Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

15.12.2017
piątek

Czy geniusz daje wolną rękę?

15 grudnia 2017, piątek,

W nowojorskim Museum of Modern Art wisi obraz Vermeera „Śpiąca dziewczyna” namalowany w 1657 roku. Widać na nim młodą kobietę w niestarannie dopiętej  brązowej sukni z białym kołnierzem. Kobieta drzemie wsparta na prawej ręce przy stole pokrytym niedbale udrapowanym kobiercem, na którym obok przewróconej szklanicy stoi karafka i misa z owocami. Przed kobietą znajduje się kieliszek do wina stosowny dla młodej dziewczyny. Policzki kobiety są zaróżowione… W tle obrazu widać uchylone drzwi do drugiego pokoju. Można by pomyśleć, że obraz niesie moralizatorskie przesłanie – pijaństwo to grzech. Można by, gdyby badania rentgenowskie nie wykazały, że artysta zamalował opuszczającego pokój mężczyznę z psem. W zacienionym rogu obrazu widać zaś fragment malowidła z kupidynem, symbolem rozwiązłości… Sprawa jest jasna, pan domu uczynił użytek ze swojego prawa do służącej. Czy w związku z tym należałoby obraz usunąć?

Podejrzany o pedofilię

Pytanie nie jest wcale tak absurdalne, jakby się mogło wydawać. Wobec tego samego muzeum wysunięto właśnie żądanie zdjęcia innego obrazu. Jest nim namalowana w 1938 roku „Thérèse rêvant” Balthusa (Baltazara Kłossowskiego de Rola). Pod stosowną petycją podpisało się ponad 10 tys. osób. Muzeum się nie ugięło, ale sprawa unaoczniła fakt, że aktualna debata na temat molestowania zaczyna też docierać do dziedziny sztuk pięknych.

Czy dzieła sztuki podlegają ocenie pod kątem skłonności ich twórców? Przypadek Balthusa zajmował nowojorską opinię publiczną już cztery lata temu, kiedy pod niewinnym tytułem „Girls and Cats” pokazano wielką retrospektywę tego motywu. Tylko ślepy nie zauważyłby wyraźnie erotycznej natury obrazów kierujących spojrzenie widza celowo prosto między nogi modelek i skupiający je na rąbku białej bielizny. Można te obrazy uznać za nieprzyzwoite, ale mieszanka pożądania, niewinności i obsceniczności wzbudza też głęboką fascynację.

Cechą dobrej sztuki jest jej niejednoznaczność, do której należą także widoki wyprowadzające z równowagi, nieapetyczne, okrutne. Nie znaczy to od razu, że cel uświęca wszelkie środki. Jednakowoż wiele obrazów przedstawiających Madonnę i w podobnie voyeurystycznym stylu pokazujących jej panieńskie, mlecznobiałe piersi, budzi nie tylko instynkt macierzyński. Może już niedługo pojawi się żądanie, aby Matkę Boską w muzeach chronić przed lubieżnymi spojrzeniami publiczności? Czy nasza moralność zaczyna się zbliżać do tej, która kazała zamalować genitalia na freskach w kaplicy sykstyńskiej?

 

Generalizacja

Drażliwa sprawa równowagi między ochroną praw ofiar i niebezpieczeństwem cenzury dotarła poprzez tzw. politykę Trigger-Alarm na uniwersyteckich kampusach także do świątyń sztuki. I jak to w USA – społeczeństwie miotającym się między pruderią i pornografią, obojętnością i histerią, racjonalny dyskurs znika szybko z pola widzenia, nadmiernie gwałtowne reakcje są zaprogramowane. Ludzie zastanawiają się, czy wyrzucić nagrania Jamesa Levine, wieloletniego maestro w Metropolitan Opera, bo ten przed kilkoma dziesięcioleciami wykorzystał seksualnie czterech młodych mężczyzn? Krytyk muzyczny, który zadał to pytanie, postawił w końcu te nagrania w tylnym rzędzie swojej biblioteki. Powstał też odpowiedni hashtag #GeniusIsNoLongerAnExcuse.

Pytanie, czy można lub wręcz należy oddzielić dzieło od jego twórcy, nie jest nowe. Zajmowano się nim również w przypadku pisarzy i filozofów, którzy np. Heidegger czy Ezra Pound sympatyzowali z ruchami faszystowskimi lub narodowo-socjalistycznymi. Pytanie, czy takie ideologie mogą zainfekować i zatruć dzieła, jest uzasadnione, a odpowiedź skomplikowana. Jest jednak różnica, czy artysta przejściowo fascynuje się przestępczą ideologią, czy jak w przypadku przemysłu filmowego, cały fach bazuje na systematycznym wykorzystywaniu. Tzw. kanapa castingowa jest stałym rekwizytem od zarania Hollywood.

Czy mamy zatem oddać na przemiał filmy Polańskiego, wyciąć Kevina Spaceya z „House of Cards”, a może po prostu Frank Underwood powinien abdykować, a jego miejsce zajmie najważniejszy Pussy-Grabber świata? So sad.

Notabene, w „Figaro”, pod artykułem o petycji w sprawie śniącej Tereski Balthusa, jeden z komentatorów napisał, że też by chętnie się pod tą petycją podpisał. I jeszcze pod drugą – w sprawie powrotu obrazu do Francji.

A Baltuś był po prostu malarzem animalistą. Na (prawie) każdym obrazie jest… kot.

Tobermory

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 226

Dodaj komentarz »
  1. Nooo, pamietam swoją wizyte w prawie muzeum etnograficznym w jakimś zakonie misjonarskim w Pieniężnie, tam wszystkie figurki były w stosownych majteczkach.

  2. Frank Underwood już podobno został abdykowany a jego miejsce zajmie żona w nastepnym sezonie. Artyści do pędzli, piór i instrumentów a co się każdemu widzowi kojarzy, jego rzecz. Rozmyślam jak skomentować oddzielenie zachowania artysty od oceny i wartości jego dzieł, być może zawsze jakiś cień pozostanie. Co innego polscy pisarze w czasach komunizmu, albo cywilna śmierć i pisanie do szuflady albo flirt a może przymusowe wstawki komunistyczno-socjalistyczne jak u wczesnego Lema. Którego dzisiaj nikt nie piętnuje. Jedną z moich ulubionych książek jest „Obłok Magellana” w którym aż się roi od komunistów. Pomijam, bo wizje przyszłości nadal zachwycają a część udogodnień komunikacyjnych na przykład dopiero jakiś czas temu weszła w życie. Ksiażka jest z 1955 roku, pisana za żelazną kurtyną, jak przypuszczam bez dostępu do bibliotek i pism zachodnich.

    Ciekawy wstępniak, gratulacje.

  3. Jeśli ktoś chce wyrzucać obraz Balthusa, to znaczy, że chce wyrzucić całą europejską cywilizację. Poczynając od sztuki greckiej, obecnej wszędzie, bo na agorach, na tympanonach świątyń, na postumentach, w pierwszych muzeach, na wazach, amforach i tak dalej. To Grecy stworzyli kanon(właściwie kilka kanonów) przedstawiania człowieka i były o kanony oparte o nagość figury. O sztuce rzymskiej właściwie nie ma co specjanie dodawać, bo to rzecz każdemu znana: opiera swoją estetykę i rozumienie sztuki na sztuce Greków. Dodać można to, że w zamożnych domach malowidła czy mozaiki o treści erotycznej lub pornograficznej, podobne figury, rulony takiejż literatury były częstym elementem.
    Nagość, erotyzm, zmaganie się ludzkiej cielesności z ludzkim duchem; swobody, arkadyjskiej naturalności, naturalizmu z rygorem kultury, a ściślej – religii żądających cenzury i plugawiącej to, co naturalne, to jeden z głównych motyw sztuki. Zderzenie wolności, marzenia z rygorem, wyklęciem, stabuizowaniem, karą. Zmagania z hipokryzją, dwójmiarą, urzędową słusznością. Stały motyw sztuki.

    Żądanie usunięcia obrazu Balthusa jest też tym bardziej idiotyczne, że obraz ten jest drobiazgiem wobec dorobku sztuki w dziedzinie erotycznej i seksualnej. Nie stronią od tej sfery style będące pod bardzo silnym wpływem religii. Sztuka średniowieczna, gotycka pełna jest nawiązań i przedstawień o charakterze erotycznym. Symbolika szatana pod postacią oślizgłego węża wijącego się po nagim udzie a to Ewy, a to jakiejś innej świętej postaci chrześcijan, a to niekończące się pochody malowidełczy rzeźb właśnie Madonny – naczelnej świętej i absolutnie niepokalanej są tak gęste o erotyki, wręcz nią epatowania, że tylko prawidłowo chrystoformowany członek kleru – czyli mający porażoną władzę wobec siebie, psychicznie zniewolony i sparaliżowany – mógłby, z jakąś zasadnością, upierać się, że przedstawienia Madonny są grzeczne, wyzute z grzechu, aluzji i całkiem prawidłowo święte. Renesans, barok, klasycyzm, akademizm – właśnie, akademizm, to kolejna fala eksplozji erotyzmu w sztuce, ledwo się maskująca nawiązaniem do antyku.
    Jeśli ktoś jest moralnym cenzorem sztuki, to – nie będąc ślepym – zobaczy w sztuce coś znacznie gorszego: są w niej niezwykłe obfite przedstawienia tego, co podnieci do szaleństwa największych zboczeńców: trupy, stosy zwłok, wybebeszone i pokawałkowane ciała, ofiary tortur (chrześcijańskich w szczególności, choć i każdych innych) szczegółowo zademonstrowane w detalach medycznych i sądowych, odór śmierci, przerażenia, a wśród tych okropieństw często znajdzie się bladolica dziewica, należnie półnaga, koniecznie z zaróżowionymi i napiętymi sutkami, różowymi policzkami, półotwartymi usteczkami jak pulsująca sokiem malina i zmysłowym obłędem w oczach.
    Znany, pokazywany przez największych artystów motyw: Zuzanna i starcy, to motyw seksualny. Najwięksi umieli tak go pokazać, żeby unaocznić trupiejące pożądanie zgrzybiałych i obleśnych staruchów do skromności i zawstydzenia, w istocie – gwałtu psychicznego zadawanegi przez tych gnijących satyrów świeżości kobiecej urody i roznegliżowanej przymusem kobiecości. Dziady mają władzę nad Zuzanną: jest w ich mocy, w ich władzy, możności sądzenia, poniżania, wyklinania i karania. Musi to być perwersja, taka bowiem jest kultura, ale w istocie, takie jest chrześcijaństwo: surowe, pryncypialne, święte, a pod spodem pełne perwersji i zboczeń i przemocy. Głównie dlatego, że naturalność, uroda, swoboda i piękno są zabronione, są grzeszne i przestępcze.
    Święta Inkwizycja, jej mania karania, zadawania bólu, negliżowania, znęcania się bez końca zwłaszcza nad kobietami – to nic innego jak uświęcona perwersja, zboczenie i zbrodnia stworzona przez chrześcijaństwo i będąca system prawa, państwa, religii. Seksualna władza i seksualne posiadanie kobiety. I tak samo – dziecka. Historia chrześcijaństwa to raj dla pedofilów.
    To wszystko rejestruje i pokazuje sztuka. Ona bowiem jest zapisem ludzkiej kondycji.
    Odcinanie się od tego, co pokazuje sztuka jest odcinaniem się człowieka od siebie. Nic nowego wobec Świętej Inkwizycji, która ma nieskończoną ilość form istnienia i przejawów działania. Nic nowego, tylko uzasadnienie – pozornie zresztą – nowe.
    Sztuka nie zastępuje życia. Jak ktoś będzie pedofilił dzieci po obejrzeniu obrazu Balthusa, to nie sztuka będzie temu winna.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Nefer
    15 grudnia o godz. 11:50

    Dziękuję 🙂

    Podwójne zdanie w tekście wyszło niechcący 😳

    @Ewa-Joanna

    Wspominałem tu już chyba o marmurowej figurce-kopii Dawida Michała Anioła, którą widziałem na lokalnym pchlim targu. Figurka miała „strategiczne miejsce” zalepione kawałkiem przylepca. Na moje rozbawione spojrzenie nobliwa dama opiekująca się stoiskiem wycedziła z godnością: Tu chodzą dzieci 🙄
    Ale dla pana mogę odkleić.

  6. @Tobermory

    Pytanie tytułowe jest (dla mnie) prowokacyjne w tym sensie, iż dotyczy pewnych skutków. Ponieważ nie uwzględniłeś w Twym tekście przyczyn, pozwolę sobie przedstawić moje przemyślenia tematu tyczące.
    Rozrzut cech osobowych ludzkości sprawia, iż każdy z nas jest inny. Absolutna większość z nas jest przeraźliwie przeciętna, dzięki czemu cywilizacja może trwać, a nawet czasem się rozwijać. To „czasem” uwarunkowane jest na ogół umożliwieniem rozwoju jednego z nielicznych osobników, którego cechy znacznie wykraczają poza „rozsądne” granice. I są akceptowalne przez dostatecznie dużą grupę. W przypadku optymalnym, działalność takiego osobnika jest dla reszty cywilizacji obojętna, jak to ma miejsce w przypadku sztuki. Gorzej jest z techniką, która zmienia środowisko, a jeszcze gorzej z „przywództwem”.
    Aby dany osobnik ujawnił swe cechy, musi „chcieć” bardziej niż inni. Jak długo to chcenie ogranicza się do jednej cechy, np. malowania obrazów czy komponowania melodii, możemy być spokojni, a niektórzy z nas nawet zachwyceni. Gorzej, gdy chcenie obejmuje także inne cechy, czyli malarz czy kompozytor przejawia inne, mało akceptowalne w społeczeństwie, skłonności.
    Tak doszedłem do tytułowego problemu. Przypadek prostszy można sformułować np. tak: Czy można mieć za złe świetnemu żołnierzowi, iż również w czasie urlopu „walczy”? Obejmuje on sytuację, gdy „chcenie” występuje tylko jednostkowo ale za to tak silnie, że staje się żądzą. A ponieważ żądze rządzą, mamy jako społeczeństwo problem.
    Przypadek bardziej skomplikowany występuje wtedy, gdy osobnik generalnie więcej „chce”, zatem oprócz wyróżniającego go (akceptowalnego) talentu, wykazuje mniej akceptowalne cechy. Jak długo te cechy (np. alkoholizm) dotyczą wyłącznie geniusza, społeczeństwo współczuje ale korzysta. Gorzej jest z homoseksualizmem ale też daje się na ogół przeboleć. Kiepsko jest jednak, gdy pojawiają się wymierne koszta społeczne, np. geniusz „kocha” dzieci.
    Sprawa wygląda inaczej z punktu widzenia społeczeństwa (nie chcemy „mądrali”) niż z punktu widzenia cywilizacji, gdzie każdy geniusz może wywołać wielki skok, nierzadko pożądany.
    Generalnie wyróżniłbym tu dwa aspekty. Pierwszym jest konieczność wyławiania i ewentualnie promowania wszelakich talentów u dzieci. Niestety, współczesne szkolnictwo działa dokładnie odwrotnie. Drugim jest absolutna konieczność odróżnienia talentu od hucpy, z której biorą się guru, wodzowie, politycy, itd. Bo nie da się ukryć, że nadmierny popęd seksualny jest często motorem wielkich karier społecznych, politycznych czy religijnych.
    Reakcje społeczne na geniuszy zależą od epoki oraz systemu społecznego czy gospodarczego. Nie sądzę, by dało się ten problem w najbliższym czasie rozsądnie uregulować. Jedyną (znaną mi) jednoznaczną regulacją była inkwizycja.

  7. W tym kontekście Lewisem Carrollem też „trzeba by” się odpowiednio „zająć” tylko kto zapomni o fantastycznej Alicji?

  8. Tobermory
    15 grudnia o godz. 12:04

    Zasłużenie:) a Gospodarz ma nożyczki… 😉

  9. @Qba
    15 grudnia o godz. 12:06

    „Gorzej jest z homoseksualizmem”

    Dlaczego? Jest zaraźliwy?
    I gorszy od alkoholizmu???
    Pijany geniusz jest lepszym kierowcą niż geniusz homoseksualny?

  10. be, Oscar Wilde, be

    (sarkazm)

  11. …Iwaszkiewicz, Szymanowski (uwielbiam)

  12. @Tobermory
    15 grudnia o godz. 12:12

    Wyrwałeś z kotekstu. Jak i w poprzednim zdaniu z alkoholizmem, chodzi mi jedynie o społeczną akceptację (lub nie). Bez żadnego podtekstu czy wartościowania.

  13. @Qba
    15 grudnia o godz. 12:25

    OK, rozumiem. Społeczna akceptacja różna jest w różnych krajach, a także z czasem ewoluuje, ale masz rację, niektórym łatwiej jest zaakceptować ochlapusa czy dziwkarza. W dziedzinie mody lub baletu bardziej chyba jednak raziłby alkoholik 🙄

  14. @Tanaka
    15 grudnia o godz. 12:00

    Tak, w dziedzinie zohydzania ludzkiego ciała i okrucieństwa wobec niego zasługi sztuki sakralnej są nie do przecenienia. Najlepsze bywają sceny Sądu Ostatecznego albo martyrologia poszczególnych świętych. Z perwersyjną lubością pokazywane są detale tortur, które swoim bogactwem form mogą służyć niejednemu mało utalentowanemu psychopacie (albo autorom kryminałów) za wszechstronną insporację.
    Nie to, co Balthus ze swoją „Lekcją gry na gitarze”

    https://uploads6.wikiart.org/images/balthus/guitar-lesson-1934.jpg!Large.jpg

  15. wedłg mnie, nadrzędnym pytaniem w stosunku do pytania zawartego we wstąpniaku (gratulacje!) jest : czy ktos moze mi zakazać czegokolwiek w imię jakiejkolwiek ideologii , jeżeli moje działanie nie przynosi nieakceptowalnej szkody innym ludziom.

  16. Barenboim grający Wagnera w Izraelu.

    Ależ to był sztorm w ich szklance wody…

  17. Tobermory
    15 grudnia o godz. 12:42

    Na tym obrazie można się doszukiwać wielu znaczeń,niektóre są oczywiste, ale nie znajdujemy w nim mrocznych perwersji w jakich lubują się dewianci zduszeni przez religie.

    Skoro dajesz tytuł: „czy geniusz daje wolną rękę” , to odpowiem tak, że geniusz niewiele ma wspólnego z „wolną ręką”. Tu jest inna kwestia źródłowa: najwięksi artyści dlatego stali się największymi, że, owszem, mieli talenty, ale bardziej jeszcze powodowało nimi cierpienie, jakiego w życiu, zwłaszcza w dzieciństwie, zaznali. Zaprzeczone, wyparte, musiało znaleźć jakieś ujście, manifestację, w sposób przetworzony, czasem silnie przetworzony i trudny do łatwego rozpoznania, a czasem wyraźniej zauważalne. Gdyby nie transformowali tego we własnych umysłach i nie wyrzucali z siebie w postaci sztuki, nie wytrzymaliby wewnętrznego ciśnienia. Częstość zachowań autodestrukcyjnych u artystów: pijaństwo, dragi, ekscesy, prowokowanie przemocy wobec siebie, samobójstwa, podpowiada jak silne są to przeżycia i jak trwałe.
    Nie szukając daleko – biografia Romana Polańskiego wskazuje, jak traumy dzieciństwa przekładają się na dalsze życie i sztukę.
    Ne jest to usprawiedliwienie, warto natomiast rozumieć skąd to się bierze. Sztuka, właśnie taka o jakiej mówisz, ma nieocenione znaczenie: pokazuje to, co nieuświadomione, co wyparte i zabronione przez cenzurę wewnętrzną i zewnętrzną – religii i państwa. Pozwala to milionom takich, co doświadczyli podobnych przeżyć zmierzyć się z własnymi doświadczeniami oraz – w jakiejś perspektywie – uwolnić od ich mroków. Uprawianie sztuki, samo z siebie, to jedna z najważniejszych form terapii i wyzwolenia.
    Tego rodzaju perspektywa inaczej ustawia kwestę tego, czy geniusz ma czy nie ma, albo powinien czy nie powinien mieć „wolną rękę”.

  18. Czy akceptacja (bądź nie) nie wynika czasem z uprzedniego wartościowania, niekoniecznie dzieła ale twórcy?

  19. Europejska cywilizacja przechodziła naprzemienne fazy; raz traktowala erotyzm, seks, jak cos normalnego, jak zaspokajnie jeszcze jednej potrzeby człowieka, obok jedzenie, picia.., to znów nastawala epoka obłudy, wstydu.
    Ten pierwszy radosny okres , kiedy do seksu podchodzono normalnie, był w starożytnej Grecji (o czym wspomina Tanaka). Grecy nie wstydzili sie golizny. Przedstawiano przede wszystkim męskie ciała, bo Grecy w znacznej przewadze (przynajmniej tak wynika z Dialogów Platona) byli gejami i podniecali się wzajemnie swoimi wysportowanymi ciałami. No i trochę pedofilami, jak sama nazwa wskazuje, gdyż nieletni Alcybiades lubił zadawalć starszych filozofów.
    Kobiety zas uprawiały podobny proceder na wyspie Lesbos, a ich najsłynniejszą reprezentantką była poetka Safona.
    Jak ci Grecy się rozmnażali? – to pytanie do historyków.
    Taką normalnośc w podchodzeniu do erotyzmu i seksu widać w indyjskiej Kamasutrze i w świątyni Kadżuraho, gdzie splecione w milosnym uscisku pary zdobią ściany tej światyni.
    Tyczasem nad Europę naciągnęła chmura chrześcijańskiego obskurantyzmu. Chrześcijaństwo wmówiło człowiekowi, że jest grzeszny, ze za to co robi zostanie potępiony. No chyba ,że ukorzy się przed kapłanem, przyjmie komunię małżeństwa, a potem komunie ciał. Tylko pod bacznym okiem reprezentanta bozi, jakim jest kapłan, można wyczyniac takie brewerie.
    Renesans na jakiś czas wyzwolił ludzi z pod tej kurateli, artysci i nie tylko dostrzegli piękno w ludzkim ciele, sięgnęli do greckiego kanonu piekna. Rabelais, Montaigne, Miechał Anio, Leonardo.
    Ale znów nadeszły cieżkie czasy , znów zaczeto sie wstydzić . Głównie dotyczyło to kobiet, bo mężczyzna chodzący do burdelu, nie był napiętnowany, jak kobieta „pracująca” w tym burdelu (Baryleczka Maupassanta)
    XiX wiek to szczyt pruderii, zakłamania. Kobieta może byc albo anielicą dziewicą, albo odstawiona na zaplecze mężatka, albo upadlą ladacznicą. Taka mentalność przedstawiają Sienkiewicz i Zeromski. Pan Jan Skrzetuski nie będzie chciał się żenić ze zbeszczeszczoną Heleną, pójdzie do klasztoru. Żeromski w swych dziennikach wybucha takim żarliwym oskarżeniem wobec kobiet; ‚O wy, przeklete diablice, które sprowdzacie na nas nieszczęście. Kontak z wami jest jak zaplątanie się jasnego ducha w ciemną materię (Piszę to z pamięci, ale taka jest istota tego rozpaczliwego krzyku) A upadek Ewy w „Dziejach grzechu”, który to upadek odkupuje ginąc w obronie swego ukochanego (nota bene w filmie tym ukochanym jest faraon Zelnik).
    Ciekawe jest nazwanie pewnego chyba waznego elementu męskiego ciała „jasnym duchem”. Brzmi to troche po megalomansku, kiedy ten jasny duch strachliwie zaplątuje się w czarna materię.
    No i tak ludzkość buja się w kwestii erotyzmu między dwoma skrajnościami; hipokryzja albo lubieżność jakiegoś prosiaka Harveya Weinsteina.
    Problem z seksem u człowieka jest taki, że seks sie całkowicie wylienowal, stal sie sztuka dla sztukie, dla samej przyjemności a nie koniecznie dla prokreacji. Jest inspiracja dla sztuki, malarstwa, poezji
    Istotne jest aby obie strony czerpaly przyjemność. Pedofilia w żaden sposob nie daje się uzasadnić, gdyz nie ma drugiej strony, jest straszliwa krzywda.
    #MeToo może tylko pzryspieszyć proces równouprawnienie seksualnego

  20. @Tanaka
    15 grudnia o godz. 13:04

    Wymyślając tytuł miałem również poczucie jego dwuznaczności.
    Debata dotyczy bowiem pytania, czy geniuszom „wolno więcej”.
    Tak jak piszesz, wśród wielkich artystów zdarzały się zawsze postaci o bardzo ciemnych popędach, moralna integralność nie jest bowiem warunkiem jakości artystycznej. Ocena estetyczna, która i tak często zostaje wydana dopiero przez potomność, podlega innym kryteriom niż ocena przydatności na zięcia. Jednak artystyczny geniusz (cokolwiek pod tym rozumiemy) nie jest przepustką do nadużycia władzy i jest podobnie nieuprawniony jak „dobieranie się do cip” przez celebrytów upojonych własnym znaczeniem.
    Dlatego warto jak najbardziej przyjrzeć się dokładniej, czy warunki w trakcie powstawania dzieła odbijają się na jego estetyce. U Balthusa mroczna seksualność i potencjalna przemoc są integralną i formalną częścią dzieła. Fakt, że niektóre dzieci malowane przez niego były córkami jego służby domowej, pokazuje kolejny raz, o co w tej debacie przede wszystkim chodzi: nie o seks, a o stare jak świat nadużycie władzy.

  21. @zulu24
    15 grudnia o godz. 12:54

    „czy ktos moze mi zakazać czegokolwiek w imię jakiejkolwiek ideologii, jeżeli moje działanie nie przynosi nieakceptowalnej szkody innym ludziom”

    Problem jest w tym, jak ocenić akceptowalność ewentualnej szkody. I kto ustala kryteria. Niektóre ofiary dopiero po latach zdają sobie sprawę ze szkód wyrządzonych im przez zaufane osoby.
    Z drugiej strony – Samantha Geimer, z którą Polański miał seksualną „przygodę” w jacuzzi, już dawno wybaczyła mu swoją krzywdę, ale nieprzejednani „moraliści” w amerykańskim sądownictwie gotowi są ścigać artystę do samej śmierci.

  22. @Tanaka, z godz. 13:04
    Samo pytanie o „wolną rękę” dla geniusza zostało przez Tobermory’ego postawione przewrotnie, bo – po pierwsze: kto certyfikuje twórcę na geniusza, gdy ten tworzy? I – po drugie: wolną rękę od czego?

    Powiesz, że certyfikaty wydaje krytyk (o ile jest rzetelny, a nie zależny od konwencji i konwenansu) oraz mecenas (a ten łaskę swą na pstrych koniach ujeżdża). Rzadko geniusz może sobie pozwolić na niezależność finansową, gdyż… i tu przedstawiłeś ubogiego zdolniachę z traumą wyniesioną z dzieciństwa, który „sztukę wyrzuca z siebie w ramach autoterapii”; im geniusz genialniejszy, tym autoterapia z prostego testu apercepcji tematycznej a’rebours przekształca się w twór godzien kaplicy sykstyńskiej, czy Metropolitan Museum of Art. [Ponieważ psychoanalityk z Ciebie wylazł, stosownego kadzidła użyłem – sorry].

    Po drugie jest pytaniem o to, czy twórca ma jakieś inne prawa niż zwykły zjadacz kartofli? Znaczy jest wolny od czego? Jeśli od konwenansu – pół biedy; salon się obrazi, a prokurator może spać spokojnie. Ale jeśli od prawa? Tu już zaczynają się schody. Prawo przez wieki pozwalało na seksualne figle z efebami i lolitkami, a twórcy podobni do wspomnianego przez Tobiego Balthausa czy przez Neferkę Lewisa Carrolla, pod osąd prokuratora raczej oddawani nie bywali za to co namalowali czy napisali. Pół biedy gdy namalowali czy wyrzeźbili – można było „zło” zamalować, albo potraktować dłutem, gorzej gdy napisali. Zmieniło się to w purytańskiej Anglii, o czym pokazują procesy homoseksualistom (głównie męskiego genderu) wytaczane. Oscara Wilde’a do pudła na dwa lata zapakowano za homoseksualizm i jest on przykładem wiodącym w dziedzinie penalizacji artysty za „bycie zależnym od genderu”.

    Obyczajówka była i jest jednak bardziej łaskawa dla geniuszy będących na bakier z ustawami niż sądy wojskowe – rzadziej cywilne. Sądy wojskowe (ten norymberski to wojskowy przecież) były dla genialnych „w piórze” kolaborantów mniej łaskawe. Wspomniani we wstępniaku – Ezra Pond oraz Martin Heidegger – skończyli: pierwszy najpierw klatce, a później w psychuszce, drugi w psychuszce z powodu zakazu nauczania na uniwersytetach.

    O fascynacji Stalinem i jego reżimem genialnych niewątpliwie (jak Brzechwa czy Szymborska) naszych twórców pisać nie mam ochoty, gdyż nie chcę się wpisywać w ton pisowskich dekomunizatorów zmieniających nazwy ulic, którym przez lata patronowali niesłuszne komuchy, na słusznego Lecha Kaczyńskiego. Faktem jest jednak, że fascynowali się – i komunizmem i Marksem i Stalinem. Podobnie jak ich koledzy po piórze, po pędzlu i po kadrze filmowym, którzy fascynowali się Mussolinim, Hitlerem, Franko i Salazarem. Czy im było czy nie było bardziej wolno niz zwykłym opowiadaczom dowcipów przy winie bądź gorzale? Aniegdotcziki Biełomor-Kanał stroili i nikt się o nich nie upomniał, o Szałamowa, Sołżenicyna, Herlinga-Grudzińskiego, Achmatową, czy jej męża Mikołaja Gulimowa i syna – Lwa Gulimowa upominałe się cały świat zachodni.

    @Tobermory
    Temat rzeka. Dzięki, że go poddałeś pod dyskusję.

  23. Bardzo ciekawy i wazny tekst. Jesli dobrze zrozumialem: czy mozna oddzielic dzielo tworcy od czlowieka tworcy, lub odwrotnie nie mozna, nie powinno sie itd.
    Martin Heidegger byl nazistowskim rektorem Uniwersytetu we Freiburgu. Sa zrodla, ktore jednoznacznie mowia ze byl tez ostrym antysemita(w jego „Schwarzen Heften”). Czy to znaczy, ze jego „Sein und Zeit” ma byc wykreslony z historii filozofii i jego pozniejsze pisma?
    Czy Polanski, ktory ewidentnie popelnil przestepstwo ma byc wykreslony z historii kina? Dla mnie ani jeden ani drugi.
    Tu kazdy moze i powinien miec wlasne zdanie.
    Bede nadal ogladac filmy Polanskiego, choc(prawde mowiac) po „Chinatown” nie nakrecil nic genialnego, co moznaby porownac z jego wczesniejsza tworczoscia. I czasem do Heideggera tez zajrze.
    Na szczescie mamy wolny wybor.
    Ps. mowienie w tym samym tekscie o Kevin Spacey jest nieporozumieniem.

  24. @anumlik
    15 grudnia o godz. 15:19

    Faszysta i antysemita, a jednocześnie „poeta stulecia” rewolucjonizujący współczesną lirykę, uwalniający ją z okowów wersów, wiodący uwolnione rytmy ku niepojętym formom…
    Pound spędził w swoim „Guantanamo” 12 lat. Siedział w klatce 3 x 3 m, nocą oświetlony jasną lampą, w amerykańskim obozie dla internowanych w Pisie, ale to uratowało go od elektrycznego krzesła w ojczyźnie.
    Człowiek z Idaho miał traumę. Złożył się na nią udział dwudziestolatka w I. wojnie światowej i strata całej jego generacji.
    Odpowiedzialne za masową śmierć w Europie są pieniądze i finansjera, kredyty i giełda. Przynajmniej Pound tak to widzi, podziwia Lenina, później Mussoliniego…
    A po wojnie nie wyrzekł się swoich poglądów.

    Pound widziany przez Arno Brekera

    https://i.pinimg.com/originals/f3/70/9a/f3709a6ed7ca3a798a3883eac3c2798e.jpg

  25. @Szymonowicz
    15 grudnia o godz. 15:57

    Zgadzam się z tobą, że każdy może i powinien mieć własne zdanie.
    Dlaczego w tekście znalazł się Kevin Spacey?
    Właśnie dlatego, że debata w USA zakrawa o histerię, graniczy z cenzurą, głowy toczą się w niesłychanym tempie, tracona jest wszelka miara, a jednocześnie rządzi tym krajem gość ewidentnie łamiący prawo, a przy tym nonszalancko pewny swej bezkarności.
    Gość wybrany z pełną świadomością jego cech i czynów.

  26. @Tobermory, z godz. 16:02
    Tak niejasno napisałeś, że muszę (bez satysfakcji) uzupełnić. Te 12 lat Pundowego „Guantanamo”, to 25 dni w klatce, w obozie jenieckim w Pizie oraz 13 (nie 12) lat w St. Elizabeths Hospital w Waszyngtonie, na oddziale psychiatrycznym. Ostatnie pięć lat życia Ezra Pund spędził na wolności, we Włoszech. Od poglądów (w tym od antysemityzmu) odciął się w roku 1967 podczas wywiadu, jakiego udzieli Allenowi Ginsbergowi.

  27. A jednak przeciwniczka tego gościa zdobyła znaczącą przewagę głosów. Dziwny ten ichni system wyborczy.

  28. @anumlik
    15 grudnia o godz. 16:15

    Masz rację, moje źródełko mętne nieco było 😳

  29. …a z tym odcinaniem się, to długo czekał. Po wojnie przez parę lat utrzymywał swoje przekonania w niezmienionym stanie.

  30. Mam cichą nadzieję, że ulubieniec mojej matki, hawajski Magnum, w swoich obcisłych sexy szortach, nie miał na tyle władzy, by kogoś molestować. Moja rodzicielka za nic nie chciała uwierzyć, że to gej 🙄 Z Rockiem Hudsonem i dr Kildare (R. Chamberlain) miała to samo 😉

  31. Tobermory, gratuluję wstępniaka, który (oczywiście!) daje do myślenia. Generalizując: etyka zmienną jest chronologicznie, a relatywną synchronicznie, i pozostawia dość szeroki margines dla indywidualnej oceny zjawisk.
    P.S. Właśnie wygłosiłam herezję – z punktu widzenia kaka.

  32. Jeszcze tylko zapodam, że Hartman obok pisze o sutannowej pedofilii i łgarstwach kaka. Na antypodach w tej materii dzieje się. Poza tym wpadłam jak Krzywousty do Brukseli i zaraz muszę się odmeldować. Ech, żyzń!

  33. Na marginesie
    15 grudnia o godz. 16:42

    Nic jeszcze do niższych kręgów piekieł nie dotarło

  34. Ho ho. I kto był odważniejszy, powiatowa w marcu 1:27 czy garnitur który uciekł przed Tuskiem i Junckerem.

  35. : )

    Lubie tworczosc Balthusa/Blathasar Klossowski de Rola, byelem niegdys w jego wspanialym Rossinière

  36. Kto mi powie, że z Baltusia
    Był podglądacz i pedofil
    Ten na mrozie się posiusia
    Pod kościołem świętej Zofii

    PS
    Baltazar Kłossowski zwany był przez rodzinę pieszczotliwie Baltusiem, a późniejszy pseudonim artystyczny „Balthus” zawdzięcza ojcu chrzestnemu (i kochankowi matki) Rainerowi Marii Rilkemu. Jako dziecko pomieszkiwał Baltuś w górskiej wiosce w mojej okolicy.

  37. @Tobermory

    Kto mi powie, że z Baltusia
    Kawałek był pedofila
    Ten na mrozie się posiusia
    Przed meczetem pod Kofila

  38. @anumlik
    15 grudnia o godz. 18:16

    😆 😆

    O mrozie w Burkina Faso podyskutujemy może później. Teraz muszę pilnie wybyć.

  39. Obrazy Balthusa są porywającymi portretami dziecięcymi. Z jednej strony. Ale także dokumentami najczarniejszej psychologii dorosłych
    (Christina Tilmann,Tagesspiegel, 2007)

  40. @Tobermory, z godz. 18:38
    Przeca wiem, że temperatury przed meczetem w Kofila dochodzą do 45 gradusów, ale posiusianie się w słońcu byłoby banalne. Poza tym to Twój mróz. Co ja mam do Twojego mrozu? Jesień w Pekinie też była cały czas w Paryżu 😉

  41. @ Tobermory, z godz. 18:44

    Obrazy Balthusa są porywającymi portretami dziecięcymi. Z jednej strony. Ale także dokumentami najczarniejszej psychologii dorosłych – cytujesz Christinę Tilmann. Jakbym czytał opis twórczości (literackiej nie malarskiej, choć także rysunkami i malaturami się wsławił) Bruno Schulza. Ach te przewiewne i świeże od krochmalu koszulki prowadzone na spacer (…) koszulki z mokrą plamą pod pachą (…) Ach te młode, rytmiczne, zgrzane od ruchu nogi w nowych, skrzypiących jedwabiem pończoszkach pisał Schulz w „Wiośnie”. Bity na goły tyłek – pod nieobecność rodziców – w dzieciństwie przez sadystyczną nianię oraz ciotkę – być może pedofilkę, uwodzony przez matkę – jak pisze w „Karakanach”: Z kolanami przyciśniętymi do sofy matki, badając dwoma palcami, jakby w zamyśleniu, delikatną materię jej szlafroka. (…) Uczułem, że mnie kokietuje, jak kobieta mężczyznę – pedofilony (jak byśmy to dziś powiedzieli) Schultz tworzy, genialny w warstwie literackiej dokument najczarniejszej psychologii dorosłych. Jak Baltuś w obrazach. Czy możemy w ogóle przy takich realiach mówić o „wolnej ręce dla geniusza”? Oraz – co potraktuj jako dopełnienie Twojego wywodu – o „wolnych, acz w czarnych okolicznościach pozostających” uczestników z dzieciństwa i przez to inspiratorów takiej a nie innej ekspresji artystycznej geniuszy? Niewątpliwych geniuszy. Ę 😉

  42. PS
    Poprawka: „uczestnikach z dzieciństwa i przez to inspiratorach” nie „uczestników (…) inspiratorów” – jak napisałem. Sorry.

  43. Balthus dosc czesto mowil, ze jego obrazy przedstawiaja anioly, w ktorych to probowal uchwycic dziecieca niewinnosc, stan nieswiadomy wlasnie przed przejsciem do identyfikacji plci: dziecko, ktore ciagle jest aniolem, nim przeobraza sie w mloda dziewczyne i kobiete.

    PS.interesujaca lektura sa listy( 8) Rainera Marii Rilke do Balthusa ( „Letters to a Young Painter”, translated by Damion Searls and published by David Zwirner Books) wydane 2017. Rilke przebywal wtedy w Château Muzot-sur-Sierre, Valais (1920-26),

  44. Przed kobietą znajduje się kieliszek do wina stosowny dla młodej dziewczyny. Policzki kobiety są zaróżowione…
    Tego typu scenek w malarstwie Flamandów jest cała masa.
    Jak tak dalej pójdzie to trzeba zamknąć muzeum Tolouse-Lautrec’a w Albi ,a najlepiej spalić. To samo z „Lolitą” Nabokova (a fe!). Lub „Mur” – J.P. Sartre’a. „Dzieje grzechu” także.
    Z mediów dowiaduję się ,że coraz więcej gwiazd i gwiazdeczek sobie przypomina niecne czyny.
    Chyba powstanie druga część „120 dni Sodomy”. Tfu, co ja piszę…

  45. Faszyzm we Francji ma swoja wieloletnia tradycje a pisarze dosc szybko garneli w jego objecia.Francuski antysemityzm i faszyzm mial sie dobrze na literackim wyperfumowanym parnasie. Literaci dosc szybko stawali sie awangarda hanby narodowej.
    Rezym Vichy w czasie okupacji Francji byl odpowiedzialny za eksterminacje prawie 76000 Zydow. Rzad marszalka Pétain stworzyl francuskie (!) obozy koncentracyjne Gurs, Reversalet, Pithiviers i inne.
    „Praca.Rodzina.Narod” bylo haslem rzadu Vichy a deportacja Zydow zajmowal sie
    slawny butcher Lous Darquier Pellepoix. Kardynal Gerlier glosil, ze „Petain jest Francja a Francja to Petain”. To byla „wolna Francja”. Do „narodowej rewolucji” przylacza sie glowny ideolog Charles Maurras i antysemita literat Louis-Ferdinand Céline. W pamlecie ” Bagatelles pour un massacre” pisal Céline:”Wyobrazam sobie alians z Hitlerem. Dlaczego nie? On nic nie ma przeciwko Bretanczykom i Flamandczykom. Zupelnie nic. On jedynie wypowidal sie o Zydach.Nie lubi ich. Ja tez. Nie lubie czarnych, ktorzy porzucili swoje kraje. To wszystko” – tyle Céline. A pisal o Zydach bardziej brutalnie, anizeli w powyzszym tekscie.
    Céline zmarl smiercia naturalna 1 lipca 196q, w odroznieniu od swojego kolegi po piorze Robercie Brassilachu (tegoz dnia zastrzelil sie Hemingway). w 50.lat pozniej
    Francuzi zapomnieli o tym pisarzu-zoologicznym antysemicie i chcieli go przypomniec.
    Dzieki protestom m.in. Serge Klarsfelda i Claude Lanzmanna skierowanym do owczesnego min.kultury Frederica Mitternada zostal Céline usuniety. Tworca „Shoah”
    pisal wowczas „Oddawac hold pisarzowi Celine to jakby ponownie mordowac ofiary Zaglady”. Sartre nazywal ich doslowanie:en vrai salaud. Celine jak Heidegger nigdy nie pokajali sie za swoja przeszlosc, nie przeprosili ofiar nazimu.
    Tak: moralne i etyczne g……o.
    Ale ten geniusz prozy francuskiej znaczyl wiele dla literatury tego kraju o wiele wiecej anizeli inni tworcy kultury – wulkan jezykowy, ktorego porownywano do XVI wiecznego Rabelais.
    A Sartre?

  46. @zezem
    15 grudnia o godz. 21:15
    Z mediów dowiaduję się ,że coraz więcej gwiazd i gwiazdeczek sobie przypomina niecne czyny.
    Chyba powstanie druga część „120 dni Sodomy”. Tfu, co ja piszę…

    Masz prawo pisać, bo rzeczywiście może to tak wyglądać i pewnie w niektórych przypadkach jest, że owe gwiazdy i gwiazdeczki robią sobie publicity. Ale jest inna strona medalu, ta bardziej ponura – nie zawsze można było mówić o tym wcześniej, ale nigdy sie nie zapomina poniżenia i zniewolenia. To w człowieku zostaje i tkwi jak drzazga, rani nawet po latach.

  47. ozzy
    15 grudnia o godz. 21:56
    Faszyzm ma wieloletnia tradycję w wielu krajach. Chyba nawet, w większości krajów, choć różnie może się nazywać. Kij mu zresztą pod beretkę, jak się nazywa, bo o co innego chodzi. Istotą rzeczy jest poczucie wyższości, pogarda i nienawiść dla innych, nietolerancja, która uruchamia przemoc. Potem idzie już z górki. Wystarczy odczłowieczyć i dorobić ideologię. Wstrętu i odrazy.

  48. O ile dobrze pamiętam to Lem pisał o podobnych roślinach w Obłoku Magellana

    http://www.independent.co.uk/news/science/glowing-plants-streetlamps-lamps-replacement-new-invention-a8113191.html

    O czytnikach do książek, virtual reality i komunikatorach (komórkach) też ale tych już używamy

  49. @ Tobermory
    Tekst ciekawy, ale pomieszales dwie rozne sprawy. Pierwsza to czy dzielo artysty moze byc cenzurowane przez moralistow i straznikow dobrych obyczajow. Czy zakazac trzeba dziel, ktore pokazuja lub opisuja na przyklad erotyzm lolitek. Nazwalabym to walka miedzy pruderia, falszujaca rzeczywistosc, i sztuka, ktora dazy do odkrywania swiata, pokazuje rzeczy, ktorych zwykly zjadacz chleba nie dostrzega albo wypiera ze swiadomosci.
    Druga, zupelnie inna sprawa jest wiazanie dziela artysty z jego pogladami czy prowadzeniem sie w zyciu. Gabriele D’Annunzio byl faszysta – czy nie mozna zatem podziwiac jego pisarstwa? James
    Levine jest pedofilem – czy trzeba zapomniec, ze jest utalentowanym muzykiem?
    Jest to material na dwie odrebne dyskusje. Usilowales to polaczyc motywem przemocy: sluzaca z obrazu Vermeera, wykorzystana przez pracodawce, i chlopcy gwalceni przez Levine’a. Ale sie nie da, bo czy obrazy jeunes filles en fleurs maja w sobie cos z przemocy? Albo czy Vermeer jest odpowiedzialny za to, co panowie robili ze sluzacymi?

  50. @ Nefer
    Ty wprowadzilas dodatkowy motyw, mianowicie uleglosc artysty wobec panujacej ideologii. To jest wlasnie przypadek „Obloku Magellana”. Lem musial chyba jakos zlozyc hold komunizmowi, zeby ksiazka mogla sie ukazac. Jednak rozdzwiek miedzy tym holdem a wlasciwa trescia dziela jest tak ogromny, ze o ugieciu sie Lema przed cenzura mozna zapomniec.
    Tak, jak Ty, jestem pod ogromnym wrazeniem tej powiesci. Lem nie tylko byl w niej wizjonerem ale wielkim artysta. Kiedy mysle o „Obloku Magellana” ogarnia mnie zawsze przerazenie przed czarna kosmiczna pustka, przez ktora pedzi statek kosmiczny – zupelnie jak bym sama na tym statku siedziala.

  51. @tabermory, bardzo interesujacy wpis. O tym samym krotka notka w Polityce – na pewno wszyscy czytali.
    Odbior sztuki jest wielce indywidualny. Jestem zwyklym i nieczestym jej odbiorca, wiec cos mi sie podoba, a cos nie niezaleznie od tego czy poczytam o tym, czy wyslucham przewodnika. Wspomniany obraz nigdy nie rozbieralabym pod wzgledem lubieznosci malarza. Natomiast zdjecie obrazu Balthusa przedstawiajace 12-letnia dziewczynke, wlasnie zamieszczone w Polityce, przywodzi mi na mysl pytanie: ile osob widzi w nim sztuke, a ilu wpatruje sie w krocze dziewczynki doznajac innego oczarowania.
    Wlasnie piszesz, ze nic tak do konca nie jest jednoznaczne w sztuce.
    Jeszcze bardziej jest niejednoznaczne w literaturze. Mozna byc utalentowanym lubieznikiem. Czego dowodem jest „wieszcz narodowy” co pisal ku pokrzepieniu serc. Chyba nikt nie ma watpliwosci, ze mial sklonnosci pedofilskie. Mysle, ze badacze jego literatury, zyciorysu mogliby na ten temat wiele powiedziec, ale nie mowili i nie mowia.
    Zreszta nie mam watpliwosci co do autora Lolity. Utalentowany ogromnie co nie przeszkadza niczemu…
    O polskim teatrze niewiele moge powiedziec, chociaz do NY „przyjezdzaja” czasem sztuki z najwyzszej polki. Z polskich notatek prasowych czytam wylacznie o „skandalach”, lub wywiady z rezyserami co sa niezrozumiani przez koltunstwo. Czasami chyba niezrozumiani, a chodzi o epatowanie widza, a mniej o wyrazenie czegos. Obejrzalam interesujaca rozmowe z pisarzem Irving Showem, uwielbia literature angielska (niewspolczesna), ktora byla jego najlepszym nauczycielem pisarstwa. Ostatnie pytanie brzmialo – czy lubi pisac sceny erotyczne. Zasmial sie, dlaczego sie zasmial? I wyjasnil, ze to jest konieczne bo to jest integralna czesc czlowieka.
    @Tabermory, mowisz, ze juz „zygasz” tymi codziennie ujawnianymi przypadkami molestowania. Ja tez zygam, ale z innego powodu. To jest nie do uwierzenia i mozna tylko miec nadzieje, ze wplynie to nie tylko na sposob traktowania kobiet w swiecie zachodnim, ale jakies odbite fale dotra nizej.
    Jesli przez lata dowiadywalismy sie i dowiadujemy o kolejnych odkrytych zbrodniach w ostatnich dziesiecioleciach na calym swiecie to powiesz, w ktoryms momencie dosc tego, to juz obsesja? Nie powiesz, bo inna skala?

  52. Czy wielkiemu artyście wolno więcej ? Czy ma on cieszyć się wiekszą tolerancją ?
    Piotr Czajkowski był wielkim artystą, i nawet tacy koneserzy jak ozzy czy anumlik , nie będą kręcić nosem narzekając na brak duszy w jego kompozycjach. Ale byl on aktywnym pedofilem.Kiedy jego pedofilstwo stało sie tajemnicą poliszynela, były próby pociągnięcia go do odpowiedzialności . Ale wtedy staanął w jego obronie sam car meloman mówiąc ” Małych chłopców w Rosji mamy wielu, a Czajkowski jest tylko jeden.”

  53. @@Nefer,kruk
    „Obłok Magellana” był dla mnie porywającą lektura, też jak @kruk odczuwałem ten lot przez bezkresy kosmiczne. Wtedy nie postrzegałem tych prorezimowych ukłonów, wymuszanie zachwalanego komunizmu, potepiania tej okropnej Merki i zachwalania sprawiedliwej Raszy.
    Jedna zabawna rzecz; Lem mnie zaraził taka idiosynkrazją. Kosmonauci trafiają na wrak statku kosmicznego Merki. Wchodzą do środka, a tam pełno zwłok, jakaś katastrofa przydarzyła sie tym okropnym imperialistom z Merki. Bohater stwierdza ze zdziwienim i pewną odrazą fakt, że martwe kosmonautki maja czerwone paznokcie .Nie rozumie tego,podejrzewa, że to jakaś choroba.
    Czy to była osobista niechęć Lema do malowanych paznokci imperialistek, czy też w ten sposób chciał jeszcze raz dowieść cenzurze, że woli te socjalistyczne traktorzystki, ktore sobie nie malują paznokci ? W kążdym razie mnie zaraził tą niechęcią do imperialistycznych paznokci i teraz z odrazą mijam te Studia Paznokcia, gdzie artystki od malowania paznokci z założonymi na buzię maseczkami godzinami obrabiaja wyciągnięte rączki klientek.
    Trochę to śmieszne, ale wolę niemalowane dziewczyny. Taki ze mnie polski burak w tej Francji, gdzie trudno trafić na niemalowaną.
    Ps
    Być może scena z wrakiem statku nie była w”Obłoku..” a może w „Astronautach”. Lema przeczytałem wszystko i mi się trochę teraz miesza.

  54. Dzien dobry, – 4C, troche zimy

    @Lewy, 6:50
    „Piotr Czajkowski był wielkim artystą.” Dalsza czesc zdania jest zbyteczna. Na brak duszy nie narzekam u Czajkowskiego, co wiecej: mieszka w jego kompozycjach niesmiertelne piekno a na dodatek zachwyt wzbudza.
    Nie ma to jak Gombrowicz, jakze dobry na przeczyszczenie i to wszelakiego rodzaju.

  55. Jedna z przygód kosmicznego trapera Jona Tichego. Mijając jakąś niezamieszkałą planetę, zbliżył sie do niej nieopatrznie i został zaatakowany przez jakieś dziwne zielone stwory, które chciały go wciągnąc na dół. Tichemu udało sie wyrwać i kiedy zjawil się u słynnego uczonego Klapaucjusza, oowiedział mu o tym zdarzeniu. Klapaucjusz wybrał sie w pobliże tej planety zaopatrzony w sondę, czyli kulę pokrytą mocnym klejem. Kiedy znalazł się na miejscu, spuścił na sznurku ową kulę, na która owe zielone stwory rzuciły sie z wielką zawziętością.Klapaucjusz (a może to był inny profesor, ale juz nie pamiętam) pociagnąl za sznurek i odleciał. Kiedy wrócił na swoja planete, zabrał do laboratorium kule , do której były przylepione fragmenty jakiejś zielonej substancji. Kiedy ją zbadał,okazało się, że są to fragmenty naci ziemniaczanej (solanum tuberosum), rośliny z rodziny psiankowatych.
    Sięgnął do archiwalnych dokumentów i znalazł w nich, że wiele lat temu w pobliżu niebezpiecznej planet uległ awarii statek kosmiczny, który na swym pokładzie transportował kartofle dla osadniko do sasiedniej już zaludnionej planety.Ze statku wysypały sie ziemniaki i spadly na złowroga planete. A jej złowrogość polegała na tym, że zamiast chmur w jej stratosferze przelatywały całe chmary kamieni, ktore nieustannie bombardowaly powierzchnie planety. Kiedy ziemniaki wylądowały na powerzchni planety zasadziły się, zaczęły kiełkować, rozmnażać się, ale bombardowane kamieniami, masakrowane zaczęły zgodnie z teorią Darwina ewoluować; te mniej przystosowane, głupsze ginęły, przezywały inteligentniejsze i te swoje inteligentne geny przekazywały swoim dzieciom kartoflom. Walcząc o przetrwanie same stały się agresywne , siegnęły do nieba i zaczęły atakować każdego, kto się do nich nieostrożnie zbliżył.
    Dwa takie agresywne kartofle trafiły do Polski,ale został tylko jeden, bo tego drugiego trafił kamień.

  56. A kosę na ten kamień wynalazł Kosynier Lewy grzebiąc w annałach Klapacjusza. O czym PT Ateistów poinformował Erg Samowzbudnik.

    Dzień Doberek, Lewusku 🙂

  57. „czy Vermeer jest odpowiedzialny za to, co panowie robili ze sluzacymi?”

    Skotłowana narzuta na stole, przewrócona szklanka po winie, zaróżowione policzki niedopiętej, śpiącej dziewczyny, na ścianie obraz z kupidynem, pan z psem opuszczający pokój…
    A pan Vermeer, pater familias o nieposzlakowanej opinii dokumentuje tylko scenę zaobserwowaną podczas spaceru…
    Te holenderskie domy bez firanek, nic się nie ukryje 🙄
    Po jakimś czasie nachodzi go refleksja: wychodzący z pokoju pan to bogaty patrycjusz, rozpozna się (po dziewczynie), obrazi, nie kupi już nic więcej, obgada na mieście albo i wytoczy proces, bo żona zażąda rozwodu… Lepiej go zamaluję 😎

    Tak to widzisz, kruk?

    Można i tak, ale można też widzieć pana Vermeera w roli osoby opuszczającej miejsce niedawnej kotłowaniny.
    Dziewczyna z perłą ma takie smutne spojrzenie…

  58. @zyta2003
    16 grudnia o godz. 3:12

    „mowisz, ze juz „zygasz” tymi codziennie ujawnianymi przypadkami molestowania. Ja tez zygam, ale z innego powodu.”

    Gdzie ja mówię, że „żygam”?
    I wiesz już, co ja powiem lub nie powiem?
    Dziękuję za podsunięcie możliwych odpowiedzi, bo w samej rzeczy jeszcze nie wiem, co powiem lub nie powiem „w którymś momencie”.
    Dobrze też wiedzieć, że jest ktoś rzygający z powodów wartych większego szacunku niż moje. Uchylam kapelusza 😎

  59. @Tobe

    domy bez firanek – nie tylko te w amsterdamskim „red light district” ale i u nideralndczykow w domach. Kalwinizm pozeniony z holenderskim liberalizmem to jest fenomen.
    Leidesplein i Rembrandtplein, a dalej w bylym kosciele lokal Paradiso i taniec w swietle neonow do samego rana.

  60. Z perspektywy czasu nie da się usunąć zaistniałego wydarzenia ( factum brutum ) jak i samego obrazu. Można natomiast, jak w przypadku słodko śpiącej pokojówki Vermeera się stało, dołożyć (bez pedagogicznej nachalności) odpowiedni opis obrazu, który tę wielość warstw, którymi artysta (lub historia) przemalował określone dzieło, ukaże przynajmniej w zarysie. Jego magia albo w każdym razie ambiwalentna fascynacja nie zostanie przez to zniszczona.

  61. Caravaggio, po namalowaniu „Świętego Mateusza i anioła”, został zmuszony do ukrycia gołych, brudnych nóg łysego ewangelisty, a wyuzdanego efeba-anioła z twarzą męskiej prostytutki zamienić musiał na coś eterycznego i wzniosłego, choć w drugiej wersji obrazu noszącego tytuł „Inspiracja świętego Mateusza”, anioł efebich wdzięków pozbawiony nie został. Caravaggio za modeli do świętych panienek i świętych pańskich, miał niemal wyłącznie prostytutki (żeńskie i męskie), a jego pociąg do efebów uwidacznia się w wielu jego genialnych płótnach. Oto dwa obrazy ukazujące św. Mateusza (ten pierwszy ostał się jedynie w czarno-białej fotografii):
    https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ty_Mateusz_i_anio%C5%82_(obraz_Caravaggia)#/media/File:Caravaggio_MatthewAngel.jpg

  62. Eh, Caravaggio… Jakie on miał zapotrzebowanie na sadzę i umbrę…
    Podobno używał nawet pigmentu ze sproszkowanych mumii.

  63. A propos brudnych stóp
    XiX-wieczny malarz szwajcarski Albert Anker, wyspecjalizowany w malowaniu dzieci i podrastających panienek

    http://www.sightswithin.com/Albert.Samuel.Anker/Madchen_die_Haare_flechtend/Alternative_colors.jpg

    oraz idyllicznych scen rodzajowych, a przez to ulubiony artysta głównego helweckiego populisty (i miliardera) Blochera namalował też tego chłopca

    http://www.the-athenaeum.org/art/display_image.php?id=494577

    Obraz nosi wprawdzie tytuł „Chłopiec śpiący na sianie”, ale uwaga publiki skupia się głównie na jego stopach, stąd inny tytuł: Chłopiec z brudnymi nogami 😉
    W wielu chłopskich domach szwajcarskich wiszą reprodukcje obrazów Ankera budząc nostalgię za „pięknym, zdrowym światem”, choć rzeczywistość tamtych czasów biedy, emigracji (niekiedy przymusowej) za chlebem i początków lokalnej industrializacji wyglądała zupełnie inaczej.

  64. Kompletnie nie w temacie, ale widzę, że nie ma tu @tejota, więc tytułem prezentu dla niego (coś w rodzaju kawałka sera wyłożonego dla myszki), link do artykułu, nawet nie najnowszego, ale moim zdaniem doskonale gaszącego (kiepującego?) ostatnią falę „cracalowego hejtu” z powodu „niesprawnych helikopterów francuskiej armii no i kto teraz wyszedł na mądrego proszę krytykantów zerwania umowy z Francuzami?”

    https://www.bloomberg.com/features/2016-military-helicopters/

  65. @zza kałuży
    16 grudnia o godz. 11:54

    Armia szwajcarska używa od lat AS 332 M1 Super Puma oraz AL 532 Cougar i jeśli ponad 50-letni pilot-rezerwista nie wleci niechcący w linię wysokiego napięcia (rok temu na przełęczy Gottharda)

    https://img.nzz.ch/S=W560/O=75/http://nzz-img.s3.amazonaws.com/2016/9/29/2e6236bf-c0e1-4043-bc11-c234479f22f0.jpeg

    to same się jeszcze nie rozpadły.
    Polacy wolą jednak Sikorskiego?

  66. @zza kałuży, z godz. 11:54
    Nie do @tejota powinieneś skierować ten post, a do @Tanaki, który wyższości caracali nad black hawkami poświęcił całego wstępniaka (https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2016/10/25/rosja-mistrzem-polski/)
    W Polsce też już pisano, że pani Florence Parly, francuska minister obrony ujawniła, że 75 % caracali stoi i rdzewieje, gdyż koszty ich remontów tak wzrosły, że nie opłaca się ich naprawiać.
    https://www.wprost.pl/swiat/10092406/skandal-we-francuskiej-armii-caracale-nie-lataja-bo-ich-naprawy-sa-za-drogie.html

  67. @anumlik, @Tobermory, dzieuję za odpowiedź, ale obaj nie przeczytaliście podlinkowanego artykułu. Ani, ani, ani jednej linijki. 😉
    A są w nim takie kwiatki, jak ten, że gotowość operacyjna aktualnie najpotężniejszego helikoptera amerykańskiej marynarki (oraz piechoty morskiej) jest IDENTYCZNA jak francuskich caracali.
    A oprócz tego amerykańśkie lubią sobie grobnąć od czasu do czasu tę czy inną załogę.

  68. @Lewy, kruk

    Ja nie odczuwałam tej pustki tylko przygodę. Czytałam to pierwszy raz gdzieś pod koniec lat 80 w zapyziałym PRLu i to technologia i wyobraźnia zrobiły na mnie wrażenie.
    Wszystko dobrze Lewy, tylko to była ‚Murica, nie Merka (imaginuj sobie z jakim nadęciem to piszę). I nie kosmonautki a nieprzyzwoite panie na plakatach, scena była z Obłoku. Ale świecące drzewa nie wiem czy nie z „Powrotu z gwiazd” bo też mi się myli.

    Taki mam sentyment do tej książki, której Lem się wyrzekł i wznawiać nie chciał że w internecie wygrzebałam antykwariat, mieli starocia, kupiłam i wysłali mi do Belgii gdzieś w 2007 czy 2008. Leży tuż obok mnie jak to piszę. A że jako ebooka nie uświadczysz to wzięłam skanującą mysz która w biegu obraz wnet w litery je przerobi że całe 400 coś stron zeskanowałam jedną po drugiej jeżdżąc myszą tam i nazad żeby sobie ebooka zrobić. Jedyna książka dla jakiej mogłam się zdobyć na ten benedyktyński wysiłek. Bo chomiki mnie nie interesują.

  69. @zza kałuży
    16 grudnia o godz. 12:17

    O, wypraszam sobie. Czytałem o odmrażaniu w hangarze, o tym, że gdyby to były konie, należałoby je dobić, o wypadkach i o pilotach, którzy gotowi są ginąć, ale nie unnecessarily
    O nocnej kolizji na Hawajach było też w tutejszych mediach.

  70. @zza kałuży
    16 grudnia o godz. 12:17

    To chyba raczej ty nie przeczytałeś mojego komentarza. Wymienione przeze mnie helikoptery armii szwajcarskiej są francuskie i są odpowiednikami owych caracali

  71. @Nefer
    Pewnie masz racje, ze to Murica, dawno czytalem, ale z Rasza sie zgadza ?

  72. @zza kałuży
    Średnio mnie interesują rozważania nad wyższością caracali nad blackami hawkami (i odwrotnie). Nie znam się na latających trumnach bojowych, a swój stosunek do nich wyraziłem w anumliku zamieszczonym w „Teatrzyku pod Anumlikiem”, 30 grudnia 2016 roku:

    WALCZYK KARAKALCZYK
    Walczyk na cztery skrzydła
    W dzień krótki
    Walczyk
    Wylazł z monidła
    Kruchutki
    Walczyk
    Mój Karakalczyk
    Malutki
    Rozpędzi zdrajców od Tutki
    Z napędem na cztery wódki
    Walczyk.

    Malczyk
    I bez pokropka zdrowiutki
    Malczyk
    Robota ręcznej robótki
    Malczyk
    Na me zmartwienia i smutki
    Mój Karakalczyk
    Malutki
    Gnany na bój na wyprzódki
    Przez ruskie – ach! – prostytutki
    Malczyk.

    Widelczyk
    Krasnaja wiłka obrony
    Widelczyk
    Troszeczkę tylko czerwony
    Widelczyk
    Francuski wyrzut sumienia
    Amerykańskie marzenia
    Mój Karakalczyk zębaty
    Widelczyk
    Zamiast armaty
    Walczyk.

  73. @Nefer
    A ta pustka byla dla mnie podniecajaca, tez odczuwalem przygode

  74. do @Tanaki, który wyższości caracali nad black hawkami poświęcił całego wstępniaka (‚https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2016/10/25/rosja-mistrzem-polski/)

    *************************

    Rzeczywiście, świetny to był wstępniak, jakoś wtedy przeoczyłem.
    Bardzo dobrze @Tanaka podkreślał okazję do dokonania próby skoku cywilizacyjnego przy pomocy współpracy z Airbusem.

    Jedynie czego mi brakowało, to spostrzeżenia, że nawet pomijając wszelkie szczegóły techniczne, eliminacja z przetargu jedenej z najbradziej kompetentnych firm jest strzałem w stopę, gdyż odejmuje nam wiarygodność w negocjacjach (czytaj targach). Krzycząc najpierw „Airbus precz!” nie możemy potem wiarygodnie udawać przed Amerykanami, że „jak nie spuścicie z ceny to kupimy od kogo innego!”

  75. @Lewy

    Rasza mi nic nie mówi. Ale bajek robotów a zwłaszcza Ijona Tichego nie lubiejemy.

    Znikam, zajętyk

  76. @Tobermory
    Zwracam honor, a co do typów tych szwajcarskich to rzeczywiście nie skojarzyłęm, że Caracal wywodzi się od Pumy. Zaćmienie umysłu…

  77. ozzy
    16 grudnia o godz. 8:57
    W sąsiedniej Norwegii także.

  78. A wracając do aktualnego wstepniaka, to @Tobermory koncentruje się na czymś wyższego poziomu, tak że dla mnie zostaje tylko pochwalenie się, że mam za kałuża zabezpieczone posiadanie książeczki pt. „Vermeer”, z serii Klasycy Sztuki, wydanie „Rzeczpospolitej”, nalepka na okładce mówi mi, ze zapłaciłem za tę książeczkę całe 8 zł.

    A w bibliotece publicznej parę dni temu zostałem na parę godzin zamrożony/zmumifikowany/przeniesiony w czasie za sprawą albumowego, wielkiego wydania „Vermeer: The Complete Works” Karla Schütza.

    https://chipublib.bibliocommons.com/item/show/1883343126

    https://www.amazon.com/Vermeer-Complete-Works-Karl-Sch%C3%BCtz/dp/3836566583

  79. Kiedy król słońce czyli Ludwik XIV zbudowałn sobie Wersal, zaczęła obowiązywać bardzo skomplikowana etykieta. Aby dotrzeć do króla, np. królewskiej sypialni, trzeba było pokonać kolejne , coraz trudniejsze progi. Zarówno przy porannej jaki i wieczornej toalecie asystowali mu najznamienitsi dostojnicy królestwa. Kiedy król w obecności najszlachetniejszych mężów, princów, zrobił kupe do złotgo nocnika, wynosił ją najbardziej cieszący sie zaufaniem władcy książe. Król łysiał, więc zatrudniono artyste perukarza, który sfabrykował Ludwikowi fryzure wielkości małej choinki. Odtąd moda na noszenie peruk rozeszła się po całym cywilizowanym świecie(murzyni w Afryce nigdy peruk nie nosili) i nawet kilkadziesiat lat późnie nosili je Fryderyk Wielki, a nawet Katarzyna.Dopiero Rewolucja i epoka napoleońska zerwała z tym cywilizacyjnym obyczajem.
    Modne stały sie wysokie , malowane na czerwono obcasy. Stało się to po tym jak król w ramach tzw. gospodarskiej wizyty odwiedzil paryska żeźnię i wdepnął w kałużę krwi. Kiedy owi arystokraci zobaczyli czerwone obcasy królewskich trzewików, wszyscy sobie przemalowali swojej na ten sam kolor i też dopiero rewolucja zerwała z tym obyczajem.
    W sypialni królewskiej były ustawione różnego rodzaju siedzenia;pozłacane fotele, skromniejsze krzesła, taborety.Tylko najbardziej uprzywilejowani mieli prawo siadać w obecności władcy. Tylko, że owe meble miały wielkie znaczenie, ktoś miał prawo do złotego fotelu, a ktoś tylko do taboretu. I biada temu, kto sie pomylił i siadł nie tam gdzie trzeba. Było to jak usiąść na krześle elektrycznym; równało się to śmierci cywilnej. Równiez nie tolerował król takich sabości jak pilne pójście za potrzebą. Czasami jakiś duc albo muszkieter wymykał się i kryjąc się za kolumną lub rzeźbą,szybko załatwał swoją potzrebę fizjologiczna by zaraz wrócic do władcy nie podpadając mu. Niestety oprócz nietolerancji króla problem polegał na tym, że w Wersalu brakowało sanitariatów (oprócz wspomnanego złotego nocnika). Pewna dama towarzysząc w podróży Ludwikowi, przez wiele godzin musiała jak mała dziewczynka sciska nogi, bo da Ludwika , który uważał się za boga, takie ludzkie przypadłości nie mogły byc tolerowane.
    Król lubił grać w sztukach, w których wystepował jako bóg słońce, Bardzo dobrze przyjmował pochlebstwa , im głupsze, bardziej toporne, tym lepiej było przyjmowane przez niego. No i tańczył menueta i zaszczycał swym jasnym duchem wszystkie panie, które mu wpadły w oko.
    A teraz wróćmy do naszych czasów. Naszym królem nie jest jakieś słonce, ale król kartofel. On menueta nie tańczy, własnego jasnego ducha nie używa, nie chodzi w trzewikach na wysokich czerwonych obcasach, na wygladzie mu nie zalezy, więc nie nosi peruki, tylko mlaska i oblizuje swe dziąsła językiem..ale..ale ma w swoim Wersalu ustawione taborety. Tam tez nie każdy może sie dostać, nie każdy może usiąść. Kto wynosi kupę, to wie tylko Blaszczak, no może jeszcze Terlecki. Król kartofel też lubi, jak ktoś zachwala jego niebywałość, nieprzeciętność, wielkość. Dla niego słuchanie takich rzeczy jak te pochlebstwa w wykonaniu Czarneckiego, ostatnio Morawieckiego, to taka muzyka jak dla Ludwika słuchanie Charpentier czy Lully.

    Wydaje mi się, że znalazlem sporo podobieństw ale równiez parę róznic miedzy tym bogiem słońce i bogiem kartoflanym. Byla to taka analiza komparatywna.
    Dziękuję .

  80. @Nefciu
    Ależ jest tam Rasza. No to Ci wytłumacze. Kiedy to czytałem jako nastolatek, nie miałem pojęcia jak się wymawia po angielsku. Dopiero potem skojarzyłe; Merka to Ameryka, a Rasza to Rosja

  81. Napisałem żeżnia, no po prostu wstyd

  82. zza kałuży
    16 grudnia o godz. 12:37

    Po sąsiedzku, w Polityce, Marek Świerczyński, bardzo dobry fachowiec od spraw obrnnych, wyjasnia, jak, korzystając z pretekstu w postaci wypowiedzi pani minister obrony Francji, wyprodukować w pisowskiej telewizji nadwiślańskiej fake news. W istocie zacznie więcej, bo fake story.
    Zupełnie oczywiste jest, że w ten sposób nędza polityczna w Polsce usiłuje przykryć nędzę militarną polskiej armii, jej rozwalenie przez znanego nam rozwalacza i notorycznego kłamcę oraz jeszcze kilka innych rzeczy ma być tym przykryte. Wśrod nich lichy debiut Morawieckiego w Brukseli, który poza tym, że lepiej gada po angielsku niż broszka powiatowo-gminna miejsko-wiejska, nie ma nic do powiedzenia, co by się Europie mogło sensownie przysłuzyć.

    Jest jeszcze inna maskirowska made in pisotelewizja: podlizek przydupny wobec Hameryki, która to hameryka oświadczyła, że owszem – Patryjoty chętnie sprzeda katolickiej Polsce, ale 4 x mniej i za 2 x więcej. I jak sprzeda, to te Patryjoty co są, a nie te co kiedyś mają być. A te co są nie nadają się na adekwatne patryjoty rosyjskie. Ale pobawić się można. W patryjotę niezłomnego gminno-leśnego.

    Za Pisu w ogóle nie odbywają się żadne poważniejsze przetargi publiczne na sprzęt wojskowy. Jedyne co kupiono wojskowego, to samoloty dla vipów. Poza przetargiem, z tak zwanej „pilnej potrzeby operacyjnej”. Do wożenia obronnych tyłków pisowskich. Muszą to być więc wielkie i ciężkie tyłki. Panzertyłki. Można przyjąć w ciemno, że cena zakupu i warunki były nieoptymalne, zapłaciliśmy więcej i warunki dostaliśmy gorsze niż możliwe do uzyskania w rzetelnym przetargu. Jak się kupuje u z góry upatrzonego (wylobbowanego) sprzedawcy – tak być musi. To się nazywa „oszczędne państwo” i „patryjotyzm”, podamerykański.

    Wyppuszczenie fake story tuż przed finałową fazą (kolejnego) wyboru śmigłowców, w którym to przetargu znowu startuje Airbus oznacza, że zamawiający złamał zasadę równego dystansu wobec oferentów. To wyraźny sygnał: Caracali i tak nie wybierzemy. To jest powód do zaskarżenia autora przetargu i to jest dowód na systemowe łamanie zasad przetargów publicznych przez PiS. Morawiecki, w tym samym czasie woła o więcej poważnych inwestycji w Polsce (ze strony rodzimego i zagranicznego kapitału), przy czym zagraniczny chce repolonizować. Jest to prosta droga, co ja gadam – autostrada do piekła: rozwalenia systemu przetargów publicznych, złamania (jeśli cokolwiek z ego zostało) zasady zaufania stron , podniesienia cen ofertowych i rezygnacji z ubiegnia się o zamowienia w Polsce znanych i świetnch oferentów ze świata (gdzie know-how, ktorego w Polsce niemal nie ma, liczy się najbardziej).

    Powód do kolejnej akcji walenia w Airbusa i Caracale ma źródło inne niż racjonalne, a racjonalne mogłoby być wyłącznie takie, że starając się skapować, czemu Caracale są „drogie w eksploatacji”, nadwiślańscy kapowacze nie skapowali. Nie mają bowiem pojęcia co to takiego helikopter i zaplecze za nim stojące. To naukowe, techniczne, logistyczne, ekonomiczne i tak dalej. Na końcu, albo w środku – polityczne. Kolejne splunięcia na Airbusa, są plunięciami na Francję i Europę: współwłaścicielami Airbusa są największe państwa UE.

    Skutek będzie taki, że – jeśli coś będziemy kupować – to drogo, bardzo drogo, w USA, stare rzeczy i bezalternatywnie. Mieć mniemanego przyjaciela daleko, a realnie przez siebie obrażanych po sąsiedzku – to pisoidalna specjalność pschiatryczna. Która bardzo dużo kosztuje. Ale nic nie szkodzi – posiadacz mniemanego 500+ i fantazmatycznego mieszkania + zapłaci. Dostał mniemanie, jest bogaty.

  83. Lewy
    16 grudnia o godz. 13:24

    Sobotnie i przedświąteczne wykłady komparatywne są bardzo pożyteczne. Ponieważ Rzeczpospolita zawdzięcza posiadanie nocnika królowej Marysieńce (import z Francji), w drodze spóźnionej co prawda, ale jednak („lepiej się spóźnić,niż wcale nie przyjść” – rzekł facet wpadłszy na peron nr 3 po odjeździe pociągu) – wymiany barterowej, wicepremier od wojny oświadczył, że myśmy Francję zaopatrzyli w widelec. Byłoby to więc kartoflane 1:1 a nie 1:27.
    Miał też nasz ostatni król, Stanisław August Poniatowski, najbliższego przjaciela, sojusznika, sekretarza i wywiadowcę, Francuza, a nic nie słychać, by jaki król Francji miał adekwatnego Polaka, ale też nic nie szkodzi: Polak ma swoją godność. Kartoflaną, która bije z centrali na Nowogrodzkiej w Warszawie i wybija z każdego zbiornika na nieczystości.

  84. @Lewy 16 grudnia o godz. 7:46
    😀 😀 😀

  85. (znad garów)

    anumliku, jakim cudem ta archiwalna fotografia dotrwała do dzisiejszych czasów???

  86. @Nefer
    16 grudnia o godz. 14:31

    Dobre pytanie 🙂
    Fotografia jest przedwojenna. Obraz został zniszczony wiosną 1945 roku.

  87. @Nefer, z godz. 14:31
    Wklejam za Wikipedią:
    Odrzucone płótno zakupił markiz Marchese Vincenzo Giustiniani. Prawdopodobnie zmieniono w tym czasie rozmiary płótna. W 1851 roku jego potomkowie sprzedali go do Kaiser-Friedrich Museum w Berlinie (Muzeum Cesarza Fryderyka, obecnie Muzeum Bodego). Zostało zniszczone w 1945 roku podczas II wojny światowej i znane jest jedynie z czarno-białej fotografii.

  88. @Tobermory

    A nie z czasów Caravaggia? Ooooo

  89. @Nefer
    PS
    Tobermory już mnie ubiegł w odpowiedzi 🙁

  90. Pierwsza wersja (ta z owłosionymi nogami) nie spodobała się zamawiającemu ołtarz kardynałowi. Caravaggio namalował drugą, na kolejnym płótnie. Można ją oglądać do dziś w kaplicy Contarellich w Rzymie (kościół św. Ludwika Francuskiego).
    Na odrzucony obraz znalazł się nabywca, markiz Giustiniani.

  91. Anumliku,
    skonstruowałeś tak swój komentarz, że w pierwszym odruchu pomyślałem: Och, ten Caravaggio, miał aparat fotograficzny i się nie przyznał 🙄 😉

  92. Wracam do kuchni obierać marchewkę. Zyg zyg.

  93. @namarginesko
    I słusznie, ze tam stoi. Bierz przykład z Nefci, która w kuchni pokornie skrobie marchewke i nie wtrąca sie (no może trochę) do rozmowy panów.
    A Tobie Nefciu powiem że z tymi Bajkami Robotów to jestes w mylnym błędzie.
    Lem tam np. świetnie pokazuje genezę wszelakich religii. Jon Tichy trafił w jakieś kosmiczne zadupie, gdzie na takiej prowincjonalenj planecie egzystowały (moze żyły) strasznie archaiczne roboty na parę. Jon nawiazał z tymi robotami kontakt . Ale przy kielichu doszło do awantury miedzy robotami, bo okazao sie , że jedne były zwolennikami prądu religijnego, który głosil, że najpierw były roboty a dopiero potem powstała para. Oponenci zaś uznawali predestyncję pary. Jon się dowiedział, że w przeszłości dochodziło t do prawdziwych na tym tle wojen, krucjat, wynikiem czego tysiące robotów zostało tak uszkodzonych, że nadawały sie tylko na złom.
    Jak widzisz, religijny fanatyzm zaraża równiez umysły robotów, pod warunkiem, że nie sa dostatecznie rozwinięte i poruszaja sie na parę.

  94. @Tobermory, z godz. 14:53
    Do komentarza dodałem linka do dwóch obrazów. Przy nich zaś jest opis – na zamówienie kogo Caravaggio malował oraz co się stało z odrzuconą przez kardynała Contarelliego pierwszą wersją. Ale nie będę włosa na czworo dzielił. Niech Ci będzie, że należy jak … tej, na rowie 😉

  95. @Lewy 16 grudnia o godz. 15:21
    „A skąd wiesz, że ona pokornie skrobie, hę?” – Rozległo się z głośnika mordohapa.

  96. @namarginesko
    Te obrzydliwe paski w tvinfo moga nas smieszyc , oburzać..ale przeciez autorzy tych wrzutek maja swój target(ano sobie poangielsczem, żeby wywołać wbocka z ćcin).
    Kiedys nasmiewałem się z durnych reklam,ale po przemyśleniu zmieniłem zdanie. Autorzy takich reklam maja swojego odbiorce.
    Weźmy taka reklamę maszynki do golenia gillette. Pokazuje ona przystojniaka, ktory taka właśnie maszynka sie ogoli, jego policzki sa tak gładkie, że przywabia to dwie ślicznotki , które radośnie tula sie do ogolonego. Wyglada to na kretystwo. Ale wyobraziłem sobie jakiego biednego, brzydkiego, nieśmiałego chłopaka, ktory chciałby mieć choc jedną dziewczynę, a ten dzięki maszynce ma aż dwie. Więc zrobi wszystko, złapie się tej maszynki jak tonący brzytwy. Wymyślaja to ci spryciarze i to samo robi Kurski i cały PIS; on tym niedojdom, brzydalom, niesmiałym prowincjuszom daje nadzieje.

  97. @namarginesko
    No to nie pokornie, ale skrobi !

  98. @Lewy 16 grudnia o godz. 15:58
    Ziemniaczanej?

  99. Bo niektórym to tylko kartofle w głowie – stąd Freudian slipy 😉
    Idę pomagać odkopać nas spod śniegu. White Christmas, niech go szlag.

  100. Z kuchni dobiega allegro marchewkowo furioso

  101. Lewy
    16 grudnia o godz. 15:55
    B. trafne spostrzeżenie. Oglądając reklamy, ma się wrażenie, że to dzieło kretynów, dla idiotów. Podobnie z wypowiedziami polityków. Tymczasem to tylko konwergencja. Sprytne, bo działa!

  102. @Tanaka 16 grudnia o godz. 13:41
    W istocie zanim skrobnąłem tutaj o tych porównywalnie_do_kitu (o ile do kitu) helikopterach Aktualnego Wielkiego Brata to zostawiłem też komentarz pod wspomnianym przez ciebie artykułem.

    W moim komentarzu mam za złe ekspertom opozycji, że w ciągu tej całej pisowsko-rydzykowej fejknjusowej ofensywy żaden z ekspertów nie wygóglował tego samego co ja, starego artykułu.

    Jak można dawać się lać takim patzerkom?

  103. @gotkowal 16 grudnia o godz. 16:23
    „Oglądając reklamy, ma się wrażenie, że to dzieło kretynów, dla idiotów.”
    Gorąco protestujęw imieniu idiotów!

    Ty wiesz jakim wielkim sukcesem życiowym, jaką strrraszną nobilitacją było dla mnie w zamierzchłym dzieciństwie awansowanie do kategorii ministranta Z Uprawnieniami Do Gaszenia Świec? A potem, po jakimś czasie, do specjalnej kasty Ministrantów Kadzidła?
    Egzamin musiałem zdać!

    W dzisiejszych czasach internet pomaga ci opanować tę całą, Wielka Wiedzę!
    http://knc-torun.pl/ministrant-oltarza/

    W tym szaleństwie jest METODA!

    A nie zadne dzieło kretynów dla idiotów….

  104. zza kałuży
    16 grudnia o godz. 16:47
    Coś mi mówi, że następne szczeble w tej drabinie to: seminarium, świecenia, wikariat, probostwo, dekanat itd., aż do watykańskiego sedesu. Co załamało karierę tak znakomicie się zapowiadającą?

  105. Lewy
    16 grudnia o godz. 13:24
    Król albo cysorz.
    Pani Agata Passent opisuje na sąsiednim blogu swój powrót do domu w dniu 13 grudnia 2017.

  106. @ Tobermory
    Vermeer mialby przedstawiac sluzaca, ktora sam wykorzystal? To smiala hipoteza. Jezeli zamalowal pana z psem, ulegajac lekowi przed konsekwencjami, mamy przypadek podporzadkowania sie artysty opinii zewnetrznej, analogiczny do przypadku Lema. Vermeer chcial pokazac scene obyczajowa, ale nie zrobil tego w koncu explicite, tylko aluzyjnie poprzez obrazek Kupidyna.
    Wszystko to nie zmienia faktu, ze piszesz, usilujesz je polaczyc, o bardzo roznych zjawiskach: 1.cenzura dziela artysty przez opinie publiczna, 2.kontrast miedzy wartoscia artystyczna dziela i ocena moralna jego autora.

  107. @ Nefer 16.12 o godz.12:21
    Mam wydanie „Obloku Magellana” przez Wydawnictwo Literackie, Krakow 2005. W twardej okladce, na dobrym papierze i z ladna trzcionka.

  108. @gotkowal 16 grudnia o godz. 17:10
    „Co załamało karierę tak znakomicie się zapowiadającą?”

    To samo co wygoniło ludzkość z Raju czyli pokusy kobiecego ciała!
    Moja dziewczyna okazała się być Służebnicą Węża i użyła Diabelskich Sztuczek, w które Lucyfer wyposaża wszystkie białogłowy już przy urodzeniu. (Oczywiście za wyjatkiej Maryi Zawsze Dziewicy)

    Przekrzywiała główkę na bok i potrząsała swoimi Bardzo Długimi Włosami.
    Tylko na przykład ci tu piszę, ale chyba się orientujesz w ich metodach…

  109. A co to jest turyferaiusz ????!

  110. @Na marginesie 16 grudnia o godz. 18:13
    „A co to jest turyferaiusz ????!”

    Ten chłopiec, który nosi kadzidło, wkłada do niego węgielki, zapala je a następnie wywija tymże kadzidłem na dłuuuugim łańcuszku sobie nad głową w celu rozrzażenia węgielków… funkcja – marzenie każdego małego, nowego ministranta… 😉

  111. Dopiero wtedy, gdy ateiści dorobią się równie jak kościelna skomplikowanej nomenklatury i równie skomplikowanego oprzyrządowania, pojawi się JAKAŚ szansa…

  112. Aha, pojęłam. Temu chłopcu chodziło o to, żeby dawać czadu 😉
    Ludzka rzecz…

  113. @zza kaluzy
    18:26

    chyba tez zamiennie nazywa sie „turyferariusz” takze „trybularzem” (kadzielnica)
    a ktorys z Trzech Medrcow mial ze soba kadzidlo (jest taki piekny poemat TS Eliota
    Journey of the Magi – nie ma tam o kadzidle, nietety)i

  114. Nefer
    16 grudnia o godz. 16:09

    uważaj sok marchewkowy się skwasi, rosół się rozgotuje

  115. @ozzy 16 grudnia o godz. 19:28
    Że z pisownią coś nie tak – to ja wydedu…kałam, choć niekumata 😉
    Ale na zalinkowanej stronie ze ściągawką dla ministrantów stoi jak byk: turyferaiusz

  116. A o „trzcionce” przezornie już nie wspomnę, bo znów będzie, że się czepiam.
    Cicho, sza.

  117. @ozzy 16 grudnia o godz. 19:28
    „chyba tez zamiennie nazywa sie „turyferariusz” takze „trybularzem” (kadzielnica)”

    Wybacz, ale szczyt zainteresowania tymi tematami przeżywałem pomiędzy 8 a 10 rokiem życia i nie pamiętam szczegółów… 😉

    Google podpowiada, że nazwa turyferariusz bierze się od kadzideł w sensie ziół a trybularz od kadzidła w sensie naczynia na te zioła.

  118. Istnieje niebezpieczeństwo, że jak tak dłużej powspominam, to przypomnę sobie całkowicie bezrozumnie wykuwaną kiedyś na pamięć łacińską ministranturę z czasów mszy trydenckiej, mało tego, ze wszystkimi regułam dzwonienia i niedzwonienia w zależności od rodzaju mszy i zwyczajów danej parafii… 😉

  119. @zza kałuży 16 grudnia o godz. 20:49
    Etcumspiritutuo!
    Bardzo mi się to podoba, bo brzmi trochę jak trutututu 😉

  120. @zza kałuży 16 grudnia o godz. 20:42
    Te zioła są podobno halucynogenne. Co zresztą wiele tłumaczy.
    Nawet Dodę….

  121. @na marginesie

    moja ulubiona czcionka (schriftart) jest g a r a m o n d
    https://de.wikipedia.org/wiki/Garamond_(Schriftart)#/media/File:Adobe_Garamond_Pro_Sample.svg

  122. @ozzy 16 grudnia o godz. 21:00
    Bo taka jakby trochę… nostalgiczna?

  123. @Na marginesie, 21:23

    tak, tak….
    i na dobranoc
    „Purple Rain”, tym razem w wykonaniu Beth Hart i na gitarze wirtuoz Jeff Beck
    https://www.youtube.com/watch?v=6sHDRDUdpW0

  124. @Tobermory

    Latam jak kot z pęcherzem i nie mam szans dołączyc się do świetnej dyskusji pod twoim wstępniakiem więc póki co, w przelocie, ciekawy temat i świetnie podany – dzięki za temat do przemyślen! Dyskusja też się pięknie rozwinęła pod tematem! Pozdrawiam i dopiszę się jak wrócę

  125. i na gitarze wirtuoz Jeff Beck
    Tu wirtuoz w kultowym już „Blow up” (w PRL-u p.t. „Powiększenie).
    Z tym ,że jeśli chodzi o kulminacyjną scenę to „The Who” robili to lepiej i większym przekonaniem ;–).
    https://www.youtube.com/watch?v=jqh03zFRx2w*

  126. @Kostka
    16 grudnia o godz. 22:32

    Dzięki za przeczytanie i pochwałę 🙂 Tylko się nie stresuj.
    Wszystkim innym, którym się chciało zabrać głos na temat już od dłuższego czasu wałkowany mniej lub bardziej intensywnie, dziękuję również serdecznie.

    Kto powiedział, że artyści
    Myją pędzle w terpentynie
    Temu kiszki się przeczyści
    Pod klasztorem w Drohiczynie

  127. kruk
    16 grudnia o godz. 17:26

    Nie dostałam wtedy. A moja książka kosztowała grosze i za grosze mi wysłali. Z tej nowej serii mam Powrót z gwiazd, Astronautów i drugi w kolejności ulubiony Eden. I chyba coś jeszcze ale w Polsce zostało. Obłoku jako ebooka nigdzie nie ma.

  128. @ Nefer
    Czy na amerykanska wersje Kindle’a da sie sciagnac polskie ksiazki? Slyszalam cos o niekompatybilnych formatach. Teraz zdana jestem na Amazon, wszystko po angielsku. W Polsce zostawilam mnostwo ksiazek a przewozenie wszystkich przez Atlantyk jest zbyt uciazliwe. Licze na to, ze jeszcze dozyje chocby jednej podrozy do kraju, zeby sobie odpowiednio naladowac moj e-book.

  129. @kruk
    17 grudnia o godz. 0:22
    Da się. Ja kupuję i nie ma problemu. Format mobi.

  130. @ Na Marginesie
    Twoj szept jest calkiem slyszalny. Jednakowoz dziekuje, bo nie chcialabym tkwic w bledzie.

  131. @ Ewa – Joanna
    Dziekuje za informacje.

  132. kruk
    17 grudnia o godz. 0:22

    Oczywiście że się da. Możesz w każdej polskiej księgarni kupić mobi, mało tego księgarnia ci wyśle na kindla bezpośrednio. Nie wyobrażam sobie zagranicy bez polskich ebooków. Jeśli masz pytania to pomogę.

  133. Na blogu u profesora Hartmana, felieton o pedofilii w kk. Kk, który przyciąga suwerena, jak lep muchy. Jako dodatek: znakomity komentarz Tanaki.

  134. @gotkowal
    17 grudnia o godz. 0:53
    Aby oddać sprawiedliwość – Komisja badała nie tylko pedofilię w kk ale również anglikańskim, ŚJ i żydowskim. Wszyscy sie zasłużyli na tym niesławnym polu.

  135. „Vermeer mialby przedstawiac sluzaca, ktora sam wykorzystal? To smiala hipoteza.”

    Może przedstawił scenę, którą znał z własnego doświadczenia?
    Rozpoznanie sprawcy po służącej to tylko żartobliwe przypuszczenie, ale faktem jest, że Vermeer z jakichś motywów część obrazu przemalował, przez co wzmógł jego niejednoznaczność i tajemniczość.

  136. @kruk
    17 grudnia o godz. 0:22

    Polecam darmowy program Calibre. Organizuje e-booki i transformuje na dowolny format.

  137. @Ewa-Joanna vs @gotowal
    Pedofilia tkwi w upośledzonym przez naturę człowieku, a nie w księdzu katolickiego kościoła, żydowskim rabinie, islamskim imamie, afgańskim Pusztunie, lewicowym intelektualiście z Francji, Holandii czy Niemiec. Pisałem o tym wielokrotnie. Najpełniej po tekście @Lewego „Spotlight – dziennikarskie wyzwanie”. Cytuję samego siebie:
    Jewish Telegraphic Agency (JTA) 10 stycznia 2007 roku podjęła na nowo – wstrzymane na 10 lat przez wpływowe lobby rabiniczne – badania nad seksualnymi zachowaniami rabinów. Od czasu publikacji pierwotnego dochodzenia (sprzed 10 lat – przyp. anumlik) skandal masowej pedofilii wstrząsnął Kościołem Katolickim, podczas gdy społeczność żydowską uderzyły głośne przypadki nieprzyzwoitości seksualnej rabinów i in. osób duchowej władz – czytamy w agencyjnym materiale. JTA rozpatrzyła i opublikowała szeroki zakres uczynków – od aktów kryminalnych (gwałt i pedofilia), po zachowanie eksploatacyjne, ale niekoniecznie kryminalne, jak: nękanie seksualne, zdrada i in. formy „uwodzicielskiego” czy przymuszającego zachowania. Trzeba podkreślić w tym momencie, że opór przed ujawnianiem przestępczych zachowań rabinów oraz całego rabinicznego otoczenia był (i pozostał do dziś) ogromny. „Społeczna szkodliwość” to najczęściej pojawiający się argument. Vivian Skolnick, psycholog i psychoanalityk z Chicago, nazwała to zjawisko „plagą milczenia”. Ofiary boją się świadczyć przeciwko autorytetom. Zwolennicy tajności twierdzą, że nie można kalać nieskalanego jeszcze imienia oskarżonego. Rabinka Rosalind Gold, przewodnicząca komitetu etyki Centralnej Konferencji Rabinów Amerykańskich ruchu reformowanego, tak to zjawisko określiła: Niełatwo jest złożyć skargę etyczną. Jest to przerażające. Grożą konsekwencje w zborze i ludzie nie są głupi. Mimo lęków i obaw, lista amerykańskich rabinów pedofili jest coraz dłuższa. Od czasu, gdy JTA zajęła się tą sprawą, udowodniono 80 rabinom, kantorom, kontrolerom rytualnych tkanin, dyrektorom szkół i nauczycielom w tychże, gwałty na dzieciach oraz dokonywanie „innych czynności seksualnych”.
    Podobnie rzecz się ma w Izraelu, ale tam zjawisko pedofilii dotyczy najczęściej zamkniętych enklaw – bardzo skądinąd wpływowych – haredim, ortodoksyjnych Żydów skupionych wokół jesziwy i „żerujących” na uczniach przed bar micwa. Jeśli dolać do tego haredimowego tygielka niektóre mądrości Talmudu, który od grzechu uwalnia współżycie z chłopcem (bo Prawo mówi, że współżycie z mężczyzną jest obrzydliwe, a – według mędrców talmudycznych – o chłopcach nic nie mówi), to obraz pedofilii wśród rabinów chasydzkich, sefardyjskich i aszkenazyjskcih jest przerażająco olbrzymi.
    Nie inaczej w islamie, gdzie pedofilia jest nie tylko dozwolona, ale sankcjonowana przez szariat.
    W Iranie po rewolucji Chomeiniego obniżono wiek legalnego seksu z dziećmi do 9 lat. W roku 2002 parlament podwyższył minimalny wiek małżeństwa dziewczynek do 13 lat. Jednak swój sprzeciw wyraziła Rada Strażników rewolucji islamskiej mająca prawo weta wobec decyzji parlamentu. Duchowni argumentowali, że podwyższenie minimalnego wieku wydawania dziewczynek za mąż jest sprzeczne z islamem.
    W Arabii Saudyjskiej, gdzie prawo religijne jest równoznaczne z prawem świeckim w ogóle nie ma wieku minimalnego dla wydawania dziewczynek za mąż.
    W Sudanie nikomu nawet nie przychodzi do głowy, że seks z 9-letnią dziewczynką jest niemoralny. W końcu jest zgodny z szariatem. Powszechnie tolerowany jest również seks z chłopcami.
    W Brunei nie ma wieku minimalnego dla wydawania dziewczynek za mąż.
    W Bangladeszu brak jest wieku minimalnego. 18 procent dziewcząt wychodzi za mąż poniżej wieku dojrzewania, czyli poniżej 12 roku życia, przy czym 68 procent takich małżeństw jest zawieranych na co najmniej rok przed wystąpieniem pierwszej miesiączki. Zamężnych jest czterokrotnie więcej dziewcząt poniżej 17 roku życia niż w sąsiednich (niemuzułmańskich) Indiach.
    O tym, że Mahomet w trzy miesiące po przykładnym 25-letnim pożyciu małżeńskim ze starszą od niego o 16 lat, Khahiją, odbił sobie wstrzemięźliwość seksualną i ożenił się z 6-letnią Aiszą, nie warto nawet wspominać. Mówi o tym kilka hadisów.
    Dla dopełnienia obrazu, przypomnę powszechne przysłowie wyznających islam afgańskich Pasztunów: „Kobieta jest dla dzieci, a chłopcy dla przyjemności”
    .

  138. anumlik
    17 grudnia o godz. 10:11
    Pedofilii nie da się oddzielić od zawodu księdza, imama czy rabina. To bossowie ekskluzywnych, monoteistycznych religii, ogarniętych paranoiczną ideą supremacji. A takim gościom, jak wiadomo, wolno i należy się o wiele więcej, niż szarakom. Dlatego wszelakie dewiacje (nie tylko seksualne, w tych zawodach, są znacząco nadreprezentowane). Dodatkowo, jak słusznie zauważa Tanaka, profesjonalny przedstawiciel Najwyższego na Ziemi, to fach, który przyciąga chłopców skrzywionych, skrzywdzonych, źle adaptujących się wśród rówieśników. Formacja religijna zaś dodatkowo nadwyręża ich wątłe kręgosłupy.

  139. @anumlik
    Czy ty to w jakis sposób usiłujesz wytłumaczyc? Bo tak własciwie nie rozumiem po co ten tekst.
    Ja tylko uświadomiłam @gotkowalowi, że Hartman ograniczył sie do kościoła katolickiego, podczas gdy australijska komisja rozpracowała wszystkich i nie było nikogo bez winy.

  140. @Ewa-Joanna
    Nic nie usiłuję wytłumaczyć, a szczególnie nie usiłują usprawiedliwiać pedofilii zaklinaniem jej wyłącznie w struktury mafijnych sekt męskich skoszarowanych społeczności, co – zapewne przez nieuważne odczytanie mego postu – mi zafundowałaś pytaniem – po co ten tekst?

    Wzorem australijskiej komisji, podobne powinny działać we wszystkich krajach wyznających wartości wyniesione z Oświecenia, gdzie istnieją zamknięte społeczności o „zakonno-wojskowym” drylu. Tekst Hartmana też tylko do stosunków w KrK się odnosi. Jego (miejscami znakomite) uzupełnienie przez Tanakę – także.

    Jeśli w mojej obecności podnoszone będą argumenty o „nadmiernym” nagromadzeniu pedofilskich zachowań w jakiejkolwiek społeczności sekciarsko-religijnej, będą równie mocno reagował, podając przykłady, że dzieje się tak w każdej z „wielkich monoteistycznych religii” oraz w buddyjskich aszramach. Taki się na ten rodzaj relatywizmu wyczulony zrobiłem.

    Rozumiesz już – „po co ten tekst”?

  141. Ewa-Joanna
    17 grudnia o godz. 11:16
    Jesteś pewna, że Komisja Królewska rozpracowywała wszystkich? A gdzie instytucje islamskie? Nimi też się zajmowała, czy doszła do wniosku, że nie ma takiej potrzeby?
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=6&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwj6q8in7pDYAhXQpKQKHUkcDpIQFgheMAU&url=https%3A%2F%2Fkelsolawyers.com%2Fau%2Fnews-item%2Fmuslim-child-abuse-australia%2F&usg=AOvVaw0vayDgl4P-oboRC4oaJpAA

  142. @Ewa-Joanna
    PS
    Nie zwróciłaś uwagi na pierwsze zdanie mego posty z godz. 10:11. Napisałem, że pedofilia tkwi w upośledzonym przez naturę człowieku, a nie w księdzu katolickiego kościoła, żydowskim rabinie, islamskim imamie, afgańskim Pusztunie, lewicowym intelektualiście z Francji, Holandii czy Niemiec. Koszary klasztorne (jesziwowe, aszramowe, czy wojskowe) multiplikują te zachowania.

  143. @gotkowal, z godz. 11:54
    Ee, tam. Gdzieżby jakaś komisja miała się muzułmanami zajmować. Jeszcze któryś z ajatollahów fatwą członków komisji by potraktował. Po co ryzykować 🙁

  144. anumlik
    17 grudnia o godz. 11:59
    To oczywista oczywistość, że wsadzanie przez jakieś komisje nosa w wewnętrzne islamskie sprawy, jest niezgodne z szariatem. W odróżnieniu od wydawania za mąż dziewięcioletnich dziewczynek. O okaleczaniu ich narządów płciowych, nawet nie wspomnę. Jest to też, najwyraźniej, zgodne z lewicową, feministyczną i humanistyczną wrażliwością, bo pryncypialnych protestów z tych stron – ani widu, ani słychu.

  145. @gotkowal
    17 grudnia o godz. 11:54
    Masz coś z glową?
    Raport Komisji to 17 tomów liczących tysiące stron. Dotyczy wszystkich skarg, czyli tych na islamskich imam ow też, bo u nas nie ma przedawnienia na molestowanie dzieci tak jak w Polsce.
    Weź jakies pigułki albo co…

  146. @anumlik
    17 grudnia o godz. 11:59
    ????

  147. I nie wymieniłam również Armii Zbawienia, sierocińców państwowych, skautów i klubów sportowych.

  148. Ewa-Joanna
    17 grudnia o godz. 12:23
    Coś z głowami, mają najwyraźniej szacowni członkowie Komisji. Bo, pomimo lat pracy i opasłych tomów raportu – nie znaleźli miejsca ni czasu, by zająć się islamem. Ale przepraszam, zapomniałem, że są okolice, w których islamu krytykować i zaczepiać nie wolno. Może z powodu kurka, którym zakręca się ropę? Jak w 1973?
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=7&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwj6q8in7pDYAhXQpKQKHUkcDpIQFghmMAY&url=https%3A%2F%2Fwww.crikey.com.au%2F2017%2F04%2F20%2Froyal-commission-should-investigate-islamic-schools-for-child-sex-abuse-derryn-hinch%2F&usg=AOvVaw1KJuP4ghe8yCiham4BC1Oa

  149. @gotkowal
    17 grudnia o godz. 12:37
    Komisja zajęła się sprawdzaniem i badaniem instytucjonalnych nadużyć różnych organizacji na podstawie zeznań świadków i pokrzywdzonych.
    A więc: przypadkami molestowania dzieci w kościołach, ośrodkach opieki prowadzonych przez państwo i kościoły lub organizacje przykościelne. Jeżeli nie było skarg na molestowanie w szkołach prowadzonych przez muzułmanów, to nie było co badać. Pierwsza szkoła islamska powstała 1983 roku, czyli nie tak dawno, w sumie jest ich chyba w Australii 14, co w porównaniu do ilości szkól prowadzonych przez kościoły katolicki, luterański, anglikański + te wszyskie pomniejsze odłamy chrzescijaństwa jest bardzo niewielkim procentem.
    Ty zwyczajnie masz obsesję. U nas prawo funkcjonuje bez względu na wyznanie czy kolor skóry.

  150. @Ewa-Joanna, z godz. 12:27
    Nie wymieniłaś. A powinnaś. Pa wsiech poliewaj, tawariszcz, pa wsiech.

    Żarty żartami, ale w tych tam klubach sportowych, obozach skautów, chórach dziecięcych i sierocińcach państwowych też łatwo o „młode mięsko” (dżender obojętny). Co i raz o takich ekscesach się pisze. Ale do nich łatwiej prasa i prokuratorzy docierają.

  151. @Ewa-Joanna
    Widocznie brakuje Ci wiedzy, bo nie ośmielam się przypuszczać, byś mogła kogoś celowo wprowadzać w błąd. Być może, masz też kłopoty z otwieraniem linków. Można temu zaradzić:

    By Max Margan For Daily Mail Australia
    PUBLISHED: 23:02 GMT, 3 April 2017 | UPDATED: 23:49 GMT, 3 April 2017

    […]There are calls for Islamic organisations to be investigated by the Royal Commission into Institutional Responses to Child Sexual Abuse.
    The commission has already probed a number of religious organisations in its four-year existence, including Catholics, Anglicans, Pentecostals and Jehovah’s Witnesses, but Islam has so far escaped scrutiny, according to the Herald Sun.
    Prominent lawyer Peter Kelso says the commission is intentionally avoiding Islamic groups because ‚there is a culture of fear in that community’.
    ‚All groups need to be treated equally and fairly,’ Mr Kelso told the paper. ‚We know there are underage Muslim girls being pressured into things they don’t want to do.
    ‚I’m happy to suggest the Royal Commission is deliberately avoiding any investigation into Islamic institutions’.
    Mr Kelso recently wrote to the commission asking them to investigate ‚victim stories of underage child sex, forced child marriages, and genital mutilation of girls’.
    In a recent blog post, Mr Kelso, who represents victims of institutional abuse, said the commission was failing Islamic children.
    ‚Scores of underage Muslim girls are married off to older men. Many are forced to join polygamous marriages,’ he wrote.
    ‚Worse still, some women within the Islamic faith are forced to endure genital mutilation. […]

    To niewiarygodny, świecki cud techniki, że do naszej kartoflano-buraczanej Polski, też dociera internet.

  152. @anumlik
    17 grudnia o godz. 12:52
    Wy chyba nie bardzo rozumiecie co to jest Królewska Komisja. Podaję definicję:
    In the Australian system of government, royal commissions are the highest form of inquiry on matters of public importance.
    Royal Commission into Institutional Responses to Child Sexual Abuse :
    Investigating how institutions like schools, churches, sports clubs and government organisations have responded to allegations and instances of child sexual abuse.
    Komisja nie zajmuje sie kazdym złamaniem prawa, od tego jest policja i sądy, ale tymi, w ktorych nie można się dogadać na niższym szczeblu. O powołanie komisji wystepuje premier.

  153. jezusiemaryjojózefieświęty

  154. @gotkowal,
    prominentny adwokat Peter Kelso dobrze zarabia na procesach o odszkodowania a do tego jest sympatykiem skrajnie prawicowej partii Australia First.
    Cały czas podkreślam – Komisja zajmowała się instytucjonalnym molestowaniem. Nic jej do tego co robia muzułmanie ze swoimi dziecmi – to sprawa policji i sądów. Pan adwokat pisząc cos takiego po prostu załatwia sobie klientelę.
    A pod tym linkiem do Hincha poczytaj sobie komentarze, co ja sie bedę produkować.

  155. @Nefer
    17 grudnia o godz. 13:10
    No wiem, że szczam pod wiatr… Idę spać . 🙂

  156. Ewa-Joanna
    17 grudnia o godz. 12:51

    „Ty zwyczajnie masz obsesję. U nas prawo funkcjonuje bez względu na wyznanie czy kolor skóry.”

    Owszem. Mam obsesję. Identyczną, jak: Richard Dawkins, Sam Harris czy Christopher Hitchens. A także Sołżenicyn czy Camus na zbliżone tematy (przepraszam za nadużywanie wielkich nazwisk, ale może dadzą Ci do myślenia). Wolę obsesję, niż głupotę i ślepotę. Podkreślam jednak, po raz kolejny, że koncentruję się na krytyce islamu jako totalitaryzmu. Co do muzułmanów, to z jednej strony jest mi ich żal, bo są pierwszymi i głównymi ofiarami tej jadowitej, szowinistycznej ideologii. To ludzie jak my, ale bardziej niż inni potrzebujący pomocy. Nie wiadomo tylko, jak im jej udzielić, dopóki noszą w sobie truciznę islamu. Na pewno, nie poprzez pomoc w zasiedlaniu przez nich muzułmańskich gett: Malmö, Göteborga, Paryża, Gelsenkirchen, Marsylii i setek innych europejskich miast. To naiwność, na miarę tej historii o koniu i Troi. Wypadałoby, by wpierw sami pomogli sobie. Ale obawiam się, że wcześniej piekło zamarznie.

  157. Ewa-Joanna
    17 grudnia o godz. 13:18
    Nareszcie zrozumiałem.
    Małżeństwa z dziećmi, poligamia – to nie są problemy instytucjonalne. Nie mają nic wspólnego z islamem, meczetami i imamami. Zawiera się takie związki po nocy, na odludziu i bez świadków. Bez udziału duchownych.
    Podobnie jest z okaleczaniem dziewczynkom narządów płciowych. To incydentalne przypadki, bez związku z religią.
    Dzięki za wyczerpujące wyjaśnienie. Teraz wiem o co chodzi.

  158. Jeszcze do głównego tematu – przyznaję ze skrucha że nie znałam Balthusa więc @Tobermory – dzięki! Zawsze dobrze sobie poszerzyć horyzonty 😉

    Anumlik, Tanaka, zyta i kruk (i inni) ładnie temat rozwinęli więc nie będę się produkować. Temat rzeka a granica kontrowersji czasem cienka. W angielskim jest takie zgrabne okreslenie „guilty knowledge”. W tym wypadku – niby wiedząc o kulisach powstania dziela powinno się je skreślić wraz z twórca (być może) a jednocześnie ze względu na wartość artystyczna trudno czasem… Tylko czy osiągnięcie tej wartości artystycznej usprawiedliwia krzywdzenie jakiekolwiek istoty? Bo pedofilii nigdy nie da się usprawiedliwic.

    Do kompletu dorzucę słynne niepokojące  fotografie (i artykuły na ich temat) artystki Sally Mann przedstawiające  (często nago) jej wlasne dzieci w często dwuznacznych pozach. Kontrowersje tym większe że fotki zrobione i opublikowane przez mamę dzieciakow nie faceta o podejrzanych skłonnościach

    http://brachole.com/sally-mann-prowokuje/

    https://the-artifice.com/the-controversial-art-of-sally-mann/

    http://www.independent.co.uk/arts-entertainment/art/features/art-or-abuse-a-lament-for-lost-innocence-2078397.html

  159. tak dlugo, jak nie bedziemy pamietac o ponizszej waznej uwadze @anumlika, to
    taka dyskusja o pedofilii prowadzi do nikad.
    ” pedofilia tkwi w upośledzonym przez naturę człowieku, a nie w księdzu katolickiego kościoła, żydowskim rabinie….”

  160. Jeszcze nadrabiam

    Lewy
    16 grudnia o godz. 7:46 i
    16 grudnia o godz. 13:24

    Cieszę się że Cię widzę w swietnej formie! Obsmialam się jak norka 😉

  161. errata
    „donikad” -oczwiscie lacznie jak „znikad”

  162. „Pedofilia tkwi w upośledzonym przez naturę człowieku, a nie w księdzu katolickiego kościoła czy żydowskim rabinie”

    Ojej, doprawdy? To jest kosmiczne rozmywanie problemu. A problem polega na tym, że w Polsce sutannowi pedofile (których liczba, według własnych ekspertów kaka, oscyluje wokół 7 procent, a ciemna liczba, jak spekuluje Tanaka, sięga 20 procent) mają praktycznie nieograniczony dostęp do dzieci. Wypłakiwanie się na temat „okaleczania narządów płciowych małych dziewczynek” w… islamie (skąd w Umęczonej islam?) to już – wybaczcie szczerość – śmiech na sali.

  163. W szekspirowskiej „Burzy” czytamy: „Pieklo jest puste a wszyskie diably sa tutaj”. Republikanski polityk Roy Moore, jeszcze przed wyborami do senatu USA – nie zostal wybrany (God bless America!) w swoje otwarte wypowiedzi nie omieszkal
    zabarwic antysemickimi docinkami w strone Georga Sorosa: „On skonczy tam, gdzie ludzie ktorzy nie wyznaja Boga i moralnosci…a to nie jest zadne piekne miejsce”. Stalo sie tak, ze to Moore poszedl do czarta a nie Sorosa. Przegrana nie tylko republikanow ale i prawicowej ekstremy amerykanskiej,
    Atak Roya Moore na Sorosa jako przywodcy” globalnych” elit, ktory konspruje przeeciwko „prawdziwym”. To jest kolejny przyklad, ze w Ameryce mozna juz mowic otwarcie wszystko o Zydach i innych mniejszosciach etnicznych.
    Organizacji Anti-defamation league, ktora dziala przeciw antysemityzmowi i dyskryminacji podaje, ze nastapil wzrost antysemickich incydentow (ataki na syngogi, szkoly) o 30% miedzy 2015-2016 a pierwsze trzy kwartaly tego roku wskazuja na wzyzkowe tendencje. Ponadto mozna stwierdzic, ze jesli w kampaniach politycznych
    prez.Trumpa i jego zwolennikow nie ma wyraznych tendencji antyzydowskich, to sama atmosfera sprzyja nienawisci i atakom a sama retoryka rasistowska i antysemityzm
    maja dosc pozywny grunt. White power i wojujacy islamizm maja sie dobrze w tej atmosfrze a i ataki na spolecznosci hbtq i inne mniejszosci przy okazji sa atakowane.
    Przeciwdzialanie antysemityzmowi to rowniez obrona tych pozostalych – broni sie jednego a przy okazji wszystkich.
    Rabin z Malmö Mosze-Dawid HaCohen tak powiada: ” Chociaz wyznajemy rozne religie i kazdy z nas uwaza, ze ten czy ow wyladuje w piekle po tym zyciu, to nie oznacza, bysmy nasze zycie zmieniali w pieklo”

  164. Ale kochani – to są wasze dzieci! I wasze wnuki. Nadal starajcie się chodzić na paluszkach, żeby przypadkiem się nie narazić sutannitom.
    I wara oszczercom od kochanego polskiego kaka! Zajmijmy się gorliwie „okaleczaniem narządów płciowych” małych dziewczynek. Najlepiej w Sudanie :

  165. Na marginesie
    17 grudnia o godz. 15:09
    Zostaw moją obsesję w spokoju. Dbaj o własną.

  166. @gotkowal 17 grudnia o godz. 15:14
    Zapomniałeś się podelektować „okaleczaniem narządów płciowych” Małych dziewczynek. Ąć !!!

  167. @Na marginesie,

    zywego „sutannite” , to chyba ja spotkalem jakies kilkadziesiat lat wstecz, a rabinow spotykam codziennie bezmala… tak, problem jest wielki i w Sudanie, i w Somalii a takze
    wsrod imigrantow z tych krajow :przymusowe malzenstwa, okalaczanie dziewczat, vendetty rodzinne,,,,Polska to nie moja brocha, ale uwaga @anumlikowa jest zasadna.

  168. U nas sie karze za pedofilie i nie popuszcza – niezaleznie od wyznania ani tez pozycji spolecznej, politycznej, kulturanej…Polska to kraj nigdzie w tej sprawie

  169. P.S. Bo dzieciątka to lubieją katabasy. „Przyjdzicie do mnie wszyscy” i te de.
    A sutannici są z ludu i dla ludu. Dlatego na nich nie narzekajcie. Bo w Polsce żadnej komisji nigdy nie było. I nie będzie! A tak w ogole to cicho sza 😀

  170. @ozzy 17 grudnia o godz. 15:29
    Oczywiście – możemy sobie opublikować referat na temat Sudanu czy Arabii Saudyjskiej (ten Mahomet to on, wicie, rozumicie, z małą dziewczynką bezczelnie tego ten!)
    Ale co to ma do rzeczy? Dlaczego wszyscy tak omijają prawdziwy problem?

  171. Na marginesie
    17 grudnia o godz. 15:27
    Zacietrzewiasz się, a potem piszesz rzeczy niemądre i nieładne. Nie podejmuję się wartościować krzywd, jakich doznają dzieci ze strony panów w sutannach czy galabijach. O żadnych nie będę pisał z lekceważeniem. W przypadku dyskusji z E-J, zwróciłem tylko uwagę na relatywizm moralny.

  172. @ozzy 17 grudnia o godz. 15:31
    W Kanadzie się ględzi bez końca na temat „residential schools”, w których wychowawcy obrabiali indiańskie dzieci. Indiańskim dzieciom stała się krzywda, którą współczesne państwo musi wynagrodzić! I notorycznie zapomina się dodać, że wychowawcami w owych „residential schools” byli katoliccy xiunce.

    A kaka, jak zwykle, wije się jak piskorz – i nikt go nie przekona, że białe jest białe!
    http://www.cccb.ca/site/eng/media-room/files/2630-apology-on-residential-schools-by-the-catholic-church

  173. @gotkowal 17 grudnia o godz. 15:36
    Ja się zacietrzewiam? Mnie to śmieszy. Zwłaszcza twoje wywody na temat „okaleczania narządów płciowych” małych dziewczynek. W Sudanie!!!

  174. Na marginesie
    17 grudnia o godz. 15:42
    Jeśli otworzyć oczy trochę szerzej, to można dostrzec, że za zło odpowiada nie tylko kk. Łajdaków jest pod dostatkiem, także gdzie indziej.

  175. @Na marginesie

    znam powyzsze sprawy – tragedie i nie powinno byc, a raczej bardziej obciazajacy fakt, ze
    te dokonali przestepcy w sutannach. Zadoscuczynienie o f i a r o m jest bezdyskusyjne i powinna tym zajac sie stanowczo hierarchia koscielna.

  176. Na marginesie
    17 grudnia o godz. 15:44
    Nie pisałem o Sudanie, tylko o Australii. Gdzie Australijska Komisja Królewska ds. Wykorzystywania Seksualnego Dzieci, wzięła pod lupę wszystkie religie, z wyjątkiem islamu. Bo nie było skarg? Były i to tysiące! Ale nimi, niech zajmuje się policja i sądy.

  177. @gotkowal

    kwantyfikator „tylko” Kosciol jest, oczywiscie, nie na miejscu, ale moralna odpowiedzialnosc gloszacych Ewangelie jest w dwoj-, trojnasob…wieksza

  178. @ Tobermory 17.12 o godz.9:40
    No wlasnie. Ciekawe czy Vermeer sam sie ocenzurowal czy wolal, zeby jego obraz dal do myslenia.
    Nie moge sie natomiast absolutnie zgodzic z przypuszczeniem, ze wyrazal potepienie dla pijanstwa, ktora to mozliwa interpretacje sugerowales we wstepniaku. To byloby niegodne wielkiego artysty.
    Za @Kostka powtorze, ze Twoj tekst dostarcza bardzo ciekawych informacji. Tez nie znalam Bathusa, wiec zajrzalam do Wiki, a tam po wpisaniu „balthus therese” od razu pojawilo sie slowo „dreaming”, co znaczy, ze awantura wokol obrazu jest glosna. Przy okazji ukazal mi sie tez obraz „guitar lesson”. Wiec ciut wzbogacilam swoja wiedze.
    Musze jeszcze powiedziec, ze z tego co piszesz, wynika, ze w umyslach ludzi najwyrazniej zapanowala konfuzja i myli im sie ekspresja artystyczna z nieprawoscia artysty. I to jest warte podkreslenia.

  179. @ Kostka
    Do tego, co napisal @Tobermory i pozniej w komentarzu @Nefer, dodajesz nowy problem – czy tworczosc artystyczna moze byc usprawiedliwiona cudza krzywda. Na to chyba trzeba jakichs przykladow. Bo czy taki Levine musial gwalcic chlopcow, zeby byc swietnym dyrygentem?

  180. @Na marginesie
    Temat wywołał wspomniany przez gotkowala tuż po północy felieton Hartmana o raporcie australijskiej „Królewskiej Komisja ds. Instytucjonalnego Przeciwdziałania Nadużyciom Seksualnym Wobec Dzieci”. Nie tylko o pedofilii watykańskich sutannitów jest to raport. Zawężanie tematu tylko do polskiego Krk, co zrobiłaś (za Tanaką zresztą) jest intelektualnym nadużyciem. Szacunki liczbowe i proporcje pokazujące jaka ilość łap wkładana jest w majtki dziecięce – łap proboszczowskich, pastorskich, rabińskich, czy imamowych – są podobne. Dewianci lubiący dziesięcioletnie (i młodsze) dziewczęce cipki (i chłopięce dupki) najlepsze dojście do nich mają w kościołach, zborach, jesziwach i medresach. Czasem w harcerskich (skautowskich) namiotach. Polskiego kościoła rzymsko-katolickiego bym nie wyróżniał. Ale jak chcesz wyróżniać – twoja obsesja, nie moja.

  181. ozzy
    17 grudnia o godz. 15:54
    Nie tu między nami różnicy zdań. Każdy, kto chce uchodzić za autorytet moralny, powinien stosownie się zachowywać. Nie jak drogowskaz, który drogę pokazuje, ale po niej nie chodzi. Nie mam złudzeń co do monoteizmów, to prawdziwa, chyba najgorsza plaga – bo na własne życzenie.

  182. @anumlik

    w Szwecji najalepsze dojscie przez sport, ktory jest tu masowo uprawiany —przyklad
    najlepszy ofiary to skoczek wzywyz Patrik Sjöberg (niegdys olimpijczyk, mistrz swiata…) dzisiaj gorliwy aktywista na rzecz antypedofilskich organizacji

  183. @kruk
    17 grudnia o godz. 15:54

    Kiedy 40 lat po namalowaniu obraz śpiącej dziewczyny Vermeera był sprzedawany, nosił tytuł: Pijana dziewczyna śpiąca przy stole.
    Vermeer nie żył już wtedy od 20 lat (żył tylko 43 lata).
    Obraz długo był zaliczany do rodzaju moralizujących (patrzcie, pijana, śpi i zaniedbuje porządki), co nie znaczy, że takie były intencje twórcy. Badania rentgenowskie, które ujawniły uprzednią wersję obrazu, dały pole do innych spekulacji.
    Moralizującym, a nawet burdelowym (Boordeltje) nazywany jest też obraz „U stręczycielki” (Kuplerka)

    https://pl.wikipedia.org/wiki/U_str%C4%99czycielki#/media/File:Jan_Vermeer_van_Delft_002.jpg

    Mężczyzna po lewej stronie uchodzi za jedyny autoportret Vermeera.
    Kobieta na obrazie jest zapewne prostytutką wyciągającą rękę po pieniądze. Czy artysta potępia handel miłością, czy też ostrzega przed ryzykiem utraty majątku w burdelu, nie wiadomo.
    W grze jest znowu karafka z winem, pełne kielichy i… zaróżowione policzki damy 😉

    A tu znowu mężczyzna wyraźnie upija dziewczynę, w niecnych zamiarach zapewne

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kielich_wina#/media/File:Jan_Vermeer_van_Delft_018.jpg

  184. „czy tworczosc artystyczna moze byc usprawiedliwiona cudza krzywda”
    Tego pytania to już wcale nie rozumiem.

  185. @anumlik 17 grudnia o godz. 16:03
    Zawężanie tematu tylko do polskiego kaka? Moja obsesja? No wybacz (hi hi hi !!!) A zajrzyj łaskawie na blog po sąsiedzku i przeczytaj felieton Hartmana. Czy Jan Hartman też ma obsesję na punkcie kaka? Musi co, bo cały jego felieton jest tylko o tym. Hartman nie zajmuje się pedofilią wśród imamów i rabinów – ale anumlik niechybnie się nią zajmie 😀
    Chociaż obsesji żadnej tu nie ma, skądże znowu! Bo tylko mimochodem wspominamy… Mahometa.

  186. Tobermory
    17 grudnia o godz. 16:42

    Czy dobrze mi się kojarzy że malowanie tej scenki (albo pokrewnej) wystąpilo w filmie „Dziewczyna z perłą” w ramach przestrogi czym się może skończyc pozowanie do obrazów z wesołą kompanią?

  187. @Na marginesie, z godz. 16:43
    Jak będę miał coś do powiedzenia Hartmanowi (i Tanace u Hartmana) to tam się wypowiem. Twoje wypowiedzi na tym blogu zobligowały mnie do odpowiedzi Tobie. I tyle. Zajęciem się problemem pedofilii wśród imamów i rabinów wywołała u mnie Ewa-Joanna (z którą dyskutowałem) oraz gotkowal, który (słusznie) wytknął królewskiej australijskiej komisji hipokryzję, a temat okaleczania dziewczynek w Somali był przypadkowym odpryskiem tego, co robią niektóre (fakt – niektóre) środowiska muzułmańskie w Australii. Polecam (zalinkowany już przez gotkowala) artykuł, którego autor, Peter Kelso, zarzuca na swoim blogu australijskiej komisji taką samą hipokryzję. Według Ewy-Joanny Peter Kelso pisze o tych przerażających sprawach dlatego, że na obronie ranionych i upokarzanych muzułmańskich dziewczynek zarabia jako ich obrońca. Większej hipokryzji w wykonaniu zarówno Twoim, jak i Ewy_Joanny dawno nie czytałem.
    https://kelsolawyers.com/au/news-item/muslim-child-abuse-australia/

  188. @Tobermory

     „A tu znowu mężczyzna wyraźnie upija dziewczynę, w niecnych zamiarach zapewne”

    Eee, zaraz w niecnych zamiarach. Mi to wygląda na testowanie świeżo dostarczonego rocznika. „Co sądzisz, moja droga, o bukiecie”? „Hmmm” (zakręcenie winem dookoła, nos w kieliszek) ” Czarna porzeczka? Jakieś leśne owoce może? Nutka tytoniu?” 😉

  189. @anumlik 17 grudnia o godz. 17:03
    Coraz lepiej! Bo teraz już nie tylko „obsesja” ale nawet „hipokryzja” jest w obiegu!
    A gdy tylko się pojawi temat wszechobecnej i systemowej zgnilizny w kaka, to natychmiast przypomnimy, że w Ameryce biją Murzynów. A w Sudanie okaleczają małe dziewczynki!!!

  190. @Kostka
    17 grudnia o godz. 17:00

    Możliwe, oglądałem trochę dawno i skupiałem się na czym innym 😳 Chyba poszukam tego filmu i obejrzę jeszcze raz.
    Zdjęcia Mann podobają mi się bardzo, nie ma w nich za grosz pedofilnego spojrzenia, tak obecnego u Balthusa.
    Rozumiem jednak niektóre zastrzeżenia, że nie jest istotne, co jest na obrazie, ale kto to może zobaczyć. Dzieci nie są naszą własnością. W dzisiejszych czasach dochodzi jeszcze rozpowszechnianie przez internet. Nawet niewinne zdjęcie z intymnej prywatnej sytuacji lub nieco swawolnej imprezy z alkoholem, zamieszczone na FB, może czasem zaszkodzić naszemu CV i utrudnić karierę zawodową lub polityczną.
    W albumie rodzinnym są nagie bobasy na białym baranim futrze. Czy chcielibyśmy pokazać tak nasze dzieci albo wnuki np. jakimś zaślinionym zbokom przed monitorem na plebanii?

    Ciekawe, że spośród zdjęć Sally Mann wzburzenie budzą zdjęcia jej upozowanych dzieci, ale obrazy rozkładających się zwłok nie szokują nikogo.

  191. @Kostka
    17 grudnia o godz. 17:06

    Mówisz, że doświadczony enolog i praktykantka? Możliwe.
    Asystent pod oknem woli tego testu nie widzieć 😉
    Powiększ obraz maksymalnie i skup się na twarzy dziewczyny (już podchmielonej) i ręce miłego konesera pomagającej podnieść kielich do ust…

  192. @ Tobermory
    Mam album z reprodukcjami obrazow Vermeera. Dotychczas zwracalam uwage glownie na piekno kolorow i swiatla, na mistrzowskie uchwycenie chwili w zyciu. Teraz bede sie zastanawiac nad trescia ich przeslania.

  193. No bo przecież dyscyplinowanie sutannitów jest wyłączną i suwerenną sprawą kaka! Bo kaka, jak wiadomo, jest niepodległym państwem w państwie. A wytykanie mu hodowania i hołubienia sutannowych zboków jest naruszaniem (uwaga!) suwerenności państwowej Stolicy Piotrowej. Bo każdy z owych sutannowych zboków jest przecież podwójnie chroniony – jako poddany suwerennego (hi hi !!!) obcego państwa i jako świnty, konsekrowany duszpasterz, któremu sam Bozia powierza nad sobą władzę (jak bredził kiedyś w „Ateneum Kapłańskim” uwielbiany Prymas Tysiąclecia”). A wewnętrzne sprawy kaka to temat tabu! W dodatku jeszcze tajemnica spowiedzi… o której tak niepobożnie wspomina Hartman.

  194. @Tobermory 17 grudnia o godz. 17:18
    Właśnie – u Sally Mann jest nie tylko odsłonięte ciało (również dziecięce), ale przede wszystkim (moim zdaniem) epatowanie krwią i w ogóle obrazami okrucieństwa. Te dzieci są sportretowane jako ofiary. A że ofiara jest naga – nagość podkreśla jej bezbronność. O wymowę wizji artystycznej można się spierać. Dla każdego odbiorcy będzie inna.

  195. @Na marginesie
    Nie wiem czy polecenie Ci, abyś zjadła snikersa pomoże. Może relanium, albo kieliszeczek seczego? Twoim tematem numer jeden są zbrodnie kaka, moim wszystkich zinstytucjonalizowanych religii, z których wyróżniam (jak @ozzy) hipokryzję katolickich księży – w tym polskich – ale dostrzegam ją też i u pastorów i u popów i u rabinów. Imamowie powołują się na Koran, hadisy i szariat, więc u nich hipokryzji jakby mniej, ale i ciężar gwałtów dokonywanych na ciele i psychice dziewczynek (chłopców też – szczególnie u Pusztunów) jest nieporównywalnie większy. I nie tylko o wycinanie łechtaczek dziewczynkom chodzi. Ot, postrzegam świat w innych proporcjach niż Ty, musi co 😉

  196. Już sobie idę – rodzina wzywa – ale jeszcze wytknę kwestię oczywistą: okaleczanie dziewczynek w Sudanie to okrutna praktyka usankcjonowana kulturowo. Wydawanie za mąż małych dziewczynek w Islamie – podobnie. Wielożeństwo wśród Mormonów – również. To są elementy szeroko pojętej kultury, usankcjonowane tradycją.

    Czy wkładanie konsekrowanych rączek dzieciom w majtki przez sutannitów jest usankcjonowane jakąś tradycją? Jakiej kultury elementem jest ta tradycja? Czy chrześcijaństwo ją sankcjonuje? Czy po prostu przemilcza? Podpowiem: kodeks kanoniczny uznaje każdy seks pozamałżeński za grzech śmiertelny. I tędy przebiega zasadnicza różnica – której jak dotąd chyba nikt nie zauważył?

  197. Na marginesie
    17 grudnia o godz. 17:16
    Sęk w tym, że w kk i inne religie (ostatnio także buddyzm) wali się jak w bęben. I słusznie. Okazuje się jednak, że są religie równiejsze, traktowane ulgowo. A konkretnie jedna: islam. Mało tego, każda krytyka – to rasizm i islamofobia (sic!). To zapewne całkowity przypadek, że z krajów Bliskiego Wschodu płyną miliardy dolarów wsparcia dla zachodnioeuropejskich i amerykańskich uniwersytetów, a na myśl o kryzysie naftowym, politycy dostają gęsiej skórki ze strachu.
    Wydawałoby się, że przynajmniej na ateistycznym blogu, religie będą traktowane w jednaki, równie surowy sposób, jako jedno z głównych źródeł zła. Okazuje się jednak, że i tutaj, relatywizm moralny ma się znakomicie i chór humanistycznych apologetów wojującego islamu, śpiewa unisono, aż miło. Natomiast, zdychający katolicyzm rozjeżdżany jest walcem . Traumy z dzieciństwa czy ateizm katolicki?

  198. @anumlik 17 grudnia o godz. 17:30
    Jak postrzegasz świat – to już dokładnie wiadomo, nawet bez dodatkowych wyjaśnień 🙂
    Co do propozycji „zjedzenia snikersa” – wybacz, ale zwyczajnie się ośmieszasz.
    Argumenty „ad personam” są żałosne, ale kiedy brakuje argumentów… to zawsze można sobie golnąć seczego.

    I w związku z tym nie pójdziemy do wójta, bo kwestie sporne w Umęczonej można zawsze rozstrzygnąć przy kielichu. Hartman cytuje wypowiedzi Tischnera (po winku) opisujące symbiozę partyjnych tuzów z sutannitami – bo jedni i drudzy „lubieli wypić”.

    Prosit!

  199. @gotkowal 17 grudnia o godz. 17:41
    „Zdychający katolicyzm”? Gdzie???? W Klechistanie???
    W tej sytuacji gotkowalom przeszkadza… islam???

  200. Na marginesie
    17 grudnia o godz. 17:48
    Jam ci z zaścianka i prowincji, ale czasem wychynę z rodzimego błocka. Gdzie jeszcze, poza Najjaśniejszą, rozkwita ten demon, kk?

  201. @Na marginesie, z godz. 17:44
    Po Twoim „prosit!” odwzajemniam się tym samym. Prosit!
    Z zaróżowionym pysiem wyrażę jednak zdziwienie Twoim pytaniem o – jakoby – niedostrzeganie tego, co w Krk stanowi sedno seksualności. Mianowicie niedostrzegania głoszonej przez kaka grzeszność każdego ciupciania pozamałżeńskiego. Ależ dostrzegam, Szanowna Interlokutorko. Dostrzegam. Ba, uważam, że ich (sutannitów) pouczenia są hipokryzją podwójną, gdyż sami głosząc takie moralne nauki są w swej dla mnie znanej większości obrzydliwi. Co z kolei w ogóle nie usprawiedliwia ani rabinów (ci od zasłaniania się talmudycznymi mądrościami sprzed ponad tysiąca lat są równie żałośni), ani imamów. W Biblii, ani w Koranie nie ma usprawiedliwienia dla spółkowania z dziećmi. Że imamowie powołują się na niektóre hadisy? No, powołują się, ale te stoją w sprzeczności z literą Koranu. Wrócę do – dla mnie – meritum. Pedofilia tkwi w upośledzonym przez naturę człowieku, a nie w księdzu katolickiego kościoła, żydowskim rabinie, islamskim imamie, czy afgańskim Pusztunie. Na drugą nóżkę: Prosit!

  202. Coś dla oka wieczor(ki)em po ciężkim dniu… ;–)
    https://photos.app.goo.gl/cLp7Rpoy5KZ3ZJGM2*

  203. @zezem
    17 grudnia o godz. 19:21

    Roque-de-los-Muchachos?

  204. kruk
    17 grudnia o godz. 17:23
    Jest cała szkoła poczynając od Rembrandta.
    Co do zakamuflowanych w treści obrazów Vermeer’a
    inni byli bardziej odważni jak np.:
    Jan Steen :A Man blowing smoke at a drunken woman
    Adriaen Brouwer – Tavern Scene
    Do obejrzenia w National Gallery, Londyn (albo w internecie)

  205. @anumlik 17 grudnia o godz. 18:08

    Nie – bo twierdzenie, że „pedofilia tkwi w człowieku” jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że „człowiek jest grzeszny” (a religia nakazuje wybaczać xiuncu!) i w sumie niczego nie wyjaśnia. W efekcie stwierdzisz, że winna jest „natura ludzka” i taki los. A xiunce som wziente z ludu i dla ludu, dlatego som słabe i ulegajom lgnącym dzieciom. A kto jest niewinny, niech pierwszy rzuci kamień, bo błądzenie przywilejem xiuncuff jest.

    Skatolona pedofilia jest uświęcona instytucją, nieodłączna od korporacyjnej kultury osłaniania swoich, odmawiania współpracy z wymiarem sprawiedliwości, zasłaniania się „tajemnicą spowiedzi” i domagania przywilejów z racji tego, że się jest „religią” i „suwerennym państwem” a nawet „piotrową” stolnycą. A w dodatku jest efektem braku kontroli nad sutannitami. I o to chodzi. Hartman wskazuje – za australijskim dokumentem – na celibat, ale celibat jest tylko jednym z elementów mafijnej kultury kaka, która tworzy sprzyjający klimat dla zboków.

    Zresztą chodzi o zapisy zawarte w kodeksie kanonicznym – np. dotyczące „unikania zgorszenia”. A zatem jeśli ukaranie winnego wiąże się ze szkodą dla wizerunku kaka – to nie należy go karać! Tyle kodeks. A za Lolka Kremówkowego ekskomunika groziła temu, kto ujawni wyczyny pedofila. I tu leży pies pogrzebany. Chodzi, powtarzam, o wasze dzieci, dlatego islam tu ni pri cziom.

  206. @Tobermory
    Tak. :–). Byłem tam po raz n-ty.

  207. zezem
    17 grudnia o godz. 19:44
    Trochę wydziwiania na blogu w stosunku do Vermeera.
    Niderlandzcy malarze malowali wszystko, nie ograniczali się do scen uroczystych, afirmujących, poprawnych. Malowali pijaków, bójki w knajpach, zaloty, wnętrza kościołów z psami obwąchującymi kolumny, krowy na wygonie, kaczki, kury, krzywe domy, sceny rabunków, wesele chłopskie, drzewa targane wiatrem, itd.
    To malarstwo, to samo życie. Vermeer był o tyle wyjątkowy, że malował ludzkie namiętności elegancko, modelował światłocieniem, wtapiał w kompozycję by scalić doznania estetyczne, pogrzebać w moralności, skomentować życie ówczesnych mieszczan, wszystko w duchu swojej epoki.
    Pzdr, TJ

  208. Na marginesie
    17 grudnia o godz. 19:46
    Masz rację. Pedofila w kk jest potrójną zbrodnią. Najpierw zboczeniec kaleczy psychikę dziecka, potem ukrywają pedofila, zapewniając mu nowy rewir łowiecki a na końcu niszczą ofiarę jeszcze raz, gdy ośmieli się mówić. Jednak fizycznie nie zabijają.
    W islamie, dziewczynka siłą wydana za mąż jest niewolnicą. Może być bita i upokarzana przez dowolnie długi czas. A odejść od męża, może tylko za zgodą rady szariackiej. Gdy zrobi to samowolnie – zostanie zabita.

  209. Szanowni!
    Na wieczór i początek tygodnia mała zmiana (?) tematu. Lewy sięgnął po metaforę astronomicznie wielką. Czy coś z tego wyniknie?
    Zapraszam
    JK

  210. @tejot
    17 grudnia o godz. 19:56

    Masz rację o tyle, że Vermeer powściągliwie i elegancko sugerował, o co chodzi. Inni robili to bez szczególnej krępacji:

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/61/Frans_van_Mieris_d._%C3%84._002.jpg

    Pieski pokazują, o co idzie 😉

  211. @Na marginesie, z godz. 19:46
    Odpuszczasz sobie moje – „w skażonym przez naturę” – bo nie w każdym człowieku tkwi pedofil. To zmienia postrzeganie tego, czym jest pedofilia. Chorobą. Ciężkim przypadkiem parafilii, który w dodatku nie jest do całkowitego wyleczenia. To nie homoseksualizm, który nie jest chorobą, a – również – wybrykiem natury i – również – nie do wyleczenia. Homoseksualizm nie krzywdzi, chyba, że homoseksualista jest również pedofilem. Pedofilia – tak. Zresztą, sama o tym wiesz równie dobrze, jak ja. Skąd to zamieszanie? Z pomieszania pojęć? Nie rozumiem.

    Kościół katolicki z jego feudalną strukturą jest anachronizmem. Nie tylko w Europie, a w całym świecie tych wartości, które stawiają na rozwój człowieka, na wydobywanie z dziecka zdolności: do tworzenia, do dociekania jakie mechanizmy napędzają wszechświat, do rozumienia innego człowieka w jego złożoności, nie widząc w nim obcego, bez względu na miejsce urodzenia, płeć i kolor skóry. Także do rozumienia tego, że niektórzy z ludzi rodzą się nie w swoim biologicznym ciele oraz, że popędy płciowe przybierają formy parafilii seksualnych. Struktura feudalnego, sztywnego, hierarchicznego podporządkowania się żandarmom ideologii zrodzonej z wiary w nadprzyrodzoną moc zwaną bogiem, jest także hodowlą zboczeń przeciw naturze. Naturze człowieka myślącego, dociekającego i empatycznego. Do seminariów i zakonów trafiają niemal wyłącznie chłopcy i faceci głęboko skrzywieni przez religię, w której są zwykle uwięzieni – napisał Tanaka w polemice z Hartmanem (głos Tanaki nie jest zwykłym komentarzem, a polemiką z niektórymi tezami Hartmana) ukazując dalej inne skrzywienia psychiczne wielu (może większości – nikt nadań nie prowadził) alumnów, którzy – nawet jeśli nie byli krzywdzeni w dzieciństwie, a do seminariów szli prowadzeni wyłącznie „łaską wiary” – w środowisku dewiantów stawali się sami dewiantami. Uwięzieni w okowach celibatu seksualne podniecenia wyładowywali w seksualnych kontaktach z „braćmi w wierze”. Kościół katolicki JEST, BYŁ i BĘDZIE organizacją złożoną z niewspółmiernie wysokiej liczby ludzi głęboko skrzywionych, żyjących w warunkach więziennych i czyniących substancjalne, bo stałe, wymuszone i uwielbione zarazem, zło – napisał Tanaka. I napisał prawdę. Ale… jak to z prawdą bywa, to tylko część prawdy. Każda społeczność eremicka: żydowskie zamknięte wspólnoty Chasydów, sekty jehowickie, aszramy buddyjskie, wioski i miasteczka muzułmańskie rządzone przez imamów – to grupy ludzi głęboko skrzywdzonych, żyjących w warunkach więziennych, czyniących na sobie wzajem i na „obcych” substancjalne, wymuszane i w końcu uwielbiane zło. Tolerowana w tych społecznościach pedofilia jest tylko jednym ze strumyczków zła – płynących w tych eremickich, sekciarskich, kościelno-parafialnych społecznościach.

    Ament. Więcej słów na dzisiejszą niedzielę nie będzie.

  212. @anumlik
    Napiszę tu, bo nie będę psuła Lewemu wątku.
    Zawiodłeś mnie.
    Wyraźnie napisałam czym jest Królewska Komisja w Australii. Powtórzę: to najwyższy organ do badania patologii i nadużyć. To dużo więcej niż polski Trybunał Konstytucyjny, a przecież TK nie zajął się sprawą bitej pani Piaseckiej, prawda? I nie zajął by się nawet gdyby się tam zwróciła, bo to nie ta półka.
    To walenie relatywizmem moralnym i hipokryzją w stosunku do działań Komisji jest idiotyzmem. Gotkowal nie ma racji, ma obsesję, ale to jego problem. Moim jest polskie „ja wiem lepiej”, bo w prawie każdej dyskusji wy wiecie lepiej co się dzieje w Australii. Jeżeli próbuję wytłumaczyć, to oczywiście nie mam racji, bo wy wiecie lepiej. Może za głupia jestem.
    Albo hipokrytka, bo nie wierzę w dobre intencje kancelarii adwokackiej żyjącej z procesów o odszkodowania.
    I zgadzam się z namargineską, że sprowadzanie tego do ‚ułomnej natury ludzkiej’ jest w jakims sensie próbą usprawiedliwienia tego co usprawiedliwione być nie może i nie powinno.
    Prace Komisji trwały ponad 4 lata, członkowie Komisji jeździli po całej Australii gromadząc skargi i dowody. Każdy skrzywdzony przez instytucje miał możliwość złożenia skargi. Podkreślam – przez INSTYTUCJE, nie przez ojca, matkę czy krewnych. Jeżeli były skargi na instytucje islamskie, to zostały uwzględnione i zbadane. Nie jest winą Komisji ani moją, że najwięcej skarg dotyczyło chrześcijańskich instytucji religijnych i tymi głównie zajmowały się media.
    To praca Komosji pozwoliła postawić przed sąd kardynała Pella za ukrywanie przestępstw kościelnych.
    Ozzy napisał: „U nas sie karze za pedofilie i nie popuszcza – niezaleznie od wyznania ani tez pozycji spolecznej, politycznej, kulturanej…Polska to kraj nigdzie w tej sprawie” i ma rację. U nas też się karze i niepotrzebna jest do tego Królewska Komisja. Wystarczy istniejące prawo.
    http://www.abc.net.au/news/2016-02-05/women-convicted-over-genital-mutlation-showed-no-remorse/7145556

  213. @Ewa-Joanna
    17 grudnia o godz. 22:22

    Jak przystało na blog ateistów katolickich, nie może i tu zabraknąć symetrystów 😉

  214. @Ewa-Joanna

    Od miesiąca mamy zimę. Jeśli ci za gorąco, to pod moim nickiem od dziś wieje chłodem 😎
    Media co chwilę tłumaczą młodym (poniżej trzydziestki), że śnieg i mróz w grudniu nie jest anomalią
    Byłem dziś na sankach. Minus 6, pół metra świeżego puchu i pustki, bo wszyscy w gorączce zakupowej 🙄

  215. @Tobermory
    Dzięks! Będę sobie popatrzać przy włączonym wentylatorze 🙂 Piękne te twoje zdjęcia. Ukradnę jedno na pulpit. Mogę?
    Zawsze lubiłam góry ale jak poznałam uroki oceanu to też wpadłam jak ten śliwek i teraz sie miotam od zachwytów tu i tam. Bo chyba to co w obu fascynuje to ta przestrzeń, ten majestat wobec którego człowiek taki malutki i taki gówno znaczący. 🙂

  216. @Ewa-Joanna
    17 grudnia o godz. 23:21

    Będę zaszczycony.
    Kocham góry, ale czasem brak mi horyzontu 🙁 Słońce znika za górami, ale nie robi się ciemno i wiem, że gdzie indziej ludzie widzą je znacznie dłużej. Dlatego tak lubię zachodnie wybrzeża Europy, zwłaszcza te skaliste.
    W latach 80. szwajcarscy anarchiści wznosili hasło: Precz z Alpami! Żądamy wolnego widoku na Morze Śródziemne!
    Teraz po prostu tam jeżdżą 😉

  217. @Tobermory
    Też bym chciała widoku na Morze Śródzoemne, ale i na Alpy też. 🙂
    Nic nie jest tak jak powinno byc na tym najlepszym ze światów.
    No to kradnę.