Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

2.11.2017
czwartek

# MeToo..! A tu Kościół i Polska

2 listopada 2017, czwartek,

Kobiety w wielu krajach świata właśnie ujawniają, jak seksistowsko były w swoim życiu traktowane, jak im proponowano korzyści w zamian za seks, jak je poniżano, molestowano, gwałcono. O czym dotąd nie odważały się mówić, bo rządząca kultura na to nie pozwalała. Nawet im to często nie przychodziło do głowy. Bały się – siebie, swoich przeżyć, wstydu i odrzucenia, gdyby takie wydarzenia zostały ujawnione. „O tym nie rozmawiamy” – to nakaz opresorów, ale i samej kultury, wciśnięty w głowy kobiet. Tego nie ma, jest dobrze. Przychodzi czas, kiedy przestają się bać i zaczynają mówić. Wraz z nim, z otwieraniem się mrocznych szaf pełnych zmór, przerażeń i traum, zaczyna się proces uświadamiania sobie przez ludzi, jak mrocznie i podle dotąd miały się sprawy w kulturach zdominowanych przez patriarchat, maczyzm, religię, nakazy milczenia oraz podziały ludzi na kasty: tym wolno więcej (mężczyznom, majętnym, z pozycją), tamtym (kobietom i dzieciom) mniej lub właściwie nic. Pierwszych nie spotka ani potępienie i kara za czyny, przeciwnie – nieraz uznanie w środowisku; te drugie mają się wiecznie wstydzić, milczeć i wypierać to, co się stało, oraz akceptować to, że tak będzie, jak było. Zło jako norma i wzór.

To proces dobry, uzdrawiający, bardzo ważny i dla pojedynczych osób, ofiar (i sprawców którzy w części sami są ofiarą własnej kultury), ale i nie mniej – dla stosunków społecznych, kulturowych i wzajemnych ról i odniesień kobiet i mężczyzn. Ten proces może zrewidować i uwolnić od koszmarów, niesprawiedliwości oraz pomóc zbudować nowego, lepszego człowieka.

Świat światem, Europa Europą, ważni politycy już włączają się w ozdrowieńczy proces, a Polska – co? Polskę może trafnie będzie opisać w tym procesie starą, seksistowską anegdotą: gdy Napoleon zniewalał panią Walewską ta, tracąc oddech i kobiecą cześć wydała z siebie patriotyczne westchnienie: Sir, a Polska…?

Świat jest zły, Polska dobra. Wyspa wolności, tolerancji i szacunku do kobiet. Polak Polce nic złego nie zrobi, tylko czcić będzie, bo Polka to przecież częstochowska Maryja i w rękę liżemy, siorbiemy i śliną kapiemy wraz z kwaśnym oddechem do ust ją ciągnąc, co jest wymownym dowodem hołdu. I dowcip z ulicy: „Pani, całuję rączki – ale swoje; do nóg jej padam – ale stoję”. Prostacki żart opisuje życie.

Polska państwowa i biskupia – co jedno – idzie w zaparte: u nas tego nie ma. Bo nie ma znaczenia, że sporo ponad 400 kobiet co rok ginie wskutek przemocy domowej, nie na ulicy, nie od libijskiego terrorysty, ale w domu, głównie z ręki męża. O ilościach gwałtów, też domowych, wolimy nie wiedzieć. „Zgwałcić żonę – to niemożliwościowe jest!” – słyszymy w filmie „Big Bang”, bo to wzięte z ulicy. I nawet nie znamy ich liczby, bo to liczba ciemna. Realna jest jakieś 8–10 razy większa niż podawana, bo to przestępstwo głęboko stabuizowane. Nie jest żadnym przypadkiem ani fanaberią, ale dowodem bolesnego życia, że właśnie w Sejmie Barbara Nowacka składa (kolejny raz) projekt ustawy liberalizującej i uczłowieczające prawa rozrodcze kobiet („Ratujmy kobiety 2017”), poparte 400 tysiącami podpisów. I nie jest przypadkiem, że projekty liberalizacji są nieustannie odrzucane, a projekty penalizacji są traktowane z wielką życzliwością.

Świeżą twarzą polskiej oficjalnej kultury opresji okazał się niejaki Piecha Bolesław, europoseł PiS-u oraz – tak jest! – były wiceminister zdrowia. Jakiego zdrowia? Słyszeliśmy też od biskupów, jak jest: kobieta (bo źle wychowuje) i dziecko są same winne, co w sławetnej frazie wyraził arcybiskup Michalik: dziecko lgnie do człowieka, do księdza. Jak dziecko lgnie, cóż biedny i serdeczny, a tak strasznie molestowany ksiądz może zrobić? Nie ma wyjścia – musi spedofilić.

Piecha tak zaś ogłasza, urbi et orbi: „Problem molestowania seksualnego w Polsce ma mniejsze znaczenie. Polacy z dużą estymą podchodzą do kobiet. Nie są tak frywolni i tak bezmyślni jak Francuzi”. Bo Francuz to Napoleon, a Polak – też wiadomo – prezes.

Kimżeż więcej jak pyłkiem jest jednak ten prawidłowy Polak przy innym – Nadpolaku: Świętym Ojcu Świętym? Jak on widział i pojmował kobietę i jej relację z mężczyznami, opowiedziała przedstawicielka Narodów Zjednoczonych, podsekretarz ONZ, Pakistanka Nafis Sadik. Pochodząca z kraju, gdzie prosty seksizm to niemal luksus, bo kobieta może zginąć w „zabójstwie honorowym”, wykonanym przez morderców, którzy są jej najbliższymi – jakżeż strasznie to brzmi – ojca, męża, brata. Nafis Sadik spotkała się z papieżem przed konferencją ludnościową w Kairze, w 1994 roku, która miała się stać kamieniem milowym w historii praw kobiet, a czemu z zawziętością przeciwstawiał się Kościół katolicki. Chciała mu przedstawić realne problemy kobiet i realnego świata, uzmysłowić dramat, bo znała to doskonale – jako kobieta, jako Pakistanka, jako działaczka i dyrektorka pakistańskiej rady ds. planowania rodziny i jako podsekretarz ONZ do spraw populacji. Na jej próbę dotarcia do papieża z rzeczywistością faktów i humanistyczną treścią, ten zareagował tak: „A nie sądzi pani, że do nieodpowiedzialnego zachowania mężczyzn przyczyniają się same kobiety?”. Jak boleśnie, jak koszmarnie miliony, setki milionów kobiet na świecie to zna: sama jesteś winna, bo włożyłaś spódniczkę! Bo się umalowałaś! Bo wyszłaś z domu sama!

To jest – zatrważający – poziom wiedzy papieża, wyobrażenia i kultury Wojtyły, tego Polaka, co to „ma estymę do kobiet”, w którego mentalności króluje nie żadna kobieta, ale odczłowieczone bóstwo, fantom – Maryja. Jego papieskie zawołanie, credo to „Totus Tuus”, jego maryjność była wręcz obsesyjna, zaś stosunek do kobiet infantylny, przedmęski pełen niewiedzy, lęków i uprzedzeń skutkujących zawziętą opresyjnością wobec nich .

Warto być tego świadomym, bo to żelazo-betonowa przeszkoda na drodze do poprawy pozycji kobiety i uzdrowienia ludzi: Maryja jest zaprzeczeniem kobiety i zaprzeczeniem realnego życia. Nie miała żadnego kobiecego doświadczenia z mężczyzną, poczęła wskutek „zwiastowania”, nie znała żadnych trudów ciąży, boleści ani słabości, nie rodziła jak kobieta, ale „na sposób cudowny”, z prędkością światła Jezusek pojawił się w sianku żłóbka, była „niepokalana” i „zawsze dziewica”, mąż nie był ojcem Jezuska, tylko maskował „poczęcie z Ducha Świętego”; z synem nie miała żadnego porozumienia ani on z nią. Mąż właściwie był nieistniejący, gdzieś głęboko w tle, nic nie wiadomo o jej realnym życiu w czasie 33 lat życia syna, a wreszcie doznała „wniebowstąpienia”, ale nie symbolicznego, lecz w całej swojej materialnej żywości i w odpowiednio upranej sukni. Jako „oblubienica Pańska” musiała być elegancka. Zaś w ikonografii występuje nie jako kobieta podobna do innych, ale nadnaturalna w proporcjach, niezwykłej modelowej zgrabności, subtelnych dłoni – co nie ma nic wspólnego z realnym życiem kobiety w jej czasach ani też i dziś. Szaty ma bogate, czyste i niezwykle ozdobne oraz żadnych śladów znoju przy chowaniu synka. Ta Maryja, „wzór dla kobiet katolickich” i „dla kobiet całego świata”, jest antywzorem, nierealnością, zaprzeczeniem. Miłym, bo jakoś może pocieszającym kobiety prawdziwe, ale przez swoją fałszywość zgubną, w istocie poddańczą, deprecjonującą dla kobiet i blokującą możliwość i konieczność: pojmowania przez kobietę siebie samej, ale i – symetrycznie – pojmowania przez mężczyznę kobiety oraz także – w relacji – siebie samego. Maryja, jako fantom, odcina człowieka od jego osobowej głębi, od pojmowania siebie, wymusza zaprzeczenie sobie, a więc i tkwienie w niemożliwym do wygaszenia konflikcie – płci, kultury, człowieczeństwa. Oraz jest – sic! – narzędziem, tak, ta boska Maryja jest NARZĘDZIEM, przedmiotem – opresji czynionej na kobietach przez papieży, Wojtyłę, kler i mężczyzn. Nie od dziś zwraca na to uwagę psychologia, zwłaszcza zaś psychologia głębi.

To jest poziom i postawa całego Kościoła katolickiego, którą dręczy kobiety, dzieci, ale i także mężczyzn na całym świecie. To nie żaden Wszechmogący – największy fantom religii „wprowadza nieprzyjaźń między ciebie (fantomatycznego szatana) a niewiastę”, ale biskupi wprowadzają nieprzyjaźń między mężczyznę a kobietę.

Dodać do tego należy – to ta sama kategoria – praktykowanie i ukrywanie przez Kościół katolicki – od początku istnienia – zbrodni pedofilii, która najwyraźniej nie była uważana za zbrodnię, ale normalność, a co najwyżej – drobne „nieuporządkowanie moralne”, niewarte refleksji. To te same powody, ta sama postawa i dyspozycja moralna oraz podejrzenie: kobieta się prosi o gwałt, dziecko samo lgnie do księdza. Zaś ściślej – to skrajna niemoralność. Kościoła i Wojtyły. O globalnym działaniu.

Biorąc pod uwagę rozległość, czas i siłę oddziaływania na ludzi, Kościół katolicki jest jednym z najgłówniejszych (wraz z „religiami objawionymi”) lub po prostu głównym siewcą niesprawiedliwości, nierówności, po prostu zła.

Na polskim zaś gruncie poziom zakłamania oraz niezdolność poprawy muszą być większe niż tam, gdzie religia marnieje, a prawa człowieka i obywatela oraz stosunki demokratyczne mają się nieźle.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 433

Dodaj komentarz »
  1. @Tanaka

    Aha, to już wiem gdzie sie ostatnio ukrywałes! 😉 Słów mi brak bo mocno, na temat, na czasie – znakomity wstępniak jednym słowem! Zaraz podrzucę słów kilka do tematu bo naszym mapetom z Tory Party #MeToo właśnie splatalo całkiem nieoczekiwanego psikusa. Ale smyrfonon zdycha więc poszukam laptopa

    Szapka bach i całuję w rączki!

  2. @Tanaka

    Mi slow nie brak, ale jakos sie musze pozbierac, tak jak Ty sie zebrales, zeby opisac i sie nie zaplatac w opisaniu.

    Na goraco, to bym drukowal i jak „TEZY” Lutra przybijal, przyklejal na drzwiach, plotach, murach odpowiednio ofoliowane, zeby jak najwiecej ludzi przeczytalo i sie zapoznalo.

    Ide rozpowszechniac…, co mam nadzieje jest w zgodzie z Twoja mysla.

    Pozdrowka

    lonefather

  3. Typowy @Tanaka. Do akapitu „Swiat jest zly, Polska dobra”-mozna sie z nim zgodzic. Nie tylko zgodzic. Wiecej- dodac nazwiska: Harvey Weinsten, Kevin Spacey, James Toback i i i…takze Tarantino, ktory o patologicznym seksizmie H.W wiedzial(w koncu ten byl producentem fantastycznych „Diango” i „Pulp Fiction”). Lista tych szalencow jest pewnie jeszcze duzo dluzsza…
    Ale to chyba niespecjalnie interesuje Tanake. Tanake interesuje kk w Polsce. Mnie tez i dobrze wiem o przestepstwach kk!!!
    Problem w tym, i to nie intresuje Tanaki, ze ci wszyscy alfa-samcy nie mieli nic wspolnego z zadna religia. Ich jedyna „religia” byly(sa) KASA, WLADZA, SEKS.
    O tym warto pamietac. Nie tylko KK jest patologia. Jest jeszcze pare innych na tym swiecie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szymonowicz – nie tylko kk to patologia? Paczcie państwo.
    A w Hameryce biją Murzynów, o!

    Poważniej – Tanaka po mistrzowsku zdekonstruował kult kaka z ryjem. Pobekiwania kremówkowych lolków z przyległościami na temat „ideału kobiecości” – ideału wydumanego przez bezżennych, podstarzałych, niespełnionych samców, którzy kobietę widują tylko na świntym obrazku (lub ostatecznie na kolanach ze szmatą w garści) – zawsze doprowadzały mnie do łez. Ze śmiechu.

  6. P.S. Bo te właśnie kremówkowe odmóżdżone przez „formację” żałosne samce
    snują sobie normatywne bajędy na temat (hy hy!) istoty kobiecości.

    Gadał ślepy o kolorach…

  7. No no. Ten Tanaka. Znowu prekursor nastojaszczy. Mycka do samej ziemni. A nawet jeszcze unizniej

    Tobermory – 12:01

    „Jeśli ten mormon nie miał ślubu z więcej niż jedną z tych 25 towarzyszek życia, to nic mu nie grozi. Każdy może mieszkać z kim chce i mieć wspólne dzieci.”

    Blackmore ma 24 OFICJALNYCH zon i 145 dzieci z nimi wszystkimi. Oficjalnosc zon pochodzi z praktyki o nazwie ‚celestial marriage practice’.

    http://www.cbc.ca/news/canada/british-columbia/bc-polygamy-trial-1.4218735

    „A celestial marriage is a secretive, plural marriage not registered with any higher governments — but records were kept in a vault in Texas. ”

    Winston, latek 60 majacy juz, zawsze sie z duma przyznawal do oficjalnosci swoich kilkudziesieciu malzenstw. Co samo w sobie juz wystarcza w Kanadzie, by uznac te wszystkie malzenstwa za faktycznie istniejace na zasadzie ‚common law’. Stad oskarzenie go o poligamie jest prawnie niepodwazalne.

    Wine sad uznal. Pozostaje wydanie wyroku. Blackmore’owi grozi kara do 5 lat wiezienia. Malo kto wierzy w to, ze ten rozplodnik trafi za kratki. Majac tylko 60-tke, i taka liczbe zon, on przeciez moze jeszcze nastrugac taka ilosc dzieci, ze ho ho.

    Co przeciez bardzo ladnie sie wpisuje w potrzeby populacyjne tego kraju. Wlasnie dzisiaj ogloszono, ze z w zwiazku z nadchodzaca fala przechodzenia na emerytury baby boomers, Bergamuty beda zmuszone zaimportowac przynajmniej million emigrantow w nastepnych 5-ciu latach

  8. @Tanaka
    Jak zwykle dobry tekst i jak zwykle za długi. To co napisałeś doskonale można by rozbić na dwa wstępniaki.
    Sorry, ale żeniąc #metoo z kk jednocześnie go wykastrowałeś.
    Nie mogę nie przyznać ci racji w wywodach, ale według mnie zjechanie z właściwego tematu na meandry kościółkowe a to zamuliło cała wypowiedź. Odebrało wagę zjawisku.
    Myślę i napiszę potem dokładniej.

  9. Obawiam się, żę jeszcze długo kobiety będą traktowane jako obiekt seksualny, przedmiot targów, przedmiot, w większości krajów świata.
    Niewielka enklawa w której zdobyły podmiotowość, to raptem jakieś kilkaset zaledwie miliardów ludzi na Ziemi.

    Jest jeszcze kwestia czasu.
    Panie przypomniały sobie o molestowaniu po 20-40 latach.
    Obecne standardy zostały zastosowane do dość dalekiej przeszłości.
    I tyczą elit, artystycznych czy politycznych, których rozwiązłość jest raczej powszechnie znana.
    O co im chodzi w rzeczywistości?
    By znowu zaistnieć?
    Tego wątku nie rozumiem, ekshibicjonizmu…..

  10. wiesiek59
    2 listopada o godz. 21:13
    Panie przypomniały sobie o molestowaniu po 20-40 latach.
    Nie tylko ja zwróciłem na to uwagę.
    Ale jak pisze @Tanaka takie czasy.
    Min. obrony UK ustąpił ze stanowiska bo pani sobie przypomniała po 15-stu latach ,że ją chwytał za kolano podczas kolacji ,a może obiadu.

  11. @wiesiek59 : 21:13
    Tego wątku nie rozumiem, ekshibicjonizmu…..
    Pewnie, najlepiej mordę w kubeł i do garów.
    Doskonale wpisujesz się Wiesiu swoim komentarzem w katolicko-polski mainstream komentatorów Onetu czy Gazety.

  12. @Wiesiek, zezem
    To ja jako kobieta wam odpowiem:
    bo dopiero po tych dziesiątkach lat czują się na tyle silne, żeby się z tym zmierzyć.
    Czy jak was ktoś zgnoi i wyświni to lecicie zaraz na skargę (nota bene do kolegi opresora) i opowiadacie wszystkim wokoło o swoim emocjonalnym przeżyciu?

  13. Winston Blackmore bardzo ladnie sie wpisuje we wpis Tanaki. Toz on czysta prorodzinnosc! Ten Winston. Wszystko dzieki dobrze dobranemu imieniu przez jego rodzicow

    http://www.macleans.ca/wp-content/uploads/2009/02/090213_coyne.jpg

    Babcie, matki, corki, wnuczki. A i prawnuczki juz tez. Wszystko z jednego samca alfa wynikajace. I ani jednego #MeToo w prasie!

    Jak sie do tego ma KaKa, ja nie znaju

  14. W pewnych kręgach być molestowaną/ym jest teraz na topie, ale nie przez byle kogo (ojca, sąsiada, wujka, kolegę w biurze, listonosza) a co najmniej przez Polańskiego, Dustina Hoffmana czy Kevina Spaceya, nawet jeśli to było tylko obudzenie się (ubranym) w objęciach słynnego aktora w bieliźnie.
    Te „traumy” kobiet o znanych nazwiskach, które dla roli były gotowe przespać się z najohydniejszym typem, a teraz, po 30-40 latach próbują odzyskać godność, deprecjonują przeżycia milionów zwykłych kobiet, bezradnych i bezsilnych ofiar przemocy seksualnej w życiu domowym i zawodowym.
    Angielski polityk podaje się do dymisji, bo łapał kobietę za kolanko, a potem ja nawet przeprosił. Polak słucha rechocząc, łapie starą za kudły i wlecze do wyra, bo taki ma nastrój po półlitrze.

    @zezem
    2 listopada o godz. 19:28

    Widok jest spod przełęczy Furka na Gletsch (1 759 mnpm), skąd w prawo do góry odchodzi serpentynami droga na przełęcz Grimsel (2 164 m, a w lewo – na przełęcz Furka 2 429 m).
    Jest tam, w tym albumie więcej przełęczy – St. Gotthard, Susten, Grand St. Bernard, a na końcu – wczorajszy Simplon.
    Za pochwałę dziekuję 😀

  15. @Tobermory,
    No. Bo już mi te kozy obrzydły. 🙂

  16. Żebym został dobrze zrozumiany, to ja nie lekceważę tych przeżyć gwiazd i innych prominentnych kobiet, bo na pewno było to dla nich okropne i poniżające, ale co mają mówić kobiety, które były i są wykorzystywane bez najmniejszej rekompensaty jakiegokolwiek rodzaju?

  17. @Ewa-Joanna
    2 listopada o godz. 21:47

    O o, tam też są kozy 🙁 Możesz przewinąć 😉

  18. Ewa-Joanna
    2 listopada o godz. 21:37

    Przypuszczam, że doskonale znasz kod kulturowy społeczności z którymi się spotykasz w trakcie swego życia w Brisbane.
    Jaka jest rola kobiety w większości z nich?
    Jakie mają prawa, obowiązki, pozycję?

    Moim zdaniem, wynika ona z kodu kulturowego przywiezionego z krajów pochodzenia. Uwarunkowanego przez tysiąclecia tradycji.
    Akurat w strefie Azji, jest ona raczej podrzędna w stosunku do mężczyzn, usługowa, czy usłużna.
    Ten wachlarz zawsze mi się przypomina, z „Madame Butterfly”
    „Zawsze za tobą mój mężu”……

    Mój wpis nie jest jakikolwiek, tym bardziej katolicki.
    Emancypacja ma zaledwie 100 lat istnienia, i tyczyła wyłącznie elit, i artystycznej bohemy.
    W tamtych czasach, kobieta nie była partnerem.
    Nawet 30-40 lat temu byłyście jedynie zabawką, obiektem seksualnym, sztandarem przechodnim kupowanym i sprzedawanym przez władcze samce.
    Zrobienie kariery przez łóżko było NORMĄ społeczną akceptowaną przez mamusie zatroskane o przyszłość córek.
    Niestety, takie warunki dalej panują w większości krajów świata.

  19. Ewa-Joanna
    2 listopada o godz. 21:37
    To nie tylko wiesiu, jak widać. Tacy zdawałoby się otwarci i yntelygentni panowie na blogu.

    @Tanaka, dobry wstępniak i bogu-ci niech będą dzięki.
    EJotka ma trochę rację, będziemy gadać tylko o kk a problem jest szerszy.
    Pani Dudek w gazecie zacytowała niejakiego Wojciecha Engelkinga który chciałby „dalej oglądać produkowane przez Weinsteina filmy z radością”. A tu proszę jakieś histeryczne kobiety mu nie pozwalają. Tudzież pan się martwi, że nastąpi „próba zastąpienia męskiej perspektywy całkowicie kobiecą”, co będzie „kontynuowaniem szowinizmu”.

    A ofiarą pana Spacey był mężczyzna i jemu też zajęło przyznanie się ze 30 lat. Miał wówczas lat 14. Ofiary pedofilów też często zgłaszają się po kilkudziesięciu latach. Było o tym na blogu nie raz. Ale po co łączyć jedno z drugim i wykazać się mądrością, jak można się wykazać głupotą i pogardą. Jakoś tak naturalniej przychodzi.

  20. Tobermory
    2 listopada o godz. 21:52

    Jest jakiś program o znamiennym tytule:
    „Gotowi na wszystko”……

    Dla kariery i zaistnienia, zarówno kobiety jak i mężczyźni zrobią wszystko.
    Motywy ponadczasowe.
    -kariera
    -kasa
    -władza
    -bezpieczeństwo

  21. @wiesiek59
    2 listopada o godz. 21:58
    Nie pieprz tu o kodzie kulturowym w Brisbane, ja mówię o tobie – Wieśku59, komentatorze na blogach Polityki.
    Co ty reprezentujesz? Jak ty traktujesz bliskie ci kobiety i te z otoczenia?
    Od takich pytań trzeba zacząć a nie od pierdolenia (excusez li mot) na tematy historyczno-polityczno-etniczne.

  22. Do pewnych specyficznych aspektów poruszonych przez Tanake jeszcze wrócę a w międzyczasie słów kilka na temat jak ciekawie zaowocowała akcja #MeToo na Wyspach. Już po pojawieniu się  pierwszych hashtagów zaczęto przebąkiwac że problem w UK jest o wiele bardziej rozpowszechniony niżby  się wydawało i nie omija samego Westminsteru a nawet nobliwych posłów z miłościwie nam panującej partii Torysow.  Pomruki przybieraly na sile i nie trzeba było długo czekać aby wszczęto partyjne śledztwo w sprawie ministra Brexitu, który wyslał raz swoją sekretarkę do sexshopu po gadżety, a poza tym nazywał ją pieszczotliwie ‚sugar tits’… Jeszcze opinia publiczna nie otrząsnela się z wrażenia a tu bam! Minister obrony, zaufany człowiek Tereski, Sir Michael Fallon podał się wczoraj do dymisji. Po wyszło na jaw ze kilkanaście lat temu dzielny Sir niezbyt rycersko macal po kolanie dziennikarke, wbrew jej woli. Wielkie mi mecyje , można by powiedzieć, i że po co zaraz do dymisji. Od naszego ministra obrony powinien się uczyć, po Maciorce spłynelo by jak po kaczuszce a tu zaraz do dymisji, bo „popadł poniżej oczekiwanego od niego standardu” i nie powinien wobec tego pozostać na stanowisku. I co teraz biedna Teresa zrobi (odpowiedz brzmi: zatrudni innego błazna, który z kolei zasłynął tym że posiada w pracy „pet” tarantule…). Wracając do Sir, oglądaliśmy wczoraj z uciechą jak go polityczna redaktor Laura Kuensberg grilluje (założę się że Laury nikt nie odważylby się łapac za kolano). Im bardziej Sir się wił i czerwienil, tym bardziej kamera zbliżala na jego twarz  (Torysi powinni się uczyć od kaczastych jak sobie telewizję państwową ustawić ) a my spekulowalismy co Sir jeszcze chowa w zanadrzu. Więc jak zwykle rząd dba o to żeby nam się nie nudzilo. Zresztą opozycja nie jest daleko w tyle bo właśnie też zawiesiła dowcipnisia który siedział w komisji do spraw kobiet i równouprawnienia , a któremu ktoś wywlokl seksistowskie i homofobiczne wypowiedzi w internecie wypisywane radośnie kilkanaście lat wcześniej. „On młody był wtedy jeszcze”próbował coś miauknac w obronie Corbyn ale szybko się wycofał… Inna rzeczywistośc… 

  23. wiesiek59
    2 listopada o godz. 21:13

    Żeby zaistnieć…no i wszystko jasne. Dałeś wiesiu do pieca to i się nawet komentować nie chce

  24. „A ofiarą pana Spacey był mężczyzna i jemu też zajęło przyznanie się ze 30 lat. Miał wówczas lat 14”

    A Spacey 17.

  25. @Tobermory

    Swietne zdjęcia! Bo zapomniałam dodać z rana. Przestrzennie i swietliscie aż mi się jaśniej pod czaszką zrobiło patrząc na te widoki. I niezłe ptaszki tam macie, cietrzew miła niespodzianka . To czarne to wieszczek?

  26. Ewa-Joanna
    2 listopada o godz. 21:41
    Dobrze opisał problem „rewelacji” o molestowaniu Tobermory
    2 listopada o godz. 21:44.
    Ile tysięcy „szarych kobiet” spotkało się z takimi czy innymi propozycjami. Niektóre dały się łapać za kolano by po dziesiątkach lat ogłosić „to i owo”. Znam osobiście nieco inną sytuację . Profesor proponuje młodej i atrakcyjnej asystentce wspólny wyjazd na weekend do pewnej podgórskiej miejscowości. Jeżeli ona odmówi to wie , że można się pożegnać z karierą na uczelni. Odmówiła. Nie czekała 15 czy 35 lat…

  27. Sorry, jednak 26-27 😳 O 12 lat był starszy od obiektu starań.

  28. @Tanaka
    ‚ale biskupi wprowadzają nieprzyjaźń między mężczyznę a kobietę’ – dziwisz się? Divide et impera, zasada dużo starsza od nich samych. Trochę ideologii, trochę brutalnej siły i już mamy porządeczek.
    ‚[…] ukrywanie przez Kościół katolicki […] zbrodni pedofilii’ – w punkt. Normalnie o sprawkach KaKa jestem w stanie myśleć bez większych emocji, ale jak ten temat wypływa to zamieniam się w działa Nawarony.
    @Ewa Joanna
    ‚zjechanie z właściwego tematu na meandry kościółkowe’ – religia ma tu niebagatelne zasługi więc nawiązanie jak najbardziej uprawnione.

  29. Zanim mnie Toby scignie za pisanie a nie czytanie wcześniejszych wpisów (Sir od kolanka) to z góry się usprawiedliwiam że coś mi się zawiesiło i wcześniejsze wpisy przeczytałam juz po wstukaniu mojego teksu z „off line”

  30. @Kostka
    2 listopada o godz. 22:26

    Wypatrzyłaś tego cietrzewia? Sokole oko! Byłem ciekaw, czy ktoś go zauważy. Ciemnawo było i padał deszcz, ale on z zapałem konsumował jagody jałowca…
    Wieszczków ci u nas dostatek. Jak sobie spokojnie usiądziesz i wyciągniesz kabanosa albo kawałek sera, to z daleka przylecą i z ręki wyskubną albo ci na but wejdą.

  31. @Kostka
    2 listopada o godz. 22:31

    Twój komentarz o „kolanku” nic a nic z moim nie koliduje. Ja tylko napomknąłem, a ty zobrazowałaś znacznie szerzej i dobitniej.

  32. @Tobermory
    Dziękuję za wkazówki. Skopiuję i sięgnę po właściwą mapę. Mam nadzieję ,że połapię się ;–).
    Byłem w tym roku blisko Stilfser Joch (przymierzam się od pewnego czasu) – wyszło nieco inaczej. Ale podobo się odwlecze…
    Mówią, że gdzieś do połowy czerwca jeszcze mało przejezdny…

  33. Jeszcze pozwolę sobie przekleic mój wpis spod poprzedniego wstępniaka

    Śmiać się czy płakać? W roku kiedy konflikt pomiędzy ministrem tzw ochrony środowiska i ekologami na tle wycinki Białowieży sięgnął zenitu a Polsce grożą unijne sankcje z tego powodu nie ma jak podsumować rok….wysłaniem choinki do Watykanu „from the forest in north-east of the country”! Ciekawe skąd konkretnie…  Merry Christmas!
    http://www.rp.pl/Swiat/171029375-Watykan-Choinka-z-Polski-stanie-w-tym-roku-na-placu-Swietego-Piotra.html

    http://www.thenews.pl/1/11/Artykul/332646,Poland-donates-Christmas-tree-to-Vatican

  34. Tobermory
    2 listopada o godz. 22:23
    Do tego dojdą opowieści „jak to bawiliśmy się w lekarza”.

  35. Tobermory
    2 listopada o godz. 21:44
    Te „traumy” kobiet o znanych nazwiskach, które dla roli były gotowe przespać się z najohydniejszym typem, a teraz, po 30-40 latach próbują odzyskać godność, deprecjonują przeżycia milionów zwykłych kobiet, bezradnych i bezsilnych ofiar przemocy seksualnej w życiu domowym i zawodowym.

    Wiesz, to jest skomplikowane. Tam niektóre były potraktowane siłą, inne uciekły. A jeszcze inne to sobie przemyślały i w to poszły. Bo bardzo chciały tę rolę. Więc twierdzisz, że nie powinny się teraz „rzucać”?

    Z nagłówków tu i ówdzie wnioskuję że te ustawione najwyraźniej potrafiły się postawić. Te początkujące często nie. Sugerujesz, że kobieta honoru powinna honorem się unieść i odejść w niebyt. A jak honoru nie miała to już go sobie nie odkupi.
    Okrutne to trochę i myślę, że jak to sobie przemyślisz to zmienisz zdanie. Bo człowiek nie powinien musieć dokonywać takich wyborów. Tolerować obleśność za podwyżkę? Czy dać w gębę i szukać nowej pracy? Kobieta sama musi być swoim sędzią w tej sprawie. Społeczeństwo powinno się od niej odp…., skoro nie potrafiło jej przed taką sytuacją uchronić.

    Ciekawe też, że to raczej panowie twierdzą że gwiazdy „deprecjonują” zwykłe kobiety. „Zwykłe kobiety” takich zażaleń nie wysuwają. O ile wiem. Dlaczego? Bo te które coś podobnego przeszły raczej się z tym identyfikują. Każda na swoją miarę. W pracy, na ulicy, na uczelni. W rodzinie. Co przemawia najbardziej to skala. Nie potrzebujemy wartościować, ani osądzać co wypada powiedzieć, a co jest zbyt błahe. Więc z łaski swojej też nie wartościujcie.

  36. @kapitan Nemo
    2 listopada o godz. 22:27
    Nie zaprzeczam „zasługom” religii, ale moim zdaniem nie z religia mamy walczyć ” w tym temacie” ale z własnymi uprzedzeniami, stygmatyzowaniem czy strachem.
    Zgadzam się, że to religia wepchła (sic!) nas w takie a nie inne koleiny ale wyleźć z tego musimy o własnych siłach. jak wyleziemy to w naturalny sposób odrzucimy religię – przestanie być potrzebna do usprawiedliwiania.

  37. Ewa-Joanna
    2 listopada o godz. 22:07

    Ujmijmy to tak.
    Pieprzę tylko te kobiety, w których oczach dostrzegam przyzwolenie.
    „Łóżkowe spojrzenie”.
    I jak na razie, sie nie pomyliłem.

    Samce emanujące władzą i bogactwem, zawsze będą miały w otoczeniu uległe samiczki, które będą chciały dzielić ten nimb.
    To jedna ze scieżek kariery- dobrze się sprzedać
    Że samce wykorzystują taką sytuację?
    Cóż w tym dziwnego?

    Dla odprężenia, poczytaj Balzaca.
    Lub Młodego Dumasa.
    Coś się zmieniło w układach damsko- męskich?

  38. izabella
    2 listopada o godz. 22:39

    Wyrazy uszanowania, jak zawsze bo wykładasz argumenty tak zwięźle, precyzyjnie i klarownie że zawsze czytam twoje wpisy z przyjemnością dużą!

  39. @Wiesiek59
    Kolejna żenująca wypowiedź. Taki niepokorny myśliciel, a jak przychodzi pomyśleć, to znów: „władza, kasa; zawsze tak było i zawsze tak będzie” na tapecie. Po prostu mistrzu. I jaki macho: pieprzy. Chyba głównie komunały.

  40. zezem
    2 listopada o godz. 21:36
    uswiadomienie sobie, co wlasciwie sie zdarzylo, jesli kobieta byla mloda dziewczyna, a „o takich rzeczach” nie mowilo sie w domu, jest kwestia kilku, czasem nawet kilkunastu lat.
    I trzeba czasem takiego impulsu, takiego przyznania innej dziewczyny, kobiety o takim potraktowaniu ,zeby to, co z pamieci wyparte wrocilo i pozwolilo juz nie dziewczynie, ale dojrzalszej kobiecie na uswiadomienie sobie tego, ze nie byla jedyna w ten sposob potraktowana, ze sama niczemu nie jest winna.
    Bo takie byly to czasy, bo przez stulecia kobiety byly tak traktowane, jak opisuje@Tanaka.

  41. @wiesiek59
    2 listopada o godz. 22:41
    Wiesiu, będę świnia – za ile sprzedała się twoja córka aby uzyskać stypendium?
    Ja cię nie obrażam, ja się tylko wpisuje w twój tok rozumowania.

  42. Nikt nie powinien być molestowany, seksualnie ani w inny sposób. Dlaczego tak się dzieje? Bo można. Teraz może mniej. Człowiek z natury nie jest ani zły ani dobry. Jeśli żyje w środowisku, gdzie obecnie uważane za naganne, pewne zachowania są tolerowane ,to się ich dopuszcza . Nie dotyczy to prawdopodobnie tylko samców alfa, w społeczeństwie matriarchalnym byliby wykorzystywani pewnie chłopcy. Dlaczego te kobiety teraz o tym mówią? Bo zostaną wysłuchane. Nie można wykluczyć pewnej mody. Dobrze, że mówią!
    Nasza obecna kultura patriarchalna nakazuje samcom okazywanie swojej samczości wobec samic. Przeradza się to czasem w molestowanie.
    Przeczytałem niedawno DF reportaż o reemigrantach do Polski. Dwóm bohaterkom reportażu podobało się, że mężczyźni w Polsce otwierają przed nimi drzwi, chcą nosić za nie ciężary , u siebie tego nie doświadczyły.
    Podkreślam, uważam molestowanie, nie mówiąc o gwałtach czy biciu , za coś niedopuszczalnego i w ogóle niesmacznego , dżentelmen nie powinien tak się zachowywać.

  43. Kostka
    2 listopada o godz. 22:43
    Ojoj, Kostka, taki komplement i to zwłaszcza od Ciebie. Aż się tu rumienię ukradkiem 😊

    🤓

  44. Tobermory
    Ja jestem strasznie rozczarowana Kevinem Spacey. To taki dobry aktor. Zwłaszcza w „American Beauty”. Ale teraz czytam że to był zwykły „predator”, i że wszyscy o tym wiedzieli.

    A zdjęcia super jak zawsze. Zapatrzyłam się na góry, bo jestem teraz daleko od moich ukochanych Gór Skalistych i bardzo mi ich brakuje.

  45. @izabella
    2 listopada o godz. 23:25
    Rumień się , rumień! masz bowiem dwie wielbicielki a na pewno jedna zazdrośnicę – też bym tak chciała. 🙂

  46. @Stachu39
    2 listopada o godz. 23:13
    Obszar tego jest dużo większy – dodaj idiotyczne uwagi, deprecjonowanie uzyskiwanych wyników w pracy czy na uczelni, te tysiące drobiazgów niby nic nie znaczących, które ranią… jak choćby niektóre wypowiedzi na blogu.

  47. @izabella
    2 listopada o godz. 23:27
    Może dlatego, że ładnie wpisywał się w idiotyczny kult macho?
    A wyzłośliwię się nad współczesną modą na niedogolonych facetów – młody to jeszcze ujdzie, można podejrzewać, że z balangi wrócił i nie miał siły, ale stary posiwiały i niedogolony facet wygląda jak menel. Czy on naprawdę nie widzie siebie w lustrze?

  48. I dla rozweselenia :0 Nawet jak się nie otworzy do końca to i tak główna myśl przebija.
    http://wyborcza.pl/7,75398,22598600,afp-tysiace-polakow-podpisuja-petycje-przeciwko-usunieciu-krzyza.html

  49. @izabella
    2 listopada o godz. 22:39

    Nie chodziło mi o wartościowanie, ale o pewne zawłaszczenie tematu, niemal modę na takie wyznania, zrównanie łapania za kolanko z gwałtem, a wszystko na granicy histerii.
    Moim zdaniem to media w pogoni za sensacją powodują przesyt i w końcu reakcje opinii publicznej jak na kabotyńskie efekciarstwo.
    W sieci jest już pełno żartów na ten temat.
    Czasy się zrobiły takie purytańskie, że jeszcze hipisi i hipiski wygrzebią z zakamarków pamięci i zaklasyfikują swoje dawne igraszki jako molestowanie po odurzeniu narkotykami 🙄
    Ciekawe, jaka by była dziś reakcja na igraszki poznańskiego arcybiskupa z klerykami.
    Żeby nie było wątpliwości, co do moich poglądów:
    Obrzydliwe i niedopuszczalne jest, kiedy ktokolwiek wykorzystuje swoją władzę lub przewagę fizyczną do uzyskiwania świadczeń seksualnych, których ofiara nie ma ochoty dostarczyć z własnej i nieprzymuszonej woli.

  50. CZytam i raz mam, drugi raz nie mam, ochote sie dopowiedziec.

    Uznalem, ze nalezy wiec pisze.

    Problem jest wielopoziomowy i wieloaspektowy.

    W dodatku aspekty sie z poziomami mieszaja, przez co zaciemniaja i czesto uniemozliwiaja dokonanie oceny.

    @Ewo-Joanno

    TAnaka slusznie sie skupil na KK, bo tu akurat daje sie przeanalizowac i wskazac, co czytamy we wstepniaku.

    #MeeToo jest dobrym punktem wyjscia, ale samego #MeeToo nie osmielilbym sie oceniac, bo nie ma sposbu oddzielenia przypadkow watpliwych od pewnych. Ja przynajmniej nie widze takiego sposobu. Oznacza to, ze wsrod „pewnikow” znajda sie i falszywki, zmyslone dla slawy, zemsty, czy innych powodow.

    Nie oznacza to, ze sama akcje potepiam.

    Nie potepiam, ale i co do akcji mam watpliwosci, bo istnieje powazna obawa, ze jest jak dzin z butelki wypuszczony na wolnosc. Dzin nad ktorym nie ma zadnej kontroli. Skutki nieokielznanego dzialania dzina, moga byc fatalne i to dla mezczyzn, jak i kobiet.

    Moze, mamnadzieje, ze nic zlego z tego nie wyjdzie dlugookresowo, ale nie mozna wykluczyc fatalnych dlugookresowych skutkow dla relacji mesko damskich.

    Ktokolwiek czytal „Ewolucja pożądania” napisana przez Davida Buss’a. O tym jak ludzie dobierają się w pary ii o strategiach jakie stosuja w zyciu seksualnym, to na zawsze zapamiatal roznice pomiedzy kilkoma dosc prostymi, zeby nie powiedziec prostackimi, stategiami stosowanymi przez mezczyzn, a niemal 40 roznymi zlozonymi strategiami, jakimi sa zdolne poslugiwac sie i stosowac kobiety…

    Zainteresowani moga wiecej przeczytac:

    http://www.empik.com/ewolucja-pozadania-jak-ludzie-dobieraja-sie-w-pary-buss-david-m,p1088386882,ksiazka-p

    Lub znalezc innojezyczne wydania.

    Ta zlozonosc taktyk i strategii kobiecych pokazuje, kto tak naprawde „kreci” w tym „biznesie” i choc nie sposob zaprzeczyc licznym przypadkom, ktore mozna i nalezy kwalifiowac jako molestowanie, to jednoczesnie trzeba wnikliwie sie zastanawiac, czy kazde oskarzenie jest prawdziwe i uzasadnione.

    Slusznie uczynil @Tanaka ograniczajac sie do analizy i wykazania tego co uczynil kosciol katolicki i inne religie w dziele mieszania sie i komplikowania obszaru delikatnych i wrazliwych relacji mesko damskich. I tego, ze uczynil to wylacznie dla swojej wlasnej kozysci w postaci uzalezniania od siebie ofiar swoich manipulacji.

  51. Cos tu umyka myk myk. Albo cos przegapilem.

    Czy wszyscy juz zapomnieli, ze kiedys istniala formula obowiazujaca w podchodach mesko-damskich? Ta formula bylo: on mial sie dobierac, ona miala sie opierac. Chociazby o kant stolu ale opierac. I to nie tylko w zacofanej Polszy tak sie dzialo.

    W kraju, z ktorego wyszla, i na swiat poszla cywilizacja jaka znamy, prababki, babki, matki, a nawet i starsze siostry, pouczaly mlode dziewczatka idace na pierwsza randke:

    Keep your hand on your ha’penny.

    Moja Babciusia wciaz pamieta swieta wrecz zasade:

    I keep my coat on and my hand on my ha’penny.

    Ze to sie pozmienialo, dzieki emancypacji i feminizmowi, w ostatnich kilkudziesieciu latach? Nie wszyscy zauwazyli te zmiany. Wiesiek najwyrazniej nie zauwazyl. Wolno mu

  52. I w jezyku cockney

    ‚https://www.youtube.com/watch?v=sfmYIjojkMg

    Kip jor and on jor ejpni

    The ha’penny refers to a certain part of the female anatomy…. that mums of old would tell their daughters to keep safe when going out with boys. Although it really doesn’t LOOK like a half-penny – even the pre-decimal ones which were huge (the coins, that is!) I think it came from an old music-hall song .. pre-WW1 English working-class entertainment.. where they were trying to be sexual without being specific (listen to any old Max Miller routines if you want clarification). It is called ha’penny in the song as it alliterates with ‚hand’ … yes, even the poor English illiterates could alliterate!

  53. I pojedzmy jeszcze tekstowo

    Keep Yer ‚And On Yer ‚Alfpenny (Alex Glasgow)

    Keep yer and on yer alfpenny, cover it well with yer palm.
    Keep yer and on yer alfpenny, and Molly will come to no harm.
    When Molly began to go courin, her Mother was anxious to tell,
    How certain young fellows would want her to stray down the pathway to hell.
    So Mollys old Ma used to sing:
    Keep yer and on yer alfpenny, cover it well with yer palm (la, la, la, la, la).
    Keep yer and on yer alfpenny, and Molly will come to no harm.

    Theyll hug you and kiss you so sweetly , make you feel ever so nice,
    But handle the fellows discretely, and follow this simple advice.
    And follow this simple advice:
    Keep yer and on yer alfpenny, cover it well with yer palm (la, la, la, la, la).
    Keep yer and on yer alfpenny, and Molly will come to no harm.
    Now Molly and me went out courtin, I told her shed nothin to fear,
    But down in the meadow last Sunday, I whispered these words in her ear:
    Take yer and off yer alfpenny, look into me bonny-blue eyes,
    Take yer and off yer alfpenny, Ill give you a lovely surprise!
    Keep yer and on yer alfpenny, cover it well with yer palm (la, la, la, la, la).
    Keep yer and on yer alfpenny, and Molly will come to no harm.
    And Molly will come to no harm.
    And Molly will come to no harm.

  54. Umarl Fats Domino, narodzil sie Fats Putin

    https://www.youtube.com/watch?v=IV4IjHz2yIo

    https://www.youtube.com/watch?v=bKQZy2PJtq8

    Ktory lepszy? Umarly czy zywy?

  55. @lonefather
    3 listopada o godz. 0:03
    Jeżeli zaczyna sie wypowiedź od nie ma sposbu oddzielenia przypadkow watpliwych od pewnych. Ja przynajmniej nie widze takiego sposobu. Oznacza to, ze wsrod „pewnikow” znajda sie i falszywki, zmyslone dla slawy, zemsty, czy innych powodow.
    to oznacza ona, że nie ma dalej o czym rozmawiać, a rozmówca ma z góry ustalone stanowisko zgodne z obowiązującym status quo.

  56. I jeszcze

    Путин танцует лезгинку

    https://www.youtube.com/watch?v=qQZcFCgvI_o

    On nawet chyba podrosl o kilka cali. Tylko na czas tancowania lezginki

    PS. What the hell jest ta lezginka about? Na Jackowie nikt nikt nigdy nic o zadnej lezgince nie slyszal. Aha, juz wiem. Lezginka. Taniec nowej generacji 2017. A Putin juz tanczyl lezginke w 2014. Nawet przed ukrainska rzezia Ruskich w Odessie. Ten Putin

    https://ok.ru/video/10002565671

  57. lonek nie wie nic o Kip jor and on jor ejpni. Choc on do tego pije, nic o tym nie wiedzac.

    Mamy do czynienia ze skokiem cywilizacyjnym. Era podrywow wedle formuly ‚on napiera ona opiera’ nam wziela i przeminela. Moze nawet wkroczylismy juz w cywilizacje ‚jej sie chce jemu nie’. Czy mamy tu do czynienia z nawrotem do matriarchatu? Historia ewolucji pamieta podobne nawroty. Nic z nich madrego nie wyszlo

  58. Przepiekny tekst.

    dzieki

  59. My tez nic nie wiemy o lezgince

    Tu lezginka propagandowa dla Puti Puti

    https://www.youtube.com/watch?v=6i40Z3hzQ_M

    A lezginka Derbent. Tez dla Puti

    https://www.youtube.com/watch?v=mAmmmIzoB4k

    To chyba Czecznia poklon czyni carowi Wladimirowi Pierwomu. Choc moge sie mylic

  60. Prawdę mówiąc mam już dość tego że to normalne bo kobieta ma być molestowana
    seksualnie bo to normalne bo to tylko zaloty.
    Czy ja muszę być zadowolona z tego że zaleca się do mnie mężczyzna który jest
    nieatrakcyjny lub nie podoba mi się jego osobowość, stosunek do świata i poglądy?
    Nawet u zwierząt samiczkom wolno wybierać takiego samca który jest odpowiedni
    na ojca ich potomstwa. Dlaczego wam wolno wybierać że jakaś kobieta wam się
    nie podoba bo jest według was nietrakcyjna albo nie ma odpowiednich cech charakteru a nam kobietom odmawia się tego prawa?
    Co do komentarzy niejakiego Wiesia czy jak mu tam który twierdzi że jedynie
    bogaty i wpływowy mężczyzna może być rozwiązły seksualnie i molestować kobiety
    to kieruje tym Wiesiem jakaś dziwna i nieuzasadniona i prostacka w gruncie
    rzeczy wiara że prości ludzie są szlachetni i dobrzy .
    Z moich obserwacji wynika że na osiedlach gdzie mieszają mniej zamożni ludzie
    też jest pełno różnych niechlubnych zjawisk to znaczy libacji alkoholowych i kręcących się różnych pijanych typów ,różnych ludzi o kryminalnych skłonnościach.
    Dlaczego niby mam uważać że prości ludzie są lepsi skoro muszę uważać na zaczepki
    ze strony pijanych kręcących się po ulicach miast obleśnych typów i widzę jak niektórzy biedni ludzie nadużywają alkoholu i znęcają się nad swoimi rodzinami.

  61. Azeby panowie zrozumieli o co biega w sexual harassment dam takie dwa szkolne przykladziki. Kiedy bylam w siodmej klasie cos tam trenowalam w sali gimnastycznej pod okiem instruktora.. Przy jakis cwiczeniach na sprzecie gimnastycznym co rusz mnie podtrzymywal, czyli podmacywal. Ja wierzgalam, po drugim treningu przestalam chodzic. Pan instruktor byl tez opiekunem harcerstwa (czerwonego), a ja druzynowa. Wylecialam nie tylko z druzynowej, ale i z harcerstwa. W sumie nie pamietam intrygi, natomiast pamietam jaki straszny na wiele miesiecy byl to dla mnie cios. Czy komus o tym powiedzialam, ba ja nawet nie kojarzylam tych dwoch faktow, dopiero po latach zorientowalam sie.
    Kilka lat pozniej bedac na obozie zeglarskim mieszkalam w dwuosobowym namiocie, wspoltowarzyszka lubila sypiac u swojego chlopaka, pan instruktor jakies 25 lat starszy ode mnie zauwazyl to i prxyszedl do mnie na karesy … juz bylam cwansza i zboczura odpowiednio potraktowalam. A potem on mnie tez, tylko dwie osoby nie zdaly na patent. W tym ja.
    Przytaczac dalej, np. rozne przypadki pracownic i szefa, kto o takich nie wie.
    To chodzi o zaleznosc kobiety od buca, ktory ma wladze. Nie wszystkie jestesmy gwiazdami filmowymi i nasze zaleznosci sa z nizszej polki, ale rownie ponizajace i wstretne.
    @Izabello tez jestem pelna podziwu, ze potrafisz tak madrze, interesujaco komentowac, a przy tym zawsze zachowujesz klase.

  62. Ewa-Joanna
    2 listopada o godz. 23:43

    Zgrabnie to podsumował pierwszym zdaniem red Makowski

    http://makowski.blog.polityka.pl/2017/10/29/tylko-pomniki-mile-widziane/

  63. I jeszcze:

    http://www.telegraph.co.uk/news/2017/10/30/france-poland-clash-court-ruling-remove-cross-late-pope-jean/

    Nasza premierzyca o „terroryzowaniu Europejczyków” świecki wartościami. Po angielsku to brzmi jeszcze bardziej nieprawdopodobnie. Oczywiście my Polacy wolimy być terroryzowani przez przedstawicieli kk….

  64. Impierialnaja kultura 2017 idjot’ w swiet

    https://www.youtube.com/watch?v=8i73dRrwrQE

    Tam nie ma zadnego: Keep yer ‚and on yer alfpenny
    tam jest: When you got it, flaunt it!

    https://www.youtube.com/watch?v=yeBfVrJ2UiY

  65. Ta lezginka. Dla kazdego cos ten tego

    https://www.youtube.com/watch?v=45VGTkR7o6s
    https://www.youtube.com/watch?v=dvq2iAoSe20

    Az zupelnie co innego

    https://www.youtube.com/watch?v=jIxVcJrfCXc

    Kak pajot Matuszka Zjemlia?
    W Tbilisi, ona pajot kak dusza

    Ozzy do takiej kultury Wschodu pewnie nie schodzi ze swych wyzyn

  66. Ewa-Joanna, zyta2003
    Aleście miłe dla mnie, żeby mi tylko woda sodowa do głowy nie uderzyła 😎

    Przy okazji powiem, bo nie było okazji, że @zyto bardzo ładnie napisałaś o Piotrze S. Też mi podobne myśli chodziły po głowie, ale jakoś ich nie zwerbalizowałam. A Ty zrobiłaś to z mocą i elokwencją.

    A Ewuniu, jak Ty w paru zdaniach usadzisz niektórych mniej miłych interlokutorów, to ja tu aż notatki sobie robię na boku, mrucząc, widzisz, tak właśnie trzeba.

  67. Tobermory
    3 listopada o godz. 0:00
    Jakoś to kolanko tak wszystkich poruszyło. Ale czy to nie jest bardzo mocny pokaz siły? Przychodzi dziennikarka do polityka (tak sobie tę sytuację wyobrażam), zadaje mu jakieś pytania (być może niewygodne), a ten ją za kolano. Niech wie gdzie jej miejsce. A może skupić się nie mógł, bo mu te kolana pod nos podstawiała. Ale przecie jej nie zgwałcił, to o co chodzi. Komplement jej tylko zrobił.

    Na poważnie, przyzwolenie idzie z góry. Różnych gór. I tych religijnych i rządzących. Nie chcę mieć w rządzie ministrów, którzy naruszają integralność cielesną kobiet, zwłaszcza w sytuacjach oficjalnych. Oczywiście mam prezydenta, który je łapie za „pussy” (ehm) i zaczyna całować na siłę. To co tam kolano.
    Przypomina mi się historia Anity Hill (może @zyta kojarzy, jeśli już wtedy była w Hameryce). To był rok 1991. Przesłuchania w senacie dotyczące Clarence’a Thomasa, kandydata do Sądu Najwyższego. Powinien być bez zarzutu, prawda? Pozycja dożywotnia, splendor, jedna z 9 najważniejszych osób w państwie. Jego własna podwładna, Anita Hill (obecnie profesor prawa), oskarżyła go o „sexual harassment”. Przesłuchanie zamieniło się w sąd nad ofiarą, nie muszę dodawać że w wykonaniu samych mężczyzn. Clarence Thomas jest w Sądzie Najwyższym do dziś. Był mały efekt, kobiety się wkurzyły i poszły głosować na kobiety w 1992.

    A teraz lżej, chyba. Też mam historię z kolankiem. Właśnie mi się przypomniała. Bo mózg tak działa. O czymś się mówi i przypominają się człowiekowi zdarzenia z przeszłości. Więc chce się podzielić (można to nazwać uleganiem modzie, a można też zwykłym ludzkim odruchem). Mając lat około 17, robiłam kurs na prawo jazdy i instruktor złapał mnie parę razy za kolano podczas jazdy. Nie było to przyjemne. Pewnie nie zareagowałam z wystarczającym oburzeniem. Pewnie z wrażenia omal w drzewo nie wjechałam. Teraz sobie myślę, że było to naruszenie mojej integralności cielesnej, i mojej prywatnej przestrzeni (i tak małej w samochodzie). I zmuszało mnie do zachowań, reakcji na które kompletnie nie byłam przygotowana.

    I był w tym też bardzo silny element zawiedzionego zaufania. Bo nawet spojrzenie pewnego typu od profesora, który miał być mentorem, może być jak policzek. Jakbym dalej pogrzebała to może i więcej by mi się przypomniało, więc nie będę.

    Traumatyczne jest to co jest traumatyczne, a nie to co się innym wydaje, że powinno. A że będzie przesyt? To mają nie mówić, bo ktoś ma przesyt? Ci co najbardziej gardłują i tak nie byli naszymi przyjaciółmi.

  68. izabella – 22:39

    „Bo człowiek nie powinien musieć dokonywać takich wyborów.”

    Szczegolnie kobieta-czlowiek nie powinna. A przez lata cale ona zadnych wyborow nie miala. Jej te „wybory” byly prezentowane i szlus.

    Sa wczesne lata powojenne, 44-50. Do podlaskich chalup chlopow prawoslawnych wkraczaja, w srodku nocy, Zolnierze (pozniej) Wykleci. I kaza podawac samogon, salo, ogorcy. Chlop wyciaga z pod lozka co ma, baba szykuje zakusku.

    Jak sie bohaterowie napili i pozywili to sie zabawili. Ktos zagral na harmoszce, inny gospodynie w tany porwal. Pozniej te gospodynie w sien odciagali. I sie na niej wyzywali. No bo jak nie to mezowi kula w leb.

    Takie bylo zycie na terenach zawiadywanych przez bandy Burego, Lupaszki i innych patryjotow. Wykletych 14 kwietnia 1950 przez prymasa Wyszynskiego. A uswieconych Dniem Zolnierzy Wykletych, dzieki inicjatywie prezydenta Kaczynskiego, ponad pol wieku pozniej.

    Wiec te dzisiejsze #MeToo bardzo niepelne sa gdy sie zapomina o czasach DAWNIEJ minionych. Dobrze to Toby ujal:

    „Te ‚traumy’ kobiet o znanych nazwiskach, które dla roli były gotowe przespać się z najohydniejszym typem, a teraz, po 30-40 latach próbują odzyskać godność, deprecjonują przeżycia milionów zwykłych kobiet, bezradnych i bezsilnych ofiar przemocy seksualnej „

  69. Monsieur propose, Madame dispose.
    To stare porzekadło wyraźnie okresla role:pan aktywny, pani pasywna.
    Tyle że to nie zawsze się sprawdza, bo czasem to pani proponuje i to bez możliwości odmowy, np Katarzyna Wielka, która konsumowała wdzięki młodych paziów. Ale to nie zmienia ogólnej zasady, że predatorem jest samiec, a samica łupem.
    Sprośny Boy tak określił równowagę między płciami, tak,żeby nie było predatorów i ofiar, w aforyzmie: Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz.
    Wstrętnym jest, kiedy jedna strona nie chce, a druga nachalnie, na skróty dąży do chwilowego zaspokojenia swej chuci. Ohydne jest dobieranie się do dzieci i odwracanie roli w tym „związku”, kiedy to wg Michalika dziecko jest predatorem a nieszczęsną ofiara bogu ducha winny kapłan.
    Ale kaka to mistrz w odwracaniu znaczeń, sensów, którego PIS jest tylko zdolnym, pojętnym uczniem.
    Dlatego „ześlizg” Tanaki z molestowania na kulturę kaka jest jak najbardziej uzasadniony

  70. Ten Toby

    Tobermory, 2 listopada o godz. 21:44

    „Te „traumy” kobiet o znanych nazwiskach, które dla roli były gotowe przespać się z najohydniejszym typem, a teraz, po 30-40 latach próbują odzyskać godność, deprecjonują przeżycia milionów zwykłych kobiet, bezradnych i bezsilnych ofiar przemocy seksualnej w życiu domowym i zawodowym. Angielski polityk podaje się do dymisji, bo łapał kobietę za kolanko, a potem ja nawet przeprosił. Polak słucha rechocząc, łapie starą za kudły i wlecze do wyra, bo taki ma nastrój po półlitrze.”

    Nie jetem tylko pewien czy „ześlizg” z molestowania, lub wrecz gwaltu, na kulturę KaKa jest jak najbardziej uzasadniony.

    Tu do Lewego pije

  71. Ewa-Joanna
    3 listopada o godz. 1:39

    Prosze o NIE PRZEKRECANIE SENSU, i o NIENAGINANIE tego co napisalem.

    Sens jest jasny i oczywisty. Sa, najpewniej mnostwo przypadkow molestowania. W pewnych wypadkach nie mam watpliwosci i jest ich wiele. Ale sa tez przypadki, w ktorych nie tylko ja, ale kazda kobieta tez powinna sie zastanowic.

    Jesli w falszywie rozumianej solidarnosci bedziesz odmawiac prawa do watpliwosci, doprowadzisz do sytuacji, w ktorej znajdzie sie jeszcze wiecej chetnych do „zalatwienia przy okazji” swoich spraw i sprawek.

    Jesli bedziesz bronic wszystkich, ryzykujesz ze jak zostanie udowodniony jeden przypadek falszywego oskarzenia, to wszystkie niefalszywe zostana natychmiast poddane pod watpliwosc.

    Pomysl, co nie powinno sprawic Tobie wiekszych problemow, bo jak ja, zyjesz w kraju przypadku prawnego.

  72. Ewa-Joanna
    3 listopada o godz. 1:39

    Gdybys miala watpliwosci, to piszac o niemoznosci oddzielenia przypadkow watpliwych, mialem na mysli swoja mozliwosc oddzielenia, czyli mozliwosc jaka mam czytajac w kompie. Czytam jak kazdy i czasami mam watpliwosci. Czasami nie mam, zeby nie bylo.

  73. ‚Niemoralna propozycja” to niezły film, nieźle oddający psychologiczne aspekty wyborów, jakie muszą podejmować kobiety….

    Drugim niezłym spojrzeniem, choć od drugiej strony, był film „W sieci”.

    Te dwa są odbiciem rzeczywistości- moim zdaniem.
    Tej jak najbardziej prozaicznej, codziennej.

  74. lonek, E-J

    Rozczepiamy wlos tylko na czworo? Czy juz na szesnascie?

    A tak w ogole to nie przecenialbym roli KaKa w uksztaltowaniu NASZYCH zboczen seksualno-obyczajowych. W wiekszosci przypadkow tych zboczen pralaci purpuraci sa nie pri czom.

    Noo, moze troche w tym, ze ZACHODNIE zboczenia wynikaja z wplywu religii innych niz katolicka. Nasze zboczenia seksualne sa tylko NASZE. Katolickie czysto. Jesli w ogole zwiazane z katolicyzmem

  75. @lonefather
    3 listopada o godz. 9:01
    Jak mi facet pisze POMYŚL a nie dotyczy to rozwiązania zagadki logicznej to bez pudła wiem z kim mam do czynienia.
    Tłumacząc z polskiego na nasze: weź się głupia babo przestań wymądrzać, bo i tak nie masz racji.

  76. Jacek Kowalczyk
    2 listopada o godz. 22:48

    @Wiesiek59
    Kolejna żenująca wypowiedź. Taki niepokorny myśliciel, a jak przychodzi pomyśleć, to znów: „władza, kasa; zawsze tak było i zawsze tak będzie” na tapecie. Po prostu mistrzu. I jaki macho: pieprzy. Chyba głównie komunały.

    Panie Jacku Kowalczyk ,

    niejaki wiesiek59 dość mocno sie udziela na blogu redaktora Wosia. Na tematy ekonomiczne czy raczej dotyczące pieniędzy, bo ekonomią tego co R.W propaguje nazwać nie mozna. Chyba że ekonomią ” socjalistyczną” . Ale do rzeczy . Postawa prezentowana przez wieska59 to TYPOWA postawa osobników wychowanych przez prl.Tak się składa, że z racji wieku doskonale prl pamietam , pamiętam jakie stosunki między ludzmi panowały, pamiętam beznadziejne lepkie ”dowcipy” róznych wiesków59 , dokładnie pamiętam caly ten przaśny , sowiecko-prl-owski anturaż spraw damsko-mesko-służbowo-pracowniczych.

    Ja zawsze byłem nietypowy, nigdy tego rodzaju ”humor” mnie nie bawił. Nikt nigdy mi tego nie tłumaczył , nie wyjawiał jako tajemnej prawdy , nie oświecał i nie naświetlał problemu pod tytułem ” JAK NALEZY ZACHOWYWAĆ SIĘ W STOSUNKU DO KOBIET ”
    Wszelkie obleśne ”tłumaczenia ” biskupów , pisowców i różnych wiesków 59 że ” tak było zawsze ” , ze ” same baby wchodzą do łózka za karierę ” , ” a co to komu szkodzi jak się kobitę w tyłek klepnie” i td, itp …..
    Ja wszystkim tym ” panom ” powiem tak ” TRAKTUJ KAŻDĄ KOBIETĘ TAK , JAK CHCIAŁBYŚ ŻEBY TRAKTOWANO TWOJĄ ZONĘ , MATKĘ , SIOSTRĘ W PODOBNYCH OKOLICZNOŚCIACH ” . Proste. Nie mówmy o feministkach , genderze , wychowaniu, o tym kto ” pasywny a kto aktywny ” , o tym że na zachodzie tak a u nas to inaczej bo ” tradycja” itd , itp

    Poprostu , panowie wieskowie , zachowujcie się przyzwoicie. Tak jak by ście chcieli by ktoś zachowywał się do kobiet z waszej rodziny. To zmieni wszystko . Ale czy lepkie uśmieszki pojmą o czym mowa ? Takim sztandarowym , kanonicznym przykładek ” wieskostwa ” jest zachowanie byłego premiera Millera oraz nismiertelna fraza Leppera ” a czy prostytutkę mozna zgwałcić ” …..

  77. Te uwertury seksualne dzisiaj

    Rzecz dzieje się w autobusie. Młody chłoptaś uporczywie wpatruje się w biust kobiety naprzeciwko. W końcu ta poirytowana mówi:
    – Chcesz w gębę?!
    – O tak. A drugiego do ręki poprosze

  78. Czy to jest molestowanie, czy nie?

    https://www.youtube.com/watch?v=SGnIEzkh7EY

    Ile pan poczuje sie dotkniete prostym pytaniem?

    A ile pan poczuje sie zaszczycone?

    Nie mam zamiaru obludnie twierdzic, ze „Swietej pamieci Lech Kaczynski” (metafora obludy), ze mezczyzni sa bezwinni, bo mam jasnosc, ze sa i winni i niewinni i „nie pricziom”. Jest tak wlasnie jak napisala wyzej jedna z blogowych kolezanek, ze odczucie molestowania jest sprawa indywidualna…

    Co ogranicza oskarzenie do oskarzajacej i jej odczuc. I niestety jak to bywa w zyciu, zeby wydac wyrok, nie wystarcza odczucia, bo te ostatnie moga byc odczuciami osoby przewrazliwionej, nie umiejacej ocenic, czy faktycznie nastapilo przekroczenie granicy, za ktora zaczynamy byc prawnie chronieni.

    A juz calkiem na marginesie, to sadze ze jest po prostu niemozliwe sformulowanie prawa, ktore precyzyjnie by okreslilo wyzej wspomniana granice nieprzekraczalnosci.

  79. Ewa-Joanna
    3 listopada o godz. 9:25

    Czy przypadkiem nie jestes przewrazliwiona?

    Czy tez przypadkiem, nie ladujesz mnie do jednego wora, z tymi facetami, o ktorych piszesz?

    Jak napisalem „pomysl” , to nie miam, nie mialem najmniejszej intencji obrazania Ciebie, tylko zachecalem do tego co napisalem, czyli przemyslenia sprawy z prawnego punktu widzenia „przypadku” w jurysdykcji anglosaskiej. I niczego innego na mysli nie mialem.

    Slowo!

    Pozdawiam

    l.

  80. Dlaczego nie przylaczylem sie do akcji #MeeToo?

    Bo nie wiem. Najzwyczajniej w swiecie nie wiem i nie mam pojecia, czy kiedys chetne Panie, dzis z sobie tylko znanych powodow, nie poczja sie dotkniete i mnie nie oskarza o molestowanie.

    Poniewaz tego nie wiem, uznalem ze byloby bezmyslnoscia, gdybym twierdzil, ze „ja nigdy” i rowna bezmyslnoscia byloby gdybym sie zadeklarowal „za ja tez”.

    Mam wewnetrzne przekonanie, ze „ja nie”, ale mam swiadomosc, ze to nie ja oceniam, tylko kobiety i to one moga mnie uniewinnic, nie oskarzajac mnie.

    A co jesli „Zoska z 6b” po latach sobie przypomni, ze ja „zdradzilem” z „ruda Kaska” jej najlepsza przyjaciolka ?

  81. Gdzie jest granica miedzy flintowaniem, erotycznie zabarwionymi komplementami czy instynktownym, wynikajacym z natury „tokowaniem” a molestowaniem ?
    Ocena tego typu jest bardzo subiektywna – to samo jednym sprawia przyjemność innych oburza.
    Prowadziłem z pracownikiem twardą, „meską rozmowę bogatą w ozdobniki”..
    Musiała to przypadkiem słyszeć siedzaca w sasiednim pomieszczeniu współpracownica i ubzdurała sobie, że to o niej. Poszła do szefa z pretensjami, że ja ją molestuje a mi grozi, ze wsadzi mnie do wiezienia.

  82. Wiecie. Niech bedzie na tyle. No bo na ile mozna molestowac?

  83. kaesjot
    3 listopada o godz. 10:04

    Jest jeszcze bardziej skomplikowanie. Bo to co dzis wywola zadowolenie, jutro moze stac sie obraza molestowania.

    Ocena zalezy od roznych okolicznosci zyciowych, ktore zwykle z „molestujacym” nie maja nic wspolnego.

  84. @lonefather
    3 listopada o godz. 9:45
    Nie jestem przewrażliwiona. Jestem kobietą. Oboje NIE JESTEŚMY prawnikami.
    I owszem, oceniając twoje wypowiedzi teraz i wstecz, tak, ładuję cię do jednego wora z tymi facetami.

  85. @kaesjot
    3 listopada o godz. 10:04
    Proste – wytłumaczyć i przeprosić. No chyba, że to jednak o niej rozmawialiście po męsku. No i chyba, że przeproszenie nie przejdzie przez usta prawdziwego mężczyzny.
    Wtedy to co innego i rzeczywiście trzeba szukać winnej.

  86. Kostka
    3 listopada o godz. 5:33

    The dictates of political correctness” and „secularisation of the state” were, she warned, promoting „values which are alien to our culture, which leads to terrorising Europeans in their everyday life

    Nasza premierzyca o „terroryzowaniu Europejczyków” świecki wartościami. Po angielsku to brzmi jeszcze bardziej nieprawdopodobnie. Oczywiście my Polacy wolimy być terroryzowani przez przedstawicieli kk….

    Mój komentarz
    Jeszcze jedno uczenie Francuzów jedzenia widelcem. Tym razem dużo donioślejsze, bowiem komentowane szerzej w Europie, wystawiające po raz nie wiem który Polskę na wyjątkowy sceptycyzm co do spójności cywilizacyjnej i przewidywalności.

    Poniższa relacja The DailyTelegraph z wypowiedzi PBS doskonale pokazuje podłoże tego sceptycyzmu.
    Tak się składa, że PBS śpiewa tu w jednym chórze ze skrajną prawicą europejską.

    „The dictates of political correctness” and „secularisation of the state” were, she warned, promoting „values which are alien to our culture, which leads to terrorising Europeans in their everyday life”

    Terroryzowanie Europejczyków poprawnością polityczną, sekularyzacją i promocją wartości obcych „naszej kulturze”.
    PBS odczyta, nauczy się na pamięć i powtórzy wszystko, co jej każą.
    Pzdr, TJ

  87. Ze to sie komus jeszcze chce

    Czy wy ludzie nie widzicie ze o pierdolach pieprzycie?

  88. Ewa-Joanna
    3 listopada o godz. 10:13

    Przykre, przyjalem do wiadomosci.

    Niemniej, juz nie mysl, ale chocby rozwaz, co sie stanie:

    1) Jesli choc jeden przypadek oskarzenia o molestowanie zostanie udowodniony jako falszywy i niezasadny?

    2) Jak beda wygladac relacje mesko damskie, jesli kazde oskarzenie bedzie z automatu uznawane za prawde?

    Zycze pwoodzenia w zyciu zawodowym i osobistym. (szyderstwo)

    Pozdrowka

    l.

  89. Ewa-Joanna
    3 listopada o godz. 10:15
    Chciałem ale się nie dalo.
    Wróciłem po kilkudniowym pobycie w szpitalu i zauwazyłem diametralnie zmieniony jej stosunek do mnie.
    Zapytałemm co się stalo, czy czyms ją uraziłem – nie chciała ze mną rozmawiac.
    Od szefa sie dowiedziałem, iż ponoć nazwałem ja okresleniem uprawiajacej najstarszy zawód swiata.
    Nie odzywam się do niej, bo jak sprobowalem to usłyszłem ” z szacunkiem do mnie chamie”, Pozniej, gdy przechodziła obok mnie usłyszałem ” do więzienia gnoju”.
    To cały dialog przez pół roku.

  90. kaesjot
    3 listopada o godz. 11:02

    To co Ciebie spotkalo, kwalifikuje sie jako „bulling”. Stales sie ofiara wyobrazenia tej kobiety. Przykre, ale mysle, ze zniesles/znosisz z godnoscia skoro umiesz o tym napisac.

  91. @Orteq
    3 listopada o godz. 10:18
    No to i co?
    A twoje pieprzenie to o czym jest?

  92. @kaesjot
    3 listopada o godz. 11:02
    Widocznie bardzo „męska” była ta rozmowa 🙂

  93. Ewa-Joanna
    3 listopada o godz. 11:21
    No coż – 40 lat ciaglych kontaktów z robotnikami zostawia trwały ślad.
    Jeden z nich kiedys mi powiedział, ze on nic nie rozumie, bo za „ładnie” się wyrazam.
    Jak potwórzyłem to w języku ” ludzi pracy” to powiedział -” no teroz to jo rozumiym”.

  94. Przypuszczam, że problem molestowania zostanie w najbliższym czasie rozwiązany przez technologię……
    Patrząc na to co dzieje się na ulicy- ludzi nie zwracających uwagi na otoczenie, zapatrzonych w ekrany swoich smartfonów, można wysnuć taki wniosek.
    Zniknie problem niewierności, romansów biurowych, wakacyjnych przygód.

    Pozostanie być może jeszcze problem hormonów wydzielanych obficie w młodym wieku. Ale od czego farmakologia?

  95. Lonefather
    3 listopada, g.10:23
    Mam podobne wątpliwości. Z jednej strony bardzo mnie cieszy, że z szafy wypadają trupy, czyli – kolejne tabu zostało przełamane.
    Można powiedzieć, że na naszych oczach powstaje kobieca międzynarodówka, która „staje w prawdzie”, gdy chodzi o molestowanie seksualne czy mobbing na tym tle (jak zwał, tak zwał).
    W tę międzynarodówkę wpisują się też panowie, poszkodowani na tej samej zasadzie.
    OK. Obawiam się jednak (nikogo z oskarżanych nie broniąc), że na fali trendu ujawnień, niejako przy okazji, mogą być załatwiane prywatne porachunki, zadawnione pretensje i rozczarowania.
    Gdzie np. kończy się komplement, a kiedy zaczyna molestowanie? Te granice są też nieostre i nigdy nie będą, bo wszystko zależy od indywidualnej oceny osoby oceniającej oraz jej oczekiwań, uprzedzeń.
    itp.
    Oczywiście moje uwagi nie odnoszą się do ewidentnych przestępstw na tle seksualnym, począwszy od pedofilii, na gwałtach kończąc.
    Ale stąpamy po kruchym lodzie, bo i gwałt gwałtowi nierówny. Jeśli okazuje się nim po 30 latach pracowicie wykorzystanych dla budowania kariery dzięki „tamtej” przygodzie z wybitnym reżyserem, czy innym ważnym celebrytom, to sprawa z moralnego punktu widzenia nie jest jednoznaczna.
    Acha, ugryzłam się w jęzor, po przeczytaniu, przez wysłaniem tego komentarza.
    Dlaczego „wymuszony” romans z szefem, jakimkolwiek, dla jakiejkolwiek kariery zawodowej i bez względu na płeć, miałby być usprawiedliwiony, bo ona/on tak chcieli i wiedzieli na co się godzą i jaka płacą cenę.

  96. mag
    3 listopada o godz. 13:03
    ‚Dlaczego „wymuszony” romans z szefem, jakimkolwiek, dla jakiejkolwiek kariery zawodowej i bez względu na płeć, miałby być usprawiedliwiony, bo ona/on tak chcieli i wiedzieli na co się godzą i jaka płacą cenę.”
    Nie bardzo rozumiem tego zdania.
    Jesli sie zaczyna od słowa „Dlaczego” to winno się kończyć znakiem zapytania (?).
    Jeśli tego znaku nie ma byc m to zdanie winno zaczynac się od słowa ” Dlatego”
    Dlatego nie wiem czy to usprawiedliwiasz czy napiętnujesz choć cudzysłów w słowie „wymuszony” przemaiwa na rzecz tego pierwszego.
    Co do reszty to zgoda.

  97. Ta akcja – moim zdaniem bardzo potrzebna i pożyteczna – ma na celu wprowadzenie nowych standardów postępowania. Warto, moim zdaniem, uświadomić sobie ten fakt: nowych.

    Dotyczy to nawet tych obszarów, które teoretycznie objęła penalizacja, ale de facto przepisy prawa były martwe, a ówczesne normy postępowania jawnie te przepisy ignorowały.

    Ten fakt ma ważne konsekwencje, z punktu widzenia celu, jakim jest zmiana normy społecznej. Otóż uważam, że aby akcja zyskała szerokie poparcie, nie można domagać się kar, które są niewspółmierne do czynów. Jeśli ktoś w przeszłości postępował jak większość takich jak on w jego środowisku (tj. zgodnie z ówczesną normą – nawet jawnie złą i niesprawiedliwą) – to dziś nie powinien obawiać się publicznego linczu i śmierci cywilnej. Jego zachowanie powinno zostać przedyskutowane, potępione, powinien przeprosić i bezwzględnie nie popaść w recydywę. Jednak nie można takiej osoby skazywać na utratę pracy i śmierć cywilną. Oczywiście nie dotyczy to jawnych przestępstw, gwałtów, wymuszania seksu.

    Ten cały mój wywód ma na celu rozbiór sytuacji na gruncie logiki: stosowanie prawa wstecz odbierane jest jako niesprawiedliwe. Odnosi się to także do niepisanych praw, czyli społecznych norm postępowania.

    Warto o tym pamiętać, bo przecież w tej sytuacji sprawcy to my sami, nasi znajomi, sąsiedzi (dorastałem w środowisku, gdzie np. klepanie po tyłku koleżanek, czy podobne – z całą pewnością poniżające dla kobiet zachowania – były normą; kobiety to znosiły, mężczyźni podpatrywali te zachowania u starszych i powielali).

  98. kaesjot
    Sorry, oczywiście miał być znak zapytania.

  99. mag
    3 listopada o godz. 13:03

    Wymuszony, to ja nie mam watpliwosci jak ocenic.

    Zadam pytanie o sprowokowany?
    I dodatkowo o to, ze w samoobronie, mozna pozniej wmawiac, ze wymuszony.

    Mi sie widzi, ze jedynym kryterium zewnetrznej oceny moga byc dalsze losy i zycie tej/tego, ktorzy oskarzaja o molestowanie…

    Ale i przy powyzszym nadal mam watpliwosci, bo dajmy na to ktos jest silny psychicznie i sie szybko i skutecznie pozbieral z traumy? Czy to bedzie dowodem na to, ze w jego wypadku molestowanie nie bylo traumatyczne? Ze nei popelniono przestepstwa?

    Mozna mnozyc watpliwosci, ale jakas konkluzje trzeba jednak sformulowac. I tylko to dodam, bedzie glupio jesli w odruchu moralnego oburzenia zaczniemy w czambul potepiac i potepieniem karac sprawcow, nie wnikajac czy winni, czy falszywie oskarzeni. I identycznie glupio bedzie, jesli zlekcewazymy problem i go rozwodnimy, rozmyjemy, bezradnie rozlozywszy rece niezdolni wskutek malostkowych sporow do wypracowania mozliwie jednolitego stanowiska …

    Jedno jest pewne, ze wraz z #MeeToo najwyrazniej swiat dojzal do znalezienia jakiegos sensownego rozwiazania, ktore nie ebdzie ani latwe, ani satysfakcjonujace dla emocjonalnie zaangazowanych.

  100. lonefather
    3 listopada o godz. 13:29
    Nie pamiętasz ze szkoly, że byli tacy , co dokuczali innym, wysmiewali sie z nich a jak taki dostał „bęcki” to z miną niewiniątka leciał do nauczycielki ze skargą- ” pse pani – a on mi nabił !!!”
    Bo miał frajdę patrząc jak nauczycielka karze ( wtedy to jeszcze było norma) tego sprowokowanego, za tom ze wyczerpała sie mu cierpliwość.
    Tak więc sprawy tego typu nie są łatwe i jednoznaczne.

  101. no cóz… – wypada tylko podziekować mag i lonkowi za trzeźwość spojrzenia.

  102. Wyparował blog Adama Szostkiewicza.

  103. lonefather
    3 listopada o godz. 13:29

    Nie sądzę by „dojrzał świat” tylko jego niewielka część, nawet nie cały zachodni.
    W innych cześciach świata problem załatwiono na przykład szariatem, czy niemożnością samodzielnego poruszania się kobiet po mieście.

    Do takiej rewolucji mentalnej dochodzi obecnie w Indiach.
    Gwałty zbiorowe przestają być tolerowane przez społeczeństwo- ale jedynie te wielkomiejskie i wykształcone.
    Kobiety mają dość niewiele do powiedzenia w wielu kręgach kulturowych, warte są tyle, ile można za nie dostać- wielbłądów, owiec, krów.
    I to jest rzeczywistość……niestety…..

    Można zadać sobie pytanie, czy sama nawet definicja molestowania czy gwałtu, ma jakiekolwiek obiektywne cechy stałości, czy jest jedynie modą, wykreowaniem trendu.
    Casus Assage świadczy o zmienności nawet tego.
    Panienka wzięła go na chatę, ku obopólnemu zadowoleniu przespali się, a rano stwierdziła że została zgwałcona….
    Kobieta zmienną jest?

    Po rewolucji seksualnej i czasach hipisów, chyba zaczyna się wahadło wychylać dzięki różnym siłom w drugą stronę.
    Ku pruderii, kołtuństwu, zakłamaniu.
    Psychoza generowana przez media poszukujące sensacji, to jak ktoś tu stwierdził, wypuszczenie dżina.
    Nie znamy efektów jakie przyniesie naszemu światu.

  104. #metoo, to akcja rozwinięta w sprzyjających okolicznościach medialnych (brak głośniejszych zdarzeń) i dzięki globalizacji ma szeroki zasięg.
    Akcja może ulepszyć światopogląd wielu ludzi, zmodyfikować na sprawiedliwszy stosunek miedzy płciami (na rzecz kobiet).
    Akcja ta wyrzuca na światło dzienne do obejrzenia i omówienia instynkt w stosunkach miedzy ludźmi jako siłę napędową ludzkich działań, byśmy przejrzeli się w nim i oszacowali co wolno, czego nie wolno, rzuca światło na natarczywość seksualną (spełnioną!) jako na przedmiot podlegający w pewnych reglamentowanych warunkach (np. zależność służbowa) prawnej ocenie.

    Akcja poprzez analizę zdarzeń wydobywa kobiety z pozycji bezwzględnej podległości, uległości, pozycji bez wyjścia, bo musiałam, itd., sprowadza podejmowanie decyzji do racjonalnego wyboru nie tylko za i przeciw, lecz do prewencyjnego „nie twórzmy takich układów”, gdzie nawiązywaniu „więzi” pomaga zależność służbowa, bo taki układ tworzy zależność nierównoprawną w sensie etycznym, która w pewnym momencie nieuchronnie zmierza do wykorzystania (seks świadczony drogą, co by tu nie mówić, wymuszenia).
    Problem jest bardzo złożony, delikatny prawnie, politycznie przeczerniany, środowiskowo (wśród chłopów) wybielany. Niemniej, akcja #metoo powinna dać nowe jego przepracowanie (przez obie płcie).
    Pzdr, TJ

  105. panie kaesjocie ,

    może już niech pan nie brnie. Z każdym postem brnie pan coraz głebiej i głebiej więc może już dość. Jest jedna definicja niewłasciwego zachowania w stosunku do kobiet . Nalezy zachowywać się tak jak byśmy chcieli by inny męzczyzna zachowywał w stosunku do naszych żon, matek, sióstr. Pan – jak zwykle – usiłuje ściemniać, ściemniać w stylu tego księdza czy biskupa , który usiłował opowiadać że molestowane dzieci są same sobie winne.Ma się rozumieć te molestowane przez księży , o innych nic nie wiadomo ;-).
    Niech już pan nie pisze o tej sprawie . Jest tylko gorzej , gołym okiem widać , że NIC pan nie rozumie.

  106. Właśnie czytam tekst Tanaki po raz drugi i podoba mi się coraz bardziej. Podoba mi się obserwacja o „sprawcach, którzy w części są ofiarami własnej kultury” – którą to kulturę w Polsce kształtuje kaka – ten sam kaka, który czci pseudo-kobiecy fantom z ryjem, równocześnie bagatelizując nagminną pedofilię we własnych szeregach. Kaka w ogóle nie jest zdolny do trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość, a każdą próbę dyskusji na temat „tabu” kwituje bezsensownym, oburzonym wrzaskiem.

    Oczywiście, dyskusję na temat traktowania kobiet musiała poprzedzić rewolucja (francuska!) w stosunkach społecznych – ta sama rewolucja, którą kaka do dziś opluwa, bo zburzyła mu śliczniutki, uporządkowany świat z hierarchią chórów anielskich i habitowym sadystą w roli głównej.

    Zgadzam się również (co wynikło z dyskusji), że wokół zarzutu molestowania istnieje kulturowa otoczka, w dużym procencie umykająca werbalizacji, w której pewne zachowania są mile widziane, inne nie. Człowiek – co widać najlepiej w przypadku osób z pogranicza kultur – ma wbudowaną zdolność mimikry i świetnie przystosowuje się do warunków otoczenia. Kate Fox (znakomita książka „Watching the English”) wychwytuje te niepisane kody kulturowe własnych rodaków i zauważa, że jej siostrzeńcy (matka – Brytyjka, ojciec – chyba Jemeńczyk) przystosowują się odruchowo, wsposób najzupełniej naturalny, do dwóch różnych środowisk, w jakich się obracają.

    Poza tym sposób reagowania na sankcjonowane przez kulturę zachowania innych jest kwestią bardzo indywidualną. Jak traktować „piropo”, czyli komplement, jakim umie rzucić na ulicy Latynos? Jak zaczepkę? Jak obrazę? Przecież Latynos po prostu wyraża zachwyt. Przechodząca kobieta mu się podoba i to tyle. Owe „piropos” z reguły nie są wulgarne. Mnie jest – przyznaje bez bicia – po prostu przyjemnie!

    A jak traktować monolog osobnika, który niedawno komentował w telewizji Czarny Protest i „przymioty” uczestniczek? Ja poczułam się urażona i zniesmaczona, chociaż nie brałam nawet bezpośredniego udziału w tym proteście. Jak traktować publiczną wypowiedź Putina o Berlusconim, że on, Putin, zazdrości Berlusconiemu liczby rzekomo „zaliczonych” bab? No właśnie.

    Przy okazji: Kanadyjczyk w pierwszym kontakcie z polskim środowiskiem w Kanadzie trochę się dziwi. A dziwi się dlatego, że:
    – Polacy – a zwłaszcza Polki – mają skłonność do mówienia wszyscy równocześnie
    – Polacy – i Polki – w rozmowie ciągle wplatają jakieś seksualne aluzje („o to będzie chyba szalona noc?”) Aluzje są z reguły dość niewinne, ale raczej nieuniknione. Czy pytanko „jak się dziś miewa śliczna pani?” jest molestowaniem, czy niekoniecznie? W różnych kulturach to wygląda bardzo różnie.
    – Polacy udają, że wszystko wiedzą lepiej i z reguły nie słuchają instrukcji – nawet jeśli sami o nie prosili.

    Mała próbka wrażeń z pogranicza kultur. A to przecież tylko kropla w morzu.

  107. Dawno, dawno temu – w Londynie – przeżyłam szok kulturowy. „Czy chcesz się ze mną przespać?” – zapytał kolega z pracy. „Nie” – odparłam z miejsca, szczerze zaszokowana pytaniem. „A to w porządku” – zakończył dyskusję kolega. I potem nigdy już nie wracał do tematu. Po namyśle byłam zachwycona, bo on jednak postawił sprawę jasno, bez podchodów i bez owijania w bawełnę. A odmowę po prostu przyjął na klatę. Ale to było – tak przeraźliwie niepolskie!

  108. panie wieśku59,

    pan też brnie. Usiłuje pan, dostawszy uprzednio po uszach od Gospodarza bloga i innych piszących , odkręcać kota ogonem. Niby-naukowym bełkotem próbuje pan ”naświetlać problem po linii i na bazie ” . Ze kontekst kulturowy. Że ” nie ma stałej definicji gwałtu ” – to zdanie swiadczy o pańskim skurwysynstwie najdobitniej .

    Nie życzę panu tego, tego nie życzy się nikomu. Ale jeżeli by zgwałcono pańską siostrę,matkę , żonę też by pan majaczył o ”braku definicji ” ??

    Do pańskiego wpisu ” wszystkie kobiety które pieprzyłem ” nie mam pojęcia jak się odnieść. Jest pan buszmenem.Nie ma słowniku ludzi przyzwoitych dostatecznie obrazliwego słowa żeby pana nazwać .

  109. Kostka
    2 listopada o godz. 19:46

    Jako w rączki całowany, od razu czuję w sobie biskupa Michalika. Tfu !

  110. lonefather
    2 listopada o godz. 20:12

    Przybić można i rozpowszechniać też. A że obchodzimy, ale nie nad Wisłą, pięćsetlecie wyczynu Lutra, to i dobrze.

  111. blackley
    3 listopada o godz. 16:15

    Jak sądzę, pana horyzonty myślowe są dość głębokie, niekoniecznie zaś szerokie….
    Znajomość innych kultur i ich zwyczajów, raczej w zakres tych horyzontów nie wchodzi?
    Moje skurwysyństwo polega raczej na nazywaniu rzeczy po imieniu, bez zbędnych ozdobników, czy poprawności politycznej.

    Co do gwałtu, metoda jest prosta.
    Co już kiedyś proponowałem.
    Pozbawić możliwości dokonania kolejnego, chirurgicznie.
    Takie było i jest moje zdanie na ten temat.

    Wszystkie terminy określające współżycie i używane w języku polskim, mają niestety wulgarną konotację.
    Seks jest „brudny” z założenia.
    Ponoć we francuskim, jest dokładnie odwrotnie i na nazwanie odcieni znaczeń, stopni
    zaangażowania emocjonalnego, jest kilkadziesiąt słów.
    Ale cóż taki subtelny inteligent jak pan może o tym wiedzieć?

  112. Na marginesie
    2 listopada o godz. 20:46

    Namarginesko, muszę zgłosić luterański sprzeciw wobec nazywania biskupów samcami. Prawidłowy biskup nie jest samcem. Ani nawet samicą, co by było chociaż milsze. Oni są szóstą płcią. Dwie znamy: samiec i samica albo odwrotnie, trzecia to trzebieńcy, czwarta to transseksualiści, piąta to aseksualiści, a szósta to prawidłowi członkowie kleru. Słowem – co biskup to zaraz dżender, w dodatku potwornie wzorowy. I dlatego Oko.

  113. Orteq
    2 listopada o godz. 21:01

    Jak mycka poniżej ziemi, to zaraz polskie górnictwo węglowe. I dopłata z budżetu państwa 50 zet do każdej wydobytej tony. To się nazywa katolicka gospodarka.

  114. Ewa-Joanna
    2 listopada o godz. 21:03

    Masz rację: z tego tekstu można zrobić dwa osobne wstępniaki, albo z siedem. Ale nie chciałem. Ponieważ połączenie seksizmu tak silnie wbudowanego w „chrześcijańską kulturę od 2000 lat” ściśle się wiąże ze źródłem tego seksizmu – niejedynym, ale ściśle wśród głównych, lub najgłówniejszym: chrześcijaństwem i Kościołem kat. gdy tniemy ten zespawany związek na kawałki tracimy z pola widzenia istotę problemu. A na jego pokazaniu w sposób szerszy mi zależało.

    Ze wstępniakami jest taki problem, że można wyrazić jedną myśl, w kilku zdaniach, co jest znacznie łatwiejsze i czyta się jak sms-a. Ale niewiele da się tak wyrazić. Można pisać dłużej, ale czytelnik może nie dać rady, głównie nad Wisłą: standardowy Polak czyta rocznie już mniej niż pół książki. Wliczając w to książeczkę gwarancyjną łopaty.

    Ale nie bój nic: jak się zawezmę, to napiszę wstępniaka złożonego z jednej myśli. Albo nawet całkiem bezmyślnego. Jest tu taki czytacz, któremu tego właśnie trzeba, bo wtedy czuje uzgodnienie poziomów, a to bardzo miłe.

  115. Tobermory
    2 listopada o godz. 21:52

    Oczywiście, że bywają przypadki fałszywych, cynicznych oskarżeń o molestowanie, by zabłysnąć, dopieścić się emocjonalnie lub zarobić na tym. Ale zwróć też uwagę na to, że o ile są też i takie kobiety, to posługują się głównym dostępnym sobie narzędziem – właśnie seksem, czy też seksizmem. Bo lepszego nie mają do dyspozycji w nierównym społeczeństwie. Faceci mają.

  116. blackley
    3 listopada o godz. 9:28

    Swietny, celny wpis. Wyrazy uszanowania!

  117. Tanaka
    3 listopada o godz. 16:45

    Przecież (coś mi się o uszy obiło ) ty niedoszły biskup jesteś (czy jakoś tak) 😉

  118. lonefather
    3 listopada o godz. 14:41

    Nic nie rozumiem. Pod Twoim linkiem – jest. Z trzema komentarzami z dzisiejszą datą. Pod moim – pusto. Jest nowy blog Marcina Celińskiego, ale Adama Szostkiewicza – ani śladu.

  119. @Tanaka

    Ale to wcale nie dlatego mi się skojarzyło. Poza tym mam tak jak namargineska – po ponownym przeczytaniu twojego wstępniaka podoba mi się jeszcze bardziej a połączenie wątku #MeToo z naszym kontekstem lokalno-kościelnym jak najbardziej naturalne

  120. izabella
    2 listopada o godz. 22:03

    Mnie się prawie podobają takie argumenty: „zamiana męskiej perspektywy na CAŁKOWICIE kobiecą. ” Ci gadacze na pewno wiedzą jak to zmierzyć. Jeśli męska perspektywa trwa od , powiedzmy, 2000 lat – co jest tylko czasowym fragmentem tej perspektywy, to bezstronna waga pokaże, że po 2000 latach „kobiecej perspektywy” nastąpi równowaga. Nie? A to ciekawe, jak gadacze chcą to mierzyć inaczej, „żeby było sprawiedliwie”?

    W takim gadaniu schowane jest też przemyślne oszustwo i seksizm pełną paszczą: „męska perspektywa” vs „całkowicie kobieca perspektywa”. Co znaczy, że „męska” nie była wcale CAŁKOWITA ale taka prawie całkiem zrównoważona. Zaś to co – NIEWĄTPLIWIE – zrobią kobiety, to będzie perspektywa CAŁKOWITA, czyli TOTALITARNA.

  121. Kostka
    3 listopada o godz. 17:14

    Na pewno wyłapałaś w tym mojego fikołka. A w sprawie biskupa, to – tak jest! – jako pięciolatek postanowiłem zostać biskupem i zaopatrzyłem się nawet w fachowe dzwoneczki, drogą kupna przez mojego tatę. Mój serdeczny przyjaciel z podwórka miał takowe i uznałem, że tędy droga. Dlatego, jako fachowy biskup mniemany znam się na głowach biskupów.

  122. Na marginesie
    3 listopada o godz. 16:06

    Ciekawe obserwacje twojego Kanadyjczyka na temat Polaków, też spotkałam się z podobnymi opiniami na nasz temat jako nacji (choć bardziej ze strony Anglików niż Szkotow czy imigrantów europejskich. Książka Kate Fox jest przednia, żałuję że nie wydała kolejnej w temacie.

  123. Molestowanie.
    Pamiętam taką sytuację. Byłem takim pomocnikiem po.lekarza na kolonii, chyba byłem po drugim roku medycyny, ten po.lekarz ( była taka funkcja ),był chyba po IV roku. Na początku turnusu badał wszystkie dzieci, bardzo dokładnie, tzn osłuchiwał płuca i serce. Jedna z dziewczynek , chyba 14 letnia, nie chciała zdjąć do badania stanika , obecna przy tym wychowawczyni zareagowała bardzo ostro każąc jej ten stanik zdjąć, ta płacząc zdjęła i płakała jeszcze długo po tym badaniu. Było mi jej żal ,ale nie zareagowałem. Ale jej upokorzenie zapamiętałem. Molestowanie to także naruszenie intymności, w tym wypadku, pacjenta .

  124. Ewa-Joanna
    2 listopada o godz. 23:43

    Tak jest, to całkiem wesołe: tysiące Polaków nie znają się na budownictwie. Krzyż nad Wojtyłą może mu spaść na głowę, a to by była pewna przykrość. Bo że się ni w ząb nie znają na niekościelnym, świeckim w zasadzie wolnym państwie, to nie ma co mówić. Takiego nie znają i siebie wolnych w wolnym państwie też nie znają. Więc podpisują.

  125. Stachu39
    3 listopada o godz. 17:22

    Oczywiście. Tu może więcej było braku kultury, wrażliwości i tępoty, bo pewnie można było to samo osiągnąć delikatniej, nie tłukąc w dziewczynkę władzą lekarską, ale dla niej to było silne, bolesne i pamiętane przez lata przeżycie, które pewnie tak będzie traktować – jako naruszanie prywatności, godności, molestowanie.

  126. Maciej2
    3 listopada o godz. 13:22
    tejot
    3 listopada o godz. 15:58

    Bardzo sensownie obaj mówicie. Rozumiem również wywazony sceptycyzm mag, Tobego czy lonka bo też mam obawy że na tej samej fali różne rzeczy mogą wypłynąc i z różnych powodów. Tym niemniej myślę sobie, że wreszcie jest szansa żeby zmienić pewne rzeczy. Nie wiem czy w Polsce akurat bo patrz:wstępniak Tanaki. Ale może i w Polsce coś się w końcu przebije

  127. Kostka
    2 listopada o godz. 22:16

    Tak, to inna rzeczywistość. A właściwie, to jest po prostu rzeczywistość, natomiast nad Wisłą są mniemania. Bo nad Wisłą – co powiedział ten cytowany przeze mnie minister zdrowia katolickiego – Polak kobietę uszanuje i w rączkę pocałuje. Bo rządzi Maryja, a nie cywilizacja śmierci.

  128. Kostka
    3 listopada o godz. 17:29

    Sądzę, że i w tępocie i porażeniu mózgowym nadwiśla coś się przebije. Powoli, jak woda na kamień działająca, ale się przebije. Za 1050 lat? Bądźmy weseli jak zajączek: szybciej.

    Z tymi różnościami zachowań, to miałem np. tak: odziedziczyłem po starym szefie, ewidentnym seksiście, który świadomie używając seksizmu ustawiał sobie całą załogę: kobiety, co zrozumiałe, ale i facetów – co częściowo oczywiste, a częściowo w ten sposób, że tworzył paczkę: my się rozumiemy, panowie.
    Gdy objąłem po nim schedę, szybko się zorientowałem, jak zmanipulowane i chore były stosunki między ludźmi. Miałem np. takie uwagi – ze strony niektórych kobiet – że je jakoś za mało, hm – „kokietuję”, więc one podejrzewały, że ich nie cenię, nie lubię, mam jakieś ukryte pretensje, że im obniżę premię, albo dam zaniżoną ocenę w trakcie regularnych ocen pracowników. A z kolei część facetów sądziła, że skoro nie wszedłem w buty byłego szefa i seksizm nie jest standardem zachowania, to się wywyższam i nie doceniam ich kompetencji, oraz podważam ich męskość (sic!).

    Dlatego też wspomniałem we wstępniaku, że i mężczyźni-seksiści także są ofiarami, własnej kultury maczystowskiej. Oczywiście – z zachowaniem wszelkiej proporcji wobec zupełnie nierównoważnie niższej pozycji kobiet.

  129. Tanaka
    Całuję cię w rączkę, genderowo, za twój mądry wpis. Szapki nie uchylam, bo chodzę z gołą głową.
    Odezwę się a propos, ale teraz letę w gościnę do przyjaciół (40+ i 50+). Wrzucę temat, ciekawe co powiedzą.

  130. Na marginesie
    3 listopada o godz. 16:06

    Namarginesko – rety! – jak czytasz mojego wstępniaka po raz drugi, to jestem jak Marks: dwa razy przeczytany. Chociaż pewien wykładowca politologii, co zrobił doktorat z Marksa przyznał się kiedyś na boku, że „Kapitału” do końca nie przeczytał, bo zanim by skończył, to by wziął i umarł.
    Ale w sprawie zasadniczej o której piszesz – niejawnych, dorozumianych kodów kulturowych – to ważna sprawa. Pójście na krawędź: absolutna przejrzystość, uformalnienie, każde spojrzenie, pół słowa, drobina gestu, potraktowana jako seksizm, zniszczy relacje między kobietami i mężczyznami. Jak się z tym uporać – co mamy dotąd i jak nie przegiąć? Mnie się zdaje, że niezłą drogą jest oczywistość: równość realna, a nie deklaratywna, maskująca podporządkowanie. Jeśli kobieta dobrze, z ochotą i w sposób w pełni wolny przyjmuje każde zaloty i sugestie: te wysmakowane, dowcipne, z wyobraźnią, te standardowe i te „końskie zaloty” (skoro jej odpowiadają) – czemu nie. Ale jeśli nie chce niech odmawia, a odmowa nie może skutkować karą, poniżeniem,jakąś ukrytą zemstą, w dodatku traktowaną jako kulturowa normalność, a nawet konieczność (vide stare porzekadło: „jak mąż baby nie bije, to jej wątroba gnije”). Powinna mieć do tego wszelkie środki obrony – formalnej (skutecznie i bezstronne rozpatrzona skarga w firmie), czy sąd. Oraz wszelkie środki podręczne: walnięcie seksistowskiego łobuza w ryło, przygadanie mu tak, że zostanie od tego impotentem – powinno się spotkać z pełnym zrozumieniem otoczenia, albo nawet z oklaskami

  131. „Nikt nie zrobił dla kobiet tyle co kościół katolicki”-tak onego czasu zapodał abepe Hoser.I tego trza się trzymać.Chociaż to może był żart?
    @mag,@tobermory
    Wyłamaliście się z chóru potępiaczy,ale macie rację-nic nie jest takie proste,cacyi be.Te panie kiedy gwiazdorzyły miały przyćmioną pamięć,dziś zaś …A może chcą odreagować i jakoś oczyścić,że kiedyś nie były dość stanowcze,bo kolejny film,bo to,bo śmo…
    Zeby nie było-jestem absolutnie przeciw traktowania kobiet (ale i mężczyzn) jako przyjemnościowych gadżetów.

  132. Na marginesie
    3 listopada o godz. 16:06

    Maguś, to ja Ci powiem: o przenajwarszawska! Czyli zastosuję lekkie uwodzenie z odcieniem latino, jakem tangero i salsero. 🙂

  133. @Stachu39
    3 listopada o godz. 17:22

    I pomyśleć, że na Zachodzie nikt nie każe dziewczynkom/kobietom rozbierać do rosołu, aby osłuchać płuca i serce. Ba, nie tylko stanika nie zdejmują, ale i koszulki. Lepsze stetoskopy?
    Czy to była jakaś zdrowotna kolonia?
    Jeśli nie, to w jakim celu były te badania? Praktyka?

    @Kostka

    Byłem dziś znowu molestować górskie kozy, ale zdjęciami nie będę dręczyć. Mam za to dla ciebie mały albumik z wieszczkami

    https://photos.app.goo.gl/9uuFpYdI2Ucq56UB2

  134. BROKOZ
    3 listopada o godz. 18:01

    Odpowiem tak na „przyjemnosciowe gadzety”…

    Bo w tym caly jest ambaras…

    Lubie byc przyjemnosciowym „gadzetem” i co wiecej jestem dumny, ze w moim wieku nadal jestem w stanie nim byc…

    Rozumiesz, rzecz jest w kontekscie i w tym, zeby oboje „na raz” chcieli tego samego.

    Problem sie pojawia, gdy jedno chce i drugie zmusza.

  135. „Byłem dziś znowu molestować górskie kozy…”
    Proszę nie brać dosłownie.
    Zapamiętałem sobie, że jak kiedyś na campusie w Ann Harbor próbowałem zrobić zdjęcie wielkiej szarej wiewiórce i w tym celu stanąłem jej na drodze z jednego drzewa na drugie, to jakiś gość powiedział, że to jest „animal harassment” 🙄 Zdjęcia nie zrobiłem 🙁

  136. Ann Arbor – University of Michigan

  137. Na marginesie
    3 listopada o godz. 16:06

    Coś jeszcze. Przywołujesz cytat: Polacy udają, że wszystko wiedzą lepiej i z reguły nie słuchają instrukcji – nawet jeśli sami o nie prosili.
    Cytat ten skojarzyłem z czymś nieseksistowskim, choć w tle się błąka. Mianowicie z raportami, jakie słali do Londynu brytyjscy oficerowie-inspektorzy wizytujący polskie wojska na Bliskim Wschodzie (armia Andersa). Ich obserwacje były takie: polscy oficerowie mają nieprzystające do rzeczywistości mniemanie o swoich wojskowych kompetencjach, są niegrzeczni, gnuśni, nie chcą się uczyć. O realnej wojnie niewiele wiedzą i nie bardzo ich to przejmuje.

    I druga rzecz: członkowie kleru – co do najbrutalniej działającej zasady – są, poza drobnymi wyjątkami – osobnikami o zaburzonych osobowościach: nieukształtowanych, skrzywionych, zagubionych, popadłych w cynizm, rozpacz i samotność. Ilość i intensywność występujących wśród kleru odstępstw od norm działających wśród społeczności zewnętrznej, jest wielokrotnie większa od tego, co występuje na zewnątrz. Wśród kleru jest wielokrotnie więcej homoseksualistów niż w społeczeństwie, wielokrotnie więcej pedofilów, wielokrotnie więcej fiksatów: alkoholowych, używkowych, pornofilów, producentów dzieci poczętych a parafiankami (które, poza wyjątkami, porzucają bez konsekwencji), nałogowych kłamców, oszustów, cyników itd.
    W sumie to głęboko chore i bardzo smutne środowisko, w którym nieustanne zaprzeczanie sobie musi być normą. Zabijanie siebie jest czynem koniecznym, by móc w takim środowisku egzystować i robić w nim karierę.

  138. W Calais muzułmański imigrant zgwałcił kolejną Francuzkę – może to was zainteresuje.

  139. blackley
    3 listopada o godz. 9:28

    wesiek to trudny chłopiec.

  140. kapitan Nemo
    2 listopada o godz. 22:27

    Podoba mi się to określenie: „działa Nawarony”, w odniesieniu do masowej, stałej zbrodni pedofilii, będącej immanentną częścią Kościoła kat. Podzielam.

  141. Panie wiesku59,

    Bycie lub niebycie tzw intelgentem, bycie inteligentnym lub nieinteligentnym nie ma tu nic do rzeczy. Ani znajomość bądź nieznajomość kultur. Także nazywanie rzeczy po imieniu lub nie po imieniu-z tym że Pan niczego po imieniu nie nazywa , Pan belkocze bez sensu używając mądrych słów.
    Gwałt to gwałt. Sprawa jest prosta , definicji gwałtu żąda zazwyczaj lepki adwokat bogatego zboczenca . Molestowanie to zwyczajny brak kultury. Nie ma co dorabiać ideologii do swojego prostactwa Panie Szanowny.

  142. Stachu39
    3 listopada o godz. 17:22
    Molestowanie to także naruszenie intymności, w tym wypadku, pacjenta .
    A teraz przypadek po drugiej stronie lustra.
    Na plaży w b. arcykatolickim kraju tuż nad brzegiem Dużej Wody stoi opalony lekko brzuchaty facio tak jak go Matka Natura stworzyła. Odwraca się raz w te raz w tamte ,a to-to mu dyndoli*… a niemal obok dzieci i młodzież i dorośli noszący jednak okrycia skrywające to i owo. Obok niego towarzyszka rozbawiona (chyba) sytuacją) – ta jednak przyodziana.
    Inny obrazek to starsze panie w wieku ok. 55-65 prezentujące
    swój b.b. zwiędły biust i chodzące wzdłuż linii brzegowej…
    Może myślały o nowym Toulouse-Lautrec’u…
    Młode dziewczęta i to b. zgrabne „nosiły się” o dziwo w pełnych kostiumach kąpielowych.
    * też pewna forma molestowania w tych okolicznościach…

  143. Ledwo co napisałem, że Barbara Nowacka złożyła w Sejmie projekt ustawy humanizującej nieco pozycję kobiety wobec tych co decydują o jej płodności i rozrodczości, a już PiS skierował to pisoidalnego TK wniosek o stwierdzenie niezgodności z nieistniejącą już konstytucją przepisu dziś jeszcze pozwalającą na przerwanie ciąży w przypadku zagrożenia życia kobiety lub ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu.
    http://wyborcza.pl/7,75398,22598622,jest-pomysl-na-zaostrzenie-prawa-do-przerywania-ciazy-poslowie.html
    W nagrodę za słuszne orzeczenie przez pisoidalny, czyli mniemany Trybunał, pani prezes dostanie pisowskiego buziaczka w rączkę. jako wyraz maryjnego poszanowania kobiety.

  144. Jeszcze tak mi się przypomniało..

    kaesjot
    3 listopada o godz. 11:39

    Powiem szczerze – kiepskie usprawiedliwienie. Wprawdzie nie mam stałych kontaktów z robotnikami od lat 40 tylko od 13 (w moim przypadku również z rolnikami) i nie w Polsce a w UK ale porównujac pewne rzeczy mi się nasuwają:

    – tutejsi zakładowi  chłopcy malowani (i panowie w sile wieku też ) mimo że potrafią  wyrazić się kwieciscie kiedy sytuacja podbramkowa tego wymaga to raczej nie przeplatają zwyczajnych rozmów taką ilością odpowiednikow urw czy mujów  jaką  przyjmuje się w Polsce za normę i to nie tylko w przypadku „robotników „. Jeśli ktoś „się wyraża ” to raczej bo jest mocno poirytowany a nie „konwersacjonalnie”

    – często zdarza się  że jeśli komuś coś grubszego wymknie się  przy mnie (jako okazie żeńskim) czy którymkolwiek managerze to najczęściej zaczynają się strasznie sumitowac i przepraszać. Czasem także z góry („Excuse my language but look what that bloody idiot just did”). Podczas gdy nasze chłopaki całkiem się nie krępuja w obecnosci bab czy dzieci ( swoich czy cudzych) ani tym czy są w swojej fabryce czy w centrum miasta. Norma taka („A ja mu, urwa, wtedy mówię, no i na muj ci,urwa, to było, urwa. No bo co tu, urwa, można powiedzieć „)

    – w tutejszych zakladach raczej nie widuję kadry kierowniczej czy supervisorów (nawet tych którzy sami wywodzą się z „ludu”) klnących jak szewcy tylko po to żeby wydać się  swojakiem bo 1. patrz punkt pierwszy 2. powinni reprezentować sobą odrobinę wyższy poziom

    I tu dochodzę do sedna – skąd  w Polsce przy obecnym poziomie splugawienia potocznego języka taka poblażliwość w stosunku do zjawiska i przyzwolenie żeby równać w dół zamiast dać przykład samemu? Że niby nie zrozumieją innaczej? Wolne żarty. Panią na poczcie czy w kiosku rozumie, ksiundza z ambony rozumie, spikera z kurwizji też a innego człowieka w pracy jak przemówi normalnie nie?

    Uciekam bo mi rodzina marudzi że się izoluje

  145. @zezem
    3 listopada o godz. 19:31

    Trafiłem raz na Amrum niechcący w sam środek plaży dla nudystów, pełnej starych, brzuchatych, wyliniałych i obwisłych, ale to ja tam byłem intruzem.
    Czułeś się zgorszony widokiem tego gołego faceta? A dzieci i młodzież?
    Zwiędły biust na plaży? A dlaczego nie? Stary, brzuchaty facet w kąpielówkach jest estetyczniejszy?
    Nikt nie musi się gapić na przechodzące osoby niezależnie od ich wieku, atrakcyjności i płci. Plaża jest dla wszystkich, a gentleman nie wytrzeszcza oczu i nie komentuje. Najwyżej znajduje sobie spokojniejsze miejsce 😎

  146. @Tobermory
    Dzieci powinny być zbadane przez lekarza ( w tym wypadku po.) po rozpoczęciu turnusu. Czy był taki przepis? Chyba tak, może ten kolega był nadgorliwy, w końcu to był student , który pełnił rolę lekarza pewnie pierwszy raz w życiu. To był chyba rok 1958. Od tego czasu dużo się zmieniło . Również poglądy na omnipotencję lekarza. Zapamiętałem tę scenę . Gdy teraz jest głośno o molestowaniu, jakoś mi się skojarzyła.

  147. blackley
    3 listopada o godz. 19:26

    Wiadomości z ostatniej chwili, szanowny panie.
    Indie to ponad miliard ludzi.
    Po zgwałceniu dziewczyny, trzy posterunki policji odmówiły ścigania znanych sprawców.
    Więc w swoje ręce wzięła sprawę rodzina……
    I dopadła, wymierzając sprawiedliwość.

    Rozumie pan kontekst kulturowy, czy łopatologicznie?

    Arabia Saudyjska.
    A ściślej, 300 milionowa społeczność arabska.
    Za gwałt karze się….kobietę.
    Może uniknąć kary, jeżeli gwałciciel się z nią ożeni.
    Tu akurat zamierzane są zmiany- kiedyś wejdą w życie.

    Pan siedząc na swoim zapiecku, zdaje się nie mieć absolutnie żadnego pojęcia o świecie. Brak informacji można uzupełnić.
    Ale, trzeba poświęcić trochę czasu na czytanie, i przetrawienie.
    wiadomości.

    Jeżeli nie ma terminu, nie ma zjawiska.
    W niektórych kulturach nie ma terminu gwałt, czy miłość.
    Rozumie pan implikacje?

    A tak nieco szerzej.
    Cała ta kampania „mee too” dotrze do ilu ludzi?
    Jaki będzie to promil ludzkiej populacji?
    aLE, KROPLA DRĄŻY KAMIEŃ.
    Sufrażystki też zaczęły skromnie, i po stu latach widać pierwsze efekty.

  148. Jakie molestowanie ,kto tu kogo molestuje od poranka do wieczora.
    Co kobiety eksponują uważając to za swą główną wartość w gonitwie życiowej .
    Dlaczego nie jest to intelekt,wiedza,umiejętności.
    Dlaczego grają wiecznie nieszczęśliwe,pokrzywdzone uszkodzone emocjonalnie.
    To nie są emocje, nauczyły się nakładać tę maskę na niewiedze,nieudacznictwo,lenistwo,obłudę,krętactwo itp.
    Nie dawno walczyły o parytety,wyszło z tego że chodziło im o „złote spódniczki” i inne tego typu oferty a nie rzeczywisty pełny współudział w każdej dziedzinie życia.
    Jedna z inteligentnych kobiet biznesu zakomunikowała że parytet byłby dla nią obrazą , bo niby dlaczego ma z niego korzystać .
    Przecież jest takim samym człowiekiem na starcie jak inni.
    Wg. mnie tekst tego artykułu mógł napisać człek z małym doświadczeniem w temacie, znajdujący się aktualnie w okresie „miodowego miesiąca” z kobietą która tymczasem rozeznaje sytuacje i układa klocki na przyszłość .
    Ap ropo molestowałem sporo kobiet w swym życiu , jakoś żadna się nie skarży.
    Z tego morał taki , albo byłem super,fajnie albo nie mam kasy i pozycji więc tak zwane zero dla pań a to już nie fajnie.

  149. Tobermory
    3 listopada o godz. 19:50
    Nie, nie czułem się zgorszony. Tylko ten facet pasował ze swoim dyndasem jak pięść do oka do otoczenia.
    Stary, brzuchaty facet w kąpielówkach jest estetyczniejszy?
    No właśnie wystarczy już obwisły brzuch w kąpielówkach. To na co jeszcze mniej efektowne dodatki ?!;–).
    Plaża jest dla wszystkich, a gentleman nie wytrzeszcza oczu i nie komentuje. Najwyżej znajduje sobie spokojniejsze miejsce
    Nie wytrzeszczam oczu,ale jak wychodzę z wody,a facet mi tu kiwa swoim kutasem (Mickiewicz, „Pan Tadeusz”) to czuję się molestowany na plaży, która wydawała mi się spokojną.
    Dziękuję za dżentelmena ! :–)
    PS. Co do plaż to tamte okolice są b. ubogie w dostępne plaże.
    Przy okazji „rzucę” coś dla oka.

  150. @.Kostka
    Popieram, też jestem przeciwko splugawieniu języka. Boję się jednak, że to się nie odwróci. Nadużywanie słów plugawych w przestrzeni publicznej też jest formą molestowania. Kiedyś rumieniłem się ( no może w przenośni ), kiedy usłyszałem takie słowo z ust koleżanki albo wypowiedziane przy moim dziecku.

  151. @zezem
    Nudyzm jest OK, byle nie nachalny.
    Problem z odsłanianiem. Duży dekolt np.przyciąga wzrok. Staram się być dyskretny ale zerkam. Myślę, że pani, która odsłoniła pół biustu, jest na to przygotowana.

  152. Tanaka

    Nie bardzo się paliłem do zabrania głosu, bo palę się, jak coś się we mnie zapali. Tu nic się nie zapaliło, bo w starym piecu nikt nie ali. Staram się, gdzie można, nie używać ogólników, np. „kobieta”, „mencizna” (nie nazywam, żony „kobietą”, a siebie „mencizną” – nie ma potrzeby), a już w ogóle nie używam wyrazu „seksizm”, bo mi nic nie mówi. W zbiorczych nazwach jest tak wiele różności, że nie widzę nic – ani konkretnej kobiety, ani konkretnej mencizny, ino anonimowy tłum czarnych parasolek. Po prostu „seksizm” z niczym mi się nie kojarzy. W odróżnieniu na przykład od też ogólnika „kobieta”, który bardzo się kojarzy – bo jak słyszę, to coś widzę, coś wspominam, coś przeżyłem, „kobieta” bywa dla mencizny całym światem, od ziemi licząc aż do nieba, bywa jego najgłębszym sensem, najmocniejszą motywacją, no i urodą. A „seksizm” – na kiego grzyba mi takie brzydkie, puste słowo. Nigdy go nie użyłem, bo choć milion razy słyszałem – nie potrzebuję. Po trochu natomiast zaczęła mnie nurtować podniesiona przez Ciebie sprawcza rola Krk w poniewieraniu kobietą. Pewnie jakaś jest, ale przecież nie da się przypisać wpływowi Krk plagi gwałtów w Indiach i służebnej roli kobiety w wielu kulturach. Wprawdzie rzekł Pan do Ewy: „On będzie nad tobą panował”, ale to tylko dla znawców jego myśli od tego wszystko się zaczęło. Dla niewnikliwych te słowa były skutkiem ówczesnych porządków społecznych, a nie początkiem i przyczyną nowych. Świeżo wyprodukowany Bóg powstał z tego, co już było. Jeśli więc jest panowanie pana nad panią, to raczej się z biologii, sądzę, wzięło, z fizycznej siły i jej toporności, nie z Kościoła. Ale że toporny męski Kościół kobietę wziął na swoje najpodlejsze usługi i pod swoje jakże moralne panowanie – ze stosami włącznie – to na pewno. Ale widzisz, Tanako, jako z prostej, robotniczej rodziny będący, nie mam żadnych obserwacji w sprawie traktowania kobiet przez mencizny jako ludzi podlejszego gatunku, podludzi. Cała rodzina mamy, siostry ojca żyły w dość zabitych wioskach na Mazurach, rodzina żony – też na wsi. Tradycyjna wieś to od świtu do nocy praca, w której każdy członek rodziny miał swój przypisany udział i nie było miejsca ani czasu na takie cywilizowane fanaberie, że chłop nad babą panuje, wykorzystuje, poniewiera, leżąc na kanapie, kiedy ona zaiwania. W rodzinie mojej żony na wsi też tak było, a nawet lepiej i piękniej: naturalny, że tak powiem, podział ról, wzajemny szacunek między mężem i żoną, bardzo uważne, z miłością, bez krzyku, wychowywanie dzieci, zdumiewające dla mnie narady produkcyjne i inne w kuchni przy kolacji, w których brali udział wszyscy, nawet czteroletnie brzdące, zgoda, spokój i inne budujące rzeczy. Dlatego nigdy w młodym wieku nie poznałem nierówności, o której mówisz, tylko o niej słyszałem. Owszem, zdarzało mi się w młodych latach być świadkiem prostackich zachowań młotów wobec dziewczyn, ale – w mieście. No cóż, jestem z tego pokolenia lub z tych, którzy nie byli odważni nie tylko przy kobiecie, ale i przy siedmioletniej koleżance z klasy, nie wyrażali się przy niej, w mankiet całowałi, przez drzwi przepuszczali, miejsca ustępowali, pomagali nieść ciężkie zakupy czy cóś. Mój ojciec gotował obiady na zmianę z mamą – zależy kto pierwszy wrócił z pracy, a moją rolą, nim wyjechałem do szkół, było sprzątanie. A jak w wieku niespełna 14 lat podmalowałem sobie węglem wąsy i wpuścili mnie na film „Folies Bergere”, to po nim kobieta się stała dla mnie kimś nie z tego świata.
    W jakimś sensie jest do dziś. Jako nie tylko atrakcyjna inność, lecz jako mentalna opoka, jako matka, żona, nawet siostra, ba – nawet przyjaciółka, która potrafi być o wiele głębiej przyjacielska niż przyjaciel. Bo mencizna, przy pozorach siły, dosyć słaby jest bez baby.
    A Kościół? Może się tylko dokłada do powszechnego chamienia, dziczenia, prostaczania razem ze swoją pokazową moralnością w patetycznym słowie.
    Chyba już mnie nie stać na matematycznej pewności odpowiedź na Mateusza pytanie: Dlaczego jest jak jest (jak jest z nieogolonymi samcami, wytatuowanymi pokrakami z odkrytymi, owłosionymi, krzywymi kopytami w majtkach do kolan względem kompletnie odmiennej zewnętrznie i wewnętrznie płci)? Choć szczegółowych przyczyn widzę moc.

    Moje nazwanie tutejszych paru pań „kołtunkami” nie ma związku z moim stosunkiem do kobiet – ma związek z paroma wypadkami zachowań kołtuńskich, które nie ma płci.

  153. lonefather
    3 listopada o godz. 14:41

    Kurde, dopiero teraz blog pana Szostkiewicza u mnie wrócił. Możliwe, ze to wina tego cholerstwa windows10, które co pięć minut zatruwa mi życie dzwonieniem do drzwi ze swoimi zafajdanymi aktualizacjami.

  154. wbocek
    3 listopada o godz. 20:49
    cholerstwa windows10, które co pięć minut zatruwa mi życie dzwonieniem do drzwi ze swoimi zafajdanymi aktualizacjami.
    Aktualizacje można odstawić do lamusa. Jest na to sposób i w miarę możliwości mógłbym pomóc.

  155. @Na Marginesie 2.11, 20, 46

    Jestes chyba jedyna osoba w Polsce(a moze i we wszechswiecie), ktora interesuje „lolek” i jego „kremowki”.
    Do wstepniaka Tanaki napisalem to, co wedlug mnie, w jego tekscie zabraklo. To jest: refleksji nad przyczynami obledu, z ktorym mamy do czynienia we wspolczesnym swiecie..
    Sprowadzanie tegoz do religii—jest uproszczeniem. Wygodnym, ale nie wyjasnia nic. Jestesmy, my ludzie, bardziej skomplikowani niz jakakolwiek religia.Gdyby tak nie bylo, to juz bysmy nie istnieli.
    Pozdro.

  156. zezem
    3 listopada o godz. 20:57

    To ratuj, zezku, bo umrę z nerwów w kwiecie wieku.

  157. Kostka
    3 listopada o godz. 19:43
    te urwane i mujowane slowa to przecinki lub chwila na wziecie oddechu.
    Nie trzeba nawet wsluchiwac sie, bo uszy wiedna, ale ten rytm i miejsce ich w wypowiedzianym zdaniu…

  158. @wbocek
    Droga może być nieco cierniowa…
    1.Czy na klawiaturze jest znak/symbol okna (window). Jeżeli tak, to proszę nacisnąć klawisz okna + x , powinien pojawić się po lewej stronie ekranu czarny pasek z różnymi napisami, m.in. też coś w rodzaju administracja/zarządzanie komputerem… Potem postaram się o następny „etap”.

  159. Przeczytałam, co przespałam i jednak nie mogę się zgodzić z niektórymi z przedmówców.
    Argument typu „niektóre specjalnie oskarżają” to taki sam typ argumentu jak „dziecko lgnie do księdza” mający na celu osłabienie oskarżenia.
    Jak już pisałam lonkowi – orzeczenie czy oskarżenie jest zasadne to sprawa dla sądu.
    Nie jest ważne czy celebrytki spod #metoo były molestowane czy nie były a udają, ważne jest podjęcie tematu tabu, a podjęcie tego tematu nabrało rozgłosu właśnie dzięki celebrytkom, nie czarujmy się, gadanie zwykłej skrzywdzonej kobiety powoduje w większości przypadków tylko głupawy rechot.
    Dobrze jest, że wreszcie zdarto z tematu zasłonę milczenia i że wreszcie pokrzywdzeni mogą poczuć pewną ulgę – nie jestem sam/a.
    A ty luby Tanako, nie nadymaj się na mnie o krytykę pliiizzz! 🙂
    nadal jednak uważam, że to byłyby dobre dwa wstępniaki a tak, to każdy następny związany z tematem będzie już powtórzeniem. A ten temat jest na tyle ważny, że nie można go zaniechać.

  160. waldi
    3 listopada o godz. 18:27

    Waldi – niech będzie uwielbione Twe modnie, z obca („pawiem narodów byłaś i papugą”) brzmiące imię – zamiast mi konkretnie odpowiedzieć u pana Szostkiewicza, palnąłeś byle co i kazałeś przeczytać Twą odpowiedź udzieloną kapitanowi Nemo. Przeczytałem. Najważniejsze było dla mnie to:

    „Ducha poznajemy po przejawach ducha. Te ostatnie mogą mieć i najczęściej mają także charakter zmysłowy”.

    Wszystko bez wyjątku, waldi, poznajemy po przejawach – również Ciebie – bez przejawów nie ma poznania. Pytałem, jak TY POZNAŁEŚ SWEGO DUCHA, a nie jak poznajemy. Ja nigdy nie poznałem, więc mnie ciekawią konkrety, nie ogólniki, a Ty, bratku, odpowiadasz, że pogodę poznajemy po przejawach pogody. Ale to głupstwo.
    Jeśli mówisz, że przejawy ducha „mogą mieć i najczęściej mają także charakter zmysłowy”, to najciekawsze jest dla mnie to, czego nie mówisz: Skoro MOGĄ MIEĆ i NAJCZĘŚCIEJ MAJĄ TAKŻE charakter zmysłowy, to skąd wiesz o istnieniu PRZEJAWÓW NIEZMYSŁOWYCH? Jak się o ich istnieniu przekonałeś? Zwłaszcza że wprost do mnie powiedziałeś:

    „Dodam tylko tyle: głupotą naszych czasów jest mniemanie, czysto materialistyczne zresztą, że istnieje jedynie to, co zmysłowo postrzegamy”.

    Nie prosiłem Cię ani o ogólniki, ani o psychiatryczną kwalifikację materialistycznego mniemania, lecz o opowiedzenie, jak poznałeś swego osobistego ducha! Najciekawsze byłoby dla mnie Twoje poznanie na podstawie przejawów NIEZMYSŁOWYCH.

  161. @zezem
    3 listopada o godz. 21:34
    hi hi hi….

  162. audikom
    3 listopada o godz. 20:00

    Ty tak serio, serio? kpisz czy o droge pytasz?

  163. zezem
    3 listopada o godz. 21:34

    Jest na liście w oknie coś takiego: „Narzędzia administracyjne systemu”.

  164. @wbocek
    Klik na to. Co się ukazało? W zasadzie powiina się ukazać następna plansza(okno) podzielona na 3 kolumny, ta po lewej stronie będzie przedmiotem naszego zaintesesowania.

  165. zezem
    3 listopada o godz. 21:44

    Ukazała się długa lista. Wcześniej znalazłem na niej „zarządzanie komputerem”, alem za głupi na zarządcę.

  166. wbocek
    Głowa do góry, nie od razu Kraków zbudowano.
    Na mojej (czarnej liście) jest to 9 pozycja od góry. Czy mamy to samo?

  167. zezem
    3 listopada o godz. 21:44

    Aha, zezku, kolumn nietu, jest tylko jedna. Chciałem skopiować i tu wstawić, ale nie kopiuje się.

  168. zezem
    3 listopada o godz. 21:52

    Jeśli mówisz o „zarządzaniu komputerem” to u mnie jest to trzynasta.

  169. wbocek
    13 to u mnie sterowanie systemem. Co z 9-tką?

    Reszta towarzystwa albo śledzi z zapartym tchem albo pada ze śmiechu.

  170. zezem
    3 listopada o godz. 22:00

    Zezku, dziękuję za gotowość. Dziewiąta to u mnie „oczyszczanie dysku”. Ale może podaj lepiej hasło, jakiego mam szukać.

  171. @konstancja
    3 listopada o godz. 21:38
    Niestety Konstancjo, to postawa często spotykana wśród rodaków.

  172. Inna propozycja to proszę zajrzeć np. tu:
    http://soisk.pl/wylaczenie-uslugi-windows-update-w-systemie-windows-10/
    lub na podobne linki z tytułem j.w.

  173. zezem

    Dziękuję, będę próbować.

  174. zezem
    3 listopada o godz. 22:03

    Dziękuję, zezku. Prawdopodobnie utonę razem z komputerem (niedawno tak trzasnąłem pokrywą laptopa zer złości, że aktualizacja sama się zatrzymała, potem przypominali, że nie skończona, to powiedziałem „spie.dalajcie”, ale chyba nie słyszeli), w każdym razie będę próbować. No i pomodlę się za Ciebie.

  175. wbocek
    Inna droga – pierwsze kroki to:
    na dolnym pasku (W-10) jest symbol okna(klik), pokzauje się ponownie lista, po lewej jest symbol koła zębatego (klik), dalej już strona pokazana na cytowanym linku, dalej wg wskazówek…
    Zyczę powodzenia i nieco cierpliwości.

  176. @audikom 3 listopada o godz. 20:00
    „Jedna z inteligentnych kobiet biznesu zakomunikowała że parytet byłby dla nią obrazą , bo niby dlaczego ma z niego korzystać. Przecież jest takim samym człowiekiem na starcie jak inni.”

    Uważanie się za „takiego samego człowieka jak inni” jest ważną, ale tylko częścią problemu. To tzw. self-esteem. Druga część problemu to sposób w jaki męski świat traktuje kobiety, nawet te równe im wykształceniem, stanowiskiem i zamożnością. Trzecią są lokalne tradycje, czyli np. lokalnie społecznie akceptowalny poziom edukacji, do jakiego „uprawniona” jest dziewczynka, a potem kobieta. Itd.

    A zatem czym innym jest „uważanie się” a czym innym „bycie uważanym” za równego mężczyznom we wszystkich aspektach.

    ***************************

    Drugi rok politechniki, sala wykładowa nabita po brzegi, na kilkuset chłopa z 10 dziewczyn.
    Wykładowca:
    -Oooo, widzę na sali kilka bardzo zdesperowanych pań… żeby zdać takie trudne egzaminy tylko w celu złapania inżyniera na męża… no, podziwiam.

    Czwarty rok, mała sala, seminarium w małej grupie.
    Profesor:
    -Czwarty rok a żadna z pań jeszcze nie jest w ciąży?

  177. wbocek
    Modlitwa jak najbardziej potrzebna, bom b. grzeszna istota.

  178. @Tanaka

    Hip hip Tanaka!

    Twój wstępniak na głównej stronie Polityki pod Ważne Tematy! Gratulacje!

  179. Ewa-Joanna – 11:19

    „@Orteq, 3 listopada o godz. 10:18
    No to i co? A twoje pieprzenie to o czym jest?”

    O tym samym. O pieprzeniu. No bo przeciez nie o czytaniu Biblii glosno. Temat ten byl przerabiany wczesniej. Dzisiaj Tanaka zaproponowal temat o bzykaniu. Chcianym lub nie. Wiec pieprzmy wszyscy razno wkolo. Az bedzie wesolo

  180. Acha, i jeszcze jedno.
    1. Szefowie zatrudniają podobnych sobie.
    Jeżeli w momencie t zero 90% szefów jest mężczyznami to z 1. wynika, że po jakimś czasie też 90% nowych szefów bedzie mężczyznami.
    Dla nie-mężczyzn stanowi to rzeczywisty problem.

    Gdy sytuacja „na starcie” nie jest umownie mówiąc „dobra” to cytowana kobieta biznesu polegająca na swojej „równości” na starcie według mnie nie daje najlepszej recepty na biznesowy sukces.

  181. Kostka
    3 listopada o godz. 22:36

    Jak, ogoliwszy sie porzadnie, ubrawszy, wyszedłszy, przyszedłszy, ustaliwszy co i jak oraz zaparzywszy kawę wlazłem na stronę „Polityki” to się sobie na oczy rzuciłem, bo cały ekran kompa zajmowała zajawka. I się zaraz zakrztusiłem. gdybym dzis mial krawat to bym go poplamil.

  182. zezem
    3 listopada o godz. 22:22

    Zezku, dziękuję Ci do samej ziemi i trochę pod ziemią (bo skłon z prostymi kolanami jeszcze robię taki, że dłonie włażą pod ziemię). Starczyło cierpliwości, choć w ostatniej chwili znów chciałem pieprznąć pokrywą laptopa. Ale że ja tej nieprawdopodobnie natrętnej, robiącej z człowieka niewolnika, technice nie wierzę, to muszę odczekać i się zobaczy, czy zagrało. Jutro pogoda, więc – na woda. Jeszcze parę dziękowań i babachania szapką i dobranocka.

  183. Tanaka

    Tanaczku, do Ciebie pisząc o swoich myślach, zapomniałem wyrazić to, co teraz wyrażam: pokazałeś ogromny bukiet śmiertelnie ważnych spraw. Aż nie mogę się nadziwić, że w jednej baśce się tyle może zmieścić. Szapka bach i bababach.

  184. Ewa-Joanna
    3 listopada o godz. 21:35

    Ale przecież nic się nie nadąłem. masz rację – można pisać krócej, a nawet mniej niż na recepcie, blogi właściwie sprzyjają króciutkim wpisom, ale jak się chce temat – sam z siebie złożony – jakoś naszkicować i złapać w głębszych aspektach, to pisanie krótkie dla zasady staje się przeszkodą. Uznałem, że zasadniczo ważną sprawą jest pokazanie związku między seksizmem (hasło znamionujące cały kompleks zachowań), a Kościołem kat. Włącznie z seksistowską rolą Świętego Ojca Świętego, któremu się – niewątpliwie – zdawało to samo, co posłowi Piecha: całujemy rączki pań i jesteśmy dla nich bardzo mili. A ta hipokryzja, niedojrzalość, opresja i władanie kobietą przez biskupów opiera się na fałszywości wyznawania Maryi, która jest zaprzeczeniem żywej kobiety.

  185. Tanaka – 16:54

    „Jak mycka poniżej ziemi, to zaraz polskie górnictwo węglowe. I dopłata z budżetu państwa 50 zet do każdej wydobytej tony. To się nazywa katolicka gospodarka.”

    A ile ‚doplaca’ do tego procederu zwyczajny spalacz wegla? Hajcujacy to czarne zloto, przeklete przez swiatowych ekologow, w swojej kotlowni w piwnicy?

    Moje rodzenstwo przestawilo sie, w ostatnich latach, z wegla na olej opalowy.
    – Trzeba pomoc ekologom – powiedziala siostra

    Kosztuje to ja krocie. Globalne ocieplenie tez w gore szybuje wciaz, dzieki spalaniu oleju. Ostatnio siostra przyznala sie:
    – Mialam dosc szuflowania.

    Jak ktos pod osiemdziesiatke podciaga to nawet ekologii sie chyci. Byleby uniknac morderczego procederu szuflowania tego paskudztwa. Przez Gierka wymyslonego.

    Katolickosc weglowej gospodarki przyszla wraz z PiS-em. A odejdzie z baby boomers. Oni nie beda szuflowac. Ani w swoich piwnicach. Ani w niebiesiech. Bo tam nie ma zim!

  186. wbocek
    3 listopada o godz. 22:55

    Zaraz postaram się do Ciebie napisać więcej, ale że dajesz sporo materiału do odpowiedzi,może to trochę potrwać.

  187. @wbocek
    Jak mówią, wszystkie drogi prowadzą do Rzymu (lub różne do celu). Przyjrzałem się ponownie, są jeszcze i inne rozwiązania – gdyby Twoja próba zawiodła. Myślę,że można spróbować innego (bardziej prostego) podejścia – hmmm…człowiek ciągle się uczy.
    Pomyślnych wiatrów.

  188. Orteq
    3 listopada o godz. 23:01

    Wcale nie jestem pewien, czy to Gierek wymyślił. Węgiel trzeba było szuflować za każdą cenę po wojnie, bo przez jakiś czas był to niemal jedyny artykuł eksportowy pozwalający zarabiać dewizy. W zrujnowanym wojną państwie było to morderczo ciężkie, a Gierek w tym raczej ulżył: automatyzacja wydobycia stawała się coraz powszechniejsza. ALe w domu – fakt – trzeba było szuflować. Alternatywy? wątpliwe.

  189. waldi – 18:27

    „W Calais muzułmański imigrant zgwałcił kolejną Francuzkę – może to was zainteresuje.”

    Co mnie interesuje to nick waldi. Gwalt tobie zostawiam

    Sporo lat temu po ulicach mojej metropolii bergamuckiej jezdzil pojazd, merc bodajze, z tablica rejestracyjna „WALDI”. Nie „VALDI”. Ta roznica sugerowala ETNICZOSC.

    No i ta etnicznosc zaraz sie potwierdzala, ponizej tablicy. Bumper sticker na tym mercu bowiem glosil wielkimi literami:

    YOU CAN BET YOUR DUPA I AM POLISH

    Dopisek, na boczku, mniejszymi literami, uscislal: your sweet little dupka

    waldi! Czy to twoj Mercedes byl? Bo takowym sie poruszal po naszym miescie xiunc parafii polsko-angielsko-rzymsko-katolickiej o imieniu Waldemar. Waldi dla nie kumatych

  190. @konstancja
    Tak na serio choć ciut kpię i o drogę nie pytam.
    Jak masz więcej pytań to wal, jeśli będę umiał pomogę.
    Zawsze mnie nurtowało dlaczego przez wieki pozycja/opinia kobiet była taka jaką omawiamy. Przecież i wtedy istniała inteligencja procowali intelektualiści.
    Przecież kobiet zawsze było więcej niż mężczyzn, to one wychowywały „dręczące” je kolejne pokolenia jak mówicie oprawców.
    Nawet teraz jak i w wielu minionych dekadach, gdy w większości spraw decyduje głosowanie a kobiety są wyraźną większością nadal nie umieją zadbać o swoje, korzystając z demokracji a może jedne o drugich wiedzą coś więcej.
    Prezydent,kanclerz,minister,profesor,dyrektor wielokrotnie są kobietami, można,można .
    Więc o co chodzi, chciało by się podane na tacy, gotowca jak „złote spódniczki”.

  191. zezem
    3 listopada o godz. 23:04

    Jeszcze mnie nosi. Zezku, jak mówisz „pomyślnych wiatrów”, to właśnie wiatry mając na uwadze (okropnie lubię fotkować fale), zrobiłem dziś drugi raz fotoczepek do chodzenia po wodzie. Z żaglami jest sprawa prosta, bo jak wszystko przywiązane, to jedna ręka jest wolna, drugą steruję wiosłem (nie chcę komplikować okrętu sterem), ale przy największych falach, kiedy chodzę bez żagli, ino wiosłem, fotkowanie jest trudniejsze, bo nie mam rąk. Dotąd nadziewałem zmartwionik na dwa druciki na daszku czapki, ale w tej pozycji nie widziałem ekranu, więc raz na filmie było samo niebo, innym razem – same buty. Teraz będę miał możliwość dowolnego ustawiania zmartwiona. Bogu niech będą dzięki. Bo to on wymyślił i zrobił, ja byłem tylko ręczną maszynką.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6484317391582019490?icm=false&iso=true

  192. wbocek
    3 listopada o godz. 23:38

    Przepraszam wszystkich, że wlazłem na blog z nieogolną mordą, ale fotkę pstrykałem, nie przewidując spotkań najwyższego stopnia, bo jak nigdzie nie idę, się nie golę z racji, że nie mogę na siebie patrzeć.

  193. Tanaka – 23:06

    „Gierek w tym raczej ulżył: automatyzacja wydobycia [wegla] stawała się coraz powszechniejsza… przez jakiś czas był to niemal jedyny artykuł eksportowy pozwalający zarabiać dewizy.”

    W tym samym czasie juz sie zaczynaly ekologiczne protesty przeciwko czarnemu zlotu, Tanako.

    Jesli dobrze pamietam, Margatet Thatcher porozstawiala troche po katach swoich gornikow. Podczas gdy Gierek automatyzowal wydobycie. Szuflowanie w ludzkich piwnicach pozostawiajac w rekach wdow po-pijackich.

    Jak wyjsc z tej polskiej pulapki weglowej? Nie bede znowu mowil: ja nie znaju. Choc faktycznie nie znaju

  194. Nieogolonosc mi nie przeszkadza. Natomiast ten peryskop retrowizualny to aberracja jakas. Tak methinks

  195. wbocek
    3 listopada o godz. 20:38

    Na wstępie dla jasności sprawy, zrobię uwagę: nie będę się odnosił do Twoich osobistych wspomnień rodzinnych, ze wsi mazurskiej czy innych miejsc, ale odpowiem bardziej ogólnie.

    To niewątpliwe: są rodziny, w których on i ona są autentycznymi partnerami. Tak bywa dziś – to pewnie częstsze – i tak bywało kiedyś, co pewnie było bardzo rzadkie. Z zasadniczych powodów: dziś inne są wzorce kulturowe, tego, co kiedyś, w części, nie wypada, nie należy, a z pewnymi rzeczami jest odwrotnie: co było kiedyś nie do pomyślenia, dziś jest też nie do pomyślenia, bo nie ma o czym myśleć – to normatywne i niekwestionowane.
    W świecie, w którym pracowało się cały dzień, (może) nie było już siły na kłótnie, na stawianie na swoim, na deptanie kobiety przez mężczyznę. Albo była inna refleksja: jak się nie będziemy trzymać razem, ramię w ramię, to nie przeżyjemy. tak ciężko i trudno jest. Ale była inna powszechność, którą we wstrząsający sposób opisuje Gorki. Mną opis wstrząsnął, a czytałem go parę dziesiątek lat temu. Gorki opisuje codzienną scenę domową: ojciec przychodzi i tłucze żonę. Bije, tłucze, wali, kopie – i tak z godzinę. Potworność własnego losu odbija sobie a żonie. Zaś kobieta miała i potworność losu i potworność męża do zniesienia i potworność jej podrzędnosci w Cerkwi, która to potworność wzmacniała ogólną potworność losu, którą jej sakramentalny małżonek wytłukiwał, wykopywał na niej.

    Ludzka psychika ma taką właściwość, która jest bardzo dobrze zapisana w powiedzeniach i przysłowiach. Co z oczu, to z serca – co wprost znaczy tyle, że jak coś jest niemiłe, to na to nie patrzmy, nie słuchajmy, to nie będziemy się tym kłopotać. Psychologia świetnie zna tą zasadę. Jak czegoś nie można zmienić, to trzeba się pogodzić. i właśnie kobieta tak mówi. Mężczyzna? – też, ale kobieta o poziom częściej. Bo jest niżej usytuowana jako człowiek niż mężczyzna. Więc i na patriarchat, na maczyzm, na męskie rządy nad nią się musi zgodzić – bo nie zmieni. Mężczyzna tak nie mówi, bo nie on jest poniżej.
    To jest tak masowe i tak odruchowe, że tego nie widzimy. I nie chcemy widzieć, my, faceci. Jesteśmy uprzywilejowani z racji urodzenia, nie zasługi. O zasługach – Twojej mamy – mówiłeś z niezwykłą wrażliwością i pięknie. Gdyby zasługi decydowały, to może kobiety by rządziły światem i nami. A faceci by szorowali kościelne podłogi. Jest odwrotnie i bodaj nikt nie widział w kościołach mężczyzn szorujących kamień czy deski.
    Źródeł, które mówią o nierówności jest multum, ale nas – mężczyzn – one nie interesują nie chcemy widzieć, ani wiedzieć. to przeciwne naszemu interesowi.

    Oczywiście: nie katolicyzm odpowiada za gwałty w Indiach (z pewnymi wyjątkami,bo i ta są katolicy). Mówiłem jednak o realiach Polski i Zachodu, a więc tej części świata, w której rządzi tradycja chrześcijańska.. Ale skoro pytasz o inne kontynenty, tak – katolicyzm przenieśmy na płaszczyznę religii jako takiej, i wynik będzie ten sam: w Indiach, Pakistanie, Afganistanie, Iranie i tak dalej – religie są źródłem opresji wobec kobiet. Tu mówię głównie o opresji seksistowskiej (może nieładne słowo, ale jakie byłoby lepsze, skoro polszczyzna nie nadąża, bo i nie chce: nie ma nad Wisłą seksizmu, bo nie ma na to słowa. Co z oczu to z serca).

    My, mężczyźni, tego nie widzimy. Kobiety to widzą, wiedzą,czują. One są ofiarami, nie my. Prześladowca nie rozumie prześladowanego. Jakże miałby?

    Chrześcijaństwo, owszem, nie pierwsze wymyśliło poddaństwo kobiety wobec mężczyzny. Przywołujesz pierwszą część przygód bozi z niebieskiej książeczki. To przecież księga religijna. Starszych braci w wierze – jak mówił Święty Ojciec Święty. Żydów. A skąd oni to wzięli? – z sąsiednich religii, a tamte od jeszcze innych.

    Zło i żródło nierówności, poddania kobiet mężczyznom w religii jest takie, że zło to uświęca. Dać komuś na ulicy w mordę to zwykła sprawa. Poniżać bo to świętość i nakaz lub choćby zgoda samego Wszechmogącego – to nieporównanie większa zbrodnia. Wyznawca w ogóle nie musi czytać, pamiętać i wiedzieć o tym, że to Wszechmogący oświadczył, że mężczyzna ma panować nad kobietą. Ten nakaz, to dopuszczenie – jak jakiś spryciarz chciałby się wyłgiwać, to Objawienie, to Słowo Boże, to Świętość Nad Świętościami i najwyższy nakaz. I najwyższa zgoda. To nie podlega ani dyskusji ani negocjacjom. Prawdy się nie negocjuje -jak gada każdy kapłan każdego kościoła. W Polsce, Watykanie, Indiach, Japonii, Kamerunie, Salwadorze czy na wyspach Hula-Gula. Bez różnicy. A religii w których rządzą kobiety jest skrajnie mało.
    Jest jeszcze kolejne zło w religiach, popełniane wobec kobiet. Religie – tylko niektóre, tu – teoretycznie lepiej wypaść chce chrześcijaństwo – mówią o jakiejś sprawiedliwości i godności. Czego echem jest fałszująca mowa Hosera Henryka, arcybiskupa nadwiślańskiego: Kościół zrobił najwięcej dla kobiet gadają niby o jakiejś sprawiedliwości,godności i równości i nieustannie zawodzą. Nieustannie się sprzeciwiają temu, o czym gadają. Nieustanie kłamią. Nie może być inaczej. Chrześcijaństwo jest ufundowane na przemocy. To machina społeczna żyjąca z eksploatacji ludzi, choć gada o świętości i moralności. Żyje z opresji. Zawsze zawodzi. Gdyby nie zawodziła, już by jej nie było. Nie żyje ze spełniania marzeń, ale z nieustającego marzenia o spełnianiu tych, co żyją w traumie. traumę zaś sam w ludzi wbudowuje by mamić, że z niej wyleczy. Kłamie. I dlatego musi być prześladowcą słabszych. Kobiet i dzieci. także mężczyzn, ale w znacznie mniejszej części.

  196. Orteq
    3 listopada o godz. 23:52

    Związek Gierka z Thatcher jest taki, że on górnikom dawał czternastki, deputaty, nagrody, mieszkania, talony na więcej niż miał standardowy przedstawiciel klasy pracującej, zaś Thatcher likwidowała tego robotnika i tego związkowca. Włącznie z likwidacją fizyczną. W UK więcej było ofiar śmiertelnych likwidacji strajków górników i innych związkowców niż w Polsce w kopalni „Wujek”. Dla Gierka górnik, stoczniowiec i hutnik to był trzon państwa, dla Thatcher to był odpad do redukcji.

    Owszem, za Gierka się – powoli – zaczynało mówić o problemie niszczenia środowiska, gazów cieplarnianych (po Gierku elektrownia Bełchatów została największym trucicielem atmosfery w Europie), ale to były dopiero początki. I za Gierka i za Thatcher. Negowane zresztą do dziś, choćby w USA. Lata 1970-te to była, niemal niepodważalna, epoka przemysłu ciężkiego, w ty i wydobywczego. Nie tylko w Polsce. Jaka była alternatywa wtedy, by się przełączyć na inne źródła powszechnej energii? Z kopalin dostępnych w Polsce – żadna. Wyłączne ropa i gaz ziemny. Źródło? ZSRR. Oraz energia atomowa. Którą z Polski wywaliliśmy. Jak się wywala, to się nie ma. inni mają i są zadowoleni. Radziecki reaktor jądrowy, co miał działać w Polsce – skoro nie chcieliśmy – kupiła Finlandia I jest zadowolona. W Polsce jest miłość przeciw sobie, i wszyscy są z tego zadowoleni. Jak powiedział niejaki Duda Andrzej – węgiel kamienny to polska racja stanu. I kto jest przeciw to jakiś zdrajca jest. Niepolak, morda zdradziecka też.

  197. „to nakaz opresorów, ale i samej kultury, wciśnięty w głowy kobiet.”

    -Czy to radio?
    -Bo ja chciałam powiedzieć że jestem bardzo zbulwersowana.
    -Wczoraj na mszy. proszę pani redaktor, nawet pani nie wie, co ja widziałam! I nie tylko ja, wszyscy widzieli!
    -Do kościoła przyszła taka młoda, wysoka, w takiej sukience, że niech ja, pani redaktor… no na ramiączkach tylko i jaki dekolt! Ja wszystko rozumiem, ze upał, i w ogóle, ale żeby tak się kobiety ubierały do kościoła?! No wstydu ta kobieta nie miała, wstyd było patrzeć, pani redaktor!

  198. Tanaka – 0:00

    „Gorki opisuje codzienną scenę domową: ojciec przychodzi i tłucze żonę. Bije, tłucze, wali, kopie – i tak z godzinę. Potworność własnego losu odbija sobie a żonie. Zaś kobieta miała i potworność losu i potworność męża do zniesienia i potworność jej podrzędnosci w Cerkwi, która to potworność wzmacniała ogólną potworność losu, którą jej sakramentalny małżonek wytłukiwał, wykopywał na niej. ”

    Nie mow, Tanako, ze ty tutaj powiescia pt. „Matka” sobie pozwalasz

    Bo powieść Gorkiego „Matka” jest apoteozą rewolucjonistów, przedstawia ich jako postacie nieomal nadludzkie, zrzekające się wszelkich, zarówno materialnych, jak i emocjonalnych, korzyści (rewolucjoniści nie zakładają rodzin, by nie przeszkadzały im w pracy na rzecz socjalizmu). Matka jest jedyną postacią, która wprowadza w ich środowisko głębsze więzi międzyludzkie, rzuca się w oczy kontrast między jej uczuciowością a chłodem i oschłością niektórych działaczy, w przeciwieństwie też do nich nie jest ona w stanie odrzucić religii i często odczuwa potrzebę modlitwy. Stąd jest uznawana przez resztę bohaterów za osobę nie w pełni odpowiedzialną i traktowana trochę jak dziecko, którego nie można narażać na niebezpieczeństwo.

    Matka, Pelagia Niłowna pokazuje ludziom alternatywę. Powieść mówi, że choć nie każdy może zrozumieć istotę rewolucji, to jednak każdy może ją poczuć i pokochać. Stawia przed prostym człowiekiem ideał do naśladowania – człowieka, który choć sam do końca rewolucjonistą nie jest, to jednak całym sercem i duszą rewolucję wspiera i nie waha się pomóc w jej realizacji. Socjalizm upodabnia się do religii, nie musisz go rozumieć, wystarczy, że w niego wierzysz.

    Zrozumiec istote rewolucji. Wtedy Socjalizm – koniecznie duze S – upodabnia się do religii, nie musisz go rozumieć, wystarczy, że wen wierzysz.

    Albowiem, nie jest klamstwem jesli w nie wierzysz. Costanza

  199. Co, zza kaluzniku, przeklamanie jakies widzisz? Tu moje zapodane zrodlo

    ‚https://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=596176

    Twoje zrodlo, moje zrodlo. A one te same!

    Daj roznice i wtedy pogadamy

  200. „O tym nie rozmawiamy”

    W oryginale polonijnego radyjka to brzmiało tak:

    „My to wiemy ale my o tym nie mówimy!”

    Wypowiedziane przez „panią redaktor” w czasie szczególnie głośnego dyskutowanie w amerykańskich mediach pedofilskiego skandalu w Kościele. Słuchacz (wiadomo kto, z pewnością opłacony przez Sorosa lewak, mason i globalista) zadzwonił na antenę i usiłował coś na temat pedofilii wśród księży powiedzieć. Natychmiast wyłączony przez „panią redaktor” z zacytowanym powyżej komentarzem.

    Dla jasności, piszę z pamięci, wiem, że gdzieś mam to nagranie, ale teraz nie mogę go odnaleźć.

  201. „Świat światem, Europa Europą”

    Najpierw moje własne, całkowicie obciążone i subiektywne spostrzeżenie.

    Nie ma tak upartych ludzi jak azjatyckie panie inżynier w USA. Nie ma równie trudnych do przekonania ani do współpracy. Moja teoria; poniżane i niedoceniane w domu/kraju pochodzenia, po przyjeździe do USA natychmiast zauważają że tu panuje kultura oficjalnej równości i politpoprawności. Skutkiem tego spostrzeżenia jest korzystanie z gwarantowanych praw w taki sposób, jakby chciały sobie odbić 5 tysięcy lat męskiej opresji. Run for the hills.

    Teraz podsumowanie rozmów z 4 kolegami-Chińczykami, 2 z mainland i 2 z Tajwanu.

    Kobieta ma w życiu dużo gorzej. Syn jest półbogiem. Ojciec jest bogiem. Córka to pomiatajło. Siostra to pomiatajło. Tylko wydatek, żadnego z niej pożytku.
    Dlaczego?
    Tradycja składania obowiazku opieki nad starzejącymi się rodzicami oraz dziadkami na barki najpierw najstarszego syna, potem reszty synów, a w czasach polityki jednego dziecka – po prostu na syna.

    Kolega mieszkający w USA, z mainland China, bardzo zajety, robił karierę naukową a potem w przemysle, następnie finansował naukowy start swojego syna(!). W rezultatcie nie mial czasu ani możliwości zajęcia się mieszkającymi ciągle w Chinach rodzicami.

    Znalazł rozwiązanie. Rodzicami zajęła się jego siostra. Miała zatem do obsługi trzy domy. Dom teściów, gdzie była tradycyjnie służącą, swój dom, czyli rola żony i matki, oraz dom swoich rodziców, gdzie pełniła rolę syna, czyli zastępstwo za brata.

    Kolega posyłał siostrze masę pieniedzy, raz czy dwa nawet mi sam mówił, że on wie, że za te pieniądze ona i jego rodzice żyją jak pączki w maśle, ale dodawał, że pieniądze to nie wszystko i że ciagle z tą sytuacją czuje się bardzo źle, i ciagle ma wielkie poczucie winy. Że jako syn nie wypełnia swoich obowiązków.

  202. @Tanaka
    4 listopada o godz. 0:00
    No i pięknie napisałeś. Jak następny wstępniak aż szkoda żeby tu przepadło.
    Żeby nie było, że tylko w Polsce, wszędzie.
    http://www.abc.net.au/news/2017-11-04/cross-to-bear-catholic-church-domestic-abuse/8680158

  203. Czy ten wstepniak na ateistyczno- towarzyskim blogu nie powinna napisac kobieta? Nikomu z „egzekutywy” plci meskiej tego blogu nie przyszlo do glowy zapytac ktorejs tutejszej kobitki, czy by nie napisala ? Wiem, ze mezczyzni na calym swiecie, nie tylko ci sukienkowi czy sejm znaja sie najlepiej na niepozadanych ( nie ma takich!!!) ciazach, aborcji, depresjasch poporodowych, problemach z wychowaniem dzieci specjalnej troski czy laczeniem etatu pracownicy i kury domowej i wszelakich innych problemach kobiet, jak chociazby rowna placa, rowne szanse rozwoju itd.. Wiec przynajmniej na tym blogu nie zapominajcie, ze kobieta to tez czlowiek i moze sama o sobie mowic.
    Czekalam na tekst w tym temacie i ukazal sie… w wykonaniu @Tanaki, zapewne swietny, skoro Polityka z niego skorzystala. Moze jednak dobrze byloby zasiegnac opinii u zrodla, zdarzaja sie tu osoby plci zenskiej, ktore potrafia cos napisac.
    A tak przy okazji, gdzie rozmowy z kobietami pracujacymi w Polsce, ktore doznaly molestowania, ktorego cena miala byc podwyzka, awans. Nie ma? Bo jak by to wspomnialy, to chor kobiet i mezczyzn by je potepil. Honorowa dama tak nie postepuje.,
    Podobno wiele kobiet czuje sie swietnie w obecnej sytuacji, a w mlodosci z powodu urody doznawaly tylko sympatycznych karesow od kolegow i szefow, a tym co maja teraz problem mowia, trza bylo n ie isc na kolacje z panem od ktorego humoru zalezal twoj awans, albo chociaz podwyzka. Naglosnione sa watki artystek, ale to sa jedynie pyleczki w calej masie, czy szczyt gory lodowej. Kiedy suwnicowa opowie, ze za d…e lapal ja majster i powiedzial, ze jak bedzie niegrzeczna to jej utnie nadgodziny – to taka historyjka nie ma zadnej sily nosnej. Nawet te z magistratu w Olsztynie w koncu przegraly. Poparcia ani w zwiazkach zawodowych, ani w mediach, ani w spoleczenstwie trudno znalezc.
    Moja corka w jednym z ministerstw w Polsce obserwowala jak szef w randze wiceministra, wielce zdolny z „przedwojennymi” manierami i kilkoma jezykami staruszek, ktory z powodu tych jezykow nie byl wyrzucany na emeryture zalecal sie w sposob obrzydliwy do mlodszej o jakies 35 lat zdolnej i atrakcyjnej pracownicy. On byl tak prozny, ze mowil do niej: M… ty jestes oziebla, powinnas sie leczyc. Nie, nie porzucila pracy, a takze nigdzie sie nie poskarzyla, tez nie odwalila mu w morde, bo bala sie o swoja prace. Taka bez honoru, sama sie wdala w taka sytuacje, no n ie?
    @orteg mowisz, ze akcja metoo zapomina o gwalconych kobietach. Mysle, ze niekoniecznie trzeba wrzucac wszystko do jednego worka. Nawet z szacunku dla tych ostatnich. To zupelnie inna skala. Jesli w Afryce nie maja wody, a w Polsce jest jedynie problem z ciepla, to mamy czekac, az w na calym swiecie wszyscy beda miec swieza, zimna wode? W Europie kobiety w ostatnich 20 latach nie byly gwalcone ( wczesniej Balkany, jak by ktos nie pamietal), to moze pozwolmy kobietom na luksus wiekszy niz samo przetrwanie kobiet.
    Tym bardziej, ze problem gwaltow wojennych, tez w czasie i po drugiej wojnie jest pamietany i naglasniany. Historycznie, w literaturze , filmie i wszelakich sztukach. Jesli chodzi o region, o ktorym wspominasz to kilka lat temu wszedl na ekrany film francuski o angielskim tytule „Innocents” na „faktach autentycznych”. Rzecz dzieje sie wlasnie na polnocno – wschodnich terenach Polski. W rolach glownych dwie polskie Agaty -Kulesza i Buzek. Wstrzasajacy film. Nie wiem, czy ogladaliscie, ani nie wiem czy polecac, bo kiedy ja cos „polece”, to sie nie podoba. Tam problem jest dluzszy niz sam gwalt bowiem zakonnice sa masowo w ciazy.
    Sam gwalt to jedno z narzedzi wojennych od zawsze, jak wiemy pragmatyczni Zydzi uznali ze zydowskosc jest po matce, bo pogromy zawsze byly polaczone z gwaltami. W Afryce od dziesiatkow lat gwalt jest podstawowym narzedziem walki. JPII prosil, azeby te zgwalcone a w ciazy – urodzily. Tyle, ze nie interesowalo go nic wiecej, lacznie z kondycja tych kobiet, ze moze nie chca tego dziecka ze wzgledu na siebie i dziecko, bo sa odrzuceni obydwoje przez swoja wioske, no i po prostu w jaki sposob zapewni sobie i naogol tez juz innym dzieciom egzystencje.
    @ lonefather piszesz, ze nie przylaczasz sie bo nie wiesz, co nie wiesz? Czy nie klamia te kobitki, co kliknely? Nikt cie o to n ie pyta. Odpowiadasz na pytanie czy doznales uszczerbku na swojej godnosci przez osobe silniejsza od ciebie od ktorej w jakis sposob byles uzalezniony. Nie doznales? to nie klikasz. Doznales – klikasz.
    @ wiesiek nic nie rozumiesz, zreszta nie ty jeden, akcja nie dotyczy tego, zeby bylo mniej niewiernosci, romansow, biurowych i wakacyjnych, ani nawet podzialu wykonywania prac domowych. A czego dotyczy? To juz przerasta, chyba nie tylko twoja, percepcje.
    @ Stachu, Jak nie cierpie pod wieloma wzgledami Ameryki to lubie ja m.in. za to, ze szanuje intymnosc, czy prywatnosc. Nigdy zaden lekarz nie kazal mi sie rozbierac do golego. Po to jest ten sprany fartuszek, zeby uszanowac cie. Nawet toaleta osobista jest wykonywana z poszanowaniem twojej intymnosci.
    Wczoraj dlugo nie moglam zasnac. No i przewinal mi sie film o roznych dziwnych wspomnieniach z zycia – w temacie. Piewsze wspomnienie: Moj stryjeczny dziadek, o ktorym „prawdziwe legendy” mowily, ze pomogl ogromnej ilosci ludziom w czasie wojny lubil wdziecznie i slodko obmacywac kilkuletnie dziewczynki i troche starsze chyba tez. Ja bylam tylko ostrzegana, nie pozwol sie dziadkowi brac na kolanach. Och, nie bylam taka dzielna i czasami mnie wzial ale zapewne nie bylo warunkow do rozwiniecia akcji. Trojka jego starych dzieci doskonale o tym wiedziala, i co miala zrobic? Wszak dziadek byl obywatelem swojego miasta, dusza towarzystwa, swietny brydzysta, milosnik opery, chyba operetki, bo tam nie bylo opery i w ogolnosci bardzo zdrowy na umysle.
    Tasma przewijala mi sie w bezsenna noc dalej na okolicznosc nie tylko moja, ale i innych. Odpuszcze wam, bo boje sie co powiedzialby o mnie ekspert Kupiecki.

  204. No i cos optymistycznego na okolicznosc kobiet i ich sytuacji w swiecie. Coraz bardziej okazuje sie, ze tam , gdzie nie ma mezczyzn kobiety z coraz lepszym skutkiem buduja swoje mini spolecznosci. A gdzie sa panowie, ktorzy wpadli, zrobili dziecko i dalej poszli? Ano na wojenkacjh, w gorach, w partyzantce miejskiej, wiejskiej, czy dzunglowej, albo po prostu leza na progu chaty i czekaja, albo zbieraja sie na placu.
    Okazuje sie, ze te poniewierane, niszczone afrykanskie kobiety, gdy nikt im nie przeszkadza potrafia tworzyc jakies kooperatywy, cos produkowac na roli, lub w warsztacie, zadac zorganizowania szkoly itd…One sa harde i dzielne, byle ich nie niszczono fizycznie.
    Jesli chodzi latynowskie kobiety to nikt nie ma watpliwosci, ze to one zarzadzaja, to one decyduja, nie wpadaja w rozpacz z powodu zdrady, czy roznych dzieci swoich mezow czy partnerow. Zyja, czasem nawet ciesza sie tym zyciem, traktujac mezczyzn jako czasami mily, a naogol nieprzydatnyn dodatek. Kultura latynowska jest inna i nieprzystawalna do naszej, ale wszyscy antropolodzy kulturowi wywodza, ze kobieta ona stoi.
    Trudno nie wspomniec modnej kilka lat temu akcji mikropozyczek, za ktora jej pomyslodawca dostal chyba nawet nagrode Nobla (z ekonomii?). Potem zaraz zaczela sie afera finansowa, czy co tam. Niemniej ogromna ilosc pakistanskich, czy bagladeszianskich kobiet wzielo te kilkadziesiat dolarow pozyczki, ktore im pozwolily kupic maszyne do szycia, przenosna uliczna kuchenke i piec talerzy…. i tym sposobem utrzymac rodzine.
    Trzymajmy kciuki za przyszlosc dzielnych kobiet na calym swiecie. Panowie, tez trzymajcie, tez na tym skorzystacie.

  205. @zyta2003
    Dobrze, że Tanaka napisał ten wstępniak, bo ze wszystkich tu bywających panów tylko on jeden ma wystarczającą ilość empatii.
    Ja miałam zamiar coś napisać, ale wyszło mi bardzo ostre, bo jestem równie zaangażowana emocjonalnie w temat jak ty.
    To zostawiłam do uleżenia się i niech sobie leży…

  206. @Ewa-Joanna 4 listopada o godz. 4:46
    „tylko on jeden ma wystarczającą ilość empatii.”
    Rozmarzyłem się… chyba skrobnę coś w guście rozprawki pod roboczym tytułem:

    „Wpływ starawego babińca głównie zaludniającego katolickie kościoły na głoszone tam treści, wyznawane wartości i ogólnie podłe postępowanie tak licznych księży jako przykład dodatniego sprzężenia zwrotnego”.

  207. @zza kałuży
    4 listopada o godz. 5:28
    Skrobnij, może być ciekawie.

  208. Tanaka – 0:19

    „Związek Gierka z Thatcher jest taki, że on górnikom dawał czternastki, deputaty, nagrody, mieszkania, talony na więcej niż miał standardowy przedstawiciel klasy pracującej, zaś Thatcher likwidowała tego robotnika i tego związkowca. Włącznie z likwidacją fizyczną. W UK więcej było ofiar śmiertelnych likwidacji strajków górników i innych związkowców niż w Polsce w kopalni „Wujek”. Dla Gierka górnik, stoczniowiec i hutnik to był trzon państwa, dla Thatcher to był odpad do redukcji.”

    Wszystko sie zgadza. Procz kilku faktow.

    Po pierwsze facto to gierkowi ulubiency, gornicy, rzadzili Polska w latach 70-tych. Kopalnia „Wujek” wybuchla zas w rok po upadku Gierka, a w trzy dni po ogloszeniu stanu wojennego przez Generala 13 grudnia 1981 roku.

    Po wtora sekunde, ofiar smiertelnych thacherowego tlamszenia strajkow gorniczych i innych, w latach 1984-85, nie doliczono sie zadnych, z tego co wiadomo. Podczas gdy podczas pacyfikacji kopalni „Wujek” 16 grudnia 1981, siłami milicji oraz wojska i w wyniku strzałów Plutonu Specjalnego ZOMO, zginęło 9 górników, a 23 zostało rannych. Takie tam niekoniecznie istotne rozbieznosci faktologiczne

    „Jak powiedział niejaki Duda Andrzej – węgiel kamienny to polska racja stanu. I kto jest przeciw to jakiś zdrajca jest. Niepolak, morda zdradziecka też.”

    A moze i konus z Zoliborzowa. Bo to on chyba cos sie tam wyzwierzal o mordach (zd)radzieckich. I innych

  209. Tanaka

    Znów, Tanako, szapką babacham przed Tobą (czytam po przebudzeniu). Uzmysłowiłem sobie, że wiele rzeczy mogłem nie widzieć, nawet jeśli się działy w mojej przytomności. To są głębokie słowa życia:

    „My, mężczyźni, tego nie widzimy. Kobiety to widzą, wiedzą,czują. One są ofiarami, nie my”.

    Przemoc może mieć różne postaci, niekoniecznie zauważalne dla postronnego oka. Gorsze jednak są te zauważalne.

    Byliśmy z kuzynem na wsi u jednego wujka. Siedzieliśmy w kuchni, a skacowany wujek ostrzył nóż. Przed chwilą zlał końską uprzężą najstarszego syna (parę lat starszego ode mnie). Ciotka za chłopakiem się wstawiła, więc wujek ją zbluzgał, zaprowadził do pokoju, zamknął na klucz, no i ostrzył przy nas na nią ten nóż. Spokojnie rozmawiał z nami, a my trzęśliśmy się ze strachu. Wreszcie poszedł do pokoju. Za chwilę wrócił.
    – Cholera uciekła przez okno – powiedział.
    Fakt, ze nigdy nie widziałem, żeby ciotką bił. Spontaniczny był i delikatny – dusza na raspaszku.

    Na filmie „Żołnierki” między topornym sierżantem, a jedną z pań wiezionych do frontowego burdelu zawiązała się rubaszna, gruboskórna sympatia. Przypominam sobie scenkę, kiedy sierżant leży na łóżku, dama coś śmiesznego opowiada, a on ją z wielkiego ukontentowania kopnął w brzuch – takie uznanie i pieszczota. Rozrechotali się oboje. Ale nie ona jednak go kopnęła.

    Więc tylko mówię, co mówiłem. Oczywiście, że wisi w powietrzu przemoc, tyle że jest biologicznego pochodzenia. Kościół tylko przyswoił jako prawo naturalne, czyli boże, i z niej korzysta, niespecjalnie potępiając. Choć ma mocne narzędzie – bez dywizji – by potępiać i tym samym wywierać na wiernych ograniczony, lecz zauważalny wpływ. Tak jak się stało z przerywaniem ciąży zwanej strasznie „mordowaniem człowieka” czy jeszcze straszniej – „aborcją”.

  210. Jak jakis zlodziej czy zdrajca to napewno konus. Z Trojanowa albo z Zoliborzowa. Wasyl zapewne. Albo, ewentualnie, Jaroslaw.

    A w sprawie tlamszenia strajkow, gorniczych i innych, przez Goske Tchatcher, w latach 1984-85, to tyle jeszcze wiadomo:

    Dokumenty z Downing Street potwierdzaja role Davida Harta. Tego mrocznego starego Etonianina, któremu powierzono organizowanie i finansowanie pracujących górników. Tych niby zorganizowanych w ruchu anty-strajkowym, nazywanym Niebieskim Pimpernelem w kręgach torysów.

    Notatka z akt sprawy z października 1984 r. pokazuje, że Hart dzwonił do Tchatcher z wielkimi kłopotami dotyczacymi jego BEZPOSREDNIEGO komunikowania sie z pania premier. Bowiem prasa dogrzebala sie faktu finansowania. Tak padl mit popularnosci Iron Lady

    Cos w rodzaju pisowskiego organizowania kontrdemonstracji anty-kodowskich. Za pieniadze podatnikow czynionego. Z kasy rzadowej. No bo TKM i takie tam. Jak moze pasc mit popularnosci Konusa z Zoliborzowa? Tego my nie znajem

    Kostka, lonek, moze inni wyspiarze, powinni o tym bazgrac. Ja w tym nie pri czom

  211. Tanaka:

    „gdy Napoleon zniewalał panią Walewską ta, tracąc oddech i kobiecą cześć wydała z siebie patriotyczne westchnienie: Sir, a Polska…?”

    Pani Walewska chyba nic kobiecego – o cnocie mowa – nie tracila w danym momencie. Ona byla mezatka od jakiegos czasu. Noo, chyba ze to jej malzenstwo z panem Walewskim nie zostalo dotychpor skonsumowane.

    A Polski tez nie bylo, na poczatku 19-to wieku. Czy messieur zamiast sir by cos zmienilo? Nie wydaje sie

  212. Zapomnijmy o tym dawnym ‚a Polska’. Skupmy sie na dzisiejszej ‚Rzeczpospolita’

    „Praprawnuk Marii Walewskiej, Michel d’Ornano, dwukrotny minister kultury i środowiska V Republiki Francuskiej, po przejęciu gazety ‚Rzeczpospolita’ przez francuską grupę Hersanta (ok. 1989 roku) był odpowiedzialnym wydawcą tego pisma.”

    Jakby tego bylo malo

    „Hrabiowie d’Ornano są właścicielami fabryki perfum Sisley SA, którą dziś kieruje wraz z synem Filipem Izabela d’Ornano z hr. Potockich (ur. w 1937 roku), małżonka Huberta, brata Michała.”

    Noo. Nasz bonapartyzm nigdy nie zaginie. Bo my wiemy jak zwyciezac mamy!

  213. Jest nadzieja na poprawe sytuacji Umeczonego Kraju

    ‚Doniesiono ostatnio, ze z powodu choroby Jaroslawa Kaczynskiego nie odbylo sie planowane spotkanie PiS i partii koalicyjnych w sprawie rekonstrukcji rzadu. Nie odbylo sie tez kolejne spotkanie prezesa z prezydentem w sprawie ustaw o sadach.’

    No i tak czymac

  214. Ewa-Joanna
    4 listopada o godz. 2:41

    Jak sobie pomyślę, ile tu, w ramach komentarzy, gotowych wstępniaków wyprodukowałem, to mnie z nerwów strasznie trzęsie. Cóż za rozrzutność!
    Najlepsza metoda test taka (ekonomizacja zarządzania energią): cisza, spokój, nic się nie dzieje, ani mru-mru i tak dalej – wszystkie kalorie wyłącznie na wstępniaka. Chyba chodziłem do złej szkoły, bo peerelowskiej: pani mówiła, że jak kto pyta, to grzecznie jest odpowiedzieć. A jak już się odpowie, to sama widzisz jakie szkody: co raz to i wstępniak. Dajta spokój! – jak mówił pewien stary Kaszub.

  215. Orteq
    4 listopada o godz. 7:58

    Polski to w ogóle nie było, gdzieś tak od końca Jagiellonów. Dzisiaj też kurs na niebyt faktyczny, bo dla Polaka najlepszy jest byt mniemany.
    Ale ja nie znaju co ma cnotliwość pani Walewskiej do bytu mniemanego Polski. Pani owa, bardzo ozdobna, zastosowała swoje części niesfornewobec pana Napoleona. Mężatką przy tym będąc, prawidłowo sakramentalną zresztą, z zupełnie innym panem.

  216. @Tanaka
    4 listopada o godz. 8:39
    Sobie myślę, że za jakiś czas będzie można to rozwinąć i powstanie piękny wstępniak 🙂

  217. Tanako,

    Pani Walewska podobno w ogole nie spolkowala ze swoim o pol wieku starszym od niej mezem. To zas, w nomenklaturze KaKa, oznaczalo nieskonsumowane malzenstwo. Co takowe uniewaznialo na poziomie Watykanu.

    Nic nikomu nie wiadomo czy ta procedura uniewaznienia malzenstwa pani Walewskiej zostala dokonana, na poziomie Stolicy Piotrowej

    Nic nie wiadomo

  218. wbocek
    4 listopada o godz. 7:16

    Kościół kat, „od dwóch tysięcy lat” doskonale wie, o co chodziło Jezuskowi. Jezusek raz powiedział – i od tamtej pory nic nie mówi. A powiedział wszystko co wiedział i wszystko co trzeba, a więcej nie trzeba – to Kościół kat też mówi. I dlatego Objawienie, a drugiego nie będzie, bo wszystko zostało powiedziane. Może możności, od tamtej pory, by gadać i robić co należało, bo – podobno, jak gadają biskupi – człowiek człowiekowi całkiem równy i każdy święty jak Święty Ojciec Święty. I tak dalej. Jaki skutek? Przeciwny. taki też, że Watykan (Państwo Kościelne wtedy) był ostatnim państwem Europy, w którym zniesiono niewolnictwo pańszczyzny, będące upodleniem nie tylko kobiety, ale człowieka jako takiego. A równocześnie papieże pierniczyli o „świętości każdego człowieka”. No i każdej zygoty. Zygoty święte, gdy kobieta upodlona, upadlały kobietę swoją świętością i nad nią rządem. Kobieta może zdechnąć, aby rodziła, raz za razem: co rok – prorok. Zdechnie chłopu kobieta, weźmie następną. Po to one są, do brania i rodzenia. No i zapierniczania: w chałupie, w polu i do obsługi męża na dodatek. Tytułem tej Jezuskowej „równości”, „przyrodzonej godności” i tak dalej: czy w jakim chrześcijańskim państwie było odwrotnie – mężczyźni obsługiwali kobiety a one w chałupie i przed światem rządziły?
    Jak mówił Jezusek o „zaparciu się” , tak i jest – Kościół kat nieustannie się zapiera człowieczeństwa. na tym istota jego nędzy i zbrodni polega. A ponieważ na tym jest ufundowany i z tego żyje – nic się w nim istotnego nie zmieni. To niekościelny świat, swoimi zmianami, wymusza na ni jakikolwiek ruch jakoś go do świata – tylko na chwilę – zbliżający. To świat niekościelny zaczął głośno krzyczeć na temat niekończącej się zbrodni pedofilii kleru (dziś, teraz, we współczesnym świecie i we współczesnym Kościele!). Jaka reakcja Kościoła kat? Świetnie wiemy: zaprzeczać! Kłamać, zarzucać tym co zbrodnie kleru i Kościoła ujawniają oczernianie! Szatańskie intencje! Zacierać ślady, szantażować ofiary, grozić procesami sądowymi, przekupywać, niszczyć i zacierać ślady zbrodni. To się dzieje dziś, nie dwa tysiące lat temu, nie tysiąc i nawet pół tysiąca lat temu Trzeba bardziej dowodnych faktów fundamentalnego zaparcia się człowieczeństwa Kościoła kat i jego w tym absolutnej trwałości?

    Nie chcemy widzieć i wiedzieć. W moim otoczeniu rodzinnym była taka historia: rodzice pewnego dzieciaka postanowili „dać go na księdza”. Bo rodzice bardzo tradycyjni i religijni. No, święci. Dzieciaka o nic nie pytali, boi po co? Ma iść na księdza, żeby „honor” i „świętość” była w rodzinie i ją umacniała. Umacniała. tak, że rodzony brat ojca synka pedofilił, pod okiem brata jego synka. Jak synka wysłano do zakonu, to go tam pedofilili braciszkowie zakonni. No, dla precyzji: już nie pedofilili, bo w ty czasie osiągnął wiek dorosły, więc tylko gwałcili. Pewnego dnia chłopak zniknął. O jego zniknięciu wiedziała tylko siostra chłopaka. Zobowiązał ją do milczenia. Rodzicom ani słowa nie powiedział. Odezwał się dopiero po jakichś dziesięciu latach. Uciekł z Polski – jak się wtedy mówiło – „za żelazną kurtynę”. Napisał tylko do siostry, ona przekazała list rodzicom.
    Rozmawiałem z nim już gdy był starszym panem. Dzesięciolecia po tych wydarzeniach. Wsrząsające. Płakał jak małe, bezbronne pacholę. Nie mógł przestać. Rodzice wiedzieli, że dziecko jest gwałcone przez brata ojca. Ale woleli to z siebie wyprzeć. Udawać, że nic się nie dzieje. Zdradzili własne dziecko. Sprzedali je za katolicką godność. Więc dziecko musiało, by przeżyć, w tajemnicy, uciec przed rodzicami za żelazną kurtynę. I już nigdy do rodziców się bezpośrednio nie odezwał. wyłącznie do siostry.

    To samo robili rodzice chłopaków poznańskiego chóru chłopięcego. Dyrygent, przez lata -ba chyba ze dwadzieścia lat – pedofilił chłopców. Wiedzieli i rodzice, i środowisko muzyczne Poznania i władze Poznania. Ale być rodzicem chórzysty to był „honor”. No i korzyść. Chłopcy jeździli na Zachód, mieli jakieś dolarowe udziały w zagranicznych koncertach, to i rodzina na tym korzystała. Za ten honor, tą godność, za te zagraniczne drobiazgi sprzedawali własne dzieci. A wszyscy – oczywiście – prawidłowi katolicy, zaangażowani parafianie. wiedzieli – oczywiście – i księża. Byli częścią systemu udziału i krycia. Całe środowisko.

    To są banalne historie. Banalne, bo nagminnie częste. Bo oczywiste i normatywne. Jesteśmy odporni, bo już nieprzemakalni. Gdy jest jak jest. W tym nas wprawił Kościół kat.

  219. Orteq
    4 listopada o godz. 8:58

    wiadomo,że mało wiadomo. Nie w tym rzecz. Rzecz w symbolu, nie w drobnostkach faktów co do których mało wiadomo.

  220. zyta2003
    4 listopada o godz. 2:58
    Czekalam na tekst w tym temacie i ukazal sie… w wykonaniu @Tanaki, zapewne swietny, skoro Polityka z niego skorzystala. Moze jednak dobrze byloby zasiegnac opinii u zrodla, zdarzaja sie tu osoby plci zenskiej, ktore potrafia cos napisac.

    Ewa-Joanna
    4 listopada o godz. 4:46
    Dobrze, że Tanaka napisał ten wstępniak, bo ze wszystkich tu bywających panów tylko on jeden ma wystarczającą ilość empatii.

    Zyto, to nie tak tu działa. Każdy może napisać i wysłać do Pana Jacka. I Ty, i ja, i EJotka. Ale widać, żadna nie chciała, konsultacje odgórne nie były potrzebne.
    Ja się w ogóle bardzo cieszę, że napisał @Tanaka. Chwała mu za to, bo dobry tekst, o faktach, uczciwie, bez zbędnych emocji. I ma większą wagę, bo jakby kobieta napisała to, wiadomo, feministka, one już tak mają. I najważniejsze w tekście, poza tym co w nim jest, jest to czego w nim nie ma: gadania o fałszywych oskarżeniach kobiet wobec bogu ducha- winnych mężczyzn. Wiesz, piętnowania tej co to „zmarnowała chłopcom siedem lat”. Magda K znaczy się. Podkreślanie tego, a zwłaszcza przez kobiety, bywa nazywane „trzeźwością spojrzenia”. Kobiety z takim trzeźwym spojrzeniem należy gromko chwalić.

    Empatyczny jest też @Tobermory i @pombocek na swój sposób. Jeśli kogoś empatycznego pominęłam, to dlatego że się w tomacie nie wypowiedział. Ale Tanaka za wstępniak i niektóre komentarze to już chyba jest honorową kobietą. Cokolwiek miało by to znaczyć 🙂

  221. zza kałuży
    4 listopada o godz. 0:58 i potem

    I czemu ty wstępniaka nie napiszesz? Gotowych materiałów masz dużo 😉

    zyta2003
    4 listopada o godz. 2:58

    Czy ten wstepniak na ateistyczno- towarzyskim blogu nie powinna napisac kobieta?

    Zyto droga ależ kto tobie, mi czy którejkolwiek pani zabronił napisać odpowiedni tekst i wysłać do redaktora Kowalczyka? Żadna z nas się nie zebrała, zebrał się Tanaka i to w świetnej formie i chwała mu za to! W zasadzie to cieszy mnie nawet bardziej to że wstępniak na ten temat napisał facet wlasnie, i w dodatku z wielką empatią! Z drugiej strony jeśli teraz powstałby kolejny tekst na temat, tym razem z perspektywy kobiecej, też będę się cieszyć. 

  222. izabella
    4 listopada o godz. 9:33

    Ja nie małpuje po tobie ale znowu pisałam off line po tym jak blog mi się zawiesił! 😉

  223. Tanaka

    3 listopada o godz. 22:49

    Cieszę się jak zajączek – i ze względu na ciebie i na blog w ogólności

  224. Orteq
    4 listopada o godz. 6:41

    Nie pisałem, że Gierek ma coś wspólnego ze znaną tragedia w kopalni „Wujek”, tylko o związku Gierka z Thatcher polegającym na odwrotności. Zaś co do ofiar w Brytanii – było jak napisałem. Wiem to od bezpośrednio od górników i ich bliskich, miałem okazję spędzić w tym środowisku trochę czasu i długo na te tematy rozmawiać.
    Kolejny paradoks czasów był taki, że kiedy się Thatcher spotykała z nadwiślańskim przywódcą związkowym Wałęsą, policja Jej Królewskiej Mości pacyfikowała z nadzwyczajną brutalnością związkowców brytyjskich. Żadna ze stron spotkania nie miała nic przeciw temu i co do siebie nie mieli żadnej obrzydliwości. Wręcz przeciwnie.

  225. Kostka
    4 listopada o godz. 9:59

    Jak się cieszysz, to się cieszę, są więc z tego Czechy. „Pozostańmy w panu” – jak mówią.

  226. Tanaka
    4 listopada o godz. 9:25

    Tanako, Twój głos jest mądry, kompetentny i gorący. Jeden tylko żal, że raczej – do przekonanych. „Polityki” piso- i rydzykolubni też chyba nie czytają. A mając ćwierć ćwierci do śmierci bardzo bym się jednak wzruszył, gdyby Twe otwieranie oczu trafiło pod strzechy, po kościelne kopuły, do kościelnych mediów – bo tam jego miejsce. Więc niech się rozmnoży duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Bo ten Lolkowy ani myśli odnawiać. Żeby chociaż swoje odnowił…
    Jada na woda.

  227. izabella
    4 listopada o godz. 9:33

    Ale Tanaka za wstępniak i niektóre komentarze to już chyba jest honorową kobietą.

    Spodziewam się, że otrzymam tytuł Honorowej kobiety Miasta Radomia

  228. Tanaka

    Jeszcze jedno. Dziś się zezłościłem na żonę i się zamknąłem. Ale przez Ciebie sobie uzmysłowiłem, że ona jest kobietą i mi się jej zrobiło żal. Pojechała na działkę, więc zadzwoniłem, powiedziałem, że nie powinienem się złościć i choć przepraszać nie mam za co, to się jednak chętnie odzłaszczam. Nastała bardzo przyjemna i pogodna zgoda. Tak więc Twoje pisanie nie jest na puszczy.

  229. kilka dni temu w porannej Tok fm Jan Wrobel rozmawial z Markiem Jurkiem na tematy, a przy okazji jakies wyszla sprawa gender.
    Dalam linka do tej rozmowy, bo wierzyc mi sie nie chcialo, ze uslyszalam rano to, co uslyszalam. Po polnocy sprawdzilam nausznie w powtorkach. Dobrze slyszalam…ale nadal trudno uwierzyc.
    Nie wiem, co sluchacze na to, bo Marek Jurek mowiac o gender odniosl sie tylko do tego, zeby kobiety kobietami byly, a mezczyzni mezczyznami, ze w gender chodzi o to, zeby nie ubierac chlopcaw spodniczke, bo co prawda w swiecie gdzies istnieje taka moda,ze o kilt chodzi, ale to przecie nie w Polsce, bo tu kobieta i mezczyzna stanowia rodzine i bla bla bla…..
    I taka ciemnote wciska nam europosel z laski wyborcow (bo nie z bozej- jestem pewna, ze gdyby Bog istnial, nie pozwolilby na to, zeby tam, w EU pracowal M Jurek ze swoimi pogladami swietszymi od papieskich i jezusowych), upraszczajac gender do takiego incydentu.
    Ale wniosek z tej rozmowy o gender byl dalej idacy, bo oto M Jurek doszedl do przekonania, ze panstwo polskie powinno wypowiedziec Konwencje o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet …. bo oto ta konwencja jest niezgodna z nasza tradycja i religia i ogolnie postrzeganiem kobiety, ktora w Polsce stawiamy na piedestale, itp. itd…
    Biorac pod uwage, co nam w TK -Wydmuszce proponuje PIS, skladajac rekami i ustami posla Bartlomieja Wroblewskiego wniosek (ach,BW niestety z Poznania, jak Justyn Piskorski, Andrzej Zielonacki, Przylebska i MUszynski – wszyscy w TK i wszyscy z mojego miasta), to znow szykuje sie bat i panszczyzna dla kobiet, przywiazanie do domu, do lozka chorego dziecka,czesto samej, bez partnera, meza, bo oni pierwsi na wiesc o chorym potomku czmychaja z domu; bez pieniedzy, bez pomocy w ulzeniu cierpienia dziecku, bez litosci tez nad sama kobieta, ktora to wszystko musi zniesc, byc odporna psychicznie, bo jesli dziecko nie bedzie odpowiednio zadbane, to moze ja spotkac kara wiezienia (ciekawe, kto wowczas otoczy opieka to dziecko)…
    Srodowiska, ktore tak zaciekle wlacza o kazda zygote, traca zainteresowanie, gdy ta zygota staje sie cialem niepelnosprawnego dziecka.

    Znam niestety realia zycia tych dzieci, slyszalam niejedna opowiesc matki czy rodzicow takich dzieci, ktore leza calymi dniami, nie ma z nimi zadnego kontaktu, ale dla ktorych trzeba systemowi wyrwac dofinansowanie na specjalne lozko, wozek inwalidzki iw eiel podstawowych, potzrebnych na codzien rzeczy, chocby tylko pieluchy, ktorych NFZ daje dwie dziennie, przy potrzebach co najmniej trzykrotnie wiekszych, ze o innych rzeczach nie wspomne.A przeciez matki tych dzieci nie maja szans na wyjscie do pracy, na oderwanie sie od codziennosci, na zarobienie pieniedzy na potrzeby swojego dziecka, bo nie ma systemu opieki nad takimi przypadkami, albo jest bardzo szczatkowy.
    Ach…oburza mnie przedmiotowe traktowanie kobiet i ich rodzin, wszystko ku chwale biskupa czy innego sukienkowego. Bo tak naprawde jestem pewna, ze ci ludzie, tak walczacy o kazdy zarodek niewiele wiedza o zyciu codziennym w takich rodzinach.

  230. konstancja
    4 listopada o godz. 10:33

    Konstancjoneczkopolitaneczko, tuż przed wylotem podsunę obrazek. Polska jest pełna wózków z różnej dotkliwości ludzkimi nieszczęściami. Pytanie za darmo: Kto zwykle pcha te wózki lub prowadzi chorego nieszczęśnika, lub starą mamę, starego tatę – kobieta czy chłop?

  231. a gdyby doszlo do precedensu i naprawde wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej, to mam nadzieje, ze nie przejdzie to bez echa i ze wszyscy swiadomi swoich praw i praw kobiet zaprotestujemy.
    Co prawda,nasz PAD zapowiedzial, zeby nie przestrzegac zapisow tej konwencji, bo przeciez takie gwalty zdarzaja sie w Szwecji, Francji i na tzw. zgnilym zachodzie, a nie u nas, bo u nas takie przypadki to tylko promil wszelkich przestepstw, co potwierdzila lekarz Boleslaw Piecha
    Na te okolicznosc, ze w Polsce pewne przestepstwa nie wystepuja, ze nie ma u nas terroru( z wyjatkiem panstwowego, rzadowego) , posel Pieta Stanislaw zreszta zaproponowal, zeby co bogatszym obywatelom innych panstw „sprzedawac”polskie obywatelstwo, za brzeczace srebrniki lub szeleszczace banknoty, ew. konta z duza iloscia zer.
    Juz widze tych oligarchow rosyjskich w kolejce po polskie obywatelstwo, Francuzow i Szwedow, u ktorych mobbing i seksizm zakloca normalne funkcjonowanie panstwa….

  232. @zyta

    @wbocek 

    Skutkiem ubocznym naszej dyskusji jest to, że człowiek zaczyna sobie przypominac rzeczy o których nie chciał pamiętac ani przesadnie nad nimi się zastanawiac po tym jak zostawilo się je daleko z tyłu i w sensie odleglosci  i czasu. Wspomniała już o tym wcześniej albo zyta albo izabella ale dopiero po zycinej opowieści ze stryjecznym dziadkiem w tle i pombockowej o ostrzeniu noża coś mną wzdrygnelo. Myśli sobie człowiek, miałam/miałem szczęście bo mnie aż tak wiele złego nie spotkało ale jak dobrze pogrzebie w przeszłości to nagle widzi jakieś otorbione stare urazy o których nie chce się pamiętać. Może tak działa właśnie wychodzenie z szafy pewnych rzeczy dopiero po wielu latach. Nie lubię psychoanaliz które zwalaja wszystko co czlowiekowi w życiu nie wyszło na przeszłość i traumy z dzieciństwa jednak. Wiem że niektórym są potrzebne i nic mi do tego. Osobiście wolę siebie samą jednak definiować nie przez pryzmat zmor z dzieciństwa ale tego na kogo już  świadomie udało mi się wyrosnąc w życiu dorosłym. Zatem zmykam z dyskusji na ten temat póki co. „If I look back I’m lost” jak rzekła pewna heroina popularnej powieści fantasy. Nie dlatego że nie mam odwagi czy sił aby przejrzeć szkieletory z szafy ale dlatego że po prostu już nie chcę. 

  233. wbocek
    4 listopada o godz. 10:44
    wszyscy to widza, wiele kobiet tego doswiadcza, bo jak wspomnial ktos tutaj, jedna kobieta ogarnia swoj dom, dom tesciow i dom swoich rodzicow, ale nikt ja nie pyta o to (nikomu pewnie do glowy to nie przyjdzie) jak sie z tym czuje.
    Bo brat, dajacy pieniedze twierdzi, ze sam nie sprawujac opieki nad rodzicami, do czego zwyczajowo jest zobowiazany, czuje sie zle.

    Ale daje pierwszego spora kase i ma spokoj caly miesiac.
    Jestem pewna, ze do glowy mu nie przyszlo, zeby oplacic pomoc dla swojej siiostry, ktora to wszystko ogarnac musie i z pewnoscia wieczorem pada z nog.

    Cos, jak mezowie, ktorzy pierwszego daja alimenty, ale zupelnie nie zajmuja sie swoimi dziecmi (wyjatki od tej zasady, bo sa i inni ojcowie, potwierdzaja tylko regule), a potem sa zaskoczeni, ze dzieci nie czuja zupelnie z nimi wiezi….

  234. Tanaka
    g.10:10
    Super! Popieram ten honorowy tytuł, tym bardziej, że urodziłam się w Radomiu.
    Z czasem może nawet dorobisz się „ławeczki” jak słynny radomianin Leszek Kołakowski.

  235. @wbocek
    @konstancja

    Odgrzebalam stary wpis nieodzalowanego red Pietrasika bo zapadł mi w pamięć mocno. Nie wiedziałam wtedy jeszcze że będzie to jeden z ostatnich wpisów na jego blogu
    http://pietrasik.blog.polityka.pl/2016/10/31/corka-polka/

  236. Coś o miłości i bezgranicznym oddaniu kobiet.
    Matka i babcia zajmuj się chłopakiem-warzywem. Kiedy się urodził, lekarze nie dawali mu szans na przeżycie więcej niż kilka tygodni,miesięcy…
    – Widzicie, nie mieli racji ! Syn ma już dwadzieścia lat i wciąż żyje !- mówią szczęśliwe kobiety. One są naprawdę szczęśliwe,, że mogą go karmić, przewracać w łóżku, żeby nie powstały odleżyny, myć, mówić do niego bez szans na uzyskanie odpowiedzi.
    Tatuś oczywiście znikł.
    Oglądając reportaż o tych kobietach, olśniło mnie, że jest to miłość w stanie czystym, stuprocentowa, jak spirytus, miłość która daje i nic nie żąda w zamian. One kochają tego chłopaka tylko za to, że istnieje. No bo kocha się kogoś za jakieś szczególne cechy; urodę, inteligencje,dobroć,szlachetność, albo nawet za zło, okrucieństwo, siłę itp. A tu nic z tych rzeczy, tylko dlatego, że on jest! Bo taka normalna rozcieńczona miłość zawsze występuje z domieszką egoizmu, a w stanie czystym, bez egoizmu miłość jest przerażająca, nieludzka, jest masochistycznym uzależnieniem.
    Te kobiety budzą we mnie na przemian podziw i zgrozę.
    Mało jest kobiet , których uszczęśliwia serwowany im przez Chazana spirytus.

  237. Kostka
    4 listopada o godz. 11:13
    rzucilam sie do zalinkowanego blogu Pietrasika (szkoda, ze to byl ostatni) i na samym jego koncu znalazlam wpis Tanaki.
    Uwazam, ze tytul HONOROWEJ KOBIETY nalezy sie Jemu za caloksztalt.

    Tanaka zawsze byl kobieta, albo czul sie kobieta (Tanako, bez zadnych podtekstow i dwuznacznosci – uwazam, ze masz wiele empatii dla kobiet, a moze w poprzednim wcieleniu byles kobieta).
    Wez pod uwage, ze w tytule nikt nie dodal ze chodzi o honorowa kobiete Polke, bo to zupelnie odrebna kategoria kobiet. Ale i w tej kategorii dodalabym Ci specjalny medal.

    Uzbierales troche tych tytulow, bo i Honorowy Biskup jestes, i z innego talentu dostales nalezne Ci tytuly, pewnie nawet i Honoris causa, ale jak najbardziej slusznie je przyznano.

  238. Wróciłam z Norwegii zachwycona, szkoda że się tam nie urodziłam, nie musiałabym się tak wstydzić za mój kraj jak teraz.

    A co kk zrobił kobietom? „Oto ja służebnica pańska, niech mi się stanie wedle słowa twego” klepane co tydzień z ambony. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. Nieszczęsna matka.

    Powoli sobie znikam z blogu, została jeszcze głowa kota z uśmiechem…

  239. Możesz mnie nie lubić pombocku, ale naprawdę się ucieszyłam. Zawsze mnie martwiło to milczenie.

  240. Pasowanie Tanaki na honorowa kobietę bardzo mi pasuje 😉
    *
    @konstancja
    4 listopada o godz. 10:33
    Ja nie mogę czytać takich rzeczy, bo cholera mnie bierze i do działań bardzo drastycznych jestem gotowa.
    Bierzcie się dziewczyny do robienia rewolucji, bo inaczej zginiecie. Ten pomysł PiSu z TK wcale nie jest taki głupi – zablokuje wasze 400 tys podpisów na ament, przedłuży proces a potem uzna, ze albo za późno albo zygota ma większe prawa.

  241. @Kostka
    4 listopada o godz. 11:13
    A pan Pietrasik ma tam tekst, który jak ulał pasuje do oststnich wydarzeń
    http://pietrasik.blog.polityka.pl/2016/12/05/tango-ze-scena-gwaltu/

  242. @Tanaka
    Oj żeby nasze kochne Panie z blogu nie urządziły Ciebie jak Michnikowskiego w Seksmisjii sztucznymi cyckami.
    Ale żart żartem, ja też Cię podziwiam za ten wstepniak, zreszta nie tylko za ten jeden.
    Kończy się era mężczyzny pana i władcy, którą sobie w zamierzchłych czasach ufundował na fizycznej przewadze. Ale jeszcze się nie skończyła i opór stawiany jest powszechnie w wielu krajach. Kraje skandynawskie, Kanada i jeszcze pare europejskich to liczebnie mniejszość, bo islam,katolicyzm i prawosławie to reduta męskiego panowania. Ale już, już..w Arabii Saudyjskiej kobiety mają prawo jazdy, zaczynają głosować. Ten polski regres to,miejmy nadzieję, przejściówka.
    Wczoraj widziałem jak na szkolnym boisku ćwiczył musztrę oddział wojska Macierewicza.Było to zarazem komiczne i groźne. Na razie są uzbrojeni w atrapy karabinów i z wielkim zapałem wykonują zwroty na rozkaz jakiegoś niby oficera.
    Może to oni obok kleru będą stanowić tamę przeciwko narastającej fali feminizmu, genderyzmu i innym zgniliznom, które babom przewracają w głowach.
    Przykre jest jednak, że wiele kobiet jeszcze nie potrafi sie mentalnie wyzwolić z tradycyjnych stereotypow i często głosuje przeciwko kobietom.
    W Lyonie znam sporo Magrebinek.Przemiłe kobiety, życzliwe, ambitne. W przeciwieństwie do swych arabskich braci, ambitne, kończące studia. Oby tak dlej
    Ps
    Trochę piszę chaotycznie, ale po naprawieniu laptopa zajrzałem wczoraj zbyt głeboko do kielicha i dzisiaj mój mozg jest drugiej swieżości. Ale jutro sie poprawię.

  243. Mamy już honorową kobietę czyli faceta w postaci @Tanaki. Optuję za przyznaniem tego prestiżowego wyróżnienia @wbockowi/pombockowi, który wykazuje się wielką empatią wobec kobiet. A jak coś nabroi, zawsze rozczulająco przeprasza.
    A oto „Jestem kobietą”, jak przekonywająco śpiewa Kora
    https://www.google.pl/search?q=youtube+manaam+jestem+kobieta&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b-ab&gfe_rd=cr&dcr=0&ei=uK_9WdDrFOOv8wf-krWQCg

  244. Fantastyczna Trójka to dwóch kolesi połączonych w duchu, a więc cudowna relacja między mężczyznami, do której nie mają dostępu kobiety. Gdybym był emerytem, napisałbym coś więcej o tej głębi.

    @Tanaka, gratuluje tytułu honorowej kobiety! Na tę okoliczność posłuchaj Pharoah Sanders – Harvest Time, bo jest w tym głębia. 😉

    https://www.youtube.com/watch?v=ii63fKLTSuU

  245. Lewy
    4 listopada o godz. 12:52

    By kobiety stały się samodzielne, muszą zmienić się struktury społeczne w których się urodziły.
    A to możliwe jest w trzech przypadkach:
    -wojna
    -industrializacja
    -emigracja do kraju w którym panują inne tradycje

    Bez zaistnienia któregoś z tych czynników, powolna ewolucja społeczeństw zajmie kilka tysięcy lat.
    Nieprzypadkowo, na przykład tureccy czy pakistańscy gastarbeiterzy importują sobie narzeczone z kraju pochodzenia, najlepiej tamtejszej prowincji.
    Te twoje Maghrebianki nie nadają się już na żonę, zostały zakażone przez kulturę francuską……

  246. @Tanaka

    Honorowa kobieta

    Honorowa kobieta
    jest jak tango w kościele,
    albo Bach do kotleta
    po mszy świętej, w niedzielę.
    Honorowa kobieta
    (z prawdziwymi jajami)
    nie usmaży omleta,
    nie przyprawi go łzami;
    Raczej rumem z umrzyka
    prosto z Dead Chest Island.
    Honor to, czy mistyka
    zamieniona w jazz band?
    Honorowa kobieta
    (w róg serwantki wrzucona)
    wkręci nas w pirueta,
    po czym skona. Ot, żona!

  247. mag
    4 listopada o godz. 13:27

    Dobry wieczorek, mag. Mówię do Ciebie nie dlatego, że powiedziałaś dobre słowo (za co ja nosem w ziemię bach) – nie wiem, czy słuszne – lecz dlatego, że dobre chęci są ważniejsze niż słuszność, bo też budzą dobre chęci. Więc jak Ewa-Joanna mówi, że się cieszy, to i ja się cieszę, bom przecież nie Scyta jakowyś czy Tatarzyn. Więc mówię do Ciebie, bo się cieszę. Z tej racji, że fotoczepek okazał się udany i robi lepsze filmiki niż ja sam, że pochodziłem po pustej wodzie identycznie jak Jezus: nikt prócz mnie nie chodził. Wszystkie łódki z wody wymiotło. Pewnie rozumiesz, Narwianko, urok samotności. Zwłaszcza w taką jak dziś pogodę. W tej samotności wymyśliłem taką kobiecą – i nie tylko – rzecz: Jeśli jako kobieta niepracująca, na wylocie, zajdę w ciążę, natychmiast usuwam. Nie tylko dlatego, że nie nadaję się do dzieci, choć sporo wiem o wychowaniu, ale i dlatego, że nie zdążę wychować. A nie ma nic gorszego niż dziecko bez wychowania, pani Pawłowicz. No. Ale usunięcie to pryszcz – ja ten zarodek niebędący człowiekiem ani nawet pół usunę z hukiem. W taki sposób, że pojadę legalnie tam, gdzie usuwają legalnie, usunę, poproszę o potwierdzenie na piśmie, z pieczątkami, nawet ze zdjęciem, wrócę do kraju i od razu donoszę na siebie do prokuratury, przedstawiając dowody. I ogłaszam to na całą Polskę i cały świat, łącznie z Watykanem, z precyzyjnym wskazaniem, kto bezprawnie i bezpodstawnie wymyślił ideistyczny zakaz zabijania niechcianych zarodków, a nie przeszkadza mu zabijanie żywych matek i w ogóle żywych ludzi, których sam rękami wiernych, otumanionych owiec nazabijał od metra. Jak byłem ministrantem, ksiądz proboszcz kazał zabijać niechciane szczeniaki jego suki. Zabijał, waląc o mur, nasz bogobojny, starszy od nas może o sześć lat ministrancki szef. I poproszę publicznie młode kobiety, które również nie chcą być w ciąży a są, by zrobiły tak samo jak ja (oczywiście, potrzebne jest stowarzyszenie wspierające finansowo kobiety biedne), tak samo legalnie, z hukiem i z doniesieniem na siebie do prokuratora. Jak dwieście tysięcy kobiet doniesie na siebie i ośmieszy antyludzkie, idiotyczne prawo, prokuratury, sądy i więzienia, wtedy nastanie światłość, a zakompleksiony gnom z Nowogrodzkiej i PiS zobaczą jak w krzywym lustrze własną antyludzką rewolucję w spółce z męskich pasożytami w damskich w sukienkach.

    Mag, ten filmik to nie żadna uroda – pokazuje tylko, że mając ręce zajęte wiosłowaniem, mogę ustawiać głową obraz na ekranie, bo WIDZĘ ekran, a dotychczas nie widziałem, filmik się robił też na czepku, ale w ciemno.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6484615389018600498?icm=false&iso=true

  248. Tanaka – 10:00

    „Nie pisałem, że Gierek ma coś wspólnego ze znaną tragedia w kopalni „Wujek”, tylko o związku Gierka z Thatcher polegającym na odwrotności.”

    Przeciez wiem o tym, Tanako

    „Zaś co do ofiar w Brytanii – było jak napisałem. Wiem to od bezpośrednio od górników i ich bliskich, miałem okazję spędzić w tym środowisku trochę czasu i długo na te tematy rozmawiać.”

    Powiadasz, ze nad Tamiza tez padaly rozne Janki Wisniewskie, w polowie lat 80-tych, i tylko gornicy tamtejsi o tym wiedzieli? Zaiste, niezbadane sa historie roznych zamordyzmow. Ta Thatcher. Milk Snatcher jedna

    http://www.telegraph.co.uk/news/politics/7932963/How-Margaret-Thatcher-became-known-as-Milk-Snatcher.html

    „Kolejny paradoks czasów był taki, że kiedy się Thatcher spotykała z nadwiślańskim przywódcą związkowym Wałęsą, policja Jej Królewskiej Mości pacyfikowała z nadzwyczajną brutalnością związkowców brytyjskich. Żadna ze stron spotkania nie miała nic przeciw temu i co do siebie nie mieli żadnej obrzydliwości. Wręcz przeciwnie.”

    Spotkanie samej Jej Królewskiej Mości z prezydentem naszej Umeczonej odbylo sie bodajze w 1991. To nie byla okazja do gadania o strajkach. Szczegolnie tych dawno przeminionych w Krolewstwie JKM, Gospodyni spotkania. Thatcher od roku juz nie byla premierem UK.

    Natomiast spotkanie Thatcher z polskim przywodca zwiazkowym odbylo sie pod sam koniec 1988 roku w Gdansku. Wtedy juz Okragly Stol byl klecony w Polsce. Strajki w UK przeminiete.

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1523995,2,margaret-thatcher-wobec-polski.read

    ‚Paradoksalnie to gen. Jaruzelski miał swój udział w upadku strajku po niemal roku, ponieważ polski węgiel odegrał ważną rolę w zapewnieniu dostaw do brytyjskich koksowni i elektrowni. Szczególnie rozgoryczony postawą władz PRL był Scargill, który w 1985 r. domagał się od PZPR miliona dolarów dotacji jako rekompensaty za brak pomocy w czasie strajku.’

  249. Jelena Stepanienko – #MeToo

    https://www.youtube.com/watch?v=_CeDt2MSzJ8

    Od piatej minuty

  250. Orteq
    4 listopada o godz. 20:48

    Begerowa opisała zjawisko wprost, bez ściemy.
    „lubi seks jak koń owies”…….

    Intelektualiści dorabiają do tego ideologię.
    Mówią, zamiast uprawiać.

    Renata Beger nie kryje, że lubi seks „jak koń owies”. Zastrzega jednak, iż mówi o zdrowym seksie. Takim, który uprawia mężczyzna z kobietą i kobieta z mężczyzną. Nie o wymuszonym, udawanym, co – według niej – często przydarza się kobietom.

    Na pytanie, czy sama nie udaje orgazmów – posłanka odpowiada: „Nigdy. Jeśli jestem zmęczona, to po prostu orgazmu nie przeżywam. Jedni lubią seks wieczorny, inni poranny. Mnie bez różnicy, choć wolę wieczorem. Oj, tydzień już nie byłam w domu, aż mi się krew burzy przy takich tematach”.

    Jej pasją jest czytanie. Mówi, że czyta wszędzie, nawet w gościnie. „Uciekam wtedy do kibla, bo muszę skończyć. Czasem się dziwią, co ja tak często do toalety latam. A ja klapę w dół i czytam”. Obrazów nie ma, bo „nie lubi ścian dziurawić”.
    https://wiadomosci.wp.pl/renata-beger-lubi-seks-jak-kon-owies-6036346751443585a
    ==========

    Konkretna kobitka, choć nie w moim typie…..
    Wie czego chce, i jak to osiągnąć.
    No i jest AUTENTYCZNA.

  251. Fragment wywiadu z Dorota Welmann w Wyborczej
    Pani nauczycielka, kiedy chłopiec strzela dziewczynie ze stanika albo wsadza jej w majtki rękę, bo tak jest zabawnie, mówi: „Oj, przestań, to tylko końskie zaloty”. I go jeszcze usprawiedliwia, że chłopcy w tym wieku tak mają. A powinna powiedzieć tej dziewczynce: „Nie pozwól sobie nigdy na takie zachowanie”. Powinna go wyciągnąć na środek sali i powiedzieć: „Zobaczcie, to jest mężczyzna, który nie umie się zachować wobec kobiet”.

    Gdyby tak było, inaczej wyglądałoby nasze życie. A my z pokorą, jak zwykle, i w milczeniu znosimy wszystko to, co zgotował nam męski świat. Gdyby były za to konsekwencje prawne albo konsekwencje w pracy, myślisz, że to by trwało? Nie. To jest cicha zmowa milczenia. Cicha na całym świecie, już teraz może mniej. Ale na pewno w Polsce cicha.
    http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,22601718,dorota-wellman-myslisz-nie-powiedz-nie-a-potem-scisnij-za.html

    I dawno temu, kiedy miałam 17 lat i podjęłam moją pierwszą pracę, jeden z „kolegów’ miał zwyczaj łapania mnie za różne części ciała. Czerwieniłam się, uciekałam, broniłam dostarczając wszystkim innym dobrej zabawy. No bo to tylko żarty były. Aż doszło do momentu, kiedy trafił mnie jaśnisty szlag i odwróciłam role. teraz to ja zaczęłam ścigać pana, łapiąc go za jaja, klepiąc po łysince a wszystko z odpowiednim komentarzem.
    I zgadnijcie co?
    Wszyscy mu współczuli a ja dorobiłam się opinii chamskiej tej no… Ale miałam święty spokój. 🙂

  252. NeferNefer
    4 listopada o godz. 12:23
    mam nadzieje, ze tylko na chwile, na odespanie znikasz z blogu.
    Ciesze sie, ze masz tak wspaniale wrazenia z Norwegii…
    …………………………
    Akurat Norwegie, choc zupelnie z innych powodow opisuje Asne Seierstad „Jeden z nas” (opowiesc o Norwegii)

    Ale do poczytania polecam Ci w innym terminie. Nie jest to latwa lektura

  253. Honorowe kobiety miasta Suwalki

    http://um.suwalki.pl/wp-content/uploads/2013/06/pilsudska-238×300.jpg

    Aleksandra Szczerbińska Pilsudska. Faktycznie urodzona w Suwalkach
    Andrzej Witold Stanisław Wajda. W latach 1989-1991 senator(a) ziemi suwalskiej.
    Jadwiga Jaraczewska, druga córka Józefa Piłsudskiego i Aleksandry Szczerbińskiej.
    Edward Rydz-Śmigły, marszałek Polski. Nie mial(a) nic wspolnego z Suwalkami

  254. Suwalki zapozyczyczylem sobie dzieki bliskosci GPS. Sokolka nie tak daleko od Suwalk. A jest o wiele mniej slawna niz Suwalki. Szczegolnie jesli chodzi o honorowosc kobiet

  255. Orteq
    4 listopada o godz. 21:34

    Piłsudski nie molestował.
    Nie musiał, same przychodziły, przyciągane siłą….czego?
    Takich panów, szczególnie na różnistych świecznikach, jest sporo.
    Czy oni molestują, czy są molestowani?

  256. Dobrało się dwóch starych durniów. Aż przykro, że tutaj.

  257. Starych, zgoda. Nad durniami jednak sie zastanow, nastepnym razem

    wiesiek59 – 21:22

    „Begerowa opisała zjawisko wprost, bez ściemy. „lubi seks jak koń owies”… Intelektualiści dorabiają do tego ideologię. Mówią, zamiast uprawiać. Renata Beger nie kryje, że lubi seks ‚jak koń owies’ ”.

    Czys ty Jelene Stepanienko skojarzyl z Renata Beger? Ja tego skojarzenia nie potrafie wystrugac.

    Jelena robi ze wszystkiego jajca. Podczas gdy Renata bzyka sie na powaznie. Cus mi tu nie klapuje

  258. „Aż przykro, że tutaj.”

    Zaproszenie do zbanowania? Nie pierwszy raz..

  259. Naczelnik Panstwa – wuc calutkiej Polszy II ! – napewno nie musial uprawiac nic z rzeczy praktykowanych przez Harvey Weinsteina. Choc ten drugi tez spora wladze mial. Ale w Hollywoodzie tylko.

    wiesiek59:

    „Piłsudski nie molestował. Nie musiał, same przychodziły, przyciągane siłą….czego? Takich panów, szczególnie na różnistych świecznikach, jest sporo. Czy oni molestują, czy są molestowani?”

    Nie zgadzam sie Wieskiem w jednym: ze takie typasy jak Pilsudski moga byc molestowani..

  260. No to wcale się nie pomyliłam. Wobec powyższego.

  261. „Lech Wałęsa pójdzie siedzieć za fałszywe zeznania?!”. O klamstwach Bolka mowa.
    https://www.youtube.com/watch?v=SuHfTum_jQk

    Nadaje Cenckiewicz. Walesa sie trzesie w filcach. Bedzie sie dzialo, myslicie? Tylko jak Ziober sie odwazy naslac swoich chlopcow na Swiatowa Ikone Annus Mirabilis. Inaczej nic nie bedzie sie dziala.

  262. Ewa-Joanna
    4 listopada o godz. 22:10

    Szanowna pani kochała, czy rżnęła się jedynie dla przyjemności ?
    Kiedykolwiek?
    Z kimś, na kogo w danym momencie przyszła ochota?

    Kobieta wyzwolona miewa takie zachciewajki, zapewniam.
    Być świętojebliwą na blogu ateistów?

    Ale, nie wnikam w wybory drogi zyciowej.
    Każdy ma prawo do własnego.
    Ktoś ująłby to całkowicie inaczej.

    Agato kiedy będziesz stara Kiedy nic, a nic twa wiara Że książę zjawi się Uleci w przeszłość hen Powrócą znowu tamte słowa, Gorące łzy i znów od nowa Wspomnisz o tym, że Nie raz prosiłem cię Błagałem cię nieraz Ostrzegałem cały czas. Daj mi Agato Póki czas na to Daj mi Agato Kończy się lato Przyjdą chłodne dżdże Zziębnie serce twe Daj mi Agato Dam ci kwiat za to.
    ”https://www.youtube.com/watch?v=YNlzSk6qCzU

    Z dedykacją……

  263. Gratuluje braku pomylki

  264. Orteq
    4 listopada o godz. 22:51

    Trzeba by znaleźć jakiegoś idiotę typu Rocha Kowalskiego, czy Kostki- Biernackiego, by wsadzić Wałęsę.
    Szum medialny byłby spory.
    W tej piątorzędnej grupie styropianowców którzy obecnie sprawują władzę, łut odwagi nawet byłby nieosiągalny.
    Chociaż, najgłupszy by firmować nazwiskiem takie posunięcie byłby chyba dawno nie słyszany w mediach Hofman?
    Aparycja i zachowanie lokaja, czy fryzjera.
    Nadałby się…..

  265. wiesiek59

    „Szanowna pani kochała, czy rżnęła się jedynie dla przyjemności ?
    Kiedykolwiek? Z kimś, na kogo w danym momencie przyszła ochota?”

    Z takim pytaniem zeby startowac trzeba starannie wybrac adresata

  266. wiesiek59

    ” W tej piątorzędnej grupie styropianowców którzy obecnie sprawują władzę, łut odwagi nawet byłby nieosiągalny. .. Aparycja i zachowanie lokaja, czy fryzjera.”

    Zabrzmiales wrogo klasowo. Nie lzia

  267. Ewa-Joanna
    4 listopada o godz. 22:10

    Zasuwałem 20 lat łopatą i 9 lat rybaczyłem na morzu. Nietrudno się domyślić, że moi towarzysze nie byli intelektualistami, ja też. Nigdy, nawet przy flaszce, nie było między nami takich fachowych gadek o kobietach i damsko-męskich relacjach, jaką popisuje się tych dwóch – najwyżej krótkie wzmianki w rodzaju „Moja mnie op…liła”. Teraz mam porównanie i widzę jak niedokształceni byliśmy, niewyrobieni. Jednak co wyszkolenie, to wyszkolenie.

  268. @ Wiesiek59
    Mam wrażenie – nieodparte – że musimy się rozstać na tym blogu, teraz już raczej na zawsze. Mimo ostrzeżenia kontynuuje Pan używanie języka dla mnie nieakceptowalnego i zachowuje się jak prostak.

    @ Orteq
    Zapewne zaraz zacznie Pan wypisywać jakieś dyrdymały o cenzurze. Może Pan sobie to darować.
    JK

  269. @Gospodarz

    Daruje dyrdy maly o cenzurze. Natretnie jednakze przypomne o hunwejbinskich dyrdymalach domagajacych sie banowania niektorych nickow. Skutecznych, jak sie okazuje

    „Aż doszło do momentu, kiedy trafił mnie jaśnisty szlag i odwróciłam role. teraz to ja zaczęłam ścigać pana, łapiąc go za jaja, klepiąc po łysince a wszystko z odpowiednim komentarzem. I zgadnijcie co? Wszyscy mu współczuli a ja dorobiłam się opinii chamskiej tej no… Ale miałam święty spokój.”

    To lapanie za jaja. I ten swiety spokoj. No no

  270. Orteq
    4 listopada o godz. 23:41

    @Gospodarz
    Plose pana, a ono tys powiedziało.

  271. Tak tak. Hunwejbinstwo, jesli ma dzialac en mass, powinno byc masowe

  272. A powracajac do spraw naprawde nuzacych

    Minister Spraw Zagranicznych, niejaki Witold Waszczykowski zapowiedzial stworzenie czarnej listy ukrainskich politykow. Tych reprezentujacych skrajnie antypolskie stanowisko. Osoby z takiej listy mialbyby nie byc wpuszczane do Polski.

    Nie do konca wiadomo o co i kogo chodzi, ale sprawa pojawila sie po powrocie z Ukrainy delegacji rzadu z wicepremierem Glinskim na czele. Byla o tym zamietka na blogu, kilka dni temu.

    Delegacja miala rozmawiac m.in. o zablokowaniu przez Ukraine prac ekshumacyjnych upamientnienia polskich ofiar. Co z kolei bylo reakcja na demontaz pomnikow UPA w Polsce. Nie wiadomo w zwiazku z tym czy odbedzie sie planowana na przyszly miesiac wizyta prezydenta na Ukrainie, Waszczykowski sugeruje jej odwolanie.

    Czyli, nic nie bedzie z qui pro quo. Ani ukrainscy bohaterowie ani polskie ofiary mordu wolynskiego nie zostana upamietnione.

    Co tym ofiarom to jeden i ten sam fuk. Robaki dawno miesiwo zrzarly, kosci tez pewnie w proch sie obracaja z wolna

  273. Ja bym sie przynajmniej zarumienil. Powodujac wywalenie kogos z bloga

  274. Tymczasem, w przerwach pomiedzy zarumienieniami, grupa poslow PiS skierowala do TK wniosek o stwierdzenie niezgodnosci z konstytucja immunitetu sadowego panstwa. Znaczy ze zadne panstwo nie moze byc postawione przed sadem innego panstwa. Bo wymyslili sobie, ze jak sie go zniesie, to bedzie mozna przed polskimi sadami dochodzic odszkodowan wojennych od Niemiec..

    Jak oni to wymyslili? I po co? Przeciez nawet kazde nieslubne dziecko wie, ze sprawa odszkodowan wojennych od Niemiec zostala luz ostatecznie zalatwiona w ramach POJEDNANIA Brandt-Cyrankiewicz. A moze Ochab. Jesli nie sam Gomulka. Padajacy akurat pod kulami Grudnia 70.

    To nasze niekonczace sie domaganie dutkow od Miemcow za nasze straty wojenne nuzace sie staje. Po Powojennych Pojednaniach wszelakich. PrzyPominajacych
    (nie)Pojednanie Pokatynskie z Rosjanami. Rezultujace Pojebstwem smolenskim Maciory

  275. @wiesiek59 4 listopada o godz. 22:51
    Chamskie odzywki.
    Od swojego powrotu niczym szczególnie błyskotliwym się nie popisałeś, niczego szczególnie ciekawego nie napisałeś.
    Ja ciebie tu broniłem przy poprzednim, czasowym zbanowaniu.
    Teraz to, czy tu będziesz pisał czy nie mam gdzieś. Good riddance.

  276. test

  277. Siebie testujesz? Czy cenzora?

  278. Lezginka raz jeszcze

    ‚https://www.wykop.pl/link/784151/lezginka-tradycyjny-taniec-kaukaski/

    I jeszczo raz. Tym razem s Putinom

    ‚https://www.youtube.com/watch?v=8XvVfxbsuU4

    „Wy ni ch.ja nie dielajetie”

    ‚https://www.youtube.com/watch?v=49NefHXeFps

    Nu my s razcwieta dielali malo. Eto wsio tocznaja prawda

  279. „Nigdy, nawet przy flaszce, nie było między nami takich fachowych gadek o kobietach i damsko-męskich relacjach, jaką popisuje się tych dwóch ”

    Jednego popisujacego sie ubylo, zdaje sie. Zachwyconys? Flaszka pozostala, na szczescie

    Raz hunwejbin, zawsze hunwejbin. Nawet jak sie niekoniecznie ze wszystkim zgadza z waadzami

  280. ‚4 listopada o godz. 22:28

    „Aż przykro, że tutaj.” Zaproszenie do zbanowania? Nie pierwszy raz..”

    Ze to mnie sie tak udalo przewidziec az taka skutecznosc, oraz natychmiastowosc, zaproszenia do zbanowania. Jestem pelen podziwu dla siebie. O tej godzinie tylko dla siebie moge wyrazac podziw

  281. Nowe protesty. Tym razem, w nie tak nowej sprawie

    500 naukowcow podpisalo sie pod listem w obronie Muzeum II Wojny Swiatowej. Autorzy listu uwazaja, ze przez zmiany w wystawie obecne kierownictwo muzeum wykresla uniwersalne przeslanie i probuje zamienic placowke w instytucje propagandowa. Bo PiSmacki IPN pisze nam nowa historie

    Dyrektor muzeum, Karol Nawrocki, zapowiedział, że od wtorku film przygotowany przez poprzednią dyrekcję placówki zostanie zastąpiony materiałem filmowym wyprodukowanym przez IPN pt. „Niezwyciężeni”.

    – Poprzedni film był skandaliczny, prezentował subiektywny ogląd rzeczywistości, z mocnym antynaukowym odchyleniem – powiedzial Nawrocki
    – Jako jedną z ikon młodzieńczej Solidarności mogliśmy zobaczyć w tym filmie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, zabrakło tam zaś np. śp. Anny Walentynowicz; zabrakło represji po roku 1945. Więc był to podział na świat bogaty i biedny, a nie jak potwierdzą historycy, podział na świat normalny i nienormalny. Bo to, co działo się w Polsce i w całej Europie środkowowschodniej po 1945 r. było kolejną odsłoną systemu totalitarnego.
    – W tym filmie się tego nie dowiedzieliśmy – mówił Nawrocki.

    A mialo byc o muzeum i o historii II WS..

    No dobrze, zgoda, zwyciezcy zawsze pisza swoja wersje historii. Taka prawda cywilizacyjna to jest. Ale ilu moze byc zwyciezcow w jednej i tej samej sprawie?

  282. Nie ma wiesci od @acta

  283. Ta druga z antypodow ma prawo sie kryc ze wstydu. Zmusiwszy Gospodarza do drastycznego kroku zbanowania bozi winnego nicku

  284. Z wpisu Tanaki

    „kobieta się prosi o gwałt, dziecko samo lgnie do księdza. Zaś ściślej – to skrajna niemoralność. Kościoła i Wojtyły. O globalnym działaniu.”

    Wszystko byloby prawda, Tanaczku, gdyby nie ta globalna dzialalnosc Koscila i Wojtyly..

    KaKa, globalna KaKa, oraz cale chrzescijanstwo razem wziete, operuja wsrod ok. jednej trzecie populacji swiata jaki znamy. Wiec wytlumacz ty mnie skad sie biora te same niemoralnosci w swiecie bedacym poza zasiegiem chrzescijanstwa czy KaKa? Tylko nie mow ze z wykopalisk

  285. Przepros, franco, za swoje hunwejbinstwo. I bedziemy kwita

  286. Orteq
    5 listopada o godz. 7:22

    W dyskusji z @pombockiem o tym było: o religii. Kościół kat załatwia nadwiślańskość i 1/3 publiczności światowej, a pozostałe religie skrzywienia – prawie całą resztę.
    Nie są one źródłem wyłącznym, ale, jako nieustannie głowy krzywiące – choć mogłyby hipotetycznie w prostości ćwiczyć – rządzą.

  287. Orteq
    5 listopada o godz. 6:58

    Wystawa pierwotna też była niezrównoważona, po swojemu, obecna będzie całkiem krzywa. Pierwsza jednak próbowała ogarnąć całość zjawiska o nazwie konflikt-wojna, co należy uznać za dobre jako koncept, ale z wykonaniem to już różnie było. Pewnie główny problem jest taki, że jak się chce powiedzieć wszystko, to się wiele spraw rozmywa, uśrednia i gubi w mnogości. Tego nie da się strawić, sądzę, że po jakiejś pół godzinie widz traci kontakt z wystawą i zaczyna szukać pociechy w smartfonie. O wojnie decydowały wydarzenia węzłowe, a pokazania tego w należytym wyważeniu nie było.
    Skoro teraz IPN-owski filmik „Niezwyciężeni’ jest osią ideologiczną wystawy, czyli łgarstwo założycielskie, będzie nieporównanie gorzej.

  288. Ewa-Joanna
    4 listopada o godz. 21:33

    To jest taki papierek lakmusowy seksizmu: skoro, najpierw uciekając i płacząc (czemu dziewczynka/dziewczyna/kobieta musi płakać i uciekać ?!!!), a wreszcie równoważąc role (skoro oni mogą mnie ściskać i łapać, to ja ich też!) – to taka kobieta zostanie (przez facetów najpierw, a następnie też kobiety [!] uznana za „chamówę”. A facet co łapie dziewczynę demonstruje tylko, że jest prawidłowym facetem, a nie „babą”, „mazgajem”, maminsynkiem”.

  289. Orteq
    5 listopada o godz. 7:22
    KaKa, globalna KaKa, oraz cale chrzescijanstwo razem wziete, operuja wsrod ok. jednej trzecie populacji swiata jaki znamy. Wiec wytlumacz ty mnie skad sie biora te same niemoralnosci w swiecie bedacym poza zasiegiem chrzescijanstwa czy KaKa? Tylko nie mow ze z wykopalisk

    Wtrącę się, chociaż historykiem nie jestem. Moje koleżanki historyczki, siedzące mocno w tomacie, twierdzą że podłe traktowanie kobiet przyszło do islamu z Bizancjum. O Bizancjum nikt już nie pamięta, a trudno o lepszy symbol patriarchatu, korupcji i systemowego niewolnictwa pod płaszczykiem religii. I też dowód na to jak bardzo wschód i zachód Europy nie pasowały do siebie już wtedy.

    Co do hindiuzmu, pamiętam ulice w Indiach, kolorowe jak kwiaty, roześmiane hinduskie dziewczyny, i obok zakute od stóp do głów przemykające czarne sylwetki. Nie wiem na ile zwyczaje się przenikają, ale muszą. Żadna religia nie jest święta.

  290. wbocek
    4 listopada o godz. 23:21

    Pombocku, jeszcze zdań kilka o tym, co tam niebieska książeczka mówi w sprawie seksizmu (nie, pardon, ona nie mówi, nie ma mowy o „mówieniu” – ona oznajmia Prawdę Objawioną, Słowo Boże – absolutne, niezmienne, do ścisłego wykonania pod karą wiecznego potępienia, a nie żadną tam „gadkę”).
    Nie tylko w jednym miejscu jest orzeczenie o podległości kobiety wobec mężczyzny. Cała niebieska książeczka jest nią nasycona. W przekazie werbalnym i niewerbalnym. Role są jasne, jednoznaczne i niezmienne – i tak ma być po wieczność. Nawet u Jezuska (zaraz, dlaczego nawet, skoro Jezusek, jak orzekł, nie przyszedł „zmieniać” pismo tatusia, ale je „wypełniać” – błędne mamy mniemanie o Jezusku), kobieta jest wyłącznie w tle, mała, nieważna, „posługująca”. Apostołowie – sami faceci. My to – dzisiaj (sic!) – możemy rozumieć: gdyby Jezusek sobie wziął za apostołów apostołki, kobiety, znaczy, zostałby z mety ogłoszony wioskowym głupkiem i jego nauczanie skończyłoby się zanim sę zaczęło. A co najwyżej byłby z tego kabaret: O chłopaki, patrzta – lezie ten wariat Jezusek ze swoim babińcem, zróbmy sobie z nich jaja ! Fikołki róbta, przez kije skakać, miny stroić pocieszne, bo jak nie, to kamieniami zatłuczemy!
    Zaraz – powiedziałem, że możemy to dziś rozumieć ? Ooo, o nadmierne spodziewanie: Wojtyła kajakarski orzekł, dziś przecież, mocą swojego absolutnego urzędu, w absolutnej zgodzie z osobistym stanowiskiem, że w Kościele kat kobieta nigdy nie będzie kapłanem. Bo Jezusek miał za apostołów wyłącznie facetów.
    Ten logik, tytan myśli i posiadacz plomb z amalgamatu, profesor nauk katolickich oraz pozostałych rzeczy oksymoronicznych posłużył się kapitalną logiką: używajmy stosunków sprzed 2 tysięcy i więcej lat obowiązujących na Bliskim Wschodzie do spraw dzisiejszych! Dlaczego więc kazał sobie zrobić plomby z amalgamatu, a nie – odpowiednią metodą – chore zęby wyrwać? Czemu łykał jakieś proszki których nie łykał Jezusek oraz jego Przedwieczny tatuś?
    Mamusia Jezuska tak się określiła – bo nie miała ani wyjścia, ani pojęcia o tym, że miałaby możność czy też – cóż za bezczelność myśli ! – prawo pomyśleć i rzec inaczej: oto ja, służebnica Pańska, niechaj mi się stanie wedle Słowa Twego To absolut w absurdzie poddaństwa, bierności i uprzedmiotowienia: niechaj mi się stanie! Nawet nie: Oto moja zgoda, czy coś dającego ślad wskazania, że jest w zgodzie czynna, podmiotowa, a nie przedmiotowa, ale ta całkowita, bezalternatywna, odruchowa przedmiotowość w bierności: „niech mi się stanie”.

    To faceci mają swoje męskie przygody, oni są bohaterami tej książeczki przygód indiańskich, a kobiety mogą sobie – jak Maryja, mamusia wodza Indian – przyjść na koniec i zabrać zwłoki synka, którego przygody źle się skończyły. Kobiety o niczym nie decydują, ale ponoszą skutki męskich zabaw i decyzji: padnij na ziemię i płacz nad zwłokami synka ! Taka rola kobiety. Chłopaki nie płaczą, chłopaki są dumni z trupa: oto bohater, oto wielki wódz! Ba, zwycięski! Śmierć zwyciężył! I króluje w Niebie po prawicy Ojca. Sukces absolutny! A ty, durna babo, płacz!
    Mamy wreszcie tzw. świętego, Pawła, rzeczywistego producenta chrześcijaństwa, ze wszystkimi jego psychicznymi skrzywieniami Szawła-Pawła i świętymi listami przeciwkobiecymi oraz całe stosy „Ojców Kościoła” zajmujących się potwornym, psychiatrycznym obrzydzaniem kobiet. Wszyscy razem tworzyli i nasycali treściami werbalnymi i znacznie głębszymi, niewerbalnymi pozaświadomymi, całe to chrześcijaństwo Oni wytworzyli „Tradycję” i cały, niezmienialny, przekaz kulturowy, którymi dziesiątki, ponad setka pokoleń wyznawców i niewyznawców także, bo żyjących w takim sosie kultury, nasiąkała od oseska, od chrztu. Ba – od poczęcia dziecka poczętego.
    Zaprawdę – jak mówił Jezusek – nie trzeba wcale, żeby jakikolwek wyznawca i niewyznawca czytał szczegóły z niebieskiej ksiażeczki. To mu zostanie podane z ambony i z każdego kąt. I to wchłonie bezwiednie. I tym będzie żył. Pilnując, by „przestrzegać i zachowywać wiarę Ojców naszych”. I życie za tą wiarę Ojców oddać. Ojców, a co z matkami?
    No właśnie !

  291. Orteq
    5 listopada o godz. 0:36

    „Ja bym sie przynajmniej zarumienil. Powodujac wywalenie kogos z bloga”.

    Orteq
    5 listopada o godz. 7:32

    „Przepros, franco, za swoje hunwejbinstwo. I bedziemy kwita”.

    Chamowata Przekupka Orteg i rumieniec?! Toż ona za siebie nie umie się rumienić, a chce ZA KOGOŚ! Nieprzeciętna zdolność. Wywalili ze wszystkich blogów, a ona dalej wstydzi się za ludzkość i pana Jacka. Jedyna sprawiedliwa wśród narodów świata. „Przepros, franco, za swoje hunwejbinstwo. I bedziemy kwita” – jakież to prawe i sprawiedliwe! Czy nie o czymś takim jest wpis Tanaki i rozmowa?

  292. anumlik
    4 listopada o godz. 16:37

    Honorowa kobieta
    jest najpierwszy atleta:

    Hydrze łeb urwie
    i nie podda się biurwie

    Powiedzie lud na barykady
    A trzęsącym się portkom szepnie:

    spoko – damy rady !

  293. Orteq
    4 listopada o godz. 20:11

    Otóż to właśnie! Thatcher spotkała się ze związkowcem Wałęsą. Gdy załatwiała swoich związkowców. Spotkanie z prezydentem Wałęsą było sporo później.

  294. @wbocek
    5 listopada o godz. 9:29
    Dziękuję za ten komentarz.
    Cala ta nocna awantura jest doskonałym przykładem na to dlaczego kobiety wolą zmilczeć i ustąpić bo z doświadczenia wiedzą, że to na nie spadnie całe odium.
    Bo co się stało? Dwóch niepoważnych starszych gości pozwalało sobie na mało wybredne wypowiedzi. Zwróciłam im uwagę. Obaj natychmiast przeszli do ataku -jeden zarzucając mi donosicielstwo, drugi włażąc z ordynarnym komentarzem w moją prywatność.
    To, że dostał przedtem ostrzeżenie od Gospodarza, umknęło jego pamięci, a może testował wytrzymałość pana Jacka?
    Nie wiem. Nie wiem też dlaczego zostałam nazwana francą bo do bycia hunwejbinką zaczęłam się powoli przyzwyczajać.

  295. Nie mam za co sie rumienic. Podczas gdy hunwejbini maja za co. Oj maja. Przepraszac za co tez maja

    Wpis Tanaki jest przy tym hunwejbinstwie nie pri czom. Za co ktos tez powinien i Tanake przeprosic. Tak mi sie widzi

  296. Żorż Ponimirski
    4 listopada o godz. 14:20

    Dzięki! tego brzmienia nie znałem. Dobrze się słucha przy porannej kawie.

  297. mag
    4 listopada o godz. 13:27

    Tak jest ! Honorowa kobiecość (jeziorna?) dla @Pombocka !

  298. Lewy
    4 listopada o godz. 12:52

    Właśnie! Kobiety-imigrantki, znacznie częściej niż mężczyźni, nie tylko ciężko pracują, ale się też edukują. Ale przecież podobnie jest i w Polsce, od dawna zresztą. Kobiety są lepiej kształcone, coraz ich więcej w zawodach i sportach uznawanych za typowo męskie. Jest nawet pani porucznik-pilot naddźwiękowego myśliwca MiG 29. Zastanawiają mnie biologiczne uwarunkowania takiego zawodu, ale widać jest to możliwe.
    Natomiast – nad Wisłą – mało słychać o facetach obejmujących „kobiece” zawody.

  299. Ewa-Joanna
    4 listopada o godz. 2:41

    Treściwości i smakowitości. dobry materiał do wstępniaków tematycznych.

  300. NeferNefer
    4 listopada o godz. 12:23 v

    Ku niezniknięciu Neferki

    Niechaj mi się stanie wedle słowa twego ?
    zapytała Neferka tego i owego
    I oddała słowami taki obraz rzeczy:
    Jam jest filar blogu,
    a ten tam – siódmy po bogu.

    No i pokaż cudne foty sfocone cudnym aparatem w cudnej Norwegii. Bardzo ładnie proszę 🙂

  301. @@ mag, Ewa-Joanna

    Czy jako honorowa kobieta w mieście Radom, na własnej ławeczce, nie zostanę opluty(a) przez prawidłowych wyznawców? ewentualnie: kij jej w Oko?
    Pewnie będzie jak powiedział Lolek: tak było po obejrzeniu „Pasji” Gibsona.
    Takie honorowe koszta. Dobra, biorę razem z ławką. 😀

  302. Tanaka – 9:38

    „Otóż to właśnie! Thatcher spotkała się ze związkowcem Wałęsą. Gdy załatwiała swoich związkowców. Spotkanie z prezydentem Wałęsą było sporo później.”

    Tanaczko! Moj kalendarz chyba za szybko, albo za wolno, biega.

    Thatcher odbyla swoje historyczne spotkanie ze związkowcem Wałęsą w Gdansku w 1988 roku. Listopad to byl, zdaje sie. Padgatowka do tego spotkania byla dosyc wyszukana. Jako ze pani premier miala wczesniej pewne klopoty z zaakceptowaniem zwiazku zawodowego Solidarnosc

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1523995,2,margaret-thatcher-wobec-polski.read

    Niedlugo potem przestala byc premierzyca anglijska. Podczas gdy Walesa prezydentury RP sie dochrapal w tym wlasnie czasie gdy sie konczylo premierowanie Zelaznej Damy. I gdy on w 19991 roku poszukiwal Danuski posrod rozleglego loza w palacu Buckingham, pani Thatcher byla juz hezbinka. Strajki gornicze i stoczniowe tez byly dawno usmierzone w UK.

    Taka chronogia mnie sie w pamieci zadomowila. Ja tiebia sorry. I twaju mat’ sorry. I twajewo atca

  303. Orteq
    ja ponownie o gwoździu, i tym porównaniu z filmem – tym filmem, nawet nie próbowałem tego „rozbierać”, ale podoba mi się jako takie, tak jak niektóre wpisy Tanaki, tak wszystko przenicowują, że nie wiem wstrząśnięty ja – czy zmieszany, taka zabawa słowem. A ja nie intelektualist. A czuję się zdradzony przez intelektualistów. Inni lepiej napiszą dlaczego.
    I tu do Pombocka, starszego i mającego w założeniu więcej doświadczenia. A moje doświadczenie jest takie, jak mówił mój kolega – przy wódce chłopy rozmawiając o sexie chwalą się swymi podbojami, w tym podbojami cudzych żon, ich żony są porządne, o nich w tym kontekście nie mówi się, będę potępiony, ale takie rozmowy wedłóg tej zasady były, nie przy każdej wódce.
    ponownie Orteq
    czy z kobietami Hollyłudu, nie jest jak z „żołnierzami wyklętymi”, czy nie można było znaleźć innych symboli? których mniej się można czepiać jak w przypadku „wyklętych”,/ „słonninków”, AK czyli a kury a kaczki, jak często na wioskach o nich mówią/. czy nie pomagał pan pisać Piaseckiemu Pamiętników oficera tej armii?

  304. Tanaka
    5 listopada o godz. 9:23

    Wszystko racja, Tanako, ale jest większa racja, którą Kościół umniejszył, a właściwie całkiem skreślił. Kiedy kobieta kananejska przyszła do Jezusa prosić o uzdrowienie córki od złego ducha, powiedział:

    „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”.

    Chrześcijaństwo nie jest więc od Jezusa.

    Ale powiedział też do uczniów: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”.

    Chrześcijaństwo jest więc od Jezusa. Jest i nie jest. Jak „Nie zabijaj” w Starym Testamencie i „Zabijaj”.

    Podobnie z mesjaństwem Jezusa: Powiedział, że przyszedł wypełnić Pismo co do joty, ale tylko powiedział, bo w rzeczywistości zmieniał jak w transie.

    A co do kobiety, nad którą z łaski Pana chłop ma panować, to masz rację, że potwierdzeń tych relacji trochę w Słowie Bożym jest – i w Starym i w Nowym.

    Na przykład mówi Jezus o nierozerwalności małżeństwa: „Kto ODDALA żonę swoją…”. A o żonie: „Jeśli żona OPUŚCI swego męża…”. On może oddalić, ale nie ona.

    Rzekł faryzeuszowi Szymonowi: „Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi (…)”.

    Najbardziej mnie wzruszyła opowiastka „Marta i Maria”.

    „W dalszej ich podróży przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła go do swego domu. Miała on siostrę imieniem Maria, która siadła U NÓG Pana i przysłuchiwała się jego mowie. Natomiast Marta uwijała się KOŁO ROZMAITYCH POSŁUG. Przystąpiła więc do niego i rzekła: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”. A Pan jej odpowiedział: „Mart, Marto, troszczysz się niepokoisz o wiele, a potrzeba tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.

    No czy nie stuprocentowy samiec i narcyz ten cały Jezus?

  305. Ewa-Joanna
    5 listopada o godz. 9:39

    Ewo, zostawiłbym przekupę Ortega razem z jego „francą”. Dawno temu się kapnąłem, że ten podwórkowy chuligan nie czuje znaczeń niektórych polskich wyrazów, a klepie je wyłącznie dla ich podwórkowej urody. Nie ma na przykład oporów w nazywaniu BEZ POWODU czyjegokolwiek pisania „gryzmoleniem” lub „pierdołami” czy jeszcze inaczej, nie chce mi się grzebać w pamięci. Czort z tą trajkotą trajkoczącą do siebie 24 godziny z kawałkiem.

  306. Ewa-Joanna
    5 listopada o godz. 9:39

    W każdym razie się ucieszyłem z Twojego powodu, Ewo-Joanno. Ucieszyłem się, że się myliłem, widząc Ciebie jako trochę zawzięty złomęski typ. A Ty jesteś – bywa, że ostrą, bezkompromisową – ale stuprocentową kobietą z jej zniewalającą mnie wrażliwością, a nie żaden typ.

  307. „Dwóch niepoważnych starszych gości pozwalało sobie na mało wybredne wypowiedzi. Zwróciłam im uwagę. Obaj natychmiast przeszli do ataku -jeden zarzucając mi donosicielstwo, drugi włażąc z ordynarnym komentarzem w moją prywatność. o, że dostał przedtem ostrzeżenie od Gospodarza, umknęło jego pamięci, a może testował wytrzymałość pana Jacka? Nie wiem. Nie wiem też dlaczego zostałam nazwana francą bo do bycia hunwejbinką zaczęłam się powoli przyzwyczajać.”

    *** że dostał przedtem ostrzeżenie od Gospodarza, umknęło jego pamięci, a może testował wytrzymałość pana Jacka?***

    Raz hunwejbinka, zawsze hunwejbinka. To niby przyzwyczajanie sie do tego zadania to jakies rozkoszne przeciaganie sie starej kocicy. Up, przepraszam. Drugi czy trzeci raz włażąc z ordynarnym komentarzem w czyjąs prywatność pewnie znowu narazilem sie.

    „Ewa-Joanna, 4 listopada o godz. 22:10
    Dobrało się dwóch starych durniów. Aż przykro, że tutaj.”

    Zbanowac! Obu!

    Ale gryzmolenie odnosze glownie do siebie. Pierdoly nie tylko do siebie

  308. @wbocek
    5 listopada o godz. 10:47
    No to już jest dwoje ucieszonych, fajnie, nie? 🙂
    I masz rację, zostawię go, choć on mnie nie zostawi. A znaczenia słów zna on bardzo dobrze, choć czasem udaje niewiedzę. To tylko takie sondowanie jak daleko może się posunąć.

  309. Cieszy mnie ta nowa koalicja jamnensko-kangurza. Fajnie, fajnie jest!

    parafianin – 10:23

    „czy z kobietami Hollyłudu, nie jest jak z „żołnierzami wyklętymi”, czy nie można było znaleźć innych symboli? których mniej się można czepiać jak w przypadku „wyklętych” czy nie pomagał pan pisać Piaseckiemu Pamiętników oficera tej armii?

    Chyba nie mozna bylo, parafianinie. Taki nadszedl czas. Wszystko wina Harvey Weisteina. Jemu status zolnierza wykletego tez nalezal sie. Jak burkowi gnat. Czy jak „Buremu” kula w leb.

    Z tego co wiem, Piasecki naplodzil co naplodzil wlasnorecznie. Tyle ze nie pod swoim nazwiskiem.

    Piasecki sie nazywal Michaił Zubow. Byl oficerem sowieckim i członkiem Komsomołu. To w rzeczywistości prosty, poddany propagandowej indoktrynacji żołnierz z kołchozu spod Moskwy, wielbiciel Stalina, który po zajęciu przez Sowietów 17 września 1939 roku części Polski próbuje pogodzić oficjalną komunistyczną propagandę z zastaną na Kresach rzeczywistością. W zależności od obowiązujących w danym momencie sojuszy, oprócz Stalina wielbi też jego sojuszników, najpierw Hitlera, a potem przywódców państw alianckich.

    Ja ani z Piaseckim ani z Zubowem nie mialem za wiele wspolnego. Bo mnie wtedy na swiecie nie bylo gdy on bazgral swoje zapiski oficera Armii Czerwonej. Sorry

  310. „Ty jesteś – bywa, że ostrą, bezkompromisową – ale stuprocentową kobietą z jej zniewalającą mnie wrażliwością, a nie żaden typ”

    Toz to jest jak włażąc z ordynarnym komentarzem w twoją prywatność. A fuj.

    Przykadzaniem tego raczej nie nazwiemy. Bo to tez by bylo a fuj. Moze nazwijmy to pierdolami starego durnia? Narcyza na dodatek? Ta zniewalająca MNIE wrażliwośc powala mnie

    Nie kazdy stary duren by potrafil takie pierdoly plesc. Szczegolnie w odniesieniu do kangurzycy

  311. Zaglądam z rana na blog a tu Ewa i pombocek rozmawiają grzecznie ze sobą… 😉 Rozradowalo mnie to jak nie wiem co! I słońce swieci. Jaki dzień piękny zatem. Zmykam więc połazic a was pozdrawiam serdecznie.

  312. Kostko,

    Oni tiutiukaja grzecznie ze soba dlatego, by komu innemu dolozyc. Bo to na tym polega zycie blogowe.

    Samo tiu tiu tiu to fiu bzdziu. TWA, inaczej mowioncy. Takie blogi tez istnieja

  313. wbocek
    5 listopada o godz. 10:25

    Tak jest Jezusek to narcyz i samiec jak reszta. Ale są tego konsekwencje najwyższego rzędu: Jezusek jest bóg – kompletny i całkowity: współistotny ojcu oraz człowiek – kompletny i całkowity. Czyli jest w sobie zarówno Absolutnie Doskonały i jednocześnie absolutnie niedoskonały. Samczość narcyzm, egoizm, wywyższanie się, seksizm Jezuska wraz z całą jego resztą stają się zatem Absolutem. Są absolutne. Boskie. Co dowodnie widać po przygodach i oświadczeniach jego tatusia. Jako ojciec taki syn – tak mówią.
    O, tak – na przykład – oświadcza:
    17 Oto zarzuca jej złe czyny, mówiąc: „Nie znalazłem u córki twej oznak dziewictwa”. A oto są dowody dziewictwa mej córki» i rozłoży tkaninę przed starszymi miasta. 18 Wtedy starsi miasta wezmą tego męża i ukarzą go. 19 Skażą go na sto [syklów] srebra i dadzą je ojcu młodej kobiety, gdyż okrył niesławą dziewicę izraelską; pozostanie jego żoną i nie będzie jej mógł całe życie porzucić. 20 Lecz jeśli oskarżenie to okaże się prawdziwym, bo nie znalazły się dowody dziewictwa młodej kobiety, 21 wyprowadzą młodą kobietę do drzwi domu ojca i kamienować ją będą mężowie tego miasta, aż umrze, bo dopuściła się bezeceństwa w Izraelu, uprawiając rozpustę w domu ojca. Usuniesz zło spośród siebie.
    Odwrotnie nie ma, żeby kobiety kamienowały mężczyzn. Są natomiast liczne pozory sprawiedliwości i równości.
    Taki pozór:
    22 Jeśli się znajdzie człowieka śpiącego z kobietą zamężną, oboje umrą: mężczyzna śpiący z kobietą i ta kobieta. Usuniesz zło z Izraela.
    Brzmi ładnie, prawda? Ale pierwsza zasada dezawuuje tą zasadę nibyrówności. To kobieta musi udowodnić swoje dziewictwo, a nie mężczyzna swoje prawictwo. Ściślej – jej rodzina musi to – publicznie! – udowodnić mężczyźnie, który kwestionuje dziewictwo żony. „Wystawić ją na wstyd publiczny” przy takim badaniu na oczach całej gminy, poniżyć ją i mieć ją za przedmiot w rękach ojca, rodziny, gminy i „badaczy dziewictwa” to nic jeszcze nie powiedzieć.
    Jeśli ojciec córki dowiedzie przed „starszymi miasta” (przypomnijmy sobie choćby obraz Rembrandta „Zuzanna i starcy”, zresztą temat bardzo licznie obrazowany, na którym obleśne staruchy dokonują „inspekcji” Zuzanny), mąż, fałszywie oskarżający żonę i jej rodzinę, płaci tylko grzywnę. Jeśli dowód dziewictwa nie zostanie przeprowadzony (bo i często nie da się „udowodnić” – bo tak Wszechmogący kobiety skonstruował – u jednych widocznie, u innych mało, a u części – wcale, on więc jest autorem [sic!] tej zbrodni, której etapem jest „brak dowodu dziewictwa” a kończy się zatłuczeniem kobiety kamieniami – przez samych mężczyzn! – na śmierć), to kobieta kończy wśród powszechnego potępienia, przekleństw, pogardy i zostaje rozkwaszona kamulcami na miazgę. A inne kobiety są tego świadome (!). Jakżeż one mogły się (i mogą, bo i dziś to działa) czuć, jak te potworności wpływały na ich życie, poczucie podmiotowości, człowieczeństwa ? Jak ich zakres życia był formatowany i zamykany w klatce budowanej przez mężczyzn?

    I dalsze przykłady – z tej samej kategorii:

    23 Jeśli dziewica6 została zaślubiona mężowi, a spotkał ją inny jakiś mężczyzna w mieście i spał z nią, 24 oboje wyprowadzicie do bramy miasta i kamienować ich będziecie, aż umrą: młodą kobietę za to, że nie krzyczała będąc w mieście, a tego mężczyznę za to, że zadał gwałt żonie bliźniego. Usuniesz zło spośród siebie.

    Kolejny pozór sprawiedliwości i równości: oboje zostaną ukamienowani, ale tylko wtedy, jeśli kobieta głośno krzyczała, darła się, miotała i tak dalej. ta cicha, przerażona, oniemiała w strasznym stresie, wreszcie – niemowa (!) – zostanie ukamienowana !

    Kolejny przykład – wzmacniający pozór równości:

    25 Lecz jeśli mężczyzna znalazł na polu młodą kobietę zaślubioną, zadał jej gwałt i spał z nią, umrze sam mężczyzna, który z nią spał. 26 Młodej kobiecie zaś nic nie uczynisz. Młoda kobieta nie popełniła przestępstwa godnego śmierci.

    Tu -na polu – kobieta jest niewinna. Może krzyczeć, albo być cicho – obojętnie, Wszechmogący nie ma pretensji. Pozornie – bo jeśli nie będzie dowodu dziewictwa przedstawionego przed starszymi to i tak ją zatłuką kamieniami. A jak miałaby udowodnić, że kiedyś została na polu zgwałcona i dlatego nie jest dziewicą – co ją niby uwalnia od kary, ale tylko po to, by po chwili została zabita?

    Wreszcie dowód rozwalający w pył pozór sprawiedliwości Wszechmogącego – Absolut narcyzmu i zła:

    28 Jeśli mężczyzna znajdzie młodą kobietę – dziewicę niezaślubioną – pochwyci ją i śpi z nią, a znajdą ich, 29 odda ten mężczyzna, który z nią spał, ojcu młodej kobiety pięćdziesiąt syklów srebra i zostanie ona jego żoną. Za to, że jej gwałt zadał, nie będzie jej mógł porzucić przez całe swe życie.
    Gwałcić kobietę można, tylko trzeba za to ojcu zgwałconej zapłacić. Zaś kobieta zgwałcona MUSI (sic!) zostać żoną swojego gwałciciela ! Na całe życie – żyć z gwałcicielem ! Który będzie ją dalej gwałcił, już bezpłatnie. Ojciec zgwałconej zaś po prostu swoją córkę sprzedaje gwałcicielowi!

    To jest potworność Wszechmogącego, którego nazywamy Doskonale Dobrym. I doskonale miłującym każdego z nas, a my miłujemy tego potwora nad życie ! Gwałcone miliony i miliardy kobiet kochają swojego potwora nad życie i jemu składają dzięki! do tego wzywa Karol Wojtyła. Pomijam już jego chorą, papieską głowę. Do tego wzywał Karol Wojtyła ! – ten serdeczny druh parafianek, co to z nimi na kajakach jeździł.

    I mamy to – dziś także – w połowie bodaj świata wprost: kobieta zgwałcona ma poślubić gwałciciela. A w prawie drugiej połowie (i w Polsce) w połowie: cóż to takiego – gwałt! drobiażdżek – mówi policja i mówią sądy (sędziny!): niska szkodliwość społeczna, widocznie sama prowokowała i tak dalej..

    I jeszcze jedno: „Co naprawdę mówi ewangelia” – i cała reszta niebieskiej książeczki – ustalają WYŁĄCZNIE mężczyźni.Ciągle im się to pieprzy i dlatego się nawzajem tłuką i mordują, co nie zmienia zasady: to faceci ustalają JAK JEST I JAK MA BYĆ. Narzucają kobietom treści, sensy, normy i wymierzają kary. Wystarczy jednak odrobinę zmienić sposób widzenia – co pokazałem na zaledwie paru z mnogości przykładów – i widać już z wielka mocą jak potwornie skłamana, nieludzka jest cała niebieska książeczka, Jezusek, ale przede wszystkim – jakim potworem jest Wszechmogący. A za nim jego ofiary zamieniające się w potwory: papieże, kler, teologowie stanowiący cały system opresji – wobec kobiet i wobec człowieka jako takiego.

  314. Kostka
    5 listopada o godz. 11:49

    Zaglądam z rana na blog a tu Ewa i pombocek rozmawiają grzecznie ze sobą… Rozradowalo mnie to jak nie wiem co!

    tak jest, szczęść boże jamneńsko-brisbański, ale mówimy tak: rozradowana jestem jak zajączek ! 😀

  315. Czas na powtorke wczesniejszej lekcji. Pod tym samym wpisem #MeToo

    Mamy do czynienia ze skokiem cywilizacyjnym. Era podrywow wedle formuly ‚on napiera ona opiera’ nam wziela i przeminela. Moze nawet wkroczylismy juz w cywilizacje ‚jej sie chce jemu nie’.

    Czy mamy tu do czynienia z nawrotem do matriarchatu? Historia ewolucji pamieta podobne nawroty. Nic z nich madrego nie wyniknelo, z tego co wiadomo

  316. Orteq
    Coś ty nawywijał?! Chopie, wstyd mi za ciebie. Dopiero teraz przeczytałam nocną i poranną korespondencję na blogu.
    Szapka bach i na kolana. Przepraszać E-J.

  317. Tanaka
    Kobieto honorowa mego życia!
    Piszesz do @wbocka o Jezusie. A ja tylko nadmienię, że jego postać poniekąd wciąż mnie fascynuje.
    Po pierwsze – jego zdecydowanie negatywny stosunek do matki Niepokalanej, gdy tymczasem on się zwyczajnie wstydził, że jest bękartem wedle ziemskich reguł, a nie owocem Ducha Św. pod postacią gołębicy. Po drugie, co się z nim działo między 12 a 33 rokiem życia. W tzw. międzyczasie jakby wyparował. Wiem, że istnieją jakieś spekulacje na ten temat, ale nie pamiętam źródła informacji.
    Po trzecie, jaką rolę w jego życiu odegrała uznana przez krk za świętą Maria Magdalena?
    Po czwarte, piąte i dziesiąte – same zagadki wokół tego proroka? syna bożego? króla samozwańczego?
    Moje naiwne pytania dotyczą postaci historycznej zwanej Jezusem, a nie jej egzegezy na podstawie Nowego Testamentu i czterech ewangelii.

  318. Orteq
    z Piaseckim to był żart
    wikipedia na Zubowa się nie zgadza, cytować nie będę.

  319. mag
    5 listopada o godz. 13:37
    Wielu odpowiedzi na twoje pytania dostarcza Hubertus Mynarek w książce „Jezus i kobiety”. A postać zwana Jezusem, jest równie historyczna, jak smok wawelski, krasnoludki i Tomcio Paluch w siedmiomilowych butach.

  320. mag
    5 listopada o godz. 13:37

    To jasne: jest w tym coś fascynującego, skoro wiadomości o Jezusku miały taki wpływ na Publiczność Światową. Podkreślam: wiadomości, niekoniecznie bowiem sam Jezusek, o którym wiadomo, że niewiele wiadomo. A raczej wiadomo coś takiego: im bardziej coś wiadomo tym mniej wiadomo, że był historyczny Jezusek.

    Wszechmogący zaparł się syna swego, co jest normatywne dla wielu tatusiów i formacyjne dla losów Jezuska, który nareszcie, na krzyżu żalił się i wyrzucał tatusiowi, że go opuścił. To zresztą kapitalna materia głębokich i mrocznych uwikłań dla badacza psychologicznej głębi człowieka.
    Gdyby tatuś nie zaparł się syna swego, zadbałby co najmniej o to, by historyczność Jezuska była całkiem pewna oraz całkiem pewne było to co robił i czego – tak mówią nauczał. Ale tego nie zrobił, syna olał, więc w ogóle nie wiadomo czy był i o co mu chodziło. I za tą mętność oddał życie. Jest to Absolutne okrucieństwo ze strony ojca.

    Ludzie za takie okrucieństwo ojca albo mu łeb rozwalają albo wysyłają na długą terapię psychologiczną. A my Wszechmogącemu za to klaszczemy w rączki, wychwalamy i chcemy jeszcze. No, ale ludzie są rozumniejsi i moralniejsi od Wszechmogącego. Przynajmniej co jakiś czas oraz tu i tam.

    Tak jest: Jezusek zamiast się cieszyć jak zajączek, że jest Synem Bożym, wstydził się swojego bękarctwa i mamusię swoją Wiecznie Dziewicę grubym słowem poczęstował po czym zwiał. Co też jest czystą psychoanalityką.

    Jezusek żył at 33 – tak mówią. I że 3 lata „nauczał” – też tak mówią. Ale badacze się spierają. Jedni twierdzą, że nauczał raptem parę tygodni, inni, że parę miesięcy, aż wreszcie jest wersja z grubsza oficjalna – że trzy lata. Co bardzo wątpliwie, bo Rzymianie nie pozwoliliby na trzyletnią działalność takiego buntownika, choćby i gadał, że „co cesarskie należy oddać cesarzowi” W Imperium ma być cisza i spokój, a nie żadne bunty i ruchawki.

    Co miała wspólnego z Jezuskiem Maria Magdalena wyjaśnia Hubertus Mynarek, w błyskotliwej książce „Jezus i kobiety” Jego wnioski – na podstawie starannej, uważnej i rzeczowej analizy ewangelii, a nie ideologicznej, odgórnej tezy Kościoła kat JAK BYŁO – są takie, że Jezus żył z kobiet (wiele z nich było majętnych, a działalność – zwłaszcza trzyletnia – Jezusa wymagała znaczących i stałych źródeł dochodu) , a Maria Magdalena była jego powiernicą, przyjaciółką i – wedle dzisiejszej nomenklatury – „partnerką życiową”. Taki wniosek jest niezwykle przekonujący psychologicznie: skoro kobiety miały do wyboru albo durnych, wulgarnych i chamowatych mężów-właścicieli i siedzieć siedzieć jak koza na sznurze oraz „usługiwać mężowi” oraz „przestawiać dowody dziewictwa starszyźnie”, wolały Jezuska – delikatnego w obejściu, wymownego, wiedzącego jak miło do kobiet mówić, nieskupionego na zagarnianiu majątku, ale na wyższych i ezoterycznych zagadnieniach, takiego eleganta co to i kwiatek kobiecie może podarować i w nerki nie kopie, a do tego nic tylko o wiecznym szczęściu gada i je szczodrze kobietom obiecuje – to nic tylko takiego wybrać i nawet „jemu usługiwać”.

  321. wbocek
    Kilka razy obejrzałam Twój filmik. Dla wody, pombocku drogi, dla jej toni, w którą się zagapiałam i spływała na mnie spokojność.
    Eh, popłynęło by się…

  322. @@gotkowal, Tanaka
    Książkę Mynarka znam, a w bajdach około jezusikowych coś jakby jest. Choćby frapujący Całun Turyński.
    Tanaczku, bardzo smakowicie opisujesz relacje: ojciec wszechmocny – syn boży.
    Ilość perwersyjnego wręcz okrucieństwa, z jakim bóg miłosierny traktuje lud boży jakoby zbawiony przez śmierć na krzyżu własnego syna jest chyba nie do przebicia.

  323. @mag, Tankaka, gotkowal
    Jeszcze raz (wiem, że gotkowal je zna) polecam książki Barta Ehrmana, zwłaszcza „How Jezus Became God”. Niestety, chyba jeszcze nie została przetłumaczona na polski – i w PiSlandii zapewne utrąciłaby ją cenzura. Jezus – to postać literacka. Ze wszystkimi konsekwencjami.

    „a w bajdach około jezusikowych coś jakby jest.”
    Noż przecież musi co że tak! Joseph Campbell („Bohater o stu twarzach) odkrył to już dawno. Mit bohatera-odkupiciela ludzkości i zmartwychwstania jest stary jak świat. Mnóstwo motywów ewangelicznych (Bozia cię koooocha!) to po prostu myślenie życzeniowe, bo kto nie chciałby być bezwarunkowo kochany?

    A z kolei takie elementy, jak matula pod krzyżem (gdzie jej, znając realia krzyżowania, raczej nie mogło być) i kobieta tuląca trupa syna – przecież to jest los milionów kobiet. Przecież całe pokolenia matek zawsze wychowywały synów – na żołnierzy. To jest po prostu „standardowe” ludzkie cierpienie i ludzki ból sprytnie wkomponowane w religianckie bajędy.

    https://www.youtube.com/watch?v=ALBlLycqsNI

  324. mag
    5 listopada o godz. 14:37
    Bez przesady z tym całunem. Zapewne znasz książkę Zbigniewa Blani-Bolnara „Jak został zrobiony Całun Turyński”. Historię prostackiego oszustwa z niskich (finansowych) pobudek. Oszustwa od razu zbadanego i zdemaskowanego przez biskupa Troyes, Henryka z Poitiers. Co nie przeszkodziło w ciągnięciu zysków od pielgrzymów, licznie nawiedzających „cudowną” relikwię.

  325. @Ewa-Joanna – Podziwiam twoją cierpliwość. Pełny szacun!

  326. Na marginesie
    German śpiewa cudnie, ale to kiczowisko, łoł!

  327. gotkowal
    Jest jeszcze coś takiego jak Chusta z Oviedo.
    https://www.youtube.com/watch?v=PSIt52H5yWA
    No i cóż poradzisz, że ludzie chcą wierzyć, skoro „krwią świętą” zajmują się też naukowcy, np. specjaliści od medycyny sądowej.

  328. @mag 5 listopada o godz. 16:28

    German ma cudny głos, ale repertuar często kiczowaty, więc obrazkowe kiczowisko – jak najbardziej. W polskim przekładzie tej piosenki usunięto elementy ojczyźniano-mocarstwowe, po rosyjsku je widać (to znaczy słychać) trochę lepiej. A chodziło mi w sumie tylko o to, że ten malutki synek dorośnie, pójdzie w świat – i zostanie mięskiem armatnim. To jest ta właśnie ewangeliczna „ofiara z siebie” dla mitycznego ojczulka-krwiopijcy. Motyw dyktowany samym życiem i poniekąd dorozumiany w piosence Anny German.

    https://www.youtube.com/watch?v=Rj5zVxsVWc4
    http://www.tekstowo.pl/piosenka,anna_german,_1050_1086_1083_1099_1073_1077_1083_1100_1085_1072_1103__ii.html

  329. mag
    5 listopada o godz. 16:47
    A ileż przy tym radosnego, pseudonaukowego bredzenia. A to nieznane nauce promieniowanie, najnowsze technologie, restytucja fotogrametryczna. Do tego tajemnicze rozbłyski fotonowe a ostatnio tunelowanie kwantowe.
    Tymczasem by zrobić sobie całun, wystarczy płaskorzeźba, płótno, odrobina rzadkiego błota lub gliny i solidnie rozgrzany przedmiot, np. żelazko. A takie żelazko potrafi emitować potężną energię. O czym każdy przekonał się przynajmniej raz w życiu, przypalając w trakcie prasowania koszulę czy gatki.

  330. Na marginesie
    Dzięki za piosenki.
    A czy widziałaś ten serial osnuty na biografii German? Bardzo zresztą dobry, melodramatyczny wyciskacz łez.
    https://www.youtube.com/watch?v=TwUouOXs53w

  331. Wracajc do molestowania.
    Rok temu byłem w teatrze im.Stefana Żeromskiego w mieście wojewodzkim Kielcach na sztuce pt. „Caryca”
    Oczywiście bylo o brewerich wielkiej Katrzyny. Z poczatku jest nawet przyzwoicie, bo aktorzy i aktorki chodza w klesonach i koszulach, majtkach, biustonoszach.Wymieniają miedzy soba jakies historiozoficzne myśli, o władzy, ludzie itp. Ale stopniowo pozbywają się tych kalesonów i kielecka publicznośc w napieciu czeka na ostateczne odsłonięcie,nie wsłuchując się w poważne kwestie poruszne przez coraz golszych aktorów,
    Nareszcie ! Grajaca caryce aktorka zdejmuje majtki i publiczność wstrzymuje oddech. A aktorka ze swobodna dezynwolturą , wręcz prowokacyjnie zwraca się do męskiej publiczności, której oczy biegają od tego czarnego trójkota do pieknie toczonych piersi; A co może się nie podoba ?
    Nastepnie ku uciesze kieleckich mieszczek aktor grający Potiomkina też zdejmuje kalesony i damska cżeść publiczności zamiera kontplemując książęcego fiuta.
    Aktorzy symulują kopulację, potem stają pod jakimś obrazem a Potiomkin głaszcze czarny trójkąt carycy, a ta mu w tym czasie coś mówi, ale nikt nie zwraca uwagi na słowa, tak jest zafascynowany owym glaskaniem.
    Na koniec aktorka zakłada na swój biust jakąś skrzynkę z dwoma otworami i wchodzi między rzędy, nachyla się nad przestraszonymi panami i zachęca ich, aby wkładali ręce w te otwory i nie krepowali się dotykając jej wspaniałych piersi.
    Więc ja sie pytam; Kto tu kogo molestował ?
    W kazdym razie kielecki teatr jako awangardowy wyprzedził wszystkie sprośności paryskie czy broadwayowskie.
    Udało mi sie dotrzec do kulis po spektaklu. Zaczepiłem rezysera i aktorkę. Przyznałem, że jestem panem starszej daty, więc trochę nie zrozumiałem celu owego przedstawienia. Gdyby to było 30-40laat temu, to wybuchł by skandal, ale dziś w dobie internetu, to chyba spóźnili się z tą śmiałością. Ale pogratulowałem im pomysłu, bo jednak starsza generacja nie bardzo sobie radzi z internetem, a też chciałaby pooglądać nie tylko u swojej żony albo męża.
    Na koniec powiedziałem, że w taki sam spoósób można by przeprowadzać konkurs szopenowski czy Wieniawskiego, gdzie artyści i artystki grałiby bez majtek, a wykonujący kadencję koncertu Szymanowskiego skrzypek wywijałby swym fiutem jak drugim smyczkiem, Z pewności przyciągnęłoby to wielu melomanów, bo w dzisiejszych czasach sztuka potrzebuje dopalacza.
    Artyści sie chyba obrazili, bo kazali mi natychmiast opuścić kulisy

  332. @mag 5 listopada o godz. 17:12

    Serialu nie widziałam, a ten link mi się nie otwiera – bo licencja. Widziałam fragmenty, ale całości chyba nie strawię – w ogóle z zasady nie oglądam melodramatów.
    Z repertuaru Anny German lubię to:
    https://www.youtube.com/watch?v=npjfdbAP5Ac

    A tu – to samo jako scena z serialu – ze „znikniętym” ojcem doczepionym do piosenki.
    To tak historia się splata z życiorysem, a życiorys – z repertuarem. Nieuniknione 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=uW5iXq3uUak

  333. mag
    5 listopada o godz. 17:12

    Serial widziawszy. Jakoś mi się ta „rosyjska” część serialu wydała lepsza. W tej „polskiej” więcej było gładkości. Chociaż i postać brzydkiego Ruska jakaś taka nie taka. niewiarygodny fiksat.

  334. gotkowal
    5 listopada o godz. 17:06

    na tym, jak działa Calun na pewno zna się Michał Heller. Dla niego tunelowanie kwantowe i odwijanie cukierka z papierka to betka.

  335. mag
    5 listopada o godz. 14:25

    Jak tak, to płyniemy mag. Będziemy do maja jedyni, którzy wychodzą z tej przystani. No i, rzecz jasna, tyle powrotów, ile wyjść. Wprawdzie dziś prócz mnie były na Jamnie dwie moczykijskie łódki i jedna bezinteresowna żaglówka, ale na dwóch tysiącach hektarów to nie tłum.

    Dziś pojechałem na kanał skontrolować poziom spiętrzenia jeziora po deszczach (bo nie żadne sztormy podnoszą poziom, ale rzeki po deszczach). Jest jeszcze ze dwadzieścia cm różnicy przy typowej średniej 12 cm, więc nie skoczyłem na morze, bo za dużo szamotaniny przy powrocie przez wysokie progi na nasze nogi na sztormowych wrotach. Zresztą nie o kontrolowanie chodziło, lecz o bycie na wodzie. Więc jak i Ty chcesz być, to nic więcej nie chodzi. A kiedy zgoda, to i pombocek rękę poda..

    Są trzy fotki jeziora, dwie – kanału Jamneńskiego, w tym – jedna ze startującym kormoranem, i jedna – łęgowego lasu przy jeziorze. Nie chciałem kormorana straszyć i próbowałem ominąć, ale i tak wolał przerwać suszenie i zejść z oczu. Bo one nic innego nie robią, tylko nieprzytomnie żrą ryby i się potem suszą. Ja też wlazłem pod koc i się suszę, bo z wiosła mi kapało, kapało…
    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6484961435531594657/6484961436426241618?authkey=CKK7oZ7EkZTaywE

  336. „Gdybym był młodą kobietą, to wolałbym być lesbijką. Mógłbym wtedy mieć mądrą, piękną partnerkę zamiast bezużytecznego faceta – powiada słynny psycholog amerykański, Philip Zimbardo. Ma on bardzo złe zdanie na temat współczesnej generacji mężczyzn (weekendowa GW).
    Panowie, warto być kobietami, nawet honorowymi.

  337. @Lewy 5 listopada o godz. 17:17

    Molestowanie widzów – to jedno. Ale sama Katarzyna – to przecież macho w krynolinie.
    https://www.youtube.com/watch?v=LqGvw9ZREFs

  338. mag
    5 listopada o godz. 16:45

    tak jes, przy czym fachowcy katoliccy też się wypowiedzieli w sprawie „cudu z Sokółki” – że to ludzka tkanka! Ja uwielbiam takie katolickie koszałki-opałki. Z jakiegoś niejasnego powodu tkanka ta nie została zbadana na okoliczność gnomu. Znalibyśmy genom Jezuska. To by było coś!
    Ale może się fachowcom portki ze strachu zatrzęsły: jakby tak jaki wyznawca świsnął ten kod, bo by można było Jezuski w ogródkach sadzić. Jak krasnale.

  339. mag
    5 listopada o godz. 17:35

    tak jest. Właśnie leci w jakiejś tv serial „Ostatni okręt” To musi być o facetach. Trza się ratować.

  340. Na marginesie
    5 listopada o godz. 16:53

    Anna German po rosyjsku jest chyba jeszcze lepsza niż po polsku. Rosyjski język jest tak śpiewny, że szał.

  341. Lewy
    5 listopada o godz. 17:17

    Porządna sztuka musi mieć jakieś niedopowiedzenie. takie – więcej inteligencji. A Ty chciałeś, żeby zaraz wytłumaczyli co i jak.
    Ale żeby w Kielcach ?? Jak ta demokracja się rozszerza.. !

  342. Tanaka
    5 listopada o godz. 12:23

    Jak co najmniej dwa zajączki! 😉 Bo mi zawsze smutno jak się moi ulubieni blogowicze podgryzają…

    Właśnie wróciłam z dzisiejszej eskapady i melduje że rano na co wyższych wzgórzach leżal śnieg co było bardzo estetycznie miłym widokiem w połączeniu z żółtym kolorem brzoz i modrzewi nad jeziorami. A teraz muszę pomóc przy odpalaniu ogniska w ogródku bo dzisiaj Bonfire Night. Nie ma jak uczcić zapobiegniecie próby przywrócenia religii rzymsko-katolickiej! 😉 Wprawdzie obowiązkowej kukły katolika nie mamy ale damy radę!

  343. Tanaka
    5 listopada o godz. 17:31
    Takimi rzeczami pan profesor się nie zajmuje. Nie ma czasu. Zajęty jest wyjaśnianiem, jak powstało coś z niczego (aż się Nietzsche na klawiaturę ciśnie) i dlaczego to sprawka Wiekuistego.

  344. wbocek
    Czymże ja ci się odwdzięczę, pombocku, skoro nie mam pod ręką rzeki (w linii prostej do Wisły jest jakieś 3 km) ani jeziora wielgachnego?
    Mogę ci tylko pokazać aleję późnojesienną, przy której mieszkam (w domu widocznym po prawej stronie w głębi). Nie jest to zdjęcie z tej jesieni, bo „na chwilę obecną” wielkie maszyny drogowe budują nowe jezdnie w obydwu kierunkach i pachnie smołą jak w piekle (przypuszczam).
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/20/Aleja_Wojska_Polskiego_w_Warszawie_2016.JPG/1200px-Aleja_Wojska_Polskiego_w_Warszawie_2016.JPG

  345. Orteq
    mogę przyznać, że on /Piasecki/ Zubow, o ile Puszkin to wynalazca puszki dla Polaków i armaty dla Ruskich, a Zubow sztucznej szczęki wszystkim,
    piosenka, którą lubię. Wiałem takie sny s kaniom… youtube.com/watch?v=lewjWBHsJX0
    Siadu jawierchom na kania….

  346. Tanaka
    Jasne, że German lepiej brzmiała po rosyjsku (to był chyba jej pierwszy język) i nie dziwota, że Rosjanie ją kochają, może i bardziej niż Polacy.
    A w ogóle rosyjski to piękny język. Uczyłam się go w „komuszej” szkole z przyjemnością, co dziwiło moich niektórych rówieśników, ostentacyjnie anty. Potem szlifowałam rosyjski dzięki kontaktom (tak się złożyło) z Rosjanami z ówczesnego Leningradu i Wilna, gdzie poszukiwałam śladów moich przodków.

  347. ale tekstu konia tak bym nie przetłumaczył

  348. Tanaka
    5 listopada o godz. 12:22

    Mało się onej książeczce przyglądałem od strony traktowania przez nią kobiet, ale mi otwarłeś oczy. Dziękuję. Przelecę jeszcze raz Nowy Testament z tym nastawieniem. Jezus traktował kobiety raczej wielkopańsko, ale ich fascynacja nim wyraźnie jest widoczna. Spotkałem nawet żywe kobiety niemal zakochane w Jezusie i się zastanawiam do dziś, co w nim było takiego do zakochania. Sądzę, że to raczej gra wyobraźni i języka u tych pań. Nie że one w nawet samotności o Jezusie z miłością myślały, lecz że kiedy zaczynały mi o nim mówić, nakręcały się własnymi słowami, wpadały w demonstracyjną egzaltację i do niej na poczekaniu dorabiały słowa o bogobojnym kochaniu. Czyli że nie kochanie to było, lecz teatrzyk o kochaniu. Rola pokazowej pobożności jest ogromna, o wiele większa od pobożności, patrz: panie ślubujące czystość po dziewięćdziesiątce czy jakoś tak. A ja, jak w wieku siedmiu lat, będąc ministrantem, nie rozumiałem, co znaczy „Nie cudzołóż”, tak do dziś nie mam pojęcia, co to czystość, brudność. A Ty jeszcze mówisz, że za coś takiego kamienują! O Boże, niech cię jasny grom!

  349. skąd w tłumaczeniu piosenki o kaniu błonia, no nie wiem, może tłumacz Krakus był, pole, błonie, straszne….
    ale panie Orteq sankju wasza mać za wszystkie dotychczas odpowiedzi.

  350. pole to błonie?, to Kraków jakiś?

  351. Dwa słowa o Annie German.

    Jej matka, pani Berner, uczyła mnie w technikum niemieckiego. Jak matce się zachworało, zastępowała ją Anna. Same męskie klasy, więc można sobie wyobrazić, jak nam pod mundurami buzowało przy pięknej Annie. Fakt, że z mojej klasy chyba tylko dwóch mogło jej patrzeć prosto w oczy, reszta – z dołu, nawet gdyby stanęli na palcach. Po niemiecku mówiła jak Niemka, po rosyjsku – jak Rosjanka, po polsku – jak Polka. Nieprawdopodobnie skromna.

    Pamiętam jak dziś: odprowadzam do domu przy ówczesnej Alei Olimpijskiej jako ochroniarz naszą panią Anię rusycystkę, przyjaciółkę pani Berner. Idziemy pod górę w stronę śluzy „Zacisze” i Ania mówi, że córka pani Berner chyba będzie robić piosenkarską karierę, bo ma cudny głos i właśnie wygrała jakiś konkurs czy w totolotka – no, kurde, nie pamiętam. W każdym razie mogę powiedzieć, że byłem jakoś przy jej początkach.

  352. Lewy
    5 listopada o godz. 17:17
    Prawdziwa sztuka jest bezkompromisowa. Nie zna granic ni kordonów…
    https://www.youtube.com/watch?v=HeCJdtBNDZc

  353. Panie Gospodarzy Bloga,

    Proszę nie wyrzucać wieska59 . Z tej przyczyny, ze im więcej Wiesiek wypisuje tu swoich ,,mądrości,, tym bardziej widać kto to jest. Poprostu kopie sobie grób. Niech pisze. Oblech, cham i prostak wyłazi z każdym jedo zdaniem.Proszę pozwolić mu się kompromitować.

    Kłaniam sie

  354. gotkowal
    5 listopada o godz. 17:56

    Wyjaśnianiem jak powstało coś z niczego zajmuje się też Lawrence Krauss. Jest to facet dowcipny i szyderczy. Uwielbia robić sobie jaja w czasie publicznych debat z udowadniaczami katolickiego powstawania z niczego.

  355. Tanaka
    5 listopada o godz. 19:16
    Szczególnie dobrze idzie mu to w duecie z Richardem Dawkinsem.
    https://www.youtube.com/watch?v=O0siu3XowNk

  356. Kostka
    5 listopada o godz. 17:50

    to ja się zapytam, czy na wiosnę też jest Bonfire? W Skandynawii mają i wszyscy się z tego cieszą jak zajączki 😀 . W takich niewielkich narodach ma to ciągle znaczenie plemienne.

  357. gotkowal
    5 listopada o godz. 19:19

    Tak, obaj to straszni jajcarze.

  358. mag
    5 listopada o godz. 18:08

    ja byłem może nieco za młody, by się Anną German tak fascynować jak dzisiejsze fanki albo groupies. German śpiewała, z mojej ówczesnej perspektywy, dla pokolenia rodziców, lub mocno starszego rodzeństwa. Wiele jej piosenek było poważnych, a jak się ma ze 12 lat to niełatwo zostać fanem takiej poważności. Ale młody wiek w niczym nie przeszkadza, by – ze względów czysto twórczych, artystycznych – zostać całkowicie i nieodwracalnie przeszytym i w sobie drżeć nawet nie słysząc piosenki „Człowieczy los…” To jak Anna German zaśpiewała ten utwór, jaka dała mu moc, wiarygodność, głębię i urodę jest nienazywalne.
    A „Eurydyki”? Podobnie. Jak i z resztą jej piosenek.
    Kiedyś doznałem olśnienia w sprawie urody języka rosyjskiego. Za sprawą bodaj Wojciecha Siemiona, który wyjaśnił, że w poezji rosyjskiej regułą jest, że co drugi znak to samogłoska. Skąd ta lekkość, miękkość i śpiewność. I trudność przełożenia na polski.
    Anna German jest też wybitym przykładem, jak ważna i ożywcza jest wielokulturowość. To na styku wielu kultur najłatwiej o twórczą wybitność. Wsobność – uznawana za lepszość – degeneruje. Tą degenerację właśnie ćwiczymy. Skutki już stają się widoczne.

    Z Anną German mam jeszcze taki problem, że jak się ją pozna, to się wie co to takiego śpiew i artyzm w śpiewie. I później mało człowieka ciągnie do słuchania byle czego. To samo mam ze Starszymi Panami.

  359. Na wiosnę nie mamy bo ten konkretny Bonfire Night czy raczej Guy Fawks Night jest zawsze 5 listopada (a publiczne ogniska często w sobotę przed). W UK (bardziej w Anglii) to poważna sprawa z wioskowymi ogniskami (z obowiązkowa kukla Guya (lub kilkoma) i okazją żeby spalić stare meble (cała wioska znosi). Plus fajerwerki. A wszystko ku pamięci capniecia niejakiego Guya, konwerta na katolicyzm, który w 1605 roku chciał wysadzić parlament wraz z królem i przywrócić katolicyzm. Podrzucam link bo ja ciągle jeszcze przy ognisku. A fajerwerki hucza nam dookoła odpalane przez entuzjastycznych sąsiadow…

    https://en.m.wikipedia.org/wiki/Guy_Fawkes_Night

  360. parafianin – 18:18, 18:23, i poprzednie

    Ju wałkiem.

    Tlumaczenie Mireckiego jest przekladem tzw. wolnym. Zas pole i blonie to jedno i to samo w niektorych gwarach. Np. ide na pole oznacza ide na dwor.

    Piesn rzeczywiscie duszoszczypatielnaja. A Sergiusz Piasecki/Zubow? Chyba tłukł kase. I nie za wiele poza tym

  361. Polały się łzy me czyste, rzęsiste, gdy filmik ten oglądałem. I niech ktoś powie, że patriarchat nie wzrusza. Szczególnie, gdy wąsaty chłop слезы льют patrząc, как девочки dupkami erotycznie kręcą. Не плачь умытая Европа!
    https://www.youtube.com/watch?v=nTkM69bB3cY

  362. wbocek
    5 listopada o godz. 18:16

    Pomyśl teraz, że w onej książeczce przegląda się pod kątem tego, jak traktuje kobiety pół ludzkości (nawet więcej) – kobiety. I pomyśl, że to sami faceci orzekają, co one sobie muszą o tej książeczce myśleć.

    Atrakcyjność Jezusa dla kobiet jest zapewne najprostsza z możliwych: jak się ma w domu chama i prostaka, to nawet minimalnie atrakcyjniejszy i milszy w obejściu facet już budzi podziw i zwykle wywołuje zakochanie. A Jezus był niepomiernie gładszy niż męskie otoczenie.
    Był w PRL-u regularny uwodziciel, nie pamiętam już jego nazwiska (sprawa była bardzo głośna). Urodą nie tylko nie grzeszył, ale był zwyczajny brzydal. I bez wykształcenia. Ale „miał podejście do kobiet”. umiał do nich mówić, miło, gładko,ciepło, czynić je królowymi świata w tych mikroświatach które im stwarzał po to, by je okraść, ogołocić z pieniędzy, uwieść za pomocą czarowania. I to robił, chyba kilkadziesiąt kobiet tak oczarował. Trafił do mamra, ale spora część okradzionych i wykorzystanych kobiet mówiła, że wcale nie mają do niego pretensji i nawet chyba nie chciały, by go w ogóle karać.
    Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo wiele kobiet łaknie tej drobiny, choćby i ułudy szczęścia. Nawet za dużą cenę. I wiele nie żałuje, bo przez chwilę były w bajce, niebie.

  363. Kostka
    5 listopada o godz. 19:45

    W takim razie to nieco inna tradycja niż trybalna u Duńczyków, Szwedów czy Norwegów.

  364. wbocek
    5 listopada o godz. 18:32

    Pombocku, to ja klękam i Ci zazdraszczam !

  365. anumlik
    5 listopada o godz. 19:51
    https://www.youtube.com/watch?v=nTkM69bB3cY

    Heh, te 3-5 letnie kręcipupcie robią to fantastycznie! Zaraz mi się przypomniało, jak moja dwuletnia córeczka kręciła pupą do piosenek zespołu Kombi. A te dziewczyny na macie są niewiele starsze. Może są na granicy wieku olimpijskiego.

  366. Co robił Jezus do 30 ( mniej – więcej ) roku życia? . Pewnie żył jak inni w ówczesnej Palestynie. Potem zaczął nauczać. Czasy były niespokojne i takich jurodiwych było więcej. Być może jest to postać skompilowana. Ale to na marginesie. Wiek ok. 30 lat jest najczęstrzy wiek zachorowań na schizofrenię. Czasem jest dość nagła zmiana. Zwykle są to objawy, które otoczenie ocenia jako chorobowe i taki delikwent trafia do szpitala. Niektórzy wyrastają ponad poziom, zaczynają wieszczyć i znajdują wyznawców, nawet dzisiaj. 2 tysiące lat temu inny był stosunek do chorób psychicznych i inaczej traktowano samo pojęcie choroby i objawy . Jezus był żył w tamtej rzeczywistości i jego poglądy nawet rewolucyjne odzwierciedlały ducha tamtych czasów, był Żydem , znał przepisy prawa mojżeszowego i trudno a właściwie śmiesznie jest porównywać jego poglądy na rolę kobiety i jej prawa z dzisiejszymi. Trudno go też oskarżać o niespójność pogłądów czy wypowiedzi, jeśli założymy, że był chory. W każdym razie powstanie chrześcijaństwa było krokiem naprzód w rozwoju religii. Tak samo jak później islam. Tyle o kulturotwórczej roli schizofrenii.
    Nie piszę tutaj nic o KK, odnoszę się tylko do Palestyny ok. 2000 lat temu

  367. Tanaka
    5 listopada o godz. 19:53

    Tanaczku, albo się mylę, albo to był Kalibabka.

  368. Tanaka
    5 listopada, g.19:42
    No toż ja byłam małolatą, gdy German śpiewała „Eurydyki” i bardziej byli mi w głowie i uchu np. Beatlesi, ale…
    Tak samo ale, jak „Starsi panowie”, których doceniłam i pokochałam tak naprawdę wtedy, gdy już ich nie było (wespół w zespół).

  369. Stachu39
    5 listopada o godz. 20:28

    „Trudno go też oskarżać o niespójność pogłądów czy wypowiedzi, jeśli założymy, że był chory”.

    Jeszcze trudniej, Stachu, zaczynać cokolwiek od takiego założenia. Do tego można ewentualnie dojść drogą żmudnej analizy NT. Poza tym ja Jezusa nie oskarżam o niespójność wypowiedzi, lecz ją STWIERDZAM. Droga od zauważenia czegokolwiek do oskarżenia może być długa, a nawet wcale jej może nie być.

  370. mag – 13:15

    „Coś ty nawywijał?! Chopie, wstyd mi za ciebie. Dopiero teraz przeczytałam nocną i poranną korespondencję na blogu. Szapka bach i na kolana. Przepraszać E-J.”

    Ales plose pani mag(usi). To ona pielwsa nawymyslala mnie od stalych dulniow. I to bez daj lacji.

    Sapka bach za nawymyslanie? Ja tak nie umie

  371. Stachu39
    „Kulturotwórcza rola schizofrenii” (na przykładzie Jezusa).
    Inspirujące.

  372. mag
    5 listopada o godz. 21:18

    Na oryginalne emisje teatrzyku „Eterek” Przybory w ogóle się nie załapałem, dopiero po latach wyłapywałem i nagrywałem powtórki ale już tylko niektóre, bo komplet chyba nie był nigdy później powtórzony. Jakąś końcówkę oryginalnych wieczorów SP jeszcze mgliście pamiętam, ale (poza tym co bezpowrotnie skasowano) później już ze sto razy oglądałem powtórki i mam je w archiwum. Oraz „Divertimenta”, i tysiące razy słyszane piosenki – z radia, CD-ków i taśm.

    Fantastyczne jest wziąć sobie w dłuższą podróż autem Starszych Panów i słuchać, nucić, gwizdać.

  373. Mauro Rossi
    5 listopada o godz. 18:00
    „Takie rzeczy to tylko w Rosji, krainie kłamstwa.”
    Rossi zacytował tejota:
    ..nie było tak jak cytujesz, że MAK podał sprzeczne informacje i ze samolot musiał lecieć na wysokości 80-100m nad radiolatarnią”.
    Rossi odpisał tejotowi:
    „Tak wskazywał sygnał akustyczny, który nagrał się kabinie pilotów. Długość tego syganłu (2,1 s.) wskazuje na wysokość na jakiej przelatywał samolot, co związane jest z charakterystyka pracy radiolatarni (odwócony stożek).”

    Mój komentarz
    1) Rzetelność Twojej wypowiedzi o technicznych aspektach lądowania samolotu Tu-154M w Smoleńsku jest adekwatnie potwierdzona Twoim komentarzem-aluzją – takie rzeczy to tylko w Rosji, krainie kłamstwa.
    Rossi tak sobie, dla dodania swady, przy swojej pokrętnej analizie raportu MAK wtrąca, że Rosja jest krainą kłamstwa. Rossi tym samym staje się prawdomówny w kontraście do Rosji, a raport MAK staje się stekiem bzdur (takim i podobnymi oznajmieniami zaczyna Macierewicz z kimkolwiek rozmowę o katastrofie smoleńskiej).

    Rossi, sygnał akustyczny (dzwonek w kokpicie) nie wskazuje wysokości lotu nad ziemią, ani nad pasem lotniska.
    Wysokości, którymi powinna kierować się załoga przy podchodzeniu próbnym do lądowania w warunkach złej widoczności, to wysokości odczytywane z wysokościomierza barycznego. Przy odczycie bliskim 100 m, jeżeli nie było widać ziemi, samolot powinien był odlecieć na drugi krąg.

    Ten manewr nie tylko nie został wykonany, ale w kokpicie szła fala – siadaj, siadajcie, zmieścicie się.

    Nawigator w kokpicie powinien był czytać wysokości wysokościomierza barycznego, a czytał je z wysokościomierza radiowego, co jest potwierdzone w zapisach czarnych skrzynek na najniższym odcinku trajektorii samolotu, gdy słychać w kokpicie słowa nawigatora – najpierw 40, potem 20 (metrów nad ziemią!) i to akurat w tej strefie padają te złowróżbne liczby, gdzie była ustawiona bliższa radiolatarnia, o czym świadczy dźwięk dzwonka w kokpicie sygnalizujący przelot obok niej.
    Nie nad nią, tylko 35 m obok niej, więc dźwięk ten nie odpowiada przecięciu symetrycznemu wiązek radiowych wysyłanych przez radiolatarnię. Samolot znajdował się wtedy poniżej pasa lotniska.

    Ruskie nic nie musieli fałszować, ponieważ o tej wysokości 20 m nad ziemią świadczą zarejestrowane wysokości radiowe w dwóch rejestratorach – katastroficznym rosyjskim i eksploatacyjnym polskim. Te wysokości są zgodne ze słowami nawigatora odczytującego wysokości w kokpicie. Nie jest to jedno przypadkowe słowo, tylko ciąg odczytów pokazujących nadmierne zniżanie się samolotu i ten ciąg odczytów nagrany na taśmę głosową kokpitu (100-80-60-40-20 m) jest dokładnie zgodny z ciągiem zapisów wysokości radiowych w dwóch pozostałych rejestratorach. Tak więc trzy nośniki rejestratorów są zgodne.

    2) Rossi, piszesz o fałszowaniu taśm jak ostatni lamer. Napisałeś:

    „Jeśli samolot faktycznie przeleciał bardzo nisko, 11 metrów nad bliższą radiolatarnią, to znaczy, że ostatnie fragmenty taśmy z nagraniami z kabiny (CVR) zostały sfałszowane. Np. dograno w pośpiechu fragmenty taśmy z innego lotu, np. z 7 kwietnia 2010 i nie zadbano o spójność przekazu.”

    Rossi, jesteś naiwny. Nie jest możliwe by w Rosji zgrano (rzekomo w pośpiechu) na taśmę z dnia 2010-04-10 fragmenty taśmy lotu w dniu 2010-04-07, ponieważ nagranie na taśmie rejestratora jest każdorazowo kasowane po około półgodzinie lotu lub jak ciekawa jest jakaś komisja, to taśma jest wyjmowana i zastępowana inną taśmą. Tak więc, jeśli dnia 7 kwietnia zostało cokolwiek nagrane na taśmie kokpitu TU154 M 101 i na taśmie rejestratora katastroficznego, to zostało skasowane w przylocie powrotnym ze Smoleńska i w następnym locie z Warszawy do Smoleńska.
    Nawiasem mówiąc nawigator nie uczestniczył jako członek załogi TU-154M w locie do Smoleńska z Tuskiem na pokładzie dnia 2010-04-07, więc z tego wynika, że jego głos nie mógł być nagrany w tym dniu na taśmę rejestratora samolotu Tu-154M.

    MAK nie napisał, że samolot przeleciał 11 m nad bliższą radiolatarnią, tylko napisał, że samolot zderzył się z czubkiem drzewa na wysokości 11 m nad ziemią 50 m przed radiolatarnią:

    „W odległości około 1100 metrów od progu WPP 26, ~35 metrów z lewej strony względem
    przedłużonej osi WPP, na wysokości około 11 metrów od powierzchni ziemi, doszło do pierwszego zderzenia z czubkiem drzewa. Zderzenie miało miejsce przed bliższą radiolatarnią (BPRM) (usytuowaną w odległości 1050 m od progu WPP 26).”

    Tak więc MAK nie napisał, że samolot Tu-154M w Smoleńsku przeleciał 11 m nad radiolatarnią bliższą tylko napisał, że samolot zderzył się na wysokości 11 m nad ziemią z czubkiem drzewa przed radiolatarnią bliższą. MAK nie napisał, że cokolwiek odpadło w tym czasie (w tym fragmencie raportu nie jest to istotne), tylko napisał, że samolot się zderzył z koroną drzewa.

    Rossi, piszesz, że Twoje wywody są dowodem na fałszowanie taśm przez ruskich.

    Pierwszy dowód, to to, że Rosja jest krainą kłamstwa. Niech będzie. Jak w bajkach dla dzieci.
    Drugi dowód, to Twoje gołosłowne oświadczenie o sfałszowaniu przez ruskich taśm w tym miejscu, gdzie nawigator samolotu Tu-154M odczytuje wysokości radiowe – 90 m, 60, m, 40, m, 20, m.

    Rossi, Twoja hipoteza o fałszowaniu głosu nawigatora jest tak naiwna, że aż śmieszna.
    Nawigator zabiera na taśmie z kokpitu wiele razy głos. Charakterystyka akustyczna tego głosu jest tym samym znana. Jak ruskie mogli sfałszować głos nawigatora, nagrać jego słowa wypowiedziane tym głosem o unikalnej charakterystyce, wkleić je na taśmę, skoro nawigator był już dawno martwy? Sfałszowali głos nawigatora?

    Rossi, zaczynasz się wygłupiać na swoją rękę i te wygłupy przedstawiasz jako zwycięską szarżę prawdy na ruskie kłamstwo.
    Pzdr, TJ

  374. wbocek
    5 listopada o godz. 20:39

    Chyba właśnie ten.

  375. Stachu39
    5 listopada o godz. 20:28

    Być może Jezusek był schizofrenikiem, ale taki argument nie wydaje mi się szczególnej wagi, choć owszem – w tamtym świecie (a dziś właściwie bardziej – taka cywilizacja) wielu było schizofreników, maniaków, histeryków i różnych takich, co słyszeli głosy, widzieli to, czego inni nie mogli zauważyć i powoływali się na szczególne znajomości.

    Natomiast z tą luką w życiorysie Jezuska, obejmującą 18 lat z 33,czyli sporo ponad połowę jego życia, to rzecz zasadniczej wagi. Pominięcie tego głównego etapu jego życia to własnie dowód na zaparcie się syna przez złego ojca. Jest to i owo i dzieciątku Jezus, parę słów o pryszczatym podrostku w wieku lat 12 i nagle zapada cisza. A przecież w tym rozległym czasie gdy nic a nic o Jezusku nie wiemy, on dorastał, dojrzewał, kształtował się wewnętrznie. Co dało skutek w postaci „nauczania’ Nic nie wiedzieć o tym jak Jezusek do tego doszedł to najważniejsza luka, którą nam ojciec Jezuska zafundował.

  376. tejot
    5 listopada o godz. 21:27
    Przepraszam za pomyłkowe wklejenie powyższego komentarza na niniejszy blog. Proszę moderatora o skasowanie tego komentarza.
    Pzdr, TJ

  377. Tanaka
    Mam całych Starszych Panów, ale na kasetach, oraz Divertimento. Czyli rodzaj albumu, jeszcze z epoki przed CD.
    Eterka w ogóle nie posiadam w żadnej postaci, a pamiętać nie mogę.

  378. Co sie stalo ze starym, dobrym flirtowaniem? Pomiedzy biurwami i biurwielami, na przyklad? Na zasadzie consensusu, of kors, robionego?

    Chyba to cale #MeToo rozlozy i ten piekny zwyczaj. Niczym dziewice orleanska jaka. A biura, ZUS-u dajmy na to, obroca sie w kruchty. Sukienkowi beda pelnili tam dyzury. Za nastepna pensje z kazionnej skarbnicy

  379. tejot
    5 listopada o godz. 21:27

    Tejocie, podziwiam Twoją cierpliwość w prostowaniu głupot i łgarstw smoleńskich. Przy czym mówienie do zawziętych nienawistników, smoleńskich religiantów lub zwyczajnych psycholi nie prowadzi do wyjaśnienia między stronami tej specyficznej wymiany uwag niczego.

    Z pisoidalnych łgarstw na temat katastrofy, jednym z większych jest to, że najpierw czarne skrzynki zostały uznane za sfałszowane, a następnie za wiarygodne, co ostatnio znowu, niejaki Macierewicz, z trumfem ostatecznego, miażdżącego zwycięstwa „w prawdzie” oświadczył.
    Ani wcześniej, ani teraz, nikt z „podkomisji Macierewicza” w Moskwie nie oglądał. Bo nie chciał. Tak samo jak wraku, bo w ogóle nie wnioskowali do strony rosyjskiej o możność jego obejrzenia. Chociaż głosili urbi et orbi, że jak dojdą do władzy (doszli!) to zaraz wrak od Ruskich sobie wezmą. Ani nie wzięli, ani nie obejrzeli ani nie odsłuchali. Nic.

  380. tejot
    5 listopada o godz. 21:41
    Niech zostanie. Nie na temat wstępniaka, ale nic nie szkodzi. Treściwy i sensowny. A do tematu tu też wracamy.

  381. mag
    5 listopada o godz. 21:46

    Wasowski junior wydał onegdaj cały komplet piosenek Kabaretu na CD, w pudełku, oraz drugi komplet – z divertimentami i innymi utworami komponowanymi przez jego tatę, które śpiewali też niekabaretowi wykonawcy. Warto mieć pod ręką taką Kompletną Kompletność.

  382. tejot
    5 listopada o godz. 21:41

    Tejotku, wprawdzie już pijawki w Jamnie rechoczą ze strachu, kiedy słyszą: „Smoleńsk”, ale ja z chęcią przeczytałem Twoją wstawkę, w której pokazałeś, że etatowy obrońca Pana Boga i w ogóle bogowości Mauro Rossi jest oszustem. Tyle jest więc warta jego obrona. Pan Bóg powinien go dyscyplinarnie zwolnić.

  383. Tejocie,

    Czy Mauro Rossi to byly Mawar? Ten maurudzacy swojego czasu na blogu Waldemara Kuczynskiego?

    Brzmi jak on. Wlacznie z przeklamaniami

  384. @@mag, Tanaka
    Eterka chyba nikt w całości nie posiada, ale gdyby nie „Teatr Eterek” i ostatnia strona „Przekroju” (z Gałczyńskim, „Augustem Bęc’Walskim”, Fafikiem i Krecią Pataczkówną), to „Kabaretu Starszych Panów” by nie było. Jako bardzo małoletni małolat na <Eterku się wychowałem. I na Willisie Conoverze, i na Radiu Luxemburg. Byli czasy 🙂

  385. Tanaka
    5 listopada o godz. 21:36
    Psychiatrzy w Izraelu od lat mają do czynienia z zabawną i nieszkodliwą „jednostką chorobową” – syndromem jerozolimskim. Spośród mas turystów odwiedzających „Ziemię Świętą” zdarza się kilkaset przypadków rocznie, że komuś zdaje się, iż jest Jezusem, Bogiem Ojcem, Janem Chrzcicielem, Najświętszą Panienką (zawsze dziewicą), itp. Zaburzenie to jest odporne na wszelakie terapie, jedyną skuteczną metodą powrotu do równowagi jest natychmiastowy powrót do domu. Po dwóch, trzech dniach – jak ręką odjął! Normalny cud.

  386. Tobermory
    3 listopada o godz. 18:07

    Z opóźnieniem bo dopiero nadrabiam pewne zaległości – swietne te twoje wieszczki! I zdjęcia też świetne. Dawaj te molestowane kozy też! Naszej paczce kiedyś oberwalo się za rzekome molestowanie cietrzewi właśnie (w Yorkshire ) choć jako żywo wcale im nie przeszkadzalismy. Jedyne stworzenie które nieco „molestowalismy” fotograficznie to skuy na Orkadach ale skua opłacila z mety pięknym za nadobne pikujac jak bombowiec więc zbyt mnie to nie dręczy. Wieszczkow nie widziałam jeszcze choć ich czerwonodziobych kuzynów tak bo mamy na zachodnich wyspach. Ostatnio mieliśmy chrapke na głuszce ale przy najmłodszym birdwatcherze podspiewujacym (w intencji ukrytych głuszców ) grubym głosem „Why don’t you show yourself ” na melodie Petera Gabriela raczej nie miało to większych szans tym razem…

  387. @wbocek
    Może słowo oskarżać było użyte niewłaściwie, to z pasji polemicznej.
    @Tanaka
    Ojcem Jezusa był Józef. Czy Jezus sam uważał się za syna Boga Izraela, nie jest jasne, pojęcie Syna Bożego jest szersze . Przynajmniej ,o ile pamiętam, nie wynika to wprost ze starszych ewangelii. W kościele mówią nam , że też jesteśmy Dziećmi Boga.
    Te opowiastki o Dzieciątku Jezus, rzezi niewiniątek itd nie mają nic wspólnego z prawdą historyczną i zostały dołączone, żeby uwiarygodnić przesłanie Jezusa, tak samo opowieści o 12 Jezusie 12 letnim w świątyni. Czyli zaistniał dopiero w wieku ok 30 lat i nie ma tu żadnej przerwy, jest początek. Można spekulować , czy był dzieckiem nieślubnym ,ale bym tu nie wchodził w jakieś koncepcje freudowskie. Waźne, że jego idee , jego własne lub mu dopisane, dały podstawy do stworzenia nowej religii . Nie chcę tu wchodzić w rolę Pawła.
    Dla wielu hipoteza (tylko hipoteza ) o chorobie psychicznej twórcy religii jest bluźnierstwem.
    Można się zastanowić ,dlaczego taka niekorzystna mutacja (czy mutacje ) wywołująca dość powszechną chorobę ( ok 1%) w stosunkowo młodym wieku nie została wyeliminowania przez ewolucję. Może jest korzystna? Otwiera nowe horyzonty, rozwój przez chorobę ! Trochę żartuję.

  388. Tanaka
    5 listopada o godz. 21:48

    Mój komentarz
    Tanaka, mówienie na publicznym blogu do partnera w dyskusji jest mówieniem do wszystkich, którzy zdecydują się to przeczytać. Nie jest to tylko i wyłącznie przekonywanie partnera, że kłamie w sprawie katastrofy smoleńskiej, lecz powiadamianie audytorium o tym kłamstwie, audytorium na blogach polityki stosunkowo szerokiego.

    Komisja Macierewicza kłamie, kręci, lobbuje, leci w kulki ze społeczeństwem, itd. ale ponieważ jest to oficjalna komisja, więc zyskuje poklask i gromadzi zwolenników wokół siebie, tym bardziej, że zwolennicy ci wreszcie mogą być oficjalnie uszanowani i ulegitymizowani takimi samymi kłamstwami przez podkomisję jakie oni głosili przez lata na niezliczonych forach internetowych.
    To tych zwolenników podnosi na duchu, daje rewerencję u naiwnych, podbija im ego i w pewien pokrętny sposób, ale uwiarygodnia.

    Rossi na EP jest jednym z uniwersalnych propagandzistów, który lekkomyślnie bierze się za każdy głośny temat, a szczególnie chętnie za temat smoleński, bo ten jest głównym wehikułem politycznym PiSu, głównym mitem, inkubatorem nowych bohaterów, kształtującym tożsamość Wolaków w pożądanym przez PiS kierunku. Czując takie poparcie wszelcy krętacze, fantaści, kombinatorzy i konfabulanci zlecieli się do tematu smoleńskiego i każdy z nich chce dołożyć swoją cegiełkę do krętactw podkomisji, które niosą od ostatniej miesięcznicy miano prawdy, której ja (Prezes) nie znam, być może prawdy, której nie da się „do końca ustalić” ale która będzie uczciwie wyłożona na wiosnę przyszłego roku.

    W imię tej nieznanej prawdy gromada nienawistników, fantastów i zwykłych cwaniaczków rzuciła się z nowym zapałem do akcji na wszelkich blogach, w tym na blogach Polityki dokąd zostali wydelegowani najlepsi.

    Najmniej aktywna grupą działającą na rzecz odkłamywania hipotez podkomisji Macierewicza jest zespół smoleński PO. Działa niemrawo, bez wiary w sukces, miota się w niefachowości, unika, kluczy i pozoruje. Już zespół Laska w sprawie odkłamywania zespołu Macierewicza był niemrawy i niezdecydowany, lecz ci z PO są zupełnie nie zaangażowani, bezplanowi, nie orientujący się co jest co.
    Na tej niemrawości i bezkształtności działań zespołu parlamentarnego PO jak na razie gra Macierewicz i jakby wygrywa, bo horrendalne kłamstwa niosą się w świat z podkomisji Macierewicza i nic się nie dzieje poza krótkim ironizowaniem, obśmiewaniem i unoszeniem się wyższością. Meritum kłamstwa podkomisji Macierewicza pozostaje niemal nie naruszone.
    Pzdr, TJ

  389. TJ

    A co jest merituM klamstwa podkomisji Macierewicza?

  390. Michał Jaworski o glownej przyczynie katastrofy:

    ‚Pragmatyka korzystania z alarmów jest taka, że kiedy alarm się odzywa należy zlikwidować WSZYSTKIE możliwe przyczyny jego wystąpienia i dopiero potem można uznać, że wszystko jest o.k. a alarm się myli. 7m/s zniżania to była możliwa przyczyna alarmów przed #37, nie została nigdy zlikwidowana i w rezultacie stała się główną przyczyną rozbicia.’

    Az w takie detale techniczne wchodza fachowcy. Podczas gdy Macierewicz tylko wybuchi i wybuchi. Termobaryczne, rzecz jasna

  391. Az PAP wszystko uwiarygodnila detalicznie. Oraz czysto naukowo. Bez najmniejszych uprzezen slolenskich. Warszawa, 04.10.17:

    ‚Wczoraj w godzinach wieczornych odbyły się w barze „Drugie Dno” przy ul. Nowogrodzkiej 4 i przyległym kinie „Dobra Zmiana” w Warszawie obrady Podkomisji Komisji Geografii przy ministrze obrony narodowej ziemi, powołanej w celu udowodnienia płaskości ziemi. W jej skład wchodzą: prof. dr B, prof. mgr. C, prof. resor D, płk. E i strażnik magazynu misiów bojowych F oraz G, emerytowany inżynier środowiskowy z warszwskiej oczyszczalni. Podkomisji przewodniczy w zastępstwie emerytowanego, chilowo trudnego do zlokalizowania patrioty inny podobny patriota, na bezterminowym urlopie z amer. koncernu „Mały Chemik”. Wszyscy eksperci legitymują się wieloletnim doświadczeniem w zakresie płaskości, gier pod płaszczykiem i płaszczenia się. Z ramienia Partii-Przewodniej i Siły narodu zebranych przywitała i otworzyła obrady jej prawa ręka, minister d/s wewnętrznych ziemi i znany historyk wolski M. Płaszczak.

    Podkomisja przyjęła jednogłośnie wnioski ze swych przyszłych obrad, po czym zapoznana została z następującymi wynikami prac wykonanych w 2016 i 2017 r. przez pod-pod-komisje:

    1. Sprawozdanie z badań dokumentacji poprzednich komisji jakoby wskazującej na krzywiznę powierzchni ziemi. Uznano poprzednio opublikowane prace na ten temat za fałszerstwa i wskazano na kompletny brak dowodów oraz sprzeczność kulistości ziemi z fizyką plemienia Dogonów. Dwa lata temu odbyła się konferencja 100 najwypitniejszych geografów i matematyków polskich, na której m.in. oszacowano matematycznie szansę kulistości ziemi na zerową, wskazano liczne przykłady płaskich planet we wszechświecie, oraz odwołano się do zasad inżynierii parówek, coca-coli, piłek ping-pongowych i kłębka nici pierwszego kota, jako kontrprzykładów rzeczywistej płaskiej jak stół ziemi.

    2. Przyjęto burzliwymi owacjami sprawozdanie sprzątaczki, ktróra ośmieszyła koncepcję krzywizny podłogi.

    3. Po półtorarocznych badaniach z udziałem członów wojskowej reprezentacji piłkarskiej kraju wykazano, że gdyby ziemia była kulą, to musiałaby się toczyć jak piłka. A propos, toczą się ostatnie badania na poligonie w Drawsku, ale wg prof. B już w chwili ich rozpoczęcia wyraźnie zarysowało się kompletne spłaszczenie wyników. Ponieważ ostatni model ziemi był wydrukowany na drukarce 3D i nie był specjalnie realistyczny, podkomisja wystosowała zamówienie na wielką pizzę, jako bardziej realistyczny model, na którym przeprowadzone będą badania empiryczne. Do czasu następnych wyborów pojawią się w odpowiednim miejscu ich praktyczne wyniki.

    4. Wykazano teopretycznie, że prosty model kija spadając na zakrzywioną ziemię nie leżałby a płask, tylko się wiecznie bujał. To przeczy koncepcji kulistej ziemi. Wykazano też obliczeniowo na 18 procesorach w największym centrum przetwarzania żywności w Ohio, co stałoby się gdyby ziemia w istocie była kulą. Podzespół przedstawił we własnym gronie (nie przewidziano udziału dziennikarzy ani publiczności) przerażającą animację tego fake newsa. Animacja prawdziwej, płaskiej ziemi zrobionej z gumy do żucia zostanie zostanie omówiona podczas specjalnej sesji wyjazdowej do pustej sali w Brukseli prezydentowi Węgier Urbanowi i dwóm europejskim producentom placków i płaskiego chleba.

    5. Odbył się pokaz bardzo długiego filmu z lektorem. Scenariusz: Eksperyment z płaską ziemią na poligonie. Pchnięta lekko nie zaczęła się toczyć, co zgodne jest z przewidywaniami ekspertów podkomisji. Zeznania świadkow płaskości i wspomnienia podróżników. Fragmenty Tory, Upniszady i Pieśni o Rolandzie dowodzące płaskości ziemi. Rekonstrukcja komputerowa stopniowego spłaszczania portfela z pieniędzmi publicznymi. Rzut kulistą i płaską ziemią z pędzącego samochodu i z dronu na poligonie w Łasku. Ostatnia scena: Kolumb rozbija w drobny MAK jajko i robi z niego płaski naleśnik.

    6. W dyskusji podkreślono, że gdyby ziemia była kulą, to niemożliwe byłyby liczne, udokumentowane w literaturze wyprawy na koniec świata. Można by zakwestionować wtedy także fakt, że ziemia oparta jest bezsprzecznie na czterech kaczkach (słoniach ew. żółwiach, w niektórych kulturach). O płaskości ziemi świadczy też szybsze rozchodzenie się wybuchu niż głosu wybuchu. Omówiono fragmenty wykładów Newtona o parabolicznej trajektorii na plaskiej ziemi, a eliptycznej trajektorii na hipotetycznej kulistej ziemi. oczywiste jest z jakim przypadkiem mamy do czynienia. Potwierdził to też nasłuch odgłosów czegoś co piszczało w trawie, a zostało lepiej zrozumiane po trzydziestokrotnym zwolnieniu i odwróceniu biegu płaskiej taśmy na prawidłowy. Porównanie z trajektorią płaskich stalowych ptakow wyrzuconych z drona nie pozostawia najmniejszych wątpliwości: świat jest płaski, a odpowiedzialni za to ludzie ciągle są na wolności.

    7. Minister Obrony Płaskej Ziemi podziękował zebranym ekspertom. Podkreślił jak wielką cieszą się w naszym kraju światową sławą, dzięki niemu. Ich wysokiej jakości płaca pozwoliła ujawnić zbrodniczą działalność siatki pseudogeografów. Zapytany czy jego podkomisja wybiera się na wyprawę w celu sprawdzenia osobiście czy ziemię można objechać w koło, odparł że w tym celu trzeba by wyruszyć na wschód lub na zachód. Na wschód się boi bo tam mieszka tatarski chan. od którego już raz ledwo z życiem uszedł, a na zachód to próbował jeździć, ale pocałował klamkę i wrócił z niczym. Jest to więc bezcelowe. Ale jego znajomy ze stołeczka zapewnia, że dojdziemy do prawdy i bez tego. Dla geografów drugiego sortu w rządzie jego i jego znajomego nie ma i nie będzie zgody.

    Ujawnił, że jego oddziały samoobrony wyposażone zostaną wkrótce w łopatki do spłaszczania ziemi otrzymaja rozkaz reagować na najmniejsze wypaczenia.’

  392. Co natychmiast uscislil niejaki YJK:

    ‚A g… prawda, bo ziemia jest wklęsła. Już dawno dowód na to odkrył voják Švejk, jako że zelówki zdzieraję się na palcach i na piętach’

    Inaczej troche jest z filcami. Ale to juz zupelnie inny kat natarcia

  393. Przed katastrofą smolenską premier Rosji, WWP, sprawil sobie nowyj samoliot

    https://www.youtube.com/watch?v=UV8D4oyUe-w

    IL 96-300. 5,2 miliardow (w)rubli kosztuje to cacko. A czym leciala do Smolenska nasza pokraczna para prezydencka? Trzy dni po Putinie? Tutką ruską!

    Ta TUtka-147 prezydenta Kaczynskiego to byl 20-letni dinozaur. O wylądowaniu we mgle smolenskiej nie moglo byc mowy. Smierc w oczach

  394. Teoria zamachu smolenskiego powstala na bazie dinozaurosci samolotu jakim sie poruszal owczesny prezydent RP. Bąby termodynamiczne, oraz wielokrotne wybuchi na pokladzie tutki-dinozaura, to jest zwyczajna maskirowka.

    Tak naprawde, wszystkiemu jest winien Kaszub. Ot i cala tajemnica

  395. izabella – 5 listopada o godz. 9:11

    „Orteq: ‚KaKa, globalna KaKa, oraz cale chrzescijanstwo razem wziete, operuja wsrod ok. jednej trzecie populacji swiata jaki znamy. Wiec wytlumacz ty mnie skad sie biora te same niemoralnosci w swiecie bedacym poza zasiegiem chrzescijanstwa czy KaKa? Tylko nie mow ze z wykopalisk’
    izabella: ‚Wtrącę się, chociaż historykiem nie jestem. Moje koleżanki historyczki, siedzące mocno w tomacie, twierdzą że podłe traktowanie kobiet przyszło do islamu z Bizancjum. O Bizancjum nikt już nie pamięta, a trudno o lepszy symbol patriarchatu, korupcji i systemowego niewolnictwa pod płaszczykiem religii. I też dowód na to jak bardzo wschód i zachód Europy nie pasowały do siebie już wtedy. Co do hindiuzmu, pamiętam ulice w Indiach, kolorowe jak kwiaty, roześmiane hinduskie dziewczyny, i obok zakute od stóp do głów przemykające czarne sylwetki. Nie wiem na ile zwyczaje się przenikają, ale muszą. Żadna religia nie jest święta.”

    „Przenikanie” religii to glownie wojny religine. Prowadzone w ramach zapobiezenia temu przenikaniu. Wojny te dosyc skuteczne sa. Przenikanie, jesli jakies jest, to tylko na poziomie pojedynczych malzenstw inter-religijnych. Pozniej likwidowane przez prikazy z gory.

    Chorwaccy mezowie zabijali swoje serbskie czy muslimskie zony na rozkaz z gory nadeszly. Lub wice wersa. Byly wczesne lata 90-te.. Mozgi staja co sie tam dzialo. Wiem cos o tym z doswiadczen z pierwszej reki. Mlodym wtedy jeszcze byl. Cierpialem razem z nimi

    Wczoraj obejrzalem film „Viceroy’s House”. O Indiach wychodzacych spod kolonializmu brytyjskiego. Rok byl 1947. I jedyne co wazne: 14 milionow populacji zostalo wyrugowane ze swoich domow, million zginelo. To to skala jeszcze wieksza niz rugi ludnosciowe w Europie Wschodniej! W tym samym, mniej wiecej czasie odbywajace sie. Nakazane przez Stalina. I aliantow.

    Churchill byl jednym z aliantow. W Indiach jednakze mial calkowita wladze. Wiec nakazywal co chcial. Np. zarzadzil rozbicie Indii na Indie i Pakistan. 80% vs. 20% podzial. Buddysci osobno, muzulmanie osobno. O sikhach przepomniano. Wiec pozniej jeszcze Bangladesz wyniknal ni stad ni zwad.

    Przerazajace sa te decyzje wielmozy swiatowych. Nakazujace maluczkim pakowac sie i w droge marsz

  396. Te politycznie nakazane tragedie rugow ludnosciowych. Niczym nie usprawiedliwione.

    Wiec o wiele przyjemniej jest pojsc na grzyby. Lub popluskac w jeziorze. Nawet byle jakim. No bo na woda czas. Na co juz sie robi za pozno raczej

  397. ponieważ zgadzam się z mottem tego bloga a zwłaszcza, że temat poruszony przez Tanakę jest szalenie ważny … postanowiłam dodać swoje 5 groszy.
    Przejrzałam wiele wpisów. Prawdę mówiąc do drugi już raz wchodzę tutaj (tzn. na ten temat). Pisuję swoje zwierzenia w zasadzie tylko na blogu red. Passenta. Tam też pod jego poprzednim tematem najpierw wkleiłam wypowiedź Wiesia59 z 2 listopada o godz. 22:41 , która wydała mi się dość charakterystyczna, bo odzwierciedlająca w zasadzie sposób myślenia wielu naszych gentelmenów, co to do nóżek padają i rączki/rąsie całują. Jego też dlatego zacytowałam tam, bo często na enpassańcie się pojawia. Opisałam też jakąś jedną z moich „przygód” dotyczących niechcianych „zalotów”. Spróbuję ja tu wkleić. Wydaje mi się dobrze obrazować to co przeżywają młode dziewczyny w takich niechcianych sytuacjach.
    Ps. Będę próbowała po kawałku, bo wogóle nie wchodzi

  398. „No to w ramach zwierzeń przytoczę skądinnad zabawny (choć nie dla wszystkich) epizod.
    Siędzę sobie na pewnych zajęciach, Kiedy jakaś osoba wywołuje mnie z nich i mówi, że kierownik katedry, będący jednocześnie w tym czasie dziekanem mojego wydziału…… chce mnie widzieć. Zostałam skierowana na odpowiednią ścieżkę i kierunek. Zapukałam. Słyszę grzeczne: proszę wejść. To weszłam. A tu cały czas myślę: o co mu chodzi?
    Pan wyszedł zza biurka, zaprosił żeby siąść.
    A on mówi, że kolega mój (który potem okazało się że zwariował) był u niego i prosił o pomoc. Bo niby ja z nim chcemy być razem, a rodzice nie pozwalają i tym podobne brednie. Nieszczęsny chłopak coś sobie w chorej głowie wydumał i chodził wszędzie gdzie się dało bredzić o „naszej” kompletnie urojonej miłości. Nachodził mnie w domu, musiałam uciekać na ulicy, itd.. Dzisiaj to się nazywa Stalking, a wtedy to ludziska miały niezłą zabawę głównie moim kosztem, ponieważ inni też już podejrzewali biedaka o pomieszanie zmysłów.
    No dobra. Wyjaśniłam profesorowi jak naprawdę się sprawy mają i że mam prawdziwą udręke. On niby zrozumiał, ale w ramach solidaryzowania się z moim kłopotem…. zaczął jak jakiś kot marcowy do mnie już nawet nie cholewki, ale Holewy smalić.
    Doszło do tego, że zaczęliśmy się ganiać wokół biurka (całe szczęście, że duże było).
    Po pewnym czasie.. ja będąc w stanie, który nawet trudno nazwać, bo oszołomiona, zdezorientowana … tu zajęcia poważne, tu nagła zabawa w berka z dziekanem…
    Myślę sobie: pewnie mnie za nieposłuszeństwo wywalą… Ale co robić?
    Wtedy chyba Opatrzność nade mną czuwająca… bo tak STRASZNIE zaczęło mu burczeć w brzuchu, że ja nigdy ani wcześniej, ani później nie słyszałam.
    Próbował to jakoś pokrywać, popijać jakąś wodę, tłumaczył się uśmiechając.
    Ja stałam, nie bardzo wiedząc jak stamtąd uciec, nie obrażając pana profesora. Milion myśli.. W końcu grzecznie powiedziałam: pan profesor za dużo pracuje, wydaje mi się, że pan coś powinien zjeść, a ja to sobie pójdę teraz. I dałam nogę. Na zajęcia spowrotem szłam jednak na dwóch miękkich.
    Po powrocie, ktoś zapytał: co on od ciebie chciał?
    Szczerze mówiąc nie pamiętam co na to odpowiedziałam, ale wiem jedno.. napewno nie była to prawda!”

  399. Hasztag #MeToo (pl. ja też) jest obecnie najczęściej udostępnianym hasłem w mediach społecznościowych. Kampania jest pokłosiem sprawy Harveya Weinsteina, którego m.in. Angelina Jolie i Gwyneth Paltrow miały odwagę publicznie oskarżyć o molestowanie. Aktorki uruchomiły lawinę.

    Ale to gwiazda serialu „Czarodziejki”, Allysa Milano jest odpowiedzialna za rozpoczęcie globalnej akcji, która ma na celu przedstawienie skali problemu:
    – Ja też. Jeśli wszystkie kobiety, które były kiedyś molestowane seksualnie, napisały „Ja też” w statusie, być może pokazalibyśmy ludziom, jaką skalę ma to zjawisko. Więc kopiuj i wklej.

    No to do roboty. Kopiujmy i wklejajmy. Az sie nam to znuzy. Jak wszystkie inne akcje sztucznie wymyslone akcje.

    wiesiek#59 musi odpoczywac w ukontentowaniu

  400. Wiesio zareagował i odpisał, a ja chciałabym tę jego wypowiedź tym razem tutaj zacytować.

    „Banalne…..
    Wspólnota jajników jest słabsza niż wspólnota plemników…..
    Poza tym, w jakim środowisku kulturowym żyjesz, ma istotne znaczenie, w zależności czy to wybrzeża czy Pas Biblijny, odzewy są różne.
    Przypomniała mi się inna anegdotka prawie, z badań Mac Kinley’a bodaj, gdzieś wyczytana.
    1/3 pierwszych dzieci urodzonych w związkach małżeńskich w USA nie pochodzi od męża matki.
    Drugie są w 90% małżeńskie.
    Trzecie, w 50%
    Opisano to jako „korsarstwo seksualne”.
    Ja nazwałbym to Krajem Rogaczy……”
    „Eskapizm czy psychoterapia, nie wchodzi w zakres blogu.
    PRYWATNOŚĆ.”

    Jak już wspomniałam wcześniej przejrzałam poprzednie wpisy i to co mnie w nich uderzyło, to to, że kobiety doskonale rozumieją problem. Z mężczyznami jest niestety gorzej. Bo albo do żartów się uciekają, zaniżając w ten sposób. Albo jak tu moje poprzedniczki zauważyły …… zaczynają od wątpliwości która mówi prawdę, a która kłamie, bo chce wypłynąc, otrzeć się o sławę (wątpliwą), dlaczego dopiero teraz?
    skoro to tyle lat temu… itd.
    Najpierw poruszę sprawę „kolanka” zaczepianego przez od niedawna byłego ministra obrony. Dziennikarka, do której kolanko należało powiedziała (słyszałam ją osobiście), że tam jest drugie dno. Bardzo prawdopodobne, że pan minister miał większe grzeszki na sumieniu i szybko ustąpił ze świecznika zanim się wydadzą. A swoją drogą pełna zgoda z tłumaczeniem jednej z dziewczyn, że to jest nie do zaakceptowania, zwłaszcza w tak profesjonalnej sytuacji.
    Jeszcze jedno przyszło mi na myśl. Częste pytanie: Dlaczego tak późno o tym mówią?
    Bardzo wiele z nich zgłaszało do szefów, do prokuratorów, do policji… Ale ci, podobnie jak adwokaci, czy ludzie z mediów mówili im: zostaw to, bo nie tylko nie wygrasz, ale cię zniszczą. Nikt nie chciał tego ruszać. Są na to DOWODY.
    Ktoś inny poruszył sprawę molestowania młodych mężczyzn. To jest taki sam crime. Nie ma miejsca na żadne excuses jeśli chodzi o molestowanie, używanie swojej przewagi w jakiej kolwiek formie w stosunku do osób od siebie zależnych.
    Dotyczy to kobiet, mężczyzn, dzieci.
    Obawy o zanik romantycznych zalotów są zdecydowanie na wyrost.
    Pozdrawiam

  401. Orteq 6 listopada o godz. 2:45

    Widzę, że wpisałeś się zanim dokończyłam swoje wklejanki.
    To jeszcze wkleję Twoje zdanko, które po przeczytaniu kilku Twoich wpisów, wydaje mi się podsumowuję Twoje zapatrywanie na cały ten problem.
    Oto ono: „No to do roboty. Kopiujmy i wklejajmy. Az sie nam to znuzy. Jak wszystkie inne akcje sztucznie wymyslone akcje.”

    Jeżeli dorośli mężczyźni nie wyciągną wniosków TERAZ, to co będą przekazywać swoim dzieciom (chłopcom i dziewczynkom), czy wnukom?
    Nawet rozmowy w pracy, na podwórku, na blogu…… wszędzie można zauważyć czy ktoś siebie szanując, szanuję drugiego człowieka, bez względu na płeć, wiek, czy kolor skóry.
    Nigdy nie jest za późno, chybaże jest za późno.
    Pozdrawiam

  402. Tanaka,
    Ewa-Joanna napsała 2 listopada o godz. 21:03

    ” To co napisałeś doskonale można by rozbić na dwa wstępniaki.
    Sorry, ale żeniąc #metoo z kk jednocześnie go wykastrowałeś.
    Nie mogę nie przyznać ci racji w wywodach, ale według mnie zjechanie z właściwego tematu na meandry kościółkowe a to zamuliło cała wypowiedź. Odebrało wagę zjawisku.”

    i ja się podpisuję pod tą obserwacją
    Pozdrawiam

  403. @404 6 listopada o godz. 3:12
    Niby dlaczego temat „kościółkowy” miałby „odbierać wagę zjawisku”?
    Czy negatywny wpływ kaka na kulturę i stosunki społeczne jest według ciebie tematem niepoważnym?

  404. @404 6 listopada o godz. 2:58
    Chyba jednak nie czujesz bluesa skoro chcesz widzieć w Ortequ – w Ortequ! – sojusznika w walce z molestowaniem kobiet. Bo mam wrażenie, że o to ci tutaj chodzi? Naprawdę myślisz, że z tym „wklejaniem” to on poważnie? Moja rada: rozejrzyj się po blogowisku i zorientuj, kto jest kim. Powodzenia!

  405. Na marginesie,

    Watpisz w moje szczere intencje jesli chodzi o walke z molestowaniem kobiet? Aj waj nie ladnie nie ladnie. Szczegolnie gdy inne osoby namawiasz do zwatpienia we mnie.

    Pani 404 sie zgodzila z E-J w sprawie ‚zjechania z właściwego tematu na meandry kościółkowe a to zamuliło cała wypowiedź. Odebrało wagę zjawisku’. To nie wolno jej i z Ewa-Joanna sie zgadzac?

    Ja tiebia sorry ale ustawianie ludzi przeciwko drugim to mi wlasnie kościółkowstwem waniajet. Jesli nie czyms jeszcze gorszym

  406. Arabowie, i w ogole muzulmani, nie czekali na hashtag #MeToo. Oni juz kilkanascie setek lat temu zakutali swoje liczne zony, oraz pozostale damy, w burki. I do dzisiaj problem z molestowaniem burek nie istnieje. Ze za to istnieje problem z terroryzmem arabskim? Aa, to jest ten drugi koniec tej samej kulasy. Ktora sie tamte chlopy podpieraja religijnie

  407. Na marginesie 6 listopada o godz. 4:03

    Myślę, że się zgadzamy. Nie przypadkiem zacytowałam zdanie Orteqa, którego najważniejszy fragment to: „sztucznie wymyslone akcje.”
    Przyznaję, Orteq zabawnie często pisze, to cenna umiejętność, ale w tym przypadku to sarkazm i chyba coś na pograniczu szyderstwa. W każdym razie taki był mój odbiór. Chciałabym się mylić.
    Pozdrawiam

  408. Na marginesie 6 listopada o godz. 3:48
    odnośnie tego pytania… nie bardzo teraz mam czas, ale krótko mówiąc..
    Problem egzystuje nie tylko w środowiskach chrześcijańskich. W każdych, włączając chrześcijańskie. Chociaż jednostki prawdziwie wierzące w Chrystusa chyba stanowią tę mniejszość, która stosunkowo większy szacunek wykazuje do kobiet.
    Pozdrawiam
    Ps. może potem więcej o tym powiem

  409. Orteq 6 listopada o godz. 7:09

    To NIEPRAWDA. Poczytaj o gwałtach i prześladowaniu muzułmanek.
    Ostatnio widziałam dokument z Pakistanu i Afganistanu. Serce pęka. To tylko przykład.
    Odnośnie burek znowu nie zawiodłeś. Szyderstwo i zaniżanie wagi problemu.
    Pozdrawiam

  410. @404 – 7:25, 7:33, 7:40

    „To NIEPRAWDA. Poczytaj o gwałtach i prześladowaniu muzułmanek.”

    W komunikacjach miedzyludzkich istnieje cos takiego co sie nazywa technika przerysowania. Uzywana w celu dotarcia do czyjejs uwagi. Widze ze ta technika wciaz dziala. Bravo to me, myself and I.

    To you too, bravo. Przyznalas bowiem:

    „Problem egzystuje nie tylko w środowiskach chrześcijańskich.”

    Wiec dotarlo do ciebie co mialo dotrzec. A to duzy sukces.

    Jesli jesli dotrze reszta – ta zwiazana z dwoma koncami tej samej kulasy, ktora sie podpieraja religie – bedzie to sukces jeszcze wiekszy

  411. tejot
    5 listopada o godz. 23:18

    Tak, ,masz rację: dr Lasek został pozostawiony niemal sam sobie. A precyzyjne, jasne, zgodne z faktami wyjaśnianie, cierpliwe tłumaczenie, w sumie EDUKOWANIE społeczeństwa w ogóle niewiele wiedzącego o tym jak działa zarówno natura jak i technika, za to od 1050 lat formowanego w wierze w cuda, tego właśnie wymaga – EDUKACJI.
    I właściwie to on sam starał się kontynuować pracę. I w ten sposób ściągnął na siebie bluzgi pisoidów, którzy go błyskawicznie wywalili z komisji państwowej, jak tyko doszli do władzy. Było to bardzo nielojalne ze strony PO i po prostu skrajnie bezmyślne Ale o tyle pewnie nieuniknione, że PO się kompletnie pogubiła i do dziś nie może odzyskać własnej głowy – na tyle przynajmniej, na ile ją miała.

  412. 404
    6 listopada o godz. 3:12

    Odnosząc się do wpisu @E-J, wyjaśniłem dlaczego wstępniak łączy sprawę seksizmu z Kościołem kat, co wnika też z samego tekstu. Czy możesz wyjaśnić, dlaczego lepiej byłoby to potraktować osobno?

  413. W swiecie religianckim, jak we wszystkich innych swiatach, nie ma akcji bez reakcji. Przykrecisz srube tu, wentyl popusci tam. I wice wersa. Na wyniki hashtagu #MeToo trzeba bedzie troche poczekac.

    PS. Tanako. Na wyniki hashtag #Smolensk poczekamy pewnie troche wiecej niz troche. Bo tam jest jeszcze hashtag #Maciora

  414. Tanako,

    PO POgubila glowe w momencie nie zrobienia absolutnie nic w celu unikniecia zdublowania uroczystosci katynskich 2010.

    Tam chodzilo o uczczenie 70-tej rocznicy stalinowskiej zbrodni katynskiej. Ktora to rocznice chcial uczcic, i uczcil, premier i moznowladca Rosji, W.W. Putin.

    Tusk, i PO, tylko udawali, ze oni partycypuja w tej POJEDNAWCZEJ imprezie 7-go kwietnia 2010. Pozwalajac na pisoidalne zamiary skasowania tego niby pojedniania trzy dni pozniej. Ze z tak idiotycznego zagrania miedzynarodowa karta przez Platforme nic dobrego nie moglo sie wydarzyc, wiedzial nie tylko ambasador Bahr. O tym wiedzieli WSZYSCY. A glownie kontrolerzy lotow w Smolensku

    Wiec wydarzylo sie to co sie mialo wydarzyc. I ladowanie we mgle zakonczylo sie tym czym sie mialo zakonczyc. R.I.P.

    Reszta to detale. Doskonale wpasowane, rzecz jasna, w scenariusz. Maciora, ze swoimi teoriami wybuchowymi, moze naskoczyc. A Tusk? Ten POzostanie POgubiony

  415. Pulkownik Krasnokudski nie zostal generalem za psi ciul. Zaraz po Smolensku

  416. @Orteq
    Z samego środka świętej księgi muzułmanów wyciągnięte. Z Koranu, mianowicie:

    Mężczyźni mają pierwszeństwo nad kobietami, ponieważ Bóg dał im wyższość nad niemi i wyposaża je przez mężczyzn (4:38).

    Wasze żony są to wasze pola, uprawiajcie je, ilekroć wam podobać się będzie (2:223).

    Żony powinny być posłuszne, zachowywać tajemnice mężów swoich, gdyż pod ich straż niebo je oddało; mężowie doznający ich nieposłuszeństwa, mogą je karać, zostawić w osobnych lożach, a nawet bić je; uległość niewiast powinna dla nich być ochroną od złego z niemi obchodzenia się (4:34)

    Jeśli idzie o bicie nieposłusznych mężczyznom kobiet, to w prawniczych księgach islamskich wymienia się niemal wszystkie rodzaje bicia: klapsy, kopnięcia, uderzenia pięścią, chłostę, bicie kijem lub rózgą. Bez względu na to, jaka forma przemocy dominuje w danym regionie, wszyscy mężczyźni zgadzają się co do jednego: nieposłuszna żona, która odmawia zaspokojenia pragnień seksualnych swego męża, musi być ukarana biciem.
    To tyle, jeśli idzie o Twój relatywizm, który nazywasz „techniką przerysowania”.

  417. anumliku,

    Ty nie panial? Ja mowilem o technice przerysowania przeze mnie, na odwyrtke zastosowanej. Ze niby muzulmanki, te w burki zakutane, nie sa przesladowane. Co by bylo przekretem historycznym. A ja takich przekretow raczej nie stosuje.

    Jakby nie mowic, CHRZESCIJANSKI hashtah #MeToo slabo sie wpisuje w problem 2/3 kobiet swiata NIE- CHRZESCIJANSKIEGO. On nic nie zmieni w zyciu kobiet zyjacych pod wladaniem prawa sharia. Jedna czwarta populacji swiata. Jesli nie wiecej

  418. Hashtag #MeToo dotyczy chrzescijanskiego swiata, z tego co widac. A ten to tylko 1/3 populacji. Co z reszta?

  419. Tanaka

    Tanaczku, nie chciałem zabierać głosu w sprawie duchowej roli samczego Kościoła w niewoleniu kobiety jako podczłowieka, bo obserwacji niewolenia kobiety przez samców – obojętne czy w spodniach, czy w sukienkach – za bardzo nie miałem, więc i w Słowie Bożym specjalnie nie wypatrywałem. Powiedziałbym teraz więcej: przypuszczam, że dla części tutejszych chłopców – również dla Ciebie – też jest to temat czysto teoretyczny, a zabieranie głosu o tym, o czym się tylko słyszało, czytało jest ufaniem kobietom, książkom i mediom i solidaryzowaniem się z krzywdzonymi i poniżanymi. Powiedziałbym, że taki głos solidarności jest z innej cywilizacyjnej ścieżki niż ta, po której ganiał dookoła biurka studentkę @404 pan dziekan. Ja też się solidaryzuję z upokarzanymi i potępiam upokarzających jako ludzi głupich, prymitywnych i okrutnych. A kobieta jest dla mnie przede wszystkim odrębnym, różniącym się sporo od mojego światem nie tylko do podziwiania, pragnienia, ale przede wszystkim uważania z wielu powodów, zwłaszcza zwykłej, codziennej, zauważalnej nawet w drobnych szczególikach spolegliwości. Skoro się więc, Tanako, w tym rozumiemy, możemy spokojnie i w innym się rozumieć.

    Najpierwsza jest, oczywiście, biologia, nie Słowo Boże ani samczy Kościół. Nie religie wymyśliły i wymusiły służebność kobiet, lecz męska siła fizyczna. One rodziły się w określonym stanie rzeczy i tylko go akceptowały. Biologia jest głównym rzadcą. Jeśli więc można mieć pretensje do Kościoła, to takie same jak zawsze: że nie jest żadnym nauczycielem, lecz bandą zachowawczych nierobów i oszustów zainteresowanych wyłącznie własnym doczesnym trwaniem na wysokościach. W związku z tym trąbi głośno tylko o tym, co trwaniu bandy służy. Gdyby kobiety stanowiły wielką siłę społeczną, byłby Kościołem kobiet i nie byłoby z sufitu wziętych głupich gadek przeciw aborcji, ale nie stanowią. Dlatego chłopski Kościół wielkim głosem drze mordę przeciw aborcji, ale nie przeciw poniżaniu kobiet, przemocy w domu, na podwórku, w szkole, na ulicach, stadionach, szosach, gdziekolwiek. Aborcja to jednoznaczny konkret – zwłaszcza kiedy się go nazwie „zabijaniem człowieka” – w sam raz dla grubo ciosanych. A przemoc, poniżanie to całe morze tematów – trzeba się uczyć i uczyć – jak lekarze – być z ludźmi i wśród ludzi – jak moja 72-letnia żona, społeczna kuratorka z 43-letnim stażem, śmigająca rowerem po podopiecznych – a nie mantyczyć z kraja jak ja.

    Dlatego pies trącał chłopski Kościół – to pospolite, dobrze opłacane pierdzistołki, zainteresowane głównie tym, żeby im dawać kasę i dupy nie zawracać. Kobiety, skoro dojrzały do zmian, nie mają innego wyjścia niż wziąć sprawy w swoje ręce (nie tylko w formie czarnych protestów, które popieram z lękiem, że umrą, ale z całego serca) i naród oraz państwo UCZYĆ ze szczegółami i szczególiczeczkami widzenia i rozumienia kobiety jako człowieka, a nie służebnicy pańskiej. Może z czasem pojawi się moda na kobiecość? I rozkraczone samce w tele-morele i w publicznych miejscach (widział kto choć jedną podobnie rozkraczoną kobietę?) zawstydzą się i znajdą w sobie trochę kobiecości. Taka moda to byłaby szybka potęga, a nie jakiś ślamazarny, pustogowy, próżniaczy, zakłamany Kościół.

  420. Zwracam się z uprzejmą prosbą do Gospodarza Bloga o niebanowanie niejakiego wieśka59.

    Im więcej ta rozwielitka bedzie pisać tym bardziej się będzie ośmieszać.
    Będzie masa okazji by go wyśmiać..

    dziękuję z góry za pozytywne rozpatrzenie mojej prosby 😉

  421. Tanaka
    6 listopada o godz. 8:37
    tejot
    5 listopada o godz. 23:18
    Tak, ,masz rację: dr Lasek został pozostawiony niemal sam sobie. A precyzyjne, jasne, zgodne z faktami wyjaśnianie, cierpliwe tłumaczenie, w sumie EDUKOWANIE społeczeństwa w ogóle niewiele wiedzącego o tym jak działa zarówno natura jak i technika, za to od 1050 lat formowanego w wierze w cuda, tego właśnie wymaga – EDUKACJI.
    I właściwie to on sam starał się kontynuować pracę.

    Mój komentarz
    W Umęczonej partie polityczne działają albo wcale albo w sposób narwany, emocjonalny ekstensywny, bo te cechy przynoszą im popularność i profity polityczne.

    Uwaga bardzo ogólna – model mentalności dominujący w Umęczonej, to jak nie wrzaśniesz, nie op…lisz, to nie zrobią co trzeba, jak nie zwrócisz się głośno do publiki z tłumaczeniem w kilku słowach z dodaniem zdradzieckie mordy i kanalie, to nie zrozumieją, nie zaakceptują. Co doskonale jako osobowość paranoiczna wyczuwa Prezes. On całym sobą, całą powierzchnią swojej indywidualności odbiera Wolaków takimi jacy są. A są oni nieufni, podatni na podejrzenia i szukający mocnych wrażeń, oczekujący zdecydowanych gestów i kategorycznych osądów. To wszystko Prezes stara się Wolakom dostarczyć. On nawet raptusa potrafi zagrać na pokaz choć ciepłe kluchy jest. Bez żadnego trybu.

    Ten model nadal dyktuje styl postępowania w Umęczonej od polityków poczynając – ostre sądy, wyzwiska, gruba insynuacja, sensacja, takie formy są najskuteczniejsze w docieraniu do ja Wolaka.
    Cierpliwe tłumaczenie, logiczne wnioskowanie jest z góry podejrzane, kwalifikowane niemal jako przypadłość, choroba, takie fixum dyrdum (s..nie w banie) i nie ma co zawracać sobie tym głowy.

    Logika w Umęczonej jest zawsze deformowana przez emocje, nieufność, podejrzenia, maglową ciekawość, wyczekiwanie na sensację. Jeśli emocje u ludu nie zostaną wzbudzone, to sprawa marnieje, znika z widoku.

    Tak się dzieje z wynikami działań komisji lotniczej badających wypadek smoleński.
    Że była to tylko typowa katastrofa? W rozumieniu ludu nie może tak być, jak to tak, samolot z prezydentem na pokładzie zwyczajnie, typowo się rozbił się na polu przed lotniskiem? -Nie, to niemożliwe, coś w tym musi być innego, szatańską rękę tu czuję.

    To inne natychmiast dostarczyli smoleńczycy konfabulując, kompilując zestaw zamachowy, z którego można by sklecić scenariusze kilku horrorów – nie na polu tylko na bagnie, samolot nie lecący według czynności pilotów, tylko sprowadzony w pułapkę, ze sztucznie wywołanymi awariami silników, samolot sztuczną mgłą owiany, ostrzelany z broni nieznanego rodzaju i w końcu kilkakrotnymi wybuchami zwalony w bagno.

    Taki scenariusz chwyta u szerokiej publiki. Chociaż to tylko fantazja, lecz miła dla ucha, robi za mit, a mit, to prawie prawda. Normalna katastrofa, to banał, zwykły opis co i gdzie. Zamach, to mnóstwo wątków, fabuła szeroka, pojemna, rozgałęziona, pączkująca, jest co czytać, nad czym się zastanawiać, ubolewać, gniewać się i nienawidzić.
    Emocje zostały puszczone w ruch.
    Edukacja została zagoniona w róg i tam pochlipuje bezradnie.
    Pzdr, TJ

  422. Czasem myślę sobie, że pisolubni (nie tyle z faktycznej przynależności, co utożsamiania się z formacją „dobrej zmiany”) to jakaś odrębna rasa w ramach polskiej nacji, całkowicie odporna na realny real.
    Zgrabnie to ujął nieoceniony (lecz w pełni doceniony) @tejot.
    „Cierpliwe tłumaczenie, logiczne wnioskowanie jest z góry podejrzane, kwalifikowane niemal jako przypadłość, choroba, takie fixum dyrdum (s..nie w banie) i nie ma co zawracać sobie tym głowy.
    Logika w Umęczonej jest zawsze deformowana przez emocje, nieufność, podejrzenia, maglową ciekawość, wyczekiwanie na sensację. Jeśli emocje u ludu nie zostaną wzbudzone, to sprawa marnieje, znika z widoku”.
    Ileż to razy dostawaliśmy w dupę wciąż z tych samych powodów.
    Długo tego jeszcze?
    Jakieś nadzieje na odwrót od tego stanu rzeczy wiążę z młodym pokoleniem, które jeszcze z Polski nie uciekło lub wraca (mimo wszystko).

  423. @ blackley
    Traktuję Pańską prośbę jako ironię. Raczej nie mam już ochoty eksperymentować z tym panem.
    Pozdrawiam
    JK

  424. wbocek
    6 listopada o godz. 10:58

    Najpierwsza jest, oczywiście, biologia, nie Słowo Boże ani samczy Kościół. Nie religie wymyśliły i wymusiły służebność kobiet, lecz męska siła fizyczna.

    Najpierw jest biologia, oczywiście. A w niej siła fizyczna: może sobie kobieta gadać o swojej godności, ale i tak dostanie w mordę – mówiąc biologicznie.
    Ale jest ale: siła fizyczna, owszem, jednak w życiu społecznym, a takie życie ma człowiek od czasów swojego przedczłowieczego przodka, nie tylko siła fizyczna ma znaczenie: słaba fizycznie kobieta rodz i chowa potomstwo, a to znowu biologia i następstwo genetyczne, więc bez siły słabych kobiet w ogóle nas by nie było.
    Dobra: silny jak niedźwiedź facet zatłucze tura. Ale dalej znowu kobieta musi tura zamienić w kotleta, a co do działalności agrarnej wczesnego człowieka, to jej rola była jeszcze większa.
    Kobieta jest wreszcie głównym spoiwem społecznym:starszyzna przy ognisku duma o imponderabiliach i filozofii płaskiej ziemi, a kobieta po tej płaskiej ziemi biega i robi co musi być zrobione.
    Podsumowując: biologia – tak, pierwsza, siła fizyczna jest nieco względna jako argument przed całą resztą łańcucha spraw zapewniających przeżycie oraz działanie rodzin, grup, klanów, plemion oraz – kultury.
    A to w interakcjach pierwocin kulturowych rodziły się wierzenia i ich religie. Wenus z Willendorfu jest wyrazem wczesnej kultury, sztuki, wiary i kobiecej mocy.
    Mało wiarygodne jest zwalanie nędzy kościołów i ich religii na zamierzchłość rządów czystej biologii. Od czasów świtu religii, a więc właściwie od czasów „biologicznych”, to już była mieszanka, z kulturą, zasadami społecznymi, tradycjami, postrzeganiem wartości.
    Niezależnie od tego, na ile owa „biologiczność” miałaby być usprawiedliwieniem tej nędzy religii i ich szantaży, fundamentalnym sprzeniewierzeniem się religii wobec człowieczeństwa i kobiet w szczególności jest zawód wobec obietnic i mamień jakie daje Oraz na czymś może i gorszym: uświęceniem nieuczciwości, niesprawiedliwości, poniżenia jednych kosztem wywyższenia drugich. Pierwszych poniża i drugich wywyższa niesprawiedliwie i oszukańczo, poza śladowymi wyjątkami.
    Każdy gangster, łotr zbrodniarz ma więc wyłożone święte usprawiedliwienie dla swojej zbrodni a często wręcz nakaz. Siła fizyczna nic do tego nie ma. To czysta władza, czysta przemoc: dziś nieco bardziej symboliczna i kulturowa, ale zawsze przekładająca się na przemoc fizyczną i – tak jest! – biologiczną. Kontrola kościoła nad rozrodczością kobiet i podobnymi aspektami jest ściśle biologiczna. A ponieważ biologia jest fundamentem – jest to kontrola nad niemal wszystkim.

  425. O, widzę że się nie zawiodłam Orteq w duecie z 404 pragną teraz dać odpór prześladowaniom… muzułmanek. Bo z „chrześcijaństwem” podobno wcale nie jest tak źle. A w ogóle to po co zajmować się kaka? Onże kaka przecież „do złego nie namawia” (ironia).

    Pytam od dawna i nie znajduję odpowiedzi: od kiedy „rzymski katolicyzm” stał się w języku kaka „chrześcijaństwem”? Czy przypadkiem nie od czasu, gdy piotrowy stolec zaczął doznał konstypacji i zaczął tracić wiernych na rzecz chrześcijańskich baptystów, zielonościątkowców i takich tam? Luteranie to też chrześcijanie. A czy to ładnie tak się podpierać luteranami?

  426. tejot
    6 listopada o godz. 11:35

    Chyba już coś podobnego wyraziłem: katastrofa lotnicza, jej badanie i wyciąganie wniosków (a właściwie przeciwieństwo wyciągania trafnych wniosków) stanowią obraz stanu cywilizacyjnego rozwoju w jakim znajduje się Polak. Jest on konsekwencją nieistnienia Polski przez jakieś 450 lat, z pominięciem pierwocin istnienia międzywojennego i większej dawki kontaktu z rzeczywistością czasu PRL-u oraz lat przedpisowskich.

  427. Na marginesie
    6 listopada o godz. 15:40

    Luteranami jest się bardzo ładnie podpierać. Kradzież to przecież fundament Kościoła kat. Kradzież głowy to akt założycielski.

    Dla tychże baptystów, zielonoświątkowców katolik to właściwie nie jest chrześcijanin. Właściwie to racja, ale taki właśnie jest katolik i innego nie ma. I dlatego te skutki.

  428. @Tanaka 6 listopada o godz. 15:38, wbocek

    Właśnie – biologia. Kaka kurczowo się jej trzyma i nawet ją uświęca – przy okazji wymyślając fantom zwany „prawem naturalnym” (jedyne „prawo naturalne”, proszę kaka, to prawo dżungli: silniejszy zjada słabszego. Powielamy?). Cała kremówkowo-lolkowa „duchowość kobiet” z ryjem w tle opiera się na uświęceniu biologicznej funkcji kobiety jako samicy.

    Nawet nie trzeba dodawać, że kobieta jako taka zostaje faktycznie sprowadzona do roli świni rozpłodowej – pojemnika na płód w oparach absurdu. Kremówkowy kanonizował tabuny „świntych” – a wśród nich tylko jedną żonę i matkę – idiotkę, która wolała umrzeć i osierocić pięcioro dzieci niż usunąć szóste, gdy ciąża zagrażała jej życiu. Umrzeć w połogu – oto spełnienie „naturalnej roli kobiety” według kaka.

    Dodam, że nie tak dawno temu, gdy toczyły się dyskusje nad ratyfikacją konwencji antyprzemocowej – przeciwko której wtyczki kaka darły się wniebogłosy na wszystkich forach – koronnym argumentem sprzeciwiających się konwencji biskupów było to, że konwencja rzekomo podważa coś co (rzekomo) wynika z biologii. A z biologii wynika (według kaka) że płeć znajduje się tylko między nogami. Tak mi objaśnił kiedyś w necie jakiś zażarty skatolony buc. Czy według takiej definicji pedofil w koronkach i garniturku do kostek jest mężczyzną? No tak. Bo przecież chyba o to też im chodzi?

  429. @404 6 listopada o godz. 7:33

    Chociaż jednostki prawdziwie wierzące w Chrystusa chyba stanowią tę mniejszość, która stosunkowo większy szacunek wykazuje do kobiet.

    Padłam ze śmiechu! Nie ma to jak ślepa wiara…

  430. P.S. Pedofil w koronkach i garniturku do kostek nienaruszonym mężczyzną być musi. Bo jeśli brak mu jednego jaja, to go na xiunca nie wyświęcą. Fakt! Osobnik z jednym jajem według kaka wcale się nie nadaje do wygłaszania hokus-pokus nad kielichem ani – dodajmy – do udzielania komunii – wytryskiem w buzie klęczących ministrantów. Bo gdyby nie miał wytrysku – byłby niegodny 😉
    Tako rzecze nieomylna, objawiona, prześwinta Zaratustra!

  431. Szanowni!
    Dysputa cokolwiek przygasła, więc aby ją ożywić i odżywić nowymi wątkami, właśnie opublikowałem krótki, ale treściwy wpis Lewego.
    Zapraszam!
    JK