Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

3.12.2017
niedziela

Chyba zapiszę się do nacjonalistów

3 grudnia 2017, niedziela,

Zwarte szeregi młodych polskich nacjonalistów głoszących faszystowskie hasła na ostatnim Marszu Niepodległości, przy milczącej zgodzie innych patriotów biorących w nim udział, nie były – jak chce to widzieć minister Błaszczak – „pięknym widokiem”. Były widokiem przerażającym (tym bardziej że po marszu najwyraźniej wzrosło w nich poczucie bezkarności) i mała pociecha w fakcie, że partie i ugrupowania nacjonalistyczne nie są problemem wyłącznie polskim i w ciągu ostatniego dziesięciolecia notują systematyczny wzrost poparcia w całej Europie. Jako niektóre z powodów przyczyniających się do tego zjawiska podaje się a to cięcia budżetowe, a to kryzys imigracyjny, ale – jak to zwykle bywa – przyczyny są bardziej złożone i różne w różnych regionach Europy.

Ruth Wodak, autorka książki „The politics of fear. What right-wing populists discourses mean” (Polityka strachu. Co znaczą narracje prawicowych populistów) podzieliła partie narodowe na cztery główne kategorie w zależności od retoryki, którą się posługują. Mamy więc partie będące naturalnymi spadkobiercami historycznej ideologii faszystowskiej czy nazistowskiej w danym kraju (np. w Austrii, we Włoszech, w Rumunii czy na Węgrzech), partie, które swój przekaz opierają na poczuciu zagrożenia ze strony islamu (Holandia, Dania, Polska), partie, które jako zagrożenie dla narodowej tożsamości wskazują mniejszości narodowe (Węgry, Grecja, Wielka Brytania) czy wreszcie partie, których głównym programem jest fundamentalizm chrześcijańsko-konserwatywny (w Polsce, Rumunii, Bułgarii). Plus rozmaite kombinacje powyższych opcji.

Niezależnie jednak od różnic w narracji, którą się posługują czy w powodach wzrostu ich popularności jedno je wszystkie łączy – ich zwolennicy wypuszczeni na ulicę z ideologia swojego ugrupowania na ustach nie stanowią bynajmniej „pięknego widoku”, ale wręcz przeciwnie – widok wyjątkowo niepiękny.

Typowa retoryka narodowców opiera się bowiem na ksenofobii, szowinizmie i bezpardonowym szczuciu na obcych lub na tych, którzy nie zgadzają się z głoszonymi przez nich poglądami, a to wszystko hojnie okraszony zdrową dawką paranoi. Nacjonaliści kojarzą mi się zatem (i zapewne nie tylko mnie) z niezbyt sympatycznymi typami o archaicznych poglądach, którzy prawa jednostki mają za nic, za to swoją wizję świata próbują narzucić na siłę innym, wykluczając ze swojej wizji „narodu” całe grupy społeczne.

A jednak poparcie dla ruchów narodowych rośnie i Polska nie jest tutaj wyjątkiem. Czy to dlatego że (pomijając inne powody) w społeczeństwie po prostu wzrosła potrzeba demonstracji swojej przynależności narodowej i przywiązania do ojczyzny?

Dużo swego czasu napisano na temat tego, iż jednym z grzechów PO w czasie lat przy władzy był brak zaoferowania rodakom stosownej „narracji”, która zapewniłaby poczucie dumy lepiej niż banalna ciepła woda w kranie i zaspokoiła zapotrzebowanie na patriotyzm. Patriotyzm, który, sądząc po wzroście sprzedaży polskich flag, biało-czerwonej odzieży i tatuaży z motywami historycznymi bardzo współczesnemu Polakowi w duszy gra.

I cóż w tym złego, można by zapytać, że ktoś patriotycznie nastawiony chce zademonstrować gorące uczucia do swojego kraju i radość z przynależności do danego narodu? Ano zapewne nic, tylko czy nacjonalizm jak Europa szeroka i długa zawsze musi iść ręka w rękę z ksenofobią w takiej czy innej postaci i kompletnie wstecznymi poglądami na rodzinę, prawa kobiet czy osób LGBT, ochronę środowiska i wiele innych rzeczy? Otóż nie musi, więc słów kilka o ciekawym wyjątku w nurcie partii nacjonalistycznych.

Kiedy pytam znajomych Europejczyków na emigracji w Szkocji, na która opcję polityczną w UK głosują/głosowaliby, większość odpowie: SNP, Szkocka Partia Narodowa.

Jeżeli ktoś nie zauważył jeszcze paradoksu, powtórzę – mówimy o imigrantach, „obcych”, którzy popierają lokalną partię nacjonalistyczną i to do tego stopnia, że niektórzy po prostu zapisują się do niej jako czynni członkowie. Cuda jakieś czy kwestia pozytywnego przekazu? Czemu szkoccy narodowcy z SNP nie zwalają winy za wszystkie szkockie codzienne trudności i problemy na zalew taniej siły roboczej z Europy Wschodniej i nie próbują wykopać podrzutków tam, skąd przyszli? Nie straszą muzułmanami z Syrii, ekoterrorystami, genderem, cyklistami? Nie wrzeszczą na ulicach, że rodowici biali Szkoci są najwspanialszym narodem na świecie zagrożonym przez inne grupy etniczne?

SNP jest partią nacjonalistyczną , co do tego nie ma wątpliwości, na stronie Wikipedii funkcjonuje na tej samej liście co węgierski Jobbik, brytyjskie niesławne BNP, Britain First czy UKIP i francuski Front Narodowy, zaś jej nadrzędnym celem jest sprawić, żeby narodowi szkockiemu żyło się jak najlepiej, idealnie we własnym niepodległym państwie. Tu podobieństwa jednak się kończą, bo SNP w hołubieniu narodowej dumy i niezależności bycie partią proeuropejska wcale nie przeszkadza.

Ugrupowanie ma poglądy centro-lewicowe, liberalne w kwestiach obyczajowych, popiera małżeństwa tej samej płci, energię odnawialną i rozbrojenie atomowe. W koalicji z Zielonymi. Nic więc dziwnego, że cieszy się popularnością wśród wykształconych emigrantów nie tylko dlatego, iż regularnie wysyła przekaz, że są tu mile widziani.

Myliłby się jednak ten, kto pomyśli, że taka lewacka partia to jakaś lokalna ciekawostka na niewielką skalę, żebrząca o głosy obcokrajowców w celu poprawienia sobie sondaży. SNP jest drugą co do wielkości partią (w całym UK, nie tylko w Szkocji), jeśli chodzi o liczbę członków i trzecią co do wielkości siłą w parlamencie Zjednoczonego Królestwa i to pomimo tego, że w tegorocznych przyspieszonych wyborach wypadło gorzej niż dwa lata temu, a nawoływanie do ponownego referendum na temat niepodległości odstraszyło wyborców. Na własnych śmieciach SNP jest wciąż największą siłą polityczną. Z prostym przekazem: „SNP jest oddane uczynieniu Szkocji narodem, którym wiemy, że może być. Chcemy społeczeństwa opartego na równości, w którym każdy może realizować swój potencjał i nikt nie jest pozostawiony w tyle”. Więc mimo że partia Nicoli Sturgeon ma jak każda inna swoje potknięcia, niedociągnięcia, drobne grzeszki i zagorzałych przeciwników, podoba mi się ten radosny nacjonalizm obywatelski i pozytywny przekaz. Czego tu nie lubić? Weźmy sprawy w swoje ręce, redukujmy emisję dwutlenku węgla, poprawiajmy poziom edukacji, dbajmy o środowisko – stwórzmy nowoczesny naród, gdzie każdy czuje się dobrze i którego miejsce jest w Europie. Nie wszyscy narodowcy to niesympatyczne typy z neofaszystowskimi transparentami. I to jest „piękny widok”.

Mam takie oto wspomnienie z akademii z okazji rozpoczęcia szkoły przez mojego syna – tuż przy scenie wypatrzony ponad głowami innych rodziców sztandar ze słowami „Proud to be Scottish” (Dumni z bycia Szkotami). Trochę mi się przykro zrobiło, że ktoś taki nietaktowny napis umieścił w miejscu publicznym, no bo co z tymi, którzy Szkotami nie są? Po chwili przyjrzałam się dokładniej i zorientowałam się, że przegapiłam jeden wyraz. Napis de facto głosił: „Proud to be Scottish Citizens” (Dumni z bycia obywatelami Szkocji). Ciepło mi się zrobiło w okolicy serca. Nikt mnie nie chce wykluczać. Od tamtej pory staram się być lepszym obywatelem. I w ogóle to chyba zapiszę się do nacjonalistów. Szkockich, gdyby się kto pytał.

Kostka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 281

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo ciekawy wstępniak Kostko!
    Takich nacjonalizmów jak szkocki życzyć sobie więcej wypada – nie ponurych, rozmodlonych z bejsbolem w ręku, ale radosnych, otwartych i życzliwych, ale dumnych ze swojego kraju i z obywateli.

  2. Kostka, nie wiedziałem, ze Szkocka partia nacjonalistyczna jest aż tak odmienna od innych nacjonalistycznych partii w Europie. Jest zielona, trochę socjalistyczna, niewykluczająca, obywatelska, nie propaguje wrogości, a co najmniej niechęci do innych. Na tle partii skrajnie prawicowych, neofaszystowskich w Europie mieniących się narodowym szkocka partia, to ewenement.
    Pzdr, TJ

  3. @Kostka
    Świetna wiadomość. Ale troche mnie oszołamia, bo brzmi jak oksymoron ; otwarty nacjonalista. Kosteczko, a może oni niesłusznie nazywają sie nacjonalistami, może Szkoci nie wiedza co znaczy prawdziwy jak szczere złoto nacjonalizm w polskiej wersji.
    No ale w końcu mowa jest elastyczna, każdemu słowu można przykroić jakieś dowolne pojęcie. (np naszpikowana agentami Stasi kraina nazywała sie repuliką demokratyczną),chyba że chodzi o konkrety; stół to stół, mlotek to mlotek. Ale już z takimi słowami jak demokracja (własnie naprawiana przez PIS) nacjonalizm, racjonalizm, idealizm i w ogóle wszelakie izmy, to słowa pod którymi kryją się łatwe do obróbki pojęcia.
    Wydaje mi sie więc, że nastepuje tu pomieszanie pojęć, myli sie nacjonalizm z patriotyzmem. Nacjonalizm to zdegenerowany patriotyzm, to taka forma patriotyzmu której nie wystarcza bycie dumnym z własnego narodu, ale ktora wymaga negatywnego oceniania innych narodów. Patriotyzm nie musi być ksenofobiczny, antyislamski, antysemicki, rasistowski, a nacjonalizm jak najbardziej. Nacjonalizm ma sie tak do patriotyzmu jak żylaki do żył, jak rak do zdrowej tkanki.
    Problem jednak polega na tym, że to my w języku polskim dokonujemy takiej dystynkcji. Czy w angielskim tez dokonuje sie takiego odróżnienia ? To, że nacjonalista wielbi naród(nation) a patryjota kocha ojczyznę (patrie) ?
    Szkoci to w ogóle wybitny naród. Wyczytalem kiedyś, ze w stosunku ilości populacji wydali oni najwięcej uczonych, z Maxwelem na czele.
    Dzięki Kosteczko za świetny wstepniak, który dał mi tyle do myślenia.
    Ps
    A jak się maja do nacjonalizmu owe patrioty, którymi Amerykanie mają nas bronić przed Putinem

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Gratuluję, @Kostka, wstępniaka. Też, podobnie jak tejot, nie znałem szkockiej SNP. Pozwoliłem sobie udostępnić Twój tekst na FB.

  6. Polski nacjona… ups… patriotyzm, tak oto został dziś wyrażony w nowej odmianie pieśni Maryjnej, śpiewnej w Toruniu z okazji 26 rocznicy Radia Maryja:

    O Maryjo, przyjm w ofierze,
    co Ci dzieci znoszą szczerze:
    Bo my nędzni, biedni ludzie,
    zastarzali w grzechów brudzie;
    Podaj rękę, powstaniemy,
    proś za nami, ożyjemy
    .

    A jak ożyjemy, to… No, sami wicie, rozumicie 🙁

  7. O patriotyźmie tak jak o love making najwięcej mówią ci którzy tego nie robią.

    Patriotism is the last refuge of a scoundrel.

  8. Szkoci nacjonalistami musza być.aBY zachować tożsamość etniczną i narodową.Wyrażaja to głośno ,aby nie obudzić się z ręką w nocniku.Walijczycy jakoś mniej krzyczą.A dlaczego u nas drą mordy narodowi socjaliści ,cholera wie?Nie straciliśmy tożsamości przez 125 lat ,Bułgarzy przez 600 lat ,to nawet jak zajmie na s Putin ,przed zakupem Patriotów ,to nic nas nie złamie.A propos antyrakiet,Jeżeli Jankesi boją się ich od Una ,to oznacza ,że cała ta obrona antyrakietowa to bzdury?.Ich dzielą tysiące kilometrów od wariata, a nas kilkadziesiąt o wymyślonego przez paranoje wroga.

  9. @sztubak, z godz. 12:42
    Dodam do tego bon motu Samuele Johnsona inny: How is it that we hear the loudest yelps for liberty among the drivers of negroes?

  10. Rzeczywiście, ta szkocka partia, to niezła ciekawostka. Nacjonaliści w wersji soft, cywilizowani i europejscy 🙂

    Obawiam się, że szkockiego nacjonalistę z łatwością zawstydziłby pierwszy z brzegu, szczery polski demokrata – który broń boże żadnym nacjonalistą nie jest! No, ale Polska to nie jest kraj dla szkockich nacjonalistów: tu mało kto chce się całować, prawie wszyscy chcą się bić.

  11. Źródłem polskiego nacjonalizmu jest m. in. kompleks niższości. Zacofanie jest kompensowane mesjanizmem.
    U Szkotow, Baskow i Katalonczykow poczucie ze byli zawsze lepsi, i to na przestrzeni stuleci, a muszą się dzielić z nieudacznikami jest głównym motywem.

  12. Sprzyjający pogłębionej refleksji tekst.

  13. @ Kostka
    Bardzo ciekawe i swietnie napisane.

  14. @ Lewy
    Wystarczy wpisac w wyszukiwarce „nationalism vs patriotism”, a pojawia Ci sie rozne znane wypowiedzi zgodne co do tresci. Ja znalazlam jedna szczegolnie godna uwagi:
    „The difference between nationalism and patriotism is that a patriot is proud of his country for what it does, and the nationalist is proud of his country no matter what it does; the first attitude creates a feeling of responsibility while the second a feeling of blind arrogance that leads to war”.
    Autorem jest Sydney J. Harris, amerykanski dziennikarz zmarly w 1986r.
    Co mi sie szczegolnie podoba w tym rozroznieniu pojec to polaczenie patriotyzmu z odpowiedzialnoscia.

  15. Kostka – ciekawy wstępniak, który na pewno wywoła dyskusję.

    Ja chciałam tylko wytknąć „contradiction in terms” (coś w podobnym kierunku zaczął już Lewy).

    A mianowicie: hasło „Proud to be Scottish Citizens” to w zasadzie antyteza nacjonalizmu. Bo z reguły elementem jednoczącym społeczeństwa jest albo naród (czyli więzi etniczne) albo obywatelstwo (czyli przyznanie jednostce przez państwo pewnych praw). Szkocja wydaje się skłaniać w stronę tej drugiej opcji, ale czy istnieje coś takiego, jak obywatelstwo szkockie? Czy to są tylko puste słowa?

    Różnicę między państwem „narodowym” a „obywatelskim” odczułam swego czasu na własnej skórze, dochodząc do wniosku, że wszystkie państwa europejskie są „narodowe”, nigdy „obywatelskie”. Stąd Kanada, bo tu (prawie) każdy skądś przyjechał. A opieranie tożsamości na etnicznej narodowości lub obywatelstwie to raczej dwie wykluczające się opcje, dyktowane częściowo tradycją, ale w dużej mierze po prostu polityką danego kraju.

  16. @ajh 3 grudnia o godz. 15:00
    Źródłem polskiego nacjonalizmu jest m. in. kompleks niższości. Zacofanie jest kompensowane mesjanizmem.

    Kompleks niższości widać wyraźnie w niektórych komentarzach internautów.
    Na przykład tu:
    http://natemat.pl/224379,tylu-polskich-pracownikow-pracuje-dla-tesco-a-zabraklo-polskiego-wesolych-swiat

    Bo dominuje lament w stylu zagubionego dziecka:
    Jak mogli zapomnieć o nas na banerze? Bezczelni tacy!

  17. @ sztubak
    Przejezyczyles sie – „Nationalism is the last refuge of a scoundrel”

    @ adanie bez
    Nie stracilismy poczucia tozsamosci w czasie rozbiorow ani pozniej w PRL. Zato teraz oboz narodowo – katolicki chce nam wmowic, ze naszej tozsamosci zagraza Unia Europejska. I sa idioci, ktorzy w to wierza, glownie chyba owi „scoundrels” z cytatu @ sztubaka.

  18. @kruk
    Oczywiscie odpowiedzialność to nieodzowna cecha. W warunkach pokoju, kiedy nie trzeba brać do reki broni,ona wyraża się w niewyrzucaniu śmieci do lasu, nie wycinani drzew, w ogole nie zanieczyszczaniu srodowiska, w niepodważaniu zasad demokracji, czyli we wzajemnym szanowaniu się, nawet wtedy kiedy mamy inne zdanie i w szanowaniu innych nacji nawet jesli to są Ruscy, Żydzi, Niemcy czy Eskimosi.
    Wyglada więc na to, że tego brakuje pisowskiej mafii, oenerowskiej bandzie i wielu rodakom, jak np. tej osóbce z Warszawy, która wytłumaczyła „czarnuchowi”, że tu jest Polska i że tu sie mówi po polsku.
    Ciekawe, że nasz ideol od kopanej piłki Nawałka też, jak Nikoem Dyzma, zwrócił się do przedstawicieli ekip z Kolumbii i pozostałych z polskiej grupy, mówiąc po polsku , nie wyrażając zgody na tłumaczenie na angielski jswej buńczucznej przemowy; Niech się uczą polskiego ! – warknął ten prawdziwy polski Polak.

  19. Taki nacjonalizm nazywa się patriotyzm.

  20. Pragne przypomniec, ze Polska nazywala sie kiedys Rzeczpospolita, ktora byla panstwem wielonarodowym. Stanislaw Zolkiewski w liscie do zony napisanym przed bitwa pod Cecora mowil o swoim oddaniu Rzeczpospolitej (spamietalam z lektury Pawla Jasienicy). To byla wiernosc pewnej idei panstwa i jego ustroju a nie zadnej idei narodu, ktora pojawila sie duzo pozniej. Wtedy chyba wlasnie chodzilo o obywatelstwo niezalezne od grup etnicznych. Jaki regres (nie tylko u nas) wprowadzila idea „narodu”!
    Blisko trzy lata temu lecialam LOTem z Kopenhagi do Warszawy. Kiedy przekroczylismy granice Polski, pilot powiedzial nam – bez zadnej emfazy – ze oto znalezlismy sie w Rzeczpospolitej. Bardzo mnie to odniesienie historyczne wzruszylo.
    Moze zaraz znajdzie sie ktos przypominajacy, ze masy chlopow nie mogly uczestniczyc w idei Rzeczpospolitej. Otoz nie mogly, ale nie wszystko przychodzi naraz.

  21. Kosteczko
    przeczytam Twój wpis za chwilę; dziękuję Ci za podrzucony temat.
    ………………………
    Tymczasem wyjdźcie z domu i spójrzcie na nisko zawieszony, ogromny księżyc w nieco ciemniejszym niz zwykle kolorze.
    Zjawisko tak rzadkie, przynajmniej dla mnie, ze wysiadłam z tramwaju, żeby sobie pooglądać księzyc z różnych stron…tramwaj jedzie zbyt szybko

    Ubierzcie sie i na dwór, na ulicę, na pole, na łąkę! warto!

  22. Kostka, świetny wstępniak. Cieszę się że piszesz 🙂

    kruk
    3 grudnia o godz. 18:46

    Nadal się nazywa, Rzeczpospolita Polska o ile się nie mylę

  23. Dodam ciekawostke. W Meksyku i pozostalych krajach Ameryki Lacinskiej „nacionalismo” ma konotacje pozytywna i jest synonimem patriotyzmu. Ma to zwiazek z uniezaleznianiem sie od korony hiszpanskiej. Latynoski nacjonalizm nie jest grozny, jest tylko deklaracja odrebnosci spoleczenstw kreolow i metysow. Pojecie narodu wsrod ludzi ras mieszanych nie wiaze sie sie z zadna etnia. Kiedys nacjonalizm latynoski odnosil sie do calego obszaru Ameryki Lacinskiej, dzisiaj kazdy kraj ma go dla siebie.

  24. @NeferNefer
    Kiedys byla tylko Rzeczpospolita (bez „Polska”) dzielaca sie oficjalnie na Korone i Litwe.

  25. Polonijny „redaktor” Jacek. Z. w radyjku:

    -wyobraź sobie, że sa tacy, którzy definiuja patriotyzm jako kasowanie biletów w tramwaju!

  26. kruk
    3 grudnia o godz. 19:14

    Obojga Narodów 🙂

  27. Aby zostać szkockim nacjonalistą, trzeba jednak być „Scottish citizen” czyli obywatelem. Wszelkie inne, nawet unijne, tałatajstwo, to chyba tylko residents?
    Nacjonalizm oczekuje przede wszystkim lojalności wobec narodowego państwa – idealnej formy bytu dla nacjonalistów.
    Skrajną formę nacjonalizmu – szowinizm – można obserwować lub prezentować najlepiej na stadionach sportowych lub przed telewizorem.
    Przeciwieństwo nacjonalizmu – internacjonalizm. Skrajna forma – kosmopolityzm – największy grzech wobec własnej nacji.

  28. Polonijny „red.” Jacek N. podaje informację, że „polska ambasada zasponsorowała nowojorską wystawę opowiadającą o Singerze”
    „red.” Jacek Z.:
    -skandal!

  29. @ NeferNefer
    Taki byl tytul drugiej czesci historii Polski Pawla Jasienicy. Autor uwazal, ze nazwa byla nietrafna, gdyz na Rzeczpospolita skladaly sie trzy duze narody. Wykluczenie Ukraincow z klubu mialo i ma do dzisiaj fatalne skutki.

  30. @kruk

    Też. Ale z tego co czytam była to wtedy również oficjalna nazwa państwa. Nie mam zamiaru udowadniać że moja racja jest najmojsza ale jakoś nie przypominam sobie żeby Polska kiedykolwiek nazywała się wyłącznie „Rzeczpospolita”

  31. idee nacjonalistyczne znalazły swój polityczny wyraz dopiero pod koniec XVIII wieku w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych i w rewolucji francuskiej. W XIX wieku zaczęły się definiować nacje i państwa narodowe. Nacjonalizm nie jest związany z jakimś szczególnym systemem politycznym, może też prowadzić do konsolidacji państw (Włochy – Risorgimento) lub ich rozpadu (Jugosławia).
    Nacjonalizm szkocki wygląda na inkluzywny, nie odrzuca a priori nie-Szkotów. Polski rozwija się w kierunku nacjonalizmu ekskluzywnego, zarezerwowanego dla pierwszego sortu obywateli.

  32. Znałem jednego polskiego nacjonalistę, działacza Zadrugi w latach 80. Był niesłychanie dumny z nawiązania kontaktu z niemieckimi neofaszystami z Kassel. Obraził się na mnie, kiedy mu powiedziałem, że dla Niemców spod znaku swastyki zawsze będzie podczłowiekiem, nawet jak go teraz poklepują po plecach.
    Nie wiem, jak Polak może maszerować po polskiej ziemi i krzyczeć „Sieg heil!” 🙄

  33. kruku,
    google it

  34. Szkocki legendarny kamien losu /An Lia Fàil/?

    niegdys w Westminster Abbey znajdowal sie potezny kamien z okresu sredniowiecza pod tronem, ktory symbolizowal dominacje angielskiej korony nad Szkocja. Dzisiaj nie ma tego kamienia. Gdzie sie znajduje? Jakie byly jego losy?
    Kamien o formie protopadloscianu 66 cm dlugi o wadze 150 kg, z czerwonego piaskowca. Jedna z legend glosi, ze ow kamien sluzyl za „poduszke” prorokowi Jakubowi.
    Umiejscowienie kamienia pod siedzeniem tronu juz samo mowilo za siebie o zaleznosci
    Szkocji od korony angielskiej i kazda nowa koronacja wyraznie o tym swiadczyla. Blok kamienny zostal umieszczony juz w 1296 na zlecenie Edwarda I.
    Wczesniej byl ow kamien w krolestwie Szkocji w Scone i wladcy szkoccy mieli zwyczaj
    siedzenia na nim podczas koronacji. Zostal nazwany „Kamieniem losu”, poniewaz oznaczal dominacje nad Szkocja.Kiedy krol Edward ustawil kamien pod tronem angielskim oznaczalo to podporzadkowanie sie Szkocji wladcy Anglii.
    W 1950 r kamien zostal skradziony przez szkockich nacjonalistow ale po czterech miesiacach powrocil na swoje uprzednie miejsce. W 1953 byl pod tronem w czasie ceremonii koronacyjnych krolowej W.Brytanii Elzbiety II. Nacjonalisci szkoccy nie zaniechali wysilkow, by kamien byl wedlug nich na prawowitym miejscu. Powrocil witany z entuzjazmem przez swiadimych swej historii Szkotow.
    Do dzisiaj przechowuje sie wraz ze szkockimi regaliami w Edinburgh Castle.

  35. Politycy patrioci mają w tym interes, w tych miliardach na zbrojenia zawsze te kilka milionów im przypadnie.

    Prosty człowiek który da im się zwieść będzie mięsem armatnim.

    Szowinizm, mocniejsza forma nacjonalizmu,
    nacjonalizm, mocniejsza forma patriotyzmu,
    patriotyzm, ponoć rzecz szlachetna, w polskim wydaniu musi być z krzyżem,
    nepotyzm, patriotyzm rodzinno przyjacielski.

  36. A skąd i kiedy w ogóle wziął w Europie nacjonalizm?
    Polecam „Święte szaleństwo” Adama Zamoyskiego.

    https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/3147/Swiete-Szalenstwo—Adam-Zamoyski

  37. Drodzy moi!

    Po pierwsze dziękuję za wszystkie pochwały, rzuciłam się na temat z „pewną nieśmiałością” bo nie mam „backgroundu” w naukach politycznych tylko weterynaryjny. 😉

    Dyskusja o wszelkich „izmach” to zawsze grząski temat z racji na ryzyko przypinania metki  (co już nie raz zauważył pombocek) a także mnogości interpretacji.

    Więc na początek @Lewy i @namargineska – oksymorom albo contradiction in terms będzie wtedy jeśli użyjemy do celu dyskusji tylko jednej koncepcji nacjonalizmu – a mianowicie nacjonalizmu etnicznego albo religijnego (albo mieszanki obu) czyli tego co jest bliskie serduszkom zakapturzonych chłopców z marszu niepodległości. Oprócz tej definicji nacjonalizmu, najbardziej rozpowszechnionej, istnieje też koncepcja nacjonalizmu obywatelskiego (civic nationalism) reprezentowanego przez SNP i prawdopodobnie, w ogólnym sensie przez Kanadę. 

    To samo jest z pojęciem „narodu”

    Nie zdążę przetłumaczyć na szybko ale zwrócie uwagę na różnice w tekstach pod wikipediowym haslem „Naród”

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Nar%C3%B3d

    I angielskim „Nation”:

    https://en.m.wikipedia.org/wiki/Nation

    Polska wersja w ogóle nie wspomina o wizji Ernesta Renana czy J.S.Mill’a którzy stworzyli koncepcję nacjonalizmu bez ksenofobii, za to opierająca się na wolności przekonań, równosci, tolerancji i prawach jednostki. Koncepcja narodu w tym ujęciu opiera się na społeczeństwie obywatelskim, zamieszkujacym demokratyczny kraj i dzielącym te same wartości.

    Dlaczego Polska zdryfowala w stronę nacjonalizmu etniczno-religijnego, kiedy równie dobrze w okolicach 2004 roku mogła pójsc w stronę nacjonalizmu obywatelskiego? Czy stałe mieszanie się kościola do polityki ma z tym coś wspólnego? Za dużo katechezy, za mało wiedzy o społeczeństwie w szkołach? Telewizja „bez wizji” i najwyraźniej bez wyobraźni  (i nie tylko telewizja). Nie wiem ale łatwiej żyje się w kraju wyznającym nacjonalizm obywatelski…

    Z resztą komentarzy wrócę potem bo dopiero dotarliśmy do domu po spacerze – jeszcze nigdy nie zbierałam kurek w grudniu! 😉

  38. Mój przyjaciel pracował na polach naftowych w Alberce na północ od Edmonton.
    W trakcie południowego lunchu robotnicy odpoczywali gawedząc sobie ; była tam większa grupa latynosów, którzy rozmawiali po hiszpańsku. Wtedy przerwał im ostro white Kanadyjczyk; „Tu jest Kanada i tu się mówi po angielsku !”. Latynosi speszeni zamilkli, ale mój przyjaciel poszedł im w sukurs i zaczął głośno rozmawiać po polsku z przypadkowym rodakiem. Ów kanadyjski drwal pwtórzył swoje żądanie.Wtedy przyjaciel zapytał go:”A ile ty znasz języków, bo ja znam pięć” Wszyscy wybuchnęli śmiechem; he,he on zna pięć, a ty ile ? Kanadol się wycofał. Najlepsze, że moj przyjaciel zaledwie opanował basic english i poza tym znal tylko polski. Ale już w Polsce słynął z bezczelności.
    Podobna owego kanadyjskiego patriotę wyrzucono z pracy, no bo w Kanadzie tak okazywany patriotyzm to obciach.

  39. Narody, państwa narodowe, granice, paszporty, wizy…
    Do 18-19. wieku terminy nieznane lub bez znaczenia 🙄

  40. Żyjemy w globalnej wiosce.
    Trucizny wylatujące z chińskich kominów dolatują do Los Angeles po drodze trując Pacyfik.
    Nasz smog truje nas.
    Patrioci chcą wydać miliardy na zbrojenia ale już na pozbycie się smogu pieniędzy brak, dlaczego?, bardzo proste, nikt im nie da milionowych łapówek na kupno pieców tej czy innej firmy.

    Największy szwindel jest w tym, że patrioty są bezużyteczne przeciwko pociskom typu cruise.

  41. @Lewy

    A w ogóle to cieszę się, że wychynąłes z ukrycia wreszcie! 🙂

  42. Imagine there’s no countries
    It isn’t hard to do
    Nothing to kill or die for
    And no religion too
    Imagine all the people living life in peace,

  43. Lewy,
    Kanada jest super albo nawet superduper.
    Nie brakuje tam jdnak buraków, po ichniejszemu rednecks.
    W Kanadzie mówi się w kilkudziesięciu językach jednak poza prowincją Quebec, obowiązuje angielski.

  44. myslę, ze bedący na własnym podwórku i wciąż potykający się o jeden rodzaj nacjonalizmu mamy nieco zafałszowany obraz mieniących sie nacjonalistami. U nas siermiężne narzędzia i takież okrzyki ( a na drzewach…) wyrzynanie w pień wszystkiego, co obce kulturowo, przynajmniej w pojęciu tych demonstrantów, którzy pojęcia nie mają, jak bardzo na naszą kulturę wpłynęły tradycje i zwyczaje innych krajów, z którymi dzieliliśmy dobre sąsiedztwo, którzy byli i są nadal obok nas i mamy ich za Naszych, choć wiemy, ze oni mieszanej krwi. I ile przejęliśmy zwyczajów do naszej „rodzimej ” tradycji, że od choinki zacznę, a na kebabie skończę. Tak, tak, są już pomysły, żeby kebab był sprzedawany jedynie w polskich barach, knajpach i sporządzany przez Polaków; tymczasem jadamy te przygotowane przez „,obcych”, w polskich lokalach i zapewne z naszego krajowego mięsa>

    Podoba mi się szkocka odmiana nacjonalistów.
    Nie wiem jak wyglądali nacjonaliści przed wojną, w latach międzywojennych, pewnie równie mało ciekawie jak dziś 11 listopada. Ale gdy historia się powtarza, bywa często swoją karykaturą.

    Miałam w swojej szkole (technikum) nauczyciela przedmiotu (zapomniałam jego nazwy) który uczył nas, czym jest państwo, jakie ma cechy, jak rozłożona jest władza i administracja, jakie mamy prawa i obowiązki; dowiadywaliśmy się, czym są wybory ( dla będących tuż przed maturą i pierwszymi wyborami cenna informacja, mimo, że rzecz się działa na początku lat 70, już po wypadkach gdańskich i za rządu Gierka), co z nich wynika. Od siebie dodawał, jak to wygląda w innych krajach tzw. kapitalizmu, słowem „jaka jest róznica między ekonomią socjalistyczną i kapitalistyczną i dlaczego socjalistyczna jest lepsza”. Naprawdę, najwięcej informacji o przedsiębiorczości, podstawach ekonomii, żuciu gospodarczym i całej tej nieznanej mi wówczas otoczce dowiedziałam się na tych lekcjach. Był naszym wychowawcą i nauczycielem z krwi i kości. On właśnie nam powtarzał , że partiotyzmu nie musimy demonstrowac, wystarczy,jeśli swoja pracę zrobimy najlepiej, jak potrafimy, zgodnie z wytycznymi i nie musimy na każdym kroku podkreślać swojego „.patriotyzmu”. Bo to tylko demonstracja bez pokrycia.
    Z nazwiska wynikało, że jest potomkiem Bambrów – katolików niemieckich, którzy zasiedlili ziemie wielkopolskie i miasto Poznań po epidemi cholery, która w końcu 18 wieku zdziesiątkowała o 1/3 zasobów ludzkich zamieszkujących te tereny. Bambrzy dostali tu ziemię do zagospodarowania, czasem z budynkami mieszkalnymi i gospodarczymi, czasem bez niektórych zabudowań. Byli też wśród nich przedstawiciele wszelkich zawodów i kupcy. Ale najwięcej było rolników. W Niemczech mieli małe spłachetki ziemi, tu ziemia na skutek braku ludności leżała odłogiem. Przez kilkadziesiąt lat stali się dobrze gospodarującymi, zamożnymi ludźmi. Zazdrośni poznaniacy ukuli nawet powiedzenie „bogaty jak Bamber”
    Bambrzy mieli wysoko rozwiniętą kulturę rolną i rzemieślniczą i z nia tu przywędrowali. Poznaniacy i okoliczni rolnicy podglądali ich , pracowali u nich. Nawet Hipolit Cegielski był Bambrem w którymś pokoleniu. Małzeństwa mieszane były tu częstsze, niz w innych regionach kraju.
    Z wniesionej przez nich kultury pracy, niemodnie zwanej etosem, a także w ogóle kultury wywiodło się później mnóstwo znanych w Poznaniu i okolicach osób, Bambrzy wrosli w wielkopolskę i miasto, byli wiernymi synami naszej ziemi i w czasie II wojny w większości nie podpisywali volkslisty.
    Jeszcze w czasach mojego dzieciństwa „bogaty Bamber” był postrzegany w negatywnym kontekscie; dziś coraz częściej słychać o wielkim dobrodziejstwie dla Poznania, jakim okazało się przyjęcie właśnie Bambrów.

    Tak mi się ta historia przypomina, gdy słyszę Polska dla Polaków i inne nacjonalistyczne hasła, z których ma wynikać duma z bycia Polakiem, A tymczasem za chwilę może się okazać, że być Polakiem to znów być pijakiem, złodziejem i katolikiem oraz ksenofobem. I trzeba będzie burzyć to pierwsze wrażenie kojarzące sie z Polakiem i polskością, A już szliśmy w dobrą stronę…

  45. Polskie amerykańskie patrioty, czyli inż. Zdzisław Starostecki

    za wikipedią:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zdzis%C5%82aw_Starostecki

    W latach osiemdziasiątych XX wieku był szefem zespołu pracującego nad systemem rakietowym Patriot, osobiście jest autorem konstrukcji głowicy rakiety. System wszedł na wyposażenie armii amerykańskiej w 1989 roku. Po kradzieży danych systemu przez agenta wywiadu PRL był podejrzewany o udział w przecieku. Zdobycie planów systemu obrony przeciwlotniczej Patriot przypisywano błędnie Marianowi Zacharskiemu, tymczasem pozyskał je inny agent PRL ppłk Zdzisław Przychodzień[1]. Starosteckiego ostatecznie oczyszczono z zarzutów.

  46. @Kostka 3 grudnia o godz. 20:14
    Rzuciłam okiem. Rzeczywiście zabawne są te narodowe różnice w Wikipedii. Ale w zasadzie dla „narodu” w angielskiej wersji chyba trafniejszym określeniem byłoby „społeczeństwo”. IMHO 🙂

  47. Lennon z pewnością był wizjonerem, niestetym Moim zdaniem jego wizja ma małe szanse na spełnienie, prędzej skończy jak on.
    Jakiś Trump naubliża sobie z jakimś Kimem, przy okazji parę megaton spadnie na Rosję i Chiny i po ptokach.

  48. ten przedmiot nazywał się chyba „Propedeutyka wiedzy o społeczeństwie i….”

  49. @Tobermory 3 grudnia o godz. 20:19
    Otóż to właśnie. Stąd mi ten Zamoyski.
    Bo on to całkiem szczegółowo ilustruje.

  50. @konstancja

    a moze „Propedeutyka NAUKI…?

  51. Jakieś pierwociny nacjonalizmu istniały już w starożytności. Np. nacjonalizm ateński czy rzymski. Trudno mówic o nacjonlizmach w państwach rządzonych przez jakichś satrapów; w Persji np. Nacjonalizm wiąże się w jakis sposób z minimalna demoktacją, kiedy to jakis lud uważa się za suwerena, patrzy z wyższością na te inne ludy nazywane barbarzyńskimi.
    Potem nacjonalizm znikł; średniowiecze i później to epoka rodów (Habsburgów ,Jagiellpnów, Bourbonów, ), ktrzy sobie kroili Europę wedle dynastycznych koneksji i interesów. A „wynalazcami”nowozytnego nacjonalizmu są Francuzi ze swoja wielka rewolucją. To oni wypromowali naród na suwerena ucinając głowę Ludwikow XVi-.
    I ta idea zaczęła się rozprzestrzeniać po całej Europie. Nagle Bawarczycy, Saksonowie, Szwabi, Prusacy zauważyli, zę są Niemcami, ta sama myśł wpadła do głowy Garibaldiemu we Włoszech, Norwegowie rozstali się ze Szwedami, Hiszpanie obudzili sie przepędzając francuskiego agresora.
    A Polska ? Była jakaś brać szlachecka, która miała wspólny interes w bezwzględnym wyzyskiwaniu chłopów, ale nie miało to nic wspólnego z sienkiewiczowską wizją XVII wiecznego patriotyzmu, którego inkarnacją miała byc panna Aleksandra Billewicz, sprowadzająca na patriotyczną drogę szaławiłę Kmicica. A jak niejaki Radziwił skumał się ze Szwedami, to Sienkiewicz go już w tak czarnych barwach przestawił, że ola boga. A przecież to ta brać szlachecka , ci Braniccy, Kossakowscy, Czartoryscy, Potocy jeździli na skarę do Katarzyny, bo ten Poniatowski chciał ich zaprzac do jakichś teform. . Kościuszko to wyjątek, bo ze swoim amerykańskim doświadczeniem był takim polskim pre-patriotą. Ale było po Rzeczpospolitej i początkowo nasi magnaci nie narzekali, mieli swoje latyfundia, z łaski carycy, tak jak obecni oligarchowie maja swoję miliardy z laski Putina.I dopiero teraz, pod wpływem francuskiego nacjonalizmu co poniektórzy zauważyli, zę są Polakami. No i zaczął się lament. nie ma ojczyzny, jeszcze Polska nie zginęła..Dla odzyskania ojczyzny owi patrioci pojechali na San Domingo by tłuc czarnych niewolników.
    A tymczasem w Europieów francuski wynalazek coraz lepiej sie rozwijał.Najpierw wojna francusko-pruska, potem I wojna. Ale to nic bo ten nacjonalizm dalej dojrzewał by osiągnąc już doskonała formę faszyzmu, nazzizmu..co zaowocowała hekatombą wielu milionów istnień ludzkich.
    I co dalej…? A ja miałem nadzieje i wciąż ją sobie żywie, że pojawi sie tożsamość europejska..jak odroga do tożsamośc ogólno ludzkiej !
    Ech, można sobie pomarzyc jak Lennon w „Imagine”

  52. @ NeferNefer, @ sztubak
    Wlasnie to zrobilam. NeferNefer ma racje. W XVIIw. funkcjonowaly rozne oficjalne nazwy:
    Rzeczpospolita Polska,
    Rzeczpospolita Obojga Narodow,
    Rzeczpospolita Krolestwa Polskiego.

  53. @Lewy 3 grudnia o godz. 20:18
    Ciekawa historia – chociaż łapię się na tym, że trudno mi w tej sytuacji sympatyzować z którąkolwiek ze stron. Ale kwestie językowe w Kanadzie – to temat obszerny i niejednoznaczny. Język jest – i powinien – być elementem jednoczącym, a w stosunkach służbowych można go narzucić, zwłaszcza że nieznajomość języka – zwłaszcza na polu naftowym – jest wręcz niebezpieczna, ale pora lunchu należy raczej do sfery prywatnej, więc biały Kanadyjczyk nadużył waaadzy – bo nie chodziło chyba jednak o patriotyzm. Polak z kolei zaprezentował typowo… polski sposób myślenia. Co do obciachu – można do tego różnie podchodzić. Mnie zastanawia, jak ten Polak, który zaledwie mógł się wysłowić po angielsku, porozumiewał się w pracy w sprawach służbowych.

  54. @kruk

    Kurczę 🙁 kto ma rację ten stawia kolację

  55. @sztubak 3 grudnia o godz. 20:32
    W Kanadzie mówi się w kilkudziesięciu językach jednak poza prowincją Quebec, obowiązuje angielski.

    To nie jest całkiem tak. W Kanadzie obowiązuje urzędowa dwujęzyczność, to znaczy każda etykieta w supermarkecie musi być w języku angielskim i francuskim. Bo tak! Z kolei w Quebecu język angielski jest traktowany po macoszemu i wszystko musi być jednojęzyczne – francuskie or else! Ostatnio mówi się o wprowadzeniu zakazu witania klienta np. w restauracji formułką „bonjour, hello”. Kelner, który pozwoli sobie na „hello” złamie przepisy. Paranoja? Moim zdaniem tak.

  56. A po kanadyjsku się nie mówi? Bo u nas po belgijsku:)

  57. ozzy
    3 grudnia o godz. 21:01
    chyba wiedzy o społeczeństwie….
    chyba ruszę do kufra i wyjmę świadectwo maturalne, bo nawet jako dodatkowy przedmiot na maturze zdawałam.

    ……………………
    sprawdziłam:
    Propedeutyka wiedzy o społeczeństwie…
    dzis już nieobecna w szkołach średnich i ponadgimnazjalnych.

  58. Na marginesie
    3 grudnia o godz. 21:19
    No troche przesadziłem, że ten przyjaciel znał taki basic english. Mieszka w Kanadzie od 30 lat, więc nauczyl sie języka, choć narzeka, ze nie potrafi być tak finezyjny, jak po polsku, bo w Polsce brylował, był pożadanym gawedziarzem. A praca na campie nie była zajęciem intelektualnym, więc nie miał nawet mozliwości pracujac na jakichs rusztowaniach, szlifować język. Za to jego żona swietnie opanowala angielski i została nawet szefowa jakiegoś laboratorium.
    A lunch był oczywiście odsapką i kazdy mógł robić i gadac co chcia i jak chciał, więc ten redneck wkroczył troche tak, jak nasz poczciwy,choć troche narwany patriota, który walnął z czuba profesora w tramwaju za to, że ten rozmawiał po niemiecku z Niemcem. Kanadyjczyk nie posunął sie aż tak daleko, jak krewki Polaczek.

  59. przypominam sobie, że jako jedyna w tym roczniku zdawałam ten przedmiot na maturze, z czego nasz nauczyciel bardzo sie ucieszył.
    Mnie to jakoś interesowało, innym było nudno.

  60. P.S. Chodzi mi o to, jak Brel breluje, robiąc sobie yaya z… no właśnie.

  61. Przy okazji Belgii, niektórzy Flamandowie chętnie by tu paszporty Walończykom powprowadzali

  62. @NefNef
    W Szwajcarii po szwajcarsku, a w Burkina Fasso po burikofasku

  63. @ Lewy
    Francuzi wymyslili nacjonalizm ale jednoczesnie z przypomnieniem pojecia obywatel – „Aux armes les citoyens….”
    Pod Valmy, spiewajac marsylianke, bronili swojej rewolucji przed zjednoczonymi silami europejskiej reakcji. Potem to polaczylo sie z imperialistycznym duchem napoleonskim. Anglicy mowili o nich sarkastycznie „the great nation”.
    Jednakze nawet za Napoleona nie byl to jeszcze nacjonalizm zjadliwy. Moze pamietasz z „Wojny i Pokoju” rozmowe francuskiego oficera z Pierre’m Biezuchowem? Tolstoj poblazliwie wysmiewa to owczesne francuskie poczucie wielkosci, bez zadnych sentymentow odwetowych.

  64. konstancja
    3 grudnia o godz. 20:33

    Konstancjo, niewykluczone, że ten przedmiot się nazywał Wiedza o Polsce i Świecie Współczesnym. Bo jak w 1968 skończyliśmy strajk, to szybko taki przedmiot na studiach wprowadzili. Ale od najmłodszych lat, więc mnie na czwartym roku już nie dopadł. Okropnie źle znosiłem patriotyczne treści, bo były dla mnie czymś dmuchanym jak mój tani pontonik, którym raz wjechałem na ostrą ćcinę i musiałem wracać do brzegu wpław i potem na piechotę. A że w rodzinie nigdy nie było strasznych polskich haseł „Żyd”, „Niemiec”, „Ukrainiec”, „obcy”, a już w ogóle nie było, bo nikt nie rozumiał, pojęcia „ateista” ani nawet „komunista”, to jestem, że tak powiem „biezprizornyj”. I tym, którzy mi wmawiali ksenofobię z racji krytycznego stosunku do islamskiego tsunami, życzę wygrania największej kumulacji w totka, jeśli grają, bo ja – nie.

    Z tej racji nie mam stosunku do rzeczy patetycznych, bo się nad nimi nie zastanawiałem (proszę spróbować mieć patetyczny stosunek do dmuchanego pontonu, który z pięćset metrów od przystani łapie kapcia) i przepraszam Kostkę, że się do tematu nie odnoszę. Składam jej natomiast ukłon uznania i podziwu z racji bardzo ciekawego i skondensowanego ubierania rzeczy w słowa. Oczywiście, taki nacjonalizm, jak ten szkocki to coś o wiele piękniejszego niż tradycyjne dowcipy o Szkotach

  65. Po szwajcarsku 🙂 bardzo fajnie

  66. A na poważnie to żeby Kaczyński z piekła nie wyjrzał za ten obecny patriotyzm i całą
    resztę *wiązanka*

  67. @konstancja,

    napisalem „Propedeutyka NAUKI o spoleczenstwie”, poniewaz u mnie na polce jest
    taki stary egz. Wladyslawa Markiewicza 1971 (byl w komitetcie wyborczym Cimoszewicza)

  68. @Lewy 3 grudnia o godz. 21:33

    Ale to i tak był chyba jakiś nabuzowany Kanadyjczyk 🙂

    Kanadyjski patriotyzm (o ile coś takiego istnieje) jest całkiem inny niż np. patriotyzm uprawiany przez sąsiada zza miedzy. Oni na meczach hymn z ręką na sercu, a w Kanadzie takie gesty byłyby raczej obciachem. Lepiej pasuje tu bramkarka hokeistek, która po wygraniu złotego medalu w Soczi radośnie pomachiwała flagą narodową, zamiatając nią lodowisko (ąć!)

    Ale Kanadyjczycy, tak w ogóle, są jakby trochę… understated. Co mnie akurat się raczej podoba.

    Z kolei w Stanach „Fedex man” stał się z dnia na dzień bohaterem narodowym – bo brutalnie nie pozwolił na spalenie flagi – które to palenie flagi jest tam legalne! W ramach wolności obywatelskich.

    https://www.youtube.com/watch?v=O9u8EaQchtc

  69. Na marginesie, teoretycznie masz rację.
    Spróbuj po francuzku w Ontario albo w buraczanej Albercie a przekonasz się jak daleko jest od teorii do praktyki.

  70. Lewy
    3 grudnia o godz. 21:36
    ….a w Burkina Fasso po burikofasku…
    cymesik!

    wbocek
    3 grudnia o godz. 21:37

    sprawdziłam na świadectwie maturalnym- Propedeutyka wiedzy o społeczeństwie. O POlsce i świecie wspólczesnym miałam chyba w 8 klasie , a chodziłam do niej z pewnością po roku 68.
    To była bardzo nudna piła, trzeba było wykuć te dane na pamięć, inaczej się nie dało. Ten rozkład władzy, kto komu podlega, jak sie dzieli, jakie ma zadania i umieć przekazać na tablicy w formie graficznej – koszmar!
    Choć pewnie dałoby sie każdy przedmiot polubić, gdyby go inaczej wyłożyć, gdyby za pulpitem stał pasjonat swojej pracy tak jak nasz potomek Bambra.
    Bo akcentując jego pochodzenie chciałam zaznaczyć, że ci osadnicy z Bambergu, przybyli na zaproszenie władz Poznania, stali się po latach uosobieniem pracowitości, gospodarności, etosu pracy, ale też i dobrej zabawy w wolnym czasie i tubylcy sie od nich wiele nauczyli. Późniejszy zabór pruski tylko wzmocnił te cechy, które poznaniacy uznali za swoje.

  71. @Konstancja

    Poznań powinien świecić przykładem tak jak i wasz super prezydent

  72. Nefer
    3 grudnia o godz. 21:46
    Popieram. Ja to bym nawet wydłubał mu jedno oko, tak go nie znoszę.
    Może nawet dwa (oba)

  73. @kruk
    To prawda, że ten francuski, rewolucyjny nie był zjadliwy. No cóż wszystko, nawet to co wspaniałe, może ulec jakiejs degeneracji. Patriotyzm zmienia sie w nacjonalizm, a ten w agresywny szowimizm. Tak samo stało sie z komunizmem, tyle tylko, ze piekny on był tylko na papierze, a jak tylko zaczęto go wprowadzac w życie, to ta piękna papierowa idea przekształciła się w koszmar gułagów

  74. @Lewy

    Ze skóry bym obdarła.

  75. ozzy
    3 grudnia o godz. 21:46
    autora podręcznika nie pamiętam. Podręcznik bywał nudny, natomiast najważniejsze było samo podanie wiedzy na temat w praktyce.
    Odbywało sie to mniej więcej tak:

    „piszesz pismo do urzędu, chcesz urządzenia placu zabaw w okolicy.
    Bierzesz kartke papieru i w lewym górnym rogu piszesz swoje dane: imię, nazwisko i adres. Nie tak od samej góry!!! zostaw kilka kratek na pieczątki, adnotacje służbowe i inne potrzebne rzeczy. Pisz niżej….swoje dane. Po przeciwnej stronie, na wysokości swoich danych miejscowość z datą. Nie pisze się 1 luty, tylko pierwszego lutego! Zapamiętaj! (tu nastepował wykład o odmienianiu nazw miesięcy w datowaniu).

    Poniżej piszesz, gdzie to pismo ma trafić. Sam zaniesiesz? to dobrze, poczta zaoszczędzi na butach listonosza. Ale musisz napisać..,. Prezydium Dzielnicowej Rady Narodowej ( to było w tych czasach)

    poniżej dotyczy…i piszesz w skrócie czego chcesz od urzędu….
    a poniżej wyłuszczasz, że chcesz, że dlaczego (duzo dzieci w okolicy , nie mają miejsca na zabawę, a jest wolny plac, w sam raz n ten cel), zaoferuj pomoc swoja i sąsiadów w urządzeniu tego miejsca (władza lubi takie deklaracje, a i tak was zmuszą do dobrowolnego czynu społecznego – to były słowa nauczyciela).
    Podpis Twój.
    Możesz zebrać podpisy sąsiadów i dołączyć na odrębnej kartce. Zanieść w dwóch egzemplarzach, na kopii podpis kancelarii z datą.
    Wszystko to, o czym było w podręczniku, przekładał na realny problem do rozwiązania. Na tzw. zycie.
    Nikt nam tego w żaden sposób nie wyjaśniał; po lekcjach w 8 klasie większość z nas kręciła nosem na te nauki i wstępy. A tu niespodzianka!
    Podobnie było z wyborami, w których wielu z nas brało udział po raz pierwszy. Położył nacisk na to, żeby być swiadomym wyborcą, żeby wiedzieć, kto tobą będzie rządził (wiadomo, że zasłuzony działacz ruchu robotniczego), mówił nam o róznicach w wyborach w innych krajach, w których normą jest korzystanie z kabin i skreślanie nazwisk.
    Chyba nie było tego w programach szkoły i nauki, ale sam od siebie bardzo dużo nam dał. Oraz kilka uwag cierpko przekazanych.

  76. konstancja
    3 grudnia o godz. 21:56

    U mnie w Słupsku i potem we Wrocławiu fruwał w wydychanym powietrzu „bamber”, a że tzw. Ziemie Odzyskane to nie tylko wilniuki i lwowiaki, znaczy, że bamber rozniósł się po całej Polsce. O ile pamiętam, znaczył tyle, co „bogaty chłop”. A poznaniaków, odkąd poznałem, zawsze miałem w uważaniu. Nawet w czasie wakacji zasuwałem przy rozładowywaniu rzepaku z Szamotuł, więc paru gości poznałem. Jedna rzecz mi tylko z okna pociągu, gdzieś chyba od Obornik, nie pasowała: lasy pod sznurek. A tak to oby Polska nie była Polską, lecz Poznanianką.

  77. @Lewy 3 grudnia o godz. 22:09

    Nie był zjadliwy – ale gdy kogoś przyłapano bez patriotycznej kokardy na czapce to groziła mu natychmiastowa czapa? Tak mi się gdzieś obiło o uszy. Poza tym była Wandea i terror Robespierre’a.

    P.S. Nie jestem zwolenniczką demonizowania rewolucji francuskiej – tym się zajmuje szczujny kaka. Z urzędu i w ramach dzikiej miłości do średniowiecza.

    Ale przegięcia były – jak przy każdym przewrocie. W dodatku to zdobycie Bastylii – oni po prostu dostali klucz od ciecia. „Bum” z Aurory i zdobywanie pajaca zimowego się przypomina – jak to było naprawdę? Świadków wydarzeń nie bez powodu wymordowano. A legendy o bohaterstwie zwycięzcy tworzą post factum. Chociaż, rzecz jasna, zaplątałam się tu w tematach.

  78. ktos napisał komentarz, ze falandyzacja prawa to był pikuś przy dzisiejszej pracy komisji sejmowej.
    Kaczyzacja prawa?

  79. wbocek
    3 grudnia o godz. 22:26

    lasy pod sznurek? to chyba ręką ludzką posadzone?
    Trza zawiadomić Szyszkę…

    Ale wiele lasów w Polsce tak powstało, jedynie puszcza białowieszczańska jest tworem natury.

  80. @namarginesko
    Prawda, zapomnialem. Byla Wandea, terror, gilotyna az sie przegrzewala. To sie najbardziej w tej Rewolucji podobalo Marksowi, a dla Lenina a pozniej Stalina to byla pouczajace lekcja zamordyzmu. Ale jednak bilans tej Rewolucji jest pozytywny;no chocby przetrzepanie skory pasozytom arystokratom i klerowi. Niestety Napoleon pozwolil kosciolowi odzyskac teren, choc ten juz nigdy nie odzyskal takiej pozycji jaka mial przed Rewolucja.

  81. wbocek
    3 grudnia o godz. 22:26

    bamber Ci w powietrzu fruwał?
    raczej bimber.
    jakoś trudno sobie wyobrazić bambra fruwającego … nie, nie da się!
    Oni tacy realni byli, szczególnie w tych swoich tużurkach, spodniach pumpach i wysokich butach, z obowiązkowym kapeluszem….

  82. konstancja
    3 grudnia o godz. 22:36

    Konstancjo, odkąd pamiętam, lasy zawsze powstawały pod sznurek, bo to najbardziej optymalny sposób sadzenia. Sam posadziłem parę tysięcy różnistych drzewek. Ale niech mi kto wyjaśni, czemu w Poznańskiem nawet osiemdziesięcioletnie lasy idą jak kompania honorowa wojska, a u mnie las w takim wieku wygląda jak sprzed tysięcy lat. Nawet te, które sam sadziłem, wcale nie wyglądają na to, że to moja robota – takie porozrzucane, chaotyczne, choć zawsze sadziłem na trzeźwo.

  83. konstancja
    3 grudnia o godz. 22:43

    Właśnie w tych tużurkach i kapelusikach fruwali. Przy dobrym wietrze, to i kura pofrunie, i bamber. Ale nie daj Bóg, żeby Pałac Kultury przez nawiedzone manekiny pofrunął.

  84. wbocek
    3 grudnia o godz. 22:46
    to może kiepsko podlewałeś?

  85. konstancja
    3 grudnia o godz. 22:53

    Fakt, że podlewaliśmy nieplanowo – zawsze to było spontaniczne. Zaczynało się od tego, że któryś mówił:

    – To co – robimy coś?
    – Głupio się pytasz – pewnie, że robimy.

  86. Oto dwie krótkie uwagi „w temacie” wpisu Kostki:
    1. Czasy kryzysu, niepewności i strachu zawsze i wszędzie skłaniają tzw. lud do zwierania szeregów, polowania na wygodne, łatwe do zidentyfikowania kozły ofiarne i szukania schronienia w swojskości. A kryzysów ci u nas dostatek – ekonomiczny, polityczny, środowiskowy, zaufania.
    2. Czasy kryzysu i niepewności sprzyjają karierom hałaśliwych „patriotów” i „obrońców ojczyzny”, żerujących na frustracjach ww. ludu, bardzo często potwierdzających powiedzenie Samuela Johnsona, że „partiotyzm jest ostatnim schronieniem łajdaków”.

  87. My naród

    Żyli między nami Polacy
    którzy poza ojczyzną
    będą żyć i umierać
    …wielu z nich się jej wyprze
    omijając ten problem
    pod ciężarem mody
    inni
    dla poprawienia sobie wizerunku
    udają
    że zbyteczne jest
    i pełne frasunku
    posiadanie ojczyzny
    która mało znaczy
    …na pytanie
    skąd jesteś
    mówią :
    z Europy
    i to jest eufemizm
    tułaczy

  88. Wolak
    uosobienie durnia
    gdy wstanie to się ukoturnia

  89. śmierć
    kości, krew i rany
    winnyś, jeśliś niepochowany

    żywy
    to na klęczkach
    albo pokotem, pod kościelnym płotem

    agent
    albo zdrajca
    recepturę krówki sprzedał dla kitajca

    wyprze
    taki się zawsze
    katolickiego dziedzictwa

    Żyd
    lewak i cyklista
    międzynarodowa glista

    korzenie
    narodowe, zdrowe
    powyrywali i do chrzcielnicy nasikali

    donoszą
    skarżą, lekceważą
    i przyprawiaja gębę wrażą

    nadejdzie
    sprawiedliwość Wolaka
    Rydza, Świr Antka i Płaszczaka

  90. Inni ciekawie opisali historyczności pojęcia narodowości w Europie.
    Mnie do głowy przychodzi przykład Wojny Secesyjnej.

    Mamy tu i narodziny nacjonalizmu w postaci przekonania południowców o swojej odrębości, poczatkowo jako stylu życia i rodzaju ekonomii, co szybko znalazło swój wyraz w próbie secesji calkiem geograficznej. Do dzisiaj wielu Amerykanów będzie się zapierało i twierdziło, że Wojna Secesyjna nie miała nic wspólnego z niewolnictwem albo że był to tylko jeden i wcale nie najważniejszy z jej powodów.

    Ktoś wspomniał amerykańskie kładzenie dłoni na piersi podczas hymnu. To jest dla mnie małe piwo, chociaż ostatnio stadionowe kontrowersje na temat postawy przyjmowanej podczas odgrywania hymnu odbiły się głosnym echem w mediach.

    Mnie najbardziej wkurza zupełnie dla mnie niezrozumiały zwyczaj militaryzacji najważniejszych wydarzeń sportowych. Mam tu na myśli przeloty wojskowych samolotów czy śmigłowców nad stadionami, z takim wyliczeniem aby trafić z hukiem silników i groźnym wyglądem na końcowe takty hymnu.

    https://www.youtube.com/watch?v=A6uiZOrEb90

  91. @anumlik

    Hmm? Toruński hymn zombi?!

  92. Wsadziłem tu linka do artykułu co nieco związanego z tematem, zapominając o tym, że musi przejść przez cenzorskie sito.
    No to, w ramach uniku, https://pracownia4.wordpress.com/2017/11/19/hajze-na-soplice/

  93. Nadrabiam zaległości…

    tejot
    3 grudnia o godz. 10:38

    anumlik
    3 grudnia o godz. 11:42

    SNP to mało znany fenomen i dlatego korcilo mnie już od jakiegoś czasu żeby o nim napisać. Od jakiegoś czasu szperalam też po internecie żeby sprawdzić gdzie jeszcze występuje podobne zjawisko – anyksenofobiczny nacjonalizm. Wychodzi na to, że jest raczej rzadki. A szkoda.

    Jeśli chodzi o Scottish National Party to nawet mieszkając w UK ale po angielskiej stronie małe miałam pojęcie o ich postulatach a samą partię  traktowałam mocno podejrzliwie – separatysci z „narodowym” w nazwie – to nie może wróżyć to nic dobrego. I brzmi podobnie jak BNP (czyli British National Party), która jest partią otwarcie neofaszystowska (głosząca min. że brytyjskie obywatelstwo należy się tylko białym) . Prasa angielska traktowała SNP kilkanaście lat temu też trochę jak nawiedzonych i często nie zostawiała na nich suchej nitki. A jednocześnie trudno było przeoczyć ówczesnego charyzmatycznego lidera SNP, Alexa Salmonda, który pomijając zagrywki populistyczne i pewne awanturnictwo polityczne potrafił walnąć prosto z mostu na tematy nie tylko szkockie. Przeniosłam się do Szkocji w 2014 (wcześniej dojeżdżałam przez prawie dwa lata raz na dwa tygodnie) i był to rok referendum niepodległościowego. Chcąc nie chcąc zaczęłam żyć tym czym żyli autochtoni, zwłaszcza, że też dostaliśmy wezwanie do wzięcia udziału w referendum. Jako, że zwolennicy wyjścia z UK wywodzą się głównie z SNP (choć,ciekawostka, wielu członków SNP wcale wyjścia nie popiera i są z partia dla innych punktów w programie) zaczęłam poznawać lepiej ich program i argumenty. Referendum zdecydowalo na korzyść zostania w UK różnica 10%, zaś Salmond podał się do dymisji i wielu wróżylo SNP poważny spadek poparcia, zwłaszcza po zastąpieniu popularnego lidera Nicolą Sturgeon . Tymczasem w wyborach rok później SNP zajęło 56 z 59 miejsc przysługujacych Szkocji w Westminster pobierając wyborców lewicy (rozlażącej się w szwach) i liberalnym demokratom (skompromitowanym koalicja z prawicą). A po kraju zaczął krążyc dowcip że w Szkocji jest więcej osobników pandy wielkiej niż posłów prawicowych Torysow (pandy są dwie). 

    SNP popiera pozostanie w EU więc po referendum brexitowym ogłosiło niemal na drugi dzień,  że planuje następne referendum niepodleglosciowe jako że okoliczności właśnie się  zmieniły. Tu niestety przeliczyli się jeśli chodzi o timing bo choć 62% Szkotow głosowalo za EU to ogólnie nastrój na ulicy był taki, że ludzie zaczęli nagle mieć dosyć niespodzianek i niepewności i polityki w ogóle. To, w połączeniu z kampanią straszenia rozkręcona przez konkurencję przed przyspieszonymi wyborami, zaowocowało wynikiem dużo gorszym niż w 2015 ale wciąż na trzecim miejscu w parlamencie. Rząd szkocki przełknąl pigułkę nie próbując zwalac winy na nikogo za spadek poparcia i obiecał zabrać się do roboty i przekonać wyborców za jakiś czas.

    A tu przykład retoryki naszych nacjonalistów – jak wrócę z pracy spróbuje znaleźć coś z polskimi napisami:

    http://home.bt.com/video/nicola-sturgeon-immigration-has-made-scotland-stronger-91364071351186

  94. kruk
    3 grudnia o godz. 18:02

    Znakomity cytat i świetnie podsumowuje różnice.

  95. Herstoryk.Dzieki.Rzeczywiście dobry artykuł dosyć dobrze podpierajacy się faktami.Oczywiście nie do końca się zgadzam,że świat zachodni jest wyłącznie winny za zaistniałą sytuację.Wschodni władcy też używali i używają religii i formułują różne doktryny do realizacji swoich celów.Sytuacja jest bardziej złożona i wydaje się ,że nadchodzi epoka rozwiązań globalnych czy nam się to podoba czy nie.Może to oczywiście skończyć się globalną katastrofą i istotnego zmniejszenia populacji ludzkiej a wszystkie te mądre nasze rozważania na temat teraźniejszości będzie można sobie w buty wsadzić.

  96. Wydawało mi się, że do opowieści takich jak Kostki, które nie są o losie konkretnego człowieka – a losami abstrakcyjnych dla mnie społeczności nie bardzo się interesuję – nie potrafię się odnieść, tak jak nie umiem powiedzieć ani słowa o życiu na planecie Sigo-6 nie pamiętam, z której galaktyki. Coś jednak powiem.

    Niedawno była wiadomość o tym, że polscy rodzice ukradli swoje dziecko zabrane im przez Jugendamt w Niemczech. U nas pojawiły się komentarze w duchu „Niemcy odbierają dzieci Polakom”. Któż inny mógłby tak komentować, jak nie polscy narodowolscy nie mający pojęcia o konkretach.

    Jak z reguły nie wierzę egzaltowanym Polakom, tak z reguły – a w każdym razie łatwiej – wierzę zdyscyplinowanym, nieegzaltowanym Niemcom.

    Wczoraj znalazłem się w sytuacji trochę mogącego mieć udział w uruchomieniu lub nieuruchomieniu niemieckiego Jugendamtu, który może rodzinie Polaków odebrać dzieci.

    Rozmawialem na skajpie z kolegą Z Niemiec. Powiedział, że miałaby do mnie interes jego żona. No i miała.

    Jako Polka świetnie znająca niemiecki, dorabia sobie parę centów w urzędzie miasta, udzielając pomocy polskim imigrantom. Ale też jest pasjonatką takiego pomagania.

    Jest małżeństwo kompletnie pogubionych (alkohol, awantury, narkotyki) młodych przed trzydziestką z dwójką dzieci. Narobili długów w Polsce i uciekli do Niemiec. Narobili w Niemczech i uciekli do Anglii. Narobili w Anglii i wrócili do Niemiec.

    Żona kolegi była przedwczoraj u nich, wróciła kompletnie roztrzęsiona i nie wie, co robić. Dwuletnie dziecko rzuciło się na nią z wściekłym wyciem, chwytało rączkami, tłukło i nie wiadomo czego chciało. Drugie, starsze dziecko, też wydawało wyłącznie jakieś nieartykułowane dźwięki. W czasie dłuższej rozmowy z matką o tym, że mąż bije dzieci, rzuca nimi po pokoju – matka była na wyraźnym gazie – żona kolegi domyśliła się, że dzieci nie umieją mówić! Dwu- i trzyletnie! Pierwszy raz na żywo usłyszałem o konkretnych homo alala w środku Europy w XXI wieku – o ludzkich dzieciach niemówiących, nazywanych „dzikimi”, które jakoby były wychowane przez zwierzęta.

    Wszyscy znajomi znajomej radzili jej, by się odcięła od tej sprawy. Nie daj Boże dojdzie do Polski, znowu będzie nacjonalistyczny szum, że Niemcy kradną polskie dzieci. Ale ona jest człowiekiem, matką i kobietą, nie nacjonalistką – chodzi jej o dzieci i ma z tyłu szum.

    Jak już zrozumiałem sytuację – że rozmowa z kompletnie nie mającymi pojęcia o wychowaniu dzieci rodzicami to gadanie z kołkiem w płocie –
    powiedziałem, że trzeba jak najszybciej, alarmowo, ratować dzieci przez całkowitym zdziczeniem. W takim wieku mogą być jeszcze do uratowania w jakiejś kompetentnej, specjalnie dobranej rodzinie zastępczej, bo parę lat później będzie za późno. Poradziłem jej, żeby w interesie dzieci – na razie pal sześć nieszczęsnych, już niereformowalnych rodziców – natychmiast zgłosiła rzecz do Jugendamtu.

    Może dla polskich nacjonalistów byłaby to kolejna ilustracja, jak Niemcy kradną polskie dzieci. Szczegóły – nieważne.

  97. Herstoryk
    4 grudnia o godz. 1:17

    Czasy kryzysu, niepewności i strachu piszesz. A jakiż to straszny strach i kryzys groził Polsce że te wszystkie nacjonalizmy i agresja łeb podniosły. Podżeganie w białych rękawiczkach jest na rękę Temu Którego Obdarłabym ze Skóry. Obywatele zajmują się czym innym niz łamanie demokracji przez PiS, bojówki w buciorach gotowe na skinienie palca, Błaszczak wręcz firmuje to swoją facjatą. A że dobre imię Polski ucierpiało na forum międzynarodowym i od listopada jesteśmy wszyscy postrzegani jako potencjalni faszyści to kto by się tym przejmował.

    W Anglii się nie patyczkują, dopiero wsadzili polskich faszystów do kicia. Czyli można. Rozumiem co masz na myśli i nie napadam na Ciebie tylko gotuję się ze złości że polski nie-rząd zamiast zapobiegać i surowo karać wręcz zachęca i ośmiela, ruchy które były marginalne i źle widziane w tej chwili są akceptowane, jeśli już nie chodzą w glorii „obrońców ojczyzny”.

  98. NeferNefer
    4 grudnia o godz. 9:20

    Dzień doberko, Neferko.

    Przypomniałaś mi, że zapomniałem powiedzieć wyżej, co to są, moim ignoranckim zdaniem, polscy nacjonaliści. Swoim świetnym zdaniem „A jakiż to straszny strach i kryzys groził Polsce że te wszystkie nacjonalizmy i agresja łeb podniosły” powiedziałaś, że to smarkateria z pustą kapustą, którą roznosi biologia, a wykorzystują wykorzystujący, na czele z tym, Którego Obdarłabyś ze Skóry. To dzieci, które pójdą w dowolną stronę, bo gdzieś muszą iść. Kiedy słyszę „nacjonalizm”, to zaraz widzę pampersy.

  99. wbocek
    4 grudnia o godz. 9:01
    podobnie miała sie historia rok, czy dwa lata temu, gdy Jugendamt odebrał polskiej parze noworodka. W polskiej prasie odezwały się głosy pełne oburzenia, ze znów Niemiec dzieci nam germani.
    Polskie służby społeczne odpuściłyby każdej Polce fakt, że przez całą ciążę nie była ani razu u lekarza; niemieckie nie odpuszczają. Jest przepis, przyszła matka ma obowiązek przyjść kilkarazy będąc w ciąży, ma zrobione takie i inne badania i nie ma zmiłuj. Nie ma odległych terminów wizyty, więc i nie ma tłumaczenia, że nie było możliwości skorzystaania z ichniego NFZ. DLa Jugendamtu to dowód, że jeśli nie potrafi zadbać o dziecko przed urodzeniem, nie ma gwarancji, że zadba po urodzeniu. Wszelkie widoczne w szkole zaniedbania nie ujdą uwadze nauczycieli , którzy mają obowiązek poinformować szefa placówki o swoich spostrzeżeniech. W Niemczech jest to postrzegane jako troska o dobro wspólne, o przyszłość kraju. Dla organizacji zajmujących się rodziną taka informacja to podstawa odo przyjrzenia się rodziniee, wysłąnia swoich służb spolecznych i ew. odebrania dziecka bez względu na jego wiek.

  100. @NeferNefer
    4 grudnia o godz. 9:20
    Kryzys moim zdaniem jest, mimo bajek o „zielonej wyspie”, której zieloność jest ograniczona do marginalnego odsetka obywateli. Starsi wciąż jeszcze są w mniejszym lub większym szoku po przemianie ustrojowej (zależnie od miejsca siedzienia). Znaczny zaś odsetek młodych w sytuacji psa przed sklepem rzeźnika. System konsumencki kusi ich różnymi cudeńkami, na które większość nie może sobie pozwolić i nie będzie mogła sobie pozwolić nigdy. To rodzi frustracje i agresję, populizm i inne „izmy”. A że rząd nie przeciwdziała??? Tać przecie popularność tego rządu „obrońców ojczyzny, tradycji i wartości” na tym właśnie stoi! Nie można oczekiwać, że będą podcinać gałąź na której siedzą!

  101. konstancja
    4 grudnia o godz. 10:03

    Mimo że z wyboru jestem jednoosobowa załoga, od zawsze imponowali mi i imponują Niemcy swoimi relacjami państwo – obywatel. Choć tamtejsi opowiadają, że źle się dzieje, że już nie te Niemce. Za to my Polaki – wciąż jednakie popie.doleńce.

  102. wbocek
    4 grudnia o godz. 9:40

    Puste łby kapuściane, pombocku. Ciemnota i tępota, tyle wi co zji. Widziałam takiego mema

    – Po co ci głowa?
    – Jem niom

    Herstoryk
    4 grudnia o godz. 10:08

    Trudno mi dogłębnie analizować, nie mieszkam na stałe tylko bywam kilka razy w roku. Ale co przyjadę to ceny znacząco zdążyły wzrosnąć. Łatwo się tej ośmiornicy nie pozbędziemy a co szkód narobią to na dwa pokolenia do przodu…

  103. NeferNefer
    4 grudnia o godz. 9:20

    Mój komentarz
    NeferNefer, widzisz Umęczoną od siebie, lecz ponieważ jesteś na zewnątrz, to masz okazje oceniać, jak widzą fakty stwarzane w Polsce przez PiS ludzie, którzy reprezentują to zewnątrz, jak je oceniają.
    Ponieważ ostatnie fakty były super głośne dzięki mediom o natychmiastowym dostępie dla każdego, dzięki wysiłkom faszystów, którzy stanęli na czele Marszu Niepodległości i krzyczeli ile sił w płucach – „Śmierć wrogom Polski, „Żydzi wynocha”, itp., więc do widzenia Polski było bardzo dużo materiału.

    Jak widok maszerujących faszystów na czele pochodu z rasistowskimi hasłami na szerokość ulicy będzie zinterpretowany przez przeciętnego tubylca na Zachodzie, nie trudno się domyślić. Jaką szkodę przynosi to wszystko Umęczonej, nie trudno oszacować. Tylko faszystom jak na razie nic nie ubyło. Prokuratura po niedawnej demonstracji faszystów z wieszaniem portretów posłów do PE na szubienicach zabiera się wpierw do przesłuchania sportretowanych posłów (!).

    Moim zdaniem Jarosław Ka przegiął z wielką szkodą dla Polski z dozwoleniem na taki marsz. Chyba sądził, że będzie ten pochód jakąś pokazówką dla lewaków, straszakiem na polskojęzycznych eurozwolenników. I się przeliczył.
    Przeliczył się dlatego, ze jest on po prostu w tych sprawach nieobeznany, mało co pojmuje z większej polityki, rozumuje na poziomie pałacowego intryganta, dzieli świat na MY i ONI, na przyjaciół i wrogów (pierwszy i drugi sort), jest formalnie prawnikiem, a roli prawa w państwie prawa nie rozumie lub nie chce rozumieć, niedostępne są dla niego takie niuanse, jak np. że podpisanie umowy zobowiązuje obie strony (mam na myśli umowy unijne), itd. Poza tym jest to niesamowicie wsobny człowiek, przekorny, obrażony na rzeczywistość, walczący z nią zajadle i bezsensownie dowodząc stale, że czarne jest białe
    Pzdr, TJ

  104. tejot
    4 grudnia o godz. 11:58

    Widać źle. Po wyczynach PiSu raz że uważają nas za niestabilny, nieprzewidywalny kraj, w brunatnym odcieniu, lekceważący wszelkie zasady prawa i demokracji, kłamców w żywe oczy, kraj na który można machnąć ręką jeśli chodzi o rozwój i przyszłość.
    Nie mogę już zaglądać na FB bo wieje taką grozą że ręce opadają. Andrzej Saramonowicz bodajże niedawno pisał coś w tym stylu, cytat niedokładny „nie mogłem zrozumieć jak Polacy przegrali Polskę przed rozbiorami ale teraz włączam tv i już wiem”. PiS na długie, ciemne lata pozbawił nas dobrego imienia.

    Jadosław Polskęzbaw nie rozumie ponadto siły dzisiajszych mediów i ogólnoświatowego przekazu, echa okrążającego świat w ciągu godziny. Przecież wszyscy nas obsmarowali. Niby nasza chata z kraja ale jednak nie.
    A ciekawym psychologicznie doświadczeniem był dla mnie przyjazd do Polski – otóż czytam i rozumiem wszelkie zagrożenia dla demokracji – tylko że w powietrzu się tego nie czuje, ot dzień jak codzień, imprezy rozmaite się odbywają, każdy leci za swoimi interesami, jak gdyby nigdy nic.

    Porozmawiałam sobie też na okoliczność z jednym Niemcem. Nie mógł zrozumieć jak „Poland, of all countries” (w szczególności Polska) może propagować faszyzm. Zapytałam go przy okazji co sądzi o Merkel i uchodźcach, on na to że Niemcy duża kraj i się zmieszczą.

    100 lat za Murzynami to jeszcze dla nas mało…

  105. Droga Kostko – nie tak szybko z tym akcesem do SNP (i każdej innej partii z literką ,,N”).
    Szkocka SNP podobnie jak katalońscy nacjonaliści czy irlandzka Sinn Fein (ta dzisiejsza) są takie ,,sympatyczne” bo mają łatwo definiowalny cel ,,przeciwko…” – dla Szkotów jest to Westminster, dla katalończyków to Kastylia, dla Sinn Fein ,,Brit bastards” odpowiedzialni za podział wyspy i NARODU. I tak jest OK – tu MY – tam Oni. W ten sposób zostaje spełniony podstawowy element nacjonalistycznego imaginarium – jest jasno sprecyzowany WRÓG. U nas tą rolę przed 1989r w pełni wypełniała ,,komunistyczna agentura” (nie bez domieszki elementu żydowskiego – antysemickiego – to niezwykle istotny element polskiego imaginarium). Zauważ, że po upadku tzw. komuny nasi nacjonaliści, narodwocy osiedli na straszliwej mieliźnie politycznej. Gdyby nie pomoc kleru i ,,szczęsliwy” zbieg okoliczności czyli fala islamskiego terroru oraz kryzys z 2008r tam by tkwili. Antykomunizm po 1989r był tylko czymś na kształt ,,cztery nogi dobrze – dwie nogi źle” – sloganem i fantomem, co do jego realności w życiu codziennym na bez szans na użyteczność polityczną. Po prostu Polacy pamietali, że za tej tzw. komuny ,,żyło się lepiej”, no po prostu żyło się…
    Ale wracajmy do naszych ,,sympatycznych” nacjonalistów – pogoniliśmy Angoli czy Kastylów – I CO DALEJ? Rozumiem, że Szkocja (Katalonia) stają się krainą mlekiem i miodem płynącą? Mniemam, że UE natychmiast przyjmuje te (nowe) kraje z radością? Bez wykorzystywania faktu, że taki kraj jest ,,na musie”? Unia wbrew szumnym sloganom to nie tylko wspólnota idei ale także brutalna dżungla walki o interesy. A tu pojawią się nowe gęby do ,,wyciskania brukselki”, już widzę jak zatroskana prawa ,,suwerenne” Polska z ,,radością” wita np. Szkotów. Przypominam, że Westminster ma ok 1mln polskich zakładników u siebie. Mogą nam ich odesłać, nieprawdaż?
    A więc bardzo szybko ,,Poles OK” mogą stać się ,,Poles not OK”?
    Nacjonaliści ZAWSZE potrzebują wroga przeciwko któremu mogą zwoływać ,,wspólnotę narodową” pod swoim sztandarem. Nie chodzi tu, rzecz jasna o jakieś imponderabilia ale zwyczajnie o kariery, być posłem, politykiem. Kimże byliby nasi niewydarzeni wodzowie – Winnicki, Bosak, Holoher gdyby nie ,,obrona Polski przed islamizacją” czy ,,walka o odzyskanie rządu z żydowskich łap”? Te wymoczki NIC oprócz polityki w życiu nie robiły i z takim CV NIE ZNAJDĄ INNEJ ROBOTY na tzw. wolnym rynku. Nacjonalizm jest ich być albo nie być. Jak wiadomo, ,,zagrożenie islamskie” NIGDY nie zniknie z Europy bo nawet gdyby zagazowali wszystkich muzułmanów, krypto-muslemy albo muzułmańscy turyści-terroryści będą egzystować na podobieństwo ,,Żydów, którzy rządzą Polską”, NIGDY nie znikinie też homoseksualizm więc zawsze będzie trzeba ,,bronić zdrowego rdzenia Narodu”. To takie polityczne perpetuum mobile. Kiedyś podbnym wehikułem był socjalizm ale korporacyjnym mediom udało się wytworzyć fantasmagorię ,,wolnego rynku na którym każdy kto cięzko pracuje dostawałby to na co zasługuje ale podatki i lewactwo nie pozwalają”. I teraz taki osobnik na śmieciówce zarabiający 2tyś na rękę rozumie, że ,,tak musi być bo tak jest uczciwie” a jego złe emocje związne z rozumieniem, że takie dochody do nikąd go prowadzą rozładowuje wrzeszcząc ,,Biała Europa” albo…,,Brits go home”. Co będzie gdy ,,Brits” pójdą sobie ,,home”? Miejmy nadzieję, że nie pójdą bo tak dlugo jak nie pójdą SNP może być sympatyczna…Swoją drogą jestem ciekaw czy ,,szkocko wzmożeni” chłopcy są nadal sympatyczni gdy w pubie podpiwszy jakiś Anglik zachowuje się w ich opinii ,,nie odpowiednio”?
    Ps. z takimi pogladami jako neomarksistowski ekstremista zostałem zaliczony przez red. Szostkiewicza do takiego samego spektrum ekstremizmu jak PiS ui ci co maszerowali 11.11.2017.

  106. @wbocek, konstancja
    W Polsce nie wolno odbierać dzieci rodzicom. Ale jak ci rodzice traktują dzieci?

    Po prostu upadło. Uderzyło się grzechotką. Czaszka mu pękła sama z siebie. Żaden rodzic nie przyzna się, że uszkodził dziecko. To, co boli dzieci, jakoś nie boli naszego państwa. (…)

    Brojce pod Gryficami. Rodzice wkładają pięcioletnią córkę do wrzątku. Z rozległymi oparzeniami rąk, nóg i krocza leży przez pięć dni w domu, zanim – nie mogąc znieść jej płaczu – wezwą pogotowie.

    – To nawet trudno nazwać przemocą, to są tortury – mówi Ewa Żeromska, doradca rodzinny, pedagog, seksuolog. – Dziecko jest, niestety, łatwą ofiarą. Im mniejsze, tym większa pewność, że nie zdradzi, co się dzieje w rodzinie. Poczucie bezkarności rozzuchwala sprawców. Gdy spowodują obrażenia, których już nie da się ukryć, powiedzą najwyżej: „nie wiem, jak to się stało”, albo „to był moment, potknęło się, upadło”, „wylało na siebie wrzątek”, „samo się uderzyło”.

    Więcej tu:
    http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/przemoc-domowa-wobec-dzieci,artykuly,417850,1.html

  107. P.S. Z wypowiedzi polskich lekarzy wynika, że rodzice zaczynają protestować, gdy lekarz zbyt dokładnie ogląda obrażenia dziecka, nie mówiąc już o zgłoszeniu celowego uszkodzenia ciała. W Kanadzie lekarz ma obowiązek zgłosić każde podejrzenie znęcania się. Który system jest „lepszy”? Trudno powiedzieć. W każdym przypadku istnieje pole do nadużyć. Ale powinno chodzić przede wszystkim o dobro dziecka.

    Pamiętam przypadek, gdy kanadyjska lekarka widząc siniak w kształcie obrączki na moim ramieniu rzuciła się na niego jak sęp, pytając ostro: skąd to masz? kto ci to zrobił? Wyjaśniłam, jak do tego doszło (nic wspólnego z przemocą domową), ale gdybym chciała na przykład skłamać, oskarżając ma-żonka, to kto wie, czym by się to skończyło?

  108. Nefer
    4 grudnia o godz. 14:06
    tejot
    4 grudnia o godz. 11:58
    Widać źle. Po wyczynach PiSu raz że uważają nas za niestabilny, nieprzewidywalny kraj, w brunatnym odcieniu, lekceważący wszelkie zasady prawa i demokracji, kłamców w żywe oczy, kraj na który można machnąć ręką jeśli chodzi o rozwój i przyszłość.
    Nie mogę już zaglądać na FB bo wieje taką grozą że ręce opadają. Andrzej Saramonowicz bodajże niedawno pisał coś w tym stylu, cytat niedokładny „nie mogłem zrozumieć jak Polacy przegrali Polskę przed rozbiorami ale teraz włączam tv i już wiem”. PiS na długie, ciemne lata pozbawił nas dobrego imienia.
    Jadosław Polskęzbaw nie rozumie ponadto siły dzisiajszych mediów i ogólnoświatowego przekazu, echa okrążającego świat w ciągu godziny. Przecież wszyscy nas obsmarowali. Niby nasza chata z kraja ale jednak nie.

    Mój komentarz
    Jarosław Ka w ogólności słabo rozumie dzisiejszy świat. On pod tym względem wciąż koczuje w 19 wieku – państwa narodowe, styl uprawiania polityki gabinetowy, odwołujący się wyłącznie do interesów narodowych, a jak naród troszkę większy, to do mocarstwowych, słabszych lekceważyć, silniejszych nie słuchać, kluczyć, jak trzeba, łasić się, jak zajdzie okazja, to nadymać się.

    Współpraca międzynarodowa, to dla niego gra w oszukanego, a ponieważ jego nie interesuje świat dalej niźli własny nos i krajowe, zawężone do jego manipulacji podwórko, wiec nie ma przestrzeni do gry międzynarodowej. On tego po prostu nie potrafi, boi się, wypiera to z siebie pod różnymi pozorami, hasełkami i inwektywo-insynuacjami w stronę wszelkich międzynarodowych gremiów. Na przykład w stronę wysokich urzędników unijnych – niedoinformowani, nie rozumiejący Polski, niedokształceni, pijacy, itd. Dezawuując tych polityków, dezawuuje Unię. Popisując się arogancją, podwórkową pychą i inwektywami, jak z ulicznych pyskówek, rośnie w oczach swojej gawiedzi jako rozumny, przewidujący, silny polityk, wynosi siebie ponad innych.

    Stąd takie kiepskie (ujemne!) rezultaty, jakie osiągnął dla Polski w polityce europejskiej wewnątrz unijnej. Dla niego nie istnieje pojęcie „polityka wewnątrzunijna”. On nie bardzo umie sobie wyobrazić swoją współpracę na umówionych zasadach z innymi politykami w Europie, ponieważ on nigdy z nikim nie współpracował na umówionych zasadach. Jemu się zawsze wydawało i o tym jest szczerze przekonany, że współpracował i będzie współpracować na swoich zasadach. Zasadach wyniesionych z 19-wiecznego nauczania o państwie.

    Wszystko, co on może, to przestawianie pionków na swoim krajowym podwórku i naprawianie państwa poprzez przesycanie go instynktownym autorytaryzmem – w myśleniu, działaniu, zamiarach, planach, inicjatywach i uchwałach. On niczego więcej nie umie i niczego więcej nie zna.
    Jarosław Ka, to bardzo ograniczony polityk.
    Pzdr, TJ

  109. Wiecie, kim byli Cherea i Sabinus? I że pierwszym zwierzęcym senatorem Kaliguli był prosiaczek (porcellus) o dźwięcznym imieniu Incitatus? To tak na marginesie przeglądania atlasu kotów w Sejmie. Jacek Żakowski pojechał po bandzie.

    Internauci pytają: gdzie Cherea i Sabinus? Dlaczego armia nie protestuje?
    I sami sobie odpowiadają: „wycięli im organ odpowiedzialny za waleczność”
    Z tekstu Żakowskiego wyciągam cytat: „żadnego później nie będzie”. Fakt.

    http://wyborcza.pl/7,75968,22730630,patrzylem-jak-kaczynski-przeglada-atlas-kotow-i-przypomnial.html

  110. Kasjusz Cherea…

    Ale Incitatus to kuń był :/

    Dlaczego poseł opłacany z podatków zajmuje się prywatnymi lekturami w czasie pracy?

  111. @Nefer 4 grudnia o godz. 16:07
    Tak! Obadałam. Kuń na początku kariery nazywał się Porcellus (prosiaczek). Potem Kaligula go przechrzcił, gdy zobaczył, że czworonóg szybko biega. Od tej pory nazywał się Incitatus (szybki, bystry), spał na perfumowanej słomie codziennie zmienianej itp. Ciekawe, czy „Incitatus” dałoby się przetłumaczyć jako „wzmożony”? Tak jak „wzmożenie uległo wzmożeniu” w ramach rewolucyjnego fanatyzmu?

  112. Może Fionę do Sejmu? Bo jej wielbiciel ma chyba całkiem podobne poczucie humoru jak…

  113. Na marginesie
    4 grudnia o godz. 15:22

    Nie ma, oczywiście, czegoś takiego, że nie wolno odbierać rodzicom dzieci. Bywa, że nie tylko wolno, ale i trzeba. Z doświadczeń żony, jako kuratorki społecznej z ponad 40-letnim stażem korzystam chętnie i przygotowuję właśnie ustawę o obowiązkowej licencji na posiadanie dzieci i obowiązkowym sterylizowaniu ludzi nie nadających się do ich posiadania z powodu niedorozwoju emocjonalnego (intelektualny to pół biedy). Miewała żona takie rodziny, którym sędzia (choć akurat o swoich sędziach żona ma jak najlepsze zdanie) chciała odebrać dzieci. Ale żona, będąc z rodziną w bliskim kontakcie widziała, jak dzieci kochają na przykład nieporadną, alkoholową matkę i ona je kocha, i przekonywała sąd, że odebranie dzieci spowoduje dramat, że lepiej zostawić dzieci matce i próbować wpływać na nią. Czasem te biedne kobiety przechodziły zaskakujące metamorfozy. W sytuacjach bardzo ciężkich – zwykle chodzi o przemoc w rodzinie – są w zapasie policyjne izby dziecka, gdzie dzieci mogą przebywać do roku, no i rodziny zastępcze, ale nie jest to u nas forma tak rozwinięta i nobliwa jak w Niemczech. A część takich rodzin – nie mam większej wiedzy, czytałem tylko o paru przypadkach – może powstawać dla zarobku, nie dla dziecka..

  114. MAŁY SZULER LUB PCHŁA SZACHRAJKA

    Jak on to robi ? Przecież wszyscy gracze wiedzą, że on oszukuje, ze wyciąga z rękawa karty, że w tej grze pomagają mu wspólnicy, a on dalej wyciąga lewe karty, którymi rozgrywa przeciwników . Publiczność i profesjonalni obserwatorzy dają się małemu szulerowi nabierać. Dlaczego ?
    Bo szuler stosuje różne chwyty, nawet niezbyt skomplikowane, które jednak są skuteczne i odciągają uwagę od tego co robią jego ręce, kiedy sięgają po karty w rękawie.
    Na przykład ? Zasiada do stołu z kotem na kolanach. Wszyscy patrzą na kota. Po co ten kot ? Co ten kot tu robi ?Czy ten kot długo jeszcze zostanie ? Jakie intencje ma szuler trzymając tego kota na kolanach ? Wspólnicy szulera oświadczają, że każdemu wolno trzymać na kolanach kota. Że szuler lubi koty i że świadczy to dobrze o nim, bo przecież tylko dobry człowiek może kochać zwierzęta. Wszyscy zaczynają dyskutować na temat kota, a tymczasem szuler zgarnia ze stołu pulę.

    No to taka metafora.
    A jak to jest bez metafory ? Pewien prezes zasiadł do stołu by sobie pograć z Polską, w celu jej ogrania. Razem ze wspólnikami zamierzają puścić Polskę z torbami . Cel jest prosty; uderzyć po kolei w kilku miejscach. Najpierw skromnie, zaatakowano telewizję, konie, potem puszczę, szkolnictwo,armię, teatry, muzea. Ale największą pule zebrano likwidując Trybunał Konstytucyjny i niezależne sądownictwo.
    Prezes-szachraj musi to robić w miarę dyskretnie, choć specjalnie nie przejmuje się opiniami, ale jednak.
    Więc kiedy przychodzi do kolejnej rozgrywki z Polską, on podrzuca jakiś zastępczy temat. Na przykład, że on lubi oglądać rodeo. No to zależne i niezależne media rzucają się na ten news, roztrząsają, nawet trochę naśmiewają się z pasji małego szachraja, ale nie zauważają, że w tym czasie znikły konie w Janowie. Szachraj wygłasza myśl, że w Księgach Jakubowych Olgi Tokarczuk jest jak u Mozarta, za dużo liter. Wszyscy się cieszą z głupoty szulera, ale on w tym czasie zebrał następna pulę demolując Polsce szkolnictwo. Kolejny sposób na odwrócenie uwagi, to ustawka między dwoma wspólnikami głównego gracza, niejakim Dudą i Macierewiczem, ci tak się wzięli za łby, taki spektakl odstawili, że nikt nie zauważył, że w czasie tej bójki wojsko zostało pozbawione generałów. Kiedy wspólnik prezesa Piotrowicz ostatecznie likwiduje niezawisłe sądownictwo, szuler wyciąga album z kotami. No, no, wszyscy się dziwują, co ten prezes wyprawia.! Dlaczego ten album? Nawet niezależna TVN24 i Szkło Kontaktowe, usiłują rozgryźć to tajemnicze wejście albumu do Sejmu. Kiedy prezes przymierza się do ostatecznego va bank,czyli podporządkowania sobie Komisji Wyborczej, wymyśla sztuczkę z restrukturyzacją rządu. No to dopiero news, jak, kto, kiedy, czy Szydło zostanie ? W telewizorach gadające głowy obracaj ten temat jako najważniejszy na wszystkie strony, gdy tymczasem prezes, nieustannie odkladając decyzje o restrukyuryzacji, trzymając wszystkich w napięciu, po cichu wyciąga z rekawa najmocniejszy atut, czyli uzależnienie od siebie Komisji Wyborczej.
    Na razie rozgrywka prezes kontra Polska trwa. Polska jeszcze nie znikła. Więc zastanawiając się nad tym co jeszcze zabrać, czego pozbawić Polaków, prezes jednocześnie rozważa; jaką zastosować kolejną sztuczkę, by odciągnąć uwagę mediów i przeciętnego Polaka.
    Gdyby kabaret Artura Górskiego „Ucho prezesa” wziął się na odwagę i zamiast pieścić gnoma-szachraja, jako takiego nieprzeciętnie inteligentnego stratega, otoczonego przez strachliwe miernoty, pokazał np. scenę burzy mózgów szachrajów, i jak w wyniku tej burzy prezes decyduje się zaatakować Polskę od strony samorządów, albo turystyki, policji, spraw zagranicznych, i co tam jeszcze zostało, to, aby zamaskować kolejne szachrajstwo, następnym razem przystępując do gry, zdejmie spodnie i znowu media rzuca się na ten news poszydzą sobie, a samorządów nie będzie.

  115. Ja moge zrozumiec ,że szachraj nie lubi sądów, ale czemu nie lubi koni ? Co one mu zrobiły ?

  116. @Lewy

    Ale dlaczego cała przyzwoita Polska zastygła jak królik na którego patrzy kobra?

  117. @Lewy 4 grudnia o godz. 16:38

    Bardzo podobnie zachowywał się Berlusconi – pamiętam esej Umberto Eco o taktyce nieustannego wzmożenia szumem medialnym.

    A szulerzy… warto przypomniec Kaczmarskiego. Pączuś!
    https://www.youtube.com/watch?v=2Tqf3a1_PLI

  118. @ Kostka

    Cieszę się jak zajączek O! – 😀
    Raz, że ciekawie napisałaś, dwa, że mogę się jeszcze chwilę poopalać.
    Ziemia jest płaska, co postanowił udowodnić, na dniach, jakiś płaski człowiek: wzniesie się rakietą spec-roboty na jakieś 200 metrów w górę i stamtąd udowodni, że płaska. Nie pamiętam, czy go pytałem, ale mogę zapytać znowu: wleźć na wieżę Eiffel’a to za dużo, żeby zobaczyć płaskość ?
    Nad Wisłą jest tak samo: niby z Warszawy do Edynburga niedaleko, jakieś dwie godziny samolotem, ale grawitacja całkiem odwrotna. Nad Wisłą – w górę: w górę serca, wznosimy je do Pana! Tak działa.
    W Szkocji maja grawitację w dół. Tam muszą – wyobrażasz sobie co by to było, gdyby Szkot w kilcie miał grawitację jak nad Wisłą? Nacjonaliści tamtejsi to sensowni ludzie: nie ryczą na imigrantów, nikogo nie chcą zostawić z tyłu, pedalstwo biorą za normalność, a nadwiślańską nacjonalność biorą za nienormalność.

    Zastanawia mnie i to, na ile normalność szkockich nacjonalistów bierze się z ogólnie wyższej cywilizacji Albionu, a na ile z konfiguracji kilku narodowości składających się na obywateli: Anglików, Szkotów, Walijczyków i północnych Irlandczyków. Oraz innych nacji od dawna w UK żyjących, a wśród nich klasycznych Irlandczyków. Może jest to jeden z powodów, dla których nacjonalizm objawia się sensownie: objawiać ksenofobię, nietolerancję religijną, rasizm, wsobność czy zakłamanie byłoby strzałem do własnej bramki, gdy konkurencja ma coś niegorszego do zaproponowania.

  119. @Lewy
    4 grudnia o godz. 16:38
    Drogi Lewytoż to miwygląda na ,,wstępniaka” wrzuconego do dyskusji pod innym wstępniakiem :-). Ba, podły wstępniak bo mówiący o czymś co jest tematem-rzeką. Nieprawości partii mającej słowo Prawo w nazwie płyną taką rzeką, że większość ludności tego kawałka mapy – ta którą to niepokoi, denerwuje, złości, wścieka przestaje powoli oganiać co było w zeszłym roku albo dwa lata temu. Cały czas umysły zajęte – ,,Adrian zawetował – sukces”, ,,Nie – to była ustawka”, ,,wystraszyli się woman in black – sukces!” ,,ni wooja – robią to pozaustawowo”. I tak bez końca. W 2019r tylko nieliczni będą w stanie pojąc rozmiary konstrukcji jaką im obstalowała nasza kacza banda.
    Zresztą Seweryn jest nadal zadowolony (choć może troszku się niepokoi) a i chyba opozycja uważa, że w sumie nie ma co przesadzać bo w 2015 wystrzeliwszy broń atomową w zasadzie nie zostało jej nic w arsenałach. No i w sumie jest z siebie zadowolona (co potwierdzają wybory w PO) lub nieco mniej zadowolona (wybory w ,,N”).
    Własnie będąc chorym, dla zabicia czasu obejrzałem za poradą mojego teścia (mój ludowy barometr) spektakl pt. Komisja reprywatyzacyjna. W reżyseria, scenariusz, rola główna aktor niebyle Jaki, rola żeńska – jak to w polskim kinie: nijaka, wręcz mdła: pani HGW (ta co to czerpała inspiarcję od Ducha św.). Mógłby byc z tego nawet wstępniak ale wątpię czy nie zostałbym uznany za pisowską piątą kolumnę…

  120. @wbocek 4 grudnia o godz. 16:37

    Ta Twoja ustawa o przymusowej sterylizacji to żart? Nic takiego nie ma prawa się zdarzyć w demokratycznym, liberalnym społeczeństwie. Jest zasadą, że po prostu nie wolno ingerować w rozrodczość – w tym sensie zakaz aborcji (a tym bardziej antykoncepcji) i nakaz sterylizacji są dokładnie tak samo skandaliczne. Ale w PiS-im reżimie wszystkie chwyty są dozwolone – i to właśnie jest najbardziej przerażające.

    Co do odbierania dzieci – pamiętam głośną sprawę sprzed kilku lat. Chodziło o polskie małżeństwo z dzieckiem w Norwegii. Najpierw był ciąg nieporozumień – matka zgłosiła się o pomoc do ichniego urzędu ds. dziecka, który to urząd roztoczył opiekę, stosując własne kryteria. Np. fakt, że dziecko w szkole chodziło smutne i popłakiwało, a zapytane o przyczynę odpowiedziało, że mamusia nie ma pracy – został wykorzystany przeciwko rodzicom, bo nie wolno obarczać dziecka problemami dorosłych.

    Trudno powiedzieć, czy mamusia pouczyła dziecko, jak ma się zachować; ja podejrzewam, że po prostu chciała się załapać na jakąś pomoc z opieki społecznej biorac na litosc – ale być może to moja nadinterpretacja. W każdym razie dziecko odebrano rodzicom i (tymczasowo) umieszczono w rodzinie zastępczej, gdzie były dwie mamusie (szok!).

    Dziewczynka, oczywiście, tęskniła za rodzicami, przy czym przemyciła telefon, o którym nie wiedziały opiekunki. Przez ten telefon rodzice, poinstruowani przez detektywa Rutkowskiego, kazali dziecku uciec przez okno po linie ze skręconych prześcieradeł. Potem zapakowali wszystkich do auta i non-stop pognali do Polski. Na dowód szczęśliwego zakończenia zamieszczono w Newsweeku zdjęcia córki w Szczecinie (czy Gdyni?) wykonującej jakies akrobacje na ramionach taty. Hosanna, bo porwali własne dziecko i uciekli z „wrednej” Norwegii!

    Wniosek? Ja tu widzę totalne nieporozumienie. A dziecko – chyba każde dziecko – jest zaprogramowane, żeby lgnąć do rodziców, nawet jeżeli katują, nie mówiąc już o zwykłym krzywdzeniu. A kryteria „krzywdzenia dziecka” bywają płynne. W Polsce dzisiaj przeraża mnie teraz m.in. fakt, że robienie dzieci się opłaca – a jak zakatujemy jedno, to zrobimy następne i będzie git. Każde prawo i wszelkie przepisy to coś w rodzaju cepa – jest szara strefa, gdzie nawet dobra ustawa się nie sprawdza, bo nigdy nie można przewidzieć wszystkich efektów. A cóż dopiero powiedzieć o złych ustawach?

  121. Slawczan
    4 grudnia o godz. 17:19
    Nawet myslałem ,że to się nada na wstepniak, ale na jakis czas odechciało mi sie umieszczać wstepniaki, może mi przejdzie. Ale może Ty napisałbys w końcu wstepniaka, bo piszesz bardzo interesująco. Juz raz Cie namawiałem
    Ps
    Szostkiewiczem sie nie przejmuj, on jest troche takim satrapą, i sekuje kazdego, kto mu nie po drodze, nie to to co nasz tolerancyjny Gospodarz,

  122. @Tanaka
    4 grudnia o godz. 17:13
    Drogi Tanako – nie idealizowałbym wyspiarskiego nacjonalizmu: przypominam Ci, że głównym argumentem za brexitem byli wschodni Europejczycy. Tak im wytłumaczyły gazety R. Murdocha więc nie drążyli. Dlaczego ci wschodni Europejczycy? Po pierwsze muzułmanów jest już DUUUŻO, ludzie się odwoili, ba niektórzy mogą nawet kupować The Sun lub inne szmatławce, bo cos znaczą w polityce. A Polacy? Ani to klienci – raczej nie kupują The Sun, politycznie są ,,nikim”, faktycznie są DOSYĆ liczni. Ot idealny chłopiec do bicia. Spójrzmy: co (kto) jest winien niedoli prostego Tommiego z Walii lub Yorkshire? Deindustrializacja i finansjeryzacja gospodarki przeprowadzona przez M. Thatcher (nota bene Murduch był jej wielkim admiratorem i poplecznikiem) jest winna degradacji brytyjskiej prowincji? Kto był odpowiedzialny za politykę drakońskich cięć budżetowych – rządy labourzystów i konserwatystów zasilających chciwców z City gigantycznymi pieniędzmi (dziesiątki miliardów GBP) czy Polacy wyłudzajacy KILKADZIESIAT milionów GBP zasiłków? Murdoch jasno wskazał na Polaków, więc tak jest. Ot, i przyczyna brzydkiej mordy brytyjskich nacjonalistów rozwiązana.
    Ale co sie stanie gdy Szkocja uwolnii się od Anglii a raj nie nastanie? Zapewne The Scotish Sun objaśni im kogo należy pozbyć się w dalszej kolejności. Wtedy szkocki nacjonalizm stanie sie mniej sympatycznym…

  123. @Lewy
    4 grudnia o godz. 17:33
    Tu nie chodzi o ,,satrapowanie” ale o to, że mnie OBRAZIŁ bo wśród sprawców obecnej faszystowskiej fali umieściłem kościół katolicki i środowiska liberalne przytaczając ARGUMENTY. NIe odniósł się do nich i ich nie obalił ale mnie wrzucił do wora neomarksitowskiego. Przy czym bynajmniej marksizmu JA nie uznaję coś pejoratywnego ale Pan Redaktor użył tego jako obelgi umieszczając to na tej samej pólce co pisia aberracja.

  124. @Lewy
    4 grudnia o godz. 17:33
    Co do wstepniaka: nie wiem jak technicznie rzecz zgłosić…Poza tym obawiam się, że jednak jestem osobiście radykałem…

  125. Slawczan
    4 grudnia o godz. 17:36

    Żadnych nacjonalizmów nie idealizujemy. To z zasady coś, co stawia granice i swoje ma nad cudze. Dlatego też napisałem o pewnej relatywności -może szkocki nacjonalizm jest o tyle znacząco lepszy od nadwiślańskiego, że w UK żyje sporo różnych nacji i sporo kultur oraz tradycji istnieje. W złożonej rzeczywistości oraz zgodzie na wypracowane minimalne standardy, szkoccy nacjonaliści wyglądają na ludzi, a nie troglodytów.
    Oczywiście: gdyby Szkocja się całkiem oddzieliła, zapanowała w niej szczęśliwość wsobna, troglodycka gęba nacjonalizmu zaraz by dała o sobie znać.
    Brexit to nie tyle sprawa Szkocji, ale całej Brytanii, ale i to nie po równo.

  126. @Slawczan 4 grudnia o godz. 17:44
    Zgłoś po prostu do Gospodarza, adres email w stopce redakcyjnej. A radykalizm nieco pohamuj. W czym problem?

  127. Slawczan
    4 grudnia o godz. 17:41

    Szostkiewicz tak ma. Tzn. ma patent na subtelne słówko niewielkiego entuzjazmu dla tego, że biskup jest niedokładnie ogolony. Kto ma poważniejsze słowka, ten do siebie redaktora silnie zniechęca.

    Zrób jak mówi Lewy, jako i ja mówię: napisz wstępniaka. Będziesz zadowolony. Oraz czytelnik. 😀

  128. Na marginesie
    4 grudnia o godz. 17:46

    No jak – w czym problem? Jak się ma co napisać, to się potrafią zatrząść kolana. Co może onieśmielać, skoro wszyscy z kolan wstali.

  129. @Na marginesie
    4 grudnia o godz. 17:33
    ,,W PiS-im reżimie wszystkie chwyty są dozwolone – i to właśnie jest najbardziej przerażające.” Ach, jakaż to prawda.
    Tylko czy ONI tak naprawdę kłamią? Gdyby kłamali to bardzo szybko tzw. prosty człowiek by to skonfrontował z tym co za oknem i by to zdyskredytował. Gdy w tzw. komunie głoszono propagandę ,,10 gospodarki świata” czlowiek stawał w kolejce i miał jasny dowód, że cos jest nie tak…
    Ja PiS postrzegam jako ukoronowanie syfu, kłamstw, łżeprawd jakie głosili i robili liberałowie przez ostatnie 28lat. To był pracowicie produkowany gnój na którym wyrosła pisia patologia. Ba, były ostrzeżenia – Lepper, PiS 2005-2007, Razem 2015 ale chwila była tak piękna – tyle kamienic do odzyskania, tyle spółek do obsadzenia – niechże więc by trwała do samego końca. A nuż ,,tamci” nie będą wcale tak straszni jak głoszą – przeca nasz człowiek też ,,utknął w kiblu” w momencie kluczowego głosowania więc może i oni…
    TAK – TEN STAN RZECZY (przed 2015r) DOMAGAŁ SIĘ ZMIANY – rozumnej, uczciwej, postępowej, sprawiedliwej. Rzecz w tym, ze jedynymi, którzy opowiadali się za zmianą byli dewianci, deprawatorzy, nacjonalistyczne, autorytarne szuje. Zmiana zaszła – szarakom nieco ulżyli – ale by założyć homonto najpierw dobrze jest konia pogłaskać, wyluzować.

  130. wbocek
    4 grudnia o godz. 9:01

    Pombocku: wiesz jako i ja, że największym łobuzem, że się tak dowcipnie i miłociwie wyrażę, jest niemiłościwy na sposób absolutny bozia. Cokolwiek ktokolwiek narozrabia, bozia najpierw, i na okrągło, oraz z największą zawziętością karze dzieci. Zaczyna już od dzieci poczętych: tylko jedna na cztery zygoty zamieniają się w parafianina, resztę bozia abortuje i jest zadowolony. I zanim dziecię żyć pocznie, już mu na głowę składa winę śmiertelną: grzech pierworodny.
    Dajesz modelowy przypadek – tej katolickiej pary co fruwa po Europie, a koszt ponoszą dzieci. Gdy ludzie nie działają, działać musi jakiś system, państwo. Jugendamt może nie jest tym, czym być powinni być porządni rodzice. Bo system to procedury, które lubią popaść w bezduszność. A dziecko wśrod bezduszności nie rośnie na człowieka. Rośnie na pozbawioną istoty istotę, która niedostatki i męki z dzieciństwa będzie zamieniać w depresje albo agresje. Mścić się za doznane krzywdy. Jednak procedury mają i to do siebie, że potrafią pomóc tam, gdzie psuje człowiek.
    Na całym świecie nie ma tak kochających dzieci ludzi jak Polacy. Dlatego dzieci to towar narodowy i nimi się handluje. Znana jest sprawa tego, że adopcje zagraniczne polskich dzieci są już bodaj całkiem w rękach Kościoła kat. Adopcje zwłaszcza dzieci niepełnosprawnych, bo jak już w kraju ktoś chce, to chce dziecko niezepsute przez bozię. Ma być jak laleczka za 200 rubli od Wokulskiego. Zresztą i krajowe adopcje coraz bardziej pod kontrolą kościelną. Za granicę sprzeda się gorszy towar. Tam wezmą.

  131. @Slawczan
    Owszem jesteś, zauważyłem to, ale to mi nie przeszkadza i chyba mało komu na tym blogu. Jestes antyamerykański, natomiast ja cieszę się, że zyję pod parasolem amerykańskim, który zapewnia mi wolność, paszport, możliwości podróżowania, pisania na blogu, w ogole za dostep do internetu…
    Ale…właśnie czytam „The shock doctrine” Naomi Klein. My zyjąc pod protektoratem wielkiego brata ze wschodu, z uwielbieniem , utęsknieniem patrzyliśmy na Ameryke, łykaliśmy filmy o tych wspaniałych kowbojach, na których napadaja niedobrzy Indianie.
    To co opisuje Naomi Kleni, to włos sie jezy na głowie. Wszystkie przewroty, masowe morderstwa najpierw w Iranie (Mosadek) potem w Chile, Argentynie, Brazylii, inspirowane przez CIA, ideologocznie,”naukowo” uzasadniane przez chicago boys Miltona Friedmana, z ostatnim akcentem, czyli rozpierduchą w Afganistanie i Iraku.
    To wszystko prawda. Ale ja jestem pesymistą, znając historie, nie mam złudzeń co do tego, że może zaistniec jakieś mocarstwo (Rzym, Wlk.Brytania itd), które nie popełniloby okropnych rzeczy. Taki jest świat. I dlaczego Amerykanie mieliby być inni, lepsi. Ale jednak jest to jakaś demokracja, nawet kulawa z Trumpem u sterów.
    O wyższości reżimu amerykańskiego swiadczy choćby fakt, że może tam publikowac takie antyamerykanskie książki , jak Klein czy Chomsky, że jak narazie jest to lokomotywa postępu, a jak długo, to nie wiadomo, może za ileś lat Chiny pzejma pałeczkę.
    Wychodze na egoiste, bo jestem zadowolony z mojej sytuacji, wiedząc o tym, że istnieje druga strona medalu i że ci moi dobroczyncy Jankesi, maja krew na rękach. Mając znośną francuska emeryture, zdaje sobie sprawe, że ją zawdzieczam temu, że Francja jest bogatym krajem, króry dalej przy pomocy Totalu ssa ropę w Afryce, bo gdybym miał polska, to chyba z braku pieniedzy nie mógłbym korzystac z owych wolności.
    Trawestując Leibnitza, który twierdził, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów, powiedziałbym, że żyjemy w jednym z najgorszych, więc w tym najgorszym trzeba sobie znaleć najmniejsze zło, bo zło jest wszędzie.
    Napisz np. wstepniak na ten temat z całym radykalizmem.
    Jesli masz zamiar puscic wstepniak, to Jacek Kowalczyk sam sie do Ciebie zglosi.

  132. Slawczan
    4 grudnia o godz. 17:58

    PiS żeruje, sam się zresztą z tego składa, z setek lat polskiej nędzy: moralnej i materialnej. To nie tylko sprawka PO, e teraz pisoidy rządzą. To sprawka polska, w samej esencji.

  133. wbocek
    3 grudnia o godz. 22:26

    Nie wiem, czy to do Koszalina sięgało, ale do Słupska powinno: bogaty chłop to po kaszubsku gbur. Ja zaś z otoczenia znałem takie znaczenie „bambra”, że to hultaj, rozrabiaka, łobuz.

  134. @ zza kaluzy 4.12 godz.4:15
    Thorstein Veblen kiedys o tym napisal, a pewnie nie jemu jednemu przyszlo to do glowy: zawody miedzy grupami mezczyzn – jak np. mecze futbolowe – sa wysublimowana forma wojny. Dlatego, w przeciwienstwie do niektorych feministek, jestem zwolenniczka urzadania walk o puchar Europy i Swiata. Forma wysublimowana z regulami fair play jest przeciwwojenna profilaktyka. Odtwarzanie hymnow narodowych mile glaszcze plemienne uczucia zwyciezcow i jezeli na tym sie konczy, mecze spelniaja swoja pozyteczna role.
    Jezeli jednak, jak piszesz, przy wreczniu honorow przelatuja ryczace mysliwce, to ze sportu robi sie
    wojne. A kibole nawet nie ukrywaja, ze o bitwy im chodzi.

  135. @Tanaka 4 grudnia o godz. 17:54
    Ja zakładam, że Sławczan do płochliwych nie należy 🙂

  136. Wracam na chwile żeby nadrobić zaległości – czytając od końca. Na pierwszy ogien @ Slawczan
    Slawczan
    4 grudnia o godz. 14:55
    Powiem szczerze, ze nie do konca rozumiem o co ci chodzi – wrzuciłeś do swojego wpisu tyle gdybania I teoretyzowania, ze trochę trudno z tym dyskutować. Spróbujmy jednak:
    1. „nie tak szybko z tym akcesem do SNP” – wyjaśnij co masz na myśli – bo jeśli chodzi o akces do SNP jako do partii to zapewniam cię ze nie ma nic prostszego, niż się do nich zapisać. Tak się składa ze całkiem pokaźna gromadka znajomych włączając moja własną siostrę należy do SNP jako mniej lub bardziej aktywni członkowie i klnie się ze zostali mile przyjęci.
    2. „Szkocka SNP podobnie jak katalońscy nacjonaliści czy irlandzka Sinn Fein (ta dzisiejsza) są takie ,,sympatyczne” bo mają łatwo definiowalny cel ,,przeciwko…” – dla Szkotów jest to Westminster, dla katalończyków to Kastylia, dla Sinn Fein ,,Brit bastards” – rozbierając na czynniki pierwsze twoja wypowiedz – pomyliłeś kilka rzeczy – po pierwsze nie wiem czy twoja ocena Sinn Fein jest słuszna w stosunku do współczesnego ruchu. Nie sadze. „Brit bastards” dotyczyłoby raczej rządu w Londynie niż narodu brytyjskiego (jeśli można go tak nazwać) Po drugie – co masz na myśli, mówiąc „Kastylia”? Rzad w Madrycie czy naród hiszpański jako całość? Masz racje co do jednego w tym zdaniu – SNP jest zdecydowanie przeciwko rządowi w Westminsterze (ani przez chwile tego nie zatajam w swoim wstępniaku – są oni bowiem koniec końców partia separatystyczną) ale to nie oznacza, że przekłada się to na nienawiść etniczna do „Angoli” – oczywiście pomiędzy obiema nacjami jest wiele wzajemnych złośliwości i zlej krwi, ale nie wyobrażasz sobie chyba ze mieszkający w Szkocji Anglicy sa w jakikolwiek sposób prześladowani, dyskryminowani czy dręczeni. A tak byłoby, gdyby SNP była partia nacjonalistyczna w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Niestety, z tego co donoszą znajomi Hiszpanie sytuacja nie jest aż tak przyjemna dla Kastylijczykow mieszkających w Katalonii. Niechęć Szkotów do Westminsteru to niechęć czysto polityczna – polityka Londynu jest często przeciwstawna do tego co Szkoci uważają za rozwiązania najlepsze dla swojego kraju.
    3. W którym miejscu zasugerowałam, ze po uzyskaniu niepodległości Szkocja stałaby się kraina mlekiem i miodem płynąca? Akurat niekoniecznie tak uważam, ale to osobna historia. Tym niemniej zgadzam się w pełni z SNP, ze rząd w Westminster nie ma bynajmniej dobra Szkotów aż tak na sercu (jak własnych interesów) a podejście do różnych spraw rożni się diametralnie – przykład pierwszy z brzegu – obcięcie dofinansowania do projektów zajmujących się energia odnawialna, która dla Szkocji jest o wiele ważniejsza niż dla Anglii, podejście do emigrantów, i kilka innych.
    4. „Nacjonaliści ZAWSZE potrzebują wroga przeciwko któremu mogą zwoływać ,,wspólnotę narodową” pod swoim sztandarem.” – nie jest to prawda w przypadku SNP – poczytaj sobie
    więcej na temat i programu i daj mi znać jak już znalazłeś gdzie wyczytałeś na temat „wroga”
    5. Reszta to trochę gdybanie i nie rozumiem do końca twojego negatywnego podejścia.
    Oczywiście, ze szkoccy narodowcy maja swoje wady ale ksenofobia nie jest akurat ich przypadłością. Mieszkam i pracuje w tym kraju od kilku lat i ani razu nie spotkało mnie ze strony żadnego Szkota (a pracuje głownie ze Szkotami nie wykształconymi) nic nieprzyjemnego (to samo potwierdzają prawie wszyscy znajomi). Nie mogę tego samego powiedzieć o moich wcześniejszych latach w Anglii. Twoje gdybania i insynuacje są raczej niskie. Oczywiście, Szkoci nie sa w ciemie bici i zdazyli już przekalkulować, ze obcokrajowcy sa potrzebni do dynamicznego rozwoju tego niewielkiego kraju – zatem sympatia do migrantów nie jest 100% bezinteresowna. Nie przeszkadza mi to bo – po pierwsze to akurat nie zmieni się z dnia na dzień. Po drugie – Szkocja ma długa historie przyjmowania emigrantow w swoje progi i pokojowego z nimi koegzystowania (Irlandczycy i Polacy w latach 40stych to przykłady pierwsze z brzegu)

  137. No i starczylo mi czasu na dokladnie jedna odpowiedz bo w miedzyczasie mlody wlazl mi prawie na glowe… Postaram sie wrocic potem

  138. @Na marginesie
    4 grudnia o godz. 18:35
    Mylisz się – sądy kategoryczne przed frontem komputera sa łatwe. Chyba jestem tchórzem – gdy jako gówniarz w 1988r zamiast do ,,swojego” kościoła parafialnego poszedłem do takiego na mieście, gdzie głoszono ,,patriotyczne kazania” (ot, antykomunizowanie jako gówniarska moda) to pamiętam jak zmiatałem przed panami, którzy powiedzieli tylko ,,stać!” do mnie i moich kolegów. Spieprzałem, że hej. Ba – rodzice połapali się, że cos jest nie tak bo zladowałem ZBYT późno na obiad i jeszcze ojciec spuścił mi łomot za ,,gówniarskie mieszanie się”. Od tego czasu dla własnej wygody przyjąłem cystat z piosenki Dezertera:
    A wtedy na ulicach gdy rzucali w siebie kamienimi
    Do kogo się przyłączyłeś
    Jakiej broniłes sprawy
    Dlatego tak często
    Czujesz się oszukany
    A da mnie nie ma takich ideałów
    Dla których chciałbym starcić twarz
    Nie ma takiej świetej sprawy
    Dla której chciałbym oddać siebie.

    Ot konformizm? Bezpieczeństwo?
    A może znajomość historii? Ludzie oddawali siebie a potem okazywało się, że głupio, niesłusznie, zbędnie, zbrodniczo. W zależności jak wiały wiatry Historii…Kuroń 8 lat siedział w więzieniu, rodzine Mu (za)dręczyli, a potem ogłupiał zwalnianych robotników swoimi gadkami a na koniec opluto Go…
    W świecie idealnym stanąłby na czele partii socjaldemokratycznej a mnóstwo ludzi by Go wspominało jako tego, który o nich walczył wtedy i wtedy.

  139. Tanaka
    4 grudnia o godz. 17:45

    Szkocki nacjonalizm, jak już pisałam jest obywatelski nie etniczny więc nie wiem czy ta prognoza jest słuszna. Być może tak, być może nie. Myślę jednak że jak długo „przybysze” będą się zachowywać tak jak na obywateli tego kraju przystało ksenofobia dla samej ksenofobii im nie grozi. Niestety tego samego nie da się powiedzieć o Anglikach a Brexit otwarzyl prawdziwa puszkę Pandory. Ciekawe ze takie zrzucenie cywilizowanej maski nie nastąpilo w Szkocji. Wypowiedzi Slawczana świadczą o tym, że nie rozumie zasadniczych różnic pomiędzy tymi dwoma narodami a Szkoci najwyraźniej jawią mu się jak mieszkający bardziej na północy Anglicy.

  140. @Kostka
    4 grudnia o godz. 18:52
    Cóż co do Sinn Fein – istotnie ich wrogiem jest RZĄD BRYTYJSKI (tu zgoda) ale co to znaczy? Rząd brytyjski rozpatrywany w oderwaniu od Brytyjczyków. To tak jak bym dziś udawał, że rząd PiSu to nie polski rząd? Niestety – także i JA poniosę konsekwencje pisiego debilizmu, choc absolutnie tego nie popieram.
    Odpowiem zbiorczo – uważam, że ZADEN nacjonalizm nie jest fajny, sympatyczny bo zawsze jest przeciwko komuś. W swoim poście usiłowałem wyrazić opinię, że TERAZ jest ,,miło” ale co dalej jk Szkocja wybije się na niepodległość? Do tego momentu SNP ma cel ,,uwolnić się od Brytyjczyków”. Uwolnili się od Brytyjczyków i co dalej? Radość z odzyskanego smietnika? Pouczajacym jest przykład Wielkiej Brytanii i Farga – ,,wyzwolił” Anglię i ,,zwolnił się”. Problemy zostawił rządowi do posprzątania – on wykonał misję uwolnienia Brytyjczyków. No dobrze – uwolnili się. Czy to poprawi perspektywy prostego Anglika? Czy dalej trzeba bedzie ,,drążyć” i czyścić ,,złogi Unii”?
    W swoim poście usiłowałem wskazać, że nacjonaliści zawsze oferują MIRAŻ, pościg za króliczkiem ale bynajmniej ich celem nie jest jego złapanie…Gdy go łapią zaczyna się ambaras – najlepszy przykład Katalonia. Pan Puidgemont zawalczył o niepodległość, rozhuśtał emocje, czmychnął i co dalej? Sporo firm zbiegnie z ,,niepewnej” Katalonii. Jak mniemam nacjonaliści wytłumaczą Katalończykom, że to celowa (może przeca tak być, niewykluczone) polityka Madrytu?
    Co do rządu brytyjskiego – od czasów M. Thatcher on nigdy nie rządził w imieniu Brytyjczyjków – on rządzi w imieniu i interesie plutokracji z City i Canary Wharf. Brytyjczycy sa tylko mięsem ,,wyborczym”, któremu R. Murdoch tłumaczy co i jak – dlaczego ich dzieci nigdy nie bedzie stać na studia czy porządna szkołę.
    Rząd brytyjski przeciez nie wpuscił Polaków w 2004 ze wdzięczności za nasz wkład z Bitwe o Anglię oraz jako zadośćuczynienie za wykluczenie z parady zwycięstwa w 1945 ale po to by zwiekszyć presję na prostych Anglii – chcesz podwyżki na twoje miejsce jest 3 Polaków, którzy z entuzjazmem zrobią to za płace mnimalną…Taki to rząd brytyjski…

  141. Na marginesie
    4 grudnia o godz. 17:33

    Demokratyczne społeczeństwo to byt tylko słowny. Demokracja zaś to jeden z wielu pomysłów na organizację społeczeństw – skuteczny jak czekolada przy obstrukcji. Skąd są wszelkie nieszczęścia tego świata – stąd, że demokracja jest najlepsza? Stąd, że najmądrzejszym pomysłem wobec postępującej degeneracji człowiekowatych (i przeludnienia globu) jest nieingerencja w rozrodczość miliardów tumanów? Te tumany latają samolotami, a wiedzę i umiejętności wychowawcze mają z czasów plemiennych sprzed tysięcy lat – taki jest efekt nieingerowania w rozrodczość. Nie powiem, że życzę Ci jak najwięcej takich sąsiadów, jakich wyżej przedstawiłem, z dziećmi w stanie półdzikim i prawem do nieograniczonej rozrodczości.

  142. @Kostka
    4 grudnia o godz. 19:07
    Bynajmniej Kostko – rozumiem co to są Szkoci, znam ich historię i rozumiem, że są odrębnym etnosem od Anglików.
    Jeszcze raz powtórzę – na tym etapie swej historii Szkoci mają jasny cel i zdefiniowanego wroga. Czas próby nadejdzie gdy zamieszkają ,,na swoim”. Gdy znikną Anglicy i ich zły rząd…Przypominam, że gdy Anglicy wycofali się z Irlandii, Irlandia wcale a wcale nie stała się sympatyczniejszym miejscem na Ziemii. Wojna domowa, opresywne rządy katolickich maniaków, puby gdzie ,,psom i czarnym” był wstęp wzbroniony. Bieda i masowa emigracja. Emigracja (jej powrót) i dobrobyt wyrwały ichnim ,,patriotom” zęby…

  143. @Lewy 4.12 godz.18:18
    Nie wiem czemu nawrzucales Miltonowi Friedmanowi i jego szkole monetarystow. Friedman byl wybitnym ekonomista zajmujacym sie glownie sposobem regulowania podazy pieniadza – tym np. jak zbyt luzna polityka monetarna moze wtracic gospodarke w spirale inflacji. Przykladow takich sytuacji mielismy az nadto w latach 80., a rowniez obecnie nawis podazy dolarow powstaly wskutek walki z kryzysem po 2008r. moze miec fatalne skutki. Obfitosc i taniosc pieniadza jest jedna z przyczyn tego, ze banki weszly na niewlasciwy im teren spekulacji finansowych.
    Regula polityki monetarnej zaproponowana przez Miltona nie przyjela sie. Nie znaczy to jednak, ze mozna go lekcewazyc jako ekonomiste i przylepiac mu latke ideologa. Przy calej swojej wierze w skutecznosc mechanizmu rynkowego Milton byl rowniez zwolennikiem negative tax, czyli udzielania pomocy rzadowej ludziom o niewystarczajacych do zycia dochodach.

  144. @kruk
    Nie jestem ekonomistą, choć ekonomia mnie fascynuje. Czytałem troche o Friedmanie i jego intelektualnym przeciwniku Keynesie. Ten ostatni doradzil Roosveltovi New Deal, no i jakos Ameryka wygrzebała się z kryzysu (Bardzo jej pomogła wojna). Natomiast Friedman to neoliberalizm, guru Szkoły Chicagowskiej, która promowała wolnu rynek, jak najmniej państwa, obcinanie podatków, co skutkowało zamykaniem publicznych szkół, ograniczaniem dostępu do darmowej służby zdrowia, na tym wyrósl reganizm i thacheryzm.
    Teraz czytając ksiąke Naomi Klein, dowiaduje sie, co robili w Ameryce Południowej chłopcy ze szkoły Friedmana, sam Friedman był zapraszany do Chile, gdzie z pompą był witany przez samego Pinocheta.
    Wiesz, nie byłem tam, nie mogę przytoczyc własnych obserwacji, wiem to z lektur.
    Naomi Klein może jest lewakiem, ale jest Finalist for the National Business Book Award, Award for Journalism
    Ty może masz jakieś inne źródla, gdzie podaja informację o negative tax, które wielkodusznie proponował Milton.
    Nie jestem lewakiem, choc jestem Lewy, mój stosunek do Ameryki przedstawiłem wyżej pisząc do Slawczana, ale nie sadze, żeby ta kobieta zmyślała.
    Pisze ona, że pod płaszczykiem naukowości (Friedman miał dobre matematyczne przygotowanie) kryła sie bezwzględna neoliberalna ideologia: doktryna szoku. Trzeba zmieść wszystko co jest na drodze do postępu, zgnieść, wzbudzić przerażenie grozę i na tej dziewiczej tabula rasa pisać nowy scenariusz raju neoliberalnego.
    Naomi porównuje to do psychiatrycznych eksperymentów, jakie przzeprowadzał na ludziach psychiatra Cameron. Ludzie z jakimiś zaburzeniami zglaszali się po pomoc do jego kliniki i tam jak w „Locie nad kukułczym gniazdem” byli poddawani terapiom narkotykowym, elektroszokom, przebywali w ciemności, odizolowani od świata całymi tygodniai. Cameron uważał, że w ten sposób można z wymazać z pamięci (memory, mind) przeszłość pacjenta i na tak bielutkiej karcie napisać nowe treści, lecząc tym samy pacjenta z poprzednich fobii, lęków, skłonności samobójczych. Z tych terapii ludzie wychodzili kompletnie okaleczeni psychicznie.
    No i taka operację przeprowadzano w Chile, gdzie mordercza junta wspierana przez ksztalconych w Chicago ekonomistów budowała nowy świat. Naomi twierdzi, że to był taki sam eksperyment jak w Sowietach, gdzie też mordowano, torturowano w celu stworzenia nowego człowieka.
    Nie będe sie wiecej rozpisywac, ale jakoś mnie ta kobieta przekonuje, że neoliberalna ideologia Friedmana to taki komunizm à rebours.A najlepiej świadczy o tym sytuacja na Bliskim Wschodzie, poddany terapi szoku Irak, co skutkowało powstaniem alkaidy, issi i innych tworów.
    Bójmy się skrajności i nawiedzonych ideologów, którzy nie maja wątpliwości

  145. @wbocek
    Jedno Ci tylko pytanie zadam: Kto pilnuje strażników? Nie moje to pytanie, a Juvenalisa, który je zadał ponad 2 tysiące lat temu. W przypadku odbierania człowiekowi możliwości przekazania jego domniemanemu potomkowi jakiegoś tam uśpionego (może po pijaku uśpionego) genu warunkującemu temu potomkowi odkrycie leku leczącego glejaka (albo jakiejś innej kancery) skazujesz (jako żandarm czystości rasy i obyczajów) resztę papugomałp na lata cierpień i przedwczesną śmierć, gdyż wysterylizowania kobieta wraz z wysterylizowanym mężczyzną nie poczęli by tego ewentualnego geniusza. Przypomnę demagogicznie, że rodzice Beethovena – według współcześnie obowiązujących w Niemczech praw – nie powinni wychowywać przyszłego geniusza, ba… w ogóle nie powinno im się pozwolić na posiadanie dzieci. Czy byłbyś za sterylizacją mamuśki Ludwiczka, Frau Marii Magdaleny van Beethoven?

  146. Lewy
    4 grudnia o godz. 20:15
    Teraz czytając ksiąke Naomi Klein..
    ..jako lekturę uzpełniającą dodałbym „Who Rules the World” Noam’a Chomsky’ego.

  147. @ Lewy
    Nie czytalam dziela Naomi Klein, ale z tego, co piszesz miesza ona ekonomie z ideologia, polityka i nawet geopolityka. Ze Friedman doradzal Pinochetowi? Toz nie doradzal mu jak wziac za morde opozycje tylko jak ustabilizowac gospodarke.
    I pozwol, ale bez sensu jest przeciwstawianie Keynesa Friedmanowi. Keynes zetknal sie z Wielkim Kryzysem wyniklym ze spadku popytu i zaproponowal polityke, ktora mogla gospodarke z tego wyciagnac. No i Roosevelt, zastosowawszy sie do jego rad zostal trzy razy prezydentem.
    Friedeman zetknal sie z innym problemem – kryzysem spowodowanym nieodpowiedzialna polityka rzadow, kiedy to banki byly na uslugach rzadow i, mowiac jezykiem potocznym, drukowaly pieniadze na pokrycie wydatkow rzadowych. Skutkiem byl kryzys zadluzenia, dewaluacja walut takich krajow i hiperinflacja. Trzeba bylo znalezc sposob na ustabilizowanie gospodarki i tak znienawidzeni liberalowie to wlasnie zrobili. Czy jest dzisiaj do pomyslenia, zeby rzad dyktowal Bankowi Centralnemu polityke pieniezna? Dzisiaj bank centralny jest autonomiczny w stosunku do rzadu, czyli niezawisly podobnie jak sady. Jego zadaniem jest trzymanie wahan cen i kursow walutowych w dopuszczalnych granicach.
    W 2008r. gospodarce swiatowej grozilo straszne zalamanie i Obama, za porada Krugmana, zastosowal metode keynesowska – pobudzanie gospodarki poprzez ekspansje monetarna, czym uratowal swiat przed kryzysem a nawet osiagnal pewien wzrost w Stanach. Ale nic nie ma za darmo – nadmiar pieniadza jest niebezpieczny. Wlasciwie to Chinczycy ratuja swiat przed galopujaca inflacja – po piersze trzymajac ogromne rezerwy dolarowe, po drugie zalewajac rynki tanimi towarami.
    Jaki z tego wszystkiego wniosek? Ekonomisci w roznych epokach stykaja sie z coraz nowymi problemami, a w dziedzinie makroekonomii zawsze chodzi o rownowage gospodarcza.

  148. @kruk
    4 grudnia o godz. 21:26
    Kruku dzięki doradztwu ekonomicznemu tegoż pana społeczeństwo chilijskie z jednego z najbardziej egalitarnych w Ameryce Południowej stało się jednym z najbardziej rozwarstwionych. Przypominam ci, że porady ,,chicago boys” były wprowadzane bez oporu społecznego bo ,,Pinochet boys” w miedzyczasie wyrywali paznokcie (i robili tysiące znacznie bardziej twórczych rzeczy z tej dziedziny)
    Wracajac do porad p. Friedmana – obniżanie podatków najzamożniejszym i korporcjom, które miało skutkować powstawaniem miejsc pracy> Jak wiadomo poskutkowało powstaniem monstrualnych fortun a miejsca pracy jak znikały tak znikają.
    Ciecie socjalu – gdy nie masz pracy i socjalu musisz się godzić na stawkę jaką ci naznaczą…
    Kwestia nieomal religijna – Wolny Rynek – otóż wolny rynek jest równie realnym bytem jak Pan Bóg. Jeżeli wierzysz w Boga to i w to możesz wierzyć – nie darmo maniacy religijni z USA są także darwinistami ekonomicznymi.
    Sam z kapłanów od recept p. Friedmana – G. Sachs po latach uznał, że nie wszędzie i w każdych warunkach jego porady mogą dać korzystny wynik. Wręcz uznaje, że okazały sie NEGATYWNE.
    Na koniec – sprawdź jaki efekt dały zaordynowane przez ludzi Friedmana w Chile reformy emerytalne. Bedziesz wiedział co nas czeka za jakieś 15 lat. Dla ułatwienia podpowiem Ci, że reformy te zakończyły się umiarkowanym sukcesem – zarządzajacy funduszami nie muszą się kłopotać o swoje emerytury…

  149. Slawczan
    4 grudnia o godz. 19:21

    Kajam się (trochę) bo wrednie ci przygryzlam i niepotrzebnie. Ale uwziales się z tym „wrogiem” i przez chwilę miałam wrażenie że wrzucasz szkockich nacjonalistów do tego samego worka co pożyteczni idioci od Farage’a (Farage, gdybym była wielbicielka teorii spiskowych to rzeklabym ze zachował się jak pacholek Putina i jeśli kiedyś zostanie to potwierdzone to wcale się nie zdziwię). Raczej cię nie przekonam ale powiem ci i tak – naprawdę nie mam wrażenia, że SNP jednoczy „wspólny wróg” i tylko dlatego zostawiają (chwilowo, jak sugeruje twoja wypowiedź) w spokoju obcokrajowcow. Ok, Westminster jest be i sam się podkłada – gdyby przestał się wtranzalac narzucając swoją politykę to wtrąciłby SNP argumenty za referendum niepodległościowym w trymiga. Na codzień nie słychać ze strony SNP jakiegoś strasznego straszenia czy wzywania do czynnego oporu – przekaz jest raczej pozytywny – tak jak opisałam i skupia się na wielu innych sprawach. SNP wie że ponad połowa mieszkańców kraju jest w tej chwili za pozostaniem w UK i nie zamierza drażnic własnych wyborców. Mimo że ci sami mieszkańcy nie są zachwyceni polityką Westminsteru, a zwłaszcza Tereski Buszujacej w Zbożu May.

  150. @kruk
    4 grudnia o godz. 21:26
    Taki kwiatek: nieodpowiedzialna polityka rzadow, kiedy to banki byly na uslugach rzadow
    Obecnie mamy odpowiedzialną politykę rządów: są one po prostu na usługach banków. Gdy szaleństwo spekulacyjne zarządów banków wpakowało je w tarapaty to kto je ratował? Rządy i zapewne nie życzące sobie tego SPOŁECZEŃSTWA.

  151. Szkoccy nacjonalisci to zresztą nie aniołki i jak trzeba potrafią urządzic burde w parlamencie:

    https://youtu.be/esTOPwh0REM

    No cóż, jacy nacjonalisci takie burdy…. 😉

  152. I w parlamencie europejskim…

    Ten skrzywiony smutas w tle to Nigel Farage, któremu zawdzięczamy Brexit. W eurosceptycyzmie wcale mu nie przeszkadza pobieranie poselskiej diety z EU

    https://youtu.be/QTY-nwGUaRc

  153. Nadrabiam dalej.

    wbocek
    3 grudnia o godz. 21:37

    Pombocku, ja też ci się kłaniam i za nic mnie nie przepraszaj ;-). A dowcipy o skąpych Szkotach nie są zbyt dalekie od prawdy…. ;-). Co nie zmienia faktu, że Szkoci nawet skąpi są raczej przyjaźni mimo że w Glasgow można przez chwilę w to zwątpic widząc lokalnych zawadiakow.

  154. konstancja
    3 grudnia o godz. 20:33

    Bardzo ładnie to ujęlas, taki właśnie był też sens mowy liderki SNP którą zlinkowalam – sens jej byl taki – nasz naród wzbogacił się przez napływ innych kultur i doświadczen stając się tym czym jest i dlatego jest otwarty na przybyszów. Podobają mi się twoje wspomnienia o nauczycielu ówczesnego WOSu – to jedno z najbardziej rażących zaniedbań PO. Takie będą Rzeczypospolite jakie jej młodzieży chowanie czy jakoś tak… 😉 Tutaj wiedzę o społeczeństwie i demokracji wbija się w małe lebki od pierwszej klasy (4-5 rok życia). W tym roku mój mlodociany na jakichś zajęciach miał z grupą „wkoło stolika” wymyślić szkolna partię, z nazwą i programem. Poza tym od pierwszej klasy zasiadają w rozmaitych „komisjach” a to ekologicznej ( jaki był ryk że w trzeciej klasie nie mogl ponownie zasiąść w Eco Commity) a to fair trade a to sportowej. Telewizja publiczna dzielnie sekunduje nadając wiadomości i progamy publicystyczne na dzieciecym kanale BBC (głupotki komercyjne też nadaja 😉 ale jakaś misja jest). Dzięki temu dzieciaki więcej interesuja się światem („Mama, wolisz Teresa May czy Donald Trump” zapytał mnie raz rezolutnie potomek a mnie zatkało ” Bo ja strrrasznie nie lubię Donald Trump, ten Barrack był fajniejszy”)

    Na marginesie
    3 grudnia o godz. 20:42

    Jak go zwał tego naroda, tak go zwał ale ta anglojęzyczna definicja jest bardziej na czasie. Czasie globalnej wioski 😉

  155. Wielki powrót herstoryka. Dzihadysty , antysemity, mizogina, wroga zachodniej cywilizacji. Zajadlego piewcy wyższości szariatu nad zgnilymi wartościami liberalno-demokratycznymi. Witamy koteczku, ale pamiętamy co masz za skora.
    Ps. Sorry za brak znaków diakrytycznych. Zmartwion.

  156. @gotkowal
    4 grudnia o godz. 22:18
    No tylko się zdążyłam zalogować i już mi się trafił @gotkowal.
    I powiem ci – nieładnie piszesz. Możesz się nie zgadzać z poglądami – to możesz usiłować je zbić w dyskusji, ale to co napisałeś to jakieś takie paskudne, oczerniające osobę i przyklejające jej negatywną etykietkę ( twoją etykietkę!) co ma nastatwić czytelników przeciw tej osobie i wtedy wszystko co napisze będzie na cenzurowanym.
    Nieładnie.

  157. anumlik

    Pardą, piszę na zmartwionie.

    Nie bądź taki śmiertelny jak Namargineska. Kompletnie jest bez znaczenia, co ja plotę –
    znaczenie mają realia. Chińczycy nie zastanawiali się nad przyrodzonym prawem do rozrodczości, aż się w końcu musieli zastanowić. I olali złudzenie zwane demokracją. A ja sobie przeglądam na wodzie różne cywilizacyjne stereotypy, mantry i zaklęcia. O Janku muzykancie teź przeglądnąłem. „Ojej, żeby nie przegapić geniusza” to nie mój kłopot ani nawet temat. Tematem moim jest, że mimo mesjaszów, geniuszów i nauki nic się nie zmienia, odkąd Kain zabił a mama skradła.

  158. Tak mi ten gotkowal wlazł w paradę, ale miałam napisać – po długim czytaniu – że bardzo fajna dyskusja i bardzo pouczająca się wywiązała.
    No Lewusku, zmarnowałeś taki piękny tekst na wstępniak, aż żal. Bardzo się z tym zgadzam, od dawna widać, że niektóre kacze pociągnięcia to zasłona dymna na inne, poważniejsze. I nie mogę pojąć jak mainstreamowe media polskie mogą być takie durne dając się podprowadzić pod durnego chatkę.
    @Sławczan,
    ja tak bardzo podzielam twoje poglądy, że aż przebieram nogami na ten wstępniak!

  159. Nefer
    4 grudnia o godz. 14:06
    on na to że Niemcy duża kraj i się zmieszczą.
    Hmmm… W Brukseli zaczyna być ciasno.
    Interesujący artykuł David’a Engels’a (Profesor Historii Rzymu – Université Libre de Bruxelles).
    Pisze m.in.*:”…w ostatnich tygodniach stolica UE była wstrząsana gwałtownymi zamieszkami za które obarcza się młodych mężczyzn-imigrantów. 11listopada b.r. po kwalifikacji Maroka do mistrzostw świata w piłce nożnej ok. 300 młodych ludzi w okolicach Giełdy splądrowało sklepy, uszkodziło stojące samochody, zraniło 22 policjantów. Scenariusz powtórzył się 15 listopada niedaleko Opery Narodowej. Uszkodzeniu uległy miejsca użytecznoścu publicznej zakończone walką z policją.

  160. @Ewa Joanna
    Nie jesteśmy na ty, dlatego upraszam o więcej umiaru z zaimkiem ” ten”. Przy okazji, pamietam twoje radosne komentarze, sprzed pol roku, kiedy @ herstoryk proponowal nie nowe, radykalne rozwiązanie kwestii żydowskiej. W duchu islamu i Hitlera. Może trochę refleksji i mniej humanizmu wybiórczego.

  161. c.d.
    Autor zastanawia się jak to jest możliwe ,że w sercu Europy, w mieście, które ma być przykładem m.in integracji i współżycia różnych grup kulturowych ukazują się poważne symptomy kryzysu właśnie na tle kulturowym. Pojednawczego modelu wspóżycia kutur szuka się na daremno, mimo ,że zrezygnowano już z symbolu krzyża przy św. Mikołaju ,a w kantynach szkolnych wprowadzono jedzenie „hallal” ,aby nie ranić uczuć tzw. grup marginalnych, jak pisze autor.

  162. Slawczan
    4 grudnia o godz. 19:15

    Masz słusznego w kilku punktach oprócz teorii spiskowych co do wpuszczenia Polaków – w UK po prostu są roboty do których wykonywania nikt się nie rwie i to niezależnie od płacy – od prostych robót fizycznych poczynając do pracy w inspekcji weterynaryjnej na którą miejscowi doktorzy od psów, kotów i ogierow pełnej krwi kręcą nosem, konstrukcji, ekspertyzach środowiskowych czy służbie zdrowia. I wielu innych. Skutki pozbycia się pracowników z Unii będziemy podziwiać już wkrótce a w międzyczasie już zaczyna się panika że zgłosiło się do pracy zbyt mało pielegniarek od czasu referendum brexitowego… Czas pokaże. O Faragu napisałam już wcześniej. Cholerny manipulator, który wywiodl w pokrzywy jelopowatego Camerona po czym się zwinal. Jak to mówią u nas „Careful what you wish for”…

  163. @gotkowal
    4 grudnia o godz. 22:44
    Panie gotkowal, oczywiście że dostosuję się do pańskiej uwagi i od tej pory będę stosowała formy grzecznościowe odpowiednie dla pańskiej pozycji i uważania.
    Nie chciałabym panu ubliżać, ale pańska wypowiedź na mój temat wymaga uzupełnienia stosownym przykładem, bo inaczej kwalifikuje się jako pomówienie.
    Oczekując na dalsze pańskie wypowiedzi chylę czoła i pozostaję z szacunkiem.

  164. Kostka
    4 grudnia o godz. 22:15
    zupełnie nie mam pojęcia, czego uczą dziś w szkołach wszelakiego typu, ale przyznam, że niejednemu z piszących do instytucji nie dałabym przystąpić do matury, o studiach nie wspominając. Moje dzieci nie miały szczęścia do pasjonatów swojej profesji, w tym wypadku nauczycieli.
    Nawet wówczas, gdy chodziłam do szkoły, inne klasy nie miały szczęścia na ten przedmiot z tym nauczycielem.
    Mam w domu kserokopie wypocin takich absolwentów, studentów. Kiedyś, na jakieś imprezie, czytaliśmy, zaśmiewaliśmy się z treści i formy tych pism, że o błędach nie wspomnę. Niestety, za kilka lat wyrośnie nam pokolenie młodych ludzi, może nawet po studiach, pracujących w różnych urzędach. Oni będą nas obsługiwać, ludzi starszych nieco z zupełnie inną polszczyzną. Jeśli wysmażą nam swoim językiem jakieś pismo, z pewnością będziemy mieli problem ze zrozumieniem, o co chodzi urzędowi.
    …………………….

  165. @zezem
    4 grudnia o godz. 22:34
    Ale nikt przecież nie obiecywał, że będzie łatwo.

  166. Kostka
    4 grudnia o godz. 22:50
    Anglia i Brytania ma swojego Faraga, Polska ma Janusza Korwina Mikke. Też przeciwnik UE, ale nie ma specjalnych problemów, żeby kasę bez specjalnego obrzydzenia brać do kieszeni.

  167. Pani Ewo Joanno
    Kiedy cytowalem jadowicie antysemickie wypowiedzi @herstoryka, byla Pani uprzejma stwierdzić ze jatrze, zaklucam mila atmosferę na blogu, a poza tym ma Pani żydów w nosie. W razie koniecznej potrzeby sluzę cytatami, choc taka malostkowosc źle mi robi na urodę.

  168. @ Slawczan 4.12 godz.21:47
    Do prowadzenia dyskusji konieczne jest uscislenie pojec. Banki komercyjne i Bank Centralny to dwie rozne instytucje. Banki komercyjne moga rzadom pieniadze pozyczac. Bank Centralny, rzadowi podporzadkowany, moze kreowac pieniadz na potrzeby rzadu z fatalnymi dla gospodarki skutkami. Narodowy Bank Polski, konstytucyjnie autonomiczny, jeszcze sie do tego nie posunal, choc jego prezesem jest pisowiec.
    Bez rozgranicznia pojec mozemy sobie do woli narzekac na ten zgnily kapitalizm, zonglujac slowami.

  169. @ Slawczan
    Jak chodzi o samego Friedmana, to nie on doradzal wyrywac paznokcie wiezniom politycznym. Ze nie wszystkie jego rekomendacje okazaly sie sluszne? No coz, nie ma czlowieka majacego we wszystkim racje. Nagrode Nobla nie dostal natomiast za frajer. Chyba, ze mi powiesz, ze komitet Nobla to jakas podejrzana klika.
    W ogole ocenianie naukowcow wedlug wlasnych sympatii politycznych jest wykoslawieniem umyslowym, ktorego ofiara padly pokolenia studentow w czasach PRL. Mielismy podzial na ekonomie marksistowska i burzuazyjna. Ta druga – a fe! sami apolegeci , lokaje klasy panujacej!
    Alez mielismy wtedy wklad do nauk ekonomicznych!

  170. Poprawka: apologeci.

  171. Ja tez skanduje: „Slawczan, Slawczan…” do piora, ktore na moj gust niekoniecznie musi byc stepione. Mialam na pisac: „musisz stepic”, ale przed chwila przeczytalam tu reprymende, zeby sie nie spoufalac „na ty”.
    Wspomniano tu, ze obnizenie podatku nie przeklada sie na pobudzenie ekonomi. Wlasnie senat amerykanski kilka dni temu obnizyl podatki dla tego 1%, niech bedzie 3%. Dzieki temu korporacje juz nie beda umieszczac pieniedzy w bankach w roznych dziwnych i mniej dziwnych krajach, ale tu na ziemi amerykanskiej zaloza konta dla dobra narodu. Ma to, ozywic gospodarke, ktora jakos jest juz ozywiona. Omal wszystkie podatki beda obnizone, od nieruchomosci, takze ziemi. Zmieniono tez zasady naliczanie podatku stanowego, ktory teraz bedzie niekorzystny dla obywateli, w stanach, gdzie taki istnieje. Tak sie sklada, ze ten podatek maja bardziej cywilizowane stany i dzieki temu jest tam lepsza sytuacja socjalna, tez opieka zdrowotna. Stany typu Alabama na przyklad korzystaja wylacznie z pieniedzy federalnych. Poniewaz dzieki obnizkom podatkow zabraknie jeszcze wiecej pieniedzy w budzecie, po prostu obcieto pieniadze federalne na wszelakie programy socjalne, edukacje, ochrone zdrowia, ochrone srodowiska, ale tez na polityke zagraniczna. A po co nam polityka zagraniczna? Wystarczy wzrost wydatkow na zbrojenie.
    No to zabralo sie czarnym i kolorowym i niekoniecznie z wlasnej winy ubogim leniom, a za to dalo sie bialym, niekoniecznie z wlasnej zaslugi bogatym leniom.
    To jest splata dlugu jaki zaciagneli republikanie. Zgodnie z pierwsza poprawka gwarantujaca prawo do swobody wypowiedzi nie ma ograniczen w wielkosci pompowanych pieniedzy na poszczegolne partie, kandydatow. Zobowiazali sie republikanie za ten strumien pieniedzy do czegos, to i teraz wypelnili zobowiazania.
    PS Faktyczny podatek jaki dotychczas placili najbogatsi po wszelakich odpisach, manipulacjach nigdy nie przekraczal kilkunastu procent, a dla zwyklego obywatela wynosil sredni 30%. I co z tego, ze sie o tym trabi od lat.

  172. @zyta2003
    5 grudnia o godz. 0:24
    To właśnie mnie zafacynowało po przeczytaniu ,,Co z tym Kansas” Th. Franka – biedni jak mysz kościelna famerzy w leku o swoją duszę głosują za polityką cięc podatków i to w stanach gdzie ok 40% budzetu jest dotowane przez rząd.
    Ale ich to nie rusza – Bóg jest zadowolony i jak wiadomo tak jest sprawiedliwie. A bieda? To wina tych z ,,Waszyngtonu”.

  173. @Zyta
    Spokojnie, bez obaw. Bliskie kontakty można nawiązywać bez ograniczeń. Byle wzajemna chęć byla, zamiast poczucia wyższości. I etyka pojedyncza, zamiast podwójnej, gdzie antysemityzm jest Ok , ale krytyka islamu, to już rasizm i ksenofobia.

  174. @gotkowal
    4 grudnia o godz. 23:08
    Szanowny panie gotkowal,
    przecież o nic innego nie prosiłam tylko o cytaty z podaniem źródeł oczywiście, co panu jako osobie mocno wykształconej nie powinno sprawić trudności. Nie chce być nieuprzejma, ale pan zwyczajnie ubiera mnie w swoje fobie.
    Z nieustającym szacunkiem.

  175. @Kostka
    4 grudnia o godz. 22:50
    Droga Kostko mylisz pojęcia: nie jest tak, że ,,są roboty do których nikt się nie rwie”. To SĄ ROBOTY ZA KTÓRE NIKT NIE CHCE GODZIWIE ZAPŁACIĆ. A to duża różnica.
    Mówię co wiem – w mojej okolicy zatrudniający skarżą się na brak rąk do pracy. Choćby ludzi z dobrym angielskim. Polegając na edukacji liberalnej, te wszystkie brednie ,,prawa podaży i popytu” etc. uznałem, że czas poprawić swój los i znaleźć pracę za lepsze pieniądze. A jednak nie – pieniądze te same, tak samo niegodziwe warunki zatrudnienia. Po prostu – to się nie mieści w świecie pojęć tych ludzi, że dom-pałac można wybudować w trochę dłuższym terminie.
    Pieczarkarnie, których są setki w tych okolicach przełamały to lenistwo Polaków rękoma Ukraińców (a głownie Ukrainek). Ceny pieczarek bynajmniej nie spadły, za to przy każdej pieczarkarni powstaje konkretna posiadłość no i parkuje konkretny zestaw samochodów. Ale przeca Polakom się nie chce pracować…Gdy moja żona zapytała żalące się panie zatrudniające na lenistwo młodzieży, że nie chce im się pracować a ileż to wynoszą te apanaże jakie wypłacacie wywołała tym konsternację: Tyle ile trzeba.

  176. Szanowna Ewo-Joanno. Dziękuję za wystąpienie w mej obronie, choć uważam, że jest marnowaniem czasu. Ataki tego typu są doskonałym potwierdzeniem mądrego powiedzenia, że to nie ludzie mają ideologie, ale ideologie mają ludzi (niektórych). Racjonalnie polemizować z ciepriącymi na ten syndrom się nie da, nie warto też, i moim zdaniem nie należy, wdawać się we współzawodnictwo o puchar zaślepienia i braku kultury.
    Mógłbym sam bezpośrednio odpowiedzieć w podobnym stylu, pamiętam wszak nieźle język koszarowy z czasów służby wojskowej, ale po pierwsze noblesse oblige, po drugie zaś, mówiąc słowami Puszkina, „ja nigdy takich liszajów nie drapię”.
    Cieplutko

  177. @Tanaka
    Wchrzanię się w Kostkowy wątek i dam ci linka do „twojego” Starowicza z którym się oczywiście nie zgadzam. Ale chciałabym żebyś sobie poczytał komentarze pod spodem.

  178. konstancja
    4 grudnia o godz. 23:05

    Januszek ma na to z pewnością bardzo bojowe wytłumaczenie: ja Unię rozbijam od środka! Ciągnę z niej kasę, żeby wyciągnęła kopyta!

  179. Ewa-Joanna
    5 grudnia o godz. 4:18

    Już bym drugi raz Starowicza nie czytał. Ale, skoro Ty prosisz, to przeczytam. I coś z komentarzy.

  180. Ewa-Joanna
    5 grudnia o godz. 4:18

    Dobra. Wlewając sobie kawę do gardła przez ucho przepłynałem przez tezy Starowicza. Albo dziennikarz był niechlujny, albo sobie Starowicz w jednym (więcej?) zaprzecza: zmienił się świat, ale najlepiej wyrobić sobie do tego dystans, bo to coś w rodzaju mody. Skoro to moda, to świat się nie zmienił nieodwracalnie, a skoro się zmienił, to coś znacznie więcej niż moda. Moda ma to do siebie, że jest zależna od poczucia estetyki, które się zmienia, oraz od chwili. Dlatego moda.
    Ale jego główna teza to chyba ta, że upadnie sztuka flirtowania. To bardzo ciekawa i wielkiej wagi sprawa. Jesli przyjmiemy,, że dziś (wczoraj?, rety, czemu się dziś obudziłem!) sztuka flirtu miała się nieźle, to należy zauważyć także, że miała się nieźle w warunkach przedhasztagowych. Flirt to dialog chętnych, ale facet mial większy margines swobody i choć kobiecie granice do jakich się posuwał, sądząc ze miło z nią flirtuje wydały się już niemiłe, mógł się usprawiedliwić żartem, wykrętem, kanonem tego co jest do przyjęcia, bo i tak faceci ustalają te granice. Teraz już nie ustali. Flirt będzie musiał być bardziej wymagający. Sztuka. A ilu jest na świecie artystów?
    I dla wielu facetów (to nie do uniknięcia) rozpoczęcie flirtu będzie ryzykiem: łatwo może być odrzucenie, albo nawet formalna akcja sprzeciwu o charakterze policyjnym.
    Nie od dziś świat tzw. cywilizowany cierpi na ludzką samotność, chociaż to samotność względna. Względność jest tego rodzaju (wśród innych rodzajów), że w związku można być równie samotnym jak poza nim, a nawet bardziej,bo poza związkiem sytuacja jest przynajmniej bardziej klarowna. Biedne, chude i nieśmiałe blade twarze będą mieć większego cykora przed flirtem, więc się mniej będą mnożyć. Więcej się rozmnożą ci faceci i te panie, co potraktują rzecz jak modę, do której należy mieć zdrowy dystans?
    Prawidłowy Polak jest bardzo grzeczny, co poznaje się po jego paciorku i niedzielnej mszy świętej z rodziną. Nie będzie flirtował, ale będzie filtrował: dziewica do prawiczka, dama oazowa do nosiciela feretronów albo jakoś tak. Na co flirt Terlikowskim? Na pohybel! Zostaną więc Terlikowscy oraz Rozalia Celakówna. Nad Wisłą rozgości się chyba Uzbekistan.
    Albo co?
    Komentarze są fajne, aż po antysemityzm.

    Dobra, mów, jak będzie.

  181. Herstoryk
    4 grudnia o godz. 2:45

    Przeczytałem zapodany przez Ciebie tekst. Moje własne doświadczenia z islamistami są zerowe. Odbyłem jedyną w życiu rozmowę z islamistą – doktorantem z Politechniki Koszalińskiej. Usłyszałem, że człowiek rodzi się z Allachem w głowie i w sercu, jest dzieckiem Allacha. Więc zagadałem o czym innym i rozstaliśmy się na zawsze w pokoju.

    Wiele się natomiast nasłuchałem o tym tsunami w Niemczech od znajomych Polaków, obywateli Niemiec, przebywających tam od ponad 30 lat. Mówili o własnych i ich znajomych Niemców doświadczeniach z islamistami oraz o nastrojach w najbliższym i dalszym otoczeniu. Mówili również, jak my kiedyś, o prasie: że niemiecka prasa kłamie.

    Na tym blogu jedyne rzeczowe analizy w związku z islamskim najazdem (wciąż mowa tylko o „uchodźcach”, a nie o wymyślonym przez przemytników procederze) na bogate kraje Europy Zachodniej czytałem u gotkowalka. Nikt prócz niego nie próbował odpowiedzieć mnie ignorantowi, z CZEGO się wzięło poczucie zagrożenia w Niemczech – również u nas – lęk i gorzkie przekonanie, że się kończą tradycyjne Niemcy. Twój zalinkowany długi wykład też nie dał mi odpowiedzi, bo nie było w nim rzeczowości, lecz wyłącznie poprawnościowa, że tak powiem, propaganda. Przedstawiałeś postawy antyislamskie wyłącznie jako efekt urabiania owiec przez propagandę antyislamską, a nie przez życie. Tak jakby ludzie w Niemczech nie mieli własnych doświadczeń, lecz żyli wyłącznie z nosem w manipulującej gazecie lub w tele-morele i tylko stąd się brały ich poglądy. A przecież prasa niemiecka prawie milczała! Na domniemaną propagandę odpowiedziałeś propagandą. To grzech dość powszechny, patrz: obłudny PiS. Twój tekst był wyłącznie wyliczanką ocen, nie pokazywaniem faktów. Za fakty wywołujące antyislamskie postawy w krajach goszczących islamistów uważam wyłącznie zachowania islamistów, czyli skutki, a nie dywagacje o roli mocarstw w tworzeniu kryzysów, bo jakiż szary człowiek żyje odległymi przyczynami, a nie widocznymi gołym okiem skutkami. Metodologicznie tekst Twój radykalnie się różnił od tego, co czytałem u Oriany Fallaci. U niej są okrutne fakty. Nie wiem, czy się zastanawiałeś, ale na stan umysłów europejskich ma również wpływ istnienie niby państwa islamskiego, Al Kaidy, Boko Haram i aktów terrorystycznych w Europie, a nie tylko to, że ktoś na swojej ulicy nie doświadcza obcości i wrogości islamistów. Skoro świat jest wioską, to wykpiwanie antyislamskich lęków Polaków, którzy nie mają u siebie fali islamistów, jest niepoważnym propagandowym chwytem. Rosji się boimy dlatego, że aż się roi u nas od agresywnych Rosjan? Najpierw trzeba przyjmować gości, dopiero potem się martwić, co z nimi robić? Wiesz jak w praktyce wygląda entuzjastycznie kiedyś trąbkograne przyjmowanie naszych rodaków ze Wschodu?

    Abstrakcyjne, ogólnikowe wykpiwanie lęków zamiast pokazywania faktów – dobrych i złych – bez zaśmiecania ich własnymi ocenami jest wzmacnianiem postaw antyislamskich, a nie osłabianiem. Osiągasz skutek odwrotny do zamierzonego.

    Ewentualne porównywanie Koranu i Biblii nie bardzo byłoby trafione. Stary Testament żyje (wybiórczo) tylko w judaizmie, w świecie chrześcijańskim jest, poza paroma służbowymi legendami w kościelnych kazaniach, martwy. Więc jedną z jego największych sprzeczności – przykazanie „Nie zabijaj” i liczne nakazy zabijania (za czyny ówcześnie niemoralne) oraz mordowania innowierczych ludów – można traktować jako element baśni, o którym, przypuszczam, ogromna większość chrześcijan nie ma nawet pojęcia. Natomiast idea islamu jako jedynej słusznej religii i islamistów jako panów świata, którzy mają zabijać niepoprawnych niewiernych, jest u części islamistów żywa. Dlatego domaganie się, by zwykli Europejczycy wchodzili jak jakieś świdrokrętki w głowy islamistów, by rozróżniać, kto w duchu jest islamistą pokojowym, a kto – fundamentalistą, byłoby domaganiem się przesadnym. To nie gospodarze czegoś szukają u gości, lecz goście – u gospodarzy, więc to goście mają się zachowywać odpowiednio do swojej sytuacji.

    Na basenach krytych w Polsce wszystkich obowiązują białe obcisłe stroje kąpielowe. Ze względów higienicznych, a nie wyznaniowych. Obsługa basenu nie pyta o wyznanie, lecz wymaga odpowiedniego stroju. Ale kiedy do basenu wchodzi kobieta okutana od stóp do głów w burkini, wszystko się przewraca do góry nogami. Obsługa staje na baczność i nie reaguje, a kąpielowicze z racji pretensji są nazwani „rasistami” i „ksenofobami”. Tłumaczy się im ze śmiertelną powagą, że się mylą, że burkini to nie burka, lecz właśnie kąpielowy strój. Logiczna kontra, że niech się w takim razie burkinie kąpią tam, gdzie on jest kąpielowy, jest kolejnym bodźcem do oskarżeń o rasizm. Cieszę się, że wkrótce opuszczę świat tak łatwo naginanych wartości. PiS żyje i będzie żył wiecznie!

    „Twoje dzieci weszły do siedzib, ho, twój chów już pod echem habitaty. Naród strasznie roście, koniec nabożeństwa i walić stąd, Panu dzięki, szefo gra”.

    („Finnegans Wake”).

  182. pombocek
    4 grudnia o godz. 22:28

    Pombocku,jak to zrobiłeś, że tak zrobiłeś, że się znowu zalogowałeś, co ja gadam – objawiłeś! – jako pombocek?
    W zasadzie to racja:od czasu Kaina się nie zmieniliśmy. Ale ta racja wydaje mi się kulawa. To i owo się w nas zmieniło. A nawet może więcej. Weźmy rzeczy pierwsze z brzegu: kobieta więcej jest człowiekiem, a nawet powstał zaskakujący wynalazek współczesności: dziecko ! O tym wynalazku ni wie nawet bozia, bo on jest mocno zapóźniony, dlatego też dalej dziecko za wszystko karze.
    Niektórzy to nawet nie depczą trawników. Tak się zmieniło.

  183. @wbocku
    Zadziwiles mnie tym cytatem z „Finnegans Wake”. Jestem wielkim fanem Joyce’a, uważam, ze jego „Ulisses” to najwybitniejsza książka XX wieku, ale „Finnegans Wake’ jest dla mnie dziełem hermetycznym.Mam równiez tlumaczenie na polski, kiedy próbuję czytac, wpadam w jakis amok, zalewa mnie fala niezrozumiałego semantycznego szumu. Gdyby to nie napisał Joyce, to bym uznał to za belkot, a tak chylę pokornie czoło. Może to jest jak z mechanika kwantowa, której tez nie rozumiem, ale mam pełne zaufanie do tej najbardziej hermetycznej gałęzi nauki. Ciekawe, że nazwa kwark, tej najmniejsze czasteczki została właśnie wzieta z „Finnegans Wake”

  184. @pombocek, z 4 grudnia, z godz. 22:28
    Jeśli cytujesz „Finnengans Wake”, którą to książeczkę czytasz, to i z „Żabami” sobie poradzisz. Polecam lekturę „Żab” chińskiego noblisty z 2012 roku, Ma Yana. Groteska utrzymana w konwencji realizmu magicznego, z akcją rozgrywającą się w okresie rewolucji kulturalnej, na głębokim chińskim zadupiu. Bohaterką jest Wan Serce, dyplomowana położna, która przed rewolucją przyjęła tysiące porodów i uratowała życie wielu kobietom „zepsutym” pokątnymi amatorskimi aborcjami dokonywanymi przez tzw. babcie. Po rewolucji Wan Serce – niesiona hasłami partyjnej propagandy o prawie do tylko jednego dziecka i to po uzyskaniu pozytywnej opinii lokalnej komórki partyjnej – stała się ideową aborcjonistką tropiącą kobiety w ciąży ukrywające się przed nią nawet w zamaskowanych komórkach i ziemiankach. Jedno z ostatnich zdań „Żab” to – Każde dziecko jest jedyne, nikt go nie może zastąpić. Czy krew na rękach nigdy nie daje się zmyć? Czy dusza w okowach winy nigdy nie znajdzie wyzwolenia? W poście do Ciebie, na który odpowiadasz, pytam (nie tylko retorycznie) – kto nadzoruje nadzorców? Mo Yan ma na to prostą odpowiedź: bijące serce partii, które zaczyna mocno bić w sercach partyjnych żandarmów. Partię możesz zastąpić kościołem, sektą i czym tam chcesz 🙁

  185. @wbocek
    5 grudnia o godz. 8:59
    Zastrzegam z góry, że nie czytałem nic Oriany Fallacci nt. islamu. Dlaczego?? Ano dlatego, że po pierwsze wystarczyły mi jej wypowiedzi w rodzaju „dzieci allaha mnożą się jak szczury”, albo że „Europa to już Eurabia”, by dojść do wniosku, że jest skrajnie uprzedzona i że cierpi albo na silną psychozę fobiczną, albo na jakąś formę starczego uwiądu umysłowego (w końcu miała 71 lat, gdy zaczęła się pienić na ten temat, no i była już wtedy bardzo zachowacza, patrz Wiki). Po drugie, odstręczyło mnie przyznanie jej przez Davida Horowitz’a nagrody Annie Taylor i jego gorące pochwały. Z kim przestajesz, takim się stajesz! O tym kim jest Horowitz i jaka jest jego agenda pisałem w ###https://wolnemedia.net/osmiornica-podzegaczy-nienawisci-1/. Po trzecie wreszcie była tylko dziennikarką ze skłonnością do sensacjonalizmu.
    Zadziwia mnie, że nie dostrzegłeś w mym „wykładzie” rzeczowości – w końcu powołałem się w nim na jak najbardziej rzeczowe statystyki i fakty historyczne. Jeszcze bardziej zadziwia mnie odwoływanie się do doświadczeń ludzi w Niemczech (w tym mieszkających tam Polaków) w zetknięciu z muzułmanami. Wedle wiarygodnych statystyk muzułmanów w Niemczech jest ok. 5%. Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę, że znaczny odsetek tych 5% to nieźle zasymilowani Turcy i inni dawniejsi imigranci/gastarbeiterzy, często w znacznym stopniu zsekularyzowani (ponoć praktykuje tylko ok 30% z tych 5%, mniej niż 41% klepiących paciorki Polaków w Polsce), jak często przeciętny mieszkaniec Niemiec innego niż islam wyznania ma szansę zetknąć się z wrogością islamistów? I jaki sposób? Osobiście? Bezpośrednio, w zamachu, czy ataku werbalnym lub z użyciem przemocy? Czy może jednak tylko w mediach społecznych, w oparciu o wiralne doniesienia i komentarze o np. Sylwestrze w Kolonii, „poprawności politycznej”, itp? Dodatkowo wykrzywione poprzez „efekt potwierdzenia”? Tego typu argument ma dla mnie taką samą wagę jak „jedna pani drugiej pani”.

    Moim zdaniem, każda religia jest z natury rzeczy chaotyczna i pełna sprzeczności i jest swego rodzaju skrzynią z rozmaitymi narzędziami, niektórymi do budowy, innymi do tortur, które są z niej wyjmowane do użytku pasującego do okoliczności. Należy zatem zadać sobie pytanie jaka jest przyczyna, że obecnie muzułmanie wyciągają z niej takie a nie inne narzędzia (doktryny).

    A wreszcie rzekoma propaganda??? Nonsens! Jądro mego wywodu to nawoływanie do podejścia do problemu imigracji, islamu i muzułmanów przy użyciu racjonalnego myślenia, a nie wznieconych przez [b]progandę[/b] fobii. Nigdzie i nigdy też nie idealizowałem islamu i muzułmanów. Są z nim i z nimi problemy. Uważam jednak, że są powodowane mniej przez wiarę i kulturę, bardziej przez zaszłości historyczne, sytuację geopolityczną i populistyczne nastroje społeczne. Co do zachowania fali uchodźców, dysponuję skalą porównawczą, byłem bowiem świadkiem „zalewu” Austrii przez Polaków w 1981 r. i problemów, które powodowali, oraz reakcji miejscowych. I nie dostrzegam wielkiej różnicy z obecnym „zalewem” muzułmanów.
    Uważam wreszcie, że warto wysłuchać też i odmiennego zdania i, jako odtrutkę na Orianę Fallacci, polecam np. dobry artykuł P. Marcina Pierzchały z Uniwersytetu Łódzkiego „Eurabia – mity na temat przyszłości społeczności muzułmańskich w Europie Zachodniej”, czy opracowanie „Zachód a świat islamu – zrozumieć innego ###http://kbwipa.uni.lodz.pl/download/zachod_a_swiat_islamu.pdf , ”, czy wreszcie niedawny artykuł Polityki, ###https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1729616,1,liczba-muzulmanow-w-europie-znacznie-wzrosnie-ale-tylko-w-niektorych-krajach.read
    Albo, dla głębszych studiów, poważną literaturę autorstwa nt. islamskiego radykalizmu np. Ali A. Allawi’ego, Fawaz Gerges’a, Aburish Said’a, Dabashi Hamid’a, John’a Esposito, etc.

  186. zezem
    4 grudnia o godz. 22:34

    No nie wiem, ja zupełnie tak tego nie odbieram, jako bywająca w Bxl codziennie. Faktem jest że potomkowie robotników sprowadzonych do pracy w kopalniach chyba w latach 50tych dość licznie się rozmnożyli i w tramwaju każdego dnia jest mniej białych niż tych o ciemniejszej karnacji. Ale to tutejsi lokalni, słabo zintegrowani, co szczerze mówiąc jest winą poszczególnych rządów od niepamiętnych czasów. Nie będę się kłócić z profesorem którego cytujesz ale „obarcza się” nie brzmi przekonująco. Kto obarcza, dlaczego obarcza akurat imigranów? Ja tu żadnych imigrantów nie widzę.

    Dlaczego imigranci z Syrii mieliby dewastować Brukselę bo wygrało Maroko? Pierwsza rozróba była z powodu piłki nożnej, druga to jakiś lokalny raper wykreował coś na FB i to coś wymknęło się spod kontroli. Ale nie rozumiem dlaczego miałoby to interesować Syryjczyków, zapewne bardziej zaprzątniętych swoim statusem i przeżyciem z dnia na dzień niż rozgrywkami w piłce nożnej albo social media. Może się mylę ale to trzecie pokolenie Marokańczyków we Francji swego czasu podpalało samochody.

    Bardziej denerwuje mnie chodzenie do pracy środkiem szpaleru uzbrojonych po zęby komandosów z karabinami maszynowymi, takim szpalerem przeszłam ledwo tydzień temu. Ile razy ich widzę (nie stoją codziennie) to mam wrażenie że znowu w powietrzu wisi coś o czym nie wiem.

    Autor może zastanawiać się (ale znowu mi nieładnie pachnie ogólnikami) że w mieście, które ma być przykładem m.in integracji i współżycia różnych grup kulturowych (a kto zdecydował że Bxl ma być przykładem?) są symptomy kryzysu ale to o wiele szersze tło, wieloletniego braku zainteresowania ze strony rządów, marginalizacji a również braku chęci integracji ze strony samych nie-zainteresowanych. O jedzeniu „halal” w stołówkach szkolnych nic nie słyszałam. Swoją drogą za ichnią kulturą nie przepadam, lubię pojedyncze jednostki, jak to ludzie zwyczajnie.

  187. Tanaka
    5 grudnia o godz. 9:36

    Niestety, Tanako, widzę tak, że to, co w człowieku nowe od czasów mamy Ewy, to tylko cieniuteńki nalot, który zdmuchnie skrzydełkiem przelatująca przypadkowo mucha. Osobniki, rzecz jasna, się od siebie różnią, jak u wszystkich zwierząt, ale na przykład łatwość wyjścia z siebie, którą można obserwować w internecie, blogów „Polityki” nie wykluczając, to zachowanie tak częste, że tylko może cierpliwy Bóg Jahwe wychodził z siebie częściej, demonstrując tym samym, że musiał się od kogoś nauczyć, skoro przed stworzeniem człowieka, jako wszechobecny, tylko latał tu i tam nad powierzchnią wód bez żadnych uczuć i nastrojów, bo nikt ich nie dokumentuje, no i z czego by u niego miały być. Ale istnienie cechy wychodzenia z siebie i u człowieka współczesnego, i u Przedwiecznego stowarzyszonego z ludźmi świadczy o jej – ojej! – dawności. Ale nie tylko ona jedna jest.

  188. Pombocku, odnoszę tak jak ty wrażenie, że herstoryk zarzuca innym wybiórczość w interpretacji zjawisk, nieuprawnione generalizowanie, konstruowanie z kilku dobranych faktów opisu całego zjawiska, a sam argumentuje umniejszająco posługując się danymi statystycznymi wskazuje na ich nieistotność by przekonać blogowiczów, ze nie jest tak źle, w ogóle nie jest źle, są pewne problemy, lecz są one rozdmuchiwane do monstrualnych rozmiarów przez media syjonistyczne.

    Herstoryk w swojej wypowiedzi odwołuje się do statystycznej nieistotności takich faktów, jak np. w takim a takim kraju jest tylko 5 % muzułmanów, tylko 30 % z nich praktykuje i zapytuje retorycznie – jaką szansę ma tubylec zetknięcia się z nimi, jaki procent stanowią islamiści, rozdmuchany problem, itd.
    Pzdr, TJ

  189. Slawczan
    5 grudnia o godz. 0:44

    Pytanie. Czemu nie założysz pieczarkarni? Dasz troche wiecej ludziom zatrudnianym , nie będziesz miał kłopotu ze znalezieniem pracowników, obnizysz cene pieczarek i nie będzie kłopotu ze zbytem. A w tle S-klasa i rezydencja….

  190. wbocek
    5 grudnia o godz. 11:51

    Jest to prawda, ale zauważamy i to, że co raz ktoś do siebie wraca.
    W dziejach ludzkich cywilizacji widać i koszmarne, ujawniające się w nieustająco powtarzający się sposób dno, ale i zupełne niezwykłości, powiedziałbym – boskości, znacznie bardziej boskie od lichego bozi. Sądzę, że najwyraźniej i najmocniej widać to w sztuce, ale i w nauce oraz tak zwanym zwykłym życiu. Zdarzają się bliskie spotkania III stopnia z niepospolitymi osobowościami.

    To ciekawe: co było, zanim się zaczęła pierwsza cywilizacja? Adam nie miał z tym nic do czynienia. Koszmar: cały wszechświat i on sam jeden. Zwariować można. Na ile mógł być ludzki, do nas – cywilizowanych – podobny? Z Ewą może było ciut lepiej, i jakaś protocywilizacja? „dzień dobry” było do kogo powiedzieć.

  191. Herstoryk
    5 grudnia o godz. 11:40

    Wybacz, Herstorytku, ale już słabo czytam – niedowidzę, niedosłyszę (bo na okrągło chodzę w stoperach) – więc nie czytanie by mnie oświeciło, lecz parę miesięcy jazdy rowerem przez Niemcy. Ale i na to, niestety, już za późno. A wcześniej problem w Polsce nie istniał. Rozminąłem się z nim po prostu, więc skazany jestem na życie do końca życia. Nie żyję intensywnie, nie marzę o zmianach, o gościach, o innościach, o tym czy Polacy zbliżą się w dziedzinie obywatelskości do sąsiadów Niemców za sześć pokoleń, czy dopiero za dwanaście. Ot przeczytam coś na blogu i mam dwa słowa. Albo nie mam.

    Powiedziałem, że nie ma u Ciebie faktów i powiedziałem, co uważam za fakty w zaistniałej sytuacji, sprowokowanej przez przemytników migracji, a nie tylko przez wojnę. To byłyby zdarzenia z udziałem imigrantów, relacje o ich stanie ducha, o oczekiwaniach, nadziejach, życiowych planach na Zachodzie, o tym, co myślą i wiedzą o gospodarzach, czy chcą się do nich dopasować, czy zaproponują, by się dopasowali do gości, i co gospodarze myślą i wiedzą o nich, i co widzą. Chętnie usłyszałbym ze stu Niemców z różnych stron kraju, w różnym wieku. A najchętniej usłyszałbym, co sądzą Niemcy o demokracji, która polega na tym, że rządzący krajem zaprasza gości na garb tubylcom, o nic ich nie pytając. Niestety, bardzo mi się to kojarzy z pisowatą demokracją. Po prostu, Herstoryku, skazanym jest na cudze słowa – i to wciąż nie takie , jakich bym oczekiwał. A oczekiwałbym przedstawiania faktów bez ocen i komentarzy. Fakty, rzecz jasna, też można przedstawiać tendencyjnie, ale obawy, dyskomfort psychiczny, lęki, strachy, złość, gniew rodzą się chyba w większej części z faktów, a nie z samych sufitowych uprzedzeń. No i pani Merkel nie może stworzyć rządu raczej z powodu faktów, a nie manipulacji, insynuacji i uprzedzeń.

  192. Tanaka
    5 grudnia o godz. 12:24

    Tanako, z pewną trwałą nowością w cywiizowanej kapuście bym się zgodził: niespotykana miłość własna i jej nieodrodne dziecko – drażliwość. Nawet przy kasie w Biedronce czasem odnoszę wrażenie, że ludzie przychodzą po to, żeby się obrazić, a żarcie to tylko pretekst. Czyli nowość jest ta, że dla psychiki może już nas za dużo. W raju tak nie było.

  193. @zulu24
    5 grudnia o godz. 12:20
    Och to proste drogi Zulu – bo nie mam wystarczającego kapitału na rozruch. Gdyby założenie pieczarkarni było proste i niekosztowne to wszyscy by je zakładali – idąc zgodnie z Twoją ,,logiką”? To jak dyskusja o ,,chciwości” lekarzy – mój teść nie może pojąć dlaczego trzeba im płacić godziwie – gdyby każdy mógł zostać lekarzem to by nie trzeba było, nieprawdaż?
    Zapewne należysz do tych osób którzy złorzeczą na ,,500+” – ,,że wspiera patologię”, ,,że ludziom odechciewa się pracować”. A ja się pytam – jak mało trzeba zarabiać by opacało sie porzucić robotę dla 500 czy nawet 1000zł? Moja żona zarabia godziwe pieniądze więc porzucanie pracy bynajmniej jej nie w głowie…
    Ps. Twój argument to typowy argument z doopy liberałów – odpowiem na tym samym –
    niskim poziomie – gdyby wszyscy zostali zatrudniającymi to kto by wtedy pracował?

  194. Tanaka
    5 grudnia o godz. 9:36

    Tanaczku, „pombocek” zawieruszył się tylko w zmartwionie, a jeden mały laptopik przypomniał mi hasło do „pombocka”.

  195. @Herstoryk
    5 grudnia o godz. 11:40
    Drogi Herstoryku już wielokrotnie krzyżowaliśmy ,,szpady argumentów” w tej kwestii.
    Kilka pytań:
    – komu zawdzięczamy permanentną inwigilacje przez rządy?
    – komu zawdzięczamy drobiazgowe kontrole na lotniskach a byc może finalnie i na dworcach?
    – uważasz, że mieszkający w Niemczech ludzie cierpią na jakąś niewytłumaczalną fobię? Tyle lat wieczorem sobie mogli wychodzić a teraz nagle zaczęli czuć jakiś lęk?
    W Europie mieszkają imigranci z RÓŻNYCH kultur – wytłumacz mi, proszę dlaczego TYLKO muzułmanie mają problemy z integracją? I to tak wielkie, że by rozładować swoje pretensje potrzebują rozjechać przy użyciu ciężarówki maksymalnie dużą liczbę losowo wybranych osób? Dlaczego nie słyszałem by np. Wietnaczycy mieszkający w Polsce domagali się poszanowania jakichś ichnich mniemań? (jak np. kwestia burkini)
    Sam byłem imigrantem w Irlandii ale do łba mi nie przyszło by domagać się od GOSPODARZY tego kraju jakichś specjalnych poszanowań moich dzikich obyczajów. Grzecznie podporządkowywałem się – to ja U NICH mieszkałem a nie oni u mnie…
    Na koniec historia z życia – mój szwagier, który nadal mieszka w Irlandii wziął sobie (celem redukcji kosztów) sublokatora – sympatycznego Irakijczyka. Z początku było OK. Potem ów Irakijczy zapytał czy może sprowadzić żonę (bo jak nie to będzie musiał szukać nowego lokum). Szwagier – nie mówił nie – w końcu kolejna gęba do podziału opłat. Myślał, że bedzie jak z Polakiem, Irlandczykiem Anglikiem, Francuzem – przez tyle lat w Dublinie ćwiczył pomieszkiwanie z różnymi nacjami. Ale zaczął się problem. Po pierwsze żona owego Irakijczyka gdy szwagier przebywał w domu, którego był głównym najemcą (,,principal tennent”) nie opuszczała ich pokoju. Powodowało to znaczący dyskomfort korzystania z tego lokum dla nich, przyznasz? A skoro nie mogli z tego lokum korzystać swobodnie to albo szwagier miał zrezygnować z równego obciążania kosztami za nią albo miał ograniczyć swoją aktywność w przestrzeniach wspólnych. I to był koniec multi-kulti szwagra. Podły rasista nie uszanował ich odrębności kulturowej – wymówił im mieszkanie.
    Prosze nie pisz mi tylko, że to wielka cywilizacja, którą my źli Europejczycy upokrzyliśmy, wkorzystaliśm , złupiliśmy. Bo jeżeli tak – to pierwszym adresatem naszych roszczeń reparacyjnych powinna być Mongolia – gdyby nie najazd Mongołów w 1241r to Henrykowie śląscy zjednoczyliby Polskę, dali jej dynastię trwającą do 1675r, zapewne Krzyżacy by nie zagarnęli Pomorza, my byśmy nie musieli wykolejać się związkiem z Litwą…bla, bla. Przyznasz jest o co mieć pretensje do Mongołów?

  196. Slawczan
    5 grudnia o godz. 12:57

    Odwracając, gdyby nikt nie zakładał firm to kto by wtedy zatrudniał – państwo? To już przerabialiśmy.
    Czyli ci co załozyli pieczarkarnie mieli kapitał – i zamiast go zanieść do banku czy innego Amber Gold, zaryzykowali. Nota bene, zdobycie kapitału na tak niewielką firmę nie jest jakimś wielkim problemem. Ja się nie zgadzam na narzekactwo – bo oni, wstaw dowolnie: lekarze, krwiopijcy przedsiębiorcy, Żydzi, weganie, cykliści itd są wszystkiemu winni – a ja biedna rybka nawet z piwkiem przed telewizorem nie mogę 16 godzin dziennie poleżeć.
    Uważam że wszelkie globalne, nie mające jasnych kryteriów, wspieranie jest patologią – 500+ dla ludzi o dochodzie powyżej 100k złotych miesięcznie jest ok według Ciebie?

  197. @wbocek
    5 grudnia o godz. 12:45
    Ciekawa i trafna obserwacja. Podzielę sie swoją – być może powrót z wakacji w wyluzowanej Grecji powiększył traumę…Po owym powrocie byłem w Biedronce. Miałem chyba aż trzy produkty w ręku a przede mną stała starsza pani (generalnie zauważam, że ludziom strszym pomimo, że nie pracują zdecudowanie się śpieszy bardziej). Własnie podeszła kasjerka otworzyć kolejną kasę. Zwykle staram się zachowywać pozory godności – nie wykonuję tygrysich skoków w takiej sytuacji. Niestety stojąca przede mną starsza pani nie bardzo miała miejsce by wykonac taki skok z WÓZKIEM a mimo to zdecydowała się. Przejechała mnie po paluchach (byłem w sandałach) bez zająknięcia. Gdy jej zwróciłem grzecznie uwagę ,,proszę Pani przejachała mnie Pani po palcach” ta mimochodem odparła ,,śpieszę się”. Ot, co – a starzy ludzie od wieków skarżą się na chamstwo młodziezy.

  198. NeferNefer

    Neferko, jeśli gdzieś w pobliżu wysiadujesz jaj…tfu!…odciski, to Ci posyłam cztery kawalątki wczorajszego dnia. Pieruńsko chłodno było, dlatego nie chciało mi się chodzić po wodzie, ale pięknie. Coś muszę z pięknem robić, a nie tylko je dla siebie mieć – bo wtedy w ogóle nie wiadomo co z nim robić.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6496049679747231713/6496049683508472578?authkey=CJay7ufKw9z5Xw

  199. @wbocek
    5 grudnia o godz. 12:32
    Fakty, rzecz jasna, też można przedstawiać tendencyjnie, ale obawy, dyskomfort psychiczny, lęki, strachy, złość, gniew rodzą się chyba w większej części z faktów, a nie z samych sufitowych uprzedzeń. No i pani Merkel nie może stworzyć rządu raczej z powodu faktów, a nie manipulacji, insynuacji i uprzedzeń.
    Ach, nie!! nie!!! Cały problem z (cyt.) „zwartymi szykami polskich [i innych] nacjonalistów głoszących faszystowskie hasła” i kibicującymi im tysiącami to ten, że po pierwsze ww. obawy, itp. wypływają u nich z igieł faktów przerobionych w widły i rozpowszechnianych przez „Chinese whispers” (po polsku głuchy telefon), a po drugie, że rządzący w ramach dzielenia i rządzenia używają tych wideł do dzielenia, by im się wygodniej rządziło. Kostka w swym liście powołuje się właśnie na to – książkę Wodaka o polityce strachu.

    Oglądałem niedawno w TV interesujący dokument o młodym niemieckim neo-nazim, który odsiaduje karę za podpalenie ośrodka z imigrantami w zubożałym miasteczku w byłym NRD. Był wywiad z nim i z ludźmi z tego miasteczka. Z całą powagą głosili wierutne bzdury nt. islamu i imigrantów, po papuziemu powtarzając fobiczne memy z YT i witryn hejterskich, mające nikły związek z faktami. Żaden z nich nie był nigdy w kraju muzułmańskim, nie miał pojęcia o historii islamu i chrześcijaństwa i nigdy nie spotkał się twarzą w twarz z tymi „innymi”, których się tak bał. Wiedzieli, że jest im źle i podsunięto im kozła ofiarnego. Pani Merkel ma kłopoty z powodu właśnie takich wyborców. NSDAP zdobyła w 1930 r. 18% głosów, stając się drugą największą partią w Reichstagu, dzięki takim właśnie ludziom. Tacy też głosują dziś na AdF i maszerują w Warszawie.

    @Slawczan
    5 grudnia o godz. 13:20
    Na pierwsze 2 pytania odpowiedź jest prosta. Zachód prowadzi nieoficjalnie kilka kolonialnych wojen, a więc rządy po pierwsze muszą próbować chronić wyborców przed ich echami i konsekwencjami, po drugie, używają „zagrożenia” jako pretekstu do zwiększenia kontroli nad społeczeństwem i do kręcenia politycznych lodów. To chyba oczywiste i typowe. A że nastraszeni ludzie się boją własnego cienia, to skutek uboczny.

    Ww. ludzie jak najbardziej cierpią obecnie na liczne fobie. Antyszczepionkową, spiskologiczną, jedzeniową, itp. Ksenofobia/islamofobia jest tylko jedną z nich a strach ma ogromne oczy, które niestety wciąż rosną. Ile jest prawdy w bajkach o zonach „no-go” i dlaczego ludzie się boją i czemu kierują ten strach na dogodnego „Czarnego Luda” napisałem w moim artykule.

    Co do rozjeżdżania ciężarówką, itp., to ma to niewielki związek z problemami integracyjnymi, znacznie większy ze wspomnianymi wyżej wojnami. Statystyki policyjne dowodzą zresztą, że przytłaczająca większość tej najnowszej fali zamachowców to ludzie z marginesu społecznego, żyjący bardzo niereligijnie, a spełniający się przez terrorystyczny dżihad.
    A wreszcie jak twierdzą statystyki, ok. 80% imigrantów muzułmanów zintegrowało się całkiem nieźle i we Francji ponoć aż 92% identyfikuje się z krajem osiedlenia. Biorąc pod uwagę rasizm i dyskryminację, z którymi się tam od zawsze spotykali, to imponująca liczba. Stereotypowanie wszystkich 44 mln europejskich muzułmanów i imigrantów na podstawie akcji kilku oszołomów ma taki sam sens jak steretypowanie 38 mln Polaków na podstawie akcji polskich żuli i złodziei aut w Niemczech, czy Łukasza W. z Wiszni Małej.

    Co do szanowania obyczajów gospodarzy i Wietnamczyków, to pamiętam co się działo w kuchni akademika mojej jeszcze nie żony gdy wciąż gotowali tam ryż po swojemu zapaskudzając kuchenki i pomieszczenie, i jak pyszczyli na to inni jego mieszkańcy.

    Jeśli idzie o lokatorów szwagra, to objawiasz moim zdaniem całkowity brak zrozumienia. Trudno wymagać, by dorośli ludzie, wychowani w silnej tradycji kulturowej i religijnej, potrafili jak od pstryknięcia wyłącznikiem zmienić zaprogramowanie całego życia. Ludzka natura tak nie działa. Szwagier miał rację, że im wymówił, mam nadzieję, że grzecznie, i nie był to żaden rasizm. Tak apropos, znałem na emigracji Polaków, którzy przez dziesięciolecia nie chcieli uczyć się jezyka kraju osiedlenia i zawzięcie skreślali wszystko co nie „swojskie”. Koleżanka licealna donosi mi z Chicago, że pełno tam takich w tzw. Jackowie.

    Najważniejszą kwestią jest nie dać się naszczuć na innych i poddawać propagandowe straszaki racjonalnej krytyce, zanim się je przełknie.

  200. wbocek
    5 grudnia o godz. 14:21

    A wysiaduję, wysiaduję 🙂 pięknie dziękuję, widać że zimno ale słonko było bo tu szaro i zimno od rana do nocy.
    Tęsknię za śniegiem, takim po uszy…

  201. „Po pierwsze żona owego Irakijczyka gdy szwagier przebywał w domu, którego był głównym najemcą (,,principal tennent”) nie opuszczała ich pokoju. Powodowało to znaczący dyskomfort korzystania z tego lokum dla nich, przyznasz? A skoro nie mogli z tego lokum korzystać swobodnie to albo szwagier miał zrezygnować z równego obciążania kosztami za nią albo miał ograniczyć swoją aktywność w przestrzeniach wspólnych.”

    @Sławczan

    Możesz to jakoś przybliżyć? Nie rozumiem problemu. Czyjego pokoju nie opuszczała żona Irakijczyka? I z czego nie mógł w związku z tym korzystać szwagier?
    Wspólne mieszkanie obcych sobie osób w jednym domu/mieszkaniu rozumiem jako pojedyncze pokoje do wyłącznej dyspozycji dla każdej partii plus pomieszczenia wspólne (kuchnia, łazienka, salon) użytkowane na ustalonych zasadach.
    Na czym polegał brak swobody w korzystaniu z owego lokum?

  202. Przepadam za taka demagogia, jaka prezentuje Herstoryk. Miałem za sasiadów i Arabow i Azjatów.Z tymi drugimi zyło si,e zgodnie, z tymi pierwszmi bardzo trudno. Ale nie będe kolejny raz o tym pisać.
    Wracajac do Herstoryka, na argumenty, że z Wietnamczycy sa dyskretni, nie chcą przmeblowywać domu gospodarza u którego mieszkają, Herstoryk opowiada, że Wietnamczycy w akademiku jego zony gotowali ryż, czyli byli jakos agresywni wobec żony Herstoryka.
    Dalej Herstoryk tłumaczy ulubioną zabawe Arabów, która polega na wlatywanu samolotami w wieże, ciężarowkami w tłum ludzi, w ten sposob, że to tylko robi jakis margines. Marginesy są wszędzie, Herstoryku, ale marginesy azjatyckie, polskie nie urządzaja takich masakr.
    A taki skromniutko obrazek z Lyonu;dwaj krewcy Arabowie pobili chłopaka, bo jadł w autobusie kanapke z szynką. No dobrze, mozemy ustapić i zrezygnowac z szynki..ale co dalej…
    Dzieki Herstoryku, podszkoliłem się u ciebie w sztuce demagogii

  203. Herstoryk
    5 grudnia o godz. 14:38

    Dziękuję za wyjaśnienie. Wychodzi, że cała racja jest po Twojej stronie, bo masz na wszystko bardzo przekonywającą odpowiedź, a ja za mały jestem, by weryfikować – prędzej bym półsalto zrobił, na wszelki wypadek – do wody. Po stronie przeciwnej jest wyłącznie nieracja, a miliony Niemców i tysiące Polaków tam żyjących i pracujących ( w tym moja szwagierka) to wyłącznie ślepaki bez oczu, które dały się otumanić specjalnie przygotowanej na kolanie przez trawożernych rowerzystów otumaniającej propagandzie. Wracam więc z ulgą do świata pijawek, zaskrońców, żab, mew i kormoranów, gdzie nikt nawet nie słyszał, co to za zwierzę – propaganda. Zdrowia, szczęścia.

  204. Na marginesie
    5 grudnia o godz. 15:25

    A cale gadanie o Szydło-Morawieckim ma to przykryć. Plus odebranie prawa do głosowania Polakom mieszkającym zagranicą i niepełnosprawnym.

  205. A Du*a w Sejmie rzępoli coś o zasadach.
    http://wyborcza.pl/relacje/14,126862,22738908.html
    To już cała kakofonia przykrywek
    P.S. Kto miałby być tym niepełnosprawnym? Wegetarianie?

  206. Na marginesie
    5 grudnia o godz. 15:43

    Niewidomi, ci na wózkach, wszyscy którzy mogli głosować korespondencyjnie nie opuszczając domów

  207. Lewy
    5 grudnia o godz. 15:13

    Lewusku, jak Boga kocham mówię prawdę, bo inaczej nie ma po co mówić.

    Ktoś na tym blogu wytknął tutejszym bojownikom prawdy o islamskich imigrantach, że jako ateiści, mówią mniej lub bardziej krytycznie o chrześcijaństwie i religiach w ogólności, islamu zaś bronią jak socjalizmu. Nie mam nic przeciwko niekonsekwencjom, których w życiu każdego człowieka jest bez liku – bo i z nich, i z wielu nielogiczności i nieładności on się również składa – nie mogę natomiast zrozumieć akceptowania lub nawet obrony religii, która nie tylko toleruje przemoc, ale i wprost nakazuje niewolnicze poddaństwo kobiet mężczyznom, mordowanie kobiet za to, że zostały zgwałcone, mordowanie za bycie z łaski Allaha homoseksualistą, mordowanie niewiernych, których nie chcą przejść na islam i różne takie. Nie ma potrzeby mówić, że nie wszyscy islamiści tak czynią (skoro nie czynią, są odszczepieńcami) – wystarczy, że jedna z największych religii świata takie czyny nakazuje. Odnoszenie się z szacunkiem do takiej religii i jej wyznawców nie jest przypadkiem wśród ateistów lub niby-ateistów jakąś schizofrenią?

  208. @wbocku
    Wszystko to prawda. Ale zwróc uwagę na to, ze Wietnamczycy tez gotuja ryż

  209. @wbocek 5 grudnia o godz. 15:55

    niewolnicze poddaństwo kobiet mężczyznom, mordowanie kobiet za to, że zostały zgwałcone, mordowanie za bycie z łaski Allaha homoseksualistą, mordowanie niewiernych, których nie chcą przejść na islam i różne takie
    A cóż innego nakazuje Jezuskowa „religia miłości”? Każda religia jest tyle samo warta.

  210. Lewy
    5 grudnia o godz. 16:01

    Co mam zwracać uwagę na ryż, Lewusku, skoro u mnie w dyżurnym akademiku w czasie wakacji Wietnamczycy gotowali kapustę, od której pachniało pół osiedla.

  211. Alem sie dobrze poczuł. Otóż niejaki Doopa, a nie Gombrowicz zapewnił mnie, że Polska wiecznie piękna, młoda ale pełna majestatu jest

  212. O, wyszukałam komentarz w sam raz.

    „Sławetny program T4, którego śladem być może podążą jacyś szaleńcy w niedalekiej przeszłości został wstrzymany w samych Niemczech w wyniku gwałtownych protestów zdaje się od 1941. Samemu wprowadzeniu tych przepisów w 30-ch latach towarzyszyła napastliwa propaganda przedstawiająca osoby niepełnosprawne jako „debili” lub „pasożytów”. Szeroko promowany był pogląd, że osoby niepełnosprawne są niepotrzebnym obciążeniem dla społeczeństwa, w poważnym stopniu spowalniającym jego rozwój. Motywy takie pojawiały się w systemie edukacji i podręcznikach szkolnych hitlerowskich Niemiec. Wszyscy wyborcy PiS proszę zainteresujcie się tym tematem. Bardzo proszę.”

    P.S. Niedługo osób w stanie wegetatywnym będzie więcej – bo PiSlam zlikwiduje prawo do aborcji uszkodzonych płodów. W dodatku będzie płacił premię kobietom za donoszenie każdego Chazaniątka. A w tym wypadku chodzi im o to, żeby produkty tej polityki nie głosowały?

  213. Na marginesie
    5 grudnia o godz. 16:06

    Tak niefrasoblwie, Namarginesko, pouczasz mnie, co są warte religie i pleciesz głupstwa o „Jezuskowej religii” do człowieka, który na religie się nie licytuje? Chyba nie zauważyłaś, że mówiłem o współcześnie żywej religii, w której w kilku odłamach DOSŁOWNIE wypełniane są nakazy obrzezania dziewcząt, kamienowania za cudzołóstwo, za bycie zgwałconą, zrzucania z wysokości, ucinania głów oraz obowiązuje zemsta. Porównujesz islam z właściwie od dawna półmartwym chrześcijaństwem?!

  214. Takich Chazaniątek kaka nie ochrzci bo są nienaumialne i do trzody się nie kwalifikują. Chociaż dopóki w łonie to święte i wogle.

  215. wbocek
    5 grudnia o godz. 14:21

    Piękno też się pyta: no co robić, do cholery – co robić?
    Dlatego całkiem mi się podoba, że jesteś Pombocek.

  216. Tanaka
    5 grudnia o godz. 16:55

    Tanaczku, próbowałem się przerobić na pombocka, ale program mówi, że już taki jest, więc się zanikować nie mogę. To bardzo wysoka szkoła jazdy te niki-miki, konspiracyjne hasła, loginki, dupinki, na które przez większość dni w roku nawet zaskroniec może wejść, jak potrafi ogonkiem kliknąć

  217. Lewy
    5 grudnia o godz. 15:13

    Arabowie wlecieli samolotami w dwie wieże, Polacy – nie. W zasadzie. jak się bliżej przyjrzeć, nie jest całkiem jasne jak to jest z porządnością racji. Polakom łatwo można by przypisać niejakiego Walusia – mordercy Stevena Biko, jednego z głównych współpracowników Nelsona Mandeli. I Mandelę miał Waluś-zakopiańczyk na liście do rozwałki, ale nie zdążył, bo go zgarnęli. Waluś ma dożywotnie dożywocie, siedzi w RPA, ale nad Wisłą uchodzi za najwybitniejszego Żołnierza Wyklętego. Miłośnicy Wyklętych, przeklęci, chcą Walusia ściągnąć do odsiadki nad Wisłę, albo do samego Zakopca: będzie mu się miło siedzieć, a może go za chwilę zwolnią, skoro taki wybitny z niego Wyklęty.
    To tak trochę na temat, a trochę nie.
    Z różnicami kulturowymi to jest poniekąd tak, że dystanse są nierówne. Do Wietnamu z Radomia znacznie dalej niż do Mosulu, a obcość jakby większa, może nawet sporo. Być może dlatego, że w historii nigdy się z Wietnamczykami nie zetknęliśmy (nie przed okresem Wojny w Wietnamie), a o religii nie mamy pojęcia, a jak mamy, to nam się wydaje miło i łagodnie odległa, więc nie ma strachu.
    Z Arabami jakoś inaczej: religia jest KONKURENCYJNA wobec chrześcijaństwa, Islam wyklucza prawdziwość tegoż (z wzajemnością), i od tysiąca lat wiemy – od chrześcijaństwa i „chrześcijańskiej kultury Europy” – że Arabów trzeba tłuc. Nieważne, że w Radomiu Araba przed wojną 1973 też nie widzieli, ważne, że jest podświadomy przekaz: musi być konflikt.
    Działa to trochę podobnie jak między kibolami: na oko nie odróżnisz ten i tamten to łajt połer, ale oni się na węch z mety rozpoznają.

    Różnice kulturowe potrafią wywołać niezłą ścieklicę w rodzinie: do statecznego inteligenta z miasta stołecznego Warszawy zwali się na łeb rodzina spod Sanoka. Od razu odchodzi molestowanie inteligenta i w swoim domu czuje się jak w oborze. Wieje w miasto. Może byśmy od razu nie zamordowali, ale jakby tak jeszcze ze trzy dni potrwało, to się nie da zagwarantować.

  218. wbocek
    5 grudnia o godz. 17:09

    Niech będzie, skoro trudno. I tak Pombocek górą.

  219. @wbocek
    A przeciez wystarczy jak wpiszesz Pombocek2. Ja np. pojawiam sie od czasu do czasu jako Lewy2, bo mialem podobne problemy. Jak mi sie ten Lewy2 pojaiwia to ja mu te 2 usuwam. Czasami zapominami wtedy pojawiam sie jako ten drugi. To nawet przyjemne miec zapasowe zycie. A Ty mozesz byc nawet Pombocek3 w charakterze ducha swietego.

  220. W koranie nie ma nakazu obrzezania dziewczynek ani kobiet. Zwyczaj obrzezania kobiet (jak i mężczyzn) w ogóle nie wywodzi się z islamu, był i jest stosowany również w krajach, gdzie dominuje chrześcijaństwo (Kenia, Tanzania, Nigeria).

  221. @Tanaka
    Też myślałem o tym Walusiu, o tym bohaterze naszej czarnej sotni. Ale nauczony od Herstoryka sprytnej metody usuwania z pola widzenia niewygodnych dla dyskursu faktów, pominąłem tego „bohatera”
    Przyznasz jednak, że te arabskie zamachy są i ilościowo i jakościowo bardziej spektakularne. Ten Waluś to mały pikus w porównaniu do zamachów w NY,Londynie, Madrycie, Paryżu, Nicei, Berlinie, na Bali (Czy czegos nie pominąłem ?) a jakościowo, to prawie zawsze ginęło kilkadziesiąt osób. Gdzie nam tam z malutkim Walusiem do tych gogantóa

  222. Gigantów – prosze wybaczyć

  223. Tanaka
    5 grudnia o godz. 17:20

    pombocek

    – Jam jest, którego nie ma.
    – Maluczko, a nie ujrzycie mnie…
    – Maluczko, a znów mnie nie ujrzycie…
    – I znów…
    – I znów…
    – I znów…

  224. Nefer
    5 grudnia o godz. 11:41
    Uwagi przeczytałem.
    Zabrałem się za tłumaczenie tekstu wspomnianego autora/profesora,ale… popełniłem błąd techniczny.
    Krótko: a) „połknęło” mi w trakcie pisania bezpośrednio na blog p.Kowalczyka b) niedopisałem ,że tłumaczenie nie jest dosłowne, stąd może nieporozmienie m.in. o „obarczanie”. We wspomnianym artykule autor zastanawia się (moim zdaniem) nad dwoma aspektami. 1) Frustracja wśród młodych imigrantów
    ze strefy Maghreb’u – przyczyny. 2) Zauważa,że napięcia powstają nie tylko na linii imigranci-miejscowi ale wskazuje ,że
    tli się od dawna konflikt Walonowie-Flamandowie, biedni-bogaci czy problem ghetyzacjii niektórych dzielnic.
    Zarówno autor jak i ja nie wspominamy o Syryjczykach (ogólnie o żadnej grupie narodowościowej)
    W sumie temat : imigranci (najnowsza fala z Bliskiego Wschodu i płn. Afryki) jest jak morze. Warto siegnąć do różnych źródeł na temat przyczyn i skutków.
    Dodam,że nie tak dalej jak wczoraj ukazała się informacja ,że rząd Niemiec chce wypłacać uchodźcom, którzy będą wracać dobrowolnie do krajów swojego pochodzenia 3000E na tzw. zagospodarowanie w miejscu nowego osiedlenia. Z nie potwierdzonych źródeł wiem ,że stawkę tę podobno podniesiono. Dotyczy to głównie osób pozostających na terenie Niemiec nielegalnie lub bez szans na pobyt stały.
    Pytanie(dosyć kompleksowe), czego to dowodzi, pozostawiam dla własnych wniosków.

  225. Lewy
    5 grudnia o godz. 17:29

    Myślę, że Waluś a sprawa polska, czyli arabska, to nieco inna proporcja rzeczy: arabskie zamachy nie trafiły w serce Zachodu. Nawet zburzone wieże i pogrzebani pod nimi ludzie.Tym bardziej nie w metrze, na stacji kolei. Waluś miał zabić Mandelę. Wyobrażasz sobie, jakby wyglądało południe Afryki gdyby Mandela został zabity? Jaki byłby świat – demokratyczny, sprzeciwiający się rasizmowi, pogardzie, segregacji rasowej – bez Mandeli? Mandela nie został przez Walusia zamordowany właściwie przypadkiem: złapali go zanim zdążył. Co jest jakoś podobne do sytuacji w samej Polsce: króla Stanisława też – nasi! – mieli zabić, i zabili. Nie umarł przypadkiem: ten co rannego i wykrwawiającego się króla miał dobić – Kozak! – postanowił go jednak nie dobijać i w rezultacie pomógł mu przeżyć.
    Jak potoczyłaby się historia Polski, gdyby Kozak dobił króla, albo choćby pozwolił mu się wykrwawić? Targowica królobójców objęłaby rządy. Co byłoby dalej? Kozak uratował polskiego króla.

  226. @zezem
    5 grudnia o godz. 18:10

    „czego to dowodzi”?
    Niczego. To sposób stosowany od dawny, także w Szwajcarii. Taka zachęta do powrotu z małym kapitałem startowym. Dla zachęcających taniej niż utrzymywanie na miejscu. Skutek jest taki, że niektórzy uchodźcy wracają i zostają w swoich krajach, inni próbują kilkakrotnie skorzystać z takiej „zapomogi”. Ale trochę potrwa, zanim tu znowu dotrą.
    W Rzymie widziałem raz akcję karabinierów wyłapujących romskie dziaciaki – bandę złodziejaszków i żebraków – pod Koloseum. Te dzieci są kupowane po rumuńskich wsiach i wykorzystywane przez gangi dorosłych złodziei do żebrania i kradzieży. Póki nie skończą 12 lat, są bezkarne.
    Zapytałem karabinierów, co zrobią z tymi dziećmi? Do domu dziecka, czy do jakiejś innej instytucji opiekuńczej?
    Powiedzieli mi, że mają rozkaz wywieźć za miasto i puścić luzem. Trochę potrwa, aż „organizatorzy” je pozbierają i przywiozą do centrum. Przez ten czas turyści mają spokój 🙄

  227. zezem
    5 grudnia o godz. 18:10

    Na pewno temat jest złożony a ja, mówię bez przekąsu, niedoinformowana. Jak człowiek żyje w białej flamandzkojęzycznej bańce to ledwie ociera się o pewne zjawiska, zwłaszcza jeśli kursuje na trasie praca dom a wiadomości ogląda jednym okiem. Żywotnie za to obchodzi mnie to co się dzieje w Polsce, chociaż ostatnio frustruje nie do zniesienia.

    Chętnie zobaczę link do tego artykułu, może być po francusku albo niderlandzku, jakoś wyrozumiem.

  228. @Na marginesie
    5 grudnia o godz. 16:16
    Co tam ordynacja, ważniejsze jest żeby Arabów do Polski nie wpuścić…

  229. @NeferNefer
    Artykuł jest ,niestety, pisany jako gościnny na łamach niemiecko-języcznego „Cicero”. Pomyszkowałem w internecie , znalazłem inny „wykład”(książkę), który znalazł(a) oddźwięk w kilku krajach, m.in. w … Serbii. Poniżej „namiary”.
    Le déclin. La crise de l’Union européenne et la chute de la République romaine. Quelques analogies. Éditions du Toucan, Paris 2013, ISBN 978-2-8100-0524-6
    @Tobermory
    To „niczego” dowodzi jednak bezradności,biurokratycznej bezwładności, letargu tzw. elit o czym nieco inaczej wspomina między innymi w.w. autor.

  230. @zezem
    5 grudnia o godz. 21:10

    Jeśli znasz rozwiązania alternatywne (poza otoczeniem Europy wysokim murem i wystrzelaniem intruzów wewnątrz) to przekaż je owym elitom.

  231. @Tobermory
    Jak to robią Szwajcarzy? ;–)

  232. Wracam na chwilę

    Slawczan
    5 grudnia o godz. 0:44 napisał

    @Kostka
    4 grudnia o godz. 22:50
    Droga Kostko mylisz pojęcia: nie jest tak, że ,,są roboty do których nikt się nie rwie”. To SĄ ROBOTY  ZA KTÓRE NIKT NIE CHCE GODZIWIE ZAPŁACIĆ. A to duża różnica.

    Sławczan – napisałeś „Mówie co wiem”. I tu jest problem bo akurat w kwestii o której napisałam próbujesz przełożyć swoje doświadczenia z Polski na warunki angielskie. I piszesz jak ci się wydaje a nie jak jest  (bez urazy). Weźmy zdanie „są roboty za które nikt nie chce godziwie zapłacić „. Slogan. W dodatku demagogiczny. Stać Cię na więcej bo często piszesz bardzo sensownie. Z doświadczenia w UK – owszem są „roboty” za które pracownikowi należy się wynagrodzenie adekwatne do upierdliwości roboty, ryzyka, szkodliwości środowiska pracy czy wysokich umiejętności wymaganych do ich wykonywania. Np. praca w górnictwie, hutnictwie czy innym przemyśle ciężkim. Bycie neurochirurgiem albo astronauta. Itd. Nie są to jednak rodzaje prac o których wspominałam. Powtórzę, w UK są prace do których wykonywania miejscowi niespecjalnie się rwą (z różnym względów) a oferowanie im  sztucznie wywindowanych zarobkow byłoby po prostu obraźliwe w stosunku do innych grup zawodowych.  Np. nie bardzo widzę w jaki sposób praca nie wymagająca żadnych kwalifikacji i niewielki wysiłek jak zbieranie truskawek czy wkladanie garow do wielkiej zmywarki da się porównać do pracy w przemyśle ciężkim i powinna być opłacana znacząco powyżej godzinowej stawki minimalnej. Praca w rzeźni  (zwiększona upierdliwośc i szkodliwość środowiska) jest już znacząco lepiej płatna a chętnych Brytyjczykow wciąż nie wystarczajaco jakoś… Czy należałoby więc owe płace wywindowac do jakiegoś absurdalnego poziomu (to jest „godziwie zapłacić” wedle twoich kryteriów ). Zastanowiłeś się w  jaki sposób przełożyloby się to na ceny żywności  (i tak spore) w tym kraju? Co do innego przykładu którego użyłam  – praca weterynarza w inspekcji weterynaryjnej w UK kilkanaście lat temu, kiedy zaczynałam, była porównywalna z pensja w lecznicy mimo to Brytyjczycy nie rwali się do niej bo o wiele milej leczyć zwierzątka a te zakłady mięsne i inne spożywcze są soooo uncool! Jak tu się zniżyc do takiej roboty, nawet po tym jak Unia wzięła nas za łeb bo drace z epidemią pryszczycy i chorobą szalonych krów. Mimo że mięsko i serki je się samemu z przyjemnością a żeby je jeść ktoś musi zakłady produkcyjne nadzorowac. I znowu – trudno wymagać od rządu żeby płacił za ten rodzaj pracy dwa razy więcej niż oferują prywatni pracodawcy w lecznicy (mimo że to ja powinnam tu jak najbardziej drzec ryja czemu nikt takich pieniędzy nie oferuje).
    PS. Doświadczenie w pracy w UK mam i jako weterynarz i jako pracownik zmywaka. Truskawki zarobkowo zbierałam w Polsce. Stwierdzenia o „godziwej płacy ” której nie chcą zaoferować autochtonom chciwi pracodawcy bo wolą wykorzystać imigrantów odbieram jak retoryke rodem z The Sun. I podobnych.

  233. anumlik

    Anumliku, przepraszam, że nie zareagowałem na życzliwe słowo, ale kiedy głosów jest więcej niż jeden, się normalnie gubię. Niespecjalnie umiem zmieniać nastrój na życzenie i chęciami dyrygować. A i uwaga starca patrzącego na Zuzannę w kąpieli jest niepodzielna. Dziękuję, że mi coś podsuwasz, ale od dawna nie jestem czytelnikiem – należę do tych, którzy w roku nawet jednej książki nie przeczytają, jeśli nie liczyć słowników, periodyków i powrotów do wertowania paru popularno-naukowych. Dawno temu odechciało mi się patrzeć na życie przez czyjeś okulary. Uznałem, że wystarczy cudzego i odtąd będzie własne. No bo przecież po to chyba kiedyś czytałem, żeby w końcu zacząć używać własnego, jeśli w zakamarkach kapusty coś własnego w ogóle się wykluło. Inaczej mówiąc, minął czas, kiedy np. po przeczytaniu książki „Roald Amundsen” w wieku może 10 lat, nazbierałem kamieni do łóżka, żeby na nich spać (w akademiku położyłem na łóżku drzwi i na nich spałem), zacząłem wchodzić zimą do rzeki, śniegiem się nacierać, gimnastykować się i takie tam. Amundsen wędrował po lodach, a ja teraz dwulitrowe lody z Biedronki jem – tak, panie, pod koniec doewoluowałem. Bez związku z Ewą.

  234. @zezem

    Dziękuję, chociaż całej książki po francusku nie dam rady.

  235. A w ogóle to z fejszbuka dowiedziałam się, że jestem „lewicowym faszystą”. To tak na podstawie mojego wstępniaka. Idę się poturlac ze śmiechu

  236. Lewy
    5 grudnia o godz. 16:14 napisał

    Alem sie dobrze poczuł. Otóż niejaki Doopa, a nie Gombrowicz zapewnił mnie, że Polska wiecznie piękna, młoda ale pełna majestatu jest.

    I zawsze dziewica zapomniałeś dodać! 😀

  237. Kostka
    5 grudnia o godz. 21:31

    Kostko, zarobki przy zbiorze truskawek w Polsce, jak były, tak są gówniane. Choć że to taka lekka robota, to bym nie powiedział. Zarobkowo nie zbierałem, ale zarobkowo zbierałem na studiach kartofle (również krewnym przy wykopkach pomagałem). I choć od dziecka byłem fest wygimnastykowany (trochę zostało do dziś), to niech to zbieranie grom jasny spali. Podejmowałem się tylko wtedy, kiedy nie miałem niczego mądrzejszego do zarabiania – np. szuflowania węgla lub koksu.

  238. @Kostka
    No to dalas lekcje ekonomi Slawczanowi. Tez lubie go czytac, bo pisze ciekawie, ale wpada w jakies pulapki idealistyczznego doktrynerstwa a la Marks. Pewnie, ze lepiej by bylo, gdyby wszystkim dobrze bylo, ale jest jak jest.
    Sprobowalem mu ptrzedstawic moje credo, o niedoskonalosci swiata,ale nie zareagowal. Zgadzam sie z nim w wielu punktach,ze jest zlo, wyzysk, okrucienstwo. Ale jest postep, troche sie chyba na swiecie poprawilo.
    W czasach studenckich bylem zafascynowany Marksem, ale mi przeszlo.
    Pozdrawiam Cie serdecznie, Kosteczko

  239. Nefer
    5 grudnia o godz. 21:49
    Nie wykluczam , że jest też publikacja w języku nagielskim.
    Myślę,że warto przeczytać recenzję, choć z recenzjami różnie bywa.
    Sytuację w Umęczonej proszę emocjonalnie za bardzo nie przeżywać. Po każdej burzy przychodzi rozchmurzenie. :–)

  240. A tak zmieniając temat to bardzo lubię być Mikołajem 🙂

    Do Belgii Mikołaj przypływa na statku, nie wiedzieć czemu z Hiszpanii. I w towarzystwie (ostatnio zakazanych) Zwarte Pieten

    https://farm3.static.flickr.com/2768/4105648245_3e700f1e90_b.jpg

    http://mediad.publicbroadcasting.net/p/shared/npr/201703/367768312.jpg

    Herezja. A na Święta nie ma żadnego Kerstmana belgijskiego bo jest Gwiazdka.

    A to dopiero dobre

    https://www.wykop.pl/cdn/c3397993/link_PGTqxqCOieThRdHT55EMi8LksAGh7FPf,w1200h627.jpg

  241. zezem
    5 grudnia o godz. 22:03

    Niestety przeżywam i stąd ucieczki w Mikołaje i takie tam…
    wodę i ziemię zostawią po sobie

  242. wbocek
    5 grudnia o godz. 21:54

    Do truskawek mam teraz stosunek hmmm… ambiwalentny. To samo do czarnej porzeczki.

    Ale w Szkocji widziałam truskawki na czymś w rodzaju podniesionych półek więc chyba nie trzeba się schylac ale nie wiem na ile to powszechne rozwiązanie

    A w ogóle to zapomnialam że chciałam dorzucić coś do dyskusji na temat lasów krzywych i prostych – na wschodnim brzegu Loch Lommond mamy piękne dąbrowy, które zawsze podziwiam kiedy się tam włóczymy. Otóż dowiedziałam się ostatnio że nie są to last naturalne tylko produkt uboczny…rewolucji przemysłowej bo dęby były sadzone po to żeby pozyskiwac z nich korę wykorzystywana do produkcji tanin.

  243. Lewy
    5 grudnia o godz. 21:58

    Lewusku, gdzieżbym tam śmiała udzielać lekcji w temacie ekonomi komukolwiek. Nie jest to moja specjalność więc nie powinnam się mądrzyc. Z drugiej strony mam trochę doświadczenia z tutejszych komercyjnych zakładów pracy większych i mniejszych i wiem że niektóre z nich, zwłaszcza mniejsze nie robią kokosów więc życzeniowe myślenie co do płac można sobie schować do kieszeni czasem kiedy rzeczywistość skrzeczy. Zresztą już wspomniałam że niedługo będziemy to przerabiać w praktyce jak już nadmiar Europejczykow wróci do domu i nie będzie komu pewnych robót wykonywać. Jeśli będzie tak jak mówi Slawczan to wrócę i wszystko odszczekam. 😉

    Też Cię pozdrawiam i ciesze się że wróciles na bloga!

  244. Ekonomia ekonomia, mozemy sie spierac o to, czy kapiatlizm to system wyzysku, czy tez system, ktory tworzy miejsca pracy, czyli kij ma dwa konce.
    Ale wrocmy do naszych baranow, czyli kaka, tej dostojnej instytucji; czy ona tez ma dwa konce, czy jest to dziwny kij o jednym koncu.
    No nie,jak sie blizej temu kijowi przyjrzeec, to z jednej strony jest cieniuski, to ten koniec gdzie nasze kochane katabasy dostaja dobrze platna prace, a drugi to chyba czysty wyzysk owiec i baranow(rein, clean, propre) i to bez produkowania samochodow, telewizorow, rowerow, ubran, chleba, mlekoa..Nawet te krzyzyki, kapelusze, kaszkiety, trampki pielgrzymow, sam nie produkuje, bo zaopatrzy w nie Chinczyk. TE kapitalistyczne krwiopijskie Anglosasy sprzedaly nam przynajmnie komputery, intener, a tu maryja, jezusik zfabrykowane w plastiku tez przez Chinczykow.
    Co to za szczegolny twor, ani to kapitalista krwiopijca, ani producent dobr, nie leczy, nie tworzy nauki, no nic nie tworzy, a wyzyskuje.Inny kapitalista musi sie nameczyc, by wyprodukowac jakies buty, koszule,samochody i znalezc zbyt na swe produkty, a tu zadnego produktu, nic i tym niczym ta firma handluje.
    Sawczanie , Ameryka chyba cos dla ludzkoscin robi, a kaka jak jemiola, huba, albo zwyky rak ssie soki, pasozytuje i calkien niizle sie jej wiedzie.

    Kurcz znow mi w laptopie wysiadl bluethooth i znow meka ze starym graten

  245. @Herstoryk
    5 grudnia o godz. 14:38
    Herstoryku wybacz ale udajesz Greka? Ten Irakijczyk decydując się zamieszkać z Polakiem, będąc w Irlandii, jak rozumiem NIE ZDAWAL SOBIE SPRAWY W CZYM MA UCZESTICZYĆ? Mozna to porównać do sytauacji (tu przykład) – mam zamieszkać z tobą w domu ale wiem, że zamieszkam z Herstorykiem – Polakiem a więc lubi wypić, zapalić szluga, ugotować smrodliwy bigos a Twoja żona lubi ogladać głupie telenowele i słuchać discopolo, etc (oczywiście sa to cechy hipotetyczne, stereotypowe, bez urazy nie twierdzę, że są one Twoimi naprawdę – taka figura retoryczna). Czyli wiem z kim mam do czynienia. Ja za mam zdecydowane poglądy polityczne, muzyczne, kulinarne etc. (trochę z domieszką wyższości). Ale decyduję się z Tobą zamieszkać w Twoim domu (bez znaczenia, czy wynajętym – w końcu jako główny najemca też jest się odpowiedzialnym przed landlordem za dom). Zaczynam kręcić nosem na Twoje porządki. A to muzyka zbyt głośna (to jeszcze by było do zniesienia gdyby to był mój ulubiony punk albo reggae ale nie discopolo) a to gotujesz smrodliwe żarcie. Jako płatnik czynszu mam swoje prawa, nieprawdaż? Zapewne takiemu bezczelowi jak ja przy całym Twoim poszanowaniu dla mojej ,,silnej tradycji kulturowej” byś podziękował. Zresztą rozsądnie oceniłeś, że mój szwagier postąpił prawidłowo. Dlatego nie rozumiem, Twojego zrozumienia dla pretensji muzułmanów w Europie – decydując się emigrować do Europy powinieneś wiedzieć – a w dobie globalizmu nie da się tej wiedzy uniknąć, że tutaj jest jak jest.
    Tak właśnie postępują muzułmanie – przyjeżdżają a potem domagają się poszanowania dla swojej ,,silnej tradycji kulturowej” , niedługo okaże się, że Boże Narodzenie to coś niestosownego. Dziś jarmark bozonarodzeniowy w Berlinie odbywa się za betonowymi zaporami ucharakteryzowanymi na prezenty. Radosne święta…
    Przypominam, że Niemcy były bardzo welcome, tolerancyjne i przeciwne amerykańskim interwencjom. Rozumiem, że to są bardziej zaprzeszłe sprawy…ekterminacja Herrerów może? Ale to nie muzułmanie albo kolonizacja Tanganiki…

  246. @Tobermory
    5 grudnia o godz. 14:52
    Już śpieszę z objaśnieniami – przebywała w ich pokoju (nie wiem czy mieli pokój – ,,en suit”) ale jak rozumiesz w każdym domu by z niego w pełni móc korzystać są pewne przestrzenie wspólne – głównie kuchnia, łazienka, w mniejszym zakresie salon a ona musiała ograniczac swoją aktywnośc (np. gotowanie) tylko do czasu gdy szwagier przebywał poza domem, co w wielu sytuacjach może być niedogodne – podanie i zjedzenie obiadu, no cokolwiek.

  247. zezem
    5 grudnia o godz. 22:03
    Życzenia( żeby się nie przejmować_) co prawda nie były do mnie skierowane, ale …Ty chyba nie mieszkasz obecnie w Polsce?

  248. @Kostka
    5 grudnia o godz. 21:31
    Doprecyzuję – nie jestem naiwnym idealistą – chodzi mi o to, że dziewczyna pracujaca w sklepie w Irlandii, wykonująca tą samą co w Polsce częstokroć dla tej samej firmy – stać ją by wyskoczyć do Amsterdamu, na Kanary. Na co stać jej polską odpowiedniczkę?
    Tu przyczynek z mojej branży – transportu – odkąd w transporcie pracuję słyszę ,,bieda z nędzą”, ,,nie ma szans z tymi stawkami”. I wiesz co – jeżeli ktoś nie był idiotą marnującym kasę na fanaberie – nie bankrutuje. Obecnie kierowcy zaczynają zarabiać na poziomie europejskim ok 8000tys PLN i wiesz co? Nikt nie bankrutuje. A kierowcy zarabiają bo częśc z nich zbiegła do Starej UE więc powstał niedobór, którego nie da się ot tak załatać Ukraińcami (to jednak nie zbieranie pieczarek), no na razie są nieodzownym elementem ciężarówki…Czyli da się – po prostu właściciel firmy tak szybko i tak dużo nie zarobi ale przecież gdyby mu się to nie opłacało to by to zlikwidował (zgodnie z logiiką rynkową), nieprawdaż?
    Jeżeli kierowcom da się to dlaczego innym nie? Ceny frachtów wręcz spadły (polskie firmy podgryzają się nawzajem). Nie bo nie? Przypominam, że Volkswagen Polska rzucił załodze potężną podwyżkę – nie słyszałem, by się odgrażali, że zamkną fabrykę…

  249. @Slawczan 5 grudnia o godz. 23:12
    Volswagen? Podwyżkę? To ciekawe, bo z czego? Przecież musi płacić gigantyczne odszkodowania.
    John Cadogan, motoryzacyjny guru z Australii, z całego serca radzi nie kupować VW, bo oni te olbrzymie pieniądze skądś muszą wytrzasnąć, więc sobie odbiją na serwisie i jakości.

  250. @Lewy
    5 grudnia o godz. 15:13

    Szanowny dyskutant albo nie umie odczytać sensu mojej wypowiedzi, albo rozmyślnie nie chce. Przykład Wietnamczyków w akademiku miał pokazać, że niedostosowowywanie się do obyczajów gospodarzy nie jest ograniczone do Arabowie/muzułmanów. I tyle.
    Co zaś do sąsiadów, to miałem kiedyś za płotem po jednej stronie Włochów, po drugiej muzułmanów Somalijczyków. Z pierwszymi były nieustanne wojny o każdy drobiazg i wydatki na prawników, z drugimi zero problemów. W żaden sposób nie wpłynęło to jednak na moją ocenę wszystkich Włochów i wszystkich Somalijczyków/muzułmanów.

    Dalej szanowny dyskutant zarzuca mi demagogię i siląc się na żarty pisze o ulubionych rzekomo zabawach Arabów polegających na „wlatywaniu samolotami w wieże, ciężarowkami w tłum ludzi”. Bardzo zabawne – Ha oraz Ha!.
    Tyle że nasuwa mi się tu kilka pytań:
    Czy, po pierwsze,
    Lewy uważa, że ulubioną zabawą zachodnich chrześcijan (no bo USA to jednak bardzo religijny kraj) jest napadanie na niezależne państwa w rodzaju Iraku, bombardowanie ich z samolotów i dronów i likwidowanie na różne sposoby rzekomych islamistów (z listy profilowanych) gdzie popadnie, z tzw. „szkodami ubocznymi” dochodzącymi czasami do 90%?? (Dobrze jest też przy okazji policzyć liczbę zachodnich ofiar krwiożerczych islamistów, dla porównania z liczbą muzułmańskich ofiar ulubionych zabaw zachodnich cywilizowanych i humanitarnych chrześcijan). Czy, w podobnym duchu, Lewy sądzi że ulubioną zabawą Polaków w latach 1939 – 1945 był wysadzanie torów kolejowych i terroryzowanie funkcjonariuszy misji cywilizacyjno-stabilizacyjnej na Wschodzie? No bo jak satyra, to satyra!
    A wreszcie poleciłbym Lewemu bliższe zapoznanie się z dziejami i teraźniejszością Azji Płd. Wschodniej (Burma/Myanmar, Indie, Sri Lanka, Indochiny) oraz Dalekiego Wschodu, zanim zacznie pisać o braku masakr przez azjatyckie marginesy różnej maści.

    Czy, po drugie,
    Lewy wie dlaczego to „wlatywanie samolotami w wieże”, itp. stało się nagle ulubioną zabawą dopiero 50 lat temu, a przedtem Arabowie jakoś tego nie lubili??
    Co do casusu 2 krewkich Arabów, polecam szanownemu dyskutantowi skupienie się na doniesieniach o licznych przypadkach „krewkich” Polaków atakujących „beżowych”i „obcych”. Tyle, że nie podbija to bębenka i wątpię czy będzie pasować do myślowego stereotypu, wg. którego wszystko co nie pasuje do confirmation bias to demagogia.
    Tak a propos, to w Dubaju kupowałem często wyroby wieprzowe w supermarketach, wystawiane w specjalnych pokoikach za firankami, i nikt mnie jakoś nigdy nie pobił. Widać sam nie wiedziałem ile miałem wtedy szczęścia!

    Nie rozumiem co cię @wbocku tak ubodło! Wszystko co napisałem to to, że fakty docierają do nas z N-tej ręki. I że bardzo często przechodząc przez te ręce są rozmyślnie poddawane kosmetyce, mającej na celu wywołanie określonych reakcji u odbiorcy. Np. oburzenia, pogardy i gniewu wobec (niepotrzebne skreślić) heretyków, katolików, protestantów, żydów, muzułmanów, wrogów ludu, kułaków, murzynów, Azjatów, masonów, kociarzy, cyklistów, itp. etc…………….Skuteczne wywołanie tych uczuć u odbiorców gwarantuje zawsze powstanie samowzmacniającej się reakcji łańcuchowej.

    A wreszcie, na czym oparłeś Twój wywód (5 grudnia o godz. 15:55) nt. nakazów islamu i ich DOSŁOWNYM wykonywaniu?? Czy na naukowej, religioznawczej i socjologicznej, bogatej w statystyki analizie tej wiary i jej wyznawców, czy też na ww. faktach z makijażem i samowzmacniającej się reakcji łańcuchowej??

    Dla mnie aksjomatem jest, że po pierwsze wszystkie osobniki gatunku są mniej więcej takie same, i że wszystkie religie są podobne i mogą być wykorzystywane do różnych celów. I dlatego próbuję zwalczać demonizowanie islamu i jego wyznawców, tak jak w innych układach zwalczałbym demonizowanie judaizmu i żydów, czy pastafarian i ich potwora spagetti.

    Lumbago mi przechodzi, mogę zatem, wzorem Kandyda, wrócić do uprawy swego ogródka, zamiast przy klawiaturze zawracać Wisłę kijem.

  251. A tak wracajac do tematu, narodu, nacjonalizmu, patriotyzmu pytanie do mieszkajacych za granica na stale. Kim jestescie w danym kraju, a kim sa i beda Wasze dzieci i wnuki. Ci co wywedrowali sami to sa emigranci, a moze juz wylacznie obywatele danego kraju. Czy w UK mozna zostac w pierwszym pokoleniu brytyjczykiem, chodzi mi o zycie , a nie o paszport.
    W Ameryce jest to latwiejsze na pewno.
    Moje dzieci sa emigrantami, ale bardzo wtopionymi w amerykanskie srodowisko. Jeden wnuk, ktory wprawdzie urodzil sie w Ameryce, ale potem mieszkal sporo lat w Polsce uwaza, ze jest Amerykaninem. Kiedy matka doradzala mu, zeby napisal w jakims podaniu, ze jest emigrantem odpowiedzial, ze nie jest, bo urodzil sie w Ameryce. Drugi urodzil sie w Polsce, ma akcent brytyjski ( brytyjczyk by wiedzial, ze to fake) wiec go biora za Brytyjczyka. Najmlodsze dwukrotnie pytane kim sa zastanawialy sie dlugo i odpowiadaja, ze sa i Amerykaninem i Polakiem. Podpowiadam, ze Amerykaninem polskiego pochodzenia. Nie, jest tak jak mowia. Na pytanie, a Twoi rodzice? O, tata jest Amerykaninem, a mama emigrantka. Kobitka to musi byc taka troszke gorsza. Nawet w oczach wlasnych dzieci.

  252. Herstoryk
    6 grudnia o godz. 2:15

    Herstoryku umiłowany w bólu, zaczynasz mówienie do mnie od „Nie rozumiem co cię @wbocku tak ubodło!”. Nie jesteś pierwszy, który mi wmawia jakieś ubodzenie. Czyli sam zaczynasz od subiektywnej, pozamerytorycznej oceny mojego stanu w wykładzie o tym, że inni oceniają rzeczywistość subiektywnie. Nie jesteś pierwszy na tym blogu, który z niewiadomych powodów zaczyna od klinicznych orzeczeń na temat rozmówcy.

    Wypowiedź do Lewego zaczynasz od pokazania przykładu, że „niedostosowowywanie się do obyczajów gospodarzy nie jest ograniczone do Arabowie/muzułmanów”. To też wypowiedź niemerytoryczna, bo skoro jest mowa o muzułmanach, trzymajmy się muzułmanów, nie ma co zabałaganiać tematu przypominaniem, że nie tylko oni są na świecie. Później dowodzisz, że pojedyncze przykłady niczego nie ilustrują. Oczywiście, że nie. Ale się zdecyduj, czy Twoje pojedyncze przykłady jednak ilustrują, a tylko pojedyncze przykłady innych – nie, czy też wszystkie pojedyncze niczego nie ilustrują.

    Moja skromna wiedza jest nie z osiemnastych ust, lecz z opowieści o własnych przeżyciach moich znajomych z Niemiec, a ostatnio – z własnych przeżyć żony mojego zmarłego brata opiekującej się tam starymi ludźmi. Trochę przeglądam w internecie prasę rosyjską i niemiecką, czytam nasze wiadomości, słowem – mam taką wiedzę, jaką ma człowiek siedzący na de. I którą w pewnym stopniu ma każdy, bo przecież wiedza o świecie nie bierze się wyłącznie z osobistych przeżyć. Oni opowiadają o konkretnych sytuacjach, w których byli, Ty – wyłącznie teoretyzujesz o wiarygodności takich opowieści. Cóż, ich proste przekazy dają mi jakiś obraz, Twoje teoretyzowanie nie daje nic – jest tylko przypomnieniem tego, czego nigdy nie zapomniałem: Marksowego sformułowania o występowaniu subiektywnego elementu w procesie obiektywnego poznawania. Od nich się dowiaduję, co się konkretnie dzieje, od Ciebie tylko – co Ty o tym sądzisz. I swoje sądzenie nazywasz „zwalczaniem demonizowania islamu”. Zwalczaj na zdrowie, siedząc przed komputerem. Ludziom, którym z powodu konkretnych doświadczeń został odebrany spokój przez nieodpowiedzialną decyzję jednej baby, która otworzyła granice państwa, jakby to była furtka do jej prywatnego ogródka, nie pomożesz i nie zaszkodzisz, a nawet im silnej woli nie wyrobisz. Teraz się Niemcy głupio z niedemokratycznej, wręcz przestępczej decyzji baby po trochu rakiem wycofują, a Ty – o tym że „wszystkie osobniki gatunku są mniej więcej takie same”. No pewnie. Prawie wszystkie mają dwie nogi, dwie ręce, jedną głowę. Różnią się TYLKO tym, co w głowie. A to takie niewidoczne głupstwo, że nie ma o czym gadać, nicht wahr?

  253. @wbocek
    Wrażenie ubodzenia odniosłem po tym półsalcie do wody, itp. Mogłem się mylić. Mea, etc…
    Moja skromna wiedza opiera się na tułaniu się miesiącami po 7 krajach islamskich, od Indonezji do Jemenu. Na statystykach Pew Reaserch i Zogby, na demaskacjach Loon Watch, na kilkudziesięciu książkach napisanych przez ekspertów po obu stronach, na iluśtam latach studiowania tematu i regionu. Opinii z osobistych doświadczeń krewnych, znajomych i osób trzecich też chętnie słucham. Czasami bawię się nawet przekornie przy tych okazjach w sokratyczne łapanie w sprzeczności (często zakończone sukcesem). Z reguły wychodzi mi, że z dystansu lepiej widać.

    Nieodpowiedzialna baba miała jak się zdaje spore poparcie dla swej przestępczej decyzji, które co nieco wyparowało po niezbyt udolnej i niezbyt fortunnej realizacji i wczesnych zgrzytach procesu. Niemniej jednak wciąż popiera ją co najmniej 33% Niemców. A reprezentantów AdF – tych co im spokój ponoć odebrało, tylko 12,5%. Nie wątpię, że wśród nich jest Twa szwagierka i mnóstwo innych znajomych, których drażni i przeraża ktoś inaczej ubrany.
    Interesującym wnioskiem z powyższej dyskusji może być, że choć nikt nie poczuwa się tu do identyfikacji z nacjonalistami głoszącymi faszystowskie hasła, wiele osób grzecznie i po inteligencku zgadza się z opiniami i narracją, będącą źródłem tych haseł.

    W pożegnalnym prezencie zostawiam linka do związanego co nieco z tematem artykułu – https://wolnemedia.net/miraze-wojen-i-zwyciestw/ i rekomendację książki „Disaster Capitalism”, Antony Loewenstein’a, który napisał też „My Israel Question” – ,Dzihadysty , antysemity, mizogina, wroga zachodniej cywilizacji. Zajadlego piewcy wyższości szariatu nad zgnilymi wartościami liberalno-demokratycznymi., serdecznie znienawidzonego przez australijskich @gotkowalów

    @wszyscy
    Wesołych, Dosiego, itp.itd.

  254. @wbocek
    Na nic dyskusja z Herstorykiem,który sobie zahahował(ha,ha), kiedy ja napisałem, że ulubioną zabawą muzułmanów jest wlatywanie samolotami w wieże albo ciężarówkami w tłum ludzi. Kiedy ja wcale nie zamierzałem go rozśmieszać. Gdybym napisał, że islamistów bawi wchodzenie do klubu (np Bataclan) gdzie bawią sie młodzi ludzie, albo do jakiejś redakcji, która miała czelność opublikować karykaturę Mahometa (np Charlie Hebdo) i mordowanie kogo popadnie, to pewnie Herstoryk by też potraktował to ironicznym ha ha ha. Wytłumaczyłby to innością kulturalną muzułmanów. Ta innością tłumaczy traktowanie kobiety w islamie jako podczłowieka, jako własność ojca, brata, męża, honorowe zabójstwa kobiet, które ośmieliły się zakochać i związać z niemuzułmaninem, okazać nieposłuszeństwo. Ha ha, zaszydzi Herstoryk i ni z gruszki ni pietruszki walnie argumentem, ze wszędzie kobietom jest gorzej, że w takim Hollywood są molestowane.
    Mogę podrzucić Herstorykowi Breivika. Fakt, ten rasistowski świr, nie różni się od islamskich morderców. Ale Herstoryk lubi stosować wybiórczo dane statystyczne, więc mamy jednego Breivika i falę morderczych islamskich zamachów.
    No i można by tak dalej, np zapytać Herstoryka ;Dlaczego arabscy uciekinierzy starają się dostać do tej wrażej Europy, a nie do swych braci we wszechbogatej Arabii Saudyjskiej, Emiratach. Czy ci bracia się tak nie lubią ?
    Piszę to pombocku do Ciebie, bo do Herstoryka nie ma sensu, żadne argumenty nie trafią. Zawsze znajdzie argument o”bitych murzynach” i wyślizgnie się jak piskorz, przynajmniej we własnym mniemaniu. A to mu wystarczy.

  255. Jeśli nie właczam się w dyskusję na temat muzułmanskich imigrantów to dlatego że już dawno się poddałam. Nie jestem żadnym „obrońca islamu” ale uważam że wrzucanie wszystkich do tego samego wora co margines z terrorystycznymi tendencjami świadczy tylko o sukcesie „polityki strachu”. Moje własne doświadczenia z ta grupą społeczną są bardziej z gatunku „strach ma wielkie oczy” albo „nie taki diabeł straszny ” (a pracowałam z mlodymi facetami, a nie kobietami i dziećmi). Za to przez wiele lat miałam ataki paniki na widok jakiejkolwiek hałasliwej grupki bialych wyrostków po tym jak taka właśnie grupa napadła mnie i ówczesnego chłopaka na Pradze Południe, które skończyło się pobiciem, kopaniem i rozbiciem mu głowy cegłą (mi jakims cudem się nie dostało, mimo że darłam się jak zarzynany prosiak próbując odciągnąć atakujacych). Do tej pory czuję się nieswojo widząc taką grupę na swojej drodze. Mimo to nie powiedziałabym że wszyscy nastoletni warszawiacy z Pragi to huliganie z morderczymi tendencjami. PS. Islam jako religie uważam za tak samo szkodliwy jak i chrzescijanstwo , i jedno i drugie staje się niebezpieczne kiedy wyznawcy zaczynaja brac je zbyt dosłownie.

  256. zyta2003
    6 grudnia o godz. 2:23

    Bardzo ciekawe pytanie i wrócę z odpowiedzią jak wyszykuje potomka. Przy okazji go zapytam kim jest (robimy to od czasu do czasu bo za każdym razem jest inna odpowiedź…)

  257. Herstoryk
    6 grudnia o godz. 7:28

    Herstoryku, dziękuję Ci za heroiczne nauczanie metodologii poznania, ale jestem stary i tępy, więc sam rozumiesz, że musialbyś ze trzydzieści razy to samo powtórzyć. Mogę Ci tylko podziękować obrazkiem z życia trzydziestoparoletniej córki mojego kolegi. Idzie oto ona chodnikiem swojego miasteczka nad Wezerą (jej ojciec czasem tam jedzie barką i sobie na dzień dobry pomachają), a naprzeciwko niej sunie banda dwudziestoparoletnich muslimów (bardzo częsty obrazek). Robią jej między sobą przejście szerokości 30 cm i się śmieją, komentują, dotykają. Przeszła z duszą na ramieniu. Nic się nie stało, prawda? Prawda. Ale ona mówi, że ta prawda zdarza się jednej czasem kilka razy dziennie, jak ma trochę spraw. Nawet nie śmiem mnożyć tej sytuacji przez nieznaną mi liczbę młodych Niemek, bo się popłaczę, żem już taki stary. A o wyjściu wieczorem szkoda gadać. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie było. Jak sądzisz – cieszy ją w takich sytuacjach to, że spokój odebrało tylko dwunastu procentom Niemców.

    Mówię tylko o tym, o czym słyszałem – jak Ty prawdopodobnie też tylko SŁYSZAŁEŚ o biegunie południowym. Natomiast ciekawi mnie, czy tylko słyszałeś o Polaku zamordowanym w Afganistanie, czy też przeprowadziłeś jakieś badania, by się przekonać, czy to prawda i mógłbyś wiarygodnie mnie upewnić.

    Twoje doświadczenia z muslimami W ICH KRAJACH są, wybacz, nie na temat, więc nic nie mówię.

    Na koniec powtórzę, co już rzekłem: swoją papierową niby-walką o niedemonizowanie muslimów osiągasz wyłącznie odwrotny do zamierzonego i nikogo nie uspokoisz nawet w Polsce, cóż dopiero na Zachodzie. Poza tym, jakbyś nie zauważał, że źródłem agresji agresywnych muslimów (czyżby nie istniał twór „państwo islamskie”, nie były kamienowane kobiety za domniemane cudzołóstwo, nie było dżihadu, nie było barbarzyńskich aktów terroru?) jest ten sam dla wszystkich bogobojnych allahowców Koran.

    To z mojej strony chyba tyle. Niech Cię Allah prowadzi ku słońcu, które powolutku gaśnie, więc trza się spieszyć, bo zamarzniesz.

  258. Kostka
    6 grudnia o godz. 9:14
    Ja mam taki rozdwojony stosunek do muzulmanow. W szkole , w ktorej pracowalem przyjaznilem sie z przemilymi Arabkami (byly kucharkami, sprzataczkami czy nauczycielkami).Natomiast mieszkajac jakis czas w sympatycznym, czystym, wyposazonym w domofon bloku, gdzie za sasiadow mialem Francuzow, Azjatow i ze dwie arabskie rodziny, zylo sie dobrze, dopoki nie wprowadwily sie kolejne rodziny arabskie. Zaczela sie agresja; wlamania do piwnicy, zniszczony domofon, rozwalona skrzynka na listy, dwa razy krewcy mlodzi Arabowie pobili mojego syna, podejrzewajac go oto, ze jest Zydem (sami mu powiedzieli za co go bija). Wchodzac do domu musialem slalomowac miedzy okupujaca schody arabska mlodzieza, mierzaca mnie wyzywajacym wzrokiem. Jezeli sam nie oberwalem, to chyba ze wzgledu na moj wiek. Azjaci pierwsi umkneli, potem znikala jedna za druga rodziny francuskie, wreszcie tez ucieklismy, zalujac tego ladnego mieszkania. Wczesniej, w swej naiwnosci, poszedlem na policje, zeby zglosic te wszystkie problemy. Policjant mnie olal, stwierdzil, ze oni nic nie moga zrobic.
    Wiec, Kosteczko, kazdy ma jakies niemile przezycia, Ty z Pragi, ja z Francji. Ja nie tlumacze polskich lobuzow tym, ze muzulmanscy tez robia to samo. Mozna przeciwstawiac naszych kiboli, blokersow, oenerowcow agresywnym muzulmanom, relatywizujac problem w stylu; Ech, wszyscy sa siebie warci.

  259. Lewy
    6 grudnia o godz. 8:04

    Niestety, Lewusku, takie rozmowy są w ogóle puste, ale gada człowiek, bo ma taki tik. Jeden ma pojedyncze doświadczenia złe, inny – pojedyncze dobre i się próbują przekonywać jak dzieci w piaskownicy. Z reguły przekonywacze ignorują oczywistość –

    że we współczesności nie było takiego tsunami muzułmanów zalewającego kraje BOGATEJ EUROPY, a nie jakieś inne, na przykład muzułmańskie;

    że w nieznanym mi stopniu nie jest to spontaniczna ucieczka przed wojną, lecz zorganizowana przez przemytnicze gangi AKCJA, skoro ktoś się doliczył kilkudziesięciu narodowości wśród migrantów;

    że na samym początku tsunami popełniono BŁĘDY, a nie żadne dobre uczynki;

    że nikt z przekonywaczy nie liczy, ile ludzi Europa bezkarnie może przyjąć, jako że nie jest rozciągliwa ani przestrzennie, ani gospodarczo;

    że jeśli się kiedyś powie „stop”, to czy przekonywacze dalej będą pomagać i tym, co u nich, i tym setkom nieporadnych milionów, które zostaną z płaczem u siebie.

    Można mnożyć tematy, którymi przekonywacze się nie zajmują, skupiając się na przekonywaniu, że muzułmanin – też człowiek. Utożsamiając się z nimi, nie chcą widzieć w humanitarnym zapale tego, że na przykład kobieta jest u nich znacznie mniej człowiekiem niż u nas. Z tym wchodzą do Europy i przez pokolenia się to nie zmieni. Były na blogu na temat traktowania naszych kobiet słuszne gorzkie żale, a tu, panie, nic: muzułmanie tacy jak my. Dobrze, że nie dożyję sytuacji, kiedy my będziemy jak muzułmanie.

  260. Kostka
    6 grudnia o godz. 9:14

    Chrześcijanie, a szczególnie katolicy, mają awersję do islamu, widząc w nim podłości, z zupełnie podstawowego powodu: wyznawcy Allaha są obrazem chrześcijan, sprzed jakiegoś czasu. Mało kto lubi mieć dowód kim był całkiem niedawno jeszcze.
    Zamordyzm i zbrodniczość chrześcijaństwa rozpuszczone zostały przez marnych wyznawców i niewyznawców. Oni, wielkim kosztem własnym, wymusili na chrześcijanach prawa człowieka, uznanie że kobieta to nie krowa, oraz wynaleźli dziecko, wyrób w ogóle nieznany niebieskiej książeczce ani dekalogowi.
    Męka chrześcijan z muzułmanami, u siebie w domu, w Europie jest bladym cieniem męki jaką zapewniali chrześcijanie niegdyś, gdy wleźli i nie chcieli wyleźć z niszy ekologicznej wyznawców Allaha.
    My ich mogliśmy męczyć, ale żeby oni nas też trochę pomęczyli, pojęczeli i nawet z piwnicy co ukradli – co to, to nie! Kraść nie wolno – mówi chrześcijanin muzułmaninowi. Oczywiście! nikt nie widział jeszcze,, żeby chrześcijanin co ukradł. To samo mówi brązowa książeczka muzułmanów, żeby nie kraść. I nikt nie widział, żeby muzułmanin coś ukradł. Kradną bowiem po ciemku, a po ciemku nie widać: muzułmanin czy chrześcijanin?

  261. Tanaka
    6 grudnia o godz. 10:31

    Tanaczku, tylko dwa słowa, bo ten. Fruwasz w takich samych teoretycznych obłokach – a nawet wyżej – jak Herstoryk. Gdzie Ty widzisz w codziennym życiu tumanowatych i nietumanowatych chrześcijan jakieś ich głowowe stany z powodu porównywania się z islamem, skoro 99% chrześcijan wie o islamie z tele-morele tyle, że „gołowy rieżut” i nic o tym, z czego on się wziął. Nic chrześcijanie nie wiedzą o historii chrześcijaństwa i drugie nic – o historii islamu, a powiadasz, że porównują i mocno porównaniami żyją. Ajajaj, wyniosło Cię na skraj. Letę.

  262. wbocek
    6 grudnia o godz. 10:58

    A od kiedy potrzebna jest jakakolwiek, w dodatku weryfikowalna wiedza, żeby żyć, z pokolenia na pokolenie w zaczadzeniu, w emocjach ożywianych nieustannie na nowo, w tych samych sloganach i dowolnych, zbiorowych bredniach? Niejaki Paweł, twórca chrześcijaństwa, dwa tysiące lat temu oskarżył Żydów o zabicie Jezuska – i działa: dwa tysiące lat chrześcijańskich prześladowań Żydów. Żadna wiedza, tłumaczenia, wyjaśniania niewiele tu pomaga. Jak zabili, to zabili. Dyskusja zbędna.

  263. @Tanaka
    No to pojechales po bandzie. Ja wiem kto wlamal sie do piwnicy, kto mi pobil syna, a Ty, ze po ciemku nic nie widac. Ja podaje przyklady z autopsji, tak jak i Kostka swoje przygody na Pradze. A Ty troche monotonnie i bez sensu o kolorowych ksiazeczkach i o tym ze chrzescijanie tez kradna. Alez kradna, jak najbardziej, oszukuja, zdradzaja, sa niektorzy garbaci, maja krzywe nogi i lysieja. Ale akurat Herstoryk poruszyl temat muzulmanow i ich obecnosci w Europie i wynikajacych z ich obecnosci problemow, narzucania Europie ich wizji swiata, ich stosunku do kobiet, o czym pisze pombocek.
    A Ty maniakalnie powracasz do swojego tematu niebieskiej ksiazeczki. Na ogol zgadzam sie z Toba, ale jesli kiedys ktos podejmie temat kanibalizmu na Polinezji, to Ty zaraz wyskoczysz z niebieska ksiazeczka i kaka. Przeciez zgadzamsie z Toba, ze kaka to obrzydliwa, niemoralna pasozytnicza firma i nieraz wrocimy do tego tematu. Ale nie mozna za kazdym razem, jak poruszony jest inny temat, wracac do „bialej chusteczki”, ktora Jozkowi kojarzy sie tylko z jednym !
    Sorry Tanaka, ale nie przepadam za demagogia i monotonia.

  264. Tanaka
    6 grudnia o godz. 11:07

    Trudno, spalę placki. To nie ja, lecz Ty mówisz: „Chrześcijanie, a szczególnie katolicy, mają awersję do islamu, widząc w nim podłości, z zupełnie podstawowego powodu: wyznawcy Allaha są obrazem chrześcijan, sprzed jakiegoś czasu. Mało kto lubi mieć dowód kim był całkiem niedawno jeszcze”.

    Czyżbyś własnego tesktu nie czytał? Żeby widzieć i porównywać coś sprzed wieków, trzeba mieć o tym wiedzę.

  265. Lewy
    6 grudnia o godz. 8:04
    @wbocek
    Na nic dyskusja z Herstorykiem,który sobie zahahował(ha,ha), kiedy ja napisałem, że ulubioną zabawą muzułmanów jest wlatywanie samolotami w wieże albo ciężarówkami w tłum ludzi. Kiedy ja wcale nie zamierzałem go rozśmieszać. Gdybym napisał, że islamistów bawi wchodzenie do klubu (np Bataclan) gdzie bawią sie młodzi ludzie, albo do jakiejś redakcji, która miała czelność opublikować karykaturę Mahometa (np Charlie Hebdo) i mordowanie kogo popadnie, to pewnie Herstoryk by też potraktował to ironicznym ha ha ha. Wytłumaczyłby to innością kulturalną muzułmanów.

    Mój komentarz
    Herstoryk nie wspomina o swojej generalnej tezie wyjaśniającej terroryzm islamski sięgający Europy, a mianowicie twierdzi on, że ten terroryzm rozwinął się w latach siedemdziesiątych (herstoryk jako jedno z symbolicznych wydarzeń uznaje zamachy z 1973 roku) i że terroryzm islamski jest nieodłączny elementem wojny (kolonialnej, neokolonialnej, antyislamskiej), którą Zachód prowadzi na Bliskim Wschodzie i okolicach przeciwko państwom arabskim.

    Nieodłączność terroryzmu islamskiego od tej wojny oznacza, że terroryzm ten będzie tyle czasu się przejawiał w Europie ile czasu będzie trwać wojna Zachodu z islamem, z państwami islamskimi nie podporządkującymi się ideom Zachodu przetwarzanym na bieżące dyrektywy formułowane przez syjonistów przeznaczone dla wojującej strony zachodniej.

    Niskie procenty, udziały etniczności islamskich w Europie, które herstoryk podaje, pokazują że nie są one przyczyną terroryzmu, bo z tych procentów tylko margines jest wykorzystywany do działań terrorystycznych, a w każdej społeczności margines taki istnieje.

    Z jednej strony teoria marginesu wykorzystywanego do działań terrorystycznych pomniejszająca ich zasięg, z drugiej strony teoria nieuchronności takich działań głosząca, że są one integralną częścią, jedną z form wojny Zachodu z islamem, co jest zgodne z głoszonymi przez islamistów teoretycznymi uzasadnieniami tego terroryzmu.
    Pzdr, TJ

  266. Beze mnie się tu nie obejdzie.

    Dlaczego Merkel (opcjonalnie: kanclerz, cesarzowa Europy, merkelowa, enerdówa, córka oficera Stasi, wiadomo z jakiego domu, agentka Stasi, komuch, brzydka, bezdzietna, u niej w biurze wisi portret Katarzyny II)
    zaprosiła do Europy muslimów?

    (oczywiście wszyscy czuli na słówka wiemy, że „muslim” to forma pomiędzy lekceważeniem a wyzwiskiem, ale to teraz pikuś)

    A więc dlaczego ona to zrobiła?

    1. Bo to zła kobieta była.

    2. Z głupoty.

    3. Z pychy. Do wyboru: z niemieckiej pychy, z germańskiej pychy, z kanclerskiej pychy, ale z pychy.

    4. Z chęci pozyskania taniego robotnika/pracownika dla niemieckiej gospodarki. Ten punkt ma dwa podpunkty a sam z kolei jest podpunktem ogólniejszego planu, o czym w punkcie 5;

    4.1 Jak wiadomo jako niemra Merkelowa jest rasistką i jej plan polegał na tym, aby sobie, czyli germańskiej gospodarce wyselekcjonować i zostawić najlepszych pracowników a tych gorszych, te przebrane muslimskie zgniłki podeslać tym krajom, których wzrostu znaczenia na arenie miedzynarodowej Merelowa się najbardziej boi, czyli m.in. Polsce.

    4.2 Plan polegał na zatruciu silnego wartościami katolickimi polskiego społeczeństwa i znanej na całym świecie z chrześcijańskiej etyki pracy polskiej gospodarki tymi przebranymi, drugogatunkowymi muslimami.
    W ten sposób Merkelowa chciała spowolnić wstawanie Polski z kolan, a docelowo zniszczyć całą Polskę, czyli dokończyć dzieło Hitlera. Gdyż Niemcom zawsze o to chodziło i nic się nie zmieniło.

    5. Działała na rozkaz. Czyj rozkaz? Najprawdopodobniej tej samej grupy ludzi, ale różnie nazywanej w zależności od tego, kto ich nazywa.
    To mogli być „globaliści”, „grupa bindenberga” (sic), „górale ze Wzgórz Golan”, „nowojorczycy z Brooklynu” albo – ale w dzisiejszych czasach coraz rzadziej, „Żydy”.

    Globaliści owi swoje polecenia wydają za pośrednictwem ich delegata, którym jest Soros. Celem globalistów jest zniszczenie chrześcijańskiego charakteru Europy, który to charakter, czasami nazywany kulturą, jest jedyną przeszkodą stojącą na drodze globalistów w ich naczelnym zadaniu przejęcia rządów nad całym światem. A na początku nad Europą.

    To globaliści dali miliardy euro biedakom z Afryki i z Bliskiego Wschodu aby mieli jak zapłacić gangsterom od pontonów, orarz aby im jeszcze zostało na ajfony, ajpady, puchowe kurtki i najdroższe adidasy/najki.
    Kupowane w celu drażnienia bogactwem emerytów z Europy Wschodniej.

    Po przyjeździe do Europy Zachodniej, muslimy mają ja podbić za pomocą macic. Najpierw i przede wszystkim za pomocą muslimskich macic, ale zaraz potem za pomocą zgwałconych macic niczego nie podejrzewających naszych kobiet. Gdyż jak wiadomo każdy wschodnioeuropejczyk, a juz szczególnie emeryt, ma zabezpieczone kilka swoich kobiet, których macic, skoro są jego, musi teraz bronić.

    Merkelowa o swoją macicę nie musi się martwić, gdyż po pierwsze jest za stara a po drugie za brzydka.

    Realizacja planu zaczęła się od rozkazania USA, które jest sterowane przez izraelskie lobby, aby napadło na kraje Bliskiego Wschodu. W tym celu izraelskie służby specjalne zorganizowały atak na WTC a następnie winę zrzuciły na muslimów. Atak ten, po którym nastąpiły dalsze destabilizujące ataki, w tym na kraje Afryki, dał pretekst do uruchomienia (jakoby samoistnego) fali nachodźców, składających się (jak wyżej wyjaśniłem) z dobrze opłaconych młodych byczków. Oraz pewnej, albeit niewielkiej, liczby muslimskich macic.

    Zwieńczeniem całej tej historii ma być zamienienie całej Europy w bezrozumną, dziką, niezorganizowaną, chaotyczną masę ludzką, mierzwę albo po sienkiewiczowsku czerń, którą, gdy juz zniszczy wszelkie resztki autochtonicznej cywilizacji, łatwo będzie wyrżnąć i w ten sposób uwolnić Europę od jej mieszkańców w przygotowaniu na przesiedlenie tam wszystkich mieszkańców Izraela.

  267. @zza kałuży
    6 grudnia o godz. 12:26

    Nooo, teraz też jasne jest, kto płaci za forsowanie ustawy, która w Polsce zabroni przerywania ciąży z gwałtu 😎

  268. Jeżeli komuś wyda się, że dostrzega w opisanym powyżej planie jakieś sprzecznosci, to gratuluję tej osobie spostrzegawczości. Dla mnie ten plan jest rock solid.

    Dodam tylko, że plan obejmuje umowę globalistów z Sałdi Arabją zgodnie z którą Sałdi Arabja dołoży wiele milardów petrodolarów do budżetu dechrystianizacji Europy i w zamian za co nie będzie musiała przyjmować żadnych młodych byczków z Afryki. Ani macic, które są ich własnością.

    Muslimska Turcja jest dużo od Sałdi Arabji biedniejsza i dlatego była w stanie wynegocjować dla siebie od globalistów trochę gorsze warunki. A manowicie za kilka milardów euro przyjmie kilka milionów nachodźców na swoim terytorium, ale tylko czasowo i tylko w charakterze obiektu szantażu w dalszych negocjacjach z Europejczykami.

  269. Szanowni!
    Dyskusja się rozwija i nie chce zwinąć, a tu nowy wpis i na nowy temat. Tanaka dodał obrazki, żeby nikt nie narzekał na długość.
    Zapraszam!
    JK

  270. rany boskie :/

  271. @Tobermory
    Elementary, my dear Watson. 😉

  272. @zza kałuży
    🙂
    Cud, miód i ultramarynowy scenariusz do kolejnej części przygód „Żyda Wiecznego Tułacza”, Jeana d’Ormessona. Szkoda, że d’Ormesson wczoraj zmarł. Może gdyby przeczytał Twój wpis z 12:26, to by się wstrzymał z odejściem i siadł do pisania. A d’Ormessona żal. Należał do moich ulubieńców 🙁

  273. @anumlik 6 grudnia o godz. 14:10
    A niektórzy mnie się pytają, po co ja słucham polonijnego radyjka?
    Ignoranci.

  274. @zza kałuży, z godz. 14:21
    Dodałbym „gupi ignoranci!” Ci, co czytają narodowe pleplułki we Frondzie i w Niezależnej pl. też się nieźle mogą zainspirować do pisania takich jak Twoje kawałków.

  275. wbocek
    6 grudnia o godz. 11:28

    To placki spalone. Do wiedzy wyznawcom nie jest potrzebny rozum. To przeszkoda. Widzą, wiedzą, to jet w powietrzu. Nie muszą czytać, jak sądzisz, że Żydzi zabili Jezusa. Wiedzą, widzą i przez dwa tysiące lat uprawiają prześladowanie Żydów.

  276. Lewy
    6 grudnia o godz. 11:11

    Pisałem w przelocie, więc może nie dość klarownie, ale nie w tym rzecz. Wyraziłem myśl dosyć oczywistą: jedni i drudzy kradną i na inne sposoby sprzeciwiają się temu, co oficjalnie głoszą. Ciemność piwnicy nie tyle ma zrównywać czy uniemożliwiać ustalenie kto ukradł, ale wyrazić to, że obie strony mają w sobie ciemność. Nie była to uwaga do przypadku który opisałeś – kradzieży w piwnicy, ale ogólna. Ale dobra, kajam się za niejasność wyrażenia. Dla porządku dodam, że wspólnej dla stron ciemności nie traktuję jako usprawiedliwienie muzułmanów.

    Druga myśl jest mniej oczywista i w sumie może ważniejsza. To kwestia wparcia psychologicznego: szczególnie brzydcy, odrażający wydają się nam ci, którzy swoim zachowaniem przypominają o tym co w nas, a o czym wolimy zapomnieć. Dlatego muzułmanie (dziś) przypominają chrześcijan (wczoraj).

  277. @tejot
    6 grudnia o godz. 11:51
    Porównywanie ,,starego” terroryzmu z dzisiejszym jest chybione. Herstoryk nie wysłał jeszcze wszystkich pocisków ze swojego arsenału do boju – czyli IRA, ETA, Czerwonych Brygad i RAF.
    Otóż ,,starzy” walczyli o REALNE (przynajmniej cele) bo wyzwolenie Palestyny to REALNY cel – zresztą 1995r potwierdzono to zawierając stosowny układ (inasza sprawa co satło sie dalej). Podobnie ma się rzecz z IRA i ETA. Najbliżej do obecnych islamistów było chyba Czerwonym Brygadom i RAF 0 ,,co by kapitalizm upadł”. Cele islamistów sa fantastyczne i nihilistyczne a motywacje urojone.