Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

30.05.2017
wtorek

Obywatelu, obudź się! (cz. 3)

30 maja 2017, wtorek,

Maj 2005. Tę datę zapamiętałam na zawsze. Profesor miał wygłosić wykład w pierwszych dniach kwietnia. Ale okazało się to niemożliwe. Cały naród pogrążony był w żałobie po JPII. Wykład przesunięto o miesiąc. Profesora Wiktora Osiatyńskiego znałam z publikacji i bardzo ceniłam. Ale o przyjściu na wykład zadecydował jego tytuł: Uzależnienia a obywatelskość. Zestawienie zaskakujące. Trzeba jednak wiedzieć, że profesor był ekspertem w obu tych dziedzinach. Bardzo byłam ciekawa co wyniknie z tego zestawienia.

Profesor postawił tezę, że istnieje silny związek pomiędzy poziomem dojrzałości obywatelskiej danego społeczeństwa a stopniem popadania w uzależnienia. W pierwszej chwili teza wydaje się nieco fantastyczna. Szczególnie, kiedy popatrzymy na nią przez pryzmat konkretnych uzależnień. No bo niby jaki jest związek pomiędzy seksoholizmem a obywatelskością? Albo pomiędzy pracoholizmem a obywatelskością? Japończycy uczynili z pracoholizmu cnotę obywatelską. Alkoholizm, narkomania, tak, to wydaje się mieć związek, bo przecież człowiek otumaniony z mózgiem przeżartym używkami nie ma głowy do zajmowania się sprawami publicznymi.

Teza nabiera sensu, kiedy zamiast koncentrować się na poszczególnych uzależnieniach, skoncentrujemy się na ich fundamencie. Wspólnym mianowniku. Na cechach myślenia, które Lee Jampolsky nazywa systemem myślenia uzależnionego. Czyli na: strachu, życiu przeszłością lub przyszłością, osądzaniu i poczuciu, że czegoś w nas brakuje, czyli braku pełni. Kiedy uświadomimy sobie, że zachowanie osób uzależnionych skoncentrowane jest na łagodzeniu napięcia powstającego w wyniku braku dostępu do obiektu uzależnienia. Czyli na likwidacji syndromu odstawienia.

Druga teza, jaką Profesor postawił, mówi, że narody na wschód od Łaby nigdy nie wyszły z niewolnictwa. Tezę tę przejął od badacza węgierskiego Jeno Sucza. Istota bycia niewolnikiem sprowadza się do poszukiwania dobrego pana. Dobry pan charakteryzuje się tym, że daje jeść, daje dach nad głową, nie bije i pozwala się oszukiwać. Ostatnia cecha pozwala niewolnikowi zachować poczucie własnej wartości. Skoro mogę oszukać pana, to znaczy, że jestem od niego sprytniejszy.

Pojęcie obywatela nie jest jednoznaczne. Obywatel to zarówno posiadacz obywatelstwa danego kraju, jak i postawa wobec otaczającej rzeczywistości. Postawa określana mianem obywatelskości. Sposób, w jaki realizujemy swoje bycie obywatelem. Obywatelskość rozumiana jest jako zespół postaw poznawczych i normatywnych oraz odpowiadających im wzorów działania, preferencji wartości i celów, które są podstawą emocjonalnego i intelektualnego zaangażowania jednostek – członków określonej wspólnoty politycznej (państwowej) – w sprawy publiczne, ich poczucia identyfikacji i akceptacji tradycji oraz systemu wartości własnej wspólnoty polityczno-kulturowej (Leksykon Politologii).

Zatem poczucie obywatelskości, mówiąc najprościej, wyraża się przekonaniem, że „coś do mnie należy”. W przeciwieństwie do niewolnika, do którego praktycznie nic nie należy. Obywatelskość łączy się z funkcjonowaniem społeczeństwa obywatelskiego i będącej jego nieodłączną częścią, sfery publicznej, której koncepcje sformułował po raz pierwszy w 1962 roku Jurgen Habermas . Fundamentem społeczeństwa jako wspólnoty jest komunikacja. To dzięki niej powinny zostać wypracowane wartości. A na nich powstawać instytucje społeczne, począwszy od rodziny na instytucjach politycznych kończąc.

Ponadto, skuteczna komunikacja pomiędzy obywatelami a władzą, a także pomiędzy obywatelami, może się przyczynić do zwiększenia poczucia odpowiedzialności obywateli. Do przełamania dystansu pomiędzy jednostką a wydającą się odległą i niedostępną władzą. W konsekwencji powinno mieć pozytywny wpływ na kształtowanie się społeczeństwa obywatelskiego opartego na zasadach wspólnotowości i odpowiedzialności.

Ale nade wszystko, obywatel to osoba wolna, mogąca podejmować suwerenne i niezależne decyzje. Z pewnością nie jest nią, w wymiarze psychologicznym, niewolnik jakiegokolwiek nałogu. Nawet wtedy, kiedy z formalno-prawnego punktu widzenia, posiada wolność.

Obywatelskość wiąże się z zaangażowaniem jednostki w życie państwowe. Nie można jej sprowadzić jedynie do posiadania pewnych praw i przywilejów. Równie ważne jest branie odpowiedzialności za losy państwa. Obywatelem jest osoba posiadająca wpływ na poczynania władzy, a więc posiadająca podmiotowość. I świadomość własnej podmiotowości. I znowu nasuwa się myśl, że trudno mówić o świadomości, kiedy mózg zamroczony jest używkami chemicznymi czy też przymusem wykonywania pewnych działań.

I wreszcie, obywatelstwo nie jest tylko instytucją prawną, wiąże się z określonym etosem oraz zespołem cnót, takich jak odpowiedzialność, szacunek dla wartości politycznych i społecznych. Obywatelskość to nie tylko kwestia praw i obowiązków wobec państwa. Wyraża się również aktywnością i zainteresowaniem sprawami społecznymi. W swoim najbliższym otoczeniu. Uczestnictwie w nich, w oparciu o zasady tolerancji i dialogu społecznego.

Warto dodać, że nie ma zgodności co do stopnia i formy obywatelskiej aktywności. Inaczej się ją definiuje w tradycji liberalnej demokracji, kładąc nacisk na indywidualne, autonomiczne jednostki. A inaczej w nurcie komunitarystycznym. Tu kluczowym jest pojęcie historycznie ukształtowanej wspólnoty (community). A bycie obywatelem oznacza przede wszystkim przynależność do tej wspólnoty, zakorzenienie w pewnej tradycji i podzielanie wspólnych wartości wraz z innymi jej członkami.

 

Powróćmy do istoty uzależnienia. Do systemu myślenia uzależnionego. Człowiek, którego myślenie zdominowane jest przez strach o pracę, bezpieczeństwo socjalne, strach przed wojną czy uchodźcami, ma ogromne problemy z angażowaniem się w „nieswoje” sprawy. Człowiek skoncentrowany na zaprzeszłych sukcesach, rozdrapujący wczorajsze klęski. Czy też snujący fantastyczne pomysły na temat świetlanej lub strasznej przyszłości, z trudem koncentruje się na tym, co „tu i teraz”. Człowiek, który za swoje życiowe niepowodzenia obwinia innych, skoncentruje się na ich ściganiu i karaniu. Nie w głowie mu sprawy publiczne. No chyba, żeby sprowadzały się do wyrównywania rachunku krzywd. I wreszcie człowiek, który nie ma poczucia pełni, sensu swojego życia, czuje wewnętrzną pustkę, będzie raczej szukał sposobów ucieczki od tego stanu. A jeżeli zaangażuje się w działania o charakterze społecznym, to nie jednokrotnie na zasadzie zamiany jednego uzależnienia na drugie. Jak trzeźwi alkoholicy uzależniają się od pomagania pijącym alkoholikom.

Widzimy zatem, że teza profesora Osiatyńskiego o współzależności pomiędzy obywatelskością a uzależnieniami jest uzasadniona. Jampolsky mówi o systemie myślenia opartego na miłości jako przeciwstawnym myśleniu uzależnionemu. Jak twierdzi, jest on niezwykle prosty: wymaga jedynie od ciebie wyrzeczenia się postaw obronnych właściwych myśleniu uzależnionemu i gotowości do kochania.

I znowu, w pierwszej chwili brzmi to co najmniej zaskakująco. Dopóki nie doprecyzujemy rozumienia pojęcia miłości. Bo kiedy wyjdziemy od definicji zorientowanej na cel, to natychmiast widzimy, że ma to swoje głębokie uzasadnienie. Przypomnijmy. We wczesnej mitologii Eros był stwórcą życia na ziemi. Grecy wierzyli, że wiedza, a nawet etyczne dobro niemożliwe jest bez Erosa, który popycha nas do jedności z tym, do czego przynależymy. Eros w człowieku to tęsknota, która prowadzi do poświęceń, szukania wzorów szlachetnego i dobrego życia. Starożytni uczynili Erosa jednym z bogów albo dokładniej daimonionem. Dając w ten sposób wyraz swojemu przekonaniu, że Eros zawsze prowadzi nas do przekroczenia samych siebie. U Platona eros jest siłą wszystko ożywiającą, demiurgiem ustanawiającym twórczego ducha w człowieku. Przekraczanie siebie jest nieodzownym warunkiem postawy obywatelskiej. Wymaga ona kreatywności, czyli ducha twórczego.

A kiedy przypomnimy, że zdaniem Fromma, na miłość produktywną składają się: troska, odpowiedzialność, szacunek i wiedza, teza Jampolsky’ego o leczeniu myślenia uzależnionego poprzez system oparty na miłości, przestaje brzmieć jak egzaltowane nawoływania nawiedzonej pensjonarki.

Okaże się, że obywatelskość to „kwestia decyzji, zadanie dla woli”.

Jagoda

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 248

Dodaj komentarz »
  1. czyli podszewka była lepsza od płaszcza

    Dzień dobry 🙂

  2. Przywołany przez Jagodę wykład prof. Wiktora Osiatyńskiego nie odbył sie w terminie, w którym miał sie odbyć, ponieważ cała Polska śpiewa z nami. . Znaczy: cała Polska śpiewa Świętemu Ojcu Świętemu Barkę, gdy ten udaje sie do Domu Pana

    Profesor trafił w czas i uzależnienie: cała Polska uzależniona od Wojtyły i jego bozi. Jeno Sucz tak stwierdził, a profesor powtórzył to, co tak wyraziście celne: Polska nie wyszła ze stanu niewolnictwa. Nie jest obywatelska, w nieuchronnej konsekwencji. A Polak jest nosicielem umysłu uzależnionego; uzależnienie to zaś jest zaraźliwe, chociaż zarażenie nie następuje od kichania, ale drogą kropelkową – owszem – też. Co sobą zaświadczał długie lata sam profesor.

    Definicja oraz opis kliniczny umysłu uzależnionego wskazują bez wątpliwości na to, że rządzą Polską niewolnicy. Umysły głęboko skrzywione i uzależnione. Jest to pewna swojskość, która może być endemiczna: niewonik rządzi, człowiek wolny – nie. Niewolnik jest posiadaczem, właścicielem, a nawet właścicielem piętrowym: prosty poseł z ławy jest właścicielem umysłów premiera i pozostałych ministrów, oraz kilku milionów uzależnionych którym się szczęśliwie zdaje, że są i wolni i obywatele.

    Polska zawsze była inna niż norma. Dlatego musi chrystoformizować Europę, Azję i całą resztę kosmosu, mając za podstawę uchwałę Sejmu o Maryji Fruwającej w Fatimie, pod Warszawą i Jezusa Króla.

  3. NeferNefer
    30 maja o godz. 10:49

    Jest to płaszcz typu carramba. Co najmniej dwustronny.
    I dzień dobry 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Jagoda
    Znowu dobry wstępniak. Dookreśliłaś pewne poprzednio niejasne tezy. Ale pozwól, że ja to jeszcze spróbuję bardziej dookreślić.
    Obywatelskość to szacunek do każdego człowieka, a ponieważ ja też jestem człowiekiem, więc ten szacunek muszę zacząć od siebie. Następnie powinienem ten szacunek w maksymalnym stopniu rozciągnąć na drugiego człowieka. Im więcej tego wzajemnego szacunku w ludziach, tym więcej w nich obywatelskości. Kiedy natomiast szanuję tylko samego siebie, to wtedy nie tylko innych nie traktuję jako mi równorzędnych partnerów, czyli obywateli, ale sam stając się solipsystycznym satrapą (w domu, w biurze, w kraju)przestaję być obywatelem. Bo moje samo-szanowanie przestaje mieć jakąkolwiek wartość,gdyż nie ma szacunku bez szacunku drugiego człowieka. Obywatelem nie był samotny Robinson Kruzoe, a nawet jak mu sie trafił Piętaszek, to też nie nie był obywatelem, bo do bycia obywatelem potrzebny jest co najmniej drugi obywatel, jak w grze w tenisa czy jakąkolwiek uczciwą grę. Kaczyński nie jest więc obywatelem, ponieważ jest otoczony samymi piętaszkami w rodzaju Błaszczaka, Kuchcińskiego czy piętaszki Szydło. Te ludziki wcale Kaczyńskiego nie szanują, tylko się go boją.
    Wydaje mi się , Jagodo, że odwoływanie się do miłości jako warunku niezbędnego, podstawy obywatelskości, jest pewnym zawężeniem. Owszem warunkiem koniecznym autentycznej miłości jest szacunek, czyli traktowanie obiektu miłości jako równorzędnego partnera. Tak samo jest z obywatelskością. Ja wcale ne muszę kochać i na ogół nie kocham drugiego człowieka, ale traktując go jako obywatela, szanuję go.
    Mam nadzieję, że nie mendziłem i coś istotnego dorzuciłem.
    Ps
    Fajnie Jagodo, że piszesz i że nie dałaś się wypchnąć z bloga.

  6. @Lewy 30 maja o godz. 11:40

    W kwestii „szacunku, czyli traktowania obiektu miłości jako równorzędnego partnera” zgadzam się całkowicie. Tylko – no właśnie – zawężanie relacji międzyludzkich do „miłości” nie ma sensu.

    Co do Twojego ostatniego zdania mam zastrzeżenia. Bo co to znaczy „nie dałaś się wypchnąć z tego bloga”? Kto i kiedy usiłował „wypchnąć” Jagodę? Wyjaśnisz? Słucham.

  7. „Profesor postawił tezę, że istnieje silny związek pomiędzy poziomem dojrzałości obywatelskiej danego społeczeństwa a stopniem popadania w uzależnienia.”

    Teza – na chłopski rozum – wydaje się zupełnie oczywista. Popadanie w uzależnienia jest efektem (i wyrazem?) niedojrzałości, wcale nie tylko obywatelskiej.

    Inaczej mówiąc, istnieje wspólne podłoże uzależnień typu religianctwo, alkoholizm i inne takie za jednej strony i braku poczucia odpowiedzialności za wspólne dobro, czyli niedojrzałości obywatelskiej, z drugiej strony. Na tym polega ów „silny związek”. Z kolei rozpatrywanie „dojrzałości obywatelskiej” w kategoriach uzależnienia (a tym bardziej „miłości”) jest moim zdaniem aberracją.

    Z góry odrzucam ewentualne insynuacje, że „usiłuję kogoś wypchnąć z tego bloga”. Niezgadzanie się z czyimiś poglądami nie jest wcale równoznaczne z próbą wypchnięcia. Stawianie znaku równości w tym przypadku jest wyrazem… niedojrzałości. A miłości mi do tego proszę nie mieszać.

    Ma-żonek woła na śniadanko. I W TYM jest miłość.

  8. @namarginesko
    Nie będę dużo tłumaczył, ale nie podobało mi się takie trochę ipenowskie śledztwo, szukanie pozablogowych informacji, insynuacji o plagiatowaniu. Ja ograniczam się na blogu do wymiany myśli, nie obchodzi mnie specjalnie, skąd pochodzi myśl. Sam z pewnością uzywam, jak każdy człowiek, cudzych myśli, jak drwal, który używa siekiery,której przecież sam nie wymyślił i nie będe za każdym razem sięgając po siekierę, cytował nazwisko wynalazcy siekiery. A nawet jeśli sam wymyślę coś oryginalnego, to nie przykładam do tego większego znaczenia, kiedy ktoś moją oryginalną myśl powtórzy bez wymieniania Lewego, jako jej „wynalazce”.

  9. @Lewy 30 maja o godz. 14:47
    Jakie znowu „ipeenowskie śledztwo”?

    Tutaj przytaczam jeszcze raz całą dyskusję:
    Na marginesie 21 maja o godz. 23:58
    Chyba dotarłam do jednego ze źródeł Jagody:
    Z tekstu Jagody:
    Miłość i wola są zespolonymi formami doświadczenia ludzkiego. Obie zawierają w sobie ruch jednostki ku innym, poszukiwanie wpływu na nich oraz otwieranie się na wpływy innych.
    Ze strony „Omen”
    Miłość i wola są zespolonymi formami doświadczenia. Obie zawierają w sobie ruch jednostki w stronę innych, nowych lądów.
    „http://www.omen.aplus.pl/tmp-bit/tworczosc/milosc.htm
    anumlik 22 maja o godz. 10:02
    @Jagoda
    Z portalem „aplus” oraz jego polską mutacją (aplus.pl) należy uważać przy cytowaniu. Nie podają autorów informacji (nawet w przypisach, co robi Wikipedia), a informacje są często zżynane z prac mających autora. Portal istnieje niedawno, jest zarejestrowany w USA, dorobił się pozycji numer osiem w rankingu popularności w roku 2015, ale tez doczekał się licznych procesów o plagiaty. Właściciele portalu tłumaczą to – automatyzmem wklejania informacji przez redaktorów portalu. Jak postąpią amerykańskie sądy – okaże się. Sprawy są w toku. A przy okazji, po przyjacielsku – jeśli cytujesz (prawie słowo w słowo) czyjąś anonimową treść – podaj źródło. Niekoniecznie autora, który w takich jak „aplus.pl” publikacjach nie pojawia się z imienia i nazwiska.
    Jagoda 22 maja o godz. 10:05
    @anumlik 22 maja o godz. 10:02
    Nie znam portalu „aplus”. Źródła podaję.
    anumlik 22 maja o godz. 10:12
    @Jagoda, z godz. 10:05
    Podaję za: @Na marginesie
    21 maja o godz. 23:58
    Chyba dotarłam do jednego ze źródeł Jagody:
    Z tekstu Jagody:
    Miłość i wola są zespolonymi formami doświadczenia ludzkiego. Obie zawierają w sobie ruch jednostki ku innym, poszukiwanie wpływu na nich oraz otwieranie się na wpływy innych.
    Ze strony „Omen”
    Miłość i wola są zespolonymi formami doświadczenia. Obie zawierają w sobie ruch jednostki w stronę innych, nowych lądów.
    „http://www.omen.aplus.pl/tmp-bit/tworczosc/milosc.htm
    Jeśli to tylko inspiracja – ja Ciebie Sorry Bardzo. Choć?
    Jagoda 22 maja o godz. 11:32
    @anumlik 22 maja o godz. 11:21
    nie jestem w stanie dać wiary w to, że nie znałaś tekstu z którego te dwa identyczne sformułowania pochodzą.
    No to masz problem.
    anumlik 22 maja o godz. 11:38
    @Jagoda, z godz. 11:32
    No to masz problem.
    Ja?! Grzeje mnie i ziębi jednocześnie ten problem. Zwróciłem tylko uwagę na identyczność sformułowań.
    Na marginesie 22 maja o godz. 16:34
    Perełka! Jeśli anumlik wytknie plagiat – to jest to problem… anumlika!
    Takie zasady obowiązują w psychologii
    Na marginesie 22 maja o godz. 16:43
    No właśnie. Klasa i brak klasy.
    Anumlik odnosi się do zarzutów lonefathera z pełną kulturą i nawet kurtuazją.
    Przy czym anumlikowi nie wytknięto identyczności w sformułowaniach. Jagodzie tak.
    Dalej nastąpił histeryczny post Jagody (Jagoda 22 maja o godz. 20:29)

  10. @Lewy 30 maja o godz. 14:47

    I nie chodziło o to, skąd pochodzi myśl. Czy Ty naprawdę nie umiesz odróżnić myśli (czyli tezy?) od dosłownego (słowo w słowo) sformułowania? Co do tego „skąd pochodzi myśl” o filtrowaniu wszystkiego przez „miłość” to chętnie zaryzykuję przypuszczenie: myśl pochodzi chyba od Platona, ale popularyzacja tej „myśli” jest dziełem para-katolickich „myślicieli” w rodzaju rodzimego kremówkowego Lolka. Ten o „miłości” miał ci, Panie, baaaaardzo wiele do powiedzenia 🙂 Tak samo zresztą jak o kobietach. Gadał ślepy…

  11. Każdy gada o czym innym jak zwykle w życiu rodzinnym 🙂

    Carramba i wogle

  12. Było jeszcze

    Obywatele! Wiadra przynieście!

    (sorry za głupawkę)

  13. a mialam nadzieje, ze bedziemy dyskutowali o nowym wpisie Jagody. Bardzo ciekawym dla mnie, ale… tymczasem znow odkopalismy topor wojenny.

    Jagoda:
    moze sie nie ze wszystkim z Twojego wpisu zgodze, ale nie bede dyskutowala. Nie mam argumentow, a tylko podskornie czuje, ze niekoniecznie jest TYLKO tak,jak tu argumentami przytaczasz.
    To moje odczucie, moze masz racje, nie musisz sie zgadzac.

  14. @Lewy
    30 maja o godz. 11:40

    Dziękuję 🙂

    Chyba jednak nie ma między nami zasadniczej różnicy zdań.
    Przypuszczam, że opór przed użyciem pojęcia miłość, w kontekście obywatelstwa bierze się z zawężonego jej rozumienia. Gdzieś, z tyłu głowy, jawi się nam ona w postaci miłości romantycznej. Czyli wynalazku stosunkowo nowego, z epoki Romantyzmu, i o ograniczonym zasięgu geograficznym. Dodatkowo kojarzy się z lubieniem. Czyli pozytywną emocją.
    Afekt może, ale nie musi towarzyszyć miłości, tak jak ją rozumie Fromm i jak rozumieli Erosa Grecy. Na miłość produktywną, czyli twórczą, składają się troska, odpowiedzialność, szacunek i wiedza. A jej produktywność, kreatywność polega na zdolności do przekraczania siebie. W wyniku czego jest się zdolnym na wyrzeczenie się postaw obronnych właściwych myśleniu uzależnionemu.
    Przekraczanie siebie może oznaczać przekroczenie naturalnego odruchu odwetu wobec tych, którzy nas skrzywdzili. To dlatego uznaliśmy za swój obowiązek zagwarantowanie uczciwych procesów zbrodniarzom wojennym. Nie dlatego, że ich lubimy, żywimy wobec nich jakieś sentymentalne afekty. Przyjęliśmy na siebie troskę i odpowiedzialność za ich los. A sądząc ich kierujemy się wiedzą i szacunkiem dla praw człowieka.
    Dobrowolnie wyrzekamy się postaw obronnych wobec zbrodniarzy, wypuszczając recydywistów z więzień. Choć nikt, nigdy nie da nam gwarancji, że będą na sto procent bezpieczni. Nie kierujemy się, przede wszystkim, obroną przed potencjalnym niebezpieczeństwem.
    Zamiast nieufności, podejrzliwości, szukania potencjalnego zła, kierujemy się zaufaniem. Zaufaniem, czyli kapitałem społecznym, na którym nabudowywane są postawy obywatelskie.
    Kierowanie się postawami obronnymi zamyka nas w twierdzy. Niszczy więzi międzyludzkie. Dokładnie w takiej twierdzy, w jakiej Kaczyński coraz skuteczniej zamyka polskie społeczeństwo, strasząc ich uchodźcami.
    Oczywiście, najpierw trzeba być zdolnym do kochania siebie. Nie da się być trochę w ciąży. Nie da się kochać innych nie kochając siebie.

  15. @konstancja
    30 maja o godz. 16:37

    Trudno mi się zgadzać lub nie zgadzać, skoro nie znam Twoich argumentów 😉

  16. @Jagoda 30 maja o godz. 17:15

    „Afekt może, ale nie musi towarzyszyć miłości, tak jak ją rozumie Fromm i jak rozumieli Erosa Grecy. Na miłość produktywną, czyli twórczą, składają się troska, odpowiedzialność, szacunek i wiedza. A jej produktywność, kreatywność polega na zdolności do przekraczania siebie.”

    Nadal nie rozumiem, do czego jest Ci tu potrzebne pojęcie miłości. Pojęcia „troska, odpowiedzialność, szacunek i wiedza” doskonale funkcjonują jako takie. Co do „zdolności do przekraczania siebie” w kontekście „produktywności” (czego jak czego, ale koniecznie miłości???) – no wybacz, ale…

  17. @Jagoda 30 maja o godz. 17:15
    Chcesz argumentu? Proszę bardzo: Na marginesie 30 maja o godz. 14:18.
    Powtórzę: trudno się zgodzić, że brak odpowiedzialności obywatelskiej ma jakiś związek przyczynowo-skutkowy z uzależnieniem. Bardziej sensowne wydaje mi się założenie, że zarówno wolność od uzależnień, jak i postawa obywatelska są zależne od poziomu dojrzałości. Inaczej mówiąc, to dojrzałość leży u podstaw jednego i drugiego. Z kolei kojarzenie uzależnień z brakiem postawy obywatelskiej jest raczej drogą donikąd, chociaż te dwie cechy mogą oczywiście współwystępować – ze względów oczywistych, bo obie mają wspólną przyczynę.

  18. I nadal nie rozumiem: po co wikłać się w „miłość” jeśli mowa po prostu o postawach obywatelskich? Ja rozumiem, że miłość w charakterze frytki do wszystkich dań występuje w katolickich „filozofiach” rozmaitego autoramentu. Ale jednak nie sposób ożenić katolicyzmu z tolerancją, inicjatywą czy postawami pro-państwowymi. Próby takiego stawiania sprawy są sięganiem prawą ręką do lewego ucha.

    Religia po prostu nie może być impulsem do tworzenia normalnego, współczesnego społeczeństwa. A podlewanie tego wszystkiego „miłością” tylko dlatego, że Paweł z Tarsu zacytował gdzieś taki śliczny żydowski tekst? No rzeczywiście tekst jest cudny. Tylko po co go kojarzyć z uzależnieniem i postawami obywatelskimi?

  19. @Jagoda 30 maja o godz. 17:14

    „Przypuszczam, że opór przed użyciem pojęcia miłość, w kontekście obywatelstwa bierze się z zawężonego jej rozumienia. Gdzieś, z tyłu głowy, jawi się nam ona w postaci miłości romantycznej.”

    Jagodo, wpierasz Lewemu dziecko w brzuch, insynuując co on rzekomo ma „z tyłu głowy”. Nieładnie!

  20. Jagoda
    30 maja o godz. 17:14

    Zamiast terminu dość wieloznacznego- miłość, wstaw termin empatia, zrozumienie, współodczuwanie, a wszystko będzie na miejscu.

    Obywatel jest człowiekiem wolnym, niezależnym dochodowo od innych.
    Nie jest KLIENTEM możniejszych od siebie, ale SAMODZIELNIE MYŚLĄCYM, i mającym na to czas.
    Brak relacji zależności jest kluczowy dla tego terminu.

    Gołodupiec obywatelem nie będzie nigdy.
    Za umowną flaszkę, odda głos zgodnie z interesami patrona/ sponsora.
    Nie mający czasu na śledzenie informacji z różnych źródeł, będzie manipulowanym przez media lemingiem.

  21. @wiesiek59 30 maja o godz. 18:37

    Chodzi nie tyle nawet o empatię, co o zrozumienie mechanizmów rządzących światem i ludzkimi postawami. „Miłość”, jakkolwiek szeroko pojęta, nie przyczyni się do wyjaśnienia tych zjawisk. Idealizm narzucający „pozbycie się oporów” i „otwieranie się na działanie siły większej niż ja” zalatuje po prostu religianctwem, które od zawsze usiłuje „tworzyć nowego człowieka” pod warunkiem, że ten człowiek nie stawia oporu. Tyle, że tak potraktowany człowiek staje się przedmiotem, a nie podmiotem. A przedmiot nigdy nie będzie obywatelem, tylko wyznawcą.

  22. Piękny apel do obywateli – aż korci, by zapytać: do wszystkich trzydziestu siedmiu? Jeśli tak (pisząc o obywatelach, to w skrócie, mam na myśli tych co czytają – czyli 37% Polaków), to na efekty nie można liczyć od razu, jeśli w ogóle. Lepiej przemówić do chłopskiego rozumu, np.: wspieraj dobrą zmianę, a nie sprzedasz ziemi, albo zatłuką cię na komisariacie i powiedzą, ze po pobiciu sześciu policjantów – poślizgnąłeś się w toalecie na mydle, a kiedy zgwałcą ci żonę i zajdzie w ciążę – będziesz musiał wychować cudzego bachora. Po chwilowym narodowo-katolickim odlocie, wrodzona chytrość i egoizm – sprowadzi rodaków na ziemię.

  23. Na marginesie
    30 maja o godz. 18:52

    Mój ulubiony temat poruszasz.
    WYZNAWCÓW……..
    Wyznawcy demokracji czy neoliberalizmu, mają sporo ofiar na sumieniu- o ile je mają.
    I na koncie nie mniej milionów trupów, niż wyznawcy innych religii.

    Religie i ideologie są przyczyna większości problemów funkcjonujących w społecznościach lokalnych.
    A radosne przygłupy- kapłani i politycy- podkładają ogień pod ten kociołek……

  24. Idealnym przykładem z Polski- obywatelskości- był niejaki pan na włościach- Stokłosa……
    To jest tzw Polska Norma.
    Jak łatwo z obywateli zrobić KLIENTÓW- zgodnie ze staropolskim zwyczajem?

  25. @gotkowal 30 maja o godz. 19:01

    W kategoriach odrywania dojnej zmiany od narodowego koryta – jak najbardziej. Warto stawiać nawet na chytrość i egoizm. Ale przedstawiasz program całkowicie negatywny – bo oparty na unikaniu PiSu. Na bazie takiego programu PO wygrywała wybory – głosujcie na nas, bo wszystko jest lepsze niż PiS.

    A co z programem pozytywnym? Moim zdaniem owszem, chodzi o egoizm – ale nieco rozszerzony. W jakim świecie chciałbyś żyć? W jakim społeczeństwie? Czy chcesz, żeby nabuzowani religianci zawłaszczyli całą przestrzeń publiczną? Czy chcesz być piętnowana za korzystanie z antykoncepcji? Czy chcesz, żeby xiunce dyktowali ci, jak ma się zachowywać „prawidłowy” ateista?

    Bo jeśli nie – to musisz odstąpić od totalitarnie rozumianych normatywów. Musisz zacząć postrzegać rzeczywistość w kategoriach deskryptywnych, bez przyklejania do wszystkiego gotowych etykietek „dobra” i „zła”. Musisz zrozumieć, że ludzie są różni i mają prawo być różni, ale jednak mają wspólny cel – życie we względnym spokoju na coraz ciaśniejszej i bardziej bezbronnej planecie. A każdy totalitaryzm, który pragnie ci grzebać w psychice, szermując wizją „nowego człowieka” i mamiąc nadzieją zbawienia czy powszechnej szczęśliwości jest z punktu -właśnie dlatego- podejrzany.

  26. @wiesiek59 30 maja o godz. 19:05

    Totalitarne ideologie są odpryskiem i w pewnym sensie karykaturą religii – pisał o tym John Gray w „Czarnej mszy”. Komunizm, faszyzm, Królestwo Boże – to wszystko wizje utopijnego społeczeństwa. Szkopuł w tym, że warunkiem realizacji każdej utopii jest terror i zamordyzm.

    Jednak demokracji bym nie stawiała z nimi w jednym rzędzie – chyba że „demokrację” w rozumieniu pani Krychy – zamkniemy was w obozach reedukacyjnych i nauczymy demokracji. Zapachniało Pol-Potem, stalinizmem i Królestwem Bożym. Liberalizm obyczajowy – jak najbardziej. Liberalizm gospodarczy – to też pewnego rodzaju utopia. Gospodarka nie zawsze działa tak, jak wymarzą sobie „eksperci”.

  27. @wiesiek59
    30 maja o godz. 18:37

    Zamiast terminu dość wieloznacznego- miłość,

    Bardzo dokładnie zdefiniowałam pojęcie miłości.
    Jakie są Twoje argumenty na rzecz rezygnacji z posługiwania się nim?

    Gołodupiec obywatelem nie będzie nigdy.

    To jest problem realny i poważny.

  28. Na marginesie
    30 maja o godz. 19:29

    Mam poważną wadę charakterologiczną.
    Jak ktoś zaczyna mi reklamować jakiś produkt, staję się sceptyczny co do motywów.

    Nachalna reklama demokracji, również spowodowała taki odruch.
    Jaki i czyj jest w tym interes?
    Czy jest to jedynie słuszny wybór, korzystny dla KAŻDEJ ziemskiej kultury?
    Jakie stosunki społeczne to zbuduje, jakie zrujnuje?
    Na jakim podglebiu ma to szanse rozkwitu, gdzie doprowadzi do chaosu?

    Przemodelowanie siłowe- a z tym mamy do czynienia- pochłonie mnóstwo ofiar.
    Jak przy każdej rewolucji.
    A zmiany i tak będą nietrwałe.
    Czy koszty będą mniejsze niż zyski?

    Skoro jednostki są ważne, to może nie przyspieszać procesów, nie anihilować milionów w imię potencjalnych jedynie zysków?
    Pozwolic ludziom dojrzeć do następnego etapu rozwoju?

  29. No to program pozytywny, o nazwie: „pokaż obywatelu, czy nim jesteś, i dopiero wtedy możesz korzystać ze swoich obywatelskich praw wyborczych, czynnego i biernego”. Jeśli jesteś woluntariuszem, działasz w NGO- sie, robisz coś dla społeczności w której żyjesz – proszę bardzo. Jeśli nie, to zdaj egzamin z podstawowej wiedzy obywatelskiej.
    By dostać prawo jazdy lub pozwolenie na broń – trzeba się odrobinkę wykazać, by decydować o losach kraju, wystarczy skończyć 18 lat. Prawa wyborcze powinny być cenionym świadomie realizowanym, obywatelskim przywilejem, a nie niechcianym niby-obowiązkiem.

  30. Jagoda
    30 maja o godz. 19:52

    Miłość jest ukierunkowana, obiektowa.
    Empatia ma znacznie szersze spektrum.

    Przynajmniej według mojego wyczucia znaczeń językowych.
    Świadomie nie przywołuję definicji naukowych.
    Bo czasem spontaniczne zdefiniowanie, potoczne znaczenie, jest znacznie istotniejsze niż dywagacje.
    Przeciętny człowiek myśli takimi kategoriami.

    Oczywiście, mogę racji nie mieć.
    Tyle że wymieniamy własne asocjacje, w ramach swobodnych skojarzeń.

  31. gotkowal
    30 maja o godz. 19:56

    Kolejny temat.
    KIM są wolontariusze?
    Kto może nim zostać?
    KTO MUSI ich finansować, by pracowali za darmo?

  32. @wiesiek59
    Wolontariusze są kim chcą, istotą rzecz jest to, by o urządzaniu świata, współdecydowali ci, którzy są zaangażowani w sprawy społeczne, lub przynajmniej mają o nich pojęcie. Ogłupiona propagandą kołtuneria, jest daleka od ideału: świadomego wyborcy – obywatela.

  33. gotkowal
    30 maja o godz. 20:15

    Zastanów się, czy wśród biedoty może istnieć wolontariat?
    Przecież oni walczą o byt, przetrwanie….

  34. @Jagoda 30 maja o godz. 19:52

    „Bardzo dokładnie zdefiniowałam pojęcie miłości.
    Jakie są Twoje argumenty na rzecz rezygnacji z posługiwania się nim?”

    Szkopuł polega na tym, że to nie Wiesiek ma przedstawić argumenty.
    To Ty nie przedstawiłaś żadnych argumentów na to, że tak zdefiniowane pojęcie „miłości” przyczyni się do zrozumienia czy objaśnienia problemu uzależnień lub poczucia obowiązku obywatelskiego. Twoje pojęcie miłości, zdefiniowane czy nie, niczego nie wyjaśnia i niczego nie wnosi.

  35. Na marginesie
    30 maja o godz. 21:07

    Moim zdaniem, jesteś zbyt agresywna.
    Przynajmniej tyle sygnalizuje mi mój dar empatii,
    Każdy pod termin, podstawia sobie treści osobiste.
    Własne, indywidualne odczytanie rzeczywistości.

    Jka to leciało, w ramach definicji?

    „Jak kochać, to TYLKO INDYWIDUALNIE”…..

  36. No ale gdzie się wszyscy podziali *podkowa* 🙁

  37. @wiesiek59 30 maja o godz. 19:55

    Demokracja nie była rewolucją, społeczeństwa dojrzewały do niej powoli. Jeśli chodzi o „przemodelowanie siłowe” to właśnie to, co robi PiS razem z kaka. Skoro nie odpowiada Ci demokracja – za jaką opcją chciałbyś się opowiedzieć?

    Z kolei Twoja „biedota”, która „walczy o byt, przetrwanie” – czy to ta sama „biedota”, która wciska ostatni grosz Rydzykowi? Czy byt owej „biedoty” naprawdę się poprawi, gdy biedocie pozwoli się zgnoić Murzyna albo geja? Albo odmówi tabletki antykoncepcyjnej?

  38. @wiesiek59
    30 maja o godz. 21:21

    „Jeżeli kochać to nie indywidualnie”

    https://www.youtube.com/watch?v=yQNVB1ghR9c”

    Pozdrawiam Twój „dar empatii” 😉

  39. @wiesiek59 30 maja o godz. 21:21

    Twój „dar empatii” zalatuje mi raczej demagogią. A Jagoda właśnie stwierdziła, że „dokładnie zdefiniowała termin”. Ja odpowiadam, że nawet tak „dokładnie zdefiniowany” termin „miłość” niczego nie wnosi do tematu. Nic nie wyjaśnia, tylko raczej zaciemnia. Po prostu „miłość” jest tu zupełnie bezużyteczna. Gdzie w tym twierdzeniu widzisz agresję? Weź się zastanów.

  40. NeferNefer
    30 maja o godz. 15:58

    tak jest i dlatego jak ślub to koniecznie w kościele. tam jak jest dwoje to od razu troje i harmider taki, że głowa boli. Dlatego małżonek sakramentalny mówi do żony swej sakramentalnej: żono, ku mnie idź, będzie komunia ciał. Żona sakramentalna na to: głowa mnie boli, porozmawiajmy lepiej z Jezuskiem.

  41. wiesiek59
    30 maja o godz. 21:21

    Wiesiu, jeśli masz taki zdolny dar, że coś Ci sygnalizuje, to znaczy, że to chrystoformizacja.

  42. Może po prostu z góry ustalmy, czy rozpływamy się w empatii i wirtualnie rzucamy sobie na szyję w ramach „miłości”, czy prowadzimy rzeczową dyskusję? Bo moim zdaniem to albo albo. Jedno i drugie dobre jest. Ale osobno!

  43. @wiesiek
    Jeśli ktoś nie ma możliwości angażować się w działania obywatelskie, niech zda prosty egzamin z wiedzy o państwie i społeczeństwie; i wtedy niech korzysta z praw wyborczych. Jak z samochodem – chcesz jeździć, udowodnij, że potrafisz.

  44. @gotkowal 30 maja o godz. 21:52
    Niedemokratyczne i nieortodoksyjne – ale niegłupie!
    Podoba mi się.

  45. @Na marginesie
    Wymagałoby to zmiany konstytucji, czego teraz, być może lepiej nie robić. Co do demokracji, znasz zapewne opinię Platona, czy Churchilla, dlatego można by ją trochę podrasować.

  46. @Tanaka

    A to nie wiem, nie było mi dane.

  47. @Lewy, Tanaka

    A spotkaliście się? Opowiedzcie no

  48. @gotkowal 30 maja o godz. 22:05
    Ja nie mówię, żeby zaraz wykonalne 🙂
    http://www.newyorker.com/magazine/2016/11/07/the-case-against-democracy

  49. @wiesiek59
    30 maja o godz. 20:04
    KIM są wolontariusze?
    Kto może nim zostać?
    KTO MUSI ich finansować, by pracowali za darmo?
    *
    Zastanów się, czy wśród biedoty może istnieć wolontariat?
    Przecież oni walczą o byt, przetrwanie….

    *

    Wiesiu! Całkiem poplątałeś wszystko, bo patrzysz na wszystko z jednego i to bardzo specyficznego poziomu polskiego społeczeństwa.
    Australia jak wiele innych krajów w dużej mierze opiera się na wolontariacie. Każdy może zostać wolontariuszem, wystarczy chcieć i każdy robi to co umie lub lubi. Korzyści są obopólne – bo nie jest to praca jak piszesz „za darmo” jest to praca dla dobra wspólnego, łączy i uczy i nadaje życiu sens. I dlatego też sprawdza się wśród „biedoty”, bo wzajemna pomoc, a tym właśnie jest wolontariat – pomocą, sprawia, że przetrwanie jest łatwiejsze.

  50. @Ewa-Joanna 30 maja o godz. 22:13

    A ja tylko dorzucę, że młodzi ludzie masowo „zaliczają” wolontariat, bo to im zapewnia coś w rodzaju doświadczenia zawodowego i dobrze wygląda w CV. Zwykle robią to zanim staną za kasą w McDonaldzie – bo to już robią za pieniądze, w czasie wolnym od zajęć w szkole lub na uczelni. Poza tym wolontariatem zajmują się emeryci. Rodzaje pracy w ramach wolontariatu są przeróżne. Znam ludzi, którzy oferują podwożenie do domu samochodem, jeśli ktoś nie chce sam siadać za kierownicą, bo za dużo wypił. Można do nich zadzwonić i przyjadą.

  51. @gotkowal
    Tylko kto będzie dostatecznie mądry na rządzenie i odporny na działanie afrodyzjaku jakim jest władza?
    Moim zdaniem wyjście jest dużo bardziej proste – edukacja. Żadna rewelacja ale dlaczego się tego nie robi? Bo może lepiej niech durnie nie wiedzą co im przysługuje? Może specjalnie choć pod pretekstem poprawiania wprowadza się zamieszanie?
    Zobacz ile osób pasożytuje na takim funkcjonowaniu demokracji. 🙂

  52. to wlasciwie link dla Jiby, w odniesieniu do jej wpisu.

    http://www.Onet Rano. #WIEM: dr Grzegorz Południewski (30.05.2017)

    nalezaloby zadbac, zeby posluchali tej audycji ci, ktorym wydaje sie, ze zadecydowali o naszym zyciu. A jak mowi dr.Poludniewski- takze o zyciu panow, bo to oni stanowia polowe kupujacych.
    Swoja droga jestem przekonana, ze i Radziwill i pozostali politycy z PIS w tej sprawie klamia,swietnie wiedza, jak to dzialöa, ale za namowa kk robia pozostalym wode z mozgu.
    Jesli jednak nie wiedza,jak to dziala ( a jak wiemy, bardzo malo na temat wspolczesnego swiata wiedza, bo sa maszynkami do ghlosowania) to co robia w naszym parlamencie?

  53. @Na marginesie
    30 maja o godz. 22:25
    I dlatego nie muszą latać na miesiączki smoleńskie… Mają inne zajęcia dające poczucie wspólnoty.

  54. @Ewa-Joanna 30 maja o godz. 22:28

    Poza tym dowartościowani się czują, że aż hej! Starsza pani w informacji szpitala aż puchnie z dumy, bo każdy przy wejściu zwraca się najpierw do niej. A w dodatku miło sobie pogawędzi z przemiłym panem – też wolontariuszem. A jak z okazji dwudziestolecia pracy szpital zamieści jej laurkę i zdjęcie w biuletynie – to już w ogóle!

  55. @Ewa-Joanna
    Na wspomniany przez Ciebie afrodyzjak, w sporym stopniu odporne są damy i mężowie stanu, wyborcy o kompetencjach obywatelskich, są w stanie odróżnić ich od tanich politykierów. Co do edukacji, zgadzam się niestety z Maciejem Gdulą, który twierdzi, ze to mit klasy średniej. http://krytykapolityczna.pl/kraj/sutowski-gdula-klasy/ Bo co zrobić z tymi, co edukować się nie chcą?

  56. @Neferka
    wolontariat po polsku? 🙂
    U nas w przyszłym roku odbędzie się Olimpiada Commonwealth – większość obsługi to wolontariusze i podobno już nie ma wolnych miejsc.
    *
    @Na marginesie
    Dokładnie tak! Poznaje się nowych ludzi, nawiązuje przyjaźnie i ma się poczucie wartości.
    Nie wiem jak to jest w Polsce teraz, ale jakieś 15-17 lat temu, kiedy zaczęłam swoją przygodę z netem, miałam dyskusję na temat „pracy społecznej” na polskim forum i byłam dobita poziomem negacji tej formy i poziomem egoizmu. Czułam się tak jakbym trafiła do obcego, dziwnego kraju, którego nie znam.

  57. Jagoda
    30 maja o godz. 17:15
    napisalam, ze *nie mam argumentow, ale odnosze wrazenie*, ze nie wszystko jest tak, jak tu przytoczylas, ze nie jest to pelny obraz postaw lub ich braku wsrod naszych rodakow.

    mowimy o nieangazowaniu sie mlodych ludzi w sprawy ich dotyczace lub dotyczace ich rodzin; czekaja na gotowe albo na to, ze KTOS za nich zalatwi.
    Mlodzi placa podatki i chca miec to wszystko zalatwione przez rzadzacych, do tego zycie rodzinne, praca i czasem nauka zaocznie pochlania ich wolny czas.
    To tez pewien rodzaj uzaleznienia.

    Sa i tacy, ktorzy nie chca byc „frajerami” i robic cos „dla kogos za darmo”, zapominajac przy tym, ze robia cos dla siebie; ze nikt nie zalatwi pewnych spraw za nich lub w sposob, jakiego by oczekiwali.

    Ale…widze mnostwo mlodych ludzi w roznych stowarzyszeniach dzialajacych na rzecz lokalnej spolecznosci, glownie tych zajmujacych sie zalatwianiem problemow rodzinnych, zwiazanych z dziecmi np. niepelnosprawnymi lub przedszkolnymi lub szkolnymi.
    Gdy juz zaczna w mlodym wieku, ( dzieci przedszkolne i szkolne maja jednak mlodzi ludzie) pozniej uzalezniaja sie od udzielania spolecznej pomocy. I tu jestesmy po jednej stronie.

  58. Przyznam Wam się do czegoś.
    Jest wtorek, a ja upijam się z rozpaczy:((

    Postawa obywatelska??

    Zhakowali nam komputer, przepadły zdjęcia, na szczęście były to kopie, oryginały na dysku zewnętrznym. Ale wystraszyłam się, że w jednej chwili można stracić wspomnienia, od kilku dni tworzę folder ze zdjęciami do wywołania. Na wszelki wypadek.
    Znalazłam fotki sprzed kilku lat. Jechaliśmy kiedys przez jakąs wieś. Dostrzegłam miedzy drzewami coś, co nie pasowało mi do standardu chłopskiej zagrody. Zatrzymaliśmy się, podeszliśmy blizej. U chłopa na podwórku stal dwór drewniany w zabudowie zagrodowej, ni przypiął, nie wypiął, gospodyni potwierdziła, że został im w obejście przeniesiony z łąk.
    Cudna, snycerska robota. Koronka u gzymsu, piękne okna, rzeźbione drzwi, boniowanie wycięte dłutem. @Lewy, wiesz, gdzie możesz zobaczyć.
    Przypomniałam sobie to cudo i poszukałam teraźniejszości na street view.
    Street view ukazało mi stan z 2012 r, tzn. kamień na kamieniu z komina został. Na korzyść gospodarza przemawia fakt, że w szczątkach nie widać drewna. Aż tak by nie wybrali. Może dwór został przeniesiony do skansenu, bo miał być?
    Ale w to nie wierzę. Wierzę w brak pieniędzy, wierzę w mamtowdupie, wierzę w galopującą ciemnotę i w pazerność. Ciemnota nie jest najgorsza. Najgorsza jest chciwość.
    Można winić chłopską mentalność. Łapię się na tym, że ją winię.
    Ja, chłopka.
    Serce mi pęka, czyli projekt uczłowieczenia śpiewającego kombajnu do zbierania truskawek zdał egzamin (jak baby śpiewały podczas zbierania owoców, to nie miały kiedy ich żreć, taki wymysł uświęconej II RP. Bauer nie był aż tak wyrafinowany. Może stąd stosunkowo łagodne wspomnienia z wywózki do Niemiec? )

  59. Ja bym powiedział, że niewolnicza mentalność społeczna ma też i drugą stronę. Tzw świadomi obywatele często sami się stawiają w pozycji właścicieli niewolników, traktując innych pogardliwie lub w lepszym przypadku protekcjonalnie. Stąd określenia typu „przypadkowe społeczeństwo, lemingi itp. Nie mam tu pewności, ale wydaje mi się, że gdyby jakiś polityk w krajach dojrzałej demokracji użył tego typu określenia publicznie to byłby od razu spalony nawet u sympatyków własnej partii. Tak naprawdę nie ma istotnej różnicy pomiędzy wypowiedziami o „gorszym sorcie” i o tym, że „500 + to finansowanie patoli ” albo „że biednym którzy dostają zasiłki nie opłaca się pracować”

  60. @Mad Marx 31 maja o godz. 2:02

    Naprawdę nie dostrzegasz różnicy między między obrzucaniem wyzwiskami ludzi przez kaczelnika tylko dlatego, że nie kochają kaczych rządów a krytyką PiS-dzielczej polityki?

    Ludziom na zasiłku nie opłaca się pracować, bo jeśli ktoś pracuje, odbiorą mu zasiłek. To nie ma nic wspólnego z oceną człowieka. To jest po prostu stwierdzenie faktu. W spisionej Polsce opłaca się mieć dużo dzieci, bo na każde dziecko dostaje się 500+. Wielodzietnej kobiecie opłaca się siedzieć w domu, bo za każde następne dziecko dostanie jeszcze jedno 500, ale państwo nie dopłaci jej do żłobka ani opieki nad dziećmi nie zapewni. Gdy dzieci skończą 18 lat, zostanie sama – bez pieniędzy, bez zawodu, bez emerytury i zupełnie możliwe, że bez męża. Tak funkcjonuje polityka PiS.

    A że w Polsce są dwa skłócone plemiona – no przecież. Tych ludzi łączy wyłącznie to, że zdarzyło się im urodzić w tym samym kraju. A czy to dużo czy mało? Wygląda na to, że z czasem coraz mniej.

  61. Dla mnie ‚obywatelskosc’ ma oczywista (instynktowne wydawaloby sie!) motywacje czy zrodlo a zawieraja sie one w znanym szkockim przyslowiu:
    ‘Be happy while you’re living, for you’re long time dead.’
    Gleboka empatia i nieustanne zdumienie jacy jestesmy krusi i przelotni wystarczaja za wszystkie uswiadomione motywacje.
    (Moj nalog wyostrza tylko te uczucia, hehehe.)

    A tak wogole to:
    w autokracji tylko jeden ma racje,
    za arystokracji kilku tylko ma racje,
    a za demokracji nikt nie ma racji.

  62. Jagoda
    cieszę się, że piszesz.
    Dla mnie ważniejsze nawet niż miłość jest zaufanie.
    Wszędzie tam, gdzie miłość jest zbędna i niemożliwa do osiągnięcia (między obcymi sobie ludźmi w szkole, pracy, między narodami…) to właśnie poziom zaufania decyduje o harmonii relacji bądź konfliktach.
    Nawet miłość i przyjaźń pozbawione zaufania stają się zródłem cierpienia.

  63. Wróciłem po dniu.
    @gotkowal
    Też bym chciał, aby byl jakiś filtr nie tylko na polityków ale i na tych co mają prawo ich wybierać. Może jakieś pół roku temu popełniłem wstępniaka pt. Głosowałem na Szymborską. Chłopak nie ma pojęcia na kogo głosuje, a głosuje, bo mu mama powiedziała, a mamie powiedział ksiądz. Jest to nienormalne, chore, że taki chłopak ma taki sam głos, jak obywatel, czyli człowiek świadomy dokonywanego wyboru. Żeby zostać lekarzem, adwokatem, nauczycielem,oficerem, policjantem, kierowcą a chyba nawet szewcem, fryzjerem, trzeba zdać jakieś egzaminy, przejść mniej lub bardziej doskonały filtr. Aby być wyborcą, wystarczy skonczyć 18 lat, i ten „kompetentny” nieprzefiltrowany wyborca „filtruje” nam klase polityczną, która decyduje o losach całego narodu, co jest chyba wazniejsze niż źle sfabrykowane buty przez szewca partacza.
    Ale funkcjonuje specyficzny filtr; to właśnie ten ksiądz, który mamie młodego wyborcy podpowiada na kogo ma głosować. Okazuje się więc, że demokracja jest bezradna w kraju, gdzie masa nie-obywateli posłusznie podąża za bezwzględną, cyniczną mafią. realizując jej strategiczne cele.
    I jak się z tego wyplątać ? Nie widzę jak na razie sposobu.
    Kiedyś, gdy znajomi mi wieszczyli upadek ZSSR, byłem sceptyczny; odpowiadałem; to prawda, jest to system gospodarczy niesprawny, pełen absurdów, ale skoro trwa 70 lat, to dlaczego miałby nie potrwac jeszcze drugie tyle. No i to ja myliłem się. Kaka trwa już od prawie 2000lat. Może stanie się z nim jak z Zw.Radzieckim szybciej niż się zdaje ? Są juz takie oznaki w Quebeku, Hiszpanii, Irlandii, jeśli ta fala dotrze do Polski, to samo sie wyplącze.
    Daj Boże !:)

  64. Jiba
    31 maja o godz. 0:29

    Jibo, to temat na duży tekst.
    Ale, że jeszcze kawa na mnie nie całkiem zadziałała, co msz na mysli pisząc: „kamień na kamieniu z komina został. Na korzyść gospodarza przemawia fakt, że w szczątkach nie widać drewna”.
    O co chodzi z tym drewnem i z tą korzyścią przemawiającą?

    Cała sprawa, jedna z tysięcy i tysięcy im podobnych, jest smutna, bolesna, budząca wścieklicę. Gdziekolwiek okiem sięgnąć, ten sam proces: dewastacja starego, oryginalnego, jedynego takiego zrobionego ręką porządnego rzemieślinika, a chwilami to nawt artystu, na rzecz prostackiego, byle jakiego, szybkiego, jak pięść do nosa pasującego.
    W stare, 200 i więcej letnie chałupy drewniane wstawine są od jakichś 25-30 lat bezczelne, białe plastiki okien, tzw. rozwierano-uchylnych, w miejsce drewnianych, skrzynkowych polskich, albo – co znacznie rzadsze i tym cenniejsze – podnoszonych, co nie na wsiach, ale tam, gdzie sięgały wpływy Zachodu i tamtejszych zasad budowania okien.
    Okna ze szprosami zamienia się na okna jednopolowe, bezczelne ramy nic nie mające wspolnego z architekturą w którą są wsadzane, z detalem, klimatem, miejscem. Czasem, jakiś subtelny znawca da, zamiast okna szprosowego, druciki błyszczące na złoto, udające szprosy.

    Oto Polska własnie.

  65. W tych wszystkich dywagacjach na temat rozwoju form rządów, przewagi jednych systemów nad innymi, zdaje się pomijacie rzecz kluczową.
    CZYNNIK LUDZKI.

    Nie jest istotne co kryje się za fasadą taką czy inną.
    Istotne jest, kto stoi na czele i jakie ma zamierzenia.
    Czy „grupa trzymająca władzę” ma jakiekolwiek inne cele niż swój WŁASNY dobrobyt, czy jednak coś dla rządzonych robi.

    Grup trzymających władzę, klik, jest w każdym państwie bez liku.
    Nawet na dworach królewskich czy w partiach politycznych krajów demokratycznych. W monopartiach jest dokładnie tak samo.

    Demokratyczny wybór przywódcy jest fikcją, dość kosztowną zresztą.
    Wybieramy z dość wąskiego kręgu zawodowców, kasty która odtwarza się wsobnie, czasem jedynie dopuszczając świeżą krew z zewnątrz.

    Pozór możliwości wyboru, to ułuda, mamidło dla plebsu.
    Kuchnia polityczna odsłaniana wielokrotnie w różnych krajach, dość dobitnie pokazuje jak się politykę robi.
    Szantaż, przekupstwo, zobowiązania, walki frakcyjne o przywództwo grupy, wpływy zewnętrzne, haki na konkurencję- to występuje w każdym systemie.

    Demokracja ma jedną zaletę w porównaniu z innymi systemami władzy.
    Zapewnia bezkarność przegranym, skompromitowanym politykom.
    Nie tracą w tym przypadku zbyt często głów…..
    Dyktatura czy monarchia jest dożywotnia…..

  66. Lewy
    31 maja o godz. 8:31

    Rolę księdza, przejęły w wielu krajach media.
    Mówią na kogo i dlaczego, obrzydzają nie pasujących do zapatrywań właścicieli nośnika.
    Kształtowanie opinii publicznej, jej nastawień, w pożądanym kierunku.
    Ksiądz, gazeta, portal, stacja telewizyjna- wszyscy starają się WPŁYWAĆ.

  67. @konstancja
    30 maja o godz. 22:49

    Masz rację. W Polsce jest duży problem z roszczeniowością. Ma to wielorakie źródła.
    Za PRLu krążył taki dowcip:
    – na czym jest oparty dolar?
    – na złocie
    – a złotówka?
    – na cynie, społecznym
    Rodzice i dziadkowie dzisiejszej młodzieży odbierali zaangażowanie społeczne, jako coś narzuconego przez nieakceptowany ustrój. Torpedowali „czyny społeczne”, na ile mogli. Zamykali się w zamkniętych kręgach rodzinnych, towarzyskich. Pokazując środkowy palec hasłu: „proletariusze wszystkich krajów łączcie się”. Echo tego widzę w stosunku do uchodźców.
    Poza tym byli ze swojej bierności i postaw aspołecznych usprawiedliwiani przez Krk, który nie uważał za właściwe mówić, że zła praca, oszustwa i kradzieże w miejscu pracy są złe. Bo mógłby stracić klientelę. Polacy funkcjonowali jak dzieci skłóconych rodziców, z których każde próbuje przeciągnąć je na swoją stronę. Przyzwolenie na paskudne zachowanie było środkiem na opowiedzenie się „dziecka” po stronie konkretnego „rodzica”. To nauczyło i utrwaliło w nich nawyk niewolnika. Szukanie „dobrego pana”, który da więcej. I mniej będzie wymagał.
    Tuż po transformacji ustrojowej wajcha została przestawiona z „kolektywności” na indywidualizm. Zanim zdążono dobrze rozpoznać zalety i wady indywidualizmu. Zaproponować sensowne poprawki, władzę przejęli „dobrzy panowie” z PiS i ePiSkopatu. Co znowu nas cofa w rozwoju postaw obywatelskich. Jest to smutne i zniechęcające. Ale nie da się, przynajmniej w krótkiej perspektywie czasowej, unieważnić tego, co już zostało zrobione przez NGOSy.
    Na ulice w obronie TK wyszło przede wszystkim pokolenie Solidarności. Cała nadzieja w tym, że pokolenie NGOSów również przechowa pamięć. Pamięć o potrzebie budowania postaw obywatelskich.

  68. @gaala
    31 maja o godz. 8:20

    Bez zaufania nie ma społeczeństwa obywatelskiego. To jest kapitał społeczny potrzebny do jego budowania.
    Warto pamiętać, że zmianę świata zawsze trzeba zaczynać od siebie. Dlatego takie smutne jest to, że ci sami ludzie, którzy piętnują brak czy niedowład postaw obywatelskich u innych, sami nie są zdolni do okazania otwartości i zaufania wobec poglądów nie pokrywających się stricte z ich poglądami.

  69. gaala
    31 maja o godz. 8:20

    Poniżej zaufania znajduje się lojalność. To – na ogół – wystarczy, by działały społeczności. Może i lepiej by działały, gdyby była w nich taka miłość, że aż, ale co to takiego miłość i po czym ją poznać? Najlepiej sie to poznaje po Polaku-katoliku, a wtedy lepiej wybrać prostą lojalność. Albo emigrację z powodów wojennych.

  70. Jagoda
    31 maja o godz. 9:23

    jagoda, zgoda co do roszczeniowości, tylko Ty mi powiedz, co to takiego „pokolenie Solidaności”? To to samo co nieistniejące „pokolenie Jana Pawła II” imienia Lolka giewontowego? Czy dwa równoległe? Po czym to poznać i jak się to odróżnia od niepokolenia?

  71. wiesiek59
    31 maja o godz. 9:07

    Rolę księdza przejęły parki rozrywki, horrory i galerie handlowe. Róźnica niewielka.

  72. Tanaka
    31 maja o godz. 9:01

    Jeśli nie widać w szczątkach drewna, a jedynie cegły i kamienne, tzn. że może dwór został przeniesiony do jakiegoś skansenu.
    Co prawda rolnikowi wszystko się przydaje, zwłaszcza, gdy ktoś inny dostrzeże wartość niedocenianego dobra, ale aż tak by chyba drewna nie wybrali.
    Skontaktowałam się z tamtejszym muzeum okręgowym. Nic na temat dworu nie wiedzą.

    Ja w ogóle chętnie udostępnię zdjecia tego dworu, ale mam pytanie dla znawców tematu. Gdzie najlepiej utworzyć album publiczny? Kiedyś, sto lat temu, korzystałam z Picasy, ale może są inne serwisy, gdzie da się to zrobić szybko.

  73. Najprościej założyć email u wujka Gugla, dostaje się miejsce na zdjęcia.

  74. @Tanaka
    31 maja o godz. 9:54

    co to takiego „pokolenie Solidaności”?

    To pokolenie ludzi, którzy byli aktywnie zaangażowani w powstanie i działanie „pierwszej” Solidarności.

    nieistniejące „pokolenie Jana Pawła II”
    Pokolenie JPII istnieje i właśnie przejęło w Polsce władzę.
    Niektórzy po prostu dali się nabrać na aktorsko – pijarowskie talenty Wojtyły i oczekiwali ucywilizowania, w duchu nowoczesnego humanizmu i liberalizmu, Krk. Wojtyła czarował publiczność na scenie a na zapleczu szła ostra robota uwsteczniania Krk. Kto uwierzył w śliczne opakowanie bez zaglądania co jest w środku, może czekać w nieskończoność. Na swoje własne życzenie.

    Po czym to poznać i jak się to odróżnia od niepokolenia?
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Pokolenie”
    W socjologii pokoleniem nazywana jest grupa osób, która zwłaszcza ze względu na podobny wiek, doświadczyła jakiegoś szczególnego wydarzenia lub wydarzeń. Wyróżnianie takich pokoleń jest kwestią konwencji i w poszczególnych przypadkach może budzić wątpliwości.

  75. Kwestia „pokolenia JPII” to ciekawy problem poznawczy.

  76. Pokolenie nazwijmy je post PRL, przejęło tradycje ruchu ludowego- spółdzielnie, kasy pożyczkowe, samopomoc, tyle że sterowano tym odgórnie, inicjatywy oddolne nie były szczególnie promowane.
    Całą tą samoorganizację społeczną jako skażoną „komuną” dość sukcesywnie medialnie młotkowało to następne- poststyropianowe.
    Wszystko co kojarzyło się z komuną, było złe z definicji…..

    W tę próżnię po upadku wszedł KK, organizując i inicjując wiele działań, przejmując resztki poprzednich struktur.
    Często łącznie z majątkiem.
    Kluby GP, czy Rodzina Radia Maryja, to efekt.
    Te wszystkie okołoparafialne przybudówki, również.

    To co się rodzi oddolnie i jest świeckie, niepolityczne, to zagrożenie dla obecnych beneficjentów.
    Praca u podstaw…..
    Witamy w wieku XIX, przy pracy organicznej.
    Tylko czy mamy „kim robić”?
    Jest inteligencja świadoma wagi takich działań?

  77. Jagoda
    31 maja o godz. 10:25

    O tym właśnie piszę nieustannie….

    CO KRYJE SIĘ ZA FASADĄ?

    Wojtyła czarował tłumy, mianując jednocześnie biskupów i kardynałów konserwatywnych i wstecznych często.
    Szczególnie w Polsce widać to wyraźnie.

    Politycy demokratyczni to ten sam chory twór.
    Czarują tłumy, robiąc coś całkowicie innego na zapleczu.
    Patrz- dyskusje „U Sowy”……

    Nawiasem mówiąc, skoro hipokryzja i zakłamanie się jako narzędzie władzy sprawdza w obu przypadkach, bo wiekszość ludzi chce być okłamywana, to parę pokoleń potrwa wyrwanie się z tego matrixu.
    Do osiągnięcia masy krytycznej, rewolucji, trzeba czasu.

  78. @wiesiek59
    31 maja o godz. 10:33

    Witamy w wieku XIX, przy pracy organicznej.
    Tylko czy mamy „kim robić”?
    Jest inteligencja świadoma wagi takich działań?

    I to są pytania godne głębokiego namysłu!

  79. Jagoda
    31 maja o godz. 10:28

    „Kwestia „pokolenia JPII” to ciekawy problem poznawczy”.
    Przepraszam, Jagodo, nie chce już mi się papierowo gadać, więc tylko uwaga z okolic języka. Nie chodzi o nieszczęsne sformułowanie „kwestia pokolenia to problem”, lecz o „pokolenie”. Jak ktoś bardzo chce, by coś dla niego zaistniało (na przykład wyższość kaczki nad żyrafą), to zaistnieje – nie ma siły. Ale obok są ludzie, dla których to samo „coś” nie istnieje – i też nie ma na to siły. Więc w pełni prawomocnie możesz powiedzieć tylko, że „pokolenie JPII” to ciekawy problem poznawczy DLA CIEBIE. Chyba że się dołący ktoś podobnie nadwidzący.

  80. @wiesiek59
    31 maja o godz. 10:40

    wiekszość ludzi chce być okłamywana

    Dopóki większość będzie chciała być oszukiwana, na różne sposoby, i będzie się samooszukiwać, dopóty będziemy się urządzać w d…
    A samooszukują się również ci, którzy werbalnie deklarują poglądy odmienne od katobolszewickich.

  81. @wbocek
    31 maja o godz. 10:43

    Zechciej odnotować, że to nie ja wprowadziłam do rozmowy hasło „pokolenie JPII”. Mnie to osobiście nudzi. Socjotechniczne sztuczki Wojtyły uważam za mało interesujące z poznawczego punktu widzenia.
    Dużo bardziej ciekawe jest to, kto i dlaczego ciągle ubolewa/szydzi z powodu rzekomego braku tegoż pokolenia.
    Ono jest. Jego zbiorowym doświadczeniem była/jest sakralizacja polityki. Efekty ich doświadczeń przekładają się na tworzenie państwa wyznaniowego.
    Problem mają nie nadwidzący, ale niedowidzący 😉

  82. Przecież nieprzypadkowo KK zwalczał wszelkie ruchy lewicowe, w pełnej symbiozie z dyktatorami prawicowymi, związki zawodowe, partie socjalistyczne, tworząc często własne struktury.
    Chrześcijańska demokracja, czy katolickie związki pracownicze, to próba przejęcia sterowania ważnymi nurtami społecznymi.

    JP II nie lubił Teologii Wyzwolenia z tego samego powodu.
    Człowiek świecki, zamożny, samodzielnie myślący, to OBYWATEL niesterowalny, nie potrzebujący religijnego przywódcy.

    Pokolenie JP II to twór czysto medialny, wykreowany nieco na siłę.
    Nie ma pod tą nazwą żadnego desygnatu, sądząc „po owocach”.
    Kibole na Jasnej Górze nie zmieniają zwyczajów….

  83. Jagoda
    31 maja o godz. 10:25
    @Tanaka
    31 maja o godz. 9:54
    co to takiego „pokolenie Solidaności”?
    To pokolenie ludzi, którzy byli aktywnie zaangażowani w powstanie i działanie „pierwszej” Solidarności.
    nieistniejące „pokolenie Jana Pawła II”
    Pokolenie JPII istnieje i właśnie przejęło w Polsce władzę.
    Niektórzy po prostu dali się nabrać na aktorsko – pijarowskie talenty Wojtyły i oczekiwali ucywilizowania, w duchu nowoczesnego humanizmu i liberalizmu, Krk. Wojtyła czarował publiczność na scenie a na zapleczu szła ostra robota uwsteczniania Krk. Kto uwierzył w śliczne opakowanie bez zaglądania co jest w środku, może czekać w nieskończoność. Na swoje własne życzenie.
    Po czym to poznać i jak się to odróżnia od niepokolenia?
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Pokolenie”
    W socjologii pokoleniem nazywana jest grupa osób, która zwłaszcza ze względu na podobny wiek, doświadczyła jakiegoś szczególnego wydarzenia lub wydarzeń. Wyróżnianie takich pokoleń jest kwestią konwencji i w poszczególnych przypadkach może budzić wątpliwości.

    Jagoda, mógłbym zapytać dalej: a po czym się poznaje „aktywne zaangażowanie”, „ w powstanie” i w „działanie” tej „pierwszej Solidarności?
    Wolałbym poznać Twoją własną odpowiedź, niż odsyłanie do definicji z Wiki, z której cytat w dodatku podważa to co uważasz za istniejące – to „pokolenie Solidarności”: „to kwestia konwencji i w poszczególnych przypadkach może budzić wątpliwości”.
    Jeśli „pokoleniem’ jest „grupa osób” (ile? Ci co „byli aktywnie zaangażowani…”?, czyli – pięć tysięcy? Jedenaście tysięcy czterysta pięćdziesiąt siedem? Czy masz na myśli „wszystkich członków Solidarności” , w teoretycznej liczbie 8 albo 9 milionów? )
    Samą „konwencją mogącą budzić wątpliwości” jest mówienie o „dziewięciomilionowej Solidarności”.
    Ponadto mniemane „pokolenie Solidarności” a „pokolenie JP II” to dwa różne byty mniemane: ekstrawyznawcy Wojtyły a wyznawcy „Solidarności” mogą mieć wiele wspólnego, ale nie muszą mieć nic i nieraz nie mają, może poza – czasem – werbalnym ruszaniem usteczkami głoszącymi w miarę podobne hasła.

    To, że „Wojtyła bajerował ludzi, a na zapleczu szła ostra robota uwsteczniania Kościoła kat” – pełna zgoda, tylko, że nie jest wcale pewne, że bajerowanie wytwarza jakieś pokolenie.
    Ale, roboczo, przyjmijmy, że jest taki niemniemany byt – pokolenie JP II. W takim razie są i inne byty: „pokolenie 1956”, „Marca 68”, „pokolenie grudnia 70” (ile pomników mają, ho-ho..!), ale jest też „pokolenie Gierka”, „pokolenie orłów Kazimierza Górskiego” (od razu się do niego przyznam), „pokolenie Jaruzelskiego”, ale i tysiące pokoleń lokalnych, regionalnych, ogólnospołecznych, wedle woli: „pokolenie trampkarzy”, „pokolenie legionistów”, „pokolenie Kazimierza Deyny”, „pokolenie filatelistów”, „pokolenie harcerzy”, „pokolenie Winnetou”, „pokolenie Niewidzialnej Ręki”, i – bez pudła – „pokolenie polskich hippisów”. A nad tym wszystkim świecą ze trzy pokolenia obywateli Polski Ludowej.
    Wszystkie te byty, rzeczywiste i mniemane, są ze sobą pomieszane: harcerz mógł być też trampkarzem, wyznawcą Winnetou, orłów Kazimierza Górskiego, ministrantem u kardynała Wyszyńskiego, wyznawcą Che Guevary, maoistą, działaczem partyjnym, któremu Polska zawdzięcza powstanie elektrowni „Siersza II”, ogł być internowany w stanie wojennym, raz donosić na Wojtyłę do Jaruzelskiego, abo na Jaruzelskiego do „Solidarności”, do Moskwy i Waszyngtonu jednocześnie.

    Dalej więc nie jest to jasne, czy było to „pokolenie JP II”, czym się wyróżniało, jak je poznać i co z tego wynika.

    Zdaje się, że mniemani członkowie tego pokolenia Wojtyły powinni się wzajemnie co do siebie przyznawać: „tak jest, ja jestem z tego pokolenia i ty jesteś, kolego Ździchu”. Wtedy można by mieć to pokolenie jakoś naszkicowane i z grubsza wiedzieć o kogo chodzi. Tymczasem owi mniemani członkowie pokolenia tłuką się wzajemnie aż miło: Tusk jest z tego pokolenia, Marek Jurek też, a Mazowiecki pierwszy premier – niby nie jest? – jest jak gwóźdź! Może Kuroń nie? Michnik może nie jest?
    Gdyby zapytać: ty nie jesteś z pokolenia JP II?, to śmiem mieć daleko idące przekonanie, że mało kto powie, że nie. Każdy Polak to od razu „pokolenie”. Więc jeśli „pokolenie P II” załatwiło Polskę wstecznie, to my sami, wszyscy, się załatwiliśmy. Jak sami i wszyscy, to jest dobrze i nie ma co narzekać. Jak wszyscy gadają: „widziały gały co brały”. Jest więc dobrze, a nawet środa.

  84. środa, płatki i woda

    zzz…..

  85. Jagoda
    31 maja o godz. 10:53

    „Problem mają nie nadwidzący, ale niedowidzący”.

    Nie będę wskazywał, Jagodo, sprzeczności w Twojej odpowiedzi, powiem tylko, że nie widzę żadnego pokolenia JPII, a widzę na przykład pokolenie wojenne lub pokolenie, które w dorosłym wieku, nie jako smarki, żyło w PRL. JPII razem z jego domniemanym pokoleniem uważam za nazewnicze bańki mydlane – ot, do popaplania, jak kto nie ma pod ręką czegoś ciekawszego. Może według Ciebie niedowidzę, ale problemu z tym – który z nieznanych powodów sugerujesz – na pewno nie mam. Temat nigdy dla mnie nie istniał i teraz też – jak kosą uciął.

    Zdrowia, pogody ducha i pomyślnych wiatrów w tropieniu kolejnych pokoleń. Jada na woda, na Jamnie – cudny sztorm.

  86. Podstawą odkrycia, którego dokonała Carol Cadwalladr z „Guardiana”, było to, że znaczna większość z 7 mln funtów, którymi w 2016 r. dysponowała oficjalna probrexitowa kampania Vote Leave, trafiła – pośrednio i bezpośrednio – do nikomu wówczas nieznanej kanadyjskiej spółki, kontrolowanej faktycznie przez Roberta Mercera. Firma ta, AggregateIQ, której wówczas nie można było nawet znaleźć w Google, wykonywała na rzecz kilku podmiotów działających na rzecz wyjścia UK z UE zlecenia z zakresu public relations: wsparcie kampanii w mediach elektronicznych. W rzeczywistości, jak ustaliła dziennikarka, AIQ była dobrze zamaskowaną ekspozyturą firmy Cambridge Analytica należącej do Mercera. Jej wiceprezesem był Steve Bannon, a w zarządzie zasiadali wysoko postawieni konserwatywni politycy i wojskowi. Cambridge Analytica jako „partner strategiczny” świadczyła usługi innej kampanii brexitowej: Leave.EU. Była to „przyjacielska pomoc” – na olbrzymią skalę. Wartość pieniężna tych usług nie została ujawniona w rozliczeniu finansowym, ale biorąc pod uwagę, że później sztab Donalda Trumpa wydał na „pomoc” tej samej firmy 6 mln dolarów, była to niewątpliwie wielka i kosztowna operacja.
    http://strajk.eu/hackowaanie-demokracji/
    =========

    Doszliśmy do ciekawego momentu w historii demokracji.
    Czy raczej, „zarządzania zasobami ludzkimi”……

    Skoro wszystkim zaczyna rządzić kasa, to rzeczywistą władzę posiadają ci, którzy ją mają.
    Kampania marketingowa może przesądzić o wynikach wyborów.
    A aktorów którzy zechcą odegrać rolę polityka za niezłą gażę, jest na pęczki.

    Supermarket, w którym można wpływać na wybory klienta….

  87. Jestem świnia.
    Odszczekuję!
    Dwór jest. Został przeniesiony i znajduje się w Zagrodzie Młynarskiej w Uniejowie.
    http://www.nocowanie.pl/noclegi/uniejow/kwatery_i_pokoje/109373/

    A ja tak obsmarowałam moich kochanych bliźnich. Kajam się i sypię głowę popiołem. Bardzo mi wstyd.

  88. Neferko, dzięki za podpowiedź, właśnie zakładałam album, gdy zadzwonili z muzeum.
    Jestem przeszczęśliwa 🙂

  89. Jiba
    31 maja o godz. 12:25

    Oj Jiba, przestań. Jak ja patrzę na moich bliźnich i na to do czego Polskę przywiedli to mi się same inwektywy cisną. Pojęcia nie miałam że do takiej żenady, na skalę europejską w dodatku, mogło dojść i doszło. Parszystwo, niech to szlag.

    Dwór piękny.

    ***

    Kiedy to się do jasnej cholery skończy >:(

  90. Jiba
    31 maja o godz. 12:34

    Niezamaco. Cieszę się że Dwór uratowany i się cieszysz a podpowiedź się przydała. Tanaka też mógłby założyć (że go kujnę parasolką)

  91. @ Joba,
    dwór przepiękny nie dziwię się, że na niego zapadłaś. 🙂
    Dobrze, że się znalazł.

  92. Trzymajcie mnie bo nie wytrzymam

    http://natemat.pl/209269,internauci-poruszeni-zachowaniem-prezydenta-andrzej-duda-uklakl-przed-pomnikiem-lecha-kaczynskiego

    *wielopiętrowa ozdobna wiązanka*

    Ja nie mogę inaczej niż pitu pitu i ha ha bo jak czytam takie rzeczy to mi ciśnienie skacze wobec czego uciekam w humor. Gdyby ktoś się pytał.

  93. NeferNefer
    31 maja o godz. 12:48

    No, no, no … jeszcze nie jest tak zle! Zle bedzie, gdy ukleknie i bedzie czolem bil poklony do ziemi samej. Na razie. to jeszcze nie tak zle jest, skoro tylko kleka… (lol)

  94. @NeferNefer
    No a my mamy swoją Schapelle Corby, kurde lodówki nie można otworzyć.
    Z kryminalistki, handlarki marihuaną, media robią celebrytkę, bo właśnie Indonezja pozwoliła jej wrócić do Australii. Taki sam odlot, może to wirus?
    Wymyśliłam, że powinni ją zrobić ministrą spraw zagranicznych bo siedziała długo za granicą to się zna.

  95. lonefather
    31 maja o godz. 13:02

    fakt, ziemi jeszcze nie ucałował >:(

  96. Ewa-Joanna
    31 maja o godz. 13:07

    Duda w sumie też mógłby dłużej posiedzieć za granicą, nie mam nic przeciwko. Byle nie na szczycie NATO :eyeroll:

  97. wbocek
    31 maja o godz. 12:14

    Pombocku, nie bądź taki i pokaż ten cudsztorm na Jamnie.

  98. Jiba
    31 maja o godz. 12:25

    łojezusku świebodziński! – to ten, ten samiuśki?
    Bo jak na moje oko co go wykol, to on jakiś taki przesmaczniony jest. Upudrowany w dekoracje, z innej bajki, a murowany figiel ze złomków kamienia i z cegły wbity z boku w bryłę budynku to już w ogóle nieładna nieładność i agresywna agresja nadwiślańska w jednym.

  99. NeferNefer
    31 maja o godz. 12:38

    Jestem dosyć dziurawy. Jeszcze ze trzy sztychy i założę.

  100. Tanaka
    31 maja o godz. 13:35

    ciach, ciach, ciach 🙂

  101. NeferNefer
    31 maja o godz. 12:48

    Ja tam wytrzymuję. Duda Andrzej klęka, ale ponieważ on w ogóle nie wie gdzie i kiedy klękać a kiedy nie klękać, to on klęka niefachowo: Kaczyski Lech z Tbilisi w ogóle nie wygląda na Kaczyńskiego Lecha z Warszawy, natomiast całkiem wygląda jak Ździchu Pajkert.

    Żeby Duda Andrzej przed Ździchem klękał, to dla Ździcha miła sprawa.

  102. @Jagoda

    I slusznie i z kompletnym pomyleniem rzeczy napisalas.
    OK!
    Z pomyleniem w/g mnie. Ale moze sie jeszcze ktos ze mna zgodzi.
    W kaka zalatwiaja to tak, ze wpierw wyznanie, potem kompensacja, nastepnie pokajanie sie i dopiero potem wybaczenie. Dlatego jestem jak najbardziej przeciwny „milosnemu przebaczaniu”, ktore zdajesz sie propagowac…

    Wybaczyc – to moge swojemu dziecku, kumplowi, znajomemu, ktorzy cos tam nawalili. I byc moze bedzie w tym cos z „milosci” takiej generalnie ludzkiej do ludzkosci sie odnoszacej.

    Politbandytom, nie ma wybaczenia i „win darowania” z powodow politycznego kunktatorstwa zwlaszcza. Kara na nich musi byc!. Po prostu musi! I zadna tam „milosc blizniego”, czy wyrozumialosc inna sie zwyczajnie politbandytom nie nalezy.

    A co do „budzenia sie” obywateli, to co co sa obywatelami to sie obudzili i w KOD sie pokazali. Reszta co jest niewolnikami, to sie moze i kiedys „obudzi”, ale zeby sie obudzila, musi z niewolnikow stac sie obywatelami.

    O byciu obywatelem, to mi sie pisac nie chce, bo ci co ten bog czytaja, to sa obywatelami i kazdy na troche inny sposob. Niektorzy z czytelnikow tego bloga sie za obywateli uwazaja, ale do wyborow nie chodza i nawet maja na to jakies tam swoje usprawiedliwienia…

  103. NeferNefer
    31 maja o godz. 13:38

    3 razy od razu? Pamiętam jak było: 3 x TAK!

  104. „Cała nadzieja w tym, że pokolenie NGOSów przechowa pamięć o (…) potrzebie budowania postaw obywatelskich”.

    Sformułowanie „cała nadzieja w …”, przypomniało mi pewne zdarzenie, odnotowane przez dziennikarzy w październiku 1965 roku, w Nowym Jorku.

    Przemawiając wtedy na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych, papież Paweł VI powiedział: „Mieszkańcy ziemi zwracają się ku Organizacji Narodów Zjednoczonych jako OSTATNIEJ NADZIEI na zgodę i pokój; niech nam tu będzie wolno przekazać wyrazy ich hołdu i nadziei, do których się dołączamy” (The Pope’s Visit, Nowy Jork 1965, Time-Life Special Report, s. 26).

    Inny papież, Jan Paweł II, przemawiając w październiku 1979 roku do Zgromadzenia Ogólnego ONZ, powiedział: „Mam nadzieję, że Organizacja Narodów Zjednoczonych na zawsze pozostanie najwyższym forum na rzecz pokoju i sprawiedliwości”.

    Od tego czasu w różnych konfliktach zbrojnych na całym świecie straciło życie kilkadziesiąt milionów ludzi.

    Ktoś bardziej przytomny, od wspomnianych przywódców KK, trafnie podsumował te nadzieje, które okazały się mrzonką. Napisał: O statnia N adzieja Z awiodła

    Szkoda że papieże nie czytają Pisma. Nie robiliby z siebie idiotów, wypowiadając takie banialuki. Trzy tysiące lat temu napisano w Biblii: „Nie pokładajcie ufności w człowieku”, a także „Człowiek jeden panuje nad drugim, na jego nieszczęście”.

  105. UWAGA KOMUNIKAT
    Internauta dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum. Jest przedstawicielem sekty jehowitów, produkującym się na tym blogu zawodowo. W ramach owej zaprogramowanej działalności regularnie publikuje przeraźliwe bzdety.

  106. Jakie to szczęście, że zwykli ludzie (nie tylko papieże) nie czytają „Pisma”, szczególnie Leviticus, trzeciej księgi mojżeszowej. A nawet jeśli czytają, to olewają. W przeciwnym razie nasz padół łez, radykalnie by się wyludnił.

  107. Uczestnictwo w elicie władzy jest rezultatem procesu selekcji zachodzącego w każdym społeczeństwie. O pomyślnym przebrnięciu przez jego poszczególne etapy decyduje wiele czynników, wśród których poczesne miejsce zajmuje zamożność kandydatów. Stąd też elita rządząca jest zarazem elitą majątkową3. Innymi czynnikami decydującymi o udziale w elicie władzy są m.in. sława wojenna (w okresie wojen), prawo dziedziczenia czy wreszcie przymioty osobiste. Proces selekcji zachodzi nieprzerwanie. Na miejsce osobników opuszczających elitę wchodzą inni. Zdaniem Pareto wymiana jednostek wchodzących w skład elity zapobiega jej zdegenerowaniu. W obrębie hierarchicznie zbudowanego społeczeństwa mamy do czynienia z ciągłą selekcją zwaną przez Pareto krążeniem elity. Proces ten ma niebagatelny wpływ na funkcjonowanie systemu społecznego, ponieważ gdyby nie selekcja, to zdegenerowałyby się wszystkie gatunki, nie wyłączając ludzi. Wyznawcy humanitaryzmu mogą przymykać oczy na tę prawdę i rozmyślnie ją ignorować, w niczym nie zmieni to jednak faktów. W każdym gatunku trafiają się jednostki niepełnowartościowe, które powinny zostać usunięte w drodze selekcji. Cierpienia spowodowane tą stratą stanowią cenę doskonalenia się rasy. Jest to jeden z licznych wypadków, kiedy dobro jednostki stoi w sprzeczności z dobrem gatunku. Pewne formy selekcji mogą zanikać, ale inne powinny je zastąpić4. W dzisiejszych czasach twierdzenie jak powyższe wywołałoby wytoczenie przeciw jego autorowi najcięższych armat. Słuszna wydaje się jednakże zasada oceniania po owocach i oddając znów głos Pareto, warto pamiętać, iż: Dzieło zwolenników humanitaryzmu w osiemnastowiecznej Francji przygotowało zbrodnie okresu Terroru, dzieło liberałów pierwszej połowy XIX stulecia sprowadziło ucisk demagogów, którego jutrzenka właśnie świta5.
    http://www.legitymizm.org/pareto-elity
    ===========

    Celne rozważania…..

  108. Czasem warto posłuchać głosu mądrego „zaprzańca”, zwłaszcza gdy jest to były jezuita.
    Stanisław Obirek komentuje teologiczne bezdroża i ciągoty nacjonalistyczne polskiego kleru, a także psucie języka na każdym poziomie komunikacji.
    http://studioopinii.pl/stanislaw-obirek-jak-slowa-sparalizowaly-polityke-i-kosciol-oraz-niesmiala-proba-naprawy/
    @Tanako, co ty na to?

  109. Na marginesie
    Jehowici tak mają, ale są nieszkodliwi i co najwyżej upierdliwi, jak nasz blogowy @dezerter.
    Mnie jego misyjne zaangażowanie nie przeszkadza. Po prostu przewijam.
    Pomyśl, że w Rosji jehowici zostali zdelegalizowani. Chyba im tego nie życzysz w Polsce.

  110. Krążeniu elit towarzyszy występowanie różnorakich ideologii, teorii religijnych, filozoficznych i moralnych. Zdaniem uczonego religijne uczucia są stałą cechą natury ludzkiej, zmienne są jedynie ich zewnętrzne przejawy9. Walka elit rozgrywa się na ogół pod sztandarami, na których widnieją przeróżne idee. Szczególnie w środowiskach pretendujących do stania się elitą władzy kładzie się nacisk na sformułowanie atrakcyjnych haseł mających przyciągać pod sztandary bierną część społeczeństwa. To, na co szczególny nacisk kładzie Pareto, to znaczenie ideału w procesie funkcjonowania stabilnego systemu społecznego. Lud pozbawiony ideałów, wiary, wzniosłych uczuć jest na prostej drodze do upadku. Tezy Pareto zapewne jeszcze raz, w odniesienie do dzisiejszych społeczeństw pogrążonych w szaleńczej konsumpcji i goniących za dobrami materialnymi, znajdą potwierdzenie.

    Wypada jedynie żałować, że Pareto nie doczekał rozwoju masowej demokracji i w związku z tym nie mógł przeprowadzić analizy tego tworu. Wydaje się jednak, że współczesne systemy zwące się demokratycznymi wskazują na potrzebę modyfikacji pewnych twierdzeń Pareto. Elity władzy to w dużej mierze elity zdominowane przez różnego rodzaju miernoty, które najlepsze są jedynie w socjotechnicznych zabiegach mających skłonić lud do poparcia ich w wyborach. A mityczna demokracja to nie tyle rządy ludu, ile raczej rządy tych właśnie wybranych przezeń miernot. O elitach w takim rozumieniu jak w pracach Pareto trudno w ogóle mówić, często bowiem jednostki najwartościowsze funkcjonują na marginesie, a o dostępie do władzy mogą jedynie pomarzyć. Tak jak za czasów Pareto na ogół rządzą cwaniacy, łotry i oszuści…
    =============

    Niestety, dochodzę do tych samych wniosków, choć tych rozważań Pareto wcześniej nie znałem…..

  111. mag
    31 maja o godz. 14:39

    Mag przenajwarszawska, jesteś!
    Było coś podobnego o Maryji, albo Jezusku: jestem – pamiętam. I tak dalej.

    Obirka lubię i cenię. Kiedyś, gdy Obirek siedział jeszcze wśród jezuitów, sprawiłem sobie jego książkę-spowiedź: „Przed Bogiem”. Między bozią a prawdą – ciekawie mówił. A jak mówił, to czuć było, że niewiele z niego wśród kleru dalej zostanie.I nie zostało.
    To wyciszony, skupiony, niegłupi – w miarę – człowiek. Chętnie czytam go lub słucham. I kolejna ofiara molestowania w dzieciństwie. Oraz bezalternatywnego krzywienia dziecięcego umysłu na prowincji. Musiał z tego być ksiądz i jezuita, ale jemu – cud boski! – udało się w końcu z tego, dużym kosztem i z grubsza, wyleźć na światło.

  112. Tanaka
    A ja miałam przyjemność poznać, również towarzysko, prof.Tadeusza Bartosia, dla odmiany byłego dominikanina. Też jakoś ułożył sobie życie w cywilu, jest wykładowcą w Akademii Humanistycznej w Pułtusku. Nigdy nie zapomnę, jak kilka lat temu tańczyłam (m.in. w rytm mazurka) z Tadeuszem… kolędy na imprezie u znajomych w wigilię wigilii
    Jadę jutro na wieś (wpadłam na trochę) i odezwę się pewnie stamtąd.

  113. @mag 31 maja o godz. 14:44

    Ty przewijasz, a ja objaśniam, kim ten gość jest. Nie wiem, dlaczego kojarzysz to z delegalizacją w Rosji. Tobie jego zaangażowanie nie przeszkadza – a mnie owszem. Nie popieram objazdowych sprzedawców czadu. I mam prawo do własnej opinii dokładnie tak samo jak Ty. Pozdrówka.

  114. Jagoda
    „Druga teza, jaką Profesor postawił, mówi, że narody na wschód od Łaby nigdy nie wyszły z niewolnictwa. Tezę tę przejął od badacza węgierskiego Jeno Sucza. Istota bycia niewolnikiem sprowadza się do poszukiwania dobrego pana. Dobry pan charakteryzuje się tym, że daje jeść, daje dach nad głową, nie bije i pozwala się oszukiwać. Ostatnia cecha pozwala niewolnikowi zachować poczucie własnej wartości. Skoro mogę oszukać pana, to znaczy, że jestem od niego sprytniejszy.”

    To bardzo klarowna teza. Odmieniana przez wiele przypadków.
    Można źródeł szukać w pańszczyźnie sięgającej praktycznie do czasu II Rzeczypospolitej, a nawet jej skutkach (przeludnieniu i biedzie) do 1939r,wielopokoleniowym czasie utraty Państwa.
    Jednak zawsze lud miał Pana. Lgnął, szukał autorytetów. Pogoniony kijem i perswazją do kościółka słuchał go z ambony. Zagoniony w kozi róg kruchty bał się bozi, bał się być sprytniejszy. I tu nastąpiło zbratanie Radziwiłłów i kaka. To był ten deal, interes robiony na ciemnocie.
    Mimo, że do ambony dołączyło radio, szkoła, kino, to kurwizja znakomicie tumani.
    Tak zależy obu stronom na tradycji. Bębnią o niej wszelkie ambony. Nie bez powodu współczesna ambona nazywa się TRWAM.

  115. @Na marginesie godz. 15:21
    Każdy z członków tej uroczej sekty, ma obowiązek tzw. pracy terenowej, czyli agresywnego prozelityzmu. Występy dezertera, są małym oszustwem, zamiast nachodzić ludzi w domach, tutaj truje sempiternę. Zazdroszczę tym, do których nie przyszedł, zajęty wypisywaniem andronów na tym blogu.

  116. wiesiek59
    30 maja o godz. 18:37

    „Obywatel jest człowiekiem wolnym, niezależnym dochodowo od innych.
    Nie jest KLIENTEM możniejszych od siebie, ale SAMODZIELNIE MYŚLĄCYM, i mającym na to czas.
    Brak relacji zależności jest kluczowy dla tego terminu.

    Gołodupiec obywatelem nie będzie nigdy.
    Za umowną flaszkę, odda głos zgodnie z interesami patrona/ sponsora.
    Nie mający czasu na śledzenie informacji z różnych źródeł, będzie manipulowanym przez media lemingiem.”

    Zupełnie się nie zgodzę. Pobrzękujesz komunizmem.
    Obywatel w Państwie może być obywatelem od jakiego progu dochodu?
    Jeżeli dostał pińset, to dostał tę flaszkę?
    Jeżeli postawa obywatelska, (ten citizen w Paryżu 1789r. był bogaty?) zależy od jego dochodu, to jest to patologia.
    Obywatelskość to cytując za J.Kennedym DAWANIE. To wiedza. rozwój, promowanie patriotyzmu, szacunek dla prawa, demokracji, Państwa.
    Tak to widzę. I wtedy nie oczekuję na obywatelskość za pińset.
    Dlaczego tego nie promujemy w Polsce? Bo Polacy to „ciemny lud”.
    Interesuje ich tylko otrzymywanie przywilejów, branie.

    Tę postawę wypromowali politycy od 1945r. Oczywiście mając w pozornym „dawaniu” interes. Swój wyłącznie interes. Lud wie, że jak dają to brać, jak biją to uciekać. Lud idzie dalej. Wymusza to dawanie od 1980r. Uzależnił się nie od kształcenia, zarabiania, a od żądania „dawania”.
    Takie słowa czeskiego ekonomisty wstawię:
    „Człowiek uspołeczniony umie żyć wyłącznie w opinii innych ( w domyśle uspołecznionych)”.
    Gdzie tu miejsce na obywatela ?

  117. @gotkowal 31 maja o godz. 16:02

    No więc właśnie! Ja to widzę w kategoriach religianckiego molestowania. Podobnie uczyniłabym stosowny unik, gdyby na świeckim forum praktykował apostolstwo xiunc czy mułła. A poza tym dezerter właściwie uprawia lokowanie produktu, co jest sprzeczne z zasadami tego bloga. Gdyby tu reklamował np. niezawodny plaster na odciski, zostałby bardzo szybko zneutralizowany.

  118. @Jacek Kowalczyk 31 maja o godz. 16:14
    ??? !!!
    Horror czy groteska?

  119. @dezerter
    Dlaczego zdezerterowałeś i nie wykonujesz solidnie nakazanej pracy? Wstydzisz się swojej wiary, wstydzisz się stanąć z błądzącymi twarzą w twarz? Myślisz, że w ten sposób oszukasz Jehowę, swojego proroka i wspólnotę? Wstyd! Wracaj do prawdziwej roboty!

  120. NikodemD
    31 maja o godz. 15:28

    Kościół kat stoi na tym samym co Wojtyła: autorytecie, niedyskutowalności i podporządkowaniu. Wojtyła, w sposób wybitny i za to go kochamy, że dech zapira – załatwił Polakom wzmożenie ich podporządowania wobec siebie i swoich cymbałów ziejących raz cynizmem a raz idiotyzmem. Co wzmógł, załatwił, bierzmował przemodlił, uwznioślił, erygował i pobłogosławił to teraz mamy nad Wisłą: wybitny katolicki turpizm i trupizm.

  121. @Tanaka 31 maja o godz. 16:40

    O eksplozji złego smaku nie wspominając.

    https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTqBD_DBEjtDg4POAOjm3iYlxTumevh8l5PqtVXNznh9_PjuS0J

  122. NikodemD
    31 maja o godz. 16:17

    Ty tak na poważnie?
    To obserwujemy inne rzeczywistości…..

    Pewność dochodu gwarantuje swobodę wyboru.
    Niepewność, zależność od widzimisie szefa, gwarantuje uległość.
    To jest bat, dyby założone na współczesnego poddanego.
    Nie rozumiesz tego, pogadaj z którymś z tych 23% Polaków zatrudnianych przez agencje pracy tymczasowej.

    A komunizmem proszę mnie nie epatować.
    Ma bardzo słuszne założenia, świetnie metodologicznie rozstrzyga o interesach poszczególnych warstw społecznych.
    Od strony teoretycznej nie do ruszenia- jak każda niezła teoria.

    Gorzej z praktyką, niestety…..
    Dokładnie tak samo źle jak z naukami kościoła.
    Nie do wprowadzenia w życie przez ludzi.
    A to czynnik ludzki decyduje o wszystkim.

    To samo jest z wartościami liberalnymi, humanistycznymi, prawami człowieka, traktatami międzynarodowymi.
    To ludzie je łamią, mając władzę zdobytą nawet w demokratyczny sposób.
    Dlaczego?
    Bo mogą…i nic im za to nie grozi.

    Powoływać się na Kennedy’ego można, tyle że on wyrastał w nieco innym społeczeństwie i otoczeniu.
    Amerykańskie wzorce są inne niż europejskie.
    Jego próba zmiany społecznej skończyła się jego śmiercią, tak jak i kilku innych tamtejszych polityków.
    King, Malcolm X, też zostali wyeliminowani zgodnie z tamtejszą specyfiką…..

  123. wiesiek59
    30 maja o godz. 19:05

    „…Wyznawcy demokracji czy neoliberalizmu, mają sporo ofiar na sumieniu- o ile je mają.
    I na koncie nie mniej milionów trupów, niż wyznawcy innych religii…”

    wiesiek59
    30 maja o godz. 19:08

    „…Idealnym przykładem z Polski- obywatelskości- był niejaki pan na włościach- Stokłosa……
    To jest tzw Polska Norma.
    Jak łatwo z obywateli zrobić KLIENTÓW- zgodnie ze staropolskim zwyczajem?…”

    Możesz nazwać, umiejscowić w historii te miliony trupów neoliberalizmu?Demokracji?
    Może masz na myśli wojowanie W. Churchilla w Afryce? Amerykanów?
    Ciekawe.
    Jak demokrata kradnie batonik, czy okrada bank, to wina demokracji?
    To może zaznajom się , jak „demokraci”-bracia Kaczyńscy i reszta z tej zgrai nakradli, poumieszczali, roztrwonili, zagarnęli naszego dorobku. Brali kamienice jak swoje.
    To wina demokracji?
    Co Ci Stokłosa? Nie załapałeś się na jego kiełbaski wyborcze?
    Wszystkie nasze Stokłosy są jednakowe. Tak ukształtowani. Z tego samego ludu bożego pochodzą. Jeden głupszy, drugi sprytniejszy, bardziej bezwzględny, bardziej przebojowy lub bardziej cyniczny.
    To wina demokracji?
    Czy Liberte nie znaczy wolność?
    Kierunek gospodarczy-liberalizm jest winien, że Polacy wyrzucają na śmietnik tysiące ton jedzenia, którego nawet nie rozpakowali?
    Czy winna demokracja?

  124. Niezawodna pani Krycha oświadczyła ostatnio, że posłów opozycji należy zamknąć w obozach reedukacyjnych, aby się tam nauczyli… demokracji. Jak widać demokracja niejedno ma imię, ale pączkujący totalitaryzm chętnie wyciera sobie nią buzię… jak nie przymierzając funkcjonariusze kaka „miłością” czy „dowartościowaniem kobiet”.

  125. Zawzięłam się, założyłam profil i utworzyłam album, bo mi tu Tanaka mówi, że zachwycam się kiczowatą pudernicą.

    ,,https://www.flickr.com/photos/151175533@N04/albums

    Trzeba kliknąć w album

    Zanim pudernica przyjęła barwy radosne, wyglądała jak na zdjęciach. Wyobraźcie sobie – uklepane podwórko, dom z szarych pustaków, stodoły, obory i klejnot z XIX w. W głowie mi się kręciło. Na całą Polskę znane świdermajery, a tu takie cudo.
    Wczoraj myślałam, że wszystko piec pochłonął. Serce mi pękło.

    Tanako, rozumiesz? Wiem, że do dworu dokleili Obcego, okoliczności przyrody landrynkowe, wszystko mi jedno. Mógłby być fioletowy w kratkę. Grunt, że żyje:)

  126. Tanaka
    31 maja o godz. 13:47

    W Gdańsku było nawet 21 x, czyż nie >:)

    Chciałam obejrzeć co Gospodarz zapodał ale mój laptop ma chrypkę i nie da się z dźwiękiem. Chrypki oczywiście dostał jakiś miesiąc po końcu gwarancji 🙁

    Ja też czekam na pombockowe zdjęcia.

  127. NikodemD
    31 maja o godz. 18:14

    Demokracja głosi ZASADY i narzuca je siłą zresztą, reszcie świata.
    Czy sama ich przestrzega?
    Czy dba jedynie o INTERESY najsilniejszych lobbystycznie grup nacisku?
    Nie stroniąc od finansowania, czy wykonywania puczów, zamachów stanu, nieusprawiedliwionych agresji, uzbrajania grup terrorystycznych?

    Jeżeli chodzi o neoliberalizm, radziłbym poczytać, jakie skutki przyniósł krajom które zmuszono do stosowania Konsensusu Waszyngtońskiego.
    Chile było testowym krajem- dla ułatwienia dodam.
    Materiałów jest sporo.

    Dodam, że nie interesują mnie etykietki, czy propagandowe slogany.Jedynie FAKTY.
    Skutki są dość widoczne dla setek milionów ludzi.

  128. wiesiek59
    31 maja o godz. 17:28

    NikodemD
    31 maja o godz. 16:17

    Ty tak na poważnie?
    To obserwujemy inne rzeczywistości…..

    „Pewność dochodu gwarantuje swobodę wyboru.
    Niepewność, zależność od widzimisie szefa, gwarantuje uległość.
    To jest bat, dyby założone na współczesnego poddanego.
    Nie rozumiesz tego, pogadaj z którymś z tych 23% Polaków zatrudnianych przez agencje pracy tymczasowej.

    A komunizmem proszę mnie nie epatować.
    Ma bardzo słuszne założenia, świetnie metodologicznie rozstrzyga o interesach poszczególnych warstw społecznych.
    Od strony teoretycznej nie do ruszenia- jak każda niezła teoria.

    Gorzej z praktyką, niestety…..”

    -„Pewność dochodu gwarantuje swobodę wyboru”
    W jakim świecie takie zjawisko występuje? Swobodę wyboru czego?

    Szef, kierownik, prezes, który kieruje firmą w.g. widzimisię jest możliwy w tundrze k. Władywostoku lub ostępach Bieszczad w objazdowym sklepiku. I też światły pracownik go porzuci.
    Praca to są dyby poddanego?
    Włóż sobie do głowy, że świat zmierza do pracy czasowej, bardziej lub mniej uzgodnionej, pracy w domu, zdalnie na komputerze. Europa stoi przed 4-dniowym tygodniem pracy. Czy to lepiej dla pracownika? Nie wiemy.
    Twoich wywodów o komuniźmie już mam dość. To obraza człowieka rozumnego.
    Obok jest blog p.Wosia. Tam się produkują popłuczyny po gospodarności PRL. On rzuca cytat z rzeszy tysięcy socjalistów żyjących z pracy proletariatu na Zachodzie i mami nim pogrobowców Marksa, Engelsa, Minca. Świetna zabawa w zbawców świata. Bez krzyża 🙂

  129. NikodemD
    31 maja o godz. 19:31

    Dyskusja z wyznawcami jakiejś religii, jest prawie niemożliwa.
    Dyskusja z wyznawcami jakiejś ideologii, doktryny, również.
    Szczególnie w przypadku neofitów, a pan zdaje się być takim egzemplarzem…….

    Z ciekawostek….
    Pan mówi o 4 dniowym tygodniu pracy.
    Jakie sa koncepcje Macrona?
    Nie idą przypadkiem w przeciwnym kierunku?
    Wydłużenia czasu pracy, podwyższenia wieku emerytalnego?

    Jeżeli mamy dyskutować, to może na bazie faktów?

    Neoliberałowie chcą wprowadzić azjatyckie standardy, w celu zachowania europejskiej konkurencyjności.
    Zlikwidować wszystkie krwawo wywalczone zdobycze XIX wieku, z opieką socjalną i 8 godzinnym dniem pracy włącznie.
    Ja się na takie rozwiązanie nie piszę.
    Jest to dobre dla zysków, niedobre dla ludzi.

  130. To, ze czlowiek uzalezniony(wszystko jedno od czego) nie potrafi/nie moze zyc „tu i teraz” to banal. Niebanalne jest to, ze wiekszosc ludzi na swiecie tylko od czasu do czasu zyje w „tu i teraz”. Ale, to nie znaczy, ze sa uzaleznieni. Inaczej wszyscy bylibysmy uzaleznieni. „Przebywanie” w przeszlosci czy w przyszlosci nie jest niczym zlým. Problem jest w tym, jak czlowiek to odbiera, Wedlug buddyzmu zen wszyscy(lub prawie wszyscy) jestesmy neurotykami lub uzaleznieni, bo „odlatujemy” by nie byc tu i teraz . Mozna sie zgadzac albo nie. Istnieje wiele odmian uzaleznienia. Gregory Bateson juz 60-lat temu o tym pisal. Alkoholicy sa wszedzie( by przy tym nalogu pozostac) sa wszedzie. Wielu z nich czuje sie jak najbardziej obywatelami. I sa nimi jak najbardziej. Nie zaleznie od tego, co mysli ich psychoanalityk. Tylko mala czesc uzaleznionych nie interesuje sie niczym poza „nastepna dawka”. Czegokolwiek.

  131. Na marginesie
    31 maja o godz. 3:27

    @Mad Marx 31 maja o godz. 2:02

    „…Ludziom na zasiłku nie opłaca się pracować, bo jeśli ktoś pracuje, odbiorą mu zasiłek. To nie ma nic wspólnego z oceną człowieka. To jest po prostu stwierdzenie faktu. W spisionej Polsce opłaca się mieć dużo dzieci, bo na każde dziecko dostaje się 500+. Wielodzietnej kobiecie opłaca się siedzieć w domu, bo za każde następne dziecko dostanie jeszcze jedno 500, ale państwo nie dopłaci jej do żłobka ani opieki nad dziećmi nie zapewni. Gdy dzieci skończą 18 lat, zostanie sama – bez pieniędzy, bez zawodu, bez emerytury i zupełnie możliwe, że bez męża. Tak funkcjonuje polityka PiS…”

    Prawda. I tylko prawda.
    Niemcy już sie połapali. I główne zasiłki są w formie odliczenia od podatku. Nie pracujesz, nie odliczasz-nie otrzymujesz.
    Ta metoda przypomina mi inną inspirowaną kaka. Alimenty państwowe. Wszystkie dzieci są nasze. Wszyscy płacimy za pożyczane u „banksterów” pieniądze na alimenty. Góra długów alimentacyjnych jest tak duża i trwa tak długo, że jest NIEŚCIĄGALNA. i TAK MA BYĆ.
    Świetnie się wydaje czyjeś. Rząd ma 500 limuzyn. Kupuje następne. Zabawa trwa. Można? Można.

  132. W miarę jak walka o władzę między premierem a prezydentem i wicepremierem trwa i pogłębia polaryzację na czeskiej scenie politycznej, wszystkie trzy strony ponoszą w niej straty wizerunkowe. Ich spór, miotanie oskarżeń i wywlekanie brudów nie podobają się wyborcom. Babiśowi wyciągnięto fakt, że tuż przed zamknięciem swoich firm wykupił obligacje w swoim holdingu na sumę „jeden a půl miliardy korun” (63,5 mln $) co dało mu 2,2 mln $ oszczędności podatkowych na ten rok. Babiš deklaruje, że zysk ten przeznaczy na cele charytatywne, ale ujawnienie tej trasakcji nie przysporzyło mu chwały ani zwolenników. Sprytny dotąd Zeman przedobrzył upokarzając Sobotkę przed kamerami TV, co wielu Czechów uznało za zachowanie niegodne prezydenta. Najwięcej jednak stracił jak dotąd Sobotka, który miotając się desperacko budzi niechęć swą agresywnością. Mój czeski przyjaciel, Jan Mlynář, z którym rozmawiałem dziś o tym przez telefon, porównał przedwyborcze zachowania swych protagonistów do nerwowego kręcenia się na dworcu przed tablicą, na której zmieniają się godziny odjazdu pociągów. Tablica taka po czesku nazywa się wdzięcznie: „odchody vlaků”. Obiecałem mu, że taki dam tytuł tej notki, bo po polsku to też brzmi dosadnie. (BJ)
    http://jeznach.neon24.pl/post/138709,odchody-vlak
    =========

    Interesująco o problemach sąsiadów….

  133. gotkowal
    31 maja o godz. 16:02
    „Zazdroszczę tym, do których nie przyszedł, zajęty wypisywaniem andronów”.

    Masz coś merytorycznego do powiedzenia w poruszonym przeze mnie temacie, czy tylko chciałeś zabłysnąć, dołączając się do osobistej wycieczki pewnej pani, która nienawidzi wszystkich, którzy ośmielają się mieć inne – od jej – poglądy ?

    Czyżbyś popierał postulat owej pani, „szybkiego zneutralizowania”
    mojej obecności na tym blogu, ponieważ jego samozwańcza cenzorka oceniła, że jest ona sprzeczne z zasadami tego bloga ?

  134. @dezerter
    Chcesz merytorycznie? Proszę bardzo! Ubolewasz, że papieże nie czytają Pisma. A czy ty czytasz Pismo? Jeśli tak, to dlaczego, wraz ze współwyznawcami nie zabijacie homoseksualistów, czarowników i tych co założyli ubranie z dwóch rodzajów tkanin? A cudzołożników? A dlaczego nie składacie ofiar całopalnych ze zwierząt? Czy Bóg odwołał to, co Mojżesz zapisał w Księdze Kapłańskiej? A co z waszym prorokiem Smithem, zalecał wam, byście mieli po cztery żony! I co?

  135. @NikodemD 31 maja o godz. 20:22

    A do tego dochodzi pula ciepłych posadek w spółkach państwowych. Z kolei wpływy w spółkach nieoficjalnie dzielą między siebie prominenci PiS, przy czym każdy obsadza „swoją” spółkę swoimi ludźmi. Żyć nie umierać, przecież państwo to dojna krowa.

    Co do ściągania alimentów – ja rozumiem, że państwo wypłaca nieściągalne, ale powinno też skutecznie egzekwować te pieniądze od dłużnika, który od tej chwili staje się dłużnikiem państwa. O ile wiem nie stosuje się w Polsce zasady nieprzedłużania np. prawa jazdy o ile ktoś zalega z alimentami.

    O miliardach pożeranych przez kaka już nie wspominam – to przecież „oczywista oczywistość”.

    Ale to jest również kwestia mentalności i chęci zaimponowania maluczkim. Gigantyczny horror w Licheniu, Świątynia Opaczności, rezydencje biskupie – wszystko musi być wypasione i kłuć w oczy spektakularną konsumpcją. Państwowa wierchuszka bierze przykład – naturalnie za państwowe pieniądze. Trzeba koniecznie olśnić wierny ludek, żeby z podziwu wybałuszał oczy. A ludek zakłada, że jeśli ktoś ma pieniądze – to naturalnie musi skądś je mieć… i podejrzliwie patrzy na „posiadaczy”, nawet tych, którzy się dorobili własną ciężką pracą.

    No i stosunek Rodaków do mienia państwowego – nie warto nawet komentować. Wiadomo jak jest. Brak wiary w uczciwość władzy może być całkiem uzasadniony – ale na braku zaufania nie sposób budować uczciwego społeczeństwa. To jest cały konglomerat zjawisk i postaw, które trudno rozwikłać i które zmieniają się bardzo powoli. Np. Niemcy z założenia raczej ufają jedni drugim, z kolei przeciętny Grek jest przekonany, że jego rodacy to oszuści. Pisał o tym np. Michael Lewis w „Bumerangu”. O zaufaniu wspomniała tu Jagoda. Jak pod tym względem wygląda Polska? Moim zdaniem to chyba bliżej Grecji.

  136. UWAGA KOMUNIKAT
    Wyjaśniam, że dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum. Jest zawodowym jehowickim aktywistą, który zalewa forum propagandą swojej sekty, notorycznie publikując przeraźliwe bzdety.

  137. @gotkowal 31 maja o godz. 21:59
    Biblijny Nowy Testament stanowczo zaleca, aby niewolnicy byli poddani swoim panom. to fakt.

  138. gotkowal
    31 maja o godz. 21:59

    Jeżeli masz wyższe wykształcenie to serdecznie Ci gratuluję. Niestety, mam wrażenie, że nie masz jednak podstawowego.
    Chociaż Twój „merytoryczny” komentarz ujawnia braki w edukacji – chętnie Ci pomogę.

    Otóż przepisy Prawa zawarte w Księgach Mojżeszowych, jak i cały ST, adresowane były tylko do Izraelitów. Nigdy nie miały one obowiązywać uczniów Jezusa. Ja nigdy Żydem nie byłem i raczej już nie będę. Mormonem tym bardziej.

  139. NeferNefer
    31 maja o godz. 21:46

    mnie zatkalo, ale na pewno Tanaka cos wyjasni…on tak dobrze opisuje swiat.

  140. @dezerter
    Ubawiłeś mnie. A kim był Jezus, Amerykaninem? Czy kiedykolwiek zasugerował, że można sprzeciwić się woli Boga? Ośmieliliście się odwołać Leviticus? Drżyjcie, bo żadne scholastyczne sztuczki wam nie pomogą. Czeka was płacz i zgrzytanie zębami, zostaniecie wyrzuceni w ciemność – a tam szatan zajmie się wami osobiście.

  141. @gotkowal
    31 maja o godz. 21:59
    No i widzisz jak łatwo wytłumaczyć? Dezerter ci powiedział – to tylko dla żydów a on nie jest. Wybieramy co chcemy i niech szarańczę jedzą inni.
    Ale Smith to wymyślił mormonów, nie jehowitów i chyba za anioła robi, złotego na dachu, tak widziałam na jednej chałupie.
    Jehowity jak na razie to tylko majątek gromadzą – coraz więcej ziemi wycyganiają od państwa na swoje potrzeby a one rosną, oj rosną.

  142. Dezerter nie jest żydem ani mormonem. Jest natomiast jehowickim trollem, produkującym się tu zawodowo. Zamiast wlec się od drzwi do drzwi – prezentuje swoje androny na blogu ateistów.

  143. gotkowal
    31 maja o godz. 22:36
    „Ubawiłeś mnie”.

    Nie to było moim zamiarem. Widzę jednak, że nic nie zrozumiałeś. Może zatem Pismo Cię oświeci ? Przeczytaj więc proszę, kilka cytatów. Jeżeli potrafisz je odszukać:
    Mateusza 5:17, Rzymian 7:6; 10:4, Efezjan 2:15, Kolosan 2:14.
    W razie nie zrozumienia – pytaj.

  144. Ewa-Joanna
    31 maja o godz. 22:38

    Nie podejrzewałem Cię o to, że pomylisz nas z księdzem Rydzykiem. Tym bardziej o to, ze zaczniesz konfabulować.

  145. Faktycznie, z powodu późnej pory, sekty mi się pomerdały.
    Co do budujących cytatów, są mniej warte, niż papier na którym je zapisano, skoro zaraz obok wzywa się do nienawiści i mordu.

  146. Przypominam, że dezerter jest jehowickim trollem. Reprezentuje na tym blogu swoją sektę, a zatem nie należy do normalnych uczestników dyskusji. W ramach swojej zawodowej działalności zalewa forum oczywistymi bzdetami.

  147. gotkowal
    31 maja o godz. 22:51

    Od początku było widać, że piszesz o czymś, o czym nie masz pojęcia.

    Przyznaj się. Chciałeś zabłysnąć, licząc na to, że pozostali komentatorzy znają się na Piśmie tak jak Ty ?

  148. Kolejny bzdet jehowickiego trolla. Zapewne chciał zabłysnąć…

  149. Wypowiedź Du*y z 2011 roku:

    „W ułaskawieniach nie ma spraw prostych. Każde ułaskawienie może budzić kontrowersje, bo taka jest natura tej instytucji. Ułaskawia się osoby uznane przez sądy za winne. Ułaskawienie nie jest uniewinnieniem.”

    Jeden z komentarzy:
    Słyszałem, że „dugopis” będzie ułaskawił nienarodzone resortowe pisowskie dzieci. Nie może? Może! Przecież konstytucja daje mu prawo laski;)

    „http://natemat.pl/209355,andrzej-duda-pograza-sam-siebie-powinien-zobaczyc-co-mowil-o-ulaskawieniu-6-lat-temu

  150. Jacek Kowalczyk
    31 maja o godz. 16:14

    Dziekuje.
    Zycie jest ostatnio takie smutne, ze nawet ten „psalm” moze „robic” za rozrywke…

    Mozna by podsumowac tak:

    Glupota tryumfujaca!

    ps I rozumiem, dlaczego ten Mariusz K. nawial.

  151. Ten „jpg” tez by trzeba wyniebieszczyc…

  152. To jeszcze raz: link o miłości
    Chociaż „ekskrementado” też mi się podoba.
    Coś Gospodarz zmanipulował z tym linkiem 😉
    https://zespolmi.pl/image/0273978b969e2f1fb9cd641804b056e3/milosc-jest-wszedzie..jpg

  153. Thnx!

  154. Kupośniaczek, kupodeszczyk, fekamżawka… bardzo dobre!
    To ten link bez „jpg”-a. Trzeba zjechać w dół strony.

  155. Ewa-Joanna
    31 maja o godz. 23:05

    Możesz uzasadnić tę opinię: „coraz więcej ziemi wycyganiają od państwa” ?
    W Polsce za działkę trzeba zapłacić. Czy w Australii jest inaczej ?

  156. Ciekawe, kiedy dezerter zapłaci za reklamowe wykorzystywanie cudzego bloga?

  157. dezerter83
    31 maja o godz. 23:24

    Ewa-Joanna
    31 maja o godz. 23:05

    „Możesz uzasadnić tę opinię: „coraz więcej ziemi wycyganiają od państwa” ?
    W Polsce za działkę trzeba zapłacić. Czy w Australii jest inaczej ?”

    Jehowici płacą udziałami nowych wyznawców ogołoconych z osobistego majątku na rzecz tej piramidy? Ten mechanizm jest znany 2017 lat.U nas ponad 1000.

  158. To się nie chce zaniebieszczyć z dwiema kropkami przed jpg.

  159. @Jacek Kowalczyk 31 maja o godz. 23:39
    Ale przy tej okazji wydobył Pan coś innego, ciekawego. Serendipity 🙂
    To ekskrementornado i zamieszki na ulicach…
    To znaczy burza w necie. To dobre jest.

  160. dezerter83
    31 maja o godz. 22:21

    „Otóż przepisy Prawa zawarte w Księgach Mojżeszowych, jak i cały ST, adresowane były tylko do Izraelitów. Nigdy nie miały one obowiązywać uczniów Jezusa. Ja nigdy Żydem nie byłem i raczej już nie będę. Mormonem tym bardziej”.

    Do kogo więc, dezerterze był adresowany Jezus, który mówił:

    „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić, Zaprawdę bowiem powiadam wam: dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni”?

    Ale ja Ciebie nie pytam, bo powyższe słowa są jasne jak słońce. Chyba że jesteś jaśniejszy.

    Inna rzecz, że domniemany Jezus zmieniał Prawo jak w transie – identycznie jak Świadek Jehowy dezerter, który z powodów czysto ambicjonalnych czepił się tego blogu, wbrew zaleceniu Jezusa, który nakazywał uczniom otrzepywać pył z nóg po opuszczeniu miejsc, gdzie ich nie chcą.

  161. NikodemD
    31 maja o godz. 23:33

    Też masz parcie na szkło ?
    Może podasz jakieś konkrety ?

  162. Jehowicki troll dezerter pracowicie demonstruje parcie na szkło.

  163. @dezerter
    Jeśliś takim znawcą, to przeczytaj u Mateusza następny wers. Co do Pawła, uważasz, że był władny odwołać Prawo? Na pewno? To jak kapral, zmieniający rozkazy marszałka! Bóg jest dla was najważniejszy, ale Paweł mądrzejszy? A co z ulubioną wonią Boga – ofiary całopalnej? Paweł mu jej zakazał? Pomijam drobną kwestie, że Listy włączyli do kanonu, pogardzani przez was katolicy.

  164. wbocek
    31 maja o godz. 23:48
    Do kogo więc, (..) Jezus,(…) mówił:
    „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić, Zaprawdę bowiem powiadam wam: dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni”?

    We właściwym zrozumieniu powyższej wypowiedzi Jezusa, pomaga przypomnienie okoliczności, w jakich wyrzekł on te słowa. Zrobił to w reakcji na oskarżenia żydowskich przywódców religijnych, którzy zarzucali mu łamanie tego Prawa i krótko wcześniej zmawiali się, żeby go zabić.

    A co oznaczało słowo „wypełnić” ? Rozważmy przykład:
    Budowniczy wywiązuje się z umowy dotyczącej wzniesienia jakiegoś obiektu nie poprzez podarcie kontraktu, lecz przez postawienie budynku. Gdy ku zadowoleniu klienta ukończy prace, umowa zostaje wypełniona i na budowniczym nie ciążą już dalsze zobowiązania. Podobnie Jezus nie zniweczył, nie podarł Prawa, ale je wypełnił, doskonale się go trzymając i tym samym spełniając jego cel.

    W Ewangelii według Mateusza 1:25 podano, że Józef, z głębokim szacunkiem podchodził do zaszczytnego zadania Marii, mającej urodzić Syna Bożego . Dlatego do czasu rozwiązania powstrzymywał się od stosunków seksualnych ze swoją żoną.
    W Biblii Tysiąclecia czytamy: „lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna” (Mateusza 1:25).
    Słowo „aż” wskazuje, że gdy Jezus przyszedł już na świat, Józef i Maria podjęli normalne małżeńskie pożycie. W rezultacie — jak dowiadujemy się z Ewangelii — mieli kilkoro dzieci.

    Ten sam werset, tak oddany jest w Biblii Poznańskiej: „Ale nie żył z nią do czasu, kiedy urodziła syna”. Zaś w Biblii Warszawskiej : „Ale nie obcował z nią dopóki nie powiła syna”

    Analogicznie – mówiąc o przepisach Prawa, które się „nie zmieni AŻ się wszystko spełni – Jezus wyraźnie dał do zrozumienia, że przyszedł aby wypełnić przymierze zawarte przez Boga z narodem izraelskim, które zawierało obietnicę złożenia ofiary przez Mesjasza.
    Kiedy już to uczynił, cel tego przymierza został spełniony i przestało ono obowiązywać. Dlatego Paweł napisał, w Rzymian 10:4: „Chrystus jest końcem Prawa”.

  165. Dezerter demontruje pie.rzenie kotka za pomocą młotka.

  166. @dezerter
    No nie opowiadaj bajek. Oczywiście, że kupują tylko za ile? Ten zlinkowany przeze mnie został kupiony za 170 tys dolarów, działka ma powierzchnię trochę ponad 1 ha. Działka o tej powierzchni to średnio około miliona w tamtej okolicy. Dodatkowo przypomnę uprzejmie, że religijne szajki nie płacą ani podatku od nieruchomości, ani podatku za używanie infrastruktury, nie płacą podatku od dochodów i od kapitału, nie płacą GST ( VAT), a na wszystkim zarabiają, bo prowadzą cały szereg biznesów.
    Bo nie za składki wiernych buduje się te domiszcza, ale za rypanie całości społeczeństwa.

  167. @na marginesie Właśnie to, co piszesz w odpowiedzi na moją wypowiedź to jest postawa protekcjonistyczna. Bo Ty w istocie gardzisz tymi, którzy biorą 500+, podobnie jak tow. Jarosław Rajmundowicz gardzi „gorszym sortem”. Bo 500+ to wspomaganie patologii itp…. Tak na prawdę to jest mi to doskonale obojętne, że kobieta wychowująca kilkoro dzieci woli wziąć te 2000 zł i nic nie robić, zamiast poszukać sobie lepszej pracy kiedy ma na to czas, bo nie musi zapier…. 12 godzin dziennie za 1000 do ręki.Jak zostanie później sama to jej sprawa, jest dorosła i zdaje sobie sprawę z tego co robi. obywatelskość to jest odpowiedzialność. Ale większość rodzin korzystających z 500+ to normalni ludzie, nie żadni patole.
    P.S. Upadek gospodarki miały kiedyś spowodować :
    -zniesienie niewolnictwa (w tym pańszczyzny)
    -zakaz pracy dzieci bo wychowamy społeczeństwo nierobów
    -wprowadzenie podatku dochodowego
    -wprowadzenie ośmiogodzinnego dnia pracy i płatnych urlopów
    -wprowadzenie płacy minimalnej
    Nic takiego nie nastąpiło a najczęściej efekty były wręcz odwrotne.

  168. Niebieska książeczka w ogóle nigdzie nie wspomina, że Maryja porodziła Syna Bożego. Mateusz 1:25 też nie zawiera żadnej podobnej rewelacji. A jehowita dezerter jak zwykle łże jak bura suka.

  169. @Mad Marx 1 czerwca o godz. 0:10

    Absolutnie nie masz racji, w szczególności wmawiając mi, że kimś gardzę. Snujesz po prostu jakąś własną narrację, insynuując komuś innemu własne poglądy. Przeczytaj jeszcze raz uważnie:

    Na marginesie
    31 maja o godz. 3:27
    @Mad Marx 31 maja o godz. 2:02
    Naprawdę nie dostrzegasz różnicy między między obrzucaniem wyzwiskami ludzi przez kaczelnika tylko dlatego, że nie kochają kaczych rządów a krytyką PiS-dzielczej polityki?
    Ludziom na zasiłku nie opłaca się pracować, bo jeśli ktoś pracuje, odbiorą mu zasiłek. To nie ma nic wspólnego z oceną człowieka. To jest po prostu stwierdzenie faktu. W spisionej Polsce opłaca się mieć dużo dzieci, bo na każde dziecko dostaje się 500+. Wielodzietnej kobiecie opłaca się siedzieć w domu, bo za każde następne dziecko dostanie jeszcze jedno 500, ale państwo nie dopłaci jej do żłobka ani opieki nad dziećmi nie zapewni. Gdy dzieci skończą 18 lat, zostanie sama – bez pieniędzy, bez zawodu, bez emerytury i zupełnie możliwe, że bez męża. Tak funkcjonuje polityka PiS.
    A że w Polsce są dwa skłócone plemiona – no przecież. Tych ludzi łączy wyłącznie to, że zdarzyło się im urodzić w tym samym kraju. A czy to dużo czy mało? Wygląda na to, że z czasem coraz mniej.

  170. dezerter83
    1 czerwca o godz. 0:05

    Niech będzie pochwalony buk w swoich jemiołach i w swych buczętach.

    Może bądź uprzejmy, dezerterze, nie pieprzyć kotka z pomocą Jezusa i nie oddzielać na swój strój, co pierwszy mąż światowej religii mówił do ówczesnych, a co – do świata. Cały Nowy Testament jest DLA ŚWIATA.

    No i, jak zwykle, Jezusowy nakaz odejścia z miejsc, gdzie Cię nie chcą, dyskretnie przemilczasz. Jesteś Fałszerzem Jehowy, nie żadnym Świadkiem.

  171. @ dezerter ” DOPÓKI ZIEMIA I NIEBO NIE PRZEMINĄ, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni”
    Czyli wg własnych słów Jezusa jesteśmy wciąż zobowiązani do przestrzegania Prawa. Jezus nie zniósł mojżeszowego prawa, tylko rozszerzył je na wszystkie narody. W związku z tym chrześcijaństwo jest herezją, bo nie jest zgodne z Torą ani nauką Rabiego z Nazaretu. On stwierdził, że Tora obowiązuje, dopóki istnieje Ziemia.

  172. dezerter

    Jeśli „właściwe” rozumienie Biblii wymaga pośrednictwa Fałszerzy Jehowy, to Biblia nie jest dla ludzi, lecz wyłącznie dla Fałszerzy. Tak mi dopomóż buk.

  173. „Niebieska książeczka w ogóle nigdzie nie wspomina, że Maryja porodziła Syna Bożego”.

    „Toteż anioł rzekł do niej: „Nie bój się, Mario, znalazłaś bowiem łaskę u Boga;  i oto poczniesz w swym łonie, i urodzisz syna, i masz mu nadać imię Jezus.  Ten będzie wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego” (Łukasza 1:30-32).

  174. Ewa-Joanna
    1 czerwca o godz. 0:10
    „Bo nie za składki wiernych buduje się …”

    Bezzasadnie uogólniasz swoje opinie na temat różnych religii. Nie zamierzam tłumaczyć Ci, że na prawdę nie działamy tak, jak Watykan. Możesz sama to sprawdzić. Nie mamy nic do ukrycia.

  175. Mad Marx
    1 czerwca o godz. 0:22

    Nie czytałeś mojego wpisu z godz. 0.05 ?

  176. Dezerter nadal łże jak bura suka. Łukasz 1:30 to w żadnym wypadku nie Mateusz. A „będzie nazwany synem najwyższego” wcale nie jest równoznaczne z określeniem „jest synem bożym”.

  177. Twierdzenie „dezerter będzie nazwany burą suką” nie oznacza, że dezerter ową suką jest.

  178. @Mad Marx 1 czerwca o godz. 0:22
    Dlatego dezerter, deklarujący się jako „naśladowca Jezusa”, powinien być obrzezany, nie brać do ust wieprzowiny i nie wolno mu podróżować ani zapalać światła w sobotę.

  179. Witaj, pombocku! Jak tam w ćcinach było?

  180. Neferku, Tanaczku

    W imię ojca i syna Józia Stalina, witojcie i wybaczajcie. Sztorm był chyba maksymalny, jaki mój okręt i ja przy okazji damy radę znieść: siódemka na jeziorze i to z zachodu, czyli fala rozbujana na długości 9 kilometrów. Jak wychynąłem zza ćcin niefrasobliwie, licząc, że łatwo się ustawię wiosłem do wiatru, tak pogoniło mnie jak tę nornicę, co zginęła śmiercią marynarza, skacząc z mojej piersi prosto do wody w lutym. Nie dałem rady się ustawić i pogoniło w ćciny. Dopiero tam zrozumiałem, że wychodząc zza zasłony, muszę być od razu ustawiony dzióbkiem jak należy. No i się udało – pobujałem się fest i poprysznicowałem. Z kamerką na czapce, ma się rozumieć. Dopiero w checzy żem zobaczył, że dreck wyszło nie film, choć zapisałem prawie cały gigabajt. Czemu – nie mam pojęcia. Ale trochę mam: dotykowe dziadostwa wymyślone przez smarków wyłącznie w celu wymyślania nowości – taka zabawa z techniką – rządzą sobą i człowiekiem jak chcą. Mucha machnie skrzydełkiem przy ekranie – już wskakuje inny program, reklama lub „Porozmawiajmy o Bogu”, nasermater.

    Na filmiku, który pokazuje tylko wiatr, sztorm jest niewidoczny – trzeba trochę dalej na wodzie być, żeby zażywać. Jest też widoczny w oddali biały punkt. To jacht z naszej przystani. Jako jedyny wybrał się na żaglach. Tak go poniosło na Kłajpedę, że musiał żagle zdjąć. No i pech: miał za słaby silniczek, żeby do przystani iść pod wiatr. Co było z nimi dalej, nie wiem, w każdym razie pomocy nie wołali. Niewykluczone, że musieli nocować w ćcinach na wschodnim brzegu w pobliżu Osiek.

    Drugi filmik to turystyczna nowość: „Żródełko turysty”. Przy oczyszczalni ścieków w pobliżu kanału Jamneńskiego pojawiło się to źródełko. Ja tam byłem, smaczną wodę piłem. Surową. Sądzę, że to woda z nitki doprowadzonej z Koszalina. A do Koszalina idzie z wielu studzien głębinowych w lasach, przy rozlewiskach rzeki Radew w miejscowości Mostowo. Śmiało można nieprzegotowaną pić.

    https://plus.google.com/101580844869959615096/posts/exvKWxWRQQw

  181. Na marginesie

    Kłaniam się, Namarginesko, i chyba odmeldowuję, bo coś mi się zdaje, że już noc – Fałszerz Jehowy zamilkł.

  182. Dobranocka dla pombocka!

  183. @ dezerter83
    1 czerwca o godz. 0:36

    Bezzasadnie uogólniasz swoje opinie na temat różnych religii. Nie zamierzam tłumaczyć Ci, że na prawdę nie działamy tak, jak Watykan. Możesz sama to sprawdzić. Nie mamy nic do ukrycia.
    Nie tak zupełnie bezzasadnie dezerterku, nie tak zupełnie bezzasadnie. Bo zanim wygłosiłam opinię, to sprawdziłam dane. Działacie podobnie jak Watykan, wszystkie szajki religijne działają na zasadzie ogłupiania ludzi i ich wykorzystywania – żądają pracy za darmo, ciągłych datków pieniężnych, nawet od dzieci i tak doją, doją i doją dając w zamian idiotyczne życie wieczne czy coś równie koszmarnego w tym stylu.
    „Jehovah’s Witnesses, over the years, have owned some 4.5 million square feet of New York City space, including 30 buildings. Since 2004, the religious group has been selling off its assets, with several money-making deals inked this year.” ( NY Business Journal)
    „Their Brooklyn properties are estimated to be worth up to $1 billion, while they’re spending just $11 million on one new building. This is in addition to the hundreds of millions of dollars if not more that they bring in every year through conventions, property flipping, and the like.” ( ‚https://jwvictims.org/conventions-kingdom-halls-relief-funds-and-other-financial-scams-and-schemes-of-jehovahs-witnesses/ )
    Więcej rewelacji na temat nie ukrywania niczego można poczytać tu:
    https://jwvictims.org/
    i obejrzeć filmik zachęcający dzieci do oddania swoich pieniędzy na kongregację
    https://videos.files.wordpress.com/dd5RdVqE/pk_e_019_r720p_dvd.mp4

  184. Ewa-Joanna
    1 czerwca o godz. 2:51
    „Zanim wygłosiłam opinię, to sprawdziłam dane”.

    I co mam Ci napisać Ewo-Joanno ? Że miałem Cię za osobę poważną ? Ostatnie Twoje wpisy podważają wszystkie moje wcześniejsze opinie na ten temat.

    Każdy rozsądny człowiek wie, że krytykowanie jakiegoś zjawiska w oparciu o jednostronne relacje zamieszczone, w tak mało wiarygodnym źródle jakim jest Internet, to przejaw zaawansowanej naiwności. Twój ziomek, Orteq, napisał tutaj nie dawno podobną bzdurę, o rzekomym poparciu jakiego udzielili ŚJ w 1933 roku, Hitlerowi.

    Wydaje mi się jednak, że rozumiem Twoje intencje. Widząc powszechne zepsucie w otaczającym nas świecie – na czele z polityką, biznesem i religią – nie jesteś zapewne w stanie dopuścić do swojej świadomości nawet myśli o tym, że istnieje zorganizowana społeczność religijna, która w swoich działaniach, kieruje się wyłącznie czystymi i szlachetnymi pobudkami. Na taki problem, wynikający zapewne z głęboko zakorzenionych uprzedzeń, jest tylko jedno antidotum. Powinnaś poznać nas bliżej i dzięki temu wyrobić sobie opinie na podstawie własnych doświadczeń, a nie plotek.

    Zapewniam Cię, że jako osoby głęboko wierzące, za najcenniejszą w naszym życiu, uznajemy możliwość utrzymywania bliskiej, serdecznej więzi z naszym niebiańskim Ojcem. Nie można przyjaźnić się z Jehową, jeżeli nie uwzględnia się w każdym aspekcie swojego życia, jego wzniosłych mierników prawości. On nienawidzi wszelkiej obłudy. Dlatego we wszystkim staramy się postępować uczciwie.

    Pozostaję z szacunkiem.

  185. Jiba
    31 maja o godz. 18:37

    Jibo, nie tylko rozumiem, bo co to takiego rozumieć takie rzeczy, ale jak serca pękają, to od razu dwa. Dom w stanie oryginalnym, no, prawie, oraz noszący ślady czasu – piękno w formie czystej – prawie – i do zupełnego zachwycenia.
    Robora detaliczna świetna. Mam jednak dwie uwagi: udawane boniowanie – w drewnie (?!) to pomylenie rzeczy i nadmiat detalu, który się kłóci z delikatnością szczegółów pokrycia dachu, a narożne bonia, doklejone nierytmicznie wobec pól ściennych mnożą efekt niespójności.

    W tej, jak to nazwałaś – pudernicy, ja nazwałem upudrowaniem, dokonano przesmacznienia, no i wbicia w czystą bryłę Obcego, koszmarnej intruzji wyciągniętej z modnej, a jarmarcznej bajki. Zadano gwałt oryginałowi.

    Chwalę przeto Pana Cerowanego za Ocalenie Jego, dworku znaczy, i spluwam na tego, co wziął i zbrukał. Ale że ocalił, nie rozstrzelam. Może nawet w główkę pogłaszczę, ale klapsa dam koniecznie.

    Jest – jeszcze – w Polsce trochę takich cudnowności, ale smutek dręczy, gdy się wie, ile tego stracono, ile zniknęło bez żadnego śladu, dowodu, możliwości odtworzenia.

    Serce już mniej pęknięte?

  186. http://warszawa.onet.pl/plock-odslonieto-tablice-upamietniajaca-prezydenta-lecha-kaczynskiego/hfl6frn&utm_medium=referral&utm_campaign=last_slide_redirect

    czytam sobie napis (drugie zdjecie) na pamietkowej tablicy w WUM w Plocku i nie moge wyjsc z podziwu oraz zdziwienia.

    Przez 7 lat od katastrofy zmieniono nam wiele, jezyk przede wszystkim.
    *Polegl w katastrofie smolenskiej* to juz norma.
    Inni w czasie wojny *zgineli na polu chwaly*
    Bardzo zadziwia mnie napis ” pierwszy prezydent Warszawy wybrany w powszechnych wyborach…; po kombinacjach z pojeciem *polegl czy zginal* mam watpliwosci,. czy to prawda….

  187. Neferka bez rowerka, za to z patyczkami

    Neferko, wczoraj z racji wietrznego zachmurzenia dzień był dla mnie bardziej refleksyjny, wspomnieniowy niż fotkowy. Zwłaszcza refleksjowałem, jaki byłem mądry przy łopacie, a taki durny – przy aparacie. Po tym jak schrzaniłem film ze sztormowania. Duże doświadczenie łopaciarskie pomogło mi w końcu znaleźć przyczynę tego, że zamiast fal widoczne były bity czy jak tam się te kwadraciki nazywają: ustawiałem kamerę w ćcinach, ali na fali, i bez okularów. Więc dopiero dziś rano dotarło do mnie, że musiałem na tej fali nieopatrznie – bo niewiele widziałem – powiększyć palcami obraz na ekranie – stąd wyszła zupa z trupa. Jeszcze dziś trochę sztormu ma być, więc pojadę naprawić siebie. A tu, żeby nie było, że jestem taki – jak usłyszałem od Tanaki – proszę: trochę koszalińskiej puszczańskości i buszowości. Rzeczka to główna magistrala wodna Koszalina Dzierżęcinka. Kilkukilometrowy odcinek – część nawet w mieście jest taki właśnie półdziki, choć moja już nieistniejąca firma ciut ją uporządkowała.

    A dezerter raczej może chyba na pewno nie kłamie. Jest wierzący, więc wierzy w te bajędy, które od lat bez znudzenia za starszymi w zborze powtarza, choć może sam jest starszy. Dzień doberek.

    https://plus.google.com/101580844869959615096/posts/fcdxNWujJQM

  188. @dezerter83
    1 czerwca o godz. 8:26

    Myk na miarę Oskarka ( bo już nie Oskara). Rozbawiłeś mnie. 🙂

  189. @konstancja
    1 czerwca o godz. 9:26
    Jedna tablica i 3 kłamstwa:
    1. Nie profesor
    2. Nie pierwszy wybrany w powszechnych wyborach
    3. Nie poległ

  190. Ewa-Joanna
    1 czerwca o godz. 10:13

    tak mi sie wydawalo, ale coz poczac…po smierci lecha Jarek dodaje mu zaslug, na ktore polegly (haha) Lech nie zapracowal.
    A wojewodowie? wiadomo, sa z PIS, wiec beda posluszni poleceniom prezesa.

  191. @Konstancja
    Ale trzeba te kłamstwa prostować bo wrosną w ludzi tak jak te życia poczęte i wojaki wyklęte.

  192. (spod papierów)

    ni mom casu pombocku, później pooglądam

  193. Trochę rozgrzewki umysłowej. japoński i angielski, ale liczby międzynarodowe. Trzeba wstawić właściwe znaki.\
    http://flashfabrica.com/f_learning/brain2/e_brain02.html

  194. @jagoda

  195. @Ewa-Joanna, z godz. 10:13
    Lech Kaczyński był pierwszym prezydentem Warszawy wybranym przez mieszkańców, w wyborach bezpośrednich. Pozostali prezydenci byli albo mianowani (okres tzw. Starej Warszawy) przez ławników, albo wybierani przez Radę Miasta (po roku 1791, gdy scalono Warszawę „jurydyczną” w jeden organizm miejski – po uchwaleniu ustawy o miastach – i Rada Miasta wybrała prezydentem Warszawy Ignacego Wyssogotę Zakrzewskiego)), albo mianowanymi przez okupacyjne władze (pruskie oraz rosyjskie) komisarzami miasta, albo – w latach1918 – 1934) – wybierani przez Radę Miasta i zatwierdzani przez „rządową władzę zwierzchnią”. W roku 1934 komisarycznym prezydentem Warszawy (po rozwiązaniu przez premiera Rady Warszawy) został Stefan Starzyński. Od roku 1945 do 1990 prezydenci Warszawy byli mianowani przez KC PZPR. Po roku 1990 (aż do dnia wyboru Lecha Kaczyńskiego w wyborach bezpośrednich, co miało miejsce 11 listopada 2002 roku), prezydenci Warszawy wybierani byli przez Radę Miasta, albo – jak Paweł Piskorski i Wojciech Kozak – przez radę Gminy Warszawa Centrum.

  196. @jagoda Kliklo mi sie i zostala sama zapowiedz wpisu.
    Wiec wracajac do Twojego wpisu -(ow) chcialam napisac, ze slowo milosc, ktorym operujesz nie wszystkim latwo sie mowi, nawet w rozmowie z samym soba. Jesli chodzi o milosc w stosunkach miedzyludzkich to dla mnie najwazniejsza, najuczciwsza, przynoszaca spelnienie jest milosc rodzicielska. W kazdym wieku dzieci i rodzicow. W innych przypadkach w stosunkach miedzy partnerami bardziej lubie skromniejsze slowa, ktore gwarantuja dobre stosunki miedzyludzkie. Moim slowem mantra jest zawsze przyzwoitosc, a zamiast tolerancja wystarcza mi obojetnosc na czyjac innosc… i moge tak dlugo cytowea bardziej letnie uczucia…
    Smieszy mnie deklarownaie potrzeby szacunku wobec innego, z ktory sie nie zgadzamy , kiedy w kolejnym odslonieciu absolutnie sie temu zaprzecza wlasna postawa.

  197. UWAGA KOMUNIKAT
    Przypominam, że dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum. Jest zawodowym jehowitą, uprawiającym na tym forum jehowickie molestowanie religijne. W ramach tej sekciarskeij działalności regularnie publikuje przeraźliwe bzdety.
    A pie.rzenie dezertera o „czystych, szlachetnych pobudkach” sekty jest tym czym jest – pie.rzeniem właśnie.

  198. A co będzie z budynkami po gimnazjach, często wyremontowanymi za pieniądze rodziców?
    Jasna sprawa: kaka się nimi chętnie zaopiekuje.

    http://natemat.pl/209333,proboszcz-sam-sie-zglosil-ze-chce-tu-zrobic-szkole-katolicka-tak-niektorzy-skorzystaja-na-budynkach-po-gimnazjach

  199. A za próbę wyrwania broni policjantowi w budynku sądu… nie można w Polsce skazać, bo brak paragrafu.

    „W USA taka sytuacja, jaka miała dziś miejsce w gmachu Sądu Najwyższego, jest nie do pomyślenia. Tam napastnik, jeśli nie zostałby na miejscu zastrzelony, to natychmiast zostałby rzucony na ziemię i skuty kajdankami. Kolejnym krokiem jest areszt, proces i wyrok skazujący bez taryfy ulgowej – tak te sceny komentował w rozmowie z naTemat wieloletni korespondent polskich mediów w USA Bartosz Węglarczyk.”

    http://natemat.pl/209377,oto-panstwo-teoretyczne-w-praktyce-awanturnik-z-sn-uslyszal-zarzuty-ale-nie-za-wyrywanie-broni-policjantowi

  200. @Na marginesie, z godz. 14:13
    Przecież nie można dopuścić po raz kolejny, aby te cholerne dzieciary, wyedukowane w świeckich gimnazjach takie treści fundowały dobrej zmianie z trybuny sejmowej. Jak choćby Julia Trojanowska dziś. A tak się PiS-owscy urzędnicy napracowali selekcjonując młodzież.
    https://www.youtube.com/watch?v=tbioUsyUX-k

  201. W ramach nielubienia hasla pokolenie JPII ktore chyba zaczeto uzywac na fali wzmozenia po smierci papieza moze niekoniecznie nalezy wysmiewac inne tego typu klasyfikacje. Domyslam sie, ze owe pokolenie mialo byc wspaniale, a w koncu okazalo sie, ze jest zwyczajnie zwyczajne w ramach okolicznosci w jakich zyje. I chwatit.
    W Ameryce bardzo popularne bylo i jest okreslenie babyboomers. Zwlaszcza teraz, od nowa, bo owi babies od kilku lat zaczeli przechodzic na emeryture, a emeryci sa tu zawsze wazna i wrzaskliwa grupa. Oczywiscie jest to dosyc plynne, ale chyba wszyscy wiedza mniej wiecej jaki jest przedzial wiekowy tych ludzi, w jakich warunkach wzrastali i jak im sie zylo w czasach aktywnosci zawodowej, z ktorej wlasnie wychodza. Co w tym zlego, czy smiesznego? Mysle, ze przeogromna wiekszosc tu piszacych to polscy babyboomers i wiele mozna znalezc wspolnego, chociazby doswiadczenie socjalizmu, ktorego mlodzi nie rozumieja.
    Teraz np silnie funkcjonuje w USA okreslenie millennials i nawet ja wiem jaki to przedzial urodzinowy, jak zmienia sie ich swiadomosc w porownaniu z wczesniej urodzonymi, jak funkcjonuja, albo staraja sie funkcjonowac na nowych rynkach pracy i nowych zasadach na nich ponujacych (tu musze se dodac, ze najwiekszy dinozaur z minionych czasow jest @Wiesiek, ktory nie moze zrozumiec, ze swiat sie zmienia).
    Osobiscie mam szczescie znac pojedynczych millenialsow, a przez to troche ich srodowisko. Maja trudno, maja inaczej, sa tworczy, czesto nie rozumiem czym sie zajmuja, ale obserwuje z ciekawoscia, a nie mowie, ze dawniej to trawa byla bardziej zielona, a dzieci sluchaly – sie- starszych.
    Wczoraj jadac metrem juz po godzinie szczytu, kiedy wszyscy mieli miejsca siedzace, a stojacy mozliwosc manewru reka pomyslalam, ze mozna tez wydzielic „pokolenie textujacych”. Nie umiecie tak szybko textowac w kazdych warunkach? Musicie albo rozmawiac przez telefon, albo pisac e-maile? No to n ie nalezycie do tego pokolenia.
    Ja oczywiscie nie naleze, ale osobiscie wole ta forme porozumiewania sie w wielu sprawach, a jeszcze lepiej na messengerze, gdzie moge rozmawiac z jedna lub wieloma osobami na raz. Na swoje skromne potrzeby korzystam z tego.

  202. @anumlik 1 czerwca o godz. 14:34

    Attagirl!

  203. @zyta2003 1 czerwca o godz. 14:34
    W Polsce – pokolenie X. Bez Lolka.

  204. @Na marginesie
    Wielbicieli bozi w wersji mono, łączą dwie rzeczy: relatywizm moralny – przedstawiany jako jedyna, prawdziwa, najwyższa moralność i obłuda, która próbuje tę żenadę zamaskować. Egzemplum – wczorajszy występ gentlemana, który wykonał akrobatyczną sztuczkę: Pismo, owszem tak, ale wybieramy z niego to, co nam akurat pasuje. To bardzo praktyczne, że bez trudu można tam znaleźć cytacik na każdą okazję.

  205. @gotkowal 1 czerwca o godz. 15:27

    Święto.ebliwe retoryczne akrobacje zawsze wprawiają mnie w lekkie osłupienie.
    To nieustanne obracanie w gębie „Prawdy” (koniecznie wielką literą) i „Miłości” jest przezabawne, bo jak się trochę poskrobie i popyta, to wychodzi, że oni czczą dokładne przeciwieństwo. Kiedyś zakonny adept usiłował mi wytłumaczyć, że prawdziwa wolność (czy może Wolność?) polega na wyrzeczeniu się własnej woli (czytaj: zakonnym posłuszeństwie). No, ale czego można wymagać od sekty, która jawnie się szczyci własnym mentalnym fikołkiem wiary w bzdet (credo quia absurdum).

    A co do wiadomego „znawcy” niebieskiej książeczki – cytaty z Pisma ma na każdą okazję, ale z wykazaniem, że Jezus jest według Pisma Synem Bożym (czytaj: Bogiem) „znawca” ma i będzie miał spory problem. A to dlatego, że autorzy pism Nowego Testamentu pisząc w kilkadziesiąt lat po śmierci Jezusa wcale nie twierdzili, że Jezus jest Bogiem. Nawet określenie „Syn Boży” w tradycji żydowskiej oznacza po prostu pobożnego żyda. Z kolei dla osób z kręgu kultury greckiej (czytaj: Cesarstwo Rzymskie poza Palestyną) „syn Boży” też miał konkretne znaczenie: to był rezultat związku boga z kobietą. Zeus mógł przybrać postać złotego deszczu. Od tego deszczu do ewangelicznego „Ducha Bożego, który ją zacienił” był już tylko jeden krok. W efekcie mamy – ciekawy mariaż nieporozumień 😉

  206. @ Na marginesie
    Kuglarskie sztuczki z profesjonalnego punktu widzenia, świetnie opisuje Bart Ehrman: „Przeinaczanie Jezusa. Kto i dlaczego zmieniał Biblię”. Jeśli nie znasz, polecam. To pierwsza w Polsce książka poświęcona krytyce tekstu, którą można czytać bez wstrętu – napisana ludzkim językiem, ani śladu nadętego „eksperckiego” żargonu.

  207. @Jagoda

    Ja na ten Kongres Kobiet pojadę. Przekonana co do jego skuteczności nie jestem, mam podobne wątpliwości, co Ewa-Joanna, ale odpowiada mi rzetelnością. Zacząć coś robić trzeba, nie wystarczy samo gadanie. W przynależność partyjną bawić się nie chcę, wcześniej czy później każda partia dziadzieje.
    Czytałam, że trzeba coś wykupić, by uczestniczyć w kongresie.
    Może @konstancja da się namówić na spotkanie? 🙂

  208. zyta2003
    1 czerwca o godz. 14:34

    W przeciwieństwie do ciebie zakładam, że natura ludzka, czy też motywacje człowiecze, nie zmieniły sie od tysięcy lat.
    Doskonale zresztą są opisane w Starym Testamencie.
    Jakiż więc ze mnie dinozaur?
    Co najwyżej pesymista, czy sceptyk…..

    Wychodzę z założenia że mamy genetycznie zaprogramowane 7 grzechów głównych, i w sprzyjających okolicznościach te atawizmy się ujawniają, stają się dominujące.

    Twoje radosne pokolenia wielu przełomów, jakich bylismy świadkami, w niczym nie będą się różnić od tych poprzednich.
    Co najwyżej przybędzie im nieco gadżetów rodem ze współczesnej technologii.
    Podstawowe odruchy, motywacje, zachowania, strategie działania, pozostaną niezmienne.

  209. @gotkowal 1 czerwca o godz. 16:45

    Barta Ehrmana znam i cenię – za obiektywne podejście, wiedzę i przystępność. Rzeczywiście, niewielu erudytów z tytułami profesorów umie pisać „dla ludzi” ludzkim językiem ;). Ostatnio czytałam „How Jesus Became God: The Exaltation of a Jewish Preacher from Galilee”. O tym, jak powoli i stopniowo “zrobiono” Boga z wędrownego rabbiego opisanego w niebieskiej książeczce. Ehrman znakomicie analizuje – teksty właśnie.

  210. zyta2003
    1 czerwca o godz. 13:39
    dla mnie wazna jest akceptacja; tolerancja czasem to zbyt malo

  211. Jiba
    1 czerwca o godz. 17:24
    zastanawialam sie nad uczestnictwem, ale dosc pobieznie zajrzalam w program i nie powzielöam decyzji.

    >Jesli zechcesz uczestniczyc, dam sie namowic.
    Tymczasem masz w ofercie dach nad glowa i wikt; a niech tam- nawet z opierunkiem.
    Zapraszam.
    Mieszkam niedaleko miejsca, gdie Kongres bedzie obradowal
    Chyba, ze wolisz nocleg w Sheratonie ( naprzeciw budynku Targow)…

  212. Dwie uzupełniające się informacje Smoleńskie:
    Jedna z przed kilku lat:
    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1510386,1,wywiad-ksiadz-mowi-o-identyfikacji-ofiar-katastrofy-smolenskiej.read
    Druga z FB, z dzisiaj:

    Kochani!
    Pragnę się podzielić z Wami swoją wiedzą. Powrócił temat identyfikacji ciał po katastrofie smoleńskiej. Liczne komentarze polityków wprowadzają nas w błąd, świadczą tylko o tym, że nie mają pojęcia o skutkach katastrof lotniczych.
    Przez 20 lat pracowałem w Pracowni Badań Wypadków Komunikacyjnych Laboratorium Kryminalistycznego KSP. Między innymi ta pracownia, łącznie z lekarzami medycyny sądowej, zajmowała się opracowaniem dokumentacji po katastrofie samolotu Kościuszko w Lesie Kabackim. Nie byłem uczestnikiem tych badań, zatrudniłem się cztery lata później. Miałem jednak możliwość zapoznania się z dokumentami i co najważniejsze rozmowy z osobami, które były na miejscu i dosłownie zbierały ludzkie szczątki.
    Do rzeczy, w 2004 roku, zgodnie z obowiązującymi zasadami postępowania z dowodami, dostałem polecenie zniszczenia dokumentacji fotograficznej obrazującej „materiał biologiczny” odnaleziony na miejscu katastrofy (do archiwum przekazane zostały tylko negatywy). Było to kilka segregatorów z 1 234 fotografiami. Każda fotografia przedstawiała jeden szczątek ludzki. Nie było powtórzeń. Każdą fotografię oddzielnie musiałem wyjąć z segregatora i indywidualnie zniszczyć, takie procedury. Mogę więc powiedzieć, że widziałem każdy szczątek odnaleziony w Lesie Kabackim. Czy można to opisać jak to wyglądało? Nie, nie da się. Ludzki język nie zawiera adekwatnych pojęć.
    Wróćmy więc do liczb. W Lesie Kabackim zginęły 183 osoby, na ziemi było 1 234 szczątków. Brutalnie, łatwo policzyć, rozkawałkowanie ciał. Zróbcie to sami. Ofiary zostały pochowane w zbiorowej mogile, tylko nieliczne, które udało się zidentyfikować, zostały pochowane w indywidualnych grobach.
    Mógłbym pisać dalej. Dla mnie, odnalezienie w ekshumowanych grobach ofiar katastrofy smoleńskiej fragmentów ciał innych osób nie jest zaskoczeniem. Przeciwnie, byłbym zdziwiony, że po tak szybkim pochówku, którego wszyscy wtedy oczekiwali, w każdej trumnie byłyby szczątki tylko i wyłącznie danej osoby. To po prostu jest niemożliwe!!!

    Tomasz Klos

  213. @anumlik
    Owe rewelacje smoleńskie są poza pisowcami oczywiste dla każdego normalnego człowieka, a oni maja w tym interes. Jak ja widzę te wdowy smoleńskie, wyfiokowane i z zaciętym wyrazem twarzy bełkocące o niesprawiedliwości, to … wystarczy porównać jak wyglądały za życia mężów, żeby wysnuć odpowiednie wnioski.
    I dzięki za poprawkę prezydencką, to już nie moje czasy.

  214. @Jiba
    1 czerwca o godz. 17:24

    Cieszę się 🙂

    Co do skuteczności Kongresu, to mogę rozumieć wątpliwości. Natomiast arbitralna opinia @Ewy – Joanny jest równie nieprawdziwa, co niesprawiedliwa. Ja w tym uczestniczę i znam z własnego doświadczenia.
    Poniżej tylko dwa przykłady skutecznej i fantastycznej pracy dwóch grup kobiet:
    http://olecko.wm.pl/45575-160248,Kongres-Kobiet-w-Warszawie,1119618.html”
    https://www.kongreskobiet.pl/pl-PL/text/regiony/pelnomocniczki_regionalne/elblag”
    http://www.elblag.eu/index.php/miasto/4119-sukces-kongresu-kobiet”

    Przykłady można mnożyć.
    Jeżeli o mnie chodzi, to udział w Kongresie skutkował założeniem stowarzyszenia edukacyjnego, które znakomicie działa już ponad siedem lat. To chyba nie jest tylko gadanie i licytowanie się na ważność 😉

    Pomysłodawczynie zastosowały genialną w swojej prostocie a jednocześnie bardzo skuteczną metodę pracy. Odwołującą się, nie wiem czy w sposób zamierzony, do mądrości Konfucjusza:

    Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól mi zrobić, a zrozumiem.

    Ogromne wrażenie zrobiły na mnie na I Kongresie dwie rzeczy.

    Pierwszą było to, że Kongres
    nie był PRZECIW nikomu i niczemu. Był absolutnie ZA. ZA wykorzystaniem potencjału kobiet, ZA harmonijnym układaniem relacji pomiędzy mężczyznami i kobietami, ZA szacunkiem dla wszystkich współmieszkańców ziemi – zwierząt, roślin, ZA radością, mądrością, współczuciem. Ale przede wszystkim ZA solidarnością pomiędzy wszelkimi stworzeniami. Profesor Maria Janion wygłosiła wspaniały, mądry referat i prosiła aby postulat solidarności, jako zbiorowego obowiązku wszystkich kobiet był motywem przewodnim kongresu. W innym miejscu ktoś ze sceny powiedział, że w piekle jest specjalne miejsce dla tych kobiet, które nie są solidarne z innymi kobietami.

    Drugą było to, że reprezentowany był praktycznie pełen przekrój społeczny kobiet, zarówno co do wieku, urody, wykształcenia, stanowisk, miejsca pochodzenia, etc.. Były panie wypieszczone w SPA i dopracowane przez wizażystki i takie, którym dopiero, łącznie z dobrym stomatologiem i dietetykiem, by się to przydało. Były prezydentowe, aktorki, uczone, dziennikarki. Kobiety znane z mediów i kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich, z zaniedbanych regionów. Mimo to nie czuło się cienia skrępowania, zero spłoszonych czy niemile zdziwionych spojrzeń. Ważny był cel i było oczywiste, że jego świadomość była cały czas obecna. O tym, jaki był to cel można przeczytać na stronie internetowej Kongresu. Kobiety wspólnie pracowały i to pozwoliło im zrozumieć, że cele Kongresu są zarazem ich indywidualnymi celami. Niezależnie od ich pozycji. Czuło się niesamowitą wprost energie. Energię pozytywną, która wręcz rozsadzała Salę Kongresową w czasie godzinnego koncertu Kory. Kora stwierdziła, że to co widzi, to jest absolutnie science fiction. Ponad cztery tysiące kobiet tańczących i śpiewających razem z Korą. Tak różnych kobiet, które w innych warunkach nie miałyby żadnych możliwości żeby się spotkać, rozmawiać, pić razem kawę, dyskutować, formułować cele i zadania.

    Początkowo organizatorki miały wątpliwości czy uda się zapełnić Salę Kongresową. I czy uda się organizować Kongres w cyklu dwuletnim. Tymczasem w dniu rozpoczęcia Kongresu dziesiątki pań, które nie zarejestrowały się wcześniej, musiało odejść z kwitkiem. Nie było już wolnych miejsc. Kongres krajowy organizowany jest co roku. Znakomicie działają Kongresy Regionalne.

  215. Trochę rozrywki:
    https://www.youtube.com/watch?v=pduBdD5hbyY&feature=youtu.be
    Chór lokalny z małego miasteczka w północnym NSW – Dustyesky pije wódkę ( myślę, że jednak bardziej piwo) i śpiewa po rosyjsku.

  216. @Jagoda
    ale jak to się przełożyło na poprawę życia kobiet polskich? Czyli jaka była skuteczność działań Kongresu?
    Nie mów mi o programach, warsztatach i tym podobnych akcjach – mnie interesuje przełożenie tej siły na konkretne działanie dla polskich kobiet.

  217. Mozna by powiedziec, ze Lech Kaczynski, to przynajmniej po smierci mial farta, ze nie sam sie znalazl w trumnie, ale w towarzystwie przynajmniej dwuch innych ludzi. Jak dla mnie to nie ma nic gorszego niz samotnosc i nie kazdy ma szczescie do nie bycia samotnym po smierci. Tak jak cale zycie Lecha, Jaroslaw byl zakala, tak i po smierci tez sie okazal zakala, rujnujaca szczescie brata.

    Mozna powyzszemu, wytknac wszystko, od poczucia przyzwoitosci zaczynajac, na zasadach i etyce konczac. I choc nie ma zwyczaju mieszania szczatkow ludzkich przy ich grzebaniu, to gdyby spojzec na problem z „towarzyskiego” punktu widzenia, to w gruncie rzeczy „towarzyska” wyprawa smolenska Lecha Kaczynskiego, znalazlaby swoja „towarzyska” kontynuacje, wlasnie w tym wspolnym szczatkow ofiar przemieszaniu…

  218. Wyznanie.

    Wyznaje, ze przez wszystkie ostatnie lata bylem zwyczajnie wsciekly na to, ze zwycieski projekt Swiatyni Opatrznosci Bozej, autorstwa profesora Budzyńskiego, nie zostal zrealizowany:

    http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,150427,20956186,swiatynia-opatrznosci-bozej-zwyciezyl-banal-za-220-mln-zl-analiza.html

    A zamiast niego, powstal gniot architektoniczny, ktory zostal wybrany Najbrzydszym Budynkiem w Polsce roku 2017:

    http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2017-06-01/swiatynia-opatrznosci-najbrzydszym-budynkiem-w-polsce/

    Tak, wyznaje, ze bylem zly i wsciekly!
    Ale juz mi przeszlo, bo zrozumialem, ze dobrze sie stalo, ze sie tak stalo. Bo wystarczy pomyslec, co by sie dzialo, gdyby zostal zrealizowany projekt Budzynskiego i miliony zwiedzajacych z calego swiata, ktorzy by przybywali, zeby go podziwiac, napedzaloby jednoczesnie dalsze istnienie i powodzenie kkat, ktory by sie plawil w chwale Budzynskiego i jak zawsze „zgarnial smietanke” i nabijal sobie kabze, o dalszym otumanianiu „owieczek” juz nie wspominajac.

    Tak wiec przeszlo mi i juz „wsciekly” wiecej nie jestem. I tylko z kronikarskiego obowiazku wspomne, ze ursynowska „wyciskarka do cytryn”, wygrala z niemal tak samo dennym kosciolkiem wystawionym przez ojdyra Rydzyka w Toruniu.

  219. @Lonek
    Wola boska to była, wola boska 🙂

  220. lonefather
    1 czerwca o godz. 22:54
    mnie sie ten nagrodzony projekt bardzo podobal. Ale zdalam sobie sprawe, ze konkurs konkursem, a budowac bedziemy cos innego.
    No i mamy: z jednej strony Lichen- bizantyjski przepych, kapiacy zlotem, ogromny, przeskalowany, a z drugiej strony wyciskarka do cytryny i wyciskania pieniedzy z budzetu.

    Skoro 200 lat czekalismy na te swiatynie opatrznosci ( ja nie czekalam!) to nie musi ona powstawac w lat 5 czy 8, moze spokojnie budowac sie nawet i 50. Wielkie katedry w historii Europy powstawaly dziesieciolecia, ale takie dziela podziwiamy dzis za proporcje, mysl, rodzaj materialu uzytego do budowy, symbolike miejsca.
    Po wyciskarce zostanie wielka kupa gruzu…
    Poza tym wyciskarka miala powstawac ze skladek spolecznych, a tu kk wyciaga wciaz reke nie po swoje: jesli wierni sa skapi i nie daja na swiatynie, to swiatynia bedzie powstawala dlugo.

    W kazdym razie: po poznanskim dworcu, ktory wygral konkurs ma Megabryle roku nastepca okazal sie rownie szkaradny

  221. anumlik
    1 czerwca o godz. 21:52
    dzieki za przypomnienie tego artykulu.
    Nie ma silnych, zeby te tresci umiescic w stosownym dla zwolennikow PISu medium?
    moze co niektorym odswiezyloby to pamiec tamtego czasu…

  222. lonefather
    1 czerwca o godz. 22:54

    Wyznanie.

    Wyznaje, ze przez wszystkie ostatnie lata bylem zwyczajnie wsciekly na to, ze zwycieski projekt Swiatyni Opatrznosci Bozej, autorstwa profesora Budzyńskiego, nie zostal zrealizowany:

    Przyznam się…..

    Jestem wściekły, że jakikolwiek projekt może być zwycięski……. zrealizowany…..

    Smutno mi bozio…, że…

  223. @Ewa-Joanna
    1 czerwca o godz. 22:27

    ale jak to się przełożyło na poprawę życia kobiet polskich?

    A przeczytałaś załączone linki? Dokładnie?

  224. Ewa-Joanna
    1 czerwca o godz. 22:27
    Każde takie spotkanie musi moim zdaniem przynosić pozytywne, nawet jeśli trudne do wymierzenie efekty. Wyobrażam sobie, że ta wspaniała atmosfera napełnia energią i wyzwala kreatywność, co przekłada się później na konkretne lokalne działania. Nawiązują się znajomości, może też przyjaźnie na resztę życia…

  225. Jagoda
    2 czerwca o godz. 7:02
    u mnie linki się nie otwierają, niestety.

  226. lonefather
    1 czerwca o godz. 22:35

    Samotność krótkodystansowca w trumnie to niewiele przyjemności.

  227. lonefather
    1 czerwca o godz. 22:54

    Podzielam Twoją argumentację, ale tylko na płaszczyźnie akademickiej. tw lud boży ma o gdzieś, czy kościół to wybitne dzieło architektoniczne i pomnik kultury narodowej, a może i światowej, czy garaż nadęty do skali 100 : 1, skocznia narciarska, wyciskarka do soków, młynek do karmy dla inwentarza gospodarskiego, muszla klozetowa, czy cokolwiek innego.

    Mnie ścieklica nie mija także z innego, zupełnie realnego powodu: ta bezczelna makabryła dewastuje przestrzeń publiczną miasta, rozwala porządek urbanistyczny, prowadzi wojnę ze spojnością i harmonijnością krajobrazu urbanistycznego, jest równie bezczelną i pyszną oznaką dominacji biskupa nad człowiekiem, którym tenże obsikuje miasto, a podobnymi wytworami pychy obsikuje całą Polskę i każdego jej mieszkańca oraz gościa.

  228. @jagoda
    W pierwszym nie było co czytać, a zdjęcia kobiet mnie mało interesują.
    W drugim pani posłanka – wspiera, pomaga, inicjuje, daje pomysły na konferencje i przyjmuje laury. Dobre CV nie przeczę.
    W trzecim – nareszcie jakiś tekst, wyczytałam wreszcie : Podniesienie wysokości świadczenia pielęgnacyjnego jest pierwszym ( i jak dotąd jedynym) zrealizowanym przez rząd postulatem Kongresu Kobiet w zakresie podnoszenia jakości opieki Państwa nad osobami zależnymi.
    No jak na siedem lat gadania i kłótni, to rzeczywiście jakiś sukces.

  229. @Ewa-Joanna, z godz. 8:38
    Podzielam Twoją opinię odnośnie rozwijających się treści po otworzeniu linków zapodanych przez Jagodę. Sama idea powoływania kobiecych konwentykli tak samo mnie rajcuje, jak podobna idea powoływania konwentykli męskich. Sztuczny wyróżnik z tzw. człowiekowatości w stadzie. Na reprezentację parlamentarną nie wystarczy. Na reprezentację parlamentarną trza partii damsko-męskiej, z programem gospodarczym, społecznym i obyczajowym. O czym zresztą już kilkanaście postów temu pisałaś. Ale żeby o takich oczywistościach przypominać?! Na blogu racjonalistów? Eeech 🙁

  230. Ups! Sorry. Oczywiście Jagoda.

  231. Jeżeli ktoś nie rozumie czym jest kapitał społeczny, na czym polega jego budowanie, to nic nie zrozumie z tego co robi SKK 🙁

  232. @gaala
    2 czerwca o godz. 7:40

    Nie wiem dlaczego. Przykro mi.

  233. No widzisz @anumlik, tępe my jakieś i niekumate… 🙁
    @Jagoda,
    sprzedajesz takie same mrzonki jak dezerter.

  234. @gaala
    2 czerwca o godz. 7:40
    Musisz usunąć ” z końcówki linku.

  235. @Ewa-Joanna
    2 czerwca o godz. 9:52

    sprzedajesz takie same mrzonki jak dezerter.

    Jeżeli dla Ciebie założenie, prowadzenie zajęć w stowarzyszeniu edukacyjnym, działającym ponad siedem lat, jest „sprzedawaniem mrzonek”, to nie mam nic więcej do dodania 🙁

  236. @Jagoda
    2 czerwca o godz. 10:17
    Za dwa tysiące lat …

  237. Oderwanie seniorów od telewizora, społeczna aktywizacja starszych ludzi, danie im balsamu na duszę zbolałą po utracie partnera, wypełnienie wolnego czasu np. przez kurs obsługi komputera i nowoczesnej techniki, przywrócenie wiary w sens istnienia poza pracą zawodową i niańczeniem wnucząt – to wszystko są chwalebne działania, szczególnie w Polsce, gdzie odchodzące pokolenia traktowane są jako kosztowny balast i zawalidroga.
    Skupienie się na „gerontogogii” i uniwersytetach trzeciego wieku nie doprowadzi jednak do tego, że młode kobiety ockną się z marazmu i pasywności i zrozumieją, jak wielka może być ich polityczna siła. I do jakiego stopnia ulegają przemocy ze strony państwa, społeczeństwa, rodziny i kościoła. I jak tę przemoc stosują wobec własnych dzieci.

    @Ewa-Joanna

    wiek mojego mózgu po jednokrotnym wypełnieniu testów: 36-99 lat 🙄 😉

  238. W pierwszych dniach spotkań wiele mówiono też o skutkach tzw. residential schools – przymusowych szkół dla rdzennych mieszkańców Kanady, prowadzonych głównie przez Kościół katolicki, które działały przez 150 lat, aż do 1996 r. Końcowy raport Komisji Prawdy i Pojednania o tych placówkach został opublikowany w grudniu 2015 r.

    Jak podkreślają znawcy problemów rdzennych mieszkańców Kanady, trwająca kilka pokoleń „kulturowa zagłada” oraz pogardliwy stosunek części Kanadyjczyków do Indian i Inuitów to źródło wielu problemów. „Wielu członków rodzin, którzy już uczestniczyli w spotkaniach, mówiło o fatalnych dla relacji międzypokoleniowych skutkach »residential schools«” – podsumowała publiczna telewizja CBC.
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/kanada-dramatyczne-opowiesci-rodzin-zamordowanych-indianek/wmlnfls
    ============

    Demokracja w Kanadzie- wzorcu dla wielu….
    A w tle, jak zwykle interesy KK….

    Kobiety w wiekszości krajów świata to „dzieci gorszego boga”.

  239. Tobermory
    2 czerwca o godz. 11:33

    A z czego te 99? 🙂

  240. A propos owej koszmarnej świątyni, to „kurhan z żaglami”

    http://bi.gazeta.pl/im/3c/25/c5/z12920124Q.jpg

    przypominający zakamuflowane hangary lotnictwa wojskowego, faktycznie mniej by raził, a w zimie dałoby się zjeżdżać na sankach.
    Polskie umiłowanie betonu przypomina pod tym względem zamiłowania włoskie, radzieckie i niemieckie z lat 30.

    https://clioberlin.de/images/blog/Modell-Gro%C3%9Fer-Platz-Welthauptstadt-Germania.jpg

  241. @Ewa-Joanna
    2 czerwca o godz. 11:47

    Te kolorowe kwadraciki 🙁

  242. @Tobermory
    2 czerwca o godz. 11:58
    A dla mnie one były najłatwiejsze 🙂 Za to bardzo źle wypadłam w zapamiętywaniu tych cyfr – zwyczajnie gapa jestem.
    Ale oni tam piszą, że to należy ćwiczyć i ćwiczyć, wtedy ma sens. 🙂

  243. Szanowni!
    Zmiana nastroju, ale czy na lepszy? Niekoniecznie.
    Tak czy owak, nowy Teatrzyk Anumlika na weekend.
    Śmiać się będziemy innym razem.
    Zapraszam
    JK