Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

22.11.2017
środa

Australia powiedziała TAK

22 listopada 2017, środa,

Nareszcie. Ostatnie tygodnie to w Australii batalia o wprowadzenie małżeństw jednopłciowych. Tonący rząd Turnbulla złapał się tego jak brzytwy i zrobił coś w rodzaju plebiscytu. Każdy wyborca dostał formularz z pytaniem i dwoma odpowiedziami: TAK lub NIE. 61 proc. zagłosowało na TAK.

Niby proste, prawda? A jednak niezupełnie.

Bo otóż okazuje się, że zagraża to w jakiś sposób wolnościom religijnym piekarza na ten przykład. Bo co biedaczek zrobi, jak będzie MUSIAŁ upiec tort weselny dla pary gejów, a on nie popiera?

Trzeba go chronić! – twierdzą prawicowi posłowie popierani przez kościoły i proponują dopisanie do ustawy paragrafów chroniących. Ale chronić przed czym?

Bo czyż teraz będziemy pytać każdego klienta o orientację seksualną, zanim wykonamy usługę?Przecież tak samo kwiaciarka, taksówkarz, cywilny celebrant, restaurator czy inni mają prawo do ochrony przed gejami. To do czego dojdziemy? Dając grupie dotąd dyskryminowanej prawnie prawo do bycia takim samym obywatelem jak inni, damy, pod pretekstem ochrony przekonań religijnych, prawo innej grupie do dyskryminowania tej pierwszej?

Ale wszystko przed nami, bo ustawa zostanie uchwalona dopiero przed Christmasem. To może nie ma się czym martwić, bo jednak biznes to biznes, a podobno jest 50 tys. par do ożenienia…

Ewa-Joanna

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 286

Dodaj komentarz »
  1. Żaden kościół ani jego prawidłowy wyznawca tego głośno nie powiedzą, bo po co mówić, skoro po owocach ich poznacie jak mową żąda Jezusek, ale mają to w sobie jak geny: jak nie rasizm i dyskryminacja z tej strony, to znajdą następną stronę by dalej móc się cieszyć dyskryminowaniem innych. Dla prawidłowego wyznawcy pedryl się schował za równością wobec prawa, więc trzeba go wydłubać: przepytać, zajrzeć w papiery, do rozporka. Homoś nie ma prawa zjeść placka od prawidłowego katolika, a prawidłowy katolik popełni grzech sprzedając placek zbokowi.

  2. A tymczasem w Polszy czyli jakby nigdzie…

    Zatrzymano Dode „do uslyszenia zarzutow” w prokuraturze…

    Uj! Niebezpieczna musi byc Doda, skoro trzeba ja do postawienia zarzutow zatrzymywac i sila do prokuratury doprowadzac.

    Jak z Alem Capone, jak nie za gangsterke, to za podatki, tak i jakby z Doda, jak nie wyszlo z „naprutymi facetami”, to sie da za „naklanianie”…

    Wiecej tutaj:

    http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2017-11-22/zatrzymano-znana-piosenkarke-dorote-r-ma-uslyszec-zarzuty/

    Czy jest cos wspolnego, co laczy australijskieog piekarza, co gejom nie chce tortu upiec (jego biznesowa starta), a Doda co zobaczyla naprutych autorow niebieskiej ksiazeczki?

    Jest! Jak najbardziej jest wspolny mianownik i jest nim religijne oszolomstwo.

    Jesli sie o piekarza rozchodzi, to jak znam zycie, to tort upiecze i w trosce o biznes nie napluje do niego. I jak znam zycie, to nadgorliwe nadwislanskie oszolomstwo Dodzie nie odpusci i da jej „popalic” czyli wyrok taki, ze jej „majtki z wrazenia spadna”, czyli solidny. Niech ona i kazdy co gebe przeciwko kosciolkowi otworzy wie, jak sie to konczy.

  3. Jak będzie wyglądał kolejny etap na drodze do totalnego szaleństwa. Jednostki wybitnie „wolne” biorą już ślub z samym sobą. Kolejny krok, to ślub z prawą ręką, wtedy leworęczni poczują sie dyskryminowani i zażądają prawa do bigami , lewo i praworęcznej.
    itd, itd… XXI wieczny Kapitalizm wariuje z przeżarcia.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tobermory g. 10.59
    dziękuję za odpowiedź

  6. woytek
    22 listopada o godz. 15:21

    Zbuntowany i wymyślający głupstwa chłopczyku, największym szaleństwem byłoby stworzenie przez Boga ludzi z takimi skłonnościami, za które ich karze śmiercią, jakby oni sami siebie takimi wyprodukowali. Ale bogów nikt nie widział, nie słyszał, nie wąchał, nie dotykał, więc nie ma kogo nazwać „największym szaleńcem”. Natomiast nazywanie „szaleństwem” tego, że człowiek się domaga równych praw, jest czymś o wiele bardziej destrukcyjnym (moralnie zwłaszcza) od szaleństwa. Dla szaleńców są odosobnione miejsca, dla takich jak Ty, którzy nie wiedzą, że prawne małżeństwo nie jest świętością, lecz cywilizacyjną konwencją dającą formalne prawa i formułującą obowiązki, miejsc specjalnych nie ma. Więc chodzą po świecie i obnoszą się ze swym dyletantyzmem, z nieodróżnianiem prywatnej odrazy do inności od praw człowieka, i brużdżą, brużdżą…

  7. @woytek, z godz. 15:21
    Twój rozwód z Twoimi rękami oburęcznego bigamisty pewnie będzie wyglądał tak, jak poucza Nazarejczyk: Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją (Mk 9, 43). Ale to Twój problem nie australijskich wolnomyślicieli, w 61-procentowej większości.

  8. @E-J – a już się bałam, że spasowałaś – bo tak zamilkłaś. Tymczasem po raz drugi koncertowo otwierasz gniazdo os. Czyli pod stołem podszczypujesz tę Pandorę – czy jakoś tak podobnie. Brawko!

    W kwestii Dody – ona nie tylko ośmieszyła „autorów” niebieskiej książeczki, ale miała czelność odwołać się do Strasburga! Chociaż nadal nie rozumiem, dlaczego nie wykorzystała swojego – publicznego przecież – procesu do znokautowania skatolonych „eskpertów” i w obronie swojej wypowiedzi nie zacytowała odpowiednich fragmentów owego dzieła. Na przykład apokalips. Chodzą słuchy, że jest inteligentna?

    http://natemat.pl/219547,polski-rzad-moze-miec-problem-z-doda-trybunal-w-strasburgu-pyta-warszawe-o-proces-piosenkarki

  9. A w Kanadzie do legalizacji małżeństw jednopłciowych wybitnie przyczynił się kaka. W ramach ogólnonarodowej dyskusji wypowiedzieli się biskupi, grożąc ekskomuniką i karami piekielnymi ówczesnemu premierowi – który był praktykującym katolikiem. Jako katolik – twierdzili hierarchowie – premier nie ma prawa pozwolić na wprowadzenie „skandalicznego” prawa. Efektem był natychmiastowy wzrost poparcia katolików dla tej nowej ustawy. Katolików – dodajmy – oburzonych bezczelnością episkopatu. Kaka jest miszczem w strzelaniu sobie w stopę. Oby tak dalej…

  10. Na marginesie
    22 listopada o godz. 16:26

    Zero-Ziobro i jego oddana prokuratura nie znają takich cywilizowanych sposobów, jak wezwanie – musi być najście na jaskinię zbójców. Niczego tego smarka sprawa chirurga G. i śmierć Blidy nie nauczyły.

  11. woytek g. 15.21
    pana tekst przypomina mi wypowiedź przeciwnika elektryfikacji z Konopielki,

  12. Postępu ludzkości ,jak pokazała historia ,zatrzymać nie potrafi żaden nawiedzony , idiota ,czy mistyk.Stwórca tak to pięknie wymyślił i zrealizował ,..Najpierw wielkie bum .Potem 13 miliardów lat ,z komórki białka ,do powstania istoty podobnej do siebie,.Z życiem wiecznym i uciechami w raju.Ponieważ ma do oglądu miliardy planet ,nie mógł ingerować w istotne problemy przeobrażeń białka w wyższe formy Ale postanowił stworzyć furtkę na dyskusje i istnienie homo ,któremu wydaje się ,że Stwórcy nie istnieje.I stąd ,dyskusje ,żale ,pomówienia ,palenia na stosach i takie tam..A mnie naprawdę nie interesuje ,co będzie po życiu bo wiem ,ze nicość,a to co z moimi potomkami ,i zagrożeniami dla nich, ze strony nawiedzonych.Inaczej myśli poseł z Białegostoku .Kiedyś powiedział ,że jest bardzo ciekawy co będzie po jego śmierci. w niebie.Jeżeli zagłosuje za odebraniem mi wolności ,to jak się spodziewam ,dobry Stwórca ,wpierw wyśle go do piekła.

  13. parafianin
    Dość często się zdarza, że taki pan @Woytek stoi na straży tzw. normalności, czyli opcji hetero jako jedynie słusznej, bo ma kłopoty z własną tożsamością i w ten sposób usiłuje je oddalić/wyprzeć .

  14. W stanie WA malzenstwa jednoplciowe zalegalizowano kilka lat temu w wyniku referendum. Podczas tego samego referendum zalegalizowana zostala marijuana. Jedno z drugim nie ma nic wspolnego. Pamietam ze po referendum urzad wystawiajacy swiadectwa slubu byl otwarty o wiele godzin dluzej, aby obsluzyc dluga kolejke chetnych.
    Nie wiem jak legalizacja malzenstw jednoplciowych w WA ma sie do przepisow federalnych. Wiem ze marijuna jest legalna wedlug przepisow stanu WA, nie jest legalna wedlug przepisow federalnych.
    Od wtedy wiele stanow zalegalizowalo marijuane. Nie wiem jak sie rozwinal przepis malzenstw jednoplociowych w calym kraju.

  15. anumlik
    22 listopada o godz. 16:09

    A nie prosciej jest skonstatowac, ze rzeczony deklaruje skonczyc z samogwaltem? I tylko po co bredzi o rozwodach reki z czyms tam? I dlaczego robi to publicznie na blogu ateistow?

  16. wbocek
    22 listopada o godz. 16:42
    Na marginesie
    22 listopada o godz. 16:26

    W miedzyczasie naszla mnie mysl przewrotna, ze moze chcieli Dode sprowokowac w nadzieji, ze sie jeszcze „zalapie” na np. czynny opor, lub slowne zniewazenie funkcjonariuszy?

  17. @Ewa-Joanna,

    O czym jest twoj tekst?
    Czego jeszcze szukasz? 61% Australijczykow wypowiedzialo sie za homo i ich prawami. Oczekiwalas, ze bedzie to 100%?
    Jesli tak, to zyjesz na ksiezycu.
    I nie pisz o sprzedawcach kwiatow czy pizzy. Bo akurat tych nie interesuje NIC, kto u nich kupuje.
    Pewnie ciebie tez nie pytaja o orientacje seksualna.
    Sadzisz, ze kogolwiek w Polsce interesuje Australia. I odwrotnie?
    Nie przesadzaj.

  18. @ Szymonowicz
    Cóż za kurtuazyjny i zachęcający do dyskusji wpis…
    Skoro to Pana nie obchodzi, to po co Pan o tym w ogóle się wypowiada?
    To typowy przykład na budowanie relacji międzyludzkich za pomocą negacji. Jakoś trudno mi Panu gratulować.

  19. Walka z homoseksualizmem ośmiesza konserwatystów i ich religie. Po 2 tysiącach lat boksowania się z wytworami własnej głowy, wypadałoby jednak w końcu zauważyć fakt, że populacja gejów odtwarza się w każdym pokoleniu.

    Jedyną dyskusyjną kwestią w tej materii jest dla mnie adopcja dzieci, szczególnie w Polsce. Nie uważam, że są jakieś fundamentalne przeciwwskazania, które by miały dyskwalifikować takie pary jako rodziców. Chodzi o atmosferę wokół par jednopłciowych, która czyniłaby z dzieci przedmioty używane w wojnach dorosłych (znowu podkreślę, że szczególnie myślę o sytuacji w Polsce). A jak to wygląda w Australii i innych krajach?

  20. Szymonowicz
    22 listopada o godz. 18:37

    Wlazłeś, by się cztery razy spytać. Zwykle pytają zaciekawieni. Ty się rozlałeś, a nie pytałeś.

  21. Ewa-Joanna
    zwięzłość/może nie znam tego słowa właściwie/ – gratuluję,
    mag g. 17.36
    co to jest normalność?,
    co to jest słuszna opcja?
    i czy go ktoś prześladuje każąc żenić się z inną opcją,
    może z Międlarem, on taki gładki,
    a fe,

  22. Maciej2
    22 listopada o godz. 18:53

    Przecież nie po to są religie by zauważać i by czuć, że coś wypada. Dlatego te dwa tysiące lat. Kto zauważa, temu religia – tak jest – wypada.

    Dyskusja w sprawie „wychowywania dzieci” przez „homoseksualne pary” w ogóle jest źle prowadzona. A stanowisko wyjściowe („to złe”, „niedopuszczalne”) za nic ma dziecko, a za wszystko – stawiacza barier. A są to bariery religijne oraz hierarchiczne.
    Dziecko – absolutnie – potrzebna jest miłość najbliższych, bez żadnych warunków, zaufanie i akceptacja dziecka takiego jakim w każdej chwili jest. Reszta z tego wynika, a co nie wynika jest w dalszym planie.
    W tej sprawie nie ma różnicy zdolności pomiędzy „heteroseksualnym biologicznym mężczyzną” i takąż kobietą, a „nieheteroseksualnym mężczyzną” czy takąż kobietą.
    Celnie zwracasz uwagę na „atmosferę wokół par jednopłciowych”. Nie ma to żadnego znaczenia dla bezpośredniej bliskości, ciepła i bezwarunkowego kochania dziecka przez najbliższych, ale może mieć, gdy dziecko wyjdzie z domu. Tu już mamy sąsiadów: szczerych katolików i wyznawców innych Jezusków, którzy swoim zachowaniem sami składają oświadczenie, czy są ludźmi czy są antyludźmi.

  23. po
    22 listopada o godz. 17:03

    U takich co mają wielką ciekawość co do tego co tam miłego ich czeka po śmierci, ciekawość ta z czasem znacznie maleje. Ciekawi zawsze mogą poprosić Świętego Ojca Świętego o odpowiedź.

  24. mag
    22 listopada o godz. 17:36

    Maguś, rzeczony jest, owszem, ale strażnikiem własnego lęku. Dusi lęk w sobie za pomocą duszenia innych. To jest standard u każdego prawidłowego wyznawcy, bo prawidłowi są strasznie pogięci.

  25. @lonefather, z godz. 18:18
    Pytanie o „prościej” dla Ciebie retoryczne, dla mnie – nie. I to wyczerpuje temat. Ale pewnie źle by Ci się spało, gdybyś kogoś nie pouczył 🙂

  26. Orca
    22 listopada o godz. 17:56

    A co się dzieje, gdy legalne w stanie WA małżeństwo jednopłciowe znajdzie się w innym stanie, w którym jest nielegalne?
    Nie wiem, czy się dobrze domyślam, ale tak się domyślam, że na terenie WA można mieć i korzystać z marihuany (w jakiej ilości?), a po przekroczeniu granicy stanu w którym jest to nielegalne – areszt?

  27. @Tanaka
    22 listopada o godz. 19:16

    Zgadzam się i tak samo uważam. Uwzględniając polskie realia, wprowadzenie małżeństw jednopłciowych natrafiłoby na poważny opór konserwatystów i politycznych populistów. Zaś w przypadku umożliwienia również adopcji, łatwo przewidzieć, że opór byłby histeryczny, brutalny i ogromnie polaryzujący społeczeństwo (jak zwykle w takich wypadkach). Dlatego, przy całej sympatii i zrozumieniu sytuacji gejów, dzieci trzymałbym jak najdalej od takiej wojny.

  28. Na marginesie
    22 listopada o godz. 16:26

    Nie mam przekonania do inteligencji Dody, chyba, że chodzi o umiejętności bycia tam gdzie trzeba. Na jej produkcje muzyczne dawno przestałem zwracać uwagę, zaraz po tym, jak zacząłem. Co raz rzuca mi się na twarz z ekranu kompa, piersiami do przodu, chociaż nie zgłaszałem zapotrzebowania.
    Głupio się tłumaczyła z tych „naprutych winem” i „palących jakieś zioła”, mętnie i podnosząc rączki w górę, a że w dinozaury „wierzy bardziej” (nie zaś po prostu wie) – to tym bardziej wzmacnia moją wątpliwość w jej inteligencję.
    Prostą i jasną konsekwencją mówienia o naprutych i palących jest stwierdzenie przed sądem, że były to standardowe czynności w czasach kozich, a skutki tego rzucają się w oczy, przez co inaczej stwierdzić nie można: ilość bełkotu, pomyłek, poplątania rzeczy, sprzeczności i monstrualności w tym co majsterkowicze niebieskiej książeczki wyprodukowali każe uznać ciągnięcie z butelki i palenie zioła za najgrzeczniejsze dzialanie jakie robiąc książeczkę, demonstrowali.

  29. „…siedziby Europejskiej Agencji Leków (EMA) i Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego (EBA) nie zostaną przeniesione z Londynu do Warszawy. Stolica Polski w obydwu głosowaniach poległa z kretesem. Siedziba EMA trafi więc do Amsterdamu, natomiast EBA do Paryża. Polskie kandydatury odrzucono już w pierwszej turze głosowania.”

    Argumentem przeciw kandydaturze Warszawy była m.in. kwestia bezpieczeństwa pracowników – bo nikt nie jest w stanie zagwarantować, że wszyscy będą heteroseksualnymi przedstawicielami „białej polskiej rasy”.

    Cytat stąd:
    http://www.newsweek.pl/polska/polityka/nieodpowiedzialna-polityka-europejska-pis-zaczyna-zbierac-swoje-zniwo,artykuly,419329,1.html?src=HP_Special_3poc

  30. @Tanaka 22 listopada o godz. 19:36

    Zgadzam się z Tobą co do inteligencji Dody. Dla mnie znamienne było to, że po awanturze z cytatem sympatia była raczej po jej stronie, a zatem Doda zyskała wizerunkowo. Znalazła nawet natychmiastowych naśladowców, bo ujawnili się inni celebryci wygłaszający podobne opinie. Nie wiem, czy dzisiaj mieliby odwagę to zrobić – bo klimat w Umęczonej robi się coraz bardziej… PiSowaty.

  31. Maciej2
    22 listopada o godz. 19:33

    Może byłby potrzebny okres przejściowy, właśnie w tym celu: zmniejszenia napięć, bluzgów i ataków. Al znaczy to też tyle, że dzieje się to kosztem takich samych podstawowych praw i potrzeb rodzinnych jakie mają i spełniają heteroseksualiści. Bycie homoseksualistą nie jest automatyzmem likwidującym zdolność i pragnienie posiadania dziecka, potrzebę kochania go, opiekowania się i dzielenia całym sobą.
    Jest więc w takiej sytuacji coś bardzo nieludzkiego. Ci, co mogą korzystać w pełni z tych praw, nieludzko traktują innych, praw tych im odmawiając.

    Kiedyś całe stulecia czy generacje zajmowało przełamanie idiotycznych, chorych i uzurpacyjnych norm kulturowych, prawnych czy wściekłych tabu. Cywilizacja jednak działała wolniej. Dziś kręci się zdecydowanie szybciej niż nawet sto lat temu, nie mówiąc o wcześniejszych wiekach. Zastanawiam się nad tym, czy ci, co chcą żyć po ludzku, a tego im się odmawia w imię nieludzkich uzurpacji opartych na lęku wobec siebie, nie zrobiliby lepiej działając z większą mocą, stanowczo. Skoro chcą nie przywilejów odbierających coś innym (choć owszem, odbierają innym – to, że ci inni mają prawo do odbierania im), ale równości między ludźmi i takiego samego uznania, mają – jak sądzę – wszelkie powody do działania z mocą, tu i teraz. Niechby i były wrzaski, ryki i plucie. To minie, a kto walczy w złej sprawie, szybko traci przewagę, a jeszcze szybciej objawia swoją wściekłą nędzę. To zaś widzi już globalny świat, inaczej niż w czasach protestujących robotników chcących mieć znośne i ludzkie warunki pracy, czy pierwszych sufrażystek.

  32. Maciej2, Tanaka

    Niestety, ta właśnie atmosfera „wokół” może tragicznie odbić się na dziecku, jeśli w bardzo młodym wieku stanęłoby oko w oko z katolicką miłością bliźniego. A raczej by stanęło. Panna z dzieckiem to już zwyczajność (Duch Święty się pospieszył z poczęciem – gdyby Jezus teraz się urodził, żyłby bezstresowo, a Polacy czapkowaliby Swarożycowi, Perunowi czy innemu Świętowitowi), ale dziecko gejów lub lesbijek to nowość, więc miałbym obawy, czy nie stałoby się kandydatem do nowego ukrzyżowania z pomocą jęzorów. Życie pokazuje, że tam, gdzie jest jakikolwiek konflikt między dorosłymi (np. między jednopłciowym małżeństwem a sąsiadami), dzieci niemal z reguły stają się przedmiotem, nie podmiotem. Jeśli nie dla jego rodziców, to dla miłujących boski porządek sąsiadów. Ale tu teoretyzuję, bo doświadczenia żony (kuratorki) i o wiele skromniejsze moje dotyczą konfliktów między rodzicami hetero, gdzie ofiarami są dzieci, a nie hipotetycznych relacji między homorodzicami a otoczeniem.

  33. Na marginesie
    22 listopada o godz. 19:52

    Ta jej inteligencja zawężałaby się więc do tego, że trzeba się dostosować. Czyli wolność wypowiedzi i wolność artystyczna tak wolna, że mniemana. Co mnie nie dziwi – to powszechne – ani nie oburza. Do momentu, gdy ktoś nie zacznie prawić o swoich cnotach, które wcześniej – inteligentnie – sprzedał. Nie mam ochoty na ocenianie Dody pod tym względem, bo poza tym, że jest sexy zgodnie z kanonem pieśniarek tego rodzaju, mało mnie interesuje. Ale owszem, dobrze, że sprawa jest Trybunale Europejskim. Ciekawi mnie przebieg i finał sprawy. Tu może zrobić Doda coś, co przewyższa jej pieśniarskość.

  34. Oj Tanaka, rozwolnienia dostałeś czy co?
    Wszystko by było dobrze, gdyby nie Jezusek.
    Czy tak samo traktujesz Buddę, Nanaka i innych nauczycieli którzy co nieco podciągnęli ludzkość?
    Po co ta deprecjacja Jezusa?
    To nie jego wina, że jego niby wyznawcy nie rozumieją przesłania, tak jak i Wasza Mość.

  35. wbocek
    22 listopada o godz. 19:53

    Właśnie, przywoływałeś nieraz doświadczenie kuratorskie swojej żony. Przecież millony dzieci nadwiślańskich, w prawidłowych katolickich rodzinach, są ofiarami przemocy domowej. Tej cichej – zimna, odepchnięcia, „miłości” kłamliwej, bo warunkowanej tym, że dziecko musi być takie jakiego żądają rodzice, a nie takie jakie jest, poniżania słowem, odbierania czci i godności, odbierania poczucia własnej wartości, po przemoc widoczną i słyszalną na całej ulicy. A to jest standard, to jest niewypowiedziana, ale normatywna działalność tzw. rodzin.
    Konflikty między rodzicami, również na zasadzie normy, rozgrywane są z wykorzystaniem dziecka. Przy rozwodach – bitwa: o dziecko i za pomocą dziecka. Dzieckiem wali się w małżonka. Potworność. Katolickość, heteroseksualność prawidłowa. Czyli tzw. normalność. W niczym to nie stawia wyżej rodzin hetero nad rodzinami niehetero. Są powody sądzić,że rodzice niehetero są uważniejsi, bardziej zaangażowani i oddani dzieciom.

  36. sztubak
    22 listopada o godz. 20:00

    Popadam w ciekawość. widzę, że wiesz „co naprawdę mówi ewangelia”. Mów. Słucham, nawet bez rozwolnienia.

  37. anumlik
    22 listopada o godz. 19:23

    Po angielsku?

    NIE

    w polskim jezyku odpowiem Tobie.

    W moim poscie nie bylo NIC osobistego, czysty biznes. I koniec. Bo mam wrazenie, ze cos za bardzo, cokolwiek napisze, bierzesz do siebie, zamiast do problemu.

  38. @woytek
    22 listopada o godz. 15:21
    Masz z tym tematem problem? Pytaj, postaram się udzielić odpowiedzi.
    *
    @Szymonowicz
    22 listopada o godz. 18:37
    O zwycięstwie człowieczeństwa nad ograniczeniami umysłowymi wprowadzonymi przez religię. Nie oczekiwałam 100%, ale cieszę się, że moi nowi rodacy są coraz bardziej otwarci na akceptację różnorodności w przyrodzie.
    A najfajniejsze, że największe poparcie było w grupie wiekowej 60+.
    *
    Problem adopcji dzieci jakby nie istnieje, albo jeszcze nie wylazł na światło dzienne. Nie wiem czy wylezie, bo posiadanie dzieci jest jakby naturalne – wiele osób homoseksualnych dzieci ma czy to z naturalnego zapłodnienia czy też z in vitro. Nie jest już sytuacja wyjątkową, że dzieciak ma 2 mamy, albo 2 tatusiów i najszybciej oczywiście akceptują to inne dzieci, nawet czasem zazdroszczą…

  39. Jak na prawde jest z inteligencja Dody, nie wiem, nie bede ocenial.

    Mysle jednak, ze nawet jesli „bardziej wierzy” w dinozaury, to juz jest cos. Bo wiekszosc jesli nie wszyscy slyszeli o dinozaurach i nawet jezdza do „Parkow Jurajskich”, to widzac plastikowe potwory „jak zywe”, nie bardzo wierza ze one kiedys byly, biegaly lub lazily, zarly sie nawzajem, lub roslinnosc, kopulowaly i dbaly o gniazda z jajami, a jak sie zmienilo srodowisko, wyginely.

    Niemniej Doda za friko nie zaplacila 100 tysiakow kaucji, zeby wyjsc na wolnosc. Zaplacila, zeby uniknac traumy aresztu. Juz to ze to zrobila, swidczy nie tylko o tym ze miala na kaucje, ale swiadczy bezspornie o jej inteligencji. Wolnosc jest warta kazdych pieniedzy, kazdego wysilku, kazdego poswiecenia. Doda jest bez watpienia inteligentna.

  40. Kruca bomba…. mialem nie oceniac, a wyszla mi ocena… Nawet sobie samemu czlowiek w obecnych czasach ufac nie moze… (lol)

  41. W jezyku katpolskim mamy rodzaje:

    rodzaj męski (ten) – np. księżyc, brewiarz
    rodzaj żeński (ta) – np. sikorka, Doda
    rodzaj nijaki (to) – np. xiunc? Gej? Pedofil?

    Inne rodzaje beda sie wylaniac wraz z postepem (r)ewolucji. Zachodzacej na naszej swiecie uswieconej ziemni. Tej nie dającej grupie wciąz dyskryminowanej prawnie prawa do bycia takim samym obywatelem jak inni.

    Thanks, E-Jotko. Za wpis bardzo celny. I za podpowiedz slowna

  42. Tanaka
    22 listopada o godz. 20:15

    Ano właśnie. Może najpowszechniejsze – choć nie pretenduję do statystycznego znawstwa – jest to, co nazywasz byciem „ofiarami przemocy domowej. Tej cichej – zimna, odepchnięcia (…)”. Od siebie nazwałbym to traktowaniem dziecka przez rodziców jak mebel. Dziecko jest, bo tak się robi, żeby było, ale jak mebel raz na rok wystarczy odkurzyć i nic się więcej przy nim nie robi, tak dziecku wystarczy dać jeść, raz na rok zapytać: „Jak tam w szkole?” i nic więcej nie robić. Nie nazwałbym jednak tego winą rodziców, bo powielają tylko to, czego się sami w rodzinnym domu nauczyli. Empatii nie bardzo idzie się nauczyć dopiero wtedy, kiedy się pojawiają dzieci – stąd długie pokoleniowe ciągi wychowawczych kołków, mimoz, mruków, dyletantów i ich wykoślawionych dzieci. Może mówiłem kiedyś, jak ośmioletnia dziewczynka, podopieczna żony, zapytała:
    – Proszę pani, czy ja mogę do pani mówić „babciu”?
    – Mów, bardzo się będę cieszyć.

    Wyobrażasz sobie, jak to dziecko łaknęło bliskości drugiego człowieka z powodu, że jej nie miało w rodzinie?

  43. Ewa-Joanna
    22 listopada o godz. 20:30

    To, co powiedziałaś o akceptacji dzieci homorodziców, jest dla mnie budującą nowością. Niech żyje Australia i za daleko nie odpływa!

  44. Tanaka,
    Roznice w przepisach dla malzenstw jednoplciowych polegaja na tym, ze tym malzenstwom przysluguja te same prawa jakie przysluguja malzenstwom hetero: znizki podatkowe, adopcja dzieci, spadek, ubezpieczenie I na pewno wiele innych. Jesli takie malzenstwo przeprowadzi sie do stanu, gdzie ten uklad nie jest zgodny z prawem wtedy nie przysluguja im przepisy stworzone tylko dla malzenstw hetero.
    Kiedy w WA zalegalizowano marijuane czesto w gorach spotykalismy osoby ktore mowily ze przyjechaly do WA tylko po to aby legalnie zapalic skręta. W OR nie brakuje pieknych miejsc a marijuana rosnie tam I tu w wielu strategicznie polozonych miejscach. To samo w CA. Na Zachodnim Wybrzezu rowniez nazywanym Left Coast 🙂 dla wielu osob legalizacja byla niespodzianka poniewaz wiele osob nie wiedzialo ze m. byla tu nielegalna. 🙂
    Przepis federalny polega na tym, ze na przyklad zabierzesz ze soba paczke m w prezencie dla rodziny w Oregon. na lotnisku bedziesz aresztowany. M jest teraz legalna w OR I WA ale lotnisko podlega przepisom federalnym.
    To tyle w skrocie.

  45. Próbowałam wczoraj żartować ale już mi się nie chce, coś się we mnie zmieniło.

    Zdaje się że nawiedziła nas matka boska. Czy cuś.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,22683216,obled-na-komisji-poslowie-spiewaja-boze-cos-polske-kobieta.html

  46. E-J, 20:30

    „Nie jest już sytuacja wyjątkową, że dzieciak ma 2 mamy, albo 2 tatusiów i najszybciej oczywiście akceptują to inne dzieci, nawet czasem zazdroszczą…”

    In the Land Of the Free – no moze niekoniecznie w sercu Jackowa – nie jest juz sytuacja wyjatkowa, ze dzieciak, wnuk znaczy, ma rowniez okolo 8 do 10 babc i nie mniej dziadkow. W zaleznosci od wybranego rodzaju aktu spelnienia. Ew. adopcji przez jednoplciowe pary.

    Historia wychowywania dzieci przez pary gejowskie jest dobrze znana i opisana w USA. Bo ona ma juz conajmniej pol wieku za pasem.

    Nie napisano za wiele o zadrosci dzieciakow. Co jest too bad

  47. wbocek
    22 listopada o godz. 20:47
    Australijczycy lubia dzieci i traktuja je „po ludzku” tzn. najprościej mówiąc – widzą w nich małego człowieka, nie bezrozumne wymagające ciągłego pouczania i pilnowania zwierzątko.
    O, dużo się nauczyłam od Australijczyków i choć początkowo, jak każda Polka ( emigrantka?) , sarkałam i krytykowałam, musiałam zmienić zdanie i przyjąć, że mają rację i ich sposób jest lepszy.
    I wychowania rodzicielskiego i szkolnego.

  48. lonefather
    22 listopada o godz. 20:34

    Się znaczy – bardziej wierzysz w dinozaura niż w siebie?
    Nie śledzę sprawy policji co wlazła do Dody o 6 rano, bo śledczy i media same się z tym rzucą ludności na głowy, coś mi się jednak przy tym zdaje, że to miła, pierwsza myśl u młodszego aspiranta: wleźć, po ciemku, do Dody.

  49. Na marginesie
    22 listopada o godz. 19:45

    Mój komentarz
    PiSowcy będą tłumaczyć, że mieli duże poparcie (w kuluarach), tylko głosujący działali pod dyktando (wiadomo czyje, tak było z głosowaniem na Tuska) i głosujący podnosili ręce, jak im kazano – EMA do Amsterdamu, EBA do Paryża.

    Będą się obrażać i przekonywać, że wynik głosowania był ustawiony i że nie ma to nic wspólnego z polityką Prezesa Polski, bo on tylko mówi prawdę, odważnie przeciwstawia się gniciu Europy.
    PiSowe ludki nie mają w ogóle wyczucia sytuacji, zapatrzeni są w siebie jak dzieci, nie dociera do nich nic, co zagraniczne, niepolskie, nieojczyźniane.

    Stąd się biorą ich zachowania – dziwaczne, agresywne, unikające, odwetowe, zawsze ekstremalne. Z ignorancji, zastałości w rozumowaniu i nikłej znajomości świata wokół siebie, nie mówiąc już o świecie wokół Polski.
    Pzdr, TJ

  50. wbocek
    22 listopada o godz. 20:43

    Opresja, przemoc, cierpienie w rodzinach, zaznawane przez dziecko od rodziców, obojga, któregoś bardziej, oraz od cioć, wujków, babć i ta dalej – JEST POWSZECHNOŚCIĄ. Ta przemoc MUSI być przez dziecko UKRYTA, WYPARTA. Nie ma, to nieprawda, nic takiego nie miało, miejsca, tatuś/mamusia „dobrze chcieli”, „dla mojego dobra”.
    Mało które dziecko wzrasta w dobrej rodzinie.
    Zgoda zupełna: dziecko nie jest winne temu, że zostało pokaleczone i skrzywione przez rodziców. Ale gdy staje się dorosłe, wiekiem dojrzałe, szykuje się by samo być rodzicem, już jest rodzicem – nie da się ominąć kwestii winy. Niestety. Mówi to zwłaszcza psychologia, bo mówi o prawda wewnętrzna dziecka – „rodzice mnie zdradzili”, mówi cała psychologia, mówi powaga życia, jego formy także. Oraz poczucie etyczne: dojrzały, dawno już dorosły odpowiada za swoje czyny. Rozumienie tego – tak, to konieczność i obowiązek. Wyjaśnienie ? tak samo. Ale jest i wina i jest odpowiedzialność. Kto całe życie zrzuca ją na innych, jest niedojrzały osobowościowo. Jeśli ma podstawowe standardy etyczne i uznanie dla cudzego życia – nie będzie się niedojrzale wdawał w rządzenie życiem dziecka, ani też partnera. Ale ponieważ niedojrzałość, zaprzeczanie własnym traumom, wyparcia bolesnych faktów nie są wyjątkiem, a standardem, jest jak widać. Albo i nie widać, ale i tak jest.

  51. Dinozaura ktos wspomnial

    Te przedwyborcze pochody Turnbulla, z dopuszczeniem, czy nie, do malzenstw jednodzenderowych, to poslednie podrygi zachodniego dinozaura. Wschodnie dinozaury – te Putiny te Kaczelniki – sa jeszcze bardziej zapoznione w rozwoju.

    Gejowskie mniejszosci, niebieska ksiazeczka poswiadczone jako stwory samego panbozi, zyja juz jakos przez sporo tysioncow lat. Bedac dyskryminowanymi przez te wszystkie lata. Ze w ostatnim polwieczu cos sie porobilo i o ich rownouprawnienie zaczeto wolac, moze wynikac z prostego faktu:

    homoseksualne mniejszosci wniosly same dodatnie plusy do rozwoju ludzkosci.

    I zadnych negatywnych. Nawet obwinianie ich za AIDS okazalo sie wymyslem katabasow

  52. NeferNefer
    22 listopada o godz. 21:00

    Ech, Neferko, życie jest po to, by się z niego śmiać. Nawet gdy smutno, a może zwłaszcza wtedy. Coś w sprawie wiem.
    Matka Boska nas nawiedziła? Znaczy – wyjechała z Częstochowy na objazd krajowy.

  53. Ewa Joanna

    Takie pomysły dotyczące odmowy wykonania zlecenia mogą przyjść do głowy zapewne tylko prawicowym posłom, katolikom, którzy słyszeli o sprawie polskiego drukarza, odmawiającego druku ulotek dla LGBT.
    Przypuszczam, że innym australijskim posłom, reprezentantów innych opcji partyjnych takie zastrzeżenie w ogóle nie przyszłoby do głowy i jestem przekonana, że i nawet sami usługodawcy nie pytają, dla kogo ma być ten tort, placek, ulotka czy inna usługa.
    Biznes nade wszystko.
    Wybacz Winnetou, musiałem powiedzieć o Leninie – skrót dowcipu ucznia zapytanego o największego dobroczyńcę świata.

  54. Orca
    22 listopada o godz. 20:52

    Czy standardowy Amerykanin jest to tych przepisach i ich hierarchii dobrze poinformowany: co stanowe prawo stanowi, w tym i tamtym stanie a co federalne i gdzie: na dworcu lotniczym, autobusowym w porcie i tak dalej?
    Skoro mówisz, że wielu mieszkańcow CA nie miało pojęcia, że marihuna byla nielegalna i się zdziwili, że została zalegalizowana, to można sądzić, że nie tylko w CA są z dobrym poinformowaniem problemy oraz tego skutki.
    Co się dzieje, gdy jest np. sprawa w szpitalu? – rodzina ma prawo do informacji o pacjencie, ale w stanie w którym jednopłciowe małżeństwo jest nielegalne, legalny małżonek tej samej płci nie jest rodziną i informacji o pacjencie mężu/żonie nie otrzyma? Nie będzie miał uprawnienia do wydania zgody na operację?
    A co w przypadku sprawy z policją, sądem? aresztowany/sądzony ma prawo odmowy zeznań, gdyby miał obciążyć nimi siebie, lub bliską osobę – to standard demokratycznego prawa. „Nielegalny” małżonek w danym stanie nie jest tu „bliską osobą/rodziną”?

  55. @NeferNefer 22 listopada o godz. 21:0

    Pierwszy z brzegu komentarz pod tym tekstem:
    „Chcieliście Polski – no to ją macie!!! Skumbrie w tomacie, Matka Boska, pstrąg!”

    Tymczasem Szyszko walczy z szatanem 😉
    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1728586,1,wycinajac-puszcze-szyszko-walczy-z-szatanem-co-na-to-komisja-europejska.read

  56. Tzw. ‚nielegalny’ małżonek przestal istniec gdy urzedy podatkowe daly sobie spokoj z doszukiwaniem sie kto jest ‚bliską osobą/rodziną’ a kto nie jest. Dzisiaj wystarcza ten sam adres.

    Kohabitacja jest malzenstwem w prawie podatkowym. A inne prawa to pewnie prawa koscielne. Nie przekladajace sie na jakikolwiek wymiar finansowy. Czego w Zamglonej nie masz. I miec nie bedziesz.

    Noo, chyba ze Unia wkroczy. Swoim niesmialym raczkowaniem swiezo ochrzczonego bobasa

  57. Konstancja
    Kościółkowe lobby istnieje w każdym kraju i wszędzie stara się wepchnąć swoje pazury. U nas miało się dobrze za Howarda, więc nie może sobie darować powolnej utraty wpływów – ponad 30% Australijczyków deklaruje się jako niewierzący a i ta reszta wierząca nie taka znów bardzo gorliwa i chętna do przyklaskiwania, stąd te 61 % za.
    Taki usługodawca ma prawo wyboru, może odmówić usługi ryzykując swoją biznesową wiarygodność lub ograniczając się do zawężonego kręgu odbiorców. I raczej to drugie, czyli będzie cienko prządł i narzekał na rząd. 🙂
    Jacyś nawiedzeni wyskoczyli teraz z seksualizacją dzieci w szkołach i protestują. To też religijny pomysł jako konsekwencja tych małżeństw. Że niby dzieci się zboczą. Nawet wczoraj widziałam jakiegoś przy drodze z nagryzmolonym plazdronem na ten temat. A niech sobie stoi, życie idzie dalej.

  58. .

    — Loaf of bread —

    .

    A Catholic school in Australia has covered up a statue of a saint giving a „loaf of bread” to a boy after complaints that it was too suggestive…..

    https://www.huffingtonpost.com/entry/catholic-school-statue-covered_us_5a1511d6e4b09650540e3140?ncid=inblnkushpmg00000009

    https://mobile.twitter.com/MichaelSmyth_/status/933129625772765184/photo/1?ref_src=twsrc%5Etfw&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.huffingtonpost.com%2Fentry%2Fcatholic-school-statue-covered_us_5a1511d6e4b09650540e3140

    Biedny Aussie boy, full grain bread is so nutritious,
    każdy altar boy knows that, w Polsce Przewielebny
    Paetz natomiast by zaprotestował i słusznie, cruel
    barbarians !

    marsupio-people już tak mają, so relax it’s
    ex-penal colony

    .

    ..)

  59. Tanaka,
    Ja bym to troche uproscila. Znamy przepisy stanowe i federalne I wszystkie niuanse z tym zwiazane.
    Podatki tak jak pisze Orteq i zwiazek z cohabitant lub malzonek tez znamy.
    „Przestepstwa” zwiazane z posiadaniem m dawno przestaly byc przestepstwami. Policjant lub pracownik lotniska ma obowiazek przestrzegac przepisow.
    Jesli chodzi o szpitale pomysl ze chora osoba to jest nasz krewny bez wzgledu na inne kryteria.

  60. @Tanaka, dzięki

    @Na marginesie

    No i to mnie tak gryzie, ta p… Polska.

    @Ewa-Joanna

    Gratulacje, ciekawy i inny, niekościółkowy temat.

    W temacie:

    Młody, dzisiaj: – o, to jest prawdziwa date (na ekranie para przy stoliku)
    Ja: randka, synusiu
    Młody: randka. Dziewczyna i chłopak. Bo chłopak z chłopakiem albo dziewczynka z dziewczynką to… (skrzywienie na twarzy)
    Ja: Ale przecież jak się ktoś zakocha to nie jego wina w kim
    Młody: No tak
    Ja: To normalne i nie ma w tym nic złego
    Młody: *myśli intensywnie* No

    ****

    Będę tak na 10% gdyby mnie kto szukał, pozdrawiam wszystkich.

  61. Tanaka,
    Moze zamiast slowa krewny bedzie lepiej „bliski „. Informacje o pacjencie I decyzje o leczeniu moze miec tylko rodzina ( to oznacza miedzy innymi maz/zona)lub „legal guardian”

  62. Orca
    22 listopada o godz. 22:11

    nad Wisłą to działa inaczej. Partnerzy tej samej płci skarżą się, także Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że gdy udają się do szpitala, w sprawie swojego partnera, są traktowani jako obcy, którym nie udziela się informacji poufnych. I – zwykle – nie jest to neutralna odmowa, ale potraktowanie takiego partnera z wymowną emocją – jako pedała.

  63. @tejot 22 listopada o godz. 21:25

    PiSowe ludki nie mają w ogóle wyczucia sytuacji, zapatrzeni są w siebie jak dzieci, nie dociera do nich nic, co zagraniczne, niepolskie, nieojczyźniane.

    Trafnie opisujesz ten PiSowski narcystyczny infantylizm. A tu – wypowiedź reżysera Krystiana Lupy, który ten temat zapatrzenia w siebie jak dzieci po swojemu drąży:

    „To jest jakiś pęd ku infantylizmowi – tłumaczy Lupa. – W sytuacji walki i wrogości stajemy się infantylni, najbardziej w sytuacji wojny. Być z powrotem ludzkim dzieckiem znaczy być mordercą. Przez cały okres dzieciństwa ludzkości największą chlubą było zabić. Znacznie trudniej jest próbować zrozumieć. To jest miara dojrzałości. Ale dojrzałość nie jest raz na zawsze. Niech o tym pamiętają wszyscy władcy tego świata. W pewnym momencie człowiek staje się zakładnikiem swojego szaleństwa. Wtedy pewnych rzeczy nie da się zatrzymać.”

    Atmosferę w Teatrze Polskim po odejściu Lupy opisuje jeden z aktorów:

    „W Polskim nie zostały nawet pamiątki po nas – opowiada Szczyszczaj, bo to, co stało się we wrocławskim teatrze, bardzo mu pasuje do Kafki. – Pozamiatano nas. Nawet plakaty pościągali. Zdjęcia pochowali, garderoby zamietli, a komunikaty o wyłączeniu telefonów komórkowych czytają nowi aktorzy. To jest wycinka, już nie metaforyczna, ale jeden do jednego. Żeby po nas ślad nie został. Któryś z kolegów nawet powiedział: „Trzeba wymieść ekipę Krystiana Lupy z tego teatru”.

    Więcej o Lupie i jego spektaklu („Kafka wrócił”) tu:
    http://www.newsweek.pl/kultura/wydarzenia/franz-kafka-wedlug-krystiana-lupy-proces-w-nowym-teatrze-w-warszawie,artykuly,418996,1.html

  64. Tanaka
    Pisze jak jest WA. Nie wiem jak jest w Innych stanach.

  65. Nad Wisla wszystko dziala inaczej niz w normalnym swiecie. Wlacznie ze sprawa ODWIEDZIN w szpitalach.

    Udzielanie informacji poufnych to wyzszy stopien wtajemniczenia. Moze to wlasnie o to chodzi z ta kangurza legalizacja malzenstw jednodzenderowych.

    No bo o co innego moze chodzic? Jak mieszkaja ze soba to sa kohabitentami. Jak sa kohabitentami to stanowia jakis zwiazek. Jak zwiazek, to pewnie intymny. Czyli, malzenstwo. To wynika z zelaznej logiki.

    Te poufne informacje. Zawsze nie mialem don zaufania

  66. To podobienstwo Orca i Orteq. Czysmy sie kiedys gdzies zapoznali?

  67. Tanaka
    22 listopada o godz. 21:26

    Oczywiście, Tanako, że jest i wina, i odpowiedzialność, ale tylko dlatego, że człowiekowate nie znalazły niczego logiczniejszego. Psycholog najgłębszej głębi może by zapytał: „Od którego momentu wina i odpowiedzialność?”. Bo przecież nie od urodzenia. Skoro każdy osobnik jest całokształtem stosunków społecznych, to może logiczniej byłoby, gdyby odpowiadały stosunki, a nie w nich ukształtowany osobnik. Obraz namalowany przez malarza ma odpowiadać za malarza błędy? Stworzony przez Boga mrówkoczłowiek ma być karany lub nagradzany za to, że jakiegoś mnie, Panie stworzył, takiego mnie masz? Niestety, taka jest praktyczna logika. Ale mówimy o rzeczach o wiele bardziej nieumownych niż wina i odpowiedzialność, bo rozpoznawania tego, co wolno, czego nie wolno, można od biedy nauczyć. To bardzo powierzchowna, sztuczna nauka, ale jakaś jest i może dzięki niej panuje względny porządek. Tylko że ja mówię o tym, czego się nauczyć w jednym życiu nie da – dlatego mówię o długich pokoleniowych ciągach. W zimnie wychowany i w żaden sposób nie kształtowany empatycznie ojciec nie nauczy swoich dzieci ciepła, bo go nie zna i go w nim nie ma. A jeśli nawet jakaś uczuciowość jest, to on może nie mieć pojęcia, że się nią z dziećmi trzeba dzielić. Nie wie, że tak się tworzy nowy człowiek – ze współuczestniczenia, z małpowania. Kiedyś krzywdzony emocjonalnie przez swoich rodziców ojciec może nie wiedzieć przez całe swoje życie, że jego zimne, niewdzięczne dzieci są jego kalką, i biadolić na stare lata, że co za tłuki mu wyrosły. Nie wie, że same nie wyrosły. A ich dzieci będą ich kalką. I dzieci dzieci. I tak to leci. Chyba że drugi rodzic szczęśliwie będzie z cieplejszych szerokości – wtedy się może zacząć nowy pokoleniowy łańcuch.

  68. Slowotoctwo to przywara. Nie talent. O czym nie wszyscy wiedzo

  69. @Orca
    Decyzją Sądu Najwyższego (Obergefell v. Hodges, 2015 5-4) małżeństwa jedno-płciowe są legalne w całych Stanach:
    „the fundamental right to marry is guaranteed to same-sex couples by both the Due Process Clause and the Equal Protection Clause of the Fourteenth Amendment to the United States Constitution”

  70. @Tanaka, tak jak piszesz trudno mi sobie wyobrazic dziecko gejowskiej pary w szkole i na podworku w Polsce. Bullying. Tez chyba dzieci juz niem chodza „na podworko”
    W Stanach Zjednoczonych jak wiadomo jest prawo precedensowe. Wiec nie ma w zadnym kodeksie, (bo takie nie istnieja) paragrafu na ten temat malzenstw par jednoplciowych. W wielu stanach ( jak pisze Orca np o swoim stanie) malzenstwa takie juz wczesniej byly legalne. W roku 2015 Sad Najwyzszy wydal orzeczenie na okolicznosc kilku par gejowskich z roznych stanow, ktore walczyly o uznanie ich malzenstw jako legalne. Co stalo sie prawem federalnym, chociaz ciagle sa jakies wierzgania urzednikow w powiatowych urzedach niektorych stanow i nie chca np wydac tzw. licencji. Podobnie z posiadaniem dzieci , SN wydal ze orzeczenie , ze pary jednoplciowe nie moga byc dyskryminowane na okolicznosc adopcji i wychowywania dzieci.
    Bardzo slusznie zwrociles uwage na aspekt prawny sprawy. W Polsce glownie patrzy sie na to jako na ciekawostke obyczajowa, lub jaki swiat jest niemoralny. A to chodzi glownie o zrownanie prawne takiej rodziny. Jeszcze do niedawna w szpitalach nowojorskich mozna bylo jak najbardziej lubiec partnerke przychodzaca do swojej chorej partnerki, mogla sie nia opiekowac, mieszkac razem z nia juz sto lat, ale prawo nie pozwalalo udzielac jej informacji, a ona nie mogla o nie pytac, czy wyrazac zgode na jakies procedury medyczne, decydowac o pochowku i innych sprawach. Tak samo wielce skomplikowane bylo pozostanie w mieszkaniu drugiej polowki po smierci pierwszej. Nie mowiac juz o dziedziczeniu, bo nie kazdy ma do konca wszystko zatestamentowane. Mysle, ze nierozwiazywalnych sytuacji zyciowych na taka okolicznosc bylo dla niezalegalizowanego zwiazku znacznie wiecej.
    W rodzinie mojego ziecia dwoch panow bedacych wlasciwie na ostatnim zakrecie swojego zycia w zeszlym roku wlasnie wzielo slub, zeby to wszystko miec uporzadkowane. Sa razem przeszlo 40 lat.

  71. Bo w sumie „problem” z homoseksualizmem jest taki sam, jak problem kaka z kobietami – sprowadzanie człowieka do jego funkcji seksualno-biologicznych. Kobietę definiuje kremówkowy Lolek i jego współwyznawcy przez pryzmat macierzyństwa i wyżywania się w roli odpowiednio skonfigurowanej samicy. Cała religiancka fantasmagoria na punkcie kobiet koncentruje się na tym, że kobieta jest posiadaczką macicy, która to macica służy (a jakże!) do zaludniania świata odpowiednio skatolonym ludem. Tym sposobem takie cechy jak „kobiecość” czy „gejostwo” urastają w pojęciu niektórych do jakichś przeraźliwych rozmiarów. Z kolei na inne wymiary człowieczeństwa po prostu nie ma już miejsca. W gruncie rzeczy. Taka jest – pomijając girlandy, czyli efemeryczne religianckie duperele – teoria człowieka i „etyka” serwowana ludowi przez kaka.

  72. @Vertigo 13
    22 listopada, g.21:55
    To jest blog polskojęzyczny, gdzie wypada posługiwać się w pierwszej kolejności polszczyzną.
    Szanują to mieszkający poza Polską blogowicze, którym jakoś nie doskwiera, a może nawet wprost przeciwnie, sprawia przyjemność, że se mogą pogadać a nawet się pokłócić w języku przodków.

  73. Tanaka
    22 listopada o godz. 8:18
    Odpowiadam późno, bo dzionek cały upłynął mi na zadzieżganiu przyjaźni polsko-czeskiej w ciaśniejsze supły, co jest sprawą beznadziejną. Po śląsku: darymny futer. Czyli, bez sensu. Bo Czesi nienawidzą nas, jak psów. Co do Pana P.: fajnie, że cuś jarzy, ale konkretnie, to nieszczęśnik szuka złotego zegarka. Wolno mu. Przynajmniej dopóki coś jeszcze wolno.

  74. wbocek
    22 listopada o godz. 22:46

    Ojciec nie będzie wiedział, że wyrósł w zimnie i odrzuceniu, więc sam jest zimny i własne dzieci odrzuca. Ponieważ – by przeżyć jako dziecko – musiał z siebie te zabójcze doświadczenia wyprzeć.
    To standardowe jęki i oskarżenia na starość: dzieci się mną nie zajmą, nie przytulą, nie kochają, w ogóle się mną nie interesują! Nie interesują,nie kochają bo stary ojciec czy matka tymi dziećmi, gdy było trzeba, nie zajmowali się, odrzucali, krzywdzili.
    Widzimy, to działa w jedną stronę zwykle : staruszków szanujemy, na wyrodne dzieci się oburzamy. Bo sami w sobie wyparliśmy to samo. Zobaczyć i ująć się za dziećmi a przeciw rodzicom to zbrodnia społeczna i kulturowa, mieszanie się do cudzej własności dzieci.
    Widzimy, jak kto ma oczy do widzenia, a rozum do rozumowania: ścisłym zapisem przemocy oraz wyparcia „Przykazania Boskie”: każde „dziecko boże” ma nakaz miłowania i wielbienia swojego tyrana, zwanego Miłosiernym, który nas nieustająco miłuje – o ile my go miłujemy bardziej niż wszystko. I my mamy miłować oraz szanować „ojca i matkę swoją”. Nic natomiast nie ma o kierunku odwrotnym: szacunku ojca i matki do dziecka, o miłości a nie własności, o wolności i podmiotowości dziecka.
    Pierwszym – i jedynym Absolutnie Winnym krzywd wszelkich pokoleń dzieci jest Jahwe, bozia katolicki i mormoński. On był Pierwszym Poruszycielem krzywdy, skrzywdził Adama i Ewę , nam wmawiając coś odwrotnego – winę własnych dzieci (!), my to bezdyskusyjnie akceptujemy, jako grzeczne dzieci które siebie się musiały wyprzeć, gwałt w sobie zabetonować udając, że nigdy go nie było, bo mamy zadowalać tatusia – Wszechmogącego. Adam z Ewą krzywdę przenieśli na dzieci i już w pierwszym pokoleniu ludzkich dzieci – zbrodnia ! Dlaczego ? jak to możliwe ??!!!! – powinien wrzeszczeć każdy człowiek mający czysty i własny rozum. Ano dlatego ! A tenże Wszechmogący w zbrodni wybitnie dopomógł, Doskonale i Absolutnie pojmując jej powody i istotę. I kolejny akt zdrady Rodzica – winę zrzucić na człowieka, młodziaka – Kaina. I tak przez pokolenia – do dziś I dalej w przyszłość.
    Niebieska książeczka jest naukowo ścisłym zapisem ludzkiej tragedii wyprodukowanej przez Wszechmogącego. Reszta to dekoracje, dowcipy, przyśpiewki ludowe i gadanie o niczym.

  75. @Vertigo13
    Ciąg dalszy:
    No chyba że jesteś jakimś pieprzonym snobem, który zapomniał języka w gębie. Polskiego.
    Znałam takie dziwaczne osoby, które po kilku latach pobytu np. w Szwecji, kaleczyły wymowę polską i niby nabyły już nowego akcentu.
    Żałosne.

  76. gotkowal
    22 listopada o godz. 23:37

    A czemu Czesi mieliby psów nienawidzić? To ja chyba jestem półczech, bo ich lubię, a oni mnie. I chyba kapuję, czemu i co się im w Polakach może nie podobać.

  77. konstancja
    22 listopada o godz. 10:19
    zmarł Dmitri Chorostowskij, niedawno tu przywołany.

    Gamoń młodszy ode mnie o pół roku. Nie miał nic innego do roboty, tylko umierać?
    Dla rusofili:
    Pop duet z Netrebko:
    https://www.youtube.com/watch?v=t5SlUmCdXf0
    i nieoficjalny hymn Rassiji, z czasów wojny japońsko-rosyjskiej:
    https://www.youtube.com/watch?v=3UeRFKPEoK4

  78. Tanaka
    22 listopada o godz. 23:48
    Nie mam pojęcia, co Czesi sądzą o psach. Wiem, co myślą o Polakach. No, chyba, że ci z Ostravy. Ślązacy. Którzy nie czytali: „Politicke a spoleczne dejiny strany mirneho pokroku w mezih zakona”, czyli „Historii partii umiarkowanego postępu, w granicach prawa”.

  79. @mag
    Co prawda o „metoo” pisano, (co niektórzy dają upust swojemu zdziwieniu ) ale skoro jest teraz pewien wylew, przypomina mi się
    pewna bajka J.Ch. Andersena ( w każdej bajce jest nieco prawdy) a w niej m.in.: „Ach kochany Augustynie, wszystko minie,minie”.

  80. Tanaka
    22 listopada o godz. 23:44

    Wyobrażam sobie, że Jezus żywcem uniesiony do nieba po niewątpliwym zmartwychwstaniu, powiedział do taty:

    – Dziękuję ci, tato, że tak gówniany życiorys mi wymyśliłeś. Ale powiedz teraz przed Bogiem, kto ciebie tak samo skrzywdził.

  81. Na marginesie – 23:32

    „Cała religiancka fantasmagoria na punkcie kobiet koncentruje się na tym, że kobieta jest posiadaczką macicy, która to macica służy (a jakże!) do zaludniania świata odpowiednio skatolonym ludem.”

    Masz ogromnie slusznego. Fantasmagoria religiancka ogniskuje sie na macicy, pomijając waznosc vaginy. Pochwy inaczej.

    Poza religianckie zainteresowania tym tOmatem nie majo za wiele wspolnego z
    zaludnianiem swiata skatolonym ludem. Jesli majo to jest to produkt uboczny meskiego zainteresowania glownie pochwą. A nie macicą

  82. Scenka z lipca: stoimy czekając na stolik w pubie z widokiem na słynny most na Firth of Forth, w przedsionku pubu telewizor, a w telewizorze krotki filmik promujacy programy BBC przypominające o 50 rocznicy „zdekryminalizowania” homoseksualizmu w UK. Na filmie starsza pani z panem na przystanku, miło trzymają się za ręce a pan daje pani serdecznego buziaka w policzek. Siwiutency zakochani. W polu widzenia pojawiają się policjanci i zakuwaja parę w kajdanki. Ekran wygasa i pojawia się napis: „Czy możesz sobie wyobrazić, że bycie zakochanym to przestępstwo? 50 lat temu dla niektórych było”…

    „Mama”, ciągnie mnie natychmiast za rękaw poważnie zaniepokojony potomek „Co policja od nich chce, przecież nic nie robili?!” „Wiem, synku, trudno to wytłumaczyć. Czy kiedy dwoje ludzi kocha się  i chce być razem to jest to „crime”? No właśnie. A jeśli to jest chłopak z chłopakiem albo dziewczyna z dziewczyną? „Też nie jest, ja wiem bo Sophie mi mówiła, że  boy can marry a boy or a girl can marry a girl. W szkole na lekcjach też nam mówili” recytuje pospiesznie potomek bo już kiedyś o tym było (tylko straszne rozczarowanie, że mama też już wiedziała o takiej ciekawostce kiedy po raz pierwszy z nią przybiegl). „Ale o co chodzi z tym filmem, tacy mili ludzie, po co policja ich zabrała? „. „Bo widzisz, 50 lat temu w Wielkiej Brytanii takich chłopaków którzy lubią innych chłopaków zamykano do więzienia bo to było nielegalne. To taki filmik, żeby pamiętac jak bardzo złe było wtedy prawo. Na szczęście już nie jest i nikogo nie aresztuje się za to że jest z kimś kogo lubi” „Uff, to dobrze” sapie z przejecia potomek. „W olden days różne rzeczy niedobre czasami się działy” dodaje już uspokojony wszak szkoła czasem uczy o tym że w dawnych czasach ludziom żyło się ciężej a teraz jest trochę łatwiej (na ogół). Nie ma jak telewizja z misją i szkoła z programem, myślę sobie z ukontentowaniem. Moja mama wpatruje się w nas z najwyraźniej mieszanymi uczuciami. „A ty naprawdę musisz z nim na takie tematy rozmawiać? On przecież ma tylko 7 lat”. „Pyta, to odpowiadam” wzruszam ramionami. Co tu owijac w bawełne. Dzieci mają umysły otwarte, mało tak naprawdę je dziwi o ile tych umysłów nie zatruje wcześniej skrzywiony dorosły.
    Choc pewnie obywatel pierwszego sortu rzekłby że to ja właśnie jestem takim skrzywionym dorosłym sączacym truciznę w młode ucho…. 😉

    To rzekę na wszelki wypadek „Miłuj bliźniego jak…” i takie tam. Albo: „Nie rób drugiemu co tobie niemiłe ”

    @Ewa-Joanna

    Swietny wstepniak! Treściwie i do celu! Pisz więcej o tej Australii dzikiej. Na pohybel Szymonowiczom.

  83. 23:59

    Zarechotalem brzuchowo. Wbrew intencjom

  84. NeferNefer
    22 listopada o godz. 22:14

    🙂

    Kiedy już wstukalam mój komentarz „off line” bo uwiesil mi się znów internet zobaczyłam twój też podobny i się uśmiechnelam do Ciebie i do intensywnie myślacego młodego. Pozdrawiam!

  85. wbocek
    22 listopada o godz. 15:59

    Szapka bach i pozdrawiam Cię, pombocku za ten wpis!

  86. .

    @mag
    22 listopada o godz. 23:45

    .
    — jestem jakimś pieprzonym snobem —

    .

    that’s right, i co mi zrobisz ?

    .

  87. „Ja: Ale przecież jak się ktoś zakocha to nie jego wina w kim
    Młody: No tak
    Ja: To normalne i nie ma w tym nic złego
    Młody: *myśli intensywnie* No”

    To ‚No’ mlodego to bylo po polsku czy po angielsku?

  88. @gotkowal
    Oj tam, oj tam. Zaraz nas Czesi nienawidzą.
    Zdarzyło mi się przyjechać do Pragi samochodem całkiem na wariata, w tym sensie, że nie miałam zarezerwowanego żadnego noclegu i w ogóle była to improwizacja.
    Zmęczona podróżą, zatrzymałam się przy jakiejś knajpce trochę dalej od centrum, gdzie dało się zaparkować.
    Przemiły kelner, którego poprosiłam nie tylko o kawę i coś do jedzenia, ale pomoc w znalezieniu „kwatery”, przyszedł za chwilę ze swoim szefem, który mówił nieźle po polsku (nie łudźmy się , że nasze języki są bardzo podobne).
    On to właśnie polecił mi świetny i niedrogi pensjonat w pobliżu, bardzo blisko stacji metra.
    A Praga – ech! Cudo!
    Podzielam zachwyty i odczuwam rodzaj zazdrości wobec
    zdrowego rozsądku i pragmatyzmu Czechów, podlanego liryczno-ironicznym sosem. Dobra mieszanka („Zrób sobie raj” Szczygła – lektura obowiązkowa).

  89. Vertigo13
    Jasne , ze mogę ci co najwyżej skoczyć, ale dobrze, żebyś wiedział.

  90. Izabella

    I bardzo dobrze ze jest to rowniez prawo federalne. Nie wiedzialam. Dzieki. Ciekawe czy i kiedy zabierze sie za to Agent Orange.
    Przepis o kontrolowaniu danych o pacjencie to Hipaa. Rowniez federalny jesli nie napisalam tego wczesniej.
    Orteq, sasiedzie na pewno nie poznalismy sie ale czesto widze Vancouver Island z Port Angeles I podczas wedrowek po Olympic Mountains.

  91. mag
    23 listopada o godz. 0:19

    Cudowność Twojej historii, zasadza się na tym, że, być może, udało Ci się uniknąć bliższego kontaktu z czeską policją drogową. Jak by co, to szczerze odradzam. Szczeggólnie posiadaczom polskich rejestracji.

  92. Ewa-Joanna
    22 listopada o godz. 21:52

    A tymczasem w zeszłym tygodniu w UK media obiegło oświadczenie arcybiskupa Canterbury (czyli zwierzchnika kościoła anglikanskiego), głównie wydane jako zalecenie dla anglikanskich szkół katolickich, że nie wolno dyskryminowac ani dokuczać w jakikolwiek sposób dzieciakom, które w szkole czy przedszkolu przebierają się podczas zabawy w stroje „niezgodne” z ich płcią , czytaj : jeśli chłopak ma ochotę ustroic się w baletowe tutu albo tiare a dziewczyna w kostium Batmana to nikt nie powinien robić im z tego powodu wstrętów. Dzieci mają prawo eksplorowac swoją przynależność bez bycia poniewieranym bo „wszyscy jesteśmy stworzeni na podobieństwo boże”. Alleluja! I dzięki lubieznemu Henrykowi za zerwanie z Rzymem bo dzięki temu mamy wielebnego Justina Welby, który da się lubić choć z tego co widzę po tym stwierdzeniu posypały się na niego gromy ze strony bardziej świętoszkowatych. Reformacja! I gender mu nie straszny ani trochę.

    http://www.independent.co.uk/news/uk/home-news/church-of-england-schools-let-children-explore-gender-identity-transgender-gender-fluid-a8051406.html

  93. .

    @mag

    Jeśli jakość twych podskoków jest jak w „Bay Watch”,
    to chętnie popatrzę

    .

    ..)

  94. gotkowal
    Pewnie masz rację. Moja „cudowna” podróż do Czech datuje się z okresu intensywnej budowy autostrad tamże. Pamiętam ze wykupiłam znaczek- naklejkę jako opłatę za autostradę/y, które dopiero powstawały.
    Od zwężeń i tzw. pachołków migało mi w oczach, ale policjantów z ichniej drogówki nie pamiętam.
    Teraz będę uważać, jeśli w ogóle zaniesie mnie w tamte strony.

  95. vertigo 13

    Podskoki to moga twoje. Wyzej ‚tego’ nie poskoczysz, you know. mag(us) natomiast powiedziala ‚mogę ci co najwyżej skoczyć, ale dobrze, żebyś wiedział’.

    Kiedys sie mowilo ‚a mozesz mi naskoczyc’. Jezyk ewoluuje

  96. Orca,

    Juz pedzem do okna zeby pomachac moherem. Bo Gory Olimpijskie to mam jak o jego rzut. Jesli nie nasiakniety deszczem on za bardzo jest.

    Czy prawdziwki byli w Olympic Mountains latos? Bom nie sprawdzal

  97. mag
    23 listopada o godz. 0:46
    Często bywam w Czechi z powodów zawodowych. 5-6 razy w miesiącu. Lubię ich, ale wyczuwam wyraźną niechęć. I nie chodzi o rok 38 czy 68 ( nie należy zapominać o 19-stym, kiedy byliśmy zajęci zabawą z bolszewikami, a Czesi, wcale nie po cichu, wzięli nasz Skoczów – pół tysiąca trupów po naszej stronie). Powodem, jest ich mniemana wyższość kulturowa. Zresztą, może faktycznie, pochodzą od innej małpy?

  98. @Kostka
    23 listopada o godz. 0:34
    Za to australijski arcybiskup anglikański (cholera go wie ale chyba takie ma stanowisko, nie odróżniam) wydał milion dolarów na kampanię NIE. Za to kościół katolicki siedzi cicho i działa tylko za pośrednictwem agentów, cichcem znaczy.
    Mam zdjęcie mojego bardzo szczęśliwego syna w spódniczce. 🙂
    W stanie wojennym, jak mnie z pracy wypieprzyli to jakiś czas szyłam do prywatnego sklepu między innymi spódniczki dla dziewczynek i mierzyłam je na córce i jej koleżankach. Syn bardzo zazdrościł, ale córka (o 3 lata starsza) cięgle mu mówiła, że to nie dla chłopaków, no! Nieszczęśliwy był, więc go ubrałam w tę spódniczkę. Żebyś wiedziała jak promieniał! Nareszcie był równy dziewczynkom. 🙂

  99. @gotkowal
    23 listopada o godz. 0:57

    Czesi dali światu Smetanę i Husa
    A Polacy jeno skrzywienie fallusa

  100. Na marginesie,
    miałam ochotę sobie darować, ale po przemyśleniu postanowiłam się nie dać, bo jednak nie można na pewne rzeczy dać przyzwolenia, a przyzwoleniem byłoby wycofanie się.

  101. @Ewa-Joanna

    Dobry temat i świetnie przedstawiony 😎

  102. .

    @Orteq
    23 listopada o godz. 0:48
    .

    ja se mogę głupa rżnąć jak długo mi
    się podoba Panie Public Defender,
    to jest private conversation, Pan mi się
    tu nie wtrąca

    .

    ..)

  103. Orca

    Paczem przez okno, wypatruje. Widze ocean, gory troche przymglone. I macham. I macham. Babciusia mnie przylapala na tym zajeciu.
    – Komu machasz?
    – Orce.
    – To te killer whales dzisiaj show daja?

    Skad ona nawet wie ze z ciebie, Orco, to normalny killer jest? Ja tego nie wiedziale.

    Intuicja niewiescia musi to byc

  104. vertigo 13
    23 listopada o godz. 1:05

    „ja se mogę głupa rżnąć jak długo mi się podoba Panie Public Defender, to jest private conversation, Pan mi się tu nie wtrąca”

    Jaki Public Defender? Ja mowilem o skoczyc, podskoczyc i naskoczyc. Prywatne to wszystko. Nie zadne pub(l)ic.

    Rozumiem jednakze irytacje gdy ktos sie nam wtrazala pomiedzy siwuche i szczaw, za zakaske robioncy. Czkne izwiniajaco z tego powodu

  105. Tobermory
    23 listopada o godz. 1:00
    Śmietany, też miewaliśmy pod dostatkiem. A Husa, na soborze w Konstancy, osobiście ochraniał wasal Zygi Luksemburczyka, Zawisza Czarny z Garbowa. Z typowo polskim skutkiem.
    https://www.youtube.com/watch?v=PpzubA3-1KA

  106. @gotkowal

    Z czeską drogówką miałem dwa razy do czynienia. Za każdym razem były to próby wyłudzenia łapówki, ale jakieś takie mdłe i bez specjalnego nacisku. Raz to było jeszcze w latach 80. Ustawili się (bez radaru) na spadzistym zjeździe z gotowego odcinka budowanej właśnie autostrady, gdzie co 20 metrów ograniczenie prędkości spadało o 20 km/h aż do 40 km/h na zakręcie, i przy tym znaku stali. Zatrzymali i mówią, że za szybko jechałem i będzie pokuta. Pytam, ile? A ile masz koron? Ani jednej, jadę tranzytem. No to jedź 🙄
    Drugi raz był kilka lat temu na trasie Kudowa – autostrada do Pragi, tuż po Nowym Roku.
    Stali w dolince i ze sznura samochodów jadących dozwolone 70 km/h wyłuskiwali samochody z obcą rejestracją (Polaków nie widziałem). Kiedy podeszli do mnie, usłyszałem (po niemiecku), że jechałem za szybko. Oficer znacząco wertował kartki w bloczku z mandatami, ale mandatu nie pisał, nie zażądał też papierów. Widziałem z boku, że Niemiec i Belg zapłacili drugiemu policjantowi i pojechali dalej, ale udawałem głupka i czekałem na dalsze informacje np. o ile za szybko jechałem, żeby mi pokazał na radarze. I dlaczego zatrzymuje tylko cudzoziemców, skoro cała kolumna jedzie jednakowo szybko.
    – E, radar stał wcześniej. A Czesi dostaną mandaty pocztą. I nieprawda, że tylko cudzoziemców, bo na przykład tym niemieckim samochodem (który akurat odjeżdżał) jechał Czech 😎
    – Aha. To może podjedźmy do tego radaru?
    – Państwo do domu? Daleko, prawda?
    – Owszem, jeszcze ponad 800 km.
    – Also, gute Reise!

  107. „miałam ochotę sobie darować, ale po przemyśleniu postanowiłam się nie dać, bo jednak nie można na pewne rzeczy dać przyzwolenia, a przyzwoleniem byłoby wycofanie się.”

    Popieram skromnosc autorki aktualnego wstepniaka blogowego

  108. Tobermory
    23 listopada o godz. 1:36
    Dobre choć i to, że można dogadać się po niemiecku. A co do drogówki, to radiowozy po „cywilnemu” siadają frajerom z polską rejestracją na tylnym zderzaku i czekają, aż jakiś nerwus zechce się oderwać i choć o dychę przekroczy dopuszczalną prędkość.

  109. @gotkowal
    23 listopada o godz. 1:29

    Późnym latem tego roku popłynąłem statkiem do Konstancji. Z myślą o Husie zapytałem przechodzącą damę, czy zna dobrze tę okolicę. Kiedy przytaknęła, zapytałem, gdzie został spalony ten słynny Hus. Pani odpowiedziała, że niedaleko, ale już został odbudowany.
    – Odbudowany???
    – Tak, to ten z pomarańczową elewacją.
    Hus w lokalnym dialekcie znaczy „dom” (Haus).
    – Hmm, właściwie to chodzi mi o tego czeskiego heretyka, który tu został spalony na stosie 600 lat temu.
    – A, to nie znam – odpowiedziała niestropiona i poszła sobie.

  110. Ktos cos wspomnial o spiewaniu „Boze cos Polskie” podczas sejmowych, czy jego komisyjnych deliberacji. Zdarzylo sie to na obradach trzech komisji gdzie dyskutowano nad rzadowym projektem ustawy o mikroorganizmach i organizmach genetycznie zmodyfikowanych.

    „Doszlo do zadziwiajacych scen. W polowie obrad czesc poslow zaczelo spiewac „Boze cos Polske”, ktoras z czlonkin komisji zazadala od poslow, zeby sie opowiedzieli czy sluza Bogu czy mamonie, Polsce czy szatanowi. Nastepnie kobieta z tylu sali, przysluchujaca sie obradom raptem zaczela krzyczec, ze pochodzimy od Gryfitow, cesarzy rzymskich, Merowingow, jestesmy potomkami Jezusa i krola Dawida, a ona sama jest ta ‚iskra ktora miala byc z Polski’ i jest Matka Boska. Zarzadzono przerwe i wylaczono mikrofony.”

    Czego to sie robi dla dobra uoczyzny. Matczyzny? Synczyzny? No bo chyba nie corczyzny

  111. @ Vertigo 13
    Fucking snob
    zostales nazwany,
    przez blogowiczke
    niezrozumiany.
    Ona nie pomyslala,
    ze bilingual expression
    is just fun.

    Wybacz nieudolne nasladownictwo.

    @ mag
    Nieslusznie oskarzasz @Vertigo 13 o kaleczenie jezyka polskiego. On przeciez nie kaleczy tylko miesza. Zebys mnie zle nie zrozumiala – grubo ponad polowe zycia spedzilam poza Polska i glowna przyczyna mojego udzielania sie na forum Polityki jest przyjemnosc pisania po polsku. A @ Vertigo chyba tez do polszczyzny ma sentyment.

  112. @ Ewa-Joanna
    Twoj bardzo tresciwy wstepniak czytalam z niedowierzaniem. Czyzby koncept klauzuli sumienia byl w Australii jeszcze bardziej rozdety niz u nas?

  113. @kruk
    Nie, to tylko tak wygląda, ale naprawdę to „żadnego sumienia” nie ma. Czasem ktoś ma z czymś problem, ale to jego sprawa.
    W tym wypadku wyciągnięcie takiego kretyńskiego argumentu to rozpaczliwa obrona religiantów przed utratą pozycji.
    Jak każde inne, tak i australijskie społeczeństwo jest zróżnicowane w poglądach ale ogólnie panuje atmosfera tolerancji i akceptacji.
    Kampania jaka odbyła sie przed plebiscytem pokazała wyraźnie różnicę: ze strony takowiczów była radosna i kolorowa i przede wszystkim spontaniczna, ze strony niegowiczów ponura, strasząca, obraźliwa i opłacona przez kościół anglikański.

  114. Australia locuta causa finita? Nie sądze. Po pierwsze wciąż jeszcze Antarktyda trwa w okopach i okowach i się nie lokuta!
    No ale tam zimno jest i trochu można sobie co odmrozić nadmiernie eksponując płciowość.
    Chociaż nie traćmy nadzieje – Antarktyda podobno się ociepla i okowy puszczają. Pingwiny zresztą zawsze wyglądały mi dość jednopłciowo. Po drugie – walka wciąż jeszcze nie zakończona. Teraz czas na wywalczenie dla małżeństw jednopłciowych prawa do bycia dwupłciowymi. Dlaczego dwupłciowi mogą być dwupłciowi, a jednopłciowi nie mogą?! Jak równość to równość. Jak biznes to biznes. A na walce o prawa można jeszcze zrobić całkiem ładną kasę. Zdumiewające – wydawać by się mogło, że w dzisiejszym świecie sprawy okołogenitalne już się do szczętu znudziły, a tu jeszce tyle klikań da się z tego wydusić, tyle tęczowych parademarszów obsłużyć, tyle intratnych stanowisk uwolnić dla słusznych ideolo, tylu dwupłciowych zaszczuć…

  115. @nikc 23 listopada o godz. 3:13
    Bez paniki, piśniętej Umęczonej nic nie ruszy, bo pochodzimy od Rzymian i Merowingów. W ramach walki z szatanem wytniemy puszczę i kanonizujemy zimnego Lecha. Tak nam dopomóż Ma-ryja fruwająca z przyległościami!

  116. 23 listopada o godz. 1:36

    „Z czeską drogówką miałem dwa razy do czynienia.”

    Ja z drogowka mialem tez do czynienia. Nie z czeska tylko z amerykanska. Jako pasazer. Prowadzila 86-letnia ciocia. Wujek, lat posiadajacy nie mniej, siedzial w fotelu pasazera z przodu. Ja siedzialem z tylu. Oni byli mieszanym malzenstwem.

    Zatrzymala nas drogowka.
    – Madam, czy pani wie, że przykroczyła pani dozwolony limit predkosci?

    Mocno sluchowo uposledzona ciocia zapytuje męża:
    – Co on powiedział?
    – Powiedział, że pędziłaś jak wariatka

    Policjant :
    – Czy mogę zobaczyć prawo jazdy?

    Ciocia znów pyta wujka:
    – Co on powiedział?
    – On chce zobaczyć twoje prawo jazdy

    Wiec ciocia podała oficerowi prawo jazdy.
    – Widzę, że jest pani z Arkansas Spędziłem kiedyś tam trochę czasu i poszedłem na randkę w ciemno z najbrzydszą kobietą, jaką kiedykolwiek widziałem.

    Ciocia ponownie pyta męża, mojego rodzonego wujka:
    – Co on powiedział?
    – Powiedział, że cię zna. Mozesz jechac

    To na tym polega sukces mieszanych malzenstw arkansasko-polskich

  117. 3:13

    „Kampania jaka odbyła sie przed plebiscytem pokazała wyraźnie różnicę: ze strony takowiczów była radosna i kolorowa i przede wszystkim spontaniczna, ze strony niegowiczów ponura, strasząca, obraźliwa i opłacona przez kościół anglikański.”

    A gdzie sie zapodzial kościół katolicki w tej kampanii? Pozwolil na odebranie sobie pierwszenstwa w tych kluczowych sprawach wiary?

    Przez (kilka)nascie lat mialem (nie)przyjemnosc uczeszczania do anglikanskiego kosciola. Prawie co niedziele to czyniac. Bo kosciol ten oferowal szkolke niedzielna dzieciom. Co wydawalo sie nienajgorsza alternatywa dla amerykanskich cartoons. Przynajmniej Babciusi sie tak wydawalo. Ktora z tego kosciola wyniosla swoj chrzest.

    W czasie tej niedzielno-szkolkowej zaprawy dziecka nasze zaprzyjaznily sie z dwojka basalykow wychowywanych przez gejowska pare. Pierwszy tata starszy, drugi tata sporo mlodszy. Taka prawie jak Donald-Melania roznica.

    Wszystko ladnie sie toczylo. Ale tylko do pewnego momentu. Momentem tym okazal rozdzwiek, ktory sie objawil w lokalnych – prowincjonalnych – wladzach kosciola anglikanskiego. Szlo – you guessed it – o TOLEROWANIE wychowywania dzieci przez pary gejowskie.

    Po wielu zakulisowych przepychankach kosciolkowych, nasz owczesny, zbyt liberalny xsiunc anglikanski, zostal wyslany na przedwczesna emeryture. I nasze dzieci zostaly pozbawione towarzystwa swoich kolezkow ze szkolki niedzielnej.

    Od tego czasu nie czuje sie przestepca uczeszczajac na blog ateistow. Co za wyzwolenie

  118. Kruk – 2:31

    „A @ Vertigo chyba tez do polszczyzny ma sentyment.”

    ABSOLUTNIE kazdy EMIGRANT wchodzac na ten blog musi sie wylegitymowac sentymentem do polszczyzny. Bo ZNAJOMOSCIA tej polszczyzny nie zawsze latwo jest wylegitymowac sie. Po wielu dziesiatkach lat bycia latarnikiem Sienkiewicza.

    Czytanie polszczyzny, po latach, wciaz jest ok. Zeby tylko nie przespac zapalenia latarni

  119. @Orteq
    23 listopada o godz. 6:31
    Już pisałam – kk udawał że go nie ma i działał zakulisowo, a na front medialny wysłał księdza, który był na TAK. Ten proces Pella nad nimi wisi, nie chcą się wychylać.

  120. @E-J

    Pewnie przewinalem. Izwiniajus

  121. Staram sie jak moge wylapywac nowe zaszlosci krajowo-jezykowe. Czy nowe zaszlosci jackowo-jezykowe tez spotykaja sie z jakas atencja jezykoznawcow blogowych? Pan Tarei cos mial do powiedzienia w tej istotnej sprawie. Jak to ktos ujal niedawno temu..

  122. Szpagatowosc – rodzaj umysłowej żulii upozowanej na elite. Nie tylko na Jackowie

    Szpagatowosc nie jest niczym nowym. Redaktor Stanisław Janecki nadał im wdzięczne miano „buraczanej arystokracji”. Zapewne z powodu przynależności grafini Róży Thun. Ale znamy przecież „buraka oksfordzkiego”, który bywa także nazywany Księciem Małżonkiem z racji koligacji małżeńskiej. Burak oksfordzki, na co dzień światowiec pozujący na angielskiego dżentelmena, pokazał u „Sowy i Przyjaciół” taką szkołę jazdy i poczucie knajackiego humoru, że proste chamy spod budek z piwem zbladły z wrażenia.

    W ogóle to wylęgarnią tego typu postaci jest, a przede wszystkim była Platforma Obywatelska, dzisiaj dołączył KOD i Nowoczesna, które przecież czerpią z tego samego źródła garściami. Typów w rodzaju pani Kukieły, upozorowanej starannie na energiczną bizneswoman, a z której chamstwo wyłazi wszystkimi porami ciała, nie wspominając o mózgu, jest tam zatrzęsienie. Jednak pani Kukieła na pewno uważa się za arystokratkę ducha albo wręcz za alegorię wolności z obrazu Dalacroix, która prowadzi lud na barykady. Zapewne ten sam błogostan ducha czuje ekskluzywna do szpiku kości Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein z Platformy Obywatelskiej, no, bo skądże indziej.

    Znakomitym przykładem jest także Ryszard Petru i jego rzekomy błąd, czyli określenie Święto Trzech Króli jako Sześciu Króli. Takich „błędów” nie popełnia już kilkuletnie polskie dziecko wychowane w polskim duchu, bo to jest kalka kulturowa. Tego rodzaju przejęzyczenie może się przytrafić wyłącznie komuś, kto tkwi kompletnie poza polską tradycją, kulturą i polskością w ogóle. Ale gdyby Petru spytać wprost, czy czuje się Polakiem i kultywuje polskość, to by się przysiągł, że tak. A za chwilę jeszcze by dodał w swoim stylu, że najwyższą formą polskości jest europejskość.

  123. Podobuje mi sie NIEZALEZNOSC komentatorow blogowych

  124. Tanaka
    22 listopada o godz. 23:44.Jak nie polubię swojego krzywdziciela to on mnie wydyma i na wszelki wypadek polubię go żeby wydymał mnie jak najpóźniej.Po wydymaniu to i tak nie mam pewności czy trafię do nieba gdzie będę go lubił z definicji czy do piekła gdzie będzie mnie dalej pernamentnie dymał.Wniosek-lepię lubić go i być wydymany i być skazanym w niebie na wieczne lubienie.To jak tu nie kochać?
    Bardzo lubię twoją interpretację bibli.Jest najbliższa prawdy jak dla mnie.

  125. .

    @kruk
    23 listopada o godz. 2:31

    .

    Na Polityki blogach spotykają się
    czytacze ze wszystkich zakamarków
    planety, podróże zazwyczaj horyzonty
    poszerzają a opinie liberalizują,
    różnorodność taką postawę wymusza

    Jakoś tam przemykam się chyłkiem
    u Hartmana, Szostkiewicza i Passenta,
    do ateistów czasem zabłądzę coś tam
    bąknę ale jeszcze mi nikt nie dokopał

    Untill today, booom prosto dziób
    i to od dziewuchy, ale co tam jokoś
    przeżyje, parę szwów naproxyn, zimny
    okład, damy radę, purytanki są bardziej
    uciążliwe, to one bronią tradycji, chrztów,
    komunii, bierzmowań, spowiedzi, spellingu,
    na starość dewocieją, taki „cioci-babci” efect

    Thanks Man, za wsparcie

    .

    ..)

  126. gotkowal
    22 listopada o godz. 23:55

    Rety, skąd wiesz?

  127. wbocek
    22 listopada o godz. 23:59

    Zakrztusiłeś mnie kawą ze śmiechu, tak było jak mówisz, ale w wersji Jezuska NIEZMODYFIKOWANEGO, czyli przedkapturkowego 62, czyli Jezuska dalej niezdolnego wobec ojca wyrazić gniewu za krzywdę jaką mu wyrządził. Jezusek ZMODYFIKOWANY, czyli kapturkowy 62 był w stanie to zrobić, w pełni wyrażając cały ogrom swojego cierpienia, a następnie zająć się nowym, znacznie lepszym i ciekawszym życiem. Odrzucając rolę wmuszoną mu przez ojca.
    Jak wiemy od każdego papieża i jego biskupów, Jezusek nie istniał w przedwieczności, ale BYŁ PRZEWIDZIANY. Czyli „Bóg-Ojciec” wymyślił taką kombinację: ulepię człowieka, który ma mi służyć i mnie zadowalać (gwałt na człowieku – Adamie, Ewie i wszelkich dalszych pokoleniach ludzi), ale wiem, że oboje mnie nie zadowolą ostatecznie, bo przygotowałem na nich pułapkę w którą wpadną – Drzewa Wiadomości Złego i Dobrego, zrywając zakazany owoc (gwałt), co będzie skutkować grzechem niemożliwym do zmazania przez żadnego człowieka po kres jego istnienia (gwałt), chyba, że się ukorzy przede mną i na sobie zrobić na umyśle piętno mojego sługi (gwałt), w postaci Chrztu Świętego (gwałt do kwadratu, za pomocą owej świętości i sakramentowi).
    Jezusek – PRZEWIDZIANY, ale nie istniejący, był więc NARZĘDZIEM w rękach Ojca, które zostanie użyte w odpowiednim momencie, na co musiał w PRZEWIDZENIU, a niebycie czekać 1,8 mld lat, by wreszcie roku pańskiego pierwszego, 25 grudnia, wziąć i się „urodzić” w sposób niemożliwy dla człowieka – z Maryi Dziewicy, wskutek absolutnie nieludzkiego procesu inicjacji zamiany PRZEWIDZENIA w STWORZENIE (gwałt).
    I tak, ten ciąg gwałtu nie ma końca. A Jezusek nie ma żadnej możności życia jak by chciał, zero. Jego – Jezuskowe chcenia, marzenia, uczucia, tęsknoty, ambicje, wszelka jego ludzkość i autentyczność osoby nie ma absolutnej możliwości nie tylko się wyrazić, ale w ogóle przebudzić. Jego wyłącznym zadaniem jest bycie narzędziem w rękach Ojca (gwałt absolutny).
    Wreszcie, na krzyżu, Jezusek, jako dziecko, prawdziwe dziecko, choć mające lat 33, wydając ostatnie tchnienie, zamordowany przez Ojca w celu załatwienia jego sprawy z ludźmi (bezskutecznie, ofiara jest daremna, o czym Ojciec z góry wiedział – jest Wszystkowiedzący i Doskonały, co jest gwałtem nie do opisania i nie do wyrażenia), woła: Ojcze, ojcze, czemuś mnie opuścił..? Konając, wydobywa z siebie słowa opuszczenia, odrzucenia przez Ojca.
    Esencja tragedii człowieka, koszmar dramatu. Tak Ojciec załatwił własne dziecko. Ale ten gwałt my, ludzie, MUSIMY uważać za świętość absolutną. Nieustannie wyznawać cześć i wielbić tego Ojca za to, że jest gwałcicielem. On nas gwałci, a my mu za to Dzięki, o Panie nasz, składamy dzięki , o Wszechmogący nasz królu w Niebie

  128. @Tanaka
    23 listopada o godz. 9:33

    Dobry katolicki ojciec leje syna pasem tak długo, aż ten zrozumie, że to dla jego dobra, i za dowód miłości ojcu podziękuje, i w rękę pocałuje. A przecież ojca też boli, on też cierpi. Cierpi, ale w laniu nie ustaje. Dla dobra syna, dla dobra ludzkości.

  129. Tanaka
    23 listopada o godz. 9:33

    Mój onegdajszy przyjaciel – wielkiej katolickości i życzliwości dla wszystkich religii świata i dla mnie czterosynowy gość – jednego nie mógł zrozumieć: jak ojciec Bóg mógł skazać swego syna z kompletnie niejasnych powodów na śmierć i do tego samego namawiać Abrahama.

    Po dniach smuty słoneczko wychynęło deczko. Jadymy na woda przerobiony miecz próbować. Franek, wio!

  130. Wbocek
    Bo to jest tak:
    Bóg jest dziki, Bóg jest zły, Bóg ma bardzo ostre kły
    https://www.youtube.com/watch?v=yZaZ7mSiDs8

  131. Tobermory
    23 listopada o godz. 1:00
    … i Szwejka!

  132. Kwestia adopcji dzieci przez pary jednopłciowe rozpala umysły znacznie bardziej niż sprawa homo-małżeństwa. Przeciwnicy reagują z tak gwałtownym oburzeniem, jakby chodziło o odbieranie dzieci rodzinom hetero i oddawanie do zabawy zdegenerowanym zboczeńcom. A tymczasem fakt wychowywania dzieci przez dwie kobiety lub dwóch facetów od dawna nie jest żadną sensacją i nie ma dowodów, że szkodzi dzieciom bardziej niż rodzina hetero. Na ogół jedno z partnerów/partnerek w takiej parze ma prawa rodzicielskie z racji biologicznego pokrewieństwa, druga osoba – nie. Może karmić, ubierać, odwozić do szkoły, opiekować chorym w domu, i tak przez całe lata, ale jeśli „legalnemu” rodzicowi coś się stanie, to jego krewni będą mieli większe prawa do tego dziecka niż druga mu najbliższa osoba – partnerka/partner rodzica.
    Bez prawa do adopcji sytuacja dzieci w legalnym jednopłciowym związku wygląda jak w konkubinacie.
    Prawo adopcyjne wielu krajów, także polskie, zezwala na adopcję dzieci przez osoby samotne.

    „Obok takich czynników jak brak uzależnień oraz dobra kondycja psychiczna i fizyczna potencjalnego rodzica zastępczego, przede wszystkim sytuacja materialna umożliwiająca utrzymanie i wychowanie dziecka. Należy też posiadać zaświadczenie o niekaralności, opinię środowiskową, opinię przełożonego i zaświadczenie lekarza o zdolności fizycznej do wychowania dziecka”

    Ciekawe, jak by w Polsce wyglądała próba adopcji dziecka przez bogatego, niekaranego geja o nieposzlakowanej opinii 😉

  133. wbocek
    A teraz na serio. Pamiętam, że jako małolata zamęczałam moją wielce religijną babcię pytaniami w rodzaju, dlaczego bóg jest tak dalece okrutny, że domaga się od syna ofiary z własnego życia i przymyka oczy na największe zbrodnie, także wojenne i cierpienia milionów niewinnych ludzi.
    Babcia tłumaczyła, że przez swą śmierć na krzyżu Jezus nas zbawia, a w tej drugiej kwestii – że człowiek ma wolną wolę daną mu przez Stwórcę (czyli robi co chce – w domyśle), a jeśli czyni źle, będzie potępiony i tyle.
    A co z tymi ludźmi – nie ustępowałam – którym czyjaś wolna wola odebrała życie, a w najlepszym razie skazała na głód i poniewierkę?
    I tu następował babciny, skądinąd zacnej i niegłupiej osoby, bełkot pełen banałów i gotowych formułek wypracowanych przez wieki uprawiania katolickiej odmiany chrześcijaństwa. Coś o oczyszczającym i przybliżającym do boga cierpieniu i takie tam różne w stylu Matki Teresy.
    Kończyło się na tym, że trzaskałam drzwiami, a potem było mi żal babci już stareńkiej, odmawiającej o „szarej godzinie” cząstkę różańca.
    I pomyśleć, że przed wojną była lwicą salonów we Lwowie, kobietą na owe czasy wyzwoloną.

  134. @zezem
    23 listopada o godz. 12:40

    Szwejka przede wszystkim 🙂
    Ponadto Dvořáka, Janáčka i Martinu, Kafkę, Hrabala i Čapka (a nawet dwóch – Karela i Josefa, ten drugi wymyślił słowo „robot”), Mendla, Škodę i Macha (tego od liczby M.) etc. etc…

    Polaków wnerwia w Czechach chyba najbardziej ich pragmatyzm i racjonalność.

  135. Tobermory
    23 listopada, g.12:53
    Nawet sobie nie wyobrażam zgody na taką adopcję, gdyby osoba samotna orientacji homo określiła we wniosku swoje preferencje, ale czy to jest wymagane? Jeśli nie, to nie ma sprawy.
    Chyba mniejsze szanse miałaby więc para homo, nawet gdyby ukrywała swoją tożsamość. No bo kto uwierzy w dwie ciocie lub dwóch wujków, którzy nagle(?) chcą zostać rodzicami.

  136. @mag
    23 listopada o godz. 13:16

    Ta osoba nie musi określać swojej orientacji. Zadbać o to mogą życzliwi sąsiedzi („opinia środowiskowa”)
    Tak jak zadbali o to, by odnowiony na koszt TV dom rodziny, która wystąpiła w programie, nie za długo raził oczy nową elewacją 😎

  137. @tobermory, ten problem z wychowaniem dzieci przez homo jest prosty no bo przeciez homoseksualizmem mozna sie zarazic no nie? Tak mysla nawet swiatli co to popieraja pary gejowskie i wszelaki postep ( tez prowadzacy blogi w Polityce – zapamietalam dwoch takich), ale z tymi dziecmi to juz nie!! Akurat w Ameryce nie spotkalam sie z takimi dyskusjami, polskie towarzystwo mam bardzo otwarte na swiat co jest wyjatkiem, w moim amerykanskim nie jest to zadna kwestia. Zreszta nie przypominam sobie zadnej dyskusji w temacie.
    Z duma pochwale sie, ze moja synowa do oltarza prowadzil w kosciele Dominikanow na 92Str ( a moze inny zakon, a ulica o dwa numery inna?) na Manhattanie Zyd i gej, bedacy w stalym zwiazku z partnerem, ktory wniosl w posagu kilkuletniego syna. Bylismy z tego bardzo dumni, bo ten pan teraz juz na emeryturze byl slynnym na caly swiat doktorem zajmujacym sie wadami urodzeniowymi twarzy dzieci. Na dodatek sakramencko przystojny i z duma paradowalam z nim w kosciele.
    Nawiasem mowiac na probie przed slubem wielce sie zaprzyjaznil z Dominikaninem ( a moze to inny zakon?), ktory pocieszal go: idz jutro spokojnie na 12-ta na koncert, nie spoznisz sie, jeszcze nie bylo tak, zeby panna mloda zjawila sie na czas.
    A prowadzacy do oltarza G. w prezencie slubnym zafundowal mlodym podroz na Hawaje. Chyba juz o tym wszystkim pisalam na okolicznosc powracajacego tematu homo, ale chwalenia sie nigdy nie za wiele.
    PS Ow syn gejowskiej pary nie tylko wyrosl na wartosciowego czlowieka, ale ozenil sie, ma dwoje dzieci w udanym zwiazku.

  138. Zaraz zaczne sie szykowac na uroczysty obiad na Swieto Dziekczynienia, ktore dzisiaj w Ameryce obchodzimy, ale musze napisac cos jeszcze.
    Czy lepiej, skoro juz ten homoseksualizm jest „zarazliwy” zeby dziecko wyroslo na przyzwoitego, w miare szczesliwego geja, czy lepiej zeby zostalo hetero- wykolejencem z marginesu spolecznego obciazajacego spolecznstwo. No, co lepiej?
    Tak sie sklada, ze wlasnie takie trudne dzieci w „sprawiedliwej” Ameryce latwiej gejom adoptowac. Cyniczne, ale korzystne. Te dzici z reguly maja takie warunki o jakich im sie nie snilo u matki czy ojca.

  139. Tobermory
    23 listopada, g.13:22
    Historia z tym odnowionym domem przeraża.
    Skąd się biorą tacy ludzie? Na codzień, a raczej od niedzieli i świąt z pewnością katolicy, patrioci, oczywiście, lecz świnie, z przeproszeniem świń i tzw. psy ogrodnika.
    Co gorsza, mam wrażenie że ich przybywa z każdym rokiem dzięki „dobrej zmianie” będącej ukoronowaniem wieloletnich starań Prezesa, by podzielić Polaków na dwa plemiona, lepszy i gorszy sort obateli.

  140. zyta2003
    g.14:57
    Domyślam się, że jako danie główne będzie indyk, ale proszę, napisz jak wygląda Święto Dziękczynienia w domu i na zewnątrz, bo znam to tylko z filmów, a bliskich w USA nie mam.

  141. @mag 23 listopada o godz. 15:11
    O „dwóch plemionach” w kwestii wycinki puszczy pisze obok Agata Passent. W pigułce: chodzi o konflikt „obcych” i „miejscowych”. Takich miejscowych, co z dziada pradziada… Łone zasiedziałe Poleszuki nie bedom się kłaniać miastowym gnypkom co to ino wtranżalajom latte w Brukseli.
    Autorka otarła się o demonstrację szyszkolubną. W stolycy.

  142. Tu są szczegółowe informacje, jak to święto wyglądać nie powinno.
    Nie wiem, skąd się wziął obyczaj smażenia indyka w oleju – może nowe wyzwanie dla „prawdziwego mężczyzny”?

    https://www.youtube.com/watch?v=7gn895y4wkc

  143. @vertigo 13 23 listopada o godz. 8:00

    Well… I like your bilingual fantansmagorias so please don’t listen to kruk and don’t quit.

  144. @Tobermory
    23 listopada o godz. 12:53

    „Kwestia adopcji dzieci przez pary jednopłciowe rozpala umysły znacznie bardziej niż sprawa homo-małżeństwa.”

    Otóż to. Staram się myśleć praktycznie i wychodzi mi, że próba przepchnięcia tego w Polsce wywołałaby burzę, która utopiłaby nas wszystkich. Fundamentaliści potrafią grać figurą niewinnego dziecka (patrz: aborcja), więc mielibyśmy dzieci, dziatwę, dziateczki odmieniane przez wszystkie przypadki, gwałcone przez homozboczeńców, homoseksualizm jako przykrywkę pedofilii i co tam jeszcze.

    Zaś małżeństwa jednopłciowe, jako takie, nie budzą wielkich oporów. Mam sporo konserwatywnych znajomych, ich podejście jest na ogół zdrowe, na zasadzie: mi od tego nie ubędzie – niech im będzie. Jednak mam dużą pewność, że tolerancyjność moich znajomych nie wytrzymałaby epatowania figurą dziecka.

  145. @Jacek Kowalczyk 22.11, 18.51
    Zwrocilem jedynie uwage na to, ze w obecnej napietej(by nie powiedziec tragicznej!) sytuacji w Polsce zajmowanie sie Australia nie ma specjalnie sensu…
    Jesli juz to brutalna polityka tego kraju wobec uchodzcow, ktora nie rozni sie od polityki PiS. I to w „podobno” otwartym spoleczenstwie.
    @Tanaka 22.11, 19.04
    Zaczales twoj wpis od slowa „wlazles”—tu konczy sie dyskusja z toba.

  146. @Szymonowicz 23 listopada o godz. 16:38

    w obecnej napietej(by nie powiedziec tragicznej!) sytuacji w Polsce zajmowanie sie Australia nie ma specjalnie sensu

    Ależ właśnie w napiętej sytuacji bardzo pomaga zmiana perspektywy i spojrzenie na dany kraj z pewnego dystansu. Chodzi też o uświadomienie sobie, że Polska nie jest pępkiem świata. „Brutalna polityka wobec uchodźców” w Australii bardzo się różni od polityki PiS. To oczywiste, że napływ przybyszów do własnego kraju należy w miarę możliwości kontrolować, ale to nie jest równoznaczne z szerzeniem nienawiści do przybyszów. Rząd australijski nie zachęca do brutalnego traktowania nowoprzybyłych ani do promowania śmiesznie pojętej „narodowej” racji stanu. Inaczej mówiąc, Twoja wypowiedź zawiera oczywiste bzdury, a Twoja prymitywna wizja rzeczywistości żywo przypomina wizję PiS.

  147. Czy do tej pory piekarz pytał się o aborcję, antykoncepcje, poglądy?

  148. Objawila sie i oglosila sie, znaczy sie sama sie przedstawila …

    Matka Boska!

    Co prawda nie powiedziala jakiego boga jest matka…. , ale to z kontekstu dalo sie ustalic.

    Wiecej tutaj:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,22685107,jestem-matka-boska-posel-ustala-kim-byla-kobieta-na-sejmowej.html

    Dla nas ateistow, to jest chyba wazne, ze sie mamy szanse dowiedziec, jak bardzo jestesmy w bledzie, bedac ateistami.

    A juz na powaznie, to stopien oczadzenia religiantow wzrasta, a ich zdolnosci do autokrytycyzmu proporcjonalnie maleja. Dobra nasza, to rozbuchanie sie bezkrytyczne religijnego oszolomstawa, to moze byc sygnal przesilenia.

    Ale czym sie skonczy przesilenie w XXI wieku?

    Nowa wojna religijna?

    Czy lagodnym zejsciem ze sceny dziejow?

  149. Żadnego latte nie wtranżalam, se wypraszam;)

    Tak, tak, Gerwazeńku, w tragicznie napiętej sytuacji paplanie na blogu na pewno odmieni świat, a więc do dzieła

  150. @mpn
    23 listopada o godz. 16:59

    Piekarz nie musi pytać o orientację, wystarczy, że ktoś zamówi taki tort

    https://www.themonastery.org/blog/wp-content/uploads/2017/06/gay-wedding-cake.jpg

    W USA po zalegalizowaniu małżeństwa jednopłciowego na poziomie federalnym zdarzają się historie odmowy udzielenia takiego ślubu, fotografowania uroczystości lub wykonania odpowiedniego tortu. Sądy orzekają w takiej sytuacji o dyskryminacji i braku prawa do odmowy usługi z pobudek religijnych, bo takie argumenty stosują odmawiający. Piekarz z Portland w Oregonie, który odmówił wykonania tortu na ślub dwóch gejów, musiał zapłacić odszkodowanie w wysokości 135 tys. dolarów.

  151. panie woytek-u,

    kapitalizm sobie da radę, pan się nie boi że ” zwariuje z przeżarcia ”. Zawsze dawał sobie radę i tak będzie. W końcu to kapitalizm zbudował ten świat i to kapitalizm daje kazdemu szansę. Rozumiem , że pan tego nie wie bo z kapitalizmem nie miał pan nic wspólnego , nic pan nie wie i nie chce się dowiedzieć. Oczywiście kapitalizm preferuje i nagradza jednostki samodzielne,odważne, ciekawe nowego i swiata.Mówiac krotko , kapitalizm to ustrój dla obywateli, ludzi światłych i śmiałych. Ceniących WOLNOŚĆ osobistą. Wlaśnie WOLNOŚĆ do życia razem , w związku z osobą tej samej plci- jak w omawianym przypadku. Nie ma powodu dla ktorego trzeba zabronić ludziom LGBT zycia razem, nie ma powodu dla którego rząd, władza czy też taki osobnik jak pan @woytek-u, albo ktokolwiek inny miałby wtrącać się w PRYWATNE życie LGBT-owców. Tego że nie wolno, nie nalezy się wtrącać w czyjes zycie też pan nie rozumie , tak jak nie rozumie pan kapitalizmu. Nie rozumie pan o czym mowa bo nie jest pan obywatelem , człowiekiem wolnym i swiadomym tylko jest pan członkiem plemienia . Plemienia ” razemowców ” zdaje się , już pana spotkalem na blogu red Wosia Rafała , tam pan opluwał kapitalizm z pozycji komunisty. Choć prawdę mowiąc między ” razemowcami ” , komunistami czy członkami ”polskiego kościoła smoleńsko-rydzykowego ” w kwestiach obyczajowych , wolnościowych , społecznych róznicy NIE MA. Podobnie wszyscy ci wymienieni wyzej państwo sądzą o pieniądzach – ja k ktos je ma to ” skądś je ma” , czyli jest podejrzany bo pieniędzy sie nie zarabia tylko bierze z bankomatu .

    W kwestii związków LGBT owców

    1. Wolna wola kto z kim zyje , przoszę bardzo
    2. Nie nazywał bym ich jednak malżeństwem – to słowo kojarzy się z rodzeniem dzieci
    3.adopcja – w Polsce nie przejdzie , za dużo ciemnoty
    4.nie ma powodu do regulowania kwestii obsługiwania bądz nieobsługiwania LGBT owców , kto nie obsługuje nie zarabia i traci , kto obsługuje zarabia – kapitalizm pięknie to reguluje
    5.absolutny zakaz dyskryminacji LGBTowców w stosunkach w/wosób z państwem , służbą zdrowia i wszelkimi instytucjami państwowymi

    Wypełniając wiele lat temu papiery do pracy w Zjednoczonym Królestwie zauważyłem rubryczkę o plci
    1.male , 2. female , 3.other……było to 25 lat temu i zrobiło na mnie , wyrwanym z prlowskiego grajdoła chłopaku niesamowite wrażenie , nie umiałem sobie tego wogóle wyobrazić . W latach 60 tych w UK LGBT-owcy szli do więzienia , teraz maja wszystkie prawa. Więc można , muszą sobie je W Polsce poprostu zdobyć . Trzeba trochę czasu ale samo się nie zrobi ..

    A panu , panie Woytek-u powiem że wciąż są kraje gdzie pietnuje się , morduje , torturuje LGBT owców – Rosja , Egipt, Turcja itd …..są to kraje gdzie imigrantów z Polski wlaściwie NIE MA. Ludzie głosują nogami , jadą tam gdzie się dobrze czują a tak się sklada że tam gdzie prześladuję się LGBTowców prześladuje się wszystkich inaczej myślących , nie ma wolności ani kapitalizmu czy demokracji , wogóle tych ” zachodnich fanaberii ” . Rozumiem że nie ma to dla pana znaczenia bo jako członek plemienia nie potrzebuje pan wolności i chce pan myśleć jak wszyscy inni .

  152. @cecilroad
    23 listopada o godz. 18:04

    Naprawdę słowo „małżeństwo” kojarzy ci się z rodzeniem dzieci?
    Mnie – z małżami 😉
    Żarty na bok.
    Jak nazwiesz zatem związek dwojga ludzi mających ślub i zero dzieci? I fakt, że coraz więcej dzieci, również w bogobojnej Polsce, rodzą kobiety bez ślubu?

  153. Tobermory
    23 listopada o godz. 13:13
    …i Vondrackova! Ech, te Czeszki…
    Dodaję :Navratilova i Novotna (RIP).
    Lendla…
    i… „Pociągi pod specjalnym nadzorem” no i ten ten Milos Forman…też!
    Pragmatyzm: owszem podpisali ostatnio z Ruskimi , tfu, z Putinem, kontrakty na 20 mld dolców…

  154. Tobermory
    g.18:52
    Może ciutkę przesłodzone, ale bardzo sympatyczne pary.
    Niech się im darzy.

  155. wbocek
    23 listopada o godz. 10:41

    Te powody są całkiem jasne, to znaczy całkiem niejasne tak długo jak długo niebieską książeczkę czyta się za pomocą biskupa. Który, dzieckiem zgwałcony, gwałt swój gwałtem odciska.

  156. Tobermory
    23 listopada o godz. 18:16

    Dlaczego zaraz z małżami, dajta spokój ! Z bolesną męką się kojarzy. I z dopustem bożym.
    O boże !

  157. NeferNefer
    23 listopada o godz. 17:05

    Zdaje się, że to Pombocek najdokładniej z nas ujawniał takich włazismarków co by chcieli ustalać o czym koniecznie trzeba na blogu rozmawiać, a o czym nie wolno. Tacy są wieczni. I jak ospa – wietrzni.

  158. panie Tobermory-orze,

    Z małżami? O tym nie pomyslałem 😉 . Wiem , ze są ludzie żyjący w małżeństwie i nie mają dzieci, wiem , że kobiety rodzą dzieci bez małzeństwa. Już sporo lat zyję na swiecie i tego rodzaju sytuacje widziałem 😉 i nie mam z tym zadnego problemu.Może nieprecyzyjnie się wyraziłem….może juz za stary jestem . Tak czy inaczej , tak mi się słowo ” małżeństwo ” kojarzy . Z dziecmi.Ale jak powiedziałem problemu z tym nie mam, ludzie winni zyć jak im wygodnie.
    To że kobiety rodzą mniej dzieci niż kiedyś wynika , w dużej mierze , z tego że nie maja odpowiednich partnerów do tego przesięwzięcia . W sensie nie spłodzenia potomstwa ale w sensie wychowania, utrzymania , zapewnienia butów na zimę i lekcji angielskiego itp , itd . Na własne uszy słyszałem jak kobiety w tym duchu ze sobą rozmawiały .

  159. zezem
    Jak już mowa o czeskiej literaturze i filmach, to chcę przypomnieć: „Śmierć pięknych saren” – autobiograficzne opowiadanie Oty Pavela sfilmowane przez Karela Kachyna i „Postrzyżyny” Hrabala zekranizowane przez Jiri Menzla.
    Perełki!

  160. Niektore dzieci malzenstw jednoplciowych pochodza biologicznie od jednego z rodzicow. Z publicznie znanych malzenstw dawca spermy dziecka Melissy Etheridge I jej zony byl Jerry Garcia. Zona ( nie pamietam jej imienia I nazwiska) zaszla w ciaze przez sztuczne zaplodnienie. Widzialam kiedys ladne zdjecie calej rodziny.

    Blizniaki ktorych ojcami biologicznymi sa Neil Patrick Harris I jego maz urodzila kobieta, ktorej nazwiska nie pamietam. Tak wiec nie tylko adopcja jest sposobem na posiadanie dzieci w rodzinie jednoplciowej.

  161. mag

    Mag narwa….tfu!…narwiańska, żebyś sobie nie myślała, że na moim jamneńskim zadupiu (kiedyś w centralnej Polsce mówili na to „dziki Zachód”) nie jest nowocześnie. Otóż jest: nic nie robię. A się jedzie. Dzień dziś był, sama widzisz, cudny. Żar taki lał się z nieba, aż pożółkłem. A w dodatku mój podopieczny jak zwykle mnie odprowadził 2 km. Taki ambitny, że za cholerę nie da się wyprzedzić. A ja – jeszcze więcej ambitny i ani mi w głowie go wyprzedzać. Bobranocka.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6491668280270855090?icm=false&iso=true&authkey=COqP_5WwnKHkkAE

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6491674025578250226?icm=false&iso=true&authkey=CKP7jYyvrbe_swE

  162. mag
    23 listopada o godz. 19:03

    Maguś, jesteś osoba fachowa, tomi wyjaśnij: jak to jest, że w demoludach powstawały takie cud-filmy?
    Ja jestem fachowiec od kina rumuńskiego, bo raz jak w szóstej klasie zachorowałem, to na własne oczy widziałem w tiwi film rumuński z cyklu „zabili go i uciekł” i dosyć mi się podobał. W każdym razie bardziej niż gryzienie czosnku.
    Nie wiem jak tam było z kinem albańskim, może się kto zna, to powie co i jak. Ale kino polskie, radzieckie i czechosłowackie toż to były perły na wagę. Bo w NRD to całkiem coś innego było na wagę. Aha, chyba trabanty i serial „Telefon 110”.

  163. wbocek
    23 listopada o godz. 19:17

    Łożesz, miałem kiedyś dosyć podobnej urody psiaka. Pies jak człowiek, a nawet bardziej. Na pierwszym filmiku widzę, że masz ster na dziobie, znaczy – układ kaczki. Wysokomanewrowy. Jak działa?

  164. @Tanaka
    23 listopada o godz. 18:51

    „Dlaczego zaraz z małżami, dajta spokój ! Z bolesną męką się kojarzy”
    A małż z ostrym ziarenkiem w delikatnym wnętrzu to się nie męczy?

  165. Orca
    23 listopada o godz. 19:05

    Oczywiście, że nie tylko. Nierzadko są takie sytuacje, że dzieci są własne,jednego, albo obojga z jednopłciowych partnerów, ponieważ żyli w związku hetero i dorobili się dzieci, bo tak musieli, taka norma, takie ukrywanie orientacji, poświęcanie się dla cudzego dobra, lęk przed ujawnieniem Gdy partner hetero umiera, dzieci są dorosłe albo napięcie nie do wytrzymania owocuje zerwaniem tamy i rozejściem, tworzą nowe związki, z partnerami o zgodnej orientacji – homo – i wreszcie, o ile są w stanie stare doświadczenia zintegrować, żyją w swoim świecie.

  166. Tobermory
    23 listopada o godz. 19:30

    No masz, a ja tu o perłach kinematografii ! Słuszna racja. Bolesna męka.

  167. cecilroad
    23 listopada o godz. 18:57

    Ja też słyszałem, jak WHITE POWER narzeka, że te baby to coraz bardziej wymagające się porobiły.

  168. @Orca
    23 listopada o godz. 19:05

    Chodziło mi właśnie o uregulowanie statusu prawnego tych biologicznych dzieci wnoszonych do związku przez jednego z partnerów/partnerek. Jeśli zabrania się adopcji, to prawa niebiologicznego „rodzica” wobec wspólnie wychowywanego dziecka w razie śmierci biologicznego są zerowe.
    Adopcja zupełnie obcych dzieci przez takie pary będzie jeszcze trudniejsza, jeśli niemożliwe jest nawet przysposobienie dziecka za zgodą i na życzenie biologicznego rodzica i współmałżonka.

  169. panie Tanaku,

    był , pamiętam , ten serial ”Telefon 110” …. to była galaktyczna żenada, szczególnie jak pózniej się oglądało np ”Kojaka” albo ” Columbo” . Był taki odcinek Telefonu 110 z okropną aferą w tle . Aferą okazała się kradzież skrzyni? Palety? Kartonu ? wiertarek …… Poważnie. Cały odcinek dzielni funkcjonariusze ludowej milicji enerdowskiej tropili, sledzili w końcu schwytali złodziei i pasera owego drogocennego sprzętu . Do dziś pamiętam taki specyficzny, dydaktyczny smrodek , narrację jak to nie warto -nie trzeba-nie wolno nawet prawie – posiadać pieniędzy/przedmiotów . ”Twórcy ” Telefonu 110 z całych sił obrzydzali kapitalizm , pieniadze, posiadanie i ten cały wogóle nieludowy anturaż .

    Jak dziś widzę i słyszę PISowców , razemowców, sieroty po prl-u oraz tzw ” symetrystów” to staje mi przed oczami Telefon 110 , mizeria prl i całe jego zakłamanie.

  170. Na marginesie
    23 listopada o godz. 16:53

    Namargiensko, jakbym palca w drzwi nie włożył, to bym nie uwierzył, tak łagodnie przemawiasz do rzeczonego, jak – nie przymierzając – papież Franciszek, albo błogosławiona Faustyna Kowalska, w chórku z błogosławioną Bernadetą Kózką.
    Po raz pierwszy nic nie rozumiem..! powiedział Jurku-uspokój się– playboy Pluciński w filmie „Hydrozagadka”.

    https://www.youtube.com/watch?v=ugCTqSPdH48

  171. cecilroad
    23 listopada o godz. 19:38

    Otóż to właśnie. Dlaczego więc w enerdowie nie potrafili zrobić dobrych filmów, a po wschodniej stronie Odry potrafili?

  172. @mag
    Pamiętam raczej słabo z TVP-PRL dwie nowele , trzecia uszła…z pamięci ujęte razem w jednym filmie.
    1. Oni – już dobrych parę lat po ślubie. Ona robi sobie makijaż, on też przygotowuje się TEZ do wyjścia. Trwa to wszytko nieco, widz myśli – mają siebie nieco dość, jedno drugiemu chce przyprawić to i owo. Zegnają się w pewnym momencie, mówiąc ,jedno drugiemu ,że mają coś istotnego do załatwienia… Widz myśli: no właśnie… Scena końcowa, gdzieś w mieście (Praga?) ona biegnie nieco podenerwowana (spóźniona na randkę) ale i też lekko podniecona, niepewna (czy aby przyjdzie)… I nagle z załomu wyłania się ON… Z kwiatami. Ona się śmieje. To jej mąż…
    2. Opowieść o karpiu przenaczonym na stół. Na razie trzymają go w wannie. Gospodarz domu jest chyba też opiekunem sportowego basenu. Dziecko zaprzyjaźnia się z rybą…
    Scena końcowa – karp pływa w basenie.

    Wiem,wiem, woda w basenach ma dodatek chloru,ale być może scenarzysta o tym nie wiedział… Albo czeskie karpie są bardziej odporne 😉

  173. @cecilroad
    23 listopada o godz. 18:57

    „To że kobiety rodzą mniej dzieci niż kiedyś wynika , w dużej mierze , z tego że nie maja odpowiednich partnerów do tego przesięwzięcia ”

    I to jest prawdziwy problem. Kobiety usamodzielniły się, mogą się utrzymać bez bylejakiego męża i nie chcą dziecka z byle łachudrą. Ojcem powinien być odpowiedzialny partner na poziomie, bo w kwestii rozmnażania kobiety stawiają na jakość, a nie ilość.

  174. na dobranoc : )

    MORRISSEY z nowego albumu
    „Low in High School”
    „The Girl from Tel-Aviv Who Wouldn´t Kneel”
    https://www.youtube.com/watch?v=oFYHwZRcAKM

  175. @zezem
    23 listopada o godz. 19:54

    ja widziałem taki film, gdzie na końcu dziadek z wnuczkiem wypuszczają karpia do Wełtawy. Też niewiele lepiej 🙁

  176. Tanaka
    23 listopada o godz. 19:29

    To nie ster, Tanaczku – miecz. Działa bardzo dobrze – pozwala jechać nawet bajdewindem dmuchającym niemal pod kątem 45 stopni do mego nosa – dziś dokładnie z kątomierzem w oku sprawdziłem. Kiedy miałem dopiero pomysł, jeden z żeglarzy z mety uznał, że nie wyda. Ja go rozumiem: nigdy nie widział miecza na dziobie. Ja też, dlatego nie miałem oporów. No i wyszło. Przy większym wietrze sterowanie jest utrudnione, bo jeśli działa większa siła na taki miecz, powstaje duży moment skręcający. Ale już mówiłem, że przy większym wietrze uszy mi trzepoczą nie tylko od wiatru, ale i od prędkości – więc szafa gra.

  177. @ Na Marginesie 23.11 godz.15:33
    Nie zauwazylas, ze @Vertigo dziekuje mi za wsparcie, czy moze z rozmyslem postanowilas przypisac mi wypowiedz @mag? The last would not be beneath your usual ways.

  178. Tanaka
    23 listopada o godz. 19:51
    Dlaczego więc w enerdowie nie potrafili zrobić dobrych filmów
    Po prostu tam był szarszy odcień szarości.
    Bywałem w NRD-owie parokrotnie. Po 20-stej czy Lipsk, czy Drezno – na ulicach atmosfera była jak sami Niemcy powiadają :tote Hosen.
    Z lotu ptaka czyli samolotu było widać dokładnie granicę pomiędzy Bundesrepublik’ą a DDR. Tam kolrowo, po drugiej stronie szarzyzna.

  179. Troche odmienny temat na dzisiejszy leniwy, swiateczny poranek. Indyk juz jest w piekarniku, a gory czekaja.

    David Litt w ksiazce „Thanks, Obama” pisze, ze on i jego partnerka ( oboje w wieku ponizej 30) sa produktem bardzo liberalnych zmian. Dalej zacytuje oryginalny tekst „interracial, same-sex, interfaith, second marriages, co-habitation, no-fault divorce.” Cala tę dekade mozna posumowac sloganem gloszonym przez malzenstwa jednoplciowe: „love is love”
    Z jednym wyjatkiem: polityka. W roku 1960 5% Amerykanow nie akceptowalo malzenstwa dziecka z osoba z innej parti politycznej (opposite party). Pół wieku pozniej ten procent wzrosl do 40. Kiedys w tym kraju religia I rasa dzielily spoleczenstwo. Teraz przyneleznosc polityczna.

  180. @ Orca
    Rasa niestety nadal dzieli a religia zaczyna dzielic – mam na mysli narastajaca wrogosc do islamu.
    Amerykanskiej demokracji grozi upadek, poniewaz glowne partie polityczne, ale duzo bardziej republikanie, maja bardziej na oku wygrywanie wyborow niz dobro spoleczenstwa i amerykanska racje stanu. W swoim GPS Fareed Zakaria niedawno powiedzial doslownie: „America is in decline”.
    A jest on wielkim entuzjasta tego kraju i naturalizowanym Amerykaninem.

  181. Niech będzie pochwalony dobry pasterz.‎

    https://2ch.hk/b/arch/2017-03-18/src/149036072/14897866410680.jpg 

    *Otwarcie linku grozi obrazą uczuć religijnych.

    ;)‎

  182. @wbocek, @Tanaka

    „To nie ster, Tanaczku – miecz. Działa bardzo dobrze – pozwala jechać nawet bajdewindem dmuchającym niemal pod kątem 45 stopni do mego nosa – dziś dokładnie z kątomierzem w oku sprawdziłem. Kiedy miałem dopiero pomysł, jeden z żeglarzy z mety uznał, że nie wyda. Ja go rozumiem: nigdy nie widział miecza na dziobie.”

    Dlaczego Anglicy nazwali miecz centerboard? 😉

  183. Dla przypomnienia, board to deska, także arkusz np. sklejki.

  184. „Spontaniczne” poparcie dla towarzysza Szyszki.
    W wykonaniu zwiezionych autokaramy do stolycy rodzin z ryjem.

    http://www.newsweek.pl/polska/wiec-poparcia-dla-ministra-szyszki,artykuly,419414,1.html?src=HP_Section_2

  185. @Żorż Ponimirski 23 listopada o godz. 21:26

    Religijnych? Przecież to Sodoma i Gomora!
    Chociaż na temat par jednopłciowych – jak najbardziej.
    Jeśli dobrze rozpoznałam anatomię tego zwierzątka.

  186. Tobermory
    Gdzieś ty znalazł takie piękne stroiki jednopłciowe na weselne torty?

  187. Kruk

    Ja sie zgadzam ze slowami ktore opublikiwal David Litt.
    Szanuje rowniez opinie Fareed Zakaria. Mr. Zakaria reprezentuje inna generacje. W stanie WA nie obserwuje zadnych oznak dyskryminacji. Pamietam znaki w bezludnych miejscach WA przed wyborami „make America great again”, „loggers for Trump”. Tych znakow juz dawno nie widze.
    W calym kraju bardzo duzo sie poprawilo od czasu lat 60. Ten okres nie wroci bez wzgledu jak bardzo republikanie chcieliby aby tak sie stalo.
    Sluchalam niedawno Vice President Joe Biden w programie Stephen Colbert. Vice President skomentowal miedzy innymi to co sie obecnie dzieje w kraju i powiedzial „that’s not who we are”. To jest prawda.
    To co sie teraz dzieje to anomalia.

  188. @Kostka

    Jesteś tam gdzieś? fajny film wczoraj widziałem. Szkocki. Znasz?

    https://www.youtube.com/watch?v=NcQIvmR21VU

  189. Tanaka
    23 listopada, g.19:21
    Ano powstawały, Tanaczku, dobre filmy w demoludach, poza enerdówkiem, bo to były wentyle, a reżyserzy musieli nieźle się nagłówkować, artystycznie nawywijać, żeby to i owo opowiedzieć jakby nie opowiadając.
    NRD zaś, jako gorsza kopia RFN, również filmy miała odpowiednio bardziej beznadziejne.
    Zezem
    g.19:54
    Chyba mówimy o różnych filmach.

  190. @Tobermory 23 listopada o godz. 21:57

    Podoba mi się ten szkocki accent!
    Prawie tak zabawny, jak w serialu „Shetland”.

  191. @mag
    23 listopada o godz. 21:47

    To moja słodka tajemnica 😉

    Australijski mały biznes odrzuca podejrzenia, że mógłby odmawiać obsługi jednopłciowych ślubów.

    https://www.smartcompany.com.au/business-advice/politics/peter-strong-wedding-cakes-same-sex-marriage/

    „wedding cakes can cost between $500 and $750. No bakery that wants to stay in business will refuse that sort of business.”

  192. wbocek
    Bardzo pięknie, statecznie w żółtym kubraczku odblaskowym(?) posuwasz się swoja łajbką w szeleście fal… A ten rozszczekany piesek to twój, czy przybłąkany?

  193. zza kałuży
    23 listopada o godz. 21:29

    Ty nie mów, zzakałużku, „dla przypomnienia”, bo ja do końca świata nie przypomnę, nie znając angielskiego. Natomiast Ci powiem, że jako jednoosobowa załoga w ogóle nie potrzebuję nazw. A też, jako zawodowiec, nigdy za żargonem żeglarskim nie przepadałem i go nie używam tam, gdzie nie jest konieczny. Praktyczniejsze od polskich są na przykład i przyjęte we flocie i rybołówstwie angielskie króciuteńkie nazwy kierunków wiatru (west, nord…) albo dwa kierunki oddziaływania wiatru na żagle (baksztag, bajdewind). Ciekawe, że pełny wiatr i pół wiatr raczej nazywane są polsku. No a co do Twojej deski, to u mnie też jest deska w osi okrętu (pewnie z osią właśnie ma związek „center”), tyle że wysunięta na sam przód. Sterowanie z takim oporem na samym dziobie bywa utrudnione – również wiosłowanie – ale za to po przebyciu tych paru kilometrów trafiam z dokładnością do milimetra tam, gdzie jechałem – w ogóle bez dryfu lub z malutenieczkim.

  194. „Dlaczego więc w enerdowie nie potrafili zrobić dobrych filmów, a po wschodniej stronie Odry potrafili?”

    Bo po wschodniej stronie Odry nie lubiano filmow robionych po zachodniej stronie Odry. Oraz tych robionych po wschodniej strony Bugu. To byla koniecznosc dziejowa.

    Prosta potrzeba ludzka byla nadzieja i realizacja wynalazku o nazwie Polska Szkola Filmowa. Szkoda ze wynalazce tego wynalazku wciaz po sadach ciagaja. Za jakies wczesne lgbt czy cos.

    Co za buraki. W swiatlej Australii takisci by zaglosowali jak trzeba i Romek zostalby ulaskawiony. Jak Kaminski, nie przymierzajac.

    Trumpa tez ulaskawia. W downunder

  195. zza kałuży
    23 listopada o godz. 21:28

    Zgodnie z interpretacją psychoanalityczną, wielka Polska to fantazmat oparty na kulcie fallicznym. Dlatego nie deska, nie sklejka – czyli rzeczywistość, a miecz.

  196. mag
    23 listopada o godz. 22:10

    Mag, piesek należy do nieszczęsnego moczypały, który woli wypić niż zjeść, więc czym by pieska karmił. Był też drugi, podobnie biedny, ale chyba się przeprowadził do jednej pani. Dokarmiałem obydwa. Do bloku nie wezmę, bo nigdy nie trzymałem nic żywego, poza tym uważam to trochę gwałt, nie tyle na zwierzakach, bo się łatwo przyzwyczajają, co na otoczeniu. Teraz mi został jeden. Dziś mało nie zwariował, jak mnie zobaczył. A sama widzisz, że wita się jak człowiek: mówi.

  197. Tobermory
    g.22:10
    No to kamień z serca.

  198. Vertigo 13
    Nie chciałam cię urazić. Jakoś głupio wyszło.
    Przepraszam.

  199. Orca – 21:50

    „W stanie WA nie obserwuje zadnych oznak dyskryminacji. Pamietam znaki w bezludnych miejscach WA przed wyborami „make America great again”, „loggers for Trump”. Tych znakow juz dawno nie widze.”

    Nie widzisz bo loggers wygrali. Komu potrzebne jest ogladanie zeszlorocznego sniegu? Z brakiem dyskryminacji w stanie WA ja jakos nie potrafie tego polaczyc

    „Sluchalam niedawno Vice President Joe Biden w programie Stephen Colbert. Vice President skomentowal miedzy innymi to co sie obecnie dzieje w kraju i powiedzial „that’s not who we are”. To jest prawda. To co sie teraz dzieje to anomalia.”

    Zgadzam sie. Anomalia to nie WHO we are. Anomalia to WHAT we are. Dzieki bozi, ze to nie zadna sodomia czy gomoria. Choc Trump chetnie by nas tam wlasnie zapuszkowal

    PS. Bede machal w strone Olympic Mountains. Przez caly Weekend Dziekczynienia. Wez lornetke.. I baw sie dobrze, Orco.

  200. @kruk 23 listopada o godz. 20:15

    No skoro tak, to wycofuję komentarz, który napisałam do Vertigo 13.
    Proszę go uznać za niebyły. I już nie ma powodów do pretensji!

  201. @Tanaka 23 listopada o godz. 19:48
    Bo nie sposób grać tylko na jedną nutę 🙂

  202. Tobermory
    23 listopada o godz. 18:22

    https://mathetes-pl.blogspot.co.uk/2013/10/tecza-zawaszczona-przez-diaba.html?m=1

    Szatan, szatan! A nie „przeslodzone” 😉 Abominacja! 

    A tak na poważnie w kwestii tęczy to przypomniała mi się taka oto historia:

    Moorsman dołączyl do naszego klubu jak większość nowych – na początku w postaci internetowego awatara na klubowym forum. Szukał wskazówek i wsparcia moralnego przy zakupie używanego kampera, ot takiego, jakie właśnie zobaczyl na tym oto forum bo jako pracownik jednego z parków narodowych lubi spędzać czas na łonie przyrody a te okazy wyglądają bardzo pociesznie. Jak zwykle w takich przypadkach bractwo rzuciło się doradzać przy okazji próbujac dyskretnie wywiedziec się kto on zacz, w typowo angielski zawoalowany sposób.

    Trudno było go rozgryzc.

    Moorsman był raczej wycofany na tematy prywatne choć kiedy się trochę oswoil wspominał o jakimś  Dave’ie,  który towarzyszy mu w wycieczkach. Nie wynikalo z tego czy Dave to brat, kuzyn czy kumpel od łowienia ryb. Moorsman miał nadzieję że Dave’owi spodoba się kamper, który właśnie jedzie oglądać. 

    Na pierwszy zlot, już po nabyciu pojazdu, Moorsman przyjechał sam. Kamper w międzyczasie przechrzcil na „Priscilla, Queen of the Moors”, który pod zdjęciem Priscilli wpisany został różową trzcionka z wiadomego filmu. Sam Moorsman zaś okazał się sympatycznyn, nieśmiałym okularnikiem z brzuszkiem, grubo po pięćdziesiatce. Siedział przed swoim kamperem sam podczas gdy inni zabawiali żony, dziewczyny czy potomstwo. Wygladal na tle pozostałych trochę samotnie. Wieczorem jednak dołączyl do gromadki. Po zlocie, na którym zrobiono moje ulubione zdjęcie kamperow ustawionych po łuku kolorami tęczy, wrzucił to zdjęcie na forum opasane drugą tęczą dodaną w photoshopie. Aha, powiedzieliśmy sobie, chyba wszystko jasne i po co było się tak czaic. Moorsman chyba także uznał że jesteśmy niegroźni i przyjaźnie nastawieni bo o Dave’ie zaczął pisać częściej. Minęly jednak jeszcze ze dwa kolejne zloty zanim Dave dołączyl do nas osobiście a potem jeszcze ze dwa zanim zupełnie się zrelaksowali bo na początku obaj byli raczej spięci i trochę jakby  ostrożni. Tak jakby próbowali ocenić reakcje reszty towarzystwa mimo, że byliśmy w kraju gdzie takie rzeczy raczej mało kogo dziwią czy gorszą. Być może mieli złe doświadczenia z przeszłości. Ze zjazdu na zjazd oswajali się bardziej co objawialo się subtelnymi (na początku ) zmianami wystroju obozowiska (niemal każdy kamper jest otoczony własnym grajdolkiem z flagami, parawanem, chorągiewkami czy co tam komu w duszy gra, najczęściej pod kolor kampera). Otóż obóz Dave’a i Moorsmana zaczął powoli zmieniać barwy z pomarańczowych na…tęczowe. Co zjazd to odważniej. Z ostatniego zjazdu zostały mi takie dwa wspomnienia: Dave próbujący wykazać się czujnościa kiedy wpadliśmy na siebie przy myciu naczyń: „Mam nadzieję, że twój partner nie zostawia ci mycia garow” zaniepokoil się na mój widok z miską (może czegoś się nasluchal na temat par z Polski) „bo ja z Moorsmanem zawsze dzielimy się obowiązkami” „Eeee tam” śmieję się w odpowiedzi „u nas raczej to on myje gary częściej „. Rozbawiło mnie ale tak sympatycznie to zaniepokojenie kwestią równouprawnienia okazane mi przez emerytowanego, dystyngowanego homoseksualiste. 

    Drugie wspomnienie to widok na obozowisko wokół Priscilli Królowej Moorsów – tęczowe proporczyki, tęczowa flaga powiewa dumnie na maszcie a Dave i Moorsman zrelaksowani piją piwo przed swoim kamperem wyciągnieci na turystycznych fotelach. Jest letnie, leniwe popołudnie a nad nami unoszą się połyskujące tęczowo bańki mydlane puszczane przez ganiajace wkoło klubowe dzieciaki. I taka myśl, która zapamiętała się na potem – cieszę się, ze mieszkam w kraju gdzie dwóch sympatycznych emerytytow może sobie siedzieć w najlepsze w biały dzień  pod tęczowa flagą, nie musząc się ukrywać ze swoim zwiazkiem, nie będąc przez nikogo obrażanym czy niepokojonym. 

    Pewnego dnia Moorsman wrzucił na forum zdjęcie siebie i Dava sprzed trzydziestu lat – dwa chude zakochane młodziki, nieśmiało pozujace razem do czarno-białego zdjęcia… A ja pamiętam ich wlasnie najlepiej z tego letniego tęczowego obrazka na kempingu, i to bynajmniej nie hipisowskim.

  203. Tobermory
    23 listopada o godz. 21:57

    Ken Loach! 😉

    Bardzo lubię. Szkocja jest magiczna, nawet ta bandycka! Przejmujacy i śmieszny nawet jeśli baja. No i ten akcent z Glasgowic!

  204. Tanaka
    23 listopada o godz. 9:00
    Tradycyjnie odpowiadam późno, bo droga z Czechii, zwanej też Republiką Czeską, była dzisiaj wyjątkowo długa i uciążliwa. Z powodu kawalkad TIR-ów.
    Co do znakomitego dzieła pana Haška, to nawet Czesi nie znają pełnego tytułu, więc szpanowanie idzie wyjątkowo gładko, jeśli ma się nawyk wkuwania różnych rzeczy na pamięć.
    Mały dodatek, aby czeski temat nieco urozmaicić. Stara pieśń Kryla, w wykonaniu młodego gniewnego:
    https://youtu.be/1205wnS3Tzs
    Zupełnie nie wiadomo, dlaczego podobają im się takie militarne serdceszczypatielstwa. Czyżby czeska soldateska?

  205. @Na marginesie
    23 listopada o godz. 21:43
    @Żorż

    Animal welfare issue more like

  206. Tobermory
    23 listopada o godz. 21:57

    Toby, a wiesz czemu ten film jest taki magiczny? Bo aktor, który gra głównego bohatera to nie tyle aktor co naturszczyk, który wyrósł na bandyckim glasgowickim East Endzie i miał kartę niemal równie chlubą jak bohater którego gra…

  207. @wbocek 23 listopada o godz. 22:11
    „Ty nie mów, zzakałużku, „dla przypomnienia”, bo ja do końca świata nie przypomnę, nie znając angielskiego.”
    A to dla mnie niespodzianka… myślałem / wydawało mi się / jak tak się zastanowię to faktycznie chyba się o to ich nie pytałem… uczniów TŻŚ uczono anglika? A moze raczej niemieckiego? Bo przecież pływaliście często / gesto do Niemiec i Holandii a nie do Anglii…

    „Natomiast Ci powiem, że jako jednoosobowa załoga w ogóle nie potrzebuję nazw. A też, jako zawodowiec, nigdy za żargonem żeglarskim nie przepadałem i go nie używam tam, gdzie nie jest konieczny.”
    No ale jednak z ludźmi dogadywać się trzeba… ja po przyjeździe do USA nakupiłem sobie od diabła i trochę żeglarskich książek i czasopism coby nauczyć się jak tu mówią. Moja wiedza z Polski w akurat w żeglarstwie okazała sie niewystarczająca, tzn. wszystkie słówka to ja znałem tylko zdania z nich składać nie bardzo potrafiłem…

    „Praktyczniejsze od polskich są na przykład i przyjęte we flocie i rybołówstwie angielskie króciuteńkie nazwy kierunków wiatru (west, nord…) albo dwa kierunki oddziaływania wiatru na żagle (baksztag, bajdewind). Ciekawe, że pełny wiatr i pół wiatr raczej nazywane są polsku.”
    Borchardt ciekawie pisze o tym, jak powstawało polskie słownictwo marynistyczne razem z procesem scalania jednego państwa z trzech zaborów.

    „No a co do Twojej deski, to u mnie też jest deska w osi okrętu (pewnie z osią właśnie ma związek „center”)”
    Bingo!
    Stąd był mój uśmieszek. Bo przecież inne miecze, np. holenderskie, (odgapione od Chińczyków) nazywają się leeboard, czyli miecze zawietrzne. Nawietrzne byłyby „windboard” ale byłyby też bez sensu… 😉

    ” ale za to po przebyciu tych paru kilometrów trafiam z dokładnością do milimetra tam, gdzie jechałem – w ogóle bez dryfu lub z malutenieczkim.”
    Przeprowadziłeś zatem fajny eksperyment. Pewnie środek bocznego oporu twojego kajaka, szczególnie po obciążeniu go kapitanem, przesuwa się tak daleko do tyłu, że trzeba dodać miecz aż na dziobie aby wrócił on w pobliże środka ożaglowania i aby nie genererował na spółkę z nim żadnych momentów powodujących nadmierne ostrzenie albo odpadania.
    Osiagasz tak dobre zrównoważenie że nawet ster nie jest ci potrzebny. To sie nazywa projektowe szczęście!

  208. Jacek Kowalczyk – 22 listopada o godz. 18:51

    „@Szymonowicz Cóż za kurtuazyjny i zachęcający do dyskusji wpis… Skoro to Pana nie obchodzi, to po co Pan o tym w ogóle się wypowiada? To typowy przykład na budowanie relacji międzyludzkich za pomocą negacji.”

    Ten przyklad dziala w obie strony

    „Jakoś trudno mi Panu gratulować.”

    Z tym trudno sie nie zgodzic. Zawsze latwiej jest sie przyp…lic niz pogratulowac

    Jakby ktos nie zalapywal: z p. Szymonowiczem bardzo rzadko jest mi po drodze. Ale jak juz na tej drodze jestesmy razem, to jakos czas trzeba czyms wypelnic. Wiec pierdoly wpuszczamy w cybersfere.

    Bo to o Polska walczyla. Az wywalczyla. Korzystajmy z tego zwyciestwa garsciami zatem. Co ja mowie – szuflami

  209. zza kałuży
    23 listopada o godz. 23:05

    W szkole mieliśmy niemiecki. Już na blogu napomknąłem, że parę razy zastępowała swoją matkę germanistkę Irmę Berner Anna German.
    Ja jestem jeszcze z tych starych roczników, które na praktykach jeździł tylko po Polsce, za to dużo. Po ukończeniu szkoły miałem w książeczce 10 miesięcy pływania.

    Co miecza, to najpierw zrobiłem boczny, tak jak miałem na swojej łódce rybackiej do łowienia łososia blisko brzegu (miałem pozwolenie do pół mili, a jeździłem ze trzy i lepiej), ale uchwyt trzymający miecz w kajaku powodował rozpryskiwanie się wody przy większej fali (a na zmartwiona lub cyfrowy paparacik wystarczy kropla tam, gdzie nie trzeba, więc zlikwidowałem i po długich dumaniach wymyśliłem ten dziobowy.

  210. @Tanaka 23 listopada o godz. 22:17

    „Zgodnie z interpretacją psychoanalityczną, wielka Polska to fantazmat oparty na kulcie fallicznym. Dlatego nie deska, nie sklejka – czyli rzeczywistość, a miecz.”

    Być może coś w tym jest… 😉 a być może mamy tu do czynienia z tym anegdotycznym tuzinem eskimoskich określeń koloru sniegu.
    Po angielsku taka przesuwana pionowo deska nazywa się daggerboard, czyli „deska mieczowa”.

    „Centerboard” zaś ma na swoim końcu oś obrotu na której może się obracać i chowac w kadłubie.

    Polacy oba typy wrzucają do jednego worka i nazywają „mieczem”, a aby je odróżnić dodają drugie, dodatkowe słowo; w pierwszym przypadku „miecz szybrowy” a w drugim „obrotowy”.

  211. zza kałuży
    23 listopada o godz. 23:25

    Właśnie takiego obrotowego, zzkałużku, nie mogłem zastosować – za mało miejsca w kajaku, żeby jeszcze jakaś skrzynia sterczała. Dlatego ten dziobowy wydał mi się najwygodniejszy. Oczywiście, mogę go sznurkiem podnosić, bo przecież kręcę się też po brzegach, po ćcinach.

  212. Życząc wszystkim smacznego i wesołego indyka udaję się na proszoną wyżerkę.

    Najlepsze świeto jakie znam. Zero pierwiastka religijnego, świeckie ludzie same sobie zrobiły święto i na dodatek uważają, że jest ono najważniejsze w całym roku. Ważniejsze od jakiegokolwiek swięta tej czy innej religii.

    Aby to zrobić musieli „tylko” ewakuować się z Europy.

    A zatem biorę zakupioną wcześniej u Koreanki w kwiaciarni bujną poisencję i w drogę.

  213. @ Orca
    „That’s not who we are”. Slyszalam to z wielu ust w CNN i w to wierze, szczegolnie kiedy mowi to taki czlowiek jak Joe Biden. Najlepszym dowodem wielkosci Ameryki byl wybor Obamy na prezydenta. Sledzilam z pasja jego pierwsza kampanie i zapamietalam tez wielka klase jego oponenta, znaczy Johna McCaina. Ten czlowiek potrafil bronic Obame przed falszywymi oskarzeniami na wlasnych wiecach wyborczych.
    Jednak ostrzezenia o mozliwym zmierzchu demokracji amerykanskiej biore powaznie, bo nic nie jest zagwarantowane. Czy bylo jeszcze niedawno do pomyslenia, ze po Obamie nastanie Trump? Miejmy nadzieje, ze to rzeczywiscie przejsciowa anomalia, przewidziana zreszta juz dawno temu. Niejaki H.L. Mencken powiedzial w 1956r., ze prezydentem Ameryki zostanie kiedys „a down right moron”. No i takiego teraz mamy.

  214. Ja nie pamiętam dobrych filmów , które rzekomo by powstały w demoludach. Oprócz 07 zgłoś się, Przepraszam czy tu bija, oraz Barei. Reszta była albo beznadziejnie zideologizowana albo o problemach nieistniejących w normalnym świecie.

  215. Och i co teraz, na środku Polityki wielki artykuł o Australii 🙁

  216. @Kostka

    Też serdecznie pozdrawiam 🙂

  217. blackley
    23 listopada o godz. 23:46
    Polecam, gruzińskie „Góry Błękitne, czyli nieprawdopodobną historię” Eldara Shengelayi z 1983 roku. Warto, jeszcze lepsze, niż Bareja.

  218. blackley
    23 listopada o godz. 23:46
    C.d.: albo filmy Mentzla, Formana czy Juliana Antonisza.
    https://www.youtube.com/watch?v=F_VR2piPa94

  219. @Kostka

    Dzięki za fajną opowieść kempingową i za info o aktorze z filmu Loacha. Faktycznie był bardzo naturalny.
    Nie wiem, czy już tu polecałem serbską komedię „Parada” (2011) o sytuacji gejów w konserwatywnej Serbii. To świetnie zrobiony film o przygotowaniach do pierwszej Gay Pride Parade, która rzeczywiście miała miejsce w Belgradzie. Jednym z bohaterów jest homoseksualny weterynarz 😎

    http://www.filmweb.pl/video/zwiastun/nr+1+polski-30936

  220. blackley
    23 listopada o godz. 23:46
    Przepraszam Jiří Menzla, podając jednocześnie prawidłową pisownię jego nazwiska.

  221. kruk – 23:39

    „Czy bylo jeszcze niedawno do pomyslenia, ze po Obamie nastanie Trump? Miejmy nadzieje, ze to rzeczywiscie przejsciowa anomalia”

    Ta przejsciowa anomalia zwiazana z Fryzura moze potrwac 8 lat. Tak samo jak przejsciowosc Kaczelnika. Brace yourself.

    Mamy do czynienia z demokratycznym wahadlem, ktore ruszylo w druga strone. Nie tylko w Polsce czy w Ameryce. Takie sa prawidla oraz uroki najgorszo najlepszych systemow politycznych swiata. Churchill cos tam kiedys zamamrotal na ten temat po pijanemu. I mial, jak zwykle, slusznego

    Happy Thanksgiving, krukowianko! Czy twoj indyk bedzie z krwi i kosci? Czy z tofu?

  222. mpn – 16:59

    „Czy do tej pory piekarz pytał się o aborcję, antykoncepcje, poglądy?”

    Piekarz nie. Ale Ewa-Joanna zapytala sie. Bo jest jej obywatelski wstepnial blogowy i ona ma do tego prawo.

    Nawiasem. Podchody autralijskiej prawicy pod spowolnienie liberalizacji polityki wobec LGBT – no dobrze, narazie tylko malzenstwa jednoplciowe – to zagrywki dinozaurow biblijnych. Wiedza ze sa skazani na ekstynkcje ale przeciez nie moga odejsc bez walki.

    Szkoda na to slow. Nawet tych zwiezlych z wpisu E-J

  223. Orteq,
    nie byłbyś sobą gdybyś nie próbował zdeprecjonować, obśmiać czy opluć każdego tematu i każdego dyskutanta, który ci nie kadzi i twoimi wpisami się nie zachwyca, tak samo jak twoim ekstraordynaryjnym dowcipem.
    A piekarz może nie pytał, ale co poniektórzy politycy to i owszem.
    http://www.sbs.com.au/news/article/2017/11/13/alternative-same-sex-marriage-bill-would-protect-bakers-florists

  224. @ Orteq
    Dziekuje za zyczenia ale mieszkam w Meksyku. Tu indyki zaczna byc masowo spozywane od polowy grudnia podczas tzw. posadas, a nawet wczesniej – na preposadas. Jezeli nie wiesz o czym mowie, napewno znajdziesz objasnienia w Google’u wypisujac slowa: posadas mexico.
    Moj syn jest rezydentem USA, pracuje w San Francisco i mieszka nieopodal w Bay Area. Ale moje zainteresowanie Stanami nie tylko z tego wynika.

  225. @NeferNefer
    23 listopada o godz. 23:57
    Nie znam autorki, ale w tym artykule się nie popisała i szukając sensacji napisała półprawdę. Że o tytule nie wspomnę.

  226. @ Ewa-Joanna
    Politycy australijscy maja widac duzo wrazliwsze sumienia niz piekarze i kwiaciarze. Ciekawa jestem co im te sumienia podpowiadaja ugrac na robieniu zamieszania wokol malzenstw jednoplciowych.
    Nasz Kaczynski chce, zeby kobiety rodzily ciezko chore plody, aby mogly one doswiadczyc sakramentu chrztu, a potem sobie umrzec. To cne stanowisko podyktowalo mu zapewne sumienie – zawsze wrazliwe na to, co spodoba sie wyborcom i sponsorom PiS.
    Zaczynam to widziec jako zabawe w ciuciubabke miedzy politykami i ich elektoratem. Bo czy mozna z pewnoscia wiedziec co sie suwerenowi spodoba?

  227. @kruk
    24 listopada o godz. 2:22
    Nie mogą się pogodzić z przegraną, to próbują utrudniać mieszając.
    Dodatkowo prowadzona jest cicha kampania ogłupiająca pod tytułem – naszym dzieciom w szkołach będzie się narzucało homoseksualizm – a to z powodu instrukcji ministerstwa oświaty dotyczącej tolerancji i akceptacji. Środowiska kościelne nie mogą się pogodzić z traceniem wpływów.

  228. @kruk
    Niektórzy politycy, większość nie ma z tym problemu.

  229. wbocek
    23 listopada o godz. 22:11

    Te obce slowa, ktore wymieniasz (i ich wymowa) sa raczej pochodzenia holenderskiego niz angielskiego; jak i cale mostwo innych terninow zwiazanych z zeglarstwem. Ogolnie wplyw holenderskiego w dziedzinie ‚morskiej’ dzialalnosci na angielski i wiele inych jezykow byl ogromny.

  230. Nie wiedzialesz Jerzy, ze gadasz po niderlandzku 🙂

  231. Jesli chodzi o torty weselne, to przypomina mi sie zdjecie takiego jednego, gdzie po lewej jego stronie byly inicjaly ‚AN’ a po prawej ‚AL’. Rzecz podobno autentyczna.

  232. .

    mag
    23 listopada o godz. 22:30

    drobiażdżek

    .

    ..)

  233. Ewa-Joanna – 1:56

    „nie byłbyś sobą gdybyś nie próbował zdeprecjonować, obśmiać czy opluć każdego tematu i każdego dyskutanta, który ci nie kadzi i twoimi wpisami się nie zachwyca, tak samo jak twoim ekstraordynaryjnym dowcipem. A piekarz może nie pytał, ale co poniektórzy politycy to i owszem. ‚http://www.sbs.com.au/news/article/2017/11/13/alternative-same-sex-marriage-bill-would-protect-bakers-florists”

    Czy ja tez zawsze startuje, bedac soba, z pozycji tej samej bezinteresownej wrogosci? Przeciez ja nikomu w niczym nie zagrazam. Szczegolnie glebiomyslicielom w DownUnder zaparkowanych bezpiecznie.

    Co zostalo zasiane z gory, i potem zostalo zabronowane w glebe blogowa przez narcyzow i huJwejbinow – thanks Lewy – zaowocowalo przepieknie jak widac.

    Ja deprecjonuje i obsmiewam kazdego, który mi nie kadzi, moimi wpisami – raczej postami – się nie zachwyca, tak samo jak ekstraordynaryjnym dowcipem. Shunning*) takiego!

    *)Shunning to po naszemu wykluczenie kogos z naszej spolecznosci. Za jego nieokreslone przewinienia. Wymyslone i wprowadzone w zycie ponad pol wieku temu przez Jehowitow. Czyzbysmy mieli tu do czynienia ze spuscizna pojehowicka pana d83? Zbanowanego jakis czas temu?

  234. rodzina gejów i kłopoty małżeńskie syna, z Robinem Wiliamsem w The Birdcage /francuska wersja tego chyba lepsza/, albo coś z Australii z Paulem Hoganem i podatkami w tle w Strange Bedfellows,
    nie jest to kino niepokoju społecznego

  235. Kruk – 1:57

    „Dziekuje za zyczenia ale mieszkam w Meksyku… Moj syn jest rezydentem USA, pracuje w San Francisco i mieszka nieopodal w Bay Area. Ale moje zainteresowanie Stanami nie tylko z tego wynika.”

    No to jest szansa zesmy zaoszczedzili jakiegos indyka dzisiaj do spolki. A moze i ze dwa.

    Jestem zawsze pod wrazeniem twoich wejsc blogowych. Szczegolnie tych nt. Stanow. Dlatego zalozylem – mylnie, jak sie okazuje – iz mieszkasz in The Land Of The Free.

    PS. W Meksyku bywamy tak srednio co dwa, trzy lata. A gdzie ty tam parkujesz swoja toyote? Nie mow ze w Porta Valarta. Bo ci sie tam zwale za kilka tygodni

  236. NeferNefer
    23 listopada o godz. 23:55

    Skoro Ewa-Joanna posadziła drzewo, to zaraz elektrykę ściąga. Taka przyroda.

  237. @@Ewa-Joanna, Tanaka

    A nie, chodziło mi o to:
    Szymonowicz: Australią nikt się nie interesuje!!
    Polityka: zonk

  238. NeferNefer
    24 listopada o godz. 8:22

    Aha. Ale rzeczonym nikt się nie interesuje i dlatego jego skutki.

  239. gotkowal
    23 listopada o godz. 22:49

    Ten i ów Czech nie pała do Polaka, bo ma do tego powody: przyjedzie i ukradnie. Naświni i zwieje. Ale się pomodli. I ta polska przewaga nad wszystkim – kto miałby ją lubić?

  240. @act
    24 listopada o godz. 2:30

    Acciku – niech będzie uwielbione imię Twoje – będę wdzięczny, jak mnie oświecisz trochę w niederlandzkim i wskażesz takież użyte przez mnie wyrazy. Przyjemnie byłoby wiedzieć, że używam więcej języków niż się ich na jawie uczyłem. A na poważnie to chyba wśród pływających nie ma takich, którzy by nie wiedzieli o wpływie holenderskiego i angielskiego (i – rzadziej – paru innych) na okrętowe i żeglarskie nazewnictwo, ale z ogólnego wpływu nie da się wnioskować o pochodzeniu konkretnych wyrazów. Do tego jest potrzebny wielki gabinet z tysiącem grubych ksiąg i przynajmniej jeden żywy, doświadczony etymolog, a i ten może na koniec rozłożyć ręce – tak pokrętna, niejasna bywa historia wyrazów. W wielu wypadkach pozostaje, jako konkluzja, domniemanie, prawdopodobieństwo, nie – pewność. Mówiłem o terminach angielskich nie dlatego, że jestem pewny ich pochodzenia, lecz dlatego, że taka jest potoczna kwalifikacja mnóstwa podwodnych….odwodnych terminów.

  241. Holenderski, niemiecki…
    Bei dem Winde, bij de wind — ćwierćwiatr, coś pośredniego między wmordewindem (prosto w dziób) i półwiatrem (w burtę) – w sumie – wiatr przeciwny, utrudniający dotarcie do celu. Daje złudzenie szalonej prędkości i szansę na spektakularny przechył. Przedobrzenie skutkuje wpadnięciem w martwy kąt poznawany po łopocie żagli, które tracą siłę napędową.
    Po angielsku — close-hauled

  242. PS
    Zanim mnie jakiś żeglarz zbeszta.
    Bajdewind to oczywiście nie wiatr, tylko kurs względem wiatru.
    Fordewind (voor de wind) – kurs żaglowca, gdy wiatr wieje prosto od rufy. Dosłownie — płynięcie przed wiatrem.

  243. Notabene, w niemieckiej terminologii żeglarskiej
    bajdewind = hart am Wind

  244. Żeby było śmieszniej, to Holendrzy na bajdewind mówią aan de wind
    Kurs przy wietrze przeciwnym, martwy kąt (łopoczące żagle) = in de wind

  245. Tobermory

    Jezuniumaminkowy, Tobermorku, jak ja Ci odpłacę za cudne czytanie w głos encyklopedii?!

  246. @ parafianin
    24 listopada o godz. 5:52

    W istocie, francuska „La cage aux folles” (1978) oceniana jest lepiej, ale i amerykański remake jest świetny.
    Do filmów, które pozytywnie wpłynęły na otwartość wobec homoseksualizmu doliczyłbym także „Cztery wesela i pogrzeb”

    https://www.youtube.com/watch?v=g-HeV8Z6iXc

  247. @wbocek
    24 listopada o godz. 11:45

    Już się odpłaciłeś czytając moje komentarze 😉

  248. wbocek
    24 listopada o godz. 11:45

    a gdzie „bog zaplac”?

  249. NajwyzszyCzas. mag(us) odetchnie

    http://static.polityka.pl/_resource/res/path/e8/3c/e83c5b81-e79c-42ed-94cf-1702757a36b8_830x830

    I caly Zoliborz. Bo tam juz sami goryle prezesa rezydowali od kilku lat. Tera upienkszom odzyskane centrum.

    Stalin wont! Razem ze swojom kulturom i naukom

  250. Orteq(usiu)
    O co to, to nie! Łapy precz od PKiN-u!
    Odległości nie są dla Prezia przeszkodą. Od czego ma nowe, wypasione samoloty, autostrady i lymuzyny vip-owskie. Czas podróży zleci mu jak z bicza szczelił, bo będzie studiował atlasy kotów.
    Kaczor na Wawel! Tak jak kiedyś niejaki Frank.

  251. Żorż Ponimirski – 23 listopada o godz. 21:26

    „Niech będzie pochwalony dobry pasterz.‎
    https://2ch.hk/b/arch/2017-03-18/src/149036072/14897866410680.jpg
    *Otwarcie linku grozi obrazą uczuć religijnych.”

    Napewno uczuc religijnych?

    https://2ch.hk/donate.html

    Donacja tylko jednego tysionca (w)rubli to jeszcze nie religia. To tylko takie dobrowolne rzucenie na tace , ot, stowki PLN. A moze tylko dychy.

    Religie sie wtedy zaczynajo gdy rzadowi kolektorzy wkraczajo. I podatki na religie sciagajo pod przymusem prawnym.

    To tak tytulem wypowiedzenia tego co wczesniej zostalo wypowiedziane wielokrotnie. Szczegolnie na tym blogowisku. Szczegolnie przez Tanake. I nie tylko

    PS. mag(us). Czy tam, na Wawelu, juz jeden Kaczor nie stoi? I diabla Putina swojo piko nie koli?

  252. @@Tobermory, parafianin
    A „Filadelfia”? Do kompletu.
    Powstało już niemało filmów o gejach i to filmów nierzadko wybitnych.
    Gorzej chyba mają lesbijski. Kinematografia na ich temat jest znacznie uboższa.
    Zastanawiam się, dlaczego? Rzadziej „wychodzą z szafy”? Nie chcą rujnować swojej heteroseksualnej rodziny z uwagi na dzieci?
    Podrzucam link a propos:
    http://film.onet.pl/filmy-o-lesbijskiej-milosci-warte-uwagi-filmy-o-lesbijkach/5t117

  253. „Filadelfia” to dramat, a tych jest znacznie więcej niż dobrych komedii.

  254. Dopiero co oglądałem

    https://www.youtube.com/watch?v=3vrycMmkeXs

    O „nawracaniu” nieprawidłowo zorientowanych.

  255. Tanaka
    24 listopada o godz. 12:08

    Masz rację, Tanako. Robię właśnie kartoflane placki bez szkolenia, więc za szkolenie niech Tobermorkowi Bóg płaci, który po tylu kwintylionach lat na pewno potrzebuje szkolenia. Onże prymusek z paluszkiem wiecznie w górze może nie zrozumiał, że z przyjemnością słuchałem jego głosu, a nie tłumaczenia baksztagowcom, co to baksztag.

  256. „prymusek z paluszkiem wiecznie w górze” w przeciwieństwie do wiecznie nastroszonego „językowca” alergicznie reagującego długimi wykładami do „smarków” ośmielających się zauważyć, że niekoniecznie „taka jest potoczna kwalifikacja mnóstwa podwodnych….odwodnych terminów”?

  257. mag(us) – 12:50

    „Gorzej chyba mają lesbijski. Kinematografia na ich temat jest znacznie uboższa.
    Zastanawiam się, dlaczego? Rzadziej „wychodzą z szafy”? Nie chcą rujnować swojej heteroseksualnej rodziny z uwagi na dzieci?”

    Tu moze sie rozchodzic o to, ze co za duzo DOBREGO to niezdrowo. Plec przeciwna jednoplciowa , w takich sytuacjach, to nic dobrego. Ani ladnego. Wiec rzadko jest pokazywana z tego powodu. Noo, chyba ze sa do pokazania cale i centymetry

    Marilyn Monroe tez cale i centymetry pokazywala. Ale jakie one byly!

    http://img.fifthavenuemarket.com/images/longchamp_bags_DangerousCurves_934.jpg

    Ups. Nie ta Marylin

    https://i.pinimg.com/236x/77/f8/a7/77f8a76a7a5f12bd1b0d96908d5ee5b1–crochet-clothes-pinterest-

  258. Jak to drugie sie nie wyswietla, o prawdziwej Marylin, to se dopowiedzcie. Dorysujcie moze? Bo prawdziwa Marylin dzisiaj w nowej cenie jest. W internetowej cenie. Ponad pol wieku po smierci.

  259. Tobermory
    24 listopada o godz. 13:28

    Jak zwykle, nie na temat. Zabrałeś głos nie w sprawie „potocznej kwalifikacji”, lecz wyjaśniałeś baksztagowcom, co to baksztag. A w sprawach językowych…no cóż, widać MUSISZ na dowolny temat, bez względu na to, czy wiesz, czy się za chwilę z wiki-miki dowiesz i pouczysz. Stąd u mnie „chłopczyk z paluszkiem w górze”. Ale Bóg zapłać za nieobojętność.

  260. Nikomu nie wyjaśniałem, co to „baksztag”.

  261. Notabene, to również termin pochodzenia niderlandzkiego 😉

  262. @wbocek
    24 listopada o godz. 14:01

    I dlaczego nie na temat?
    Temat zapodał przecież
    @act
    24 listopada o godz. 2:30

  263. Orteq
    Nie znam się ani na lesbijkach, ani na gejach, tym bardziej na ich mniejszej lub większej „apetyczności”.
    Ta sfera intymności jest sferą na tyle prywatną, że nie wolno/nie powinno się ją wywlekać ku ciekawości gawiedzi tabloidalnej.

  264. wbocek
    JĄ czy JEJ (tej sfery) wywlekać, oto jest pytanie.
    wbocku – help!

  265. mag

    Slowo ‚apetycznosc’ nie jest moim slowem. Natomiast ja rzeczywiscie dostrzegam roznice w portretowaniu homoseksualizmu kobiet i mezczyzn. Szczegolnie w kinematografii.

    A procentowosc wystepowania zjawiska nie rozni sie za bardzo pomiedzy dwoma plciami. Te same od kilku do dzisieciu procent. Dokladnie tyle co niebieska ksiazeczka naliczyla w slowie bozym

  266. Tobermory
    24 listopada o godz. 14:10

    Act nie zapodał tematu „Wyjaśnianie baksztagowcom, co to baksztag”, lecz, podobnie jak Ty, wyjaśniał jasnym, że terminologia żeglarska jest bardziej z holenderskiego niż z angielskiego. Nie wiem, czy bardziej, więc nic nie mówię. Mój temat jest inny. Latanie do wiki-miki nie jest grzechem, natomiast jałowe są rozmowy z gościem, który – w KAWIARNI! – nie dzieli się własną wiedzą i doświadczeniem, a mówić MUSI – to dzieli się niewłasną. Zapamiętałem sobie dobrze, że o ubzduranym „prądzie wstecznym” nie wypowiedziałeś ani jednego sądu, który byłoby efektem Twojego własnego doświadczenia i rozumowania, a plotłeś jak najęty (profesor nie raczył odpowiedzieć, choć go nie dla samego siebie pytałem; dla siebie mam oczy, duże doświadczenie i ze trzy szare komórki). Internet wciąga w niekończącą się paplaninę – byle coś powiedzieć. A wypadałoby brać przykład z Najwyższego: nagadał się, nagadał i widać mu starczyło na całą wieczność, bo parę tysięcy lat już ani piśnie.

    Widzę, kiedy mówisz jak znawca i wtedy głosu nie zabieram, bo akurat nie moje podwórko.

  267. wywlekać – kogo, co?
    nie wywlekać – kogo, czego?

    @wbocek

    Nie zwrócę się do ciebie per Czcigodny Starcze, tylko zwyczajnie: pombocku, spróbuj raz dyskutować z argumentami, a nie osobami, na dodatek poniżanymi a priori etykietką-epitetką.
    Może być trudne, ale Polak potrafi 😎

  268. @wbocek
    24 listopada o godz. 14:52

    A jaki jest twój temat? Bo ja się odniosłem do twierdzenia „taka jest potoczna kwalifikacja”, które wyglądało mi na odpowiedź @actowi, że etymologia jest w dużej mierze holenderska.

  269. mag
    24 listopada o godz. 14:18

    Mag umiłowana, od Ciebię przyjmę i „ją”, i „jej”, ale…uojezu spalę placki!

  270. I nie zaczynaj znowu o „prądzie wstecznym” z własnego doświadczenia, którym jakoby górujesz nad wszystkimi twoimi oponentami-teoretykami.

  271. mag
    24 listopada o godz. 14:18

    Cholera, drugą patelnię trochę przypaliłem. Tobermorek Ci odpowiedział, więc ja bez zbędnych słów oddam się miłowaniu. Wstydzę się tak w oczy powiedzieć – kogo.

  272. Tobermory
    24 listopada o godz. 14:57

    To właśnie Twoje paplanie z osiemnastych rąk. Bywaj zdrów, papierowy chłopcze.

  273. Najlepsze rozwiązanie tego konfliktu, zgodne z duchem wstępniaka, byłoby takie, że obaj panowie zaczynają od bójki, a kończą w gorących uściskach 😀

    My się nie chcemy bić – my się chcemy całować!

  274. @wbocek
    Obserwując Pańskie wpisy, dochodzę do wniosku, że może to i lepiej, iż nie ma Pan dzieci. Z pewnością nie biłby ich Pan, za to słowem ranił co i rusz (mówię to jako doświadczony ojciec, nie zawsze dumny z tego, co mówił własnym dzieciom). Potrafi Pan jak mało który z uczestników tego forum zreflektować się, a czasem nawet i wycofać z zajętej wcześniej pozycji, a jednak wciąż z wielką łatwością postponuje Pan innych zwrotami typu: „smark” czy „chłopcze”.
    Nie wchodzę tu w rolę obrońcy tych, którzy sami potrafią się obronić, lecz jedynie zwracam uwagę, że każda wypowiedź buduje atmosferę blogu, tyle że niektóre wypowiedzi psują ją szybko i na długo. W sumie wszelkie pyskówki to łatwizna dla jako tako inteligentnych i sprawnych językowo ludzi, podczas gdy wyzwaniem jest zrozumieć, co chce ktoś powiedzieć, co powiedział i spróbować przekonać go do swoich racji bez sięgania po insynuacje i inwektywy (to uwaga szerzej adresowana).
    Nie rozumiem, dlaczego człowiek o tak szerokim i różnorodnym życiowym doświadczeniu nie dostrzega (lub nie chce dostrzec), jak psuje swój obraz w oczach odbiorców doceniających, ale nie bezkrytycznie, jego wiedzę i umiejętności.

    Pozdrawiam
    JK

  275. Znakomite podsumowanie sytuacji w Umęczonej, w dodatku wyrażone językiem zrozumiałym dla każdego.

    Wpuściliście biskupów do waszych tajemnic w domu i zagrodzie. Szlachta chroniła tajemnic przed czarnymi:
    Nie jest czystą agenturą Watykanu a polskich biskupów, którzy uposażyli się za Millera, Marcinkiewicza, Tuska i Kaczyńskiego, pozyskali niewyobrażalne dobra, ziemie rolne i ziemie dworskie. Dla umocnienia biskupi wprowadzili wszędzie agentów wikarych: po szkołach , przedszkolach, bursach, szpitalach, lasach państwowych, agencjach państwowych, przedsiębiorstwach państwowych. Działają jako agentura szeptana, bez dokumentów , bez pośredników, wystarczy , że wyłapują ludowy swąd, ludowe zaniepokojenie, ludowy gniew, reagują nie medialnie, nie agenturalnie a w pojedynkę : na ambonach, w szkołach, w rozmowie indywidualnej, teta-te, obiecując pojedynczym firmom i osobnikom wpływy i ochronę. Dochodzą do słabych, upadających, wspierają słowem i wpływam a potem wyciągają rękę po zapłatę. Wyciągają rękę zawsze po więcej niż sami zaoferowali. Jak chcę to i lokalnie zniszczą, bo mają lokalne wpływy i nawet nie poczujesz , że zemsta i ból przyszedł od Twojego biskupa. Obwiniać będziesz wójta, urzędnika, dyrektora szkoły, prezesa, który Ciebie wyrzucił z pracy. To się dzieje już, to już prości najemnicy przerobili w przedszkolach, w gminach, w drobnych przedsiębiorstwach. Wystarczy, że Twój proboszcz powie na spowiedzi i w rozmowie od niechcenia, że u Józefowej lepiej nie kupować , bo ” ma bruzdę na czole i brzydko pachnie” a baby rozniosą po wsi i urobią mantrę. Baby, chodź same śmierdzą stokroć bardziej.

  276. „Agentura szeptana”, która „wyłapuje ludowy swąd” – to jest to.

  277. @Namargineska.
    Dolicz statystykę:
    133 biskupów,
    22,2 tys. księży diecezjalnych,
    6,3 tys. księży zakonnych,
    23,3 tys. sióstr zakonnych,
    1,5 tys. braci zakonnych,
    7 diakonów stałych,
    działających w 10 114 parafiach. W Polsce istnieje łącznie ok. 50 seminariów duchownych, bezustannie kształcących księży.

    W Polsce mamy także:
    121 113 szkół podstawowych, 6 483 gimnazja, 1 867 liceów ogólnokształcących oraz 1 779 techników, gdzie – prócz księży diecezjalnych, księży zakonnych, sióstr i braci zakonnych pracuje spora rzesza katechetów i katechetek świeckich.

    To bardzo duża armia. Większa niż – liczbowo – ma jakakolwiek partia polityczna.

  278. Szanowni!
    Na weekend – choć mało to rozrywkowe – zapraszam do lektury poważnej analizy historyczno-współczesnej w wykonaniu @anumlika.
    JK

  279. Jacek Kowalczyk
    24 listopada o godz. 15:33

    Oczywiście, Panie Jacku, że epitety, jako wyrazy wtrącone, są pozamerytoryczne i ma Pan swoją rację, zwłaszcza jako gospodarz, że je wytyka. Ale Pan jest Pan, a ja – ja. Staram się więc epitetów byle jakich nie używać – nie mają być w zamierzeniu złośliwą nazwą, lecz adekwatną, rzeczową kwalifikacją. Kiedy na przykład ktoś, kto nigdy nie ujawniał na blogu zainteresowań okołowodnych, nagle wstaje z martwych jako znawca nie tylko „prądów wstecznych”, terminów żeglarskich i marynarskich – nad którymi nikt tu szczegółowo nie zamierzał się pochylać! – ale i ich etymologii, oraz uczy pisatych alfabetu, to gdzieś tu brak miary. Pan zauważył go tylko u mnie. Cóż…

    Od łatwo zauważalnych krótkich epitetów i inwektyw, które najczęściej są beztreściowymi wybuchami emocji, znacznie bardziej nietaktowne bywają dłuższe wypowiedzi zawierające zamierzoną treść w nieemocjonalnych, a nawet eleganckich słowach – takie powiedzenie po chińsku, z pokłonami, że ktoś jest kleszcz, troll, kmiot, próżny, łajza, dureń i katolik. Jako człek prostolinijny, mawiałem tu o swoich prywatnych sprawach, które zwykle były ilustracją większych, nieprywatnych problemów. Objawiły się cztery osoby, które potraktowały to jako upoważnienie do komentowania właśnie prywatności: dwie zamorskie damy-kołtunki, dam Orteg, no i teraz Pan:

    „może to i lepiej, iż nie ma Pan dzieci. Z pewnością nie biłby ich Pan, za to słowem ranił co i rusz (…)”.

    Nie czuję się dotknięty (nawet tym niedojrzałym rokowaniem z „by”) – poczułem się za to nie na miejscu tam, gdzie uczy Marcin Marcina, gdzie nie znasz więc dnia ni godziny. Dlatego prawie wszystkich (prócz smarków) z chińskim ukłonem żegnam.

  280. @ wbocek
    Czułem, że może to Pana zaboleć, ale rozumiejąc tę wrażliwość, oczekuję od Pana podobnej wrażliwości wobec innych.
    Z Pańskiej odpowiedzi wynika wprost, że Pana pouczam, a Pan nigdy tego nie robi, jedynie doinformowuje niedoinformowanych. No cóż, tak Pan to widzi.
    Niestety, jak przewidywałem (choć bez intencji, by do tego doszło), woli Pan całkowicie się wycofać, niż powściągnąć język wtedy, gdy jest jasne, że nie „nazywa”, lecz „przezywa”. To, że nie Pan jedyny w tym stylu się wypowiada, zaznaczyłem. To w istocie apel do wszystkich czytelników. Zrobi z tym Pan (i inni), co zechce.
    Pozdrawiam
    Jacek Kowalczyk

  281. Jacek Kowalczyk
    24 listopada o godz. 19:25

    Musiałem jednak na sekundę wrócić, bo wytykanie mi widzenia innych i niewidzenia siebie samego jest krzywdzące. Miałby Pan rację, gdyby Pan mówił o moim przezywaniu innych w przeszłości, bo przezywałem – ostatnio chyba najostrzej tego od trzech komuchów PUJ, Ortega, no i dwie damy, które uznałem i uznaję za kołtunki (w pewnym obszarze, a nie jako całość), ale sam wiem, że ewoluowałem na blogu i się trochę nauczyłem. Całkowicie jednak siebie się nie wyprę. Nie podejmuję się znalezienia wyraźnej granicy między pouczaniem i informowaniem, ale kiedy zdarzało mi się z Tanaką mówić o moim okręcie, było to wzajemne informowanie się ludzi dobrze się rozumiejących, kiedy zaś jeden chłopczyk zaczął objaśniać nie wiadomo komu i nie wiadomo po co (najbardziej chyba mnie, bo ja zacząłem), co to bajdewind i inne takie, ruszyło mnie – bo jeśli coś można odebrać jako pouczanie, to właśnie takie nieliczenie się z wiedzą odbiorcy. W ogóle, Panie Jacku, internet to bardziej chyba miejsce nierozumienia się niż rozumienia, gadania niż słuchania, odreagowywania kompleksów niż ich wyciszania. Sam w to wpadłem, choć dziesiątki lat o wiele bardziej byłem zajęty gadaniem do siebie niż do innych. Czas więc wypaść. Szczaśliwo.

  282. @wbocek
    24 listopada o godz. 21:42

    Szanowny pombocku,
    „kiedy zaś jeden chłopczyk zaczął objaśniać nie wiadomo komu i nie wiadomo po co”, to zaraz jeden kwaśny zgred musiał wziąć to do siebie i chłopczyka zbesztać, bo jak tak można staremu żeglarzowi szuwarowemu mówić coś o etymologii bajdewindu 🙄 No, jak tak można, nie ujawniając co najmniej parę lat wcześniej, że się widziało jakąś żaglówkę na żywo.

    Wybierasz obrazę i pożegnanie? Szkoda. Mam nadzieję, że nie na zawsze.

  283. parafianin
    28 listopada o godz. 5:06
    Dla mnie punktem wyjściowym do refleksji n.t. jak wspomniałem
    był w miarę postępujących lat ,obserwacji i czytanej literatury pewien pomnik (postać) w okolicach Starego Miasta w W-wie.