Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

15.06.2017
czwartek

BLOOMSDAY 16 czerwca 1904 roku

15 czerwca 2017, czwartek,

Tego dnia Ulisses z Dublina pan Leopold Bloom ruszył w świat, by zaznać wielu przygód wcale niemniej godnych opisania od tych opowiedzianych przez Homera. Zdaję sobie sprawę z tego, że mogę zostać uznany za snoba lansując na ateistycznym blogu to pozornie hermetyczne dzieło. Ale korzystam z daty 16 czerwca i jeśli w tym dniu nie uda mi się zainteresować choć jednej osoby powieścią Joyce’a, to poproszę Redaktora, by 17 czerwca zdjął ten wpis z wokandy. Oto moja laudacja.

Arcydzieło Jamesa Joyce’a „Ulisses” zapoczątkowało nowy rodzaj sztuki i doprowadziło go do doskonałości na przestrzeni jednego dzieła. Joyce w „Ulissesie” demaskuje konwencje literackie. Ostatecznym celem jest ukazanie człowieka takim, jaki jest w rzeczywistości. A rzeczywistość umysłu ludzkiego to równocześnie działanie świadomości, podświadomości, maleńkich zakamarków pamięci, budzących się dzięki przypadkowym skojarzeniom i usypiającym natychmiast, jeśli bodziec był zbyt słaby. Ukazać człowieka to ukazać cały umysł. W tym celu Joyce stosuje monolog wewnętrzny i strumień świadomości.

Oto mała próbka. Pan Bloom, Żyd i przekonany ateista, w swej peregrynacji po Dublinie wpada do kościoła i to, co się tam dzieje, widzi czytelnik jego oczami:

Kobiety ze szkarłatnymi pętlami sznurów na szyjach klęczały w ławkach, z pochylonymi głowami. Grupka ich klęczała przy balaskach przed ołtarzem. Ksiądz przesuwał się przed nimi, mamrocząc, trzymając tę rzecz w rękach. Zatrzymywał się przy każdej, wyjmował hostię, strząsał z niej kropelkę albo dwie i wkłada ją zręcznie w jej usta. Kapelusz i głowa kobiety zapadły się. Teraz następna mała staruszka. Ksiądz pochylił się, żeby włożyć jej to w usta, mamrocząc cały czas. Łacina. Następna. Zamknij oczy i otwórz usta. Co? Corpus. Ciało. Korpus. Zwłoki. Dobry pomysł ta łacina. Oszołamia je najpierw. Pociecha dla konających. Zdaje się, że nie żują tego tylko połykają. Znakomity pomysł: zjadanie kawałków zwłok, pewnie dlatego ludożercy łapią się na to… Widział je wokół siebie, tu i tam, głowy miały nadal opuszczone, otoczone tymi szkarłatnymi pętlami, czekały, aż to się rozpuści w ich żołądkach. Trochę przypomina macę: ten sam rodzaj chleba: przaśny chleb ofiarny. Popatrz na nie. Założyłbym się, że to je uszczęśliwia. Lizak. Tak, są. Nazywają to chlebem anielskim. Jest w tym ukryta wielka idea, czujesz w sobie coś w rodzaju Królestwa Bożego… Potem wszyscy są jak na rodzinnym przyjęciu, to samo w teatrze, wszyscy w jednej łodzi. Nie są tak samotni. W naszym bractwie. Potem wychodzą trochę podchmieleni. Wentyl bezpieczeństwa. Rzecz istnieje, jeżeli się naprawdę w nią wierzy. Uzdrowienia w Lourdes, wody zapomnienia i zjawa w Knock, krwawiące figury. Jakiś staruszek śpi obok konfesjonału. Stąd to chrapanie…
Ksiądz wypłukał kielich; potem zręcznie łyknął wypłuczyny. Wino. Bardziej arystokratyczne, niż gdyby pił, na przykład, to do czego przywykli, porter Guinnessa albo jakiś niskoalkoholowy napój, jak dublińskie gorzkie Wheatleya albo Cochrane’a piwo imbirowe. Marna pociecha. Pobożne oszustwo, ale całkiem słuszne inaczej mieliby tu samych pijaków, jednego gorszego od drugiego, żebrzących o kieliszek. Dziwny nastrój tego. Zupełnie słuszne. Absolutnie słuszne.
Potem ksiądz ukląkł i zaczął czytać z kartki:
– O Boże, mocy i ucieczko nasza.
Pan Bloom wyciągnął szyję, aby uchwycić słowa. Po angielsku. Rzuca im kość… Spowiedź. Każdy chce. A więc wyznam ci wszystko. Pokuta. Ukarz mnie, proszę. Potężny oręż w ich rękach. Więcej niż doktor albo adwokat. Nawrócona prostytutka przemówi do zebrania. Jak odnalazłam Pana. Tęgie głowy muszą mieć ci faceci w Rzymie: dyrygują całym przedstawieniem. A czy nie zgarniają pieniędzy? Także zapisy: dla ks.prob., aby dysponował według uznania. Msze śpiewane za spokój mojej duszy. Klasztory i zakony… Wolność i wywyższenie naszej świętej matki Kościoła…
Lepiej już iść. Braciszek naciągacz. Może zacząć obchód z tacą”.

Joyce w „Ulissesie” parodiuje różne style, raz to styl wzięty jakby ze starej skandynawskiej sagi, innym razem pojawia się suchy prawniczy język łaciny, rozbuchany język w stylu naszego Berenta, gdzie zachwala się piękno irlandzkiej przyrody „owymi potężnymi zwisami konarów olbrzymów leśnych”. Albo ckliwy styl harlekinów: Gerty MacDowell, która przysiadła nieopodal swych towarzyszek i zagubiona w myślach spoglądała w dal, była w rzeczy samej nadobnym przykładem uroczego irlandzkiego dziewczęcia, jaki tylko można sobie wymarzyć. Postać miała drobną i wdzięczną, nieco nawet, być może, zbyt kruchą.

Kiedyś późną nocą Ulisses Bloom ratuje Telemaka Stefana z opałów. Stefan skacowany po potężnym pijaństwie i po tym, gdy został pobity przez angielskiego żołnierza, podążał za Bloomem i obaj trafiają do schroniska dla dorożkarzy. I tu Joyce daje mistrzowski popis zmęczonej, kulawej prozy, gdzie zdania się kompletnie rozłażą, myśl biegnie ospale w głowie skacowanego Stefana, którego trzeźwy Bloom prześladuje swoją opiekuńczością i racjonalizmem, podsuwając mu wyschniętą bułkę.

Przed przystąpieniem do czegokolwiek innego pan Bloom otrzepał Stefana z większej części trocin, podał mu kapelusz i jesionową laskę i pokrzepił go ogólnie na duchu w zwykły samarytański sposób, czego Stefan najbardziej potrzebował. Jego (Stefana) umysł nie był, jak to się mówi, zamroczony, lecz nieco zachwiany, więc na wyrażoną przezeń prośbę o jakiś napój czy płyn, którego mógłby się napić, pan Bloom zważywszy godzinę i fakt, że w okolicy nie było pomp z wodą z Vatry, koniecznych dla ich ablucji, nie mówiąc już o możliwości napicia się, wymyślił sposób, sugerując bez namysłu schronisko dorożkarza, jak je nazywano, o kilka kroków stąd w pobliżu Butt Bridge, gdzie może natrafią na jakieś napoje w rodzaju mleka z woda mineralną albo sodową. Ale sęk był w tym, jak się tam dostać. Chwilowo sprawiało mu to nieco kłopotu, ale wobec tego, że spadł na niego oczywisty obowiązek podjęcia jakichś kroków w tej sprawie, zaczął zastanawiać się nad właściwymi sposobami i drogami, podczas gdy Stefan zajęty był nieustannym ziewaniem. O ile mógł dostrzec, tamten pobladł nieco, więc przyszło mu do głowy, że byłoby bardzo wskazane uzyskać jakiś pojazd, odpowiadający ich stanowi, obaj byli ok.lap., czyli oklapnięci, zwłaszcza Stefan, zakładając oczywiście, że coś takiego znajdzie.
En route pan Bloom, który w każdym razie panował nad swym umysłem, teraz zaś bardziej niż kiedykolwiek, był, prawdę mówiąc, obrzydliwie trzeźwy, powiedział do swego milczącego i, nie kładźmy na to zbyt wielkiego nacisku, niezupełnie jeszcze trzeźwego towarzysza kilka słów przestrogi re niebezpieczeństw nocnego miasta, kobiet o złej reputacji, wytwornych kieszonkowców, co, dopuszczalne raz na pewien czas, choć nie jako czynność nawykowa, stawało się jednak po prostu śmiertelną pułapką dla młodych ludzi w jego wieku, a szczególnie jeśli popadli w nałóg pijaństwa i znajdowali się pod wpływem napoju, chyba że posiadali nieco znajomości juijitsu na każdą okoliczność, gdy wówczas nawet człowiek powalony na wznak mógł wymierzyć brzydkiego kopniaka, jeśli nie miało się na baczność.
– Pan jest dobry katolik, zauważył, mówiąc o ciele i duszy, wierzy w duszę. Czy też ma pan na myśli inteligencję, siłę umysłu tak, w odróżnieniu od wszelkich przedmiotów znajdujących się na zewnątrz, od stołu, powiedzmy, czy tej filiżanki? Ja sam w to wierzę, ponieważ zostało to wyjaśnione przez ludzi kompetentnych jako drgania szarej substancji. Inaczej nigdy nie mielibyśmy takich wynalazków jak promienie X, na przykład. A pan w to wierzy?
Przyciśnięty do muru, Stefan musiał uczynić nadludzki wysiłek pamięci, aby spróbować skoncentrować się i przypomnieć sobie, zanim mógł odpowiedzieć:
– Powiadają mi, opierając się na najwyższych autorytetach, że jest to substancja prosta, a więc niezniszczalna. Byłaby ona nieśmiertelna, jak pojmuję, gdyby nie możliwość unicestwienia jej przez jej Pierwszą Przyczynę, która z tego co słyszę, jest absolutnie w stanie dodać to do wielkiej liczby innych Swoich psikusów, corruptio per se i corruptio per accidens są przy tym jednakowo wykluczone przez dworską etykietę.
Pan Bloom po zastanowieniu zgodzi się z ogólną treścią tej myśli, a choćby mistyczne subtelności w niej zawarte były nieco odległe od jego przyziemnych dociekań, jednak może postawić zarzut słowu prosta, zareplikował więc niezwłocznie.
– Prosta? Nie sadzę, żeby to było właściwe słowo. Oczywiście, przyznaję panu, chcąc ustąpić w jednym punkcie, że zderzamy się z jakąś prostą duszyczką raz na jakiś czas. Ale mnie chodzi o to, żeby powiedzieć, że czym innym jest, na przykład, wymyślenie owych promieni, jak to zrobił Röntgen, albo teleskopu, jak Edison, chociaż wydaje mi się, że to byłoby przed nim, Galileusz jest tym, o kim myślę. To samo da się zastosować do praw, na przykład, tak rozległego naturalnego fenomenu, jakim jest elektryczność, ale mówić, że wierzy się w nadprzyrodzonego Boga, to zupełnie inna para kaloszy.
– Och, to, zaprotestował Stefan, zostało ostatecznie udowodnione w wielu najlepiej znanych fragmentach Pisma świętego, nie mówiąc o dowodach pośrednich.
W tym zawikłanym punkcie poglądy ich obu, choć biegunowo odległe, zarówno dzięki wykształceniu, jak i wszystkiemu innemu, nie mówiąc o wyraźnej różnicy wieku, zderzyły się.
– Zostało udowodnione? Sprzeciwił się bardziej doświadczony z nich obu, trzymając się punktu wyjścia. Nie jestem tego taki pewien. Jest to sprawa poglądów poszczególnych ludzi, a nie wywlekając sekciarskiej strony tego zagadnienia, proszę o wybaczenie, ale nie zgadzam się z panem in toto. Wierzę, jeśli mam panu powiedzieć prawdę, że te wszystkie fragmenty były zwykłymi oszustwami, wpisanymi tam najprawdopodobniej przez mnichów, albo może jest to znowu sprawa podobna do sprawy narodowego poety, niby kto to właściwie napisał, jak z Hamletem i Baconem, a ponieważ zna pan Shakespeare’a lepiej niż ja, nie muszę panu oczywiście o tym mówić. Nawiasem mówiąc, czy nie mógłby pan wypić tej kawy?
– Nie mógłbym, zdołał wydobyć z siebie Stefan, któremu władze umysłowe chwilowo odmówiły dalszych funkcji kierowniczych.

Kapitalna jest wymiana myśli między żwawym, zdroworozsądkowym Bloomem, który na Stefanową, wziętą od Arystotelesa definicję duszy jako substancji prostej, odpowiada, że owszem zdarza się natknąć na proste duszyczki. No i ta niezapomniana parodia Arystotelesa w wykonaniu Stefana: Obnaż sztylety swych definicji! Końskość jest cością wszechkonia.
Bloom rozstaje się ze Stefanem i wraca do Itaki, do swej Penelopy, Molly. A powieść kończy 60-stronicowe zdanie bez jednej kropki i przecinka; monolog Molly.
Zaledwie dotknąłem „Ulissesa”, bo nie da się przedstawić całego bogactwa tej najwybitniejszej powieści XX wieku. Wpływ Joyce’a na literaturę i sztukę jest ogromny. Literatura południowo-amerykańska czerpała z „Ulissesa”, np. Cortazar. Becket (sekretarz Joyce’a) był jego kontynuatorem. Joyce zainspirował też latający cyrk Monty Pythona.

Lewy

PS
Cytaty z „Ulissesa” w tłumaczeniu Macieja Słomczyńskiego.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 274

Dodaj komentarz »
  1. OK, na szybko, aby wpis nie ulotnił się z wokandy.
    Telemak (Stefan Dedalus) to po naszemu Telemach.
    Pierwszą próbę przeczytania „Ulissesa” podjąłem na życzenie mojej polonistki, która wcisnęła mi do ręki to świeżo przetłumaczone przez Joe Aleksa dzieło. Gdybym wiedział, że na koniec będzie o seksie, to nie zniechęciłbym się tak szybko 🙄
    To jest książka dla dorosłych.

  2. @ Tobermory
    Probowalam czytac „Ulissesa” w oryginale, co moze byc latwiejsze niz brniecie przez przeklad na polski, jakkolwiek bylby on swietny – angielski operuje obficie slowami jedno-dwusylabowymi, co ulatwia ogarniecie tresci. Niestety bardzo szybko dalam za wygrana. „Strumien swiadomosci” mnie calkowicie zatapial. Najlepsze, ze inna przedstawicielka tej samej szkoly, Virginia Woolf, przyznala sie, ze Joyce’a nie pojmuje (mozna sprawdzic w Wikipedii). Sama Virginie Woolf czytalam, wydaje mi sie, ze zrozumieniem. Natomiast z zachwytem przeczytalam Prousta „A la Recherche du Temps Perdu” i to dwukrotnie. Mowia, ze to trzeci przedstawiciel kierunku, dla mnie jest fascynujacy a Joyce nijak sie do niego nie
    porownuje.
    Joe Aleks, a jakze, swietny. Gdybyz wszystkie literackie chaltury tak wygladaly!

  3. Najwybitniejsza powiesc XX wieku?

    A, w ktorej to, z licznych mozliwych kategorii powiesciowych, jest Ulisess najwybitniejszy? Czyzby we wszystkich? Pannajwybitniejszy????

    Roznorodnej zmiennosci narracyjnej nie da sie kwestionowac, ale to czy jest to zaleta, czy wrecz na odwrot wada, to i jedno i drugie, mozna. Co oczywiscie da sie zakwalifikowac jako zaleta, niezaleznie od osobistych zapatrywan kwestionujacego.

    Dywagacje religijne Pana Blooma, to mnie urodzonego ateiste, ktory nigdy nie mial podobnych ciagot, zwyczajnie smiesza. Tu upraszam wszystkich, ktorzy sie z jakiejkolwiek wiary wyzwolili, o zrozumienie, dla mojego nierozumienia. Wspomniane dywagacje mnie zainteresowaly, jak okienko, przez ktore moge podejzec problemy odreligijnych wyzwolencow. Niemniej choc co nieco zrozumialem, to zrozumialem, ze sie tak naprawde do konca ze swojej religijnosci jednak nie wyzwolili, skoro nieustajaco odczuwaja potrzebe upewniania sie co do slusznosci swojego wyzwolenia sie.

    Zmoglem Ulisessa dwukrotnie w tlumaczeniu i przebilem sie od poczatku do konca przez oryginal. Tak wiec, jako trzykrotny czytelnik dziela Joyce’a i pieciokrotnie paletajacy sie turystycznie w Dublinie, wyraze swoja opinie o tym co jest w moim przekonaniu najwieksza zaleta Ulisessa. Wspomniana zaleta jest powalajacy na kolana reportarz z pijackiego turnee Pana Blooma po dublinskich Pubach.

    Arcydzielo!

    Wiem co pisze, bo w odstepie ponad dwudziestu lat, dwukrotnie z Ulisessem w reku odbylem pielgrzymke jego sladami i za kazdym razem mialem identyczne odczucia, zgodne co do joty z opisem Jamesa J..

    Od czasu, gdy on sam peregrnowal po dublinskich Pubach minelo niemal 100 lat, a jak opisal tak doswiadczalem. I nie ma znaczenia, czy faktycznie sie nic nie zmienilo, czy tez sila opisu Joyce’a jest tak wielka, ze pod jej wplywem doswiadczalem tego co doswiadczalem, wazne jest to, ze tego wlasnie doswiadczalem…

    Guinessa nie mam „pod reka”, wiec zdrowko Pana B., znaczy sie Jamesa Joyce’a, Warka Strong wychyle.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zgadza sie, dla doroslych, bo dorsli dziecinnych opinii nie wyglaszaja.

  6. Lewy, zaraz przeczytam Twoj wpis,
    pozwol, ze odniose sie do poprzedniego, krotko:

    @act
    16 czerwca o godz. 1:51

    Jak slysze uprawnienie kobiet automatycznie przypomina mi sie lazienka, ktora dzielilem onegdaj z moja ‚moja’. Nie liczylem dokladnie ale ja mialem jakichs 10 artykulow higieny osobistej w tejze lazience, a ona wtedy ukochana miala ich okolo 281, a ja z trudem moglem poprawnie nazwac artykulow tych moze ze 12.

    Jerzy nasz odludny i jeziorny ma jak zawsze racje, no moze nie zawsze,
    szczegolnie z pleonazmami; slowa, partykuly, i inne czastki jezykowe
    nie musza byc logiczne, sluza czemus, np. angielski nie wstydzi sie tautologii, pleonazmow itp. wszystko dobre, co sluzy zwyklemu, ludzkiemu porozumieniu; przeciez wiesz sam. Moze Na margineska wyjasni, czy isc piechota to pleonasm, czy nie. Ta pani, ehhhh….

    Toby, a ja czytalem Joyce’a, ‚Dialog’, ‚Literature’, i wiele innych wspanialych periodykow pod lawka na polskim w liceum; pytanie nagle pada z Romantyzmu, jak sie obudzilem wywolany, Mickiewicz mysle obudzony nie calkiem, bo odkrywalem Pintera w ‚Dialogu’ , Sonety Krymskie, co myslisz poeta chcial wyrazic, pani prof. nikt nie moze zrozumiec prze pani , co poeta mial na mysli, siadaj @act (nie mowcie nikomu ale ta pani profesor od polaka, miala na czym siedziec, o Jezu trzymajcie mnie.)
    Teraz bedzie serio: pisalem niedawno w tym miejscu, Joyce i Beckett – mala prywatna obsesja moja.

  7. Urwalo mi sie….tak Samuel Beckett i Joyce, moj ‚bucket list’ zawiera podroz do Dublina, Trinity College etc. dom w ktorym mieszkal Beckett, lonek zna te miejsca, kokietuje miejscowych Irlandczykow troche, szczegolnie Emme, rude wlosy i niebieskie oczy jak otchlan oceanu. I ten celtycki akcent dla ktorego latwo byloby umierac.
    Uciekam zanim red. nasz Jacek Kowalczyk opierniczy mnie za nietrzezwosc – co zlego to nie ja Panie Jacku.

  8. Lewy, wlasnie przeczytalem Twoj wpis. Jak zawsze przedziesz elokwetnie i madrze . Lubie Cie czytac, bo emanujesz ta wlasnie madroscia.
    NB. Beckett Sam pisze sie przez dwa ‚t’ (nie mylic z Thomasem Becketem przez jedno ‚t’ hehehe)

    Pisalem niedawno na tym blogu, ze ‚Ulisses’ jest wzglednie latwa powiescia (utarlo sie, pewnie przez panie polonistki, {(panie wybaczcie, kocham polonistki) ze to Himalaje literatury}, sprobuj ‚Finnegans Wake’ tegoz Joyce’a; Beckett to zupelnie inna historia, przeczytalem wszystko, co moglem Beckett’a po angielsku, niestety nie znam francuskiego, by czytac oryginalne wersje Godota, Koncowki, Trylogii etc.
    Nie mozna definitywnie i arbitralnie mowic ‚Ulisses’ to szczyt awangardy 20 wieku. ‚Stream of consciousnees’ ‚wymyslony’ byl wczesniej przez Williama Jamesa i ‚zastosowany’ byl w literaturze przez tak wielu pisarzy przed Joycem, ze szkoda papieru, by wymieniac. Fajny wpis Lewy, dzieki.

  9. Lewy, czytalem ‚monolog Molly’ z wypiekami na twarzy w wieku lat 18.
    ‚“Anna was, Livia is, Plurabelle’s to be.’ Nieprawdopodobny geniusz.
    A ja ciagle mysle, ze Beckett byl wiekszy (glupie porownania, tak glupie, ze nie mozna ich ominac), takie moje idiosynkrazje…prawdziwa alchemia slowa ten pieprzony Beckett, Pinter mowil o Beckett’cie: ‚on nigdy nie pierdolil glupot’, trzymam sie tego. Tak mi dopomorz….ten..tego ..a Pinter, wyobras sobie, ze przeczytalem jego ‚wszystkie’ dramaty i kawalki poezji… i zapamietalem jeden cytat: to byl Stanley z ‚Urodzin Stanley’a” – nikt nie bedzie mi mowil , co mam robic, No kurwa proste…Zainspirowales Lewy, cos, to chyba dobry wpis, jezeli tak sie dzieje, co, bo po co sie trudzic, jezeli nie??

  10. Lonek, z powazaniem ,
    a co na tym blogu ‚odchodzi’ Przyjacielu, jezeli nie nieustajace odniesienia do ‚niebieskiej ksiazeczki; a??? Tanaka, ktorego uwazam za geniusza tak sie zindentyfikowal z krucjata antyklerykalna, ze czasami mysle Tanaka Torquemada, Wielki Inkwizytor ateizmu (wiem Tanako, ze masz poczucie humoru),

  11. Kruk,
    ‚Natomiast z zachwytem przeczytalam Prousta „A la Recherche du Temps Perdu” i to dwukrotnie.- jestes srogi czytelnik, jezeli to prawda. Ja tylko znam ‚Jean Santeuila’ (2 tomy) w przekladzie polskim, do ‚Czasu straconego’ nigdy nie podchodzilem, 7 tomow w angielskiej transkrypcji troche mnie przeraza…ale po co czytac jak sie wszystko juz wie o magdalenkach i o slabowitym Prouscie w poduszkach.

  12. ‚utraconego’ nie ‚straconego’ – jezyk polski.

    Dawno temu w Polsce odkrylem Geneta. Zaczalem od jego poezji (Lady of the flowers, nie pamietam po polsku, Pani Kwiatow?), to byl poeta, pozniej legendarny prozaik. Nie bardzo interesowala mnie jego ‚orientacja seksualna’, interesowal mnie jego samorodny geniusz.
    Ale jakie to ma wszystko znaczenie…

  13. Jeszcze w podróży.
    Dzięki @ackcie za rezonans.
    Kiedy mialem 28 lat polamałem się skutecznie na nartach i przez rok miałem nogę w gipsie, aż do udanej operacji. Był to dla mnie bardzo owocny okres w docieraniu do literatury. Miałem ocean czasu ; Prousta i Joyce’a czytałem całymi dniami, bo dla tych dwóch wielkich pisarzy trzeba poświęcić kawal zycia, a ja miałem to własnie szczęście, że mogłem to robić. Niestety zagoniony inteligentny czytelnik, rozproszony, nie ma dość czasu, aby się „dobrać” do tych arcydziel i stąd bierze się zła sława o ich hermetycznoci.
    Oczywiście czytałem wielu innych i na wlasny użytek stworzyłem sobie dość arbitralnie klub 6, najwybitniejszych pisarzy XX wieku. Do klubu należeli Joyce, Proust, Kafka, Babel, Bruno Szulc. Bułhakow. Potem do „Klubu Sześciu”musiałem jeszce dorzucić siódmego Marqueza za „Sto lat samotności”. No i proszę, z tej siódemki aż pięciu miała korzenie żydowskie. Co z pewnościa nie spodobałoby się naszym white powerom , dla których nawet ich idol Sienkiewicz jest juz zbyt hermetyczny, bo kto by tam czytał książke grubszą ponad 100 stron.
    Do mojego klubu nigdy nie zostali przyjęci proustoidalni Tomasz Mann i Musil ; nie dlatego, że bez zydowkich korzeni, ale że za dużo tam grafomaństwa.
    Ps
    Jak mi się uda dorwać dziś do kompa, to jeszcze sie powymądrzam
    Ps
    Toby, dzięki za Telemacha. W następnym wydaniu uwzględnię Twoją uwagę.

  14. Przeczytam chyba ponownie. Czytałem to na początku lat 70-tych i nic nie pamiętam.
    No może jedno: „smarkówa”

  15. @Lewy
    Tomasza Manna można różnie nazywać, ale nie grafomanem. Musila czytałem grubo po Prouście i stawiam go znacznie niż Prousta wyżej. Poza „Człowiekiem bez właściwości” napisał też „Niepokoje wychowanka Törlessa” – znakomitą książkę pokazującą jak rodzą się „zabawki Milgrama”. „Ulissesa” Joyce’a czytałem dwa razy. Pierwszy raz jednym tchem, zatapiając się bez reszty w jego prozie (i w Dublinie), w 1969 roku, drugi raz jakieś dwa lata temu. Z trudem dobrnąłem do końca. To nie jest lektura dla poetów, dla których mistrzostwem są japońskie „haiki”. Za to „Finnenganów Tren” w tłumaczeniu Bartnickiego podczytuję od czasu, gdy się ukazała po polsku. Gdzie bym nie otworzył – znajdę jakiś zachwycający literacki fragment. Podobnie jak w Biblii, którą stale czytuję, albo w „Hymnach Rigwedy”, czy – w odkrytych ostatnio za sprawą Olgi Tokarczuk – „Hymnów do świątyni” – krótkich poematach Enhuduanny, pierwszej w historii światowego piśmiennictwa z nazwiska znanej autorki, arcykapłanki świątyni boga Nanny, córki króla Sargona Wielkiego, żyjącej (i tworzącej) jakieś cztery tysiące lat temu.

  16. Przeaszam bardzo ale Buddenbrooków się nie da czytać, meh

    Ostatnio nic mi do głowy nie wchodzi, przestałam czytać książki i to mnie martwi, jakiś jaskółczy niepokój czy co, nie mogę się skupić.

  17. @@act
    16 czerwca o godz. 5:42

    Według Boya (tłumacza) jednak był to czas stracony
    „Utracony” w literaturze kojarzy mi się z rajem (John Milton – Raj utracony)
    Tłumaczył również Joe Alex, który jednak na Finnegans Wake połamał sobie zęby 🙁

  18. @NeferNefer
    16 czerwca o godz. 10:24

    Buddenbrooków wystarczy obejrzeć w telewizji

    https://www.youtube.com/watch?v=_j2fqwCF3Ak

    Z „Kanonu na koniec wieku”

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kanon_na_koniec_wieku

    można sobie wybrać parę interesujących pozycji (jeśli się ich nie zna lub dla odświeżenia), niekoniecznie 7-tomowych 😉 i czytać te, które naprawdę wciągną. Szkoda życia na jakieś nudne tomiszcza 🙄

  19. @actcie

    Bo to sa listy ateistow i jakos trzeba od czasu do czasu zaznaczyc bycie ateista, chocby malym odniesieniem sie do wspomnianej ksiazeczki z bajedami ogniskowymi dla doroslych dzieci, sprzed tych kilku tysiecy lat.

  20. @NweferNefer
    Masz rację. „Buddebrooków” nie daje się czytać. Ani teraz, ani – jak w moim przypadku – 50 lat temu. Ale „Czarodziejską Górę” 50 lat temu połknąłem, a rok temu odpuściłem po przeczytaniu kilkudziesięciu stron. „Tonio Krögera” przeczytałem rok temu (wtedy to postanowiłem „rozprawić” się z Mannem) z przyjemnością. Podobnie jak inne opowiadania.
    @Tobermorry
    Ta lista książek XX wieku sporządzona przez „Rzeczpospolitą” niezła jest. Coś bym z niej ujął, coś dodał (zdecydowania zabrakło Japończyków), ale z większością dzieł w kanonie bym nie dyskutował. A XXI wiek też już kilka niezłych powieści przyniósł. Nie tylko noblistów.

  21. @@Nefciu, anumlik
    Nie tylko Budenbroków nie da sie czytać, ale również np Doktora Faustusa.
    W tej ostatniej powieści genialny kompozytor Leverkuhn (Mann tu małpuje proustowskiego Vinteuila) tworzy arcydzieło symfoniczne. A arcydziełość tego arcydzieła polega na tym , że w przeciwieństwie do IX Symfonii Beethovena, gdzie wiekszość utworu wykonuje samodzielnie orkiestra i dopiero na końcu pojawia się chór z hymnem Unii Europejskiej, symfonia Leverkuhna jest od poczatku wykonywana w stowarzyszeniu z chórem i dopiero na samym końcu chór sobie idzie, a symfonię samodzielnie kończy orkiestra. Tomcio Mann chyba na stare lata kompletnie zdziecinniał.
    „Czarodziejska Góra” to też stara ramota, gdzie Mann stara się być, a to Dostojewskim, a to trochę Goethem, no ale zna francuski, więc pozwolił sobie napisać kilkadziesiąt stron w języku Moliera,co by jakieś niemieckie chamy bez znajomości tego wykwintnego języka,wpadały w kompleks, tak jak to troche się dzieje na blogu szprycowanym przez językowych obieżyświatów, czemu odpór daje nasz marynarz Pombocek.
    Sorry za to trochę długawe zdanie, ale tak mi ono wyszło jak Molly Joyce’a
    Ps
    Do mojego kanonu (prywatnego klubu) zaliczam jeszcze Faulknera za „Wsciekłość i wrzask”

  22. @Lewy

    Tak w ogole, to fajnie zes napisal. Juz mniejsza o Ulisessa, bo przy okazji o nim pogadania, choc zdaje sie, ze bardziej o Budenbrokach i Mannie idzie dyskusja, to sie zaczela dyskusja o samej literaturze.

    W tworzenie „list kanonow”, czy innych superhiciorow stulecia, sie nie wdam. Sadze, ze kazdy ma swoja i jednoczesnie, kazdy skromnie przemilczy na publicznie deklarowanej „liscie” jedna czy dwie ksiazeczki, ktorymi sie nie bedzie chwalil, ze je ma gdzies tam pod reka, coby bylo latwo siegnac.

    Nim przelamie ten niepotrzebny wstyd, jedna uwaga mi do glowy przyszla, ze nikt tak jak rosjanie zdolali, nie napisal od ponad stu lat nic rownie wielkiego, o bestii co sie w czlowieku czai i co rusz z niego wychodzi.

    U mnie na polce podrecznej, nie „od sciany”, ale w pierwszym szeregu, „od frontu”, stoja „Pratchety”… Stoja i sie tego nie krepuje, bo jakos tak jest, ze byloby mi glupio uzywac Ulisessa, czy innych Biesow, jako „pigulki nasennej” … Nawet jesli efekt usypiajacy, jest gwarantowany.

  23. @anumlik
    16 czerwca o godz. 11:48

    To jest lista według rezultatów plebiscytu wśród polskich czytelników.
    Zobacz, co jest ważne według Le Monde:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/100_ksi%C4%85%C5%BCek_XX_wieku_wed%C5%82ug_Le_Monde

    Od groma nudnych Francuzów (poza Asterixem 😉 ) i też ani jednego Japończyka 🙁

  24. @@ Lewy, Lonek
    Ja tu widzę, że w Ulissesie z Dublina brzmi echo dyskusji z Oliwy a koronek z Gandawy. Skoro tam są zaczątki Monty Pythona, to musi być tak, że przedczątki są w Pamiętniku znalezionym w Saragossie, podróży kapitana Gullivera do krainy Laputy oraz przygód Jakuba Rożenka w Gospodzie pod Królową Gęsią Nóżką O posiadanie takich zaczątków podejrzewam też Kapitana Żbika i Hana Solo.

    Krótko mówiąc: jestem z tych, co na Ulissesie polegli. Ale nad Wisłą poległy jest żywszy od niepoległego. W tym moja nadzieja. Podrażniony smakowitymi cytatami z dzieła, czuję wzmożenie pracy kubków smakowych. Może z tego być Wielki Powrót.
    Natomiast ze smakiem przeczytałem ‚Portret artysty z czasów młodości”. Nie od rzeczy na tym kacerskim blogu, a właściwie powinnością organizacyjną, jest wspomnieć cudowne, smakowite, soczyste i dogłębne, niewątpliwie w znaczeniu najgłębiej zmysłowym i seksualnym, opisy tego jak działa Piekło i jego Szatan. Przerażające po wywalenie kiszek na lewą stronę, co zresztą Szatan standardowo uwielbia. Identycznie jak ksiądz proboszcz.
    Ten Szatan, co posiada własną czarującą osobowość, tożsamość i numer Pesel – jak sprawozdawał nasz ulubiony Święty Ojciec Święty.

  25. @act
    16 czerwca o godz. 4:48

    Pamiętam ze szkoły: należy uściślić pojęcia.
    W związku z tym, mam pytanie: czy ja jestem geniusz ogólny, czy geniusz ateistycznej inkwizycji?

  26. nie mam czasu na gadanie 🙁

    @Lewy

    zgoda z tą Czarodziejską górą, straszna mysza z pretensjami

  27. NeferNefer
    16 czerwca o godz. 10:24

    Niemożność skupienia się na czytaniu może oznaczać zachodzące w głębokich warstwach osobowościowych procesy przekształceniowe, albo wzrost siły twórczej. Jak się człowiek mierzy z wielkim dziełem, odkłada na bok czytanie i czerpie z głębin siebie.
    Ja ciągle tak mam i gadam z głowy, czyli z niczego.

    Racja, Buddenbrokow nie daje się czytać. Szczęśliwie, dzieła nienadaące się, ktoś jednak przeczytał i w przypływie głupoty albo siły twórczej przerobił na film. W tej postaci, rzeczy nieczytywalną daje się obejrzeć. Czasem.
    Całość zagadnienia wyjaśnił przystępnie inż. Mamoń: „w polskim filmie nic się nie dzieje…aż się chce wyjść z kina. I wychodzę.” Całkiem jak z literaturą.

  28. @Tanaka

    Szpka … buch o ziemie. Jestes odwazny jak nikt do tej pory, przyznajac sie do polegniecia. W jakims sensie tez jestem „polegniety” i to w dwojakim znaczeniu. Raz, ze choc trzykrotnie Ulisessa „zaliczylem”, to zaliczajac, zaliczylem porazke, bo nie wywarl na mnie stosownego wrazenia w calosci, a tylko fragmentarycznie, o czym wyzej wspomnialem.

    Mam, graniczace z pewnoscia, przekonanie, ze to wskutek urodzenia sie ateista, a nie stania sie nim w efekcie rozumowego rozstania sie z wiara w bozie. Bedac ateista do szpiku kosci, rozwazania i dywagacje Mr Blooma, splywaja po mnie, jak prawda o katastrofie smolenskiej po Jaroslawie Kaczynskim.

    I identycznie jest z mieszkancami Dublina, ktorzy garsciami odcinaja kupony od Ulisessa, samym Ulisessem i wielkim Joycem, sie nie przejmujac zupelnie i z zapalem komercjalizujac wszystkie miejsca, chocby raz w powiesci wymienione.

    Czy o nich tez moznaby powiedziec, ze polegli na Ulisessie?

  29. @Tanaka
    Własnie mi o to chodziło, żeby choć jeden Człowiek(przez duże „C”) wrócił do Ulissesa. I jesli tym Człowiekiem bedziesz Ty, to moja satysfakcja nie będzie miała granic. Od „Portretu..” jeszcze lepsi są „Dublińczycy”, opowiadania na miarę Czechowa
    @anumliku
    Finnegans wake w tłumaczeniu Krysztofa Bartnickiego jako „Tren Finnegana”kupilem dla mojego syna, który obok topologii pasjonuje się Joycem (ma w swej bibliotece wydania Ulissesa w kilkunastu językach, nawet w chińskim)
    Dla mnie „Fineggans Wake” to juz całkowity odlot, jakby przetworzenie na literaturę muzyki. Dlatego praca Bartnickiego wydaje mi się czystym szaleństwem. Taką jakby synestezją, bo prędzej można przełożyć muzykę na obraz, albo dzieło literackie na muzykę, niż „muzyczna literaturę po angielsku” na muzyczną literature po polsku. Ale może sie mylę ? I chyba juz nigdy tego nie sprawdzę.

  30. @lonek
    A sięgnij poraz czwarty do „Ulissesa”. Np. zobacz jak Joyce przedstawia Obywatela, owo uosobiene ciemniactwa irlandzkiego, wypisz wymaluj pisowiec,oenerowiec, kibol i katolik w jednym. Nie moge Ci zacytować fragmentów, bo mój „Ulisses” spoczywa w Lyonie.
    Irlandia na poczatku XXwieku, pod butem angielskim, jest pełna takich obywateli jak poseł Pięta i rycząca czerń 10tego na Krak.Przedmieściu.
    Indagowany na temat Irlandii Joyce powiedział: „Skoro nie możemy zmienić narodu, zmieńmy temat”. Toteż wyjechał z Irlandii na zawsze i spoczywa sobie teraz w Trieście.

  31. Wow! Człowiek przez duże „C” 😯
    Lepszy sort jakiś?

  32. James Joyce spoczywa w Zurichu (cmentarz Fluntern) i to od 1941 roku.

    https://c1.staticflickr.com/5/4062/4720658236_2d68ee926e_b.jpg

    Jego grób, wedle portalu TripAdvisor, stanowi atrakcję Nr 104 pośród 210 miejsc do odwiedzenia w Zurichu.

  33. @Toby
    Wiedziałem, że mnie poprawisz. I co ja bym robił bez Ciebie, a Ty beze mnie ? A Człowiek to brzmi dumnie, jak powiedział Szołochow (ok już nie będę Cie podpuszczał, niech bedzie Gorki). A czy Tanaka nie zasługuje na duże „C” i Ty także ? Dlatego piszę do Ciebie „Ty” przez duże „T”. Ja to nawet Kaczora szanuję, chociaż jakbym mogł, to bym go i szpadlem i pogrzebaczem, ale z całym szacunkiem.

  34. Mimo że w czasie śmierci i pogrzebu Joyce’a w Szwajcarii byli obecni dyplomaci irlandzcy, żaden z nich nie zaszczycił swą obecnością uroczystości pogrzebowych, a późniejsze usiłowania wdowy Nory w celu sprowadzenia zwłok JJ do Irlandii zostały przez rząd tego kraju odrzucone.

  35. @Lewy

    Jestem kompulsywnym nabywca ksiazek, co sie przeklada na kolejke ksiazek do przeczytania, rosnaca szybciej niz moja zdolnosc ich czytania. Wiec nie siegne po raz czwarty. Zwyczajnie szkoda mi czasu, na czytanie tego co juz poznalem i moge miec na „co dzien” na zywo, gdy na lono Umeczonej zawitam. Juz predzej po raz kolejny wybiore sie do Dublina, zeby peregrynowac sladami Pana Blooma. Tylko, ze nie popelnie tego bledu, ktory popelnilem dziesiec lat temu, ze w dzien Sw Patryka sie wybralem…

    Piszesz o „Irlandii pod angielskim butem”, ale czy wiesz jak Irlandczycy w rdzennej Anglii byli tratowani? Czy wiesz, ze do 1964 roku, na drzwiach do wielu angielskich Pubow wisialy tabliczki informujace, ze „Psom i Irlandczykom wstep wzbroniony!”?

    @Lewy, swiat sie zmienia, ale bestia w czlowieku drzemie przyczajona i zawsze gotowa sie rozbudzic. Coraz zamozniejsza Irlandia zdaje sie wyzwalac z katolickiej ciemnoty i choc w Umeczonej obserwujemy renesans katolickiego obskurantyzmu, to mysle, ze jest to juz tylko labedzi spiew przed zdechnieciem ostatecznym. Joyce nie doczekal, ale mial Triest, slonce i wino, choc moze ciut ciut brakowalo mu Guinessa. Mam dopiero 62 lata i optymistycznie mysle, ze doczekam, choc opcja z Triestem, sama w sobie nie jest taka znow najgorsza.

  36. @Tobermory 16 czerwca o godz. 14:26
    Numer 98, nie 104. To tak gwoli… absolutnej ścisłości 😀

    https://www.tripadvisor.ca/Attraction_Review-g188113-d542816-Reviews-James_Joyce_s_Grave-Zurich.html

  37. Triest, podkreslam Triest !… Zurich? Nein ! Nein ! I jeszcze raz, Nein !

    Za porzadnie tam jest, jak dla mnie. Za dokladnie i za policyjnie tam jest. Tam 100% szwajcarow jest wlasnowolnie agentami policji. Jak sobie policja z ta liczba agentow radzi to ja nie wiem, ale ze na donosy agentow reaguje to wiem, choc nie z wlasnych doswiadczen, a z relacji przyjaciela.

  38. Joyce bawił w Trieście (z przerwami) w latach 1904-1915 i nie pojechał tam z własnego wyboru. Angielski agent, który zorganizował mu pracę nauczyciela angielskiego w szkole Berlitza w Zurichu, okazał się oszustem, żadna praca nie czekała. Dyrektor zuryskiej szkoły wysłał więc JJ do Triestu, gdzie była filia tej szkoły.
    Tam też jednak nie było dla niego stanowiska i dyrektor Berlitza w Trieście załatwił mu pracę nauczyciela w Puli (obecnie Chorwacja). Kiedy wybuchła wojna i uczniowie ruszyli na front, JJ wrócił do Zurichu.

  39. @Na marginesie
    16 czerwca o godz. 14:52

    No to awansował 😉

  40. … choć ja w tym linku czytam
    ” James Joyce’s Grave
    11 Reviews
    #104 of 210 things to do in Zurich

  41. Ale przed chwilą było 98! Ciekawe. Popularność atrakcji zmienia się w czasie rzeczywistym? Musi co.

  42. Borges, Nabokov, Hesse, Remarque, T. Mann, Joyce, Canetti…
    to tylko paru wybitnych. którzy na wieczny spoczynek wybrali gościnną szwajcarską ziemię. Sienkiewiczowi poszczęściło się tylko przez 8 lat. Patrioci wydarli go ziemi w Vevey (cudny widok na Jezioro Lemańskie) i wsadzili do sarkofagu w Warszawie…

  43. „A dziś mu ciąży cisza Berna, ten śnieg Syberią legł na serce
    Swobodo dzika i niezmierna! Tęsknoto, jakiej nie znał Hercen!”.

    To o Rosjaninie w Szwajcarii. Coś w tym jest. Szwajcarzy stworzyli zegarki.
    A o duszoszczipatielnych porywach to raczej u nich cicho sza.

  44. Ale Mickiewicz na paryskim bruku też się dusił.
    Chociaz nader elokwentnie to robił 😉

  45. Czytałem i nie rozumiałem.Bo potrzebna była znajomość historii.I pozostał feler .Do dziś nie wiem ,gdzie ma być kropka i przecinek.A ostatni rozdzial ,bez historii a z seksem ,klĘkajcie narody.Czytałem w 1972 i do dziś pamiętam.A fizycy zażyczyli do opisu atomu ,piwa ,czyli kwarków ,i to jest piękne.A napisać te dzieło ,mógł tylko obywate l
    kraju ,w którym w ciągu kilku lat nastąpiła rewolucja kulturalna ,na korzyść rozumu a nie szamaństwa.

  46. Trudno nie tęsknić za swobodą i otwartą przestrzenią w ciasnocie gór i na powierzchni 400 razy mniejszej niż współczesna Rosja i przy gęstości zaludnienia 25 razy większej.
    O szwajcarskiej duszy i jej porywach można się sporo dowiedzieć czytając Dürrenmatta, Frischa, Muschga, Loetschera, C.F. Meyera, Walsera i innych.

  47. (spod papierów)

    Lewy jak Ty szpadlem itd to ja przytrzymam (z szacunkiem)

  48. Nigdy, więc nigdy z tobą rozstać się nie mogę!
    Morzem płyniesz i lądem idziesz za mną w drogę,
    Na lodowiskach widzę błyszczące twe ślady
    I głos twój słyszę w szumie alpejskiej kaskady,
    I włosy mi się jeżą, kiedy się oglądam,
    I postać twoję widzieć lękam się i żądam.
    Niewdzięczna! Gdy ja dzisiaj, w tych podniebnych górach.
    Spadający w otchłanie i niknący w chmurach,
    Wstrzymuję krok, wiecznymi utrudzony lody.
    I oczy przecierając z lejącej się wody,
    Szukam północnej gwiazdy na zamglonym niebie,
    Szukam Litwy i domku twojego, i ciebie…

    Krajobraz widać inspirujący, a i śladami poety można się wybrać.

  49. W szwajcarskich górach jest jedna kaskada,
    Gdzie Aar wody błękitnymi spada.
    Pozwól tam spójrzeć zawróconej głowie.
    Widzisz tę tęczę na burzy w parowie?
    Na mgłach srebrzystych cała się rozwiesza,
    Nic ją nie zburzy i nic ją nie zmiesza;
    A czasem tylko jakie białe jagnię

    Przez tęczę idzie na skraju doliny

    Szczypać kwitnące róże i leszczyny;
    Lub jaki gołąb, co wody zapragnie,
    Jakby się blaskiem pochwalić umyślnie,
    Przez tęczę szybko przeleci i błyśnie…

    Byłem tam w ostatnią niedzielę.

  50. lonefather
    16 czerwca o godz. 13:54

    Na Ulissesie poległ ten, co jak ten powstaniec: rzucił się bohatersko. Ja tak miałem; wziąłem tomiszcze, na dłgą drogę pociągiem z Amsterdamu nad Wisłę. Byli takie czasy.
    Wlazłem do przedziału i czytam. Włazi ktoś jeszcze – ja czytam. Wlazła pewna urodziwa osoba płci przeciwnej – ja czytam. W końcu pociąg stanął w Berlinie. I stał – ja czytam. Ale jakiś zwierzęcy instynkt się we mnie odezwał, więc pierwszy raz od A’damu się odrywam i sam się pytam: co za cholera, czemu tak długo stoi? Wziąłem tomiszcze, buch do plecaka i z plecakiem – buch na peron.
    Jak ja – buch, to i pociąg – buch! Wziął i odjechał. To ja na drugi buch – trzeci buch – w nerwicę: cholera, zwiał i nad Wisłę będę drałował pieszo.
    Ale zwierzęcy instykt ma to do siebie, że jest zwierzęcy i wie jak jest: miałem się przesiąść, na innym peronie czekał na mnie pociąg. Ledwo wlazłem – para buch, koła w ruch i jedziemy nad słowiańską rzekę.
    Znowu wziąłem tomiszcze, ale jakoś się juz nie mogłem skupić. I tak dojechlim, ja i Joyce, nad prastarą rzekę nadwiślańską pod postacią Wisły.
    Może ta zwierzęcość nie dała mi się wczytać i przez nią poległem? A może niezadbanie o wsiądniętą do przedziału urodziwość płci przeciwnej? To by się zgadzało, bo za takie zadniedbanie kara się należy.
    Później też próbowałem. Ale fatum jakieś wisiało widać, bo się nie dało.

    Wzbudzony przez @Lewego do czynu, wezmę i poszukam w sobie albo determinacji, albo sowizdrzalskiego luzu, by się z Ulisseem znowu zmierzyć.

    Czy się dublińczycy tak mierzyli i tak jakoś padli – nie mam pojęcia. Ale że skomercjalizowali sobie Joyce’a – nie dziwię się. Chyba wszyscy wszędzie tak robią, jeśli nie są frajerzy. A skoro sam rzecz podniosłeś – ubogości Irlandczyków i ich podludzkości wobec Angoli – trzeba zarabiać na czym się tylko da, gdy król z królową nie zapewnili Imperium i profitów z niego, a potato famine ma się w genetycznej pamięci.

  51. NeferNefer
    16 czerwca o godz. 15:32

    najlepiej drugim szpadlem. Mniej się wtedy rzuca.

  52. @Tobermory
    Szczypałeś kwitnące róże i leszczyny?

  53. Carl Jung analizujący córkę Joyce’a Lucię doszedł (po przeczytaniu „Ulissesa”) do wniosku, że ojciec pacjentki cierpi na schizofrenię. Córka też. Oboje zaś są osobami zmierzającymi ku dnu rzeki, tyle że ojciec nurkuje, a córka tonie 🙁

  54. (chichot w kułak) 🙂

  55. @anumlik
    16 czerwca o godz. 16:00

    Jak co roku, anumliku, jak co roku 😎 Róże nieco chętniej.

  56. @Tanaka
    Znaczy – jednym bez łeb, a drugim przysypać? Na ament?

  57. @Tobermory

    Szczypnę cię, ma Rozamundo,
    szczypnę pod leszczyną.
    Rozamunda chichra w kułak:
    Znów stary popłynął 😉

  58. Gdzie Aar wody błękitnemi spada, ograniczyłem się do chodzenia boso po śniegu, ale ten gość nie:

    https://goo.gl/photos/HCkefjCiC5vWKPjdA

  59. @Tobermory
    On po szczypnięciu Rozamundy popłynął w Aar? Ten gość 😀

  60. @anumlik
    16 czerwca o godz. 16:16

    Taki klimat. Inspiruje do różnych porywów 😎

  61. Rozamunda w kącie stoi
    Oczkiem sobie łypie
    I raz westchnie a raz chichrnie
    Czemu nikt nie szczypie

  62. Dobry paradoks nie jest zły!

    PiSkupi deklarują niekompetencję w sprawie oceny, czy miesiączka smoleńska jest wydarzeniem religijnym, czy nie. Za to w kwestii cudzych macic to oni ho ho ho… eksperci calym ryjem. I nie tylko.

    http://natemat.pl/210505,biskupi-sa-niekompetentni-by-ocenic-czy-miesiecznice-to-wydarzenia-religijne-ale-sa-ekspertami-od-pigulki-dzien-po

  63. anumlik
    16 czerwca o godz. 16:07

    We dwoje praca raźniej odchodzi. A i pogadać przy robocie można.

  64. @ act
    „Jestes srogi czytelnik, jezeli to prawda”.
    Dlaczego poddajesz watpliwosc moje slowa? Jedni sie zachlystuja Joycem, inni Proustem czy Dostojewskim, tak po prostu bywa. Nasze lektury sa czesto rzecza przypadku lub okolicznosci zyciowych. Przeczytanie „W Poszukiwaniu Straconego Czasu”, gdzies na pierwszym roku studiow, bylo przelomem w moim widzeniu natury ludzkiej (tak to nazwijmy). Pamietam, ze czesc czytalam w czasie wakacji nad Balatonem. Kiedy wrocilam do Prousta trzydziesci lat pozniej, poczulam sie jak w domu, bardzo duzo z tej lektury pamietalam i nawet nie moge powiedziec, ze wiek zmienil moja percepcje tego dziela.
    Mam dotychczas w domu trzy tomy „A la Recherche du Temps Perdu”, Bibliotheque de la Pleiade, Gallimard (przepraszam, ze brak wlasciwych akcentow). Od kiedy moj ojciec nabyl to dzielo pod koniec lat piecdziesiatych, wedrowalo ono z nami po trzech kontynentach. Podaje te wszystkie wyjasnienia, zebys nabral wiecej ufnosci w to, co o swoich lekturach moga
    mowic nieznani Ci ludzie.

  65. @kruk 16 czerwca o godz. 17:49

    „Więcej ufności” miałyby sprowokować przytoczone tu szczegóły na temat lektur? I ta ufność miałaby się rozszerzyć na „to co (…) mogą mówić nieznani Ci ludzie? Jako sposób rozumowania – czy wywoływania „ufności” u niedowiarka – jest to myk nawet dość interesujący. Czy skuteczny – to kwestia otwarta.

  66. @ lonefather 16.06 godz.2:02
    Ciekawe to, co mowisz o rozstaniu sie z wiara. Masz pewnie racje, ze porzucenie wiary zostawia jakis slad, ktory dla urodzonego ateisty moze byc dosc dziwaczny. Moim zdaniem bywa z ta sprawa tak, jak z rozwodami w malzenstwie – jedne nastepuja w spokoju i nie pozostawiaja wrogosci po jednej czy obydwu stronach, inne owocuja zaciekla nienawiscia na reszte zycia.
    Kryzys wiary nastepuje najczesciej w wieku dojrzewania, pieknie to opisal Jan Parandowski.
    W wieku 12. lat snily mi sie figury Matki Boskiej i rozne inne, spadajce z nieba przewracajac sie do gory nogami. We snie czlowiek mysli symbolami. Wkrotce potem przestalam chodzic do kosciola dzieki zmianie okolicznosci zyciowych. Zdaje sobie jednak sprawe, ze poprzez pranie mozgu przedarlo sie do mnie pojecie etyki chrzescijanskiej i uznanie dla niej mi pozostalo. W Polityce nikt jej lepiej nie oreduje niz ateista, prof.Hartman.
    Odejscie od wiary nie sprawilo, zebym zaczela gardzic wierzacymi, nawet odmiana wiary zwanej ludowa. Odrazajaca jest dla mnie manipulacja ta wiara, jakiej dopuszcza sie Kosciol. Ale razi mnie rowniez nienawisc do wierzacych ze strony niektorych ateistow. O istnieniu tej nienawisci nie wiedzialam, poki nie przeczytalam paru wpisow na tym blogu. Wydawalo mi sie, ze ateizm musi isc w parze ze spokojnym spojrzeniem na wiare i niewiare, pozwalajac sobie jedynie na ironie i usczypliwosc wobec wierzen oraz ich oredownikow.
    PS. Drugiej czesci „Nieba w Plomieniach” nie mialam okazji przeczytac.

  67. @ Na Marginesie
    Mozesz sobie nie wierzyc, ze przeczytalam dwukrotnie „W Poszukiwaniu Straconego Czasu”, ale robic z tego problem epistemologiczny? Ciekawiej by bylo, gdybys cos powiedziala na temat samego dziela lub innych tutaj przytaczanych.

  68. @kruk 16 czerwca o godz. 19:49

    Mozesz sobie nie wierzyc, ze przeczytalam dwukrotnie „W Poszukiwaniu Straconego Czasu”, ale robic z tego problem epistemologiczny?

    Jest mi najzupełniej obojętne, czy przeczytałaś Prousta, czy nie. W ogóle nie interesuje mnie ta kwestia. Zainteresowała mnie tylko sprawa „ufności” którą poruszyłaś i sposób, w jaki starasz się tę „ufność” wzbudzać. W ogóle nie przyszłoby mi do głowy, żeby cokolwiek tu ujmować w kategoriach „ufności” ani zabiegać na forum o coś takiego. Dlatego zwracam na to uwage.

    Ciekawiej by bylo, gdybys cos powiedziala na temat samego dziela lub innych tutaj przytaczanych.

    Nie gwarantuję żadnych wypowiedzi, które byłyby ciekawe akurat dla Ciebie. Nie zależy mi na Twojej aprobacie. Z kolei cały Twój sposób myślenia i traktowania innych jest dla mnie coraz bardziej… egzotyczny. I o to chodzi.

    To tak gwoli jaśności.

  69. @kruk 16 czerwca o godz. 19:36

    Ciekawe, na jakiej podstawie przypisujesz ateistom „nienawiść”?
    Czyżby tak samo bez zastanowienia, jak np. @actowi brak „ufności”, którą koniecznie chcesz go natchnąć

  70. (piątunio)

    Wybieram się, pewnie jutro, bo w niedzielę za gorąco, na wielki pchli targ. I zastanawiam się co zrobić żeby nie kupić całej góry byle czego.

    @Tobermory

    Opowiedz coś o takich targach, pewnie byłeś

  71. @NeferNefer 16 czerwca o godz. 20:37
    Zazdraszczam, do biurka przykutam 😉

  72. Tanaka
    16 czerwca o godz. 13:31

    Nie, żadne tam procesy. Praca be a po pracy jak chcę trochę reraksu online to wszędzie PiS. I przez nerwancję nie daję rady czytać. Poprzedni „Przekrój” leży odłogiem, jeszcze z marca, a już lada dzień przyjdzie nowy.

  73. Na marginesie
    16 czerwca o godz. 20:41

    Wyobraź sobie, tyle lat tu mieszkam i jeszcze nigdy nie byłam. Oglądam zdjęcia w internetach u wujka gugla „marolles flea market”

  74. (zamiast uczyć się na jutrzejszy egzamin ustny z NL, oczywiście)

  75. @NeferNefer 16 czerwca o godz. 20:43

    Wyguglowałam z ciekawości czystej. Wygląda trochę jak rzymski jarmark Porta Portese. Zawsze mnie fascynują miejsca, gdzie ktoś coś sprzedaje i każda rzecz jest inna. Pomyślnych łowów! Na portfel też uważaj.

  76. Na marginesie
    16 czerwca o godz. 21:01

    Dzięki, może trafi się jakiś ładny wazon albo durnostojka czy filiżanka. Uwielbiam targowiska, takie ze straganami pełnymi warzyw i kwiatów też. Pieniądze schowam głęboko, fakt.

    A teraz, bo powtórka się sama nie zrobi 🙁

  77. @kruk,

    Niech pani sie nie przejmuje. To tylko blog. Ale na powaznie. Nienawisc na tym blogu jest faktem. Tak jak na blogach RM czy TV Trwam. Sa dokladnie tam, gdzie kk… tylko po drugiej stronie… Podobnie jak kk, nie miesci sie im w glowie, ze mozna myslec inaczej niz oni. I nie ma znaczenia czy czytali Prousta czy Joyce, czy nie. WIEDZA LEPIEJ! Jak wszyscy . Zamknieci w glowach, na cokolwiek innego.

  78. Na marginesie
    16 czerwca o godz. 18:26
    Zmarł polityk… wcale nie charyzmatyczny.
    A jacy politycy byli lub są charyzmatyczni?

  79. Szymonowicz
    16 czerwca o godz. 21:24

    Skoro wyjeżdżasz z tak grubej rury, to i ja wyjadę: nikt nie ma kompetencji do orzekania, co się w czyjej głowie mieści lub nie mieści, bo nikt do cudzej głowy nie ma wglądu. Słuszniej więc odnosić się do widzialnego i słyszalnego produktu głowy niż do samej głowy. A produkt Twojej głowy: „nie miesci sie im w glowie, ze mozna myslec inaczej niz oni”, jest typowym produktem religiantów, którzy zamiast spokojnie uprawiać swą religię, szukają zwady i chcą wydyskutować lub nawet publicznie obliczyć istnienie Boga. Oczywiście, nie mówię nigdy jako ateista o czyimś prawie, uprawnieniu, pozwoleniu, wolności itp. do myślenia inaczej i tym podobnych bzdurnych ogólnikach , lecz odnoszę się krytycznie do konkretnych religijnych treści – z Biblii i poza nią – które się kłócą ze wszystkim, co wie rozum. Przestań więc Ty, Chłopie, pieprzyć o czyimś myśleniu inaczej, lecz mów konkretami, z czym się kto nie zgadza i dawaj odpór. Wtedy jest rozmowa (fakt, że raczej pusta), a nie jęki, zawodzenia, że nie pozwalają myśleć, że obrażają, że się coś w głowach nie mieści. Dawaj tu choćby najbardziej radykalne koncerty religijnego i zarazem MĄDREGO, RACJONALNEGO, LOGICZNEGO, WIARYGODNEGO myślenia. Pierwszy będę bił brawo.

    Dwa odmienne kierunki myślenia – „Jest Bóg” i „Nie ma żadnych bogów” – nie są z racjonalnego punktu widzenia równoprawne, bo jeden wyklucza drugi. Więc myśleć inaczej sobie można, ale to myślenie może być prawidłowe lub nieprawidłowe, słuszne lub niesłuszne, mądre lub głupie. Pokazuj więc same słuszności i mądrości, a nie jęcz jak Piekarski na mękach, że „można myśleć inaczej”. Dawaj pod osąd rozumu tę inność lub „idź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Boga swego, który jest w ukryciu”.

  80. @zezem 16 czerwca o godz. 21:44

    Oni istnieją w sferze pobożnych życzeń. Z naciskiem na pobożnych. W szczególności mityczny suweren woła wielkim głosem o charyzmatycznego polityka. Jak go nie ma – to się go wykreuje. Jeden sPiSiony tłumaczył mi kiedyś, że Lech Kaczyński to tak straszliwie kochał Polskę, że łolaboga! I za to mu się przecie należy to i owo (hi hi). W Polsce musi być heros co to żubra za d… albo świnty.

  81. @Szymonowicz 16 czerwca o godz. 21:24

    Nie wątpię, że te wściekłe bluzgi pod moim adresem, którymi pan zalewał forum, wcale nie były podyktowane nienawiścią. Ani trochę, skadze znowu.

  82. @wbocek 16 czerwca o godz. 22:25

    Pombocku, zarzut „zamknięcia w głowach na cokolwiek innego” jakim szermuje Szymonowic, to typowa zagrywka kogoś, kto chce kogoś innego przekabacić. Myślę, że większość rozczarowanych stylem kaka religiantów naprawdę chce zarazić resztę świata swoimi wymarzonymi „wartościami” których na próżno szukali w kaka. Dlatego mają pretensję do ateistów, że są ateistami. Mnie nie przeszkadza niczyja wiara w krasnoludki, zmartwychwstałego Jezuska czy Kuku Krisznę, pod warunkiem wszakże, że pozostanie sprawą prywatną. A piętnowanie naśmiewania się z religii jest bezcelowe.

  83. kruk
    16 czerwca o godz. 19:36

    Przejmujaco piszesz o tych problemach. O wielu i jakze roznych problemach piszesz…

    „Qurde balans…”

    Jak mam na to wszystko odpowiedziec? …. Sie retorycznie zapytowywuje… ????

    OK!

    Sie zmierze z poruszonymi przez Ciebie problemami, ale po kolei. I to po swojej, a nie Twojego do mnie postu, kolei:

    Moje patrzenie na wierzenie ludzkie, jest zlozone i w zasadzie wyrozumiale dla ofiar i tym samym bezwzgledne dla sprawcow.

    Uczuciowo, to :
    Jesli sie o sprawcow rozchodzi, to bez „zmruzenia oka” moglbym pociagac za spust zwalniajacy gilotyne, gdyby to byl rok 1794 w Paryzu …, lub wybijac stolki spod nog biskupow na Placu Zamkowym w Warszawie. Bez zmruzenia oka, bym to wszystko robil, wiedzac teraz, w wieku 62 lat, kim oni sa i co robia, na zimno, z premedytacja i cynicznie, kazdego jednego dnia.

    Jednoczesnie, to :
    Mam w rozumieniu ich ofiary. W obu skutkach mam. Skutku dla samych ofiar i rezultatach tegoz skutku dla calosci spolecznej tkanki…

    Dzis, to :
    Bym nie gilotynowal, ani bym nie wieszal…, czasy nie te, co po pierwsze i dzis, wspolczesnym ekwiwalentem jest zupelnie co innego. {jesli czytujesz pisane przez mnie KONTRREWOLUCJE, to w pisanym od dwuch miesiecy i nieustannie zmienianym i poprawianym, najnowszym odcinku, sie dowiesz, co takiego postrzegam jako wspolczesny ekwiwalent gilotyny, czy szubienicy dla sukienkowych, co sie dorobili „ludowej sprawiedliwosci”…}

    Jako wyznalem, jestem z urodzenia i bez jakiegokolwiek wychowania w tym kierunku, po prostu i zwyczajnie, wrecz naturalnie, jestem ateista …

    Mysle, ze kazdy jeden czlowiek rodzi sie i jest z urodzenia wlasnie ateista i nie jest z urodzenia buddysta, kalwinem, hinduista, animalista, katolikiem, czy prawoslawnym. Kazdy jeden czlowiek na tej Ziemi, rodzi sie po prostu ateista… I niczym innym sie nie rodzi !

    Ja mialem zyciowego farta, co nie jest w zadnym stopniu, czy zakresie moja wlasna zasluga, ze moi rodzice zdolali sie uwolnic z wpajanej im, w ich dziecinstwie, katolickiej bredni o bozi. Pomni swoich trudow zwiazanych z wyzwalaniem sie, mi tych trudow oszczedzili, i chwala im za to!

    Dziekuje Wam, Moi Rodzice, ze mi wyzwalania sie z tego chlamu umyslowego oszczedziliscie!!!

    Wiesz co?
    Nie bardzo wiem, z powodow naturalnych, jak przebiegac moze wyzwalanie sie u facetow, za to cokolwiek wiem, jak wyzwalaja sie kobiety (o ile sie wyzwalaja oczywiscie). Wyzwalaja sie nie intelektualnie, na poczatkowym etapie wyzwalania sie, ale wyzwalaja sie przez seks. Mysle, ze wlasnie poznanie seksu, inicjuje u wiekszosci kobiet wyzwalajacych sie, wyzwolenie sie od wierzenia w brednie. Po prostu, gdy poznaja, zaczynaja rozumiec, ze to co im jest wciskane i dalej wymagane, jest wierutna bzdura i brednia.

    Jak sobie uswiadomisz o czym pisal Marcel, czy to co ukazal w wewnetrznych monologach Pana Blooma Joice, to choc nie ma tam ani jednego slowa o seksie, to to co napisali wrecz ocieka seksem, podswiadomym, swiadomie spychanym na margines swiadomosci seksem. I wlasnie to spychanie na margines, ktrore jest skutkiem „katolickiej indoktrynacji”, jest tematem glownym, ktory ludziom bedacym ofiarami indoktrynacji, zycie zatruwa i radosci zycia pozbawia, czyniac im pieklo, tu na Ziemi, w miejsce raju, obiecywanego kurwa, po smierci …

    Majac tego swiadomosc wspolczuje ofiarom i tym bardziej nienawidze sprawcow !!!

    Sprawcow, co dla wlasnych potrzeb, w imie wydumanych bajed, traumatyzuja miliony ofiar.

    Wiesz jak jest. Nie gadamy, bo sie wstydzimy, o tym co przezywamy, czy czego doswiadczamy. Ja nigdy nie mialem najmniejszeg oporu przed radosnym wskoczeniem do lozka z dziewczyna, czy kobieta. One tez nie mialy, choc byly katolicko wychowane…

    Qurde! Katolicko wchowane PANIE, nie maja najmniejszego problemu z „grzeszeniem”, jesli tylko maja mozliwosc „grzeszenia”…???

    Cos musi jest nie tak ! Co nie?
    Bo jesli … A co mi tam ! Oszczedze detali. Prawda jest taka, ze brednia o grzeszeniu, jest tylko i wylacznie brednia i jednoczesnie dowodem na to, ze wszystko inne tez…

    Czyli ani seks nie jest jakims wydumanym „grzechem”, to i przyjemnosc z seksu byc nim nie moze. Skoro przyjemnosc jest jak najbardziej naturalna czescia skladowa uprawiania seksu, to po co dokladanie pojecia grzechu, do tego co naturalnie jest zrodlem przyjemnosci?

    Tak mniej wiecej biegaly moje mysli o moje rozumienia w wieku nastu lat. Wnioski z dluzszych, czy krotszych, czy wrecz jednorazowych zwiazkow uzmyslowily mi to co do dzis wiem i rozumiem. A mianowicie to, ze podstawowym i absolutnie naturalnym jest „naped seksualny”, dla ktorego, zadne brednie, ani antynaturalne prawa, nie stanowia bariery ktorej nie mozna przekroczyc. Co sie przeklada na to, ze te bariery, sa calkowicie sztuczne i wbrew naturze.

    Kobiety, z ktorymi bylem, wspolnie razem, choc kazda nieco inaczej, mnie tego nauczyly. To im zawdzieczam ta wiedze calkowicie potwierdzajaca i utwierdzajaca moj z urodzenia ateizm.

    To dlatego obce sa mi zachwyty @Lewego nad Ulisessem, bo zycie mi oszczedzilo borykania sie z wyzwalaniem sie z zniewolenia religijnego, czy dylematow „Pana Blooma” zyjacego pomiedzy wierzacymi…

    Make love not war…

    W tym czasie dorastalem i wydawalo sie, ze Swiat w to wejdzie i bedzie „po problemie”… Jak sie okazalo, to hydra mafii religijnych, zyjacych i tuczacych sie na zniewoleniu, nie dala za wygrana i leb podniosla i zdaje sie swiecic tryumfalny powrot do wladzy nad ludzkimi umyslami, a poprzez nienad ludzkimi cialami i ichnaturalnymi funkcjami i doswiadczeniami. Niemniej jestem dobrej mysli, czyli uwazam, ze tego co jest naturalne i przyrodzone, zaden wymysl, czy inna bajeda, na dluzsza mete nie zdola opanowac i pokonac. Te wszystkie PANIE, z ktorymi dzielilem przyjemnosc zycia, mnie w tym pogladzie utwierdzaja. Nie maja szansy najmniejszej, zeby z natura wygrac i tyle… (lol)

    Co do etyki, jakiejkolwiek etyki, to wybacz, ale jest tylko jedna etyka zwykla ludzka. Bedac do szpiku kosci ateista, mam identycznie taka sama etyke, jak ta ktora sobie usiluja przywlaszczyc glosiciele „etyki chrzescijanskiej”…

    Co u diabla jasnego?

    Ja ateista mam identyczna jak chrzescijanie etyke?

    Mnie nikt nie indoktrynowal, nkt, doslownie nikt niczego nie wpajal i nie wmawial, a ma miec niby taka sama etyke?

    No to moze jest dokladnie na odwrot?

    Moze jest tak, jak jest z wiekszoscia tego co dotyczy kosciolka katolickiego, ze sobie przywlaszczyli ta naturalna ludzka etyke i po jej zawlaszczeniu wmawiaja, ze to kosciol jest zrodelkiem tej etyki????

    I to jest to co na ten temat uwazam. Uwazam zwlaszcza po przeczytaniu Noaha Harrari „Homo Sapiens” i „Homo Deus”. Kosciol katolicki, wsrod swoich niezliczonych zawlaszczen i ewidentnych,bezdyskusyjnych kradzierzy, ma rownierz na „rozkladowce” kradzierz, czyli zawlaszczenie etyki.

    Perfidia tej wlasnie kradzierzy polega na tym, ze sam fakt nieetycznosci kradzierzy, sluzy draniom do przypisywania sobie roli sedziow tego co jest uwazane za i tego co jest osadzane za nie etyczne.

    Gorszego skurwysynstwa, to trudno sobie wyobrazic.

    @Kruk
    W ostatnim, to nijak Tobie nie pomoge, bo sam mam w tym miejscy dylemat. Ale nie sadze, zeby bycie ateista wymuszalo na bedacym nim czlowieku cokolwiek…

    KAzdy jest, kim jest. i od tego kim jest, jakim jest czlowiekiem, zalezy jak w zyciu postepuje, co robi, a czego nie. Tu kazdy, jak sadze nie tylko moze, ale wrecz powinien postepowac, a zwlaszcza zachowywac sie zgodnie z tym kim i w jaki sposob jest!

    Serdecznosci
    lonefather

  84. zezem
    16 czerwca o godz. 21:44

    A jacy politycy byli lub są charyzmatyczni?

    Churchill byl…

    A ze wspolczesnych to Baracka Obame bym byl zaliczyl i mysle, ze historia tak wlasnie go zakwalifikuje.

  85. Szymonowicz
    16 czerwca o godz. 21:24

    ładnie piszesz – że na poważnie. Jak już tak piszesz na poważnie, to jestem poważnie zadowolony, że ta powaga pisania tak poważnie pozbawiona treści.

  86. Tanaka
    16 czerwca o godz. 23:19

    Ty okrutniku!

    Tak sie pastwic nad ofiara kosciolkowej manipulacji! hahhahahaaa…

    Wez i go zwyczajnie olej… Jak nie przymierzajac ja olewam i bedziesz w dwajsob zlosliwcem. Goscia nie maprostujesz, bo on nie chce byc prostowany, co wiesz rownie dobrze, a nawet lepiej niz ja.

  87. @ Tanaka
    No to wlasnie dales przyklad tresciwosci. Jakze pouczajacy!

  88. Na marginesie
    16 czerwca o godz. 22:52

    Sformułowania o „innym myśleniu”, o „myśleniu inaczej” niż ateiści są bardzo starym stereotypem-przykrywką dla BRAKU myślenia. Najprostszy religiant wie, że jest Bóg i umie się przeżegnać – to całe jego myślenie. Religiant profesor niewiele się różni – może bardziej wyszukanym słownictwem. Dlatego mam prawo mniemać czysto po religiancku, że zaglądający w cudze głowy obywatel Szymonowicz swoim niekonkretnym „nie miesci sie im w glowie, ze mozna myslec inaczej niz oni” wystrzelał cały magazynek swego myślenia.

  89. @ lonefather
    Zaraz, zaraz – dlaczego Tanaka mialby kogos naprostowac? W odpowiedzi na moj wpis wyraziles przed chwila poglad, ze kazdy ma prawo byc kim jest. Czy to sie stosuje jakos wybiorczo?
    Za Twoja obszerna odpowiedz jestem wdzieczna.

  90. @pombocek

    Wystrzelal sie i zostal z niczym…

    Ale problem jest w tym, ze „strzelal” pustakami i tak jak przed strzelaniem, byl z niczym (pustaki), tak i po wystrzelaniu sie, jest jak byl, czyli z niczym !

  91. kruk
    16 czerwca o godz. 23:45

    Otoz wlasnie pouczajacy, czyli tresciwy…

  92. @NeferNefer
    16 czerwca o godz. 20:37

    Sorry, że dopiero teraz, ale byłem „w gościach”, gdzie był… grill, dobre towarzystwo, dobre wino, na deser lody i jeszcze arak przywieziony przez gospodarzy prosto ze Sri Lanki (smakował jak whisky), a wieczór taki piękny i rozgwieżdżony…
    Wracałem rowerem unikając ścieżki nad samą rzeką 😎

    Na pchlich targach lubię bywać, ale muszę się mocno kontrolować, aby nie kupić zbyt wiele. Czasem płyty winylowe, czasem ruski dzwoneczek mosiężny albo alabastrowe kieliszki do jajek… Do dziś żałuję niekupienia lupy w oprawie inkrustowanej macicą perłową na pchlim targu w Bolonii. Cena (20 euro) wydała mi się wygórowana, a handlarz nie był skłonny pertraktować, uniosłem się honorem 🙄 Lupa była z dobrego szkła, powiększała znakomicie…
    Na innym targu natrafiłem na figurkę Dawida – taka marmurowa miniatura dzieła Michała Anioła, w „strategicznym” miejscu miała naklejony kawałek przylepca. Na moje zdziwione spojrzenie starsza nobliwa pani powiedziała
    – Proszę zrozumieć, tu chodzą dzieci 🙄 Ale jak trzeba, to mogę odkleić…

  93. kruk
    16 czerwca o godz. 23:54

    „prostowanie” jest zalezne od intencji dyskutanta…

    Ani ja, ani messer Tanaka, nie mamy nic do powiedzenia…

    Jesli nie ma intencji, milczymy. Piszemy, czasem wlasnie prostuje sie, jesli jest choc cien intencji …, jakis chocby minimalny przeblysk woli, czy iskierki rozumu sie tlacej…

    Delikatnosc, to wlasnie slowo, jest w takich wypadkach najwazniejsze.

    ps Raduje sie Twoja wdziecznoscia. Spokojnie poczekam na przemyslana reakcje…

    Dedykuje:

    https://www.youtube.com/watch?v=HX_du6Gcp1w

  94. @ lonefather
    Jeszcze jedno slowko. Byc moze masz racje twierdzac, ze wyzwolenie od wierzen religijnych nastepuje u wielu kobiet przez seks. Ja jednak dopiero co sie dowiedzialam jak sie robi dzieci i nie mialam zadnych doswiadczen seksualnych, kiedy naszlo mnie zwatpienie. Seks mi swiatopogladu pozniej nie zmodyfikowal.

  95. @ lonefather
    I jeszcze jedno – zrodlem etyki chrzescijanskiej nie jest Kosciol tylko Ewangelia. Czlowiek nie rodzi sie z jakas wrodzona etyka. Ludzkosc wytwarza ja przez wieki i jeszcze z tym nie skonczyla.

  96. @Kruk

    Wiesz co?
    Ja nie twierdze, ze mam racje. Ale nawet to, co wspomnialas, sie jednek wpisuje w to co powiedzialem, czyli napisalem na blogu, czyli seks, ktory na nas ludzi napada, jak zloczynca, co sie czai w ciemnym zaulku, i napada nas gdy dojzewamy…

    I w tym momencie wiekszosc po katolicku wychowywanych stoi bezradnie przed wyborem, ktoremu napastnikowi ulec….. Z mojego mlodzienczo/meskiego doswiadczenia wynika, ze znane mi PANIE, calkowicie slusznie i rownie calowicie naturalnie poddawaly sie „napadowi” natury…

    Czyli wybieraly naturalnosc, zamiast katolickiej sztucznosci…..

    E VIVA NATURA !!!! … az sie chce zakrzyknac!

  97. kruk
    17 czerwca o godz. 0:17

    TY!

    Wez sie i Ty nie czepiaj malo istotnych detali… Please… (lol)

  98. kruk
    17 czerwca o godz. 0:17

    @Kruk,
    Sam po sobie, czyli na 100% wiem, ze sie czlowiek rodzi ateista wyposazonym w etyczny zestaw umozliwajacy mu funkcjonowanie w spoleczenstwie, zarowno w grupie spolecznej, jak i szerzej, czyli poza granicami kregu, w ktorym na swiat przyszedl.

    Zaden kosciol, podkresle zaden kosciol, zadna religia, nie ma z etyka wiecej wspolnego, niz przywlaszczanie sobie etyki i bezczelne twierdzenie, ze etyka sie od niej bierze …

    Wzmiankowana religiancka bezczelnosc jest, jak widze, i Twoim problemem, skoro nie „widzisz” jak jest.

  99. Zajrzałam jeszcze raz… i nie zawiodłam się. „Zrodlem etyki chrzescijanskiej nie jest Kosciol tylko Ewangelia” – zapodaje całkiem bezmyślnie pani kruk. Jeszcze jeden beznadziejny gniot wypieszczony w czeluściach kaka i powielany ad nauseam. Idę się pośmiać.

  100. @
    Minął Bloomsday, więc na pozegnanie pana Blooma , Stefana i Molly ostatnia laudacja.
    Lonek spłaszcza Ulissesa, widzi w tym dziele tylko seks, a przecież jest tam obok tej ważnej sfery zycia, cały konglomerat człowieczeństa zarówno w sferze intelektualnej, uczuciowej, zmyslowej. Jest parszywy nacjonalizm, są wykwintne rozważania na temat Szekspira, jest Bloom w wychodku oddający się przyjemności wydalania; jest muzyka irlandzka; szalony teatr w stylu Monty Pythona; śmierć, kiedy Bloom Odyseusz zahacza o Hades uczestniczą w pogrzebie Dinghama; pijaństwo do upadłego; ponura historia angielskiej, brutalnej dominacjii; jest religia…itd,itd.
    Bogactwo tej książki jest olśniewające, ale potrzeba trochę czasu, wysiłku, aby do tego bogactwa dotrzeć. Jak ktoś nie ma czasu, albo mu sie nie chce, to nie ma sprawy. Bez Ulissesa da sie żyć. Mój entuzjazm pewnie nie jest zaraźliwy, a może jednak..
    Panie Jacku, dziękuję

  101. Jakub Żulczyk – 34 lata, chyba świetny pisarz; chyba, bo jeszcze nie czytałem, ale zacytuję fragment jego wypowiedzi
    „..Podziały międzyludzkie wynikające ze spraw światopoglądowych są płytkie, bo plemienne. A warto też pamiętać, że konflikt jest czymś naturalnym. Czytam teraz książkę, którą bardzo wszystkim polecam – „Listy do młodego kontestatora” Christophera Hitchensa. On tam przypomina, że wszystkie wizje idealnej harmonii, które są serwowane przez religie – raj, zaświaty, nirwana, to przecież piekielne totalitarne miejsca. Wyzbyte z konfliktu przestrzenie trwałej rozkoszy polegają na trwałym podporządkowaniu. Każda wizja raju okazuje się wizją piekła. To jest naprawdę ciekawa i odświeżająca myśl: co tak naprawdę atakujemy, atakując konflikt sam w sobie?

  102. lonefather
    17 czerwca o godz. 1:42

    „Sam po sobie, czyli na 100% wiem, ze sie czlowiek rodzi ateista wyposazonym w etyczny zestaw umozliwajacy mu funkcjonowanie w społeczeństwie”.

    To kopernikańskie odkrycie. A że nowości mnie nie interesują, wolę staromodny porządek, o którym słusznie i naukowo mówi pani kruk:

    „Czlowiek nie rodzi sie z jakas wrodzona etyka”.

  103. Na marginesie
    17 czerwca o godz. 3:14

    *„Zrodlem etyki chrzescijanskiej nie jest Kosciol tylko Ewangelia” – zapodaje całkiem bezmyślnie pani kruk.*

    Nie bardzo widzę, Namarginesko, w czym upatrzyłaś bezmyślność. Onaż kruk pani nie mówi o źródle etyki w ogóle – o czym już wcześniej najsłuszniej jak można się wypowiedziała: „Czlowiek nie rodzi sie z jakas wrodzona etyka. Ludzkosc wytwarza ja przez wieki i jeszcze z tym nie skonczyla” – lecz bez wdawania się w szczegóły, ustawia Kościół tam, gdzie jego ustrojowe miejsce: w roli wyłącznie GŁOSICIELA nie przez niego wypowiedzianego słowa. Nie odnosi się do praktyk Kościoła.

  104. @wbocek 16.6, 22.25

    1. Pytanie, czy Bog istnieje czy nie, nie jest moim pytaniem. Pana? Chyba tak. Bo duzo pan napisal (do mnie?) o czyms, o czym w ogole nie pisalem… Czyli z kim pan rozmawia? To jednak „zaglada” pan „w moja glowe”. ? A przeciez pan tego(podobno) bardzo nie lubi…
    2. „Religiant”? Ciekawe slowo. Zdaje sie, ze juz gdzies je slyszalem. Czy aby nie u nawiedzonych komunistow? Wiem, wiem–pan nim nie jest. Pan jest tylko oswieconym krytykiem „ciemniactwa”. Czyli wie pan, co „siedzi” w ich „glowach”…Jak pan to wie, jesli pan tam nie „zaglada”?
    3. Moj wpis dotyczyl negatywnych emocji, ktore sa obecne w paru komentarzach na tym blogu. A przeciez poza mna nie ma tu „religiantow”. Na pewno?

  105. NL 93/100
    To idę na pchli targ 🙂

  106. Etyka chrześcijańska opiera się na Starym Testamencie (dekalog) i na przykazaniu miłości w Nowym. Możliwa jest dzięki cnotom ludzkim (wrodzonym) i nadprzyrodzonym (dzięki łasce, od chwili chrztu)

    Dlatego tak łatwo przychodzi katolom odmawianie ateistom uczuć wyższych i cnót prawości i godziwości.
    W krytyce, ironii i sarkazmie widzą zaś nienawiść i odrazę.

    Mnie najbardziej odpowiada etyka świecka, niezależna, postawa taka, o której pisał Kotarbiński.
    Jego etyka jest wolna od wszelkiej ideologii, poszukującej uzasadnienia poza światem materialnym. Umieszczanie sensu i wartości zachowań moralnych w kontekście transcendentalnym (jak w etyce chrześcijańskiej) grozi ich utratą w momencie, gdy traci się wiarę w Boga. Należy je zatem umieścić w relacjach z innymi ludźmi i rozumieć w kontekście antropologiczno-historycznym.
    W tym kontekście odróżnia on zachowania czcigodne i haniebne.

    „Zachowanie czcigodne, to postępowanie zgodne z własnym przekonaniem, kierującym się najwyższym dobrem osób powierzonych naszej opiece, postępowanie uczciwe, szlachetne, odpowiedzialne, cechujące się największą troską o tych, których dobro w jakiś sposób uzależnione jest od naszych decyzji. Życzliwy opiekun nie wykorzysta słabości swego podopiecznego dla własnych interesów.”

    Źródłem etyki świeckiej jest humanizm, który uznaje wartość, godność i autonomię każdej jednostki.
    Humanista uważa moralność za wrodzony element ludzkiej natury oparty na zrozumieniu i trosce o innych. Popiera prawo każdego człowieka do jak największego zakresu wolności, pozostającego jednak w zgodzie z prawami innych. Humanista ma obowiązek dbania o ludzkość, w tym przyszłe pokolenia.

    W ramach feminizmu powstało szczególne stanowisko etyczne – etyka troski, która za podstawę ludzkiej egzystencji i punkt wyjścia dla rozważań etycznych przyjmuje opartą na trosce relację między dwiema istotami ludzkimi.

    „W doświadczeniu troski rodzi się i umacnia nasz ideał etyczny. Idealne „Ja etyczne” staje się przedmiotem naszej troski o samych siebie. Do tego ideału odwołuje się osoba troskliwa w chwilach, kiedy jej wewnętrzne „muszę”, będące empatyczną odpowiedzią na czyjąś potrzebę, napotyka egoistyczny opór przed działaniem.”

  107. @NeferNefer
    17 czerwca o godz. 10:49

    Gratulacje! 😀 I czekam na wrażenia z targu.

  108. Haniebnie i niemoralnie zachowują się na przykład dzieci lgnące do księży i wykorzystujące słabość opiekunów do własnych interesów 🙄

  109. kruk
    16 czerwca o godz. 23:45

    Byłbym sie poczuł zaskoczony, na Twoje stwierdzenie, że to pouczające, gdybym nie był poinformowany za pomocą Twoich wpisów, co masz na mysli gdy nie masz nic na myśli.
    Ale jak się chcesz czuć wielce pouczona, się czuj. To dosyć przyjemny stan: włazić tu i być wielce pouczonym.

  110. Lewy
    17 czerwca o godz. 6:30

    To, ze nie dziele z Toba zachwytow, nie usprawiedliwia zarzutu o splaszczanie.
    To, ze nie napisalem o wszystkim, nie oznacza, ze nie zobaczylem, czy zlekcewazylem.
    To, ze zdolalem trzykrotnie przeczytac, oznacza ze to co czytalem, co najmniej dawalo sie przeczytac, a trzykrotnosc czytania, ktora podkreslilem specjalnie, oznacza, ze calkiem niezle mi sie czytalo.

    Nie podzielam Twojego zachwytu, za to zachwycam sie golym okiem widocznym wplywem Ulisessa na dublinska wspolczesnosc. Piszac o wplywie na wspolczesnosc, wcale nie mam na mysli „komercjalizacji”, ale wplyw szerszy, w tym wplyw na zmiane postaw i pogladow. Bo i to tez daje sie zauwazyc uwaznemu obserwatorowi.

    Nie odmawiam wielkosci, tylko jej nie doswiadczam w stopniu identycznym z Twoim i inne rzeczy wywarly na mnie wrazenie.

    A uwaga o „seksie” …, hmm…, do Pani @Kruk ja kierowalem i to kierowalem w konkretnych okolicznosciach odpowiedzi na jej post do mnie adresowany.

    Serdecznosci zalczam, a „Wzgorze Psow” warto przeczytac, choc nie ma w nim strumienia swiadomosci.

  111. lonefather
    16 czerwca o godz. 23:34

    Z takim typem dobrze jest postąpić tak, jak postępuje biskup: olewa, ale czasem musi napomnieć.

  112. wbocek
    17 czerwca o godz. 7:53

    Pozostane przy swoim uwazaniu.

    Jesli kiedys bedzie etyka dyskutowana, wyloze dokladniej co uwazam w temacie. Teraz, choc Bloomday minal, szkoda na to czasu. Pogoda jak „drut”, wiec sie z mlodym w plener wybieramy.

  113. @Tanako

    Ech…, a niech to diabli wezma, lacznie z koniecznosciami olewania, o PiSkupach nie zapominajac.

  114. Tobermory
    17 czerwca o godz. 11:20

    To są dzieci-diabły: kuszą prowokują, celują w księżowską miłość do człowieka i do dzieciątka, które od razu mu się z dzieciątkiem Jezus miło kojarzy i ogólnie chce dla każdego dziecka bardzo dobrze oraz nawet znacznie lepiej – i wciągają w te swoje obrzydliwe zasadzki, łapska i śmierdzące piekłem pułapki.
    A taki ksiądz – niewinny, szczery, anielski dobrotliwy daje się takiemu dziecięcemu potworowi uwieść, omamić, zbajerować i wciągnąć w otchłań zła.
    Jak na dłoni widać, kto tu dobry, a kto szatan we własnej osobie.

  115. Szymonowicz
    17 czerwca o godz. 10:07

    Chłopcze, skoro nawet przykład rozumowania – „Jest Bóg”, „Nie ma Boga” – mylisz z pytaniem, rozwijaj się dalej ku własnej chwale.

  116. lonefather
    17 czerwca o godz. 11:38

    Przepraszam, lonek, ale nie wykładaj. Od 50 lat uważam to, co uważa nauka. Etyka jest zdobyczą kulturową – nie jest więc DANA, oj dana, dana, lecz trzeba się jej uczyć. Żadne inne wykładanie tego nie zmieni, tak jak nie zmieni praw fizyki.

  117. wbocek
    17 czerwca o godz. 11:46

    Dobre, dobre to „ku wlasnej chwale”. Rozweseliles mnie, dziekuje za ten kawaleczek radosci. Idziemy na piknik, czyli zielona trawke. Z mlodym idziemy.

  118. @@@ w szczególności zaś do Szymonowicza

    Dzień bez miłości, takiej jak rozumie ją dziecię boże, Krystyna Pawłowicz, jest dniem straconym. Oto dzisiejszy wpis na FB pani poseł z PiS:

    Nastały w Europie czasy:
    bezczelnych zdrajców, „niemieckich szmat”, V kolumn, totalistów, skorumpowanych alkoholików, lewaków i faszystowskich bojówek, zbłąkanych kosmopolitów bez ojczyzn, matek i ojców, wyznawców „kulturowej płci”, erotomanów, seksualnych patologii i politycznej poprawności, zabójców dzieci i rodziców, zniewieściałych facetów w rurkach i różowych baletkach, adoptujących pszczoły, drzewa i małpy, politycznych szantażystów i islamu, wielbicieli kóz, satanistów, bogobójców i ćpunów, genderowego terroru, politycznych bejsbolistów, kłamców, polityków bez właściwości i zdolności honorowej…
    Zbrodnia na naszej Europie.
    Katolicka Polska trwa, broni się.
    Węgry też.

    Czyż można jeszcze wyraziściej pokazać na jakich wartościach opiera się katolicka mentalność made in Poland?

  119. W Łazach jest doroczny (czwarty bodaj) zjazd starych traktorów. Trzy dni temu widziałem jednego z pierwszych: Czecha na zetorze. Nie pomyślałem, dureń jeden, żeby zapytać, czy traktorem przyjechał z Czech. Bo takich, co przyjechali ze Śląska traktorami już widziałem w poprzednich latach. Wieczorem parę fotek wtyknę, choć pogoda u mnie ówniana.

  120. anumlik
    17 czerwca o godz. 12:11

    Módlmy się razem z Kryśką, anumliku. Jadę i se będę śpiewał „Chwalmy Pana” Urbana.

  121. @anumlik
    17 czerwca o godz. 12:11

    „Katolicka Polska trwa, broni się”, wspierana węszeniem za „negatywnymi emocjami” na blogach, ze szczególnym uwzględnieniem „Listów ateistów” 😉

  122. @wbocek 17 czerwca o godz. 8:21

    Najkrócej: w ewangelii nie ma żadnej spójnej etyki, poza oczywiście etyką apokaliptyczną – wijcie się w prochu, bo koniec świata blisko, a poza tym idźcie za mną i znienawidźcie ojca, matką, a przede wszystkim samego siebie. Czy to jest ta „etyka chrześcijańska” o której pisze pani kruk?

  123. @kruk
    To jeden z mitów głównych: religia źródłem etyki. Wynika z niego, że Żydzi przed wyjściem z Egiptu nie zdawali sobie sprawy z niestosowności zabójstw, kradzieży czy oszczerstw. Co dziwne, żyjący kilka wieków przed Mojżeszem, Hammurabi — stworzył kodeks — bliźniaczo podobny do zapisów w Księdze Kapłańskiej. Takoż Egipcjanie, nie mogli bezkarnie oddawać się kradzieżom, mordom lub gwałtom. Nasuwa się więc uzasadnione podejrzenie, że normy społeczne, były jednak w tym czasie ogólnie znane i obowiązywały powszechnie. Po co zatem Dekalog, powtarzający to, co od dawna już wiadome? Otóż Jahwe wymagał, by jego wyznawcy eksterminowali i grabili te ludy, które nie oddawały mu boskiej czci. W ich przypadku etyka nie miała zastosowania. Przypomniał więc, że w stosunku do swoich, istnieją nienaruszalne zasady postępowania. Przykładanie podwójnej, etycznej miary — do swoich i do obcych, nazywa się relatywizmem moralnym i wprost wywodzi z monoteizmu (stąd tak rozpowszechnione w religii pogardliwe określenia obcego: goj, poganin, giaur, kafir).
    Negowanie kulturowo-ewolucyjnego pochodzenia uniwersalnych zasad etycznych, to świetnie leżąca w religianckim ręku, mocno już spracowana pałka, służąca do okładania inaczej myślących. Szczególną arogancją i draństwem, jest oskarżanie ateistów o brak zasad etycznych i niszczenie dawnego (jakoby niegdyś istniejącego) ładu moralnego. To też ma swoją nazwę: reakcja.

  124. @anumlik 17.6, 12.11

    Przeczytaj przyglupie. Tylko moze najpierw pojdz na spacer lub wytrzezwiej. Stawiasz mnie obok Pawlowicz? Obok prymitywnej baby i jej psychotycznych majaczen? Wiec jeszcze raz: kazdy czlowiek ma prawo do wiary. I kazdy czlowiek ma prawo do niewiary. Gangsterska hierarchia polskiego kosciola jest tragedia. Zwykly katolik nie ma z tym nic wspolnego!! Myslisz, ze w Polsce wierzacy to wszyscy „Pawlowicze”? Ona jest przypadkiem psychiatrycznym. Jutro, pojutrze zniknie w niebycie… Pozostana ludzie. I ci wierzacy i ci niewierzacy. I, mysle, powinni sie wzajemnie szanowac. Pan tego szacunku nie ma. Bo pan WIE.
    Ps: nie jestem katolikiem. Mam przyjaciol wsrod katolikow, buddystow i ateistow. Na wszystko jest miejsce. Swiat jest pojemny. Dotarlo?

  125. @NeferNefer 17 czerwca o godz. 10:49
    Pogratulować! Na to konto możesz teraz nawet splurge 😉

  126. @Szymonowicz 17 czerwca o godz. 14:51

    Zwykły katolik nie ma z tym nic wspólnego???? A to ciekawostka.
    Ciekawe na czyich barkach kaka tak się panoszy. Jego paliwem są zwykli katolicy.

  127. @Szymonowicz 17 czerwca o godz. 14:51
    Krycha zniknie w niebycie, ale (łojejku!) pozostaną… ludzie?
    Czyżby Krycha nie była człowiekiem? – pytam nieśmiało.

  128. Tobermory
    17 czerwca o godz. 0:06 / 11:03

    Wieczór taki piękny i nie szedleś piechotą? 🙂

    Dziękuję za opis i gratulacje. Dojechałam w pobliże targu, przeszłam się dość obskurną i szemraną dzielnicą „ściskając w dłoni” telefon z gps-em (kobiety i kierunki to niezupełnie działa) i dotarłam. Mydło i powidło, cały plac zawalony rupieciami najróżniejszymi, stare aparaty, afrykańskie maski, porcelana, niewiadomoco, no każdy się może domyśleć. Bardzo ciekawie, przeszłam się kilka razy dookoła myśląc o wazonach, porcelanie czy czymś takim. Dużo ludzi, muzyka obok placu na żywo, skręcające kiszki zapachy jedzenia dolatujące z pobliskich restauracyjek (denerwujące jak się jest bez śniadania), chwilami gorąco (jutro ma być gorzej), wszyscy kopią po kartonach albo przebierają w rzeczach wystawionych na stołach.

    A tu nagle ON. Miał napisane na sobie moje imię, kiwał na mnie, przyzywał syrenim głosem, przykleił mi się do ręki i nie puścił dopóki nie wpakował mi się do torby po zapłaceniu 35€. Nie targowałam się. Im bardziej na niego teraz patrzę tym bardziej mi się podoba.

    https://goo.gl/photos/2TuRqGf8skPZyxuZ7

    Nz żywo wygląda jeszcze ładniej. Więc wróciłam zadowolona ale też przekonana że kolekcjonerką nie zostanę, nie mam zamiaru zagracać domu. Raz na jakiś czas można.

    Na marginesie
    17 czerwca o godz. 14:52

    Dziękuję 🙂 może upiję dzisiaj wieczorem anumlika na okoliczność.

  129. @Szymonowicz, z godz. 14:51
    Ani razu (a były takie dwa przypadki) nie nazwałem Szymonowicza przygłupem narąbanym alkoholem, czy naćpanym jakimś narkotykiem, nie życzę więc sobie, aby Szymonowicz z podobnymi tekstami do mnie startował. Post z facebookowym wpisem Pawłowicz adresowałem nie tylko do Szymonowicza, tak więc niech Szymonowicz nie będzie megaloman, wokół którego kręci się świat oraz blog ateistów. Fakt – wyróżniłem Szymonowicza krótkim „w szczególności”, ale owa szczególność miała (i ma) podkreślić fakt, że katolicyzm made in Poland (tak to określiłem) w wydaniu Pawłowicz, nie ma nic a nic wspólnego z wartościami, których Szymonowicz dotąd bronił.
    To dobrze, że Szymonowicz wreszcie wyartykułował, że Gangsterska hierarchia polskiego kościoła jest tragedią. Z drugą częścią zdania – Zwykły katolik nie ma z tym nic wspólnego!! – bym polemizował, gdyż wystarczy wejść na jakikolwiek portal prowadzony przez Krk i jego rozliczne agendy, aby nabrać przekonania, jak wieku „zwykłych katolików” posługuje się językiem bardzo zbliżonym do języka Pawłowicz. Której nota bene nie przyrównywałem do Szymonowicza. Niech Szymonowicz wszystkiego do siebie nie bierze, proszę Szymonowicza.

  130. @Na marginesie,

    Napisalem do @anumlik nie do pani. Odpowiedzialem na jego idiotyczny wpis. Ale pani juz sie dziarsko zameldowala, jak zawsze. Nie ma pani pojecia o tym dlaczego ludzie wierza, lub nie wierza. Nie wchodze w nastepna pseudodyskusje z pania. Szkoda czasu.

  131. gotkowal
    17 czerwca o godz. 14:49
    „Otóż Jahwe wymagał, by jego wyznawcy eksterminowali i grabili te ludy, które nie oddawały mu boskiej czci”.

    A może Pan podać źródło i uwiarygodnić to?

  132. UWAGA komunikat
    Internauta o nicku dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum. Jest zawodowym przedstawicielem jehowickiej sekty, publikującym na tym blogu przeraźliwe bzdety.

  133. @Szymonowicz 17 czerwca o godz. 16:14
    Już się pan zniechęcił bluzganiem na mnie, teraz pan bluzga na anumlika?
    Blog ateistów jest publiczny. Jeśli chce pan prowadzić jakieś prywatne dyskusje – to nie tu.

  134. @ wbocek 17.06 godz.1:42 i 3:14
    Nie przypuszczalam, ze kiedykolwiek sie w czyms zgodzimy, jestem mile zaskoczona. Sila przekonan bierze gore nad lojalnoscia w stosunku do plemienia, naprawde robi sie milo.

  135. @kruk 17 czerwca o godz. 16:49

    A na czym właściwie miałaby polegać owa mityczna „etyka chrześcijańska”, która jest zdaniem kaka zawarta w ewangelii? Na porzucaniu wszelkich zajęć w oczekiwaniu końca świata? Na nienawiści do matki i ojca? Na włóczeniu się po pustyni? Na bierności w stylu Gandhiego i nadstawianiu policzków?

  136. P.S. Aha, jeszcze na przemawianiu tylko do żydów – bo nie-żydów ewangeliczny Jezusek porównuje do psów pod stołem. A nauka – nur fur Jude!

  137. @anumlik 17.06, 16.14

    Przeczytaj pan jeszcze raz to, co pan napisal o 12.11. Wszystko ok? Spoko? Pan napisal ” w szczegolnosci do Szymonowicz” i zacytowal pan psychopatke… Czy sie myle? Jesli pan chce ze mna dyskutowac, to na poziomie. A nie o Pawlowicz. Relgia to temat o wiele bardziej skomplikowany niz polski koscil! Mam wrazenie, ze dla pana religia= polski kk. To nie tak. I jeszcze . 60-70% polskich katolikow nie chce by kk bral udzial w polityce. Ciemniactwo? Chyba nie. Problem jest w hierachii. I o tym pisalem wielokrotnie. Takze na innych blogach.

  138. @Szymonowicz 17 czerwca o godz. 16:59

    Problem nie jest w hierachii, tylko w samej totalitarnej naturze kaka i bezsensownych dogmatach. Hierarchia to tylko najbardziej oczywisty problem. Publikuje pan – i powtarza – wierutne bzdury. Kaka jest niereformowalny, tak twierdzą nawet jego zawodowi przedstawiciele.

  139. Pawłowicz be – ale kaka jakże cacy? Ależ skąd! Te zaczadzone tłumy wyjące na ulicach – to po prostu manifestacja prawdziwej natury religianctwa. Demonizowanie PiSkupów nie ma sensu – boży ludek wcale się od nich mentalnie nie różni. A przede wszystkim wiernie całuje rączki i inne PiSkupie szczegóły anatomiczne. Religia ogłupia, a religia totalna ogłupia totalnie.

  140. @ Tobermory 17.06 godz.11:20
    „Umieszczenie sensu i wartosci zachowan moralnych w kontekscie trascendentalnym (jak w etyce chrzescijanskiej) grozi ich utrata w momencie gdy traci sie wiare w Boga.”
    Dostojewski by sie zgodzil z druga polowa Twojego zdania. Jednak wiekszosc ludzi tracacych wiare nie upodabnia sie do Smierdiakowa („Bracia Karamazow”) i nie dochodzi do wniosku, ze skoro Bog nie istnieje, wszystko wolno. Odchodzenie od wiary, tak w skali calego spoleczenstwa jak i w przypadkach indywidualnych, nastepuje stopniowo a niedowiarek spotyka sie z otoczeniem, ktore zasady etyki tak czy owak przyjmuje. Postchrzescijanstwo odrzuca teologie narosla wokol Ewangelii ale szanuje etyke chrzescijanska. Wierze, ze Ty nie mylisz etyki z eschatologia, jak robi to @Na Marginesie.

  141. @kruk 17 czerwca o godz. 17:17
    Jezuskowa apokaliptyczna eschatologia całkowicie warunkuje „etykę” dyktowaną potrzebą chwili – koniec świata za dwa lata, czyńcie pokutę, rzucajcie wszystko i szykujcie się na trony. Żadnej etyki jako takiej w ewangelii nie ma. A ty ściemniasz.

  142. @ Na Marginesie
    „Nur fur Jude”? Czy ty cokolwiek wiesz o Ewangelii? Dla Ciebie Stary Testament i Ewangelia to widac jedno.

  143. @kruk 17 czerwca o godz. 17:17

    „niedowiarek spotyka sie z otoczeniem, ktore zasady etyki tak czy owak przyjmuje”
    Chcesz powiedzieć, że ów mityczny „niedowiarek” przebywa w otoczeniu religiantów?
    Nadal nie jesteś w stanie sprecyzować, jakie są „zasady etyki chrześcijańskiej” rzekomo wyłożone w ewangelii.

  144. @ gotkowal 17.06 godz.14:49
    Zwyczajem utartym na tym blogu przypisujesz mi poglady, ktorych nie glosze.

  145. @kruk 17 czerwca o godz. 17:23
    Czy ty cokolwiek wiesz o ewangelii? Z twoich naiwnych wypowiedzi wynika, że raczej nic.

  146. @kruk 17 czerwca o godz. 17:26
    Nikt normalny, z wyjątkiem religiantów, tu nic nie „głosi”

  147. @ Na Marginesie
    „Tak czy owak” znaczy z wiara w Boga czy bez wiary. Dlaczego mialabym tracic czas wyjasnajac Ci „zasady etyki chrzescijanskiej”. Inni zrobili to wielokrotnie lepiej niz ja moglabym to zrobic. Poszukaj sobie w obszernej bibliografii na ten temat.

  148. @kruk 17 czerwca o godz. 17:31

    Nie wykręcaj się „obszerną bibliografią”. Twierdzisz, (kruk 17 czerwca o godz. 0:17) że „zrodlem etyki chrzescijanskiej nie jest Kosciol tylko Ewangelia”. Ja odpowiadam, że z ewangelii żadna spójna etyka nie wynika. Na razie dajesz kolejny dowód religianckiego niemyślenia.

  149. @kruk 17 czerwca o godz. 17:31
    Nie chodziło mi o żadne „tak czy owak”. Użyłaś pogardliwego słowa „niedowiarek” produkując się na blogu ateistów. To jeszcze jeden dowód religianckiego niemyślenia. Ale mendzenie o „otwartości” masz, jak widzę, opanowane do perfekcji. Razem z „lojalnością w stosunku do plemienia”, jak to przed chwila ładnie nazwałaś.

  150. @NeferNefer 17 czerwca o godz. 15:26
    To jest horror na talerzu, czyli kuchenne perturbacje 🙂

  151. Ciekawe, jakiej „otwartości” pragną wymagać religianci od „niedowiarków”. Otwartości na kakalubną propagandę? Bo przecież żaden normalny ateista nie włazi na liczne skatolone fora tylko po to, żeby urągać uczestnikom.

  152. @NeferNefer, z godz. 15:21
    Jeśli na okoliczność Twojego egzaminu zdanego celująco, to melduję posłusznie, że zacząłem sam się upijać. Czekam na Twoje towarzystwo 😉

  153. Na marginesie
    17 czerwca o godz. 13:25

    Namarginesko umiłowana bez pamięci, wróciłem z podróży i od razu rzucam się na Ciebie. Im bardziej staram się wyrażać precyzyjnie, tym trudniej o mnie rozumienie. Pani kruk mówiła, że „Ewangelia” jest źródłem etyki, nie Kościół. Ty mówisz o braku etyki spójnej, czyli na temat przez panią kruk NIE PORUSZONY. Nominalnym żródłem etyki są, zgodnie z wypowiedzią pani kruk, ewangelie, zaś jakość czy kompleksowość lub niekompleksowość tego źródła to zupełnie inny temat, a nawet tematy – zależy, z której strony patrzeć, bo inaczej od ateistycznej, jeszcze inaczej – od protestanckiej, a najbardziej inaczej – od dezerterowej.

  154. kruk
    16 czerwca o godz. 19:36

    ‎Nienawiść? Heh, dobre sobie. A co powiesz o pogardzie i poczuciu wyższości? Bo takie cosik czuję do religiantów. Nie jest to wydumane. Choć nie chce tego czuć, to czuję, bo to naturalny stan rzeczy. Wierzący są pod niewierzącymi. Ja tego nie ustaliłem. Tak już po prostu jest. ‎
    Tyle o uczuciach. 😉

    Każdy ma prawo być kim jest. Niżej czy wyżej. Hihi.‎

  155. @anumliku

    Zaraz sobie coś wezmę, w końcu sobota, wieczór, i był całkiem udany dzień.
    Malutka wiśnióweczka, o.

    Zdrowie pana Szymonowicza, żeby trochę nam odpuścił a może i pobłogosławił.

  156. W krytyce, ironii i sarkazmie widzą zaś nienawiść i odrazę.

    Otóż to, Tobciu. 😉

  157. @Lewy, od lat chce przeczytać Ulissesa. I dzięki Tobie to zrobię. ‎

  158. Jak się czyta „Listy ateistów” i nie tylko, jak się obserwuje polską demokrację i ruch w rzeczywistości, to wychodzi na to, że katol skopie uchodźce, a ateista mu pomoże. Gdzie ta etyka, co to z religii wynika.

    ;)‎

  159. Grunt to uniwersalne wartości, które są ponad religią.‎

  160. @wbocek 17 czerwca o godz. 21:05

    Pombocku umiłowany! To nie takie proste. Po pierwsze ewangelia nie spadła z nieba. Pierwsza znana ewangelia kanoniczna powstała około roku 70-go, czyli w 40 lat po rzekomej śmierci Jezusa. Przez te 40 lat wersja wydarzeń (o ile rzeczywiście były tam jakieś wydarzenia) i rzekomych słów Jezusa, przekazywana ustnie, mogła się zmienić nie do poznania.

    Po drugie ewangelie nigdy nie miały być zapisem prawdziwych słów i czynów wędrownego kaznodziei. One są katechezą, czyli papką podaną ludowi do wierzenia. Zresztą jako prawdziwy zapis nie wytrzymują krytyki, bo wielokrotnie same sobie przeczą. Przykładowo, jeśli trzoda ma wierzyć, że z „dobrą nowiną” należy startować nie tylko do żydów, to umieszczamy prześliczną scenkę rozesłania, a kto rozsyła? No naturalnie, rozsyłam samiuśki Jezus! Inaczej być nie mogło – zdaniem autorów tych za-pisków. Przy okazji zamiast dwunastu, od razu jest głosicieli siedemdziesięciu dwóch! Cudownie rozmnożonych.

    No chyba już rozumiesz, do czego zmierzam? Twórcą tych historyjek nie jest żaden Jezus, tylko po prostu wczesny kaka. Kaka jest źródłem i autorem ewangelii. Twierdzenie, że ewangelia jest czymś osobnym od kaka, jest przeinaczeniem – bo cały tekst ewangelii to zapis kiełkującej doktryny kaka, a nie jakichś rzeczywistych wydarzeń.

    Co do tego, że ewangelie nie zawierają żadnej etyki godnej tego miana – to przecież oczywiste, wystarczy je przeczytać. Postać Jezusa jest niespójnym zlepkiem wątków pochodzących z różnych tradycji literackich. Jezus jest częściowo pobożnym chasydem, częściowo prorokiem apokaliptycznym (nawracajcie się, ludziska!), a częściowo wędrownym kuglarzem-cudotwórcą.

    Czy on głosi jakąś etykę? Bez żartów. Jednym tchem twierdzi, że żydowskie prawo obowiązuje co do joty i sugeruje, że to prawo to lipa. Sypie „przypowieściami” ni w pięć ni w dziewięć. Etyka? Gdzie???

  161. @Żorż Ponimirski 17 czerwca o godz. 21:44
    Tak – ale te uniwersalne wartości też z czasem ulegają zmianom. Etyka ewoluuje; jest zależna od miejsca i czasu. Twierdzenie (a tak twierdzi kaka) że etyka jest niezmienna jest kompletnym przeinaczeniem. Co więcej – etyka liberalna, oparta na tolerancji, wolnościach obywatelskich i poszanowaniu mniejszości zawsze była w konflikcie z „etyką chrześcijańską” – i w ogóle chyba każdą postacią religianctwa. One są niekompatybilne. Od samiusieńkich podstaw.

  162. Lewusku najdroższy!

    Z czystej sympatii do ciebie i sympatycznej inspiracji twoim wstepniakiem postanowiłam wrócić do „Ulissessa” którego 20 lat temu porzuciłam gdzieś w połowie… 😉 Mimo wielkiej fascynacji wszystkim co irlandzkie w owym czasie. Może po prostu byłam wtedy zbyt smarkata żeby to docenić…a może dlatego że strumien świadomości młodocianego przestępcy, Franciego Brady z „Chłopaka rzeźnika” zrobił na mnie mocniejsze wrażenie niz wywody pana Blooma. Patrick McCabe nie jest z tej samej ligi co Joyce ale też się ciekawie z upiorami irlandzkiej duszy mierzy…

    Pozdrawienia serdeczne dla ciebie na Morawach (w których kiedys byłam po uszy zakochana) , dla Nefer z jej magicznym imbrykiem i reszty towarzystwa!

  163. @Namarginesko umiłowana, jasna sprawa, że ewoluuje. Nie wyobrażam sobie inaczej.  ;)‎

  164. Na marginesie
    17 czerwca o godz. 21:52

    Cholera jasna, wszyscy na potęgę się miłują. Skatoliczyli się czy co? To ich przebiję. Namarginesko najumiłowańsza, mówię ostatni raz, a potem w interesie pani kruk zrobię se puku. Żródłem – już nie pamiętam, czego – są ewangelie, nie Kościół. Tako rzekła pani kruk. I nic więcej. A Ty to żródło niepotrzebnie rozdzióbujesz. Dlatego porzuć dzióbanie, rzuć okiem na skrót mojego dzisiejszego dnia. Najbardziej na zlocie starych traktorów w Łazach zaimponował mi ursus (Lanz Buldog) z żelaznymi kołami. Te traktory pamiętam z orek. Na jednej fotce karawana traktorów jedzie wylotową ulicą z Unieścia. Jest przystań w Chłopach, gdzie wreszcie wróciły łodzie rozparcelowane po różnych przystaniach z racji budowy pomostu, nowej dalby i różnych takich rzeczy na przystani. No i są moje rowerowe drogi – leśne i nieleśne. Dobranocka uod pombocka.

    https://plus.google.com/101580844869959615096/posts/Ff4JSUsr3Dy

  165. Urokliwe żelastwo, pombocku!
    A to zielone to jakieś takie… puchate.
    Świeża zieleń, cy co?

  166. gotkowal
    17 czerwca o godz. 14:49
    czytałam niedawno właśnie to, co potwierdza Twoje przypuszczenia.
    Takie normy przecież istaniały przed nadejściem Chrystusa; ludzie zwyczajnie ustanowili pewne normy społeczne, chrześcijanstwo „zerżneło” to wszystko z już istniejącego kanonu, niepisanego kodeksu i wzięło jak swoje.
    Dziś nazwalibyśmy takie zrzynanie od innych korzystaniem z owoćów cudzej pracy.
    Ale to niejedyny grzech chrześcijaństwa.

  167. Na marginesie
    17 czerwca o godz. 22:37

    Namarginesko umniłowanna, to puchate to mój ukochany jęczmień. Wszystko zielone mam zresztą ukochane, bo sam jestem zielony. Nawet zielone traktory umiłowywam – ze względu na to, że są historią. Jeszcze raz dobranocka i jeszcze raz, i jeszcze.

  168. NeferNefer
    17 czerwca o godz. 15:21

    Poznaję po oczach: to jest ten ateistyczny czajniczek, który Bertrandowi Russellowi fruwa w kosmosie . Ewentualnie może sprawdź, czy w środku nie siedzi ściśnięty bozia. Jak to mówią na Śląsku: ściśniętego napoić. Z czajniczka: czaju dajcie, czaju, bo mi w gębie cięgiem zaschło.

    Fachowo mówi się: na żądanie raz można.

  169. wbocek
    17 czerwca o godz. 22:19
    jestem przekonana, że ów traktorek na własnych siłach nie dojechał, został dostarczony.

    Gdy widuję czasem parady starych samochodów ( ale takich serio, serio przedwojennych) wiem, że przyjechały na lawecie i taki rajdzik paradny kilka kilometrów po mieście dadzą radę przejechać. Poza tym widziałam, gdy mknęły na lawetach ze trzy sztuku takie piękne, że …ach.
    Nie wiem, czy piękniejsze od dzbanka Neferki, ale w swojej kategorii na pewno czarujące i piękne.

    jutro idę sobie na pl. Wolności, gdzie ma byc „wyprzedaż garażowa” róznych rzeczy, które na ten plac przyniosą chętni, a cały przychód (przychód, nie dochód!) ma być przeznaczony na pomoc Syryjczykom. Organizatorem jest Stowarzyszenie, do którego mam zaufanie.

  170. no proszę!
    Ana Brnabić bedzie pierwszą premierką Serbii. Nic w tym dziwnego poza tym, ze Ana jest lesbijką.
    W naszym skatolonym kraju nie daliby jej żyć.

  171. @NeferNefer
    Oddaliłem się do ogródka, gdzie podziwiałem to i owo, popijając to i owo. Teraz podziwiam Twój szczajniczek (to pozostałość z dalekiego dzieciństwa, nazywać czajniczki szczajniczkami), który wygląda, jakby miał dżina wypuść obłoczkiem. Ostatnim stakańczykiem tego i owego piję Twoje zdrowie. Prost 😀
    PS
    Stakańczyk na tę okazję wziąłem mały, srebrny, grawerowany, także z pchlego targu (w Barcelonie tą razą) pochodzący.

  172. @wbocku, pombocku, widoku traktorów jak pawie się pawiących, Ci zazdraszczam. Hej, wy konie, rumaki stalowe, hej, na pola prowadźcieże nas – śpiewał chór do melodii Dunajewskiego, a we mnie mołojecki zapał do wczesnych (bardzo wczesnych) podorywek się wzmagał.

    Dobranocka dla pombocka.

  173. anumlik
    17 czerwca o godz. 23:16

    Ja też się aczkolwiek oddaliłam ale przed telewizor, przyznam szczerze. Ponieważ po dwóch maleńkich kieliszeczkach czegokolwiek nie mogę spać do 3 rano to będzie teraz bal. Już dzisiaj nic więcej nie mogę więc Twoje zdrowie „inną razą” i dziękuję:)

    Szczajniczek, fi donc. Jakby był bardziej plaskaty to rzeczywiście mógłby dżina wypuścić. Im bardziej sobie na niego patrzę tym bardziej mi się podoba, bardzo zadowolonam. Stoi tu koło laptopa i cieszy oko. A może ten dżin wysoki jakiś?

    @Kostka

    Gdzieś była, wracaj tu zaraz 🙂

  174. @ lonefather
    Wroce do tezy, ze poczucie etyki jest czlowiekowi wrodzone. Czy czytales „Lochy Watykanu” Gide’a? Glowny bohater popelnia tam crime gratuit, tj. morduje przypadkowo spotkanego czlowieka tak dla rozrywki, tylko dlatego, ze moze to zrobic i mysli, ze nikt tego nie wykryje. Postac te mozna by bylo uznac za teoretyczna, gdyby nie kroniki kryminalne o tego typu morderstwach, popelnianych rowniez przez dzieci.

  175. @NeferNefer
    17 czerwca o godz. 23:40

    Czajniczek super, pilnuj, by nie odleciał. Kto wie, czy jego właściciel nie sprzedał go już wielokrotnie 🙄

    Pombockowa leśna ścieżka znana mi w wersji jesiennej. Widzę, że w Łazach jakoś się z pomostem uporali, traktory też niczego sobie, fajny dzień miałeś.

    Szymonowicz naprasza się o jakieś męczeństwo i prześladowania, lamentując, że niby ateiści wierzyć mu zabraniają. Już wiele razy na tym blogu padły propozycje, aby wierzący wierzyli sobie w co chcą, leżeli krzyżem, pościli, czynili dobro czy co tam ich wiara nakazuje, a nikt im złego słowa nie powie. Niech tylko przestaną okładać innych różańcem i urządzać życie ludziom nie podzielającym ich przekonań.
    „Zwykli katolicy” zaś niech zdadzą sobie wreszcie sprawę, że biernie akceptując łajdactwa swego kościoła, mogą być tak samo z nimi identyfikowani. Sarkanie na boku na obleśnego proboszcza, a potem pchanie się na wyścigi do wspierania go pod łokcie na procesji, to jest obłuda i hipokryzja pierwszej wody.

  176. @Tobermory

    Och nie, natychmiast pozamykam wszystkie okna:(

    Tanaka
    17 czerwca o godz. 22:55

    Ale to nie może być ten. Tamten miał być porcelanowy…

    Nie biorę udziału w dyskusjach religijnych itede bo nic a nic mnie to wszystko nie obchodzi. Chyba że niegodziwość urzędników Pana B.

  177. Czajniczkowe rozważania

    https://utilitymon.blogspot.be/2012/03/czajniczek-russella-i-ciezar-dowodu.html

    Kaczyński z pewnością by stwierdził że jeśli czajniczek jest to skądś jest.

    Dobranoc państwu.

  178. A najwazniejsze jest, ze Kaczynski sam tez skads jest…

    I tylko szkoda Zoliborza, mi jest, bo stamtad Kaczynski jest…

  179. NATO twierdzi, że Polska pod rzędami PIS staje sie zagrożeniem dla NATO i Europy:

    Sensacyjna opinia brytyjskiego wywiadu. Mocny cytat: ‘Polska przestaje byc sojusznikiem i staje się zagrożeniem’

    Polityka’ opublikowała tekst zatytułowany ‘Mali agenci’, w którym opisuje ‘jak ludzie Macierewicza rozbili polski kontrwywiad’. Tygodnik zarzuca władzy PiS wyrzucanie oficerów, degradacje i mobbing, a w konsekwencji doprowadzenie do samobójstwa jednego z oficerów.

    Jednak tragiczny koniec życia Waldemara K. to nie koniec złych wiadomości na temat polskiego kontrwywiadu, jakie ma do przekazania ‘Polityka’. Gazeta cytuje także opinię brytyjskiego wywiadu MI-6 na temat Polski. Delikatnie rzecz ujmując nie jest to opinia pochlebna, lecz alarmująca. Według cytowanego przez ‘Politykę’ fragmentu raportu, Polska, która zgodnie ze słowami ministra Waszczykowskiego jeszcze na krótko przed Brexitem upatrywała w Wielkiej Brytanii najważniejszego sojusznika w Unii Europejskiej, jest przez nią postrzegana jako kraj, przed którym trzeba się mieć na baczności.

    Powód? Brytyjczykom nie podoba się wyrzucanie przez PiS ludzi z pracy w administracji, co ma osłabiać pozycję Polski i jej bezpieczeństwo, a pośrednio bezpieczeństwo europejskie. Na miejsce wyrzuconych przez PiS mają masowo próbować przeniknąć rosyjscy agencji. Opinia MI-6 jest jednoznaczna – Polska wpada w ręce Rosji i zaczyna być zagrożeniem dla Europy.

    ‘Efektem obecnych czystek, przeprowadzanych przez polskie władze, są masowe próby infiltracji ze strony rosyjskich służb, które chcą umieścić jak najwięcej swych ludzi w polskiej administracji. Polska przestaje być sojusznikiem w obliczu wyzwań ze strony Rosji i staje się zagrożeniem dla całej naszej wspólnoty’ – taki cytat MI-6 przytacza ‘Polityka’.

    Całość: natemat.pl/205323,polityka-cytuje-sensacyjna-opinie-brytyjskiego-wywiadu-polska-przestaje-byc-sojusznikiem-staje-sie-zagrozeniem
    z sieci…

  180. konstancja
    17 czerwca o godz. 23:04

    Zgodnie z definicją wyplywającą z Pawłowicz Krystyny, premierka Serbii jest wielbicielką kóz.

  181. Na marginesie
    17 czerwca o godz. 21:52

    Jakby Jezusek był bardziej uważający, to sam by chodził z pamiętnikiem młodego lekarza po wsiach, przysiółkach i chutorach pustynnych i osobiście pisał , z czego wyszłaby sensacyjna książeczka: z pamiętnika młodego Jezuska – bo on ciągle był młody i nie zdążył się zestarzeć. Szkoda, ze się nie zdążył sestarzeć, bo by się dowiedział, jak to mało fajnie: być starym, garbatym,niedołężnym, chorym i nie mieć na wstawienie rozrusznika serca, albo żelaznego biodra. Mądrości by mu przybyło, a przekonania, że on taki boski by mu nieco ubyło.

    Ale ja nie o tym. Jakby sam pisał jak jest i jak ma być, a mądry on, pisaty i wygadany był ponad wszystkich już za smarkacza, to byłoby i porządnie napisane i nic nie przeoczone. A tak pisali – ponoć – tzw. ewangeliści, z których żaden nie znał Jezuska osobiście, ledwo co pisali i zlepiali od siebie nawzajem kopiując i ubarwiając wesołymi historyjkami krążącymi po terenach okolicznych, albo i przywleczonych z Egiptu, Grecji, Rzymu, Mezopotamii i nawet Indii. Bajki lubią się rozchodzić.
    I nie byłoby potrzeba na soborze w Nicei zlepiać tych pamiętników młodych lekarek wyznających kozy czterech opowiastek udających czterech jeźdźców ewangelii.

    No dajta spokój, żeby Jezusek był taki niedbający..!

  182. NeferNefer
    18 czerwca o godz. 0:31

    jak się patrzy z daleka, to nie wiadomo, czy on na pewno pocelanowy jest. Zresztą, w sprawie krążenia gdzieś w kosmosie, to dla Russella – przypuszczam, że nie wątpię – czajniczek mógłby być i blaszany.

    Tak czy inaczej, ma kosmicznie zgrabny wygląd. Świetny nabytek. 🙂

  183. Tobermory
    18 czerwca o godz. 0:13

    Ja to nawet takiemu prawidłowemu wyznawcy czyniącemu dobro powiem dobre słowo. To taki szok z nieprawdopodobieństwa – zobaczyć prawidłowego wyznawcę dobro czyniącego – że zwykle najpierw bełkoczę z wrażenia, zanim odzyskam mowę i prawidłowo pogratuluję prawidłowemu wyznawcy, że prawiłowo czyni co dobrego dla drugiego, żadnego interesu w tym nie mając, jak tylko taki: kocham cię, chłopie/babo jako bliźniego mego.

  184. Etyka chrześcijańska?
    Czyli co? Wyprawy krzyżowe?. Palenie innowierców i czarownic na stosach?Obojętność na los zwierząt(nie mają duszy)? A moze śmierc milionów kobiet, gdy lekarz nie mógł uratować matki w czasie porodu bo dziecko trzeba było ochrzcić, niechby nawet potem natychmiast zmarło.
    (Swoją drogą,po co były te ofiary, jeżeli ostatnio papież-chyba jeszcze nasz- stwierdził, że jednak te nie ochrzczone dzieci nie zostały potępione)?Dajcie spokój.Zasady uniwersalistyczne istniały zawsze, we wszystkich i przed i poza chrześcijańskich społecznościach.Co tu ma do rzeczy ewangelia?

  185. Ulissesa nie przeczytałam.Co prawda miałam tylko jedno podejście,ale nie dałam rady.Za to *Sto lat samotności* czytałam parę razy-kończyłam i zaczynałam od początku.Wiele lat wcześniej tak miałam z* Łukiem Triumfalnym*-zabierałam go w każdą podróż.I jeszcze-prawie zapomniałam- *Na wchód od Edenu*Tyle,że nie relacje synów z ojcem były ważne, a jedno słowo*możesz*(chyba *timsze*(?))I jeszcze Cathy_jakim była człowiekiem i dlaczego?
    Ostatnio *Regulamin tłoczni win* Irvinga.

  186. Przed wypedałowaniem na kolejne włóczykijowanie podzielę się spotkaniem z Bogiem.
    Otóż na moim nowym nowym laptopie przy wybudzaniu z uśpienia pojawia się śliczny fotka tak obrobiona przez fachowców, że aż prawie nierealna. I napis: „Podoba Ci się to, co widzisz?”.
    Jak zobaczyłem to pierwszy raz, od razu chciałem odpowiedzieć na pytanie. Ale nie było jak – na ekranie nie było ani znaczka do kliknięcia, ani miejsca przeznaczonego na odpowiedź. Do kogo więc pytanie i po co? Ano do nikogo i po nic – to głos wysoko kształconego smarka w głuszy. Coś jak rozmowa wiernego z Onym: wierny chwali, smaruje wazeliną, pyta, prosi, rozkazuje („Niech zstąpi duch twój”), a po drugiej stronie – cisza. Pokój mój ślę Wam. Pruję na polne drogi.

  187. zuzanna51
    18 czerwca o godz. 9:03

    Zuzanno, kogo pouczasz słowami „Co tu ma do rzeczy ewangelia?”, bo nie zauważyłem. Ewentualną odpowiedź przeczytam wieczorem, bo już spadam.

  188. pombocku
    Pouczam?Nie ośmieliłabym się nikogo pouczać To tylko moje zdaniena wypowiedż, że ewangelia jest żródłem etyki.

  189. @Tanaka
    18 czerwca o godz. 8:51

    Na taki szok też najpierw zaniemówię, a potem pogratuluję 😉
    Żarty na bok, bo w rzeczywistości spotykam całe mnóstwo ludzi dobro czyniących, a nic na temat ich światopoglądu nie wiedząc czcią należną obdarzam i się cieszę z ich istnienia.

  190. @@Tanaka, Tobemory
    Dobro czyniących (bliźniemu, znaczy) wyznawców u nas na pęczki. Na kilkanaście powiatów, znaczy. Jak podaje portal „fakty.interia.pl” mieszkańcy powiatu Poznań, powiatu bielskiego, powiatu Jaworzno i większość powiatów w Zachodniopomorskiem opowiedziało się pozytywnie za uchodźcami. Reszta kraju, łącznie z Warszawą, Wrocławiem i Krakowem jest przeciw. Na 380 powiatów, większość mieszkańców 18-tu (słownie osiemnastu) powiatów chce czynić bliźniemu swemu o odmiennym kolorze skóry i innej religii, dobro.
    http://fakty.interia.pl/polska/news-czy-jestes-za-przyjeciem-uchodzcow-zaglosuj,nId,2405617#utm_source=fb

  191. lonefather
    18 czerwca o godz. 2:58

    „Everybody is from somewhere
    Even if you’ve never been there… ”

    Jak śpiewalo ongiś Jethro Tull 😉

  192. Tanaka
    18 czerwca o godz. 8:32
    I konstancja z wcześniej

    Nowy premier Irlandii (znów ta Irlandiia!) takoż. I w dodatku syn emigranta. Zgroza po prostu 😉

  193. Wczoraj minęła trzynasta rocznica śmierci Jacka Kuronia. Przypominam, co miał do powiedzenia na temat religii i ewangelii:
    https://www.tygodnikpowszechny.pl/trzeba-zyc-jakby-boga-nie-bylo-32609

  194. anumlik, Lewy,

    Jacek Kuron dosyc bliski, James Joyce nie za bardzo. Ciekawe dlaczego tak jest . Bo chyba nie o geografie sie tu rozchodzi..

    Ps. Lewusku! Piszesz wspaniale. Nawet to Twoje wdrapywanie sie na najwyzsza polke literaturoznawcza jest pokazem kunsztu. Wiec nie pytam: a po cos sie tam, na te najwyzsza polke, wdrapywal? Mus jakis musial byc. Pan Jacek nie odwazy sie chyba skasowac tego ambitnego wstepniaka Twojego. Bo czas matur nastal nam. Cale szczescie, ze czas matur przemija tak samo jak wszystkie inne czasy przemijaja

  195. ” ‚Ulisses’ – książka jest bezsensowna, nudna, nie czytajcie jej, bo to strata czasu. Cóż jednak napisać, skoro po lekturze czlowiek czuje się w pewien sposób ubogacony. Bo czytanie ‚Ulissesa’ to właściwie nie czytanie, a specyficzne doświadczenie obcowania z czymś, co jest tak jakby NADliteraturą”

    Aspiracje tego blogu powinny siegac, i siegaja, do PO-NADliteratury. Nie powinny natomiast siegac do zadnej tam PiS-NADliteratury. Bo czegos takiego raczej nie ma. Z tego co wiadomo z doniesien wujka gugla

  196. Znaczenie zlepku ‚PO-NADliteratura’ jesli cos sugeruje, to przemijalnosc tego zlepku slownego. Natomiast tzw. nadliteratura, pod 8-letnia wladza PO, jesli takowa zaistniala, niczym sie nie zapisala w annalach.

    O PiS-literaturskich zapisach w jakichkolwiek kronikach literackich przemilczmy skromnie.

    PS. Wybylem wlasnie z Mediolanu/Florencji, po kilku tygodniach tamze. Aklimatyzacja trwa

  197. NeferNefer
    18 czerwca o godz. 20:27
    piekny dzień, słoneczny też i u nas. Smażyłam sie na placu Wolności na wyprzedaży garażowej, a obok mnie siedział ksiądz z żoną z koscioła katolicko reformowanego (sic!). Nie miałam pojęcia o istnieniu takiej wspólnoty; co chwila podchodził ktoś, kogo ów ksiądz identyfikował. W ofercie miał m.in. Kawę z księdzem za jeden bon; deklarował, że sam ją zrobi, a robi świetną; było kilku chętnych-termin rozmowy do uzgodnienia.
    Jeden bon to było 5 zł, pieniędzy nie przyjmowalismy, kupujący dawali nam zakupione na placu bony, a sami tez mogliśmy za te bony zakupić towary wystawione przez innych. Nie było aż tak bogato w ofertach, jak wczoraj w Twoim przypadku, ale udało mi się kupić płytę Komedy. Oraz jeszcze kilka innych.

    W Twojej galerii zdjęć piękne jest m.in.zdjęcie kąpiącego sie ptaszęcia; jest tak wyraźne, że widać nawet pojedyncze krople. Nowy aparat juz opanowany?

  198. Nefer

    Piękny portret grzywacza! 🙂 i innych amatorów kąpieli…

    U nas też pogoda choć dla kogoś spoza Szkocji może to nie być oczywiste na pierwszy rzut oka…;-)
    https://goo.gl/photos/h6jGEAYPmjKRKG1R8

    PS. Zgadza się, chyba wróciłam… 😉

  199. NeferNefer
    18 czerwca o godz. 20:27

    Gorąco! aparat grzał Ci się w dłoniach. czysta przyjemność focić i patrzeć 🙂

  200. Kostka
    18 czerwca o godz. 21:23

    Gorąca się na fotach nie czuje, ale świeżość i obszerność przyrody – tak.

  201. konstancja
    18 czerwca o godz. 21:22

    Katolicko-reformowany?
    Czy takich księży jest więcej niż sztuk jedna?

  202. zuzanna51
    18 czerwca o godz. 10:09

    Zuzanno , czytaj uważniej: mowa była o tym, że DLA CHRZEŚCIJAŃSTWA ewangelie są źródłem etyki.

  203. Wieczór dobry. Proszę przyjąć trochę dzisiejszego ateistycznego falowania nie na morzu, nie na jeziorze i nie na Łysej Górze. Niech będzie pochwalony buk zielony.

    ‚https://plus.google.com/101580844869959615096/posts/YnW5zb9LPDb

  204. wbocek
    18 czerwca o godz. 22:31

    Ponieważ miałem zostać biskupem, to wiem, jak się trzeba zabrać do takiego filmu: piękny nam dziś dzień nastał…
    Piękność, świeżość, zieloności i niebiańskości. Pycha.
    Jakby bozia był, to by się cieszył jak zajączek. Że ktoś taką pychę zmajstrował.

  205. Zajrzałem tu bo na En passant mnożą się zdawkowe wzmianki sugerujące trop określany przeze mnie jako schodzenie na psy, a konkretniej mniej więcej tak:
    ten blog chyli się ku listom ateisty l
    – ub podobnie.

    Zatrzymało mnie przeproszenie
    kruk
    16 czerwca o godz. 1:56
    (przepraszam, ze brak wlasciwych akcentow)

    Zwracam uwagę iz chodzi tu zapewne o znaki diakrytyczne , do których ja zaliczam brakujące kreseczki ukośne we wlasciwych.

    Zacznijmy od elementu akademickiego wykładu. Szanowany informatyk nauczający Wytwórstwa programów (pol: software development) stara się osłabić niezadowolenie studentów tak:
    Cieszcie się, że komputerów nie wymyślili Chińczycy!

    Odchodząc od akademickości w stronę pospólstwa warto przyswoić sobie przekonanie, że w świecie robi się łatwiej interesy porozumiewając się w mowie i w piśmie pidżynem.

    Bardziej uszczegóławiając temat mego wtrętu zalecam wpisać w w pole wstawiania wyszukiwarki Google tytuł dzieła literackiego
    A la Recherche du Temps Perdu
    Uzyskamy wtedy notkę (coś na podobę notki bibliograficznej) zatytułowaną À la recherche du temps perdu, a przy odrobinie przypadku po prawej stronie pokaże się dużą czcionką coś na kształt blur’a nazwa A la Recherche du Temps Perdu.

    Moim językiem ojczystym jest polski i za drugim razem blur miał kształt W poszukiwaniu straconego czasu.

    Tuz obok siebie ( taki typowo guzdrowy ) blur na pierwszej stronie okładki.
    Tu mamy podpisy w nagłówkach komentarzy.

    Bywający tu Lewy przy odrobinie wysiłku przypomni sobie, że tłumaczyłem mu iż hiper super naj to jest gdy używamy Unicode i UTF-8.

    Ale jak to zaprezentowałem powyżej nawet poważne firmy mieszają tekst oryginalny zawierający znaki diakrytyczne i tekst złatynizowany ze znakami odpowiadającymi angielskojęzyczny zestaw liter.

    kruk’u!!!

    Sieć Jest zglobalizowana, a wśród użytkowników dominują skażeni wstydowaniem się osobniczki i osobniki, które/którzy za boga nie włączą opcji autokorekty (dość ułomnej) i nie dadzą się na mówić na przeczytanie napisanego swego komentarza przed jego opublikowaniem.

    Mam hopla co do mieszanki przynudzania teorią i praktyką. Napływa wysoka fala bezwstydu polskiego wyższa niż obecne tsunami na Grenlandii. Tylko guzdrowaci maniacy zauważą iż się ośmieszasz.

    A północno-koreańskie spikerki muszą znać kilkanaście brzmień słowa wuc.

    Podarek od guzdry:
    Jest jeszcze (był?) w Polsce słup drogowskazowy z dwoma nazwami: Jarosław
    Przemyśl

    Majuskuła A ze znakiem diakrytycznym wskazującym skąd dziś do Warszawy napłynęły chmury ma numer 192. A północny wschód to zlepione & # 193

    http://www.kurshtml.edu.pl/generatory/unicode.html

    Pisz z sensem i zaciekawiaj jak Benia Krzyk (chciałoby się więcej)
    Poprawna pisownia jest nudziarą i rzadko bywa na salonach blogowych.

  206. zuzanna51
    18 czerwca o godz. 9:03
    „Etyka chrześcijańska? Czyli co? (…) Co tu ma do rzeczy ewangelia?”

    Na dziecinne pytania – prosta odpowiedź:
    Etyka to „zbiór norm określających, co jest dobre, a co złe w postępowaniu ludzi” (Inny słownik języka polskiego).

    Biblia nie tylko pomaga odróżnić dobro od zła, ale również skłania do czynienia tego, co dobre.

  207. Lewy, daragoj

    Przymuszenie się do lektury „Ulissesa” to wyczyn nie lada. Czytając to 900-stronicowe dzielo Joyce’a nieustannie towarzyszy pytanie: o co tu sie rozchodzi?

    Drugie pytanie, tez nieuniknione, gdy ma się do czynienia z tak eksperymentalną prozą jak „Ulisses”:

    czym ten Joyce był zamroczony, gdy wypisywał takie dyrdymaly?

    Pseudointelektualne przeciez dyrdymaly, jak sie wydaje. Twoja proba wytlumaczenia czegokolwiek, Lewusku, sporo tu wnosi. Bo popaczmy:

    „Pan Bloom, Żyd i przekonany ateista, w swej peregrynacji po Dublinie wpada do kościoła i to, co się tam dzieje, widzi czytelnik jego oczami”

    No dobrze, ateista ten Blomm jest. Nasz czlowiek. Ale dalej tak idzie:

    „Ksiądz wypłukał kielich; potem zręcznie łyknął wypłuczyny. Wino. Bardziej arystokratyczne, niż gdyby pił, na przykład, to do czego przywykli, porter Guinnessa albo jakiś niskoalkoholowy napój, jak dublińskie gorzkie Wheatleya albo Cochrane’a piwo imbirowe. Marna pociecha. Pobożne oszustwo, ale całkiem słuszne inaczej mieliby tu samych pijaków, jednego gorszego od drugiego’ ”

    Ty jednakze nie wyjasniasz, k sozaleniju, ISTOTY geniuszu Joyce’a, Lewusku. Twoje niesmiale przyznanie, ze Joyce chciał ukazać umysł ludzki w akcji, za wiele nie tlumaczy. To ze Joyce całkowicie oddaje głos umysłom swoich bohaterów, powoduja tylko, ze ich monologi wydają się bełkotem. Nawet niekoniecznie pseudointelektualnym belkotem.

    „Ulisses” to, w tym kontekście, to ksiazka, w ktorej bohaterowie robią trzy rzeczy:
    – rozmawiają o seksie
    – lub o nim myślą,
    – wymieniają nic nieznaczące uprzejmości; albo obmawiają innych.

    To nie jest ani wciągające, ani interesujące ani pouczające. Czy więc warto czytać książkę tylko po to, by się zapoznać z czymś, co tak naprawdę nie niesie wiele treści, a jedynie jest formalnym eksperymentem? Czy warto pozwolić, by ten eksperyment skradł wiele godzin naszego życia? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

    Jesli ta książka zmieni twoj sposób patrzenia na literature, Lewy osiagnal swoj cel. Teraz czas na akcje pana Jacka. Lewy wyznaczyl date 17 czerwca na zdjecie jego Joyce’ego wpisu z wokandy blogowej.

    Dzisiaj mamy dzien 18 czerwca.. Wiem, wiem. On, ten Lewy, mial tam jakis warunek przyzwalajacy na zakonczenie tego wpisu jego 17 czerwca. What ever, is fine with me.
    Ze tak powiem po naszemu

  208. Tanaka
    18 czerwca o godz. 22:01
    w Poznaniu jest jedynym. Kaplica mieści się w kamienicy na wzgórzu św.Wojciecha. Pytałam o historię powstania tego odłamu katolicyzmu. Powstał w 19 wieku po ogłoszeniu przez Synod (?) nieomylnosci papieża. Wielu katolików odeszło od kk i stąd powstanie kk reformowanego. Nie wiem, czy gdzieś w Polsce jest jeszcze jeden ksiądz, @wiki podpowiada, że tylko w Poznaniu; w Holandi mieści sie w Utrechcie, w Niemczech na pograniczu z Holandią (tak mi sie wydawało, że cóś podobnego widziałam w sąsiedniej od Nordhorn miejscowości, tam mieszka moja córka).
    W POlsce jest i diakon, ale szkoda, że nie pogadałam dłużej z tym księdzem, był bardzo sympatyczny. Miał koloratkę i koszulę w jasnopopielatym kolorze. Z krótkim rękawem.
    tu link do wiki (jeśli Cię to interesuje)

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwji2ICyosjUAhXiJZoKHaqxBnkQFggoMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.starokatolicy.eu%2F&usg=AFQjCNEaaEdJzp_JSH-kLkU3M55BBW3mwA&sig2=jDvaeE0N3xkuasektmPYVA

    sama nie kupiłam godziny z księdzem, ale kupujący chyba nie byli członkami tej wspólnoty.

  209. Jesli ktos pragnie przebywac na WYZYNACH, intelektualnych lub innych , niech sie przemiesci na arcydzielo NASZYCH zawczasow

    https://en.wikipedia.org/wiki/Vertigo_(film)

    2007 ranking as the ninth-greatest American movie of all time.

  210. Po koszuli jasnopopielatej poznacie ich?

    https://www.schreibmayr.de/images/product_images/info_images/Priester-Polo-hellgrau_25191.jpg

    To jest wersja sportowa na lato. Takie coś z koloratką noszą księża katoliccy. Protestanckiego duchownego nie sposób rozpoznać na ulicy po ubraniu.

  211. @Orteq
    18 czerwca o godz. 23:16

    Film niczego sobie (widziałem ze cztery razy), ale kto głosował na tę listę i według jakich kryteriów? Widziałem praktycznie wszystkie z tej listy, najnudniejsze były „Titanic” i „Władca pierścieni” 🙄

  212. Tobermory
    18 czerwca o godz. 23:18
    kolor podobny, ale płócienna była i nie polo.

  213. konstancja
    18 czerwca o godz. 23:01

    Ten „katolik zreformowany” to chyba błędna nazwa katolika. Nie on jest zreformowany, ale katolik standardowy, watykański, który się ciągle tak reformuje, że niewiele z tego wychodzi, ale tu się zreformował nieomylnością papieża (w sprawach wiary – tak się mówi, a co jest tą wiarą, a co już niewiarą, to sam papież nie wie), więc zostawił z tyłu tego nie dość zreformowanego, czyli starokatolickiemu: tamten wierzy po staremu.

    Podobnie mają dwa płuca. W barszczu. Albo jakoś tak. W każdym razie chodzi o te dwa: katolickie i ortodoksyjne. Ortodoksi uważają, że oni są słuszni, a katolicy są niesłuszni, bo się zreformowali, a ortodoksi – co ma z nazwy wynikać – są jak byli, zawsze wierni, totus tuus na poważnie, bo katolicy watykańscy to tacy jajcarze są.

  214. @konstancja
    18 czerwca o godz. 23:31

    Na niedzielę są płócienne z długim lub krótkim rękawem, wersja sportowa może być polo.

    http://www.slabbinck.de/shop/contents/media/l_521-35-lr.jpg

    Zapięcie kryte listwą.

  215. Jeśli o Vertigo mowa, to warto wspomnieć Bernarda Herrmanna. Kupiłem ostatnio- na winylu rzecz jasna- trzy jego ilustracje muzyczne do filmów Hitchcocka. Vertigo, Psycho i ‎North By Northwest. W kolejce są Taxi driver i ‎The Day The Earth Stood Still. Polecam. Wspaniale budował napięcie. Dla miłośników hollywodzkiej orkiestry nie lada gratka. 

    Tutaj fragmenty do obadania. 

    https://m.youtube.com/watch?v=W2qZzRuIQuk

    https://m.youtube.com/watch?v=qMTrVgpDwPk

    https://m.youtube.com/watch?v=kC5AzFc3coo

  216. „Przez grzech prarodziców na świat przyszła śmierć, dlatego wszystkie stworzenia żywe umierają. Jezus przez swoje zmartwychwstanie, zniszczył konsekwencje śmierci, dlatego możemy żyć wiecznie” – mówią reformowani (?) katolicy.
    A co ze zwierzątkami, któreśmy zjedli, zadeptali, przejechali, wytępili?

  217. @Tobermory, mi trochę przeszkadzają te ckliwe romanse bohaterów, ale cała reszta jest jak napisałeś niczego sobie, a nawet lepiej. ;)‎

  218. Dzięki wszem i wobec

    @Konstancja

    Ćwiczę, do opanowania jeszcze oj daleko. Stanowisko fotograficzne było na leżaku ogrodowym 2,5 m od miseczek z wodą, właściwie to są stare podstawki pod doniczki. Ciągle trzeba dolewać bo wszyscy kąpiel, rozchlapują, rozlewają i tak w kółko.

    Nie wiem co to za jeden ten mały brązowy z ostrym dziobem.

    ***
    Władca pierścieni cz. I. Moje wrażenia: idą, idą, idą, potwór, idą, idą, idą, potwór, idą, idą, idą, potwór, idą, idą, idą, potwór, idą, idą, idą, potwór, idą, idą, idą, potwór i tak 3 godziny. Cz II – ewentualnie można powiesić oko na Aragornie. Oraz pająk. Cz III malownicze cgi.

  219. Tanaka
    18 czerwca o godz. 23:35
    zapytana przez Ciebie o szczególy zajrzałam w głąb tej wiki; ów ksiądz nazywa się Puchalski i zarządza także wiernymi w Zielonej Gorze, Wrocławiu i Gdańsku; wspomniał cos o biskupie, który rezyduje w Kalifornii. Chyba najwięcej wyznawców ma w Stanach, trochę w Europie: w Belgii, we Francji, w Polsce; o innych krajach wiki nie wspomina.
    Przypadek sprawił, że znaleźliśmy się obok siebie.

    Czuję sie zupełnie wyleczona z jakiejkolwiek religijności i wyznawania jakiejkolwiek wiary; w końcu nasi księża też bywają sympatyczni, no ale taka praca, że muszą nam i naszym dzieciom i wnukom kłaść do głowy te mity i legendy; czasem też posuną się w swoich działaniach nieco niżej….

  220. „zarządza wiernymi w Zielonej Górze…” to niezbyt zgrabne ujęcie, ale inne nie przyszło mi do głowy. Teraz też nie przychodzi, oprócz świadomości nieadekwatności mojego określenia.

  221. Z wiki o współpracy Herrmanna z Hitchcockem.
    Pisywał wyłącznie wtedy, kiedy sam uznał, że pomysł jest tego warty. Bez problemu odmawiał współpracy z najbardziej wpływowymi postaciami Hollywood. Jednak był reżyser, który nakręcił najwięcej filmów z jego muzyką, choć stosunki między nimi były najoględniej mówiąc – trudne. Tym reżyserem był Alfred Hitchcock. Spotkali się przy realizacji filmu Kłopoty z Harrym w 1952. To właśnie Herrmann napisał dla Hitchcocka tę przerażającą muzykę w Psychozie, o której – bodaj Jerry Goldsmith – powiedział, że jest tak prosta, że aż banalna i oparta o trzy proste takty, ale jak grają… Legendy krążyły o współpracy tych nietuzinkowych osobowości. Powiadano, że kiedy się kłócili – to ekipa się zwijała z planu – na wszelki wypadek (ponoć ci dwaj stateczni panowie byli w stanie roznieść również dekoracje). Świadkowie tamtych lat wspominają, że Hitchcock – sam wielki Hitchcock – uważał, że muzyka Herrmanna przyćmiewa jego – reżysera – postać i niewątpliwy geniusz. Rozstali się ostatecznie i nieodwołalnie na planie Marnie po 12 latach współpracy.

  222. @NeferNefer
    18 czerwca o godz. 23:56

    Mały brązowy z ostrym dziobem to może być płochacz pokrzywnica (Prunella modularis). Fajne obrazki!
    Te ze Szkocji (Kostka!) kuszą chłodem (kurtka!). U mnie ani chmurki, ponad +30, i tak będzie cały tydzień, plus ewentualne burze 🙄

  223. Tobermory
    19 czerwca o godz. 0:12

    Dzięki 🙂

    Tutaj to samo wedle pogody, upał nie do zniesienia. Albo jest +13C i leje (około 10 miesięcy) albo +33C i można paść. O czymś takim jak +23C w Belgii nie słyszano.

  224. @Żorż Ponimirski
    19 czerwca o godz. 0:04

    Hitchcock i Herrmann stworzyli razem perfekcyjne dzieła. Jak słyszę te skrzeczące skrzypce w „Psycho”… Brrr…
    „North by Northwest” to jeden z moich ulubionych filmów, zwłaszcza scena z Carym Grantem posypywanym azotoksem z samolotu 😎

  225. @ guzdra 18.06 godz.22:40
    Moglbys wykazac nieco poblazliwosci, brakujace znaki diakrytyczne to w tym przypadku accent aigu i accent grave. Kiedy czlowiek ma francuski w glowie, latwa jest taka wpadka.
    Dziekuje za link.

  226. Tobermory
    19 czerwca o godz. 0:43

    Oglądałem go dwa dni temu po odsłuchaniu ilustracji Herrmanna (podwójny winyl). Uwielbiam ten film.

    Filmowo muzyczne duety bywają ciekawe. Warto wspomnieć o Polański- Komeda czy Żuławski- Korzyński. 

  227. Sergio Leone – Ennio Morricone…

  228. UWAGA KOMUNIKAT
    Dezerter nie należy do normalnych uczestników forum. Jest jehowickim trollem, reprezentującym na forum swoją sektę. W ramach tej zawodowej działalności publikuje przeraźliwe bzdety. Całkiem niedawno troll wypróżnił się na temat jakiejś „etyki chrześcijańskiej”, którą rzekomo można wyczytać z niebieskiej książeczki.

  229. @wbocek 18 czerwca o godz. 22:03
    Pombocku umiłowany, dla chrześcijaństwa czy buddyzmu, w ewangeliach etyki nie ma żadnej. Chyba że etyką jest przestrzeganie talmudu, w krórym nie zmieni się „ani jednak kropka”. Czy jakoś tak.

  230. Pombocku, ten wiatr, co po łanach chodzi jest wypisz wymaluj taki sam jak tu. A niebo wygląda prawie jak w Kanadzie, to znaczy Twój dzisiejszy błękit jest tylko trochę bledszy. O bukach właśnie czytam w „Secret Life of Trees”. Bardzo towarzyskie są te buki.

  231. @NeferNefer 18 czerwca o godz. 23:56

    Dobre te zdjęcia! Zainwestuj w birdbath, o na przykład taką:

    http://www.stoneagecreations.com/upload/images/products/birdbaths/BB-BO-4-WEB-B.jpg

    Raj dla ptaków, uczta dla oczu. Niektóre po prostu włażą i tak siedzą.
    Z kolei ruch skrzydeł w wodzie – jeśli uchwycisz aparatem – jest dość ciekawy, bo rotacyjny. Niestety, wiekszość dostępnych modeli to potworki, ale ten tu na zdjęciu jest stosunkowo mało brzydki.

  232. Tobermory
    16 czerwca o godz. 10:41
    Toby, i ‚Utracona czesc Katarzyny Blum’ – masz oczywiscie racje.

    kruk
    16 czerwca o godz. 17:49

    Niepotrzebnie schodzisz do glebokiej defensywy – przepraszam, jezeli zabrzmialo dwuznacznie to moje ‚jezeli to prawda’ – to byl raczej wyraz podziwu i zazdrosci.

    @@Ogolnie,

    Listy Joyce’a do zony Nory (hmmm…) to dopiero rzecz smakowita dla milosnikow literackich sensacji.

    @anumlik dla Ciebie ‚Epifanie’ Joyce’a chyba by podeszly….listy do Nory rubaszne pewnie tez 🙂

  233. Tobermory
    16 czerwca o godz. 10:41

    Pytalem kiedys na tym blogu, jak daleko Slomczynski zaszedl z tlumaczeniem ‚Finnegans Wake’ – strasznie mnie to intryguje.

  234. Tobermory – 0:43

    ‚ „North by Northwest” to jeden z moich ulubionych filmów, zwłaszcza scena z Carym Grantem posypywanym azotoksem z samolotu’

    Azotoxem? Are ju sziur?

    https://www.youtube.com/watch?v=g458w2X9uHc

    Tam chyba wiecej niz azotox byl rozsypywany przez Hichcocka w tym jego filmie..

    „The Biblical connotations of the character names: „Thornhill” (Christ was crucified on a hill wearing a crown of thorns), „Eve” (the first woman) and „Vandamm” (of damnation).”

    Jak na wyzyny to na wyzyny. Wdrapujmy sie. Tylko jak zejsc z tych wyzyn?

  235. Na margineska – 2:13

    „UWAGA KOMUNIKAT Dezerter nie należy do normalnych uczestników forum. Jest jehowickim trollem, reprezentującym na forum swoją sektę. W ramach tej zawodowej działalności publikuje przeraźliwe bzdety. Całkiem niedawno troll wypróżnił się na temat jakiejś „etyki chrześcijańskiej”, którą rzekomo można wyczytać z niebieskiej książeczki.”

    A ty o czym? Bo ja dezertera nie widzem nigdzie. Czyzbym oslepl? Czy jaka inna przypadlosc?

  236. A tymczasem, naczelny prokurator i sedzia RP XXVII Zbigniew Ziobro zapowiada kasacje w sprawie pracownika drukarni ktory odmowil drukowania plakatow LGBT. Sad uznal to prawomocnie za dyskryminacje, ale odstapil od wymierzenia kary. Ziobro uwaza za tak byc nie moze, poza kasacja mowi o mozliwej zmianie prawa. Jednoczesnie deklaruje, ze „nie pozwoli krzywdzic homoseksualistow”.

    Co za liberał ten Ziobeł jest. Czy niniejsze blogowisko cos dostrzega osobliwego w danym tOmacie?

  237. Na marginesie
    19 czerwca o godz. 2:18

    Namarginesko, psia moja mać, jeszcze umiłowańsza, nie orzekam o etyce w chrześcijaństwie, która mnie interesuje jak na tyli pryszcz – na przykład bijąca w uszy i mózg zasada niesprzeciwiania się złu przemocą – lecz powtarzam za Kościołem jak za panią matką. Skoro Kościół ewangelie ma za źródło swej oficjalnej – trąbionej w kazaniach – etyki, to mogę tylko powtórzyć i się ewentualnie w kułak śmiać. Podobnie jak śmiałem się w kułak z powodu powoływania się tzw. komunistów w ZSRR na Marksa. Nie upierajmy się aż tak, by mówić do siebie jak przedszkolacy do przedszkolaków pełnymi zdaniami z uwzględnieniem wszelkich niuansów, lecz jak zakochani do zakochanych, którzy mówią do siebie wyłącznie prawdę, bo nieprawdy między nimi nie ma.

  238. NeferNefer
    18 czerwca o godz. 23:56

    Dobrze ci idzie poki co! 😉 Wydaje mi sie ze to brązowe co wyglada jakby bylo bez ogona to strzyżyk (Troglodytes troglodytes). Zwlaszcza jesli jest sporo mniejszy niz wrobel czy sikorka i z zadartym ogonem. Na twoim zdjeciu ladnie widac czarne oko – a pokrzywnica ma takie bardziej brązowe

    Tanaka, Toby – wiele lat zajelo mi pogodzenie sie z faktem, ze pogoda latem w polnocnej Anglii a tym bardziej Szkocji mocno rozmija sie z moim wyobrazeniem na to jak powinno wygladac lato…. Ten rok jest chyba pierwszy kiedy przestalam wybrzydzac na temperatury i wiatr i fatalistycznie pogodzilam sie z klimatem. Jak to mowia u nas – like it or leave it czyli jak sie nie podoba to zmien sobie miejsce zamieszkania. Wciaz teskni mi sie za upalami od czasu do czasu ale nauczylam cieszyc sie tym co jest ;-). Na dluzsza mete to lepsze dla zdrowia psychicznego… NB tubylcy po trzech dniach temperatur 21-23 C zaczynaja narzekac na upaly w ktorych ciezko sie pracuje…. 😉

  239. wbocek
    18 czerwca o godz. 22:31

    Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu…

    😉 Tak mi sie jakos skojarzylo odruchowo

    Piękne!

  240. @kruk nie zasięgnął języka u @Lewy’ego i uniósł się honorem pouczając mnie jak chłopca ze szkółki niedzielnej.

    Co to jest francuski akcent lewy i prawy to ja zostałem nauczony u schyłku lata 1958 przez nauczyciela języka francuskiego w warszawskim liceum.

    Z guzdra jest ten kłopot, że boleśnie pieści osoby których honor idzie kilka kroków przed ich ciałem.

    No więc jak krowie na rowie.
    1.
    Naturalne zanurzenie użytkownika komputera w jego przestrzeni językowej nie ma w poruszanej przeze mnie kwestii. Aby mówić poprawnie po duńsku trzeba się urodzić Duńczykiem, bo dorosły nie-Duńczyk
    ma inne gardło niż wchodząca w sferę godnościową Dunka lub Duńczyk. Ale gdy jako tako wykształcona Dunka z niezaburzoną sferą godnościową chce zacytować w oryginalnym języku tytuł powieści Prousta, to sieć podpowie co najmniej dwojako:

       a     po francusku (bez względu na język wermkularny Prousta jako niby-użytkownika komputera – ustawiony w opcji językowej systemu operacyjnego) i przywołuje się tu pojęcie języka oryginału

       b    po angielsku, czyli w języku wehikularnym euroatlantyckiej strefy językowej.

    Niegdyś – być może nieskutecznie – przesłałem w komentarzu adresowanym do @Lewy’ego adres sieciowy fotki klawiatury dostosowanej do przesadnie nacjonalistycznie nastawionych Francuzek i/lub Francuzów.

    Język wehikularny – język używany w czasie podróży i kontaktów handlowych w obszarach o dużej różnorodności językowej. W różnych rejonach świata funkcję taką pełnią np. suahili w Afryce Wschodniej, hausa w Afryce Zachodniej, hindi na dużych obszarach Indii, język malajski w Azji Południowo-Wschodniej, bislama na wyspach Pacyfiku, rosyjski w krajach byłego Związku Radzieckiego i rozmaite języki typu pidżin w innych miejscach świata, na przestrzeni wielu wieków. Język portugalski pełnił rolę języka wehikularnego w Afryce i Azji, zwłaszcza w XV i XVI wieku. Chiński mandaryński spełnia rolę wspólnego języka dla osób mówiących rozmaitymi dialektami języka chińskiego.

    Jako ciekawostkę podam, że aby na Malcie mieć firmę zatrudniającą osoby zewnętrzne, trzeba zdać egzamin z języka maltańskiego.

    Każdy zaskoczony tym wymogiem przejawia ubarwienie prowincjonalne dla lokalnego partykularza w którym wyrósł.

    Pobłażliwość jest słowem związanym z wielowiekowym starciem w polszczyźnie sacrum i profanum. Na tym blogu ja bym użył wyrozumiałości, choć religianci są gotowi ukradkiem siać zrozumienie wiary.

    Zalecam zwinąć honor, bo o zbyt wysunięty można się potknąć.

    Fachowcy żartobliwie określają działania programowe komputera startującego do pracy jako podnoszenie się za sznurowadła. Takie głupie są komputery.

    Zalecam pokorę. Bez pokory możemy się natknąć na zamgloną brzozę.

    http://www.spidersweb.pl/2016/01/francuska-klawiatura-azerty-zmiany.html

  241. @Lewy rąbnął w blog pociskiem z Grubej (literackiej) Berty związanym z ewolucją i starzeniem się opowieści.

    A ja – w sposób świadomie niejasny – zatrzymałem się na kwestii wierności znakom oraz ich współczesnym krótkim panowaniem.

    Zestawmy sobie kwestię poprawności pisma i kwestię kadrowania selfie, które umieszczone na jednej z platform medialnych znikają po kwadransie.

    Wczoraj przez ponad 20 minut oczekiwałem na zakończenie nadążnej (kiepski językowo bystrzak przywoła tu przekaz strumieniowy) relacji telewizyjnej z wyścigu samochodowego 24h. Przez wiele minut po dojechaniu pojazdów na metę panował na niej bałagan i jeden z pucharów splątał się z kombinezonem jednego z członków ekipy zwycięskiej.

    Po zakończeniu transmisji obejrzałem odtwarzaną telewizyjną relację z przebiegu ostatniego etapu jednego z wielu relacjonowanych wyścigów kolarskich.

    Zapętlanie się czasu stało się źródłem dochodów firm medialnych i dziś możemy obejrzeć produkt w filozofii VOD.

    A Maciej Słomczyński poświęcił wiele czasu aby obronić przed redaktorami wydawnictwa pojedyncze zdania.

    Czas Molly jest czasem archaicznym, a fala polskiej emigracji zderza się w swojej masie z demokracją liberalną będącą powłoką organizacyjną folwarcznego gminu brytyjskiego.

    Brytyjczycy są rozwarstwieni przez akcent (głosowy) .

    Rządzi wciąż akcent oksfordzki, a ja jestem ciekaw czy czytający Ulissesa w oryginale umie wymamrotać pod nosem tekst z dublińskim akcentem zmieniającym się przez wieki. Molly jest obiektem pisma. A nasze komentarze są obiektami obrazu.

    Maciej Słomczyński nie słyszał czy w czasie wędrówki Molly dublińczycy łykali końcówki, co jest swoiste dla dzisiejszych wiedeńczyków.

    Język przez wieki – poza marginesem języka oświeconych – był tożsamy z mową.
    Zatem blogowy komentator może nie wiedzieć, że zapis portugalskiego słowa może zależeć od akcentu w jego wypowiedzeniu.

    Oczywiście unikanie takich wieloznaczności jaki ma słowo akcent może leżeć na ścieżce do obłędu. Moje pokolenie musi się dopiero uczyć znaczenia liczby 140 dla ćwierkania i znaczenia takich znaków jak majuskuła Ą.

    Zacofańcy chcąc wyjaśnić ją nienadążającym dopisują do tej majuskuły ?!.

    A na niedzielnych sumach nie chodzi żart o komunikacji z bogiem.

           Boże!
        Dlaczego wciąż mnie tak okrutnie doświadczasz?

       - Bo ja Çíĕ Józiu nie lubię ..

  242. Oki. Wróciłam cała i zdrowa. Wielorybów nie było – nie zdążyły dopłynąć. Aktualnie są bowiem w mojej okolicy. Nic to, wszystko jeszcze przede mną i w końcu się spotkamy.
    Teraz czytam do tyłu, znaczy nadrabiam zaległości.

  243. guzdra
    19 czerwca o godz. 9:02

    Pouczasz panią kruk, Szanowny guzdro, nawet nie zauważając, że to kobieta. Stąd mój wniosek, że najbardziej wpatrzony i wsłuchany jesteś w siebie. Przy okazji – parafraza Władysława Witwickiego: Porozumieć się ze sobą mogą ludzie tylko wtedy, kiedy mówią prosto. A Ty, nawet o języku, przepraszam, rozdrabniasz się i fanzolisz tyłem do sali jakby po to, by Cię nie rozumieć.

  244. Ani matury ani wyniki tych matur nie przemijaja jakos. Oto akurat Centralna Komisja Egzaminacyjna podala wyniki tegorocznych egzaminow gimnazjalnych. Sredni wynik z jezyka polskiego to 69%, z matematyki 47%, z historii 59%, z przyrody 52%, z jezyka angielskiego na poziomie podstawowym 67%.

    Wyniki te podobne sa w sumie do ubieglorocznych. Bo my konsetwetnie jestesmy jacy tacy przecietniacy. Tylko w matmie moze niekoniecznie przecietniacy. Po co komu ta matma? Skasowac! Inne kraje pokasowaly te durne matury dawno temu. I male i duze

  245. No ale w innych krajach nikt nie czyta „Ulissesa”. Ani nikt nie pisze wstepniakow na ten temat. Brawo Lewy! Tys podpora kontynuacji matur jest

  246. Z innych statystyk takie cudo:

    74 procent Polakow ma dobra opinie o Unii. I 82 procent chce w Unii pozostac.

    Moze nie byc PiSiexitu. PLePLexitu, znaczy. Doplaty unijne skuteczna bronia na 500+ ? Nie do wiary, nie do wiary

  247. Pod wpisem nad którym wisi chmura zapisanego strumienia świadomości znalazłem cytat wypowiedzi ustanawiającej warunek konieczny porozumiewania się przy pomocy żywej mowy. Nie będę sprawdzał czy Władysław Witwicki użył rzeczywiście zwrotu tylko wtedy.

    Uporządkujmy to wzajemne pouczanie.
    Pani @kruk powiadomiła o posiadaniu trzech tomów epokowego dzieła ze wskazaniem wydawcy.

    W tym krótkim powiadomieniu pisemnym jest mały brak znaków diakrytycznych zarówno swoistego dla francuszczyzny, jak i dla polszczyzny. Zatem można mniemać, że urządzenie na jakim pisany jest to powiadomienie nie jest dostosowane do żadnego z tych dwóch języków przez ustanowienie decyzją użytkownika opcji trwałego wyboru wersji językowej. Siadając do komputera użytkownik strefy euro-atlantyckiej może się spodziewać pisemnego echa w lingua franca będącego angielszczyzną.

    I tak @Lewy posługuje się pisząc blogowe komentarze – zapewne na przemian – francuskim i polskim.

    W tej serii komentarzy – trzymając się przewodniego tematu nadanego cytatem – można i należy przypomnieć postronnym, że autor Ulissesa świadomie używał angielskich anachronizmów zaczerpniętych z muzeum tego języka.

    Przemiany językowe sprawiają, iż zarówno pisownia jak rola gramatyczna ustalonego słowa mogła być kiedyś nieco odmienna. Dla przykładu about u Szekspira można spotkać w użyciu odmiennym od angielszczyzny współczesnych Brytyjczyków.

    Uwaga o płci @kruk przywołuje napomnienie ona jest damą.
    Niegdyś określenie kobieta przywoływało postać dojarki, a dzieciom polskim trzeba tłumaczyć, że białogłowy to zwykle nie były siostry zakonne.

    Francuzi do dziś kultywują odróżnienie panny i madame.

    Stare ilustracje pokazują Portugalki w kapeluszach i chustach okrywających kark. A u Berberów to panowie noszą turbany, a berberyjskie panie inaczej chronią głowę przed palącym słońcem. Dziś w Europie rozpowszechniony jest uniseks, ale zwykle polskie blogerki dają poznać się jako one.

    W tej serii jest zacytowany tekst szmaty która jest profesorką. A więc uwaga o płci @kruk jest tym otoczniu tylko wyrazem niedbałości językowej.

    Jest pojęcie odnoszące się do skutecznej komunikacji językowej: kompetencja językowa. Chodzi w nim o dobór środków językowych dopasowanych do adresata.

    Chyba wyraźnie dałem do zrozumienia, że nie traktuję czasu lektury komentarzy @kruk jako czasu straconego.

    No to przyjmując do wiadomości potrzebę potoczności adresuję do @kruk zalecenie: Nie przejmuj się literówkami!. Nie przepraszaj zalotnie. Na trzech kontynentach bywając trzeba by zatrudnić korektora i stylistę, aby imputować czystością tekstu.

    A faciom fanzoloncym polecam klawisz PgDn.

    Na En Passant rozpanoszyli się chamscy maniacy potoku frustracji zazdrośni o cudze polubienia.

    *********
    legat
    18 czerwca o godz. 18:29

    Mauro Rossi,
    do tej chwili Cię szanowałem choć mamy zarówno różne poglądy jak i światopogląd. Uważałem też, że ten blog bez Ciebie wiele by stracił na atrakcyjności bo stałby się zbiorem „myśli nieuczesanych” towarzystwa wzajemnej adoracji, których nawet obecność wielu innych tuzów blogowych nie byłaby w stanie uratować. W konsekwencji w końcu mógłby paść jak np. blog Kowalczyka.

    ****

    No! Guzdra! Co z tym wstawaniem z kolan w interregnum?
    Tyko krótko i bez filozofii!!!

    ****

    List przedśmiertny Évariste Galois do przyjaciela zaowocował dziesiątkami tysięcy prac naukowych dotyczących teorii grup. Wraz z Biblią treść tego listu jest traktowana jako pisemne arcydzieło kondensacji myśli.

    I ten list jest pisany archaiczną francuszczyzną.
    Ulisses jest poniżej.

    A guzdra nie ma zamiaru bywać w grupie niepokornych prostych fanzolarzy.

  248. @Orteq 19 czerwca o godz. 5:17

    Odpowiadam na Twóje pytanie o mój komentarz, który brzmiał następująco:

    UWAGA KOMUNIKAT Dezerter nie należy do normalnych uczestników forum. Jest jehowickim trollem, reprezentującym na forum swoją sektę. W ramach tej zawodowej działalności publikuje przeraźliwe bzdety. Całkiem niedawno troll wypróżnił się na temat jakiejś „etyki chrześcijańskiej”, którą rzekomo można wyczytać z niebieskiej książeczki

    Ten komentarz dotyczy postu dezerter83 18 czerwca o godz. 22:49.

  249. @wbocek 19 czerwca o godz. 8:24

    Pombocku coraz bardziej umiłowany! Już rozumiem, że Ty się śmiejesz się w kułak, powtarzając kościołowe „g. prowdy”. Ale ja się cieszę jak osesek w kąpieli, bo właśnie odkryłam całkiem świeżutki gniot pojęciowy: zdanko wygłoszone przez panią kruk o tym, że „etyka chrześcijańska opiera nie na Kościele, tylko na ewangelii”.

    Po namyśle (bo normalnie się nad takimi rzeczami nie namyślam) doszłam do wniosku, że to zdanko jest pozbawione treści, a pani kruk powtarza jak papużka coś, czym nasiąkła w kaka-środowisku. I heurekam na forum jak nie przymierzając radosny heurek.

    Nie odbieraj mi, pombocku, tej niewinnej radości z odkrycia jeszcze jednej kaka-ściemy. Pozdrów ode mnie buki, to są niesamowite drzewka. Symbiozują z grzybami i mają własny podziemny internet.

  250. Tobermory
    18 czerwca o godz. 23:49

    Jak się dowiadujemy, z niebieskiej książeczki, stworzenia są po to, żeby je palić w hołdzie dla bozi. Smród ofiar całopalnych jest wielce miły bozi. Takie ma poczucie woni, estetyki i wartosci życia.
    Ogólnie, zwierzątka in gremio, są też po to,żeby służyły człowiekowi. Do żarcia i do roboty.
    Można też przyjąć, ponieważ bozia kocha człowieka na sposób absolutny, nieskończony w i ogóle ktokolwiek próbuje sobie to wyobrazić jak to jest tak kochać człowieka – to jest ćwok i bezczelniak, nie da się – że bozia uśmierca zwierzątka, żeby się człowiek nie smucił: że on umiera, a taki pies – nie, albo chomik, albo zwłaszcza zwierząko nieładne, taki guziec na ten przykład albo hiena.

    Z tym, że jest zastanawiająca prawidłowość: jakiego zwierzątka bozia nie lubi, takie żyje znacznie dłużej, albo w ogóle nie umiera. Taka bakteria E.Coli – w zasadzie jest nieśmiertelna, czyli boska. Z jednej żywej robią się dwie żywe, z dwóch cztery, z czterech – osiem i tak dalej, a wszyskiej żywe. Nie ma trupa, nie ma kryminału.
    Albo taki niesporczak – ateista. Wsadź go do wrzątku – on się z tego śmieje. Wystaw go na zabójcze dla człowieka promieniowanie – on się skręca rechocząc. Zalej go płynnym azotem – on zrobi bekę ze śmiechu.

    Bozia takich nie lubi. Na ofiarę całopalną to już całkiem.
    Wniosek: kto się trzyma z daleka od bozi, ten zdrowiej, dłużej i weselej żyje.
    Niech żyje niesporczak!

  251. Na marginesie
    19 czerwca o godz. 2:39

    Dzięki:) Miałam nie kupować bird bath (poidła?) a zamiast tego oglądam produkty w sklepie dla ptaków :/

    Kostka
    19 czerwca o godz. 8:53

    Nie był mniejszy, mniej więcej ten sam rozmiar co wróbel, może ciut większy. Ogon miał, tylko na zdjęciu nie widać. I skakał po drzewie w dół.

    Ewa-Joanna
    19 czerwca o godz. 11:32

    Nareszcie 🙂

    ***
    pombocku, piękna ta zielenina na wietrze

  252. Taki nastepny kwiatek do chalatu polskiego..

    W trakcie dlugiego i dobrego ogolnie przemowienia Beaty Szydlo w Oswiecimiu padly tez slowa zastanawiajace:

    – Auschwitz to lekcja tego, ze nalezy czynic wszystko, aby ochronic swoich obywateli.

    I zaczelo sie. Najpierw Donald Tusk na Twitterze, a potem tak zwani wszyscy. Ze to oczywiscie przeciw imigrantom, i to w takim miejscu. Coz, chyba nie to miala na mysli, ale dzis wszystko sie z wszystkim kojarzy.

    Niezupelnie z WSZYSTKIM sie kojarzy. Tak jak slowo ‚dupa’ niekoniecznie musi sie kojarzyc z prezydentem RP XXVII

    http://party.pl/newsy/andrzej-dupa-zamiast-andrzej-duda-w-szkolnej-toalecie-100257-r1/

    Na Forum Żydów Polskich uściślono :

    „Wypowiedź Beaty Szydło jest jednoznaczna: jeżeli państwo demokratyczne nie będzie broniło swoich obywateli, to przyjdzie jakieś totalitarne państwo z morderczą ideologią (lub nawet sama ideologia) i ich wymorduje. Te słowa mają sens właśnie w Auschwitz: międzywojenna Polska nie była w stanie obronić swoich obywateli (przede wszystkim Żydów) i III Rzesza wymordowała ich miliony”

    No no. Z wszystkim wszystko moze sie czlowiekowi kojarzyc. No to i kojarzy. Czemu nie?

  253. @@ namargineska, pombcek

    Etyka opiera się na ośmiornicy. Na lelku kozodoju, małpie nieogolonej i świni europejskiej. Krótko mówiąc: na życiu społecznym tego i owego. Człowiek jako małpa ogolona (w zasadzie) wziął z etyki co było i ją sobie napisał w niebieskiej książeczce. Etyka w książeczce jest bardzo wesoła: jak trzeba, można zabić, włacznie z mordowaniem dla rozrywki, seksu i pieniędzy. Jezusek nie odwołał figli swojego tatusia, który go posłał, nie miał zresztą upoważnienia, a to co sobie na soborze w Nicei w II połowie IV wieku w tzw. ewangeliach według ewangelistów pozlepiano w zlepieńca to jest całkiem szypmansie, kozie (koza – ulubiona bohaterka Pawłowicz Krystyny) z ludzką, plemienną nakładką człowiekowatych.

  254. Kostka
    19 czerwca o godz. 8:53

    idzie dobra zmiana, klimatyczna: za jakiś czas klimat w Aberdeen będzie jak w Trójmieście, a w Trójmieście jak w Marsylii.

  255. @NeferNefer 19 czerwca o godz. 14:26

    Nie pożałujesz! To jest poidło i chlapidło. Wspaniała rzecz. Ale koniecznie kup ustrojstwo przyjazne ptakom dużym i małym. To na zdjęciu, które wrzuciłam, jest beznadziejne, bo za głębokie. Poidło/chlapidło musi mieć bardzo łagodnie spadzisty brzeg, szeroki „margines” suchego betonu i odpowiednią fakturę, żeby się ptak nie ślizgał. Miarą sukcesu jest dolewanie wody kilka razy w ciągu dnia – rozchlapują!

  256. konstancja
    19 czerwca o godz. 0:01

    Jak ktoś kładzie do głowy naszym milusińskim do głowy te mity i legendy wiedząc, że to mity i legendy, jest cynikiem. Jak ktoś zawzięcie w nie wierzy – jest typem poważnie skrzywionym, pobawionym zdolności poznawczej. W obu przypadkach jest to zaprzeczenie sobie. Członkowie kleru – z zasady w jakiej żyją – albo dryfują ku jednemu, albo ku drugiemu.
    Mieć ich za miłych w takiej sytuacji, to albo widzieć ich uśmiech i miłe słowa na wspólnym grillu – co każdy umie, nawet ciężki cymbał – albo mieć złudzenia. Co – ostatnio, za pomocą taśm z restauracji „Sowa i przyjaciele” zaprezentował znany nieustająco z telewizorów i netu milusiński ksiądz Sowa, który ujawnił zawartość swojej miłej głowy i opanowanie sztuki walenia najcięższymi przekleństwami ze swych miłych usteczek. Słowem: człowiek fachowy.

    Ten ksiądz starokatolicki – jak opisujesz – obsługuje całe tzw. Ziemie Wyzyskane. Jak ich tak mało, zwykle są mili i uczynni. Jak się dobierają do władzy – patrz ksiądz rzymskokatolicki.

  257. Pytanie maturalne z podziemnych kompletow okupacyjnych:

    Polska walczyla, we wrzesniu 1939 roku, o:

    1. Nieoddanie ani jednego guzika od munduru
    2. Zapobiezenie Holokaustowi

    Tylko jedna odpowiedz jest (nie)prawidlowa

  258. Na marginesie
    19 czerwca o godz. 14:42

    ja zawsze sam robiem poidło-chapidło dla ptaków, żab, traszek, ślimaków, jeży i tak dalej. Kupne jest mało honorowe, śtucne i komercyjne. A do tego zwykle gópio pomyślane, przez teoretyków handlujących, a nie praktyków wśród zwierząt żyjących i je uważających.

  259. „Międzywojenna Polska nie była w stanie obronić swoich obywateli (przede wszystkim Żydów) i III Rzesza wymordowała ich miliony”

    Jaka lekcja z tej nauczki? Ja nie znaju. A ty znajesz?

  260. Lekka korekta do poprzedniego mego komentarza.
    Uczynił mi się w głowie zlepek kolorystyki i przesłonami.
    Oto cytat nawiązujący do dam wśród Tauregów.
    Tamte rejony są ostoją matriarchatu, a nazwa ludu niekiedy była wywodzona ze słowa bezbożnik.

    Chociaż Tuaregowie zamieszkują w rejonie Maghrebu i w związku z tym wyznają islam, kobiety chodzą tam z odkrytą twarzą, a mężczyźni przeciwnie, zasłaniają twarz fragmentem swego turbana.

  261. @Orteq 19 czerwca o godz. 14:30

    Nie zdzierżę… do Hitlera z lubością porównują drugą stronę obie strony.
    Merytorycznie, Marcin Meller w Newsweeku przytoczył w felietonie różne cytaty z Goebbelsa i kolesiów. Tytuł: „Dla wolności i dobrobytu!”

    Na przykład:
    Joachim von Ribbentrop podkreślał moralną siłę Trzeciej Rzeszy: „Państwo narodowosocjalistyczne wydaje rokrocznie miliard marek na Kościół katolicki, czym nie mogłoby się poszczycić żadne inne państwo”.

    Z przemówienia Hermanna Goeringa: „Wszystko upadło. Gdziekolwiek by spojrzeć – wszystko jest pozbawione treści, zepsute i zaczyna gnić. Małe kroki już zostały podjęte. Trochę już uprzątnęliśmy i mamy już fundamenty, na których da się budować. Ale zniszczenia sięgają daleko za horyzont, nieużytki i ruiny są wszędzie. Wy, przyjaciele, jesteście przyzwyczajeni do ciężkiej pracy i dlatego w nadchodzących dniach mamy tylko jedno hasło: praca, praca i jeszcze więcej pracy dla narodu i naszej ojczyzny, która musi zostać odbudowana”.

    Inne cytaty też brzmią znajomo.

    P.S. Jak było na zjeździe? Ufetowano Głodzia?

  262. Na marginesie
    19 czerwca o godz. 14:42

    No właśnie dlatego mam jedną głębszą i jedną płytszą podstawkę, dla maluchów co mają krótkie nóżki. Okropnie rozchlapują, latam z konewką dwa albo trzy razy dziennie bo taki na ten przykład gołąb nauczył się że jak jest mniej wody a nadepnie na brzeg to się miska przechyli (wylewając resztę czego nie wypił)

  263. @Tanaka 19 czerwca o godz. 14:46
    Ja mam stare, odziedziczone po przodkach. Średnio urodziwe, ale kształt ma idealny. Szpaki włażą stadami, zwłaszcza młode. Ptasi narybek jest przeraźliwie zabawny! Wiosną „back yard” jest jedną wielką wylęgarnią. P.S. Dlaczego szpak, jak ląduje w kałuży, to zawsze na głowie innego szpaka? Prawo natury?

  264. @NeferNefer 19 czerwca o godz. 15:17
    A jak próbują odlecieć, całe nasączone, to jest cyrk!

  265. @guzdra 19 czerwca o godz. 14:53

    A gdzie indziej mężczyzna jednak musi być piękny!
    I mieć starannie wykonany makijaż.

    https://www.youtube.com/watch?v=orWquPvPli4
    https://www.youtube.com/watch?v=Dm1tN3SmDWs

  266. Na marginesie
    19 czerwca o godz. 15:20

    Eels: „I like birds” 😉

    https://www.youtube.com/watch?v=SpUkhjeiGGM

  267. NeferNefer
    19 czerwca o godz. 14:26

    Jak rozmiar wrobla albo wiekszy to raczej nie strzyzyk ale bij-zabij – po oczkach to on mi bardziej na strzyzyka wyglada 😉

    Bardziej takie? :

    http://www.birdwatching.pl/galeria/kategoria/378-strzyzyk-troglodytes-troglodytes/zdjecie/37052

    Czy takie?:

    https://www.medianauka.pl/pokrzywnica

    Czy takie? (jak po drzewie chodzi):

    http://www.birdwatching.pl/galeria/kategoria/274-pelzacz-ogrodowy-certhia-brachydactyla/zdjecie/446

    Bill Oddie prowadzacy kilka lat temu „Springwatch”, bardzo popularny program BBC z kamerami sledzacymi losy pisklakow w roznych gniazdach powiedzial kiedys, ze najwiekszą zmorą „birdwatchers” są „little brown birds”…. czyli niekonkretne bure cwierkacze podobne do siebie nawzajem! 😉

  268. Tanaka
    19 czerwca o godz. 14:34

    Tez o tym slyszalam ale uwierze jak zobacze! 😉
    Jak na razie jestesmy odporni na takie nowinki…

  269. Kostka
    19 czerwca o godz. 15:56

    No jak porównam te trzy linki to faktycznie może i strzyżyk, tu inne ujęcie

    https://goo.gl/photos/2TuRqGf8skPZyxuZ7

    Pamiętam Billa Odiego, oglądało się w domu, był bardzo sympatyczny. Burych ćwierkaczy to ci u nas dostatek, prawda:)

    Pokrzywnica ma jakieś inne kolory i nie to oko (fakt) a pełzacz (też widziany w ogrodzie) inny dziób. Co do rozmiaru to nie będę się upierać bo może jestem w mylnym błędzie.

  270. Nefer

    Przede wszystkim – piękna fotka! Te kropelki wody na lepetynie – cudo! Mysle, ze jednak strzyzyk ale poczekam jak nadworny ornitolog wroci do dom z badan terenowych to mu podsune pod nos, niech sie wypowie. Pokrzywnica ma takie kolory jak sie mocno przypatrzec bo na pierwszy rzut oka tez jest bura i niepozorna. Mamy w ogrodzie i jedno i drugie, plus radosc najwieksza – „grubelki” jak mawia moj syn.

    Za Billim przepadalam, co za charakter! Obrazilam sie na Springwatch jak zastapil go Chris Packham i troche mi zajelo, zeby sie do niego przyzwyczaic. A tak a’propos to chyba tylko w UK jest mozliwe zeby dwa razy do roku puszczac w godzinach najwiekszej ogladalnosci godzinny program na zywo o ptaszkach – w dodatku na wiosne idzie to przez trzy bite tygodnie po cztery dni w kazdym. I tak juz od 12 lat bodajze.

    No nic – wracam poki co do pracy bo od kiedy dalam wypowiedzenie to mam okropnego lenia…

  271. Szanowni!
    Ptaszki piękne, ale porozmawiajmy o dzieciach: złe czy dobre z urodzenia? Podkład przygotował @anumlik.
    Zapraszam
    JK