Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

2.06.2017
piątek

Teatrzyk pod Anumlikiem: Opactwo Milgrama

2 czerwca 2017, piątek,

Teatrzyk pod Anumlikiem
Ma zaszczyt zaprosić do
OPACTWA MILGRAMA

PROLOG:
Nasze opactwo jest piękne i pobożne
Przewodzić w czystości! – taki mamy cel
W naszym opactwie wszelkie myśli zdrożne
Nie pomyślą się nawet – wylatując z cel.

AKT I
ZABAWKI MILGRAMA
W naszym opactwie zabawki Milgrama
kuszą prostotą i funkcjonalnością:
błyszczące pokrętła, oksydowane heble
i kolorowe przełączniki prądu cieszą oczy,
a kojący głos naszego opata
łagodzi niepokój przesłuchujących –
skomlenie przesłuchiwanych zmieniając
w pieśń radości z perfekcji przesłuchań.

CHÓR:
Tak się przetwarza charaktery twarde:
batem, kopniakiem, pięścią między oczy.
Znają to wszystkie dusze – nazbyt harde,
aby na rozkaz w dół opuszczać wzrok.

RAMPA
Rampa to pożyteczna zabawka,
pozwala oddzielić ziarno od plew,
robactwo od nieboractwa, nierokujących
skierować do gazu, a rokujących na elektrowstrząsy.
Pokrętła, heble i przełączniki czekają w napięciu,
pod napięciem, na tych, których zabawka-rampa
wyśle do dalszej zabawy.

CHÓR:
Hej, hop. Tra, la, la,
Mamy zdrowe De-eN-A!
Hop, siup. Tra, la, la,
Narodowe De-eN-A!

KURTYNA

AKT II
Wojownicy pilnują palenisk
znad kolczastych drutów.
Te oddają echem jęki spopielałych.
Bezruch cieni wpełza w ostatni haust światła.
Wiatr wwiewa resztki splątanej zieleni,
w brud żałośnie spopielałej skóry,
deszcz wypłukuje popiół z niespalonych kości.
Śpiew obłąkanych przeciw wojownikom
całunem stula ostatni jęk dnia.

CHÓR:

Piramida ta wyrasta
między wpuszczeniem
zabawki Milgrama
o dziwnej nazwie cyklon,
a uprzątnięciem trupów
przez Sonderkommando.

OPIS PIRAMIDY:
Na samym dole leżą małe dzieci.
Powyżej starcy i słabe kobiety.
Warstwy następne – coraz mniejsze przecież –
tworzą mężczyźni słabi i silniejsze matki.
Walcząc o haust tlenu, rozdeptują dzieci
– nierzadko własne – o dno piramidy.
Na samej górze – równie przerażeni –
w zwycięskiej walce zyskując haust życia,
leżą mężczyźni – dotychczasowi
przewodnicy stada.

KURTYNA

AKT III

CHÓR:
W samym kącie sanatorium
opat ustawił nową zabawkę:
Obite czarnym aksamitem pudło –
z otwieranymi z tyłu drzwiczkami
i kratką z boku – wygląda tak dostojnie,
jakby miało przenieść opata w wieczność.
Nazywa się konfesjonał i także przesłuchuje.
Jak inne dostojne zabawki Milgrama.

JEDNOŚĆ
Myśli w naszym opactwie są wspólne.
Jak wszystko. Nasz opat często łączy się
z naszymi myślami myśląc, że przyłapie
któregoś z nas na myśleniu indywidualnym.
Czasem tak się dzieje, wtedy przesłuchujący
wprowadzają do zabawy specjalne zabawki:
te oddzierają z kory mózg, lecz nie zabijają.
Ci z odartymi z kory mózgami doświadczają
awansu stając się zabawkami doskonałymi.

ZESPOLENIE
Gdy myśli wszystkich zespolone są każda z każdą,
opat rezygnuje z zabawy. Zabawki Milgrama
chowają się po kątach smutne. Wywalają języki,
buzie układają w podkówki i zachęcają każdego
spotkanego w naszym opactwie do zabawy:
W obdzieranie skóry, w obcinanie rąk i nóg,
w przecinanie piłą, w rozpruwanie brzuchów
i zaszywanie w nich kotów, w wyłupywanie oczu
oraz w wiązanie dzieci w pęczki i wrzucanie do Loary.
Opat przygląda się z dobrotliwym uśmiechem
jak my – słudzy pańscy naszego opactwa –
Sami, bez zachęty, bawimy się zabawkami Milgrama.

CHÓR:
Nasze opactwo jest piękne i pobożne
Przewodzić w czystości!
– taki mamy cel
W naszym opactwie wszelkie myśli zdrożne
Nie pomyślą się nawet – wylatując z cel.

KURTYNA

AKT IV

LIST OPATA DO RODZICÓW:
W związku z zakończeniem działu dotyczącego Mszy Świętej będę sprawdzał umiejętności w zakresie:
– Poprawne klękanie (ze złożonymi rękami)
– Wykonanie znaku Krzyża Świętego wraz ze słowami „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen”
– Bicie się w piersi wraz ze słowami „Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”
– Wykonanie krzyżyków na czole, ustach i sercu.
Każda umiejętność będzie osobno oceniania.

CHÓR:
Hej, hop. Tra, la, la,
Mamy zdrowe De-eN-A!
Hop, siup. Tra, la, la,
Narodowe De-eN-A!

PRAWO DO OCENY
Zabawki Milgrama nie pozwalają nam oceniać opactwa.
Oglądanie świata takim, jaki jest, to przywilej wybranych:
przesłuchujących (nie wszystkich) i samego przewodnika.
Pełną wiedzę o świecie ma wyłącznie nasz dostojny opat.

DRONY
Zabawki, które wczoraj sprowadził nasz opat
noszą nazwę drony. Dziwne jakieś – same latają.
Siedząc za pulpitem pełnym innych zabawek
(takie tam pokrętła, przełączniki i joysticki)
pilnujemy, by lot dronów odbywał się prawidłowo,
cele nie chowały się w schronach i jaskiniach
i nie otaczały gromadami dzieciaków
(dzieciaki osłabiają celność celujących).
Gdy wszystko jest zgodne z planem naszego opata,
naprowadzamy celowniki na cele i naciskamy
mały czerwony guziczek – naszą ulubioną zabawkę.
Gdy wysyłamy nasze zabawki do innych opactw
liczymy się z odwetem. Dlatego stale ulepszamy nasze,
zgodnie z grą „moje wyżej”, którą znamy z piaskownicy;

Wygrywa ten, który pierwszy użyje „atomówki”.

EPILOG:

Najlepsza zabawka w opactwie
nie ma kształtu, barw ni wymiarów.
Strach jest doskonale bezcielesny;
obdarzony subtelnym zapachem,
zmienia się w trakcie przesłuchania,
a jego odcienie rozpoznają tylko
najdoskonalsi z przesłuchujących.

KURTYNA

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 357

Dodaj komentarz »
  1. @anumlik,
    to już lepiej polej tego seczego… a potem zrobimy se puku. A ja pójdę spać.

  2. @Ewa-Joanna
    2 czerwca o godz. 13:20

    Popieram. Albo przeprowadzka do tego opata:

    http://www.pivovarbroumov.cz/piva/pepr.png

  3. @Tobermory
    2 czerwca o godz. 13:27
    Do opata nie mogę, bo u mnie zima. No chyba, że grzane, bo zimne – brr!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jaka zima, +26C i słońce 🙂

  6. @NeferNefer
    2 czerwca o godz. 13:45

    No to zima. Latem jest 35 C. I oczywiście słońce.

  7. @Ewa-Joanna
    2 czerwca o godz. 13:43

    Mam za sobą 5 upalno-dusznych dni w Badenii-Wirtembergii. Dały się przetrzymać dzięki takim „opatom” 😉
    Pomocne też bywają produkty z takich pagórków:

    https://www.noz.de/media/2013/09/06/880-0008-452460-4weinberg-mettingen36_full.jpg

    Na każdą temperaturę znajdzie się coś odpowiedniego.

  8. Strach – najlepszą zabawką opata?
    A przy tym – doskonale bezcielesny.
    Czyli zabawka w sam raz dla wyznawcy Absolutu.
    Vintage anumlik! Chapeaux bas.

  9. Ewa-Joanna
    2 czerwca o godz. 13:52

    Ja mam przez 10 miesięcy +13C i deszcz to +26C to środek lata 🙂

  10. Uaaa!
    Wpadłam tu przelotem i zadrżałam z wrażenia.
    @anumliku, brrr…
    W ramach strachu oswajania polecam Komandorię Templariuszy w Coulommiers.
    https://media-cdn.tripadvisor.com/media/photo-s/09/93/b9/d0/commanderie-of-the-knights.jpg
    Za murem jest m.in. ziołowy ogród uprawiany na wzór średniowiecznego.
    No i można zakupić seczego z tamtejszych piwniczek.

  11. Plakat – taśmowa produkcja odmóżdżonych
    Niby zabawne, ale jednak nie.

    http://rebelianci.org/uimages/services/rebelianci/i18n/pl_PL/201412/1417644395_by_coldseed_500.jpg?1417644395

  12. Gdy familia się rozigra
    Podłącz ją do prądu
    Nie ma jednak – rzecze Milgram –
    Terapii bez swądu

    https://www.youtube.com/watch?v=vYglvcLwkK4

  13. Napalmem spryskaj wioskę
    Orange dżunglę zniszczy
    A biały fosfor zaś
    jest dobry w produkcji zgliszczy

    Uranem zubożonym
    pancerne stworzysz wraki
    cywili zaś się pozbyć
    to gaz zabójczy jaki.

    Wszystko opakowane
    w propagandową folię
    kasa napędza zyski
    robione na tej wojnie

    Już Tuwim doskonale
    znał cele i przyczyny
    a czy ty Pelikanie
    łykasz te „nowiny”?

    Lasować ludzkie mózgi
    niezwykle jest dziś łatwo
    Czy Millgram, czy Zimbardo
    nie zaprzeczaja faktom……

  14. Niektórzy lubią silne emocje 🙂
    Pewien dokumentnie sPiSiony internauta oświadczył czytaczom, że lubi się bać bo…
    strach moblizuje! Holy jumping.
    Komercyjny sukces horrorów – chyba stąd?

  15. I może właśnie takim ludziom odpowiadają kaka-stroficzne wizje piekła.

    Zresztą tradycyjna wizja raju obejmowała również widok
    wiecznych mąk grzeszników w piekle.
    Ach, rozkosz! Opaci to lubiom.

  16. @Na marginesie, 02.06, 16.21,

    Czy to „odmozdzenie” odnosi sie do wyznawcow religii-jakiejkolwiek? Jesli tak, to niech pani przeczyta uwaznie(jesli nie to sorry za nieporozumienie). Siedem miliardow ludzi zyje na tej ziemi. Z tego (+-) piec miliardow wierzacych(chrzescijanie, buddysci, muzulmanie, hinduisci, judaisci etc. Co w tym zlego? Wiecej, nawet ten kto nie wierzy w nic, tez wierzy w owo NIC. Znakomita wiekszosc wierzacych to ludzie tacy sami jak pani. Z wariactwem i ekstremizmem nie maja nic wspolnego. Jestesmy wolni. Jesli ktos wierzy w pazury lwa w dziupli baobau, to jego sprawa. Problem zaczyna sie tam, gdy wierzacy narzucaja innym to, w co maja wierzyc. To dzis ma tylko jeszcze miejsce w ekstremalnych formach islamu. Chrzescijanstwo juz sie po setkach lat terroru uspokoilo. Buddyzm(poza wyjatkami w militarystycznej Japonii lat 30-50) polityka sie nie interesuje. Skrajny ortodoksyjny juadaizm, ktory uwazaza Palestynczykow z „podludzi” juz w samym Izraelu jest w odwrocie. Czemu nie wierzyc w „cos” poza ziemskiego? Jesli to komus pomaga? Jego/jej sprawa. Iluzja czy nie? pani to wie? Stalinizm i narodowy socjalizm tez byl religia. I to chyba najgorsza jaka powstala w historii ludzkosci, choc Boga w niej nie bylo. Zajmujmy sie powyznymi sprawami, a nie tym czy ktos wierzy, czy nie wierzy. „Odmozdzony” nie jest ten kto wierzy, lub nie. Tylko ten, ktory zrezygnowal z myslenia.

  17. Jak by Hitler miał taką telewizję, to byśmy do dzisiaj nie widzieli, że była jakaś wojna
    https://www.facebook.com/polsat/videos/1451970138196305/

  18. @Szymonowicz 2 czerwca o godz. 18:44

    „Odmozdzony” nie jest ten kto wierzy, lub nie. Tylko ten, ktory zrezygnowal z myslenia.

    Komentarz: Wiara jest właśnie rezygnacją z myślenia.

  19. Szymonowicz – pańskie argumenty w obronie religii niestety nie trafiają mi do przekonania. Poza tym nie rozumiem, o co właściwie panu chodzi. Przecież ja nikomu nie odbieram prawa do wiary – choćby nawet w krasnoludki.

    Oczywistą bzdurą jest pańskie twierdzenie, że wierzący katolicy nie narzucają innym, w co mają wierzyć. W Polsce obecnie panuje religiancki terror. Czyżby pan tego nie dostrzegał? Serio?

  20. Szymonowicz
    2 czerwca o godz. 18:44

    „Zajmujmy sie powyznymi sprawami, a nie tym czy ktos wierzy, czy nie wierzy”.

    Przede wszystkim zajmujemy się tym, czym się kto chce zajmować. Polecenie „Zajmujmy się” jest zaprzeczeniem Twoich własnych w sprawie stosunku do wierzących. A co dla kogo jest poważną sprawą, co niepoważną pozostaw decyzji zajmujących się.
    To, co wygłosiłeś, jest efektem tradycyjnego już nieporozumienia. Religie, Kościoły, praktyki religijne, psychologia religii, psychologia szamańskiego pasożytnictwa i tysiąc innych okołoreligijnych tematów to po prostu jedne z nieskończonej liczby tematów poznawczych („Nic, co ludzkie nie jest nam obce”), którymi zajmują się ci, którzy chcą się nimi zajmować. Zakompleksieni religianci interpretują to jako odbieranie im wiary. Bo wykpiwanie jest na pewno, podobnie jak i Ty wykpisz jegomościa, który będzie twierdził, że dwa plus sześć jest czterdzieści. Ale wykpiwanie to nie odbieranie, tylko jeden ze sposobów sąsiadowania lub nawet przyjaznego sąsiadowania. Widziałeś może jakieś odbieranie wiary i wiesz, jak ją można odebrać? Z ciekawości pytam, bo mnie jako ateistę odbieranie jej komukolwiek kompletnie nie interesuje. Podziel się, pewnie razem z Namargineską z zainteresowaniem posłuchamy.

  21. Niektórzy na ten przykład zajmują się nowymi sandałkami na 12 cm koturnie

  22. Religijna indoktrynacja od wczesnego dzieciństwa, połączona z marną edukacją ogólnie, a w dziedzinie nauk przyrodniczych szczególnie, daje w rezultacie wysoki procent odmóżdżonych, łatwych do manipulacji i sterowania. Nie brakuje ich też wśród nominalnych chrześcijan, co pięknie widać w obecnej Polsce.
    Kiedyś zachodni lekarze jeździli do Polski oglądać plica polonica
    Dziś polski kołtun może prezentować się w świecie fizycznie i wirtualnie w całej okazałości.

  23. @Na marginesie

    Nie bronie religii. Gdzie to pani u mnie wyczytala? Bronie wolnosci ludzi do wyboru tego, co uwazaja za zasadne?/prawdziwe?/sluszne? Poza tym, co pdkreslilem(ale to uszlo pani uwadze) gdy ktos narzuca innym swoja interpretacje swiata. Tam sie konczy dla mnie wolnosc religijna. Czy musze to powtorzyc? To, ze kosciol katolicki w Polsce jest agresywny–to wiem. I co z tego? Kim jestesmy? Wolnymi ludzmi czy „przyglupami”, ktorzy sluchaja Dziwiszow, JP2, Hoserow, Jedraszewskich&Co? Pewnie sa tacy, ktorzy uwazaja ich slowa za swietosc i prawde. Wiekszosc? Nie sadze. „Wiara jest rezygnacja z myslenia”. Nie jest! Jesli pani tak sadzi, to jest pani dokladnie tam, gdzie ultrakonserwatywni katolicy. Tyle, ze po drugiej stronie. Milionom ludzi na swiecie wiara(wszystko jedno czy halucynacja czy nie) pomagala i pomaga. To jest fakt. To, co ma miejsce w naszym umysle jest bardziej skomplikowane, niz religia czy jej zaprzeczenie. Pozwolmy ( i nie „wpieprzajmy”) sie w to, co ludzie mysla. Wydaje sie, ze nie malo ateistow(kto to wlasciwie jest a-teista?) tego nie rozumie. Pozdrowienia.

  24. Poproszę o przykład wpieprzającego się ateisty.

  25. Neferka, Tanaczku

    Umiłowani w piątek wieczorem, z okazji piątkowego wieczoru i zarazem święta – dzień przed wolnymi dniami to najcudowniejsze święto (szkoda, że mnie już nie dotyczy) – przesyłam Wam posztormowe (wiatr: piątka) chodzenie po wodzie. W sztormie też próbowałem dreptać, ale źle ustawiłem kamerkę i ge wyszło. Pa, pa, arbuzów sto dwa (w ścinie). Zauważcie, jaka rakieta w drodze powrotnej.

    https://plus.google.com/101580844869959615096/posts/Nak57mFqbU7

  26. @Szymonowicz
    Spostrzeżenie, że fanatyzmy religijne są w odwrocie (poza islamem), nijak się ma do rzeczywistości. Wystarczy się uważnie przyjrzeć sytuacji w naszym kraju czy wspomnianym Izraelu, gdzie ortodoksi po raz pierwszy w historii mają realny wpływ na władzę.
    Pogłębiona analiza zjawiska narastania integryzmu religijnego w książce Karen Amstrong „W imię Boga”.

  27. Szymonowicz
    2 czerwca o godz. 20:46

    Chłopcze Szymonowicz, nim zaczniesz publicznie wygłaszać nauki, dorośnij. A jeśli dasz radę, przed wygłaszaniem porządnie sobie przygotuj, co chcesz powiedzieć. Bo że chcesz, to na pewno – ale co?

  28. @Szymonowicz 2 czerwca o godz. 20:46

    Krótka piłka, proszę pana: w jakim celu i z jakiego tytułu usiłuje się pan „wpieprzać” w to, co myślę ja czy pombocek? Milionom ludzi na świecie pomaga na przykład megalomania, narcyzm, paranoja albo inne zaburzenia oglądu rzeczywistości. I co z tego miałoby wynikać? Czołobitny szacunek dla urojeń?

  29. @Szymonowicz
    Przepraszam za literówkę, oczywiście Armstrong; polecam bo lepiej opierać się na faktach i publikacjach opartych o rzetelną wiedzę niż na, zawodnych przecież, odczuciach.
    Pzdr.

  30. @wbocek 2 czerwca o godz. 19:55

    Pombocku, trafiasz w sedno. Nie wiem, dlaczego ludzie czują się zdruzgotani niewinnym plakatem obnażającym sedno religii. Mnie codziennie obraża widok koszmarnych krucyfiksów na ścianach szkół i urzędów, ale moje obrzydzenie na widok religianckiej pornografii nikogo nie wzrusza. Gdybym protestowała, kaka-ludek by mnie wyśmiał.

  31. wbocek
    2 czerwca o godz. 20:54

    O to, to. Odmachiwuję 🙂 ale to nie kajak, to torpeda mknie po falach

  32. Szymonowicz
    2 czerwca o godz. 18:44

    Skoro tu wlazłeś żeby gadać, to mogłeś też być uprzejmy na tyle, by wytrzeć nogi, nos i coś do rzeczy powiedzieć. Ale nie; gadasz byle co, byle jak i mniemając, że ta nieuprzejma mętność będzie dobrze przyjęta.

  33. @gotkowal 2 czerwca o godz. 20:58
    Dzięki za Karen! Przeczytam niebawem. Dorzucę jeszcze „Czarną mszę” Johna Graya. Chodzi o polityczny wymiar fundamentalizmu religijnego. To nie jest kwestia indywidualnych przekonań, to jest zorganizowany zamordyzm połączony z religianckim praniem mózgu.

  34. @Szymonowicz

    Wierz sobie, w co chcesz, w swojej (szarej) komórce, ale nie czytaj tego, co piszą tu ateiści, bo jeszcze poczujesz dyskomfort i narzucanie nietwojej interpretacji świata, a może nawet ograniczenie wolności religijnej, jak ten gość, który co wieczora musiał oglądać swoją nagą sąsiadkę z naprzeciwka i skarżył się na jej niemoralne zachowanie. Wprawdzie ta uciążliwość dokuczała mu jedynie wtedy, gdy stawał na muszli klozetowej i wyglądał przez małe okienko pod sufitem, ale jednak… 🙄

  35. @Tobermory 2 czerwca o godz. 21:15
    Znakomite! Idę poturlać się ze śmiechu 🙂

  36. @Na marginesie
    Krucyfiksy właśnie po to są, by przerażać. Wcześni chrześcijanie jako logo mieli rybę (co kojarzyło się dość sympatycznie, bo znacznie częściej człowiek zjada rybę, niż na odwrót).
    Krzyż został symbolem chrześcijaństwa na przełomie IV i V w., kiedy kk umacniając świeżo zdobytą władzę, zakazał pod karą główną (śmierć i utrata majątku) wszelkich innych wyznań. Bardzo wątpię, czy widok krzyża starożytnym Rzymianom, przywodził na myśl miłosierdzie i miłość bliźniego.

  37. @Tobermory,@tanaka,@wbocek, @Na marginesie&Co

    Jestescie dokladnie tak samo odleciani, jak kosciol katoloicki. Nie dociera do was nic. Tak jak nie chce zyc w kraju, w ktorym rzadilby kosciol, tak nie chcialbym zyc w kraju, w ktorym by wyscie rzadzli. Byloby dokladnie to samo. Obled! Nie macie kontaktu z rzeczywyistoscia. Jestescie RELIGIA. Tylko o tym nie wiecie.

  38. Z takiej kolubryny i to w piątek wieczorem… na cudzym podwórku 🙁

  39. @Szymonowicz
    2 czerwca o godz. 21:45

    Hej, dzięki uniżone za uświadomienie naszej fatalnej sytuacji.
    Remedium pewnie też na to nie ma 🙁
    Ciekawi mnie twoja wizja kraju rządzonego przez ateistów. Co by się w nim takiego strasznego działo, że nie chciałbyś w nim żyć?

  40. …podwórku wielkości chusteczki do nosa

  41. No ale zaraz, w sumie… biskupa przecież mamy własnego 🙂

  42. Hej, chwilkę, z całym szacunkiem.
    @Szymonowicza czytam jako nowalijkę na blogu.
    Może był wcześniej, nie wiem, ja bywam z przerwami i po przerwie spotkałam się z kimś, kogo nie było.
    O co chodzi?
    Przecież @Szymonowicz pisze wyraźnie o wolności wyboru. Jeśli ktoś nie wierzy, to nie wierzy, jeśli ktoś życzy sobie wierzyć, niech wierzy. W co chce.
    Problem zaczyna się w punkcie, gdy wierzący lub niewierzący zaczynają domagać się, by inni musieli podzielać światopogląd.
    Nie mam pretensji do swojej teściowej, że kocha Rydzyka. Niech go kocha. Wojna idzie o to, że miłości nie podzielam, a teściowa życzy sobie, bym podzielała. I o tym pisze @Szymonowicz. Chyba, że nie rozumiem, co czytam.

  43. W szkołach byłyby przymusowe lekcje ateizmu, wszędzie wisiałyby symbole, tego, no jakieś, co tydzień byłyby zbiórki pieniężne w niedzielę…

    Każdy nowootwarty obiekt nawiedzalby wysoko postawiony ateista, np Pewien Dyplomowany, byłaby ateistyczna telewizja i stacja radiowa…

  44. … ateistyczne pielgrzymki do świątyni Darwina blokowałyby szosy, a w każdym przysiółku obowiązkowo stanąłby pomnik… Hmmm…

  45. …powstawałyby kolejne wyciskarki… do czegoś…

  46. Szymonowicz
    2 czerwca o godz. 21:45

    Chłopczyku, a co chciałeś wyjaśnić ciemnocie, która to, co ty wyjaśniasz, przerabiała 850 lat temu, tylko ciut szerzej, wyżej, dalej, głębiej i na końcu plum?

  47. A już najgorsze byłyby ateistyczne szpitale z lekarzami bez klauzuli sumienia 🙄
    Watahy bezrobotnych kapelanów snułyby się po zaułkach, pociągały ukradkiem wino mszalne i węszyły tęsknie za zapachem kadzidła i mamony… Brak miejsc na terapię uzależnionych doskwierałby dotkliwie, ale tylko przez pierwsze lata. Resocjalizacja przez miłość przyniosłaby wkrótce znakomite rezultaty.

  48. Jiba
    2 czerwca o godz. 21:58

    Jibo, nie widzisz, że dzieciak wpadł ponauczać dorosłych, jak się wiąże sznurowadła?

  49. @Jiba
    2 czerwca o godz. 21:58

    Czy jakiś tutejszy ateista zabrania Szymonowiczowi wierzyć w co chce? Albo domaga się od niego, by dzielił nasz światopogląd?
    Przecież Ty też nie masz pretensji do swojej teściowej, ale ona ma do ciebie i to jest fair?

  50. PS
    Jiba, sądzisz, że twojej teściowej żyłoby się okropnie pod twoimi rządami?

  51. wbocek
    2 czerwca o godz. 22:19

    A jak się dziś wiąże sznurowadła? 🙂

  52. I wmuszano by pigułkę, nie zapominajmy

  53. @Jiba

    No jak to „jak”, na rzepy oczywiście

  54. Tobermory
    2 czerwca o godz. 21:15

    Tobermorku, mieliśmy naprzeciwko akademika gomułkowskie pudełko. Jedną z lokatorek – chyba na kwaterze – była cud-dziewczyna z cud-piersiami. Skurkowana, nigdy nie zasłaniała okna. W pewnym momencie zdejmowała wszystko do połowy, a u nas od jej strony wszystkie światła gasły, w moim pokoju – też. Czekaliśmy z drżeniem, że tak powiem, serca, co to będzie, co to będzie. A było to, że ona sobie pochodziła po pokoju przodem do nas, tyłem, bokiem, potem odpinała spódnicę, lekko opuszczała…i gasiła światło. „Jeeezuuu!” ryczał cały akademik „Zapal!”. Zapalała, ale już była cała w piżamie. Domyślasz się, jak był nasz jęk – też z udziałem „Jezu!”. Jezu towarzyszył mi i towarzyszy na wszystkich drogach i bezdrożach życia, a ktoś tu chromoli o chromoleniu katoli

  55. A poza tym to ja mam monopol na oczywistościowanie, przepraszam bardzo :/

  56. Jiba
    2 czerwca o godz. 22:29

    Nie wiem, Jibo, od dawna nie wiążę. Zamiast sznurowadeł stosuję gumki (nie mylić z gumkami), które wciągam tak samo jak sznurowadła, ale na końcu zawiązuję na amen. W ten sposób mam coś w rodzaju mokasynów, których nie trzeba zawiązywać/rozwiązywać.

  57. …ale Duda, co zrobiłby Duda w państwie ateistycznym, wysechłby na wiór jak nic 🙁

  58. Za to Gospodarz zostałby premierem 🙂

    a my gralibyśmy w salonowca z marszałkiem i ministrami

  59. NeferNefer
    2 czerwca o godz. 22:31

    Proszę Cię 🙂
    Końcówki sznurówek luźno puszczonych trampek wciska się pod piętę.
    A gdy już ośmioletni człowiek buja się na huśtawce, to słucha Hasiok & Maciej Maleńczuk „Synu” z głośnika na nadgarstku.

  60. @wbocek
    2 czerwca o godz. 22:37

    Pombocku 😉 Cierpienie uszlachetnia, wyostrza zmysły i przeoruje pamięć 😎

    @NeferNefer
    2 czerwca o godz. 22:42

    Duda? Poszedłby na kelnera do knajpy z tancerkami na rurze i byłby w swoim elemencie.

  61. @wbocek
    2 czerwca o godz. 22:37
    Ni chybi ta sama 🙂
    Na zajęciach z wojska wpadała ona w połowie „wykładu”, szła prosto do wykładowcy i z rozmachem umieszczając duży biust na katedrze ( takie były, pamiętasz?) tuż przed nosem nieszczęśnika, mówiła: Galanta jestem spóźniłam się!
    Każdy „pan” drętwiał i na wszystko się zgadzał…

  62. Szymonowicz
    2 czerwca o godz. 21:45

    Prawie ładnie mówisz, ale za szybko.

  63. @Jiba,
    No owszem, Szymoniowicz powiedział niby, że każdy ma prawo wybory, ale powiedział to w stylu : „przepraszam, ze cie uderzyłem ale to twoja wina” i przypisał nam religię – bo wierzymy w nic, a to też wiara przecież.

  64. Jiba
    2 czerwca o godz. 21:58

    Sprawa przestaje być prosta, gdy się rozumie, że Rydzyk czyni zło. Nic nie robimy, gdy widzimy, że ktoś wspiera czyniącego zło i go nawet kocha? Gdy się złem zaraża i je szerzy, w swoim zakresie?

  65. Ewa-Joanna
    2 czerwca o godz. 23:42

    Szymonowicz, jak co powiedział, to od razu głupio. Nieprawdziwie, manipulacyjnie, pod tezę. A mógł znacznie lepiej. Chyba,, że on taki wyznawca, wtedy ma jak na tym rysunku: religia ogranicza myślenie.
    jak on taki ograniczony, to nie mam pretensji. O ile, zanim zacznie gadać, wyda oświadczenie: dureń jestem, dlatego teraz będę gadał durnowato.

  66. Jiba
    2 czerwca o godz. 22:49

    No so 🙂

    Tobermory
    2 czerwca o godz. 23:09

    Widzę oczyma duszy mojej lekko zaczerwienioną, świecącą i utuczoną facjatę, z tym charakterystycznym uśmieszkiem a włosy na bok, ulizane żelem. Pasuje jak ulał do rzeczonych okoliczności.

  67. NeferNefer
    2 czerwca o godz. 22:47

    W takiej sytuacji przyrodniczej, musiałby być cysorz.

  68. @Tanaka
    2 czerwca o godz. 23:47
    Nigdy nie spotkałam durnia, który by się do tego, że jest durniem przyznał! Każdy uważa się za wszystkowiedzącego i mądrego. I na tym właśnie polega durnota, na braku wątpliwości w siebie.

  69. wbocek
    2 czerwca o godz. 22:37

    Pombocku, gratulacje: wasz akademik był wybitnie katolicki. Doznawał licznych wzmożeń i uniesień, co się rzadko zdarza nawet w bardzo bogobojnych domach. A tu proszę: taki akademik.
    nawet fachowy ksiądz nigdy tak często i z takim zapałem nie woła „Jeeeezuuuu!”
    A nasz panie!
    Przez tą panią.
    Czyli kobieta bez piżamy wiedzie do Jezuska.
    A mówią,że odwodzi.

  70. Tanaka
    2 czerwca o godz. 23:49

    To musielibyśmy Gospodarza na cysorza przerobić.

    Cysorz to ma klawe życie
    Oraz wyżywienie klawe
    Przede wszystkim już o świcie
    Dają mu do łóżka kawę,
    A do kawy jajecznicę,
    A jak już podeżre zdrowo,
    To przynoszą mu w lektyce
    Bardzo fajną cysorzową (…)

    (Tadeusz Chyła, dla porządku)

  71. Pombocku,
    okrętem prujesz tak fatastycznie, że on musi być ta nowa flota wojenna adekwatnego ministra, co to jej nie ma. Co poznaję po pruciu, oraz dziurach od kul w żaglu. To albo szwabskie kule były, albo ruskie.

  72. NeferNefer
    2 czerwca o godz. 23:58

    ja Cię proszę: sa jestem Chyła, więc jak o Chyle słyszę, to od razu mam sen psa i tęgą żerdzią zepchnął w głąb.

  73. Ewa-Joanna
    2 czerwca o godz. 23:51

    Ja się sam, ze trzy razy, przyznałem, że jestem dureń. Nie pamiętam kiedy, ale pamiętam, że chyba nie uwierzyli. W takiej sytuacji można się poczuć bezradnie. Zwłaszcza w kraju wierzących.

  74. tymczasem kompinuję jak tu jutro nie iść do szkoły :/

    Tanaka
    3 czerwca o godz. 0:01

    hej, w domu się śpiewało tego psa, tak tak

  75. zarazTobermorypowieżetoGałczyńskinapisałaChyłaskomponowałalejatakamądralaboniechcącyzauważyłam 🙂

  76. wbocek
    2 czerwca o godz. 22:37

    A tak w ogóle, to ja miałem tak samo, tylko odwrotnie: jak widziałem, że na werandzie naprzeciwko są ładne dziewczyny, wyłaziłem na balkon opalać się nago. Jak dziewczyna rozwieszała pranie, to nie mogła przestać i nawet donosiła suche rzeczy.
    tak było.

  77. …niechcącyzauważyłam

  78. NeferNefer
    3 czerwca o godz. 0:06

    Aa, kompinuj pan,kompinuj..
    sobota to szabas – i szlus..

  79. NeferNefer
    3 czerwca o godz. 0:08

    ŻenieAtlantyk?

  80. Nie no, ja jestem specjalistką od przypływów 😎

  81. @ Jiba 2.06 o godz.21:58
    Ty dobrze rozumiesz co czytasz. Rzecz w tym, ze zwarte stadko odmozdzonych przez nienawisc rzuca sie wsciekle na czlowieka, ktory osmiela sie twierdzic, ze wiara w Boga nie odbiera zdolnosci do myslenia. To typowe zachowanie stadka wobec kazdego, kto wierzacych traktuje jak normalnych ludzi.

  82. @kruk
    3 czerwca o godz. 3:30
    Ani z twierdzeniem Szymonowicza – Wiecej, nawet ten kto nie wierzy w nic, tez wierzy w owo NIC. ani z twoim zwarte stadko odmozdzonych przez nienawisc nie jestem w stanie się zgodzić, bo oba twierdzenia wypływają z fałszywych przesłanek.
    Czy ciebie ktoś tutaj nazwał odmóżdżoną przez katolicyzm?

  83. Kapłani wielu religii zasiadają w wielu krajach w parlamentach- z mocy prawa.
    Czy przez ten fakt świat jest lepszy?
    Stosunki międzyludzkie zdrowsze?

    Kapłani sa tylko ludźmi, mającymi własne ambicje, nie mające często nic wspólnego z głoszonymi maluczkim naukami.

    Funkcjonuje na świecie kilka krajów teokratycznych, czy posiadających religię państwową.
    Są bardziej tolerancyjne, praworządne, moralne?
    Religia niespecjalnie przekłada się na życie….
    Co najwyżej, na skuteczniejszą pacyfikację poddanych, bądź ich mobilizację.

    Przełożenie zapisów religijnych na prawo krajowe tyczy wszystkich obywateli, którzy mogą mieć całkowicie inne zdanie na sensowność tych uregulowań, bądź będą one sprzeczne z ich wyznaniem, bądź jego brakiem.
    Życie w takim kraju zmusza na przykład do finansowania działalności jakiegoś kościoła.
    Z pieniędzy wszystkich podatników finansuje się jakieś działania.
    I tu kończy się prywatność religii, zaczyna darcie kasy na potrzeby prywatne kleru…..

  84. @kruk 3:30
    I po co te obelgi? Wiara religijna zawsze niesie z sobą spory ładunek absurdu, kłócący się z logiką (od Orygenesa – credo quia absurdum, po Kirkegaarda -Abraham wierzył prawem absurdu). Ciężko ateistom przypisać nienawiść, raczej uzasadnioną niechęć do kk, wywołaną np. oskarżeniami o nihilizm, czy kwiatkami w stylu „środowiska libertyńsko-ateistyczne”. Czy też propagowaniem opowieści, jakoby zbrodniczy ateiści specjalizowali się w mordowaniu chrześcijan – polecam „50 mitów o ateizmie” Russela Blackforda lub https://www.youtube.com/watch?v=oetEGg4rdRY&t=804s . O historii nawet nie wspomnę.
    A Szymonowicz zaplątał się sam, twierdzi, że wierzymy w „nic” i jednocześnie „nic” do nas nie dociera.

  85. Kochane stado wilków (bezmóżdżych) pan Szymonowic nie rozumie, że jak się wchodzi między wrony….Jakby pan Szymonowic wszedl do kościoła i w trakcie mszy powiedzial na głos, że ksiądz jest bez mozgu,to wilczyce w moherowych beretach i wilki pokryte naturalnym futrem zagryzłyby go, że ino kosteczki z pana Szymonowica by zostały. Tak więc dużo nie ryzykowal wchodząc tu.
    Myślę jednak, że pan Sz. nie odważyłby się wejść między moherowe wrony, które, jak sugeruje, są w odwrocie. Dlatego woli ubolewać , że wy tu takie agresywne.
    Pozdrawiam Was. Wilk samotnik.Jak się ustabilizuję i przestanę sie przemieszczać z jednej nory do drugiej to dołączę do stada..
    Auuuu !

  86. kruk
    3 czerwca o godz. 3:30

    Widać nie zauważyłaś, że smark wygłosił nauki na poziomie przedszkolaka. Znaj proporcją, mocium panie. To nadawało się do wygłoszenia na lekcji etyki w drugiej licealnej. Ale że etyki nie ma, w ogóle do niczego się nie nadawało.

    „nawet ten kto nie wierzy w nic, tez wierzy w owo NIC”.

    To standardowe bicie piany przez smarkatych odkrywców, nie rozumiejących wieloznaczności wyrazów „wierzyć”, „wiara”. Dawali już gościnne występy na tym blogu.

    „Jestesmy wolni”.

    Słyszałem to parę razy od siedmiolatków, jak przechodziłem koło piaskownicy. Dorosłemu, świadomemu niezliczonych uwarunkowań bytu ta słowna guma do żucia nie jest do życia potrzebna.

    „Czemu nie wierzyc w „cos” poza ziemskiego? Jesli to komus pomaga? Jego/jej sprawa”.

    Nie, nie jego sprawa. Religie są wbijane w niewinne główki pod przymusem w najwcześniejszym dzieciństwie, a nie kupowane w cukierni jak ciastka z kremem wedle woli dziecka. Niby-pytanie „Czemu nie wierzyć” jest z innego podwórka. Ale też smarkatego.

    „Iluzja czy nie? pani to wie?”

    Tak, wie. Na podstawie konkretów, czyli świadectwa zmysłów i krytycznej analizy Biblii, Koranu, Tory lub innych najświętszych świętości, a nie ogólnikowych pytań i równie podniebnych bredzeń młodzieży wchodzącej w życie.

    „Stalinizm i narodowy socjalizm tez byl religia. I to chyba najgorsza jaka powstala w historii ludzkosci, choc Boga w niej nie bylo”.

    Jak ktoś musi inaczej nazywać to, co już ma nazwy – „stalinizm”, „narodowy socjalizm” – nikt nie zabroni. Tyle że…

    pisze Wanda Kapica:

    <>

    „Zajmujmy sie powyznymi sprawami, a nie tym czy ktos wierzy, czy nie wierzy”.

    Do tego dziecinnego apelu już wcześniej się odniosłem, a Namargineska zauważyła, że tym zdaniem dzieciak sam sobie dał w nos, bo się zajął tym, czy ktoś wierzy, czy nie.
    „Odmozdzony” nie jest ten kto wierzy, lub nie. Tylko ten, ktory zrezygnowal z myslenia”.

    „Zrezygnował z myślenia” to dla mnie odkrycie na miarę zrezygnowania z chodzenia, patrzenia. Jeszcze takiego, kto nabył umiejętność myślenia, a potem z niej zrezygnował, nie spotkałem. Może dziecko słyszało, że „Bóg dał (gotowy) rozum i (gotową) wolną wolę”, które można olać i iść na ryby, z czego skwapliwie skorzystali aniołowie i Adam z Ewą, ale takie cuda bywają tylko w Biblii. W życiu umiejętność myślenia jest taką samą nabywaną przez żmudne ćwiczenia sprawnością jak szycie butów, podnoszenie ciężarów i smażenie placków. Stopniem nabycia tej umiejętności ludzie się różnią nawet tak jak małpy psowate od małp człowiekowatych. Więc można dojść do dużej umiejętności myślenia na poziomie skomplikowanych analiz, abstrakcji, twórczości i można ją przyswoić wyłącznie na poziomie rozumienia prostych spraw egzystencjalnych. Ten, kto myśli tylko na takim poziomie – co kupić, gdzie, za ile – nie ZREZYGNOWAŁ z myślenia – on się innego myślenia po prostu nie nauczył.

  87. Cholera, coś źle zrobiłem, bo mi nie wpisało wierszofraszki pani Kapicy na temat znanego powiedzenia Norwida „Odpowiednie dać rzeczy słowo”. Spróbuję dać bez żadnych znaczków, bo znów się zgubię.

    Wanda Kapica

    Odpowiednie dać rzeczy słowo
    pisał Norwid…
    w tym znaczeniu,
    że niełatwo jest nazwać
    rzeczy po imieniu.
    Jak się dzisiaj rozumie:
    „Odpowiednie dać rzeczy słowo”?
    Znaczenie słów odwrócić,
    ustalić na nowo.
    Na tym polega twórców
    nowomowy praca
    że się kota ogonem
    bez przerwy odwraca…
    Proste: trzeba ofiarę
    nazwać winowajcą,
    agresję – wyzwoleniem,
    bohatera – zdrajcą…
    Zdrajcę – autorytetem
    kłamcę – historykiem…
    Wystarczy umiejętnie
    żonglować językiem.
    Jak słusznie zauważył
    dość dawno
    ten i ów…
    Język jest kluczem!
    Myślimy za pomocą słów.
    Niegdyś „chodziło o to, aby język giętki
    powiedział wszystko, co pomyśli głowa”…
    A teraz o to, by głowa myślała
    tak, jak podpowie
    głowie
    nowomowa…

  88. wbocek
    3 czerwca o godz. 9:06

    Ten wiersz genialnie wprost oddaje, to co się dzieje obecnie.
    I to nie tylko w naszym kraju.
    Orwell co prawda przewidział powstanie Ministerstwa Prawdy, ale nie zakladał że GLOBALNEGO……

  89. @Wiesiek
    Ale to, co się dzieje w duszy mężczyzny, a co słowami Jeremiego przybory genialnie zaśpiewał Wiesław Michnikowski, dzieje się zawsze, nie tylko obecnie. O:
    https://www.youtube.com/watch?v=ooD-ZWxNt9w
    Michnikowski kończy dziś 95 lat. Niech żyje jak najdłużej 🙂

  90. Nie widziałem,nie słyszałem aby ateiści gnębili i napadali wierzących,w Polsce katoli-
    ków.To katolicy,o czym już kiedyś pisałem,ateistę albo tego z „kociej wiary” chętnie ogłuszyli by krzyżem i powiesili na różańcu.Tak że Ty Szymonowicz nie masz się czego bać.

  91. @wbocek 03.06, 3.30

    Jesli pan nie zna, to polecam trzy ksiazki. Razem prawie dwa tysiace stron. Ale oplaca sie poswiecic troche czasu. 1. Toshihiko Izutsu. „Toward a Philosophy of Zen Buddhism”. 2. Hans Küng. „Existiert Gott? Antwort auf die Gottesfrage der Neuzeit” i 3. Eugen Drewermann. „Kleriker. Psychogramm eines Ideals”. Drewermann byl nie tylko ksiedzem ale tez psychoanalitykiem. Terapeutyzowal setkizaburzonych ksiezy katolickich. I jego i Künga „Najwiekszy z Najwiekszych” Polakow niejaki Wojtyla skazal na banicje…

    Jeslo chodzi o pana sympatyczne epitety, to przypomina mi sie zdanie Leca”jak juz upadlem na samo dno, to uslyszalem pukanie od spodu…”

  92. BROKOZ
    3 czerwca o godz. 11:35

    Prawo inspirowane ateizmem, nie wykluczało praktyk religijnych, czy postępowania zgodnego z własną wiarą.
    Prawo inspirowane religią, narzuca normy religijne ateistom.
    Można z tym co prawda żyć, tylko co to jest za życie?

    Najlepiej ten problem widać na tle regulacji zdrowotnych, czy społecznych.
    A i badaniom naukowym się dostaje.

  93. PRAWDZIWI z nich katolicy……
    Pochodzą z „pokolenia JP II”?
    Jakoś dziwnie ich uformował…..
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,21888487,imigranci-z-polski-skazani-w-wielkiej-brytanii-za-niewolnictwo.html

  94. Dobra, przeczytałam to, co napisał Szymonowicz jeszcze raz (do momentu, w którym się zirytował:-) ) i dalej nie wiem, o co chodzi.

    Mowa jest o samej idei wiary, a nie o tym, że idee nijak się mają do praktyki. Nie zarzuca też, że chcemy ludziom odbierać prawo do wiary. Przytomnie uważa, że to, czy ludzi wierzą czy nie, powinno być kwestią nieistniejącą w życiu publicznym i może tak by było, gdyby nie praktyka właśnie.
    Co mielibyśmy do katolików, gdybyśmy wszyscy zgadzali się na państwo laickie?

    Tanako, jasne, że Rydzyk czyni zło, ale też jasne jest, że taki z niego ksiądz jak ze mnie zakonnica.

    tak to widzę.

  95. @BROKOZ. 3.6, 11.35

    Czy ja gdziekolwiek napisalem, ze ateisci „gnebia i napadaja” kogokolwiek? Pisalem/zwracalem uwage na to, ze fanatyzm i ekstremistyczne tendencje nie sa charakterystyczne tylko dla fanatykow religijnych. Wystepuja takze poza religiami. Podzial ludzi na wspanialych, owsieconych ateistow z jednej strony i ciemnych religijnych fanatykow z drugiej- to prymitywna socjotechnika. To, ze poska hierarchia koscielna jest wyjatkowo ciemna i agresywna nie oznacza automatycznie, ze „zwykly” katolik tez taki jest. Mysle, ze powinnismy dobrze rozrozniac. I szukac wariatow tam gdzie sa, a nie tam gdzie ich nie ma.

  96. Jiba
    3 czerwca o godz. 12:36

    Rydzyk jest oficjalnym, namaszczonym, pobłogosławionym, urzędującym, działającym, spełniającym wszystkie i wszelkie czynności kapłańskie księdzem katolickim. Mającym pełne zaufanie i poparcie swojego prowincjała zakonnego oraz mir wśród biskupów.
    Może masz na myśli innego księdza Rydzyka. Ja znam jednego, ale może ich legion.

    Przyjmowanie, że ksiądz katolicki który nam się nie podoba, nie jest księdzem katolickim, albo jest nim tak samo jak Ty jesteś zakonnicą a ja jestem solniczką, to pomyłka co do przedmiotu i jego istoty.

  97. Tanako, tzn. że rozmawiasz z katoliczką, bo jak byłam dzieciakiem, to mnie ochrzcili, wysłali do komunii i do bierzmowania:)

  98. Ciekawe, czy jak pójdę na jakieś forum katolickie i zacznę ich pouczać jak mają wierzyć , to wypieprzą mnie czy pokochają? Jak myślicie? 🙂

  99. Szymonowicz
    3 czerwca o godz. 12:37

    Fanatyzm i ekstremizm- bardzo silne emocje zaburzające postrzeganie świata, charakterystyczne są dla wyznawców- czegokolwiek.
    A wyznawcy na ogół, wymuszają swoją receptę na życie na INNYCH.
    Te „jedynie słuszne” wizje nie pozostawiają miejsca na tolerancję, są TOTALNE.

    A totalitaryzm jest niezdrowy……

    Dziwię się że pan nie zauważa takiej koincydencji zdarzeń.
    Po osiągnięciu pewnego pułapu liczebności, czy wpływów politycznych, ambitni przywódcy stają się maksymalistami, chcą wymusić stosowanie własnych zasad nawet na obojętnej im reszcie, zdominować społeczeństwo.
    A potem, zwykle czerpać z tego profity.

    Nie ma ani jednego przypadku w historii świata, by taka jednostka albo jej uczniowie, nie poszli taką drogą.

  100. @gotkowal
    3 czerwca o godz. 7:57

    „wierzymy w „nic” i jednocześnie „nic” do nas nie dociera” 😉

    „Zwykły” katolik zaś uznaje prymat i nieomylność biskupa Rzymu (papieża) nad całym Kościołem, wierzy, że

    1. Jest jeden Bóg.
    2. Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze.
    3. Są trzy Osoby Boskie : Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty.
    4. Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia.
    5. Dusza ludzka jest nieśmiertelna.
    6. Łaska Boska jest do zbawienia koniecznie potrzebna

    Przyznaje też szczególne miejsce Marii, uznanej za Matkę Bożą (tytuł Bogarodzicy) i Matkę ludzi, wierząc w jej dziewictwo (przez całe życie) i wniebowzięcie, a także w Niepokalane Poczęcie.
    (wielkie litery pochodzą z cytatów – Wiki)

    Dezerter twierdzi, że z tym późniejszym dziewictwem to nie tak było (seks z Józefem i dalsze dzieci), ale prawdziwy katolik sekciarzom nie wierzy.
    Katolik wierzy w transsubstancjację, świętych obcowanie, skuteczność modlitwy o deszcz i żywot wieczny ament 😎

  101. @Jiba
    3 czerwca o godz. 13:26

    Czy ty masz może skłonność do idealizowania niektórych zawodów wybieranych z tzw. powołania? Ksiądz, lekarz, nauczyciel, zakonnica, pielęgniarka, dziennikarz….

  102. „nie ma już Greka ani Żyda” – pisał Paweł, gdy na zebranych w wieczerniku apostołów spłynął Duch Święty i zaczęli mówić w obcych językach. Jutro kolejna Pięćdziesiątnica (Pentecoste) – doroczne obchody zesłania ducha i pomieszania języków, protestanci i zielonoświątkowcy mają lepiej niż katolicy – wolny poniedziałek…

  103. Zaraz, ja też mam wolny poniedziałek a Belgia to katolicka kraj

  104. … ale nie tak katolicki jak Polska. W Polsce tylko niedziela jest wolna.

  105. Francuzi i inni bezbożnicy też mają wolny poniedziałek 😉

  106. Polski katolik pocieszy się w Boże Ciało

  107. Ahem, Tobermory, coś dla Ciebie (zmieniając temat na chwilę)

    https://youtu.be/Hz7SfkhJe74

  108. A ja tylko nieśmiało przypomnę, co wywołało agresję Szymonowica:

    @Na marginesie 2 czerwca o godz. 16:21
    Plakat – taśmowa produkcja odmóżdżonych
    Niby zabawne, ale jednak nie.
    http://rebelianci.org/uimages/services/rebelianci/i18n/pl_PL/201412/1417644395_by_coldseed_500.jpg?1417644395

  109. @NeferNefer
    3 czerwca o godz. 14:25

    świetne! 😀 Covfefe!
    Trumpo, trumpissimo, e un bambino dictatorino…

  110. Tobermory
    3 czerwca o godz. 14:38

    IMPEACHERAAAAAA 😀

  111. Przy okazji punktuję z rozbawieniem, że w polskim necie błąkają się niedobitki kaka, czyli ludzie gotowi piętnować polskich PiSkupów, ale agresywnie broniący tego, co sami nazywają „prawem do wiary” (bzdura, bo nikt im nie zabrania wierzyć w bajki). Stosunek tych osób do ateistów jest ambiwalentny, bo z jednej strony im ubliżają (twierdząc np. że „ateiści wierzą, ale w NIC) a z drugiej usiłują promować jakiś wydumany model ateisty, który szanuje religianckie „uczucia” i nigdy nie wypowiada się krytycznie o treściach „wiary”. Popęd do „nauczania” wyssali chyba ze spermą katechety… Ciekawy typ, występujący w wielu odmianach. Pokrzykiwacz Szymonowic – przy akompaniamencie pani krukini – jest jedną z nich.

    Moim zdaniem takie osoby powinny się produkować na katolickich forach i pouczać swoich współwyznawow. Tych samych, dla których ateiści to „worki skórno-mięśniowe”. I kto tu, proszę państwa, jest odmóżdżony?

  112. @NeferNefer
    3 czerwca o godz. 14:44

    😆 😆
    Ależ ci Amerykanie mają tempo! Nadążyć za takim prezydentem 🙄

    @Na marginesie
    3 czerwca o godz. 14:52

    Katolik czuje się dopiero wtedy prawdziwym katolikiem, kiedy ma poczucie bycia prześladowanym jak pierwsi chrześcijanie w Rzymie.
    Dlatego domaga się „prawa do wiary” i szacunku dla „wartości chrześcijańskich”, sam nie stroniąc od pychy, nienawiści i pogardy wobec inaczej myślących. A najchętniej grzmi o tym na blogu ateistów. Ale o tym było już tyle razy… 🙄

  113. Parodia Trumpo italiano – znakomita!
    I ten rozkosznie włoski gest, który we Włoszech zastępuje tyle słów 🙂

    @Tobermory – było, jest i będzie. Blog z ateizmem w tytule to magnes.
    Dla dezerterów, mohikanów i…

  114. @Tobermory 13:46
    Sam Jezus matki swej nie cierpiał i głęboko nią gardził (za swoje nazbyt lewe, lub centralne pochodzenie – zwiastowanie, widać – niezbyt go przekonała), zwracał się do niej per „kobieto” lub pytał retorycznie „kim jest matka moja?”, choć wolałby zapytać o ojca. Kult Marii, jak wiadomo, jest wynikiem intensywnej akcji korupcyjnej na jednym pierwszych soborów.
    @Szymonowicz
    Piękne książki czytasz i to różnych językach, zwróć wszelako uwagę, że buddyzm zen, choć dla osób wychowanych w religiach chrześcijańskich, może być jak haust świeżego powietrza, po wyjściu z dusznej kruchty – nadal pozostaje dla nich hermetyczny. Przede wszystkim w warstwie filozoficznej, ale również w zakresie rytuałów, obrzędów czy medytacji. Tak jest i będzie, by różni guru mogli się mnożyć w tempie królików.
    Küng jest teologiem katolickim, który najpierw przysiągł (jak każdy z nich), że jego dociekania nie zaszkodzą magisterium kk, a potem chciał być krnąbrny – wiec dostał po łapach. Z jego scholastycznych rozważań o istnieniu Boga trudno wyciągnąć jakąkolwiek praktyczną (lub nie) naukę.
    Znacznie ciekawszy jest Drewermann, który (naczytawszy się Junga) zaczął od psychoanalizy Adama , Abrahama czy Lota; następnie doszedł do wniosku, że celibat jest szkodliwy dla księży (brawo, wielki umysł), by wreszcie stwierdzić, że chrześcijaństwo, dla ludzkiej psychiki ma zbawienne, terapeutyczne działanie. To ostatnie, akurat jest oczywiste, człowiek – który sam siebie permanentnie nie oszukuje, ma kłopoty z funkcjonowaniem w społeczeństwie. Chrześcijaństwo ufundowane na kłamstwach i oszustwach (np. eucharystia – gwizdnięta zresztą Mitrze, czy samo powstanie Państwa Kościelnego – słynna konstantyńska donacja) świetnie się w tym celu nadaje.

  115. @Na marginesie, 3.6, 14.52

    Zdaje sie, ze pani jest mocno neurotyczna. Nie potrafi pani zniesc niczego, co nie miesci sie w pani umysle. To dawaj „doladowac” ile sie da. Zabralem glos na forum po pani idiotycznym wpisie o „odmozdzonych”. Jesli dla pani stwierdzenie, ze ktos „nie wierzy w nic, lub wierzy w NIC” jest obraza, to sorry ale chyba powina sie pani odnalezc w innych instytucjach a nie na blogu POLITYKI. O religiach i ich obledzie wypowiadalem sie jasno. Ale obled w tym swiecie jest wszedzie. Nie bronilem kk!!!! Hierarchie(te polska) uwazam za przylupow. Czy dotarlo? Ale ludzie maja prawo wierzyc lub nie wierzyc. jesli pani czuje sie lepsza, niz wierzacy to nadaje sie pani do psychiatryka.Z katolicyzmem nie mam NIC WSPOLNEGO. Chce mnie pani wyslac do „katolickiego rezerwatu”? A jak juz pani wszystkich tam wysle, to z kim pani bedzie dyskutowac? Z sama soba? Tez pomysl na zycie. Ale chyba nienajlepszy.

  116. Tobermory
    3 czerwca o godz. 13:55

    Mam skłonność do nazywania rzeczy po imieniu.

    Szymonowicz początkowo nie był nieuprzejmy. Teraz, fakt, uprzejmości się skończyły, ale też nie dziwię się.

  117. Jiba
    3 czerwca o godz. 13:26

    na tym forum – i gdziekolwiek nad Wisłą – prawie nie ma takich, co by ich nie ochrzcili, nie wysłali na katechezę, do komunii albo i do czego następnego.
    Skoro zostałaś ochrzczona, tak, jesteś katoliczką. Semel catholicus, semper catholicus i koniec. Nieodwołalne. Sakramentów się nie odwołuje, bo co by to było? – zaraz by się katolik przeflancował na wyznawcę naleśników. Lolkowi mogłoby się zacząć zawać, że jest XVI wcieleniem Buddy..,nie lepiej nie zaczynać.
    A co się Tobie wewnętrznie zdaje, to nie ma żadnego znaczenia ani dla papieża, ani dla proboszcza, ani dla bozi.

    Rydzykowi się w środku zdaje, że jest katolik i po wierzchu on jest katolik.. Nie ma trzeciej strony. Katolik z niego pełną gębą. I całą resztą.

  118. @Na marginesie
    No proszę, załapałaś się na darmową psychoanalizę. Trzeba przyznać, że z Szymonowica
    żwawy terapeuta, może dobrze by było, gdyby sam zajął się sportem lub czymś zbliżonym. Gdyby trochę się spocił, może by ochłonął i dostrzegł, że tutaj nikt nie zabrania nikomu wiary, tylko bigoteria jest niemile widziana.

  119. Jiba
    3 czerwca o godz. 17:24

    Jibo, @Szymonowicz jak tylko wlazł i wydobył z siebie głos, to od razu namotał, nakręcił, pomieszał, zmanipulował i nakłamał. Jak ktoś – nawet nie wytarłszy butów na wycieraczce włazi i zaczyna w takie słowa, to nic dziwnego, że bywalec ma mu ochotę pokazać drzwi.

    Kochany, obejrz pan drzwi z tamtej strony, to znaczy; opuść pan pomieszczenie pracownicze! Jak ja zawołam E! to pan wejdziesz.
    …..
    Jasiu, weź teraz kajecik, ołówek i pisz. Będzie teraz lekcja teoretyczna: rozmowa z klientem
    E!!!
    więc proszę pana pękła mi rura..
    Zaraz, chwileczkie, a dzień dobry kto powie? Młodzież słucha, ona sie łuczy
    dzień dobry, więc proszę pana rura mi pękła…
    Ale ja się pytam, czy masz pan czas?
    Nooo..,mam.
    To idź pan na film, co pan jeszcze nie byłeś

    Jak kto włazi i ani dzień dobry, ani butów nie wytrze i z mety gada byle co i ściemnia, co go należy odesłać gdzie sie należy.

  120. Tanaka
    3 czerwca o godz. 17:26

    Oj, chyba ma znaczenie, co mi się wydaje wewnętrznie, bo co prawda papież i proboszcz doją moje państwo, ale mnie już nie i doić nie będą. Na tackę nie daję, na grzejniki w kościele się nie zrzucam, ksiądz może przyjść co najwyżej na kawę, ale już nie po kopertę.

    Jeśli takich jak ja będzie więcej, co może się w końcu kiedyś wydarzy, pan Rydzyk i pan biskup będą jeździć autobusami.
    Nie bagatelizowałabym więc tego, co mnie i innym ludziom wewnętrznie się wydaje.

  121. Podobnie myślał Jan Hus, czeski teolog spalony na soborze w Konstancji. Był tak pewien rychłego nadejścia Królestwa, że twierdził, iż nie ma czasu na przebudowę Kościoła: dokona jej sam Chrystus, gdy przyjdzie. Hus spodziewał się męczeństwa. Czy Jezus, Pana zdaniem, przygotowywał się na rychłe męczeństwo i wiązał je z nadejściem Boga?

    – Ale czy spodziewając się rychłego męczeństwa, ślubowalibyście niepicie wina do czasu nadejścia Królestwa Bożego?

    – Próbujemy zrozumieć, jakie mogły być historyczne powody ku takim przypuszczeniom: że Królestwo Boże przyjdzie za chwilę.

    – To wisiało w powietrzu, Jezus nie był jedynym, który miał takie przeczucia. Autorzy rękopisów znad Morza Martwego również są przekonani, że koniec dni jest bliski. Na pewno istotny był kontekst polityczny. Niepewność towarzysząca Żydom była wówczas tak wielka, że wszyscy spodziewali się kataklizmu. Niektórym przyświecały cele polityczne – ci próbowali zaprowadzić Królestwo Boże przy pomocy miecza, innym bliższe były idee duchowe, religijne.

    – A co historyk może powiedzieć o fakcie Zmartwychwstania?

    – Nic. To coś, czego nie można sprawdzić. Historykowi pozostaje tylko zbadanie źródeł, na których takie przekonanie się opiera. Ale to zostało już zrobione.
    https://newtimesnews.pl/jezus-czy-istnial-naprawde-mowi-geza-vermes/2/
    ============

    Jest na tym portalu trochę tekstów traktujących o religiach, pisanych z naukowego punktu widzenia.

    Tyle że wiara wyklucza wiedzę…..
    I może nie znieść zastosowania metody naukowej badania tego zjawiska.

  122. Słynny brytyjski ewolucjonista Richard Dawkins jest przekonany, że z darwinowskiego punktu widzenia religia nie ma sensu. Nie służy ani pojedynczym osobnikom, ani całym społecznościom, bo przemoc, jaką wywołuje, przynosi więcej strat niż zysków. Jak zatem wytłumaczyć jej wszechobecność? Wiara jest umysłowym wirusem, sprytnym memem. Pojęcie to ukuł przed laty sam Dawkins – mem byłby odpowiednikiem genu, potrafiącym powielać się, przeskakując z umysłu do umysłu.

    „Dobór naturalny wbudował w dziecięcy mózg skłonność do wierzenia w to, co mówią rodzice i starszyzna plemienna. Takie posłuszeństwo oparte na zaufaniu sprzyja przeżyciu. Od posłuszeństwa opartego na zaufaniu blisko jednak do bezwarunkowego podporządkowania, a skutkiem tego jest podatność na zarażenie umysłowym wirusem. (…) A, co wielce prawdopodobne, dziecko, gdy dorośnie i samo dorobi się potomka, przekaże mu (lub jej) to wszystko, co samo wie – i wiadomości pożyteczne, i bzdury – z tą samą zaraźliwą powagą i wiarą” – pisze Dawkins w „Bogu urojonym”.
    ========

    Krótko i na temat…..

  123. Hipoteza produktu ubocznego jest jednak dominująca wśród ewolucjonistów. Wielu sądzi, że wiara w świat nadprzyrodzony pojawiła się, gdyż jej wyznawcy byli faworyzowani przez dobór naturalny. A to oznacza, że religia musiała przynosić im bardzo wymierne korzyści w walce o byt. Tak twierdzi m.in. amerykański ewolucjonista David Sloan Wilson z Binghamton University. Uważa on, że plemię, które potrafiło stworzyć religie nakłaniającą jego członków do nieustępliwej walki, obrony swoich za wszelką cenę, przestrzegania zasad wewnątrz grupy, wygrywało w konkurencji z niereligijnymi plemionami.
    https://newtimesnews.pl/czy-istnieja-geny-wiary-w-boga-odpowiada-nauka/

  124. @ Ewa – Joanna 3.06 godz.3:30
    @Na Marginesie wyrazila sie o ludziach wierzacych jako „odmozdzonych”, a pare innych osob chetnie jej pobasowalo. Wprawdzie nie jestem wierzaca ale odwzajemnilam sie pieknym za nadobne.

  125. Jiba
    3 czerwca o godz. 17:46

    to ma znaczenie hipotetyczne, teoretyczne, fakultatywne ledwo co i tak dalej. Rydzyk z Lolkiem i jego biskupami mówią za Ciebie i w Twoim imieniu i gdzieś mają, co o tym i o tamtym Tobie się zdaje. Jesteś sakramentalna katoliczka i szlus. Oni gadają – w wskutek gadania robią co gadają, a zwłaszcza robią to o czym nie gadają, bo 95% Polaków to katolicy. Tym walcem rozjeżdżają całe państwo. Kopią z buta, tłuką z piąchy i walą z najcięższej artylerii.
    Poza tymi 95 procentami, realny katolik nie jest im do niczego potrzeby, poza oddziałami zbrojmymi, które np. najadą na Krakowskie Przedmieście i będą urągać, pluć i walić krzyżami w plecy, głowy, nerki i wszędzie indziej. dawno się na Polsce uwłaszczyli, czyli na każdym Polaku, czyli na Tobie, na mnie i całej reszcie znas, którzy mamy nadwiślańskie obywatelstwo, nadwiślańskie stosunki, sentymenty i jakieś spodziewania się co do państwa oraz tego i owego.
    Wyciągają nam z kieszeni co się tylko da, a głowy zatruwają kłamstwem – po równo dorosłych i dzieci, z tym, że dzieci najłatwiej zakłamać na całe życie i o życie dziecku ukraść.

    Więcej w tym fantazji i marzenia, że można żyć nie będąc okłamywany, okradanym i nie będąc utrzymywaczem Kościoła kat. Oni nie pytają, oni włażą i zabierają.

  126. wiesiek59
    3 czerwca o godz. 17:59

    Dawkins wyraża się nieco inaczej. Właśnie z ewolucyjnego (nie: darwinowskiego) punktu widzenia, religia – dosłownie, lub w przenośni, może w określonych warunkach dawać pewne przewagi.

  127. @Na Marginesie, @Tanaka, @wbocek, @Tobermory
    Darujcie sobie sarkazmy na temat rzadow ateistow. @Szymonowicz nie mowi o ateistach jako takich tylko o Waszej szczegolnej koterii. Pamietacie wierszyk Krasickiego o dewotce? Jego zakonczenie „od takiej poboznosci bron nas Boze!” bardzo do Was pasuje – od takiego ateizmu, jak Wasz, bron nas Duchu Oswiecenia!

  128. @kruk
    3 czerwca o godz. 18:12

    A co ty wiesz o moim ateizmie?
    Szymonowicz też nie odpowiedział, czego obawia się pod moimi rządami. Konkretnie.

  129. @Szymonowicz
    Plakat, który @Na marginesie dwa razy pokazała, jest doskonałą ilustracją odmóżdżania dzieci przez religijnych katechetów – zarówno katolickich, jak i z judaizmu, czy z islamu się wywodzących. Piaget (a za nim Subbotsky) udowodnili, że dziecko w okresie między drugim a szóstym rokiem życia postrzega świat w kategoriach animistycznych, to znaczy, że wszystko co dziecko postrzega, a co się rusza (pies, kot, samochód, samolot) ma duszę i należy do bytów żywych. Nie rozróżniając – co fizyczne, a co psychiczne, dziecko Polaka-zawsze-katolika, Araba, Żyda, Chińczyka, czy Hindusa, nadaje – zwierzętom, parowozom, statkom oceanicznym i rzecznym – świadomość. W nieco późniejszym okresie, gdy przychodzą pytania „dlaczego”? oraz „skąd się wzięło”? I tu wchodzimy (wszyscy przez to przeszli – ja, Namargineska i Szymonowicz) w fazę dojrzewania następną, w artyficjalizm, czyli przekonanie, że wszystko na świecie zostało przez kogoś (KOGO?) wykonane. Najczęściej przez autorytet number one, czyli rodziców. Ponieważ większość (oj, jak wielka większość!!!) rodziców ma dość pytań (na okrągło, przez cały dzień) dlaczego? i kto? – odpowiada: „Bozia”. Przecież sama mamuśka gówniarza i sam tatusiek w bozię wierzą, więc im to wystarcza. Dziecku na tym etapie rozwoju – też. I ten moment, tak około piątego, siódmego roku życia, wykorzystują kapłani wszelkich religii, wbijając dzieciom podstawowe prawdy wiary. Wiary, proszę Szymonowicza, a nie poznania. Dokładnie tak, jak to ilustruje ten plakacik, który Na marginesie zalinkowała. O, ten: http://rebelianci.org/uimages/services/rebelianci/i18n/pl_PL/201412/1417644395_by_coldseed_500.jpg?1417644395

    Czyż to nie jest, proszę Szymonowicza, klasyczne odmóżdżenie? No, jest. Mało odmóżdżenie. To jest rodzaj lobotomii, z której trudno wyleźć. Ratunkiem przed popadnięcie w obłęd religianctwa są pytania bystrych maluchów, zadawane klechom: Skąd się wziął Bóg? Każdy odpowie – Jest wieczny. Jednego malucha ta odpowiedź zadowoli, inny zapyta o wieczność, byt, niebyt i NIC. Wiara w nic, proszę Szymonowicza, to wyższa szkoła wiary. Wyznawana przez ateistów. O tak:

    Nic nie istnieje poza nic
    nie kończy się i nie zaczyna –
    trwa.
    Snuje byty z siebie,
    z nic
    obojętnego na ból, czas i miejsce,
    z którego wzeszło.
    Nim oblecze się w
    samo nie wie co
    szuka miejsca w nie- nic
    stając się:
    uśmiechem, lękiem i lekiem na lęk.

  130. „Nasza szczególna koteria” wygląda na interesującą i pożądaną, skoro tylu się do niej dobija. Jednocześnie jest obiektem ataków, jak biały hm… kruk (?) pośród czarnych 😉

  131. „Taki ateizm jak wasz”
    Jaki?

  132. @ gotkowal 3.06 godz.7:57
    Alez ja nie lze ateismu jako swiatopogladu. @Na Marginesie w swoim szczerym i bezposrednim stylu nazwala „odmozdzonymi” ludzi wierzacych i razem ze swoja gromadka przypuscila atak na @Szymonowicza za to tylko, ze zakwestionowal jej swiatla teze.

  133. @ Tobermory 3.06 godz.18:12 i 18:17
    O Twoim ateizmie moge wiedziec niewiele, ale o Twoim tepieniu ludzi spoza koterii wlasnie sie dowiedzialam.
    A jak chodzi sama koterie, to rzeczywiscie jest interesujaca jako obiekt obserwacji. Czy pozadana to juz inna sprawa. Nie jestem pewna, czy Rydzykowo musi miec koniecznie swoje ateistyczne odbicie.

  134. wiesiek59
    3 czerwca o godz. 17:56
    „Tyle że wiara wyklucza wiedzę….”

    Wypowiadając się na temat duchowego przymiotu jakim jest wiara, i nie uwzględniając jej biblijnej definicji, nie wykazałeś się starannością. Powtórzyłeś po prostu obiegową opinię. Z jakim skutkiem ?

    Pomyliłeś pojęcia. Wiara w kogoś lub coś, na co brak dowodów, jest zwykłą łatwowiernością. O różnicy między wiarą a łatwowiernością stanowią właśnie dowody.

  135. Prezes Instytutu ks. Piotra Skargi zaprasza:

    (…) Zapewne widzi Pan, jak inni ludzie tracą wiarę, odchodzą od Kościoła, a nawet bluźnią przeciw Bogu. Być może nawet ktoś z Pana bliskich przeżywa taką duchową tragedię?

    Czy możemy coś z tym zrobić, czy możemy się przygotować na taki duchowy kataklizm?

    Tak, nie tylko możemy, ale nawet powinniśmy! Sama Matka Boża ofiarowała nam przecież doskonałą broń duchową.

    Tysiące świadectw dotyczących cudów uzdrowienia i nawróceń pokazują jak wiele można uzyskać w Niebie za sprawą pobożnie odmówionej modlitwy różańcowej. Święty Jan Paweł II, wskazując na różaniec, mówił o nim jako o egzorcyzmie przeciwko złym duchom, dostępnym także dla świeckich!

    „Nie ma takiego problemu, którego nie można rozwiązać za pomocą Różańca.”

    Oczekuję z ufnością, że weźmie Pan udział w naszej akcji, bowiem jestem pewien, że podzielamy pragnienie przywrócenia rodakom tej wielkiej duchowej broni, która tyle razy pomagała nam w sytuacjach wydawałoby się beznadziejnych (…)

  136. UWAGA KOMUNIKAT
    Wyjaśniam, że dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum. Jest aktywistą jehowickiej sekty, produktującym się tu zawodowo. W ramach tej jehowickiej działalności notorycznie publikuje przeraźliwe bzdety.

  137. @kruk
    Powtórzę za innymi. W „odmóżdżeniu” chodzi o wykorzystanie bezbronności: emocjonalnej, intelektualnej i moralnej dziecka, któremu religijne pranie mózgu urządzają ludzie, których kocha, ufa im i uznaje ich autorytet. O ileż w tym względzie uczciwsi są baptyści, którzy twierdzą, że wiarę można przyjmować tylko świadomie, jako osoba dorosła. Poza tym, był to żart (b. gorzki).

  138. Tanako,

    Przyczyną dyskusji był plakat, na którym wyznawcy religii docinają umysły dzieci w symbol danej religii.
    Podpis pod plakatem: Religia – nieważne jaka, kazda ogranicza Twój sposób myslenia. (czy jakoś tak)
    Namargineska skomentowała to jako „taśmową produkcję odmóżdżonych”.

    Szymonowicz w odpowiedzi powiedział tak:

    „Czy to „odmozdzenie” odnosi sie do wyznawcow religii-jakiejkolwiek? Jesli tak, to niech pani przeczyta uwaznie (jesli nie to sorry za nieporozumienie). ”
    Nie widzę tu żadnej nieuprzejmości. Zadane pytanie, przeprosił, jeśli źle zrozumiał.

    „Siedem miliardow ludzi zyje na tej ziemi. Z tego (+-) piec miliardow wierzacych(chrzescijanie, buddysci, muzulmanie, hinduisci, judaisci etc. Co w tym zlego? ”
    Fakt. Co w tym złego? Nic.

    „Wiecej, nawet ten kto nie wierzy w nic, tez wierzy w owo NIC. ”
    Jest to jakiś pomysł Szymonowicza, ale nie dostrzegam tu obelgi.

    „Znakomita wiekszosc wierzacych to ludzie tacy sami jak pani. Z wariactwem i ekstremizmem nie maja nic wspolnego.”
    Prawda.

    „Jestesmy wolni. Jesli ktos wierzy w pazury lwa w dziupli baobau, to jego sprawa. Problem zaczyna sie tam, gdy wierzacy narzucaja innym to, w co maja wierzyc.”
    Mamy prawo do wiary w cokolwiek, ale nie mamy prawa do narzucania innym swoich wierzeń. Prawda.

    „To dzis ma tylko jeszcze miejsce w ekstremalnych formach islamu. Chrzescijanstwo juz sie po setkach lat terroru uspokoilo. Buddyzm(poza wyjatkami w militarystycznej Japonii lat 30-50) polityka sie nie interesuje. Skrajny ortodoksyjny juadaizm, ktory uwazaza Palestynczykow z „podludzi” juz w samym Izraelu jest w odwrocie. ”
    Nieprawda, ale dalej nie widzę obelg.

    „Czemu nie wierzyc w „cos” poza ziemskiego? Jesli to komus pomaga? Jego/jej sprawa. Iluzja czy nie? pani to wie? Stalinizm i narodowy socjalizm tez byl religia. I to chyba najgorsza jaka powstala w historii ludzkosci, choc Boga w niej nie bylo.”
    Dalej nie widzę obelg.

    „Zajmujmy sie powyznymi sprawami, a nie tym czy ktos wierzy, czy nie wierzy. „Odmozdzony” nie jest ten kto wierzy, lub nie. Tylko ten, ktory zrezygnowal z myslenia.”
    Zajmujmy się nie odnosi się, moim zdaniem, do Namargineski, raczej chodzi o ogół społeczeństwa.

    Nie widzę w tym komentarzu nic obraźliwego. To opinia na temat i tyle, bez osobistych wycieczek.
    Czytałam kolejny komentarz i tez nie widzę większych powodów to rzucania się na siebie z nożami.
    Jestem zaskoczona zaistniałą sytuacją.

  139. Robi się coraz ciekawiej, więc nie omieszkam sprostować.

    kruk 3 czerwca o godz. 18:02
    @Na Marginesie wyrazila sie o ludziach wierzacych jako „odmozdzonych”, a pare innych osob chetnie jej pobasowalo. Wprawdzie nie jestem wierzaca ale odwzajemnilam sie pieknym za nadobne.

    Odpowiadam: Problem polega na tym, że pani krukini albo nie umie czytać, albo całkiem bezczelnie wprowadza ludzi w błąd.

    Zatem (cóż mam robić?) przypomnę mój komentarz. Chodzi o plakat, przedstawiający masową produkcję odmóżdżonych.

    Na marginesie
    2 czerwca o godz. 16:21
    Plakat – taśmowa produkcja odmóżdżonych
    Niby zabawne, ale jednak nie.
    „http://rebelianci.org/uimages/services/rebelianci/i18n/pl_PL/201412/1417644395_by_coldseed_500.jpg?1417644395

  140. @Tobermory 3 czerwca o godz. 18:21
    Ja podejrzewam, że ten kruk jest jednak czarny, przynajmniej na wierzchu. Coś jak w tym dziecięcym dowcipie: Co to jest? Czarne, białe, czarne, białe, czarne białe – bęc? Odpowiedź: zakonnica spadająca ze schodów.

  141. A poza tym powraca jak bumerang temat „prawdziwych” i „nieprawdziwych” ateistów. Bo widzicie państwo, dyżurni krytykanci nie mają nic przeciwko ateistom. Oni tylko nie lubią takich ateistów jak my, nieprawowiernych, niekoszernych i niegodnych miana prawdziwego ateisty!

  142. @Tobermory
    Ów instytut, to polska macka sekty TFE (Tradiciao, Familia e Propiedade), którą jako niekatolicką ekskomunikował rodzimy brazylijski kk. Są bezpośrednio związani z Ordo Iuris, szantażującym PiS w sprawie całkowitego zakazu aborcji. W intencji uwolnienia się od nich można spróbować odmówić koronkę do NMP, chociaż leżenie krzyżem prawdopodobnie będzie skuteczniejsze. A jak nie, to pomoże przynajmniej na kręgosłup.

  143. @anumlik 3 czerwca o godz. 18:17
    Dzięki, widzę, że już wyjaśniłeś kwestię plakatu. A ja nie doczytałam i wyjaśniłam potem 🙂 Dyżurni religianci przeinaczają, to fakt. A może po prostu nie umieją czytać?

  144. @ gotkowal 18:49
    Indoktrynacje jako wykorzystywanie bezbronnosci dziecka poznalam na wlasnej skorze, dlatego uchronilam przed nia wlasne dzieci. Mimo to twierdze, ze wiara w Boga nie odbiera zdolnosci do myslenia, a przeciez zostal zaatakowany wlasnie ten poglad. Nie zaprzeczysz chyba, ze przejawy wiary moga byc bardzo rozne. Zawsze zastanawialo mnie gdzie przebiega granica miedzy wiara i latwowiernoscia – dokladnie nie mozna jej chyba wyznaczyc, trudno jednak wszystkich wierzacych uznac za latwowiernych.

  145. dezerter83
    3 czerwca o godz. 18:45

    Jedyną wiara jaką skłonny jestem wyznawać, to wiara w ludzki rozum i logikę.
    Niewierny Tomasz jestem……

    Z wiarą jest jak z piosenką- dobra na niepogodę, szczególnie tą dziejową.
    Ale, i bez niej można sie obejść.
    Istnieją równie silnie motywujące wartości- honor, przyjaźń, zobowiązania, patriotyzm, nieustepliwość, godność, NADZIEJA.
    Wiara jest protezą, psychoterapią,

  146. Jeszcze trochę, a trzeba się tu będzie gęsto tłumaczyć z cytowanych żartów, parodii, groteskowych skojarzeń etc.
    I to przed kim? Jakimiś katonami z bożej łaski?
    Że też Jiba się do tego przyłącza 🙄

  147. Koncepcja wiary byłaby niezła, gdyby nie historia.
    To władca decydował o wyznaniu poddanych….
    Gdzie tu mowa o wierze, gdy można ją NAKAZAĆ, albo wymusić siłą?
    Ewentualnie- tak jak Polakom- wybrać z przyczyn POLITYCZNYCH?

    W takich wyborach tkwiła logika, ale wolnej woli za grosz….

    Nieprzypadkowo prozelityzm jest tępiony, a ateizm w wielu krajach skazuje na śmierć.
    Ateizm zagraża kontroli nad społeczeństwem.
    A religia zapewnia go w dużym stopniu.

  148. @gotkowal
    3 czerwca o godz. 19:08

    Dziękuję za poradę, wypróbuję to leżenie 😉
    Na koronkach znam się za słabo.

  149. @kruk
    Wiara jest nieuchronnie związana z dysonansem poznawczym. Wierzący en masse twierdzą, że jest źródłem prawdy i dobra. Jaki związek z prawdą mają religijne mity np. o pochodzeniu świata i człowieka, w XXI wieku wyjaśniać nie trzeba. Co do dobra… Nawet historycy (Paul Johnson czy Jerzy Kłoczowski) związani z chrześcijaństwem, bezradnie przyznają że historia Kościoła to historia zbrodni i łajdactw, wojen i prześladowań religijnych.

  150. Ale co to jest prawda? 🙁

    że sobie pofilozuję

  151. @Tanaka, 3.6, 17,24

    Napisales pare, jak zwkle, idiotycznych zdan.. Nie masz pojecia o religii i ludziach, ktorzy sie do nich przyznaja. JP2, Jedraszewski, Hoser &Co, to tylko zwykle ciemniactwo. . Nic mniej i nic wiecej. Ludzie wierza, bo tego po prostu potrzebuja. I panu, panie „oswiecony” nic do tego. A juz szczegolnie, gdy „zaleca” pan wycierac buty…Jestes pan tak samo wojowniczym ateista, jak wspomniani ultrakatolicy… Koszmar. Moja matka umarla majac 90 lat. Wierzyla w Boga. Nie byla fanatyczka. Nie ogladala TVTrwam, ale sie modlila. Nie daje sobie prawa, by oceniec czy halucynowala czy nie. . W jej umysle „Bog” byl tak smo obecny, jak u mnie wspomnienie wczorajszego dnia. Czy to cos zlego?Co dwa miesice przychodzil do niej ksiadz. Sympatyczny, wspolczujacy czlowiek(50+). Nigdy nie oczekiwal kasy. Tacy tez tam sa. Pedofile i ich przyjaciel JPII to tez sa. Ale to nie wszystko.

  152. Szymonowicz
    3 czerwca o godz. 20:03

    Religie tworzą ludzie.
    Niestety.
    Kapłani religii, to też jedynie ludzie.

    Komponujesz abstrakcję, ideał nigdzie nie mogący zaistnieć w rzeczywistości.
    Nie widzisz tego?
    Zbyt często ideał sięga bruku, by to lekceważyć
    Każda władza, religijna również, się wynaturza, deprawuje..
    Tą scieżkę ludzkość już wielokrotnie sprawdziłą.
    Jest błędną drogą prowadzącą do przepaści owce, czy inne lemingi.

  153. O, następna rewelacja pani kruk:
    @kruk 3 czerwca o godz. 19:11
    „trudno jednak wszystkich wierzacych uznac za latwowiernych.”

    Dlaczego niby miałoby być tak trudno uznać wszystkich wierzących za łatwowiernych? – pytam nieśmiało.

  154. @Szymonowicz 3 czerwca o godz. 20:03

    Nie dajesz sobie prawa, żeby oceniać… czy Twoja matka halucynowała, czy nie? Ale twierdzisz, że „w jej umyśle Bóg był tak samo obecny… jak u Ciebie wspomnienie wczorajszego dnia”.

    Naprawdę nie widzisz, jaką bzdurę napisałeś? Nie podejmujesz się oceniać swojej matki, ale podejmujesz się oceniać ateistów – ludzi, których w ogóle nie znasz. W dodatku wysmażyłeś bezczelny paszkwil, szkalując mnie (@Szymonowicz 3 czerwca o godz. 16:48) (Zdaje sie, ze pani jest mocno neurotyczna. Nie potrafi pani zniesc niczego, co nie miesci sie w pani umysle. To dawaj „doladowac” ile sie da.) I taaak daaalej.

    Ale z takim zacięciem do wyssanych z palca insynuacji nie podejmujesz się oceniać, czy Twoja matka halucynowała czy nie? No cóż, ocierasz się o śmieszność, przyjacielu. A o paszkwil to otarłeś się już dawno.

  155. W umyśle człowieka, który myśli, że jest Napoleonem, fakt bycia Napoleonem jest tak samo obecny jak wczorajszy dzień. A ludzie, którzy twierdzą, że zostali porwani przez UFO, nie mają co do tego żadnych wątpliwości. Fakt porwania przez cywilizację pozaziemską jest dla nich tak samo oczywisty, jak fakt, że na śniadanie jedli płatki z jogurtem. Wiele osób twierdzi stanowczo, że „doświadczyło obecności” zmarłych, zwłaszcza jeśli byli z nimi mocno związani emocjonalnie. Czy takim „świadectwom” należy się… szacunek? No przecież bez przesady.

  156. @ i reszta
    Dyskusja zapętliła sie (jak często) w szczegółach. A chodzi o to, że pojęcie „ateizmu” wymyślili wierzący dla tych wszystkich, którzy nie z nimi. Sugeruje ono, że istnienie boga/istoty wyższej jest poza dyskusją i trzeba jedynie przekonać tych durnych niedowiarków.
    W przypadkach (coraz rzadszych), gdy daję się wciągnąć w rozmowę o wierze w boga, pytam na początku, co to znaczy „wierzyć w boga”. Najczęściej jest to końcem dyskusji. Osobników/czki bardziej wymownych/e osadzam prośbą o krótką definicję. Jeżeli takową podają, sprawa jest prosta i dyskusja krótka. Jeśli nie podają, nie mamy o czym rozmawiać.
    Z mojego doświadczenia wynika, że osoby „inteligentnie” wierzące rzadko chcą o tym rozmawiać. Jest to ich osobista sprawa, ich „intymny mały świat”. Trudno czegoś takiego nie szanować. Każdy pewnie coś takiego – mniej lub bardziej egzotycznego – w sobie nosi.
    A reszta, czyli ci, którzy muszą sie głośno chwalić przystąpieniem do czyjejś/jakiejś grupy/bandy/parafii, nie pasują mi na interlokutorów. Tak, jak oni pławią się w blasku ich guru/szefa, tak i w „pracy na dole” potrzebują echa/odzewu. Bez niego ich nie ma. Wystarczy ich ignorować, by przestali istnieć.
    Dotyczy to również tzw. polityków. Kaczyńskiego wypromowały w dużym stopniu media „opozycyjne”. Tak to jest, gdy nadrzędną wartością jest pieniądz. Szybko okazuje się, że każdego i wszystko można kupić. To tylko kwestia ceny. I SKOKi plajtują, a PiS się bogaci i płaci.
    To było słowo na niedzielę. Awomen.

  157. @Qba 3 czerwca o godz. 21:06

    „Intymny mały świat” ma sens. Kilka lat temu Tomasz Stawiszyński pisał coś o „religiach jednoosobowych”. Jeśli dla kogoś mit czy iluzja jest źródłem siły czy inspiracji – to jego sprawa. Jednak zbytnie uzewnętrznianie owego intymnego świata zwykle ociera się o śmieszność. Z kolei każda religia usiłuje bazować na czołobitności i powadze – bez tej święto.ebliwej mgiełki dogmaty są zwyczajnie absurdalne. Pomyśl o zgromadzeniu dorosłych ludzi tłukących się w piersi, chóralnie recytujący, że wierzą w „świętych obcowanie” i „wstąpienie do piekieł” i spożywający opłatek nad którym funkcjonariusz odprawił rytualne hokus-pokus. A jednak takie ceremonie odbywają się codziennie i większość uczestników nie dostrzega w nich żadnej śmieszności. To w sumie kwestia indoktrynacji, mimikry (wszyscy to robią) i przyzwyczajenia.

    Z kolei nagminne ocenianie ateistów pod kątem tego, czy są „prawidłowi” czy nie („prawidłowi są wtedy, gdy szanują religiantów, a najbardziej prawidłowi są wtedy, gdy wzdychają, że niestety „nie doznali łaski wiary”) to oczywisty odprysk religianckiej urawniłowki – bo skoro są „prawidłowi” wyznawcy, to i nie-wyznawcy też muszą być prawidłowi, a o ich „prawidłowości” decyduje naturalnie sam religiant, dyskretnie sterowany przez agentow kaka.

    A tak w ogóle kompulsywne wartościowanie wszystkiego, czyli normatywne podejście do każdej sprawy jest, moim zdaniem, cechą wyróżniającą religiantów.

  158. @kruk
    3 czerwca o godz. 18:02
    Na marginesie podała linkę do obrazka z komentarzem do obrazka.
    Przypomnę całość:
    Plakat – taśmowa produkcja odmóżdżonych
    Niby zabawne, ale jednak nie.
    ‚http://rebelianci.org/uimages/services/rebelianci/i18n/pl_PL/201412/1417644395_by_coldseed_500.jpg?1417644395
    Treść obrazka usprawiedliwia taki komentarz.
    Twojego komentarza odwetowego, rozciągniętego na nas wszystkich nic nie usprawiedliwia.
    Problem chyba leży w tym, że czytamy to co chcemy przeczytać a nie to co ktoś napisał. I to jest w tym sporze twój problem.

  159. Wpis typu: „napisałeś jak zwykle parę idiotycznych zdań…”, zamyka jak sądzę dyskusję z autorem.

  160. @Jiba
    3 czerwca o godz. 18:57
    Ranyboskiematkoswiętaijezuchryste Jiba, co ty mówisz?
    „Siedem miliardow ludzi zyje na tej ziemi. Z tego (+-) piec miliardow wierzacych(chrzescijanie, buddysci, muzulmanie, hinduisci, judaisci etc. Co w tym zlego? ”
    Fakt. Co w tym złego? Nic.

    Jak to NIC? A wszelkie wojny, łącznie z tą cichcem prowadzoną bo Bushowi Bóg tak kazał ( albo podobnie) która pochłonęła już pewnie milion istnień ludzkich to nic?
    A zabieranie kobietom prawa do życia w imię doktryny religijnej to nic?
    Potem piszesz:
    „Wiecej, nawet ten kto nie wierzy w nic, tez wierzy w owo NIC. ”
    Jest to jakiś pomysł Szymonowicza, ale nie dostrzegam tu obelgi.

    Ja widzę obelgę dla mojego rozumu oraz próbę narzucenia mi wiary dla sprowadzenia do tego samego poziomu wiernych.
    I nastepnie: „Znakomita wiekszosc wierzacych to ludzie tacy sami jak pani. Z wariactwem i ekstremizmem nie maja nic wspolnego.”
    Prawda.

    Nieprawda. Znakomita większość wierzących popiera jeżeli nie czynnie, to biernie każde świństwo dokonywane w imię ich religii. Przecież Kempa, Pawłowicz i inne panie posłanki, glosujące za odebraniem praw kobietom, to nie są ekstremistki ani wariatki.
    Dalej: „Jestesmy wolni. Jesli ktos wierzy w pazury lwa w dziupli baobau, to jego sprawa. Problem zaczyna sie tam, gdy wierzacy narzucaja innym to, w co maja wierzyc.”
    Mamy prawo do wiary w cokolwiek, ale nie mamy prawa do narzucania innym swoich wierzeń. Prawda.

    Prawda, ale pusta, znaczy słowa tylko i nic poza słowami. Bo i tak „moja wiara jest najważniejsza”, prawda?
    Konkludujesz: Nie widzę w tym komentarzu nic obraźliwego. To opinia na temat i tyle, bez osobistych wycieczek.
    Czytałam kolejny komentarz i tez nie widzę większych powodów to rzucania się na siebie z nożami.
    Jestem zaskoczona zaistniałą sytuacją.

    A ja nie, bo ( zresztą Tanaka już to wyjaśnił na swój sposób) jeżeli ktoś przychodzi na blog aby OGRANICZAĆ nam nasze rozmowy, i narzucać własny ich schemat to dostanie odpór.
    Poddałaś się idiotycznej argumentacji religianta tylko dlatego, że mówi że jest niewierzący. Ale on tu nie przyszedł rozmawiać, on przyszedł nas pouczać. A jak chce, może napisać wstępniaka 🙂

  161. Doczytałam do końca i zauważyłam, że powtórzyłam niektóre wypowiedzi poprzedników. Ale może nie za wiele tych powtórzeń? 🙂

  162. kruk
    3 czerwca o godz. 18:12

    @Na Marginesie, @Tanaka, @wbocek, @Tobermory
    „Darujcie sobie sarkazmy na temat rzadow ateistow”

    Szanowna Pani kruk, wróciłem z 85 – kilometrowego rowerowania i nie mam siły na żarty z Pani, więc proszę uprzejmie się ode mnie odkrochmalić i nie łączyć mnie z jakimiś rządami ateistów, o których nic nie wiem i wiedzieć nie chcę.

  163. @Na marginesie
    3 czerwca o godz. 21:27

    Tłum bijący się w piersi czy też skandujący „Wiesław/Jarosław” nie jest moją bajką. Prawdę mówiąc, tłum jest czymś, czego się boję. Zaczęło się to w marcu 1968 roku, gdy jako student brałem czynny udział w strajkach itd. I wtedy po raz pierwszy widziałem tłumy, nad którymi nikt nie panował. A potem widziałem film „Kabaret” z najwspanialszą sceną w ogródku piwnym, gdy młody z HJ śpiewa „Tomorrow belongs to me” https://www.youtube.com/watch?v=FN7r0Rr1Qyc – chodzi mi o 1’30”. Ja się indentyfikowałem (i chyba dalej to czynię) z tym starszym panem, który nie rozumie..
    Chyba rozumiem, że wiele osób potrzebuje oparcia w tłumie. I że można to wykorzystać. Ale dlaczego w ten sposób?

  164. Zmienię temat. Wiele mitów i wiele prawd, zależy z której strony się patrzy. 🙂
    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,21885807,w-polsce-mieszka-prawdopodobnie-ponad-milion-obywateli-ukrainy.html#TRwknd

  165. Wszystkie dzieci, nawet złe
    pogrążone są we śnie
    A ja jeden tylko nie?

    Zatem dobrej nocy a te iści, niech się ziści

  166. @ Qba 3.06 godz.22:32
    Ja odnioslam wrazenie, ze ten starszy pan w „Kabarecie” wlasnie rozumie na co sie zanosi. Tylko wrazenie. @Pan Wojtek zestawil ten fragment filmu z wybranymi wystepami mlodziezy w Sejmie. Powialo groza.

  167. @Ewa-Joanna 3 czerwca o godz. 22:38
    Ciekawe – zwłaszcza to, co Ukraińcy mówią o Polakach.

  168. @gotkowal
    O lajdactwach i okrucienstwach Kosciola wszyscy wiemy. Czy jednak historia chrzescijanstwa sprowadza sie tylko do nich?
    Nie wszyscy wierzacy traktuja mity jako prawde objawiona. Na wlasne uszy slyszalam np. jak pewien meksykanski ksiadz, w prowincjonalnym miescie, mowil do obecnych na mszy o historii Trzech Kroli jako o micie. Tyle, ze nasze myslenie rozwijalo sie wlasnie dzieki roznym mitom. Jak twierdzi Leszek Kolakowski w „Obecnosci Mitu”, nadal nie jestesmy wolni od mitologizowania, tylko o tym nie wiemy.
    Wiara w Boga niekoniecznie przybiera postac wiary w cuda i w doslowna interpretacje Pisma Sw. Slowa „prawdy wiary” moga draznic, bo dla nas prawda wiaze sie tylko z czyms sprawdzalnym. Tak sie glupio przyjely, mimo ze najzwyklejszy ksiadz (choc moze nie kazdy) kaze wiernym odrozniac wiedze od wiary. Anglikanie maja lepsze, bo neutralne slowa – articles of faith. Wierzacy nie musi wpadac w dysonans poznawczy czesciej niz ateista.
    P.S. Uzywam slow „Pismo SW.” i przydomka „swiety” przec imionami takimi, jak Tomasz czy Augustyn, bo wtedy wszyscy wiemy o co czy o kogo chodzi. W koncu o zmarlych tez mowimy „swietej pamieci”.

  169. @kruk
    4 czerwca o godz. 0:21
    Jaki pan Wojtek? Czytałam ale nie widziałam 🙁
    *
    @kruk
    4 czerwca o godz. 0:54
    twierdzi Leszek Kolakowski w „Obecnosci Mitu”, nadal nie jestesmy wolni od mitologizowania, tylko o tym nie wiemy.
    P.. kotka za pomocą młotka. Takich „haseł patriotycznych” na kopy wszędzie od tzw. mądrości ludowych zaczynając a na autorytetach kończąc. A sensu w tym jak w sloganie – pij mleko będziesz wielki!

  170. @Szymonowicz, jeszcze ci malo? Zmykaj, nie ma tu dla Ciebie miejsca, niejednego juz stad przepedzono. Jak widzisz w tym watku jedna @Jiba moze troche wylamac sie z szeregu, ale ona tu robi za pozytywistke ( podziwiam @ Jibo Twoj aktywny stosunek do rzeczywistosci) i utarlo sie, ze ja mozna traktowac poblazliwiej. @Kruk, jako dosyc nowa jest plewiona do spodu, nawet juz nie jest @Kruk, tylko pani Kruk. A ja glowe chowam pod poduszke, przeczekam, a potem se napisze anegdote o Ameryce. Taki ze mnie tchorz.
    Niedawno rozplywano sie tu nad niemiecka uczona od religii, bo dowala kk jakos zapominajac, ze dalej gleboko wierzy ona w boga ( powinno byc przez duze B. bo ona w takiego wierzy), tyle ze przeszla na protestantyzm. Tak samo piano tu z zachwytem nad muzulmanska dziewczyna z Pakistanu – noblistka- zapominajac, ze ona caly czas podkresla przywiazanie do swojej religii. Pisywal tu i cieszyl sie sympatia i powazaniem Zyd, ktory ciagle podkreslal swoje wiare nawet w dosyc ortodoksyjna wersje judaizmu. Ale Ty nie jestes zadna z tych osob, to sie nie wyratujesz cokolwiek bys nie napisal.
    Wchodze tu , pisuje ( bo lubie to – a takze lubie obserwowac rozne zjawiska makro i mikro) i naogol nie wzbudzam zadnego zainteresowania. Musze byc bardzo ostrozna, bo mam wyrok w zawieszeniu.
    Kiedy trzy lata temu blog sie reformowal byla tworzona lista na ktora donoszono kogo nalezy zabanowac. Faktycznie niektorych zabanowano. Doniesiono i mnie na ta liste. Powod mniej wiecej taki, ze jestem stara ciotka z Ameryki i nikt mnie tu nie lubi i tylko denerwuje forumowiczow swoimi wpisami. I wtedy @Anumlik, ktory byl widocznie w komisji weryfikacyjnej zawiesil decyzje banu mowiac, ze bedzie obserwowal i jesli jak ta mucha bede za duzo brzeczec to mnie pacnie packa. I dotad nie pacnal, dlatego napisalam niedawno o jego czlowieczenstwie, co ujawilo sie tym, ze nawet muchy nie pacnal. No i oczywiscie, tym, ze jest umiarkowany i chyba na codzien usmiechniety.
    PS uprzejmie prosze nie radzic mi, zeby stad …….la.

  171. @Na marginesie
    4 czerwca o godz. 0:52
    I tak łagodnie się wyrażają.
    Jak się poczyta to co Polacy piszą o Ukraińcach…

  172. gotkowal
    3 czerwca o godz. 19:37
    „Wiara jest nieuchronnie związana z dysonansem poznawczym”.

    Pomyliłeś pojęcia.
    To nie wiara „związana jest z dysonansem poznawczym”, ale historia nominalnego chrześcijaństwa. Ono zaś, nigdy nie zajmowało się propagowaniem wiary. Przeciwnie, od czasu swego powstania w IV wieku, zajmowało się – na bazie sojuszu z władzą polityczną – tworzeniem świetnie opłacanych miejsc pracy dla mężczyzn, którym nie chciało się uczyć żadnego zawodu.

    Wiara o której mówi Biblia, jest zbudowana na fundamencie objawienia, które otrzymaliśmy od Boga. To ono jest źródłem prawdy i dobra.

  173. @zyta2003
    4 czerwca o godz. 1:05
    Ponieważ już tylko ja zostałam na dyżurze…
    Co ty gadasz Zyto? Sama niejeden raz chwaliłam twoje wypowiedzi i niejeden raz ganiłam, jak uważałam, że nie masz racji. Nigdy nie podjęłaś polemiki, może z braku czasu, może z braku chęci ale na pewno nie z braku możliwości.
    Pisanie o jakiejś liście jest ( no szukałam odpowiedniego , nieobraźliwego słowa aż znalazłam) urban myth, tak samo jak wpływ anumlika na cokolwiek. To blog Jacka Kowalczyka i tylko on decyduje komu ewentualnie głos odebrać a taki delikwent musi być „zasłużony” i z reguły najpierw dostaje publiczne ostrzeżenie od redaktora.
    Jak sama podałaś toleruje się tu wiele poglądów, dlaczego akurat mielibyśmy tępić ciebie? Ale – i tu pisze o sobie – będę się czepiać do osób piszących nieprawdę albo usiłujących narzucać nam o czym i jak mamy pisać.
    Po prostu wejdź, poczytaj, powiedz co myślisz ale nie trolluj, nie obrażaj się za zwróconą uwagę i nie obrażaj innych dlatego, że maja inne zdanie niż ty. Złośliwostki tolerowane 🙂
    No kurde, już prościej nie potrafię.

  174. @ Ewa – Joanna 4.06 godz.01:03
    Wejdz na blog Adama Szostkiewicza z 2.06, tam @Pan Wojtek podaje linki.
    Co do autorytetow to uwazam, ze mozesz sie od nich czegos dowiedziec, na co bys sama nie wpadla.
    A co do niewinnosci @Na Marginesie to przeczytaj raz jeszcze jej pierwsza odpowiedz na wpis @Szymonowicza.

  175. @ zyta2003
    Dziekuje za slowa zrozumienia. O liscie dopuszczonych do dyskusji na blogu nie wiedzialam. @Ewa – Joanna energicznie zaprzecza istnieniu takowej, ale ja Ci wierze. To sie doskonale zgadza z ciagle ponawianymi probami szczucia i wypedzania outsiderow, jakkolwiek by byli umiarkowani w swoich pogladach.
    Podzielam Twoja opinie o Jibie – jest to osoba intelektualnie niezalezna, z duza odwaga cywilna, a jej dotychczasowa akceptacja przez ludzi uwazajacych, ze zdobyli wylacznosc na tym blogu prawem zasiedzenia, jest dla mnie zagadka.

  176. @kruk
    4 czerwca o godz. 1:37
    Powinnaś była zauważyć, że bywam tylko na tym blogu. Wyjątkowo pójdę do Szostkiewicza i zobaczę.
    Wypowiedź @Na marginesie czytałam, nie zawsze akceptuję jej styl, ale akceptuje i podziwiam logikę myślenia oraz akceptuję jej prawo do ‚miania’ zdania, tak jak akceptuję twoje.
    Z twoja wiara w czarną listę dyskutować nie będę, bo wiara nie akceptuje logicznych argumentów.

  177. @kruk
    byłam, obejrzałam linki – fajny zlepek jak się puści oba naraz.
    A o czym to świadczy? Odrzucam w tym pytaniu oczywistość wynikającą z ‚jurto należy do mnie’, pytam o przyczyny, pytam dlaczego młodzież polska zwraca się ku faszyzmowi, dlaczego neguje humanistyczne zdobycze cywilizacyjne, dlaczego zamyka się w ciasnym kręgu własnych fobii i przesądów.
    Polska, którą zostawiłam te 27 lat temu na progu nowego życia i otwarta na świat, różni się bardzo od tej którą teraz widzę z odległości.

  178. UWAGA KOMUNIKAT
    Internauta dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum. Jest dyżurną wtyczką jehowickiej sekty i produkuje się tu zawodowo. Zamiast wędrować od drzwi do drzwi w poszukiwaniu słuchaczy wykorzystuje blogi „Polityki” do szerzenia religianckich bzdetów.

  179. Z pomieszania pani kruka i zyty (oho, już kruka nazywa się „panią” i to podobno dla niej bardzo niedobrze!) wynikło, że ateiści (o zgrozo!) czytają kobiete, która (podobno) wierzy w Boga, do tego jeszcze jakiegoś żyda i noblistkę – Pakistankę. I jak oni mogą, ci wredni ateiści, czytać tego rodzaju publikacje a mimo to deklarować, że są ateistami i naśmiewać się z religianckiej indoktrynacji? No jak, no jak?

    Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby informować katolika, muzułmanina czy innego religianta, w jakich fikołkach ma uwielbiać te swoje wszystkie umiłowane świntości. Niech sobie czczą bladego aligatora wyjąc przy tym codziennie do księżyca, mnie to zwisa! Ale za to na blogu mamy nieustanny wysyp uwag, jacy powinni czy nie powinni być ateiści, a w szczególności, czego nie powinni mówić na tematy odmóżdżenia i nie tylko. Śmieszno i straszno, jak mawiają czasem Rosjanie.

  180. Nie ma żadnej czarnej listy, takie insynuacje są nie na miejscu.

    @Ewa-Joanna

    Może trochę przez to?

    http://plockod.blogspot.be/2017/06/marsz-marsz-marsz.html

  181. Wyglada na to ze nastapil zmasowany atak szkolonych przez trujacego muchomora studentow w wyniku wielce szkodliwego teatrzyku pod Anumlikiem. Tego trujacy muchomor juz zniesc nie potrafil.

  182. Na marginesie
    4 czerwca o godz. 4:22

    Namarginesko umiłowana, umiłowałem Twe dobitne i piekielnie logiczne słowo. Tak dobitne i logiczne, aż można się przestraszyć, że jesteś chłop. Ale nie jesteś – dałaś się już poznać od strony subtelnej kobiecości.

    „Ale za to na blogu mamy nieustanny wysyp uwag, jacy powinni czy nie powinni być ateiści”.

    To zdanie pokazuje w maksymalnym skrócie treść kazań wygłaszanych przez dzieci, którym, jak szczeniaczkom, dopiero się otworzyły oczęta. Od bardzo dawna, kiedy zaczynam z kimś rozmowę, a gościa nie znam, zakładam, że wie co najmniej tyle, co ja lub więcej. Wpadające szczeniaczki zachowują się od drzwi tak, jakby wiedziały więcej, jeśli nie najwięcej. Dlatego niejaki Szymonowicz wpadł, by pouczyć odkrywczo, że wierzący – też człowiek. Wytknąłem mu to odkrywanie Ameryki, ale zauważył tylko epitety. A mówię do Ciebie, bo choć powtarzałaś parę razy wprost coś w rodzaju, że nikt tu wierzącym nie odbiera wiary ani człowieczeństwa, dzieciak z zamkniętymi oczami i uszami klepie swoje, pokazując tym samym niezdolność skupienia się na cudzej reakcji, którą sprowokował. Skupia się na sobie. Czyli nie wpadł, by porozmawiać, lecz by chaotycznie wygłosić stuletnim starcom, do czego w piaskownicy doszedł. A my tu rozmowę z Tanaką na temat, że religiant – też człowiek, odbyliśmy jeszcze przed Chrystusem. Może mniej chaotyczną, ale już od ponad dwóch tysięcy lat ZAKOŃCZONĄ. Szymonowicz wszedł na blog, nie tyle może, by przekonywać
    przekonanych, by się pochwalić, ze też już jest człowiek i że myśli, ile po to, by się poprztykać. Bo przecież ledwo wpadł, od razu się poprztykał.

  183. @zyta2003
    Mam do Ciebie prośbę, nie trudną do spełnienia, jak sądzę. Postaraj się nie pisać postów tuż po wyjściu z magla 🙂

  184. @kruk
    Krótko mówiąc, skoro o okrucieństwach kk wiemy, to znaczy, że można na nie machnąć ręką. Tym bardziej, że to było dawno temu, a poza tym papież już przecież przeprosił.

  185. Neferka nebeska, mag, konstancja, Namargineska, Jiba, Jaoda, Tanaczku, anumliczku, w ogóle wszystko, co żywe i Tobermorek.

    Tobermorek na końcu, bo przecież niektórzy pamiętają, że „Szpilki” Fillera czytało się od końca, czyli od Zenka wesołego sanitariusza Mleczki. Nadto Tobermorek był niedaleczko tego, co pokazuję. A pokazuję to, co dopiero parę dni temu odkryłem w internecie: Ekopark Wschodni, który zaczyna się w podkołobrzeskim Podczelu i ciągnie się na wschód. Wczoraj tam poprułem leśnymi dróżkami od Mielnka przez Chłopy, Sarbinowo, Gąski, Ustronie Morskie, Sianożęty.

    Zobaczyłem cudny kawałek kuli ziemskiej, gdzie ten sam człowiek, który niszczy, w napływie uczucia wspólnoty z przyrodą postanowił się nie wkrochmalać, tylko obudował miejsce w oszczędny, konieczny sposób i niech sobie jest – bez wkrochmalania się, czyli nie tak jak kornika Szyszki puszcza, żeby się ten liżydupa już więcej nie narodził. Żeby służyło wrażliwym lub może nawet budziło wrażliwość u niewrażliwych. Pierwszy raz zobaczyłem z bliska pramatkę wszystkich gęsi – gęś gęgawą. Jest tam ich bez liku. W ogóle ptactwa nie brakuje, ani niczego nie brakuje – tylko się zamienić w traszkę i zamieszkać.

    Cudem jest też budowana (ale ze sześć kilometrów już oddane do użytku) jako część międzynarodowego systemu ścieżka rowerowa od Ustronia Morskiego w stronę Kołobrzegu. W każdym razie od Łazów do Kołobrzegu i dalej do Dźwirzyna, a nawet Mrzeżyna można jechać przy morzu rowerowymi ścieżkami, leśnymi drogami i trochę pokazaną na ostatniej fotce szosą osiemnastej kategorii na trasie Pleśna – Ustronie Morskie. Odkryłem nowy poza papugomałpi świat , który będę częściej nawiedzał. 85 km w te i nazad na razie nie takie straszne.

    https://plus.google.com/101580844869959615096/posts/AxfFtcSJBRD

  186. zyta2003
    4 czerwca o godz. 1:05

    Zyto, na dzień dobry to Ci powiem, że czytam Twoje wpisy. Jest blog, mówisz, co uważasz i jest normalnie. Kto czyta, kto wchodzi w dyskusję, kto się spiera albo wychwala, kto czyta bez odzywania się albo kto co przewija i pomija – to rzecz życia bloga.

    Jak już powiedziałem „dzień dobry”, to przejdę do następnych rzeczy. W sprawie jakiejś „czarnej listy” gadasz bzdury. Nie masz pojęcia co mówisz, ale mówisz, czym sama sobie wystawiasz świadectwo. Wskutek własnoręcznego świadectwa zaś kwękasz, że: ”na ogół nie wzbudzam zainteresowania”. Kto pisze głupoty, ten albo nie wzbudza zainteresowania, albo wzbudza niechęć.

    Przyjmijmy lepszą dla Ciebie wersję: mówisz o „liście” głupoty, bo nie czytasz bloga i mało jesteś zorientowana. Ta wersja jest lepsza, ale marna, bo to znaczy, że gadasz tak nie mając o rzeczy pojęcia.
    Dla niedzielnej i mszalnej elegancji, nie będę przedstawiał wersji dla Ciebie mniej korzystnej. Zostańmy przy lepszej, zostańmy z bozią i tak dalej.

    Mając o rzeczy niejakie pojęcie, wiedziałabyś, że o ile w ogóle dochodzi do zbanowania kogokolwiek z blogu – w jego długiej historii były to zupełnie nieliczne przypadki pomimo niezwykle obfitej ilości wpisów i wątków dyskusji, z którą żaden inny blog „Polityki” nie ma się co równać – to rzeczony zostaje wielokrotnie napominany i ostrzegany. Dopiero wyjątkowo długie i zawzięte trollowanie, sianie nienawiści, bluzganie czy łganie staje się powodem – zwykle po obfitej dyskusji wielu blogowiczów z takim delikwentem i wieloźródłym formułowaniem się opinii, że pora, by obrzydliwiec przestał swoją obrzydliwością blog zalewać – by ban został uskuteczniony .
    Zupełnie świeżo odbyła się tu, nie pierwsza zresztą, zawzięta dyskusja nad ewentualnością zbanowania ewidentnego cymbała i religianta, czyli @dezertera. W zupełności podzielam poglądy tych, którzy nie chcą tutaj zdezerterowanego, ten cymbał substancjalnie produkuje głupoty i bredzi w nieustającej religianckiej malignie, ale jestem wśród tych, których tu większe grono, którzy nie czują się przekonani, by zachowania zdezerterowanego podsumować banem. @Dezerter dalej włazi i produkuje swoje głupoty, zaś @namargineska konsekwentnie ostrzega, że to substancjalnie skrzywiony cymbał. Jedno i drugie mieści się na blogu.

    Sama sobie przeczysz ponosząc to, że ten i ów zachwyca się tu tym i owym z autorów książek czy publicznych wypowiedzi, a autorzy ci sami się chwalą, że wierzą w bozię oraz, że jednego bozię zmieniają sobie na lepszego. Skoro tak, to ten blog jest niemal blogiem miłośników religiantów chrześcijańskich oraz pozostałych, a nie żadnych ateistow, kacerzy, humanistów, wolnomyslicieli i ludzi używających głowy. Lubimy te piosenki które znamy i tak dalej.

    Gdybyś się nieco przyjrzała życiu blogowemu, wiedziałabyś dokładniej niż moje syntetyczne wyjaśnienie to może przedstawić jak to działa, a ja nie miałbym roboty edukacyjnej do odwalenia, przez wzgląd na Twój komfort bywania na blogu. Masz tą moją robotę za darmo, w prezencie ode mnie i ciesz się nią oraz niedzielą i dobrą szarotką do porządnej kawy.
    Zamiast tego wolałaś jednak głosić istnienie jakiejś czarnej listy zbanowanych, czy też kandydatów do banu, w dodatku rzekomo działającej od lat, oraz produkować kiepskie kwęki.
    Odpowiadając na Twój wpis popsułem to właśnie Twoje kwękanie, że nie wzbudzasz zainteresowania. Wzbudziłaś – marnym wpisem. Proponuję Ci co innego: idź i nie grzesz więcej: dawaj ciekawsze wpisy. Wpisy ciekawe mają to do siebie, że budzą zainteresowanie.

  187. wbocek
    4 czerwca o godz. 9:37

    Pombocku w ćcinie umiłowany: bądź błogosławion przez Jezuska naręcznego u dziewicy Maryji, wielkości metrów czydzieści sześć do góry nogami i bez góry na której postawion!
    Przedstawiasz rewelację miesiąca, kwartału, roku, „Playboya” i tak dalej. Piękne! Ale że tam gęś gęgawa, to pogęgam, że te ścieżki rowerowe i chodniki z kostki to jakieś takie ufalbanione, ukoronkowane i zdobne na sposób słowińsko-góralsko-koniakowsko-kaszubski, że łorety i matkobosko! To już wolę te ciche, skromne asfalty peerelowskiej proweniencji, bo i do gładkiej jazdy na kole lepsze i się kolorystycznie bardziej zgrywają z podłożem. Ale fakt: kostka zdobna i wesoła, oraz z pięć procent woody deszczowej pod się przzepuści. A asfalt nie przepuści, a juści. Chyba, że popękany, przez co bardziej jeszcze zintegrowany.
    Chwalmy pana, oraz panią – tych i owych, że jest taki krajobraz i taka resztka przyrody, co to to może za chwilę trzeba będzie ogłosić – w miejsce zbójcowego wyrżnięcia oryginału – następcą drożdżówki. Pardon – następcą Puszczy Białowieszczańskiej.

  188. karo131
    4 czerwca o godz. 5:35

    Muchomor, podtruwany teatrzykiem, ma wapory.

  189. Na marginesie
    4 czerwca o godz. 4:22

    Cymbały mniemają, że ateiście nie wolno czytać nieateistów i nie wolno z jakieg wyznawcy wydłubać jakiej przytomnej myśli.
    Ja się w takich cymbałach zakochuję miłością wszeteczną i strasznie złośliwą. Całkiem jak gada jakiś znaczny członek kleru: kochaj i rób co chcesz, oraz przystanek Jezus – we Włoszczowej,ma się rozumieć.

  190. „W zupełności podzielam poglądy tych, którzy nie chcą tutaj zdezerterowanego”.

    Nikodem Dyzma też odczuwał pewien dyskomfort, kiedy w jego otoczeniu pojawiał się ktoś, kto mógł ujawnić prawdę o tym, że jest on zwykłą wydmuszką. Posługując się kłamstwem i insynuacją, przez jakiś czas także błyszczał na salonach.

  191. Tanaka
    4 czerwca o godz. 9:43

    Ładnie i po chrześcijańsku mówisz do zyty2003, ale ona jest tu po to, by samą siebie czytać, a innym – jak ta stara ciotka na kanapie. Dawno temu umieściłem ją w magazynie powierzchowności, w maglu, i zgubiłem adres. Czasem przypomnę i przelecę lotem gęgawej gęsi, by się przekonać, że magiel stoi jak Petrowa skała.

  192. Tanaka
    4 czerwca o godz. 9:57

    Tanaczku, główny plus ścieżki jest ten, że się nią jedzie. W okolicznościach, w których o całej reszcie świata można zapomnieć. Właśnie okoliczności jest najwięcej i się najwięcej liczą. Inny plus jest ten, że chyba nikt nie wpadnie na pomysł, by na tych mokradłach atramentowce stawiać, więc bezludzie długo może pozostanie bezludziem. No, przeholowałem: jeszcze nie sezon, a rowerzystów jak mrówek – musiałem odczekiwać, żeby mi z ekranu zleźli.

  193. @ zyta2003, Kruk et al.

    Wprawdzie @Tanaka zdążył już odpowiedzieć na insynuacje o istnieniu czarnej listy, która jakoby miała powstawać już od trzech (?) lat i to z udziałem @anumlika, niemniej czuję się w obowiązku zauważyć, że są to jedynie Pani wydumki, wynikające zapewne z nie zawsze życzliwych, a czasem dość ostrych reakcji na Pani wpisy, co do których nie będę się w tym momencie wypowiadał (zarówno wpisów, jak i reakcji na nie).
    Podkreślam jednak, że – jak już napisano – banowanie jest jawne i zwykle podaję jego powody. Jako pierwszy załapał się niejaki Sławomirski (który do tej pory co jakiś czas podsyła swoje pięć groszy, licząc chyba na powrót między ludzi cywilizowanych; podobnie jak wielokrotnie banowany pod różnymi nickami gość, który napisał: „ja tu jeszcze wrócę redaktorku”, co dobitnie pokazuje stan jego umysłu i kultury osobistej). Z czasem przybyło osób, których nie życzyłem sobie tu oglądać, ale ta lista nadal nie przekroczyła 10 delikwentów.
    Od kiedy blog został uspołeczniony (wrzesień 2016 r.), co uczyniło konkretne grono osób, namawiając mnie do podtrzymania jego istnienia, w ramach wymiany opinii rozważane są tematy i problemy związane z funkcjonowaniem blogu, w tym udziału osób, które nieustannie powtarzają zestaw swoich mantr lub są ewidentnie nastawione na wywoływanie konfliktów. Jednak z racji mojej odpowiedzialności za blog, to i tak ja podejmuję ostateczne decyzje, z którymi wspomniane grono wcale nie musi się zgadzać (i czasem się nie zgadza).
    Nie mam mentalności tropiciela spisków, ale budzi także mój niepokój pojawianie się co i rusz postaci wyraźnie chcących wywołać zamieszanie i wzburzyć emocje, a WIEM, że są to ci sami ludzie występujący pod różnymi nickami, co wydaje mi się objawem działania w złej wierze (nomen omen).
    Zatem, jeśli ma Pani jakieś wątpliwości co do zasad działania bloga, wystarczy zapytać wprost, zamiast puszczać dymy sygnalizacyjne, które nie pachną ładnie.
    Jacek Kowalczyk

  194. Ateiści…
    Pan obdarza po uważaniu – jednym łaskę wiary, innym – rozumu
    Albowiem niezbadane są…

    Co i raz trafia się na osobę mającą chęć kogoś potraktować z góry, poirytować, nastawić wrogo i sprowokować, aby mogła dalej kompensować jakieś braki z realu. Błąka się więc po blogach w poszukiwaniu żeru, kreując się przy tym na ofiarę prześladowań lub kandydata na „czarną listę”, nie stroniąc przy tym od insynuacji. Albo pamięć jej po prostu szwankuje, więc konfabuluje.

  195. @wbocek
    4 czerwca o godz. 9:37

    Pombocku, dzięki! Tego kawałka Wybrzeża jeszcze rowerowo nie znam. Pięknie tam. A jak z komarami?

  196. No kurde i nikt nie docenił moich nocnych wysiłków 🙂

  197. @Tobermory
    A jak z komarami?
    Normalnie, gryzą. 🙂

  198. @dezerter83
    Nieszanowny Panie!
    Ta „nieszanowność” wynika wprost z prezentowanej tu przez Pana wielokrotnie myśli etycznej, która jest dość obrzydliwa i obraźliwa dla rozumu. Zarzucanie komuś kłamstwa, gdy sam się nim Pan nieustannie posługuje, jest być może techniką, której Pana nauczyli, ale to Pana nie usprawiedliwia.
    Może jednak zmieni Pan forum? Tu zdążył Pan już wypowiedzieć wszystkie myśli, którymi Pan dysponuje, więc zaczął się Pan już powtarzać i to wielokrotnie. Rozstańmy się jak dorośli. Nie chcą tu Pańskich wywodów o Prawdzie i prawdzie.
    Miał Pan szanse jak każdy i jak już paru po prostu ją zmarnował. Zdarza się. Nie mam formalnych powodów, by Pana banować, ale mimochodem włożył Pan buty trolla, a to już jest jakaś przesłanka…
    JK

  199. dezerter83
    4 czerwca o godz. 10:08

    Ty też jesteś kłamca i kombinator religiancki, bo nic nie mówisz o słowach Jezusa, który poleca odejść z miejsc, gdzie Cię nie chcą, i się do tych świętych słów nie stosujesz. Wprawdzie jest powiedziane: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody”, ale nie jest powiedziane: „Idźcie i nauczajcie natrętnie”, odwrotnie – jest powiedziane: „Strząśnijcie proch z nóg waszych, gdzie was nie chcą”

    Ty nawet nie nauczasz – bo nikt Cię tu nie słucha dla pozytywnych treści – lecz dajesz wyłącznie pretekst dla umysłowej rozrywki. Powód Twojej obecności jest z tej ziemi, a nie z tamtej: jesteś uzależniony od swoich popisów. Bo Twoje domniemane nauczanie to popisy, nie nauczanie. Nie da się nazwać „nauczaniem” ględzeń nauczyciela, którego ani jeden uczeń nie przeszedł do następnej klasy.

  200. @Ewa-Joanna
    4 czerwca o godz. 10:32

    Przepraszam najmocniej, bo właściwie moim pierwszym odruchem po przeczytaniu nocnej wymiany zdań, była chęć wyrażenia podziwu dla twojej niezłomności w obronie dobrego imienia tego blogu. I że Ci się chciało.

  201. Tobermory
    4 czerwca o godz. 10:29

    Tobermorku, wczoraj – ani nawet pół komara. Za to spotkałem moczykija z kijami, które moczył. Zapytałem, jakie tu ryby. Powiedział, że dopiero sprawdza, jest pierwszy raz. Sam chyba rozumiesz, że w takich wodach na bank są karaski, może liny i to, co rybim chwastem moczykije zwą. Ja żywą rybę od dawna najwyżej bym pogłaskał, ale one nie lubią. Zmartwił mnie moczykij, bo przecież chyba to rezerwat, a stonka z kijami może nielegalnie się rozmnożyć – jak na kanale Jamneńskim, gdzie moczenie kijów jest zabronione, ale gdzie by tam Polak na zabrony patrzył. Zwłaszcza że nikt tam nigdy strażnika nie widział.

  202. Jacek Kowalczyk
    4 czerwca o godz. 10:41
    „Zarzucanie komuś kłamstwa, gdy sam się nim Pan nieustannie posługuje”.

    Podziwiam Pana cierpliwość w tolerowaniu kłamstw, którymi rzekomo „nieustannie” się posługuję.

    Jestem też pod wrażeniem Pańskiej wyrozumiałości, wobec ewidentnych i licznych przypadków chamskiego traktowania przez „eksperta od wszystkiego” , inaczej myślących.

    Oczywiście biorąc pod uwagę przyjętą linię programową tego blogu, nie jestem tym zaskoczony.

    Pozostaję z szacunkiem.

  203. @Tobermory
    No, tak to rozumiem i czuję się pogłaskana. 🙂 Dyżur miałam nocny jak zwykle.
    *
    @wbocek
    Ja jestem moczykij, znaczy lubię łapać rybę. Rezultaty mam mizerne, ale za to ile frajdy!

  204. „budzi także mój niepokój pojawianie się co i rusz postaci wyraźnie chcących wywołać zamieszanie i wzburzyć emocje, a WIEM, że są to ci sami ludzie występujący pod różnymi nickami, co wydaje mi się objawem działania w złej wierze”

    Dr. Jekyll and Mr. Hyde oraz inne alternatywne osobowości w internecie mają trudniej niż ich pierwowzory. Eh, ta dzisiejsza technika 🙁 😀

  205. Na marginesie
    4 czerwca o godz. 0:52
    @Ewa-Joanna 3 czerwca o godz. 22:38
    Ciekawe – zwłaszcza to, co Ukraińcy mówią o Polakach.

    Mój komentarz
    Ja mogę napisać tylko o moim wrażeniach ze spotkań z Ukraińcami-gastarbeiterami.
    Oni wiedzą mniej więcej tyle o Polsce, co Polacy o Ukrainie. Wiedzą, gdzie leży na mapie, jakiej wielkości mniej więcej jest to państwo i że kiedyś sięgało na wschód bardziej.
    Są komunikatywni i rozumiejący, język polski po łebkach przyswajają, jest dużo podobieństw miedzy polskim a rosyjskim, czy ukraińskim, a ponieważ rosyjski dla starszych obywateli w Polsce jest znany w widzenia i słyszenia, więc komunikacja jest w miarę gładka. Są świadomi pokrewieństwa etnicznego. Mentalność, ekspresja w mowie, ich pogląd na świat dla obywateli Umęczonej dumnych ze swej europejskości zalatuje wschodem i lekceważenie, jeżeli taki Umęczeniowiec szczyptę ukaże, zaraz wyczuwają i się kwaszą.
    Zdolności przystosowawcze mają podobne jak miejscowi. Wzrost na ogół wyższy, noszą się coraz bardziej podobnie do miejscowych. O Banderze wiedza tylko tyle, że jest to bohater narodowy Ukrainy. O rzeziach na Wołyniu niewiele mogą powiedzieć. O sąsiadach ze Wschodu wyrażają się jak nie ciepło, to filozoficznie (co im strzeliło do głowy tę Ukrainę napastować, na wuj ta wojna). Ogólnie są bardzo podobni, kontaktowni, starający się trzymać formę.
    Pzdr, TJ

  206. dezerter83
    4 czerwca o godz. 11:00

    I tak właśnie wyglądają, dezerterze, Twoja czysto świecka próżność i pycha. Masz swoje, przejęte os starszych w zborze urojone racje, a inaczej niż Ty myślący – mają swoje. Z jakim więc Ty szacunkiem do nich się kreślisz, skoro jesteś tu po to, by co pół kroku ich racji nie uznawać, podważać, lekceważyć, wytykać nieuctwo na przykład sformułowaniem „wnikliwa analiza”, która – wynika z treści – jest tylko Twoją praktyką i umiejętnością?

  207. dezerter83
    4 czerwca o godz. 1:08

    „Wiara o której mówi Biblia, jest zbudowana na fundamencie objawienia, które otrzymaliśmy od Boga. To ono jest źródłem prawdy i dobra”.

    Aż dziw, że różne Hindusy, Kitajce, Japończyki, Malajce, Aborygeni, Indiańce i Eskimosy znają pojęcie „prawda” i czynią dobro, choć nigdy nie słyszeli i nic nie wiedzą z bliska ni z daleka o jakimś hebrajskim bożku Jahwe.

  208. Pombocku, czy droga rowerowa, która prułeś w zieleni 85 km tam i nazad, to jest fragment drogi międzynarodowej EV10 (Hansa Circuit), na polskim odcinku wzdłuż wybrzeża Bałtyku?
    Jeśli tak, to może dane mi będzie przetarabanić się kiedyś po odcinku tej trasy. Zazdraszczam przejażdżki po trasie leśnej wzdłuż morza, w okolicach Kołobrzegu.
    Szyszkę wsadzić na rower i niech zrobi tę sama trasę w jednym etapie, choćby w dwóch, trzech, czterech, lecz 85 km, to nie w kij dmuchał. Może mu się polepszy.
    Pzdr, TJ

  209. @wbocek
    Ależ on wcale nie jest hebrajski, to madianicki bóg wojny, znad zatoki Akaba; co w dużym stopniu wyjaśnia jego zachowania i specyficzne cechy charakteru.

  210. Ewa-Joanna
    3 czerwca o godz. 22:21

    Nie widzę w wierze nic złego, w wykorzystywaniu wiary do zdobywania pieniędzy, władzy, do morderstw, złodziejstw i przyzwolenia na inne formy przemocy owszem. Przecież to napisałam. Czym innych jest idea, czym innym praktyka.

    Co do awantury z @Szymonowiczem – chodziło mi o ładunek emocjonalny w jego wypowiedzi. Początkowo nie był negatywny, tak to odczytałam.

    I ogólnie uważam, że czas dać sobie z tym tematem spokój, za dużo nieporozumień, nikt już tego nie odkręci, a dokręcanie do niczego nie prowadzi.

    Pozdrawiam Was tymczasem, dziecko mi narzeka, że głodomorzy.
    Czas na obiad.

    Do zobaczenia!

  211. @Jiba 4 czerwca o godz. 12:11
    Muszę sprostować: nie było żadnej „awantury z Szymonowicem”. Był Szymonowic, który próbował wywołać awanturę i chyba raczej od początku był agresywny.

  212. @Ewa Joanna – rzeczywiście trafiło Ci się, sama w nocy jak siedmiu przeciw Tebom! Jak w tym skeczu „czarnych odparli, dezerterów odparli, a na insynuacje prosto z magla odparli…” Parafrazuję oczywiście. I przyklaskuję Ci obiema ręcami 🙂

  213. Polecam wywiad z Arturem Domosławskim – o potrzebie burzenia pomników
    http://natemat.pl/209391,swietosc-zabija-rozum-dlaczego-odbieramy-powage-tym-ktorych-czcimy-artur-domoslawski-o-potrzebie-burzenia-pomnikow

    „Stasiuk trafnie to ujął pisząc, że potrzebujemy wielkich postaci jak totemu: totemu, do którego się modlimy, ale czasem też możemy nim komuś przywalić.”

  214. Dezertera usadził Gospodarz, więc chwilowo rezygnuję z komunikatu, przypominając przy okazji, że dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum, tylko dyżurnym zawodowym jehowcem, sprzedającym tu kwaśny żurek swojej sekty.

  215. dezerter83
    4 czerwca o godz. 10:08

    „W zupełności podzielam poglądy tych, którzy nie chcą tutaj zdezerterowanego”.

    O, to, to! Jak już zacytowałeś słówko, to – dla jehowickiej porządności w farmazonowości i zdania porządnej relacji z tego jak jest – byłbyś zacytował i drugie należne słówko w sprawie cymbała:
    @Dezerter dalej włazi i produkuje swoje głupoty…

    Tak działa rzeczywistość: ja mówię, jak jest, a Ty włazisz i sobą tego dowodzisz.

  216. tejot
    4 czerwca o godz. 11:15

    Coś mi się zdaje, że Ukraniec w Polsce, jako gastarbeiter, wie więcej o Polaku niż Polak i Polsce, niż odwrotnie. Polak nie siedzi na Ukrainie jako gastarbeiter i nie wącha Ukrainy od ziemi. A Ukrainiec Polskę tak właśnie niucha.

  217. Tanaka
    4 czerwca o godz. 13:14

    „Coś mi się zdaje, że Ukraniec w Polsce, jako gastarbeiter, wie więcej o Polaku niż Polak i Polsce, niż odwrotnie.”

    Rypnąłem z pośpiechu. Teraz porządniej:
    Coś mi się zdaje, że Ukraniec w Polsce, jako gastarbeiter, wie więcej o Polaku i Polsce, niż odwrotnie.

  218. @wbocek 4 czerwca o godz. 8:05
    Dzięki Ci, pombocku, za pean – palce lizać! Chciałoby się napisać, że subtelnie (i kobieco) się rumienię, ale byłaby to fikcja literacka. Naga prawda jest taka, że nie mam skóry kameleona 🙂
    A ta ścieżka rowerowa – bardzo ładna. I z daleka od tłumu, chociaż na suchym.

  219. wbocek
    4 czerwca o godz. 10:22

    Tak jest i dlatego mówimy, razem z autorem: w tych pięknych okolicznościach przyrody…

  220. tejot
    4 czerwca o godz. 11:42

    Tejotku, to właśnie fragment tej międzynarodowej. W grupie nią zawiadującej jest chyba miasto Barth, jeśli dobrze zapamiętałem. Ona taka leśna jest od Łazów do Kołobrzegu, a dalej – też. Z dzikimi przerwami na miejscowości-obozowiska dzikich małp, rzecz jasna. A Szyszkę wystarczyłoby powiesić na hamaku na czubku jakiej jodły na pięć dni. Przypuszczam, że zlazłby na ziemię nowy ekolog nieliżydupa.

  221. Tanaka
    4 czerwca o godz. 13:16

    Tanaczku, a ja w pośpiechu przeczytałem, że „Coś mi się zdaje, że Ukraniec w Polsce, jako gastarbeiter, wie więcej o Polce niż Polak”.

  222. gotkowal
    4 czerwca o godz. 12:10

    Oczywiście, ale ja nie mówię o źródłach Biblii, lecz o treści Biblii, tak jak nie przedstawiam się panieńskim nazwiskiem „Pieczul”, lecz po mężu „wbocek”.

  223. Przyjemność patrzeć na gęgawe gęsi, ale żal serce ściska, że się zeświniły i się pospolitują z małpą.

    https://plus.google.com/101580844869959615096/posts/EdH5P1y2J8g

  224. Ścieżka super fajna, aź by się chciało nią pojechać. A czy jest jakaś wypożyczalnia rowerów w okolicy? Parę lat temu byłam w laso-jeziorach mazurskich. Wypożyczalnia rowerów kiedyś mówili była, ale rowery rozkradli, więc trza było zamknąć. Ciekawam czy w tej materii też się coś polepsza.

    Nasze kanadyjskie gęsi nie są aż takie przyjazne. A niedawno miały małe, więc gąsiory syczały na ludzi aż ciarki przechodziły. Nie ryzykuję i obchodzę szerokim łukiem.

  225. Na marginesie
    4 czerwca o godz. 12:59

    Okazało się jednak, że mamy w Polsce również dulszczyznę liberalną, czyli ludzi, których na co dzień postrzegamy jako osoby o otwartych głowach i liberalnych poglądach obyczajowych.

    Dulszczyzny to ci u nas dostatek, a czasem nawet na blogu.
    Co do Kapuścińskiego to przeszłam przez falę rozczarowania do fazy akceptacji. Pamiętam kiedyś, jeszcze długo przed Domosławskim, podsunęłam znajomemu z Salwadoru „Wojnę futbolową”. Powiedział, że fajnie napisane, ale to nie tak było. To był pierwszy znak że coś jest nie tak. Zaakceptowałam, ale książek już nikomu nie polecam.

  226. zabella
    4 czerwca o godz. 15:18

    Izabello, teraz wypożyczalni różnorakiego sprzętu – również rowerów – nie brakuje w żadnej nadmorskiej miejscowości. Dla nieprzyzwyczajonych nóg i tyłków Ekopark Wschodni najłatwiej jest dostępny rowerami z Kołobrzegu, bo właściwie on się tam zaczyna.

    Sam byłem zaskoczony tymi gęgawymi, jako że znałem je dotychczas tylko z lotu. Przelatują nad moim Wybrzeżem Środkowym często, nawet zimą wielkokrotnie, bo skandynawskie latają do Polski w odwiedziny. Widywałem również z daleka bernikle białolice (Twoje to pewnie też bernikle, tyle że kanadyjskie – odrębny gatunek lub podgatunek). Mam za złe ludziom, że karmią te piękne, mądre ptaki. Zwłaszcza że karmią prawie wyłącznie szkodliwym dla nich chlebem. A karmienie latem, gdy w przyrodzie pełna kuchnia, to już czysta egoistyczna rozrywka człowiekowatych małp.

  227. @izabella 4 czerwca o godz. 15:45
    Ja po prostu traktuję teraz książki Kapuścińskiego jak coś w rodzaju post-dziennikarstwa 😉

    Owszem, lubił sobie pofantazjować, ale te fantazje są tak barwne, że utrwalają się w pamięci jako coś w rodzaju metaforycznego podsumowania sytuacji, niezależnego od jednostkowych faktów. Bo gdy opisuje np. neurotyczne reakcje Rosjan na koncert z „matuszką rodiną” w tle, to nie ma znaczenia, czy ten koncert odbył się naprawdę. Ten specyficzny rodzaj wrażliwości (czy sentymentalizmu) doskonale wpisuje się w mentalność Wschodu, więc cała scena jest psychologicznie prawdziwa. A reakcja narratora (czy oni wszyscy powariowali?) też jest emblematyczna – tak reaguje wiele osób np. na religię smoleńską.

    Albo historia o utraconym guziku w Indiach. Od razu się objawił jakiś zawodowy przyszywacz guzików, a gdy narrator go odprawił mówiąc, że guzik jest w stanie przyszyć sobie sam, to został skarcony – bo odbiera chleb człowiekowi, którego misją życiową jest przyszywanie guzików. Historia jest prawdopodobna, doskonale wpisuje się w realia Indii i przemawia do wyobraźni, bez względu na to, czy zdarzyła się naprawdę akurat wtedy, akurat tam, akurat Kapuścińskiemu.

    A Domosławski po prostu rozwiewa mity, przybliża czytelnikowi rzeczywisty charakter narracji Kapuścińskiego i uczłowiecza autora tej narracji, zamiast wynosić na piedestał. Zresztą „Kapuściński non-fiction” też doskonale się czyta. I nie powiedziałabym, że specjalnie skandalizuje. Ja w sumie nie jestem zwolenniczką upiększania rzeczywistości – raczej wolę dostrzegać „piękno” – skoro już ktoś musi go szukać – w tym co jest, a nie w tym co sobie wyduma ten i ów. Kapuściński prawdziwy jest dla mnie nawet bardziej atrakcyjny, niż ten polukrowany. Zresztą chyba sam Domosławski by się zgodził 🙂

  228. wbocek
    4 czerwca o godz. 15:54

    To są nasze gęsi: https://goo.gl/photos/Z1Pv2bHaKtJc9zA56
    Ciężko było do nich podejść, a upatrzyły sobie ścieżkę.

  229. @wbocek 4 czerwca o godz. 15:54

    Masz słusznego, że obyczaj dokarmiania dzikich zwierząt w tych warunkach jest przejawem egoizmu „człowiekowatych”. Ludzie z reguły uczłowieczają zwierzęta, przypisując im własne wyidealizowane motywy. Dzikie zwierzę nie jest „milusie” i nie szuka kontaktu z człowiekiem dla towarzystwa! Poza tym obawa przed ludźmi – to zdrowy instynkt, korzystny dla obu stron. Bo głodny niedźwiadek, który nie boi się wejść do ogródka albo grzebać w śmietniku – to zagrożenie i dla człowieka, i dla niedźwiadka.
    Już nie mówię o dokarmianiu krokodyli na Florydzie i sadzaniu im dzieci na grzbiecie – bo i to się zdarza.

    A tu – poglądowa lekcja, czym się kończy rozrywkowa komunia z dzikim zwierzęciem
    https://youtu.be/pMDtibc13fc

  230. izabella, Na marginesie

    Dziękuję Paniom, ale dajcie szybko na mszę, bo umrę z ciekawości, nim otworzę. Dokąd się link nie zrobi na niebiańsko, mój nowy laptop z wbitym fabrycznie strasznym dla zielonych małp programem windows10 nie otwiera linków z podejrzanymi znaczkami – tak komputerowe smarki ulepszają życie. Co ulepszą, to spieprzą.

  231. Oooo! Dzięki, Panie Jacku! Uratował Pan życie. Małpie wprawdzie, ale małpa – teŻ człowiek.

  232. mag,

    to co wy tu wypisujecie (z anumlikiem na czele), to gorsze niż koszmar oparów stadionowego dymu i ujadania psów wśród galopujących koni na stadione Ruchu w Chorzowie.

    Jako kurację chciałem ci przesłać dziełko Stanisława Ossowskiego O szczęściu ( pisane częściowo w okresie mroków II wojny światowej), ale Lewy zignorował prośbę o twój adres.

  233. izabella

    Dziękowanka i uściskowania, izabello! Piękne bernikle. Ale czy one takie zahartowane, że na śniegu jajka składają?!

  234. Na marginesie
    4 czerwca o godz. 16:37

    Uomamuniu! Namarginesko, wiedza dzieci i rodziców faktycznie na poziomie telegraficznego słupa. Ale niezależnie od tego – podziw i gratulacje dla błyskawicznej, a przy tym niesamowicie precyzyjnej akcji pana.

  235. wbocek
    4 czerwca o godz. 16:54
    Tutaj przynajmniej składają jak już jest cieplej. Ale czasem im się śnieg przytrafi, jak to kwietniem-pletniem.

    Na marginesie
    4 czerwca o godz. 16:37
    Słyszałam o tym, ale dopiero teraz obejrzałam. Chociaż tyle że dobrze się skończyło.
    Raczej nie oglądam jak zwierzęta pożerają ludzi albo i inne zwierzęta. Widziałam za to film Herzoga „Grizzly Man”, oparty na faktach. I chyba mi starczy.

  236. Karol Libelt mówił o polskim rozumie, który słabo przyswaja idee abstrakcyjne, że Polacy są czuli na konkret i personalia. Czy to też jest przyczyna naszych problemów?

    Wszelkie tezy zbyt ogólne o naszym narodzie narażone są na łatwe obalenie. Polacy są zbiorem niejednorodnym. W każdym narodzie są ludzie prymitywni, źle wychowani, źle wykształceni. Problem z Polską jest taki, że mamy nie tylko prymitywny lud, ale prymitywne, źle wykształcone elity. To zaczęło się od kontrreformacji i od szlachty, która nie przyjęła Oświecenia. Symbolem naszej opozycji do cywilizacji Zachodu są dwie postacie, jedna literacka, druga autentyczna – Kmicic i Kartezjusz. Ten drugi był na wojnie i władał bronią jak Kmicic. Nie wiadomo, czy Kartezjusz wygrał by w pojedynku z Kmicem, ale na pewno nie miał by o czym z nim rozmawiać. Uformowały ich dwa rożne typy kultury umysłowej i to potem się pogłębiało. Niewola zdeprawowała polską inteligencję i to jej aberracje są najgroźniejsze. Casus europosła odrzucającego teorię ewolucji ośmieszał Polskę, a nawet religię, którą wyznaje. U nas nie ma pewności, że u nas profesor nie zacznie modlić się o deszcz i nie pójdzie z pielgrzymką na Jasną Górę, aby obraz który tam wisi, dał mu rozum. Cała Europa z nas się śmieje i to od kilkuset lat. W PRL była szansa na zmianę i po części została wykorzystana. większość polskiej inteligencji miała rodowód robotniczo–chłopski, ale inteligencja ta zrobiła coś, co kiedyś zrobiło mieszczaństwo przejmując wzory szlacheckie –postanowiła naśladować starą inteligencję postszlachecką. W Polsce rozum jest w pogardzie, a słowo „filozof” jest epitetem. W konsekwencji polska polityka jest odporna na abstrakcję, na myśl ideologiczną, a partie są zbiorowiskami towarzyskimi. Za liberałów uważają się często ludzie nadający się do partii katolickiej.
    ”http://trybuna.info/opinie/4672-rozum-w-pogardzie
    ==========

    Niezły tekst do dyskusji……

  237. Na marginesie
    4 czerwca o godz. 16:19
    „cała scena jest psychologicznie prawdziwa”

    Ciekawa rzecz z tą psychologiczną prawdą. Czy ona być może nie upraszcza rzeczywistości, na taką jaką byśmy sobie życzyli żeby była. Bo rzeczywistość raczej bywa bardziej wieloznaczna i skomplikowana. Symbolika i metafora są uczciwe w teatrze, czy w poezji. W reportażu trzeba często przez lupę patrzeć, żeby coś typowego dostrzec. Może dlatego lubiliśmy jego książki bo odpowiadały naszym wyobrażeniom o świecie. Tak właśnie mogło być. A nawet było. Trochę szkoda. Co nie zmienia faktu że to wielka literatura jest. Tyle że nie faktu.

  238. izabella
    4 czerwca o godz. 17:59

    Czy nie dokładnie taką samą metodę opisu stosował Hemingway?
    Fabularyzowanie reportażu?
    Kondensowanie opowieści?
    Syntetyzowanie bohaterów, by udramatyzować narrację i nadać jej spójność?

    Kapuściński naśladował swego mistrza.
    Domosławski ma swój styl, piekny ale czy idealnie oddający realia?

    A w kolejce czeka jeszcze kilku niezłych reportażystów.
    Dawid Wildstein i Piotr Balcerowicz.

  239. Z doskoku, bo okoliczności przyrody.
    Przetoczyla się burza beze mnie i dobrze
    @Rosa
    Nie pamietam zebyś mnie prosił o adres @mag. Alepoproszę @mag o pozwolenie i podam Ci adres.
    Ps
    „Oszczęściu”nie pisał Ossowski ale Tatarkiewicz
    Do nastepnego doskoku

  240. Matyja (autor IV RP) w wyborczej:
    Kiedy człowiek mieszka w Warszawie i jest wyposażony w gen przekory, to chętnie będzie akcentował swój konserwatyzm przeciw liberalizacji obyczajowej i światopoglądowej. Bronienie Kościoła – zwłaszcza w środowisku dziennikarskim czy akademickim – było rodzajem nonkonformizmu. A jak się ląduje na Sądecczyźnie – może nie w Nowym Sączu, bo samo miasto jest bardziej liberalne – to ta sama przekora sprawia, że człowiek zaczyna rozumieć lewicę. Klimat klerykalizmu jest tak gęsty, że zaczyna pan inaczej myśleć. Byłem w szoku, że Polska tak wygląda.
    Ścisłe powiązania między lokalną władzą a Kościołem. Urzędnik mówiący na otwarciu mostu: „Jakże to pięknie, że most Świętej Kingi połączy rondo Błogosławionego Stanisława z rondem Jana Pawła II”. Czuje pan? Gdzieś jest moment, kiedy zaczyna mdlić.
    I wszystko fasadowe. Wiadomo – wszyscy to wiedzą! – że nic z tego nie jest na serio. Że to tylko schlebianie fasadowym gustom. W Warszawie nie wierzyłem, że proboszcz może wpłynąć na to, jak ludzie głosują. Albo że może coś kazać.
    W Warszawie idealizowałem narodowo-katolicką wspólnotę, a na prowincji jej się przyjrzałem. Zacząłem rozumieć, że Polska potrzebuje czegoś, czego nigdy nie dali jej ludzie SLD – rozsądnej lewicowej odpowiedzi na ten klerykalizm.

  241. @izabela, pombocek

    Tragizm tej sytuacji polega chyba na nieporozumieniu. Jeśli uchatka jest karmiona białym chlebem, a potem widzi tuż przy brzegu duży prostokąt białej sukienki, to chwyta za sukienkę. Nie przypuszczam, żeby chciała zrobić krzywdę dziecku, a tym bardziej je nadgryźć – bo normalnie to one chyba polują na mniejsze sztuki? Człowiek zakłada, że zwierzę widzi jak on i że np. krokodyl na pewno odróżni podawany mu kawałek mięsa od ręki, która to mięso podaje.

    Nie tak dawno była głośna sprawa tygrysa w zoo, nie pamiętam już gdzie. Mały chłopiec wskoczył do zagrody tygrysa, a tygrys się nim zainteresował i lekko trącił go łapą. Tygrysa na wszelki wypadek natychmiast zastrzelono. I wcale nie pociskiem ogłuszającym, tylko na śmierć. Ale ten chłopiec już dość długo przedtem ogłaszał zamiar wskoczenia do zagrody tygrysa. Matka za każdym razem grzeczniutko prosiła, nie rób tego synuniu… Czyja wina? Tygrysa? No chyba nie.

    Ja oglądam filmy przyrodnicze, chociaż oczywiście nie lubię scen zabijania. Jednak technika polowań drapieżników jest bardzo ciekawa, więc jednak patrzę. I mogę powiedzieć, że komentarze bywają mądre i głupie. Filmy BBC (David Attenborough) i National Geographic są na ogół dobre. Ale widziałam film, którego tezą przewodnią było wykazanie, że zwierzęta są jak ludzie… bo poświęcają się dla swoich młodych. Please…

  242. @izabella 4 czerwca o godz. 19:01

    No to być może chodzi o to, że na tym forum się ujawnił… gen przekory 🙂

    Żartuję oczywiście. Mnie religianctwo – również zaangażowane, przeintelektualizowe czy sprowadzone do poziomu „metafory” – zwyczajnie brzydzi. A poza tym przeraża mnie konformizm, z jakim ludzie w Polsce traktują wszechobecność religii w życiu publicznym. Karpowicz nazwał to apateizmem. Marszczymy nos na widok „świntego” smrodku, ale szanujemy „uczucia” religiantów, więc dla świętego spokoju odmawiamy z nimi paciorek. A tysiące czarnych braci sączą nam w uszy, że nie można się z nich naśmiewać, bo ich to boli. Szkopuł w tym, że ateiści też mają jakieś emocjonalne potrzeby, a te potrzeby są bez skrupułów ignorowane i piętnowane jako egoizm. Ale o tym, oczywiście, cicho sza, bo temat tabu.

  243. @Na marginesie
    Prezentyzm zdaje się wykraczać poza historyczne badania i przedstawianie przeszłości z dzisiejszej perspektywy, a bezczelnie wbija się w etologię.

  244. wiesiek59
    4 czerwca o godz. 17:35

    Wiesiek,, dzięki za podanie linka i dobre streszczenie rozmowy. To bardzo trafne obserwacje. Dla mnie to zawsze było oczywiste, a dzisiejsza nędza polska to jeszcze uwyraźnia: PRL był gigantycznym osiągnięciem cywilizacyjnym, szansą – nieźle przez miliony wykorzystaną, a przez innych zmarnowaną – którego wcześniej Polska nigdy, w dodatku w tak krótkim czasie nieustannej zmiany i pędzenia do przodu w tempie lokomotywy – nie zaznała. Przez całe „tysiąc pięćdziesiąt lat chrześcijaństwa”.
    Cena została zapłacona, miejscami niemała, miejscami śmiesznie niska. Gdy budowla się rozlazła i sczezła, wylazły szczury, robaki i buchnęło piwniczną zgnilizną. To teraz oblazło cały plac i rządzi, a czy jest w budowie jakaś lepsza konstrucja, wcale nie jest pewne.

  245. Na marginesie
    4 czerwca o godz. 19:50

    Celnie to punktujesz. To „szanowanie uczuć” religiantów można sobie tłumaczyć chęcią życia w stanie kompromisu społecznego, bo kompromis to nieodrodna część, a właściwie substancja demokracji, jednak ma on swoją bardzo niebezpieczną cenę: kompromis łatwo przechodzi w uleganie, które jest w dodatku wymuszane przez religiantów, którzy w ogóle nie myślą o symetrycznym kompromisie ze swojej strony, tylko walą w łeb. Takie uleganie zaś wywołuje korupcję moralną i uleganie złu, co dalej jest tłumaczone, już całkowicie obłudnie „szanowaniem uczuć”.

    Ze strony religiantów nie ma żadnego szanowania uczuć niereligiantów i niewyznawców. Jest poczucie wyższości, jest pogarda, ledwo maskowana „katolickimi wartościami” (nie bijemy niekatolika, a w każdym razie nie od razu, bo by się Jezusek nieco – może – skrzywił, o ile w ogóle patrzy),, albo pogarda otwarta, wysycona nienawiścią i dająca w mordę zanim się co powie.

    Na coś takiego, na dobrą sprawę, należy odpowiadać podobnie. Nie tyle z pogardą, ale z wielką stanowczością. Nie pozwolić sobie ani na jotę ustąpić z własnego czlowieczeństwa ( wg religiantów ateista nie ma żadnej duchowości, albo, w drodze łaski przyznają, że ateista czy niewyznawca mają duchowość taką, jak ma wirus HIV), a gdy zachodzi ewidentna potrzeba, należy solidnie walić w religianta.

    Uniknie konfliktu, za wszelką cenę, w tym za cenę nieustanych ustępstw sprzeciwia się demokracji Jest to bowiem nie kompromis, ale kapitulacja, w której traci się też godność, podmiotowość i równość. A demokracja przyjmuje też możliwość i realność konfliktów.
    Wygląda na to, że dzisiaj ta droga -przez konflikt – jest nie tylko lepsza, ale i nieuchronna. Oraz, w skutkach, będzie pewnie lepsza. Wyklaruje sytuację, pokaże jaką perspektywę ma Polska, gdzie się znajdue wobec demokracji i porządnej cywilizacji oraz jaki ma dystans do pokonania i jakimi dysponuje środkami działania.

  246. @Tanaka – ilustracja muzyczna 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=FiDsTVtEiBE

  247. @Tanaka 4 czerwca o godz. 20:13

    Masz rację. W ogóle fundamenty demokracji (takie jak np. tolerancja dla inności, poszanowanie praw mniejszości) są cynicznie wykorzystywane przez nazwijmy to siły niedemokratyczne. Kremówkowy Lolek zawsze miał na ustach „szacunek dla człowieka” pod warunkiem, że człowiekiem był religiant. A „wolność” którą promował zawsze oznaczała „wolność wyznania”, czyli w praktyce panoszenie się religii we wszystkich sferach życia społecznego. Jego gromkie „nie lękajcie się” wcale nie oznaczało porzucenia strachu, tylko pozbycie się oporów i bezmyślne „oddanie się w niewolę” religanctwa.

    W ogóle żonglowanie pojęciami zawsze było specjalnością czarnych. Takie pojęcia, jak wolność, miłość, pokój, sprawiedliwość – zawsze miały w ramach kaka precyzyjnie wypaczone znaczenia. Teraz do tych jezuicko wykręconych pojęć doszła tolerancja, ateizm, prawa kobiet… i zapewne cały szereg innych. Też niewątpliwie rozumianych… w sposób szczególny 😉

  248. Tanaka
    4 czerwca o godz. 19:58

    To co czytamy, to nas kształtuje….
    A potem, następuje weryfikacja prawd medialnych, objawionych, i tych wynikających z tego procesu.

    W ten sposób można przejść od piewcy kapitalizmu do sceptycyzmu- co było moim przypadkiem.
    Dokonywanie bilansu zyskó wi strat, starając się zachować obiektywizm i równe rozłożenie racji, to dość trudna, niedostępna większości sztuka.
    Ale, wystarczy znaleźć punkty odniesienia we współczesnym świecie…..

    Podziwiam „sukcesy” odwiecznie kapitalistycznych krajów, takich jak Egipt, Meksyk, Indonezja.
    Czy żyją na wyższym poziomie niż Polska po „ciemnych kazamatach komunizmu” jak raczy prawić Szostkiewicz?
    On był „więźniem Jaruzelskiego”.
    Ciekawe co by mówił gdyby był więźniem Pinocheta, Sukarno czy Stroessnera?
    Peno by głupot nie opowiadał z braku możliwości…..

  249. Na marginesie
    4 czerwca o godz. 20:36

    „Nie ma wolności dla wrogów wolności” to rozsądna dewiza.

  250. NeferNefer
    4 czerwca o godz. 18:28

    Nefciu,
    Kaczynski bredzi. A jesli nie „bredzi”, to przypomina kosciolkowym, ze maja byc z nim, a nie sie rakiem wycofywac z wspolpracy z nim i z PiSem.

    W sumie fatalnie dla nas wszystkich, bo to ustawia kkat, w roli przeciwstawiajacego sie Kaczynskiemu i PiSowi. Fatalne rokowanie na przyszlosc, bo daje kkat szanse na wyzofanie sie na pozycje „represjonowanego” przez PiS….

  251. lonefather
    4 czerwca o godz. 20:41

    Nic takiego nie wyczytałam, oprócz obrzydliwego lizusostwa. A gdyby społeczeństwo nie było przeżarte do szpiku mentalnością kosciółkową to PiS by dzisiaj inaczej wyglądał. Psia mać.

  252. A cóż to znowu za szopka, co to za jakieś psychodeliczne Dziady? W dniu kiedy Europa krwawi po kolejnej barbarzyńskiej jatce, grupka wyalienowanych antyklerykałów delektuje się jakąś absurdalną scenką o (katolickim) Holokauście? Cyklonie B? O strachu? To liberalny, postępowy Zachód dzisiaj żyje w strachu. Wolę już siedzieć w tym polskim, zaściankowym ciemnogrodzie, jedyny strach jaki mnie dzisiaj dopadł, to taki, że weekend i wino zbyt szybko się kończy.

  253. @ Rogger77
    Gratuluję spostrzegawczości i głębi refleksji. Co do wina.
    Takich wpisów na dłuższą metę nie toleruję, bo jestem nietolerancyjnych dla takich wpisów.
    JK

  254. Na marginesie
    4 czerwca o godz. 20:15
    Na marginesie
    4 czerwca o godz. 20:36

    „nie lękajcie się” Lolka jest wewnętrznie skłamane. Brak lęku oznacza też – i zwłaszcza – brak lęku przed bozią. Jednak bozi ma się człowiek lękać, musi się lękać, a ten lęk jest animalny – jak powiedziałby lolek polityki i skrzywienia – Kaczyński Jarosław. Każdy katolik rodzi sie i umiera „w bojaźni bożej”. A zawołanie/przekleństwo/przysłowie: „bój się boga” rządzi u katolika wszyskim, a i niekatolika zaraża.

    Zresztą, co po wielokroć ujawnia psychologia głębi, prawidłowy wyznawca musi – i żyje – lękiem i w lęku. Dlatego też – co celnie przywołałaś rysunkiem komenującym nieusuwalność ograniczenia użycia rozumu przez wyznawcę, a co wywołało agresję cymbała – Lolek gadał, ale byle co. To w Kościele kat nieodrodne i niezmienne: nierozumienie człowieka, przy nieustannym gadaniu, że się go rozumie. A wskutek nierozumności stawia Lolek z resztą swoich podlolków, skrzywione żądania, ma bezczelne uroszczenia i zamienia je w rzeczywistość pełną lęku, bo jest to rzeczywistość odcięcia się czowieka od siebie samego na rzecz urojonego obrazu.

  255. @Jacek Kowalczyk
    „Takich wpisów na dłuższą metę nie toleruję, bo jestem nietolerancyjnych dla takich wpisów.”
    A jakie wpisy Szanowny Pan łaskawie raczy tolerować? Czyżby tylko te zgodne ze znaną zasadą tolerancji: „jesteśmy tolerancyjni dla poglądów innych pod warunkiem, że są zgodne z naszymi poglądami”?

  256. @Rogger77
    Na Pana poziomie – trafnie Pan to odczytał.
    Pan nie ma poglądów, pan ma za złe.

  257. wiesiek59
    4 czerwca o godz. 20:37

    To co czytamy, to nas kształtuje….

    Teraz to mówisz o bardzo rzadkim gatunku człowieka. Powszechność działa inaczej i dlatego te skutki, oraz dlatego ten i ów pisze książki, żeby powszechność jakoś zmądrzała. Taka nadzieja.

    Mam od tego ścieklicę, jak ktoś ma takie uroszczenie co do cierpień: byłem więźniem Jaruzelskiego, oraz że była jakaś wojna polsko-jaruzelska. Bezczelność takich oświadczeń wobec brutalności wojny realnej jest tego rodzaju, że od razu mi spada aprioryczny szacunek dla rozmówcy i takiego bezczelnego oświadczyciela.
    Być „więźniem Jaruzelskiego”, to być na wczasach peweksowskich wobec bycia więźniem Pinocheta i pozostałych prawdziwych drani, a nie drani mniemanych i nadmuchanych. Po to, by z siebie robić mniemanego bohatera czy osobę wyższej miary wobec niskiego Generała.

  258. Jacek Kowalczyk
    4 czerwca o godz. 21:16

    Zielone Świątki, wszystko zamknięte, na stację benzynową może być za daleko.
    Umówiłam się, że po kąpieli czytam dziecku bajkę, w międzyczasie zerknęłam na komentarze.
    Cieszę się, że jednak dotrzymam słowa.

  259. @Jacek Kowalczyk
    „Pan nie ma poglądów, pan ma za złe.”
    Hmm, być może mój komentarz mógł sprawiać takie wrażenie, jakbym miał za złe. Ale przecież tego rodzaju postawa nie powinna dziwić na tym blogu, gdzie znaczna część treści to demonizowanie i mieszanie z błotem innych. Weźmy dla przykładu fragment jednej z powyższych wypowiedzi: „Mnie codziennie obraża widok koszmarnych krucyfiksów na ścianach szkół i urzędów, ale moje obrzydzenie na widok religianckiej pornografii nikogo nie wzrusza.”
    Parafrazując znany cytat: „Dostrzegasz źdźbło w oku brata swego, a belki w swoim oku nie widzisz”?

  260. Rogger77
    4 czerwca o godz. 21:30

    Co do raczenia tolerowania, zamiast z beczelnością lenia i prowokatora niechcącego dialogu ale konfliktu, powienieneś był, demonstrując porządność, zapoznać się z blogiem. On doskonale wyjaśnia, co, kogo i na jakich zasadach, raczy tolerować zarówno Jacek Kowalczyk, każdy z osobna i blog jako środowisko społeczne.
    Na nędzę wpisów jakie produkujesz, jest należna reakcja.

  261. @Rogger77
    Jeśli Pana coś tu uraża, to po co Pan tu zagląda? A nie jest to pierwszy raz.
    Ja w przytoczonym cytacie dotyczącym osobistych wrażeń nie widzę nic złego.
    Nie dam się wciągnąć w dalszą wymianę zdań, bo szkoda mi czasu. Proszę założyć własny blog i tam pilnować porządku.

  262. Lewy,

    głupio mi, bo przed wpisem miałem dziełko Tatarkiewicza w ręku
    (zdaje się, że w wymianie epistolarnej z Tobą takiej wpadki nie popełniłem).
    Rumienię się, ale sprostowanie twoje uważam za cenne, bo zmusi mnie ono do większej koncentracji, gdy ponownie zechcę coś paplać na blogu.

  263. Rogger77
    4 czerwca o godz. 21:11

    Byłby pan w stanie określić proporcje strat?
    Ilu ludzi gunie codziennie w Syrii, Iraku, Afganistanie, Libii, Mali, Sudanie, i kilkudziesięciu innych krajach, w porównaniu z kwartalnymi danymi z Zachodniej Europy?
    Czy są to proporcje 1:1, czy 1:100?

    Czy też nie ma pan wiedzy i posługuje się sloganami propagandowymi?
    Kalizm nie rozwiązuje żadnego problemu…..

  264. @Tanaka
    No niech będzie, zapoznałem się co nieco z zasadami blogu, wyrażonymi przez niejakiego Tanakę, cytuję poniżej:

    „Głos ateistyczny, wolnomyślicielski, autentyczny – oparty na zasadach racjonalności i dowodów nauki, jest bardzo potrzebny w przestrzeni publicznej. Bez głosów różnych i wolnych, ograniczanych jedynie przez racje rozumu i przyzwoitości, jałowieją i zwyczajnie głupieją ludzkie umysły – i całe społeczności. Tracą ciekawość i tracą środki obrony siebie.
    Nikt tu jednak nie ma nic oficjalnego do wykonania. Żadnego „ratujmy Ojczyznę”. Przeciwnie – każdy mówi, co chce, a mówiąc, sam się przedstawia. Jako ktoś, kto przyciąga, zaciekawia, wnosi więcej niż bierze, lub jako ktoś, kto sobą odbiera i odpycha. A jeśli z tego, przy okazji, wyniknie co dobrego na tym wyższym poziomie – to i dobrze.”

    No więc co z tymi zasadami? Każdy mówi co chce, nieważne czy przyciąga lub odpycha, czy też każdy mówi co chce pod warunkiem, że jest to miłe dla naszego ucha? „Żadnego ratujmy Ojczyznę”, czy może jednak „wara wrogom od naszego bloga, naszej ateistycznej Ojczyzny”?

  265. @Jacek Kowalczyk
    Czy ja podniosłem że coś mnie uraża? To przecież Pan zadeklarował brak tolerancji dla tego rodzaju wpisów jak mój, które najwyraźniej są dla Pana kamieniem obrazy. Ja tylko wykazuję podwójność standardów, jeśli już mówimy o obrazie.

  266. @wiesiek59 Bynajmniej nie mam zamiaru targować się o liczbę istnień ludzkich, czy więcej ginie w Zachodniej Europie, czy też w Syrii lub Afganistanie. Ja tylko napomknąłem, że jakoś tak bezpieczniej się czuję w tej zaściankowej, katolickiej Polsce. Czyżby to również było dla kogoś kamieniem obrazy?

  267. Bracie @Roggerze, pora na kompletę i lulu, bo Ci opat wyznaczy dodatkową pokutę.

  268. Tanaka
    4 czerwca o godz. 21:37

    Psychologia i socjologia rozszyfrowała już wiele mechanizmów zachowań ludzkich.
    Trzeba je- te wyniki- upowszechniać.
    Co staram się w moim wąskim zakresie czynić.
    Efekty sam obserwujesz.
    Głoszenie prawdy niekoniecznie croni przed ostracyzmem, czy insynuacjami.

    Kwestia siły przebicia, czy inteligencji odbiorców treści?
    Szkoda mi ludzi ginących za cudze interesy.
    A jeszcze bardziej tych, którzy popierają idee pogarszające ich status życiowy.
    Tak jak tych naszych z „Solidarnosci”
    Na pewno, nie OTAKE POLSKE walczyli….
    Choć bardzo nielicznej garstce się jak zwykle udało załapać.
    Na benefity.

  269. Jacek Kowalczyk
    4 czerwca o godz. 10:41
    „Nieszanowny Panie!
    Ta „nieszanowność” wynika wprost z prezentowanej tu przez Pana wielokrotnie myśli etycznej, która jest dość obrzydliwa i obraźliwa dla rozumu”.

    Powtarza Pan tę krytyczną opinię od tak dawna, że straciłem już nadzieję, iż doczekam się jej rzeczowego uzasadnienia. Ponieważ jednak bardzo ubolewam nad faktem, iż owa myśl etyczna, pochodząca z Biblii, jest „obrzydliwa i obraźliwa” dla Pańskiego rozumu, pozwolę sobie w ramach życzliwej pomocy, spróbować złagodzić te nieprzyjemne doznania estetyczne.

    W styczniu 2015 zachęcał Pan czytelników bloga, do obejrzenia filmu o Romanie Fristerze, zmarłym dziennikarzu Polityki. Ostrzegał Pan: „to bardzo szczególny dokument, (…) wstrząsający, poruszający”. Do tych, którzy obejrzeli, mam tylko jedno pytanie: jak można nadal wierzyć w Boga”.

    Zgodnie z Pana oczekiwaniami, większość tak zwanych ateistów, zgodnie przyznała po jego obejrzeniu, że nie można. Przekaz był dziecinnie prosty: od istniejącego Boga oczekiwałby Pan natychmiastowej reakcji wobec zbrodni Holocastu.

    W czerwcu tego samego roku, w reakcji na opieszałość czynników kościelnych, w obliczu coraz liczniejszych doniesień medialnych, o ofiarach nadużyć seksualnych księży, pytał Pan, nie bardzo wiem kogo: „Kto odpowiada za produkcję takich ułomnych kapłanów? Gdzież Duch Święty, niezbędny przecież przy wyświęcaniu na księdza? Czyżby był równie ślepy jak seminaryjni nauczyciele i głuchy jak biskupi?”.

    Zakładam, że do wyrażenia tych, przepojonych silnymi emocjami refleksji, skłoniła Pana elementarna ludzka wrażliwość. Niewątpliwie wszystkie osoby miłujące prawość są zbulwersowane, analizując bądź przypominając sobie relacje, o takich niewyobrażalnych zbrodniach.

    Jednak w pełni dojrzały człowiek, nie zatrzymuje się na etapie zadawania pytań lub wyrażania krytycznych opinii na temat niepokojących go zjawisk. Stara się też znaleźć satysfakcjonujące odpowiedzi, których poszukuje w różnych źródłach. Niestety, większość ateistów krytykujących Boga, za brak reakcji na doznawane przez ludzi cierpienia, nie zamierza w ogóle zapoznawać się z przygotowanym przez niego na kartach Biblii uzasadnieniem, takiej jego pozornej bierności. A nawet jeśli próbują się z nim zapoznać, napotykając nie adekwatne do swoich oczekiwań wyjaśnienia, pochopnie je odrzucają. Niektórzy posuwają się jeszcze dalej. Nazywają przewidziane przez Stwórcę radykalne rozwiązanie problemu, narastającej w relacjach miedzy ludzkich niegodziwości – nie etycznym bądź nawet zbrodniczym. Czy mają rację ?

    Rzecz jasna, dla uważnych obserwatorów nie ulega wątpliwości, że najczęściej to sami ludzie krzywdzą drugich. Co zatem czeka osoby, które nie chcą się zmienić i uparcie dopuszczają się zła ? Pismo zapowiada: „Ludzie prawi ziemię posiądą, uczciwi rozmnożą się na niej; Niegodziwi zaś zostaną z ziemi wytraceni, z korzeniami wyrwie się przewrotnych”.

    Kiedy już obecny system rzeczy — przesycony chciwością, nienawiścią i niegodziwością — spotka zagłada, zostanie utworzony sprawiedliwy nowy świat i na ziemi zapanuje pokój. Bóg nie chce, by ktokolwiek zginął, dlatego wyraźnie informuje, co zamierza zrobić.
    Jehowa nienawidzi niesprawiedliwości, dysponując więc potrzebnymi środkami, zamierza położyć jej kres. Wyznaczył nawet dzień, w którym wykorzeni na całej ziemi, wszelkie jej przejawy. Uczyni to w jednej chwili, i raz na zawsze.

    Czy nie tego pragnęliby wszyscy uczciwi ludzie ?

    Jeżeli ateiści mają lepszą propozycję, na skuteczne uwolnienie ludzkości od trapiących ją problemów, zachęcam do aktywniejszego propagowania tego pomysłu. Być może Jehowa poprze to rozwiązanie. Może Gospodarz ma jakąś ciekawą koncepcję ?

    Może uda się zapobiec temu „obrzydliwemu i obraźliwemu” dla jego rozumu, radykalnemu rozwiązaniu. Zapewne tutejsi stali bywalcy, świetnie wykształceni na sposób świecki, zdolni są nie tylko do bezowocnej krytyki, ale też potrafią wymyślić coś wartościowego. Spragniona sprawiedliwości część ludzkości czeka. Do dzieła !

  270. @dezerter83
    Rozumiem, że to Pański ostatni, pożegnalny wpis. Jestem wzruszony tą chwilą.

  271. Rogger77
    4 czerwca o godz. 22:07

    Rozsądek nie jest kamieniem obrazy.
    Ideologia ślepa na zagrożenia, owszem.
    Nasi sąsiedzi mają bardzo pragmatycznych, rozsądnych, i posiadających pewną wiedzę na temat psychologii, socjologii, czy kulturoznawstwa polityków.
    Stoją twardo na ziemi interesów narodowych.

    Być może dlatego, że nie mieszkają na strzeżonych osiedlach, i nie poruszają sie w konwojach pancernych limuzyn z ochroną?
    Tak jak naszym się zdarza….

  272. Na marginesie
    4 czerwca o godz. 19:50

    Mi nie musisz tłumaczyć, ja też dostaję cholery od tego co się dzieje w Polsce. Jeszcze rozumiem, że może za komuny to był właśnie ten „gen przekory”. Potem była religia w szkole, o której niedawno zresztą mówiła Łętowska, że ona jako rzecznik zakwestionowała legalność wprowadzenia (o czym nie wiedziałam). Ale TK uznał że było legalnie. Takiego TK właśnie bronimy. Szkoła mnie już nie dotyczyła, ale zaczęło mnie wnerwiać że wszędzie zaczynają się wciskać kościelni, a telewizja i prasa (nawet wyborcza) codziennie cytowały co powiedział jakiś biskup. Kiedy narzekałam, słyszałam „A co ci to przeszkadza”. No właśnie przeszkadzało. Ale nikt nie protestował więc mamy co mamy. Pamiętam jak Pieronek w kółko kogoś obrażał, że beton feministyczny, i coś o kwasie solnym, albo że nadaje się do dojenia krów. A teraz Pieronek to ten „dobry” biskup. Nie protestowaliśmy wtedy, więc zjedli nam rękę. Z religią nie ma kompromisu po dobroci.

    Trudno zresztą o kompromis między faktami a fantazją. Albo są zmiany klimatu albo ich nie ma. Albo jest ewolucja, albo jej nie ma. Albo bóg jest albo go nie ma. O ile w tej pierwszej kwestii nie ma kompromisu, bo trzeba działać a nie chować głowę w piasek, to w ostatniej być może potrafilibyśmy sobie nie wchodzić w drogę. To znaczy oni muszą przestać nam wchodzić w drogę, bo ja nikomu w drogę nie wchodzę.

    Gdyby chcieli to oczywiście daliby radę nas zaakceptować bez, jak pisze Tanaka poczucia wyższości, pogardy, ledwo maskowanej „katolickimi wartościami”. W końcu skoro tacy jesteśmy, to ten ich bóg takich nas pewnie chciał. Do czegoś mu byliśmy potrzebni. Znajomy mi głęboki religiant powiedział, że na pewno kiedyś dojdzie do kapłaństwa kobiet i wtedy kościół jakoś to wyjaśni. A dopóki co on wierzy że kobieta nie ma odpowiedniej łaski. Czy czegoś tam. Ale potem ta łaska jej się magicznie pojawi.

    To znaczy mi to wisi jak oni sobie to wyjaśnią, ale piłka jest po ich stronie. A jak ktoś chce tu przyjść i opowiedzieć że szanuje wiarę religijną, to jego broszka. Ale nie mam zupełnie ochoty, aby mi ktoś mówił co ja mam szanować. I co generalnie myśleć. Więcej mówisz, więc więcej Ci się dostaje. Dużo więcej niż Tanace czy pombockowi. Ciekawe, ciekawe.

  273. @dezerter
    „Ludzie prawi ziemię posiądą, uczciwi rozmnożą się na niej; Niegodziwi zaś zostaną z ziemi wytraceni, z korzeniami wyrwie się przewrotnych”
    Jehowa osobiście wytracał niegodziwych i przewrotnych wyłącznie w antycznych bajędach. W bliższych nam czasach, trud ten brali na siebie jego wierni wyznawcy. Macie może już kogoś na liście? Czy aby rączki nie świerzbią?

  274. gotkowal
    4 czerwca o godz. 22:33
    „Macie może już kogoś na liście? Czy aby rączki nie świerzbią?”

    Niestety nie odpowiem Ci na te głupie pytania. Nie zamierzam zakłucać wzruszenia Gospodarza, po moim ostatnim wpisie.

  275. @Jacek Kowalczyk
    Przepraszam za wpis adresowany do dezertera, to się więcej nie powtórzy. Ten synkretyczny bełkot gwałtownie podniósł mi ciśnienie.

  276. Rosa91b
    4 czerwca o godz. 21:54

    Się tak nie stresuj, bo sobie odbierzesz frajdę z dyskusji na blogu. Pomyłka, ludzka rzecz.

  277. @izabella
    4 czerwca o godz. 22:28
    Mogłabym bez problemów podpisać się pod twoim tekstem, bo zgadzam się z każdym słowem.
    To jest to co napisałam Jibie -dlatego mamy to co mamy, bo większość jest winna zaniechania, nie chciało im się protestować więc się poddali i teraz już nie odróżniają rzeczywistości tworzonej od realnej.

  278. Nadejszła wiekopomna chwila…

    Na pożegnanie wszyscy razem: czuj czuj czuwaj, czuj czuj czuwaj, czuj czuj czuwaj! Z całego serca pełnym gazem…

    No i nie dowiem się już chyba nigdy, dlaczego „wielkie potwory morskie” (dinozaury?) wyginęły.
    Na moje pytanie w tej sprawie dyżurny ŚJ odpowiedział onegdaj, że
    „Nie wiadomo, czy utrzymały się aż do czasu, gdy został stworzony człowiek…”
    A dlaczegóż to się „nie utrzymały”?
    Nie były dobre?
    „tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju. Bóg widząc, że były dobre, pobłogosławił je tymi słowami: «Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi».

    To może i dla archeopteryksa znajdzie się miejsce w Biblii, i dla trylobita, i dla wielkiego permskiego wymierania?
    Czy był tylko jeden Potop?
    Bozia trenowała, próbowała, a jak nie wychodziło albo żarło za dużo, to trach – asteroidą albo wulkanem, albo zmianą bieguna?
    Ale przedtem wybierała owe 144 tysiące (innych gatunków) co dostawały szansę życia w kolejnym raju.
    Tylko opisać tego nie miał kto. Poza paleontologami.
    I tak się te próby ciągną do tej pory…

  279. @NeferNefer
    wrócę do twojej odpowiedzi na moje pytania gdzieś tam wyżej.
    Coś z prawdy w tym zalinkowanym tekście jest, ale to takie jakieś dziurawe i winą obarcza praktycznie jedną stronę – rodziców, a to chyba nie tak.
    Tak zwane „wychowanie młodzieży” to proces złożony i powinien być skoordynowany na wszystkich płaszczyznach, żeby być sukcesem. A nie tak, że każdy burek ciągnie w swoją stronę, bo wtedy zwycięża największy i najsilniejszy burek.
    Mnie jest trudno ocenić, bo mam za mało danych – te 27 lat poza Polską swoje robi.

  280. @izabella
    4 czerwca o godz. 22:28

    Słusznie prawisz, zgadzam się co do joty.

  281. wiesiek59
    4 czerwca o godz. 22:11

    Kiedyś, pewien dummny robotnik ze Stoczni Gdańskiej, tak jest, tej świętej kolebki, oświadczył mi, że on będzie – z kolegami – likwidować komunizm w Polsce. No i zlikwidował. Po czym kapitalizm zlikwidował robotnika.
    Ten przypadek likwidaci był dosłowny i bolesny. Obserwacja z półdystansu (byliśmy znajomymi), który w ramach robociarskiej dumy kradł ze Stoczni co tylko miał ochotę, wywalony z niej przez kapitalizm, pałętał się i degradował do pozycji pakowacza jakichś zapinek do kabelków, do woreczków, w czym nie miał szans się zrównać z automatyczną pakowaczką. Nie wyrabiał, zapieprzając po 16 godzin dziennie przez 7 dni w tygodniu. Miał dniówkę: wsadzić do woreczków, po 10-20 sztuk, około tony zapinek. NIe wiem ile ich było w sztukach, ale pewnie ze 100 tysięcy, a może trzysta.
    Dostał od tego udaru, jao warzywo nie był już nikomu do niczego potrzebny, więc zmarniał w nędzy, brudzie i upodleniu. Jak się skończył przyjechała żona, z drugiego końca Polski, której się znudził, jak tyko go ze Stoczni kapitalizm wywalił. Przyjechala przypilnować, żeby mieszkanie, co je dostał od komuny, wpadło w jej, a nie cudze ręce.

    Tak dumny stoczniowiec pokonał komunę. Żeby Szczepkowska Joanna mogła wesoło obwieścić w telewizji, że właśnie komuna się skończyła.

  282. @NeferNefer
    No i nie wiedziałam, że Starachowice są tak ważne dla historii kraju i wydały tak wiele żon i mężów stanu. 🙂
    A mnie się ostatnio śnił Gosiewski ( apage satanas!) który nie chciał mojej mamie zapłacić za opiekę nad psami co mnie tak wkurzyło, że się obudziłam.

  283. UWAGA KOMUNIKAT
    Informuję, że jehowita dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum. Jego jedynym celem jest zawodowa działalność polegająca na szerzeniu religianckich bzdetów.

  284. Tobermory
    4 czerwca o godz. 22:50

    Dinozaury nie utrzymały się do naszych czasów, bo nie wpieprzały snickersów. Każdy głupi to wie: nie jesteś sobą, zjedz snickersa.
    No i przestaly być sobą.

    Z @ dezerterm tak samo: nie może zostać sobą. Więc jest dinozaurem.

  285. Ewa-Joanna
    4 czerwca o godz. 22:59

    Sen z Gosiewskim to był sen erotyczny?

  286. Człowiek sobie spokojnie ogląda Facetów w czerni a potem wraca na blog a tu same kwiatki :/

  287. NeferNefer
    4 czerwca o godz. 20:47

    Mam wrazenie, ze TY patrzysz na tak zwane „dzis”, a Jaroslaw patrzy na popopojutrze…., czyli na to co moze zajsc, nie jutro, nie pojutrze, nie popojutrze, czy popopopojutrze, tylko za rok, czy za poltora roku, lub dwa lata… moze zajsc …

    I w/g mnie, to wlasnie jest sedno zalinkowanego przez Ciebie przekazu. I Kaczynski zdal sobie sprawe z tego o czym ja nieustannie pisze, ze Kaczynski zdobyl wladze, przy wspoludziale kkat. I teraz, gdy kkat zaczyna sie rakiem wycofywac ze wspolpracy z JarKaczem, to Kaczynski go napomina, zeby nie zostac samemu.

    Ale mozesz, tylko mozesz, moimi oczyma dostrzec co ja widze, a mozesz „olac” te wszystkie „popopopopopo” i widziec tylko „wczoraj/dzis/jutro”, nie „widzac” skutkow jakie beda „popopopopojutrze”… Mozesz…

    Powodzenia, w zyciu zawodowym i osobistym…

  288. @Tanaka
    4 czerwca o godz. 23:03
    Tanaka, ty zboczeńcu!
    Takie obrzydliwości wypisywać, a fuj!

  289. Czytam ja se czytam… i widzę, że zapodałam musztardę po obiedzie.
    Czyli kolejne epitafium dla dezertera 😉

  290. Jacek Kowalczyk
    4 czerwca o godz. 22:15

    Ja się pożegnania po dezerterze niespecjalnie spodziewam.
    Ale też sie, poniekąd, wzruszam. Tym, że – jak zwykle – ten religant jehowicki, przeinacza, przeflancowuje, manipuluje, zamienia pojęcia; kłamstwo w prawdę i prawdę w kłamstwo, oraz niemożebnie bredzi.
    Jego niewiedza, głupota i zakłamanie są tak demonstracyjnie substancjalne dla jehowickiej odmiany umysłu skrzywionego, a kompulsja włażenia tu i siania bredni tak silna, że prawie rozczulająca.

  291. lonefather
    4 czerwca o godz. 23:10

    lonek

    Ale co Kaczyński może zrobić kk? No co? Napomnieć może albo poprosić ładnie. Jak w całej Polsce księża z ambony powiedzą żeby nie głosować na PiS to będzie miał pozamiatane więc nie nazwie nikogo z nich szambem, obrazić się nie może. Popopopopopojutrza to on może nie doczekać a organizacja kk jest świetnie wyszkolona na przetrwanie wszelkich zawieruch politycznych. kk się zawsze wyżywi.

  292. Ewa-Joanna
    4 czerwca o godz. 23:11

    No nie, czemu..? Gosiewski to był znany podrywacz, a sen erotyczny z nim w roli głównej to jak sen o Rocco Siffredim albo jakimś podobnym wyczynowcu. Miał dwie wielkiej smaczności żony, co musi o nim dobrze świadczyć. A siłę świadczenia podkreśliła druga żona, żądając od państwa polskiego ekstra wynagrodzenia za upadek poległebo pod Smoleńskiem męża. Zdaje się, że swoje straty i utratę korzyści z męża wyliczyła na 3,5 miliona złoych, podczas gdy inni stratni dostawali po jakies 200 tysięcy.
    Sama rozumiesz, jaki to musiał być mężczyzna. Nic, tylko o nim śnić.

  293. @izabella 4 czerwca o godz. 22:28

    z religią nie ma kompromisu po dobroci

    Dokładnie o to chodzi. I to wynika zresztą z samej istoty religii, a w każdym razie na pewno religii monoteistycznej. Ona opiera się na przekonaniu, że posiadła jedyną Prawdę. Bez tego przekonania, nieustannie umacnianego, religia straciłaby skuteczność, dlatego nie może sobie pozwolić na kompromis. Dopóki wyznawcy mamroczą pod dyktando „ty jesteś Drogą, Prawdą i Życiem” i rozpływają się w uwielbieniu, dopóty religia nie daje żadnej szansy na współpracę, tolerancję i swobodę wyboru. Ani nawet na rozsądny dialog. Religia po prostu nie przewiduje takiej możliwości. Jeśli religia nie rwie się do władzy absolutnej i nie terroryzuje społeczeństwa, oznacza to tylko tyle, że (chwilowo) nie ma takiej możliwości, bo jest za słaba.

    Pisał o tym zresztą całkiem bez ogródek Tadeusz Bartoś, były dominikanin.
    http://tadeuszbartos.natemat.pl/106805,kosciol-a-demokracja

  294. @Tanaka
    4 czerwca o godz. 23:22
    Śniadania przez ciebie nie zjem, bo mi się cofnie! Odczep się już pliiiiiz! 🙂

  295. Rogger77
    4 czerwca o godz. 21:59

    Ślicznie mnie cytujesz. Ja siebie, u siebie, czytam, bo sam nie umiesz czytać. Stoi jak byk: „każdy mowi co chce, a mówiąc, sam się przedstawia”. Jak się kto przedstawia jako dureń albo troll – wolno mu, jako gadającemu co chce – zaś innym wolno robić z durniem i trollem co należy, gdy się tak przedstawia.
    Masz też napisane o dowodach nauki, rozumie ograniczającym bredzenie, racjonalności i tak dalej.
    Ogranicz własne bredzenie, uruchom rozum i będziesz zadowolony. I nawet może blog też z Ciebie będzie zadowolony. Jak wiadomo, „nieznane są ścieżki Pana.” Niesporczaka, oczywiście. Którego zapomniałeś zacytować.

  296. NeferNefer
    4 czerwca o godz. 23:17

    Jesli kkat sie nie poslucha teraz, to az sie zdziwisz, co Kaczynski bedzie w stanie zrobic kosciolkowi. Zwlaszcza teraz, gdy juz ma praktycznie pelnie wladzy…

    Predzej zobaczymy, jak sie kkat sprytnie ugnie i przyklasnie Kaczynskiemu, niz to, ze sie Kaczynskiemu przeciwstawi.

  297. Ewa-Joanna
    4 czerwca o godz. 23:30

    Kto zjada śniadanie na kolacje, na pewno oglądał film „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”.
    „Mleczarnia ma najszybszy transport. Bo mleko się zsiada”.

  298. Na marginesie
    4 czerwca o godz. 23:30

    Wszystko, co ludzkość uzyskała wobec religii, wszelkie prawa człowieka, równości, demokratyczności i wolności, musiała z religii wyszarpywać, wielkim dla siebie kosztem. Jak się nie wytłucze,religia sama nic nie da.

  299. Na marginesie
    4 czerwca o godz. 23:14

    Taka kolejna kolejność.

  300. NeferNefer
    4 czerwca o godz. 23:07

    jeszcze lepsze skutki daje oglądanie filmu „Zabili go i uciekł”, a następnie powrót na blog. Lepiej się wtedy czuje, że niektórzy właziciele powinni na blogu wąchać kwiatki od dołu.

  301. Siffredi i Gosiewski – obaj rocznik 1964, ale ten drugi miał mniej więcej taki sex-appeal jak inny „gwiazdor” włoskich komedii erotycznych – Alvaro Vitali

    https://www.youtube.com/watch?v=AWLIchZJioA

  302. Ewa-Joanna
    4 czerwca o godz. 22:54

    Kształtowanie społeczeństwa obywatelskiego legło odłogiem i napuszczono kk do polityki, w sposób służalczy i czołobitny. Rodzice zagonieni za pracą, wiążący koniec z końcem, wysokie bezrobocie, wychowanie puszczone samopas, każdy musiał dbać o siebie sam bo państwo przestało dokładać. Więcej oczywistościomądrości nie wydumam bo się późno robi. A do tego nieszczęście ojczyzny że wpuszczono do polityki Kaczyńskiego z jego parszywym charakterem.

    Gosiewski, yyyyy. Współczuję 🙁

    @lonek

    O ile kk zwietrzy co mu się bardziej opłaca to się dalej przyłączy bo nie sądzę że ugnie. Dalej nie widzę co Kaczyński może zrobić kościołowi i jego tubie propagandowej z którą musi się liczyć. Kaczyński ma pełnię władzy ale świeckiej, czarnym nie podskoczy. A niech zamknie jednego księdza… chociaż właściwie należałoby tego sobie życzyć.

  303. Tobermory
    4 czerwca o godz. 23:52

    Widzę, że nie wierzysz w człowieka, koleś. A trzeba. Jego obie żony wierzą. I jaką karierę zrobiły.

  304. @Neferko

    Ja nie o tym, na co wyglada, tylko o tym co faktycznie nastapi.

    A poza wszystkim, to odpalilem sobie Willa Smitha, znaczy sie faciow na czarno i sie bawie… A co bedzie, to musi sie stanie. Dobranocka.

  305. @NeferNefer
    5 czerwca o godz. 0:03
    Zła byłam! Nie dość, że zaniedbał psy i łaziły zabiedzone po ulicy, to potem nie chciał zapłacić za opiekę nad nimi pod pretekstem, że za grube, bo zostały przekarmione! Nawet po śmierci i we śnie – drań.

  306. Tanaka
    5 czerwca o godz. 0:03

    W czlowieka wierzyc?

    No to juz zakrawa na ekstra ekstrawagancje!

    Dobranocka, jutro poczytam co napiszesz, a teraz ide papatki… Najlepszego!

  307. Ewa-Joanna
    5 czerwca o godz. 0:16

    Cały on, wypisz wymaluj :/

  308. wbocek
    4 czerwca o godz. 9:37

    przeczytalam Twój wpis i obejrzałam kilkanaście zdjęć znanej mi okolicy. Znanej mi z lat 60., przechodzonej wzdłuż i wszerz w tamtych latach, gdy morze od scieżki oddzielał dość gęsty las, w którym słychać było morze, ale ani go widu. Mam na myśli odcinek od Sianożęt do Ustronia Morskiego. Przez kilkanaście lat morze zabrało wielki kawał lądu z lasem: byłam tam w ub. roku i smutno mi się zrobiło, choć wiem, że to nie człowiek, a natura zrobiła swoje.
    Lekko Ci zazdrościłam ( i nadal zazdroszczę) możliwości podziwiania tej prawie nieskażonej ręką ludzką przyrody, podziwiania jej nie z okien samochodu, ale z roweru, z wiatrem we włosach; krzepy, z jaką pedałujesz po okolicach i wiosłujesz na swojej łódce Bols z jamneńskimi falami, które mnie przerażają, ale i zachwycają.
    Miałam ostatnio okazję sporo pojeździć na rowerze, takiej holenderce, popularnej na pograniczu; wdłuż kanałów holenderskich z infrastrukturą dla rowerzystów, której tu w Polsce możemy pozazdrościć. Choć jak widać z Twoich zdjęć, sytuacja się zmienia i ścieżki rowerowe są i u nas coraz popularniejsze.
    Zrobiłam na rowerze kilkadziesiąt (około 80 km ) w cztery dni, podziwając okoliczności przyrody, ptactwo wodne, młyny nadrzeczne, romantyczne mostki i kładki przerzucone nad rzeczułkami i czuję, że zasłużyłam na medal (chyba sama sobie przyznam i nie odmówię nadania), zaliczając dwie wywrotki w pokrzywy i bolesny zjazd ze ścieżki zakończony wywrotką i wielkim plastrem na nodze.
    Tak, wiem, zrobiłeś tyle km w jeden dzień, ale ja takich wycieczek rowerowych nie robiłam lat ….hohoho, a może i dłużej.
    Inna rzecz, że jeździłam po bardzo płaskim terenie; żadnych pagórków i wzniesień; jechało się jak po maśle rowerem, który bardzo przypominał Twoje konstrukcje i przeróbki.
    Miałam okazję wypróbować na własnych nogach korzyści płynące z podobnych do Twoich rozwiązań technicznych i jeszcze bardziej jestem entuzjastką roweru z nisko umieszczoną ramą.
    Chwała konstruktorom-amatorom i ich rowerom!
    Ament.

  309. @Tanaka
    „Jak się kto przedstawia jako dureń albo troll – wolno mu, jako gadającemu co chce – zaś innym wolno robić z durniem i trollem co należy, gdy się tak przedstawia.”

    No to pięknie się teraz Kolego przedstawiłeś, chociaż podziwiam samokrytykę.
    Kończę tę dyskusję, bo jak już epitety lecą, to znaczy że argumentów merytorycznych brak. O racjonalności i dowodach naukowych możemy jeszcze kiedyś podyskutować, jak już opadną negatywne emocje.

  310. Patrząc z zewnątrz (chodzi o sposób, a niekoniecznie o lokalizację) widać, iż człowiekowi łatwiej zajmować się szczegółami niż ogółami. Może dlatego, iż łatwiej je pojąć, a może dlatego, iż wydaje nam się, że możemy nad nimi zapanować. Ogół postrzegamy jedynie mimochodem, kątem oka. I traktujemy jak coś od nas niezależnego, np. jak pogodę.

    Kaczyńskiemu chodzi tylko i wyłącznie o kasę. Nie o władzę – on się władzy panicznie boi. Nie ma najmniejszego pojęcia co może/powinien z nią robić (w poprzednim okresie sprawowania władzy zastopował wszelką działalność państwa) i przeraża go odpowiedzialność. A że rozum ma, więc nauki wyciągnął:
    1. Co pacyfikuje lud lepiej niż policja? Wiara. A więc „kupuje” kk, daje mu wolną rękę w szkole i przedszkolu oraz paragraf o „obrazie uczuć religijnych” i ma większość z głowy. A mniejszość niech protestuje, bo to przecież demokracja.
    2. Co pochłania mnóstwo pieniędzy z budżetu? Wojsko. A więc stawia na czele oszołoma, który likwiduje wszelkie zakupy dla armii, wyrzuca doświadczonmych żołnierzy i tworzy „armię” szalikowców z kijami.
    3. Co obraca największymi pieniędzmi w kraju? Bank. A więc tworzy SKOKi i stawia poza wszelką kontrolą. I doi tak, że plajtują.
    4. Jak najłatwiej uciszyć przeciwników? Kłamstwem. A więc pierwszy „rzuca kamieniem” i robi to cały czas. Wszystko co czyni i mówi jest kłamstwem. Bezczelnym, świadomym kłamstwem.
    5. Co ze zobowiązaniami międzynarodowymi (np. z UE)? Nic. Zanim oni sie ruszą, on już będzie tak bogaty, że kupi sobie wygodny azyl.

    Wniosek: Obecna sytuacja w Polsce zdarzyła się wielokrotnie w innych krajach. Na ogół kończyła się fatalnie dla kraju – dyktatorek nie mógł opanować swej pazerności i zwiewał dopiero wtedy, gdy wszystko legło w gruzach i lud kończył dzieło zniszczenia. Obawiam się, iż Kaczyński w ogóle nie planuje ucieczki. Polska jest jedynym krajem, którego się mniej boi. Ponieważ nie ma pojęcia o rządzeniu, dążyć będzie do wywołania konfliktu międzynarodowego (wypowiedzi Macierewica i Waszczykowskiego) i oddania Polski „w lenno” np. Rosji, bo „zaborca” watykański nie jest (niestety/na szczęście) zainteresowany. Wtedy spełni się jego marzenie: Bardzo uprzywilejowana pozycja wśród ziomków i brak jakiejkolwiek odpowiedzialności.
    Powyższe dywagacje są – niestety – wysoce prawdopodobne. Wynika z nich też coś pozytywnego: Obecna pozycja Kaczyńskiego jest bardzo niepewna, bo nie ma on żadnego realnego oparcia – wszyscy są kupieni, a cała gospodarka bazuje na obcym kapitale. Wystarczy lekkie wachnięcie koniunktury, by w Polsce zabrakło wszystkiego. I wystarczy jeden odważny głos, który nazwie go kłamcą i nie da się zagłuszyć. Jako pierwszy odwróci sie od Kaczyńskiego kk.

  311. Mała wrzutka.
    Przeczytałem w drodze z Gdańska do Krakowa w pendolino, w wagonie ciszy „O Tyranii” Timothy Snydera; Dwadzieścia lekcji z dwudziestego wieku.(kupione z ostatnią Polityką). Troche tam dla mnie i, dla większości z Was, banałów. Ale to jednak nie są banały dla wszystkich, a szczególnie dla młodych. Wyrywkowo podam kilka tytułów 1.Nie bądź z góry posłuszny 3. Strzeż się państwa jednopartyjnego 4. Weź odpowiedzialność za oblicze świata
    9. Dbaj o język 11. Bądź dociekliwy 20. Bądź tak odważny, jak potrafisz.
    Jest tam wspomniany eksperyment Milgrama (zupełnie jakby anumlik umówił się ze Snyderem).
    Banalność niektórych postulatów Snydera, to takie trochę nawoływanie w stylu : „nie bądź łajdakiem !”, „nie daj się oszukać łobuzom” itp. Ale ponieważ żyjemy w szczegolnych czasach, kiedy to nowomowa stała się normą, kłamcy głoszą „prawdę”, bajki religiantów wypierają teorię Darwina, niemoralne klechy uczą moralności, takie banały jak ten Bartoszewskiego,że „warto być przyzwoitym” nabierają wielkiej wagi, przestają być banalne.

  312. konstancja
    5 czerwca o godz. 1:14

    Konstancjo najumiłowańsza, jak się zakochać, to tylko w rowerzystce (niech mi ćcinowa Neferka wybaczy, mam ciut felerne, ale spore serce: jedno uderzenie na minutę – jak walnie, ludzie się oglądają, więc coś z tym trza robić). Jezu, czytałbym takie opowieści dzień i noc. Rybaczyłem w Ustroniu Morskim w 80-tych latach, więc też trochę teren znam, choć fakt, że na turystykę nie miałem czasu, chyba że do „Aspy” (ówczesna restauracja z piwem i innym paskudztwem). W tamtych latach nieszczęściem były ruskie samoloty z lotniska między Bagiczem a Sianożętami (chyba zarosło trawą i krzakami, bo ze ścieżki nie było widać). Ruscy byli w naszym systemie obrony powietrznej, więc kiedy mieli dyżur w powietrzu, samoloty startowały co minuta. Nim nas pożegnali, wczasowicze z Sianożęt pisali liczne skargi na hałas. Ale mogli pisać na Berdyczów – Ruscy się wynieśli nie przez skargi.

    A co do tych okoliczności przyrody, konstancjo, to sam dla siebie też dopiero wczoraj je odkryłem, jako że wcześniej najdalej byłem w Sianożętach. Raczej tam były wtedy pojedyncze domy prywatne przyjmujące latem wczasowiczów. Teraz metropolia turystyczna to też nie jest – nie ma głównej ulicy jak Mielno, Ustronie Morskie, Dźwirzyno czy Ustka – ale małp, które lubią się ocierać o inne małpy, nie brakuje. Zresztą dziś znów tam pruję, więc spróbuję pstryknąć parę fotek specjalnie dla Ciebie. Zaraz wyjeżdżam, żeby nie wracać, jak przedwczoraj, w nocy.

  313. konstancja
    5 czerwca o godz. 1:14

    Jeszcze Ci chciałem, konstantynopolitaneczko, powiedzieć, że przymorski rowerowy i pieszy szlak, zaczynający się w Mielnie, prowadzi do Chłopów i Sarbinowa lasem (z widokiem na morze jedzie się dopiero kawalątek z Sarbinowa w stronę Gąsek). Wjeżdżasz w las już w Mielnie i prujesz zwykłą drogo-ścieżką bez cywilizacji. Może nawet większy cud niż ścieżka rowerowa do Kołobrzegu – tyle że z tej rowerowej są cud widoki: na prawo – morze, na lewo – cudne mokradła, gęsi i morze irysów.

  314. Właśnie, wiedziałam że coś mi umknęło wczoraj, te pombockowe ścieżki. Piękne okoliczności przyrody, też bym pojeździla, ale naraz tyle nie dałabym rady…

  315. Nie będę wymieniał nicków komentatorów zachwyconych kładzeniem kostki Bauma wśród dziewiczej przyrody ale w moich oczach nie zyskaliście. A nie można przepedałować 25 km zamiast 85? Ścieżki rowerowe w miastach i wzdłuż dróg – oczywiście, w terenie nigdy!

  316. @hetajr
    5 czerwca o godz. 10:45
    W terenie też!
    Specjalnie poleciałam popatrzeć na tę kostkę Bauma – bo nie wiedziałam co to. Wygląda dobrze i przypuszczam spełnia swoje zadanie – likwiduje błoto i różne takie niedogodności, a także zapobiega erozji. Ale to moje zdanie, bo jakoś mi trudno uwierzyć w te dziewictwo przyrody mimo zdjęć ponbocka z pięknymi irysami. A paru durniów na squadach albo terenowych motorach i po przyrodzie.

  317. Dzis rano w Poranku Radia TOK FM, pani Dominika Wielowieyska dluzsza chwile sie zastanawiala, dlaczego PiS nie swietuje 4 Czerwca. Wyborczego zwyciestwa 4 Czerwca…

    Rozne roznosci jej sie z ust ulewaly, poza jedna, ktora w/g mnie jest nie tyle glownym powodem, ale jedynym powodem tego, ze PiS nie tylko nie swietuje 4 Czerwca, co wrecz robi co moze, zeby odwrocic uwage spoleczenstwa od tej daty i tego wlasnie zwyciestwa.

    Powod jest w/g mnie prosciutenki. Chodzi o to, ze zwyciestwo osiagnela Druzyna Walesy!!! A kazdy z „druzynnikow” reklamowal sie i legitymowal jednoczesnie fotka z Lechem Walesa… I obaj Kaczynscy do czerwcowych wyborow 1989 roku, poszli z tymi fotkami z Lechem Walesa i wlasnie od tego faktu fotograficznego, PiS stara sie odwrocic uwage spoleczenstwa.

    Czego pani Dominika najwyrazniej nie potrafi skojarzyc.

  318. Ewa-Joanna
    5 czerwca o godz. 10:59

    Czyli wybrukowanie leśnych dróg i ścieżek uchroni nas przed przywołanymi przez Ciebie troglodytami?

  319. wbocek
    5 czerwca o godz. 8:52
    Właśnie w Sianożetach byłam pierwszy raz na kolonii we wczesnych latach 60. (62-63 rok). W całych Sianożętach były domy drewniane, jedyny budynek murowany, piętrowy był budynkiem kolonijnym. Dzieci spały w wojskowych, wieloosobowych namiotach, kuchnia była w namiocie, wodę pitną dowożono traktorem z beczką, a my chodziliśmy sie myć do morza. Szeroka plaża, piasek, morze- cóż więcej trzeba było dziecku pierwszy raz nad morzem. Może tylko ta dyscyplina, zbiórki, w szeregu lasem do Ustronia, wizyta w kinie (Giuseppe w Warszawie), Kryniczanka w sklepie spożywczym i zakaz spożywania lodów.
    Cały dzień słychać było odrzutowce z pobliskiego Bagicza, ciszę popołudniową, poobiednią zakłócał huk silników.
    Potem byłam jeszcze dwa razy, ostatni raz jako kolonistka w 1969 roku, domy nadal były drewniane, ale zamiast żyta były już domki campingowe. Do miasteczka szło sie nadal dróżką, teraz pewnie rowerową; las był nadal gęsty i słychać było szum fal.
    Pojechałam w 1999, dom kolonijny wrócił w prywatne ręce, wieś się zmieniła, murowane klocki, lotnisko zarosło, a najbardziej zmieniły się wydmy- brak lasu, plaża wąziutka, betonowe umocnienia wydm, lasu nie ma…smutny widok.
    Ale morze nadal wspaniałe, plaża juz mi niezbyt potrzebna i wiele miejsc spacerowych do Ustronia i z powrotem. Nadal jeżdżę na kilka dni wrześniowych.
    Zupełnie inne domki dla wczasowiczów, większe, bardziej komfortowe.
    Ale fajnie było w sierpniu chodzić po rżysku…w czasach pacholęckich.

  320. @hetajr
    5 czerwca o godz. 12:27
    Nie wiem czy nas, ale na pewno ścieżki.

  321. Groteski smoleńskiej ciąg dalszy, coraz bardziej komiczny.
    Zniknął bez śladu pierwszy sarkofag prezydencki. Nikt się nie przyznaje. Wojewoda małopolski stracił stanowisko…

  322. @Tobermory
    5 czerwca o godz. 13:11
    Właśnie czytałam, rozbawiło mnie. Jak ja teraz zasnę?

  323. Tobermory
    5 czerwca o godz. 13:11

    Wojewoda podprowadził sarofag?
    Byłybyż to cele nekrofilne?

  324. konstancja
    5 czerwca o godz. 12:46

    Nie znam Sianożęt, ale mam inną historię na temat: w roku 1962 para rowerzystów przejechała całe wybrzeże Bałtyku: od Świnoujścia po Mierzeję Wiślaną – i z powrotem.
    Nocowali na plażach, w krzakach, stogach, stodołach, u dobrych ludzi albo mniej dobrych oraz po parfiach. Był to świat dziki, nietknięty, już w miarę bezpieczny i bez kostki inż. Bauma.
    Gęgaw na pewno było wtedy więcej.
    @Pombocek na pewno chce się jeszcze raz urodzić i taką trasę, wtedy, przejechać.

  325. lonefather
    5 czerwca o godz. 11:43

    I poczciwa Dominika Wielowieyska nie doszła do tego dlaczego pisoidy chcą usunąć 4 czerwca z polskiej głowy?

  326. wbocek
    5 czerwca o godz. 8:52

    taki wujek dobra rada? Jak ten pisarz Oskulati portugalski, co go nad Wisłą uwielbiają bardziej niż w nadwiślańskiej jego ojczynie nadtagowej?

  327. Ewa-Joanna
    5 czerwca o godz. 0:25

    Ale Gosiewskiego to nie powinno obrazić

  328. „Skąd się wzięła cementowa kostka? Wszystko zaczęło się zimą 1989 roku. Wtedy to trzech warszawiaków założyło spółkę Bauma. Rok później, w 1990 roku, firma kupiła urządzenie do produkcji betonowej kostki brukowej.”
    Żaden inżynier się do tego paskudztwa nie przyznaje 🙁

  329. Ciekaw jestem jakie będą konsekwencje tej afery, gdy już nie będzie jak zamiatać ją pod dywan?
    http://crowdmedia.pl/dlaczego-pis-zamiata-pod-dywan-jedna-z-najwiekszych-afer-iii-rp/

  330. Nie ma Wałęsy w nowych podstawach programowych do nauczania historii. Polityka państwa została całkowicie podporządkowana nienawiści i kompleksom zdziwaczałego starego kawalera. Wspiera taki stan rzeczy połowa Polaków i „najwyższy autorytet moralny” – kk. Po prostu: pięknie, q…, pięknie.
    http://www.sokzburaka.pl/show-mem/facebook-post/1452015088365848_1998190533748298

  331. Tanaka
    5 czerwca o godz. 13:35

    Nie doszla poczciwa Dominika Wielowieyska, bo ulegla PiSonarracji o „nocy czerwcowej”, co wywrocila rzad Olszewskiego, co wskazuje wyraznie na to, ze poczciwa Dominika Wielowieyska dalej niz do „sasiedniej” gazetki nie jest w stanie siegnac, bo o pamieci to az szkoda wspominac, o ruzumie nie wspomonajac, przez grzecznosc.

  332. Sarkofag odnalazł się na Żoliborzu! W bliskim sąsiedztwie prezesa. Będzie powoli przywykać?

  333. Do zabawy w chowanego?

  334. @lonefather 5 czerwca o godz. 15:21

    Pisonarracja – to bardzo trafne określenie. Dodam do tego nieustanne wzmożenie (o tym, jak „wzmożenie uległo wzmożeniu” pisał kilka lat temu Tomasz Jastrun). A funkcjonowanie narracji karmiącej się wzmożeniem opisał w jakimś felietonie Umberto Eco. Chodziło mu o rządy Berlusconiego we Włoszech. Mechanizm tych rządów, o ile dobrze pamiętam, polegał na nieustannych awanturach. Berlusconi raz po raz robił lub mówił coś, co wywoływało oburzenie, budziło sprzeciw i z punktu lokowało się w centrum uwagi. Tym sposobem Berlusconi nieustannie przechwytywał inicjatywę na zasadzie ja tu szarżuję, a wy mnie gońcie.

    Dorzucę do tego fakt, że pislamiści na forach usiłują legitymizować każdy absurd. Właśnie otarłam się o „dyskusję” o tym, czym różni się zapłodnienie in vitro od klonowania zwierząt. Pislamski troll objaśnia, że niczym się nie różni, przytaczając zawiłe opisy. Rzecz w tym, że nie każdy czytacz jest w stanie wydobyć z istotne różnice z serwowanego mu naukowego wielosłowia. A dyskusja (w sumie o niczym) toczy się w najlepsze. Tak działa pislam.

  335. @Tobermory 5 czerwca o godz. 15:27
    Tak jak mnisi spali w trumnach?
    Kacza odwrotka „memento mori”?

  336. W „chowanego” wyszło trochę dwuznacznie, ale mam na myśli grę 😎 Tylko kto go będzie chciał szukać?

  337. Tobermory
    5 czerwca o godz. 17:31

    Bardzo dobrze wyszło, idealnie wręcz 🙂

  338. Się nie oprę…
    http://wyborcza.pl/7,75398,21912975,instytut-im-lecha-kaczynskiego-miejsce-tajnych-spotkan-to.html

    Wyławiam komentarz:
    „jak w Rodzinie Adamsów normalnie…
    Czy działacze będą na zmianę spać w sarkofagu?”

  339. Może i jakaś Lodowata Rączka się znajdzie, z tych „nadliczbowych” 😉

  340. Rączek ci będzie u nas dostatek… skoro każda podniesiona zostanie odcięta (brrr !!!)
    🙂

  341. Podaj mi rączkę, trumienko. Konik
    Wędzidło gryzie, chrapami świszcze.
    Już stangret wciska czaszkę na piszczel,
    Dziurawą trąbkę bierze do dłoni.

    A więc ruszymy na jednym kole,
    Pod poszarpanym w nic baldachimem,
    Ale wesoło! Mam mandolinę,
    Z której wygnamy oślepłe mole.

    He, he, trumienko, gdzieś jest cmentarzyk,
    Gdzie przykucniemy z wielką ochotą,
    Żeby przykryci spierzchłą kapotą
    Bardzo intymnie sobie pogwarzyć.

    Mysz nas nawiedzi, przyfrunie sowa,
    Szakal przyczłapie z obwisła szczęką,
    Kornik zacyka do drzwi tak cienko,
    Jakby żałował czegoś, trumienko,
    Jakby żałował…

    (Stanisław Grochowiak, „Menuet”)

  342. To jest turpizm i trumnizm nader prześliczny!

  343. @Namargineska
    Ten wierszyk towarzyszy mi odkąd przeczytałem go pierwszy raz – zawsze.

  344. A skoro już turpizm i śliczny… to ja podrzucę nie całkiem na temat 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=umhGhNCfOpM

  345. Od dziś Czarnogóra 29. członkiem NATO, a Litwa rozpoczęła stawianie ogrodzenia na granicy z Rosją. Te dwa wydarzenia nie mają nic wspólnego z „Menuetem” Grochowiaka 😉

  346. Na filmie nie widać, że Kaczmarski się uśmiechnął – jakby szelmowsko.
    Po tym ostatnim „tak jest”.

    @anumlik 5 czerwca o godz. 18:3
    To dowód, że jesteś… Europejczykiem. Zapytaj Jacka 😉

  347. @anumlik 5 czerwca o godz. 18:42

    Różne są koncepcje… zabezpieczeń?
    Zależy gdzie kto…

  348. @Namargineska, z godz. 18:39
    Takie maleńkie dopełnienie wojny 30-letniej:

    Czuwając nad słowami Lutra,
    pamiętam o Melanchtonie
    oraz innych reformatorach kościołów.
    Szlachetność rozbijają w pył radykałowie;
    Zwykle zjawia się Wielebny Tomasz Müntzer,
    a książęta sycą krwią nieuków ziemię.
    Luter ostrożnie mija sąd anielskich mości.
    Upadłe anioły radują – jak zwykle – lenistwo niewiernych,
    a te, które są blisko Boga, ujeżdżają gwiazdy.

  349. Do kompletu z „Menuetem” można dodać jeszcze ten wiersz.
    Dla ubogacenia.

    Czyści

    Wolę brzydotę
    Jest bliżej krwiobiegu
    Słów gdy prześwietlać
    Je i udręczać

    Ona ukleja najbogatsze formy
    Ratuje kopciem
    Ściany kostnicowe
    W zziębłość posągów
    Wkłada zapach mysi

    Są bo na świecie ludzie tak wymyci
    Że gdy przechodzą
    Nawet pies nie warknie
    Choć ani święci
    Ani są też cisi

  350. @mag 5 czerwca o godz. 18:57
    To o sumieniu – czystym bo nieużywanym?
    😉

  351. @anumlik 5 czerwca o godz. 18:54

    Hm. Bo historia – to pot, krew i łzy? W oparach ideologii.

    A jej motorem jest siedem… ( hi hi !!!)
    https://www.youtube.com/watch?v=GQGymatU9Ww

    „Co było wszechpotężne, staje się niedorzeczne
    Gdzie słodka woń Arabii? Gdzie tajemniczy Syjam?
    Religie tysiącletnie też nie są dla nas wieczne
    A demokracja kwitnie, dojrzewa i przemija”

  352. @Na marginesie
    Gintrowski, Kaczmarski i Łapiński. To był ich najlepszy okres, później – pojednynczo – żaden z nich do takiej maestrii nie doszedł.

  353. Szanowni!
    To może coś nowego. Serwuje @Tobermory. Temat letni, choć zarazem nie taki letni.
    Zapraszam!
    jk