Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

25.10.2017
środa

Biskup, rozum, prawda i powaga. Razem: oksymoron

25 października 2017, środa,

Jak się rozum spotka z biskupem, to się spotykają dwa światy. I jest wojna światów. Oto objawił się biskup – oni wszyscy nic tylko się objawiają, nawiedzają oraz namaszczają – i dał głos. Arcybiskup Polak Wojciech. Prymas. Doktor nauk. Teologicznych. Mowa jego jest więc prawdziwa, głęboka i naukowa. „Mój Kościół nie miesza się do polityki” – podsumował na okładce „Tygodnik Powszechny”. I zaraz podniosła się wrzawa i ujadanie prawidłowych katolickich kundelków: jak to „mój”? Kościół jest wszystkich, a nie biskupa! W sprawie „niemieszania się” kundelki nie ujadają. Wiadomo: nie miesza się. Chociaż jest ciągle wstrząśnięty.

Z tym „wszystkich” to taki żart, z brodą, bo ma 1050 lat. Kościół kat w ogóle nie jest „wszystkich”, nigdy nie był i nie będzie. Papieże i biskupi orzekają, żądają, rozliczają i potępiają. To jest struktura i esencja katolicyzmu. Jakieś, mające cień uzasadnienia mniemanie, że Kościół kat jest „wszystkich” to mogą sobie mieć katolicy w Niemczech, Francji czy w Austrii, gdy, wściekli na wywyższanie się, wstecznictwo, defraudacje, łgarstwa i pedofilię kleru, oświadczają: „My jesteśmy Kościołem!”. Po czym, jak już im ta bezczelność przyjdzie do głowy, to się z Kościoła kat wypisują. Nie nad Wisłą. „Ja jestem Kościołem” – pomyślała szczęśliwa jak zajączek parafianka szorując na klęczkach posadzkę kościoła. „Ja też jestem Kościołem” – zaświergotała skowronkiem dziewczynka gwałcona przez proboszcza. „A ja to już w ogóle!” – zaróżowił się od tej pięknej myśli biskup kryjący pedofila. A to zaróżowienie może i od tego, że sam pedofil.

„My jesteśmy Kościołem” – pomyślał sobie pewnie ksiądz Wojciech Lemański i na stronie internetowej swojej parafii zamieścił pełną listę Rady Parafialnej. Że taka rada to ściema, bo rządzi proboszcz, wie każdy bez bielma na oku. U księdza Wojciecha może było inaczej. Jeśli było, to się zmyło. Jak go biskup, w dodatku arcy-Hoser Henryk, wywalił, zaraz lista nazwisk ze strony parafii znikła. Na stronach dowolnej parafii można znaleźć każdą błahostkę i poświęconą brednię, ale żeby była tam jakaś Rada Parafialna i kolegialnie rządziła budżetem, planem, składała publiczne sprawozdanie, z parafianami pozostawała w żywym dialogu i tak dalej – próżno szukać. Więcej: samo pomyślenie o tym, że tak powinno być to czysta bezczelność i kacerstwo.

Kościół to papież, biskupi i lud boży – jak uczy proboszcz dzieci komunijne. Ten „lud” to jest „suweren”. Służy on do tego, żeby nim szantażować państwo: Polacy to w 95 proc. katolicy! – upominają z miłością biskupi i dostają wszystko, czego zażądają. Nie zdążą nawet pomyśleć, cóż jeszcze mieliby zażądać, ich myśl wyprzedza bowiem państwo katolickie i usłużnie spełnia. Biskupi – nie „lud boży” – dawno już uwłaszczyli się na Polsce i poza używaniem „ludu” do szantażowania, nie jest on do niczego biskupom potrzebny. To się nazywa „niemieszaniem się do polityki”. Zaś najwyższym wyrazem niemieszania się jest umowa międzypaństwowa – konkordat, który składa się z długiej listy zobowiązań państwa polskiego wobec Kościoła kat, bez żadnej wzajemności. Hołd lenny, klękanie na oba kolana, a w istocie – leżenie krzyżem przed obcym państwem i jego miejscowymi funkcjonariuszami.

„Tygodnik Powszechny” – tak mówią – to jest środek „katolicyzmu otwartego”, oświeconego, ekumenicznego i tak dalej. Co się poznaje po tym, że jak słuszni katolicy zaczęli ujadać w sprawie „mojego Kościoła” na arcybiskupa, natychmiast zatrzęsły mu się ze strachu portki, ukląkł, głowę posypał popiołem i zaczął przepraszać biskupa w pierścień, że źle to wyraził, niepotrzebnie dał na okładce fotę biskupa z napisem „mój Kościół…”, przez co biskup bardzo cierpi: „Ubolewamy więc i przepraszamy Księdza Prymasa, że okładkowy tytuł naraził go na tak małoduszne ataki”.

Przejdźmy do tego, co ma jeszcze do powiedzenia arcybiskup (AWP). Dziennikarz – Błażej Strzelczyk (BS) – zadaje całkiem przytomne pytania. Dowiadujemy się fascynująco ciekawych rzeczy.

BS: Biskup Pieronek mówi, że żyjemy w dyktaturze.
AWP: Musiałby pan zapytać biskupa Pieronka, o co mu chodzi. Ja tak nie mówię.
BS: Dlaczego daliśmy się w nie wpisać [podziały między ludźmi]?
AWP: Tego nie wiem.
BS pyta: czy Kościół też jest odpowiedzialny za podziały?
AWP: W jakim sensie?

Dziennikarz przywołuje list do polskich biskupów napisany parę miesięcy temu przez o. Ludwika Wiśniewskiego, w którym Wiśniewski stwierdza m.in.: „W naszym państwowym życiu wystąpiły w ostatnich latach niepokojące zjawiska, które jednak nie doczekały się moralnej oceny Kościoła (…) nieposzanowanie Konstytucji, brak szacunku dla obywateli »gorszego sortu« [co jest określeniem niezgodnym z faktem i eufemistycznie wygładzonym: Duda i Kaczyński powiedzieli wyraźnie o obywatelach »najgorszego sortu« – przyp. Tanaka], a szczególnie problem tzw. »zbrodni smoleńskiej«, który najbardziej podzielił nasz naród. (…) wypowiadali się hierarchowie, wypowiedzi (…) niezrozumiałe, a nawet gorszące…”. Dalej Wiśniewski stwierdza, że jasne stanowisko episkopatu to „poważny obowiązek biskupów wobec głębokich podziałów społeczeństwa, wobec narastającej nienawiści”. Odkładanie tego obowiązku „byłoby poważnym grzechem zaniedbania” – pisał Wiśniewski.
Na co AWP odpowiada: No dobrze, tylko pozostaje otwarte pytanie, jakimi mamy robić to metodami.

Błażej Strzelczyk nawiązuje do listu Henryka Woźniakowskiego w piśmie europejskich episkopatów, który był „chłodną oceną sytuacji” już na początki rządów PiS, na co polski episkopat zareagował natychmiast. Pyta więc arcybiskupa i prymasa: czemu zareagował?
AWP: Trudno powiedzieć.
BS: Czy Kościół dał się wykorzystać PiS-owi?
AWP: W jakim sensie?
BS: Nie ma ksiądz prymas poczucia klęski?
AWP: Osobiście? Z jakich powodów?

Arcybiskup wyjaśnia chętnie i obficie: nie wiem, nie orientuję się, nie rozumiem, o co w ogóle chodzi, to nie ja, to nie moja sprawa itd., itp. Wszystko w tonie: co złego to nie ja, co złego to nie Kościół kat. Kościół za nic nie odpowiada. Za nic – jeśli źle się dzieje. Znika, nie ma go nad Wisłą. Jak się coś dobrego zdarzy, nagle wyskakuje diabłem z pudełka i głośno krzyczy: to ja, to ja, moja zasługa; płaćcie!

Ponad 60 proc. Polaków – samych katolików – nie chce przyjąć żadnych uchodźców, co idzie w parze z państwem: władza prawidłowych katolików orzekła, że roznoszą pasożyty, choroby i trotyl. Ci sami Polacy wierzą w Jezusa, który sam był uchodźcą – jak się każdy biskup chwali i na Sądzie Ostatecznym oddzieli złych od dobrych wedle przestrzegania zasady: byłem głodny, a daliście mi jeść, byłem przybyszem a przyjęliście mnie, byłem chory, a odwiedziliście mnie. Katolika to nie rusza, bo co by miało ruszać, skoro i biskupa nie rusza? Arcybiskup oświadcza, że „o tym trzeba po prostu rozmawiać, trzeba przypominać, trzeba się modlić”. Modlą się, rozmawiają i przypominają. Nieustająco, bez chwili przerwy. Tylko nad Wisłą już od 1050 lat. Ze skutkiem jak widać.

Oto kształt Kościoła katolickiego w Polsce: forma bez treści, wewnętrzna pustka i nicość. Nihilizm – jak o innych z uwielbieniem mówią biskupi. Sprzeciwienie się Jezusowi, o ile w ogóle wiadomo, o co mu chodziło. Biskupi to wiedzą najlepiej i niezawodnie. O co chodziło Jezusowi poznaje się więc po biskupie.

W międzyczasie arcybiskup wyznaje publiczności światowej, że w Polsce czuje się dobrze. „Dobrze się czuję niezależnie od tego, kto jest u władzy”. W to nawet ateista uwierzy: każda władza w Polsce tak robi, żeby się Kościół kat czuł w niej wygodnie, a teraz – luksusowo.

Człowiek rozumny musi doznać zachwytu połączonego z bezbrzeżnym zdumieniem, niczym pierwsi anatomowie odkrywający zawartość człowieka: taki kształcony, a taki pusty w środku, taki uświęcony, a tak pełen hipokryzji, taki naukowy, a tak bezrozumny. Tak skupiony na człowieku, a tak nic o nim niewiedzący. Taki wymowny, a tak sobie przeciwny. Jak oni – ci biskupi – to robią?

Jak? Dlaczego? Zbadajmy z profesorem: „Od dziesięciu lat współpracuję z profesorem, a jednak ciągle mnie zaskakuje”. „Przyczyny zła należy szukać u źródeł, inna metoda to absurd!” „Walczak pod postacią Asa i odwrotnie – wspaniałe! wielkie! zachwycające!” – zawołał profesor Milczarek w „Hydrozagadce”, na widok Asa. To samo musi być z biskupem.

Wreszcie arcybiskup demonstruje, że jest naukowcem. Dziennikarz podchwytliwie pyta: A niedawny zamach terrorystyczny w Barcelonie był karą za rozwiązłość? Arcybiskup-racjonalista odpowiada: Niedorzeczne. Tego typu myśleniu można przeciwstawić bardzo prostą rzeczywistość, mianowicie zapytać, czy uderzenie pioruna w katedrę gnieźnieńską było karą za rozwiązłość w katedrze (co z fascynacją dla racjonalności arcybiskupa podchwycili różni przykościelni publicyści). Odrzucam takie interpretacje.

Wyjaśnijmy więc, co jest dorzeczne: w Domu Bożym – w tej albo w jakiejś innej katedrze, w tym i w tamtym kościele, kaplicy, klasztorze, na ołtarzu, pod ołtarzem, w konfesjonale oraz w każdym innym świętym miejscu tłumnie liczni księża gwałcili, gwałcą i będą gwałcić dzieci. Zwane Dziećmi Bożymi. Drobnostek gdy proboszcz robi dziecko poczęte parafiance lub uprawia sodomię z wikarym, nie warto już liczyć. To groszaki. Dwutysiącletni standard dorzeczności straszenia widomą karą bożą: piorunem, pożarem, powodzią, trzęsieniem Ziemi, zaćmieniem, kalectwem, chorobą – na czym Kościół kat zbił wielki kapitał – to też już prawie drobiażdżek. Wszechmogący, czasem, musi zareagować i piorunem strzelić albo nastoletnich pielgrzymów w autokarze w przepaść strącić. A błogosławiony w niedorzeczności arcybiskup sam siebie też musi precz odrzucić. Taki los: pójść na księdza.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 125

Dodaj komentarz »
  1. O rany, ty Tanaka jak już coś powiesz, to i prawda to taka prawie absolutna, że i dokładać nic nie trzeba, bo to sama prawda jest!

  2. Odwieczny problem: czy biskupi udają durniów, czy ta niewiarygodna durnota została im wpojona w ramach „formacji”? Bo przecież trudno im zarzucić brak wykształcenia. Każdy, jak jeden sukienkowiec, musi być „dochtorem”, bo tak trza.

    P.S. Geoffrey Robertson w książce “Czy papież jest winny” przytacza verbatim przesłuchanie biskupa Curry’ego (uwaga: przesłuchanie biskupa! Takie rzeczy to chyba tylko w Hameryce?) w sprawie zaniedbań w nadzorze nad księżmi pedofilami w Los Angeles.
    „Nie pamiętam”, „Nie wiedziałem”, „Nie mam takiej wiedzy”.

    A tu fragmencik:
    „Czy kiedykolwiek przyszła księdzu do głowy myśl, że Baker (xiunc pedofil) może molestować dzieci w zakrystii”
    Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, bo nie rozumiem.
    Kiedy po raz pierwszy dowiedział się ksiądz o tym, że dzieci bywały molestowane w zakrystii?
    Nie wiem.
    Czy ktokolwiek ostrzegał ministrantów i ich rodziny w parafiach, gdzie pracował Baker, w czasie, gdy ksiądz był wikariuszem do spraw duchowieństwa, że on był sprawcą molestowania?
    Nie
    Czy jako wikariuszowi do spraw duchowieństwa kiedykolwiek przyszło księdzu do głowy, że mogło być coś, o czym rodzina powinna wiedzieć, zanim pozwoli swojemu dziecku służyć do mszy z księdzem Bakerem?
    Nie
    Nigdy nie przyszło to księdzu do głowy?
    Nie”
    I tak dalej, strona po stronie! Przesłuchujący (widać to nawet na transkrypcie) chwilami musi się hamować, żeby nie palnąć w to głupie ryło.

  3. A w kwestii udawania durniów – link od E-J obejrzałam po łebkach, ale scena, gdy dziennikarz ni stąd ni zowąd podtyka mikrofon traktorzyście i pyta, za co traktorzysta kocha PiS jest bezcenna – dostrzegam popłoch w oczach traktorzysty. I błyskawiczną kalkulację: o rany, co mi się opłaci? A potem zaraz litania „no musi co uczciwi, bo przecież sami się tym chwalą”. Materiał „z natury” można dowolnie spreparować – o czym przecież doskonale wiedzą adepci szkoły xiunca muchomorka.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Oto słowo na dzień
    W czasach słusznie minionych musielismy znosić róznych Bierutów,Gomułkow, Gierków itd poniewaz za nimi stało potęzne mocarstwo z licznymi dywizjami, które to mocarstwo podobno do naszych spraw sie nie mieszało.
    Dziś musimy znosić półinteligenta Gnoma z brzuszkiem, bo za nim stoi inne parohektarowe mocarstwo,którego reprezentanci tez ponoć nie mieszaja się do polityki.
    A to mocarstwo, jak słusznie zauważył Stalin, nie ma dywizji. Więc skąd ten chocholi paraliż. Dlaczego obawiamy się tych chłopaków w sukienkach ?Dlaczego sami sobie zakładamy chomato na szyję ? Dlaczego msimy się wstydzić, że rzadzi nami mały, msciwy, nieokrzesany chamuś z Żoliborza ?

  6. Tanako nie masz wrażenia, że piszesz do przekonanych? To jest blog ateistów – więc nie ma potrzeby by przypominać, że ,,Biskup, rozum, prawda i powaga to oksymoron” bo to oczywista oczywistość. Przy czym nierozumni są wyznawcy a nie pan biskup. Pan biskup jest jak najbardziej rozumny – zarządzać majątkiem idącym w miliardy, tysiącami podwładnych to nie byle, byle. Urabianie polityków i opinii publicznej to tez niełatwa sprawa. Ci co mają ambicje duchowe raczej idą do klasztorów. Taki biskup niczym nie różni sie od typowego CEO – gęba pełna górnolotnych frazesów, mało pracy dużo sprawozdawczości i unikanie odpowiedzialności. Więc ROZUM ten i ów ma bo wie gdzie stoją konfitury. Za to nie darmo wierni (inaczej klienci) zbytnio rozumni nie są. Moja sześcioletnia córka rozumie, że to co w bajkach to jest bajka. Na szczęście wierni (nie darmo nazywani owieczkami – kler jasno pojmuje, że ów ,,owczy” poziom inteligencji to klucz do ich potęgi) nie mają takich dylematów, dlatego Twoje pisanie idzie…nas nie trzeba przekonywać a do nich nie dotrze. Zresztą by dotarło potrzebna jest refleksja a to z czym mamy do czynienia do pamięć mięśniowa. Gdy gram w koszykówkę to nie rozmyślam nad tym co robię tylko automatycznie robię to. Gdybym zaczął obmyślać co i jak to by mi piłkę wygarnęli. Tak katolik idąc w niedzielę do kościoła ma nie dumać co i jak. Dlatego pan biskup(proboszcz) może pleść trzy-po trzy, dziś mówić o miłości i wzywać do otwartości ale dewiacje jako niezgodne z bożym planem są wykluczane. Nie trzyma się to kupy? Tym lepiej – i tak nie poskładają tego. Gdy bywam w kościele zawsze największy ubaw mam z kazania – tego ezopowego pięknego gadania o niczym. A im piękniej (czyli więcej przeciągłych samogłosek i niezrozumiałych słów) tym lepiej. Nigdy wprost ale tak by było wiadomo o czym mowa. ,,Kościół nie pożąda żadnego bogactwa albowiem to marność” ale skoro kiedyś to należało to i dziś się godzi…Choćby rękoma byłego ubeka. Dziwi mnie jedynie ta nieśmiałość jeżeli chodzi o przyjmowanie muzułmańskich imigrantów – w końcu jeżeli chodzi o poziom pobożności przeciętny muzułmanin lokuje się o lata świetlne dalej niż Terlikowski (w końcu ten jeszcze nie zachęca do wyrzynania odmieńców). Islamska agenda w końcu znacząco pokrywa się katolicką. No może mniej hipokryzji.
    Tanako oni mają 2000lat praktyki w tej ściemie. Kiedyś palili na stosie za sekcje zwłok (za bezczeszczenie) i gdyby nie protestantyzm oraz różni śmiałkowie nie jeden przewielebny by zakończył swoje tłuste życie zdecydowanie wcześniej niż kończy. Ale przeca z dużym wysiłkiem wypracowali łączność pomiędzy nauką a nauczaniem kościoła. Jako, że jest plaga rozwodów więc kościół stojąc na stanowisku nierozerwalności małżeństwa oferuje jego unieważnienie. Z duchem czasu ale sprytnie
    Co do pedofilii – nie oszukujmy się KAŻDA instytucja totalitarna jest siedliskiem patologii. Im bardziej totalitarna tym patologie większe. Jako, że kościół ma obsesję na punkcie seksu więc trudno się dziwić, że patologie lokują się na obszarach seksualnych. Gdyby ich obsesją była fizyczna przemoc to działoby się tam jak w policji.

  7. @Lewy 25 października o godz. 15:33

    Bo sobie chamusia wybraliśmy sami? W wolnych wyborach???
    Bo jeśli ktoś zainwestuje, powiedzmy, w bardzo drogi model auta, to natychmiast zaczyna się przechwalać i wytaczać argumenty, że warto było? Jest taki mechanizm psychologiczny – snucie narracji w celu nieprzyznawania się do błędu. Chociaż to, oczywiście, tylko częściowo tłumaczy nadwiślańską rzeczywistość.

    Poza tym albośmytojacytacy i sobie dmuchać w kaszę nie damy? Tak jak tu: w niektorych komentarzach jest poczucie, że PiS-dzielcy to jednak nasi, i że oni „nas” bronią przed zakusami Macronów. Prymitywne? Ludzie jednak są prymitywni.

    http://wyborcza.pl/7,75968,22559001,pis-zle-przegral-sprawe-pracownikow-delegowanych.html

  8. Oj Tanako ,Tanako!!Litości.Zrozum.K,rK,jest idealnie ,na wzór leninowski ,bez frakcji zorganizowana partią kadrową.Ma program -,zbawienie człowieka ,ludzi ,z celibatem dla utrzymania bogactwa,i organizację-parafie ,dekanaty itd..Różnica taka ,że Lenin podobno dopuszczał dyskusje przed podjęciem decyzji ,a w kościele tego nie ma .Jest jeden nieomylny wódz.I raptem zaczyna się schizma na górze-wódz np. w sprawach emigrantów swoje ,podwładni swoje.Schizma podjęta przez wodza.,a nie takich tam Lutrów i Brunów.Pierwszy uszedł z z życiem,drugiego spalono.na stosie.Jak się to ma do naszych czasów.?Są namiastki nie Lutrów a Brunów.Nieliczne,natychmiast tępione ,-na szczęście nie palone ,.Pytanie ,czy mamy akt odwagi czy tylko poczucie przyzwoitości u prymasa.Jedno i drugie jest dobre.I nie może On rozpocząć wojny na wszystkich frontach ,pamiętając o poprzednikach.Jest na straconej pozycji.Bo partia kadrowa ,będzie wieczna ,jeżeli jej niepartyjni sojusznicy ,będą pozwalać na celibatowe cudzołóstwo ,bogactwo genseków,pałace ,fury ,szoferów i gospodynie.A będą pozwalać bo co niedzielę słyszą ,że są grzeszni i potrzebni są im przewodnicy na ziemi w sprawie pójścia do nieba.A kto by nie chciał mieć wiecznego życia.I tu Tanko drogi pytanie?-czy stworzenie różniące się od myszy 3 % genów ,ma prawo żądać życia wiecznego ,wszak to tylko Bóg je ma i,czy nie może się pogniewać na pazerność ludzką.

  9. Brawo Tanka, jak zwykle w punkt. Udostępniłem na FB.

  10. @po 25 października o godz. 16:47

    Programem kaka jest „zbawienie człowieka”? Serio?

    Poza tym kaka „na wzór leninowski”? Kaka istnieje od 2000 lat, natomiast partie leninowskie nieco krócej. To kto właściwie na kim się wzorował?

    „Akt odwagi czy poczucie przyzwoitości” u prymasa? Mówisz poważnie? A dlaczego nie zwyczajna kalkulacja – szefuńciowi świeczkę i otumanionej trzodzie ogarek?

  11. Tanaka
    Księża Lemańskie oraz inne niepokorne Lutry nigdy nie zmieściłyby się w kanonie tzw. świętych (nawet gdyby ktoś w ogóle ośmielił się ich zgłosić do tak spektakularnej roli) nie z powodu nie pokory, ale odwagi i prawości delikwentów.
    Te przymioty nie są w cenie dla kaka. Absolutnie! – jak mawia pewna dama w „Klanie”.
    Natomiast jesteśmy sobie w stanie wyobrazić kanonizację, za pewien czas (być może, niezbyt nawet długi) np. abepa Hozera.
    Tak to działa i już.
    Tanako drogi, z całym szacunkiem i wielką sympatią, ale..
    obnażanie prawdziwej natury klechów (zwłaszcza tych wyniesionych na piedestał kariery dzięki posłuszeństwu hierarchicznemu z Watykanem na czele), obnażanie braku ich związków z prawdą i powagą, to już nie wskazywanie na oksymoron, co noszenie drew do lasu. Sorry.
    Ową wiedzę nasi blogowicze raczej „posiadają”. A ich ateizm/agnostycyzm (jak w moim przypadku) jest – jak sądzę – otwarty „na wszystko… na każdą niewinną… Parara, parara”

  12. Nie kalkulacja.Bo po co niby.A A dlaczego Jezus po śmierci zmartwychwstał?Aby mogli to zrobić inni.Ot i cała zagadka.A co do Lenina ,masz rację.Ten to był cwaniak.Nawet z Krupską wziął ślub kościelny.Dlatego nie dziwię się ,że ich obecny wódz ,kiedyś komunista, nosi krzyż na owłosinej piersi.Ale jest prawosławny ,więc bardzo niesłuszny ,i jak słyszymy, bardzo ludzie prezesa go nie lubią.I jeszcze jedno.U naszych dominuje centralizm demokratyczny ,leninowski.Zbieraja się ,dyskutują i wydają oświadczenia ,jednomyślne i prawomyślne dla władzy.

  13. Wypisałeś,Tanako,listę grzechow najprawdziwszego i najświętszego kościoła,ale sam wiesz,i my wiemy,że to tylko fragment.Lista jest dłuuuuga.Ja powiem krótko:nawa Piotrowa płynie po morzu krwi.

  14. @po 25 października o godz. 17:29

    Nie kalkulacja.Bo po co niby. A dlaczego Jezus po śmierci zmartwychwstał?Aby mogli to zrobić inni.Ot i cała zagadka.

    Jezus? Po śmieci? Zmartwychwstał?
    A skąd czerpiesz te hiobowe wieści?

  15. @NeferNefer
    Cićnie 😀 A ja sonetowo. A co? Klasycznym sonetem poleciałem:

    SONET NA CZEŚĆ PRAWDY

    Prawda połowiczna w połowie jest idyllą,
    w drugiej zaś połowie połowiczną zmorą
    utkaną ze zmór wieszczonych z Wernyhorą;
    Z pozoru idiotyczna – odpływa flotyllą.

    Liryczna jest w kurhanie skrywającym zwłoki
    pani, co zabijając pana, łka nad fiutkiem,
    (z kiepskim dla fiutka – przyznać trzeba – skutkiem;
    nie chciał ejakulować w truchełko wywłoki).

    Złowieszcza jest, gdy sama się przemieszcza,
    Z ramotek wytrącanych z ramek pań swawolnych
    i w Tischnerowską prawdę się prawda obwieszcza:

    W wyzwoloną trójprawdę prawd dziwnie dowolnych,
    z których moja z twoją nie zawsze „pleć-pleciuga”,
    a twoja moją nie zawsze „gównoprawdą” ruga.

  16. Na marginesie
    25 października o godz. 18:56
    Oczywiście, że Janusz, przepraszam, Jezus zmartwychwstał. To fakt historyczny. Wiem na sto procent, bo tak powiedział abp Gądecki. A kto, jak kto, ale on to wie, co mówi. Albo na odwrót. Do faktu historycznego, dodał jeszcze fakt socjologiczny. Że mianowicie, są jeszcze tacy (wystarczy zrymować, by wiedzieć o kogo chodzi), którzy próbują to kwestionować. Na szczęście wiadomo, że słowo próbować, niesie w sobie zalążek porażki i na pewno nic z tego nie będzie.

  17. @gotkowal 25 października o godz. 20:43

    Jaki Jezus? Jakie zmartwychwstanie? Niczyje „zmartwychwstanie” nie jest faktem, a już na pewno nie jest „faktem historycznym”.

  18. Na marginesie
    25 października o godz. 18:56
    Arcybiskupowi nie ufasz? A fe! Pójdziesz do piekła!!!

  19. @gotkowal 25 października o godz. 21:05

    Piekło – to efekt wysiłków arcybiskupa? No popacz, popacz 🙂

  20. Na marginesie
    25 października o godz. 21:19
    Oczywiście. Niekiedy piekło, niekiedy swędziało.

  21. „czy stworzenie różniące się od myszy 3 % genów ,ma prawo żądać życia wiecznego ,wszak to tylko Bóg je ma i,czy nie może się pogniewać na pazerność ludzką.”
    To Głąbecki tak zaswędział? Bo już nie wiem o co chodzi.

  22. Ale pytanie Lewego (Lewy 25 października o godz. 15:33) jest jak najbardziej zasadne. Nawet na forum. Wystarczy jeden nawiedzony religiant i towarzystwo od razu dudy w miech. Czego właściwie się tak boicie? Arcybiskupa? Czy własnego cienia?
    Zresztą co ja tam będę. Jedni namiętnie wierzą w bajki, drudzy zawzięcie udają, że je szanują. Szkoda czasu i klawiatury.

    https://www.youtube.com/watch?v=wZXBCZRAPzM

  23. Zdecydowana większość człowiekowatych wymaga zewnętrznych autorytetów, potrzebuje wiary w cokolwiek, musi sobie stworzyć jakąś protezę, by przekuśtykać przez życie na takim wspomaganiu.
    Nie jest istotny rodzaj religii, tylko niemożność istnienia bez niej.

    Pisujący tu, są homeostatyczni, sami sobie zorganizują czas wolny, hierarchię wartości, czas wolny.
    W mojej ocenie, jakieś 80% populacji wymaga zewnętrznych uwarunkowań i podpowiedzi.

    I z tego korzystają różne religie i ich kapłani.
    Sprzedają zaspokojenie potrzeb – oczywiście za kwotę znacznie przewyższającą wartość usługi.

    Mistrzowie sprzedaży bezpośredniej, sprzedający leki, garnki, ułudy, mają zyski wielokrotnie przekraczające wkład finansowy.
    Katolicka psychologia tłumu ma ze 2 000 lat doświadczeń w jego omamianiu i wykorzystywaniu.
    A mistrzami manipulacji są ci, którzy stoją na szczytach korporacji.
    Niczym sie nie różniącej poza czasem trwania biznesu od Amway’a…..

  24. Chyba przyjdzie sie nam wszystkim nawrocic i uwierzyc, bo slowo biskupow wlasnie staje sie cialem i na wlasne oczy obserwujemy jak pouczeni przez biskupow, pod wodza zoliborskiego gnoma, funduja tu na ziemi pieklo wszystkim, ktorzy nie wierza i sie nie korza przed obliczem …

    Powolutku, ktorczek po kroczku coraz wiecej i wiecej piekla robia, a wszystko z imieniem Jezuska na ustach.

    Jak pieklo cialem sie staje, to moze i reszta z biskupiej gadki nie jest sama tylko gadka?

    Dowodem na prawdziwosc sie to nigdy nie stanie zapewne, ale co najmniej ten Polak bedzie mial okazje zeby jeszcze raz zapewnic, ze on nic nie wie, nie rozumie, a tak wogle to jest zarobiony i zeby mu glowy nie zawracac. Pieklo, jakie pieklo? Toz to ma byc katolicki raj na ziemi.

  25. @Lewy 25 października o godz. 15:33
    „więc skąd ten chocholi paraliż. Dlaczego obawiamy się tych chłopaków w sukienkach ?Dlaczego sami sobie zakładamy chomato na szyję ? Dlaczego msimy się wstydzić, że rzadzi nami mały, msciwy, nieokrzesany chamuś z Żoliborza?”

    Kiedyś nadejdzie dzień pogrzebu mojej mamy. Ona wprawdzie dostaje apopleksji na samo wspomnienie Rydzyka ale wiem, że msze w mojej intencji zamawia regularnie. U „jej księdza” w „jej kościele”. Moja mama od zawsze uprawiała „church shopping” (oraz „priest shopping”, o ile taki zwrot istnieje 😉 ) i potrafiła na mszę jeździć na drugi koniec miasta, do tego w jakichś dzikich godzinach, gdyż zaaprobowany przez nią ksiądz właśnie wtedy miał mszę.

    Mama bardzo boi się śmierci. Boi sie „tego, co potem”. Im starsza tym bardziej się modli. Ale pisowców i rydzykowców by „tymi ręcami” na kawałki rozdarła.

    Czy ja mam na jej pogrzebie zrobić scenę i pogonić klechę w cholerę?
    Jest duże prawdopodobieństwo, że nawet jak nikt z rodziny księdza nie zaprosi, to kilku z nich przytaszczy się na ochotnika. Poza tym rodzinny grób jest na dawno zamkniętym, „elitarnym”, kościelnym a nie publicznym cmentarzu.

    Mama już będzie w postaci popiołu, więc jej to w żaden sposób nie dotknie, ale taki cóś w moim wykonaniu, znaczy się urządzenie świeckiego pochówku, może nie być nawet technicznie możliwe. Nie mówiąc już o spowodowaniu oburzenia części rodziny.
    Czy wolno mi robić scenę?

    Jak nic nie zrobię, pozwolę tylko na „zwykły bieg wypadków”, to pogrzeb bedzie na trzech księży i cztery fajerki katolicki.

    I @Lewy będzie się mógł mnie zapytać, dlaczego stchórzyłem i sam sobie założyłem chomąto?

  26. @zza kałuży
    26 października o godz. 1:59
    Podałeś jedną z odpowiedzi na pytania Lewego. Też się zastanawiałam dlaczego i wyszło mi, że to zwyczajny strach przed odrzucenie, przed zostaniem zaszeregowanym do jakiejś negatywnej kategorii czy coś w tym stylu. Nie pcham się z pełnym zrozumieniem tego przyzwolenia, ale wyszło mi coś właśnie takiego.
    Bo jak skrytykujemy czy obśmiejemy kk czy wiarę, to narażamy się na ostracyzm, na obrażonych znajomych i obrażoną rodzinę. W Polsce z antyklerykalizmem jest podobnie jak z antysemityzmem – pewnych tematów lepiej nie poruszać.
    No ewentualnie można by jeszcze podyskutować o odwadze czy głupocie 🙂

  27. zza kałuży
    26 października o godz. 1:59
    Poruszyłes ważną rzecz. ak daleko my ateiści mamy być tolerancyjny wobec wymagań religijnych członków rodziny. Joyce w Ulissesie stawia w takiej sytuacji ateiste Stefana, którego umierająca matka błaga o to by klęknął i pomodlił się raem z nią. Stefan odmawia. Potem matką wraca do niego w snach, ma wyrzuty sumienia. Jego wątpliwy przyjaciel Buck Mulligan , cyniczny medyk, drwi sobie ze Stefana :”A co ci szkodziło kleknąć i zrobić to o co matka cie prosiła.Jesteś takim zapiekłym jezuitą a rebours”
    Wiesz @zakałużny, że gdyby za tymi wierzącymi w bozię kobietami i mężczyznami nie stała ta cyniczna, łapczywa na pieniądze i inne cielesne uciechy firma, to pewnie należałoby ustąpić, tak ja się ustepuje dziecku, które wierzy w Mikołaja. Ale tu nie wolno. I gdyby jakaś babcia, czy inna krewna chciała ochrzścić mojego wnuka, to bym nie uległ, bym stawiał opór jesli to tylko możliwe. Na szczęście z moim synem, synową i cała rodzina nie mam takich problemów.
    Ale dylemat jest poważny

  28. Znowu masa literówek. Sorry, to nie dlatego że Was lekceważę, ale bardzo się śpieszę

  29. @Wiesiek
    Napisałeś tak : „Sprzedają zaspokojenie potrzeb – oczywiście za kwotę znacznie przewyższającą wartość usługi.”
    Jak Ty to obliczyłeś ? Przecież wieczne zbawienie, granie w niebie na harfie , zamiast smażenia się w kotle ze smołą, to usługa warta każdych pieniędzy.
    Ps
    Wiesio, nie odpowiedziałeś Tobermoremu, co masz na myśli pisząc, że Sumerowie wymyslili skuteczny sposób na obniżanie podatków.

  30. Z tym „sumeryjskim sposobem na obniżanie podatków” może @wieskowi59 chodzić o pierwsze znane ludkości pisane (pismem klinowym na specjalnych glinianych różkach) zwolnienia od płacenia określonych podatków albo postanowienia o abolicji długów.

  31. Ewa-Joanna
    25 października o godz. 13:34

    Ja niewinny, jak ten prymas. Wszystko przez to, że jako dziecię wczesnoprzedszkolne postanowiłem zostać biskupem.

  32. Na marginesie
    25 października o godz. 15:01

    Z jednej strony wiadomo, z tak licznych świadectw i codziennego doświadczenia dostępnego każdemu, na całym świecie, że biskupi i członkowie kleru in gremio tak gadają jak tu cytujemy: tępo, pusto, cynicznie, nieludzko. Niby człowiek już to przyjmuje jak banał. Ale bywa, że się w jakiejś chwili, w odniesieniu do określonej sytuacji, flaki przewracają, chce się wyć, albo w mordę walić, gdy się na taką przeciwludzkość trafi. Mnie to szczególnie rusza w sprawie pedofilii kleru. I sama zbrodnia jest straszna, ale jej krycie, wypieranie, cynizm, brutalne i bezwzględne przedkładanie interesu własnej firmy i osobistego ponad dobro bandycko i morderczo krzywdzonych dzieci są takim natężeniem zła, że nieistniejący szatan jest po prostu biskupem, jest całą organizacją, jest Kościołem. Dlatego kat.

    Te zdegenerowane potwory są jednak, niemal z reguły ofiarami innych potworów. To taki ciąg technologiczny krzywienia człowieka, od dziecka, z którego na końcu wychodzi z formy (w seminariach dokonuje się formalnego procesu formowania w Chrystusie, czyli chrystoformizacji – co jest tożsame z wulkanizacją, ale przecież seminaria nie są ani początkiem, ani końcem tego procesu) prawidłowy członek kleru. Który jest dalej wulkanizowany, aż osiągnie formę biskupa, a na kolejnym etapie dojdzie do papieża.

  33. zza kałuży
    26 października o godz. 1:59

    Nie stchurzylem. Ochrzcilem Jasia. Sam go do chrztu trzymalem. Wypelnialem zobowiazanie wobec jego mamy. A jak wiesz pewnie, to nie mialem juz zkim dyskutowac, poza soba.

    Mam w glowie 50/50, czyli tyle samo pretensji do siebie, co spokoju, teraz po 6 latach. Z czego wychodzi mi, ze to samo byloby, gdybym nie chrzcil. Dzis bym olal i nie chrzcil, ale niczego sobie nie wyrzucam, bo wychowuje mlodego na ateiste, czyli nie wmawiam mu zadnego bozi, ani wmawiac nie pozwalam. Z czego wynika, ze pewnego dnia moze miec do mnie pretensje, ze mu klopotu narobilem z tymi chrzcinami.

    Nie wierze. Caly dylemat byl tylko w mojej glowie, tak jak Ty masz teraz dylemat, czy „machnac reka”, co da Tobie spokojnosc co do mamy i jej checi i co do rodziny, albo wyrzuty ze poszedles na latwizne.

    Moja niedawno zmarla ciotka mawiala, ze pogrzeby sa dla zywych. Mamusia juz nie bedzie miala do Ciebie zadnych pretensji, a jesli cala ceremonie zorganizujesz z szacunkiem i odpowiednia oprawa pozegnalna, to i rodzinie z czasem przejda zastrzezenia. Twoje dylematy tez przejda, gdy pozostaniesz wierny swoim pogladom.

    Pozdrowka

  34. Na marginesie
    25 października o godz. 15:01

    Mam kolegę, z ławy szkolnej. Rozstaliśmy się na etapie liceum. Ja w jednym, on w innym, w innym mieście. Gdzieś pod koniec studiów, nie widzieliśmy się jakieś 6-7 lat, zupełnym przypadkiem, natknąłem się na niego w mieście, gdy szedł z grupą dzieciaków parafialnych zwiedzać miasto. Od wspólnych znajomych słyszałem, że „poszedł na księdza”. Trudno mi go było poznać, choć powinien być podobny do siebie sprzed kilku lat. Ale gdy zacząłem z nim rozmawiać, doznałem prawdziwego szoku. Język jakim operował, sposób używania umysłu, formułowanie myśli, składanie ich w zdania i sensy było tak szokująco dziwaczne, obce, niezrozumiałe, jakbym się zetknął z autentycznym alienem z pozaziemskiej cywilizacji. Miałem takie silne wrażenie, że to co do niego mówię, przechodzi przez niego na wylot, bez najmniejszego oporu i nie zostawia żadnego śladu, żadnego odzewu. On nie mówił, raczej produkował jakieś sformatowane pakiety dźwięków, zaszyfrowane, nienadające się do żadnej dyskusji, będące w ogóle poza człowiekiem.
    Przez głowę przechodziły mi elektryczne myśli: co się stało, co oni z tobą zrobili, coś ty ze sobą zrobił, chłopie ??!! A przecież był jeszcze przed końcem seminarium i przed święceniami. Chrystoformizacja nie była jeszcze całkiem skończona.
    Do dziś pamiętam to uczucie szoku, obcości, pustki w nim, jakby mu cały mózg przez nos wyciągnęli drutem, jak się robi w trakcie mumifikacji, i wsadzili w to miejsce jakiś specjalny preparat chrystoformujący.

  35. lonefather
    26 października o godz. 8:43

    Bodaj każdy z nas ma, czy miał podobne dylematy, bo żyjemy wśród katolików, więc i w stosunkach rodzinnych mamy z tym ciągle do czynienia. Miałeś przywilej, czy komfort z urodzenia i wychowania, ale i tak trafiasz na taki dylemat, właśnie w takiej rodzinnej sytuacji. Nie uważam, że w każdej sytuacji jakaś ścisła, modelowa i krystaliczna pryncypialność ateistyczna jest najlepszym rozwiązaniem, życie jest na to zbyt bogate. Ważna jest suma, bilans .

  36. Slawczan
    25 października o godz. 16:05

    Nie zastanawiam się, czy „piszę do przekonanych”, to nie ma sensu. Miałbym taki tekst napisać we „Frondzie”, czy w „Niedzieli”? Z nadpapieżem Terlikowskim się poczulić? Są przekonani, półprzekonani, ćwierćprzekonani i nieprzekonani oraz zimne zwłoki. kto chce, czyta, kto nie chce, może iść na mszę i dać na tacę. jacyś nieprzekonani jednak czytają, bo raz po raz tu jakiś włazi i głos daje, a takich co nie dają jest z pewnością więcej.

    Niby biskup jest rozumny przy zarządzaniu majątkiem, ale nie bardzo. raz po raz to się ujawnia, jakimi marnymi ekonomami są członkowie kleru. Zresztą, przecież papież Franciszek dał publicznie niezłe świadectwo o tym, jak się zarządza w Watykanie, co robi Kuria i jak działa bank watykański. Natomiast są, to całkiem pewne,świetni zarządzacze pod postacią biskupów, którzy pieniądze tzw. wspólne przerabiają na pieniądze prywatne. O Mało Co Papież – Tarcisio Bertone, półpapież za Wojtyły, jest jednym z mnóstwa przykładow.

  37. po
    25 października o godz. 16:47

    Od myszy to my się różnimy chyba nieco większą ilością genów, niż 3%, ale pewnie jesteś blisko. Natomiast większy kłopot mamy z tym, że pietruszka ma więcej genów niż człowiek, w dodatku nie o 3%, ale chyba o jakieś 20%. Przyjmijmy zatem na wiarę: biskup, jako lepszy od nas, jest pietruszką, a papież to kapusta. Kiszona. Ma więcej głębi.

  38. Lewy
    26 października o godz. 7:32

    Najstarszymi zawodami świata są : kapłan, prostytutka, wojownik, poborca podatkowy.
    Na przestrzeni wieków nic się w tej materii nie zmieniło.
    Nie zmieniły się też ludzkie motywy działania, ani zachowania.

    Wzmianka o Sumerach wydawała mi się ciekawa z wielu względów.
    Ich mity przetrwały na tabliczkach, i mają swoje odzwierciedlenia w późniejszych o kilka tysięcy lat zapisach- choćby w Biblii.

    Jak w starożytności unikano podatków?
    Zapewne w sposób niespecjalnie odbiegający od współczesności, ale sumeryjskie, czy babilońskie metody optymalizacji podatkowej nie ciekawiły mnie na tyle, by zgłębiać temat.

    Bardziej ciekawi mnie aspekt psychologicznej manipulacji stosowanej przez różne religie, w celu zapewnienia swym prominentnym kapłanom dostatniego życia.
    Ponadczasowe i ponadkulturowe!!!
    Widocznie to pasożytnictwo, czy symbioza, satysfakcjonuje wystarczająco dużą część społeczeństw, by dało się z tego nieźle żyć.

  39. chapeau bas !

  40. Na czym Tanako ateisto wierzący w coś tam np. w miłość ,-na czym polega ,moja przebiegłość na miarę wyczynów ,Antoniego..Pokumałem ,że zasada Pascala to błąd.Uznałem otóż ,że nie mam prawa wierzyć w życie wieczne ,bo to nie przystoi ani mnie ani pietruszce z większą liczba genów .Bo jak ja z pietruszką i myszą mogę dorównywać Bogu.z Jego wszystkimi zaletami i z życiem wiecznym.Staram się więc wypełniać wszystkie zalecenia 10 przykazań ,i nie tracić czasu na spowiedź,i oczekiwać rozgrzeszenia i odpustu.-Prezesowi mają już chyba wieczny.za dary na termy.i zagładę korników.I dlatego ci co chcą dorównać Bogu i żyć wiecznie ,za swoje megalomaństwo i brak pokory ,będą smażyć się w piekle a ja zażywać przyjemności z hurysami w raju.i przypominam czym jest wybrukowana droga do piekła./?

  41. Tanaka
    Obraziłeś się, czy cuś, bo cię lekuchno skrytykowałam za ten wstępniak?

  42. @Tanaka
    26 października o godz. 9:05
    Sam widzisz drugim akapitem dałeś sam sobie odpowiedź – oni nie są głupi. Owszem, są gdy im się to opłaci ale spójrzmy na ichni boom inwestycyjny w naszym kraju – tyle kościołów, szkół, przedszkoli – zdobyć na to kasę…Zbudować imperium medialne jak Rydzyk i finalnie to wszystko przełożyć na wpływy polityczne. Wymaga to kwalifikacji. Kanalie? Owszem ale nie głupie.

  43. mag
    26 października o godz. 12:17

    „To jest niemożliwościowe” – jak powiedział Gospodarz w filmie „Big bang” – żebym się miał, maguś, na Ciebie obrazić. Ale nie siedzę na okrągło na blogu, więc i nie odpowiadam systematycznie. Zadałaś mi intelektualnego bobu różnicując oksymoron w moim ujęciu z wożeniem drew do lasu – w Twoim. Oksymoron, jak wiemy, to połączenie ze sobą pojęć sprzecznych. Biskup z jednej, a rozum, prawda i powaga z drugiej pozostają w stanie zupełnej sprzeczności, co w tekście przedstawiłem, żeby nie było, że rzucam hasło, wy go łapcie.
    Natomiast „wożenie drew do lasu” przedstawia sytuację bezsensowną, co jest czymś innym niż sprzeczność. I taki tytuł: Biskup, rozum, prawda i powaga, czyli (już nie „razem” – bo to by było zupełnie nietrafione) wożenie drew do lasu – brzmiałby – przyznasz chyba jako zawodowiec od słowa – mało zgrabnie, a przy tym konsternował innością znaczenia owego wożenia.

  44. Slawczan
    26 października o godz. 12:25

    Boom inwestycyjny nie wynika z „niegłupości”, czyli czegoś w rodzaju mądrości, ale z czego innego. A skoro mowa o inwestowaniu – nieudolność, przywłaszczanie pieniędzy na inwestycje przez proboszczów i innych członków kleru, zlecenia „dla rodziny”, zatrudnianie na czarno, niepłacenie za umówione roboty, wypieranie się odpowiedzialności za wypadki na budowie i tak dalej – to , z punktu widzenia fachowości procesu budowlanego, ewidentna głupota, nieporządność, bałagaństwo i przestępczość. Do tego dochodzi czynnik nieskończenie ważniejszy: moralność i świętość w księdzu. Moralność zabrania niepłacenia za robotę, co – wprost i z surowością – jest w niebieskiej książeczce (którą kler ma tam, „gdzie pan może pana majstra w dupę pocałować”), zabrania defraudacji, unikania odpowiedzialności i tak dalej Świętość uświęca moralność i czyni ją absolutną oraz absolutnie wymagalną.
    Natomiast – tu się zgadzamy bez dwóch zdań – niemoralne, cyniczne, złodziejskie garnięcie pod siebie przez kler jest oznaką jego „niegłupości” w ich horyzoncie chrystoformizacyjnym.

  45. @Tanaka
    Świetny wstępniak! Niby oczywista oczywistość, że oksymoron ale powtarzania tego nigdy nie za wiele. Poza tym masz wiadomosc
    Na marginesie
    25 października o godz. 15:01
    „Odwieczny problem: czy biskupi udają durniów, czy ta niewiarygodna durnota została im wpojona w ramach „formacji”?”
    To pierwsze! Rozum do tego żeby i jak nie dać się od korytka oderwać to oni mają all right. I do tego jak w tym celu trzymac w szachu trzódkę która ich karmi tez mają. Po prostu wygodniej jest strzelać głupa „Ja nic nie wiem a poza tym nie mam zdania. Módlmy sie!”

  46. @Gospodarz

    Prosze uprzejmie o wyrzucenie zduplikowanego wpisu ktory wisi w moderacji jako Kostka2. Uprzejmie donosze ze nie ma takowej. 🙂

  47. Na marginesie
    25 października o godz. 15:07

    Fakt. Klasyka gatunku. Az mi go bylo szkoda tak sie biedny skręcił na zadane pytanie. „No chyba…”

  48. mag
    25 października o godz. 18:37
    i @Tobermory

    Ogladałam ostatnio na BBC świetną mini serię dokumentalną „Russia with Simon Reeve” (byc moze wciaz dostępne przez BBC iPlayer jak kto ma dostęp). Simon podrózuje po Rosji rozmawiajac ze zwyczajnymi ludzmi, troche jak ten redaktor z linku Ewy (co jakis czas policja pakuje ich w pociąg jak zaczynają za dużo pytać). Wyszlo z tego, że narodowi rosyjskiemu (co niektórym przedstawicielom) bardzo imponuje ten Putina maczyzm. Nie wiadomo czy się smiać czy bać sluchajac ludzi ktorzy mowia o tym niemal ze lzami wzruszenia w oczach. Oglądajac program co jakiś czas komentowalismy „Niech zyje nam towarzysz Stalin co usta słodsze ma od malin” bo podlatywało to w te stronę – Putin, mocna ręka i ojciec narodu – do takich rządów tęsknilismy… Brzmi znajomo jakby…

  49. Tanaka
    Sorry, ale nie mogę się skoncentrować, bo właśnie dostarczono mi kota/tkę (płeć jeszcze nieustalona), dalej zwaną/ym kotem.
    Dopóki tymczasowa właścicielka nie wyszła ode mnie, kot zdążył zajrzeć w każdy kąt, bezceremonialnie pospacerował po kuchennym blacie, a nawet położył się z pańska pod oknem balkonowym wychodzącym na taras.
    Teraz siedzi pod łóżkiem w sypialni i nie daje znaku życia.
    I weź tu wyjaśniaj różnicę między oksymoronem, a tym co jest wyważaniem drzwi otwartych, czyli wożeniem drew do lasu, bo oksymoron, o którym piszesz, to po prostu oczywista oczywistość.
    P.S. Kot jest wielkiej urody, czarny o dość długiej sierści z przebłyskami rudego w stronę ogona prawie jak u wiewióry.
    Jak go nazwać? Może mi ktoś z koleżeństwa podpowie?

  50. zza kałuży
    26 października o godz. 1:59

    zza kałuży
    26 października o godz. 1:59

    Może zaraz mi się dostanie za to co napiszę od bardziej radykalnych ateistów ale.. Myślę sobie tak (czy slusznie nie wiem) – jeśli ostatnim życzeniem twojej mamy byłoby mieć katolicki pogrzeb z księdzem to nie wiem czy nalezy az tak stawac okoniem i urządzac świecki pogrzeb wbrew woli głównego uczestnika. Niby mówi się o tym że pogrzeb jest dla żywych ale to chyba nie do końca tak jest. Pogrzeb jako uroczystośc ku pamięci osoby, która odeszla powinien byc w jakimś sensie refleksja jej zycia. Nawet jesli tym ktorzy zostali jest to nie w smak z roznych wzgledow. Gdyby ktos wbrew mojej woli uszykowal mi pogrzeb z księdzem to mimo, ze na tym etapie mi jako proszkowi w puszce byloby juz obojetne to mysle ze uwłaczałoby to w spory sposób pamieci po mnie a to juz obojetne mi nie jest. Więc analogicznie myśle sobie, że tak samo może byc z twoja mamą tylko w drugą stronę. To inna sytuacja niz organizowanie katolickiego pogrzebu dla ateisty, ktory za zycia był temu absolutnie przeciwny a po smierci nie może już zaprotestowac.
    Przypomnial mi sie film „Captain Fantastic” z Viggo Mortensenem kiedy owdowialy ojciec z gromadką dzieci wychowanych w lesie jedzie zapobiec konwencjonalnemu pogrzebowi żony, ktory próbują zoorganizowac teściowie. Film mimo pewnych zgrzytow wart obejrzenia z roznych wzgledow

  51. mag
    26 października o godz. 14:22

    Rademenes! 🙂

    To normalne, ze na poczatku siedzi pod lozkiem albo pod szafa

  52. Kostka
    26 października,g.14:12
    „Tęskniliśmy.. my”? Czy aby na pewno?
    Wydaje mi się (zresztą żadne to odkrycie), że w Polaku od pokoleń zmaga się dusza niewolnika, chłopa pańszczyźnianego z sarmackim bałamutnym – szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie, z romantycznym zrywem wolnościowym bez szans na powodzenie.
    Teraz największe (?!) szanse ma chytra kalkulacja, jak żyć, by się niespecjalnie narobić, a dla wielu jeśli narobić, to dziecków. Przepraszam, tu trochę przeginam, ale świadomie.
    Co tam trybunały, sądy niezależne, prawa obywatelskie…
    Wyjdzie się na ulicę, jak na 500+ zabraknie, a kostka masła zacznie kosztować 15 albo 20 zł.
    P.S.
    Oho, zachrzęściło! Nakryłam właśnie kota, jak podjadał „suche” z miseczki.
    Spojrzał na mnie z wyrzutem i znowu schował się pod łóżko.

  53. @wbocek

    Jeszcze do poprzedniego wpisu w kwestii sosen – tym razem nie mam szyszki (dziwne bo normalnie moj syn znosi jak popadnie) ale na pierwszym zdjeciu jak sie przyblizy to widac kilka na ziemi. Bardziej mi wyglada na silvestris ale bo ja wiem? Za slabo widac. Jednakze sosna zwyczajna (uparcie nazywana tutaj Scots pine) jest gatunkiem rodzimym dla tego regionu i wchodzacym w sklad lasow na zdjeciu podczas gdy naturalny zasięg czarnej nie sięga tak daleko na północ (spotyka sie je czasem w parkach i ogrodach botanicznych). Ciekawostka – wprawdzie lasy, po ktorych lazilismy w tej akurat okolicy zostaly zasadzone okolo 250 lat temu (i od tamtej pory czesciowo rozsiewaly sie i rozrastaly naturalnie) to nasiona i sadzonki do tego celu zostaly dostarczone z Abernethy Forest, ktory jest lasem naturalnym – jedna z ostatnich pozostalosci po oryginalym Borze Kaledonskim (czyli taki tutejszy odpowiednik puszczy Bialowieskiej jesli chodzi o starozytnosc bo bioroznorodnoscia oczywiscie rownac sie nie moze). Tak wiec genetycznie lokalne silvestrisy sa potomkami tych sprzed 7-9 tys lat. Moze dlatego wygladaja troche innaczej niz nasze

  54. mag
    26 października o godz. 14:47

    „Tęskniliśmy.. my”? Czy aby na pewno?
    Wydaje mi się (zresztą żadne to odkrycie), że w Polaku od pokoleń zmaga się dusza niewolnika, chłopa pańszczyźnianego z sarmackim bałamutnym – szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie, z romantycznym zrywem wolnościowym bez szans na powodzenie.

    Ano – dobrze to ujęłaś. Nie wiem czy widziałaś program podrzucony przez Ewę ale w pewnym momencie pada tam bardzo podobne stwierdzenie – niby my Polacy nie lubimy jak sie nas trzyma za kark ale w sumie to trochę lubimy jak ktos nami rzadzi.. Taka tam schizofrenia 😉

  55. mag
    26 października o godz. 14:47

    „Wyjdzie się na ulicę, jak na 500+ zabraknie, a kostka masła zacznie kosztować 15 albo 20 zł.”

    To tak jak i u nas. Powoli wreszcie zaczyna docierac do niektórych zakutych łbów, ze konsekwencje glosowania za Brexitem nie będą az tak zabawne. Rząd Jej Królewskiej Mości dba jednak o nas bardzo. Przede wszystkim o to, żeby nie bylo nam smutno z powodu Brexitu wiec prowadzi regularna kampanie rozweselającą. Idiota od finansów ogłosił ostatnio, że Unia Europejska to wróg… Jak wróg to wojna ani chybi więc inny pozyteczny idiota (od transportu) oglosil zaraz (zapytany w wywiadzie jak poradzimy sobie ze wzrostem cen kiedy wyjdziemy z Uni), ze po prostu wyhodujemy wiecej wlasnego jedzenia. Proste – jak wojna to „Grow your own” oraz „Dig for victory” czyli popularne slogany rządowej propagandy w czasie drugiej wojny swiatowej – „Wyhoduj swoje” i „Kop ku zwyciestwu” (ogródek nie okopy)… Jak to zrobic bez robotnikow z Europy Wschodniej zartownis nie dodal ale kto by sie takimi szczegolami przejmowal. W koncu Mat Dammon wyhodowal pyry nawet na Marsie…

  56. @Kostka
    26 października o godz. 14:12

    No właśnie. Wyobrażasz sobie, jak frustrujące dla Prawdziwych Polaków jest porównanie ich przywódcy z ruskim idolem?
    Co popatrzą… 🙄
    Muszą więc znajdować dla niego coraz lepsze superlatywy i tytuły – zbawca, naczelnik, niekoronowany król…
    A Ruskim wystarczy powiedzieć: Putin, i cały świat wie 😎
    Jelcyna chyba jednak trochę się wstydzili.

    Przy okazji przypomina mi się opowiadanie Marka Twaina „Opowieść otrutego”, w którym w mroźną zimową noc gość eskortuje w wagonie bagażowym drewnianą skrzynię ze swoim zmarłym kilka dni wcześniej przyjacielem, aby go pochować w rodzinnym Wisconsin. Na trumnie ląduje niezauważna przez niego i przez bagażowego paczka z serem. Im cieplej staje się w wagonie, tym straszniejszy fetor zaczyna dobiegać od strony skrzyni…
    Im większy smród, tym większa rewerencja bagażowego wobec zwłok w skrzyni, kiedy musi o nich mówić podczas desperackich prób zneutralizowania bestialskiego zapachu przy pomocy wybicia szyby w okienku, pryskania karbolem, a na koniec palenia mieszanki kurzego pierza, liści tytoniowych, suszonych jabłek, szmat, starych butów, siarki, żywicy i wszelkich śmieci… Woń podstawowa przebija się przez wszystkie inne.
    Przyjaciel awansuje do pułkownika, generała, komandora, gubernatora…
    Na następnej stacji obaj panowie zostają zabrani z zewnętrznej platformy, zamarznięci i nieprzytomni.
    A w skrzyni były strzelby, bo na stacji w Cleveland stały do załadowania dwie jednakowe skrzynie. Jedna ze zwłokami do Wisconsin, druga z bronią, do Illinois…

  57. Tobermory
    26 października o godz. 15:28

    Z drugiej strony… wyobraź sobie tylko Kaczelnika z gołą klatą na ogierze na wzor Putina… To by dopiero zgroza była! Moze i dobrze ze on nawet klaty nie musi pokazywac w celu uzyskania milosci narodu… 😉

    Nie znam Twaina, ktorego przytoczyles – musze sobie wyszukac bo bardzo smakowicie sie zapowiada

  58. Zafundowalismy sobie dość imponującą ilość beneficjentów wspólnego kotła.
    24 000 księży, 14 000 zakonnic, 6 000 zakonników, 70 000 katechetów.
    Wszystko utrzymywane de facto z budżetu, za pomocą różnych transferów.
    Co otrzymujemy w zamian, trudno powiedzieć.
    Ale UTRZYMUJEMY tych ludzi wszyscy.

    Można podsumować oratorów pod względem dochodów za występ.
    Ksiądz, za pokropek i mowę pogrzebową, powiedzmy 1000 zł.
    Biskup, 50 000 za otwarcie pawilonu, czy drogi.
    Oczywiście, zwolnione z wszelkich podatków.

    Takie dochody blado wyglądaja przy wpływach do kasy polityków.
    Występ Kwaśniewskiego czy Wałęsy, t0 50 000$.
    Pani Clinton dla bankowców- 200 000$
    Synekury dla różnych polityków w różnych korporacjach, to miliony.

    Dlaczego łączę te dwie profesje?
    Bo są dochodowe, nie wymagają kwalifikacji, przyciągają amoralnych ludzi, zwalniają z odpowiedzialności przed ludźmi i dają częstokroć immunitet przed prawem.
    I oczywiście, w zamian za iluzję szczęśliwej przyszłości w niebie czy na Ziemi, pozwalają wygodnie żyć……docześnie.

    Każda z tych kast wylobbowała sobie prawne przywileje, niedostępne przeciętnym zjadaczom chleba.
    Dokładamy im ze wspólnego kotła, więc nie dziwmy się, że dla całej reszty pozostaje dość niewielka ilość.

  59. Kostka
    Wyszłam na chwilę do sklepu, wracam, a kot rozwalony na kanapie, myje się bardzo dokładnie. Tym razem spojrzał na mnie z pewnym jakby zainteresowaniem.
    Następnie podążył za mną do kuchni, wskoczył na blat i czeka. To ja mu saszetę z mokrym jedzonkiem. Na podłogę do miseczki, rzecz jasna. Pożarł w sekundę, nadstawił się do pogłaskania i wyrzekł sakramentalne miau!
    Potem się wysikał do kuwety (trafil bezbłędnie, choć to nówka i znowu wlazł pod łóżko.
    Dawno nie miałam kota tak pozbawionego kompleksów i prostego w obsłudze.
    Czy to nie podejrzane?

  60. Tanaka w swoim wpisie przywołał taki oto cytat:
    „Przyczyny zła należy szukać u źródeł, inna metoda to absurd”.

    Dalej w swoim tekście, niczym gospodyni odkurzaczem usuwająca z pajęczyn zapuszczone mieszkanie, czyni to samo w przestrzeni społecznej zapuszczonej półprawdami, wazeliniarstwem, czy po prostu ordynarnymi kłamstwami.

    Sprawy poruszone przez Tanakę są kluczowe dla naszej przyszłości, bo metoda wypierania prawdy rękami opętanych świeckich spycha kraj w czarną dziurę
    skąd powrót może okazać się niemożliwy.
    Dlatego trafna diagnoza na początku leczenia chorego, może przynieść powrót do zdrowia.

    ŚWIETNY TEKST

    Od rzeczy,

    wczoraj przeczytałem wymianę listów pomiędzy b. Dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku a Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawie zmiany muzealnej ekspozycji,
    Tekst Ministra sprowadza się do kłamliwych zarzutów w których minister Gliński m.in. twierdzi, że zbyt mało jest eksponowana rola największej podziemnej armii w czasie II Wojny Światowej, jaką była AK.
    Takie publiczne twierdzenie profesora Ministra jest żenujące, bo powszechnie wiadomo, że największą armią podziemną w II Wojnie Światowej była armia Tito licząca 800000 żołnierzy, podczas gdy Armia Krajowa liczyła ich kilkakrotnie mniej.
    Szydło z worka w tekście Ministra wychodzi, gdy zaczyna gloryfikować Żołnierzy Wyklętych i ich rolę oraz znaczenie dla Polski.
    Wspomnieć warto, że dotychczas żyją liczni Polacy, którzy po traumatycznych kontaktach z tymi wyzwolicielami pozostają w żałobie.

    Twórcy projektu muzealnego zwracają uwagę na hucpę ministra Glińskiego, bo jego zarzuty oparte są na sugestiach jego współpracowników, a sam nie raczył się pofatygować by obejrzeć tę ekspozycję, która zainstalowana w ciekawym architektonicznie budynku robi duże wrażenie.

    W pewnym sensie pilotowałem budowę tego obiektu od fundamentów i dlatego czuję przywiązanie do niego.
    Uważam architektoniczny rozmach i pierwszy projekt ekspozycji za oryginalny. Budził on duże zainteresowanie publiczności i jest dumą gdańszczan (także sopocian:).

    Po listownej wymianie zarzutów autorzy ekspozycji oświadczyli, że zaskarżą do sądu ewentualną jej korektę.
    Jednak na kolana rzuciła mnie dyskusja internautów.
    Dowiedziałem się z niej, że na poczet gloryfikowanej postawy społeczeństwa polskiego w czasie II Wojny Światowej zaliczyć należy około 100 000 donosów naszych rodaków do gestapo (znajdują się one ponoć w archiwum w Łodzi) oraz wg
    szacunków Armii Krajowej 70 000 konfidentów.
    Te porażające informacje są cząstkową odpowiedzią na bolesne refleksje Lewego dotyczące, z grubsza mówiąc, kondycji tak dzielnego społeczeństwa, które dało się tak spsić.

  61. @mag
    Poczekaj, poczekaj. Jak kot Ci zajmie Twój ulubiony fotel, a na poduszce nie znajdziesz miejsca dla swojej głowy, to zrozumiesz co znaczy „kot prosty w obsłudze”. O tym, kto jest prosty w obsłudze – decyduje kot. Na razie jesteś na dobrej drodze, aby Rademanes (w skrócie – Rad) uznał, że to Ty jesteś łatwa w obsłudze 😉

  62. On się nazywa Wiewiór.

  63. Kostka
    26 października o godz. 14:29
    Jak się zaaklimatyzuje, oznaczy terytorium. A jak go coś wkurzy – oznaczy buty – dlatego lepiej trzymać wszystkie w szafce.

  64. mag
    26 października o godz. 14:22
    Czarny kot, z ognistym dodatkiem – to musi być Lucyfer.

  65. @mag, nazwij go Tobermory
    *chichot w kułak*

    Wiewiór.

  66. @ po, 25 października, godz. 16:47. Istotne sprostowanie. To nie KR-K wzorował się na Leninie. Odwrotnie: Lenin zbudował partię na obraz i podobieństwo struktury kościelnej i zapoczątkował kult wodza będący prostym naśladownictwem „świętości” papieża.

  67. Kaszuba
    26 października o godz. 17:32

    E…tam….

    WSZYSTKIE SKUTECZNE w działaniu struktury są hierarchiczne.
    Wojsko, korporacja, partia polityczna, scentralizowany kościół.
    Struktury demokratyczne, rozproszone, rozdyskutowane, osiągają sukces, są skuteczne, jedynie w minimalnym stopniu, przypadkowo, któtkookresowo.

    W naturze homo sapiens leży stratyfikacja grupy.
    I tego nie da się przeskoczyć.
    Stado rządzi się własnymi prawami, wbrew teoretycznym modelom.
    Klika, klan, szczep, plemię, region, kraj- każdy krąg ma swoich wodzów.

  68. Jest pewien problem na blogu. To, co napisal Tanaka wie 99,9% blogowiczek/blogowiczow. Ile razy juz to bylo? O tym skurwysynskim kk?
    Pojawi sie kiedys ktos, kto pokaze jak ODCIAGNAC ludzi od kk?
    Jesli sie pojawi, to mysle dostanie pokojowa nagrode Nobla…
    To, mysle, powinno byc zadanie ateistow….
    Kolejne klepanie banalow–robi pewnie „dobrze”. Nie zmienia nic.

  69. NeferNefer
    Myślalam o Wiewiórze, ale kot jest za mało rudy ( Rudi?)
    Poza tym imię powinno być raczej krótkie (nie T…..).
    gotkowal
    Oj tam, zaraz Lucyfer. Najwyżej Lucy.
    anumlik
    Może Rad (od Rademanes, jak sugerowała @Kostka), albo raczej Radzio. (Rad to jak kraj rad, albo wynalazek naszej wielkiej rodaczki, co mi się nieprzyjemnie jakoś kojarzy z rakiem).
    A co byście powiedzieli na tajemniczą Lunę (od księżyca) lub Lunia (jeśli facet). O matko, tylko ta „Luna” (Bristigierowa)

  70. mag
    26 października o godz. 18:29
    Ateista czy agnostyk – to słabe imiona dla kota, więc może chociaż Heretyk?

  71. Jak czarny to Kali. Radzio kojarzy mi się z pewnym blogowiczem. Jakbyś miała dwa to zdecydowanie Sol i Luna:
    https://www.youtube.com/watch?v=iMs0tbEplF0

    I Lorca jako symbol walki z czarną zarazą.

  72. A czy ten kot to już na pewno kot? To znaczy samiec?

  73. @Namargineska
    Płeć moich kotów rozróżniam. Sama @mag (sam widziałem) jest samicą… ups… kobietą. Dżender jej nowego kociego pana (pani?) nie został jeszcze przez mag ustalony. Nie będę podpowiadał, jak to to ustalić, niech się sama męczy, choć zaglądnięcie kotu (kotce) pod ogon nie jest trudne, szczególnie gdy stworzenie wyłazi do miski (i do kuwety – tam najłatwiej podejrzeć czy i jak kuca) spod łóżka 😉

  74. Mag, do dzieła! Ustal, kto zacz.
    Bo to lepiej wiedzieć przed ochrzczeniem zwierzaka.

  75. @@ anumlik, Namargineska
    Kurde, wiem jak rozpoznać płeć kocią (jak dwie dziurki pod ogonem blisko, to baba, oddalone, to facet).
    Ale jak to ustalić, gdy się nie ma odpowiedniego wzoru z Sevres i nie chce się miętosić ogona kota co mogłoby wkurzyć?
    Uważam że kot z natury swej jest co najmniej Heretykiem (takie imię proponuje @gotkowal), więc chrzest w ogóle nie wchodzi w grę.
    Chyba że osobnik/czka pochodzi z linii egipskiej kotów w sposób naturalny świętych. Na to jednak brak mi dowodów.
    @Izabella
    Może faktycznie Sol albo Luna?
    Wszystko wyjaśnię i się odezwę w temacie kota, gdy przyjdzie czas, bo nie chcę zanudzać swoim kotomaniactwem.

  76. Dzisiaj, wieczorową porą, gdy blog aż unosi się od euforii nad kotem mag, pod mój dom zajechał samochód którego głównym pasażerem był piękny (podobał się żonie) i wesoły szczeniak wabiący się Rubik.
    Radośnie obejrzał wszystkie kąty i po chwili bezceremonialnie sporządził na dywanie
    solidną kupę. Jego spojrzenie mówiło, że należała mu się ta przyjemność po długiej podróży.
    Natychmiast wyszedłem z nim na spacer by obwąchał ścieżki dzików i po kąpieli poszedł spać.
    Czuję jednak, że spanie mu nie w głowie, ale chętnie by się załapał na nocleg na łóżku.
    Zapowiada się pełna emocji noc.
    Piszę o tym, bo na spacerze wpadło mi do głowy żeby zmienić mu imię na „Mag”
    (oczywiście za przyzwoleniem blogowej mag).
    W ten sposób mag została by chrzestną nieopierzonego „Maga”, który właśnie dobrał się do rękawa mojej koszuli.

    Dobranoc. Idę zobaczyć co Rubik nowego wymyślił.

  77. Rosa91b
    Ależ będzie mi tylko miło, jeśli zostanę poniekąd matką chrzestną, jak dotąd, Rubika, a wkrótce Maga. Skąd pomysł na takie, a nie inne przemianowanie szczeniaczka?
    Mój całkiem nowy kot usnął na kanapie (oczywiście nie chrapie) i na pewno nie narobi kupy na dywan, co jest dużą zaletą kotów, perfekcyjnych czyściochów od maleńkości.
    Szkoda jednak, że już nie mam, jak kiedyś, i mieć nie będę, kota i psa jednocześnie. Trza mierzyć siły na zamiary, tudzież okoliczności przyrody.

  78. @lewy „Gdyby babcia lub krewna chcieli ochrzcic mojego wnuka to bym nie ulegl i stawial opor…..” A….. za przeproszeniem co ty masz do tego czy twoj wnuk bedzie ochrzczony czy nie, poza ewentualnym wyrazeniem jeden raz swojej opinii… tak we wszystko sie wtracasz?
    @Szymonowicz, musisz zakceptowac powtarzajaca sie tu na okraglo tematyke, ktora jakos nie wnosi nic nowego.
    Jesli chodzi o temat biskupi, to Polityka wlasnie nagrodzila biskupa Pieronka ( i jakas grupe mlodziezowa), zapewne czytaliscie. Ktos sie wpisal, ze te nascie lat temu ow laureat nazwal I. Jaruge skrajnym feministycznym betonem na okolicznosc jej zaangazowania w zelzenie obowiazujacej w roku 2002 ( tej samej co teraz nazywa sie kompromisem) ustawy antyaborcyjnej. W tym czasie ulubieniec polskich intelektualistow arcybiskup Zycinski na ta sama okolicznosc byl elegantszy i po prostu mowil z poblazaniem i zyczliwym usmiechem o paniach co to udaja polityczki przy kawiarnianym stoliku, he,he.
    Sprawa pochowku poruszana tez tu po raz n-ty jest jednak na okolicznosc zblizajacego sie swieta jak najbardziej aktualna. Cieszy, ze coraz wiecej ludzi mysli ekologicznie i chce sie spopielic.
    No i taki dylemacik kocio-etyczny ( sama tez mam kota juz w podeszlym wieku) Szwagierka mojej corki ma kota, ktory jest leciwy i powaznie zachorowal. Weterynarz stwierdzil, ze nerki przestaly pracowac i jedynie co mozna zrobic dla stworzenia to dializy. Poza plecami orzeklismy, ze to sa problemy pierwszego swiata bo itd… Wlascicielka bez wahania przystala na to leczenie. Jest to kosztowne, akurat ona nie zuboza tym rodziny, ale tez wielce uciazliwe, bo to sa dwa razy dziennie jakies wlewy do przetoki, te wlewy trzeba kupowac, o godzinach trzeba pamietac, diete przestrzegac… I co? I kot juz kilka miesiecy jest w doskonalej formie, a ja pierwsza uwazalam, ze trzeba go uspic, a teraz patrzac na niego glupio mi..Tak, to sa problemy pierwszego swiata.

  79. a kot rozwalony na kanapie

    ‎@mag, jeśli Twój nowy kot rozwalił się jak Thelonious, to może dasz mu na imię Monk. 😉

    http://www.zocalopublicsquare.org/wp-content/uploads/2009/10/monkchill.jpg

    Na cześć niekwestionowanego geniusza muzyki nowoczesnej. Poza tym zobacz jakie ma kocie ruchy.

    https://m.youtube.com/watch?v=XjJYeCYO-hA

    Evidence‎
    https://m.youtube.com/watch?v=qweSlfP6BtI

    Epistrophy‎
    https://m.youtube.com/watch?v=hLopWusx-ZU

    Komeda też fajnie. 😉

    Tanaka
    26 października o godz. 8:57

    W bilansie dnia suma przyjemności musi być większa od sumy cierpienia. ‎

  80. @Szymonowicz 26 października o godz. 18:05
    „Pojawi sie kiedys ktos, kto pokaze jak ODCIAGNAC ludzi od kk?”
    Siłą Kościoła jest, prawdziwa lub mniemana, wspólnotowość. Oraz ludzko-boska dwoistość, traktowana jako legalny wytrych dający prawo wchodzenia w dowolne „ludzkie”=świeckie struktury z tzw. „boskim” pierwiastkiem.

    Ateista nie dysponuje niczym, co mogłoby go przykleić do innych ateistów, poza niechęcią do Kościoła. Co jest z definicji bez sensu a dodatkowo powoduje oskarżenia, że ateista to też religiant tylko że jego religią jest anty-religia, np. anty-katolicyzm.

    Ateista nie włazi też „naturalnie” do kółka żeglarskiego ani motocyklowego ani narciarzy ani do Związku Górników proponując im ubogacenie ich spotkań „boskim pierwiastkiem”. Nie ma ateistycznych kapelanów w świeckich organizacjach.

    Ateistów nic z innymi nie skleja ani nie daje im prawa do przyklejania się. A zatem brak im „naturalnej” wspólnotowości.

    Nie ma salek parafialnych, nie ma kościołów, nie ma obrzędowości, nie ma tradyjcji. Samotnyś jak pies a ludzie nie chcą byc samotni jak pies.

  81. Akcja „Szlachetna Paczka” to jest z kolei przykład dobrze pomyślanej alternatywy dla świeckiej akcji WOŚP.
    Kościół organicznie nie cierpi i nie toleruje żadnego przejawu świeckiego, a wiec niezależnego od jego aparatu życia społecznego.
    WOŚP próbowali obrzydzać i im sie nie udało, nawet dojna zmiana nie zaszkodziła, a więc ubogacili swoją taktykę. Do otwartego podkopywania doadali kościelną alternatywę czyli „Szlachetną Paczkę”.

  82. „Pojawi sie kiedys ktos, kto pokaze jak ODCIAGNAC ludzi od kk?”

    W warunkach Polski taka osoba nie może być Żydem ani potomkiem Żyda. W Polsce bardzo dobrze ma się konflikt prościutko definiowany jako walka katofaszystów z żydokomuną.

    Urban był i jest inteligentny i dowcipny ale większego wyłomu czasopismem „Nie” nie zrobił. Tzn. pewnie cośtam ukruszył, ale lawiny nie było. Dlaczego? Bo to żydokomuch. Koniec kropka, to kończy dyskusję nad jego wiarygodnością. Podobnie Szechter przeproś za brata Michnik. Kwaśniewskiemu pijaństwo dawno by wybaczono, komuszy rodowód też, bo w końcu w sporcie robił a sport kużden kocha, ale stolzmaństwa nigdy.
    Od XIX wieku, od powstania komunizmu, żydowskość to jest w Polsce zabójczy polityczny argument. Do dzisiaj, bo zarówno prezydent Lech Wałęsa jak i dziennikarz Lis posługiwali się antysemickim argumentem. Nie mówiąc już o stronie prawicowo-narodowo-klerykalnej.

    Poplątana, nieszczęśliwa historia gdy w kącie Europy walczyło kilka narodów wspartych kilkoma religiami o swoją niepodległość. Na naszym podwórku wygrała akurat katolicka Polska ale pogadać z Żydami, Niemcami, Litwinami, Ukraińcami, Czechami, Słowakami, Węgrami, Rumunami, narodami bałkańskimi to każdy sie przekona ile oni mają żalów jedni do drugich. Czasami aż do dzisiaj.

    Te żale i strachy kłębią się ciągle płytko pod powierzchnią, jak płytko pokazały wojny rozpadającej się Jugosławii.

    Tak jak Urban, prof. Hartman też nie zostanie słuchanym politykiem. Już pomijam jego zaczepny, emocjonalny styl, jego preferencję do poruszania bardzo kontrowersyjnych tematów, na jakie mieszkańcy „tej ziemi” z pewnoScią nie są gotowi.
    To, że jest Żydem w Wolsce (i w Polsce) zamyka mu drogę.

  83. Ależ ja mam pamięć… przecież Kwaśniewski ślub kościelny brał, taki niewierzący gość.
    Nie ma kandydatów do „odciągania”…

  84. „@Szymonowicz, musisz zakceptowac powtarzajaca sie tu na okraglo tematyke, ktora jakos nie wnosi nic nowego” – powiedział zamorski osobnik zyta2003, który wnosi same nowości w rodzaju „mojedziecitomojedziecitamto”, a „trumpsramto”, a mojaznajomaowamto”. Zamorscy wnoszą wiele nowości, które nie wnoszą nic nowego w ich ulubionej dziedzinie recenzowania.

    Cytuje więc Lewego osobnik zyta2003: „Gdyby babcia lub krewna chcieli ochrzcic mojego wnuka to bym nie ulegl i stawial opor…..”. I recenzuje: „A….. za przeproszeniem co ty masz do tego czy twoj wnuk bedzie ochrzczony czy nie, poza ewentualnym wyrazeniem jeden raz swojej opinii… tak we wszystko sie wtracasz?”.

    Podobnie zapytałbym osobnika zyta2003: „Tak we wszystko się wtracasz?”. Ale nie zapytam, bo od dawna wiem, że wtrącanie się to jego specjalność. Staroć zaś polega na krzywym odczytywaniu recenzowanego i odpowiednio krzywym recenzowaniu. Tak więc osobnik zyta2003 nie zauważył, co rzekł Lewy. A on rzekł: „Gdyby babcia lub krewna chcieli ochrzcic mojego wnuka to bym nie ulegl i stawial opor…..”. Lewy mówił o woli osób TRZECICH, czyli tych, które wtrącają się – podobnie jak osobnik zyta2003 – w nieswoje, a nie o woli najważniejszych, czyli rodziców dziecka. Mało tego: osobnik zyta2003 jeszcze się wtrąca w życie Lewego i pyta, czy Lewy tak we wszystko się wtrąca.

    Kiedy parę zamorskich recenzentów nazwałem „kołtunami”, nie wziąłem tego z powietrza i chwilowej niechęci, odwrotnie: to właśnie niechęć wyewoluowała z obfitości wtrącalskich i recenzenckich zachowań. Oto inna wypowiedź osobnika zyty2003 z tego samego wpisu: „Cieszy, ze coraz wiecej ludzi mysli ekologicznie i chce sie spopielić”.

    Kogo cieszy?

    Używanie takich bezosobowych konstrukcji to przede wszystkim bezmyślne małpowanie bardzo rozpowszechnionej maniery. Kiedy powiem, że nie ja sądzę, lecz że „sądzi się”, automatycznie dodaję słowu wagi, nawet dostojeństwa, bo nie ja tak mówię, lecz lud. „Mówi się”, kurna, a nie tam.

    A prywatne cieszenie się z tego, że coraz więcej ludzi chce się spopielić, gdyby je przyjąć poważnie, prędzej wyglądałoby na ciężkie zidiocenie niż na rzeczywiste cieszenie z tak absurdalnego powodu. Chyba że cieszący się byłby grabarzem świata (celowo zmieniłem słowo Chorążuka) purpurowym lub księdzem i miałby interes w tym, by jak najwięcej nieboszczyków zmieścić w jednym centymetrze sześciennym.

  85. Wszystko można obśmiać, wszystko wywrócić szywrot na wywrot, ale czy o to nam chodzi?
    Ring to czy blog?

  86. Ewa-Joanna
    27 października o godz. 6:52

    Nie obchodzi mnie, o co jakimś „WAM” chodzi, a o wywracaniu proszę mówić do tych, co wywracają, ja mówię wprost.

  87. Na wsi cmentarz można łatwiej powiększyć, bo za cmentarzem jest pole. Pole aż po las. W każdym razie dużo łatwiej niż w mieście.

    Miasto.
    Ceglane lub betonowe budynki?
    Ulice wyłożone granitową kostka?
    Albo wylane asfaltem?
    Czasami poniemiecki jeszcze, gładki jak stół, biały beton?
    Zakłady pracy?
    Gęsto ustawione sklepy?
    Kawiarnie, restauracje, teatry, kina?
    Obmurowana rzeka?
    Takie małe laski, miastowi je nazywają parkami i nie chcą tam grzebać trupów?
    Coś się przypomina?

    Czasami dobrze na chwilkę wejść do swojego bagna za stodołą i ochłonąć.

    Najlepiej szalało mi się składakiem po alejkach „parku” na rogu Grabiszyńskiej i Przodowników Pracy. Szczególnie na jesieni, gdy wszędzie leżały mokre liście i o poślizg na zakręcie alejki było najłatwiej.
    Ach, co to za rozkosz było poczuć sie rajdowcem albo przynajmniej żuzlowcem!

    A jak fajnie było zjechać z alejki i poskakac sobie po wszędzie tam wtedy obecnych pagórkach i pagóreczkach!
    Aż któregoś dnia mnie oświeciło. Nikt mi nie powiedział, sam wszystko wykryłem. Dlaczego te alejki są obsadzone takimi a nie innymi drzewami. Dlaczego niektóre drzewa rosną w takich karnych szeregach, jak pod linijkę, a inne zupełnie losowo, gdzie bądź. Dlaczego przy skrzyżowaniach alejek z trawy wystają okragłe, betonowe ocembrowania. Dlaczego lecąc jak wariat na przełaj przez park, na ukos, gdzie bądź, człowiek musi w ostatniej chwili gwałtownie skręcać i omijać wystające z ziemi kawałki jakichć kamieni.

    Wykopałem sobie kilka z tych „kamieni”. Onalazłem w książkach dawny plan miasta. Z planem odszukałem resztki budynku dawnego krematorium.

    Tak tak, już przed wojna mądrzy Niemcy wiedzieli, że w mieście nie da się żyć, rozszerzając cmentarze aż po linię lasu. Bo to i głupie do grobu iść dwie godziny i szkoda swoje otoczenie, które może byc parkiem zamienić w pole stu tysięcy nagrobków.

    Potem przyszła wojna i zamieniła (część) cmentarza w park. Moje ukochane miejsce do rowerowych szaleństw.

    Teraz mam dziesiąt lat i rozumiem, że niespopielanie zwłok jest niemądre. Wsiowym zajmie jeszcze trochę czasu, ale w końcu i oni dojrzeją.

  88. Zeszło na spopielanie (popieram i sobie życzę), ale ja na chwilę jeszcze wrócę do imion. Gdybym miał nowego psa, to bym go nazwał Putin albo Biskup. Wołałbym: Biskup do nogi! I on by przybiegał i się łasił 😎
    Kot też by się tak mógł nazywać, ale trzeba pamiętać, że kąt rządzi i jeszcze mu się bardziej przewrócić w głowie 😉
    Ogólnie biorąc, imię zwierzęcia powinno być wygodne do wołania, a fachowcy od kotów twierdzą, że dobrze jest, kiedy zawiera „i”, bo koty reagują głównie na tę głoskę. Na moich trzech kotach się sprawdziło. Każdy reagował na jedno z trzech imion, które im nadałem.
    Przy niepewnej płci lub niechęci obarczania zwierza konkretnym genderem, można wybrać rozwojowe imię neutralne np. Emi(l) 😉
    Co do pewności przy ustalaniu płci…Moi znajomi nazwali kota Kuba i trochę się zdziwili, kiedy pojawiły się kocięta.

  89. @wbocek
    27 października o godz. 8:34
    Mówiąc wprost mnie też guzik obchodzą twoje wywody, ale nie podoba mi się jak atakujesz innych uczestników bloga za ich wypowiedzi, bo się tobie nie podobają.

  90. Ewa-Joanna
    27 października o godz. 10:16

    Jesteś wystarczająco sama w sobie, by nie rozumieć, co mnie łączy z zamorską, która jest specjalistką od głośnego interpretowania cudzego życia. Ja oceniam tylko wartość słów, które czytam na blogu. A atakowaniem zajmują się prawie wszystkie człowiekowate łącznie z Tobą, tyle że widzenie siebie to rzadka umiejętność.

  91. @wbocek
    27 października o godz. 10:42
    A prawo do oceny sam sobie dałeś, nie? Pierniczysz kotuś.

  92. Uh, napisałem „kąt rządzi” 🙄 „Kot” – miało być.

    Pombocek nie potrafi porzucić swoich własnych manier, ale przynajmniej przestał je nazywać „manieryzmem” (u innych, oczywiście) 😉
    A na dworze nagle zimno jak makiem zasiał 🙄 Aż się gęsiej szyjki dostaje, jak powiada pewien Rysiek.

  93. mag
    26 października o godz. 18:29

    Nadrabiam znad pierwszej kawy podziwiajac przez okno jak wszystko paruje po nocnym mrozie (pierwszym tej jesieni)

    Wiec w kwestii Wiewiora…RoKita!

    A Rudi tez ladne imie, moj kamper sie tak zwie bo jest rudy i pyzaty jak Rudi Schubert i blaszany jak Rudy 102
    A’propos kocich imion – przypomniala mi sie historia kiedy moja osmioletnia siostra postanowila nadac swojemu pierwszemu pregowanemu dachowcowi wytworne imie „Rio” (don’t ask me why). „Jak?” zakrzyknela jej wredna starsza siostra, wtedy nastoletnia, ktora nie doslyszala „Ryjo? Buahahaha” . Niestety , nic nie zdolalo zmazac tej pierwszej wpadki i bury od tej pory nazywany byl Ryjem albo pieszczotliwie Ryjkiem, ku utrapieniu jego mlodocianej pani. Co i tak nie bylo najgorsze zwazywszy okropne zwyczaje mojej mamy, ktora nazwala potomstwo Ryjka Zdzisiek Bialy i Zdzisiek Szary i w ogole miala zwyczaj nadawania kotom przedziwnych imion.

  94. Już dawno mówiłam, że Jasna Góra to Łysa Góra, skoro odbywają się tam sabaty narodowców.
    http://natemat.pl/221309,chciala-zamowic-msze-na-jasnej-gorze-za-polske-wolna-od-faszyzmu-to-co-uslyszala-wprawilo-ja-w-zdumienie

    Nasz krk ma wzorce oparte na silnych fundamentach i tradycjach.
    Konkordat między Niemcami a Watykanem został podpisany już po dojściu Hitlera do władzy. Przypadek?

  95. Tobermory
    26 października o godz. 16:35

    Dzieki! Juz pierwsze zdanie rozbawilo mnie do lez. Chcialam ostatnio przeczytac ponownie „Prostaczkowie za granica” tym razem w oryginale i okazalo sie, ze moja lokalna biblioteka nie ma takiej klasyki (nie pierwszy raz zreszta). Moje oburzenie nie znalo granic, wiec jak zwykle zamowie uzywana kopie przez amazon.

  96. Tobermory
    Ja też dostaję gęsiej skorki, gdy wychodzę z domu, a z drugiej strony czuję się jak w piekle.
    Budowlańce drogowi leją właśnie smołę na okoliczność tzw. rewitalizacji alei, przy której mieszkam.

  97. Ewa-Joanna
    27 października o godz. 11:11

    Identycznie jak Ty i Tobermorek. Nikt nikomu nie daje takich praw, zdobywa się je własnym doświadczeniem. Nie odniosłaś się do nieuprawnionej interpretacji słów Lewego przez zytę2003, czyli do mojego meritum, lecz do tego, że to wytknąłem. Swoje pytanie (Ring to czy blog?) zadaj pierw sobie, bo sama weszłaś na ring nie z gałązką oliwną w dziobie. Można tak sobie wytykać wzajemnie do udanej śmierci – i tak się robi. Polska normalka: walić w mordę wieszczących złe wieści, a wieści – olać. Myślowa sadzawka. Trzymcie się w niej zdrowo.

  98. Żorż Ponimirski
    Faktycznie Monk, mało że rusza się jak kot, to jeszcze pięknie gra.
    Zastanowię się.

  99. @Kostka
    27 października o godz. 11:47

    Rokita, a zdrobniale Kita 😉

    „The Innocents abroad” masz tu za darmo

    http://www.gutenberg.org/files/3176/3176-h/3176-h.htm#ch1

  100. mag
    27 października o godz. 11:45

    Konkordat między Watykanem a III Rzeszą nie miał w sobie nic z przypadku. Obowiązuje do dziś, bez zmian.

  101. mag,

    dzisiaj Rubik zrobił wszystko co trzeba na porannym (wczesnym, bo o ósmej godzinie) spacerze.

    Podoba mi się zdrobnienie maguś, którym ochrzcił Cię chyba Orteq.

  102. Rosa91b
    27 października o godz. 12:25

    Niech sie Magiczny Rubik chowa dobrze i rosnie pieknie!

  103. wbocek
    27 października o godz. 11:53

    Nie wiem jeszcze o co chodzi z ringiem i z blogiem, bo nie przeczytałem, a jak będę zgadywał to może z tego wyjść ring, ale czasem dobrze jest pomiłować. Nawet na przekór. Bywają z tego lepsze skutki niż z odmrażania sobie uszu.

  104. Tanaka
    g.12:25
    Oczywiście, zadałam przecież tzw. pytanie retoryczne.
    Również nieprzypadkowo Watykan tuż po wojnie umożliwiał wyjazd do Ameryki południowej osobnikom w rodzaju Eichmanna.
    Sorry, jeśli robię błąd w pisowni nazwiska tego zbrodniarza, ale wiadomo, o kogo chodzi.

  105. Szymonowicz,

    Gdy wybuchnie pożar, to „zwykle” podejmuje się „banalne” czynności aby uratować
    choćby część dobytku, nie mówiąc o ludziach.

    Kalifornijskie pożary lasów gasi się takimi „sikawkami” jakie są obecnie w dyspozycji strażaków.
    Nikt nie oczekuje aż jakiś polonus opracuje metodę godną Nobla, która rozwiąże ten
    „gorący” problem definitywnie.

    Media są powołane do gaszenia (bywa jednak, że i do zagłaskiwania) pożarów społecznych, a te nad Wisłą straszą całą Europę.

  106. @Kostka

    Do moich ulubionych „Twainów” należy także „A Tramp Abroad”, a wśród nich słynny wschód słońca na Rigi (chyba już tu wspominałem)

    http://www.online-literature.com/twain/tramp-abroad/28/

  107. @@Kostka, Rosa91b
    No to dogawarilis, jak mówią starożytni Rosjanie.
    Dzięki za ciepłe słowa i niech się dobrze chowają także Wasze zwierzaki.

  108. mopus11
    25 października o godz. 16:52

    jak w punkt, to coś kojarzę: w splot słoneczny? 😀

    BROKOZ
    25 października o godz. 17:32

    Wypisałeś,Tanako,listę grzechow najprawdziwszego i najświętszego kościoła,ale sam wiesz,i my wiemy,że to tylko fragment.

    Tak jest. Przy czym tu się skupiłem na onym, co to – tak mówią – wybitny, sam intelekt, otwarty (he-he!) i podobne wciórności. A z onego bije to co i z pozostałych.

    Tobermory
    25 października o godz. 17:44

    A z tyłu?

    NeferNefer
    25 października o godz. 20:00
    kwiatowo
    https://goo.gl/photos/m3tdKYzhe8dzFzyc6

    Czuję pismo nosem. Znaczy obrazek. Klimat japońskiej grafiki. Piękne.

  109. Na marginesie
    25 października o godz. 19:04
    ORP Orzeł na złom?
    Tak jest ,teraz będziemy pływać w butelkach ze stateczkiem w środku

    lonefather
    25 października o godz. 22:38

    nasz ulubiony Lolek giewontowy oświadczył, że szatan nie tylko jest, ale jest konkretny i osobowy. No to mamy konkretną i osobową demonstrację.

    hombre40
    26 października o godz. 11:59
    chapeau bas !

    Alleluja!

    Kostka
    26 października o godz. 13:59

    „Ja też jestem Kościół” – zaświergotała moja fuksja

  110. @Tanaka
    27 października o godz. 13:55

    A z tyłu????
    Była mowa o krzyżyku na owłosionej piersi i do tego się odniosłem.
    Jakie rzeczony ma krzyże, dowie się ten, kto go zdoła zajść od tyłu 😉

  111. Tobermory
    27 października o godz. 14:09

    No przecież jak Putin, to zaraz maskirowka! I dlatego trzeba szukać z tyłu.

  112. Wiem, wiem, wiem! Jakie ma imię!
    Już wołamy na kota Dżezi od uwielbianej przeze mnie i Mojego – muzyki.
    Pomysł, który trochę wyszedł od @Żorżyka (jazzomaniaka), a dopełnił się … tramwajem Pesa Jazz Duo z Bydgoszczy. To bardzo udany model jego konstruktora, który ma bzika na punkcie jazzu. Szczegóły w guglu.
    Właśnie za chwilę pojedziemy jeden przystanek Jazzem, by zakupić żwirek i inne ingrediencje dla Dżezi’ego (imię jest genderowe).

    Blogowemu koleżeństwu serdecznie dziękuję za zainteresowanie moją kocią „świeżynką”, rady i pomysły nie tylko co do imienia.

  113. @mag 27 października o godz. 14:58
    Ale o Dżezim opowiadać nie przestaniesz???

  114. Z pewną taką nieśmiałością ale co to za epidemia z tym „zakupić, zakupiłem”

  115. mag
    27 października o godz. 14:58

    Podoba mi się! Dzezi is very jazzy! 😉

    Za thesaurusem online:

    jazzy [ jaz-ee ]

    Part of Speech: adjective

    Definition: fancy

    Synonyms: animated, exciting, flashy, gaudy, lively, salacious, sexy, smart, snazzy, spirited, vivacious, wild, zestful, zippy

    Antonyms: conservative, simple, unfancy

  116. @NeferNefer
    27 października o godz. 15:51

    No wiesz, żwirku nie kupuje się na gramy 😉
    Wg słownika PWN

    zakupić — zakupywać «kupić coś wartościowego albo większą ilość czegoś»

  117. Tobermory
    27 października o godz. 15:57

    „Nadmieniam iż zakupiłem żwirek dedykowany dla kota” *zielony emotikon*

    PS nie czepiam się mag tylko nie cierpię tych słów jak zarazy

  118. Szanowni!
    Wy tu gadu, gadu, a Kostka postanowiła coś wreszcie napisać. I napisała. I jest o czym podyskutować.
    Zapraszam
    JK

  119. Rosa91b
    26 października o godz. 22:52

    No nie zdanżam z odpowiedziami. A jak mały psiak wyprodukował na środku mieszkania kupę, to i dobrze. Znaczy: wasz jestem i mnie teraz kochajcie ! Tu moja ojczyzna!

    mag
    27 października o godz. 14:58

    Maguś – super, i że kot i że Dżezi. A jak Cię co weźmie, to nabierzesz ochoty i go czasem zawołasz: dżizus!
    Dźwięcznie brzmi. 🙂

  120. A ja nie chcę się spopielić.
    Nie mam zamiaru dać zarobić proboszczowi, organiście, zakładowi pogrzebowemu i kamieniarskiemu.

    Oddaję moje zwłoki nauce.

    Co do kota, jakkolwiek go nie nazwiesz, on to będzie miał w swej kociej dupce.
    Przyjdzie wtedy gdy będzie miał ochotę czy potrzebę.

    Jak mu przyjdzie ochota to na Twoich oczach nasika na dowolnie wybranym miejscu.

    Znam to z doswiadczenia.