2018 Rokiem Praw Kobiet

Pomysł ustanowienia 2018 rokiem praw kobiet wniosła Nowoczesna. Były głosy przeciw, także ze strony kobiet parlamentarzystek. Dołożono patronów: arcybiskupa Ignacego Tokarczuka i Ireny Sendlerowej. Oraz Konfederację Barską. Czy to znaczy, że nareszcie nas docenią, dostrzegą naszą pracę, cierpliwość, opiekuńczość, przywiązanie do pewnych zasad i wartości (niekoniecznie katolickich!), zrównają nam płace i możliwości awansowania?

Przez ostatnie półtora roku Sejm i rząd bardzo intensywnie pracował nad tym, żeby triumfalnie postawić kobiety na piedestale i czcić je, jak należy. Oto krótki spis działań:

1. Zamknięcie przez ministra Konstantego Radziwiłła wdrażanego od lat programu „Rodzić po ludzku”, który przywracał kobietom podmiotowość w szpitalach położniczych, w opiece zdrowotnej w czasie ciąży i połogu, tworzył przyjazne ciężarnym szpitale podległe Ministerstwu Zdrowia, badania prenatalne, dostęp do in vitro. Nie wszystko jeszcze było OK, ale szło w dobrym kierunku.

2. Ograniczenie praw do aborcji w sytuacjach przewidzianych w ustawie i tak najbardziej restrykcyjnej w Europie (gorzej jest tylko na Malcie). Kaja Godek, matka niepełnosprawnego dziecka, znów szykuje krucjatę przeciw kobietom mającym prawo skorzystać z ustanowionej w 1993 r. ustawy. Rząd Beaty Szydło zaoferował 4000 zł za urodzenie dziecka z wadą letalną lub ciężkimi wadami genetycznymi. Jeszcze nie zmusza do rodzenia, ale za jakiś czas, kto wie? Kobiety nazwały ten zasiłek „trumienkowym”.

3. Minister Sprawiedliwości odebrał dofinansowanie dla „Niebieskiej Linii” organizacji – centrum pomocy zajmującej się ofiarami przemocy domowej. Na lodzie, bez pomocy zostało ok. 800 tys. osób, głównie kobiet i dzieci.

4. Rząd przygotowuje się do wypowiedzenia pakietu antyprzemocowego, który Polska podpisała po ponad roku od jego ratyfikacji; wielka w tym zasługa premier Ewy Kopacz, bo Donald Tuska nie znalazł na to czasu. Sprawy kobiet zawsze były na dalszym planie, bo „kobiety sobie poradzą”.

5. PiS zajął się alimenciarzami. Kobiety, które alimentów od ojców swoich dzieci nie otrzymują, miały nadzieję na ustanowienie prawa, dającego dzieciom finansowanie ich potrzeb. Tymczasem projekt ustawy stanowi, że do czasu orzeczenia przez Sądy Rodzinne wysokości alimentów zobowiązany tatuś nie ma obowiązku świadczenia na rzecz swoich dzieci; mało tego – wypuści się z więzień i aresztów śledczych wszystkich osadzonych tam za niepłacenie alimentów. Potomstwo takich alimenciarzy przez rok, dwa lata (bo tyle trwają często sprawy alimentacyjne w sądach) nie dostanie nowych ubrań, butów, książek – wszystko pozostaje na głowie ich matek. Czy naprawdę po to im dano te 500 zł?

6. Rząd obniżył wiek emerytalny kobiet i mężczyzn, nie informując, że kobieta, w naszym kraju najczęściej zarabiająca mniej niż mężczyzna, na tym samym stanowisku dostanie bardzo niską emeryturę. Ponadto część kobiet wyszła z rynku pracy, bo na razie dostaje zasiłek 500+, wypłacany do 18. roku życia dzieci. Ale z czego będą żyły kobiety, gdy zasiłek się skończy, a one nie będą miały wypracowanej emerytury? Może dostaną głodowe zasiłki z pomocy społecznej.

7. Minister Radziwiłł mocą swojego pióra odebrał nam awaryjną pigułkę ellaOne, każąc przynieść do apteki receptę. Zmusił wiele kobiet do życia w niepewności, do poszukiwania lekarza bez sumienia, apteki posiadającej tabletkę. Wszystko dla dobra kobiet, które według niego tabletki po 130 zł za sztukę traktują jak cukierki, jadają je garściami, i w ogóle są nieodpowiedzialne. Za to dla panów wszelkie środki wzmagające potencję są bez recepty.

Można by dodać jeszcze kolejne punkty – z pewnością coś pominęłam opisując listę grzechów aktualnej formacji politycznej. Czy już po zakończeniu Roku Praw Kobiet PiS przegłosuje np. odebranie czynnego prawa wyborczego kobiet?

W katastrofie smoleńskiej zginęło wiele wspaniałych osób, walczących o prawa kobiet: Izabela Jaruga-Nowacka, Jolanta Szymanek-Deresz, Grażyna Gęsicka, Aleksandra Natalli-Świat. Żona prezydenta Maria Kaczyńska również była orędowniczką kobiet i sprzeciwiała się zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Brak ich na dzisiejszej scenie politycznej, bo brak ten pogłębia nieobecność posłanek zasiadających w poprzednim Sejmie – Wandy Nowickiej, Barbary Nowackiej i kilku innych.

Odebrano nam ważne dla nas prawa, zepchnięto nas do podziemia, w tym podziemia aborcyjnego. Nie liczy się nasze życie, zdrowie, ambicje zawodowe i społeczne. Protesty kobiet w tych sprawach potrafią zaskoczyć rządzących; po Czarnych Protestach odwołano prace nad nową ustawą, ale ten konflikt rządu i Kościoła wybuchnie nam z pewnością ze zdwojoną siłą jeszcze tej jesieni.

Na koniec słowa wygłoszone przez prezydenta Dudę: „Chciałbym, by strefa wolności w naszym życiu publicznym ciągle się powiększała”. Dla mnie Rok Praw Kobiet 2018 to kpina tego rządu z połowy społeczeństwa.

Poddamy się?

Konstancja