Ekonomia według Mateusza Krzywoustego

Naczelnik z brzuszkiem, czyli słynny żoliborszczyk, o tyle zna się na ekonomii, iż wie, że jeżeli ktoś ma pieniądze, to skądś je ma (np. z bankomatu). Na tym jego ekonomiczna wiedza się kończy. Jak wiadomo PiS niczym Don Kichot na wiatraki, ruszył z impetem na budżet i w najbliższych latach czekają nas Polaków potężne wydatki: 23 mld zł 500 plus, obniżenie wieku emerytalnego też będzie kosztować kilka groszy. Skąd te pieniądze wziąć? Ano tam stamtąd, gdzie się one znajdują. Ponieważ naczelnik, oprócz bankomatu, nie zna żadnego innego miejsca przebywania pieniędzy, więc do zalezienia tego „skądś” zatrudnił specjalistę od uszczelniania i innego odkrywania ukrytych schowków na pieniądze. Jest to mgr historii po kursach ekonomicznych Mateusz Krzywousty Morawiecki.

Otóż ten genialny historyk pomyślał, że obciąży dodatkowo osoby zarabiające ponad 10 tysięcy zł brutto miesięcznie. Obecnie gdy takie osoby przekroczą określony roczny limit (30-krotność średniej pensji) przestają płacić składki emerytalne. Ten limit, wprowadzony jeszcze przez Zytę Gilowską, ma na celu niedopuszczenie do powstania w przyszłości kominów emerytalnych, czyli zbyt wysokich emerytur, na które budżetu państwa nie będzie stać.

Znosząc ten limit nasz Mateusz Krzywousty znalazł ukryty schowek z pieniędzmi. Bogacze będą dalej płacić wysokie składki i dzięki temu w samym 2018 r. do kasy ZUS-u wpłynie dodatkowe 5 mld zł.

Ponieważ na ogół każdy system emerytalny jest tak skonstruowany, że im więcej pieniędzy wpłacimy, tym wyższą emeryturę otrzymamy, więc obecnie obdzierani przez Mateusza Krzywoustego bogacze będą w przyszłości mieli prawo do emerytur przekraczających 40-stokrotnie podstawową, najniższą emeryturę.

Czyli system Krzywoustego będzie wspierał bogaczy kosztem śmieciówkowych emerytur?

Ale nie bójmy się, że dojdzie do takiej dziejowej niesprawiedliwości. Ten „Titanic” szparko bieży ku lodowej górze i za parę lat nasza ojczyzna kierowana żelazną ręką pana z brzuszkiem nabierze wody i wtedy tylko jakiś kolejny Balcerowicz uratuje kraj przed zatonięciem.

A na razie cieszmy się, że mamy to 500 plus, za które możemy kupić coraz mnie masła i jaj, ale co tam, ten papierek tak ładnie wygląda.

Lewy