Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

19.11.2017
niedziela

Z chłopa król. Z króla – królik

19 listopada 2017, niedziela,

Ministerstwo Zdrowia właśnie rzuciło na rynek demograficzny królika. W celu zachęcenia Polaka do intensywnej, sakramentalnej prokreacji. W czasach niedoborów, ludność PRL też wspomagała się królikiem. Z roku 2017 cofamy się więc – niech będzie – do roku 1960. Ale ponieważ historia nigdy się nie powtarza, a najwyżej miewa podobne objawy, różnica jest zasadnicza: w 1960 r. ludzie się mnożyli jak króliki bez żadnej zachęty ze strony futrzaka, bo tego traktowali konsumpcyjnie. Nic nie przeszkadzała dostępna oficjalnie możliwość terminacji ciąży. Wedle prawidłowych katolików, odbywała się wtedy masowa zbrodnia ludobójstwa, znacznie gorsza niż hitlerowska. Rzec można, wobec takiej bredni: nic nie szkodzi – Polaków przybywało szybciej nie tylko od grzybów po deszczu, ale i od samego deszczu. Tak przybywało, że tamy puszczały i zalewało. I zalało: ostatni wielki i powodziowy przybór urodzeń miał miejsce w pierwszej połowie lat 80. Później wody płodowe opadały, opadały i urodziła się Polska. Od jakiegoś tuzina lat prawie najmniej dzietna w Europie.

Wtedy dzieci był wysyp, ale komunistyczny, choć poczęte dzieci masowo likwidował także niejaki Chazan, teraz rzeczony dzieci poczęte oraz zdeformowane nad niezdeformowane matki miłuje, a i tak katolickie macice i podwórka – puste. Po tym poznajemy, że Ojczyzna jest wzorowo katolicka.

Polak zna królika pod trzema postaciami: bajkową, w potrawce i w klatce. Nie znajdzie go hasającego po polach i łąkach. Królik z reklamy chwali się: „kto jak kto, ale my króliki wiemy, jak zadbać o liczne potomstwo… wiem, co mówię, ojciec miał nas sześćdziesięcioro troje”. Można więc sobie wybrać, która wersja królika tak się chwali: ta z klatki, czy ta z potrawki na talerzu. Taki królik, co by dbał o potomstwo, w przyrodzie nie występuje. Z pewnością nie tatuś. Reklama z królikiem zachęca więc do tego, by tatuś naprodukował dzieci – i w nogi. Mamusia zostaje z kopą królicząt, a państwo polskie płaci alimenty. Bo tatuś – wiadomo – zwiał w krzaki i tyle – bajecznego tatusia i królika – widzieli. Alimentów w Polsce nie płaci ponad ćwierć miliona tatusiów – 84 proc. zobowiązanych, zalegających na ponad 8 mld zł, przez co mamusie-królice i małe, śliczne króliczątka – które wszystkie bardzo kochamy – żyją w biedzie i poniżeniu, ale nic nie szkodzi. Mamusia-królica ma mieć jak teraz, ale znacznie bardziej. W końcu jest podporą Kościoła kat, czyli szmatą na jego posadzce i fundamentem pisoidalnego państwa. Na fundamencie – jak wiadomo – stoi nadbudowa, zaś szmata zapewnia jej godne lśnienie.

„Po pierwsze, dużo się ruszamy” – chwali się reklamowy królik. Poznajemy to po tym, że siedzi ściśnięty w klatce. Albo na talerzu. Poruszy się wtedy, gdy go weźmiemy na polski widelec. Francuz zaś patrzy i się uczy. „Po drugie, zdrowo jemy” – podpowiada dietę życia królik. Tak jest: je to, od czego najszybciej przybierze na wadze, a jak przybierze – w łeb! Po tym poznajemy cnotę zdrowego życia, czyli szybki zawał. „Po trzecie, nie stresujemy się, kiedy nie myślimy” – otrzymujemy błogą wiadomość. Oczywiście! Przy produkcji królików poczętych nie myślimy. Każdy seksuolog potwierdza. Dowód na niemyślenie: mieć ich 63 sztuki. „I po czwarte, nie używamy sobie”. To jest istota: producent reklamy też sobie nie użył – rozumu, więc się nie stresował. Królik pod postacią Antykrólika. Walczak pod postacią Asa i odwrotnie. Wielkie, genialne, wspaniałe! – zawołał z podziwem profesor. Oto królik, którego stworzył Wszechmogący, by sobie nieustająco używał, ma sobie nieustająco nie używać. Znaczy – ma się mnożyć wyłącznie po katolicku: sakramentalnie, metodą na komunię ciał. Oto polski wynalazek: Sakramentalny Królik Katolicki. Który się sprzeciwia Bogu sprzeciwiając naturze królika. Nie inaczej: tylko polski katolik mógł to wymyślić.

To już polska psychiatryczna specjalność w Europie: zanurzanie się w nierzeczywistości fantazmatów i wewnętrzne sprzeczności; klatka, a w niej bezmyślnie bezstresowe życie. Pod nadzorem. Psychiatryczność ma jednak ważną zaletę: zupełnie wbrew zamiarowi, ujawnia pozaświadomą prawdę. Przeszłość Polaka – tak się nam zdaje – znamy: z chłopa król. Rząd partyjny, za pomocą reklamy kosztującej prawie 3 mln zł, poinformował Polaka, jaką załatwia mu przyszłość: z króla królik, który skończy pod nożem.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 312

Dodaj komentarz »
  1. @Tanaka
    Ksiaze, dr medycyny Radziwill mial nastepujacy cel wydajac 3 miliony na kroliczy spot;
    Otoz krzeselko pod pupcia Radzwilla zaczelo trzeszczec i chwiac sie. Gnom od miesiecy trzyma w napieciu media, obiecujac i ciagle odklada rekonstrukcje rzadu. Kazdy minister razem z Szydlo zastanawia sie :Czy ja ?
    I Ksiaze wpadl na pomysl, zeby rozsmieszyc Gnoma,ktory ma szczegolnie wyrafinowane poczucie humoru. No i chyba sie udalo, jak Gnom zobaczyl te kroliki, mniejsze od niego, tak smiesznie ruszajace nosami, kicajace , to tak sie gargantuicznie zasmial ze rzekl: Ten Radziwill nadaje sie ?
    Teraz inni ministrowie lamia sobie glowe, jak uratowac swoja posade,jakims spotem, ktory by wywolal taki sam smiech gnoma. Szyszko mysli pokazac Gnpmowi wiewiorke w obrotowej klatce, a bron boze zubra, ktory to zubr jest wiekszy od gnoma, a gnom wiekszych nie lubi.
    Co pokaze Szydlo, Blaszczak, Gowin Zalewska…
    W kazdym razie Gnom bedzie mial kupe smiechu.
    Najmniej problemow z rozsmieszeniem gnoma ma Waszczykowski, wystarczy ze sam sie pokaze z tymi wylupiastymi oczami, a rozesmiany gnom rzuci : Nadaje sie !

  2. Tanaka, reklamę promocji rozrodczości za ciężkie pieniądze skleconej przez firemkę Rękę rękę myje wyszydziłeś. I słusznie. Filmik jest państwowotwórczy na sposób buracki. Dotyka topornie i dyskretnie aż włos się jeży na głowie, najważniejszej dla PiSu społecznej rubieży, bardzo ważnej kwestii, którą Polak musi mieć w głowie, potrzeby, której nie wolno nie spełnić – trzeba nam Polskę nowymi uzupełnić, rozrodczość pchnąć w górę, wzmocnić zaludnienie – pół tauzena miesięcznie nie pójdzie w zapomnienie.

    Jak dotrzeć z problemem do prawdziwych Polaków, jak zachęcić do ru…nia zdrowych Wolaków?
    Króliczy przykład podstawić im przed oczy, zarazić analogią, napomnieć obrazem, niech nie będą sami, niech to robią razem
    Zasugerować obrazem coś dla przyjemności. Niech to robią często jak króliczka z królikiem, a problem rozwiążą z dobrym wynikiem. Dla swojego państwa, dla jego przyszłości niech mają z seksu odrobinę radości.
    Podpuścić na dzieło, na dokonanie. Zdrowe odżywianie, zdrowy tryb życia, to obowiązek, to z przyszłością ojczyzny ma ścisły związek, krajana powinność – intensywne ruchanie, by na łono Ojczyzny wciąż nowi i nowi, a potem sny złote, intensywne spanie by przybywało PiSowi, PiSowi.
    Pzdr, TJ

  3. Z chłopa król. Z księcia – królik.
    Z królika – progenitura. Ksiażę sam dal przykład. Ma chyba piątkę, jak nie więcej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Lewy
    19 listopada o godz. 15:26

    Zważywszy jak wielką międzynarodową furorę wywołal ów radosny spot (ostatnio widzialam komentarze z Peru i z Meksyku na ten temat) już nie mogę się doczekać na produkcje innych ministerstw… 😉 Oby tak dalej!

    Tanaczku drogi, po prostu się nie poznałeś – to wszystko w ramach ocieplania naszego wizerunku za granicą! A Radziwiłł chyba pozazdrościl wcześniejszych sukcesów w tej dziedzinie Waszczowi Odkrywcy.

    Omal nie utopilismy się w błocie na dzisiejszym spacerze więc muszę się ogarnąć zanim wrócę z rozwinieciem tematu

  6. Parę obrazków z Łaz (poprawnie: z Łazów). Więcej – sprzed tegorocznego sezonu, mniej – sprzed paru dni Są dzisiejszą ilustracją miejsca do wczorajszego tematu „płodzić się jak króliki”.

    Na początku 80-tych lat odwadnialiśmy w Łazach ostatni ośrodek w kierunku na Kłajpedę (wówczas – własność huty szkła w Jaroszowcu). Szliśmy od autobusu do roboty główną i jedyną ulicą i mieliśmy okazję nauczyć się odróżniać dzikiego królika od zająca, bo trochę tych krótkouchych było: kicały po szosie, zaglądały do koszy, kręciły się po pustych ośrodkach, po śmietnikach i się w ogóle nie płodziły, w każdym razie – na pewno nie przy ludziach. Od lat zaginął po nich ślad. Nie podejmuję się interpretacji, bo mało mam z królika. Frazeologizm, owszem, został, ale na hasło pana ministra od mnożenia się jak króliki uśmiecham się tak samo, jak słyszę „Jak Boga kocham” Polaka-katolika, „Zbliżamy się do prawdy” Jarka czy „Demokracja w Polsce ma się dobrze” Broszki.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6490156616385183825/6490156621937216882?authkey=COP2r66u6dW1dg

  7. @Tanaka
    Przewaga PRL nad terazniejszoscia to ciagle powracajacy u Ciebie watek. Niby wtedy przyrost naturalny mial sie dobrze. Spojrzmy na dane:
    Rok Przyrost naturalny w Polsce w promilach
    1950 19.1
    1960 15.1
    1970 8.5
    1995 1.2
    2013 -0.5
    Baby boom zalamal sie u nas w 1956r. i potem tendencja byla dramatycznie spadkowa.

  8. Serwer Polityki cos szwankuje. Paczyl mi lata z danymi. Ale chyba i tak dane sa czytelne.

  9. Oh dear, oh dear! I shall be too

  10. mag

    Uciąć mu głowę!

  11. @kruk – Obecnie do „zejścia” szykują się roczniki z powojennych wyżów demograficznych a we wiek rozrodczy wchodzą roczniki „niżowe” stąd ujemny przyrost naturalny jednak spadek ilości rodzących się dzieci jest faktem.
    Wg mnie bardziej obiektywny jest wskaźnik urodzeń żywych na 1000 mieszkańców. I tak :
    w latach 1948-55 utrzymywał się na poziomie 29 – 31urodzeń na 1 000 mieszkańców.
    w latach 1956 – 62 spadał z 28 do 20
    w latach 1963 – 87 ustabilizował się na poziomie 16 – 20
    Lata 1988 – 2000 systematyczny spadek a potem stabilizacja na poziomie 10+/-1.
    Ja z kolei odebrałem ten spot jako propagowanie zdrowego odżywiania. W końcu tzw. „królicza dieta” to potoczne określenie diety wegańskiej coraz szerzej reklamowanej jako znacznie bardziej korzystnej dla zachowanie zdrowia od diety „mięsożerców”.
    Ale ja mam fioła na punkcie profilaktyki i moje zawołanie brzmi :
    ” Ja nie chcę być leczony – ja chcę nie zachorować”.
    A wiecie kto najbardziej zwalcza moje poglądy w tym temacie?
    Lekarze !
    Sorry – przepraszam prawdziwych lekarzy.
    Przedstawiciele „biznesu medycznego” !

  12. wbocek
    Chyba pomyliłeś Białego Królika z Kotem z Cheshire.

  13. „Robert Mugabe w swoim przemowieniu do narodu zapomnial zlozyc rezygnacje”

    Mugabe ma 93 lata. Wolno mu zapomniec to i owo. Podczas gdy gnom zoliborski ma tylko 68 lat. I dlatego on musial pamietac zeby na najwyzszych stolkach poustawiac marionetki. A te nie musza robic niczego, w razie czego. Wiadomo, pacynki.

    Dlatego Polska Kaczystego to twor przewyzszajacy sofistykacja Zimbabwe Mugabiego. O caly kaczy kuper przewyzszajacy. Glowa tam nie ma nic do rzeczy

  14. mag
    19 listopada o godz. 21:29

    Zaraz „pomylił”. Spóźnia się, to uciąć głowę. Dziewięciu dziesiątym Polaków by się przydało.

  15. @ozzy 19 listopada o godz. 14:11
    „A stad tez szanowna pani profesor Maria Janion, juz chyba kolo 90 , jak nikt inny zna epoke Romatyzmu w Polsce i nie tylko a nadto feministka.”

    Dziękuję za przypomnienie tej osoby. („Dobra zmiana” jak zwykle ma na nią haki.) Dla mnie bardzo ciekawa – i jakże na czasie – z nią rozmowa:

    http://wyborcza.pl/1,76842,3374302.html

  16. mag
    19 listopada o godz. 16:36
    Radziwiłł ma ośmioro

    kruk
    19 listopada o godz. 18:24
    myślę, ze spadek urodzeń po 56 roku ma związek z dopuszczalnością przerywania ciąży w Polsce,pomimo obwarowania go stosownymi zapisami- udokumentowanie sytuacji mieszkaniowej, zdrowotnej i innej oraz oczywiście świadectwem lekarskim, natomiast baby boom w latach 81 – i dalej z wypłatą zasiłku macierzyńskiego w trakcie 3 letniego urlopu wychowawczego oraz z tym, że w wiek zawierania związków małżeńskich i rodzenia dzieci wszedł Wyż demograficzny lat 50. Akurat ten okres lat 80 mnie dotyczył i bardzo dobrze pamiętam, że gdy córka skończyła rok, ogłoszono, że urlopy wychowawcze będą płatne. No i w 1982 i dalszych latach mieliśmy ponad 800 tysięcy urodzonych dzieci corocznie!

  17. konstancja
    19 listopada o godz. 21:39

    Konstancjo, oczywiście prywatnie niepotrzebne były żadne dokumenty, świadectwa ani sytuacja mieszkaniowa – śmiało można było iść prosto z namiotu i do namiotu wrócić.

  18. Tanaka
    pozostając w nieustającym uwielbieniu dla Twojego sposobu objaśniania świata zastanwaiam się, jak Macierewicz, Zaleska, Szyszko i inni za pomocą filmików o królikach będą wyjaśniać założenia polityki w swojej dziedzinie lub plany resortu na przyszłość.
    Króliczątka w ławkach dukające fragmenty Niebieskiej Książeczki, królica przy tablicy i Król-królik dyrektor szkoły z trzcinką na niesforne króliczęta?
    A w resorcie obrony króliki zagrają rolę ochotników WOT? Staną na armatach, będą pilotami w F-16?
    Czytałeś może felieton Pawła Wrońskiego w GW w sobotę?
    …………………..
    W resorcie Szyszki króliczki zakróliczą ( odpowiednik -zaludnią ) puste miejsca po ściętych sosnach….

  19. @ozzy 19 listopada o godz. 14:17
    „…a z Moniek niedaleko, gdzies kolo Knyszyna, urodzil sie ojciec niegdysiejszgo sen. dem. Edmunda Muskie. Maine (Stefan Marciszewski)”
    Dawne, dobre czasy, gdy w Ameryce liczyli się z nami… 😉

    P.S. Mnie zawsze wtedy, czyli gdy ktoś wspomina te niby dawne, dobre czasy, przychodzi do głowy, że „liczenie się” z polonią było odwrotnie proporcjonalne do poziomu napięcia między USA a ZSRR.

    Mówiąc brzydko, w d*pie mam takie powody i sposoby na wzrost znaczenia polonii w USA. Wolę, aby Polska i Polacy mieli w Rosji i Rosjanach przyjaciół, a „znaczenie polonii” było takie same jak znaczenie emigracji z Holandii czy ze Szwecji.

  20. Miało być „wprost proporcjonalne” a nie odwrotnie.
    Im większy konflikt z ZSRR/Rosją tym większe znaczenie polonii (i Polski).

  21. Tanaka odkrywa Nowy Swiat:

    „Przy produkcji królików poczętych nie myślimy. Każdy seksuolog potwierdza.”

    A po co seksuolog do tego? To nie wystarcza Doda?

    https://www.youtube.com/watch?v=IhpDNqgiClc

    ‚Bo mi sie bzykac chcialo.. Tysiac armat brzmialo’

    Armaty sa tu konieczne do pelnego zrozumienia zagadnienia. Chodzi o baby boomers. Nastepujacych po wojnach

  22. PiS zapłacił 3 mln za ten spot?
    Pewnie jakieś długi trzeba było spłacić. Może jakaś agencja reklamowa im pomogła w kampanii wyborczej i teraz w ich stronę trzeba przekierować zlecenia?
    A jakość spotu to prosta funkcja tego, kto to robił i dla kogo.

  23. Wszelkie rozważania o zmianach czegoś w czasie (liczby urodzeń, wskaźnika płodności, etc.) MUSZĄ być ilustrowane WYKRESAMI.
    ja przepraszam, ale dostaję kota (coby nie napisać szału) gdy czytam komentarze pozbawione wykresów albo linków do tych wykresów.

    Podobnie bywa gdy ktoś chce dyskutować tzw. reformy oświatowe.
    Przy okazji wprowadzania lub eliminacji gimnazjów albo obowiązku szkolnego dla 6-latków.

    Wykresy liczności uczniów w danym wieku są plus-minus sinusoidami przesuniętymi wobec siebie w fazie – co na wykresach doskonale widać – i gadanie o „nauczycielach tracących pracę” jako o „naturalnej konsekwencji spadku liczby uczniów” ma niewielki sens tak długo, jak nie napiszemy, nauczycieli uczniów w KTÓRYM WIEKU będzie „za dużo”.

    Zresztą o ile nawet to „za dużo” ma jakiś sens, bo przecież liczbę uczniów w klasie też można by obiżać…

    Tak więc jeszcze raz, apeluję o WYKRESY albo do linki do nich!!!!!!!!!

  24. konstancja
    19 listopada o godz. 21:39

    Najwięcej w latach 80-tych urodziło się :
    1982 705 400 dzieci
    1983 723 600 dzieci
    1984 701 700 dzieci
    Najwięcej to rok1955 – 793 800 urodzonych dzieci. Poziomu 800 000 rocznie po wojnie nigdy nie przekroczyliśmy.

  25. Oczywście na obrazki na stronie tinypic można kliknąć i je sobie powiększyć. Albo zładować sobie rocznik i patrzeć na wykresy (na końcu rocznika)

  26. Gdyby moje dzieci płodziły swoje dzieci w takim samym tempie jak ich rodzice, to miałbym teraz blisko 50 wnuków.
    A nie mam żadnego.

    Traktuję to jak bardzo negatywna ocenę jakości dzieciństwa, jakie miały moje dzieci. Nie ukrywam, ze to jest dla mnie dołujące.

  27. kaesjot
    19 listopada o godz. 22:05
    nie będę się upierała przy swoim; zapamiętałam z lat 80 takie właśnie dane, w których ponad 800 tysięcy dzieci urodziło sie tuż po wprowadzeniu płatnych urlopów, a apogeum miało miejsce w 1984 lub 85 i wyniosło 818 tysięcy. Ale pewnie masz rację; może upływ czasu dołożył mi kilkadziesiąt tysięcy dzieci…
    ……………………………..
    Wiesz, nie każdy jest tak bardzo utalentowany, żeby takie dane przenosić na wykresy; jeśli ktoś miał statystykę w szkole, na uczelni, to wyniósł z niej umiejętność czytania tych wykresów i stosownego przedkłądania danych w tej formie.
    Natomiast czytałam, ze wykresy i tabelaryczne przedstawianie różnych danych sa nieczytelne dla prawie 80 % społeczeństwa. Nieczytelne dlatego, że nikt tych ludzi nie uczył stosowania tego sposobu przedstawiania, nikt w szkołach nie uczy statystyki,ale takze ekonomii i pewnych podstaw funcjonowania państwa.
    Kiedyś w szkołach był przedmiot traktujący o ekonomii i gospodarce przedsiębiorstw; ja miałam go w szkole zawodowej (technikum); w szkole pomaturalnej dwa semestry ( z czterech) miałam statystykę. Cos mi jeszcze w głowie zostało. Natomiast nie sadzę, żeby po reformie Zaleskiej coś drgnęło w temacie statystyki, ekonomii czy zwykłej umiejętności wyciągania wniosków z czytania danych, używania mózgu do przetwarzania wiedzy.
    Raczej wyciąg z niebieskiej książeczki w połączeniu z wyciągiem bankowym.

  28. Za wikipedią, Kraje europejskie pod względem gęstości zaludnienia

    Lp. Państwo Gęstość (os./km²)

    4 Holandia 464
    6 Belgia 333
    7 Wielka Brytania 232
    8 Niemcy 230
    10 Włochy 190
    11 Szwajcaria 179
    14 Czechy 130
    16 Dania 123
    17 Polska 122
    18 Słowacja 110
    19 Francja 110
    20 Węgry 108
    21 Portugalia 107
    22 Albania 107
    23 Serbia 106
    24 Słowenia 98
    25 Austria 98
    26 Rumunia 94
    27 Turcja 85
    28 Ukraina 84
    29 Grecja 81
    30 Macedonia 79
    31 Chorwacja 79
    32 Hiszpania 78
    33 Bośnia i Hercegowina 78
    34 Bułgaria 74
    35 Litwa 56
    36 Irlandia 53
    37 Czarnogóra 49
    38 Białoruś 49
    39 Łotwa 37
    40 Estonia 31
    41 Szwecja 20
    42 Finlandia 15
    43 Norwegia 14
    46 Islandia 3

    Nie sprawdzałem rzetelności danych i tabelę, po wycieciu kilku bardzo małych państw, wklejam tak jak jest.

  29. zza kałuży
    19 listopada o godz. 21:49

    Znaczenie polonii amerykańskiej. Za czasów zimnej wojny układy partyjne w Stanach były inne. Teraz masz bardzo konserwatywną grupę w bardzo niebieskim stanie. Innymi słowy, demokraci wygrają i bez nich, republikanie nie wygrają nawet z nimi. Ani w Illinois, and w Nowym Yorku. Może Jackowo powinno się zbiorowo przenieść do Ohio albo na Florydę. Wtedy ich znaczenie znacznie by wzrosło.
    Ale ja też mam gdzieś ich znaczenie.

    A Maciora ględzi o gorącej wojnie z Rosją. I prowokacjach. To a propos „aby Polska i Polacy mieli w Rosji i Rosjanach przyjaciół”.

    Byłam całkiem niedawno w amerykańskim pislandzie (czyli tam w Twoich rejonach). Nasłuchałam się tylu głupot, że musiałam przejść intensywny detox. Jak Ty tam wytrzymujesz, to ja nie wiem.

  30. zza kałuży
    19 listopada o godz. 22:03
    A ja to czekam aż Ty wrzucisz w sieć wszystkie przez Ciebie zgromadzone dane. Z tego co pamiętam mówiłeś o liczbie godzin religii i innych przedmiotów w szkołach, liczbie kościołów budowanych w Polsce. No i masz jeszcze nagrania z polonijnego radia.
    Może być bez wykresów, sama zrobię 🙂

  31. @izabella 19 listopada o godz. 22:49
    „demokraci wygrają i bez nich, republikanie nie wygrają nawet z nimi.”
    Też tak uważam, ale na midweście wśród „prawdziwie patriotycznej polonii” dostałabyś po głowie za takie herezje. Miejscowa propaganda jest taka, że to właśnie poparcie polonii zadecydowało o zwycięstwie Trumpa. Np. w Pennsylwanii czy właśnie we wspomnianym Ohio.

    A Clintonowa to zdzira (mówiąc łagodnie), do Polski jeździła tylko po to, aby przed żydowskimi pomnikami się kłaniać i jakieś żydowskie obozy zwiedzać no a ten jej Bill to jak na nas nakłamał tuż przed wyborami?! Pamiętasz co on powiedział????!!!!

    Chicagowska polonia demonstrowała podczas jednej z wizyt Clinton na przedmieściach Chicago i potem z wielką dumą po wszystkich mediach się chwalili, jak to „zmusiliśmy tę oszustkę do uciekania tylnymi drzwiami, od podwórka, przy śmietniku!!!!!”

    A zatem narracja jest taka, że to MY WYBRALIŚMY PANA TRUMPA!

  32. zza kałuży
    19 listopada o godz. 22:26
    50 wnuków ? hohoho….trudne zadanie dla kandydata na dziadka.
    (wiem, wiem, przeczytałam Twój wpis…)
    Czy jestes przekonany, że ich dzieciństwo miało wpływ na dzisiejszy brak wnucząt? Jesli nawet i tak, to nie jest to przeważający czynnik.

  33. @izabella 19 listopada o godz. 23:03
    „z tego co pamiętam mówiłeś o (…) liczbie kościołów budowanych w Polsce.”

    http://biqdata.wyborcza.pl/koscioly-w-polsce-po-1945-roku

  34. @konstancja 19 listopada o godz. 23:07
    „Czy jestes przekonany, że ich dzieciństwo miało wpływ na dzisiejszy brak wnucząt? Jesli nawet i tak, to nie jest to przeważający czynnik”
    Zdarzały się okresy kłótni miedzy rodzicami. Ja mam bardziej niewyparzony język. Więc obwiniam, nie zawsze, ale czasami, wybuchowa atmosferę w domu. Materialnie raczej nie było źle, a od mojego wyjazdu do USA nie spadło poniżej średniej. Wiec ja obwiniam się za coś, co mógłbym nazwać „brak rodzicielskiego ciepła ze strony ojca”. @wbocek o tym kilka razy z sensem i dużo ostrzej, pisał.
    Moja część rodziny to zbiorowisko diabelnie inteligentnych i w codziennym życiu bardzo złośliwych, w sensie wypowiadających bardzo cięte (zbyt ciete?) opinie osobników. Żonę brałem m.in. dlatego, że jej dom promieniował ciepłem.
    A dzieci swoich dzieci nie chcą mieć i już. Te młodsze jeszcze kończą studia no to powiedzmy za wcześnie, ale te starsze? Np. najstarsza trójka; zarabiają dobrze a nawet bardzo dobrze, pracują zgodnie z zainteresowaniami, zdrowie dopisuje, wiec dlaczego?

  35. wbocek
    19 listopada, g.21:30
    Oj przydałoby się skrócić o głowę (nawet ten rząd wielkości, jaki podajesz), zwłaszcza jak nie ma z niej pożytku albo gdy zgoła jest zły.
    Nie jestem jednak „krwawa meggi”.

  36. Pomiędzy rozważaniami o wpływie wzrostu populacji królików na grę w krykieta proponuję lekturę krótkiego (jak na Giertycha) tekstu byłego wicepremiera. Ma ci on rację czy nie ma? Jak myślicie, króliczki?

    Tusk ma racje. PiS działa na rzecz Kremla.
    Ktoś wreszcie powiedział to głośno. Dotychczas udawaliśmy, że nic specjalnego się nie dzieje. Ot, w Polsce nastąpiła zmiana rządu, a ten realizuje swój program. Tymczasem prawda jest brutalna. Żadni agenci Putina nie działaliby inaczej niż PiS.
    Spójrzmy.
    Polityka obronna:
    Ośmieszanie munduru polskiego żołnierza przez oddawanie hołdu smarkaczom, brak zakupu jakiegokolwiek sprzętu wojskowego przez dwa lata, marnowanie pieniędzy wojska na cele niemilitarne, rozwalanie jednostki GROM, ośmieszanie MON poprzez wypowiedzi niesprawdzone, kuriozalne (jak ta z tego tygodnia o gorącej wojnie z Rosją), wreszcie jak powiedział Prezydent RP „ubeckie metody” wobec nieposłusznych generałów to spektakl godzący w podstawowe interesy Polski i obiektywnie działający na rzecz Putina i Rosji. To samo dotyczy tzw. Podkomisji Smoleńskiej, której głównym zadaniem jest rozprowadzanie absurdalnych teorii mających w gruncie rzeczy zdjąć z Rosjan część współwiny za złe naprowadzanie samolotu.
    Polityka zagraniczna:
    konflikt z Unią, Niemcami, Francją, Czechami, Włochami, Grupą Wyszehradzką oraz najświeższy konflikt z Ukrainą to czyste marzenie Putina. Kontakty wyłącznie z prorosyjskimi politykami amerykańskimi. Wszystkie te ruchy PiS robi w czasie, gdy Rosja utrzymuje aneksję Krymu i okupuje wschodnią Ukrainę. Czy można sobie wyobrazić głupszy moment do konfliktu z Zachodem i Ukrainą? Jedynym wytłumaczeniem takiego działania jest porozumienie z Putinem.
    Polityka w zakresie wymiaru sprawiedliwości:
    próby likwidacji niezależnego sądownictwa oraz niezależnej PKW oraz zlikwidowanie niezależnego Trybunału to akty de facto stawiające nas na drodze do opuszczenia UE. Rozwalenie UE to marzenie Putina. Bez niezależnego sądownictwa i niezależnych wyborów wylądujemy w ten, czy inny sposób poza UE. Zdani na łaskę Putina.
    Polityka wewnętrzna. Prześladowania wobec protestujących, sprawy karne robione za udział w demonstracjach, popieranie działań o charakterze nacjonalistycznym, wspieranie Marszu tolerującego rasistów to są wszystkie działania osłabiające wizerunek Polski jako kraju zachodniego. Taki jest ich cel. Niczym innym nie da się tego wytłumaczyć. Chodzi o sprowokowanie Zachodu do reakcji, które później można przedstawiać jako atak na Polskę.
    Oczywistym i ostatecznym celem tych wszystkich działań jest wyjście z UE. Taki jest też strategiczny plan Rosji w odniesieniu do Polski. Uważam, że Putin z Kaczyńskim musiał się już dogadać. Być może kosztem Ukrainy. To tłumaczyłoby irracjonalne działania zmierzające do podgrzania wzajemnych animozji i przygotowywanie nastrojów antyukraińskich w Polsce. Sądzę, że następny etap działań Putina wobec Ukrainy będzie skorelowany z wystąpieniami Polski o charakterze rewizjonistycznym. Takie Zaolzie 2. Taka sama głupota ekipy obecnej jak tej sanacyjnej z 1938 roku. I ten sam może przynieść efekt…
    Tusk ostrzegający o planie Kremla z pewnością nie napisał dzisiaj niczego przypadkowo.
    I na koniec pamiętajmy. Kiedyś premier Tusk o aferze, która zniszczyła poparcie dla PO powiedział, że „była pisana cyrylicą”. Dzisiaj już wiemy bardzo dużo o tym, że oprócz Rosjan w sprawie maczali palce ludzie związani z obozem obecnej władzy. Czy tak zaczął się sojusz Kaczyńskiego z Putinem?

    Roman Giertych

    PS
    Antoni Macierewicz dziś oświadczył, że „faszystowskie ekscesy” podczas obchodów Święta Niepodległości” to robota Ruskich. Czy to nie przypomina klasycznego zawołania wora złapanego na kradzieży – okrzykiem „Łap złodzieja!”, podczas spieprzania z kradzieżowego placu?

  37. zza kałuży
    19 listopada o godz. 23:23
    myslę, że brak zainteresowania okazywane dzieciom z Twojej strony nie jest czynnikiem decydującym, tak działo sie w wielu rodzinach powojennego wyżu; częsciej były to rodziny wielopokoleniowe (mieszkałam w jednym mieszkaniu z babcią i dziadkiem), u Ciebie nośnikiem ciepła domowego była żona, nie wątpię, że tę umiejętność stworzenia fajnego, przyjaznego dzieciom i ciepłego domu potrafiła przekazać w swoim domu. Choc niekoniecznie tak się zdarzyć musiało. Materialne zabezpieczenie rodziny jest często czynnikiem motywującym pochodzącego z takiej rodziny młodego człowieka, szczególnie w przypadku mężczyzn zdolnego do poswięcania parcy całego dnia, żeby mieć środki na wszelkie zachcianki dziecka. Tymczasem dzieci zamiast kolejnej zabawki, gry komputerowej czy jeszcze nowego gadżetu chciałyby zwyczajnie spędzić z rodzicami (obojgiem!) niedzielę, jeden wieczór w tygodniu, zagrać w coś, wspólnie spędzić czas.
    Mówi się, że dzieci wynoszą z domu swoje wzorce; córki alkoholików często miewają za mężów podobnych facetów, ze skłonnością do zapijania problemów; że dzieci z rodzin przemocowych przenoszą tę przemoc do swoich domów.
    Na szczęście nie wszystko tak prosto sie tłumaczy; w grę wchodzi tak wiele czynników, że z pewnością trudno obarczać rodziców odpowiedzialnością za takie, a nie inne wybory swoich dzieci.
    Twoje dzieci, te starsze, samodzielne są singlami…albo i nie, to nieważne. Może to tylko wymówka, a Ty niepotrzebnie sie obwiniasz.

  38. panie kaesjocie ,

    niedokładnie pan śledzi rzeczywistość. Jako tzw symetrysta winien pan wiedzieć, ze wegetarianie , wraz z rowerzystami to głowni wrogowie tzw ” dobrej zmiany ” . Dobrozmieńca , prawdziwy Polak , spożywa tylko schabowe. A pan tu wyjeżdza z wegetarianizmem .Może i rowerem pan jezdzi albo , co nie daj Bóg ma pan nieprzyzwoitość biegać albo co ? ?????
    Nie słyszał pan co niejaki Waszczykowski sądzi o rowerzystach i wegetarianach ?? Musi pan koniecznie bardziej się ” zsymetryzować ” . Ale ten wtręt o ” biznesie medycznym ” jest niezły , szczepionki są niewłaściwe ideologicznie wśród ” dobrozmieńców ” więc tu pan zaplusował .

    Co do zwiększania populacji Polski – ilość nie przechodzi w jakość , to raz . Dwa – a w jakim stopniu pan zaludnił planetę oraz pańscy synowie/córki ? To zawsze ciekawe , zazwyczaj ci co mocno krzyczą o wyludnianiu Polski mają małe osiągnięcia w tym zakresie .

    Tusk ma SWIĘTĄ RACJĘ .

  39. @konstancja 19 listopada o godz. 23:45
    „umiejętność stworzenia fajnego, przyjaznego dzieciom i ciepłego domu potrafiła przekazać w swoim domu.”
    Potrafiła podawać obiady z trzech różnych drugich dań, kilku różnych zup i kilku różnych deserów.
    Jak ja dostawałem furii (a na pogadanie ze mną czasu nie masz!) to słyszałem: „ale każde z nich lubi przecież coś innego…”
    Ja chciałem wychowywać drużynę a ona wielu jedynaków.
    Jak przyjeżdżałem na święta to natychmiast dopisywałem się do dziecęcego grafiku sprzątania i na ochotnika brałem szorowanie kibli.
    Małe się dziwowały ale potem szeptaną pocztą dochodziło do mnie, że „odkąd tata przyjechał to nawet X. posprzątała w ubikacji jak jej wypadła kolejka”… 😉

    -A po co tata zmywa naczynia, nie lepiej kupić zmywarkę?
    -W Indiach zmywarki są bez sensu!

    No i na jej wyszło, mamy dużo jedynaków. 😉

  40. @blackley 19 listopada o godz. 23:56
    „Co do zwiększania populacji Polski – ilość nie przechodzi w jakość , to raz .”
    Dyskusyjna teza. ja bym jednak raczej powiedział, że czasami jednak przechodzi. Wielkość własnego rynku czyli potencjalne korzyści z początkowego okresu protekcjonizmu gospodarczego, wielkość swojego talent pool, atrakcyjność własnego rynku dla zagranicznych inwestorów, itp.

    Dwa – a w jakim stopniu pan zaludnił planetę oraz pańscy synowie/córki ?”
    Przewidując to pytanie, ileśtam wpisów wyżej wkleiłem dane o gęstości zaludnienia wielu europejskich krajów. W tym tych, do których poziomu życia aspirujemy. Śmiem twierdzić, że polska gestość zaludnienia może się śmiało podwoić. Ludność Polski śmiało może być dwa razy większa, czyli dojść gdzieś do 70 mln osób.

    „To zawsze ciekawe , zazwyczaj ci co mocno krzyczą o wyludnianiu Polski mają małe osiągnięcia w tym zakresie .”
    Akurat ja nie z tych, co krzyczą o wyludnianiu, ale co w mojej i zony mocy to zrobiliśmy. śmiało możemy stawać w zawodach o tytuł osiedlowego królika i króliczycy.

  41. Sp. Alina Janowska, pomimo, albo dzieki postepujacemu Alzajmerowi, ze śmiertelną powagą zdefiniowała podstawowa kwestie małżeńska:

    – Małżeństwo jest jak warszawska defilada 1 majowa: wola maszeruje, ochota już przeszła.

    Nic nie nadmienila nt. dzieci czy wnukow. Tych z ochoty wyniklych

  42. @Orteq 20 listopada o godz. 0:20

    Chyba tylko DOBRE małżeństwo. Bo jak w małżeństwie tej woli zabraknie?
    W każdym razie dziekuję za bardzo wesołą anegdotę!

  43. zza kałuży
    19 listopada o godz. 22:26

    Cenie niezaleznosc. W wieku 55 sam sobie fundnalem „wnuczka”… Troche mi miesza to ze musze byc jednczesnie ojcem, nawet bardziej ojcem, ale mam za razem przyjemnsci jakie maja dziadkowie z wnuczat.

  44. @izabella 19 listopada o godz. 23:03
    „A ja to czekam aż Ty wrzucisz w sieć wszystkie przez Ciebie zgromadzone dane. Z tego co pamiętam mówiłeś o liczbie godzin religii i innych przedmiotów w szkołach”

    Poniżej rezultaty moich obliczeń sprzed 4 lat. Oczywiście po ostatnich deformach oświaty warto by je powtórzyć.

    Spierałem się na temat liczby godzin nauki religii z osobą pochodzącą z Rabki. Aby jej unaocznić proporcje ilości czasu przeznaczanego współcześnie w polskiej szkole na poszczególne przedmioty podsumowałem liczbę godzin nauki w trzech szkołach mieszczących się w Rabce; Szkole Podstawowej Nr 2, Gimnazjum Nr 1 oraz w I Liceum Ogólnokształcącym. Plany lekcji wziąłem ze stron internetowych powyższych szkół. Liczbę godzin nauki przedmiotów nauczanych w szkole podstawowej przeliczyłem na liczbę godzin nauki przedmiotów licealnych według następującej recepty:

    1/ Edukacja wczesnoszkolna, tygodniowo:
    klasa 0…..25
    klasa 1…..18
    klasa 2…..19
    klasa 3…..18
    razem…….80, przeliczone na:
    j. polski, matematykę, wf, godzinę wychowawczą, muzykę, plastykę, przyrodę i zajęcia techniczne po 10 godzin w tygodniu każdy przedmiot.

    2/ Przyroda, tygodniowo:
    klasy 0-3…10
    klasa 4……..3
    klasa 5……..4
    klasa 6……..4
    razem……..21, przeliczone na:
    fizykę, geografię, chemię i biologię po 5 godzin w tygodniu każdy.

    Oto wynik mojej buchalterii:

    Razem klasy 0-12, przy założeniu 36 tygodni nauki w roku szkolnym. Jeżeli min=max, podałem tylko jedną liczbę.

    Przedmiot…….liczba godzin nauki…..min…..max

    Polski…………………………………………1944…..2088
    Matematyka………………………………..1656…..1836
    Wf……………………………………………..1656

    Angielski…………………………………….1116…..1152

    Religia…………………………………….…..936

    Godzina wychowawcza…………………684
    Historia…………………………………….…576…….684

    Fizyka……………………………………….…432…….612
    Chemia…………………………………….….396…….540
    Zajęcia techniczne…………………………504
    Biologia……………………………………….396…….504
    Geografia…………………………………..…360…….504
    Muzyka………………………………………..468
    Plastyka……………………………………….468
    Niemiecki……………………………………..432

    Informatyka………………………………….252…….288
    Wychowanie do życia w rodzinie……..216
    Wiedza o społeczeństwie…………….….144…….216
    Podstawy przedsiebiorczości………..….144
    EdB/Przysposobienie obronne………….108
    Wiedza o kulturze…………………………….72
    Zajęcia artystyczne……………………………72
    Filozofia…………………………………………..36………72

    a teraz ta sama lista, tym razem z godzinami wyrażonymi przez wielokrotność liczby godzin nauki danego przedmiotu koniecznej do zrównania się z liczbą godzin nauki religii:

    Polski………………………………………….0.5
    Matematyka………………………………….0.5
    Wf……………………………………………….0.6

    Angielski………………………………………0.8

    Religia……………………………………….…1.0

    Godzina wychowawcza……….…………1.4
    Historia………………………………….…….1.5

    Fizyka………………………………………….1.8
    Chemia…………………………………………2.0
    Zajęcia techniczne…………………………1.9
    Biologia……………………………………..…2.1
    Geografia…………………………………..….2.2
    Muzyka…………………………………..…….2.0
    Plastyka………………………………………. 2.0
    Niemiecki………………………………………2.2

    Informatyka……………………………..……3.5
    Wychowanie do życia w rodzinie………4.3
    Wiedza o społeczeństwie…………………5.4
    Podstawy przedsiebiorczości…………….6.5
    EdB/Przysposobienie obronne………..…8.7
    Wiedza o kulturze…………………………..13.0
    Zajęcia artystyczne……………………..….13.0
    Filozofia…………………………………………19.5

    Krotności są średnimi z wart. min i max, a więc czasami mogą wydawać się „nie po kolei”. Przedmioty poustawiałem w grupy, gdyż „z wykresu wynikało”, że właśnie tam pojawiają się największe różnice pomiędzy nimi.

    Religia jest zatem piątym najważniejszym przedmiotem w polskiej szkole (nomen omen) A.D. 2013 😉

    W I Liceum w Rabce w klasach o profilu „medialnym” uczniowie uczą się religii tyle samo godzin co biologii, chemii i informatyki razem wziętych. W profilach typu mat-biol-chem. czy mat.-geogr.-chem pomijając matematykę tylko jeden z przedmiotów „specjalistycznych” osiąga wymiar nauczania religii. Drugi zawsze ma mniej godzin. Zresztą strona internetowa jest trochę konfundująca bo aktualny plan lekcji słabo odpowiada zmieniającym się z czasem podręcznikom i nazwom profili.

    Z tabelki moich godzin ustawiłem dwa hipotetyczne profile,- jeden „humanistyczny” a drugi „ścisły” (w przybliżeniu mat-fiz-chem) i wyszło mi, że oba mają po około 13.5 tys. godzin. A zatem religia to nieco mniej niż 1/14 czasu nauczania. Po uwzględnieniu konkordatowego fakultetu Rekolekcji Chemicznych, Jasełek Fizycznych, Bierzmowania Biologicznego i Świąt Informatycznych (odbywanym nie PO lekcjach ale ZAMIAST nich), jest możliwe iż będzie to 1/13 liczby godzin.

    WNIOSEK: „dzięki” religii wypada 1 rok nauki z 13-tu lat nauki.

    To tak, jakby każdy polski uczeń repetował klasę.

  45. zza kaluzy – 0:37

    „Bo jak w małżeństwie tej woli zabraknie?”

    Oszukalem troche. Z innygo jezyka – mozesz go znac – zapozyczylem skojarzenia z Wola i Ochota. Dzielnicami stolecznymi.

    W ‚innym’ jezyku istnieje cos takiego jak ‚ready, willing, and able’

    Ready to jest ochota.
    Willing to jest wola.
    Ale co z able? Jest zdolny? Zdatny? Sposobny? Jest w stanie uzytkowym?

    Jak widzisz, anglijskie wymogi malzenskie o jeden stopien trudniejsze sa od warszawskich. Czeba byc ZDOLNYM. Cokolwiek sobie pod te zdolnosc wpiszesz.

    Podsumowac wszystko mozna odnoszac to do DEMOKRACJI i PREZYDENTUR takich jakie znamy:

    A President of a democracy is a man who is always ready, willing, and able to lay down YOUR life for NOT HIS OR YOUR country.
    [Prezydent demokratyczny to jest człowiek, który zawsze jest gotow, chętny i zdolny do oddania TWOJEGO Życia za NIE JEGO, czy TWOJ, kraj]

    O wojnie wietnamskiej, i nie tylko wietnamskiej, mowa jest.

    Prezydenta Putina, i jego ‚demokratycznych’ wojen, to nie dotyczy. W Donbasie Polacy nie walcza po jego stronie. Z tego co wiadomo. Ani w Syri

    Podczas gdy w Wietnamie Polacy walczyli. Dwoch moich kolegow poleglo. Wyemigrowali na fali ’68. I od razu trafili w wietnamskije eszelony. R.I.P. w ’69. Matki oplakaly. A dalej to life goes on.

  46. Bratankowie, wloncznie z ich polowicami, z Podlasia, sypia mi na mejlach:

    ‚Stryjaszu. Syp anglijskim jak najwiency! My wszyscy rozumiemy kazdy niuans twoj.’

    To mnie nieco zatrzymuje w biegu. Wszyscy rozumiejo moje anglojenzyczne niuansy?

    Po pewnie na tym polega moja prostata. Blogowa

  47. zza kałuży
    19 listopada o godz. 23:23
    „(…) obwiniam się za coś, co mógłbym nazwać „brak rodzicielskiego ciepła ze strony ojca”.

    Rodzicielskie ciepło, zzakałużku, to numer jeden wszystkiego, co decyduje o dobrym rodzicielstwie. Ale o ewentualny brak tego nie ma się co obwiniać, bo na tworzenie się własnej emocjonalności nikt nie ma in statu nascendi żadnego świadomego wpływu – to wypadkowa predyspozycji genetycznych i kulturowych nabytków tworząca się bez udziału woli. Można ją co najwyżej komentować po fakcie – jak rozegrany mecz. Czyli poznawcza musztarda po obiedzie: wiem wszystko, kiedy już po wszystkim. Jak z nieznanym z bliska ni z daleka Bogiem Jahwe: wie wszystko, tylko nic nie może.

  48. @wbocek 20 listopada o godz. 5:43
    Silne wrażenie zrobił na mnie w młodości opis zachowania kapitana Bolesława Kowalskiego zawarty w książce „Kapitan kuk” Krzysztofa Baranowskiego. Potem jeszcze sobie doczytałem tu i tam i doszedłem do wniosku, że filozofia kpt. B. Kowalskiego, czyli: „kapitan powinien być przez załogę uważany za wroga, gdyż wtedy poszczególni członkowie załogi widzą jeden w drugim sojusznika i lepiej ze sobą współpracują” ma dużo sensu.

    No ale jak pisałem, ja chciałem wychować załogę/drużynę a moja żona jedynaków i tak się to rozkleiło. Dla części dzieci ja zostałem wrogiem a ze wzajemnej dzieci współpracy i pomagania sobie w życiu tyle co ja planowalem nie wyszło.
    Żona by powiedziała, że ani ja taki wróg dla dzieci nie jestem ani oni tak sobie mało nie pomagają, ale w/g mnie zawsze mogło być lepiej.

  49. blackley
    19 listopada o godz. 23:56
    Moja żona nie dorównuje swojej prababci, która urodziła 14 dzieci bo urodziła tylko trójke. Wnuków mam czterech ale jeszcze jest nadzieja w najmłodszej córce.Drzewo genealogiczne po dziadkach mojej mamy obejmuje ponad 1000 osób.
    Przyxznasz zatem, że jestem „praktykiem” a nie tylko „teoretykiem”.
    Ponieważ uczciwie dzielilismy się z żoną obowiązkami z dziećmi zwiazanymi też ‚te sprawy” nie są mi obce.
    Jesli zaś chodzi o gęstość zaludnienia to podnoszę w swych wystąpieniach aspekt „przeludnienia” a nie „wyludnienia” Ziemi.

  50. Noo. To dolozmy i naszom cegielke

    Te Arabki w burkach. One mnie martwiom. Dajmy w tym miejscu cos rasistowskiego. Jak na ten blog przystalo

    Arab, wypedziwszy rankiem koze z izby, mowi do syna:
    – Jak bedziesz dobieral te swoje cztery dozwolone przez Allacha zony, pamietaj zebys im pod burke zagladal zanim sie ozenisz. One musza sie nadawac do czegos wiecej niz tylko do gotowania i sprzatania.

    To dlatego Islamisci sa tacy na swiat wkur.ieni. Przez te durne burki.

    https://www.thesun.co.uk/wp-content/uploads/2017/01/nintchdbpict000295002975.jpg?strip=all&w=627

    Niqāby, i inne hijaby, to troche wyzszy stopien wtajemniczenia hashtagu #MeToo niz burka

    http://www.4funnies.com/funny-picture.php?picture_id=21&

  51. Jak ja slysze hasztag #MeToo kampanie to jedno mi na mysl sie nasuwa:

    w burce czy w niqābie mamy robic to nasze #MeToo?

    Bo hijab to w ogole swawola pelna. Z tego co mi mowio zaprzyjaznieni islamisci przy tej okazji..

    Roznice kulturowo-religijne nie do pokonania sa. Szczegolnie w krajach nie do tego pokonania przeznaczonych

  52. kaesjot
    20 listopada o godz. 7:46

    Otóż właśnie. W skali jednego małpiego gaju – jak Polska – może wystąpić chwilowy brak/nadmiar małp, w skali globu natomiast jest stale się pogłębiające przemałpienie. Mimo że dobry Bóg robi, co może, by ten ród, który sam powołał, wytracić. Oczywiście, dla małp już na tym padole istniejących zaludnienie globu jest takim samym kłopotem, jak gaśnięcie słońca za miliardy lat. Nie umiem sobie wyobrazić choćby jednej pary osobników, umawiających się na akt poczęcia z obywatelskiego obowiązku, ze statystyką zaludnienia kraju w głowie.

  53. zza kałuży
    20 listopada o godz. 0:57
    Chyba pominąleś rekolekcje.
    3 dni w roku x 5 godz. x 13 lat = 195 godz.
    Tę wartość nalezałoby dodać do religii a odjać od innych przedmiotów by bilans się zgadzal.

  54. panie kaesjocie ,

    większość naszych prababek miała tyle dzieci, takie były czasy i nie ma powodu żeby podbudowywać się dzietnością sprzed 100 lat. Czworo wnuków ma każdy normalny człowiek we właściwym wieku. Też nic nadzwyczajnego. Jeżeli pan by miał 14-cioro dzieci – o tak to byłoby osiągnięcie. A tak – jest pan normalnym facetem usiłującym podpierać się ilością potomstwa pańskiej prababci.
    Nie pociągnął pan wątku wegetarianizmu i jeżdzenia rowerem . To bardzo ładnie że jada pan sałatę i zdrowo się odżywia. Ale jako tzw ” symetrysta ” czyli popierający rządy PIS moze pan powinien wiedzieć że tzw zdrowy tryb zycia nie jest tym co pańscy idole lubią . Wielkie brzuchy Waszczykowskiego czy Terleckiego , o prezesie nie wspominając oraz drwiące teksty o cyklistach i wegetarianach nie ida w parze z pańskim zapałem do wegetarianizmu. Słyszał pan , że tzw prawdziwY Polak odżywia się kapustą ze schabowym a wegetarianizm to jak homoseksualizm ?

  55. Komentarz w gazecie.pl pod rozmową z babką, która rozwinęła w kościele, gdzie udawali religijność oenerowcy, transparent z potępiającym faszyzm i nacjonalizm cytatem z Jana Pawła II (ciut skróciłem dla urody słowa komentarz, bo nie chodzi o treść polityczną, lecz o rozumienie chrześcijaństwa przez polskiego chrześcijanina):

    „Jeżeli ktoś wchodzi do Kościoła Katolickiego (…), to musi liczyć się z ryzykiem pobicia – bo tu jest POLSKA!”.

    Jakież to prawdziwe!

  56. Cholera, dopiero teraz dotarło do alzheimera, że to pewnie była ironia. Przepraszam anonimowego autora, że go posądziłem o ciężki grzech bycia polskim chrześcijaninem. Ale co prawda, to prawda.

  57. Kolena noc bez snu 😉

    @kaesjot 20 listopada o godz. 8:58
    „Chyba pominąleś rekolekcje.
    3 dni w roku x 5 godz. x 13 lat = 195 godz.”

    Z moich rachunków wyszło mi wtedy ok. 13500 godzin zajęć w cyklu od zerówki do matury. Z czego religia to było 936. Aby te 936 stanowiło 1 rok nauki, czyli równo 1/13 czasu nauczania, to musiało by wzrosnąć do:
    13500 / 13 = 1038 godzin. 1038 – 936 = ok 100 godzin na te przeróżne religijne zastępstwa za inne przedmioty ja wtedy nazwałem „konkordatowym fakultetem”.

    Ty doliczyłeś się 195 godzin, czyli podwójnej ilości godzin.
    Oczywiście masz rację, że trzeba by tę liczbę odjąć proporcjonalnie od wszystkich przedmiotów. Ja się teraz poddaję, tym bardziej, że mamy już nowe rozdanie, nowe programy i nowe siatki godzin.
    Ponieważ @izabella przypomniała mi o tym moim niegdysiejszym oszacowaniu, pozwiliłem sobie je tutaj wkleić. Wniosek dalej, nawet z twoimi poprawkami, pozostaje ten sam – jeden stracony rok nauki w szkole. Do kubła. Ot, tak. Gdybyż to jeszcze było religioznawstwo tak, jak to jest na tzw. zachodzie. Ale w Polsce to katecheza, to indoktrynacja a nie informacja.

  58. panie zzakałuzy,

    Ilość NIE przechodzi w jakość jesli mówimy o populacji ludzi. Nie przypadkiem zawsze namawiają/zmuszają do rodzenia dzieci reżimy totalitarne – Hitler, Stalin , Caucescu…. bo jest im potrzebna tłuszcza, masa , mięso armatnie a nie swiadomy obywatel .

    Dobrze pan wie, że bieda zazwyczaj reprodukuje biedę.Klienci opieki społecznej rodzą kolejnych klientów opieki społecznej. W bogatych społeczeństwach Zachodu żyją kolejne pokolenia nie plamiące się pracą , ządające zasiłków, darmowych mieszkań itd .

    Pańskie fantazjowanie o Polsce z 70 milionami ludności wywodzi się prostą drogą z ”myślenia” prl-owskich dygnitarzy . W Misiu Barei jest super scena jak celnik ma pretensje do człowieka , który wraca zza granicy ale ośmielił się schudnąć i ” jest mniej obywateli teraz ” . Jak widać prl zniknął z mapy ale wciąż ma się dobrze w niektórych głowach .

  59. No prosze, wy tu tak grzecznie o tym i owym, a w sieci znalazlem taki niegrzeczny komentarz
    Wszelkie możliwe religie, to największe zło jakie w czasie całej historii ludzkości zostało przez nią wymyślone i przez wieki doprowadzone do perfekcyjnego absurdu. Mnie nie kręci walenie czołem przed różnymi przedmiotami, kanibalistyczno-wampiryczne obrzędy ani schylanie karku przed wynaturzonymi ścierwami, których miejsce jest w kryminale.. Religie to złowrogi system niewolniczy , a najbardziej totalitarny system to tzw. Watykański kościół katolicki, przez który rządzący usiłują zniewalać społeczeństwa, to totalny rynsztok jaki ludzkości zgotowali różnego typu pomyleńcy , jednak najważniejsze, że myśląca część społeczeństw zaczyna to rozumieć.

  60. I ja sie z tym niegrzecznym zgadzam

  61. Tanako coż za piękna satyra…
    ,,Klatka, a w niej bezmyślnie bezstresowe życie. Pod nadzorem”.
    A czegóż może sobie więcej życzyć (post)niewolnik?
    Ta wolność jest piękna ale jako marzenie i abstrakcyjna idea ale jakże uciążliwa w praktyce…Te wybory, dylematy, kompromisy, to wielkie ,,Nie wiadomo co potem”. A tak pan powie co i jak, pan dopilnuje by drzwi były na noc zamknięte, pan da pracę i jeść.Nawet ta nazwa parcoDAWCA…
    Wszystko się zgadza – tylko kiedy króliczyna na talerzu? Z następnym krachem na Wall Street? Czy tylko wystarczy, że eurosajuz (jak lubią ,,to” określać Prawdziwe Polaki) obetnie trochę kasy na projekta?

  62. cecilroad
    20 listopada o godz. 11:54

    Był w początkach transformacji zadziorny prawicowy poseł (zapomniałem nazwiska tego – a jakże – katolika), który szacował, że Polska jest w stanie wyżywić 100 milionów. Pamiętam, że dodałem od siebie, że trzeba szybko myśleć, jak wyżywić 200, potem 300…itd.

  63. zza kałuży
    20 listopada o godz. 11:23
    Nie wiem czy pamietasz ale wczesniej pisałem kilka razy, że na nauke religii poświeca się jeden cały rok z 13 lat nauki – więcej niz na naukę fizyki i chemii łącznie.
    A przecież te przedmioty dają wiedzę do postępu technicznego naszej gospodarki.
    Nawet jeśli katecheci wpadna na pomysł jakiegoś przebojowego produktu to i tak do uruchomienia jego produkcji niezbędni będą inzynierowie.
    Trudno być inzynierem bez znajomości fizyki, chemii i matematyki.

  64. cecilroad
    20 listopada o godz. 11:54
    Jeśli twoja wiedza o PRL-u pochodzi tylko z filmów Barei to lepiej zamilcz.
    To lepsze niz sie osmieszyć.

  65. wbocek
    20 listopada o godz. 12:28

    Jak nas w Polsce zamieszka ok. 110 mln to bedziemy mieli zageszczenie jak w Indiach a gdy ilość ta sie potroi to będziemy żyć jak w Bangladesz.
    Czyli jest to mozliwe choc ja sobie tego nie wyobrazam.
    Krowa na hacjendzie we Wenezueli ma do swej dyspozycji tyle pastwiska ile musi starczyc do zycia 10 – 11 Bengalczykom.

  66. @Lewy
    20 listopada o godz. 12:21
    Cóż o ile z treścią się zgadzam to tak ona wyartykułowana jest wodą na młyn tych co twierdzą, że ich gusła są poddane ciągłemu prześladowaniu a każdy lewy to opresor zły niczym Neron jaki…
    Oględniej i jedwabnych rękawiczkach…Najgroźniejszym przeciwnikiem jaki stanął na drodze chrześcijanom nie był Neron czy Domicjan ale Julian Apostata

  67. Lewy
    19 listopada o godz. 15:26

    Podobno krótkonóg długosmoleński nie lubi jak się nie lubi źwierzątek. Że kotek (stąd nazwa: rzekotka) woli głaskanie niż mordowanie. Ale Szyszke lubi, skoro Szyszko jest tam, a nie gdzie należy.
    Racja: Waszczykowski ma najtrudniej. Wszyscy pisoidzi mają duże trudności w środku, ale Waszczyk słabo krótkonoga bawi.

  68. tejot
    19 listopada o godz. 15:56

    No jak może być z komunii ciał radość, jak trzeba w trakcie ciągle myśleć o bozi? A komunia zawsze w trójkę: gdzie ich dwoje, tam bozia między nimi.

  69. mag
    19 listopada o godz. 16:36

    Ten Radziwiłł. Co powiedział, to zadziwił.

  70. Kostka
    19 listopada o godz. 17:41

    Racja: jak się śmieją, to się grzeją. I stąd zagraniczne ocieplanie.

  71. kruk
    19 listopada o godz. 18:24

    Ale tak ogólnie, to co chcesz powiedzieć, mówiąc półfałszywie?

  72. konstancja
    19 listopada o godz. 21:48

    pozostając w nieustającym uwielbieniu dla Twojego sposobu objaśniania świata zastanwaiam się,…
    ale pamiętasz, że Maryja fruwa, a Jezusek czuwa? Albo odwrotnie.
    Pawła Wrońskiego nie czytałem. A co jest do przeczytania?

  73. Wg teorii ewolucji osobnik nie przekazujący swoich genów jest nieudanym projektem ewolucyjnym.

  74. wbocek
    20 listopada o godz. 5:43

    Rzecz w tym, że genetycznie nie jesteśmy na tworzenie własnej emocjonalności zamknięci (poza bardzo rzadkimi przypadkami mutacji), a ewolucyjnie otwarci (ze względu na kluczową rolę koniecznej opieki nad oseskiem i dzieckiem ze strony rodziców i szerszej rodziny). Natomiast wpływ kulturowy działa na nas niezwykle silnie: może zabić rodzącą się uczuciowość, czyli zmusić do wyparcia, a dzieje się to wskutek fatalnych wzorców i wymagań kultury, którymi gwałcimy nasze dzieci, one zaś, gdy wyrosną, gwałcą następne pokolenia i swoje otoczenie. Jest to błędne koło, z którego wydostać się jest niezwykle trudno.
    Ofiarą takiego morderczego wychowania jest Jezusek.

  75. Stachu39
    20 listopada o godz. 13:47

    To zależy. Gdyby było tak w skali masowej – zgoda. W skali mniejszej – jest udanym projektem ewolucyjnym, gdy wspomaga swoją wspólnotę w przetrwaniu i doskonaleniu.

  76. Lewy
    20 listopada o godz. 12:21

    Jest to diagnoza niezwykłej trafności, przy czym dodam tu drobną uwagę uściślającą: zło religii ma swoje źródło w złych ludziach, którzy ją budują.

  77. Slawczan
    20 listopada o godz. 12:27

    Toteż, ponieważ (post)niewolnik nic więcej sobie nie życzy, bo i nic więcej nie widzi i nie pojmuje, mamy pisoidyzm państwowy zlepiony z katolicyzmem państwowym.
    Jest tu drobna furtka do lepszego świata: pojmowanie. ten co miałby nauczyć postniewolnika pojmować, sam musi pojować siebie i zakres pojmowania postniewolnika, czego – co widzimy codzień – nie bardzo pojmuje.

  78. Stachu39
    20 listopada o godz. 13:47

    Przepraszam, brachu Stachu, ale sam się prosisz. Od udacznictwa lub nieudacznictwa nieskończenie bardziej nieudaną rzeczą jest „projekt ewolucyjny”. Projekty może tworzyć wyłącznie przewidujący rozum, a nie ewolucja, która jest tylko abstrakcyjną, zbiorczą nazwą nieplanowego dziania się na ziemi, ruchu materii.

  79. @kaesjot
    20 listopada o godz. 13:10
    A na co nam inżynierowie? Inżynierowie to są potrzebni Niemcom jakim co by wymyślali co my mamy poskręcać. Mamy marnować kasę na kształcenie ludzi, którzy pomędrkują, pomędrkują i wyjadą? Człowiek pobożny to lepszy pracownik – nie będzie wierzgał za dużo bo wie (a przynajmniej powinien wiedzieć) że nagroda jest u pana w niebiesiech a tu tisze jedziesz dalsze budjesz

  80. @Stachu39
    20 listopada o godz. 13:47
    Jednym słowem Kaczyński i Pawłowicz to…albo po Twojemu albo po Tanakowemu? Decydujcie się. Gdy na nich patrzę…to przypominają mi się dawne zniewagi towarzyskie z mojej dzielni
    ,,Gdyby stary wiedział co z ciebie wyjdzie to wolałby się spuścić w trawę” lub ,,Starzy zrobili cie na próbę ale zapomnieli uśpić”.
    Ps. pozwalam sobie na takie chamskie podejście zważywszy, pomny tego jak ww. osoby traktują wszelkiej maści ,,odmieńców”. Ich podejście sprawia, że czuję sie zwolniony z obowiązku stosowania ,,konwencji genewskiej” i (takich) jeńców nie biorę.

  81. Slawczan
    20 listopada o godz. 14:03

    @kasjot dobrze mówi: ksiądz jest inżynierem dusz. I to z inżynierii nad Wisłą wystarczy.
    Dlatego jak mówisz biskup, mów fachowo: ks. dr inż., albo nawet profesor inżynier.

  82. Tanaka
    Jest gorzej niż myślisz Tanaczku. Już nie tylko zagraża wychowaniu młodego pokolenia kod kulturowy jezuskowy (w skrócie rzecz ujmując), ale ordynarne fałszowanie historii i wyznaczone przez PIS-zmianę nowe kanony lektur szkolnych.
    Jak tak dalej pójdzie, przyjdzie tworzyć po domach tzw. komplety (znane z przeszłości raczej okupacyjnej, oczywiście toutes proporcions gardee) dla nauki historii i języka polskiego.

    https://wiadomosci.wp.pl/borys-budka-oburzony-konkursem-kuratorium-panstwo-pis-w-natarciu-6189706809538689a

  83. Oczywiście – toutes proportions gardees

  84. @Tanaka
    20 listopada o godz. 13:59
    Problem jest jeden: ja pojmuję, Ty pojmujesz, większość tutaj piszących jeżeli nawet nie jest do końca świadoma to instynktownie pojmuje a mimo to rzeczywistość skrzeczy.
    Ba, nawet jest niejakie pojęcie o tych nieuświadomionych nawet bo raczej nie ma tu głosów jak na innych blogach o ,,tępej ludożerce co się sprzedała za 500zł”. Bardziej jest refleksja ,,co poszło nie tak”.
    I nic.
    Czyżby prawa ,,fizyki historycznej” – czterystu lat po prostu się nie da przeskoczyć? Amerykanom uświadomienie sobie, że niewolnictwo było niekoniecznie fajne zajęło 100lat. My na razie podziwiamy architekturę pańskich dworków…
    Uczepiłem tego niewolnictwa…Ale uważam, że jest to fundamentalna, węzłowa kwestia dla naszego społeczeństwa – niewolnik nie ma jutra, jego dziś jest gówniane i pozbawione sprawczości. Pan da miast sam zdobędę, Pan oszczędzi miast takie są moje prawa. Tylko to jest realne w jego życiu a swoje nadzieje lokuje w fantazjach takich na jakie klapki na oczach mu pozwalają. Stąd też umiłowanie religii rozumianej jako ciąg prymitywnych guseł a nie przeżycie etyczno-moralne. Sukces nie polega na osiągnięciu spełnienia i autonomii tylko na zostaniu panem.

  85. Slawczan
    20 listopada o godz. 14:03

    A na co nam inżynierowie? Inżynierowie to są potrzebni Niemcom jakim co by wymyślali co my mamy poskręcać. Mamy marnować kasę na kształcenie ludzi, którzy pomędrkują, pomędrkują i wyjadą?

    No właśnie. Ilustracja do Twoich słów.

    Moja szkoła – Technikum Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu – przez niemal 60 lat istnienia od dwuletniej szkółki poczynając – zmarła oficjalnie w czerwcu 2005 (czyli czas SLD) decyzją radnych Wrocławia (im podobni utrupili nie tylko szkołę, ale i żeglugę śródlądową w Polsce). Do tego czasu nakształciła ładnych parę tysięcy łodziarzy, którzy potężnie zasilili łodziarkę niemiecką. Zgodnie z tym, co mówisz: pomędrkowali, pomędrkowali i wyjechali. Nie byli inżynierami, ale kształcenie kadr dla coraz nowocześniejszej floty (nasz absolwent Wiesław Marcinkowski zbudował parę lat temu najnowocześniejszy w tamtym czasie na Renie zbiornikowiec) to drogi interes, a naszych Niemcy dostali za darmo.

    Z ostatniej chwili: Ktoś komuś popukał w łeb i powstała we Wrocławiu od nowa szkoła śródlądowa, bo sporo dzięki – co za przykrość – PiS-owi ma się na polskich rzekach dziać. MA SIĘ. SIĘ ZOBACZY.

  86. W dzisiejszych czasach miliony ludzi robi z siebie samych niewolników, pozbawiając się wolności swojego umysłu. Miliony nie mają potrzeby wrzucania do swoich mózgownic faktów surowych i zmuszania swoich mózgownic do przerabiania tych faktów we własne opinie i własne poglądy.
    Miliony ładują w swoje mózgownice, nieustannie wciskane gotowce ideologiczne i urojenia religijne. Już Owidiusz pisał, że kropla drąży skałę nie siłą spadania, ale nieustannością spadania. I jest, jak jest.

    Załączam wiersz Julii Hartwig:

    „Mówiąc nie tylko do siebie”
    ___

    Zrób sobie trochę więcej miejsca, ludzkie zwierzę.

    Nawet pies rozpycha się na kolanach pana, żeby poprawić
    sobie legowisko, a kiedy trzeba mu przestrzeni, biegnie naprzód
    nie zwracając uwagi na przywoływania.

    Jeśli nie udało ci się otrzymać wolności w podarunku, żądaj
    jej tak samo odważnie jak mięsa i chleba.

    Zrób sobie trochę więcej miejsca, dumo i godności człowiecza.

    Pisarz czeski Hrabal powiedział: tyle mam wolności, ile jej sobie wezmę.

  87. @wbocek
    Nie pisałem o „inteligentnym projekcie” , tylko o projekcie odwrotnym, tak jak to ujmuje Dennet, on używa takiego albo podobnego sformułowania, tzn że ewolucja działa na ślepo, bez planu czy założenia, jeśli ją już tak antropomorfizujemy.
    @Sławczan @ Anna Poll
    Nie niewolnicy a poprostu lud. Sierakowski, Miszk piszą, że w osobie PISu dokonuje się rewolucja klasowa. Realizuje się prześniona rewolucja Ledera.
    Teraz właśnie lud doszedł do władzy albo ci, których uważa za swoją reprezentację , i elita i klasa średnia nie będą zmieceni przy pomocy niemieckich albo bolszewickich bagnetów ale naszymi polskimi rękami przy wydanej pomocy kościoła.
    @Tanaka.
    Wstępniak bardzo mi się podobał .
    Co do chronienia pokrewnych genów – po to są podobno geje.

  88. @mag.
    Co za czasy , boty, botki kojarzyły mi się dotychczas z zimą, która – uwaga !,nadchodzi.

  89. Rozmnażanie jest syzyfową pracą, bo z łaski PiS-u w Polsce zabija nawet powietrze.
    A fundusze przeznaczone na walkę ze smogiem dostał od Szyszki geotermalny muchomorek.

    http://www.newsweek.pl/biznes/gospodarka/smog-truje-polakow-z-zatrucia-nim-umiera-50-tys-osob,artykuly,419161,1.html?src=HP_Thematic_1-3poc

  90. Stachu39
    20 listopada o godz. 13:47

    Odniosłem się tylko do tego, co napisałeś:

    „Wg teorii ewolucji osobnik nie przekazujący swoich genów jest nieudanym projektem ewolucyjnym”

    I DO NICZEGO WIĘCEJ. Nie umiesz widać powiedzieć „Rzeczywiście. Dupa ze mnie”. Więc już nic nie mów.

  91. @Stachu39
    Czyli co robić? Zlikwidować lud? I będzie wtedy fajnie?
    A „elita i klasa średnia” – co by to nie znaczyło – nie ma zniewolonych umysłów?

  92. @ cecilroad 20 listopada o godz. 11:54
    „Ilość NIE przechodzi w jakość jesli mówimy o populacji ludzi.”

    Powtórzę zatem po raz drugi, bo widze że uczeń tego wymaga.

    ja bym jednak raczej powiedział, że czasami jednak przechodzi. Wielkość własnego rynku czyli potencjalne korzyści z początkowego okresu protekcjonizmu gospodarczego, wielkość swojego talent pool, atrakcyjność własnego rynku dla zagranicznych inwestorów, itp.

    Jak ktoś nie ma zielonego pojęcia dlaczego prawie każda firma zachodnia dzieli się z Chińczykami prawie każdą swoja technologią to uprzejmie wyjaśniam iż zachodnie firmy robią tak w nadziei na zyski z obecności na chińskim rynku. Te same zachodnie firmy nie dzielą się w takim samym stopniu z firmami polskimi (lub innego, małego państwa), gdyż wielkość polskiego rynku nie daje im gwarancji podobnych zysków.
    Stosunek poniesionych nakładów na R&D do oczekiwanych zysków z danego rynku dyktuje takie a nie inne decyzje zagranicznych inwestorów.

    Każda gospodarka, która współcześnie wybiła się na poziom „tygrysa”, zaczynała od handlowego protekcjonizmu. A zatem obarczała własnych obywateli, czasowo, wyższymi cenami opracowanych samodzielnie produktów tak aby pokryć koszty własnego rozwoju rodzimych firm.
    Zamiast kupować gotowe i tańsze wyroby zagraniczne.
    Większa liczba obywateli pozwala rozłożyć te koszta na wiecej konsumentów i w ten sposób obniżyć jednostkowy ciężar.
    50-tysięczne miasteczko, (ani 500 tysięczne ani wiekszość 5 milionowych) nie udźwignie kosztów opracowania od zera nowego samochodu. 50 milionowe państwo już może zaryzykować.

    I wreszcie talent pool. Wieksza jest szansa na trafienie na loterii talentów ludzkich dysponując dużą populacją.

    „Nie przypadkiem zawsze namawiają/zmuszają do rodzenia dzieci reżimy totalitarne – Hitler, Stalin , Caucescu…. bo jest im potrzebna tłuszcza, masa , mięso armatnie a nie swiadomy obywatel .”
    Banialuki. Kontrprzykład tak oczywisty, że aż dudni – Chiny z ich wieloletnią polityką jednego dziecka.

    „Dobrze pan wie, że bieda zazwyczaj reprodukuje biedę.”
    Proszę poprosić wprost o zasiłek. Może coś mógłbym posłać, ida święta to sie przyda. A nie tak ogródkami mi tu narzekać, że reprodukujesz (albo nie reprodukujesz) swoją biedę.

    „Klienci opieki społecznej rodzą kolejnych klientów opieki społecznej. W bogatych społeczeństwach Zachodu żyją kolejne pokolenia nie plamiące się pracą , ządające zasiłków, darmowych mieszkań itd .”

    I znowu powtórka. Co za odporny na wiedzę uczeń;

    Lp. Państwo Gęstość (os./km²)

    4 Holandia 464
    6 Belgia 333
    7 Wielka Brytania 232
    8 Niemcy 230
    10 Włochy 190
    11 Szwajcaria 179

    Niemcy i reszta państw w górę maja 2 razy taką gęstość zaludnienia jak Polska. A kto do kogo jeździ na zarobek?

    Która połowa populacji Niemiec, Holandii czy Belgii to zasiłkowicze w darmowych mieszkaniach?

    „Pańskie fantazjowanie o Polsce z 70 milionami ludności wywodzi się prostą drogą z ”myślenia” prl-owskich dygnitarzy .”
    Ja akurat zapamiętałem nawoływania księży z ambon i wielokrotnie powtarzane argumenty o tym, ze większa Polska to bezpieczniejsza Polska.

    „W Misiu Barei jest super scena jak celnik ma pretensje do człowieka , który wraca zza granicy ale ośmielił się schudnąć i ” jest mniej obywateli teraz ” .”
    Prawie dokładnie zapamietałeś.

  93. Dla przypomnienia, ja nie miałbym nic przeciwko włączeniu zachdniego kawałka Polski (od Wisły czy od 19-go południka) w postaci 2-3 landów do Niemiec. Oby tylko chcieli brać. Podobnie jak nie miałbym nic przeciwko rozbrojeniu Polski i przeznaczeniu środków MONu na coś innego.

    ALE gdyby się upierać przy istnieniu samodzielnego państwa polskiego to zarówno liczenie na możliwość obronienia się za 2% aktualnego PKB jak i cieszenie się ze zmniejszjącej się populacji jest najłagodniej mówiąc nielogicznie niekonsekwentne.

  94. @zza kaluzy
    19.11, 21.49

    ” Wolę, aby Polska i Polacy mieli w Rosji i Rosjanach przyjaciół”
    – i to sie w koncu liczy.

  95. @Anna Poll
    Nie chcę likwidacji ludu. Może to „dziejowa konieczność „. Co jakiś czas przychodzi zima. Są pewne cykle: np.pradziadek był powstańcem, dziadek nie, ojciec był, a ja nie, dalej nie wiem, bo nie mam syna.

  96. Anna Poll
    20 listopada o godz. 16:24
    Lud jest jaki jest. Sam by nie wpadl na pomysl, ze pan Zbyszek zna sie lepiej na prawie niz prolesorowie Letowska, Strzebosz, Stepien itd, sam by nie nie wiedzial,ze lekarzy nalezy w kamasze, generalow pod buta Misiewicza, ze ksieza beda lawnikami, a o wyborze pilotow i kontrolerow loty beda decydowac Piety, Tarczynskie, Kukizy i Pawlowiczowny.
    Tego lud sie dowiedzial od zdegenerowanych przedstawicieli elity. Tak dzialal Lenin,; czlowiek w koncu wyksztalcony, a wiec nalezacy do elity. To samo mozna powiedziec o Kaczynskim( doktor praw), Terlecki, Pawlowicz,Glinski, Karczewski, Radziwill.No i ci wszyscy niepokorni dziennikarze, tez po jakis studiach.To wszystko ludzie wyksztalceni, a wiec nalezacy do owej elity. Ale to ta czesc, ktora za PO miala kompleksy wobec tej bardziej udanej, sprytniejszej, ale przestrzegajacej w wiekszy lub mniejszy sposob etosu, konstytucji. Taki Glinski, ktory godzil sie na granie malpy z tabletu, w koncu zostal doceniony, no i teraz pokazuje tym wyksztalciuchom, tym rzekomym artystom,jakims Lupom, kto tu rzadzi. Ci niepokorni Karnowscy, Warzechy, Ziemkiewicze, Lisicki, nienawidzacy inteligenckiej Gazety Wyborczej, Polityki, Lisa;
    A oczywiscie u zrodla tego stoi nasz leninek z brzuszkiem, zawistny, pelen pychy.
    To on osmielil ta sfrustrowana elite, ze mozna bluzgac, opluwac, wyzywac, nie dotrzymywac slowa, lekcewazyc konstytucje, sedziow, lekarzy.No i w slad za nim ta horda rzucila sie, a lud za nia. Lud bez tego inteligenckiego zapalnika bylby takim niegroznym kawalkiem metalu.Dopiero uzbrojony w pisowski zapalnik, stal sie grozna bomba, ujkawnil w sobie cale to obrzydliwstwo antysemickie, rasizm, pyche z bycia white power.
    A skutecznie dyskretnie wspierani przez kosciol, zarowno owa pisowska elita jak i lud, sprowadzaja na Polske nieszczescie.
    Ale w koncu, czy Polska musi istniec ? Taka Polska !

  97. „Niemcy i reszta państw w górę maja 2 razy taką gęstość zaludnienia jak Polska. A kto do kogo jeździ na zarobek? ”

    Norwegia ma prawie 9 razy mniejszą gęstość zaludnienia (14 os./km.kw.) niż Polska. A kto do kogo jeździ na zarobek?

    Bangladesz zamieszkuje ponad 1000 osób na km.kw.
    Chiny — 134
    Komu żyje się lepiej?

    W Niemczech z zasiłków dla bezrobotnych (Hartz IV) żyje 4,3 mln osób, w tym 88 tys. Polaków (prawie 12 proc. wszystkich Polaków w Niemczech).
    400 tys. Niemców jest utrzymywanych przez pomoc socjalną (Sozialhilfe). 631 tys. gospodarstw domowych otrzymuje dopłaty do mieszkań.

  98. zza kałuży
    20 listopada o godz. 16:36

    Mój komentarz
    Zza Kałuży, w Twoim rozumowaniu pomijasz zasadniczy czynnik – miejscową, w danym kraju kulturę, tradycję, kulturę pracy, współpracę w grupie, poziom nieufności, rzetelność wykonawczą, przez co rozumiem wykonywanie każdej pracy z jakimś z planem i do końca.

    Jest to właściwość, której nie można się nauczyć poprzez przyswojenie pewnego zasobu wiedzy, przekopiować, ten czynnik może być nabyty tylko podczas długich (dość długich) lat historii. 10 lat za mało, 20 to już by było coś na początek i to przy założeniu, że równocześnie z posuwaniem się do przodu społeczeństwo powoli się uwalniana od pewnych spowalniających obciążników.
    Pzdr, TJ

  99. Anna Poll
    20 listopada o godz. 15:34
    „W dzisiejszych czasach miliony ludzi robi z siebie samych niewolników, pozbawiając się wolności swojego umysłu”.

    „W dzisiejszych czasach…”. To taki odwieczny, mantryczny wstęp sugerujący, że w niedzisiejszych czasach było inaczej. W Twoim zdaniu jest nienazwana myśl, że wszyscy od urodzenia mają jednakowo wolne umysły i sami z siebie się tej wolności pozbawiają. Nie ma w Twojej wypowiedzi tego, że najpierw kandydat na człowieka ma prawie pusty mózg – jak komputer bez programu – bez umysłu, rozumu, intelektu, więc i bez wolności, niewolnictwa i rozumienia czegokolwiek. Myślenie, rozumienie i potrzeba wolności nie są przyrodzone, mają się dopiero ukształtować. A ukształtują się tak, jak je ulepi otoczenie. A lepi różnie. Jeden zdobędzie umiejętność myślenia na poziomie gotowania świetnych zup i czysto egzystencjalnego przeżywania życia – bez wyuczonej potrzeby rozumienia czegoś więcej, w tym – jakiejś abstrakcyjnej wolności. Wystarczy mu wolność do gotowania świetnych zup. Tyle że on tej wolności nie wybierał – takiej go nauczono, a innej nie zna. Więc nie może ani pragnąć, ani się pozbyć czegoś, czego w nim nie ma, nie było i nie będzie.

    Inny – rzadkość – zdobędzie umiejętność myślenia otwartego na wszystko – bez granic, bez przywiązania do skamieniałości, do tego, co poznane, zdobędzie pragnienie rozumienia procesów życia i nieżycia, rozumienia innych i samego siebie. Zdobędzie pragnienie zobaczenia, co jest za zakrętem. Zdobędzie pragnienie ROZUMIENIA. Dla samego rozumienia. Zdobędzie pragnienie poznania, które niczym innym się nie motywuje, jak tylko potrzebą poznania. Poznaniem dla samego poznania.

    Owszem, do poznawania bez granic jest potrzebna wolność – to, co nazwałaś „wolnością umysłu”. Ale pierw ma się narodzić umysł, który będzie wolności potrzebował. Jeden umysł będzie potrzebował wolności zielonej, inny – złotej, jeszcze inny – fioletowej, sąsiad innego – wcale nie będzie potrzebował. A umysłów jest siedem miliardów. Jakiż może być powód zachwalania lub wmuszania wolności tym, których jej nie znają i nie pragną, bo ich nie nauczono? Kpieniem się ich nauczy? Na poczekaniu? A nawet gdyby, to PO CO? Pewnie czytałaś o plemionach, w których najwyższą karą za przewiny było wyrzucenie z plemienia. Na wolność. Wyrzuceni żyli na wolności w pobliżu plemienia mniej więcej tydzień – i umierali.

  100. mag
    20 listopada o godz. 14:18

    To jest ciekawe: opresyjność kultury ma wielką moc dewastacyjną, a jednocześnie w samej kulturze zdarzają się różne furtki, dające szansę na ulgę lub ucieczkę. Pytanie: czy takie totalne pomysły na dewastację umysłów, ewidentnie mające kształt XIX-wieczny, a nawet znacznie wcześniejszy (wbijanie w łeb nazwisk mniemanych bohaterów), mają szansę na poważniejsze zagnieżdżenie się w umysłowości tłuczonych? Jest to bowiem dokładna kopia klasyka: kto jest twoim największym przyjacielem i dlaczego Lenin? Jeszcze, ledwo dysząca od stęchlizny wersja brzmi: ..i dlaczego Święty Ojciec Święty? Lolka jednak widzieli wszyscy a parę milionów całowało go w pierścionek, rączkę lub kraj spódniczki oraz doznawało szczytujących uniesień na myśl o tym, że z tego tu parkingu Lolek spojrzał na Giewont, a na tym krzesełku wziął i usiadł. To poniekąd, psychiatrycznie ciekawe: czy podobnie będzie z Macierewiczem.

  101. @tejot 20 listopada o godz. 18:11
    Oczywiście zgoda. Tylko z twojego przypominania wynika jeden wniosek, a mianowicie sukces Polski przy JAKIEJKOLWIEK gestości zaludnienia jest mocno wątpliwy. 1000 czy 10 osób na km kwadratowy, nie ma to znaczenia.
    To jest wniosek pesymistyczny.
    Ja, głupio i naiwnie, szukam podobieństw czyli W MIARĘ podobnych państw. Mając nadzieję, że porównywanie z podobnymi jakoś tam się przyda…

    @Tobermory 20 listopada o godz. 17:36

    …i dlatego zarówno odrzuciłem malutkie państwa europejskie, z wielką gestoscią zaludnienia (czego @Tobermory nie zauważył) jak i ogromne państwa spoza Europy, z ogromnymi różnicami między regionami, o czym @Tobermory zdaje się nie wiedzieć i bez sensu przytacza dla Chin wartość uśrednioną gęstości zaludnienia, kompletnie nierealistyczną dla prowincji i miast przybrzeżnych, czyli tam, gdzie skoncentrowała się działalność gospodarcza.

    Zawsze można sobie powyciagać jakieś skrajnosci. Nie chce mi się gadać z takim nastawieniem.

  102. @wbocek
    20 listopada o godz. 18:19

    „W dzisiejszych czasach…”. To taki odwieczny, mantryczny wstęp sugerujący, że w niedzisiejszych czasach było inaczej”

    A nie było?
    W dzisiejszych czasach, kiedy ludzie teoretycznie nie rodzą się niewolnikami, miliony osób wolą nie zaprzątać swojego umysłu nadmiernym główkowaniem i scedować odpowiedzialność za własne życie na innych – kapłanów, przywódców, partie, państwo, które ma dać, zadbać, zabezpieczyć, odszkodować, przypilnować.

    Z pragnieniem zobaczenia tego, co jest za zakrętem, to raczej trzeba się urodzić.

  103. @zza kałuży
    20 listopada o godz. 18:26

    W Szwajcarii pracuje 316 tys. Niemców, natomiast w Niemczech tylko 3 tys. Szwajcarów, choć Niemcy mają wyraźnie wyższą gęstość zaludnienia.
    Moim zdaniem gęstość zaludnienia nie jest w Europie najistotniejszym czynnikiem wpływającym na dobrobyt społeczeństwa. Od pewnego poziomu staje się ona czynnikiem hamującym, stresującym i generującym dodatkowe koszty.

  104. Slawczan
    20 listopada o godz. 14:44

    Z samego pojmowania, o ile ono ma miejsce, nie wynika zanik skrzeczenia rzeczywistości. Czy po stu (właściwie nieco więcej) latach Amerykanom całkiem udało się uwolnić od mentalnego ciężaru niewolnictwa to wątpię. Oficjalnie go nie ma od dawna, ale oficjalność nie jest równoznaczna z przeżywaną rzeczywistością. Nie brakuje przykładów, nawet systemowych, że nierówności rasowe i pozostałe dalej istnieją, choć są zmiękczone i mniej ścisłe.
    Dobrze to nazwałeś „fizyka historyczna”. Tego rodzaju głębokie kanony cywilizacyjno-kulturowe mają podobnie bezwzględną i długotrwałą siłę działania oraz uniwersalność jak fizyka. Z tych – symbolicznych, bo realnie było to dłużej – czterystu lat niewolnictwa w Polsce można wychodzić na dwa tempa:
    szybsze – co zajmie kilka pokoleń – o ile nastąpi proces wglądu w zło, rozpoznanie go, bolesna męka uświadomienia zła i jego wyparcia w pokoleniach współczesnych i długi proces terapeutycznego zdrowienia. Co oczywiście wymaga istnienia i takiej, masowej, społecznej, gotowości i masowego istnienia terapeutów. Co nie zachodzi.
    wolniejsze – z braku powyższego będzie to bolesna męka trwająca mniej więcej tyle ile trwało niewolnictwo. O ile nie nie będą silnie działać warunki utrzymujące uświęcenie niewolnictwa. Co ma obecnie miejsce (a nie miało, lub miało w niewielkim stopniu w PRL, z zastrzeżeniem, że dotyczyło to kształtu niewolnictwa o którym tu mowa). W takiej sytuacji bolesna męka może trwać tyle czasu ile u Jezuska – dwa tysiące lat czyli w nieskończoność.
    Polska to kraj jezuskowy i maryjny, czyli kraj ściśle działającej cywilizacji niewolnictwa.

    Pewnym czynnikiem poprawy może tu być działanie rozcieńczalnika niewolnictwa, który jednak nie leczy, a jedynie rozcieńcza: oddziaływanie kultur innych, sąsiednich, znacznie mniej skażonych niewolnictwem.

  105. Tobermory
    20 listopada o godz. 18:34

    Każdy się rodzi z otwartością gotową zaglądać za zakręt. Po urodzeniu większość zostaje zgwałcona i już woli nie patrzeć.

  106. zza kałuży
    20 listopada o godz. 16:44

    Powrót Ziem Odzyskanych do ponownego wyzyskiwania przez Niemców równa się likwidacji Polski i Polaka. Największe dobro i wygrana, jaka się Polsce zdarzyła (od czasów bitwy pod Cedynią albo spalenia biblioteki w Aleksandrii), z woli komunistów, a ściślej – Stalina, to uzyskanie Ziem Odzyskanych.
    Niezależnie od tego, czy Polska miałaby granice dzisiejsze czy jakieś inne, 2% na obronę przed Rosją to jest wydatek na pigułki nasenne, a nie na obronę.

  107. @Tanaka
    20 listopada o godz. 18:53

    Uważam, że nie każdy. Ludzie rodzą się z różną inteligencją, temperamentem, talentami i skłonnościami. Jednym wystarcza drobny szok w dzieciństwie, aby nie wysuwali nosa za daleko, małe niepowodzenie, aby się poddać, innych nie odstraszają mrożące krew w żyłach przygody. Jedni zachowują ciekawość świata przez całe życie, innym mija ona w młodym wieku lub, mimo zachęt, wcale się nie wykształca.

  108. Najlepsza obrona przed Rosją to dobra współpraca gospodarcza z Unią i mądrzy dyplomaci nie skłócający Polski z wszystkimi sąsiadami.

  109. @wbocek.
    Ewolucja to jest to ,co się dzieje, mechanizm , dotychczas najlepsza teoria dotycząca powstania życia i gatunków, w tym człowieka. Metodą ślepej próby. Produkcje ewolucji zmieniały środowisko.Ok 100 milionów lat temu nowy produkt ewolucji – człowiek teź to robi. Jest przy tym obdarowany świadomością i zdolnością mniej lub bardziej świadomego projektowania zmieniającego prawa ewolucji np. przez opiekowanie się gorzej przystosowanym, wyjściem w kosmos, tworzeniem sztucznej inteligencji. I przeludnił matkę ziemię. Ciekawe czy skończymy jak dinozaury? To taka uwaga na temat płodności, i czy dobrze jest mieć więcej dzieci.

  110. @Stachu39 20 listopada o godz. 19:09

    Podobno w populacjach zwierząt zachodzi proces samoregulacji: jeśli rozmnożona populacja zaczyna zbytnio obciążać ekosystem, to osobniki tracą ochotę do rozrodu i po prostu przestają się rozmnażać. Czy ta prawidłowość dotyczy również homo sapiens? Kwestia otwarta. Słychać alarmistyczne doniesienia o coraz gorszej jakości spermy. Tylko że – oczywiście – to świadome zmienianie praw ewolucji, o którym piszesz, obejmuje postęp medycyny, czyli przeżycie osób, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie miałyby żadnych szans. Ewolucja może teraz nam nagwizdać? Niby tak, ale wystarczy drobna zmiana w środowisku – na przykład wzrost globalnej temperatury o kilka stopni i wtedy…

  111. Tobermory
    20 listopada o godz. 19:02

    Pewnie że nie każdy, skoro od Atlanty po Melbourne jest takich siedem osób. Ani „drobny szok w dzieciństwie”, ani „mrożące krew w żyłach przygody” nie są tu wyjaśnieniem adekwatnym. Odporność na „mrożące krew przygody” jest pozorna, bo sądzimy powierzchownie. To nie odwaga, ale desperacja, spowodowana kompulsywną koniecznością demonstracji, że jesteśmy „odważni”, aż po szaleńczą brawurę, by zaprzeczyć temu, że zostaliśmy w dzieciństwie głęboko skrzywdzeni, zdradzeni i zgwałceni. demonstracja gigantycznej, a pozornej odwagi ma upewnić delikwenta i cały świat, że nic takiego nie miało miejsca choć miało. Jest to naczelny motyw tego rodzaju postępowania, tak stary jak ludzkość. Adekwatnie jest z „drobnym szokiem w dzieciństwie”. Drobny szok w niczym nie szkodzi, jeśli nie jest jednym z dowodów na samotność, odrzucenie i gwałt. Wtedy często dewastuje ciekawość życia i chęć zaglądania za zakręty.
    Są dwa główne skutki opresji z dzieciństwa: wycofanie, zamknięcie się, albo nieustająca demonstracja panicznej i rzekomej odwagi, często wymagająca nieustannego ściągania na siebie niebezpieczeństw, by równie nieustająco dowodzić własnej, mniemanej odwagi. Im więcej się dowodzi, tym szybciej znika efekt narkotycznej satysfakcji z „udowodnienia: i tym silniejszych, „bardziej mrożących” przygód trzeba. Ekstremalne sporty o jeden z klasycznych przypadków. Służba wojskowa i kariera wojenna (jeśli nie jest bezalternatywna) – tak samo. Wodzowstwo polityczne – identico. Kaczyński jest tego modelowym przykładem: to małe, skrzywdzone dziecko, które mści się za swoje zgwałcenia na innych. Dowodzi wszem i wobec „żelaznej woli” (znasz z pewnością innych posiadaczy „żelaznej woli”) skuteczności (w manipulacji, zastraszaniu, szkalowaniu, rozbijaniu). Jest „twardy”, nie boi się „mrożących krew w żyłach” przygód. Cenę „mrożenia” i „przygód” ponoszą inni. I potrzebuje tych „mrożących przygód” coraz więcej.

  112. Na marginesie
    20 listopada o godz. 19:41

    Nie jest to podobno, ale faktycznie. I faktycznie – jakość spermy u mężczyzn, zwłaszcza tych spod szyldu „white power” gwałtownie słabnie. Im bardziej słabnie, tym głośniej trzeba wrzeszczeć, że się należy do white power.
    taka psychiatria. Lęk, po prostu wyparty rykiem lęk miękkiego białego flaczka. flaczek tęskni do cycusia. to go koi.

  113. @Na marginesie.
    Czy nam się wydaje, źe możemy odwrócić jakieś prawa natury, czy to może wyścig.

  114. @Tanaka
    20 listopada o godz. 19:43

    Dałeś mi do myślenia. Teraz się będę zastanawiać, po czym poznać nieskrzywdzonego w dzieciństwie. Bo skoro jeden łatwo się wycofuje i nie wejdzie nawet na Łysą Górę (bo skrzywdzony), a drugi odkrywa Amerykę (bo skrzywdzony), to co robią nieskrzywdzeni?

    Jakość spermy u mężczyzn spada w związku ze sposobem odżywiania, nadużywaniem alkoholu, paleniem tytoniu, nadwagą, zbyt niskim poziomem testosteronu (zanieczyszczeniem wód hormonami), stresem, ciasnymi dżinsami, przegrzaniem klejnotów…

  115. Tobermory – 19:06

    „Najlepsza obrona przed Rosją to dobra współpraca gospodarcza z Unią i mądrzy dyplomaci nie skłócający Polski z wszystkimi sąsiadami.”

    Inni widzieli to nieco inaczej

    http://cs543100.vk.me/v543100441/d53d/SuCr5MQ6Nnc.jpg

    ‚Silna Rosja – wrog. Slaba Rosja – strategiczny partner’

    Za zycia tak widzieli. Sankcje. I wiecej sankcji. Dzisiaj nie wiadomo co i jak widza

    Zdjecie Zbiga jest po retuszu przez samego Wolodie.

  116. zza kałuży
    19 listopada o godz. 22:47
    Zapodałeś, powtarzam co ciekawsze: (w osobach na km2)
    Holandia 464
    UK 232
    Niemcy 230
    Czechy 130
    Polska 122
    Francja 110

    Dla porównania:
    US 39 (1/12 Holandii), ale
    New Jersey 470
    Massachusetts 336
    New York 162
    Florida 145
    California 97
    Illinois 89
    Washington State 41

    Alaska 0

    Stany mało zaludnione w porównaniu z Europą, prawda? A Polska jak na Europę dość gęsto zaludniona. No i wszyscy moglibyśmy się zagęścić bo skoro Holandia może i New Jersey może, to dlaczego nie my.
    Ale to jest wszystko bardzo mylące. Dlaczego? Bo najwięcej ludzi jest w miastach. Na przykład (dalej w osobach na kilometr kwadratowy):
    Nowy York: 10,000
    San Francisco 6,600
    Boston 5,000
    Chicago 4,500
    Miami 4,300
    Seattle 3,200
    LA 3,200

    Warszawa 3,300

    W miastach już jest ciężko żyć, a tam przecież jest praca. Jeśli nie mieszkasz w mieście od dwudziestu lat, i nie kupiłeś domu za jedną dziesiątą jego obecnej wartości, to bardzo ciężko jest tam sobie ułożyć życie. Jest po prostu za dużo ludzi. Ceny apartamentów i domów wariują, nawet wynajem nie jest na przeciętną kieszeń. Oczywiście korporacje krzyczą dalej, dawać nam ludzi z zagranicy, bo nie ma kto pracować. Chcemy wiz dla pracowników. Jasne, fajnie, ale gdzie oni wszyscy będą mieszkać? Każdy kupi mieszkanie lub dom, samochód lub dwa, i będzie chciał spędzać weekendy na łonie natury.

    Niedzielny powrót z tejże natury kończy się staniem w wielogodzinnych korkach. Zachód Stanów i tak jest lepszy niż wschód, ale i on się zatyka. Więc jasne, rozmnażajcie się, zaludniajcie ziemię, i co tam jeszcze różne książeczki radzą. Tylko już niedługo nic nie zostanie poza betonem.

    A widziałeś Warszawę w godzinach szczytu? Zapchana po uszy. Samochód na samochodzie, ledwie się ruszają. Jak pomnożysz to przez dwa, to się wszyscy uduszą od spalin. Już i tak mamy najgorsze powietrze w Europie.
    I po co to wszystko? Dla fantazmy wielkiej Polski? Niemcami nie będziemy od samego przyrostu populacji. Będzie tylko więcej biedy, więcej brudu, więcej roszczeń. Chinami też nie będziemy. Pewnie pamiętasz, że oni skusili wielki biznes pracą za dolara dziennie (spróbuj to wprowadzić w Polsce). Korporacje tak pędziły na łeb na szyje do Chin, tak szybko podpisywały umowy, że w pośpiechu nie zauważały że małym drukiem zapisane było dzielenie się z Chinami intelektualną własnością. To było z głupoty, chciwości, i po mnie choćby potop, a nie z uwagi na wielki rynek. Przed nastaniem zachodnich korporacji, przeciętny Chińczyk mógł sobie kupić miskę ryżu, a nie komputer czy iphone.

    I wielkie dzięki za dane. Może by tak pogrzebać w tych planach lekcji bardziej globalnie 🤔 Bo to bardzo ciekawy temat.

  117. Tusk rozpoczyna kampanie wyborcza. I bije na alarm antypisowy. Zza granicy twitterowej to czyniac:

    Alarm!
    – Otwarty spór z Ukrainą,
    – izolacja w Unii Europejskiej,
    – odejście od rządów prawa i niezawiłości sądów,
    – atak na sektor pozarządowy i wolne media

    I na koniec, podchwytliwe pytanie:

    – Czy to strategia PiS? Czy plan Kremla? ‚Zbyt podobne, by spać spokojnie’.

  118. Tobermory
    20 listopada o godz. 18:34

    Żeby znów nie było niepotrzebnej kłótni, Tobermorku: kiedy wyróżniam jakąś konstrukcję językową, więcej mam na myśli jej epidemiczne używanie, mniej – formalną poprawność, a jeszcze mniej – znaczenie. Ale w tym wypadku mam i znaczenie. Tyle że ogólniejsze niż na przykład moje upodobanie do ogromnych dwulitrowych lodów z Biedronki, które jak najbardziej jest z dzisiejszych czasów. Ale np. oszukiwanie, zabijanie, kuszenie jest odwieczne. I właśnie takie wciąż żywe odwieczności miałem na myśli, kiedy pytałem i pytam: „Co się w człowieku zmieniło od czasu, jak Kain zabił a mama skradła?”.

    No a na Twoje „Z pragnieniem zobaczenia tego, co jest za zakrętem, to raczej trzeba się urodzić” zareagował już Tanaka. Dodam, że z ciekawością świata przychodzą na świat wszystkie zwierzęta, bez „raczej”. Inaczej by długo nie pożyły. Człowiek jednak to zwierzę tak zdegenerowane, że przyrodzoną dzieciom ciekawość potrafi od najmłodszych lat zabijać: „Spiertalaj, gówniarzu! Nie widzisz, że tatuś ogląda?!”.

    Przesyłam Ci parę fotek sprzed trzech tygodni. Sprawdzałem, czy już skończyli drogę przez Gąski. Jeśli byłeś, to wiesz, jak była gówniana, niebezpieczna dla pieszych i niefunkcjonalna. W Gąskach najdłużej rybaczyłem – bodaj 6 lat. Na jednej fotce jest morze widziane z drogi w pobliżu lasku przed Gąskami. Na morzu są dwie łodzie – pewnie z Chłopów – a wiatr między 6 a 7. Mało kto tak teraz ryzykuje, bo ceny ryby są wysokie, więc po co ryzykować. Stałem i dumałem. Wyszło mi, że to powtórka ze znanej mi tylko z jednego doświadczenia sytuacji, kiedy rybacy w Ustroniu Morskim wychodzili przy siódemce, przy której kapitanowie portów nawet 24-metrowych superkutrów zwanych „kaefkami” nie wypuszczali. Otóż ci rybacy w pobliżu Gąsek musieli parę dni wcześniej postawić siatki, ale prognoza się rypła i przyszedł sztorm, a siatki zostały w morzu, bo nie mogli po nie wyjść. W większym sztormie nie ryzykowali, ale jak zelżało na 6-7, wyszli ratować sprzęt, bo czort wie, co jeszcze będzie. Długo się im przyglądałem – dostali w dupę fest. Tak więc nawet przy dzisiejszej technice morze pozostaje staromodne.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6490576869106562321/6490576876867192162?authkey=CJm2kJjdgYnfhQE

  119. Bo Polska jak zwykle

    ‚http://fifek.pl/upload/images/medium/2013/08/polska_jak_zwykle_2013-08-11_19-19-29.jpg

  120. @all
    A dyć nie rozwiązujta wszystkich polskich i globalnych problemów na raz. Ostowta cuś dla Trumpa i Morawieckiego. Niechta chopoki tyż mają w życiu jakieś przyjemności.

  121. Co zostalo potepione w antypolskiej rezolucji Europarlamentu:

    – sprawa Trybunalu Konstytycyjnego,
    – sprawa ustaw o sadownictwie,
    – wycinka w Puszczy Bialowieskiej,
    – Marsz Niepodleglosci,
    – brak bezplatnej antykoncepcji.

    Ki czort? Przeciez to prawie calkowicie odmienny od putinowego plan!

    Ponizej, plan jaki powinien byc. Na zwyciensko kampania wyborcza

    https://pbs.twimg.com/media/DO_eZohX4AA1eH9.jpg

  122. Donaldu Tusku, ekspertu od realizacji planów Kremla, przemówił. Mocnym glosem to czyniac

    https://pbs.twimg.com/media/DO_dPcyXcAEzigh.jpg

    „Czy to strategia PiS? Czy plan Kremla? ‚Zbyt podobne, by spać spokojnie’ ”

    Z Kremla nadeszlo to samo co zwykle przeslanie:

    – Nie nastupajtie na tie ze samyje grabli

    No i wez wygraj z tym Putinem

  123. Ojej, jakaś nawałnica spadła na mój krótki tekścik. Nawałnica jedynie słusznej interpretacji tego tekściku i jedynie słusznego rozpoznania umysłu ludzkiego.

    Jeśli chodzi o niewolnictwo, to wygląda ono w dzisiejszych czasach zupełnie inaczej niż w niedzisiejszych, w których człowiek rodził się niewolnikiem, ponieważ jego rodzice byli niewolnikami. I tak jak oni, był skrajnie poniewierany i nigdy nie nauczył się czytać i pisać.
    Dzisiejsi niewolnicy, to przede wszystkim ofiary nawałnicy wściekłych gotowców ideologicznych, popkulturowych i religijnych, serwowanych nieustannie i wszędzie.
    Takie Zuckerbergi trzaskają miliardy na robieniu wody z mózgu miliardom ludzi .
    A taka dzisiejsza elyta, czyli tzw. ludzie korporacji, to już właściwie automaty, wyposażone w znakomite dyski twarde i równie znakomite oprogramowanie.

    Nigdy nie obserwowałeś małych dzieci? Zadziwiająco szybko potrafią myśleć, to znaczy wykorzystywać wolność swojego umysłu i wyrabiać sobie własną opinię dotyczącą jakiegoś pozyskanego zasobu informacji, mimo, że ten zasób jest bardzo ale to bardzo skromny.

    Ta ogłupiająca nawałnica dopada wszystkich i tych, którzy zdobyli tylko „umiejętność myślenia na poziomie gotowania świetnych zup i czysto egzystencjalnego przeżywania życia” jak i tych, którzy zdobyli świetne papiery naukowe.

    Na koniec przytoczę fragment tekstu prof. Bronisława Łagowskiego „Werbalistyczne wykształcenie” („Przegląd” 5 marzec 2017):

    „Wykształcenie humanistyczne cierpi obecnie na przypadłość przesadnego werbalizmu. …

    Uczenie się terminów zamiast dowiadywania się o rzeczach było śmiesznością, jaka od początku towarzyszyła zewnętrznej uczoności. Kpili z tego Arystofanes, Rabelais, Molier, Goethe i wyśmiewało się wielu innych.
    Przez całe stulecia za wykształcenie uchodziło samo tylko uczenie się obcego języka, wówczas łaciny. …

    Czym się różni werbalizm od wykształcenia rzeczowego? Ktoś mi opowiadał, że na egzaminie na prawo jazdy zadano mu pytanie, co to jest droga. Zaniemówił, mimo że był człowiekiem bardzo elokwentnym. Nie miałby żadnej trudności z odpowiedzią, gdyby to głupie pytanie padło na seminarium uniwersyteckim. Odpowiedź byłaby tym więcej ceniona, im dalej odbiegałaby od rzeczywistej drogi. Wszyscy potrafią dziś rozprawiać, deklamować, recytować frazesy, naśladować wnioskowania. Jednocześnie obserwujemy niebywały w wolnym społeczeństwie prymitywizm myślenia tam, gdzie pojawiają się kwestie sporne. Jest się czemu dziwić, porównując bogactwo retoryki zawarte w książkach czytanych obowiązkowo na uniwersytetach z prymitywizmem dyskusji publicznej. Nie tłumaczy wszystkiego okoliczność, że dyskusja publiczna jest najczęściej odmianą walki. I w inny sposób stwierdzamy, że ludzie z dyplomami uniwersyteckimi, którzy o wszystkim gotowi rezonować, nie rozumieją powiązań między faktami i nawet nie starają się skierować uwagi w tym kierunku. …”

  124. Powyższy mój tekst kieruję do „wbocek”

  125. zza kałuży
    20 listopada o godz. 18:26
    @tejot 20 listopada o godz. 18:11
    Oczywiście zgoda. Tylko z twojego przypominania wynika jeden wniosek, a mianowicie sukces Polski przy JAKIEJKOLWIEK gestości zaludnienia jest mocno wątpliwy. 1000 czy 10 osób na km kwadratowy, nie ma to znaczenia.
    To jest wniosek pesymistyczny.

    Mój komentarz
    Postęp Polski, społeczeństwa polskiego został zapoczątkowany, teraz jest hamowany przez szefa ekipy z zajadłością godną pijanego woźnicy. Lecz prędzej woźnica spadnie z kozła niźli polskie konie dadzą się cofnąć.
    Pzdr, TJ

  126. Wbocku, traktacik o wolności świetny.
    Pzdr, TJ

  127. – Niedobrze jest nastąpić na grabie i zarobić w łeb – pomyślał Cudaczek Nieudaczek, czytajac przeslanie Wowy Kremlowskiego do Polakow. I skrócił rączkę grabi o metr.

    Zapomnial Nieudaczek o drugim łebku. Oh, well. You can’t win them all

  128. Tobermory
    20 listopada o godz. 20:19

    Krzysio Kolumb, jako bardzo skrzywdzony, odkrył Amerykę. Po czym do Ameryki wjechali kolejni skrzywdzeni, by krzywdzić miejscowych.
    A nieskrzywdzeni robią co chcą. I są zadowoleni.

    Na marną spermę dobrze działa dżender: facet w sukience ma prawidłowo schłodzone części niesforne co mu wybitnie pomaga utrzymać jakość tego co ma trzymać.
    Dlatego kochajmy dżender i Halinkę Kowalską.
    W tej sytuacji nie da się kochać biskupa.

  129. zza kałuży
    20 listopada o godz. 6:49
    przepraszam, dopiero teraz, po pracy i luzem.
    Może i wychowałeś kilku jedynaków, ale przecież cieszy Cię, że są zadowolone z tego, co robią, jak robią, jak i z kim żyją, choć może Ty zrobiłbyś inaczej, ba! zrobiłeś inaczej, bo w latach tamtych nie było wielkich wyborów. Jesteś pewnien, czy takiego samogo wyboru dokonałbyś i dziś, czy raczej poszedłbyś w ślady własnych dzieci?

    W czasach mojej młodośći dziewczyna dwudziestoparoletnia juz była uznawana za starą pannę. I nawet jeśli bycie oficjalnie niezamężną ( single nie były jęszcze na języku) był jej wyborem, to i tak ciotki, pociotki, rodzice i wszyscy usiłowali wydać ją za mąż. O tzw. środowisku nie wspomnę…

  130. Tobermory
    20 listopada o godz. 19:06

    Najlepsza obrona przed Rosją to dobra współpraca gospodarcza z Unią i mądrzy dyplomaci nie skłócający Polski z wszystkimi sąsiadami.

    Tak jest, a jeszcze lepsza obrona przed Rosją jest współpraca z Rosją.

  131. konstancja
    20 listopada o godz. 22:17

    Tak jest. Sam słyszałem, w dodatku od dziewczyn (sic!), że jak skończy 25 lat to będzie już „przeceniona”.
    Na katolickiej wsi polskiej epoki całkiem świeżej, bo peerelowskiej, obowiązywała kulturowa norma, że jak dziewczęma lat osiemnaście to już pora iść za mąż i nie ma się co ociągać, bo się rodzinie szkodzi. Jak były kolejne dziewczątka do wydania za mąż, to niewydana starsza blokowała młodsze, bo kolejka była „po starszeństwie” oraz wstyd rodzinie przynosiła i pecha, który mógł być zaraźliwy.
    Jak się ociągała, jak już była po przecenie, to umarł w butach i ogląda telewizor:musiała pójść za pierwszego lepszego szmondaka. I dlatego te skutki.
    Co się nazywa „bożą rodziną na wieki”.

  132. Wspolpaca? Z Rosja? A w zyciu! I w tym doczesnym. I w tym drugim.

    lonek cos kiedys nawijal o dwoch zyciach. A moze on o rzyciach nawijal

  133. Tanaka
    20 listopada o godz. 13:42

    do przeczytania podsumowanie dwóch lat panowania Antosia nad naszym wojskiem, historia zapowiedzi (zakupu sprzętu) rozmowy z generałami po manewrach Dragon 17.

    Tytuł artykułu Macierewicza doktryna kamikadze….
    Wiem, że lubisz te klimaty….

  134. Zza kałuży, ostatnie wiadomości o kontrakcie Polska-USA na rakiety Patriot są zadziwiająco zgodne z Twoimi przewidywaniami tu na blogu, w których wskazywałeś na samochwalstwo i rekordowa naiwność polityków PiSu negocjujących kontrakt. Oraz nieznajomość świata i polityki. Żenującą nieznajomość.
    Prawdziwym patriotom z PiSu wciśnięto „patrioty” po stosownej cenie – niemal dwa razy większej. Za głupotę się płaci, o czym prezes Polski teraz się dowie stojąc pod zimnym prysznicem cenowym z USA nadeszłym.
    Ciekawe jak ci głupole, co wynegocjowali tak wspaniały tani kontrakt będą się tłumaczyć.
    Pzdr, TJ

  135. Anna Poll
    20 listopada o godz. 21:48

    to nie nawałnica, ale miły deszczyk. Od którego rosną grzyby i stąd – pyszna grzybowa.
    „Słuszność interpretacji” polega na tym, że @Pombocek (wbocek) zrobił trafne i oczywiste spostrzeżenie: „dzisiejsze czasy” niczym sie nie różnią od niedzisiejszych pod względem łykania przez ludzi bredni, ochoty by się zakłamywać i żyć bez głowy. A o ile miałaby być jakaś różnica, to taka, że dzisiejsze czasy są ciut bardziej sprzyjające temu, by żyć z głową i umieć rozróżniać brednie od niebredni.
    Dobrze jak taki deszczyk popada, bo się jest od razu królewną dyskusji.

  136. wbocek
    20 listopada o godz. 15:33

    Z ostatniej chwili: Ktoś komuś popukał w łeb i powstała we Wrocławiu od nowa szkoła śródlądowa, bo sporo dzięki – co za przykrość – PiS-owi ma się na polskich rzekach dziać. MA SIĘ. SIĘ ZOBACZY.

    Dzięki PISowi to ryby się nie będą niosły w rzekach, nie wykluje sie i nowy narybek w tej szkole.
    Kończy się listopad, za chwilę maja tworzyć plan przekopania Mierzei Wislanej.
    I sądzę, że na zapowiedziach się skończy. Pieniędzy juzbrakuje, trza tworzyć nowe OFE i inne sposoby wyjęcia pospółstwwu pieniędzy z portfela, bo , o wciórności…nawet dla rządu zabraknie…
    Szkoła pewnie powstanie, bo to chyba sprawa samorządu, ale absolwenci robotę znajdą wNiemczech albo jeszcze dalej na zachód od Odry i Menu. Np na francuskich kanałach… marzy mi się przepłynięcie kanałem du Midi…może spotkam tam absolwenta tej szkoły….

  137. @konstancja, z godz. 22:28
    Ech! Czego się nie robi dla podtrzymania dobrego samopoczucia @Tanaki 🙂 Też wiem, że lubi te klimaty:
    http://liberte.pl/walczac-kultura-rosyjska-siatka-wplywow-w-polsce/

  138. konstancja
    20 listopada o godz. 22:28

    Aaa…to pewnie ciekawe. Owszem, tematyka interesująca, a ja mam pewne zainteresowanie do dłubania w głowie rzeczonego, bo on dłubie w głowie nadwiślańskich Polaków.

  139. tejot
    20 listopada o godz. 22:39

    Dajta spokój! Tych „patriotów” to pewnie w Polsce nie będzie. Trzydzieści siedem miliardów złotych – na początek – toż to by obnażyło wszelkie przekręty pisoidów z budżetem, ZUS-em, wczesnymi emeryturami, pińcetplusem, podatkami, dotowaniem górnictwa, likwidacją szkolnictwa i lecznictwa.
    Tak by się rypło, że ludność nadwiślańska by rypła w pisoidów i zrobiła im partyjoty.
    Będzie gadanie: Pan Jezus już się zbliża, już puka do mych drzwi…
    W dodatku te patrioty byłyby bez żadnego transferu techniki i technologii, czyli jak zwykle: wyłącznie gotowe i opieczętowane produkty końcowe, a Polska to dalej „kraj magazynów” czego mniemana broszka Szydło Beata nie chciała mniemając, że jakieś technologie i wynalazki nam będą dawać.
    I w dodatku do dodatku, te amerykańskie patrioty w ogóle się nie nadają do przeciwrosyjskiej roboty. Nadają się do kompensacji kompleksu kastracyjnego, na co cały PiS cierpi, jak i reszta Prawdziwych Polaków.

  140. panie zzakałuzy ,

    jeżeli chce pan być traktowany poważnie to proszę się powstrzymać od fraz typu ” uczniowi tłumaczę ” , ” uczeń nie słuchał ” czy tam ” nie zrozumiał ” . Używając w/w zwrotów pokazuje pan , że jest pan zwyczajnym pajacem a pajaców nie traktuję poważnie . To raz. Dwa, panie szanowny , pańskie tokowanie to zwyczajne popłuczyny po prl-owskich fantazjach i tyle . Nie rozwijam tematu bo wciaż jak na razie jest pan dla mnie pajacem – do momentu powstrzymania się od uzywania ” uczniowskich ” porównań i wyrażenia skruchy za uzywanie ich do tej pory.

    W sprawie ” bieda reprodukuje biedę ” mam swoje zdanie z tej prostej przyczyny , że kilka lat mieszkałem w dwoch bogatych zachodnich krajach i widzialem jak się sprawy mają. Szerzej tematu nie rozwijam z powodu który wyluszczylem powyzej .

    Nie potrzebuję żadnych zasilkow, szanowny panie. Mam dość pieniędzy i podejrzewam , że nie zdążę ich wydac nawet żyjąc 120 lat nie pracując już ani dnia.
    Cały panski wpis , panie ”dobrodzieju ” to zwyczajne usiłowania zakrzykiwania chamskimi odzywkami faktu , że brak panu argumentow.Talent pool…..dobre, dobre, ale chyba pan szanowny akurat w tym losowaniu nie brał udziału. A może stał pan w kolejce po prostactwo jak Przedwieczny rozdawał te talenty.

  141. anumlik
    20 listopada o godz. 22:41

    jestem wielbicielką Twoich teatrzyków,Twojego talentu tworzenia na poczekaniu wierszyka, anumlika lub moskalika na odpowiednią okoliczność.
    A że nie komunikuję tego zbyt często?
    nieśmiała jestem…

  142. Jakby ktos tego nie slyszal. Z powodu gluchoty np.

    Chlopski osilek podlaski Anton wyrwal sie z Cimaniow i na Slask popedzil. Zgodnie z nawolywaniami Gierka. Po kilku latach wraca do Cimaniow, na pogrzeb ojca.

    Ale! On tera tylko po polsku gada. Mowi ze zapomnial juz jenzyk prosty. Jedyny ktory znal przed wyjazden na Slask. Wiec przechadza sie po haspadarce.

    – Co to jest? – pyta, wskazujac na dyszel
    – Dyszel – odpowiada brat.
    – A to co? – wskazujac na orczyk
    – Orczyk.

    I tak ida dalej. Dochodza do grabi. Stojacych trzonkiem odwroconym do gory. Juz Anton mial zadac swoje pytanie jak sie grabie nazywaja, ale wzial i nastapil na nie przez pomylke. Grabie zas jebut w leb Antona. I slychac
    – Te je.ane grabie

    To jest stary, klasyczny juz, poleszucki kawal jezykowy. Mag(us) moze go znac. A moze i niekoniecznie. Jak to sie wpisywuje w ambitne zamierzenia obywatelskiego blogu, ja nie znaju

  143. Tanaka
    20 listopada o godz. 22:52

    Wystarczą nam same wyrzutnie, zaś odpowiednich „patriotów” mamy pełen sejm, senat i 60 tysięcy ochotników; jedni i drudzy nieustannie nas o tym zapewniają, trzeci przypmnieli o sobie 11 listopada

  144. konstancja
    20 listopada o godz. 23:06
    Gdybyśmy jeszcze mogli tych „patriotów” gdzieś wystrzelić. Najlepiej na Kamczatkę.

  145. panie kaesjocie ,

    o prl -u wiem aż za duzo z tej przyczyny , ze sporo lat w nim zyłem jako zwyczajny człowiek. Nie miałem znajomości, nie bylem członkiem partii , nie pracowałem w fabryce zbrojeniowej , nie bylem milicjantem ani donosicielem.Doskonale pamiętam te prl-owskie fantazje – ” 10 potęga gospodarcza swiata ” , ” siódme miejsce w wydobyciu siarki ” , czy tam miedzi itd , itp Ten ustrój bohatersko zwalczał problemy , które sam wczesniej stworzył a zaopatrzenie sklepów spozywczych w świeże pieczywo przekraczało mozliwości prl-owskiej gospodarki aż do końca istnienia owej pomyłki dziejowej .
    Filmy Barei to idealne , wręcz modelowe opisanie swiata prl-owskich absurdów i syfu. Jeśli przerysował to tylko trochę .Wszystkie sytuacje z jego filmów widziałem , przeżyłem je sam lub ktoś kogo znałem , przerysowanie to moze w tym sensie że nie mogły się wydarzyć w dwie godziny filmu ani nawet w dziesięc. Reszta – wszystko się zgadza. Pan jako beneficjent tamtego systemu moze i tego nie widział , kiedyś jedna sierota po prl- na moje stwierdzenie że teraz pomarańcze są za kilka złotych w każdym sklepie a z prl-u nie było , odpowiedziała – ” ależ były , mama zawsze mi kupowała ” A gdzie ? zapytałem – ” No w Baltonie ” . Pan też , jak widzę , z tych z Baltony .

  146. @Tobermory 20 listopada o godz. 18:48
    Zacznę od środka:

    „Moim zdaniem gęstość zaludnienia nie jest w Europie najistotniejszym czynnikiem wpływającym na dobrobyt społeczeństwa.”
    A gdzie ja tak twierdziłem?!
    Ja tylko zareagowałem na powszechne na tym blogu i nie po raz pierwszy wyrażane sentymenty na temat preferowanej liczby ludności wskazując, że w wielu krajach – pod wieloma względami wzorowych dla Polski – średnio ludzi jest gęściej.

    No i wielu komentatorów dawaj tłumaczyć mi, że od samej liczby gąb zupy w garnku nie przybywa.

    To po cholerę (część) Europy chce się jednoczyć w większy organizm gospodarczo-polityczny?

    „W Szwajcarii pracuje 316 tys. Niemców, natomiast w Niemczech tylko 3 tys. Szwajcarów, choć Niemcy mają wyraźnie wyższą gęstość zaludnienia.”
    Na całe szczęście Szwajcaria mądrzejsza, z boku sobie pozostanie bo to do niej Niemcy zjeżdżają.

    „Od pewnego poziomu staje się ona czynnikiem hamującym, stresującym i generującym dodatkowe koszty.”
    Pierwsze rozsądne zdanie.
    Tak, cały widz polega na szukaniu optymalnego rozwiązania.
    A nie na ślepym deklarowaniu, że „im mniej tym lepiej, bo mnie z okna widok na las, góry, morze (niepotrzebne skreślić) nowa chałupa zepsuje”.

  147. izabella
    20 listopada o godz. 23:09
    jestem pewna, że mozna ich zaopatrzyc w odpowiedniego powera- dadzą radę. Oni ze wszystkim dają radę.
    Skoro tak są mocni w gębie, niech to pokażą.
    I na to liczę….wyjdzie szydło z worka. Szydło też…

  148. anumlik
    20 listopada o godz. 22:41
    zapomniałam dodać, że jestem (cichą!) wielbicielką także Twoich limeryków…żeby nie było, że coś pominęłam

  149. konstancja
    20 listopada o godz. 23:23
    I te 100 tysięcy euro dziennie za wycinkę w puszczy. Wreszcie jakiś pozytyw, to musi coś dać.

  150. @cecilroad 20 listopada o godz. 22:58
    Zaczął swoją tu obecność od prychnięć o „fantazjowaniu” i „nie znikaniu prlu z mojej głowy”.
    Bardzo przepraszam nerwuska @cecilroad za moje całkiem dostanie, wygodne i bardzo interesujące dzieciństwo i młodość w peerelu. Jako dziecka partyjnych aparatczyków robiacych zakupy w Baltonie. Ofkors.
    Socjalizm za Gierka z perspektywy nastolatka wspominam całkiem miło, widocznie moje potrzeby takie wielkie jak @cecilroad nie były.

    Informuje nowego, że na tym blogu samoprzylepne etykiety do naklejenia na czoło „Uwaga – przemądrzały ma zawsze rację” leżą zaraz przy wejściu, na stoliku pod wieszakiem.

  151. izabella
    20 listopada o godz. 23:26

    masz świadomość, że zapłacimy my, zwykli zjadacze chleba, a nie Ci patrioci z Sejmu i Senatu? Wiem, że to nie mozliwe, ale koszty powinni ponieść ci, co wynieśli największą korzyść, także i kuzyn Kaczyńskiego, Konrad Tomaszewski, dziś Prezes, dyrektor czy głowny zarządzający PP Lasy Państwowe.
    Za wykonanie zadania będą premie, trzynastki i wyróżnienia ( głównie szeleszczące) NArodowi, odmienianemu przez PIS przez wszystkie przypadki zostana rachunki do zapłaty.

  152. @konstancja
    😀 😀 😀
    Chyba jakiegoś anumlika specjalnie dla Ciebie stworzę 🙂

  153. niemożliwe w tym wypadku napisać trzeba razem, to oczywiste.
    Idę spać….późno już…

    to juz pora na złote i pozłacane myśli Orteqa

  154. anumlik
    21 listopada o godz. 0:04

    och, nie śmiałam o tym marzyć 🙂 🙂 😉

  155. Tanaka
    20 listopada o godz. 22:27
    słyszałam na wsi, że taka przeceniona mogła wyjśc tylko za „kawalera z odzysku”- wdowca jub rozwodnika; czasem ten z odzysku był bardziej gramotny niz kawalerowie bliscy przeceny

  156. @tejot 20 listopada o godz. 22:39
    „Zza kałuży, ostatnie wiadomości o kontrakcie Polska-USA na rakiety Patriot są zadziwiająco zgodne z Twoimi przewidywaniami tu na blogu, w których wskazywałeś na samochwalstwo i rekordowa naiwność polityków PiSu negocjujących kontrakt. Oraz nieznajomość świata i polityki. Żenującą nieznajomość.”
    Skutki „właściwego” doboru polskich negocjatorów. Mam tu na myśli stronę polityczno-decyzyjną a nie wojskowych specjalistów. Jestem przekonany, że to, o czym ja pisałem nie jest niczym tajnym i jest dość oczywiste dla wielu osób. Wyobrażam sobie ten zespół zorientowanych, inteligentnych wojskowych, którzy są blisko przy tych negocjacjach… ileż smakowitych historii na temat pisowskich polityków-„negocjatorów” oni mogliby opowiedzieć!

    „Prawdziwym patriotom z PiSu wciśnięto „patrioty” po stosownej cenie – niemal dwa razy większej. Za głupotę się płaci, o czym prezes Polski teraz się dowie stojąc pod zimnym prysznicem cenowym z USA nadeszłym.”
    Polska płaci frycowe za tak demonstracyjne wypięcie się na europejskie alternatywy amerykańskich dostaw. Ja moge zrozumieć pisowską, polityczną decyzję mocnego postawienia na USA jako na głównego sojusznika, za co, a szczególnie za ich wojskową obecność w Polsce, trzeba sowicie zapłacić.
    Ale to powinno być jawne dla społeczeństwa. Tyle płacimy za hardware a tyle za np. roczną obecność 2 brygad pancernych i jednego myśliwskiego skrzydła. A nie ukrywać wszystko w cenie sprzętu i propagandowo udawać, że amerykańskie wojsko jest w Polsce no bo po prostu Amerykanie nas tak bardzo lubią!

    „Ciekawe jak ci głupole, co wynegocjowali tak wspaniały tani kontrakt będą się tłumaczyć.”
    Jeszcze usłyszysz, ze prezydent Duda udekorował zespół polskich negocjatorów za patriotyczne zbicie początkowej ceny o 40%. 😉

    W USA jest identycznie. Chińczycy bardzo inteligentnie uczestniczą w propagandowo-sprzedażowej ofensywie Trumpa (na potrzeby twardego elektoratu tego ostatniego) i z ochotą i radością potakują na wszelkich wspólnych konferencjach, jak to „podpisali umowy o zakupie w USA zabawek za sto pierdylionów dolarów!!!!”

    A potem w fachowych czasopismach danego działu przemysłu (samoloty, elektronika) ukazują się artykuły wskazujące, że wszystkie umowy były „non-binding” a dotyczyły najprawdopodobniej tych samych samolotów i układów scalonych, których sprzedaż ogłaszano już 7 razy w przeszłości.
    A tak generalnie, to firma, która w świetle fleszy zobowiazała się sprzedać,- jutro będzie kupiona przez inną, wieksza od niej firmę i kto wie, kto wie, co się stanie z tym kontraktem, i to dlatego, że „przyjacielskim Trumpowi” Chińczykom takie połączenie może się nie spodobać. Pisze o firmach Qualcomm i Broadcom. Myślisz, ze Trumpowi zalezy na nagłówkach gazet wołających: „Jakim prawem komunistyczne Chiny zakazują łączenia się dwóch AMERYKAŃSKICH firm???!!!”

    Takie nagłówki bedą za kilka miesiecy a na razie NASZ PREZYDENT TRUMP WRÓCIŁ Z WIELKIM SUKCESEM!!!! TA DAAAA!

  157. @konstancja 20 listopada o godz. 22:17
    Za długo tu jołczyłem na teamt dużej rodziny. Z perspektywy czasu i dzisiejszego doświadczenia, tak jak pisałaś, zatrzymałbym się na średnio-dużej rodzince, no powiedzmy gdzieś tak na czwartym, góra piątym dziecku.
    Z czwórką jest jeszcze organizacyjny luz oraz aby ich utrzymać pewnie nie musiałbym wyjeżdżać z Kraju… a przynajmniej nie na tak długo. 😉

    Szkoda, że nie spotkałem wtedy @Tobermory, on by mi podsunął pomysł z tymi gumkami…

  158. Właśnie nastąpił koniec świata.
    Charlie Rose został oskarżony o molestowanie. Przez 8 pań.
    Przyznał się, ale takim szczurzo-łasiczym językiem, uwaga, wstrętne, brr:

    “It is essential that these women know I hear them and that I deeply apologize for my inappropriate behavior. I am greatly embarrassed. I have behaved insensitively at times, and I accept responsibility for that, though I do not believe that all of these allegations are accurate. I always felt that I was pursuing shared feelings, even though I now realize I was mistaken.

    “I have learned a great deal as a result of these events, and I hope others will too. All of us, including me, are coming to a newer and deeper recognition of the pain caused by conduct in the past, and have come to a profound new respect for women and their lives.”

    Ja uwielbiałem go za jego wywiady z bardzo ciekawymi ludźmi. Mam nadzieję, że filmy z tymi wywiadami nie znikną z sieci, to dopiero byłaby strata… dla mnie był w pierwszej trójce? piątce? najlepszych dziennikarzy świata.

  159. @Tanaka

    I inni….

    Osobiscie nie mam nic, anic przeciwko krolikom. Wrecz na odwrot, bnardzo je lubie.

    Mnoza sie szybko. Sa niewiele wymagajace. Szybko dojrzewaja przez co moga byc latwo chodowane, zwlaszcza na mieso, czyli do zjedzenia…

    Spotowi ministranta z pomylonym powolaniem nijakiego Radziwilla, sie poswiecielm na dwukrotne obgladniecie i mam dwa rodzaje konkluzji…

    Konkluzja pierwsza:

    Ministrant Radziwilll sie wcial w kompetencje ministranta Jurgiela, w obszarze zachecania do przydomowej hodowli zagrodowej krolikow.

    Promocja rzeczonej chodowli powinna isc z minstranctwa rolniczego, a nie zdrowotnego, pomimo udowotninej zdrowotnosci spozywania miesa kroliczego.

    Konkluzja druga:

    Jestem romantyczny i z rozrzewnieneim wspominam „stare” dobre czasy, kiedy to najbardziej popularna kolezanka w akademiku, byla kolezanka, ktorej rodzice posiadali stadko cos okolo 18 krolikow rozplodowych, co sie przekladalo na krolika co dwa tygodnie/na zglodnialych kolegow i kolezanki, wspomnianej wyzej dobrodajczyni kroliczej.

    Kroliki z prodiza mialy swoja wartosc w poczatkach lat 80tych, ale ich wartosc podnosly „reklamowki” z obszaru, nazwijmy delikatnie, ich zycia seksualnego…

    Bez wdawania sie w pornografie, skonkluduje, ze byla to sodomia z gomoria, a cale wspomniane stado powinno byc od reki areztowane i dozywotnio zapuszkowane…

    Ale jesc sie chce i w praktyce sie okazalo, ze sodomici kroliczy smakuja tak samo jak reszta, z czego wniosek niechybny wynika, ze Panu Bozi jest co najmniej obojetne kto z kim…

    TAk wiec lubie kroliki i akcje potepiania krolikow uwazm za szczyt zlego gustu i hipokryzje zarazem.

    Przepis na krolika z prodiza w warunkach akademik lat wczesnych 80tych:

    1 krolik
    1 prodiz
    szczypta soli
    zdziebko tluszczu
    nieco jablek
    1 i 1/2 godziny
    8 wyglodnialych studentow
    prewracac co 20 min (krolika, nie studentow. Studenci przewracaja sie sami, z czestotliwoscia zalezna od ilosci dotepnych trunkow procentowych)

    Sukces murowany

  160. Jaki koniec swiata, sasiedzie zza miedzy? Zza kaluzy tez zes moj sasiad jest.

    Charlie Rose, lat 75, dwadziescia kilka lat temu zostal dotkniety uwiadem starczym. Co, w wieku niewiele powyzej 50-tki, bylo dla niego dramatem. I on ten dramat probowal rozwiazywac na swoj sposob: macajac kobiety. Czasem nawet dotykajac ich srod-udzia!

    „He put his hand on my mid-thigh,” said Creydt, who agreed to be interviewed on the record to support other women who were coming forward with what she deemed to be more serious claims concerning Rose.”

    ‚https://www.washingtonpost.com/investigations/eight-women-say-charlie-rose-sexually-harassed-them–with-nudity-groping-and-lewd-calls/2017/11/20/9b168de8-caec-11e7-8321-481fd63f174d_story.html?utm_term=.115cb5d5f09a

    „Yvette Vega, Rose’s longtime executive would just shrug and just say, ‘That’s just Charlie being Charlie.’ ”

    Charlie byl po prostu Charlim. Dotknietym uwiadem w wieku zbyt mlodym zeby nie pamietac na czym polegaja relacje mesko-damskie

    Z osmiu kobiet, ktore skorzystaly z dobrodziejstw hashtagu #MeToo i o oskarzyly Charliego o molestowanie, ani jedna nie posunela sie wyzej niz srod-udzie. Czyli, jesli to bylo molestowanie, to zdecydowanie bez najmniejszej proby, err, penetracji.

    ‚Close but no cigar’, okreslilaby to pani Hilary Clinton. A to zaden koniec swiata. Ani nawet koniec malzenstwa Hilary z Billem.

    Wiec nie panikuj, zzakaluzniku. And have a cigar. Nic to nie pomoze na uwiad starczy ale zawsze cos.

  161. lonek

    „Panu Bozi jest co najmniej obojetne kto z kim”

    lonku! Moj moher prask uo ziem. Kto rano wstaje, musi co czadu daje.

    A wszystko tylko po to, zeby konstancja miala co do poczytania srania

  162. Nastepny wklad do poczytania srania dla konstancji bejbi

    To moze dotyczyc tego blogu
    Zwiazek Kontroli Dystrybucji Prasy [znany wczesniej w historii pod postacią instytucji Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk (GUKPPiW) powołanego dekretem z 1946], podaje dane sprzedawalnosci tygodnikow za pierwsze trzy kwartaly tego roku :

    Gosc Niedzielny – 124 014 egz,
    Polityka – 111 401 egz,
    Newsweek Polska – 99 016 egz.

    I przytup:

    „Wszystkim spada, z wyjatkiem Tygodnika Powszechnego (23 413 egz).”

    Tygodnika Powszechnego, podobnie jak Goscia Niedzielnego, nie dotyczy uwiad starczy. Proste to jak kropidlo. Albo jak klucz do plebanii

  163. Cafnijmy sie. Az do anumlika, z 19 listopada o godz. 8:44

    „Fear of Missing Out to rzeczywiście straszna choroba. Ale spokojnie, nawet jeśli o połowę ograniczysz wejścia na blog, aby jakimś – krótkim nawet, acz pozbawionym sensu – sikiem oznaczyć to miejsce jako (też!) Twoje, to nie znikniesz. Nie bój FOMO! Nie znikniesz!”

    Tys prorok jest. Bo ja wciaz nie zniknalem! Szczegolnie posrod godzin nocnych kiblujac na blogu. Podczas gdy inni poeci spia zeby nie spac mogl ktos.

    Wiem, wiem. Czy to czasem nie jest powtarzanie sie stachanowca, ktory wyrobił normę i na tym nie poprzestał?

    Pracujemy wciaz nad tym, zeby uwiad starczy nie dotnal wszystkich bez wyjatku. Bo to o tym ostrzegaja ludzkosc specjalisci od global uwiadu. Tego spermianego

  164. Cały witz a nie widz. Boże, czego to człowiek nie wypisuje!
    No i z tym Rose to pretensjonalnie napisałem, że najlepszy na świecie. A przecież nie znam innych poza amerykańskimi dziennikarzy. No i troszeczkę, polskimi. A więc Rose uwazam za jednego z najlepszych w USA. Uff, tak lepiej.
    I po co on się do tych babów dobierał? Podobno po biurze na golasa przy nich chodził. No po co? Przecież w taki normalny sposób, czyli jedna baba na raz na kilka lat, mógł mieć pewnie każdą młoda kozę, która do niego na praktyki przychodziła. Sławny był, forsiaty też, codziennie z najgrubszymi rybami z każdej dziedziny ludzkiej działalności gadał. Czyli młodej kozie opadnięta z podziwu szczęka (żuchwa?) by się nie zamykała.
    Ot, „zakochać się” w jednej, pojedynczo i na pewien, uznawany współcześnie za „przyzwoity” czas.
    Po bożemu. Przeca w tym wieku i tak i tak kilku nie poradzi. Nawet Rose. No nie mieści mi się w głowie, na żadną logikę.
    Chyba że on tak ze starości, podobnie jak starszy Busz. Znaczy, że już nie wie, co ręce robią.

  165. A co z uwiadem starczym?

  166. Twój problem.

  167. „Na tym polega uwiąd starczy, że zamiast mówić, człowiek warczy.”
    (Sztaudynger)

  168. Moze moj tez. Ale przede wszystkim to byl problem Charliego. Oraz jego osmiu molestowanych dam.

    Samo oblapianie, zadne tentegowanie. Ja na ich miejscu tez bym sie poskarzyl(a) jakiemu hashtagowi

  169. Uwiąd starczy to KULT

    Wierzył tylko w sens pieniądza, sprawczą siłę jego
    Jednak kiedy zachorował ujrzał co innego
    Stało ważne się co było uwagi niewarte
    Gdy wyzdrowiał to zapomniał, serce mam rozdarte

    Nie chodził na katechezy, ale dnia pewnego
    Spotkał na swej drodze kogoś bardzo podobnego
    Do Jezusa z Nazaretu, co jak pismo głosi
    Za cesarza Tyberiusza uczył gdy lud prosił

    Armia, męska, miasto, szkoła, nastraja, kogoś,
    Kraina, facet, ojczyzna, to gra, sejm, seks,
    Dusza, tradycja, ludzie, seks

    Nie miał serca dla tych blisko i dla tych daleko
    Kupił tanio, sprzedał drogo, aż razu pewnego
    Jednej rzeczy nie mógł kupić za żadne pieniądze
    Takiej, którą chciał najbardziej w swoim życiu móc mieć

    Nie tworzył stereotypów, ale wszystkie rzeczy
    Jakie trzymał w swoim domu ukradli mu Polacy
    Antywłasnościowa kultura swe żniwo zbiera
    Polak – złodziej to w Berlinie wymierne pojęcia

    Armia zwycięska jest męska, Berlin miasto, szkoła dla młodzieży,
    Flet nastraja kopnąć kogoś, kraina bajek, eunuch to facet,
    Polska ojczyzna, to gra dla mężczyzny, sejm i senat, seks oralny,
    Dusza nieśmiertelna, tradycja niedzielna, ludzie

    Myślał, że swą wiarą całą, swoją żarliwością
    Góry może gdy chce przenieść z dziecinną łatwością
    Aż nadeszła taka noc gdy jak uderzony młotem
    Obudził się przerażony, zlany zimnym potem

    Armia nasza jest zwycięska, alfons jest to kurwa męska,
    Berlin miasto w Niemczech leży, burdel – szkoła dla młodzieży,
    Flet muzyką nas nastraja, figiel – kopnąć kogoś w jaja,
    Egipt to kraina bajek, eunuch to facet bez jajek,
    Polska to nasza ojczyzna, wojna to gra dla mężczyzny,
    Sejm i senat jest skłócony, seks oralny – z drugiej strony,
    Dusza to część nieśmiertelna, kościół – tradycja niedzielna,
    Wszyscy ludzie chcą być wolni.

    [Fb.me/KULT.KAZIK]

  170. konstancja
    21 listopada o godz. 0:16

    Nie zna życia, kto nie służył w Marynarce…

    Z racji ogólnie słabej dostępności morza oraz Marynarki co się po wojnie nieco poprawiło ale obyczaj został, no i zasadniczej suchości krajobrazu, zamiast uczyć się życia dzięki Marynarce, gramotność w narodzie poprawiała się nieco za pomocą bycia kawalerem z odzysku. Znaczy – kawaler uwtórniony coś wie. Teoretycznie. Bo, dajmy na to, pływać to on raczej nie umie. Ale jak dla przecenionej panny nada się jak trzeba.

  171. lonefather
    21 listopada o godz. 3:45

    Królik w sosie własnym, jabco i już?
    Przepis jakiś skromny. Ale wnoszę, że to towarzystwo akademickie, ze szczególnym uwzględnieniem koleżanek akademiczek oraz płynów hydraulicznych tworzyło odpowiedni entourage/i> i bogactwo treści niewieścich.

  172. My tu pitu-pitu o królkiach, powoli zaczynamy się zbliżać do przepisów na królika w potrawce a tu proszę:
    http://nczas.com/wiadomosci/tak-gersdorf-wyrolowala-kolegow-sedziow-i-po-co-bylo-chodzic-ze-swieczkami-pod-sad-najwyzszy-jej-projekt-zmian-w-sn-idzie-jeszcze-dalej-niz-chcial-pis/
    Wybór źródła linku (prawacki szmatławiec) nie ma tu nic do rzeczy – liczy się to co opisuje – Google poprowadziło ale…
    Nie darmo prawacy mogą sobie szydzić z ,,lipcowych protestów ze świeczkami”. Pani Gersdorf robi z nas durniów. Podobnie jak czynił to ,,Katon” Rzepliński, który nie omieszkał nadmienić o ,,ogromnej pomocy Episkopatu” w doprowadzeniu do wet prezydenta.
    Nie waham się pisać o tej pani – kanalia – rozumiem, że chce nam obstalować katolickie państwo i tyle.

  173. Tanaka
    21 listopada o godz. 8:17

    Uops. Ale sie ciesze, ze sie udalo Tobie wydedukowac, ze glowny skladnk przyprawowy to bylo 8/1 kroliczka. Super. Jak @orteq moherem o ziem praskam.

    A poza wszystkim, to ktos slusznie zauwazyl ze im wiecej luzu bylo tym wiecej dzieci sie rodzilo. Zaciskanie wolnosci skutkuje zmniejszeniem rozrodczosci.

    Ale niespodziewajka! W prawym dolnym rogu sie pojawila reklamowka Newsweeka ze szlachetnym obliczem niejakiego Jaroskawa K. na okladce i tekstem reklamowym:

    Seks w wiekszym gronie.

    Ladne.

  174. konstancja
    20 listopada o godz. 22:40

    Kiedy mówisz, konstancjo, że sądzisz, że na zapowiedziach się skończy, to aniołki Ci w niebie biją brawo rączkami i skrzydełkami, bo świetnie wiedzą z praktyki, że całe niebo to też tylko zapowiedzi. Wszystko w materii przywracania Polsce żeglugi śródlądowej, której udział w naszym transporcie jest niemal zerowy – „Obecnie w Polsce 86 proc. to transport drogowy, 12,5 proc. kolejowy, a jedynie 0,4 proc. odbywa się drogą wodną. Tymczasem zobowiązania w tzw. białej księdze wobec Unii Europejskiej zakładają, że do 2030 r. drogą wodną powinno odbywać się 30 proc. transportu.” – to, jak dotąd, wyłącznie plany, sejmiki, nowe pierdzistołkowe ciała i zapowiedzi. Jedna z nich: ma powstać jakiś Zarząd Odry, który ma zarządzać wszystkim, co odrzańskie. Jeszcze nie powstał, ale już wiadomo, że na przywrócenie żeglowności Odry potrzeba 14 miliardów, w tym – na nowość: czwartą klasę żeglowności, która pozwoli zachodnim okrętom na wjeżdżanie do Polski. Na portalu „Żegluga Śródlądowa” skomentowało to paru kolegów praktyków.

    „budro2 dnia 20.11.2017 09:17
    Może ktoś w końcu wyjaśni IV czy Va klasa ODW.
    Ustawy podpisane przez Panią Premier mówią o Va, a wszyscy urzędnicy łącznie z Panem Ministrem Gróbarczykiem mówią o IV klasie. Urzędnicy chyba nie zdają sobie sprawy z faktu że różnica w rzeczywistości jest olbrzymia i pieniądze również. W tabelce różnice niewielkie ale w rzeczywistości trzeba Odrę dodatkowo poszerzać i pogłębiać . Poszerzenie Odry o dodatkowe 5-10m i wykonie śluz o 0,5m głębszych na progu to dodatkowe dziesiątki milinów złotych. Ciekawe którzy urzędnicy wykazali się nadgorliwością przy przy tworzeniu ustaw ???? skoro dla UE wystarczy IV klasa.

    darpo23 dnia 20.11.2017 12:30
    Papier przyjmie wszystko. Jest nawet taki papier którym można się podetrzeć. On naprawdę przyjmie wszystko.

    Szaflik dnia 20.11.2017 12:35
    A co tu wyjaśniać? Chodzi przecież o to,żeby w następnych wyborach oddać głos na wiadomą partyjkę.W tym celu obiecają wszystko każdemu.A naiwniacy się nabierają…”

    Cieszę się na samą myśl, że coś pisowatego może wpaść na pomysł przekopania mierzei Jamneńskiej. Ona się wprawdzie kiedyś sama przekopała, bo jest kanał Jamneński łączący jezioro z morzem, ale jest malutki. A ja pamiętam pomysły zrobienia z Koszalina morskiego portu. To dopiero ożywia wyobraźnię! Bo na port kanał jest za mały – zwłaszcza że Norweg zaplanował przy nim Riwierę. Riwiera oznacza zupełnie światowe rozmiary dla mojego zadupia. Więc ileż to roboty zbudować nowy kanał, pogłębić Jamno do dwudziestu metrów i wykopać rynnę w Bałtyku od głównego żeglugowego szlaku do Koszalina, żeby, powiedzmy stutysięczniki pod moje okno podchodziły. Niech żyje wyśniona tu przez jedną panią wolność! Wolność i swoboda! No i pani młoda! A przede wszystkim niech żyje PiS – pionier i kolo zamachowe przekształcania kuli ziemskiej w gruszkę. No i co z tego, że – na wierzbie. Do odważnych świat należy.

  175. Prezydent Putin o b. prezydencie amerykanskim, na uzytek publicznosci amerykanskiej:

    – Ukladanie sie z prezydentem Obama to bylo jak gra w szachy z golebiem. Ty grasz, w najlepszej wierze, myslisz ze dokads zmierzacie. Podczas gdy golab Obama caly czas buszuje po stole, przewraca pionki, obsrywa szachownice. Na koniec obnosi sie dumnie po lokalu i zachowuje sie tak jakby to on jednoznacznie wygral partie.

    Ciekawe jak mu pojdzie gra w szachy z nastepca Obamy. Lapiacym za reke Melanie podczas schodzenia po schodach Air Force One.

    Problemy z utrzymywaniem rownowagi przekladaja sie bardzo latwo na inne problemy zwiazane z wiekiem. Uwiad starczy to sie nazywa. Jakby ktos czego nie doczytal wczesniej

    http://demotywatory.pl/2423277/Starczy-to-jest-uwiad

  176. „im wiecej luzu bylo tym wiecej dzieci sie rodzilo”

    Fakt. Najwięcej za Stalina i wczesnego Gomułki oraz podczas stanu wojennego i zaraz po nim.

  177. „ ‚ im wiecej luzu bylo tym wiecej dzieci sie rodzilo’ Fakt. Najwięcej za Stalina i wczesnego Gomułki oraz podczas stanu wojennego i zaraz po nim.”

    Tam szlo o to, ze nie bylo czego ogladac w telewizorze. Za Gomulki to nawet tych telewizorow bylo tylko co kot nasral w piaskownicy. Tej skonstruowanej dla tych dzieci rodzacych sie na potege

  178. DZiekuje @Tobormory za wyrazy uznania.

    POkrzepiajaca jest mysl, ze Ty od rana na posterunku.

  179. I byl szczyt dzietnosc w poczatku lat 80 zwiazany bezposrednio z licznymi pradu wylaczeniami, co skutkowalo kompletnym juz brakiem TV. Czego jestem swiadkiem majac bylego juz szwagra, o 26 lat mlodszego od bylej juz zony.

  180. Popieram wylozenie inki na przyzbie konstancji. W sam raz na spoznione sniadanie poniedzialkowe

  181. Dawno mówiłem, że najlepszą recepta na rozmnożenie królika polskiego jest zmałpowanie pomysłów generała (czy już szeregowca-bezpaństwowca?) Jaruzelskiego.
    Stan wojenny bis, godzina mili, oops, policyjna, bojkot telewizji przez buzie warte oglądania, dwudziesty któryś stopień zasilania i częste wyłączenia prądu. Dzisiaj trzeba by jeszcze zagłuszyć sygnały satelitarnej telewizji. Kablówke wyłączyć, internet odciąć, telefony – wiadomo, to samo, co wtedy czyli rozmowa kontrolowana.

    I przyrost pogłowia królika polskiego z-a-p-e-w-n-i-o-n-y!

  182. Kiedys ty to mowil? Bardzo dawno temu? Przepraszam, jesli to znowu uwiad

  183. A nie wpadlo wam do glowy, ze dla rozmnazania sie krolikow najlepszy jest mur, najbardziej taki berlinski. W tzw. pasie neutralnym, miedzy wschodnim i zachodnim Berlinem byla spokojna strefa porosnieta trawa, dzika kapusta, marchewka. Zaden czlowiek nie zaklocal spokojnej konsumpcji, kopulacji kroliczego ludu. A jak sie zdarzyl jakis natret czlowiek, ktory chcial przejsc z wchodu na zachod(tak jak slonce na niebie)to byl zastrzelony, a do krolikow nikt nie strzelal. One nie chcialy ani na wschod ani na zachod, no bo gdzie byloby im lepiej ?
    Bylnawet filmo tym berlinskim kroliczym eldorado

  184. Nie rozumiemy sie nawzajem na 100 procent, wyglada na to. Choc my po tej samej stronie kaluzy.

    To moze byc sprawa roznicy wieku. Choc nie koniecznie. Podobne upodobania slowotokowe mamy? Przyznaje sie bez tortur syryjskich, ze posiadam takowe. Emigracyjnie, makaranizmowo wypaczone, na dodatek. Czy to na tym polega ta roznica nasza?

    Te slowotoki. I dunno. Lewy chyba najtrafniej to ujmuje:

    „dla rozmnazania sie krolikow najlepszy jest mur”

    Bo wystarczy wyrznac wen lbem. I wtedy po kaczkach. Well, no dobrze. Po krolikach tez.

    Ten Lewy

  185. wbocek
    21 listopada o godz. 9:12

    Pombocku, pamiętasz, bośmy dyskutowali, napisałem o tym kiedyś wstępniaka. A i w komentrzach tematyka powraca, choćby sprawa cięcia Mierzei Wiślanej.
    W całej sprawie chodzi, owszem, o jakąś perspektywę, że niesuwerenny Suweren da głos na PiS bo obiecał Odrę (a Wisłę jeszcze bardziej, wiadomo – Matka Rzek Naszych i Substancja Polaka) większą od Renu. Co jednak jest na tyle mgławicowe, a prawidłowy Polak tak mało ma wspólnego i z rzeką i z żeglugą, że nie bardzo widzę przełożenie niedo-rzecznych rojeń na głosy wyborców. Ale znacznie bardziej chodzi o piękny konkret: powołanie urzędu – Zarządu Odry, wraz z przyurzędowością kolejnych podurzędów. Słowem: uwłaszczenie partii i jej wyznawców na państwowych pieniądzach.

    Zmiany w strukturze infrastruktury transportowej, jakie zaszły w Polsce od ostatnich znaczących działań w sprawie integracji systemu transportu rzecznego i jego rozwoju, czyli nieco pozaśrodkowego Gierka, oraz zmiany w strukturze gospodarki ciążącej hipotetycznie do korzystania z żeglugi śródlądowej zaszły tak daleko, że realny powrót do transportu rzecznego w jakimś poważnym stopniu (o 30% udziale w 2030 roku w ogóle nie ma co dyskutować, bo fantazmat), powiedzmy z 15%, a nawet 8-10%, to tak powyżej możności. Zakres działań reorientujących, przymuszających, dotujących wiele branż i współzależnych inwestycji byłby tak wielki, że dla katolicko-przedwiecznego państwa polskiego nie do udźwignięcia. A przecież – jak się właśnie dowiadujemy – kupujemy amerykańskie „patrioty” za 37 miliardów złotych (co jest tylko częścią kosztów operacyjnej gotowości). O innych wydatkach wojennych (4 okręty podwodne za jakieś 8 miliardów (też bez kosztów dodatkowych), nieistniejące helikoptery transportowe za 13,5 miliarda i ratowniczo-morskie za jakiś miliardzik, nieistniejące nowe czołgi, nieistniejący system operacyjny dla rakietek samolotowych JASSM, nieistniejące tysiące dronów nieistniejące systemy pełnego dozoru i obrazowania całej przestrzeni powietrznej kraju,nieistniejące poligony, nieistniejące ręczne rakietki strzelające mniej więcej do przodu zamiast do tyłu, nieistniejąca rekonfiguracja zaplecza logistyczno-magazynowego dla naszych dzielnych czołgów z Wehrmachtu z nieistniejącymi pociskami których katolickie państwo nie umie produkować i tak dalej i tak dalej.
    Będzie tak jak będzie: w każdej branży będzie bałagan i rozpierducha. W tym Polska jest co najmniej Mistrzem Starego Kontynentu.
    A Odra – rzeka ładna. Ryby czasem biorą. To pisoidy też wezmą, ale regularnie, a dokładniej – LEGURALNIE – i będą zadowolone.

  186. Lewy
    21 listopada o godz. 9:58

    Tak jest – film dobry i chyba nagrodzony.

  187. Tanaka
    21 listopada o godz. 10:27
    wbocek
    21 listopada o godz. 9:12

    I tu sie zgadzam w calej rozciaglosci, bo nie ma to jak BIURO PLANOWANIA…

    Biuro Budowy musi cos budowac, zeby sie wykazac, Biuro Planowania zawsze moze sie wykazac okazujac chocby Plan Ewakuacyjny … a kasa leci, znaczy sie plynie jak transatlantyki kanalem do Kolobrzegu z wizji wyzej zapodanej.

  188. A przechodzac do spraw miedzynarodowych, dla urozmaicenia.

    Mowi Putin :
    – Bashar Assad zadzwonił do mnie ostatnio i zapytał:
    – Wołodia, jak to jest, że wszędzie jakieś rewolucje robią, a Ty się trzymasz i masz tak wysokie poparcie?
    Ja mu na to:
    – Basiek, u nas jest praworządność i to rząd sobie wybiera opozycję. Jak ktoś chce robić opozycję bez zezwolenia, to więzienie.
    On mi na to:
    – Ale u mnie opozycja strzela, bo ma uzbrojenie od USA. Co robić, co robić?
    No to ja mówię mu:
    – Mam dla ciebie dwie rady: Po pierwsze, całą opozycję złapać, i wszystkich rozstrzelać w piździec.
    – Po drugie flagę państwową zmienić, musi być kolor niebieski. U nas w Rasiji zmieniliśmy, teraz jest niebieski i jest spokój. W arabskich krajach nie było niebieskiego, to porobili rewolucje i obalili rządy. Rozne rzady
    On się pyta:
    – Wołodia, ale czemu akurat niebieski? Jak to niby działa?
    Odpowiadam:
    -Basiek, jak ty nie masz żadnych wątpliwości co do pierwszej rady, a pytasz tylko o kolor, to spokojnie, jeszcze długo porządzisz. Pazdrawliaju ja tiebia cieplutko z Kremla.

    Tu mogla nastapic jakas powtorka. Izwiniajus, Gospodarzu

  189. uaktywniony jak sam o sobie mówi https://www.youtube.com/watch?v=DIgXpl-qGLo

  190. Co za celnosc linku, parafianinie

    „Krzysztof Pieczyński uważa, że świeckość jest ważna również dla osób wierzących, ale niekoniecznie tych, którzy wierzą w nauczanie i hierarchię kościoła katolickiego. Znany aktor i krytyk Kościoła twierdzi między innymi, że nigdy nie spotkał księdza, z którym mógłby porozmawiać o duchowości. Wystąpienie Krzysztofa Pieczyńskiego otwierało Kongres Świeckości, na którym lewicowe partie podpisały wspólną deklarację świeckości.”

    I podsumowanie 1000-letnie naszej historii katolickiej:

    – Duchowosc w tym kraju nie istnieje

    „Klerykizacja zycia tak powszechna, ze nie ma z kim dyskutowac o duchowosci religii.. Klerykizacja to zupelnie co innego ”

    Dzieki parafianinie

  191. @Tanaka
    „4 okręty podwodne za jakieś 8 miliardów (też bez kosztów dodatkowych)”
    O ile pamietam to Izrael za swoje Delfiny płacił po około 450 mln dolarów za sztukę.
    Pamietajac, że:
    1. Niemcy dali Izraelowi upust 30%, a zatem wyjściowa cena dla Polski to będzie nie 450 tylko jakieś 640 mln zielonych.
    4 okręty po 640 mln dol. po 3.6zl/dol = 9.2 mld

    2. Izrael nie negocjował offsetu, nie chciał, aby budowa (lub jej część) odbywała się w ich stoczniach. A zatem nie negocjował transferu technologii. Za to płaci się dodatkowo.
    9.2 mld + X = ?

  192. Tanaka
    21 listopada o godz. 10:27

    Tanako, może mi, jako lepiej zorientowany w sprawach nieostatecznych, wyjaśnisz, z jakiego powodu nasza tranformacja zaowocowała bujnym, a nawet burzliwym wykwitem cztero- i więcejkołowego blaszactwa, a utrupiła żeglugę śródlądową, choć samych pchaczy „Bizon” – najpopularniejszych – Polska wyprodukowała ze 200 (każdy pchał zestaw 1000 ton). W sytuacji kiedy średni jej udział w zachodnim transporcie wynosi 6% (np. Holandia – 37%, Niemcy – 11%), a u nas – 0,4% jesteśmy europejskim zawalidrogą. Mając przy tym świetnie naturalne warunki. Tak świetne, że na własne oczy widziałem ze szkolnej barki gdzieś w roku 1960. baterie dział przeciwlotniczych przy samej Odrze we Frankfurcie oraz ruskie barki wożące w górę rzeki zaopatrzenie dla swoich. O niemieckich nawet nie mówię. Choć jedno słowo powiem: zawsze się różniły od naszych bardzo zadbanym wyglądem.

  193. @zzakaluzy. Wywiady prowadzone przez R. Charlie tu moj ulubiony program na NPR i tv Bloomberg, bo on taki zrownowazony, kulturalny, zdolny facet. A ja tak go szanowalam, ze nawet pamietam cos z jego zyciorysu ( pochodzi z jakiegos z…..a), a poniewaz wiele lat temu przeszedl wielce powazna operacje bypassow i na bardzo dlugo znikl z ekranu , to kiedy dluzej go teraz nie ma to zawsze mysle: widac pogorszylo mu sie na zdrowiu i obawiam sie, ze tym razem juz na zawsze. A on taki mlody i pelen werwy sg….l. Zastanawiam sie, dlaczego jest ta gora lodowa tylko w Ameryce. Wiele czynnikow chyba sie na to sklada, ale na pewno jeden jest zasadnczy, ci ludzie z medii maja tu niewyobrazalna pozycje w spoleczenstwie, chyba nieporownywalna z Europa. I prywatnie z niej doskonale korzystaja. Moze nie przyprowadza im sie branek do namiotu na polu bitwy o czym wiemy z historii i literatury i sztuki i co nie wzbudza naszych sprzeciwow. Wspolczesnie rajfurzy maja chyba mniej pracy,, wielcy sami se wybieraja branki, moze to byc nawet pokojowa w hotelu na godzine przed jazda na lotnisko, jak w przypadku prezesa Banku Swiatowego na przyklad.

  194. Czemu zawsze pisze NPR ( radio) zamiast PBS (tv) – a po imieniu o nim napisalam, bo tak wczoraj o nim rozmawialam.

  195. zyta2003
    21 listopada o godz. 13:23

    Z jedna z moich amerykanskich znajomych toczylem powazna dyskusje o Charliem. Szlo opornie do czasu, gdy zidentyfikowalem problem.

    Identyfikacja wyglada tak:

    Best example how easy is to finish a man … It is not a problem to accuse somebody it is a problem of socially accepted behavior … Charlie acted as was accepted … And now rules change and men are accused for the past behavior under new lows and views. It is ridiculous as the low cannot work „reverse”… It is simply talking not fair… Only crimes can and have to be punished not just behavior…

    Bo wtedy, gdy Charlie robil co robil, widziano, a moze nie widziano tego problemu jak obecnie. Brak spolecznego potepienia, otwieral swobode postepowania. Obecnie przy tym co sie zmienilo, taki facet jak Charlie, najpewniej bylby ostatnim, ktory by sie dopuscil molestowania.

    Pisalem o tym wczesniej, teraz znalazlem co mnie wkurza, czyli stosowanie norm dzis w zycie wchodzacych do oceniania zachowan z przeszlosci, gdy tych norm nie bylo.

    Panie dyskutujace pod haslem ” I can’t believe it’s true.” Po moim poscie zamilkly na pare godzin, potem po przemysleniu, choc niechetnie przyznaly mi racje.

  196. zza kałuży
    21 listopada o godz. 11:19

    Nadwiślańscy fantaści gadają, że mają być 4 okręty podwodne, budowane „w polskich stoczniach”, posiadające nie klasyczne diesle, ale najlepiej napęd z ogniw wodorowych, zdolne do przenoszenia i kierowania pociskami manewrującymi, umożliwiające podwodne desanty oddziałów specjalnych („Formoza”), oraz za przekazaniem technologii produkcji.

    Jak tak, to tak: podana przez Ciebie cena porównawcza zapłacona przez Izrael będzie pomnożona razy sześć lub sześćdziesiąt sześć. To już nie ma znaczenia. Żaden z tych warunków nie zostanie spełniony. Nawet pierwszy, że „cztery okręty podwodne”. O nieistnieniu polskich stoczni „zdolnych zbudować okręty podwodne” to nie bardzo jest jak mówić bez wymyślenia jakiegoś nowego bozi i chrześcijaństwa Na Nowy Czas. Pisoidalno-katolicki.

    Krzysztof Pieczyński, przez sześćdziesiąt lat życia nie spotkał jeszcze księdza z którym dałoby się porozmawiać o duchowości, to nie da się też uzyskać sensownej odpowiedzi na pytanie po co Polsce okręty podwodne i w dodatku cztery. Do końca października tego roku mieliśmy jeden – radzieckiej konstrukcji i produkcji, całkiem udany zresztą – ale się wziął i spalił. O wziętych od Norwegów zabawkach z demobilu nie ma co mówić.
    Tak jak polski poleci i na drzwiach od stodoły, tak polski podwodniak pogrąży się i w beczce. Może być pełna ogórków, będzie miał wyżerkę.

  197. wbocek
    21 listopada o godz. 11:50

    Pombocku, temat bardzo złożony, czyli całkiem prosty: Wisła-Odra była systemem projektowanym jako spójny z systemem gospodarczym. Socjalistycznym. Teraz mamy odwrotnie, więc i rzeki muszą działać dnem do góry.
    Od początku lat 90-tych, gdy zarządzono kapitalizm, okazało się to co się okazać musiało: PKP się sypie z wielką gwałtownością, jest ociężała, niedecyzyjna, niekompetentna, szaleńczo droga i wolniejsza od żółwia; oblazła związkami zawodowymi i politrukami rozbijającymi dawny system bez jasnego powodu ani celów strategicznych. Kapitalistyczne firmy musiały taką niewiarygodność olać. A równocześnie rozwijały się tysiące małych firm, w ogóle nie w pobliżu rzek, i nie mających w zapotrzebowaniu transportowym towarów pasujących do transportu rzeką. A równocześnie powstawały, też setkami i tysiącami, samochodowe firmy transportowe i spedycyjne.
    Siła rzeczy, chcąc niechcąc, musiała się Polska przestawić na transport samochodowy, na odległości szaleńcze: po przekątnej Polski i dalej, co jest wariactwem z punktu widzenia ekonomiki transportu, ale skoro nie ma wyjścia, to nie ma.
    Dopiero gdzieś w okolicy roku 2000 podejmowano, kulawe, ale jednak, próby dywersyfikacji transportowej, co się w branży nazywa „modalnością”. Z tym, że dotyczyło to łączenia transportu kolejowego z samochodowym. Transport rzeczny w ogóle w tym nie zaistniał.
    I tak to, z pewną poprawą co do kolei, będzie dalej. Nie ta gospodarka,nie te łby do widzenia rozwoju w perspektywie la 50-ciu naprzód, nie to planowanie, nie ci fachowcy, nie ta wola, nie te pieniądze i tak dalej.

  198. transportem wodnym zajmuje się w Polsce kościół katolicki ustawiając się w pozycji Charona, przewoźnika, którego nie dotyczą przepisy – prawa, obowiązujące na każdym brzegu /brzegu które dzieli Styks/, w tym przepisy wymyślone przez samego Charona, /on wymyślił i jego nie dotyczą/,
    PKP rozpieprzyli dawno, dzieląc na dziwne spółki, i nie pamiętam kto to zrobił,

  199. Tanaka
    21 listopada o godz. 14:16

    Dziękuję, Tanako. Podejrzewałem swoją żabią głową i z takimż widzeniem horyzontu, że to było coś na kształt CELOWEGO wymuszenia przez obcy kapitał. Ale widzę, że jeśli było jakieś wymuszenie, to raczej nasze własne – z niepowstrzymanego obrzydzenia do minionego, które wprost prowadziło do uwłaszczania się na obrzydzonym minionym. Mogę rozumieć, że się zmieniły struktura produkcji, lokalizacja i kierunki transportu w związku z padnięciem przemysłu ciężkiego, jednak dalej nie rozumiem, czemu u sąsiada i na całym Zachodzie coraz bardziej jadą rzekami, a u nas nawet jemioły na drzewach przy Odrze się zestarzały i pospadały, bo nie ma kto odnawiać, a każda oznaczała lewe, niebogobojne poczęcie nowego życia przez łodziarza.

  200. lonefather
    21 listopada o godz. 13:46
    a problem of socially accepted behavior … Charlie acted as was accepted
    Panie dyskutujace pod haslem ” I can’t believe it’s true.” Po moim poscie zamilkly na pare godzin, potem po przemysleniu, choc niechetnie przyznaly mi racje.

    Accepted by whom? Sorry że nie dołączę do chóru zachwyconych pań. Charlie Rose zbudował swoją pozycję na pewnej reputacji. Reputacja właśnie runęła w gruzy. PBS oddaje mu przysługę, niech zniknie na jakiś czas, aż ludzie zapomną.
    Pewnie że jest różnica, i nie potrzebujemy lonka żeby ją dostrzec, między facetem który wykorzystuje swoją władzę żeby molestować i uciszać kobiety, a obleśnym staruszkiem. Nikt obleśnego staruszka do więzienia nie wrzuca. I w większości przypadków nie wyrzuca też z pracy. Ale to też zależy od pracy, bo czasami do tej pracy nie ma już powrotu.

    Argumentacja lonka prawie jak Georga Costanzy, tylko mniej śmieszna:
    https://www.youtube.com/watch?v=ZB62oaOeqR0

  201. lonefather
    21 listopada, g.9:36
    Tak było. Po wojnie, przez jakieś 10 lat dzieci rodziły się, powiedzmy, nachalnie oraz intuicyjnie. Stąd wyż demograficzny m.in. dla wyrównania strat ludności i odbudowania tzw. tkanki społecznej.
    Mala stabilizacja gomułkowska i gierkowskie hasło 2+2 w maluchu, czyli fiacie 126 trochę ten trend spowolniły.
    W stanie wojennym znów instynkt prokreacyjny podpowiadał, że trudnym czasom należy przeciwstawić się siłą , która wynika z ilości.
    Oczywiście, przerwy w dostawie prądu w godzinach wieczornych
    trochę temu sprzyjały.
    No i popacz, nie trzeba było żadnych pińcetów.
    Ale też ludzie byli inni, mniej wymagający i nie aż tak kalkulujący, czy jeszcze jedno baby nie przeszkodzi w jakiejś tam karierze, no i może mniej leniwi w temacie.

  202. mag
    21 listopada o godz. 15:59
    Ale też ludzie byli inni, mniej wymagający i nie aż tak kalkulujący, czy jeszcze jedno baby nie przeszkodzi w jakiejś tam karierze, no i może mniej leniwi w temacie.

    Coś mi się wydaje, że przesadzasz, i jeszcze wpisujesz się w narrację o złych kobietach, karierowiczkach, które nie chcą mieć dzieci. Bo remontują mieszkania i latają do Tokyo.
    Czynniki posiadania dzieci za komuny były bardziej złożone, na pewno wpływ miał brak antykoncepcji dla kobiet, brak zawodowych perspektyw, dostępność mieszkań dla rodzin z dziećmi, i też mniejszy nakład pracy rodzicielskiej. Były żłobki, przedszkola i całkiem przyzwoite szkoły. Dziecko samo szło, i samo wracało, a odrabianie lekcji z dziećmi było rzadkością. Rodzic pojawiał się na wywiadówkach, czasem sprawdzał dzienniczek, i czasem zapytał „jak idzie w szkole”.
    Sporo moich koleżanek, zwłaszcza starszych, pamięta „urobienie” swoich matek. Praca, kolejki, sprzątanie, gotowanie, bez żadnej pomocy. Wystawne święta po spędzeniu trzech dni w kolejkach i dwóch dni w kuchni. I żadnej pomocy. Wszystko trzeba było ugotować, uszyć, uprać. Córki tych urobionych matek chyba nie bardzo się palą do harówki. Chociaż ta harówka jest już raczej innego rodzaju.
    Łatwiej ubrać i wykarmić, ale trzeba dowieźć na różne zajęcia i angażować się w szkołę. Moje koleżanki w Polsce praktycznie full-time zajmują się szkołami swoich dzieci.

    Łatwo powiedzieć, ale jeśli Polska stanie się przyjaznym dla ludzi, czystym krajem, z perspektywami na przyszłość, to dzieci się pojawią.

  203. mag
    21 listopada o godz. 15:59

    To jest sporo prostsze: tużpowojenny wyż musiał przejść w kolejną falę wyżu. Biologia. A przeciwstawianie się „kupą” to już społeczna i swawolna interpretacja.

  204. izabella
    21 listopada o godz. 16:27

    Mag ma rację. Sama to zresztą potwierdzasz. Zaś z jej cytatu wcale nie wynika, żeby współczesne Polki „to złe kobiety były”. Złe bo niewolnicze, było raczej to, że właśnie były takie zalatane, jak piszesz, bo dzieciaków kupa, a kobieta to własność mężczyzny i księdza. Więc cały dom na jej łeb a mąż, po ciężkiej pracy, pali papierosa, idzie z kumplami na piwo, czyta gazetę albo gapi się w TV.
    Sama też masz rację.

  205. Regularnie slucham wywiadow I komentarzy Charlie Rose. Jest to jedyna osoba, prowadzaca tego typu program, ktory robi to profesjonalnie i ktorego pytania mnie interesuja. Reszta to gadajace glowy. Gayle King nie zasluguje aby siedziec przy tym samym stole co Charlie Rose. CBS zaplacil Mr. Rose duzo pieniedzy aby ten zgodzil sie uczestniczyc w porannym programie. Jego obecnosc podniosla ogladalnosc co rowna sie z dochodami CBS. Nie znam szczegolow tych oskarzen. Wiem ze kobiety pracujace w SNL napisaly list w obronie Al Franken (rowniez posadzony o nieodpowiednie zachowanie).
    Najbardziej mnie interesuje kiedy Commander-in-abuse poniesie odpowiedzialnosc za swoje zachowanie. Nie chdzi tylko o kobiety.

  206. Orteq
    interesuje mnie pana opinia, /w tym też czy rozmówcy są wiarygodni https://www.youtube.com/watch?v=GCJiN2kH7_Q jeśli mogę o to prosić,
    a tu ciekawa opinia dlaczego Schetyna taki cienias http://www.superstacja.tv/program/krzywe-zwierciadlo-prof-adam-grzegorczyk,6565402/

  207. Moja matka, która rodziła swoje dzieci w latach pięćdziesiątych, wspominała, jak kobiety obarczone piątką-szóstką dzieci zazdrościły jej trojga chcianych i urodzonych w odpowiednich odstępach. W rzeczy samej trzecie urodziło się w półtora roku po drugim i wcale nie było planowane, ale jak na ówczesne czasy – powód do zazdrości.
    Siostra mojego ojca opowiadała zaś, jak jej matka, a moja babka co dwa lata rodziła kolejne, aż do ośmiorga, a ciotka jako najstarsza musiała się tym drobiazgiem opiekować, gdyż matka jak nie w ciąży to w połogu, a że słabego zdrowia była, to i w wieku 47 lat umarła. Ciotka opowiadała, że zazdrościła niektórym sąsiadom, bo choć im też co chwila rodziło się nowe, to przynajmniej parę umarło 🙄

  208. Tobermory
    21 listopada o godz. 17:45

    Bo jak się pomodlić, to bozia wysłucha i połowę dzieciaków do siebie szybko bierze. To się nazywa „domowe przedszkole”.

  209. Polscy naukowcy podobno udowodnili, że im więcej dzieci, tym starzej wyglądają ich matki. Przeważnie widać to na pierwszy rzut oka, ale co naukowo udowodnione, to wiarygodniejsze 😎 Poza tym matki stawiają na jakość, a ojcowie na ilość (przychówku).

  210. Wśród szwajcarskich przyjaciół mam bardzo sympatyczne małżeństwo w dobrze średnim wieku. On pochodzi z rodziny z siedemnaściorgiem dzieci, ona ma czternaścioro rodzeństwa. Sami nie mają ani jednego dziecka. Nie pytałem o powody, ale nie wyglądają na cierpiących z powodu bezdzietności. Są bardzo lubiani przez dzieci z zaprzyjaźnionego kręgu i to im chyba wystarczy.
    Ja też jako dziecko najbardziej lubiłem najmłodszych braci ojca. Zanim się pożenili i narobili swoich, mieli czas na zabawy z dziećmi starszego rodzeństwa. Fajna była też bezdzietna ciotka – żona jednego ze starszych braci.

  211. izabella
    21 listopada o godz. 15:48

    Moja niesmieszna, bo ja jestem ponurak, a temat jest powazny. Tak powazny, ze sobie nawet nie wyobrazam jak sie mozna wysmiewac.

    Co do reszty, to z uwaga zapoznalem sie z Twoja opinia i jej absolutnie nie podzielam, uwazajac za „sluszne obuzenie”, ale bledne wnioski wyciagane. Ale jak to jest, ze polskoamerykanka nie rozumie „plain” English explanation, a jej amerykanskieamerykanki kolezanki zrozmialy i po paru drobnych wyjasnieniach sie zgodzily. Bybajmniej nie z uprzejmosci do mnie, tylko z zwyklej ludzkiej rozumnosci.

  212. @lonefather 21 listopada o godz. 19:40

    Ale z czego wnioskujesz, że „amerykanskieamerykanki kolezanki zrozmialy i po paru drobnych wyjasnieniach sie zgodzily. Bybajmniej nie z uprzejmosci do mnie, tylko z zwyklej ludzkiej rozumnosci.”?

    Czy amerykanki-koleżanki, zgadzając się z Tobą (jak twierdzisz) wyjaśniły Ci przy dogłębnie motywy tego swojego sięzgadzania?

    P.S. Co uznałbyś za „socially accepted behaviour”? I kto według Ciebie miałby takie zachowania „akceptować”? Inaczej mówiąc, kto Twoim zdaniem byłby władny ustalać normy społeczne – teraz i wtedy?

  213. Drogi Lonefather,
    Albo cytujesz swoje amerykanskie kolezanki z pamieci albo te kolezanki mowia po polsku uzywajac angielskich slow.

  214. lonefather
    21 listopada o godz. 19:40
    Ale jak to jest, ze polskoamerykanka nie rozumie „plain” English explanation, a jej amerykanskieamerykanki kolezanki zrozmialy

    Ale mi lonku przygadałeś, chyba coś ze mną nie tak, bo nie poniałam głębi Twoich wyjaśnień, a amerykanki poniały. Wniosek, ja głupsza niż Twoje amerykańskie rozmówczynie. No no, argument powalający na łopatki. Byłabym zaszokowana, gdyby nie to że nie jestem, bo to w zasadzie Twój typowy argument. Pójdę dalej, najczęściej Twój jedyny argument. „Kto mnie nie rozumie ten głupi”.
    Sorry, ale będziesz musiał się lepiej postarać, jeśli mamy o czymkolwiek gadać.

  215. @Na marginesie, Izabella, Orca
    A dajcież spokój 🙄 Nie ma sensu dyskusja z osobą, której głębia przemyśleń jest tak bezdenna 😎

  216. PS
    Jeśli ktoś za chwilę się wścieknie i rzuci na mnie z epitetami, a ja nie odpowiem, to będzie znaczyło, że oglądam telewizję. Niech pisze na Berdyczów.

  217. Reflesje na dobranoc

    Кедми: поляки извели больше евреев, чем немцы! Вечер с Владимиром Соловьевым от 21.11.17
    https://www.youtube.com/watch?v=6EDcs5ncCSk

  218. Izabella
    21 listopada, g.16:27
    Nie wiem jak i czym mierzyć „dolę” kobiet w III RP, a tym bardziej w IV w opozycji do doświadczeń z PRL.
    Wbrew pozorom to nie są całkiem odrębne światy. I wtedy, i teraz kobiety bywają całowane po rączkach, z krzywym uśmieszkiem, zwłaszcza przez gentlemanów z PIS.
    Za mojego młodu mogłam oczywiście nie skorzystać z ewentualności legalnej aborcji, ale taka możliwość istniała i to na pewno była „ludzka twarz” tamtej władzy.
    Również kościół znał swoje miejsce w szeregu, choć wcale nie był aż tak gnębiony, jak dziś się uważa. Sprawa śmierci ks. Popiełuszki i kilku mniej spektakularnych przypadków to jednak był margines.
    W swoim poście opisujesz poniekąd moje życie sprzed lat i nie rozumiem dlaczego uważasz, że go nie znam choćby z autopsji i dopiero ty mi je objaśnisz, a na dodatek czepiam się współczesnych młodych kobiet i mam im coś za złe.
    Nic z tych rzeczy. Jeśli już, to szczerze moim rodaczkom w wieku prokreacyjnym współczuję.
    Do kolejnego marszu czarnych parasolek dołączę, jeśli zajdzie taka potrzeba.
    Pzdr

  219. wbocek
    21 listopada o godz. 11:50
    nie znam sie na tym temacie rzeczno- barkowym, ale się wypowiem…
    Tanaka juz wspomniał o zmianach związanych z postawieniem na małe przedsiębiorstwa, które nie miały towarów masowych do przewiezienia barkami. Większość towarów spławianych Odrą to chyba węgiel, drewno, z powrotem rudy żelaza ze Szwecji i może inna masówka.
    Chyba zaprzestaliśmy sprzedazy naszego węgla via Szczecin i porty , wysyłanego z dużą dotacją państwową. Można powiedzieć, że w cenach dumpingowych w celu uzyskania dewiz.
    Pewnie też zabrakło środków na konserwację i utrzymanie żeglowności Odry.
    Mam takie pocztówki wydane przez Krajową Agencję Wydawniczą, ilustrującą program zagospodarowania Wisły z progami, zalewami, sztucznymi zbiornikami na całej długości Wisły. Z tego programu zrealizowano tylko tamę we Włocławku, ale bez jakieś ważnej budowli przed sztucznym zbiornikiem.
    Nie wiem, czy tak było zawsze, ale od czasów Gierka mam przeświadczenie, ze zamiast konkretnych działań, namacalnych dowodów krajowej myśli technicznej mieliśmy tylkjo półśrodki i półprodukty.
    Poza tym Niemcy, Holandia, Francja i inne kraje, korzystające w dużej skali z dróg rzecznych dotują taki transport znacznymi kwotami.

    Jesli gorzej pójdzie, za rok przekopią nam Mierzeję Wislaną, ale znów nie będzie pieniędzy na konserwację, nie mówiąc już o tym, że sam zamysł jest fantazją i głupotą i niczego nie zmieni w sytuacji Elbląga i okolic, za to bezpowrotnie zniszczy przyrodę. Ona, przyroda za jakiś czas zabliźni swoje rany, ale wydane na przekopanie Mierzei miliony nigdy nam się nie zwrócą i niczego dobre=go w gospodarkę nie wniosą.
    Czytałam takie prognozy wypowiadane przez znawców tematu ( nie mylić z tzw. ekspertami).

  220. Pieczyński bredzi. Coś mówi, ale nie wie dokąd zmierza. Nieszczęsny aktor, któremu nikt nie napisał rozsądnego tekstu, więc bełkoce z głowy, czyli z niczego (copyright – T. Konwicki) Znacznie lepiej słuchać ateisty rozsądnego, inteligentnego i ze sporą wiedzą – Piotra Szwajcera:
    https://youtu.be/9M8iS6CAI6A

  221. konstancja
    21 listopada o godz. 21:43

    Konstancjo, dopiero teraz zauważyłem Twój wpis. Masz pewnie rację, że po transformacji zabrakło potężnej masówki. A wcześniej było prawie jak mówisz. „Prawie” – bo drewno nie było w obrocie. Ale jak w 1963. woziłem holowaną za parowcem barką z Gliwic lub z Koźla do Wrocławia i dalej do Szczecina wungiel, tak później – w 1977 – było identycznie, tyle że już wungla się nie holowało, ale pchało. No i tak było do transformacji. Więc najlepsze czasy łodziarki to wungiel do Szczecina, a z powrotem – „apatyta, fosforyta”, jak mawiał mój sternik Hońka, Ślązak. Węgla jeszcze trochę chłopaki do Wrocławia wożą, ale apatyta, fosforyta się skończyły dawno temu. Wiem, że lokalnie się wozi żwir i czasem chłopaki na żeglugowej stronie wspominają o wielkogabarytowych ładunkach, ale właściwie to nie mam orientacji, czy przywrócenie do życia żeglugi śródlądowej to bardziej sentymentalne marzenie łodziarzy i pasjonatów wodnego transportu, czy też miałoby być odpowiedzią na realne potrzeby gospodarki. Niemcy i Czesi bardzo się palą, by zrobić połączenie Dunaj – Odra –
    Łaba, a nasi myślą o Kanale Śląskim, który by połączył Odrę z Wisłą. Tylko czy najpierw zbudują, potem będą myśleć, czy pierw pomyślą, potem zbudują lub nie – tego nie wiem.

  222. Ps. Mój post odnosi się do bełkotliwych wynurzeń Krzysztofa Pieczyńskiego, zalinkowanego przez
    @parafianina
    21 listopada o godz. 10:56
    https://www.youtube.com/watch?v=DIgXpl-qGLo

  223. konstancja
    21 listopada o godz. 21:43

    Konstancjo, o tym też już wspominałem, ale trzeba jeszcze. Otóż jedne z pierwszych prac w dziedzinie inżynierii wodnej mających wytworzyć infrastrukturę służącą transportowi, czyli w jakimś zakresie tzw. gospodarce (choć w Polsce tamtych czasów pojęcie „gospodarka” to eufemizm, gdy niemal wyłączna treść działania skupiała się na folwarku pańszczyźnianym), podjęto za czasów ostatniego króla. Stąd znana nazwa: Kanał Augustowski.
    W czasach zaborów każde z państw tworzyło własne systemy transportu wodnego i inżynierii wodnej dla własnych celów gospodarczych i militarnych. Były to trzy odrębne systemy nie mające nic wspólnego ze sobą. Po odzyskaniu niepodległości w 1918-tym, państwo zmagało się z tą zupełną rozbieżnością logiczną, planistyczną, funkcjonalną i techniczną systemów. Niewiele dało się w tej mierze zrobić. Dopiero PRL okazała się państwem, które się bardzo poważnie wzięło do rzeczy i włożyło ogromny wysiłek w to, żeby dokonać integracji rożnych systemów, rozwinąć go jako jeden i uczynić transport rzeczny jak najsprawniejszym oraz zgrać go z portami morskimi i naszymi sąsiadami (np. Czechami i Niemcami z NRD).
    Należy to nazwać zgodnie z istotą: zmianą cywilizacyjną. Od późniejszego Gierka wysiłek ten zaczął maleć, spowolniono tempo dalszych działań.Powód – rosnąca niewydolność państwa.lata 80-te to pogłębianie się niewydolności i zastój.
    Od tamtej pory nic się nie zmieniło na lepsze, co znaczy, że się trwale pogorszyło. Mamy więc mniej-więcej czterdziestolecie zapóźnienia (wobec II połowy lat 70-tych), co oznacza, że należy zapóźnienie podwoić wobec 2017 roku i stanu spraw w żegludze w państwach ościennych. Cały czas mając za punkt odniesienia połowę lat 7-tych. Bo gdy się zsumuje wcześniejsze dokonania, to Niemcy, Francja, Szwajcaria czy zwłaszcza Holandia są jeszcze bardziej przed nami. A infrastrukturę tego rodzaju tworzy się niezwykle wolno i niezwykle jest kosztowna. To nie byle kawał autostrady, który można zbudować w dwa-trzy lata.

    Jak więc to co gadają pisoidy w sprawie żeglugi śródlądowej w Polsce i jej mocarstwowości to są skrajne i niekompetentne brednie.

  224. gotkowal
    21 listopada o godz. 22:44

    Ale czemu bełkotliwych?

  225. wbocek
    21 listopada o godz. 22:33

    Po Renie wozi się kontenery. W ogromnych ilościach. Ale kontenery wymagają szybkiego obrotu, bo taka jest natura kontenera. A to wymaga – dosłownie – rzeczno-portowych autostrad i wyścigowych barek.
    A Polska – jagiellońska.

  226. Tanaka
    21 listopada o godz. 22:52
    Razi mnie wata słowna (nadużywanie słowa jakby), opowiadanie o sprawach o których nie ma się pojęcia – mętny wywód o materii, energii i myśli, powtarzanie klisz o praniu mózgów, chaos myślowy i na dodatek jakieś bajędy o wierze która chciałaby być postępowa. Kuniec świata, kumedia.

  227. Niech będzie pochwalony otwarty umysł i kremówki z Wadowic.‎

    zza kałuży
    20 listopada o godz. 16:36

    Piszesz- jednak raczej bym powiedział, że czasami jednak przechodzi. Z czego wynika, że nie wiesz o czym piszesz, a co jeszcze bardziej widać po przykładzie, który podałeś. Zmiany ilościowe i jakościowe naturalnie współwystępują, ale mają inny charakter. W ogólnym wymiarze i bez wnikania w morfologię szeroko rozumiane systemy/układy w przyrodzie/kosmosie rozwijają się w kierunku coraz bardziej złożonych i skomplikowanych form. Jak systemy/układy są zagrożone bo okoliczności przyrody się zmieniają, wymusza to zmiany jakościowe, które mają charakter skokowy. Oczywiście skoki jakościowe nie zachodzą z dnia na dzień. Są efektem wielu czynników i mają swoje okresy przejściowe- mezolity. 

    Banialuki. Kontrprzykład tak oczywisty, że aż dudni – Chiny z ich wieloletnią polityką jednego dziecka.

    W logice formalnej to błąd myślenia, który nazywa się uogólnianiem, czyli skrajne, pojedyncze przypadki mają zaprzeczać prawidłowościom powszechnie występującym. Pomijam już fakt odmiennej specyfiki i okoliczności, które wpłynęły na ‎politykę jednego dziecka.‎

    Oczywiście jest jeszcze uogólnianie/idealizowanie, które lepiej pozwala zrozumieć rzeczywistość, ale wymaga myślenia abstrakcyjnego. ‎

    Bieda rodzi biedę to powszechnie występująca reguła. A to, że jedna na ileś tam rodzin, daleka od biedy jest wielodzietna wynika z innych okoliczności. Z reguły takie rodziny cechuje odpowiedni zestaw wartości, które wynikają z mentalności plemiennej, religijność, tradycja, itp. zestawy mocherowe. ‎

    Nie czuj się tylko zachęcony przeze mnie do udowadniania swoich racji, bo ja nie mam racji, a zwróciłem tylko uwagę na to co wynika z rzeczywistości. ‎

    wbocek
    20 listopada o godz. 18:19‎

    Inny – rzadkość – zdobędzie umiejętność myślenia otwartego na wszystko – bez granic, bez przywiązania do skamieniałości, do tego, co poznane, zdobędzie pragnienie rozumienia procesów życia i nieżycia, rozumienia innych i samego siebie. Zdobędzie pragnienie zobaczenia, co jest za zakrętem. Zdobędzie pragnienie ROZUMIENIA. Dla samego rozumienia. Zdobędzie pragnienie poznania, które niczym innym się nie motywuje, jak tylko potrzebą poznania. Poznaniem dla samego poznania.

    Poznanie dla samego poznania to szlachetna cnota.‎

    Tobermory
    20 listopada o godz. 19:02

    Toby, jak pewnie wiesz, nie rodzimy się tabula rasa. Bez względu na kulturę każdy człowiek rodzi się z tym samym pakietem znaków symbolicznych archetypowych i otwartym umysłem, który chłonie rzeczywistość jak gąbka. Stwierdzenie, że z tym trzeba się urodzić jest przesadzone i poniekąd wartościuje tę szlachetną cnotę jaką jest czyste poznanie, bo to rzadka cecha. Sam ją wartosciuje nadając wymiar szlachetnej cnoty. Ludzie faktycznie są różni, bo mają różne predyspozycje wynikające ze skomplikowanych zależności, które mają wpływ na kształtowanie osobowości i architektury mózgu. Jednym z głównych powodów jest gwałt na umyśle, o którym pisał Bisqp Tanaka. Ale ważniejszy jest taki, że mózg „tak chce”. Idzie po najmniejszej linii oporu. ‎To bardziej skomplikowane i złożone, ale myślę, że tyle wystarczy aby zilustrować temat.‎

  228. Też na to zwróciłem uwagę, ale i to jest godne odnotowania, że w wielu różnych wypowiedziach Pieczyńskiego można znaleźć porządniejsze argumenty oraz – co może najcenniejsze – otwarte i odważne oraz mocno przedstawione, bez owijania i rozcieńczania, jak robi większość – stanowistko przeciwkościelne i przeciwreligijne.

  229. Bierzemy arkusz cienkiej gumy, może być materiał, z którego robi się baloniki dla dzieci i na manifestacje. Bierzemy drewnianą ramkę, taka jak do obrazu. Naciągamy naszą gumkę na tę ramkę.

    Mamy powierzchnię ekonomicznej pustyni. Płaską, bo na tej pustyni nie ma żadnych wiosek czy miast, nie ma żadnych złóż bogactw naturalnych jak ropa czy węgiel czy miedź. Nie ma rzek ani gór, nie ma różnic klimatycznych. Że w jednym rogu ramki mróz i lód a w drugim upał i las podzwrotnikowy.

    Gdzie mam zamieszkać? W zależności od czego podejme moją decyzję?
    Na takiej pustej powierzchni to wszystko jedno.

    Teraz dodajemy to wszystko, co opisałem powyżej. Na powierzchni, pod powierzchnią i nad nia pojawiają sie powody wpływające na to, gdzie moi rodzice będą chcieli zamieszkać, gdzie ja będę chciał/wolał pójść do szkoły a po szkole szukać pracy i swojego domu.

    Ważność rtch powodów, ich sumaryczna waga, a więc ich wypadkowa atrakcyjność niech będzie przedstawiona w postaci lejków w powierzchni naciągnietej gumki.

    Im atrakcyjniejsze miejsce (zwykle miasto) tym głębszy i o większej średnicy lejek.

    Ja jestem małą kuleczką na powierzchni gumki. Gdzie się potoczę? Chyba tam, gdzie jest najgłębszy lejek, prawda? Czyli, patrząc z polskiej perspektywy, wpadnę do berlińskiego lejka.

    No ale równie pradopodobne jest wpadnięcie mojej kuleczki po prostu do najbliższego jej urodzenia lejka. Do najbliższego miasteczka a nie do berlińskiego czy do warszawskiego lejka.

    Nie mam dobrego pomysłu na fizyczny model przyciągania innych lejków, takich jak Londyn czy Monachium czy (kiedyś) Chicago. Przyciągania z taka siłą, dzieki której kuleczki wydobywały się z tych lejków, w których aktualnie przebywały, pokonywały przyciąganie (bardzo grawitacyjne z natury) lejków sąsiednich i w końcu docierały np. do Montrealu.

    Cała ta moja bajeczka napisana jest jako wstęp do refleksji nad @wbockowym pytaniem o uwiąd żeglugi śródlądowej w Polsce. Tak bardzo podobnego do upadku (w tym wypadku bardziej planów aniżeli już istniejącej infrastruktury) polskiej elektroniki półprzewodnikowej. (Tak, tak, dla młotkowego wszystko wydaje się gwoździem… 😉 )

    Wiec tylko szkicowe próby odpowiedzi.

    Granice państw są do d*py.
    Polityczne podziały na państwa, na odrębne organizmy gospodarcze i czasami też ekonomiczne są do d*py.

    Przecież tak na zdrowy rozum warunki naturalne, czyli to jak klimat, bogactwa naturalne i ukształtowanie terenu w tym położenie mórz, jezior i rzek naciąga naszą elastyczną „powierzchnię decyzji” powinny miec większy wpływ niż mury berlińskie, sowieckie, izraelskie, amerykańskie czy węgierskie.

    Odra leży na granicy Polski i Niemiec. To zdanie same w sobie jest bez sensu. Lepiej napisać, że granica leży na Odrze. Leży i przeszkadza. Niby łączymy się w zjednoczonej Europie ale czy ma to odzwierciedlenie w decyzjach podejmowanych w prawdziwie łączny sposób przez lokalne władze polskich i niemieckich gmin?

    @Tanaka mądrzejszy to może niech przeklei ten mini-wstepniak do swojego nowego, prawdziwego wstępniaka i zakończy te moje chaotyczne początki jakimiś sensownymi pytaniami. Pytaniami, bo wnioski czyli odpowiedzi mam nadzieję że napiszą komentatorzy.

    Jakie były fizyczne mechanizmy wylądowania w tym a nie w innym lejku?
    Jakimi siłami, siłami jakiej natury przyciagały ich do siebie te inne lejki, takze atrakcyjne, ale jednak w sumie i na końcu niewystarczająco…

    Jak powinno się, w idelanym świecie, decydować o takich rzeczach, jak:

    Czy rzeki (np. Odrę lub Wisłę) należy w 100% ocembrować, obudować, uregulaować, zamknąć śluzami, jazami, tamami, wałami, itd. czy lepiej je zamienic w naturalne rozlewiska i bagniska?
    Czy ładne pola i lasy wybetonowac po horyzont i pozamieniac w lotniska? Oraz w autostrady i wiadukty?

    No bo przecież takie inwestycje z pewnością (???) lokalnie zwiększą wgłębienie miejscowego lejka. Zachecą i przyciągną imigracje aktywnych i łebskich ludzi. dopomogą w ogólnym rozwoju…

  230. Tanaka
    21 listopada o godz. 23:08
    Postawę Pieczyńskiego oczywiście szanuję. Ale, na miły Bóg, przydałoby się nieco dyscypliny myślowej i formy.

  231. Tanaka
    21 listopada o godz. 22:44

    wbocek
    21 listopada o godz. 22:33
    to może nie dotyczy żeglugi słodkowodnej, ale jeżdżąc PKP na trasach różnistych widziałam na scianach wagonów (zwykle gdzieś między oknami korytarza wagonu)mapę połączeń komunikacyjnych PKP lub w skrócie Mapę sieci PKP.
    Do dzis pamiętam, a sądzę, że nie zmieniło sie w tej sparwie nic, oprócz zapowiedzi i obietnic, sieć kolejową na tzw. ścianie wschodniej. Pojedyncze połączenia, bark spójności i połączeń między np. Lublinem a Białymstokiem. Wynika to z pewnością z różnej dbałości zaborców o tworzenie połączęn drogowych, kolejowych na prowincjach i obrzeżach swoich państw. Niemcy zadbali jednak o swoje prowincje i na zachodzie kraju sieć kolejowa i drogowa jest bardziej rozwinięta niz w pozostałej części kraju. To samo z żeglugą na Odrze; nie pamiętam, kto zbudował Kanał Gliwicki, ale przypuszczam, że ów kanał nie pwostał za czasów PRL>
    Nie ma połączenia Wrocławia z Warszawą, bo oba miasta były pod różnym zaborem, te połączenia nie były wówczas potrzebne, ale że nasza Ludowa nie widziała takiej potrzeby, to bardzo dziwne.
    Podobno ma to zmienić Kolej Dużych Prędkości, ale nie sądzę, żeby za mojego życia zaczęła się choćby pierwsza budowa.
    W Poznaniu miał być zbudowany gtramwaj, pociąg czy jakiś inszy pojazd jadący jak poduszkowiec na estakadzie czy innym specjalnym torowisku. Miał połączyć dwa lotniska-Krzesiny, na którym dziś stacjonują F -16 z lotniskiem na Ławicy, cywilnym.
    Pomysł został ochrzczony jako Fudzibana; nasi gospodarze (chyba wówczas pierwsza kadencja Grobelnego) pojechali do Japonii, żeby tam obejrzeć rozwiązania do zastosowania w mieście.
    Dziś każdy pomysł nierealny, bez żadnego zastosowania, drogi w budowie i drogi w eksploatacji nazywa się w mieście Fudżibaną ( bana – od bahn – pociąg po niemiecku).
    Ten przekop na Mierzei, budowa miasteczka wypoczynkowego nad Jamnem, pogłębienie Odry to takie Fudżibany w krajowym wykonaniu.

  232. @Żorż Ponimirski 21 listopada o godz. 23:06
    „Z czego wynika, że nie wiesz o czym piszesz, (…) mezolity.”
    Ja bardzo przepraszam, ale ja jestem prosty techniczny i niczego nie zrozumiałem. do mnie trzeba gadać prosto i wykład ilustrować przykładami. Inaczej nic nie dotrze.

    „W logice formalnej to błąd myślenia,(…) ale wymaga myślenia abstrakcyjnego.”
    Podałem przykład Chin w odpowiedzi na stwierzenie @cecilroad, że: Nie przypadkiem zawsze namawiają/zmuszają do rodzenia dzieci reżimy totalitarne.”
    Wydawało mi się, że aby obalić twierdzenie ogólne wystarczy jeden kontrprzykład, ale widać, że się myliłem.

  233. a ostatnio taką Fudżibaną jest Centralny Węzeł Komunikacyjny gdzieś koło Sochaczewa.
    Skończy się na budowie lotniska, do którego nie będzie prowadziła żadna sensowna i niekolizyjna droga, nie będzie połączeń kolejowych i innych i zostaniemy w polu z pasami betonu, jakimiś zabudowaniami i wielkim długiem do spłacenia.
    Pomysłodawcy będą udawać Greka.
    Ale że przy tym pomyśle, jak to w Polsce wielu zarobi sporą kasę niczego nie robiąć, to stać ich będzie na dobrego adwokata, który ich wybroni od wyroku skazującego za niegospodarność.
    Czasami sobie myślę, po co nam było jeść tę żabę w postaci Powstania Wielkopolskiego; czy nie lepiej byłoby nam pod niemiecką opieką, tym bardziej, że tak niemodne pojęcie, jak etos pracy, solidność, porządek i inne cechy przydatne w innym kraju, a bardzo mało cenione w naszym ułatwiłyby Wielkopolanom przystosowanie się do niemieckich zasad.
    Proszę jednak na mnie sie nie rzucać i nie stawiac do kąta. Stało się tak, jak chcieli nasi dziadowie i nie ma już zmiłuj.

  234. @Żorż Ponimirski
    21 listopada o godz. 23:06

    Ależ właśnie to miałem na myśli. Że mózg „tak chce”, że mamy różne predyspozycje i nie wszystko da się wytłumaczyć gwałtem lub jego brakiem. Rodzimy się różni. I nie wszystko da się zglajszachtować (gleichschalten – ujednolicić, podłączyć pod to samo) odpowiednią tresurą.

    Poza tym – po linii najmniejszego oporu 😉

  235. ach!
    świetny rysunek Sawki w tygodniku na W na przedostatniej stronie
    Na rysunku Piłsudski z profilu,a z oka spływa mała, białoczerwona łza.

    Nie trzeba więcej słów

  236. konstancja
    21 listopada o godz. 23:23
    Do Lotniska Centralnego nie musi oprowadzić żadna droga. Właściwie, to nawet nie powinna. Lotnisko jest od tego, by tam przylecieć. Albo przypłynąć. Ewentualnie dojść na piechotę. Droga wydaje się jakaś banalna. Chyba, że szutrówka-rowerówka. Poza tym odzyskujemy tradycje, dlatego rodacy spragnieni podniebnych wrażeń, będą przybywać konno lub ekwipażem. W najgorszym wypadku fiakrem.

  237. NeferNefer
    21 listopada o godz. 23:19
    dzięki!
    a trochę niżej na tej samej stronie 10 bliźniaczo podobnych do siebie budowli z przeszłości.

  238. gotkowal
    21 listopada o godz. 23:32
    można i tak…jesli chodzi o rodaków, to można nawet zakazać wyjazdów – wylotów z kraju. Bo trza codziennie zapieprzać, tworzyć PKB i inne dobra narodowe.
    Po co sie mają szlajać po obcych landach? tu będą mieli wszystko, mały gnom z Zoliborza juz o tym pomyślal.

  239. @Konstancja

    Też obejrzałam:)

  240. Zawsze mówię że Carolus Gustavus mógłby nam łaskawie panować…

  241. konstancja
    21 listopada o godz. 23:39
    Nie zapominajmy o sugestywnych sugestiach ministra Radziwiłła.

  242. Prosty przykład dla @Żorża Ponimirskiego.
    O tym jak ilość (Chińczyków) przeszła w jakość.

    W komputerze mamy CD-ROM albo DVD-ROM. Napędy pozwalające nam nagrywać i odtwarzać np. muzykę. Muzyka jako fala dźwiękowa czyli zmiany ciśnienia powietrza jest zjawiskiem ciagłym z natury, czyli analogowym. W celu zapisania jej w postaci pliku cyfrowego na płytce CD trzeba taką analogową, ciagłą funkcję spróbkować, czyli zanotować jej wartość co ilestam sekund. A raczej co ileśtam ułamków sekundy.

    Sposób tego próbkowania i notowania a następnie odtwarzania maksymalnie zblizonego do oryginału przebiegu elektrycznego nazwijmy algorytmem i opatentujmy.

    Jesteśmy firmą Sony albo Philips no i opracowalismy i opatentowaliśmy.
    Każdy nastepny, kto chciałby produkować napedy CD_ROM do komputerów ma wybór – może skorzystać z naszych, gotowych ukladów scalonych pracujących na podstawie naszych algorytmów matematycznych albo może sobie sam wszystko opracowac od początku.
    Własne rachunki, własne algorytmy i oparte na nich, własne układy scalone. A na końcu przekonać klienta, że zapisywana i odtwarzana w ten sposób muzyka jest lepszej jakości niż od konkurencji.

    Chińczycy wymyślili własne algorytmy i zbudowali własne układy. Jakość muzyki była ani lepsza ani gorsza, bardzo podobna. Ale ich układy były tańsze, gdyż wielkość wewnetrznego rynku w Chinach pozwoliła Chińczykom tak rozbudowac sprzedaż ich własnych układów, że ich cena spadła do bardzo niskiego poziomu.

    Tak niskiego, że stała się konkurencyjna dla układów Sony czy Philipsa. Oraz innych producentów.

    Dzisiaj w wielu dziedzinach elektroniki użytkowej to nie chińscy producenci płacą zachodnim firmom opłaty licencyjne ale zachodnie, stare firmy, płacą chińczykom. Za prawo wykładania chińskich układów do swoich, „zachodnich” wyrobów.

    Nie dlatego, że produkty chińskie (algorytmy, układy) dają jakis mierzalny wzrost jakości czegokolwiek tylko dlatego, że są porównywalnej jakości ALE DUŻO TAŃSZE.

    A mogły takimi , czylitańszymi, stać się z powodu WIELKIEGO WEWNĘTRZNEGO POPYTU NA WIELKIM, WEWNĘTRZNYM RYNKU.

  243. „Nie czuj się tylko zachęcony przeze mnie do udowadniania swoich racji, bo ja nie mam racji, a zwróciłem tylko uwagę na to co wynika z rzeczywistości. „

    Tak jest proszę wielebnego księdza. Ksiądz rozmawia z Duchem Świetym oraz (co wtorek przed północą) miewa objawienia. Po prostu!

  244. Żegluga na polskich rzekach nigdy nie osiągnie takiego znaczenia, jakie ma na Renie, bo ta rzeka już od czasów rzymskich jest drogą wodną szczególnej wagi. Już Rzymianie byli w stanie transportować swoimi statkami towary o masie 100-150 ton. Dzisiejsze statki rzeczne w drodze z Rotterdamu do Bazylei mają po 135 m długości i wiozą na raz 450 kontenerów albo 4 mln litrów cieczy (ropy, benzyny, chemikaliów).
    Koszt przewozu jednej tony na odległość jednego kilometra drogą wodną wynosi ok. 1.5 centa, koleją 5 razy drożej, a transportem drogowym 8 razy.
    W całej Unii żegluga śródlądowa transportuje 500 mln ton, Renem z i do Szwajcarii ca 60 mln, ale jej udział w całym handlu zagranicznym spadł z 35 proc. w latach 50. do ca 12 proc. obecnie. Zmieniają się potrzeby i metody produkcyjne, coraz mniej klientów może lub chce czekać na towar tydzień albo dłużej.

    A czasy spławiania Wisłą pszenicy, dziegciu i miodu do Gdańska minęły bezpowrotnie.

  245. @ Tobermory, z godz. 23:25 vs @Żorż Ponimirski, z godz. 23:06

    Rozmawiamy z sobą
    Ja i mózg
    Pytamy o dwie strony
    Tej samej drogi

    [I nie ma inaczej]

  246. Mieszkańcy Warszawy nie martwcie się, PKIN nie zostanie zburzony.

    http://img.wiocha.pl/images/2/7/27c558eb15d9ee4548bb4c444f87bcde.jpg

  247. @@gotkowal, Tanaka
    Krzysztof Pieczyński – aktor, poeta (taki sobie), onegdaj tymczasowy imigrant w USA, do Polski powrócony, zaczął w pewnym momencie z zapałem głosić słowo anty boże.
    Z energią godną ateisty neofity , o co trudno mieć pretensje, ale ja mam takie czułe czułki sarkastyczno-ironiczne, że zara mi mignęło czerwone światełko. Krótko mówiąc – Pieczynski chce cuś ugrać, jakkolwiek wierzę, że on przestał wierzyć de facto.
    Facio jest ciut zapomniany, zawodowo odstawiony na bok, ale ja nigdy nie zapomnę jego niewielkiej roli w „Domu”, gdzie grał młodziutkiego murarza (brata Talara) bijącego rekordy w ramach odbudowy stolicy, soc-real bohatera. Jeszcze miał włosy (w filmie, bo wyłysial później), był śliczny, uroczy, sławny (Bierut ściskał mu dłoń) no i spadł po pijaku z rusztowania (jeszcze nie zdjętego), niemal na progu mieszkania na Muranowie, do którego właśnie otrzymał klucze.
    Swoją drogą serial „Dom” dołączyłabym do tak kultowych pozycji jak filmy Barei i Kondratowicza czy… Kabaret starszych panów.
    Wybacz @Tanaczku, to nie profanacja z mojej strony TYCH panów.

  248. „Należy zadać sobie pytanie dlaczego upadła żegluga śródlądowa na Odrze.”

    http://www.zegluga.wroclaw.pl/articles.php?article_id=391

  249. NeferNefer
    Nefciu, witaj!
    No to odetchłam.

  250. mag
    21 listopada o godz. 23:58
    Pieczyński, w zalinkowanym materiale opowiada się za państwem laickim. To mu się chwali. Jednocześnie deklaruje się jako osoba wierząca, tęskniąca za wiarą postępową. Aż komentować hadko.

  251. Dzięki, mag.

    W temacie królików załączam bardzo skuteczny kalendarzyk małżeński

    http://memnews.pl/img/37431/kalendarzyk-malzenski/

  252. Filmy Kondratowicza?
    Nie znam 🙁

  253. NeferNefer
    Matko moja, przypada mi Macierewicz!
    Help! Nie ma czegoś lepszego na listopad?

  254. zza kałuży
    21 listopada o godz. 23:41

    To nie jest ewolucyjny skok jakościowy. Sorki, ale nie bawię się w tłumaczenie, przekonywanie tym bardziej. ‎

    Ja bardzo przepraszam, ale ja jestem prosty techniczny i niczego nie zrozumiałem. do mnie trzeba gadać prosto i wykład ilustrować przykładami. Inaczej nic nie dotrze.

    Nic nie szkodzi. ;)‎

  255. @Żorż Ponimirski 22 listopada o godz. 0:22
    Treść twoich komentarzy świetnie odpowiada twojemu nickowi! 😉

  256. @NeferNefer
    22 listopada o godz. 0:11

    Przypomniała mi się stareńka reklama

    https://www.youtube.com/watch?v=hgPnvX_J5-w

  257. Ciekawe czy Palikot ma rację bo ja widzę ciemność

    http://palikot.pl/dlaczego-kaczynski-przegra/

    Dobranoc Państwu.

  258. Tobermory
    Słoneczko moje, które nigdy nie zachodzi, bo czujność tego wymaga i nikt słoneczka w tym dziele nie zastąpi. Inni nie są tak czujni.
    Jasne że szło o Kondriatuka.

  259. Ach, so? A nie o Kondratiuka?

  260. Tobermory
    g.0:37
    Będziemy wypominać literkę dla odmiany i co jeszcze?
    Podejrzewam, że cholernie bawią cię takie gierki.
    Mnie nie, a twoje tzw. sprostowania nie są życzliwe (mnie nigdy nie wpada do głowy, by wypominać jakieś błędy i lapsusy , które zdarzają się bywalcom tego blogu) lecz podszyte wrednotą.
    Najlepszym tego przykładem jest twój wpis:
    „Ach, so? A nie o Kondratiuka?” Mogłeś sobie, kurde, darować.
    Bądź łaskaw i przewijaj moje posty, bez komentarzy, pieprzony purysto językowy, bo już meritum mało cie interesuje.
    Mam wrażenie, że czaisz się, jak jakiś paskudny pająk na teksty osób których po prostu nie lubisz z jakichś tam sobie znanych powodów, a
    innym łaskawie odpuszczasz bez względu na to co i jak piszą.

  261. Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym rozmnazaniem sie w Polsce. Problemem jest przeludnienie swiata, nie tylko Chin czy Indii, ale tez Afryki, gdzie mimo wszystkich dramatow ludnosci przybywa, bo juz nie wymiera polowa dzieci do ukonczenia 1-szego roku zycia, bo jednak srednia zycia juz nie wynosi 28 lat, a miedzy 50-60. A mozliwosci hodowli i upraw na tamtym kontynencie coraz mniejsze wskutek zmian klimatycznych.
    Pozwolmy w swiecie zachodnim kobitka postepowac tak jak chca.
    Europa, czy Polska starzejace sie, czy wyludniajace sie „jakos sie wyzywia”. Taki a nie inny kolejny etap na kuli ziemskiej.
    PS Ta reklama spoleczna z krolikami jest skandaliczna.
    @lonefather, skad ty znasz tyle kobitek amerykanskich, z ktorymi mozesz podyskutowac i ktore ci przyznaja racje. Zawsze mnie dziwia hasla: znajomy ksiadz, przyjaciele w Niemczech. Ja nie znalam w swoim zyciu ani jednego ksiedza prywatnie, ba, nawet nigdy nie bylam w towarzystwie, gdzie byl ksiadz. Przyjaciol nawet w Polsce, z ktorymi utrzymuje staly kontakt emailowy mam 3, no moze 4. Czasem telefon z rodzina. Cos ze mna nie tak, zem taka uboga w towarzystwo.
    I drugie, wszyscy czepiaja, ze Amerykanie wymordowali Indian, a takze kupowali niewolnikow. Wszak jak wyjasniasz @lonefather na okolicznosc stosunku do kobiet takie byly te kilkadziesiat lat reguly spoleczne. To moze juz nie mielmy jezykami na okolicznosc Indian i czarnych.
    Wlasnie wysluchalam, ze Charlie Ross juz jako kolejny celebryta biegal z fajfusem na wierzchu, azeby usidlic zdobycz. No i uczony komentarz: ten organ na wierzchu to ma byc udowodnienie meskiej dominacji. A ja mysle zwyczajniej: dowod na zazycie pastylki wspierajacej.
    Byla jeszcze niedawno w obiegu publicznym wybitna dziennikarka telewizyjna Barbara Walter. Stworzyla m.in ciagle istniejacy program publicystyczno-reportazowy 20/20. W wieku chyba 80 lat wycofala sie definitywnie z zycia zawodowego. W tym czasie napisala tez opasla ksiazke wspomnieniowa. Nie pisze tam o „harassowaniu” jej w pracy ( nie watpie, ze bylo, bo oprocz tego, ze utalentowana, p[racowita, zdeterminowana, to jescze atrakcyjna wielce), ale ze wspomnien wynika z jakim lekcewazeniem traktowali ja redaktorzy, dyrektorzy, jak straszliwie bylo jej trudno sie przebic, zeby zostac wybitna dziennikarka prowadzaca wywiady z najwazniejszymi tego swiata. Ona byla pierwsza kobieta co dotarla na szczyty powaznego tv dziennikarstwa i przetarla szlaki dla innych kobiet. Jak widac te szlaki nie sa tak do konca przetarte. Nie wierze, ze w jej czasach tylko lekcewazenie bylo dominujace, Jak np. zaszczuta zostala Marylin Monroe, ktora panowie tego swiata z branzy traktowali wylacznie jako obiekt seksualny – prywatnie i dla swiata i do robienia na niej pieniedzy.

  262. konstancja – 23:26

    „ach! świetny rysunek Sawki w tygodniku na W na przedostatniej stronie Na rysunku Piłsudski z profilu, a z oka spływa mała, białoczerwona łza. Nie trzeba więcej słów”

    Moze kilka tylko. Pod tym rysunkiem Naczelnika Panstwa z lezka

    http://ocdn.eu/newsweek-web/0129afb6-1f85-4621-92f3-5d789b172bbd.jpg

    Niewykluczone, ze jest to nawiazanie do patriotycznych rozterek Ziuka. Posylajacego swoja Brygade na rosyjski front by walczyla po zlej stronie. I to przez ponad dwa lata. Bez najmniejszych osiagniec to czyniac.

    Az Niemcy jeszcze jednego gieroja, Ulianowa Wlodzimierza, dokoptowali do pomocy Pilsudskiemu w jego wysilkach rozwalenia caratu. Co takoz sie stalo rowne 100 lat temu. Wielikaja Oktiabrskaja 1917 dala Polsce wolnosc.

    Ostateczna Niepodleglosc przyszla bez jednego wystrzalu. Po prostu wystarczylo tworce Brygady wsadzic do Magdeburga na troche. Tylko po to zeby nadac pozor iz on i przeciwko innemu niz Rosja zaborcy walczyl, jakzeby nie. I wypuscic go zgrabnie z tej twierdzy. Celujac na dzien 11 Listopada, 99 lat temu.

    Ta bialoczerwona lezka jest przygotowaniem ogniowym do obchodow okraglej rocznicy za rok. Sawka to rysownik myslacy bezdennie gleboko. Thanks Toby. Tobie konstancjo tez balszoje spasibo. Za przypomnienie historii

  263. zyta2003 – 2:03
    (Ki diabel? Te same cyferki?)

    „Charlie Ross juz jako kolejny celebryta biegal z fajfusem na wierzchu, azeby usidlic zdobycz. No i uczony komentarz: ten organ na wierzchu to ma byc udowodnienie meskiej dominacji. A ja mysle zwyczajniej: dowod na zazycie pastylki wspierajacej.”

    Widze ze nie czytasz uwaznie hashtagow. Tam wyraźnie stoi – hehe – ze Charliego Rose dominacja to nie byla nigdy penetracja. On byl zaatakowany przez uwiad starczy i zadne pastylki nie dzialaly. Tam byly tylko parady nagosci i okazjonalne groping. Typowe zachowania mezczyzny dotkniego ZA WCZESNIE ostra przypadloscia ED.

    Charlie Rose ma dzisiaj 75 lat. Dwadziescia i kilka lat temu – czyli wtedy gdy poczynil te niedyskretne zaszlosci – byl za mlody by juz w ogole nie pamietac atrakcyjnosci kraglosci damskich.

    U niego ani wola ani ochota jeszcze wtedy nie przeszly w paradzie 1-majowej. Gotowosc bojowa byla natomiast completely shot. Co sie czasem zdarza w potyczkach mesko-damskich

  264. parafianin – 17:38

    „interesuje mnie pana opinia, /w tym też czy rozmówcy są wiarygodni ‚https://www.youtube.com/watch?v=GCJiN2kH7_Q jeśli mogę o to prosić”

    Przepraszam za zwloke w odpowiedzi. Wynikla ona z faktu, ze tych trzech wesolkow gadajacych cyrylica nie moglem rozszyfrowac z pierwszego odsluchania. Z drugiego odsluchania – trzeciego raczej nie bedzie – odnioslem wrazenie, iz sa to specjalisci od pustoslowia. Takiego mniej wiecej samego jak polscy specjalisci od nawijania o niczym sa.

    „a tu ciekawa opinia dlaczego Schetyna taki cienias ‚http://www.superstacja.tv/program/krzywe-zwierciadlo-prof-adam-grzegorczyk,6565402/”

    Krzywe Zwierciadlo jakos mnie nie rajcuje. Cieniactwo nie inne niz Schetyny. To tak na moj gust biorac. A moze ja tylko mialem kiepski dzien

  265. parafianinie,

    Ja tak naprawde to nie wiem co soba reprezentuja panowie Pawel Rudiakow, Michail Pogrebinskij czy Siergiej Bielaszko. Te ichnie miezdunarodnosci, konfliktologie czy jakies komunikacje socjalne to cudy niewidy, w moim rozumieniu. Oraz srali muchi bedzie wiosna bedzie lepiej trawka rosla

  266. W sprawie pustoslowia trzech wesolkow, zalinkowanych przez parafianina, dajmy kawalek komentarza Jedrzeja N:

    ‚Ostatnie zaostrzenie stosunków między Polską i Ukrainą nie wynika z
    kultu Bandery – jak twierdzi politolog – lecz z zakazu ekshumacji ofiar
    UPA i żołnierzy polskich na terenach dzisiejszej Ukrainy. Zakaz został
    wydany z motywacji ściśle politycznej na co polska strona ma niezbite
    dowody. Pomimo wszystkich rozbieżności historycznych dotyczących
    Bandery, UPA, rzezi wołyńskiej etc niedopuszczalnym jest fakt, że
    zaprzyjaźnione z Polską państwo Ukraińskie stosuje metody
    uniemożliwiające odnalezienie i pochowanie ofiar tamtych czasów.
    Rozumiemy, że to nie było możliwe za czasów wpływu Kremla. Natomiast nie
    rozumiemy dlaczego zaprzyjaźniona Ukraina robi takie rzeczy rękami
    swoich urzędników.’

    Rękami swoich urzędników? Noo, nie wiem czy tylko urzednikow. Czy tam czasem nie byly podjete jakies decyzje przez demokratyczne niby wladze panstwowe Ukrainy? Wyglada mi na to, ze pan prezes, oraz jego folwark-skansen pn. „PiS”, znajduja sie na drodze do wygrania nastepnej bitwy z Ukraina.

    Ostatnie bitwy z Ukraina byly wygrywane dla nasz przez Naczelnika. Teraz beda wygrywane przez Kaczelnika. Czy odzyskamy Lwow? Putin zna odpowiedz na to podchwytliwe pytanie

  267. Orteq
    dziękuję za odpowiedź, rozmowa trzech panów przypomina mi Polskę, chociaż z rosyjskim u mnie słabiej,
    Krzywe Zwierciadło lubię – można się chociaż pośmiać,
    i dziękuję za Kazika,
    Tobermory
    purysta?, powinno być cha cha cha?

  268. gotkowal
    21 listopada o godz. 23:13

    Owszem, przydałoby się. Ale skoro tego tak mało dookoła i co ateista to zaraz przeprasza, że żyje nad Wisłą, niezłe i to. W zakresie znajomości historii Kościoła kat i krytyki jego przeciwludzkich osiągnięć oraz stanu współczesnego jest całkiem obeznany i niezły. Oraz robi to z mocą, co mi się podoba, bo jak miliard ton religijnego błota leje się z nieba, to jedno ziarenko czystego kwarcu, któremu leci na łeb musi głośno wrzeszczeć, by nie zginąć. Czego w ogóle nie robią, bo i nie rozumieją różni ugrzecznieni, bo dobre wytresowani, nieśmiali z urodzenia i formatowania ćwierćdawacze głosu i świadectwa.
    Natomiast co do wiary, zgoda, wypowiedzi Krzysztofa Pieczyńskiego są mętne, jakieś njuejdżowo-buddyjsko-luzackie, ale i niech mu tam będzie. Przecież nie będziemy mu kazać być prawidłowym ateistą.

  269. NeferNefer
    22 listopada o godz. 0:33

    Oo., Neferko, a dzień dobry? Bo ja: dzień dobry ! 🙂

  270. NeferNefer
    22 listopada o godz. 0:11

    Potworne! a jednak na te potwory parskam śmiechem.

  271. mag
    21 listopada o godz. 23:58

    Maguś, z Pieczyńskim mam dokładnie tak samo: pamiętam go z sympatią właśnie za tą rolę w serialu. Może właśnie za tą neoficką, robociarską i ludową szczerość, którą świetnie zagrał. Może coś z tego ma i teraz, po neoficku głosząc swoją stanowczą krytykę Kościoła kat, za co należy mieć do niego uznanie, bo, jak wyżej wspomniałem, jest ciągle całkowitą rzadkością, a jak jaki obywatel miałby pisnąć jakie słówko krytyki pod adresem Kościoła kat i czy biskupa, to najpierw pójdzie do spowiedzi, spisze testament, rzuci się z mostu, roześle sto listów otwartych i zamkniętych do redakcji i rodziny oraz kolegów ze szkoły z przeprosinami za bezczelność i nareszcie bąknie coś czerwony ze wstydu, że Jezusek to może co innego miał na myśli niż biskup.

    Pieczyński ma w sobie emocje, i dobrze, bo sam chłodny intelekt jest dla intelektualistów, a intelektualista to zimna ryba, nie żywy człowiek. Temperaturą swojego wariactwa niejaki Paweł zapalił ludność pustynną do wyznawania chrześcijaństwa,więc i temperaturą dobrze jest ludność zachęcać do wyznawania (wolnego) człowieka w sobie.

  272. mag
    21 listopada o godz. 23:58

    jeszcze słowo na środę: u mnie serial „Dom” mieści się w kanonie. Jak Panowie A i B, Bareja, Kondratiuk (w sumie dwóch), kilku Machulskich, Tym z Dudkiem, to i owo jeszcze oraz poszczególni aktorzy.

  273. Orteq
    22 listopada o godz. 2:29

    TY sięgasz do historii; przypuszczam, że Sawka pokazał Marszałka roniącego łzę nad dzisiejszym pojmowaniem wolności i niepodległości.
    Ale każde z nas ma prawo interpretować ten rysunek tak, jak sobie życzy.

  274. konstancja
    21 listopada o godz. 23:14

    Konstancjo, mówisz najcelniej jak można, przywołując schemat kolei w Polsce. Każde oczy to widziały! Ale mało które oczy widzą i myślą. Tak jest! Polska centralna i zwłaszcza wschodnia, jest wielokrotnie rzadziej pokryta siecią kolejową. Co oczywiste dla rozumnej głowy: Polsza była dla Moskwy głęboką prowincją, choć z pewnym znaczeniem, bo bliska innej zagranicy. Wystarczyło parę magistralnych szlaków. A Imperium tak wielkie, że inaczej być nie mogło.
    Zupelnie inaczej w Niemczech: państwo się w XIX wieku sklejało z wielu mniejszych państewek, potrzebowało wewnętrznego zintegrowania, obsłużenia szybko rosnącej gospodarki, w tym wielkich zagłębi przemysłu ciężkiego (Śląsk!) i maszynowego (Śląsk i Poznań), mających dobre połączenia do wewnątrz (!) i na zachód oraz północ, ku morzu i wymianie handlowej poprzez porty. A państwo było ciasne, gęsto zaludnione, szybo się rozwijało, nic więc dziwnego, że pokrywało się coraz gęstszą siecią kolejową oraz transportu rzecznego.

    Sądzę, że brak dobrych połączeń kolejowych Wrocławia, ale i innych części „Ziem Odzyskanych” (Szczecin!) z Mazowszem/Warszawą i Małopolską brał się z trzech, zasadniczych, powodów: gigantycznych kosztów i długotrwałości realizacji takiej infrastruktury, a inne potrzeby w zniszczonym i biednym państwie były większe, średniej ważności Wrocławia dla Warszawy pod względem ruchu towarowego (Górny Śląsk [+ Nowa Huta] był absolutnym priorytetem: Śląsk-Warszawa-porty i przymus eksportu węgla dla pozyskiwania dewiz), oraz stanu niepewności politycznej i militarnej: „Ziemie Odzyskane” były przecież w dużej mierze Odebrane, a władanie nad nimi przez Polskę możliwe było wyłącznie dlatego, że nad Polską był gwarant władania – Stalin i ZSRR. Gdyby Polska miała utracić władanie nad Breslau to linia kolejowa Breslau-Warschau byłaby zaproszeniem do jeszcze szybszego niż we wrześniu roku pamiętnego zdobycia Warszawy. Dywizje niemieckie z bezpośrednią dostawą do Warszawy Gdańskiej i Centralnej.

  275. @parafianin
    22 listopada o godz. 7:24

    Jaki tam purysta 🙄 Żyjąc długo za granicą chciałem po prostu wiedzieć, o co chodzi wybitnej znawczyni polskiej kultury, gdy rzuca nazwiskiem, które mi się słabo z filmem kojarzy.
    Zwyczajnie, jak to pająk i złośliwiec.
    Przestałbym zwracać uwagę, gdyby choć raz, zamiast reagować atakiem, po prostu zauważyła swoje bałaganiarstwo i następnym razem przeczytała, co napisała, nanim nakliknie „dodaj komentarz”.
    Miałem kiedyś w domu pająka krzyżaka, któremu nawet nadałem imię i lubiłem obserwować, jak sobie żyje. Muchy wpadające w jego sieć brzęczały z wielkim oburzeniem…

  276. Kultu Piłsudskiego nigdy nie pojąłem. W mojej rodzinie nie cieszył się specjalną estymą ani przed, ani tym bardziej po wojnie.

  277. mag
    22 listopada o godz. 1:16

    Mag, serce ty moje ogromne, popatrz na Tobermorka jak na pierwszaczka z pierwszej ławki, który ma ciągle dwa paluszki w górze, żeby małpki widziały, że on wie – nawet jak nie wie. Najmniej ważny jest przedmiot wiedzenia. Najwięcej – nosiciel wiedzy (lub domniemanej wiedzy). Boć nikt tu przytomny nawet nie pomyśli, że mocno obskakana w humanistycznych treściach polonistka i dziennikarka mag myli Kondratiuka z jakimś Kondratowiczem. Zdarzają się z łaski pombocka zwyczajne paraliże pamięci – myśli: „Kondratiuk”, mówi: „Kondratowicz” – uprze się durna pamięć i co jej zrobisz. Ale znów z drugiej strony pierwszaczków bym tłumaczył. Bo w takiej sytuacji jak z Kondratowiczem, nie tylko u nich może się pojawiać odruch nie tyle poprawiania bliźniego z miłości, ile upewniania się, o so właśśiwie temu pajacowi chozi.

    Ale z trzeciej strony Tobermorek znany jest przecież z odruchowego, belferskiego poprawiania. Ciut wyżej nad Twoim Kondratowiczem wytknął Żorżowi „najmniejszą linię oporu”. Słusznie – ale po co? Językowych niepoprawności na blogu jest od metra. Ich wytykanie może mieć sens, kiedy się ma o wytykanym coś więcej do powiedzenia niż tylko, że „uje się nie kreskuje”. Zwłaszcza że na tym blogu najczęstsze przyczyny niepoprawności to nie tyle niedouczenie uczestników, ile ich długotrwała zagraniczność. Więc nawet pierwszaczkowi Tobermorkowi, którego mowa bardzo jest poprawna, można coś czasem wytknąć. Nie dlatego, że lubię wytykać, lecz dlatego, że skoro Tobermorek wytyka, tym samym zachęca, żeby i jemu wytknąć, że uczył Marcin Marcina.

    No więc wytykam.

    Skoro piszesz, Tobermorku, poprawnie po niemiecku: „gleichschalten”, to czemu po polsku Ci wychodzi „zglajszachtować”? Niby pytam, ale nie oczekuję odpowiedzi, bo i bez Ciebie wiem. Mogę tylko dodać, że jest to jeden z wyrazów niekoniecznych, a nawet niepotrzebnych. Używa go – być może dla popisu – wyłącznie część inteligencji, której słoń na ucho nadepnął – dla ogromnej części Polaków jest i pozostanie niezrozumiały i odpychający.

    Przepraszam, mag, zacząłem do Ciebie, a skończyłem, świnia, w Szwajcarii.

  278. @Tanaka 22 listopada o godz. 8:18
    „jak miliard ton religijnego błota leje się z nieba, to jedno ziarenko czystego kwarcu”

    Komputer, stary ale jary mi się nieprzewidywanie spieprzył (a miałem z niego zabrać dane) i muszę się teraz na kimś odkuć.
    Będę się czepiał i dokuczał, a co.

    Jak rozumiem „miliardowi ton niebieskiego błota” chciałeś przeciwstawic coś unikalnego i czystego.

    Kwarc tylko połowicznie się nadaje jako poetycka metafora mająca spełniać zadane warunki, jako że jest to najpospolitszy na powierzchni naszej planety minerał. Każde inne od niebieskiego błoto to przede wszystkim właśnie kwarc…. 😉

    Czysty bywa, a jakże, np. jako pozbawiony zanieczyszczeń kryształ. No ale wtedy słabo daje się opisać jako „ziarenko”. Ziarenko to coś obłego, zaokrąglonego, w każdym razie nie kanciastego jak kryształ.

    Tak więc musisz zmienić metaforę. Nie znam gościa, czy on znowu aż taki dyjament, ale wybierz sobie coś rzadszego od kwarcu i nie nazywaj tego ziarenkiem.

    No, troche ulżyło.

  279. mag
    22 listopada o godz. 0:19

    Współczuję Ci Macierewicza, a co mam zrobić z Szyszką? akurat mnie przypadł ten szkodnik puszczański.
    Dziś Adam Wajrak w Wyborczej pisze o szkodach w puszczy.

    I pomyśleć, że tak u nas często przywoływanej jako przykład złych działań Białorusi, ich część Puszczy ma się świetnie.

  280. @wbocek
    22 listopada o godz. 9:42

    Masz rację, dziękuję. Doroszewski też tak pisze, a ja, niestety, sprawdziłem w Wikipedii pod hasłem „germanizmy”, a tam stoi glajszachtowanie 🙁

  281. Tobermory
    22 listopada o godz. 9:41
    w Wielkopolsce Piłsudski też nie cieszył się uznaniem powszechnym. Gdy kilkanaście lat temu, chyba już ponad 25 jedną z ulic chciano przypisać Marszałkowi, odezwałły sie w Poznaniu głosy oburzenia, bo poznaniakami Piłsudski gardził, a nawet postrzegał jako Prusaków.

    Ulicę przemianowano, ale moi domownicy do dzis posługują się starą nazwą, nie taaka okropną, bo ulica zwała się Wioślarska. Teraz tę nazwę nosi tylko jej dawny fragment.

  282. Tobermory g. 9.33
    purysta językowy bardziej mi się z inną osobą kojarzy, a śmieje się gdyż za takie zdanie jak o panu z g. 1.16 zostałem rozjechany rowerem,
    rozjeżdżający wytknął, że nie wiem co to znaczy /i to może być prawdą/ ale żaluzju paniał,

  283. zza kałuży
    22 listopada o godz. 9:47

    Jak Ci ulżyło, to możesz sobie z ulgą poczytać, co wyjaśnia powyżej @Pombcek w sprawie purystyki językowej. Jako „połowicznie nadająca się metafora” owo ziarenko kwarcu wydaje mi się wystarczające za więcej niż połowiczność, bo aż za całość. Ja metaforycznie, Ty zaś – mineralogicznie. Fakt, mogła być to perła. Ale jak perła, to skąd ta perła? I dlaczego przed wieprzami, skoro na łeb błoto z góry, a nie z przodu leją? I kat wybrzydzać można bez końca.

    Błoto? Właśnie niebieskie: bozia z góry gruchami wylewa a biskupi rurę ustawiają nad wybrane głowy, albo przełączają na szprycę dookólną. Pasuje. Zaś błoto z błota to niekoniecznie się składa głównie z ziaren kwarcu, bo i z materii organicznej, której zresztą, jak w porządnym błocie jest pewnie znacznie więcej niż ziaren kwarcu. Błoto to błoto, nie nawodniony piasek.

  284. @zza kałuży
    22 listopada o godz. 9:47

    Błoto to głównie minerały ilaste z dodatkiem pyłów kwarcu, skaleni, łyszczyków, koloidów z gleby, zawieszone w wodzie. Dzięki człowiekowi może zawierać dodatkowo brudy cywilizacyjne (sól, azbest, sadzę, gumę z opon) i wodę święconą 😉

  285. @@mag, Tanaka
    Obok”Domu” serial Wajdy „Z biegiem lat z biegiem dni”. To sa dwa serialowe arcydziela. Od paru lat szukam „Z biegiem lat..” . W sieci sa tylko zajawki. Ostatnio na targach kiazki w Krakowie sprzedawali rowniez cd z filmami, w tym „Dom”. Natomiast „Z biegiem..” nie bylo. Ale powiedziano mi, ze za kilka tygodni bedzie w sprzedarzy w empiku. Moi przyjaciele czuwajai jak sie tylko ukaze, to mi kupia.
    Kupcie tez ! To najlepszy Wajda z Polony, Szturem, Binczyckim, Nowickim, Radziwilowiczem, Trela i cala smietanka krakowskiego aktorstwa. A calosc przepaja duch Boya (jesli wierzycie w duchy)

  286. Tobermory
    osobiście pana cenię właśnie za to, ja niebyty nigdy bym nie wiedział Kondratowicz to Kondratiuk, chyba, że chodzi o Głowackiego i tego od Lalki,
    swoją drogą jakieś programy typu jeden z dziesięciu, rebusy, krzyżówki, to musiało by być pasmo sukcesów,

  287. miało być nieobyty

  288. zmarł Dmitri Chorostowskij, niedawno tu przywołany.

  289. Tobermory
    22 listopada o godz. 9:50

    Tobermorku, w życiu bym takiego bzdetu nie wytknął, gdybyś nie dał powodu, bym się przez chwilę poczuł młodszy i głupszy. Teraz mi trochę wstyd i za karę idę zjeść placka z jabłkami na wierzchu żoninej roboty.

  290. @Lewy
    „Z biegiem lat, z biegiem dni” – nie wiem, czy wszystkie odcinki, ale kilka znalazłem tutaj:

    https://zaq1.pl/video/ncxvx

  291. @parafianin
    22 listopada o godz. 10:14

    Dziękuję, ale ja też niewiele wiem o Kondratowiczu i szczerze się zastanawiałem, czy on aby faktycznie nie robił filmów, o których nie mam pojęcia.
    Krzyżówki lubię pod warunkiem, że zmuszają do myślenia, a nie szukania w atlasach i leksykonach.

    Przy okazji, wśród komentatorów na blogach jest zwyczaj tykania się, chyba że komuś zależy na bardziej oficjalnej formie.

    W Szwajcarii do dziś opowiada się anegdotę o prezydencie tego kraju, który będąc z wizytą w USA zwrócił się do tamtejszego prezydenta (Ronalda Reagana) z propozycją:
    — You can say „you” to me 😎

    W Szwajcarii popularne są swobodne formy zwracania się do innych osób i nikogo nie szokuje dziecko zwracające się po imieniu do zaprzyjaźnionej staruszki lub tykanie szefa przez podwładnego.
    Nie oznacza to jednak kumplowskiego stosunku do tych osób i nie uprawnia do oczekiwań innych niż wobec osób, do których zwracamy się per pan/pani.
    Kiedy moje dzieci zwracały się tak bezceremonialnie (jak ja) do moich kolegów i koleżanek ze studiów, widziałem najpierw lekki szok i zdumienie, ale potem przywykli. Ich dzieciom przychodziło z trudem mówienie „ty” przyjaciołom ich rodziców. Dzieci przyjaciółki ze Śląska dotąd dodają „wujku”, aby jakoś uzasadnić skrócenie dystansu.
    Ja sam jako dziecko zwracałem się do moich rodziców w trzeciej osobie, a babcię i dziadka musiałem całować w rękę.

  292. @Tanaka
    22 listopada o godz. 10:03

    „Zaś błoto z błota to niekoniecznie się składa głównie z ziaren kwarcu, bo i z materii organicznej, której zresztą, jak w porządnym błocie jest pewnie znacznie więcej niż ziaren kwarcu. Błoto to błoto, nie nawodniony piasek.”
    To dlaczego kluczysz ogródkami a nie powiesz, że tobie nie chodzi o żadne błoto tylko o gnojówkę? Niebieską oczywiście.

  293. Niech żyje program Testdisk.
    Kolejna zmarnowana noc na bicie się ze sprzętowymi głupotami, ale w końcu odzyskałem to co chciałem.

  294. @wbocek przegapił artykuł o upadku polskiej żeglugi śródlądowej, który wcześniej podlinkowałem.

  295. @konstancja
    Naści obiecanego anumlika. W formie sonetu napisanego. Nie utożsamiaj się (plizzz) z podmiotem lirycznym soneciku; on raczej z niektórymi panami się – sam z siebie – utożsamił.

    SONET NA CZEŚĆ PURYSTY

    Puryc, jako purysta nie zawsze jest złodziejski;
    wstępując w idiolektyzm, w fantazjach leksykalnych,
    nie stroni od zapożyczeń, przez które bywa banalny,
    nawet kiedy z czystości wpada w ton kaznodziejski.

    Kaznodziejską pieszczotą słów własnych upojony
    tka z dyrdymałów wyroby czekoladopodobne.
    Wtykając – nawet w ruchy filozofa niegodne –
    Idiosynkrazję swą do purytańskiej żony.

    Żona, jak każdy wyrób z czystej przyczyny złożon,
    przeciąga się przeciągle – w dialektykę strojone
    pilpule zmieniając w potężny podręczny korzon –

    nie baczy na fantazje w leksykałach tajone.
    Leksykał purysty, milczkiem, niczym Higgsa Bozon
    hoduje idiolektów najprzemyślniejsze korony.

  296. @konstancja
    22 listopada o godz. 10:19

    Szkoda 🙁 Miał zaledwie 55 lat. Nie wiedziałem, że tak ciężko choruje 🙁

  297. zza kałuży
    22 listopada o godz. 11:01

    Czemu zaraz – gnojówkę? Może był błoto pyszne, bagienne, należycie organiczne, torfowe, paprotne, moczydlaste, borowinowe, gęsto ewaporujące smakowitościami treści. A że niebieskie, to wiadomo.
    Czasem się o biskupie można wyrazić z dobrotliwą łagodnością.

  298. @konstancja
    Do sonetu dodaję w pakiecie limeryka. Świeżutki 😉

    Fioletfiutek z Bazyliki Przemienienia Wody w Wino
    Tak się w nocy skonsekrował, że z chrzcielnicy nie wypłynął.
    Gdy śpiewali mu „Te Deum”
    Namaszczając go oleum,
    Głosem żwawym intonował: „Winem mnie namaszczaj, synu!”

  299. konstancja
    22 listopada o godz. 9:54
    Tobermory
    22 listopada o godz. 9:41
    w Wielkopolsce Piłsudski też nie cieszył się uznaniem powszechnym. Gdy kilkanaście lat temu, chyba już ponad 25 jedną z ulic chciano przypisać Marszałkowi, odezwałły sie w Poznaniu głosy oburzenia, bo poznaniakami Piłsudski gardził, a nawet postrzegał jako Prusaków.

    Mój komentarz
    Konstancjo, Piłsudskiego staram się oceniać od każdej strony, w żadnym wypadku od strony kultowej. Jestem przeciwnikiem nadawania na siłę ulicom imienia „zasłużonych” tam, gdzie można wyczuć, że to nie bardzo pasuje, będą kontrowersje, itd. Z powodu szacunku dla tradycji, postaw i rozumień świata przez miejscowych.
    Pzdr, TJ

  300. Szczęka mi opadła do ziemi, gdy przeczytałam, jak jest promowana Wielka Polska na lotnisku Chopina.
    Oczyma wyobraźni ujrzałam Polaka, którego na międzynarodowym lotnisku w Niemczech wita stosowny/paralelny plakat – mapa z przedwojennymi granicami Wielkiej Rzeszy.
    http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/7,141637,22675634,lotnisko-chopina-wita-podroznych-mapa-polski-z-lwowem-i-wilnem.html#BoxLokKrajImg.
    Jak powszechnie wiadomo, tylko bezdenna głupota nie zna granic ni kordonów.

  301. @tejot
    22 listopada o godz. 12:53

    Nadawanie ulicom imion polityków lub osób zasłużonych dla jakiejś ideologii, doktryny czy światopoglądu lub nazwisk wykorzystywanych w celach politycznych, zawsze będzie kontrowersyjne. To samo jest ze stawianiem pomników. A potem mieszkańcy nie mający wpływu na nazewnictwo swoich ulic muszą się borykać z problemami zmiany adresu. Ja bym wystawiał rachunek takim decydentom.

  302. wbocek
    Zawsze mnie pokrzepiasz, pombocku drogi, dobrym i mądrym słowem. No i powściągasz niepotrzebne emocje. Gdy chodzi o te ostatnie, to i ja ciebie nieraz wspierałam.
    Rzecz w tym, że na empatię nie każdy potrafi się zdobyć albo „stosuje” ją wybiórczo.
    A teraz pytanie do ciebie jako eksperta od mew. Najpierw wyłuszczę w cziom dieło.
    Otóż zauważyłam, że w mojej najbliższej okolicy, co jakiś czas pojawiają się, podobne wszak mewom, rybitwy, całe ich stada. Latają jak jakieś myśliwce i przeraźliwie wrzeszczą, przeganiając wszelkie gawronowate, których tu zatrzęsienie, niestety.
    Do Wisły w linii prostej jest kilka kilometrów . Dlaczego zapuszczają akurat tu?

  303. anumlik
    22 listopada o godz. 11:32

    Pyszne

  304. mag
    22 listopada o godz. 13:46

    Mag umiłowana, przepraszam, jak ja jestem od mew ekspert, to jeszcze prędzej jestem z koziej zupy barszcz. Wiem o nich tyle, co widzę. Fakt, że może widzę częściej niż Ty, bo na parapet przychodzą się załatwić. A rybitwach wiem jeszcze mniej – z racji okropnie rzadkiego widywania. Choć widywałem je i nad morzem, i nad jeziorem, i na wielkich kałużach w polu. Czemu w polu, skoro, jak sama nazwa wskazuje, trzymają się ryb? Może temu, że podobnie jak mewy, ale o wiele bardziej, są ciekawskimi podróżniczkami. Skoro widuję mewy idące za pługiem jak bociany, to może i rybitwom się przydarza zmiana okoliczności z ciekawości. Możemy sobie podać ręce w piosence, że wiemy tyle samo.

  305. @Tanaka, z godz. 13:57
    🙂

  306. mag
    22 listopada o godz. 13:17

    Zaś „lotnisko” wyjaśniło, że „nie miało intencji nikogo urazić”. To ciekawe, bo wiemy czego nie miało, a nie wiemy co miało. Poza tym, że wiemy, że lotnisko miało trudności mózgowe.
    W ramach tych trudności, jak się dowiedzieliśmy, tym razem za pomocą rzecznika, że „z okazji rocznicy odzyskania niepodległości Lotnisko Chopina przygotowało dwa plakaty, które w swojej treści przybliżały fakty historyczne związane z tą datą”.
    Dalej nie wiemy co miało, dowiadujemy się tylko co „przygotowało”. Przybliżenie „faktów historycznych” jest bardzo ładne, bo w ramach tych pięknych faktów znajdują się pogromy urządzane przez „Niepodległą” na podległych jej obywatelach kresowych i różnych innych.
    Celnie przywołałaś Niemcy, bo w celach edukacyjnych powinny w niemieckich lotniskach wisieć identyczne „fakty historyczne”, odpowiednio estetycznie „przygotowane”, najlepiej w ramach Europejskiego Programu Edukacji Historyczno-Kulturowej: Ziemie Odzyskane pod nazwą See Suckow, Sohrau, Groß Sürding, Eisersdorf, Goldberg, Hohenfürst, Albrechtsdorf, Silberberg, Klützow, Rastenburg, Grünberg; no i perła w koronie Prus: Danzig, Śląska: Breslau, no i jak już to Stettin oraz Landsberg.

    w ramach „obchodów stulecia niepodległości” lotnisko francuskiego Chopina (a nie żadnego prawidłowego, mazurkowego Szopena), na bardzo ładnych Wielkich Plakatach Powitalnych mogłoby wyjaśnić, w ramach „faktów historycznych”, że 1/3 Polski została oderwana od Niemiec, oraz 100=55, bo PRL był nielegalny, o czym nieustająco nas informuje każdy Prawdziwy Polak. Co zaś nielegalnie wzięte, oddajemy Niemcom, a oni są zadowoleni. My znacznie bardziej, bo to chrześcijański uczynek oddać co się ukradło.

  307. mag
    22 listopada o godz. 13:46

    Maguś, Pombocek Ci wszystko wyjaśnił wyjaśniając, że nie wie jak wyjaśnić, to ja powiem, bo nie wiem: rybitwy zmieniają, modyfikują (jak wiele ptaków poddanych presji człowieka, w tym urbanizacyjnej) swoje habitaty, oraz zwyczaje. Rybitwa, jako ptak związany z wodą, ciągle ma swój matecznik w okolicach Wisły i jej rozlewisk (dziś chyba bardziej niż niedawno jeszcze, bo Wisła dziczeje), ale chętniej też i odważniej poszerzają tereny łowieckie o przestrzeń zurbanizowaną. Tam gdzie ludzie, tam pożywienie. Choć i zagrożenia.
    Pałac Kultury jest siedliskiem wielu gatunków ptaków, włącznie z dużymi i bardzo dużymi, z rodziny jastrzębiowatych, które niegdyś żyły na terenach otwarych, nadjeziornych czy górskich.
    A czemu (rybitwy) tu? – pytasz. To odpowiadam:
    Stałem razu pewnego z kolegą szkolnym, na ulicy, i gadaliśmy. Nadleciała mewa i zrobiła co jej trzeba, koledze na czoło, bardzo porządnie, bo mewa duża była. Kolega zapytał: czemu ja?

  308. Szanowni!
    Parę prostych pytań zadaje Ewa-Joanna, jak będzie z odpowiedziami, czas pokaże.
    Zapraszam
    JK

  309. zza kałuży
    22 listopada o godz. 11:16

    Zzakałużku, winowat, faktycznie przegapiłem – to moja w ostatnich latach specjalność.

    Okropnie ciekawy tekst i fachowy. Wprawdzie ja się śródlądówką interesuję już tylko bardzo ogólnie, ale to, co Marek wyłożył mnie przekonuje – że na razie mała szansa na rozwój. Bardziej mnie ciekawi, że Ty na portal „Żegluga śródlądowa” robiony przez chłopaków po mojej szkole trafiłeś.

    Do porównań Marka dodam małe sprostowanie. On żeglugę holowaną zna z opisów, ja – z praktyki. Nie tylko dlatego, że kiedy byłem w szkole, gapiliśmy się przy śluzie „Zacisze” na pojedyncze lub dwie barki jadące za holownikiem z Gliwic/Koźla, mijaliśmy się z wielkimi pociągami (5 barek) w czasie praktyk na szkolnych barkach, ale i stąd, że sam na takiej barce parę miesięcy jeździłem za marynarza, żeby zarobić 8 razy więcej niż na barce motorowej (mechanik byłem po szkole) stojącej w remoncie.

    Otóż Marek mówi o średniej ładowności barek – 300 ton. Na wolnej Odrze, jeśli takie w ogóle chodziły, to dzikim przypadkiem. Typowe barki na trasie Wrocław – Szczecin to duże wrocławki (chyba 500 ton), a przede wszystkim małe plauerki (600 ton) i duże plauerki (700 ton). Jeździłem właśnie na dużej plauerce. Trochę mi pamięć w tej klasyfikacji szwankuje, ale nie wiele; moja barka miała na pewno 700 ton – dlatego się nazywała: Ż-7415.

  310. anumlik
    22 listopada o godz. 11:32
    dziekuję Ci serdecznie. Nie spodziewałam się, choć skrycie marzyłam….