Plugawy język posła Kaczyńskiego

Władysław Bartoszewski, powiedział: „Warto być przyzwoitym”. Nie użył słowa „opłaca się”. Bo bycie przyzwoitym często się właśnie nie opłaca. Bartoszewski został wybuczany na cmentarzu przez tych, którym bycie nieprzyzwoitym się opłaca. Kiedy owo towarzystwo określił mianem „bydła”, plugawe towarzystwo nagle uniosło się honorem, bo to towarzystwo ma swój specyficzny honor i odwinęło się Bartoszewskiemu, insynuując, że to on najpierw kolaborował z nazistami i dlatego ci podali go zaawansowanej kuracji odchudzającej i następnie umierającego, wypuścili z Oświęcimia. Potem Bartoszewski przez pięć lat kolaborował w stalinowskim więzieniu z komuchami i ci też go za tę kolaborację z więzienia wypuścili. Skąd się wzięło w Polsce tyle plugastwa, chamstwa? Czy wcześniej go nie było?

Owszem było, ale tak ukryte jak te choroby endemiczne, które przyczajone, nagle pod wpływem określonego bodźca uaktywniają się. Plugastwa występowały w zamkniętych miejscach, w rodzinach, w półświatku gangsterskim, w pewnym toruńskim radio, ale jak ukryte pod kamieniem robactwo nie miało odwagi wychylić się na światło dzienne, pojawić się w sferze publicznej. Jednak działała w tej sferze jakaś przyzwoitość, podparta prawnymi sankcjami. Żaden zakapior nie ośmieliłby się wtedy pobić profesora za to, że w tramwaju rozmawiał po niemiecku z Niemcem.

Ale oto pojawia się jeden dzielny człowiek, co to nie boi się wyciągać w sferę publiczną owych plugastw, obelg, kłamstw, insynuacji. Robi to przez lata na mównicy sejmowej i nagle wszystkim endemicznym plugawcom otwierają się oczy! Jeśli ten może, to dlaczego nie ja? Skoro można nazywać kogoś „zdradziecką mordą”? A co to właściwie jest ta przyzwoitość? Dlaczego to niby nie należy obrażać ludzi, wyzywać, a nawet dać w pysk, jak ten zuch poseł Tarczyński, co to chciał przywalić Wałęsie? Koleżanka Pawłowicz pluje dookoła, no bo co, nie wolno? Ale jak Owsiak proponuje jej zapoznanie się z pewnym istotnymi stronami życia człowieka, chamy, jak to bydło od Bartoszewskiego, oburzają się. Jak tak można! Kobiecie!

Kaczyński otworzył puszkę Pandory. Wylało się z niej całe, zło, chamstwo, brutalność, kompletny brak szacunku dla drugiego człowieka, nawet pisowskiego akolity (Dudy czy Szydło). Zdeprecjonowane zostały więc nie tylko język, stosunki międzyludzkie, ale najważniejsze instytucje państwowe, jak prezydent, premier, sądy, trybunał, słowem, całe państwo.

Kiedy PiS odejdzie w polityczny niebyt, trzeba będzie lat, aby odbudować szacunek dla tych instytucji, szacunek dla słowa, dla człowieka, dla demokracji. Odzyskać szacunek w świecie.

Pomyśleć, że wszystko to zrobił jeden plugawiec, który przyczynił się do śmierci 96 ludzi, w tym własnego brata.

Lewy