Wyprawa do wnętrza Ziemi

Co chwila, tu na stronach „Polityki”, oraz w innych mediach, różni autorzy opisują zjawisko pisoidyzmu. Zwykle we fragmentach, na pojedynczych przykładach oraz chaotycznie. Padają takie sformułowania: „nie chce się wierzyć, że…”, „to nie do pomyślenia, aby…”, „to skandal!” itp. Żaden skandal – dzień jak co dzień. Już. Jakie tam „nie do pomyślenia”, jak do pomyślenia. Już. Widocznie ten, co tak mówi, ma trudność z myśleniem. Konwencja klasycznej mowy i kanon myśli o ustalonych i zrozumiałych społecznie odniesieniach zostały zdublowane przez niekonwencjonalność, która staje się konwencją. „O dwóch takich, co ukradli Księżyc”: kto sięga po Księżyc, już ukradł Ziemię. Tytuł był proroczy i ostrzegawczy. „Nie chciało się wierzyć, że…”

Oto polska dyplomacja: skierowana do wnętrza głowy, nie do świata. Psucie stosunków ze wszystkimi i mniemanie co do łask ze strony Ameryki. Już i Ukraina, za którą niedawno chciano nad Wisłą umierać, wypada z polskich względów. Dyplomacja nie jest żadną dyplomacją, polityka nie jest polityką. Rzeczowość, rzetelność, funkcjonowanie w rzeczywistości – nie istnieją. Wszystko to wsobność. To „Wyprawa do wnętrza Ziemi” – równie prorocza i ostrzegawcza. Do jej psychiatrycznych mroków, bebechów i zabójczych wyziewów. By tam szukać pociechy, zaspokajać mroczne żądze i palące deficyty: odrzucenia, matczynego nieutulenia, ojcowskiej serdecznej uważności, impotencji; braku cycka i braku głaskania po główce, a nadmiaru pasa, musztry i gwałcenia wszelkimi skłamaniami, fantazmatami, złym słowem i spoconą łapą.

Wnętrze Ziemi pali, truje i zabija. Taka nieuchronność, gdy się za wszelką cenę grzebie w mrokach i kwasach. Nie po to, by traumy przepracować i wyjść ku słońcu, ale by się trucizną sycić w wiecznym i niezaspokajalnym pragnieniu jak smok wawelski siarką – i pęknąć. Popęd śmierci. Pieta i Jezus. Polska specjalność.

To nie do pomyślenia, nie chce się wierzyć, że nic już prawie nie jest tym, czym sądzimy, że jest albo być powinno. Że rząd, polityka czy dyplomacja to popęd destrukcji i samobójcza, choć nieświadoma żądza. Dlatego zawzięta, konsekwentna i bezalternatywna. Świadomość do samobójstwa w ogóle nie jest konieczna. Kto chce żyć, ma powód, by to było do pomyślenia.
Tanaka