No dobrze, ale co dalej?

Stan aktualny: ogromne, postępujące rozwarstwienie gospodarcze społeczeństw. Warstwa posiadająca jest coraz bogatsza z kilkunastoprocentowym przyrostem ilościowym i ujemnym przyrostem naturalnym. Reszta jest coraz biedniejsza z coraz większym przyrostem naturalnym, dodatkowo napędzającym biedę. Za wyjątkiem niewielkich enklaw cały świat opanowała gospodarka rynkowa. Powstały globalne koncerny/holdingi z kapitałem często większym niż niejednego średnio zamożnego kraju. Największym koncernem w sensie posiadanego kapitału oraz globalnego zasięgu jest Kościół katolicki. W wielu krajach posiada on uprzywilejowaną pozycję, co skutkuje zwolnieniem od wszelkich podatków i opłat oraz brakiem jakiejkolwiek kontroli. Jest on szczególnie aktywny w okolicach konfliktowych. Ze wszystkich i zawsze (jak np. z drugiej wojny światowej) wychodzi zwycięski, bez skazy i bardzo bogaty.

Możliwe przyczyny

Jedną z przyczyn aktualnych kryzysów jest nieprzystosowanie systemów globalnych do ich jednostek składowych. Twórcy systemów kreują je według siebie i dla siebie. Jest to naturalna konsekwencja gospodarki rynkowej oraz jej siła napędowa. Prawie do końca XX w. ogół społeczeństw dostrzegał głównie pozytywne strony tego systemu. Kiedy zabrakło globalnego wroga po upadku systemu socjalistycznego, okazało się, że aktualna wersja gospodarki rynkowej ma jednak szereg poważnych wad. Do najważniejszych należą absolutny dyktat pieniądza, własność wszystkiego, łącznie z dobrami intelektualnymi oraz niemożność rozsądnego podziału dóbr. Beneficjenci systemu nie mają oczywiście zamiaru niczego zmieniać. Mało tego, niewątpliwe mocarstwo, jakim są Chiny, zastosowało gospodarkę rynkową bez zmiany systemu politycznego, co dało im natychmiast przewagę w postaci bezkonkurencyjnie taniej siły roboczej.

Jednocześnie daje się zauważyć w wielu częściach świata wzmożony ruch religijny. Jest on niewątpliwie specyficzną wersją działań rynkowych w postaci misjonarstwa (komiwojażerstwa) lub przyspieszonego uświęcania (santo subito), czyli terroryzmu samobójczego.

 

Możliwe wyjaśnienia

Drastyczny spadek śmiertelności niemowląt i dzieci w ostatnim stuleciu spowodował praktycznie likwidację doboru naturalnego. Większość populacji filtrowana w sposób naturalny wykazywała najczęściej niedobory inteligencji, decydującej o samodzielności intelektualnej. Zauważmy, że nad pozostałymi funkcjami naszego organizmu natura pracowała miliardy lat. Nasz mózg jest za to bardzo młody. I jak to w ewolucji, rozrzut parametrów jest duży, dopóki nie wykluje się wersja dominująca.

Dziś mamy sytuację, kiedy co inteligentniejsi rozmnażają się nadzwyczaj niemrawo, a cała reszta jakby wyrobić chciała boski plan. Pogarsza to niestety szanse Homo sapiens na wygraną w wojnie przeciwko sobie.

Spójrzmy na typowe dzisiejsze społeczeństwo. Charakteryzuje je koszmarnie rozbudowana administracja zarządzania sobą. Że tak być nie musi, pokazuje ruch samochodowy (najczęściej jeden samochód na jednego osobnika), niewątpliwie ogromny i masowy, dla którego płynnego działania (tylko kilka wypadków i wykroczeń na setki tysięcy aut w ruchu) wystarcza jedna strona przepisów i kilkanaście znaków drogowych.

Poza ruchem drogowym wymuszającym racjonalne działania rządów groźbą setek ofiar dziennie, obserwujemy ogromny przerost formy nad treścią na wszystkich szczeblach zarządzania państwem i przedsiębiorstwem państwowym, mimo że coraz więcej funkcji (dzięki automatyzacji i komputeryzacji) jest niepotrzebnych, a wręcz szkodliwych. Z jednej strony szkolimy współpracowników, a z drugiej strony ubezwłasnowolniamy ich, narzucając im coraz więcej zwierzchników. Ponieważ stanowiska pracy tych ostatnich są wirtualne jak nie przymierzając w PRL, ludzi ci są w praktyce tym lepsi, im mniej są.

Charakterystyczne jest przy tym, że im wyżej w hierarchii zarządzania, tym więcej współpracowników i tym mniejsza odpowiedzialność, a pomimo to, tym wyższe wynagrodzenie. Tendencja ta jest wyraźna również w prywatnych korporacjach. Przyczyn tego stanu rzeczy jest z pewnością wiele. Biorąc jednak pod uwagę wzrastający globalnie dobrobyt cywilizacji (pomijając jego dziwny/niehumanitarny? podział), naturalny wydaje się powszechny pęd do partycypacji w zyskach. Coraz częściej czynią to jednostki wybitnie nieproduktywne gospodarczo. Widzą one swą szansę w dziedzinach tak abstrakcyjnych, jak zarządzanie czy polityka.

Dygresja. Miałem w firmie partnera. Nie był najlepszy, ale ja byłem z zewnątrz, więc wziąłem, co było. Oblewając udany interes, trafiliśmy do knajpy na długie nocne Polaków rozmowy. Zapytałem go wtedy: „Co chciałbyś robić w życiu?”. Odpowiedział: „Rządzić”. Według mnie, akurat do tego nadawał się mało. Wielokrotnie dowiódł tego w sytuacjach nie całkiem codziennych.

Z dzisiejszej perspektywy wydaje mi się to naturalnym trendem masy, która dzięki wyłączeniu doboru naturalnego tworzy istotną część społeczeństwa. Aby było jasne: absolutnie nie traktuję ich jako mniej wartościowych w jakimkolwiek sensie. Uważam natomiast, że wmawianie każdemu, że może osiągnąć wszystko, jest bandytyzmem i zbrodnią przeciwko społeczeństwu. Każdy ma swoje dobre i mocne strony. Podstawowym zatem działaniem każdego społeczeństwa jest oddelegowanie swych najlepszych fachowców do dzieci, by te ich mocne strony promować. Ujednolicanie dzieci na siłę prowadzi nie tylko do utraty bardzo wielu wartościowych członków społeczeństwa, ale do produkcji licznych frustratów, którzy nie będą mieć nigdy szansy na osiągnięcie rozsądnej pozycji w społeczeństwie jednolitych testów i jednego boga. To właśnie dzieci będą na nas, starszych, pracować, więc dajmy im szansę i nie upierajmy się przy idiotycznym twierdzeniu, że rodzimy się z gotowym charakterem i stosunkiem do społeczeństwa. To jest pogląd wybitnie sekciarski, czego najlepszym dowodem jest wymuszanie przez Kk wpływu na coraz młodsze dzieci (katecheza w przedszkolach!).

Na razie jest tak, że coraz więcej chce coraz więcej. W ramach obrony wprowadziliśmy barierę wykształcenia. Wolny rynek zareagował prywatnymi uczelniami wyższymi. I mamy dziesiątki tysięcy magistrów, tysiące doktorów i setki profesorów, co umożliwiło drastyczne obniżenie wymagań. Oczywiste jest, że produkujemy taśmowo coraz gorszych fachowców. Coraz więcej zawodów (lekarze, prawnicy) wykonuje swe dobrze opłacane powinności całkowicie bezmyślnie i bez najmniejszego zaangażowania. „Klauzula sumienia” jest takim samym dziwolągiem, jak Komisja Majątkowa. Kolejna zbrodnia na społeczeństwie.

Polska jest szkolnym przykładem kraju nowobogackiego (dotacje Unii), który nie ma pojęcia co z tym bogactwem zrobić. Od czasu zmiany systemu politycznego nie widziałem rządu, który miałby jakiś plan dobry dla kraju. Wypełniamy minimum dyrektyw unijnych, a resztą finansujemy siebie i swoich. Czyli ch*j, d*pa i kamieni kupa.

Tu dochodzę do wyjątkowo negatywnej roli sekty katolickiej w całej historii Polski. Celowo używam zwrotu „sekta”, nieistniejącego w ustawodawstwie polskim, bowiem powstała krótko po zmianie systemu w Polsce Komisja ds. Sekt, składająca się głównie z przedstawicieli sekty katolickiej, wydała z siebie instrukcję zwierającą m.in. kryteria klasyfikacyjne. Po tym, jak okazało się, iż pierwszy paragraf konstytucji katolików (zwany pierwszym przykazaniem) wypełnia znamiona sekty, działania komisji zeszły do podziemia. Nie ma jej nawet w internecie, a działa, bo kiedyś spotkałem jej urzędników w pociągu.

Mamy zatem społeczeństwo chowane od urodzenia (chrzest) w „bojaźni bożej”, czyli w przekonaniu nieuchronności hierarchii administracyjnej. Jest to zbrodnia, bo przecież nasz mózg jest przystosowany do kreacji. Inaczej nie byłaby możliwa w tak krótkim czasie dominacja gatunku ludzkiego.

Dotychczasowe doświadczenia wskazują na krytyczność początkowych miesięcy i lat życia. Wtedy kształtuje się odporność fizyczna i fizjologiczna oraz sprawność intelektualna. Organizm i mózg rozwijają się tak, jak je stymulują warunki zewnętrzne. Dziecko nieruchawe pozostanie nieruchawym dorosłym. Podobnie z intelektem – dziecko klepiące „zdrowaśki” będzie wiernym słuchaczem radia Rydzyka. I klientem kolejnego Amber Gold. Obecna deforma oświaty to nic innego, jak masowa produkcja klientów Kk. Tak przy okazji: charakterystyczne jest milczenie szefów polskiej filii sekty katolickiej wobec niszczenia systemu prawnego. Bardzo jest jej to na rękę.

 

Możliwe wnioski

Natychmiastowa delegalizacja działania sekty katolickiej (nie wiary!), wypowiedzenie konkordatu, uznanie działań Komisji Majątkowej za nielegalne i odpowiednia rewindykacja. Zastąpienie religii w szkołach nauką o religiach i zakaz umieszczania jakichkolwiek symboli religijnych w urzędach państwowych. Zakaz dotacji państwowych na związki wyznaniowe i sektę katolicką i wprowadzenie dobrowolnego podatku na nie.

Ale to dopiero początek. I to najłatwiejszy.

Trudniejszą sprawą będzie stworzenie rozsądnej konstytucji i systemu prawnego, w tym ordynacji wyborczej. Aby Polska oferowała zarówno obywatelom, jak i imigrantom, konieczne minimum demokracji i maksymalnie możliwą wolność. Ale to już sprawa dla ekspertów. Jeżeli jeszcze takich mamy.

Qba