Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

19.05.2017
piątek

Umysł uzależniony (cz. 1)

19 maja 2017, piątek,

Samobójstwo popełnia dwa razy więcej osób niż ginie w wypadkach powiedział Rzecznik Praw Obywatelskich w przeddzień pierwszego Kongresu Zdrowia Psychicznego (08.05.2017 Warszawa). Według Światowej Organizacji zdrowia (WHO) nie ma jednej, „oficjalnej” definicji zdrowia psychicznego. Na jej brak wpływają różnice kulturowe, subiektywne odczucia oraz rywalizujące ze sobą profesjonalne teorie, które określają, jak termin „zdrowie psychiczne” jest rozumiany. Jedynym aspektem, z którym zgadza się większość ekspertów, jest to, że zdrowie psychiczne i zaburzenie psychiczne nie są wobec siebie przeciwstawne. Innymi słowy, brak rozpoznanej choroby psychicznej nie musi oznaczać zdrowia psychicznego.

Ogólnie zakłada się, że termin „zdrowie psychiczne” odnosi się do dobrego samopoczucia psychicznego i emocjonalnego. Człowiek ,,zdrowy psychicznie” jest w stanie używać swoich zdolności poznawczych i emocji, przez co potrafi funkcjonować w społeczeństwie oraz sprostać wymogom życia codziennego.

A z tym ma problemy coraz więcej ludzi. Słyszymy dramatyczne wyznania na temat depresji od ludzi, którzy wydają się nam życiowo wygrani. O pladze nadużywania leków psychotropowych w najbogatszym kraju świata. Łagodzeniu kantów rzeczywistości i ucieczki od niej w różne uzależnienia. Jerzy Mellibruda mówi o nałogowej osobowości naszych czasów.

Jeszcze kilka dekad temu słowo uzależnienie kojarzyło się przede wszystkim z alkoholem. Z czasem zwrócono uwagę na inne formy uzależnienia. Nikotynizm, narkomanię. Nadal były to uzależnienia od używek. Człowiek pracujący od rana do nocy, zaniedbujący własne zdrowie, rodzinę i przyjaciół długo postrzegany był jako ktoś godny szacunku i naśladowania. Przodowała w tym podejściu Japonia. Trochę to trwało, zanim przesadną pracowitość zaczęto spostrzegać jako problem, a nie wzór dla innych. Głośni zdobywcy damskich serc zaczęli się przyznawać do uzależnienia od seksu. A wraz z rozwojem telewizji, rynku gier komputerowych, mediów społecznościowych, głośno się zrobiło o uzależnieniu od mediów. Szokiem było samobójstwo popełnione w USA przez nastolatka, któremu rodzice dali szlaban na telewizję.

Dzisiaj mówi się o uzależnieniach od substancji chemicznych i uzależnieniach o charakterze behawioralnym. Czyli o uzależnieniu od konkretnych zachowań. Jak się okazało, można się uzależnić praktycznie od wszystkiego. Począwszy od sprzątania, poprzez czytanie, seks, na modlitwie kończąc. Zdarzyło mi się spotkać, wiele lat temu, panią doktor medycyny, która była przekonana, że prześladujący ją danego dnia pech, wziął się stąd, że przed pracą, poszła z bolącym zębem do stomatologa, zamiast jak co dnia, na mszę do kościoła. Pani pochodziła z wielkomiejskiej rodziny medyków.

Kiedy już do zajmujących się problematyką uzależnień dotarł fakt, że uzależnić się można od wszystkiego, zaczęto szukać profilu psychologicznego, który predestynowałby do wpadania w uzależnienia. Okazało się, że taki profil nie istnieje. Uzależniać mogą się i ekstrawertycy, i introwertycy. Osoby o różnych stylach poznawczych, ilorazie inteligencji, różnych osobowościach, zainteresowaniach. Co więcej, zauważono prawidłowość, którą wyrażono skrótowo: liczba nałogów jest stała. Na przykład trzeźwi alkoholicy uzależniali się od pomagania trzeźwiejącym alkoholikom.

Skoro nie znaleziono jednego profilu cechującego uzależnionych, zaczęto szukać cech wspólnych. Ciekawą odpowiedź dał amerykański znawca problemu Lee Jampolsky. Jego zdaniem uzależnienia są wtórne wobec sposobu myślenia, które nazwał systemem myślenia uzależnionego. Na ten typ myślenia składają się, jego zdaniem, cztery podstawowe elementy: strach, życie przeszłością lub przyszłością, osądzanie i poczucie, że czegoś w nas brakuje, czyli brak pełni. To właśnie te cechy decydują o wpadaniu w uzależnienia. Rodzaj uzależnienia jest pochodną złożonego splotu warunków kulturowych, charakterologicznych. Wybór sposobu (rodzaju uzależnienia) łagodzenia kantów życia, ucieczka od jego realiów poprzez relaksację, ekscytację czy fantazjowanie może być też kwestią przypadku. Główny problem sprowadza się po pierwsze, do osłabiania racjonalnie uzasadnionej wiary we własne możliwości, po drugie, upośledzenia umiejętności wchodzenia w satysfakcjonujące relacje społeczne. Odpowiedź pozytywna na pytanie, „czy ciebie to dotyczy”, powinna stać się sygnałem, iż istnieje niebezpieczeństwo uzależnienia.

Zdaniem Jerzego Mellibrudy część odpowiedzialności za epidemię uzależnień ponoszą media promujące specyficzny system przekonań: powinienem się stale doskonalić, robić wszystko najlepiej; powinienem być zdolnym do kontrolowania nie tylko siebie, ale różnych sytuacji, ludzi, rzeczy, które mogą być dla mnie ważne; powinienem zawsze dostawać to, czego chcę, w przeciwnym razie coś jest nie w porządku; moje życie powinno przebiegać bez cierpienia i bez nadmiernego wysiłku. Promujące przymus bycia szczęśliwym. Osoby uzależnionej nie można, zgodnie z przyjętym założeniem, uznać za „zdrową psychicznie”, skoro nie potrafi sprostać wymogom życia codziennego.

Czy istnieje sposób na zatrzymanie plagi uzależnień? Lee Jampolsky mówi o systemie myślenia opartego na miłości jako przeciwstawnym myśleniu uzależnionemu. Jak twierdzi, jest on …niezwykle prosty: wymaga jedynie od ciebie wyrzeczenia się postaw obronnych właściwych myśleniu uzależnionemu i gotowości do kochania (Jampolsky L., (1992) Leczenie uzależnionego umysłu. Warszawa: Jacek Santorski & CO Agencja Wydawnicza).

Zatem miłość jako remedium na uzależnienia? Miłość, czyli co?

Jagoda

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 283

Dodaj komentarz »
  1. W szerszym znaczeniu tego słowa ,uzależnieniem śą wszystkie -uczynki i sprawy życia codziennego .Od spania do południa do oglądania porno do północy.Są uzależnienia dobre i złe.Jedne i drugie robią dobro i zło?Czy uzależnienie 3 facetow z Ziemi Obeicanej w robieniu keszu ,było dobre czy złe.?Stąd pozostawiając uzależnienia dobre ,na uboczu ,oceniajmy choroby głowy i nie nazywajmy ich uzależnieniami..

  2. „Wiem, że nic nie wiem” – powiedział jeden facet i poszedł na ryby. Oczyścić umysł. A następnie ryby.
    „Kościół do dobrego namawia, nie do złego” – powiedział inny facet, z kosą na ramie roweru i oddalił się za zakrętem wsiowej drogi.
    „Dawniej było lepiej” – powiedziała kochanka do cudzego męża sakramentalnego i kazała mu łyknąć viagrę.

    Gdzieś pomiędzy tymi pewnikami poruszamy się w sprawie. Cywilizacja nam się skomplikowała, ale czy kiedyś była prostsza? Jakby tak, powie ten i ów, ale wtedy pojawi się kolejne pytanie: skoro tak, to widząc dziś jak wiele ludzkich spraw pomijała, lekceważyła, uznawała za nieistniejące lub złe, a dziś to jest i w dodatku substancjalnie dobre, to co to byla za cywilizaja i jak się miały do niej ważne ludzkie sprawy?

    Domowa przemoc była do niedawna, ba – ciągle jest w wielu miejscach – normą. Kulturą. Czymś oczywistym, bo powszechnym, ale cóż – taka cywilizacja, więc nie ma o czym gadać. Była to „cywilizacja miłości”, która odpowiada na pytanie Jagody: miłość, czyli co? Ano to.
    Miłość jest oficjalnie zdefiniowana i można sobie poszukac co to takiego, albo nie ma żadnej definicji i Lee Jampolskyemu też się nogi rozjeżdżają, gdy mówi o systemie myślenia opartego na miłości jako przeciwstawnym myśleniu uzależnionemu.

    Miłość bowiem tak samo potrafi uzależniać i nie brak ludzi na orągło o miłości gadających oraz ją praktykujących. Tak bardzo, że uchować boże od takiej miłości. A z kochaniem bozi jest tak: boże, choć cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję. Żadna tam miłość człowieka do człowieka, żaden tam podmiotowy głęboki autentyzm i całkowita graniczność nas w nas w takim kochaniu. Nic to bowiem nie znaczy wobec Absolutu: niepojmowalnego bozię kochamy absolutnie bardziej niż cokolwiek innego.
    Absolutnie tak jest i nieustannie to powtarzamy w każdym paciorku.

    Przy czym jak ktoś tak gada, to on nie może swojego umysłu uzależnionego absolutnie w żaden sposób uniezależnić. Im kto bardziej bozię miłuje, tym jego umysł jest bardziej zniewolony tym miłowaniem.

    Taaaak, człowiek nie jest taki całkiem prosty jak przewiduje cywilizacja, która go ładnie upraszcza. Oraz bozia, co go upraszcza do absolutu. Swego, czyli żadnego.

    Czyli coś już wiemy, ale nie jest jasne, co.

  3. Czy jako uzależnieni od tego bloga możemy się obiektywnie wypowiadać? 🙊
    Bardzo intrygujący temat, muszę to sobie przemyśleć. Gratulacje dla autorki po raz kolejny.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Jagoda
    Jakoś wydaje mi się, że to kolejny wytrych, który ma wszystko co dotyczy istoty ludzkie,tłumaczyć i dlatego niczego nie tlumaczy.
    Trochę parodiując; leń jest uzależniony od lenistwa, pracuś od pracy, trzeźwi alkoholicy uzależnieni od potrzeby pomocy praktykującym alkoholikom(to akurat parodia wzięta z Twojego tekstu), rodzice są uzaleznieni od dzieci, a dzieci od rodziców, maszynista jest uzależniony od lokomotywy, a skrzypek od skrzypiec itd,itd
    Jakoś zastosowanie słowa „uzaleznienie” wobec tylu przypadków wydaje mi sie troche wydumane. Może odkrywca tych wszechuzależnień chce stworzyc nową gałąź nauki „uzależniologię”.Wsadzic do jednego wora pod nazwą uzależnienie takie bardziej użyteczne pojęcia, jak alienacja, stres, nieprzystosowanie, przerost ambicji. Co ma do rzeczy jakieś uzależnienie w przypadkow rodzica, ktory swoje niespełnione ambicje przerzuca na dziecko, zmuszając go do wytężonej pracy przy fortepianie, czy na korcie tenisowym, zeby dziecko zrealizowało to, co jemu sie nie udało ? Co, że on jest uzależniony od swoich ambicji ? No jak tak, to jesteśmy uzależnieni od wszystkiego, od pokarmu, wody, przyjaciół, od humorów, złego albo dobrego nastroju.
    Reasumując.Dla wielu ludzi zycie jest do bani, więc on są uzależnieni od tej bani. Dla innych zycie jest fantastyczna przygodą, więc ci są uzależnieni od tej przygody.

  6. Właściwie nie wiem, o czym mielibyśmy rozmawiać, skoro wszyscy jesteśmy uzależnieni od życia i tego co nam ono niesie.
    Co najwyżej próbujemy uporządkować i sklasyfikować rozmaite rodzaje uzależnień. Poruszać się w ich gąszczu z gracją baletmistrza lub słonia.
    Podnosić się i upadać pod ciężarem tych co nam szkodzą, rozkwitać, gdy uzależnienie nas wynosi i dodaje skrzydeł.
    To tyko kilka uwag na rozgrzewkę siebie samej, bo muszę lecieć w gości.
    Nara

  7. Takiej dostał dziwnej manii,
    Że chciał tylko od Stefanii
    .
    Dawnośmy tu Boya nie gościli, choć niektórzy to nawet się od niego uzależnili. W umyśle, znaczy 😉 Zniewolonym, znaczy 😉 A jeden to nawet Miłoszem był zniewolony. Czyli uzależniony. Nie napiszę który, bo mi filtr banujący pana Jacka nie przepuści.

  8. Jak świat światem uzależnienia były. Podległość organizacji , stada, hordy, grupy, podległość prawom biologicznym (głód uzależnia, seks uzależnia, brak akceptowalności w grupie uzależnia). Poszukiwanie przyczyn powstawania uzależnień jest podobne do szukania przyczyn suszy lub powodzi, dociekanie dlaczego słońce rano wschodzi.
    Ani media ani cywilizacja miłości nie zlikwidują uzależnień, bo uzależnienia, to dialektyka, relacje przeciwstawności, bez dialektyki nie pożyjemy.
    Pzdr, TJ

  9. A co do miłości ,miałem niemiły przypadek w rodzinie.Krewny po 90 tce za cholerę nie uważał słowa miłości do np. Papieża.Dla niego miłość to ,łózko ,przyjemność i prokreacja.Nie dał się przekonać ,może w niebie Wszechmogący wytłumaczy, o co chodzi.

  10. Miłość ci wszystko wybaczy…
    Czy wybaczy brak wzajemności?
    Różne Mellibrudy też muszą z czegoś żyć 🙄
    Najbardziej to jesteśmy uzależnieni od tlenu, węgla, wodoru i azotu. Potem jeszcze trochę wapnia, fosforu, potasu, siarki, chloru, sodu, magnezu, żelaza, miedzi, manganu, jodu…

  11. I to by sie zgadzalo z moim mlodzienczym wezwaniem:

    Make LOVE, not WAR!

    I cale zycie sie tego, czasem mniej, czasem wiecej, trzymam!

  12. Oups… z pospiechu dodac zapomnialem, ze calkiem dobrze na tym trzymaniu sie wychodze.

  13. Już nie mogę się doczekać drugiej części i z tego, co widzę, to nie tylko ja. 🙂 Ciekawe, o czym będzie?

  14. Około 10 proc. samobójstw dokonywanych jest z powodu zawiedzionej miłości. Niesnaski rodzinne to kolejnych 14 proc.
    Na prawie 5,5 tys. polskich samobójców (2016) 85 proc. to mężczyźni.

  15. Láska znamená zbavit se strachu
    Seriously?
    Z niemieckiego życiorysu J. wyczytałam, że chyba wpłynął na niego Baba Buktanda.
    Ale ja po niemiecku raczej nicht verstehen. Może Tobermory pomoże.
    https://de.wikipedia.org/wiki/Gerald_G._Jampolsky

  16. A jak wygląda sprawa uzależnienia od sensu?
    Bo religianci dość nachalne serwują coś, co nazywają „sensem życia”.
    Temu życiu, według nich nadaje sens wyłącznie religia.
    „Pomyśl po co żyjesz” – nawołują rekolekcjoniści.
    I sami sobie prokurują odpowiedź: jeśli nie żyjesz dla pana bozi, to twoje życie jest (łojejku!) bezcelowe.

  17. Eh, Jampolsky 🙄
    Baba Muktananda wprawił go w dotąd mu nieznane stany świadomości i zbliżył go do Boga. Gościu ma 92 lata i się nie zabił, a więc w bozi nadzieja.
    Teraz przekonuje swoich czytelników, by pokonali lęki, nieufność i inne ograniczające ich nastawienia do świata, a tymczasem Amerykanie wymuszają na wszystkich liniach lotniczych zakaz wnoszenia laptopów na pokład samolotu, bo mogą być w nich bomby 🙄
    Inni mają już wizje przegrzanych baterii w stosie laptopów w luku bagażowym…

  18. Brak uzależnień jest wolnością?
    Od czego?
    Rutynowe zachowania daja przyjemność
    Ich brak, wprowadza chaos.
    A to już życie bez przyjemności…

    Nie pić porankiem lawy, nie czytać?
    Niby można, tylko po co?

    Porządek dnia daje poczucie stabilności.
    I to nie tylko nam, ale i naszym partnerom.
    Swoisty rytuał, daje naszemu mózgowi sporo endorfin.
    Ich brak byłby mocno odczuwalny…

  19. @Na Marginesie, z godz. 17:47
    Jampolscy Ci się pomerdali, Namarginesko. Lee L. Jampolsky, którego poleca Jagoda, to nie ten sam, co Gerald G. Jampolsky, ezoteryk i uczeń Swami Baby. Dzieli ich wszystko, także wiek. Gerald ma 92 lata. Lee – 60.

    Pozdrówka
    Kompulsywny erudyta, anumlik.

  20. Są również ludzie uzależnieni od prawdy, a najliczniejsze pogłowie takowych występuje w Brańsku na Podlasiu -tam aż 80 proc. uprawnionych do głosowania opowiedziało się za PiS. Mieszkańcy Brańska indagowani przez reportera TVN24, jak oceniają rządy PiS po półtorarocznym rządzeniu, zgodnie odpowiadali, że bardzo dobrze, a dlaczego? Bo prawdę pisowcy mówią.

  21. @anumlik 19 maja o godz. 18:08
    Ale (przypadkiem???) obaj Jampolscy głoszą to samo. Do stwierdzenia tego faktu nie jest potrzebna kompulsywna erudycja 🙂

  22. @Namargineska
    Ja tam wolę miłość ukierunkowaną, na przykład do Stefanii. Jampolsky Lee też raczej do takiej namawia. Jampolsky Gerald – jak każdy ezoteryczny wice Budda – przytulałby do piersi każdego. Żuczka i pajączka też.

    Fakt, do stwierdzenie tego faktu nie jest potrzebna kompulsywana erudycja. Trochę oczytania wystarczy 😉

  23. Lee jest synem Geralda.

  24. anumlik
    19 maja o godz. 18:08

    „(…) Dzieli ich wszystko, także wiek. Gerald ma 92 lata. Lee – 60.(…)”

    Podzieliłem Geralda przez Lee i wyszło mi 1,5333333333333333, następnie podzieliłem Lee przez Geralda 0,65217

  25. @Tobermory 19 maja o godz. 18:18
    Tak zaczynałam podejrzewać – obaj mieszkają w Kaliforni.

  26. @anumlik 19 maja o godz. 18:18
    Może to kwestia różnicy wieku???
    Między dwoma Jampolskimi, ma się rozumieć 😉

  27. @Tobermory, z godz. 18:18
    I to wszystko, co ich łączy 😉

  28. Widzę że wszyscy preferują podejście „wszystko jest uzależnieniem, więc nic nie jest uzależnieniem”. I jest całkiem zabawnie.
    Ale chciałam zauważyć że medycyna/psychologia definiują uzależnienie bardzo konkretnie, jako pobudzanie pewnych ścieżek nagrody w mózgu. Charakterystyczne są też objawy odstawienia używek („withdrawal symptoms”). Dla uzależnień zachowawczych, objawy bywają bardzo podobne do symptomów odstawienia tytoniu, alkoholu czy niektórych leków.
    Nie ma obecnie żadnych wątpliwości że ludzie uzależniają się od hazardu, zakupów, oraz mediów społecznościowych. Jako dziecko obserwowałam nieskuteczne próby „rzucania palenia” w rodzinie, i pamiętam tę nerwowość, lęk, bezsenność, a nawet palpitacje. Podobne objawy towarzyszą obecnie odstawieniu mejla, fejsbóka, czy gier. Czy też czasem obiektu pożądania. Ale tylko na początku.

    Ta łatwość wpadania w uzależnienia chyba coś mówi o naszych mózgach. Co jest wykorzystywane przez różne sekty w rodzaju kk i radia m. Być może, jak sugeruje Jagoda, ludzie wpadają w sidła tych instytucji z braku miłości. Czyli co, „pokochaj swojego pisowca”?
    Ale pewnie trzeba było przed, a nie po. Może być za późno :(.

  29. @@Namargineska, Tobermory
    Śmichy chichy, śmichami chichami, ale mnie na dźwięk słowa „ezoteryczny” klejnoty ze złości cierpną. A już ezoteryczność made in USA, to… nie kończę, bom dobrze wychowany, mimo tej…, no… kompulsywności erudycyjnej 🙂

  30. …i wyszło mi 0, 6521739130434783, po czym od Geralda odjąłem Lee (92-60) i uzyskałem wynik – 32. Oznacza to, że różnica wieku pomiędzy oboma Jampolskimi wynosi 32 lata, a Gerald jest starszy od Lee.

  31. Stary Jampolsky przerzucił się z alkoholizmu na miłość.

  32. Wśród blogerów „Polityki” był taki jeden, który zalecał miłość do wszystkiego co żyje, zaufanie, pogodę i afirmację świata. Podobno również prowadził jakieś warsztaty. Potem miał córkę. Teraz go nie widzę.

  33. Rachuj, rachuj… Brawo, jobrave! 😀

  34. Nie był to taki jogin od śmiechu?

  35. Krowa jest uzależniona od trawy, wilk jest uzależniony od owieczki,a wszystko jest uzależnione od słońca, bo jakby słoneczko nie świeciło, to uzależniona od niego trawa nie uzależniałaby od siebie krowy.
    Bo powiem wam coś bardzo istotnego; prędzej palacz odzwyczai się od fajek, alkoholik od trunków, niż trawa od słońca, a krowa od trawy.
    Uzależnienia są wszędzie, ale te najmocniejsze to od słońca, trawy, krowy, a potem są one coraz słabsze az do np…..uzależnienia od kalafiora(bardzo słabiutkiego)

  36. jobrave

    Czy to Ty pisałeś (coś w tym stylu)
    pożar – zapałki = dziecko? bardzo mi się to podobało

  37. @Tobermory, z godz. 18:32
    Bo: „miłość ci wszystko wybaczy, smutek zamieni ci w śmiech”, a gorzała co? Te dwie pieśniczki tę różnicę ukazują:
    https://www.youtube.com/watch?v=OYkFiUsEQ8U

    https://www.youtube.com/watch?v=EcipyROBOeI

  38. Ja nie twierdzę, że postawa wobec życia nie ma wpływu na zdrowie psychiczne. Negatywne emocje są toksyczne dla odczuwacza tych emocji. Nie jest to wcale ezoteryczne odkrycie – emocje to kwestia enzymów, czyli chemii, i pobudzenia ośrodkowego układu nerwowego, czyli „lepstryki”.

    Wiadomo, że śmiech bardzo dobrze wpływa na organizm – i może to być śmiech wymuszony, bez powodu. Poza tym ciało ma wpływ na psychikę – np. zmuszanie się do uśmiechu może poprawić nastrój. To jest biologia, nie ezoteryka.

    I nie twierdzę, że ćwiczenia zmierzające do przestrojenia się na zdrowsze funkcjonowanie organizmu nie mają sensu. W ogóle „ścieżki” myślenia przebiegają podobnie jak nauka gry w tenisa czy pływania. Po pewnym czasie określone czynności wykonuje się automatycznie. Mózg człowieka dorosłego jest plastyczny i warto go ćwiczyć.

    Problem w tym, że rozmnożenie przeróżnych guru, którzy na ezoterycznych naukach budują swoją reputację, mobilizując tłumy „wyznawców”, jest śmiechu warte. IMHO.

  39. To bardzo istotny temat i ciekawy tekst. Ale zwyczajowo pomarudzę.

    „Jedynym aspektem, z którym zgadza się większość ekspertów, jest to, że zdrowie psychiczne i zaburzenie psychiczne nie są wobec siebie przeciwstawne. Innymi słowy, brak rozpoznanej choroby psychicznej nie musi oznaczać zdrowia psychicznego.”
    Przede wszystkim od zaburzenie pasychicznego do choroby psychicznej bardzo daleko. Zdrowie najczęściej definiuje się jako pełny dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny, a nie tylko brak choroby lub niedołęstwa. Zaburzenie nie ma dobrej definicji. Nie ma dobrej definicji normym mówi się o normie statystycznej, społecznej i funkcjonalnej. Ta ostatnia ma chyba największy sens. Choroba psychiczna jest wedle jednej z definicji wtedy wtedy, kiedy występują objawy psychotyczne. DO rozliczeń refundacji leków z NFZ jako choroba psychiczna ujdą też koszmary nocne.

    „Słyszymy dramatyczne wyznania na temat depresji od ludzi, którzy wydają się nam życiowo wygrani.”
    Niekoniecznie depresji. Alemproblemów jak najbardziej.

    „prześladujący ją danego dnia pech, wziął się stąd, że przed pracą, poszła z bolącym zębem do stomatologa, zamiast jak co dnia, na mszę do kościoła.”
    A to już chyba myślenie magiczne, bo z kontekstu wynika, że nie jest to uwarunkowanie kulturowe. Jako izolowany objaw nie powinno martwić, ale często występuje w psychozach, np w schizofrenii.

  40. @Tobermory 19 maja o godz. 18:34
    Tak!

  41. @Lewy
    są one coraz słabsze az do np…..uzależnienia od kalafiora(bardzo słabiutkiego)
    Coś Ty. Jeden taki to od pomidorów był uzależniony:
    https://www.youtube.com/watch?v=BlxelewpCY4

  42. Bo ważniejsza kwestia definicji uzależnienia (którego to terminu nie można stosować aż tak sobie, co więcej, nawet nie każde nadużywanie alkoholu jest uzależnieniem) była już wyjaśniania w 1 z komentarzy.

  43. Jogin śmiechu zapowiadał wyjazd na dłuższą wyprawę do Indii, więc pewnie dlatego go nie ma.
    Dobre na poprawę samopoczucia, jeśli nie mamy powodu do śmiechu, jest trzymanie w zębach ołówka, ale w poprzek nie wzdłuż.
    Pies z kością w zębach jest zawsze uśmiechnięty 😉

  44. Make LOVE, not WAR!

    „Zgasmy sloneczko” i co bedzie?

    Bedzie koniec!
    Koniec wszystkiego bedzie… Kilkanscie minut po „zgaszeniu sloneczka”, temperatura spadnie do -140 stopni Celsjusza i zatrzymaja sie wszystkie procesy biologiczne, co sie praktycznie przelozy na koniec zycia na powierzchni Ziemi. Doslownie kilkanscie minut bez Sloneczka i bedzie adieu fruziu…, czy jakos podobnie.

  45. @lonefather
    Nie gaś, kurrrrka wodna, słoneczka! No! Żeby mi to było ostatni raz!

  46. @Nefciu
    Ten @jobrave to strasznie nieuświadomiony. Stary chłop a wierzy w zapałki, kapustę albo bociany.
    W Instytucie Filozofii w Wa-wa pod wyłącznikiem elektrycznym był taki zrobiony mazakiem napis
    Komunizm+elektryfikacja kraju = władza radziecka. Z dopiskiem; wyłączaj prąd !

  47. @Tobermory 19 maja o godz. 18:59
    A krokodyl – to nawet bez kosci 🙂

  48. @anumlik

    A czy ja je „gasze”?
    Jako zywo, nic o gaszeniu przeze mnie, nie bylo… Bylo tylko to,ze sie refleksyjnie w temacie „zgaszenia sloneczka”, przez kogos innego przywolanym, wypowiedzialem…

    Jako „urodzony wyznawca Slonca” i jego mocy stworczej, naukowo potwierdzonej, nie mam w najmniejszym zamiarze „gasic sloneczko”, ktore zwyczajnie sobie cenie.

  49. Słoneczka nie da się zgasić. Wręcz przeciwnie. To słoneczko nas usmaży. Za 1,1 mld lat kontynenty pokryją pustynie, za 3,5 mld lat wyparują oceany, a słońce będzie o 40 proc. jaśniejsze niż dziś. Dziś jest o 40 proc. jaśniejsze, niż 4,6 mld lat temu. Im jaśniejsze Słońce, tym cieplejsza Ziemia…

  50. No i popatrz Toby, a zwalają na gazy wydzielane przez rury wydechowe

  51. @Tobermory
    A potem jeszcze powiększjąc się wchlonie pozostałości Ziemi. Świetlana przyszłość 🙂

  52. @mpn
    19 maja o godz. 19:48

    Dalej już nie chciałem straszyć 😉
    Może jednak nie wchłonie, bo zacznie słabiej przyciągać i Ziemia oraz Wenus mogą umknąć z zasięgu, tyle że zgrilowane do 1400°C

  53. „Zgasic sloneczko”, nie bez przyczyny w cudzyslow zostalo ujete. Bo zgasic doslownie, jest niemozliwe, o ile mi wiadomo. Natomiast jest wyobrazalne „zgaszenie sloneczka”, uzyskane wskutek odciecia Ziemi od Sloneczka. 100% odciecie, ktore przywolalem, wyobrazone naukowo, ocenia, ze te wsomniane kilkanasci minut wystarczy na takie schlodzenie, ktore zastopuje wszelkie zycie na powierzchni tak schlodzonej Ziemi.

    Innym „schlodzeniem”, juz nie teoretycznym, ale praktycznie dostepnym ludzkosci, jest mozliwosc schlodzenia wskutek tak zwanej „Zimy Atomowej”. Wyobrazmy sobie wojenke atomowa i kilkaset glowic atomowych w niej odpalonych. Ilosc pylow wybitych do atmosfery ziemskiej, wystarczy na to, zeby na ladne pare lat, odciac Ziemie od Sloneczka, czyli wywolac wspomniana na poczatku Atomowa Zime. Pominawszy skutki radiacji, czy samych eksplozji atomowych, to jesli cokolwiek zywego by pozostalo, to zostanie w trwajacej pare lat „Zimie Atomowej”, zalatwione na ament.

    Osiagnelismy poziom „boski”, czyli umiejetnosc i zdolnosc do starcia siebie samych i wiekszosci zycia z powierzchni Ziemi. Moznaby powiedziec, ze My Ludzie jestesmy BOSCY!

  54. Rzeczywiście trudno się nie zgodzić z twierdzeniem, że życie składa się wyłącznie z samych uzależnień. Uzależnienie od czegoś, to coś, co szkodzi człowiekowi – nb. piszę to z duszą na ramieniu, obawiając się, że Lewy zaraz mnie zruga, jak – nie przymierzając – Wieśka :), za to, że piszę o oczywistych oczywistościach, ale pociągną to, bo sam jestem ciekaw, co mi z tego wyjdzie. 🙂 Zastanawiam się, czy takie drążenie, jakiego podjął się Jampolski ma w ogóle jakiś sens, to szukanie „wspólnego mechanizmu”, bo przecież i tak dochodzi się w końcu do tego, co zostało już powiedziane w komentarzach. Gdy się za bardzo drąży, to można się strasznie zakałapućkać. Uzależnienie,to coś, co nas wciąga i dzieje się to ze szkodą dla nas, dla rodziny, dla otoczenia, dla państwa, dla świata, coś, nad czym nie potrafimy zapanować. Pod pojęciem uzależnienia tradycyjnie pojmujemy szkodliwe nałogi niosące szkodliwe skutki dla zdrowia fizycznego i psychicznego, a więc uzależnienie od używek, od obżerania się, hazardu, seksu, zakupów, od pracy i na tym chyba należy poprzestać, bo jeśli nie poprzestaniemy, to okaże się, że wędkarstwo, brydż, filatelistyka, miłość do przyrody, turystyka, rowerowanie, czy regularne bieganie i wiele innych, również można potraktować jako nałogi i do każdego z nich dorobić otoczkę patologiczną, dopatrzyć się szkodliwych skutków, bardziej lub mniej bezpośrednich, cokolwiek robimy regularnie i często, bo lubimy, może mieć negatywne skutki, np. obsesyjne sprzątanie -znam niestety takie osoby permanentnie sprzątające, które – gdy po zakończonym sprzątaniu, zasiadały w fotelu, natychmiast rozglądały się, czy czegoś nie przeoczyły i zawsze okazywało się, że tak, i podnosiły się, i chwytały za miotełkę, ściereczkę, sprawdzały, czy kasetka z biżuterią stoi dokładnie tam, gdzie stała (różnica w milimetrach), czy flakon z kwiatami, stoi dokładnie na środku stołu. Miałem koleżankę, która zanim wyszła na strych powiesić bieliznę, brała wcześniej prysznic, przebierała się wyjściowo, robiła kompletny makijaż i psikała się dezodorantem. I co z tego, że mechanizm jest podobny, czy nawet identyczny? Czy to nie jest sztuka dla sztuki, takie drążenie? I co nam to uświadomiło, co w tym odkrywczego i jakie ma to znaczenie praktyczne, poza tym, że powstała jakaś publikacja, czy publikacje. Mój kolega, lekarz, chciał mieć koniecznie doktorat, więc napisał o tym, jak często jeździła karetka z jednej miejscowości, do drugiej, wysnuł z tego jakieś wnioski, coś stwierdził i jest dr n. med. Ten jego doktorat, niczego nowego nie wnosi, spoczywa zakurzony, gdzieś w uczelnianym archiwum, nikt od czasu złożenia go tam poń nie sięga.
    Przepraszam za te chaotyczne wynurzenia, ale jakoś nie miałem nastroju, by wynurzać się mniej chaotycznie oraz siły, by przeczytać to, co napisałem i uzdatnić.

  55. Wezmy na „tapete” uzaleznienie od myslenia, na ten przyklad.

    Jest to z jednej strony cos fantastycznego, jesli dotyczy dajmy na to naukowca. Z drugiej strony bedzie to uzaleznienie od myslenia przeklenstwem, jesli dotknie tak zwanego „przecietniaka”. Wspomniany „przecietniak”, na ktorego z nagla napadnie myslenie, to skutki notorycznego myslenia wywroca cale zycie „przecietniaka”.

    Mowi sie co prawda, ze myslenie ma przyszlosc. A jaka ma przyszlosc „myslacy przecietniak”, w obecnych warunkach jakie ma „przecietniak” w umeczonej?

  56. Wcięło mi komentarz, nie wiem, dlaczego 🙁

  57. W koszu ani spamie nic nie ma, sorry.

  58. A ja zaczynam być uzależniona od tego blogu. I co teraz?

  59. Mnie się zdawało, że też jestem uzależniony i nie wytrzymam ponad dwóch tygodni bez internetu, ale jak zobaczyłem 2 euro za godzinę wifi, to odwykłem 😉

  60. Uzależnienie od bozi,używek,internetu,telewizji itp.to jedno,z tym można powalczyć.Zależności narzuca nam życie,więc zależymy od pracodawcy,ZUS-u,dostawców mediów a niektórzy od pani z MOPS-u.Chyba największe,bo emocjonalne,są zależności w rodzinie.I chyba dobrze ,mogą dać wsparcie w godzinie potrzeby.Poza wszystkim nie żyjemy jako jednostki sami dla siebie,w oderwaniu od otoczenia,więc z tych zależności się nie wyrwiemy.A to co nas najbardziej kopie
    to uzależnienie od władzy jakiegoś kacyka.Znacie?No.

  61. @NeferNefer, @Lewy,

    À propos mojego „algebraizowania” – mój nauczyciel historii w czasach licealnych miał prawdopodobnie, jakieś kompleksy wobec swojej żony matematyczki, chyba czuł się gorszy, ponieważ przedmiot, którego uczył nie był przedmiotem ścisłym, a przez to nie tak poważny, jak matematyka, dlatego próbował go „umatematycznić”, a ściślej: „ualgebraizować. I tak np. na jednej z lekcji omawialiśmy Ententę czyli sojusz Francji, Anglii i Rosji, zwany też. Nasz historyk zapisał to na tablicy następująco:
    F+A+R =E
    Wtedy ja podniosłem rękę do góry i zapytałem, czy mogę dokonać pewnego przekształcenia? Profesor się zgodził, więc ja napisałem na tablicy:
    E – R = F + A
    Historyk spojrzał na mnie z uznaniem i bez słowa wpisał mi piątkę do dziennika. Później czułem się trochę głupio, bo był to już starszy i bardzo poczciwy nauczyciel, ktoś w rodzaju „Alcybiadesa”, ze słynnej powieści Niziurskiego. Ja zresztą też miałem kompleksy wobec tych, którzy byli ode mnie lepsi w przedmiotach ścisłych, więc pewnie stąd te skłonności do „algebraizacji”, ujawniające się od czasu, do czasu. 🙂

  62. lonefather
    19 maja o godz. 21:01.,
    Przeciętniacy nie są tacy źli, a nawet są potrzebni, dopóty, dopóki nie zaczną udawać nieprzeciętnych 🙂

  63. jobrave
    19 maja o godz. 21:35

    Wiesz co jest smieszne w tym wszystkim?

    Mi sie widzi, ze pomiedzy myslacymi, to wykluczajac geniuszy wszystko ogarniajacych, cala reszta jest w swoich specjalnych dziedzinach nieprzecietna, a w pozostalych obszarach zwyczajnie nie odbiega wiedza od przecietnosci.

    Ale… Bo jest tez ale, z mysleniem nieodlacznie zwiazane, myslacy lepiej, gorzej, zdaja sobie sprawe z brakow wlasnych i stykajac sie z czyms nowym, wiedze i rozumienie „nowego” uzupelniaja. Podczas gdy niemyslacy „przecietniacy”, dopasuja sobie do juz posiadanego zasobu.

    W sposob klarowny wyzej omawiane wlasciwosci umyslu ludzkiego, ujal znakomicie Stanislaw Tym. Dwadziescia kilka lat temu, byl on wypowiedzial mysl zlota, ktora leci tak:

    Pomysl, czy przypadkiem, nie jest tak, ze tylko myslisz, ze myslisz?

  64. Poza tym przeciętniacy mogą być dumni, ponieważ mieszczą się w tzw. normie psychicznej 🙂 (takie określenie kiedyś obowiązywało, teraz to chyba norma bez przymiotnika.

  65. lonefather
    19 maja o godz. 20:13
    „wspomniane kilkanasci minut wystarczy na takie schlodzenie, ktore zastopuje wszelkie zycie na powierzchni tak schlodzonej Ziemi”

    No i jak już mówimy o słoneczku, to zajęłoby nam około 7 minut żeby zauważyć że go nie ma. I światło i grawitacja potrzebuje mniej więcej tyle czasu, żeby dotrzeć do Ziemi. Więc jeśli myślisz, że słoneczko tam sobie jest i świeci, to być może od pięciu minut już go tam nie ma.

  66. lonefather
    19 maja o godz. 21:50
    Ano właśnie 🙂

  67. Tobermory
    19 maja o godz. 21:15
    To jak było w tej Fatimie? Czy coś Ci się tam objawiło? 👀

  68. Ludzkość wyeliminowała większość czynników wpływających na dobór naturalny. Selekcja najbardziej dostosowanych genotypów w pewnym momencie ustała.
    A potem, stworzyła NOWE, eliminujące czynniki….

    Jednym z nich jest stress, przymus podążania za modą, uznaniem, wyscig szczurów. Niedostosowani giną.
    Albo są wykluczani.

    Stara dość wizja takiego świata zawarta jest w ramotce „Fahrenheit 451”- ściana telewizyjna reguluje życie, jest oznaką statusu, tworzy wzorce zachowań.

    Dość podobną zawarł Snerg w „Robocie”.
    Ludzie zrobią wszystko by się wyróżnić z tłumu, dawkowanie dóbr luksusowych, krótkie serie produktów, budują ego i pozycję w odizolowanej grupie.

    Najbardziej rozwinięte społeczeństwa poddane są presji sukcesu za wszelką cenę.
    „Być najlepsza”……
    Nagonka medialna na tych co chcą „osiem godzin i do domu” trwa w najlepsze.

  69. Światu grozą trzy plagi, trzy zarazy.
    Pierwsza – to plaga nacjonalizmu.
    Druga – to plaga rasizmu.
    Trzecia – to plaga religijnego fundementalizmu.
    Te trzy plagi mają te samą cechę, wspólny mianownik – jest nim agresywna, wszechwładna, totalna irracjonalność.
    Do umyslu porazonego jedną z tych plag nie sposób dotrzec. W takiej glowie pali się święty stos, który tylko czeka na ofiary. Wszelka próba spokojnej rozmowy będzie mijać się z celem. Nie o rozmowę mu chodzi, tylko o deklaracje. Żebyś mu przytaknął, przyznal rację, podpisał akces. Inaczej w jego oczach nie masz znaczenia, nie istniejesz, ponieważ liczysz się tylko jako narzedzie, jako instrument, jako oręż. Nie ma ludzi – jest sprawa.
    więcej
    Ryszard Kapuściński – Imperium
    ===========

    Przeciętny człowiek nie jest specjalnie ciekaw świata. Ot, żyje, musi jakoś się z tym faktem uporać, im będzie go to kosztowało mniej wysiłku- tym lepiej. A przecież poznawanie świata zakłada wysiłek, i to wielki, pochłaniający człowieka. Większość ludzi raczej rozwija w sobie zdolnośći przeciwne, zdolność, aby patrząc- nie widzieć, aby słuchając- nie słyszeć.
    więcej
    Ryszard Kapuściński – Podróże z Herodotem

  70. Tekst piosenki:

    I po co ten pośpiech, ten niustanny na oślep bieg,
    Na wszystko dokoła stale zachłanny przed siebie pęd?
    Od świtu do zmierzchu, nocą do rana rozwarcie ust,
    By zawsze móc więcej jeszcze w nie złapać, nim zmieści brzuch.
    I po co to ciągłe chciwe liczenie, kto więcej ma
    Bez sensu i celu wieczne krążenie jak ćma, jak ćma…

    Wielkie nic tobą wykarmione,
    Wielkie nic, nawet trochę mniej,
    Jakby zero uwieńczone wiankiem zer.
    Wielkie nic w siebie zapatrzone,
    Potem już dalej cisza,
    Bez muzyki przetańczony cały bal.
    Wielkie nic skrzętnie uzbierane,
    Wielkie nic choć z pozoru coś,
    Wychodzone, wybiegane, piękne dno.
    Wielki nic, w tobie zakochane,
    Puste jak oczu twoich blask,
    Tyle z tego, tyle z tego w końcu masz,
    Tyle z tego masz,
    Tyle z tego masz,
    Tyle z tego masz!

    Czemu to nagle, czemu to wszystko na serio tak?
    Bez piłki czy z piłką wciąż na boisku, za faulem faul.
    Skąd cała ta sławna siła przebicia, ten dziwny sport,
    Czy to jest naprawdę sposób na życie, niech powie ktoś!
    ”http://www.tekstowo.pl/piosenka,budka_suflera,tyle_z_tego_masz.html
    ==========

    Na wysokości lamperii, z prędkością dźwięku ludzie mają za…dalać.
    Tylko po co?
    W imie czego?

    Nasi psychomanipulatorzy pracują nad taką wersją ludzkości, niemałe pieniądze idą na skuteczną reklamę takiego stylu życia.
    Kto na tym zarabia?

  71. Krowa jest uzależniona od trawy…

    Nie, krowa nie jest uzależniona od trawy. Krowa jedząc trawę zaspakaja swoje naturalne potrzeby. Byłaby od trawy uzależniona wtedy, gdyby jedzenie trawy nie było uzasadnione względami biologicznymi. Co więcej, gdyby to było dla niej i jej otoczenia szkodliwe.
    Uzależnienie pojawia się dokładnie w tym momencie, w którym to co naturalne i korzystne, albo co najmniej neutralne, zaczyna być kompulsywne i destrukcyjne.

    Nie wszystko można nazwać uzależnieniem:

    Diagnozowanie uzależnień odbywa się m.in. w oparciu o klasyfikacje chorób ICD-10 i DSM IV.

    Uzależnienia są bardzo poważnym problemem:

    Nałóg wpływa destrukcyjnie nie tylko na zdrowie osoby uzależnionej, ale również na zachowania społeczne. Z uzależnienia mogą wynikać kłopoty w pracy, rozpad związku małżeńskiego lub innej struktury o charakterze rodzinnym, zanik więzi rodzic–dziecko czy dziecko–dziecko.
    Uzależnienia są również często przyczyną zachowań o charakterze kryminogennym, np. z powodu nadużycia alkoholu popełniono w Polsce na sto takich zanotowanych przypadków 77 zabójstw, 58 umyślnych podpaleń, 79 pobić i zranień i aż 82 przestępstwa o podłożu seksualnym.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Uzale%C5%BCnienie”

  72. izabella
    19 maja o godz. 21:54

    U mnie powoli zachodzi sloneczko. To niemal tak, jakby „znikalo”. Wiec jakos tam, latwiej mi przychodzi wyobrazenie, ze „zgaslo”. Opadajaca temperatura powietrza za oknem, ulatwia wyobrazenie… (lol)

  73. lonefather
    19 maja o godz. 21:50

    „Pomysl, czy przypadkiem, nie jest tak, ze tylko myslisz, ze myslisz?„

    Jeśli tylko myślę, że myślę, nie dam rady pomyśleć.

    A rozpowszechniony manieryzm „jest tak, że…” jest pustosłowiem nie wnoszącym do wypowiedzi żadnych treści. Ma być niby ułatwieniem wypowiedzi, ale tworzy niepotrzebny zawijas. To odwrotność zasady ekonomizacji środków i zarazem ilustracja, że niekoniecznie człowiekowate preferują proste, np. „Może tylko myślisz, że myślisz?”. Czasem wolą krzywe.

  74. Tobermory
    19 maja o godz. 18:32

    Stary Jampolsky przerzucił się z alkoholizmu na miłość.

    Na miłość do alkoholu 🙂

  75. @wiesiu

    I masz „slusznego” i nie masz. Placzesz oczywiste, z wydumanym. Wez Sobie „Fahrenheit 451”, czyli temperature zaplonu celulozy. Konflikt … , nie nie „konflikt”, tylko walke myslacych, z tymi co chca narzucic przemoca niemyslenie „scianki telewizyjnej”.

    Znakomity esej Ray’a Bradbury’ego ukryty w ksiazce SF. Gdy pierwszy raz przeczytalem, bylem mieszkancem kraju z przekazem ograniczonym do jednej „slusznie minionej opcji”. Bylem jak znaczna czasc mieszkancow owego kraju, wrecz przewrazliwiony na punkcie cenzurowania innych od oficjalnej, opcji swiatoogladowych. Moja nieuswiadomiona reakcja, bylo zwiekszenie zakupywania ksiazek i ich zachlannego czytania. Na pamiec sie nie uczylem, ale czytalem z intencja zapamietywania o co chodzilo. Do dzis mi pozostalo, to uzaleznienie. Do dzis tak mam, ze czytam, a w pamieci „buduje” schemat ksiazki i ja w ten sposob pamietam. Detale pomijam, przekaz pamietam i jestem w stanie opowiedziec…, takie wrazenie wywarla na mnie „F-451”.

    https://www.youtube.com/watch?v=elFEnC07raY

    Byly „czasy” przeklete. I na nowo przychodza. Jeszcze nie pala, to dopiero nadejdzie, jesli dluzej potrwa, ale juz nadeszly i w umeczonej maja swoj poczatek w postaci tak zwanych „programow nauczania”, ktore pod pretekstem destrukcji szkolnictwa sa w trakcie wprowadzania.

    Wprowadzenie „nowego”, jest pierwszym krokiem do eliminacji starego.

    ps Ide na Ebuya kupic pare ksiazek … Tak na wszelki wypadek (lol)

  76. wbocek
    19 maja o godz. 22:31

    I po co mnie sie czepiasz?

    Czepiaj sie Staska Tyma, a nie mnie. Ja tylko jego zacytowalem.

  77. wbocek
    19 maja o godz. 22:31

    lonefather
    19 maja o godz. 21:50

    Zawijas może i niepotrzebny, ale pomimo tego „bonmocik” całkiem zgrabny i celny.

  78. lonefather
    19 maja o godz. 23:09,
    We „Frondzie” Jerzy Zelnik bredzi właśnie na temat lektur szkolnych: http://www.fronda.pl/a/jerzy-zelnik-dla-frondy-wyborcza-nie-chce-w-polsce-madrych-ludzi-bo-zniknie-na-zawsze,93168.html
    bo przeczytał w „Wyborczej” artykuł, którego autor zastanawia się, czy niektóre lektury nie są za trudne dla uczniów, tylko się zastanawia.

  79. jobrave
    19 maja o godz. 23:55

    Fronda?
    Fronda?
    Zelnik? Jaki Zelnik?
    Ze bredzi?
    A to nic nowego. To caly czas jest jak bylo…

  80. Wszyscy są uzależnieni od internetu.

  81. wiesiek59 19 maja o godz. 22:07

    Które plaga spadła na smoleńskich?

  82. jobrave
    19 maja o godz. 23:47

    Co tam „celny”!
    Oddaje rzecz, jaka jest!

    A @wbocek, jak se uswiadomil, ze to nie ja, tylko Stanislaw Tym, to sie wzial i zamknal. Mnie to by sie dalej czepial. Stanislawa Tyma nie smie sie czepiac…

    Jak widzisz nawet u @pombocka, sa rowni i sa rowniejsi. Ja to jestem u niego najwyrazniej zwyczajnie wrecz „nierowny”, jesli wiesz o czym mowie.

  83. Płynna Rzeczywistość
    20 maja o godz. 0:05

    Nie mam pojecia, czy jakakolwie „plaga” na Smolensk spadla. Za to wiem, ze „Smolensk” spadl plaga „odmozdzenia”, na znaczne czesc Polakow… To sam „Smolensk” jest plaga…

    Psze Pana

  84. lonefather 19 maja o godz. 19:01
    Te -140 stpni celsjusza w kilkanaście minut wygląda mi na humbug. Prędzej kilkanascie dni, tygodni. Atmosfera, oceany i sama ziemia ma dość dużą pojemność cieplną. To dlatego podczas zaćmienia Słońca czy nocy temperatura nie spada drastycznie.

    Ale po wyłączeniu grawitacji giniemy praktycznie w mgnieniu oka.

  85. Płynna Rzeczywistość
    20 maja o godz. 0:13

    17 minut…

    Ja nie umiem tego policzyc, ale z tego co zrozumialem, to te 17 minut, to jest bilans pomiedzy iloscia kalorii docierajacych na Ziemie ze Slonca, a tym co jest z Ziemi wypromieniowywane. Te 17 minut jak bylo liczone, to nie mam pojecia, ale mysle, ze ci ktorzy liczyli, wzieli pod uwage pojemnosc cieplna Ziemi, ale czy uwzglednili spowolnienie atmosferyczne, to juz nie mam pojecia. Byc moze masz racje, ze wyziebienie potrwaloby nieco dluzej niz wspomniane minuty. Niemniej nawet jesli wskutek oslony termicznej atmosfery schladzanie Ziemi potrwaloby nieco dluzej, to ilosc slonecznego ciepla – radiacja, po eleminacji dostarczania nie zostawia zludzen, z bilansu wychodzi te cholerne 17 minut…

  86. lonefather
    19 maja o godz. 23:10

    Skomentowałem przedobrzony żart, nie autora: Nie dam rady czegokolwiek pomyśleć, skoro tylko wydaje mi się, że myślę. Nie popłynę, skoro tylko wydaje mi się, że pływam.

    Odróżniam Ciebie od Tyma. Ale czepiłem się głupoty, nie człowieka. Ty natomiast, imputując mi jakieś urojone przez Ciebie motywacje, autentycznie się czepiasz. A to Polska właśnie.

  87. wbocek
    20 maja o godz. 1:57

    Dobrze, slusznie i dokladnie punktujac, wytlumaczyles mi i wszystkim.

    Dziekuje, za to, tak niezbedne wyjasnienie, bo bez niego, roznie mozna bylo rozumiec.

    Dobranocka, dla @pombocka.

  88. @Jagoda
    Oczywiście z tym uzależneniem krowy od trawy to bylo uwypuklenie bezsensu stosowania kategorii „Uzależnienia” w szerokim sensie. Skoro można uznać, że niepijący alkoholik się uzaleznia od udzielania pomocy pijącemu alkoholikowi, czyli że każde nawet altruistyczne działanie, np. przeprowadzenie staruszki przez ulicę jest uzaleznieniem od przeprowadzania staruszek przez ulicę ? Wydaje mi się że uzależnienie krowy od trawy jest mniej śmieszne.
    Oczywiście masz rację , że uzależnienie wiąże sie z jakimś negatywnym skutkiem (od alkoholu, hazardu .) Bardzo dobrze to doprecyzował @jobrave.

  89. Timmermans do Gospodarza i Gospodyń i Gospodarzy:

    Zbyt długo nie docenialiśmy tego, że niezależne dziennikarstwo to fundament demokracji. Jeśli zabraknie dziennikarzy, nadejdzie mrok. Jedna z najważniejszych holenderskich gazet ma zresztą motto „Lux et libertas” – światło i wolność.

    Właśnie dlatego ludzie, którzy próbują przejąć całkowitą władzę nad społeczeństwem, nie ustają w atakach na dziennikarzy. Dyskredytują ich, mówią, że są Lügenpresse [zakłamaną prasą], że szerzą fake newsy. Walka dziennikarzy o przetrwanie to walka o fundament otwartego, demokratycznego społeczeństwa.

    ‚http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21836483,frans-timmermans-europa-jest-silniejsza-niz-nam-sie-wydaje.html

    No dobrze, ale czy p. Stankiewicz i ludzie je formatu są niezależnymi dziennikarzami którym przysługuje specjalna ochrona? A co z tysiącami niezależnych dziennikarzy śledczych, którzy nie wychodząc z domu ani nawet swoich komputerów, udowodnili zamach w smoleńsku?

  90. @Lewy
    20 maja o godz. 7:36

    …czyli że każde nawet altruistyczne działanie, np. przeprowadzenie staruszki przez ulicę jest uzaleznieniem od przeprowadzania staruszek przez ulicę ?

    Przede wszystkim chcę Ci podziękować za Twoje dociekliwe pytania. Pytanie o uzależnioną krowę było świetne. Pozwalało bardzo jasno pokazać granicę pomiędzy tym co naturalne i potrzebne a tym co destrukcyjne.
    Pytanie o przeprowadzanie staruszek jest równie dobre.

    Przeprowadzanie staruszek – traktujemy to symbolicznie – jest czymś dobrym, potrzebnym. Świadczy o naszej wrażliwości, empatii, uspołecznieniu. Przejście obojętnie obok niej może sugerować znieczulicę, zachowanie aspołeczne, psychopatyczny rys.
    Jeżeli przeprowadzimy staruszkę przez ulicę. Upewnimy się, że jest bezpieczna, wie gdzie ma dalej iść i jest zdolna zrobić to bezpiecznie i samodzielnie. Idziemy dalej i spokojnie zajmujemy się swoimi sprawami.
    To jest normalne, zdrowe zachowanie.
    Jeżeli do wieczora nie potrafimy się zająć swoimi sprawami, ale ciągle myślimy o tym czy staruszka dotarła bezpiecznie na miejsce, to może to być sygnałem, że coś jest nie tak.
    Kiedy po przeprowadzeniu staruszki przez ulicę nie jesteśmy w stanie odejść do własnych spraw, ale zaczynamy się nerwowo rozglądać czy aby nie ma gdzieś w pobliżu następnej staruszki w potrzebie. Kiedy z tego powodu zawalamy termin ważnego spotkania, nie dotrzymujemy słowa danego naszym bliskim, to z pewnością jest to uzależnienie.

    Znałam panią, która bardzo się angażowała w pomaganie bezdomnym. I bardzo ubolewała, że konieczność zajmowania się domem i dziećmi nie pozwala jej poświęcić temu więcej czasu.
    To było uzależnienie od pomagania.

    Rzecz jest złożona. I dlatego tak trudno o tym dyskutować.
    Dodatkowa trudność bierze się stąd, że kiedy pada hasło „uzależnienie”, gdzieś z tyłu głowy pojawia się obraz pijanego menela w rowie. Nikt nie chce tak siebie widzieć.
    Tymczasem u każdego z nas można odnaleźć kilka cech umysłu uzależnionego. Nie nauczono nas o tym poważnie rozmawiać. Brak nam stosownych narzędzi. Najprościej uciec w głupawkę.

  91. @Płynna Rzeczywistość
    Pani Stankiewicz i ludzie jej formatu nie są dziennikarzami, a propagandystami na usługach władzy. Obojętnie z jakiego nadania ta władza pochodzi, zawsze znajdą się usłużni jej apologeci. Przeca to oczywista oczywistość, Psze Płynnej.

  92. Stary Jampolsky przerzucił się z alkoholizmu na miłość.

    Ne wiem jak to było/jest w przypadku Jampolsky’ego.
    Jego niewątpliwą zasługą i dużym wkładem w rozwiązywanie problemów uzależnień jest zwrócenie uwagi na wspólny mianownik, ich fundament. Na cechy umysłu uzależnionego.

    Jeżeli chodzi o „przerzucenie się” z alkoholu na miłość, to zrobił to niewątpliwie profesor Wiktor Osiatyński. Mękę „przerzutki” opisał we wstrząsającej książce „Rehab”. Po wyjściu z alkoholizmu rzeczywiście cechowało go myślenie oparte na miłości. To on sprowadził do Polski metodę AA. Pomagał zawsze i wszędzie, choć nie był uzależniony od pomagania, potrafił stawiać granice.
    Tysiące ludzi wiele mu zawdzięcza.

  93. @@Jagoda, Lewy
    Przykład z wodzącym myślami za losem staruszki przeprowadzonej przez ulicę przez empatycznego młodzieńca przywodzi mi na myśl (pombocek se już te semantyczne łamańce odpowiednio poskłada – on lubi takie zabawy) opowiadanie Czechowa „Śmierć urzędnika”. Czerwiakow, który obparskał siedzącego w teatralnym rzędzie z przodu Brizżałowa, uzależnił się od przeprosin wyższego rangą urzędnika z resortu komunikacji tak, że z przeprosin na przeprosiny marniał coraz bardziej, a w końcu zmarł. Oto do czego prowadzi uzależnienie od kindersztuby, drogie dziadki. Takie uzależnienia wyleczyć może tylko krawiec, albo substytut krawca.

    Bo kto palec w buzie tłoczy,
    Zaraz krawiec doń wyskoczy
    Z nożycami zły okrutnie
    I paluszki niemi utnie

    – jak to ładnie i okrutnie odmalował przed uzależnionym od ssania palców Julkiem, Antoni Marianowicz.

    PS
    Jagoda, czy Ty aby „smrodków dyktycznych” – lecąc Wańkowiczem – nam nie serwujesz? Ę?

  94. Na podstawie własnych „badań” doszłam do wniosku, że w nałogi wpadają ludzie z deficytyem poczucia własnej wartości, nie znajdujący spełnienia w relacjach z bliskimi. Bo nieświadomie próbują kompensować owe deficyty na płaszczyźnie fizycznej pijąc do upadłego, obżerając się, uprawiając hazard…
    Seks bez miłości często bywa przyczyną głodu nie do zaspokojenia i przyczyną seksoholizmu u osób unikających bliskości w związku. Sporo wiem o uzależnieniu od seksu, bo przed laty zakochałam się w mężczyźnie z „syndromem Casanowy” i zadałam sobie wiele trudu, żeby zrozumieć przyczyny tej przypadłości. Znalazłam w bibiotece książkę Amerykanina Petera Trachtenberga pt. „Der Casanova-Komplex”. Autor opisuje w niej prawdziwą drogę przez mękę. Wszystko zaczęło się niewinnie fascynacją kobietami i wielkim u nich powodzeniem. Pierwsze zdanie tej książki pamiętam do dziś: „Kobiety otaczały mnie zewsząd jak ćmy światło…” Bardzo wcześnie, bo w wieku bodajże dwudziestu siedmiu lat doszedł do takiego stanu, że zaczęły mu się mylić imiona, zwyczaje, daty urodzin, a nawet zapachy wszystkich kochanek. A miał ich wiele – kilka stałych i przynajmniej dwie przygody w tygodniu. Miewał po kilka erotycznych kontaktów dziennie, niekoniecznie z jedną. Porównuje ten stan do permanentnego, gigantycznego, niemożliwego do zaspokojenia głodu. Wspomina, że autentycznie nienawidził kobiet natychmiast po przespaniu się z nimi, a jednocześnie nie był w stanie przestać uwodzić. Pisze, że doszedł do takiego fizycznego przesytu seksem
    i jednocześnie duchowej pustki, że pozostało mu w końcu podjąć terapię albo się zastrzelić. Wybrał to pierwsze – książka powstała zresztą już po wyjściu z nałogu. Dopiero wtedy zaczął widzieć kobiety inaczej niż tylko jako obiekty seksualne, miał wrażenie, że po latach pobytu w świecie manekinów znalazł się w realnym i zaczął odkrywać na nowo jego różnorodność. Do opisu własnych przeżyć i przemyśleń dodał autor wypowiedzi innych, obarczonych tym syndromem mężczyzn, których znalazł przez ogłoszenia w gazetach. Wyłania się z tych zwierzeń przerażający obraz mężczyzn opętanych seksem, którzy po latach przyznawali się do zmarnowanego sobie i rodzinie życia, cierpieli czasem na kilka nałogów, choroby ciała i depresje. Jeden wyznał z rozpaczą, że to jego p…ne życie skończy się zapewne w jakimś burdelu.

  95. @Tanaka
    19 maja o godz. 16:59

    Czyli coś już wiemy, ale nie jest jasne, co.

    No tak, wszyscy jesteśmy jakoś dotknięci pomrocznością jasną czy jasnością pomroczną 😉

    Małgosia była prymuską i chlubą rodziny, szkoły. Oczytana, wszystko wiedziała. Połykała książki. W dzikiej panice biegła do biblioteki, żeby zdążyć przed zamknięciem, bo perspektywa pozostania bez książki wywoływała w niej przerażenie. Tak przeszła przez cały cykl edukacji, ze studiami włącznie. Nie paliła, nie dotykała alkoholu. Była ambitną, wzorową pracownicą.
    Schody zaczęły się po wyjściu za mąż i urodzeniu dzieci. Nie było praktycznie czasu na czytanie. Nic nie chciało pasować do scenariuszy utkanych z przeczytanych książek. Pracowała w firmie, która miała liczne kontakty zagraniczne, z dostępem do zachodnich trunków włącznie. Zasmakowała w niektórych z nich. Kiedy się zorientowała że ma problem z alkoholem postanowiła zrobić z tym porządek. Zrobiła. Przytyła o 40 kg. I pewnie trwałoby to jeszcze dłużej, gdyby nie zorientowała się, że przerażenie, jakie odczuwała na myśl o zostaniu bez książki było takim samym przerażeniem, jakim jest groza alkoholika odstawionego od butelki.
    Małgosia całą tę drogę przeszła sama. To znaczy, tylko z pomocą czytanych książek. Nikomu się nie zwierzała. U nikogo nie szukała pomocy.
    Inna rzecz, że nie wiadomo czy i gdzie by ją mogła dostać. Kiedy zmagała się ze swoimi problemami, mówienie o uzależnieniach było, jeżeli nie tabu, to czymś wstydliwym.
    Gdyby była religijna, być może próbowałaby radzić sobie zgodnie ze wskazówkami proboszcza. Ale ona nie była i nie jest religijna.
    Skorzystała z tego czym zechcieli się podzielić ci, którzy „coś wiedzieli” choć może „nie było jasne co”.
    Najwięcej dało jej prześledzenie drogi tych, którzy „przerzucili się” …
    Bo Małgosia wychowywała się w emocjonalnej lodówce. Uciekała z niej w świat fantazji. Wszystko działało dobrze, dopóki obowiązki nie odcięły jej drogi ucieczki w świat książek. Nikt nie widział, że dziecko we wczesnej podstawówce jest uzależnione.
    Na szczęście znaleźli się przerzutkowi, którym nie zabrakło odwagi dzielenia się własnym doświadczeniem. Nawet za cenę bycia wyszydzonymi.
    Małgosia jest dziś zadbaną, atrakcyjną starszą panią, która nie wstydzi się opowiadać małolatom o tym etapie swojego życia, w którym kierowało nią myślenie uzależnione.

  96. @anumlik
    20 maja o godz. 9:01

    Jagoda, czy Ty aby „smrodków dyktycznych” – lecąc Wańkowiczem – nam nie serwujesz? Ę?

    A według Ciebie serwuję „smrodki dydaktyczne”?

  97. @gaala
    20 maja o godz. 9:12

    Na podstawie własnych „badań” doszłam do wniosku, że w nałogi wpadają ludzie z deficytyem poczucia własnej wartości, nie znajdujący spełnienia w relacjach z bliskimi.

    Dokładnie o tym mówi Jampolsky i inni terapeuci uzależnień.

  98. jobrave – 21:27

    „@NeferNefer, @Lewy,
    na jednej z lekcji omawialiśmy Ententę czyli sojusz Francji, Anglii i Rosji, zwany też. Nasz historyk zapisał to na tablicy następująco: F+A+R =E. Wtedy ja podniosłem rękę do góry i zapytałem, czy mogę dokonać pewnego przekształcenia? Profesor się zgodził, więc ja napisałem na tablicy: E – R = F + A. Historyk spojrzał na mnie z uznaniem i bez słowa wpisał mi piątkę do dziennika. Później czułem się trochę głupio”

    Pochwalam twoje czucie sie glupio, jo. Czucie sie wiecej niz troche glupio tez bym pochwalil, w tym przypadku.

    Rzecz w tym, jobrave, ze twoje przeksztalcenie algebraiczne rownania F+A+R = E w dziwolag E – R = F + A, nie stworzylo jakiejs nowej jakosci. Cos oznaczacej, matematycznie. Czy praktycznie, w rzeczywistosci. Ani nic wartosciowego, w mojej opinii.

    Francja plus Anglia, bez Rosji, g.wno, a nie sojusz – Entente – w swiecie oznaczaly.

    Ententa bez Rosji bylaby wiec czyms w rodzaju polskiego Kaczyzmu bez Rydzyka.

    Polskie, wewnetrzne rownanie bowiem takie dzisiaj jest:

    W (wybory) + S (Smolensk) + R (Rydzyk) = K (Kaczyzm)

    W + S + R = K
    Dokonajmy przekszsztalcenia algebraicznego na wzor jovebrave:

    K – R = W + S.

    Nie ma czegos takiego jak Kaczyzm istniejacy bez Rydzyka. Tak jak nie bylo Ententy istniejacej bez Rosji.

    Case closed

  99. Jestem pelen podziwu dla blogowiczow wpisujacych sie tak jakby Ojdyr nie istnial na polskim firnamencie.

  100. @Jagoda
    Koniec Twojego ostatniego wpisu
    Rzecz jest złożona. I dlatego tak trudno o tym dyskutować.
    Dodatkowa trudność bierze się stąd, że kiedy pada hasło „uzależnienie”, gdzieś z tyłu głowy pojawia się obraz pijanego menela w rowie. Nikt nie chce tak siebie widzieć.
    Tymczasem u każdego z nas można odnaleźć kilka cech umysłu uzależnionego. Nie nauczono nas o tym poważnie rozmawiać. Brak nam stosownych narzędzi. Najprościej uciec w głupawkę.

    Zgadzam się,że życie ludzkie jest złożone. Moze i trudno o nim dyskutować. Normalne,że jak sie słyszy słowo „uzaleznienie” to z tyłu głowy pojawia się obraz pijaka(nie koniecznie menela), hazardzisty karciarza, seksoholika itp. Ok zgadza się, nikt nie chce siebie widziec jako menela leżącego w rowie, no chyba że jest nienormalny i ma przyjemność w widzeniu siebie w rowie. Ale prównanie tego skrajnego obrazu z takimi uzależnieniami jak od pomagania, od dobroci, od dbania o swoje zdrowie, słowem od wszystkiego, sprawia , że ten wytrych nie tylko niczego nie wyjaśnia ale jest śmieszny. A Ty górnie i chmurnie grzmisz, że nie nauczono nas o tym poważne rozmawiać. Że brak nam jakichś narzędzi ? Są, są rózne klucze do tego zamka ludzkiego życia, które oferuje psychologia,antropologia, socjologia operujące „skromniejszymi”narzedziami takimi jak alienacja, depresja, empatia, antypatia, przywiązania, miłość, nienawiść…itd i w wąskim zakresie również uzależnienie. I to ostatnie ma obejmować te wszystkie inne ?
    Jagodo, nie gniewaj się, ale ponieważ zakończylaś swój wywód wskazujący na Twoje zniecierpliwienie i pewną irytację pisząc „Najprościej uciec w głupawkę” Oświadczam Ci solennie, że nie miałem zamiaru uciekać w głupakę. Po prostu zostałem uzależniony od głupawki Jampolsky’ego i Mellibrudy.

  101. Blogowicze niepoprawni!

    Czy mozemy sobie pozwolic na wyzwolenie sie z pewnej glupawki? Tej sugerujacej, iz KONIECZNOSC dostarczania pokarmu do organizmu ludzkiego to UZALEZNIENIE takie samo jak alkoholizm?

    Jagodo, jovebrave , inni myslacy. Polozcie wy kres idiotyzmom. Jesli umiecie to uczynic

  102. @Jagoda
    A według Ciebie serwuję „smrodki dydaktyczne”?
    Może nie w aż tak malowniczy sposób, jak Marianowicz, ale ocierasz się o „dydaktyczne smrodzenie” 😉 Tylko, proszę, nie traktuj tego ze śmiertelną powagą. Każdy z nas, gdy już włazi w temat – umysł uzależniony, w ten dołek wpada. Czasem obiema nogami, czasem tylko zanurzy paluszki, jak Ty. Uważaj na krawca 😀

    PS
    Przykłady z panią uzależnioną od pomagania kosztem własnej rodziny, Małgosi uzależnionej od książek, a potem od gorzały, która sama (temy ręcami) wyszła z nałogów, to ocieranie się o dydaktykę. Sympatyczne – szczególnie gdy kierowane jest do gangu emerytów, którzy z niejednego uzależnienia powyłazili.

    Też Cię kocham(y). Howk 🙂

  103. @Lewy
    20 maja o godz. 9:43

    Od końca 😉

    zakończylaś swój wywód wskazujący na Twoje zniecierpliwienie i pewną irytację pisząc

    Błąd! Emocją, która towarzyszyła mi pisaniu o głupawce był smutek.

    A Ty górnie i chmurnie grzmisz, że nie nauczono nas o tym poważne rozmawiać. Że brak nam jakichś narzędzi ?

    Przejedź się po polskim systemie edukacji. Zaczynając od przedszkola a skończywszy na Uniwersytetach Trzeciego Wieku. Jeżeli znajdziesz tam kształcenie, które wyposażałoby w narzędzia do zrozumienia uzależnień, to ja chętnie odwołam to, co napisałam.
    Zapowiadana deforma dostarczy narzędzi w postaci insza Allach.

    …prównanie tego skrajnego obrazu z takimi uzależnieniami jak od pomagania, od dobroci, od dbania o swoje zdrowie, słowem od wszystkiego, sprawia , że ten wytrych nie tylko niczego nie wyjaśnia ale jest śmieszny…

    Call me stuped i jak tam Ci się spodoba. Ale to jest właśnie ten sęk. To jest sedno sprawy. Te zdawałoby się kompletnie odległe zachowania mogą mieć wspólny mianownik, w postaci myślenia uzależnionego.

  104. Lewy
    20 maja o godz. 9:43
    Nie jest wcale takie skomplikowane to życie, przynajmniej dla mnie. Od kiedy ustawiłam hierarchię wartości „na głowie” i na pierwszym miejscu umieściłam zaspokojenie potrzeb uczuciowych, przestałam szukać sensu życia. Jeśli mam super relacje z siostrą, mój mężczyzna mnie kocha bez granic (tak, ten były „Casanowa”), 16-letni syn mówi, że zasługuję na Nobla w dziedzinie wychowania, moje przyjaciółki zaś zapewniają o przywróceniu im wiary w przyjaźń – to pytanie o sens życia traci sens. I mniej ważna jest niewielka emerytura, starzejące się ciało i inteligencja od zawsze przeciętna – w najlepszym razie.

  105. @anumlik
    20 maja o godz. 9:58

    ocierasz się o „dydaktyczne smrodzenie”

    Znaczy się, jest we mnie cuś luckiego. Nie jestem doskonała 😉

    Sympatyczne – szczególnie gdy kierowane jest do gangu emerytów, którzy z niejednego uzależnienia powyłazili.

    Nabiera innego kolorytu, kiedy rozmawia się z ludźmi zrozpaczonymi. Uzależnionymi i ich bliskimi.

    Też Cię kocham(y).

    I vice universum 😉

  106. Powiem krótko:życie jest niełatwe i jak się człowiek uzależni od tego niełatwego życia, to ma przechlapane. Ale jak ma to życie tam, gdzie murzyn ma ciemno, to znaczy, jeżeli ma dystans do innych,z całym szacunkiem dla tych innych, jeżeli na to zasługują, a przede wszystkim do samego siebie,to wszystko staje się łatwiejsze.
    Jagodo, a to że pis razem z kaka niszczą szkołę, to żaden dowód na to, że Teoria Uzaleznienia wszystko wyjaśnia.
    Kaka i pis niszczą ludzką godność, upokarzają, straszą, a uzależnienie to tylko cżąsteczka tego co te dwa nowotwory wyczyniają z naszą młodzieżą. Bo tego typu sylogizm: człowiek uzależnia się od alkoholu – kościół uzależnia ergo Teoria Uzależnienia jest prawdziwa, jest mocno tiré par les cheveux, jak powiadają Francuzi, czyli ciągnięty za włosy.
    A ludziom zropaczonym trzeba pomagać,ale nie sądzę, żeby ta naciągana teoria coś tu wnosiła, w celu pomagania.

  107. @Orteq
    Już kilka razy tu padało, że uzależenienie diagnozuje się wedle kryteriów, w Europie wg OCD 10. Masz tam 6 kryteriów, musisz spełnić 3, przy czym jedno z 2 wyróżnionych. Nie ma kryteriów – nie ma dyskusji.

  108. Mam bardzo powazne watpliwosci, czy dyskusja toczy sie wobec jednego i tego samego. Czytam, mysle i dostrzegam, ze mieszane sa ze soba „ingrediencje” roznych rodzajow. Najprostszym dysonansem jest mieszanie „nalogow” z uzaleznieniami, innym czyms jest nieodparta potrzeba zabierania glosu, choc sie nie ma nic nowego do powiedzenia.

    W sprawie „nalogow” i uzaleznien, to byly kiedys w sprzedarzy jakies takie „Kamyczki”, ktore byly nazywane wlasnie „nalogami”, przez osoby uzaleznione od ich ciaglego konsumowania. Otworzyles paczke wspomnianych „nalogow” w towarzystwie uzaleznionych kolezanek i znikaly doslownie w chwile po otwarciu. Eksperyment przeprowadzilem taki. Kupilem wieksza ilosc i systematycznie aplikowalem uzaleznionym. Gdy skonczylem aplikowac dawke eksperymentalna, przyszedlem z pustymi rekoma. Sila uzaleznienia ode mnie, jako dostawcy „nalogu” byla tak wielka, ze zostalem wrecz wyproszony z silnym zaznaczeniam, ze „bez” to niech sie ja nawet nie pojawiam…

    Uprzejme, mile i dobrze wychowane kolezanki, uzaleznione od konsumpcji „nalogu” i ode mnie jako jego dostawcy, w obliczu „glodu uzalezniowego” starcily przyzwoitosc, rozum i wspomniane dobre wychowanie. Dla ulatwienia zrozumienia powagi sytuacji dodam, ze o ile mi wiadomo, zadna z nich, ani wtedy, ani pozniej nie byla uzalezniona od seksu, choc to niekoniecznie musi byc prawda, bo jesli o seks sie rozchodzi, to faceci przesadzaja, a kobiety ukrywaja. Wiec roznie moze byc.

    Owszem, ja tez mam ze dwa nalogi i pare uzaleznien, z ktorych najsmieszniejszym jest uzaleznienie od trzymania na uwiezi nalogow i dawkowane uleganie uzaleznieniom.

  109. A teraz to nawet aptekarz uzależniony od apteki albo może apteka od aptekarza.Czy jakoś tak.

  110. A poza tematem sie zapytam. Kto jeszcze, poza mna, objzal wczoraj „F-451”? I zwrocil uwage na taki jakby „somnabuliczny” tlumek „uzaleznionych” od ksiazek, spacerujacych w padajacym sniegu i szpczacych do siebie samych maniakalnie, tresci ksiazek zapamietanych co do literki i kropeczki?

    Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie, choc intencje filmowe byly inne, to jest ta konczaca scena obrazem tego do czego doprowadza podraznienie osrodka przyjemnosci, zagrozonego utrata obiektu dostarczajacego przyjemnosc. Intencje inne, ale obrazek co innego pokazywal.

    Acha. Chyba jednak nadmienie, ze zgadzam sie z tymi, ktorzy wskazuja na edukacje, jako zrodlo i ewentualnie ratunek, w sferze „nalogow i uzaleznien”. Z przyjemnoscia czytam Wasze w tej materii rozwazania, ale poza „Kamyczkami” i „eksperymentem”, nie mam na razie, nic sensownego do dolozenia sie w dyskusji.

  111. Kamyczek do ogródka smoleńczyków. Czy te pomniki, które wyrastają jak grzyby po deszczu, to już uzależnienie do sekty, jeszcze perfidna gra polityczna?
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/56,114944,19883382,pomnik-smolenski-stanie-przed-palacem-prezydenckim-na-razie.html

  112. anumlik
    20 maja o godz. 12:10

    Moze bedzie jak z JP2? Ponastawiaja i sie w stawianiu rozladuja?

    Czy pojdzie gorzej i sie szajba umocni i rozleje zarazliwie?

    Raczej bym stawial na to, ze bedzie jak z „Leninem”. Jedna szjaba zostanie zastapiona inna, ktorej jeszcze nie znamy.

    Szkoda tylko srodkow jakie ida teraz na ta szajbe i czasu bezpowrotnie traconego. Trzeba bedzie tylko te wszystkie koszty policzyc i dopisac Kaczynskiemu i PiSowi do rachunku, ktory trzeba bedzie bezwzglednie od nich wyegzekwowac, bo rachunki trzeba placic. Zwlaszcza takie rachunki.

  113. Płynna Rzeczywistość
    20 maja o godz. 0:05

    Która plaga?
    „Jak bóg chce kogoś pokarać, to najpierw mu rozum odbiera”….
    I to dotyka Smoleńczyków.

    A na poważnie.
    Przynależność do sekty daje konkretne gratyfikacje- zarówno te psychologiczne, jak i bardziej materialne.
    Wiekszość ludzi musi przynależeć do jakiejś grupy wsparcia.
    To jedna z najważniejszych ludzkich potrzeb.
    Przynależność do stada…..

  114. W ramach dawkowania uzaleznien, „znikam” oddac sie we wladanie innych, czyli idziemy z mlodym na rodzinnego grilla. Rodziny „oddajacej sie” PiSowi, nie bede grillowal, bedac uzaleznionym od kindersztuby i troski o dobro relacji. Ulatwiajace jest to, ze wzajemnie znamy swoje poglady i nie ma potrzeby o oczywistym dyskutowac.

  115. @wiesiu…

    Oups, pardon… Juz milcze, bo i tak sie domyslasz co bym napisal. (lol)

  116. @Wiesiek
    To jedna z najważniejszych ludzkich potrzeb.
    Przynależność do stada
    .
    Masz słusznego. A to już za uzależnienie biega. Oddychanie i wpieprzanie befsztyczków, to potrzeby fizjologiczne, przynależność do stada to fanaberie. Fakt, wyższego rzędu, szczególnie jeśli wódz stada rodowodem od Dawida się wywodzi 😉

  117. Jagoda
    20 maja o godz. 9:15

    Czy Twój tekst o umyśle uzależnionym cz.1 jest pierwszą częścią cyklu o umyśle uzależnionym, czy też jest to całość o takim umyśle, a następne części będą o czymś innym?

    Jeśli to już całość, to wydaje mi się nieco luźno potraktowana jak na tak obszerny problem. Dlatego też tak to skomentowałem.
    To co w tekście mi się podoba, to zwrócenie uwagi na takie zjawisko, które jest niezwykle powszechne, niejednoznaczne, spychane w cień wyparcia.
    To samo zjawisko jest równocześnie nieusuwalnym składnikiem współczesnych zjawisk społecznych, kulturowych, gospodarczych i politycznych. Hipotetycznie, gdyby udało się nagle zlikwidować te mnogie uzależnienia, świat by popadł w poważne tarapaty. Nadmiar ludzi nieuzależnionych okazałby się klęską gospodarczą, polityczną, społeczną i religijną.

    Biznes, czyli gospodarka, czyli ten i tamten i my, żyjemy z tego, że miliardy ludzi gapią się bezmyślnie w TV codziennie, godzinami, kupują miliardy idiotycznych czasopism nie zawierających żadnych żywych treści ale zaspokajających uzależnienia. Miliardy odmawiają paciorki, pukają głowami w podłogę, całują ziemię-tą-ziemię, łażą do kościoła by brać udział w męczących jękach i memoleniach ciągle tych samych słówek równie pustych jak teksty w pisemkach dostepnych na każdym rogu – co jest bezmyślnością działania umysłu zniewolonego; miliardy dochodu są czerpane z uzależnień tradycyjnych: chlania i palenia, następne miliardy są czerpane ze zniewolonej konieczności współczesności: fikania w fitness klubach,, na silowniach i tak dalej.

    Przykład Małgosi jest dla mnie zrozumiały do połowy: wyjaśniasz objawy uzależenia od czytania i kilku następnych rzeczy, nie bardzo jednak widzę dobre wyjaśnienie powodów tego procesu i wreszcie faz finalnych: sama się tak oświeciła, czy z pomocą innych zagłębiła się w siebie do dna i wyciągnęła za uszy, metodą barona Münchhausena pojąwszy głęboką siębię głębokie przyczyny uzależnień, włącznie z wyciągnięciem wniosków co do siebie, czy raczej zaleczyła to objawowo: pudrem i plasterkiem?

    Wreszcie, nie widzę skupienia na jądrze sprawy: miłości – jako podstawie zdrowia, co chroni przed uzależnieniem, oraz głównej sile wydobycia się z uzależnienia, jak chciałby Jampolsky.

    Będzie coś dalej – Twoja propozycja odpowiedzi na kluczowe w sprawie pytanie: miłość, czyli co?

  118. Zbigniew Brzeziński, starszy doradca Prezydenta Baracka Hosena Obamy ds. bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej, wygłosił mowę w Chatham House, w Londynie, 17 listopada 2008 r.

    „Niebezpieczeństwo ich władzy jest większe, niż kiedykolwiek. Ich możliwość kontrolowania politycznie obudzonych rzeszy świata jest tymczasem najmniejsza. Kiedyś ująłem to raczej ostro. To było dla mnie pochlebne, że brytyjski minister spraw zagranicznych powiedział o tym w następujący sposób: “Kiedyś było łatwiej kontrolować miliony ludzi, dosłownie, zamiast fizycznie ich zabijać. Obecnie jest dużo łatwiej zabić milion ludzi, niż ich kontrolować”. Oczywiście, to oznacza wprost użycie siły, szczególnie przez społeczeństwa które są kulturalnie obce w stosunku do innych społeczeństw.”
    http://talbot.nowyekran.pl.neon24.pl/post/138523,armagedon-castle-bravo
    ==========

    Szczery do bólu Zbig, mówi bez osłonek, co grozi za NIEPRZYNALEŻENIE do stada……

  119. @Tanaka
    20 maja o godz. 12:48

    Jampolsky otworzył 28 ośrodków leczenia miłością (attitudinal healing – teach only love) na 5 kontynentach. Czy jest uzależniony od pomagania, czy może uzależnił ludzi od swojej pomocy i dobrze żyje z tego biznesu?
    Znam parę osób chodzących do psychoterapeutów. Wszystkie są od swoich terapeutów uzależnione i wpadają w panikę, kiedy ci wybierają się na urlop.

    „I was an alcoholic at the time and killing myself with alcohol yet afraid to die” – said Jampolsky, when I asked him why he started what has become his life’s work.

  120. @Lewy 20 maja o godz. 13:55
    Przeczytałam. To bardzo charakterystyczny schemat: rozmowa z „fachowcem”, który w dodatku napisał książkę. Książkę należy sprzedać… dlatego wydawca organizuje wywiad. Przy czym w wywiadzie nie ma nic odkrywczego, jest w nim to samo, co w tysiącu podobnych tekstów. Ale napisanie książki – plus prywatna praktyka – pasuje panią wywiadowaną na fachowca. Do tego jeszcze element touchy-feely (ach, ta pani przeżywa historię życia każdego klienta!) i mamy komplet elementów, które sprzedają „Wysokie obcasy”.

  121. @Jagoda 20 maja o godz. 10:08

    Czy „coś luckiego” to Freudian slip czy zwykły błąd ortograficzny?
    Bo mnie tu brzęczy dziesiata woda po kisielu – z innego forum.

  122. @Tobermory 20 maja o godz. 14:17

    Zawsze jest „mit założycielski” w postaci własnego „upadku i zmartwychwstania”. A jeszcze lepiej – udało mi się pomóc innym! W idealnej wersji wydarzeń zmartwychwstałego otaczają tłumy, pytające z podziwem: jak ci się to udało? Dalej bywa już zwykle z górki…

  123. wiesiek59
    20 maja o godz. 13:12

    Mój komentarz
    Wiesiek nie bardzo wie, co cytuje, lecz dla Wieśka, to żadna trudność – wpisać, to co odnalazł, do dowolnego skojarzenia. Na przykład Brzezińskiego mowę z 2008 roku Wiesiek skojarzył z przynależnością do stada:
    „Szczery do bólu Zbig, mówi bez osłonek, co grozi za NIEPRZYNALEŻENIE do stada……”
    Pzdr, TJ

  124. Dwa fakty:
    • Typowym zachowaniem osób uzależnionych jest zaprzeczanie, negowanie bycia uzależnionym
    • Przewaga reakcji Blogowiczów na tekst @Jagody sprowadza się do pomniejszania, co można uznać za formę zaprzeczania, roli i znaczenia uzależnień, które niewątpliwie stanowią poważny problem społeczny
    Pytanie: co stoi za tak dziwnym zachowaniem Blogowiczów, deklarujących otwartość na sprawy społeczne?

  125. @mohikaninie przed
    Tak się składa, że tym razem ja uważam (pamietaj to tylko moja opinia) , że wstępniak się Jagodzie nie udał, podczas gdy poprzedni był znakomity. W obydwu przypadkach ustosunkowalem się. Więc jakieś jeszcze jedno zaprzeczenie uzależnionych odkryte przez ciebie nie jest żadnym pomniejszaniem.
    Nic nie stoi za takim zachowaniem Blogowiczów otwartych na sprawy społeczne.

  126. @Tanaka
    20 maja o godz. 12:48

    Zauważ proszę, że mój wpis z 20 maja o godz. 9:15 odnosi się do jednej tylko kwestii z Twojego wpisu z 19 maja o godz. 16:59:

    Czyli coś już wiemy, ale nie jest jasne, co…

    Do ograniczoności naszej wiedzy.

    Historia Małgosi, której początek sięga lat 60. ubiegłego wieku, jest tego ilustracją. Gdyby wtedy umiano jej zachowanie, a z pewnością nie była jedyna, umiano powiązać z problematyką uzależnień, to jej życie mogło się potoczyć inaczej. Lepiej czy gorzej trudno powiedzieć.
    Przykład pokazuje, że inne spojrzenie daje nowe możliwości. Pod warunkiem, że z nich skorzystamy.
    Wiedza nigdy nie jest zamknięta i skończona. Co nie znaczy, że nie możemy z niej korzystać. Bezsensem byłoby negowanie osiągnięć fizyki Newtona. Ale taką samą głupotą byłoby okopanie fizyki na pozycjach Newtonowskich. Do nowej wiedzy trzeba podchodzić w sposób otwarty a zarazem krytyczny. We właściwych proporcjach.
    Tak, będzie ciąg dalszy problematyki uzależnienia.

  127. @anumlik
    20 maja o godz. 12:47

    Masz słusznego. A to już za uzależnienie biega. Oddychanie i wpieprzanie befsztyczków, to potrzeby fizjologiczne, przynależność do stada to fanaberie.

    Człowiek pierwotny nie był w stanie przetrwać bez stada. Stąd przynależność do stada należała do potrzeb podstawowych. Nie bez powodu wszelkie formy wykluczenia: banicja, anatema, długo należały do najcięższych kar. A zarazem bardzo skutecznych form kontroli społecznej. Potrzeba przynależności do stada nie jest sama w sobie uzależnieniem. Choć, w pewnych warunkach, może się w nie przerodzić.

  128. @Lewy
    20 maja o godz. 13:55

    No właśnie. Albo miłość albo obsesja. Jedno drugie wyklucza.

  129. Uzależnienie się pacjenta od psychoterapeuty należy do niepożądanych skutków ubocznych psychoterapii. Może wystąpić, ale nie musi. Niemniej zawsze należy go brać pod uwagę, tak jak możliwość odrzutu po przeszczepie.
    Dzieje się to z powodu: przeniesienia emocji, z osób ważnych dla pacjenta, na terapeutę i z powodu poczucia bezpieczeństwa, jakie powinna dawać relacja z terapeutą.
    W przypadku profesjonalnego terapeuty jest to przede wszystkim problem pacjenta. Problem do rozwiązania.
    Dobry terapeuta powinien, przede wszystkim, przejść własną psychoterapię. Nauczyć się radzenia sobie z przeniesieniem. Jest to tak samo ważne, jak znajomość teorii, metod i technik psychoterapeutycznych. Ważne jest też przestrzeganie procedur. Należy do nich poprawne sformułowanie kontraktu psychoterapeutycznego. W którym, między innymi, określa się cel, czas i metody terapii. Przy terapii długoterminowej ważne są kilkumiesięczne albo i dłuższe przerwy po poszczególnych jej etapach. Zasadniczą rolę odgrywa też etyka zawodowa terapeuty. Może się zdarzyć, że dla zysku, będzie on chciał przedłużać terapię. Tak, jak adwokat proces sądowy, lekarz leczenie , czy mechanik samochodowy naprawę auta.
    Dlatego psychoterapeutę trzeba wybierać bardzo starannie.

  130. @Gospodarz
    Wcięło mi komentarz do mohikanina, z komentarzem: nu, nu, nie komentujemy. Zupełnie jak Oreqowi.

  131. @Lewy
    20 maja o godz. 16:46

    …(pamietaj to tylko moja opinia)

    Dziękuję 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=BkUE9Wpa6wU”

    Życzę uzależnień jedynie „w granicach normy” 😉

  132. @Na marginesie
    20 maja o godz. 15:09

    ??????…………. 🙁

  133. @mohikanin przedostatni 20 maja o godz. 16:08
    To co insynuujesz ma nawet swoją nazwę: wpieranie dziecka w brzuch.

  134. @Jagoda 20 maja o godz. 17:07
    No comment 🙂

  135. Anegdota opowiedziana przez Bogdana Smolenia:

    Fotografowali mnie przez cały dzień na scenie. Miałem jakieś zdjęcie – było w gazecie – gdzie stała koło mnie striptizerka w toplesie i podpis pod zdjęciem głosił: „Bohdan Smoleń – po lewej”.

    Grunt to precyzja przekazu 😉

  136. Jeszcze o dziwnym zachowaniu mohikanina, zarzucającego dziwne zachowanie… blogowiczom. Blogowiczom „podobno tak otwartym” ale nie pozwalającym narzucić sobie określonej wizji. Przypomnę, że otwartość nie jest równoznaczna z podatnością na manipulację – co owszem, bywa powodem gorzkich forumowych rozczarowań.

    I przy okazji przypomnę podstawową zasadę praktykowaną w grupach wsparcia typu AA – alkoholikiem jest tylko ten, kto sam uznaje, że jest alkoholikiem. Napominania ze strony rodziny, xiunca, psychoterapeuty i społeczeństwa – one po prostu nie grają żadnej istotnej roli. Uzależnienie to w gruncie rzeczy jednak pojęcie subiektywne.

  137. uderz w stół …

  138. tejot
    20 maja o godz. 15:42

    Podziwiając twoja lotność umysłu, już tłumaczę……

    Ceniony przeze mnie pan Brzeziński, z krystaliczną jasnością i logiką, tłumaczy co grozi za odłączenie się od stada wbrew woli pasterza.
    Dla mnie analogia jest oczywista.
    To samo grozi zbłąkanej owieczce w każdej społeczności.
    Jara jest nieuchronna- wykluczenie bądź wręcz agresja.

    Staropolskie przysłowie mówi.
    Wpadłeś między wrony, kracz jak i one….
    Co akurat w moim przypadku w grę nie wchodzi.

    Szerzej biorąc temat.
    Stosunki międzynarodowe i międzyludzkie, ich formy, są tożsame.
    Dużo się mówi o miłości, partnerstwie, przyjaźni.
    A jak przychodzi co do czego, bliższa ciału koszula.

  139. @Jagoda
    Znam lepsze, bo nie wymyślone przez kabareciarza, lecz spontanicznie wypowiedziane przez sprawozdawce sportowego
    „Prosze państwa.Nasz zawodnik walczy z murzynem.Murzyn to ten w czerwonych spodenkach”

  140. anumlik
    20 maja o godz. 12:47

    Na obecnym poziomie rozwoju, na ogół mamy wybór przynależności.
    Na poziomach poprzednich, praktycznie nie istniał.
    Przynależałeś z tytułu urodzenia i zamieszkania.
    Nawet przynależność do cechu była obligatoryjna.
    Związki międzyplemienne prawie nie istniały, no chyba że sprzedano jakąś księżniczkę dla przypieczętowania sojuszu.
    Ruchliwość społeczeństwa ograniczała się do najbliższego targu w promieniu 20 km.
    Ograniczony do tego promienia krąg znajomych w liczbie kilku tysięcy dusz, też nie pozwalał na swobodę wyboru.

    Pewne stadne zachowania współczesnych, mają korzenie w tamtych czasach.

  141. @Jagoda
    A ja Cię dalej kocham

  142. Problem w tym, ze Lee Jampolski usiłuje diagnozować innych.
    Cytuję tekst Jagody:
    „Ciekawą odpowiedź dał amerykański znawca problemu Lee Jampolsky. Jego zdaniem uzależnienia są wtórne wobec sposobu myślenia, które nazwał systemem myślenia uzależnionego. Na ten typ myślenia składają się, jego zdaniem, cztery podstawowe elementy: strach, życie przeszłością lub przyszłością, osądzanie i poczucie, że czegoś w nas brakuje, czyli brak pełni. To właśnie te cechy decydują o wpadaniu w uzależnienia. Rodzaj uzależnienia jest pochodną złożonego splotu warunków kulturowych, charakterologicznych. Wybór sposobu (rodzaju uzależnienia) łagodzenia kantów życia, ucieczka od jego realiów poprzez relaksację, ekscytację czy fantazjowanie może być też kwestią przypadku. Główny problem sprowadza się po pierwsze, do osłabiania racjonalnie uzasadnionej wiary we własne możliwości, po drugie, upośledzenia umiejętności wchodzenia w satysfakcjonujące relacje społeczne. Odpowiedź pozytywna na pytanie, „czy ciebie to dotyczy”, powinna stać się sygnałem, iż istnieje niebezpieczeństwo uzależnienia.”

    Mnie ten opis rzekomego uzależnienia przypomina „objawy” opublikowane w necie przez Marcina Kozyrę, dyrektora gimnazjum salezjańskiego w Lubinie (tego samego, który został bohaterem skandalu z lizaniem kolan). Marcin Kozyra, salezjanin, jest egzorcystą. A opublikowana przez niego lista to rzekome symptomy… opętania.

  143. @Lewy 20 maja o godz. 17:39
    Tylko czy na pewno… prawidłowo?

  144. @Wiesio
    Wszyscy wiemy, że jesteś samotnym,bezkompromisowym jeźdźcem, takim rogue wolf, czyli samotnym wilkiem, co to nie będzie się podporządkowywał blogowym wronom

  145. A tu cytat ze strony xiunca Marcina Kozyry, egzorcysty (czyli jeszcze jednego… „fachowca” typu Jampolski?)

    Przedstawiam pytania, gdy jest podejrzenie o zniewoleniu demonicznym: 1. Co skłania cię do szukania pomocy? Jakie objawy cię zaniepokoiły? Gdzie wcześniej szukałeś pomocy (np. psycholog, psychiatra)? 2. Jaka jest twoja wiara w Boga? Czy uczęszczasz regularnie do spowiedzi św. i Komunii św.? 3. Czy łatwo ci jest modlić się w kościele? Czy w ogóle masz jakieś problemy z modlitwą? Jak się czujesz podczas mszy św.? Czy masz jakąś niechęć do tego co święte? 4. Czy w twojej rodzinie są osoby zabobonne? Czy przodkowie zajmowali się magią, odczynianiem, stosowali dziwne praktyki, wywoływali duchy, dusze zmarłych itp.? 5. Czy leczyłeś się tzw. medycyną niekonwencjonalną: bioenergoterapia, leczenie energią, uzdrowiciele z Filipin, seanse Zbyszka Nowaka, Clive Harrisa, medycyna chińska, akupunktura, akupresura? 6. Czy stosowałeś, brałeś udział w: Reiki, Feng Shui, różdżkarstwo, wahadełko, odpromienniki, radiestezja, leki homeopatyczne, zioła energetyzowane okultystycznie, irydologia (czytanie z oczu), jasnowidztwo, seanse biotroniczne, podejrzane treningi i seanse psychoterapeutyczne, hipnoza, rebirthing, masaże chińskie, otwieranie czakramów, mantry, mandale itp.? 7. Czy prowadziłeś dzieci do wróżek odczyniaczy? Czy przelewałeś nad dzieckiem wosk? Czy zamawiałeś klątwy, zaklęcia? Czy korzystałeś z usług wróżki lub czarownicy? Czy wróżyłeś z kart (np. Tarot)? Czy byłeś u numerologa? 8. Czy chodziłeś na kursy walk Wschodu, medytacje transcendentalne? Czy ćwiczyłeś jogę, karate, Tai Chi itp.? Czym próbowałeś zapewnić sobie sukces i szczęście? (drzewko szczęścia, 1 / 4 Rachunek sumienia – rozeznanie amulety, talizmany, np. pierścień Atlantów, oko Horusa itp.) 9. Czy czytasz horoskopy i wierzysz w nie? Czy wierzysz w reinkarnację? Czy wierzysz w inne religie, inne wierzenia? 10. Czy jesteś zniewolony przez nałogi? (seksualne, nikotynizm, alkoholizm, narkomania, lekomania, TV, Internet, muzyka satanistyczna, masturbacja, pornografia, antykoncepcja itp.) Od jak dawna? Jakie były tego początki i przyczyny? 11. Czy w spowiedzi św. nie zataiłeś kiedyś grzechów ciężkich ze wstydu czy innych przyczyn? 12. Czy nie dokonałeś aborcji lub do niej nie skłoniłeś? Czy miewasz myśli samobójcze, nienawiść do siebie lub innych, chęć zabójstwa? Czy stosujesz antykoncepcję? 13. Czy szukałeś już kiedyś pomocy u jakiegoś świeckiego „egzorcysty”, odczyniającego, wróżki, czarownika, jasnowidza? Jakie stosował on praktyki? Jakie były tego skutki? 14. Czy sam uczestniczyłeś w wywoływaniu duchów (np. dla zabawy)? Z jakimi efektami? Czy korzystałeś ze spirytystycznej Metody Silvy? 15. Czy kiedyś modliłeś się do diabła, szatana, ducha opiekuńczego lub je przyzywałeś? Może prosiłeś je o coś? Czy podpisywałeś jakiś układ, pakt, cyrograf? 16. Czy nie masz jakichś podejrzanych, demonicznych, kultycznych przedmiotów? (figurki bożków, pamiątki z krajów egzotycznych, wisiorki, maski, rzeźby, amulety, przedmioty kultu obcych religii), 17. Czy dzieją się w twym domu (lub w innych miejscach) jakieś dziwne zjawiska, które mogą 2 / 4 Rachunek sumienia – rozeznanie być przejawem działania duchów (lub zmarłych)? 18. Czy ktoś na ciebie rzucał przekleństwo, złorzeczył ci? Czy ty to robiłeś? Czy zajmowałeś się białą lub czarną magią, wróżeniem z kart? Czy komuś usiłowałeś szkodzić przez voodoo lub w inny sposób? 19. Czy kiedyś wyrzekałeś się Boga, buntowałeś się, powątpiewałeś o Nim? 20. Czy czytywałeś książki New Age, Biblię satanistyczną, Koran, księgi innych religii? 21. Czy słuchasz dużo ostrej muzyki, rockowej, satanistycznej, techno, metal…? Czy wchodziłeś w trans przez muzykę? 22. Czy przeżywasz jakieś obsesje, natręctwa, natrętne męczące myśli? Jak często? Jak sobie z tym radzisz? 23. Jak reagujesz na święte rzeczy, miejsca? Czy coś cię w tej dziedzinie niepokoi? 24. Czy grałeś w jakieś demoniczne gry komputerowe? Czy czytałeś literaturę obcych kultów, religii, książki o magii, wtajemniczające w czary i magię? 25. Czy praktykowałeś satanizm lub uczestniczyłeś w kultach innych religii? Czy nosiłeś jakieś znaki z tym związane? (pentagram, trzy szóstki, odwrócony krzyż, znak yin-yang, ankh, skarabeusz…) 26. Czy brałeś na siebie cudze grzechy, cierpienia? Czy prosiłeś Boga, by zabrał innym cierpienia, choroby a dał tobie? 3 / 4 Rachunek sumienia – rozeznanie 27. Czy przysięgałeś komuś zemstę? Czy kogoś nienawidzisz, nie chcesz przebaczyć? Do kogo czujesz żal, nienawiść? 28. Czy miały miejsce w twoim życiu wydarzenia traumatyczne (np. gwałt, pobicie, molestowanie, odrzucenie przez rodziców, kalectwo, rozwód rodziców, wypadek, zdrada, ciągłe poniżanie)? Jak reagowałeś na zło, na krzywdę? 29. Czy przebaczasz z serca osobom, które cię zraniły? Czy wyrzekasz się słów, gestów, czynów, przez które zraniłeś jakąś osobę? Czy prosiłeś o przebaczenie osoby, które skrzywdziłeś? Czy chcesz ich prosić o przebaczenie? 30. Czy odwołujesz wszystkie życiowe decyzje wbrew woli Bożej? 31. Czy przeżywasz jakieś obsesje, natrętne myśli? Jak często? Czy śnią ci się koszmary w nocy, masz poczucie czyjejś obecności? Czy śni ci się diabeł? Czy budzisz się często w nocy? 32. Czy miewasz czasem rozdwojenie osobowości? Czy wpadasz często w gniew bez powodu? Czy czujesz, że czasem nie jesteś sobą, ktoś tobą kieruje? 33. Czy pociąga ciebie zło? Czy masz ochotę niszczyć, krzywdzić bliskich? 34. Czy brakuje miłości w twojej rodzinie? Czy są rozwody, nałogi? Czy w twojej rodzonej zajmowano się okultyzmem, magią? Czy ktoś był przeciwny twemu życiu, małżeństwu itp.? 35. Czy masz jakieś uczucia z którymi nie możesz sobie poradzić: złość, pycha, nieczystość, zazdrość, żal, smutek?

  146. @namarginesko
    Nie bądź zazdrosna. Ciebie przecież też kocham

  147. @Lewy 20 maja o godz. 17:49
    Odpowiedź pana Sułka: „Wiem, cholera” 😉

  148. Jagoda
    A mnie Twój wstępniak podoba się bardzo. Temat jest mi bliski, bo od dziecka starałam się zrozumieć, dlaczego Ojciec – mężczyzna kochany przez Mamę ponad wszystko (dla nas, dzieci, emocjonalnie niedostępny), ustawiony przez Nią na piedestale – popełnił samobójstwo. Mam w rodzinie przypadki uzależnionych mężczyzn, miłość mojego życia przez wiele lat był „Casanową”. Jestem – w każdej rozmowie i każdym towarzystwie – jedyną osobą, która na własną rękę zgłębia tajemnice uczuć i zależności między nimi. Znalazłam w końcu odpowiedzi na to i wiele innych pytań. Rzeczywiście, wystarczy spojrzeć z innej perspektywy…Czy jesteś z zawodu psychologiem/psycholożką?

  149. Uzależnieniem jest co?
    To co wywołuje negatywne konsekwencje?

    Reszta- mniej szkodliwa, to
    -nawyki
    -przyzwyczajenia
    -odruchy
    -reakcje wyuczone
    -hobby
    -dziwactwa
    -ekscentrycznośc
    -pasje

    Klasyfikacja jest dość umowna….
    Cos co w jednym kręgu towarzyskim będzie uznawane za aberrację, w innym spotka się z aplauzem.
    W końcu NORMA jest pojęciem wzglednym…..

  150. Lewy
    20 maja o godz. 17:47

    Na świat spoglądam przez własne, osobiscie dobrane okulary.
    I zapewniam, że w przeciwieństwie do wielu, nie sa to końskie.

  151. wiesiek59
    20 maja o godz. 18:15
    Klasyfikacja dość umowna? Norma pojęciem względnym?
    Uzależnienie to – p przeciwieństwie do nawyków, przyzwyczajeń, odruchów…- przymus czynienia czegoś, nie do opanowania siłą woli. Straszny, niszczący dla samego delikwenta i jego najbliższych.
    Nie znasz żadnego alkoholika, narkomana, hazardzisty? Ja znam.

  152. @Wiesio
    W zyciu bym nie powiedzial, że patrzysz przez końskie okulary. Zresztą kto jak kto, ale to chyba ty najlepiej wiesz, przez jakie okulary patrzysz. No trochę też wiem, bo często opowiadasz o sobie, Twoim bezkompromizmie, większej wnikliwości, umiejętności przechodzenia od przyczyn do skutków, .. To wszystko wiem od Ciebie.
    Ps
    A nie zmartwiło Cie, że Lewandowski nie zdobył korony króla strzelców Bundesligi. Czy przypadkiem za tym tez nie kryją się jakies międzynarodowe rekiny finansjery. Qui bono.

  153. @gaala
    Ależ ja nie mówię, że nie ma uzależnień. Są i z pewnością sa straszne.Tylko w ujęciu tego Yampolskiego wszystko staje się uzależnieniem, a takie szerokie stosowanie tej kategorii przestaje mieć sens. Czy T jesteś uzleżniona od Twojego syna, a Twój syn od Ciebie ?

  154. Tobermory
    20 maja o godz. 14:17

    On też bombarduje miłością?

  155. Lewy
    20 maja o godz. 17:47

    Myślisz, że Wiesiek jest jak Chuck Norris, samotny wilk MacQuade – i też z półobrotu?

  156. Na marginesie
    20 maja o godz. 17:11

    „Wpieranie dziecka w brzuch” to by była jakaś nowość medyczna. O ile wiem, zwykle jest odwrotnie. Ale może to nieaktualne, skoro mamy 500+

  157. Lewy
    20 maja o godz. 18:32
    Zgadzam się absolutnie – takie ujęcie przestaje mieć sens.
    A od miłości, przyjaźni, akceptacji jesteśmy wszyscy chyba uzależnieni i to jest piękne 🙂

  158. mohikanin przedostatni
    20 maja o godz. 16:08

    ładnie mówisz o dwóch faktach, przy czym pomniejszanie jest jednocześnie wywyższaniem, ponieważ istnieje wzajemne uzależnienie jednego od drugiego.

  159. Wiesiek, fantazjujesz na temat Brzezińskiego niesamowicie. Rozgłaszasz na blogu odnaleziony w internecie i rozpropagowany przez endeckie fora fragment przemówienia Brzezińskiego tak sprytnie dobrany, wypreparowany, jak słynna fraza Tuska – „polskość jako nienormalność”, wklejasz ten fragment nie tylko na blogu niniejszym lecz także na blogu EP (innych nie odwiedziłem by sprawdzić, czy polecenie zostało wykonane).

    Konfabulujesz o przynależności do stada, o odłączaniu się od stada i czym to grozi, itd. Co to ma wspólnego z przemówieniem Brzezińskiego, które było stricte geopolitycznym wykładem, a nie psychologiczna analizą stadnych zachowań i zapowiedzią kar jakie według Ciebie Brzeziński jako manipulator kolejnych prezydentów USA, współtwórca Nowego Porządku Światowego, współpracownik Rockefellera, itd., będzie nakładał na wykluczonych. Gdzie i z czego wykluczonych – nie wiadomo. Wiesiek twierdzi, że wykluczonych ze stada.
    Pzdr, TJ

  160. W 35cio punktowej instrukcji (zapodanej przez @namargineskę),napisanej pracowicie i z rozmachem przez Marcina Kozyre, poczciwego księdza, ktory lubi,jak mu młodzież zlizuje krem z kolan, najbardziej podoba mi się pytanie nr 33: „czy pociaga cię zło ?”
    No i co ma odpowiedzieć chłopak albo dziewczyna w dzisiejszych czasach internetu,obycia z „pewnymi” nieczystymi sprawami ? Wiadomo że zło dla katabas ogranicza się do sfery seksu; więc oczekuje od spowiadającej się panienki, że mu poda jakieś pikantne szczegóły, np. czy lubi się oglądac,, czy ma nieczyste myśli, czy lubi się tam dotykać. Oj pociąga to zło, pociaga !
    Teraz mniej kumaty katabas bierze do ręki precyzyjne narzędzie wyprodukowane przez ojca Kozyrę i nie musi z głowy, tylko prosto z podręcznika przeprowadzać śledztwo w sprawie tego pociągania zła.

  161. Lewy
    20 maja o godz. 19:02
    Przez pytania o myśli nieczyste przestałam się spowiadać. W wieku 14-15 lat uznałam, że nic księdzu do moich myśli.

  162. A teraz muszę znikać, do poniedziałku.
    Pozdrawiam wszystkich życząc przyjemnego weekendu.

  163. Wprał Mohikanin babie dziecko w brzuch.
    Namargineska: To nie moje! Uch! 😉

  164. Sprawe uchodzcow wciaz meczy Umeczona.

    Albowiem Bruksela grozi Polsce sankcjami jezeli nie przyjmiemy uchodzcow wedlug deklaracji poprzedniego rzadu. Parlament Europejski przyjal rezolucje wzywajaca wszystkie panstwa UE do relokacji. Politycy PiS i Kukiza mowia ze za zadne skarby, bedziemy sie z KE procesowac, albo i placic kary, ale nikogo nie wpuscimy. Opozycja (PO) kluczy.

    Na szczescie, Kosciol i lewica otwarcie wzywaja do przyjmowania uchodzcow. No coz, im latwo to czynic. Nie sa w Sejmie

  165. @anumlik 20 maja o godz. 19:21

    Podobno medycyna zna przypadki „ciąż urojonych” – ale tu Mohikanin uroił sobie cudzą ciążę. I to wcale nie tylko moją. Do tego trzeba mieć talent (jak to leciało, Tanaka?) na sposób szczególny 😉

  166. gaala
    20 maja o godz. 18:24

    Istnieje odrębna kategoria- nerwice natręctw- podlegające częściowo leczeniu.
    Ma przykład, mycie rąk, czy sprzątanie.
    Istnieją też fobie, też częscowo podlegające terapii.
    Wszystko zależy od stopnia szkodliwości dla osobnika.
    I, oczywiście otoczenia…

    Ps.
    wykłady z psychologii się z tego blogu zrobiły?
    A PSYCHE dalej niedookreślona…

  167. @Na marginesie
    20 maja o godz. 17:27
    Szanowna pani xiuncowa, uzależnienie jest czymś obiektywnym. Istnieje niezależnie od tego, czy osoba uzależniona to uzna czy nie. To terapia alkoholika ma szanse powodzenia, jeżeli uzna on swoje uzależnienie.
    Obsesja na punkcie xiunców zamula myślenie pani xiuncowej.

  168. @mandragora 20 maja o godz. 20:03
    Obsesja na punkcie internautki „Na marginesie” niechybnie zamula myślenie mandragory.

  169. A „terapeuci” spod znaku kaka w Polsce naprawdę oferują leczenie gejów. Niechybnie w ramach „terapii uzależnień”. Może nawet bezobjawowej schizofrenii? Albo (o zgrozo!) opętania przez złego ducha? Egzorcysta xiunc Kozyra na pewno zaradzi. Pod warunkiem polizania kolanka.

  170. „znawca problemu Lee Jampolsky. Jego zdaniem uzależnienia są wtórne wobec sposobu myślenia, które nazwał systemem myślenia uzależnionego. Na ten typ myślenia składają się, jego zdaniem, cztery podstawowe elementy: strach, życie przeszłością lub przyszłością, osądzanie i poczucie, że czegoś w nas brakuje, czyli brak pełni. To właśnie te cechy decydują o wpadaniu w uzależnienia.”

    Tata Jerry (Gerald) Jampolsky:
    „healing is letting go of fear.”
    ” it is not people or external situations that cause us to be upset. Rather,
    what causes us conflict and distress are our thoughts, feelings and attitudes about people and events.”

    Anumliku, nadal uważasz, że tych dwóch Jampolskich łączy tylko nazwisko?

  171. tejot
    20 maja o godz. 18:54

    Oczywiście, że ja konfabuluję, ale równie oczywiste jest to, że ty nie antycypujesz.

    Nie widzisz związków pomiedzy doktrynami, a ich skutkami?
    Najpierw się PLANUJE, potem wykonuje te „genialne” pomysły.
    W imię takich poronionych pomysłów giną miliony ludzi.
    Pomysłodawca idei nie ponosi odpowiedzialnosci za czyny wykonawców, niestety…

    Na odłączanie się od stada był bat, dyby, szubienica.
    Obecnie stosuje się bardziej wyrafinowane techniki.
    Skutek jest dokładnie taki sam.

    Akurat wykłady czy książki Brzezińskiego, nie sa mi obce.
    Bardzo spójny przekaz, nakierowany na interesy USA- jedynie.
    Innych, w tym sojuszników, nie uwzględniono.

  172. A tak, na marginesie…..

    Fascynujemy się wynikami badań zachodnich naukowców, ich wynikami, ekstrapolując je dość bezrefleksyjnie na całą ziemską populację.
    Niektóre są bezdyskusyjne.

    Moim zdaniem jednak, niektóre przystają jedynie do tamtejszych społeczeństw.
    Oni maja całkiem inną ścieżkę rozwoju, doświadczeń społecznych, kultury

    Ta zachodnia kalka jako punkt odniesienia, wartościowania świata, jest co najmniej nieuprawniona.
    Ludzie wychowani w innych warunkach, mają inne punkty odniesienia….

  173. @gaala
    20 maja o godz. 18:06

    Dziękuję i pozdrawiam 🙂

  174. @Lewy
    20 maja o godz. 17:39

    będzie i o miłości 😉

  175. Smolensk wiecznie zywy jest. Zupelnie jak ten przedtem wiecznie zywy byl. Przed 100 laty. Jedyna zwycieska rewolucje w dziejach ludzkosci przeprowadzajacy

    „Pod największą presją ze strony MON jest czterech oficerów, którzy w latach 2010-15 byli twarzami śledztwa smoleńskiego: występowali na konferencjach prasowych i udzielali odpowiedzi mediom. Na celowniku Macierewicza znaleźli się:
    płk Waldemar Praszczyk z Naczelnej Prokuratury Wojskowej,
    płk Zbigniew Rzepa (również z NPW),
    ppłk Janusz Wójcik i
    mjr Marcin Maksjan (obaj z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie).’

    http://wyborcza.pl/7,75398,21837025,wykleci-sledczy-smolenscy.html#TRNajCzytSST

    „Po wygranych przez PiS wyborach zostali odsunięci od śledztwa, a w marcu 2016 roku otrzymali od szefa MON decyzje o przeniesieniu do rezerwy kadrowej i skierowaniu do zadań w jednostkach liniowych, stacjonujących nawet 500 km od ich miejsc zamieszkania.”

    Te oplakane decyzje o przeniesieniach do rezerwy kadrowej. I o skierowaniach do zadań w jednostkach liniowych. Czy tak, po ciaptacku, by postepowal zalozyciel CZEKA? Nasz wlasny rodak Feliks? Dzialajacy pod wladza Wiecznie Zywego Wolodii? Tam by bylo ‚pod stienku’ . I ‚daloj z wrahami’.

    A ten ciaptak, przeterminowany – wiek 69 – przeniesienia jakies administruje. Spodnie opadajo. I tam zostajo.

    Dlaczego Macierewicz nie roztrzeliwuje nikogo za Smolensk? No dlaczego? Czyzby tylko dlatego, ze pan prezes go ostatnio zdjal z zajawek telewizyjnych?

  176. o miłości 😉

    ‚https://i.ytimg.com/vi/ZrWgu9biL2s/hqdefault.jpg

    ***
    (chwilowo jentyk, rozgryza obsługę aparatu fot.)

  177. Jagoda
    20 maja o godz. 20:37
    Jagódko, nie jestem pedofilem, żeby sie zakochiwać tak na prawdę w Tobie jako kobiecie. Moge Cie kochac jak córke, a może nawet jak wnuczkę.
    Ale fajnie , że dziadkowi pochlebiasz.Dziadki to lubią.

  178. Panie Jacku
    Uprzejmie prosze o odblokowanie mojego komentarzyka z linkiem.To przez ten link ten Pana stróż (troche kretyn , co tu dużo mowić) nie chce go udostepnić , zupelnie jak Kurski na festiwal w Opolu

  179. Powiem wam, że miłość to była (byla dla mnie a nie dla was, gówniarze, bo dla was wciąż jest) fajną rzeczą. Troche sobie z niej tez kpiłem, ale dziś to jak smak magdalenki.
    Ech, tylko przez tę miłość ciężko będzie opuszczać ten padol placzu i zgrzytania zebami, jak powiada pewna książka, która zna na pamięć brat dezerter

  180. Idę z psem na spacer. Przyjaciele wywiali gdziś nad morze Śródziemne i prosli mnie abym byl dla ich labradora dogsitter. Przekonali mnie do tej sluzby, bo zostawili mi do dyspozycji całą baterie win, koniaków a nawet piw. Jutro kończe sliużbę.
    Po spacerze ze staruszkiem który sie zwie Kiwi,(musi gdzieś w parku zrobić kupę)ide spać.
    Dobranoc

  181. @Tobermory, z godz. 20:24
    Anumliku, nadal uważasz, że tych dwóch Jampolskich łączy tylko nazwisko?
    Oraz to, że obaj zrzynają z Fromma, tylko jeden podlewa to sosem ezoterycznym, a drugi psychoanalizą rodem z Junga. Obaj są wtórni.

  182. Jakby Lewy – czy inny – nie kojarzyl o czym my tu rozmawiamy

    Pan prezes pracuje, wraz z kotem, nad przymiarka do zmiany Konstytucji RP. Ta zmiana ma rowniez dotyczyc przywrocenia kary smierci w naszym Umeczonym Kraju.

    Roztrzeliwanie za Smolensk stanie sie PRAWEM konstytucyjnym przed uplywem obecnej kadencji rzadu PiS. Tusk moze sie schroni pod immunitet europejski. Ale co z Komoruskim? Czy z innymi mordercami smolenskimi?

    Oni wszyscy pod stienku. Taki plan jest

    PS. W 1917 roku John Reed, autor ksiazki „Dziesiec dni ktore wstrzasnely swiatem”, tez nie przewidzial roztrzeliwan rewolucyjnych na skale, do jakiej doprowadzili Lenin i Stalin. Jestesmy zatem na dobrze utartej drodze. Zblizamy sie do stienki szybciej niz nam sie wydaje. Jak Tym niby ujal? Przypomnij, lonku

  183. @anumlik
    20 maja o godz. 21:21

    Oczywiście, że wtórni, ale biznesowo lepsi 😉

  184. „Morderstwo” smolenskie jest obowiazujaca formula

    A co z formula niby Tyma:

    „„Pomysl, czy przypadkiem, nie jest tak, ze tylko myslisz, ze myslisz?„”

  185. @Tobermory, z godz. 21:42
    😀

  186. @Jagoda

    Piszesz o tym, co jest i to coraz powszechniej. Jest mi to nieco obce, zatem korzystając z dystansu zastanawiam się nad przyczynami.
    Tak sie składa, że rozwój nauk psychitrycznych i psychologicznych jest czasowo skorelowany z rozwojem innych obszarów cywilizacji, m.in. fizjologii, higieny, itp. Jest naturalne i oczywiste, że rozwój – jeżeli następuje – to zwykle we wszystkich kierunkach. Ale warto pamiętać o tym, że jeszcze w XIX wieku szansa przeżycia noworodka nie była większa niż 50%. Dorosłej samodzielności dożywało raptem 30%. To byli ci zdrowi, sprawni fizycznie i umysłowo. Dziś przeżywają prawie wszyscy. I bardzo wielu jest nieco „gorszych” – fizycznie albo umysłowo. W naszej znacznie zmechanizowanej, skatalogowanej, zdeterminowanej rzeczywistości, wszyscy oni dają sobie (jakoś) radę.
    Im osobnik słabszy, tym bardziej stadny. A stado ma swoje wymagania. Pół biedy, gdy stado małe. Ale gdy staje się wielomilionowym społeczeństwem, część jego członków gubi się. Jedną z przyczyn tego zagubienia jest „humanitaryzm”, czyli unikanie szczerości i wmawianie głupot niezgodnych z rzeczywistością. Pół biedy, gdy chodzi o jakąś religię i raj po śmierci. Ale twierdzenia „musisz”, „dasz radę”, itp. zmuszające do działań nieadekwatnycvh do chęci i możliwości, prowadzą prościutko do psychiatry. Jedną z przeraźliwych odmian tej dewiacji jest próba zapewnienia dziecku „szczęśliwego dzieciństwa”.
    Rozwiązaniem nie jest – oczywiście – jakakolwiek segregacja ale „przewalutowanie” wartości społecznych. Przede wszystkim najwyższy czas, by skończyć ze społecznym wywyższaniem ponad miarę niektórych cech fizjologicznych: urody, sylwetki, super pamięci, itd. Stabilne społeczeństwo potrzebuje wszystkich i wszystkim jest w stanie zapewnić podobny dobrobyt.
    Dowód: W okresie tzw. transformacji, czyli 1989, Polacy dali sobie radę pomimo planu Balcerowicza. Po prostu państwo nagle przestało przeszkadzać (na pomoc i tak nikt nie liczył) i każdy wziął się za siebie. I większości udało się. Zatem można. Za czasów Tuska nastąpił ogromny przechył w drugą stronę – likwidacja większości przepisów i ograniczeń spowodowała dezintegrację państwa, co przejawiało sie m.in. dowolną interpretacją prawa przez urzędników państwowych. Pojawiła się dziura, którą wypełnił Rydzyk i reszta kk. I mamy, co mamy.
    Hasło na dziś: Sprawdzaj! Każdego! Im większy autorytet, tym bardziej!

  187. Oksymoron:

    Ksiadz, profesor…

  188. @Qba
    20 maja o godz. 23:44

    Nie bardzo rozumiem różnicę między czasami, kiedy państwo nagle przestało przeszkadzać a „czasami Tuska”, kiedy nastąpiła likwidacja większości przepisów i ograniczeń
    Znaczy, przed Tuskiem były przepisy i ograniczenia, ale państwo ich nie stosowało?

  189. @Tobermory
    20 maja o godz. 23:53

    Przepraszam, za skróty i przeskoki. Pisałem o czasie bezpośrednio po PRL, w którym wszystko było „przepisane”. Potem był plan B. (j.w.). Potem coś się działo lub nie i nastał Tusk. I zaczął intensywnie likwidować ingerencję państwa. Nie tylko nie zmniejszając, ale wręcz zwiększając liczbę urzędników.
    Przykład: W RP Tuska wolno było budować domy wielorodzinne bez piorunochronów. To nie jest dowcip!
    Mnie nie chodzi o lojalność czy sprawność władzy wykonawczej lecz o podstawy jej działania, czyli przepisy prawne.

  190. W Belgii domy nie mają piorunochronów… ale Tusk też jest w Belgii 🙁

  191. Tuska nie ma w Niemczech, ale jest tam jego protektorka, a więc… też nie ma obowiązkowych piorunochronów (na prywatnych domach, także wielorodzinnych). Obowiązkowe są instalacje odgromowe na budynkach publicznych powyżej 20 m wysokości.
    Dlaczego wieże kościelne mają piorunochrony?
    Zaufanie do bozi ma swoje granice 😎

  192. @NeferNefer
    21 maja o godz. 0:11

    Świetny przykład. Pamietam w latach osiemdziesiątych, Belgia z najwyższym zadłużeniem w EU, miała – jako jedyna – wszystkie autostrady oświatlone w nocy. Było to konieczne, ponieważ oni niewiele wcześniej wprowadzili prawo jazdy. Belgijska rejestracja na szosie powodowała wzmożona uwagę. Też dobrze.
    Odnośnie piorunochronów w RP: Wspaniałe (strzeżone oczywiście) osiedle w Wszawie. Walnął piorun (pewnie nie było krzyża w budynku) i spalił sporo instalacji. I – o dziwo – natychmiast założono piorunochrony. Toż to jest wynalazek sprzed 100 lat! Pomaga!

  193. A teraz autostrady ciemne na domiar złego 🙁

  194. Zaraz krzyża, gromnicy musi nie było

  195. @Tobermory
    21 maja o godz. 0:35

    Dawno temu byłem w Rzymie. Oraz w Watykanie. I zwiedzałem bazylikę (przed renowacją) i na jej dachu (kiosk z dewocjonaliami) obejrzałem od dudy strony 12 apostołów i tego najważniejszego w środku. Oni byli z kamienia, a ten w środku miał krzyż z metalu. I tenże był uziemiony. Mam to na fotografii. Jako dowód na ich niewiarę!
    Ja nie twierdzę, że przepisy budowlane w Niemczech są lepsze. Ale chyba rozsądniejsze. Zresztą, zależy to chyba od poziomu inwestycji. Np. BER…

  196. To jak to jest? Najpierw jest nalog, a potem z tego robi sie uzaleznienie? Co jest czescia czego? Dosyc akademickie rozroznienia. W realnym zyciu ktos jest np. nalogowym alkoholikiem, a w stosownej leczniczej placowce jest pacjentem uzaleznionym od alkoholu.
    Znam, a wlasciwie slyszalam o rownie malowniczych uzaleznieniach jak przeprowadzanie staruszek, czy o Japonczykach, ktorzy umarli na uremie, bo nie przerwali gry komputerowej. Jednak w rzeczywistym zyciu, jak by sie nie zapierac to najbardziej powszechne i tragiczne jest uzaleznienie od alkoholu i narkotykow – dla delikwenta i jego najblizszych. Nastepne w kolejnosci jest chyba uzaleznienie emocjonalne od drugiej osoby. Moze byc tragiczne, ale w wielu przypadkach jedynie uciazliwe i nierzadko mozna z tym wiesc satysfakcjonujace zycie.
    Sprawa o ktorej coraz czesciej sie pisze, z ktora spotykaja sie coraz czesciej sluzby medyczne i socjalne jest alkoholizm kobiet w krajach kultury zachodniej. W odroznieniu od mezczyzn, ktorzy w wiekszosci przypadkow pija w towarzystwie, kobiety pija w samotnosci. Dlaczego pija? Nietrudno stworzyc liste powodow.

  197. Z rzeczy najwazniejszych

    W USA odnalazl sie ostatnio Waclaw Berczynski. Powiedzial, ze sie nie ukrywa i nie uciekl z Polski, tylko pojechal na Wielkanoc do rodziny. Co nie tlumaczy dlaczego przed wyjazdem zrezygnowal z pelnionych funkcji okolosmolenskich.

    Dla utrzymania rownowagi, zniknal z kolei Antoni Macierewicz. Szef zatrudniajacy Berczynskiego. Od ponad tygodnia nie slychac o nim nic, nie pokazuje sie, nie wypowiada w mediach.

    Sekta smolenska musi cierpiec niemozebnie. Dwie straty naraz. Mimo ze to niby z odnalezieniem i rownowazacym zniknieciem mamy do czynienia

  198. @ Lewy 20.05 o godz.21:02
    Potraktowales historie magdalenki niescisle. Zastanow sie, co dla Ciebie moze byc magdalenka, ktorej smak przywolal u klasyka obrazy przeszlosci, bo przeciez niekoniecznie samo ciasteczko o tej nazwie. Nie czepialabym sie jednak, gdyby nie zakonczenie wstepniaka: milosc jako remedium na uzaleznienie. Pomyslalam natychmiast, ze sama milosc moze byc forma uzaleznienia albo tez sie w nie przeksztalca. Doswiadczylo tego pewnie sporo ludzi (sama na sobie dokonalam kiedys tego odkrycia). A Twoj wpis uprzytomnil mi, ze milosc jako uzaleznienie tak pieknie i tak gleboko zostala opisana w znanej nam powiesci. Teraz jestem wielce ciekawa co na temat milosci maja do powiedzenia panowie Jampolscy.

  199. zyta2003 – 2:22

    „Najpierw jest nalog, a potem z tego robi sie uzaleznienie… W odroznieniu od mezczyzn, ktorzy w wiekszosci przypadkow pija w towarzystwie, kobiety pija w samotnosci. Dlaczego pija? Nietrudno stworzyc liste powodow.”

    Czy lista powodow picia w samotnosci kobiet jest inna od listy powodow picia w samotnosci mezczyzn?

    Nalog versus uzaleznienie. Czy to nie semantyka jakas? Wydumana w naszym jezyku tylko?

  200. Jagoda poszla w slady anumlika. I wydumala „filozoficzny” temat wpisu pt. Umysł uzależniony (cz. 1). Chwala jej za to.

    Nie wiem czy bede tak szczodrobliwy w przypadku nastepnego wpisu pt. „Umysł uzależniony (cz. 2)” Naprawde nie wiem

  201. @ Orteg kobiety pija czesciej samotnie chociazby z takich powodow:
    Samotny mezczyzna , ktory mial bardzo zly dzien w pracy po wyjsciu z niej idzie do baru i nikt mu nie ma za zle, ze sie lekko , a moze i wiecej zamroczy. Samotna kobieta ( a jest ich coraz wiecej) po takim samym dniu idzie do sklepu z alkoholem i kupuje, czasem wiecej niz jedna butelke i jutro tez juz bedzie mogla sie uraczyc. Robi to w tajemnicy, bo jej podpijania nie akceptuje nikt w rodzinie, a sasiedzi wstawiona sasiadeczke zapamietaliby na dlugo.
    Jedne kobiety doznaja przemocy od mezow, a dla innych czas wypelniony wylacznie obowiazkami matki i zony zony wpedza w depresje, albo chociazby w nude.. i wiele z nich szuka ucieczki w alkoholu… .itd
    Natknelam sie na statystyke picia kobiet w USA. W ostatnich latach wzrost spozycia alkoholu wsrod bialych kobiet wyniosl 40%, wsrod Latynosek 10%, a czarne kobitki zaczely w tym samym okresie pic o 10% mniej. Czyli jak na razie alkoholizm wsrod kobiet mozna nazwac problemem pierwszego swiata. Pozostale sa zbyt zaabsorbowane walka o przetrwanie, azeby miec czas na takie luksusy jak alkoholizm.

  202. Mroczne moce atakują niebieskie królestwo. Ale Kurski dał odpor i nie bedzie mroczna moc na festiwalu w Opolu. Ale wredne mroczne moce wykorzystują takie szczeliny jak internet i przez nie wciskaja sie by szatan opętal złem dusze nieostrożnego Polaka. To Wojciech Smażowski jest szatanem. Zobaczcie a sami sie przekonacie

    ,http://moviesroom.pl/popkultura/lifestyle/13297-zobacz-nowy-teledysk-zespolu-dr-misio-w-rezyserii-wojciecha-smarzowskiego

  203. @Qba
    20 maja o godz. 23:44

    Rozwiązaniem nie jest – oczywiście – jakakolwiek segregacja ale „przewalutowanie” wartości społecznych.

    Dokładnie tak. Nic dodać, nic ująć.

  204. @zyta2003
    21 maja o godz. 2:22

    To jak to jest? Najpierw jest nalog, a potem z tego robi sie uzaleznienie? Co jest czescia czego? Dosyc akademickie rozroznienia.

    Słowo nałóg używane jest częściej w mowie potocznej. Uzależnienie w literaturze fachowej. Znaczenie to samo.

  205. @Orteq
    21 maja o godz. 3:03

    Jagoda poszla w slady anumlika. I wydumala „filozoficzny” temat wpisu pt. Umysł uzależniony (cz. 1). Chwala jej za to.
    Nie wiem czy bede tak szczodrobliwy w przypadku nastepnego wpisu pt. „Umysł uzależniony (cz. 2)” Naprawde nie wiem

    Słowo jagodowe, że nie będzie wpisu pt. „Umysł uzależniony (cz. 2)”. Nie ośmieliłabym się Ci tego zrobić 😉

  206. @anumlik
    20 maja o godz. 21:21

    O panach Jampolsky’ch:

    Obaj są wtórni.

    „Nie idź ta drogą” @anumliku! Ona prowadzi do grajdoła pod tytułem „małostkowość” 🙁
    Bo niby ilu uczonych jest „pierwotnych”? I Fromm i Jung są z Freuda. Też ich nazwiesz „wtórnymi”? Liczy się to, czy ktoś potrafi rozwinąć twórczo założycielską ideę danej szkoły, nurtu.

    .. obaj zrzynają z Fromma, tylko jeden podlewa to sosem ezoterycznym, a drugi psychoanalizą rodem z Junga.

    Pokaż, w którym miejscu jest to „zrzynanie” z Fromma. Ja tego nie widzę. Owszem obaj mieszczą się w nurcie psychologii psychodynamicznej, tak jak Fromm i Jung i wielu innych. Ale gdybym miała szukać źródeł ich inspiracji, to wymieniłabym Franza Alexandra (dał podstawy psychosomatyce), Wilhelma Reicha, Aleksandra Lowena.
    Niby dlaczego L. Jampolsky ma odpowiadać za szajbę G. Jampolsky’ego.
    Pisowska logika?
    Naukowcom, jak i artystom nie należy gmerać w życiorysach. Brać to, co dobrego dają i dziękować 😉

  207. Ponieważ mój link z Wojtkiem Smażowskim i Arkiem Jakubikiem ciągle wisi. Musi co pan Jacek jest na rybach, więc podrzucam bajkę, którą ja nie wymyśliłem, tylko znalazłem w sieci. Może anumlik przerobił ją na poemat?

    Jeden stary rybak złowił złotą rybkę.
    – Spełnię twoje trzy życzenia, jeśli mnie wypuścisz – oznajmiła rybka – Co byś chciał, rybaku?
    – Chciałbym być bogaty – rzecze rybak.
    Zaszumiały nadrzeczne trzciny… srrruuu! I rybak jest bogaty.
    – Co jeszcze chciałbyś, rybaku? – pyta rybka.
    – Chciałbym taką zajefajną, młodą kobitkę.
    Zaszumiały nadrzeczne trzciny… i wychodzi zajefajna, młoda kobitka, aż rybakowi krew w żyłach zaczęła żwawiej krążyć.
    – Czego jeszcze ci potrzeba, rybaku – nalega rybka.
    – Niemłody już jestem, chuć mię ogarnia, ale w kroku coś nie teges; więc chciałbym, żeby mi jeszcze ch*j zagrał na stare lata;
    Zaszumiały nadrzeczne trzciny i wyszedł Kurski z gitarą…

  208. @Lewy, z godz. 8:32
    Dlaczego dopiero na końcu poinformowałeś szanowną publiczność, że się to dzieje na tegorocznym festiwalu piosenki w Opolu?

  209. Jagoda – 7:33

    „Słowo jagodowe, że nie będzie wpisu pt. „Umysł uzależniony (cz. 2)”. Nie ośmieliłabym się Ci tego zrobić ‚

    Ośmiel się. I odwaz sie, zeby mi go zrobić

    Bo ja czytam wszystko. Prawie wszystko. Co z tego zapamietuje? Aaa, to juz inne zapytanie.

  210. kruk
    21 maja o godz. 2:41
    Dlaczego nieścisłe. Zreszta może nieścisłe, ale jakie jest kryterium ścisłości ?
    Na stare lata jakieś chwilowe wrażenia zmysłowę przenoszą mnie w lata szczęśliwości. A wtedy tego nie wiedziałem, że jestem szczęśliwy. Taka to dola człowieka,że jak mu jest za długo dobrze (jak z tą ciepłą wodą w kranie), to przyzwyczaja się do tego i dopiero jak to przeminie, żałuje za poźno. Moje najszczęśliwsze lata , kiedy wychowywaliśmy z żoną dzieci, kiedy kłóciliśmy się,baliśmy się o zdrowie dzieci, kiedy wyjeżdżaliśmy w góry, wdychali zapach łąk górskich albo wnętrz góralskich chałup. Nie chodzi o to, że czas mija, że się starzeję, bo to przyjmuję z pokorą. Ale o to, że dziwię się i żałuję, że wtedy kiedy byłem szczęśliwy, nie miałem świadomości tego, uważałem to za coś normalnego, banalnego.
    Nie znaczy, że teraz jestem nieszczęśliwy. Spotykam się z moją Panią, bywam u córki w Kanadzie, odwiedzam syna w Gdańsku.To wszystko daje mi sporo radości, ale tamto życie wydaje mi się takim raje utraconym , jak u Prousta.
    Niedługo zostanę prawdziwym dziadkiem.Mój 40-letni syn ze wspaniałą synową, po wielu mozolnych trudach, przy pomocy in vitro dopięli swego i będę miał wnuka. Mam nadzieję, że nie będzie miał bruzdy.
    Znowu to wiotkie życie staruszka odzyska dawny smak magdalenki i tym razem postaram się nie przegapiać tego smaku.

  211. @Jagoda, z godz. 8:19
    A wszyscy pochodzimy od małpy. Albo od Adama i Ewy 😉

  212. anumliku,

    Jest temat przerobienia, przez ciebie, internetowej bajki o gitarze Kurskiego na poemat. Nie migaj sie.

  213. @anumlik
    Dwa razy wrzuciłem link, ale pana Jacka nie ma i cenzura nie przepuszcza linków bez zgody pana Jacka, nawet, jak poprzedzilem link przecinkiem. Ale poszukaj w internecie „teledysk zespołu dr misio w reżyserii Wojciecha Smażowskiego”. Smażowski jedzie na całego, obnażając ohydę kleru.
    Jakby Ci się udało wrzucić link, aby inni mogli obejrzeć, bo zdaje się niektórzy z Tobą wlącznie, znają jakiś postęp, by omijać panajackowego cerbera.
    Arkadiusz Jakubik jest znakomity. Ten klip miał został zaproponowany na festiwał w Opolu, ale oczywiście został odrzucony przez Kurskiego jako „nieemisyjny”. Jakubik gra też główną role w filmie Smażowskiego „Ksiądz”. Wkrótce będę w Polsce, to spróbuje obejrzeć.

  214. Lewy – 9:10

    „Ten klip miał został zaproponowany na festiwał w Opolu, ale oczywiście został odrzucony przez Kurskiego jako „nieemisyjny”. ”

    Jakis komentarz moze? W polaczeniu z odrzuceniem kaczej cenzury Opola przez Maryle Rodowicz?

    Ludzie! Czy wy nie widzicie tego co widac golym slepiem?

    Trump w Ameryce nie zdola zaprowadzic tego co Kurski z Kaczynskim zaprowadzaja w Polszy kaszystowsko-faczystowskiej. Wake up, people. I powachajcie czym dzisiaj skansenowe mohery waniajut

  215. Lewy

    Ja w Polsce bede za kilka dni. Masz jakis pomysl na ew. spotkanie? Taka luzna propozycja

  216. @anumlik
    21 maja o godz. 8:57

    I tego się trzymajmy 😉
    Na cholerę zniżać nam się do upierdliwości, meszek, kleszczy czy innych komarów?

  217. @Orteq
    21 maja o godz. 8:56

    Ośmiel się. I odwaz sie, zeby mi go zrobić

    Dzięki Ci Panie, składamy dzięki … 😉

    Aaaa, jeszcze jedno:

    Jagoda poszla w slady anumlika

    Moje teksty były wcześniejsze. Czekały u Gospodarza na bocznicy. Zielone światło dostał pierwszy @anumlik.
    To w ramach uprzedzenia zarzutu o „wtórności” Wysoki Sądzie 😉

  218. @Orteq
    Będę w Gdańsku od 26/o5 przez tydzień. Może wtedy ?

  219. Jaki jest zapach pisuarowej Polski? Szambo na mysl sie wciska. A ten zapach juz czuje w nozdrzach. Na kilka dni przed wjazdem w pisuarowe granice.

    Dolozyc do tego widac i slychac i mamy 4 D!

    Widac, slychac, czuc. A i samemu pier.nac tez mozna. Czyli, cztery D w pelnym wymiarze

    PS. Jagodko! Jam ani wysoki ani sad. Natomiast rozumiem bocznice Gospodarza. Ja tiebia sorry. Oczen sorry. Piszesz jednakze tak, ze ja bym nie potrafil

  220. Lewy,

    Jest slaba mozliwosc na moj wyskok, tym razem, do Trojmiasta. Bo jest wyskok do Pragi, z Sokolki. A we Warszawce to Ty w ogole sie nie pojawisz? Bo ja tam bede 2-3 czerwca. Po powrocie z Krakowa-Pragi czeskiej. Takie niby plany sa.

    Czy inne osoby – np. mag(us) – by nie zaproponowaly czegos rozsadnego na ew. spotkanie? Wjezdzam do Polski 25 maja, wyjezdzam 4 czerwca rano. 27 maja zjazd w Sokolce. Trzezwienie pewnie jeden dzien

  221. @@Jagoda, Orteq
    Zielone światło dostał pierwszy @anumlik.
    I zdziwiony zobaczył swój tekst następnego dnia po przesłaniu go Gospodarzowi. Gdyby mój tekst poszedł po tekstach Jagody, zarzucałbyś mi pewnie, Ortequ wtórność wobec niej. Musi co Gospodarz wiedział co się kryje w drugiej części telenoweli (Jagoda, nie bij, nawet pokrzywą, jak Neferka) Jagody, że tak kolejnością pokierował.

    PS
    Niech żyje kompulsywna erudycja.

  222. anumliku

    „kompulsywna erudycja” przerasta moje mozliwosci

  223. Orteq
    Moje też, ale trudno – muszę to brzemię jakoś nosić, przecież nie mogę zawieść Namargineski 😉

  224. Świetnie, pan Jacek odblokował. Otwórzcie link o 7;12. Smarzowski i Jakubik. Jadą po katabasach jak po burej ….

  225. Neferka

    Ciń dobre, Neferko. Ugotowałęm żonie zupę i za chwilę roweruję do Słupska, nocleg w hotelu. Jutro – po różnych drogach – w tym polnych i leśnych – na wieżę widokową w Objeździe, z widokiem na dalekie wydmy łebskie i bliskie jezioro Gardno. Najważniejsze, że na razie oczy patrzą do przodu, nie do tyłu, więc nie ma siły, że wypatrzą widoki dla Twojego – cud belgijski – malowania. Ceś!

  226. We wczorajszej „Małgosia – story” (… Oczytana, wszystko wiedziała. Połykała książki. W dzikiej panice biegła do biblioteki, żeby zdążyć przed zamknięciem, bo perspektywa pozostania bez książki wywoływała w niej przerażenie…) zainteresowały mnie jej lektury.
    Co właściwie czytała? Z jakiej dziedziny?
    I co to znaczy: Wszystko wiedziała?
    Na jakiś szczególny temat, czy do rozwiązywania krzyżówek i quizów?
    Wczoraj jeden lokalny ogrodnik zapytał mnie o polskie danie narodowe, do krzyżówki. Miał już bi-os Jego żona sugerowała „k”.

  227. A z tej biblioteki dawali tylko po jednej książce na raz?

  228. @anumlik
    21 maja o godz. 10:11

    Jagoda, nie bij, nawet pokrzywą

    Żadne bij, żadną pokrzywą. No way! 😉
    Szkoda, że nie mieszkasz bliżej, bo podarowałabym Ci czarnego tulipana. Ostatnie jeszcze kwitną w ogrodzie 🙂
    Jak mówi stare przysłowie, lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć.
    Lepiej różnić się w poglądach z ciekawym rozmówcą, niż zgadzać z namolnym upierdliwcem.

  229. @Jagoda
    No i jak tu nie kochać czarnych tulipanów? Odwzajemniłbym Ci się bzem, akurat mi kwitnie pod oknem oraz rododendronem z rogu ogrodu. Azalia już, już, zakwitnie 🙂

  230. @anumlik
    21 maja o godz. 13:49

    Jak nie kochać, jak kochać 🙂

    A kalinę, co to „ty pójdziesz górą”, masz? Bo u mnie cała w ciężkich pomponach. Nic tylko usiąść pod nią z godnym trunkiem i na całe gardło: a ja kaaaaliiiinąąąą … 😉

  231. @Jagoda, z godz. 13:55
    Kaliny nie mam, ale do śpiewania nadaje się też rozmaryn, którego mam ze dwie grządki. O mój romarynieee, rozwiiiijaj się!!! – jakoś to tak idzie. A potem jest o pójściu do dziewczyny, jedynej, która odpowie nie kocham cię. Zanim strzelcy, co maszerują i ułani co werbują, wciągną mnie między swych, poczekajmy do wieczora z tym godnym trunkiem. Jak znam życie, Nerferka, z niewinnością w oczętach modrych, zapyta: Może byśmy… ale ja tylko kropelkę. I poleciem w kaliny, czarne tulipany i rozmaryny. Na wszelki wypadek cóś tam chłodzę 😉

  232. Medice cura te ipsum a potem pisz książki, aby wielbiciele psychokiczu mieli po co pędzić do księgarni (biblioteki)

    For years I was so busy building walls I did not see I was imprisoning myself behind them, and did not recognize this pattern as being addiction. My addictive thinking and behavior became the bars of my cell. Denying feeling empty inside, I constantly looked for new things to acquire, people to be around, substances to take, and new goals to achieve in order to feel better about myself. Over the last four decades I have focused on healing my addictive mind and helping others do the same.
    Lee L Jampolsky

    No matter how sick your body is, extending Love will reduce your suffering and aid in healing.
    Lee L Jampolsky

    There is no moment, ever, that does not either hold an opportunity or a lesson that God is offering.
    Lee L Jampolsky

  233. @anumlik
    21 maja o godz. 14:25

    Wieczór to zacna pora, bo to i ułani pod okienko i pora, (również polityczna), na zakwitanie pęków białych róż.
    Wyciągnę godnie omszały antałeczek tarninówki.

    Strasznie się wczoraj wkurzyłam. Zobaczyłam podczas spaceru, że jakieś #$@%^& wycięło wielki krzak tarniny, z którego zrywaliśmy owoce na nalewkę 🙁

  234. @Tobermory 21 maja o godz. 15:03
    Czyli, jak by nie patrzeć, są to po prostu popłuczyny z doktryny kaka – albo kaka powiela Jampolskiego 😉

  235. P.S. „Wierzący ludzie rzadziej popełniają błędy!” (hi hi hi !!!)

    „http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/depresja/art,73,depresja-narcystyczna-i-wewnetrzna-pustka.html

  236. @Lewy

    Jagodowy dziękuje za nową wersję złotej rybki 🙂
    Rozesłałam po znajomych.

  237. Luźne skojarzenie…..

    Freud zrobił karierę w USA być może z jednego powodu.
    Protestanci nie mieli instytucji spowiednika, czy odpowiedniej ilości konfesjonałów…..
    A tak, za ciężkie pieniądze, na kozetce, mieli słuchacza któremu mogli sie wywnętrzyć.
    Cała psychoterapia moim zdaniem, to taki zastepczy równoważnik spowiedzi.

    Być może człowiecza natura potrzebuje takiego „czegoś”….

  238. @Jagoda 21 maja o godz. 15:51

    Czy Ty czasem nie przesadzasz z tym laniem… miodu?
    Bo że Lewy się obliże, to nie wątpię 🙂

  239. @wiesiek59 21 maja o godz. 15:54
    Są też teorie o roli plotek w rozwoju mowy u homo sapiens.

  240. @Na marginesie
    21 maja o godz. 15:54

    Jeżeli jesteś amatorką octu, to nadstaw swoją szklaneczkę w inne miejsce 😉

  241. @Jagoda 21 maja o godz. 15:57
    Widzę, że nadzieja umiera ostatnia- i stąd ten Twój ocet.

  242. @wiesiek59
    21 maja o godz. 15:54

    Freud zrobił karierę w USA być może z jednego powodu.
    Protestanci nie mieli instytucji spowiednika, czy odpowiedniej ilości konfesjonałów…..

    To również miało znaczenie. Bycie wysłuchanym, akceptowanym, nieocenianym i niepotępianym. Nawet trudno nam sobie wyobrazić, jakie to miało znaczenie dla ludzi ukształtowanych przez surowy, oceniający, potępiający kościół oparty na doktrynie predystynacji.

    Cała psychoterapia moim zdaniem, to taki zastepczy równoważnik spowiedzi.

    Tylko w przypadku tak zwanego kontraktu podtrzymującego. Czyli terapii mającej na celu „podniesienie na duchu” i niedopuszczanie do pogorszenia kondycji pacjenta. Po to panowie idą na wódkę a panie plotkują u fryzjera. Kiedyś służyły też temu rozmowy w przedziałach pociągów dalekobieżnych. Kiedy jeszcze nie słuchało się muzyki ze słuchawek i nie było mobilnej telefonii.
    Generalnie szkoda na to pieniędzy. Ale jak ktoś nie ma żadnej naturalnej grupy wsparcia, to dobre i to.

  243. @Na marginesie
    21 maja o godz. 16:07

    Nie rozumiem.

  244. @Jagoda 21 maja o godz. 16:09

    Ten „surowy, oceniający, potępiający kościół oparty na doktrynie predystynacji” – to według Ciebie coś innego niż słodki kaka?

  245. anumliku

    Po pierwsze primo jaką pokrzywą. Pa-ra-sol-ką. Po drugie primo ja za Puchalskiego prawie robię a tu jakieś kropelki. W niedzielę wieczorem żadna frajda i skąd wiesz że modre.

    W każdym razie zapraszam na spacerek, z pombockiem w pierwszą parę

    ‚https://goo.gl/photos/aGd4Fq7kc421QsGQ9

  246. @Jagoda 21 maja o godz. 16:10

    Bo lejesz ocet mając nadzieję na szklaneczkę.

  247. @Na marginesie, z godz. 15:56
    Mowa u sapiensoidalnych rozwijała się szczególnie szybko w okolicach kamiennych maglownic. Ciekawostka archeologiczna: maglownice stanowiły uboczny produkt ciosania kolumn podtrzymujących menhiry i kromlechy.

  248. @Na marginesie
    21 maja o godz. 16:12

    A na czym, Twoim zdaniem, polega „słodycz” krk?
    Jeżeli pytasz o różnice dotyczące stosunku do predystynacji, to miała zasadniczy wpływ na psychikę.
    Mniej więcej taki, jak zasądzenie bezwarunkowej odsiadki do możliwości wyjścia za kaucją czy poręczeniem kogoś znaczącego.

  249. Jagoda
    21 maja o godz. 16:09

    Odpowiedziałaś za mnie- Na marginesce…..

    Potrzeba ekspiacji to żyła złota, eksploatowana na różne sposoby przez cwaniaków.
    Miliardy można na tym zarobić, wpadłszy na nowy pomysł.
    Ostatnia moda- facebook, dołączył do tego sprytnie potrzebę uznania.
    Te lajki…..

    Tyle że zamiast rozmów twarzą w twarz, odczytywania emocji, mowy ciała, mamy przed sobą ekranik…..

  250. @Na marginesie
    21 maja o godz. 16:13

    Skoro w to wierzysz … Twoja broszka.

  251. @anumlik 21 maja o godz. 16:14

    Bo bez maglownic ani rusz! A poważniej: w społeczeństwach tzw. prymitywnych (istnieją takie np. w Nowej Gwinei) wszyscy bez przerwy wszystko komentują. Chodzi o zachowania innych (X. przyszedł, wyszedł, podrapał się za uchem) i zmiany w otoczeniu (ten kamień przedtem tam nie leżał). Inaczej mówiąc, w grupie zbieraczy nie tylko nic się nie ukryje, ale najdrobniejsza czynność zostanie natychmiast głośno skomentowana przez współplemieńców. Prywatność to taka nowoczesna fanaberia 😉

  252. PS
    Do Namargineski i Jgody:
    Obecne maglownice, po zastąpieniu ich przez samoczynny magiel prasujący służą do ciosania kołków na głowach sapiensoidalnych. Przez Damy oraz inne Ladies. Sobie nawzajem też 😉

  253. @Jagoda 21 maja o godz. 16:22
    Nie wierzę. Czytam. I wyciągam wnioski.

  254. @wiesiek59
    21 maja o godz. 16:21

    niebezpieczne szczególnie dla dzieciaków, które wierzą, że mają ponad tysiąc przyjaciół, podczas gdy nie ma im kto pomóc w naprawieniu roweru 🙁

  255. @anumlik 21 maja o godz. 16:22
    Bo od syropku to niektórych może zemdlić.

  256. @anumlik
    21 maja o godz. 16:22

    Faceci wolą bejsbole, logiczne 😉
    Podczas gdy panie „chodziły koło gospodarstwa”, panowie naparzali się szablami czy kłonicami. Co tam kto miał. I tak już pozostało. Przywiązanie do najczęściej używanego narzędzia.
    Tradycja, panie, tradycja 😉

  257. @Jagoda 21 maja o godz. 16:19

    „A na czym, Twoim zdaniem, polega „słodycz” krk?”
    To nie ja twierdzę, że kaka jest słodki. To Ty stwierdziłaś, że protestantyzm „słodki” nie jest.

    „Mniej więcej taki, jak zasądzenie bezwarunkowej odsiadki do możliwości wyjścia za kaucją czy poręczeniem kogoś znaczącego.”

    A kto, według Ciebie, miałby być owym „kimś znaczącym”?

  258. Jagoda
    21 maja o godz. 16:25

    Nikt nie jest w stanie oszacować, jak ten nowy model interakcji międzyludzkich wpłynie na społeczeństwo jako całość.
    To moim zdaniem, wręcz uniemożliwia współpracę dużych grup ludzkich, wspólne realizowanie zadań.

    Wirtualni partnerzy?
    Z tego dzieci nie będzie, bo mieszkanie pod wspólnym dachem będzie trwało dość krótko.
    To jedna z implikacji jakie sie mi nasuwają.
    I co ma potwierdzenie w przypadku najbardziej uzależnionych od tego typu gadżetów krajów świata- Japonia, Korea.
    Prokreacja w ilościach śladowych…..

  259. @Na marginesie
    21 maja o godz. 16:31

    To Ty stwierdziłaś, że protestantyzm „słodki” nie jest.

    W którym miejscu napisałam cokolwiek o „słodyczy” krk. I w którym miejscu napisałam, że protestantyzm nie jest „słodki”?

    A kto, według Ciebie, miałby być owym „kimś znaczącym”?

    Ustalenie tego należy do kompetencji Sądu.

  260. @wiesiek59
    21 maja o godz. 16:32

    Sądzę, że tak duża popularność konserwatyzmu wśród młodych ludzi jest ważnym sygnałem tego, że nie odnajdują się w „nowym modelu interakcji międzyludzkich”.

  261. @Jagoda 21 maja o godz. 16:37

    Udajesz tylko, ze nie rozumiesz, ale powtarzam:
    chodzi o Twoj „surowy, oceniający, potępiający kościół oparty na doktrynie predystynacji.”

    A kto, według Ciebie, miałby być owym „kimś znaczącym”?
    Na to pytanie mi nie odpowiedzialas, Nagla aluzja do „sądu” to raczej standardowy unik.

  262. @Jagoda 21 maja o godz. 16:41
    A gdzie dostrzegasz konserwatyzm wśród młodych ludzi? W Japonii?

  263. Xiuncowa ma kolejny rzut wścieklicy?

  264. @NeferNefer, z godz. 16:12
    Wygnałaś biednego acta w pokrzywy, przedwczoraj, o godz. 10:01. Cytuję:
    Hej, no. Oddaj moją czapkę z dzwoneczkami bo cię przegonię dookoła stodoły a tam pokrzywy.

    A parasolką walisz, swoją drogą. Ale niedzielno-wieczorne seczego nikomu nie zaszkodzi. To co: koreczki, fistaszki, czy słone migdały?

  265. A tu mandragora Jagodowej na odsiecz…
    Coraz ciekawiej. Kukułeczka też się czai?

  266. @Namargineska
    Zjedz snikersa, zrobi Ci się lepiej. Albo stakańczyk tarninówki. Nalać?

  267. @anumlik 21 maja o godz. 16:55

    Na tarninówkę chyba trochę za wcześnie.
    Na razie intryguje mnie insza inszość
    Ten zgodny front bogobojnych panienek, który właśnie się objawił naszym oczom.

  268. @wiesiek59
    21 maja o godz. 16:32

    Mnie specjalnie problemy demograficzne nie martwią. Świat i tak jest przeludniony. Niech dzieci mają ci, którzy rzeczywiście chcą je mieć.
    Natomiast jakość życia, to już zupełnie inna kwestia.

  269. anumlik
    21 maja o godz. 16:47

    Co Ty mi tu inseminujesz :/ nic nie wygnałam

    Nie, dzisiaj nie, niedziela jakoś mi nie podchodzi, w ogóle nie lubię niedzieli.

  270. @Jagoda 21 maja o godz. 17:00

    A co sądzisz na temat aborcji?

  271. @Jagoda 21 maja o godz. 17:00

    „Niech dzieci mają ci, którzy rzeczywiście chcą je mieć.”

    Czy jak geje chcą mieć dzieci, to też im wolno?

  272. Mam wrażenie, że Jagoda z mandragorą nie pragną kochać Namargineski.
    A miało być tak pięknie (hi hi hi !!!)

  273. Ha ha ha 🙂
    The core of who you are, your true nature, is Love.
    Lee L Jampolsky

  274. Namargineska jest trudniejsza do kochania, niż jej się wydaje. Ale i tak Cię kocham(y), hi, hi;)

  275. – Nigdy nie mów do mnie who you krzyczał jeden mój kolega do swojego amerykańskiego sąsiada, nawet po latach mieszkania w San Diego.

  276. @Tobermory, z godz. 17:17
    Jakbym gdzieś tam w okolicach Woodstocku przebywał w sierpniu 1969 roku. Make love, not war!

    A tu adekwatny cytacik z „Pani Jeziora” Sapkowskiego:
    Na ścianie widocznego w wylocie uliczki spichlerza widniał koślawy, wymalowany wapnem napis głoszący: RÓB MIŁOŚĆ NIE WOJNĘ. Tuż pod spodem ktoś – znacznie mniejszymi literami – nabazgrał: RÓB KUPĘ CO RANO.

    Czego, jako ważnego porannego wydarzenia w życiu każdego człowieka, obu Jampolskim życzę.

    @Jagoda, czy chroniczne zatwardzenie może prowadzić do uzależnienia?

  277. Bo można głosić „universal love” i takie tam,
    ale dla kaka to jednak diabeł tkwi w szczegółach 😀

  278. Nie lękajcie się!
    All you need is love, pam parararam…

  279. Szanowni!
    W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego niż dać drugą część tryptyku @Jagody.
    Zapraszam
    JK

  280. Po przetlumaczeniu na polski archaiczny haslo brzmi: kochajmy sie i dlatego mam odwage opisac moja wczorajsza przygode z amerykanska pierwsza komunia.
    Czy w Polsce na ta okolicznosc ksiadz dalej grzmi na temat alkoholu? Tu poproszono wczesniej jedynie o niefotografowanie, czy nagrywanie z wyjatkiem pojedynczego zdjecia dziecka przystepujacego do komunii. No i tak bylo. Potem przy stole pomyslalam sobie, ze wspominanie o alkoholu byloby jakims nieporozumieniem. Na jakies 25-30 doroslych osob zamowiono dokladnie 4 lampki wina i 9 malych butelek piwa. Tak wykazal rachunek. Dzieci z calej uliczki i z rodziny siedzialy osobno i bardzo im sie podobalo, ze przyszla 3-osobowa ekipa rozrywkowa. Jak juz sobie poszla, to dziecka omal co do jednego poszly biegac po uliczce, swoich ogrodkach… ( o czym pisze z duma, ze jeszcze sa takie miejsca, nawet w Ameryce, gdzie dzieci hasaja same). Prezenty chyba zwyczajne, Amerykanie na pewno nie przesadzaja, zreszta w wiekszosci nie zostaly rozpakowane do konca mojego pobytu i karnie w staly na stole w kuchni, bo potem przenieslismy sie do domu. Sama dalam pieniadze i prawie ostatnia z zapasu srebrna monete z Polski.
    Mialam dylamet co napisac na karteczce, ktora dosyc neutralna znalazlam. Napisalam wiec duzo radosci w tak uroczystym dla Ciebie dniu i potem chcialam dodac na taka okazje pierwiastek transcedentalny w postaci slowa Opatrzosc, ktore mozna rozumiec jako opieke boska, ale takze los, ale przeciez nawet w Polsce 7-latek nie rozumie tego slowa a co dopiero tutaj. Wiec duzo nakombinowalam, zeby nie bylo ostentacyjnie non- religion. Naogol nikt takich kawalkow nie czyta, jak w tym dowcipie o karteczece z wczasow do Iksinskich, albo telegramie Zyda do wspolnika, ale tu akurat matka jest dokladna i na pewno przeczyta.
    Wprawdzie to nie ja bylam pytana, ale informuje, ze jestem za prawem do aborcji na zyczenie kobiety i prawem do adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Moze inni tez przedstawia swoje zapatrywania w tych fundamentalnych w dzisiejszych czasach kwestiach.

  281. w Niemczech od ub. roku, a moze juz dwuch w mieszkaniach i domach nakazuja montowac czujniki dymu….W kazdym pokoju, kuchni, wiekszej lazience.
    Dymka juz we wlasnym domu nie puscisz, taki kraj…

  282. *dwoch lat *oczywiscie przez o kreskowane