Zapach napalmu o poranku w kraju wybranym przez Boga

Dzień jak co dzień w USA. Las Vegas: facet mający, legalnie, kilkadziesiąt sztuk broni palnej, wynajmuje pokój w hotelu, na wysokim piętrze, wwozi na górę górę broni i amunicji, rozlokowuje ją wygodnie, wkłada w usta dropsa, przymierza się i wali z wszystkich luf do ludzi bawiących się na placu przed hotelem, zasypując pokój stosami gorących łusek. Wstępny bilans mordu: około 60 trupów i ponad 500 rannych. „Pan Paddock był klientem i kupił broń palną w naszym sklepie – powiedział reporterowi „USA Today” Chris Sullivan ze sklepu „Guns and Guitars” w Newadzie. – Przeprowadziliśmy wszystkie kontrole i procedury wymagane prawem lokalnym, stanowym i federalnym”1. Tak jest, prawo – w każdym zakresie – działa, karabiny działają, a 59 osób już nie działa. Tak działa Ameryka.

Dzień jak co dzień: kamery, mikrofony, krzyki przerażenia, jęki, trupy, strugi krwi i ludzkich resztek. Syreny karetek i wozów policji, płacz, szokujące opowieści świadków. Szokujące? A co w tym szokującego, przecież to zwyczajny dzień: country & western, wolny kraj. Szok jest pozorny, bo będzie to, co zwykle: wezwania, by znowu przedyskutować kwestię posiadania broni przez obywateli USA, co znowu skończy się niczym oraz znowu będzie dzień jak co dzień: masakra w szkole, w urzędzie, restauracji, na stacji benzynowej oraz w domu. Każdy w Stanach ma broń, żeby się obronić: morderca bronił się bronią przed tłumem na dole, tłum na dole bronił się bez broni przed mordercą z góry. Gdy każdy od rana zacznie strzelać do wszystkiego, co się rusza, wszyscy się nareszcie poczują bezpiecznie. To się nazywa równość.

Po szokujące masakrze dzieci w Columbine High School mnóstwo było głosów: dość już tego. Powstał też film zrobiony przez Michala Moore’a, który znalazł szeroki oddźwięk i wywołał gorące dyskusje. I co? I nic. Tak działa Ameryka.

***
To w Stanach. A w Polsce? Też wraca „dyskusja o potrzebie posiadania broni” i jest nowa jakość: rozlewająca się nienawiść państwowa i prywatna oraz Obrona Terytorialna. Nie mamy co prawda jeszcze takich wolnych obywateli jak w USA, ale będą. Właśnie wstają z kolan. Oraz mamy przyjaciół posiadania broni. Przyjacielem takim jest, co widać po czynach, niejaki Kukiz Paweł: poseł, szef swojej partii, muzyk, aktor i pewnie znacznie więcej. Przy okazji rozstrzelania ludzi w Las Vegas Jacek Żakowski przypomina Kukiza: „»Rozpasłe mordy, krzywe ryje/K…stwo wszędzie tam gdzie wy/Jak ja was, k…y, nienawidzę/Jak do was bym z kałacha bił«. Taką piosenkę Paweł Kukiz niespełna dwa lata temu zadedykował uczestnikom demonstracji KOD. Gdyby w Polsce było jak w Newadzie, wstąpiłby kilka razy do sklepu »Spluwy i gitary«, kupił sobie kilkanaście kałachów, wynajął pokój w Bristolu albo w Europejskim przy Krakowskim Przedmieściu i mógłby stamtąd długimi seriami pruć do KOD-erów broniących konstytucji przed pałacem Pana Prezydenta”2.

Jest to bardzo możliwe, że facet z Las Vegas, posyłający setki pocisków w tłum nucił sobie dla nastroju tego rodzaju poetyczną piosnkę: rozpasłe mordy, krzywe ryje, jak ja was kurwy nienawidzę! Nie jest pewne, czy korzystał z kałacha, pewne jest, że zrealizował marzenie Kukiza: jak do was bym z kałacha bił.

Na razie jeszcze w Polsce nie ma powszechnego dostępu do broni i granice są bezpieczne, więc żaden terrorysta do nas się nie przeciśnie, chociaż żaden terrorysta nic o tym nie wie, że miałby się przeciskać. Nic to jednak nie szkodzi, można i bez kałacha: co roku dobrze ponad 500 kobiet oraz kilkadziesięcioro dzieci, no i drobiazg – kilkunastu mężczyzn (jak szacują organizacje pozarządowe, bo policja nie prowadzi takich statystyk) pada ofiarą zabójczej przemocy w rodzinie. Katolickiej, bo innych nad Wisłą nie ma. Łącznie, w 2016 r. oszacowano liczbę ofiar przemocy w rodzinie na 90 tysięcy. Z tego 90 proc. to kobiety i dzieci. W tej sytuacji rząd samych Prawidłowych Katolików drastycznie zmniejsza kwoty pomocy dla organizacji niosących pomoc ofiarom takiej przemocy, co miało też ten skutek, że zawieszono działanie Niebieskiej Linii telefonicznej, dla wielu ofiar jedynej szansy uzyskania pomocy.

W obu przypadkach działa popęd śmierci. Chrześcijaństwo z niego żyje, a dowodzi tego historia, nauka oraz obserwacja. W Polsce, kraju papieskim, pełnym adekwatnych pomników oraz objawień, z budowaniem radzimy sobie skrajnie słabo, ale z destrukcją doskonale. Ameryka nie potrafi i nie chce się wyrzec broni i przemocy, Polska, słuszna i katolicka, chce ją dogonić. Ma noże, siekiery, widły, a chce mieć kałachy. Rewolwer Colt Peacemaker czyni pokój na świecie, kałach jeszcze bardziej. Jak to działa wyjaśnił Kukiz w cytowanej instrukcji: najpierw nienawidzę, potem walę z kałacha i ogarnia mnie błogi spokój. A boży spokój na wieki to zasada działania Polaka. To wszystko nazywa się procedurami, których odpowiednie działanie wyjaśnił właściciel sklepu „Spluwy i Gitary” w Newadzie.

Polska to jest teoretycznie ładny kraj („wszystko tobie, ukochana ziemio…, ukochany kraj, umiłowany kraj…” – jak śpiewał zespół Mazowsze), ale trzeba w nim zrobić porządek. Jak wszystko tobie, to wszystko: będzie porządek z konstytucją, trybunałami, sędziami, mediami, szkołami i organizacjami pozarządowymi; z opozycją, KOD-em, lewakami, obywatelami, kobietami od Czarnego Protestu; „niebieskimi liniami”, pedałami i bruzdami z in vitro; zwolennikami szmaty unijnej, zdradzieckimi mordami i całą nieporządną resztą. Porządek zrobią – jak zwykle – porządni, uczciwi i prawdziwi Polacy. Sami katolicy. Jesteśmy na kursie, na ścieżce.

Tanaka

1 wiadomosci.wp.pl
2 opinie.wp.pl