Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

6.12.2017
środa

Pałac, kultura i mroczna natura

6 grudnia 2017, środa,

Na Pałac Kultury i Nauki w Warszawie większość z nas patrzy z pewnego dystansu geograficznego, natomiast wymiar niefizyczny, bo kulturowy Pałacu, obejmował wszystkich. Dziś to może już mniej intensywne niż w czasach PRL-u, w dalszym ciągu jednak Pałac należy do najbardziej rozpoznawalnych i znaczących budynków w kraju. To zrozumiałe: gdy został zbudowany, był sensacją architektoniczną, sięgał do ówczesnego nieba. Kontrast nowego życia wobec świeżego bólu wspomnień i obecnych ciągle widoków rozbitego miasta, musiał być bardzo silny i wzmacniać percepcję Pałacu. Jakże się chciało żyć! – śpiewał w „Autobiografii” zespół Perfect.

Pałac znają generacje Polaków. Skojarzenie: Polska Wisła – Warszawa – Pałac było automatyczne. Pewnie jeszcze do niedawna każdy dzieciak w Polsce chciał i musiał być na wycieczce szkolnej w Warszawie i w samym Pałacu. Jest Pałac bohaterem miliarda zdjęć. Milionkrotnie pokazywano go na pocztówkach, w broszurkach turystycznych i na listach współczesnych cudów Polski. Grał w wielu polskich filmach, wystąpił w tysiącach kronik filmowych i innych dokumentach, był przedmiotem niekończących się dyskusji i zachwytów, choć niewątpliwie i różnorakiej krytyki. Współtworzył, a może niemal tworzył – jako punkt odniesienia – powojenną Warszawę, zapewnił – w ramach snów o szklanych domach – dostęp milionom prostych dzieciaków (i dorosłych) do mnogości swoich funkcji i atrakcji. Współtworzył zbiorowe poczucie wielkości i dumy. Coś z patriotyzmu.

Składana karta pocztowa „Wisła” wyd. KAW, prw. 1978 r. Fragment. Ze zbiorów @Konstancji. „Pocztówkowy szał, każdy z nas ich pięćset miał” – też „Autobiografia” Perfectu.

Wielokrotnie zgłaszano postulat rozbiórki Pałacu. Dziś te zamiary, bardziej niż wcześniej, mogą zamienić się w czyn. Władza totalna działa totalnie i kosztów nie liczy. Jednym z podawanych powodów do rozbicia Pałacu jest jego straszna brzydota architektoniczna. Tak mówią wielbiciele dynamitu. Przyjmijmy więc za dobrą monetę ich niedobre oświadczenia i zróbmy porządną analizę tej architektury.

Klasyczną metodę analizy dzieła architektonicznego sformułował, parę wieków temu, Witruwiusz. Do dziś metoda ta nieźle się broni, lepszej właściwie nie ma. Zasady oceny Witruwiusza bardzo dobrze nadają się do zbadania Pałacu, z oczywistego powodu: Pałac nawiązuje, niemal mieści się, w kanonie historycznych stylów architektury. Socrealizm zawiera pierwiastek „soc” – od socjalizmu, socjalności oraz czegoś, co jest swoistym sosem sporządzonym w danym czasie z realiów historycznych stylów architektury. W przypadku Pałacu – architektury klasycyzmu (czystość brył i horyzontalność), ale i ze śladami gotyku (wertykalność), renesansu (nawiązanie do klasyki Grecji i Rzymu), pierwiastkami baroku (dekoracyjność i moc działania) oraz nawiązaniem do modernizmu, czyli bezpośredniego poprzednika i sąsiada w architekturze. Bystre oko jest też w stanie dostrzec pewne elementy podobne do architektury obronnej (narys podobny do układu bastionowego).

Ponoć to budynek wrednego pochodzenia, bo moskiewskiego. Czyżby? Nie tylko Lew Rudniew jest autorem jego finalnego kształtu i nie tylko Moskwa odcisnęła na nim swoje piętno. Rudniew planował obiekt niższy, wysokości około 120 metrów. Podwyższenia Pałacu chciał nie Stalin, lecz Józef Sigalin – naczelny architekt Warszawy i pełnomocnik ds. budowy Pałacu. Zaś sam Rudniew, szukając inspiracji architektonicznej, poznawał wysokościowce w Ameryce. I w USA można znaleźć obiekty, które łatwo pomylić z socrealizmem moskiewskim. Choćby w centrum Waszyngtonu. Koncept architektoniczny Pałacu był tłumaczony na polski. Przede wszystkim w warstwie dekoracyjnej: zdobień, attyk, fryzów, szczytów. Inspiracji szukano w domach kupieckich, pałacach czy ratuszach Krakowa (włącznie z Sukiennicami), Kazimierza nad Wisłą czy Sandomierza.

Ciekawostka i powód do emocji: swego czasu, peregrynując po poradzieckich krajach, trafiłem do Rygi. Stoi tam analogiczny pałac. Wbity w ziemię jak pal, odcięty od otoczenia, mroczny i smutny wielkolud. Mając porównanie, jest się z czego cieszyć. Pałac w Warszawie jest o niebo lepszy.

W sumie jest to budynek będący sumą stylów, syntezą tego, co znajdujemy w architekturze Polski i innych krajów. Na ile udaną – zbadajmy.

Przejdźmy do badania zgodnie z zasadami sformułowanymi przez Witruwiusza. Główne elementy do oceny dla obiektu użyteczności publicznej są takie: trwałość, użyteczność i piękno.

Co do trwałości, wątpliwości chyba nie ma. Budynek jest wyjątkowo solidny, wykonany z zapasem konstrukcyjnym i może stać pewnie jeszcze sto lat albo pół tysiąca. Obiekt został zaprojektowany z myślą o długim trwaniu. Oczywiście, mniej trwałe są elementy narażone na silne oddziaływanie środowiska: dachy, elewacje, dekoracje i drobne detale. Regularne dbanie o cały obiekt jest koniecznością w każdym tego rodzaju przypadku. Zwłaszcza obiektu użyteczności publicznej. Ale i zaniedbany będzie trwał. Koloseum, teatry greckie czy rzymskie, łuki triumfalne, akwedukty, mimo znacznie bardziej archaicznych metod budowania – jeśli nie stały się ofiarą celowego niszczenia lub trzęsień ziemi – trwają do dziś, często w niezłym stanie. Są podstawy do uznania, że Pałac w dobrym stopniu spełnia warunek trwałości.

Użyteczność. Co do głównych aspektów użyteczności, Pałac także nie powinien budzić wątpliwości: mieści się w nim mnóstwo różnych instytucji, od teatrów, obiektów sportowych, przez muzea po biura wielu ważnych instytucji (np. Polska Akademia Nauk), znaną wszystkim Salę Kongresową, która pewnie można nazwać kultową (niekoniecznie z powodu Władysława Gomułki, ale innych powodów będzie dość) i pewnie jeszcze inne. Pałac jest położony w śródmieściu Warszawy, łatwo dostępny, dobrze wyeksponowany, z należytymi otwarciami wokół tak dużego obiektu (być może nieco zbyt dużymi, ale to można, nie naruszając Pałacu, skorygować). Służy mieszkańcom, mieści instytucje ważne dla całego kraju. Jego użyteczność obejmuje nie tylko ludzi. Gniazdują na nim (w nim) liczne gatunki ptactwa, włącznie z gatunkami rzadkimi. Tak więc użyteczność także – jak sądzę – możemy uznać za dobrą.

Ale zaraz: Pałac ma właściwie wszystko w sobie. To cały mikroświat. Pomyślcie więc o Soplicowie. Czy nie jest to swoisty dwór polski?

Piękno. Każdy wie, co jest piękne, a co brzydkie. „To jest ładne” – orzeka Marian i ciocia Fela, więc z tym nie dyskutujemy: różowa kostka Bauma, tynki w kolorze majtek przedwojennych matron krakowskich, chodniki na posesji obsadzane szlaczkiem kwiatuszków – bo tak było w szkole z tym szlaczkiem i na więcej ładności już nie starczyło czasu; tuje i żywotniki zastępujące mury obronne, wreszcie – tak jest! – każdy potomek chłopa pańszczyźnianego chce mieszkać we dworze. Tradycja taka demonstracja piękna. Więc Polska, jak długa szeroka, wysoka i głęboka, usiana jest architekturą dworkową. Ni z gruchy, ni z pietruchy: przy autostradzie, jako plomba na działce 450 m kw. – stoi pałac! Przy stacji benzynowej, u stóp pałacu Paca i zaraz za blaszakiem „Biedronki”. A jak się dobrze popatrzy, to i na Giewoncie. Karczma góralska jako willa kaszubska i odwrotnie. Majątek w stylu pruskim na Rzeszowszczyźnie. A co! To temat: bogactwo Pałacu a bogactwo życia. Dodajmy do tego miłość do ławy piwnej, na której uprawiamy pienistą biesiadność oraz disco-polo Bayer Full: no pewnie, że bajer, i że mocny full; karkówkę cieknącą tłuszczem i kapiącą musztardą na polskie dorodne karki oraz gargamelizm endemiczny – i już coś wiemy o pięknie.

Ponieważ jednak nieśmiało próbujemy dyskutować raczej o czymś niż o niczym, spójrzmy, jak kwestię piękna poddaje pewnemu rygorowi myśli i porządku Witruwiusz. Wyróżnia on takie składowe piękna:

* Ordinatio (proporcje budowli i wzajemne uporządkowanie elementów)
* Eurythmia (powaga, symetria, zgodność funkcji z formą)
* Dispositio (rozmieszczenie elementów w trójwymiarze bryły)
* Distributio (kompozycja, harmonijność, ilość i jakość, rozmieszczenie szczegółów)
* Dekor (zgodność z regułami stylu i kanonami projektowania)

Omówienie tych składowych z osobna przekroczy znacząco sensowną objętość tekstu (Polak po pół stronie lektury pada, umęczon pod Ponckim Piłatem), każdy może się do nich odnieść samodzielnie, dam więc kilka uwag zbiorczych. Pałac zbudowano zgodnie ze stylem – socrealistycznym. Owszem, jest to odmiana eklektyzmu, czyli połączenie wielu stylów, jednak relatywnie spójna. Spokojniejsza od pompierystycznych przeładowań dekoratorskich tylko sobie, nie całości służących. Dosyć łatwo jest rozpoznać inne obiekty zbudowane w tym stylu i co może się wydawać paradoksalne – sporo z nich prezentuje się lepiej albo znacznie lepiej niż młodsze obiekty, wykonane w modernizmie nadwiślańskim (skromność przechodząca w ubogość), postmodernizmie (zagubienie się w sobie architekta i urzędnika zatwierdzającego projekt) czy dzisiejszej wolnoamerykance. Co, jak wszystko, musi być winą Jurka Owsiaka: Róbta, co chceta!

Jest Pałac wielki i bardzo wysoki. Tu można szukać powodu do niejakiej krytyki, że przeskalowany, ponad miarę człowieka. Jest to argument potencjalnie uzasadniony. Pamiętajmy jednak, że jest to obiekt publiczny i – z zamysłu – bardzo wielofunkcyjny, co daje podstawę do innej perspektywy widzenia kwestii. Takie obiekty, z zasady, są monumentalne i poważne. Jest też Pałac królem Polski. Co do piękna: wolę Pałac niż Jezusa ze Świebodzina.

W ramach krytyki, że Pałac jest ponad harmonijną proporcję z otoczeniem (ówczesnym!), zbudowano Ścianę Wschodnią, która miała być kontrapunktem dla Pałacu. Pomysł i realizacja są (dosyć zgodnie w środowisku architektów) uważane za dobre rozwiązanie. Powstał rodzaj dialogu pomiędzy dwoma zespołami obiektów, pomimo ich nierówności, a płaski i rozległy plac pomiędzy nimi został zaopatrzony w kurtynę, ścianę nadającą mu ramy, choć można dyskutować na ile wystarczająco.

Jeśli jednak dziś spojrzymy na kwestię potencjalnego przeskalowania Pałacu w dzisiejszym kontekście, sprawa ma się inaczej. Stoi w otoczeniu innych budynków wysokościowych i to on jest punktem odniesienia, wzorem harmonii, proporcji szczegółów i stylu.

Słyszalny jest i taki argument, że Pałac jest zbyt rozległy. To niewykluczone, należy jednak zauważyć, że rozległość zapewniła rozrzeźbienie jego dolnej, horyzontalnej części. Nisze, odejścia i wolne przestrzenie pomiędzy narożnymi blokami, ich oświetlenie i oddech dodają raczej niż ujmują lekkości. I rozgęszczają strumienie użytkowników, co ma pozytywne znacznie.

 

* * *

Powyższe badanie ma charakter głównie racjonalny. Nawet nieoczywista i niemająca granic kategoria „piękna” została poddana analizie wedle pewnych przejawów i kategorii – co pozwala na podjęcie sensownej dyskusji, z użyciem argumentów podatnych na mierzenie.

Ponad wymiarem racjonalnym, odbywa się jednak coś zupełnie nieracjonalnego: erupcje nienawiści, wyrzuty chorych rojeń ideologicznych, zmierzających do wyczyszczenia Polski do cna z wszelkich śladów faktycznej i rzekomej opresji wobec pięknej Polski, jaką stosowali źli ludzie. Pałac musi paść, bo zesłał go na Polskę tyran Stalin. Jest widomym znakiem sowieckiej okupacji Polski.

Zagłady Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie ponoć jako pierwszy domagał się Radek Sikorski. Niejaki Czesław Bielecki, prawoskrętny były poseł i architekt, projektant postmodernistycznego byle czego – nowego budynku siedziby TVP, daje Pałacowi pewną szansę, ale tylko z tylko powodów ekonomicznych: burzenie jest drogie. Bzura! – żadna cena nie jest zbyt wielka, by sycić nienawiść. Bielecki, niestety też Andrzej Wajda oraz Jacek Federowicz, zaproponowali też swego czasu, by w Pałacu urządzić muzeum komunizmu „SocLand”.

Fot. TVN24.pl/SocLand.pl

Fot. wp.pl ed.

Nietrafioną marność i koniunkturalizm pomysłu obnaża życie: te gęby, te maski, ten SocLand mamy w Sejmie, rządzie, jedynej słusznej partii i konstrukcji państwa. Maska za maskę. I kto to taki?

„Rozmowy kontrolowane”. Reż. S. Chęciński, scen. St. Tym. Źródło: YouTube

Pałac został już zburzony. W filmie. I wystarczy. Czy scena rozwalania Pałacu nie przypomina wam niemieckiego burzenia Warszawy w 1944 r.? Z dalszej perspektywy walenie się wieży może nasunąć obraz upadającego World Trade Center. I kto tu jest kim?

Jednym z efektów presji, by Pałac rozwalić, było wpisanie go na listę obiektów zabytkowych, co miałoby zapobiec jego likwidacji. Mówi architekt Stefan Kuryłowicz: „Pałac Kultury i Nauki spełnia warunki, żeby znaleźć się w rejestrze zabytków. Czy tego chcemy, czy nie jest przestrzenną ikoną Warszawy, obecną na pocztówkach, zdjęciach, filmach i w programach telewizyjnych. Przykre jest dla mnie tylko to, że nie udało nam się stworzyć nic konkurencyjnego. Główną zaletą Pałacu jest jego skala, bo takich obiektów nie ma na świecie wiele. Nie do powtórzenia są także detale jego wykończenia. To symbol starej epoki i powinien być pod ochroną, nawet jeśli kojarzy się z Sowietami” (za: www.3obieg.pl).

Dziś już wszystko, co niegdyś było w prawie pewne, należy uważać jedynie za hipotezę. Niehipotetycznie zarządzi niejaki Ziobro, a likwidacji już się chce podjąć – jak oświadcza wiceminister Kownacki – katolickie wojsko, które chce odzyskać odpowiednią praktykę minerską. Straciło ją wywalając z armii generałów i pułkowników, co się znali na Afganistanie i Iraku. Trzeba więc ćwiczyć wysadzanie w centrum Warszawy. Likwidacji Pałacu domaga się też wicepremier Gliński. Człowiek nauki, kultury i sztuki. Wziął się z Akademii Nauk, a Akademia ma siedzibę w Pałacu. Tak go w tej Akademii duch Stalina męczył, że zamęczył. Jak mu dał radę? Dewastować Polak umie jak nikt. A co umie sensownie zbudować?

Swego czasu, w trakcie jednego w poprzednich niszczycielskich wzmożeń, sprawę niejednoznaczności dziedzictwa historii wyjaśniał Ludwik Stomma, dając przykład Francji. Pełno w niej pomników, budowli czy adresów z jednej strony przez Francję uznawanych, z drugiej – wiele z tych postaci to typy mroczne, zbójeckie, wręcz mające krew na rękach. Taka była historia, tak jej złożoność. Czyszczenie jej siłą to ideologia. Która niszcząc, sama objawia swoją niszczycielskość. Nad Wisłą wywala się Jana Brzechwę, teraz Leona Kruczkowskiego oraz setki i tysiące innych postaci wymieniając je na słuszne. Najchętniej – Żołnierzy Wyklętych. Bilans ofiar tych Słusznych? Jakieś 5,5 tysiąca. Z tego parę setek dzieci.

To stara choroba Polaka: zakłamania i rozbratu z rzeczywistością, z której leczyć się zawzięcie nie chce. Bo to jego esencja i Sama Prawda. Nie tylko Warszawa jej doświadcza, nie tylko sama Polska. Ona kazi stosunki ze światem. Dzisiejsza nienawiść do Niemca jest wypartą nienawiścią do nieudanego i uzurpatorskiego siebie. Ukraina miała być największym polskim sojusznikiem. Być nie mogła, bo w zakłamanej polskiej głowie ma być sługą. Jak przez setki lat I Rzeczpospolitej. My pouczamy, Ukraina słucha, zgadza się i wykonuje. Cóż za szok i oburzenie: nie chce! Europa nie chce, nikt nie chce. Tylko chorzy wściekle ryczą: jeszcze, jeszcze!

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 264

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo fajny wstępniak. I do ponckiego Piłata nie musiałem się uciekać, wytrzymałem!

    Co ja tu moge dodać?

    1. Nie pamiętam jak się nazywała cerkiew, którą się po odzyskaniu niepodległości, tak jak dzisiaj chce się PKiN – zburzyło?
    Historia zburzenia owej cerkwi dowodzi, że głupota chcąca wygumkować i od nowa napisać lepsze, bo poprawione i „nasze” dzieje jest głębiej zakorzeniona w „polskim duchu” niz nam się wydaje.

    2. Ile cerkwi położonych na Kresach zostało w dwudziestoleciu miedzywojennym w majestacie prawa (i czy nie z pomocą wojska, chociaż to ostatnie musiałbym sprawdzić) rozebranych a czasami po prostu rozwalonych?

    3. „architekt Stefan Kuryłowicz: „Pałac Kultury i Nauki spełnia warunki, żeby znaleźć się w rejestrze zabytków. (…) Przykre jest dla mnie tylko to, że nie udało nam się stworzyć nic konkurencyjnego.”

    No kurka wodna, jestem tak mądry jak architekt Kuryłowicz!
    Przez lata, proszę mi wierzyć, mówiłem to samo o wrocławskiej Hali Ludowej.
    Budynek, który po 89-tym odzyskał dawną nazwę (co jest dla mnie jeszcze bardziej depresyjne) czyli Hala Stulecia (stulecia czego, koteczku?), otóż budynek ten zawsze bardzo lubiłem jako zabytek architektury, nigdy bym go nie zburzył, ale jednoczesnie zawsze go nie lubiłem za jego nastrój, za, co tu dużo gadać, za jego przygnębiająca bo gargantuiczną grobowcowość. To było za peerelu, po remoncie (remontach) jest teraz dużo lepiej, dużo jaśniej.

    Ale też od dziecka marzyłem o tym, aby we Wrocku pojawiło się coś, cokolwiek, co by pokazało, że my Polacy nie gęsi i swoją architekturę mamy. Boze, jak ja nie lubiłem tego neocośtam czyli dworca głównego we Wrcku! Brrr, co za szkaradziejstwo! Wtedy zaniedbane i obsikane a teraz odremontowane.
    Gdybym miał taka moc – zburzyłbym ten neocośtam i palnął w tym miejscu nowoczesny dworzec kolejowy. Jestem przekonany, że gdyby dzisiaj Wrocław był Breslau to sami Niemcy by go zburzyli i postawili tam coś podobnego jak w Dreźnie czy w Berlinie.

  2. Uff! Bardzo sugestywny tekst. Może w końcu zdążę ten Pałac odwiedzić, bo nigdy w nim nie byłem 🙁 A w Warszawie ostatni raz w styczniu 1976…

  3. A, jeszcze chciałem zapytać o „pompierystyczne przeładowania”. Co to?
    Pompier kojarzy mi się tylko z francuskim i ew. włoskim strażakiem 🙁

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Tanaka
    Jeżeli komuś przeszkadza PKiN to polecam stary dowcip, w którym Amerykanie po pomalawoniu przez Rosjan księżyca na kolor czerwony napisali na nim dużymi literami Coca-Cola.
    Co innego jednak zwróciło moją uwagę, a ty o tym nie piszesz. Słyszałem, że Pałac jest nafaszerowany azbestem, a tu już żartów nie ma. Wiesz coś na ten temat?

  6. @zza kałuży
    6 grudnia o godz. 13:18

    Pod wrocławskim dworcem jest (był) fajny bunkier.
    A w Hali Ludowej zawsze mi było zimno. Obojętnie, czy Jazz nad Odrą, czy kino, zawsze ciągnęło chłodem.

  7. „W poprzednim ustroju azbest był stosowany bardzo często, szczególnie do izolacji rur i tak też jest w Pałacu Kultury.”

    W poprzednim ustroju amerykańskim też. I we wszystkich innych „ustrojach” tej epoki.
    Jak go nie ruszać, to niczym nie grozi. Chętni do wysadzenia PKiN niech popytają o skutki rozwalenia WTC

  8. No akurat my Polacy doświadczenia w rozbiórkach budynków nafaszerowanych azbestem mamy bez liku!
    Chicagowska polonia rzuci sie przez morze i pomoże!
    A szczególnie jej najbardziej prawdziwie patriotyczna część.
    Nowojorskie ramię polonijnej, azbestowej ośmiornicy z pewnością wesprze Chicago.
    Oni tam dumnie wspominają pracę dla aktualnego prezydenta USA Trumpa, któremu kiedyś rozbierali azbestowy hotel. Na czarno, pod stołem, bez oddechu, lewą ręką i na wysokości.
    Oczywiście bez żadnych maseczek, kombinezonów, rękawic i takich tam bzdur…

  9. A może by tak wszystko, co zbudowano w znienawidzonym PRL-u wybudowano zburzyć 6,82 mln mieszkań oddanych do użytku w latach 1950-89., tysiące zakładów pracy ( zresztą w większości już to uczyniono ).
    To nic, ze ponad połowa Polaków straci swe mieszkania bo „wrażliwców” nie będzie drażnił widok komuszych blokowisk za to cieszyć będą wybudowane przez obcy kapitał galerie handlowe w których dominuje towar chińskiego pochodzenia a lokalni producenci sprzedają swe wyroby na osiedlowych targowiskach.

  10. Tanako, rozpisałeś się na wszystkie strony mając za pretekst Pałac i problem – burzyć, czy nie burzyć. I dobrze.
    Niezależnie od analiz dotyczących jego archiotektonicznego piękna, brzydoty, ważności, świadectwa stylu, itd. byłbym trochę za zburzeniem Pałacu jako symbolu dominacji.
    Lecz takim argumentem sam siebie nie przekonałem, ponieważ naprzeciwko tłoczy się mnóstwo argumentów za Pałacem. Dużo ważących niż argumenty przeciwko.
    Koncepcja zburzenia Pałacu, to przejaw wolskiej słabości, o której nie będę się rozpisywał. To coś pokrewnego paleniu flag na demonstracjach przeciwko, to coś podobnego do wbijania szpilek w lalkę – symbol wroga.
    Pzdr, TJ

  11. @tejot 6 grudnia o godz. 14:05

    „byłbym trochę za zburzeniem Pałacu jako symbolu dominacji.”

    Pojedź do Chicago i stań na skrzyżowaniu ulicy Superior oraz Dearborn a następnie spójrz na wschód, czyli w stronę jeziora.
    Znajdź najważniejszy chicagowski kościół katolicki, czyli katedrę.
    (Łatwiej szukać, jak sobie zamkniesz zakładkę po lewej stronie ekranu)

    Czas start!

    https://www.google.com/maps/place/N+Dearborn+Pkwy+%26+W+Superior+St,+Chicago,+IL+60654/@41.8956662,-87.6297754,3a,75y,92.56h,96.9t/data=!3m7!1e1!3m5!1sWdHcszhBS_V00YoHJYFkhQ!2e0!6s%2F%2Fgeo0.ggpht.com%2Fcbk%3Fpanoid%3DWdHcszhBS_V00YoHJYFkhQ%26output%3Dthumbnail%26cb_client%3Dsearch.TACTILE.gps%26thumb%3D2%26w%3D86%26h%3D86%26yaw%3D90.63023%26pitch%3D0%26thumbfov%3D100!7i13312!8i6656!4m5!3m4!1s0x880fd34d49e1e23d:0x45293bcb04ad53ef!8m2!3d41.8956408!4d-87.6297434

    Jak sobie poprzechylasz widok nieco w górę, to zobaczysz zwykłe w tej okolicy budynki mieszkalne, nie żadne specjalne cóś, to-to nie ma nazwy, a jak ma, to poza mieszkańcami nikt jej nie zna.

  12. Francuzi to dopiero mieli embarras z azbestem. Kiedy zdecydowali pociąć na żyletki stary lotniskowiec Clémenceau, okazało się , że jest on naszpikowany azbestem. Żadna firma we Francji nie chciała za żadne pieniądze podjąć się odazbestowania tego złomu. Francja po cichu namówiła Indię, oferując spore pieniądze, by tam hinduscy robotnicy dokonali tego zabiegu. Okręt popłynął sobie, bez problemu przedostał się Kanałem Suezkim na Morze Czerwone, gdy nagle jacyś zieloni dowiedzieli się o celu tego rejsu, podnieśli krzyk. Jak to, to dbamy o zdrowie robotnika francuskiego, a nie obchodzi nas jakiś Hindus ? Wiemy w jakich warunkach Hindusi będą pracować, bez masek, bez rękawic ! Skandal !
    Rząd indyjski zawstydził się, zerwał umowę i zakazał Clémenceau, który już witał się z gąską , by choć dotknął brzegu Indii. Jak niepyszny zawrócił, ale tym razem Egipt nie pozwolił Francuzom na skorzystanie z Kanału.Więc biedny staruszek musiał jak za czasów Vasco da Gamy, opłynąć Afrykę i dowlec się do Brestu.
    Nie wiadom co się teraz z Clémenceau dzieje, może Francuzom udało się namówić po cichu jakiś inny rząd, np. Mongolię.
    A wszystko przez tych niepatriotycznych zielonych. Przecież korzyść by była dwustronna; Hindusi by zarobili, a Francuzi mieliby problem z głowy.
    Ech, wszędzie są zdrajcy.

  13. Gdyby ktoś chciał zobaczyć, jak światynie kapitalizmu potrafiły zdominować świątynie poprzedniej formy ustrojowej, czyli feudalizmu, to zapraszam na ulicę przed kościołem św. Piotra w samym centrum Chicago:

    https://www.google.com/maps/place/110+W+Madison+St,+Chicago,+IL+60602/@41.8819769,-87.6315348,3a,75y,0.32h,92.71t/data=!3m6!1e1!3m4!1saBPn8QxEU_p7T1nrlEw7fw!2e0!7i13312!8i6656!4m5!3m4!1s0x880e2cbba43c5c09:0x244a83567d3241ad!8m2!3d41.8821416!4d-87.6314189

    Jak zwykle, proszę poobracać obrazkiem dookoła (w płaszczyźnie poziomej) a następnie zrobić ten sam obrót ale tym razem patrząc w górę! 😉

  14. @Tanaka
    Dzięki za podjęcie tematu. Ale Pałacu tak łatwo nie da się rozebrać. Zbyt solidnie posadowiony. Tzw. trzon główny, to stalowa konstrukcja składająca się z jednolicie zespawanych płyt stalowych o grubości dwóch cali (kilka sowieckich pancerników poszło na te płyty) obłożona z zewnątrz cegłą i specjalnie spiekanymi płytkami ceramicznymi (z fabryki za Uralem), a wewnątrz kilkoma warstwami cegieł, pomiędzy którymi przebiegają tysiące kilometrów (!) przewodów elektrycznych i wodociągowych, w stalowych koszulkach oraz tony azbestu, jako izolatora. Azbest nie ruszany – nie pyli. Poruszony w takiej ilości jest w stanie skazić pół Warszawy. Ci, którzy chcieliby zburzyć Pekin nie zdają sobie sprawy z ogromu zagrożenia. A koszty tego zburzenia – w rachunku ciągnionym – przerosłyby koszty jego budowy. Piszę o kosztach bezpośrednich. Pośrednie to wyłączenie z komunikacji całego centrum Warszawy na – być może – kilka lat oraz koszty utworzenia nowych miejsc dla funkcjonowania tych kilkudziesięciu stałych najemców PKiN, którzy od dziesiątków lat w Pałacu przemieszkują.

  15. Burzenie historycznych budynków, bo są „symbolami dominacji”, rozumiałbym w przypadku więzienia, cytadeli czy choćby zamku krzyżackiego. Chęć zburzenia stalinowskiego prezentu świadczy jedynie o tym, że burzący ciągle jeszcze nie strząsnęli owego psychicznego jarzma, widok byle pałacu przygniata ich do ziemi i mają straszną traumę, którą tylko zniszczenie wartości materialnych może wyleczyć. Śmieszne i smutne zarazem.
    Zamek krzyżacki w Malborku został zaś pieczołowicie odbudowany i jest NASZ!

  16. zza kałuży
    6 grudnia o godz. 14:34
    @tejot 6 grudnia o godz. 14:05
    „byłbym trochę za zburzeniem Pałacu jako symbolu dominacji.”
    Pojedź do Chicago i stań na skrzyżowaniu ulicy Superior oraz Dearborn a następnie spójrz na wschód, czyli w stronę jeziora.

    ZZakałuży, jakoś nie czaję, co chciałeś powiedzieć cytując mnie i przytaczając zdjęcia z Chicago.
    Że jestem za zburzeniem Pałacu? Jestem za pozostawieniem Pałacu.
    Pzdr, TJ

  17. anumlik
    6 grudnia o godz. 15:05

    Takiej konstrukcji budowlanej Pałacu właśnie się spodziewałem. Znasz Pałac od środka pewnie najlepiej z blogowiczów, ciekaw więc jestem dalszych szczegółów. To, poza wszelkimi innymi wymiarami, bardzo ciekawy obiekt od strony konstrukcyjnej i budowlanej.
    W Polsce, kraju wcześniej nieposiadającym nawet zbliżonych rozmachem i złożonością budowli, samo podpatrywanie, uczenie się jak się to projektuje, jak się buduje, jak się organizuje budowę, zaplecze, logistykę, jak się koordynuje całość – było niezapomnianym i nieocenionym doświadczeniem. Które posiedli (na sposób niedoskonały rzecz jasna) miejscowi, ci rzekomi wyznawcy Stalina, którzy swoją wiedzę i doświadczenie wykorzystali na innych złożonych budowach i przy innych projektach.

    Kolejna ciekawa rzecz: za czasów prezydenta (pełnomocnika?) stolicy, Stefana Starzyńskiego, myślano o jakimś bardzo wysokościowym obiekcie dla miasta („Prudential” to był jednak mikrus, choć ponad średni poziom dachów wystawał wyraźnie). Miało się to nazywać bodaj „wieżą Wolności”, a może Niepodległości. Ze znanych powodów, nic z tego nie wyszło. Gdyby zaś wyszło, coś musiałoby być w środku. Trudno byłoby umieścić coś zupełnie innego niż jest w Pałacu.

    To racja: azbest, nietykany, nie szkodzi. Pierdoły wiceministra wojska o tym, że saperzy chętnie wysadzą, spowodowałyby kataklizm: azbestowy grzyb atomowy nad miastem. Rozbiórka metodami delikatniejszymi musiałaby trwać niezwykle długo, śródmieście miasta byłoby zamknięte, a konieczny zakres zamknięcia niemal na pewno sparaliżowałby znośny tryb życia i robienia biznesu w Warszawie. Najemcy sąsiednich budynków wysokościowych pewnie by się wynieśli (Wrocław/Kraków/Gdańsk czekają niewątpliwie też przysiółki warszawskie), a właściciele zażądaliby miliardów euro odszkodowań za straty.
    Realnie – jest to nie do zrobienia. Nawet, a może zwłaszcza w tak chorym na frustracje i kompulsywną ścieklicę kraju jak Polska.
    Pałac przetrwa, idioci i źli ludzie sczezną znacznie prędzej.

  18. @Tobermory
    „Chętni do wysadzenia PKiN niech popytają o skutki rozwalenia WTC”

    A propos burzenia Pałacu przez Morawieckiego. Nie wiecie czy on nie ma przypadkowo licencji pilota, że tak zapytam z głupia frant?

    @zza kałuży 13.52
    🙂

  19. Tobermory
    6 grudnia o godz. 15:15

    Sto procent zrozumienia, Tobermorku, z maleńką różnicą: gdybym był pombockiem takim, jakim jestem, nigdy bym się nie zgodził na burzenie czegokolwiek funkcjonalnego i niefunkcjonalnego, będącego jednak znakiem minionego życia i przemijania. Natomiast każdego, kto by publicznie wyskoczył publicznie z pomysłem burzenia – mało prawdopodobne, by był to robotnik lub inżynier znający trud budowania – natychmiast kierowałbym do obowiązkowej pracy na jakiejkolwiek dużej budowie, po zakończeniu której dostałby propozycję jej zniszczenia za własne pieniądze.

    Już teraz należałoby szykować prawo na czas po chuligańskim, bezhołownym PiS i nie mniej pustym PO: między innymi sporządzić precyzyjną listę, czego rządom w demokracji NIE WOLNO bez zgody właściciela kraju – ogółu obywateli. Tak mi dopomóż pombocek

  20. Przyszła do głowy nazwa „PiSovietikus”.

  21. anumlik
    6 grudnia o godz. 15:05
    @Tanaka
    Dzięki za podjęcie tematu. Ale Pałacu tak łatwo nie da się rozebrać. Zbyt solidnie posadowiony. Tzw. trzon główny, to stalowa konstrukcja składająca się z jednolicie zespawanych płyt stalowych o grubości dwóch cali (kilka sowieckich pancerników poszło na te płyty)

    Mój komentarz
    Anumlik, na konstrukcje budowlane nie stosuje się tych samych materiałów, co na płyty pancerne do okrętów. To byłby techniczny nonsens.
    Pzdr, TJ

  22. @tejot
    Anumlik jest humanista i poeta, a nie budowlancem. To mu wolno. Poezja nie jest nonsensem, a jak jest, to na tym polega jej urok

  23. tejot
    6 grudnia o godz. 16:46

    Tejotku, anumlik jest polonistą, ale nie sądzę, że aż takim, by mniemał, ze Ruscy odżałowali materiał przeznaczony na parę komunistycznych pancerników. Natomiast na bank mniemam, że podał obrazowo ogrom stalowego materiału w nieznanej jednostce miary „pancernik”.

  24. Pomysł zburzenia PK to piękna manifestacja postkolonialnych kompleksów przez pomysłodawców.

  25. Co mnie rozśmieszyło wczoraj i przypomniało o różnorodności społeczeństwa i o klimacie sprzyjającym teraz – za rządów PiSu, tego rodzaju cyrkom, jak modlitwa publiczna różańcowa w Słupsku w intencji przeproszenia Pana Boga za sodomię, która rozpleniła się po Polsce, dotarła do Słupska.
    „Sodomia”, to taka okrężna, a dolegliwa nazwa orientacji homoseksualnej wśród prawidłowo antylewackich i antygenderowych prawdziwych Polaków.
    Pzdsr, TJ

  26. @Tanaka
    Fakt, znam Pałac jak mało kto, ale przez siedem lat mojej w nim codziennej bytności nie zdołałem odwiedzić wszystkich z jego blisko 3 300 pomieszczeń (tak naprawdę, to jest ich więcej, jeśli doliczyć toalety, schowki na materiały sanitarne i to, co jest w dwukondygnacyjnym podziemiu. A to podziemie, to obok stalowego płaszcza/szkieletu, najciekawszy element konstrukcyjny. Pałac bowiem kołysze się (kołysze, to nie jaja) na wielgachnej skrzyni fundamentowej, która podobna jest do plastra miodu. Kilkadziesiąt „klatek” żelbetonowych o powierzchni 36 metrów kwadratowych każda, o ścianach ze zbrojonego stalą betonu grubości jednego metra (połączonych z sobą jednym – z boku albo z naprzeciwka – ciasnym przejściem, niczym labirynt kreteński) tworzy gigantyczną skrzynię-poduchę, na której opiera się cały, liczący 44 pietra trzon główny (z tymi stalowymi, dwucalowymi ścianami). Opiera się ta skrzynia-poducha na bardzo niestabilnym gruncie (jak to w Warszawie, która ma podłoże gliniasto-ilasto-kurzawkowe). Cztery rogi tej skrzyni-poduchy podwieszone są do gigantycznych filarów stalowych, wkopanych na kilkadziesiąt metrów w głąb (do stałego podłoża). Skrzynkę najlepszego Armagnacu (to mój ulubiony trunek) dla tego, kto potrafi rozebrać/rozwalić tę skrzynię-poduchę. Czy ktoś o zdrowych zmysłach usiłuje dziś rozwalać żelbetonowe wojenne bunkry? A to to jest takim bunkrem zmultiplikowanym.

    Reszta ciekawostek w innych (być może) postach. Mam przy ulubionym foteliku pasjonującą książkę oraz kilka butelek tzw. rzemieślniczego piwa. Rzemieślnicze – to nazwa piwa produkowanego w „butikowych” rodzinnych, przydomowych czasem, gorzelniach według starej, gdzieś tam odgrzebanej receptury. Kudy tym renomowanym a przereklamowanym firmom produkującym „piwo z proszku” do tych „rzemieślniczych”. Aha, Nawet po kilku butelkach tego odkrytego przeze mnie piwa, nie masz kaca. Ot, wybryk natury. A ja, durny, przyzwyczajony do tego „proszkowego” dziwiłem się, że nasi przodkowie potrafili obalić beczułkę i glątwy, nawet w czasie weltschmerza nie mieli.

  27. @wbocek
    6 grudnia o godz. 16:39

    Ja też bym się nie zgodził. Pisałem tylko o ewentualnym zrozumieniu i to świeżo po traumie.
    Byłem raz ze swoim małym dzieckiem na nartach, na takiej górce dla początkujących narciarzy i saneczkarzy czyli małych dzieci z rodzicami. Kiedy z moim ulepiliśmy ładnego krasnala-bałwanka, co nam zajęło sporo czasu, inne dziecko porzuciło swoją zabawę i zaczęło z zapałem kopać naszego bałwana. Ojciec nie zwracał uwagi, więc podszedłem do niego i zaproponowałem, żeby ulepili ze swoim synem własnego bałwana i rozwalali go do woli, ale uszanowali nasz wysiłek, nawet jeśli dzieło nie jest w ich guście. Myślałem, że zareaguje wrogo, ale nie, przeprosił i wytłumaczył swojemu, że zachował się niewłaściwie. I wyobraź sobie, że ten mały zrozumiał i zabrał się z pomocą ojca do lepienia czegoś tam, a potem pilnował, żeby mu nikt tego nie popsuł.
    Kiedy bywam nad morzem we Włoszech czy Hiszpanii i widzę pracowicie zbudowane zamki z piasku, z fosami, zdobione muszelkami i kamyczkami, to widzę też, że wieczorni spacerowicze starannie omijają te dzieła i co najwyżej fale przypływu dokonują zniszczenia…

  28. @@@tejot, Lewy, pombocek (w kolejności pojawienia się)
    Anumlik jest też polonistą i poetą. I anumlik wie o czym pisze. Te sowieckie pancerniki zostały po wojnie zezłomowane, a uzyskany z nich materiał przetopiono w hucie/hutach i po odpowiedniej obróbce i zwalcowaniu uzyskano płyty na konstrukcję Pałacu. Na potrzeby Pałacu w ZSRR uruchomiono fabrykę płyt ceramicznych, którymi wyłożony jest Pałac. Wszystkie kandelabry (a jest ich kilkadziesiąt) zdobione są kryształami z sowieckich hut. Sporo jest też polskiego materiału – szczególnie marmurów, granitów i piaskowców – ale nie będą się rozpisywał. Pałac to małe miasto. Każda z jedenastu pałacowych stacji trafo obsłużyć mogłaby jedno spore miejskie osiedle mieszkaniowe.

    Ida na piwo 😉

  29. Pamietam Palac widziany ze starego dworca centralnego (tego sprzed czasow Gierka). Byl to dla mnie widok dosc ponury, szczegolnie w zestawieniu z zalosna nedza dworca. Palac jest wg @Tanaki „punktem odniesienia” – w tym zgoda. Dalej -„wzorem harmonii, proporcji szczegolow i stylu”. Powiem na to, ze jednym podobaja sie dworki a innym palace w stylu „wedding cake”. Takie skojarzenie wywolal Palac u Joan Robinson (znanej angielskiej ekonomistki).
    Jestem jednak przeciwna burzeniu Palacu i to nie tylko ze wzgledu na jego uzytecznosc czy tez horendalne koszty rozbiorki. Dzisiaj Palac nie jest najwyzsza budowla w Warszawie i ogladanie go z roznych perspektyw na tle innych wiezowcow daje czasem pozytywne wrazenia estetyczne. Chyba to GW opublikowala kiedys niezwykle zdjecie czubka Palacu na tle wyzszych oszklonych budowli. Kontrast stylow sprawial niesamowite wrazenie.
    Z zimy 2016r. pozostal mi w pamieci zupelnie nowy obraz tego obiektu. Stalam na tylach Teatru Wielkiego i ponad drzewami Ogrodu Saskiego ukazal mi sie czubek Palacu uszlachetniony poranna mgielka, a wyzej, z lewej stony, zagiel Liebeskinda unosil sie we mgle jak statek kosmiczny. Widok byl cudowny, chcialabym, zeby go uwiecznil jakis neoimpresjonista. Moze ktos to sfotografowal.

  30. @ Tobermory 6.12 godz.13:19
    Byles w Warszawie ostatni raz w 1976r.! I nie ciekawi Cie jak Warszawa teraz wyglada? Mieszkajac w Szwajcarii nie masz chyba za daleko.

  31. anumlik
    6 grudnia o godz. 17:01

    Rzuciłeś, anumliku, świetną myśl w obronie Pałacu (zmienię tylko ciutkę):

    „Czy ktoś o zdrowych zmysłach usiłuje dziś rozwalać żelbetonowe hitlerowskie bunkry lub ówczesne kościoły?”.

    Może warto na wszelki wypadek podrzucić jakiejś antypisowatej partii lub posłowi.

  32. Dzisiaj Finlandia obchodzi 100.rocznice niepodleglego bytu.

    Wolnosc, walka, autocenzura – to Finlandia. Panstwo wolne to czesciowo mit a sam
    narod to produkt wschodniozachodni. Bez chaosu I wojny swiatowej nie byloby Finlandii.
    Do dzisiaj w Helsinkach na placu Senackim stoi pomnik cara Aleksandra II jako hsitoryczny znak zaleznosci od Rosji. Bylo wiele propozycji w roznych okresach historycznych, by usunac pomnik cara. Pomnik stoi. Nie Mannerheima, nie Paasikivi czy Kekkonena.

  33. @kruk
    6 grudnia o godz. 17:32

    Jakoś mi nie po drodze. A odległość taka sama jak do Madrytu. Bliżej mam do Neapolu, Kopenhagi, Hamburga, Budapesztu (ponad 300 km mniej)…
    Mam jednak jeszcze co nieco przed sobą. Nie byłem na przykład nigdy w Radomiu i Rzeszowie, a „ścianę wschodnią” poznałem dopiero w tym tysiącleciu.

  34. _____________breaking news

    TRUMP: MOVING EMBASSY TO JERUSALEM BUT SUPPORTING TWO-STATE SOLUTION
    _________________________________________________________________
    BY JPOST.COM STAFF DECEMBER 6, 2017 20:18

  35. ozzy
    6 grudnia o godz. 18:29

    Nad Helsinkami zaś góruje (stoi na solidnym wzgórzu) wielka (największa poza Rosją) świątynia prawosławna. Finowie, pomimo wielowiekowych problemów z potężną Rosją carów i Rosją radziecką nie poczuli w sobie konieczności rozwalenia jej, a poczuli taką konieczność Polacy rozbierając cerkiew w Warszawie.
    Byli też pod wielowiekowymi rządami Szwedów, ale także nie poczuwają się do konieczności rugowania w sobie wszystkiego co szwedzkie.
    Finowie to ludzie pewnie prostsi i mniej zakłamani niż Polacy: dostali w dupę – trudno, postaramy się wyciągnąć z tego nauczki i być mądrymi na przyszłość Nie obnoszą się z religią klęsk jako mniemanych wielkich triumfów moralnych. I nie ściągali sobie sami tych klęsk na głowę tak jak pyszni Polacy. Być na coś za słabym to nie wstyd ani dyshonor, Ale ściągnąć sobie na głowę klęski własnym, zawziętym wysiłkiem, to coś przeciwnego.

  36. @tejot 6 grudnia o godz. 15:26
    „ZZakałuży, jakoś nie czaję, co chciałeś powiedzieć cytując mnie i przytaczając zdjęcia z Chicago. Że jestem za zburzeniem Pałacu? Jestem za pozostawieniem Pałacu.”

    Zatem albo ci się nie chciało otwierać podanego linku i rzucić okiem na widoczek, albo, co mnie bardziej cieszy, na link kliknąłeś, na obrazek popatrzyłeś tylko katedry nie dostrzegłeś… 😉

    Co byłoby dokładnie tym, na co liczyłem!

    140 lat temu, wtedy, gdy odbudowano katedrę po pożarze miasta, nie otaczały jej żadne wysokościowce. Dopiero po latach mieszkaniowce postawione dookoła (ale nawet i tam, jak to zwykle w Chicago, zostało jeszcze pełno miejsca na wiele wiecej takich wież) przygłuszyły, i to znacznie, architektoniczne „oddziaływanie na klienta” budynku i katedralnej wieży.

    To miałem na myśli, czyli takie troche talmudyczne wyjście z warszwskeij sytuacji; z jednej strony symbol obcej dominacji z drugiej szkoda burzyć. A zatem co zrobić? Może obudować jeszcze wyższymi budynkami, coby stracił swoje oddziaływanie jako „najwyższy i najpotężniejszy symbol obcej dominacji”.

    Tak jak w Chicago „obudowanie” (jestem pewny, że nie zrobione celowo, tylko poprzez prawa rynku i rosnąca cenę okolicznej ziemi) budynku i wieży katedry.

  37. @Tanaka, 19:55

    tak jak napisales.

    I tak przeksztalcila sie Finlandia (szwedzka, rosyjska) i lezy pomiedzy auktorytarna i skorumpowana Rosja a swietnie zorganizowana i dzialajaca Szwecja – „socjalmonarchia”.
    Spadkobiercy nastepcy tronu Bernadotte, ktorzy doszli do porozumienia z carem Aleksandrem I w Turku, 1817, (Åbo) i oddali Rosji pod panowanie Finlandie a sami skompensowali fakt terytorium Norwegii.
    W latach 60-70 po II wojnie, podczas wielkieo boomu przesmyslowego w Szwecji
    tysiace Finow przybylo tutaj jako g a s t a r b e i t e r z y. Asymilacja Finow nie odniosla wiekszych rezultatow. Szwedzi nie uznawali prawa Finow do wlasnego jezyka.
    Etniczny nacjonalizm byl szwedzki a w Finlandii finski (tutaj dosc jest silny do dzisiaj ).
    Dosc wielu uwaza, ze pelna niezawislosc Finlandii nastapila dopiero w ……1995 roku, kiedy Finowie przystapili do Unii Europejskiej (prez. Martti Ahtisaari) i wowczas pakt o
    przyjazni i wspolpracy (VSB, договор о дружбе, сотрудничестве и взаимной помощи) z ZSRR z 1948 przestal obowiazywac.

  38. Tanako od czasu upadku tzw. komuny co jakiś czas pojawiają sie pomysły , idee zburzenia Pałacu. No i pięknie – sa jak stresstesty inteligencji społeczeństwa. Wiem, wiem – inteligencja społeczeństwa – niezły oksymoron a jednak. Zwykle ,,społeczeństwo” kolejnemu wzmożonemu odpowiadało społecznym popukaniem się w czółko a ten jak niepyszny rozumiał, że nie trafił w gusta Suwerena
    Teraz rzecz ma się groźniej – najznamienitsze i zdawałoby się najrozsądniejsze osoby (wiem – znowu kolejny oksymoron) obecnego obozu rządzącego np. wicepremier Morawiecki zaczynają cos takiego kolportować.
    Mam prywatną teorię dlaczego własnie teraz – czyż pod Pałacem nie dokonał samospalenia Szary Człowiek? Samospalenia ANTYPISOWSKIEGO! PiS doskonale rozumie, że nasz naród ma ta wyjątkową cechę, że potrafi zmistyfikować i uwznioslić plamę na szybie jako niejaką Matkę Boską więc czegóż nasza mistyczna natura by nie mogła dokonać w miejscu nie-plamy ale w miejscu będącym miejscem REALNEJ ŚMIERCI, która zawiera jasny przekaz. Kto jak kto ale PiS zna się na rzeczy. Cóż za potencjalny ołtarz opozycji! No bo gdzie opozycja ma sie gromadzić? Pod siedzibą PO? Wolne żarty! Pod siedzibą Sądu Najwyższego lub Trybunału Konstytucyjnego? Toż to epicentra skompromitowanej (tak, tak SKOMPROMITOWANEJ kasty sędziowskiej). Czyli gdzie? Miejsce ofiary Piotra Ś. idealnie nadaje się na ołtarz demokracji. Nawet ów nieszczęśnik zadbał o ,,dekalog” (jego manifest). Jest ołtarz – przyjdą wierni – jaki wielki ,,kościół” byłby z tego Pałacu. Żadna trzystopniowa drabinka do tego się nie umywa – nawet nie mam na myśli tarasu widokowego PKiN – wystarczą schody by przemawiający LIDER był znacznie widoczniejszy niż mały, gówniany człowieczek z Żuliborza*. Na taki paranioczny trop naprowadziła mnie zadziwiająca koincydencja – akurat krótko po śmierci Piotra Ś. zebraniu Obywateli RP celem Jego upamiętnienia nagle zaczął sie wysyp pomysłów zburzenia…
    * dziwię się, że uczciwi i normalni mieszkańcy warszawskiego Żoliborza nie prowadzą akcji protestacyjnych gdy przywódca karjowych mentów społecznych podkreśla, że pochodzi z ich dzielnicy. Jest to też dowód na fałszywość teorii wolnorynkowych – gdyby one miały cokolowiek wspólnego z rzeczywistością w takiej sytuacji – ceny lokali znajdujących się w sąsiedztwie przywódcy żulii politycznej powinny polecieć na łeb na szyję…

  39. @anumlik
    6 grudnia o godz. 17:01
    Gratuluję refleksu. Wpisz sobie hasło ,,piwna rewolucja” – trwa ona od 2011r A ja jej towarzyszę od początku.
    Nie od rzeczy bedzie dodać, że swoje historyczne ZASŁUGI, tak: ZASŁUGI na tym polu ma pewien wąsaty, faszyzujący homofob z bandy Kukiza

  40. @Lewy
    6 grudnia o godz. 14:41
    W twojej opowieści o lasach francuskiego lotniskowca jak w soczewce widać hipokryzję tzw. starej Unii – u siebie czyściutko i zieloniutko a brudy pierzemy w koloniach.

  41. zza kałuży
    6 grudnia o godz. 13:18

    Jeśli mnie pamięć do liczb nie myli, to za II RP były trzy fale akcji przeciw ludności ruskiej na Kresach. Badacze-szczególarze wyróżniają bodaj jeszcze jakieś fazy i podfazy, ale to w tym miejscu mniej ważne. Rozwalono, podpalono, poważnie uszkodzono około 200 świątyń prawosławnych, zniszczono kilkadziesiąt wsi, podpalano domy, wypędzano z domów rodziny, bito i zastraszano ludzi, było sporo ofiar śmiertelnych. Za działania te odpowiada państwo polskie, które we własnych granicach gromiło ludność ruską.
    Dokładne opisy tych wydarzeń czytałem kiedyś u Mieczysława Rakowskiego w „Dziś”. Lektura wstrząsająca, czułem się po niej chory. Tak państwo polskie traktowało swoich obywateli, co nie może dziwić, taka jest bowiem polska „tradycja narodowa”.
    Ktoś, kto się dziwi, skąd się wzięła rzeź na Wołyniu, albo nie zna historii, albo jest skończonym ciemniakiem nie kapującym współzależności faktów.

    Halę we Wrocławiu oglądałem ostatni raz temu przed rokiem. Chyba podzielę Twoje odczucia co do niej, zauważę jednak, że sporo wysiłku miasto i architekci włożyli w to, żeby poddać humanizacji jej otoczenie. Sporo zieleni, fontanny, ścieżki, chodniki, alejki, trejaże – dzięki czemu rozległa, płaska przestrzeń, zaciagające germańskim duchem pawilony i sama hala stają się nieco spokojniejsze, prawie dają się lubić.

    Dworzec pamiętam z czasów, gdy był jeszcze brudny, podobała mi się dekoratywność jego elementów i pewna ażurowość, natomiast całość jest przesadzona. Choć mam pewne uznanie dla tego typu architektury, to gdyby takich obiektów było znacząco więcej, byłbym tym przytłoczony.
    W polskiej architekturze kolejowej panował swoisty styl, nazywany „architekturą dworkową”. Dworców udających dwory i dworki jest w Polsce mrowie. Jakiś dziwaczny kompleks, poczucie sznytu, marzenia o minionym świecie, który zburzyć – co za paradoks – pomogła kolej.

  42. Witold
    6 grudnia o godz. 13:24

    Bliżej o azbeście powiedział już anumlik. I to, że nieruszany, azbest nie jest niebezpieczny. Fatalne są wzbudzone drobiny minerału unoszące się we wdychanym powietrzu. Drażnią płuca i przyczyniają się do pylicy, ale co znacznie chyba gorsze – raka. W przypadku Pałacu, jego usunięcie zgodnie z wymaganiami przepisów byłoby niezwykle kosztowne, długotrwałe i pewnie nie dałoby się uniknąć pylenia, mimo środków ostrożności

  43. tejot
    6 grudnia o godz. 14:05

    Uczucie dominacji tkwi w głowie, a nie w Pałacu.To mnie zawsze zastanawiało: jak sobie ludzie wytwarzają uczucie męki dominacyjnej z powodu istnienia budynku, takiego czy owakiego. Po pewnym czasie przestało mnie to już zastanawiać, bo odpowiedź jest, w sumie, dosyć znana.

  44. tejot
    6 grudnia o godz. 16:46

    Tak bywało, że budowało się z tego, co było pod ręką. Nie byłbym zaskoczony tym, że – dosłownie – budowano Pałac wykorzystując bezpośrednio elementy stali pancernej z okrętów. Nie jest też takie oczywiste, że byłby to jakiś nonsens ekonomiczny. Jest to do racjonalnego wyobrażenia,, że np. przywiezione do Warszawy płyty z okrętów, via port/stocznia w Gdańsku, mogłyby się okazać tańsze w sumie, niż rozibórka okrętów daleko stąd, wysłanie ich do huty gdzieś na Uralu, a stamtąd wysyłka, po przetopieniu, do Warszawy. Anumlik zreszta wyjaśnił szczegóły.

  45. Slawczan
    6 grudnia o godz. 20:45
    To prawda, ale jednak demokracja zadzialala i wrzask zielonych odniosl skutek. Kiedy takie przypadki jak Czelabinsk, Czernobyl i pewnie jeszce pare w Sojuzie nie wydostawaly sie na swiatlo dzienne. O Czernobylu pierwsi powiedzieli Szwedzi, bo im renifery zaczely bzykac na licznikach Geigera, co mnie mocno wtedy zdziwilo, bo gdzie Rzym a a gdzie Krym, tzn gdzie Ukraina a…Dla przykrycia tego atomowego bangu, Sowieci nawet nie zmienili trasy Wyscigu Pokoju i kolaze nalykali sie tego
    radioaktywnego jodu.
    Wypadki, przekrety, naduzycia trafiaja sie wszedzie, bo wszedzie trafiaja sie lobuzy. A brak demokracji zapewnia lobuzom calkowita bezkarnosc.
    Zreszta ku tej bezkarnosci zmierza PIS likwidujac za przykladem Putina, Lukaszenki Erdogana i Orbana demokracje w Polsce.

  46. @ Lewy
    Celna replika. Ale dziwi, ze te oczywistosc trzeba ciagle tlumaczyc.

  47. Slawczan
    6 grudnia o godz. 20:36

    Twój trop w najmniejszej mierze nie jest paranoiczny. To wyjaśnienie z perspektywy analizy psychologicznej. Analiza psychologiczna, o czym wspominałem już nie raz, jest najlepszym narzędziem do wnikania w istotę zjawiska i władzy pisoidalnej. Jest to zjawisko głęboko pozaracjonalne. Stąd też dyskusja i krytyka pisoidów odniesiona do faktów, miar, czyli rzeczywistości, jest dyskusją mijającą się ze światem pisoidalnym.
    Wyraziłeś ciekawą myśl, do której warto dopowiedzieć i to, co niedawno wspomniałem, że z tyłu głowy pisoidy mają to, że ich władza to tymczasowość i marność. Przeminą i nic po ich rządach – oprócz szkód mentalnych, moralnych i kulturowych oraz ludzi w kryminałach podle tak umieszczonych – nie zostanie. Pisoidy nie stworzą żadnej nowej, lepszej jakości.
    Pałac, nie tyle, albo wcale nie jako znak stalinowskiej dominacji a jako znak długiego trwania, niezależnego od pisoidów, odpornego na te czy tamte rządy, budzi ich nieuświadomioną frustrację i wściekłość maskowaną mylącymi wyjaśnieniami. Pałac miałby nas przetrwać? Wszystko możemy rozwalić, a Pałacu nie???
    Pałac, przez moc i żywotność emanującą ze swojej budowy oraz ewidentność falliczną demonstruje fucka pisoidom. To musi budzić nieuświadomioną chęć odwetu.

  48. ps
    Kto otrul polonem Litwinienke. Chodza sluchy, ze Putin, ale ten zaprzecza, twierdzac, ze taki polon to mozna kupic w kazdej aptece. No i badz tu madry. Niezalezna rosyjska prasa zastanawia sie;kto ten polon kupil i w ktorej aptece go kupil.
    Widzimy tu zalazki rodzacej sie demokracji

  49. Lewy
    6 grudnia o godz. 21:28

    Zostawiając na boku kwestię Putin czy nie Putin, w programie dokumentalnym puszczanym niedawno chyba na kanale National Geographic, w którym wypowiadają się brytyjscy śledczy, medycy, naukowcy, owszem, rozważano i badano wersję, że to polon, ale jednocześnie stwierdzano, że wcale nie jest pewne, ba, wątpliwe, że był to właśnie polon. Nie dało się też tego wykluczyć.

  50. @Tanaka
    Wlasnie nad tym deliberuje niezalezna , rosyjska prasa i telewizja

  51. @Lewy 6 grudnia o godz. 21:28

    „Kto otrul polonem Litwinienke. Chodza sluchy, ze Putin, ale ten zaprzecza, twierdzac, ze taki polon to mozna kupic w kazdej aptece. No i badz tu madry. Niezalezna rosyjska prasa zastanawia sie;kto ten polon kupil i w ktorej aptece go kupil.”

    Zajmowanie się tym problemem jest bardzo szkodliwe dla zdrowia dziennikarza. 😉

    Nie ujmując powagi tragicznemu zamordyzmowi panującemu w świecie współczesnych, rosyjskich mediów, moje własne, ehm, ehm, doświadczenia z bardzo podobnymi do polonu pierwiastkami każą mi dopuścić też różne inne scenariusze.
    Scenariusz z Putinem w roli głównej uważam oczywiście za najbardziej prawdopodobny (cui bono?) ale sam pamiętam, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu, na samym przełomie dziejów pomiędzy peerelem a nową Polską, dostęp do różnych bardzo, ehm, kontrowersyjnych perwiastków nie był wcale aż tak bardzo kontrolowany.

  52. Na całe szczęście najnowsza wyciskarka do cytryn Rydzyka jest wolna od azbestu i w celu rozbiórki nie będzie trzeba jej wysyłać do Indii.
    Polscy saperzy dadzą radę! 😉

  53. Hey breaking news !
    Minister Macierewicz nabyl dla Muzeum Wojska Poskiego zolnierskie didaskalia z II Rzeczpospolite; saperki, onuce, dlon dluga i krotka, a nawet bielizne jaka nosili owczesni zolnierze. Najwiekszymi rarytasami w tej kolekcji sa: czapka i kalesony Marszalka

  54. bron, cholera a nie dlon

  55. Wiki mówi, że lotniskowiec Clemenceau w końcu zezłomowano w Wielkiej Brytanii.

    Google podsuwa artykuł w Baltimore Sun o tym, jak to w USA odbywa/ło się złomowanie okrętów;
    http://www.baltimoresun.com/news/maryland/history/bal-pulitzer-shipbreakers-story-5-story.html

    Jestem pewien, że każda marynarka w każdym kraju świata ma/miała ten sam problem. A co dopiero jeżeli chodzi o utylizację starzejącej się broni? W Bałtyku tyka bomba chemiczna z zatopionego tam przeróżnego a strasznie toksycznego świństwa.

    Miejmy nadzieję, że morawieckie durnie nigdy nie będą miały kasy na rozbiórki, że zawsze ktoś im zakrzyczy, że lepiej te pieniądze przeznaczyć choćby na wymianę starych rur wodociagowych czy gazowych

  56. A czy w Swiatyni Opacznosci pardon Opatrznosci jest azbest ? Jakby co, kiedys? Moze jeszcze nie dzis ?

  57. Opaczność jest nowoczesna. Azbest jej nie imponuje.

  58. Tanaka
    6 grudnia o godz. 21:13
    tejot
    6 grudnia o godz. 16:46
    Tak bywało, że budowało się z tego, co było pod ręką. Nie byłbym zaskoczony tym, że – dosłownie – budowano Pałac wykorzystując bezpośrednio elementy stali pancernej z okrętów.

    Mój komentarz
    Stal na pancerze w postaci grubych blach, to różne gatunki z dodatkami drogich pierwiastków. Cechą takich blach pancernych jest wysoka odporność na przebicie balistyczne oraz na zjawiska towarzyszące temu przebiciu (rozprysk po drugiej stornie blach). Takie blachy są drogie nie tylko z powodu dodatków stopowych, lecz także z powodu wyrafinowanej obróbki cieplnej, której są poddawane.
    Poza tym blachy pancerne im bardziej pancerne, tym trudniej są spawalne. Są w ogólności bardzo trudno spawalne. Na granicy spawalności i niespawalności.

    Budowa wysokościowców, to łączenie ze sobą różnego rodzaju belek stalowych, o różnych profilach (przekrojach), o różnej grubości. Nie dałoby się do tego zastosować stali na pancerniki, bo budowa wysokościowca, to nie budowa statku. W wysokościowcu spoin spawanych jest kilka tysięcy razy więcej i to spawanych w bardzo trudnych pozycjach dla spawacza. Zastosowanie bardzo skomplikowanej technologii spawania (jak na ówczesne czasy) do elementów stalowych na wysokościach byłoby udręką dla wykonawców, niepotrzebną stratą czasu i pieniędzy. Poza tym płyty, to są elementy „rozpostarte”. W konstrukcjach budynków wysokościowych główną rolę grają elementy „wydłużone”.

    Stal z pancerników jako materiał do budowy Pałacu, to raczej legenda mająca przydać tajemniczości i magii Pałacowi.
    Pzdr, TJ

  59. @Tanaka 6 grudnia o godz. 21:01
    „Dworzec pamiętam z czasów, gdy był jeszcze brudny, podobała mi się dekoratywność jego elementów i pewna ażurowość, natomiast całość jest przesadzona. Choć mam pewne uznanie dla tego typu architektury, to gdyby takich obiektów było znacząco więcej, byłbym tym przytłoczony.”

    Ja w tym dworcu rozróżniam 2 elementy składowe. Pierwszy to sam budynek dworca a właściwie jego fasada. O_k_r_o_p_i_e_ń_s_t_w_o.
    Okropieństwo wtedy i okropieństwo teraz. Stylistyczne, estetyczne i funkcjonalne. Począwszy od doboru kolorów, przez fałszywość, tę farmazońską modę na bycie neocośtam, brr, a skończywszy na takim prostym fakcie, że zarówno w czasach mojego dzieciństwa jak i po remoncie jest niemożliwym dotarcie od środków masowej komunikacji do budynku dworca bez zamoczenia deszczem czy śniegiem.

    Drugą częścią są perony oraz halle a właściwie ich przeszkolone dachy. Żeliwna, nitowana konstrukcja dachów zawsze mi się podobała i ją bym zostawił.

  60. @tejot, z godz. 22:53
    Stal z pancerników jako materiał do budowy Pałacu, to raczej legenda mająca przydać tajemniczości i magii Pałacowi.
    Być może. Gdy pytałem o to speców z działu technicznego PKiN (a pracuje ich w Pałacu kilkaset osób różnej specjalności – od murarzy, tynkarzy, sztukatorów, poprzez elektryków różnych napięć, akustyków, hydraulików i speców od wind, których 36 obsługuje Pałac – do konserwatorów różnych specjalności, strażaków, strażników zewnętrznych, pracowników ochrony wewnętrznej, parkingowych) to odpowiedź była o sowieckich pancernikach, pociętych, przetopionych i zwalcowanych na płyty. Prawdziwości tej (i innych) opowieści nie da się potwierdzić, gdyż Rosjanie Pałac zbudowali, oddali i odjechali zabierając z sobą dokumentację. To co się w Pałacu znajduje, to tzw. dokumentacja powykonawcza, na którą przez lata nanoszono przebiegi instalacji (elektrycznych, wodnych, kanalizacyjnych) oraz wszystko, co dało się odkryć metodą prób i błędów. Ta dokumentacja zajmuje kilka pomieszczeń – tak jej wiele. O legendach i magii tego miejsca można prawić godzinami. Ja tej magii uległem już po kilku dniach i do dziś się z niej nie wyleczyłem. Legend nie będę prostował – niech se są 🙂

  61. tejot
    6 grudnia o godz. 22:53

    Oczywiście – stal pancerna to stal o ponadstandardowych właściwościach i składzie. Zawiera mangan, molibden i jeszcze jakieś dodatki, drogie i niełatwo osiągalne. Ale w ZSRR te rzadkie metale i pierwiastki występują w obfitości.
    Specyficzna sytuacja powojenna mogła być taka, że, biorąc pod uwagę alternatywy, użycie stali pancernej do budowy Pałacu, miało dosyć racjonalne uzasadnienie.
    Owszem – spawanie takiej stai jest trudniejsze niż spawanie standardowej stali budowlanej. Należy jednak mieć na uwadze takie okoliczności: stal pancerna nie była użyta do wykonania całego stalowego ustroju budowli, czyli tych słupów, rygli, stężeń, żeber i tak dalej o których wspominasz, bo to są standardowe elementy ustroju.
    Mogła być natomiast wykorzystana do konstrukcji specjalnych, choćby do skrzyń o których wspomina anumlik.
    Zwłaszcza w strefie fundamentowej, wykonywaniu kesonów, sztywnych ustrojów przestrzennych i kotwiących oraz dociążających i stabilizujących, czy zapewniających równomierne rozłożenie naprężeń, takie zastosowanie stali pancernej (pod postacią płyt, żeber, prętów, pasów, wypełnień itd) mogło być całkiem sensownym rozwiązaniem.
    Porządny inżynier (a zwłaszcza inżynier wojskowy) jest w stanie zbudować solidną budowlę o zadanych parametrach niemal ze wszystkiego co ma pod ręką. Całkiem dobre rezultaty daje budowanie z wykorzystaniem plastikowych butelek po sokach i wodzie, albo puszek po piwie czy groszku konserwowym.
    Tym bardziej ze stali pancernej, skoro budowla miała być pancerna. Z pewnością była liczona na wytrzymanie eksplozji atomowej o określonej energii.
    Nie przestawiam tu dowodu, że stal pancerną faktycznie, bezpośrednio, wykorzystano do budowy Pałacu, czy może dopiero po przetopieniu, jak wyjaśnia anumlik. Samo przetopienie nie zmieniłoby stai pancernej w inną stal, bez zmiany składu materiału przetopionego (pomijam tu obróbkę materiału poza samym procesem przetapiania). Natomiast przedstawiam racje wyjaśniające, że stal taka mogłaby być bezpośrednio do budowy Pałacu wykorzystana.
    A spawanie w budownictwie okrętowym bywa trudniejsze i bardziej skomplikowane niż w budownictwie ogólnym.

  62. @Tanaka
    6 grudnia o godz. 21:27
    Tanako ja wypuszczając ten komentarz bałem się, że jednak zostanę uznany na paranoika a Ty jeszcze do tego dopisałeś psychologiczną egzegezę…
    Jakby co pomysł do wzięcia. Tym co decyduje o żałosności opozycji jest jej zerowa moc symboliczna – bo np. twarz ,,Katona” Rzeplińskiego działa na mnie tak, że gdzieś podświadomie mam ochotę przykibicować PiSowi by go wzięli za fraki i potrząsnęli naszym ,,Katonkiem” aż brzęknie jego watykański medal…Taki to był straznik Konstytucji a konktretnie zapisanej w Niej ,,neutralości światopoglądowej”…
    Wracając do Pałacu – jest Męczennik, jest miejsce. Potrzebni są kapłani i mity. W zasadzie wszystko jest oprócz kapłanów.
    Tym co nadało moc Kaczyńskiemu to jest przemoc symboliczna a ta jest możliwa tylko dzięki umiejętnym uzurpacjom semantycznym. Coś takiego udawało się liberałom – jak pracownik domagał się swoich praw to był roszczeniowy, jeżeli ktos domagał się godziwych warunków zatrudnienia to był populistą, ba nawet słowa zostały sfałszowane: człowiek który ZATRUDNIAŁ stał się pracoDAWCĄ – czyli coś dawał – bull shit – przeca on niczego nikomu nie dał. On ZATRDUNIAŁ. Liberałowie jednak całkowicie zaniedbali sferę symboliczną.
    PiS dokonawszy serii uzurpacji semantycznych – skorzystał z Mitu (10.04.2010) i męczennika (LK) i wytworzył cały system symboli i idei, które jednoczą ich – na dobre i na złe. Ba swojemu mitowi nadał też głębi historycznej tworząc kult powojennych leśnych band a w zasadzie mieszając w nim bez ładu i składu rzeczywistych bohaterów jak np. Pilecki z ze zwykłymi bandziorami. Czy nie przypomina to ,,wspólnoty losu” pomiedzy np. osobnikiem który za darmo posiadł kilka nieruchomości w centrum Warszawy z realnymi ofiarmi ,,sukcesów” profesóra B.?
    W każdym razie za PiSem stoją symbole i wiara a już Nietsche twierdził, że ludzie wierzą w to co wydaje im się przedmiotem silnej wiary. Trudno by uwierzyli pajacowi ze siwym kucykiem i chopperem, który swe potrzeby skromnie wyliczyl na 8,5tyś i koniecznie nie chciał płaciić alimentów na w sumie swoje dzieci. Ten kapłan jest raczej taki katolicki…

  63. @Lewy
    6 grudnia o godz. 22:20
    No co ty – wełna mineralna z tlenkami srebra i złota.

  64. @Lewy
    6 grudnia o godz. 22:16
    Szczególnie cieszą te kalesony – gdy Ruscy nas napadną Antek ,,odpali” je – samo wspomnienie klęski w 1920 jakie one przywiodą pogonią ich. Miara zniszczenia zostanie dopełniona gdy kapelanii użyją kropideł średniego zasięgu. W zasadzie można już pisać Kaliningrad/nasz. Teraz tylko czekać az Ruscy tylko mrugną…

  65. Wracajac niestety do poprzedniego wpisu, ktory od nacjonalizmu przeszedl do islamizmu ( Zydzi moga odetchnac z ulga, coraz czesciej sa zastepowani we wszelakich dyskusjach przez muslimow, Arabow) chce napisac o modzie basenowej w Ameryce. W USA muzulmanki moga sobie kupic stosowny stroj na basen. Sa to obcisle gora i getry i przylegajacy do glowy czapka zachodzaca na szyje. Sporo tak ubranych dziewczyn przychodzi na lekcje plywania na kryty basen ze szkola. Raz nawet widzialam stara kobitke tak ubrana, co to przyszla z mezem. Nie umiala plywac, wiec zabawiali sie na pasie dla rodzin i o dziwo maz cos ja tam uczyl. A kiedy i gdzie nauczyly sie plywac te w burkach, co to w Niemczech chodza na baseny? W Ameryce tak ubrane na codzien muzulmanki na basen nie chodza. Po prostu stopien ureligijnienia im zabrania.
    Tak samo jak nie chodza chasydzkie Zydowki co to nie zdejmuja nigdy ponczoch i nosza peruki i maja inne charakterystyczne elementy stroju. Ale te o szczebel mniej ortodoksyjne, przychodza juz na basen w luznych pantalonach do pol lydki ( nie wolno im nosic spodni, to udaja przed panem bogiem ze to taka spodnica , na gorze maja tez jakas luzna gore z co najmniej 3/4 rekawem , a na glowie zamiast peruki owiniete wlosy chusta. I nie przebierajac sie tak wlaza do basenu i mocza sie dogladajac dzieci, z ktorymi przyszly. To jest taka troszke szarancza. Bo przychodzi ich wiele i kazda ma do upilnowania wiele dzieci. Oberwowuje je w sobie w sezonie letnim na bardzo ladnym basenie w miasteczku, gdzie mieszka moj syn.
    Podejrzewam, ze w Niemczech tez sa do nabycia obcisle stroje przystosowane do wody jakie nosza w Ameryce muzulmanki. No i jeszcze podejrzewam, ze nosza takie stroje lub coraz wiecej takie nosi.
    Wiem, ze w Polsce obowiazuje dla panow na krytym basenie stroj minimalistyczny ( Zreszta nie tylko na krytym, rowniez na deptakach nad morzem). Moj wowczas 12-letni wnuk kilka lat temu zostal wyproszony z wody, bo mial na sobie to co sie nosi w Ameryce, czyli kolorowe kapielowki do kolan , a nie speedo.
    @zza kaluzy. No i dopiero na koncu swojego slusznego wywodu dotarles do sedna sprawy. Wiekszosc Polakow w pierwszym zdaniu odpowiedzialaby na czyje zlecenie rozwalono WTC. No na czyje? I tak sie slicznie zazebiaja nasze fobie narodowe.

  66. To mnie pewnie skleroza męczy (bo problemy z internetem tez) ale ni czorta nie pamiętam, żeby ten wrocławski dworzec miał takie paradne wejście z wieżyczkami. Obejrzałam w googlach i rzeczywiście trzeba lecieć spory kawałek. Ale jakbyście mnie spytali jak wygląda dworzec w Brisbane, to ze wstydem przyznam, ze nie wiem.

  67. Zdjęcia pokazujące jak metodą mikrowybuchów rozebrano milutki schron położony na placu przed dworcem:
    https://dolny-slask.org.pl/513168,Wroclaw,Schron_obrony_cywilnej_dawny_dworzec_Glowny.html

    Grubość stropu i murów (przynajmniej niektórych) wygląda mi na luźno 2-3 m żelbetu albo betonu.

    Za moich harcerskich czasów tylko część tych podziemi była nam pokazana, reszta miała być zalana.

  68. Mam pomysł jak uratować PKiN. – Przekazać fundacji „Lux Veritatis” – kierowanej przez znanego księdza z Torunia. Wtedy budynek w jeden dzień zostanie poświęcony dozna odkupienia i wypięknieje. Jak mają go rozedrzeć na pół lepiej niech weźmie go ta druga.

  69. @Tanaka
    6 grudnia o godz. 21:01

    Dworzec wrocławski, widziany z odpowiedniej perspektywy, może się podobać

    https://go.wroclaw.pl/api/download/img-5e61a08f0a18003d75e168ec7c129686/wroclaw-glowny-1180×700-v5-jpg.jpg

    Byłem tam rok temu między świętami a Nowym Rokiem i się zasmuciłem. Nigdy nie widziałem tak pustego dworca kolejowego w wielkim mieście europejskim. Pustego wszędzie – w wielkiej hali i na peronach. Tylko na jednym peronie stał krótki pociąg Kolei Dolnośląskich. W samo południe dworzec wyglądał niemal jak ewakuowany.
    Przypomniało mi się usiłowanie zdobycia rozkładu jazdy pociągów w Salt Lake City…

  70. Tanaka
    6 grudnia o godz. 23:37
    Mój komentarz
    Tanaka, malowniczo przedstawiłeś zastosowanie stali pancernej do budowy wysokościowców.
    Za dawnych czasów, gdy nauki techniczne w Umęczonej były niemal czarną magią, w opowiadaniu o wszelkich wielkich przedsięwzięciach używano porywających, zadziwiających słuchaczy metafor, by wskazać na ogrom przedsięwzięcia, na techniczną doskonałość, na niezawodność, itd.
    Poza tym nie ma jednego gatunku stali pancernej. Ten termin, to zbiorcze pojecie obejmujące materiały do bardzo różnych zastosowań, o bardzo różnym składzie chemicznym, produkowane w olbrzymiej większości w postaci blach i płyt. Kształtowników, pasów i innych detali ze stali pancernej się nie wytwarza, bo po co.
    W budownictwie można używać dziesiątków innych gatunków stali zaprojektowanych dla budownictwa i dających się łatwo przetwarzać, nadających się i kosztujących minimum tego, co możliwe.
    Pzdr, TJ

  71. ooo

  72. Problem leży w nazwie.Pałace przeznaczone są dla arystokracji ,purpuratów i Sikorskiego.Konkurs na nazwę budynku Stalina załatwi sprawę.Bunkier zastrzeżony ,bo tam za ogrodzeniem wódz.

  73. @Tobermory
    7 grudnia o godz. 11:04
    A na co komu jeździć pociągiem jak wszyscy mają superbryki. Jedynie autostrady nie udało się doprowadzić do każdej obesranej pipidówy więc ,,Polska była w rujinie”…Suwren się zemścił, że nie ma gdzie jeżdżać i parkować…
    A na poważnie – bratanica żony(18l) w czwartek zdała egzamin na prawo jazdy a już w niedzielę dostawała białej gorączki z braku auta…Po co ci samochód. Jak to po co? By do szkoły dojeżdżać! Nie będę się tłuc tym śmierdzącym autobusem – fakt w naszym mieście ,,komunikacja miejska” to wyjątkowy potworek. Bynajmniej nie jeździ jak miejska raczej jak taki lepszejszy PKS (ja mieszkam przy jednej z głównej ulic i zdaża się że przerwy miedzy autobusami to 45 czy 50 min – potem stado 3 autobusów co 3 minuty…
    Ale Suwerenowi to odpowiada ,,ty się ciesz, że w ogóle cos jeździ”. Jak rozumiesz A. Duda i PiS cieszą niezmierną estymą na zdecydowanie przewyższającą poziom krajowy.
    Miasto ma ok 650mln długu ale kace dali działeczką wartą ok 4mln za lich 10% wartości. To też Sewerynowi sie podoba

  74. Wrocławskiego Dworca Głównego proszę mi nie obrażać. Przez lata było to jedyne miejsce, gdzie nad ranem, po balandze, można było na piwo wpaść. O!

  75. Mysle, ze sprawa wyburzenia PKiN jest tematem wylacznie politycznym i zglaszajacy pomysl tak p….a azeby podkreslic swoj antykomunizm, albo zeby odwrocic uwage od innych spraw. Gdyby byl w kubaturze 10 razy mniejszy i wybudowany nowymi technologiami to by naprawde istnialo niebezpieczenstwo zrownania go z ziemia. a tak? Jak kiedys pisalam w NY otwarto nowy nost-wiadukt Im. kosciuszki. Od kilku miesiecy wyburzaja stary, co to za drobna demolka w porownaniu z Palacem, a wybuchy, wywozka, zwiazane z tym zaklocenia na trasie beda na pewno trwac jeszcze bardzo dlugo. No, jednak nie mow „nigdy nigdy.”
    Tak na wszelki wypadek, zeby pobudzic opinie spoleczne i dowiedziec sie jaka ona jest warszawscy i nie tylko warszawcy dzialacze powinni zaczac zbierac podpisy tych, ktorzy sa przeciwni tej szalenczej idei.
    W Ameryce najwiekszym wstydem jest wyburzenie w latach 60-tych dworca kolejowego w NY Pennstation – dla kolei podmiejskich i metra – glownie, ktory wybudowany byl w latach 30-tych tylko ubieglego wieku. ( Jako ciekawostke podam, ze bez techniki komputerowj jedynie z suwakiem i jednak prymitywnymi narzedziami pomiarowymi budowniczowie tunelu pod rzeka Hudson, ktorzy szli z dwoch stron brzegu spotkali sie z odchylka 1,5 milimetra!!)
    Na miejsce tego dworca wybudowano, nowy nowoczesniejszy, rozlegly, dla mnie niefunkcjonalny. Wlasciwie nigdy nie gubie sie na najwiekszych lotniskach, chociaz orientacje mam niespecjalna, a odjazd z Penn jest dla mnie zawsze wyzwaniem, ktore zaliczylam ze trzy razy razy i chwatit.
    No i jak to w Ameryce ten wstyd optymistycznie przekuto w koncu na dobre. Kiedy kilka lat pozniej znow ktos wpadl na szalenczy pomysl, azeby wyburzyc dworzec dla dalekobieznych pociagow Grand Central wdowa po JFK Jaclin Kennedy rozpoczela akcje podpisow, ruchu na rzecz jego uratowania. I uratowano i jest to dworzec – ikona, ktory wystapil na pewno w co najmnie 200 filmach, a zwlaszcza zabytkowa osmioboczna budka informacyjna na srodku. To punkt gdzie spotykaja sie wszyscy umowieni w filmach i w zyciu. Ci, ktorzy jednak czasem ogladali amerykanskie filmy na pewno kojarza ta nienowoczesna budke.

  76. No i specjalna wiadomosc dla @Ortega, Jacka Sandorskiego i innych. Magazyn Time mianowal twarza roku ruch #metoo.
    Oczywiscie sa pewne zgrzyty w tej sprawie. W zeszlym roku twarza roku zostal Trump, a 80 lat temu Hitler – na przyklad. Kazdorazowo magazyn sie tlumaczy, ze on nie promuje najlepszych, tylko tych co najbardziej zaistnieli w zyciu publicznym w danym roku. Oczywicie jest stosowna okladka najnowszego numeru z twarzami kobiet.
    No i jest jeszcze jeden, duzo wiekszy zgrzyt. Magazyn Time w miesiacu listopadzie wykupili bracia Koch, najwstretniejsi ultraprawociwcy, co to w kompanie nr 45 w sadzili omal miliard dolarow. Time tlumaczy sie, ze bedzie nadal niezalezny i nie zmieni swojego profilu. Hm..znam juz dwie osoby co to w pierwszym odruchu mowia, ze zrezygnuja z prenumeraty, szczerze mowiac nie znam wiecej, co prenumeruja. A moze potem nie zrezygnuja?
    Mimo, ze jestem za ruchem metoo podejrzewam, ze jest to uklon do ponad 3 milionow czytelnikow, ze dalej sa i beda tacy hop do przodu, co deklaruja teraz we wszelakich oswiadczeniach. Mam watpliwosci, jednak Murdoch dobrze podobno miesza w prtasie brytyjskiej.
    No i druga, wazna sprawa: Jimmy Wales zalozyciel Wikipedii apeluje o wsparcie finansowe encyklopedii i prosi o donacje na jej rzecz, gdyz w przeciwnym razie nie beda mogli egzystowac. Dotychczas przecietna donacja wynosi 15 dolarow, co jest w porownaniu z pieniedzmi wsadzanymi w polityke suma smieszna. My tez nie zubozejemy jesli zamiast dwoch kaw wplacimy wartosc ok. 3 dolarow. Podac konto, czy sami znajdziecie?

  77. @Slawczan
    7 grudnia o godz. 13:54

    Tym samotnym pociągiem Kolei Dolnośląskich to ja przyjechałem, za niecałych 20 zł. Rodzina uznała tę podróż za ekstrawagancję, na którą stać ludzi z nadmiarem wolnego czasu albo patałachów bez prawa jazdy.
    Biletu powrotnego nie mogłem kupić od razu, bo powrót wypadał wprawdzie tą samą trasą, ale pociągiem innej firmy. Teraz podobno już się jakoś dogadali.
    Przyjechawszy do Wrocławia udałem się najpierw do kasy po ów bilet. Kas było całe mnóstwo, a każda w czymś wyspecjalizowana. Pomiędzy kasami biegali zestresowani podróżni i z obłędem w oczach pytali: Pani, to tu bilety do Zielonej Góry?
    Na podstawie rozkładu jazdy ustaliłem najpierw, jaką linią (po tej samej trasie) będę wracać, potem znalazłem właściwą kasę, by usłyszeć (po chwili wertowania przez kasjerkę grubej księgi!)
    – Mam dla pana ofertę…
    Wyszło 2 zł taniej niż za przyjazd.

  78. Jaki kraj, takiei zabytki. Olbrzymi napis Pepsi Cola, ktory kiedys zdobil wejscie do fabryki zostal uznany ostatecznie w roku 2016 za zabytek. Wali po oczach w dzien i w nocy na nadbrzezu w dzielnicy, ktora dawniej byla przemyslowa, a teraz jest wielce nowoczesna, nie zadne lofty, tylko wszystko nowe ze stale rozbudowujacym sie nadbrzezem rekreacyjno- widokowym.
    https://www.nytimes.com/2016/04/13/nyregion/pepsi-cola-sign-in-queens-gains-l
    To staly punkt widokowy na zachod slonca nad Manhattanem, ale ten widok jest w kierunku rzeki East River wiec nie ma go na zdjeciu.

  79. Parę impresji z tamtej podróży

    https://photos.app.goo.gl/9DUXBQU304QPc1uY2

    Na ostatnim zdjęciu – Kłodzko Główne, przesiadka. Wczesny wieczór, pustki, mróz, mgła (smog). Sceneria godna filmów grozy.

  80. @Tobermory
    7 grudnia o godz. 15:07
    Tobermory wypowiadam się jako użytkownik kolei – bywszy – codzienny a obecnie 1 lub 2 w miesiącu częstokroć dalekobieżnie. I powiem – jest ZNACZNIE LEPIEJ – jakość wykonania jest zdecydowanie lepsza niż drzewiej bywało.
    To o czym Ty piszesz to skutki kretynizmu? debilizmu? Nie wiem jak to nazwać – inspirowanej neolibrealizmem ,,reformy kolei” z 2001r gdy wielką ,,niewydolną” spółkę pocięto na dziesiatki spółek, które miały ze sobą ,,konkurować”. Chodziło o wyciągnięcie z tortu rodzynek – przypominam, że PKP to zasób nieruchomości o olbrzymiej wartości oraz spora liczba atrakcyjnych połączeń. Resztę nazwijmy to ,,społecznie służebną” miano zrzucić na łeb samorządom – ,,nie se radzą”. Najłatwiej było sobie poradzić po przez likwidację i wyprzedaż. MIało to być dokończenie degrengolady zapoczątkowanej przez pierwszą balcerowiczowiznę.
    Dopiero po tej ,,reformie” koleje stały sie dysfunkcjonalnym potworkiem – a wkurzeni ludzie niczym koguty w sobotę domagli sie niedzieli czyli PRYWATYZACJI. Obecną poprawę zawdzięczamy UE i JEJ PRIORYTETOM (nam narzuconym zresztą) – okazało się, że jest kasa do wyjęcia więc ją wyjmujemy. Pierwszą perspektywa budżetowa UE – która nas objęła zarezerowała sporą kasę dla kolei ale nie umieliśmy jej przejąć – nedzne 4mld.
    A jak praktycznie działała reforma 2001r? Kiedyś dojeżdżając do pracy zimą – dojeżdżam do stacji na której mam wysiąć – drzwi się nie otwierają, następne też, następne też i następne też. Pociąg już odjechał. Konduktor zatrzymał go łaskawie – wyskakiwałem poza stacją w zaspę 1,5m głęboką. Dlaczego Pan nie sprawdzi tych drzwi? A po co? I tak nic nie da – kiedyś bym na stacje przyjechał, zgłosił mechanikom i po sparwie. A teraz to INNA SPÓŁKA, musze to zgłosić szefowstwu, oni im wysłać zlecenie, nim przyjdą to drzwi odtają same.
    Tyle reforma.
    Mógłbym napisać to i owo – o ,,dostosowywaniu rozkładu jazdy do potrzeb podróżnych” i tak dostosowywanym, że w końcu mało kto jeździ i można z czystym sumieniem ,,ze wzgledu na nikłe zainteresowanie” linię zamknąć.

  81. @anumlik
    7 grudnia o godz. 14:03

    I kino tam było. Bardzo przydatne w dobie opóźnień rzędu 180 minut.

  82. 1. Ciekaw jestem kiedy ktoś otworzy link o pancerniku Gneisenau? 😉

    2. Miałem też coś napisać i włączyć się do dyskusji spec_panc_budowlańców_zbrojeniowców ale po co?
    Oni sobie doskonale poradzą.

    Zresztą moje kwalifikacje w tym temacie ograniczają się tylko do eksperymentalnego wyznaczenia modułu Younga mojego kota.

    Eh, gdzie te czasy, gdy nie było Internetu i każdy niezbędny człowiekowi współczynnik trzeba było samemu znaleźć?

  83. @Tobermory 7 grudnia o godz. 11:04
    „Dworzec wrocławski, widziany z odpowiedniej perspektywy, może się podobać”

    Grafika komputerowa nawet w smoleńskich symualcjach bedących dowodami wygladała ładnie. 😉

    To jest wielka niesprawiedliwość, że znalazły się pieniadze na odpicowanie czegoś, czemu powinno się miłosiernie pozwolić rozpaść razem z całą resztą osiągnięć architektonicznego historyzmu-bohomacizmu.

    Sto lat temu z okładem jakiś gostek palnął w środku miasta pałacyk Gargamela a my teraz cmokamy nad tym i przedłużamy żywot czemuś, co już w chwili powstania było ślepą uliczką architektury.
    Zamiast wziąć młotek i obtłuc te fałszywe i pretensjonalne już w momencie powstania krużganki, wieżyczki i barbakany.

    To tak, jakby za sto lat dofinansowywać festiwal muzyki discopolo. 😉

  84. @zza kałuży
    7 grudnia o godz. 17:16

    Otworzyłem rano, przeczytałem, ale nie miałem czasu skomentować. Co chcesz wiedzieć?
    Przeczytałem także historię tego pancernika w niemieckiej Wikipedii oraz historię jego wydobycia (zginął nurek Kaniewski w środku statku, bo nikt nie pomyślał, że drzwi mogą się przymknąć i odciąć mu dopływ powietrza).

  85. „Warto dodać, że z pancernika wymontowano dwie nadające się remontu turbiny. Szacowano, że będą one mogły dostarczyć elektryczności do oświetlenia miasta liczącego ponad 200 000 mieszkańców. Fakt ten przez dziesięciolecia ekscytował autorów różnych publikacji, pomijających jednak milczeniem, iż turbiny po prostu zmarnowano, oddając je na złom. A dlaczego? Bo nie znalazł się nikt w Polsce, kto umiałby je wykorzystać! A mówi się dumnie: Polak potrafi …”

  86. Ciekawa jestem, co byście powiedzieli o dworcu kolejowym w Toledo?
    Zbudowany a roku 1919, w stylu neo-mudejar. Pałacyk? Pretensjonalny? Przeładowany ozdóbkami?

    Trzeba wyszukać “estacion ferrocarril Toledo”

    Albo TripAdvisor – tam jest link do 622 zdjęć tej stacji.
    https://www.tripadvisor.es/Attraction_Review-g187489-d240471-Reviews-Estacion_del_Ferrocarril-Toledo_Province_of_Toledo_Castile_La_Mancha.html

    Oczywiście w całym Toledo obowiązuje zakaz wtryniania nowoczesnej architektury. Dlatego nowe budynki muszą pasować do całości. Na rozbudowę przedmiesc nie ma miejsca – pętla Tagu. A ten dworzec kolejowy… ja go uwielbiam.

  87. Tak, tak! Wyraźne pokrewieństwo dusz!
    Tylko chyba trochę ładniejszy przez to, że nie jest aż tak agresywny napastliwością „wielkich brył” i jeżeli już zatrącający o kicz to raczej dekoracyjnością „małych form”. Zamki Gargamela atakują poprzylepianymi na łapu-capu Wielkimi Wieżami z Wyraźnymi (czy mnie wystarczająco widać?!!!) blankami i machikułami.
    A tam w Toledo widzimy raczej koronki, płaskorzeźby, ceramiki i witraże.

    Zresztą trawa jest zawsze zieleńsza po drugiej stronie płotu. 😉

  88. @Tobermory 7 grudnia o godz. 17:33
    „Co chcesz wiedzieć?”

    Czy ta wspomniana Kronika PKiN rzeczywiście wspomina o użyciu stali z Gneisenau do budowy pałacu. Ale to zadanie dla kogoś na miejscu w Warszawie.
    Zresztą cała historia bardzo mi pachnie starożytnymi opowieściami o „zdobycznych w bitwie takiej to a takiej armatach, następnie przetopionych na dzwony. Które to dzwony w podzięce za zwycięstwo zostały ufundowane przez króla Iksińskiego i podarowane katedrze św. Świętego, gdzie wisza do dziś dnia”.

    Inna wojna, inna bitwa, inne armaty, inne metale, inna katedra, inni królowie a wszystko takie same. 😉

  89. zza kałuży
    7 grudnia o godz. 17:31

    Nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy mówili o jakichkolwiek budowlach, jakby ich noc w noc uwierały w bok we śnie, uniemożliwiały jedzenie obiadu lub powodowały obstrukcję. Nawet podejrzewałem, że architektoidalne lub artystowsko-gustowskie wybrzydzanie to jakiś obowiązkowy znak przynależności do lepszego sortu, maniera i moda za jednym zamachem. Bo jak się nie powie pięć razy dziennie „Beee!”, to się do lepszych nie należy.

    Wędrując z ziemi polskiej do polskiej, a nawet pracując, nigdy nie usłyszałem od pracującego ludu takiego właśnie „Beee!”. Ja wiem, że do tego trzeba dorosnąć, się dokształcić. Może dlatego w ludowych okolicznościach architektoidalnych bekań w ogóle nie słychać. Ale może i dlatego, że lud ma inne hierarchie. Sporo wymyślałem i konstruowałem pożytecznych rzeczy z taką hierarchią:

    bezpieczeństwo
    funkcjonalność
    uroda (niekoniecznie konieczna)

    Ale ja to ja – do niczego nie pretenduję i nikomu nie każę patrzeć. Zda mi się natomiast, zzakałużku, że z tym dworcem to dorównałeś obywatelu Sikorszczaku, co PKiN chce burzyć, nie pytając warszawiaków ni Polaków.

    Poza tym od dawna widzę w życiu codziennym ateistów – od paru lat również w blogowym – sporo transcendencji, co mogłoby świadczyć, że i oni, choć jednym końcem, są z tego samego boga, co jehowe.

    A takiemu Szwejku nic nie przeszkadzało – może dlatego wszedł, pykając fajkę, do wiecznej pamięci.

  90. @zza kałuży
    7 grudnia o godz. 18:31

    We francuskim Le-Puy-en-Velay jest 16-metrowa statua MB odlana z 213 dział zdobytych w wojnie krymskiej. Byłem w środku.

    https://photos.app.goo.gl/5QQa10NsIPf88aaO2

  91. „Chodziło o to, czy grunt w tym miejscu utrzyma taki kolos. W Moskwie już raz im nie wyszło. Zaczęto drążyć fundamenty, a tu bęc! Mądry Rosjanin po szkodzie, u nas już drążył. „Badania nad bezpośrednim obciążeniem gruntu prowadzono w szybach o głębokości 30 metrów, wpuszczając w nie stalowe płyty z niemieckiego pancernika Gneisenau, który wydobyto z morza.”

    Jak Pałac zbudowano

    https://kultura.onet.pl/fragmenty-ksiazek/jak-palac-zbudowano/mfsdkfq

  92. @wbocek 7 grudnia o godz. 18:43
    „Nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy mówili o jakichkolwiek budowlach, jakby ich noc w noc uwierały w bok we śnie, uniemożliwiały jedzenie obiadu lub powodowały obstrukcję.”
    Nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy mówili o jakichkolwiek wysypanych w lesie śmieciach, jakby ich noc w noc uwierały w bok we śnie, uniemożliwiały jedzenie obiadu lub powodowały obstrukcję.

    „Nawet podejrzewałem, że architektoidalne lub artystowsko-gustowskie wybrzydzanie to jakiś obowiązkowy znak przynależności do lepszego sortu, maniera i moda za jednym zamachem. Bo jak się nie powie pięć razy dziennie „Beee!”, to się do lepszych nie należy.”
    Nawet podejrzewałem, że czyściochowate lub artystowsko-gustowskie wybrzydzanie to jakiś obowiązkowy znak przynależności do lepszego sortu, maniera i moda za jednym zamachem. Bo jak się nie powie pięć razy dziennie „Beee!”, to się do lepszych nie należy.

    „Wędrując z ziemi polskiej do polskiej, a nawet pracując, nigdy nie usłyszałem od pracującego ludu takiego właśnie „Beee!”. Ja wiem, że do tego trzeba dorosnąć, się dokształcić. Może dlatego w ludowych okolicznościach architektoidalnych bekań w ogóle nie słychać. Ale może i dlatego, że lud ma inne hierarchie.”
    Wędrując z ziemi polskiej do polskiej, a nawet pracując, nigdy nie usłyszałem od pracującego ludu takiego właśnie „Beee!”. Ja wiem, że do tego trzeba dorosnąć, się dokształcić. Może dlatego w ludowych okolicznościach bekań na nielegalnie wysypane w lesie góry śmieci w ogóle nie słychać. Ale może i dlatego, że lud ma inne hierarchie.

    „Sporo wymyślałem i konstruowałem pożytecznych rzeczy z taką hierarchią:
    bezpieczeństwo
    funkcjonalność
    uroda (niekoniecznie konieczna)”

    Jak rozumiem @wbocku, te wieże, blanki i machikuły wrocławskiego dworca służą celom obronnym? Będziesz się z tych wież bronił przed muslimami? Jeżeli tak, to odwołuję moje krytyki. Ja się po prostu nie znam na współczesnej problematyce funkcjonalnego bezpieczeństwa antymuslimskiej architektury kolejowej.

    „Ale ja to ja – do niczego nie pretenduję i nikomu nie każę patrzeć.”
    W przeciwieństwie do tych, którzy lubią sobie wysypać śmieci w publicznym lesie. Albo dworzec Gargamela w środku miasta.

    „Zda mi się natomiast, zzakałużku, że z tym dworcem to dorównałeś obywatelu Sikorszczaku, co PKiN chce burzyć, nie pytając warszawiaków ni Polaków.”
    Pewnie tak. Wstydzę się ogromnie. Pociesz sie tylko tym, że ja tylko platonicznie nie lubię wrocławskiego Dworca Głównego. I podziękuj mi za oszczędzenie ci moich opinii na temat estetyki pozostałych wrocławskich dworców kolejowych… 😉

    „Poza tym od dawna widzę w życiu codziennym ateistów – od paru lat również w blogowym – sporo transcendencji, co mogłoby świadczyć, że i oni, choć jednym końcem, są z tego samego boga, co jehowe. A takiemu Szwejku nic nie przeszkadzało – może dlatego wszedł, pykając fajkę, do wiecznej pamięci.”
    Trochę sobie odfrunąłeś tutaj. Ale wybaczam ci łaskawie.

    Czy elewacja twojego domostwa ozdobiona jest 10 tysiącami takich pięknych, zielonych i brązowych denek od szklanych butelek po piwie? A ogrodzenie twojego domu zrobione zostało z blachy, z której uprzednio w fabryce wykrojono łyżwy?

    Jeżeli tak jest, to twój dom byłby absolutnie unikalny i niespotykany w Polsce.

  93. Tobermory
    7 grudnia o godz. 19:42

    Zajrzałem i przeczytałem tekst. Owszem jest, że płyty z pancernika Gneisenau. Od pierwszych zdań tego tekstu zacząłem nabierać wrażenia, że został napisany nie przez kogoś kto ma pojęcie o budownictwie, ale przez znawcę Prousta. Jak doszedłem do końca, zobaczyłem podpis autora. Autorki, mówiąc ściślej: Agata Passent.
    Jest nazwa „Gneisenau”, ale nie całkiem był to pancernik. Raczej ciężki krążownik pancerny. Ale niech będzie, to drobiazg dla speców od krążowników i pancerników. Okręt ten nie został „wydobyty z morza”, bo to sugeruje wydobycie go na powierzchnię z głębiny morza, tylko został rozebrany na kawałki w miejscu osadzenia na dnie – w wejściu do portu w Gdyni, gdzie miał swoją bazę wojenną. Kadłub został, w części zalany, ale w dalszym ciągu jakieś 4/5 okrętu wystawało z wody. Wyglądał po prostu na trochę niższy niż zwykle i tyle.
    Te „stalowe płyty z pancernika” mogły być pancerne, tzn. wykonane ze stali pancernej spełniające rolę pancerza, ale mogły to być także elementy niepancerne. Agacie Passent można chyba wierzyć w tym, że „z Gneisenaua”, ale już niekoniecznie w to, co to był za rodzaj stali.
    Ale – tak czy inaczej – jest trop: że coś wspólnego z pancernością może w Pałacu być.

  94. Tobermory
    7 grudnia o godz. 19:37

    Jak byłeś w środku, to trza było kozikiem wyrżnąć w środku: tu byłem! A nie, że nie wiadomo co i fota nie jest ze środka. Też byłem, ale nie w środku, bo włazić do środka Maryi wydało mi się czymś nieco niegrzecznym.

  95. wbocek
    7 grudnia o godz. 18:43

    Pombocku, ,ależ ludzie nieustannie mówią „beeee…….” nawet jak nic nie mówią. Każdy coś dłubie w domu, przy domu, pod domem, na kominie, i każda taka robota to jest oświadczenie publiczne co do sąsiada (beeee….) i co do siebie. Jak sąsiad ma tralkowaną balustradkę świśniętą z Wawelu przy portyczku, to ja dam balustradkę podwójnej wielkości na gzymsiku. Na co mój sąsiad z lewej powie beee….! i walnie krużganki, też wawelskie, albo co najmniej z Pieskowej Skały na kalenicy. Jak to zobaczy sąsiad z naprzeciwka, to go piorun w łeb strzeli i garaż buduje bastionem jasnogórskim z armatami.
    Kto nie może krużganków, portyków, ryzalitów, wykuszy, wieżyc i holenderskich pieców na 20 metrów w górę, to chociaż białą ścianę przemaluje na róż pompejański i jest zadowolony, chociaż w połowie.
    Ludność jest bardzo gadatliwa w temacie, jak to mówią.

  96. Na marginesie
    7 grudnia o godz. 17:47

    Trochę ryzykownie jest mówić o samym obiekcie gdy się nie czuje klimatu miejsca, więc powiem w kilku wstępnych zdaniach, że jest to kruche ciasteczko, nieco korzenne w smaku, złożone z arabskości, orientalności niearabskiej, gotyku z pałacu dożów, miejscowej tradycji, pierwiastka angielskiego gotyku, tudorowatości, półmgnienia Big Bena i jeszcze paru ingrediencji.
    Na ile jestem gotów popaść w lubienie to nie wiem, w zachwyt – nie, a na ile czułbym jakieś zgrzytania to dokładnie nie powiem, bo do tego trzeba właśnie zapachu miejsca.

  97. Jeśli chodzi o Pałac jako dar dla Warszawy, to był to dar wybitnie polityczny.
    Zastanawiałem się od lat dlaczego i kto postanowił, by ten dar postawić w samym centrum miasta. Pałac z powodu obszerności działki, na której się rozsiadł, zaburzył układ miejski Warszawy, poprzerywał ulice, zlikwidował dawną siatkę urbanistyczną, rozsiadł się szeroko, wystrzelił w niebo wysoko w samym centrum Warszawy, widzialny zewsząd, dominujący, jako nowe centrum, reprezentacja nowego świata, który powstaje na gruzach starego, itd.

    Nie można było wybrać jakiegoś mniej wrażliwego miejsca, w którym by mógł ten pałac się nie narzucać, a uzupełniać, nie kłuć w oczy, a cieszyć oko, nie rugować starego, a go dopełniać?

    Chyba w owych czasach nie było można, boć taki dar jak Pałac, to była sprawa wybitnie polityczna. Pałac zapowiedzią nowego ładu, symbolem jedności, wielkości zwycięskiego ustroju, jego broszką, znakiem rozpoznawczym, zachęcaczem, usprawiedliwieniem, reklamą i znakiem odgórnej akceptacji.
    Pzdr, TJ

  98. Co tygrysy lubia najbardziej, czyli dlaczego tak znielubiłem to, co znielubiłem. Nie lubiłem przed wyjazdem z Wrocka, ale teraz to przynajmniej wiem dlaczego. Wtedy, czyli za peerelu zaczytywałem się np. książkami z serii „Architektura i architekci świata współczesnego” ale po wyjeździe to juz mogłem z bliska.

    https://farnsworthhouse.org/portfolio-items/a-home-in-harmony-with-nature/?portfolioCats=80

    http://arch.iit.edu/about/sr-crown-hall

  99. tejot
    7 grudnia o godz. 20:53

    Owszem, Pałac i tereny otwarte wokół zaburzyły dawny układ urbanistyczny miasta i siatkę ulic. Ale cała odbudowa Warszawy to zaburzyła. Konieczność odbudowy miasta stała się jednym z zasadniczych powodów do sformułowania dekretu Bieruta, a dekret Bieruta stał się przyczyną, czy też okazją do szwindli reprywatyzacyjnych świeżej Rzeczpospolitej. Miasto odbudowywano w wielu miejscach, w oparciu o zupełnie nowe przesłanki przestrzenno-funkcjonalne niż miasto przedwojenne. To była konieczność.

  100. zza kałuży
    7 grudnia o godz. 20:18

    Zzakałużku, nie zrozumiałeś, że mnie te rzeczy nie grzeją, nie ziębią i nie uwierają? Gdyby nie żona, mieszkałbym w niemalowanych betonowych ścianach. Człowiekowi się przypatruję, nie chałupom. I nikogo nie zachęcam do naśladowania mnie.

  101. @ tejot
    Masz calkowita racje – byl to dar polityczny i dlatego zawsze wzbudzal emocje i klotnie polityczne. Pustka wokol Palacu, kiedy zostal zbudowany, byla przygnebiajaca, a podejrzewam, ze nie byla skutkiem zaniedbania czy braku srodkow. Nieszczesny Plac Defilad, ktory w latach 90. zamienial sie w targowisko, nadal nie moze zostac jakos zgrabnie zurbanizowany, teraz podobno z powodu sporow o wlasnosc terenow. I tak najcenniejszy teren miejski lezy wlasciwie odlogiem. Dlatego zamiast burzenia Palacu lepiej byloby zajac sie jak najszybszym uregulowaniem prawnym kwestii wlasnosci, a pieniadze, ktore mialaby pochlonac rozbiorka, przeznaczyc na zagospodarowanie tej pustej wyspy w srodku metropolii.

  102. zza kałuży
    7 grudnia o godz. 20:57

    Dajesz tu jakieś strasznie złośliwe foty. Zwłaszcza ta pierwsza. Z mety poczułem, że tak powinien wyglądać parafialny kościół: nieduży, czysty, prosty, dający bezpośredni kontakt z ziemią, zielenią, niebem i słońcem. Znaczy z duchem. Niech będzie, że z Wszechmogącym z książeczki. To skromna, szczera, dająca człowiekowi wolność wewnętrzną architektura. I takie właśnie kościoły czy kaplice można spotkać w świecie szanującym i ceniącym tzw. duchowość człowieka.
    W Polsce, poza skrajnie rzadkimi przykładami niezłej (chyba żadnego dobrego nie ma) architektury, rządzi zupełne przeciwieństwo takich zasad. Panzer-kościoły, kościoły-więzienia i tak dalej – rządzą. Klasycznym przykładem są potwory: ten w Toruniu u Rydzyka i ten potwór Opaczności w Warszawie-Wilanowie. Który mógłby być znacznie lepszy, ale wyłącznie w nieistniejącym nad Wisłą świecie. Nad Wisła musiał zostać potworem.
    I dobrze: potwór katedralny objaśnia bozię.

  103. mieszkałbym w niemalowanych betonowych ścianach

    A dlaczego nie w drewnianych?
    Tańsze, cieplejsze, zdrowsze, zawsze mozna przerobić jak się znudzą, malować nie trzeba i ładnie wyglądają, itd.

    No chyba, że ty Albańczyk albo Szwajcar i bez bunkra żyć nie możesz.

  104. tejot
    7 grudnia o godz. 20:53
    taki wielki tort od przyjaciół jako widomy znak wiecznej przyjaźni i miłości umieściłbyś na zapleczu swojego mieszkania? Tak właśnie zrobiono z tortem od przyjaciół- utawiono na wielkim placu oczyszczonym z ruin.
    Te domy, kamienice stojące przy Marszałkowskiej i w dawnej siatce ulic objętych kwadratem Świętokrzyska, Aleje to były piękne kamienice od frontu. Wewnątrz oficyny, sutereny i podwórka -studnie. Głownie prywatna własność, zarobkowa.
    Bogaci mieszkali od frontu,w pięknie zdobnych mieszkaniach, także i zewnętrznie. Biedota gromadziła się w oficynach i suterenach. Bez dostępu dziennego światła, bieżącej wody, toalety i innych udogodnień.
    Mnóstwo osób mieszkało w mieszkaniach suterenowych długo jeszcze po wojnie z powodu braku mieszkań.

  105. kruk
    7 grudnia o godz. 21:23

    Kwestia własności nie została uregulowana przez 27 lat i niemal na pewno nie będzie. tzn. w zakresie i substancji czystej, porządnej, uczciwej i transparentnej. Poniekąd to nie przypadek, że się dotąd nie udała. Jeśli coś zostanie w końcu zrobione, będzie to droga na skróty, będzie to droga siekiery. Słusznej siekiery, bo poprzednia siekiera była niesłuszna.
    Słowo „siekiera” nie jest w żadnym razie metaforą. Walka o interesy, o pieniądze w centrum Warszawy jest walką na realne siekiery. Niejeden trup już padł.

  106. konstancja
    7 grudnia o godz. 21:29

    Zwracasz uwagę na ważną rzecz: miło wyglądają klasyczne kamienice w centrum miasta. Od strony ulicy czy alei. Mieszkania wychodzące na pełną słońca i drzew aleję są zwykle sympatyczne, przestronne, jasne i nic tylko w nich mieszkać, ciesząc się jak zajączek. Znacznie trudniej powiedzieć to samo o mieszkaniach wokół tych podwórek-studni.

  107. Tanaka
    7 grudnia o godz. 20:34

    Właśnie wymieniłeś oczywistości, którymi nie bardzo żyję, bo się w tym czasie przypatruję zaskrońcowi, jak poluje w ścinie. Albo się wściekam na jaszczurki, że łażą po okręcie jak po swoim.

    Wyskoczę czasem z czymś dawno temu przeżywanym i zapomnianym jak na przykład zastanawianie się, czym jest i do czego może prowadzić ambicja – a ma ona tysiące wcieleń i do tysięcy skutków prowadzi. Ale tylko przez chwilę tak se wspomnieniowo westchnę, odłożę właśnie robioną konstrukcję i dalej jadę, znaczy – leżę i pluję w sufit, bo pogoda gorzej niż szaro-bura i nie chce mnie brać zimowy sen.

  108. wbocek
    7 grudnia o godz. 21:39

    Pewnie że wymieniłem oczywistości, a te oczywistości są „wrzaskiem w przestrzeni”, jak je nazwał Piotr Sarzyński, który kiedyś tą tematyką na łamach Polityki się ciekawie zajmował. I ten wrzask jest tak powszechny i wszechobecny, że już prawie całkiem niesłyszalny. Więc, żeby słyszalność nieco przywrócić, oczywistość przypomniałem.
    Nie składają się one tylko z ambicji, choć, owszem, tak. Składają się także z wyobrażeń, przekonań, pewników o tym co „ładne”, piękne”, „cenne”. W te pojęcia ludzie inwestują swój czas, wysiłek, konsekwentne zabiegi i pieniądze życia. Muszą więc mieć poważne powody. Coś musi być bardzo śliczne i jak dla mnie to rewelka

  109. Habemus premieram :/

  110. @Tanaka

    Nadal się zajmuje. Jestem jego ulubioną czytelniczką 🙂

  111. Ten kawałek z publikacji, którą zalinkował Zakałużnik, gdzie Sigalin z rukami pa szwach akceptuje propozycję Stalina, aby w centrum Warszawy postawić wieżowiec na wzór sowieckich, należy uzupełnić informacją, że Stalin zaproponował Warszawie budowę: a) osiedla mieszkaniowego, b) metra oraz c) wieżowca-pałacu. Władze (za poradą Sigalina, naczelnego architekta miasta w budowie stolicy od podstaw) przystały na wieżowiec. Taki był klimat u tych tużpowojennych, przed wojną wyedukowanych, architektów. Sigalin był zwolennikiem, admiratorem i spiritus movensem zabudowy Warszawy wieżowcami ala Nowy Jork. Przed wojną, w 1938 roku, z inicjatywy komisarza rządowego (prezydentem Warszawy zwanego), Stefana Starzyńskiego otwarto wystawę „Warszawa moich marzeń”, gdzie centrum miasta zdobiło kilkanaście wysokościowców – wypisz wymaluj jak te w Nowym Jorku i Chicago. Jeden z projektów budynku-wieżowca (a zwróciłem na to szczególną uwagę, gdyż wystawę z 1938 roku odwzorowałem na poświęconej Wystawie wystawie w roku obchodów 50-lecia powstania PKiN) był identyczny z Pałacem Kultury i Nauki. Nie miał dodatków w postaci teatrów, Pałacu Młodzieży, Muzeum Techniki i Sali Kongresowej, ale kubaturę, wysokość i tzw. wystrój był prawie co do detalu podobny. Projekty architektoniczne Sigalina, studenta architektury w 1938 roku, były eksponowane na wystawie w 1938 roku.

    Pozostałe dwa projekty (osiedle mieszkaniowe i metro) zostały odrzucone. Metro ze względu na warunki geologiczne „podłoża Warszawy”, a dzielnica? Kto by się tam ludźmi przejmował. Na budowę Pałacu w miejscu, w którym został posadowiony, wpłynęło także to, że miejsce to (cały kwartał ulic od przedwojennej Marszałkowskiej do Emilii Plater i od Alej Jerozolimskich do Świętokrzyskiej był wyburzony. Nie pod Pałac, a pod „budownictwo socjalistyczne”, które miało zastąpić „budownictwo burżuazyjne” z przed wojny. Był to rok 1951, a więc sześć lat po wojnie, gdy pełną parą szły prace odbudowy Warszawy, na czele których stał – jako szef Biura Odbudowy Stolicy – Sigalin. Mitem jest – powtarzanie jak mantry – opowieści, że teren o którym piszę, został wyburzony pod budowę PKiN.

  112. @Tanaka

    Świetny wstępniak! 🙂

    Skomentuje porządnie jak już przeczytam wszystkie wpisy pod. Nie było kiedy bo najpierw przygotowywalismy a potem świetowalismy imprezę urodzinową najmłodszego ateisty. Mam projekt co do przeróbki pałacu ale muszę sprawdzić czy ktoś inny mnie nie ubiegł…

  113. anumlik
    7 grudnia o godz. 22:03
    Dobrze, że ten wieżowiec powstał. 🙂
    Ty miałeś w swoim czasie gdzie pracować (choć w czasach, gdy pracowałeś dla miasta były już inne budynki).
    Wyobrażasz sobie, ile czasu w naszym ustroju potrzeba byłoby, żeby zbudować budynek dla wielu pracowni dla dzieci i młodzieży ( mogą poczekać, potrzebne są mieszkania- taki mniej więcej podniósł by się krzyk) zbudowanie dwóch, trzech teatrów i sali kongresowej, chyba jedynej swego czasu o takich parametrach w kraju, trwałoby do dziś, no i gdzie wycieczki miałyby szansę obejrzeć panoramę Warszawy, za której odbudowę całe lata płaciliśmy na SFOS, hę?

  114. @Tanaka
    7 grudnia o godz. 20:26

    Wyrżnąć to wyrżłem, ale głową w konstrukcję, bo to dziewica w środku hmm… ciasna jest 🙄 Nie to, co statuja w Nowym Jorku.
    Mogli byli więcej tych sewastopolskich armat przetopić, parę ich tam jeszcze wokół figury się poniewiera.

    https://photos.app.goo.gl/9BD2GMts8sEx5Q193

  115. Tanaka
    7 grudnia o godz. 21:59

    Oczywiście, Tanako. Najgłówniejsze powiedziałem o sobie – nie o świecie – z pozycji siebie samego jako sobości na wylocie.

  116. @Nefer
    Taka ulubiona czytelniczka to skarb

  117. Oglądałem sobie, niczego nie podejrzewając, fajny serial nowozelandzki („Top of the lake”), a tu szast prast i jest nowy premier. Pani Beatka nie potrafiła bowiem urzec prezesa, a ten – potrafił 😎

  118. No szkoda Beatki… 🙂
    Ale miałam podrzucić to:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,22753304,zaplanowana-akcja-dezinformacyjna-na-twitterze-tajny-film.html
    A opozycja nic a nic sie nie uczy.

  119. Ludzie my tu dywagujemy o architekturze i płytach pancernych z Gneisenaua a tymczasem Becia Broszka poszła weg. Poszła w brzydkim stylu – niegodnym poziomu zeszmacenia z jakim słuzyła, zwolnili ją z roboty jak byle sprzątaczkę. Pozbyli się jej jak dziurawych gaci. Przypominam, że Trybunał Stanu będzie dla niej i Adriana. Szeregowy Poseł przeca nie będzie mógł odpowiadać bo studiował ,,Atlas kotów”.
    To potwierdza moją teorię – tchórzliwa menda żuliborska chowa się za plecami substytutów, które gdy się zużyją wyrzuca jak stare graty. Morawiecki jest PiSie -Panem NIKT. Jest Kaczyński – On i Power Point.
    Faza rewolucyjna zakończona – teraz etap ,,normalizacji”. Seweryn powinnien teraz delektować się pińcioma stówkami, wolnom niedzielom (byle nie zapominał o sumie), kapusie (tzw. sygnaliści) ruszą w teren co by wykrywać element wichrzycielski. Arkadia.

  120. @anumlik 7 grudnia o godz. 22:03
    Dzięki za twój komentarz. O niektórych faktach wiedziałem, ale ponieważ nie mam tu ze sobą ani mojej dawnej biblioteki marynistycznej ani architektonicznej (dużo mniejszej), to nie miałem gdzie sprawdzić.
    Klimat czasów budowy PKiN był jaki był, moc osobistych kręgosłupów była jaka a była, losy tych za mało giętkich kręgosłupów nie były tylko powikłaniami zawodowymi ale mogły okazać się zwyczajnie tragiczne. Nie nam osądzać, któryśmy w tych czasach nie żyli i stanowisk nie piastowali.
    Na to nakładały się wykształcenie i upodobania po- i przedwojennych polskich architektów, o czym pisałeś. Wszystko było w sosie ówczesnych mód i zawodowych dyskusji, co także wymieniłeś. Jakkolwiek ograniczonych i jakkolwiek przestraszonych. Zarówno (a może nawet bardziej?) w ZSRR jak i w Polsce. Takie czasy.

    Na pół gwizdka próbowałem kiedyś poszukać po tej stronie kałuży sladów bytności Rudniewa ale bez zapytania jakiegoś miejscowego historyka architektury, najpewniej z którejś tutejszej uczelni, wiele nie zdziałam.

    To, co jest oczywiste, to niektóre stojace do dzisiaj budynki, którymi mógł się przypatrywać.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Woolworth_Building

    https://en.wikipedia.org/wiki/Tribune_Tower

    https://en.wikipedia.org/wiki/Wrigley_Building

  121. Jerozolima stolica Izraela, czyli kolejny trick reklamowy prez. Trumpa
    ______________________________
    https://www.youtube.com/watch?v=ZFjpYEw6zho

    Признание Иерусалима столицей Израиля, которое провозгласил президент США Дональд Трамп, является рекламным трюком, последствия которого дорого обойдутся как Израилю, так и самим США, – считает Яков Кедми, экс-глава „Натив”. Ведущий – Марк Горин.

  122. zza kałuży
    8 grudnia o godz. 2:24

    Rudniew zapewne przyglądał się im wszystkim i jak każdy porządny architekt dociekał źródeł pomysłów innych architektów, odtwarzał ścieżki rozumowania przy tworzeniu brył i szczegółów, robił szkice, zbierał dane i rysunki – jeśli mógł je dostać.
    Z pewnością też zauważył, że w tak gęstej tkance bloków urbanistycznych architektura tych wysokościowców traci: nie ma jak im się dobrze przyjrzeć, docenić. Nawzajem się zasłaniają, blokują, nie ma jak odejść by z dystansu móc zobaczyć całość i ją docenić.

  123. Slawczan
    8 grudnia o godz. 1:31

    To jest wydarzenie bardzo małej rangi. Większą rangę ma to, że Kaczyński wytarł swoją Szydło o podłogę. Niestety (bo wolałbym odczuwać coś przeciwnego) nie żal mi jej. W swojej ostatniej produkcji słownej w Sejmie o podłogę wytarła (po raz kolejny i nie wiem już ktory) nie tylko opozycję ale każdego kto myśli inaczej niż ona i cały PiS. Przez dwa lata nie powiedziała właściwie niczego co miałoby jakąś treść.

  124. „Żeby dotrzeć do redakcji „Polityki”, która w 1957 roku mieściła się w Pałacu, trzeba było przejść przez „pustynię Gobi”, jak nazywaliśmy ten plac. Wokół kompletne pustkowie, żadnych budynków, wiało niemiłosiernie – wspomina dawny redaktor naczelny „Polityki” Mieczysław Rakowski.”

    O, takie właśnie miałem wrażenie idąc szybkim marszem przez Plac Defilad w styczniowy poranek 1976. Pustynia Gobi z lodowatym wichrem.

  125. Tanaka
    8 grudnia o godz. 9:21
    „Z pewnością też zauważył, że w tak gęstej tkance bloków urbanistycznych architektura tych wysokościowców traci: nie ma jak im się dobrze przyjrzeć, docenić. Nawzajem się zasłaniają, blokują, nie ma jak odejść by z dystansu móc zobaczyć całość i ją docenić.”

    Rozumiem, i stąd ta pozioma rozłożystość PKiN. Szczególnie, że wtedy w Warszawie mieli do dyspozycji jak nie morze ruin to przynajmniej zdolność zamordystycznej władzy do zrobienia co się tylko tej władzy zechciało zamarzyć. Włącznie z wytyczeniem rozmiarów działki i dobraniem jej do wysokości budynku.

    W wilczo-kapitalistycznych USA początków XX wieku obowiązywały prawa rynku, ziemia była coraz droższa, ego coraz bogatszych inwestorów coraz większe a zdolność radnych miejskich do regulacji kształtów powstających drapaczy chmur – coraz mniejsza…

    Co razem doprowadziło do wzajemnego kradnięcia i blokowania sobie nawzajem przestrzeni, do mordowania nawzajem swojego piękna.

    Powiem ci jednak, że nawet po tylu latach, po tylu wizytach w centrum miasta, każdorazowe odwiedziny dają mi jakiś taki silny kop energii, taki ładunek optymizmu, że nawet jeżeli byłbym w ciężkim nastroju i bez humoru to po kilku godzinach wśród tych budynków, włączając oczywiście sam brzeg jeziora i tamtejsze parki, to wyjeżdżam stamtąd jak nowonarodzony.

    Byłem na tylu wycieczkach z przewodnikami z Chicago Architecture Foundation a w czasie Chicagowskich Dni Otwartych (Open House Chicago) odwiedziłem tyle budynków, które normalnie są niedostępne dla nie-pracowników danej instytucji, a mimo to ciągle ta architektura ma dla mnie ozdrowieńczą moc.
    To nie jest jakaś importowana chińszczyzna, to wszystko jest oryginalne, tutejsze, amerykańskie. To nie jest fake, to jest prawdziwa historia i prawdziwa współczesność światowej architektury. Żywa i na wyciagniecie reki!

  126. @zza kałuży
    8 grudnia o godz. 10:50

    Wielki pożar Chicago w 1871 roku był też wielką szansą dla inwestorów oraz architektów i budowniczych tego miasta.

  127. W Pałacu mieścił się kiedyś mój wydział. (Pytanie za dziesięć punktów, jaki to wydział? 🤔)
    Niestety załapałam się tylko na końcówkę, bo wkrótce dostaliśmy budynek po jakiejś akademii wojskowej. Tak pięknych sal wykładowych nie widziałam już potem nigdy ani nigdzie. Egzamin wstępny z widokiem na całą Warszawę, bardzo ładne profesorskie pokoiki, i luksusowe windy na które narzekała cała brać profesorsko-studencka. Bo przyjeżdżały wszystkie albo żadna. Tyle moich wspomnień. Aż mi się łza zakręciła w oku.

  128. @izabella 8 grudnia o godz. 14:51
    Wydział Matematyki, Informatyki i Mechaniki Uniwersytetu Warszawskiego
    Do 1991 siedzibą wydziału był Pałac Kultury i Nauki. Wydział zajmował pomieszczenia na piętrach VII-IX. W budynku przy ul. Banacha 2 do 1990 znajdowała się Wojskowa Akademia Polityczna im. Feliksa Dzierżyńskiego (kopia z Wiki)

  129. Na marginesie
    8 grudnia o godz. 15:01
    Należy Ci się 10 punktów 🙂

  130. @izabella 8 grudnia o godz. 15:05
    Nefer powiedziałaby: talon na balon 🙂

    Toś Ty matematyk, informatyk czy mechanik?

  131. Zmiana pacynki na stanowisku premiera zbiegła się w czasie z przepchnięciem ustawy o sądach. Właśnie przeczytałam, że protesty w sprawie sądów zostały w mediach zepchnięte na drugi plan.

  132. Na marginesie
    8 grudnia o godz. 15:08
    Mechanika to tam została tylko w nazwie. A z pozostałych jestem oba. 😶

    Czy teraz przerzucimy całą nadzieję z jednej pacynki na drugą? Bo protesty są coraz mniejsze i coraz bardziej wymęczone. Jakieś ponure będą te święta 🙁

  133. Jaką nadzieję?
    Lasciate ogni speranza… 🙁

  134. Bardziej niż zmiana marionetki zajmuje mnie sprawa strzelaniny w Wiszni Małej.
    Państwo, w którym w obronie budki z bankomatem ginie antyterrorysta, a trzech zostaje rannych, to jest jakiś koszmar. Przez dwie doby specjalna brygada obserwowała miejsce spodziewanego (!) napadu, a jak złodziej w końcu się pojawił i wszedł do obserwowanego obiektu, to chłopaki „po cichu i powoli podjechali czarnym busem pod samo wejście do budki”, a potem wyleźli przez uchyloną tylną klapę prosto pod lufę bandyty…
    Pełne zaskoczenie i konsternacja – bandyta miał broń i jej użył 🙄

  135. Na marginesie
    8 grudnia o godz. 15:08

    Pudło 🙂 asygnatę na szkocką kratę:)

    izabella
    8 grudnia o godz. 15:45

    Też mnie to gryzie. Jedyne wyjście to stutysięczne tłumy na ulicach do skutku czyli majdan ale nie będzie z tego nic. Żadnej nadziei nie przerzucam, chociaż tyle że powiatowego wsioka za granicą nie będziemy oglądać :/

  136. @Nefciu
    A moze jest taka mozliwosc.Gnom rozpierniczyl konie z Janowie, oswiate, sadownictwo, Trybunal Konstytucyjny, armie, sluzbe zdrowia…slowem cala Polske. On jest taki totalny rozpierniczacz, wiec jak juz wszystko rozpierniczyl, rozejrzal sie dookola i stwierdziel, ze moze tylko siebie rozpierniczyc.Bo brutalne odwolanie mamuski Szydlo, tak bliskiej polskiemu moherowi, ktora porodzila ksiedza,ktorrje uroda i intelekt doskonale odpowiadaja tym malujacym na Podlasiu pisanki gosposiom Kola Wiejskich Gospodyn, to przeciez samoboj ; powolanie na miejsce tej prawdziwej Polki, takiego krzywoustego historyka bangstera, ktory ubiera sie w garnitury i krawaty prosto od Armaniego.Bez tych gospos Gnom nie moze wygrac.
    W „Zoltej lodzi podwodnej” Beatlesi w swej wedrowec natkneli sie na potwora z wielkim lejkiem, ktrory wsysa tym lejkiem wszystko, co zobaczy:kamienie,algi, wode, lodz podwodna z Beatelsamii. Kiedy ekran jest juz calkiem bialy, a na nim ten potwor lejek, ten nagle zauwaza siebie,kieruje lejek na siebie samego, wsysa sie i znika na bialym ekranie , jakis czas jest czarna kropka, a po chwili jak z czarnej dziury, z tej kropkio odradza sie caly swiat; woda,kamienie, algi i lodz z Beatlesami.
    Ps
    przeraszam za brak polskich liter i niechlujstwo, ale nawalaja mi komputery i mimo,ze oddawalem je kilka razy do naprawy,ciagle sie psuja. Albo mi ktos naprawi definitywnie, albo bede musiaj kupic nowa maszyna.

  137. Jakby kogos intresowalo: Lyon miasto swiatel od wczoraj do niedzieli. Przed islamskimi zamachami przyjezdzalo tu nawet 3-4 miliony ludzi, ale i tak w centrum jest gesto. Mozna zobaczyc na youtube czy w ogole w internecie

  138. Weekend! Uff! Wreszcie mogę nadrobić zaległości…

    Lewy
    6 grudnia o godz. 14:41

    Swietna historia warta własnego wstępniaka!

    anumlik
    6 grudnia o godz. 17:01

    W kwestii rzemislniczego piwa. U nas zowie się craft beer (stąd pewnie przeszło do polskiego) i cieszy mnie niezmiernie jego renesans. Kiedy wylądowalismy na wyspach straszono okropnie, że lokalnie warzone piwo odejdzie w niepamięć pod naporem komercjalnych „sików”  a CAMRA (Campaign for Real Ale ) biła na alarm, dwojac się i trojąc w promocji „prawdziwego piwa” (mieliśmy wtedy znajomych w piwnym biznesie więc doatawalismy bilety na imprezy CAMRY od czasu do czasu). 13 lat później lokalne ale ma się świetnie, wręcz się komercjalizuje – marki takie jak Black Sheep, Innis&Gunn i Brewdog mają dziś własne sieciowe puby i można je dostać w supermarketach. Do tego są niezliczone malutkie browary i ich własna produkcja. Cieszy mnie to ogromnie! I to że w Polsce dzieje się to samo. A zatem – seczego? Z solonymi orzeszkami? 😉

    Tobermory
    7 grudnia o godz. 19:37

    Byłam u podnóża  też chciałam wlezc do środka ale mżonek, ateista jeden zatwardzialy, się postawił!  W Le Puy fajnie różne budowle siedzą na stożkach wulkanicznych co wygląda wielce malowniczo.

    izabella
    8 grudnia o godz. 15:45

    Tak cię podejrzewałam o jakieś ścisle kierunki! Precyzja wypowiedzi! 😉

  139. Wszystkie orzeszki moje zaklepane, raz dwa trzy 🙂

    Lewy
    8 grudnia o godz. 17:02

    A nie sądzisz że te gospodynie zaczną wzdychać bo „taki był ładny, amierikanskij”?

    Wyraźne słuchy chodzą że gnom nie daje rady i scedował na krzywoustego. Co będzie sygnałem dla frakcji i frakcyjek o schedę. Ale jak już gnoma nie będzie (oby nie żył wiecznie) to PiS się rozsypie, ament.

    Oglądałam ten film z Beatlesami tylko raz, jak byłam mała, a jako mała i uwielbiająca rysować byłam absolutnie zachwycona, pamiętam do dziś jakie na mnie zrobił wrażenie, nawet na czarno-biało. Była jakaś Ręko-Ryba czy coś…

  140. Pros’t, @Kosteczko! Właśnie raczę się piwem „Klasztornym”, warzonym według starej receptury Trapistów, z „Manufaktury Piwnej” browaru w Jabłonowie. Zamiast solonymi orzeszkami częstuj się twardym ostrym serem „Jugos” z Litwy. Jest konkurencją dla twardych serów francuskich i włoskich, które u nas naładowane są konserwantami tak, że te aż skaczą. Litewscy producenci „Jugosa” o konserwantach zapomnieli, a sam ser jest blisko dwa razy tańszy niż te francuskie.

  141. @Neferka
    Nasypałem trochę do miseczki. Naści 😀

  142. Nefer
    8 grudnia o godz. 16:07
    …chociaż tyle że powiatowego wsioka za granicą nie będziemy oglądać :/

    „Premier Morawiecki zapowiedział też w TV Trwam walkę z zanieczyszczeniem powietrza. Co z węglem? – Idziemy Orlą Percią. Wąskim szlakiem. Musimy uważać, by nie spaść w przepaść. Nie możemy powiedzieć UE, że nie obchodzi nas jej polityka energetyczna, bo jesteśmy częścią Unii. Chcemy przekształcać Europę. Chciałbym na nowo ją rechrystianizować. Natomiast powoli odchodzimy od węgla. W tempie, w którym gospodarka nie ucierpi. Niestety Unia Europejska podkręca bardzo mocno cele emisyjne.”

    Czy on im coś rzuca na żer żeby jego nie zjedli, czy to kompletny wariat?
    Jeśli pozbędą się przy okazji Macierewicza, to niech będzie i wariat. A jak jeszcze Szyszki, to dam na mszę.

  143. izabella
    8 grudnia o godz. 19:12

    I Waszczo da Gamy. I Zalewskiej. Ja nawet mogę do mszy ogonem dzwonić.

    Ale kto bez seczego rozbierze Chciałbym na nowo ją rechrystianizować. ???

    I ciekawe co będzie jak lada moment wlepią nam wysokie kary finansowe za a) wycinkę puszczy b) nieprzyjęcie uchodźców. A to się rolnicy ucieszą…

  144. @Kostka
    8 grudnia o godz. 18:28

    Tyle razy już przejeżdżałem przez to miasteczko, że w końcu musiałem… Najpierw wiele, wiele schodów do katedry, potem jeszcze więcej – do figury. A wszystko w upalne południe i na pusty żołądek, za to parking przy jednej z głównych arterii był o tej porze gratis 😉 Po wdrapaniu się do katedry zauważyłem, że na zapleczu też był parking, a ja, jak pielgrzym jaki, grzeszny… Na podejściu do figury spotkałem dwoje młodych Polaków schodzących w dół. Potem nie było nikogo, a w figurze niemal tak gorąco, jak w owym spiżowym byku sycylijskim z mojego wstępniaka o grillowaniu 😉
    Po wyjściu z figury natknąłem się na parę amerykańskich gejów – kolejnych chętnych do zajrzenia w maryjne wnętrze…

  145. anumlik
    8 grudnia o godz. 19:08

    Salut! Serek brzmi super. U mnie ostały się jedynie słodkawe sery Wensleydale (Cheese, Gromit, cheese!) z żurawina (i drugi z rodzynkami w rumie) – bardziej odpowiednie do porto (porto next! )

    W międzyczasie popijam piwo Brewdoga zwane Elvis juice (z ekstraktem z grejfruta, nie pytaj dlaczego ale smakuje lepiej niż brzmi i się zwie).

    W kwestii piw rzemieślniczych – kilka miesięcy temu odwiedził nas młody siostrzeniec małżonka (dwadzieścia kilka lat. Siostrzeniec nie mżonek) z dziewczyna. Oprócz tego ze mówili jakimś żargonem, którego nie zrozumieliśmy (beka na przykład) a który dal nam do zrozumienia, ze staliśmy się wapniakami – na pytanie co młodzi ludzie pija w Polsce młodzi ludzie odpowiedzieli, ze (uwaga, uwaga!) – piwa k r a f t o w e……

  146. Nefer
    8 grudnia o godz. 19:24

    I Waszczo da Gamy.

    Kwicze ze smiechu a potomek sie dziwi czemu…. 😀

  147. Tobermory
    8 grudnia o godz. 19:32

    Tez dopełzłam do samej góry jak jakiś pątnik w upale I to jeszcze tachając półrocznego kloca z chuście, która ważyła chyba tyle co kloc bo miała 4.5 metra (mogłam się poczuć co najmniej jak Krystyna córka Lawransa maszerująca na piechotę do Oslo w ramach odkupienia młodzieńczych grzechów). A na górze małżonek zaparł się jak mul i mówi, ze żadnej kasy na bałwany płacić nie będzie. I gadaj tu z ateista jednym. Widok z góry był świetny i tak choć podejrzewam ze z samej „statui” jeszcze lepszy

  148. @@Kostka i Nafer

    Gdy Waszczo szedł do Gamy
    tropami Escobara,
    ćwierkały o nim damy
    że trapi go z koki mara.
    Waszczu wtopiony w bar
    (przydrożny, jak on sam)
    rzekł – jest żem z San Escobar
    i w dupie mam ćwierki dam.

  149. Ewa Siedlecka obok wyjaśnia o co w tym wszystkim chodzi:
    „Ustawy sądowe i dymisja Macierewicza to transakcja wiązana między Dudą a Kaczyńskim”
    „prezydent i prezes, nie ufają sobie za grosz, więc transakcja musi się odbyć z ręki do ręki

    Obawiam się że ma rację. Weta nie będzie. A że Morawiecki poszedł na taką szopkę, to nie świadczy o nim za dobrze. Albo ambicja go zaślepia, albo tam nie ma czego zaślepiać.

  150. Co do pajaca kultury i nauki czyli tematu zasadniczego – pomysł miałam taki (kiedy zaczęliśmy z mag kiedyś planować gdzie powinny stanąć posagi Wielkich Kaczek na Wiśle – mi się marzyły takie w stylu posagów królów z Władcy Pierścieni, z łapkami zwróconymi na wschód w geście ‘no passaran’). Tak wiec w tym samych czasie przyszlo mi do glowy, ze do kompletu nalezaloby przerobić palac na gigantyczna figurę jezuska – przy wysokości ponad 230m jeśli dobrze pamiętam taki jezusek w stylu Christo Redemptor przebilby brazylijski oryginal a nawet szkaradę ze Swiebodzina. Turysci waliliby do Wwy az milo. I rozwalac nie trzeba. Nie lubie rozwalania. Jesli mialabym sie na cos w Wwie rzucic to na ta pokrake na Polach Ursynowskich, zwana Swiatynia Niewydarzonosci. Albo na tego biurowego gniota ktorym jakis idiota zaslonil Teatr Wielki. Jak w ogole boje sie jezdzic teraz do Warszawy bo nie poznaje niczego…

  151. anumlik
    8 grudnia o godz. 20:02

    Przepiekne! Dziekuje! Zdrowie poety!

  152. Kostka
    8 grudnia o godz. 18:28

    Mżonek ateistyczny dobrze zrobił, że się postawił. Porządny ateista ma uznanie dla pań i nie wchodzi. Widok spode statuji bardzo dobry, a jeszcze lepszy z okolicznego słupa skalnego na którego czubku stoi mały kościółek. Le Puy zresztą z wielu kierunków wygląda rewelacyjnie, ale ta wszędobylska Maryja armatnia trochę w końcu męczy.

  153. Hmmmm…. Z tym uznaniem to ja nie wiem.

  154. Kostka
    8 grudnia o godz. 20:07

    to jest myśl! Przerobić PKiN na Świątynię Spaczoności ! Chwała i potęga na wieki. Najwyższa gotycka wieża katedralna jest w Kolonii. W Warszawie będzie prawie dwa razy wyższa. Trzeba tylko opakować w blaszane pazłotka. Będzie Szacunek i Tolerancja: dar ateizmu przerobiony na Szczyt Opaczyzmu. Jak w Tradycji było: chrześcijanin kradnie ateistom święte wzgórze, drzewo, skałę i przerabia na katedrę jakiegoś świętego albo najlepiej na Świętą Panienkę.

    Warszawą nie do poznania to się nie ma co martwić. Wystarczy odwiedzić gminę Brzeszcze. Całkiem jak Warszawa, a tańsza. Można będzie spotkać broszkę z mężem na katolickich zakupach w Polo markecie.

  155. anumliku, wznoszę seczego z podziękowaniem

    Kostka (20:07), Ty już lepiej odstaw 😉

  156. Te słupy skalne w Le Puy po naszemu zowią się volcanic plugs (nie wiem jak po polsku) a w Szkocji też mamy kilka znanych – na najbardziej znanym stoi zamek w Edynburgu za to tuż obok mnie jest mój ulubiony Dumgoyne kończący pasmo Campsie Fells, w kształcie regularnym jak głowa cukru i z destylernią u podnóża.

  157. Nefer
    8 grudnia o godz. 20:28

    Co ty, ja jeszcze grzecznie! 😉

  158. @izabella, z godz. 20:07
    Fragment wypowiedzi Morawieckiego nagranej przez „kelnerów” w restauracji „U Sowy”:
    Jak podał dziś na internetowym portalu „Newsweek” – Morawiecki i Jagiełło dyskutują (…) o światowych kryzysach gospodarczych.
    – Ja trochę tę historię znam i lata 30. chuja, a nie wyciągnęły Stany Zjednoczone (…). Wojna wyciągnęła (…). Natomiast jedna taka rzecz, że mam absolutnie pozytywne zdanie o Merkelowej, Sarkozym czy, jak tam się ten nowy nazywa, Hollande – mówi Morawiecki. – To dobrze, jeżeli my, ludzie, „we, the people”, prawda, a zwłaszcza „we, the people” w Niemczech, w Hiszpanii i tak dalej, we Francji, zrozumiemy, że musimy obniżyć nasze oczekiwania. Bo jak obniżymy, to w ślad za tym wszystko pójdzie dobrze, da się zreperować
    .

    Pewność siebie obecnego premiera-elekta aż bije po oczach. Z materiału „Newsweeka” możemy się też dowiedzieć, że – jak powiedział gazecie „współpracownik prezesa PiS” – Morawiecki był w kontakcie z Jarosławem Kaczyńskim od kilku lat i na bieżąco informował nas o ofertach otrzymywanych od Platformy. Z tego, co wiem, Jarosław dopuszczał scenariusz, w którym Morawiecki zostaje ministrem w tamtym rządzie, a potem my zostawiamy go na stanowisku. Nominacja nie doszła do skutku, bo Morawiecki podobno odrzucił propozycję Tuska. Po prostu nie chciał być w jego rządzie.

    Mierzył wyżej. A co chce zreperować? No doprowadzić do dechrystianizacji Europy chce. He, he 😉

  159. Nefer
    8 grudnia o godz. 19:45

    Jak powiedział Kloss: tu może zachodzić inny przypadek, znacznie groźniejszy. Morawiecki jest premier, w dalszym ciągu nie publikuje orzeczeń TK oraz łamie dowolne inne prawa opozycja i cała reszta krzyczą, że stanie przed Trybunałem Stanu, a na końcu okazuje się, że po iluś latach rządów Morawiecki jak w ogóle gdzieś stanie to za tą panią w kolejce do wyciągu narciarskiego. Bo przecież on w ogóle nie był żaden premier, rząd nie był rządem – i co mi pan zrobisz?

  160. Lewy
    8 grudnia o godz. 17:14

    To mam pytanie, mniej więcej w temacie: jak oceniasz Le musee des Confluences? Lokalizacja kapitalna. A reszta?

  161. @izabella
    8 grudnia o godz. 20:07

    Transakcje z ręki do ręki bywają ekscytujące. Nie dalej jak wczoraj dokonałem takiej, i to już drugi raz w ciągu roku 😎
    Tajemniczy (nie)znajomy, który zna numer mojego telefonu domowego (znalazł w książce telefonicznej) dzwoni z informacją, że MA i czeka we wiadomym miejscu. 10 minut później dokonujemy transakcji: ja jemu trzy dychy, on mnie – plastikową torbę ze… świeżo ubitym, oskórowanym królikiem 😎 Tym razem na szczęście bez głowy, ale zawsze z tylnymi łapami na dowód, że to nie kot 😎
    A wszystko przez to, że na pewnym walnym zebraniu z kolacją przypadło mi miejsce koło gościa, wyglądem przypominającego starego niedźwiedzia z siwą brodą. Coś tam do niego zagadałem, wieczór się ciągnął, aż doszliśmy do wspólnych znajomych, którzy u niego przed laty kupowali króliki. Zapytałem więc, czy nadal je hoduje, ot tak, z uprzejmości, bo wcale nie byłem zainteresowany kupnem. Powiedział, że tylko kilka, takie hobby.
    Jakieś dwa tygodnie później dzwoni telefon, gość pyta, czy to ja siedziałem koło niego na tym walnym zebraniu. Potwierdziłem, a on na to, że ma dla mnie królika, o którego pytałem, czy nadal jestem zainteresowany? Cóż miałem powiedzieć, że ja tylko tak, od niechcenia zapytałem? No to jutro, w określonym miejscu będzie czekał. Nawet nie zapytałem o cenę…
    Rodzina się ucieszyła 😎 A królik super, nie z jakiejś masowej hodowli na Węgrzech 🙄

  162. Tanaka
    8 grudnia o godz. 20:33

    Ale żeby tak Wiadomo Kogo posadzić za sprawstwo kierownicze…

  163. Zanim zabiorę się za śliwkową…

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,22755498,to-jest-pomrocznosc-jasna-jaroslawa-kaczynskiego-poczatek.html

    a paradox to gdzie podział się ze swoją piwniczką? Bo Tobermory to ma 16, wszyscy wiemy 🙂

  164. @Kostka
    8 grudnia o godz. 20:29

    Po naszemu to czop wulkaniczny
    Wikipedia nazywa to „nek” 😯 Po kiego spolszczanie obcych terminów, kiedy mamy stare własne 🙄
    Ostrzyca w Górach Kaczawskich jest takim wypreparowanym z wulkanicznego stożka czopem.

  165. Tanaka
    8 grudnia o godz. 20:39
    W trakcie budowy,myslalem sobie;ci Francuzi chyba oszaleli, bylo to takie dziwactwo, ze ja ,Polak wychowany w blokowiskach, niczego nie rozumialem. Ale efekt jest niesamowity;Musee Conluence to genialna budowla.Jakby ktos chcial zobaczyc od zewnatrz i od srodka , to sluze jako przewodnik

  166. @ Tanaka
    8 grudnia o godz. 20:26

    „Najwyższa gotycka wieża katedralna jest w Kolonii.”
    Najwyższa jest w Ulm (tyż Niemcy), potem Notre-Dame de la Paix, a dopiero na trzecim miejscu Kölner Dom.
    Ale w/na sumie nie istotne.

  167. dajcie proszę jakieś zdjęcia z tych pomników czy statui, na które wchodziliście lub zamierzacie.
    Wracam z pracy schetana jak sto koni, co nie dogoni, jest po godz. 20; otwieram dopiero co nasz blog, a tu wszyscy w nastroju po seczego, a ja tu śledzę ( tfu…zakazane słowo nie mam nic z CBŚ) i szukam wspominki o statui i zupełnie nie poniała, gdzie co stoi i kto był i komu było duszno.
    Przysięgam, jeszcze nie otworzyłam żadnego czego…

  168. @Qba
    8 grudnia o godz. 21:32

    Notre-Dame de la Paix w Yamoussoukro?
    „Gotyk” zbudowany 30 lat temu???

    https://de.wikipedia.org/wiki/Notre-Dame-de-la-Paix_de_Yamoussoukro#/media/File:BasiliqueNDdelaPaix1.jpg

  169. @konstancja
    8 grudnia o godz. 21:39

    Konstancjo, dałem wcześniej linki, ale możesz zajrzeć też do tego albumu, od ósmego zdjęcia od końca

    https://photos.app.goo.gl/TlRI1zm6YN0BYuIM2

  170. Tobermory
    8 grudnia o godz. 21:47

    I sroka modra! 😉

  171. Tobermory
    8 grudnia o godz. 21:47

    piekne zdjęcia uroczych miejsc na świecie.
    Artysta….
    natura dziwne kwiaty rzuca nam do stóp, na betonie (na kamieniu) kwiaty rosną.
    I cóż na to powie Wojtek Korda?

  172. konstancja
    8 grudnia o godz. 21:39

    To otwórz i dołącz! 🙂 Dorwalam się dziś do tegorocznych nalewek (właśnie, gdzie paradox? ) i czestuje sloe ginem (czyli tarninowką) albo bramble whisky czyli jak mawia paradox jezynówka na rudych myszach.

  173. @Tobermory
    8 grudnia o godz. 21:42

    Masz oczywiście rację. Podałem ją dla porządku. Chodziło mi jedynie o to, że wieża (jedna) katedry w Ulm jest wyższa niż dwie wieże w Kolonii. Mierzone pojedynczo. Oczywiście, niewątpliwie.

  174. Qba
    8 grudnia o godz. 21:32

    Proszę, proszę – wreszcie wyszedł z ukrycia… 😉 . Powitać!

  175. Też chyba zaraz coś otworzę 🤢

  176. Tobermory
    8 grudnia o godz. 20:55

    Czopek wulkaniczny a Maryjka na czopku… 😉

  177. @Kostka
    8 grudnia o godz. 22:31

    No bo jak jest w porządku, to po co mącić. A jak jest beznadziejnie, to:
    A mówiłem?
    Nie, nie mówiłeś.
    A nie mówiłem?

  178. Nefer
    8 grudnia o godz. 20:50

    Sprawstwo kierownicze – widzimy je codziennie. Ale żeby sprawcę za sprawstwo wsadzić, to – niestety – pobożne życzenie. A jak działa pobożność nad Wisłą też wiemy. Postawienie Dudy i Szydło przed TS i skazanie to już byłby całkowity ewenement. Być może na tyle wielki, że zmieniłoby to stosunki wewnętrzne.

  179. Qba
    8 grudnia o godz. 22:42

    Nie, nie mówiles! 😉

  180. Lewy
    8 grudnia o godz. 21:12

    Przyglądam się obiektowi od dłuższego czasu. Najciekawiej wydaje się prezentować od strony wideł rzek i cypla. Trochę problematycznie od samej wody i od strony mostu łukowego. tworzy interesującą relację wobec podwójnej estakady drogowej. Linie estakad podkreślają spiętrzenie brył muzeum, ,ale nie jestem pewien jak się w tym miejscu odnajduje przechodzień. Wydaje mi się to nawiązywać do konceptów Gehryego oraz tego rodzaju pomysłów na miasto: mocna, wymagająca określenia się bryła.
    Jak w bardzo wielu miastach nadwodnych, problemem jest intensywna infrastruktura transportowa utrudniająca kontakt z rzeką. Ten obiekt pewnie ma tej separacji przeciwdziałać. Ciekawi mnie jak to realnie działa. Jakie miałeś odczucia?

  181. Qba
    8 grudnia o godz. 21:32

    Mówiłem o gotyku. Wieża w Ulm nie całkiem jest gotycka, chociaż i ta w Kolonii także nie jest zupełnie wzorowa. Ale mniejsza z tym, niech będzie, że Ulm jest najwyższe.

  182. Już niedługo będzie za poźno…
    http://wyborcza.pl/7,159535,22759609,morawiecki-za-szydlo-to-teatr-prawdziwej-zmiany-dokonal-sejm.html#BoxGWImg
    Sorry, że ja tak ponuro właże w te seczego 🙂

  183. @Tanaka
    8 grudnia o godz. 23:09

    Jak pisałem, w sumie nie istotne. Zapamiętałem jednakże, że Niemcy bardzo podkreślają najwyższość ulmskiej katedry.

  184. @Qba
    8 grudnia o godz. 23:18

    Nie dosyć, że wyższa od kolońskiej o 4 metry, to jeszcze ewangelicka na dodatek 🙄
    No i wróbla mają na dachu

    https://de.wikipedia.org/wiki/Ulmer_Spatz#/media/File:Ulmer_Spatz_03_(fcm).jpg

    Dzięki temu wróblowi budowniczy katedry podobno wpadli na pomysł, żeby dla szczególnie potężnych belek wiezionych na plac budowy nie rozwalać zbyt wąskich miejskch bram, lecz ładować te belki wzdłuż wozów, a nie w poprzek jak dotąd.
    Wróbel przelatując przez bramę trzymał gałązkę wzdłuż 😎

  185. Kostka
    8 grudnia o godz. 22:30

    musiałam do Was dołączyć…nie wiem, czym sie raczę; kolor słomkowy…dereniówka? anumlik się specjalizował…

  186. Ewa-Joanna
    8 grudnia o godz. 23:09
    nie da sie przeżyć bez czego po dzisiejszym wieczorze…
    Ciekawe, czy Kurscy z sobą rozmawiają.
    Mieli zawieszenie rozmów o polityce, gdy żyła ich mama, ale teraz, gdy jej nie ma… Współczuję Jarosławowi Kurskiemu…

  187. konstancja
    9 grudnia o godz. 0:18

    A tu tak jakby wszyscy poodpadali! 😉 W moim przypadku z ciężkiego niewyspania a nie seczego…

  188. Kostka
    9 grudnia o godz. 0:25
    zbyt wcześnie zaczęli, może od ciężkich trunków 😉

  189. Ale kto teraz będzie mówił „przez 8 lat Polcy i Polaki” 🙁

  190. Ja urzęduję przynajmniej do 1.30 świątek piątek.

  191. morawiecki na pewno zasłynie ze swojej „rechrystianizacji” Europy.

    Ona już przestępuje z nogi na nogę, błaga na kolanach,żeby ją oświecić.
    A Rydzyk już czeka z pokropkiem i liczy na eurusie…

    Zastanawiam się czasem, czy oni wszyscy na pewno w te bzdety wierzą, czy tylko chcą się przypodobać, szczególnie w obecności toruńskiego klechy…przecież mają lustro w domu, od czasu do czasu muszą w nie spojrzeć…

  192. „Ona już przestępuje z nogi na nogę” – mam na myśli Europę.

    Ciekawe, co w tym temacie mają do powiedzenia protestanci, ewangelicy i kościół anglikański…a nie, po brexicie kościól anglikański nie jest brany pod uwagę.

  193. Nefer
    9 grudnia o godz. 0:35

    masz zapas do 1.30 ?

  194. Nefer

    Też tak miałam dopóki nie zaczelam wstawać o 4.00 w niektóre dni… 😀

    W Polsce premier premierem a tu też sami idioci – naród powoli zaczyna się chyba doliczac ile Brexit będzie kosztować…w negocjacjach bajzel, komicy nie muszą się wysilać z wymyślaniem nowego materiału, samo się pisze. Za to z jakim fasonem powstało UK z kolan!

  195. Ale jak on to ma zamiar zrobić, przyjedzie do Bxl i banialuki zacznie w Radzie opowiadać? To jest na użytek wewnętrzny dla suwerena, po stracie Matki Powiatowej.

  196. Kostka
    9 grudnia o godz. 0:42
    o takiej godzinie to można iść spać, a nie wstawać….
    zrezygnowałam z rannej zmiany, bo musiałabym być już o 5.30…nie dla mnie to…o tej godzinie nie wiem, jak sie nazywam

  197. Matki powiatowej! 😀 😀 😀

    Niech się produkuje!

  198. @Kostka

    Brrr, 4 w nocy, nawet mi nie mów. Szczerze mówiąc to jak mnie tu nie ma to jestem na The independent w komentarzach, z popcornem w ręku czytam brexshiters i remoaners. Ale bałagan. Treeza strasznie dała się upokorzyć.

  199. Nefer
    9 grudnia o godz. 0:42
    w tej sprawie pierwsza się dowiesz, jesteś przecież najbliżej 🙂

  200. Matka powiatowa…cymesik

  201. konstancja
    9 grudnia o godz. 0:45

    Zgadza się, też tak mam. Tym bardziej że nocne stworzenie jestem z natury. Dobrze ze nie codziennie ale i tak źle robi na cerę… 😉

    Dobranoc zatem wam mówię, drodzy moi. Uszy do góry. Może to początek końca?

  202. @Konstancja

    No, najpierw dostanę mailem że jutro pół miasta zamknięte bo rada obraduje.

  203. a my dostaniemy dopiero wówczas, gdy juz dawno będzie pozamiatane. Będziesz pierwsza…odległości robią swoje.
    A poza tym: czy naprawdę będzie to głos godny oczekiwania, odkrywczy, niosący jakieś nadzieje?

    Bardzo wątpię- pod tym względem niedaleko padło jabłko od jabłoni Kornela

  204. Kostka
    9 grudnia o godz. 0:47
    juz księżyc zaszedł, psy się uśpiły…dobranoc

  205. No ale jakie dobranoc :/

    @Konstancja

    Nie, dwa malusie kieliszeczki które się skończyły jeszcze o 22.30.
    Ciekawe czy Morawieckiemu ambicja zagra żeby się na forum europejskim jednak od gęby kaczora uwolnić, bo mimo wszystko będzie mu gorzej najadać się wstydu jak Szydło

  206. Kornel sfiksował na stare lata. Młody mimo wszystko w świecie się obracał i rozdźwięk między byciem krową na granicy a europejskim biznesmenem z kontaktami może mu w gardle stanąć. Czego mu serdecznie życzę, oczywiście.

  207. Nefer

    myslę, że będzie miał nietęgą minę na forum europejskim. Mam nadzieję, że jeszcze ma jakieś poczucie obciachu. I nie będzie nawracał na katolicyzm. Bo przecież większość tych krajów jest chrześcijańska, a że nie jest katolicka? Cóż, lepiej dla nich.

  208. dobranoc było do Kostki…to ona szła spać.
    A ja mam jeszcze ociupinkę w kieliszeczku.
    Jutro idę do pracy i tak do końca roku w kazdą sobotę. Mam nadzieję,że ten worek pieniędzy, który dostanę za swoją pracę jakoś dotargam do domu.

  209. No właśnie, ciekawy eksperyment. Szkoda tylko że w ogóle do niego doszło.

    Anyhoo, 1.30 nadchodzi więc też sobie idę, dobranoc Państwu 🙂

  210. Nefer
    9 grudnia o godz. 0:46

    ‚jak mnie tu nie ma to jestem na The independent w komentarzach, z popcornem w ręku czytam brexshiters i remoaners.’

    Brexshiters and remoaners! :D:D:D

    To naści artykuł z „Independenta”. 

    http://www.independent.co.uk/news/uk/politics/nigel-farage-eu-pension-refuses-give-up-keep-britain-first-rise-far-right-a8089256.html

    O Faragu, któremu wmówienie naiwnym, żeby głosowac na Brexit nie przeszkadzałoby w pobieraniu emerytury dla posła parlamentu europejskiego (74tys euro rocznie). Farage obłudnie stwierdził, że głosując na Brexit był jak indyk głosujący na Christmas.

    „Replying to accusations of hypocrisy, Mr Farage said: “It is not hypocrisy. I’ve just voted to get rid of my job. I was the turkey that voted for Christmas.”

    We wczorajszym satyrycznym programie Have I got news for you podsumowano to zgrabnie tak: you should treat him like a Christmas turkey then and shove the onion up his arse”…

    Ja wiem, że to humor niskich lotów ale po ryknieciu homeryckim śmiechem jakże się rozmarzylam…Sama gada potrzymalabym do tej operacji!

  211. konstancja
    9 grudnia o godz. 0:54

    „I coś tam klaszcze pod borem” 😉

    Dzień dobry, wszystkim!

  212. @@kostka, konstancja
    Zamiast Filona mamy Mateusza 🙁
    Dzień dobry!

  213. konstancja
    9 grudnia o godz. 1:11

    Jak nie będzie, jak będzie! 😀

    Już zaoferował się że dopomoze „Zachodowi” z odzyskaniem „prawidłowych” wartości (nie wiedziałam, że się zgubiły). Może powinnam przestac wieszać psy na Brexicie? 😉 Unio, bój się! Idzie nowe i będzie chrystianizowac . Bo tak mu się wyśnilo…

    https://www.bloomberg.com/news/articles/2017-12-08/poland-approves-court-revamp-bill-scuppering-eu-reboot-chances

  214. Nefer
    9 grudnia o godz. 0:42

    Neferko, nie używajmy brzydkich wyrazów. Broszka nie jest Powiatowa. Brzeszcze to stolica, gminy miejsko-wiejskiej. Pod Ponckim Piłatem czyli oświęcimskim powiatem. Mówiąc fachowo, rzeczona byłaby więc Matką Gminną Miejsko-Wiejską. Niech jej będzie Gminna. Gminna Broszka. Amen.

  215. Kostka
    9 grudnia o godz. 10:22

    To mi się podoba: Morawiecki-milioner zadba o Suwerena wymagającego 500+ Za pomocą chrystianizacji Europy. Mam w nim ufność, jak to mówią: umie obliczyć gdzie leży Break Even Point i go przeciągnie z Europy do gminy miejsko-wiejskiej Jeszcze.

  216. Kostka
    9 grudnia o godz. 10:22

    „Morawiecki vows to help western EU states with ‘proper values’
    Lawmakers pass judicial bills EU sees as undermining democracy”

    Na takie podtytuły każdy wyedukowany studiowaniem myśli Prezesa PiSowiec znajdzie wytłumaczenie – takie podtytuły mogli napisać tylko ludzie typu targowica, donosiciele, sprzedajni pismacy, itd.
    Swoją drogą, to nie trzeba czytać artykułu, wystarczy zerknąć na nagłówek.
    W nim się streszcza cała anachroniczność PiSowskiego postrzegania świata, cała naiwność, ignorancja oraz zakłamanie.
    Nie twierdzę, że Morawiecki, to podziela. On po prostu czuje się zobowiązany by powtarzać uznane przez Prezesa mantry. To m.in. dzięki nim, tym mantrom, krętactwom i obietnicom naprawy wszystkiego oraz dzięki swojej prezencji jako człowiek obyty i kumaty, został wstawiony na premiera przez Biuro Polityczne PiS. Taki człowiek na tę chwilę jest potrzebny.
    Pzdr, TJ

  217. @ tejot
    Tez mysle, ze Morawiecki nie musi byc wyznawca gienialnosci prezesa, a jego bajanie o rechrystianizaji Europy to tylko proba pozyskania pisowskiego ludu upojonego mesjanistyczna wizja Polski. Rydzyk popieral Szydlo, wiec jakos sie trzeba glownemu sponsorowi PiS w laski wkupic. Oczywiscie jego slowa musialy wywolac sensacje w Europie, ale ludzie podejmujacy w UE decyzje moga je ocenic jako czysto wewnetrzny chwyt polityczny. Jak Morawiecki poradzi sobie z gospodarka i jakie beda nasze stosunki z UE pod jego premierostwem – zobaczymy.

  218. @kruk 9 grudnia o godz. 18:28

    Zakładasz, że kolejna pacynka będzie samodzielnym graczem?
    Albo że ułoży sobie stosunki z Europą? Serio?

  219. @kruk

    Tylko że ludzi podejmujących decyzję w Europie guzik obchodzi co Morawiecki może mieć na myśli na użytek wewnętrzny. Dla nich ważna jest jedność w unii i zachowanie standardów demokracji. Będą na niego patrzeć podejrzliwie a im więcej takich kuriozów tym gorzej dla Polski. Stosunki Polski z UE pozostaną jakie są, Morawiecki nie przywróci praworządności w TK i nie naprawi sądownictwa, nie zapobiegnie wycince puszczy, nie pozwoli na przyjęcie uchodźców.

  220. A tu jeszcze raz nieco już zapomniany wywiad Morawieckiego dla Deutsche Welle z początku tego roku: https://www.youtube.com/watch?v=CXzPiSkiJcA w którym mówił, że prawo nie jest najważniejsze. Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś złudzenia. Nawet jeśli do końca nie wierzy w to co mówi, to nadrobi gorliwością.

    I nie przesadzałabym z tym jego „biegłym” angielskim.

  221. Krzywousty jest „banksterem”, byłym doradcą Tuska i otwarcie przyznaje się do żydowskiego pochodzenia. Wszystko razem wziąwszy, chyba trudno go będzie sprzedać pisopatom. A niezrzeszeni i tak go nie kupią. Więc o co chodzi z tym wyborem?

  222. Szydlo zostala odstawiona na boczny tor przez Gnoma, bo wiaze z nia plany na przyszlosc. Najpierw pokazal opozycji wielki palec nie przejmujac sie wotum nieufnosci, wycalowal powiatowa mamuske, ofiarowal jeszcze wiekszy bukiet, niz ten, ktory otrzymala gdy wrocila zwyciesko z Brukseli 1:27. A za pare godzin ja upokorzyl. Ale czy na pewno, bo Becia szczesliwa dalej bedzie w tym rzadzie.
    Beci stala sie krzywda, wszystkie mohery, Janusze i Grazyny beda wspolczuc tej biduli i to moze byc kapital za dwa lata. Wtedy Kaczor wyciagnie ja z tego drugiego szeregu, a ta upokorzona scierka okaze sie bezcenna, bo popatrzcie; tyle przeszla, tyle niesprawiedliwosci, ale w koncu dobro zwycieza, oliwa itd. A nawet okrutny Kaczor okawzal sie w koncu ludzki.
    Ciekawe co Gnom kombinuje z Krzywoustym, jakie ma plany na przyszlosc. Na razie ten Europejczyk przydaje sie gnomowi jako podroba perfumy.Ale czy lud pisowski przyzwyczajony do innych zapachow nie zacznie krecic nosem ? No chyba, ze Rydzyk
    wytlumaczy, ze to fajny zapach. Wlasnie w tej sprawie Krzywousty udal sie do Torunia

  223. @Izabella, 19:20

    zgadzam sie z Toba;
    juz nie mowie o meritum wypowiedzi i te slynne PiS owskie pojscie w zaparte
    —- mistrz w surfingu

  224. @tejot, 12:15

    „W nim się streszcza cała anachroniczność PiSowskiego postrzegania świata, cała naiwność, ignorancja oraz zakłamanie.”

    Chyba najlepsze CV

  225. Już w samym tytule artykułu Ludwika Dorna jest odpowiedź na pytanie – dlaczego Morawiecki? Potem mamy typowe dla Dorna intelektualne ple-ple post pisowsko-pecetowsko-kaczyńskie, ale przeczytać końcówkę warto.
    https://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/bankier-na-czele-rzadu-ma-stworzyc-uklad-ktory-bedzie-sluszny,129,2299

  226. Nefer
    9 grudnia o godz. 19:05
    mówi się raczej o tym, że unijne organizacje ds praworządnosci nie będą od razu atakowały Krzywoustego, dadzą mu jakiś miodowy miesiąc (choć nie wiem, po co, przecież w tym rządzie jest już od dwóch lat) a w tym czasie Kaczor zrobi swoje – uchwali ustawę o sądach, PKW i innych okołowyborczych i będzie już pozamiatane.

  227. Pochwale sie, a moze to wstyd, juz sama nie wiem. Wczoraj jeden z moich wnukow studiujacy w Londynie na Queen Mary University of London na wydziale ogolnie zwanym Science and Engineering w rozmowie telefonicznej z matka powiedzial, ze na tym samym uniwersytecie studiuje syn obecnego premiera. Znaja sie jako Polacy, bo jest tam oczywiscie niewielu, a spotykaja sie sie grajac w pilke nozna co jest pasja obydwoch.

  228. zyta2003
    9 grudnia o godz. 22:06
    Pochwalilas sie i w porzo, zaden wstyd, zostalem babciu twoim wnukiem olsniony. Czyli syn Tereski May(no chyba premier) jest Polakiem i z tymi niewielu on gra w pilke, no ja cie

  229. Chyba ze chodzi o syna Krzywoustego a nie Tereski

  230. Tanaka
    9 grudnia o godz. 10:56
    nie zgadzam się na Broszkę Miejsko Gminną. Broszka ma z pewnością wielkie ambicje i trzeba temu przyklasnąć. Jak każdemu, kto ambicje ma.
    Na pewno Broszka chciałaby pretendować do Powiatu; niech zostanie Matką Powiatową. To dobry tytuł. może nieco na wyrost, ale Broszka na pewno sprosta wyzwaniu…skoro juz była premierką, nawet jeśli malowaną?

  231. @Konstancja

    Przecież oni tu wszystko wiedzą od podszewki, to co kaczor robi jest śledzone na bieżąco. W tym czasie czy innym czasie pozamiatane i tak spod dywanu wyjdzie.

    Dorna nie znoszę, jak mu było wygodnie to budował imperium, teraz taki nawrócony i prawdy objawione opowiada. 10 lat temu była inna śpiewka.

    Teresa chyba nie ma dzieci. A krzywousty na księdza nie dał? Hyyyyyy….. dziwujcie się ludzie

  232. Nefer
    9 grudnia o godz. 23:20
    o tej rechrystianizacji Europy Krzywousty mówił właśnie u Rydzyka. Koperty nie widziałam w wywiadzie nic nie zaszeleściło.

    Z okazji 26 lecia trwam cały pis przyszedł z prezentami większymi, niż przynieśli je trzej królowie swego czasu. Oczywiście, szeleszczące, ale nie z własnej kieszeni zaproszonych, tylko z budżetu ministerstw czyli z naszej własnej. Śmietankę będą spijać obecnie będący u koryta.
    Uroczystości dotyczące 26 lecia będą trwały aż do ….obchodów 27 lecia, czyli cały rok. Nieustające fetowanie.

  233. @ Na Marginesie 9.12 godz.19:04
    Niczego nie zakladam. Nie wiem, czy Morawiecki bedzie mial jakakolwiek samodzielnosc – w przeciwienstwie do Szydlo – ale tez nie wykluczam, ze jakies pole manewru zostanie mu dane, chocby ze wzgledu na to, ze inwestycje wyhamowaly, a Kaczynski o ekonomii ma blade pojecie. Poandto juz od dawna sie mowi o wewnetrzych walkach obozu rzadzacego i zaniepokojeniu Kaczynskiego tym, ze mu sie niektorzy probuja uniezaleznic.
    Morawiecki wolnych sadow nam nie przywroci, ale jezeli wyslizga Ziobro, to juz cos bedzie. Komu sie nie marzy, ze kolejnym do wyslizgania jest Macierewicz? GW pisze, ze Morawiecki dobieral sobie pracownikow wg kompetencji, a nie klucza partyjnego, i ze moze zrobic czystke w spolkach skarbu panstwa wyrzucajac pisowskich partaczy. Jak sie spisze sam jako premier – nie wiadomo. Nie wierze, ze Kaczynski bedzie mogl wiecznie sprawowac kontrole nad wszyskimi swoimi graczami.

  234. @ Nefer
    Politycy wszystkich krajow staraja sie rozrozniac to, co kazdy z nich mowi na uzytek wewnetrzny, od tego, z czym zwraca sie do sasiadow i reszty swiata. To chyba zasadnicza umiejetnosc w polityce. A nawet szefowie rzadow okazuja sobie nawzajem pewna wyrozumialosc, kiedy ktoremus z nich przychodzi uspokajac wlasny elektorat. W koncu UE oceni Morawieckiego po tym, jakie stanowisko zajmie wobec wspolnych spraw Europy. Oczywiscie gledzenie o rechrystianizacji wystawia nas na posmiewisko swiata ale ta sprawa ustapi innym sensacjom globalnej wioski, a liczyc sie bedzie rzeczywista polityka Morawieckiego. Ktora to jest teraz wielkim znakiem zapytania.

  235. @zyta2003 9 grudnia o godz. 22:06

    „jeden z moich wnukow studiujacy w Londynie na Queen Mary University of London na wydziale ogolnie zwanym Science and Engineering”

    Dzięki za wiadomość gdzie studiuje Jeremiasz Morawiecki. Moim zdaniem tylko się cieszyć, gdyż:
    1. Daje on dobry przykład pozostałym w Wolsce dzieciom i wnukom suwerena.
    2. Z netu wynika, że nie studiuje on teologii jak synek pani straSzydło tylko stosunki międzynarodowe, cokolwiek to jest.
    http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/rodzina-zona-i-dzieci-mateusza-morawieckiego/jvlptr4

    Jak gadać o zagranicznych studemtach to gadać… mnie zaciekawiły powody, dla których twój wnuk, jak rozumiem obywatel amerykański (?) wybrał akurat londyńską uczelnię.

    Załączam link do strony z opłatami Queen Mary University of London z podziałem na opłaty pobierane od miejscowych/UE oraz od „zamorskich”, być może one też były powodem? QMUofL wygląda na dobrą uczelnię, więc może jest nieco tańszy od porównywalnyc w USA?
    Zdradź wiecej rodzinnych sekretów, proszę.

    http://www.qmul.ac.uk/international/international-students/tuitionfees/

    A @Lewy ma za złe jak każdy Francuz od czasu bitwy pod Trafalgarem. 😉

  236. Ta dyskusja o Morawieckim i jego ew. wpływie na to czy tamto to, IMHO, rabelais’owska prze-prze-prze dysputa o substancji organicznej. Albo raczej roztrząsanie tonu i melodii bzyczenia muchy, która akurat siadła na jej czubku.
    Każda nacja ma przywódców (i elity) na jakie zasługuje. Jak pokazuje jasno i widocznie casus Hegemona: ,https://www.fairobserver.com/region/north_america/donald-trump-zeitgeist-us-politics-latest-news-10844/

    Co zaś do Pałaca (tego od Paca), to suweren, mający tradycyjne zamiłowanie do spektakularnych, pustych ale kosztownych gestów, może się zgodzić na rozbiórkę.

  237. Atak na synagoge w Göteborgu (Szwecja)
    _____________
    wczoraj, 10.12 po manifestacji Palestynczykow (et co) kilkadziesiat z nich zaatakowala miejscowa synagoge przy ktorej mial miejsce festyn mlodziezy. Byly rzucane materialy palne w kierunku budynku synagogi. Synagoga jest ochroniona dosc wysokim murem i w etn sposob nie doszlo do powaznych szkod. Mlodziez skryla sie w piwnicach.
    Aresztowano pare osob.
    Szwedzki minister spraw. i spraw wew. Morgan Johansson zdecydowanie potepil ekscesy na manifestacjach zorganizowanych wczoraj w Szwecji przez Palestynczykow i organizacje propalestynskie – antysemickie hasla, palenie flag amer. i izraelskich.
    ______________________________________________________________________
    Join Prime Minister Netanyahu and President Trump in becoming Guardians of Jerusalem! I am PROUD that the US has recognized Jerusalem as Israel’s eternal capital.

  238. Manfestacje „pokojowe” Palestynczykow (et co)?

    Firebombs hurled at synagogue in Sweden after protest march about Jerusalem

    https://www.jta.org/2017/12/09/news-opinion/world/shouts-about-shooting-jews-heard-at-sweden-rally-on-jerusalem

  239. @ozzy
    Za ten wzrost nastrojów radykalnych i eskalację przemocy wśród Palestyńczyków odpowiada Trump. Jak się wyciszył w sprawie Kim Dzong Una to zaczął z Palestańczykami. Krzesło w Białym Domu coraz bardziej się pod jego tyłkiem tli, czyżby szukał pretekstu do umocnienia swojej pozycji w wojnie?

  240. Mam swoje standardy i wynikające z nich minimalne wymagania. Jako politycznego lobbystę można mnie wynająć na takich samych warunkach na jakich wynajmuje się wyżej wymienionych kumpli @ozze’go, czyli Netanyachu i Trumpa.

    A zatem DUMNIE zawiadamiam, że w zamian za moje polityczne poparcie winszuję sobie drogich prezentów od zamożnych biznesmanów, a szczególnie najlepszego gatunku cygar oraz szampanów. Po wiecej szczegółów odsyłam do izraelskiej prokuratury, sprawa o umownym numerze „1000”.

    Ze smutkiem przyznaję też, że nie ma co liczyć na jakieś większe zaangażowanie z mojej strony, gdyż łeb mam zajęty wyłgiwaniem się z oskarżeń w aferze prasowej, tym gorzej, że prokuratura ma nagrania moich rozmów. Sprawa o numerze „2000”.

    No i jakby tego było mało, polityczni przeciwnicy ni z tego ni z owego oskarżają mnie o jakieś grubsze szwindle, łapówki czy cóś, związane z kupnem niemieckich okretów podwodnych.

    Na koniec wygląda też na to, że pismaki od fejk njusów na spółkę z tym cholernym prokuratorem wytropili ruskie pożyczki dla mnie, w niemieckim banku, a przecież jeszcze nie zdążyłem opędzić się o oskarżeń o planowanie mojej kampanii wyborczej ręka w rąsię z Putinem, jakieś niby niewłaściwe wykorzystywanie wpływów, ludzi i środków obcego mocarstwa w celu zdobycia urzędu prezydenta USA.

    No urwanie głowy!

    Na całe szczęście jedyne, co mnie w ostatnich dniach wprawia w dobry humor to te szczeniackie „afery” o molestowanie kobiet. Jakieś gwałty, macanki, rozbieranki, castingi w łóżku, no nie maja ludzie czym się zajmować. Ja już lata temu wiedziałem, że jak sobie tic-taca do gęby włożę to potem rękę mogę każdej włożyć i żadna nie zaprotestuje.

    Tak to @ozzy wyglądaja sprawy z uzyskaniem mojego politycznego poparcia.

  241. Zapomniałm dopisać, łapówki za okręty podwodne to sprawa numer „3000” w izraelskiej prokuraturze.

    Sprawy prezia Trumpa chyba (jeszcze) nie mają takich łatwo identyfikowanych dla publiczności sygnatur… 😉

  242. ozzy
    10 grudnia o godz. 8:57

    „Join Prime Minister Netanyahu and President Trump in becoming Guardians of Jerusalem! I am PROUD that the US has recognized Jerusalem as Israel’s eternal capital.”

    Ladies and gentlemen, przedstawiamy tegorocznych kandydatów do pokojowej nagrody Nobla…

  243. To nawet nie Trump miesza na bliskim wschodzie, tylko Kushner, równie niekumaty. Prasa donosi o jego „przyjaźni” z najnowszym saudyjskim księciem Salmanem (tym który „aresztował” członków swojej rodziny w luksusowym hotelu, i łaskawie zezwala kobietom na prowadzenie samochodów). Szykuje się jeszcze bliższy alians amerykańsko-saudyjski, z następującą ofertą pokojową dla Palestyńczyków:

    „No full statehood for Palestinians, only moral sovereignty. Control over disconnected segments of the occupied territories only. No capital in East Jerusalem. No right of return for Palestinian refugees.”

    Że to się nie spodoba Rosji, Turcji, Iranowi (że o Palestynie nie wspomnę) to mały pikuś, ważne że niektórzy poczuli się dumni. Jak nie z Koreą Północną, to z Iranem, ale w końcu coś rypnie. Przed atakiem na Iran nie powstrzymają Trumpa nawet generałowie, bo też sobie nań ostrzą zęby.

  244. zza kałuży 10 grudnia o godz. 4:46
    @zyta2003 9 grudnia o godz. 22:06

    Też mnie ciekawi jak wnuk Zyty znalazł się na uniwerku w Londynie. Zyta jest pewnie milionerką, a tu tylko udaje skromną emerytkę 😉
    Dzięki za link do opłat. Bardzo wiele mówiący. Ja podejrzewam, że te „amerykańskie” dzieci to mają polskie paszporty, i studiują za taniej, bo stawka dla zamorskich jest dość wysoka.
    W mojej amerykańskiej rodzinie jest dziewczyna, bardzo zdolna, która właśnie kończy college. College iest publiczny (czyli stanowy), przyzwoity, z tradycjami, na wschodnim wybrzeżu. Nie żadne tam harwardy. Rocznie wynosi ją to 50 tysięcy dolarów. Zrzucili się wszyscy dziadkowie, rodzice, i dostaje z zakładu pracy rodzica stypendium (pod warunkiem dobrych stopni). Więc jakoś obejdzie się bez kredytu, ale nie każdy ma takie szczęście. Skończenie college’u z 200 tysiącami długu robi się normą. Są też oczywiście tańsze stanowe uniwersytety, może za 100 tysięcy na 4 lata. Więc jak ktoś może to Europa jest dobrą opcją.
    Za to edukacja ponad-collegowa (graduate: magistry i doktory) może być zupełnie za darmo. Można zostać tzw. asystentem nauczycielskim, i to pokryje wszystkie opłaty plus jakieś $1500-2000 miesięcznie na życie. Wszystkim znajomym młodym Polkom w USA powtarzam, idźcie do szkół. Ale na razie bez specjalnego odzewu.

    Co do synka ministra, żeby ktoś nie przeczytał nieuważnie i nie pomyślał że studiuje on Science and Engineering. Nic z tych rzeczy, są to stosunki międzynarodowe. A córka finanse. Czyli wielkie nic, ale za to przepustka do świata finansjery, biznesu i polityki. Nie trzeba się narobić, tylko trochę pobredzić, a kasa leci. Nie o take Polske…, zzakałużniku.

  245. @ herstoryk
    Your opinion sounds not so humble. Mam wrazenie, ze interesuja Cie wielkie konwulsje swiata, a na zainteresowanie losami naszego kraju (moze rowniez kazdego innego nie bedacego mocarstwem) patrzysz jak na fascynacje bzykaniem muchy. Ale to bzykanie moze jednak miec konsekwencje dla dalszych losow Polski, wiec mozna zrozumiec szerzenie sie roznych spekulacji. Ponadto rozwazania roznych hipotez co do dalszego biegu spraw sprzyjaja dostrzeganiu zlozonosci polityki i osobowosci politykow i niwecza szerzace sie bialo-czarne wizje, przynajmniej w niektorych umyslach.

  246. izabella
    10 grudnia o godz. 14:17

    „No full statehood for Palestinians, only moral sovereignty”

    Moral sovereignty. Świetnie. Ciekawe co powiedzieliby Amerykanie na taką propozycję… 😉

    A tak w temacie – nie wiem gdzie się chowa @Toby ale mam film, z tych śmieszno gorzkich na temat konfliktu palestyńsko-izraelskiego. Po angielsku pod tytułem „When pigs have wings” co się smutno tłumaczy na fakt że ten konflikt prawdopodobnie zostanie zazegnany kiedy świnie zaczną latać…

    https://youtu.be/O-vcOYAqToY

    Jest w całości na YouTube.

    Jak to przesmiewczo oddał pianista-komik Tim Minchin w krótkiej przyśpiewce „Peace anathem for Palestine”:

    We don’t eat pigs
    You don’t eat pigs
    It seems it’s been that way forever

    So if you don’t eat pigs
    And we don’t eat pigs
    Why not, not eat pigs together?

  247. ale jaja … Mateusz zatwardzenie Morawiecki w pierwszy wywiadzie oswiadczyl ze jego rzad zamierza ni mniej ni wiecej ale RECHRYSTIANIZOWAC Europe… czy to zapowiedz nowych wojen religijnych?

    http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2017-12-10/morawiecki-chce-rechrystianizowac-europe-co-oznacza-zapowiedz-nowego-premiera/

  248. „Żyjemy w państwie zinstytucjonalizowanej groteski.” – zapodaje obok Jan Hartman.
    Podsumował!

  249. W Newsweek Dariusz Ćwiklak zwraca uwagę, że jedynym plusem rozwalenia PKiNu byłoby zamilknięcie TVPiS – która na iglicy ma swój przekaźnik.

  250. Czy aby prez.Trump ponosi wine za antysemityzm?

    Po tym jak prez. Trump uznal Jerozomie jako stolice Izraela, rozpoczela sie intifada w Malmö (Szwecja). Bylo takie haslo na transparencie: „Chcemy wolnosc z powrotem, bedziemy zabijac Zydow” a jeszcze niedawno jesienia w meczecie w Helsingborgu (niedaleko Malmö) nazywal imam Zydow „malpami i pomiotami swin”.
    Jak widac nauka z Zaglady poszla w las.
    To, co sie dzieje w spolecznstwie szwedzkim to nie zalezy od Trumpa decyzji, czy tez nie. Antysemitzm ma miejsce i bez tego.
    To sa konkretne dzialania przeciwko Zydom jak niegdys w Polsce w Kielcach i tych argumentow uzywa sie do dzisiaj, by Zydow atakowac i nienawidziec.
    Dzialania prez. Trumpa to tylko taka wymowka dla niektorych ludzi, ktorzy legitymizuja sobie nienawisc i gwalt.
    Trzeba zdac sobie sprawe z tego, ze Zydzi sa atakowani nie z powodu Izraela a glownym argumentem tych atakow przeciwko Izraelowi jest zydowskie panstwo.
    W czasie okupacji hitlerowskiej cena z matke Zydowke, corke, dziadka czy syna byl kilogram cukru. Taka cena za zycie. I taki ekwiwalent nazisci dawali osobom, ktore wydawali Zydow w czasie Zaglady.
    Nienawisc byla u podstaw Zaglady.

  251. @ozzy
    10 grudnia o godz. 21:57
    Ależ z ciebie manipulant. Może tak jakieś linki zamiast pustych słow? I bez tych historycznych odnośników.

  252. @Kostka
    10 grudnia o godz. 19:39

    Nigdzie się nie chowam, wróciłem przed godziną z weekendowej podróży po ślizgawicy (zamieć i gołoleć 😉 ). W jedną stronę w śnieżycy, z powrotem w marznącym deszczu, za każdym razem 150 km 🙁
    Film, który mi polecasz, widziałem co najmniej dwa razy. Znakomity.

  253. W temacie (choć to nie na temat) przeniesienia „stolicy” syjonistycznej kolonii do Al-Kuds (Jerozolimy), to ponoć kosztowało to niejakiego Adelsona i AIPAC 20 mln USD podczas prezydenckiej kampanii wyborczej w 2016 r. http://www.hispantv.com/noticias/ee-uu-/362046/trum-alquds-jerusalen-capital-israel-recibir-donacion
    http://www.yenisafak.com/en/news/trump-recognized-jerusalem-as-israeli-capital-for-20-mln-2880155
    Jeśli to prawda, to Trump jednak niektórych obietnic wyborczych dotrzymuje. Tych związanych z pieniędzmi i wpływowymi lobbystami. W dawniejszych, bardziej niewinnych czasach, Truman w 1948-m oddał Palestynę kolonizatorom za zaledwie 200 tys. głosów żydowskich wyborców, mimo ostrej opozycji Departementu Stanu.

  254. @kruk
    10 grudnia o godz. 18:30
    Opinia moja może być cyniczna, ale to nie znaczy iż nie jest humble. Oparta jest na dosadnym, lecz moim zdaniem trafnym komentarzu robotnika Stoczni Gdańskiej nt. zmian w KC, podczas strajków 1980 (Ah, plus ca change….).
    No i dotyczy zarówno tzw. wielkich mocarstw, jak i pomniejszych graczy. Każda mucha na czubku, zarówno Morawiecki jak i Trump, jeśli chce utrzymać swą egzaltowaną pozycję, musi bzyczeć na nutę pasującą tym, co ją tam posadzili.

    Dla rozluźnienia nastroju wierszyk stworzony przez koleżankę z liceum podczas nudnego zebrania służbowego.

    TANIEC NAJJAŚNIEJSZEGO PANA

    Spójrz jak chętnie mała Ala
    Do przedszkola zapierdala!
    Tam nauczą małe nóżki,
    Jak tańcuje się “kaczuszki”!

    Wprawdzie taniec dość antyczny,
    Ale śliczny! I rytmiczny!
    W każdym calu prawomyślny
    I ruchowo bardzo zmyślny.

    Ćwiczy łokcie, ćwiczy plecki,
    No to co, że staroświecki?
    Ćwiczy nawet mięśnie brzucha!
    Kto go nie zna – niech posłucha!
    Kliknij Tu – https://www.youtube.com/watch?v=x5SzdGoOw2o

    A jak już się wzmocni ciałko,
    Uraczymy się gorzałką,
    Po czym, w środku kociokwika,
    Kocia zagra nam muzyka!
    A Teraz Kliknij Tu – https://www.youtube.com/watch?v=PFLF57vDYcQ

  255. @E-J

    jesli uwzasz, ze sa to „pustoslowia”, to, przepraszam, nie mam zamiaru prowadzic dalszej rozmowy.

  256. The Economist o nowym premierze. Chyba nikt się specjalnie nie nabrał co do zmiany marionetki…

    https://www.economist.com/news/europe/21732280-nationalist-jaroslaw-kaczynski-remains-power-behind-throne-poland-changes-its-prime

  257. @ozzy
    11 grudnia o godz. 7:11

    Twój wybór.

  258. Szanowni!
    Dziwna cisza zapadła, więc może coś nowego. Lewy postanowił podzielić się z nami, czego nauczyła go historia.
    Zapraszam!
    JK