Na początku był ogień – krótka historia grillowania

Człowiek grilluje, od kiedy zaczął myśleć. Właściwie to pewnie grillował już, zanim zaczął myśleć, a niektórzy twierdzą, że i dziś do grillowania mózg nie jest bezwzględnie potrzebny. Tak czy owak, jedno można powiedzieć z pewnością, ludzkość dzieli się na mistrzów rusztu i grillowych nieudaczników. Za praojca mistrzów można uznać Abla, nestorem grillowych niedorajd został zaś jego porywczy brat Kain. Chętnie byśmy się dowiedzieli, na jakim urządzeniu zaserwował Wszechmogącemu swe ofiarne żeberka mistrz Abel, ale na ten temat Biblia milczy. Jedno jest pewne – zostały przyjęte i pochwalone.

Za jedno z najbardziej tajemniczych urządzeń do grillowania uchodzi tzw. latający grill kulisty z al-Lahun. Niestety, istnieje tylko jedno, niezbyt wyraźne, czarnobiałe zdjęcie. Jednakowoż źródła (trzeba przyznać, dość podejrzane) internetowe podają, że artefakt znaleziony w Egipcie to okrągły, pokryty hieroglifami obiekt, mogący oznaczać bezpośrednie związki starożytnych Egipcjan z cywilizacją pozaziemską. Erich von Daeniken, zmuszony do milczenia, sugeruje w jednym z aktualnych filmów wideo, że wiele jeszcze tajemnic starego Egiptu jest ukrywanych przed opinią publiczną.

Gorączka grillowania nakłaniała mieszkańców tej planety do stałych poszukiwań coraz bardziej przemyślanych urządzeń do tego celu. Przy czym stale przyświecało jej motto: The bigger, the better.

W X pieśni swojej „Boskiej Komedii” wspomina Dante Alighieri pewien ruszt, na którym pomieści się cały dorosły osobnik. Wraz ze swoim przewodnikiem Wergiliuszem docierają do VI kręgu piekieł, a tam

Idąc okólną ścieżką przy wiszarze
Co go tworzyły ściany w gruz rozbite
Oczom się naszym wielki grill ukaże
 
Trumnie podobny, przez wieko odkryte,
 
Przez kłęby swądu lśni ruszt rozpalony
Na nim, jak baran, papież Anastazy
 
Stary heretyk, zad ma osmalony
 
Model ten chwali mocnymi wyrazy
Mój drogi Dante, to jest grill nad grille…

Legendarny grill do tortur Tomasa Torquemady mieścił już trzy dorosłe osoby. Wynalazca hiszpańskiej inkwizycji i pierwszy Wielki Inkwizytor Hiszpanii wykoncypował go właściwie dla przyjemności w swoim czasie wolnym od pracy. Zainspirował go „spiżowy byk sycylijski” – antyczna konstrukcja z brązu o formie byka, pusta w środku. Wkładano tam poganina, zaprzańca czy co tam, a pod spodem rozpalano ogień. Osadzony niebawem zaczynał ryczeć jak byk – co znakomicie pasowało do nazwy urządzenia.

Pierwszym „upieczonym” w byku miał być sam jego konstruktor Perillus.

Jak sycylijski byk ów, co najpierwej
(I słusznie bardzo) ryknął jękiem tego,
Który go swemi piłami obrobił,
A tak on ryczał głosem udręczenia,
Że chociaż cały urobiony z miedzi,
Zdało się przecie, że go ból przejmuje

(Dante Alighieri „Boska Komedia”)

Grill Torquemady osiągnął swoją największą obecność na rynku dopiero w apogeum prześladowania czarownic w Europie w latach 1550–1650. „Super model! Załatwiam na nim trzy wiedźmy na raz. 5/5 gwiazdek” – pisał pewien dominikanin. Były jednak i głosy krytyczne: „Rdza już po roku używania, tłuszcz nie spływa do rynienki, tylko kapie na ziemię. Błąd montażu albo konstrukcyjny (…) 1/5”.

Serbsko-chorwacki geniusz Nikola Tesla pod koniec XIX wieku też pracował nad kolejną nowatorską wizją. Swój Free-Energy-Grill zaprezentował na słynnym odczycie w New York Academy of Sciences w 1897 roku. Grill miał być napędzany nie węglem, nie gazem ani prądem, lecz jak sama nazwa wskazuje – swobodną energią. Co to dokładnie jest, nie wiadomo, bo Tesla wkrótce zwariował i zniszczył swój grill, spaliwszy na nim uprzednio wszystkie plany konstrukcyjne.

Największy grill świata, The Big Taste Grill, krąży od wiosny do jesieni po USA i ma 20 m długości oraz 6 m szerokości, waży 24 tony, z czego 2,7 t przypada na samą pokrywę.

Czy to koniec fantastycznej historii grillowania? Być może. Gigantyczniejszy grill trudno sobie bowiem wyobrazić. Jedna nadzieja pozostaje. Może któregoś dnia pojawią się kosmiczni stwórcy kulistego grilla z al-Lahun z nowym, spektakularnym grillem, w którym zmieści się cała Ziemia. Trochę przyklepać, posmarować marynatą, porządnie posolić i na ruszt…

Tobermory

PS
Do skromnego użytku w plenerze świetnie sprawdza się ruszt św. Wawrzyńca. A do popijania zamiast piwa warto czasem sięgnąć po pasujące wino. Białe – chablis, sancerre, gruener veltliner, filigranowy riesling z Niemiec…
Czerwone – beaujolais, dolcetto, proste chianti, rioja crianza. Przy solidniejszym kawale pieczeni – malbec z Argentyny.
Zawsze schłodzone, czerwone również. Im bardziej aksamitne i owocowe w smaku, tym chłodniejsze.