Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

10.06.2017
sobota

Dlaczego jest, jak jest, i co z tego?

10 czerwca 2017, sobota,

Kiedyś było łatwiej. Wystarczyło skopać najsilniejszego w stadzie i mieć wszystko. Oczywiście do czasu, aż następny chętny okazał się bardziej „kopnym”. Potem stada zaczęły rosnąć i zaszła konieczność mianowania wicewodzów. I szybko okazało się, że ich siła, to siła wodza, czyli niewłasna, lecz pożyczona. O dziwo, fakt ten nie tylko nie osłabił rosnących struktur, ale je wręcz umocnił. I trwają do dzisiaj.

Każda złożona z wielu ludzi struktura musi – aby trwać – posiadać respektowane kodeksy postępowania. I tu już zaczyna być śmiesznie – nie ma kodeksu, który nie byłby pełen wyjątków. Dla niektórych. Wiele przypadków jest rozsądnych i uzasadnionych, np. karetki pogotowia mogą, w określonych sytuacjach, przekraczać przepisy kodeksu drogowego. Ale czy musi to czynić jakiś urzędnik państwowy, typu minister? A jednak czyni i jeszcze jest z tego dumny. Wygląda to przy tym tak, jakby szybka jazda była jego główną pracą, więc nie należy mu przeszkadzać. Bo poza tym, to głównie nie robi, nie wykonuje, nie przygotowuje i nie realizuje. Może to i lepiej w tym przypadku? Liczba ofiar mogłaby być znacznie większa, niż w drodze od J.K. do T.R. i z powrotem.

Czy przeciętny człowiek musi wierzyć w kogoś/coś, do kogo/czego może zwrócić się o pomoc? Jak długo jest to bogaty wujek z Ameryki i ruletka czy inne lotto, jestem w stanie taką wiarę zrozumieć i zaakceptować. Prawdopodobieństwo sukcesu da się stosunkowo łatwo wyliczyć. I nawet można mieć na nie pewien wpływ (wujkowi koniak, a w lotto duuuużo kuponów).

Wiara w usłyszane od innych osób „cuda” jest dla mnie kompletnie niezrozumiała. „Coraz bardziej otaczająca mnie rzeczywistość” udawania mi jednak nieprzerwanie, że przerażająca większość ma takie skłonności, a nawet ciągoty. W swoim naiwnym optymizmie zakładam jednak, że znaczna część idzie po prostu dlatego, iż jakaś grupa już poszła. Generalnie, ci którzy idą w grupie, zdają się na decyzje wiodących. Czyli przypadek „siły pożyczonej” od wodza dotyczy nie tylko wicewodzów, ale wszystkich członków grupy.

Dywagacje te dotyczą wszelkiej wiary, bo przecież komuniści też obiecywali cuda.

Mamy więc typową sytuację, gdy jakaś partia bazująca na jakiejś ideologii (zaliczam tu również wszelkie religie) wykopuje dotychczasowych władców. Jako pierwsi zmianę odczuwają boleśnie (a nawet obleśnie) dotychczasowi wicewodzowie. Ale państwo to bardzo wielkie stado, więc wicewice…wodzów jest bardzo wielu. Następców, czyli tych, którzy rzeczywiście wierzą w nowego wodza, jest bardzo niewielu. Resztę trzeba kupić. Oprócz stanowisk w administracji państwowej, najlepiej do tego nadają się spółki państwowe. Ich absurd polega na tym, iż są własnością całego narodu (kłania się socjalizm), a zarządzane są tak, jakby były prywatną własnością wodza. I do tego niezbyt lubianą, bo prowadzi gospodarkę wybitnie rabunkową.

Większość wodzowskich stanowisk w kraju obsadzona jest zatem przez ludzi jak najbardziej kupnych. Wystarczy więc przedrostek prze-, by dokonać zmiany wodza. Że coś takiego funkcjonuje powszechnie, przekonaliśmy się niedawno z 500+. Śmieszne przy tym jest też to, że poprzednia partia – równie prawicowa i katolicka – pluje sobie publicznie w brodę, że sama na to nie wpadła.

Jesteśmy zatem w sytuacji, gdy dwie główne siły w kraju (podobno demokratycznym) przelicytowują się ponad głowami społeczeństwa, które musi wszystko, a więc zarówno wygraną, jak i przegraną, opłacić. Bo z wiarą wiąże się nierozerwalnie niewiara. Chodzi tu o niewiarę w jakąkolwiek odpowiedzialność jakiegokolwiek wodza, wicewodza, wicewice…wodza.

Historia perfidnie pokazuje, że ludzkość wierząca nie pójdzie za uczciwym wodzem. Bo przecież uczciwemu nie można wierzyć. Wszyscy widzą, jaki jest. Na pewno coś tu jest nie tak. A jak niewiele widać, to można wierzyć, w co się chce. Dlatego język J.K. (same insynuacje, niedopowiedzenia, żadnych faktów) jest bardzo nośny dla ludu wierzącego.

Lekarstwo jest proste i leży wszędzie wokół nas. I w nas. Precz z religią i ideologią z przedszkoli i szkół! Reszta pójdzie sama. Może nie jutro, ale już niedługo.

Qba

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 86

Dodaj komentarz »
  1. Qba

    Pewnie wiesz, Kba, że tak należałoby wymawiać Twe blogowe imię, na szczęście nikt na blogu nie mówi – to na „dzień dobry”, bo musi być jasność, jak się zwracać, gdyby nagle spadła z nieba fonia.

    „Precz z religią i ideologią z przedszkoli i szkół! Reszta pójdzie sama”.

    O to mi głównie chodzi, o ten mit. Tuż przed transformacją lokalny ekonomista mówił identycznie o wolnym rynku – że jak będzie, reszta przyjdzie sama. Nic otóż nie przychodzi samo. Życie państwa mnie mało obchodzi, zwłaszcza że w Polsce każda władza, mieniąc się demokratyczną, miała i ma demosa w dupie. Natomiast człek jako fizyczny osobnik składa się głównie z tego, czego się nauczył. Więc nawet na malutenieczkim blogu widać, że różnieśmy się nauczyli, a mimo braku religijnej wiary różnimy się chwilami lub na stałe konfliktowo. Agresja jest regulatorem życia, ale u zwierząt stuprocentowych, my jesteśmy na sto dwa, dlatego od dawna jest w nas destruktorem. Dzięki rozumowi, który jako wybryk natury jest na usługach tysiąc razy starszej agresji. Oczywiście nie istnieje coś takiego jak abstrakcyjny rozum – istnieje siedem miliardów rozumków, których się zunifikować nie da. Na losach człowieczego pasożyta ważą więc agresja i rozumki, religie to tylko skutek, nie przyczyna. Skutek niekoniecznie pierwszej wagi.

  2. @Qba
    Bardzo ładnie poteoretyzowałeś. Ale o jakimkolwiek przykładzie (poza inicjałami prowadzącymi do wodza Jarosława Kaczyńskiego i wodza wodzów – Tadeusza Rydzyka) zapomniałeś. Uzupełniam przykładem najnowszym. Pokazuje on, że Państwowe Gospodarstwo Leśne „Lasy Państwowe” (tak się toto nazywa) to folwark PiS-owskiego ministra Szyszki, który – być może – dokonuje wyrębu starodrzewia w Puszczy Białowieskiej po to, aby ze sprzedaży najcenniejszego „materiału drzewnego” napełnić jakąś (jaką?) kasę. „Lasy Państwowe” to nawet nie spółka Skarbu Państwa, a jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej, co minister Szyszko zdaje się rozumieć, że pozostaje ona (ta jednostka) poza prawem. Dołączam linka do artykułu z dzisiejszej edycji oko.press, ukazującego do jakiego bezprawia doszli w Polsce niektórzy wicewodzowie:
    https://oko.press/naukowcow-wyrzucono-puszczy-bialowieskiej-lasy-panstwowe-dotrzymuja-obietnic/

  3. @wbocek
    10 czerwca o godz. 11:57

    Wybacz niedorozwinięcie. Tematu.
    Rozwijam: Pisząc zacytowane przez Ciebie zdanie miałem na umyśle naukę nie „czegoś”, ale „o czymś”. Religia czy ideologia jest bezpośrednim przekazem autorytarnych wartości i wynikających z nich zasad. Bez prawa do dyskusji czy powątpiewań. Natomiast nauka o religii czy prądach ideologicznych jest wymuszaniem analizy czyli myślenia. Puszczenia w ten sposób miliardów rozumków na żywioł obawia się jedynie osobnik bezmyślny, wychowany autorytarnie. Każdy bowiem samodzielnie myślący człowiek zdaje sobie sprawę z konsekwencji swych poczynań, a że nie ma się za kogo schować, więc jest milion razy ostrożniejszy.
    Dlatego twierdzę, że religia to przyczyna i jej usunięcie z kształcenia podstawowego przyniesie automatycznie poprawę.

    A co do wymowy imion, w tym blogowych, przekonałem się wędrując po świecie, iż obowiązuje tylko jedna reguła – brak reguły. Sugerowanie zatem jak należaóby wymieniać moje imię blogowe podciągam pod religię/ideologię i tym samym się nie zgadzam. Z zasady.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @anumlik
    10 czerwca o godz. 12:08

    Dzięki za kolejny przykład. Zasugerowałem jeden, bo – jak dowodzi Twoja reakcja – przykłady negatywne otaczają nas dziś tak ciasno, że trudno już jest znaleźć coś pozytywnego.
    Mnie osobiście najbardziej dotknął projekt moratorium na wybicie łosi. Z pierwszej, bardzo dawnej podróży po Szwecji zapamiętałem prześliczne znaki drogowe z łosiem. Potem naoglądałem się łosi w naturze i są (dla mnie) jeszcze ładniejsze.
    Niestety, przypominają mi się polskie znaki drogowe ostrzegające przed krowami. Czy krowa jest rzeczywiście aż tak pokraczna? A może jest odzwierciedleniem naszego zmysłu estetyki?

  6. Na obecny etapie ewolucji naszego mózgu ,i wiara ,,-oby w niej było coraz mneij zbrodniczych religji-i wodzowie są potrzebni.Dlatego walczmy o przyzwoitą religję i jej przedstawicieli ,i zdrowych na umyśle wodzów.Te inicjały wyżej opisane ,wymagają tej walki.

  7. Zawsze był wicewódz, bo człowiek jest zwierzęciem hierarchicznym. Nie ucieknie się od wodza, od zawsze dziurawych systemów deontologicznych (od oceniania wyjątków są jednak sądy), od takiej czy innej religii.

  8. Komunisci wcale nie obiecywali cudow! pamietam jak dzis jak Castro po objeciu wladzy w pierwszym przemowieniu powiedzial: ‚moze nie bedziemy jesc duzo ale bedziemy jesc wszyscy’ i slowa dotrzymal.Oczywiscie porownywanie Kuby do np. Holandii sensu nie ma ale wystarczy pojechac na Dominikane i Haiti by jednak zobaczyc ze ten rezim slowa dotrzymal.Wg. mnie o wiele bardziej ‚cudowne’ sa powiastki w stylu ‚kazdy zolnierz nosi w plecaku bulawe marszalkowska’ czy ‚tylko ty jestes kowalem swego losu’ i tym podobne teksty w stylu liberalnym.

  9. Ale co to znaczy „przyzwoita religia”?

  10. @slima11
    10 czerwca o godz. 12:57

    Rozumiem, że posiadasz umysł kompletnie zniewolony. Użyte określenia „przyzwoita religia” oraz „zdrowy na umyśle wódz” są sprzeczne same ze sobą.

  11. @mpn
    10 czerwca o godz. 13:16

    Pamiętam z czasów PRL problem ścieżek przez trawniki. Wykonane według planu (prawie) nigdy nie odpowiadały naturalnym migracjom ludzkości. I zawsze wydeptywane były scieżki „dzikie”.
    Dlaczego słuchać mamy przypadkowych mądrych, wymyślających prawo na zlecenie aktualnych wodzów? I nie chodzi mi o anarchię, ale o „mądrość” masy, czyli: Tworzymy nowy projekt prawa i poddajemy go praktycznemu testowi przez np. rok. Potem publiczna dyskusja nad zmianami i zatwierdzenie wersji ostatecznej. Wszystkie pośrednie wyniki i wnioski są zawsze powszechnie dostępne. Bardzo szybko ludzie uwierzą, że mają wpływ i staną się obywatelami. Mało tego – w razie błędu będą mieć pretensje do siebie. A jak oszczędność na wicewodzach?!
    Ale do tego trzeba rzeczywistego oporu społeczeństwa wychowanego poza kościołem i domem partii, czyli w duchu osobistej wolności i osobistych możliwości, a nie strachu przed bogiem/I sekretarzem.

  12. @Qba
    10 czerwca o godz. 12:45

    Masz rację. Polskie znaki ostrzegające przed bydłem na drodze wyglądają tak jak brzmią: kroowa.
    Dla porównania – znak hiszpański:

    http://c8.alamy.com/comp/AHGYCE/sketches-of-spain-osborne-bull-and-catle-warning-signs-on-road-AHGYCE.jpg

  13. Oczywiście ,że miałem umysł zniewolony przez nieprzyzwoitą religję..A jak o niej poczytałem i z bliska oglądałem jej przedstawicieli ,przestała mnie interesować.A co do wodzów paranoików ,nie muszę więcej pisać.No i dodam.Będzie spoko ,jak wiara obędzie się bez religji i jej funkcjunariszy.

  14. Zawsze teoretyczne rozwazania przekladam na praktyke.
    @Qba Wprawdzie komunizm zaliczasz do wiary, a co z ateistami? Oni by swietnie rzadzili bez wodzow, zastepcow i zstepnych zastepcow, byliby inni? Pozwolisz, ze watpie. Przyklady z zycia i tego forum nie pozwalaja mi wierzyc, zeby nie przesladowali myslacych inaczej i podejmowali w wiekszosci sluszne decyzje. Czego przykladem jest zilion wpisow tutaj. Ateistow we wladzy nie znam, bo w Ameryce byloby to niemozliwe, podobnie jak w Polsce. Znam prywatnie kilku ateistow, nagol mamy po drodze, ale dwoch mlodych, co tez nie wymowia imienia JPII, a sa tu nielegalnie maja tak rasistowskie poglady i tak nienawidza innych nielegalnych, ze „rece opaduja”. Dla mnie istota porzadku spolecznego jest humanitaryzm, a nie glebokosc ateizmu.
    Nawet sympatyczny i socjalizujacy wg moich potrzeb premier Kanady nie deklaruje, ze jest ateistom. podobnie moj ulubieniec ( oby zyl wiecznie) Bernie Sanders. Ateizm deklarowal komunizujacy prezydent Urugwaju, ktorego lubil reporter Artur Domaniewski i ja, a moze troche innych. Ale on byl wieloletnim wiezniem po swietlistym szlaku to mu przez wiele lat to uchodzilo. Zreszta tam nie mozna przykladac naszych miar.
    @ Qba, Twoje porownanie, ze tak jak sciezki na trawnikach powinien wytyczyc lud tak powinno byc w calym zyciu spolecznym obywateli jest naiwne. Zapewne daje wiele dobrych wynikow taka demokracja bezposrednia w Szwajcarii, nie znam sie na niej. Ale juz na innych mniejszych poziomach, we wszelakich community nigdy najprostszej rzeczy nie da sie szybko ustalic, a juz probne rok zakrawa o utopie. Przeciez ogromna wiekszosc w dalszym ciagu bedzie sie upierac przy swoim . Ludzie „bija sie” nie tylko o wysokosc murkow na wlasnym osiedlu, ale o budzet, bo jedni sa za szkolami inni, za chodnikami ( bo juz dzieci w szkolach nie maja za to skrecaja se nogi na krzywych chodnikach), czy emeryturami, a inni maja wszystkie pomysly za zle. Z zasady.
    To najpierw wybudowac mur na granicy, albo tame z elektrownia i sprawdzic przez rok jak dziala w kwesti srodowiska, adaptacji ludzi, czy miejsc pracy, albo wkroczyc i zaokupowac jakis kraj na rok i zobaczyc, czy nas lubia?
    Nawet w Polsce nie ma przymusu prawnego wychowywania dzieci w religii, to dom zaczyna indoktrynacje a potem juz leci. Kolko zamkniete.

  15. @zyta2003 10 czerwca o godz. 15:08

    „nawet sympatyczny i socjalizujacy wg moich potrzeb premier Kanady nie deklaruje, ze jest ateistom”

    „Ateistom” to on wcale być musi 🙂 Jest przystojny i miał wybitnego, acz kontrowersyjnego, tatę. Jak go oceni historia – czas pokaże. Ale nie chodzi wcale o ateizm. Inny premier Kanady, Jean Chretien, pochodził z dołów społecznych i był na tyle podwórkowym łobuzem, że własnoręcznie znokautował włamywacza, który wlazł mu do sypialni, gdy przysnęła ochrona. Był również praktykującym katolikiem, co wykorzystali kanadyjscy biskupi deklarując, że odmówią mu sakramentów, jeśli nie utrąci ustawy wprowadzającej małżeństwa osób tej samej płci. Po takowej biskupiej deklaracji poparcie wierzących katolików dla tej ustawy gwałtownie wzrosło. Taki był efekt mieszania się biskupów do rządzenia. A Jean Chretien, katolik, olał biskupów ciepłym płynem… ustrojowym. Wniosek jak w pierwszym zdaniu.

    P.S. Kto to jest reporter Artur Domaniewski, który coś pisał na temat Urugwaju? Intryguje mnie to nazwisko, a wiki milczy.

  16. Poprawka: „Ateistom” to on wcale być nie musi

  17. @Na marginesie
    O Ameryce Południowej dużo pisze reporter Artur Domosławski.

  18. @gotkowal 10 czerwca o godz. 16:21
    No właśnie 🙂

  19. @zyta2003
    10 czerwca o godz. 15:08

    Komunizmu nigdy nie zaliczałem do religii/wiary, aliści w oferowaną przez niego wizję też trzeba/można było wierzyć.

    Wiara w cokolwiek nie jest istotna, jak długo jest sprawą jednostki. Instytucjonalizowanie wiary czy idei z nadaniem jej statusu państwowego jest tym, co rozwala każde społeczeństwo. Nawet obywatelskie.

    Zacznę od jednego z ohydniejszych kłamstw kościoła katolickiego, mianowicie od „prawa naturalnego”, na które tenże powołuje sie przy każdej okazji. Otóż w naturze istnieje oprócz człowieka (ciągle jeszcze) niezliczona ilość gatunków, a tylko człowiek łamie prawa natury, czyli niszczy i zabija bez potrzeby. I tylko człowiek, ustami katolików, uzurpuje sobie prawo decydowania o losie natury.
    W naturze wszystkie gatunki przyuczają swe potomstwo od pierwszych chwil życia do samodzielnego tegoż. Należą do tych nauk: Szukanie pożywienia z lekcją na temat co dobre, a co trujące, rozpoznanie wrogów, itd. Należą do nich również walki młodych. A człowiek wymyślił „szczęśliwe dzieciństwo”. Łatwo sprawdzić w najbliższym otoczeniu, że dzieci wychowane w gorszych warunkach są mniej chorowite ale za to lepiej sobie radzą w samodzielnym życiu. Te z „lepszych domów” mają często wyższe aspiracje, głównie pochodzeniowe – „należy mi się”.
    Tu nasuwa się ważkie pytanie: Czy ludzie rzeczywiście potrzebują tylu kierowników, prezesów, wodzów, etc.? Przecież każdy ma wystarczające podstawy fizyczne (inaczej człowiek by nie przeżył 100.000 lat temu), by dać sobie radę samodzielnie w dowolnej rzeczywistości. Wystarczy nie tłumić w dzieciństwie naturalnych ciągot do sprawdzania wszystkiego samodzielnie. I nauczyć bać się jedynie konkretnych zagrożeń. Żadnych abstrakcji w tym wieku!
    Kolejnym ważnym aspektem wychowania jest otwartość na innych – od maleńkości dzieci powinny być z bardzo wieloma innymi. Przecież w dorosłym życiu będa się stykać z obcymi permanentnie. To dopiero wtedy mają się uczyć zawierania znajomości?
    Dla nieco starszych (szkoła średnia) powinny być obowiązkowe wielomiesięczne wyjazdy zagraniczne. Na zasadzie wymiany, a więc nie przesadzajmy z kosztami. Poza tym, w ramach tej wymiany powinna mieć miejsce również praktyka – (mało ale niemniej) płatna praca np. w piekarni, u chłopa na polu, w warsztacie, itp.
    A wszystko po to, by dorosły obywatel był nim rzeczywiście, czyli miał swoje zdanie i potrafił je uzasadnić inaczej, niż „prawem naturalnym”.

    Twierdząc, że moje porównanie życia społecznego do ścieżek na trawnikach jest naiwne, zdajesz się tkwić w światku nakreślonym przez szkółkę niedzielną. Jeżeli potrzebujemy władzy, to powinna ona zebrać najpierw informacje na temat ścieżek społecznych, następnie wykonać projekt oraz próbną realizację. I testować na żywym organizmie tam, gdzie się da. A potem skorygować projekt dostosowując go do rzeczywistości społecznej, a nie politycznej! Do niczego więcej jej nie potrzebujemy!
    Na świecie jest wiele lokalnych społeczności, które z powodzeniem stosują tę metodę. Dlaczego o nich nie słychać? Bo to nie jest temat medialny.

  20. Qba
    Jest jak jest bo latwiej i szybciej narzucic odgornie niz przekonywac 38 milionow kazdego z osobna..

  21. @Qba,

    Chyba pierwszy tekst(wprowadzajacy do dyskusji) od dawna na blogu „Listy Ateistow”, nad ktorym mozna sie powaznie zastanowic/zamyslec.
    Ale i ten niewolny od banalow i klisz. „Wodzostwa” PO i PSL, choc mocno koslawe, nie da sie jednak porownac z obecnym. Czy dobrze rozumiem, ze dla Qba nie ma tu zadnych istotnych roznic? I wszystko zniewolone ideologiami(przede wszystkim ta katolicka)? Tusk to jednak nie Kaczynski! Tez musial sie dogadywac z kk, bo niestety w Polsce nie moze byc inaczej… Z tym, ze u niego byl to lek o glosy wyborcow, a nie nachalna prawicowo- katalicko- narodowa propaganda, jaka uprawia PiS. Byc moze „mala”, ale istotna roznica. Czy sie myle?
    Lekarstwo Qba: nie wysylac dzieci na lekcje religii! Swietnie. To, ze religia nie ma nic do szukania w szkolach–jest oczywiste dla kazdego rozsadnego czlowieka. Ale co, jak dzieci chca jednak chodzic na religie? To Qba zabroni wlasnym dzieciom? Jesli tak, to bedzie tam gdzie ultrakatolicy, ktorym nie miesci sie w glowie, ze dziecko nie CHODZI na lekcje religii. A gdzie prawa dziecka? Przyglupy? To papa i mama zabronia, albo beda naciskac na uczestnictwo. Gdzie roznica? Nie widze.

  22. My tu gadu gadu a wicewice wodz Gabriel ostrzega a moze juz zwiastuje ze bedzie wojna. Trzecia swiatowa? Jak w przepowieni ze zacznie sie od kraju na bliskim wschodzie.

    http://www.reuters.com/article/us-qatar-gulf-germany-idUSKBN1910RP?il=0

  23. Qba
    10 czerwca o godz. 12:35

    Wróciłem z dalekiej podróży i od razu ten…widzę, że nie zrozumiałeś.
    Jak się uprzeć, to i gotowanie klusek z mlekiem można podciągnąć pod religię, tylko – po co. Ja, broń Boże, nie mówiłem o religii imion, lecz o tym, że w łacinie litera Q oznacza głoskę „k”, nie „ku”. W każdym języku są jakieś zwyczaje wymawiania izolowanych spółgłosek. Mówimy w polskim: „be”, „ce”, „ef”, „wu” lub „wy” (Rosjanie mówią „we”), bo artykulacja z samogłoskami jest łatwiejsza, ale to nie znaczy, że są spółgłoski „be”, „ce”. Wyraz „baran” wymawiamy tak samo jak piszemy, a nie „bearan”. Tak samo jest z „Qba” – to „Kba”, nie „Kuba”.

    Mądrzy inaczej w firmie produkującej wodę piszą „Bonaqa”, bo im się zdaje, że litera q oznacza dwie głoski, więc nie ma po co pisać „Bonaqua”. Można i tak, nikt za błędy językowe nie karze. Tyle tylko na koniec, że wszystko, co człowiek wynalazł lub wymyślił, jest sformułowane w języku, również najwybitniejsze dzieła – bez języka niczego by nie wymyślił, nawet nie byłby człowiekiem. Czyżby to tylko dziki przypadek, że to, co najwybitniejsze, jest również wzorem językowej precyzji i poprawności?

    Dla jasności, Qbo, od puryzmu stoję dość daleko – gdzieś 1500 kilometrów i ani mi w głowie sztywno stosować do potoczności podręcznikowe wzorce i reguły.

    Kbo (piszę tak jak by się mówiło), wędrowanie po świecie to jedno, a normy językowe – drugie. Bez tych norm nikt by się żadnego języka nie nauczył i wędrowałbyś jako niemowa. Lub niemota.

  24. @wbocek
    10 czerwca o godz. 18:58

    Nie gniewojcie się na mnie Panie, bom dworować sobie pozwolił. Tak, jak Amerykańce wszeteczne skróceń podłych używają, np. 4you, tak i ja sobie skrót wymyśliłem. Ale jak widać, w stopę sobiem strzelił zgodnie z definicją, iż „skrót, to najdłuższa odległość pomiędzy dwoma punktami”.

    A poza tym, zgadzam się całkowicie z koniecznością przestrzegania norm. W tym językowych. A może głównie, bo od tego wszystka niezgoda się zaczyna. Pozwalam sobie jednakowoż na pewne swawole, a to właśnie w reklamie i w imionach własnych.

  25. „Precz z religią i ideologią z przedszkoli i szkół! Reszta pójdzie sama”.

    Twierdzenie, że religia stanowi źródło problemów ludzkości, jest tylko częściowo prawdziwe. Odnosi się wyłącznie do religii, które podburzają do walki, znieczulają sumienie, napełniają umysł złudzeniami i stają się źródłem uprzedzeń, przesądów, wrogości i obaw.

    Poza tym osoby, których zdaniem usunięcie religii jest jedynym trwałym rozwiązaniem wszelkich problemów ludzkości, często wolą pominąć fakt, że ci, którzy odrzucają religię, nierzadko rozniecają równie wiele nienawiści i nietolerancji, jak ci, którzy lojalnie ją popierają. Karen Armstrong, autorka publikacji o tematyce religijnej, napisała: „Holocaust bardzo wyraźnie pokazał, że ideologie niereligijne mogą być tak samo śmiercionośne jak krucjaty” (The Battle for God — Fundamentalism in Judaism, Christianity and Islam).

    To prawda, że większość religii często jest źródłem sporów, nietolerancji i nienawiści. Niemniej religia utworzona przez Jezusa z Nazaretu, od samego początku zapewniała jego wiernym naśladowcom duchowe oświecenie oraz pobudzała ich wyłącznie do pozytywnego działania. Po jej odrodzeniu, w naszych czasach, nadal oddziałuje ona w ten sam sposób.

  26. Qba

    Do racjonalnego wychowania i działania społeczeństw nie musisz przekonywać – nawet komunizm był w gębie piękny – lepiej zrób to z 38. milionami na początek. Zdrowia, szczęścia i sukcesów.

  27. @Szymonowicz
    10 czerwca o godz. 18:50

    Jeżeli w szkolnictwie podstawowym będzie nauka o religii, to nie ma najmniejszych przeszkód, by dziecko po szkole chodziło nawet do pięciu różnych kościołów. Nigdy nie miałem zamiaru zabraniać prywatnych wierzeń. Jeżli ktoś bardzo chce, by jego syn (jak Szydło) został księdzem, trudno. Społeczeństwo da sobie jakoś radę, choć szkoda każdej jednostki, bo mógłby być z niego np. światny informatyk.

  28. @wbocek
    10 czerwca o godz. 19:25

    Robiłem to na długo przed Solidarnością. Wrogiem ludu i ustroju byłem. A najśmieszniejsze było to, że prywatnie wszyscy mnie popierali. Ale gdy przyszło do działania, to stałem sam. Całkiem sam. I po prostu kiedyś miałem dosyć. Przecież nie można nikogo zmuszać do szczęścia, skoro własne nieszczęście już jakoś okiełznał.

  29. UWAGA KOMUNIKAT
    Internauta dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum. Jest to przedstawiciel jehowickiej sekty, produkujący się tu zawodowo. W ramach tej działalności trolla regularnie publikuje przeraźliwe bzdety.

  30. Qba
    10 czerwca o godz. 19:18

    A co swawolenia, Qbo, zwłaszcza w języku, jak najbardziej jestem za.

  31. @Szymonowicz 10 czerwca o godz. 18:50

    Ale co, jak dzieci chca jednak chodzic na religie? To Qba zabroni wlasnym dzieciom? Jesli tak, to bedzie tam gdzie ultrakatolicy, ktorym nie miesci sie w glowie, ze dziecko nie CHODZI na lekcje religii. A gdzie prawa dziecka?

    Prawa dziecka? A to paradne! Przecież kaka wymaga przysięgi małżeńskiej zawierającej zobowiązanie „aby przyjąć i po katolicku wychować potomstwo”. Czy jakoś tak. Tym sposobem – według Twojej demagogii – kaka gwałci prawa dziecka, czyż nie tak? Bo jeśli nie chcą chodzić na katechezę, to rodzice powinni zmusić, prawda? Na to wychodzi.

    Poza tym jakim prawem kaka wymaga od rodziców, aby chrzcili niemowlęta? Weź się zastanów. Najgłośniej wrzeszczą o „prawach człowieka” instytucje, które plują na prawa człowieka, a dzieci uznają za ciepły materiał dla sutannowych pedofili. Które to dzieci, zdaniem kaka należą im się jak psu buda. Przy okazji: Watykan nie podpisał żadnej międzynarodowej konwencji o prawach człowieka.

  32. krunghtep
    10 czerwca o godz. 13:21

    Kuba w otoczeniu latynoamerykańskim to był cud boski. Fidel dał wszystkim Kubańczykom jeść, a bozia kocha, jak ludzie mają co pożywnego w brzuchach. Tak się w każdym razie zdaje, bo bozia kocha też każdego zbira co ludziom zabiera.
    Fidel ma imię miłe bozi, więc i za to bozia kocha Fidela. Żeby Fidel mógł zrobić co obiecał, bozia zachował go w dobrym zdrowiu, dobrym humorze i zapewniał mu najlepsze cygara świata. Przez całe 90 lat.
    Ma Fidel u bozi wielkie zasługi, skoro bozia dawał publiczności światowej takie Znaki, że go lubi i kocha nieskończenie oraz absolutnie.
    Inaczej zresztą bozia nie umie. Kochać trochę to nie być bozią. Można być Halinką. Bozią – nie.

  33. Na marginesie
    10 czerwca o godz. 19:40

    Popatrz, jakie mamy ładne czasy: Pan Jacek niedawno się spodziewał, że zdezerterowany cymbał się z nami pożegna na dobre, albo na co najmniej 666 lat, toczyły się liczne dyskusje nad tym, czy by tego cymbała stąd wywalić, cymbał był o tym powiadamiany, wynik dyskusji ma w sobie jakowąś miłościwość dla niepełnosprawnego umysłowo, cymbał łzę co czas jaki roni z powodu dolegliwości na tym blou od tego czy tamtego, ale włazi i każdym wlezieniem demonstruje jaki z niego cymbał.
    Sam sobie nie dowierza, ze swoje cymbalstwo dość dosadnie demonstruje. Powtarza więc raz za razem.
    Musi to być kolejny Znak. Bozia już przemysliwuje nad tym, żeby za pomocą włażącego cymbała uprzytomnić p.t. Publiczności Światowej, że zaraz, zdaje się w Toruniu, znowu będzie Cud Słońca Robiącego Fikołki.
    Ewentualnie powyższy cud odbędzie sie u cymbała w łazience.
    Bozia wie, po Smoleńsku, że zawsze należy mieć plan B.

  34. @Qba 10 czerwca o godz. 17:29

    Wiem z rozmów, że zawodowi demagodzy kaka głośno potępiają wszelki relatywizm. O ile dobrze rozumiem, „relatywizmem” nazywają po prostu wieloaspektowe podejście do spraw. Dodatkowo wykazują kompulsywną skłonność do natychmiastowych ocen – i przekazywania tych ocen swoim zrzeszonym. Inaczej mówiąc, jeśli dla nich coś czy ktoś jest „be” to ta ocena zobowiązuje całe stado.

    W tych środowiskach obowiązuje narzucona postawa normatywna zamiast deskryptywnej. O tym, że tracą kontakt z rzeczywistością, bo wmawiają sobie jakąś idealny stan rzeczy, do której niby dążą, ale są ślepi na jego brak, wspominam tylko w przelocie – idealizm to cecha wyróżniająca religiantów.

    Przykład: pasterze Pana przewodzą ludowi bożemu, służąc owemu ludowi z miłością, świecąc przykładem i reprezentując Jezusa. Komentarz: bzdet! Jednak dla wielu osób pie.rzenie o „Prawdzie, Dobru i Pięknie” jest tak milusie, że onanizuja sie slowami i biorą słowa za rzeczywistość. W dodatku chodzi o rzeczywistość, która – nawet zrealizowana – byłaby dla wszystkich normalnych nie do zniesienia.

    To co piszesz o „prawie naturalnym” to jeszcze jeden kościółkowy myk i fałsz. Jedyne prawo „naturalne” to prawo dżungli!

    P.S. Rzuciłam okiem na dyskusję o nicku; dla mnie „Qba” to od początku po prostu „Kuba” – w swobodnym przekładzie na język… IT-podobny.

  35. @Tanaka 10 czerwca o godz. 20:05

    Bo jak wiadomo prawdziwym wyznawcom, niedogodności w głoszeniu, ehem, Nowiny to znak nadejścia Końca Czasów, w którym to końcu… coś tam coś tam. I wielka będzie ich nagroda gdzieś tam, zatem im gorzej tym lepiej, alleluja! A że zakuty czerep fanatyka jest odporny na wszelki głos rozsądku – to widać, słychać i czuć. Na tym blogu 😉

  36. @Na marginesie, 19, 49

    Czy pani juz kompletnie odleciala, czy miedzy myciem zebow i ksiszycem za oknem cos do pani dociera? Wczesniej juz pisala pani do mnie o „spermie katechetow”. Pani temat? Nie moj. Pisze o tekscie Qba, i o niczym wiecej. Byly zdania w jego tekscie, ktore krytykuje– nie wolno? Wszystko jasne? To nastepne mycie zebow… i nastepny odlot? Bedzie. To pewne.

  37. @Na marginesie
    10 czerwca o godz. 20:07

    Jednego tylko nie jestem pewien: Jak rozumiesz określenie „prawo dżungli”? Utarło się w naszej „cywilizacji” traktować humanizm pozytywnie, a zezwierzęcenie negatywnie. Choć wszystkie znaki na niebie i ziemi (tej ziemi) pokazują, że jest dokładnie na odwrót.

  38. @Szymonowicz
    10 czerwca o godz. 20:21

    Proszę sie niepotrzebnie nie turbować. Jak sam Pan wspomniał, każdemu wolno krytykować. Każdego.
    A poza tym uważam, że autorka wpisu ma rację.

  39. Na marginesie
    10 czerwca o godz. 20:07

    Namarginesko twardosłowna i słuszna, nie było dyskusji o niku „Qba” – i być nie może – lecz jedynie moja uwaga, że taka pisownia skutkuje wymową „Kba”, jako że nie ma w łacinie spółgłoski (piszę po polsku) „ku” – jest spółgłoska „k” pisana jak „q”, „Q”. Wyraz wymawiany po polsku jak „Kuba” (obojętne w jakim znaczeniu) musiałby być napisany tak: „Quba”. Amen pyk stary pryk.

  40. @Tanaka
    10 czerwca o godz. 19:56

    Łatwo sprawdzić, że w krajach socjalistycznych/komunistycznych, każdy miał pracę i w zasadzie co jeść, gdzie mieszkać i co na grzbiet włożyć. Było to znacznie mniej i gorsze, niż dostępne (nie dla każdego) w krajach kapitalistycznych. Ale brak motywów do zarabiania/bogacenia się powodował wzmożony pęd do kultury. Teraz nie możemy o takiej nawet marzyć.
    Biedny Jan Pietrzak. Tak cudownie prosperował psiocząc na komunę. Komuna odeszła i skończył się Pietrzak. I po co było z nią walczyć?

  41. Qba
    10 czerwca o godz. 20:29

    Wybacz, Qbo, wtyknę trzy grosze. Za prawa natury można chyba uznać dwa prawa biologiczne: utrzymania przy życiu siebie i utrzymania gatunku. Czyli ja i maja siemja.

  42. @wbocek
    10 czerwca o godz. 20:38

    No masz cholera rację. Do tego znam takich, którzy właśnie w ten sposób piszą. Ale nie podejrzewam ich o takie głebokie analizy aż po łacinę. Pewnie tak im wyszło.

    A czy znasz pioseneczkę, którą w dawnych, studenckich czasach, zarabialiśmy na piwo?
    „W szale skrzypki trzy strzaskał mistrz.
    Trzasnął drzwiami też, zgrzyt mu zbrzydł….”

  43. @wbocek
    10 czerwca o godz. 20:41

    Też tak uważam. Każde inne działanie jest nienaturalne. Tym bardziej, jeśli wymusza je bóstwo jakoweś.

  44. Qba
    10 czerwca o godz. 20:46

    Jezu, Qbo, piosenka fajn, ale broń mnie Panie, bym na studiach piosenkami zarabiał! Od pierwszego do ostatniego roku i nawet po – w czasie ostatnich w życiu wakacji – zasuwałem łopatą (węgiel, koks). Część przez spółdzielnię studencką „Robot” we Wrocławiu, cześć prywatnie. Najostatniejsza fucha to było zapiwniczenie (wrzucenie do piwnicy i rozwiezienie po trzech bodaj pomieszczeniach) 200. ton koksu na poczcie nr 1 przy dworcu głównym. Robiłem dwa miesiące i wziąłem za to – e tam „wziąłem” – wydarłem od chama prywaciarza – 6 tysięcy. Trochę więcej niż na piwo, które kosztowało 3 zł jasne, 3.50 – jasne pełne.

  45. A na Krakowskim Przedmieściu drobna zadymka. Liczni wzmożeni policjanci, chroniący rozmodlony lud miesiączkowy, wynieśli Władysława Frasyniuka, który się tam nieopatrznie zaplątał.

  46. @wbocek
    10 czerwca o godz. 21:05

    Oh, nie będziemy się licytować. Koks, węgiel, roładowywanie wagonów – to trenowałem już w technikum. Do tego budowy, las, szkółki leśne, a nawet ferma kacza. A piosenka to na obozach studenckich i rajdach.
    Ale to może trochę klimat tego miasta, którego co drugi rodowity mieszkaniec pochodził ze Lwowa.

  47. @mag
    10 czerwca o godz. 21:13

    Chyba miałaś na umyśle, iż Frasyniuk sie tam nieopacznie zaplątał. A poza tym, to on sie tam bardzo opatrznie znalazł.

  48. Qba
    Masz rację. Wszystko NA OPAK. Nawet wiatr w ćcinach, zamiast – trzcinach.
    A poza tym nihil novi. „Jesteśmy coraz bliżej prawdy”.

  49. @Szymonowicz 10 czerwca o godz. 20:21

    Nie umie pan się odnieść nawet jednym słowem do meritum mojego komentarza. Bredzi pan coś o „myciu zębów”, „ksiszycu za oknem” i „spermie katechetów”. Jeśli pan pragnie się nadal tak ośmieszać – cała przyjemność po mojej stronie.

  50. @mag
    Frasyniuk był na Krakowskim Przedmieściu z własnej woli, razem z około tysiącem osób. Podobnie jak jego i kilkadziesiąt osób, policjanci wynieśli też (za ręce i nogi) Maję Komorowską. Frasyniuk jest aktualnie przetrzymywany w komisariacie policji na Miodowej (znaczy aresztowany), a przed komisariatem tłum skanduje „Uwolnić Frasyniuka!”.

  51. Frasyniuka widzę na żywo na fb, przemawia

  52. PS
    Właśnie Frasyniuka uwolnili.

  53. Powiedział że Jarek nie będzie spał do 12.00

  54. @Qba 10 czerwca o godz. 20:29

    Prawo dżungli to prosta alternatywa: jesz albo sam jesteś cudzym obiadem. Bezwzględna walka o byt, imperatyw przekazania swoich genów ryzykując życie i te rzeczy. Świat sprowadzony do elementarnych instynktów. Przyznaję, że ujmuję rzecz cokolwiek prymitywnie, bo zwierzęta też mają swoje reguły zachowania w stadzie, strukturę społeczną, hierarchię, rytuały godowe i pogrzebowe. Nikt tam raczej nikogo bezmyślnie nie niszczy ani nie ryzykuje własnego życia bez ważnej przyczyny.

    Z kolei wszystkie prawa stanowione (kodeks Hammurabiego, dekalog itp.) powstały z myślą o złagodzeniu ewentualnej agresji, wprawdzie tylko w obrębie własnego plemienia, ale jednak. Powtarzam: dekalog to też prawo stanowione. Xiunce bzdecą nazywając to „prawem naturalnym”. Oczywiście należałoby też rozważyć, jak prawo – takie czy inne – ma się do tabu, ale usankcjonowane zwyczajem tabu to też w zasadzie prawo stanowione. Poza prawem stanowionym istnieje instynkt – który jednak trudno nazywać prawem. Tak to widzę.

    O, widzę że pombocek też pożeglował w podobnym kierunku.
    Ahoj, pombocku! Dla mnie „Q” to „ku”, ale nie pójdziemy do wójta 😉

  55. Czy aresztowanie Frasyniuka może zamknąć mu drogę do ewentualnej kariery politycznej?
    Bo może o to chodziło?

  56. Przecież Frasyniuk już nie raz siedział, raz więcej żadna różnica. I z tego co rozumiem został zatrzymany a nie aresztowany.

  57. @Na marginesie
    10 czerwca o godz. 22:39

    Czyli człowiek wykorzystał swój umysł do prognozowania i zabezpieczył się przez ewentualnością bycia pożartym. I na wszelki wypadek wybił wszelkich potencjalnie groźnych. A skoro „ujarzmił” faunę, to wziął się za swoich. I wymyślił politykę, wyższą konieczność, naród, patriotyzm i oczywiście bogów. I naturalnie to jest teraz prawem naturalnym.

    @Na marginesie
    10 czerwca o godz. 22:42

    Frasyniuk wielokrotnie publicznie odcinał się od „kariery” politycznej. On ma swoje intensywne życie i nie sądzę, by drugi raz oddał jakiemuś Kaczyńskiemu kilka lat życia.

  58. @Na marginesie,

    Gdyby pani dála sobie choc pare minut, na to by zrozumiec o czym pisze… Ale to nie u pani… Pani WIE!- pdobnie jak kk…, z ktorym pani podobno nie ma nic wspolnego. Napewno?

  59. @NeferNefer 10 czerwca o godz. 22:52

    To prawda. Tyle że w PRL-u siedziało wielu przyzwoitych ludzi, a poza tym są to czasy słusznie minione, od których się deklaratywnie odcięto. Kaczy reżim nie został jeszcze oficjalnie potępiony, więc… nie wiem, po prostu tak się zastanawiam.

  60. Na margineska
    A cóż to za dziwna figura ten @Szymonowicz? Skąd się był wziął?

  61. Frasyniuk powiedział, że „Lech Kaczyński byłby dziś po naszej stronie”.
    Koniec świata!

  62. Szymonowicz 10 czerwca o godz. 23:08

    Rozumiem tyle, że chodzi panu o „prawo” dziecka do religianckiej indoktrynacji? A na jakiej podstawie miałoby mu się to prawo należeć? – pytam nieśmiało. „Prawa dziecka” to wynalazek obrzydliwej „cywilizacji śmierci”, proszę pana. To prawa, których kaka absolutnie nie uznaje – bo programowo wymaga od rodziców małżeńskiej przysięgi, która ich obliguje do „katolickiego wychowania”, czyli gwałcenia tych samych „praw dziecka”, na które pan się tak gorliwie powołuje.

    Poza tym kaka uznaje chrzest niemowląt. I gdzie tu jest pytanie dziecka o zdanie? Ze strony kaka jest zawsze i tylko obligowanie rodziców do indoktrynacji dzieci. Ale egzekwując to „prawo” do indoktrynacji szantażem od liberalnego społeczeństwa kaka powołuje się na zasady, których nie rozumie, nie podziela i którymi gardzi.

    Podobnie „wolność” w rozumieniu kaka to wyłącznie „wolność religii”, czyli zmuszanie do ulegania jego dyktatom. W katolickiej rodzinie dziecko nie ma żadnych praw do uwolnienia się od religianckiego jarzma. Ale zawsze gdy ktoś usiłuje ograniczyć panoszenie się czarnych, podnosi się od razu wściekły wrzask… o prawach człowieka, ni mniej ni więcej. Jeśli to nie jest szczyt religianckiej hipokryzji, to ja naprawdę nie wiem, co nim jest.

    Co do „praw dziecka” – wewnętrzne przepisy kaka traktują sutannowe pedofilenie jak drobny grzeszek, porównywalny z masturbacją, który w dodatku należy za wszelką cenę ukrywać (chodzi o przepisy Kodeksu Kanonicznego o unikaniu zgorszenia). W przypadku ujawnienia pedofilii kara dotyka tego kto ujawnił, nie tego, kto popełnił. A pedofila przenosi się bez końca, nie ograniczając mu dostępu do dzieci. A zatem prawo do ulegania sutannicie prawem dziecka? Śmiech na sali.

  63. @mag 10 czerwca o godz. 23:44

    Nie wiem dokładnie, jeszcze go do końca nie rozgryzłam 🙂
    Mam wrażenie, że (niezdarnie) usiłuje dowartościować religianctwo i publikuje bluzgi ad personam zamiast normalnych argumentów. Tyle wiem.

  64. Na marginesie
    10 czerwca o godz. 23:34

    Różne myśli przebiegają mi po głowie. Czasy jak widać niespecjalnie minione bo i ustrój nam wraca i policja tam gdzie kiedyś ZOMO a Frasyniuk ciągany po komisariatach. No to się Jaruś ucieszy, ciekawe jak to będzie pudrował, że Frasyniuk chce przywrócić PRL? Wyraził się dzisiaj był otworem gębowym że w Polsce są jakoweś silne obce agentury. Jak tak patrzę na Macierewicza to …? :/

    Ale kto niby ma oficjalnie potępić kaczy reżim jak nie obywatele?

    Też nie wiem. Frasyniuk ma siłę i charyzmę, skoro dzisiaj nareszcie wyszedł na ulicę to znaczy że jednak nie chce stać z boku. Ciekawe co dalej będzie.

    @mag

    Kaczyński L odznaczył Frasyniuka za walkę o demokrację, Kaczyński J będzie go po sądach ciągał za walkę o demokrację.

  65. Dopowiem: śmieszy mnie niepomiernie, gdy „wierny” ludek, któremu kaka przyznaje prawo do zlizywania śmietany z kolan xiuncuff i trzymania mordy na kłódkę gdy xiunc tokuje, zaczyna wrzeszczeć, że łorety, brzydkie liberalne państwo mogłoby im ograniczyć prawo do bycia pomiatanym!

    A najbardziej mnie rozweselają kwiki xiuncuff, w rodzaju: xiunc to przecie łobywatel i „ma prawo” do… głoszenia swoich poglądów. Spróbujcie mu to „prawo” odebrać! Tyle, że przecież ten sam xiunc jest w gruncie rzeczy niewolnikiem w rękach biskupa – któremu przysiągł dozgonną wierność i posłuszeństwo. A o „własnych poglądach” może tylko pomarzyć. Gdyby się zaczął domagać od kaka jakichś (hi hi !!!) „praw obywatelskich” w ramach swojej hierarchii, dostałby zwyczajnie po ryju.

    Kiedyś na jakimś forum miauknęli klerycy, skarżąc się, że papa Głódź nimi poniewiera i apelując, żeby ludzie świeccy wzięli ich w obronę! Moja odpowiedź: jeśli jesteś, kreaturo, dobrowolnie pacynką w rękach kaka, zatem nie kwicz o wsparcie do „cywilizacji śmierci”, czyli liberalnego społeczeństwa, którego zasad twoje kaka całkiem zwyczajnie i programowo nie respektuje”.

  66. I czy przypadkiem te obce agentury nie uwaliły Komorowskiemu kampanii prezydenckiej i wyborów do Sejmu bo jak tak się przyjrzeć Brexitowi, Trumpowi i jak Francja łeb ukręciła zawczasu to znaki zapytania się pojawiają

  67. @NeferNefer 11 czerwca o godz. 0:06

    No właśnie. Rzecz w tym, że tak do końca jeszcze nie znamy tych nowych reguł. Waaadza je sobie dopiero wypracowuje, trochę na wzór PRL-u, ale mocno przy tym matacząc. W wielu krajach tzw. demokratycznych kartoteka policyjna może skutecznie zablokować nie tylko karierę, ale swobodę poruszania. W Umęczonej to wszystko jest trochę bardziej rozmazane, bo po Okrągłym Stole w zasadzie wszyscy rządzący mieli chyba milicyjne kartoteki? Więc te reguły są i z tego względu niejasne.

  68. @NeferNefer 11 czerwca o godz. 0:19

    W tym przypadku obcą agenturą był Watykan, czyli kaka! Nie powiem, że jedyną, która wzięła udział w tym procesie. Ale Komorowski naraził się biskupom swoją jawną odmową weta w sprawie konwencji antyprzemocowej. Od tej pory go opluwano ze wszystkich ambon.

  69. Tymczasem wyniki najnowszego sondażu: PiS — 42%, PO — 21%, Kukiz — 9%.
    Serdeczne gratulacje dla suwerena i życzenia dalszych sukcesów na drodze do świetlanej przyszłości. Nie będzie Frasyniuk pluł nam w twarz…

  70. @Qba
    I tak stworzy się hierarchia. Hierarchii nie trzeba budować celowo.

  71. @
    Tak, jak PRL wyróżniał sie z całego bloku wschodniego największymi swobodami z powodu niechlujstwa naczalstwa, tak i teraz PiS daje POPiS totalnego wręcz niechlujstwa. Indolencja wszelkich obecnych władz przekroczyła dawno normy zakładów zamkniętych. I jest to celowe, bo cała kasa idzie w ręce suwerena. Jednego suwerena. Zatem wszystkie resorty mają bić pianę. I to widelcem, bo nawet na trzepaczkę szkoda pieniędzy. Policja dostaje 1000+ oraz dodatki za akcje i jest wierna. Wojsko zlikwidowali, bo za drogie i wmawiają ludowi, że Ameryka obroni nas atrapami rakiet. Drogi i autostrady jeszcze obiecują ale też już niedługo. Wkrótce UE zacznie obcinać dotacje i suweren będzie mieć winnego postępujacej biedzie. A całe szkolnictwo ograniczą do parafialnych szkółek niedzielnych, bo reszta tygodnia zajęta będzie pracą na chwałę wodza drabiniastego.
    To takie marzenie starego, pomarszczonego kartofla.

  72. Qba pisze; „Lekarstwo jest proste…”

    Lekarstwo to było stosowane przez prawie pół wieku a pacjent w tamtym czasie był bardziej chory, śmiem przypomnieć.
    Nie takie jednak proste, moim zdaniem.

  73. anumlik
    11 czerwca o godz. 10:25

    Mój komentarz
    Michalski zacytował w linkowanym wywiadzie Marka Jurka:

    „Nieuchronny jest tu jednak konflikt między naszą prawno-naturalną filozofią dobra wspólnego a liberalną religią praw człowieka. Nieuchronny jest konflikt z fałszywą religią uzurpującą sobie prawo do statusu religii de facto.”
    „W postaci praw człowieka mamy do czynienia z próbą destrukcji cywilizacji chrześcijańskiej i jej instytucji”.

    Osobliwe i horrendalne.
    Prawno-naturalna filozofia dobra wspólnego, to może być równie dobrze narodowy socjalizm, komunizm, jak i frankizm. Dobro wspólne przewija się w licznych wypowiedziach PiSowskich, PiSowskopodobnych oraz na prawo od PiSu stojących jego sojuszniczych polityków.

    Wypowiedzi te można interpretować dwojako, trojako, czworako, itd. W zależności od potrzeb.
    Dobro wspólne i prawo naturalne, to zarówno dobro wspólne stada z silnym przywódcą, jak i z niego wynikające prawo do ukarania członka stada, a także członka społeczeństwa pod silnym przywódcą za niesubordynację przedstawianą jako działanie wbrew dobru wspólnemu.

    Jarosław Ka jako człowiek słabo zorientowany, lecz cwany, staje zawsze tam, gdzie najłatwiej, gdzie wystarczy parę sloganów w rodzaju – dobro wspólne, prawo naturalne – rozwinąć, uzupełnić o takie mgliste pojęcia, jak suweren, dobro państwa, dobro ludu oraz bardziej prymitywne, dosadne i zrozumiałe dla ludu, jak agenci, zdrajcy, komuniści i złodzieje i mamy, to co widzimy, szczególnie na miesięcznicach smoleńskich – podpuszczanie głupiego ludu pod różne propagandowe hocki-klocki, które lud kupuje, przemadla w kościele i pod pomnikami, a zaraz potem wyklucza w imię dobra ludu wszystkich, którzy nie są po naszej – ludu stronie.

    Prosta i łatwa do opanowania przez polityka-spryciarza sytuacja, układ –
    podczepić się formalnie, mentalnie, propagandowo pod dobro wspólne, zostać jednym z nas. Wystarczy tylko odpowiednio ten układ skonfigurować – tu ustawić policję, tam nakazać swoim giermkom by trąbili o zdrajcach, agentach i pijanych, a samemu na przodku stanąć i uroczyście zapewnić, że prawda wyjdzie na jaw, zwyciężymy (po raz osiemdziesiąty szósty).

    Prawo zostało poddane dyscyplinującej korekcie (np. prawo o zgromadzeniach cyklicznych), język zaśmiecony, umysły odurzone, „dobro wspólne” triumfuje. Prawa człowieka? – Won z obcą religią. Nie damy się zanihilować.
    Pzdr, TJ

  74. Znam paru pisowców, ludzi przyzwoitych, ciepłych, wesołych i inteligentnych. Znakomitych, wyluzowanych, rubasznych gawędziarzy. Miłych i sympatycznych — dopóki rozmowa nie zejdzie na politykę. Jak działa ten mechanizm, który dobrych, uczciwych, serdecznych ludzi — zmienia w opętane pogardą i nienawiścią monstra? Czy uda nam się jeszcze porozumieć, wyhamować przed przepaścią?

  75. NeferNefer
    11 czerwca o godz. 0:06

    „Wyraził się dzisiaj był otworem gębowym że w Polsce są jakoweś silne obce agentury. ”

    Pociąg ze społeczeństwem zaczyna Kaczorowi coraz bardziej odjeżdżać. 🙂

    gotkowal
    11 czerwca o godz. 6:17

    Do mojej matki Millward Brown dzwonił w ciągu kilku miesięcy trzy razy. Za trzecim razem ich ochrzaniła, czy przypadkiem nie powinni dzwonić do różnych ludzi, a nie ciągle do tych samych.

  76. @Jiba godz. 12:11
    Tak widocznie działa u nas ślepy los.

  77. gotkowal
    11 czerwca o godz. 12:18

    U mnie mógłby tak zadziałać z totolotkiem:)

  78. Informacja z onet.pl:

    „Władysław Frasyniuk będzie odpowiadał za naruszenie nietykalności policjanta
    Władysław Frasyniuk będzie odpowiadał za naruszenie nietykalności policjanta, a siedem innych osób za złośliwe przeszkadzanie w wykonywaniu aktu religijnego podczas miesięcznicy smoleńskiej – poinformowała dziś stołeczna policja.”

    To jest przykład interpretacji filozofii głoszonej przez Marka Jurka, przekuwania jej w czyn. Tym razem przez policję.
    Akty religijne same w sobie prawem. Prawa człowieka religią wrogą cywilizacji chrześcijańskiej.
    Pzdr, TJ

  79. @tejot 11:57
    Marek Jurek od zawsze żyje w świecie, do którego rozum i współczucie dla bliźnich, nie mają wstępu. Pamiętna jest jego wypowiedz sprzed dwudziestu lat, kiedy zgwałconej trzynastolatce, katolicki rząd Irlandii, odmawiał prawa wyjazdu do Wlk. Brytanii w celu dokonania aborcji. Oświadczył wtedy, że będzie się modlił za „dziecko” poczęte. Żyjące dziecko, zmuszane do niechcianej ciąży miał głęboko w nosie.

  80. @namarginesie. Oczywiscie przekrecilam nazwisko, bo on sie nazywa A. Domoslawski, ale ja mieszkam w kraju faktow alternatywnych, wiec nie musze usprawiedliwiac sie skleroza. To jest alternatywne nazwisko, no nie?
    Jak zapewne wiesz zdobyl on zla slawe w Polsce za ksiazke „Kapuscinski – non fiction”. Po tamtej historii (histerii?) znalazl przystan jako korespondent Polityki i zajmuje sie wylacznie krajami latynoskimi i jest wielce socjalizujacy. Jedno i drugie mi pasuje. Szczerze mowiac czytywalam kilku innych polskich reporterow, co chyba maja lepsze pioro, ale oni nie pisza o tamtym swiecie. To wylacznie moja opinia.

  81. Po wczorajszej miesięcznicy, przeczytane w necie:
    „Skończy się tym, że bunkier nowogrodzki będzie zburzony i zwiedzany przez turystów jak wilczy szaniec”.
    Howkh!

  82. Sorry – howgh! (miało być)

  83. Z felietonu prof. Magdaleny Środy w „Na Temat”

    Prezes nie ma już kontaktu z rzeczywistością wygaduje dyrdymały o barbarzyństwie… tyle że sam barbarzyństwo inspiruje. Ale ma władzę i to władzę która powiększa się z dnia na dzień. Frasyniuk zatrzymany, a Kaczyński wymodlony, wypieszczony przez polityczne kazanie księdza Filabera (przedstawiciela antychrześcijańskiego katolicyzmu polskiego) do tego na ulicach kibole wrzeszczący „Ku….” – „biało czerwona”, którzy wcześniej wygwizdali hymn grających z Polską Rumunów. Jest ohydnie, lepko, wstrętnie, nie ma czym oddychać. Polska w ruinie.

    Idę pooddychać nad rzekę.

  84. Szanowni!
    Niedziela nie zwalnia od refleksji. Dodatkową tematykę, choć z pewnością nie uboczną, podrzuca @Konstancja, której coś zagrało na nerwach.
    Zapraszam
    JK

  85. @ Jacek Kowalczyk
    No cóż, dzień święty trza święcić.