Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

16.10.2017
poniedziałek

Niedomknięty program

16 października 2017, poniedziałek,

Zacznijmy od pralki automatycznej. Otóż ma ona program. Ten program jest skromny, ale jakże skuteczny. Wypierze w różnych temperaturach, kolorowe osobno, inaczej dobierze się do białej pościeli, inaczej do dżinsów. Ale poza ten ograniczony algorytm taka pralka nie wykroczy.

W najstarszej części naszego mózgu, czyli w pniu mózgowym też działają takie domknięte programy, odpowiedzialne za funkcje wegetatywne; za temperaturę ciała, oddychanie, poziom cukru we krwi itp. Ale w wyniku ewolucyjnego procesu powstały kolejne warstwy mózgu: międzymózgowie (diecenphalon) i kora mózgowa (neocortex). Powstały w tych urządzeniach tak skomplikowane programy, że w końcu nie dały się domknąć. Nie są one tak szczelnie dopasowane do jakiejś określonej funkcji, jak w przypadku pralki. Wszystkie bardziej proste żywe istoty też przypominają w działaniu pralkę. Są świetnie dopasowane do środowiska: ryba do wody, tygrys do dżungli, biały miś do arktycznych lodów i wyjęcie ich z naturalnego kontekstu wykaże ich względne niedopasowanie.

Ta niedomkniętość, czyli szczelina w programie pozwala człowiekowi na penetrowanie nieznanych obszarów, niedostępnych tym dopasowanym misiom czy tygrysom, postawić stopę na Księżycu, marzyć o „podboju” Kosmosu, dzięki niej rozwinął naukę, filozofię, sztukę. To przez tę szczelinę wytrysnęły te dziedziny.

Ale małe ale… Z tej szczeliny wychynęło również niepokojące , metafizyczne pytanie o sens, cel życia. Pralka takich egzystencjalnych pytań sobie nie zadaje. Pełzający wąż nie zastanawia się nad sensem pełzania, a kura nie ma wątpliwości co do sensu gdakania. A człowiek ma!

Wątpi w sens własnego istnienia i tego, co robi, i w ogóle jakiegokolwiek istnienia. Aby temu jakoś zaradzić wymyśla sobie jakieś uzasadnienia; a to stoickie, a to znów hedonistycznie epikurejskie. Wpada w emocjonalne skrajności; raz szczęśliwy, kiedy indziej nieszczęśliwy, smutny, znudzony, albo przeciwnie – zachwycony, radosny. Ta emocjonalna niestabilność sprawia, że szuka dróg do szczęścia, sensu na skróty za pomocą alkoholu, narkotyków i religii. Przy pomocy tych środków zatyka ową nieznośną metafizyczną szczelinę w programie. Pijany czy poddany narkotykom człowiek nie odczuwa owego pęknięcia. Jest mu dobrze tak jak wygrzewającemu się na słońcu kotu. (Sądzę, że koty są szczęśliwe).

Wreszcie takim środkiem na szczęśliwość jest sprzedawana przez komiwojażera religii tabletka, na której zarabia on więcej i skutecznej niż najsprawniejszy dealer kokainy czy heroiny. To placebo – bo jego skuteczność chemiczna jest zerowa – działa na zasadzie autosugestii, sprzedaje się w odpowiednim opakowaniu, dodając muzykę organową, kadzidła, złociste stroje, specjalne czapki komiwojażerów. Podobnie jak narkotyki religia ogłupia, ale wprowadza w błogostan. Konsumpcja eucharystycznego ciasteczka ma słaby efekt kokainy, ale ma. No i w przeciwieństwie do twardych narkotyków nie wyniszcza zdrowia konsumenta. Integruje, tworzy wspólnotę, która ową samosugestię dodatkowo wzmacnia.

Mark Twain stwierdził dosadnie: religia powstała wtedy, kiedy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca. Tyle że ten głupiec ma dziurawy program, z którym nie daje sobie rady.

Ale o religii to osobny temat. I o ateistach, którzy bez tych tabletek jakoś sobie z tą dziurą dają radę. Jakże odeszliśmy od skromnej, sympatycznej, bezkonfliktowej i pożytecznej pralki automatycznej.

Lewy

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 340

Dodaj komentarz »
  1. Lewusku! Tys pan. Pomimo emigracji tyloletniej. Zarobkowej, zdaje sie.

    Beret o ziem bach

  2. @Lewy

    Zgrabny wstepniak jak zawsze! Nic nie mam do ludzi, ktorym wydaje sie ze musza zazywac owe watpliwej skutecznosci lekarstwo – dopoki nie probuja oni wciskac go na sile innym! Jak nie przymierzajac Twainowki Tomek Sawyer, kiedy nakarmil obrzydliwym syropkiem kota Piotrusia.

    Pozdrawiam Cie Lewusku znad drugiej kawy, przepraszajac za brak polskich znakow! Sledze przez okno forpoczte demonicznej Ophelii ktora jak na razie objawila sie bardzo dziwnym zoltym swiatlem na zewnatrz – chmura tak nisko, ze w domu wszystkie swiatla a na zewnatrz mrok i apokaliptyczna zoltawa poswiata – chyba sie rusze porobic jakies zdjecia czy co zanim zacznie wiac na dobre

  3. Szczęścia szuka się na skróty także przez sztukę, którą od religii udało się odkleić i tego osobiście jak pijany płotu się trzymam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A wracajac do pisania wstepniakow przez W.O. Czy innych lgarzy

    @10:42

    „wysłałem prywatne zaproszenie, załatwione ono zostało w radzieckim biurze paszportowym tak:
    – Kiem on wam prichoditsa? – zapytała Nataszkę pierdzistołkini.
    – Drug.
    – Drug?! A szto on s wami na odnoj maszynie rabotał ili kak?
    Nie puścili.”

    Ta pierdzistołkini. Ona wszystko uwiarygodnic moze. Wlacznie z cala opowiescia o zaprzepaszczonej liubwi. W.O. musi sie sie przeciagac w grobie z ukontentowaniem. Noo, chyba ze Go skremowali.

    Nie mylic z kremowkowym Lolkiem

  6. Kremowkowy Lolek byl bowiem najwiekszym lgarzem. Choc nie pierwszym

    „Nie jest klamstwem jesli w to wierzysz”.

    Na wierze swiat stoi. Jak ten na weselu

  7. Kostka – 13:42

    „Zgrabny wstepniak jak zawsze! Nic nie mam do ludzi, ktorym wydaje sie ze musza zazywac owe watpliwej skutecznosci lekarstwo – dopoki nie probuja oni wciskac go na sile innym!… Sledze przez okno forpoczte demonicznej Ophelii ktora jak na razie objawila sie bardzo dziwnym zoltym swiatlem na zewnatrz – chmura tak nisko, ze w domu wszystkie swiatla a na zewnatrz mrok i apokaliptyczna zoltawa poswiata – chyba sie rusze porobic jakies zdjecia czy co zanim zacznie wiac na dobre”

    Porob, porob te zdjecia, Kostko. Zanim Brexit wezmie gore nad natura szkocka.

    Save on everything. On strings too short to use too

  8. Z tym naszym mózgiem mamy problem .Otóż u większości nie chce za cholerę pracować ,czyli myśleć.Leniwe to takie ,oddaje ten problem innym ,czyli myślącym.mózgom.A te mózgi cwaniaczki ,tak myślą dla innych ,aby zyskać dla siebie jak najlepiej , tworzyć raj na ziemi ,z pałacami ,brykami ,szoferami ,kucharkami i danielami.Mozgi większości ,maja jednak dużo pozostałości od myszy ,psów ,kotów i małp.Dla zżarcia ,bronią się zajadle ,zabijają i nawet zjadają swoich ,co mamy jeszcze u niektórych dzikich plemion.I dlatego rozumiem panów od Kukiza ,którzy chcą ten proceder usprawnić, dopuszczająć posiadanie broni przez chore mózgi.

  9. Kontynuowawszy poprzednia kontynuacje

    https://www.lds.org/new-era/1973/05/string-too-short-to-use?lang=eng

    „This cushion is filled with all my love and the string too short to use.” ‚

    Co to sie porobilo z naszym ojczystym jezykiem. Moi bratankowie na bialostoczczyznie lepiej rozumieja skrot ‚the string too short to use’ niz ‚jestes centus’. No bo oni za daleko od Krakowa

  10. Jeszcze do poprzedniego wstepniaka….

    @mag, Tanaka, wbocek

    Ten wpis miał być pod poprzednim wstępniakiem w temacie przemijania, śladów które pozostają i blizn, które czasami nas znaczą… ale Lewy mnie ubiegł nowym tematem.
    Tym niemniej chciałam się z wami podzielić dziwnym zdarzeniem, ktore spotkało nas podczas wczorajszego spaceru. Włóczyliśmy się własnie wzdłuż północnych brzegów Loch Lommond (dęby żółknące z korzeniami w wodzie, modrzewie z brodami porostów, wszystko melancholijne , pachnące jesienią i sklaniające do refleksji) kiedy schodząc zarosnietą sciezką nad brzeg jeziora znalezlismy zaplątaną w konary olchy butelkę. Porządną butelkę z grubego szkła, z korkiem na sprężynie a w środku – kartka papieru zwinięta w rulonik (w tym miejscu moj syn omal nie oszalał z podekscytowania – w końcu jak często znajduje się najprawdziwszy list w butelce…) Troche zajęło nam wygrzebanie zawilgłego papieru z butelki za pomocą patyka (nie chcielismy rozbijac). Rozwineliśmy… I zaczelismy czytać: (a dęby I olchy szeleściły cichutko nad nami)

    “ Mamo
    Jestem wsciekła ze cię tu nie ma ale rozumiem ze twoje życie było ciezkie i że zrobiłas wszystko co w twojej mocy by podarowac idealne zycie dla mnie. Jestem dumna z siebie ponieważ wiem, ze to ty wychowałas mnie na osobę, którą jestem. Dziekuję ci. Zamierzam dokonać wszystkiego co obiecałam – zobaczyć świat, ożenic się, wychowac dzieci, “przeżyc naprawdę” i w pełni moje własne życie. Byłas naprawdę specjalną osobą– silną, łagodną, otwartą na świat – to ty nauczyaś mnie żeby zawsze szukać lepszych odpowiedzi i pełnej historii. Nie mogę wystarczająco podziekować ci za uformowanie mnie i za uczenie mnie o świecie – to ty stworzyłaś osobę ktorą jestem dzisiaj i za to jestem ci na wieki wdzięczna. Wszystkiego najlepszego z okazji dnia matki.
    Rosemarie”

    Jak wybrzmiała treść tego listu nad pustym brzegiem jeziora! Ciarki nas przeszły. Normalnie pomyslałabym – kicz ale wszak ktos żywy napisał ten list (sam z siebie? Pod wpływem terapeuty, zeby poradzic sobie z żałobą?) do kogoś kogo już nie ma, włożył do butelki wraz z ptasim piorkiem I rzucił w wode. Ludzie odchodzą, ślady po nich pozostaja różne…

    PS. @mag – podrzucilam ci link pod poprzednim. Piekny wpis twoj ostatni i faktycznie godny wstepniaka

  11. Mimo wszystko, jestem milosnikem fikcji literackiej. Z emfaza na slowo ‚literackiej’

  12. „Fikcja literacka (łac. fictio – tworzenie, kształtowanie, również zmyślenie) – właściwość świata przedstawionego polegająca na tym, że jest on tworem nie dającym się zweryfikować przez porównanie z rzeczywistością zewnętrzną wobec dzieła. Konstrukcja utworu, i jej poszczególne jej elementy mogą odnosić się do doświadczeń pozaliterackich (przeżyć jednostki, grupy społecznej, historii). Fikcyjność dotyczy zarówno utworów realistycznych, jak i fantastycznych. Najczęściej wyróżniane odmiany to fikcja mimetyczna, fikcja groteskowa, fikcja paraboliczna. ”

    To dlatego ja jestem milosnikiem fikcji literackiej. Ta parabolicznosc

  13. Dodam nieśmiało ,że Einstein i Lem ,agnostycy ,nie mieli leniwych mózgów.A jaki ma mózg sukienkowy ,który posługiwał, w czasie eksterminacji innych mózgów w Rwandzie ,mogą ocenić młodzi lekarze ,przez niego ostatnio obsobaczeni.

  14. Coż Lewy – ta ,,szczelina” jest odpowiedzialna za wiele naszych osiągnięć, nieprawdaż? By to zrobić musieliśmy jednak zgwałcić programy zapisane w tych bardziej pierwotnych częściach mózgu. Tygrys WIE, że nie ma co pchać łapy w ogień bo wystarczy mu, że się raz sparzył. A człowiek? Niby każdy z nas się oparzył i wie, że to boli ale jednak…Kiedyś mój kolega podczas opijana zdanej sesji w pijackim amoku wrzucił swój indeks do ogniska. Indeks z IV roku – odzyskanie tych wpisów, brrr…Drugi kolega pomny tych uwarunkowań (zapewne jego ,,szczelina” zadziałała) bez wahania włożył łapsko w ognisko (ach, ten alkohol…) i lekko nadpalony bo nadpalony ale indeks uratował. Kiedyś tą rolę spełniał BÓG (jak go zwać) – a i dziś wielu z nas łatwiej jest działać gdy mają świadomość, że jest ,,ktoś kto dogląda światełka na końcu tunelu”. Religia w obecnych czasach to już tylko ograniczenie, opresja intelektualna na pewno ,czasem prawna lub wręcz mord ale wiele osób tak jak innych narkotyków tak i tego ,,opium dla ludu” potrzebuje. Problem w tym czy taka (nasza) absolutna ,,czystość” czyni nas lepszymi? szczęśliwszymi? czy nie powoduje, że zaczynamy patrzeć na naszych ,,słabszych braci” (tych co ulegają nałogom lub zabobonom) jak na biedny, ,,zaćpany”/ogłupiony plankton? Coś jak co Młodzi Wykształceni Ludzie Sukcesu z Wielkich Miast patrzą na swoich,,opóźnionych” rodaków bo głosowali jak głosowali?
    Co do Twojego odbioru rytuałów – czasem zmuszony ,,sytuacją towarzyską” bywam w katolickiej wersji przybytków i zawsze mam sporo uciechy. Te miauczenia i najpiękniejsze możliwe słowa ,,iiiiiidźćććie do doooomuuu ofiara spełnionaaaa”. Ech wywyższam się…Kiedyś cesarz Fryderyk II jadąc pośród łanów pszenicy westchnął ,,Iluż bogów tutaj dojrzewa” a pomimo tego był okrutnikiem i potworem. Rzecz chyba w tym kto kim jest ze swej natury…

  15. @Lewy

    Rozumiem, że przedstawiłeś swoją wersję tego, co nazwałem „nadmiarowością”. Opis przy pomocy „niedomknięcia programu” jest tak somo dobry, jak inne. Jest zrozumiały (przynajmniej dla mnie) i wystarczy.
    Mam natomiast problem z:
    Ta emocjonalna niestabilność sprawia, że szuka dróg do szczęścia, sensu na skróty za pomocą alkoholu, narkotyków i religii. Przy pomocy tych środków zatyka ową nieznośną metafizyczną szczelinę w programie. Pijany czy poddany narkotykom człowiek nie odczuwa owego pęknięcia.
    Z moich własnych, krewnych i znajomych doświadczeń wynika coś dokładnie przeciwnego – używki „szczelinę” powiększają, czyli zmniejszają ograniczenia w myśleniu. Zwłaszcza w tak abstrakcyjnych dziedzinach, jak sztuka. O ile pierwsze zdanie z wyżej cytowanych wydaje mi się całkowicie w porządku, o tyle następne zgrzyta. Trzecie z kolei wiele nie mówi, bo pijany czy znarkotyzowany osobnik generalnie ma mały kontakt z dotychczasowym światem, tak rzeczywistym, jak i wirtualnym. Domyślam się o co chodzi, jeno z tekstu to dla mnie nie wynika.
    Tu mogę polecić dzieło „Wstęp do imagineskopii” Śledzia Otrembusa Podgrobelskiego. Jest to praca (niewątpliwie) naukowa o róznych wzmacniaczach wyobraźni.

  16. Znowu jestem po przerwie, gdyby ktoś przez czysty przypadek się. zaniepokoił (czym sprawiłby mi niewątpliwą radość). I jedynie dla porządku (bo znowu pewnie zniknę aktywnie, pozostawiając sobie przyjemność nadrobienia lektur – takie czasy nastały, remonty, remonty). Więc jedynie z grzeczności: @zza kałuży kiedyś tam. Owszem, przeczytałem Twoją odpowiedź i kilka postów niżej. Starożytni Rosjanie mawiają, że od zimnego obiadu gorszy jest tylko obiad odgrzewany (chociaż…), więc nie będę odgrzewał. Niech stygnie dalej. Dodam tylko, że rozbawiłeś mnie. Te argumenty, no, no. Może, jeśli sprawa wróci, a ja będę dyspozycyjny permanentnie a nie z doskoku, coś dodam.

    Na razie odpadam. Trzymajcie się ciepło.

  17. @Lewy
    Świadomość człowiekowatych powstaje in statu nascendi. Ta in statu usucapiendi dopada nas podczas lenistwa. Zasiedlony trocinami – zbawienia, raju z hurysami i diamentowej drogi – mózg trwa i nic dobrego z tego nie wychodzi.

  18. Z tej szczeliny wychynęło również niepokojące , metafizyczne pytanie o sens, cel życia. Pralka takich egzystencjalnych pytań sobie nie zadaje. Pełzający wąż nie zastanawia się nad sensem pełzania, a kura nie ma wątpliwości co do sensu gdakania. A człowiek ma!
    Ślicznie to, @Lewusku, ująłeś. Prawie jak w pewnym kabareciku:
    ‚https://www.youtube.com/watch?time_continue=10&v=dykIxVzHVoY
    Lecz kiedyś się wyczerpie
    Kontyngent naszych cierpień
    I w nagłej bólu przerwie
    Zakwitnie ulgi klomb

    to:
    Ząb, zupa, dąb

  19. W wielu polskich mózgach jest taka wielka szczelina,że tego mózgu prawie nie ma.Programator obejmuje podstawowe czynności fizjologiczne plus klepanie paciorków.

  20. Nowe spojrzenie na ewolucję jako niedomknięty program. Może błąd programu. Motorem ewolucji są mutacje. Jeśli są korzystne zostają i jeśli „mają szczęście „są dalej przenoszone. Widocznie ta „nadprogramowość ” ludzkiego mózgu była korzystna dla gatunku i pozwoliła wyjść z sawanny. Jako skutek uboczny powstała świadomość i „ból istnienia „. Człowiek świadomy zaczął się pytać o sens istnienia i szukać odpowiedzi na inne pytania i stworzył religie, później filozofię. Spłycanie powstania religii do relacji oszusta z głupie jest prymitywne. Może w toku dalszej ewolucji religie nie będą potrzebne, Prawdopobnie jednak będą zastąpione przez inne ,bardziej nowoczesne , gdyź taka jest właściwość tego „pęknięcia „.
    Lubię ten blog i też uważam, że nic nie wskazuje, żeby istniał jakiś bóg czy bogowie, ale drażnią mnie emocjonalne ataki na przejawy religijności. Oświecajmy ludzi, walczmy z obłudą kleru i ogłupianiem ludzi ale nie gardźmy nimi. Jeśli im wygodniej wierzyć to ich sprawa.

  21. „…ateistach, którzy bez tych tabletek jakoś sobie z tą dziurą dają radę…”
    Dają radę albo i nie. W zasadzie bowiem, nie bardzo wiadomo, na jakiej zasadzie działa ateista. Ci religijni, podejrzewają go o poważny feler, ale trzymając się metafory o zatruciu psychotropami, taki łobuz jest zwyczajnie trzeźwiejszy. Co nie oznacza, że nie ciągnie go, by się czymś odurzyć. Może, ma chęć, na inne tabletki.

  22. Zwierzęta się bawią. Po co one się bawią? Jaki zysk daje im zabawa? Zaspokaja głód? Popęd seksualny? Daje ciepło konieczne do życia? Zaspokaja pragnienie? Czyści futro?
    Taki mają prymitywny, prosty, domkniety program.
    A się bawią. To ten program każe się im bawić. A po co?

    Pralka ma program. Guzik prawda. Pralka nieczego nie ma. Nawet swojego miejsca w kącie. A co dopiero program. Pralka została wyposażona w program. Przez człowieka.

    Człowiek ewoluował miliony lat (2?) zanim skonstruował mechaniczny czy elektryczny programator pralki. W tym sensie ewolucja miała masę czasu na losowe wypróbowywanie różnych możliwości które przypadkowo doprowadziły wspóczesnego człowieka do zdolności programowania pralki.

    Dodajmy do konwecjonalnych programów moduł zachowania losowego i pozwólmy prace zaskakiwać nas praniem poliestrów w temperaturze gotowania bez wody i bez płukania. Program-niespodzianka polegający na 276 kolejnych cyklach płukania plus 6 godzinach wirowania zakończony gotowaniem?

    Po 2 milionach lat prób iluśtam milionów kombinacji pralek, losowych programów i wsadów do prania otrzymalibyśmy (i to wiele razy) „Widok Delft” na poprzednio białym podkoszulku.

  23. Zza kałuży,
    czepiasz się, jak została wyposażona, to go ma.
    Stachu, gdyby ewolucja była domknięta, nie było by ewolucji.
    Lewy, dla mnie dobre, lekkie, w przeciwieństwie do prymitywnej antyjezuskowości pana T.

  24. Zresztą każdy, komu zepsuło się jakiekolwiek nieco bardziej skomplikowane urządzenie, w tym pralka, doskonale wie, jak kreatywne moga być tego skutki. Do zalania i spalenia domu włącznie.

    Rozumowanie porównujace normalne, standardowe, zaprogramowane zachowania pralki z twórczym zachowaniem człowieka większego sensu nie ma.
    Człowiek, taki normalny, standardowy, żadnych watpliwości nie ma.

    On cały dzień ma zajęty zarabianiem na skórzane buty.
    Bo innych nie opłaca się kupować.
    Zarabianiem na skórzaną kurtkę.
    Bo innej nie opłaca się nosić.
    Zarabianiem na skórzane fotele, w domu i w samochodzie.
    Bo posiadanie innych jest obciachem.
    Zarabianiem na skórzany kawał mięsa na talerzu.
    Bo jedzenie sałaty mu się nie opłaca.

    Normalny człowiek wie, że szefa się całuje w d*pę a pod współpracownikiem dołki kopie. Dzieci sie chrzci a na weselu się chleje na umór. Książek sie nie czyta (bo co w nich jest? i tak i tak tej instrukcji obsługi nie dostaniesz!) a jak się ma tytuł naukowy to znajomość książek służy tylko do robienia kariery w celu kupna willi i nowego auta.

    Do wynajdywania koła i filozofowania o bozi i o sensie życia trzeba losowych błędów w genotypie normalnego, standardowego człowieka. Bo takie mysli nie opłacają się po drodze do zdobywania skórzanych butów, foteli, kurtek i kotletów.

    Zupełnie tak samo jak losowych błędów i popsuć się pralek.

    Poczekajmy choćby kilkaset tysiecy lat i wtedy zobaczmy, jak wtedy będzie wyglądać program pralki.

  25. Stachu39 – 20:21

    „drażnią mnie emocjonalne ataki na przejawy religijności. Oświecajmy ludzi, walczmy z obłudą kleru i ogłupianiem ludzi ale nie gardźmy nimi. Jeśli im wygodniej wierzyć to ich sprawa.”

    A co zrobic z takim d83? Ktorzy wierzy w to, ze jesli sie juz uwierzylo w Jehowe to ta akurat bozia przestala byc jednym wielkim klamstwem?

    Jak narazie, zbanowanie d83 dziala. Ale to nie jest zadna jego sprawa!

  26. @Sztubak
    Nigdzie nie napisałem, że ewolucja została domknięta. Nie zgadzam się tylko na traktowanie religii jako zabobonów i cale zło świata. Powstanie religii to pewien etap ewolucji, rozwoju świadomości , poznania. Być może miniony , oby.

  27. @Stachu39 16 października o godz. 20:21
    Oświecajmy ludzi, walczmy z obłudą kleru i ogłupianiem ludzi ale nie gardźmy nimi. Jeśli im wygodniej wierzyć to ich sprawa.

    gotkowal
    16 października o godz. 20:39
    W zasadzie bowiem, nie bardzo wiadomo, na jakiej zasadzie działa ateista. Ci religijni, podejrzewają go o poważny feler…

    Tych religijnych, ex cathedra, każdy katabas utwierdza w przekonaniu, że ateista to najgorszy gatunek człowieka. To nie jest kwestia „jeśli im wygodniej wierzyć to ich sprawa”. To jest kwestia przetrwania. Po prostu. Dodatkowo, jest to kwestia takiego urządzenia świata, w którym „jeśli komuś wygodniej” to nikt się do jego wygody nie wtrąca, ale w Polsce jest to marzenie ściętej głowy.

    W Polsce panuje religiancki terror. Ten terror wprowadza skatolona, zidiociała tłuszcza. I tej tłuszczy jest zupełnie wszystko jedno, czy ja nimi gardzę, czy nie. Oni się ślinią do obłąkanych wizji i onanizują kretyństwem bez granic. Zorganizowanym kretyństwem. Jakie przejawy rzekomej „pogardy” chciałbyś, Stachu, ateistycznie ocenzurować? I w jaki sposób zamierzasz kogoś „oświecić”?

  28. @Orteq 16 października o godz. 21:04

    A co zrobic z takim d83?
    A zbanować, Ortequ, zbanować.
    A w realu – spuścić ze schodów.

  29. @zza kałuży 16 października o godz. 21:02

    Ale w życiu jest dość miejsca i na zdobywanie dóbr i na filozofowanie.
    Jedno i drugie przynosi satysfakcję. A jak to sobie wypośrodkujesz – to kwestia indywidualna.

  30. Wracając do tematu – potrzeba (na zamykanie owej szczeliny) potrzebą a predyspozycje sobie. Chyba kiedyś już przytaczalam tłumaczenie artykułu z The Telegraph o obszarach w mózgu odpowiedzialnych za zwiększona potrzebę na „doznania” mistyczne czy religijne:

    „http://wiadomosci.onet.pl/religia/po-co-mozgowi-bog/ljh3l

    Jedni mają tendencje religijne (bo pechowo w takie obszary albo geny zostali wyposażeni). Innymi mieli więcej szczęścia do psikusow ewolucji i mogą sobie teraz o tym dyskutować na blogu ateistów. Dlatego próbuje (z różnym skutkiem! ) nie wyśmiewac się bo przeraża mnie świadomość jak niewiele czasem brakuje, żeby przeprogramowac mózg.

  31. Stachu39 – 21:25

    Religia – juz przeminiony etap ewolucji? A w zyciu! Doczesnym czy tym drugim.

    Najwieksza dzisiaj na swiecie religia ma tylko 2000 lat. Podczas gdy ewolucja ma za soba miliony lat a przed soba pewnie o wiele wiecej. Przygotuj sie zatem na nastepne jej etapy.

    Na poczatek, zapomnij o przeminieniu chrzescijanstwa. Za twojego zywota w szczegolnosci. Tego nawet poswieconym kolkiem osikowym nie usmiercisz z dnia na noc.

  32. @Kostka 16 października o godz. 21:35

    Dokładnie w tym samym duchu wypowiada się Yuval Noah Harari. Ludzkie pragnienia i dążenia to według niego efekt chemiczno-biologicznej determinacji i czystej przypadkowości. Nie ma tu nic, nad czym człowiek miałby jakąś realną władzę. Wolna wola jest czystą iluzją, a spójność własnego „ja” nie istnieje. Przynajmniej tak to wygląda w świetle dzisiejszego stanu wiedzy.

    Ale poznanie działania mózgu jest (na szczęście) nadal w powijakach. Dziś porównuje się go do komputera. W epoce, gdy nie było komputerów, ale znany był kinematograf, spekulowano, że mózg działa jak wyświetlacz filmu. Inaczej mówiąc – pojęcie o pracy mózgu mamy tylko takie, jakie nam podsuwa technologia. Aktualnie znana technologia.

    A co z tego wszystkiego wyniknie? Strach pomyśleć. Z dzisiejszego punktu widzenia.

  33. Na marginesie – 21:30

    „A co zrobic z takim d83? A zbanować, Ortequ, zbanować. A w realu – spuścić ze schodów.”

    A z ktorego pietra? Bo to bardzo wazne

  34. @Na marginesie 16 października o godz. 21:35

    „Ale w życiu jest dość miejsca i na zdobywanie dóbr i na filozofowanie.”
    Oceniasz ludzi swoja miarą.
    A @Lewy nie tylko zestawia „człowieka” z „mechanizmem” ale do tego zawody te ustawia bardzo nie fair. Koło siebie stawia nie byle jakiego człowieka, nie „średniaka” tylko takiego, który jest zdolny do dumania o sensie życia oraz jakiś prosty mechanizm, prosty, przewidywalny algorytm.
    Ja twierdzę, co zresztą już pół wieku temu pokazały takie programy jak Eliza, że większość ludzi jest na tyle durna, iż będzie uważała Elizo-podobne programy za myślącego człowieka.

    Dzisiaj dodanie Elizy do programatora pralki do prani nie stwarzało by żadnych problemów. Już nie mówiąc o dodaniu modułu samouczenia się, choćby bardzo prymitywnego, czyli takiego, który rozpoznaje rodzaje tkanin/albo wręcz indywidualne części garderoby i umie powtórzyć poprzednio użyte kombinacje kroków procesu prania.

    W skrócie i na koniec, wydaje mi się, że ja dużo bardziej synkretycznie patrzę na świat ludzi, zwierząt i maszyn i mam silne przekonanie, że procesy ewolucyjne dają bardzo podobne rezultaty w finalnym sposobie „działania” członków tych wcale nie tak różnych od siebie podzbiorów.

    Fałszywe jest tylko tendencyjne wybieranie do porównań członków tych populacji pochodzących ze skrajnie przeciwstawnych końców.

    Porównajmy odpowiedzi na pytanie o sens życia choćby tak jeszcze prymitywnego programu jak Eliza z tymi udzielanymi przez rydzykowego mohera.

  35. @.Orteq
    Użyłem zwrotu o przeminionym etapie ewolucji, tak trochę z Marksa, w rozumieniu, że to był etap być może konieczny, ale już teraz na etapie rozbijania jąder i zdobywania kosmosu, być może już niekonieczny . Ale Marks już dzisiaj niemodny .

  36. Na marginesie
    16 października o godz. 21:27
    „W Polsce panuje religiancki terror.”
    Jeszcze nie (zgodnie z zaleceniem Norwida, odpowiednie słowo trzeba dawać rzeczom). Nasila się natomiast presja, by wypchnąć z przestrzeni publicznej wszelkie przejawy świeckości. Polska jest katolona symbolicznie. Gentlemani z episkopatu, tudzież zwykli księża, skutecznie obsikują teren. I trzeba przyznać, że bywają kreatywni. Niekiedy, w wyjątkowo zabawny sposób. Dzisiaj, na przykład, w tę wspaniałą, okrągłą rocznicę rocznicę, trzydziestą dziewiątą rocznicę, wydali zalecenie, by w kościele, w trakcie muzycznych imprez, nie używać elektrycznych gitar i perkusji. Brawo! Bis!

  37. @Orteq 16 października o godz. 21:49
    Mnie wsio rawno, może być nawet parter.

  38. @gotkowal
    Łomajgocie!
    Toż ja pamiętam pierwsze elektryczne gitary i perkusje w kościele w Podkowie Leśnej, zaprowadzone przez słynnego ks. Kantorskiego na początku lat 70. Przyjeżdżało się tam z Warszawy kolejką WKD.
    Ciekawam, czy u ks. Drozdowskiego w tzw. dolnym Kościele pokamedulskim na Dewajtis są jeszcze wieczory jazzowe.
    Może epidiaskopy też to prześwięciły.
    PS. Swoją drogą @Namargineska mogłaby sobie darować poetykę w stylu: „W Polsce panuje religiancki terror. Ten terror wprowadza skatolona, zidiociała tłuszcza. I tej tłuszczy jest zupełnie wszystko jedno, czy ja nimi gardzę, czy nie. Oni się ślinią do obłąkanych wizji i onanizują kretyństwem bez granic”.
    Ta gwałtowność emocjonalna pachnie mi trochę neofictwem.
    Chyba ściągam sobie burzę na głowę. Uciekaaaam!

  39. Dziękuję za pozdrowienia dla staruszka. Już mu przekazałem.

    Łaskawie proszę o zwrócenie uwagi na obrazki oraz dźwięki strumieniem (zwykle krótkim) płynące z moich komentarzy.

    Rozważania o pralce zaprogramowanej mogą szybować po niebie i wznosić się do stratosfery. Ale proszę zwrócić uwagę, że dopiero praktyka ujawniła, że w programatorze jaki miał telewizor Rubin zaszyte było walnięcie pięścią.

    Gdy zastanawiano się tygodniami w obecnym Centralnym Szpitalu Klinicznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego co mi uszkodzić usuwając przepukliny rdzenia kręgo wego na odcinku C (od czerep) to stwierdziłem, że windy zatrzymujące się na najwyższym piętrze wyświetlały opcję W górę, a zjechawszy do nskiego podziemia miałem do wyboru opcję .

    Trochę pomajstrowano przy windach i obok zbudowano nowy szpital dziecięcy.
    Przypuszczam, że postępy automatyki uwzględniły potrzeby metafizyczne rezydentów tego szpitala i gdy się wciśnie nieopublikowany zestaw kilku klawiszy, to zostanie wybrana opcja Do jasnej cholery.

    Myjcie klawisze klawiatury proszę. Niestety sądzę, że dobra zmiana zainstaluje w pediatrycznym dżumę.

    Zwracam uwagę na klawisz ~ , który działa tylko z pomyślanym klawiszem Za chwilę. Teoria mówi, że automatyka opiera się na kolekcjach stanów skończonych, ale praktyka przekracza granice tej teorii i niektóre jej opcje tu się banuje.

    Nie bywam tu, nie przypuszczam, abyście byli chorze, a więc bez odbioru zdrowia.

    Jestem za mało inteligentny na ten blog, bo żona trzyma kasę, a ja współdecyduję o Katalinii i nie pożyczę wam stówy PLN.

    https://www.youtube.com/watch?v=oyK6i6gPDJo

  40. Chciałem podziękować @zakałużmemu, że wskazał mi ważny fakt, iż pralka nie ma programu, a nawet nie ma miejsca, bo ją przepycha sie z jednego kąta w drugi. No i że pralka nie powstala ewolucyjnie (choć tu miałbym pewne watpliwości, bo jednak ta niegdysiejsza Frania, mocno uweluowała ubogacając sie o skomlkowany program) tylko ją człowiek skonstruował. Ja bym jeszcze poszedł dalej na rękę zakałuznemu, zauważając, że pralke można wyłączyć z kontaktu, czyli odciąć ją od prądu i wtedy rzeczywiści porównanie jej do czlowieka traci sens,bo człowieka od pradu nie da sie wyłączyć.
    Dobranoc

  41. @zza kałuży
    16 października o godz. 21:02

    Zakładam, że wypowiadasz się z punktu widzenia użytkownika.
    Jeżeli chodzi o punkt widzenia konstruktora urządzeń, których ma używać bez dozoru przeciętny członek dzisiejszej cywilizacji, to sprawa jest bardzo skomplikowana. Chodzi o to, że z jednej strony – jak mawiają starożytni germanie – musi ono być „odporne na idiotów”, a z drugiej – niestety, idioci są niezywkle pomysłowi. Przykład z PRL – przed świętami grudniowymi, sztygar w kopalni rozrzucał wielometrowe odcinki kabla w chodnikach. Bo górnicy potrzebowali tegoż do oświetlania choinek i wyrywali ze ścian kable telekomunikacyjne. Tradycja kościelna ważniejsza! Dziś wystarczy popatrzeć na instrukcje mikrofalówek dla super nacji czyli USA – nie suszyć kota w mikrofalówce! Innymi słowy – podstawowe funkcje programatora pralki to nic, w porównaniu z zabezpieczeniami przed użytkownikiem.
    A poza tym, te programatory stosują już dawno Fuzzy-Logic, czyli nieostrą logikę (zamiast tak – nie, jest trochę tak, itd.). Logika ta znalazła w tzw. międzyczasie szerokie zastosowanie, bo jest to pewna – na razie niewielka – namiastka swobody wyboru. Okazało się po prostu, że natura ze swymi milionami lat doświadczeń, jak zwykle ma rację.

  42. Lewy
    Balia nie była na prund a prała.
    I tu się domyka logika użytkownika.
    Całuski
    (jesteś jeszcze w Polszy?)

  43. @Na marginesie
    16 października o godz. 21:48

    Harari jest fajny, ale – moim zdaniem – zbytnio zachwycony sobą i, pomimo, że pisze bardzo dużo, to bardzo powierzchownie. Czyli bardziej popularnie, niż naukowo. Na razie przeczytałem jego poprzednie dzieło, „Homo deus” jeszcze czeka, bo kończę czytać inne dziełka innych autorów. Ale cytowane przez Ciebie podejście do życia poprzez znaną aktualnie technologię działa w obie strony – nowa technologia to jest „odkrycie”, czyli uświadomienie sobie jak działa to, co działa od zawsze. O wynalazki, czyli tworzenie niespotykanego, jest znacznie trudniej. Tym bardziej, że wszystkie testy trzeba przeprowadzić samemu – natura umywa tu ręce.

  44. @mag
    16 października o godz. 22:59

    Balia prała, bo była na parcie, a nie na prąd. Bez parcia nie prała.

  45. Balia prała babą.

  46. @Stachu39
    16 października o godz. 21:58

    Ale Marks już dzisiaj niemodny .
    Być może w Polsce. W Europie co bardziej zachodniej, gdzie kapitalizm kwitnie i przynosi niektórym efekty, wszyscy potykają się o Marksa – od lewa do prawa. Jak na razie, wszystko wskazuje na to, że miał rację. A że wykorzystują tę rację nie ci, co – według niego – powinni, to już inna dyskoteka.

  47. @mag 16 października o godz. 22:34

    Gwałtowność? Emocjonalna??? Chyba żartujesz. Poetykę stosuję z zimną krwią i z premedytacją. Po prostu brakuje mi tego tonu w koncercie symfonicznym, jakim są dyskusje w polskim necie. Więc się w tym tonie wypowiadam. Rozumiem, że sobie sentymentalizujesz kaka, do którego jeździłaś kolejką WKD. Ja nie hoduję takich związków emocjonalnych. Ale nie powiem, że „mogłabyś sobie darować” ponieważ jestem tolerancyjna. Stać mnie, a co!

  48. @Ewa-Joanna 16 października o godz. 23:07
    I tu leży tarka pogrzebana!

  49. @Qba 16 października o godz. 23:09

    I tu jest chyba coś na rzeczy. Myśl wyłowiona z Harari – bo akurat mi się spodobała: przepowiednie Marksa się nie sprawdziły (to znaczy kapitalizm nie upadł i nie przekształcił się w socjalistyczne piekiełko w krajach wysoko kapitalistycznie rozwiniętych) ale dlaczego się nie sprawdziły? Bo kapitaliści masowo czytali Marksa. I wprowadzili kapitalizm z ludzką twarzą, czyli państwo opiekuńcze, związki zawodowe, równouprawnienie kobiet, powszechną opiekę zdrowotną… Bo wiedzieli, co ich czeka w przeciwnym wypadku. A wiedzieli dlatego, że znali Marksa. Tyle Harari.

  50. @Qba 16 października o godz. 23:02

    Zgadzam się w zasadzie z twoją oceną Harari, ale mnie ta powierzchowność nie przeszkadza. On całkiem dobrze syntetyzuje i podsumowuje materiał, który przetrawił. Poza tym jest błyskotliwy i dobrze się czyta. Dlatego bestseller. Chyba.

  51. Ależ Wy wszyscy kochani jesteście konkretni. Wiadomo ze balia prała babą.
    To już pożartować nie można.

  52. @ Na marginesie
    Namargineska jesteś ostra jak pinezka!
    I bardzo dobrze, nie obrażaj się, bo taka jesteś.
    I wybacz mi – w ramach tolerancji – że pozwalam sobie czasem na „sentymentalizm”, w którym jakoś nie zauważasz ironii.

  53. @mag
    16 października o godz. 23:37

    Bo my som trocha myśloncy. To znaczy, każden myśli, że myśli. I jak myśli, że wymyślił, to obwieszcza. I te, co czytajom, to myślom, że wiedzom, co myśloł wieszczoncy. I to wieszczom.
    A te, co przed klatkami robią zapiski, myślą – oto nastąpił dialog. I to jest dowód na istnienie.

  54. @Lewy, zza kałuży – ja tylko nieśmiało przypomnę, skąd się w ogóle wzięło zestawienie z pralką. Szymon Hołownia i inni katoliccy publicyści suponują, że człowiek to coś w rodzaju pralki automatycznej, do której Bozia dostarczył instrukcję obsługi. Owej instrukcji koniecznie przestrzegać należy, bo jak nie to pan Bozia się obrazi, a przede wszystkim człowiek znajdzie się w konflikcie z samym sobą. Dlatego trzeba słuchać sutannitów, a w szczególności pozwolić wybranym czarnym „formatować” własne sumienie.

    Tyle Hołownia (ja nie żartuję, to jest „rozsądny”, „umiarkowany” popularny katolubny publicysta). Lewy wychodzi z zupełnie przeciwnego założenia – że homo sapiens pralką nie jest. I to jest moim zdaniem najważniejsza kwestia – bo teza Lewego wcale nie jest powszechnie akceptowana. Mówiąc najkrócej, nie jest akceptowana przez ideowych religiantów. Z kolei co do niuansów tego różnienia się od pralki – można o nich długo i sążniście dyskutować, co nieuchronnie Panowie czynią. Ale fundamentalnie chyba jednak panuje tu zgoda. I jest to zgoda, że tak powiem, ateistyczna.

  55. Qba
    16 października o godz. 23:09
    Marks miał rację? A w czym? To że w dziewiętnastowiecznej Anglii dostrzegał wyzysk, nie czyni go jeszcze myślicielem. Czy miał rację twierdząc, że komunizm jest zdeterminowany historycznie, i świat nie ma innego wyjścia, niż skomuszeć? Czy miał rację, marząc o przymusowych armiach pracy? Czy twierdząc, że od posiadaczy, lepiej gospodarką będą zarządzać biurokraci? A może jego geniusz przejawiał się w tęsknocie za rewolucją, dyktaturą proletariatu i rewolucyjnym terrorem?
    Radośni rozwiązywacze skomplikowanych problemów, za pomocą ultra prostych, radykalnych metod, mają wspólne cechy: chcą dobrze, najpierw gadają – potem myślą, jeśli im się uda – ciarki chodzą po grzbiecie. To zgrana paczka: Jezus, Paweł, Mahomet, Luter, Marks, Lenin, Stalin, Mao. I jeszcze paru.

  56. @mag 16 października o godz. 23:41
    Forum ludzi jednakowych nie miałoby racji bytu.

  57. @Na marginesie
    16 października o godz. 23:36

    Co do bestselleru, to nie wiem czy i – jeżeli – dlaczego. W sumie nie istotne. W zasadzie czytam książki z dwóch powodów – dla treśli i/lub języka. Harari pisze wartko (czytam jedynie tłumaczenia) ale treści nie jest wiele. Niektórych swych stwierdzeń nie udowadnia, a rozmywa wielostronicowo – sprawdzałem cofając się i ponownie czytając szukałem dowodu. Nie znalazłem. Również „nie wprost”. A że książka nie stricte naukowa, to i pretensji nie mam.
    Ale rzeczywiście chętnie go czytam. „Lekko wchodzi”.

  58. @Lewy 16 października o godz. 22:45

    Nie wiem czy jest to sprawa wieku, charakteru, zawodu, kompleksów czy też może interakcji tych wszystkich czynników, w każdym razie jesteś bardzo podobny do @Tanaki w tym sensie, że masz zerową tolerancję na jakąkolwiek krytykę.
    Ty natomiast masz (boską?) licencję na rozdawanie klapsów i pouczeń.

    Jeden jak i drugi musicie być samcami alfa, najmądrzejszymi w pokoju, najdowcipniejszymi w grupie, przemądrzałymi do bólu.

    Ta cecha odejmuje wam obu duży procent mojego szacunku a nawet podziwu za waszą ostrą inteligencję, dużą wiedzę, spostrzegawczość i rzeczywiście nietuzinkowe poczucie humoru i za celną złośliwość.
    Nie umiecie się śmiać sami z siebie, zaperzacie się i bronicie każdej szczelinki, choćby nie wiem jak waskiej, w betonie waszych schronów. A jako mniemani Naczelni Mędrcy tego miejsca w Internecie powinniście dawać przykład takim jak ja, czyli o kilka lat młodszym i o dwa pudy głupszym.

    **********************************

    „Dopasowany” programowo misio gracko przegląda sobie przydomowe śmietniki w poszukiwaniu jedzenia.
    Matka natura tak go zaprogramowała, żeby nie miał instrukcji otwierania łapą pokrywy śmietnika?
    Aby nie umiał przewrócić śmietnik na bok?

    @Qba nazywał to nadmiarowością ty nazywasz niedomknięciem, wsio rawno. Mnie się wydaje, że każdy misio tak samo nadal ewoluuje jak człowiek i jak stopień skomplikowania programów otaczających nas urządzeń.
    I nie byłbym taki dumny z tej ludzkiej wyjątkowości w tym względzie. Jeszcze raz, po co zwierzętom program zabawy?

    Jestem przekonany, że prędzej czy później maszyny zadadzą sobie pytania bardzo podobne do ludzkich pytań o sens istnienia.
    Właśnie dlatego, że uważam człowieka za rodzaj chemiczno-fizycznego mechnizmu i ciężko jest mi uwierzyć w nadprzyrodzoną duszę.

    A ty, blogowy mędrcu alfa, zdajesz się w nią, czyli w tę ludzką wyjątkowość, wierzyć bardziej ode mnie, zdeklarowanego ateisty-sceptyka, ciągle zostawiającego sobie furtkę…

  59. Bo do tej zalewajki ktoś od czasu do czasu musi dorzucić kartofelek.

  60. @zza kałuży
    Ominąłeś najważniejszego.

  61. Namargineska
    g. 23:50
    Generalnie, jasne że masz rację.
    Ale ciutkę wyluzuj.

  62. Q(busiu)
    g. 23:47
    Łomatko, to dialog jest dowodem na Istnienie?
    Niby kogo, czego?
    Wybacz sentymentalny skrót. Mam syna Qbę.

  63. @gotkowal
    16 października o godz. 23:49

    Chyba pojechałeś po bandzie-propagandzie.
    Marks miał absolutną rację, że gospodarka rynkowa (kapitalizm) jest oparta na wyzysku. Nie na partnerstwie, umowach, honorze, religii, itd., itp. Tylko i wyłącznie na wyzysku. To widać i słychać i czuć.
    I zamiast z tym walczyć (jak usiłowała robić komuna), Zachód to wykorzystał. Do dziś 1 maja jest świętem pracy i w pochodzie widoczne sa napisy „chcemy pracy”. Czy to nie cudowne? Nikt nie żąda „chcemy kapitału”! I każdy rząd kapitalistyczny chwali się „niskim” bezrobociem, obojętnie ile ono wynosi. Ale ono jest absolutną bazą gospodarki rynkowej. A że parę milionów nie ma z czego żyć? A no pewnie nieroby i obiboki. W Niemczech, który wynalazł i stosuje z powodzeniem kapitalizm, kilka milionów ludzi na pełnych etatach pobiera dodatkowo zasiłki, bo z pensji nie jest w stanie wyżyć.
    Natomiast pruszane przez Ciebie hasłowo problemy są jedynie wnioskami, które inni wyciągnęli z podstawowej analizy Marksa. A że były one opaczne i niezgodne z teorią ich twórcy? To chyba nie jest jego wina.
    Demokracja teoretycznie jaka jest – niby wiadomo. A co robi z nią Kaczyński? Czy przez to demokracja traci rację bytu?

  64. @Qba 16 października o godz. 22:46
    „Zakładam, że wypowiadasz się z punktu widzenia użytkownika.”
    Nie, raczej z punktu widzenia ewolucji.
    @Lewy zrobił zdjęcie, zamroził stan taki jaki był w momencie robienia zdjęcia i cieszy się, że jest inteligentniejszy od pralki. I od tygrysa.

    Bo umie sobie zadać pytanie o sens życia.
    Chciałbym zobaczyć @Lewego w dżungli z tygrysem w pobliżu.
    Chiałbym posłuchać wtedy myśli w głowie @Lewego i zobaczyć, komu, @Lewemu czy tygrysowi, na dobre wyszła zdolność do filozofowania.

    Według mnie różne gatunki zwierząt ewoluuja z różna szybkością, a wszystko to jest rezultatem przypadku. Sto tysiecy lat temu tygrys był pewnie inteligentniejszy od większości małp i je regularnie jadł na obiad.
    Wyjatkowy przypadek spowodował wyjatkowy zbieg okoliczności i wyjatkowy szczep małp z czasem zmienił się w człowieka.

    Taki sam przypadek wytępił jakies gatunki tygrysów, a inne przegrały w starciu z nowym człowiekiem.

    Wszystko jedno, prężenie dzisiaj piersi z dumą że jesteśmy tacy niedomknieci to jak chwalenie się, że urodziliśmy się w Polsce a nie w slumsach Bangladeszu czy Nigerii.

  65. @mag
    17 października o godz. 0:12

    No przeca to dowcip. Że niby te przed klatkami tak se myślom.
    A co do imienia, to moje drugie. Po dziadku. Mam dwa imiona, bo miałem dwóch dziadków – jakoś tak wypadło. Ten pierwszy był w legionach i kiepsko mu poszło. A ten drugi, to nawet nie wiem. Niemce i Ruskie się dogadali i wybili wszystkich. Jakoś tak wypadło.

  66. @Ewa-Joanna 17 października o godz. 0:02
    „Ominąłeś najważniejszego.”
    Zrobiłem to celowo i tendencyjnie. My żeglarze mamy taki zakon i tajną przysiegę, że jeden drugiego nie będziemy krytykować.
    Stopy wody pod kilem, baksztagowych wiatrów i przyjaznych ćcin @wbocku! 😉

  67. mag
    16 października o godz. 23:37
    dodałabym, ze balia jeszcze w szafach pranko poukładała. Pod linijkę.

  68. Qba
    17 października o godz. 0:12
    Panoszenie się gospodarczego neoliberalizmu, to jeszcze nie dowód na słuszność marksizmu. Wyzysk i niesprawiedliwość zdecydowanie potępiał twórca liberalizmu – J.S. Mill. Podobnie socjaldemokraci. Jest wiele dróg prowadzących do ograniczania wyzysku (bo jego likwidacja – to na razie pobożne życzenia). Marksizm w praktyce, już ćwiczyliśmy. I chyba za wcześnie zapomnieliśmy, co z tego wyszło. Teoretyczne próby reformy marksizmu (Żiżek) to groteska, mam nadzieję że nie znajdą się praktycy. Bo nikogo, raczej nie nęcą, następne okresy „błędów i wypaczeń”.

  69. @zza kałuży
    17 października o godz. 0:15

    Według mnie różne gatunki zwierząt ewoluuja z różna szybkością, a wszystko to jest rezultatem przypadku. Sto tysiecy lat temu tygrys był pewnie inteligentniejszy od większości małp i je regularnie jadł na obiad.
    Już pisałem o tym, że szybkość ewolucji zależy od warunków zewnętrznych, czyli od przymusu. Jeżeli warunki zmieniają się gwałtownie (wulkan, meteor), to większość gatunków ginie, bo nie zdąży się przystosować. A w stanie ustalonym, gatunki najsilniejsze (najmniej zagrożone) ewoluują najwolniej, bo nie mają potrzeby zmiany. Całkiem przypadkowe to zatem nie jest.
    Generalnie uważam, że rozumem obdarzona jest większość istot. Zatem i „nadmiarowość” tegoż pojawia się sporadycznie u osobników różnych gatunków. I tylko splot bardzo wielu czynników spowodował, że to właśnie człowiek tę nadmiarowość brutalnie wykorzystał. A nie jaszczury, jak proponował Capek.
    W każdym razie, poczucie dumy u niektórych przedstawicieli ludzkiego gatunku świadczy raczej o tym, że są to osobniki, do których ta zmiana ewolucyjna jeszcze nie całkiem dotarła.

  70. @gotkowal
    17 października o godz. 0:37

    Jeżeli ktoś coś napisał i wydał drukiem, to nie jest wystarczającym dowodem na wielkość/prawdziwość treści. To czytelnicy robią z tego biblię, dogmat, Nobla, bestseller, itd. Jeżeli tak Cię Marks denerwuje, to przeczytaj jego dzieła i dokonaj analizy. I przestań oceniać go na podstawie interpretacji dokonanych przez innych. To co wyczyniasz brzmi tak, jakbyś opieprzał autorkę „Zabić drozda” za kiepski film, który ktoś na podstawie tej książki nakręcił.

  71. Qba
    Ech , te nasze przodki, szkoda gadać. Mam ich ze trzy albumy rodzinne, poczynając od końcówki XIX w.
    Nakotłowało się w ich życiu niemało, ale coś tam jednak w postaci progenitury przetrwało, jak choćby ja itd.
    A o imię dbaj, czyli przenoś do przodu, na dzieci i wnuki.
    Czy to ma jakiś sens, nie wiem.
    Może?

  72. Konstancja
    17 października, g.0:30
    Jasne, ale jeszcze przedtem – wykrochmaliła.
    Ta balia.
    Znalazłam kiedyś na strychu w zaprzyjaźnionym domu na wsi tarę do prania. W bardzo dobrym stanie.
    Jakoś o nią nie poprosiłam, bo już była moda na kołowrotki i inne ramotki od „wieśniaków” wycyganiane i zrobiło mi się głupio.

  73. Qba
    17 października o godz. 0:46
    Bez urazy, ale marksowską utopię, można zaprowadzić jedynie za pomocą przymusu – bezwzględnym terrorem (o czym Marks pisze bez ogródek), a potem zamykając granice, by uszczęśliwieni na siłę, nie mogli dać drapaka. Nikt o zdrowych zmysłach, nie pozwoli zrobić z siebie śrubki w mechanizmie-molochu, nie da odebrać sobie (lichej, bo lichej, ale jednak) podmiotowości. Przejście od statusu wyzyskiwanego do niewolnika, zaiste pachnie dobrą zmianą.

  74. mag
    17 października o godz. 1:10
    niedawno się z taką rozstałam; metalowa drewnem oprawiona.
    Och, balia śpiewająco przywracała biel, była i ultramaryna, magiel ręczny też był w użyciu.

  75. No chyba nie tęsknicie? 🙂

  76. Konstancja
    g.1:19
    Zaraz, zaraz, ultramaryna to był wybielacz, czyli tzw. farbka do bielizny pościelowej.
    U nas w domu dodawało się jej do ostatniego płukania w wielkiej, jeszcze przedwojennej wannie (co to stała „na łapach”).
    Moja bardzo małoletnia wtedy głowa ledwie dostawała do jej krawędzi.
    Najbardziej lubiłam wannę na 2-3 dni przed wigilią, gdy pływały w niej karpie. Gapiliśmy się ja i mój ówczesny kot Rozum na ich harce, no i nic.
    Potem można się było wykąpać, bo już nic nie pływało, a ja naprawdę nie pamiętam, żeby ich brak jakoś mnie zmartwił.
    Znieczulica dziecięca, niekumatość, czy co?

  77. Ewa-Joanna
    To tylko sentymentalna podróż do źródeł czasu.

  78. @Qba 17 października o godz. 0:37
    „gatunki najsilniejsze (najmniej zagrożone) ewoluują najwolniej, bo nie mają potrzeby zmiany”
    A nie jest przypadkiem tak, że Matka Ewolucja za gatunki najsilniejsze uważa najliczniejsze?
    Wtedy drapieżniki, i to jeszcze te zajmujące sam szczyt piramidy (na tygrysa chyba nic już nie poluje, prawda?) wcale nie byłyby nasilniejsze, bo każdy tygrys potrzebuje ogromnego obszaru, bez którego ilość mięsa, jakiej on potrzebuje nie miałaby gdzie się wyhodować.

    Zatem z punktu widzenia Matki Ewolucji pewnie najsilniejsze są jakieś mikroorganizmy, których bez mikroskopu nie zobaczysz albo jakiś morski plankton. A potem owady.
    A takie indywidualnie straszne byczysko jak tygrys jest gatunkiem bardzo delikatnym i bardzo zagrożonym.

  79. Obudziłem sie i na razie dwie rzeczy, albo nawet trzy.
    1, Namaginesko, doskonale zrozumialaś myśl autora, czyli Lewego. Rzeczywiście nigdy w zyciu nie powiedziałbym, że człowiek jest pralką, wszystko jedno automatyczną czy na kobę
    2. Zakałużny zarzuca mi zarozumiałość i brak tolerancj na krytykę i pyta mnie jakbym się czul jak by mnie wsadzil do dzungli vis a vis tygrysa. Chyba bym sie poczul nieswojo. Ale zakałużnemu chodzi o to, że wtedy moją zarozumialość i pyche diabli by wzieli i pewnie narobiłbym w portki. Ten zakałużny to ma wyobraźnie i inteligencje.
    3. Mag jestem jeszcze w Polsce, bo lece do Francji 9-tego listopada. Teraz zaliczam Krakow i ze smętkiem oglądam moją Alma Mater, obecnie wylęgarnie ipenowskich prokuratorów. Trochę wstyd byc absolwentem UJotu.
    Z tą balią to mnie zażyłaś. A Ewa-Joanna już kompletnie mie oszołomiła balią na babę tym samym komprymując moją zarozumiałość i to bez sięgania do zakałużnowego tygrysa.

  80. NeferNefer

    Bądź pozdrowiona, Maryjo Radyj…tfu…Neferko niezapomniana Niezapominajko. Pamiętam o Twojej pasji, ale ostatnio okoliczności nie noszą mnie po dalekich drogach, więc Ci przesyłam wczorajsze drogi bliskie: po zachodniej stronie jeziora Lubiatowskiego, które jest rezerwatem przyrody po wschodniej stronie Koszalina. Jezioro z racji otaczających je mokradeł jeszcze bardziej niedostępne niż mag w jej nadnarwiańskich chaszczach. Kolejny raz próbowałem na goło wejść do wody poza linię ćcin i krzaków, by pstryknąć górzysty brzeg wschodni jeziora i kolejny raz wpadłem w bagniste dno niemal po pas…no, może mniej. Na szczęście zmartwiona miałem na czapce, więc mogę Ci podrzucić parę jesienno-drogowych motywów. Jest też wał przeciwpowodziowy, ale cała ta okolica przyjeziorna to aż marzenie – tak dzika, chyba od wieków bez śladów ludzkiej stopy, bo nikt nie wejdzie nawet na szczudłach. Pokazuję też dwa grzybki (smarkaty program rozrzuca zdjęcia jak on chce, a nie ja, a uczenie się porządkowania tego przekracza moją cierpliwość i czas, jaki mi do drewnianej koszulki pozostał). Ten czerwonawy to jadalna lakówka pospolita, a ten drugi – też jadalna kruchaweczka omszona. Niech będzie jesień pochwalona.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6477748619377396113/6477748619623377826?authkey=CLDT3sT97dmTiAE

  81. @gotkowal
    17 października o godz. 1:16

    Nikt o zdrowych zmysłach, nie pozwoli zrobić z siebie śrubki w mechanizmie-molochu, nie da odebrać sobie (lichej, bo lichej, ale jednak) podmiotowości.
    Biorąc pod uwagę choćby liczbę religiantów na świecie, to – według Ciebie – 3/4 ludzkości nie jest przy zdrowych zmysłach. Może to i prawda, sądząc po tym, co się wszędzie wyrabia.
    Oczywiście, że teoretycy społeczni wymyślają utopie. Inaczej – chyba – sie nie da, bo przecież człowiek to nieokrzesane indywiduum o takiej liczbie stopni swobody, że każdy dzisiejszy komputer zawodzi przy próbie jakiegokolwiek opisu. Funkcjonuje (jakoś) puszczenie na żywioł, czyli np. gospodarka rynkowa. A prób sworzenia czegoś innego było, jest i będzie zawsze dużo. A najgorsze matoły sięgają tradycyjnie po dyktaturę.

  82. Stachu39 – 21:58

    „Użyłem zwrotu o przeminionym etapie ewolucji, tak trochę z Marksa, w rozumieniu, że to był etap być może konieczny, ale już teraz na etapie rozbijania jąder i zdobywania kosmosu, być może już niekonieczny .”

    Konieczny czy nie, etap religii panajezusickowej bedzie sobie trwal az sie wytrwali. Nic nie wskazuje na to zeby niekoniecznosc chrzescijanstwa spowodowala jego dobrowolne odejscie z tej ziemni i udanie sie z powrotem na lono Ojca.

    Z pewnoscia nie stanie sie to przed nadejsciem armagedonu. Zapowiadanego ostatnio przez osobnikow takich jak zbanowany d83, na rok 2034.

    ‚Zapowiedzi Armagedonu przez Świadków Jehowy było tak wiele, że można to wyznanie określić utartym stwierdzeniem – co trzy lata koniec świata. Pionierem w zapowiedzi ponownego powrotu Chrystusa był William Miller (1782-1849) Pastor ten dzięki swym wyliczeniom przewidującym powrót Pana, zaczął z początkiem lat 1830 gromadzić wokół siebie licznych sympatyków. Po 13 latach liczba ich sięgała 100 tys. Stosując liczbowe spekulacje wyznaczył on termin powrotu Chrystusa na wiosnę 1844r. Po przeżytym zawodzie obliczenia „uściślił” i przeniósł zapowiedź na 22 X 1844r. Zapomniał on chyba o słowach Jezusa, że dnia i godziny nikt nie zna prócz Ojca (Mk 13:32). Zebranych na pagórkach w dniu 22 X wyznawców pastora znów spotkało rozczarowanie. Ruch millerowski rozpadł się na kilka sekt, wpędzając też wielu w ateizm.’

    I tak oto dotarlismy do zrodel powstania religii „Ateizm”. Czyli, blog obywatelski pana Jacka wywodzi sie, w linii prostej, z milleryzmu. Ciekawe czy Leszek o tym wie?

  83. @zza kałuży
    17 października o godz. 4:56

    A nie jest przypadkiem tak, że Matka Ewolucja za gatunki najsilniejsze uważa najliczniejsze?
    Z tym mam podwójny problem, Po pierwsze, zdanie to sugeruje celowe działanie ewolucji w sensie planowania. Co chyba jest sprzeczne z jej (naszą) definicją. Po drugie, użyłem określenia „najsilniejszy gatunek” z wyjaśnieniem „najmniej zagrożony”. Natomiast ewolucja wykorzystuje mnogość potomstwa przy gatunkach najbardziej zagrożonych, czyli najsłabszych czy najpożywniejszych.

  84. A oto jak zostal wyliczony rok 2034 jako Rok Armagedonu

    Od roku 1914, ostatniego zapodanego przez SJ jako koniec swiata, żyjemy w „końcowych dniach”. Te zas zakończa się po 120 latach. Jak za czasów Noego. Tyle lat zajelo Noemu wybudowanie pontonu pn. Arka. Poprzez sugerowanie analogi dzisiejszych czasów i czasów starożytnych, w których żył biblijny Noe (ok 2500 p.n.e), próbuje się wyznaczyć kolejny rok nadejścia Armagedonu.

    Noe został ostrzeżony przez Boga na 120 lat przed mającym nadejść świat potopem. Przez ten czas mógł się on przygotować do tej gigantycznej katastrofy, budując olbrzymi statek – Arkę. Ludzie wtedy zyli dluzej niz teraz zyja. Co, na marginesie mowioncy, swiadczy iz teoria ewolucji Karola D. to jedna wielka sciema. Ale to tylko na marginesie

    Świadkowie J. uważają, ze w roku 1914 rozpoczęły się końcowe dni tego systemu rzeczy. Licząc do tego roku należy dodać wspomniane 120 lat. Poprzez analogie z potopem. Otrzymamy wtedy rok 2034 w którym to ma nastąpić Armagedon, czyli koniec świata. 1914+120=2034.

    Taka prosta wyliczanka taczanka РАСТАЧАНКА. Ta ostatnia z tamtych lat wlasnie pochodzaca

    https://www.youtube.com/watch?v=ITrQmQgQ-RA

  85. @Namargineska o godz. 23:48 przypomniała, że pralka vs człowiek to instrukcja obsługi od bozi pochodząca. Tak jej dopomóż Hołownia. Dodam, że ks. prof. Oko porównał tegoż człowieka, jeno w gorszym – bo pedalskim – wydaniu, do samochodu bez instrukcji:. Stosunek homoseksualny można porównać do tłoka w silniku, który zamiast w silniku porusza się w rurze wydechowej. Taki samochód nie może działać. Zakończenie przewodu pokarmowego nie do tego służy. Tam jest kał, krew, mieszają się te wydzieliny i stąd wszystkie choroby homo się biorą. To brutalny seks ogierów – wygłosił ex cathedra herr professor. Człowiek, według Oko, jest przy takim jego używaniu niedomknięty, jak to określa @Lewy. Czy samochód, przy takim go używaniu, wyposażony jest przez dobrego bozię w nadmiarowość – jak tego chce @Zakałużnik? Temat pozostawiam niedomknięty. Otworzysz jedno, a tam baba. Drugie – też baba. Matrioszka, znaczy. Baba w babie… usp… w pralce.

  86. Nigdy nie ośmieliłbym się porównywać ateistów do mało wyszukanych automatów piorących nieświeże majty według niskotemperaturowego programu dla barwionej bawełny, z intensywnym wirowaniem 😀 pozbawionych tych niepotrzebnych, niepokojących myśli o sensie życia i początkach wszechrzeczy bez żadnego ewolucyjnego sensu i składu. A przynajmniej bez żadnego znanego nam ewolucyjnie sensu. Nie, żebym strugał jaśnie oświeconego neuroteologa, ale właśnie czytałem se książkę nieboszczka Vetulaniego, świeć Panie nad Jego duszą, choć nie wierzył i był tam frapujący dla mnie rozdział o uniwersalnym kodzie moralnym niezbędnym dla przetrwania ludzkości jako zbiorze społecznych jednostek i istnieniu tak zwanego „interpretatora”, który jest konstruktem neurologiczno-psychicznym interpretującym uniwersalny kod moralny na sposób zrozumiały dla danej jednostki. Pewnym rodzajem interpretacji zasad moralnych miałoby być właśnie tworzenie religii; od tych najbardziej pierwotnych po najbardziej złożone systemy religijne. Jeśli ta teoria jest prawdą, to religijność jako taka jest nieodzowną częścią człowieczeństwa; była niezbędna dla jego przetrwania i być może jest niezbędna dla dalszej ewolucji człowieka. Jakieś geny odpowiedzialne za zmysł religijny rozpowszechniły się w populacji i te wredne samolubne genuszki znakomicie sobie radzą sterując swoimi posłusznymi nośnikami 🙂 w tym właśnie sensie ateizm może być postrzegany jako fenotyp niezbyt sprzyjający przyszłości rodzaju ludzkiego, z całym szacunkiem dla niewierzących 🙂 Ale spokojna głowa! Każdy ateista ma wszak „dziurawy program”, dzięki któremu jego religijność może ulec nagłej lub stopniowej ekspresji. No bo niby skąd tylu ateistów, którzy odkryli w sobie wiarę, albo choćby duchowość? Pozostawiam autora tego posta z tą frapującą myślą i pozdrawiam.

  87. Vadim Polushkin:
    – Тачанка eтo horse-cart with a machine gun

    No ale dajmy ten machine gun, taczanke znaczy, po naszemu

    https://www.youtube.com/watch?v=TT4BNwVKRyk

    Sowieckie piesni rewolucyjne po polsku brzmia jeszcze lepiej niz po ichniemu …
    serce rosnie i za kresami teskni …
    ale zachodnie ziemie trzeba jednak bedzie oddac…
    jak Wasyl ukradziona krowe…
    chyba ze Putin nie dopusci

    W nim, Wolodii, cala nadzieja nasza. Inaczej – praszczaj Stettin, Auf Wiedersehen Breslau. Oraz wszystkie pozostale ziemie niemieckie. Niby przez nas samych, samotrzec i oburacz, odzyskane

  88. @lukasso
    17 października o godz. 9:19

    Podejrzewam, że – jako Kaczyński – odwracasz kota ogonem, czyli mieszasz skutek z przyczyną, przy czym on to robi świadomie i celowo.
    Jeżeli założymy, że teoria ewolucji jest prawdziwa i aktualna, to wszystko, a więc również religie są jej skutkiem. I nie potrzeba do tego specjalnych genów, wystarczy pewna nadmiarowość/niedomknięcie programu (jak zwał, tak zwał), by ktoś mógł coś wymyślić, a reszta to wymyślone przyjąć albo nie. Ponieważ bezwzględnym kryterium działania ewolucji jest zachowanie gatunku, więc jednym rosną kły, a inni wierzą w cokolwiek. Tym samym wszelki cud przestaje być cudem i jest co najwyżej cudaczny. Co jest oczywiście odczuciem subiektywnym.

  89. W sprawie Wasyla zadzialala żelazna logika. Jakby kto tego nie czytal wczesniej, zapodaje niniejszym

    żelazna logika

    Ojciec:
    – Ktoś ukradł nam krowę!
    Starszy syn:
    – Jak ukradł to znaczy konus jakiś.
    Średni syn:
    – Jak konus to pewnie z Trojanowa.
    Najmłodszy syn:
    – Jak z Trojanowa to pewnie Wasyl.
    Zaprzęgli konia do wozu i pojechali do Trojanowa. I dali Wasylowi po mordzie. Wasyl jednak nie przyznał się do kradzieży. Profilaktycznie dali mu po mordzie drugi raz, ale także bez efektu. Chcąc nie chcąc, wsadzili Wasyla na wóz i pojechali do sądu grodzkiego. Stanęli przed sędzią i ojciec mówi:
    – Obudziłem się rano, patrzę krowę ktoś ukradł. Mówię o tym synom. Najstarszy mówi, że jak krowę ukradł, to musiał być konus. Średni mówi, że jak konus to z pewnością z Trojanowa. Najmłodszy mówi, że jak z Trojanowa to na pewno Wasyl. Daliśmy mu po mordzie, ale krowy nie chce oddać.

    Sędzia:
    – Hmmm… logika niby żelazna, ale to jeszcze niczego nie dowodzi. No, na ten przykład, powiedzcie mi co mam w tym pudełku?
    Ojciec:
    – Pudełko kwadratowe.
    Najstarszy syn:
    – To znaczy, że w nim coś okrągłego.
    Średni syn:
    – Jak okrągłe to musi być pomarańczowe.
    Najmłodszy:
    – Jak pomarańczowe to z pewnością mandarynka.
    Sędzia zdumiony zagląda do pudełka i mówi:
    – No, Wasyl…. Krowę musisz oddać.

  90. „Pewnym rodzajem interpretacji zasad moralnych miałoby być właśnie tworzenie religii”
    A w jakim celu? Aby łatwiej było zorganizować społeczeństwo, ktoś musi panować i rządzić. Każda religia dotąd została utworzona po to, aby istniała kasta rządząca i podporządkowana reszta. Jeśli manipulowanie ludźmi poprzez straszenie karą boską i mękami piekielnymi nie działa, potrzebne stają się inne formy przemocy.

    „religijność jako taka jest nieodzowną częścią człowieczeństwa”?

    A co to jest człowieczeństwo? I ile ma go w sobie człowiek nienawidzący innowierców i zabijający w imię wiary?

    Pralka wypierze „kolorowe osobno” tylko wtedy, gdy się je osobno załaduje do jej wnętrza. Pod tym względem balia góruje 😉

  91. lukasso
    17 października o godz. 9:19

    „No bo niby skąd tylu ateistów, którzy odkryli w sobie wiarę, albo choćby duchowość?”.

    „Tylu”, czyli ilu takich znasz? I jakimi to oni byli ateistami, skoro wiarę (przypuszczam, że masz na myśli wiarę religijną – jeśli nie to odwołam ten wpis) w sobie odkryli. Jeśli ateista „odkrył” w sobie wiarę, musiał być ateistą od urodzenia, bez przerwy na religijną indoktrynację. Bo ten, kto był wychowywany w duchu religijnym, w okresie buntu od piętnastego roku życia do osiemnastego plótł o sobie, że jest ateistą, potem do wiary powrócił, to tej wiary nie „odkrył”, lecz po prostu nigdy z niej nie wyszedł – za mała główka.

    Pierwsze słyszę o genach „odpowiedzialnych za zmysł religijny”. I co to takiego ten zmysł – coś jak zmysł węchu?

    Wykonujesz operację myślową z założoną tezą: że ateiści to jakiś podgatunek człowieka. To ten sam trop, co myśliciela Jarka, który wymyślił lepszy i gorszy sort. Wymyślił – bo w naturze czegoś takiego nie ma, a gdyby było, Jarek jako kurdupel z całą pewnością należałby do gorszego.

    Powszechność religii wśród człowiekowatych to za mały powód, by go podnosić do rangi niemal biologicznej konieczności. Podobnie można by traktować powszechność wiary w płaskość ziemi czy bieganie słońca wokół ziemi. Religie są przez ludzkość WYNALEZIONE na etapie jej dzieciństwa, czyli wtedy, kiedy poziom wiedzy o najbliższym świecie uniemożliwiał inne, głębsze, interpretacje. Poza tym mnogość religii świadczy o tym, że wszystkie są równo warte – nie ma, jak się to nieporadnie mówi, PRAWDZIWEJ.

  92. Qba – 9:44

    „Ponieważ bezwzględnym kryterium działania ewolucji jest zachowanie gatunku..”

    Chyba zes tu sobie pozwolil co nieco.

    Procesy ewolucyjne powodują powstawanie bioróżnorodności na każdym poziomie organizacji biologicznej, w tym na poziomie gatunku, osobniczym i molekularnym. Nic tam nie ma o ZACHOWYWANIU czegolwiek.

    Panta rei – everything flows. Czyli: everything is constantly changing. Choc to inny troche concept poznawania otaczajacego nas swiata

  93. @Tobermory
    A co to jest człowieczeństwo? – pytasz. – I ile ma go w sobie człowiek nienawidzący innowierców i zabijający w imię wiary?
    Odpowiem cytatem z książeczki „Między logiką a wiarą”, ojca Józefa Marii Bocheńskiego (dla mnie agnostyka/ateisty w dominikańskim habicie):
    Humanizm wydaje się podejrzany, bo to tak przyjemnie uważać się za coś znakomitego! Myślę, że gdyby krokodyle mogły filozofować, na pewno stworzyłyby krokodylizm. I na pewno – jestem o tym przekonany – nie szukałyby usprawiedliwienia dla zabijania „w imię wiary”, a szlachtowałyby dlatego, że aby żyć trza zabijać. Niekoniecznie antylopy. Czy wymyśliłyby krokodylowe majtki w kolorze tęczy, aby je prać w krokodylowych pralkach automatycznych? – nie wiem, ale jak już by wymyśliły krokodylizm, to pewnie i inne ułatwiające ich krokodyle życie utensylia by wymyśliły.

  94. @Tobermory
    Nie jestem religioznawcą, być może jestem w błędzie, ale wydaje mi się, że religie, tak jak np. astrologia, czy alchemia powstały z chęci wyjaśnienia świata, a potem, być może jednocześnie, do rządzenia. Tak mówi mi intuicja, jeśli to coś znaczy.

  95. Stachu39
    16 października o godz. 20:21
    Nowe spojrzenie na ewolucję jako niedomknięty program. Może błąd programu. Motorem ewolucji są mutacje. Jeśli są korzystne zostają i jeśli „mają szczęście „są dalej przenoszone. Widocznie ta „nadprogramowość ” ludzkiego mózgu była korzystna dla gatunku i pozwoliła wyjść z sawanny. Jako skutek uboczny powstała świadomość i „ból istnienia „. Człowiek świadomy zaczął się pytać o sens istnienia i szukać odpowiedzi na inne pytania i stworzył religie, później filozofię. Spłycanie powstania religii do relacji oszusta z głupie jest prymitywne.

    Mój komentarz
    Radykalne stanowisko w sprawie religii.
    Może powyższe spłycanie nie jest prymitywne, ale jest kolejną próbą. Ewolucja zachodzi również w kulturze i jest to metoda prób i błędów, taka sama jak w biologii.

    zza kałuży
    16 października o godz. 20:45
    W tym sensie ewolucja miała masę czasu na losowe wypróbowywanie różnych możliwości które przypadkowo doprowadziły współczesnego człowieka do zdolności programowania pralki.

    Mój komentarz
    Przypadkowość, czy kierunkowość ewolucji. To temat wałkowany na blogu wielokrotnie. I dobrze. To jest problem typu co było pierwsze – kura, czy jajo, co było pierwsze – nacisk środowiska, czy potencjał rozwoju w ewoluującym organizmie. Dociekliwi naukowcy sprowadzając ten potencjał do właściwości atomu wodoru, a w zasadzie do właściwości protonu i elektronu, a cofając się dalej – do takich, a nie innych wartości stałych fizycznych, które nadają właściwości dla materii, jak np. stała Plancka. Daleko idące spekulatywne propozycje.

    Przykład analizy porównawczej działania programu w pralce i myślenia w mózgu jest najprostszy, najbanalniejszy, lecz niesie ze sobą wiele aspektów, skojarzeń.

    Pralka działa dokładnie tak jak jest zaprogramowana. Człowiek działa często tak, i tu należałoby wstawić jakąś funkcję prawdopodobieństwa, jak jest zaprogramowany w najniższych, najpierwotniejszych partiach mózgu – odruchowo, instynktownie, przewidywalnie, lecz nie w 100 %. Sedno w tym, że to przewidywalne z największym prawdopodobieństwem działanie występuje tylko w sytuacjach ekstremalnych, z silnymi bodźcami, jak głód, pragnienie, zagrożenie bezpośrednie, ciąg na baby, okazja do wzbogacenia się, itd.

    W sytuacjach z bodźcami łagodnymi, subtelnymi, planowymi, podejmowanie decyzji o działaniu człowieka się komplikuje, jest przełączane na inny tryb, w którym biorą udział młodsze, o wiele bardziej rozbudowane części mózgu i nie bardzo wiemy jak współdziałające z tymi starszymi częściami.
    Wiemy, ze w głowie zachodzi analiza sytuacji (bo to „widać”), ale nie wiemy jak się odbywa, gdzie przechowywane są wzorce do analizy. Domyślamy się że takie wzorce są, bo u wielu ludzi zachowania są podobne, a więc zachodzące według tych samych szablonów.

    Nie wiemy ile głosu w wydaniu ostatecznego polecenia wykonawczego mają części starsze, ile nowsze, w jaki sposób przebiega kontrola wykonania decyzji, itd.

    Pralka po prostu kręci się wolniej lub szybciej, pompuje wodę, wiruje, miesza, itd., bo ma dokładnie zapisaną w programatorze kolejność czynności i nie da się tego utożsamić z myśleniem, bo pralka, to prosty automat, niczego nie analizuje, nie podejmuje wyboru, co ma robić. Pralka jest na sztywno zaprogramowana.

    Niemniej dzisiaj w technice jest olbrzymie parcie na konstruowanie urządzeń, które same podejmują decyzję, są autonomiczne (pojazdy drogowe, urządzenia do analizy dużej ilości danych, systemy da analizy obrazu, np. rozpoznawanie twarzy nie tylko takie, ze to co widzę tam, to jest twarz człowieka, tylko kogo to jest twarz).
    Czy te urządzenia myślą? Czy to jest wstęp do myślenia, czy jeszcze nie.
    Pzdr, TJ

  96. @ Orteq
    17 października o godz. 10:15

    Procesy ewolucyjne powodują powstawanie bioróżnorodności na każdym poziomie organizacji biologicznej, w tym na poziomie gatunku, osobniczym i molekularnym. Nic tam nie ma o ZACHOWYWANIU czegolwiek.

    O ile w pierwszym z powyższych zdań stwierdzasz ogólnie znane fakty i teorie, o tyle w drugim wyciągasz kreacjonistyczne wnioski – no bo kto/co te procesy ewolucyjne inicjuje?
    Dążenie do zachowania gatunku jest podstawowym motorem wszelkich zmian ewolucyjnych i samo jest też przyczyną tych zmian. Naturalne środowisko było przez milony lat tak stabilne, że powstanie życia było w ogóle możliwe. I to życie, które do dziś nie wie po co żyje, rozpycha się po świecie i zmienia go i zmienia siebie. A religie są takim samym sposobem na przetrwanie, jak kły czy szybkie nogi. Istnieją tak długo, jak długo gatunek dzięki nim trwa.

  97. @tejot
    17 października o godz. 11:26

    Pralka działa dokładnie tak jak jest zaprogramowana. Człowiek działa często tak, i tu należałoby wstawić jakąś funkcję prawdopodobieństwa, jak jest zaprogramowany w najniższych, najpierwotniejszych partiach mózgu – odruchowo, instynktownie, przewidywalnie, lecz nie w 100 %.

    W przypadku człowieka, jak i każdego innego żywego organizmu, układ nerwowy/mózg działa tak, by zapewnić sprawność aż do uzyskania i wychowania potomstwa. To jest kryterium nadrzędne. Aby gatunek przeżył, trzeba jednak czasem poświęcić kilka osobników, zatem każdy ma potencjalną możliwość czynienia rzeczy nieracjonalnych, jak wysadzić siebie i 100 innych osobników, poświęcić rękę dla uratowania dziecka z ognia, itp. A w czasach spokoju i bezpieczeństwa można wymyśleć samolot, choć to chyba bardzo niebezpieczne ustrojstwo.
    O pralce już pisałem – współczesne programatory mają możliwość arbitralnego wyboru. Choć brzmi to dziwnie, w praktyce okazało się strzałem w dziesiątkę – pralki stały sie bardziej niezawodne i efektywne. Technologia fuzzy logic stosowana jest dziś powszechnie. Do „myślenia” jednak raczej bym jej nie przyrównywał. To jeszcze zupełnie inna bajka.

  98. KOSTECZKO
    TRZYMAJ SIĘ I NIE DAJ SIĘ OFELII!

  99. @tejot
    17 października o godz. 11:26

    „systemy da analizy obrazu, np. rozpoznawanie twarzy nie tylko takie, ze to co widzę tam, to jest twarz człowieka, tylko kogo to jest twarz”

    Ha, te systemy ulegają nawet takim samym złudzeniom jak ludzie.
    Idę sobie przez las, widzę – grzyb! Wystaje nad poszycie, brązowe, połyskuje z lekka… Mój mózg widzi prawdziwka. Zeskanował, porównał z zapamiętanymi wzorami, a także z moim głębokim pragnieniem znalezienia borowika i krzyczy radośnie: ani chybi borowik! Podchodzę bliżej, patrzę dokładniej… Szyszka 🙁
    Oglądam zdjęcia z ostatniego weekendu, widzę różne formacje skalne, a program pokazuje wycinek z jakby oczami i charakterystycznym podbródkiem i pyta: Czy to Jacek?

  100. KOSTECZKO
    I boże broń, nie idź do klasztoru!

  101. @Qba
    17 października o godz. 11:39

    W ewolucji nie ma żadnego „dążenia”. Zmiany nie są celowe lecz przypadkowe. Ewolucja się dzieje w reakcji na zmiany w środowisku. Jedne mutacje są lepiej dostosowane do warunków, więc ich nosiciele mają większe szanse przetrwać i się rozmnożyć, inne giną bezpotomnie lub są na tyle przypadkowe i tak rzadko w populacji rozsiane, że trwają, choć od czasu do czasu, przy odpowiedniej konstelacji genów okazują się śmiertelne. Jedne – już po przekazaniu ich dalej, inne – eliminują nosiciela, zanim ma szansę się rozmnożyć.

  102. lukasso
    17 października o godz. 9:19

    Ładnie zacząłeś, że czytasz Vetulaniego, ale dalej to już się oddałeś rojeniom. Żeby ne roić, powinieneś był najpierw się skupić na treści religii wobec ewolucji. Religia która ma znaczenie dla ewolucji nie jest żadną religią z bozią, aniołkami,Jezuskiem, Wiecznie Dziewicą, paciorkiem i jego papieżem, ale zupełnie czymś innym.
    Dla ewolucji ma pozytywne znaczenie to żeby myć rączki przed jedzeniem, o czym możesz poczytać w niebieskiej książeczce.
    Bozia się kłóci z ewolucją, tak samo jak aniołki.

  103. @Ewa-J

    Eeee, jakaś ściema z ta Ofelia poki co… 😉

    Oprócz apokaplitycznego koloru nieba wczoraj rano (co zostało wytłumaczone piaskiem z Sahary przywleczonym przez Ofelie) poki co nie za bardzo widać o co chodzi z histeria na tle owej wiugi jeśli chodzi o Szkocje (bo Irlandii się dostalo). Czekam i czekam az się prognoza wyklaruje bo chce zacząć pakować graty na wycieczkę na północ i nic. Normalnie bezimienne wichury robią czasem więcej hałasu i zamieszania niż ta nieszczęsna nimfa. Doszedł chyba czynnik psychologiczny tutaj – ma imię – znaczy groźne jest, nadlatuje dokładnie w rocznice Great Storm of ’87 znaczy jest to znamienne…. 😉 Buuu!

  104. mag
    17 października o godz. 12:15

    Nigdy w życiu, nawet gdyby był męski!

  105. wbocek
    17 października o godz. 10:09

    Pozwolę sobie mieć przeciwne zdanie co do powszechności religii jako biologicznej konieczności. Jeśli została ona wynaleziona na wczesnym etapie ewolucji człowieka, musiała mieć znaczenie przystosowawcze. To, czy obecnie jest ona wyłącznie niepotrzebnym, atawistycznym elementem czas zrewiduje. My na pewno nie dożyjemy tego rozstrzygnięcia. Geny odpowiedzialne za religijność jak i cała teoria interpretatora to tylko założenia, które nie muszą być prawdziwe. Ateistów nie uważam za podgatunek ludzi, tylko ludzi z inna ekspresją genów, o ile założenie genetycznego podłoża wiary religijnej jest słuszne.
    Co do „odkrycia” religijności przez ateistów- żaden człowiek określający siebie tym mianem nie mógł nie być poddany w przeszłości choć drobnej indoktrynacji religijnej, gdyż religia jest elementem otaczającej nas kultury i dociera ona do nas jeśli nie poprzez czynności religijne, to poprzez idee, historię, sztukę, muzykę, światopogląd, elementy moralności i filozofii i w ten sposób także i w pełni świadomy ateista był przez nią kształtowany, nawet jeśli jego zdaniem ustawia go to wyłącznie w opozycji wobec wszystkiego, co określa jako „religijne”. Stanowi to pewną intelektualną i duchową „bazę”, na której ateista może wyhodować sobie „nowotwór” religijności 🙂 znam paru takich „nieszczęśników”.

    Tobermory
    17 października o godz. 9:57
    Proszę nie mylić systemu z jego wypaczeniami 🙂 Interpretator w ujęciu Vetulaniego miał przede wszystkim znaczenie indywidualne, później pozwalał na grupowanie ludzi mających taki sam pogląd na nieznane zjawiska. Nadużycia zorganizowanych systemów religijnych pojawiły się dopiero jako trzecie.

  106. lukasso
    17 października o godz. 9:19

    „Ale spokojna głowa! Każdy ateista ma wszak „dziurawy program”, dzięki któremu jego religijność może ulec nagłej lub stopniowej ekspresji. No bo niby skąd tylu ateistów, którzy odkryli w sobie wiarę, albo choćby duchowość? Pozostawiam autora tego posta z tą frapującą myślą i pozdrawiam.”

    Oj, lukasso – zabawne jest jak wielu wierzących zawłaszcza sobie odkrycia nauk neurologiczych jako dowód, że taki był boski plan – wyposażyc ludzki mózg w odbiornik nadprzyrodzonego, ergo jest to dowód że nadprzyrodzone istnieje a religia jest współcześnie wciąż potrzebna. Spokojna głowa, nie jest. Przynajmniej nie każdemu. Skąd wiesz czyje geny w odległej przyszlosci zostaną wyselekcjonowane do dalszej ewolucji ludzkiej rasy?

    „Religijność jako taka jest nieodzowną częścią człowieczeństwa” napisałes. Gucio prawda, jest wiele rzeczy które czynią nas tym kim jesteśmy. Religijność może być jedną z nich ale na pewno nie musi. Zdziwiłbyś się co inteligentni ludzi podają w odpowiedzi na pytanie „what makes us human? „.  Sztuka, mówia jedni. Nauka lub filozofia inni. A są też tacy, którzy twierdzą że gotowanie.

  107. lukasso
    17 października o godz. 12:34

    „Pozwolę sobie mieć przeciwne zdanie co do powszechności religii jako biologicznej konieczności. Jeśli została ona wynaleziona na wczesnym etapie ewolucji człowieka, musiała mieć znaczenie przystosowawcze.”

    Na wczesnym etapie ewolucji człowieka nasi przodkowie mieli także futra i masywne szczęki co miało istotne znaczenie przystosowawcze. Ale masz słusznego – czas istotnie zrewiduje co w dalszym przebiegu ewolucji zostanie za nami, jak to futro właśnie.

  108. wbocek
    17 października o godz. 8:02

    Przepiękne ostępy!

  109. @ Kostka

    Nie zdążyłem odpisać, a bardzo ciekawie i poruszająco napisałaś o tym liście w butelce. I to wyciągniętej z jeziora. Zamknięcie, podsumowanie spraw między dwojgiem schowane do butelki, jako działanie symboliczne i głęboko psychologiczne..?

  110. Kostka
    17 października o godz. 12:34

    Męski klasztor ma różne zalety, ale dla pań te zalety byłyby raczej plusami ujemnymi. Ileż to damskich kosteczek znajdowano po rożnych klasztorach męskich. A co do żeńskich to najwięcej kosteczek dziecięcych. Jako skutkach żeńsko-męskich kontaktów klasztornych.

  111. „Interpretator w ujęciu Vetulaniego miał przede wszystkim znaczenie indywidualne, później pozwalał na grupowanie ludzi mających taki sam pogląd na nieznane zjawiska”

    A ten „taki sam” pogląd brał się (rzadziej) z własnych obserwacji albo (częściej) z sugestii interpretatora, który, jeśli był utalentowany i charyzmatyczny, stawał się guru i przewodnikiem stada. Kiedy się zorientował, jaką mu to daje władzę, to jej używał a czasem i nadużywał…
    Miał rację Mark Twain.

  112. @Kostka
    17 października o godz. 12:49

    Gotowanie chyba najbardziej 😎 😀

  113. @Kostka,
    a to idę spać 🙂

  114. Kostka
    17 października o godz. 12:59

    Futra (sierść) i masywne szczęki mieli pierwsi człowiekowaci, a nie ludzie z rodzaju Homo, którym przypisuje się najwcześniejszą aktywność o potencjalnie religijnym charakterze.

    Tanaka
    17 października o godz. 12:24

    Uwielbiany nie tylko przez ateistów JP2 powiedział kiedyś, że ewolucja wydaje się być czymś więcej, niż teorią.

  115. @Kostka
    Z ta Ofelią to jak z Bojeaulais Nouveau. Francuzi wmówili Japończykom i Chińczykom, że to takie super wino. Za ta Ofelią też chyba stoją Francuzi, wmawiając że to taki super tajfun, bo chca ten tajfun dobrze sprzedać.Nie maja wstydu ci kapitaliści

  116. @Toby
    Powinienś udac się do Clinique Informatique (Jest takaw Lyonie), żeby Ci naprawili skaner.No bo jak można zeskanować szyszkę jako grzyba. Musi co w programie Twojego skanera jest jakaś luka

  117. U nas dzisiaj niebo szare z niewielką domieszką żółtego, ciekawe.

    pombocku, przepiękne zdjęcia, dziękuję.

  118. Ponieważ @Lukassowi już odpowiedziało kilku ateistow i ateistek , więc nie mam specjalnie nic do dodania. No może to, że też mamy szczelinę w naszym programie, ale w przeciwieństwie do pralki nie mamy bębna. En argument wielkodusznie oddaję do dyspozycji @zakałużnemu. Może się nim dowolnie posługiwać.
    Ps
    Kosteczko, niektórzy powiadaja, że nigdy nie byliśmy owłosieni , vide Adam i Ewa na wielu fotografiach, więc Twój argument ma słabe uzasadnienie

  119. lukasso
    17 października o godz. 13:43

    Święty Ojciec Święty w ogóle dużo mówił. Na przykład mówił: „papież-łupież”, na co się publiczność bardzo cieszyła. W sprawie ewolucji natomiast niewiele mówił, bo sprawiłby bozi i sobie pewną przykrość. Faktycznie jednak powiedział coś w tym rodzaju, że w ewolucji „może coś być”, a nawet, że może coś więcej niż teoria. Przy czym ewolucja od dawna nie jest teorią, ale faktem. Teorią była, gdy ją Darwin ogłosił – i jeszcze jakiś czas po.
    Nie wątpię jednak, że się w pewnym momencie Kościół kat zacznie, przynajmniej pozornie, z ewolucją zgadzać. Nie ma wyjścia. Tak samo jak bozia, który nic o tym nie wiedział, ze zrobił ewolucję, ale się już o tym zaczyna dowiadywać. Co może być dla bozi właściwie przyjemne gdy się tak nudzi, nie ma to jak dowiadywać się ciekawych nowości.

  120. NeferNefer
    17 października o godz. 13:49

    Pombocek jakoś tak ma, że robi piękniejsze foty niż potrafi jego zmartfion. Musi to być skutkiem niedomknięcia.
    Chcesz więcej żółtego na niebie? Słyszałem, a jeszcze nie byłem, a będę: „Twój Vincent”.

  121. @Tanaka
    Kościół już rakiem wycofuje się z ze starotestamentowych bajek o stworzeniu, ale nie do końca. Bo te dni, kiedy tak bozia harowała nad tworzeniem, a szóstego odpoczywalą, interpretuje metaforycznie. Te dni to epoki geologiczne. Najpierw bozia stworzych ryby w archaiku, potem dinozaury w paleozoiku, potem mamuty, pramałpy i malpy w keneozoiku, a potem cyk Adama i Ewe. Nad tym projektem, ktory próbuje połaczyć te dwie teorie pracuje między innymi ksiądz profesor Heller. Pomaga mu w tym zbożnym dziele cząsteczka Higgsa, ktorą już triumfalnie nazwano boską cząsteczką.

  122. Ps
    Ale amerykańscy kreacjoniści plus stary Giertych, nie ulegają podszptom diabła i en bloc odrzucają mawet tak zmiękczoną wersję wydarzeń

  123. @Tanaka
    Twój Vincent znakomity, tak jak Młyn i Krzyż Lecha Majewskiego

  124. @Lewy
    17 października o godz. 13:46

    „jak można zeskanować szyszkę jako grzyba?”

    W zaczarowanym lesie wszystko można. Raz spotkałem tam nawet wiedźmę 😎

    „nigdy nie byliśmy owłosieni , vide Adam i Ewa na wielu fotografiach”

    Nie dosyć, że nieowłosieni, to jeszcze z pępkami

    https://wegwahrheitleben.files.wordpress.com/2011/08/bild-12.png

    http://www.dw.com/image/19494289_304.jpg

  125. Lewy

    Ja jestem wyznawca i Bruegla tego i owego, oraz większości z reszty malarstwa niderlandzkiego, i bezwarunkowo – Vincenta. Zobaczę.

  126. Lewy
    17 października o godz. 14:04

    Tak jest – cząsteczka Higgsa jest tu najbardziej pracowita. Oprócz tego, że mi się podoba ksiądz profesor jako taki, bo różnych Hellerów w samym tylko nadwiślańskim episkopacie oraz kościelnych placówkach przyległych multum jest, a jeden w drugiego to tędzy naukowcy (z akcentem na tędzy, choć jest chyba jeden szczupły – ten od bruzdy czołowej imienia in vitro), to mi się najbardziej podoba to, że jest w niebieskiej książeczce jakowaś „metaforyczność”. jak się już do tej książeczki wpuści miazmat metaforyczności, to już końca temu nie będzie i wszystko się okaże metaforą oraz brakiem grawitacji. Co zresztą jest jasne dla niewyznawcy bozi a wyznawcy ewolucji, nauki i rozumu.

  127. Tobermory
    17 października o godz. 14:17

    tak jest, ale chociaż pępki mamy nieowłosione.

  128. @Tanaka 17 października o godz. 14:38

    jak się już do tej książeczki wpuści miazmat metaforyczności, to już końca temu nie będzie i wszystko się okaże metaforą oraz brakiem grawitacji.

    No więc właśnie. Mieliśmy już na forum osoby zapewniające, że według nich zmartwychwstanie Jezuska jest (nic wielkiego!) po prostu metaforą. Ciekawe, co by na tę „metaforę” powiedział redaktor Hołownia, ten od teorii człowieko-pralki, w dodatku jeszcze szczycący się sumieniem „sformatowanym” przez katabasa?

    A że teoria ewolucji jest nie do pogodzenia ze skatolonym obrazem świata, wysmażonym przez hellery i inne takie, no to… jeszcze jeden gwóźdź do trumny. Wbija go Yuval Harari, zapodając, że w ewolucji nie ma miejsca na „duszę”. Bo gdzie i kiedy miałaby ona się pojawić?

    To nie jest drobny problem, widziałam już na forum streszczenia dzieł „naukowych” traktujący o tym, jak i kiedy owa „dusza” wstępuje w płód i jak rozszczepia się w płód bliźniaczy. Mówiąc językiem autora tego dzieła chodzi rzecz jasna o „życie nienarodzone”. Dzieło o duszy było ponoć naukAwe. Ale jednak niewątpliwie z bruzdą.

  129. @Tobermory
    17 października o godz. 12:21

    Coś znowu nie gra z przyczyną i skutkiem. Zaczynasz od: „W ewolucji nie ma żadnego „dążenia”. Zmiany nie są celowe lecz przypadkowe.”, a następnie podkreślasz, że funkcjonuje jednoznaczne kryterium jakości – przeżycie i przekazanie tych zmian. Czyli przypadkowość zmian wynika z braku innych możliwości ale celowość prób jest jednoznaczna – istnieje przecież konkretne kryterium. Przecież to dzięki istnieniu takiego właśnie kryterium jakości zmian powstało kiedyś życie. W tym sensie efekty działania ewolucji są zdeterminowane.
    Dlatego uważam, że użycie tu słowa „dążenie” nie jest nadużyciem. Przecież również o entropii mówimy, że dąży …

  130. Ewolucja byla zawsze.
    Ewolucja byla zanim Karol sie zorientowal, ze jest.
    Ewolucja byla, jest i bedzie, niezaleznie od tego, czy jakis lupiez to potwierdzi.
    Ewolucja sie skonczy dopiero z koncem zycia.

  131. Na marginesie
    17 października o godz. 16:06

    Czy taka dusza wstępująca co się następnie rozszczepia, nie nazywa się czasem półdusza, pardon: półtusza?

  132. Geny religijności?A może piorun,wybuch wulkanu,trzęsienie ziemi lub coś innego,co wywoływało WIELKI STRACH?I potrzebę znalezienia kogoś „ku pomocy”?Ta potrzeba była pierszym powołaniem pierwszego szamana,który stał się kapłanem ,a przez hi!hi!świetą ewolucję doszedł do muftiego,biskupa a nawet papieża.

  133. lukasso
    17 października o godz. 13:43

    „Futra (sierść) i masywne szczęki mieli pierwsi człowiekowaci, a nie ludzie z rodzaju Homo, którym przypisuje się najwcześniejszą aktywność o potencjalnie religijnym charakterze.”

    No tak. Coś dzwoniło ale nie wiadomo w jakim kościele…

    Od czego by tu zacząć… czy od tego rodzaj Homo pojemny jest i należały do niego także bardziej kosmate i „szczękate” gatunki? Jak choćby Neandertalczyk. Z którym wspólczesne Homo dzieli 99.7% genomu i drzewo genealogiczne . Ale nie dzieli masywnej szczęki i łuków brwiowych (między innymi ).
    A może od tego, że śledzac ewolucyjna ścieżke Homo sapiens sapiens prędzej czy później dojdzie się do Australopitekow i wcześnieszych jeszcze przodkow które były kosmate i szczękate. Aż wyewoluwaly. 

    Tak sobie myślę jeszcze… obawiam się że zanik masywnej szczęki zawdzięczamy bardziej dobroczynnemu wpływowi gotowania strawy na ewolucje anatomiczna czlowiekowatych niż wplywowi religii…Whatever makes us human 😉

  134. Lewy
    17 października o godz. 13:54

    Niektórzy pochodzą od taty (nieowlosionego). I dlatego nie pochodzą od małpy 😉

    Ewentualnie tylko od tych z arki Noego jak rzecze Lec

  135. Tanaka
    17 października o godz. 13:04

    Butelkę przytaszczylismy do domu bo mój syn nie chciał rozstać się ze znaleziskiem. Mocno poruszyła wyobraźnie całej rodziny. List wysuszylismy i włożylismy z powrotem zaklinajac w duchu aby nikt z nas w najbliższym czasie nie musial rzucac w jezioro własnej butelki…

  136. Ewa-Joanna
    17 października o godz. 13:25

    Dzięki za troskę. 😉 Ofelii dalej ani śladu więc tylko straciłam 3 dni czekając aż przeleci! Jutro ruszamy na północ zatem (pewnie wtedy zacznie padać ale to insza inszosc )

  137. @tejot 17 października o godz. 11:26
    O co mnie biega? Ano o to, że wyobrażam sobie skalę czasu. Taką absolutna czyli od początku do końca. Historia człowieka ma taką skalę, taką linijkę. I tygrys i pralka mają swoje linijki.
    No więc świat (powiedzmy dla ułatwienia „nasza Ziemia”, bo np. Słońce zmieniło się w cośtam, wybuchło czy zapadło się i już nie grzeje) skończył się i teraz mamy (ktoś ma) możliwość popatrzenia wstecz i zmierzenia długości owych linijek i ma możliwość określenia ich początków oraz ich końców.
    Otóż mi się wydaje, że @Lewy nie patrzy ani na sposób ułożenia tych linijek (gdzie maja początki, jak te początki są wobec siebie poprzesuwane) ani na długość każdej z nich.
    @Lewy zrobił zdjęcie danego momentu, opisał sytuację, jaka zobaczył w tym jednym kadrze i na jej podstawie spróbował poszukac wyjasnień.
    Ja natomiast, gdyż ponieważ mnie w szkole wbito do głowy, że wykres długookresowego zachowania jakiejś funkcji daje nam więcej informacji od znajomości jej punktowej wartości, otóż ja znalazłem się w sytuacji adwokata pralek, czyli po prostu mechanizmów.
    Jasne, że pralka i jej program – teraz – na zdjęciu @Lewego – to prymityw. Ale gdzie jest początek linijki pralki? Gdzie będzie jej koniec? Gdzie na tym wykresie, na tej osi czasu istnienia poralek leży punkt odpowiadający rokowi 2017 naszej rachuby czasu?
    Jak za 10 lat wprowadzimy do powszechnego użytku niebrudzące się ubrania to pralki zakończą swój żywot pewnie na podobnym do dzisiejszego, czyli prymitywnym etapie. I analogie @Lewego utrzymają moc.
    Wobec pralek.
    Ale myśląc szerzej, czyli o pralce jako o maszynie, to przecież chyba każdy widzi, że maszyny coraz bardziej się komplikuja i coraz mniej funkcjonują „jak głupia pralka” a coraz bardziej „jak mądry, niedomknięty człowiek”.
    Ja kibicuję maszynom!
    I protestuję przeciwko kpieniu z ich aktualnych zdolności do czegokolwiek wskazując, że widzimy teraz tylko okres ich bardzo wczesnego dziecięctwa.
    To tak, jakby ktoś kpił z piłkarza Lewandowskiego zastawiając grę Lewandowskiego w wieku 6 lat z grą Lubańskiego czy Bońka. Chociaż pewnie oba przykłady są zbyt wczesne… 🙁
    Nie jesteśmy jako ludzie wyjątkowi i za milion lat będzie to bardziej widoczne.

  138. Tak samo wierzę w zdolność przyszłych maszyn do wpadnięcia na pomysł religii i zawodu komiwojażera tejże religii czyli kapłana.
    Dlaczego nie?
    Pieniądz (czy jakiś przyszły jego odpowiednik) nie śmierdzi!
    Oczywiscie ewolucja maszyn nie musi wykorzystać tej potencjanej zdolności i może pójść inną drogą. Ale potencjał będzie 😉

  139. @Tanaka 17 października o godz. 17:27

    Półtusza tak, ale są też inne zagadnienia, nader poważne. Na przykład zdarza się w życiu płodowym, że jeden bliźniak całkowicie wchłania drugiego. I rodzi się dziecko z genami dwóch osób (o czym naturalnie nikt nie wie do chwili gdy sprawdzą genom). Albo się okazuje, że dorosła osoba ma gdzieś w organizmie otorbione szczątki „braciszka”. Czy ten otorbiony braciszek ma duszę? Czy osoba, która w brzuszku mamusi pożarła rodzeństwo ma jedną duszę, czy duszę i pół? To są nader palące kwestie, roztrząsane przez naukawych biologów spod znaku kaka.

  140. Na marginesie
    17 października o godz. 19:42

    Szapka bach! Bo udało ci się to nad wyraz. W sam raz na Haloween (oddalam się chichocąc demonicznie)

  141. @BROKOZ 17 października o godz. 17:40

    W przypadku religii z Jezusem w tle dodaj rozpad Cesarstwa Rzymskiego (czyli całego znanego świata), cesarza Justyniana, który chciał za wszelką cenę ratować jedność cesarstwa i wykoncypował sobie, że ratunkiem jest urzędowe, przymusowe wprowadzenie jednej religii, w dodatku monoteistycznej.

    Rzym starożytny w ogóle nie miał żadnego doświadczenia z monoteizmem i nie rozumiał bandyckich implikacji owej rzekomej „jedynej, bożej PROWDY”. Owszem, byli w Cesarstwie żydzi, ale oni sobie byli raczej osobno, troszeczkę na wariackich papierach, chociaż szanowani ze względu na antyczność swojej religii.

    Justynian wprowadzając nową religię państwową sam się wydał na łup oszalałej, skatolonej tłuszczy podjudzanej przez opętany waaadzą kler. Sam podarował temu klerowi środki gromadzenia bogactw. I sam odgórnie narzucił dogmaty, gdy okazało się, że luminarze tej nowej religii żrą się ze sobą o słówko „que” i szczegóły domniemanej „natury” swojego ukrzyżowanego bóstwa. Chrześcijańskie „dogmaty” wprowadzano na soborach pałkami.

  142. Kłaniam się nisko 🙂 Ale ja tylko powtarzam to, co fragmentarycznie zapamiętałam z autentycznej dyskusji na forum. Z osobą, która tę publikację (tytułu, niestety nie pomnę) traktowała nader poważnie. I nijak nie mogła zrozumieć mojego rozchichrania i braku szacunku dla tak ekstraordynaryjnej „naukowości”.

  143. Po przeczytaniu obu kolejnych wpisów:

    @Tobermory 17 października o godz. 12:21
    @Tanaka 17 października o godz. 12:24

    narzuca się myśl, że religie jak najbardziej moga być elementami ewolucji. Człowiek osiagnął taką sprawność w mordowaniu osobników swojego gatunku, w tym z powodów albo na podglebiu religijnym, że moim zdaniem osiagnęło to poziom istotnie wpływający na ewolucję naszego gatunku.

  144. Poprawka:
    Na marginesie 17 października o godz. 20:03
    bylo do Kostki 17 października o godz. 19:55

  145. zza kałuży

    Dziś łaziłem po wodzie, ale nic nie pokażę, bo co pokażę, jak nie ma co. Nie przewróciłem się, nie utonąłem, majtki nie spadły – to co pokażę. Pokazuję jak garażuję i idę spać. Jeszcze dwa dni lata, trza wcześnie wstać do nowych zadań, bo potem już zima aż do wiosny. Cześć, zzakałużku. Dziękuję za baksztagi, ale nieśmiało poproszę, że jak możesz, przyślij mi półwiatry. Bo gdybym jechał dookoła świata, stały baksztag byłby w sam raz, ale chwilowo się kręcę po jednym jeziorze, więc najbardziej mi półwiatr pasuje – bo i tam – na żaglu, i z powrotem. A baksztagiem to tam – na żaglu, a z powrotem – chochluj, jego mać 10 km. Albo na odwyrtkę. Ale dziękuję za dobre chęci. Dobranocka.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6477936858220346786?icm=false&iso=true

  146. @Qba
    17 października o godz. 16:08

    „funkcjonuje jednoznaczne kryterium jakości – przeżycie i przekazanie tych zmian”
    Tak. Jak się nie uda przekazać, to pech. I po jednorożcach 🙁

    Z „dążeniem” zawsze mam problem, bo termin
    „dążyć” znaczy:

    1. iść, zmierzać w określonym kierunku; podążać, kierować się, udawać się;
    2. zmierzać do określonego celu, pragnąć coś osiągnąć; usiłować

    Entropia jest parametrem, funkcją stanu układu zamkniętego, sama z siebie nie dąży zera czy do maksimum, choć tak przyzwyczailiśmy się mówić.
    Jakoś nikt nie mówi, że życie dąży do śmierci. Nie idziemy do kina, żeby zobaczyć napis „The End” 😉

  147. Słodki i wzruszający obrazek, jak w polskiej szkole, ubogaca się dzieci.
    http://pis-da.blogspot.com/2017/10/katowanie-katecheza.html

  148. Na marginesie
    g.19:42
    Półdusza? Rewelka!
    Ale czy posiadacz półtory duszy (na co nie miał wszak wpływu za życia embrionalnego) jest o połowę bardziej pożądaną owieczką dla kaka (choć obie strony moga być tego nieświadome).
    Myślę, że to świetny temat na rozprawę scholastyczną w ramach doktoratu w krakowskiej Akademii Papieskiej albo na Uniwersytecie Wyszyńskiego w Warszawie.

  149. @gotkowal
    g.20:37
    Niezbędnik Polaka katolika. Voila:
    https://booksystem.pl/pol_il_ABC-katolika-17975.jpg

  150. Porzadki robie, czyli wybieram co wywalic, co zachowac. Z gratami i ubraniami latwizna, szybko poszlo. Pamiatki z wojazy, dozo trudniej, ale sie uporalem.

    Slowo pisane… Co wezme do reki, to probem. To wazne, to cenne, to sie moze przydac…

    W koncu jak za duzo przechodzilo selekcje, wyznaczylem miejsce na polce, czyli od tego muejsca, do tego, a co sie nie miesci, do recyklingu… W rezultacie cos ze 3/4 periodykow powrocilo do obiegu, a mi zostaly tylko te naprawde wazne, a wsrod nich No 3071 z 30 April 2016 r New Scientist (ISSN 02624079) (online ISSN 20595387) a w nim artykul :

    „Morality tale” napisany przez Nicolasa Baumard’a – psychologa ewolucyjnego z Ecole Normale Superieure w Paryzu.

    Zajawka tekstu leci tak: Powstanie religii moralizujacych moze byz wytlumaczona ewolucyjnie i iidentycznie ich eventualny upadek.

    Nie chce odbierac przyjemnosci przeczytania, ale musze tez brac pod uwage naruszenie praw autorskich, wiec nie bede tlumaczyl ani calosci, ani fragmentow innych poza zajawka. Moge za to napisac co jest w tresci, a jest w niej ciekawie. Otoz wczesne religie byly religiami materialistycznym i n.p. nalezaly do nich religie greko/rzymskie, co wyrazne widac chocby w konfrontacji z chrzescijanstwem. Konfrontacja ujawnia pojwienien sie koncepcji sadu z wyrokiem za uczynki zyciowe. Dobrzy nagroda,zli kara.

    Ale „news” chrzescijanski o karze i nagrodzie , wcale nei jest zadnym „newsem”, bo wystarczy zajzec do Iliady Homera, okolo 800 lat przed Chrystusem, gdzie jeszcze zli i dobrzy, wszyscy trafiali do Hadesu i kwita. A tymczasem juz 300 lat pozniej sami Grecy uzupelnili, dodali jesli ktos woli, dodatkowy element, czyli ze po trafieniu do Hadesu, zostaja osadzeni za swoje dokonania zyciowe. Mniej wiecej w tym samym czasie rowniez Judaizm zaczal inkorporowac moralne ukaranie posmiertne.

    Ewolucja religii materialnych w strone moralnosci zaczela sie jak widac mniej wiecej okolo 500 lat przed powstaniem chrzescijanstwa, z czego wynika ze powszechne przekonanie o „moralnej wyzszosci” chrzescijanstwa nad „starymi religiami”, jest zwyczajnie nieprawdziwe.

    Chrzescijanistwo nie bylo jedyna religia z wartosciami „moralnymi”, bylo czescia fali nowych, lub modernizowanych a watki „moralne”, starych religi.

    Powyzsze jest ciekawe, ale jeszcze ciekawszejest to co Nicolas Baumard uwaza na temat tej ewolucji moralanosciowej. Otoz uwaza on, ze odpowiedzi na powody tej ewolucji dostarczaja badania antropologiczne i arecheologiczne.

    Antropologia:
    Badania ludzkich spolecznosci pozowlolily zidentyfikowac dwa rodzaje strategii socjalnych, w zaleznosci od zasobnosci materialnej danych spolecznosci.

    Spolecznosci na skraju „przetrwania srodowiskowego”, czyli ciezkiego nie znajacego „dnia ani godziny” srodowiska preferuja „szybka strategie zycia”, czyli upraszczajac „lap co ci sie trafia”, bo drugi raz sie nie trafi.

    Spolecznosci zasobne z kolei wyraznie preferuja „powolna strategie zyciowa”, z inwestowaniem w potomstwo, z starannym doborem partnerow i poznym maciezynstwem z dlugim okresem karmienia piersia.

    Ten podzial jest efektem badan ekologii behavioralnej w polaczeniu z psychologia eksperymentalna i dal w wyniku prace znana jako „Teoria historii zycia” (Life history theory) i zaklada ze organizmy reaguja na warunki srodowiskowe zgodnie z wyewoluowanymi programami, ktore dostosowywuja zachowania spoleczne, wyzej szkicowo nakreslone, do warunkow srodowiska.

    Tyle w czesci antropologicznej.

    Archeologia:

    Badania archeologiczne dostarczaja informacji o tym, ze okolo 2500 lat temu w glownych centrach agrarnych starozytnosci, czyli w Sumerze i Egipcie, niemal jednoczesnie nastapila skokowa „rewolucja”, ktora zwiekszyla produkcje zywnosci z okolo 15 000 calorii dziennie na ponad 20 000 calorii dziennie, czylo skok o ponad 30%…

    To wlasnie spowodowalo powstanie warunkow do ewolucji religijnej.

    Skok o ponad 30% wiazal sie z nadwyzka, ktora stala sie nie tylko podstawa do zapewnienia „bezpieczenstwa zywnosciowego”, ale zintensyfikowalo handel miedzynarodowy, czego dowodem jest skokowy wzrost ilosci importow artefaktow. Handel z kolei pobudzil rozwoj rzemiosla, ktorego wyroby rowniez staly sie obiektem handlowym, a razem handel i rzemioslo staly sie baza powstania i rozwoju coraz liczniejszej klasy sredniej. Juz nie tylko krolowie i arystokracja gromadzili bogactwa.

    Klasa srednia, czyli bogaci rolnicy, kupcy i rzemieslnicy, w odroznieniu od krolow i arystokracji nie dysponowali sila zbrojna do obrony swojego posiadania, ktorego obrone jak najbardziej potrzebowali, ale nie mogli jej zapewnic tymi samymi sposobami co krolowie i arystokracja.

    Odpowiedzia na to „obronne” zapotrzebowanie bylo wlasnie powstanie religii „moralnych”, dla ktorych rozwoju spoleczenstwa z „powolna zyciowa strategia”, okazaly sie idealnym srodowiskiem.

    Tyle, szkicowo Nicolas Baumard o powstaniu religii „moralnych”.

    pozdrowka
    lonefather

  151. zza kałuży
    17 października o godz. 19:25

    Mój komentarz
    Brniemy w problem samopoznania, gdzie jest ludzkie ja, ludzka odrębność, siła gatunku, czym się różni ludzki świat od zwierzęcego.
    Czy technika, to składnik świata ludzkiego, nieodzowny, podporządkowany człowiekowi, sterowny, pod kontrolą będący, podlegający wyłącznie decyzjom ludzi, czy może człowiek zostanie składnikiem świata techniki?
    Czy człowiek uzależni się od techniki w sensie poddania się jej władzy, czy pozostanie tylko jej przymusowym użytkownikiem, ale panującym nad nią?

    Świata maszyn ewoluujących samodzielnie nie ma, może w Hollywood jakieś fabuły są wymyślane na tę okoliczność.
    Maszyny jak na razie nie ewoluują same z siebie, tylko jako twory człowieka. Niemniej pomysł wprowadzenia w ludzkość sztucznej inteligencji, która na początku ma pomagać podejmować decyzje, przedstawiać warianty rozwiązań, sterować prostymi przedsięwzięciami jest wg mnie ryzykowny (lecz nieuchronnie znajdą się w ludzkości promotorzy jego realizacji), może dać wynik nieoczekiwany. Jeśli jakaś grupa ludzi uzależni się od sztucznej inteligencji od jej doradztwa, od jej mocy obliczeniowej, to co się stanie, jeśli ta inteligencja zawiedzie lub nabierze samodzielności i zacznie mieć fochy? Nie ma urządzeń niezawodnych w 100 %.

    W dyskusjach internetowych poświęconych nowym wyrobom w jakiejś dziedzinie, np. fotoaparatom cyfrowym, coraz więcej używanych jest zwrotów pokrewnych językowi opisującemu ewolucję biologiczną.
    Na przykład kolejny model kamery cyfrowej jest określany jako kolejna iteracja (mutacja), a wnętrze modelu jako jego DNA. I tak rozróżnialne jest DNA aparatów takiej firmy jak Canon od DNA aparatów firmy Nikon. Jakby dwie gałązki ewolucji na bazie dwóch różnych DNA. Aparaty cyfrowe ewoluują wraz z mutacjami w ich DNA dając kolejne iteracje w postaci nowych modeli.

    Mutacje te nie są zupełnie przypadkowe, ale maja w sobie coś z przypadku. Konstruktorzy próbują wprowadzić jakąś nowość i po wyprodukowaniu nowego modelu czekają jak będzie przyjęty przez rynek – uda się lub nie uda. Zmiany nie są przypadkowe jak mutacje w biologii, tylko oparte są na przewidywanych korzyściach. Aby oszacować korzyści kadra zarządzająca firmą produkującą aparaty wraz z konstruktorami patrzy wstecz, ocenia który model miał powodzenie i stara się dociec dlaczego. Po wyjaśnieniu tego dlaczego zostają wskazane zmiany, które mogą przynieść korzyść rynkową i konstruktorzy zabierają się do ich wdrożenia.

    Ewolucja w świecie ożywionym tym się różni od ewolucji w technice, że gdy z drzewa ewolucji biologicznej wyrośnie nowa gałąź, to już się nie zbiegnie w przyszłości z jej macierzystym konarem. Będzie się rozszczepiać, a może i przerwać wzrost, powstanie wtedy ślepa uliczka ewolucji, lecz nie powróci do formy pierwotnej, gad nie zamieni się w rybę, a ssak w gada. Z kota nie zrobi się antylopa, a z żaby ptak.

    W technice jest inaczej. Gdy na rynek są wypuszczone dwa odmienne w koncepcjach konstrukcyjnych modele, np. aparaty foto i któryś z modeli sprzedaje się lepiej, zarabia więcej na siebie, to producenci innych modeli starają się to naśladować, wprowadzając rozwiązania podobne jak w lepiej sprzedającym się modelu lub po prostu kupując prawa patentowe do stosowania tych lepszych rozwiązań.

    Mamy tutaj do czynienia z dwiema próbami, powiedzmy, że losowymi. Skonstruowano dwa modele kamery cyfrowej. Wypuszczono na rynek. Jeden model sprzedaje się lepiej. Drugi model sprzedaje się gorzej, przegrywa i nie będzie powielany, rozwijany. Gałązka ewolucyjna zawraca, następuje skręt jej ku konarowi z lepszym modelem, bo ten się okazał się bardziej „przeżywalny”, dochodowy.
    Rynek pełni rolę środowiska dla wytworów człowieka, środowiska segregującego, preferującego przydatność jednych modeli, skazującego na dyskontynuację inne modele. Przydatność na rynku jest oceniana poprzez zbywalność wyrobu, (czytelność, oglądalność w przypadku mediów).
    Rynek jest takim samym sitem, jak środowisko w ewolucji biologicznej.

    Ewolucja maszyn, to ewolucja, która zachodzi w dwóch nie jednym środowisku do przesiewania przydatności. Pierwsze środowisk przesiewajace, to rynek, a drugie, to człowiek, który decyduje, planuje produkcję, wytwórstwo modelu maszyny.
    Bo nie koniecznie model, który przegrywa na początku, w dłuższej perspektywie przegra na dobre. I odwrotnie. Na początku ewolucji samochody przegrywały z koleją (było mało dróg samochodowych, psuły się, dużo paliwa brały, śmierdziały, nie miały rozruszników, itd. Kolej była wydajniejsza, lecz ograniczona była do sieci dróg żelaznych.
    W dłuższym okresie czasu kolej przegrała, nie tyle przegrała, tylko została cofnięta do wąskiej niszy, gdzie zdaje egzamin.

    Ewolucja w technice ma inne właściwości niż ewolucja w biologii. Przede wszystkim ewolucji biologicznej w skali jednego pokolenia człowieka nie widać, zbyt wolno się dzieje. Ewolucja w technice pędzi jak szalona. Za życia jednego pokolenia rozwinęły się telewizory z ekranami CRT i zgasły, potem przyszły ekrany LCD różnego rodzaju, o lampach CRT w TV przemysł dawno zapomniał. Ewolucja je wyeliminowała.
    Podobnie było z aparatami foto analogowymi – na filmy. Zanikły, dziś są ciekawostką oraz narzędziami dla tradycjonalistów.
    Kto słyszał jeszcze 40 lat temu o sterowaniu pracą silnika w aucie przez komputer pokładowy? To była wizja, fantazja. Dziś jest to powszechność.
    Elektronika, układy scalone. Jeszcze w latach 60-tych wszystko było „na tranzystorach”, dziś układy scalone stale się komplikują i są tak pojemne, niesamowicie pojemne i wydajne, szybkie, że firma SanDisk wypuściła kartę pamięci mikro SD (wielkość mniejsza od paznokcia kciuka, o pojemności chyba 200 GB. Jeszcze niedawno (2002 rok) z pocałowaniem ręki kupowałem kartę do aparatu cyfrowego o pojemności 64 MB (3125 razy mniej) i uważałem, ze teraz to zaszaleję ze zdjęciami. Minęło kilkanaście lat i śmiech pusty mnie bierze, gdy wspominam moją fascynację 64-megabajtowymi nośnikami pamięci.

    Ewolucja w technice pędzi tak szybko, że jedno pokolenie jest w stanie ją śledzić. W tym samym czasie ewolucja biologiczna praktycznie stoi w miejscu. Najważniejsze jest to, że nauka o ewolucji biologicznej też pędzi do przodu. Coraz więcej wiemy.
    Pzdr, TJ

  152. @mag
    Czytałem kilka lat temu, że katechetka („siostra” zakonna), zmuszała ośmiolatków – ramach przygotowania do pierwszej komunii – by podpisywały oświadczenia, że do ślubu zachowają czystość. Pozytywnym efektem było, że dzieciarnia, przez jakiś czas, starannie się myła. Co będzie potem? Nie wiadomo.

  153. @tejot
    17 października o godz. 21:21

    Poszukuję karty SanDisk SD o pojemności 2 GB do 13-letniego aparatu, który zaczynał od 256 MB. Są oferty (innych marek) za cenę dwukrotnie wyższą niż za kartę 8 MB, która wygląda już na minimum pojemnościowe 🙄
    Ale nadeszła znowu moda na adaptery i płyty długogrające. Kto powyrzucał swoje zbiory longpleyów, pluje sobie w brodę. Jeszcze niedawno w sklepach ze starociami, gdzie oddaje się dobytek ludzi, którzy umarli lub przenieśli się do domu starców, kupowałem praktycznie nieużywane płyty np. Cohena (oryginalna cena 49 CHF) za jednego franka…

  154. Na marginesie
    17 października o godz. 19:42

    To są poważne kwestie i Kościół kat do nich tak właśnie podchodzi. Co poznajemy po tym, że biskupi – jeden w drugiego to co najmniej doktory. Jest prawdopodobne, że dusza działa jak stułbia: można pochłaniać, jedna drugą wsuwa z musztardą, można taką pokroić na plasterki i z każdego z osobna nowa i kompletna dusza wyrasta.
    Zresztą, my ze szwagrem nie takie rzeczy robilim.

  155. gotkowal
    17 października o godz. 21:34

    PRL działał lepiej od księdza, bo każde dziecko szkolne miało woreczek higieniczny i bez katechezy zachowywało czystość do ślubu. Potwierdzają to profesorowie: Imieliński, Jaczewski a nawet Lew-Starowicz. I, oczywiście, Michalina Wisłocka. teraz jest katecheza i koronka różańca, a nie nie działa.

  156. mag
    17 października o godz. 21:10

    Te panie kochają Jezuska i darmowe torebki? Rozumiem, linie lotnicze przewidują istnienie takich pań i umieszczają darmowe torebki za oparciem foteli.

  157. mag
    17 października o godz. 21:03

    Ten niezbędnik polskiego katolika jest odpowiednikiem innego niezbędnika i podobnie wygląda, jak się spojrzy na okładkę: scyzoryka armii szwajcarskiej

  158. zza kałuży
    17 października o godz. 20:03

    Obserwacja tego nie potwierdza. ogląd po wierzchu wytwarza takie wrażenie, gdyby nie to, że religianci zmniejszający populację niereligiantów albo innych niż oni religiantow nie dysponują profilem genetycznym zapewniającym niedegeneracyjny przebieg ewolucji. raczej jest odwrotnie.

  159. Tanaka
    Były niedawno jakieś bitwy o torebki damskie w Lidlu, ale nic nie słyszałam o pośrednictwie Jezuska.
    Nigdy również nie znalazłam darmowej torebki, a ostatnio choćby tylko do rzygania, w samolocie.
    P.S. Jak wygląda aktualnie scyzoryk armii szwajcarskiej?

  160. @Tobermory

    Taką? Leży u mnie w szafie…

    https://goo.gl/photos/2TuRqGf8skPZyxuZ7

  161. Tanaka
    17 października o godz. 21:59
    Znakiem tego, miłościwie nam panujący, ludzki pan – powraca do źródła. I przeprowadza rewolucyjny zabieg higieniczny. Wielkie, narodowe pranie mó… , no tych rzeczy, co to je suweren posiada(?) między uszami.

  162. @NeferNefer
    17 października o godz. 22:23

    Dokładnie! Trzymaj, bo nabiera wartości. Mam taką jedną i pilnuję jak nie wiem 😎 😉

  163. Lewusek dotarl do istoty penknietej szczeliny ewolucyjnej

    „Pijany czy poddany narkotykom człowiek nie odczuwa owego pęknięcia. Jest mu dobrze tak jak wygrzewającemu się na słońcu kotu. (Sądzę, że koty są szczęśliwe).”

    Spojrzmy na to z punktu unaukawionego duchowizmu. I postawmy kropke tam gdzie ona powinna byc postawiona

    – Narkotyki, włącznie z marihuaną, zdecydowanie mają swoje ciemne strony. Również marihuana, chociaż jest narkotykiem łagodnym i nie uzależnia, może przy zbyt częstym i obfitym używaniu rozwinąć nawyk, niezauważalnie przyćmiewający rozum i osłabiający motywację. Z alkoholem jest nieco inaczej.

    Albowiem, w przypadku zacmienia zwykla siwucha, mamy do czynienia z prosta chemia o prostym wzorze C2H5OH. Watroba z tym sobie radzi biez nikakich. Takiego luksusu nie ma w przypadku uzywek narkodelicznych. Tam wzory chemiczne tak zostaly pokomplikowane przez proces ewolucyjny, ze watroba sie rozklada nogi bezradnie. I rozum sam sobie musi z tym radzic. Zacmieniowo to czyniac.

    Koty nie uzywaja uzywek. Dlatego ta ich szczesliwosc jest zawsze naturalna

  164. mag – 22:18

    O scyzoryk swiss army zapytujesz? Ich jest kilka. Zaleznie od stopnia wtajemniczenia. Tu masz stopien wtajemniczenia kaka

    https://www.toonpool.com/user/589/files/swiss_army_scythe_2648055.jpg

  165. @Tobermory

    Adapter i płyty też jeszcze mam, jeszcze jakieś 50 lat i będę bogata 😉

  166. @gotkowal
    Przeczytałam ten twój linek a tam pytanie: Czy uda im się znaleźć w Polsce prawdziwie świecką placów­kę?
    I poczułam się zaskoczona, bo dlaczego zbuntowani rodzice i nauczyciele, nie założą własnej świeckiej szkoły? Czy jest to w Polsce niemożliwe?

  167. Słońce mnie obudziło o 22.50. Zapomniałem donieść, że tak dziś wyglądało o 16.30, jak wracałem z przystani. Niestety, zmartwion nie umiał przekazać jego czerwonawego koloru, niezwykłego o tej porze, przekazał tylko niepokojącą małość słonka. Wyczytałem, że nietypowy wygląd jest efektem jakiegoś huragaństwa imieniem Neferka czy Namargineska albo jakoś tak.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6477984676105799762?icm=false&iso=true&authkey=CNbUgfq17ZTvIA

  168. A tu scyzoryk armii szwajcarskiej dla religiantow. Wyznawcow pralki Lewuska. Tej naj naj najnowoczesniejszej. Co to bedzie brala niebrudzace sie ubrania

    https://s3.amazonaws.com/lowres.cartoonstock.com/technology-knife-pocket_knife-pocketknives-penknife-penknives-cgr0612_low.jpg

  169. @Tanaka 17 października o godz. 22:10
    „Obserwacja tego nie potwierdza. (…) raczej jest odwrotnie.”
    Antysemityzm przenikający od religiantów do bezbożnych oportunistów i spowrotem do religiantów (katolicy – hitleryzm – komunizm – katolicym, np. w Polsce) jako sumaryczny skutek zostawił Polskę bez Żydów. Moim zdaniem przez to bardzo spowolnił rozwój Polski, pod każdym względem.
    Przyspieszył datę zniknięcia narodu Polaków, nawet jesli stanie się to dopiero w dalekiej przyszłości.

  170. Ewa-Joanna
    17 października o godz. 22:54
    Spora szkoła, to spora inwestycja, wymagająca specjalistycznej wiedzy. Natomiast nauczanie domowe, dzięki obecnej ustawie, zostało praktycznie zlikwidowane.

  171. @ Na marginesie 21:27 poprzedniego dnia.”W Polsce panuje religiancki terror. Ten terror wprowadza skatolona, zidiociała tłuszcza. I tej tłuszczy jest zupełnie wszystko jedno, czy ja nimi gardzę, czy nie. Oni się ślinią do obłąkanych wizji i onanizują kretyństwem bez granic. Zorganizowanym kretyństwem. Jakie przejawy rzekomej „pogardy” chciałbyś, Stachu, ateistycznie ocenzurować? I w jaki sposób zamierzasz „. Mocny wpis. Jakbym czytał prawdziwego wyznawcę ATEIZMU, który też jest RELIGIĄ. Ja jestem ponad to. Dostąpiłem „ŁASKI NIE WIARY” 55 lat temu. Niespecjalnie się czuję uciskanym przez panujący nam katolicyzm. Nie wiem gdzie mieszkasz, może tam proboszczowie ganiają za niewierzącymi z kropidłem?. Ja mieszkam w mieście wojewódzkim, co prawda oddanym przez tego gnoma cejrowskiego poprzedni właścicielom, ale: wg. ostatniego liczenia katolików (całkiem niedawno) jest ich w moim województwie ok 26%. Jako, że mam pogląd na drzwi katedry, mogę ocenić, że w stolicy województwa, ten procent jest znacznie niższy. Oddał, co prawda, nasz prezydent swojemu bratu, proboszczowi, trochę miejskich włości, właściwie za darmo, ale co mi tam do tego. Rozliczenia rodzinne. Poddaję pod ocenę 19 południk. A mnie jest szkoda dezertera. Pojawił się Szostkiewicza, ale dalej dmie w tą samą trąbę. Lubię Cię za emocjonalność. Niektórzy, poczytują to za ujmę.

  172. Tobermory
    17 października o godz. 22:35

    Tobermorku, u mnie się badziają dwie karty po 2 GB, niestety, prosto z Taiwanu. Ale gdybyś chciał, chętnie Ci prześlę w dzióbku znajomego gołąbka.

  173. NeferNefer
    No to ja mam pod podłogą (w piwnicy suchej i wyposażonej w półki) oprócz książek, które nie mieszczą mi się w mieszkaniu, prawie cały polski jazz na „starożytnych” płytach (Zbigniewa Namysłowskiego, Jana Ptaszyna Wróblewskiego, Michała Urbaniaka, Wojciecha Karolaka itd.) no i płyty z czasów świetności festiwalu Jazz Jamborry w Warszawie (lata70. i 80.).
    SKARB prawdziwy!
    Są już gramofony nowej generacji, „pobierające” te płyty, ale ciut drogie. A mój ostatni „wypas” z końca lat 80. odmówił współpracy.

  174. @gotkowal
    17 października o godz. 23:00
    Spora szkoła to ile dzieciaków?
    Myślę, że w każdym większym mieście można coś takiego zorganizować, jeżeli się naprawdę chce. No chyba, że jakieś tam przepisy stoją w poprzek i jest to zdecydowanie zabronione.
    A według mojej opinii niczym poza nosem nie popartej to zabronione może się zdarzyć wcześniej niż przewidujecie. I wtedy już naprawdę nic się nie da zrobić poza kompletami jak za okupacji. Jak się będzie komuś chciało te dzieciaki uczyć…

  175. @bukraba
    17 października o godz. 23:06
    Kręcisz się w kółko, żeby powiedzieć i nic nie powiedzieć.
    Ateizm religią? Owszem ale tylko w rozumieniu skatolonych, którym w ciasnym umyśle się nie mieści jak można nie wierzyć w dobrego boga z długą białą brodą, który skazał na tortury i śmierć własnego syna a teraz wymaga od wyznawców pożerania kawałkami jego ciała.
    Namargineska jest przede wszystkim antyklerykalna i na pewno nie emocjonalna.

  176. @zza kałuży
    17 października o godz. 0:21
    A nie, ja nie o nim myślałam pisząc, myślałam o innym zawsze mającym rację. 🙂

  177. @Neferka
    Jazz jamboREE, rzecz jasna, of course czyli de fait.
    Oj, pilnuję się ortografii, zwłaszcza tej obcej, żeby mi potem jakiś tutejszy purysta nie wypominał mistejków.

  178. Ewa-Joanna
    17 października o godz. 23:21
    w duzym miescie Ewo, wszystko jest prostsze. łatwiej znaleźć kilkuset chętnych do otwarcia szkoły społecznej; z budynkami dziś, po deformie Zalewskiej nie powinno być większego problemu.
    Ale zwykle nie ma wyboru w mniejszych miejscowościach, w których jedna szkoła, dyrektor szkoły jest bratem miejscowego księdza i nie przepuści żadnej okazji świątecznej, bo i jego bratu wpada z tej okazji grosik.
    Zapytaj Jibę- ona na codzień zmaga się z tym tematem, musi podołać róznym „niemocom”, które okazują się być „niechcemisie”; mieszka w mniejszej miejscowości, a jej dziecko jest poddawana indoktrynacji katolskiej.

    A jak widać, nawet w większym mieście nie jest to łatwe, bo i z biurokracją trzeba się zmierzyć, a nawet czasem przypomnieć urzędnikom, że mają tyle czasu na odpowiedź i że to nie może być nie, bo nie. Zasłanianie sie paragrafami ustawy niewiele pomoże- sprawdzicie….

    A nade wszystko czasem entuzjazm jest dla samego pomysły, tylko pary na działanie zabraknie chętnym; fajnie jest coś mieć, z czegos korzystać, ale niech załatwią inni….

  179. Była tu, zdaje mi się, gadka o zależności dzietności od poziomu wykształcenia i zamożności, a również, że jak jest bieda, to natura każe się płodzić jak króliki w interesie gatunku. Wygląda na to, że człowiekowate nie mają ucieczki przed samymi sobą. Chyba że będą przewartościowane egzaltowane i utopijne wartości na coś rzeczowego i niesentymentalnego. Bo nie brakowało tu ateistycznych głosów identycznych jak przekonanie mojej mamy katoliczki: „Trzeba pomagać”. Jak wnukowie wyczuli tę chrześcijańską dobroć, to kiedy dorośli, tak babcię skubali, że zmniejszyła się o kilkanaście kilo i mało z głodu nie umarła. Aż pogoniłem dziadostwo.

    msn:

    „Za gwałtowny wzrost zaludnienia w dwóch trzecich odpowiedzialne są kraje rozwijające się. Co roku 89 mln kobiet zachodzi tam w niechcianą ciążę. Eksperci z ONZ zaprezentowali w Berlinie raport na temat ludności świata.

    Niemiecki minister ds. rozwoju Gerd Müller (CSU) uważa, że gwałtowny wzrost liczby mieszkańców ziemi to „tykająca bomba”. Dwie trzecie przyrostu ludności odbywa się w krajach rozwijających się, których mieszkańcy – zdaniem ministra – pilnie potrzebują nie tylko żywności i energii, lecz także nauki i wykształcenia.

    Im biedniej, tym więcej dzieci

    Im niższy status społeczny kobiet, tym więcej rodzą one dzieci. Najbiedniejsze kobiety w wieku od 15 do 19 lat trzykrotnie częściej zostają matkami niż ich rówieśniczki z najzamożniejszych grup społecznych. Kobiety mieszkające na wsi rodzą dwukrotnie więcej dzieci niż te mieszkające w miastach”.

  180. @tejot 17 października o godz. 21:21
    Dziekuję za taki staranny i wszechstronny komentarz!

    „Brniemy w problem samopoznania, (…) Czy człowiek uzależni się od techniki w sensie poddania się jej władzy, czy pozostanie tylko jej przymusowym użytkownikiem, ale panującym nad nią? (…) pomysł wprowadzenia w ludzkość sztucznej inteligencji, (…) jest wg mnie ryzykowny (…) co się stanie, jeśli ta inteligencja zawiedzie lub nabierze samodzielności i zacznie mieć fochy?”
    Dzisiejsi ludzie znikną. Będą za głupi i za słabi i za wolno ewoluujacy aby być maszynom do czegokolwiek potrzebni. Może przetrwaja jakieś hybrydy?

    ”Mutacje te nie są zupełnie przypadkowe, ale maja w sobie coś z przypadku. Konstruktorzy próbują wprowadzić jakąś nowość”
    Ten element przypadkowości tylko będzie się powiększał. „Konstruktorami” zostawać będą coraz częściej nie tylko osoby po specjalistycznych studiach kończących się dyplomami ale także tzw. szeroka publika. Patrz drukarki 3D, patrz powszechniejąca zdolność programowania, choćby aplikacji na telefon., patrz powszechniejące narzędzia do komponowania muzyki, robienia zdjęć czy do kręcenia i edycji filmów.
    ” kadra zarządzająca (…) zostają wskazane zmiany, które mogą przynieść korzyść rynkową i konstruktorzy zabierają się do ich wdrożenia.”
    No właśnie, takiemu @wbockowi nie jest potrzebna żadna kadra zarządzająca ani do kręcenia filmików ani do modyfikacji jego płwadełka.

    „Ewolucja w świecie ożywionym tym się różni od ewolucji w technice, że gdy z drzewa ewolucji biologicznej wyrośnie nowa gałąź, to już się nie zbiegnie w przyszłości z jej macierzystym konarem.”
    Podobno dochodziło do jakiegoś fiku-miku pomidzy neandertalczykiem a homo sapiens…

    ” ewolucji biologicznej w skali jednego pokolenia człowieka nie widać, zbyt wolno się dzieje.”
    A gdzies niedawno wpadło mi w ucho, że niekoniecznie jest to uniwersalna prawda. Są jakies przykłady na wystarczająco szybki przebieg ewolucji biologicznej aby był dostrzegalny w skali lat.

    ”Ewolucja w technice pędzi jak szalona. (…) pędzi tak szybko, że jedno pokolenie jest w stanie ją śledzić. W tym samym czasie ewolucja biologiczna praktycznie stoi w miejscu.”
    Nie do końca zgoda. Wyobraź sobie @tejota za 1000 lat prezentującego gdzieś (10 slajdów) skrót rozwoju technik obliczeniowych i czegoś, co teraz nazywamy „domowym audio-video” przez ostatnie 1050 lat. Jesteś pewien, że wymieniłby tranzystor i układ scalony? Elektronikę w ogóle? 😉

    Zaróno ewolucja w technice jak i w biologii miewa okresy przełomowe jak i okresy spowolnienia, takie plateau. Tylko z perspektywy można je zobaczyć i docenić ich „przełomowość” albo „powolność”.

  181. 1) zza kałuży
    17 października o godz. 23:43
    Dzisiejsi ludzie znikną. Będą za głupi i za słabi i za wolno ewoluujący aby być maszynom do czegokolwiek potrzebni. Może przetrwają jakieś hybrydy?

    Mój komentarz
    Wśród ludzi nie ma hybryd. Nie ma pokrewnego gatunku, z którym człowiek mógłby się krzyżować. Rasy ludzkie, to termin bardziej umowny niż pokazujący radykalną odrębność ludzi.

    W powyższym oznajmieniu jest sugestia, że dzisiejsi ludzie znikną, lecz jacyś pozostaną, w domyśle będą to przystosowani.
    Jeśli chodzi o przystosowanie się ludzi, to istnieje i co jakiś czas jest podnoszona kwestia wyhodowania dla celów badawczych zarodka ludzkiego-hybrydy z różnymi gatunkami zwierząt w celu prześledzenia poczatkowych faz rozwoju. Oraz kwestia hodowania organów ludzkich z komórek macierzystych ludzkich uruchamianych metodami inżynierii genetycznej.

    Otóż ewolucja biologiczna zachodzi zbyt wolno, by w jakikolwiek sposób wyłoniła z siebie w przeciągu 100 lat radykalnych zmian w technice lepiej przystosowanych do tej techniki osobników.
    Chyba, że zastosowana zostanie hodowla ludzi, czyli dobór dokonywany przez hodowców na podstawie wychwytywania u osobników hodowanych pożądanych cech i przeznaczania ich do dalszego rozmnażania. Lecz i to wymaga długiego czasu, dłuższego niż szybkie zmiany w technice. Cykl rozwoju homo sapiens do osiągnięcia wieku rozrodczego oraz, co jest jeszcze ważniejsze, do wieku, w którym mogą być zaobserwowane te pożądane zmiany, jest bardzo długi. Człowiek ma wyjątkowo długi okres dojrzewania, dochodzenia od dzieciństwa do dorosłości.

    Chyba, że chodzi o katastrofę typu epidemia jakiejś mocno śmiertelnej choroby na całej ziemi i kilku, czy kilkuset, czy kilka tysięcy osobników przypadkowo odpornych na tę chorobę pozostaje, lecz oni nie będą przystosowani do czegokolwiek, ponieważ pula genetyczna, jaka pozostaje w małych populacjach jest bardzo mała, zbyt mała by kontynuować szybko, jak na skalę ewolucji dalszy rozwój. Rozwój może się odbyć, lecz potrzebowałby bardzo długiego czasu, którego technika nie da.

    2) zza kałuży napisał:
    ”Mutacje te nie są zupełnie przypadkowe, ale maja w sobie coś z przypadku. Konstruktorzy próbują wprowadzić jakąś nowość”
    Ten element przypadkowości tylko będzie się powiększał. „Konstruktorami” zostawać będą coraz częściej nie tylko osoby po specjalistycznych studiach kończących się dyplomami ale także tzw. szeroka publika. Patrz drukarki 3D, patrz powszechniejąca zdolność programowania, choćby aplikacji na telefon., patrz powszechniejące narzędzia do komponowania muzyki, robienia zdjęć czy do kręcenia i edycji filmów.
    ” kadra zarządzająca (…) zostają wskazane zmiany, które mogą przynieść korzyść rynkową i konstruktorzy zabierają się do ich wdrożenia.”

    Mój komentarz
    Drukarki 3D, to są tylko drukarki, czyli maszyny do cedzenia z plastiku pod kontrolą programu trójwymiarowych przedmiotów, a nie do produkcji urządzeń mających w swoim składzie części o wysokich parametrach wytrzymałościowych, a takich urządzeń jest większość w technice. Plastik nie zapewnia wysokiej wytrzymałości, niezawodności i odporności na wysokie temperatury. Drukarka nie jest w stanie wydrukować części maszyn ze stali nie mówiąc już o obróbce termicznej tych części.

    3) zza kałuży napisał:
    „Podobno dochodziło do jakiegoś fiku-miku pomidzy neandertalczykiem a homo sapiens…
    ” ewolucji biologicznej w skali jednego pokolenia człowieka nie widać, zbyt wolno się dzieje.”
    A gdzieś niedawno wpadło mi w ucho, że niekoniecznie jest to uniwersalna prawda. Są jakies przykłady na wystarczająco szybki przebieg ewolucji biologicznej aby był dostrzegalny w skali lat.”

    Mój komentarz
    1) O ile dobrze pamiętam. Mieszanie się genów u ssaków może zachodzić tylko pomiędzy osobnikami gatunków zbliżonych. Mieszanie genów między bliskimi gatunkami jest możliwe, lecz krzyżówki są z reguły bezpłodne (muł).
    2) Jeśli naukowcy twierdzą, ze homo sapiens mógł się mieszać z neandertalczykami, to oznacza, że gatunek ten musiał być na tyle bliski człowiekowi współczesnemu by dać płodne potomstwo mieszane, a tym samym by nastąpił przepływ genów od homo neandertalis do homo sapiens.

    3) Przykładem ewolucjo szybkiej są motyle w Wielkiej Brytanii, u których zaszła błyskawicznie (przypadkowo) mutacja koloru skrzydeł na sprzyjającą nie odróżnianiu ich od tła na którym siadają. A mutację utrwaliło środowisko przemysłowe w pewnym rejonie GB, w którym drzewa zostały pokryte pyłami i osobniki niezmutowane dobrze odróżnialne od tła były zdziobywane przez ptaki. Wystarczyło kilka osobników z preferowaną mutacją i te osobniki przetrwały i dały potomstwo, które nie było zjadane przez ptaki. Takie szybkie utrwalenie się mutacji jest możliwe wśród owadów, ponieważ owady składają bardzo dużo jaj i jeśli jest słaba konkurencja i drapieżnicy słabo kumaci, to dużo osobników wylęga się i dużo przeżywa. Tak szybka ewolucja u ludzi nie jest możliwa ze względu na długi cykl rozrodczy i rozwojowy człowieka i bardzo małą ilość gamet produkowanych przez samice (jedna lub dwie).

    4) zza kałuży napisał:
    ”Ewolucja w technice pędzi jak szalona. (…) pędzi tak szybko, że jedno pokolenie jest w stanie ją śledzić. W tym samym czasie ewolucja biologiczna praktycznie stoi w miejscu.”
    Nie do końca zgoda. Wyobraź sobie @tejota za 1000 lat prezentującego gdzieś (10 slajdów) skrót rozwoju technik obliczeniowych i czegoś, co teraz nazywamy „domowym audio-video” przez ostatnie 1050 lat. Jesteś pewien, że wymieniłby tranzystor i układ scalony? Elektronikę w ogóle? 
    Zaróno ewolucja w technice jak i w biologii miewa okresy przełomowe jak i okresy spowolnienia, takie plateau. Tylko z perspektywy można je zobaczyć i docenić ich „przełomowość” albo „powolność”.

    Mój komentarz
    Te okresy spowolnienia lub okresy przełomowe w ewolucji biologicznej, to są wolne lub przełomowe, ale w skali ewolucji biologicznej, a nie w skali rozwoju techniki. W ewolucji 1000 lat, to jest mgnienie. W ciągu tego okresu może nastąpić wymarcie gatunku, a nie jego przystosowanie.
    Pzdr, TJ

  182. Nieprawda to, ze jak jest bieda, to natura każe się płodzić jak króliki, czy myszy, w interesie gatunku. Noo chyba ze chodzi o „gatunek” tylko tej dwojki plodzacych sie. Wtedy mamy do czynienia z interesem o nazwie ‚dozywanie’. I wtedy to prawda jest.

    Przypomnijmy Agate reymontowska. Noblem nagrodzon Reymont byl. Za jego „Chlopow”. Te Agate , ktora dozywszy dojrzalego wieku jako samotna i biedna jak mysz, hmm, koscielna, kobiecina, rozmyslala o jednym: kto ja dochowa? I kto pochowa? No bo ona nie miala dzieci!

    Agata to staruszka, krewna Kłębów, jesień i zimę spędzajaca żebrząc pod kościołami, na wiosnę wraca do Lipiec, aby pomóc krewnym w gospodarstwie. Skromna, nieśmiała, lękliwa, bardzo pobożna. Marzyla o gospodarskim pochowku. Nie chcąc robić nikomu kłopotu swoją niezyjaca juz osobą.

    Zaradniejsi od niej postarali sie o potomstwo. Im liczniejsze to potomstmo tym skuteczniejsze. Oni me pochowajo! Ja nie jeden potomek to ostatni. Czynasty na ten przyklad.

    A Agate kto pochowa? Nikto. Chyba ze ona nazbiera na ten pochowek wystarczajaca ilosc dutkow. Zawierzywszy je komus godnemu tego zawierzenia. Borynie moze

    Jesli myslisz, chopie, o zyciu wiecznym, po pochowku nastepujacych, to najpierw mysl o wyprodukowaniu potomkow. Potomkowie cie pochowajo po bozemu. I nikto inny

  183. Reymont to gienius byl. Sam szlachcic a pisal jak chlop. No dobrze, jak peasant pisal. Bo umial pisac. Jego noblowska trylogia „Chlopi” zostala przetlumaczona na „The Peasants”.

    Podejrzewam, ze Rejmont nie byl zadnym tam szlachcicem. On byl zwyczajnym WIESNIAKIEM. Nie wiadomo czy wyzszym czy nie od CHLOPA

  184. @tejot 18 października o godz. 0:55
    „Wśród ludzi nie ma hybryd.”
    Hybrydy ludzi i maszyn.
    Dzisiaj mamy tego początki w postaci okularów czy aparatów słuchowych (tych wkładanych do ucha), w postaci implantów, np. metalowe elementy stawów czy innych kości, rozruszniki serca, implantowanych aparatów słuchowych, etc. Ten proces może wzglednie szybko dać protezy oka itd. aż dojść do sztucznej skóry, całych kończyn, całych organów wewnętrznych, w tym jakiegoś rodzaju wspomagania mózgu.

    „Drukarki 3D, to są tylko drukarki, czyli maszyny do cedzenia z plastiku pod kontrolą programu trójwymiarowych przedmiotów, a nie do produkcji urządzeń mających w swoim składzie części o wysokich parametrach wytrzymałościowych, a takich urządzeń jest większość w technice.”
    Poczytaj:
    https://www.ge.com/reports/epiphany-disruption-ge-additive-chief-explains-3d-printing-will-upend-manufacturing/
    Być może jest gdzieś w sieci lepszy opis drukowania metalowych części odrzutowych silników lotniczych dla jednej z najsławniejszych firm świata, ale Google akurat ten mi podsunął jako pierwszy.

    Sam pracowałem z mechanikami odpowiedzialnymi za drukowane elementy samochodowych czujników ciśnienia, czujników które już jeżdżą w milionach samochodów.

    „Przykładem ewolucjo szybkiej są motyle w Wielkiej Brytanii, u których zaszła błyskawicznie (przypadkowo) mutacja koloru skrzydeł”
    O to, to!

    „W ciągu tego okresu może nastąpić wymarcie gatunku, a nie jego przystosowanie.”
    Pełna zgoda. I dlatego ja bardzo optymistycznie założyłem obecność jakiegoś ludzkiego @tejota za 1000 lat. Najpewniej wtedy będziesz maszyną a ludzi już od dawna nie będzie.

  185. @Orteq 18 października o godz. 1:25
    „Potomkowie cie pochowajo po bozemu. I nikto inny”
    Swoim dawno temu zapowiedziałem, że żadnych pochówków z księdzem. Mają mnie spalić a proszek wysypać do jakiejś pobliskiej wody. Może być Odra, ale jak ich znam to pewnie zrobią to przez sedes.

    Oby tylko polskie prawo dopuszczało opcję rozsypania gdzie bądź. Podejrzewam, że przemysł pogrzebowy we współpracy z sukienkowymi nie dopuści.

  186. @zza kałuży

    Z tym ‚proszek wysypać do jakiejś pobliskiej wody. Może być Odra’ tom sie zagubil. To u Ciebie na Jackowie nawet zescie sobie Odre wykompinowali? A czy to zostalo uzgodnione z Putinem? Bo tylko Wolodia nam Odre gwarantuje. Inaczej, ta rzeka jest przesrana dla Polakow. Niczym Krym dla Ukraincow.

    Bo wystarczy powiedziec: „odbieramy co nie wasze”. I po ptokach. Chyba ze kagiebista sie wstawi.

    Grzebanie Ciebie przez sedes wyglada mi na najbardziej realistyczna oraz najskuteczniejsza opcje. Noo chyba ze Twoja babciusia zrobi to co moja zrobila: wykupi podwojna dla Was dzialke na jackowskim cmentarzu.

    Dzialki, szczegolnie pientrowe, dla sproszkowanych ludzikow nie sa takie drogie. Relatywnie na to patrzonc of kors

  187. zza kałuży – 18 października o godz. 2:06

    „Swoim dawno temu zapowiedziałem, że żadnych pochówków z księdzem. Mają mnie spalić a proszek wysypać do jakiejś pobliskiej wody. Może być Odra, ale jak ich znam to pewnie zrobią to przez sedes.”

    Ty masz ‚swoich’. Podczas gdy reymontowska Agata zadnych ‚swoich’ nie miala. Wiec ona nie miala komu czegokolwiek zapowiadac. Jej chodzilo o to, zeby ktos dokonal jej pochowku. A to byl duzy problem bo zadnego ktosia nie bylo w poblizu.

    Ona musiala nauzbierac wystarczajaca dutkow na te okazje ostateczna. I to byl jedyny cel jej zycia.

    Ten Reymont.. No ale chyba juz o tym sie wyzwierzylem

  188. Opcja pochówku bez księdza nie byla dostepna w reymontowskich czasach. Co zreszta do dzisiaj jest sila napedowa ekonomii katabasnej. Czy ktos byl kiedy na jakim pogrzebie gdzie poswiecenia zwlok przed wyprowadzeniem na cmentarz dokonywal np. Kukiz?

    Nawet prezez nie jest wzywany do pelnienia ostatniej poslugi. Musi byc katabas. A Kacz ma komusze wyksztalcenie prawnicze. On wcionsz nie zaden ksiunc jest

  189. @Orteq 18 października o godz. 7:49
    „Ona musiala nauzbierac wystarczajaca dutkow na te okazje ostateczna.”
    Tak się złożyło, że kilka lat temu służyłem pomocą przy czyimś pochówku. Zmarłym w Chicago a grzebanym w Polsce. Jako że jestem skąpiradło wszystkie formalności załatwiłem sam i przy okazji zrobiłem research co do najtańszej opcji zamieniania ludzia na proszek. Otóż taka absolutnie najtańsza kremacja kosztuje/kosztowała kilka lat temu w Chicago równy tysiączek dolarków. Nie wiem czy spowrotem dostałem proszek z gościa czy drobny gruz z pobliskiej budowy ale w końcu proszę mi pokazać kogoś, kto dostał taki proszek i z pewnością wie?
    Po co zresztą zakład miałby szachrować z proszkami? 😉

    Tutejsze babuszkowate Agaty wyciagają dzisiaj od mniej niż 10 dolarów na godzinę fabrycznej czy hotelowej pracy (co jest bardzo niska stawką, bo jeszcze trzeba zapłacić np. składke zwiazkową i czasami pracować w nocy) do nawet i 20 zielonych. Ta ostatnia stawka to arystokracja wśród domowych opiekunek dzieci, kucharek i sprzątaczek. Tym wyższa, że bardzo często nie zapłaci taka Agata żadnych podatków oraz nic nie wyda ani na jedzenie ani na mieszkanie. Czyli co zarobi to ma na czysto i netto. Czasami plus wakacje ze „swoją” rodziną na Florydzie, prezenty na Christmas i bilet do Polski. Licząc po 15 na godzinę i na czysto to dzisiejsza, chicagowska Agata potrzebuje 1000/15=66 godzin pracy aby zapłacić za swoja kremację. Kilka groszy za wysyłkę do Polski a tam to już ZUS zapłaci za pochówek. W USA nie ma takich luksusów i miejscowy ZUS z takiej okazji płaci tylko jakieś śmieszne 250 dolarów, co z trudem starczy na kwiaty. Chyba starczy…

  190. Wszystko co powyzej pomiescilem, jest poprzedzone, w domysle, slowem ‚maybe’. Dodaje to wyjasnienie w celu unikniecia ponownego zarzutu, ze ja sie panosze jakbym wszystko wiedzial.

    Podczas gdy ja absolutnie nie wiem wszystkiego. Ja wiem tylko 99,9 procent tego o czym bazgram. Pozostale 100% wiedzo mondrzejsi ode mnie

  191. A mondrzejszym ode mnie emigrantem jest zzakaluznik. Co mu przyznaje bez biczowania zbytniego. Pomimo jego trwania przy klawiaturze w samym srodku jego nocy

  192. Reymontowe Agaty, zaakaluzniku, nie wyciagają, nawet dzisiaj od nikogo, zadnych dolarów na godzinę fabrycznej czy hotelowej pracy. One nie maja nikogo kto moglby sie nimi zajac w ostatecznej fazie ich zycia: DOZYWANIA. Tam nie o zarobkowanie juz chodzi.

    Reymont to rozumial. I dlatego pewnie Nobla dostal

  193. mag
    17 października o godz. 23:19

    To masz skarb jak się patrzy. Mam podobnie, tylko może nie cały polski jazz, a szerokie spektrum: od muzyki klasycznej przez rock, coś z popu, po Chyłę, Grechutę, Wysockiego, Marka i Wacka. Mam jeszcze działający gramofon, ale miejsca na płyty w domy – ani trochę. Albo albo:musiałbym swoje CD-ki wynieść, żeby wnieść winyle.

  194. Czy ktos kojarzy co oznacza: dozywanie?

  195. wbocek
    17 października o godz. 23:42

    Mnogość ludzi i ich biedność to interesująca kwestia teologiczna. Bozia wszystkie dzieci kocha, ale tak je kocha, że większość wiedzie na szybkie zatracenie. Najwidoczniej ma uczulenie, jak mu dzieciarnia dookoła lata i hałasuje, co znał każdy w PRL-u z podwórka, i te dzieciaki ucisza na wieczność. Woli ciszę i spokój.

  196. W reymontowskich czasach nie bylo zadnych rent ani emerytur. Starzy ludzie byli zdani na DOZYWANIE na lasce swoich dzieci. Co dopiero Gierek odmienil. Czy to poprawilo nasze polskie stosunki rodzinne? Nieludzkie przedtem? I dunno

  197. @Tanaka 18 października o godz. 8:46
    „Najwidoczniej ma uczulenie, jak mu dzieciarnia dookoła lata i hałasuje, co znał każdy w PRL-u z podwórka”
    O, ten temat to ja mam przerobiony! W PRL-u nikt dzieci na podwórku nie opieprzał za hałasowanie bo wiekszość sasiadów sama miała dzieci w podobnym wieku.
    Sytuacja zmieniała się diametralnie po zmianie ustroju i po spadku dzietności. W niewielu rodzinach są niedorosłe dzieci, dużo młodych wyjechało z dziećmi za granicę, na tzw. osiedlach został dużo bardziej dojrzały sort lokatorów no i ten sort dużo częściej się piekli z powodu hałasujacych trzech dzieciaków na krzyż.

  198. Jest tu ktoś tak głupi, że nie tylko nie rozumie, ale i neguje rolę cudzysłowu. Nie widzi go więc w moim wpisie, w którym słowa „Im biedniej, tym więcej dzieci” są częścią cytatu, i plecie jak Piekarski, że to nieprawda. Jakby to były moje słowa. One są częścią cytowanego, ujętego w cudzysłów artykułu, który jest STATYSTYCZNYM sprawozdaniem, a nie czymś w rodzaju wiecznie kwaśnego paplania tej zamorskiej papli. Z tego paplania ktoś równie głupi mógłby więc domniemywać, że widoczne gołym okiem przeludnienie świata jest dziełem bogatych i średniaków, a nie biedoty. Czyli nie nędza Afryki i Azji produkuje demograficzną bombę, która rozwali ziemskie życie, lecz najbogatsze kraje świata. I to Amerykanie, Kanadyjczycy, Niemcy, Szwajcarzy, Luksemburczycy, Japończycy, Skandynawowie ciągną setkami tysięcy do bezludnej Afryki, Chin, Indii, bo się nie mogą u siebie pomieścić.

    Ten, co plecie jak Piekarski, to, rzecz jasna, maglowa trajkota Orteg.

  199. @Orteq 18 października o godz. 8:41
    „One nie maja nikogo kto moglby sie nimi zajac w ostatecznej fazie ich zycia: DOZYWANIA. Tam nie o zarobkowanie juz chodzi.”
    Nie wysłuchałeś kilku tysięcy godzin polonijnego radia to nie gadaj.
    Nie masz zatem nagrań płaczących, słabowitych i przestraszonych na amen starych kobiet szukających pracy. Porady co do leczenia. Bo może ktoś wie. Bo na lekarza jej nie stać. Taniego pokoju. Szafeczki do pokoju. Pomocy przy przeprowadzce. Co zrobić z ukochanym pieskiem, bo ze starego pokoju w piwnicy wyrzucają a w trzech nowych pokojach z gazety nie chcą o psie słyszeć. A ja nie mogę (przecież) pieska zostawić a na mieszkanie żeby właściciele psa dopuścili mnie nie stać. I co robić? Masz działający telefon? Taki prosty, żeby tylko dzwonił, no i żeby miał dobrą baterię?

    Ja mam takich telefonów całą kolekcję. Telefonów w programie *urwy, która mieszka w ładnym domu za trzy czwarte bańki na jednym z najlepszych przedmieść i od 30 lat antysemicko szczuje. Ostatnio czyta żywcem całe artykuły z wpolityce.pl i swoje szczucie uzupełnia dziennikiem z Radia Maryja. Godzinami pluje „polskojęzycznością”, agenturalnością i zdradą. Ach jak troszczy się o miliony głodujacych polskich dzieci, które umarłyby z głodu gdyby PiS nie wygrał. Samą rodzice z Polski wywieźli w połowie lat 60-tych gdy miała 14-15 lat i od tej pory w Polsce nie była. Polonii takich babć tłumaczy jak jest w dalekiej Polsce i jak jest na złym świecie i w strasznych, angielskojęzycznych Stanach Zjednoczonych. Z Polski ma zamówione felietoniki (od 25 lat) „bardzo znanego i cenionego polskiego artysty malarza i rzeźbiarza” który zbiera denne osady propagandy najgorszych pisowsko-rydzykowo-karnowsko-sakiewiczowo-michalkiewiczowych gnid i tym ładuje na pełen regulator.

    I do takiego szamba zadzwoni właśnie bezradna, zatrwożona, płacząca i szukająca pomocy „kochanej pani redaktor” babinka. Albo dziadek. Żeby dobrzy ludzie pomogli, bo kochanej pani redaktor słuchają tacy dobrzy ludzie.

    Pani redaktor wymyśliła patent Rydzyka na radio i na radiową rodzinę na kilka lat przed Rydzykiem. Tylko nie wpadła na pomysł antenowej „wspólnej modlitwy”. Może jej głupio było jako świeckiej, bo ani siostra zakonna ani ksiądz. Teraz w Chicago jest „Radio Boga” gdzie patent Rydzyka na antenowe modlitwy bez żenady wykorzystują.
    Celuje w najbiedniejszych, bez jezyka, zagubionych, przestraszonych. Chce być ich jedynym kontaktem ze strasznym światem. Łże jak pies a miłość do niej wśród babuszek rośnie. Zupełnie jak słupki poparcia PiSu.

    Rozpisałem się, ale rozziew między 99% czasu poświęcanego polskiemu politykowaniu a ciężkością i przyziemnością życiowych problemów 99% słuchaczy tego programu poraża.
    Tydzień szczucia na syna esesmana Szulca, pijaka Junkersa oraz zdrajczynię, polskojęzyczną posłankę Szlezwik-Holsztyn a gdy otwiera mikrofon na 15 minut to dzwoni słuchacz i pyta się jak usunąć robaki ze znalezionego przy śmietniku, całkiem nieużywanego materaca.

  200. Ale ja teraz chciałem bardziej optymistycznie.
    Przyjrzałem się laureatom konkursu dla studentów. Takich na poziomie bakałarza, czyli studia 4-letnie i takich na poziomie MS czyli magisterskie i doktoranckie. Inaczej mówiąc undergraduate i graduate.
    Konkurs nazywa się Collegiate Inventors Competition i chodzi w nim żeby sie wynalazkami chwalić. Znaczy coby konkrety były a nie tylko samo filozofowanie.
    Poniżej zamieszczę listę laureatów od pierwszej edycji konkursu na poczatku lat 90-tych. Wszystkich około 200 nazwisk.

    1 Allen James
    2 Allison Kyle
    3 Anderson Devon
    4 Andor Tamas
    5 Anker Jeffrey
    6 Annadanam Anvesh
    7 Annes Jason
    8 Asai Elizabeth
    9 Aubin Keith
    10 Badawy Tamer
    11 Ballou Nathan
    12 Barnett Joseph
    13 Bianco Robert
    14 Blanchard Aaron
    15 Bowlin Gary L.
    16 Bulthaup Colin
    17 Burapachairsri Aonnicha
    18 Burke David W.
    19 Cao Yunwei
    20 Cassidy Patrick
    21 Cen Emily
    22 Centen Corey
    23 Chan Warren C.W.
    24 Chan Robert W.
    25 Chang Aaron
    26 Chang Won Joon
    27 Chen Alice
    28 Cheong Ian
    29 Cocks Elijah E.
    30 Cohen-Karni Tzahi
    31 Collins Lee H.
    32 Crosby Megan
    33 Csernica Riley
    34 Culp J. Andrew
    35 D’Arcy Julio
    36 Dassios Angelos
    37 Davey Neil
    38 Davis Jennifer E.
    39 de la Presa Martin
    40 DelNegro Anthony
    41 Demas Nickolas
    42 Dickerson Matthew B.
    43 Diebold Stephen
    44 Dolan John
    45 Donaldson Meredith
    46 Donoghue Brendan
    47 Doshi Dhaval
    48 Duan Xiangfeng
    49 Ersoy Daniel
    50 Etzel Karl R.
    51 Ex-Lubeskie Chelsea
    52 Fahey Taylor
    53 Favalora Gregg
    54 Fehlig Tia N.
    55 Fisher Tobin J.
    56 Fletcher Daniel A.
    57 Freytag Michael E.
    58 Friedman Simon H.
    59 Gaddipati Ravi
    60 Gehrke Thomas
    61 George Kevin
    62 Gilbert Eric
    63 Griffith Saul
    64 Grove Kaitlin
    65 Gu Wei
    66 Guddati Subbarao L.
    67 Guerrette Jonathan
    68 Haider Charles
    69 Han Sangyoon
    70 Han Jin-Ping
    71 Harper Mark A.
    72 Hartmann Daniel M.
    73 Hashi Craig
    74 Haugland Matthew B.
    75 Herrera Luis
    76 Heyrman Sean
    77 Ho Scott
    78 Hoisington Zachary C.
    79 Holiday Lindsay
    80 Hott Jonathon
    81 Hu Clarisse
    82 Huang Yu
    83 Isik Leyla
    84 Jensen Mark
    85 Jin Katherine
    86 Jin Rongchao
    87 John Stephen
    88 Johnson Alexander
    89 Kang Jason
    90 Katsaros Stephen B.
    91 Keaney Erin
    92 Kembel George A.
    93 Kembel John A.
    94 Khushal Salina
    95 Kinde Isaac
    96 Knight Zachary
    97 Kolesky Dave
    98 Kovacs-Johnson Cedric
    99 Kuhlman Jessica
    100 Langner Peter
    101 Lee Sarah
    102 Lee James
    103 Leland Dana
    104 Lieberman-Aiden Erez
    105 Link Jamie
    106 Linthicum Kevin J.
    107 Loxam-Kohl Deborah
    108 Lu Timothy
    109 Mach Albert
    110 Malinosky Marcus A.
    111 Marcus Marcus A.
    112 Mehandru Nikhil
    113 Mehrotra Manoj
    114 Metreaux Gabriella
    115 Miller Forrest
    116 Mitchell Colin
    117 Montague Martin B.
    118 Moore Meghan
    119 Mucic Robert
    120 Mukherjee Rahul
    121 Muthuswami Rohini
    122 Myint Leslie
    123 Nam Jwa-Min
    124 Neice Andrew E.
    125 Niparko Nathan
    126 Oddy Michael H.
    127 Ortac Inanc
    128 Pan Charles
    129 Patel Nilesh
    130 Peng Daniel
    131 Perez Aaron
    132 Perez de Alderete Jonathan
    133 Perkins Dana S.
    134 Petruska Jeffrey C.
    135 Poddar Piyush
    136 Podsiadlo Paul
    137 Porter Emilie A.
    138 Poursaid Ahrash
    139 Pourtaheri Payam
    140 Raja Aishwarya
    141 Rangwala Alydaar
    142 Reichenbach Robert
    143 Rhodes Nate
    144 Riesenberg Lauren
    145 Ring Aaron
    146 Ritter Ryan
    147 Ronning Eric
    148 Sahin Ozgur
    149 Sawicka Katarzyna
    150 Schilling Robert J.
    151 Schoellhammer Carl
    152 Scholl (Walter) Christine K.
    153 Schroll Greg
    154 Seok Tae Joon
    155 Shah Nisarg
    156 Shakeel Ameer
    157 Sheehan Stafford
    158 Shen Michael
    159 Shen Collette
    160 Sim Brandon
    161 Singh Eklavya
    162 Smith Amy B.
    163 Smith Ron E.
    164 Sophonpanich Chanond
    165 Spindel Jonathan H.
    166 Sprangers Anthony
    167 Srinivasan Balaji
    168 Storhoff James
    169 Stranick Stephan J.
    170 Subramanian Sandya
    171 Subramanian Vijay
    172 Surtees Bailey
    173 Swanson Elsa
    174 Swart Elliot
    175 Tang Jiansheng
    176 Thaxton Colby Shad
    177 Thijssen Johannes H.
    178 Thomas Serena
    179 Thompson Andy
    180 Tian Bozhi
    181 Traverso Carlo Giovanni
    182 Tsukioka Masayoshi
    183 Tu Andy
    184 Tullis Terry K.
    185 Tyan Kevin
    186 Unocic Raymond R.
    187 Van Berkum Nynke L.
    188 Van Kooten Stephen
    189 Versalovic James
    190 Von Maltzahn Geoffrey
    191 Wagner Philip
    192 Waldman Todd
    193 Walker Brett
    194 Wang Harris
    195 Wang Lei
    196 Weiskopf Kipp
    197 Welz Sascha
    198 Wilde John G.
    199 Wilhelm Eric J.
    200 Xie Eric
    201 Xing David
    202 Yamamoto Yuri T.
    203 Yang Fan
    204 Yeh Emilie
    205 Yehl Kevin
    206 Younkman Lora B.
    207 Zalalutdinov Maxim
    208 Zhang Bing-Long
    209 Zhu YiQian

    Jak zwykle u mnie, znajdź polskie nazwiska! Ja bardzo się ucieszyłem, bo znalazłem aż dwa. 1 procent to lepiej niż zero procent 😉
    A wynalazek pani dr. Sawickiej może okazać się bardzo pożyteczny, podawanie leku czy szczepionki bez kłucia, przez naklejony plaster.

  201. Break News
    Duda obiecał Erdoganowi, że poprze go w staraniach o wejście do Unii Europejskiej.
    Kto wie, to poparcie demokraty Erdogana, który wsadził do pierdla połowę sędziów, może się udać w stosunku 1-27. Ale Duda musi sie śpieszyc, bo być może Unia wyrzuci Dudę i wtedy owo poparcie będzie jak te Inflanty Zagłoby.

  202. Na zakończenie pięknego ranka – dwa słowa o mądrości Jeszui, a przy okazji o wszystkich, co są mądrzy.

    Znana scenka, kiedy bogaty młodzieniec go pyta, jak otrzymać życie wieczne. Jezus wymienia przykazania. Młodzieniec odpowiada, że przestrzegał tego wszystkiego, więc czego jeszcze brakuje? Jezus odpowiada: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj wszystko, co posiadasz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie”.

    Konsekwencje tej porady byłyby takie, że młodzieniec stałby się biedny, a biedni – bogaci. Bogactwo zmieniłoby tylko właścicieli – nic by się w moralnej konstrukcji świata nie zmieniło. I nic się nie zmienia, odkąd Kain zabił, a mama skradła. A przecież nauczania Jezusa nie są adresowane do wybranych, lecz do świata: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”. Czyli Jezus był tak samo mądry jak niezniszczalni dyskutanci: za mała głowa, by przewidywać konsekwencje bardziej dalekosiężne niż półtorej godziny do przodu i za mała moc, skoro psu na budę zdały się jego nauki. Zostało tylko parę skrzydlatych myśli do cytowania, nie do stosowania – zwłaszcza te najidiotyczniejsze: o nadstawianiu drugiego policzka i o miłowaniu bliźniego.

    Choć bywają pyszni przewidywacze, którzy przewidują na 50 lat do przodu. Ale nie w Polsce.

    W Koszalinie, w związku z przebudową ulic przez dworcem PKP nikt nie pomyślał, by ogromnymi strzałkami, literami (oświetlonymi w nocy) kierować nietutejszych podróżnych do drogi przejścia na drugą stronę wielkiej budowy, gdzie są przystanek autobusowy i postój taksówek. Co zresztą mówić o nietutejszych, skoro i ja, tutejszy, błądziłem z przyjechaną pociągiem żoną i się wściekałem, że polityczne propagandowe bełkoty na banerach bywają widoczne aż za bardzo i nawet oświetlone.

    A powiedziałem te dość chaotyczne słowa, bo zdumiewa mnie zapał części blogowiczów do przebudowywania świata, do kierowania światową polityką, do grzebania w mózgu, do zarządzania kosmosem, ewolucją, nauką, czort wie czym, choć z racji tego zapału nawet najmniejszy listek osiki nie drgnie. Mówię tylko, że zdumiewa – nie mówię, że podziwiam czy potępiam.

  203. @wbocek
    17 października o godz. 23:42
    Cytat z cytatu: Za gwałtowny wzrost zaludnienia w dwóch trzecich odpowiedzialne są kraje rozwijające się. […] Dwie trzecie przyrostu ludności odbywa się w krajach rozwijających się, których mieszkańcy – zdaniem ministra – pilnie potrzebują nie tylko żywności i energii, lecz także nauki i wykształcenia.
    Temu wzrostowi zaludnienia i wzrostowi pilnej potrzeby żywności i energii, mniej pilnej wykształcenia, to my czyli kraje rozwinięte jesteśmy winni, bo mając nadprodukcję żywności i nie potrafiąc tej produkcji żywności ograniczyć wynaleźliśmy świetny sposób na upchanie nadprodukcji w programy pomocowe dla krajów biednych. Tym systemem nie daliśmy dotacji dla rolników, ale jednak sprzedali oni swoje plony, bo zapłaciliśmy im z pieniędzy pomocowych i pokazaliśmy światu jacy to my jesteśmy dobrzy i dbali o ludność krajów biednych.
    A oni dostali za darmo żarcie to zjedli i rozmnożyli się, bo to żarcie napływa i napływa i wysiłku nie potrzeba.
    Wpłacałam na „Lekarzy bez granic”, bo wydawało mi się, że to dobra i ludzka inicjatywa. A oni żądali coraz więcej i więcej i w jakimś momencie mi wyszło, że finansuję innym coś na co mnie w moim kraju zwyczajnie nie stać.
    Potem wrąbałam się w pomoc dla społeczności w Ameryce Pd, takie tam dawanie wędki. I zaczęłam dostawać listy od jakiejś dziewczynki z podziękowaniami za wsparcie. No kurde to nie o to chodziło, żeby dzieciak mi dziękczynne listy pisał, ale żeby do szkoły mógł chodzić, bo pomogłam wybudować. W żaden sposób nie chciałam uczyć żebractwa 🙁
    Napisałam im, że nie taka była umowa i do niemoralnego postępowania ręki nie przyłożę. Nie zrozumieli.
    Jak się udało częściowo przekonać Afrykańczyków do używania prezerwatyw, to pojechał tam nasz święty od pedofilów i zabronił! Bo grzech. Teraz więc nie tylko wysyp dzieci ale wysyp dzieci z HIV.
    I tak można długo.

  204. Plose pani a @wbocek sie przezywa!

  205. @konstancja
    17 października o godz. 23:40
    Ja wiem, że bywam czasami upierdliwa, ale ja jestem z tych, co to muszą działać nawet pod wiatr. 🙁
    Gadanie mnie denerwuje i zaraz gdzieś bym popędziła i coś zrobiła, żeby tylko z gadaniem skończyć. W mojej bogatej karierze zawodowej (kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boję) byłam również nauczycielem i wiem jak może być pod górkę, ale też wiem, że jak się chce to dużo można. Problem w tym, że środowisko nauczycieli tchórzliwe jest, co też jest zrozumiałe.

  206. Kurde, ja Wam podałem temat szczeliny a Wy, za przeproszeniem, o adapterach. To tak samo jak z pokazaniem filmiku z moim wnukiem (najładniejszy dzidziuś, jakiego ta Ziemia widziała) ale mag, Żorzyk i facet mag popatrzeli zdawkowo i dalej rąbali Kaczora.
    Po prostu nie warto rzucać perły przed cochons.
    Ps
    Mag ‚mistejk’ pisze się jakoś inaczej, ale nie pamietam jak. Ale znowu popelniłaś bład. Desolée

  207. Ewa-Joanna
    18 października o godz. 10:43

    Zauważonym przeze mnie, a podjętym przez stację msn tematem było wyłącznie zjawisko mnożenia się biedoty i biedy. Za głupi jestem, by w jednym temacie poruszać dziesięć, no i szkoda przedostatniego letniego dnia. Nie ma mnie.

    Poza tym piesek, którego dokarmiam, ma wrzód – trza szukać weterynarza, jeśli mnie będzie stać na opłacenie dojazdu i leczenia.

  208. @wbocek
    18 października o godz. 10:57
    No nie, jednak msn temat rozszerzyło o jakiś tam ciąg dalszy.

  209. Tanaka
    Toć oczywiste, że także mam to całe „szerokie spektrum”, a jako wisienkę na torcie oryginalny longplay (nie żaden tam reprint) z „West side story”. Teściu przywiózł z Hameryki. Z tą właśnie okładką.
    https://encrypted-tbn0.gstatic.com/shopping?q=tbn:ANd9GcS75sZMEnBp5p4auhLXsnuCpgKCkTv6g4lbvtg1GvUo-XR9Z7njTwhOICyYLIQ&usqp=CAc

  210. Pewnie popelniam przestepstwo, rozpowszechniajac bez zgody. Ale uwazam za tak wazne, zeby mozliwie duzo ludzi przeczytalo i zrozumialo… Nawet Ci co nieoplacaja dostepu…

    Wywiad skopiowany bez zezwolenia, czyli ukradziony i w dodatku bez zezwolenia rozpowszechniany, co jest bezspornym dowodem mojej winy i moze byc uzyte przeciwko mnie…

    lonefather

    Strzeż się, Polsko, przed władzą absolutną

    WYWIAD Z Miklósem Harasztim*, węgierskim filozofem i publicystą, rozmawia Michał Kokot
    17 października 2017 | 16:10

    Proporcjonalny system wyborczy to ostatnia zapora przeciw całkowitemu demontażowi mechanizmów kontrolnych w państwie. Jeśli Kaczyński to zmieni i wprowadzi model węgierski, PiS przez wiele lat nie odda władzy

    Czytasz ten artykuł, bo jesteś prenumeratorem Wyborczej. Dziękujemy Ci za wsparcie!

    A Wy czytacie, bo ja uwazam, ze jak najwiecej Polek i Polakow powinno poznac, zrozumiec i przemyslec to o czym mowi Miklos Haraszti.

    Michał Kokot: Polski rząd właśnie rozważa wprowadzenie nowego systemu wyborczego. Być może mieszanego, podobnego do tego, jaki obowiązuje na Węgrzech.
    Miklós Haraszti: Mam do pana wielką prośbę. Proszę drukowanymi literami napisać: „Polacy, pod żadnym pozorem nie pozwólcie Jarosławowi Kaczyńskiemu zmienić systemu proporcjonalnego na większościowy!”.

    Dlaczego to takie ważne?
    – To ustawia cały system polityczny pod rządy jednej partii.

    Terlecki potwierdza „Wyborczej”: PiS pracuje nad zmianą kodeksu wyborczego przed wyborami samorządowymi. Co szykuje?

    Polska opozycja na razie nie protestuje przeciwko zmianom w ordynacji. Ani w samorządowej, ani w parlamentarnej. Może pan wyolbrzymia zagrożenie?
    – Ani trochę. Gdy na Węgrzech w 2010 r. lewica i liberałowie ponieśli klęskę, Viktor Orbán dzięki większości konstytucyjnej przeforsował nowe prawo wyborcze. Politycy opozycji nie wystąpili ostro, łudzili się, że mimo wszystko znajdą się w parlamencie.

    W 2014 r. Fidesz znowu wygrał, lecz już nie miażdżąco. Poparcie dla niego spadło o 10 proc. Ale choć opozycja zebrała 55 proc. głosów, dostała tylko jedną trzecią miejsc w parlamencie, za to Orbán miał większość konstytucyjną. Taki model większościowy jak węgierski, z podwójnym wyborem – list i kandydatów – kradnie słabszym głosy na rzecz najsilniejszego. Na zjednoczoną lewicę zagłosowało 26 proc. Węgrów, ale miała tylko 13 proc. miejsc w parlamencie. Skrajnie prawicowy Jobbik zdobył 20 proc. głosów, a ma tylko 10 proc. miejsc.

    Oczywiście Fidesz Orbána tłumaczy, że przecież w brytyjskiej czy amerykańskiej kulturze politycznej również obowiązuje system większościowy. To prawda, ale tam dominuje system dwupartyjny. I dlatego tam parlament nie pracuje na zasadzie konsensusu, ale konfrontacji politycznej.

    W naszych krajach, w tej części Europy, gdzie działa więcej ugrupowań odzwierciedlających zróżnicowanie społeczeństwa, ten system jest szkodliwy. Może działać tylko, jeśli zwycięzcę od drugiego miejsca dzieli niewielka różnica głosów. Ale wystarczy różnica 5-10 punktów procentowych, żeby zwycięzca miał większość bezwzględną, 15 punktów – by miał większość konstytucyjną.

    Może opozycję uratuje start ze wspólnych list?
    – To praktycznie nierealne. Orbán, wprowadzając 106 okręgów, zmienił ich granice tak, by w każdym uzyskać jak najlepszy wynik. Ludzie sądzą, że jeśli przynajmniej w połowie z nich wygra zjednoczona opozycja, Fidesz nie zdobędzie władzy. Ale to iluzja. Partie opozycyjne nie będą się w stanie ze sobą dogadać.

    Dlaczego?
    – Bo musiałyby zrezygnować ze swoich programów, przywódców, kandydatów na listach, popularności, czyli właściwie całej tożsamości.

    Na Węgrzech partie opozycyjne przed przyszłorocznymi wyborami pogrążyły się w kłótniach. Niedawno z funkcji wspólnego kandydata na premiera zrezygnował socjalista László Botka. Stwierdził, że nie udało się i nie uda stworzyć jednego obozu.
    – Nie obwiniam opozycji za to, że nie potrafi się zjednoczyć. Przecież różne spojrzenia i programy tworzących ją partii oddają pluralizm, jaki mamy w kraju. System proporcjonalny pozwalał im zaistnieć w parlamencie. Gdy został skasowany, przestały się liczyć jakiekolwiek programy polityczne. Istotna jest tylko propaganda. To też wypacza politykę, bo rządzący muszą konsolidować swoich wyborców. Dlatego Orbán rzuca na lewo i prawo kalumnie, wynajduje kolejnych wrogów: spekulantów, imigrantów, Sorosa.

    W Polsce też mamy rządową narrację – o komunistycznych złogach, aferzystach z opozycji, reparacjach wojennych od Niemiec. A opozycja jest bezradna lub w najlepszym razie jedynie reaguje na ruchy władzy.
    – Ale mimo wszystko dzięki obecnemu systemowi proporcjonalnemu ma szansę na wygraną w wyborach. I Kaczyński musi liczyć się ze zdaniem opozycji, a jeśli nie z nim, to z rzeczywistością. Orbán u nas już nie.

    Nasz premier nie jest jakimś wielkim strategiem. Po prostu udało mu się przeforsować wygodny system wyborczy i w ten sposób zagwarantował sobie władzę absolutną. Również dzięki opozycji, która zbyt łatwo dopuściła do zmiany tego prawa.

    Co powinna była zrobić? Zbojkotować wybory, gdy zmienił ordynację?
    – Tak. Partie oprzytomniały dopiero po wyborach. Wtedy zauważyły, że po raz pierwszy od upadku komunizmu jedno ugrupowanie podporządkowało sobie całkowicie system wyborczy. System proporcjonalny to ostatnia deska ratunku, ostatnia zapora przeciw całkowitemu demontażowi mechanizmów kontrolnych w państwie. Jeśli Kaczyński wprowadzi model węgierski, PiS przez wiele lat nie odda władzy.

    Każdy kiedyś musi przegrać.
    – Poważnie się obawiam, że jeśli Orbán zdobędzie w kolejnych wyborach większość dwóch trzecich, to będzie chciał zmienić konstytucję i wprowadzić system prezydencki na modłę Erdogana lub Putina.

    To by mogło oznaczać wyjście z Unii Europejskiej.
    – Orbán nie wyjdzie z Unii, dopóki nie wyciśnie z niej ostatniego centa. Jego polityka zagraniczna opiera się na wydojeniu jak największej ilości pieniędzy, obojętne skąd: z Unii, Rosji czy Chin. Cały wzrost ekonomiczny – i tak najmniejszy spośród krajów Grupy Wyszehradzkiej – jest u nas oparty na dotacjach z Unii.

    Zresztą powiedzmy sobie szczerze: nawet daleko idąca polityka Orbána czy Kaczyńskiego i dalsza koncentracja władzy nie spowoduje wyrzucenia tych krajów z europejskiej wspólnoty. Unia to lew pozbawiony zębów, bo Komisja Europejska musi działać krok po kroku i sprawdzać każdy przypadek naruszenia prawa unijnego, a to trwa.

    To w jaką stronę zmierzają nasze kraje?
    – Sądzę, że i dla Orbána, i dla Kaczyńskiego idealnym modelem jest system panujący na Białorusi. Tam, by założyć stowarzyszenie, otworzyć redakcję lub zorganizować publiczne zgromadzenie, trzeba mieć pozwolenie. Naturalnie jego uzyskanie jest niemożliwe. To w ogromnym stopniu ograniczyło życie publiczne na całe pokolenia. Do tego władze dorzuciły serię represji, by uświadomić nowej generacji, że trzyma w kieszeni zaciśniętą pięść i może jej w każdej chwili użyć. Białoruś to ideał demokracji nieliberalnej: rządy autorytarne, w których istnieją wybory.

    *Miklós Haraszti – ur. w 1945 r., węgierski filozof, dziennikarz, publicysta. Specjalny sprawozdawca ONZ ds. Białorusi, w latach 2004-10 przedstawiciel OBWE ds. Wolności Mediów, były członek liberalnej partii Związek Wolnych Demokratów (SzDSz). W czasach komunistycznych działacz opozycji demokratycznej, współpracował z opozycją polską, był członkiem pierwszej redakcji kwartalnika politycznego „Krytyka”.

    Rozmowa przeprowadzona podczas Athens Democracy Forum w Atenach, zorganizowanego przez Open Society Foundation i dziennik „The New York Times”

  211. zza kałuży
    18 października o godz. 1:50
    Mój komentarz
    Zgoda, technologia druku 3D umożliwia wytwarzanie części metalowych (z proszków metali topionych w trakcie drukowania laserem lub wiązką elektronów i przenoszonym mikrostrumieniem będącym w ruchu skanującym na powierzchnie drukowanego wyrobu (mikrowarstwami) i szczególnie jest przydatna do wytwarzania części o skomplikowanych kształtach. A jeszcze bardziej przydatna jest w fazie projektowo-prototypowej do wytwarzania prototypu maszyny. Staje się niezastąpiona w wytwarzaniu protez, implantów.

    Technologia ta ma swoje zalety i wady, np. czy da się tą techniką drukować sprężyny? Jest bardzo kosztowna, jak na razie stosunek wydajność/koszt tej metody wytwarzania jest umiarkowany.
    Pzdr, TJ

  212. Ewa-Joanna
    18 października o godz. 10:51

    Sedziowskie tez jest nie mniej jesli nie wiecej. Wlasnie Sad wydal wyrok nakazujacy HGW placic kary wymierzone przez bezprawny twor zwany Komisja Jaki.

    Oportunizm, egoizm, glupota. Polska glupota, niestety.

  213. Lewy
    18 października o godz. 10:53

    Spokojnie…
    Gleboki oddech i wydech.
    Jeszcze raz…
    Policz do dziesieciu.

    Tak to jest. Tak tu jest zawsze. Ja nie licze na jakakolwiek dyskusje. Wydaje mi sie, ze wyzej umiescilem cos waznego o religiach „moralnosciowych”. Ale okazalo sie kompletnie niewazne… Nikt, nawet Ty, czy @Tanaka, ani slowa, tak jakby nic.

    Odetchnalem gleboko, policzylem do dziesieciu. I przeszla mi gula. Spoko.

  214. Lewy
    18 października o godz. 10:53

    Aaaaa i jeszcze jedno. Ten moj post z cala pewnoscia doklada w temacie Twojego wstepniaka. Moglby a nawet powinien zainspirowac fanow „programowania”, a tu nic, kompletnie nic… Ech !

    bla, bla i ple, ple … wazniejsze, bo moje – wole pomyslec, bo inaczej musialbym pomyslec duzo gorzej, moze nawet tak jak Ty.

  215. @Lewy

    A moze, po prostu, za „wysoko”?
    Moze jest naiwnoscia oczekiwac za wiele?
    Moze zamiast spodziewac sie dyskusji o „szczelinie”, trzeba bylo sie ograniczyc do pralki?

    N.p. Ja mam pralke marki …

    Moznaby wtedy zapunktowac u jakiegos producenta…

  216. Jak tu sie dziwic, ze Kaczynskiemu idzie tak latwo ???

  217. lonefather
    Pisałeś nieco wyżej o polskiej głupocie, oportunizmie (wobec aktualnej waadzy), karaniu za nieposłuszność lub tylko nieodpowiedni sort (w sensie bycia nim).
    Każdy niemal kontekst to potwierdza (patrz:link)
    Opadają ręce i nogi – „chce mi się wyć”. Był taki film polski Jacka Skalskiego z 1989. Znowu nas „znosi” w niedobrą stronę?
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,22525249,nie-sa-od-tego-zeby-formulowac-oceny-przewodnicy-wyrzuceni.html

  218. mag
    18 października o godz. 12:06

    Nie !
    Nie @mag !
    To co napisalem, napisalem:

    lonefather
    17 października o godz. 21:08

    I o tym poscie pisalem do @Lewego.

  219. @lonefather
    Spokojnie, po co te wykrzykniki?
    Nie odniosłam się do twojego wczorajszego wpisu, lecz do twojej odpowiedzi E-J z g. 11:21 dzisiaj.
    Stala się ona (wypowiedź, nie E-J) impulsem do wklejenia linku i konkluzji pt. chce mi się wyć.
    pozdrówka

  220. Nawiązując do metafory Lewego ze wstępniaka – o szczelinie w mózgu, w umyśle ludzkim.
    Ta szczelina, to rezerwuar dla gromadzenia i rozpatrywania wątpliwości, niepokojów, poszukiwań, itd. Rezerwuar, który nadaje postępowaniu ludzi elastyczność pozwalającą modyfikować, przystosowywać dla swojego gatunku środowisko na niespotykana u innych gatunków skalę, ale generuje tak niepraktyczne procesy, jak zastanawianie się nad sensem istnienia, osuwanie się w depresję, popadanie w alkoholizm, w religianctwo, kłopoty z moralnością, czarno-białe widzenia świata, usprawiedliwioną agresję i temu podobne stany.

    Zalążki tego rodzaju stanów występują u zwierząt, bo jeśli posiadają te zwierzęta centralny układ nerwowy z mózgiem na czele, to i jakieś problemy w nim powstają.

    Człowiek ma świadomość siebie. Czy np. psy mają świadomość siebie? By odpowiedzieć na to pytanie należałoby zdefiniować, co oznacza ten termin.
    Fenomenologicznie sprawa jest rozwiązana przez naukowców behawiorystów. Jeśli zwierzę (np. małpa) rozpoznaje w lustrze siebie, to oznacza, że ma świadomość siebie, „świadomość istnienia”.

    Można spekulować czy ta „świadomość swojego ja” nie jest punktem wyjścia do powstania nowych świadomości – że tu jestem ja, a tam oni, a jeszcze wyżej (poza moją zdolnością pojmowania) coś jest, nie wiadomo co, lecz jakaś moc tam istnieje, bo o tym mówią różne znaki na niebie i na ziemi, itp.

    Z pewnością wczesne formy hominidów miewały rozbudowaną świadomość swego ja, bo skoro dzisiejsze małpy ją mają, tym bardziej wcześni hominidzi ją mieli. Szczelina Lewego nie musiała powstać nagle, na etapie pełnego człowieczeństwa (homo sapiens), tylko tworzyła się drogą ewolucji układu nerwowego z mózgiem na czele w łańcuchu kolejnych gatunków.
    Pzdr, TJ

  221. @tejot
    18 października o godz. 12:33

    Jeśli zwierzę (np. małpa) rozpoznaje w lustrze siebie, to oznacza, że ma świadomość siebie, „świadomość istnienia”.

    Znaczy prawie wszystkie zwierzęta mają świadomość siebie, bo pijąc wodę widzą swe odbicie i nie uciekają. A jak tylko ktoś im „przez ramię” spojrzy, to wieją.

  222. tejot
    18 października o godz. 12:33

    Moze i metafora sie @lewy podparl, ale mamy dwie polkule, a badania mozgu wskazuja, ze myslenie zachodzi poprzez synapsy je laczace. Im wiecej, tym sprawniejsze, ale do tego dochodzi jeszcze to, ktore czesci obu polkul sa tymi synapsami laczone.

    Na przyklad jesli laczone sa zwiekszona ilosci synaps przednie platy, to sprzyja to mysleniu kreacyjnemu, co bezspornie wykazaly skanowania.

    Teraz wyobrazmy sobie, ze zwiekszona ilosc synaps laczy te czesci mozgu, gdzie powstaja doznania religijne. O ile mi wiadomo skanowan mozgow ludzi o „odchyleniu” religijnym, nie robiono. Ale moznaby zalozyc, ze w mozgach takich ludzi, wszelkie mysli beda przechodzic wlasnie po tych synapsach, czyli przechodzic przez „osrodek religijny” i tym samym wychodzic „skazone religijnie”, tak jak przejscie przez szambo, gownem obsmarowywuje.

    Nawet jesli powyzsza supozycja jest wylacznie domniemaniem, to cos w tym musi byc, gdy sie slucha tego co nawiedzeni religijnie z siebie wydalaja.

  223. Tak, tak, niegodniśmy, by nasze ślepie spoglądały na splendory jasnogórskie

  224. mag
    18 października o godz. 12:26

    A mi sie chce wyc, gdy GW wywiad z Mikloszem Haraszti umieszcza z ograniczeniem dla tych co oplacili abonament wylacznie…

    Nic tylko wyc !

  225. Ewa-Joanna
    18 października o godz. 11:05

    Cóż to znaczy „No nie” – zacytowałem tylko to, co mnie interesuje i nie obchodzi mnie, co msn jeszcze powiedziało. Prawidłowość „Im biedniej, tym więcej dzieci”, znana mi jest co najmniej od czterdziestu lat, msn tylko potwierdziło i dla mnie koniec tematu. W tym momencie nie interesowało mnie nic, prócz faktu płodności biedoty. Nie mam zwyczaju paplać równocześnie na dwadzieścia tematów – zostawiam to mądrzejszym.

  226. lonefather
    Nie masz wykupionego abonamentu GW? Przecież to żaden problem i nie takie znowu pieniądze.
    Papierowe wydanie kupuję tylko w piątki (dla dobrego dodatku telewizyjnego) i weekendowe, bo jest dużo ciekawych i długich tekstów, które wolę czytać „na żywo”.

  227. @mag

    Jaknie mam, kiedy mam wykupiony abonament. Jakze inaczej mialbym dostep i mozliwosc skopiowania tutaj?

    Cos okolo roku temu wykupilem, gdy stalo sie oczywiste, ze jednym z elementw wprowadzania dyktatury bedzie zakneblowanie wolnosci mediow. Gdy to do mnie dotarlo, wykupilem abonment, nawet nie po to zeby miec dostep, ale glownie po to, zeby wspierac finansowo, w ramach oporu spolecznego przed totalitaryzmem Kaczynskiego. Nawet tu na blogu raz, czy dwa pozwolilem sobie namawiac bywalcow, do tego samego, ale odzewu nie bylo, wiec sobie „dalem siana”.

  228. lonefather
    No to ja już nic nie rozumiem.
    Do kogo i o co masz pretensje? Może o to, że nikt nie podjął tematu wywiadu, który zalinkowałeś?
    OK. Zaraz się cofnę i przeczytam, bo, sorry, ale nie zawsze nadanżam i cóś mi umyka.
    3się

  229. @mag

    Wyjasniam:

    Do GW mam pretensje, o to ze majac taki wywiad, nie udostepnia go wszystkim za darmo i z zacheta do pobierania i rozpowszechniania jak najszerszego.

    Tak jakby nie wiedzieli o „konsultacjach” Orban/Kaczynski… I sie nie umieli domyslic jakie to zmiany Ordynacji Wyborczej Kaczynski szykuje?

    O ta glupote i krotkowzrocznosc mam pretensje i za nich robie to co oni powinni sami z siebie, czyli rozpowszechniam, choc dostep jest zastrzezony tylko dla tych z abonamentem. A jakby mnie do sadu wzieli, to dopiero by bylo smiesznie.

    I uwaga drobna koncowa. Robia jak uwazaja, ale tak robiac ulatwiaja zycie Kaczynskiemu, wiec niech sie nie zdziwia, gdy Kaczynski ich zalatwi. A ze ich ma jesli nie na pierwszym miejscu „listy spraw do zalatwienia”, to na drugim, czy trzecim najdalej.

  230. lonefather
    Przeczytałam właśnie. Przestrogi Miklosza Haraszti nie są jakąś nowinką dla w miarę wnikliwych obserwatorów (również tych blogowych).
    Cóż tu dodać, skoro i konkluzja wywiadowanego bratanka Węgra jest dość oczywista:
    „To w jaką stronę zmierzają nasze kraje?
    – Sądzę, że i dla Orbána, i dla Kaczyńskiego idealnym modelem jest system panujący na Białorusi. Tam, by założyć stowarzyszenie, otworzyć redakcję lub zorganizować publiczne zgromadzenie, trzeba mieć pozwolenie. Naturalnie jego uzyskanie jest niemożliwe. To w ogromnym stopniu ograniczyło życie publiczne na całe pokolenia. Do tego władze dorzuciły serię represji, by uświadomić nowej generacji, że trzyma w kieszeni zaciśniętą pięść i może jej w każdej chwili użyć. Białoruś to ideał demokracji nieliberalnej: rządy autorytarne, w których istnieją wybory.”
    Suwerenowi panaprezesowemu (coraz liczniejszemu, ostatnio na poziomie 40%) to nie przeszkadza.
    Możemy se tutaj wyć co najwyżej, we własnym lewackim gronie.

  231. lonefather
    Loniu romantyczny
    Nawet gdyby GW ten ważny wywiad odblokowała, to tylko dla już przekonanych.
    Żaden prawdziwy Polak (te ok.40%) po GW czy to w wersji elektronicznej, czy papierowej po prostu nie sięgnie.
    Poniał?

  232. @mag

    Romantyczny?

    Ale thx za komplement.

    Odblokowanie z zacheta do powielania wszedzie, nic by nie dalo?

    A ja sadze, ze by dalo. Tak jak sadze, ze zablokowanie, ulatwi zycie Kaczynskiemu. Bo widzisz, to jest tak, ze teraz „pracuja” nad zmiana Ordynacji Wyborczej w ukryciu. Ten wywiad moze byc jak snop swiatla z reflektora na bandziorow dokonujacych rabunku. A recze Tobie, ze zaden bandyta nie lubi, gdy sie wywleka na swiatlo i wszystkim pokazuje, ze wlasnie dokonuje rabunku…

    Pewnie nic to nie zmieni, ale rozpowszechnianie zwroci uwage. A dalej roznie moze byc, bo sie moze i Kukiz zorientowac, ze w/g nowej OW bedzie mial tylko paru poslow, a nie ponad 30 i z gry wypadnie. No i protesty spoleczne tez moga byc. Bo w to, ze sie przykladowo Schetyna z Petru pogodza, a obaj sie skrzykna z Zandbergiem, to moze bym i uwierzyl, gdybym faktycznie byl „romantykiem”

  233. lonek
    Ja sobie jaja robię, stroję ważniaka, a Ty tak na serio ? Kurcze z tą ironią to trzeba uważać, bo jak się człowiek zagalopuje to wyjdzie na palanta.
    Major Bednarski ćwiczyl naszą kompanię na krakowskich Plantach (ze znanych podkutymi butami walili o bruk poeta Zagajewski i przyszły porucznik Borewicz). Ten Bednarski byl to człowiek uczony jak gnom, i lubil uzywać trudne słowa. Np. kazał nam zrobić zbiórkę ‚apropos fisharmonii”.Nam się to tak spodobało, że zaczęliśmy uzywać tego wzrotu (jak powiada majster).No i w oczach i uszach niezorientowanych uchodzilkśmy za wieśniackich gamoni, którzy niezrecznie popisują się uczoną mową, wlaśnie tak jak to robi Gnom.
    Poza tym przepiękna złota jesień w Beskidach. Aż się chce chodzić.

  234. Lewy
    Takie historie „z wojska” to znam od moich kolegów. Identiko.
    Tylko że na UW za moich czasów był major Kuźma.
    I jego słynne: „stańcie a propos tego drzewa”.

  235. @ lonefather

    Węgier zasadnie i celnie ostrzega. A sprawa, poza zupełną oczywistością wagi ma nawet jeszcze ciekawszy aspekt: z jaką usilnością i uwielbieniem człowiek pragnie być niewolnikiem.

  236. Odnośnie komentarzy dnia wczorajszego. Religiant w porównaniu do bezbożników wnicniewierzących to inny, bardziej archaiczny typ homo. Powinno mu się w nazwie uciąć drugie sapiens.

  237. WIEM, ŻE TO NIE NA TEMAT ALE PO PROSTU NIE MOGĘ:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,22528513,mysliwy-zastrzelil-63-latka-na-polowaniu-grzywna-jak-za-zabicie.html#BoxNewsImg&a=167&c=96
    I JAK TU NIE WIERZYĆ DOBROZMIEŃCOM, ŻE POLSKIE SĄDY TO NIE SIEDLISKO PATOLOGII? Dobrze by było by przejrzeć się jaki odsetek sędziów jest myśliwymi?

  238. @mag
    18 października o godz. 14:23
    Zgadza się Mag…Kaczyński po każdych (przegranych) wyborach pomawiał przeciwników o ich sfałszowanie ergo widać mieści się to w świecie jego pojęć. Mi na przykład do głowy nie przyszło, że którekolwiek wybory mogły by być sfałszowane.
    Problem jest jeden -co zrobić gdy tak się stanie? Protestować? To tyle co obszczekiwać jadącą dalej karawanę. On to zrozumiał i wykorzystuje – ZANIK NORM. Można kłamać by wykonać plan w banku, można oszukiwać by podnieść zyski, dosypując szkodliwe substancje do żywności, można wybudować (znaczy się zarobić budując) lotnisko z którego nie będą latać samoloty, można kłamać w kampanii wyborczej – głosujesz na człowieka co deklaruje ,,konkordatu nie podpisze” a go podpisuje, głosujesz na partię deklarującą likwidację różnych agencji a ona je tylko obsadza swoimi ludźmi, to dlaczego nie można wyborów sfałszować?

  239. Żorż Ponimirski
    18 października o godz. 16:12
    Żorżyku, dobrze mówisz. A ja to bym takiemu archaicznemu jeszcze coś obciął, ale nie powiem co, bo na blogu są damy

  240. Lewy
    18 października o godz. 15:46

    Nie bierz mnie za ponuraka jakiegos, czy innego upierdliwca, ze sobie jaj nie robie. Nie robie, bo uwazam, ze z ludzkich ulomnosci, ani kpic, ani jaj robic nie wypada.Tak uwazajac, sobie nie robie jaj, i przeznam sie, ze mnie razi jak inni robia. Ulomnosc, to ulomnosc i jesli kogos dotknela, to przyjmuje do wiadomosci, wspolczuje, jaj nie robie.

  241. @mag
    Mieliśmy również majora Proniewicza. Tego to lubiliśmy, bo wyłazila z niego jakaś ironia, on sobie wyraźnie z wojska kpil.Jak mówił to brzęczał, bo miał ponoć przestrzelone podniebienie i wstawiono mu coś z metalu.Trudbo na blogu oddać ten dźwięk.
    Zdawaliśmy u niego tzw.ogniowe, czyli budowę kałasznikowa albo rkemu. Do majora trzeba bylo pojść z półlitrem. Jak nic nie umialeś dostawałeś trójke, jak byłeś ambitny to dawał nonszalancko czwórkę. Ale kiedyś kolega z roku, Rysio,mający węża w kieszenie, przyszedł na egzamin z ćwiartką wódki. Proniewicz sie zerwał z miejsca i tym brzęczącym głosem wrzasnął;”To ty ch..jku za ćwiartkę wodki chcesz kupić honor polskiego oficera ? Spierdalaj !
    Na krakowskich Błoniach prowadzil zajęcia z TOPLu (pewnie też to mialaś). Dziewczyny bawiły się w sanitariuszki, łaziła z noszami wte i wewte, niektóre kladly się, żeby sie poopalać, rozłaziły sie majorowi, jak żaby w stawie i Proniewicza nie wytzrymał, wrzasnął na zbiorkę i kiedy one w leniwym tempie zaczęły się ustawiąc w niechlujnym dwuszeregu zamiast padnij ! krzyknąl : Cipy w piach !

  242. Slawczan
    18 października o godz. 16:25

    Bo nie musisz falszowac. Wystarczy Ordynacje Wyborcza przestawic z wiekszosciowej na proporcjonalna i przy obecnych sondarzch da to Kaczynskiemu 63/65% MANDATOW, bez zadnego falszowania, a co najwyzej z jakas korekta okregow wyborczych.

    A z wiekszoscia konstytucyjna w Sejmie, to zrobi nam Kaczynski panstwo KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWE, jak ament w paciorku…

    I wtedy wszelkie protesty beda juz „legalnie” tlumione w „obronie porzadku konstytucyjnego” i nikt sie nie bedzie mogl przyczepic.

  243. Tanaka
    18 października o godz. 15:59

    Jakim niewolnikiem Tanako?

    Przecie im wodzunio obiecal, ze teraz to one sa Pany. Dobre Pany, dodal zeby cos dac niewolnikom.

  244. @@Sławczan, lonek
    Mnie już nie chce sie o tym pisać, o tym że szajka z Gnomem niszczą autorytety, odwwracają sens , znaczenie słow, kłamią, ubliżaja, insynuują, opluwają. To co my piszemy, to, jak zauważyła mag, nie ma żadnego wpływu, żadnego znaczenia dla tych kanalii. Ja tylko mam nadzieje, że w końcu jakas znacząca część narodu ruszy i fizycznie dorwie się do tych szubrawców

  245. A narazie dla poprawienia nastroju jeszcze jedna wojskowa anegdota dla mag
    Leżymy pod Krakowem w Swoszowicach i zajęcia z terenoznawstwa prowadzi z nami osławiony major Bednarski.
    Major wyznacza nam dozory. Powiada; dozur numer jeden; wysoka topola na lewo. Dozór numer dwa; komin fabryczny. Dzozór numer trzy klasztor…..i tu się major zatrzymał, bo nie wiedział, że to kameduli, ale wtedy szregowy Zagajewski przyszedł mu w sukurs podpowiadająć „Zakon ojców beduinów” Major podjął ; Dozór numer trzy; klasztor ojcow beduinów.

  246. Lewy
    18 października o godz. 16:51

    Gdybys byl czytywal nieregularnie sie ukazujace odcinki KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ, to wiedzialbys, ze do tego dojdzie, ale dopiero wtedy, gdy kaczystowska banda zlupi kraj do cna, reszte zmarnuje, a gdy zabraknie na lapowke dla „suwerena” i skonczy sie przyzwolenie na rabunek,to dopiero wtedy sie suweren, job jego mat, ruszy, zeby sie o swoje upomniec. Wczesniej, ktokolwiek sie bedzie o cos upominal, zostanie zdlawiony i spacyfikowany, to znaczy pozbawiony majatku i wsadzony do pierdla. I wierz mi, malo kto sie upomni ze strachu, zeby i jego to nie spotkalo. Tak wiec dopiero, gdy zabraknie na lapowki dla suwerena, sie suweren ruszy. Wczesniej nie …

  247. Tanaka
    18 października o godz. 15:59

    WROC !!!

    Zle Tobie odpowiedzialem wyzej. Absolutnie zle !

    Prawidlowa odpowiedz na Twoj post do mnie jest taka:

    Myslisz sie Tanaka. To nie tak, ze „jakis czlowiek” usilnie sie stara i pragnie zostac niewolnikiem. To po prostu Polak, ktory jest caly czas mentalnym niewolnikiem, chce zeby tak wlasnie bylo. Bo choc teoretycznie jest od dawna wyzwolony, to mentalnie jest caly czas wlasnie niczym innym niz niewolnikiem.

    Przypomne Tobie i innym, ze wielokrotnie o tym ja, Ty i inni na tym blogu pisywalismy. O tym, ze w Polsce nie zaszedl proces mentalnego wyzwolenia sie z niewolnictwa. Polacy w swojej masie sa mentalnymi niewolnikami i postniewolnikami.

    Jesli to zrozumiemy, zrozumiemy dlaczego idzie Kaczynskiemu tak latwo i to co sie dzieje pod jego komenda, nie jest zadna zmiana polityczna, tylko wspolczesna wersja „Rabacji Galicyjskiej”, na razie robionej metodami politycznymi, ale mozna bez ryzyka wiekszej pomylki zalozyc, ze i do reszty tez dojdzie, gdy grunt zacznie spod nog uciekac, wtedy ze strachu przed odpowiedzialnoscia za to co robia, zaczna strzelac…

  248. Wczoraj opublikowana po raz pierwszy rozmowa z Danielem C. Dennettem, jakże korespondująca z naszymi rozważaniami pod „Niedomkniętym programem” @Lewego. Polecam.
    https://przekroj.pl/spoleczenstwo/nieboski-software-rozmowa-z-danielem-c-dennettem-tomasz-staw
    Przy okazji – po raz kolejny podczas lektury wynurzeń Dennetta – zadaję sobie pytanie. Czy on napisał w życiu choć jeden wiersz, albo namalował choć jeden obraz. Ot, akwarelkę jakąś, albo szkic piórkiem?

  249. Przelecialam dyskusje i kazdy pisze co mu w duszy gra. To i mnie zagralo.
    @e-j problem przeludnienia Afryki, czy innych obszarow spedza sen z oczu ogromnej ilosci ludzi, ktorzy niekoniecznie maja zla wole, czy sa glupi. Z jednej strony spadek smiertelnosci, a z drugiej strony brak mozliwosci utrzymania sie tych nowych ludzi. Nie ma prostych rozwiazan. Niech tylko 40% srodkow , dobrej woli, pracy bedzie slusznie wykorzystane to juz nie bedzie zle. Taka jest moja opinia.
    Dlatego nigdy nie potepiam ruchu „Lekarze bez granic”. Nie znam szczegolow co tam nie dziala tak jak trzeba. Wiem jak wysokie sa wymagania, azeby przejsc rekrutacje, zreszta nie tylko lekarzy. Znam kilkoro ludzi, niekoniecznie mlodych, po innych misjach – akurat nie w Afryce tylko w Ameryce Srodkowej i Poludniowej. Oni sa juz na zawsze „zarazeni”. Jestem pelna podziwu.
    Ogladalam nie tak dawno film o grupie medycznej z „Lekarzy bez granic” w jednym z krajow afrykanskich. Grupa przeprowadza operacje u kobiet. Kobiety te wskutek fatalnych warunkow porodowych, braku jakiejkolwiek interwencji chirurgicznej w tym okresie, natychmiastowym przystapieniu do ciezkiej pracy maja wypadajace narzady rodne, uszkodzony uklad wydalniczy i moczowy, czyli po prostu nie trzymaja moczu i kalu. Te mlode kobiety ok. 20 lat nie moga funkcjonowac, czesto sa odrzucane przez mezow i rodziny, wrecz wyrzucane z wioskowej spolecznosci wraz ze swoimi dziecmi. A one to tez ludzie!! Po co tak drastycznie opisuje? Specjalnie, azeby uzmyslowic jak wyglada swiat bez botoxu i operacji kosmetycznych. Co tez nie wykluczam.
    Osobiscie jestem zaangazowana w organizacje, ktora przeprowadza operacje zajeczej wargi, co jest skrotowa nazwa nieograniczonej ilosci rodzajow tej wady urodzeniowej. Na pewno wiele czasu i pieniedzy zostaje jakos roztrwonione. I co z tego? . Zaangazowala mnie w to moja synowa, ktora pracuje w tej branzy medycznej. Nie wszyscy Amerykanie niosa zniszczenie, smierc i rozpacz. To tak przy okazji.
    Z fundacji najbardziej ufam fundacji Melindy i Bill Gates, zreszta nie sa oni odosobnieni w swej dzialalnosci wsrod pierwszej generacji Microsoftu. Oni nie wysylaja nadmiaru zywnosci i klapkow czy podkoszulkow ( co tez nie mozna potepic), tylko podchodza do zagadnienia calosciowo. Roznych dzialan na swiecie jest tysiace i tysiace i poza dorazna pomoca zywnosciowa, czy medyczna szuka sie sposobu jak dac wedke. Starczy. „Niech kazdy w swym kolku (rozancowym) czyni….. sama sie zlozy”.

  250. @anumlik 18 października o godz. 17:44

    Zawsze ceniłam Tomasza Stawiszyńskiego. Ten wywiad moją opinię raczej potwierdza.
    A Daniel Dennett – przypomina mi kuglarza, żonglującego sobie tym i owym. Rewelacja, że język (konkretny język) warunkuje postrzeganie rzeczywistości nie jest nowa. A on to miesza z rzekomo „najnowszymi” odkryciami dotyczącymi funkcjonowania mózgu. Misz-masz obliczony na olśnienie czytacza? Bo zdezorientowany czytacz przestanie myśleć i całkowicie się podda wizji guru?

    P.S. Teza, że „zobaczenie” obrazu w wyobraźni nie jest w istocie widzeniem, bo nie pamięta się szczegółów – jest efektowna (królik z kapelusza?), ale nieprawdziwa. Każdy przesłuchujący świadków policjant wie doskonale, że ludzie pamiętają to samo zdarzenie bardzo różnie. A oni to zdarzenie naprawdę widzieli. To tylko jeden przyklad: Dennett mąci. Szkoda. Bo wcześniej napisał kilka książek w sumie niegłupich.

  251. @anumlik
    18 października o godz. 17:44

    Próbowałem przeczytać wywiad z panem Dennettem. Potknąłem się już na początku. Jeżeli wykorzystuje swój ulubiony przykład „środka ciężkości” w ten sposób, że unika jego oczywistej, znanej i jednoznacznej definicji, to jest to hochstaplerstwo równe religianctwu. Mimo to, dobrnąłem chyba do połowy. Pan Dennett bardzo brutalnie wybiera sobie informacje, które mu pasują. Resztę pomija. Sprawia na mnie wrażenie osobnika, który sformułował nieistniejący problem i „poświęca się” jego rozwiązaniu. Spotkałem sporo tego typu „naukowców”. Poza wszystkim, prezentowaa przez niego teoria jest cyklicznie odświeżana co kilkadziesiąt lat. Już ją raz przeżyłem.

  252. Jeszcze na temat „widzenia” w wyobraźni – ujmując rzecz zdroworozsądkowo mózg po prostu interpretuje obrazy pochodzące z różnych „inputów”. Porównując z komputerem, obraz wyświetlony na ekranie może pochodzić z podłączonej kamery (czyli aparatu wzrokowego) albo z pliku zapisanego na twardym dysku.

    Porównanie prymitywne, ale oddaje istotę rzeczy. „Widzenie” rzeczy w realu nie jest proste, tylko zawsze przefiltrowane przez mózg. Czy raczej obraz tworzy sobie mózg na podstawie danych uzyskanych z oka lub z innego źródła. Proste? Proste. Tylko czym i po co żongluje Dennett? I co w ten sposób stara się osiągnąć? Oszołomienie Stawiszyńskiego? Please…

  253. lonefather
    18 października o godz. 17:23

    To nie tak, ze „jakis czlowiek” usilnie sie stara i pragnie zostac niewolnikiem. To po prostu Polak, ktory jest caly czas mentalnym niewolnikiem, chce zeby tak wlasnie bylo. Bo choc teoretycznie jest od dawna wyzwolony, to mentalnie jest caly czas wlasnie niczym innym niz niewolnikiem.

    Toż właśnie to napisałem: pragnie być niewolnikiem. To się rozumie, sami o tym wiele razy pisaliśmy: nie przestał być niewolnikiem i jest niewolnikiem. W żadnej mierze się to nie kłóci z pragnieniem by dalej nim być, czuć się szczęśliwym i spełnionym jako niewolnik, o wolności nie marzyć oraz pomstować na tych, co niewolnikami nie są.
    Nie dalej jak w ostatnim wstępniaku właśnie to przywołałem w slowach, że jaki cichy marzyciel na samą myśl, że mógłby się wyzwolić, prędzej ze strachu dostanie udaru niż się odważy żyć na własny rachunek jako wolny człowiek.
    Jednym z przejawów zniewolenia jest widzenie wszędzie dookoła wrogów.

  254. Qba
    18 października o godz. 12:41
    @tejot
    18 października o godz. 12:33
    Jeśli zwierzę (np. małpa) rozpoznaje w lustrze siebie, to oznacza, że ma świadomość siebie, „świadomość istnienia”.
    Znaczy prawie wszystkie zwierzęta mają świadomość siebie, bo pijąc wodę widzą swe odbicie i nie uciekają. A jak tylko ktoś im „przez ramię” spojrzy, to wieją.

    Mój komentarz
    Aby zobaczyć swoje odbicie na poziomej tafli wody należy patrzeć pionowo ( w przybliżeniu) w taflę wody. Zwierzęta podchodzące do wodopoju nie widzą swojego odbicia, ponieważ wzrok zwierząt przy piciu jest skierowany w dół i do przodu,w takim kierunku skąd odbicia siebie na wodzie nie widać. W takiej pozycji patrzenia krowa, czy koń widzi trawę, lecz odbicia swojej twarzy w wodzie nie zobaczy.
    Człowiek jest w stanie zobaczyć swoją twarz w wodzie, której przyszedł posiorbać, ponieważ człowiek ma oczy i usta na płaszczyźnie ( umownie) twarzy i aby napić się siorbaniem wody musi się schylić mocno i wtedy ujrzy swoją twarz. Człowiek może też zobaczyć swoją twarz, gdy stanie na mostku i przechyli się przez balustradę.
    Pzdr, TJ

  255. @Na marginesie, z godz. 18:17
    Gdy pisze i mówi jak kognitywista jest przekonujący, ale kognitywistyka zmusza do wypowiedzi naukowych, falsyfikowalnych, w rozmowie o dupie Maryny (bo tak zrozumiałem jego buddyjsko-freudowski solipsyzm) z dziennikarzem, pozwolił sobie pójść na filozofowanie na poziomie wykładu dla studentów pierwszego roku filozofii. Powtórzę za Tobą – Szkoda. Bo wcześniej napisał kilka książek w sumie niegłupich.

    @Qba, z godz. 18:24
    Aż tak ostro bym Dennetta nie potraktował; kilka niegłupich książek napisał. Chyba sława (która przed nich chodzi) trochę rozumu mu odebrała. Ale jeśli jest się nazywanym jednym z „czterech jeźdźców” nowego ateizmu, to można sobie pozwolić na odkurzenie solipsyzmu i podanie go w otoczce Dennettyzmu.

  256. PS (do Namargineski i Qba)
    Nie bez przyczyny zadałem sobie pytanie, czy Dennett sam z siebie coś stworzył? Wierszyk jakiś, obrazek, melodyjkę? Może w zetknięciu się z iluzją rzeczywistą, tworzoną przez mózg twórcy (obojętnie z jakiego natchnienia pochodzącą) nabrałby pokory i nie pieprzył aż takich banałów 😉

  257. @anumlik
    18 października o godz. 19:13

    Może. Może po prostu wyczerpał mu się zapał/temat/zrozumienie/powaga/… i – nie mogąc przestać, bo ma rachunki do zapłacenia – robi coś.

  258. @tejot
    18 października o godz. 18:55

    Po pierwsze, oczy u wszystkich zwierząt (łącznie z ludźmi) są ruchome – u jednych bardziej, u innych mniej, ale są. Nie jest zatem konieczne ustawienie „twarzy” dokładnie w osi oglądanego miejsca.
    Po drugie, jakoś do tej wody trzeba dojść i sprawdzić, czy nie czai sie tam niebezpieczeństwo. Jeżeli woda nie jest spokojna, zwierzęta boją się podejść. Gdy jest spokojna, widzą swe odbicie i to jest znak, że mogą spróbować pić.
    Po trzecie, nie mam pojecia co i jak widzi krowa. Ale nieco wiem o pewnym psie. I sprawdziłem, że na swoje odbicie w lustrze nie reagował ale gdy zobaczył obok swego odbicia również moje, zaczynał merdać. Znaczy ogonem. Byłem przedtem cały czas obok i pies czuł mnie węchem ale nie widział.

  259. Qba
    18 października o godz. 19:40
    @tejot
    18 października o godz. 18:55
    Po pierwsze, oczy u wszystkich zwierząt (łącznie z ludźmi) są ruchome – u jednych bardziej, u innych mniej, ale są. Nie jest zatem konieczne ustawienie „twarzy” dokładnie w osi oglądanego miejsca.

    Mój komentarz
    Qba, jesteś niedokładny pisząc, że „nie jest konieczne ustawienie twarzy dokładnie w osi oglądanego miejsca”.
    Co to jest „oś oglądanego miejsca”? Pojęcie oderwane od wątku dyskusji.
    Qba, piszemy o zobaczeniu swojego odbicia przez zwierzę w tafli wody. Aby zobaczyć swoje odbicie w wodzie, należy patrzeć (w przybliżeniu) prostopadle da tafli wody. Tafla wody jest zawsze pozioma, więc należy patrzeć pionowo.
    Koń, czy antylopa podchodząc do wodopoju nie widzi swojego odbicia, widzi tylko powierzchnię wody przed sobą i ocenia, czy jest spokojna.
    Pzdr, TJ

  260. zza kałuży – 9:56

    „ ‚One nie maja nikogo kto moglby sie nimi zajac w ostatecznej fazie ich zycia: DOZYWANIA. Tam nie o zarobkowanie juz chodzi.’ Nie wysłuchałeś kilku tysięcy godzin polonijnego radia to nie gadaj.”

    Gadne jeszcze kapke i sobie pojde z tOmatu

    A tOmatem jest nadprodukcja populacji w krajach biednych. W krajach bogatszych jest tylko naprodukcja zywnosci. Co E-J slusznie z powrotem przywolala i nazwala.

    Samo zauwazanie takiej prawidlowosci to jednalze troche za malo. Wiec madrzejsi ode mnie dawno juz przypominaja mniej madrym, ze w szalenstwie wielodzietnosci rodzin w Indiach, Pakistanie czy w innym Bangladeszu jest metoda. A jest nie tylko naga chec bzykania sie.

    Tam jeszcze chodzi o zwiekszenie zabepieczenia sobie dozywania oraz pochowku. Im wiecej dzieci tym mniejsza szansa na samotne konanie w krzakach.

    Zas nadprodukcja zywnosci np. w krajach Europy Zachodniej zostanie kiedys slutecznie rozwiazana nie zadna tam dobrowolna dystrybujcja tych nadwyzek produkcyjnych. Ona zostanie wymuszona dystrybucja nadwyzek populacyjnych gdzie indziej. Co lacno sie dokonuje od kilku lat. Ku zgorszeniu pisiakow i ich bratankow.

    Przyznaje sie bez nawalanki do jednego grzechu. Faktycznie nie wysluchalem kilku tysiecy godzin polonijnego radia. Chyba do spowiedzi trza pedzic w dyrdy

  261. zza kałuży – 10:43

    „Plose pani a @wbocek sie przezywa!”

    Ty wiesz ze chyba masz slusznego. On ta ‚maglowa trajkota’ przezywal siebie! Myslac ze kogo innego beszta.

    Z czystej i nie przymuszonej (nie)przyjazni to czyniac. Taki rozkoszny szczebiotek z niego

  262. @tejot
    18 października o godz. 20:18

    Oczywiście nie mam pojęcia co i jak widzą koń czy antylopa podchodząc do wodopoju. Podejrzewam, że podobnie, jako że i budowę głowy mają podobną. Aby pić wodę (co to jest zawsze poziomo) muszą pochylić łeb i jeżeli nie zamkną oczu, to muszą widzieć swe odbicie w wodzie zanim zaczną ją mącić. Antylopa wie poza tym, że niebezpieczeństwo może wyjść również z wody, więc musi ją bacznie obserwować zanim zacznie pić.
    Umówmy się tak – ja twierdzę, że każde zwierze pijące wodę zna swe odbicie w tejże. Jeżeli się z tym nie zgadzasz, to Twoja sprawa i zostawmy to tak jak jest. Zwierzętom jest obojętne co my o tym sądzimy.

  263. Qba
    18 października o godz. 21:06

    Jak się uważnie przyjrzysz, to możesz zauważyć, że antylopa, zebra, gnu i tak dalej mają wydłużone czaszki a oczy daleko od pyska. Ponieważ piją pyskiem nie oczami, a głów nie wkładają w wodę pionowo, to widzą co innego niż ogłaszasz.
    Można się też umówić tak, że nie zauważasz różnic w budowie czaszki człowieka i zebry.

  264. Byłem dziś w schronisku dla zwierząt, bo przyjaciel psiarz, któremu przedstawiłem ciężką sprawę mego podopiecznego Leosia, pouczył mnie, kompletnego ignoranta w sprawach zwierząt i przeciwnika ich uczłowieczania (pisałem kiedyś, że raz w lesie lis tak prosto gonił zająca, że nam flaszki poprzewracał, a mnie się nawet ręka nie podniosła, żeby obu pogłaskać), że w schroniskach pracują ideowcy, więc na pewno otrzymam i poradę, i pomoc. Posunąłem więc na szóstym biegu z nadzieją, bo Leoś ma wrzód i może jeszcze coś. Pomocy otrzymałem zero, bo dowiedziałem się, że schroniska nie są od pomagania obcym – mają swoje zwierzaki i nimi się zajmują. Ale poradę, owszem, otrzymałem. Pani kierowniczka podpowiedziała, że skoro właściciel psem się nie zajmuje, a pies luźno biega po wsi, to najlepiej zgłosić sprawę straży miejskiej – wyślą hycla i będzie po kłopocie. Nie powiedziałem pani, żeby takie porady se wsadziła w dupę. Szukam ratunku dla psa, a ona mi hycla proponuje. Słowem, ani niczego nie uzyskałem, ani niczego się nie dowiedziałem…pardą…dowiedziałem się, że są nie tylko pierdzistołki ludzkie, ale i zwierzęce. Wcześniej dzwoniłem do Towarzystwa Ochrony Zwierząt. Pan powiedział, że teraz nie mają pieniędzy, ale jak tylko będą mieli, to zadzwoni. Po miesiącu zadzwoniłem jeszcze raz. Powiedział, że jeszcze nie ma pieniędzy, ale jak tylko będą, to zadzwoni. Dla mnie przestał istnieć. Nie cierpię państwowych firm, spółdzielni mieszkaniowych i towarzystw – w ogóle wszystkiego, co oznacza ludzi kupę i w nazwie ma „ochrona”, „pomoc” i takie tam.

    Zostali więc prywatni weterynarze. Ale żeby się zmieścić w emeryturze, musiałbym Leosia rowerem przewieźć tych, powiedzmy, 13 km do lecznicy. Ciut za duży na moje bagażniki, choć pewnie więcej niż 6 – 7 kilo nie waży. Ale coś się wymyśli.

    Takie miewa pieskie problemy pozbawiony zdrowej, objawionej moralności degenerat-ateista.

  265. Orteq
    18 października o godz. 20:36

    Nie baz masochista, 15 mint wystarczy, zeby wiedziec … Powyzej, to juz bedie sie kwalifikowalo do podpadniecia od masochizm. Jesli bedziesz luchal dluzej, to ostrzegam, ze grozic moze przekwalifikowanie z masochizmu na terroryzm, bo odreagowujac doznania maso, mozesz zapragnac zemsty, co wlasnie moze zostac zakwalifikowane jako akt terrorystyczny.

  266. oups … literek: d, u, z,s, zabraklo… sie gdzies cholery zapodzialy … tu je dostawiam, zeby kazdy sam je sobie odpowiednio powstawial.

  267. tejot, Qba,

    Nie byliście, Panowie, koniem ani krową, a ja byłem. Jak chciałem pić i nachylałem się nad wodą, to nie widziałem i nie rozpoznawałem żadnego siebie, lecz ciemną plamę, . Bo może nie zauważyliście, że mniej lub bardziej jasne niebo jest NAD głową i mordy nie oświetla, żeby ją rozpoznać, odwrotnie: łeb zasłania pysk przed niebiańskim światłem. Żeby ewentualnie rozpoznać, słoneczko lub niebo bez słoneczka musiałyby dawać światło spod wody.

    Ale się mondrujeta, mój Boże! Koniem ani krowom nie byliśta, a udajeta, że wieta lepiej jak one, co one widzą.

  268. @anumlik
    Przeczytałem wywiad z Dennettem. Jest do bólu banalny. Naczytał się biedak książek i wszystko to przeszlo przez jego mózg jak polędwica przez maszynke do mięsa i w tej mięsnej masie nie ma nic oryginalnego, tylko synkretyczna masa; rzeczywiście coś z Buddy, Freuda. iluzoryczności świata spostrzeganego przez człowieka odkryli już w XVII wieku Hume i Berkeley, potem Kant to wszystko usystematyzował.A ten biedny Dennette z miną odkrywcy wyważa drzwi, ktorych juz nie ma. Jest irytujący w swym kabotyństwie. Bredzi coś o tym, że nie znając struktury mózgu nie możemy znać prawdy o naszym poznaniu, postrzeganiu, że to tylko tak sie nam zdaje (przeczytałem szybko więc może piszę to nieprecyzyjnie) . Większość użytkowników samochodu nie zna się na jego budowie, a jednak posługuje się samochodem,prowadzi. Wg Dennetta nie znając budowy samochodu wcale sie nim nie poslugujemy, tylko mamy iluzję posługiwania się nim. Tak pieprząc, za przeproszeniem, chichocze, zadowolony, że wpędza w kozi róg niekumatego interlokutora. Ten kabotyn uważa się za Sokratesa.
    Mam nadzieję, anumliku, że mnie ne porownujesz do Dennetta. Moja metafora z pralka nie ma ambicji by stać się jakąś nowatorską teorią ludzkigo poznania. Mam wiele wad, ale kabotynem nie jestem i nie lubię kabotynów.

  269. @ 21:06, @21:15

    http://i.wp.pl/a/f/jpeg/29508/1_darwin.jpeg

    ‚Pomyśl o tym, stary. Paul Bettany jako przyrodnik Karol Darwin, trzyma to lustro. Tylko ze zamiast twojego w nim odbicia, jest orangutan. Ewolucja, wiesz. Myśl’

  270. @Anumlik
    Dzięki za link do wywiadu z Dennetem. Mnie się podobał.
    Co do wierszy – wiersz , muzyka opisuje, oddaje jakiś stan umysłu ( powiedziałbym duszy, ale nie tym blogu), coś co jest ulotne, wzbudza rezonans emocjonalny , a ten Dennet tak to spłaszcza?. Mówi, że niewiele wiemy o sobie.
    mówi o podświadomości, a przecież sztuka oddziałuje na to, co nie jest całkiem świadome .

  271. @Stachu39
    Tak Stachu, sztuka oddzialuje na to, co nie jest całkiem świadome. Nie można się z Toba niezgodzić!

  272. do pana Orteqa i innych rozumiejących języki wschodnioamerykańskie, proponuję przesłuchać na you tube filmiki, głównie XoXłow o lachach, i nie wiem czemu pozytywne, ja padłem, dlaczego mają o nas dobre zdanie, jeszcze….

  273. Jeżeli zwierzęta widzą w wodzie swoje odbicie, to widzą co najwyżej zwierzę tego samego gatunku. Pies merdający na „widok” swego pana w lustrze, merda, bo czuje (nosem) jego bliskość.
    W dzieciństwie regularnie robiłem eksperymenty stawiając małe kotki przed lustrem stojącym na podłodze. Koty na widok swojego odbicia zaglądały poza lustro szukając wyraźnie tego drugiego osobnika „za szybą”. Dorosłe koty wiedzą, że nie ma tam drugiego kota, ale na własne odbicie nie reagują. Być może wiedzą, że to one, a może nie wiedzą, ale ich to nie rusza. Również ludzkie niemowlęta w wieku 4 miesięcy nie rozpoznają siebie w lustrze, ale rozpromieniają się na widok „innego dzidziusia”, tak jak robią to przy spotkaniu z innym, prawdziwym dzieckiem.

  274. lonek – 21:29

    15 minut to i tobie nie wystarcza. Bo i ty dalej nie rozumiesz, zdaje sie, DLACZEGO sa te roznice w statystykach prokreacyjnych krajow bogatych i biednych

  275. @Lewy
    Gdzieżbym Ciebie mógł z pralką pomylić, hy,hy 😉 Nawet z automatyczną. Z Dennettem też Cię nie pomyliłem i – mam nadzieję – nie pomylę.

    @Stachu 39
    Poezja (i muzyka i malowanie, rzeźbienie, taniec) to jest coś, z czym Dennett pewnie się nie utożsamia. A jak się nie utożsamia (nawet jako grafoman, pacykarz, fordanser, czy grajek na weselach), to nie zrozumie istoty tego, co poza świadomością. I twórców postrzegał będzie jako zombie Turinga.

  276. wbocek
    18 października o godz. 21:22

    Pies jest jak człowiek, albo nawet bardziej, bo człowiekowi w oku nie gasi peta, jak pewien katolicki właściciel psa, którym się tym wcale od wiekszości katolików nie różni. Rok temu, koleżanka, jadąc do swojego letniego domku, znalazła psa uwiązanego do drzewa. W krzakach to było, więc spotkanie tego psa było przypadkiem. I to zwykły obrazek.
    Lepiej jednak, że są schroniska dla psów, niżby ich mialo nie być. nawet jak siedzą w nich ludzie mniej o psy dbający niż o wlasny tyłek i 500+

  277. Niedomknięty program, niedomknięte drzwi, niedokończona opowieść…
    https://www.youtube.com/watch?v=RBWTXpVi9gM
    Dobranoc

  278. @wbocek
    18 października o godz. 21:37

    Nie, żebym chciał się z Tobą sprzeczać. Aliści kobiety od zawsze używały lustra wody jako takiego. Wystarczy, by światło (słońce) nie było dokładnie z tylu, a już można wykorzystać odbicie tegoż od powierzchni wody, co wystarczająco oświetla nachyloną nad wodą twarz, by się przejrzeć.

  279. Qba

    „kobiety od zawsze używały lustra wody jako takiego. Wystarczy, by światło (słońce) nie było dokładnie z tylu, a już można wykorzystać odbicie ”

    Zeby tylko to odbicie przestalo pokazywac szympansa. Czy inna malpe. Z powodu ewolucji, of kors. A nie z zadnej innej przyczyny

  280. @Tanaka
    18 października o godz. 21:15

    Cieszę się, że wiesz co one widzą. Szkoda tylko, że nie wspomniałeś jak ruchawe są oczy nasze i naszych przyjaciół zwierząt. Weidziałeś że koń może Cię obserwować stojącego z boku nie odwracając łba? Podobnie z patrzeniem na wprost. Dla konia jest to szczególnie istotne, bo musi biedak w galopie bardzo intensywnie obserwować i zapamiętywać teren przed sobą, by jego tylne nogi nie wpadły w byle co.
    Gdyby zwierzęta zawsze miały dookoła siebie lustra tak, jak ludzie, też by szybko się do nich przyzwyczaiły. Dlatego doświadczenia z lustrami i małymi zwierzętami świadczą głównie o „badaczach”.

  281. Mały suplement do dyskusji o odbiciu twarzy i lustrze wody, ewentualnie tafli.
    https://www.youtube.com/watch?v=-KvOV_3WxGE

  282. Qba
    18 października, g.22:54
    A skąd niby wiesz o kobietach „od zawsze używających lustra wody jako takiego” czyli jak się ustawić względem słońca i płaszczyzny wody, by swój wizerunek ujrzeć?
    Z opowieści o ludzkiej ciekawości i próżności.
    Faceci mieli i mają tak samo, a jakoś nikt im tego nie wytyka.
    Ot gender, mało ustabilizowany.

  283. @gotkowal
    z g.23:09
    …że też ty zawsze trzymasz przysłowiową rękę na przysłowiowym pulsie.

  284. mag(us)

    On naprawde czyma tem renke gdzie czeba. Ten gotkowal jeden

    gotkowalu! Ales nam czadu dal swoim linkiem.

    Zobaczyc swoja twarz na zywo. Gdyby prezes dokonal takiego dokonania to by z pewnoscia od razu wyzdrowial.

    Ewentualnie, jeszcze bardziej by zdurnial. No bo on swoja twarz ogladal na zywo az do 10 kwietnia 2010. Od siedmiu lat nie ma tej mozliwosci. I z tego powodu momentalnie zdurnial wtedy. Tylko Maciora nie musial durniec wtedy. On durniem byl od urodzenia

    Ujrzenie swojego kaczego dzioba na zywo – he he – od nowa, mogloby zaowocowac szokiem dla naszego ukochanego dyktatora satrapy. Ponad 50% poparcia

  285. Qba
    18 października o godz. 23:03

    jak się cieszysz, to dobrze. Bądź zadowolony.

  286. @zyta2003
    18 października o godz. 18:08
    To nie do końca tak. Też popieram i podziwiam ludzi, którym się chce coś robić i chętnie wspomagam finansowo w miarę moich możliwości. Po prostu w ostatnich latach wiele charities nabrało nieładnego zwyczaju naciągania istniejących darczyńców na dodatkowe datki epatując zdjęciami czy opisami drastycznymi różnych ludzkich nieszczęść.
    To temat rzeka i ja się zgadzam i nie zgadzam i tak stoję okrakiem. Bo nawiązując do przykładu jaki podałaś, być może nie byłoby tak tragicznie gdyby pan jurny samiec nie właził na kobietę (excuzez l’expression) dzień po porodzie.
    To jednak przede wszystkim edukacja.

  287. @wbocek
    18 października o godz. 21:22
    Trudno nie przyznać ci racji, moje odczucia są podobne.
    @wbocek
    18 października o godz. 21:37
    Uśmiałam się. Jakże celne! Kiedyś zachęcona literackimi opisami przeglądania się w wodzie spróbowałam z takim samym rezultatem. I jeszcze ten powiew wiatru mnie zmarszczył.

  288. E-J (23:54)

    „ja się zgadzam i nie zgadzam i tak stoję okrakiem. Bo nawiązując do przykładu jaki podałaś, być może nie byłoby tak tragicznie gdyby pan jurny samiec nie właził na kobietę (excuzez l’expression) dzień po porodzie. To jednak przede wszystkim edukacja.”

    O tak. Tylko edukacja moze polozyc kres temu wlazeniu jurnego . Stawanie okrakiem jednakze trzeba bedzie oddac. Jak Wasyl ukradziona krowe

  289. Qba
    18 października o godz. 23:03

    ORZEKLES:

    Weidziałeś że koń może Cię obserwować stojącego z boku nie odwracając łba? Podobnie z patrzeniem na wprost. Dla konia jest to szczególnie istotne, bo musi biedak w galopie bardzo intensywnie obserwować i zapamiętywać teren przed sobą, by jego tylne nogi nie wpadły w byle co.

    Wszystkie wygloszone powyzej, przez @Qube stwierdzenia sa nieprawdziwe i balamutne.

    Po kolei:

    1) Kon ma „martwe pole” okolo 12,5 stopnia, wiec nie tylko swobodnie widzi co jest z boku, ale i niemal wszystko co sie znajduje z tylu. Zestaw wykrywajacy u koni sklada sie nie tylko z oczu, ale rowniez z uszu, dokladniej ze skoordynowanego dzialania zestawu uszy/oczy. Uszy sa u koni kilkukrotnie czulsze od oczu, sa tak czule, ze bicie ludzkiego serca przecietny kon syszy z odleglosci ponad 18 metrow. Gledzenie, ze kon czegos tam „nie widzi” z tylu, jest tylko pierdu pierdu laika nie majacego pojecia o czym mowi.

    2) Z twierdzeniem, ze „podobnie”, czyli co podobnie? Z niewidzeniem wprost, bo ponoc ma nie widziec do tylu? Kolejna bzdura wierutna. Zaden kon, ktory nie widzial do przodu, nie przezyl, zabil sie i nie przekazal „gen niewidzenia do przodu” potomstwu. Brednie !

    3) Trzecie zdanie, to kuriozum ! Himalaje bredzenia o galopie konskim ktosia, kto w zyciu nie przejechal na koniu w galopie jednego metra.

    Ale zacznijmy od podstawy. Choc wazne sa wszystkie cztery nogi, to w galopie najwazniejsze sa nogi przednie i to one sa przedmiotem najwiekszej troski i uwagi, bo przez moment w „drugiej” fazie cyklu galopu, przez moment na pojedynczej przedniej nodze spoczywa caly ciezar konia. I to jest podstawa, ze nie zadnia, tylko przednia noga jest najwazniejsza, bo jest najslabszym elementem.

    Co to ma znaczyc – „musi zapamietywac, zeby jego tylne nogi nie wpadly w byle co”?

    Byle co, to moze byc gowno, na ten przyklad. Ale tu byle czym, czyli gownem sa falszywe wiadomosci rozpowszechniane przez ignoranta konskiego @Quba.

    Otoz, wspolczesne konie sa dziedzicami superdoskonalych programow sterujacych konczynami. Programow tworzonych i dooskonalonych przez od 17, do 24 milionow lat, czyli od czasu, gdy konie zeszly z drzew i przeniosly sie na trawiaste rowniny Miocenu.

    http://chem.tufts.edu/science/evolution/horseevolution.htm

    To „oprogramowanie” galopowania po co najmniej 17 milionach lat testowania i udoskonalania, przez eliminacje slabszych osobnikow osiagnelo stopien doskonalosci kwalifikowany jako PERFEKCYJNY …

    I nei wymaga zadnego pieprzonego zapamietywania czegokolwiek, poza unikaniem laikow, ktorzy sie madrza o czyms, o0 czym nie maja zadnego pojecia.

    pozdrowionka i dobrej nocki
    lonefather

  290. Orteq
    18 października o godz. 22:29

    Rozmazylem sie, jak mi prokreowanie przywolales. Uwielbiam, sam mam 4 dzieci, wiec wiem o czym mowie, gdy mowie, ze wiem … A jesli chodzi o mnie, to ja jestem wyjatek od reguly, ze bogatsi maja mniej dzieci. ..

  291. Zalezy od tego, loniu, NA ILE niektorzy bogatsi sa bogatsi od innych dzieciorobow

  292. Orteq
    19 października o godz. 0:03
    E-J (23:54)

    Zycie jest o wiele, wiele, bogatsze w przypadki roznorodne. Na ten przyklad prosze poczytajcie o „Kobiecie co nienawidzila podpasek”.

    Wczesne lata 80, sam ich poczatek. Mam na sudiach kolezanke, ktorej starsza siostra jest pielegniarka polozna wjednym z podwarszawskich szpitali, wmiescie powiatowym zreszta. Wspomniana kolezanka z ktoregos z weekendowych wyjazdow do domu wrocila tak sie zasmiewajac, ze oczywiscie zostala natychmiast komisyjnie przesluchana na okolicznosc zasmiewania sie. Przesluchanie to byla betka, bo przesluchiwana az sie palila, zeby sie zwierzyc. Powodem zasmiewania sie byla historia, ktora jej starsz siostra przyniosla do domu po ktoryms dyzurze polozniczym. Na dyzyrze jedna z pacjentek latwo i bez problemow urodzila spodziewanego dzidziusia. Nic dziwnego, poza tym, ze to juz blylo 15 dziecko wspomnianej pacjentki. Personel szpitala w osobie starszej siostry moej kolezanki postanowil sie zatroszczyc i przeprowadzil rozmowe ze szczesliwa mama 15ciorga dziatek. Poinformowal kobiecine, ze sa srodki antykoncepcyjne (ludzie,byly takie czasy, ze w szpitalach informowano o antykoncepcji … kto dzis w to uwierzy?) i ze dziki nim uniknie sie kolejnej ciazy i niechcianych dzieci…

    Na to, padlo pytanie:
    – A czy przy tej, tam antcostam bede miala miesiaczke?
    – No jasne, ze bedzie miesiaczka.
    – No to ja tej costamanty nie chce!
    – Dlaczego Pani nie chce?
    – Bo ja nienawidze byc brudna…
    …. i po chwili namyslu
    – Wole byc w ciazy, w stanie blogoslawionym, niz brudna !

    Bylem jedyny, ktory sie nie zasmiewal. Tak tragiczna jest ta historia

  293. Qba
    18 października o godz. 22:54

    No wiesz co, Qba! Przypuściłem, że ani koniem, ani krową nie byłeś, to teraz kobietą jesteś… Sprzed tysięcy lat, kiedy nie było luster! Podziwiam pamięć Twą jako alzheimer.

  294. parafianin – 22:12

    „do pana Orteqa i innych rozumiejących języki wschodnioamerykańskie, proponuję przesłuchać na you tube filmiki, głównie XoXłow o lachach, i nie wiem czemu pozytywne, ja padłem, dlaczego mają o nas dobre zdanie, jeszcze….”

    Ja nie moge pasc, parafianinie, z tego powodu ze wszystko co potrafilem wyguglowac o XoXłow i o lachach wali mnie po gebie mowiac ‚to video nie istnieje’.

    Dalbys jaki link moze?

  295. lonek – 0:35

    „- Wole byc w ciazy, w stanie blogoslawionym, niz brudna ! Bylem jedyny, ktory sie nie zasmiewal. Tak tragiczna jest ta historia”

    W ten sposob tez mozna pisac. Tyle ze W.O. Mitchell sie klania w pas w takim momencie. Jesli nie nizej

    „You have to lie a lot”

    Rzeczywiscie. Zeby pozwalac sobie nieustajacym slowotokiem na wielu stronach, trzeba sporo nalgac. Hej! Ja sam to praktykuje.

  296. Orteq…,

    pisze jak bylo i tyle…

    szczescia i powodzenia w zyciu zawodowym i osobistym…., czyli rasia, klapa gozdzik…

    puciopucio

  297. Gdy psy, zamkniete w klatce jakiejkolwiek, zaczynaja siebie kasac, oraz wrecz gryzc, jest czas na interwencje homo sapiensow. To wtedy wkraczaja wykidajly.

    Niekoniecznie zawsze bedacy z rodzaju sapiensow. A nawet i ich homo nie jest potwierdzone naukowo.

    d83 zostal wykidniety w sposob naukowo niepewny. Z wieskiem59 sprawa moze byc nieco inna. Jego ‚nauki’ byly z gatunku politycznych. Te z nauka nie maja nic wspolnego

  298. „pisze jak bylo i tyle”

    I tylko tyle?

    ‚Intelektualiści powołujący się na teorie z nauk ścisłych wykazują się często wątpliwą erudycją, żeby oczarować czytelnika. .. Sokal i Bricmont krytykują intelektualistów nie tylko za to, że nie rozumieją teorii, o których mówią, ale także za stwierdzenia, które nie mają żadnego sensu lub nie odpowiadają stanowi faktycznemu.’

    Nauka nie odpowiadajaca stanowi faktycznemu. No no. Podpisujesz sie pod tym, loniu?

  299. Kobiecie ewolucja nakazuje wpatrywać się w taflę wody dlatego, aby na chwilę się zapomniała i aby ten chłop co się za nią skrada mógł ją zaskoczyć i tym sposobem przedłużyć gatunek.

    Dlatego ładne kobiety lepiej przedłużaja gatunek. Bo mają na co patrzeć w tafli wody.

    Brzydkie kobiety nic tylko by siedziały na krześle w bibliotece i oczy wlepiały w podręczniki chemii kwantowej. Nie ma skąd i jak ich zaskoczyć. Mogą wprawdzie zostać kanclerz Niemiec ale nie ciężarną.

    ***********************************
    No co, no co, innym to wolno to dlaczego mnie ma nie być wolno?

  300. A konia to radzę obserwować z dystansu. Sprawdzanie z bliska gdzie patrzy oko pijącego wodę z tafli konia może skończyć się znalezieniem się w martwej strefie.
    Niekoniecznie konia.
    Koń bywa złośliwy i kopytem tylnej nogi może badacza wzorku konia posłać do martwej strefy.
    Jeden taki koń kiedyś ze mną spróbował ale nie trafił.
    Widocznie on się spóźnił na miocen z tym złażeniem z drzewa i jemu zabrakło kilku milionów lat na doskonalenie cela.

    Powiedz @Lewy że nie jestem taki głupi i że mam poczucie.

  301. W świecie internetu rzeczy jak lodówkę zaboli głowa to poprosi pralkę, aby za nią zamówiła brakujace mleko.
    Pralka wrzaśnie do telewizora żeby powiedział Alexie.
    A Alexa sobie kupi piwo.

    @Lewy powie, że lodówka była niedomknięta.
    I o jakiegoś Kanta otworzy kapsel.

  302. Dla tych co i w obcych jezykach moga sie pomadrzyc

    The great „Pun”dits say….

    The person who invented the door knock ………won the No-bell prize.
    I couldn’t work out how to fasten my seat belt. ……… Then it clicked.
    Thieves had broken into my house and stolen everything except my soap, shower gel, towels and deodorant. ……… Dirty Fellows.
    I can’t believe I got fired from the calendar factory. ……… All I did was take a day off.
    To the guy who invented Zero: ……… Thanks for nothing!
    Singing in the shower is all fun and games until you get shampoo in your mouth, ……… then it just becomes a soap opera.
    Is google a woman? Because it won’t let you finish your sentence ……… without coming up with other suggestions.
    Want to hear a construction joke? ……… I’m working on it
    A prisoner’s favorite punctuation mark is the period. ……… It marks the end of his sentence.
    I’m going to stand outside, so if anyone asks… I’m outstanding!
    I have a few theories about unemployed people. ……… But never mind… none of them work!
    2 antennas met on a roof and got married. ……… The wedding was ok, but the reception was incredible!
    Where do TVs go on vacation? ……… To remote islands!
    Sleeping comes so naturally to me, ……… I could do it with my eyes closed.
    A small boy swallowed some coins and was taken to a hospital. When his grandmother telephoned to ask how he was, a nurse said ………’ No ‚change’ yet’!
    There was an explosion at a pie factory; ……… 3.14 people died.
    There was once a cross-eyed teacher ………she just couldn’t control her pupils.
    I am selling my guitar, ……… no strings attached!!
    I usually take in steps ………to avoid elevators…..
    Enjoy the pun and fun of the English language!!

  303. To ostatnie jest dla zzakaluznika @4:19 of kors

  304. Doniesiono mi, ze p Beata Mazurek oswiadczyla dzisiaj co nastepuje:

    – wszyscy powinnismy w zwiekszym szacunkiem traktowac Jaroslawa Kaczynskiego.
    – ona zachecalaby tez prezydenta Dude, zeby wital prezesa Kaczynskiego przed Belwederem osobiscie.
    – Jaroslaw Kaczynski to jedyny czlowiek ktoremu udalo sie odniesc tak ogromny sukces: wiekszosc parlamentarna, prezydentura Andrzeja Dudy, rzad PiS, a jest tak nieprzyzwoicie hejtowany.
    – prezes PiS to czlowiek niezwykle dobry, kompletnie niemalostkowy i nieprzejmujacy sie negatywnymi opiniami na swoj temat.

    Chyba bede musial odkwakac swoje hejterstwo antykacze. To samo doradzam innym blogowym hejterom antykaczym

  305. @zza kałuży
    19 października o godz. 4:00
    Równaaaaaaaaaaać w dół! 🙂

  306. Natomiast pan Prymas Wojciech Polak sie wyroznil. Powiedzial on w wywiadzie dla Tygodnika Powszechnego tak, cytuje:

    „Musimy sie jako chrzescijanie otworzyc na uchodzcow”

    Skrytykowal przy tym ksiezy przeciwnych uchodzcom i zagrozil im suspensa.

    Prawicowi komentatorzy skrytykowali slowa prymasa tak:
    – Prymas Polski uprawia polityke” (T. Terlikowski), „Prymas chce pustych kosciolow i bedzie je mial” (Slawomir Jastrzebowski).

    A ktos by mogl pomyslec, ze to niewpuszczanie uciekinierow, a nie prymasowskie wpuszczanie, mogloby dopomoc w dalszym oproznianiu kosciolow w niedziele

    W internecie wylal sie hejt na Prymasa. Wtedy dopiero Tygodnik Powszechny wydal oswiadczenie:

    – Ubolewamy wiec i przepraszamy Ksiedza Prymasa, ze okladkowy tytul narazil go na tak maloduszne ataki (tytul: „Moj Kosciol nie miesza sie do polityki”).

    W oswiadczeniu napisano tez:
    – Sposrod hejtujacych ‚oburzonych’ wypowiedziami Prymasa niewielu zadalo sobie trud przeczytania ze zrozumieniem i bez uprzedzen calej rozmowy.

    Antyprymasowi hejterzy to nic innego jak blogerzy. Czy zwyczajni blogowicze. Zadnego czytania, zadnego rozumienia czegokolwiek. Aby tylko dowalic komu. Bo i tak tez mozna

  307. Orteq, are we on the same page? No pun ntended.
    ————————————————————–
    A patient sobs to his doctor: “I feel like a pair of curtains!”

    Doctor: “Well pull yourself together man!”
    —————————
    ————————
    A patient bursts into a doctor’s office, „Doctor, I believe I’m a deck of cards!”

    The doctor calmly replies, „Go sit in the waiting room, please, I’ll be dealing with you later.”
    ———————–
    A guy goes to a doctor because he’s got a strawberry growing out of his chest. The doctor looks and examines and finally says, “Let me give you some cream to put on it.”

    ————————

    Daughter: „Mom, can I get a cat or a dog at Christmas, please?“

    Mom: „No honey, you will be getting turkey, like every Christmas!“
    —————-
    If you spent your day in a well, can you say your day was well-spent?

    ————————–
    I Googled „how to start a wildfire”.

    I got 48,500 matches

    ——————–
    Jokes about PMS are NOT funny. Period.

    ———————-

    Do you know how they make holy water? They boil the hell out of it!

  308. Rosjanie znają hierarchie bez wdawania się w dywagacje na temat odbicia w wodzie kobiety, Mam sudoku po rosyjsku. Dla ułatwienia rozpoznania, które jest latwe,średnie a które trudne, są one zaopatrzone w rysuneczki. I tak przy łatwym jest rysuneczek dziecka, przy srednim kobiety, a przy trudnym mężczyzny. Znaczy się, że my męzczyźni posunęiśmy się najdalej w ewolucji mózgu i nie przeszkadza nam to, że jesteśmy bardziej owłosieni.

  309. zza kałuży
    19 października o godz. 4:19
    Dobre, śmieszne. Przypominasz Żorża Bengaskiego, którego dowcipnych komentarzy nie docenil Woland i kazal Behenotowi urwać Żorzowi glowę. Ja bym ci jej nie urwal, nawet jak bym miał takie możliwości, moj poczciwcze

  310. Lewy
    19 października o godz. 7:59
    Ewolucja mózgu nie dotyczy Rosjan. Ich bardziej dotyczy ewolucja wątroby…

    a poza tym Twoja wypowiedź jest tendencyjna….

  311. „Był sobie piękny chłopiec imieniem Narcyz. Wszystkie nimfy go znały, bo wciąż przesiadywał w lasach i górach. Kochały się w nim, ale on kochał tylko łowy i nie chciał słyszeć o innej miłości. Gdy jednak raz nachylił się nad strumieniem, by napić się wody, ujrzał własne odbicie. Zdumiał się nad swą pięknością i z owego zdumienia zrodziła się miłość. Narcyz zakochał się sam w sobie. Nie mogąc odwzajemnić miłości stale spoglądał w źródło. W końcu umarł z tęsknoty, a gdy go złożono w ziemi, na grobie wyrósł kwiat o białych płatkach i złotym sercu, który nazwano – narcyzem.”
    (Jan Parandowski)

    http://totallyhistory.com/wp-content/uploads/2012/09/Michelangelo_Caravaggio.jpg

  312. @Konstancjo
    Za co mnie postponujez. Ja tylko opieram się na faktach, czyli na rosyjskim sudoku.
    Tendencyjna, może. Ale Rosjanie to niegłupi naród. Wątroby też mają silniejsze.

  313. Tobermory
    18 października o godz. 22:43

    Widzę też i taką informację, że niektóre mrówki (gatunki, czy może indywidua: mrówka Kasia i truteń Zenon – tego nie podano) też reagują rozpoznawczo w teście lustra.
    Ta informacja nie jest jasna, ale – hipotetycznie – skoro mrówki tak reagują, to pewnie i pszczoły, termity, trzmiele czy inne gatunki żyjące społecznie. Taka umiejętność, jakieś elementy samowiedzy/samoświadomości mogłyby mieć dla nich duże znaczenie w życiu stadnym.
    W takiej sytuacji szczególnie duży potencjał badawczy mają też bałtyckie śledzie. Zresztą nieraz obserwuje się dużą zażyłość między przedstawicielem homo sapiens a wspomnianym śledziem.

  314. Lewy
    19 października o godz. 8:49
    no przecież wiem, że to nie są Twoje osobiste wypowiedzi. Zapomniałam dodać odpowiedniego mema. Przepraszam…

    Z tą tendencyjnością też wyskoczyłam jak filip z konopii…, jawisz mi się jako dbający o kobiety i ta wypowiedź- cytowana-wiem, jakoś mi do Ciebie nie pasowała.

  315. A prawdą jest, że Rosjanie mają tęgie głowy- nie tylko do gorzałki.

  316. Lewy
    19 października o godz. 8:49

    Konstancja ma rację. A wiele rosyjskich kobiet uważa rosyjskich mężczyzn za trudnych. Ta trudność ma inne objawy niż sudoku.

  317. @Lewy
    18 października o godz. 16:51
    Chyba nie zrozumiałeś mej intencji – to nie Gnom coś zniszczył – on tyko się żywi padliną pozostałą po zniszczeniach. To ogólnoświatowy trend. Jego ,,owocem” (nie trza dodawać, że zgniłym i śmierdzącym jest Trump). Na naszym podwórku PiS jest tylko ukoronowaniem czegoś na co każda poprzednia ekipa pracowała przesuwając granice kłamstwa, prywaty. oszustwa i bigoterii. On popatrzył co zrobił Putin, co zrobił Orban, co zrobił Erdogan (ten szczególnie) i zrozumiał…co byś nie zrobił piekło nie istnieje.

  318. @Orteq
    19 października o godz. 6:15
    I jaj jej wierzę – w końcu ona go zna lepiej niż my i jako katoliczce nie przystoi jej kłamać. Nawet na Jego temat…dlatego gromkie ,,kawk, kawk, kawk” – po staropolsku, spod ławy…

  319. Przeczytałem w msn tylko tytuł:

    „Rydzyk zaniepokojony zmianami w systemie edukacji”

    Dopóki będą takie tytuły traktujące pasożyta jak króla Ubu-dubu, ogromna część pismaków będzie szmaciarzami, a Pislandia będzie najmocniejszym przyczółkiem Watykanu w Oczyźnie-Dziczyźnie.

  320. Przepraszam, sam zdziczałem na poddańczy strój: „ojczyznę-dziczyznę” dużymi literami napisałem.

  321. @Tanaka, z godz. 9:09
    Zresztą nieraz obserwuje się dużą zażyłość między przedstawicielem homo sapiens a wspomnianym śledziem.
    Szczególnie ze Śledziem Otrembusem-Podgrobelskim, twórcą Imagineskopii.

  322. gotkowal
    18 października o godz. 23:09
    gotkowal
    18 października o godz. 23:09

    Mój komentarz
    Gotkowal, świetny numer – ekspresyjny prezenter zderza się z ciekawym człowiekiem i zostaje obezwładniony, sparaliżowany przez jego zbanalizowaną, znormalizowaną kulturowo, sprowadzoną do zbioru komunałów wyobraźnię.
    Skecz zmusił do myślenia, śmiechu co nie miara przy tym.
    Pzdr, TJ

  323. „Pod projektem ustawy, która ma zakazać aborcji w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, podpisało się w ciągu pięciu tygodni ponad 200 tys. osób. To dwukrotnie więcej niż trzeba, by został rozpatrzony przez Sejm. A stojąca za inicjatywą fundacja Życie i Rodzina ma czas na zbiórkę podpisów do końca listopada.”

    Kto podpisuje się pod takim projektem?
    Młode kobiety planujące macierzyństwo?
    Faceci? Stare, wredne dewotki? Osoby bezdzietne? Ludzie obarczeni ciężko chorym lub niepełnosprawnym przychówkiem i życzący innym takiej samej katorgi?
    Co z badaniami prenatalnymi? Lekarze przestaną je zlecać, bo świadoma zagrożenia pacjentka pojedzie za granicę na aborcję?
    Nieświadoma zaś będzie przez całą ciążę drżeć i się modlić, a potem przyjmie cios od losu z pokorą, a od państwa 4000 zł za urodzenie potworka…
    Bogate zawsze sobie poradzą, najwyżej zrezygnują chwilowo z nowych mebli.

  324. Slawczan – 9:31

    „@Orteq, 6:15 – I jaj jej wierzę – w końcu ona go zna lepiej niż my i jako katoliczce nie przystoi jej kłamać. Nawet na Jego temat…dlatego gromkie ,,kawk, kawk, kawk” – po staropolsku, spod ławy…”

    Pani rzeczniczka B. Mazurek uwierzyla w prezesa, ty dales przytup wiara w pania rzeczniczke. Bardzo ladnie zatem jest. Albowiem, nie jest klamstwem jesli sie w to wierzy. Na ktorej to prawdzie podstawowej stoi caly swiat ludzi wierzacych. No ale te lekcje zesmy juz przerabiali wczesniej. Najwyrazniej, byles uwaznym przedszkolakiem..

  325. Dodajac spod zydla gromkie kwa kwa kwa

  326. W „Polityce” rozmowa z Hellerem, xiuncem – tym od „boskiej cząsteczki” (ach, ach!). Redaktor Baczyński raczej sceptyczny, ale uprzejmie i w białych rękawiczkach. Z kolei Heller… przykro patrzeć, jakie fikołki wyprawia biedak, żeby wykazać, że religia w jako pojęciu jest rzekomo tym, czym nie jest.

    I heretycka myśl mi zaświtała: czyżby ten Heller był cokolwiek… niedomknięty?

  327. Poprawka: w jego pojęciu.

  328. Kurzweil jak każdy futurolog, czy wróżbita, przepowiada na podstawie interpolacji dzisiejszego stanu techniki wprost w przyszłość.
    Przepowiednia taka, jak samochody autonomiczne, była znana na grubo przed Kurzweilem.
    Przepowiednia Kurzweila o nanobotach krążących w organizmie i życiu wiecznym jest bardzo ciekawa i wzruszająca, lecz jest to na dzisiaj taka przepowiednia zapchaj dziura – Kurzweil na nosa obstawia wszystkie możliwe warianty, bo a nuż coś podobnego się zdarzy, by na przyszłość nie odebrano mu pierwszeństwa w przepowiadaniu.
    Co nie zmienia ogólnej oceny Kurzweila. Ma ruchliwy umysł oraz dar przekonywania. Niekiedy trafia i to jest wystarczająca rekomendacja, by go zatrudnić w doradztwie. Może mieć dynamizujące branżę pomysły.

    A propos nanobotów. Była już taka historia w nauce, że szef pewnego naukowego zespołu badawczego ogłosił, że w związku z tym, że nanotechnologia się szybko się rozwija, to niedługo będzie można konstruować superminiaturowe nanomoszynki złożone z poukładanych i scalonych pojedynczo atomów i cząsteczek – nanopompki, nanowymiatacze wrogich ciał, nanoinjektorki dozujące lekarstwo w upatrzone miejsce, itd., takie robociki wpuszczane do naczyń krwionośnych, by tam robiły porządki. Trzeba było kilku lat, by inna grupa dociekliwych naukowców wdała się w sprawdzanie tych przepowiedni – na czym są oparte, na jakich konkretnych nanokonstrukcjach. Okazało się, że na żadnych. Humbug z nanomaszynkami został obalony.
    Bardzo podobna sprawa jak hipotezy smoleńskich naukowców o termobarycznym wielowybuchowym zamachu.

    Nie chcę przez to powiedzieć, ze przypadek z naprawiającymi organizm nanomaszynkami jest dowodem, że nic się nie da zrobić w sprawie nanoobiektów, że nie będzie żadnego postępu.
    Pzdr, TJ

  329. @tejot 19 października o godz. 16:34

    Nanoobiekty to temat zdolny rozpalić wyobraźnię. Sęk, moim zdaniem, jest ten sam, co w przypadku majstrowania przy kodzie genetycznym i produkcji żywności opartej w całości na „nutrients” czyli czynnikach odżywczych. W każdym z tych przypadków – nie sposób przewidzieć, jakie będą efekty uboczne, a w kwestii czynników odżywczych – jaką rolę odgrywają w odżywianiu pominięte, niewykryte, śladowe elementy zawarte w „normalnej” żywności, a nieobecne w produktach spreparowanych z wybranych „czynników odżywczych”. Ogólnie rzecz biorąc, w każdym przypadku coś tam wiadomo, ale niewiadomych jest jeszcze więcej. Podobnie (żart) leki dzielą się na „bezpieczne” i „stare”. Bo tylko w przypadku tych „starych” doświadczenie wykazało cały wachlarz działań nieprzewidzianych.

  330. Na marginesie
    19 października o godz. 15:36

    ten wywiad ukazał się już parę lat temu. Czytałem go wtedy i byłem nie tyle nawet zdumiony, ale wręcz zachwycony fikołkami umysłowymi inż. prof. ks. Hellera. Mam słabość i pewne uwielbienie do zajęć cyrkowych i przychodzi mi, co raz, ochota, żeby na ten temat machnąć jakiegoś wstępniaka.
    Na razie sobie, z @Lewym robimy figle w mniejszej skali, na temat bozi matematycznego, który siedzi w głowie u księdza inż. prof. Hellera.

  331. Szanowni!
    Nowy wpis. Tym razem bardzo krótko, ale…
    Ewa-Joanna wrzuca gorący kartofelek.
    Zapraszam
    JK