Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

27.10.2017
piątek

Strachy na lachy, czyli inwazja Haloween

27 października 2017, piątek,

Jak ziemia długa i szeroka raz w roku nadchodzi czas, kiedy zasłona pomiędzy światem materialnym i zaświatami uchyla się lekko, a duchy zmarłych przechodzą przez nią do domeny żywych. Jak ziemia długa i szeroka zapalają się światełka, warzy się jadło do przekupienia przybyłych dusz, a rodziny zbierają się we własnym gronie powspominać, oddać cześć przodkom czy po prostu podumać nad ulotnością ludzkiego życia. W Japonii obchodzi się święto Obon w sierpniu, w Chinach w tym samym okresie Dzień Duchów, ale także dodatkowo na wiosnę święto Zamiatania Grobów. Na początku listopada w Meksyku świętowane są Dias de Muertos, a w Europie różne wersje dnia Wszystkich Świętych.

Tradycje stare niemal jak historia ludzkiej cywilizacji, niezależnie od kultury i wyznania, w krajach katolickich często przechrzczone na święta religijne z o wiele wcześniejszych pogańskich tradycji. Dni, w których miesza się smutek za tymi, co odeszli, z ukrytą radością że samemu wciąż się żyje i nieodłącznym lękiem przed własną śmiertelnością („ten niepokój dopadnie nas zawsze i wszędzie”). W jednych krajach spędza się je na zadumie i refleksji, w innych odstrasza się strach huczna zabawa, w czym celują Dias de Muertos czy najbardziej oswojone i skomercjalizowane Halloween.

Także i w Polsce pod koniec października rozpocznie się wielkie straszenie. Czyżby owymi duszami przybyłymi z zaświatów, zapytacie może? Eee, a który ksiądz tak naprawdę w to wierzy… Za to straszenie strasznie strasznym Haloween ma się świetnie, jak co roku. Jak co roku już wkrótce usłyszymy, że wydrążone w środku sympatycznie pyzate warzywo w pomarańczowym kolorze po podświetleniu od środka staje się ni mniej, ni więcej tylko (uwaga!) symbolem czcicieli szatana. Dowiemy się też, że Halloween to święto satanistyczne, a z pozoru niewinne przebieranie się (na przykład za nastoletniego czarodzieja z popularnej książki dla młodzieży) praktykowane przez dzieciarnię to rozpowszechnianie okultyzmu i magii. I powinno się je leczyć egzorcyzmami. Jak co roku prawicowe gazety i portale będą rozpisywać się o tym, że Halloween wywodzi się z celtyckiego święta ku czci boga śmierci Samhaina, któremu Celtowie składali ofiary z ludzi. To, że boga o takim imieniu akurat w panteonie celtyckim nie było, a samo słowo Samhain oznacza święto końca zbiorów i początku zimy i że w każdym gaelickim języku tłumaczy się na „listopad” jest tu bez znaczenia, bo liczy się dramatyczny efekt.

Gdybyż jeszcze (nie mieszając do argumentów okultyzmu) chodziło tylko o to, iż Halloween wywodzące się z tradycji celtyckich jest kulturowo obce naszemu regionowi i przywlekło się z krajów anglosaskich, żeby bezczelnie konkurować z rodzimymi pogańskimi Dziadami albo uświęconym oficjalnie katolickim Dniem Wszystkich Świętych! W domyśle – przy okazji komercyjnie wyciągając kasę, która mogłaby pójść na znicze, chryzantemy albo na tace… Sama pamiętam własne oburzenie w 2000 r., kiedy Halloween zaczęło wpychać się drzwiami i oknami do Polski. „Po co nam to? – burczałam pod nosem, wyrzynając kolejną dynię w centrum zabaw dla dzieci, gdzie dorabiałam jako student. – Mamy przecież Zaduszki, które są pełne zadumy i zapachu świec. I Zapusty, które są od przebierańców. Te dwie imprezy są przeciwstawne sobie klimatem. Nie jest nam potrzebne takie święto, obce naszemu kulturowemu ekosystemowi jak ten jenot albo norka amerykańska nie przymierzając. I zapewne równie szkodliwe”.

Tak zrzędziłam w duchu, a dzieciaki piszczały z uciechy odpalając świeczki w dyniach. A jednak kiedy wreszcie wszystkie dynie zapłonęły migając tajemniczo i wypełniając powietrze karmelowym zapachem przypieczonego wnętrza, kiedy wszyscy pracownicy centrum zaczęli się do siebie mimowolnie uśmiechać pod zaleconymi przez dyrekcje haloweenowymi makijażami pomyślałam wbrew sobie „Hmm… może rzeczywiście nie taki diabeł straszny… W końcu co komu szkodzi, jeszcze jedna świecka tradycja przywleczona z Zachodu tak jak Walentynki?”.

Mimo to zaakceptowanie Halloween jako części jesiennego krajobrazu zajęło mi jeszcze kilka lat. Po przeprowadzce do UK i wejściu mojego syna w wiek przedszkolny przestało mnie nadzwyczajnie razić. Może dlatego, że tutaj Halloween jest na swoich śmieciach, w swoim naturalnym środowisku, oswojone jak zapach mokrych liści w powietrzu, wieczorna mgła i pomarańczowe światełka, które rozpraszają mrok w oknach lub na progach domów, kiedy jesienne powietrze dzwoni od śmiechu i pohukiwania przebierańców. Święto wywodzące się ze starożytnego celtyckiego festiwalu zbiorów, mimo prób zawłaszczenia przez Kościół katolicki, walczący z pogańskimi zabobonami przetrwało do naszych czasów. Wraz z przebieraniem się, objadaniem w gronie rodziny specjalnie przygotowanymi przysmakami i wycinaniem latarni z warzyw. Po zawleczeniu Haloween przez brytyjskich osadników do Ameryki tradycyjne latarnie z rzepy czy ziemniaka zostały zastąpione lokalnymi dyniami, które rzeźbi się łatwiej i dają więcej światła. W tej komercyjnej formie zatoczyło Halloween pełne koło wracając skąd przyszło, po drodze rozprzestrzeniając się do kilku innych krajów. Wielu starszych Szkotów wspomina jednak, że będąc dziećmi sami wycinali lampiony z rzepy właśnie i obchodzili z nimi okoliczne domy.

Rozumiem lęki i niechęć do „obcej” tradycji wpychającej się w granice tego, co znamy i lubimy (choć choinkę od Niemców przyjęliśmy bez większych ceregieli, puszczając dawno w niepamięć staropolskie świąteczne zwyczaje). A jednak… czy warto bać się Halloween? Wojować ze świecką tradycją wytaczając coraz to idiotyczniejsze argumenty, strachy na lachy i środki zaradcze w postaci „balów wszystkich świętych”, czyli przebierz się dziecino za biskupa zamiast za wampira (jakby to była duża różnica)? Ewolucja nie stoi w miejscu, nie dotyczy jedynie gatunków, ale całych ekosystemów, także tych stworzonych przez człowieka. Może lokalna kultura podlega również jej naturalnemu biegowi w dobie globalizacji? Może mieszanie się kultur i zwyczajów jest naturalna koleją rzeczy czy nam się to podoba czy nie?

Trzy dynie szczerzą się na mnie w odpowiedzi spod okna. Wracam zatem do książki, którą właśnie czytam: Fred Pearce „The new wild”. Nie o inwazji obcych świąt na rodzimą kulturę traktuje ona akurat, ale o inwazji obcych gatunków zwierząt i roślin na rodzime ekosystemy. Większość ekologów wciąż reaguje histerycznie na napływowe gatunki i zażarcie walczy z najeźdźcami, rozpaczliwie próbując zachować status quo, świat dokładnie taki, w jakim się urodziliśmy. Są jednak i tacy, którzy bazując na dostępnych badaniach naukowych zaczynają dostrzegać pozytywne strony niektórych „obcych” inwazji na środowisko lub też postrzegają je jako naturalną dynamikę przyrody. Czy Haloween jest takim inwazyjnym gatunkiem? Wrogim, bo wpycha się w nasz ekosystem? Czy może przyjaznym, bo odbiera Kościołowi pod koniec października choć na chwile rząd dusz niezmiernie przez to irytując biskupów, a nawet samego papieża?

Kostka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 281

Dodaj komentarz »
  1. Świetny tekst, gratulacje 🙂 no i niespodzianka panie dzieju, nowa autorka nam się objawiła, super 🙂

  2. Niech będzie pochwalony kot Dżezi!

    Qrde, a ja znowu spóźniony, nim przeczytam Kosteczkę wrócę jeszcze do wątku z poprzedniego wpisu, a mianowicie ateiści wśród katolików.
    Nie będę się pastwił nad ateistami, którzy pokropili dziecko- pomniejszając ich ateizm- bo mieli jakieś tam powody, którym nie mogli się oprzeć. Nie zmienia to jednak faktu, że zdarzenie jest zabawne i dziwi mnie, że do tej pory katolicy nie zaczęli opowiadać kawałów- przychodzi ateista ochrzcić dziecko…‎. Religiant może uznać to za kolejny dowód na istnienie Fantastycznej Trójki. I to mnie nie dziwi, bo dobrze mieć dowody na coś w co uwierzyli bez żadnych dowodów. Wiara się wzmacnia aby wykurzyć z łepetyny zwątpienie, bo tam gdzie jest wiara czyha zwątpienie. Trochę gorzej jest z tymi ateistami, na których nikt nie naciska, a mają wewnętrzny dylemat- pokropić czy nie pokropić.‎ Kultura to swoiste zachowanie grupy wyuczone przez jej członków, a siła tradycji ma wpływ nawet na tych, którzy jej nie wyznają, ale nie jest na tyle mocna aby dosięgnąć wszystkich.

    Tobermory
    27 października o godz. 9:54

    Heh, też pomyślałem o Biskupie. 😉

  3. Brawo, Kostka! 🙂
    W mojej okolicy od czasów średniowiecznych znany jest alemański obyczaj tzw. Raebeliechtli czyli lampionów z rzepy, które dziś uczy się „rzeźbić” już w przedszkolu. Wieczorne korowody ze światełkami nie mają jednak związku z kultem zmarłych, to raczej symboliczne podsumowanie końca zbiorów i zrobienia zapasów na zimę. Jak celtycki Halloween. Rzepę uprawiano tu na długo przed ziemniakami i dyniami. Wszystkich Świętych też się nie obchodzi, poza kościołem i pojedynczymi świeczkami na grobach. Ale te palą się też bez specjalnej okazji. Biznesu na chryzantemach też się nie zrobi.
    Halloween z przebierańcami przyjmuje się z oporami, jakoś jest za mało dzieci, którym się chce straszyć sąsiadów. Natomiast dynie szczerzące zęby budzą sympatię, jak każde światełko rozjaśniające wieczorny mrok.

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/8e/R%C3%A4beliechtli-2.jpg

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Mój pierwszy komentarz na tym forum, zatem dzień dobry wszystkim.
    Tak bez żadnego trybu chciałbym wspomnieć, że chyba mam zaszczyt być świadkiem narodzin nowej nieświeckiej tradycji. W szkole mojej córki czujne rewolucyjnym duchem i przepełnione poczuciem misji ciało katechetyczne postanowiło zorganizować w konkurencji do zwykłej imprezy halloweenowej bal wszystkich świętych pod wezwaniem ducha DżejPi 2. Przewidziane rytmy katopolo, wróżby na wodzie święconej i konkurs wiedzy o świętym ojcu świętym.

  6. Jejku-ojejku i łomatkobosko! Kostka, Ty się zastanawiasz czy aby umiesz się jeszcze po polsku wysłowić i czy aby pospolitego nadwiślańskiego „chama” nie mylisz z „hamem” z Yorkshire, a z taką zgrabnością i lekkością napisałaś wstępniaka, że jak naród wstał z kolan, to ja przeciwnie: na kolana padłem i ćcinie najwyższej niech będą dzięki ! – w głos zawołałem, a ech grało puszczom i kniejom – póki nie ścięte.

    Ja rozumiem – lekkość mogła być wynikiem twórczej męki, ale jeśli tak, to pomyśl sobie, że jesteś jak Chopin: męczył się biedak okrutnie nad każdą nutą, a jaki rezultat!

    Halloween, zresztą podobnie jak inne, wymienione przez Ciebie uroczystości, obchody czy zwyczaje, oraz niezliczone mnóstwo podobnych, związane jest rytualnie ze śmiercią, o czym wspominasz. Oswajaniem przez wykpiwanie, ośmieszanie, traktowanie lekko, z żartem, zabawą odwracaniem porządku rzeczy. To bardzo ważny rytuał, który bierze się z psychicznej głębi człowieka, jego lęku, poczucia istnienia i nadchodzenia nieuchronnego. Można to robić tak, jak w Halloween, można inaczej, można – katolickim obyczajem – nawiedzać groby i snuć pod czapką myśl memento mori (bo w katolicyzmie ta myśl rządzi, a nie kpiarska przewrotność zabawy). Taka przewrotność i sowizdrzalskość Halloween może się katolikowi wydawać obrazoburcza, niepoważna,niegodna powagi należnej śmierci. Nie ma patentu na „prawidłowość” odniesienia się do faktu, że nic nie trwa wiecznie, mnie się zdaje, że w kpinie i żarcie tkwi większy potencjał oswajania i większy potencjał życia – do ostatniej chwili. Śmierci śmiać się w twarz i mieć ją za nic, by okazać nasze panowanie nad nią do granicy, a może i poza – to jakoś bardziej trafne, i może bardziej ludzkie, a przy tym dowcipniejsze, co jest wybitnie ludzką i twórczą cechą, niż akceptacja tego co nam nieistniejący bozia wyznacza za niepopełniony przez nas, ani przez nikogo grzech, za który bozia mści się na każdym pokoleniu ludzi i na każdym z osobna czyniąc nas śmiertelnymi. zemścił się też i na psach i na kotach i na śledziach, co jest aktem najwyższej próżności i bezsensu. I z tego się śmiejmy, kpijmy temu w oczy, dając znak, że do samego końca śmierć nie ma nad nami władania.

    Kościół katolicki nie znosi Halloween za pogańskość, bo sam siebie nie znosi i sam siebie nie pojmuje: całe chrześcijaństwo jest zlepkiem kultów, rytuałów, świąt i wierzeń ukradzionych pogaństwu, Jezusek, Maryja i cała reszta to – wprost – kradzież z przywłaszczeniem z wierzeń i religii sąsiednich: Egiptu, Sumeru, Babilonii i pobliskich, a pewni też wziętych z buddyzmu. Kościół w ogóle nie pojmuje tego, co pozaświadome, głębokie, atawistyczne i w człowieku autentyczne, bo zamieniając to na książeczkowe opowiastki, paciorki i jedyne zewnętrzne słuszności reglamentowanej duchowości zamkniętej w żelaznej skrzyni, odciął się od głębi ludzkiej psyche, czyli zaprzeczył własnej autentyczności. Dlatego katolickie zaklęcia mało maja w sobie głębi, mało zdrowia, a wiele pustki. Co potwierdzają bezrozumne krzyki członków kleru, że Halloween należy egzorcyzmować. Jest to czysta bezrozumność.

    Kościół kat wścieka się na Halloween także z innego, oczywistego powodu: to konkurencja. Nie religijna co prawda, bo Halloween to nie żadna religia, ale coś co odciąga od rytuałów katolickich, podważa ich głębię i autentyzm oraz zabiera monopol na słuszność i jedyność przez siebie reglamentowanej duchowości. A czyni to na sposób radosny, śmieszny, bezpretensjonalny, a więc taki, jakiego namaszczeni, napuszeni i natłuszczeni biskupi najgłębiej nie znoszą.

    Oczywiście, Halloween to też biznes, komercja, proste wygłupy, może nadmierne. Biznesem i komercją przeżarty jest sam Kościół, od czego się obłudnie odcina. A w Halloween, niezależnie od aspektu komercyjnego, aspekt kontaktu ze śmiercią i drwienie sobie z jej rzekomej mocy i tak istnieje, choćby się nie poświęcało temu świadomych rozważań. Bo świadomość niewiele mat do rzeczy.

  7. Jako że niezdanżający jestem, to na wszelki wpadek, spod poprzedniego wstępniaka, dla dwojga tutejszych obywateli, powtórka odpowiedzi:

    Rosa91b
    26 października o godz. 22:52

    No nie zdanżam z odpowiedziami. A jak mały psiak wyprodukował na środku mieszkania kupę, to i dobrze. Znaczy: wasz jestem i mnie teraz kochajcie ! Tu moja ojczyzna!

    mag
    27 października o godz. 14:58

    Maguś – super, i że kot i że Dżezi. A jak Cię co weźmie, to nabierzesz ochoty i go czasem zawołasz: dżizus!
    Dźwięcznie brzmi.

  8. A na jaką cholerę nam cudze strachy. Swoich mamy pod dostatkiem. Na Nowogrodzkiej, Wiejskiej, Miodowej. A jak tych zabraknie, do tradycji mus sięgnąć, np.: *…postacią demoniczną, występującą w wierzeniach białoruskich, wielkoruskich i
    ukraińskich, była rusałka polna, zwana rusauką. W mniemaniu Białorusinów rusałki to „…biełyje jak śnieg panienki i wielmi pięknyje”. Ich siedliskiem miały być gęstwiny zielonych konopi i zielone żyto, stąd niekiedy określane były mianem „żytnich panienek”. Jak podaje M. Fedorowski, „Rusałki ciongle w życiu żywiuć, pókki żyto pirsuje” — a kiedy złapią nieostrożnego chłopaka, który wtedy w nie wszedł, to nie puszczą go, dopóki na śmierć nie załaskoczą*
    Leonard Pełka, Polska demonologia ludowa.

    A episkopat niech walczy z Helloween, bo chwytający to za serce widok i skojarzenia rozliczne przywołujący (w klawiaturę ukąsiwszy się, by nie użyć ślicznego, nieco zapomnianego, a niegdyś wielce modnego czasownika: ewokować) – walka z wiatrakami.
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwjdnZGzhpHXAhVDzxQKHXlxAusQFggsMAE&url=http%3A%2F%2Fwww.pawlow.opole.opoka.org.pl%2Findex.php%2Fsakramenty-mainmenu-48%2F90-rok-wiary%2F415-halloween-powazne-zagrozenie-duchowe&usg=AOvVaw1DZonG1hY4G18KyZ_uWeer

  9. gdybysmy jako narod otworzyli sie na innych z ich obyczajami, tradycjami, kuchnia, religia i caloscia ich kultury, mniej dziwilaby nas „inwazja” Halloween i gadanie o szatanie przywleczonym z innej kultury.
    Ta” inna kultura” tez nie wypadla sroce spod ogona; bywa, ze ma kilka tysiacleci historii,a najmarniej kilkaset lat. I nie jest ani gorsza, ani lepsza od pozostalych, wyznawanych w swiecie przez wielu,przy czym katolicy i chrzescijanie sa na swiecie w mniejszosci. Co niewatpliwie spedza sen z powiek szefon finansowym z Banku najmniejszego panstwa Europy.
    Ale przytulajac bozonarodzeniowe drzewko wraz z jego ozdobami, kilka potraw wigilijnych i swiatecznych przybylych ongi ze wschodu, zachodu, poludnia i z kazdego mozliwego kierunku, o czym przez kilkaset lat zapomnielismy i uznajemy za swoje.
    A tymczasem przecie chlopskie swieta zupelnie inne byly jeszcze przed wojna od miejskiego swietowania, ze w glab stuleci nie zajrze i nie sprawdze.Byly biedniejsze, bez choinki i tego swiatecznego blichtru, zielona byla jemiola; choinka dopiero od 150 lat nam panuje.
    Za 150 lat nie bedzie zrzedzacych ksiezy ( chyba, ze Watykan okopie sie na swoim stanowisku co do Halloweenu), zapomnimy, skad wziela sie tradycja dyniowych stworkow i jakos oswoimy nieuchronnosc swojego konca.
    Nie wszyscy bowiem chrzescijanie tak bardo dbaja o swoich bliskich na cmentarzach, bardziej majac ich w pamieci, w sercu, a nie w kilkuset zlotych zostawionych w markecie i pomnikach- nagrobkach tym wiekszych, im zasobniejszy porfel lub oko sasiada (Taki skromny nagrobek-ale pozalowali i poskapili).

    Kostka
    pieknie podany temat, bardzo na czasie.

    PS.przepraszam, brak mi polskich czcionek. Mozna zmienic, ale powrot do niemieckiego alfabetu wymaga rozebrania polowy laptopa

  10. @Kostka – znakomity debiut! Masz talent. Pisz!

    @kapitan Nemo – bądź powitany! „Ciało czujne rewolucyjnym duchem” – śliczne!
    A dzieciakom i tak wsio rawno, chodzi o to, żeby była zabawa. I o to chodzi.

  11. Swoją drogą – ciekawe jak ten Halloween’owy obyczaj był najpierw sposobem nawiązania łączności z duchami, potem stał się po prostu czymś w rodzaju karnawału, frajdą dla dzieci w każdym wieku, a w końcu po prostu jeszcze jedną okazją do zakupów.

    Bo patrząc na to, co wyprawiają wielkie sieci handlowe – poczynając od końca września – pusty śmiech człowieka ogarnia. To jest radosna nadprodukcja halloweenowych gadżetów made in China.

    Ale mrożące krew w żyłach plenerowe widowiska, jakie serwują nam właściciele niektórych domów i ogródków – to czasami malutkie majsterszyki. Całe rodziny włóczą się wieczorem po ulicach, żeby zobaczyć, czym aktualnie straszą sąsiedzi. No i Halloweenowi przebierańcy – w ciągu dnia w biurze, w szkole, w supermarkecie… W sumie to sympatyczny, fajny dzień.

    A że kaka robi w majty ze strachu – to nic nowego. Dlatego pragnie na wszystko podnieść nogę i gruntownie obsikać każdą tradycję, każdy zwyczaj, każde święto… nawet biednemu Owsiakowi podrzucił idiotyczny „Przystanek Jezus”, małpując oczywiście „Przystanek Woodstock” i wciskając się na chama w cudzą imprezę. Taktyka zawsze jest ta sama – szczujstwo i krzywy sik zza węgła. I co złego, oczywiście to nie my!

  12. *
    a na Haloween najlepsza ilustracja muzyczna
    BEHEMOTH
    https://www.youtube.com/watch?v=SnTL1L8a6YI

  13. Zadzwonił do mnie ankieter z instytutu badania opinii publicznej i pyta, czy interesuję się piłką nożną.
    Tak sobie – odpowiedziałem.
    Na to on, że wymieni mi parę szwajcarskich klubów pierwszoligowych i innych regionalnych, a ja mam odpowiedzieć, czy jestem fanem, nie jestem, ale odczuwam sympatię, nie jestem i nie znoszę, nie znam.
    OK, powiedziałem.
    FC Basel? – Jestem fanem
    Young Boys? – Jestem fanem
    Grasshoppers? – Jestem fanem
    FC St. Gallen, Lausanne, Luzern, Lugano, Thun? – Fanem, fanem, fanem…
    Przy dwunastym się poddał i zapytał: Jak to?
    – Bo ja jestem patriotą, proszę pana 😎

    Więcej chyba już nie zadzwonią 🙁

  14. kapitan Nemo
    27 października o godz. 18:16

    Pozdrowieni pozdrawiają pozdrawiającego. na tym blogu miło jest gdy dochodzi do Objawień i uprzednio przewidziany czytelnik objawia swoją obecność oraz przystępuje do Wybranych.
    Halloween imienia Świętego Ojca Świętego? Polska szkoła jest dosyć innowacyjna, dzięki czemu polska gospodarka wkrótce wyprzedzi cały kosmos.

  15. Na marginesie
    27 października o godz. 20:18

    krzywy sik zza węgła
    Namarginesko, wzruszyłaś mnie krzywym sikiem Różne armie eksperymentowały z krzywymi lufami karabinów, ale Kościołowi kat to wychodzi najlepiej.

  16. Trzy tysiące lat 🙂 Co było wcześniej?
    https://www.youtube.com/watch?v=_CaNizv3IkQ

  17. „Mija mi demonizm prezesa, kiedy go sobie wyobrażam, jak stoi na tym swoim krzesełku na golasa i wykrzykuje kulawą polszczyzną swoje slogany.”

    Mówi Stasiuk, a ja widzę, że stosuje tę samą technikę, której używałem w czasie studiów wobec nieprzyjemnych profesorów i innych osób, wobec których byłem bezsilny lub się ich obawiałem 🙄
    Natomiast wielbiciele prezesa wszelkimi siłami woli odpychają tę wizję i wymyślają tytuły…

  18. @Tanaka 27 października o godz. 21:24
    Nie wiem, skąd mi się wzięło, ale jak już zakiełkowało, to wiedziałam, że ten sik musi być krzywy!

  19. @Tobermory 27 października o godz. 21:29
    Jak zaklęcie „Ridiculous!” w Harry Potterze. Wyobraź sobie coś, czego się boisz, a potem zamień to w coś śmiesznego. Chyba na tym polega też idea Halloween?
    https://www.youtube.com/watch?v=OWLk1DmJEpQ

  20. Drodzy moi! Dzięki za pozytywne reakcje (jak na razie) na wyszedniety z szafy wstępniak! Chodzil mi ten temat długo po głowie bo przeszłam swoją własną drogę do przyzwyczajenia się do Haloween. Nawet w pierwszych latach w UK po prostu wyłączalismy dzwonek i gasilismy światło w ten dzień (wstydzę się teraz choć jest wielu Brytyjczykow którzy robią dokładnie tak samo! 😉 ) Potem stwierdziliśmy „jeśli wszedłeś między wrony…” i kupiliśmy wielka torbę cukierkow w kolejnym roku. A co tam, niech dzieciaki mają frajdę. Miały, a dzwonek dzwonił co minutę bo na moim dawnym osiedlu w Yorku było dużo młodych rodzin. Wraz z podrosnieciem mojego młodego rozpoczął się okres przebierania , przygotowania dekoracji a także śmiesznych potraw. Rodzinną klasyką są dziś „gruszki-duszki”, z oczami wymalowanymi czekolada, faszerowane pomaranczowe papryki wyciete jak dynie czy klopsy owinięte w tagiatelle jak mumia. Mała rzecz a cieszy. Czasem mam wyrzuty sumienia, że tak się dobrze i rodzinnie bawimy w takie niby ponure swieto ale w końcu to swieto zbiorów! Jedne z najlepszych Haloween party obchodzilismy w domu mojej hiszpańskiej przyjaciółki nad wielka patelnia paelli kiedy dzieciaki na koniec grzmocily kijkiem w piniate w kształcie osiolka (gospodyni była przebrana za Friede Khalo. „Strasze masz wąsy „skomentował inny kumpel który się nie poznał). Fascynuje mnie mieszanie się kultur i zwyczajów a jeszcze bardziej cieszy mnie jak bardzo to wkurza kk! Zmykam ale wróce potem

  21. Na marginesie
    27 października o godz. 21:42

    Apropos tego tomu Harry Pottera (okultystycznego paskudztwa 😉 ). Właśnie przylecial z góry mój syn z wielkim wrzaskiem znad czytanej książki „Harry właśnie spotkał Syriusza Blacka” co świadczy tylko o tym że przez ostatnie pół godziny odchodzilo tam nielegalne czytanie, ani chybi zgubny wpływ zakazanej przez kaka lektury.

  22. Tobermory
    27 października o godz. 21:29

    Po wyobrażeniu sobie ostatnio prezesa półgolego na szkapie albo z wędka wzorem Putina miałam regularną głupawke przez jakiś czas…

    PS.Przeczytałam pociągowego Twaina zwijajac się ze śmiechu . Jak tu go nie lubic. Wschod słońca story też pikne

  23. Na marginesie
    27 października o godz. 21:42

    W Polsce działa inna grawitacja, po siku widać, że pozioma.

  24. @ namargineska

    Wracjąc jeszcze na moment do mojego ostatniego wstepniaka, objawił się kolejny biskup, niejaki Guzdek – i w „stanowczych słowach napomina MON” – w sprawie jego politycznych działań. Dlatego właśnie arcybiskup Polak Wojciech oświadcza: „Kościół nie miesza się do polityki”
    Ta trzecia płeć ma w sobie jakąś przyciągającą słodycz w sobie.

  25. @Tanaka
    „Kościół kat wścieka się na Halloween także z innego, oczywistego powodu: to konkurencja. Nie religijna co prawda, bo Halloween to nie żadna religia, ale coś co odciąga od rytuałów katolickich, podważa ich głębię i autentyzm oraz zabiera monopol na słuszność i jedyność przez siebie reglamentowanej duchowości.”
    Bingo.

    Ja bym nawet to skrócił do:

    „Kościół kat wścieka się na Halloween (…) to konkurencja. (…) zabiera monopol na słuszność i jedyność”

    Wszystkie takie zwyczaje widziane są przez Kościół przez specjalne, testujace okulary; czy oddali nam cześć jako władzy nadrzędnej? Czy złożyli nam hołd? Czy przewrócili sie na grzbiet i czy wyciagnęli cztery łapy w górę w geście poddaństwa?

    Każdy cudowny uzdrowiciel z radyjka polonijnego getta wie o tym.
    Lekarzem z amerykańska licencją nie jest, często nie jest też polskim lekarzem ani nawet chiropraktorem czyli masarzystą.
    Polski lekarz ale bez nostryfikacji bardzo się pilnuje aby swoich klientów na polonijnej antenie nie nazwać „pacjentami” bo wie, co za to grozi.
    Inny gdy ogłasza swój sklep z paralekami i ziołami to mówi o nim – po polsku – apteka, chociaż miejskiej licencji na prowadzenie prawdziwej apteki nie ma, bo nie jest farmaceutą. Korzysta z polonijnej niewiedzy o amerykańskiej, prawniczej definicji słowa pharmacy.

    Zawsze jednak gdy zalewa fale polonijnego radyjka długaśnymi wywiadami z „autentycznymi” klientami-niepacjentami, to pamięta aby w takim „autentycznym wywiadzie” dany przedstawiciel polonijnego narodu wiekszość zasług w swoim cudownym ozdrowieniu nie omieszkał przypisać Duchowi Świętemu oraz/albo modlitwom do św. Ojca Świętego.
    Ewentualnie odbytej pielgrzymce do amerykańskiej Częstochowy.
    W ostateczności zamówieniu mszy w lokalnej bazylice mniejszej.

    I wtedy można wygadywać każde, nawet najbardziej niestworzone bzdury i zapewniać o nadprzyrodzonych mocach swoich „serwisów” i towarów.

    Popularny miejscowy ksiądz tak się biedaczek pogubił w tych konwencjach, że na antenie, zachwalając usługi wymienianego z nazwy gabinetu dentystycznego, zapedził się i zapewnił, ze „gabinet dentystyczny doktor Kowalskiej wybrał dlatego, ze tak mu doradził Duch Święty”.

    Reklama powtórzyła sie parę razy ale szybko z anteny znikła. Widocznie ktoś z korporacji się kapnął, że to obciach. 😉

  26. Do straszenia katolików w Haloween polecam Burzuma. 😉

    https://m.youtube.com/watch?v=YiHMy6V5Qjc‎

  27. @Kostka,
    wspaniały wstępniak!
    Proszę, ty się zwolnij z innych obowiązków i pisz wstępniaki! 🙂

  28. @konstancja
    27 października o godz. 19:49
    Na kuchnie to się otworzyliśmy. Te kebaby i te pizze toć nie nasze, o sajgonkach czy podobnych nie wspomnę. Ale chyba tylko na kuchni się kończy nasza otwartość.

  29. @kapitan Nemo
    27 października o godz. 18:16
    Święty ojciec święty z łbem jak dynia, to może być ciekawe…
    Witaj 🙂

  30. U nas Halloween się rozmywa, przynajmniej w dużych miastach, zbyt duża różnorodność etniczna.
    Nas nie załapał tak naprawdę, bo dzieciaki raz się pobawiły i jakoś im przeszło, pewnie za duże już były. W poprzednim miejscu zamieszkania większość Azjatów nie kultywowała wesołej zabawy, więc niewiele się działo, tutaj jest sporo rodzin z dziećmi, to na wszelki wypadek warzywo ze świeczką ( oba sztuczne niestety) wisi nad wejściem na znak, że tu można zapukać i postraszyć, okup przygotowany.
    Ale i owych Wszystkich świętych też nie ma z powodu pomieszania religii i zwyczajów. Pewnie ktoś tam te świeczki na cmentarzu pali, ale to szczegóła.
    A w ogóle za moich bardzo młodych lat nie było żadnych Wszystkich Świętych tylko Zaduszki!

  31. Nie wyobrażałam sobie gołego prezesa – obrzydliwa jestem. 🙂

  32. Memorial Day jest w końcu maja. Wiosna już w pełni, zbliża się lato. Jasno, ciepło ale nie gorąco, zielono i kwitnąco i przyjemnie.

    Wtedy chodzenie na cmentarz ma sens, bo sama przyroda troszczy się o ciebie, co byś za bardzo nie smutasił się.

    Świętowanie zmarłych w listopadzie wymyślił chyba za pięć minut samobójca. Jeszcze w Polsce, w tamtym klimacie, brrr. Najbrzydsza pora roku bez dwóch zdań. Kolory jesieni juz opadły i gniją w błocie, biały śnieg jeszcze brudów i nieporządków nie zamaskował.
    Jak pada deszcz i wieje wiatr to może zrobić się zimniej niż wtedy, gdy śnieg pada a dużo wstrętniej. Dekoracje do chrzanu.

  33. @zza kałuży
    28 października o godz. 1:15
    No to i chodzi o to, żeby się smętosić a nie cieszyć.

  34. @zza kałuży
    28 października o godz. 1:15

    Za to jakie łuny nad cmentarzami, już wczesnym wieczorem 😎
    A potem, po rodzinnym poczęstunku i czymś na rozgrzewkę, jakie żniwo na drogach… 🙄

  35. @Kostka
    Ale dałaś czadu, teraz już się nie wykręcisz od pisania wstępniaków 🙂

    My, zdjes emigranty, many jednak trochę inny stosunek do tych niby obcych, ale teraz już naszych świąt. Ciekawa jestem co myślą rodzice małych dzieci w Polsce, pewnie będą jak zawsze podzieleni.
    Ja pamiętam moją pierwszą reakcję na medialne walentynki w Polsce. Było to trochę w tonie: „Czy musicie brać wszystkie nasze tradycje? Nie możecie se wypracować swoich?”. Ale teraz już nie jestem taka zaborcza. Niech sobie ludzie obchodzą co im pasuje, byle by to nie było na siłę (promowane przez polskojęzyczne sklepy 😍).
    Do Halloween długo miałam stosunek dość negatywny. Chyba ta polska seriozność wryła mi się jednak dość głęboko. Ale rzeźbienie w dyniach było fajne (może też trochę cmentarne). Przebieranki i cukierki też z czasem nabrały uroku. Mnie rozbawiał do rozpuku znajomy z pracy, solidny ojciec rodziny, który przez parę dni jeździł ze zwisającą z bagażnika ręką. Coś w tym rodzaju: https://alwaystheholidays.com/wp-content/uploads/2013/10/DSCN1840a.jpg . Totalna głupawka, ale się udziela. Nie mówiąc już o nocnych seansach filmów o wampirach.

    Za to najfajniejszym amerykańskim świętem jest jednak Thanksgiving. Nie znam osoby która by nie obchodziła, od Chińczyków czy Arabów, do Polaków. Nie religijne, a niesamowicie spajające ludzi, w pracy czy w sąsiedztwie. Nikogo się nie zostawia samego. W pracy ludzie się upewniają że każdy ma gdzie pójść. Paczki znajomych robią „potluck”, każdy przynosi potrawę i wspólnie się wszystko zjada.
    Jedzenie na pierwszy rzut okiem ciężkie i mdłe, wielki indyk z pieca, ziemniaczki, sosiki, fasolki, żurawinki. I ciasta z dyni i innych dynio-podobnych warzyw. Ale na wstrętną zimną, deszczową listopadową pogodę prawdziwy „comfort food”. Nic tylko się najeść, napić i zapaść w sen zimowy na kanapie. Eh, fajnie by było jakby Polska dorobiła się takiego świeckiego, a rodzinno-przyjacielskiego święta. Ale do tego to kk na pewno nie dopuści.

  36. Nadrabiam znad porannej kawy (o ile rodzina zostawi mnie na chwilkę w spokoju… 😉 )

    Tobermory
    27 października o godz. 17:28

    Nie wiem dlaczego ale świecące się  dynie mają bardzo rozweselajacy efekt. Dlatego cieszy mnie wielce im bardziej kościół się ośmiesza przypisujac im szatańskie właściwosci albo bredzac o tym że wycinali je „starożytni Celtowie”. Jakis kretyn napisał raz coś nie zadając sobie trudu sprawdzenia jakichkolwiek faktów historycznych czy archeologicznych a reszta bezkrytycznie powtarza dodatkowo podkolorowujac. Obserwujac to łatwo sobie wyobrazić  w jaki sposób powstała niebieska książeczka… Oraz jak łatwo jest manipulować ludźmi którym brak krytycznego myślenia

  37. @Kosteczko
    Wcale sie nie zdziwiłem,że napisałąs tak ciekawie,inteligentnie, bo poznałem sie na Tobie od poczatku,więc nie będę udawał zaskoczenia, zdumienia, że Ci się tak udało, bo gdyby Ci się nie udało, to bym dopiero się zdziwił.
    Znów od trzech dni byłem poza blogiem, teraz nadrobiłem, poczytałem sobie i mam to i owo do powiedzenia.
    Co do Haloweenu i kaka, który podchodzi do niego jak pies do jeża.Juz się wielu z Was na ten temat wypowiedziało, ja tylko dodam jedno. Chwilowo kaka zwalcza ten obrzydliwy satanizm.Ale kaka w swej przebiegłosci , w swej kamaleonowości w końcu przyswoi sobie tę konkurecję. Za pare lat swiecące dynie będą wystawiane na ołtarzach, a kaplani bedą się do nich modlić, bo znajdą w jakimś starym teksćie przypowieść o tym ,ża swiety Józef lubił jeść zupę dyniową, a osiołek, który powiózł świeta rodzinę do Egiptu nazywał sie Dynia. Większy problem będą mieli owi kapłanie z Pastafarianami, wyznawcami Latającego Potwora Spagetti, bo musieliby zdjąć z głów te śmieszne nakrycia głowy i założyć durszlaki. Ale może znajdą jakis kompromis, jakąś tiarę w formie durszlaka ? A ministranci będą ubrani kropka wkropkę, jak Harry Potter.
    dolność do kamuflażu kaka jest nieograniczona. Jezuici,którzy szerzyli słowo boże w Indiach ubierali się jak mnisi buddyjscy, w Jaoni udawali Samurajów, a profesor ksiądz Heller świetnie czuje się w przebraniu uczonego astrofizyka.

  38. @pombocku
    Dzięki za wstawienie się za mną. Pani Zyta z USA nie znosi, jak ja wyrażam swoją opinię na temat chrztu, jednocześnie uważając , że dziadkowie i babcie sprzyjający tej ceremonii oddawania nieświadomego dziecka w lapy kaka, mają takie prawo nie tylko do wyrażania opinii, ale nawet mieszania sie, wpływania, wywierania nacisku.
    Znając Twoją zapalczywość,myślałem, że trochęprzesadzasznazywając panią Zytę kołtunką. Ale chyba masz rację. Cos w tym jest.

  39. Tanaka
    27 października o godz. 18:25

    Dzięki za dobre słowo! Zarumieniłam się! 🙂
    A przede wszystkim dzięki za piękne rozwinięcie tematu. Dokładnie o tym myślałam! A kk powinien się cieszyć że moda która się przywlekla to akurat Haloween a nie Dias de Muertos bo to pierwsze w porównaniu z meksykańskimi obchodami to małe miki i zabawa dla przedszkolaków. Miałam szczęście być w Meksyku ponad dekadę temu w okolicy Zaduszek i pamiętam to wrażenie do tej pory. Dekoracje piętrowe i barokowe z przeważajacymi motywami czaszek i kościotrupow, niektore raczej straszne ale kolorowe że oczy bolą, fiesty na ulicach a cmentarz tuż po obchodach wyglądal jak po poważnej imprezie zasłany butelkami, resztkami jedzenia i skórkami z pomarańczy bo rodziny po prostu organizują piknik z wyzerka i wyszynkiem bezpośrednio na grobach rodziny.

  40. kapitan Nemo
    27 października o godz. 18:16

    Witaj w klubie! Nie mieszkając w Polsce dowiedzialam się o tym fenomenie dopiero niedawno. Nie wiem czy jest to posunięcie bardziej żałosne czy sprytne ale muszę przyznać punkty za inwencję. Tylko czy ktoś na poważnie myśli, że wytrzyma taki bal konkurencje z Haloween? Podchwytywanie obcych tradycji jest chyba bardziej skuteczne gdy odbywa się oddolnie a nie przez narzucenie z góry, ale może się mylę. Czas pokaże

  41. @zakałużny
    Wielki szacunek za Twoje wpisy na poprzednim blogu. Rzeczywiście samotność ateisty jest jego piętą achillesową.Nie mamy swojej sekty, swoich kaplanów.Nie potrafimy się przykleić do każdej grupy, organizacji, instytucji, żeby je kropić, obsikiwać wodą święconą, bo ani kapłana, ani kropidła, ani ateistycznej wody święconej. Ateista idzie na basen wyłącznie dlatego, aby popływać, a klecha aby tę chlorowaną wode skropić wodą święconą. I na tej uroczystej imprezie pokropku gromadza się wierne owieczki z potulnymi przedstawicielami władzy i nie ma przeproś, bo jak władze nie przyjdą, to owieczki nie wybiorą do władz nieobecnych na pokropku przedstawicieli władz. Taka to siła demokracji i takie są zadziwiające skutki tej demokracji w kraju pasterzy i owieczek.
    Do tego co napisałeś, że jakikolwiek rodak, któremu dopatrzono by się żydydowskich korzeni, nie ma szans w polemice, nawet gdyby był mądrym człowiekiem, przytaczającym argumenty nie do . Obalenia. Taki a priori nie ma racji, nie dyskutuje się znim, bo to nie Borowski tylko jakiś Bergstein,nie Michnik tylko Szechter, nie Kwaśniewski, nie Mazowiecki, Geremek tylko jakiś Icek. Tak to działa w głowach naszych buraczanych aryjczyków

  42. Na marginesie
    27 października o godz. 20:03

    Dzięki!  🙂

    Nie wiem czy dzieciakom byłoby wsio rawno gdyby wybrać rodzaj balu w demokratyczny sposób… 😉

    Ankieta:

    – czy chciałbyś/chciałabyś  przebrać się za księdza/zakonnice czy za batmana/catwoman?

    – czy na dyskotece chciałbyś potańczyć do „Thrillera ” Michaela Jacksona albo „Ghostbusters” czy do komunijnych piosenek które przez pół roku pilowales na zajęciach przygotowujacych do komunii?

    – czy chciałbyś żeby konkurs w przerwie był na najbardziej przerażajace/śmieszne  przebranie czy żeby był to quiz z wiedzy o papieżu?

    – czy chciałbyś żeby nagrodą w quizie/konkursie były słodycze czy pobożne obrazki?

    Hmmm?

    Zmykam ale wróce.

    PS. Zeby nie bylo – razi mnie komercyjnosc Haloween dokładnie w ten sam sposób w jaki razi mnie komercyjnosc Christmasu, Wielkanocy czy Walentynek.

  43. Czytam od dwóch dni „Sendlerową w ukryciu”Anny Bikont.
    Lektura rozdzierająca, między podłością szmalcowników, a wspaniałością Ireny Sendler i ludzi z Żegoty.
    Fenomen Ireny Sendler wyglada dla mnie w nastepujący sposób. Jest to bezprzecznie osoba dobra, moralna. Ale takich jest wiele na świecie, sam się bezczelnie do tej kategorii ludzi staram zaliczyć. Ale różni ją od innych i ode mnie to,że ta wspaniała kobieta wykazywała niesamowitą aktywność, odwagę, przedsiębiorczość w wyciąganiu z getta dzieci żydowskich. JEJ SIĘ CHCIAŁO
    Juz przed wojna angażowala się mocno w pomaganie tzw. „kobietom upadłym”, czyli takim, które wykorzystane przez samców, pozostawały z dzieckiem na ręku, pogardzane, opluwane przez tzw. porządne Dulskie. Interweniowała , starała się zaprzęgnąc owych ojcow w pomoc tym kobietom. Narażała się na wyzwiska, drwiny.Kiedy doprowadziła przed sąd takiego ogiera, ten przyprowadził kilku „szwagrów’ i pytał adwokata; z którym ta kobieta ma to dziecko.
    Potrafiła sprytnie podejść takiego nie do końca podłego tatusia. Bo kiedy ten zaczynał wylewac kubły na matkę swojego synka, Sendlerowa odwoływała się do jego „porządności” że to on mógłby pomagając matce, uratować dziecko przed demoralizacją.I ten nagle zmieniał swój stosunek do dziecka i do kobiety.
    Siła Sendlerowej polegała więc na jakimś niebywałym połączeniu dobroci, moralności ze sprytem, przebiegłością. Podobnie jak to pokazał Polański w filmie o Schindlerze; który niby szydząc sobie z umierający w przegrzanych wagonach Żydow, oblewa wagon wodą z sikawki, co wywołuje rechot Niemcow.
    Ale problem szmalcowników, chłopów, którzy mordowali Żydów, bo ograbieniu ich z ostatnich pienie\ędzy, to ciemna strona naszych rodaków. Bikont uczciwie stwierdza, że to był tylko jakiś trudny do ustalenia procent, bo większość Polako była obojetna na ludobójstwo, albo po prostu się bała. Sendlerowa tez się bała, też wpadała w psychiczen doły, wypłakiwała się, potem znów ruszała do getta, organizowała pieniądze, siatkę przerzutów.
    Ps
    Taki paradoks.Żydówka znalazła schronienie w chłopskim gospodarstwie. Ale zjawił się tam szwagier gospodarza, który ją zidentyfikował, siła wyprowadził za stodołe i ją zgwłacił. Potem to gwałcenie powtarzało się. Dawaj Rebeka idziemy za stodołę. Ale ktoś inny tez ją zidentyfikował i doniosł żandarmom. Wsadzoną ją na wóz i wieziono na komisariat. Ale doszło do jakiejś przepychani, bójki , znalazł się w pobliżu gwłaciciel i ten sciągnął swoją ofiarę z wozu popchnał w stronę lasu krzycząc: Uciekaj Kryśka !
    Czy tego gwałciciela-zbawcę należało zgłosić jako Sprawiedliwego pośród Narodów Świata – pyta sarkastycznie stara Żydówka, obecnie obywatelka Stanów Zjednoczonych ?

  44. Lewy
    28 października o godz. 12:08

    Poruszasz niezwykłej wagi temat, złożony, mroczny i bardzo ciekawy zarazem. Kiedy pierwszy raz usłyszałem o Irenie Sendler, jakieś 20 albo więcej lat temu, pamiętam, że jechałem autem i była o niej audycja, słuchałem z fascynacją i zgrozą zarazem.
    Temat szmalcownictwa jest tematem nieprzeżytym przez Polaków, więc i nie są Polacy z niego wyleczeni. Nie ma wyleczenia absolutnego, tym niemniej przeżycie i zinternalizowanie tego w świadomości i podświadomości zbiorowej czynu społeczeństwo znacznie zdrowszym i odporniejszym na takie zło. Polska, jako zbiorowość, nie wyszła jeszcze – w tym aspekcie – ze stanu stosunków przedwojennych, co jest psychologicznym fenomenem, znanym zresztą psychologii: nie ma od dawna Żydów, a ciągle jest antysemityzm.

    Tacy „gwałciciele-ratownicy” z pewnością są wśród „Sprawiedliwych” . Większość nominatów, jak sądzę, została do tego grona przyjęta ze względu na to, że „uratowali”, mało kto, może nikt, nie wiedział, że przedtem gwałcili. To zresztą wynika zarówno ze struktury funkcjonalnej „pomocy Żydom” – gwałcenie w zamian za (chwilowe) niewydawanie na śmierć było jednym z kilku modeli postępowania, jak i ze statystyki w większej grupie tacy własnie się znajdą.

  45. Kostka
    28 października o godz. 11:08

    No to bądź rumiana. I pisz kolejne wstępniaki.
    Rumianość zdrowa jest. Pamiętam z plakatów w przychodni i z pokrewnych dzieł graficznej urody, np. „dziewczyna na traktorze”. Też rumiana.

  46. Ewa-Joanna
    28 października o godz. 1:05

    czyli w Australii, pod względem świętowania cisza, spokój i ogólna nuda?
    Tak jest – były zaduszki, ale się chyba już zmyły i jest powaga: Wszystkich Świętych. Był też 1 maja, a jest „święto Józefa Robotnika”. Watykan ukradnie wszystko.

  47. zza kałuży
    27 października o godz. 23:12

    Jakiś czas temu dałeś fajny obrazek funkcjonowania kiszonych ogórów polonijnej wspólnoty radyjkowej, widzę, że masz do tego pasję 🙂
    Ta kondensacja polskiej wadliwości umysłowej w Polonusie hamerykańskim jest, poniekąd, fascynująca.
    Cała Polonia zresztą to specyficzna specyficzność: najmniej udana a najbardziej wsobna mniejszość etniczna w Ameryce.

  48. konstancja
    27 października o godz. 19:49

    Nie masz polskich czcionek tylko same poznańskie?

  49. Lewy
    28 października o godz. 11:28

    Nie zgadzam sie w tak zwanej calkowitej rozciaglosci i dlugosci polaczonej z glebokoscia !

    Nie zgdazam, bo to ze nie ma sekty ateistycznej z kaplanami jest w/g mnie sila, a nie slaboscia ateisty pojedynczego.

    Nie musze miec, ani Ty, ani zaden inny ateista, o ateistkach nie zapominajac, ZADNEGO KAPLANA, ani zadnej sekty, co mnie beda w ateizmie utwierdzac, umacniac, jak kaplany sekt i religii roznorakich. Bo ateizm jest prosciutenki. Jest zyciem samym zyciem, ni ewymagajacym sztucznosci wytlumaczen i uzasadnien.

    To sztucznosc wymaga stalego umacniania i utwierdzania.

    Prostota ateizmu polega na tym, ze nie wymaga on potwierdzania. Wystarcza, ze wiem, ze sa inni ateisci, ale dla mojego wlasnego ateizmu nie maja zadnego znaczenia, bo on ten wlasny ateizm nie zalezy od innych ludzi. Kontakt z innymi ateistami jest cenny i wazny do rozmowy o roznych sprawach, rzeczach, wydarzeniach, widzianych z ateistycznych pozycji.

    Brak sekty z kaplanami ateizmu, jest tez sila ateistow, bo gdyby taka sekta i kaplani byli, to „jednym ruchem” moznaby to zniszczyc, a tak to kazdego jednego trzeba zalatwiac osobno… a w tym czasie kolejni, kiedys wierzacy, staja sie ateistami.

    Pytania podstawowe jakie kazdy, kto uwaza sie za ateiste niech sobie postawi:

    Czy moj ateizm zalezy od innych ateistow?
    Czy gdyby nie bylo innych ateistow, ja bym uwierzyl w jakas bozie?

    POwtorze co mowie od zawsze. Jestem ateista bo nie wierze w zadna bozie, a nie dlatego, ze mnie ktos do tego przekonal. I nawet jesli bylbym jedynym ateista na swiecie, to nim bede. To wiem o sobie samym i wiedzac to jestem silny, a nie slaby.

  50. lonefather
    28 października o godz. 13:26
    Lonek, nie musisz się ze mną zgadzać, ale nie rozumiesz mnie. Uważam, że ponieważ jest więcej ludzi intelektualnie niepełnosprawnych, skorych do uwierzenia w jakieś bezsensowne opowieści(cała historia ludzkości o tym świadczy) to ludzie racjonalni maja mało szans , żeby stworzyc jakąś siłę, która by się mogła przeciwstawić bezczelnym oszustwom, czy szaleńcom, proponującym drogę na skróty do prawdy i szczęścia.
    Po prostu ludzie , jako gatunek, sa jeszcze w połowie drogi do racjonalnego poznawania świata. To tylko cienka warstwa ateistow, uczonych, która bada jakieś cząsteczki Higgsa, poznała funkcjonowanie kodu genetycznego, przyjmuje jako oczywistość teorię Darwina, a lud wali do Fatimy, czci krew w próbówce JPII, wraca do kreacjnizmu. I dlaego buńczuczne żądanie Szymonowica, by zamiast znęcać się nad przesądami, powinniśmy znaleź sposób na przekonanie tych inaczej mysłących, że nie mają racji, jest jak arazie niemożliwe. Trzeba kolejnego skoku ewolucyjnego, takiego jak ten między homo erectus a homo sapiens.

  51. @Lewy
    28 października o godz. 13:46
    Lewy, mocno przesadziłeś nazywając ludzi wierzących intelektualnie niesprawnymi.

  52. Lewy
    28 października o godz. 10:56
    nie masz czasem wrazenia, ze te kaplansko biskuüie nakrycia glowy naszych sukienkowych ( nie zawsze czarnosukienkowych) i tak sa nie z tego swiata?
    Bardzo mi sie podobal pokaz mody dla zakonnic, ksiezy i biskupow w „Rzymie” Felliniego. Ze smiechu wpadlam pod fotel w kinie…

  53. Tanaka
    28 października o godz. 12:38

    „Prezes IPN do młodzieży: Mam nadzieję, że wyczyścicie Polskę z pozostałości po komunizmie”

    Przydaloby sie, Oj! bardzo przydalo przyswoic i to, o czym wspomniales, czyli o donosicielach, szmalcownikami zwanych, a takze o innych, ktorzy bezinteresownie (ha!) lub z zawisci i checi zawlaszczenia majatku Zydow donosili policji lub Niemcom w ogolnosci.

    Dzis czytam, ze nasz nieustraszony i uniewinniony od braku winy Mariusz Kaminski tworzy pojecie i ustawe o „sygnalistach” donoszacych o nieprawidlowosciach w firmach , ale jestem przekonana, ze znajda sie chetni na sygnalizowanie wladzy przypuszczenia ukrywania dochodow.
    Cala ta ustawa to jeszcze jeden prawny bubel napisany na kolanie ku czci …wiadomo kogo

    A tymczasem:
    sygnalisci istnieja jako zupelnie niewinna profesja na statakch marynarki wojennej i handlowej.Pododbno to bardzo wazny czlowiek i funkcja.

  54. @konstancja, z godz. 14:11
    To nie filmowa fikcja Felliniego, ale najprawdziwsza prawda. Oto kolekcja księdza Marka Wójcika:
    https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=20d-J-JdRso
    Jak chcesz – spadaj pod krzesło, ja mam to już za sobą 😉

  55. gdyby kogos interesowala wypowiedz dr Szarka, to calosc do przeczytania pod Radio Tokfm w zakladce Tylko u nas.

    Rzecz odbyla sie w ramach „Młoda polska szkoła parlamentaryzmu” – to tytuł konferencji, na którą uczniów i nauczycieli zapraszała lubelska kurator oświaty.

    <oburzajaca dla mnie jest nowa propaganda PISu, bo Szarek objal szefowanie IPN za czasow PISu.

  56. „jak to pokazał Polański w filmie o Schindlerze…”
    Tak samo jak Spielberg w filmie o pianiście?

  57. anumlik
    28 października o godz. 14:37

    U Felliniego najbardziej smieszyly mnie te nakrycia glowy zakonnic. Takie podrygujace w takt muzyki i krokow.
    Pokaz mody w Polsce? dla naszych? Nasi ksieza „cenia”sobie wloskie wyroby.
    Polski projektant bedzie mial duzo roboty z modelowaniem i dopasowaniem tych sukienek na wspolczesnych ksiezy- trzeba dodac odpowiedni zapas tkaniny, zrobic zaszewki i faldki ukrywajace obwisly z przezarcia brzuch…

  58. Słusznie Toby, co byśmy bez Ciebie tu zrobili ?

  59. Tanaka
    28 października o godz. 12:56
    w tej chwili do dyspozycji tylko klawiatura niemiecka z baaaaardzo starego laptopa…
    moja poznanska w Poznaniu czeka na mnie…jestem wyjechana, zalatwiam azyl u corki

  60. Słusznie Toby, co byśmy bez Ciebie tu zrobili? pyta retorycznie Lewy. Przyszłoby nam – musi co – żyć sarkofagu przykrytym wiekiem od fortepianu Spielberga. W rytm jakiegoś sacrosonga 😉

  61. Lewy
    28 października o godz. 13:46

    Lewusku, zgadzam się i z Tobą, i z lonkiem dokładnie w tym stopniu, w jakim się zgadzam. Bo obaj nie mówicie o przekonywaniu wierzących. Z ideą jakiegokolwiek przekonywania do niewiary nie zgadzam się szeroko i głęboko, nie tylko dlatego, że nic to nie da lub przyniesie skutki odwrotne do zamierzonych, lecz również dlatego, że natrętne przekonywanie w tak starej, dużej społecznie sprawie jest zamachem na wolność. A w sprawach wiary ludzie potrafią być pieruńsko drażliwi, kiedy się im nadepnie na odcisk. Powszednia religijność polega na niezajmowaniu się religią – chyba że się ma 85 lat, wtedy są codzienne różańce – ewentualnie na pójściu raz na rok do kościoła i powiedzeniu przy kieliszku jak mój kolega Mieciu nieboszczyk do mnie ateisty: „Człowiek, który w nic nie wierzy jest jak zwierzę” – na tym religijność Miecia się kończyła i dalej piliśmy w wielkiej zgodzie. Religia Jezusowa, teoretyczna, uważam, nie jest społecznym złem, bo jakież zło może być w słowach „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli” – jest natomiast złem jej katolicka przeróbka – jako sztandar, jako symbole, jako duchowe terytorium, którego trzeba bronić przed ateistami, masonami, cyklistami. Jest realnym złem, bo takim ją celowo zrobił interesowny Kościół katolicki, który – identycznie jak Jarek fujarek – bez wrogów nie potrafi żyć. Więc kiedy jesteś, ateisto (mówię również o sobie), tak głupi, że przekonujesz dorosłego wierzącego, choćby najdelikatniej jak można, o tym, że wołaniom do bogów zawsze odpowiadała i odpowiada cisza, to przegrałeś na samym starcie.

    Jeśli postępuje jakieś ześwieczczenie cywilizowanych narodów, odbywa się drogą chyba mało rewolucyjną. Za małą mam wiedzę, by porównać dalekosiężne skutki Wielkiej Rewolucji Francuskiej i Rewolucji Październikowej, ale wybuch religijności w byłym ZSRR, a mnogość sekt w nim wcześniej świadczą raczej o nieskuteczności lub ograniczonej skuteczności ateistycznego przymusu. Więc widziałbym ograniczenie społecznie i politycznie destrukcyjnej roli hierarchicznego Kościoła katolickiego w Polsce na drodze poszukiwania i wydobywania na wierzch tego, co ateistów i wierzących jak kolega Mieciu łączy, a nie dzieli. Żeby jakiś mój wierzący kolega huknął do księdza w czasie kazania:

    – Co ksiądz pierniczy o ateistach, jak mój kumpel ateista pombocek jest taki sam jak ja!

    Faktycznie katolik Mieciu robił z księży wyłącznie podśmiechujki, a przy robocie i kieliszku w ogóleśmy się nie różnili..

    Fakt, że łatwo się ogólnikami klepie: „ograniczyć”, gorzej z wykonaniem. A może nic nie trzeba robić, bo się samo zrobi pod wpływem pierwszego młodziutkiego pokolenia, które zobaczyło trochę świata i posmakowało wyższej niż nasza zaściankowa cywilizacji?

  62. Moi mili
    Poczytałam komentarze pod fajnym tekstem @Kostki i zastygłam w zdumieniu: z jednej strony tzw. frenetyczne oklaski pod tytułem nieco protekcjonalnym – „masz talent, pisz dalej”, z drugiej – mal a propos wstępniaka – niemiłe docinki, przygryzki, dogryzki i inne złośliwości świadczone sobie nawzajem przez blogowiczów/czki, których/re miałam dotąd raczej za osoby empatyczne, wrażliwe, ostrożne/rozważne w etykietkowaniu bliźnich.
    Tak więc, zniechęcona, rozczarowana, żegnam się z państwem. Póki co. Nie lubię tego rusycyzmu, ale bywa czasami niezastąpiony.

  63. Pozbylam sie chwilowo rodziny z domu na kilka godzin wiec wracam i nadrabiam.

    gotkowal
    27 października o godz. 19:18
    Pewnie, ze cudze strachy nam niepotrzebne, wystarczy poczytac smolenskie tzw. poezje naszego nowego wieszcza Wencla i Haloween niepotrzebny
    A tak powaznie to zgadzam sie ze mamy wlasne piekne tradycje straszenia i calkiem bogata kolekcje stworow z ludowych podan, coz z tego jednak kiedy oddalismy Dziady walkowerem i pozwolilismy kompletnie kk kompletnie zawlaszczyc tradycje duzo starsze niz historia kosciola na polskich ziemiach

    konstancja
    27 października o godz. 19:49

    Ladnie to ujelas (tez przepraszam za brak polskich znakow ale nie na swoim laptopie pisze). Mieszanie sie kultur i zwyczajow nastepowalo od zawsze w roznej formie, czasami z oporami, czasami przez bezkrytyczne przejecie mody z innego kraju dlatego rozpaczlliwa walka kk ze zjawiskiem jest jak zawracanie rzeki kijem i cieszy mnie o tyle, ze obnaza slabosc tej organizacji wobec nieuchronnego

    anumlik
    27 października o godz. 21:27

    Fajny material i dobra ilustracja tego co juz powiedzialam: ze Haloween to male miki w porownaniu z obchodami tego swieta w krajach latynoskich. Co najbardziej fascynuje mnie w tym temacie to fakt ze to samo swieto w roznej formie pojawia sie w roznych, bardzo odleglych od siebie kulturach i jest o wiele starsze niz kosciol

    @Ewa-Joanna @izabella @Lewy
    Dziekuje bardzo za pochwale wstepniaka, z pisaniem problem mam taki, ze najczesciej mam powazne ograniczenia czasowe na przelanie mysli na papier (elektronicznie) pomiedzy praca, dojazdami do owej, domem i potomkiem. Ten wstepniak udalo mi sie skonczyc chyba tylko dlatego, ze siedzialam w domu przez trzy dni kurujac kaszel i cieszac sie swietym spokojem! Rozpapranych i nieskonczonych wstepniakow mam jeszcze kilka

  64. mag
    28 października o godz. 15:59

    Nieeeee! Nie idz, mag! Tez przez to co jakis czas przechodzilam tylko zawsze i tak wracam jak bumerang. Podgryzanie nastepuje co jakis czas troche niepotrzebnie, potem jakos sie rozchodzi po kosciach. Nie idz sobie… 🙁

  65. @lonefather
    28 października o godz. 13:26
    @Lewy

    Zgadzam sie po trosze z obydwoma. Nie odczuwam „samotnosci ateisty” bo zastepuje mi to przynaleznosc do tutejszego spoleczenstwa, bycie obywatelem, mozliwosc robienia wielu pozytecznych rzeczy czy nalezenia do wielu pozytecznych organizacji i to nie za posrednictwem zadnej religijnej organizacji. Nie potrzeba mi do tego duchowych przewodnikow czy kaplanow. Jednakze zgadzam sie takze z tym co napisal Lewy
    28 października o godz. 13:46 (OK, moze ludzie intelektualnie niepelnosprawni jest ostrym okresleniem), ze wielu ludzi nie jest na to gotowych stad w niektorych krajach trudno jest stworzyc ateistom jakas wieksza sile przebicia.

    Tak na marginesie – moze to troszke lukrowanie ale w UK wielu niewierzacych ludzi zamiast nazywac sie ateistami woli okreslac sie jako „swieccy humanisci”. A ci czesto zrzeszaja sie we wlasne stowarzyszenia promujace swieckie spoleczenstwo. Termin ateista z jakiegos powodu budzi bardziej negatywne skojarzenia

    https://en.wikipedia.org/wiki/Secular_humanism

  66. wbocek
    28 października o godz. 15:13

    Ament pombocku bo bardzo trafnie to ujales! Juz kiedys wspominalam, ze stracilismy kiedys przyjaciol ktorych moj maz zaczal zbyt intensywnie zachecac do ateizmu. A szkoda bo nie przeszkadzalismy sobie nawzajem wczesniej ani troche.
    Z drugiej strony mysle sobie, ze wierzaca czesc populacji ma za malo kontaktu czy przykladow „porzadnych ateistow”. Wiekszosc normalnych ludzi (nie fanatykow) po spotkaniu prawdziwego ateisty oko w oko stwierdza, ze to taki sam ludz jak i oni. Zwyczajni ludzi jak twoj kumpel nie sa problemem bo maja swoj rozum, problemem jest nagonka koscielna i medialna na ateistow majaca na celu odczlowieczenie, jesli nie demonizowanie innaczej myslacych.

  67. Mag musi mieć jakiś zły dzień 🙁
    Moim zdaniem zapanowała jakaś dziwnie pokojowa atmosfera, a już pod aktualnym tematem szczególnie, kontrastująca bardzo z tym, co sobie poczytałem w blogowym archiwum z lipca i sierpnia 2015. To te czasy, kiedy liczba komentarzy przekraczała nawet 3000.
    Czego ja się tam wówczas dowiedziałem o swojej genetyce, charakterze, inteligencji i wiedzy… 🙄 Do jakiej białej gorączki doprowadzałem paru bywalców… A teraz? Oklapło, przywiędło, znormalniało…
    Nic to, odpocznij sobie @mag, pobywaj gdzie indziej, może znowu zatęsknisz 😉

  68. Szefowa polskiego rządu chce ratować „przed cenzurą” pomnik JPII w Bretanii. Według lokalnego sądu stoi on pod łukiem ze zbyt wysokim krzyżem, co jest ostentacyjną demonstrancją religijną w świeckim kraju

    http://bi.gazeta.pl/im/02/88/15/z22577410V,Pomnik-papieza-Jana-Pawla-II-w-Ploermel.jpg

    Francuska Rada Stanu podtrzymała wyrok i oczekuje od władz lokalnych usunięcia krzyża w ciągu pół roku.
    Szydło chce go przenieść do Polski, być może głównie po to, aby uchronić go przed jeszcze gorszym losem:

    http://atheisme.org/ploermel-3.jpg

  69. mag
    28 października o godz. 15:59

    Mag przenajmilej warszawska: ale czemuż-że tak?
    Owszem, ten czy tamten się ze sobą trykną, co jest zwykłym życiem bloga, ale i w sprawie tematu zapodanego przez Kostkę i w dalszych sprawach pełno to bardzo ciekawych wypowiedzi, do których chce się nawiązywać i dyskusję prowadzić.
    Jak byś się miała tak z blogiem żegnać, to bym to bym się tym zmartwił. 🙁

  70. @Tobermory, z godz. 17:18
    Tata – miasto w północno-zachodnich Węgrzech jest przygotowane do odbioru i instalacji pomnika papieża Jana Pawła II z miasta Ploërmel we Francji po tym jak francuski sąd nakazał usunięcie posągu, bo ten jest „sprzeczny z obowiązującym prawem rozdziału Kościoła od państwa”. Węgierscy politycy są gotowi ochronić pomnik papieża, skoro Francja „odrzuca chrześcijańskie korzenie kultury europejskiej” – podaje portal „Wirtualna Polonia” za „Hungary Today”.
    ‚http://hungarytoday.hu/news/hungarian-town-offers-take-pope-john-paul-ii-statue-condemned-demolition-france-40251

  71. @mag
    Weź i przestań. A kto nam będzie opowiadał o Dżeziku (albo Dżezicy)? Ę?

  72. Lewy
    28 października o godz. 13:46

    Przyznam sie do niewiary w mozliwosc przekonania slowami „inaczej myslacych”. Myslacy inaczej, myslac inaczej sa uodpornieni i nie przyjma argumentacji opartej na czyms innym niz to co powoduje, ze „mysla inaczej”. Nic do nich nie trafi, a jesli trafi, to wywola tylko sprzeciw.

    Za to moze do nich trafic zywy przyklad, czyli zycie dobre i szczesliwe, bez strachu.

    Bo to strach wpojony i nieustannie towarzyszacy, strach przed tym co po smierci, powoduje to „myslenie inaczej”… Myslenie sparalizowane obawa przed sadem i kara.

    Wiesz, ze ten strach, jest strachem dziecinnym i po dzieciecemu irracjonalnym, Dlatego mysle, ze jedynym co sie moze przedrzec przez ta kurtyne irracjonalnosci jest przyklad, ze mozna inaczej.

  73. Z filmu wrocilem i film obejzany wciaz jest w moich myslach.

    Film jest pieknie namalowany, tak jak Vincent malowal. Ma pomysl niebanalny, ktorego nie zdradze, zeby nie popsuc zabawy.

    Za to moge gwarantowac, ze kazdy kto pojdzie, znajdzie sie w dobrym towarzystwie, co sam temat filmu gwarantuje. Film wywiera takie wrazenie, ze ci co go ogladali zaczynaja sie podnosic z foteli niemal pod koniec listy plac…

    Film ma tytul „Twoj Vincent”, ale ja wyszedlem i podobnie jak glowny bohater w myslach mowilem „moj Vincent”, choc glowny bohater tego ani razu nie powiedzial.

    Doradzam, polecam, zachecam.

    I serdecznie pozdrawiam

    lonefather

  74. @Tanaka
    A tam zaraz – żegnam.
    Odpocznę troszki, Dżezi podchowam, memuary posunę (znaczy ich spisywanie) itd.
    Mam co robić.
    @Tobermory
    Jasne że zatęsknię. Już to wiem i na samą myśl ogarnia mnie melancholijny smuteczek przyszłą radością (powrotu) podszyty.

  75. Bóg nie istnieje, dusza nie istnieje więc duchów też być nie może co prowadzi do oczywistej konkluzji, że halloween to idiotyzm.

  76. Opowiadałem kiedyś, jak psychiatra wysypał z mojej łódki do morza swoją mamę. Zrobił to tak sprytnie, że nic żeśmy ze Świętym nie zauważyli. Ale za chwilę psychiatra sam powiedział. I opowiedział o pogrzebowych targach z księdzem, któremu w końcu kazał spadać na drzewo do swoich przodków, o kulturze, o woli, o rytuałach.
    – Mama by cię nie pochwaliła za ten pogrzeb – powiedział wtedy Święty.
    – Kiedy by miała nie pochwalić?
    – Gdyby żyła.
    – Gdyby żyła, pogrzebu by nie było.    
    – Mogłeś poszukać innego księdza, ale wolałeś zrobić coś barbarzyńskiego.
    – Grzebanie Jezusa bez księdza to też było barbarzyństwo?
    – Wola zmarłego bywa święta nawet dla ateistów.
    – Nie była święta nawet dla pieprzonego księdza. Miejcie oczy ku patrzeniu. Nie była święta dla prymasa, kiedy umieszczał zmarłego poetę-księdza wbrew jego woli jako atrakcję w świątyni próżności. Od wieków rzymski Kościół bez pytania wyrywa nieboszczykom włosy z głowy, zęby, paznokcie, łamie na tysiąc kawałków zmarłe kości, żeby służyły jako bałwochwalcze cudowności, czyli relikwie. Wierni się do tych kawałków modlą, równając je z Bogiem. Nie ma czegoś takiego jak wola zmarłego – to skrót językowy, który miesza w głowie. Była wola żywego, ale razem z żywym zmarła. Zmarła znaczy u ateisty: przestała istnieć.
       – Nie szkodzi – mówi Święty – Szacunek dla zmarłych jest we wszystkich kulturach.
        – Żyję w jednej: ciasnej, ale własnej. Polega nie na mnożeniu dewocyjnych znaczeń – jak przydrożne krzyżyki w miejscach drogowych straceń, pamiątkowe tablice przy krzakach, gdzie jakaś purpura wsiadła do kajaka – ale na redukowaniu do zera. Co to takiego szacunek dla zmarłego – grobowa mina, kwiatki, żałobne szmatki? Zmarły to były człowiek, co przepadł bez wieści i nie wróci – więc dla kogo te dekoracje? Domniemany szacunek dla rozkładającej się materii to genetycznie lęk przed własną śmiercią zamaskowany rytuałem. Rytuały są dla żywych, a w mojej kulturze rytuałów brak. Zmarły człowiek jest myślą w żywym i niczym więcej. Ale jest myślą znaczy, że się rozstanę z matką, kiedy się sam przekręcę. Do tego czasu będzie jak było: będę z nią rozmawiał, chodził do lasu, pił herbatę, głaskał po głowie, może i zapłaczę. Potem ja będę czyjąś myślą, i wy, towarzysze, i kolejni, a potem będą po nas deptać, jako i my depczemy po cieniach zapomnianych przodków, pieprząc przy większych okazjach, że szanujemy.

    Po latach pochowałem moją mamę podobnie – bez patosu, bez księdza, bez żałobnego towarzystwa: mama, pracownik firmy pogrzebowej i ja. Chłopak w 2 minuty włożył urnę do dołka, zasypał, zasunął pokrywę – i szlus.

    I teraz identycznie jak psychiatra: spotykam się z mamą wiele razy na dzień. Żyła niemal 96 lat, więc tak człek się do jej obecności przyzwyczaił, że już się nie odzwyczai.

    Wydaje mi się, że zrozumiałem, jak ludzie wpadli na myśl, że jest po śmierci życie. Właśnie tak. Z powodu niezgody na odejście bliskich. Skoro mama była, to MUSI dalej być. Przecież nie jestem ślepy – widzę ją co dzień. Jest i będzie. Dokąd ja będę.

    Tu purpura wsiadała do kajaka.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6482048441839970098?icm=false&iso=true&authkey=CLuitsrrjqLwYQ

  77. @sztubak 28 października o godz. 21:31

    Święty Mikołaj też nie istnieje – a jednak co roku rozdaje dzieciom prezenty.
    Na tej samej zasadzie przecież.

    Poza tym kaka głęboko wierzy w moc Halloween – i to dopiero jest idiotyzm.

  78. @Kostka
    28 października o godz. 21:23
    Miałaś pewnie jak każdy do czynienia z chamem, wielkim, brudnym, tępym i zapartym. Chama nie przekonasz, na chama rozum nie działa. Chama trzeba zatłuc.
    Dlatego protesty kulturalne, marsze, głodówki tylko chama rozśmieszają.

  79. Halloween, treat or trick.
    Przeżyłem to kilkanaście razy.
    Dzieciaki wracały z kilkoma kilogramami słodyczy a ja musiałem częstować gromady dobrych i złych duszków tymże samym.
    Jeśli wejdziesz między wrony…

  80. Zauważyłem, że ateiści również chcą mieć pomnik na cmentarzu przez co pragną uchronić się od zapomnienia.
    Daremne.
    Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz.

    Ja oddaję moje truchło nauce.

  81. @sztubak,
    Mam nadzieję, że nie mieszkasz w USA
    https://www.reuters.com/investigates/special-report/usa-bodies-brokers/
    A poza tym skąd to uogólnienie, że ateiści chcą mieć pomnik na cmentarzu bo pragną się uchronić od zapomnienia? Idiotyzm. Nawet jak zapisałaś swoje ciało nauce ( ja też) to gdybyś był uczciwy do końca, to byś dodał, że po wykorzystaniu nastąpi spalenie i „ceremonia” pogrzebowa a rodzina dostanie urnę z prochami. Postawi na komodzie, wyrzuci, umieści na cmentarzu – to już rodziny sprawa.
    Ale co ma do tego pragnienie uchronienia się od zapomnienia?

  82. Nie wiem co nastąpi po i niewiele mnie to obchodzi.
    Tybetańczycy karmią truchlami sępy, podobno.
    Nie mogą zakopywać, ziemia rolna jest zbyt cenna.
    Żadne uogólnienie, dotyczy tylko tych co chcą.

  83. Droga Ewo i Joanno, walisz na odlew.
    Kto mieczem wojuje od miecza ginie.
    Uczciwy idiotyzm?

  84. Mamy dziś głupawke emigracyjno-nostalgiczna… (pewnie przez to że nikt nie zaproponował seczego). Uczestnicy : emigrant year 13 (2) emigrant year 30 (1), butelka Liraca, butelka Zinfandela, efekt:głupawka:

    https://youtu.be/szCEjS5zQ6g

    https://youtu.be/XopyZtLrcnQ

  85. sztubak
    28 października o godz. 22:56

    Sztubaku drogi, bardzo dziś refleksyjny – a co to za różnica co się z tym prochem stanie? Nie wiem czy ateiści też chcą mieć pomik „zeby uchronić się od zapomnienia „. Czasem myślę że jednak celuja w tym raczej katolicy którzy przecież mają zapewniona opcje poazgrobowa.

  86. Zapomniałem o ciekawostce: skąd kolega psychiatra wziął mamę, by ją sypnąć do morza, skoro polskie pierdzistołki pasjami lubią w pieprzniętym katolickim carstwie zabraniać. Nawet tam, gdzie zabranianie nie ma cienia logicznego uzasadnienia. W tej sytuacji najprostszym, zero kosztującym i najmniej fatygującym sposobem nieomijania prawa jest jego przestrzeganie: legalne wstawienie urny do istniejącego grobu kogoś z rodziny (tak ja zrobiłem: brata i mamę dostawiłem do ojca bez katabasów, wieńców, kwiatków, sratków). Psychiatra miał pod ziemią wujka. Ale jak katabas zaśpiewał tysiąc złotych, psychiatrę trafił szlag. Nie dlatego, że taki chytry, lecz dlatego, że taki nerwowy. Umówił się z pracownikiem pogrzebowej firmy przed cmentarzem, dał mu pięć stów, wziął mamę do reklamówki, zawiózł do domu i tam dopiero, jako wolna dusza w udupionym kraju, na spokojnie myślał, co z nią zrobić. Nie ma w nim nawet ćwierci miligrama patosu, tak samo jak we mnie, więc myślał, żeby sypnąć mamę zwyczajnie do kubła na śmieci lub rozsypać po ogrodzie, ale stał się cud: ręka mu się nie podniosła! Wtedy pomyślał o mojej łodzi. Ja myślę o niej bez przerwy, więc długo nie musiał na okazję czekać.

  87. Kostka
    29 października o godz. 1:37

    Kosteczko, zauważyłaś w wypowiedzi sztubaka to samo, co ja, tyle że ja – od komunikacyjnej strony. Jego zdanie „Zauważyłem, że ateiści również chcą mieć pomnik na cmentarzu” – niekoniecznie logiczne (umówili się przed śmiercią czy po śmierci, że chcą jeden pomnik dla wszystkich?) – żeby było wiarygodne, musiałoby być poprzedzone nie tylko wieloma obserwacjami pochówków ateistów, ale i wcześniej – obserwacjami ich chcenia. Jak on to chcenie zaobserwował, żeby mnie kto zabił – nie pojmu.

  88. @ Izabella. Tez najbardziej lubie Swieto Dziekczynienia i mila opowiastke skad sie ono wzielo. Zapewne jakas w tym prawda jest. Nie wszyscy przodkowie obywateli amerykanskich przyjechali tu aby wymordowac Nativ- American.
    Co do helloinu ( tak mowia Polacy w NY – i slusznie), to mam mieszane uczucia. W dwa miesiace po moim tu przyjezdzie, kiedy przed samym wyjazdem z Polski kupilam se ladny plaszcz zostalam obrzucona dwoma surowymi jajkami, bo to podobno tez taka tradycja. Czyszczenie w pralni kosztowalo majatek na moja owczesna kieszen. Wiec trauma pozostala.
    Parady nowojorskie, ktorych jest wiele najlepiej sie oglada na kanale miejskim. Czy w Polsce ludziom w przedziale wiekowym 15 do 40 tak by sie chcialo szykowac stroje i potem sie wyglupiac. Watkow politycznych jest wiele, a jakze. Nie mowie o zabawie malych dzieci, do czego cala dyskusja w Polsce sie sprowadza. Czy ktos poza Polska tak bredzi o tym helloinie jako narzedziu szatana. Zareczam, ze nikt.
    Kolejnym powodem, ze jestem przeciw jest to, ze od lat jestem „ubierana” w chodzenie z dziecmi od sklepu do sklepu, albo od domu do domu w zaleznosci od tego gdzie mieszkaja. No bo rodzice dlugo pracuja. Wlasnie dostalam zdjecie, najmlodszy gdzies wynalazl i wbil tabliczke przed domem: „slodycze sa w domu obok”.

  89. Mili szanowni panowie. Dlaczego jesli chce sie kogos obrazic czy zlekcewazyc to zaczyna sie o nim pisac pan pani, a nawet paniusia (czasem stara ciota z Ameryki) Ciekawe…A teraz, jak juz tu niejeden, wyciagam pare dokumentow z mojej teczki w IPN.
    Zapewne jestem koltunka, przez co ja rozumiem, ze nie wtracam sie moim dzieciom w to jak maja wychowywac swoje dzieci!! Bo to nie moje dzieci, jestem tylko ich babka. Nie moge powiedziec, ze tego nauczyla mnie Ameryka, ona to we mnie umocnila. To moi rodzice nigdy swoim dzieciom w ich zyciu nic nie narzucali. Dziwne jak na Polakow. Mysle czasami, ze wtedy to sie nawet czesciej zdarzalo. Np. mojej wielce praktykujacej matce zapewne bylo przykro i niezrecznie, ze te sto lat temu najpierw mieszkalam z chlopakiem w niewielkiej miescinie bez slubu, a potem poprzestalismy na slubie cywilnym. Nawet nie wiem, czy bylismy ateisci, po prostu za duzo bylo z koscielnym zachodu, lacznie z impreza, ktora nas nie rajcowala. Ilu z Was 60-70 latkowie ( oczywiscie nie koltuny jak ja) oparlo sie przymusowi wziecia slubu koscielnego? Kiedy moja 22-letnia bratowa przeszla do Swiadkow Jehowy nie bylo dyskusji moich rodzicow z jej mezem a ich synem, a juz na pewno nie z nia. Nie chciala sie np lamac oplatkiem w czasie wigilii, to sie nie lamalismy. Jedno z dzieci nawet poczatkowo wciagala, pozostale juz nie. Wszystkie troje wyroslo na ateistow ogromnie zwiazanych z matka, a dzieki matce znaja biblie omal tak jak tutejsi ateisci dyskutanci z dezerterem. To moja bratowa byla potem najwspanialsza opiekunka naszej umierajacej matki, bo byla i jest nie tylko swiadkiem jehowy, ale i dobrym czlowiekiem z wrodzona umiejetnoscia pracy hospicyjnej. A jaki wspanialy z niej kompan na wszelkie wakacje!
    Ja sama bedac matka, tesciowa i babka wyrazam swoja opinie tylko raz, no moze czasem w stosownej chwili drugi raz, a potem nie wtracam sie na jakie zajecia pozalekcyjne maja wysylac swoje dzieci, tym bardziej nie mam prawa upierac sie przy ich i ich dzieci swiatopogladzie… Za to wiem, ze jestem lubiana jako tesciowa, a od dzieci mam wiele dowodow milosci i przyjazni. Bedzie mial mi kto podac te szklanke wody. Tylko jak w tym zydowskim kawale, czy aby bedzie mi sie chcialo pic!?
    Wnuki w przedziale wiekowym (-10 do +20) bardzo lubia byc ze mna ( nawet te stare) bo nie truje im o bozi, albo o braku bozi, ani „kiedy sie ogarniesz?”, tylko zapewniam interesujacy czas i nawet jakas edukacje.
    W jakims wzajemnym poszanowaniu wyroslo juz dwoje wnukow. Jesli interesuje was ich swiatopoglad, to prosze: jeden, ktory follow his dream i udalo mu sie, jest dodatkowo zaangazowanym spolecznie – ateista, czy agnostyk. Chodzil se do roznych kosciolow do 17-tego roku zycia w zaleznosci od tego jakiej orientacji byli koledzy szkolni – pisalam o tym juz co najmniej dwukrotnie. A potem przestal definitywnie. Nie idziesz do kosciola?( ostatni byl jakiegos odlamu protestanckiego- koreanski). Nie. Dlaczego? A bo jestem niewierzacy. Od kiedy? Od jakiegos czasu. Jak do tego doszedles? Nietrudno.
    Drugi wnuk utozsamiajacy sie z tradycja zydowska, zaangazowany wczesniej w takie srodowisko w Polsce, ukonczyl zydowska szkole Laudera w Warszawie (przekladajac na katolicyzm- jak by Nazaretanek @ozzy dokladnie by wiedzial o jaka szkole chodzi). Nie wiem, czy jest wierzacy, czy niewierzacy ( to nie jest issue,) nie mial bar-mitzwy, do synagogi nie chodzi, ale w tym roku postowal na Yom Kipppur, obrzadki dzieki zydowskiej szkole zna doskonale i czesc niezydowska rodziny przy okazji tez. Zawsze jezdzil na obozy zydowskie, teraz od 3 lat jezdzi do Polski azeby byc juz wychowawca na takim obozie. Mozna miec nadzieje, ze i on bedzie sie czul w zyciu spelnionym niezaleznie, czy wyladuje na Roh – Hashan w synagodze , czy na wigilie u matki ateistki.
    Pozostala progenitura ma sporo czasu do doroslosci, a moim marzeniem jest azeby wszyscy wyrosli na przyzwoitych, normalnych i w miare szczesliwych i spelnionych ludzi. Co daj boziu, amen.

  90. wbocek
    29 października o godz. 1:48

    Najprostsza rzecz pod sloncem. Kupujesz dwie urny i dalej to nie musisz byc magikiem, zeby do grobu wstawic ta, ktora chcesz, a druga wysypac, tez gdzie chcesz.

  91. zyta2003
    29 października o godz. 2:55

    Mi te rozne gusla i inne hokus/pokus nigdy w niczym nie przeszkadzaly. Ani przeszkadzaly, ani pomagaly, chcialoby sie powiedziec, ale nie moge. Pomagaly, w tym sensie, ze jak nie przeszkadzalem milosnikom hokus/pokus, pohokusowac sobie, to mialem latwiejsze zycie. Latwiejsze i spokojniejsze. Oni sobie tymi guslami robia dobrze, a mi to nie przeszkadza. Przeszkadzac zaczyna, gdy nabieraja wigoru i sie mi w zycie zaczynaja wtarabaniac. Jak tak, to uruchamia sie moje prawo do samoobrony.

  92. lonefather
    29 października o godz. 5:52
    Lonek, ano własnie. Zyta (już bez pani skoro jej to przeszkadza) nagadała się o dobroci bratowej, namotała historię rodzinną, a sprawa jest prosta bez tych zawijasów; Mnie też nie przeszkadzaja ludzie wierzący.Takich księży sympatycznych znam we Francji. Natomiast to co robi kosciół w Polsce , ta pazerność, bezczelne wciskanie sie we wszystkie szpary, narzucaniesię przy wszstkich okazjach, nachalna doktrynacja w ramach katechezy (Jiba coś wie na ten temat) , to wspieranie kryminalnej partii Prawo i Sprawiedliwość w zamian za korzyści materialne, za pozwalaie na panoszenie sie wszędzie Rydzykowi. To wszystko, droga Zyto nie da sie przykryć Twoimi wnukami i poczciwymi bratowymi

  93. lonefather
    29 października o godz. 5:16

    lonek, urn się w Polsce nie kupuje w sklepie, lecz w zakładzie pogrzebowym w tym sensie, że się ją tylko wybiera z zaproponowanych wzorów. Resztę robi zakład – nie dostajesz urny do ręki, a opłata za pogrzeb idzie przelewem z urzędu (z państwowego zasiłku pogrzebowego). W naszych realiach prawnych taki sposób jest najprostszy, bo prócz podpisania papierka nie robiłem nic. Polska, prócz idiotycznego zakazu wysypywania niegroźnych przecież prochów gdzie się chce, nie wtrąca się w formę pogrzebu, zrozumiałem więc, że przewidziana prawnie możliwość wstawienia urny do rodzinnego grobu jest najprostsza, i tak zrobiłem. Tyle że musiałem wykupić za 180 zł przedłużenie ważności grobu ojca na następnych 20 lat. I to właśnie dla mnie jest pierdzistołkowym kretyństwem, bo gdybym był patetyczny, musiałbym żyć jeszcze 20 lat, żeby dbać o grób. A nie jestem patetyczny i nie obchodzą mnie ani groby, ani prochy ani to, co się z nimi stanie – zmarły jest wyłącznie myślą we mnie. I mimo że sam od projektu do gotowego produktu wykonałem ojcu nagrobek, pod którym teraz leży trójka, nie interesuje mnie ani dbanie o niego, ani wizytowanie. Co najwyżej ciekawi, ile beton wytrzyma, zanim się rozsypie (dotąd wytrzymał bez ubytków 22 lata, choć jeden mądrala dawał góra 10.). Wykonałem go jako ozdobny murek na obrysie grobu z żywym mchem w środku, ale o wiele szybciej rosła trawa, więc mama przykryła murek płytą, która przykryła też jego, z przeproszeniem, urodę (wtedy jeszcze miałem fiubździu w głowie, więc zauważ, że litery są wypukłe, bo wklęsłe potrafi zrobić każdy głupi).

    Moi rodzice i brat już nie istnieją. A kolega psychiatra wpadł ze złości w chwilowy patos, dlatego sypnął mamę do Bałtyku z łódki. Coś jakby polskiemu zadupiu na złość.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6482222080510010993/6482222080110241410?authkey=CMa_0JC04eiFSA

  94. Ewa-Joanna.Za „zdradzieckie mordy” chamowi należałoby dać w pysk i dynię na łeb albo ddo sądu ale jaki sąd teraz w Polsce go skarze.

  95. Dla jasności.

    Zadupność i religianckość polskiego mesjańskiego kraiku jest w tym, że to cholerne państwo, nakazując umieszczanie popiołów w skrytkach czy grobach, zmusza obywatela do jakiegoś śladowego, ale jednak plemiennego rytuału. Wtranżala się w najintymniejszą intymność.

  96. wbocek
    28 października o godz. 21:44

    Pombocku, pięknie napisales, aż mi mowę odjęlo na chwile! A purpuraty mają jak rozumiem nagrobki upamiętnieniajace wsiadanie do kajaka? A co, potopili się?

  97. wbocek
    29 października o godz. 8:27

    Nic dodać, nic ująć i dlatego jest to tak bardzo frustrujące. Pamiętam świetny rozdział z książki Szczygła „Zrób sobie raj” na temat pochówków, Czechy wyprzedzają nas o lata świetlne w tej kwestii, wręcz do przesady w drugą stronę. Po przeczytaniu nie mogłam się nadziwić, że do sprawy można podejść tak normalnie.

    „Znajoma z córkami poszła z urna ojca do pizzerii a potem do cukierni. Bo dziewczynki lubiły pizzę a dziadek słodkie „.

  98. Ewa-Joanna
    28 października o godz. 23:20

    Artykuł w sam raz na Haloween! 😉

    W Polsce z urnami zaś jest taki problem, że nie można ich sobie legalnie zabrać ze sobą kiedy zostaną wypełnione popiołem.

  99. Kostka
    29 października o godz. 8:47

    Kosteczko, jak zobaczyłem już sporo lat temu w Słupsku nad Słupią, gdzie w 50-tych latach były wyciągane spławiane Słupią bele drewna, kamień ku czci wsiadania kiedyś niby w tym miejscu niejakiego Wojtyły do kajaka, spadłem z roweru i mało się nie zabiłem. Uratował mnie mimowolny głupi śmiech, choć się nie bardzo umiem śmiać. Ten kamień przebił patosem patos mojego dawnego nadleśniczego, który za pieniądze nadleśnictwa fundnął nadleśnictwu kamień z okazji 41-lecia istnienia nadleśnictwa. Polskie kamienie są bardzo mowne.

  100. Pisałem już kilka razy, że polskie przepisy nie zabraniają wysypywania prochów, bo one w ogóle tej sprawy nie regulują. Wszelkie regulacje dotyczą zwłok i szczątków ludzkich. Jak się zacznie pytać w urzędach o pozwolenie, to strachliwi urzędnicy podciągną prochy pod szczątki. Dlatego nie należy pytać, tylko zadbać o to, aby zlecającym kremację był ktoś z rodziny lub przyjaciół, a nie zakład pogrzebowy. Krematorium wydaje prochy zlecającemu kremację. Co się stało z prochami, nikogo nie interesuje, ani nikt nie sprawdza. Nie ma też żadnej państwowej ewidencji grobów.

  101. Tobermory
    29 października o godz. 9:15

    Tobermorku, jako specjaliście od przewrotnego teoretyzowania proponuję Ci zacząć od sprawdzenia, jak będzie wyglądać sprawa z zasiłkiem pogrzebowym w Twojej wersji zamiatania nieboszczyka, a potem pogadamy. Bo na razie, chyba nie wiedząc o tym, proponujesz największą grzebalną mitręgę z pierdzistołkami. Najprostsze jest to, co zrobiłem zgodnie z przepisami – tylko podpisałem papierek. Najmniej jest dla mnie, niepatetycznego, ważne, co będzie z popiołem. Chodzi mi natomiast o zasadę.

    Oczywiście, że jest państwowa – w wykonaniu lokalnych urzędów; prezydent miasta jest urzędnikiem państwowym – ewidencja grobów. Twoja pasja wymądrzania się góruje nad wiedzą w tej materii.

  102. Tobermory
    29 października o godz. 9:15
    lata cale funkcjonowaly na cmentarzach tzw. Pola Pamieci. Mozna tam bylo wysypac prochy bliskiego, mozna bylo zarzadzic posmiertne wysypanie swoich prochow, jesli sie nie mialo juz bliskich. Po czym nagle, ok. 2002 roku zarzadono, ze prochy zmarlego moga zawierac czynne bakterie(!)chorob, na ktore zmarli i nie ma innego chowania, niz w ziemie lub w kolumbariach.
    Spalone w 1200 stopniach zwloki zawieraja czynne bakterie!- chyba maja nas za glupcow!
    W tzw. miedzyczasie epidiaskop wysmazyl dyrektywe czy ustawChyba bylo to jeszcze przed katastrofa smolenska, przetoczyla sie dyskusja przez prase i inne media; nie wiem, czym sie skonczylo, bo zdaje sie, ze da sie zrobic i tak, jak podpowiada pombocek.

    Natomista rada bylabym dowiedziec sie jak to wyglada na wyspach. Wg sugestii mojej przyjaciolki mieszkajacej tam 12 lat nie ma obowiazku pochowku urny z prochami. Przyjaciolka byla na uroczystosciach pogrzebowych swojej siostry i nie moze sie dowiedziec, gdie spoczywaja jej prochy; podobnie zdarzylo sie z prochami tesciowej, zmarlej w 104 roku zycia- jej maz udaje, ze nie rozumie pytania o miejsce pochowku.
    Przy uroczystoscuach pogrzebowych tesciowej na katafalku postawiono trumne z wikliny, produktu z Nowego Tomysla.
    Czytalam kiedys w Duzym Formacie reportaz o nieodebranych prochach w Anglii, ale miasta, ktorego to dotyczylo nie przypomne sobie

  103. Słowo na trzydziestą niedzielę zwykłą, przed dniem Wszystkich Świętych:

    Polska jest małą dupą, na której rośnie wrzód większy niż ona sama. Wypełnia ów szankier ropa o medycznej nazwie Kościół katolicki.
    Stanowi on mieszaninę ciemnoty, zakłamania, zacofania, arogancji, obłudy, chciwości, głupoty, wsteczności, agresji, autorytaryzmu, egoizmu, dyletanctwa i żądzy władzy. Kościół wojuje ze swobodą i urodą życia ludzi. Dla wyznawców ma zakazy i nakazy. Poprzez prawo państwowe i wpływy narzuca je wszystkim. Pół ludzkości ma odgrywać role społecznie podrzędne i być maszynkami do przekazywania genów. Ogół ma widzieć moralność w kroczu, a kler chce regulować funkcjonowanie genitaliów i odbicie tego w nauczaniu i kulturze. W dobie informatyki egzorcyści gonią diabły. Dewoci blokują współczesną sztukę. Cokolwiek by mówić o PRL, ewoluowała ona, co prawda zygzakiem, od stalinizmu, jego zbrodni i zależności od ZSRR do Okrągłego Stołu. Postępem był Gomułka wobec Bieruta, Gierek wobec Gomułki, Jaruzelski wobec Gierka. Polski Kościół odbywa drogę w odwrotną stronę. Dajcie mu 100 lat, a podpali stosy i stodoły.
    Wpływ Kościoła i jego nacjonalistycznych wypustek politycznych wykluczają rzeczywistą europejskość kraju. Wyznawcy smoka gender i zbrodni smoleńskiej nie stworzą innowacyjnej gospodarki, zgnoją naukę i wszelki postęp, także techniczny i społeczny. To gangrena.
    (…)
    Reasumując:
    polski Kościół, czemuś rzymsko-katolicki, to dowód na trafność ateizmu. Gdyby Bóg istniał, już dawno zmieniłby personel.

    (Jerzy Urban)

  104. Tobermory
    29 października o godz. 9:15

    Ty wiesz, Tobermorku, w wielu sprawach to, co wyczytasz w internecie (z czym miał co do Ciebie rację lonek). Więc wyczytałeś, że nie ma innych przepisów niż te z 1959 roku. Przejedź się więc do Polski i połaź po urzędach, a sprawdzisz na własnym jestestwie, czy Twoja grzebalna droga – z udowadnianiem pierdzistołkom braku przepisów – byłaby najprostsza z możliwych i czy zakończyłaby się w tym stuleciu czy w następnym. Jako teoretyk jesteś nadwybitny.

  105. @wbocek
    29 października o godz. 9:03

    Zarządy cmentarzy prowadzą ewidencję grobów już istniejących. Nie ma jednak oficjalnej ewidencji osób zmarłych ze wskazaniem, gdzie i kiedy zostały pochowane.
    Kiedy szukałem informacji o pewnej osobie w Polsce, to dwa lata trwało ustalenie, czy w ogóle żyje. A sprawdzano w ewidencji dowodów osobistych i różnych ministerstwach oraz przez PCK. Osoba ta zmarła kilka lat temu.

  106. Idu na grozu. Tylko nie wiem, czy dam radę dojechać do morza. Grzegorz już duje z najgroźniejszego kierunku – z północy, w porywach do 11. Nie w kij dmuchał.

  107. @wbocek
    29 października o godz. 10:00

    Nie chodzi się po urzędach, tylko zleca kremację, do czego upoważnione są osoby fizyczne.

    „Ciało spopielane jest w trumnie w temperaturze sięgającej 1200ºC, w procesie trwającym ok. 120 minut.
    Urna z popiołami przekazywana jest rodzinie lub organizatorowi pogrzebu wraz z oryginałem protokołu kremacji.”

    informuje Zarząd Cmentarzy Komunalnych w Warszawie

    http://www.cmentarzekomunalne.com.pl/kremacja/

    Naprawdę zastanawiające są przekonania tkwiące w niektórych głowach, niesprawdzone, ale kamienne.

    „Urna z prochami zmarłego wraz z oryginałem protokołu spopielenia przekazywane są zlecającemu kremację (rodzinie) albo osobie upoważnionej przez zlecającego kremację”

  108. Tobermory
    29 października o godz. 10:04

    Pleciesz na podstawie jakiegoś dzikiego przypadku. Skąd urząd miejski wie, że ważność grobu mojego ojca się skończyła, więc żeby w nim umieścić urnę z bratem, musiałem wykupić przedłużenie na następnych 20 lat?

    W tym konkretnym czasie, żeby było najprościej, najmniej fatygująco, najlepiej się poddać obowiązującym rygorom, które wymagają tylko jednego podpisu i NICZEGO WIĘCEJ. Koniec gadki.

  109. Lewy
    29 października o godz. 6:59

    Lewusku, to jest ciut bardziej zlozone. Bo to wciskanie sie kosciolkowe nie jest bezposrednie, tylko posrednie. Realizowane jest przez maluczkich cwaniaczkow, co nie maja wlasnej wlasciwosci i sobie wlasciwosci dodaja wciskajac kosciolkowosc w ramy panstwowego prawa.

    Czy robia to w ukladzie zakulisowym z biskupami, czy z wlasnej i nieprzymuszonej woli, to nie wiem, ale gdybym mial sie zalozyc, to postawilbym na cichy uklad.

  110. Aby kremacja w ogóle została przeprowadzona, potrzebne jest zlecenie przez osobę fizyczną lub instytucję. Zakładowi pogrzebowemu można zlecić tylko przewóz zwłok.
    Wiele osób w stresie związanym z odejściem bliskiej osoby zleca zakładowi pogrzebowemu wszystko i potem jest w sytuacji jak opisana, przekupywania „trumniarza”, aby oddał urnę w ich ręce.

  111. Dzien dobry, w sloneczna niedziele, +5C

    Haloween, Zaduszki … co kto woli, jego sprawa. W te dni powraca do mnie moj ulubiony pisarz polski Adolf Rudnicki ze swoim zbiorem „Krakowskie Przedmiescie pelne deserow” a w nim „Pozegnania” autobiograficzne refleksje, z ktorych autor komponuje aforyzmy.
    „Zyjesz, a wraz z toba, w twojej glowie, w twoim rytmie zyja zjawiska, do ktorych przywykles, miesci sie w nich i ten, co odszedl” a „smierc, wydarty kwiat z bukietu”.
    Lubie w te dni przechadzac sie alejami cmentarnymi, moze nie tak bogatymi architektura i nagrobkami w luteranskich nekropolicach jak w katolickich. Ale ta sama
    monotonia i czesto ubostwo wyobrazni. Leza to niesmiertelni w tlumie umarlych, o ktorych istnieje pamiec wsrod zywych. Jest tu aniol Israfel, chyba najbardziej ulubiona
    postac Poego. Haloween i Zaduszki to celebracja m o r b i d e z z y i . Wielki festyn w Meksyku.
    N e v e r m o r e. N e v e r m o r e. Fikcje literackie a „naukowa” Zaglada – komory gazowe, wagony smierci, abazury z ludzkiej skory.
    W zydowskie swieto Jom Kippur, chyba najblizsze Haloween czy Zaduszek zaczynal sie 24 godzinnym postem. Jom Kippur – Dzien pojednania albo moze bardziej wspoleczesnie pogodzenia sei z kims, przeproszenia. W hebrajskim to „nakrywac”, „wymazywac”. Dzien wymazywania grzechow. Jak w dawnych wierzeniach, ze w ow dzien to szatan (!) oskarza przed Bogiem ludzkie dusze.
    W Talmudzie babilonskim jest zupelnie na odwrot, bowiem tego dnia i tylko tego
    szatan jest bezsilny wobec Izraela. A ten dzien to ultymatywna decyzja, na mocy ktorej
    bedzie dusza zyla rok nastepny. W nagrode za cnoty i poboznosci przedluzsa sie delikwentowi zycie. Jak wiadomo nie jest latwo Zydowi ustrzec sie grzechu, bowiem w
    Tora wymienia az 613 przykazan poboznosci. Nie jest latwy zywot penitenta zydowskiego w porownaniu z grzesznikiem katolickim. Zaden rabin nie udzieli mu absolucji, ego te absolvo…idz nie grzesz wiecej. I nikt nie jest pewien czy mu Bozia
    odpuscila. Jeszcze wiecej: Zyd karany bywa juz na ziemskim lez padole a na dodatek nie tylko on sam – jego potomstwo az do….s z o s t e g o pokolenia. Malo jeszcze?
    Co roku staje przez Najwyzsza Instancja i nie wolno mo ograniczyc sie do wlasnej
    obrony, bowiem musi modlic i pokutowac za caly narod izraelski.
    A jak pisal Julian Tuwim:

    „Swiat gryziemy w ustach, jak czeresnie
    Jak dwadziescia wisni jednczesnie.”
    (My – ludzie)

    ale chyba lepiej pozostac na peryferiach ziemi niz na przedpolach elizejskich – na tych
    w Haloween tylko.

  112. @wbocek
    29 października o godz. 10:00

    Pazernosc wbocku. To sie nazywa wlasnie pazernosc. Bez problemu najmniejszego sprzedadza Tobie tyle urn ile bedziesz chcial. Urny nie sa reglamentowane, a jakby sie kto pytal, to zawsze mozesz powiedziec, ze to dla kuzynki w Niemczech. A dalej lecisz jak podpowiada Tobermory, czyli TY zamawiasz kremacje i Tobie wydaja urne.

    Co do pierdzistolkowosci to im na ogol wystarcza, zeby wygladalo, ze jest w zgodzie z przepisami. Ja stosuje metode „na naiwniaka”, czyli sie o wszystko dopytuje i starannie zapisuje co slysze, przez co nabieraja przekonania, ze zrobie jak powiedzieli. Potem robie swoje dbajac, zeby sie „zgadzalo”. Przynajmniej na papierze sie zgadzalo…

    Zlecilem kremacje, odebralem urne, urna zostala do grobu zlozona i nikt, doslownie nikt nie wnika, czy do grobu trafila ta z prochami, czy ta „dla kuzynki”.

    I wyobraz sobie, ze wszyscy sa szczesliwi i nikt sie nie zlosci, nie denerwuje.

  113. @wbocek
    29 października o godz. 10:13

    Skąd urząd wie? Bo ten grób już istnieje. A sprawa jest lokalna. Spróbuj się dowiedzieć czegoś o osobie, która przed 40 laty (ostatni kontakt) mieszkała np. w Pruszkowie.
    Nie masz pojęcia, jak trudno jest w Polsce dowiedzieć się choćby nowego adresu lub numeru telefonu. Jaka jest ochrona danych osobowych i paranoiczny lęk przed ujawnianiem np. spisu lokatorów na danej klatce schodowej.
    Wysłałem kiedyś życzenia świąteczne do znajomych w Świnoujściu, ale pomyliłem nr mieszkania. List wrócił po 2 tygodniach. Potem się okazało, że to 11-piętrowy blok o kilku klatkach i jak nie masz dokładnych namiarów, to możesz po kolei naciskać kilkadziesiąt guzików domofonu lub stanąć przed domem i krzyczeć: Maciek! Macieeek!
    Jak masz pecha, to żaden z nagabniętych sąsiadów nie będzie Maćka znał, choć ten mieszka tam już 15 lat.
    Dziś może nie jest już tak tragicznie, bo każdy ma komórkę i jeśli znasz aktualny numer, to jesteś uratowany, ale kilka lat temu… 🙄

  114. Moi nablizsi zmarli mieli swiecki pochowek i to bardzo prosty: prochy wysypane w
    lasku cmentarnym a potem male spotkanie z szampanem et co.
    Jeden z moich najbliszych przyjaciol pochowany na pobliskim cmentarzu zydowskim – jemu pomogalem w przybyciu z ZSSR – przyjechal z niczym i zmarl majac niespelna 40. Pamietam go jak przyjechal z mala walizka fornirowa w na poczatku lat 90 i jego pogrzeb w zwyklej trumnie, ktora wraz innymi spuszczalem do grobu. Tu wszystkie macewe sa bardzo skromne, niezaleznie od stanu zamoznosci i tytulow.
    Z kolei prochy ojca mego kolegi zostaly wysypane do morza. Lubli zeglowac a jego syn byl reprezentantem Szwecji na olimpiadzie.

    PS przypominam sobie swietna ksiazke Bogdana Madeja „Masc na szczury”,ktorej
    jedno opowiadnie bardzo na czasie.

  115. Kostka 28.18.17 r. g. 16.36
    czyli przyjaciele zachowali się jak po kontakcie, ze Świadkami Jehowy. Tylko pytanie, jak bardzo zachowanie męża było „intensywne”?. I czy nie żal przyjaciół?.

  116. Orteq
    dziękuję za odpowiedź, niepełną.
    Jak wobec problemu zachowa się Polak?.

  117. bo „Polak Katolik” zgodnie z wytycznymi poniesie swój krzyż, siądzie na gwóździu z godnościom osobistom katolickom

  118. Każda tradycja odbierająca kościołowi rząd dusz musi być wartościowa, a taka, która przy okazji wkurza kościół, jest wprost bezcenna i powinna być konstytucyjną wartością. Bez wątpienia wydrążone w środku dynie niepokoją biskupów, więc zatroskani o wszechobecność symboli religijnych ateiści powinni drążyć arbuzy, mango, orzechy kokosowe, choć to sprawa niełatwa, bulwy manioku… czy wyobrażacie sobie, jaka wściekłość wywołałaby wydrążona w środku marchewka, ogóras albo biała rzodkiew z wetkniętą w środeczek świeczką? Aż wstydzę się opisać skojarzenia erotyczne, które mi w tym momencie przychodzą do głowy. Bp. Guzdek prócz skomentowania fatalnego stanu polskiej armii niewątpliwie napomknąłby o epidemii halloweenowych świecących penisów, co byłoby świetnym pretekstem do napisania kolejnego błyskotliwego forumowego wstępniaka.

  119. @lukasso
    Świecący penis na świecącej szafce. Czyż można wyobrazić sobie większe bezguście? Oj, lampka, lampka 🙁

  120. Ateiściście a ***ście. Paranoja seksualna dopadła kk za sprawą panów A: Ambrożego i Augustyna i, jak widać, gładko przeniosła się na rodzimych ateistów. Za chwilę któś trzaśnie wykład o „pornografii”. Tej związanej z naturalistycznie przedstawianym seksem, a nie kojarzącej się z przemocą, obłudą, wyzyskiem, oszustwem. Wynaturzenie i obleśność tzw. pornografii, wynika z najgłębszego tabu, jakim w chrześcijaństwie jest seksualność i cielesność.
    Dla rozluźnienia, japońskie święto Kanamara Masuri:
    https://ocdn.eu/images/pulscms/MmY7MDMsMmU0LDAsMSwx/412287de4b1d2a633d02c5c193d46ef1.jpg

  121. Jeszcze raz Kanamara Matsuri, bo we wcześniejsze, wdała się siła nieczysta
    https://ocdn.eu/images/pulscms/MmY7MDMsMmU0LDAsMSwx/412287de4b1d2a633d02c5c193d46ef1.jpg

  122. Nic nie poradzę, ale wygląda na to, że bogobojny, narodowokatolicki internet, takich obrazków nie puści.
    https://ocdn.eu/images/pulscms/NDY7MDMsMmU0LDAsMSwx/d560272f02ab5d9e4fab1dcb5e2d8923.jpg

  123. @gotkowal
    29 października o godz. 14:11

    Mój internet jest bezwyznaniowy i pokazuje bez krępacji dwa razy różowego, a raz drewnianego z Japonką 😎

  124. z innej beczki…
    ———————–
    John le Carré w wywiadzie dla szwedzkiego dziennika „Dagens Nyheter” (29.10):
    „Mamy szownistyczny guzik, ktory przyciskamy w tym kraju: *Wygralismy wojne* jest na nim napis.To jest oczywisty nonsens. Nie musisz byc historykiem, zeby wiedziec ze
    to USA i ZSRR, ktore wygraly wojne. My tylko przezylismy”
    W ostatniej ksiazce „A Legacy of Spies” jego glowny bohater George Smile nie mieszka w Anglii a slawny adres mistrza-szpiega to nie 9 Baywater street i Chelsea.
    „Anglia jest dla mnie krajem, ktorego nie moge z wielu wzgledow pojac” – dodaje John le Carré, Europejczyk z krwi i kosci. Natepna ksiazka ma byc o Donaldzie Trumpie.
    „Faszyzm moze bez trudu sie odrodzic obecnie. Popatrz tylko jak oni latwo pala prawde i jak systematycznie atakuja BBC, CNN czy tez The New York Times. To jest naszych czasow stos palonych ksiazek”-dodaje pisarz.
    Kiedy zapytany o wplyw rosyjskich sluzb specjalnych w wybory prezydenckie w USA, odpowiada bardzo zdecydowanie.
    „To wszystko jest bardzo smieszne, ze Amerykanie sa tak oburzeni, ze Rosjanie ewentualnie mieli wplyw na wybory prezydenta. Prosze sobie przypomniec jak do wielu wyborow Ameryka ingerowala zagranica.”.
    George Smiley powraca po 25 latach nieobecnosci. I jak konkluduje John le Carré:
    „On byl zawsze tutaj. Pukal do mych drzwi” a sam Smiley chyba juz wieku 100 lat obecnie.

  125. Dla mnie przykladem koltunstwa jest m. in. polskie zapatrywanie na kwestie uchodzcow. Po koltunsku mysli z 95% Polakow (nie daj boze wiecej?) i to laczy tych popierajacych brzydka wladze i tych jej nienawidzacych.
    Ogladam nieraz serie dokumentalne o mlodych ludziach, ktorzy probuja sie wyrwac ze swoich zamknietych, religijnych srodowisk w Ameryce. O mormonach ( tych wielozennych – nie mylic z „posiadaczami” jednej zony), o Amiszach, o Cyganach. No i patrzajta, wcale nie jest to takie latwe, chociaz istnieja w USA liczne organizacje, agencje pomagajace tym ludziom odnalezc sie w swiecie, ktory wydawaloby sie jest dla nich wszystkich na wyciagniecie reki.
    Ci mlodzi ludzie sa niewyksztalceni, nierzadko slabo mowia po angielsku, z reguly na zawsze sa odrzuceni przez swoje srodowisko. Zmiana stroju, przeciez nie z czadoru, ale chociaz z niemodnej sukienki – fartucha, na spodnice, nie mowiac o spodniach jest szokiem. Matkom, ktore uciekly z dziecmi organizuje sie do chwili staniecia na nogi pelna pomoc socjalna, jednak ich dzieci w zwyczajnej szkole nie czuja sie dobrze. Ci ludzie nie sa pozostawieni sobie.. I co? I zadne, dokladnie zadne z nich nie przestalo wierzyc w boga i ciagle nie moga sie odnalezc w tym nowym, chociaz nie tak nieznanym swiecie. Dlatego nierzadko wracaja. Najczesciej pozostaja nieszczesliwe matki z dziecmi, ktore uciekly od swiata wspolnych zon i takich dzieci. Nie jest to proste rowniez dla prawa, wielozenstwo jest zakazane, ale nikt nikomu nie zakazuje z kim i w ile chce mieszkac, chyba, ze sprawa ociera o pedofilie, czyli wiazanie nieletnich dziewczynek ze kilka razy starszymi chlopami.
    Pare dni temu ogladalam film dokument o kilku chasydzkich Zydach, ktorzy opuscili swoj swiat. Sa pelni wahan, nawet po latach. Chlopak, ktory wraz z innymi byl przez lata molestowany, gwalcowny przez chasydzkich wychowawcow, leczy sie z traumy i wydaje sie najbardziej zdeterminowany i nienawidzacy. Na koncu juz w mycce stoi na zydowskim weselu i patrzy na tanczacych rozbawionych mezczyzn, w tle jakies oczywiscie niedopuszczone do zabawy kobitki skromnie przez jakies drzwi, okna tez podgladaja. I mowi, nie jestem pewien…
    Najdzielniejsza okazala sie 30-letnia kobieta, ktora w ciagu 11 lat malzenstwa urodzila 7 dzieci. Nie byla w stanie zyc juz wiecej z przemoca meza i nie chce po piatkowym nakazanym przez religie stosunku- gwalcie byc w kolejnej ciazy. Mieszka sama, gdzies pracuje, wystapila o rozwod. Sad rodzinny dzielnicy Brooklyn przyznal dzieci ojcu, a jej jedna godzine widzenia tygodniowo z dziecmi pod superwizja. W orzeczeniu podano, ze dzieci wzrastaly w pewnej tradycji religijnej i nie mozna ich z tego wyrywac. A to taka mieszanka kulturowa i wszelaka miasto NY. he,. he. Wyglada na to, ze wsrod tych dzieci widuje sie jedynie z corka, zreszta na widzenie ubiera sie wtedy tradycyjnie. Pozostali, nie wiem czy chlopcy czy dziewczynki nie chca?
    Czytajac, sluchajac zyciorysow jakis wybitnych Zydow dowiadujemy sie czesto, ze ich niedalecy przodkowie to bylo chasydzcy Zydzi. To wtedy udawalo sie wyjsc z takiego srodowiska, zostac artysta, naukowcem, czy nawet komunista , a teraz nie?
    Wasze problemiatka natury etycznej dot. chrztu czy tp wobec straszliwego problemu opresji spowodowanej wszelakimi religiami na swiecie sa maciupenkie i…

  126. Historyk i dziennikarz Timothy Egan napisal w ksiazce „The Good Rain” (cytuje z pamieci) „The white settlers brought smallpox, religion and other social diseases”. 90% of „Native Americans” z terenow Pacific Northwest zmarli na ospe, inni zgineli podczas prob zmuszania ich na przejscie na religie katolicka. Okazuje sie, ze proby narzucenia religii byly czasami skuteczne. Na pieknie polozonym na brzegu Pacyfiku Quileute Nation jest maly cmentarz i nagrobki z krzyzami.

    Quileute pochodza od wilkow. Na drzewach na wyspie James Island znajduja sie otwarte „canoes” w ktorych sa pochowani wodzowie Quileute. „Canoes” sa umocowane na drzewach, aby dusze wodzow mialy blizsza droge w swojej podrozy.

    Chief Seattle powiedzial: „There is no death, only a change of worlds”.

    O Halloween pisalam na blogu rok temu, albo dwa lata temu, albo kazdego roku. Halloween to duza zabawa. Kto chce, niech sie bawi, je galaretke w ksztalcie duzej zaby i pije wino ze szklanki ociekajacej czerwonym sokiem. Kto nie chce, to jego wybor. Nie zajmuje sie krytykowaniem wlasnych wyborow.

    Dla osob z poczuciem humoru scena z filmu „Young Frankenstein”. Gene Hackman (slepy pustelnik) i Peter Boyle jako „monster” przy stole.

    Mel Brooks powiedzial, ze mial pomysl, aby zaoferowac role pustelnika dla Gene Hackman. Z powodu jakis przepisow Gene Hackman musial przejsc „audition”. Mel byl oniemieslony tym przepisem w obawie ze ten wybitny aktor odmowi propozycji. Mel chcial zaczac rozmowe od pytania, czy moglby wyczyscic buty, ktore mial na nogach Gene Hackman.

    https://www.youtube.com/watch?v=sXGzO2aDDRU

  127. lonefather, Tobermory

    Wróciłem z pięknego sztormu północnego. Do morza jechałem pod wiatr ze dwie godziny przez jeziora na polnej płytówce, ale warto było. Dlatego nie będę psuł nastroju. Powiem tylko, że jak zwykle na tym blogu moi polemiści rozmawiają sami ze sobą. Nikt, panowie, nie musi starego dziada pouczać, jak się w Polsce załatwia sprawy bokami. I nikt z was nie zrozumiał, że dla mnie nie ma żadnego znaczenia, co realnie będzie z popiołem. Znaczenie ma, że jakakolwiek firma pogrzebowa – prywatna czy państwowa – załatwia wszystko, czego sobie zażyczysz w granicach zasiłku pogrzebowego i poza tymi granicami, jeśli wola. Nie załatwi tylko jednego: nie odda urny z popiołem do rąk własnych zleceniodawcy, jeśli nie ma on specjalnego pozwolenia – na przykład na sypnięcie popiołu do morza jak było z moim zmarłym kolegą – nie wiem nawet jakiej władzy, bo mnie to nie interesowało. I tylko o to mi chodziło. W ramach standardowego zlecenia pogrzebowego żadna firma pogrzebowa w Polsce nie da urny do rąk własnych. A że można kupić urny? Ba, słonia w karafce można kupić, tylko to są gadki nie na mój temat. Mało kto na tym blogu umie rozmawiać w sposób zdyscyplinowany. A w inny mi się nie chce.

  128. gotkowal
    29 października o godz. 14:11

    Na moim katolickim laptopie link otworzył się bez trudu, dzięki.

  129. „nie odda urny z popiołem do rąk własnych zleceniodawcy, jeśli nie ma on specjalnego pozwolenia – na przykład na sypnięcie popiołu do morza”
    Nie uwierzę, póki nie zobaczę stosownego przepisu.
    Pombocku,
    przeczytałeś, co zacytowałem ci wcześniej?

    Urna z prochami zmarłego wraz z oryginałem protokołu spopielenia przekazywane są zlecającemu kremację (rodzinie) albo osobie upoważnionej przez zlecającego kremację

    Jeśli zleciłeś wszystkie usługi zakładowi pogrzebowemu, to masz problem. Jeśli jednak zlecenie (specjalny formularz) kremacji wypełniłeś i podpisałeś sam, to tylko ty (lub osoba przez ciebie upoważniona) możesz odebrać urnę z krematorium.
    I szlus.
    Wysyłając wniosek o zasiłek pogrzebowy dołączasz rachunek za kremację, rachunek z firmy pogrzebowej za przewiezienie zwłok i rachunki za wszelkie inne poniesione przez ciebie koszty związane z pogrzebem. Nikt nie będzie sprawdzał, co się z urną stało (jeśli się sam nie pochwalisz).

  130. z innej beczki…cos, co mi sie bardzo podoba. Niemcy swietuja 500 lecie ustanowienia tez przez Marcina Lutra. >Badacze twierdza dzis, ze zadnego przybijania ich do wrot kosciola tych tez nie bylo, ze to tylko mit, bardzo dobrze sie sprzedajacy.
    Nie slyszalam jednak o specjalnych mszach z okazji tego set-lecia. Ale sa dwa dni wolne,swieto panstwowe, wiec mlodziez nie idzie do szkoly,dzieci do przedszkola, sklepy zamkniete- swietujemy.
    Holendrzy nie maja tego dnia wolnego, wiec kto pracuje w Holandii- nie swietuje. A tu na pograniczu: wielu mieszka w Niemczech, pracuje w Holandii i odwrotnie.

  131. Tobermory
    29 października o godz. 19:04

    Dalej, Tobermorku, nie rozumiesz. Nie zadawałem nikomu pytania, jak załatwić pochówek na własną rękę. Ja swoje trzy pochówki załatwiłem za pośrednictwem firm pogrzebowych i bez najmniejszych kłopotów, nawet zadowolony, jeśli tu wypada mówić o zadowoleniu. Postawiony przez mnie problem to wpieprzanie się państwa w formę pochówku – nawet narzucanie formy – lub sposobu przechowania popiołu, który nie stanowi nawet cienia zagrożenia epidemiologicznego. Polskie dziko-katolickie państwo bezwstydnie włazi z butami w intymność – przeciw temu protestuję.

  132. Tobermory
    29 października o godz. 19:04

    Jeszcze jaśniej, Tobermorku.

    Ja sprawy widzę tak, jak widziałem 40 lat temu ślub czy rozwód.

    Mówimy w USC z moją narzeczoną po dwunastoletnim narzeczeńskim stażu, że chcemy się pobrać.
    – Proszę podpisać – mówi pierdzistołek.
    Podpisujemy.
    – Jesteście mężem i żoną.
    Tak ma być. Podobnie z rozwodem.
    – Chcemy się rozwieść.
    – Proszę podpisać.
    Podpisujemy.
    – Nie jesteście mężem i żoną.
    Podobnie z pogrzebem: zlecam firmie pogrzebowej wszystkie formalności,odbieram od niej urnę z popiołem i ge kogo obchodzi, co dalej. Legalnie, bez specjalnych pozwoleń takiej możliwości w Polsce nie ma. To pies z wami tańcował, jestem przeciw, ale najbardziej nienawidzę korowodów, więc jestem za. Amen.

  133. Zmarł Piotr S. który sie podpalił. Mam nadzieje, że ofiara, ktorą złożył ze swojego życia, aby zatrzymac gnoma i jego szajkę, coś da. Że ludzie się obudza zamiast trawić swoje pięcsetki i cieszyc się z tego, że wstalismy z kolan i dokopalismy Francuzom, Ruskim, Niemcom i Amerykanom. Że zrozumieja, że to małe bydle, ktore żeruje na śmierci swego brata prowadzi nasz kraj do katastrofy.

  134. konstancja
    27 października o godz. 19:49
    brak mi polskich czcionek. Mozna zmienic, ale powrot do niemieckiego alfabetu wymaga rozebrania polowy laptopa
    To pewna przesada. System operacyjny Windows umożliwia od lat pisanie „inną czcionką”*. I nie wymaga to rozbierania laptopa. Faktem jest ,że po zmianie trzeba się przyzwyczaić i zapamiętania, gdzie „leżą” polskie litery. Ale i to nie jest trudne.
    Nie piszę tego aby ganić, proszę traktować jako wskazówkę.
    * jako przykład podam ,że przyjaciel zza Wielkiej Wody pisze do mnie od lat z użyciem polskich znaków diaktrycznych.

  135. @konstancja, z godz. 19:28
    A w tym samym czasie, w czwartkowy wieczór (19 października br.), podczas „Dialogów u św. Anny”, które odbyły się pod hasłem „Czy ekumenizm ma sens?”, metropolita krakowski, abp Jędraszewski mówi, że początek Reformacji, ten dramatyczny podział, który nastąpił w chrześcijaństwie zachodnim, nie jest momentem wielkiego świętowania, to raczej pokazanie kolejnego sprzeniewierzenia się chrześcijan wobec testamentu jaki zostawił nam Pan Jezus w wieczerniku w swojej mowie arcykapłańskiej, w której modlił się o jedność. I snuł swoja starą opowiastkę o gender i upadku człowieka po reformacji: XIX-wieczny ateizm jeszcze mówił, ze człowiek jest, ale my wiemy dzisiaj, patrząc na to co dzieje się we współczesnej kulturze XX w. i także tych już niemal skończonych dekad XXI w, że mówi się „nie ma już człowieka'”. Ideologia gender mówi, że bycie kobietą czy mężczyzną to nie jest kwestia biologii czy struktur, o których mówi genetyka, ale to kwestia mojego wyboru, mojej woli. Mogę decydować, żeby być takiej płci, a za chwilę mogę to odwołać. Jędraszewski stwierdził że, od kiedy zaczął się proces reformacji, zaczęła się też degradacja człowieka.

  136. @anumlik 29 października o godz. 20:00
    „Degradację człowieka” Jędraszewski własną osobą niewątpliwie potwierdza.

  137. Kto zechce zerknąć, to dziś Grzegorz był najmocniejszy – w porywach do 11, północny. Możliwe, że narobił na brzegach trochę szkód. Filmików zrobiłem kilkanaście i nie wiedziałem, co wybrać do pokazania. Więc jest tu regularna cofka na kanale, no i zalane plaże.

    Poza tym słyszałem, że siedmiu wspaniałych poszło siedzieć za różne związane z budową kanału rzeczy, a obsługa wrót dostała fest opieprz od zarządu inwestycji rolniczych za zamykanie przęseł wrót belkami tak, że ryby – zwłaszcza leszcze – nie mogły przechodzić z morza na tarło do jeziora i pogłowie w jeziorze radykalnie spadło.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6482413272349912561/6482413270477092162?authkey=CICjgtKO4Iv01gE

  138. zezem
    29 października o godz. 19:57
    troche zartem to napisalam.

    anumlik
    29 października o godz. 20:00

    Wiesz, ten dramatyczny podzial, o ktorym rzecze Jedraszewski to dramat dla KK; wraz z refomacja nastapilo zupelnie inne podejscie do religii, zycia i smierci, ktora tu sie oswaja, a nie straszy.
    Koscioly, w ktorych z okazji np rozpoczecia roku mnoich wnukow mialam okazje zobaczyc, byc uczestnikiem mszy prowadzonej przez pastor- kobiete byly krotkie, nasycone zyczliwoscia dla przybylych, a koscioly sa tu tak skromnie urzadzone, ze pewnie zaden polski ksiadz nie chcialby tu byc proboszczem; nic nie kapie zlotem, jest skromnie; krzyz nie wiekszy niz 50 cm wysokosci, stojacy na stoliku nie wiekszym od gabinetowego biurka.
    Dawno nie bylam na mszy w Polsce,z pewnoscia kilka lat, bo i o okazjach kiedys rozprawialismy tutaj na blogu. Ale moi wierzacy znajomi nie sa zachwyceni atmosfera na mszach, ktorej sa uczestnikami albo co niedziela, albo przy okazji specjalnej.

    A o gender to i Jedraszewski i inni mowia tak, jakby nie wiedzieli, o co w tym chodzi, czyli naprawde rzna glupa…nie od dzis o tym wiemy.

  139. Lewy
    29 października o godz. 19:54

    Lewusku, ogromny mój szacunek dla tego człowieka i, niestety, wątpienie w jakikolwiek skutek. Cywilizacja konsumpcji to bezlik dań i ekspresowe przerzucanie stron. Okrucieństwo, smutki, dramaty sąsiadują z reklamami, śmiesznościami i miłosnymi pozycjami. Z jakiego powodu ludzie nieuczeni refleksyjności mieliby się pochylić refleksyjnie nad cudzą śmiercią? Śmierć tak się opatrzyła w tele i w internecie, że nie więcej znaczy niż reklama nowego zmartwiona – może nawet mniej.

  140. Lewy
    29 października o godz. 19:54
    8.08 1968. Ryszard Siwiec na Stadionie Dziesięciolecia. Zmarł 12.08.1968. Paroksyzm buntu w sytuacji beznadziejnej, z moskiewskim butem na gardle. Teraz sami zanurkowaliśmy w bagnie, na własne życzenie, mało tego, podoba nam się. Czy obecna ofiara potrząśnie suwerenem? Czy usłyszy krzyk?
    https://youtu.be/lV7MLIj9pU0

  141. Zmarł Władysław Kowalski.

  142. @Tobermory
    Moja babcia mówiła: czort swajo pop swajo, dawaj moi modlitwy!
    A na końcu okazuje się, że chodziło o coś innego. Jak zwykle. Myk, myk.

  143. @Konstancja

    Gender nad Wisłą= suma wszystkich katolickich strachów.

  144. Nadrabiam.

    wbocek
    29 października o godz. 19:50
    (A także Tobermory )

    Pombocku, popieram to co piszesz w calej rozciągłości. Był w Polityce artykuł świetnie ilustrujący problem o którym piszesz, nie udało mi się go ogrzebać ale znalazłam dwa inne w temacie (jeden dla abonentów)

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1513152,1,pogrzeby–zloty-interes.read

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1520884,1,kremacja-czy-inhumacja.read

  145. konstancja
    29 października o godz. 9:49

    Odpowiadajac na twoje pytanie.
    Na wyspach zasady są dla ludzi a nie dla urzędników wtarabaniajacych się w nie swoje sprawy pod wydumanymi pozorami. Prochy więc jak najbardziej można odebrać samemu po czym można (wedle fantazji, zasobów w portfelu i woli zmarłego) :

    – trzymać je sobie w domu

    – trzymac w swoim ogrodzie 

    – pochować na cmentarzu 

    – pochować gdzie indziej 

    – przerobić na rzeźbe ogrodową, farby do obrazu, ramkę do zdjęcia, sprasowac w kryształ i inne cuda na kiju (jest wiele firm i artystów  którzy oferują stostowne usługi )

    – wystrzelic w postaci fajerwerków albo w kosmos 

    – rozsypac z powietrza: helikoptera, balonu, drona, zabytkowego samolotu  spitfire, etc 

    – rozsypac do rzeki albo do morza  (lepiej skontaktować się wcześniej z lokalną agencja środowiskową która poinformuje jak daleko od brzegu) 

    – rozsypac w ogrodzie pamięci, parku (o tym zaraz, bo ostatnio było nieco kontrowersji), pod drzewem zasadzonym ku pamięci osoby, w górach lub na wrzosowisku (niektóre parki narodowe mają ograniczenia co do tego gdzie można to robić, aby nie zaszkodzic florze górskiej w popularnych miejscach, lasy należące do Forestry Commision też sobie nie życzą ale to nieliczne wyjątki)

    – prochy można podzielić miedzy różne miejsca albo członków rodziny 

    Co do parków miejskich to po ostatnich skargach od mieszkańców w niektórych miejscowościach (psy przebiegające przez rozsypane prochy wniosły je właścicielowi do domu) gminy apelują o nie rozsypywanie w miejscach zbyt publicznych…

    Krematorium przechowuje prochy przez jakiś czas (na ogół pół roku) potem, jeśli nikt się nie zgłosi wysyla przypomnienie i rozsypuje je na własnym wyznaczonym terenie.

  146. Ewa-Joanna
    29 października o godz. 21:32

    Szanowna kołtunko do góry nogami, ślepy widzi, ze szczurowato pijesz do mnie. Szczurowato, bo zwracasz się tchórzliwie do Tobermorka, zamiast do mnie z odpowiednimi, ilustrującymi twoją tezę cytatami. Bo tak to są golutkie, maglowe inwektywy – nic więcej.

  147. anumlik
    29 października o godz. 20:00

    Kretyn. Jedraszewski znaczy. Nawet nie wiadomo jak to skomentować

  148. @Ewa-Joanna
    29 października o godz. 21:32

    Niewątpliwie mam do czynienia z osobą zdolną do refleksji, ale nie do przyznania, że ktoś może mieć rację.
    Zdziwiłbym się i chyba przestraszył, gdyby nagle było inaczej 🙄

    „Wyborcza” we wspomnieniu o Władysławie Kowalskim przypisuje mu rolę Rejtana Milczka w „Zemście” (1978)
    A mnie się przypomniało, że być może zagrałem z nim w jednym filmie 😎 Otóż gdzieś około połowy lat 70. kupowałem na dworcu głównym we Wrocławiu bilet na pociąg, a w hali dworcowej kręcono w tym samym czasie jakiś film i ludzi stojących w kolejce do kasy poproszono o „normalne zachowanie”. Wśród kręcących się obok mnie aktorów rozpoznałem Władysława Kowalskiego… Nigdy nie dociekałem, co to był za film 🙁 Może jakiś serial. Telewizji wtedy praktycznie nie oglądałem w ogóle.

  149. Lewy
    29 października o godz. 19:54

    To smutna wiadomość. Próbuje sobie poukładac w głowie co o tym myśleć od pierwszej chwili i mam z tym problem. Z jednej strony szacunek dla decyzji pana Piotra i jego ofiary, z drugiej strony żal człowieka bardzo. Życie jest takie krótkie i tak cenne, żal rzucać kamienie na szaniec kiedy nie wyczerpalismy jeszcze mniej drastycznych form niezgody na zaistniałą rzeczywistość

  150. @Kostka
    29 października o godz. 21:51

    Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli pisząc
    „Pombocku, popieram to co piszesz w calej rozciągłości”

    W mojej dyskusji z pombockiem twierdziłem, że jest możliwość bezproblemowego odebrania urny z prochami przez rodzinę. Wbrew twierdzeniu pombocka, że nie można. I tylko tyle.

    W pierwszym zacytowanym przez ciebie artykule stoi jak byk:

    „Wytrawny handlowiec już po krótkiej rozmowie potrafi wyczuć, od kogo można zażądać za to samo M-1 (czyli w slangu funeralnym trumnę) 1000, a od kogo 1800 zł. Bezbłędnie wyczuwają też, czy klient kolęduje, tzn. odwiedza kolejne zakłady sondując ceny. Czy szuka pogrzebu na ciepło, czyli z kremacją, czy też na zimno, a więc tradycyjnego. Czy zdecyduje się na zrobienie klienta na kino-oko, czyli staranne przygotowanie zwłok do pogrzebu. Czy do kremacji będzie wolał trumnę, czy też worek na zwłoki, czyli całun zwany też prochowcem. Czy sam odbierze z krematorium gorący kubek, czyli urnę

    W drugim artykule nie ma słowa na ten temat.
    A przecież posprzeczaliśmy się z pombockiem właśnie o to.

  151. Zal odejscia, ale jak malo kto pozostanie w rolach zagranych. Dla mnie chyba najbardziej pozostanie Jerzym z Kolumbow. Nie wiem i nie wnikam, czy to jego wlasna osobowosc odcisnela sie na postaci filmowej, czy zagrana rola przeksztalcila osobowosc. Zreszta czy to ma znaczenie? Pozniej w neijednej postaci zagranej widzialem i slyszalem echa Jerzego… Odszedl Jerzy z Kolumbow.

  152. @wbocek
    29 października o godz. 22:01
    Nie ma to jak swojski kołtun. Z każdej strony lepszy niż zamorski.

  153. A propos zasiłku pogrzebowego, to np. w Szwajcarii jest to zupełnie nieznane świadczenie. Koszty pogrzebu pokrywa rodzina, a spadek jest dzielony po odliczeniu kosztów pogrzebu. W razie braku rodziny i ewentualnej masy spadkowej pogrzeb opłaca gmina.

  154. @Ewa-Joanna
    29 października o godz. 22:22

    Jak chłop musi komuś naubliżać, to musi. Inaczej go rozerwie 🙁

  155. Dziady PiSowskie wywoluja duchy paskudne, odeszle… W okolicach Haloween je wywoluja. Oby sie to jak najrychlej skonczylo dla nich tak jak to wierzenia glosza.

    Wiecej tutaj:

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1725674,1,historyk-zaklamujacy-historie-zaglady-odznaczony-medalem-przez-minister-zalewska.read

    Mi sie nei chce komentowac tego bezecenstwa. Chyba nie wymaga komentowania, bo sie samo komentuje.

  156. Klimaty takie zaduszkowe się zrobiły…

  157. Kostka
    29 października o godz. 21:59

    Dziękuję, Kostko. Prosto z ateistycznego nieba spadłaś z tą niepojętą dla zwykłego rozumu kulturą, w której prawo jest dla ludzi, a nie ludzie dla prawa. Był czas, kiedy z pierdzistołkami wojowałem słowem o różne rzeczy. Tylko dwa razy zwojowałem drobiazgi: wiceprezydent Koszalina po mojej interwencji błyskawicznie zlecił usunięcie znaku nakazu jazdy ścieżką rowerową przy samym moście, na którą nie było wjazdu, lecz wysoki krawężnik, a z tyłu – sznur samochodów. Ten znak to był potencjalny zabójca. Straż miejska w Słupsku po moim mejlu z fotkami równie szybko zleciła przycięcie krzaków przy szosie, które sięgały do połowy oddzielonego linią ciągłą pobocza, którym jeździli rowerzyści. Parę metrów za tymi krzakami był krzyż – znak wypadku. W wielu innych sytuacjach po moich interwencjach panowała cisza. To i ja machnąłem ręką i ucichłem.
    Cieszę się więc całkiem bezinteresownie, że są światy, gdzie jest inaczej.

  158. Tobermory
    29 października o godz. 22:18

    Toby, zgadzam się z pombockiem nie jako ze stroną sporu z tobą tylko w kwestii nie mieszania się państwa w stopniu w jakim się miesza do tego co człowiek może lub nie może zrobić z prochami bliskich bez kombinowania jak koń pod górę. Faktem jest że z prochami w Polsce legalnie nie można sobie robić co się chce więc nawet jeśli istnieje możliwość bezpośredniego odebrania urny (ani przez chwilę nie zaprzeczam temu co mówisz ) to po pierwsze chyba mało kto o tym wie, a po drugie i tak legalnie nie może nic z prochami zrobić bez obchodzenia istniejących przepisów a to juz jest chore. Dlatego podoba mi się podejście czeskie lub brytyjskie.

  159. Kostka
    29 października o godz. 21:51

    Akurat zerknelam na polecane przez Ciebie archiwalne artykuly i tuz pod jednym z nich trafil mi sie fragment filmiku poswieconego Marcinowi Luterowi; zdaje sie POLITYKA wydala swoj Pomocnik Historyczny, chyba w calosci poswiecony Reformacji

  160. Tobermory
    29 października o godz. 22:18

    Tobermorku, nie było między ani dyskusji, ani sprzeczki – było i jest nieporozumienie. Ty mówiłeś o dupie, ja – o słupie, i dalej tak mówimy każdy sobie. Nie rozumiesz więc, że nie ma w Polsce pozwolenia na dowolne rozporządzenie spalonymi prochami zmarłego, a na rozporządzenie inne niż oferuje firma pogrzebowa potrzebny jest papierek lub kupa papierków. Firma, której zleciłeś pełną usługę pogrzebową nie wyda ci do ręki na twoje ustne życzenie – bez papierka – pełnej urny. Do momentu pochówku urną dysponuje ona. Wcześniej musisz zdecydować przed pierdzistołkiem, który z legalnych sposobów pochówku urny wybierasz, a firma to wykonuje.

    Moim jasno tu wyrażonym życzeniem, które mam prawie od poczęcia, jest by państwo w pochówki popiołów w ogóle się nie wpieprzało i ich nie kodyfikowało, skoro popiół nie stanowi żadnego zagrożenia. Chyba że jakieś stanowi – wtedy zamykam dziób i stoję jak soli słup.

    Mam już trzykrotne doświadczenie grzebalne i je chwalę, bo kosztowało mnie zero wypełniania papierków i tylko jeden podpis. Duża wygoda. Moja pretensja do państwa jest z powodu niepotrzebnego reglamentowania sposobów grzebania ukochanego popiołu. Czyli bardziej mi chodzi o teoretyczną wolność wyboru niż o moje konkretne doświadczenia. Wolałbym nie mieć żadnego grobu moich bliskich, ale jeśli firma mogła wykonać tylko to, co mogła w ramach prawa, to ani w głowie było wojować i komplikować sobie życia jakimiś oporami, korowodami, wizytami po urzędach, od których dostaję wysypki na całym starczym ciele. Obrzydliwość.

  161. Kostka

    Kosteczko, na dobry sen przesyłam Ci moje ulubione, dzielne brzózki, które z trudem przeżyły (jedna nie przeżyła) parę lat temu barbarzyńskie palenie ćcin na wiosnę. Ich cudna kora była okopcona do czarności. Niech żyją sok brzozowy i brzozowa wola przetrwania!

  162. Zaduszkowa wigilia i „godzina duchow” jakos tam jednak oddzialowywuja i na moja ateistyczna podswiadomosc i wyobraznie, to znaczy nie duchy wywoluja, ale przywoluja skojarzenia.

    „Ciemno wszedzie…, PiSy wszedzie…
    Co to bedzie? Co to bedzie…?”

    Mi sie objawil i mysle, ze nam wszystkim, choc jakos mam wrazenie, ze poza mna nikt tego nie widzi, objawil sie duch majora Henryka Dobrzanskiego, Hubala.

    Duch Hubala wstapil i sie objawil w Hannie Gronkiewicz Waltz…

    (gromy oburzenia na moja i HGW glowy, w tej chwili czytania, pewnie spada…)

    OK! Spadlo oburzenie. Mam nadzieje, ze po spadnieciu opadlo i z uwaga poczytacie co mam do powiedzenia.

    Tak mi sie skojarzylo, bo:

    Jak w 1939 roku, wrog, wtedy Niemcy, dzis Jaroslaw Kaczynski za pomoca swojego PiSu, opanowali Polske.

    Jak w 1939 roku, wtedy Panstwo Polskie, dzis demokratyczne panstwo prawa, zostaly przez wroga opanowane i podporzadkowane.

    Jak w 1939 roku, wtedy major Henryk Dobrzanski, dzis Hanna Gronkiewicz Waltz, samotnie stawiaja opor.

    Jak w 1939 roku, wtedy majora Hubala, dzis HGW, ich naturalni sprzymierzency wtedy namawiali majora i dzis nama namawiaja Prezydent Warszawy, do kapitulacji…

    Jak w 1939 roku Major Dobrzanski, tak dzis Prezydent Gronkiewicz Waltz, wbrew namowom, wiernie stoja przy tym, przy czym przysiegali stac.

    Jak w 1939 roku Hubal, tak i dzis HGW, to i owo mozna zarzucic i opluc, oczernic…

    I zupelnie tak samo jak w 1939 roku, dzis tez, opluwaja i oczerniaja najchetniej ci, co sie poddali i z walki zrezygnowali.

    Dosc porownan!

    Choc kto chce moze na wlasne potrzeby kontynuowac.

    Sytuacja jest jesli nie identyczna, to tak porownywalna, ze jak na dloni widac, ze jesli nawet okolicznosci sie roznia, to DUCH jest dokladnie ten sam.

    Samotne trwanie na przgranej pozycji.

    Wtedy, w 1939 roku, major Henryk Dobrzanski trwal na pozycji ostatniego walczacego zolnierza RP, dzis Hanna Gronkiewicz Waltz trwa na pozycji „ostatniej walczacej” w obronie demokratycznego panstwa prawa.

    Wtedy, w mojej i mam nadzieje nie tylko w mojej opinii, major Hubal swoja postawa i walka stanal po stronie Panstwa Polskiego, dzis HGW stoi po stronie demokratycznego panstwa prawa.

    Nieodparcie wrecz sie kojarzy postawa i walka majora Dobrznaskiego w 1939 roku, z samotnie toczona walka Prezydent Gronkiewicz Waltz w 2017 roku. I dlatego dzis w wigilijna noc zaduszkowa, mi sie widzi, ze jest uzasadnionym skojarzenie, ze sie w Hanne Gronkiewicz Waltz wcielil duch majora Hubala.

    ****************

    A juz na marginesie, uwaga.

    Mam coraz mniejsze uwazanie dla tych wszystkich, ktorzy nie widza i nie „rozumieja”, ze mamy do czynienia z wojna, ktora Jaroslaw Kaczynski wypowiedzial i wytoczyl demokratycznemu panstwu prawa. Mamy stan wojny, czy tego chcemy, czy nie. Wojny Jaroslawa Kaczynskiego z demokratyczna Polska. I Hanna Gronkiewicz Waltz, jest ostatnim zolnierzem demokratycznego panstwa prawa, walczacym o nie z jego najwiekszym wrogiem, Jaroslawem Kaczysnkim.

  163. Moze niepotrzebnie, ale jednak …

    Mozna sie bylo przypieprzyc i sie przypieprzano do majora Hubala, tak i dzis sie mozna i sie przypieprza do HGW.

    Minely lata i „szalencza” postawa i walka stracencza majora Henryka Dobrzanskiego znalazla uznanie w polskich oczach, tak samo bedzie i tak samo zostanie kiedys w przyszlosci oceniona postawa i walka toczona w obronie zasad panstwa prawa, przez Hanne Gronkiewicz Waltz.

    Ja, juz dzis stoje po stronie HGW i toczonej przez nia walki …

    Pani Hanno,
    Nie lubie Pani glosu. Drazni mnie tembr i slownictwo. Zloszcza mnie figury retoryczne. Mam watpliwosci, co do Pani szczwerosci. Ale pomimo tego powyzszego, jestem z Pania i Pania wspieram, w Pani walce z panoszacym sie bezprawiem.

    lonefather

  164. https://www.youtube.com/watch?v=g5Enua4F8tY

    29 minuta filmu… General Kleberg… ostatni zolmnierz RP, od 5 Pzdziernika 1939 roku, major Henryk Dobrzanski – Hubal

    Mi sie widzi, ze HGW zostala sie „ostatnim” zolnierzem panstwa prawa, dawniej temu, bo dawniej temu zostala opuszczoona przez tych wszystkich, ktorzy ja wspierac powinni…

    A do mnie przemawia scena, w ktorej major Dobrzanski wskazuje, ze mundur to ciaglosc panstwa, co sie przeklada na to uporczywe upieranie sie HGW przy przestrzeganiu prawa, ktore ma sie przekldac na ciaglosc prawa obowiazujacego, nieustannie, choc nagminnie przez PiS lamanego

  165. HGW naszym mitem w walce o demkracje i panstwo prawa.

    Mitem naszym PiSowskiej mitologii przeciwstawionym !

    Mity, zwalczac sie nalezy mitami !

    Polecem rozpowszechniac jak najszerzej, czyli kopiowac, wlklejac i zwlaczac PiSmit…

    Pozdrowka

    lonek

  166. parafianin – 11:48 parafianin – 11:57

    „dziękuję za odpowiedź, niepełną. Jak wobec problemu zachowa się Polak? bo „Polak Katolik” zgodnie z wytycznymi poniesie swój krzyż, siądzie na gwóździu z godnościom osobistom katolickom”

    parafianinie,

    Tak to dawno juz temu bylo, i tak dawno mnie tu nie bylo, zem prawie wsio pazabyl ja. Moze jedno troche pamietam, jak poprzez mgle smolenska.

    Otoz ja dopuscilbym rozwiazanie opisane w powiesci “Lokis” Prospera Merimee i zobrazowane w filmie Waleriana Borowczyka „La Bestia”. Polak po usiadnieciu na gwozdziu by sie zachowal jak polski niedzwiedz we francuskim filmie Polaka Borowczyka. Rok byl 1975 bodajze.

    Bestia ta bowiem, dosiadlszy dziedziczke, po skonczonym zblizeniu ‚oddala się z miejsca lubiezy, popierdujac z wolna. Tym samym stajac się bardziej polsko-ludzkim tworem niż mogloby sie wydawac na poczatku’. Ten cytat zostal wziety z ksiazki „Bear” bergamuckiej pisarki Marian Engel. Napisanej i wydanej w niecaly rok po ukazaniu sie filmu „La Bestia”

    Usiadniecie na gwozdziu Polaka-nie-niedzwiedzia mogloby wywolac szczytowanie nie gorsze od tego niedzwiedziego podczas bzykania dziedziczki. Lata sa, mozna sie domyslic, albo RP I albo RP II. A popierdywanie z wolna, podczas oddalania sie z miejsca rozpusty gwozdziowej, to koniecznosc fizjologiczna menskiego gender rodzajow zarowno ludzkiego jak i niedzwiedziego.

    Twoje, parafianinie, ‚siądzie na gwóździu z godnościom osobistom katolickom’ niezupelnie w pelni, moim zdaniem, zglebia glebie tego ogromnie glebokiego zagadnienia

  167. To ‚z wolna’ popierdywanie szczegolnie przystaje do sytuacji, gdzie perforacja zblizeniowa zostaje dokonana przy pomocy gwóździa. Ten zas, by mogl byc zgiety, czy wyprostowany, mlotkiem przez byle jakiego kadeelowca, nie moze posiadac srednicy wiekszej niz kilka milimetrow. Popierdywanie spowodowane tak nieznaczna penetracja nie moze byc inne niz ‚z wolna’.

    Czy ja sie tu w czyms nie myle za bardzo technicznie, parafianinie? Bendem zobowionzany

  168. E-J, 2:25

    „Klimaty takie zaduszkowe się zrobiły”

    No no. Ewa- Joanna cus ma na rzeczy.

    Tu w ogole nie Haloween chodzi. Albo jest to jedno wielkie Haloween. Bo co my tu mamy, tak naprawde?

    – Zasilki pogrzebowe. Toby
    – Kamienie na szaniec sp. Pana Piotra S. Samospalenca. Zmarl tuz przed Zaduszkami
    – Ryszard Siwiec na Stadionie Dziesięciolecia. Zmarł 12.08.1968.
    – Kombinowanie jak koń pod gorę z prochami. Kostka
    – Sp. Władysława Kowalskiego i jego rolę Rejtana Milczka w „Zemście”. Rola Tobiego
    – Marcin Luter, M.L. King i Pomocnik Historyczny, poswiecony Reformacji. konstancja

    az, na koniec, wciaz na Zaduszki:
    – nie jest latwo Zydowi ustrzec sie grzechu. Bowiem Tora wymienia az 613 przykazan poboznosci. Nie jest latwy zywot penitenta zydowskiego w porownaniu z grzesznikiem katolickim. Tak doniosl ozzy.

    I to na tym polega koalicja judeo-chrzescijanska. Jedni grzesza, drudzy pokutuja. Lub wice wersa. Dzisiaj bez czyscca juz. Wiec dokladnie nie wiadomo komu bardziej wolno a komu mniej bardzo. Narod Wybrany, wystap!

    Uoba wystompily

  169. @wbocek

    Bronisz się zawzięcie, a tymczasem polskie prawo w ogóle nie reguluje sposobu obchodzenia się z prochami ludzkimi.

    „Według sanepidu nie ma zakazu przechowywania w domu prochów bliskich. To określają względy etyczne, ale świat się zmienia. Coś, co było niedopuszczalne jeszcze 20 lat temu, dziś ma przyzwolenie. Niektóre związki wyznaniowe chcą, aby prochy zmarłych nie zamurowywać na nekropoliach, ale rozsypywać zgodnie z wolą zmarłego np. nad morzem, w lasach lub w parkach.”

    Rozważamy regulację prawną form pochówku, które nieformalnie już funkcjonują – mówi Główny Inspektorat Sanitarny.

    Oczywiście jest tak, że jeśli delegujesz sprawę pogrzebu na kogoś innego, to stajesz się w jakimś stopniu od niego zależny i jeszcze na dodatek za wszystko mu płacisz.
    Firmy pogrzebowe żerują na tym, że ludzie w żałobnym szoku nie mają głowy do implikacji związanych z czymś, co mogą załatwić „jednym podpisem”. Po czasie, gdy ochłoną i trochę dojdą do siebie i do wniosku, że mogło być inaczej, usprawiedliwiają się przed samym sobą i innymi, że „inaczej się nie da, bo państwo we wszystko się wtrąca”.
    Swoją drogą, gdyby nie było zasiłku pogrzebowego, to sprawy pogrzebowe w Polsce wyglądałyby na pewno inaczej.

  170. Zadziwiające jest, że Polak tak pełen inwencji w obchodzeniu innych nieżyciowych przepisów, robi się taki bezradny w obliczu spraw ostatecznych, poddaje się bez jęku i najchętniej deleguje całą odpowiedzialność na kogo innego.
    A tak w ogóle, to ja nadal popieram przeróbkę prochów na zgrabny brylancik.

  171. Tobermory
    29 października o godz. 22:18

    Dalszy ciąg sztormu. Ciut słabszy niż wczoraj: północny zachód 7 – 8, w porywach do 9, ale dalej się to nazywa „silny sztorm”. Z mojego okna widzę, zamiast morza, tylko białą linię – to są gęste grzywy.

    Coś Ci, Tobermorku, dopowiem względem zdania ” Mam już trzykrotne doświadczenie grzebalne i je chwalę”, jako że odbiorca słabo wie lub nie pamięta o tym, że słowo wypowiedziane jest kłamstwem bądź co najmniej niepełną prawdą. W bolszewicko, czyli zakazowo, represyjnie wobec obywateli organizowanym państwie, jak Polska, są konkretni ludzie.

    Ciemny jestem, więc jak mama zmarła, miałem najpierw problem, jak ją przewieźć z Miastka do Słupska. Telefon wyjaśnił, że dział pogrzebowy Zieleni Miejskiej w Słupsku sam przewozi (300 zł za ponad 60 km; w ramach zasiłku pogrzebowego). W Miastku miałem problem, jak przekuśtykać na bolących kolanach z zakładu przy szpitalu do urzędu miejskiego po świadectwo zgonu (w mieście jest tylko jedna, wciąż zajęta taksówka, a innego transportu nie ma). Chłopaki chętnie mnie dowieźli karawanem i sporo czekali, aż załatwię. Potem był problem, jak mam dojechać do Słupska za mamą, bo transformacja kompletnie rozpieprzyła na prowincji komunikację i z Miastka idą do Słupska ze dwa pociągi (dworzec prawie w ruinie) i półtora autobusu. Znów poratowali mnie chłopaki pogrzebowcy: upchnęliśmy się w trzech w szoferce. W biurze w Słupsku raptem pięć minut załatwiania i jeden mój podpis. To nie koniec. Jak mam przyjechać z Koszalina na pogrzeb i szukać, inwalida, autobusu na cmentarz i się nie spóźnić? Znów pomógł kierowca karawanu: po prostu przyjechał po mnie na dworzec i udaliśmy się w trójkę w ostatnią drogę mamy. Po dwuminutowym pogrzebie chłopak mnie odwiózł na dworzec.

    Mój ojciec po powrocie z łagrów (kilka ich przeszedł) resztę życia opowiadał przy kieliszku tylko o nich. Jedno się zawsze powtarzało: „Ustrój był bandycki, ale sporo spotkałem dobrych Rosjan”. W kopalni, kiedy chciał odebrać sobie życie, uratował go oficer łagrowej straży i przemówił do skołatanej głowy: „Wytrzymaj, Piotr, jeszcze wrócisz do żony, do dziecka”. No i wrócił.

  172. Historia sprzed sześciu lat.
    Znajomy, który przez lata mieszkał za granicą, ale na starość wrócił do Polski i tam zmarł, miał takie życzenie, aby jego prochy dołożyć do przechowywanych przez niego od paru lat prochów ukochanej żony, a wszystko razem umieścić w obciążonym worku marynarskim i zatopić w Bałtyku. Sprawa została przeprowadzona bez problemu. W Polsce.

  173. @wbocek
    30 października o godz. 9:00

    Bardzo się chwali, że w takiej sytuacji są pomocni ludzie. Jeszcze lepiej jest mieć przyjaciół lub dobrych sąsiadów.
    Dyskusja była jednak o czymś innym i to na ten inny temat nie szczędziłeś mi impertynencji. Ale się nie przejmuj, przywykłem.

  174. Tobermory
    30 października o godz. 8:42

    O jakim Ty bronieniu się, Tobek pleciesz?! Czy ja z kimś walczę? Opowiadam o potrójnym doświadczeniu człowieka, który nie grzebie w przepisach jak Ty, tylko chce mieć sprawę jak najszybciej z głowy. I miałem. Chwalę to sobie. Nie wydałem na pogrzeb mamy i brata ani kopiejki – na wszystko, a żadnych ozdobności nie chciałem, wystarczył zasiłek.
    Sam potwierdzasz, że grzebiący bliskiego z pomocą firmy pogrzebowej – a ja innych wariantów nie znam i znać nie chcę, ma ograniczoną swobodę – i tylko mi o to chodzi, by w sprawie, co robić z urną, nie miał, o nic więcej. To Ty, uparta gaduła i spieracz, nie skupiasz się na tym, co JA mam do powiedzenia, lecz mówisz o tym, co TY chcesz mówić. Od początku mówimy o różnych rzeczach. Ja dwa na przeciwnych słońcach…monologi.

  175. Poprawka: „Jak dwa na przeciwnych słońcach…monologi”. Koniec tematu.

  176. @wbocek
    30 października o godz. 9:16

    Tłumaczyłem jak komu dobremu:
    Chcesz mieć swobodę z urną, to odbierasz ją sam lub osoba przez ciebie upoważniona.
    Zakładowi pogrzebowemu (Zieleni Miejskiej itp.) zlecasz jedynie przewóz zwłok z domu czy szpitala do krematorium. Kropka.

  177. Tobermory
    30 października o godz. 9:08

    No nie wytrzymałem. Takie jest z Tobą gadanie. Dajesz przykład z workiem, jakbym ja takiej możliwości w Polsce przeczył. Ona jest! Dałem przykład pochówku w morzu mojego kolegi z klasy. Ale żeby mieć do tego prawo, trzeba przejść pierdzistołkową mitręgę Dotąd nie dotarło do Ciebie, że ja mówię tylko o tym, że jest ona w ogóle niepotrzebna. Grzebacz ma mieć prawo swobodnego dysponowania spalonymi prochami. A Ty upierasz się, że w Polsce ma. Jeśli musi najpierw wydeptać pierdzistołkowe ścieżki to znaczy, że NIE MA. Swobodnie latasz po swoich tematach, opowiadając mi o rzeczach, których ja nie poruszałem.

  178. Tobermory
    30 października o godz. 9:26

    Postaraj się, Tobek, o nieboszczyka w Polsce i przejdź taką drogę, jaką ja trzy razy przeszedłem, to pogadamy jak równy z równym. Na razie teoretyczysz jak stara baba na jarmarku o świetnych garnkach.

  179. @wbocek
    30 października o godz. 9:34

    Aleś ty zawzięty. Istne „golono – strzyżono”.
    Worek marynarski został zaropiony bez żadnego chodzenia po urzędach. Syn zmarłego odebrał prochy w krematorium na Śląsku, pojechał nad morze, wynajął łódkę, wypłynął, zatopił i cześć pamięci.

  180. @wbocek

    Spróbuj przyjąć do wiadomości, że twoja przeprawa przez sprawy pogrzebowe nie jest jedyną możliwą opcją.

  181. I przestań mi wreszcie ubliżać.

  182. Tobermory
    30 października o godz. 9:42

    Niestety, już się nie nauczysz mówić jak jedyny zdyscyplinowany uczestnik tego blogu – tejot – wyłącznie na zadany temat. On najpierw przytacza słowa rozmówcy i do nich się odnosi, a nie do swoich rozlatanych fantazji jak Ty. Ja mówię o swoich doświadczeniach i poza nie nie wychodzę – a one są efektem jakiegoś obowiązującego w Polsce porządku – Ty pleciesz, że to nie jedyna możliwa opcja. Więc nie ma szans, byś zrozumiał, że wciąż pleciesz nie na mój temat. Twoje warianty mnie nie obchodzą, bo nie o wariantach zacząłem. To chyba nareszcie fajrant z wariantami.

  183. „Ciemno wszedzie. PiSy wszedzie…
    Co to bedzie ? Co to bedzie ?”

    Nie szczezl w pomroce dziejow „spor o mur” i jego DUCH.

    Zyje i jak widzimy ma sie calkiem dobrze, niezaleznie od pory zaduszkowej.

    Zaduszki, bez zadyszki, przez caly rok !

  184. Tobermory
    30 października o godz. 9:43

    Cholera. Ty nie rozumiesz nawet tego, co sam przytaczasz, to jak Cię nazywać?

    „Rozważamy regulację prawną form pochówku, które nieformalnie już funkcjonują – mówi Główny Inspektorat Sanitarny”.

    Nie rozumiesz, co znaczy „nieformalnie już funkcjonują”? Znaczy, że „FORMALNIE NIE FUNKCJONUJĄ”. Pleć, pleciugo, byle długo.

  185. @wbocek
    30 października o godz. 9:59

    Poddaję się.
    Nieformalnie nie znaczy nielegalnie.

  186. Formalista się znalazł.

  187. Nieformalne związki dwóch osób, pozostających w pożyciu, bez usankcjonowania w świetle prawa jako małżeństwa też istnieją i nie są nielegalne. To jest konkubinat.
    Nie wszystko musi być usankcjonowane przepisem i paragrafem.

  188. @Tobermory
    30 października o godz. 10:08
    Prąd wsteczny działa 🙂

  189. @Ewa-Joanna
    30 października o godz. 10:17

    Ostatnio nawet ze wzmożoną siłą 😉

  190. Tobermory
    30 października o godz. 10:05

    Dobra. Rozszerz sobie, dzieciaku, pojęcie „ubliżać” o Twoje ubliżanie mnie. Ty, wzorem milionów, rozumiesz ubliżanie prymitywnie – jako epitety i inwektywy. Tymczasem jest coś gorszego, co właśnie Ty uprawiasz: nie szanowanie rozmówcy, czyli paplanie w bok od tematu, który on zaczął. Ja mówiłem o formalnym porządku w Polsce, Ty – o tym, co można i co się robi nieformalnie. I widać nie zrozumiesz, że to wtrącanie się NIE NA TEMAT. Z takiego właśnie powodu ciągną się bez końca durackie spory. Ja tylko się neutralnie o czymś wypowiedziałem, spór swoim zwyczajem – przecież nie pierwszy i nie dwudziesty raz na tym blogu – zacząłeś Ty, wtrącając się nie na temat. Bajako.

  191. Myślę, że ten, kogo interesowało, czy może W POLSCE sam legalnie odebrać urnę z prochami bliskiej osoby, a potem zrobić z nią to, czego ta osoba sobie życzyła, już swoją ciekawość zaspokoił.
    Dalsze bicie piany na ten temat zostawię temu, kto MUSI mieć ostatnie słowo.

  192. Po raz kolejny zadam (retoryczne już) pytanie: Co byśmy bez Ciebie robili, @Tobermorku? I bez Twojego bezinteresownego dzielenia się rozległą wiedzą z nami – ułomnymi mieszkańcami polskiego gumna? 🙂

  193. @anumlik
    30 października o godz. 11:30

    Zobaczycie, jak mnie zabraknie 🙄 😉

  194. A tymczasem w Miedzyzdrojach, smialek, albo jakis „wariat”, a moze napaleniec na „fun”, bo jak wiadomo „no risk, no fun…” sobie zafundowal zabawe w skakanie z molo do morza.

    Troche wiecej, tutaj:

    „http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22580600,na-morzu-sztorm-orkan-sieje-spustoszenie-nagle-z-molo-w-miedzyzdrojach.html#BoxNewsImg&a=167&c=96

    Czy temu skoczkowi z Miedzyzdrojow choc przemknelo przez glowe, ze sa zaduszki i moze dolaczyc do grona tych co ducha wyzioneli?

  195. @Tobermory, z godz. 11:32
    Chyba nam tego nie zrobisz? Z tym zbraknięciem? 😉

  196. „Ciemno wszedzie, PiSy wszedzie…
    Co to bedzie? Co to bedzie…?”

    Noc zaduszna coraz blizej i jakis duch tchnal iskiereczke rozumu w paplajaca zazwyczaj Dominike Wielowiejska. Iskiereczka rozumu na chwilke zablysla i spowodowala, ze sie w zwyczajowej paplaninie Pani Dominiki znalazla opinia, ze jednak smierc Piotra S. trzeba ogarnac, czyli o niej rozmawiac.

    Niestety iskiereczka byla slabiutenka i zgasla przedwczesnie, bo nie pozwolila Dominice Wielowiejskiej rozwinac mysli, ze to nie o smierci Piotra S. nalezy rozmawiac, tylko i tym co do niej doprowadzilo, czyli o tym co napisal, wskazal i wykrzyczal nam wszystkim Piotr S. w swoim manifescie…

    Ach i jeszcze to, ze w zgasnieciu „iskiereczki rozumu” w umysle Pani Dominiki walnie dopomogl jej radiowy kolega, wygadany Grzegorz Sroczynski.

    Guslarz, niejaki Jaroslaw K., zasmiewa sie w kulak.

  197. Ogarnianie smierci i manifestu Piotra S. mozna zaczac od wysluchania Wywiadu Poglebionego Anny Waclawy Orpik z zona Piotra S..

    Wywiad mozna odsluchac tutaj:

    http://audycje.tokfm.pl/

    W podkascie – Wywiad Pogłębiony 2017-10-29 20:00

  198. lonefather
    g.11:53
    Tak się wszyscy zajęli trumnami, urnami, procedurami, że chyba tylko ty zauważyłeś, że Piotr S. Nie żyje.
    Oczywiście rozpętała się w związku z tym chamówa PISowska, hejterstwo prawackie , urągające powadze śmierci, a temu człowiekowi w szczególności.

  199. „Ciemno wszedzie, PiSy wszedzie…
    Co to bedzie? Co to bedzie…?”

    Marionetkowa, niby premierka Szydlo, zaoferowala przygarniecie pomnika Lolka kremowki, stojacego w Bretanii, w miasteczku Ploermel.

    Osmieszyla sie i Polske przy okazji, uzasadniajac swoja oferte „walka z francuska cenzura”…

    Problem jest w moim przekonaniu prosty. Problemem nie jest sam pomnik Lolka, tylko wielometrowy krzyz wienczacy luk, pod ktorym stoi sam pomnik. Postawienie wspomnianego krzyza i wywyzszenie go zlamalo ustawe z 1905 roku, ustawe regulujaca rozdzial panstwa francuskiego, od kosciola. Od kazdego kosciola, zeby nie bylo.

    Francuska Rada Stanu nie ma nic przeciwko samemu pomnikowi, tylko przeciwko wielometrowemu krzyzowi, gorojacemu nad pomnikiem i nakazala jego usuniecie.

    Krzyza, a nie pomnika, zeby nie bylo.

    Na deklaracje marionetki Szydlo, jest juz reakcja mera Ploermel, ktory oswiadczyl, ze deklaracja marionetkowej premierki polskiego rzadu o przygarnieciu pomnika, jest tak naprawde poparciem lamania prawa, ktorego on sam i rada miasteczka sie dopuscili.

    Wiecej, tutaj:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,22580104,spor-o-pomnik-jana-pawla-ii-we-francji-mer-miasta-odpowiada.html

    „Ducha w zaduszki nie gasmy!”
    Jak zachecal za zycia bohater pomniczka w Ploermel i miejmy swiadomosc, ze sa to kolejne kroki w wojnie polsko/francuskiej, w ktora jestesmy wciagani przez ludzi oglupialych religijnym amokiem.

  200. @anumlik

    I po co-śmy już w sobotę cokolwiek napomykali o komedii z ewentualnymi przenosinami jakiegoś pomnika z Bretanii do Polski lub na Węgry, kiedy sprawa nie została jeszcze odkryta przez najbardziej spostrzegawczego sprawozdawcę wydarzeń w kraju i na świecie? 😉

  201. mag
    30 października o godz. 12:30

    Zauwazyl i na blogu zapodal:

    Lewy
    29 października o godz. 19:54
    Zmarł Piotr S. który sie podpalił. Mam nadzieje, że ofiara, ktorą złożył ze swojego życia, aby zatrzymac gnoma i jego szajkę, coś da. Że ludzie się obudza zamiast trawić swoje pięcsetki i cieszyc się z tego, że wstalismy z kolan i dokopalismy Francuzom, Ruskim, Niemcom i Amerykanom. Że zrozumieja, że to małe bydle, ktore żeruje na śmierci swego brata prowadzi nasz kraj do katastrofy.

  202. Tobermory zaraz mnie ugryzie w coś tam, że już była o tym mowa, a jakże, a pierwszym zwiastunem smutnej nowiny byl @Lewy.
    @lonefather zaczął jednak problem ogarniać.
    A to tylko dla przypomnienia
    https://www.youtube.com/watch?v=iHL_xG_0ZDU

  203. @Tobemory, z godz. 12:41
    Abo to czytajom co insze niż własne? A jak cudze, to w odpowiedzi na własne 😉

  204. Tobermory
    30 października o godz. 12:41

    Bo w sobote nie bylo jeszcze oswiadczenia Burmistrza Ploermel, Patricka Le Diffona…

    Czaisz baze?
    Czy swoim zwyczajem udajesz, ze nie rozumiesz o co chodzi?

    Ja nie o „przygarnianiu” pisalem, tylko o wciaganiu w i tak wredne i fatalne relacje polsko/francuskie, pod szajbe religijna dyktowane, oswiadczenia o przygarnieciu, pod obludnym i calkowicie zaklamanym pretekstem „obrony pomnika przed cenzura”.

    O tym pisalem, a detale przypomnialem dla wygody czytelnikow, zeby szukac nie musieli.

    Ponial?
    Jesli tak, to dobrze. Jesli nie, tez dobrze. Nie musisz. Niczego nei musisz.

  205. @anumlik
    30 października o godz. 12:49

    Trafiony zatopiony 😉

    Czytam o kupowaniu przez MZA w Warszawie autobusów elektrycznych. Najpierw jednej firmy, potem przetarg wygrywają autobusy innej, ale po dostarczeniu pojazdów okazuje się, że nie pasują do ładowarek pierwszej… Co ty na to?

  206. Oups … pardon…

    Ploermel to Francja, wiec MER, a nie burmistrz.

    Chaliera! Moglem copy/paste i nie byloby pomylki.

  207. lonefather
    30 października o godz. 12:42

    Mną podpalenie się , a teraz śmierć pana Piotra wstrząsa. Chyba jedyną wstrząśniętą osobą ze świata polityki jest Joanna Mucha. W każdym razie na jej wypowiedź trafiłem. Wyznała, że czuje się też współwinna tego podpalenia, bo ona i jej partia – PO – nie zrobiły tego co należy, by nie było powodów do takiego krańcowego aktu.

    Jednak mam niewielkie złudzenia co do tego, że ta śmierć wstrząśnie Polakami i ich otrzeźwi. Takie akty, w jakiejś mierze, działają wtedy, gdy jest silna opinia publiczna i gdy jest silna warstwa inteligencka, do której to dociera, ponieważ ona zastanawia się nad tym co się dziele, umie, w przybliżeniu, oceniać to – mając do tego pewien aparat intelektualny właśnie, oddzielać łajdactwo propagandy od realności i dysponuje pewną wrażliwością społeczną. Taka inteligencja jest w Polsce w zaniku. Jeszcze na początki lat 9-tych jej głos był wyraźny, były osoby z autorytetem właśnie z tej grupy. Dziś one nie żyją, lub zostały oplute przez Prawdziwych Polaków-katolików i nie bardzo umieją się bronić.
    Zaś masa – Suweren – jest zadowolona z 500+, czeka na następne słodycze i dostaje wkurwu na dżender, szwabów co nie chcą płacić reparacji, żydów co wszędzie swoje kinole wpychają i tylko węszą jakby Polaka okraść. Sfajczył się to się sfajczył. A co, mało rzeczy się fajczy?
    Tak się sprawy, według mnie, ze sporą precyzją przedstawienia, mają.

  208. Tanaka
    30 października o godz. 13:15

    Tak na wszelki wypadek. Gdyby mna nie wstrzasnela smierc Piotra S., to nie wstrzasnelaby mna Pani Dominika przeblyskiem rozumu.

    I rownie mocno wstrzasa mna swiadomosc, ze ci wszyscy dziennikarze, ktorzy by mogli rozwinac i naglosnic Manifest Piotra S., znajduja tysieczne argumenty za tym, zeby tego co wykrzyczal swoja smiercia, nie naglasniac…

    Autocenzura?

    „Ciemno wszedzie, PiSy wszedzie…
    Co to bedzie? Co to bedzie…?”

  209. Tanaka
    30 października o godz. 13:15
    podzielam Twoj wstrzas. Jestem pod takim samym wrazeniem.

    Chcialabym jednak wierzyc, ze inteligencja, o ktorej wspominasz nie jest w zaniku. Schowala sie gdzies albo zostala przysypana bezczelnoscia, buta i bezpardonowoscia dzialan nowej ekipy rzadowej i tego, co ta grupa zrobila z nami, naszymi marzeniami, planami, ze w niwecz obrocila dwadziescia kilka lat dzialan na rzecz dobra….powiedzmy …wspolnego.
    Nikt przed nami nie dokonywal takich zmian w kraju przez kiladziesiat lat rzadzonym z tylnej kanapy gdzies poza jej granicami. Mnostwo bledow popelniono w pierwszych latach po zmianach, ale zeby dzis swiadomie niszczyc ten dorobek?
    Nic nie jest doskonale, P. Joanna Mucha jedyna poczuwa sie do wspolwiny

    To, co napisalam jakos brzmi patosem; nie chcialam tego.
    Posluchalam rozmowy z zona p. Piotra….

  210. Też jestem wstrząśnięty śmiercią pana Piotra S. Jednak obserwuję, jak na naszych oczach in statu nascendi tworzona jest sytuacja symetryzowania rytuałów. Czyn pana Piotra S. już jest (i niestety będzie) wykorzystywany przez tych, dla których bohaterstwo z ofiary życia musi prowadzić do jego sakralizacji. Klasyczny – z opisu Rene Girarda wzięty – proces tworzenia się „mitu założycielskiego”, przekształca się na naszych oczach w odpowiedź na „miesięcznice smoleńskie”. Rytuały smoleńskie wykreowały sytuację kryzysu mimetycznego, którego konsekwencje widzimy. Nie umniejszając wagi czynu pana Piotra S., każda ofiara (umyślnego bądź przypadkowego) „pobicia ze skutkiem śmiertelnym”, w każdym miejscu, podczas każdego protestu przeciw polityce PiS, mogłaby zostać „namodlona”, a przez to zostałaby zmieniona w sacrum. Obserwuję od kilku dni na facebooku, jak wielu uczestników „kontramanifestacji smoleńczyków”, którzy dotychczas wyszydzali ich sekciarskie religijne uniesienie podczas miesięcznic, nawołuje się, aby pod Pałacem Kultury dokonało się to samo, jeno z ich udziałem. Dość obrzydliwe to.

  211. oprocz dzialan nowej ekipy pewnie stara inteligencja zalamana jest tym, jak latwo bylo sie sprzedac spoleczenstwu za miske zupy, za piecset zlotych, ktore za chwile zdenominuje sie i bedzie mialo wielokrotnie mniejsza wartosc. No, ale ktos pomyslal o nich, biednych, nie dajacych rady i dal im jakies srodki.
    Ja nie jestem ta inteligencja, ale przyznam, ze czuje sie niepewnie, robieniem ze mnie idiotki do kwadratu, traktowania mnie jak ciemnej masy, ktora kupi najwiekszy idiotyzm wymyslony przez te podla ekipe.Przekrecaniem i zamiana znaczenia slow, ktore dzis przewrotnie znacza cos odwrotnego, a ktorym przypisuje sie inne znaczenia.
    I powszechne wycieranie sobie geby patriotyzmem, suwerenem i polskoscia/narodowoscia.

  212. Na portalu internetowym Polityki zapewne wszyscy obejrzeli zdjecie: porzadnie wypisane haslo na bruku: „A ja kocham wolnosc ponad wszystko”. Obok inne o podobnym odzewie.
    Nie wiem czy to slowa obywatela Polski Piotra S. czy odzew na na jego czyn. Co zostanie z tego czynu w drodze do naprawienia polskiej rzeczywistosci – przyszlosc okaze.
    Jako bardzo chodzaca po ziemi tlumacze sobie na zycie przytoczone haslo, zwlaszcza, ze wiele juz takich hasel przerobilam. Chociazby: lepiej umierac na stojaco, niz zyc na kleczaca.
    To nie jest moja prawda i moje haslo. Za duze slowa. Kocham tyle ludzi ponad wolnosc. Jako spory abnegat w zyciu codziennym sama bylabym w stanie zrezygnowac z omal wszystkiego materialnego w imie wolnosci, z wyjatkiem wolnosci posiadania paszportu w szufladzie. Nie potepiam autorow, chociaz to pusta wydmuszka. Moze bardziej praca u podstaw w stosownych srodowiskach, ale to znacznie trudniejsze i mniej widowiskowe. Ale na obecna sytuacje – sluszniejsze.
    Rzucaniu takich mysli usprawiedliwiam tylko w przypadku wieszczy narodowych i sytuacji, ktore zagrazaly naszej panstwowosci. Wierze w patriotyzm po wszelakich powstaniach nie majac watpliwosci, ze takiej jednosci nie bylo…
    PS Moj maz zmarl nagle w podobnym wieku jak Piotr S. zostawiajac mnie wlasciwie bez srodkow do zycia, z niesamodzielnymi jeszcze dziecmi na poczatku naszej drogi za oceanem. A juz niedlugo moglismy zaczac kolejny, tez piekny rozdzial naszego zycia, kiedy dzieci jakos by sie usamodzielnily a my ustabilizowali. Moje monologii do niego wygladaly i tak: ” tak, najlepiej zabrac sie i zostawic mnie z tym calym bajzlem, tez bym tak chciala se odpoczac….” Nawet pomagalo, na pewno przestawalam plakac. Dlatego oprocz Piotra S., o ktorym wszyscy mowia, ja mysle glownie o jego rodzinie. Nikt z nas nie siedzi w nich i nie wie wszystkiego do konca.

  213. anumlik
    30 października o godz. 14:48

    A MANIFEST Pana Piotra S.?

    Nie wstrzasa Toba?

    Mna wstrzasa, bo to samo pisze tu na blogu od niemal samego 25go Pazdziernika 2015 roku. I wstrzasa mna, ze niemal nikt nie ogarnia calosci i nie ogarnia tez w podziale na 15 podpunktow z MANIFESTU.

    To jest wstrzasajace, ze choc caly czas wszystko jest widoczne jak na dloni, to malo kto ogarnia. Tak sie zastanawiam, dlaczego jest problem z ogarnieciem zagarniecia Polski przez jednego opetanego zoliborskiego gnoma i znajduje odpowiedz w psychologii nadzieji.

    Zludnej nadzieji, ze jak sie nie bedzie mowilo, to najgorsze sie nie stanie. Jak sie nie bedzie gadalo o dyktaturze Kaczynskiego, to Kaczynski nie zostanie dyktatorem… A nawet jesli bedzie dyktatorem, to bedzie lagodnym dyktatorem i nie wyrzadzi za duzo krzywdy.

    A jesli nie tak, to jakos podobnie, bo z efektem identycznym, czyli nie mowic, a sie nie stanie.

    Ogarniecie calosci i zrozumienie skutkow, jest tym o co zaapelowal w swoim MANIFESCIE Pan Piotr S. i tym sie nalezy zajmowac, a nie sama smiercia…

    Moze naiwnie, ale mysle, ze gdyby dziennikarstwo polskie zajmowalo sie MANIFESTEM i jego trescia, a nie smiercia, to nie byloby tez durnych pomyslow z robieniem szopki na wzor PiSowskich miesiecznic.

    „Ciemno wszedzie, PiSy wszedzie…
    Co to bedzie? Co to bedzie…?”

  214. Skąd wiadomo, że „mało kto ogarnia”?
    Były jakieś sondaże?

  215. Jeszcze raz obejrzałem wstrząsający film Macieja Drygasa o Ryszardzie Siwcu. Film bez żadnego komentarza z off-u. A tu, ta sama reakcja mediów i tzw. opinii publicznej. Nic wielkiego się nie stało. Ot, jakiś facet, trochę zaburzony. Nie dociera, że znowu rozpoczyna się polski chocholi taniec, który na pokolenia, może nas wepchnąć w czarną, cuchnącą dziurę. Głupota i nach*izm górą. Narodowa tradycja.

  216. Genialne posunięcie strajkujących lekarzy rezydentów.
    Wrócą do pracy – ale tylko zgodnie z przepisami.

    http://www.newsweek.pl/polska/koniec-protestu-glodowego-rezydentow-paraliz-sluzby-zdrowia-,artykuly,418264,1.html?src=HP_Section_2

  217. zyta2003
    30 października o godz. 15:06

    Droga zyto i inni zastanawiajacy sie wstrzasnieci.

    Wyzej podalem link do wywiadu Anny Waclawy Orpik z zona Pana Piotra. Teraz dodam wywiad Piotra Najsztuba z Manuela Gretkowska, w ktorym tez znajdziesz sprawe samospalenia sie i dyskusje roznych okolicznosci towarzyszacych.

    Trzeba otworzyc link i wybrac wywiad z Manuela o godzinie 16ej.

    http://audycje.tokfm.pl/audycja/Prawda-Nas-Zaboli/87

    Rozumiem Ciebie, wiesz dlaczego rozumiem, bo przeszedlem przez podobne pieklo, choc pytania sie roznily.

    Niemniej warto sie wsluchac uwaznie w to co mowi Manuela Gretkowska.

  218. Tobermory
    30 października o godz. 16:16

    Stad wiadomo, ze Ty tez nie ogarniasz. Bo gdybys ogarnial, to bys temu ogarnieciu dal wyraz i bysmy o tym sie dowiedziali z Twoich postow. Jak Ty nie ogarniasz, to malo kto ogarnia i zadne inne badania nie sa potrzebne.

  219. Na marginesie
    30 października o godz. 16:54

    Czy „genialne” to sie okaze, jesli odniosa sukces…

    Obawiam sie, ze nie odniosa sukcesu. Przynajmniej teraz nie odniosa, bo Kaczynski nie moze okazac slabosci, bo inaczej nie uda mu sie stlamsic i podporzadkowac Palakow.

    Wszystkich Polakow…

    Dlatego nie dopusci, zeby ktokolwiek zmusil jego i PiS do czegokolwiek. …

    Bo to on Jaroslaw Kaczynski i jego PIS maja wszystkich zmuszac i wszyscy MAJA SIE POSLUSZNIE PODPORZADKOWAC !

    Wlasnie dlatego lekarze rezydenci NIE ODNIOSA TERAZ zadnego sukcesu, nawet przy najgenialniejszym pomysle.

    Co oczywiscie jest niezmiernie smutne, ale rzeczy najlepiej jest widziec jakimi sa, a nie jakimi chcemy zeby byly.

  220. Orteq
    porównać taką skazkę do takiego filmu /nawet nie starałem się go zrozumieć/, no, no, no, nawet walonki bach. Przyznaję, pracuję nad sobą, ale jak pisał chyba Raymond, ciężka praca nie zastąpi talentu.

  221. co tam walonki, słaby efekt, kiedyś chodzili w klombach, jak mieli, to klomby bach.

  222. kibicuję stronie zamorskiej i tej bez dostępu do morza w ciekawej wojnie podjazdowej.

  223. anumlik
    30 października o godz. 14:48

    Mój komentarz
    Jest różnica miedzy śmiercią w katastrofie, a śmiercią manifestowaną, śmiercią za coś.
    W Smoleńsku zginęli ludzie w nieszczęśliwym wypadku komunikacyjnym, przypadkowo.
    Na plac przed PKiN przyszedł człowiek, który odczytał publicznie „intencję” swojego samobójczego czynu i pozostawił zapis tej intencji, zapis zawierający zarówno klimaty, jak i punktujący działania ekipy PiSu destruującej państwo prawa w imię nadrzędnego celu – zbudowania systemu partyjnych rządów autokratycznych.

    Ofiary katastrofy komunikacyjnej w Smoleńsku są wynoszone w miesięcznicach smoleńskich na pomniki, wbijane do głów jako polegli za Ojczyznę, a samobójca z Placu Defilad jest przez tych samych wynoszących przedstawiany jako „wmanewrowany” przez wrogie rządzącym siły w swoją śmierć z podrzuceniem obcych mu za życia tekstów. Co ma unieważnić tę śmierć jako czyn zamierzony, trywializuje ją, tapla w hipotezach spiskowych szerzonych po to by przykryć, zamazać intencje jasno i bez wątpliwości wyłożone w pozostawionym przez samobójcę manifeście.
    Pzdr, TJ

  224. @ lonefather, z godz. 15:20
    Napisałeś do mnie – A MANIFEST Pana Piotra S.? Nie wstrząsnął Tobą? – stawiając mnie w osłupienie, nie tylko z powodu napisania „pana” z dużej litery, a „manifestu” wersalikami (w końcu mogłeś cały post wersalikami napisać na cześć protestu wyrażonego samozapaleniem „szarego człowieka”, jak niektórzy nazywają pana Piotra). W osłupienie stawiają mnie podobne pytania, które brzmią jak fragment przemowy prof. Bladaczki z „Ferdydurke” Gombrowicza: Hm… hm… A zatem dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? (…) Hm… dlaczego? Dlatego, panowie, że Słowacki wielkim poetą był! I spróbuj człowieku odpowiedzieć, że nie wzbudzają zachwytu i miłości, od razu stajesz się podejrzany. Odpowiem jednak. Manifest pana Piotra mną nie wstrząsnął, ba sam akt publicznego podpalenia się też mną nie wstrząsnął. Spowodował zadumę (chwilową) nad sytuację, jaką Piotr S. wykreował, aby jego protest stał się widziany, słyszany i – po dotarciu „manifestu” do jak największej liczby osób – nagłaśniany. Oczywiście – szanuję jego postawę i – oczywiście – nie stawiam go w jednym szeregu z osobami mającymi problemy psychiczne, ba – nawet nie traktuję jego kroku jako spektakularne samobójstwo. Ale… wstrząśnięty nie zostałem.

    Zapytałeś – odpowiedziałem. Na przyszłość nie stawiaj pytań tak, jak je stawiał profesor Bladaczka, wystarczy, jeśli napiszesz: „czuję się wstrząśnięty”. Zrozumiem.

  225. @anumlik
    30 października o godz. 18:29

    Pewnie też, jak ja, nie ogarniasz, bo jakbyś ogarniał, to byś dał wyraz 😎
    Wolę nie przypominać, co nasz jedyny ogarniający wypisywał onegdaj, przed wyborami prezydenckimi i do Sejmu, na kogo należy głosować i dlaczego 🙄

  226. Ciekawe, czy główny politolog blogowy pamięta, co pisał po pierwszej turze wyborów prezydenckich

    „Ale w tym miejscu ja bym raczej wolal zeby wygral Duda, bo wtedy jest cien szansy, ze Jaroslaw K nie zostanie premierem, co byloby fatalne w skutkach”

    Premierem nie został, więc skutki nie są fatalne. Uff.

  227. A potem jeszcze jedno proroctwo:

    „Nie mam pojecia, ale instynktownie czuje, ze w wyborach powszechnych wieksze szanse beda po „przegranej” stronie wyborow prezydenckich.”

    Nie mam pojęcia. I to by się zgadzało.

  228. @tejot, z godz. 17:48
    Et tu Brute contra me? Ty, tak ważący słowa? Coś się dziwnego dziś na blogu dzieje. Samymi oczywistościami karmicie swoich interlokutorów, Szanowni. Przecież odróżniam akt samospalenia pana Piotra S. od niepotrzebnej śmierci prawie setki osób w katastrofie lotniczej. Istotą mego postu z godz. 14:48 było uwidocznienie mechanizmu symetryzowania tych dwóch tragedii przez osoby, które – z jednej strony – protestują miesiąc w miesiąc na Krakowskim Przedmieściu przeciw smoleńskim miesięcznicom, a z drugiej zaś strony – chcą dla siebie zawłaszczyć teren przed Pałacem Kultury, aby tam czcić pamięć „szarego człowieka”. Nazwałem to – jakby Ci umknęło – obrzydlistwem.

  229. Tobermory

    Ja przynajmniej mam poglady i posiadam zdolnosc do przyznawania sie do mylenia sie.

    No i mam jeszcze cos. Poczucie humoru.

    dlatego nei szydze, tylko sie zasmiewam, gdy czytam o 18:37 „Wole nie przypominac…”, a 3 minuty pozniej widze cytacik z tego co pisalem dwa lata temu.

    3 minuty na odszukanie cytatu z lonefathera sprzed ponad dwuch lat !

    Fiu, fiu … dobry jestes w wyszukiwaniu. Jak jakis techniczny co najmniej. Brawo chlopcze, well done!

  230. @tejot, 30.10, 17,48

    Jesli cie dobrze zrozumialem, to widze to podobnie. PiS wykorzysta te smierc Piotra S i nia zmanipuluje. Juz to zrobil!
    Pytanie: czy i na ile ten tragiczny akt byl potrzebny?
    Pytam czy byl potrzebny dla Polski, a nie z psychologicznych motywow Piotra S. O nim nie wiemy nic.
    Polska jest na drodze do dyktatury, ale jeszcze nia nie jest…Miedzy Polska a dyktaura typu putinowskiego czy erdogeganowskiego czy katolicko-pisowskiego…to, jeszcze choc rozumiem leki, to jeszcze nie to….
    Mysle, z calym szacunkiem dla ekstremalnych form protestu—zmiane moze przyniesc przede wszystkim OPOR we wszystkich mozliwych mediach spolecznosciowych i w innych mediach. I na szczescie jest ich w Polsce jeszcze duzo. Nie robmy z Polski kraju, w ktorym ludzie musza sie podpalac by cos sie zmienilo. To tylko sluzy PiS i kk.
    Mowic i pisac(wszedzie) o patologiach PiS, to moze przyniesc sukces. I tyklo to. Tym media nie beda mogly manipulowac. Podbnie jak Piotrem S.

  231. Przy takich proroczych zdolnościach pozostaje już tylko poczucie humoru 🙄

  232. @anumlik

    Do dzis nie roztrzygnalem tego, czy Slowacki wielkim poeta byl. Wstrzasniecie jest o wiele latwiejsze do zagospodarowania.

    A co do wersalikow i innych wyroznien, to podobnie jak Ty mam prawo do stosowania ich, zeby zaznaczyc to co uwazam za wazniejsze od tego co jest tylko wazne.

    Za uwagi, jak zawsze dziekuje, jesli zdolam to piszac do Ciebie bede sie staral. Staranie obiecuje.

  233. O zesz!

    Jak to jest, ze nawet @anumlik nei pamieta, co @anumlik sam napisal?

    anumlik
    30 października o godz. 14:48
    Też jestem wstrząśnięty śmiercią pana Piotra S.

    .
    .
    anumlik
    30 października o godz. 18:29
    „… Odpowiem jednak. Manifest pana Piotra mną nie wstrząsnął, ba sam akt publicznego podpalenia się też mną nie wstrząsnął ….”

    Wstrzasnal/nie wstrzasnal, na dwoje @anumlik wrozy.

    Czy tak samo jest z reszta tekstu do mnie zaadresowanego, ze mozna go czytac jak sie czyta, ale na odwrot tez mozna?

    Jak widzisz nic osobistego, tylko sie staram upewnic, co Ty wlasciwie myslisz i czy na pewno jest to to, co napisales, czy cos innego, jak z tym wstrzasnieciem?

  234. „Zawlaszczanie” wyglada tak:

    „https://www.facebook.com/VidKOD/?hc_ref=ARSWsvdWZASF8xDMu7JL5NZd2VKbwMkSsOLJrtRJvh7lC4mWwJ2SFXu-XDhKi5ClHAk

    Transmisja z Placu Defilad.

  235. No właśnie nie nadążam, do Konstancji chyba przedwczoraj: jutrzejszy dzień wolny od pracy jest jednorazowy ze względu na 500 lat chyba nawet urodzin Marcina Lutra a nie z powodu przybicia tych tablic ale pewna nie jestem. I dlatego tyle wolnego jest, że 01.11. Wszystkich Świętych. A dzieci w poniedziałek do szkoły nie szły bo każda szkoła może sobie wybrać, kiedy między świętami szkoła czy przedszkole są zamknięte.

  236. @Lonek, nic na to nie poradzę, że nie widzisz różnicy w sformułowaniu jestem wstrząśnięty śmiercią od akt publicznego podpalenia się też mną nie wstrząsnął? Ale szukaj dalej. Może coś znajdziesz 😉

  237. anumlik
    30 października o godz. 18:58
    @tejot, z godz. 17:48
    Et tu Brute contra me? Ty, tak ważący słowa?

    Mój komentarz
    Anumlik, nie jestem kontra Tobie. Analogia z wbijaniem noża w brzuch (w plecy) jest naciągnięta w przypadku dyskusji o czynie samospalenia w W-wie jako protestu przeciwko destrukcji państwa prawnego przez ekipę PiS.
    Pzdr, TJ

  238. Szymonowicz, zgadzam się, ten akt samospalenia nie powinien być przekształcany w nietykalną świętość, bezdyskusyjnie słuszną ocelebrowaną ofiarę. Droga cierpiętnictwa jest kusząca i w wyobraźni wielu ma być skuteczna. Byłoby niefortunne dla społeczeństwa, gdyby ten akt został pozbawiony praktycznej wymowy i został zamieniony w przedmiot czci, w nietykalną świętość, itd. Byłoby, jak o tym napisał anumlik, postępowanie symetryczne w stosunku do smoleńskich ewangelistów.
    Pzdr, TJ

  239. @lonefather, z godz. 19:31
    Czytaj uważnie. w poście z godz. 14:48 napisałem: Obserwuję od kilku dni na facebooku, jak wielu uczestników „kontramanifestacji smoleńczyków”, którzy dotychczas wyszydzali ich sekciarskie religijne uniesienie podczas miesięcznic, nawołuje się, aby pod Pałacem Kultury dokonało się to samo, jeno z ich udziałem. To miałem na myśli pisząc do @tejota o „zawłaszczaniu”. Odróżniam „oddanie hołdu”, „zadumę nad”, czy „cichą modlitwę za” od „zawłaszczania przestrzeni” w celu jej sakralizacji, bo to prędzej czy później przeradza się w utworzenie nowej sekty. Do takiego „zawłaszczania” nawoływali niektórzy (na szczęście niektórzy) uczestnicy kontrmiesięcznic, wywodzący się ze środowiska Obywateli RP. Niektórzy moi znajomi, zresztą.

    PS
    Ale szukaj, szukaj, bo – a to już nie tylko moja opinia – Twoje słowo musi być ostatnim słowem 🙂

  240. Tak tu sobie społecznie po przyjacielsku rozmawiacie że aż po drugiej stronie ulicy słychać:)

    Pamiętacie jak pytałam dokąd zrobić city trip? Pozdrawiam z Oslo 🙂

  241. @anumlik 19:52

    Nigdy Ciebie nie podejzewalem, ze jestes podatny na cudze opinie, zamiast na wlasnych obserwacjach polegac. No doslownie nigdy. Ale to juz z pewnoscia nie jest moj problem.

    Bez problemu sobie, z ta nowa wiedza o Tobie, poradze.

    PS Mylisz adresata z ta porada szukania. Kto jest mistrzem szukania, to chyba nie musze Tobie uswiadamiac, za to uswiadomie Tobie, z enie zamierzam z nim w „poszukiwaniach” konkurowac.

  242. NeferNefer
    30 października o godz. 19:59

    W Oslo slychowac?
    No to super. A tam jak? Zimno pewnie i wieje jak jasny gwint. A poza wszystkim to jutro ma na Norwegie uderzyc kolejny orkan, rownie mocny jak Grzegorz. Wiec jesli nie musisz tam siedziec, to pomysl o ewakuacji.

  243. @NeferNefer
    30 października o godz. 19:59

    Super! Park Vigelanda (Frogner Park) już zaliczony?

  244. Prorok z takim IPN-owskim zacięciem wcale nie musi nic w archiwum wyszukiwać. On sobie produkuje nowe na bieżąco 😉

  245. @tejot
    30 października o godz. 19:50

    Naród (pomijając paru wrażliwców), na którym żadnego wrażenia nie robi ofiara ukrzyżowania, każdą inną ofiarę przełknie bez popijania. Zawsze jednak znajdą się jacyś koniunkturaliści, którym dany trup przyda się w kalkulacjach i to będą eksploatować tak długo, jak będzie to im służyć 🙄

  246. Ciekawostka mnie dotad nie znana:

    *** Osoby zarabiajace ponad 127 tys zl rocznie nie placa skladek na ZUS. ***

    W zwiazku z ta aberracja, w projekcie zmiany przepisow o placeniu na ZUS pomieszczono zapis, ze maja placic. I to juz od 2018 roku!

    Pracodawcy oburzeni, i w ogole masa krytyki. Bo niby za nagle i bez konsultacji. I ze latwo bedzie sie wykrecic poprzez samozatrudnienie.

    Widac z tego, ze PiSowi pieniadze potrzebne sa na gwalt. Dlaczego tak potrzebne? A bo okazalo sie, ze kielbasa wyborcza pn. pinset plus za duzo pokosztowala dobra zmiane.

    Albowiem te 500 PLN-ow na niby dopiero drugie, czy nastepne dziecko musiano wyplacac i na dziecko pierwsze. Powod? Wiekszosc wielodzieciatych rodzin ma dochody ponizej minimum socjalnego. A wtedy trza placic i na pierwsze.

    Skad sie jeszcze biora ci jacys oburzeni na skladke ZUS-owska pracownicy, zarabiajacy ponad 10 tysioncow ma m-c, nikt nie probuje dochodzic. W zaduszne dni

  247. O 20:31 czasu polskiego rozpocznie sie procedura startu kolejnego Falcon Space-X, ktory wystartuje zeby wyniesc koreanskiego satelite telkomunikacyjnego. Pierwszy czlon rakiety wyladuje miekko na barce mniej wiecej 9 minut po starcie.

    Calosc mozna ogladac na zywo tu:

    https://www.space.com/17933-nasa-television-webcasts-live-space-tv.html?utm_source=notification

    Albo tu:
    https://www.youtube.com/watch?v=RUjH14vhLxA

    Milego ogladania i namyslu nad postepem.

  248. Jakby kto czego nie zalapal.

    Skladke na ZUS maja zaczac placic PRACOWNICY zarabiajacy ponad 10 tys. Oburzeni na taki pisowski zamach sa PRACODAWCY.

    Nic tylko anumliki pisac. Jak kto umie. A jeden umie. Napiszesz, anumliku?

  249. @Tobermory

    Jeszcze nie:) między 15.00 a zachodem słońca malo czasu, spacer po Aker Brygge, bardzo mi się architektura podoba. Jutro Bydgoy a pojutrze Holmenkollen, koniecznie symulator skoków. I Munch. I opera. Jeszcze Ibsena wypadałoby. Na wiecej dnia nie starczy, w czwartek powrót…

  250. Ewamarysia
    30 października o godz. 19:37
    przedstawilam to, co uslyszalam od mojej corki. Jutro, 31 pazdziernika dzien wolny (jednorazowo) z okazji 500 lecia ukazania tez (tych tez przybitych na wrotach kosciola) Marcina Lutra; dzisiejszy dzien, jako „pomostowy”, byc moze do wyboru wg wskazan wladz landu. A moze tylko miasteczka (cos ok. 40 tys). Sklepy czynne, uslugi czynne, szkoly, przedszkola zamkniete.

  251. NeferNefer
    30 października o godz. 19:59
    ciesze sie, ze tam jestes, tez chcialabym byc.
    ale moze wybiore cieplejsza pore roku. Choc w Oslo wcale nie musi byc zimno…przecie to nie kolo podbiegunowe.

    Zdjecia prosze!

  252. Orteq
    30 października o godz. 20:19
    sprostuje Twoje sensacje: gdy zarobisz tak duzo, ze w pewnym momencie, w trakcie roku kalendarzowego przekroczysz PRZYCHOD 127 000 nie placisz skladek ZUS. Mialo to zapobiec wyplacaniu zbyt wysokich emerytur i rent. Ale spokojnie- placisz podatek i skladke zdrowotna, bo ona zawiera sie w podatku. Na dodatek wpadasz w wyzszy prog podatkowy, czyli po osiagnieciu tego przychodu ( dochod netto cos ok. 85 500 -ale to dane sorzed dwoch lat i moge sie nieco mylic ) podpadasz pod 32 % podatku!

    Nie ma niema. Tu fiskus polozy lape na twoich pieniadzach. Ucieczka od placenia 32% podatku jest zadeklarowanie, ze royliczasz sie z malzonkiem, dzieckiem itp osoba, z ktora masz prawo dzielic dochod

  253. @Konstancja

    Zimno dzisiaj, 3°C. Zdjęcia robię ale jestem rozdarta jak sosna u Żeromskiego bo nie chcę oglądać wszystkiego przez wizjer aparatu :/

  254. konstancja – 20:54

    To o czym jest ta projektowana przez PiS zmiana w placeniu skladek na ZUS? Nie o tym, ze krezusi ponad 10-tysiecznikowi zaczna, w koncu, je placic. Bo do tej pory podobno nie placili?

    Oswietl mnie. Przelec mnie juz bylo

  255. @NeferNefer
    Z Oslo kojarzą mi się chwile mroczne i tajne:

    W sobotę 10 kwietnia 2010 roku Tatiana Gieorgiejewna Anodina, będąca jeszcze w porannym dezabilu, podążała Karl Johans Gate na wzgórze, gdzie w parku Det Kongelige Slottet, czekał na nią pułkownik Wołokam Illicz Bystrowzwodczinew. Czekał pod postumentem, który na czas zmiany warty przed pałacem królewskim, zajmował w celach translatorskich Enrique Porcel Orteq, posępny kondor wenezuelski, naturalizowany w Kanadzie. Lewe skrzydło kondora zasłaniało dziurę w spodniach pułkownika Bystrowzwodczinewa. Prawe, dumnie wzniesione w norweskie niebo, rejestrowało symbolikę „Dzikiej Kaczki”.

    Zdradzony w interesach stary Ekdal, jako wyrzut sumienia norweskiego establishmentu, intonował na scenie naprędce urządzonej opery prastarą pieśń:

    „Villemann gjekk seg te storan ĺ,
    Hei fagraste lindelauvi alle
    Der han ville gullharpa slĺ
    For de runerne de lyster han ĺ vinne”

    Kondor Orteq półgłosem tłumaczył pieśń na współczesny norweski:

    Villeman se fue al río
    Bienvenido a la lipo del árboles más bella
    Él quería jugar allí por su arpa de oro
    runas de prometía la felicidad
    .

    Pułkownik Bystrowzwodczinew, transsibem translatorował rozszyfrowaną wiadomość prosto do brylantowego kolczyka Anodiny:

    – Pod lipą, na przystani na Akerselva powyżej Nybrua, Hasło: „Złota głowa Lecha Al-Kaczyna”, odzew: „Run z tobą”. Bez odbioru.

    Tatiana Gieorgijewna skręciła z Karl Johans Gate w kierunku Akerselva. Miała do pokonania 10 wodospadów i 8 mostów. Zapowiadało się pracowite przedpołudnie.

    Jean-Baptiste Bernadotte patrzył ze swego pomnika na gwardzistów, stawiających – jak co dzień – do nogi karabiny. Kondor Orteq przestawił się z nadawania na odbiór. Hugo Rafael Chávez Frías wyszedł z tajnej lecznicy Fidela Castro, gdzie oddawał cześć zmumifikowanemu ciału Ernesto Guevara de la Serna, a jego ostatniemu tchnieniu ostatniego namaszczenia udzielił tajny kapelan, ksiądz Fernando del Paso.

    – Orteq, broń skrzydeł kondora przed orłem sarmackim – wychrypiał.

    Szarobiały spasiony potwór, zwany mewą bombowcem, zrzucił ogromny naleśnik na głowę kondora, wyłączając odbiór, wraz z przedostatnim tchnieniem. Ostatnie zostało na wzgórzach Cytadeli Warszawskiej. Pułkownik Bystrowzwodczinew strząsnął lewe skrzydło z portek i poszedł śladami Anodiny nucąc półgłosem:

    Cholerna mewa nad fiordem
    wszystko obsrywa, o w mordę!
    Obsrała okna i ściany
    Świeżo pomalowane.
    Wózek Hedwisi, but Lusi,
    Wypraną pościel mamusi.
    Nawet w Akershus festning
    Spuściła duży naleśnik.
    Chciała na Kongelige slottet,
    Lecz był zamknięty w sobotę.

    Tutka nadlatywała nad lotnisko w Smoleńsku. Antoni M., podkomendny pułkownika Bystrowzwodczinewa, zaczął rozpylać hel nad lotniskiem.

  256. Przed sądem oskarżony wyjaśnia, dlaczego zabił przechodnia:
    – Jadę sobie spokojnie ulicą, nagle jakiś facet zatrzymuje mnie i mówi:
    – Dawaj pieniądze!!
    – Dlaczego? – pytam groźnie.
    – Prima Aprilis!!
    To ja mu naplułam w oko i mówię:
    – Śmigus Dyngus!!
    Wtedy on gasi papierosa na moim czole i mówi:
    – Popielec!!
    No więc ja go przydusiłem i mówię:
    – Zaduszki!!

  257. To wszystko z mojego natchnienia, anumliku? Moje filcy benc o czarnoziem bergamucki. Dalej boso i bez zadnych tam ostrogow

    Ten anumlik. Naprawde. Popatrzysz na czlowieka i nic. Poczytasz i momentalnie sie oddalasz śladami Anodiny. Popierdując półgłosem z wolna.

    Thanks, anumliku

  258. Plany na Wszystkich Swietych

    http://mistrzowie.org/uimages/services/mistrzowie/i18n/pl_PL/201710/1509045627_by_Lipstick_On_The_Glass.jpg?1509124013

    Blog ateistow poczytam of kors. No bo co innego mozna TAM poczytac?

  259. @anumlik

    Nieźle 🙂 A olej, czy olej był w ogóle brany pod uwagę?
    Karl Johans gate się dzisiaj przeszlam, z nóżką jedną aczkolwiek bardziej skuli że w bandażach bo od zeszłego czwartku oj boli, nadziewana antybiotykiem.
    Krótko bo po tablecie dziobię (mewy faktycznie ogromne)

  260. @NeferNefer
    30 października o godz. 21:35

    Przez te antybiotyki przeczytałem, że piszesz na tabletce 🙄
    Zdrowiej, a chyżo!

  261. @lonefather

    „Ciemno wszedzie, PiSy wszedzie…
    Co to bedzie? Co to bedzie…?”

    Jak to co? Dziady. I nie będzie, a są… W całej rozciąglosci

  262. wbocek
    29 października o godz. 23:32

    Dzięki, pombocku. Lubię brzozy bardzo, ciesze się że się nie dały wandalom!

  263. konstancja
    30 października o godz. 20:43

    Myślę sobie, że choć reformatorzy też mieli niejedno na sumieniu w przeszłości to jest co świetowac. Bo wyobraźcie sobie tylko świat gdzie każdy kraj w którym dominuje chrześcijanstwo jako religia rządzi się według reguł rzymsko-katolickich terrorystów. O ileż smutniej by było!

  264. @Tobermory

    Jak najbardziej piszę na tabletce albo nawet tkach, zaraz idę wziąć 3 dzisiaj. Coś mnie użarło i dochtora trza bylo wołać. Dziękuję za życzenia:)

  265. Orteq
    30 października o godz. 21:31

    Filmy też pooglądać można i niekoniecznie horrory 😉 Właśnie zrobiłam alternatywna listę na odmianę od smętkow po polsku i komercji po tutejszemu

  266. NeferNefer
    30 października o godz. 22:06

    Co cię zre jesienią? Wracaj do zdrowia i zdjęcia podeślij, co w tym Oslo porabia się o tej porze roku. Tak bez żadnego trybu zatesknilo mi się za Seleukosem i jego raportami

  267. Te ogromne mewy.. Babciusia tez Norwezka. Ale zeby od razu mewa? Ogromna, na dodatek?

    Tu pamieciowe skojarzenie. Zaduszkowe, no less.

    Maciej Zembaty: Ostatnia Posługa

    https://www.youtube.com/watch?v=era5YgVWIb8

    Ogromne uszy

    Zawsze chciałem troszeczkę za mało,
    zawsze byłem troszeczkę za młody.
    Moje ciało wrzucano do wody –
    choć na wadze stracić nie chciało.
    Odrobina chlebusia z masełkiem,
    wody szklanka, słoiczek musztardy –
    w turystycznej przyczepie pod Ełkiem
    wiodłem żywot surowy i twardy
    A uszy miał ogromne, muskularne,
    uszami mógłby, gdyby chciał.
    Niepokojące, wręcz fatalne,
    przedziwne uszy miał.
    A-a-a dziwne uszy miał!
    A-a-a dziwne uszy miał!

    Kiedyś późnym wieczorem w przyczepie
    na podłodze siedziałem samotnie,
    uszy miałem zziębnięte, wilgotne,
    choć w przyczepie właściwie najlepiej.
    Wtem, zapewne zbłąkana, panienka
    weszła… ufna, naiwna, bezgrzeszna;
    zapytała: – Którędy do Ełka?
    Popatrzyła, pobladła, odeszła.

    Bo uszy miał ogromne, muskularne etc.
    Zaszumiało mi w uszach wzgardzonych,
    gdy odeszła do Ełka panienka.
    Trudno. Była taka maleńka
    przy mych uszach śmiertelnie zranionych.
    Przed przyczepę wyszedłem zieloną,
    właśnie zerwał się wicher wieczorny,
    nastawiłem me uszy pionowo,
    pomyślałem: – A może mnie porwie?

    A uszy miał ogromne, muskularne,
    a adekwatny wicher wiał.
    Niepokojące, wręcz fatalne,
    przedziwne uszy miał.
    A-a-a dziwne uszy miał!
    A-a-a dziwne uszy miał!
    – nie takie znowu dziwne.

    Babciusia nie posiada ogromnych uszu. Co to to nie. Ogromne mewy? I dunno

  268. @Szymonowicz
    30 października o godz. 19:05

    Masz słusznego. Tejot zresztą też i ci którzy nie mają większych złudzeń co do tego że ta ofiara mało zmieni. Szkoda.

    @zyta2003
    30 października o godz. 15:06

    Ładnie to ujęlas, też mi to doczucza w sprawie Piotra S. Życia i rodziny żal, nawet jeśli szanuje jego prawo do rozporządzenia wlasnym życiem tak jak uznał to za stosowne

  269. No, dynia ze świeczką już wisi przygotowana na wieczór.
    Sztuczna co prawda, ale zawsze.
    A co się robi ze środkiem w tej prawdziwej? Przerabia na pestki?

  270. Szanowni!
    Anumlik próbuje nas rozweselić. Czy mu się uda?
    Zapraszam do teatrzyku!
    JK

  271. Orteq
    30 października o godz. 21:03
    roznica jest w tym, ze nbawet przekraczajac 127 000 zl bedziesz placil skladki ZUS, ale niekoniecznie przelozy sie to na Twoje przyszle swiadczenie
    Nie dostaniesz emerytury bedacej wypadkowa wplaconych skladek, czyli tej zasady, obowiazujacej od kilku lat- ile wplacisz do systemu, tyle odbierzesz ( w przeliczeniu na 226 miesiecy statystycznego przezycia na emeryturze, czyli ok. 19 lat. Zrownano przy tym ilosc miesiecy przezycia kobiet i mezczyzn, rownajac w dol, bo inaczej kobiety mialyby mniejsza emeryture, niz statystycznie wypada

  272. Jacek Kowalczyk
    30 października o godz. 23:14

    Mnie to juz dzisiaj rozweselil, jak na jeden dzien wystarczy mi wesolosci. Mysle.

  273. Kostka
    30 października o godz. 22:03
    wiesz co? zazdroszcze im tej reformacji. Szkoda, ze nam sie Luter nie trafil, tylko jeden Wojtyla. I z zupelnie innym przeslaniem.

    Masz to na codzie,, mieszkasz w kraju, ktorym rzad nie interesuje sie tym, co wyznajesz, bierze od Ciebie podatki i stara sie ulatwic zycie swoim obywatelom. Moze nie we wszystkim, nie wszystko, ale i tak o niebo lepiej, niz w rozmodlonej katolickiej Polsce. No, ale wielu stad ucieklo takze z tych lub podobnych powodow.
    Gdybym miala ze 20 lat mniej, tez probowalabym sie wyniesc.

  274. Konstancjo na sam koniec: sklepy i usługi też zamknięte, nawet niektóre restauracje i piekarnie