Australia powiedziała TAK

Nareszcie. Ostatnie tygodnie to w Australii batalia o wprowadzenie małżeństw jednopłciowych. Tonący rząd Turnbulla złapał się tego jak brzytwy i zrobił coś w rodzaju plebiscytu. Każdy wyborca dostał formularz z pytaniem i dwoma odpowiedziami: TAK lub NIE. 61 proc. zagłosowało na TAK.

Niby proste, prawda? A jednak niezupełnie.

Bo otóż okazuje się, że zagraża to w jakiś sposób wolnościom religijnym piekarza na ten przykład. Bo co biedaczek zrobi, jak będzie MUSIAŁ upiec tort weselny dla pary gejów, a on nie popiera?

Trzeba go chronić! – twierdzą prawicowi posłowie popierani przez kościoły i proponują dopisanie do ustawy paragrafów chroniących. Ale chronić przed czym?

Bo czyż teraz będziemy pytać każdego klienta o orientację seksualną, zanim wykonamy usługę?Przecież tak samo kwiaciarka, taksówkarz, cywilny celebrant, restaurator czy inni mają prawo do ochrony przed gejami. To do czego dojdziemy? Dając grupie dotąd dyskryminowanej prawnie prawo do bycia takim samym obywatelem jak inni, damy, pod pretekstem ochrony przekonań religijnych, prawo innej grupie do dyskryminowania tej pierwszej?

Ale wszystko przed nami, bo ustawa zostanie uchwalona dopiero przed Christmasem. To może nie ma się czym martwić, bo jednak biznes to biznes, a podobno jest 50 tys. par do ożenienia…

Ewa-Joanna