Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

26.06.2017
poniedziałek

Sąd Ostateczny (w częściach prozą)

26 czerwca 2017, poniedziałek,

Wystrój jak w amerykańskiej sali sądowej. Oskarżony – niewysoki Jarosław K. – obok niego szepcze mu coś do ucha jego adwokat, mecenas Luc D. Belzebub, elegancki brunet, którego wyróżniają wypielęgnowane rogi i starannie wyczesany ogon. Oskarżycielem jest przystojny blondyn, twarz uduchowiona, wyróżniają go małe skrzydełka, które sterczą ponad ramionami. Nazywa się Archi Gabriel. Pochylony, uważnie studiuje jakieś papiery. Na sali zgiełk, grupki ludzi rozsiane po całej sali przyglądają się sobie nieufnie, podniecenie narasta.

Woźny sądowy podnosi młotek, stuka nim trzykrotnie i woła: Proszę wstać, sąd idzie! Rozmowy cichną i w drzwiach pojawia się sędzia w asyście dwóch asesorów i 12 ławników. Sędzia, jak to w amerykańskich filmach, jest Murzynem, jeden asesor Azjatą , drugi Czerwonoskórym Amerykaninem. Ławników sprawiedliwie reprezentują obie płcie, są wśród nich przedstawiciele różnych ras, Latynosi, Żydzi, różnych opcji seksualnych, lobby antynikotynowego, polski ksiądz, jeden zielony…

(Uwaga na stronie skierowana do Polish White Power: Bóg może być Murzynem, w piśmie świętym nie ma nic na temat koloru skóry boga, więc się nie wkur… tak bardzo).

Wszyscy siadają. Sędzia stawia na stole tabliczkę, na której można przeczytać Jehov. D. Lord. Następnie zwraca się do oskarżonego:

– Oskarżony, proszę wstać.

Prezes podnosi się.

– Oskarżony nazywa się Jarosław K.?

– Tak, proszę Wysokiego Sadu Ostatecznego.

– Oskarżony Jarosław K. sprawował władzę nad nieznacznym obszarze ziemskim i oskarża się go o to, iż sprawując tę władzę nadużył jej, przyczyniając się do zdemoralizowania tysięcy Polaków. Czy – tu sędzia Lord zwraca się do mecenasa Luca Belzebuba – oskarżony będzie broniony z pozycji winny czy niewinny?

– Niewinny – pada odpowiedź.

Sędzia kiwa głową: – Możemy więc przejść do wysłuchania , co ma do powiedzenia strona oskarżająca? Proszę, mecenasie Gabrielu.

Mecenas zrywa się energicznie, prostuje się, wypina pierś, ujmując koniuszkami palców niczym klapy marynarki, swe skrzydełka. Powoli podchodzi do stołu sędziowskiego:

– Wysoki Sądzie Ostateczny, oskarżenie zamierza przedstawić mnóstwo świadków przestępstw popełnionych przez oskarżonego Jarosława K.

– Protestuję! – przerywa mecenas Belzebub. – Oskarżenie nie ma prawa antycypować werdyktu Wysokiego Sądu Ostatecznego (tu robi ukłon w stronę ławników). Jak na razie mój klient występuje tu tylko w charakterze podejrzanego i zanim Wysoki Sąd Ostateczny ustali stopień jego winy, jeśli w ogóle ustali jakąkolwiek winę, oskarżyciel nie ma prawa sugerować istnienia odpowiedzialności obecnego tu Jarosława K. Mój szanowny kolega zapomina o starej rzymskiej zasadzie In dubio pro reo, czyli że oskarżonego uważa się za niewinnego, dopóki wina jego nie zostanie udowodniona i stwierdzona prawomocnym orzeczeniem sądu, a więc niedające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego.

– Protest przyjęty. Sąd zwraca uwagę stronie oskarżającej, że winna się ona powstrzymać od tego typu stwierdzeń. Proszę kontynuować.

Na ławie świadków zasiada Jadwiga S. Jeden z asesorów kładzie przed nią Biblię. – Proszę za mną powtarzać – mówi do Jadwigi S. – Przysięgam na Pismo Święte, że wszystko, co powiem jest prawdą i tylko prawdą.

– Świadek Jadwiga S. – mecenas Gabriel cedzi wolno słowa – urodziła się pani w Nowogródku w roku 19**, więc dokładnie 70 lat przed tymi godnymi ubolewania wydarzeniami, które tak głęboko przeorały psychikę Polaków i doprowadziły do rozmontowania demokratycznego społeczeństwa i państwa, brutalnego rozprawienia się z instytucjami demokratycznymi i końmi w Janowie.

– Protestuję – energicznie interweniuje mecenas Luc D. Belzebub – ocena psychiki Polaków i rzekomy stopień rozmontowania systemu demokratycznego nie należy do sprawy, która właśnie toczy się przed Sądem Ostatecznym.

– Wysoki Sąd Ostateczny zwraca uwagę obronie, że winna się ona powstrzymać od wyrażania wartościujących, subiektywnych ocen i trzymać się linii procesu.

Wybucha wrzawa, krzyki, gwizdy. Niektóre są aprobujące: „Brawo!”. Te ostatnie pochodzą od grupki wierzących smoleńszczyków, którzy tu przybyliby, by wesprzeć duchowo Jarosława K.

Sędzia wali młotkiem w stół i grozi, że jeśli zgromadzona w sądzie publiczność się nie uspokoi, zostanie wyproszona, a sprawa będzie się toczyć za zamkniętymi drzwiami. Na sali wraca spokój.

– Tak więc świadek urodziła się w 19** roku – podejmuje mecenas Gabriel – następnie świadek przeniósł się wraz z rodzicami do Warszawy. Czy tak?

– Tak.

– Po ukończeniu studiów, świadek podjęła praca naukową na swojej uczelni. Czy się zgadza?

– Tak.

– Przez dłuższy czas świadek podziwiała tu obecnego Jarosława K. za, jak to świadek mówiła, jego genialną inteligencję. Czy świadek mogłaby coś o tym więcej powiedzieć?

– Proszę Wysokiego Sądu Ostatecznego, w dalszym ciągu uważam, że Jarosław K. jest po prostu politycznym wizjonerem, ale był źle otoczony. Po prostu nie miał godnych siebie doradców, a ci, których miał, źle mu doradzali. Dlatego trochę się rozczarowałam do Jarosława K., ale dalej szanuję go po prostu jako wielkiego człowieka.

– Czy świadek mogłaby wyjaśnić, że tylko z powodu otoczenia, czy też z jakichś innych niejasnych powodów, zmienił się trochę stosunek świadka do Jarosława K.?

– Protestuje, oskarżyciel nie ma prawa używać określenia typu „niejasne powody”. Być może są one na razie niejasne dla nas, do czasu, kiedy Wysoki Sąd Ostateczny ostatecznie je wyjaśni.

– Wysoki Sad Ostateczny odrzuca protest obrony, oskarżenie ma prawo stosować określenie „niejasne powody”.

Cdn.

Lewy

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 263

Dodaj komentarz »
  1. Lewy, to Twoja proza? Chyba tak. Respekt.
    Pzdr, TJ

  2. Podziw. Zaduma moze nadejdzie. Gratulacje never the less, Lewusku

  3. Lewy
    jeśli w cdn-ie okaże się, że to my, ateiści, byliśmy winni, chyba sie uduszę….
    ze śmiechu 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zdumiewa mnie dlaczego dziennkarstwo polskie, o obcym nie wspomne choc temat smakowity, nie zwraca uwagi na takie tematy, moze ktos mi wytlumaczy. Tylu na tym blogu bystrych, inteligentnych i dowcipnych ludzi. Coraz mniej dziwie sie ze Polske rozbierano, atakowano, szarpano i dzielono.

    http://wiadomosci.onet.pl/opinie/antoni-macierewicz-moze-zagrazac-polskiej-racji-stanu/r3vsqdx

    Sekretarz redakcji Liberte http://mincer.liberte.pl/jeszcze-dziennikarstwo-nie-umarlo/

  6. A gdzie tu zaczyn do dyskusji poza chwaleniem autora?

  7. Zaczyn w drozdzach. Tych osiadlych na niemytych winogronach

  8. Nigdy nie myjcie winogron

  9. Nie moge doczekac sie ciagu dalszego. Co do sedziego, to moglbys nim zrobic czarna kobiete, takie tez czesto zasiadaja w filmach amerykanskich w roli sedziow. Przy okazji White Power dowiedzialby sie, ze Bog, jako istota ponadludzka, nie ma plci. Gorzej z Archi Gabrielem i Belzebubem – ci maja meskie imiona, wiec o parytet plci trudno.

  10. @ Ewa-Joanna godz.0:05
    Wydaje mi sie, ze dyskusje wlasnie zaczelam.

  11. Na marginesie – 23:11

    „Jeden z komentarzy: Pan Butakow nie zna historii…mówiąc o wojnie polsko-bolszewickiej z lat 1919-1921 używa terminu „reżim Piłsudskiego” – co do 1926r. jest najzwyklejszym błędem merytorycznym. ”

    Moze nie zna, moze troche zna. O bledzie „merytorycznym” nie bylbym taki sklonny orzekac przedwczesnie

    „Urząd Tymczasowego Naczelnika Państwa został powołany na mocy dekretu Józefa Piłsudskiego z dnia 22 listopada 1918 roku o najwyższej władzy reprezentacyjnej Republiki Polskiej, który ustalał ustrój republikański odrodzonej Polski, organizację i kompetencje tymczasowych organów władzy państwowej”

    Druga RP, poczynajac od 22 listopada 1918 roku, to Pilsudski i nic wiecej.

  12. @kruk
    27 czerwca o godz. 0:22
    To raczej alternatywny ciąg dalszy opowiastki zabawnej i przyjemnej, chyba że mamy rozważać teologicznie czy ten bóg jest różnopłciowy czy bezpłciowy i genderowo rozpatrywać uczestnictwo płci żeńskiej w opowieści.
    Poczekam na rozwój.

  13. @ Ewa-Joanna
    W teologiczne rozwazania nad plcia Boga bym sie nie wdawala. Ot, tak przypomnialam, ze nie ma dowodu na to, ze Bog jest mezczyzna tak, jak nie jest okreslony kolor jego skory. Zdaje sie, ze przypisujesz mi zgryzliwosc wobec @Lewego, ja tymczasem wyraznie pisze, ze jego opowiesc juz mnie wciagnela.

  14. Na marginesie – 26 czerwca o godz. 23:11

    „Jeden z komentarzy: Pan Butakow nie zna historii… jeśli to nie strona polska jest ofiarą w wojnie polsko-bolszewickiej to znaczy, że ofiarą jest Rosja radziecka, która wcześniej praktycznie zmiotła z powierzchni Ziemi Ukraińską Republikę Ludową, a później Ukrainie i Białorusi narzuciła reżim komunistyczny (obok nazizmu najbardziej zbrodniczy system polityczny), a po drodze próbowała zrobić to samo z Polską i Litwą.”

    No no. Niewazne, ze panstw o nazwach „Bialorus” czy „Ukraina” – pominmy Litwe, z wiadomych wzgledow – nigdy przedtem nie bylo w historii swiata. Bo tu doszlo, niezauwazenie, do NAJWAZNIEJSZEGO oskarzenia:

    REZIM KOMUNISTYCZNY BYL PIERWSZY

    Rok byl 1917 gdy ten komunistyczny rezim nastal. Nie bez udzialu Zachodu w tym procederze. Dopiero po nim nastal ten nazistowski rezim, w 1933 roku. Nie tylko po Europe siegajacy. Choc moze niekoniecznie siegajacy od razu po Azje. Jak komunizm to uczynil.

    Na poczatek poczynan adolfowych, to sie rozchodzilo o Drang nach Osten. Co mialo byc dalej, to pasmotrim, iwidim, mawial Fuhrer. I Amerykanie w koncu uwidzieli. Po ataku na Pearl Harbour dopiero, ale uwidzieli.

    „Niezbyt uczciwe działania Polaków wobec Litwinów, Białorusinów i Ukraińców są niczym w porównaniu z „wyzwoleniem” ze strony Rosji radzieckiej. Tak poza tym, wojnę polsko-bolszewicką określa się jako wojnę obronną ze strony polskiej…”

    No rzeczywiscie tak sie okresla. Czy calkowicie slusznie? Aaa, to juz nastepne pytanie. Ten slabo sluszne, zapewne

  15. @kruk
    27 czerwca o godz. 0:56
    Nie, to ja jestem zgryźliwa 🙂

  16. Nieco ponad 30% Australijczyków zadeklarowało – no religion w ostatnim spisie powszechnym.

  17. Jak to szyszko sie ma do wpisu Lewego, naszym umom nie razbieriosz

  18. Lewusku

    Dawaj nastepny wgryz. Ten tego, chcialem powiedziec – wpis. Albo cokolwiek tam wymodzisz.

    Oddechy zaparte som. Niedokarmienie z pierwszego objawienia boli okrutnie

  19. Przeciez wiemy ze nie spisz

  20. Aaa, razumiem, razumiem. Pan Jacek spi. A tylko on moze wstawiac wpisy, na swoim blogu. W przeciwienstwie do postow.

    Masz kilka(nascie) godzin

  21. kruk, E-J

    Ta zgryzliwosc wasza. A nie mozecie sie wziac po prostu za kudly? Nam tu uciechy brakuje

  22. Wymiekam

  23. Nadużywanie władzy, demoralizacja, deprawcja i oszustwa – nie są czynami karalnymi według Prawa Bożego, skoro KRK powszechnie je stosuje. Oskarżenie jest bezpodstawne.
    PS. Ale przyjemnie jest sobie pomarzyć.

  24. @Lewy

    Tak sie smacznie zaczytalam a tu juz koniec…? Co tak malo! Dawac wiecej bo ladnie sie zapowiada!

  25. @Kostka
    Na tym polega mój przebiegły plan, żeby przerwać akcję w odpowiednim momencie,kiedy to np. bohater już, już ma być powieszony i wszyscy nie mogą sie doczekać tego wieszania. Pan Sienkiewicz tak trzymał w napięciu Rodaków wypuszczając kolejne odcinki „ku pokrzepieniu serc” i strasząc „barem wziętym”, że Helena będzie zgwałcona. No i ku powszechnemu rozczarowaniu nie została.
    Sam nie wiem jak się akcja rozwinie no i w końcu będzie sie musiała zwinąć.
    Aha, z panem Jackiem uzgodniliśmy, że dopóki nie pojawi się poważny tematycznie wstępniak, to będę ciągnął za uszy ten Sąd Ostateczny, aż ktoś w końcu sie wkurzy, zakasze rękawy i napisze coś na serio

  26. Lubię produkcyjniaki, szczególnie te z tasiemcami i ku pokrzepieniu serc swoich, które chcą być pokrzepiane. Oby się nie ciągnęło jak pięciu pancernych. Ostatnio podobno zapomnieli rosyjskiego, szczególnie pies.
    W TV pokazywali niedawno odcinek 6254 czegoś. Trudno się uchronić przed pokrzepianiem.
    A zezem:
    Nie mam racji bo od samego mieszania czekolada będzie jednak słodsza. Co obala zastałe poglądy.

  27. W kwestii formalnej……

    Czy jurysdykcja Sądu Ostatecznego obejmuje Jarosława K?
    Toż to bezbożnik, cynik i manipulator, nie katolik…..
    Co prawda przemieszkuje na terytorium Pomrocznej, ale jurysdykcja obejmuje zapewne jedynie wierzących.

    No i druga kwestia.
    Królestwo boże jest nie z tego świata.
    Czy może więc Sąd oceniać i karać za czyny związane z polityką doczesną?

  28. kruk
    27 czerwca o godz. 0:20
    „Bóg, jako istota ponadludzka, nie ma płci”

    Trafne spostrzeżenie.
    Wprawdzie słowo „Bóg” to rzeczownik rodzaju męskiego, ale nie powinniśmy tego rozumieć dosłownie. Zróżnicowanie płciowe jest właściwością stworzeń fizycznych, a rodzaj gramatyczny cechą języka ludzkiego, która nie pozwala w pełni opisać natury Wszechmocnego Boga, Jehowy.

    Podobnie użycie w Biblii słowa „Ojciec” w odniesieniu do Boga uświadamia nam, że naszego Stwórcę można przyrównać do kochającego, troskliwego człowieczego ojca. Nie daje to jednak podstaw do postrzegania Boga czy też innych istot duchowych jako osób o płci męskiej lub żeńskiej. Nie ma wśród nich podziału na płeć.

  29. wiesiek59
    27 czerwca o godz. 8:31
    „Czy jurysdykcja Sądu Ostatecznego obejmuje Jarosława K?”

    „[Bóg] wyznaczył dzień, w którym będzie sprawiedliwie sądził zamieszkały świat przez Człowieka, którego ustanowił, a czego dowód przedstawił wszystkim, kiedy Go wzbudził z martwych”.

    „Kiedy Syn Człowieczy przybędzie w swojej chwale, a wraz z nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swym chwalebnym tronie.  I będą przed nim zebrane wszystkie narody”.

  30. Zeby tylko Namargineska znowu nie walnela swojego apelu przeciwko

  31. A tak, swojo drogo, to czy ty, dezerterku, musisz te swoje cytaty tak naokolo powielac? One sa znane wszem i wobec bez twojego xerowania, you know

  32. 6 godzin wymiekania. Jak ja wytrzymalem? Sen dopomogl

  33. No,Dezerter wyjaśnił,że bóg jest bezpłciowy,zatem aseksualny.A syna spłodził.No to ten ojciec bardziej ludzki jak duchowy.I po ludzku nerwus.

  34. Interesuje mnie stanowisko dezerterka w sprawie: „wolne niedziele – beda albo nie beda”. Bo ta „religijna” sprawa znowu sie zaczela rozpalac do czerwonosci. Jakis stosowny cytacik, dezerterku? Nie moge sie doczekac

  35. dezerter83
    27 czerwca o godz. 8:44

    Rozciągnięcie swej władzy na WSZYSTKIE narody, jest uzurpacją, albo podbojem.
    Co na to konkurencja?
    Tak bez walki odpuści rząd dusz?
    Czy tez Bogowie się dogadają?
    Grzechem pychy grzeszy ten władca istnień, zaczynający od maleńkiego plemienia na krańcu świata.

    Można religię narzucić siłą, bądź przyjąć dla wygody, korzyści politycznych, koniunkturalnych korzyści.
    Tyle że z wiarą rzeczywistą nie ma to nic wspólnego.
    Wyklepanie „Credo” to jedno, internalizacja jego treści, całkiem inną rzeczą.

  36. wiesku59 – 9:15

    „Wyklepanie „Credo” to jedno, internalizacja jego treści, całkiem inną rzeczą.”

    Tus sie wczolgal na wyzyny

  37. Astra
    27 czerwca o godz. 4:59
    to, na co pozwala sobie nasz rodzimy kk nawet istniejący Bóg by nie objął.
    Ale ponieważ nie istnieje, nasz kk może sobie dowolnie interpretować zapisy tej, no…niebieskiej książeczki

  38. Jestem pewien, że umieracie państwo z ochoty pooglądania i posłuchania tej pani:

    Profesor Krystyna Pawłowicz podbija Chicago. Cz.1

    https://www.youtube.com/watch?v=sFpBkZGg5gI

  39. Orteq
    27 czerwca o godz. 9:22

    E…tam….
    Zmiana wiary na jedynie słuszną z mieczem na szyi, postępowała szybko i hurtowo.
    Równie szybko, przy zastosowaniu jataganu, czy szabli.

    I teraz te bozie uzurpują sobie prawa do jakichś sądów, tolerując takie metody?
    Maja jakieś moralne prawo do sądzenia?

    Wyklepanie pacierza, czy formułki nie ma boga prócz Allaha ratowało życie. No i poddawało władzy religijnej delikwenta.
    Dość totalitarna metoda.
    Najbardziej przechlapane mieli ateiści, gorliwie tępieni przez wszystkie religie świata- do pewnego czasu.

  40. A mnie się wydaje, że dezerter nie ma racji. Bóg zawsze był przedstawiany z brodą, a baba z broda to dziwoląg(jak ta Concita Wurst), a bóg nie może byc dziwolągiem. I dalej; jesli przed kazdym konklawe sprawdza się seks kandydata na papieża (podobno do tego słuzy takie krzesło z otworem, kandydat siada na nim bez majtek i specjalna komisja włazi pod krzesło i ocenia męskość kandydata), to chyba nie bez przyczyny; bo bóg też to ma, a papież jest najbardziej stworzonym na obraz boga (najbliżej oryginału), więc nie może byc pozbawiony owych boskich instrumentów.

  41. @zza kałuży
    Toż to saga, to podbijanie Jackowa, boć nie całego Chicago. Kilkuczęściowa. Samego słuchania kilka godzin. Trudno, trza przemóc obrzydzenie i – nie wgapiając się w fizys – posłuchać.

    @Lewy
    Ale masz konkurencję. Wieloodcinkową.

  42. Brokoz 9:03

    Bo to coś na kształt pantofelka. Bezpłciowy, a potrafi koniugować z drugim pantofelkiem. Chociaż w zasadzie rozmnaża się przez podział.

  43. A spłodzil przy pomocy ptaka (gra słów niezamierzona), który nazywa sie duchem swiętym

  44. @Lewy 10:03

    Albo to baba z hirsutyzmem. Wtedy nie dziwoląg, a po prostu obciążona genetycznie.

    Wrzuca ten @dezerter cytaty i wrzuca. A ja się zastanawiam, czy nie mógłby jakoś uwspółcześnić języka tych cytatów jak już. Chyba nie chce nam wmówić, że bozia takich konkretnie sformułowań używała, o ile ich używała. No przecież nie używała pseudodziewiętnastowiecznej polszczyzny. Ani pseudośredniowiecznej polszczyzny.

    @Dezerter, albo może ty zacznij cytować bozię po boziemu w języku boziowym. Będzie równie bezsensownie, ale przynajmniej zabawnie.

  45. Lewy
    27 czerwca o godz. 10:03

    Lewy, świetnie-świetnie ! 🙂
    Zanim co powiem o Sądzie Ostatecznie Ostatecznym, uwaga w sprawie bozi i jego dezertera, który, jak zwykle, gada głupoty.
    Bozia to jest facet. Myślimy konktretem języka i konkretem pojęć.Inaczej nie umiemy, to poza ludzką możnością. Bozia, od czasów przedizraelickich ścigaczy kóz pustynnych i kamienowaczy takich węży, zawsze był facetem. Od zarania to jest „on”, nie „ona”, nie „ono”, nie „coś” i nie postać w ogóle niezaimkowa. Bozia jest „ojciec”, nie matka”, nie „siostra”,i nie ma żadnego stosowania ani zaimków, ani tytułu „ojciec” wymienie: tu „ojciec”, a w sąsiednim akapicie „matka”, raz „on”, taz „ona”, raz „coś”.

    Bozia jest facetem, boskie nadanie jest męskie bozia autoryzuje mężczyznę jako człowieka i właściciela kóz, baranów, taboretów, kobiet i dzieci, a władający kobietą, dzieckiem i taboretem mowi sam do siebie, swoje wladanie upewniając: ojcze w krzakach, w niebie, w kapuście, a nie „matulu szorująca podłogi w katedrze”.

    Takie, zagnieżdżone na dnie psyche, będące fundamentem praw i zachowań, tworzy jednorodną, pancerną, wojenną i właścicielską kulturę, z której nie ma ucieczki: w kościele mogłaby połowa prawidłowych wyznawców głośno oznajmiać: „prosimy cię panie”, a druga połowa: „prosimy cię pani”. Nikt tego nie robił, nie robi i nie zrobi, dopóki izraelita izraelitą, jehowita kapustą a katolik skrzywiony.

    Bozia musi być konkretny, musi mieć twarz, brodę, zęby w stanie z grubsza poprawnym, nóżki i rączki. Rączką musi przywalić nieprawiłowemu wyznawcy tak, że zbieraj go potem skrobkiem ze skały, co bozia starannie o sobie pisze i się tym ściśle chwali. Bozia musi łazić po Edenie i wołać do Adama: a kuku, gdzie jesteś?
    Jezusek tż musi być facet. Kobieta – wykluczona: śmiech na sali, drwina i szydera, nie żadna „córka”: „do garów, durna babo i do obory, kozom tyłki czyścić, a nie do męskich i wyższych spraw się mieszać! Poszła won!”

    Każdy wyznawca, tylko i wyłącznie, myśli o bozi i ma ją w głowie jako faceta, ojca. Gadanie zdezerterowanego, że bozia jest niewiadomo co, to stanndardowa manipulacja, wyłgiwanie się z nieunikionego oszustwa założycielskiego: bozię wymyślili faceci, żeby im sprzyjał i zalatwił formalne władanie nad kobietą, na zawsze. Dezerter musi łgać. Po to na blog włazi.

  46. Hmmmmm……Listy Ateistów i sąd ostateczny???!
    Pachnie mi chciejstwem, istotnym składnikiem każdej religii – jeśli nie ma sprawiedliwości na tym tu padole, to będzie w niebiesiech.
    A ja realista raczej sądzę, że w realu Jarosław K. zejdzie w spokoju ducha, namaszczony na ostatnią podróż przez Ojca R. Po czym wdzięczny Naród, decyzją swych reprezantantów fundnie mu Aleję Zasłużonych, a znaczny odsetek obywateli doda konterfekt Polskę Zbaw Jarosława K. do wiszących nad łóżkiem wizerunków męczennika Lecha K. i Santo Subito, by była trójca, tak ulubiona przez Polaka katolika!

  47. @Herstoryk 12:45

    Ach, gdyby to tylko nastąpiło subito.

  48. UWAGA KOMUNIKAT
    Internauta dezerter znów pojawił się w tym wątku. Dlatego warto przypomnieć, że dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum. Jest przedstawicielem jehowickiej sekty, produkującym się tu zawodowo. W ramach zasmradzania blogowiska publikuje na tym forum przeraźliwe bzdety. Ostatnio rzępolił coś o sądach ostatecznych.

  49. wiesiek59
    27 czerwca o godz. 9:15
    „Można religię narzucić siłą, bądź przyjąć dla wygody, korzyści politycznych”.

    Mówisz o pobudkach, którymi kieruje się człowiek. Bóg tak nie działa.
    Wszystkie wzmianki w Piśmie, dotyczące przyjęcia chrystianizmu dotyczą osób, które wcześniej studiowały Pisma, przekonały się że zawierają one prawdę, ochoczo ją przyjęły i dostosowały do niej swoje życie. Dopiero wtedy zostały ochrzczone.

    Bóg chce, żeby każdy zrobił to świadomie i chętnie.

  50. Maciorewicz zaskarżył Piątka.

    http://natemat.pl/211291,macierewicz-reaguje-na-ksiazke-o-jego-rzekomych-powiazaniach-z-rosja-autorem-tej-publikacji-zajmie-sie-prokuratura
    Z komentarzy:
    -Czy wiadomo, o jakie przestępstwo pan Macierewicz podejrzewa pana Piątka?
    -Prawdopodobnie o mówienie prawdy, ta przecież zwykle najbardziej ludziom przeszkadza.

  51. UWAGA KOMUNIKAT
    Internauta dezerter znów dał głos. Dlatego przypominam, że dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum. Jest przedstawicielem jehowickiej sekty, produkującym się tu zawodowo. W ramach trollowanie w blogowisku publikuje na tym forum przeraźliwe bzdety. Ostatnio pie.dolił coś o Bogu, który nie działa.

  52. Jesli ktoś myśli, że powyższa wersja Sadu Ostatecznego jest wydumana (a już tacy malkontenci zjawili się na blogu), więc im odpowiem, że wiele rzeczy zostalo w przeszłości wydumane, ale zawsze znalazło się kompetentne gremium, które z tego chaosu wydumania wybierało jakieś wersje tez wydumane, ale skoro je wybrało, to automatycznie wersje te przestały być wydumane. Ponoć do 4-tego wieku roiło się od różnych wydumanych wersji ewangelii. Aż przyszedl Sobór Niceiski i przy pomocy bagnetów (sorry bagnetów jeszcze nie było) mieczy wojów Konstanego Sobór wybrał cztery ewangelie, reszte uważąjąc za wydumane apokryfy. W ten sposób udało się ograniczyc chaos wynikający z nadmiaru przekazów męki pańskiej. Ale z upływem lat, wieków owa kanonicza wersja stawała się coraz bardziej anachroniczna, jakby powiedziała @Neferka zbyt czuć ją było myszą.
    Więc do odświeżenia owej myszy zabrali się w róznych czasach, nawet 2000 lat po wydarzeniach tacy ludzie jak np. Lagerquist w „Barabaszu”czy Bułhakow w „Mistrzu i Małgorzacie”. To były próby artystyczne, tzn takie które nie pretendowały do tworzenia nowej „prawdziwej” sekty. Natomiast kolejne wersje zaczęli wydalac Swiadkowie Jehowy (dezerterku,prosze mi nie przeywać), mormoni. Najdalej od kanonu, bo właściwie kompletnie zerwali więzi, odeszli pastarianie ze swoim Latającym Potworem Spaghetti.
    Jedną z najbardziej wiarygodnych, choć też wydumanych wersji męki pańskiej jest film Mela Gibsona „Pasja”. Wiarygodność wersji opiera się na słynnym orzeczeniu naszego jpII, który po obejrzeniu filmu powiedzial „TAK BYŁO”
    Dlatego wrócę do początku mojego wywodu. Jeśli nawet moja wersja Sądu Ostatecznego moglaby się wydawać wydumana, to jeśli ktoś kompetentny (może Tanaka,Toby, anumlik, Kostka,Konstancja, Neferka,Kruk, namargneska, orteq, zza kałuzy,wiesio kochany, dezerterek itd.) uzna ją za wiarygodną i głębokim głosem naszego Lolka powie „TAK BĘDZIE”, to niniejsza wersja stanie się kanonicza.

  53. dezerter83
    27 czerwca o godz. 15:02

    Takich zmieniających wiarę z wyboru, po głębokim przemyśleniu, jest może kilka procent.
    Reszta, to zachowania stadne.

    Niestety, boskiej ingerencji w sprawy doczesne nie stwierdzono nigdzie i nigdy.
    Bóg jest niestety zawsze po stronie silniejszych batalionów, lepiej zorganizowanych łupieżców, mających przewagę technologiczną nad przeciwnikiem.
    Wiara w jakiegokolwiek boga, czy morale, nie są w stanie tych czynników zrównoważyć zbyt często- choć się zdarza.

    Weź też pod uwagę, że świat jeszcze kilkaset lat temu to analfabetyzm, drogie księgi pisane w obcych językach, i zakaz KK samodzielnego studiowania biblii.
    Skąd więc swoboda wyboru i przemiana w wyniku głębokich studiów miałaby zaistnieć?
    Kontekst społeczny i historyczny by ci się przydał…

  54. Tak lub podobnie bedzie wygladal Sad Ostateczny, na tym padole, nad obywatelem Kaczynskim. Bedzie mnostwo smiechu, absurdu, placzu…Beda swietnie oplacani obroncy(ze skrzydlami lub bez), diabelscy prokuratorzy(wtedy juz nieziobrowscy), swiadkowie, a moze i biegli psychiatrzy…Kto wie…
    Zobaczymy to jednak pod tylko jednym warunkiem: jak odsuniemy PiS od wladzy. Na to dzis, niestety, nie wyglada. Ale trzeba byc optymista. Pozostaje nim.

  55. Ewo-Joanno,
    Pytasz o zaczyn do dyskusji, a przecież bywasz tu na tyle często, by wiedzieć, że zaczynami nie ma problemu, cokolwiek, ktokolwiek napisze, zachęca do dyskusji, co prawda rzadko na temat zadany przez autora wstępniaka, ale blog ateistów, to przecież kawiarnia, a nie debata nad zadysponowanymi przez autorów tematami.
    W związku z powyższym Lewy mógłby np. wklejać fragmenty książki telefonicznej Lyonu, a ktoś inny zapodać „Wpływ pogłębiarek rotacyjnych typu TD1003 S na populację eugleny zielonej w biotopach płn.-wsch. Polski” i też byłoby gites. Na początku kilka entuzjastycznych wpisów, tudzież uprzejmych, na temat ma się rozumieć, po czym zainteresowanie przechodzi w stan umiarkowany, agonalny nawet, ustępując na rzecz międzynarodowych spisków, wyższości Jaspersa nad Baconem, tudzież żagli płóciennych nad niepłóciennymi, Trumpa nad Obamą czy nart wodnych nad lądowymi.
    Krótko mówiąc (pisząc), nie ma większego znaczenia to, co pojawi się we wstępniaku, czy będzie to mądre, czy debilne, nudne, czy interesujce, za długie bądź za krótkie, pretensjonalne albo i nie, bo zawsze będzie zaczyn :).

    Co zaś się tyczy humoreski Lewego, to bardzo mi się podoba, i w ogóle typ sens de l’humour, który on (Lewy) prezentuje. Nb. bardziej mi się podobają wstępniaki właśnie w takim stylu, niż pseudointelektualne eseje, z których wynika tylko to, że autorzy sami nie wiedzą, o co im chodzi, a których to esejów pojawia się od jakiegoś czasu w liczbie nadmiernej.

  56. wiesiek59
    27 czerwca o godz. 15:52
    „Weź też pod uwagę, że świat jeszcze kilkaset lat temu to analfabetyzm, drogie księgi pisane w obcych językach, i zakaz KK samodzielnego studiowania biblii”.

    Po tym jak w I wieku, Jezus i jego wierni uczniowie, w sprzyjających okolicznościach położyli fundamenty umożliwiające rozwój, od drugiego stulecia – po śmierci apostołów – zaczęło rozwijać się przepowiedziane odstępstwo od prawdziwego chrystianizmu i rozprzestrzeniło niczym ogień.

    Chociaż przywódcy chrześcijaństwa twierdzili, że opierają się na tej Księdze, w rzeczywistości upowszechniali religijne kłamstwa. Ludzkość tkwiła więc w duchowych mrokach. Zgodnie z zapowiedzią, sytuacja taka miała trwać aż do „czasu końca”.

    Dopiero wtedy, dzięki ogólnoświatowej kampanii edukacyjnej prowadzonej przez nowożytnych naśladowców Jezusa, miała – jak zanotował prorok – nastać „obfitość prawdziwej wiedzy”. Obecnie jesteśmy świadkami takiego rozwoju wydarzeń. Możemy tez odnieść pożytek, jeżeli tego pragniemy, z tego wyjątkowego przejawu Bożej dobroci.

  57. Wiarygodność SO zasadza się na jego funkcji porządkowej. Tak jak był porządkowy, inaczej nazywany stójkowym. Potem milicjantem. Teraz nie wiem kim w Polsce, ale w Ameryce ORAZ w stosunku do typowego Polonusa – AMERYKAŃSKI POLICJANT.
    Jemu nie przyfikamy, oj nie! A już szczególnie za Trumpa, żarty się skończyły. Wezmom za frak i wypier*olom z raju i nikt nie zaryzykuje… no chyba, że po pijaku albo na dragach, co się zdarza coraz częściej, ale wciąż na tyle rzadko, że jak AMERYKAŃSKI POLICJANT co powie, albo tylko zmarszczy brew, to Polonus na baczność staje.

    Kużden wie, chociaż już coraz częściej mówi „każdy wie”, że swiat MUSI BYĆ UPORZĄDKOWANY.
    Inaczej przecież byłoby zamieszanie i co to za swiat byłby, gdyby byle młody szczyl (bycie młodym czasami w umyśle poczciwym jest zaletą: „Inka była 17-letnia” i przez to bardziej bohaterska, a „21-latek co uczestniczył w zamachu na naszą panią premier miał słuchawki na uszach i nie wiadomo na czyje zlecenie”) otóż byle młody szczyl nie może stawiać się GOSPODARZOWI!
    No nie może i już!
    Siusiumajtka (czasami nazywana bylepanienką) nie JEST WARTA tyle samo co kobieta dojrzała, co swoje widziała i swoje wie.
    No nie jest i już.

    Itd., itp.

    Świat musi być uporządkowany. Musi być policjant, musi być ksiądz, musi być szef (a jak nie, to ja musze być szef i wtedy mogę pomiatać moimi ludźmi, bo właśnie od tego jest szef).
    Zawsze tak było, że były pierwsze ławki i było podwórko przed kościołem i każdy wiedział gdzie jest jego miejsce pomiędzy pierwszą ławką i tym podwórkiem.

    Dżendery i homosie (pani, czy homoś i pedał to to samo?) i tęcze i czekoladowe orły i baby w wojsku czy policji, i kobity za piłką na boisku, no i ten Murzyn okulista na naszym osiedlu (pani, mówią że on najlepszy w mieście okulista? słyszała pani?!) w taki sam sposób jak ta młoda od Dzięgielaków, co do kościoła wczoraj przyszła w za dużym dekolcie – widziała pani??!!!! koniec świata!, otóż wszystkie te plugastwa naruszają odwieczny porządek rzeczy.
    I dlatego są złe.

    I musi być sędzia, bo przecież policjant gdzieś musi zaprowadzić przed ukaraniem. Albo obcięciem ręki złodziejowi, co byłoby najlepsze i żeby jeszcze gwałciciela zgwałcić, mordercę zamordować, a tego co mi koła ukradł to jakbym dorwał to bym chyba zapier*olił na kur*wa śmierć albo żeby komuś z jego rodziny zabrali koła i mnie dali.

    To dla nas, czyli dla szarego ludu.

    Z panami to co innego.
    Ja nie czytałem, ale córka w szkole uczyła sie o mitologii greckiej i tam było o bogach i o półbogach i jak oni tam miedzy sobą sie kłócili i sobie złośliwosci robili. A nasz król kiedyś dawno temu jednego biskupa podobno zabił i to panie, w samym kościele!
    Z jednej strony to zuch facet, żeby mieć takie jaja coby biskupa się nie bać i go porąbać no ale z drugiej strony to podobno ten porąbany biskup to sie zrósł i jeszcze król musiał się kajać.

    jak to tam było to kto tam wie, nasz Świety Papież to był za biskupem, ale nikt o tym królu nie mówił, że to zdrajca Michnik, Jaruzelski albo Bolek, więc w końcu to ja już sam nie wiem, kto miał racje.

    Najważniejszy wniosek to ten, że TAM NA GÓRZE SOM INNE PRAWA DLA PANÓW A TU NA DOLE INNE DLA NAS, SZARAKÓW.

    I dlatego – to już ja sam, Jarząbek to piszę, troszę wątpię w opisana przez @Lewego wersję SO. Za bardzo ona plebejska, za bardzo telewizyjna.
    A przecież sądzonym ma być jeden z półbogów, Herakles czy inny Kules. A nie szarak jakiś. To i sąd musi byc INACZEJ ostateczny.

    c.d.n.

  58. UWAGA KOMUNIKAT
    Jehowita dezerter bez żenady zasmradza ateistyczne forum religianckim czadem. Komentarz jest w zasadzie zbyteczny, a wizja Jahwe w wydaniu jego „naśladowców” jest powielaniem gotowych załganych formułek i beznadziejnie naiwnych bredni.

  59. @Lewy 27 czerwca o godz. 15:49

    Podsumowałeś rzecz bez pudła: kanoniczne jest to, co zostało uznane za „najprawdziwszą prowdę” za pomocą kija (święto.ebliwi uczestnicy soborów naprawdę tłukli się po łbach, a chrześcijańskie dyktaty, pardon, dogmaty, dyktował cesarz, który narzucał hierarchii kaka po prostu swoje widzimisię). Poza tym Terry Pratchett bystro zauważył, że wszelka bozia bez wyznawców marna jest, truchleje, blednie i podwija ogon. To wyznawcy bezmyślnie powielają produkt odmóżdżonej wyobraźni i cynicznej polityki.

  60. @Lewy

    Bardzo fajne. Zarobiona jestem 🙁

  61. @@karo131,namargineska
    Czy można się jeszcze podniecać macierewiczem. Toz od lat wiadomo, że świr, od lat wiadomo, że Putin zaciera ręce mając takiego świra na czele wrrrrogiego państewka. Co ten Macierewicz może jeszcze „niechcacy”zdradzić Putinowi, skoro Putin i tak wszystko o nas wie, wie kto z kim w łóżku,kto w Sowie i przyjaciołach przeklinał (wkrótce pusci następną taśmę może z kolejnym światlym księdzem, ktory lubi ośmiorniczki i trochę sobie pogadac po łacinie) Od poczatku widział kto spuści karakale, bo to on podsunął ten autorski pomysł Macierewicza i tego B..cos tam, co uciekł do Ameryki. Putin zorganizował precyzyjna armię hackerów, co jak co alena szpiegowaniu i prowokacjach to stary kgbowiec zna się jakMichał Anioł namalarstwie.
    Dlatego moi kochani, na tym,jak to uważacie inteligenckim blogu nikt sobie nie zawraca głowy Macierewczem i Putinem.
    Ciekawe natomiast co świr zrobi Piontkowi,pewnie wyciagnie jakies parówki i przy ich pomocą udowodni, że Piontek strzelał do Tutki

  62. Nakład chce skonfiskować, od tego zaczną

  63. dezerter83
    27 czerwca o godz. 16:48

    Wszyscy twórcy koncepcji religijnych, którzy znaleźli swoich wyznawców, mieli wspaniałe założenia
    Dokładnie to samo było z twórcami idei, czy systemów społecznych.
    Niestety, potem zaczynała się proza życia, czyli wcielanie tego w czyn.
    I zaczynały się schody, czyli REALIA.
    Czynnik ludzki zawodził, w miarę koncentracji władzy, wpływów majątków, siły zbrojnej.
    Teoria jeszcze nigdy nie pokryła się z praktyką.

    Nie przeprowadzono- a szkoda- testu psychologicznego typu Zimbardo, Milgram, na wyznawcach poszczególnych religii.
    Ciekawe, czy osiągnięto by statystycznie inne wyniki w zalezności od wyznania?
    Wziąć takich najporządniejszych- świadków Jehowy, Mormonów, Amiszów, Buddystów, Lamaistów, Sufich, i porównać odczyty….

    Jednym z problemów technicznych byłoby wyselekcjonowanie pod kątem żarliwości wiary, stopnia identyfikacji z kanonami.
    Ale, wyniki mogłyby być ciekawe.

  64. @zezem 17:04

    Spokojnie, to przecież dopiero wstęp do wstępniaka. Piszesz, że TAM RÓŻNE PRAWDY SOM. @Lewy napisał, że jeszcze nie wie, jak to się rozwinie i jak się skończy. O ile się skończy, bo dla naprzykładu zacznie się wysyp wstępniaków o tym, o czym @Jobrave pisał, że intelektualnie kompulsywne. Albo sam @dezerter coś własnego wysmaży (to dopiero byłby cud nad cudy), a co pan Jacek nam zaserwuje w porywie.
    Na dobrą sprawę na tym SO jeszcze nic nie zapłonęło (choćby marny ogarek), wody święconej też nie zauważyłem ni kropelki. Każdy ledwo piórka stroszy, chyba tylko dla pozoru, albo ktoś popuścił wiatry.

    Ja sobie poczekam cierpliwie na sąd ostateczny.

  65. @ jobrave 27.06 godz.16:29
    Podzielam Twoje preferencje, wole humor od ateistycznej pryncypialnosci, ktora ma tutaj swoich zajadlych cenzorow, zawsze gotowych oczyszczac blog z elementow nieortodoksyjnych.

  66. @@Na marginesie, Lewy
    Nie tylko Piątek. Jan Śpiewak dodaje swoich kilka groszy:
    https://www.facebook.com/JanDawidSpiewak/videos/1578108415540718/
    Poza tym – Namarginesko – to zastępca Macierewicza, a nie on sam zapowiedział złożenie przeciwko Piątkowi doniesienia do prokuratury. Jeszcze nie złożył. W styczniu, gdy Piątek opublikował pierwszy artykuł o powiązaniu ministra obrony z Kremlem, Macierewicz zapodał, że poda Piątka do sądu. Nie podał. Czekamy na dalszy rozwój wypadków.

  67. @kruk 27 czerwca o godz. 18:34

    O „ateistycznej pryncypialności” to Ty, koleżanko, masz pojęcie raczej mgliste, bo sama reprezentujesz pryncypialność wyłącznie religiancką. Twoje rewelacje na temat piekła w interpretacji meksykańskiego xiunca – to był rzeczywiście znakomity przykład humoru tym zabawniejszego, że zupełnie niezamierzonego.

  68. Ci za czasy! Ateistom ostała się ino wiara, że pisowcy nie przejmą chociaż Sądu Ostatecznego. 🙂

  69. @anumlik 27 czerwca o godz. 19:17

    A całe zamieszanie po prostu zwiększy popyt.
    Podobno pierwszy nakład juz rozszedł się na pniu.

    P.S. Przeczytałam „Hidden Life of Trees”, które mi kiedyś poleciłeś. Dobre! Chociaż, tak jak od razu mówiłam, trochę poetycko rozmyte. Czy drzewo mają świadomość? Oto jest pytanie.

  70. @Witold 27 czerwca o godz. 20:20

    Za to kaka i jego wyznawcom ostał się ino PiS.
    Z nim polegną.

  71. Herstoryk
    27 czerwca o godz. 12:45
    Hmmmmm……Listy Ateistów i sąd ostateczny???!

    na tym blogu wyobrażamy sobie, co to będzie, gdy wierzący albo deklarujący wiarę kk trafią na ten sąd, którym wszyscy od niemowlęcia jesteśmy straszeni.
    Dla ateistów nie ma sądów ostatecznych, jest użyźnienie gleby pod drzewkiem.

  72. anumlik
    27 czerwca o godz. 19:17

    Do Sadu nie, ale zglosil do Prokuratury. Byc moze zglosil fakt rozgloszenia tajemnicy panstwowej.

  73. anumliku

    zapowiadałeś, ze będziesz na spotkaniu z Tomaszem Piątkiem na promocji właśnie jego nowej książki.
    Napisz coś o tym, niekoniecznie we wpisie (choc może dla Ciebie to pestka). Uświadom prowincjuszy, co się na spotkaniu działo, czy było duże zaiteresowanie.
    Media nie doniosły o żadnych ekscesach z bejsbolami czy innymi narzędziami, chyba było spokojnie.

  74. zza kałuży
    27 czerwca o godz. 17:04

    Mój komentarz
    Zza kałuży. Niezłe są te Twoje rozliczenia z polską duszą. Proza powabna, satyra kłująca. Czujesz blusa (nie poprawiać!) stając przy tej duszy i wsłuchując się w nią.
    Pzdr, TJ

  75. @ Na Marginesie 27.06 godz.18:34
    Nie przypominam sobie, zeby cytowany przeze mnie kiedys meksykanski „xiunc” cos mowil o sadzie ostatecznym i piekle. To jest temat obecnie ksiezom niezalecany. Moj ksiadz powiedzial tylko o historii Trzech Kroli, ze jest mitem.
    Nie rozumiem jaka mozna znalezc przyjemnosc w ciaglym zdzieraniu sobie jezyka krytyka archaicznych wierzen. @dezerter np. ma juz inny obraz Boga niz szlachetnego i surowego starca w Kaplicy Sykstynskiej, ale co tam, trzeba mu udowodnic, ze sie myli i oddac sie temu, co najlatwiej przychodzi, czyli blyskiem elokwencji w pastwieniu sie nad dziecinnymi przejawami wiary. @tanace nie zal bylo poswiecic na to calej chyba strony maszynopisu.

  76. Poprawka: powinno byc „blyszczec elokwencja…”

  77. @kruk 27 czerwca o godz. 21:26

    W ogóle nie ma czegoś takiego jak „niedziecinne przejawy wiary”. Wiara jest ex definitione dziecinna. A najbardziej mnie śmieszą nieustanne wysiłki, żeby przedstawić ową wiarę jako jakoby nieco mniej dziecinną. Raz po raz słychać na forach jakieś pomruki, że bozia to przecież wcale nie jest siwobrody starzec (jak wyobrażał sobie Hitchens i podobni mu „naiwni” ateiści) tylko coś zupełnie innego, dużo bardziej współczesnego i wzniosłego panietentego. Co do wciskania ateistom odpowiednio przenicowanych bzdetów (a niż widelec lepiej się sprzeda po ideologicznej przeróbce) – podobne ambicje ma na tym blogu wcale nie tylko jehowita dezerter.

    A najtrudniej przenika do zakutych pał, że ateista brzydzi się bozią w każdej postaci. Więc trwa przepychanka o dusze ateistów – może by jeszcze przyprawić śmierdzącego Jahwe – jakimś nowym jalapeno czy innym świństwem? Może wtedy go przełkną nie wypluwając? Nadzieja religiantów umiera ostatnia – prawdopodobnie w trzy minuty po religiancie.

  78. Cus w tOmacie wpisu Lewuskowego: Sad Ostateczny wg. Mix Kolonko

    https://www.youtube.com/watch?v=gtzUwFoiqqI

    JAK ZROBIĆ PORZĄDEK Z UCHODŹCAMI?

    – Polska powinna dac przyklad jak zwyciezac mamy:

    „Round them up, send them back.”

    Bez pytania, oczywiscie: back gdzie? Bo chyba nie do Turcji, tej wynegocjowanej przez Tuska, sie rozchodzi.

    No ale my mowimy o Sadzie Ostatecznym nad tym drugim sprawca POPiSu. Bo to jego posadzil Lewusek na przyzbie oskarzonych

  79. ‚Blyskiem elokwencji’ tez bylo ladnie

  80. zza kałuży – 17:04

    „Wiarygodność SO zasadza się na jego funkcji porządkowej. Tak jak był porządkowy, inaczej nazywany stójkowym. Potem milicjantem. Teraz nie wiem kim w Polsce, ale w Ameryce ORAZ w stosunku do typowego Polonusa – AMERYKAŃSKI POLICJANT.”

    Kiedys skrot SO dotyczyl fapa Leppera. Ze tera dotyczy amerykanskiego policjanta, nie wiedziolek. Sorry ja tiebia, policjancie amerykanski. Bendoncy na uslugach hackerow Trumputina

  81. O! Cościk dla ateistów!
    A najbardziej mi się podobała ta 3 godzina w nocy na wizyty.
    Całkiem jak Microsoft, też o 3 w nocy nawiedza mój komputer.
    Ale ogólnie to przerażające
    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20566003,schizma-w-olawie-jak-pewien-dzialkowiec-porwal-tlumy-i-niemal.html#Czolka3Img.

  82. @tejot 27 czerwca o godz. 21:18
    Dzięki za dobre słowo. Chciałbym jeszcze znać zasady polskiej ortografii (i nie tylko polskiej 😉 ), ta moja interpunkcja, choć trochę gramatyki, umieć pisać krótkimi zdaniami, itp. Niestety za mało czytam, wróć, w ogóle nie czytam literatury pięknej i to odbija sie na języku.

    A co do „stania przy tej duszy i wsłuchiwania się w nią”.
    Jestem przekonany, że ateizm nie jest żadna możliwą opcją dla ogromnej większości Polaków.

    Ateizm to samodzielność. Tak długo, jak długo życie nas nie bije po kościach, czyli jak długo spacerujemy sobie po płaskiej, polskiej łące, gdzie największym zagrożeniem jest potknięcie się o kreci kopczyk tak długo większość z nas nie potrzebuje żadnej bozi ani żadnego kościółka.

    Ale gdy kiedyś tzw. „życie” (lub my sami 😉 ) podstawi nam taką czy inną nogę, czyli gdy łąka zamienia się w Orlą Perć, to ateizm staje się tożsamy z chodzeniem po górach bez korzystania z klamer ani z łańcuchów. Mało tego, bez korzystania ze znaków wyznaczających jakikolwiek szlak. Jestem przekonany, że wtedy większość ludzi/Polaków odpadłaby od skały i roztrzasakała kilkaset metrów nizej.

    Wiara, a raczej i przede wszystkim praktykowanie obrzędów, (wiara w magiczną siłę obrzędów?) to taki system klamer i łańcuchów, które większości ludzi/Polaków daje jakże potrzebne poczucie bezpieczeństwa.

    I stąd moje obserwacje opisane powyżej.

    Zresztą bez krygowania się na kogoś, kim nie jestem, wiem, że mnie samemu obrzędowość katolicka w wersji polsko-ludowej została wdrukowana tak głęboko i tak solidnie, że nie ma szans, abym mógł sie od niej uwolnić.

    Ja byłem małym dzieckiem, 7-mio czy 8-mio letnim, gdy po raz pierwszy spędziłem wakacje w żeńskim klasztorze. Lekarz ciągle chorującemu dziecku doradził zmianę klimatu no i skutkiem tego przepłakałem za mamą pierwszy w życiu miesiąc poza domem. Siostry tuliły, pocieszały, dogadzały jak umiały. Matkowały lepiej niż „niedobra matka co mnie z mojego domu i pokoiku w obcy świat wywiozła”.
    Nie ma szans, abym dzisiaj nie reagował łzawym wzruszeniem na tuzin religijnych pieśni, na zapach kadzideł i świec, dźwięk dzwonków, na strój zakonnic i zakonników, na dźwięk dzwonów, na łacińskie słowa ministrantury. Przecież ja się ich uczyłem wcześniej, niż pierwszego wierszyka po polsku. Albo coś w podobnym czasie. Siostry pokazały mi i pozwoliły mi, miastowemu, dotykać i opiekować się całym zwierzęcym inwentarzem w klasztorze, zrywać przecudne kwiaty w wielkim, pięknym ogrodzie, przez palce patrzyły na łażenie po owocowych drzewach…

    Przez wiele lat odwiedziny w tym klasztorze były moim marzeniem. Wyobrażałem sobie, że reagowałbym zupełnie tak samo, jak Tadeusz w „Panu Tadeuszu”. A tu klasztor w Starych Bogaczowicach został zamknięty. Sióstr już tam nie ma. Niektóre z „moich” już zmarły.

    Także prawdziwego, solidnego ateisty ze mnie nie będzie. Jestem wdrukowany! Ja mogę starać zostać „intelektualnym ateistą” ale i tak i tak jak chór zaśpiewa Apel Jasnogórski to mnie ciarki przechodzą.

  83. @ Na Marginesie
    Nie tylko @Lewy nas dzisiaj rozbawia.
    „Ateista brzydzi sie bozia w kazdej postaci”. Mnie sie zawsze wydawalo, ze ateista w bozie zwyczajnie nie wierzy, wiec bozia nie moze go ani pociagac, ani brzydzic.
    „Trwa przepychanka o dusze ateistow…” W tropieniu spiskow nie dorownuje Ci nawet @wiesiek59. W dodatku ta „dusza ateisty” – czy ateista przypisuje sobie jakas dusze?

  84. no i Broszka powołała Narodowy Instytut Wolności.
    Tyle w tym będzie narodu ile wolności i wolności ile narodu
    Instytut ma wspierać budowę społeczeństwa obywatelskiego.
    Nie wiem, kto stanie na czele tego instytutu, ale chyba ktos pokroju Ziobry lub Macierewicza; powoła się radę programową, zakreśli zadania, przyzna odpowiedniej wysokości budżet + skóra, fura i komóra oraz sekretarka oraz odpowiednia gratyfikacja dla Prezesa i jego kierowcy tudzież sekretarki i ruszamy w teren.
    Będziemy zakładać terenowe oddziały NIW i na tej niwie kształcić suwerena.

    A NGO-sy? przeżytek minionej epoki.
    ………………………………
    nawiasem pytając krajowych tu obecnych Polaków: -dostaliście jakieś materiały z Amnesty INternationale z W-wy?

  85. Ty, czlowieku zza kaluzy, jestes szczegolnym przypadkiem religijnosci. O co cie zawsze zreszta podejrzewalem. Z dosyc duzym wsadem sympatii

  86. zza kałuży
    27 czerwca o godz. 23:17

    Mój komentarz
    Zgadzam się. Ateizm, to samodzielność.
    Wiara daje bezpieczeństwo, tożsamość zbiorową, przynależność, neutralizuje samotność, daje identyfikację.
    Wiara, jej fragmenty, z których niekoniecznie da się złożyć spójną całość, ale które są w chwilach kopnięcia przez życie składane dla nas w całość przez przewodników duchowych, to jest część naszego kodu społeczno-kulturowego, jest drogą poznania, wytyczną postępowania, traktem, który jest znany, bezpieczny, bo innego nie dało się znaleźć, bo się nie szukało, bo po co, jak to co jest, w co wierzą ja i inni, jest dostatecznie wykreowane, kultywowane i akceptowane, bym mógł tego się trzymać.

    Takie są mniej więcej uwarunkowania i przesłanki do wyznawania, które wzmocnione są polską specyfiką kodu społeczno-kulturowego – odczucie osamotnienia, okrążenia, prześladowań, krzywd, umęczenia, pamięć zbiorowa spisków, powstań, bohaterstwa, krzepiące opowieści o zwycięskim męczennictwie, ofiarnictwie, kulturowe samouznanie, samouświęcenie polskości za sprawą i przyczyną wierności w wierze.
    Pzdr, TJ

  87. @Orteq 27 czerwca o godz. 23:37
    „Ty, czlowieku zza kaluzy, jestes szczegolnym przypadkiem religijnosci.”
    Na całe szczęście są jeszcze tatusie Rydzyki z ich całą mafią jadowitych księży profesorów i im bardzo dobrze udaje się zwalczyć moje wdrukowane lgnięcie 😉
    Lgniecie do instytucjonalnego, współczesnego, upolitycznionego i rozbestwionego swoją materialną i polityczną potęgą Kościoła.

    A w internetowym archiwum IPN-u znalazłem imię i nazwisko mojego ulubionego księdza z czasów licealno-studenckich. Jako wspólpracownika SB. No ka mać, czy to już koniec swiata?
    Czy to tylko esbecka fałszywka czy facet rzeczywiście donosił?

  88. @ zza kaluzy
    Wyznanie przywiazania do obrzedow koscielnych, nawet zachowujac wobec nich pewien dystans, jest przejawem odwagi z Twojej strony. Taki sentymentalizm jest tutaj tepiony.
    Pojde za Twoim przykladem i przyznam sie do upodobania do niektorych kosciolow (nie bede wyliczala ktorych, bo to nie ma wiekszego znaczenia). Atmosfera tam panujaca jest nieporownywalna z niczym innym. Kiedys padla na tym blogu teza, ze nie mozna obiektywnie odroznic sacrum od profanum. Otoz moim zdaniem mozna, nawet w biblijnego Boga nie wierzac.
    Co do obrzedow, to nie chcialabym brac w nich udzialu czynnego, ale byc obecna przy niektorych – owszem. Niedawno moi sasiedzi celebrowali 50.lecie malzenstwa. Byla uroczysta msza, zawodowi muzycy grali i spiewali znane utwory klasyczne (m.in. „Aleluja” Haendla i Mozarta), ksiadz kazanie – widac bylo – przygotowal starannie, unikajac smagania grzesznikow. Raz zrobil wyskok w strone moralnego zepsucia, ale szybko dodal, ze nie chce w nikogo rzucac kamieniami. Wszyscy obecni, niezaleznie od stopnia wiary czy sceptycyzmu, byli zachwyceni pieknem ceremonii.
    Wlasnie potrzeba oprawy ceremonialnej dla waznych wydarzen zyciowych trzyma ludzi wokol Kosciola, tych nawet co na msze chodza najwyzej dwa razy do roku. I nie widze w tym zadnej obludy ani zaklamania. Zadna instytucja nie dorownuje Kosciolowi pieknem obrzedu, wiec przywiazanie do tegoz jest zrozumiale. Akurat same obrzedy nie przeszkadzaja w zeswiedczeniu spoleczenstwa.

  89. zza kałuży
    27 czerwca o godz. 23:17,
    Niepotrzebnie się tak samobiczujesz, interpunkcja prawie ok, zabrakło zaledwie siedmiu przecinków, jeden natomiast jest zbędny i w jednym przypadku cudzysłów jest użyty nieprawidłowo, gdyby w gazetach dziennikarze pisali tak, jak Ty, to korektorzy nie mieliby prawie nic do roboty.
    Zdania ani krótkie, ani długie słowem: takie, jak należy, jednak – co najważniejsze – ich suma składa się na interesujące, dowcipne i oryginalne teksty, które dotychczas znałem z innych blogów. Mam nadzieję, że będziesz pojawiał się tu częściej. A to, że nie czytasz zbyt dużo, to może i lepiej, bo niewykluczone, że dzięki temu jesteś bardziej sobą, niż nie jesteś :).

  90. @kruk 27 czerwca o godz. 23:27

    „Tobie się zawsze wydawało” że ateista coś tam coś tam?
    I w dodatku, że ateista nie przypisuje sobie żadnej duszy?
    Coraz zabawniej. Bo to przecież nie ateista przypisuje sobie duszę.
    To religianci zawzięcie walczą o duszę ateisty. Jaką duszę?
    No właśnie tę w którą wierzą – religianci.

  91. P.S. „Płonie ognisko i szumią knieje” też jest zawsze magiczne. Przy ognisku. A co to ma wspólnego z obrzędowym wyciem ciemno-górskim? Zupełnie nic.

  92. Wydaje mi się, że to nie jest tak, że ateiści są bardziej samodzielni, niż nie-ateiści. Z tym jest różnie zapewne. Oczywiście jako osoba nadzwyczajnie bystra z łatwością domyśliłem się, że nie chodzi samodzielność polegającą li tylko na zaparzeniu kawy bez pomocy osób trzecich, bądź montażu karniszy własnym sumptem, choć i o to też.
    Znam kilku bardzo niesamodzielnych i zagubionych w życiu ateistów i bardzo samodzielnych wyznawców tej, czy innej religii, ale – też vice versa – zagubionych i niesamodzielnych wierzących. Jednym ateizm daje siłę, innym odbiera, a nierzadko pcha do szaleństwa i tu również vice versa.
    Myślę, że zasadniczą rolę, w dyskutowanej tu kwestii, odgrywa bardziej osobowość, niż to czy ktoś jest wierzący, czy nie.

  93. I jeszcze jeden kwiatuszek w wykonaniu pani kruk:

    @kruk 27 czerwca o godz. 23:27
    „Ateista brzydzi sie bozia w kazdej postaci”. Mnie sie zawsze wydawalo, ze ateista w bozie zwyczajnie nie wierzy, wiec bozia nie moze go ani pociagac, ani brzydzic.

    Pani kruk się zawsze wydawało… ojej, doprawdy? To jest standardowy religiancki myk, tak zleżały, że cuchnie na kilometr. Przecież bozia, która dla ateisty nie istnieje, nie powinna wywoływać żadnej reakcji? Bzdura wierutna. „Bozia” to nie jest żaden rzeczywisty byt. To jest nieustanne ględzenie o bozi uprawiane przez dyżurnych religiantów. Religianckie pitolenie jest jak najbardziej rzeczywiste, tak samo zresztą, jak zawłaszczanie przestrzeni. A najchętniej przestrzeni, w której pojawił się (o zgrozo!) jakiś zdeklarowany ateista.

  94. @jobrave 28 czerwca o godz. 1:10
    Tyle, że w samym ateizmie jako takim nie ma nic, co by popychało do szaleństwa, a w religii jako takiej – jak najbardziej jest. Immanentnie!

  95. @kruk 28 czerwca o godz. 0:12
    „przywiazania do obrzedow koscielnych, nawet zachowujac wobec nich pewien dystans,”
    Słowo „przywiązanie” jest tu kluczowe. U mnie nie jest to coś wypływającego ze mnie, to nie moja decyzja. To odruch Pawłowa, to reakcja alkoholika na wódkę. Alkoholik musi unikać wódki. Bo jak się napije, to koniec. Traci kontrolę i kuniec kropka.
    Jak nie wchodzę do kościoła to mnie nic nie boli ani nie piecze ani nie mam krost na nosie. Mogę normalnie żyć i niczego mi nie brakuje.
    Ale jak przy jakiejś tradycyjnej okazji wlezę to predzej czy później się rozkleję.

    Właśnie z tego powodu, znając siebie, nie byłem na żadnym spotkaniu z JPII podczas jego wizyt w Polsce. Oglądałem w telewizorze ale nie polazłem na pole. Bo w tłumie, w emocjonalnym rozedrganiu, mózg się wyłącza i górę bierze urbanowski żołądek.

    „nawet w biblijnego Boga nie wierzac.”
    Z tym akurat nigdy problemu nie miałem. Biblijiny Bóg był z tej samej bajki co św. Mikołaj. W szafie z maminymi ubraniami wyszperałem prezenty na tydzień przez Mikołajem i w ten sposób sam sobie zniszczyłem realność postaci św. Mikołaja.
    „Mitologia” i „Niebo w płomieniach” to były jedne z pierwszych samodzielnie przeczytanych książek. Tak to „biblijny Bóg” wylądował w kategorii tłumu innych bóstw, bohaterów ciekawych bajek, po których pozostały takie piękne ilustracje w kulturze tylu narodów.

    Do tej pory nie wiem, jakie jest moje zdanie co do istnienia czy nie istnienia jakiegoś boga. W każdym razie do porządnego życia nie jest mi on w żaden sposób potrzebny, doskonale wiem kiedy robię komuś świństwo i osobowy bóg nie jest mi do tego potrzebny. Nie zmienię swojego postępowania ze strachu przed infantylnym piekłem tylko z całkiem innych powodów.
    Z dobroci serca.
    Ze strachu przed karą/więzieniem.

    „upodobania do niektorych kosciolow”
    Church shopping… odkryłem taką opcję jak miałem 10 lat i pruskie musztrowanie nas przed pierwszą komunią tak mi dopiekło, że wymogłem na mamie zmianę parafii. 😉

    „Zadna instytucja nie dorownuje Kosciolowi pieknem obrzedu”
    Masz rację, chociaż zauważ, że taka ocena jest subiektywna (to właśnie jest wdrukowywane w nas w dzieciństwie) oraz że niektóre obrzędy np. harcerskie też brzydkie nie są… 😉

  96. zza kałuży – 0:08

    „A w internetowym archiwum IPN-u znalazłem imię i nazwisko mojego ulubionego księdza z czasów licealno-studenckich. Jako wspólpracownika SB. No ka mać, czy to już koniec swiata? Czy to tylko esbecka fałszywka czy facet rzeczywiście donosił?”

    Pytaniem powinno byc: donosil na mnie? Czy tylko na innych?

    Jak ja sie dowiaduje dzisiaj, ze TWowska esbecja donosila na nastolatkow, to mi sie tak jakos smiesznie robi w dolku

  97. Na marginesie
    28 czerwca o godz. 1:16

    @jobrave 28 czerwca o godz. 1:10
    Tyle, że w samym ateizmie jako takim nie ma nic, co by popychało do szaleństwa, a w religii jako takiej – jak najbardziej jest. Immanentnie!

    Oj chyba się z Tobą nie zgodzę. W latach 70. pewien mój kolega znany w owych czasach łódzki poeta wskutek utraty wiary, a ściślej uświadomienia sobie, że bóg nie istnieje, że „tam” ani gdzie indziej nie ma nic poczuł się przeraźliwie samotny, życie straciło dla niego sens, więc popełnił samobójstwo. Myślałem, że ot tak sobie mówi, tak „dla imidżu”. Dużo mówił o pustce, o idiotyczności, bezsensowności nieistnienia boga. -Gdy wierzyłem, to przynajmniej miałem do kogo mieć pretensje. – mawiał.
    To nie był jakiś nawiedzony koleś, jakiś mistyk, czy inny świr, rozmodlony, z wizjami. I zrobił to.
    Moja ciotka, psychiatra z przeszło czterdziestoletnim stażem w służbie zdrowia, miała kilku pacjentów, których utrata wiary tak przytłoczyła, że zwariowali, jeden z nich był księdzem, zapił się na śmierć. Jedni doznawali „ateistycznego oświecenia” w sekundę, u innych był to dłuższy proces. Nic nowego.

  98. zza kałuży, 0:08 – raz jeszcze

    „w internetowym archiwum IPN-u znalazłem imię i nazwisko mojego ulubionego księdza z czasów licealno-studenckich. Jako wspólpracownika SB. No ka mać, czy to już koniec swiata?”

    A gdzie tam koniec swiata. Moze dopiero jego poczatek

    „Cenzura dotknęła także “Rzeczpospolitą”. Wczoraj na przykład serwis IDK pominął kompletnie ważny artykuł Cezarego Gmyza o agencie SB o ps. “Pietro”. Zacytował natomiast bezsensowny tekst ks. infułata Ireneusza Skubisia, szefa “Niedzieli”, zachwycający się “świadectwem moralności”, które kontaktowi informacyjnemu p ps. “Cappino” wystawił ów agent.”

    http://wolyn.org/index.php/component/content/article/18-publikacje/323-rezydent-wywiadu-prl-w-watykanie-ps-qpietroq.pdf

    „Skąd ta cenzura? Łatwo na to sobie odpowiedzieć, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że szefem rady programowej KAI jest arcybiskup Józef Życiński, który podległą mu agencję przekształcił w prywatną tubę propagandową.”

  99. Skad oni, ci UBecy, czerpali dutki na placenie TWowskim donosicielom? Przeciez to wszystko odbywalo sie w gotowce!

    Tylko KC mial nieograniczony dostep do gotowkowej kasy panstwowej. Wszystkie inne kolki musialy jakos kompinowac. No to i kompinowaly. Jak umialy

  100. To nie jest tak, że jak ktoś ateista,to spluwa na widok kościoła, a gdy słyszy muzykę sakralną, lub choćby pieśni kościelne, to bolą go zęby i zatyka uszy. W stanie wojennym, już po wyjściu z internowania, mając szlaban na pracę w swoim zawodzie, dorabiałem jako organista w kościele prowadząc tam również chór i, choć już wtedy byłem stuprocentowym ateistą, to jednak ciągle cały kościelny anturaż robił na mnie wrażenie, gdy zasiadałem przy organach, prawdziwych zresztą, bo piszczałkowych, grając nawet te najbardziej popularne,osłuchane do znudzenia pieśni, to zawsze przechodziły mnie dreszcze, przebijała z nich jakaś niewytłumaczalna potęga, moc. Po jakimś czasie zdałem sobie sprawę, że ta moc, bierze się z czyjegoś natchnienia, ktoś tworząc te pieśni, chciał zadowolić boga, przypodobać mu się, uczcić, nie wiem. To są dobre utwory, można rzec, że evergreeny, spełniają bowiem wszystkie warunki nigdy niestarzejących się. A są to pieśni stare i bardzo stare, ich melodyka wcale nie jest prymitywna, słowa tych pieśni są takie sobie, szczególne maryjnych, choć też nie wszystkie. W dobrej muzyce magiczne jest to, że musi poruszyć, wzruszyć i niekoniecznie da się powiedzieć dlaczego, choć są różni mędrkowie, którzy próbują, a nawet książki o tym piszą. Później kiedy już przestałem pracować jako organista, często zachodziłem do kościołów, by posłuchać chórów, organów, orkiestr. Jeszcze bardziej poruszające są chóry cerkiewne, pieśni z basem profundis, to jest dopiero moc! A gospel? Niemal co tydzień, albo częściej bywam w czarnej dzielnicy Londynu, Willesden u baptystów na mszy, by posłuchać gospel na żywo, popatrzeć na tych ludzi, śpiewających jak w transie, bywam tam od lat, jako jedyny biały nb.
    Wabi mnie też, z tych samych powodów architektura i wnętrza starych monumentalnych kościołów, monastyrów. Ach dużo by o tym można,

  101. Orteq,
    Nie musieli czerpać, większość TW donosiła za friko. Wielu księży np. za przydział materiałów budowlanych na remont, lub budowę kościoła, plebanii itp., za talon na auto, za paszport, za utrącenie konkurenta do sakry biskupiej albo inny wysoki urząd kościelny – musisz pamiętać, że nominacje zatwierdzał Urząd ds. Wyznań, czyli -de facto-SB, no i były jeszcze prostytutki, kochanki i kochankowie, wypadki samochodowe ze skutkiem śmiertelnym, bezpieka to tuszowała w zamian za kapowanie. Podobnie było ze świeckimi. Bbyli też i płatni agenci, ale to już była -jeśli tak można rzec -wyższa liga. Generalnie jednak królował szantaż.

  102. Kurcze, Hamerykany też już śpią?

  103. @jobrave 28 czerwca o godz. 1:51

    Dramatyczne! Tylko że jak się chwilę zastanowisz, to przecież nie ateizm spowodował załamanie się tych ludzi, tylko zakorzeniona w nich religia, a raczej szok spowodowany świadomością, że czcili zwyczajny stek bzdur. Jeśli ktoś przez całe życie trzymał się religii jak pijany płotu, to niekoniecznie umie stać na własnych nogach. A kto mu wmówił, że trzymanie się płotu jest konieczne do życia? Religia przecież.

  104. @ jobrave 28.06 godz.2:39
    No prosze, jakich ciekawych rzeczy mozna sie dowiedziec o ludziach tu piszacych. Moje uznanie dla Twojej kariery jako organisty. Jezeli ktos nie jest wrazliwy na muzyke sakralna, to nie jest wrazliwy na muzyke w ogole. Gloszono tu niedawno, ze sztuka sakralna byla tworzona glownie dla pieniedzy, robiac z tworczosci sakralnej najzwyklejsza chalture na zamowienie Kosciola. Gdyby to byla prawda, to co by nas jeszcze w tej sztuce wzruszalo? Muzyka o inspiracji religijnej ciagle fascynuje. Sa nas tlumy takich, ktorzy sluchaja z zachwytem muzyki cerkiewnej czy Gospels spiewanych przez ludzi czarnych. Mialam raz okazje sluchania tych ostatnich w kosciele baptystow w Harlemie. Muzyke cerkiewna znam z koncertow chorow w Polsce i z nagran. W telewizji szedl kiedys jakis wspolczesny rosyjski film, z ktorego zapamietalam glownie scene w odbudowywanej cerkwi – zimno, dookola budowlany balagan i grupa starszych, ubogo ubranych kobiet. Cwiczyly sotto voce piesn nazwana bodaj spiewem anielskim i rzeczywiscie anielsko brzmiaca.

  105. @jobrave 28 czerwca o godz. 2:39

    Tak samo działa na niektórych muzyka techno albo heavy metal. Ja przeżyłam kilka chwil zupełnie nieziemskiego skupienia w krakowskiej synagodze – którą zwiedzałam. Czy to znaczy, że jestem żydówką? Akurat nie. Albo że jestem religijna? Absolutnie wcale. Doszukiwanie się jakichś głębszych treści w muzyce czy sztuce sakralnej, które są po prostu obliczone na wywoływanie określonych emocji, jest absurdem.

  106. @kruk 28 czerwca o godz. 3:53
    Niektórych wzrusza disco polo. To kwestia indywidualnej wrażliwości.

  107. Wiedzialem, ze akronim RINO (czytac jak rhino {rajno} od rhinoceros – nosorozec) znaczy od dosc dawna ‚Republican In Name Only’. A dzis rano w tv ktos zapodal ‚Religious In Name Only’.
    No mysle, to powinno sie przyjac w Polsce…przynajmniej wsrod ateistow.

    PS
    Nie przeczytalem jeszcze ostatnich wpisow wiec nie wiem, o czym rozmowa.

  108. W kwestii Sądu Ostatecznego…

    Po śmierci człowieka bóg mumifikacji Anubis ważył serce tego człowieka. Kładł serce na jednej szalce wagi a na drugiej kładł piórko wyjmowane z włosów bogini prawdy i sprawiedliwości Maat.
    Gdy serce okazywało się lżejsze od piórka Maat wtedy dusza zmarłego człowieka mogła przejść do Krainy Umarłych, pod panowanie tamtejszego boga Ozyrysa.

    Gorzej, gdy serce przeważyło piórko.
    Wtedy duszę owego czlowieka pożerał specjalny potwór-pożeracz dusz ludzkich, Ammit. Człowiek umierał po raz drugi, tym razem ostateczny. Nie docierał do Krainy Umarłych. Koniec, kropka czyli pełen kaput.

    Czy ktoś może wie, czy polskie powiedzenie „umrzeć z lekkim sercem” ma cokolwiek wspólnego z wierzeniami starożytnych Egipcjan?

    *************************
    Tak jak jestem przeciwnikiem katechezy w szkole publicznej tak byłbym zwolennikiem religioznawstwa. Oczywiście nie w tak szalonym wymiarze godzinowym, ale wiedza o religiach świata jest pożyteczna, jest jak klucz do wielu kultur.

  109. jobrave – 3:05

    „większość TW donosiła za friko.. Wielu księży np. za przydział materiałów budowlanych na remont, lub budowę kościoła, plebanii itp., za talon na auto, za paszport, za utrącenie konkurenta do sakry biskupiej albo inny wysoki urząd kościelny…byli też i płatni agenci, ale to już była – jeśli tak można rzec – wyższa liga. Generalnie jednak królował szantaż.”

    Szantazem paszportowym zaoszczedzono spora ilosc dutkow panstwowych.

    Nie dosc bowiem, ze kazano placic petentom za te paszorty zarowno na ladzie jak i pod lada – wszystko w cashowce, w tamtych latach – to jeszcze wyciagano z nich informacje, za ktore gdzie indziej placono ta sama cashowka. Jak np. wyplaty „Bolkowi”, za donosy w latach 1970-76. ZA POKWITOWANIEM!

    No bo on nigdzie nie podrozowal paszportowo. Jemu dowod osobisty wystarczal do podrozy, pomiedzy POM-ami. Czy innymi MBM-ami.

    Az go wypromowano na pogromce swiatowej komuny. Wtedy trzeba bylo OFICJALNIE tego paszportu mu nie dac

    http://www.newsweek.pl/polska/33-lata-temu-lech-walesa-zostal-uhonorowany-pokojowa-nagroda-nobla,artykuly,276614,1.html

  110. I tak powstala LEGENDA

  111. Pisze jakbym Cenckiewiczem byl

  112. Kasę dostawali ci, którzy sami przyszli, choć to zdarzało się rzadko albo ci na których esbecja nie miała haków, ale byli umocowani w kręgach interesujących esbecję. Wybierano ludzi mających problemy finansowe, łasych na kasę, imprezowych i werbowano. Na „Bolka” pewnie nic nie mieli, więc zaoferowali mu kasę. A co, nie należała mu się? 🙂

  113. „Walesa Czlowiek z teczki”

    Jestem pod wrazeniem tej lektury. Autorstwa Cenckiewicza. Niekoniecznie pod ogromnie pozytywnym wrazeniem

  114. jobrave

    „Na „Bolka” pewnie nic nie mieli, więc zaoferowali mu kasę. A co, nie należała mu się?”

    Nie bede wchodzil w dywagacje: nalezala, nie nalezala sie mu ta kasa. Jedno jest pewne: ONI go mieli w saku.

  115. Ze to ja, emigrant polwieczny, musze bronic Walese. Naprawde

  116. To ‚naprawde’ wtluklem tylko po to, zeby wbocka wkurwic

  117. Pewnie te nocne marki, gaduły z 2-3ciej juz spia, a ja po pierwszej kawie.
    W sprawie działania na emocje muzyki sakralnej. Mam takie same odczucia jak @jobrave. Kolęda „Bóg sie rodzi” mnie porywa, mimo, że wiem,że wcale sie nie rodzi. Kantaty Bacha, Pasje,msza h-moll też mnie porywają, jak porywa mnie piękno katedr w Chartres, Kolonii , Strasburgu czy Paryżu.
    Kochana namarginesko, tak bym chciał, żebyś trochę złagodniała, przestała byc taka zajadła. Jestes inteligentnym,oczytanym człowiekiem, masz dużą wiedzę, ale Twoje bezpardonowe repliki deprecjonują nas ateistów, robią z nas zawziętych, takich a rebours fundamentalistow. Twoje ostrzegania przed dezerterem nie maja sensu, a może mają taki sens , że wzmacniają obecność dezertera na tym blogu, bo go dowartościowujesz, jako że on czuje się prześladowany przez Ciebie. Dla mnie dezerter jest psychicznym i intelektualnym kaleką. Ja mu wręcz współczuję, ale nie wdaję się z nim w żadne dyskusje, nie atakuję go, bo to nie ma sensu. Jakbym był psychiatrą, to może bym się nim zajął. Ale nie ma sensu ostrzegać przed obecnością niegroźnego, niesprawnego intelektualnie i pokręconego psychicznie osobnika.
    Kwestia przeżywania męki Chrystusa. Sadzę, że tacy ludzie jak Bach, Gabriel Fauré w swoich requiem transponowali własne cierpienia (utrata bliskich) na mękę Chrystusa. Jako „produkt uboczny” ich cierpienia powstały arcydzieła muzyki światowej. Kiedy ja z moimi cierpieniami(utrata rodziców, rodzeństwa) pozostaję „egoistycznie” sam, nie przełożyłem tego na język powszechny czy to w poezji czy muzyce.
    Pani Kruk wypowiada sie całkiem do rzeczy, nie dostrzegam w jej wypowiedziach jakiegoś prozelityzmu religianckiego; jest autentyczną ateistką.
    Ciekawe, jaka będzie Twoja reakcja na moje uwagi. Mam nadzieje, że nie zaczniesz mnie od tej chwili uważać za religiancka V kolumnę

  118. Ogolnie rzecz bioronc, chu…o jest. No to czymajmy siem tego paternu. Az
    do przebudzenia

  119. tejot
    27 czerwca o godz. 23:48
    „Wiara, (…) jest traktem, który jest znany, bezpieczny, bo innego nie dało się znaleźć, bo się nie szukało, bo po co…”

    Kiedy polski ateista pisze o wierze, można z góry zakładać, że pomyli ją z tradycją katolicką. Tej drugiej, rzeczywiście nie trzeba szukać – przejmuje się ją od rodziców, tak jak narodowość.

  120. Za kilka godzin. A moze za ich kilkanascie

  121. Namarginesko!

    Odpusc tym razem

  122. Lewy
    27 czerwca o godz. 7:52

    🙂 Tak Cie podejrzewalam. I nawet nie wazne jak to sie skonczy (no, wiesz – jak z tym co to kiedys nijaki Miller Leszek powiedzial, prawdziwego mezczyzne, itd) bo fajnie sie dyskusja toczy!

  123. @zzakaluzy
    @jobrave

    Buziaki z mokrej Szkocji, za odwage cywilna w gloszeniu mniej standardowych (na blogowe standardy) pogladow i poczucie humoru!

    Kilka lat temu Richard Dawkinks przyznal sie w okolicy Christmasu, ze lubi chodzic do kosciola pospiewac kolędy i dostaly mu sie ciegi z obu stron… Nawet kusilo mnie, zeby skorbnac o tym wstepniaka (o ile nikt jeszcze nie wzial na warsztat)

  124. kruk
    28 czerwca o godz. 0:12
    przyznam sie do upodobania do niektorych kosciolow (nie bede wyliczala ktorych, bo to nie ma wiekszego znaczenia).

    Ja też się przyznam, że mam upodobanie do kilku miejsc związanych z religią, a nawet wyliczę:
    – Santa Maria Del Fiore we Florencji;
    – Kościóła Św Krzyża w Krajowie;
    – Kościóła Św Anny jw.;
    – Katedry w Splicie;
    – Meczetu Piątkowego w Jazd;
    – Meczetu Imama (dawniej Szacha) w Isfahanie;
    – Groty Yungang w Chinach;
    – Świątyni Zęba Buddy w Kandy;
    – Katedr na Kremlu w Rostowie Wielikim;
    – Wielkiego Meczetu w Damaszku (na szczęście jeszcze stoi)
    Co nie oznacza, że gdzeikolwiek tam zbiera mnie na modły.

    Do bozi żadnego rodzaju wstrętu nie żywię, ani nawet specjalnej wrogości. Do przytłaczającej większości kapłanów natomiast i to i tamto.

    Jeśli komuś potrzebna jest figura tatusia w obłokach, jego sprawa. Większość ludzi potrzebuje intelektualnych i psychologicznych szczudeł religii do zmagania się z problemami tego świata. Ja akurat nie. Ponoć ma to jakiś związek z płatami skroniowymi mózgu, czyli wiara może być napędzana fizjologią.
    Sąd ostateczny mam w ….nosie…. robaki mnie osądzą.

    A Jarosław K. musi pasuje znacznej części narodu. Który to (jak każdy inny) ma, wedle prastarej mądrości, takich polityków/przywódców na jakich zasługuje.

  125. Lewy
    28 czerwca o godz. 7:59

    Usmiecham sie do Ciebie promiennie, Lewy, znad swojej kawy. Bo cie lubie i bo gadasz z sensem! Chcialabym podyskutowac wiecej bo duzo ciekawych wypowiedzi sie pojawilo, ale… robota goni wiec zaraz musze gnac do zycia w realu!

  126. zza kałuży
    28 czerwca o godz. 4:30

    Tak jak jestem przeciwnikiem katechezy w szkole publicznej tak byłbym zwolennikiem religioznawstwa. Oczywiście nie w tak szalonym wymiarze godzinowym, ale wiedza o religiach świata jest pożyteczna, jest jak klucz do wielu kultur.

    Obserwuje na przykladzie mojego potomka lat 7 i pol. W Szkocji niestety szkola nie jest w pelni swiecka jak sie zorientowalam ze sporym opoznieniem (wczesniej myslalam, ze dyrektor naszej lokalnej podstawowki byl lekko nawiedzony, bo mial kosciol na przeciwko). Tak wiec co piatek dziatwa spiewa psalmy przez pol godziny w sali gimnastycznej a w okolicy Wielkanocy, Swiat i konca roku idzie na msze do pobliskiego kosciola. I to bez pytania rodzicow o pozwolenie mimo, ze moj syn w rubryczce religia ma napisane: brak. Dopiero po jakims czasie doczytalam sie ze to niestety w szkockich szkolach norma. I teraz twist. Po naradzie z mezem mielismy pojsc do szkoly i poprosic o wylaczenie potomka z tego cyrku ale… Zycie napisalo wlasny scenariusz – potomek nie cierpi chodzic do kosciola i z kazdym szkolnym wyjsciem robi sie na ten temat bardziej wokalny. Wiec spokojnie i cierpliwie czekamy, az sam poprosi o wypisanie. A juz jest bardzo blisko.

    Ta sama szkola organizuje takze zajecia z religii swiata – dzieciaki ucza sie o roznych wierzeniach, rysuja a to hinduskie bostwa a to buddyjskie historyjki. Mlody przepada za tymi zajeciami. Ucza tolerancji i daja okienko na inne kultury. Jednoczesnie w jakis sposob wkladaja religie miedzy inne bajki (na tych samych zajeciach uczyli sie o bogach greckich). Mysle sobie zatem, ze wszystko potoczy sie spokojnie wlasnym torem…

  127. @Lewy
    28 czerwca o godz. 7:59

    Na jednych działają kantaty Bacha, dla innych był to facet komponujący fajne jingle na komórkę 😉
    Jak jesteś organistą na pańskim dworze, to masz obowiązek grać, najlepiej co chwilę coś nowego. A nowe sobie skomponujesz, jak potrafisz.
    Co wiesz o muzyce sakralnej Beethovena? Czy za nią go kochamy? A przecież skomponował dwie msze. Był organistą w Bonn i u arcybiskupa w Kolonii. Ubiegał się o stanowisko kapelmistrza w Ołomuńcu, proponował komponowanie muzyki sakralnej królowi saskiemu, w Wiedniu usiłował wejść w służbę kościelną, bo to był pewny chleb.
    Zaczął nawet komponować Requiem, o którym jego przyjaciel mówił, że będzie takie, że „aż szatan w piekle zadrży”
    Nie wyszło, no to mamy symfonie, sonaty, koncerty…
    W muzyce „świeckiej” jest tyle wzruszających i poruszających wrażliwego człowieka „kawałków”, bo muzyka, nawet marsz grany przez orkiestrę dętą, może wzruszyć do łez, wywołać gęsią skórkę, jeśli zadowoli nasze oczekiwania i trafi w nastrój. A gdy jest grana na naszym ulubionym instrumencie lub śpiewana przez ulubionego artystę, to szczęściu nie ma końca, słuchacz(ka) wpada w ekstazę i jest blisko orgazmu

    https://www.youtube.com/watch?v=T6BA6jq88xM
    Człowiek

  128. @Kosteczko
    Dzieki za uśmiech , od razu zrobiło mi się lepiej. Ja wrocisz z roboty (wyobrażam sobie Ciebie,jak nachylona nad jakimś kotem albo chomikiem, a może Ty zajmujesz sie wiekszymi zwierzętami, w białym fartuchu, ze stestoskopem na szyi dajesz temu biednemu zwierzeciu zastrzyk w pupę), to sobie pogawedzimy.
    Coś Ci zdradzę. Otóż to Ty mnie zainspirowałaś do wstepniaka na temat Joyce’a. Wspomniałaś kiedyś, że nie udało Ci się przebrnąć przez Ulissesa, więc z myśląc o Tobie sprokurowałem tę laudację. Bylo mi przykro, jak własnie na ten czas zniklas z blogu i że moj wysiłek pójdzie na marne.Na szczęście w ostatnim momencie wpadłaś zadyszana i załapałaś się na ten pociąg.Mam nadzieje, że kiedyś Ulisses Cię pochłonie, choc zdaje sobie sprawę, że na Ulissesa trzeba miec czas (najlepiej złamać noge, jak to mi się kiedyś zdarzyło)
    Miłej pracy

  129. Człowiek słuchający muzyki barokowej w tempie largo lub andante (ca 60 uderzeń na minutę) może uzyskać obniżenie ciśnienia krwi, normalizację rytmu serca, obniżenie poziomu stresu, zmianę fal mózgowych. Muzyka barokowa synchronizuje umysł i ciało. Kompozytorzy czuli to intuicyjnie, a nauka potwierdza.
    Badacze twierdzą, że w mózgu istnieją specjalne struktury odpowiedzialne za odbiór muzyki, a ta wpływa na wydzielanie dopaminy, epinefryny, serotoniny, noradrenaliny – neuroprzekaźników wpływających na nastrój poprzez oddziaływanie na ośrodki zainteresowania, emocji, nagrody i motywacji. Różnimy się jako ludzie, stąd też odmiennie reagujemy na muzykę i różnimy się gustami, ale nie ma osób zupełnie na muzykę niewrażliwych.

  130. „Gloszono tu niedawno, ze sztuka sakralna byla tworzona glownie dla pieniedzy, robiac z tworczosci sakralnej najzwyklejsza chalture na zamowienie Kosciola. Gdyby to byla prawda, to co by nas jeszcze w tej sztuce wzruszalo?”

    Typowo polskie myślenie. Jak dla pieniędzy, to chałtura, która nie wzruszy, bo jak?
    Kościelnym „chałturnikiem” był na przykład Joseph Haydn. Gdyby nie posada u Esterhazych, to by umarł z głodu.
    Genialni chałturnicy (Bach, Haydn, Mozart) stworzyli dzieła wiekopomne, przeciętni zniknęli w mrokach historii…
    Notabene, po śmierci Haydna zwolennicy frenologii ucięli mu głowę, aby sprawdzić, gdzie w czaszce artysty zlokalizowany jest jego geniusz 🙄

  131. Zatroskanym o opinię ateistów i mitygującym w związku z tym @Na marginesie, aby „trochę złagodniała”, proponuję zaprzestanie wychowywania dorosłych osób, a szczególnie jednej z niewielu myślących tu konsekwentnie racjonalnie i nie dających się oblepić sentymentami z lat dzieciństwa 😎

  132. Tobermory
    28 czerwca o godz. 8:42
    Masz racje, że de gustibus…, więc Kurski lubi disco i ja mu w żaden sposób nie odbierałbym prawa do takiego lubienia.
    Ja z kolei nie przepadam za Beethovenem, choć w dzieciństwie pasjami grałem na pianinie „Dla Elizy”, a „Oda do aradości” wywoływala mój zachwyt. Ale mi przeszło i betowenowskie kontrasty (huk i cisza) mnie drażnią. Ale i tak wolę Beethovena od disco-polo.
    Kiedyś już wymienialiśmy opinię na temat naszych ulubieńców muzycznych i zdaje sie obaj przepadamy za Mahlerem. Ja bym jeszcze dodał Bartoka, Szymanowskiego i paru Rosjan jak Prokofiew, Szostakowicz a nawet Czajkowskiego. Albo Avo Pärt czy nasz Górecki.
    Czy znasz pochodzenie mszy h-moll. Ewangelik Bach skomponował dzieło katolickie !
    Jak wiesz (bo wiesz, jak Cie znam) władcy Saksonii zmusili, zresztą bez wiekszego oporu, do przejścia swojego ludu z katolicyzmu na protestantyzm (quius regio eius religio), Nagle elektorowi saskiemu zaproponowana posadę króla Polski. Ale król musiał znów dokonać konwersji na katolicyzm,bo nasze klechy by się inaczej nie zgodziły. Wtedy Bachowi zamarzyo sie, by zostać nadwornym organistą czy kapelmistrzem króla w Warszawie i dlatego skomponował mszę, która jest najwiekszym arcydziełm mszalnym, czesto grywanym i spiewanym w katolickich kościołach i filharmoniach. Ale sam Bach kariery na tej mszy nie zrobił, bo król i tak siedział w Dreźnie i po cichu wyznawał luteranizm baraszkując z saskimi chłopkami, zapladniając swoimi genami pół Saksonii
    Pokretne są drogi religijne.

  133. Dzień dobry

    Szymanowski to jest to. Na reszcie się nie znam, jako Eliza Doolittle 🙂

  134. @konstancja, z wczoraj, z godz. 21:05
    Sorry, dopiero dziś przeglądając wcześniejsze posty, przeczytałem Twój. Odpowiadam. Wieczór autorskim Tomasza Piątka będący de facto promocją jego książki o Macierewicza związkach z rosyjskimi służbami, przebiegł nad wyraz spokojnie. Bardzo duża frekwencja jak na takie spotkanie. Tak około 200 osób, z czego większość stojąca. Długie wprowadzenie Piątka, merytoryczna dyskusja. Dzięki nagraniu spotkania przez Pawła Wimmera możemy spotkanie odtworzyć. Wklejam linka:
    https://www.facebook.com/ArbitrorW/posts/317252465391952
    Od wczoraj większość prasy „naszej” przynosi relacje ze spotkania oraz omówienie książki Piątka. „Polityka” w swoim internetowym wydaniu też:
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1710350,1,kazdy-sam-na-podstawie-ksiazki-tomasza-piatka-moze-wydac-wyrok-w-sprawie-macierewicza.read

  135. @Toby
    To bardzo ładnie z Twojej strony,że troszczysz się o dorosłą @namargineskę, żeby zaprzestać wychowania tej dorosłej osoby. Ja też sie o nią troszczę i dlatego proszę ją aby ona z kolei przestała wychowywac inne dorosłe osoby. Ja Cie zas prosze, żebys Ty zaprzestał wychowywania dorosłych osob, które proszą inną osobę , zeby przestała wychowywać inne osoby. Mysle, że w ten sposób krąg wzajemnie proszących o zaprzestanie wychowania zamyka się.

  136. jobrave
    28 czerwca o godz. 2:39

    To jest popularna gadka wśród wyznawców: jak ktoś nagrzeszy, to omija kościół, albo, jak już na mszę pójdzie, to się chowa z tyłu, gdzieś za drzwiami, bardziej na zewnątrz niż wewnątrz, żeby bozia nie widział.
    A ateistą jeszcze gorzej, bo ten „boga nie ma w sercu” (może ma w szufladzie), więc na kościół, proboszcza i święty obraz spluwa.

    W kościele najbardziej porusza cisza. I pustka. Być na mszy, być na jakiejkolwiek innej uroczystości to zawsze coś, co obcina w nas nieskończoność i wsadza w jakiś format: teraz mamy się wzruszyć tak, na stojąco, a teraz się wzruszamy jeszcze bardziej – na klęcząco. Jak śpiewamy to się wzruszamy na sposób D, jak produkujemy paciorek to o bozi myślimy na sposób T, a słuchamy dzwoneczków to już normalnie jesteśmy w niebie. Na sposób P.

    Jedyne co nas w niczym nie ogranicza, nie zawęża, nie wkłada w głowę sposobu, formatu, treści i stanu, to cisza. Nawet pustka wnętrza kościoła też jest pewnym ograniczeniem, choć zapewne znacznie mniejszym, niż z tłumem w środku. Jest forma, jest architektura Inaczej się poczujemy w katedrze w Chartres, a inaczej w katakumbie. Ale kościół to dzieło architektoniczne, nawet jeśli budowlanie skromne, o ile ma w sobie wewnętrzną szczerość – sztuka wysoka mniej ciąży konkretem.

    W tych pieśniach, może zwłaszcza maryjnych, w moim przekonaniu, więcej jest pczucia wspólnotowości (jakakolwiek ona jest) i tęsknoty za tym, czego większość z ludzi nigdy porządnie nie zaznała i nie zazna: matczyności, ojcowości,a wszystko na sposób tak bliski, szczery, prawdziwy i idealny, jak się w życiu niemal nie zdarza. Zaspokajamy swoje wiecznie niespełnione wewnętrzne tęsknoty. Wcale nie do bozi, bo ten, nawet gdyby sobie był taki jak mówi Święty Ojciec Święty i jego proboszcz, jest tak wysokim abstrakte i tak niedziałający, nieobecny, że żaden związek z nim o podobnej autetycznosci jak z drugim człowiekiem,nie jest możliwy.
    Sądzę, że w śpiewie kościelnym,nie każdym – podzielam Twoje uznanie dla śpiewu cerkiewnego czy gospels – to właśnie jest esencją naszego wzruszenia, a nie cokolwiek innego Melodia, owszem, tak, o ile ma w sobie coś, co nawiązuje do naszych wewnętrznych rytmów i wrażliwości na określone dźwięki.

    Racja – o tym można obszernie i niewyczerpanie.

  137. @anumlik
    Pod Twoim wpływem i namarginesku poszukalem w internecie Tomasza Piątka (rozmawiał z Elizą Michalik). Jest to wstrząsajace i nic na to sie nie poradzi.
    Szaleniec, zdrajca, łotr wlazł jak ten Andreas do kabiny sterowniczej(obroność)państwa i prowadzi państwo prosto w paszcze Putina.

  138. Tobermory
    28 czerwca o godz. 9:32

    Trafną dajesz uwagę, przy czym mnie się zdaje, że namargineska nie jest robotem, ma swoje sentymenty z dzieciństwa oraz różne takie, co się czasem tu i ówdzie objawi zamast Matki Boskiej – no i dobrze. Rzecz tym, by swoje sentymeny mieć za sentymenty, a nie za „istotę wiary”, albo samego bozię.
    Z tym jest u wyznawców trudność zasadnicza, bo sentymenty właśnie biorą za Jezuska i Lolka w jednym.

  139. Lewy
    28 czerwca o godz. 9:57

    To ja też poszukałem. I polecam.

    Pytanie: Jak rozmawiać z kimś, kto zdaje się być po drugiej stronie barykady?
    Odpowiada Eliza Michalik: Normalnie. A w czym problem? Twoje pytanie jest także pokłosiem tego polskiego braku kultury debaty, którą mają na przykład w Oksfordzie. Tam uczy się studentów dyskutować. Stawiana jest teza i studenci najpierw szukają argumentów na jej poparcie, a później na obalenie. W ten sposób uczą się, że istnieją różne punkty widzenia, że ich opinia nie jest jedyną możliwą czy uprawnioną, uczą się też uzasadniania swojego stanowiska i przekonywania do niego innych. Czyli rzeczy, które w polskiej debacie publicznej są w zaniku. Dla normalnego człowieka w punkcie, w którym spotykają się dwa odmienne zdania, zaczyna się polemika, w nienormalnym, jak teraz w Polsce, każą ci się zamknąć i siedzieć cicho.

    http://ksiazki.wp.pl/tytul,Przyjdzie-feministka-i-cie-zje,wid,22060,wywiad.html?ticaid=119664

  140. Lewy
    28 czerwca o godz. 9:51

    Rety – zaprzestanie zaprzestania w zaprzestaniu?
    Co raz zdarza się na blogu deklaracja, że ktoś czytający czuje się wychowywany. I dobrze mu z tym i dlatego tu się zjawia.
    To by było takie wychowanie o jakie się biją przytomni wychowawcy: zamiast pejcza na ścianie, kaszka z malinami.

  141. konstancja
    27 czerwca o godz. 23:37

    no i Broszka powołała Narodowy Instytut Wolności.
    ….
    Instytut ma wspierać budowę społeczeństwa obywatelskiego.

    Czyli powołała go przeciw sobie. Skutkiem działania obywatela będzie to, że Szydło Beata stanie przed Trybunałem Stanu, a Trybunał Stanu będzie Trybunałem obywateli.
    Każda inna możliwość będzie znaczyć,że nie ma obywateli, czyli nie ma społeczeństwa obywateli czyli nie ma ani wolności ani realizacji celu, który NIW ma realizować. Będzie nazwa i cel odwrotny. Czyli to, co jest u pisoidów zasadą: odwrócenie rzeczy i kłamstwo założycielskie.

  142. @dezerter83
    Zadałeś mi grzeczne pytanie, przez moment przestałeś być robotem,który wrzuca cytaty z niebieskiej książeczki. Podoba mi sie,że zaczynasz stosować argumenty od siebie a nie od książeczki. Ale muszę Ci powiedzieć,że to bardzo demagogiczne,a poza ty chcesz mnie zawstydzić tym że ja nie oksfordczyk, tylko taki Polaczek co to nie potrafi dyskutowac, wymieniac pogladów. Ale ja znam Twoje poglądy(wgrane w Twój mózg) z którymi zupełnie sie nie zgadzam, więc szkoda mi czasu na „dyskutowanie” z robotem. Tym razem pokazałeś, że jestes jednak troche człowiekiem, wprawdzie pokretnym, ale jednak myslacym od siebie, więc Ci odpowiadam.Ja Ci wcala nie każe się zamknąć i siedzieć cicho. Skoro masz taka nieprzymuszoną wole, to włączaj swoja taśmę i puszczaj ja na blogu i cierp skoro lubisz jak ktoś Cie atakuje.
    Miłego cierpienia

  143. zza kałuży
    27 czerwca o godz. 23:17

    Dajesz ciekawy i wartościowy przykład, bo z życia wzięty, w dodatku własnego. Jest w związku z tym poważny kłopot: badanie siebie samego jest znacznie trudniejsze i rodzące większe ryzyko ugrzęźnięcia na mieliźnie, niż w przypadku badania osoby trzeciej.

    Z tymi klamrami i łańcuchami, to racja, ale połowiczna. Zauważ, że domniemaym założeniem w przykładzie z tymi klamrami i tymi łańcuchami jest zarówno podróż po właściwym szlaku, podróż bezpieczna, słuszna jak zasada oraz prowadząca do prawidłowo oznaczonego i wartego podróży celu.
    Religia nie daje pewności trafności żadnego z tych elementów, daje natomiast pewność w złudzeniu: nie wiadomo, czy fakt, że są klamry i łańcuchy oznacza, że to właściwy szlak. Nie wiadomo, czy łańcuch uchroni od niebezpieczeństwa, bo spadnięcie w przepaść to co prawda obrazowe porównanie ale hipotetyczne – są też inne zagrożenia niż samo spadnięcie, spośród których głównym może być to, że się w poczuciu słuszności idzie co celu tego szlaku, który jest niewarty podróży, a jego atrakcyjność złudna: kosztuje bardzo dużo, wiele odbiera, a ułatwienie w dotarciu do celu za pomocą łańcuchów, wobec braku takiego zabezpieczenia u ateisty, wolnomyśliciela, kacerza, czemu się dziwi wyznawca mocno trzymający łańcuch („mam łańcuch,mam pewność, on nie ma, więc nie ma”) pogłębia złudzenie i upewnia w fałszu.
    obrazowo rzecz ujmując, na końcu łańcuch jest pionowa skała, już bez żadnego łańcucha,albo przepaść: zadowolony z łańcucha wyznawca w nią wpada. Gdy spada widzi – bo podobno wyznawcy widzą tunele, światła, czują ciepełko i Jezuska machającego do nich rączką i wołającego: tu jestem! – więc jak widzi, to widzi: łańcuch mnie zwiódł.

    Możesz być lepszy ateista niż Ci się zdaje, co w pewnej mierze wyjaśnia powyższe. Wdrukowania z czasów dziecięcych to u wyznawców mus, co jest zbrodnią na dziecku, ale czym one są, coznaczą i czym ciążą, a w czym jest to złudzenie ciążenia, bo ciążą może bardziej sentymentami, a nie samą bozią, zaś sentymenty to nie to samo co bozia i pewnie każdy je ma, nawet prawidłowy wolnomysliciel i kacerz.

  144. Lewy
    28 czerwca o godz. 10:29

    Jako @dezerter nr 1 wystąpił @dezerter nr 3. Ten przykład z otwartą debatą w Oksfordzie to taki żarcik. Gdyby @dezerter debatował, to by nie był sobą, czyli brakiem siebie w sobie. Debata to coś zupełnie innego, niż wygłaszanie swoich racji przez stu ludzi, po czym rozejście się w poczuciu, że każde sto racji jest tak samo dobre. Do tego nie trzeba żadnej debaty: cokolwiek ktokolwiek ma w głowie jest tak samo dobre jak u każdego innego. To się wie, nie ma mowy o żadnej zmianie stanu rzeczy, żadnego „ścierania się”, czyli przewartościowań, zmian.

    Zdezerterowany jest jak widać, to o czym gada to tylko kolejna jego maska, zasłona dymna i branie na haczyk: daj się wziąć, głupi niewyznawco na lep hasła: debata. To właśnie gada @dezerter nr 3, bo @deerter nr 1 wali standardowe brednie. Te są nieco bardziej chitre.

  145. @Tanaka
    Ciągle ten Orwell, jego ministerstwo prawdy. Ale skąd my to znamy te oksymorony; spasiony klecha mówiący o wstrzemięźliwości, pedofil klecha grzmiący na temat niemoralnego .postepowania owieczek, bełkot religijny określany mianem nauki, krolestwo nie z tego świata dla owieczek, a z tego świata dla katabasow…mozna by tak ciagnąć
    A pisuar to tylko taki byt wtórny, nasladujący mistrza nad mistrzów w dziedzinie, prawdziwego bytu oksymoronycznego.
    Kiedyś odwiedzili mnie w Lyonie sympatyczni Ukarińcy; kupowali na kilogramu pumeks. Zapytałe; po co ? Czy na Ukarainie nie ma pumeksu. ?
    Jest – odpowiedzieli – ale taki miękki.
    ps
    Zdarzaja się chudzi księża(takie oksymorony), ale również zdarzają się biali murzyni(albinosi) albo biała czekolada. I z tego czerpie nasz kochany kaka i jego blade odbicie czyli pisuar

  146. @Lewy, z godz. 9:57
    Jest to wstrząsające i nic się na to nie poradzi – piszesz. I to jest właśnie wstrząsające. Nie to, że piszesz, a to że się nic nie poradzi. W każdym europejskim kraju po takich rewelacjach, jakie – wraz z precyzyjnie ukazaną siecią powiązań – przedstawił Tomasz Piątek, Macierewicz zostałby – najpierw aresztowany, a potem postawiony przed sądem. U nas prasa związana z PiS-em opluwa Piątka. Mnie w tym spektaklu zastanawia rola, jaką pełni w otoczeniu Macierewicza (i Tadeusza Rydzyka) Sławomir Cenckiewicz, który wychwytując w Wałęsie tylko „Bolka” i poświęcając temu wychwytywaniu książkę, artykuły prasowe oraz promując inną książkę – swego magistranta – w ogóle nie dostrzega agenturalnych powiązań Macierewicza i jego otoczenia z tajnymi służbami Kremla oraz z mafią sołncewską. Aż strach pomyśleć kim może być Cenckiewicz.

  147. A jeśli faktycznie ten straszny dzień Sądu Ostatecznego nadejdzie,to najbardziej powinien bać się Najwyższy Sędzia.I jeśli jest uczciwy,to pierwszym podsądnym powinien być on sam.Wcześniej powinien postarać się o dobrego adwokata.Może dezerter?

  148. Tanaka
    28 czerwca o godz. 10:56
    Lewy
    28 czerwca o godz. 10:29
    Jako @dezerter nr 1 wystąpił @dezerter nr 3. Ten przykład z otwartą debatą w Oksfordzie to taki żarcik. Gdyby @dezerter debatował, to by nie był sobą, czyli brakiem siebie w sobie. Debata to coś zupełnie innego, niż wygłaszanie swoich racji przez stu ludzi, po czym rozejście się w poczuciu, że każde sto racji jest tak samo dobre.

    Mój komentarz
    Dezerter stosuje tu tę sama sztuczkę logiczną, jaka eksploatują PiSowscy w swoich teoriach, hipotezach i insynuacjach czy to o zamachu smoleńskim, czy o TK i SN jako prywatnym gremium przy kawie i ciasteczkach, cy wreszcie o wolności jako najbardziej cenionej przez Jarosława Ka i jego broszkę wartości, itd.

    Wszystko to PiS przedstawia jako najsłuszniejszy ze słusznych pogląd. Mamy demokrację, więc przedstawiamy narodowi swoje racje, niech naród przedyskutuje, przereferenduje pod naszym kierownictwem, upewni się, odczyta nasze dobre intencje, a my uroczyście ogłosimy, że razem z narodem mamy rację.
    Jest to racja najwyższa! Jest to stanowisko przedebatowane, zwycięsko wyłonione, akceptowane przez suwerena, oparte o logikę, sprawdzone w najtrudniejszych sytuacjach. Stanowisko słuszne, zakorzenione w narodzie, umocnione wieloletnią tradycją, przechowywane w narodowej skarbnicy wartości, atakowane przez lata przez wrogów, lecz zachowane, ocalałe i zwycięskie, bo słuszne.

    Dezerter idzie jeszcze dalej. Przedstawia swoją wiarę jako zbiór bezwzględnie słusznych racji i poglądów. Przedstawia swoje kalki, stereotypy, wzorniki ułożone, jak z klocków, ze słów zawartych w Księdze i twierdzi, że jest to stanowisko mające mocne podstawy logiczne, analityczne, zdroworozsądkowe i historyczne, bo jest oparte… na Księdze.

    Dezerter usiłuje przedstawić swoją wiarę jako stanowisko filozoficzne, jako zbiór prawd mających oparcie w Księdze, a jak w Księdze, to i w życiu, bo Księga jest wzięta z życia, jest mądrością i słusznością Niebios pisana, co czyni z niej jeden wielki aksjomat. Gdziekolwiek by się ją nie otwarło, czegokolwiek nie zacytowało, to znajdziemy (oczywiście po dokładnym, rzetelnym przeanalizowaniu – jak zwykł mawiać dezerter) prawdę i tylko prawdę – na początku było słowo, itd.
    Pzdr, TJ

  149. @zza kałuży 23:17

    Glosa do komentarza @Tanaki dotyczącego klamr i łańcuchów na trudnych górskich szlakach. Wędrowcy, którzy przechodzili tego rodzaju szlaki mówili, że często nie sama trudność jest problemem tylko to, czy ktoś będący wyżej nie zrzuci im na głowę kamieni. A wtedy żadne klamry ani łańcuchy nie pomogą.

  150. UWAGA KOMUNIKAT
    Internauta dezerter nie jest normalnym uczestniekiem forum. Jest zawodowym jehowickim trollem, reprezentującym tu na forum swoją sektę. W ramach swojej religianckiej demagogii usiłuje udawać, że wprowadza zdrową różnorodność opinii na ateistycznym blogu. Pod płaszczykiem tolerancji i kultury przemyca na tym forum przeraźliwe bzdety.

  151. @Lewy 28 czerwca o godz. 7:59

    Żadnej reakcji, poza przewidywalną: powtarzasz po raz kolejny jakieś osobiste pobożne życzenia pod moim adresem. A ja nie mam żadnego obowiązku spełniać Twoich życzeń. Jestem sobą i reaguję po swojemu. Nic nie poradzę, jeśli dezerter „czuje się przeze mnie prześladowany”. W ogóle nie zamierzam wnikać w to, co on czuje, bo skoro jest jehowickim zawodowcem, to najprawdopodobniej nie czuje nic poza pragnieniem przypodobania się swojej sekcie. Nie przypisuj mu, Lewy, swoich własnych ludzkich uczuć.

    Nie prześladuję dezertera, po prostu wyjaśniam, że dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum, tylko jehowickim trollem, reprezentującym tu zawodowo swoją sektę. W ramach tej zawodowej działalności systematycznie publikuje przeraźliwe bzdety. Gdzie tu widzisz prześladowanie i z którym punktem mojej deklaracji się nie zgadzasz? Obrona dezertera w wykonaniu Ewy Joanny polegała na twierdzeniu, że jest uprzejmy. Ja też jestem uprzejma. Dlaczego moja uprzejmość Ci przeszkadza?

    Co do pani kruk, wkroczyła na forum jako typowa czepialska, brutalnie atakując ateistów za ateizm do spółki zresztą z inną czepialską, mandragorą. Z czasem zmieniła taktykę, ale nadal usiłuje dowartościowywać religianctwo. Dlatego z nią od czasu do czasu polemizuję. Nie rozumiem, dlaczego kierujesz do mnie raz po raz jakieś dziwaczne pretensje i napomnienia. Nie jestem Tobą i nie muszę Ci się podobać. Wyluzuj, Lewy!

  152. @Tobermory 28 czerwca o godz. 9:32
    Doczytałam dopiero teraz. Wiem, że po prostu oceniasz obiektywnie. Ale dzięki.

  153. Lewy
    28 czerwca o godz. 11:11

    Skoro na Ukrainie jest pumeks, taki co się szybko ściera, to może dlatego, że tam sie dużo debatuje, o tym i owym – i stąd do ścieranie?
    A teraz, dla wzmocnienia nieścierania, Ukrainiec szuka takiego pumeksu, żeby był jak @dezerter: debatuje, debatuje i w ogóle się nie ściera.

    Tylko nie bardzo wiem, o czym mieliby na Ukrainie tak debatować, żeby im pumeks nieścieralny był potrzebny.

  154. Namarginesko,

    Obiektywnie powiadam ci, ze twoje upierdliwstwo odnosnie obywatela dezerterka wku.wia mię. Pomimo ogromnej sympatii jaka odczuwam zarowno w stosunku do dezertera jak i do ciebie.

    PS. Stosunek jest przerywany

  155. tejot
    28 czerwca o godz. 12:21

    Od czasu jak postanowiłem zostać biskupem, uwielbiam, wręcz pasjam takie religijne gadanie. Księa jest jak życie, życie jest jak Księga, ba – Księga jest Życiem. Jest, ale nie może: jakby Ksiega była życiem, to by była licha. Tysiąc pastuchów i do razu z tego Księga? Księga musi być Nad Życie. Dlatego bozię miłujemy nad życie, nad wszystko co miłujemy, co jest wesołe: jak bozię miłujemy nad wszystko, to bozię miłujemy nad bozię, więc bozia ma dwa piętra. Co się z kolei kłóci z zabudową Warszawy, co musi mieć teraz 30 pięter i ustawa reprywatyzacyjna.

    Jest aktor, którego kocham: Franciszek Pieczka. Onże, w różnych filmach, grał takich, co mają specjalnego coś w sobie: widzą, gadają, wieszczą i prorokują. Jak, weźmy, bodaj „Konopielce”: słońce wschodzić będzie na zachodzie, a zachodzić na wschodzie. Chłop będzie spał z chłopem, a baba z babą…
    A głosem takim prorokował, że każdy od razu wierzył i wiedział, JAK JEST. Nasz ulubiony, Lolek kajakarski też wiedział, co przypomniał @Lewy: jak zobaczył film „Pasja”, od razu oświadczył: TAK BYŁO.

    I już wszystko jasne, rzecz ustalona, każdy wyznawca prawidłowy wie co i jak i ktorego łańcucha ma się trzymać, żeby coś tam.

  156. Orteq
    28 czerwca o godz. 14:40

    teraz jest kampania: Durex uprasza o nieprzerywanie stosunku. Jeśli są trudości, należy co należy założyć.

  157. @namargineska

    Co ja poradze,że mi się Twoj styl polemizowania nie podoba. Może ja nie jestem taki wyrafinowany i subtelny jak Tobermory, i nie czuję bluesa, ale nastepujacy tekst mnie żenuje;
    A najtrudniej przenika do zakutych pał, że ateista brzydzi się bozią w każdej postaci. Więc trwa przepychanka o dusze ateistów – może by jeszcze przyprawić śmierdzącego Jahwe – jakimś nowym jalapeno czy innym świństwem? Może wtedy go przełkną nie wypluwając?

    Zakute pały, śmierdzący Jahwe, jakieś jajapeno. Wiem, że Cie ponosi temperament, ale to nic nie daje, jak powiesz ograniczonemu dezerterkowi, że jest zakutą pałą to możesz się tylko możesz spotkać z analogiczną odpowiedzią, czyli wyzwiskami

    No i jeszcze taki fragment
    „Bozia” to nie jest żaden rzeczywisty byt. To jest nieustanne ględzenie o bozi uprawiane przez dyżurnych religiantów. Religianckie pitolenie jest jak najbardziej rzeczywiste, tak samo zresztą, jak zawłaszczanie przestrzeni.
    Ludzkość tak „pitoli” od tysięcy lat, te groby neandertalczyków, malarstwo naskalne, piramidy itd. Zgadzam się z Tobą co do istoty, że najwyższy czas aby ludzkość otrząsnęła się z tego religijnego amoku, tego narkotyku, ktory jej pomagał niegdyś żyć i jakoś rozumieć (opacznie, opacznie to wiemy dziś), ktory stał się dzisiaj chorobą. Ale mówić do chorego, że „pitoli”. No nie wiem czy to coś da, poza podniesieniem adrenaliny.
    Oczywiście, że nie jesteś mną i nie musisz mi się podobac. Rzecz w tym, że w wielu sprawach bardzomi sie podobasz i tyle. No ale ja już nic wiecej nie powiem, bo Toby pryncypialnie się odezwie na temat wychowywania dorosłych.
    Ps
    Jeszcze jedno, namarginesko. Nie jest dobrym przyjacielem ktoś, kto zawsze zgadza się, broń boże nie wyraża opinii tylko dlatego, żeby nie być posadzonym o wychowanie dorosłego. Takich „przyjaciół” ma Kaczyński

  158. paradox57
    28 czerwca o godz. 12:35

    Po górach chodzimy w kasku.Kto ma kask na głowie, ma głowę na karku. Jak bierze udział w debatach, kask chroni wrażliwy mózg przez kamieniami poznania i przeciwnych argumentów.
    Są „towarzysze pancerni” – i mamy tak od wieków. Nie chodzi w żadnej mierze o czterech pancernych, ale zapewne o cztery miliony pancernych. Bez psa, pies ma łeb.

  159. Rwałem dziś czereśnie.
    Rwanie czereśni lubię w towarzystwie, ale w pobliżu był tylko kruk i stado kosów, które chyba uznały, że z pełnym dziobem się nie gada, co najwyżej gwizdały mało melodyjnie na moje komentarze. Kruk też nie odpowiadał, więc robiłem to, co robię zazwyczaj przy monotonnych zajęciach – myślałem sobie trochę. Najpierw przestudiowałem drabinę, na której stałem. Czytając nalepki informacyjne i ostrzegawcze można się sporo dowiedzieć o różnicach w podejściu do użytkowników w danej strefie językowej.
    Na mojej drabinie stało po angielsku: Last footing step
    Po niemiecku: Letzte Standsprosse
    Czyli w obu językach: Ostatni stopień (szczebel) do stania
    Po francusku, w języku dyplomacji: Ne pas monter plus haut (nie włazić wyżej) 😎
    Nie byłbym sobą, aby nie sprawdzić, co się stanie, gdy wejdę stopień wyżej. Nic. Dwa stopnie wyżej? Na razie się nie odważyłem 😉
    Stojąc tak na drabinie myślałem o muzyce, kompozytorach, wykonawcach, słuchaczach…
    W ostatni poniedziałek odbył się pogrzeb starego przyjaciela, muzyka-oboisty, dyrygenta, teoretyka i znawcy muzyki renesansowej. Pod jego wpływem i dyrekcją spędziłem w ciągu ponad 10 lat wiele godzin w towarzystwie pasjonatów tej muzyki, na ćwiczeniu i wykonywaniu utworów z tej epoki i dzieleniu radości ze wspólnego muzykowania. Byłem świadkiem, jak czynne uprawianie muzyki zapewnia wielu jasne umysły do późnej starości i motywuje do wychodzenia z domu.
    Zmarły dyrygent skończyłby za pół roku 90 lat i cieszyłby się zapewne nadal dobrym zdrowiem i kondycją, gdyby nie pechowe potknięcie na ulicy i złamanie podstawy czaszki 🙁
    Jego konsort muzyki renesansowej pożegnał go tym utworem (w wykonaniu instrumentalnym)

    https://www.youtube.com/watch?v=1c8rXLbHIkg

    i jeszcze jednym, na instrumenty i głosy.
    Wybrzmiały pięknie i wzruszająco, ale większość obecnych miała dopiero łzy w oczach, kiedy 15-letni wnuk zmarłego wykonał Lacrimosę na gitarze, a starsza wnuczka – Trumpet voluntary (Clarke) na trąbce z towarzyszeniem organów.

    https://www.youtube.com/watch?v=bRrss4kBi2M

  160. @Na marginesie, 28.6, 1.16

    „Tyle, ze w samym ateizmie nie ma nic, co popychaloby do szalenstwa..(…).
    To zdanie ma sens tylko wtedy, gdy odnosi sie do naszego, wspolczesnego ateizmu . Ateizmu XXI wieku. Tysiecy blogow ateistow, gdzie ludzie wyrazaja wlasne zdanie o religii i z pewnoscia nie sa szalencami!
    Ale jak bylo w XX wieku? Stalin, Mao, Hitler. O tym ostatnim wielu badaczy mowi, ze (co najmniej nie byl wierzacym). Stalin palil cerkwie i popow, dokladnie tak samo jak KK w czasie Inkwizycji jego przeciwnikow. Mao-to samo z buddystami. Hitler? Tez. Z poparciem kk.
    Razem pewnie 200 milionow ludzi zostalo zamordowanych!
    Nie ma historii ateizmu? Powstal wczoraj na internetowych blogach?
    Pewnie sie obrazisz, ze pisze o tych mordercach w odpowiedzi do ciebie… To nie zapomnij o tym, ze „zwykly” katolik tez nie ma nic wspolnego z mordami w przeszlosci jak i Ty nie masz nic wspolnego ze Stalinem&Co..
    Ale, systemy szalenstwa, potencjalnie, istnieja. Z bogiem, czy bez. To nie jest tak, ze ateista(ten wspolczesny) „na zawsze” bedzie stal po tej dobrej humanitarnej stronie, a „katol” po tej ciemnej i zlej…To nie takie proste. Na dzis mamy wszyscy fart, ze zyjemy w normalnych czasach. Ze nie urodzilismy sie w sowieckiej Rosji, hitlerowskich Niemczech etc…Nie musimy wybierac. Obysmy nigdy nie musieli!

  161. @Lewy 28 czerwca o godz. 14:53

    Skoro upierasz się cytować, zacytuj całość, a nie fragmenty wyrwane z kontekstu.
    Oto kontekst:

    kruk 27 czerwca o godz. 21:26
    @ Na Marginesie 27.06 godz.18:34 (…) Nie rozumiem jaka mozna znalezc przyjemnosc w ciaglym zdzieraniu sobie jezyka krytyka archaicznych wierzen. @dezerter np. ma juz inny obraz Boga niz szlachetnego i surowego starca w Kaplicy Sykstynskiej, ale co tam, trzeba mu udowodnic, ze sie myli i oddac sie temu, co najlatwiej przychodzi, czyli blyskiem elokwencji w pastwieniu sie nad dziecinnymi przejawami wiary. @tanace nie zal bylo poswiecic na to calej chyba strony maszynopisu.

    Na marginesie 27 czerwca o godz. 21:53
    @kruk 27 czerwca o godz. 21:26
    W ogóle nie ma czegoś takiego jak „niedziecinne przejawy wiary”. Wiara jest ex definitione dziecinna. A najbardziej mnie śmieszą nieustanne wysiłki, żeby przedstawić ową wiarę jako jakoby nieco mniej dziecinną. Raz po raz słychać na forach jakieś pomruki, że bozia to przecież wcale nie jest siwobrody starzec (jak wyobrażał sobie Hitchens i podobni mu „naiwni” ateiści) tylko coś zupełnie innego, dużo bardziej współczesnego i wzniosłego panietentego. Co do wciskania ateistom odpowiednio przenicowanych bzdetów (a niż widelec lepiej się sprzeda po ideologicznej przeróbce) – podobne ambicje ma na tym blogu wcale nie tylko jehowita dezerter.

    A najtrudniej przenika do zakutych pał, że ateista brzydzi się bozią w każdej postaci. Więc trwa przepychanka o dusze ateistów – może by jeszcze przyprawić śmierdzącego Jahwe – jakimś nowym jalapeno czy innym świństwem? Może wtedy go przełkną nie wypluwając? Nadzieja religiantów umiera ostatnia – prawdopodobnie w trzy minuty po religiancie.

    kruk 27 czerwca o godz. 23:27
    @ Na Marginesie (…) „Ateista brzydzi sie bozia w kazdej postaci”. Mnie sie zawsze wydawalo, ze ateista w bozie zwyczajnie nie wierzy, wiec bozia nie moze go ani pociagac, ani brzydzic.
    „Trwa przepychanka o dusze ateistow…” W tropieniu spiskow nie dorownuje Ci nawet @wiesiek59. W dodatku ta „dusza ateisty” – czy ateista przypisuje sobie jakas dusze?

    Na marginesie 28 czerwca o godz. 0:31
    @kruk 27 czerwca o godz. 23:27
    „Tobie się zawsze wydawało” że ateista coś tam coś tam?
    I w dodatku, że ateista nie przypisuje sobie żadnej duszy?
    Coraz zabawniej. Bo to przecież nie ateista przypisuje sobie duszę.
    To religianci zawzięcie walczą o duszę ateisty. Jaką duszę?
    No właśnie tę w którą wierzą – religianci.

    Na marginesie 28 czerwca o godz. 1:14
    I jeszcze jeden kwiatuszek w wykonaniu pani kruk:
    @kruk 27 czerwca o godz. 23:27
    „Ateista brzydzi sie bozia w kazdej postaci”. Mnie sie zawsze wydawalo, ze ateista w bozie zwyczajnie nie wierzy, wiec bozia nie moze go ani pociagac, ani brzydzic.
    Pani kruk się zawsze wydawało… ojej, doprawdy? To jest standardowy religiancki myk, tak zleżały, że cuchnie na kilometr. Przecież bozia, która dla ateisty nie istnieje, nie powinna wywoływać żadnej reakcji? Bzdura wierutna. „Bozia” to nie jest żaden rzeczywisty byt. To jest nieustanne ględzenie o bozi uprawiane przez dyżurnych religiantów. Religianckie pitolenie jest jak najbardziej rzeczywiste, tak samo zresztą, jak zawłaszczanie przestrzeni. A najchętniej przestrzeni, w której pojawił się (o zgrozo!) jakiś zdeklarowany ateista.

  162. @Szymonowicz 28 czerwca o godz. 15:28

    Powielasz propaganda kaka, obciążającą ateizm za wyczyny Hitlera. Hitler był synem katolickiej dewotki, Stalin – wychowankiem seminarium duchownego. Kaka popierał Hitlera na całej linii. „Zwykły” katolik, Twoim zdaniem nie ma nic wspólnego z mordami w przeszłości? Doprawdy? Przecież to zwykli katolicy ofiarnie przelewali krew za Fuehrera i Trzecią Rzeszę, związaną konkordatem ze Stolicą (hi hi !!!) apostolską.

    Słowa Ribbentropa: „Państwo narodowosocjalistyczne wydaje rokrocznie miliard marek na Kościół katolicki, czym nie mogłoby się poszczycić żadne inne państwo”. Przecież to zwykli katolicy czczą i oklaskują Głodziów, Jędraszewskich i inne PiSkupy. Gdyby nie „zwykli katolicy” kaka w Polsce nie byłby w stanie rozrabiać.

    Jednak nie rozumiem, dlaczego na siłę wciągasz do tej dyskusji „zwykłych katolików”. Ja stwierdziłam, że w ateizmie jako takim nie ma pierwiastka szaleństwa, który to pierwiastek jest obecny w każdej religii. Z czego wynika? Przecież to proste: z założenia, że się posiadło Jedyną Prawdę. Z obowiązku głoszenia owej „prawdy”. Z założenia zbiorowej odpowiedzialności (Bóg się „obraża” za grzechy ludzkości, więc należy „nawracać” domniemanych grzeszników). Z całkowitego oddania „wszechmocnemu Bogu”, któremu się coś od człowieka „należy”. Z domniemanego obowiązku „służenia” kretyńskiemu i mściwemu sadyście, przedstawionemu w niebieskiej książeczce. Mało? A teraz znajdź mi podobne elementy w ateizmie.

  163. @Lewy
    28 czerwca o godz. 14:53

    Jalapeño to taka od bardzo do ekstremalnie (zależnie od klimatu) ostra papryka chili.

    „Nie jest dobrym przyjacielem ktoś, kto zawsze zgadza się, broń boże nie wyraża opinii tylko dlatego, żeby nie być posadzonym o wychowanie dorosłego”

    Od wyrażania opinii są nauczyciele, krytycy, konsumenci, ale nie przyjaciele. Przyjaźń polega na pewnej wspólnocie ducha i zaczyna się od momentu spotkania dwóch osób. Wiedząc o swojej wzajemnej egzystencji zaczynają wnikać w sferę drugiego. Jak głębokie i obszerne może być to wnikanie, zależy od tego, co każdy chce o sobie drugiemu udostępnić. Ta granica znana jest w przyjaźni, przyjaciel nigdy jej tak zwyczajnie nie przekroczy.
    A tu jest forum blogowe, a nie serial „Friends” 😉
    Nie wszyscy się muszą przyjaźnić. Wystarczy, że będą dyskutować z argumentami, a nie osobami, bez prywatnych wycieczek i informowania o antypatii (tę się wyczuwa, tak samo jak ostracyzm) czy lekceważeniu.

  164. Na dzisiejszym posiedzeniu Komisji Sejmowej do sprawy Amber Gold poseł Brejza ujawnił dowody posła z których wynika, że pieniądze na rozruch Amber Gold pochodziły ze SKOK Stefczyka. Pierwsze ogłoszenia prasowe Amber Gold ukazały się w „Naszym Dzienniku” oraz „Gazecie Polskiej Codziennie”. Po tych rewelacjach przewodnicząca komisji, posłanka Wassermann z PiS odebrała głos posłowi Brejzie z PO.

  165. @Tobermory 28 czerwca o godz. 16:02

    Oczywiście – wspólnota poglądów raczej kiełkuje spontanicznie. Ludzie ją sobie z czasem uświadamiają, a nie forsują poprzez wzajemne napomnienia. Z kolei takie napominanie innych, jakie właśnie zaprezentowali Lewy i Orteq – wynika w dużej mierze z zakodowanych modeli religijnych, bo to religia wpaja ludziom, że są osobiście odpowiedzialni za to, co mówią, robią czy myślą inni.

    Przy okazji: nie przyszłoby mi do głowy, żeby napominać, uświadamiać, czy w jakikolwiek sposób modyfikować np. dezertera. Biorę go takim, jaki jest i przy okazji wyjaśniam, kim jest. I nie ustalam dla nikogo żadnych norm, tylko traktuję rzeczywistość deskryptywnie.

  166. @anumlik 28 czerwca o godz. 16:04

    Wow! To jest… dynamit.

  167. Na drabinie c.d.
    Rwałem tak te czereśnie i myślałem o percepcji muzyki. Co nas wzrusza, wprawia w ekstazę, pobudza do tańca… I przypomniało mi się 5-letnie dziecko żądające puszczenia tej muzyki, przy której tak kocha Jasia (młodszego o 3 lata braciszka).
    Jakiej muzyki? Tej płyty tutaj – i wskazanie paluszkiem na ciągle słuchane CD z… „Cyrulikiem Sewilskim” Rossiniego. Highlights czyli najlepsze arie w wykonaniu Callas, Alvy i Gobbiego.
    A potem próba zagonienia do łóżka dzieci biegających i krzyczących „Presto letto, presto letto, maledetto!”

    https://www.youtube.com/watch?v=P5JjDrz3PVg

  168. @Na Marginesie, 28.6, 15.28,

    Jak zwykle nie czytasz, poza paroma slowami, ktore ci pasuja.
    Jak kiedys dojdzie w tym swiecie do rewolucji ateistow(to oczywiscie czysty surrealizm), to widze cie w pierwszych szeregach… Wtedy juz nie bedziesz pic kawy, tylko ruszysz na barykady, by zmienic swiat. Wytniesz ciemniactwo… Rowno. Na razie to u ciebie tylko slowa. Na czym zostaniesz, jak juz wszystko zniszczysz? Na gruzach twojego ego?

  169. @Szymonowicz 28 czerwca o godz. 16:30

    Znów publikujesz insynuacje ad personam, konfabulując w sposób oczywisty.
    Twój komentarz nie jest wart odpowiedzi, bo nie zawiera w zasadzie żadnej treści.
    Pie.rzenie kotka za pomocą młotka, przyjacielu.

  170. anumlik
    28 czerwca o godz. 9:50
    dziekuję za linki. Ch ętnie obejrzę….
    pisałam dośc późno..a psik!….i nie spodziewałam się wczoraj odpowiedzi.
    A…psik!….
    a dziś zmuszona do wyprawy do śródmieścia ….a psik! bałam sie wejśc do tramwaju,, coby swoim psikaniem….a psik! …nie wykoleić pojazdu. Udało się.
    Upał niemożebny, a mnie trzęsie….a psik!…

  171. @konstancja 28 czerwca o godz. 16:55

    Współczuwam, sama właśnie się wygrzebuję… a całą zimę przeżyłam bez… aaaapsik!

  172. Szymonowicz
    28 czerwca o godz. 15:28

    Stawiasz tezę, że ateiści XXI wieku są w miarę mili, ale wcześniej to były diabły wcielone: Stalin, Hitler, Mao i niemało, cała reszta. Znaczy: ateizm „popycha do szaleństwa”, bo tylko ateistom XXI wieku jakoś odpuszczasz.
    Tezę stawiasz bez uzasadnienia: nie ma żadnej cezury, ani różnicy jakościowej by, skoro się wcześniejszych atestów ma za morderców, co usiłujesz wykazać używając nazwisk z listy, za morderców,co najmniej potencjanych, do mordu gotowych, mieć też ateistów XXI wieku. W istocie, porównujesz @namargineskę do Stalina, udając, że tak nie jest.

    Jeśli jednak ateizm jest morderczy, to jest też nim wyznawanie bozi. W istocie, jest jeszcze inaczej: wyznawcy bozi tego i owego maja, regularnie i w sposób nieunikniony, skłonność do mordu. Sami sobie przyznają wyższość nad innymi wyznawcami, co nieuchronnie czyni wyznawców innego bozi gorszymi wyznawcami i gorszymi ludźmi. Już jest segregacja i rasizm wedle religii. Dla wyznawców bozi, dowolnego, najgorszymi podludźmi są kacerze, wolnomyśliciele i ateiści, bowiem samym swoim życiem dowodzą pustoty religii, braku potrzeby istnienia dowolnego bozi, nieposiadania racji przez bozię i możności dobrego, lepszego niż u wyznawców, bo nieobciążonego kłamstwami o bozi, życia.

    Nędzy religii dowodzi historia życia na Ziemi: w imię bozi, takiego i owego, popełniono niezliczone ilości krzywd i zbrodni. Do robienia zbrodni zachęca bozia i bozia każe mordować. Mordować każą, w skutku, papieże i cała reszta i wymóg bycia prawidłowym wyznawcą.

    Żydzi mordowali na potęgę, dopóki nie wyrąbali sobie „Ziemi Świętej” na innych plemionach. Tak im kazał bozia i bozia brał głazy i walił nimi z nieba na nieżydów, by z nich zrobić miazgę,flaki, jelita ozdobnie po niebie fruwające i dzieci przerabiał na mielonkę, we własnym sosie. Kto ma niebieską książeczkę za „słowo boże” i „objawienie” musi mieć w sobie gotowość do mordu i morderczość praktyczną.

    Chrześcijanie,dopóki byli w mniejszości, byli jacyś tacy bardziej grzeczni. Jak tylko zdobyli władzę i oficjalność własnej religii, od czasów Konstantyna, czyli IV wieku, wzięli się za mordowanie: z mety – Żydów, oraz innych. Rok po ustanowieniu chrześcijaństwa religią panującą w Rzymie, ci grzeczni chrześcijanie, co to lubili być jedzeni przez lwy oraz krzyżowani – tacy byli pokojowi, że prędzej w lwią paszczę skoczą, niż powiedzą: auć, boli! – przypasali miecze, ustanowili wojsko i ruszyli siać przemoc i mord.

    Nic im się nie zmieniło: następne stulecia to historia mordów chrześcijan na kim się tylko dało. Najlepiej na słabych i niczemu niewinnych. Jak trafili na takiego, co walnięty też walnął, zaraz zaczynali wrzeszczeć,że boli i wzywać swojego bozię, żeby dał im siły i poprowadził do taki akcji wojennej, żeby wyglądało dokładnie tak, jak bozia o swoich mordach w niebieskiej książeczce się chwalił: ręka – noga -mózg na ścianie.

    Chrześcijanie prześladowali i mordowali, a ich bozia i ich papieże i ich biskupi oraz oni sami nie mieli z tym problemów. Nie ma konfliktu między przemocą a bozią, jest ścisłe pokrewieństwo, żądanie i mordów święte usprawiedliwienie.
    Każdy wyznawca w dodatku zrzuca odpowiedzialność za mord na wyższą instancję oraz ma rozgrzeszenie, od samego bozi. Ateista który morduje, nie ma wyższej instancji i nie ma rozgrzeszenia. Robi to wprost na własny rachunek.

    Obie wielkie wojny światowe to były wojny niemal wyłącznie chrześcijan,między sobą. I wojna była niemal w stu procentach wojną wzajem nie się wyzynających chrześcijan i ich biskupi nie mieli z tym żadnych problemów, odwrotnie: morderców błogosławili i błogosławili narzędzia mordu oraz z mordu czerpali nieskończone zyski.
    II wojna światowa była wojną głównie chrześcijan, z pewnym wyjątkiem: Japonii – który to Japończyk też ma swojego bozię i pozostałe bozie mniejszego rozmiaru, jest to więc ściśle biorąc wojna między wyznawcami tego i tamtego bozi, a ten co wygrywa w skuteczności mordu jest słusznym bozią. Drugi – hipotetyczny – wyjątek, nie jest wyjątkiem: Stalin, owszem, gadał, że jest ateista, ale był wychowany ściśle w duchu chrześcijańskim, podobnie jak niemal każdy głośny radziecki ateista, natomiast zwykli obywatele państwa radzieckiego w czasie II wojny światowej to byli niemal w komplecie albo chrześcijanie (prawosławni i inni), albo wyznawcy chwilowo niesłusznego bozi – Allaha i jemu podobnych. Była garstka animistów i pogan, zupełnie nieznacząca i w niczym nie decydująca o wojnie.

    Co do Hitlera, był to rzymski katolik, porządnie wychowany na katolika i żyjący w bardzo katolickim państwie – najpierw Austrii, a następnie Niemczech, rządzonych przez protestantyzm (2/3) i katolicyzm (1/3). Ci co głosowali na Hitlera, ci co tworzyli z nim III Rzeszę, zakładali obozy koncentracyjne, napadli na Czechy, Polskę,Francję z Holandią,Belgią, Lusemburgiem i Danią, ci co zajęli Norwegię, wybrali się zajać ćwierć Afryki i wreszcie napadli na ZSRR to byli sami katolicy oraz protestanci Możesz sobie wybrać który był który.

    Hitler, jak tylko doszedł do władzy, zaraz podpisał konkordat z Watykanem, z papieżem Piusem XII,kóry świetnie Hitlera znał i go podziwiał. Długo był nuncjuszem w Niemczech i świetnie roumiał co się tam dzieje. Jak tylko konkordat został podpisany, na jego mocy zostały udostępniuone przez katolików księgi kościelne, by sobie III Rzesza mogła w nich posprawdzać, kto jest katolik od pokoleń 4-ech i więcej, a kto żydowski, albo cygański przechrzta. Było to największe, najdokłaniejsze źródło wiedzy nazistów o Żydach, których dzięki temuz nadzwyczajną łatwością wyłapywali wśród Niemców, niezależnie od tego, że na nich ochoczo donoszono.Donosili sami chrześcijanie.
    Wehrmacht, Sonderkommandos, Einsatztruppen, Gestapo, SS to, co do zasady, w1/3 katolicy, w 2/3 protestanci.

    Pius XII był zakochany w Hitlerze i najszczerzej go popierał, wraz z biskupami, czerpiąc przy tym wielkie zyski z wojny i mordowania Żydów. Kościół kat żądał od katolików posłuszeństwa wobec Hitlera i III Reszi to dostawał. Żądał służby w sprawie mordu w słusznej sprawie i tak było:miliony katolików mordował bez skrupołów,mając nieustająco czyszczone przez bozię, papieża i biskupów sumienia. Wyznawcy bozi czytali w niebieksich książeczkach o bozi mordów żądającym, nagradzającym za mord, mordy uświęcającym i osobiście wykonującym. Nie ma lepszego i świętszego uzadanienia dla przemocy i mordu. Naziści na te właśnie zasady i uzsadnienia się powoływali, nic nowego nie musieli dodawać. Gunt od stuleci był gotowy.

    Pius XII był zachwycony, że Hitler zrobił to, o czym marzył od wieków Kościół kat: napadł na prawosławną i ateistyczną Rosję, by ją sobie siła mordu podporządkować i zmielić, tam się na wieki – i Wielką Chwałę Boską – instalując.

    Hitler nigdy nie został ekskomunikowany przez Kościół kat. Nic dziwnego: ekskomunikując, musiałby ekskomunikować miliony katolików i siebie samego. Siebie nigdy nie ekskomunikuje, ani nawet nie potępi. Rządzi zasada: semel catholicus, semper catholicus, którą zarówno Święty Ojciec Święty stanowczo przypominał, jak i jego panzer następca Benedykt XVI. W XXI wieku, co powinieneś sobie porządnie włożyć w głowę,skoro o nim gadasz i jakichś ateistach.

    Zostałeś grzecznie poinformowany co do tego, jak było i jest, teraz uklęknij i zmów paciorek za to, że żyjesz w kłamstwie co do tego o czym tu nagadałeś stos bredni i które nędznie szerzysz. Idź i już nie grzesz więcej.

  173. anumlik
    28 czerwca o godz. 16:04

    Ja tam się kocham w postaci tej pani i jej umyśle, co to jest szefowa komisji. To taka pani, co co jeszcze nie wie, że jak będzie kopać to wykopie swoich. Będzie zdziwiona, więc znowu zakopie i na kopcu zrobi babkę oraz posadzi kwiatuszka i ładnie zaśpiewa.
    Umysł nadobny i calkiem ozdobny.

  174. @Szymonowicz
    28 czerwca o godz. 16:30

    Obawiasz się o własną skórę, gdy ateiści ruszą „wycinać ciemniactwo”?
    Żarty na bok. To na razie ciemniactwo usiłuje po swojemu urządzić świat tobie i twojej rodzinie, a szczególnie zawzięte jest na kobiety, obcych i odmieńców odstających od „polskiej normy”. Wycina kulturę z mediów, drzewa z puszczy, historię z podręczników szkolnych, resztki empatii i wrażliwości z dzieci i młodzieży…

  175. anumlik
    28 czerwca o godz. 16:04
    słyszałam tę wypowiedź, na czasie, bo znów okazało się, że trzeba komisarza do zarządzania SKOK PIAST (nie pamiętam gdzie).
    Rozbawiła mnie odpowiedź Marcina K. na pytanie, czy to w SKOKu na ul. Kołobrzeskiej (tu Brejza okazał zdjęcie oddziału SKOK) zawarto umowę kredytową. Marcin K odpowiedział, ze raczej nie, bo jego rodzina nie mieszka w poblizu tego miejsca (!).
    Jakby miejsce zamieszkania i miejsce zawierania umów miało znaczenie.

  176. Jeszcze o tzw. „zwyczajnych ludziach”. Przecież to zwyczajni Niemcy, dobrzy katolicy, z poduszczenia swoich pasterzy, szli przelewać krew za kaka i Ojczyznę. Msze za Fuehrera odbywały się regularnie w każdym niemieckim kościele. Drang nach Osten było krucjatą przeciwko „bezbożnikom” z Rosji Sowieckiej. Fakt, że „katolicka” Polska znalazła się na drodze owej nabożnej krucjaty, nie grał roli, a zachwycony nazizmem papież natychmiast po inwazji mianował niemieckich biskupów.

    Kaka popierał Hitlera na całej linii, do chwili gdy naziści zaczęli przegrywać. Wtedy uczynił woltę udając, że nigdy w życiu nie nawoływał do faszyzmu. Dokładnie tak samo jest obecnie w Polsce – PiS wygrał wybory dzięki poparciu kaka. A dokonało się to rękami „zwykłych ludzi”, bogobojnej świątobliwej trzody. Zwrot do faszyzmu zawsze zyskuje poparcie kaka – tak było z Mussolinim, Franco i Salazarem. Papież Benedykt bronił Salazara przed aresztowaniem – do ostatniego tchu.

    Tyle, że kaka bez „zwykłych ludzi” nic nie znaczy. Już nawet opętany „boskim szaleństwem” biskup Ambroży z Mediolanu wykorzystywał skatoloną, bezmyślną tłuszczę. W Polsce nuncjusz papieski Agostino Migliore przechwalał się w poufnym liście do szefa, że gdy Rydzyk zaryczy (jak lew, hi hi !!) to zatrzęsie krajem. Jak by to zrobił bez współpracy posłusznego stada baranów? To właśnie „zwykli katolicy” wspierają kaka.

  177. Na marginesie
    28 czerwca o godz. 17:11
    dziękuję za współodczuwanie…a psik!

    anumlik 16.04
    zaraz potem pani przewodnicząca wyczytała, które gazety lub wydawcy osiągnęli największe przychody z reklam Amber Gold. Bez wskazania, w jakim okresie (od -do)te reklamy zamieszczano.
    Przecież wiadomo, że ceny reklam w poszczególnych tytułach zależą od nakładu. Dwie reklamy w gazecie o ogólnopolskim zasięgu z dużym nakładem moga kosztowac tyle samo, co kilka w innym medium prasowym. To się nazywa wybiórczość tematów.
    Sama widziałam te reklamy i zastanawiałam się, jak po doświadczeniach z Bezpieczną Kasą Oszczędności Grobelnego jeszcze ktoś się załapie na te procenty.
    Okazuje się, że brak wiedzy o lokowaniu środków oraz ignorowanie informacji i ostrzeżeń KNF nie przekona pazernych, chciwych krajan. Polecą na te procenty z ostatnim groszem przekonani, że są spryciarzami.

  178. A jak słyszę, że Polska jest katolicka, bo katolików w Polsce jest najwięcej, a mniejszości etniczne, światopoglądowe, genderyczne itp. powinny siedzieć cicho, to śmieję się w kułak, bo za niewiele lat to katolicy będą w mniejszości… i być może wtedy docenią zalety liberalnej demokracji, „głupiego” ustroju, który szacunek dla praw mniejszości ma wpisany w swoje dokumentalne fundamenty.

  179. @Tanaka 28.6, 17.12

    Albo jestes debilem, albo ultra ateo-katolikiem. Powtarzam: NIE CHCIALBYM ZYC W SWIECIE, w ktorym Ty i margineska byscie rzadzili… Nie byloby miejsca na nikogo, poza wami i waszymi „prawdami”. Orwell(jesli ci cos to nazwisko mowi) ostrzegal… zrobilibyscie to, co robisz ze wszystkimi, ktorzy mysla inaczej niz Ty. Narazie wystarczy „oplucie”. I sprowadzanie blogowiczow do idiotow, lub zarazonych KK chlopakow…
    Od „my wiemy” do czynow droga niedaleka…Znasz historie? Pewnie? Tak zaczynaly systemy szalenstwa.

  180. @Szymonowicz
    28 czerwca o godz. 17:47

    Jestem ciekaw twoich wizji świata rządzonego na spółkę przez Tanakę z namargineską. Poważnie, jakieś konkrety? Może wyjdzie scenariusz filmu grozy? Co zrobią ci osobiście? Kogo z blogowiczów sprowadzą do idiotów lub zarażonych KK chłopaków? Mnie jakoś fantazji nie staje, aby wyimaginować sobie, co ci się roi pod czerepem.
    Wiem, wiem, od rzemyczka do koniczka. Dasz ateiście blog, gdzie nie będzie nachodzony i temperowany przez religiantów, to jeszcze mu się władzy w całym kraju zechce 🙄

  181. Kopia nie najlepsza, ale scenka w sam raz – to jest parodia „rozumowania” Szymonowicza

    https://www.youtube.com/watch?v=WYb86qF0pUo

  182. @Szymonowicz 28 czerwca o godz. 17:47

    Na razie w „opluwaniu” połączonym z konfabulacją celuje tylko Szymonowicz.
    Rozumiem, że kaka zbiorowo trzęsie portkami, ale żeby aż tak…
    Na pewno trudno będzie rozstać się z waaadzą.

  183. @konstancja
    28 czerwca o godz. 16:55

    Jechałem wczoraj pociągiem z Genewy i starałem się oddychać jak najrzadziej i najpłycej. Była pora powrotu z pracy (godz. 18) stada facetów pod krawatami wyrojonych z banków, domów handlowych i firm brokerskich. W wagonie I klasy prawie wszystkie miejsca były zajęte, na stolikach rozłożone laptopy, tablety, komórki, praca była kontynuowana, a co drugi facet kaszlał, smarkał lub kichał 🙁
    Jeden, Rosjanin chyba, bo w tym języku mówił (do telefonu) najpłynniej, nie przestawał zawierać transakcji i wydawania poleceń po angielsku, rosyjsku, hiszpańsku. Z tego co słyszałem, to obracał milionami, chodziło o finansowanie inwestycji czy czegoś tam, kazał pobierać drobne prowizje rzędu 90-450 tys. euro. Na szczęście nie kaszlał. Przyjrzałem się aktualnej bankowej modzie (damy też były, przeraźliwie szczupłe, w obcisłych eleganckich sukienkach), skarpetkom, butom, krawatom… Interesujący, zestresowany świat.
    Mam nadzieję, że mnie nie zarazili bakcylami ze swoich klimatyzowanych biur. Pociąg też był klimatyzowany, ale o w ile pierwszym klimatyzacja nie wyrabiała (upał na dworze, wielu pasażerów) o tyle w drugim, po przesiadce, była lodownia. Było jednak mało pasażerów i żaden nie kaszlał. Teraz ochłodziło się znacznie, leje i będzie lało przez parę dni.

  184. No to kiedy Tanaka będzie tym cysorzem *podkowa*

    Jakby ktoś mnie wołał to czytam Przekrój na kanapie obok 🙂

  185. @NeferNefer 28 czerwca o godz. 18:43

    Cysorzem to peszek.
    Co by było, gdyby naprawdę został biskupem?
    I tu jest pole do popisu – dla wyobraźni 😉

  186. @Tebormery, 28.6, 17.20,
    Czy rzeczywiscie musi pan o tym pisac. Czy nie wystarczylo wiele moich wpisow, w ktorych wypowiedzialem sie jednoznacznie przeciwko patologicznej hierarchii koscielnej? Przeciwko ich psychopatii? Nie pisalem o tym? Pisalem.
    Problem na tym blogu polega na tym, ze wielu nie czyta.
    A jesli juz, to po wspomnieniu paru pozytywnych stron KK, to nie do pomyslenia!!! Tysiace ludzi w Polsce szuka ksiezy. Czy to w sytuacji nadciagajacej smierci, czy w innej…I na to jest miejsce. Nie wolno? Bo majacza? Trzeba ich odwartosciowc jako przyglupow? Nie sa nimi. Zyja i tak decyduja. To jest, pozwole sobie powiedziec, egzystencjalny fakt…Ale z tego natychmiast slyszymy o „ciemniactwie” i manipulacji KK. Ateisci? Mowie o ich „twrdym rdzeniu”. Czy aby nie jeatesmy wolnymi ludzmi? I wybieramy, w co wierzymy albo nie? Czy blogowicz a,b,c ,ktory jest ateista ma prawo uwazac wierzacych za idiotow? Tylko wtedy, gdy pozostaje w jego zabetonowanej glowie…Ale wtedy jego „glowa” jest tak samo fanatyczyna, jak wszystkich tych, ktorzy w swiecie nie widza zadnych innych glow.

  187. Jestem świeżo po lekturze „Znów idziemy na piwo. Hugo-Bader robi audyt w PGR-ach” (Duży Format)
    Przeraźliwie przygnębiające 🙁

  188. @Szymonowicz
    28 czerwca o godz. 19:01

    Naprawdę spotkałeś ateistę, który sprzeciwił się woli umierającego rodzica proszącego o księdza?
    Po raz nie wiem już który próbuje się tutaj uświadomić tobie i innym wierzącym, że nikt nie ma nic przeciwko uprawianiu waszych wierzeń prywatnie i w ramach wolności przekonań. A ty z dziwną tępotą wmawiasz, że ktoś ci tego zabrania, przychodzi do ciebie do domu i mówi, że jesteś idiotą.
    Czego szukasz na blogu ateistów? Potwierdzenia, że jest super być wierzącym w baśnie dla plemion pasterskich sprzed paru tysięcy lat?

  189. „Czy blogowicz a,b,c ,ktory jest ateista ma prawo uwazac wierzacych za idiotow?”

    Oczywiście, że ma prawo. Jest wolność przekonań, czy nie ma?
    Ty się możesz zrewanżować tym samym, na swoim religijnym forum.
    O ile twoja religia, nakazująca miłować bliźniego swego jak siebie samego, na to ci pozwoli 😎
    I nadstawiać drugi policzek, co czynisz z wyraźną lubością.

  190. Tanaka – 14:52

    „teraz jest kampania: Durex uprasza o nieprzerywanie stosunku. Jeśli są trudości, należy co należy założyć.”

    W pewnym wieku, przerywanie stosunku wcale nie oznacza przerywania stosunku w tradycyjnym znaczeniu tego zlepka. Trudnosci bowiem nie sa takimi samymi trudnosciami jak za mlodu bywalo. O pewnym wieku my tu wciaz nadajemy. I o symbolice przerywania

  191. A tak w ogole to jeszcze troche jeszcze troche i z dezertera zrobimy neofite jak cholera. Podczas gdy z Szymonowicza nastojaszczego ateistycznego blogowicza. Jak na ten blog przystalo. Cala zasluga przypadnie Namarginesce. Bo Toby na odbieranie zaslug moze nie pojsc

  192. Jak juz o stosunkach mowa

    Nauczycielka na lekcji oznajmiła dzieciom, że Bóg nie istnieje, więc nie muszą sobie nim zawracać głowy. Jako praktyczny dowód zaproponowała:
    – Wszystkie dzieci robią figę i unoszą rączki do góry. Zobaczycie, że się nic nie stanie, bo nie ma Boga!
    Wszystkie dzieci z wyjątkiem jednego posłusznie podniosły rączki.
    – A ty czemu, Abramku, nie zrobiłeś figi?
    – Bo to jest tak, proszę pani. Jeśli Boga nie ma, to komu ja tę figę pokazuję? A jeśli jest – to po co sobie psuć stosunki?

  193. @Orteq 27 czerwca o godz. 23:37
    „Ty, czlowieku zza kaluzy, jestes szczegolnym przypadkiem religijnosci. O co cie zawsze zreszta podejrzewalem. Z dosyc duzym wsadem sympatii”
    😉
    Moja uważać, bardzo mało pryncypialnie, że moja mieć tyle innych, bardziej pilnych problemów życiowych, że stanie się pryncypialnym ideowo i czystym jak łza ateistą nie zmieści się na mojej liście rzeczy do zrobienia. Gupi jezdem jak ta koza i nie mam przemyślanych i zadecydowanych wielu spraw, w tym stosunku do Boga, bogów, religii, ateizmu, deizmu czy teizmu oraz wszelkich innych izmów.

    Teoretycznie nie jestem przygotowany do żadnej filozoficznej dyskusji i taki np. prof. Hartman zmiótłby mnie w 3 sekundy podczas wszelakiej debaty. A raczej w 2 sekundy, wliczając sekundę na odchrząknięcie. Pochlebiam tylko sobie (ze złośliwą satysfakcją), że to ja wygrałbym każde „normalne” wybory przeciwko Profesorowi.

    Miałem kiedyś kolegę, który opanował język angielski. Nie uwierzysz, jak doskonale. Testowałem go na jakimś wielgachnym słowniku oxfordzkim czy innym kambridżowskim, razem z idiomami z XIII wieku i wszystko wiedział. To było straszne, jak on wszystko wiedział!
    A jednak pisma do miejscowych urzędów, w takich zwykłych, życiowych sprawach, kolega kazał mnie pisać i dzwonić do urzędasów i do wszelkiej lokalnej władzy to ja dzwoniłem. 😉
    I do miejscowego, amerykańskiego radia różnych kolorów aby się wesoło pokłócić „z tymi baranami” to ja wydzwaniałem.

    Bo ja znałem codzienny, prymitywny i chłopsko-robotniczo-amerykański amerykański. A on znał staroangielski, szekspirowski, konradowski, dickensowski, i jeszcze sto innych -owskich. Tylko jak gębę otwierał, to po drugiej stronie cisza zapadała, bo takich słówek ani takich czasów to oni tych Amerykańców w szkołach nie uczą. Np. znajdź ty mi Amerykanina, który „shall” w zdaniu użyje. 😉

    Dokładnie z tego powodu prof. Hartman by ze mną przegrał. Za mądry!

    U ludu można być za trzeźwym. Za bardzo niepalącym. Za bardzo kompletnym ateistą. Głupie ludzie oskarżali Rydzyka o drogie auto. No boki zrywać! Toż wiadomo, że plemię czerpie dumę z tuszy wodza. Im tłustszy wódz tym bardziej zadowolone z siebie plemię! Im lepsza kara (kara w garażu) tym lepiej to świadczy o nas! Im więcej rakiet międzykontynentalnych i dymiących kominów hut i czołgów tym my dumniejsi ze Stalina. I nikt nie pamięta o okruszkach chleba na stole i ogłodzie i o biedzie.

    Kościół ma ociekać złotem i kolorami i tonąć w kwiatach i pachnieć kadzidłami i być udekorowany drogimi rzeźbami i obrazami i ławki muszą być z najdroższego drewna no a drzwi muszą być całe odlane z brązu, rzeźbione i na 24 zawiasach każde skrzydło. A korona Panienki pozłocona.
    Podobnie nasz ksiądz powinien być wysoki, postawny, gruby, nalany na buzi, z sygnetami (dlatego biskup jest taki fajny!), z łańcuchami na szyi, w pięknej karze…

    W Chicago (i nie tylko) Niemcy (i nie tylko) budowali fabryki.
    A Polacy kościoły.
    Kościoły jak katedry!
    Trzy razy (trzy? trzynaście razy!) takie jak w rodzinnej wsi.
    A każdy kościół aż ociekał bogactwem
    No i „świadczył” o mnie-polskim imigrancie.

    Bo Hamerykany wszelkiej maści sie ze mnie i z nas nabijali, do najgorszej roboty posyłali, warunki życia były podłe, robota cholernie ciężka, kapitalizm wilczy i ogólnie to ka mać to życie to kure*skie było.

    A więc chociaż w niedzielę w tym naszym-moim kościele mogłem poczuć się człowiekiem. Dumnym człowiekiem a nie popychadłem-biedakiem-głupkiem.

    *************
    Rozpisałem się, trochę niekoherentnie, ale mam nadzieję, że udało mi się skomentować utopijność, niedopasowanie do realnego życia, szczególnie życia Polaka w Polsce i Polaka-emigranta krystalicznie czystej formy ateizmu.

  194. @Tobemory,28,6, 19.10,

    Pierwsze, gdyby nie dotarlo: nie je jestem katolikiem. I nie jestém tez komunista. Zwrocilem uwage na wiele idiotyzmow, ktore czytam na tym blogu. Ty tego nie widzisz, bo jestes „in”! Niech tak zostanie. Wszysko Ok? Tak. Mozna sie bawic w nieskinczonosc. Pewnie. Wesolej zabawy. Czego szukam na „blogu ateistow”? wyrazam moje zdanie. Nic mniej i nic wiecej. Ale to chyba „za duzo”? Czy sie myle? Czy nie byloby u was nudno, gdyby wszyscy mysleli tak, jak ty? Wtedy „blog ateistow” zniknalby…Czy sie myle?…

  195. Mowi fachowiec. Ks. Józef Pierzchalski SAC:

    „Kwestia współżycia z mężem, kiedy on chce, a Ty nie chcesz, jest sprawą bardzo delikatną. Kiedy on praktykuje stosunek przerywany, a Ty nie chcesz takiego stosunku, nie popełniasz grzechu. Problem moralny jest wyłącznie po jego stronie. Możesz spokojnie przystępować do Komunii świętej. Wiem, że to jest trudne, co teraz powiem, ale chciałbym Cię zachęcić, abyś nie odmawiała współżycia mężowi. Dlaczego? Ponieważ nie ma między wami porozumienia w tej kwestii, on Ciebie nie słucha, nie rozumie tego, o czym mówisz, nie odczuwa tak, jak Ty odczuwasz, przyjmij go z jego potrzebami i pragnieniami. Jeśli tego nie uczynisz, on może Cię zdradzać. To brzmi strasznie, ale taka jest w wielu małżeństwach rzeczywistość.”

    I dalej. Oraz glebiej

    „Niejednokrotnie pragnienie żony aby postępować zgodnie z zasadami moralnymi, które ona uznaje, wierzy, praktykuje, spotyka się z oporem ze strony męża. Co wówczas czynić? Nie godzić się na to, jak mąż chce współżyć, a tym samym prowadzić do permanentnych zdrad małżeńskich, czy też godzić się? Moja odpowiedź jest jedna: godzić się na takie współżycie, jakie proponuje mąż. Nie popełnisz grzechu współżyjąc w ten sposób… Bóg to wie”

    I my czekalim na taka salomowa mondrosc ojca SAC

  196. @zza kałuży, z godz. 20:48
    Bardzo zgrabny „wstępniak” popełniłeś. Wiesz? Następny taki prześlij bezpośrednio do red. Kowalczyka 🙂

  197. zza kaluzy – 20:48

    Wybieram co wazne. Reszte zostawmy na pozniej. Jesli w ogole. Co oznaczac by moglo pelnie zgody. Jakby oznaczalo

    „Toż wiadomo, że plemię czerpie dumę z tuszy wodza. Im tłustszy wódz tym bardziej zadowolone z siebie plemię”

    Zgoda z powyzszym cytatem wynika z moich uwarunkowan pochodzeniowych.

    Moja sp. Matka zwykla mawiac o ludziach z nadwaga: on/ona dobrze wyglada.

    Podejrzewam, ze glownie do Onego sie ta uwaga odnosila. Moja Rodzicielka bowiem byla zdecydowana czlonkinia plemienia, z ktorego wychodzila. Ze strony meza, Ojca mojego – swiec Panie nad jego niewierna dusza – wychodzac.

  198. dezerter83
    28 czerwca o godz. 10:18
    uczą się też uzasadniania swojego stanowiska i przekonywania do niego innych. Czyli rzeczy, które w polskiej debacie publicznej są w zaniku
    Moim zadniem w polskiej debacie nie ma „zaniku”. W polskiej debacie ,a przede wszystim publicznej, zawsze było wzajemne przekrzykiwanie się.

  199. @Szymonowicz
    28 czerwca o godz. 20:49

    Co rozumiesz przez bycie „in”? Znaczy modny?

    Pisałeś już, że nie jesteś katolikiem, teraz informujesz, że też nie komunistą, ale też nie ateistą, jak wnioskuję z twoich wypowiedzi.
    Komunizm nie wyklucza bycia chrześcijaninem. Anabaptyści, huteryci i niektóre inne grupy protestanckie dowodzą tego niezbicie.
    Odczuwasz jednak przemożną potrzebę jojczenia, że ktoś ci zabrania wierzyć w twoje bliżej niesprecyzowane hocki-klocki. Potrzebujesz uwagi wroga, aby się upewnić w słuszności wybranej drogi? I tego wroga masz nadzieję spotkać na forum dla ateistów?
    No, to podaj choć parę szczegółów twojej tajemniczej wiary, aby było tu trochę wiadomo, o czym „wyrażasz własne zdanie”, bo na razie tylko insynuujesz, że zostałbyś ofiarą rządów Tanaki and Co. a może się okazać, że trafiłbyś na czerwoną listę kultur zagrożonych wyginięciem 😎

  200. @Kostka 28 czerwca o godz. 8:37
    „Mysle sobie zatem, ze wszystko potoczy sie spokojnie wlasnym torem…”
    Ja za kałużą, żona w Polsce, czyli to od niej zależało, ale w tym punkcie zgadzałem się z nią całkowicie – dzieci same wybierały rodzaj szkoły. Tatuś tylko płacił… 😉
    Takim to sposobem część dzieci wybrała gimnazja i licea katolickie.
    Rezultaty są dla Kościoła raczej marne, przynajmniej jak dotychczas. Z tych 4 dzieci tylko 1 jest praktykujące…

  201. @anumlik
    28 czerwca o godz. 21:01

    Popieram.

  202. @@Szymonowicz
    28 czerwca o godz. 20:49

    Jeżeli cię to nieco uspokoi, to gdy nastaną rządy Tanaki, będę jak lew walczył o to, abyś nadal mógł uczęszczać do swojej świątyni i ją sobie finansować 😎

  203. @Tobermory 28 czerwca o godz. 21:31
    Ale tylko z własnej kieszeni Szymonowiczów!

  204. Szymonowicz
    28 czerwca o godz. 17:47

    Coraz bardziej mi się podobasz: zdanie po zdaniu – pustka co do treści, bluzgi co do formy.
    Teraz będzie test na dezertera: umyj rączki, siądz przeważnie na tyłku i napisz 5 zdań zawierająch treść wspartą faktami i rzeczową argumentacją. Masz czas do wczoraj. Niech będzie – do jutra.
    Tobermory dał czas dezerterowi do przedwczoraj, a ten jak zawsze: postanowił przeczekać w dziurze. Wlezie za jakiś czas i będzie pieprzył o czym innym, czyli to samo.
    Nie bądź gorszy niż dezerter, albo lepiej bądź, co da ten sam skutek. Mnie się to prawie podoba widzieć krzywą głowę. Fotogeniczność, rozumiesz, i przedwieczność.

  205. Na marginesie
    28 czerwca o godz. 21:47

    „ją sobie finansować” wydało mi się dość jasne, ale dla większej klarowności możemy dodać jeszcze twoje zastrzeżenie. Po zapłaceniu cesarzowi, co cesarskie.

  206. Blog ateistów nie zniknął nawet jak go Gospodarz zamknął. Siekierą tego nie zarąbie…

  207. @Tobermory 28 czerwca o godz. 21:51
    Bo ja ten tego w charakterze kropki nad i 🙂

  208. Orteq
    28 czerwca o godz. 20:55

    Ksiądz fachowu Józef itd. mówi więc to, co gada kobiecie każdy członek kleru: musisz nieść, kobieto, swój krzyż. Mężczyźnie gada coś odwrotne: ja cię rozumiem, kobieta nie rozumie, życie ciężkie jest, ale bozia patrzy z góry i wszystko rozumie.

    Z fachowej wypowiedzi fachowego księdza Józefa bije blask tępoty, sika krynica segregacji płciowej tłucze krzywa głowa: mężczyzna górą, na chórze, kobieta dołem, na kościelnej posadzce. Taka katolicka antropologia człowieka

  209. Zeby wszystko bylo jasne

    Ojciec moj jesli co mial, cale swoje stosunkowo krotkie zycie, to raczej niedowage. Zamiast nadwagi. Niedowaga wynikala, jak sie okazalo po Jego smierci, w wieku 48 lat, z wrodzonej wady w przewodzie pokarmowym. Wiec moja sp. Mama wszystkich mezczyzn ze „sluszna” waga nazywala dobrze wygladajacymi. W przeciwienstwie do Ojca.

    Taki szczegol. Nie wiem czy cos wyjasniajacy jesli o Jego ateickosc sie rozchodzi. Bo to Nim ja oddziedziczylem te przypadlosc

  210. Tobermory
    28 czerwca o godz. 21:31

    Ktoś kto wie, mówił, że o tym mówi ostatnia tajemnica fatimska: jak już słońce zrobi więcej fikołkow na niebie niż mistrz olimpiady na macie, to nastaną rządy Tanaki, a potem to już będzie samo niebo na ziemi. Tej ziemi.

  211. NeferNefer
    28 czerwca o godz. 21:52

    ja to gdzieś słyszałem, od fachowców: po wojnie atomowej zostaną tylko karaluchy i blog ateistów. Chyba między karaluchem, a ateistą jest jakaś różnica.

  212. Tobermory
    28 czerwca o godz. 21:19

    Z wypowiedzi Szymonowicza wnika, że on jest kobietą i Kopernikiem – co jasne, ale najorszego sortu, co też jasne,bo tak oświadczył jeden z drugim. Szczęśliwie, Kopernik najlepszego sortu już był.

  213. Tobermory
    28 czerwca o godz. 18:17
    Nocne imprezy Festiwalu Malta trochę mi zaszkodziły….
    Choć chciałabym się znaleźć w tym pociągu, niekoniecznie w towarzystwie głośnych rozmów biznesowych oraz smarkania, kaszlu i innych przypadłości, a dla samych widoków. Wyobrażam sobie, że to nie płaski widok mazowszański czy wielkopolski.
    Gdy się tylko wykuruję…świat przede mną stoi otworem. Na razie zabukowałam sobie wycieczkę w inną stronę swiata

    NeferNefer
    28 czerwca o godz. 18:43
    No to kiedy Tanaka będzie tym cysorzem
    Jakby ktoś mnie wołał to czytam Przekrój na kanapie obok

    dwa dni temu anumlik Cię przywoływał; podpowiedziałam, że jesteś zatopiona w nowym Przekroju…

  214. @Orteq
    28 czerwca o godz. 22:00

    W mojej rodzinie „dobrze wyglądasz” też się odnosiło do okrągłych i pulchnych, przy czym o facetach mówiło się jeszcze „postawny” 😎

    @Tanaka
    28 czerwca o godz. 22:02

    Czekam zatem, ale po ostatniej wizycie w Fatimie jakoś mało optymistycznie 🙁 Słońce bowiem ani drgnęło, tylko prażyło bezlitośnie biedną portugalską ziemię, a potem pożoga objęła nieodległe od Fatimy lasy, choć to okolica katolicka nad wyraz 🙄

  215. Tanaka – 21:59

    „mężczyzna górą, na chórze, kobieta dołem, na kościelnej posadzce.”

    Krzyżem leżąca na tej posadzce. I ruszająca tym co trzeba. No bo jak jak nie mopą to innym urządzeniem. Naturalnym, dla odmiany. Skad te celibastyczne katabasy znaja takie szczegoly intymnego pozycia damsko-meskiego?

  216. Dla tych, którzy myślą, że Radio coMaryja jest naj.
    W polonijnym Chicagowie poniży program jest zdecydowanie najbardziej dewocyjnym zdurnowacieniem:

    http://czasboga.org/2014/09/nasza-misja/

    Nasza Misja

    Zyjemy w czasach wzrastajacych zagrozen. Sily wrogie Bogu i czlowiekowi promuja wszelkie mozliwe zlo. Ukrywa sie za tym zamysl unicestwienia dotychczasowego moralnego, duchowego, spolecznego, kulturowego i religjinego porzadku swiata. Jest absolutnie pewne, ze nieprzeciwstawianie sie temu zlu, ignorowanie go doprowadzi do straszliwych nastepstw, m. in. do eksterminacji ogrmnych rzesz ludzkosci.

    Wrog Boga i swiata jest podly i bezwzgledny, powoduje nim oblakancza nienawisc. Ma wladze, ma pieniadze, ma media. Pod jego kontrola pozostaje przewazajaca czesc panstw i narodow. Na przyklad zdecydowana wiekszosc rzadow krajow europejskich, krajow Ameryki Polnocnej i Poludniowej tylko pozornie sprawuje wladze. Tak naprawde pokornie wykonuja polecenia wspomnianych przeciwnikow Boga i czlowieka.

    Majac na wzgledzie powyzsze, radio „Czas Boga”

    -informuje o zagrozeniach pojawiajacych sie na szczeblu lokalnym, panstwowym, miedzynarodowym i globalnym;

    -celem uswiadomienia sluchaczom natury i prawdopodobnych konsekwencji tych zagrozen inicjuje wymiane mysli;

    -popiera dzialania majace na celu zachowanie i kultywowanie chrzescijanskiej cywilizacji;

    -przypomina podstawowa prawdwe: ze Bog jest Panem wszechswiata i ze w ostatecznej konsekwencji wszystko zalezy od Niego

  217. Tobermory
    28 czerwca o godz. 22:15
    ten pożar nieopodla Fatimy na pewno był znakiem na 100 lecie objawień.
    Co oznacza ten pożar, co to za znak – dowiemy się za jakiś czas.
    Świadków wielu, w tym 61 Polaków.
    A Polak wiadomo-katolik.

  218. @Tanaka
    A ja czytałem,juz dość dawno, u jakiegoś węgierskiego wieszcza,że najpierw bedzie papieżem murzyn,potem Żyd,a na koniec jakiś Tanaka. I wtedy nastapi tak pieknie opisany przez Jana w Apokalipsoie koniec świata; Ruskie samolot zbombardują NY, amerykańskie rakiety Petersburg,koreańskieJaponie, a chińskie Australie. I ciemność nastanie nad wodami i ziemiami, bo gęste dymy będą ją pokrywać. Wojska Macierewicza odzyskają Zaolzie, a Praga zostanie ostrzelana prez nasze tomahowki, będzie placz i zgrzytanie zębów. Nie będzie takich rzeczy o ktorych Janowi się nie śniło; nie będzie prądu,internetu, wody pitnej, wina,piwa, blogów,wreszcie nie bezie i ludzi, bo przyjdzie bestia o trzec glowach , siedmiu ogonach, a każda głowa bedzie ziać ogniem. Z piwnic wyjdą szczury i zaczną ewoluować. Ale to już inna historia.
    Dlatego staraj sie Tanako nie zostać jak najdłuzej papieżem

  219. Toby – 22:15

    „W mojej rodzinie „dobrze wyglądasz” też się odnosiło do okrągłych i pulchnych, przy czym o facetach mówiło się jeszcze „postawny” ”

    Na moich terenach – Polska B – pewne slownictwo nie bylo dostepne. Postawny? Czy 172 cm to postawny wzrost?

  220. W pierwszą rocznicę śmierci p. Janiny Paradowskiej Polityka powołała Fundację im. Janiny Paradowskiej i Jerzego Zimowskiego. Przedtem była tylko Nagroda im. J. Zimowskiego.
    Co mnie zaskoczyło?Polityka tez każdą inicjatywę zaczyna od pokropka?

    Już teraz zapraszamy na organizowaną przez Fundację 29 czerwca o godz. 18.00 mszę świętą do kościoła Środowisk Twórczych w Warszawie (plac Teatralny 18). Mszę odprawi ks. Andrzej Luter. Również 29 czerwca złożymy kwiaty na grobie Janki i Jurka w Krakowie w Alei Zasłużonych na cmentarzu Rakowickim

    A może ja dziwię sie niepotrzebnie…

  221. @konstancja
    28 czerwca o godz. 22:19

    Na pewno jakiś znak. I nawet już teraz wiadomo jaki: lasy eukaliptusowe wzdłuż ważnych ciągów komunikacyjnych to śmiertelna pułapka w razie pożaru. Na trasie wiodącej przez te lasy zginęło prawie 50 automobilistów. Dodatkowy tuzin ofiar pochłonął pożar domów otoczonych lasem.
    Notabene, „modę” na sadzenie eukaliptusów (szybkie pieniądze od przemysłu papierniczego) wprowadził Salazar w czasie swojej dyktatury.

    Pożar, którego świadkami byli Polacy, miał miejsce w Hiszpanii.

  222. Tanaka 28 czerwca o godz. 17:12
    W Niemczech protestantow i katolikow bylo w 1939 roku mniej wiecej po rowno /protestantow pare %wiecej/. Obecnie pare procent wiecej jest w Niemczech katolikow.

  223. @Konstancja

    No i widzisz, miałaś rację:) wiosenny numer nie ruszony ale letni i owszem, ciekawy, fajnie się czyta.
    A widzę że Ci tekst wykrzywiło, fiu fiu

  224. @Orteq
    28 czerwca o godz. 22:30

    Czy 172 cm to wzrost postawny? Jeśli szeroki w barach i masywny…
    W każdym razie już nie przysadzisty, jak rządzący Polską kartofel (167 cm i baniasty brzuch)

  225. Lewy
    28 czerwca o godz. 22:22

    Mogę być po murzynie i po Żydzie. Mnie, w zasadzie, pasuje. Będę miał więcej czasu na rower, narty, plażę, czytanie przygód Kaptana Żbika i podrywanie letnich panienek.
    Ale podobno jest tak, że ludzkości się śpieszy z tym rajem na ziemi, a ja mam być przedrajski, znaczy, zrobić jak Jezusek: przygotować przyjście. Bo z tym Armageddonem to Ci chyba ktoś nagadał. Sam wiesz, miło jest jak dobre nadchodzi, co poznajemy co miesiac od prostego posła z ławy,oraz co tydzień z kościoła:

    Pan Jezus już się zbliża
    już puka do mych drzwi
    pobiegnę go przywitać
    z radości serce drży…

    Dalej też jest radośnie, a nawet jeszcze lepiej:

    O szczęście niepojęte
    bóg sam odwiedza mnie
    o Jezu wspomóż łaską
    bym godnie przyjął Cię

    Osoba niefachowa może pomyśleć, że lepiej już się nie da. Da się:

    Nie jestem godzien panie
    byś w sercu moim był
    tyś królem wszego świata
    a jam jest marny pył

    Pisałem z głowy, czyli z niczego, czyli mam kwalifikację na biskupa i tego, co Przygotuje Przyjście, Pukanie, Nadejście i Wejście. Jak kto pamięta od komunii, się nadaje.

    Teraz muszę zerknąć do książeczki, jak to idzie z ostatnią zwrotką. Tym bardziej się nadaję, bo zauważyłem,że biskup też zerka:

    Gdy wspomnę na me grzechy
    to z żalu płyną łzy
    bom zranił serce twoje
    o Jezu odpuść mi

    Jezusek poodpuszcza za murzyna i Żyda, ja przyjdę żeby pukającemu otworzyć. W końcu o uchodźcy pisałem, że też człowiek. Poprawię w ten sposób opinię Jezuskowi u Polaków i Polakom u Jezuska.

  226. otu
    28 czerwca o godz. 22:38

    Mnie się zdaje, z jakichś wcześniejszych informacji, że było, mniej więcej 2/3 i 1/3, na korzyść protestantów. Jeśli,jak mówisz, mniej więcej po równo, z paroma procentami na korzyść protestantów, to by było jakoś tak: 55/45 i 66,3/33,7 % Miedzy 66 a 55 różnica, wobec 100 nie jest wielka, ale fakt – zauważalna. Może wynikać z tego, że w 1939 Austria, katolicka, była wliczana do sumy ogólnej, a proporcje 2/3 i 1/3 wzięto z liczenia samych Niemiec.
    Tak czy inaczej, sami chrześcijanie, a jeśli katolików była prawie połowa, to i wpływy i skutki sojuszu Watykan-naziści bardziej tragiczne i zbrodnicze.

  227. @konstancja
    28 czerwca o godz. 22:33

    Te msze to już chyba odruch warunkowy.
    Czy w Polsce odprawiane są (przez katolickich księży) jeszcze jakieś inne msze, że trzeba podkreślać, iż ta będzie „święta”?
    Czy odróżnia się nabożeństwo od mszy (nabożeństwo+eucharystia)?

  228. Tobermory
    28 czerwca o godz. 22:34
    przecież napisałam, ze nieopodal Fatimy.
    Kilkaset kilometrów robi Ci różnicę?
    ta sama część kontynentu.

    NeferNefer
    28 czerwca o godz. 22:39
    czytam „P” z doskoku, bo wciąż …a psik!
    a skursywianie to Twoja instrukcja.

  229. Tobermory
    28 czerwca o godz. 22:57
    no właśnie, chodzi mi o ten odruch warunkowy.
    Może mniej by mnie zdziwiło zaproszenie na marsz, manifestację, bieg ku czci czy protest przeciw czemuś, niż to zaproszenie na mszę.

  230. @konstancja
    28 czerwca o godz. 23:00

    Tyż prawda 😉

  231. Tanaka 28 czerwca o godz. 22:55

    Nauczony czytaniem „miedzy wierszami” z czasow PRLu odczytalem tekst; co prawda Hitler byl katolikiem ale wiekszosc Niemcow to byly wredne protestanty ktore pociagnely za soba biednych katolikow. Elita hitlerowska skladala sie glownie z katolikow. Stad moja wypowiedz.

  232. Tak to wyglada u prawidlowych wyznawcow

    https://www.youtube.com/watch?v=DiPtMPbWQng

  233. Lewy
    28 czerwca o godz. 22:22

    Mój komentarz
    Można na tle katastrofy ziemskiej (zapowiadanej apokalipsy) przeprowadzić eksperyment myślowy, czyli zbudować hipotezę, co by się stało ze światem ożywionym w przypadku globalnej katastrofy w rodzaju wojny nuklearnej lub co gorsza po upadku meteorytu o kilometrowych rozmiarach.

    Teraz mamy najwyższy stopień ewolucji – homo sapiens i jego rozpychanie się na globie o ograniczonych rozmiarach.

    Gdyby po katastrofie pozostały szczury, to w jakim kierunku zaszłaby ewolucja. Czy znów w kierunku istoty inteligentnej? Ile lat by zajęło, by znów wyewoluował człowiek i czy byłby to taki sam homo, co dzisiaj, co by mogło potwierdzić, że na takiej planecie jak Ziemia – o podobnym rozmiarze, skalistej, z atmosferą i w podobnej odległości od Słońca o podobnej wielkości jak Słońce i podobnym okresie obiegu wokół niego oraz nachyleniu osi obrotu do ekliptyki i innych podobnych parametrach, ewolucja od szczura do organizmu inteligentnego zabiera tyle a tyle eonów i zawsze będzie to homo sapiens.

    I czy znów małpy (po wyewoulowaniu ze szczurów) musiałyby czepiać się drzew by mieć przeciwstawny kciuk, chwytne dłonie i po wykształceniu tychże zejść na ziemię, stanąć na tylnych kończynach, a dłoni użyć do posługiwania się najpierw kijami i kamieniami, potem łupanymi kamieniami i dzidami, czyli narzędziami, co by pchnęło, przyspieszyło ewolucję w kierunku rozwoju mózgu i wykształcenia się inteligencji, co by umożliwiło powstanie mowy jako środka komunikacji wewnątrz stada, a to z kolei by było podstawa do dalszego rozwoju organizacji stada, rozwoju logiki w myśleniu i zapoczątkowało by planowanie – co będzie jutro, co było wczoraj, jakie wnioski należy wyciągnąć z analizy porównawczej wczoraj z dziś i jutro, itd., powstałoby pojmowanie czasu, co jest pierwszą poważną abstrakcją jako że czas jest niewidzialny i wejściem na wyższy poziom logiki, itd.

    I czy by powstała wiara, wpierw w duchy przodków, w czary czarowników, potem w wyobrażonych herosów, a w końcu w jednego herosa naczelnego i jego podwładnych, co wraz z powstaniem pisma, nowej formy komunikacji, rozwinęłoby kulturę, logikę, myślenie analityczne i syntetyczne i doprowadziło w kulturze do nowej formy opisu świata – jego podziału na materię i ducha, z tym że duch w różnych cywilizacjach, jeśli by takie się wytworzyły, przyjmowałby formy ludzkopodobne lub uogólnione, zharmonizowane z ludźmi w ich wyobrażeniach lub samoistne, niebiańskie, itd.

    Być może by tak było, ale też być może skończyło by się na ślepej uliczne w ewolucji.

    Do dzisiaj odkryto chyba ponad tysiąc planet i jak się okazuje z podsumowań, to częstość występowania planet (na podstawie obserwacji z naszej Galaktyki) jest bardzo duża, być może co trzecia, piąta, dziesiąta gwiazda może posiadać planety. Niech będzie co setna podobną do Ziemi przy podobnej gwieździe jak Słońce i na podobnej orbicie jak Ziemia, co tysięczna nawet. Jeżeli co tysięczna, to na szacowaną na około 300 – 400 mld liczbę gwiazd w Galaktyce mielibyśmy 300 – 400 mln planet o zbliżonych konfiguracjach, jak Ziemia. Jest z czego wybierać.

    Być może jakiś nauczyciel z zaawansowanej cywilizacji galaktycznej już stworzył diagram ewolucji życia, który pokazuje na jakiej planecie w zależności od jej masy, odległości od gwiazdy macierzystej, wielkości tej gwiazdy, składy chemicznego tej planety, itd., ewolucja z wytworzeniem istot inteligentnych będzie trwała powiedzmy 4 mld lat, na jakiej tylko 1 mld lat, a na jakiej ewolucja życia skończy się na pierwotniakach.
    Coś podobnego jak diagram Hertzsprunga-Russela, który pokazuje jak ewoluują gwiazdy w zależności od ich masy.
    Pzdr, TJ

  234. @Tanaka
    28 czerwca o godz. 17:12
    Dzięki. Dobry tekst. Na temat i wiadomo co autor miał na myśli, w przeciwieństwie do Szymonowicza. Tam nie wiadomo czy chce być trochę w ciąży czy zjeść ciastko, ale na pewno wiadomo, że ma pretensje.
    Może to o pretensje chodziło i na nas padło?
    A Bushowi bóg ( busha) kazał napaść na Irak (?), a Walzowej duch święty też coś tam mówił…
    No to insz allah!
    Czy dezerter ukręca łeb barankowi albo gołąbkowi jak bóg kazał?
    Chyba kupie Przekrój. Czy oni też piszą „masz święta”?
    Czy Parandowska była praktykującą katoliczką, że ją tą mszą Polityka uświetniła?

  235. Korekta – nie masz święta, ale msza święta! 🙂

  236. Korekta
    w podobnej odległości od Słońca o podobnej wielkości jak Słońce
    Ma być
    w podobnej odległości od gwiazdy macierzystej o podobnej wielkości jak Słońce
    TJ

  237. Ewa-Joanna
    28 czerwca o godz. 23:17
    nie wiem i to własciwie nieważne, co wyznawała Pani janina Paradowska; ja ceniłam ją za publicystykę, która w jej wykonaniu była wolna od religii- nie uzewnątrzniała swoich poglądów w tym temacie.
    I dlatego ta informacja o mszy mnie dziwi. Nawet, jeśli święta.

  238. @Tanaka,

    Jestes nie-skonczonym religijnym manipulantem. Tylko pod „nazwa” ateista. @Dezerter, ktorego tak zwalczasz, to jeszcze w porownaniu z Toba–to pikus! Jestes ODPORNY na wszystko, co nie z Toba. Jak pseudoateistyczny mur. Chyba ci to „bozia” podpowiada… Na pewno nie masz z nia nic wspolnego? Pobawimy sie w psychoanalize? Sorry, nie mam czasu. Ale moze ktos…

  239. @Szymonowicz
    28 czerwca o godz. 23:32
    A może pokażesz nam, maluczkim, gdzie to i jak Tanaka manipuluje?
    Tak przykład po przykładzie plus miażdżąca krytyka ? No!?

  240. Szymonowicz po prostu bluzga, insynuuje i manipuluje.
    Aha, konfabuluje. To w sumie nic nowego.
    Religianci tak mają.
    Zawsze są bluzgi z magla rodem pod adresem konkretnych osób.
    Religia zabija myślenie, to fakt.

  241. Szymonowicz
    28 czerwca o godz. 23:32

    Napisałeś aż 10 zdań! A prosiłem tylko o 5, zbornych, posiadających treść, opartych na porządnych faktach i uargumentowanych.
    Kłócisz się z ekonomią i matematyką, obie dziedziny mówią, że jak się pisze 10 zdań zamiast wymaganych pięciu, to rośnie – dramatycznie – ryzyko popełnienia błędów. Zwłaszcza jeśli zdanie składa sie z czegoś więcej niż podmiot i orzeczenie.
    Jakbyś napisał pięć razy: „Szymonowicz pieprzy”, łatwo zdałbyś test: zdania są zgodne z faktem – pieprzysz, mają porządną treść i są solidnie umocowane w tym co gadasz.
    Napisałeś 10 zdań i każde jest albo puste, albo źle sformułowane, albo wszystko naraz i jest jeszcze gorzej: plujesz, ale niecelnie. Celne plucie jest cenne, jesteś w tym bezwartościowy.

    Miałeś okazję odnieść się do zdania po zdaniu z tego co o związku wyznawcy z niebieską książeczką, bozią i przemocą napisałem. Okazję zmarnowałeś, co jest bezalternatywne: na moc faktów możesz tylko bluznąć. Nic więcej nie potrafisz. Tym się strasznie wściekasz. I nic na to nie poradzisz. tak to już bozia urządził: są ci co mają głowę, są samogłowy i są bezgłowi. Bozia nie przyjmuje reklamacji, ja też, wścieklica zepsuje więc zawartość twojej głowy i wątroby.

    Nieco mnie to martwi, ale tylko nieco.

  242. @konstancja
    28 czerwca o godz. 23:30
    Trochę ważne. Bo jeżeli p. Paradowska była niewierząca, to celebrowanie kościołowe jest dla niej obraźliwe, bo odziera ją z poglądów.
    Przynajmniej ja tak to widzę, ale ja jestem wyjątkowo czuła na takie zawłaszczanie.

  243. Manipuluje że zrobi folder ze zdjęciami i nic, o.
    Miażdżąco krytykuję.

  244. @Na marginesie
    28 czerwca o godz. 23:50
    Dlatego napisałam kiedyś, że dezerter jest przynajmniej grzeczny. 🙂

  245. @tejot
    28 czerwca o godz. 23:15

    Człowiek uprzednio nie wyewoluował od szczura i nawet nie „od małpy”, tylko równolegle z nią, więc dlaczego miałby w przyszłości? To raczej szczur, jeśli przetrwa, wyewoluuje w stronę superszczura jak koń wyewoluował z jakiegoś czteropalczastego kurdupla. Były na Ziemi regiony, gdzie ekosystem znakomicie sobie radził bez człowieka (i bez szczura), a wraz z ich przybyciem (człowiek jakoś zawsze wlókł szczury, wszy i choroby ze sobą) natychmiast następowało ginięcie gatunków 🙁
    Ewentualną katastrofę nuklearną mają podobno szansę przeżyć tylko karaluchy 🙄

  246. @Ewa-Joanna

    Kup, kup, nawet jeden numer, wystarczy na wiele porannych kaw. I zupełnie jak po staremu.

  247. Ewa-Joanna
    28 czerwca o godz. 23:17

    Szymonowicz nie odpowie na Twój apel. Tak ma. Nie dając odpowiedzi, demonstruje definicję siebie.
    O mszy i Janinie Paradowskiej jeszcze nie czytałem

  248. NeferNefer
    28 czerwca o godz. 23:55

    Zmiażdżony krytyką, będzie miał z folderem większą trudność. Lepsza metoda to głaskać po główce,karmić mordoklejką i zachęcać: dasz radę, głupolku!

  249. @ Lewy 28.06 godz.7:59
    Dziekuje za wystawienie mi cenzurki autentycznej ateistki. Co bedzie jednak, kiedy zajrzawszy glebiej do swojej duszy, wytropie w sobie agnostyczke? Znowu, do diabla, ta dusza. Jak sie z tego wyzwolic?

  250. @ herstoryk 28.06 godz.8:19
    Tak, wiadomo o co Ci chodzi, ale nie mysl, zes tylko Ty jeden taki. Jako niewierna kobieta, nie mialam wstepu do meczetow w kraju muzulmanskim (zylam w jednym takim trzy lata). Za to spiew muezzina wzywajacego wiernych na modlitwe wspominam ze wzruszeniem.

  251. @Tobermory
    Co do tych karaluchów to chyba ściema – padają pod wpływem pospolitej trucizny. A w ogóle to miłe paskudztwa bakterii nie przenoszą, tylko nieco plują.
    Miałam jednego karalucha w mało używanej szufladzie. Porządny był, kupkę robił tylko w jednym kąciku szuflady, co jadł nie wiem, ale zawsze wracał do domu, znaczy do tej szuflady. Z żalem go utrupiłam, ale nie wiedząc nic o życiu seksualnym i reprodukcyjnym karaluchów wolałam nie ryzykować powiększenia rodziny.

  252. Ewa-Joanna
    28 czerwca o godz. 23:53
    wiesz, przysłowie mówi, że msze,nawet święte, stypy, pięciu biskupów na pogrzebie i cały ten ceremoniał bardziej potrzebny jest żyjącym, niż zmarłemu.
    Nazywa się to ostatnią ziemską drogą.

  253. tejot
    28 czerwca o godz. 23:15

    ewolucja życia zawiera w sobie znacznie więcej czynników kształtowania niż ewolucja gwiazd, a czynniki te są bardzo subtelne i podatne na zmiany oraz zakłócenia.

    Zapewne, w podobnych warunkach, mogłyby po raz wtóry powstać organizmy wyższe w miarę podobne – w niektórych aspektach – do istniejących (dziś lub historycznie). Ewolucja jednak, co wiemy, prowadząc do powstawania coraz bardziej złożonych organizmów, korzysta z niezwykłą częstością z wykształconych w prostych fazach rozwiązań.
    Zatem jeśli w początkowych fazach ewolucja poszłaby inną ścieżką niż nam znana, skutek oceniany mógłby być albo drastycznie inny, albo w jakichś aspektach podobny, ale oparty na innych zasadach. Nie mamy powodu sądzić, że do znanego nam skutku („homo sapiens”) nie mogą prowadzić inne drogi.
    Przy czym – znowu podkreślę – będzie to tylko przybliżenie.Drugi raz homo sapiens nie powstannie, choć może powstać jakis organizm o w miarę podobnej wielkości, kształcie i sposobie reagowania na warunki życia. I chyba niewiele więcej. Drugiego człowieka nie będzie.
    Nie będzie człowieka, za którego „umarł na krzyżu” Jezusek.
    Jest natomiast możliwe, że wykształcone u podobnie działającego do człowieka tworu przyrody fantazje spowodują wymyślenie innego Jezuska, o zupełnie innym imieniu i składzie, kóry może też się jakoś poświęcić dla tego człekopodobnego.
    tak czy inaczej, będzie to nie drugi człowiek tożsamy z nami, ale istota inna.

  254. To może Sądu Ostatecznego część druga. Zapraszam!
    JK

  255. @konstancja
    29 czerwca o godz. 0:21
    To ja właśnie jako żyjąca jeszcze czuję się oburzona!

  256. @ Tobermory 28.06 godz.9:19
    Co jest takiego typowo polskiego w wiazaniu pracy wylacznie dla pieniadzy z chaltura? Dokladnie ta teza – tworzenie sztuki sakralnej tylko dlatego, ze ktos za nia placi – padla na tym blogu. Artystom odmawiano autentycznej inspiracji religijnej tak, jakby artysta byl calkowicie odgrodzony od swiata, w ktorym zyl.
    Beethoven byl czlowiekiem Oswiecenia, wiec msze mogl komponowac czerpiac z czystej wyobrazni. Mozart byl masonem tworzac swoje Requiem. Ale byli tez tacy (i pewnie sa), ktorzy inspiracje znajdowali w swojej wierze. Sugerowanie, ze wielcy artysci swoje twory dopasowywali do potrzeb rynku, jest nikczemnoscia. I na tym blogu wlasnie tak nikczemnie zostalo to sformulowane.

  257. A cóż jest nikczemnego w twierdzeniu, że artysta tworzy na potrzeby rynku? Dlaczego ma to od razu być chałtura czyli praca niedbała, niedbale wykonana? Po czym poznać, że malarz albo kompozytor inspiruje się swoją wiarą? Inspiracje (temat) czerpie rzecz jasna z biblii lub określonej liturgii, bo msza ma stałe części, ze stałymi tekstami (Kyrie, Gloria, Credo, Sanctus, Benedictus, Agnus Dei) a jaką muzykę do tego stworzy, to kwestia jego talentu. Malarz zaś maluje sceny biblijne i portrety świętych, bo te mają wzięcie w licznych nowo powstałych świątyniach.
    Czym inspirował się Michelangelo malując swoich kształtnie umięśnionych nagusów na stropie Kaplicy Sykstyńskiej? Albo Rafael i jego piękne Madonny? Na kolanach je malował i z modlitwą na ustach?
    A prywatnie łajdaczył się w różnych aferach z kobietami, aż złapał chorobę weneryczną i zmarł po upuszczeniu krwi, w kwiecie wieku, bo zaledwie 37-letni.
    Fakt, że dzieło artystyczne może wywołać religijne uniesienie czy wzruszenie w widzu lub słuchaczu nie znaczy, że artysta musiał je w uniesieniu religijnym tworzyć.

  258. @ Tobermory 29.06 godz. 1.15
    Oczywiste, ze nie kazde dzielo sakralne zostalo stworzone w religijnym uniesieniu. Chyba to wyraznie zaznaczylam. Ale zaprzeczanie inspiracji religijnej w sztuce jest jakas dziwna forma uporu.

  259. Co rozumiesz przez inspirację religijną (poza tematyką) i jak ją rozpoznajesz w gotowym dziele?

  260. Jest w Neapolu kaplica Sansevero, ufundowana przez księcia Raimondo di Sangro – wynalazcę (m.in. pompa hydrauliczna, kolorowe fajerwerki), masona, alchemika, żołnierza i naukowca, a w niej, obok szkieletu cieżarnej kobiety i wypreparowanych modeli anatomicznych znajduje się marmurowa rzeźba „Cristo velato” (Giuseppe Sanmartino) i dalsze w podobnym stylu

    http://www.museosansevero.it/images/gallery/1_1.jpg

    Książę potrafił podobno replikować słynny cud krwi Chrystusa z San Gennaro (upłynnia się raz do roku) i inne takie numery, ale przed śmiercią zniszczył swoje naukowe archiwum, a po jego śmierci rodzina pod groźbą ekskomuniki dokonała reszty zniszczenia.
    I taki mason potrafił zainspirować rzeźbiarza do stworzenia unikalnego dzieła.
    Popatrzmy teraz na setki i tysiące pomników JPII. Zapewne któryś z nich powstał z inspiracji religijnej, ciekawe, który?

  261. kruk
    29 czerwca o godz. 0:14
    Jako niewierna kobieta, nie mialam wstepu do meczetow w kraju muzulmanskim (zylam w jednym takim trzy lata).
    Ciekaw jestem gdzie to było. Meczety zwiedzałem z żoną, bez najmniejszych problemów w Inonezji, Syrii i Iranie (choć tam musiała wypożyczać czador do przykrycia chusty i manteau), z miejscowym przewodnikiem w Omanie. Wpuszczano nas też bez wtrętów do niektórych meczetów w Jemenie, ale żona nosiła tam strój miejscowy.
    Nie jestem wielkim fanem praktykowanego Islamu, ale podobało mi się utylitarne podejście muzułmanów do meczetów – miejsc gdzie można uciąć sobie popołudniową drzemkę na dywanach, gdzie studenci mogą w ciszy i spokoju wkuwać do egzaminów, gdzie można się spotkać na pogawędkę ze znajomymi, itp. kościoły katolickie są w porównaniu o wiele bardziej formalne i o wiele mniej gościnne. BTW. w mojej liście pominąłem Wielki Meczet Sułtana Kabusa w Muscat – cudeńko architektury.

  262. @act
    28 czerwca o godz. 4:08
    czytac jak rhino {rajno} od rhinoceros – nosorozec
    W australijskim slangu „rhino” to też pieniądze.

    W temacie zaś sztuki –
    Muzyka i sztuka sakralna rezonują z potrzebami artystycznymi gatunku. Wrażliwość na melodie wydaje się być zaprogramowana przez ewolucję, bo niemowlaki wrzeszczą muzycznie i melodyjnie (https://jyx.jyu.fi/dspace/handle/123456789/22588). Podobne zaprogramowanie zapewne istnieje dla wizji. Co do obrzędów, to poza dwoma ww. dochodzi jeszcze instynkt stadny i psychologia tłumów. Religie po prostu „podpięły” się pod naturalne programowanie i używają go dla korzystnego dla siebie (a raczej kapłanów) efektu, spod którego trudno się wyzwolić, jak dowodzi przykład Zza Kałuży. To naturalne więc, że Michał Anioł, Bach, Beethoven, itp, etc. mogli zarobić na chleb z masłem, tworząc sztukę rezonującą z tym co się komu w duszy gra.