stworzenia, a bestia jest do zjedzenia lub innej eksploatacji. To właśnie głosił – także – nie kto inny, niż nasz milusiński wadowicki. A za jego przykładem nadpapież Terlikowski, który dla zwierza widzi miejsce wyłącznie na talerzu lub w oborze.
    Dzisiaj te obawy są porzucane. Zaczyna dominować inne spojrzenie, zauważające błąd w tej obawie przed „antropomorfizacją” zwierząt. Ponieważ jest dokładnie odwrotnie: to ludzie wykazują te same zachowania które wywiedli ze świata naszych ewolucyjnych kuzynów (tzw. zwierząt), nieco tylko rozbudowane. Lęk przed „antropomorfizacją” okazał się lękiem przed spojrzeniem prawdzie w oczy i zauważenie, że jest odwrotnie niż się pysznemu człowiekowi zdaje.

  109. No to sobie ostro pokpilo, obsmialo etc. towarzy(sz)stwo swieta, w ktorych bierze udzial 1,5 miliarda ludzi zamieszkujacych te planete…
    Do tego zdjecia–jakby z psychiatryka…
    Jak wiadomo, wojujacy ateizm jest tak samo „tolerancyjny” jak inkwizycja i islamisci…
    Inkwizycja palila na stosach, islam mordowal rowno(do dzis!), ateizm zamordowal ok. 100 milionow ludzi…
    Zobaczymy, co pokaze sie na tym blogu np.1-szego maja albo 17 pazdziernika(chyba wtedy zaczeto mordowac innowiercow w 1917), albo 13-nastego grudnia…
    Tez bedzie tak wesolo i beda zdjecia? Tez pokaza Stalina, Mao i wielu innych „w zlobku”? To by pasowalo. Podejrzewam jednak, ze na tym blogu nikt sie tym nie zajmie.
    Dokopano gdzie potrzeba. Posmiano sie i sprawa zalatwiona.
    Jak zwykle w imie „wyzwolenia” ciemnego ludu z z jego ciemnoty.
    Tak trzymac!

  110. gotkowal
    29 grudnia o godz. 13:28

    Na nowy rok, nie tylko dla Ciebie – kolejna wróżba z ciasteczka obcokulturowego, ale smaku niedosięgłej magdalenki…

    „Wiedza o istnieniu ludzkich przekonań skutecznie uzdrawia z niewiary w wiarę”

    Miło było Cię, gotkowal, poznać.

  111. Tanaka
    29 grudnia o godz. 15:52

    „…spojrzenie prawdzie w oczy i zauważenie, że jest odwrotnie…”

    Stan zapoznania prawdy i natury odwrotności to jednak chyba stan mistyczny, a nie poznawczy? Przynajmniej na aktualnym poziomie wiedzy o człowieku.
    W kontekście komentarza, pora rozpocząć budowę świątyń dla zwierzaków – trudno, aby pozbawiać je antropogennego atrybuty wiary i praw do wyznawania w przestrzeni poli-animo-antropo-społecznej.
    Przydatność omawianego konstruktu jest jednak wielce pomocna – wyjaśnia, czemu gekko gada raz w roku w wigilię i na blogu ateo, a nie wyzwierzęca się nie częściej w Skiroławkach?
    🙂 🙂 🙂

  112. Przepraszam, że jeszcze, ale zrobiło się naukowo, więc wypada zobrazować nie tylko szopki dziecięce, ale i infantylne – czym wyraża się obecny stan nauk wszelakich nie tylko, jak widać, na blogu…
    „Grupa naukowców z Wilna stworzyła najmniejszą na świecie szopkę bożonarodzeniową. Projekt nosi nazwę #NanoJesus i został zgłoszony do Księgi Rekordów Guinnessa. Niewidoczna dla oka szopka jest wielkości ludzkiej komórki i trafiła do papieża Franciszka jako prezent na Boże Narodzenie. (http://www.tvn24.pl)

    Połyk jedynej naukowej komórki badaczy szopek, w Watykanie, oto współczesne: ecce.
    Czy to jeszcze homo czy animo – oczywiście nie wiadomo.

    PS Konterfekt naukowej komórki d/s szopek jak w linku, w telewizji (jeszcze prawomocnie) niepokaranej (elitami).

  113. Tanaka
    29 grudnia o godz. 15:52
    Poczułem zapach siarki i Desmonda Morrisa.

    Gekko
    29 grudnia o godz. 15:58
    Znamy się już trochę, tym niemniej, mnie też jest bardzo miło.
    Co do wróżby: to wielka chwila, wreszcie odnalazłem zagubiony, duchowy kompas. Choć smak magdalenek, jest nam obcy kulturowo i kojarzy się ze zgniłymi jabłkami, które pasjami wąchał ich najsłynniejszy wielbiciel. Nam wystarczą kremówki.

  114. Na marginesie
    29 grudnia o godz. 15:34

    „Z kolei „wyższe” uniesienia typu poezja, literatura czy muzyka są dostępne na wyciągnięcie ręki – wystarczy ją wyciągnąć.”
    A także poszukiwania intelektualne czy emocjonalne. Tylko jaką część populacji na to stać? Reszta skazana jest na pustkę lub protezy typu: moda, okultyzmy, sporty ekstremalne, podróże, zbieractwa itp. Dla jasności, wg. mnie religie to też protezy duchowości i to wyjątkowo drewniane.

  115. Religia, czyli magia, w starożytnej Grecji.
    Teza:
    „w każdym umyśle ludzkim, jakikolwiek by był jego rozwój intelektualny, pozostaje nieusuwalny pokład myślenia prymitywnego.”

    http://www.newsweek.pl/wiedza/historia/czarna-magia-starozytnej-grecji,artykuly,420426,1.html

  116. Szymonowicz
    29 grudnia o godz. 15:53
    Wojujący ateizm? Zbrodnie ateistów? Niby kto, ci zbrodniczy ateiści? Hitler, Stalin czy Mao? A może Pol Pot?
    Dla lepszego zrozumienia, polecam wykład Piotra Szwajcera, lub książkę „50 mitów na temat ateizmu”
    https://www.youtube.com/watch?v=oetEGg4rdRY&t=804s

  117. Ewa-Joanna
    28 grudnia o godz. 23:31

    Owszem, bardzo kuszące! 🙂

    Właśnie przebiłam się przez śniegi do domu a w ogrodzie powitał mnie dwumetrowy bałwan!

  118. Każda cywilizacja w dziejach opierała się na religii, każda. Bo religia to coś więcej niż tylko zbiór rytuałów, to dążenie do czegoś więcej, niż stan natury, to poszukiwanie wyższego sensu. Religia motywowała budowanie piramid i katedr, religia stoi u podłoża moralności i porządku społecznego. Pierwsze miasta starożytni wznosili dla bogów, sztuka, literatura – wszystko to pierwotnie było poświęcone bogom. Wszystko, cokolwiek wznosiło się ponad doraźny, zwierzęcy byt, zawsze wynikało w historii z pobudek metafizycznych i transcendentalnych.

    Ateizm pojawia się dopiero wtedy, kiedy cywilizacja jest w stanie rozkładu, bo ateizm jest jedynie czynnikiem negującym i zaprzeczającym, nie zawiera treści konstruktywnych. Nie ma Boga, nie ma głębszego sensu, nie ma wyższej rzeczywistości, ideałów, do których warto dążyć, jest tylko teraźniejsze, zwierzęce życie, oparte na impulsach biologicznych. tak było u schyłku starożytnej Grecji i Rzymu, tak jest w obecnej schyłkowej cywilizacji Zachodu. W tym sensie ateizm spełnia pozytywną rolę, gdyż przyspiesza rozkład starej i wypalonej cywilizacji, ułatwiając i przyspieszając pojawienie się czegoś nowego. Niemniej jednak, jest to tylko funkcja dezintegracji.

    Nie piszę tego żeby tutaj urazić kogokolwiek, zdaję sobie sprawę, że jest to blog ateistyczny. Niemniej jednak, nie uważam, ze tylko peany na cześć ateizmu są tutaj stosowne i uprawnione, wobec czego wrzucam powyższy kamyczek do ogródka.

  119. Rogger77
    29 grudnia o godz. 19:14
    Pięknie to wyłożyłeś, jeno nieco po łebkach. Śmielej! Oświećże nihilistów, na czym polega
    ten „wyższy sens”. Przydałoby się też kilka słów na temat religijnych źródeł moralności i porządku społecznego. Masz na myśli biblijny nakaz mordowania pedałów i cudzołożników, oraz pochwałę niewolnictwa?

  120. Rogger wylądował! Rozsiadam się zatem wygodnie z nihilistycznym kieliszkiem wina w oczekiwaniu na piękne widowisko. Chyba dopadł mnie właśnie rozkład i koniec cywilizacji więc nawet nie skomentuję. A namargineska dogryza krukowi… I say nothing.

    @gotkowal
    29 grudnia o godz. 19:24

    Oklaskuje ostatni paragraf twojej wypowiedzi

  121. Rogger77
    29 grudnia o godz. 19:14

    Mój komentarz
    Rogger powtarza niby historiozoficzną tezę narodowców o tym, że ateizm, to zwiastun gnicia, rozkładu cywilizacji.
    Rogger używa do podparcia tej fantastycznej tezy faktu wziętego z kapelusza – jakoby do upadku Grecji przyczynił się szerzący wśród Greków ateizm (?), do upadku Rzymu przyczynił się ateizm Rzymian (??).
    Są to tezy typu urban legends krążące w niezliczonych kopiach, w wypracowaniach geopolityczno-historiozoficznych na wszelkich prawicowych forach, gdzie jeden od drugiego je odpisuje i podaje dalej.
    Dzisiaj (2017 rok) ta fałszywa, głupia, pseudonaukowa teza służy w dalszym ciągu jako mem tłumaczący gnicie Zachodniej Europy, rozkład cywilizacji lewacko-liberalno-masońsko-genderowej. Na Zachodzie zguba, Polska przykładem dla świata.
    Pzdr, TJ

  122. Rogger77
    29 grudnia o godz. 19:14

    To nieładnie tak nieładnie mówić o ateistach. Trzeba o nich mówić ładnie. Im się o nich ładniej mówi, tym bardziej są zadowoleni i tym szybciej ich przybywa. Jak o kimś ładnie mówią, to każdy chce, żeby to o nim było. A im bardziej przybywa ateistów, tym bardziej przybywa katolików. Jak już 100% ludzi zostanie ateistami, to 100% ludzi zostanie katolikami. Ateista bowiem demonstruje sobą jak to dobrze jest być katolikiem. Więc im bardziej, tym bardziej.
    Przy czym te 100% ludzkości pod postacią ateistów to zupełnie inne 100% niż ludzi-katolików. To zrozumiałe: ateista to nie katolik. Ściślej mówiąc, to odwrotność katolika. Razem więc na 100% ludzkości przypada 200% ludzkości, co jest dowodem na istnienie Boga, bo żaden matematyk tego by nie wymyślił.

    Bardzo mi się też podoba wyjaśnienie, że „pierwsze miasta starożytni założyli też dla bogów”. No i że „każda cywilizacja w dziejach opierała się na religii, każda”.
    Skoro pierwsze miasta założyli dla bogów, to drugie trzecie i każde następne też, bo niby czemu tylko pierwsze, no i ile było tych pierwszych? Mnie wychodzi, że pierwszych było 169, ale kolega mówi, że 418. No to była tam też Sodomia z Gomorią, co się chyba bogom nie podobało, bo mamy dosyć nieprzyjemne zeznanie na ten temat.
    Aha, bo jak o bogach, dla których „pierwsze miasta” i tak dalej, to o jakich bogach mówimy? O Siwie, Kali, Ozyrysie, Horusie, Manitu, Marduku, Isztar, Tiamacie, Aredwi Sura Anahitcie, Ahura Mazdzie, Zeusie, Atenie, Wołosie, Perkunie, Światowidzie i tak dalej?
    Z tym byłby kłopot, że takim bogom pierwsze miasta zakładali ludzie, bo wszyscy są lipni, oprócz jednego, tylko nie wiadomo którego. Ale może wszyscy są nielipni, więc wszyscy tak samo porządni? To by była pierwsza w dziejach zgoda, że się wszystkie religie ze sobą dogadały i żadnej różnicy jakościowej co do swoich bogów nie uznają.

    Ale jak pierwsze miasta, to czemu nie pierwsze wsie? Drugie, trzecie i tak dalej? W ogóle, cokolwiek człowiek zrobi, zaraz jest poświęcone bogom? A jak czegoś nie zrobi? To by w takim razie znaczyło, że jak pójdzie za stodołę, to też na chwałę bożą.

    No i całkiem ładnie mówisz o tym, że „religia stoi u podłoża moralności i porządku społecznego.” Mnie to się też podoba. Znaczy dokładnie to, że zwierzęta, zachowujące porządek społeczny są bardzo religijne. A przez to, że zachowują się też moralnie, mamy dowód na to, że każda świnia jest całkiem jak biskup: przodownik w swoim fachu.

    „Nie piszę tego żeby tutaj urazić kogokolwiek, zdaję sobie sprawę, że jest to blog ateistyczny. Niemniej jednak, nie uważam, ze tylko peany na cześć ateizmu są tutaj stosowne i uprawnione, wobec czego wrzucam powyższy kamyczek do ogródka.”
    Tak jest, nikogo tu nie urażasz, natomiast fajnie zabawiasz. Jak masz jeszcze jakiś kamyczek do ogródka, to podaj, może się nadać do dalszej zabawy.

  123. Rogger77
    29 grudnia o godz. 19:14

    Żeby nie gadać raz, ale długo, to dwa razy, ale krócej. Jak krótko to łatwiej do głowy wchodzi. Tak mówią.

    „Religia motywowała budowanie piramid i katedr, religia stoi u podłoża moralności i porządku społecznego. ”
    Tak jest, dlatego religia motywowała porządek społeczny pt. niewolnictwo, feudalizm, autokratyzm, zamordyzm, faszyzm nazizm, stalinizm i tak dalej. Obecnie motywuje północnokoreanizm. Porządek społeczny tam u nich jak cholera! Po religijnemu: Bóg tak chciał! Jak chciał, to i ma. Kima. I jest zadowolony.

  124. Są jeszcze dobrzy ludzie na świecie.

  125. Rogger77
    29 grudnia o godz. 19:14

    Nie piszesz, żeby urazić, ale kierujesz do ludzi racjonalnych i w miarę trzeźwych słowa: „nie uważam, ze tylko peany na cześć ateizmu są tutaj stosowne i uprawnione”. Poproszę więc, byś dał parę przykładów tego, co nazywasz „peanami”, bo mnie od poczęcia interesują w pierwszej kolejności SŁOWA, jakimi człek nazywa rzeczywistość, dopiero potem treść. I poinformuję, że jako były technik mechanik żeglugi śródlądowej nie wygłaszałem peanów na cześć teorii i praktyki funkcjonowania silników wysokoprężnych, mechanizmów pomocniczych itd., lecz z tej wiedzy rzeczowo korzystałem – bez peanów. Identycznie jest z moją wiedzą na temat nieistnienia bogów. Nie śpiewam na jej cześć hosann ni peanów – gada się po prostu o tym na blogu ateistów, podobnie jak robią wszyscy bez wyjątku ludzie o sprawach, o których coś wiedzą. Gorzej, kiedy gadają, a nie wiedzą.

    Przepraszam, ja też Cię nie chcę urazić, ale się wypowiedziałeś dość podobnie jak Szymonowicz, tylko z przeciwnej strony. Oto jego strona:

    „sobie ostro pokpilo, obsmialo etc. towarzy(sz)stwo swieta, w ktorych bierze udzial 1,5 miliarda ludzi zamieszkujacych te planete…

    Jak wiadomo, wojujacy ateizm jest tak samo „tolerancyjny” jak inkwizycja i islamisci…
    Inkwizycja palila na stosach, islam mordowal rowno(do dzis!), ateizm zamordowal ok. 100 milionow ludzi…

    Dokopano gdzie potrzeba. Posmiano sie i sprawa zalatwiona.
    Jak zwykle w imie „wyzwolenia” ciemnego ludu z z jego ciemnoty„.

    Wyłożę kawę na ławę: Ty mówisz o niezidentyfikowanych peanach, Szymonowicz – o ciemnym ludzie, którego nikt tu nigdy nie widział (bywali pojedynczy zabłąkańcy). Ten blog to miejsce, gdzie się spotykają ludzie nie różniący się między sobą radykalnie w sprawach bogowości. Nie wychodzą ci ludzie na zewnątrz – na przykład do kościołów – by wyzwalać „ciemny” lud, nie wygłaszają na Krakowskim Przedmieściu ateistycznych przemówień o wrogach ateizmu i nie organizują antyróżańcowej krucjaty wzdluż granic. Rozmawiają w tym miejscu z podobnymi (w części) sobie – to wszystko. „Wyzwalanie ciemnego ludu” i „peany” to Twoje i Szymonowicza słowa i obraz Twojej i Szymonowicza psychiki – nie jakichś nienazwanych ateistów.

  126. Są jeszcze dobrzy ludzie na świecie. Przechodzą przypadkiem, a tu blog ateistyczny. A na blogu marazm i nuda. To wpadną, rozbawią, nudę przegonią precz, uczynek dobry w niebieskim kajecie sobie zapiszą. Tylko, ateisty, uwaga! Jak ktuś bardziej nadpsuty jest, a nawet, nie bójmy się tego słowa: nadgniły – to ze śmiechem ostrożnie!
    Rozpęknąć może się do imentu.

  127. Rogger77
    29 grudnia o godz. 19:14

    Ale smieszne bajedy sadzisz wsrod ludzi co w bajki nie wierza.

    Po @Tanace zostaje z religianta „niebo i ziemia”, wiec tylko dla logicznego uporzadkowania zapytam sie o drobiazg:

    Czy w otumanionej religijnie mkowce nie postala nigdy mysl o tym, ze bylo dokladnie na odwrot, ze ludzie sami dokonywali postepu, a nie dysponujac wiedza, zdawali sie na nadprzyrodzone wytlumaczenia, co otworzylo droge do wladzy psychomanipulatorom mieniacym sie „slugami bogow”? Obecne religie kochasiu, sa tylko spadkobiercami tych pierwszych cwaniakow, co wpadli na pmysl, zeby to czego sami nie umieja wytlumaczyc i wyjasnic, wyjasnic „wola bogow” i samemu ustawic sie z wyciagnieta po datki lapa pomiedzy ludem, a boziami…

    Ot i cala tajemnica wiary. Kazdej wiary.

  128. Trele-a-morale.
    To ciekawe, że wprost wrogowie ateizmu (szymonowic, Rogger) wypowiadają się na blogu, po zapoznaniu się z wpisami, w intencji przeciwstawienia się obcej wierze (czytaj: ateizmowi).
    Dobrze czytają bloga, trafnie im uczucia konweniują z duchem bloga.
    Każdy przecież ma zdolność wiary – chciałem napisać: każdy człowiek, ale wypada dodać po Tanace: każde stworzenie boskie, chyba.
    Jak ma zdolność wiary, to: w co (np. w antyjezusicka czy katokapłana-szatana) nie ma już znaczenia, a brak znaczenia niszczy wiarę przez brak rozróżnienia.
    To się nazywa konfliktem religijnym (w modelu proTeo-dysateo) lub konfrontacją suprematywną.
    No i trwa dysputa, ilu niekatolików mieści się na czubku łepka ateisty i dlaczego tak mały(o), że jeden musi z łebka spaść.
    Co nie dziwi; zdumiewa natomiast że morale ateisty (chłe chłe) szuka argumentacji polemicznej (np. na Roggera) w nieistnieniu prawa do wyboru przedmiotu przekonań (np. bytu i/lub estetyki jezusicka szopkowego).
    A nie w bezprawiu i amoralnym horrendum odmawiania prawa bytu, godności i przekonań …ateistom (patrz wpisy obu wymienionych antagonistów bloga).
    Ja więc dodam, że przekonanie o istnieniu katolicyzmu świata nie daje najmniejszych moralnych przesłanek do bluzgania i deprecjonowania innych, np ateistycznych bytów i przekonań.
    Nawet bez powoływania się na niepodzielane dogmaty, to dla ateisty moralnego jest jasne. Jasne na tyle, że na żaden inny komentarz wzmiankowane wpisy nie zasługują, a retorsje w postaci podważania czy pseudonaukowego ośmieszania/zakłamywania dogmatów dowodzą tylko owładnięcia po prostu dogmatem odwrotnym, czym ateizm w żadnym razie się nie cechuje.
    I to by był cały apel o ciasteczka z wróżbą moralną (a nie trerle-amorale w formie antyszopek), dowodzące jakże niekoniecznie sprzecznego z katolicyzmem humanizmu ateuszowego.
    Tylko, komu takie tu, nad Wisłą byłoby w smak, zamiast karpia?

  129. @ wbocek
    29 grudnia o godz. 20:34
    „…nie wygłaszają na Krakowskim Przedmieściu ateistycznych przemówień o wrogach ateizmu i nie organizują antyróżańcowej krucjaty wzdluż granic…”

    Jako cudowne uzupełnienie do mojego wpisu o ciasteczkach rozumnie moralnych – trafiłeś w punkt, tego mi brakowało.
    Są jednak na blogu ateiści bez tea-ki. 🙂
    Dziękuję.

  130. : )

    „A serious and good philosophical work could be written consisting of jokes”
    (Ludwig Wittgenstein)

    https://www.youtube.com/watch?v=lTAp3KZwYl0
    Slavoj Zizek on Niels Bohr and ideology

  131. Piramidalne fantazje na temat piramid i wielkich katedr 😆
    Żadna piramida nie była budowana na cześć jakiegokolwiek boga poza faraonem, który sam uważał się za ucieleśnienie najwyższego bóstwa. Piramidy to grobowce władców. Symbole pychy i potęgi.
    Katedry były fundowane i budowane z tych samych motywów – im większe i okazalsze, tym potężniejsza i bezwzględniejsza władza, która je finansowała. Tylko system feudalny i grabież bogactw oraz niewolenie innych narodów pozwalały na tak kosztowne inwestycje i tanią siłę roboczą.
    Nudne są ciągle te same wstręty czynione ateistom przez różnych nieszczęśliwych katolików, którym chyba robi się lepiej, dopiero gdy wrzucą „kamyk” do ateistycznego ogródka. Gdyby byli szczęśliwi i solidnie umocowani w swojej wierze, to umiłowanie bliźniego rumieniłoby im lica i opromieniało duszę bez potrzeby zostawiania pamiątki nagłej wizyty za ateistyczną stodołą 😉
    Musi, nie ma szopki bez caganera…

  132. Gekko
    29 grudnia o godz. 20:54

    No i, Gekko, zasunąłeś prawie pean, dzień…nie…wieczór dobry. Muszę to jakoś zneutralizować. Najlepiej – nie słowami, to nikt się nie przyczepi z wyzwalaniem ani z peanami..

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6505064867854072066?authkey=CLzI6-Pe3Iqp9wE

    Kostka też znalazła ostatnio boczniaki. Tyle że musiała szukać, a moje są pod wąs…nosem. W takiej odległości od blaszakowych ulic, że pewnie by nie uległ jakiejś chemicznej transformacji, gdyby zjadł. Nie wiem tylko, czy by pasowały do Twoich ciastek. Gdyby tak, to ten – smacznego.

  133. Tobermory
    29 grudnia o godz. 21:21
    Takie niezapowiedziane wizyty nie nudzą. Błysk intelektu, huragan humoru, szarm i szyk! Daj boże, codziennie, chociaż z jedną.

  134. gotkowal
    29 grudnia o godz. 21:37

    Bym uwazal co pisze, gdybym byl na Twoim miejscu, jeszcze mom i wyznasz, ze dzien bez religianta, to dzien stracony…

  135. gotkowal
    29 grudnia o godz. 20:39

    Tak jest, są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie. Z tym, że Rogger77 jest jakby mniej lepszy, bo jakiś taki z subtelnością, a bardziej lepszy jest @Szymonowicz. Subtelni wymiękają.

  136. lonefather
    29 grudnia o godz. 21:42
    No przecież!!!

  137. Tanaka
    29 grudnia o godz. 21:44
    Racja. Poglądy trza mieć wyraziste, a jak walić, to z gruby ruły.

  138. Tobermory
    29 grudnia o godz. 21:21

    Gdyby [katolicy] byli szczęśliwi i solidnie umocowani w swojej wierze, to umiłowanie bliźniego rumieniłoby im lica i opromieniało duszę…

    Tak jest, szczęśliwy katolik, zanim naurąga, powie: szczęść boże. Ci bardziej otwarci, z kręgu „Tygodnika Powszechnego” mogą nawet powiedzieć: dzień dobry.

  139. gotkowal
    29 grudnia o godz. 21:47

    Otóż to właśnie: Zabijajcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich

  140. Tobermory
    29 grudnia o godz. 21:21

    Piramidalne fantazje na temat piramid i wielkich katedr
    Katedry budowali muratorzy, wesołe chłopaki-luzaki, kosmopolityczne i migracyjne towarzystwo. Krótko mówiąc – masoni.
    I dlatego te skutki.

  141. gotkowal
    29 grudnia o godz. 21:45

    Nie to, zebym Tobie czy komu innemu odmwial pobawienia sie, ale do „zabawy trzeba dwojga”…

    A tu popacz sam …, jak zawsze bawimy sie we wlasnym gronie, bo @Roger77 wrzucil kamyczek i jak na prawdziwego katolika przystalo zwial. Sami ze soba sie bawimy, co mi sie wydaje nieco przesadne, jesli popaczec z punktu widzenia dobrej zabawy.

  142. Rogger77
    29 grudnia o godz. 19:14

    „Ateizm pojawia się dopiero wtedy, kiedy cywilizacja jest w stanie rozkładu, bo ateizm jest jedynie czynnikiem negującym i zaprzeczającym, nie zawiera treści konstruktywnych. Nie ma Boga, nie ma głębszego sensu, nie ma wyższej rzeczywistości, ideałów, do których warto dążyć” powiedział inspirująco Rogger77.

    Otóż, Mister Rogger, ateizm nie jest czynnikiem, lecz naturalnym, przyrodzonym STANEM każdego zwierzęcia, ludzkiego nie wyłączając. Natomiast religianckość też jest stanem, ale nabytym w toku bardzo zaawansowanej ewolucji homo. Na to, że u ateisty jakoby nie ma głębszego sensu i wyższej rzeczywistości, odpowiem drugim obrazkiem. Najpierw tylko bąknę, że najgłębszym sensem życia jest życie, a w tym życiu – głównie poznanie, dla którego nie potrzeba żadnej motywacji – wystarczy poprzyglądać się niemowlakowi, jak bardzo jest ciekawy świata, choć nie istnieje jeszcze w jego główce nic, co można by nazwać „sensem” lub „szukaniem sensu”.

    Oto obrazkowa odpowiedź w sprawie wyższej rzeczywistości.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6505068763313978770

    Powiem Ci, że ta wyższa rzeczywistość była prawie do drugiego piętra i na oko ważyła ze 20 kilogramów. Wszystkiego nie umiałem pstryknąć, bo gdybym się oddalił, żeby wszystko objąć obiektywem, mógłbym z powodu demencji zapomnieć, gdzie idę i po co i w ogóle fotki by nie było.

  143. @Tanaka
    W tym cały kłopot, że odkąd Clint Eastwood przestał robić filmy, zabrakło wzorca twardziela. Ostatni Dezerter, próbował oddawać kopniaki. Teraz lipa, co który wpadnie, to zwymiotuje i natychmiast zwiewa. U Passenta i Hartmana zabawniej.

  144. Tobermory
    29 grudnia o godz. 21:21

    „Gdyby byli szczęśliwi i solidnie umocowani w swojej wierze”

    Otóż właśnie.

    Dlatego można śmiało pytać, ile jest ateisty w religiancie, i odpowiedzieć: cały jest ateistą. To coś takiego jak konkluzja biologów, że w człowieku jest całe zwierzę, w zwierzęciu – niecały człowiek. Więc w religiancie jest cały ateista, w ateiście – niecały religiant.

  145. @Rogger77
    Ponieważ nie odczuwam potrzeby udowodniania istnienia czegoś, czego nie ma, więc nie wdam się w uczoną dysputę (jak moi znakomici bracia w racjonalizmie), a jedynie przypomnę Ci, że trafiłeś na wyjątkowo francowate towarzystwo, które – gdy już jest tak znudzone sobą, że nawet złośliwości o sobie je nudzą – rzuca się na „świeże mięsko” pojawiające się co i rusz na blogu i tak długo okłada je tłuczkiem, aż skruszeje. Skruszej, Rogger, i jak najszybciej idź śmierdzieć gdzie indziej 😉

  146. anumlik
    29 grudnia o godz. 22:06

    😀 😀 😀

  147. anumlik
    29 grudnia o godz. 22:06

    Un wszedl tu, sie wzial i sfajdal i zwial, jak to katolik.

    A jesli chodzi o „swierze miesko” to mi sie wzial i przypomnial dowcip z epoki Edzia Gierka. Dowcip lecial tak:

    Przedszkole. Piaskownica. Jedno z dzieci cos przezuwa…
    Inne dziecko sie pyta:
    – Co jesz?
    – Miesko …
    – Skad masz?
    – Samo przypelzlo …

    I tu tak mamy z religiantami… Sami przypelzaja…

  148. @lonefather
    I tu tak mamy z religiantami… Sami przypełzają…
    Ale czy to powód, aby ich żuć? Tych religiantów 😉

  149. Tanaka

    Tanaczku, nic dotąd nie mówiłem, bo tak mnie poruszyłeś szopką, że nic nie mogłem mówić, tylko się ruszałem. Z tego powodu, że mnie poruszyło. A poruszyła smaczność. Jezuniumamuniu, jak ja lubię słodkie! A jeszcze lukrowane! A jeszcze żeby w żłobku leżały dwa Jezuski (przepraszam za poltyczność), a matekboskich – z pięć (nie będę wymieniał), a baranków – ze sto. Pomarzyć…

  150. @Tanaka
    29 grudnia o godz. 21:53

    A ze wszystkich najgorszy to jest mason-cyklista 🙄

  151. Dziś na dobranoc, dla odmiany, odrobina kultury wysokiej
    https://www.youtube.com/watch?v=vos4eXSM9qA

  152. Tobermory
    29 grudnia o godz. 22:29

    Dziękuję bardzo, Tobermorku. Trochę skąpo, bo po jednym, a ja, odkąd przestałem trzydzieści lat temu jeść, nie mam umiarkowania. Ale i tak dziękuję, bo mnie rozgrzało i rozebrało – musiałem skoczyć do kuchni popatrzeć na makowiec, sernik i jabcok…tfu!…jabłecznik.

  153. anumlik
    29 grudnia o godz. 22:24

    To mi bardziej przypomina walenie kijkiem w piñatę, niż żucie… 😉 Az huczy! Strach pomyśleć co wyleci jak się rozpęknie. Ale skoro meczennik sam się tak miło poprosił…
    Bardzo piękna szopka z tego wyszła, zupełnie się nie rozczarowałam

    @wbocek

    Piękne boczniaki! U nas śnieg zasypał więc po ptokach. Za to piękny późno-wieczorny spacer zimowy właśnie odbyłam. 10 cm wcześniej, rarytas jak na Glasgowice!
    https://photos.app.goo.gl/mLJQh9a1atM8JuIG2

  154. Kostka
    29 grudnia o godz. 22:47

    Kosteczko, mówiłaś, że się przekopywałaś przez śnieg, ale czyżby był do drugiego piętra? Bo boczniaki i tak potrafią, więc im śnieg nie straszny. Tyle że trzeba nogi uchodzić do kolan, żeby znaleźć na wysokościach. Poza tym luneta wtedy potrzebna i drabina.

  155. religia stoi u podłoża moralności i porządku społecznego
    Ha! trudno zaprzeczyć, że pszczoły są dobrym przykładem porządku społecznego i tym samym moralności.
    Ostatnio otworzyłam ul. Zobaczyłam królową ale ni cholerci nie mogłam się doszukać żadnego biskupa… A budowla piękna. 🙂
    http://www.wheenbeefoundation.org.au/assets/Uploads/_resampled/ResizedImage600499-carbonaria-brood-dollin.jpg

  156. @wbocek
    wyglądaja te boczniaki jak schody do nieba 🙂

  157. wbocek
    29 grudnia o godz. 23:02

    Na drugim piętrze to ich nie mam 😉 Moje rosły na kłodzie tuż przy ziemi głównie więc w zasadzie wykończył je mróz jeszcze zanim zasypało.

  158. Ewa-Joanna
    29 grudnia o godz. 23:07

    Uprasza sie, o nie szerzenie klamliwego przekazu o religijnym podlozu moralnosci i porzadku spolecznego !

    Moralnosc i porzdek spoleczny sa skutkiem i efektem ewolucji relacji spolecznych, ktore rozwijaly sie w trakcie spolecznej ewolucji naszego gatunku.

    Przypisywanie sobie wplywu, ktorego to dopuszczania sie przypisuja sobie rozliczne religie, jest zwyczajnym naduzyciem, w dodatku naduzyciem obarczonym klamstwem.

  159. @lonek
    Nie szerzę, cytuję! 🙂

  160. Rogger77
    29 grudnia o godz. 19:14

    Roggerku, pozwól, że jeszcze spróbuję dzięki Tobie coś zrozumieć. Powiadasz:

    „bo religia to coś więcej niż tylko zbiór rytuałów, to dążenie do czegoś więcej, niż stan natury, to poszukiwanie wyższego sensu”.

    Z Nowego Testamentu dowiedziałem się, że wyższy sens to niebo, raj – „Dziś ze mną będziesz w raju”. Albo „królestwo niebieskie”. Tylko się nie dowiedziałem, co to takiego. Jezus stamtąd niby przyszedł, ale nawet nie pisnął, jak tam jest. Mówił tylko do czego królestwo jest podobne: a to do człowieka, który posiał dobre ziarno, a to do ziarnka gorczycy, a to do sieci, a to do skarbu ukrytego w roli. Więc kiedy mówisz o poszukiwaniu wyższego – a nie tam, panie średniego czy małego – sensu, to jaki jest ten wyższy sens? Bo ja innego sensu niż znanego z ziemskiego doświadczania nie znam. Nie znam i nigdy we mnie nie było na przykład miłości do jakiejś pozaziemskiej istoty, której nawet sobie wyobrazić nie potrafię, więc nie mogę marzyć, myśleć i upatrywać sensu w NIEZNANYM. Nieznane – to zero, nic. Składam się wyłącznie z tego, czego doświadczam w doczesnym życiu.

    Więc wdzięczny byłbym za wyjaśnienie, jaki może być sens w NIEPOJĘTYCH dla zwykłego i niezwykłego człowieka alegoriach – bo tylko tym zachęcał Jezus do wierzenia czort wie w co.

  161. wbocek
    29 grudnia o godz. 21:23

    Znowu smacznie i trafnie, po ateistycznemu, bo przeca jasne, że wszystkie prawdziwe ateisty to (z)boczniaki od głównego nurtu anateizmu panantropomorficznego.
    Więc pasuje (i nie: pasuję).
    Za partyzanckie (słusznie!) pozdrowienia, Pombocku – buk zapłacz.
    – – –
    Trochę to powyżej, to skecz z moralnymi niemaria-magdalenkami zboczniaków, jak u @ozzy’ego, z podkową (choć akcent i ekspresja zezu-zizka nieco zbyt bohr-ing…).
    Dowodem niewiary w przesądy jest mieszkanie z podkową u powały. Bo nauka wie, że czyni ją świadomość że nie wie jak jest naprawdę a tym bardziej odwrotnie. I to sprawia że kieruje się ku prawdzie a nie marzy o biskupstwie w kościele antydogmatyków.
    W sumie: nic śmiesznego, ozzy, a więc śmiertelnej wagi nad Wisłą zarzuty o bezecne żarty, czyli filozofowanie – oddalone.

    Nb. z tego Zizka tyż słaby comic, za to nastojaszczy commie… 😉

  162. Ewa-Joanna
    29 grudnia o godz. 23:20

    Bo właśnie wbockowe wboczniaki to schody do nieba. Wobraź sobie: łazisz zimą trzy godziny po lesie i ani jednego kapelusza. Najwyżej jakaś żagiew łuskowata albo bulwiasta, którą się żuje 6 godzin. I naraz: schody do nieba! 20 kilo! Można żuć do wiosny, bo podobnie gumowe jak żagiew. Ale są!

  163. Szanowni!
    Jeszcze jedna refleksja okołoświąteczna. Wycieczkę w nie tak odległe czasy proponuje Kostka.
    Zapraszam!
    JK

  164. @Gekko, 29.12, 20.47

    „To ciekawe, ze wrogowie ateizmu(Szymonowicz…”
    Oszalales? Nie znasz moich poprzednich wpisow na tym blogu?
    Zaprotestowalem przeciwko wpisowi Tanaki, ktory jest dokladnie na tym samym poziomie co psychotyczne obrazki jakie nam zaserwowal…
    Religie? Jedyne o co chodzi, to to by pozostawaly prywatna sprawa prywatnych ludzi. Nie wpieprzaly sie do polityki, rzadow, parlamentow, szkol etc. poza tym moga sobie istniec. I tam gdzie niszcza prawa czlowiek, to prokuratura i sady maja sie nimi zajc.
    Swiat bez religii jest zludzeniem. czy sie podoba czy nie–beda istniec. Dlaczego? O tym mozna godzinami dyskutowac.
    Komunizm chcial stworzyc „nowego czlowieka bez religii”. I co? Stworzyl nowa religie. Pozostaly po nim miliony zabitych!
    Tak, jak nie chcialbym zyc w swiecie, w ktorym rzadzilyby religie(trwalo to pare tysiecy lat), tak nie chcialbym zyc w swiecie, w ktorym bylyby zabronione.
    Oznaczaloby to bowiem koniec pluralizmu. By jasno powiedziec–religie jako prywatna sprawa—tak. Ateizm jako prywatna sprawa–tez tak.
    Jak bys mial watpliwosci i czas i ochote, to zajrzyj do mojego wpisu do Szostkiewicza „Abp. Jedraszewski…”
    Pozdro.

  165. @ Szymonowicz
    30 grudnia o godz. 13:34
    „Jak wiadomo, wojujacy ateizm jest tak samo „tolerancyjny” jak inkwizycja i islamisci…”; „…Oszalales? ”

    Rzeczywiście, komentowałem jedynie Twój wpis zacytowany powyżej i podtrzymuję, że to wrogość do ateizmu.
    Tym bardziej, że sam w „wyjaśnieniu” potwierdzasz poniekąd, że wpis Tanaki (i inne), który nas sprowokował do udziału w dyskusji, lokujesz w ateiźmie (co z tego, że ekskluzywnie, a przecież rzekomo, ‚wojującym’).
    Ja przeciwnie, nie widzę w tym i podobnych wpisach żadnego ateizmu, lecz odwrotnie – wojujący syndrom sztokholmski na bazie odrzucenia. Dużo niezdrowej, owładniętej antydogmatyzmem (by tak to fikuśnie nazwać) pasji, o uporczywym ukierunkowaniu, kompromitującej niestety dość celnie sens ateizmu. Co usiłowałem subperswazyjnie skomentować.

    „Swiat bez religii jest zludzeniem. czy sie podoba czy nie–beda istniec. Dlaczego? O tym mozna godzinami dyskutowac.”
    Można, ale nie ma potrzeby.
    Naturę ludzką cechują przekonania, a z reguły są one mylne.
    Powszechną reprezentacją pewnego wariantu mylności przekonań ludzkich jest ich deifikacja i instytucjonalizacja w formie religii. To nazywać można właśnie prywoływaną przeze mnie po wielokroć naturalną zdolnością wiary – także tej religijnej.
    W tym sensie, sprawa jest na tyle naukowo zdiagnozowana, że naprawdę, odmawianie ludziom immanentnej cechy posiadania mylnych przekonań, wyrażanych jako wiara (choćby w ikony z ciasta solnego), a stąd deprecjonowanie ich prawa do nieodartego z godności dawania tym przekonaniom wyrazu (o dowolnej estetyce), to nie tylko nienaukowe, ale i niemoralne, imho.
    To, w czym ja widziałbym ateistyczny sens publicystyki n/t religii, to to, o czym Ty piszesz, ale dopiero w wyjaśnieniu.
    Czyli kwestię symetrycznej autonomii wolności przekonań w dojrzałych, nowoczesnych społeczeństwach i państwach.
    Ukłony.

  166. anumlik
    2 stycznia o godz. 14:02
    Prof. Zybertowicz proponuje budowę Maszyny Bezpieczeństwa Narracyjnego Rzeczpospolitej Polskiej. Wcale nie dla jaj, a dla zapobieżenia wykolejenia się „dobrej zmiany”.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/prof-zybertowicz-jesli-nie-zbudujemy-mabeny-dobra-zmiana-moze-sie-wykoleic/6geg4tl

    Mój komentarz
    Takiego bełkotu, takiego zakłamania i szowinistycznego traktowania otoczenia Polski jako kupy durniów i złoczyńców, jak ostatnia propozycja Zybertowicza o Maszynie Narracyjnej dawno nie słyszałem. Zybertowicz proponuje ni mniej ni więcej tylko totalne zakłamanie jako obowiązującą wzdłuż i wszerz rację stanu Wolski.

    To jest niezborne, pokrętne, surrealistyczne, ułożone pod stan umysłu Jarosława Ka. Wielka metafora (Maszyna Narracji), która ma obudzić Wolaków, siać postrach wśród obcych, wynosić wysoko Wolaka względem nieWolaków, nadawać wytypowanym przez PiS wybrańcom patronat, obowiązek czuwania nad sprawami ojczyzny, dawania sprawiedliwego i skutecznego odporu krzywdzie niedoinformowania i niezrozumienia, którą częstuje nas Zachód – od Lizbony do Tokio.

    Dowcip o Morawieckim w Tokio pytanym, co tam u was w Polsce się dzieje, jest przedni. Zakłamanie, palenie głupa, obłuda, pogrywanie na naiwności Wolaków.

    Rzeczywistość równoległa nie może dopuszczać problemów, pytań, które według tej rzeczywistości nie istnieją. Równoległa rzeczywistość PiSu może tylko uczyć, oświecać, informować i prostować kręte ścieżki zachodniej naiwności i zgnilizny moralnej. Najlepiej przez rechrystianizację.
    Takich Japończyków na przykład, co nie wiedzą, że w Polsce dobra zmiana funduszom się kłania, zaprasza, ugości, przyjmie inwestorów z każdej szerokości, wyżnie, wypali, sama się obroni, dobrej zmiany nie dognasz choćbyś miał sto koni.
    Pzdr, TJ

  167. Być może mój błąd – zamieszczenie tego samego komentarza pod poprzednim wpisem i pod nowym wpisem spowodował perturbacje. Przepraszam.
    Pzdr, TJ