Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

1.08.2017
wtorek

Kościół katolicki budowa i funkcjonowanie maszyny

1 sierpnia 2017, wtorek,

Każda maszyna jest zbudowana w jakimś celu i jej funkcjonowanie zależy m.in. od materiału, z którego została skonstruowana, od rodzaju paliwa i jego dostępności, musi być odpowiednio smarowana, żeby nie doszło do zatarcia. Maszyna do szycia, pralka, odkurzacz zostały wymyślone w celu ulżenia pracy człowieka, w praktyce głównie kobiet. Maszyna, którą przedstawiam, też została stworzona w celu ulżenia życiu człowieka, pewnego rodzaju człowieka, do którego to rodzaju nie należy kobieta. W tej maszynie można odróżnić kilka warstw. Ta pierwsza to są ludzie, którym ta maszyna czyni życie miłym i przyjemnym.

Jak to funkcjonuje? Jak wiadomo, każda maszyna działa dzięki pobieraniu energii dostarczanej jej przez maszynistę. Energia ta tworzy się w procesie spalania, czyli łączenia cząsteczek węgla z cząsteczkami tlenu. W tej maszynie też dochodzi do łączenia dwóch elementów; tlenem jest tu mit Jezusa wzbogacany ozonem maryjnym, zaś węgiel, ropę czy benzynę stanowi lud katolicki, który wchodzi w reakcję energetyczną z ową wzbogaconą mieszanką tlenowo-ozonową. I w ten sposób maszyna kierowana sprawną ręką maszynisty staje się wehikułem, w którym tak przyjemnie jest przebywać, podróżować nie tylko maszyniście, ale tym wszystkim prałatom, hierarchom jadącym salonkami, jak i wylegującym się w kuszetkach proboszczom i innym wikarym. Zaś co poniektóry lud, czyli owa druga warstwa, do której należą również kobiety, owe ciche pomocnice maszynisty, sprzątające salonki, ścielące kuszetki i ubogacające życie pasażerom pierwszej klasy, jedzie w doczepionych wagonach, często uwieszona u drzwi i okien. Reszta ludu biegnie za pociągiem, wypatrując łapczywie jakiejś nowiny od ojca, syna, ducha świętego i wiecznej dziewicy.

Od czasu do czasu taki sygnał jest wysyłany albo z salonek, albo z kuszetek, lud się raduje, bo krew w probówce się zagotowała, a ciasteczko zarosło ludzką tkanką. Za takie nowiny lud jest zobowiązany odwdzięczyć się przykładną pracą. No i maszyna jedzie po szynach jak u Juliana Tuwima.

Ale kto tę maszynę oliwi ? O, są tacy. To katoliccy intelektualiści, to owi krakowscy myśliciele z kręgu „Tygodnika Powszechnego”: Hennelowa, Woźniakowski, Boniecki. Ci ludzie działają jak leninowscy pożyteczni idioci. To oni doszukują się jakichś głębi w myślach rzuconych z salonki w świat, namiętnie analizują wszystkie encykliki, cieszą się jak dzieci, kiedy jeden z podróżników salonki, między łykiem burgunda a kęsem foie gras, wypowie jakąś sentencję w stylu Kościół powinien jak Chrystus być zawsze z biedakami. Oj, jak się owi pożyteczni cieszą, że ten Kościół to już jest całkiem dobry. Albo jak owi sowietolodzy, którzy usiłowali pojąć, co się dzieje w głowach wodzów sowieckich, jakby wszystko nie było jasne bez tego doszukiwania się drugiego dna, tak ci pożyteczni szukają jakichś podziemnych prądów, jakiegoś dobrego policjanta obok dobrego. O, jaki ten Franciszek otwarty, szczery, nogi umył nawet jakiemuś czarnoskóremu. I nic tym poczciwcom nie mówi to, że ten Franciszek jako kardynał Bergoglio palcem nie kiwnął, kiedy reżim generała Vidala zrzucał z helikopterów do morza opozycjonistów.

To właśnie w gronie tych szlachetnych, obrońców Kościoła objawiło się zgniłe jajo w postaci uduchowionej głowy ministra Gowina. Prawdziwy Kościół, to Kościół Rydzyka, szczerego katolika, szczerze nienawidzącego, szczerze opluwającego, to Kościół biskupa Jędraszewskiego, Dydycza, Nycza, Ryczana, Głodzia, Hosera. No, ale zawsze można się pozachwycać tym, że Życiński to był taki dobry, a Pieronek jeszcze jest dobry.

Niestety nawet w „Polityce” i na jej blogach występują owi pożyteczni analitycy, którzy czasem ubolewają, że Kościół coś zrobił, choć szkoda, że za późno, ale jednak jest to światełko w tunelu… i tak sobie gaworząc oliwią maszynę.

Lewy

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 240

Dodaj komentarz »
  1. Słusznie prawisz Lewy. Bez tych oliwiarek maszynka kościołowa daleko by nie zajechała, to oni tłumacza prostemu ludowi, że ksiądz też człowiek i pożyć musi i pojeść i po..tentego, też musi.

  2. Jak rozumiem ,kumasz ,że oni są kwiatkiem do kożucha.Tacy polityczni idioci.Terz zrozumialem ,ż Ziemkiewicz miał rację ,nazywając Frańciszka idiotą.A byli też pożyteczni idioci ,co to ich za herezję spalili na stosie.Kilku znalazło inne rozwiązania.Nszym nieszczęściem ,jest ,to ,że pogonili Lutra ,i dziś cofamy się do średniowiecza.Dlatego tych z Krakowa ,trzeba wspierać i szanować.

  3. Lewy
    Kapitalnie ! chchotałem pczytając, co jest niezywkle pożyteczne: chichot natlenia mózg, lepiej się od tego myśli. I myśl się wyostrza. co prawda nośnikiem tlenu jest żelazoi nie zachodzi tu proces łączenia cząsteczek węgla z czątkami tlenu, ale efekt jest taki sam: niebo w płomieniach i ruda grzywa.

    Opis mechanizmu działania Kościoła kat jaki szkicujesz, jest niezwykle frapujący dlatego też, że mozna by go zamienić w dziedzinę nauki, wręcz ścisłej. Technologicznej. Co widać z dużą precyzją: musiały tłumy porządnych Polaków oblegać miasa w proteście przeciw zamordyzmom władzy, to się wreszcie odezwał biskup, że „trzeba równowagi władzI. i że nawet Lolek to i owo na ten temat gadał. Lolek nie istnieje, nie ma go, NUL, ale jak się można na Lolku oprzeć, to się Lolka z piwnicy wyciągnie i rzuci lolkocytacikiem.

    Masz zupelną rację z tymi publicystami katolickimi w wersi lajtowej: szukając siedemdziesiątego siódmego dna w pustce. Nie jest tu wolna i „Polityka”.
    Są badacze tego „co naprawdę mówi Ewangelia”. I tak badają, że nic z tego nie wynika, poza samą czynnością badania. Ale nie, nie jest źle, a właściwie jest świetnie: z badania wynikło to że jest 40 tysięcy wyznań chrześcjańskich, a każde z nich jest pewne „co naprawdę mówi Ewangelia”. czyli wszystkie pozostałe nie rozumeją co ona „naprawdę mówi”.
    To, samo z siebie, jest oszustwem założycielskim: nie „co naprawdę mówi ewangelia”, ale co naprawdę mówi niebieska książeczka”. Wyłącznie całość jest „słowem bożym” i pełnym „objawieniem” , a nie tylko ewangelie. W dodatku te kanoniczne, a nie te apokryficzne.
    I tak się bawią ci sowietolodzy-watykanolodzy,który się szczerze zdaje, że wiedzą „co naprawdę’, albo, że się za moment dowiedzą – jak Kaczyski już za momen objawi Calą Prawdę.
    Smutna jest taka zabawa w próżne, w próżność, w niepoznawczość, smutnie się prezentują te badające głowy co nic nie mogą zbadać. Ale przecież źródłem tej nietraności, jałowości i żałosności różnego badania jest sam bozia: on tak to swoje Objawienie wyprodukował, że nik nie może się poważnie połapać, upewnić, o co mu chodzi. A przecież nawet najmniejszość z tego o co mu chodzi, to dla każdego człowieka sprawa życia lub śmierci.
    Zwyklacki, błądzący człowiek, jak coś wyprodukuje, pośle między ludzi swoją książkę z przygodami, to gdy się kapnie, że coś sknocił, że się rypnął w redakcji, mętnie napisał, gdy ma sygały od czytelników: ale właściwie, o co się rozchodzi? – to pisze erratę, poprawia błędy, robi wreszcie produkcję pełną i porządną: ‚unabridged’. Nie na skróty,nie byle jak, ale jasno klarownie, zrozumiaym językiem.
    Bozia, co wyprodukował swoją niebieską książeczke przygód indiańskich oczekuje od zwyklackich i nieskończenie prostackich ludzi, że będa gadać i czynić tak-tak, nie-nie, jak sam w książeczce wziął i napisał. Ale sam gada tak że nikt nie kapuje, o co mu konkretne chodzi. Ludziska gubią się już od ponad 2 tysięcy lat w domysłach „co naprawdę mówi ewangelia” – i całość niebieskiej książeczki. I nic – dalej męty.
    A bozia, nieustająco, z „naprawdę rozumienia” i naprawdę stosowania niebieskiej książeczki nieustająco każdego rozlicza.

    To nie mniemany, ale realny, nieskończony i absolutny – bozia ma wszystko absolutny – cynizm bozi. Zło wcielone, w istocie -Szatan. Miał i ma ten bozia wszelkie środki do tego, by jego Objawienie bylo dla każdego zrozumiałe. Każdemu mógł i może włożyć prost do głowy jasną własną myśl Objawienia. Bez żadneg pośrednictwa niebieksiej książeczki, hebrajskiego-aamejskiego-greckiego-łacińskiego i wszelkich innych zapisów i przekładów oraz kleksów, kulfonów, przekreśleń, niedopisań, niechlujsności w formie, interpunkcji, wyrwanych kartek, zmyśleń, założeń i całej tej reszty byle czego, czyniącej szukanie „naprawdę pełnego zrozumienia prawdy ewangelii” i całej niebieskiej książeczk niemożliwym z założenia, nieosiąganym, bezproduktywnym.Oraz z tegoż samego założenia czyniacym wszelkie wysiłki nieudacznymi, skłamanymi i nieustająco nieprawdziwymi.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wystarczy pobieżna lektura podręczników historii lub doniesień agencyjnych, by przekonać się, że monoteizmy to prawdziwa plaga. Skondensowane zło. Służące rządzącym jako poręczna, socjotechniczna pała. Zawsze z możnymi, przeciw maluczkim. Chwilowy wyjątek od tej zasady – teologia wyzwolenia – został własnoręcznie utłuczony przez pewnego sympatycznego papieża.
    Wigoru maszynie, trzymając się metafory Lewego, dodają oczywiście „szlachetni intelektualiści”, ale nawet oni, nie są w stanie sprawić, by potwór się poruszał . Kluczową sprawą są tory, po których pociąg zasuwa. Tory, czyli tabu. Powszechne przeświadczenie, że religia jest fundamentem cywilizacji i choć może od czasu do czasu coś nabroi, to jednak jest pożyteczna i dobra. Pogląd ten rządzi w mediach (szczególnie polskich), na uniwersytetach, wśród polityków. Już prości ludzie, mają w sobie więcej krytycyzmu, ludowego antyklerykalizmu, niż środowiska opiniotwórcze. W mainstreamie monoteizmy krytykować wolno, ale tylko za akcydensy, jednostkowe zdarzenia – krytyka strukturalna – jest niedopuszczalna, spotyka się z ostracyzmem. Wystarczy głośno powiedzieć, że chrześcijaństwo – to orwellowski świat odwróconych znaczeń, wyspecjalizowany w pogardzie i nienawiści – by mieć poważne problemy.
    Podobnie, całkowicie nietykalny jest islam. Totalitarny system społeczno-polityczny, ukierunkowany na podbój. Twierdzący szyderczo, że jest religią pokoju, w tym samym sensie, w którym o pokój walczył Związek Radziecki. Pokój nastanie, gdy zakończymy wojnę o podbój planety i wszystkim narzucimy swoje prawa. W przekaziorach i na uniwersytetach aż roi się od żarliwych, idealistycznych obrońców islamu. Przypominają bez ustanku o funkcjonalizmie Bronisława Malinowskiego, wg. którego kultury mogą być opisywane i analizowane, lecz nigdy wartościowane. Kultury owszem, ale systemy polityczne wartościowaniu podlegają. Liberalna demokracja, komunizm, nazizm – podlegają ocenie i wartościowaniu. Problem z islamem jest strukturalny: kultury nie da się w nim oddzielić od systemu społeczno-politycznego. Systemu z trwale wbudowanymi: poczuciem wyższości nad kafirami, pogardą i nienawiścią. Wszystko wskazuje na to, że jego ekspansja doprowadzi w Europie do potężnego kryzysu. Z jednej strony powiększać się będą, niemożliwe do zaakceptowania, lokalne społeczeństwa równoległe, getta, nie akcetujące wartości i obowiązującego prawa; z drugiej strony (jako reakcja na brak reakcji) zwiększać się będzie poparcie dla radykalnej, nacjonalistycznej prawicy, która przejąwszy władzę – rozprawę ze znienawidzonymi mahometanami – zacznie od rozwalenia EU.
    Można oczywiście zamykać oczy, twierdzić, że nie ma problemu, ale on głośno dobija się do naszych, europejskich drzwi, wkrótce może je wyłamać razem z futryną.
    Wiara jest częścią natury ludzkiej. Nasze poglądy, przeświadczenia, intuicje – są w przytłaczającej większości przyjęte na wiarę. Nikt nie ma możliwości, ani ochoty, by empirycznie weryfikować wszystkie swoje poglądy. I tak pozostanie, na dobre i złe, dopóki będziemy ludźmi.

  6. @gotkowal
    Nie tylko monoteizmy są prawdziwą plagą. Wszelkie systemy oparte na przekonaniu, że jednostka musi ulec jakiejś „sile wyższej”, aby mogła się realizować idea (idea – czaisz?) szczęścia całej ludzkości pod przewodnictwem kapłanów i strażników tej idei, są taką samą plagą, której działania nieszczęsna ludzkość miała nieprzyjemność doświadczyć. Oto fragmencik z „Umowy społecznej” Jeana Jacques’a Rousseau: Każdy z nas z oddzielna oddaje swoją osobę i całą swoją moc pod naczelne kierownictwo woli powszechnej i wszyscy mu pospołu, jako ciało polityczne, przyjmujemy każdego członka jako część niepodzielną całości. Jeśli ktoś nie podporządkuje się całości – pisał dalej Rousseau – jest odszczepieńcem i jako taki podlega przymusowi wychowania go tak, aby woli powszechnej się poddał. Pierwszym, który pojął jak głęboka mądrość kryje się za słowami autora „Umowy społecznej”, był przywódca jakobinów Robespierre wprowadzając we Francji rządy terroru, na straży którego stanęła Madame Guillotine. Potem już było z górki. Nie będą wyliczał (w milionach) ilu nie podporządkowujących się „woli powszechnej” indywidualistów (albo wskazanych przez żandarmów woli powszechnej jako odszczepieńcy nieszczęśników) straciło życie w obozach reedukacyjnych, sądzę, że każdy z nas to wie.

  7. @anumlik
    Monoteizm jest oczywistym skrótem myślowym. Komunizm i nazizm również nim były, tyle, że bogowie mieli zróżnicowany zarost.

  8. Przykład islamu jest szczególnie dobitny i chyba nikt w zachodnich kręgach kulturowych nie zaprzecza dziś, że jego doktryny nie da się zaakceptować.
    Oczywiste jest też, że to religia rodząca wojujące ekstremizmy jak żadna inna.
    Czy zatem nie udałoby się przekonać społeczeństwa takiego jak polskie, że „tego należałoby zakazać”?
    To mógłby być tylko pierwszy krok, bo żeby uniknąć zarzutów o faworyzowanie jakiejkolwiek religii trzeba by było zakazać wszystkich :-).
    I tak, podstępem, wysłałoby się wszystkie zorganizowane religie na śmietnik, gdzie ich miejsce.
    Eeeeeeeech, pomarzyć…

  9. @anumlik
    Idea to rodzaj okularów, zniekształcających obraz rzeczywistości. Od wczesnej młodości, wkładają je nam na nos.

  10. @gotkowal

    Temu, kto ideą bodzie
    Mówię, że jest kiep.
    I w bezideowym smrodzie
    Kłonicą walę w łeb.

  11. W technikum mieliśmy sympatycznego młodego nauczyciela historii, który zwykle uspokajał rozhukaną klasę mówiąc „chłopcy uspokójcie się, bo nie będę was kochał”, „chłopcy uspokójcie się, bo nie będę was pieścił”. Po dwóch latach zniknął. Krążyły pogłoski, że wsiadł do wagonu Seminarium i odjechał w siną dal.

  12. I jeszcze Hołownia,nabuzowany Terlikowski….I jeszcze „gwiazdy” i sportowe orły…
    Smarują maszynę przednią oliwą.
    A przecież i Franciszek i jego kapłańska ferajna to oszuści-sprzedają nieistniejący towar.Jak i ajatollahy i mufciaki.
    A wszystkie bozie mają to w …no właśnie,gdzie?Przecież duchy dupy nie mają!

  13. Opisaliście się Panowie .
    Można tak krótko .
    Jak można wierzyć w te wszystkie smoleńskie, muzułmańskie czy inne .
    To już nie wiara a sposób na wredne życie dla tych cwańszych i igrzyska dla pospólstwa .

  14. Jak podają mendia,po gorących modłach i prośbach Dudy przemówiła Królowa Polski,Maryja Częstochowska.Co prawda nie do samego Dudy,ale przez czcigodne usta Gądeckiego.Okazuje się,że to z polecenia JKM Duda zawetował dwie ustawy.
    Dlaczego nie trzy?Przecież boh trojcu lubit…Albo JKM gapa,albo Gądecki coś pokręcił.

  15. Przeczytalem kilka swietnych wpisow. Polski kk jest absolutna katastrofa. To wiemy.
    Zapytalbym dlaczego nie ma w Polsce zadnej partii opozycyjnej, ani tez ruchu obywatelskiego, ktory/ktora pokazalaby program ograniczenia wladzy kk? Czy jest jakas partia/organizacja, ktora postulowaby np. uniewaznienie tego haniebnego Konkordatu? Nie slyszalem.
    Czy wszyscy zyjemy w jakims patologicznym leku przed kk? Czy Schetyna, Petru i inni nie rozumieja, ze z TYM kosciolem Polska nigdy nie bedzie normalnym krajem? Wszystko jedno, kto bedzie rzadzil. Wladza biskupstwa to nie wymysl PiS. Trwa od dawna. Poprzednie rzady tez przed nim klekaly.
    Czy jet rzeczywiscie tak, ze nikt nie zaryzykuje konfrontacji z ta srednowiczna instytucja? Jesli tak, to widze ciemno.

  16. @Szymonowicz
    Silnik maszyny jest dwufazowy. Jest nim pozycja społeczno-polityczna kk i sam kler. Paliwo, to oczywiście: potrzeba poczucia sensu, uporządkowania świata, lęk przed nicością.
    Aby maszyna stanęła i zardzewiała na bocznicy, trzeba by: pozbawić ją paliwa, wymontować silnik, tory sprzedać na złom a wprawionych w oliwieniu maszynistów – gdzieś wysłać. Może na dłuższe wczasy do Hurghady?

  17. BROKOZ
    1 sierpnia o godz. 17:34

    Przypuszczam, że to jednak nie pospolitej Dudy modły doczekały się łaski wysłuchania ani też takich czcigodności jak pan Gądecki czy JKM. Ktoś znamienitszy od tych trzech i stu milionów im podobnych wyśpiewał kiedyś „Modlitwę”. Pan, zasypany po czubek Trójcy modlitewnym badziewiem, dokopał się wreszcie do perły i wzruszony jej mądrością sam zaśpiewał i …spełnił.

    „Пока земля еще вертится – Господи, твоя власть! – дай рвущемуся к власти навластвоваться всласть”.

  18. @wbocek
    „Пока земля еще вертится”… – czy nie dałoby rady, jednak jakoś tego uniknąć? Jak nielot porządzi до упора, to możemy klęknąć. Może lepiej przestrzegać żelaznej zasady: tych rwuszczejuszczich w pierwszej kolejności nie wolno dopuszczać do władzy, broni czy służb specjalnych. Takie zabawki, sprawiają im co prawda wielką radość, pozostali jednak dalecy są od zachwytu.

  19. @Szymonowicz, z godz. 17:38
    Czy jet rzeczywiście tak, ze nikt nie zaryzykuje konfrontacji z tą średniowieczną instytucją? – pytasz. Za odpowiedź niech Ci wystarczą słowa wodza:

    Żebyście nie dopuścili do tego, co widać na Zachodzie. Żeby to lewactwo walczyło z Kościołem. Hiszpania, Irlandia, potem Malta. Została już tylko Polska. Jak patrzę na tego Timmermansa, to się zastanawiam, gdzie jest nasza suwerenność? Czy my jesteśmy niewolnikami? spytał Tadeusz Rydzyk Jarosława Kaczyńskiego na antenie Radia Maryja.
    Obronimy Polskę, ojcze dyrektorze. Traktujemy to jak naszą misję. Jesteśmy ostatni, ale to nie oznacza, że nasza twierdza zostanie kiedykolwiek zdobyta – zapewnił Rydzyka Kaczyński. I dodał – Ja nie chcę wchodzić w nie swoją rolę, ale to szatan chodzi po świecie (…) Polska ma ważną rolę, o której mówili poeci. Dziś ona staje się rzeczywistością. Rzeczywistością stają się słowa Mickiewicza i Słowackiego

    Ja nie mam więcej pytań 🙁

  20. @wbocek
    Wolę ten fragmencik z „Modlitwy” Okudżawy:

    Пока Земля еще вертится, пока еще ярок свет,
    Господи, дай же Ты каждому, чего у него нет:
    Мудрому дай голову, трусливому дай коня,
    Дай счастливому денег… И не забудь про меня.

    (И не забудь про меня) 😀

  21. .

    — Induction —

    .

    Mądrze wszyscy prawicie, mój pesymizm
    goes deeper, Polska nigdy nie będzie
    postępowym, nowoczesnym krajem ze
    światłym Suverenem, nie udało się tego
    dokonać w 1050 lat, szansa jest że się to
    nie powiedzie przez następne millenium

    Osobiście bardzo bym sobie życzył potknąć
    się o Hume’a…

    .

    ~

  22. Prawdziwe zagrozenie, szanowni Panstwo, jest na dolach reprezentowanych przez te kanalie nazioli jak na tym filmiku
    https://www.youtube.com/watch?v=CMqFDHKI6FI

  23. @vertigo

    dzieki za ten tekst ;
    naszego blogowego o´harysty (Frank O´Hara)

  24. Wystarczy zrozumieć, że Bóg, może też być bóg, jemu jest wsio rawno, jeżeli istnieje, nie ma religii.
    Gdyby miał, byłby ograniczony i z definicji nie mógł by być Bogiem.

  25. To co się zdażyło napierw w Quebec, Hiszpanii i Irlandii niewątpliwie zdaży się w Polssce, im większ władzę będzie miał tym szybciej.

  26. Lewy,

    wybacz, że nie odniosę się do twojego wpisu, lecz wrócę do emocjonalnego ostatniego wpisu Jiby, który wzbudził emocje także wśród blogowiczów, ale największe zapewne u niej samej.
    Robię to pod wpływem emocji dnia dzisiejszego, a ściślej mówiąc transmisji orzeczenia Sądu Najwyższego w sprawie sławetnego ułaskawienia Marusza Kamińskiego przez Prezydenta RP.
    Nie będę tu omawiać logiki uzasadnienia wyroku, bo o jakiej logice i etyce może być mowa, gdy SN w wyroku majowym w składzie 7. osobowym stwierdza, że nie jest stroną postępowania, a dzisiejszy 3. osobowy skład tegoż Sądu gmatwa sprawę tak, że się kiszki skręcają, i robi sobie kpinę z wymiaru sprawiedliwości, blokując dalsze postępowanie, a nawet uniemożliwiając jego ewentualne zakończenie.
    Radość na „mordach” pisowskich polityków z cynizmu sędziów mówi sama za siebie.
    Resztę uwag dotyczących tego kuriozalnego postanowienie można znaleźć obok w dobrym wpisie Ewy Siedleckiej.

    Dla mnie był to szok, ale zapewne mniejszy niż dla Jiby, która będąc uczestniczką demonstracyjnego poparcia Sądu Najwyższego, czuła siłę tego poparcia. Nietrudno było odnaleźć czystość wypowiedzi I Prezes Sądu Najwyższego i płynącą stąd jej siłę.
    Tymczasem trwa już walka o te czterdzieści kilka miejsc w SN o obsadzeniu których decydować będzie Minister Sprawiedliwości (więc bliższa koszula ciału), tj. ten butny rekin rządowy, który pierwszy rzucił się na spadek po J. Kaczyńskim.
    Elastyczny jak plastelina Prezydent przestał udawać nierozgarniętego Jasia i wystrzelił jak z armaty by odgonić od łupu prokuratorską hienę.
    Na dzisiaj wydaje mi się, że obaj przedwcześnie się odkryli, co zwiększa szansę innym amatorom z tego półdzikiego klanu.

    Podobnie jak Jiba, w lipcu 1980 r., po powrocie z rejsu żeglarskiego z Anglii poszedłem pod Bramę nr 2 Stoczni im Lenina w Gdańsku z której strzelano dziesięć lat wcześniej.
    Emocje były ogromne.
    Robotnicy wydawali się święci (w Słupsku, gdzie pojawiałem się na zabiegi lecznicze obwisie z państwowego zakładu, gdy dowiedzieli się, że jestem z Gdańska chcieli za darmo wyremontować mi samochód).

    Ponieważ byłem na czymś w rodzaju półrocznej renty (dyskopatia), wlokłem się z postojami do bramy nr 3 przy której wysiadałem osiem lat wcześniej do pracy na wyposażeniu statków.
    Były to czasy w których aby przetrwać i móc kontynuować naukę miałem „szansę” ocierać się o legendarną Anię Suwnicową, która już wtedy była ważna i ustosunkowana.
    Przypomniałem sobie o niej w czasie pojedynków blogowych z okazji jej kłótni z reżyserem niemieckim o godność, czyli o honorarium, Chciał on rzucić na ekran więcej prawdy niż ona przyzwalała.

    Muszę powiedzieć, że zachowałem się w stosunku do niej po rycersku, bo gdy film ukazał się na ekranach, byłem jedynym widzem w gdyńskim Silverscrine który oglądał na ekranie legendę siorbiąc czekoladę przez słomkę.
    Czyli mogę powiedzieć, że miałem z nią więcej do czynienia (choć bałem się do niej zwrócić o przetransportowanie rur wentylacyjnych na pokład statku) niż jej wnuk taksówkarz ciągle zabiegający o rozgłos i apanaże od „dobrej zmiany”
    Później był (jeśli można to tak nazwać) wolontariat w Sasance o czym wspominałem we wpisie parę dni wcześniej.
    Oprócz wielkiego zaufania ludzi oczekujących pomocy (mogli oni liczyć na pomoc moralną) utkwiło mi w pamięci spotkanie z inną legendą Związku młodym doktorem prawa pracy, który nadzorował naszą pracę.
    Był koniec września 1981 r. na spotkanie z trójmiejską palestrą, która stawiła się w komplecie przybył niepozorny L. Kaczyński, którego niepozorną sylwetkę spotykałem na uniwersyteckich korytarzach na studiach podyplomowych
    (nadal, mimo zapachu pyłochłonu, w Sasance czuło się w powietrzu także niezwykle naelektryzowane powietrze).
    Doktor mlaskał i było widać, że mimo wielkiej przychylności audytorium, czuł się nie swojo. Dzisiaj myślę, że krępowała go jak Napoleona w Paryskim Senacie obecność wygadanych prawników.
    Dlatego po kilku zdaniach bez znaczenia wypalił, że nas powyrzuca jeśli nie będziemy prowadzili repertorium, tj. rejestru spraw i adresów zgłaszających się po pomoc prawną ludzi.
    Pomoc którą świadczyliśmy bezpłatnie polegała na poradach, napisaniu pisma procesowego, co włączało się do wpisów prowadzonych w kancelariach, a więc od sprawy za którą nie braliśmy honorarium musielibyśmy płacić podatek, bo każdy kto wstępował do Sasanki był szczególnie inwigilowany nie tylko przez służby.
    Przekonałem się o tym, gdy dwukrotnie straciłem pracę (byłem wtedy tzw. dwuzawodowcem i wybrałem usługi na umowę o pracę co dawało mi więcej czasu, który poświęcałem na pracę społeczną) po rozpoznaniu przez służby, którego cień szedł za mną.

    Przechowywanie dokumentów w przypadku jakiejś rewizji mogło stać się powodem prześladowań już nie tylko prawnika, ale także bogu ducha winnego człowieka, który zwrócił się o pomoc do Związku.
    Wprowadzenie Stanu Wojennego wykazało ile warte były pomysły doktora, który wg. słów Lecha Wałęsy został internowany tylko dlatego, że kręcił się koło niego.

    Jibo,

    późniejsze przemyślenia (ostatnie ważne sprzed kilku tygodni) rozjaśniło mi w głowie, że ta niezwykła atmosfera brała się z ogromnego napięcia nerwowego podhajcowanego religijnym rytuałem, którego strajkujący doświadczali na każdym kroku.
    Władza bała się religii, bo socjalizm był także religią, tyle że wytartą w materialnych realiach dnia codziennego.

    Później nastąpiło przebudzenie (które trwa do dzisiaj), że można zaszabrować, jeśli jest się dobrze ustawionym.

    Moje zmartwienie w mniejszym stopniu dotyczy nie tego kto ile nielegalnie zgarnął (paradoksalnie wychodzi na to, że to B.Bierut był tym, który podjął słuszną decyzję w sprawie odbudowy Warszawy, ale wyszedł z tego jeden wielki szaber), ale możliwość rozwalenia tego kraju przez człowieka którego L. Walęsa nazwał chorym psychicznie (czyżby czytał wypowiedź psychologów opublikowaną w Polityce wkrótce po tragedii smoleńskiej?).

    Już w 2008 r., po wojnie o Abchazję minister Łwrow powiedział, że ład w Europie zapanuje po zawiązaniu osi Moskwa Berlin.
    Czy o to chodzi strategowi spod znaku PiS?

    Mam wrażenie, że obecnie aby wygrać szansę na lepsze państwo, trzeba wymienić całą solidarnościową menażerię, która już się zdarła jak ancien regme.
    Okazuje się jednak, że narzuca się nam wybór tzw. mniejszego zła, które też źle pachnie.
    W najbliższym czasie możemy oczekiwać ryku pewnego komandosa, który już obiecał, że nakryje całe to towarzystwo górniczymi kaskami.

  27. sztubak
    1 sierpnia o godz. 20:
    „Wystarczy zrozumieć, że jemu jest wsio rawno, jeżeli istnieje, nie ma religii”.

    A jeżeli istnieje, to czy wypada wygłaszać tak stanowcze i osobliwe poglądy na jego temat, bez zasięgnięcia opinii u źródła?

  28. ozzy – 20:13

    Ponad naszych kat nazioli
    wolę popatrzeć na cudze.
    Mniej boli

    https://www.youtube.com/watch?v=Wkx5l2NU2rY

  29. @sztubak
    Nie leń się, tylko zasuwaj zaczerpnąć informacji o istnieniu Boga u źródła. Tylko, broń Boże, na Niego nie patrz. I najlepiej, weź coś na piśmie.

  30. @Rosa91b
    1 sierpnia o godz. 21:45
    bardzo podoba mi się twój wpis. Podobnie to widziałam i wtedy i tym bardziej teraz.

    @ Szymonowicz
    nikt nie zaryzykuje, bo ulegają szantażowi sukienkowych. Szczególnie w Polsce prowincjonalnej, gdzie nadal ksiądz to jak bóg, co powie to święte. A wybory to statystyka.
    Naciski religiantów są w każdym kraju, łącznie z tymi „zachodnimi demokracjami” – zobacz jak trudno było ( i jest!) wprowadzić aborcję, małżeństwa jednopłciowe, eutanazję. To że tam pielgrzymki po ulicach się nie szwendają, to nie oznacza, że religianci nie maja nic do powiedzenia.

  31. zyta2003
    1 sierpnia o godz. 4:37

    Bardzo mi miło, że tak mnie postrzegasz, zyto, ale chyba zaszło jakieś nieporozumienie. To nie ja zorganizowałam wyjazd do Warszawy, ja tylko znalazłam wolne miejsce w busie. Nie jestem też rozpoznawalna w swoim środowisku. To środowisko jest ciagle dla mnie nowe, mieszkam tu raptem od paru lat, a ja jestem nowa dla nich. Nie ukrywam poglądów i nie ukrywam, że jeżdżę na demonstracje, które uważam za istotne i to już jest pewną, hm, plotką. A na jeden z ostatnich protestów pod sądem rejonowym pojechałam z koleżanką stąd, bardzo się cieszę, że też chciała wziąć w tym udział i to było też pewną plotką, ale już podwójną:) Tylko i aż tyle.Kropla drąży skałę.
    Jeśli chodzi o wybory samorządowe, musiałabym konkurować z wieloletnim radnym, który kampanię prowadzi już od pewnego czasu i ja nie mam szans mu dorównać. Chłop jest wielki jak dąb, na sowitej emeryturze i nieustająco zaprawiony w bojach. Takiej głowy to ja nie mam:) Pozdrawiam serdecznie!

  32. dezerter – 22:34

    „A jeżeli istnieje, to czy wypada wygłaszać tak stanowcze i osobliwe poglądy na jego temat, bez zasięgnięcia opinii u źródła?”

    U ZRODLA? Chyba za duzo sobie pozwalasz. Gotkowal cos nadmienil w tOmacie..

    A tutaj masz opinie jedynie zrodlowa. Jedna z nich

    „Prawdziwy Bóg nie potrzebuje żadnej organizacji, żadnych lepszych ludzi w bogatych szatach, pośredników, nie używa kapłanów, nie spisuje żadnych świętych ksiąg, nie wymaga sakramentów ani obrzędów, nie obchodzi go czy polano mi głowę wodą i zrobiono znak krzyża, ani też czy czytam Koran lub Biblię. Nie zajmuje się też tym czy uprawiam seks ani z kim to robię.”

    Ten prawdziwy Bog. On nas w ogole nie potrzebuje! Jego olewanie nas, z gory i dokladnie, przez tysiace lat, o czyms musi swiadczyc.

    Noo, chyba ze nie swiadczy o niczym. Wtedy tez wszystko sie zgadza

  33. Rosa91b
    1 sierpnia o godz. 21:45
    „Mam wrażenie, że obecnie aby wygrać szansę na lepsze państwo, trzeba wymienić całą solidarnościową menażerię”.

    Spokojnie. Bóg tego świata, już pracuje nad tym, żeby zapewnić nam „lepsze państwo”. Wystarczy poczekać.

    Powiada bowiem Pismo: „Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę” (Łukasza 4:6,7).

  34. UWAGA KOMUNIKAT
    Dezerter nie należy do normalnych uczestników forum. Jest przedstawicielem jehowickiej sekty produkującym się tu zawodowo. W ramach tej zawodowej działalności regularnie publikuje przeraźliwe bzdety.

  35. Namarginesko,

    Dzieki za powrot na stanowisko. Mam jednakze pytanie:

    czy ty te swoje komunikaty o dezerterze plodzisz przeciwko niemu? Czy przeciwko tym blogowiczom, ktorzy z nim wdaja sie w bezprzedmiotowe dyskusje?

    Ja moge byc jednym z tych bezprzedmiotowych blogowiczow. Miewam bowiem czasem taka chimere, ze z dezerterem wymieniam kilka zdan. Nikt nie wie po jaka cholere

  36. @Orteq 1 sierpnia o godz. 23:48

    Twoje pytanie zdradza optykę konfrontacji.
    Ta optyka, rzecz jasna, dotyczy tylko Ciebie.
    Ja tu jestem, wybacz rusycyzm, ni pri cziom.

  37. Namargineska,

    To zdradzanie, przeze mnie niby, optyki konfrontacji. Czy ty chcesz powiedziec, ze twoje komunikaty przeciwko dezerterowi, czy moze nawet przeciwko mnie, dyskutantowi z dezerterem, nie wykazuja takiej optyki?

    Owszem, szerzenie „Slowa” jest misyjna dzialalnoscia jehowitow. A czy szerzenie anty-„Slowa” przez ateistow nie jest jakas misyjnoscia?

    Nie bede wspominal szerzenia slowa o dobrej zmianie. Tam zaangazowane sa wielkie pieniadze panstwowe. Chyba nie porownywalne z jehowickimi dutkami

  38. Rosa91b
    1 sierpnia o godz. 21:45

    Tak, dzisiejsze orzeczenie SN jest dla mnie szokiem.
    Od lat kłócę się z moją matką o sens zaangażowania politycznego. Obydwie jesteśmy kobietami, siłą rzeczy:) Ja wierzę w to, że należy się angażować i walczyć o swoje; ona, że nie. Uważa, że należy sobie odpuścić, bo i tak zrobią, co chcą. Moja mama chodzi na wybory, co w tym kraju i tak już jest niezłym dokonaniem, ale poza tym nigdy nie kiwnęła palcem, nigdy nie zawalczyła o nic, co można by było uznać za jakiś cel społeczny.
    Grunt to mieć spokojne życie. Pielić chwasty, czytać kryminały, wspomagać rodzinę, wystarczy.
    W ostatnim miesiącu nie było jej w Polsce. Wiedziała od mojego ojca, że jadę na protest. Podobno skomentowała to w ten sposób, że zamiast pilnowac swojego dziecka i swojego chłopa, to ja się rozbijam nie wiadomo gdzie i nie wiadomo po co.
    Co prawda, ja też swojego tatę znam, być może robił sobie żarty w sytuacji, gdy nie miałam innego samochodu i to on wiózł mnie na miejsce zbiórki, choć w połowie drogi pękła spręzyna w zawieszeniu, ale nie odpuścił. Taki dowcip sytuacyjny.
    Moja matka wróciła do Polski. Próbowałam jej opowiedzieć, co było dla mnie istotne. Wspominam m.in., że w busie zdecydowaną większość stanowiły kobiety.
    – Chyba nie miały co robić w domu- odpowiedziała moja matka.
    – A może walczyły o swoje prawa? – zapytałam.
    – No i co z tego wyszło? Nie zauważyłaś, że was przehandlowali?
    I co ja mogłam jej odpowiedzieć, Rybo? Słowo, że chciałam, by poszło jej w pięty.

    Ale też rozmawiałam z prawnikiem, który pomaga mi w pewnym przedsięwzięciu. To, co miał zrobić, przysłał akurat w dniu mojego wyjazdu na protest do Warszawy.
    Byłam tak zajęta tym, co się działo, że przez kilkanaście dni żyłam w zupełnie innej rzeczywistości.
    W końcu zadzwonił i zapytał, czy widziałam jego maila. Głupio mi się zrobiło, bo widziałam, ale nie czytałam. Pomyślałam sobie,że nie będę mu nawijać kitu na uszy, powiedziałam, dlaczego nie przeczytałam jeszcze jego maila. I on bardzo mi podziękował za zaangażowanie. Że z racji wykonywanego zawodu nie może wziąć udziału w protestach, ale niezwykle docenia to, co robią w tej sprawie inni ludzie.
    Matka vs. obcy prawnik. Chciałoby się być pewnym wyniku.

  39. Czolem, Jibo

    Wzglednie pewnym wyniku mozna byc w dniach ewentualnego jajeczkowania. Pozostale dni miesiaca to czysta rekreacja. Ktora po przekwitaniu moze trwac 24/7/365.

    Nie dotyczy samcow. Ci na okraglo od 14-go roku zycia. Jak nie wczesniej

  40. @Orteq 2 sierpnia o godz. 0:52

    Doszukujesz się drugiego, trzeciego i czwartego dna – niepotrzebnie.
    Porównywanie członka sekty z normalnym uczestnikiem forum jest bezcelowe i graniczy z absurdem.

    A ja po prostu informuję czytelników, że dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum. Jest członkiem jehowickiej sekty produkującym się tu zawodowo. W ramach tej zawodowej działalności notorycznie publikuje przeraźliwe bzdety.

  41. Komisja Europejska – to nie ta od Tuska tylko od tego z Luksumburga – formalnie wszczela postepowanie przeciwko Polsce w zwiazku z ustawa o sadach powszechnych. Ta ustawa nie zawetowana przez prezydenta. Jako pierwszy krok wezwala w sobote do usuniecia uchybienia. Polska ma miesiac na odpowiedz. Czy sa narzedzia zmuszajace pisiorow do uleglosci?

    Podobno sa. Nikt ich jednakze jeszcze nie doswiadczyl w polwiecznej historii UE

  42. Te ‚przerazliwe bzdety’ zdezerterowanego, Namarginesko. Czy ty aby nie przesadzasz kapke? On cytuje swoja niebiesko-jehowicka ksiazeczke i tyle.

  43. Istnieje dosyc powazne niebezpieczenstwo, iz zbyt upierdliwe ostrzeganie przed jehowitami moze zaowocowac ZAINTERESOWANIEM sie ta sekta przez ludzi bogu ducha winnych. I to o tym ja nawijam, Namarginesko.

    Przewrotnosc natury ludzkiej nie zna granic

  44. @Orteq 2 sierpnia o godz. 2:24

    Jak zwykle umyka mi cel Twoich dywagacji. Posądzanie o upierdliwość akurat z Twojej strony jest ogromnie zabawne – ale nie sądzę, żebyś był w stanie ten humor dostrzec.

    Ponieważ najwyraźniej nie zrozumiałeś, więc cierpliwie wyjaśniam, o co mi chodzi. Chodzi mi o to, że dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum. Jest członkiem jehowickiej sekty produkującym się tu zawodowo. W ramach tej zawodowej działalności notorycznie publikuje przeraźliwe bzdety.

  45. “Bóg jest jedynym bytem, który aby rządzić, wcale nie potrzebuje istnieć”. Charles Baudelaire

    Nieistniejacy byt hmmm…czy w oryginale tez to brzmi jak oksymoron?

    Lewy

    „ze jednak jest to światełko w tunelu…”

    Uradowany zobaczylem swiatelko na koncu tunelu, nie wiedzialem jeszcze, ze to swiatlo (dobrze naoliwionej) rozpedzonej lokomotywy.

  46. @Jiba, nie zmieniam swojego sadu o Tobie, ze sie nadajesz na dzialacza. I co z tego, ze u was kandyduje jakis duzy pan na solidnej emeryturze. Do wladz lokalnych kandyduje wiecej ludzi niz on jeden. Moze sie zdarzyc, ze po prostu przegrasz, ale zaistniejesz w swiadomosci Twojej spolecznosci. To zle by bylo, zeby wsrod waszych radnych znalazla sie taka zaangazowana i rozsadna osoba jak ty?
    Oczywiscie nie mam pojecia o spolecznosci, w ktorej mieszkasz, ale nic sie nie zmieni, ani u ciebie, ani gdzie indziej jesli ciagle beda kandydowac ci sami duzi panowie z duzymi emeryturami. A inni przeciwnicy obecnego rezimu ogranicza swoja dzialalnosc do eseji o kk.

  47. Jesli Konrad Schuller AZ oraz portal amerykanski ma dowody na wspolprace Polakow z narodowcami Putina to maja je tez wywiady zachodnie, ktore skwapliwie z nich korzystaja. W tej sytuacji nalezy zadac pytanie czy Polska jest nadal wiarygodnym partnerem Zachodniej Europy czy tez knuje przeciwko niej z Putinem, liczac w tym na pomoc Trumpa. Oznacza to ze pis sie sypie i wraz z nim kk.

    http://www.dw.com/pl/faz-rosyjskie-powiazania-otoczenia-macierewicza/a-39903937

    http://www.thedailybeast.com/is-this-defense-minister-a-russian-double-agent

  48. Namarginesko – 2:32

    „nie sądzę, żebyś był w stanie ten humor dostrzec”

    Humor udaje mi sie czasem dostrzec. A nawet docenic. Gorzej jest z docenianiem upierdliwosci. No ale i te przezyjemy. Jak naszej babci majtki w krate

  49. https://wpolityce.pl/polityka/351330-czy-w-dniu-rocznicy-wybuchu-powstania-warszawskiego-prezydent-donald-trump-podpisze-sankcje-przeciw-nord-stream-ii

    Nic nie bylo slychac zeby cos w tej sprawie podpisal. Ale w moim aparcie sluchowym baterie slabo dzialaly. Akurat w rocznice wybuchu Powstania W. Taki pech

  50. Orteq
    2 sierpnia o godz. 2:24

    Niebezpieczeństwo jest niepoważne.

  51. A jak jest na Bialorusi?

    „Qurwa, zajmijcie się naszą, polska nędzą. Kaczor w Warszawie już chce stawiać getta, a wy tu dyskutujecie o Białorusi? A komu ten konsul, jak mu tam bylo na rylo, potrzebny. Nie podoba mu się, to wypadaj. To całe towarzycho niby – polaczków. Kogo to obchodzi? Aha, idą wybory i wypada wstawić się za „naszymi” rodakami.

    Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/swiat/news-wyrzucony-polski-konsul,nId,805542#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other

    Az milo czytac

    „ostatnio przyszedł do pracy nietrzeźwy, by się zwolnił i zrzucił winę na mnie. A ja czynię wszystko, co mogę, by ambasada RP w niełatwych białoruskich warunkach sprawnie działała – mowi Pawlak. O zarzuty Pawlaka spytaliśmy samego Czuchrytę.
    – Jestem pracownikiem MSZ, nie mogę tego komentować. Czy to prawda, że Pan pije? – Jak przeczytam takie słowa ambasadora, to zareaguję.”

    Noo. Jak dyplomacja, to i chlacja

  52. Najpierw będę się czepiał idiotycznie i bez sensu.

    „musi być odpowiednio smarowana, żeby nie doszło do zatarcia.”
    Są takie maszyny, gdzie wystarcza jedno smarowanie na cały żywot takiej maszyny… np. jedynym punktem smarowniczym w komputerze bywa ośka wentylatorka… wentylatorek zaś jak jest dobry to wytrzyma dłużej niż my z danym komputerem. Smartfon nie ma nic do smarowania… maszyny MEMS nie są smarowalne z zewnątrz choćby ze względu na ich wymiary…

    No a teraz ad rem.
    Pociągowa analogia jest bardzo dobra, gdyż umożliwia mi od razu wskazanie na to, o czym gadam, nudnie i stale, od wielu blogowych lat.

    Cały problem tkwi w tym, że pasażerowie, nawet gdyby chcieli pojechać od stacji A do B innym niż kościelny pociągiem, to nie mają takiej możliwości. Alternatywy niet.
    Kościelny pociąg nie jest w dzisiejszych czasach już tak atrakcyjny jak był 500 czy 1000 lat temu, ale nadal jest WYSTARCZAJĄCO ATRAKCYJNIEJSZY OD BARDZO WIELU ALTERNATYW.

    Pozwolicie państwo, że ja na przykładzie.
    Kościoły polonijne w Chicago a właściwie jaka chryja się robi, gdy któryś z nich archidiecezja chce zamknąć i sprzedać.
    Gdyż ponieważ.

    Kościół dla Polonusa to obiekt dumy materialnej.
    On a jeszcze bardziej jego poprzednik – imigrant mieszkali, przynajmniej z początku, po piwnicach to mieli kompleksy. Zanim wybudowali czy kupili swój własny dom czy mieszkanie to kościół był dla nich kompensacją. A zatem ich kościoły musiały ociekać złotem. I marmurami. I witrażami. I kolumn były pełne, i drzwi były wielkie i rzeźbione i obrazy wielkie, i freski i naprawdę każdy z nich wygląda jak dobra katedra w Polsce. 5 razy taki jak ich stary kościółek w Polsce.

    Kosciół to dla Polonusa obiekt dumy z niepodległości narodowej.
    Kościoły w Chicago musiały być ICH, tzn. nasz, tzn. polski. Księża innego niż polskie pochodzenia, tak ponad 100 lat temu jak i
    dzisiaj, byli i są nielubiani, wręcz odrzucani. Przed wiekiem były z tego powodu poważne rozruchy, z Polonusami nie było wtedy żartów, zanosiło się na rękoczyny i irlandzkiego księdza odwołali. Wiek temu musiał być polonijny kościół nasz, oddzielny, nie z jakimiś ajryszami czy z meksykami. I dzisiaj dalej jest to samo.
    Co wtedy doprowadzało do idiotyzmów budowania kilku katedro-podobnych rozmiarami i wystrojem i kosztami budowy kościołów polonijnych siedzących jeden drugiemu dosłownie „na kupie”.

    Kościół to centrum edukacji.
    Kiedyś dzieci było pełno, to zaraz przy kościele powstawała szkoła. Obiektywnie lepsza od publicznej, a przynajmniej od tej szkoły publicznej, jaka była dostępna w tej pierwszej, imigranckiej dzielnicy. I bezpieczniejsza, i częściowo po polsku, i dla polskojęzycznych rodziców przyjaźniejsza.
    Obiektywnie, czyli dolar za dolara, była lepszą wartością dla Polonusów zarówno niż świeckie szkoły prywatne czy szkoły publiczne.

    Kosciół jako centrum życia społecznego.
    Przy szkole budowano sale zebrań, salę gimnastyczną.
    Które to sale mogły służyć jako sale zebrań do wszystkich świeckich celów. Od wieców politycznych, przez odczyty, przedstawienia teatralne, potańcówki, wyprzedaże charytatywne, bezpłatne badania lekarskie, skąd wyprawiały sie wycieczki, gdzie odbywały się wieczerze wigilijne dla ubogich, służyły jako sale noclegowe dla starszych czy bezdomnych w czasie wielkich upałów albo chłodów, aż po sale gdzie odbywały się wybory, kiedyś tylko amerykańskie a dzisiaj także i polskie.

    Kościoły jako instytucje charytatywne.
    gdzie dobudowywano budynki klasztorne zaraz pojawiały się siostry zakonne a z nimi szybko domy samotnej matki, pokoje dla żon alkoholików, narkomanów, pobitych, zgwałconych, wygonionych, z dziećmi lub bez. Nie mówiących albo słabo mówiących po angielsku.

    Kościoły jako miejsce azylu dla nielegalnych imigrantów.
    Nielegalni zawsze bali się zwrócić o pomoc do jakiejkowiek amerykańskiej instytucji. Nawet gdy w chorobie, nawet gdy byli ofiarami przestępstwa. Księdza ani siotry się nie bali. To gdzie mieli/mają pójść po pomoc?

    Kościoły jako miejsce psychicznego odpoczynku.
    Obca, nowa, nieznana, językowo i (czasami także zwyczajowo) niezrozumiała Ameryka otaczała imigranta ze wszystkich stron. Życie ciężkie, pomocy żadnej z nikąd bo kapitalizm tu wilczy a nie europejski socjalizm… pływasz albo sie topisz.
    Tutaj dygresja.
    Kilka lat temu na stronie internetowej jakiegoś polskiego urzędu miejskiego znalazłem sprawozdanie z uroczystości wręczania sobie przez urzedników dyplomów i nagród za fantastyczne osiągnięcia na niwie aktywizacji zawodowej bezrobotnych. I link do kilku takich kursów. Był tam kurs (40 godzin teorii i drugie tyle praktyki, o ile niczego nie pokręciłem) dla „monterów płyt gipsowo-kartonowych”.
    Mało nie zakrztusiłem sie ze śmiechu. 80 godzin?!
    W USA taki oderwany granatem od brony Jasio czy Stasio stawał na budowie do roboty w 4 godziny po wylądowaniu w Chicago i albo dawał sobie radę albo wieczorem won do domu bez zapłaty.
    A bladym świtem następnego dnia na stację beznzynową do kolejki z innymi bezrobotnymi czekać na oferty kopania łopatą.
    No ale w bogatej (za unijne pieniądze) Polsce dwa tygodnie kursowania się i teoretyzowania. No tak, ten europejski socjalizm. Grunt to założyć firmę od dawania kursów i można było żyć.

    Wracając do tematu, kapitalizm w USA dużo bardziej „wilczy”, Ameryka jest dla byka, tak więc w kościele tylko mozna było znaleźć wytchnienie, uspokojenie, psychiczne przytulisko. Wszystko znajome, wszystko niestraszące.
    Oczywiście część (duża, niestety) wolała tawerny i wódkę czy piwo, ale watpię aby nawet ateiści uważali, że uchlanie się to coś lepszego niz posiedzenie w kościelnej ławce…

    Kościoły jako miejsce aktywności / agitacji politycznej.
    Oczywiście nie tej na rynku amerykańskim, bo tam nie wolno (było, do czasów Trumpa). Księża siedzieli jak myszki pod podatkową miotłą i ani mru mru na temat tego, który amerykański polityk lepszy jest do wybrania a który gorszy.
    Natomiast w polonijnych kościołach „od zawsze” kwitła agitacja polityczna na tematy polskie. Przed wojną, czyli w miedzywojniu tak było i teraz jest tak samo.

    Itd., itp.

    Jakie polonijne ale ŚWIECKIE instytucje zbudowała Polnia?
    Ubezpieczalnie (ubezpieczenia na życie) i kasy zapomogowo-pożyczkowe. Tak, to prawda.
    Ale one nigdy nie dorobiły się nawet w małym stopniu porównywalnej z przykościelną bazy lokalowej. No i prawie zawsze życzyły sobie jakiś opłaty za korzystanie ze swoich sal…
    Jest orkiestra, było i jest kilka zespołów tanecznych i teatralnych. Znowu, ten sam argument o bazie lokalowej, a raczej o jej braku.

    Nie wiem, ile z wymienionych przeze mnie punktów ma swoje odpowiedniki w warunkach krajowych ale twierdzę, że dla kościelnego pociągu świeckiej alternatywy albo nie ma albo jest ona zbyt słaba.

  53. Acha, zapomniałem o klubach sportowych. Tych Polonia rzeczywiście dorobiła się dziesiątki jak nie setki, ale znowu, brak bazy lokalowej uniemożliwiał im stawanie się osrodkiem polonijnego życia w szerszym sensie.

  54. Jiba
    2 sierpnia o godz. 1:13

    Jibo; przedstawiasz, bardzo plastycznie, obraz różnic – powiedzmy – pokoleniowych? Nie chcę wchodzić dalej w tą materię, głęboko zanurzoną w stosunki rodzinne, więc będę się trzymał płaszczyzny ogólnej.

    Jesteśmy, jako państwo czyli ludzie, straszliwie spóźnieni wobec rozwiniętego, demokratycznego, świata. Historia tego spóźniania się sięga głęboko wstecz, mniej więcej do XV wieku. to wtedy zaczęły się rozchodzić drogi Polski z drogą większości krajów (w ówczesnym kształcie) zachodniej Europy.
    W dziejach najnowszych, PRL był takim projektem, który miał Polskę zmodernizować, nadrabiając zaległości. Przy czym mógł to zrobić tylko częściowo, choć twórcom projektu mogło się zdawać inaczej. Mentalność, kultura to coś, czego nie da się zmienić ani szybko ani łatwo. Wewnętrzne sprzeczności w społeczeństwie, opieranie się o mity, fantastycznosci i oczywiste nieprawdy nie pomaga, a betonuje niezolność do zmiany – w określonych dziedzinach, albo we wszyskim.
    Wtedy – państwo było i państwo załatwiało – to i tamto. Reszty najlepiej było nie ruszać. „Tak już jest, bo tak było i tego pan nie zmienisz” – taki kod kulturowy. Tak to – wtedy – mogło działać.

    Dzisiaj to też może – tak – działać, choć w nieco, zupełnie nieco, innej konfiguracji strukturalnej: inne są drobiazgi w państwie kradzionym Polakom przez pisoidów, ale struktura prawie ta sama. Chcąc, czy nie chcąc, żyjemy jednak w innej rzeczywstości: nawet człowiek ciemny jest bombardowany wielokrotnie większą iością sygnałów z każdej dziedziny. Nawet łeb prosty ma kontakt z rzeczywstością innego rodzaju, z innymi stosunkami i działaniem społeczeństwa i państwa. Oczy potrafią się otworzyć na stan rzeczy i różnicę międy nadwiślańskością a innymi przczywistościami nawet jak się do tego świadomie nie dąży.

    Państwo jest kadzione ogółowi przez nieogół. Kradzione są te pierwociny osiągnięć w postępie, w tworzeniu państwa nowoczesnego, otwartego, żywego i dla wszystich, jakie udało się, meandrując i brnąc po błotach, dotąd wytworzyć. Sąd Najwyższy właśnie – co widzimy – oglosił swoje desinteressement w sprawie ochrony fundamentów takiego państwa. To prawie drobiazg, bo już pisoidy ukadły tyle, że ten jeden akt Sądu znika w tłumie podobnych rejterad.

    Nie chcę Cię namawiać na wskoczenie jednoznaczne w politykę. Zauważę tylko, że „i tak zrobią co chcą” – jak mówi pokolenie, albo tylko jedna osoba, gdy reszta macha ręką. Ale to wiesz, wiedzą wszycy ci, co zze sobą dyskutują, zwołują się, orgaizują marsze, zawiązują sieci współdziałania. Teraz już nie da się jechać na starych zasadach – jacyś politycy sobie, a ludzie sobie i ci politycy już nam ten świat urządzą – jeśli nie chcemy popaść w jeszcze większe zapóźnienie wobec sąsiedniego świata i w ułudę nowego, które ma starą treść, nieznośną dla człowieka żywego i nieznośną dla zbiorowości. Na końcu bowiem, poza kastą takich co zawsze, cała reszta przegrywa.

    Taki wygadany emeryt, w Twoim otoczeniu społecznym, miałby zrobić to co konieczne dla całej nieemeryckiej reszty?

  55. @Lewy

    Krótko bo przelotem – kapitalny wstępniak! ( i dopiski nim sprowokowane). Trafnie to ująłes. Mam tylko jeden problem teraz – mam słabość do pociągów parowych a teraz na hasło lokomotywa zaczął mi się wyświetlac Twój demoniczny obrazek tłustych biskupich rączek machajacych przez okno… 😉 Brrrr! Zgroza! Z drugiej strony wizja puciatej i usmolonej buźki Dudy w roli pomocnika maszynisty w czapeczce i drelichu ładnie by się tu wkomponowala…

  56. „Jak wiadomo, każda maszyna działa dzięki pobieraniu energii dostarczanej jej przez maszynistę. Energia ta tworzy się w procesie spalania, czyli łączenia cząsteczek węgla z cząsteczkami tlenu”

    A co z maszynami na prąd? Nie ten z węgla czy innych paliw kopalnych, a z baterii słonecznej, turbiny wiatrowej, turbiny wodnej?
    Albo z napędem magnetohydrodynamicznym? 😉

  57. @Tobermory
    Całość energii zużywanej na Ziemi, to energia słoneczna. Bez słońca nie byłoby ropy, gazu, węgla i wiatru. Woda nie parowałaby, uniemożliwiając działanie hydroelektrowni. Nie powstałyby pierwiastki promieniotwórcze. Dopiero gdy zapanujemy nad syntezą termojądrową atomów wodoru, uniezależnimy się od energii słonecznej.

  58. Jibo,

    wydaje mi się, że jesteś pełna rozterek związanych życiowym wyborem.
    Przypomina mi się okres mojej młodości (po zdaniu matury), gdy szukałem odpowiedzi, co dalej.
    W latach sześćdziesiątych ubw. naczytałem się o wsparciu jakiego udzielają poradnie psychologiczne w wyborze odpowiedniego kierunku studiów.
    Pani do której się zgłosiłem spojrzała na mnie z niechęcią i skomentowała, że taki dorosły i nie wie co chce.
    Poczułem się jakby mnie ktoś spoliczkował.
    Dzisiaj bym jej pewnie powiedział, że za to brała pieniądze.

    W rezultacie zdawałem na filozofię na UJ, gdzie estetykę wykładał prof. Roman Ingarden.
    Jednak moje nieróbstwo w szkole średnie „zaowocowało” jedynie połowicznym sukcesem, gdyż uplasowałem się na dobrym, ale niebiorącym miejscu (zbyt mało punktów).

    Z chłopca wrażliwego czytającego literaturę filozoficzną skoczyłem (po zamknięciu oczu)
    do innego świata (armii), który tak podoba się, zwłaszcza kobietom, na defiladach.
    Przez cztery tygodnie byłem budzony do po godzinie 22 do prac karnych z których mycie ubikacji było zabawą.
    Brało się to z mojego agresywnego stosunku do kadry podoficerskiej, która poniewierała kolegów marzących o buławie marszałkowskiej w plecaku.
    Lubili mnie za to, i gdy przekroczyłem dopuszczalne granice kłamali w mojej obronie przed kadrą oficerską.
    Zapewne stąd wzięła się opinia mojego dowódcy plutonu, że źle robię odchodząc z wojska, bo jestem dobrym żołnierzem.

    Ja natomiast zrozumiałem, że jeżeli pozostanę dłużej w tej organizacji, to będę złamany i zaakceptuję cały, przemyślany proces szkolenia, którego głównym celem jest nauka zabijania.

    Wróciłem więc po czterech tygodniach do cywila, a moi znajomi większości mówili, że można się było tego po mnie spodziewać.

    Ciekawe, że nikt mi wcześnie nie wypalił mi w oczy, że do wojska się nie nadaję.
    Ja natomiast z ironią mówiłem o sobie, że zostałem uznany za żołnierza „największych nadziei”.

    Zająłem się dyscypliną dla której żywiłem lekceważenie.
    Moje nieuświadomione odruchy stawania w obronie słabych znalazły ujście w nowym zawodzie.

    Były dziekan Wydziału aktorskiego Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie, profesor Hubner (Hibner) mawiał, że człowiek w końcu sam znajduje najwłaściwsze rozwiązanie dla swoich predyspozycji.

    Tanaka mądrze i taktownie napisał ci o złożonych uwarunkowaniach w układaniu swojego losu.

    Tenże Tanaka jest niesłychanie polityczny i od razu w swoich tekstach trafia w sedno problemu.
    Tanaka jako demonstrant przed Sądem Najwyższym jest o wiele mniej efektywny niż oddziaływający na świadomość swoimi wpisami, które czytają tysiące czytelników.

    Krótko mówiąc musisz wybrać co cię najbardziej fascynuje i czy twoja aktywność pozostawia jakiś ślad na otoczeniu w którym funkcjonujesz.

    Pozwolę sobie zwrócić Ci uwagę, że środowisko polityków jest niezwykle brutalne i bezwzględne.

    Profesor psychologii Czapiński uznał polityków za najmniej inteligentną grupę zawodową.

  59. dezerter 83,

    dla zracjonalizowania twoich katastrofalnych wpisów warto żebyś poszperał w Polityce i odnalazł wywiad (nie pamiętam nazwiska oraz daty publikacji wywiadu) z jednym z najwybitniejszych autorytetów w zakresie ekologii, który pisał już wiele lat temu o tragicznych wydarzeniach, które zaistniały obecnie na Ziemi.

    W zasadzie tylko tępi politycy amerykańscy i polscy nie widzą związku pomiędzy zmianami klimatycznymi, a dewastującą działalnością człowieka.

    Uczony ten twierdzi, że jest już za późno na ochronę Ziemi przed katastrofą. Radykalne decyzje ekologiczne należało podejmować czterdzieści, a najpóźniej trzydzieści lat temu.
    W udzielonym wywiadzie, powołuje się na ostrzeżenia o których pisał wiele lat temu w m.in. w sprawie zanikania Grenlandii i Antarktydy.

    Twierdzi on, że m.in. z powodu braku żywności oraz wody zaczną się wojny o przetrwanie.
    Pod koniec obecnego wieku ludzkość licząca 9 mld zostanie zredukowania do 2 mld.

    Ponoć Planeta jakoś się wybroni (chyba, że politycy postanowią przyspieszyć jej agonię i ją unicestwić).

    To wszystko da się racjonalnie wyliczyć, nie potrzeba do tego kabały.

  60. Rosa91b
    2 sierpnia o godz. 13:25
    „Uczony ten twierdzi, że jest już za późno na ochronę Ziemi przed katastrofą (…) W udzielonym wywiadzie, powołuje się na ostrzeżenia o których pisał wiele lat temu”.

    To ja też zwrócę Twoją uwagę, na ostrzeżenie zanotowane już wiele lat temu. W umysłach i sercach osób złaknionych sprawiedliwości, może ono wzbudzić realną nadzieję.

    W Biblii znajdujemy zapewnienie, że przyszłość ziemi na szczęście nie leży w ludzkich rękach. Stwórca naszej planety obiecał, że nie dopuści do zagłady wszelkiego życia. W wyznaczonym czasie zaingeruje i „doprowadzi do ruiny tych, którzy rujnują ziemię” (Objawienie [Apokalipsa] 11:18).

  61. UWAGA KOMUNIKAT
    Zwracam uwagę, że dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum. Jest członkiem jehowickiej sekty produkującym się tu zawodowo. W ramach tej zawodowej działalności notorycznie publikuje przeraźliwe bzdety.

  62. @Na marginesie
    To już nie bzdety. To arogancja, chamstwo a przede wszystkim głupota. Nie dostrzega, że im bardziej stara, tym większą odrazę budzą te jego nawiedzone glindzioły.

  63. @Ewa-Joanna, 1.8, 22.55

    Pewnie sytuacja na prowincji jest taka, jak ja opisujesz. Jednak 60-70% Polakow nie chce by kk mieszal sie do polityki. To przede wszystkim mieszkancy duzych i srednich miast. To z nimi opozycja powinna nawiazac dialog o roli kk w Polsce. Nie chodzi o wojne z nim, tylko inteligentne i jednoznaczne pokazanie mu granic. Tego, moim zdaniem, nie robi. Dlaczego? Tematow jest mnostwo: konkordat, eutanazja, prawa osob homoseksualnych, barbazynska(ju dzis!) ustawa o aborcji. A bedzie jeszcze gorsza, jesli PiS pozostanie u wladzy.
    Rozmowa dwoch paranoikow, jak przytoczyl @anumlik wczoraj 19.07 poinna byc natychmiast skomentowana przez Schetyne czy Petru(by tylko o nich wspomniec). Jednak wciaz jeszcze istnieje niezalezna TV i inne media. Bylo cos?
    Kk na zachodzie? Tez koserwatywny, ale chyba nie ma porownania z polskim kk. Kilka tygodni temu niemiecki kk skrytykowal ustawe o malzenstwach osob homoseksualnych. Ostro, ale nie po chamsku i nie wzywal do protestow…Pewnie i tak nikt niebralby w nich udzialu…
    Gdyby w Posce sejm uchwalil podobna ustawe, to kk wpadlby w szal! Czy nie? Nie znam dowodow na to, ze kk na zachodzie wpieprza sie do polityki. Uspokoil sie. Krytykowac ma prawo–jesli kogos jego krytyka interesuje. Z takim kk nie mam problemu. Kto go potrzebuje, to go ma. Istnieje obok mnie i prawde mowic zupelnie mnie nie interesuje. Tak tez powinno byc w Polsce. Ale kto(powtorze pytanie) odwazy sie zaryzykowac?
    Polityka, to co prawda wyrachowana kalkulacja. Niestety w dramatycznej sytuacji demokracji i praworzadnosci w Polsce—to nie wystarczy.

  64. ..tam maszyna zwana katolicyzm dziala od IV-wieku i sprytny cesarz Konstantyn wpadl na pomysl ze nie warto niszczyc chrzescijan ,mozna zrobic wielkie COS co moze rzadzic swiatem nazwali to Cos katolicyzm tz ;chrzescijanstwo po swojemu .
    Dzis to wielki moloch do robienia kasy …

  65. hola, hola, z ta uogolniajaca opinia prof. Czapinskiego, ze politycy sa najmniej inteligentna grupa zawodowa. Jesli szuka sie przykladow, czy przykladzikow z polskiego podworka, to moze i ladnie to brzmi a nawet dowcipnie. Z tym, ze nie uwazam, ze w znienawidzonym obozie nie ma ludzi inteligentnych. Tak jest jak swiat dlugo stoi. Nawet Maciarewiczowi z odleglych lat jego przyjaciele nie odmawiaja inteligencji. Znam jedynie kilka polskich nazwisk wspolczesnych z Polski z wyzszej polki, i dawna przyjaciolke ( nie mamy kontaktu), ktora jest od chyba 20 lat na polskiej arenie ustawodawczej. Nie zgadzam sie z nia wcale. Niemniej byla to zawsze zdolna, pracowita, inteligentna i uczciwa osoba.
    Innych polskich wybrancow narodu nie znam, ale biedny to kraj gdzie sa sami durnie u wladzy. I jeszcze jedno, nie mozna uczyc prawidlowych postaw obywatelskich droga pogardy dla wszystkich politykow.
    Inteligencja politykow moze byc wykorzystywana dobrze i zle. Ale to inna sprawa. Zajme sie pozytywnymi przykladami z mojego amerykanskiego podworka. Gdyby nie talenty , Ojcow Zalozycieli Ameryki nie powstalby ten nowoczeny kraj. O wiem, wiem wymordowalismy Indian i tak az do ostatnich dni…
    Wczoraj ogladalam film dokumentalny o Lincolnie, zreszta nie pierwszy, i znow uzmyslowilam sobie jaki to niewyobrazalny krok milowy bylo zniesienie niewolnictwa, ktore bylo bardziej zakodowane w wielu tutejszych umyslach niz religia katolicka w Polsce. Z jakimi przeciwnosciami musial walczyc, jak nienawidzilo go Poludnie i jak byl zdeterminowany i szlachetny. Inne przyklady tych z najwyzszej polki amerykanskiej z ostatnich 100 lat. To nie byl inteligentny Teddy Roosevelt, czy jego kuzyn Franklin, a J. Kennedy, czy ostatnio B. Obama, a to niemoralna i glupia jest A.Merkel?
    Ta glupota, czy brak inteligencji ma dotyczyc wg profesora tez ojcow zalozycieli Panstwa Polskiego po tylu latach jego nieistnienia?
    PS Ciesze sie, ze troszeczke zainteresowalam tematem „Co robic” na okolicznosc kraju.
    Na pewno nie jest argumentem przeciw dzialaniu pogardliwe, ze wszyscy sa glupi we wladzy. Na pewno dosyc tam glupieja, ale nie zawsze do konca. To ma byc rozwiazaniem pozostawienie kraju w rekach glupich, nieinteligentnych nieuczciwych?
    Prof. Czapinski jest chyba szefem zespolu, ktory wydaje opracowania ‚Diagnoza spoleczna”. Okazuje sie, ze poziom szczesliwosci, i takie inne parametry w Polsce jest bardzo wysoki, a nawet coraz wyzszy. No wiec; :”co robic’

  66. @gotkowal 2 sierpnia o godz. 15:26

    To jest dokładnie ta sama arogancja i dokładnie to samo chamstwo, z jakim kaka ogrywa zwyczajnych ludzi w Umęczonej na każdym kroku. Dokładnie to samo chamstwo, z jakim dyżurny sutannita włazi na salę szpitalną i rozpoczyna głośną modlitwę, nauczycielka zabiera dziecko do kościoła (bo mu przecież nie zaszkodzi), wrzaskliwa procesja paraliżuje miasto, a xiunc Sowa tokuje w telewizji. W żadnej z tych sytuacji nikt nie widzi nic niewłaściwego, a jeśli widzi, to się boi zaprotestować.

    W moim odczuciu religianckie pier.oły serwowane publicznie na forum są zwyczajnie obraźliwe dla czytaczy. Poza tym śmieszą mnie reakcje ludzi takich jak Orteq – który zażarcie broni swobody publikacji religianckich bzdetów, ale zgłasza protesty, gdy ktoś otwarcie nazywa bzdet bzdetem. Wybiórcza cenzura zwolennika wolności słowa? Zabawne to i dziwne tez.

  67. @Lewy
    Uzupełnienie do Twojego – świetnego skądinąd – wstępniaka, Tomasza Polaka, człowieka, który przez wiele lat z Krk był związany jako ksiądz, profesor teologii dogmatycznej Tomasz Węcławski, a po głośnej apostazji przyjął nazwisko swojej przyszłej żony. Obecnie jest – jako profesor dr hab. – szefem Pracowni Pytań Granicznych UAM.
    http://mediumpubliczne.pl/2016/02/w-co-nas-wciaga-i-co-nam-pozera-polski-kosciol/

  68. @Tobermory
    Dzieki,że zwrócileś mi uwagę na to,że istnieją inne maszyny,np.elektryczne. Poszerzyłeś moją wiedzę o te inne maszyny
    Pozdrawiam

  69. @Kostka
    Dzieki. Cenię sobie Twoje zdanie, więc Twoje uznanie sprawiłocmi dużącprzyjemność.
    Szkoda, że tak się rzadko tu pojawiasz

  70. anumlik
    2 sierpnia o godz. 19:36

    Mój komentarz
    Przeczytałem krótką rozprawkę prof. Polaka na temat KK w Polsce jako maszyny społecznej opartej na fantazmacie, w Polsce szczególnie konserwatywnie funkcjonującej i bezsilnej wobec przyszłości, co rodzi frustracje, złość, nienawiść, sprawia, ze wieje wiatr żagle środowisk typu rdzeń PiSu.

    BTW Jarosław Ka ma fantazmaty za fantazmaty, lecz pogrywanie na nich, to jego pokusa nieodparta, w tym się uwidacznia, błyszczy talentem, jednoczy się z kim się da, przytakuje komu się da.

    Jego słowa w rozprawie miedzy szeregowym posłem, a plebanem Ojdyrem (wywiad w Radiu Maryja) – obronimy Europę, nie damy się, itd, są dokładnie tym przestrzeleniem, które wiedzie (w perspektywie) do samozagłady, o jakim pisze prof. Polak.
    W tym szeregowym pośle tkwi wybuchowa mieszanka kompleksów, mitów, pazerności na władzę, cwaniactwa, obłudy i pokusy przechwycenia wszystkich sterów w swoje ręce, łącznie ze współsterowaniem maszyną społeczną fantazmatyczną jaką jest KK. On ma wewnętrzne poczucie misji i próbuje wmówić funkcjonariuszom KK, że jest to misja zgodna z misją KK, by znaleźć u nich jeszcze więcej poparcia dla swojej obrony Europy przed lewactwem, genderem, marksizmem i innym szataństwami. Funkcjonariusze coś mu odmrukują, ale to nie jest jeszcze to, czego oczekuje Jarosław Ka.
    Pzdr, TJ

  71. @Na marginesie 19:14
    Najbardziej wkurza ten zarozumiały, pełen wyższości ton: skoro tak pięknie opowiadam o bozi, rozrzucam przed wieprzami perły prawdy i mądrości; a ktoś nie dość, że nie przyklęka i zamiast zamknąć swą niewierną mordę – jeszcze pyskuje – to znaczy, że skończony dureń i kanalia.

  72. @Lewy
    2 sierpnia o godz. 21:10

    Ależ nie ma za co 😉

    @gotkowal przypomniał, że wszelka energia od słońca pochodzi, ja bym dyskutował, czy aby na pewno od naszego aktualnego. Dyferencjacja planet układu słonecznego miała miejsce równolegle do powstania i rozwoju naszej centralnej gwiazdy, a materiał pochodzi prawdopodobnie w dużej części z innych gwiazd, w tym supernowych.
    Wodór i hel mógł zafundować nam Big Bang, cięższe pierwiastki (do żelaza) mogły powstać w wyniku syntezy termojądrowej, a jeszcze cięższe – podczas wybuchów supernowych.

    Widziałem nawet maszyny napędzane energią geotermalną 😎

    Na koniec i tak Deus ex machina zrobi porządek. Wystarczy oglądać amerykańskie filmy.

  73. @zza kałuży
    Oczywiście masz jak najbardziej rację. W wielu krajach, w tym w Polsce nie ma alternatywy dla roli kościoła w tworzeniu wspólnotowości (cohesion). Na takim podkarpaciu ludzie zamieszkujący rozsypane po dolinach i na stokach gor domy, spotykają się, poznaja się w kościele. Kiedyś do tego celu slużyła jeszcze karczma, ale wyłącznie dla mężczyzn, Ale dziś podkarpacki góral może sie upić wszedzie, w domu, na grilu.
    Słyszałem pewną Angielkę, która tłumaczyła, dlaczego głosowała za breixitem. Powiedziała, że wraz z napływem imigrantów z Europy wschodniej , przecietny, prowincjonalny Anglik, dla którego miejscem tworzenia sie owej wspólnotowości był pub, nagle natknął sie na polskiego czy czeskiego barmana, który wprawdzie włada nieźle językiem angielskim, ale z którym nie może pogadać o krickecie, rughby i innych ciekawostkach, ktore zajmują takiego Anglika.Pub stracił duszę, przestał być angielski.
    Oczywiście ptorzebne są takie miejsca spotkań, wymiany najbanalniejszych myśli. W PRLu w tym celu tworzono jakieś klubo-kawiarnie.
    Gdyby kościół zajmował sie takimi sprawami o których piszesz, to chwała mu. Taki jest kościoł protestancki.Natomiast polski rzymsko-katolicki kościoł ma inne priorytetu.
    Niedawno widzialem film o Vikingach, którzy przez około 200 lat zasiedlali Grenlandię. Naczelnik owej osady wybudował skromny kościół, otoczony rozrastającym się cmentarzykiem.Ale długie uszy, czy sokole oczy z Watykanu wypatrzyły ten kościółek i specjalny wyslannik papierza nakazał owej wspólnocie płacić dziesięcinę; chodziło o cenne futra fok, kły morsów..To był priorytet stolic apostolskiej.
    Oczywiście można się przyczepić do tego, dlaczego w mojej metaforze z maszyną i pociągiem, nie pokazałem owych pozytywnych działań kościoła. No bo taki temat wpadł mi do głowy. A wpadł mi dlatego, że owe „priorytety” kaka stały się w Polsce tak rażące, tak wołające o pomste do nieba,że uznałem je za istotę tej organizacji.
    Wydawałoby sie, że w dobie mediów, internetu,kościół straci monopol na tę wspólnotowość.Jednak jest odwrotnie. Wlasnie na tym podkarpaciu większość telewizorów jest podlączaona do talerza telewizji Trwam, a w każdej gminie, przy kazdym kościele ogłasza się radio maryja. Pranie mózgów odbywa sie tam na niebywalą skalę, a wyniki znamy w postaci rządów pisu sterowanego z tylnego siedzenia przez Rydzyka.

  74. Proponuje na chwilę zejść z mechanistyczno-kościółkowych rozważań na grunt polityki międzynarodowej. Dzisiejsze oświadczenie Miedwiediewa na temat sankcji amerykańskich pokazuje jak wielka przepaść istnieje pomiędzy demokracją parlamentarną, a jedynowładztwem:
    По мнению российского премьер-министра, „администрация Трампа продемонстрировала полное бессилие, самым унизительным образом передав исполнительные полномочия Конгрессу” – powiedział Miedwiediew. Dla niekumatych po rosyjsku podaję tłumaczenie:
    Według rosyjskiego premiera, „administracja Trumpa wykazała kompletną impotencję, w najbardziej upokarzający sposób przenosząc uprawnienia wykonawcze do Kongresu”.

    Więcej w portalu Meduza:
    https://meduza.io/news/2017/08/02/medvedev-nadezhde-na-uluchshenie-otnosheniy-s-administratsiey-trampa-prishel-konets?utm_source=website&utm_medium=push&utm_campaign=browser_news

  75. Nie dość psiakrew, że cyrylica to jeszcze italikiem. Ja będąca z cyrylica na bakier i ślepawa nieco- odpadam.

  76. Lewy
    2 sierpnia o godz. 21:43

    Mnie się zdaje, że ta wspólnotowość podkarpackich talerzy podłączonych do Rydzyk, to wspolnotowość mniemana. Raczej takie coś: „lubimy to, co znamy”,, niż wspolnota rzeczywista, napędzana jakimiś głębszymi i autentycznymi odruchami.
    Jak proboszcz z biskupem siedzą we łbie, bo siedzą już 52 pokolenia: „od tysiąca pięćdziesięciu lat”, to posiedzą jeszcze.

  77. Kiedy wrócicie do współczesności? Tyle się dzieje tu i teraz…

  78. @anumlik 19:36
    Węcławski przez dziesięciolecia był teologiem. Fundametalnym. To niestety widać, słychać i czuć. Nie może funkcjonować na niskim poziomie abstrakcji. Na użytek nas maluczkich, wygodniej powiedzieć, że ci maszyniści, którzy przyzwyczaili się do kontaktu z wszeteczną lewicą i szatanem liberalizmu – powinni znać swoje miejsce na boisku. W zmienionej sytuacji, kiedy po pełnym beznadziei okresie defensywy – nareszcie można przejść do zajmowania terenu – trzeba tworzyć zwartą drużynę. Wkładanie kija w tryby i sypanie piasku w szprychy – jest niedopuszczalne. Drużyna musi być silna, zwarta i robić to na czym zna się najlepiej. Odbierać frajerom podmiotowość czyli kraść im dusze.

  79. Rzadki ptak wśród wiernej trzódki kk, Józef Tischner: „Widzimy jak Kościół, który kiedyś organizował całe życie społeczne, jest dla tej organizacji coraz mniej potrzebny. Co więcej, widzimy, że w wyniku takiej laicyzacji wcale nie jest w Europie całkiem źle. Znikły na przykład z jej mapy wojny i prześladowania religijne. […] Trzeba spojrzeć w oczy prawdzie: ludzkość może obejść się bez Boga. Tak jest stworzona. Nie ma konieczności zapraszania Boga między ludzi”.

  80. @Ewa-Joanna, 2 sierpnia o godz. 22:42
    Tłumaczenie najważniejszego fragmentu podałem. Po polsku italikiem nie czaisz? Podaję jeszcze raz normalnym drukiem:

    Według rosyjskiego premiera, „administracja Trumpa wykazała kompletną impotencję, w najbardziej upokarzający sposób przenosząc uprawnienia wykonawcze do Kongresu”.

    Tak może powiedzieć/napisać wyłącznie wielbiciel samodzierżawia. Howk!

  81. Kostka
    2 sierpnia o godz. 11:49

    Przelotna Kostko,
    Wez Ty i zagladnij do emaila… Nie nei tego codziennego, tylko tego, z ktorym sie do Polityki zapisalas… Czeka tam na Ciebie wiadomosc. Nieco juz zdezaktualizowana, ale wymagajaca odpowiedzi z uwagi na przyszlosc.

  82. @ zyta 2003, Rosa91b, Tanaka

    Piszecie na ten sam temat, więc pozwólcie, że odpowiem Wam zbiorowo.
    Radny, o którym wspomniałam, ten chłop jak dąb, jest na wielce uprzywilejowanej pozycji. To wczesny emeryt, czyli na życie już zarabiać nie musi, a góry mógłby spokojnie przenosić. Napisałam też, że jest zaprawiony w bojach z naciskiem na „zaprawiony”. W tej dziedzinie go raczej nie przebiję:) Ale przede wszystkim trzeba brac pod uwagę fakt, że w tak małych miejscowościach istotne jest to, co radny może załatwić dla konkretnego wyborcy, a nie jakieś tam wizje świetlanej przyszłości dla ogółu. I to jest główne kryterium przy urnie.

    Natomiast, droga zyto, nie przyszło mi do głowy, by wziąć udział w wyborach ze świadomością, że przegram. I to jest coś, naprawdę coś, bo nic mnie nie ogranicza. Zrobię im jazdę bez trzymanki i bez brania jeńców dla samego wzburzenia stęchłej wody w stawie. Dzięki za inny punkt widzenia.

  83. @@@Lewy, Tanaka, Jiba i inni zainteresowani

    Fajnie wszyscy piszecie, a ja tak zajety, ze sie poza poczytaniem nie wlaczam. Jakos mnie zawsze odrzucalo od masowek, a piszac co mysle, bym sie do masowki podlaczyl, lub ja wytwarzal.

    @Lewy
    Metafora kolejowa jest super i oddaje istote rzeczy. Nieco dorzuce, cos czego nikt nie napisal, choc glowy nie dam, bo moglem przeoczyc.

    Zaczne od anegdoty kolejowej:
    Za wczesnego Bieruta jechal pociag, az dojechal do konca torow. Kierownik pociagu przeszedl sie „po wagonach”, skrzyknal pasazerow, wyskoczyli, las zrabali, hute postawili, stal wytopili, szyny wywalcowali, tory zbudowali i pojechali dalej.
    Za Gomulki jechal pociag, az dojechal do konca torow. Kieronik pociagu przeszedl sie „po wagonach”, skrzyknal pasazerow, wyskoczyli, rozebrali tory z tylu, zmontowali z przodu i dalej pojechali.
    Za Gierka jechal pociag, az dojechal do konca torow. Kierownik pociagu przeszedl sie „po wagonach” i przekonal pasazerow zeby podskakiwali na siedzeniach i udawali, ze jada dalej…

    To powyzej odnosilosie do ospodarki, ale rownie dobrze mozna przelozyc ta metafore na kk. Historycznie patrzac dwa pierwsze etapy gina w pomroce dziejow, a trzeci trwa od dawna. Wielokrotnie wspomine „40 tysiecy katolicyzmow” sa wlasnie dowodem na to, bo kazdy „podskakuje” indywidualnie w swoim rytmie.

    A jesli ta „lokomotywa” sie porusza faktycznie, to albo wylacznie sila inercji, albo dlatego ze sie znajduje na rowni pochylej, po ktorej sie stacza, a nie gdzies jedzie.

    Jesli mam racje, to wnioski z analizy mozliwosci sa jeszcze bogatsze, od znakomitego wstepniaka @Lewego.

  84. @anumlik
    3 sierpnia o godz. 0:50
    Przeczytałam sobie całość po angielsku. Nie przepadam za zdaniami najważniejszymi , wyrwanymi z kontekstu. Lubie mieć własne zdanie, ot, zboczenie takie.

  85. @anumlik 2 sierpnia o godz. 22:05
    „oświadczenie Miedwiediewa na temat sankcji amerykańskich pokazuje jak wielka przepaść istnieje pomiędzy demokracją parlamentarną, a jedynowładztwem:”
    Pochopne i zbyt pozytywne wyciągasz wnioski.
    Trumpek jest zepchnięty do głębokiej obrony i to głównie swoimi idiotycznymi tweetami oraz ostatnimi wypowiedziami swojego syna. A tak ogólnie to swoim debilizmem i przyzwyczajeniem do dyktatorstwa w biznesie i w życiu osobistym. Do furii doprowadza go jakakolwiek forma kwestionowania jego decyzji czy opinii, on toleruje tylko potakiwaczy.
    W sprawie sankcji nawet do tego orangutana dotarło, że nie może ot tak po prostu znieść tych pieprzonych sankcji (które ten sku*wysyn je*any czarnuch mu na złość zapoczątkował) i wreszcie pójść wspólnie z Putinem na ruskie blond dziwki z kawiorem.

    Co mu się marzyło już od bardzo dawna, tzn. od ostatniej chłopaków na te dziwki wyprawy w Moskwie czy w Petersburgu kilka lat temu.

    Orangutanowi ktoś (Ivanka?) wytłumaczył, że jak sankcje tego czarnucha zniesie to to „może podejrzanie wyglądać, tatusiu i będziemy mieli kłopoty”.

    Przewiduję, że w miarę wychodzenia coraz to nowych szczegółów na tematy kampanii wyborczej robionej ręka w rękę z Ruskimi Trumpek będzie nakładał coraz to ostrzejsze sankcje, aż do zakazu płynięcia Golfsztromu włącznie.

  86. Dalej na temat pociągowej alegorii.
    Otóż doszedłem do wniosku, że jest ona jednak nieadekwatna.
    Albo nie całkiem wystarczająca.
    Bo jest linearna, czyli jednowymiarowa.

    A Kościół jest trójwymiarowy, tzn, ma dwa wymiary geograficzne na powierzchni Ziemi oraz do tego ma czas.

    Myśląc nad @Lewego wspólnotowością (ładne i krótkie podsumowanie mojego wodolejstwa), nad żartem @lonefather oraz nad wątpliwościami @Tanaki doszedłem do wniosku, że ten twór, ta kościelna machina być może powinna być analizowana jako żyjacy (bo zmieniający się w czasie) dwuwymiarowy fraktal.

    Z definicji frakatala usiłuje on odtwarzać i kopiować lokalnie swoje globalnie istniejące wzory i schematy organizacyjne. Niech jego zdolności do przeżycia (jego czyli lokalnego kawałka fraktala, lokalnej społeczności, choćby tylko grupki kilku osób) będą podobnie prosto zdefiniowane jak w grze Conway’a „Life”.

    Dostaniemy zatem zamiast jadącego gdzieś w jakims kierunku po w miarę prostych torach obraz o naturze fraktala, tyle że „oddychający”, żyjący.

    Niektóre jednostki (ludzie, grupki ludzi, rodziny, wioski, osiedla, miasteczka, miasta, kraje, kontynenty, planety, itd.) w danym czasie nie tylko będą w stanie przetrwać do następnego kroku gry Life ale jeszcze porosną „krewnymi / przyjaciółmi / dziećmi”.
    W danym kącie fraktala bedziemy obserwowali gwałtowny rozwój a w innym wymieranie. Wolniejsze czy szybsze, ale wymieranie.

    I teraz fraktal ma tę właściwość bycia samopodobnym, czyli przyglądając się mu z użyciem kolejno coraz silniejszego szkłą powiększającego będziemy widzieli w ramach „generalnie wymierającego” obszaru rejony burzliwego wzrostu.
    Podobnie w rejonach generalnie czyli globalnie (w skali będącej dla nas akurat naszą „globalnością”) przechodzących fazę gwałtowengo i bogatego rozwoju będziemy widzieli też miejsca szybszego czy wolniejszego, ale jednak wymierania.

    Wydaje mi się, że nie tylko Kościół katolicki ale pewnie większość podobnych mu organizacji może być analizowana takim modelem żywego fraktala.

  87. @zza kałuży, z godz. 3:26
    Czy ja się choć jednym słowem zająknąłem na temat sankcji, samego Trumpa w kontekście tych sankcji, tła utkanego z szkodzących Trumpowi wypowiedzi syna Trumpa, zachowań i wypowiedzi Ivanki Trumpa oraz blond dziwek Putina, które amerykański „blond grzywka” posuwał w moskiewskim hotelu? Nie zająknąłem się. Tło (z angielska background) wprowadzenia nowych sankcji amerykańskich dla Rosji nie ma nic tu nic do rzeczy, aby zrozumieć sens wypowiedzi Miedwiediewa. Czyli – Trump nie ma jaj i scedował swoje uprawnienia na Kongres. W analogicznej sytuacji Putin okazałby się samcem z jajami i Dumą by się nie zasłaniał. Co zresztą robi mając Dumę w głębokim poważaniu. Amerykański prezydent ma duże uprawnienia, ale ze zdaniem amerykańskiego parlamentu musi się liczyć (podobnie jak ze zdaniem sędziów i prasy), rosyjski prezydent ma parlament, sędziów i prasę w… Nie będę się wyrażał w rześki warszawski poranek 😉

  88. @anumlik
    Cała ta clownada z Trumpem w roli głównej i Putinem w tle , wzbudzałaby jeno czkawkę ze śmiechu, gdyby nie te nuklearne maczugi, które protagoniści trzymają za plecami. I możliwy chaos w światowej polityce oraz gospodarce. Historia jest w typie: złapał kozak. Putin prawdopodobnie ma mnóstwo większych i mniejszych haków na „Prezydenta 250-lecia”, tylko nie bardzo może ich użyć, bo konsekwencje dla wszystkich zaangażowanych stron mogą być fatalne. Wielkie pieniądze i jeszcze większa władza – lubią ciszę i cień. Nawet demokratom nie bardzo śpieszy się do impeachmentu, bo piana, która by przy okazji powstała, nie opadłaby do końca wieku, trwale rujnując mocno już nadszarpnięty prestiż USA. Wszyscy już marzą tylko o jednym, jakoś dotrwać do końca kadencji, a potem głęboko odetchnąć i otrzeć zimny pot z czoła. Ta utykająca kaczka za daleko już nie poleci.
    Jeśli wybory prezydenckie w Ameryce były sterowaną z Kremla operacją połączonych sił GRU i FSB, to zakończyła się ona jednak fiaskiem, a jedynymi wygranymi są Chiny. I jeśli USA jakoś to przeżyją, to Putinowi sytuacja mocno może się skomplikować.

  89. @gotkowol, z godz. 7:47
    jedynymi wygranymi są Chiny.
    O czym pisałem niejednokrotnie – zarówno na forum „Polityki”, jak i na innych forach. Podstawowa zasada jakiej trzymał się Deng Xiaoping, wprowadzając Chiny na ścieżkę reform, która trafnie obrazuje specyfikę tych reform (i generalnie chińskiej mentalności) brzmi: przekraczaj rzekę czując kamienie. Jak dotąd zasada ta się sprawdza.

  90. zza kałuży
    3 sierpnia o godz. 4:07

    Sadze, ze przedstawiles inny model tego samego.

    Sadze tez, ze patrzenie na kk jako na fraktal tez moze dzialac.

    I jeszcze sadze, ze oba sposoby patrzenia, modelowania, sie uzupelniaja, a nie konkuruja.

  91. zza kałuży
    3 sierpnia o godz. 4:07

    .
    Cwiczenie 1.

    Jak bys opisal fraktalowo sekularyzacje Prus?

    Bo „kolejowo” ja opisac, to betka.

  92. Pędzi pociąg z daleka,
    ma czerwone bufory
    Wszystko równo wymiecie,
    co mu wlezie na tory

    https://www.youtube.com/watch?v=QP-cRWN-Z2E

  93. gotkowal
    2 sierpnia o godz. 23:03
    Kopiuję link do artykułu wyjaśniającego zamieszanie z listem JPII do J. Turowicza z 1995, wspomnianym przez Węcławskiego/Polaka.

    Mój komentarz
    1995 rok
    Krajski w książce “Polska, Kościół święta demokracja” w nawiązaniu do listu Jana Pawła II do „Tygodnika Powszechnego” pisze o kreciej robocie TP w KK, m.in. o tym jak redaktor naczelny TP Turowicz śmiał dyskutować jak równy z równym z samym papieżem Janem Pawłem II.

    Ciekawsze jest to, co Krajski napisał o demokracji.
    Poniżej cytaty świadczące o tym, że jedynym modelem demokracji, który ma pasować wg Krajskiego kościołowi, państwu polskiemu i większości katolickiej, jest model demokracji ograniczonej i nie jest to demokracja liberalna, bo ta jest nieograniczona, trudna ze względu na relatywizm poznawczy (?) i moralny do pogodzenia z zasadami wiary chrześcijańskiej.

    Cytaty z 1995 roku, ale wciąż ważne, bowiem pokazują stanowisko dużej części kościelnej hierarchii wobec demokracji. To stanowisko można wyrazić następująco – demokracja by była do przyjęcia, musi uwzględnić dobro wiary, innymi słowy dobro wiary ponad demokracją (teza podobna do hasła wygłoszonego w Sejmie przez Morawieckiego starszego – dobro ludu ponad prawem). Demokracja nie może być równa dla wszystkich, demokracja nie może „być bez granic”.

    Dziś widać, ze natchniony Jarosław Ka intensywnie aktywizujący KK do sojuszu z PiSem szuka lepszego modelu demokracji, prze do przodu, co prawda nie bardzo wiadomo w którym kierunku, lecz jak najdalej od modelu demokracji liberalnej – unijnej, mniejszościowej, relatywistycznej poznawczo (?) i moralnie, masońskiej, lewackiej i szatańskiej, szuka demokracji ograniczonej po to by pomieściliby się w niej katolicy, a inni byli tym pomieszczeniem ograniczeni.

    Demokracja liberalna nie da się pogodzić z katolicyzmem – taka była w 1995 roku główna teza Krajskiego.

    1) „Stając na pozycjach advocatus diaboli, to znaczy w obronie Marcina Króla, można by powiedzieć, iż ma on na myśli liberalny model demokracji, który istotnie trudno, ze względu na relatywizm poznawczy i moralny tkwiący u jego podłoża, byłoby pogodzić z zasadami wiary chrześcijańskiej.
    Zgoda ale… No właśnie, jest tutaj jedno „ale”. Jeżeli nawet tzw. liberalna demokracja nie da się pogodzić z katolicyzmem, to w takim razie nie musimy jej za wszelką cenę wprowadzać w kraju katolickim, nie licząc się z uwarunkowaniami historyczno-kulturowymi, lecz znaczy to, że powinniśmy szukać innego modelu demokracji.

    Król jednak w sposób wyraźny, stanowczo upiera się przy modelu tej liberalnej demokracji. Uznaje go widocznie za jedyny (chyba, że „ma klapki na oczach” i innych modeli nie widzi; czego w takim razie szuka w piśmie, które określa siebie jako katolickie).”

    2) „Otóż koncepcja demokracji bez granic, nie jest powszechnie przyjęta. Ten zaś, kto ją przyjmuje jest niebezpiecznym szaleńcem. Trzeba tu przypomnieć, że demokracja „bez granic” doprowadziła do władzy Adolfa Hitlera. I to ona właśnie jest odpowiedzialna za zbrodnie holocaustu.”

    3) „Tak więc, ponownie, musimy dojść do wniosku, że demokracja w Polsce nie powinna mieć takiego charakteru, który uniemożliwiałby odnalezienie się w niej katolików. Musi to zatem być demokracja ograniczona, czyli taka właśnie, jaką promuje Kościół.

    Idea demokracji ograniczonej wiecznie żywa. To tę ideę próbuje wcielić w życie PISowskie przywództwo (jednoosobowe) ograniczając demokrację stopniowo i systematycznie (sprowadzenie Trybunału Konstytucyjnego do instytucji adiustującej teksty ustaw, podporządkowanie sądownictwa władzy wykonawczej, „porządkowanie” mediów, „porządkowanie” prawa do demonstracji, odcinanie się od wspólnotowości z Unią Europejską w przestrzeganiu zasad i reguł demokracji.
    Pzdr, TJ

  94. @tejot
    Ma Putin swoją demokrację suwerenną. Abośmy to jacy-tacy, Polacy? Nie stać nas na demokrację katolicką? Oksymoroniczną w dodatku!

  95. @Tobermory 11:40
    Pociąg bufory ma całkiem czarne, w dodatku święcone. Huuuuuu-huu!
    Chociaż, być może jednak chodzi o gruszę:
    https://www.youtube.com/watch?v=Rhl0opUFrkc

  96. @gotkowal
    3 sierpnia o godz. 12:24

    Ten z czerwonymi rozjeżdża nasz kraj bez żadnego trybu i torów 🙄

  97. „Część krytyków na świecie uważa, że to, co piszę, jest naturalistyczne, a część,
    że to surrealizm. Wygląda na to, że jedni i drudzy mają rację, bo na początku
    naszego wieku XXI odróżnienie naturalizmu od surrealizmu robi się coraz
    trudniejsze. Wszystko, co piszę, dzieje się w świecie realnym. Jest tak realne,
    że brzmi nierealnie”.
    To Janusz Głowacki („Z Głowy”), na marginesie rozważań o twórczości Gombrowicza. Ten to dopiero, miałby dzisiaj ubaw!

  98. gotkowal
    3 sierpnia o godz. 12:07
    @tejot
    Ma Putin swoją demokrację suwerenną. Abośmy to jacy-tacy, Polacy? Nie stać nas na demokrację katolicką? Oksymoroniczną w dodatku!

    Mój komentarz
    Demokracja z definicji jest wolnością podlegającą regułom. Reguły te spełniają rolę organizującą, ujmującą funkcjonowanie w całość i z natury rzeczy są „ograniczające”. Cechą tych reguł jest to, że są przyjęte, przestrzegane i obejmują one wszystkich obywateli, a od reguł są „wyjątki”, jak w każdej maszynie społecznej, tylko że te (mniejszościowe) wyjątki nie są przeciwstawne demokracji, a wynikają z poszanowania, uznania praw tzw. mniejszości.

    Czy obdarzanie ustroju społecznego autorytarnego przymiotnikami – suwerenna, autonomiczna, illiberalna, ograniczona, itd. nie jest zabiegiem propagandowym, logiczną podpórką pozwalającą podszywać się pod demokratów rządzącym w tych ustrojach?
    Pzdr, TJ

  99. @tejot, 3.8, 11.43

    Bardzo wazny tekst. Dotyczy istoty konfliktu w Polsce. Mianowicie tego, czy Polska ma byc liberalna demokracja, czy jakims pseudodemokratycznym tworem dopasowanym do zyczen kk.
    Jest najwyzszy czas by zajac sie tym, o co chodzilo JPII. Mam wrazenie, ze wielu ludzi wciaz kojarzy go z walka o demokracje. Jedyne, co mozna o nim z pewnoscia powiedziec to to, ze walczyl z komuna. Bardziej o „rzad dusz” niz o demokracje. Jakakolwiek krytyka tego ultrakonserwatywnego czlowieka—jest wciaz tematem zabronionym. Nie ruszy go nikt. „Wisi” nad Polska jak jakis obled! Nawet media krytyczne wobec kk(czesto, bardzo, bardzo ostrozne) go nie „ruszaja”.
    Opozycja? Juz w zadnym wypadku! Poleci pare slupkow w dol? Tak. Pewnie poleci, ale moze wsrod ludzi spragnionych normalnosci… jednak sie oplaci?
    JPII nie byl zadnym bohaterem, zadnym nad-czlowiekiem. Byl ultrakatolikiem, niczym mniej i iniczym wiecej.
    Mity nie sa pomoca w tworzeniu liberalnego, otwartego spoleczenstwa. Przeciwnie sa wielka przeszkoda.
    Czas z tymi halycjunajcami skonczyc.

  100. Sojusz katolików, biznesmenów i nazistów wywindował Hitlera do władzy.
    O roli kaka w legitymizacji Hitlera pisał np. Deschner.
    A „telewizja publiczna” (której nie ma) usiłuje fałszować historię.

    http://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,22184660,kto-wybral-hitlera-tvp-udaje-ze-w-iii-rzeszy-byly-demokratyczne.html

  101. „halycjunajcami” – podoba mi się 😀 Prawie tak samo jak swego czasu „haculinacje” w wykonaniu mojego potomka 😉

    JPII… Jechałem kiedyś (wczesne lata 80.) pociągiem relacji Mannheim-Kraków. Na polskiej granicy celnicy bardzo chcieli wiedzieć, czy nie przewożę niemieckich czasopism takich jak „Spiegel” albo „Stern”. Z wymiany zdań wynikło, że mają obowiązek rekwirowania zachodniej prasy z krytycznymi artykułami o Wojtyle.

  102. @Szymonowicz 3 sierpnia o godz. 14:25

    Nie tylko ultrakatolikiem. Był człowiekiem, który się nigdy nie wychylał i nigdy nie podskoczył żadnej waaadzy. Gdy komuniści aresztowali jego protektora, pojechał na urlop. Był tak spolegliwy, że wyznaczono go – z konieczności – na krakowskie biskupstwo, jako jedynego kandydata, którego zaakceptowały władze PRL-u. A w czasie wojny (wbrew oficjalnym życiorysom) nigdy nie uczestniczył w żadnym ruchu oporu. Przesiedział wojnę jak u pana Boga za piecem, pracując dla Niemców w Solvayu i korzystając z przywilejów pracowniczych. Jego korespondencja z tego okresu wykazuje totalny brak zainteresowania tym, co się wokół niego działo. Chwali się tym, jak wiele czyta i jak cudownie się odizolował od rzeczywistości.

  103. @gotkowal 3 sierpnia o godz. 12:24

    Ta grusza… to chyba jednak lipa 😉
    A że wszystko przerasta i przesłania – to też fakt.
    Całość – trafiona.

  104. W zakresie dbania o własną skórę i karierę – Wojtyła niewątpliwie miszczem był.

  105. @Na marginesie
    Ważne, że ludek bogobojny świat ma poukładany i wie czego się trzymać:
    https://www.youtube.com/watch?v=SKLtgj1_vxY

  106. Przeczytalam w New York artykul p.t. „The doomed Earth Catalog”, Nie potrzeba filmow grozy, zeby przerazic sie mysla co czeka nasza planete, czyli tez jej mieszkancow. Powinnam dodac- jesli nie zaczniemy jej ratowac, ale zastanawiam sie, czy jest ta Ziemia do uratowania.
    Oto katalog niektorych problemow
    1.temperatura ( to nie tylko chodzi o wzrost sredniej, ale temperature w jakiej moga ludzie przebywac), a sakramentalne 2 cm podniesienia sie wod oceanu bedzie juz katastrofa.
    2. trudnosci z wyprodukowaniem zywnosci wskutek suszy i goraca
    3. wystapienie wielkiej ilosc cieplolubnych owadow, ktore przynosza straszliwe choroby. Dotychczas niektore z nich byly endemiczne, inne „uspione” w zimnych rejonach. Juz sa takie owady jak komar zika, ktory znalazl sobie dobre srodowisko w Brazylii, a byl endenemicznym w jednym kraju afrykanskim, gdzie wskutek „wspolzycia” z nim ludzi od zawsze nie powodowal takich efektow.
    4. Zanieczyszczenie powietrza
    5. Pogarszanie sie natury ludzkiej. Moze was to smieszyc i zawsze mozna jakos nawiazac do biezacej polityki…., ja mysle, ze za wczesnie tak wyrokowac, ale podobno kazde podniesienie sie temperartury srodowiska powoduje wzrost agresji i w konsekwencji mamy to co mamy.
    6. Zatrucie oceanow
    7.Efekty klimatyczne w postaci wiekszej ilosc susz, huraganow, tornad, powodzi ktore w okresie mierzalnym przez ludzkosc sa coraz bardziej dewawastujace i kosztowne. Polska i Europa ma takie polozenie geograficzne i nasze kleski zywiolowe sa w skali swiata malutkie.
    8. itd.
    Zawsze mozna powiedziec, ze po mnie pozar i co mnie to obchodzi.
    Mozna tez uwazac tak jak wcale niemala grupa ludzi, ze nie dotarly do nas slady innych cywilizacji, bo wczesniej zniknely.
    Niemniej, zeby miec czyste sumienie zawsze pamietam o srodowisku. Nie boli, mozna wyuczyc sie pewnych nawykow, albo minimalnej niewygody. Smieszne drobiazgi, no nie?
    Rowniez w Polityce ukazal sie artykul w tym temacie, na okolicznosc dnia, od ktorego ziemia zyje juz na kredyt w tym roku.

  107. @zyta2003
    3 sierpnia o godz. 15:49

    „Juz sa takie owady jak komar zika, ktory znalazl sobie dobre srodowisko w Brazylii, a byl endenemicznym w jednym kraju afrykanskim, gdzie wskutek „wspolzycia” z nim ludzi od zawsze nie powodowal takich efektow.”

    Jakich efektów? Bo chyba nie mikrocefalii? Medycyna nie potwierdziła związku występowania tego defektu z infekcją wirusem zika.
    W USA zdarza się rocznie do 12 przypadków mikrocefalii na 10 000 żywych urodzeń, bez komarów roznoszących wirus zika.

    Co sądzisz o komarach roznoszących malarię? Tak dobrze się zżyły z człowiekiem, że nie powodują „takich efektów”, poza może śmiercią 1.2 mln ludzi rocznie?

  108. @zyta2003
    Czy w Ameryce też nazywają to „cucumber season”? Nuda, a parę baksów za wierszówkę piechotą nie chodzi. A Trumpem publika już womituje.

  109. @tobermory, 3.8, 14.52

    Dobrze zauwazyles: powinno byc „halucynacje”. Pospieszylem sie. Choc kto wie, moze w tym polskim absurdzie…jest tez miejsce na „halucyno-jajca”, „haculinacje”… i cos tam jeszcze.
    Twoj opis z lat 80-dziesiatych…Nie mam zadnego problemu, by wyobrazic sobie, ze tak bylo.
    To tez bylby temat do dyskusji o zwiazkach PRL i kk.

  110. Understatement of the century?

    Może to szaleństwo, ale musimy się pogodzić z tym, że polska polityka nie jest do końca racjonalna Wow!

    http://www.newsweek.pl/opinie/przesluchanie-donalda-tuska-w-prokuraturze-jaki-ma-cel-,artykuly,414089,1.html?src=HP_Section_1

  111. @Szymonowicz 3 sierpnia o godz. 16:43

    Hal-jajconacje

  112. Na marginesie
    3 sierpnia o godz. 14:46

    Partia katolików w Niemczech – wprost – umożliwiła objęcie przez Hitlera władzy.

  113. zyta2003
    3 sierpnia o godz. 15:49

    2 cm?
    To moze byc problem w Bangladesh, czy w Holandii. Ale problem jest w tym, ze postepuje topnienie wszystkich lodowcow, jesli caly lod z Antarktydy stopnieje, o Grnlandii i Arktyce nie wspominajac, to poziom wszechoceanu podnisie sie nie o te 2 cm, tylko o okolo 60 metrow. Jak oblicza NASA.

    Gdyby tylko stopniala polowa lodu, to niemal 25% Europy znajdzie sie pod woda, w tym najzyzniejsze ziemie Europy.

    Temperatura.
    Przekroczenie sredniej temperatury o 2 stopnie Celsjusza w obszarze zwanym Pasem Zbozowym, niemal calkowicie uniemozliwi produkcje zboz, ktore stanowia o niemal 60% zaopatrzenia w zywnosc, bezposrednio i posrednio.

    Wszechocean.
    Zanieczyszczenie to pikus maly. Problemem jest rosnace zakwaszenie, wskutek wzroztu ilosci rozpuszczenego w wodzie morskiej CO2. Wzrost kwasowosci „zalatwi” ryby, ktorych ikra w zbyt zakwaszonej wodzie sie nie rozwija.

    Enviromental Credit.
    O ile dobrze pamietam, po raz pierwszy zastal „zaciagniety” w 1984 roku, gdy zostal oszacowany na okolo 14 dni z roku 1985. Na dzis po 32 latach, suma zaciagnietego Dlugu Srodowiskowego przekracza 3,5 roku … I jest nie tylko alarmem przemawiajacym do wyobrazni, ale jest jednoczesnie miara postepujacego wyniszczenia srodowiska w ktorym zyjemy.

    Jest gorzej niz zle. Jest tak zle, ze nie sposob tego wyrazic, zwlaszcza w obszarze skutkow. Mi sie widzi, ze wyrok na ludzkosc juz zapadl i jestesmy juz tylko swiadkami wykonywania, czyli egzekucji. Skazanym jest czlowiek, ale ofiara wyroku padnie o wiele wiecej niewinnych ofiar chciwosci, glupoty i krotkowzrocznosci ludzkiej.

    Stephen Hawking powiedzial, ze jesli ludzkosc ma przetrwac, to musi uciekac do gwiazd. A ja sie zastanawiam, czy mamy wspierac rozniesienie sie ludzkiej zarazy po kosmosie?

  114. @Na marginesie, 3.8, 14.53
    Dziekuje za uzupelnienie. Koncentrowalem sie na tym, jaka przyszlosc ma liberalna demokracja w Polsce.
    I nie wspominalem o tym, ze:
    1. Wojtyla byl bliskim przyjacielem niejakiego Pinocheta. Ten zamordowal kilkanascie, jesli nie kilkadziesiat tysiecy ludzi.
    2. Zlikwidowal(doslownie) teologie wyzwolenia. Za bardzo „smierdziala” mu komunizmem.
    3. Byl przyjacielem pedofilow. Bodajze w roku 2003 on i Joseph Ratzinger(pozniejszy Benedykt XVI, wtedy szef inkwizycji) wydali ukaz, ktory zabranial ksiezom donoszenia do swieckiej prokuratury o przypadkach pedofilii w kk–pod grozba ekskomuniki(sic!). To trwa do dzis. I wtedy JPII byl jeszcze jasny w umysle(czy kiedykolwiek byl?). Dopiero pozniej(taka wola boza) ogarnely go „ciemnosci”.
    I do tego czlowieka „lud” zanosci blagania?
    Historia widac nie uczy niczego. A juz na pewno nie ta w interpretacji kk.

  115. @Tobermory => do @ zyta2003
    Ludzie , tak ogólnie, patrzą przez pryzmat własnego pępka.
    Jesteśmy częścią układu ( w którym za wiele do powiedzenia nie mamy) czy nam się to podoba czy też nie. Jak w kociołku jest za dużo pary to musi ona znaleźć ujście. W przyrodzie , tej naszej, są mechanizmy autoredukcji czy filtrowania (niekiedy b. skutecznego). Jak będzie osiągnięta masa krytyczna dot. ludzkiej populacji* to nastąpi autoredukcja (nieco eufemistycznie to określając). Tak więc take it easy lub don’t worry.
    Gdyby powyższy tekst wydał się dziwny lub mało zrozumiały to
    posłużę się (na życzenie) pewnym przykładem.
    * to co się dzieje obecnie na naszym globie to takie małe popuszczanie paska.

  116. „Już w kwietniu 2010 r. Donald Tusk zamierzał zostać „kimś ważnym w Unii Europejskiej”. Dlatego zakazał otwierania trumien ofiar katastrofy w Smoleńsku. Musiał utrzymać dobre stosunki z Rosją, bo inaczej nie dostałby awansu na przewodniczącego Rady Europejskiej.” –
    – stwierdził dziś J. Kaczyński

    Pod wpływem upałów mózg się lasuje w przyspieszonym tempie.

  117. @Tanaka 16:53
    Tak naprawdę, Hitlerowi objęcięcie stanowiska kanclerza, umożliwili komuniści. Po wyborach w styczniu 33′ nie wzieli udziału w kluczowych głosowaniach w Reichstagu. Na bezpośredni rozkaz Stalina.
    Katolicka partia Centrum i niemiecki episkopat, do następnych wyborów w marcu 33′, była zdecydowanym przeciwnikiem NSDAP. Zwrotnica została przestawiona, gdy Hitler zdobył dominującą pozycję, po delegalizacji komunistów.

  118. @Zyta

    „male popuszczanie paska” ????

    W/g mnie, to jest zaciskajacy sie stryczek, a nie „popuszczany pasek”. Bardzo powoli sie zaciskajacy stryczek, ale za to nieublaganie.

    Tak powoli sie zaciskajacy, ze jak „gotowana zaba” nie czuje rosnacej temperatury, tak ludzkosc nie czuje jako calosc, tego zaciskajacego sie stryczka. I to nie przyroda zaciska ten stryczek na dzyi ludzkosci, ale my sami, ludzie, go zaciskamy.

  119. W Niemczech wybrano Norymberge na osadzenie Hitlera i nazizmu.

    Moze wznowimy Piotrkow Trybunalski, jako tradycja wielowiekowa uswiecone miejsce, zeby osadzic Kaczynskiego i pisizm?

  120. „Wybory zorganizowane w marcu 1933 dały nazistom 44 proc. głosów. To za mało, by w majestacie prawa wprowadzić dyktatorskie rządy. Wszystko zależało od Centrum – partii niemieckich katolików. W tym czasie komuniści nie stanowili już zagrożenia – ich mandaty zostały unieważnione, a liderzy, którzy nie zdołali uciec za granicę, osadzeni w więzieniach”.

    Jerzy Krasuski napisał, że „gdyby Centrum co najmniej wstrzymało się od głosu, to ustawa zostałaby odrzucona. Bezpośrednia odpowiedzialność za ustanowienie dyktatury Hitlera spada więc na konserwatystów zarówno protestanckich, jak i katolickich”.

    Historycy zgodnie podają, że nastąpiło to w znacznej mierze dzięki intrydze politycznej stronnika papieskiego Franza von Papena, który połączył Akcję Katolicką i potentatów przemysłowych dla wspólnych działań przeciw komunizmowi.

    Potwierdza to relacja z 20 lipca 1933 roku, kiedy to na uroczystej ceremonii w Watykanie, kardynał Pacelli, podpisując konkordat z rządem Hitlera, wyraził zadowolenie z faktu, że „na czele rządu niemieckiego stanął człowiek bezkompromisowo zwalczający komunizm”.

    Adolf Hitler mianował von Papena – za pozyskanie katolickiej części społeczeństwa – wicekanclerzem. Natomiast papież udekorował go później wysokim odznaczeniem — Wielkim Krzyżem Orderu Piusa.

    Franz von Papen był sądzony jako zbrodniarz wojenny na procesie norymberskim. Uniewinniono go, ale potem doczekał się surowego wyroku od niemieckiego sądu denazyfikacyjnego. Mimo to w roku 1959 został szambelanem papieskim.

  121. Tobermory
    3 sierpnia o godz. 17:38

    Mój komentarz
    Sytuacja dla Jarosława Ka staje się oraz bardziej dramatyczna. Z jednej strony słodka zemsta woła – Jarosław, odwagi, dalej, z drugiej świat jest usłany skórkami od banana, a na każdej Jarosław może się wykopyrtnąć.

    Bezsilność wobec Ryżego Donalda tak go trapi, dokucza, odbiera mu godność, poczucie bezpieczeństwa, spójność w działaniu i słuszność, że Jarosław gotów jest do każdego kłamstwa, każdego wyzwiska i krętactwa prawnego byle unaocznić wszem, że ta ruda morda nie zasługuje na żaden inny epitet, na żadną inną prawdę na żadne inne traktowanie, jak tylko skrajne.

    Jaką siłą jest chęć zemsty, zniszczenia tego agenta, przydupnika Angeli, ruskiego poputczika, który wdarł się ze swoją winą mu do głowy, zablokował wyrzuty sumienia, przekształcił je w projekcję win na otoczenie, na cały świat, obrzydził mu wszystko, co wiąże się z imieniem Tusk – PO, Unię Europejską, Rosję, demokrację, niezależne sądy, samodzielne prokuratury?

    Jak na razie Jarosława skrajności są wyśmiewane, co jeszcze bardziej podnosi temperaturę wrogości Jarosława do tej rudej mordy. Prezes zaczyna przekraczać granice szaleństwa. Otoczenie klaszcze na stojąco lub uprzejmie milczy (kilku by się znalazło takich). Co Prezesa nakręca do nowych skrajności? Czym to się może skończyć w porę nie zatrzymane?
    Pzdr, TJ

  122. @tejot
    3 sierpnia o godz. 18:42

    „Czym to się może skończyć w porę nie zatrzymane?”

    Hmmm… Anewryzm byłby eleganckim wyjściem.

  123. @Tobermory 18:49
    „Ale Cześnik, gdy postrzeże,

    Iż na dudka wystrychnięty,

    Może… może… strach mnie bierze,

    Apopleksją będzie tknięty…

    Niech się dzieje wola nieba,

    Z nią się zawsze zgadzać trzeba”.

  124. @Tanaka 3 sierpnia o godz. 16:53
    Partia katolików w Niemczech – wprost – umożliwiła objęcie przez Hitlera władzy.

    Właśnie! Przypominania tego faktu nigdy dość. Kaka był cały zafascynowany Hitlerem i wiązał wielkie nadzieje z tym swoim „mężem opatrznościowym Europy”.

  125. Dlaczego religia jest w szkole obowiązkowa? Dlatego, że w klasach wiszą krzyże. Wow!
    ‚http://wolnoscodreligii.pl/wp/religia-obowiazkowa-bo-w-szkole-wisi-krzyz/

  126. @gotkowal 3 sierpnia o godz. 17:45

    Czytałam gdzieś, że katolicka partia, która miała szansę zdobyć sporą liczbę miejsc, rozwiązała się na rozkaz Watykanu tuż przed wyborami – żeby nie robić konkurencji NSDAP. Nie pamiętam szczegółów, ale chyba są łatwo dostępne? Pisał o tym Karlheinz Deschner.

    Poza tym po dojściu Hitlera do władzy jego rząd był osamotniony w Europie, bo inne kraje nie za bardzo chciały go uznać. To się zmieniło pod wpływem Watykanu. Poza tym był sławetny konkordat. Udostępniono rządzącej partii Hitlera wszystkie archiwa parafialne, żeby było wiadomo, kto się przechrzcił. A sutannici w kościołach zanosili modły za III Rzeszę i zobowiązywali wierny ludek do walki za fuehrera. Deschner cytuje wypowiedzi biskupów. Hitlera wywindował Watykan, który widział w nim kogoś, kto wymorduje Żydów i podbije komunistyczną Rosję – sól w oku kaka.

  127. U nas jeszcze tego nie ma, ale niedługo… Przykład idzie ze wschodu. Sądy w Rosji skazują na kary grzywny osoby, które rozdają ulotki krytykujące władze, za podstawę przyjmując przekroczenie ustawy o nielegalnym zgromadzeniu publicznym. Nazywa się to „utajonymi formami zbiorowego działania” («скрытую форму коллективного мероприятия»).

  128. @lonefather 3 sierpnia o godz. 16:59
    No i są jeszcze złoża metanu uwięzione w wiecznej zmarzlinie.

  129. @anumlik 3 sierpnia o godz. 19:44
    Widać wpływ takich samych macherów, jak ci, co wymyślili „bezobjawową schizofrenię”.

  130. @@@Zyta, lonefather, Na marginesie

    Jest gorzej niż źle, a sporo szczegółów tutaj, po angielsku.
    http://nymag.com/daily/intelligencer/2017/07/climate-change-earth-too-hot-for-humans.html
    Nie wiem, czy na ten artykuł powoływała się Zyta, bo tytuł artykułu i gazety trochę inny. Ale to nie strachy na lachy w sezonie ogórkowym (jak sugeruje gotkowal), ale dobrze udokumentowany scenariusz następnych kilku dekad. Jeśli nie nastąpi przełom w emisjach, to już pod koniec wieku czekają nas katastrofy, dziesiątki milionów ludzi zginą, z głodu, gorąca lub chorób, dziesiątki milionów uderzą na północ. Gospodarka globalna skurczy się o 50% (więc emisje też, ale to już będzie ciutkę za późno). I tak dalej.
    W wiecznej zmarźlinie (nie takiej znowu wiecznej, jak się okazało) jest nie tylko metan (dwa razy więcej niż wszystko co do tej pory wysłaliśmy w atmosferę), ale i choroby których nie doświadczyliśmy od paruset lat.

    Zaczyna się jak u Hitchcocka: („It is, I promise, worse than you think”), „obiecuję, że jest gorzej, niż myślisz”. A potem rzeczywiście jest coraz gorzej.

    To dlatego Hawking daje nam 100 lat na znalezienie nowej planety, a Musk na poważnie chce założyć kolonię na Marsie.

    A niejaki Kaczyński, zakonserwowany w swojej nienawiści (podobno działa jak ocet), za pół wieku ciągle jeszcze będzie szukał zemsty na Tusku.

  131. gotkowal
    3 sierpnia o godz. 17:45
    @Tanaka 16:53

    Tak naprawdę, Hitlerowi objęcięcie stanowiska kanclerza, umożliwili komuniści. Po wyborach w styczniu 33′ nie wzieli udziału w kluczowych głosowaniach w Reichstagu. Na bezpośredni rozkaz Stalina.
    Katolicka partia Centrum i niemiecki episkopat, do następnych wyborów w marcu 33′, była zdecydowanym przeciwnikiem NSDAP. Zwrotnica została przestawiona, gdy Hitler zdobył dominującą pozycję, po delegalizacji komunistów.

    Na marginesie
    3 sierpnia o godz. 19:26
    @Tanaka 3 sierpnia o godz. 16:53
    Partia katolików w Niemczech – wprost – umożliwiła objęcie przez Hitlera władzy.
    Właśnie! Przypominania tego faktu nigdy dość. Kaka był cały zafascynowany Hitlerem i wiązał wielkie nadzieje z tym swoim „mężem opatrznościowym Europy”.

    * * * * * *
    Po kolei:

    Politycznym ramieniem Watykanu w Niemczech była katolicka partia Centrum. Partia ta jednocześnie była bardzo blisko związana z niemieckimi przemysłowcami. Było to i ważne i znamienne – to przemysłowcy spłacili długi partii Hitlera tuż przed ostatnimi wyborami, gdy Hitler był niepewny wygranej i nie miał środków na działanie na wielką skalę.

    Przywódca tej partii, niejaki dr Marx, nie podejmował żadnej ważnej decyzji bez zgody nuncjusza papieskiego . Od 1928 roku szefem partii był prałat, też doktor – Kaas (nie wiem, czy miał niderlandzkie pochodzenie, ale w tym języku ‘kaas’ znaczy ser. Może więc dr Kaas był ser-deczny Jak katolik, to wiadomo – serdeczny człowiek i cześć pieśni).

    Niejaki Pacelli – ach ten śliczny Pacelli, który ma tak wielkie zasługi dla Hitlera – z czasów wojny i późniejszych – regularnie spotykał się z tym serem – Kaasem, w Szwajcarii, w celu pilnowania partii i odpowiedniego nią sterowania. Jednym z głównych celów partii katolików było blokowanie szans na dojście socjaldemokratów i komunistów do wladzy.

    W wyborach 1932 roku – na socjaldemokratów ikomunistów głosowało 13,2 mln ludzi, na tychże Centrowców – 5,7 mln wyborców. Hitler nie miał dość głosów, by zwyciężyć. W związku z tym, partia Centrum (czytaj Watykan) postanowiła pomóc Hitlerowi dojść do władzy.

    W tym celu, przewodnictwo partii katolików objął niejaki Franz von Papen. Stary katolik, sługus Watykanu. Ściśle powiązany z kręgami niemieckich przemysłowców – tych co spłacili długi Hitlera i w czasie wojny byli jego – z wzajemnością – gorliwymi pomocnikami oraz adresatami wielkich pieniędzy i wszelkich korzyści jakie im Hitler przysparzał.

    Wskutek wybrów, von Papen został kanclerzem. Natychmiast rozwiązał demokratyczny rząd i w porozumienu z Hitlerem zniósł zakaz działania SA i SS. Z pomocą jego partii Centrum Goering został przewodniczącym (prezydentem) Reichstagu.

    Następnie, von Papen, spotykając się z Hitlerem wspólnie ustalili jak zainstalować Hitlera jako kanclerza. W tym też celu von Papen przekonał Hindenburga, żeby wycofał się ze swoich zastrzeżeń co do nominacji Hitlera na kanclerza oświadczając, że będzie miał wpływ na Hitlera. Oczywiście – nie miał.

    Niedługo po zainstalowaniu Hitlera jako kanclerza, von Papen oświadczył publicznie, że jest dumny z tego, że utorował temu „młodemu walecznemu człowiekowi” – ( tak jest, ten młody i do tego waleczny to właśnie Hitler) do władzy. Przy kolejnej okazji obwieścił katolickim robotnikom, że powstał rząd rewolucji narodowej i że zesłał go sam Bóg.

    Kolejna zasługa von Papena jest taka, że załatwił z Watykanem konkordat. Dzięki temu rząd Hitlera otrzymał międzynarodową nobilitację, co było zwłaszcza ważne wśród innych rządów i państw Hitlerowi przeciwnych. Watykan wydobył Hitlera z międzynarodowej izolacji.

    Aha, bo czasem sobie żartujemy: natychmiast po podpisaniu konkordatu, parafie katolickie w całej III Rzeszy otworzyły swoje księgiparafialne przed SS, SA i całą resztą hitlerowców. To było największe i najlepsze źródlo informacji o Żydach. Mogli sobie sprawdzić, kto się przechrzcił, jakich miał przodków – pełne dossier. Nie tylko do trzeciego pokolenia, ale po najdawniejsze czasy. Nikt nie uciekł spod tych katalogów wiedzy nazistów.

    Po drodze, von Papen, dzięki świetnym kontaktom z katolickimi nazistami w Austrii wybitnie pomógł Hitlerowi w dokonaniu Anschlussu Austrii do III Rzeszy.

    Na polecenie Kościoła kat, partie katolickie dokonały samolikwidacji. Kościół był w ścisłej komitywie z Hitlerem, partie inne niż NSDAP zostały zakazane, nie były już Kościołowi kat potrzebne. Biznes dział się bezpośrednio.

  132. izabella
    3 sierpnia o godz. 20:57

    Kilka wstępniaków wstecz o tym też pisałem, w związku z sytuacją imigracyjną i polskim NEIN.

    Na Marsa nie polecimy, Musk nas nie wywiezie. To mżonki. Mars zresztą, wedle świeżych badań, będzie znacznie trudniejszym miejscem do – hm – zamieszkania – niż się nam zdawało. baja się łatwo, dobrze jest snuć marzenia, ale – zwyczajnie – nie zdążymy. I nie w ilościach hurtowych.
    Myślenie o ucieczce odciąga od podejmowania środków zaradczych: tu i teraz. Zresztą, w Polsce teraz trwa Powstanie Warszawskie, nikt nie ma do tego głowy.

  133. Tanaka
    „Myślenie o ucieczce odciąga od podejmowania środków zaradczych: tu i teraz.”

    Jest nas tyle, że pewnie możemy równolegle planować geoengineering, obniżenie emisji i wyprawę na marsa. I również domagać się reparacji wojennych i ścinać wszystkie drzewa. Coś może się uda. A jak nic to i tak nie będzie komu się martwić. Nawet jeśli ten mars nie wypali (no bo ten pył tam jednak jest za drobny żebyśmy tam byli w stanie żyć), to cel jest motywujący i w zasięgu i technologia którą przy okazji rozwiniemy przyda się do czegoś innego (innych podróży być może). Próbować trzeba. A i tak nie wywiozą nas wszystkich, tylko zrobią taką ludzką arkę noego. Same młode pary do prokreacji.

    Co do Marsa, to była taka fajna trylogia marsjańska K.S. Robinsona napisana na początku lat 90tych. Cały niezwykle szczegółowy plan kolonizacji Marsa. Aż się chciało na tego Marsa polecieć i zostawić za sobą dysfunkcyjną Ziemię. Sam autor przyznał po latach, że trochę zbyt optymistycznie podszedł do zagadnienia.

  134. Tanaka
    3 sierpnia o godz. 21:05

    Musk stawia na cel Marsa, to fakt. Ale Musk tak jak Ty, czy ja czyta raporty naukowe i wyciaga z nich wnioski identyczne. Niemniej choc technologia, nad ktora pracuje Space X jest opracowywana dla Marsa, to moze byc stosunkowo latwo przerobina na technologie, nazwijmy ja roboczo „galaktyczna”…

    Terraformizacja Marsa teoretycznie mozliwa, praktycznie zdaje sie nieoplacalna. Niemniej Musk ja dalej rozwija.

    Dlaczego ?

    Bo nawet nieudany podboj innej planety ukladu, jest nieodzownym etapem siegniecia dalej.

    Mam kuzyna, profesora Uniwersytetu Medycznego w Genewie, ktory uwaza, ze ludzkosc ma juz technologie, ktore nie tylko sa w stanie zatrzymac, ale wrecz odwrocic ocieplenie. Mozliwe, ze ma racje. Calkiem mozliwe, ze sa juz oracowane te technologie, ale na co zwrocilem mu uwage, jest problem polityczny, polegajacy na tym, ze zeby je zastosowac, musi byc jednolita, w sali planety, wola ich zastosowania.

    A we wszystkim co widzimy, wlasnie tej woli i zdecydowania, nie ma w najmniejszym razie.

    I jestto co ja postawilem, niemniej wazne, niz cala reszta, czyli:

    Czy mamy to ludzkie qur…wstwo rozsiewac po galaktyce ?

    Moralnie w/g mnie juz wykazalismy niezbicie, ze nie jestesmy warci przetrwania, bo stworzona przez nas cywlizacja, jest cywilizacja samoniszczaca sie i niszczaca przy okazji wszytko co sie w jej zasiegu znajdzie.

    Z moralnego punktu patrzenia, ludzkosc powinna szczeznac marnie, dla dobra wszechswiata. To, ze jednostki sa genialne i tworza zachwycajace dziela, nie jest dla nas wszystkich razem wzietych, zadnym usprawiedliwieniem. Liczy sie to jacy jestesmy jako calosc. A jako calosc, nie jestesmy warci zlamanego szelaga.

  135. lonefather
    „Mam kuzyna, profesora Uniwersytetu Medycznego w Genewie, ktory uwaza, ze ludzkosc ma juz technologie, ktore nie tylko sa w stanie zatrzymac, ale wrecz odwrocic ocieplenie.”

    Nie jest tak do końca, konsensus jest racze taki, że żadna z metod nie jest doskonała, ma skutki uboczne, i co najwyżej da nam trochę czasu „to get our shit together”
    To z całkiem niedawnego numeru:
    https://www.scientificamerican.com/article/should-we-change-earth-to-halt-warming/

    A czy warto? To już rzeczywiście całkiem inne pytanie. Ale szansa że posiejemy się poza układem słonecznym jest niewielka. Więc i ryzyko małe.

  136. izabella
    3 sierpnia o godz. 21:57

    To, ze „pyl” to nic wielkiego. Problemem jest chemia tego pylu. Dotychczas uzyskane dane z Lazika Curiosity nie zostawiaja zludzen. Mars jest zwyczajnie trujacy dla zycia jakie znamy, czyli naszego ludzkiego tez.

  137. I choc Mars jest niezbednym etapem, to cel jest poza naszym ukladem slonecznym, jesli ma ludzkosc przetrwac.

    Niemniej ponawiam problem moralny.

    Czy po tym, czego dokonalismy tu na Ziemi, mamy moralne prawo przeniesc to do gwiazd. Bo ze to ludzkie qur…wstwo z soba zabierzemy, to oczywista oczywistosc.

  138. lonefather
    3 sierpnia o godz. 22:10

    No jest trujący. Ale co do sensu planowania wyprawy na marsa mamy widać takie samo zdanie. A Musk to jest gość.

  139. izabella
    3 sierpnia o godz. 21:57

    Ja tam myslę, że jak się już myśli, to jeszcze dalej niż Mars. Myślenie krzepi – wiem po sobie, albo cukier.
    To racja: myśleć równolegle i działać równolegle: wycinać Puszczę, robić Powstanie i lecieć na Marsa, aha – oraz kochać Zośkę z VII B.
    Damy radę, ale nie wiem co.

  140. izabella
    3 sierpnia o godz. 21:57
    II

    Nie kojarzę trylogii marsjańskiej, ale kojarzę, że jak polecimy na tego Marsa, to swoje ziemskie dysfuncyjności weźmiemy tam z sobą. A jak popsujemy Marsa, to może na jakąś inną galaktykę?
    Wiem, że chętni się tam wybierze Terlikowski Tomasz. On chce chrzcić ufoków i ładnie do nich przemawiać, o Jezysku, Świętym Ojcu Świętym, życiu poczętym i tak dalej.

  141. izabella
    3 sierpnia o godz. 22:09

    Kuzyn bedac naukowcem obracajacym sie wsrod naukowcow, jak mniemam, wie wiecej, niz jest publikowane…

    Nie chce sie wdawac w spekulacje, niemniej sadze, ze pomimo potencjalnych szans jakie mogloby dac wdrozenie masowe, nawet niedoskonalych technologii, to wyrok juz zapadl ijest wykonywany.

    Przypomne Stephena Hawkinga. Gdyby on widzial szanse odwrocenia zniszczenia Ziemi, najpewniej by o tym wspomnial. Nie wspomnial, znaczy sie nie widzi tej szansy. Nie widzi i dlatego wskazuje ucieczke…

    Ja wskazuje, na to, czy mamy moralne prawo przeniesc w gwiazdy to co nazywam „ludzka zaraza”, czy ciut wulgarniej „ludzkim qur…wstwem” ?

  142. lonefather
    3 sierpnia o godz. 22:02

    Tak jest. Ludzkość to w ogóle dosyć śmieszny wyrób bozi. Ten i ów z ludzi to fantastyczne postaci, chętnue bym się z nimi wybrał nawet dosyc daleko, na dłuzszą pogawędkę, może do Jeleniej Góry? Ale żeby zaraz całą ludzkość na Marsa, to ja nie widzę powodu.

    Nie znam szczegółów tych technicznych osiągnięć Muska, mam jednak poważną wątpliwość, czy sa dość „galaktyczne”. Marzenia – w to nie wątpię. Pewne drobiazgi – też. Sondy różne pofrunęły poza Układ Słoneczny, to jednak nic „galaktycznego”, a dowodu na możność przeniesienia człowieka, czy życia w ktorym człowiek by się odnalazł, na odległości galakyczne – nie ma i nie będzie. Bardzo długo, lub wcale. Teretycznie by może i były – trzeba wierzyć w człowieka, koleś – ale się ludzie pewnie szybciej skończą niż wymyślą i zastosują.
    Zresztą – dokąd, w tej galaktyce?
    Może by się niesporczak wybrał, a może już był na Marsie – to zdeklarowany ateista i badacz wszechświata, oddałem mu należny hołd we wstępie do nowego otwarcia bloga u Pana Jacka. No i fajny z niego chłop.

    Na Marsa to może juz dziś by się dało człowieka wysłać,nie wiem, czy w obie strony. USA I Rosja już od połowy lat 90-tych zapowiadały lot na Marsa w okolicy 2015 roku, co juz jakoś minęło, ale jesteśmy optymiści: może w 20130? Jak się dołączą Chiny, Europa, Indie, może jeszcze ktoś – powinno to być wykonalne.

    Tymczasem jednak – z tym się całkowicie zgadzam – małe mamy szanse na to, że się dogadamy w sprawie ocieplenia klimatu. Może – pół minuty przed śmiercią. takie banalności, będące jednak treścią tego marnego bozioproduktu: człowieka, są największą trudnością.

  143. A tam, pierniczycie żeby ludzi straszyć. Bóg nie dopuści do takiego scenariusza, nie po to tworzył ziemię dla ludzi, żeby mu teraz jakieś global warming właziło w paradę! Siernie, piernie i wszystko wróci do normy.
    Wiarę trzeba mieć, wiarę!

  144. @panie Szymonowicz

    do takiej liberalnej demokracji, jaka pan przedstawia w swoich „halucynojajcach”
    nie jest mi po drodze – bylo takie powiedzenie w latach 50: mowa do chinskiego ludu przez zamkniety lufcik (motto tez ksiazki Jakuba Karpinskiego)

    PS powiadaja, ze Boleslaw Bierut byl bezpartyjny i mial zwyczaj sluchac mszy swietej.

  145. Tak Ewuniu, wiary ci u nas dostatek.
    I wracając na ziemię, Polska to jednak straszny skansen. I co z tym zrobić? Pogodzić się?
    Na pocieszenie, dłużej niż do końca wieku to raczej nie potrwa. Pamięć o Świętym Ojcu i Świętym Terlikowskim diabli wezmą.

  146. A ozzy znowu walczy z komuną. Do czego prowadzi ślepa walka z komuną można poczytać w dzisiejszych wpisach.

  147. pani Izabello,

    komuny nie ma ale za to kwitnie ANTYSEMITYZM w Polsce wydaniu holoty
    oenerowsko-wszopolskiej – prosze czytac uwaznie gazety

  148. przyklad ?

    atak na pilkarzy z Izraela w Polsce

  149. Ozzy, to może idź walczyć z tym antysemityzmem tam, gdzie on jest – na prawicowe fora.

  150. ozzy
    3 sierpnia o godz. 23:02

    Niestety, straszny wstyd. Ale jak to się ma do liberalnej demokracji?

  151. Tanaka
    3 sierpnia o godz. 22:34

    Technologicznie mamy juz mozliwosc przeniesienia sie w gwiazdy. Nie jako calosc, ale przeniesienia sie jako gatunek. Niestety mamy juz taka mozliwosc z technologicznego punktu widzenia. Ponadto, astronomowie juz namierzylikilkanascie, jesli nie kilkadziesiat planet jako potencjalnych celow. Patrzac nadal technologicznie, odkrywanie planet potencjalnie ziemskiego typu, nabiera tempa. I jesli tempo zostanie utrzymane, to za kilkanascie lat liczba potencjalnych celow zwiekszy sie do kilkuset,co sie przeklada na potencjalny sukces misji – uratowania gatunku.

  152. i jeszcze powiem do pani@ Izabeli….moze mniej cenzuralnie (nastepnym razem)
    tu odnosnik do Christophera Hitchensa, patrona tego bloga, ktory
    radzil pewnej pani.

  153. panie,

    mnie wszystko jedno, nie moj Kraj… wasze podworko i sami tym sie zajmujcie
    a prosze sie ode mnie….

  154. Ewa-Joanna
    3 sierpnia o godz. 22:39
    „Bóg nie dopuści do takiego scenariusza, nie po to tworzył ziemię dla ludzi…”

    Moje uznanie.

  155. Ewa-Joanna
    3 sierpnia o godz. 22:39

    Caly ten jak mu tam Twoj ateizm wylazi z tego co piszesz. Gdybys jak nie przymierzajac, niejaki @dezerter uwaznie studiowala niebieska ksiazeczke, to bys wiedziala, ze bozia nie jeden raz, ale wielokrotnie skazywala ludzkosc na wyniszczenie calkowite. Chyba tylko z lenistwa, albo miekkosci jakiejs innej, wynajdywala jakiego Noego i kazala mu zbudowac Arke, czy inna tratwe i sie uratowac.

    Tak wiec nie warto sie odwolywac, do bozi, a jesli juz to odwolywac sie i zerkaniem do niebieskiej ksiazeczki, zeby bledu nie popelniac.

    😉

    (emotik, wylacznie dla Ciebie)

  156. @dezerter83
    3 sierpnia o godz. 23:13
    Ty się głupio nie ciesz bo jakby był emoticon „zgryźliwość” to stałoby ich tam kilkanaście. A tak to liczyłam na bystrość czytających.

  157. @lonefather
    3 sierpnia o godz. 23:15
    Mnie to właściwie będzie dobrze – plaża przyjdzie do mnie i nie będę musiała na plażę jeździć. 🙂

  158. lonefather
    3 sierpnia o godz. 23:08

    A jakie to są te technologiczne możliwości przeniesienia się , w dodatku – w gwiazdy?

  159. @ozzy, 3.8, 22.43

    Posluchaj dobry czlowieku. Jesli kiedykolwiek zdarzy ci sie myslec, lub(co ma z tym zwiazek) czytac teksty, chocby w przyblizeniu, tak jak je pisza autorzy…to mozemy zaczac dyskusje. Na dzis na to za wczesnie.
    Jedyne, co/czym imponujesz to swietna znajomosc jezyka rosyjskiego.
    Lub tworzenie dziwnych polsko-rosyjskich dziwolagow. Nie nazywam ich neologizmami—bo to dla ciebie zbyt wysoka poprzeczka.
    Jesli sie nie myle(ktos napisal na blogu), to mieszkasz w Szwecji. Na pewno? Moze? Ale mentalnie to w najglebszej sowieckiej Rosji. Tak to bywa–sa choroby, ktore trwaja cale zycie. Co na to Bierut&Co?

  160. Pare madrosci Christophera Hitchensa
    na dobranoc:
    https://www.youtube.com/watch?v=1nfbp4DPcfQ

  161. Panie Szymnowic,

    i jeszcze dodam tylko krociotko: o proweniencji zydo-komuniej (tak dla jasnoci z mojego cv) and fuck off

  162. i maly appendix:

    tak, jak najbardziej „mentalnie” i jestem z tych moich korzeni – wlanie – z sowieckiej
    Rosji.

  163. Życie nas na Ziemi opiera się na łańcuchu pokarmowym, którego podstawą są rośliny zielone, na ekosystemie, w którym istnieją olbrzymie zasoby wody, istnieje gruba, gęsta wystarczająco atmosfera aby zapewnić intensywny obieg wody dostarczający wilgoci do gleby. Zasoby wzajemnie na siebie oddziałowują i równoważą (jak na razie, do powiedzmy końca 20 wieku), co zapewnia utrzymanie ekosystemu w przyjaznym dla człowieka stanie.

    Rośliny potrzebują:

    – atmosfery z tlenem, atmosfera na Marsie zawiera śladowe ilości tlenu, 95 % to dwutlenek węgla

    – odpowiedniej temperatury, na Marsie ze względu na bardzo cienką i rzadką atmosferę gazową słabo akumulująca ciepło, występują olbrzymie wahania temperatury uniemożliwiające rozwinięcie na jego powierzchni życia

    – odpowiedniego ciśnienia atmosferycznego, ciśnienie atmosferyczne na Marsie, to 0,6 % ciśnienia ziemskiego

    – zasobów ciekłej wody na powierzchni, z powodu bardzo niskiego ciśnienia atmosferycznego na Marsie woda może istnieć tylko w postaci lodu lub w postaci pary wodnej. Lód przy bardzo niskim ciśnieniu panującym na Marsie przy podwyższaniu temperatury nie topi się, tylko sublimuje, czyli przechodzi w stan gazowy. Przy obniżaniu temperatury para wodna nie skrapla się, nie przechodzi w ciecz, tylko zamienia się w lód, osadza się na lodzie (resublimacja)

    – odpowiedniego składu gleby o odpowiednich własnościach fizycznych

    – stosunkowo stabilnej atmosfery, na Marsie występują bardzo gwałtowne burze piaskowe obejmujące całą planetę

    – Mars nie ma pola magnetycznego, tak jak Ziemia, chroniącego organizmy żywe przed wiatrem słonecznym, wiatr słoneczny zabiłby każde życie na powierzchni planety

    Żadnego z tych warunków Mars nie spełnia. Na Marsie nie ma ekosystemu w pojęciu ziemskim, nie ma prawa istnieć tam tego typu ekosystem. Jeżeli jakiś jest, to jest to system niezwykle ubogi, absolutnie nieporównywalny do ziemskiego.
    Mówienie o kolonizacji Marsa jako teoretycznie możliwej jest propagowaniem złudzeń. Fizyka nie pozwala zaludnić Marsa.
    Pzdr, TJ

  164. a jesli to za malo, to sobie prosze przypomniec, co powiedzial Adam Michnik
    pewnemu wszopolakowi, ktory sie wypytywal o brata red nacz GW.

  165. Polecimy na Marsa. Fajnie. A co tam będziemy jeść? Zabierzemy konserwy z Biedronki?

  166. Ewa-Joanna
    3 sierpnia o godz. 23:19
    „Ty się głupio nie ciesz (…) liczyłam na bystrość czytających”.

    Ja też liczyłem na Twoją bystrość. Dlatego nie napisałem „witaj w klubie”.

  167. UWAGA KOMUNIKAT
    Przy okazji przypominam, że dezerter nie należy do normalnych uczestników forum. Jest przedstawicielem jehowickiej sekty produkującym się tu zawodowo. W ramach tej zawodowej działalności regularnie publikuje przeraźliwe bzdety.

  168. @dezerter83
    3 sierpnia o godz. 23:47
    Nie jestem pewna, czy to jest dokładnie ten sam klub, ale zawsze miło być w towarzystwie.

  169. tejot
    3 sierpnia o godz. 23:35

    Fizyka nie tyle nie pozwala zaludnic Marsa, ale czyni to skrajnie trudnym.
    Niezwykle krótkie i nieliczne, nie związane z żadną koniecznością czerpania z zasobów Księżyca pobyty ludzi, mających możność bardzo szybkiego ewakuowania się na Ziemię, nie dają wielkiego pojęcia o życiu na Marsie.
    Oprócz fizyki warunkuje nas wiele rzeczy, a wśród nich biologia. Pomysły na uczynienie Marsa nadającym się do zamieszkania uwzględniają uprzednią konieczność wytworzenia na nim pewnego rodzaju habitatu: czegoś w rodzaju atmosfery, wytwarzania tlenu metodami biologicznymi, czyli przeniesienia życia biologicznego z Ziemi. To są ciągle – i długo będą – rozważania metotyczne, modelowe i hipotetyczne. Zaś eksperyment wytwarzania warunków w miarę znośnych dla człowieka będzie musiał trwać bardzo długo – jeśli miałby się powieść. Może też trwać krótko – gdy się szybko okaże,że są warunki nieprzekraczalne dla czlowieka i nic z tego nie będzie. Być może do czasu jakiegoś następnego przełomu w możliwościach technicznych i naukowych człowieka.
    Jedna w drugą – to hipotezy, teorie, przypuszczenia. Z wieloma badaniami, ale jak sądzę – na razie tylko przyczynkowymi i fragmentarycznymi. Nie dają one obrazu całości uwarunkowań i trudnnośći związnych z przedsięwzięciem.

  170. Tanaka
    3 sierpnia o godz. 23:23

    Zamrozone zarodki + roboty …

    Dojda koszty wyslania kilkuset misji i jesli choc jedna natrafi na sprzyjajace warunki…

    Technologie zamrazania juz mamy opanowana. Technologie robotyki, jak wiesz, tez juz mamy… Reszta to kwestia oprogramowania… Co bez specjalnego starania sie tez juz mamy, lub latwo miec mozemy.

    Jedynym problemem istotnym, jaki widze, jest matematyka.

    „Widisz” @Tanaka, tak sie sklada, ze „moj stary” to jest profesor od informatyki. W zyciu nie mial swojego komputera, nawet gdy sie staly dostepne dla kazdego. Ale cale zycie zawodowe pracowal z komputerami. To znaczy robil swoja matematyke, a inni ja testowali i stosowali. Gdy zaczynal powazna prace naukowa w informatyce, w koncowce lat piecdziesiatych i poczatku szescdziesiatych, zajmowal sie „rachunkiem bledow zaokraglen” na 15/17 pozycji za przecinkiem.

    15 – wystrzelenie rakiety w kierunku Ksiezyca
    16 – trafienie w Ksiezyc
    17 – posadzenie ladownika w wybranym miejscu Ksiezyca

    Gdy konczyl prace zawodowa na UW, zajmowal sie rachunkiem bledow zaokraglen na 34/36 pozycji, za przecinkiem…

    34 – przeleci kolo Marsa
    35 – trafi w Marsa
    36 – wyladuje w wybranym miejscu

    Jak masz obiekt oddalony od Ziemi o okolo 4,5 roku swietlnego, to zeby w niego „trafic”, czyli doleciec, trzeba rachunku poprawnego z zaokragleniami na pozycji 126/127 za przecinkiem…

    Oddalenie o 6 lat swietlnych, przesuwa dokladnosc zaokraglen na pozycje 267/269.

    Tak wiec mamy technologie wyslania, ale wciaz najwiekszym ryzykiem jest dolecenie. I nie ma w wypadku mrozonych zarodkow problemu czasu, pozostaje wylacznie matemytyka, czyli problem trafienia tam, gdzie sie chce doleciec z wyslana misja.

  171. Tanaka
    4 sierpnia o godz. 0:34

    Chemia, nie fizyka.

  172. Ewa-Joanna
    4 sierpnia o godz. 0:06

    Tylko polemika, czy juz ekschibicjonizm?

  173. Zostawcie w spokoju Marsa. Szlag nas trafi wcześniej, mnie już trafia jak czytam komentarze pod tym:
    https://oko.press/projekt-liberalizujacy-ustawe-antyaborcyjna-juz-sejmie-wolnosc-przerywania-ciazy-12-tygodnia-edukacja-seksualna-podstawowki/#
    Mars to może być piękne marzenie pięknoduchów, a rzeczywistość skrzeczy.

  174. gotkowal
    3 sierpnia o godz. 23:41

    Jak nie, jak tak!

    Tyrolska
    Waksmundzka
    Chlopska
    Turystyczna

    I wszelkie inne mielonki zabierzemy, o ile nadal beda w sklepach do kupienia….

  175. @lonefather
    4 sierpnia o godz. 1:39
    A ty o czym? Please explain 🙂

  176. Ewa-Joanna
    4 sierpnia o godz. 1:42

    Spoko…

    Jakies 8,5 tysiaca polskich ginekologow juz czeka z szeroko rozwartymi ramionami i jeszcze szerzej rozwartymi kieszeniami…

    Wiec bez paniki, prosze…

  177. E-J

    O kumaniu sie z @dezerterem w jednym klubie… sama o tym wspomnialas w swoim pytanku, wygladaj.acym z ozoru na retoryczne.

  178. @lonefather
    W przypadku wysyłania w kosmos mrożonych zarodków – największy poblem byłby natury etycznej.
    W przypadku ludzi mieszkających w kolonii marsjańskiej, najtrudniejsze byłyby problemy psychiczne i psychiatryczne. Tęsknota za Ziemią i brak możliwości powrotu musiałyby okazać się ekstremalnie destrukcyjne.

  179. @lonefather
    4 sierpnia o godz. 1:45
    Kpisz czy o drogę pytasz?
    Jeżeli kpisz, to dureń jesteś i cap, jeżeli pytasz o drogę – podpisz, bo jak nie uzbieraja tych 100 tys. to projekt przepadnie i polskie kobiety dalej będą drugim gorszym sortem.

  180. @lonefather
    4 sierpnia o godz. 1:48
    W klubie ochrony środowiska, to ja się skumam z każdym.
    Zdaje mi się, że przypisujesz mi daleko idące powiązania z naukami głoszonymi przez dezertera83. Jesteś w mylnym błędzie – Nie kłócę się z nim o te nauki, bo są dla mnie najzupełniej obojętne, dezertera biznes, nie mój. Dla mnie bóg nie istnieje, to jak mogę dyskutować o niczym? Szkoda czasu, tak jak szkoda czasu na jałowe pieprzenie o wyższości PO nad PiSem, czy Christmasa nad Wielkanocą.
    A dezertera lubię za „niewychodzenie z siebie” i całkiem rozsądne podejście do rzeczywistości jak tylko zejdzie z tematu Biblii. Nie popieram szczucia i deprecjonowania osoby z powodu jej poglądów, wyznania czy płci.

  181. gotkowal
    4 sierpnia o godz. 1:49

    Dalem wiecej niz raz, wyraz swojej troski o etycznosc, w polaczeniu z moralnoscia…

    Tyle tylko, ze nie „kocham” dzialania pod przymusem, do ktorego najzwyczajniej dojdzie, jesli ta opcja znajdzie uznanie i poparcie.

    To teraz jest czas ostateczny na dyskusje o etyce, czy moralnosci rozplenienia sie wsrod gwiazd. „Pozniej” bedzie z apozno…

  182. Ewa-Joanna
    4 sierpnia o godz. 2:01

    W klubie ochrony środowiska, to ja się skumam z każdym.

    Ze mna tez?

  183. Ewa-Joanna
    4 sierpnia o godz. 2:01

    Wybacz, ale niczego Tobie nie przypisuje…
    Sie tylko odnioslem do jednej wypowiedzi.

  184. @lonefather
    1. Oczywiście też. Dlaczego nie?
    2. Której nie zrozumiałeś.

  185. E-J

    Czy pisze, ze czegokolwiek „nie zrozumialem” ?

    Prosze uprzejmie, o nie wkladanie mi niczego, co sam wyrazilem. Prosze.

  186. @lonefather 4 sierpnia o godz. 1:35
    Czy podana przez ciebie konieczna do dalekich lotów w kosmos dokładność obliczeń czyni użytek z posiadanej już przez nas zdolności do kosmicznej nawigacji czy też raczej całe twoje rozumowanie opierasz na modelu podróży polegającym na ruchu statku kosmicznego podobnym do ruchu kuli bilardowej?

    Kuli raz uderzonej dla nadania jej poczatkowej prędkości i kierunku aby następnie odbić się od ścianek stołu i od innych kul i trafić tam, gdzie zamierzył gracz, ale nie dokonującej po drodze obserwacji połóżenia innych kul i ścianek stołu i na tej podstawie, przy znanym, choćby w przybliżeniu, położeniu celu podróży, nie korygującej za pomocą pokładowych silników ani kierunku ani prędkości swojego ruchu?

    Wydaje mi się, że czyniąc użytek z kosmicznej nawigacji nie są potrzebne nawet w przybliżeniu aż tak dokładne obliczenia jak te podane przez ciebie.

  187. @lonefather
    Niczego nie wkładam. Się tylko odniosłam do jednej wypowiedzi.

  188. Dzien dobry o poranku deszczowym : )

    znakomity tekst pana Adama Szostkiewicza „Bija obcych”;
    mozna byc dumnym z takich czasopism jak „Polityka”, ktore ratuja honor
    mediow polskich. I to juz od wielu, wielu lat.

  189. lonefather
    4 sierpnia o godz. 2:11

    „Dalem wiecej niz raz, wyraz swojej troski o etycznosc, w polaczeniu z moralnoscia…”.

    „To teraz jest czas ostateczny na dyskusje o etyce, czy moralnosci rozplenienia sie wsrod gwiazd”.

    Dziń dybry. Na dziń dybry zapytam Cię, lonek, co to jest w tych konkretnych użyciach „etyczność” i co to jest „moralność”. Już mi raz wyjaśniano, ale tak jasno, że nie zrozumiałem. Ciemność jest stąd, że w komunikacyjnej praktyce tworzą się papużki nierozłączki, np. „ład i porządek”, „cisza, spokój”. To są automatyzmy, czyli bezrefleksyjnie artykułowane parki: obojętne od którego wyrazu się zacznie, na tym samym oddechu się dołącza drugi. Tak więc „cisza” właściwie nie występuje bez „spokoju”, „ład” – bez „porządku”, a „porządek” – bez „ładu”, choć „ład” i „porządek” to to samo. Więc chciałbym przed śmiercią się dowiedzieć, czy żyłem moralnie, czy tylko etycznie. A może moralnie i etycznie? Lub, nie daj Boże, ani moralnie, ani etycznie!

    Z językiem różne dziwy się wyczyniają. Częściowo słusznie, bo to język ma nam (manam) służyć, nie my – językowi. Ale też język ma służyć komunikacji. Do tego potrzebne jest jednakowe rozumienie znaczeń wyrazów. Zbyt swobodne używanie języka może komunikację zakłócać. Młodzi między sobą porozumiewają się świetnie z użyciem słów „ten”, „tego”. „kurwa”, „.ajebisty”, „co nie?” – więcej im nie potrzeba. Gorzej kiedy z takim językiem pakują się na wybieg – na strony internetowe. Kaczkowate wprowadziły do internetowego (i nie tylko) obiegu język transparentowych haseł i inwektyw pod adresem człowiekowatych inaczej (niż oni), co niemal z dnia na dzień ucięło komunikację między wysokimi stronami…pardą – między stroną wysoką a niską, czyli lepszym i gorszym sortem. Z tym że lepszego sortu, czyli narodowych perełek, jest pięć razy mniej niż gorszego, z czego wynika, że 38 milionowa Polska to taki niespotykany w innych szerokościach kraj , w którym jest 5 milionów porządnych i 33 miliony złodziei, zdrajców, konfidentów i ubeków – coś jak komunistyczny, zasyfiony Pałac Kultury i Nauki na zdrowej kurzej łapce..

    Przepraszam, rozpędziłem się. Chciałem tylko na przykładzie „skrzeczącej rzeczywistości”, której użyła Ewa-Joanna, pokazać, jak łatwo się rodzi – że się posłużę kaczym bełkotem – dekomunikacja. W „Weselu” była i do dziś tam jest”skrzecząca pospolitość”. Stała się ona frazeologizmem. Dbanie o język to m.in. nieprywatyzowanie frazeologizmów, które są wspólnym dobrem z określonym historycznym rodowodem. Ale w tym wypadku to nie Ewa-Joanna jest niedbała – „skrzecząca rzeczywistość” tak łatwo wyewoluowała ze „skrzeczącej pospolitości”, że nie wiadomo kiedy i nie wiadomo jak. I mimo że historycznie niepoprawna, to jednak chyba bywa przydatna – mówi coś istotnego o rzeczywistości. Choć, moim zdaniem, dla nazwania tego, co się w Polsce dzieje pod kierownictwem pana na wysokościach, bardziej adekwatne byłoby historyczne sformułowanie „pospolitość skrzeczy”.

  190. Ponadto język świetnie się nadaje do zabawy. Świetniej niż materialne desygnaty. „Halycjunacje” Szimonowicza to bardzo simpatyczna rzecz – jak zauważył Tobermirek. Mnie z kolei bliski jest – i coraz bliższy – „ajchalmer”.

  191. Jerzy masz racje, ale nie zawsze – John Mayall spiewal: moge sie mylic ale nie zawsze.

    Tendencja do uscislania powoduje, ze tworza sie rozne pleonazmy, czy tautologie (w kazdym chyba jezyku)…ktore wchodza potem do oficjalnego jezyka.

    ‚Jeden i ten sam.’
    ‚Wszyscy i kazdy z osobna (ang, each and everyone).’
    I setki innych.

    Sluszna racja, czy mylny blad?

    Pzdr

  192. @act
    4 sierpnia o godz. 8:43

    Postawiłbym, akcie, wariackie teze, że tendencja do uściślania czepiła się wyłącznie czułych na słowo i jest na ich zgubę. Odkąd ponad 50 lat temu postawiłem sobie za cel wyrażać się możliwie precyzyjnie, zacząłem tracić kontakt z człowiekowatymi i być coraz mniej rozumianym. Zauważ, że wódz lepszego sortu nie bawi się w szczegółowe duperele, lecz 7 już lat zbliża się wielkimi susami do prawdy. „Prawda” to tak szczególny ogólnik, że pójdzie za nią w ogień największy tuman. Mniejszy – niekoniecznie.

  193. wbocek
    4 sierpnia o godz. 6:56

    wbocku,
    Dzieki za uwagi o jezyku, ktorymi sie dzielisz na blogu. Wybacz, ze sie nie bede wypowiadal, bo po pierwsze rozumiem i sie zgadzam z sensem tego co piszesz, po drugie niczego sensownego bym ni dodal.

    Za to skupie sie na tym o co sie zapytales, czyli jak rozumiem kwestie etycznosci, czy moralnosci w rozsianiu sie ludzkosci poza Ziemie.

    To, ze zniszczylismy Ziemie, dla mnie i zapewne dla sporej ilosci innych ludzi, jest oczywiste. Powszechnie tego nie widac, a nawet jesli widac, to zajeci czym innym, tego nie widza. Z kolei inni z braku wiedzy najczesciej, nawet jesli cos dostrzegaja, to nie rozumieja znaczenia tego co widza.

    Wkurza mnie ta swiadomosc, ze my ludzie sami zniszczylismy nasza planete i stad wywodzi sie postawione przeze mnie wyzej pytanie o to, czy bedac niszczycielami mamy moralne prawo przeniesc sie poza nia.

    Zeby nie bylo nieporozumien, bedac czlowiekiem mam wbudowany silny odruch dzialania w sytuacji zagrozenia i walki o zachowanie gatunku.

    Czysta biologia.

    Gdybym tylko z nia pozastal, nie mialbym dylematow i nie stawialbym pytan o etyke.

    Stawiam te pytania wyzej, bo nie sama biologia mna kieruje. A to, ze dodatkowo Ty zauwazasz problemy jezykowe z postawionymi pytaniami, no coz, trudno, mozliwe zreszta jest, ze nieprecyzyjnosc tego co napisalem odzwierciedla napiecia jakim podlegam, gdy mysle o tych zagadnieniach.

    I jeszcze jedno. Mam ponad 60 lat i mnie osobiscie nie dotknie to zniszczenie Ziemi. Dotknie moje dzieci i cala ludzkosc. Wyobrazenie sobie swiata coraz bardziej degradowanej Ziemi i zycia na niej, polaczone ze swiadomoscia, ze to oportunizm politykow polaczony z chciwoscia i krotkowzrocznoscia, zerujac na powszechnej ignorancji, do tej katastrofy doprowadzily, kaza podjac temat. Podjalem, choc jak widzisz jedynym, ktory uchwycil o co mi chodzi, okazal sie tylko Tanaka.

    Wyzej wspomnialem biologie, bo zdaje sobie sprawe, ze ona ostatecznie wezmie gore i jesli tylko bedzie mozliwosc ucieczki z Ziemi, to z niej bedziemy uciekac zmuszeni pogarszajacymi sie warunkami. I wtedy te nieudolnie postawione pytania o etyke i moralnosc beda wazne, bo od odpowiedzi na nie bedzie zalezec, czy pozostawimy na Ziemi, czy zabierzemy ze soba te cachy i zachowania, ktore doprowadzily do zniszczenia Ziemi.

  194. Radosna wiadmość!
    Naród polski pragnie uhonorować i wynagrodzić swego Naczelnika i ofiarować mu pałacyk w Warszawie” – napisała na swojej stronie internetowej Fundacja Wspierania i Nagradzania Wybitnych Polaków Zasłużonych Ojczyźnie „Ex Corde”. Naczelnikiem jest… prezes PiS Jarosław Kaczyński.
    i dalej
    Fundacja, której patronką jest Matka Boża Kodeńska, została zarejestrowana 29 czerwca br. Siedzibę ma w Białymstoku. Majątkiem grupy jest fundusz założycielski w kwocie trzech tys. złotych. To jednak nie wystarczy na postawienie willi dla prezesa PiS. Z tego powodu zorganizowano „ogólnopolską akcję poparcia dla Jarosława Kaczyńskiego” i publiczną zbiórkę na pałacyk. Ulotki rozdawano już m.in. na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.
    Z mojej strony jak najbardziej popieram. I proponuję wprowadzić podatek solidarnościowy od zarobku.

  195. lonefather
    4 sierpnia o godz. 2:13
    Zapisałbym się do klubu,ale musiałbym znać jego ramówkę czyli
    co chronić, gdzie i w jaki sposób.

  196. zza kałuży
    4 sierpnia o godz. 4:28

    Chcialbym umiec odpowiedziec na zadane przez Ciebie pytanie precyzyjnie. Ale nie mam dostatecznej wiedzy matematycznej. Dokladnosc obliczen, ktora podalem wynika z odleglosci. Co do praktyki obliczen, czyli nawigacji, jeszcze mniej jest mi znane, zeby sie wypowiadac.

    Czysto praktycznie podchodzac, to wyobrazam sobie, ze pierwszym krokiem bedzie dotarcie w poblize ukladu, drugim dopiero wybranie planety i wejscie na jej orbite, trzecim ladowanie… O ile bedzie po co ladowac…

  197. Człowiek nigdzie z Ziemi nie ucieknie.
    Jak wyobrażacie sobie zamrożone ludzkie zarodki na jakiejś planecie odległej o parę lat świetlnych? Kto je donosi, urodzi i wychowa?
    Najbliższa planeta z prawdopodobnie ciekłą wodą (warunkiem dla życia podobnego ziemskiemu) krąży wokół gwiazdy Proxima Centauri, odległej od Ziemi o, bagatela, 4,2 lata świetlne czyli 39 bilionów km.
    Takiego raju jak na naszej planecie nie ma nigdzie w zasięgu ludzkich możliwości.

  198. My tu pitu pitu o zniszczeniu Ziemi i uciekaniu z niej, a tymczasem wdzieczny narodek smolenski i inny zamierza z wdziecznosci wielkiej zbudowac i ofiarowac Jaroslawowi Polskezbawowi Kaczynskiemu, palacyk. Jak kiedys Sienkiewiczowi, czy Pilsudskiemu.

    I juz oglaszaja zbiorke kasy na ten cel. Wiecej tutaj:

    http://www.newsweek.pl/polska/polityka/palacyk-dla-jaroslawa-kaczynskiego-fundacja-planuje-zbiorke,artykuly,414123,1.html?src=HP_Section_2#webPushId=MTgxOA==

  199. My tu pitu pitu do tego stopnia, że ignorujemy komentarze zamieszczone 10 minut wcześniej i wynajdujemy koło na nowo 🙂

  200. @zezem

    sie zdublowalismy tym palacykiem…

    Sadzisz, ze samo zapisanie sie cos da?
    Chronic trzeba rozum. Rozumni beda wiedzieli co nalezy i jak ochraniac.

    Ale jesli koniecznie sie musisz gdzies zapisac, to zacznij od Greenpeace.

  201. Zamiast zbiórki na pałacyk niektórzy proponują od razu na mauzoleum 😎

  202. Tia…

    Juz sie zaplakalem nad tragiczna wizja, maluckich samotnych zarodkow, wywalonych na powierzchnie obcej planety i to w dodatku bez lyczka wody do zycia niezbednej… beee

  203. A na ch*j budowac, jak w Sulejowku wciaz stoi dworek?

    Po kiego mauzoleum, jak jest Wawel?

    Dworek odkupic, na Wawelu podmienic, znaczy sie 3 Kaczysnkich do Krypty, pilsudskiego do przedsionka. Taniej i niemal bez wysilku.

  204. Wizja wysyłania ludzkich zarodków w kosmos jest po prostu durna i nierealna.

  205. „Technologie zamrazania juz mamy opanowana. Technologie robotyki, jak wiesz, tez juz mamy… Reszta to kwestia oprogramowania…”

    To może na początek oprogramowanie robota, który w warunkach ziemskich wszczepi sobie do sztucznej macicy zarodek jakiegoś ssaka, np. myszy, donosi ciążę do końca, urodzi małą myszkę i ją odchowa…

  206. lonefather
    4 sierpnia o godz. 13:21
    Greenpeace…. nie jestem do nich przekonany.
    Innych „zielonych” też nie.

  207. A czy znafca wszystkiego wie, jak sie przewozi na przyklad krowy, z kontynentu na kontynent?

  208. „jak sie przewozi na przyklad krowy, z kontynentu na kontynent”?

    Może tak jak ludzi? Statkiem na przykład albo arką?
    Fachowiec od krów, owiec i krokusów na pewno da nam wykład 😎
    Najpierw o przewożeniu krów z kontynentu na kontynent, a potem o przewożeniu zarodków ludzkich z jednego układu słonecznego do drugiego, gdzie już czekają gotowe młode surogatki do wynajęcia oraz lekarze, położne, przedszkolanki, nauczyciele etc. etc.
    Tylko czemu ten czekający personel nie zrobi sobie zarodków we własnym zakresie?

  209. Szuka znafca szuka… Wertuje internt i pewnie znajdzie za jakis czas. Najpewniej znajdzie odpowiedz i ja przedstawi. Choc gdyby pomyslal, zamiast sie rzucic do szukania, to by sie sam domyslil, bo nie jest skomplikowana ta odpowiedz, czyli jak sie przewozi z kontynentu na kontynent…

  210. O wymigal sie. Nie wie jak. A moze nie udalo sie znalezc?

    Mysle, ze choc wiem, to nie bede robil wykladu. Znafca ma szanse strac sie znawca, jak sam sobie poszuka odpowiedzi, bo sie wtedy czegos nauczy.

  211. Jak się przewozi słonie z kontynentu na kontynent? Na przykład z Afryki do Australii? Albo nosorożce? Albo misie koala?

  212. Jakiś durny pałacyk? Żałosne mauzoleum? Za taki ogrom zasług i poświęceń? To żenująca, godna najwyższego politowania, najczarniejsza z czarnych – niewdzięczność. Tylko rakieta! Nasz narodowo-katolicki pojazd kosmiczny. Dalekiego zasięgu! Najdalszego!!!

  213. @gotkowal
    4 sierpnia o godz. 14:09

    Jeśli z gwarancją, że ta rakieta nie zawróci, to się dołożę 😉

  214. wbocek
    4 sierpnia o godz. 9:59

    To jest albo łaska boska albo przekleństwo boskie: im się człowiek precyzyjniej wyraża, tym szybciej traci kontakt z wyznawcą bozi, który gada byle co, albo tylko stęka.
    W sumie, nie ma żadnej różnicy między łaską boską a przekleństwem boskim . Na to samo wychodzi.
    Tylko jedna rzecz w lepszym gatunku: ech, ta laska nebeskaaaaaa….!

  215. Fajny Biedroń na Woodstocku

  216. @Tobermory
    Gwarancji nie ma żadnej, ale nawet krótka ekskursja, taka na kilka parseków – jest propozycją godną uwagi.

  217. @Tobermory
    Gwoli wyjaśnienia: parsek oznaczany jest skrótem – pc. To nie może być przypadek.

  218. @gotkowal
    4 sierpnia o godz. 14:27

    OK, po paru parsekach może nawet zawrócić.
    Do Proxima Centauri jest tylki 1.29 pc

  219. @ gotkowal. nr45 powiedzial nawet lepiej niz ty: to nie tylko ciekawostki z sezonu ogorkowego, to hoax, ktorym Chinczycy podpuszczaja glupich Amerykanow. Te zagrozenia dla naszej planety. Znajdujesz sie w silnej grupie trzech procent naukowcow, ktorzy nie wierza w takie ogorkowe bzdety. No i tez w grupie @Wiesiek59
    Skoro ty tak powaznie na powaznie, to dobrze, ze zajmujesz sie glownie srodowiskiem kk i kurdupla a nie srodowiskiem naturalnym.
    @Tabermory nie upieram sie przy temacie zika. Wprawdzie razi mnie troche slowo, ze w USA zaledwie…., ale ja pisalam za artykulem o Brazylii, a nie o tym kraju.
    Wlasnie wyjezdza do Brazylii na pol roku na intership corka znajomej po kierunku health care na Columbii – w sprawie ziki. Na razie jest na kilkutygodniowym przeszkoleniu w stosownym instytucie w USA. A tam bedzie przeprowadzac wywiady z kobietami, zbierac dane itd. Reaserch.

  220. Jedziemy czy raczej lecimy na Marsa! Trylogię marsjańska czytałem, ale o ile pamiętam , w trzecim tomie koloniści zaczęli się kłócić i zamiast s.f. zrobiło się political fiction .Czy polecimy dalej? Myślę, że tak, jeśli zdążymy i jeśli nie zginiemy ,wejdziemy w jakieś nowe średniowiecze takie jak z wojny o tron czy wstaniemy się jakąś inną upadłą postcywilizacją. Jeśli polecimy to jednak chyba tylko pod postacią zarodków pod opieka robotów. Tylko po co robotom będą potrzebne wtedy zarodki. Mamy mało czasu – tylko jakieś 5 miliardów lat zanim słońce stanie czerwonym olbrzymem. Ale kosmos też się kiedyś skończy i co wtedy z naszą cywilizacją. Może będziemy bogami i stworzymy w chwili nudy jakiegoś człowieka i będziemy go wyganiać z raju, topić, zsyłać zarazy?

  221. @Stachu39
    4 sierpnia o godz. 14:52

    Po co robotom zarodki?
    No właśnie. Jak będą już naprawdę inteligentne, to wyrzucą ten balast po drodze.

  222. Stachu39
    4 sierpnia o godz. 14:52

    Testament Overmana, Edmunda Coopera odpowiada po co robotom sa ludzie. Jedna z mozliwosci, ale bardziej prawdopodobna, niz Terminator, jak mysle…

    Skok, czy inne mozliewe teoretycznie sposoby podrozowania, sa nadal za horyzontem i nie ma pewnosci, czy sie udadza. Tak wiec podrozowac musza zarodki, ktorym w zamrozeniu sie czas ne dluzy… (lol)

  223. No właśnie, jakie zarodki. Zwłaszcza że w przewidywalnej przyszłości wystarczą komórki skóry.

    Science-fiction ma sporo pomysłów na podróże międzyplanetarne i międzygwiezdne. W „Seveneves” zabiera się materiał genetyczny, ludzi i zwierząt, żeby potem odtworzyć bogactwo dna całej ludzkości, a nie tyko tej garstki na statku. W powieści „Aurora” tego samego K.S. Robinsona, na odległe galaktyki wysyła się ogromne międzypokoleniowe statki. Na takich statkach instaluje się sztuczne ekosystemy, i ludzie i zwierzęta sobie na nich żyją. Rodzą się, edukują, pracują, rozmnażają. Jak i na Ziemi. Jeszcze w paru innych, ludzi się hibernuje na kilkaset lat. To chyba zresztą bardziej fiction niż science. Kilka pytań etycznych pojawia się w Aurorze. Np, czy etyczne byłoby czynić taki wybór w imieniu swoich dzieci, które się na tym statku urodzą i pewnie umrą.
    Czytuję science fiction w sporych ilościach ale o wysyłaniu zarodków w przestrzeń nigdzie jeszcze nie było. Co by Gowin na to powiedział. Lonek ma poczucie humoru.

    @Stachu39, fajnie że czytałeś trylogię, rzadko się zdarza. To zresztą jest political fiction, przez całe trzy tomy. Czy zresztą jest możliwe budowanie społeczeństwa na innej planecie bez polityki? Swój bagaż zabierzemy ze sobą, i dysfunkcję, jak powiedział Tanaka.

  224. izabella
    4 sierpnia o godz. 15:45

    James Patrick Hogan – Voyage from Yesteryear wydana w 1982…

    Tez sporo czytam. W 1982 to byla s-f, teraz coraz wiecej skladnikow technologicznych, choc wciaz dalekich od doskonalosci, jest juz opracowana i coraz wiecej skladnikow jest testowane praktycznie. Za uznanie dla poczucia humoru dziekuje.

  225. izabella
    4 sierpnia o godz. 15:45

    A jeli sie o Gowina rozchodzi, to trace poczucie humoru… Z jednym wyjatkiem i jest nim trawestacja powiedzonka Tishnera, dokonana przez prof Wladyslawa Wladyke:

    Jest prawada, sama prawda, i Gowin prawda…

  226. @zyta2003
    4 sierpnia o godz. 14:51

    „razi mnie troche slowo, ze w USA zaledwie”

    Nie rozumiem, co cię razi? I gdzie użyłem słowa „zaledwie”?
    I co zaledwie?
    W Brazylii narobiono paniki w związku z „zika”, bo była tam olimpiada.

  227. lonefather
    4 sierpnia o godz. 15:55

    Super, dzięki, poszukam ebooka. Komentarze pozytywne a nawet entuzjastyczne.
    I jest streszczenie: „Earth launches an Alpha Centauri probe that contains blueprints for DNA in digital form”, czyli wysłane jest DNA w cyfrowej formie. Hmm. No dobra, nie będę się spierać o zarodki :).

  228. @izabella
    4 sierpnia o godz. 16:09

    Cyfrowe ludzie będom po prostu z takiego DNA.
    Ja kiedyś czytałem o gościu, który próbował przefaksować list z zarodnikami wąglika (anthrax) 😎

  229. izabella
    4 sierpnia o godz. 16:09

    Hmm mi sie jednak widzi, ze zarodki bylyby bardziej ludzkie od samgo kodu DNA. Ewnetualnie dodatkowo kod DNA, jako backup, na wypadek awarii mozliwej. Ale jakby nie patrzec, to taka forma kolonizacji kosmosu wydaje sie na dzis bardziej realna niz inne wytwory wyobrazni autorow s-f. Ale juz tyle kiedys wyobrazen, dzis mamy, ze nie bardzo widze sens eliminacji wszystkiego hurtem. Co jak zapewne wiesz z upodobaniem czyni kazdy moron.

  230. @Tabermory, moze dlatego mnie razilowo slowo „zaledwie”, ze wlasnie mam przypadek w rodzinie choroby strasznej i w Polsce jak powiedzieli lekarze jest jej zaledwie kilkanascie przypadkow w skali rocznej i nie ma srodkow na leczenie.
    Moze to i za daleka paralela, w USA jest proporcjonie tyle samo jej przypadkow i od roku 2009 leczy sie ja z bardzo dobrymi rezultatami, chociaz jest to leczenie bardzo drogie.
    Podobnie obecnie jest zaledwie kilka przypadkow rocznie endemii chorob zakaznych dzieci, spowodowanych tym ze rodzice je nie szczepia. I na szczescie ciagle nie jest to polio. Tym tez nie warto sie przejmowac?
    Ja juz koncze, dziekuje za uwage.

  231. @zyta2003
    4 sierpnia o godz. 16:44

    Nadal nie wiem, do jakiego mojego komentarza się odnosisz, bo chyba w żadnym, a już na pewno w tym z godz. 16:06 wczoraj, nie użyłem słowa „zaledwie”.
    Jeśli chodzi o przykład mikrocefalii w USA, to 12 przypadków na 10 000 urodzeń nie jest na pewno „zaledwie”.
    Czy ty w ogóle rozumiesz, co czytasz, czy tylko szukasz pretekstu do wylewania żalów?

  232. Przykladem niszczenia srodowiska przez czlowieka i naprawy tych zniszczen jest usuniecie dwoch zapor na rzece Elwha w stanie Washington. Okolo 100 lat temu na tej rzece zbudowano dwie zapory, Glines Canyon Dam i Elwha Dam, w celu produkcji pradu. Elwha tak jak wiekszosc rzek w WA to trasa lososia. Zbudowano drabinki wzdluz zapor, aby lososie mogly przemiescic sie wzdluz rzeki. Teoretycznie takie drabinki funkcjonuja, ale nie kazdy losos pokona taka przeszkode. Lososie bez problemu przeskocza przez naturalne wodospady wysokosci 10 metrow, ale to byla sztuczna przeszkoda. Z powodu zapor populacja lososia w Elwha zostala w duzym stopniu zredukowana.

    Naukowcy, wladze stanu i miejscowi Native Americans postanowili usunac obie zapory i przywrocic zycie w Elwha do stanu sprzed 100 lat. Glines Canyon Dam mierzyla 65 metrow wysokosci, Elwha Dam byla nizsza. Usunieto obie zapory. Projekt rozpoczeto w roku 2011 i ukonczono w roku 2014. Elwha plynie teraz tak, jak plynela 100 lat temu. Lososie wrocily do rzeki. „Ecosystem” wzdluz Elwha jest w procesie naprawy i odbudowa zabierze wiele lat.
    Piasek, ktory uzbieral sie przez 100 lat za zaporami wyplynal rzeka do Strait of Juan de Fuca i stworzyl kilkanascie akrow nowego terenu przy ujsciu rzeki Elwha. Jest to historia ze szczesliwym zakonczeniem. Bledy czlowieka zostaly naprawione, a sukces tego projektu jest powtarzany przy usuwaniu innych zapor w tym regionie.

    Na tym video widzimy ostatnia eksplozje usuniecia zapory Glines Canyon Dam. To byl historyczny dzien.

    https://vimeo.com/104477358

    W resultacie tego projektu zmienilo sie wiele teorii naukowanych na temat zycia lososia. Zawsze uwazano, ze lososie poznaja ujscie do rzeki w ktorej sie urodzily po zapachu roslin rosnacych przy ujsciu tej rzeki. Ta teoria prawdopodobnie nadal jest sluszna, ale powstala nowa teoria w tej dziedzinie. Naukowcy uwazaja, ze lososie posiadaja “genetic memory” miejsca urodzenia swoich przodkow sprzed 100 lat i dlatego znaja droge do Elwha.

    Zainteresowani znajda wiele informacji na temat tego historycznego projektu na pbs.org, National Geographic i Smithsonian.

  233. Kto by chciał potrenować survival w ocieplającym się klimacie, może pojechać na wakacje do Włoch, które aktualnie przeżywają wielką suszę i lato najgorętsze od 200 lat. W Rzymie, Wenecji, Neapolu, na Sycylii i Sardynii utrzymują się temperatury rzędu 40-45 stopni w cieniu. Można się przekonać, czy w związku z tym Włochom psuje się charakter. Poczucie humoru chyba jeszcze mają – stabilny wyż, który przyniósł te straszne upały, nosi imię Lucyfer (Lucifero) 😎

  234. Ooo, jest nowy wpis!

  235. Szanowni!
    Zapraszam do lektury nowego wpisu. Zdecydowanie jest o czym dyskutować.
    Zagaja Qba.
    JK