Żywot pań uprzejmych

VIE DES DAMES GALANTES, czyli Żywot pań uprzejmych

Jest to sporządzona przez Brantôma ewangelia wszelakiej ludzkiej mądrości. Boy te panie nazwał, nie wiadomo dlaczego, swawolnymi. Ja je uważam za uprzejme. Gdyby to chodziło o panów, to bym ich określił szarmanckimi.

Dedykuję ją damom ponurego blogu ateistów; tej lennowłosej pomieszkującej w Brukseli, której ciężki warkocz opada aż po krzyże; jej najbliższej przyjaciółce, która na marginesie nie mniej bezkompromisowo wypatruje, potępia wszelakie bezbożnictwo swym jakże pełnym słodyczy, anielskim głosem; tej, co to tylko na wpół rozumie, niemniej jednak przeczuwa niepokojącą tajemnice, jagody jej od miłosnej tęsknoty napełniają się krwią, a w skroniach czuje uderzenia własnego pulsu; tej, dwojga imion, która z antypodów śle nam wieści z krainy torbaczy, często przekazywane w szlachetnej mowie wielkiego Moliera; tej, której przeczysta jasność jest jak promień przewodnik miotanemu burzami sercu człowieczemu (mag to o Tobie) i Tym, które przysiadłszy na skałach, pniach, gałęziach, dziewicom i pozostałym dedykuję ów Żywot wielkiego Brantôma.

Oto fragment specjalnie wybrany przez cenzurę, wyzbyty owych sprośności, które by mogły obrażać niewinne serduszka słuchających pań, a także niewinnych młodzieńców. Kto zaś nie boi się wpadnięcia w sidła szatana, wiecznego potępienia, może zagłębić się w „Żywota” bez cenzury, na własną odpowiedzialność.

Widzieliśmy takie niektóre na dworzech naszych królów za czasu króla Franciszka. Pani regentka miała córkę urodziwą y zacną mianem Pupinkurczanka, która cale isie nie wydawała y zmarła dziewicą w wieku sześćdziesięci lat, tak jako ią matka urodziła, bowiem była barzo cnotliwa. Brelanianka zmarła panną a dziewicą w wieku ośmdziesięci lat: była ochmistrzynią pani Angulemskiej za iey panieństwa.

Znałem iedną pannę z barzo zacnego a wysokiego domu, w wieku siedemdziesięci lat, która nigdy nie chciała poiąć męża; dlatego nie wyrzekała się uciech miłosnych; owo ci, którzy chcieli ią wymowić, czemu nie brała męża, powiedali, iż nie jest zdatna ani na żenę, ani na męża, ile że nie ma przyrodzenia, ieno małą dziurkę, przez którą oddaje urynę. Bóg ją wie! Wierę, znalazła dosyć dużą, aby sobie folgować na boki. Co za dobra wymówka. Panna Szaransonianka z Sabaudyeu zmarła niedawno w Turz jako panna y pogrzebiono ią w jej wianku y białey szacie dziewiczey barzo uroczyście, z wielgą pompą, uroczystością y assystencyią, w wieku czterdziestu pięci lat najwyży; a nie trzeba mnimać, iż to było dla braku starających się, bo wiem, iż była to iedna z naypiękniejszych a nayzacnieyszych panien na dworze, widziałem ią, iak odmawiała barzo dobre y wielgie partyie.

Moia siestra Burdeilanka, która iest na dworze panną nadworną przy królowey, takoż odrzuciła barzo dobre partyie y nigdy nie chciała się wydać ani nie będzie; tak iest zrezolowana y zawzięta, aby żyć y umrzyć iako panna, y barzo wiekowa, y dotąd nic nie popuściła z tego mnimania, a iest dość szedziwa. Panna Cernianka, toż to panna przy królowej, y panna Surdzianka, barzo uczona dworka;toż nazywano ią Minerwą; y tyle inych.

Widziałem infantkę portugalską,córkę nieboszczki królowey Leonory, w ten samem postanowieniu; jakoż zmarła panną a dziewicą w wieku sześćdziesięci lat albo więcey. Nie było to dla niedostatku wielgości, bowiem była wielga we wszystkim, nie z braku majątków, bo miała ich siła, a zwłaszcza we Francyey, gdzie pan generał Gurk dobrze prowadził jej sprawy; ani dla braku darów przyrody, bowiem widziałem ią w Lizbonie w wieku czterdziestu y pięci lat iako barzo urodziwą y lubą panienkę, wdzięcznego kształtu y dobrey postawy, słodką, lubą a zaslugującą rzetelnie męża równego iey we wszystkim; barzo też była łaskawa we wszystkim zwłaszcza dla Francuzów.

 

Musiałem się z Wami podzielić. Genialny Boy przeniósł na nasz grunt gawędy francuskiego szlachcica korzystając z języka polskiego szlagona Reya.

Lewy