Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

8.05.2017
poniedziałek

Muzealne wyzwolenie z czegoś

8 maja 2017, poniedziałek,

Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku to wielkie przedsięwzięcie kulturalne oraz wielka ilość betonu. Tego drugiego więcej niż pierwszego – i to się we wnętrzu czuje. PiS pracuje usilnie, w podziemiu – taka patriotyczna tradycja – żeby muzeum w obecnym kształcie programowym utrupić, ponieważ jest on niesłuszny oraz dlatego, że muzeum powstało pod patronatem Tuska, a ten drań – jak wie każdy wyznawca PiS – zamordował, ręka w rękę z Putinem, Kaczyńskiego Lecha.

Na razie udało się skutecznie zmienić nazwę adresu internetowego. Muzeum II Wojny Światowej ma adres http://www.muzeum1939.pl. Tak jak chce PiS: muzeum września 1939 i polskiej wojny obronnej, z obroną Westerplatte jako motywem wprowadzającym.

Ponieważ mamy czas majowy, a maj 1945 roku to miesiąc wielkiego zwycięstwa nad największym koszmarem świata w XX wieku – nazistowską III Rzeszą oraz źródłem najkrwawszej i najbardziej globalnej z wojen, to nie od rzeczy będzie zwrócić uwagę na to, jak autorzy koncepcji wystawy widzą to największe zwycięstwo w dziejach ludzkiej cywilizacji, tak wielkim kosztem osiągnięte, z polskiej perspektywy.

Stosowna inskrypcja w muzeum brzmi:

„Terror nowej władzy. Mimo pokonania III Rzeszy żołnierze Armii Krajowej nie czuli się zwycięzcami. Od 1944 roku Sowieci i polscy komuniści brutalnie ich zwalczali widząc w nich zagrożenie dla nowej władzy. Wielu żołnierzy polskiego podziemia aresztowano i wywieziono w głąb Związku Radzieckiego. Ci, którzy tego uniknęli i usiłowali kontynuować walkę, trafiali do więzień. Czekały ich tortury, sfingowane procesy i śmierć”.

Tekst jest owocem nowej, słusznej narracji historycznej, jaką uprawia PO. PO nie różni się tu niemal w niczym w stosunku do PiS, który konstruuje nową, słuszną (słusznych polityk historycznych są w Polsce kopy i każda się kłóci ze wszystkimi pozostałymi), po raz kolejny Jedynie Prawdziwą i Słuszną politykę historyczną, tworząc z niej zarówno filar nowomowy i pisoformizacji Polaków (wedle wzoru chrystoformizacji katolickiej), jak i taran do rozwalania wszelkiej myśli niepowolnej pisowskiemu łgarstwu. Bardzo świeżo oświadczenie co do konieczności dokonania nad Polską detonacji wielkiej mocy bomby słusznej polityki historycznej, wygłosił niemający nic innego do roboty pierwszy mieszkaniec Pałacu Prezydenckiego.

Inskrypcja muzealna będąca wyrazem nowej i słusznej narracji historycznej daje obraz techniki produkcji fantazmatu na temat przeszłości rzutowanego w przyszłość: pomieszać rzeczy trafnie i zgodnie z faktycznymi wydarzeniami nazwane, z rzeczami nieistniejącymi, z rzeczami wykonanymi przez kogoś innego lub z daleko idącymi nadinterpretacjami, pozwalającymi grzać się w cieple cudzych zasług.

To się zgadza: wielu żołnierzy dawnej Armii Krajowej (rozwiązanej 19 stycznia 1945 roku) w Polsce pod zarządem Manifestu PKWN trafiało do więzień, było prześladowanych i także bezprawnie zabijanych. Było to winą nowych stosunków politycznych, władzy i konkretnych ludzi, niedbających o sprawiedliwe odniesienie się do żołnierzy byłej AK i zgodnie z humanitarnymi zasadami prawa, czy też szukających osobistej zemsty.

Jednak autorzy inskrypcji łączą w jeden ciąg logiczny i faktyczny: walkę czasu wojny z walką powojenną. Jest to grube nadużycie, oszustwo właściwie. Realia wojny z Hitlerem i jego III Rzeszą były zupełnie innej jakości realiami niż realia konfliktu powojennego. Naziści mieli cel – unicestwić Polskę i Polaków, w sposób totalny. W ciągu 5 lat wojny zabili ponad 6 milionów polskich mieszkańców. W ciągu kilku następnych, zgodnie z doktryną nazistowską i jej bardziej szczegółowym planem – „Generalplan Ost”, mieli zamiar unicestwić 80–85 proc. Polaków, resztę pozostawiając – chwilowo – po to, by przygotowała infrastrukturę do przyjęcia na terenie Polski rasy panów. Po wykonaniu zadania, te nędzne 15–20 proc. Polaków miało wyginąć. Wykonaliby to skrupulatnie, gdyby nie to, że zostali zatrzymani w Stalingradzie przez Armię Czerwoną, naród radziecki i – tak jest – samego Stalina. Tego, co po wojnie narzucił swoją dominację Polsce i pod patronatem którego prześladowano byłych żołnierzy AK oraz innych nieprawomyślnych, w tym i socjalistów, i polskich komunistów. Tyle że na krótko, parę lat, i w niczym nieporównywalnym wobec stosunków wojennych z Hitlerem.

Jednak pierwsze nadużycie, manipulacja wkraczająca śmiało w strefę oszustwa, znajduje się w pierwszym zdaniu: „Mimo pokonania III Rzeszy żołnierze Armii Krajowej nie czuli się zwycięzcami”.

Owszem, kto chciał, mógł nie czuć się zwycięzcą. Tyle że Armia Krajowa nie pokonała III Rzeszy. Nie wyzwoliła ani Polski, ani jej części. Ma swoje niewątpliwe zasługi w utrudnianiu hitlerowcom dzieła wyniszczania Polaków. Równocześnie jednak urządziła szokujące, krwawe, szaleńczo nieodpowiedzialne i niekompetentnie zorganizowane, skrajnie krótkowzroczne Powstanie Warszawskie, zresztą wbrew planom działań w kraju. W skutkach potwornie dewastacyjne, dla miasta, dla jego mieszkańców i dla Polski jako całości. Polskę wyzwoliła – i nie była to zamiana jednej okupacji na drugą, jak głosi obecnie słuszna polityka historyczna oszustów, ale właśnie realne wyzwolenie – Armia Czerwona i działająca z nią razem polska Armia Ludowa, obecnie całkiem niesłuszna i uważana za bandę zdrajców i – jak się wyraził pewien polityczny nienawistnik, swego czasu prominentny w Polsce – „polskojęzyczne oddziały zbrojne”.

Obecna, słuszna Polska strasznie cierpi, że nie ona wyzwoliła, tylko „polskojęzyczni bandyci”. Musi więc zakłamywać historię, by siebie stawiać na pomnikach i burzyć pomniki wyzwolicieli. Stawianie pomników słabowitemu prezydentowi, wyznawcy polityki historycznej „poległemu pod Smoleńskiem” w 2010 roku, jest tego koniecznym i komicznym skutkiem. „Zna(j) proporcją, mocium panie” – należałoby powiedzieć za Fredrą. Ale cóż to znaczy w słusznych łbach – znać proporcję rzeczy? I w ogóle – mieć o rzeczy pojęcie? Nie po to jest słuszność, żeby się na czymś znać.

III Rzesza, ze swoim ładnie uczesanym wodzem, rozwaliła ponad 40 proc. z całkowitej polskiej gospodarki i substancji materialnej. Zabiła ponad 6 milionów mieszkańców, z czego połowę stanowili polscy Żydzi, kolejne miliony pozostawiła w niezaleczalnych ranach fizycznych, a jeszcze więcej – w koszmarach traum psychicznych. I niemal wszystkich – ze śladowo małymi lub żadnymi środkami do życia. Ci zniewoleni przez Stalina, ci „polskojęzyczni bandyci z karabinami”, i ci byli żołnierze Armii Krajowej, co to się nie czuli zwycięzcami, Polskę odbudowali. I zapewnili Polakom to, czego nigdy w „tysiącpięćdziesięcioletniej historii” nie mieli. W Muzeum jest na to stosowna tablica. Podaje, ile tysięcy gospodarstw rolnych zostało zniszczonych, ile set tysięcy budynków mieszkalnych. Mówi o „zapoczątkowaniu procesu odbudowy” unikając nazwania tych, co odbudowywali. Taka, podręczna, manipulacja. Może to Armia Krajowa odbudowała Polskę?

Jest też kolejna tablica. Mówiąca o porażce aliantów i prawa, bo nie rozliczyli tych, co ponosili odpowiedzialność za wyrządzone zło. To prawda. Przywódcy Polski podziemnej nie ponieśli żadnej – ani prawnej, ani moralnej, ani historycznej odpowiedzialności – ani za powstanie i jego koszmarną klęskę, znaczoną dwustu tysiącami trupów w samej Warszawie i jej totalnym zniszczeniem, ani za nic innego. Stoją za to obecnie na pomnikach i stanowią oficjalny i uświęcony wzór do naśladowania. Nie ma się co dziwić – w Polsce nikt za nic nie ponosi odpowiedzialności. Chyba że ktoś słaby i złapany przypadkiem; w dodatku nie ten, co szkodę zrobił. Trybunał Stanu jest ciągle bezrobotny. PO zrobiła wszystko, by żaden pisoid przed Trybunałem nie stanął. Może – w ramach dobrych usług – PiS postawi przed Trybunałem Tuska. Za mord w Smoleńsku, za Unię Europejską i w ogóle – za wszystko. Wreszcie będzie Prawda i Sprawiedliwość. Czyli trzecia wersja prawdy, zgodnie z nomenklaturą ks. Tischnera. Otake Polske walczyłem – jak mówił aktualny agent bezpieki Bolek, wskutek zdrady i spisku wiadomych sił – niesłuszny były i słusznie zdezaktualizowany prezydent RP. Zaiste, w Muzeum II Wojny Światowej najwięcej jest betonu.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 432

Dodaj komentarz »
  1. Na marginesie

    Przepraszam, Tanako, muszę się odnieść do ogólników Namargineski rąbiącej w ROWERZYSTÓW, którzy jako ogólnik nie istnieją.

    Namarginesko, zerknij z łaski swojej na poprzedni wpis. Mówię do Ciebie z obrazkami.

  2. Hmmm… „kto chciał, mógł nie czuć się zwycięzcą”. Kto chce, może Armię Czerwoną nie uważać za wyzwolicieli. Tak się jakoś składa, że wojnę zakończyli ci, którzy ją razem z Hitlerem wywołali. W tym kontekście zestawianie błędów AK z zaletami Armii Czerwonej mocno mi zgrzyta. Nie było by powstania warszawskiego, gdyby nie stosowny pakt z sierpnia 1939 i wynikające z niego konsekwencje dla Polski. Poza tym, o jakim my „wyzwoleniu” mówimy? Stalin do Berlina miał najkrócej akurat przez Polskę. Wie o tym każdy, kto nie przespał choćby połowy lekcji historii. No, spadam do domu, pora kończyć pracę. Pozwolę na koniec wyrazić sobie zaskoczenie, że to pierwszy mi znany felieton/wpis Sz. Autora, w którym to nie kościół katolicki jest winien wszystkiego, co złe.

  3. Tanaka, nie zgadzam z Tobą w kwestii interpretacji kilku zdań wywieszonych w Muzeum II WW jako generalnej wytycznej dla prowadzenia polityki historycznej, zakłamywania dziejów, fałszowania zwycięstwa, przedstawiania go nieobiektywnie jako interesownego dla ZSRR i niesymetrycznego dla Polski.
    Pzdr, TJ

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @wbocek 8 maja o godz. 16:53

    Odpisałam tam 🙂

    Na Tanakę ostrzę sobie zęby, ale na razie sytuacja mi nie pozwala.

  6. Dzięki Ci panie boże Tanaka że raz nie o religii i kościele.

  7. @Tanaka
    Dzięki za, inny niż w oficjalnych przekazach, opis muzeum. Nie widziałem i chyba nie chcę widzieć. Pomagałem kiedyś znajomym, którzy podstępem zaciągnęli mnie do Muzeum Powstania Warszawskiego imienia najlepszego z prezydentów. Oni byli obcojęzyczni i musiałem im tłumaczyć, dlaczego przekaz tego muzeum mija się nierzadko z historią. Nie było to miłe.
    Upieram się przy twierdzeniu, że za obecną politykę nienawiści do Rosji odpowiada kk. Jest to zemsta za niewpuszczenie świętego świętego tamże. A że nadarzyła się okazja, nienawiść tę zbudowano na komunistach i „okupacji” powojennej. Nie jest to miłe.
    Prawica i kk mają wiele wspólnego. To typowi biorcy. Bo żeby dać, trzeba by pomyśleć.

  8. @Tanako

    Bylem…

    Dokladnie, bardzo dokladnie sie zapoznalem z ekspozycja Muzeum WW2.

    Przedwczoraj bylem, wiec mam swoje, pewnie wciaz nie do konca pewne skojarzenia i wnioski wyciagane.

    I powiem tak:

    Agent „Bolek” sie mi ani razu, nawet na skraju wizji, nie pojawil, nawet wtedy, gdy wszelcy inni agenci obu stron z czasow WW2, sie licznie na ekspozycji pojawiali. Nawet na zasadzie, ze jak o agentach sie mowi, to i „Bolek” tez „agent” … i sie powinien byl pojawic. Mi sie nie pojawil…, moze imaginacja za slaba, czy co?

    Gdyby problem Muzeum WW2 mial polegac na ilosci wylanego betonu, to obecna wladza nie mialaby z tym Muzeum najmniejszego problemu. Ta akurat, obecna waaaadza tak uwielbia beton, ze wrecz powinna je kochac i byc moze kocha, skoro z taka determinacja zdazala do jego zdobycia, znaczy sie przejecia i przejela obiekt swojej milosci.

    Ale problem nie lezy w ilosci betonu wylanego, tylko w tym co sie znajduje we wnetrzu wylanej z betonu skorupy tego muzeum.

    A problem jest niezwykle powazny, choc oczywiscie i sama skorupa robi wrazenie.

    Mysle, ze na dzis, czyli dwa dni po wizycie osobistej, rozgryzlem do konca „orzech” tej betonowej skorupy Muzeum WW2 i „orzech” PiSowskiej pasji, z jaka dazyl do przejecia tego Muzeum.

    Problem lezy w idei !

    Po wizycie w Muzeum dlugo rozmawialem z jednym znajomym i w jej trakcie sformulowalem poglad, ze najwieksza wada wychwalanej przez wszystkich ekspozycji jest jej niespojnosc. A dokladniej to niespojnosc przekazu. Ze to co sie oglada, to nie jest jedna jednolita ekspozycja, tylko szereg odrebnych drobnych wystaw, ktore laczy tylko to, ze sie znajduja pod jednym dachem. Niby sa zwiazane mniej czy bardziej dokladnie z WW2 i z cala pewnoscia sa, ale chcoc sie wszytkie wiaza i sa skladnikami Drugiej Wojny Swiatowej, to choc sa na wystawie, to jakos nikomu nie przyszlo na mysl, zeby je ze soba powiazac i polaczyc w jedna calosc.

    Kilkanascie osobnych malych ekspozycji, roznych zagadnien zwiazanych i skladajacych sie na WW2, ale bez jakiejkolwiek nici przewodniej je laczacej w jedna spojna calosc.

    W sobote, po zwiedzaniu dalem wyraz temu co wyzej opisalem. Pozniej, gdy wracalem do Warszawy z Gdanska, uswiadomilem sobie, ze ta zachwalana wystawa konczy sie nieslychanym wrecz dysonansem !

    Tym dysonansem jest koncowy fragment ekspozycji. Dla tych co nie ogladali jeszcze powiem, ze tym co konczy ekspozycje jest „Mur Berlinski” !!!

    Mur Berlinski????

    Czy ja, czy ktos inny, jesli nie oszalal, to co najmniej zglupial?

    A gdzie, sie pytam, Proces Norymberski?
    A gdzie, sie pytam, pierwsze w dziejach ludzkosci osadzenie zbrodni wojennych?
    A gdzie, sie pytam, pierwsze w dziejach ludzkosci wyroki za zbrodnie przeciwko ludzkosci?

    Mur Berlinski ????

    A gdzie, do jasnej cholery Plan Marshalla, dzieki ktoremu Europa zostala odbudowana, co zapobieglo w skuteczny sposob odtworzeniu sie warunkow ekonomicznego upadku i w konsekwencji odrodzeniu sie narodowych nacjonalizmow i w efekcie ich konkurencji kolejnej wojny?

    Nie powiem, robi wrazenie i samo Muzeum i ekspozycja, ktora nosi wszelkie wady pospiechu i wynikajacych z pospiechu zaniedban i niespojnosci. Ale nie dajaca sie ukryc przed wnikliwym obserwatorem, najwieksza wada jest brak wspomnianej „nici laczacej”, ktora by laczyla ekonomiczne skutki WW1, poprzez upadek gospodarczy i powstale na nim ruchy faszystowsko/komunistyczno nacjonalistyczne, z wybuchem samej wojny jako jedynym ratunkiem dla wyczeranych faszystowskich gospodarek. Rabunek na nieslychana skale ujawnia ta ekonomiczna prawde. Prawde zaciemniana ideologiczna sciema o wyzszosci, o lebensraumie i podobnym belkotem, za ktorym ukrywal sie zwyczajny bandycki napad rabunkowy bankrytujacych pod rzadami faszystow, panstw Osi.

    Inne jeszcze okrutniejsze skladniki prawdy o WW2 pomine, ale wspomne o kolejnym wielkim braku, a mianowicie o tym, ze dopiero wspolny wysilek, podkresle wspolny wysilek zdolal polozych kres temu nieszczesciu.

    Na koniec jeszcze raz, bo nigdy nie dosc powtarzania, politycznym bledem, ktory odcisnal sie przeogromnym dysonansem na calosci jest przeskoczenie od zakonczenia WW2, do podzialu Europy symbilozowanym „Murem Berlinskim”, z przemilczeniem Procesu Norymberskiego…

    To wlasnie jest w/g mnie najwieksza wada obecnej ekspozycji. Wyzej wymienilem kilka ze skladnikow tego procesu. O skutkach nie bede pisal, bo pisze o gdanskim Muzeum WW2, a nie o samej wojnie.

    Choc widze i wskazuje wady, to sadze, ze po pewnym przemysleniu, z wielka latwoscia wskazane wady, bez szkody dla obecnej ekspozycji mozna czy to uzupelnic, czy naprawic. Bo choc oceniam wspomniane braki i wady za wielkie, to z uwagi na wciaz wielka ilosc miejsca dostepnego, bez wiekszego wysilku i kosztow ogromnych, mozna je bedzie naprawic.

    I wolalbym, zeby „stara” ekipa naprawiala i uzupelniania, a nie „nowa” jaka najwyrazniej ma zamiar obecna wladza wprowadzic.

    (Moze ten tekst, po koniecznych korektach i poprawkach, moglby sie znalezc jako drugi glos, uzupelniajacy wstepniak @Tanaki, z innych pozycji i z innego punktu widzenia ?)

  9. @lonefather 8 maja o godz. 18:32

    Masz wiele racji, ale ja tylko zwrócę uwagę, że ten „beton” u Tanaki to również beton metaforyczny. Inaczej mówiąc, beton między uszami. U co poniektórych.

  10. Na marginesie
    8 maja o godz. 18:48

    Nie zauwazylas, ze ja to zauwazylem? W dodatku zauwazylem calkowicie niemetaforycznie.

  11. @lonefather 8 maja o godz. 18:52

    No jak zauważyłeś to wszystko gra 🙂

  12. Na marginesie
    8 maja o godz. 18:48

    Obejzalas ta wystawe w Muzeum WW2?

    Jesli tak, to jakie sa Twoje spostrzezenia?

    Jesli nie, to skad wiesz, ze mam „wiele racji”?

  13. Na marginesie
    8 maja o godz. 18:56

    A nie napisalem o „betonie” i „betonu umilowaniu” przez PiS i jego aparatczykow?

  14. No to ja powiem za Tanakę o religii, żeby ktoś nie zapomniał,że to blog chrześcijańskich ateistów.

    Pochodzę z tak głupiej rodziny, że nie rozumiem dziejów. Ojciec tuż po spłodzeniu mnie trafił do radzieckiego łagru na 4,5 roku – chyba za mnie, bo innych przyczyn nie było. Ale nigdy nie miał takiej nienawiści do Ruskich jak dziś – siedemnastoletnie smarki, czasem tylko przy flaszce z sentymentu się popłakał. Brat mój – taka sama polityczna niemota jak ja – przeszedł po aresztowaniu w czasie demonstracji w 1982. przez ścieżkę zdrowia, a po roku stał się legalnym schizofrenikiem. Nie kultywowaliśmy w rodzinie nienawiści, myśli o zemście, o odnowieniu oblicza tej ziemi sposobem wybicia nam podobnych małp. Dlatego mściwa, wiecznie łypiąca nienawistnym okiem, szukająca drugiego dna, dumna ze swego nieudacznictwa Polska nie jest moją ojczyzną. Dwa przykłady jej kurduplowatości.

    Byłem na kursie językowym w Moskwie. Nawiasem mówiąc, sądzę, że to mnie kwalifikuje do odebrania całej emerytury, choć trudno, bym jako rusycysta, jechał na kursy językowe do Paryża. Nikt mi nie kazał zachwycać się Lermontowem, mogłem wybrać inny kierunek. Mój kolega ze szkoły, były pezetpeerowiec i obecny pisowiak, powiedział, że nie wiadomo, jak tam z nami, czyli z nauczycielką rosyjskiego i drugim kolegą ze szkoły, moim rówieśnikiem – też rusycystą, który się dorobił profesury z filologii macedońskiej – rusycystami było. Pewnie, ze nie wiadomo – nie miałem z tym pezetpeerpisowcem kontaktów przez 45 lat. No więc na tym kursie doszło do wpólnej pożegnalnej uroczystości, w kórej brali udział kursanci rusycyści ze wszystkich krajów tzw. ludowej demokracji. Zabierali głos delegaci narodowych grup. Mówili krótko o swoich krajach. Nasi chcieli wypchnąć w tym celu mnie, ale powiedziałem szczerze, że nie mam nic do powiedzenia. Wypchnęli innego. Ten inny mówił o Polsce tak, jak się wtedy mówiło: sam miód. Ale zahaczył o drugą wojnę. Mówił z dumą o martyrologii Polaków na tle innych krajów i przedstawiał buchalterię strat w ludziach. Odważnie przysrał Związkowi Radzieckiemu, że wprawdzie jego obywateli zginęło więcej niż Polaków, ale jeśli porównać do liczby mieszkańców kraju,to Polaków zginęło o wiele więcej, najwięcej ze wszystkich. Nie powiem, byśmy, jako dość alkoholowa grupa, byli z tego dumni – kak raz naabarot. Koleżanka Aniko i kolega Michaj z Węgier bardzo nam przy szklanym pożegnaniu zazdrościli tak precyzyjnego rachmistrza.

    Drugi przykład polakowatości dał pod tym wpisem Tanaki niejaki lukasso, wyjaśniając bezogoniastym, że Stalin, chciał nie chciał, musiał do Berlina iść przez Polskę, więc cóż to za łaska – wyzwolenie. Wstyd się przyznać, sam tak mówiłem. Ale miałem wtedy dwadzieścia lat.

    Pretensja rodzi pretensję, gniew rodzi gniew, agresja – agresję. Jest okropnie chrześcijański naród, który inaczej niż z pretensją, gniewem, agresją i odwetem nie potrafi. I ślepy jest na to, co w ten sposób osiąga.

  15. @lonefather 8 maja o godz. 18:58

    Bo ja na razie z konieczności czytam po łebkach.
    Izwiniajus’, skusami, perdoname, o sole miiiio!

  16. @lonefather 8 maja o godz. 18:58
    Poprawka: scusami.

  17. @Namarginesko

    Tak wlasnie pomyslalem czytajac co napisalas.

    „Szapka bach”, bo odwaga przyznania sie do pomylki, czy bledu, nawet na tym blogu to nieczeste zjawisko. Szacunek moj, dla Pani jest wielki i nieklamany.

  18. wbocek, 8 maja o godz. 19:15
    Jak dotąd Twój wpis jest moim zdaniem w tej dyskusji najlepszy. A sam temat bardzo smrodliwy, ale nie ze swej natury, tylko dlatego, że tak rzadko się myjemy.

  19. Ludzie radzieccy w 1945 wyzwolili Polskę spod okupacji hitlerowskiej dokładnie tak samo jak Wermacht w 1941 wyzwolił tą część Polski zajętą przez tychże Ludzi radzieckich w 1939.

  20. Zostalem zrugany. „Nic nie wiem” w temacie wyzszosc „ateizmu katolickiego” nad „ateizmem jechowickim”. Przyznaje rowniez nie wiem nic w temacie wyzszosc „rolnictwa saharyjskiego” nad „rolnictwem antarktyjskim”. Dobrze choc, blog nierolniczy jest. Aczkolwiek plynnorolne produkty uzywa sobotami. GMO sobotami.

    Zrugany jestem. Smiesznosc wypowiedzi. Tak sklada pisanine blogowa, nikt nie wie co jemu chodzi, smiesznie jest. Te dziwne wpisy o niczym. Nic tematu nie dotyczy. Kto tu rzadzi? Smarki teraz rzadza. A staruszki gdzie pojda? No gdzie staruszki pojda? Tam gdzie staruszkow miejsce. Muzeum. Muzea, poza jednym innym, sa naturalnymi miejscami przechowywania staruszkow. Muzea daja okazje poklocic. Forma lagodna dyskutowac. Zrugac jeden drugiego moze. Nieznajomoscia ktoregos wariantu. Wariantu polityki historycznej. Polityka historyczna rodzinna, rolna, manufakturna, folwarcznonakladcza, jeszcze pare innych bedzie zawsze okazja zeby sie podyskutowac na blogu. Poza tez zdyskutowac mozna. Jak to w rodzinie.

    A gdzie te smarki sa? Gdzie naturalne miejsce przebywania smarkow? Poza komputerami. Tu swiadomy plagiat popelniam. Doktorowal nie bede to bezkarnie. Gdzie poza kompami smarki sa? Malo tego. Coraz bardziej beda. Jedna partia smarkow (smarek tez), slyszalem kropke nawet postawila przed Nowoczesnoscia. Zastanawiam sie (krotko, nie moj problem). Zastanawiam, nie lepiej kropke postawic przed Muzealnictwem? Taka partie otworzyc .Muzealna. dotMuseum (po ang).

    Zrugan bede. Czy bede? Nie nie bede. Jezyk „nadwislanski” czasu przyszlego nie ma. W zwiazku zrugac mnie nie mozna. Jezykowo. Jakby tego dokonania zrobic, choc ja wyzszosci „rolnictwa saharyjskiego” nad „rolnictwem antarktyjskim” blade mam pojecie? Jezyk „nadwislanski” blade ma pojecie o przyszlosci. Muzealnictwo definjuje, Duzych oczekiwan dochodow za bilety. Klasy maturalne, calego swiata, przyjezdzac beda zeby zdac mature. Znaczy ze smarkow wejsc do .Nowoczesnosci (z kropka). Nawet mlodsze grupy. Zeby szybciej do .Nowoczesnej nowoczesnosci Razem. Czym sie rozni spojrzenie kogokolwiek co czyta teraz, od Kaczynskich, Petrow, Zandbergow, Szetynow, czy kogo jeszcze profesora, kominiarza, czy jaki tam zawod? Niczym. Tylko muzealnicy. Marza o potedze. Od morza do morza maza (dot zet), nie marza. Maza, nie marza.

    Na tym blogu czas niejaki jestem. Nigdy wpisu nie widzialem, innego jak muzealnictwo. Kreatywne. Kazdy kustoszem(kuratorem) muzealnych wystaw. Gdzie smarkow muzem. Nie nie muzeum. Muzea jest staruszkow mieszkanie. Gdzie domena Smarkow? Jak sie to nazywa? Wiem jak sie nazywa, mniejwiecej wiem. dotTycheum nazywa. Ale tylko „nadwislanskich”. Jak nazywa innych? Mhhhhh…

    Jak zrugac mnie w futurum jezyka co futurum nie ma? ” Czarna dziure” 30letnia trzeba, zeby brak czasu jednego zauwazyc jezykoznawcy? Nie, ja tam dzieci ni wnukow do Muzeum Drugiego nie zarekomenduje zwiedzania. Jeszcze by kropke przed Futurum postawily. Jak sie taki syndrom Wiesiek nazywa? Dysfunkcjonalnosc czego? Jak sie smarkow nazywa domena Tanaka? Za 50lat, muzealnikow dzieci sie obudza, oczka przetra. Znow zastanawiac, jakto nas sprzedali, takto? Jakto nas zdradzili? Na nas nie czekali 50lat, takto? A my takie muzea budowalismy, zeby klasy maturalne calego swiata…

    Po powrocie od mariny (nie Mariny), ide kanapki wieczorne majsterkowac. Zrobie, wroce, poczytam 🙂

    pzdr Seleukos

  21. @lonefather – to bardziej kwestia „da nie goni że ty swoich koniej”

    Czyli co nagle to po diable 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=895Awf55l40

  22. Podział Europy nie zaczął się od klęski Rzeszy w 1945 roku.
    Tylko od Fulton i przemówienia Churchilla w 1946.
    Mur berliński był dopiero w 1961.

    Nawiasem mówiąc, do wojny potrzeba trzech rzeczy:
    -pieniędzy
    -pieniędzy
    -pieniędzy
    Łatwo dojść, kto sfinansował zbrojenia zarówno w Niemczech jak i Rosji.
    I najwięcej na tym konflikcie zarobił.
    A te 50-70 milionów ludzi którzy na kilku kontynentach straciło życie?
    Bilans handlowy nie przewiduje takiej pozycji……

  23. Władysław Bartoszewski powiedział znamienną rzecz. Tylko ok. 3 (trzech) procent Polaków brało czynny udział w oporze przeciwko najeźdźcy niemieckiemu. Znaj proporcje mocium panie jeśli mówimy o wojnie w Polsce i bohaterskiej postawie jej obywateli.
    Ale ja nie o tym. Kłamstwo smoleńskie, które wydawałoby się, że przy tylu dowodach jakie są można spokojnie obalić uczy nas jednego, że całą historię Polski z jej bohaterami, świętymi można spokojnie włożyć między bajki. Są to podejrzewam w większości mity. „Ku pokrzepieniu serc” opowiadane przez tych, którzy mieli interes w takiej a nie innej narracji i możliwości wciśnięcia jej reszcie narodu.

  24. I jeszcze jeden Okudżawa – takie pobożne życzenie?
    https://www.youtube.com/watch?v=_9PkmNrwxVE&list=PLh81xyAxKN51MMSSIan4Ox9fUAlA8Ugxq&index=11

    @pombocek – Twój post właśnie w tym duchu, dlatego taki dobry. Bo ta „komusza” rzeczywistość została zbudowana na zaszłościach i rachunkach krzywd. Ale co z tego, jeśli przez kilkadziesiąt lat po prostu nie było innej rzeczywistości. A trzeba było się z tym światem jakość układać.

    https://www.youtube.com/watch?v=nY8B5Kq2a-M

  25. wiesiek59
    8 maja o godz. 19:56

    A podziekowanie dla @Tanaki, ze Tobie taki swietny temat podrzucil, to gdzie?

    Krawat naloz, „bo czlowiek w krawacie jest mniej awanturujacy sie” jak wiadomo. Odetchnij gleboko i podziekuj @Tanace, bo bez tego wstepniaka…

    No dobrze. Nie dziekuj, jesli sam tego sam z siebie nie odczuwasz. Ale tak wpadasz na blog z nagla, nawet „czesc” nie bakniesz i od razu „pieniadze!”, „pieniadze!”, „pieniadze!” … A tu zycie nie z samej kasy sie sklada, ale nawet jesli sie dla kogos sklada, to na ogol to starannie ukrywa, zeby nie wyjsc na prostaka. Co pisze, wcale Cie za prostaka nie uwazajac, tylko mysl Twoja, taka wlasnie prostacka jakby, zwlaszcza ze Ty sam, o tych milionach zycia pozbawionych wspominasz.

  26. Gdyby Stalin nie „wyzwolił” Polski, byłoby dużo mniej do odbudowywania.
    Odbudowane zostały wszystkie kraje zniszczone wojną bez względu na to przez kogo zostały wyzwolone i żadnej zasługi komunistów i „wyzwolicieli” tu nie widzę.

  27. I oczywiście drogi Tanaka skłaniam się pośrednio do twojego rozumowania, że prawda historyczna jest bardzo skomplikowana i nigdy jej dobrze nie poznamy. Ci, którzy chcą ją w prosty biało-czarny sposób opowiadać-kłamią.

  28. @Witold

    Na wystawie w Muzeum WW2, a dziale „Kolaboracja z wrogiem” jest kopia donosu, ktory napisal ktos wlasnie na Bartoszewskiego do Gestapo …

    Ciekawe byloby sie dowiedziec czy jego potomkowie dzis chodza na demonstracje KOD, czy maszeruja z ONR, czy na PiS, czy na kogos innego glosy oddaja …

    NIE !!!
    Nie nawoluje do wysledzenia tego. Retorycznie pytanie zadalem. Nie chce tego wiedziec. Nie jest to mi do niczego potrzebne, sie tylko retorycznie zapytalem.

  29. sztubak – 19:51

    „Ludzie radzieccy w 1945 wyzwolili Polskę spod okupacji hitlerowskiej dokładnie tak samo jak Wermacht w 1941 wyzwolił tą część Polski zajętą przez tychże Ludzi radzieckich w 1939.”

    Niezupelnie dokladnie tak samo. W 1941 bylo bowiem Jedwabne i plonaca stodola. Podczas gdy w 1945 bylo jedynie gwalcenie. I to slowianek tylko. Nieslowianki przeminely dzieki okupacji hitlerowskiej.

    Wiec, niestety, po latach okupacji niemieckiej caly ciezar placenia za wyzwolenie radzieckie spadl na rdzennie polskie kobiety. Co moglo wplynac na odrodzenie polskiego antysemityzmu. Ci Zydzi znowu sie wylgali z kosztow wyzwolenia!

  30. lonefather
    8 maja o godz. 20:13
    @Witold
    Na wystawie w Muzeum WW2, a dziale „Kolaboracja z wrogiem” jest kopia donosu, ktory napisal ktos wlasnie na Bartoszewskiego do Gestapo …
    Ciekawe byloby sie dowiedziec czy jego potomkowie dzis chodza na demonstracje KOD, czy maszeruja z ONR, czy na PiS, czy na kogos innego glosy oddaja …

    Mój komentarz
    W każdej okupacji są kolaboranci jak nie jawni, to tajni, zdrajcy, donosiciele, cisi przytakiwacze, itd. W każdym społeczeństwie ludzi aktywnych, zaangażowanych w różne ruchy oporu, to jest garstka, promile.
    W Polsce (Polska nie była wyjątkiem) było podczas okupacji setki tysięcy donosicieli chętnych lecieć z każdą nowiną do gestapo. Z kolei w Polsce „oswobodzonej” znalazły się setki tysięcy donosicieli, którzy gotowi byli lecieć z każda nowiną do UB.
    Z tego nie wynika, że Polska była rozdarta i że ludek kochał gestapo, czy NKWD. Z tego, że ktoś donosił nie wynika, że jego syn lub wnuk będzie donosił.
    Pzdr, TJ

  31. A tymczasem obchody rocznicy zakonczeniea II Wojny Swiatowej odbyly sie ciszej niz zwykle. W Warszawie przed Grobem Nieznanego Zolnierza wystapili tylko, okolicznosciowo, minister Antoni Macierewicz, Minister Mariusz Blaszczak, p.o. szefa Urzedu ds Kombatantow.

    I niezastapieni kombatanci. Dopoki zyja. Po nich tylko pistop

  32. Witold, 8 maja o godz. 20:01
    Mnie w swoim czasie bardzo otrzeźwiło uświadomienie sobie, bodaj dzięki zwyczajnemu artykułowi w Angorze, że słynna obrona Częstochowy to w naszej świadomości kompletnie zafałszowany mit. Powielony, niestety, nawet przez nie-ziomka, Normana Daviesa. Gdzież więc szukać prawdy?

  33. tejot
    8 maja o godz. 20:31

    Moze wynika, moze nie. Ty nie wiesz, ja nie wiem. Tyle, ze obecnie mamy czasy i rzady, ktore uwazaja inaczej. Mamy rzad, ktory uwaza, ze „wynika” i mamy na urzedzie Prezydenta RP, faceta ktory publicznie powiedzial, ze uwaza, ze wynika.

    Wiec co z tego, ze Ty, czy ja nie uwazamy, w zycie jest wprowadzana racja tych co uwazaja…

  34. tejot
    8 maja o godz. 20:31

    „Modlitwy Polaka” kilkukrotnie wklejanej na blog nie ma co przypominac, sens warto, czyli nie to, zeby mi sie cos udalo, tylko zeby sie „sasiadowi” skiepscilo …

    Pewien pragmatyzm w tym jest, trzeba przyznac, bo ze sie cosik poprawi, to od tylu rzeczy zalezy, w ty od „laski panskiej” tez, ze w sumie niezbyt pewne, za to pozar jakis, zlodziej, czy inne nieszczescie, sa pewniejsze i czestsze od szczescia, czy udania sie. A jak sasiadowi sie skiepsci, to ja relatywnie bede mial sie lepiej i losowi tak latwo jest dopomoc…, co nie?

  35. @Płynna Rzeczywistość 8 maja o godz. 20:37

    Bo takie mity były „ku pokrzepieniu serc”, a tym przypadku również dla szerzenia dochodowego kultu wiadomej ikony. Mit narodu jęczącego stale pod cudzym batem jest chyba w dużym stopniu też – mitem właśnie. Zawsze muszą być jacyś „oni”, którzy nam brużdżą. I nawet gdy „onych” nie ma, to trzeba ich sobie wirtualnie wykreować.

    Przy okazji: warto przypomnieć książki Marci Shore, „Smak popiołów” i „Kawior i popiół”. To jest relacja o przedwojennej i najnowszej historii Polski na jaką żaden Polak by się nie odważył. A Marci Shore sama stwierdza, że brak „lokalnej” wrażliwości i czynnika osobistego w jej przypadku okazał się atutem. Dla niej ta historia była po prostu historią, taką jak każda, więc bez skrupułów poruszała tematy tabu.

  36. tejot – 20:31

    „W każdej okupacji są kolaboranci … w Polsce „oswobodzonej” znalazły się setki tysięcy donosicieli..”

    Domyslam sie, ze cudzyslow zostal nadany Polsce „oswobodzonej” [w 1944/45] z racji zaistnienia owych setek tysiecy donosicieli. Bardzo slusznie, bardzo slusznie.

    ‚W każdej okupacji są kolaboranci’. Niezwykle wnikliwa obserwacja. Czy nie wydaje sie jednakze, podchodzac do sprawy z logicznego punktu widzenia, ze i okupacje hitlerowska Polski nalezaloby ujac w cudzyslow? Gdyz tam, przez ponad 5 lat, istnieli donosiciele? Oraz szmalcownicy?

    Okupacja hitlerowska Polski, w cudzyslow marsz! Jak „oswobodzona”

  37. tejot
    8 maja o godz. 20:31

    Produktem mentalnosci niewolniczej jest w glownej mierze donosicielstwo. Wolny czlowiek inaczej funkcjonuje. To niewolnik wie, ze nic od niego nie zalezy, ze wszystko jest w gestii „pana”…

    I tak dochodzimy do najbardziej zdumiewajacej rzeczy, jaka jest to, ze sie wogle polska konspira w czasach WW2 tak wspaniale udala, choc wspominany wyzej Bartoszewski sam pare razy wspominal o tym, ze sie najbardziej bal rodakow, a nie Niemcow.

  38. W czasie okupacji hitlerowskiej zginęło 6 milionów Polaków.
    W czasie „okupacji” rosyjskiej, przybyło 9 milionów Polaków.
    W czasie epoki neoliberalizmu, ubyło pięć milionów mieszkańców.

    To są fakty.
    Wnioski radzę wyciągać na bazie logiki.
    Bo media, czy „polityka historyczna” bywają dość stronnicze.
    Podaję FAKTY.
    Interpretacja jest rzeczą osobistą, zależną od bazy wiedzy.

  39. Donosiciele i szmalcownicy legitymuja, w jakims sensie, okupacyjne wladze. Jakiekolwiek by one nie byly. Te kraje i te okupacje

    Nastepnym stopniem uleglosci okupacyjnym wladzom byly prohitlerowskie rzady Vichy we Francji i Quislinga w Norwegii. Polska sie splamila tylko kolaborantami. W sferze czarnego rynku, glownie. Choc nie tylko. Ta plonaca stodola w Jedwabnem spac niektorym nie daje

  40. lonefather
    8 maja o godz. 20:45
    tejot
    8 maja o godz. 20:31
    Moze wynika, moze nie. Ty nie wiesz, ja nie wiem. Tyle, ze obecnie mamy czasy i rzady, ktore uwazaja inaczej. Mamy rzad, ktory uwaza, ze „wynika” i mamy na urzedzie Prezydenta RP, faceta ktory publicznie powiedzial, ze uwaza, ze wynika.

    Mój komentarz
    Prezydent przekonuje naród, że zdrada jest dziedziczna. Nie tylko dziedziczna, ale jest rodzinna, co oznacza, że kto miał kiedyś, kiedyś tam w rodzinie (nawet w gałęzi bocznej) stanowiskowca współpracującego z władzą (obcą, każda władza niePiSowska jest obca), to jest naznaczony i skłonny do zdrady, gdy tylko nadarzy się okazja. Dlatego na takich potomków, krewnych i powinowatych stanowiskowców służących obcym reżimom należy uważać, najlepiej ich relegować.

    To co napisałem powyżej, jest poglądem samego Prezesa i jego środowiska, który to pogląd wyznawał JK od zarania swojej kariery, to jest część jego widzenie świata, postrzegania ludzi w nim, zarówno jednostek jak i całych sortów.

    Prezydent sprytnie to podpatrzył i uznał, że dobrze się wstrzeli w osobowość Jarosława Ka, jeśli od czasu do czasu coś rzeknie o zdrajcach i ich potomkach, o niewoli narodu do 2015 roku, o różnych zmowach włączając w to smoleńską, itd. I tak się dzieje. PAD zyskuje u szeregowego posła same plusy dodatnie.
    Pzdr, TJ

  41. lonefather
    8 maja o godz. 20:04

    Do tekstów Tanaki czy Anumlika, mozna dodać jedynie przyczynki.
    To nie moja liga.
    Znam swoje miejsce w hierarchii dziobania, czy też wiedzy.
    Zresztą, generalnie zgadzam się z ich tezami.

    Co do prozy…..życia……
    Cui bono…..
    Patrzenie pod tym kątem na świat, upraszcza dość pokrętne czasem prasowe interpretacje.
    Motywy ludzkich działań najczęsciej są trywialne.

  42. Orteq
    8 maja o godz. 21:09

    Kolaboranci…..
    Interesujący temat.

    Francja przyjęła co najmniej 50 000 Algierczyków, po klęsce w wojnie o wolność.
    USA przyjęło 200 000 Wietnamczyków.
    Kraje NATO kilkanaście tysięcy Irakijczyków, Afgańczyków.
    Oni wszyscy WSPÓŁPRACOWALI z siłami zewnętrznymi, obcą, narzuconą władzą.

    Czy był to ich wybór geopolityczny, czy po prostu kasa od okupantów?
    Liczą się efekty…..

  43. Tanaka przywalil nam Ostateczną Prawdą Polską:

    „Terror nowej władzy. Mimo pokonania III Rzeszy żołnierze Armii Krajowej nie czuli się zwycięzcami.”

    Jak on doszedl do konkluzji, ze to wlasnie żołnierze Armii Krajowej powinni byli się czuc zwycięzcami, 8 czy 9 maja 1945 roku, trudno dociec. Oni przeciez wiedzieli, ze III Rzesze nie oni pokonali. A tak naprawde to oni doskonale wiedzieli, ze Sowieci odniesli CALKOWITE zwyciestwo w Berlinie WBREW patriotycznym wysilkom AK zeby sie tak nie stalo.

    Mozg staje. I stoi. Jak ten na weselu

  44. @Wiesiek
    „Podział Europy nie zaczął się od klęski Rzeszy w 1945 roku.” Pelna zgoda. Podzial Europy zaczal sie okolo 1648. Data umowna, wiekszosc historykow. Zdania odrebne istnieja np F.Braudel.

    „Łatwo dojść, kto sfinansował zbrojenia zarówno w Niemczech jak i Rosji. I najwięcej na tym konflikcie zarobił.” Pelna zgoda. Finansisci. Finansista to taki. Finanse ma to finansuje. Kreacje, wojny, pokoje, armatki wodne, srodki piorace, marzenia, zmory, regaty jednoreczne dookola swiata, bombki choinkowe, bombki dronowe, etc, etc, etc

    „A te 50-70 milionów ludzi którzy na kilku kontynentach straciło życie? Bilans handlowy nie przewiduje takiej pozycji……” Pelna niezgoda. Bilans handlowy(prawidlowy) przewiduje wszystko. Tez 50milionow idiotow…

    @@Lonefather, Tejot
    „Produktem mentalnosci niewolniczej jest w glownej mierze donosicielstwo.” W glownej mierze, produktem jest brak wyobrazenia przyszlosci. Ewentualnie zbiegostwo.

    @Orteq
    Rzady wszystkich (prawie) eur.krajow wspolpracowaly z rzadem Niemiec w omawianym okresie. Mniej bardziej. Rzad polski i angielski nie. Pozostale w roznym stopniu. Przypadek szwajcarski niepewny. Wspolpracownicy (osoby fizyczne) znajdowaly sie wsrod obywateli wszystkich. Bez wyjatkow.

    Panowie, troche Wikipedii chociaz. Grubych ksiazek nie wspomne. 😉

    dobranoc seleukos

  45. @Orteq 8 maja o godz. 21:29
    Tanaka cytuje inskrypcje w muzeum.

  46. lonek

    Tak z ciekawości, jak chodziłeś po tym muzeum to były słuchawki z nagraniem czy nie?

  47. Tanaka słusznie się przejechał po PO, której rządy nazwałem „bezpaństwem”, to ja się też przejadę – po mantrycznej poprawności. Trochę nie na temat, ale zależy jak temat nazwiemy. Bo jeśli nazwiemy „zakłamaniem przeszłości”, to to, co chcę pokazać jest świadectwem zakłamania teraźniejszości. Wszyscy kłamiemy – jedni tak, inni wspak. Tym razem Maria z Niemiec przed chwilą przysłała mi mejla o imigrantach w Niemczech. Jestem pod mocnym wrażeniem, dlatego wybacz, Tanako, że trochę z innej strony, ale przecież też o zakłamywaniu rzeczywistości. Oto kolejny mejl Marii z Niemiec. Nie mam nic do powiedzenia, prócz tego, że trzeba tam być, by mieć coś do powiedzenia.

    „Jurek chciałabym ci tylko donieść,że to,co się obecnie w NIEMCZECH dzieje krzyczy o pomstę do nieba….dzisiejszy meldunek w radiu i telewizji….migranci okrążyli matkę,która prowadziła wózek z dzieckiem,napastując ją…zaczęli tak strasznie huśtać tym wózkie,że dziecko doznało bardzo ciążkich obrażeń..ona krzyczała i wołała o pomoc…..NIKT NIE POMÓGŁ!!!!…ot masz realny przykład CHAMSTWA w NIEMCZECH!!..boimy się wychodzić wieczorami…a ISLAM jest WSZACHOBECNY z całą jego brutalnością……jesteśmy po prostu prawie e sparaliżowani niemocą!!!……ot masz CIĘŻKI TEMAT do którego nie chcesz zabierać głosu….a mogłabym sypać przykładami jak z rękawa…..
    Jurek…WY po prostu nie macie zielonego pojęci jaka ZARAZA na ten krj spadła…ZARAZA sprowokowana decyzją pani MERKEL!!…..ona nie ma ich w sąsiedztwie…i nie ma z nimi na codzień do czynienia….wysłała swój własny naród na samo ostrze islamskiego noża….KATASTROFA!!!
    Nie chcę Ci Jurek psuć nastroju przed spaniem…..WY!!!…mieszkacie w raju!!!!…porównując do tego ,co się u nas dzieje!!! ….wymaż z głowy NIEMCY o których miałeś tęczowo-kolorowe wyobrażenie…….to było tak dawno,że już tego niemal nikt nie pamięta.
    DOBRANOC Jurek..

    PS.
    Zginęły moje zamówione przesyłki…nasz etatowy pocztylion-Niemiec opowiadał dzisiaj SZEFOWI,że przez tydzień przyuczali Syryjczyków do rozwożenia poczty……a oni splądrowali przesyłki i listy i zniknęli w siną dal…są ścigani przez policę…ale diabeł wie dokąd się zmyli….buszują po całej Europie Zachodniej!!!…to tak na marginesie…..a dorzucić mogłabym cały wór podobnych wieści…..jesteśmy załamani z powodu niemocy państwa!!!!!!!!!!!!!!!!!”

  48. NeferNefer
    8 maja o godz. 21:40

    Byly.
    Moje refleksje sa wlasnie efektem dysonansu pomiedzy tym, co „widzialem/widze/wiem/znam/rozumiem”, czyli tym co bym „widzial”, gdybym szedl przez Muzeum bez sluchawek. (chyba bym „widzial”) A tym co „sluchawki” i to co w nich slyszalem, we mnie wywolalo.

    Nie wnikam, bo musialbym jeszcze raz przejsc przez Muzeum, czy to sluchawki i tekst w nich slyszany, czy sama niespojnosc ekspozycji, sa zrodlem uwag jakie powyzej spisalem i na blogu umiescilem.

    Z ewentualnymi uwagami chetnie sie wdam w dyslusje.

  49. Ta Maria z Niemiec ani chybi niepokalanie poczęta będzie wniebowzięta.
    Znam kilkanaście osób przebywających w tej biednej i przez kanclerza Merkel zdradzonej Bundesrepublik i nikt z nich nic takiego nie donosi.

  50. „Z ewentualnymi uwagami chetnie sie wdam w dyslusje.”

    Mój komentarz
    Lonefather, dyskusja będzie trudna, bo napisałeś czego nie ma w muzeum, a potencjalni dyskutanci nie wiedzą, co jest. Nie ma materiału do omówienia.
    Pzdr, TJ

  51. @seleuk(os), z godz. 21:38
    Grattis, nykter look!

  52. „Paweł głosił rzekomą rychłą paruzję, czyli powtórne przyjście Jezusa”.

    Co naprawdę głosił Paweł, na temat „powtórnego przyjścia” Jezusa?

    „W sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia się wokół Niego, prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański. Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo [dzień ten nie nadejdzie], DOPÓKI NIE PRZYJDZIE NAJPIERW ODSTĘPSTWO i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem” (2 Tesaloniczan 2:1-4).
    Pisząc o „odstępstwie” od nauki Jezusa i pojawieniu się „człowieka grzechu”, który miał się „wynosić ponad wszystko”, Paweł proroczo zapowiedział powstanie butnego i pełnego pychy kleru chrześcijaństwa. Pociągnięcie tego uzurpatora do odpowiedzialności – przez Jezusa – zapowiedziano w 8 wersecie wspomnianego fragmentu.

    „chrześcijanie aktywnie szerzyli swoja „wiarę” (…) stosując zachętę (obietnica „królowania z Chrystusem”) w połączeniu z szantażem (kto się nie załapie, ten idzie do piekła)”.

    Polskie słowo „piekło” stanowi chybiony odpowiednik oryginalnych terminów użytych w Biblii. Pierwsi chrześcijanie nikogo nie straszyli „piekłem”. Znali Pismo więc wiedzieli, że po śmierci, człowiek przestaje istnieć – wraca do prochu.

  53. tejot z 8 maja o godz. 22:04

    Klopot jest, znaczy sie, bo masz i nie masz racji.

    Masz, bo zanim sam obejzysz, to faktycznie, nie podyskutujesz ze mna, czy z @Tanaka, ktory tez, jak ja byl i widzial.

    Ale @Tanaka podzielil sie swoimi impresjami laczacymi co widzial, z tym co widzi w biezacej sytuacji.

    Ja, jak widzisz, nie mam tych impresji. Moze dlatego, ze na samym przekazie ekspozycji bylem skupiony.

    Ani moje, ani @Tanaki, pisanie o Wystawie Glownej Muzeum WW2 w Gdansku, nie jest ani lepsze, ani gorsze, bo sa to dwa kompletnie inne i niespojne przekazy.

    Laczy je tylko samo Muzeum.

    I tu sie pojawia to, co pozwolilem sobie okreslic, ze „nie masz racji”.

    Bo choc nie ogladales tej ekspozycji, to masz do dyspozycji impresje @Tanaki laczaca przeszlosc w Muzeum przedstawiona, z moja relacja i moimi wnioskami, jakie z „zaliczenia” tego gdanskiego Muzeum WW2 wyciagnalem…

    I majac te tak rozne podejscia do dyspozycji, masz material do podjecia dyskusji z problemem. A jesli gdzies pobladzisz, to czy to bede ja, czy to bedzie Tanaka, ktorys z nas bledy popelniane sprostuje.

    Ciebie i innych myslacych, do dyskusji zapraszam.

    Pozdrowka
    l.

  54. sztubak
    8 maja o godz. 22:04

    W Polsce usłyszysz o PiS-ie źle lub dobrze, podobnie o PO – zależy, gdzie ucho przyłożysz. Licytuj się, pekińczyku, na FAKTY z równymi sobie.

  55. @Jacek Kowalczyk

    Gospodarzu,
    Prosze o wyrwanie chwasta, zeby skonczyc z zasmiecaniem bloga.

    lonefather

  56. @wbocek, z godz. 21:46
    Miałem jakieś dwie godziny temu rozmowę telefoniczną z kumplem, który „w dobrej zmianie” dorobił się stanowiska prezesa jednej z bardzo pooooważnych agencji rządowych. Wyłącznie premierze podlega. Na islamską zarazę nadaje tak samo, jak twoja niemiecka femme fatale, albo i gorzej. Zaciekawiła mnie jego konkluzja tego co nas czeka po – jak to określiłem w rozmowie – dwóch latach kretyńskich rządów, z Macronem i Merkel w tle. Przełknął bez riposty „kretyńskie rządy”. Obawia się, że Tusk na białym koniu wjedzie do Polski z Brukseli i wygra wybory z Maliniakiem (tak określił prezydenta [!]). I będzie tak samo. Fajnie 😉 Skończyliśmy rozmowę wspólną konkluzją: Polsce potrzebna jest nowoczesna socjaldemokracja. Howk!

  57. @dezerter83
    Zamiast pieprzyć trzy po trzy, lepiej byś kilka słów o gdańskim muzeum poświęconym ostatniej „wielkiej wojence” skreślił. W końcu w Gdańsku (podobno) mieszkasz. Czy i tu czekasz na instrukcję od Ciała Kierowniczego z Brooklynu?

  58. Uwaga – komunikat
    Nowych czytaczy forum informuję, że dezerter nie jest normalnym uczestnikiem dyskusji. Jest przedstawicielem jehowickiej sekty, udzielającym się na blogu zawodowo. Za każdym razem publikuje ewidentne bzdety.

  59. @ lonefather
    Prosiłbym o nieużywanie takich określeń wobec osób piszących wyważonym językiem.
    Może warto potraktować obecność @dezertera jako rodzaj ćwiczenia na umiejętność powstrzymywania się od komentarza. Tym bardziej że zasób cytatów i argumentów tegoż Pana najwyraźniej się wyczerpał, bo strasznie się już powtarza. Może nie warto ich zauważać?
    JK

  60. anumlik
    8 maja o godz. 22:29

    Anumliku, ja faktów znam już tyle, że trzech czwartych z tego nie pamiętam. Mówiłem kiedyś, że Polacy pracujący w niemieckiej żegludze Niemców czapkami by nakryli, ale za dobrze tam mają, żeby cokolwiek złego o nich mówić. Mówią bardzo źle o imigrantach. Z tej wielkiej liczby łodziarzy spora część jest po mojej szkole. Poznałem się z niektórymi, kiedy się wygłupiałem na stronie mojej martwej szkoły, która ma zmartwychwstać. Więc wielokrotnie więcej faktów znam od nich, nie od fatalnej Marii. Źle się dzieje w państwie niemieckim. Niemcy Niemcom zgotowali ten los w imię…No właśnie – w imię czego i jakim prawem?

  61. właśnie, dezerter, napisz czasem coś na jakiś dowolny niereligijny temat

  62. anumlik
    8 maja o godz. 22:37

    Dywagacje na temat muzeum, które przypomina o największej rzezi jaką urządzili – sobie i innym – nominalni chrześcijanie – pozostawiam ateistom.

  63. Tanaka
    nie byłam w muzeum, chciałabym; byli przede mną inni, też tu obecni; jedni zachwyca forma, w jakiej historia II w. jest podana, inni mają zastrzeżenia do treści.
    Pewnie to wynika z wiekszej lub mniejszej znajomości historii tych czasów, której chyba nikt z tu obecnych świadkiem nie był.
    W trakcie budowy i przed otwarciem muzeum słyszałam, że ma poświęcone mniej wojsku i jego sukcesom i porażkom, bardziej cierpieniu i poświęceniu ludności cywilnej.
    Bo tak w Polsce bywa, że w historii głównie wspomina się walki narodowo wyzwoleńcze w wykonaniu regularnego i mniej regularnego wojska oraz partyzantów, mniej o tym, jakie były prześladowania ludności cywilnej.I jakie były straty.
    Kiedyś widziałam plakat informujący, ze w czasie tej wojny zginęło 6 000 028 – sześć milionów dwadzieścia osiem tysięcy Polaków (już wówczas miałam dobrą pamięć do liczb!). Nie wiem, czy korzystałam z błędnych lub niepełnych źródeł, ale do dzis nie wiem, ile z tych ponad 6 milionów to były ofiary obozów koncentracyjnych, ile wojska i partyzantów, czyli uczestników różnistych bitew, a ile samej ludności cywilnej,która udziału w walkach nie brała.
    To samo dotyczy Powstania Warszawskiego – mówi sie o ofiarach wśród walczących z bronią, rzadko wspomina się o ludności cywilnej, która stawała się ofiarą odwetu Niemców za różne zamachy na terenie Warszawy lub w innych miejscach w Polsce, np. Swiętokrzyskie.
    Przepraszam, że ja o tym, ale o takiej formie ekspozycji muzeum mówił w różnych mediach sam p. Paweł Machcewicz, dyrektor muzeum najpierw w budowie, a potem jeszcze przez kilka dni.

    PIS chciałby przekształcić muzeum w jeszcze jedną kartę chwały mjr Sucharskiego, dołączyc do niego żołnierzy wyklętych i innych leśnych. Za jakiś czas dołączy do tego historię innych formacji, którym obecnie sprzyja – wszelkie ruchy narodowościowe.
    I będzie po Muzeum.
    …………………………..
    wbocek
    8 maja o godz. 21:46
    przepraszam, ze to powiem, ale mam wrażenie, że Twoja znajoma poddała się propagandzie z Polski, wieszczonej w kosciałach z polskim księdzem lub rozsiewanej przez naszych polityków będących na polonijnych występach, a dotyczącej imigrantów.

    Jeszcze usłyszysz, że ci Syryjczycy i inni imigranci krew z chrześcijańskich dzieci spijają.

  64. @seleuk(os)
    Czasem się mi wydaje, że to całkiem beznadziejne i będzie następny pomnik i następny powód do cierpień narodowych. kto by się tam zajmował przyszłością, kiedy tyle jest do ocierpienia?
    Nawet lata za granicą nie pomagają większości cierpiętników – znam takich i tutaj, są dłużej ode mnie i cierpią bardziej ziejąc nienawiścią do Ruskich za wyzwolenie i do Arabów za istnienie.
    Beznadziejne.

  65. NeferNefer
    8 maja o godz. 23:05

    Nie kuś, Neferko umiłowana na żółto, chłopaka do złego, bo jest na służbie. Lepiej mnie. Ale dopiero jak pierwszy kogut zapieje, bo wtedy już jestem obudzony. Dobranocka

  66. @wbocek,
    to napisz jej niech wraca, może leczenie psychiatryczne w Polsce jest tańsze choć na pewno nie lepsze.
    Po jaką cholerę ty te chore bzdury na blogu umieszczasz?

  67. Japończycy nie chrześcijanie a też rezali w czasie II wojny :/

  68. wbocek
    8 maja o godz. 23:14

    Ale jak trzy razy zapieje to co z Tobą będzie pombocku?

  69. konstancja
    8 maja o godz. 23:12

    Konstancjo, największemu wrogowi nie zalecałbym wątpienia bez znajomości faktów. Napisałem wyżej do anumlika, że grubo więcej faktów znam od moich młodszych kolegów z mojej szkoły niż od fatalnej femy.

  70. NeferNefer
    8 maja o godz. 23:18

    Wtedy właśnie ja zacznę piać, Neferko. Na Twoją cześć..

  71. @dezerter83, z godz. 23:10
    Czy Ty czasem u Waszczykowskiego potajemnych nauk (poza Brooklynem) nie pobierasz? Ę?

  72. Mieszkam, a raczej wędruję piąty rok, od Bałtyku po Alpy. Mógłbym coś rzec o FAKTACH, ale pewnie zostałbym opluty przez niektórych.

  73. Ewa-Joanna
    8 maja o godz. 23:16

    Co wiesz w Australii lepiej od Niemców o tym, co się dzieje w Niemczech, że „bzdurami” to nazywasz? No i po jaką cholerę w ogóle cokolwiek na blogu się zamieszcza?

  74. Rzeknij, @skipiseku (z 23:23). Będą Twą tarczą. Od oplucia, oczywista. Bzdur tarczyć nie będę 😉

  75. Magazyn Architektura z kwietnia ma obszerny artykuł na temat tego muzeum. Powinnam sobie poczytać zamiast trelemolować na blogu.

    uściskowania, pombocku 😉

  76. @wbocku, dlaczego do Ewy-Joanny nadajesz u używając (jejku jak niepoprawnie językowo [?!] ) trzeciej osoby liczby mnogiej? To „się”, zaczerpnąłeś ze Stachury, czy z Heideggera? A?

  77. errata: trelemorelować

  78. wbocek
    8 maja o godz. 23:24
    To jedna chora z nienawiści kobieta i paru pracujących za dobre pieniądze facetów to NIEMCY?
    Kiedyś tam zarówno twoja jak i moja rodzina przyjechały i osiedliły się na cudzej ziemi. Nie każda rodzina miała w ręku gołąbka pokoju, niektóre miały siekiery. I różnie bywało, prawda?

  79. anumlik
    8 maja o godz. 23:34

    Anumliku fiku miku, w miłosnym wyznaniu kierowanym do Ewy nie można przekazać, powiedzmy, informacji o pociągu, że SIĘ spóźnia ni o tym, że nic SIĘ w tej sprawie nie robi? Ale gdzie wypatrzyłeś trzecią osobę w tym trójkącie i to mnogą – nie pojmu.

  80. Ewa-Joanna
    8 maja o godz. 23:42

    Po prostu pleciesz dla zasady o tym, co z powietrza bierzesz. Nie moja działka.

  81. wbocek
    8 maja o godz. 23:46
    Guzik prawda. To ty bierzesz nie tylko z powietrza, ale z zatrutego powietrza. Kiedyś tu się okropnie srożyłeś na uogólnianie. A ty co robisz?
    Cenię cię za wiele mądrych słów jakie tu napisałeś, ale w tym przypadku stoisz po stronie „bzdur”.

  82. Muszę Wam opowiedzieć o wrażeniach z dzisiejszego dnia.
    Kopane były fundamenty. Na budowie byłam ja, pan koparkowy i pracownik wykonawcy, który wyrzucał osuwającą się ziemię do wykopu. Przyjemny dzień bez zbędnego mielenia ozorem, przerw na papieroska i durnych dowcipów. Ok. godziny 14-tej inwestor przywiózł kawę i coś bąknął o zarobkach w Niemczech. I poszło. I pan koparkowy i pracownik od wyrzucania ziemi nie zostawił na PiS suchej nitki.
    – Ten Macierewicz to głupi człowiek jest!
    – Oni nie przejdą, mówię wam, nie przejdą. Ani PiS nie przejdzie, a ci drudzy nie przejdą.
    – Pani, wie pani, że ja do szkoły chodzę?!
    – Do szkoły?
    – No, na rolnika! Pani, w moim wieku?! Ja rozumiem z tymi obcokrajowcami, ale żeby Polak od Polaka we własnym kraju nie mógł ziemi kupić?! A ksiądz może i kupić i sprzedać, jego nikt nie pyta, czy rolnik jest! I ksiądz wybiera, komu sprzeda!
    – Lepper to prawdę mówił i za to go powiesili!
    Siedziałam cicho jak pod miotłą i tylko oczy robiły mi się wielkie jak złotówki. Chyba znowu czegoś o teoretycznie ciemnym ludzie nie wiemy.

    PS w sprawie dezertera.
    W moim mieście jest taki pan, powiedzmy C., który chodzi. Kiedy o świcie odsłania się zasłonki, już wędruje, kiedy nadchodzi zmierzch, jeszcze wędruje. Jako trzylatek miał zapalenie opon mózgowych – wiem to od jego brata – i tak mu zostało. C. całymi dniami chodzi ze sto razy po tych samych ulicach.
    Absolutnie nie próbuję insynuować, że dezerter jest niepełnosprawny, mam na myśli zupełnie coś innego.
    Kiedy wracam z podróży, wjeżdżam w znajome ulice i widzę C. w tysięcznej chyba parze butów, to czuję, że jestem w domu.
    I z dezerterem jest to samo. Czasem łypnę okiem na to, co pisze, w ogóle z nim nie rozmawiam, ale jest. To mój kolega blogowy, choć widzimy się tylko z widzenia.
    Jest nasz, choć w swoim zafiksowaniu, rozumiecie?

    I dało mi do myślenia, co pan od wyrzucania ziemi z wykopu miał na myśli, że ani PiS ani ci drudzy nie przejdą, w domyśle w wyborach.
    Jeśli nie oni, to kto?

  83. @anumlik
    E-J oberwała, ale nie daje się. A fakty to statystyka…kto,za co, gdzie. Dobrej nocy, ja nie emeryt.

  84. @wbocek, z godz. 23:43
    Się samo sobie jest:

    Iście

    Się szło powolutku skrajem drogi straszliwie i cudownie samotnym
    Się szło cudownie i straszliwie samotnym powolutku skrajem drogi
    Się szło drogi skrajem powolutku straszliwie i cudownie samotnym
    Cudownie i straszliwie samotnym się szło powolutku drogi skrajem
    Straszliwie i cudownie samotnym się szło powolutku skrajem drogi
    Straszliwie i cudownie samotnym drogi skrajem powolutku się szło
    Się szło cudownie i straszliwie samotnym skrajem drogi powolutku
    Powolutku skrajem drogi straszliwie i cudownie samotnym się szło
    Powolutku straszliwie i cudownie samotnym drogi skrajem się szło
    Drogi skrajem się szło powolutku cudownie i straszliwie samotnym
    Drogi skrajem straszliwie i cudownie samotnym się szło powolutku
    Samotnym straszliwie i cudownie skrajem drogi powolutku się szło
    Samotnym cudownie i straszliwie skrajem drogi się powolutku szło
    Skrajem drogi powolutku się szło straszliwie i cudownie samotnym
    Skrajem drogi się powolutku szło cudownie i straszliwie samotnym
    Powolutku się skrajem drogi szło samotnym cudownie i straszliwie
    Się powolutku szło skrajem drogi straszliwie i cudownie samotnym
    Się powolutku skrajem szło drogi straszliwie i cudownie samotnym
    Się powolutku skrajem drogi szło straszliwie i cudownie samotnym
    Się powolutku skrajem drogi straszliwie i cudownie samotnym szło
    Szło powolutku skrajem drogi straszliwie i cudownie samotnym się
    Się szło powolutku skrajem drogi straszliwie samotnym i cudownie

    (To Stachura, ale pewnie wiesz)

  85. anumlik
    9 maja o godz. 0:00
    nie znałam!
    dziękuję 🙂

  86. anumlik
    9 maja o godz. 0:00

    Jeśli dobrze pamiętam, wiedziałem to o naszym giętkim fleksyjnym języku przed Stachurą, ale żadnego celu w wyczerpaniu możliwości przestawiania wyrazów w jednym zdaniu chyba nie widziałem. Ba – chyba nawet o takiej sztuce dla sztuki co do sztuki nie pomyślałem.

  87. Na marginesie – 21:40

    „Tanaka cytuje inskrypcje w muzeum.”

    Tyle to nawet i ja wyczytalem.

    Mnie chodzi o drobiazg, wlasciwie.

    Po co on, Tanaka, czlowiek rozsadny jak malo kto, sie tryka z baranstwem POPiS-AKowskim? Tym w gdanskim muzeum durnoty ludzkiej upamietnionym? Przeciez tego baranstwa nikt w Polsce POPiS-smolenskiej nie jest w stanie zatrzymac!

    To stawianie nastepnych pomnikow upamietniajacych najgorsza w dziejach ludzkosc wojne. A nie powinnismy juz zaczac walic kupy na to mordercze pamietnikarstwo?

    Z glowna teza Tanaki nie mam najmniejszych problemow. A za odwage cenie go bardzo wysoko

  88. Jacek Kowalczyk
    8 maja o godz. 22:53

    Szanowny Gospodarzu tego Ateistycznego bloga,

    Czuje sie zwyczajnie zarzenowany zwracajac Panu uwage na popelniany przez Pana blad!

    Niemniej skoro zaczalem, to czuje sie „zaczeciem” zobligowany.

    Mialem, najwyrazniej mylne przekonanie, ze pod poprzednim watkiem wyjasnilem dokladnie i przystepnie, co jest przyczyna mojego wezwania Pana do „wyrwania chwasta”.

    Jego obecnosc i Panski post do mnie adresowany, mowia ze sie z moim pogladem nie „przebilem” i nie znalazlem zrozumienia. Bywa…

    OK!

    Jeszcze raz…

    Od kilku lat ja, Pan, inni blogowicze, tolerowalismy i czytalismy, lub przewijalismy, a za kazdym razem dopuszczalismy obecnosc chwasta…

    *** Chwastem nie nazywam czlowieka, ani tego kim on sam jest. Chwastem nazywam przekaz, ktory jest rozsiewany pozornie nieszkodliwymi blogowymi postami…

    Poza rozsiewaniem przekazu, @dezerter nieustannie testuje oddzialywanie slow…

    Bada reakcje na slowa jakimi swoj przekaz „zeni” tu na ateistycznym blogu.

    „Olewalem” to testowanie ateistycznych blogowiczow do momentu, w ktorym przylapalem @anumlika, tak !, tak !, samego @anumlika na zareagowaniu na wysmazony pod jego adresem post @dezertera.

    W tym momencie uruchomily sie dzwonki alarmowe i w gwizdek zadalem – jak kazdy whistleblower, gdy dostrzega zagrozenie dla spoleczenstwa.

    Pan, jak wiekszosc blogowiczow, jeszcze „nie widzi”, jeszcze nie dostrzega tego zagrozenia, ktore ja „whistleblower” juz teraz widze. To jest najzupelniej normalna reakcja, to „niewidzenie”. Tak zawsze, podkreslam zawsze jest, ze „gwizdkowy” dmie w gwizdek ostrzezenia, a nikt, doslownie nikt, nie wie i nie rozumie dlaczego „gwizdkowy” wszczyna alarm.

    Dla mnie i dla @Na Margnesie (druga, poza mna „whistleblower” tego bloga), to co dokonal @dezerter z @anumlikiem, okazalo sie wystarczajace do tego, zebysmy oboje w gwizdek zadeli !.

    @Na Marginesie, w Pana zwatpila i juz tylko wstawia ostrzezenia dla innych blogowiczow. Ja widze problem bardziej zlozenie, niz ona.

    Problemem w moim zrozumieniu, nie jest potencjalnie mozliwa szkoda posrod bywalcw ateistycznego bloga, bo oni sa akurat, w swojej wiekszosci zwyczajnie impregnowani na to co robi @dezerter.

    Szkoda jest w moim rozumieniu to, ze tolerujac na blogu @dezertera, otwieramy mu mozliwosc poligonowego testowania metod, sposobow i slow kluczy, jakimi moze sie „przebijac” i docierac ze swoim przekazem.

    Prosze zwrocic uwage @Panie Jacku, ze zidentyfikowal slowa i zidentyfikowal temat i po identyfikacji podszedl @anumlika tak skutecznie, ze ten nie zdolal sie oprzec manipulacji.

    Gdyby nie przyzwolenie. Gdyby nie tolerancja panska, to by sie SJotowi z @anumlikiem NIGDY nie udalo ….

    Tylko czas, jaki dostal @dezerter wskutek tolerowania, pozwolil mu na znalezienie „kluczyka” do zmanipulowania @anumlika.

    Zapytam sie wprost:

    @Panie Jacku,
    Czy chce Pan, dalej dawac szanse Swiadkowi Jehowy, szukania i znajdowania „kluczykow” do innych osobowosci? Czy swiadomie podejmuje Pan decyzje, ze otwiera Pan blog ateistyczny na to, zeby sie stal „poligonem doswiadczalnym”, na ktorym wrog rozumu testuje i sprawdza sposoby i metody docierania z wrogim rozumowi przekazem, do ludzi myslacych?

    ************************

    Nie ma Pan pojecia, jak bardzo chcialbym sie mylic w swoim osadzie. Niemniej, pomimo tego pragnienia, rozum nakazuje mi podjac „rekawice” i zmierzyc sie kolejny raz z Panskim nastawieniem.

    Uluda jest powierzchowne wrazenie, ze gladki, pozornie nie agresywny jezyk, sa gwarantami przyzwoitosci i poprawnosci piszacego…

    To jest, @Panie Jacku, jak wyzej napisalem zwykle mamidlo i sciema.

    Bo problem jest nie w jezyku.
    Problem jest nie w cytacikach.

    Problem lezy w kontekscie i w sposobie prezentacji.

    Formalnie nie ma sie do czego, na podstawowym poziomie przyczepic. Po prostu „miod/malina” i wszystko gra i wszystko jest jak bozianetykieta przykazala…

    I tylko jedno nie „styka”… Jak to jest, do jasnistej cholery, ze taki gosciu jak @anumlik, facet nie reagujacy przez kilka lat, nagle zaczyna pisac i odpowiadac, zdezerterowanemu trollowi?

    No jak, sie pytam?

    I odpowiadam. Ano jest to efektwm tego, ze @dezerter znalazl „kluczyk” do @anumlika….

    Gdyby nie mial mozliwosci, jaka Pan, @Paie Jacku mu dal, sznsy polegajacej na tolerowaniu jego obecnosci i testowaniu „roznych slow”, to @dezerter nie mialby szansy znalezc „kluczyka do anumlika”.

    To Pan sam, @Panie Jacku, dal dezerterowi ta szanse… dajac mu czas na testowanie roznych mozliwosci.

    Przedluzy Pan „tolerancje” dla @dezertera, to da mu Pan jeszcze wiecej szans…

    ***********************

    Zadalem w gwizdek. Caly blog mi jest swiadkiem.

    Ja i mam nadzieje Caly Blog, czyli wszyscy blowicze, czekam/czekamy, @Panie Jacku, na Pana rozumny i odowiedzialny za blog osad… , podkresle slowo odpowiedzialny, bo to neistety na Panu, spoczywa ostatecznie odpowiedzialnosc…

    Ja swoje racje, motywy i powody wyluszczylem, mam nadzieje dokladnie i wyczerpujaco.

    Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki
    lonefather

  89. @Jacek Kowalczyk

    Panie Jacku,

    Pan tak serio?
    Serio o tym, ze „wywazony jezyk” wiecej znaczy dla Pana, niz tresc w „wywazony sposob” przekazywana?

    Jesli tak jest, jesli to prawda, to ja nie mam tu, na ateistycznym nibyblogu, czego dalej szukac i sie zwyczajnie pozegnam… Nie bede swoja obecnoscia psowac zabawy wszystkim, ktorzy uluda i mamidlami wola sie kierowac, zamiast pozostac i trzymac sie ROZUMU…

  90. @Jacek Kowalczyk

    Ostatnia uwaga.

    Gdyby @dezerter zatruwc blogiwiczow probiwal „smiertelna dawka” swoich trucizn, to zarowno Pan, jak i wiekszosc blogowiczow, natychmiast by to zidentyfikowali…

    Problem w tym, ze wspomniany zatruwa umysly czytajacych, w sposob wyrafinowany, czyli dawkami „niesmiertelnymi”… Dawkami tak malymi, ze niezauwazalnymi…

    „Niesmiertne” dawki sie toleruje i nie zauwaza sie, ze jakas czesc trucizny sie osadza, pozostaje i sie kumuluje… Kumuluje sie az do momentu, gdy zacznie dzalac, czyli wywierac wplyw.

    @anumlik i jego z @dezerterem „dyskusja” sa dowodem na to o czym pisze.

    Tyle na blogu ateistycznym, przez ateistow glownie nawiedzanym. Ale poza nami sa tez inne blogi, strony, czy fora internetowe, gromadzace ludzi mniej niz my tutaj odpowrnych na psychomanipulacje sekciarskie…

    Metody i chwyty i slowa „klucze”, tu przetestowane pozytywnie, zostana w innych miejscach niz ten blog uzyte, zebyu latwiej innych ludzi manipulowac.

    Tolerujac, „nienaruszajcego” netykiety, piszacego w „wywazony” sposob @dezertera, daje mu Pan sznse na doskonalenie metod i sposobow manipulacji.

    I sie wprost Pana zapytam:

    Czy z tego co wskazalem, zdaje sobie Pan sprawe ?

  91. Kostka
    8 maja o godz. 11:40
    ( z wczorajszego wpisu)
    dotychczas nie wysyłałam swoich zdjęć; musze poznać to nowe urządzenie, na którym piszę- może niebawem poznam mozliwości.

    Trochę zniechęcona jestem do podjęcia prób opisami zmagań pombocka, ale ponieważ nie święci garnki lepią…
    A tulipany? ….słowem nie opowiesz, zdjęcie lepiej zilustruje ….

  92. @lonefather 9 maja o godz. 1:19

    W przeciwieństwie do Ciebie nie stawiam sprawy na ostrzu noża (w końcu to nie mój blog i nie czuję się za niego odpowiedzialna, poza tym nie ma sensu walczyć z wiatrakami), ale zgadzam się z Twoją analizą sytuacji. Nawet ostatni komentarz Jiby to potwierdza: dezerter wrasta w krajobraz, towarzystwo się do niego przyzwyczaja… a on powolutku przejmuje inicjatywę i zaczyna narzucać własną narrację. A że jest z pozoru uprzejmy, zatem wyrzucać go po prostu nie wypada…

    Dokładnie w ten sam sposób kaka przejmuje faktyczną władzę w Polsce. Bo skoro do szkoły już wpuszczono xiunca, to nie wypada go wyrzucić, prawda? A dziecku przecież się nic nie stanie, jeśli zajmie się nim przemiła pani katechetka. Chcemy żyć w zgodzie, nie lubimy awantur, odwracamy się od skandalu… a dziecko ochrzcimy, bo inaczej nie wypada.

    Aha, i bardzo trafnie użyłeś słowa „poligon”. Ja też tak to nazwałam – kilka lat temu na innym forum. I nie chodziło w tamtym przypadku o jehowitów.

  93. Do blogowiczow tutejszych….

    Powyzej wylozylem zarowno powody, jak i racje, ktorymi sie kierowalem wyprowadzajac swoj osad problemu przedstawionego.

    Zdaje sobie sprawe z tego, ze poruszona materia jest zarowno delikatna, jak i ulotna, wskutek czego nie powszechnie dostrzegalna.

    Na podstawowym poziomie jest ewidentnie widoczny kontrast pomiedzy „wywazonym” pisaniem @dezertera, a moim emocjonalnym pisaniem w reakcji na jego pisnine.

    Nie na „uboczu”, czyli na privie wylozylem, tylko publicznie, do wgladu i do osadu, dla kazdego, blog odwiedzajacych, do zapoznania sie.

    **********

    Wylozylem do zapoznania sie i wyrobienia sobie wlasnego osadu, czyli oceny.

    Oceny obywatelskiej. I wlasnie takiej oceny oczekuje i spodziewam sie i mam nadzieje, ze taka obywatelska ocena problemu nastapi na blogu obywatelskim, co uczyni go bardziej obywatelskim praktycznie, a nie tylko z nazwy obywatelskim.

    Smialo. Jeszcze mozna. Jeszcze sie da… Jesli sie nie myle, to wciaz jeszcze nic za bycie obywatelem i za wyrazenie swjej opinii nie grozi.

    Moze to ostatnia szansa?

  94. O dziwo, nie ma nic o „kremowkowym (kajakarskim) Lolku” ani fruwajacej Matce Boskiej, za to pojawila sie nowa wersja historii Polski, w przekonaniu autora zapewne ateistycznie sluszna. Hitlera zatrzymal pod Stalingradem Stalin. No tak generalissimusem on wtedy byl i on wytargowal sobie pol Europy w Jalcie. W obronie Stalingradu to nie on jednak narazal zycie, tylko rzesze Rosjan. Miasto zostalo doszczetnie zburzone, podobnie jak Warszawa. Mozna zastanowic sie jak to sie stalo, ze Niemcy znalezli sie pod Stalingradem, to dosyc daleko od zachodniej granicy bylego ZSSR. Niektorzy mowia, ze Stalin dal sie Hitlerowi zrobic w konia. Nie mialby sam problemu z dotrzymaniem paktu Ribbentrop-Molotow. Co ten pakt znaczyl dla Polski i setek tysiecy jej obywateli wywiezionych na Sybir, autor dyskretnie pomija. Musimy natomiast przyznac, ze od Niemcow wyzwolil nas Stalin, uczciwosc intelektualna tego wymaga.
    Znalam osobiscie jednego weterana obrony Stalingradu. Schorowany w wyniku poniesionych ran, na starosc nie doczekal sie wlasnego mieszkania, zyl w komunalce. Jestem wdzieczna bohaterom Stalingradu. Jednak wielu, ktorzy przezyli wojne, nie widzialo w Armii Czerwonej wyzwolicieli. Tak, mozna sie zgodzic, ze sowieci byli mniejszym zlem. Ale dla dokopania PiSowi i jego polityce historycznej glupio jest pomijac fakt, iz zanim nas Armia Czerwona wyzwolila, najpierw nas okupowala.
    Tak na marginesie – kiedy Armia Czerwona przechodzila przez moje rodzinne miasteczko, moje ciotki siedzialy schowane na strychu. Na tle potwornosci tej wojny moze sie to nawet wydac zabawne, bo zaden krasnoarmiejec ich w koncu nie dopadl.

  95. Jeszcze jedno. „Moze to Armia Krajowa odbudowywala Polske?” retorycznie pyta Tanaka. Uwazam, ze byli zolnierze AK brali udzial w odbudowie i to na rozne sposoby, nie tylko te murarskie. PiS chce wyeliminowac z historii Armie Ludowa. Tanake tak ponosi pasja kontestacji, ze z pola widzenia znika mu fakt, ze pokonani akowcy tez w Polsce powojennej musieli zyc i cos ze swoim zyciem robili.

  96. lukasso
    8 maja o godz. 17:13

    Odnośnie wspólnego wywołania II wojny światowej:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Fall_Weiss.
    AH na pewno był wielkim zbrodniarzem ale chyba także jasnowidzem. Już w kwietniu 1939 roku przewidział zawarcie paktu Ribbentrop-Mołotow, z dokładnością do 3 dni.

  97. Kruk – 3:04

    „Mozna sie zgodzic, ze sowieci byli mniejszym zlem. Ale dla dokopania PiSowi i jego polityce historycznej glupio jest pomijac fakt, iz zanim nas Armia Czerwona wyzwolila, najpierw nas okupowala.”

    Oraz gwalcila nasze kobiety. Tez najpierw. Zanim nas wyzwolila. Wychodzi na to, ze nasze wyzwolenie przyszlo z przedplato

    „Tak na marginesie – kiedy Armia Czerwona przechodzila przez moje rodzinne miasteczko, moje ciotki siedzialy schowane na strychu. Na tle potwornosci tej wojny moze sie to nawet wydac zabawne, bo zaden krasnoarmiejec ich w koncu nie dopadl.”

    Pewnie i wyzwolenie bylo byle jakie. Jak to za darmo

  98. „Czuje sie zwyczajnie zarzenowany zwracajac Panu uwage na popelniany przez Pana blad!”

    A ja czuje sie po prostu zażenowny hunwejbinskimi postami niektorych wesolkow blogowych. Z ktorymi Pan Jacek nie wie za bardzo co robic. Pewnie ich bledy ortograficzne tez jakas w tym role odgrywaja

    No bo banowanie dezertera raczej nie wchodzi w rachube. I dobrze

  99. Trwaja rozwazania, po trzeciomajowej zapowiedzi Prezydenta, ze ma byc referendum konstytucyjne. Glowne pytanie: jak i o czym to referendum ma byc? No i kto ma prawo dyskusji jesli chodzi o jego zasadnosc ?

    Bronislaw Komorowski:
    -To tak jakby zaprosic kryminaliste do dyskusji nad kodeksem karnym.

    Dosyc trafna analogia, jak sie wydaje. A jak sie komus nie wydaje, to tez moze byc

  100. kruk
    9 maja o godz. 3:20

    Oto słowo Twoje:

    „Jeszcze jedno. „Moze to Armia Krajowa odbudowywala Polske?” retorycznie pyta Tanaka. Uwazam, ze byli zolnierze AK brali udzial w odbudowie i to na rozne sposoby, nie tylko te murarskie. PiS chce wyeliminowac z historii Armie Ludowa. Tanake tak ponosi pasja kontestacji, ze z pola widzenia znika mu fakt, ze pokonani akowcy tez w Polsce powojennej musieli zyc i cos ze swoim zyciem robili”.

    Oto słowo Tanaki:

    „Ci zniewoleni przez Stalina, ci „polskojęzyczni bandyci z karabinami”, i ci byli żołnierze Armii Krajowej, co to się nie czuli zwycięzcami, Polskę odbudowali. I zapewnili Polakom to, czego nigdy w „tysiącpięćdziesięcioletniej historii” nie mieli. W Muzeum jest na to stosowna tablica. Podaje, ile tysięcy gospodarstw rolnych zostało zniszczonych, ile set tysięcy budynków mieszkalnych. Mówi o „zapoczątkowaniu procesu odbudowy” unikając nazwania tych, co odbudowywali. Taka, podręczna, manipulacja. Może to Armia Krajowa odbudowała Polskę?”.

    Co Ci tu znika? Wiesz na pewno, o czym jest temat lekcji? Bo ślepy widzi, że polskim trollowatym zwyczajem szukasz haków, a nie pogadania o muzeum, czyli kolejnym fałszowaniu historii.

    Przy okazji: Nie ma nic bardziej na miejscu na ateistycznym blogu w mesjańskim kraiku niż Lolek Kremówka i Matka Boska Fruwająca jako jedna z cudownie rozmnożonych Matek Boskich. Polscy ateiści to nie jacy tacy bracia Krakowiacy, ale ateiści chrześcijańscy lub – jeśli komu mało – odchrześcijańscy, pochrześcijańscy.

  101. I g.wnochrzescijanscy. Zgodnie z zaleceniem Tischnera

  102. lonefather

    Demonizowanie pojedynczego strzelca, w dodatku dezertera, w państwie zdominowanym do najmniejszego mysiego ogonka przez watykańską mafię, jest tak śmieszne, że aż podejrzane. Nie warto wprost pytać, czy jesteś watykańską wtyczką dla obrony przed dezerterem, bo cokolwiek odpowiesz będzie i tak podejrzane, skoro z demoniczną mocą prześladujesz wydmuszkę.

  103. Przesladowanie wydmuszki dezertera jest dokonywane przez dwojke blogowiczow. Jesli nie wiecej. Na szczescie, Gospodarz blogu wie swoje. Lepiej.

  104. Ewa-Joanna
    8 maja o godz. 23:57

    „To ty bierzesz nie tylko z powietrza, ale z zatrutego powietrza. Kiedyś tu się okropnie srożyłeś na uogólnianie. A ty co robisz?”.

    To nie widzisz? Przekazuję relacje z realnego świata, nie wyrażając własnej opinii, bo nie mam prawa – nie byłem, nie doświadczyłem. Ty natomiast bronisz podniebnej zasady, choć tysiąc razy bardziej Cię tam nie ma niż mnie. Robisz to na podstawie maluteńkiego własnego doświadczenia wedle zasady:

    – Ja, proszę pani, powiem pani, że palenie jednak jest szkodliwe, proszę pani.
    – Nie zgodzę się z panią, proszę pani, bo mój stuletni dziadek palił przez całe życie, proszę pani. A ostatniego papierosa, proszę pani, zapalił w trumnie. Prosił, proszę pani, żeby mu włożyć do ust, jak, proszę pani, umrze.

  105. Jesli zas chodzi o misyjne przeslanie Swiadkow Jehowy, wciskane na tym blogu przez sympatycznego dezertera, to jest tak:
    – kiedy katolik spotyka Świadków Jehowy, może odczuwać zakłopotanie, widząc z jaką łatwością odnajdują biblijne wersety na poparcie głoszonych tez. Może również z zawstydzeniem skonstatować, że oto spotkał ludzi, którzy naprawdę znają Biblię. W rzeczywistości jednak znajomość Biblii przez Świadków Jehowy jest na ogół ograniczona do wyrwanych z kontekstu wersetów, które podczas szkoleń zostały im podane do wyuczenia się na pamięć.

    Ot i cala tajemnica ich wiary. I niech ich Najwyzszemu bendom za to najwyzsze nasze dzienki

  106. tejot
    8 maja o godz. 17:13

    To się obaj nie zgadzamy. Czyli zgadzamy się ze sobą, że się na to nie zgadzamy: te parę zdań to nie wytyczne. To skutek wytycznych.
    Takich skutków jest na wystawie znacznie więcej, podanych wprost, albo pośrednio.
    W sumie, koncepcja całościowa wystawy mi się w miarę podoba. Autorzy próbowali opowiadać o wojnie w sposób, hm, powiedzmy, wyważony. A jednocześnie pokazać okropieństwa wojny z perspektywy człowieka, a nie jakiegoś generała, czy polityka, o czym uczą w szkołach. Zamiar karkołomny, w tej karkołomności wyłażą właśnie skutki wyświetlającej się z tyłu głów autorow odpowiednie słuszności i pogubienia się wśród rzeczy nie do pogodzenia.

    Ale ponieważ samo dzieło – pokazanie wojny w szerokiej perspektywie – jest zadaniem gigantycznym i niezwykle trudnym, mam też dla autorów uznanie za robotę – na tym właśnie poziomie.

  107. lukasso
    8 maja o godz. 17:13

    ładnie mówisz, tylko bredzisz. Nie byłoby Powstania Warszawskiego, gdyby dowódcy nie podjęli decyzji o powstaniu. I to jest bezwzględna oczywistość. Aha, nie byłoby Powstania, gdyby się Hitler wziął i nie urodził. Aha, bo za urodzenie się Hitlera odpowiada bozia Już on tam dobrze wiedział, co z tego urodzenia wyniknie. Bo nikt inny nie wiedział. To się fachowo nazywa: Plan Boski.

    Na tym się powinieneś znać.

  108. Orteq
    9 maja o godz. 7:33
    „W rzeczywistości jednak znajomość Biblii przez Świadków Jehowy jest na ogół ograniczona do wyrwanych z kontekstu wersetów”.

    Ten cytat to z „Radia Maryja” czy telewizji „Trwam” ?
    Czy podano tam jakiś przykład, takiego „wyrywania z kontekstu” ?
    Autorzy tej opinii, nie muszą niczego wyrywać z kontekstu. Oni Biblii na oczy nie widzieli. Czytają „Nasz Dziennik”.

  109. NeferNefer
    8 maja o godz. 17:32

    Tak jest, pamiętam – jako dziecię komunijne śpiewałem w kościele z ładnie złożonymi rączkami, uczesaną główką i tak dalej:

    Dzięki o Panie, składamy dzięki,
    o Wszechmogący nasz Królu w niebie.
    Za to,że dałeś nam wiarę.
    Za to,że dałeś nam miłość.
    Za to,że dałeś nam siebie.
    Ty nam przebaczasz grzechy.
    Ty nam przywracasz życie.
    Za to,że jesteś z nami.
    Tobie śpiewamy z radością.

    Jak się dowiadujeemy u korespondenta wojennego, oraz niewątpliwego i góralskiego ks. Józefa, Tischnera, bozia był z nami w Auschwitz. I dał nam tam siebie. I nam przywracał tam życie. I wszędzie indziej. I za to mu składamy dzięki.

    Ech, fajnie, fajnie być cysorzem!

  110. wbocek
    9 maja o godz. 7:00

    Rzekles.
    Oczekuj teraz Jerzy kilometrowej riposty. Albo i dwudziestu 50 metrowych.

  111. Qba
    8 maja o godz. 18:21

    Tak to jest, gdy się chce zrobić wystawę pod tezę. W gdańskiej wystawie tezy starano się, z grubsza, unikać – i to jest jej plus, ale co raz jednak wyłazi, pewnie poza świadomością autorów. Wystawa miała być uniwersalna, nie zrobiona przez Polaków dla Polaków, ale przez „kogoś” dla wszystkich, dla Eskimosa i ufoka też. Widać te starania i widać też wyłażące tezy.

  112. A jakby komus bylo malo powyzszego betonu:
    – dla Świadków Jehowy nie jadanie potraw z krwią (np. kaszanki) ma znaczenie fundamentalne. Choć oni bynajmniej nie praktykują uboju rytualnego. Ale doprawdy trudno zrozumieć czemu jehowicka „Strażnica” powiązała spożywanie krwi zwierzęcej z transfuzją krwi ludzkiej?

    Jezus nauczał, podobno, że ratowanie życia ludzkiego ma prymat nawet nad przestrzeganiem szabatu. Dlatego tym smutniejszym jest odmawianie zgody na transfuzję krw tylko dlatego, że w latach czterdziestych XX wieku na taki pomysł wpadł ówczesny prezes Jehowickiego „Towarzystwa Strażnica” Nathan Knorr. Na pomysl odmowy on wpadl. Nie na pomysl tranfuzji

    Rozmawiając ze Świadkami Jehowy, powinniśmy pamiętać, że szeregowi członkowie tej sekty to na ogół ludzie zmanipulowani i oszukani przez ich Organizację. Powinniśmy okazywać im jednak szacunek oraz miłość bliźniego. A zarazem robić sobie rachunek sumienia.

    Taki rachunek przedstawie, w imieniu SJ zdezerterewanego:

    – mysmy sie nie przyczynili się do tego , iz niektórzy katolicy woleli odejść do sekty, kierowanej przez jakiegoś Prezesa jakiegos PiSu
    – to nie my postanowilismy trwać w Kościele założonym przez Chrystusa. Kierowanym, pozniej, przez natepnych kilka tysiecy lat, przez nastepce Jezusa, św. Piotra.

    Sekta religijna pn PiSdzielizm, zalozona, w latach dwutysiecznych n.e. przez pewnego Prezesa, jest calkowitym zaprzeczeniem kosciola piotrowego. My, jako blogowicze na tym tutaj blogu, jestesmy kontynuatorami czegos co w PiSdzielstwie polskim, nie ma prawa istnienia.

    To tak tytulem wyjasnienia pewnych prawd objawionych

  113. Wbocek, 8 maja 21:40
    Mieszkam w mieście ok. 180 tys. Jest tu sporo uchodźców, przez jakiś czas nawet razem z życiowym partnerem uczyliśmy ich niemieckiego. Normalni, sympatyczni chłopcy, niektórzy z ambicjami, cholernie bystrzy. Owszem, notuje się wzrost przestępczości w Niemczech, znane są wydarzenia w Sylwestra w ubiegłym roku i inne incydenty, ale takiej atmosfery nie zauważam. W TV może przeoczyłam, ciekawa jestem, gdzie to było?

  114. Orteq 8:17

    Czy z Twojego wpisu o kaszance należy wyciągnąć wniosek, że oni w ogóle nie jadają mięsa. Z tego powodu, ze w kaszance jest krew?

  115. @@@
    Wojna polega m.in. na zabijaniu. Zabicie człowieka nie jest łatwe i pozostawia ślady w psychice. Żołnierze zawsze i wszędzie są brutalni – taki zawód. Tylko bałwan uważa, że żołnierze AK byli aniołami, a radzieccy bandytami. Ponieważ to są głównie faceci, więc przy okazji gwałcą. Jeżeli Wam to przeszkadza, to nie doprowadzajcie do wojen.
    Większość krajów ma na stanowisku ministerstwa obrony cywila w nadziei, że to obniży prawdopodobieństwo wojny. Coś pewnie w tym jest. Polska w 1989 roku wybrała na szefa rewolucjonistę, pomimo, że udało się pokojowo przeprowadzić zmianę ustrojową. Nie było to szczególnie mądre. A teraz ma psychopatę. Tyle na temat – czego nas uczy historia.

    Większość wypowiedzi na temat zachowania okupantów, najeźdźców, obrońców, itd. pochodzi od ludzi, którzy tego nie przeżyli i bazują głównie na literaturze „pięknej” czy innych opracowaniach „histerycznych”. Rzeczywistość jest tak koszmarna, że trudno jest o niej mówić. Dlatego tych prawdziwych głosów prawie nie słychać.

    Również atmosfera przeciwko emigrantom jest podgrzewana przez tchórzy i dekowników. Średnia dobrzy/źli jest na całym świecie podobna. Ale masa ludzi uważa, że obcy zły jest bardziej zły niż swój.

  116. Heh, a Ty @lonek boisz się o swoją sieć neuronów, że niby pod wpływem dezertera runie Ci w głowie model Twojego świata. Bo chyba nie martwisz się o „starych” ateistów, czy takich, którzy bezbożnictwo wyssali z mlekiem matki.

    Tylko na litość boską nie pisz tyrad, ja to wszystko już przeczytałem i PRZE-SA-DZASZ.

    @Panie Jacku, proszę usunąć dezertera, bo już prawie znalazł kluczyk do osobowości lonka, który to czuje, stąd ta frustracja i panika. Pierwsze objawy dysonansu poznawczego widzimy u lonka pod wpływem dezertera.

    Już to widzę, ktoś puka do moich drzwi, a tam lonek stoi z biblią w ręku. 🙂

  117. @Żorż, z godz. 9:22
    Ja to widzę jeszcze mocniej: Lonek z anumikiem. Lonek nawija, a anumlik interpretuje Biblię. 😉

  118. gaala
    9 maja o godz. 8:44

    Gdyby mnie ktoś zapytał, ilu Polaków jest za PiS po ich półtorarocznych rządach, nie umiałbym odpowiedzieć. Gdyby mnie ktoś zapytał, ile jest u nas każdego dnia chuligańskich pobić, gwałtów, kradzieży, też nie umiałbym odpowiedzieć. A przecież mieszkam w Polsce. Dlatego nie mam swojej opinii o sytuacji w całych Niemczech – mam tylko stamtąd znajome głosy, których ton jest katastroficzny. Zaglądam na parę internetowych stron znanych niemieckich gazet („Die Zeit”, „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, „Frankfurter Rundschau”, Aktuelle Nachrichten” i parę innych) i niespecjalnie widzę tematy o imigrantach. Ale z kolei znajomi mi powiadają – jak u nas kiedyś – że prasa kłamie.

    Może Ci powiem o usłyszanym od znajomego zdarzeniu, który to usłyszał od swojej żony.

    Dwie jej młodsze koleżanki wracały rowerami z pracy po 22-giej. Zablokowała im drogę banda muslimów (mówię jego słowami) i zaczęła się dobierać do dziewczyn. Te wyciągnęły gaz pieprzowy i jeden z muslimów dostał prosto w oczy. Na chwilę bandziory zbaraniały, a dziewczyny natychmiast zadzwoniły na policję. Bandziory zabrały poszkodowanego, który wył na cały głos, i uciekły. Szybko (ojej, żeby tak u nas) przyjechała policja. Jednym z pierwszych ich pytań było, czy dziewczyny wiedzą, jak gaz może być szkodliwy na oczy. Jezu, po tych słowach kolegi mało nie zemdlałem. Przecież to czysto polskie! Sędzia pyta ofiarę, czy zdawała sobie sprawę, że swoją obroną mogła zaszkodzić napastnikowi! Kurwa, przecież właśnie o to chodzi, żeby zaszkodzić!!!
    A napastowanie matki z dzieckiem gdzie było? Przecież pisze moja znajoma, że usłyszała w radiu.
    Mój znajomy Polak, lekarz, który tam siedzi 30 lat, mówi, że ucieka z Niemiec, bo w przedszkolu jego wnuki są drastycznie rasistowsko traktowane przez dzieci muslimów.
    Ja wyraziłem na blogu w formie pytania tylko jeden swój zdecydowany pogląd w tych sprawach: Jeśli państwo mieni się demokratycznym, to jakim prawem rządzący bez pytania ludu pracującego o zgodę wsadzają im na łeb obcych gości, by ich utrzymywali i znosili na co dzień ich kulturową odmienność?

    Znajomy 78-letni Niemiec, który leżąc w szpitalu na serce, tragicznie źle znosił w małej trzyosobowej salce hałaśliwe i brudne wizyty tureckiej dwudziestoosobowej rodziny z bachorami u ich chorego, uratował temu choremu życie, zawiadamiając w nocy personel, że źle się dzieje z Turkiem. Następnego dnia dwudziestoosobowa rodzina całowała go po rękach. A on po powrocie do domu powiedział rodzinie, że już nie ma Niemiec, że pod koniec życia nie będzie spokojnego końca, więc spierdalamy, gdzie pieprz rośnie – choćby do Polski.

  119. @anumlik, na taki duet jest jeden sposób- zatrzasnąć grzecznie drzwi. ;)‎

  120. Żorż Ponimirski
    9 maja o godz. 9:22

    Zapraszasz? (lol)

    Adresu nie musisz dwac, pamietam.

  121. Tanaka
    9 maja o godz. 7:49

    To dobredzę jeszcze, że gdyby wyzwoliciele z Armii Czerwonej zamiast popijając w okopach na prawym brzegu Wisły pofatygowaliby się jednak na brzeg lewy, nieszczęsne powstanie warszawskie mogłoby się zakończyć sukcesem. Niestety, na lewy brzeg wysłali tylko zwiad Jaruzela, a po miesiącu łaskawie zezwolili alianckim samolotom a tankowanie na swych lotniskach. Te i inne fakty nie przemawiają za „wielka misją wyzwoleńczą”, jaką wmawiano nam przez 50 lat, tylko o chęci zniszczenia byłego sojusznika, III Rzeszy, osiągnięcia zdobyczy terytorialnych i rozciągnięcia wpływów jak najdalej na zachód.

  122. @Żorż

    auć 🙂 a zastanawiałam się czy prosić o popcorn

  123. @lonek, uważaj bo mam wodę święconą, qpiłem ampułkę na pl. Grzybowskim pod kościołem.

    To pewnie kranówa z warszawskich Filtrów, ale cicho sza. 😉

  124. Powstanie warszawskie z ruskimi razem mogło zakończyć się sukcesem? Co ja właśnie byłam przeczytałam?

    Pora na kawę 🙁

  125. @Nefcia, masz tu kolbę kukurydzy i posłuchaj se ilustracji muzycznych do Spidermana. 😉
    ‘https://www.youtube.com/watch?v=yCF8JU30gXI

  126. lonefather
    8 maja o godz. 18:32

    Jak widzisz, nie napisałem recenzji z wystawy, ale coś innego.
    Tak, mam podobną opinię: wystawa prezentuje zagadnienia słabo powiązane z sobą. Skupia się na blokach tematycznych, a spójność między nimi nie jest należycie obecna. Są też duże i poważne luki. Jedne tematy są nadreprezentatywnie ujęte, inne słabo lub wcale, w dodatki też takie, które są jednej stony oświetlone bardzo mocnym światłem wywodu, a z drugiej – pogrążone w ciemności.

    Ponoć – tak mówą liczne recenzje, pełne zachwytów – wystawa została tak pomyślana, żeby zwiedzający poczuł jak najpełniej grozę wojny. Zgoda – taki zamiar twórców się wyczuwa. Zamiar zamiarem, ale ani przez moment żadnej grozy nie odczuwałem. Natomiast bardzo silnie oczuwałem teatralność wystawy. Oraz pustkę i przytłoczenie betonem. Dosłownym i mniemanym.

    Rozeżliły mnie różne sztuczki zastosowane po to, by „wzmóc grozę”. Jednak ujawnienie sztuczek grozę niszczy a mniemaną ofiarę grozy wkurza udawaniem i rozczarowuje. Tak było w różnych miejscach, choćby w sali poświęconej Holokaustowi, z napisem w wejściu: „ludzie tacy jak my”, co miały wykazać bardzo liczne fotografie Żydów – normalnych ludzi, nieraz młodych, uśmiechniętych, zadowolonych z życia. Gdy się jednak przyjrzałem tym „ludziom takim jak my” stwierdziłem, że pomysł scenograficzny mający wzbudzić zadumę i grozę zarazem tonic innego jak sztuczka: kopiuj-wklej. Fotografie tych samych osób, w dodatku w tym samym towarzystwie, umieszczano wielokrotnie w różnych miejscach. Dla efektu-picu. A przeciez fotografii Żydów nie tylko nie brakuje, ale jest ich właściwie „nadmiar”. Można było dać tysiące niepowtarzalnych zdjęć, zamiast oszukiwać.

  127. lukasso
    9 maja o godz. 9:40

    Zgadzam się: dalej bredzisz.
    Armia Czerwona po to była, żeby robić to, czego sie po niej spodziewali dowódcy Armii Krajowej. Ja też bym sie po Tobie czegoś spodziewał, ale mi się nie chce.

  128. Żorż Ponimirski
    9 maja o godz. 9:22

    Już to widzę, ktoś puka do moich drzwi, a tam lonek stoi z biblią w ręku.

    A. nie, to – fachowo – idzie tak:

    Pan Jezus już się zbliża
    już puka do mych drzwi
    pobiegnę go przywitać
    z radości serce drży…

    Myślisz, że Lonek to Jezusek? 😀

  129. NeferNefer
    9 maja o godz. 9:44

    Ciń doberek, Neferko. Napij się sześć razy mocniejszej kawy, bo zemdlejesz. Lolkowokremówkowi patrioci mają pretensje do Ruskich, że pomogli powstaniu, które było przeciwko nim.

  130. NeferNefer
    9 maja o godz. 9:44

    Tak jest: Powstanie Warzawskie, razem z Armią Czerwoną i Wehrmachtem przeciw Stalinowi i cesarzowi Japonii na pewno by się powiodło.

  131. NeferNefer
    9 maja o godz. 9:44

    Cholera jaśnista i grom by jasny strzelił w mój łysy łeb. Miało być „mają pretensje do Ruskich, że NIE pomogli powstaniu.

  132. @ Pombocek

    Pombocku, mnie się zdaje, że Twoja wybitna znajoma z Niemiec widzi bardzo dużo. Jak widzi, że jakiś islam trzęsie wózkiem dziecięcym, to ona od razu widzi sto tysięcy trzęsionych wózków. Albo co najmniej tysiąc.
    Jak kto chce tak dużo zobaczyć, to od razu widzi jeszcze więcej.
    Ogląd świata przez lupę własnych lęków i fobii to najczęstszy ogląd.

  133. Zorzik

    Czy sie „zakochales” w swoim pomysle, ze mnie „wychaczyl”, ze brniesz w ten pomysl dalej?

    A poza tym, to najwyrazniej albo nie przeczytales, albo przeleciales bez rozumienia, to co napisalem do Pana Jacka. Gdybys uwazniej czytal, lub ze zrozumieniem wiekszym, to nie mialbys tak glupiego pomyslu, tylko bys zwyczajnie zrozumial, ze tolerujac obecnosc, dajemy dostep do „poligonu” na ktorym, na nas cwiczy sie i trenuje. Tu odnosi sukces w postaci naszej „zgody”, zeby sobie potrenowal. Nawet jesli nie ja, nie Ty, to inni, ktorzy z uprzejmym i wywazonym pogadaja, daja mu okazje do pocwiczenia. Uwazam od momenu, w ktorym anumlik z nim sie wdal w dyskusje, ze to trenowanie chwasta nalezy przerwac, bo choc tu nikogo ze stalych bywalcow nie skaptuje, to tu wycwiczony skaptuje gdzie indziej. Skaptuje wycwiczony dzieki tolerancji dla „wywazenia i uprzejmosci”.

    Dyskusja anumlika z rzeczonym „uprzejmym, wywazonym i nieszkodliwym” otworzyla mi oczy i w gwizdek zadalem. Whistleblower tak ma, ze alarmuje, gdy „zobaczy” zagrozenie.

  134. Witold
    8 maja o godz. 20:01

    Ależ oczywiście.większa część historii i jej zdarzeń miała inny przebieg i na czym innym polegała oraz dała inne skutki niż sie oficjalnie zdaje. Skoro historia ma „krzepić i „budować naród” to inaczej być nie może.
    Historia nie ma o tym pojęcia, że po to jest, żeby krzepić, więc się – bezczelnie – dzieje jak chce, całkiem byle jak. Trzeba ją więc zaopatrzyć w odpowiednie właściwości pokrzepiające.

  135. Tanaka
    9 maja o godz. 10:06

    Wlosy rozpuszcze, szate pwoluczysta odzieje i moge robic za Jezuska. W koncu sporo we mnie hipisa zostalo. A jak pamietasz to tak wlasnie na hipisow wolali – „Jezusy”, gdy chodzilismy z rozpuszczonymi wlosami. Jak dla Zorzika to, moge jeszcze raz robic za Jezuska. Tylko z tym pukaniem do drzwi to teraz klopot, wszedzie domofony, kraty, bariery… I jak tu wejsc i do drzwi zapukac?

  136. Jiba
    8 maja o godz. 23:59

    tak jest – zdezerterowany ciągle chodzi, a lud od wykopów, wie, że PIS nie przejdzie.
    Oto wielka tajemnica wiary. Czemu oni tak mają.

  137. @Tanaka

    Zaraz tam Jezusek, ale jak dezerter upoluje lonka i anumlika, to będą wciskać obaj ciemnotę o J. A że są wygadani, to pewnie będą mieli dużo ofiar na koncie i w Brooklynie będą zadowoleni.

    A przy okazji, będą z rodziną w Gdańsku jak co roku i mieliśmy iść do Muzeum II Wojny Światowej, ale jak zmienią charakter wystawy na PiSdzielczą modłę, odpuszczę. Bliżej wizyty w Danzigu, dopytam się Ciebie, co tam w muzeum piszczy.

  138. @ Żorż

    Dzięki 🙂 posłucham troszku później bo zaraz idę w miasto, mam dzisiaj wolne, jeeee

    pombocku, przeca wim

    przy okazji, dezerter siedzi tu cały dzień jak my wszyscy to nie wiem gdzie kaptuje. A każdy kaptowany niech się martwi sam o siebie, ja świata nie będę zbawiać, lepsi ode mnie to robili i co.

    No to w Belgię idziemy… drodzy panowie, w Beeeeelgię idziemy 🙂

  139. @lonek, odpisze w Twoim stylu.

    najwyrazniej albo nie przeczytales, albo przeleciales bez rozumienia, to co napisalem do Ciebie. Gdybys uwazniej czytal, lub ze zrozumieniem wiekszym, to nie mialbys wątpliwości, tylko bys zwyczajnie zrozumial, ze robię sobie jaja.

  140. Najczesciej z nikim sie nie zgadzam. Tak juz mam. W sprawie obecnosci sutenera83 na blogu wypowiedzi ostatnie tu. Kto chce inne(poprzednie) niech szuka.

    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/05/03/wiara-nasza-codzienna/#comment-489593
    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/05/03/wiara-nasza-codzienna/#comment-489669
    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/05/03/wiara-nasza-codzienna/#comment-489675
    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/05/03/wiara-nasza-codzienna/#comment-489736
    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/05/03/wiara-nasza-codzienna/#comment-489825
    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/05/03/wiara-nasza-codzienna/#comment-489837
    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/05/03/wiara-nasza-codzienna/#comment-489860

    Przyrody na zdjeciach ogladac nie musze. Mam za oknem. Moge delektowac. Agnostykiem katolickim/jechowickim nie mam zamiaru. Mialbym, inne blogi odwiedzal. Cytatami delektowal. W zwiazku z tym. Pojawi na blogu kiedykolwiek sutener83 z odpowiedzia kogokolwiek z Was, na dziwke zaprosi kogokolwiek z Was, mam zamiar zabrac/zapakowac moje zabawki na okret. Innych horyzontow za horyzontem szukac. Nie nadwislanskich. Odpowiedz standartowa @Na marginesie, akceptuje, nie uwazam za przyjecie zaproszenia na dziwki z sutenerem83.

    Kostka
    Wyboru dokonalem, bazujac metoda znana zawodowo. Jak wybrac, miedzy nieznanymi dotychczas alternatywami. Kiedys opisalem, dalem literature, przednich uniwersytetow. Zastosowana do Glengoyne dala zlego poczatki, czesciowo, nastepujace. Zamowilem 2 flaszki rozne. Poza tym nabylem Bowmore porownawczo. Efektu moge spodziac w czasie krotszym lub dluzszym. Krotszym, jezeli odpowiedz bedzie, dalsze experymenty bezsensowne. Dluzszym, jak kolejne typy flaszek testowanie poglebie. Jest to jedyna znana mnie metoda, co mozna z gory okreslic czas experymentu na nieznanych parametrach. Znaczy koszty okreslic decyzji. Czas i pieniadze to zamienne jednostki. Znaczy ktora teraz mamy godzine – 2238 Skr odpowiedz, a ile kosztuje – 2tyg + 7godz odpowiedz. To byl przyklad na przyklad. Uwagi Twoje Kostka, moja uwaga zaimplementuje, nastepna runda, jesli test poglebiac bedzie.

    Ewa-Joanna
    Przyszloscia trudno zajmowac E-J. Lem, co byl przyszlosciowiec umarl. To nie ma gdzie poczytac w temacie. Ja tobym napisal tak. Sie pomniki buduje, zadnej przyszlosci byc nie moze. Pare pomnikow w kupie to muzeum. Znaczy pomnikow zpomnikowanie. Z pomnikami tak. Wszystkie, bez wyjatku, na postFaktach budowane. Przyszlosc mozna tylko na faktach. Wylacznie. Ja to dluzszym wpisem, pare dni temu dalem. Niepopularny, bo teoretyczny. Przyszlosc budowana na postFaktach (pomnikach) jedynie postPrzyszloscia byc moze. Potrzeby nie ma czasu przyszlego w jezykach/pojeciach. Szczegolnie flexyjnych. Tu kazda rzecz na 38.5 sposobow mozna. Kazdy nic nie znaczy. Jak przyszlosciowiec Lem umarl, tylko o Pirxie mozna mowic. To postac popularna i nieteoretyczna. Gietka rowno.

    Kiedys konstrukcje zrobilem E-J, lotem do Londynu. List Pirxa do Koryntian napisalem. Pirxa zastapilem Sasiadka. Przyzwoity text wyszedl. Jedyne w tym, nikt nie zorientowal, jak na Sasiadce przyszlosc budowana. Fakt, to cos, co mozna modele budowac. Postfakty to zawsze opowiadania w stylu. „Jedna baba, drugiej babie w maglu. Wiesz kochanienka, trzeciej baby meza to…”. Tak jest o Sasiadce, Pirxie, Ruskich, Arabach. A nawet Ewa-Joanna tak jest o ruskicharabach. „Jedna baba drugiej…”. Jak Ruskich i Arabow zabraknie to Ruskoaraby beda.

    Ja mialem szczescie Ewa-Joanna. Wyrzucili z kraju urodzenia. Wyrzucili z rodziny biologicznej. Wyrzucili emigranci tutejsi. Wyrzucili katoliccy tutejsi. Wszyscy -isci wyrzucili. Kim reszte zycia mialem zostac? Vikingiem zostalem. Bez wyboru. Malo kto wie, co znaczy. To bardzo stare slowo. Vik. Dwa znaczenia. Z tym vik-iem tak, na postFaktach chodzic nie mozna. Na przednim pokladzie stac trzeba. Wtedy Odyn Tobie zlote naramienniki. Ja to bym napisal E-J, jak u Odyna halli stanac i powiedziec. „Wiersz tobie ulozylem. Posluchaj.”

    Po co. Nie lepiej o przyszlosci blogowac „jedna baba drugiej babie w maglu…” Tez ladne. Jak u Lema Pirxie. Zapomnij E-J „nadwislanskosc” to beznadzieja przepadnie. Odpowiedz na pytanie sobie. Jest Patagonia ojczyzna Twoja? To fleksja jezyka. „Patagonio, Ojczyzno moja, ty jestes jak…” Inwokacja flexu. 😉

    Anumlik.
    Do wpisu „Grattis. Nykter syn„. Jako expert jezyka, wiesz skad pochodzi „…im dluzej pilismy, tym trzezwiejsi bylismy…” Zauwaz Anumlik, jak jeszcze b trzezwi bedziemy, im dluzej… 😉

    Qba, 9 maja, 9:12
    Zgadzam sie z Toba 100%. Po raz pierwszy. No no… 😉 „Dlatego tych prawdziwych głosów prawie nie słychać”. Svetlana Aleksijevitj, Nobel 2015.

    W Niemczech mnie dawno nie bylo. Moze okazje bede mial odwiedzic. Opere w Hamburgu. Na razie tutaj, jak jest z zaproszeniami na dziwki:
    http://krytykapolityczna.pl/swiat/reporter-i-radioaktywny-artysta-czyli-wolnosc-slowa-w-spoleczenstwie-wielokulturowym/

    Na temat „Muzealne wyzwolenie z czegos”
    pzdr Seleuk(os)

  141. @wbocek
    9 maja o godz. 7:33
    No teraz to się popisałeś.
    Realna to jest histeryczna nienawiść twojej polskiej emigrantki do wszystkiego co inne. I na tym się opierasz wyciągając z tego wnioski krzywdzące wielu ludzi?
    To ten twój sławny magiel, który tu zarzucasz innym, nie stosuje się do ciebie? Przecież to co bezmyślnie powtarzasz, to są rewelacje z magla, gdzie jedna pani drugiemu panu powiedziała, a pan uwierzył, bo przecież mu kolega powiedział, że gazety kłamią. A nie przyszło do głowy, że zwyczajnie o emigrantach gazety nie piszą bo nie ma o czym pisać?

  142. Moj komentarz czeka na moderacje. Jak zobaczycie linki, mam nadzieje obsmiejecie, dlaczego „//” nie postawilem przedtem 😛

    ide nad Wode
    pzdr seleuk

  143. Nie zdazylem, ach

  144. konstancja
    8 maja o godz. 23:12

    Gdanskie muzeum właśnie to robi: pokazuje wojnę z perspektywy zwykłego człowieka, z perspektywy grozy. Tzn. tak deklaruje.
    Co do zasady – taka koncepcja bardzo mi się podoba, bo zwykle jest inacze, a pokazywanie wojen, w ogóle historii z perspektywy dat i „wydarzeń” niewiele mówi o istocie konfliktu.
    Tu się skupiono na obszarach tematycznych np. „obozy koncentracyjne”, „życie codzienne”, „głód”, „działalność podziemna”, „wynalazki wojenne”, „szyfry”, „praca przymusowa”, „Holokaust” itd itp, , ale ujawnił się z kolei kłopot przeciwny do tradycyjnego podejścia: wśród tych tematów łatwwo zgubić całość wojny, jej przebieg, wynikanie jednego z drugiego,a przede wszystkim – głęboko ukryte motywy, powody wojny i zachowania wojenne, które siedzą głęboko w ludzkiej psyche. Wystawa miała pokazywać wojnę z perspektywy zwykłego człowieka, a w rezultacie gubi się w tym, co nominalnie chciała pokazać.

  145. Tanaka
    9 maja o godz. 10:12

    No cóż, Tanako, mam w Niemczech nie jedną znajomą, lecz znajomych, od których słyszałem na własne uszy niekończące się dziesiątki obrazów. Wczuj się nie w moją znajomą, lecz w 78-latka leżącego w szpitalu w otoczeniu islamskiej rozwrzeszczanej rodziny, którą w końcu personel wyprosił; w piętnastolatkę, naprzeciwko której idzie ośmiu czarniawych chłopów, o których ona świetnie wie, że są bardzo zaczepni; wczuj się w Marię, której Syryjczycy przyuczeni do roznoszenia przesyłek, ukradli przesyłkę i wiele innych i uciekli, i ślad po nich zaginął. Wczuj się w niespotykane wcześniej zagęszczenie czynów kryminalnych, których tylko drobna część jest znana władzy i wszystkim Niemcom. Wczuj się w uczucia ludzi, którzy mieli spokój, a już go dzięki administracyjnej, nie uzgodnionej z nimi decyzji, nie mają. Nie znasz i nie możesz znać ani dziesiątków tysięcy sytuacji, ani stanu ducha dziesiątków tysięcy Niemców, a jednak, jak parę, a może i więcej, osób na blogu i w Polsce bierzesz się z tą nieznajomością do kwestionowania tego, czego nie znasz. Pojedynczy strzelec wie tylko o paru śmiertelnych wypadkach w swoim mieście w ciągu roku, ale w skali państwa to już rocznie grubo ponad 5 tysięcy.
    Ja nie wyrażam opinii, tylko przekazuję fakty przeżyte przez znajomych osobiście lub słyszane od innych. Ewa-Joanna mówi: Po co? Ba – po to samo, po co gada się o wojnie, o tym, że trawka rośnie, że psi szczekają i że podwyżka emerytur o 5 zł.

  146. „Aaaaarmiaaaaaa Czeeerwonaaaaaaa….
    Oni są wspaniaaaaaaaliiii……
    Całyyyy Naaaród Odznaczonyyyyy….
    Zmartwychwstał Gagaaaaaarin….”
    Realni wyzwoliciele w postaci AL byli jednakowoż lichą namiastka ruchu oporu w porównaniu ze strukturami akowskiego Państwa Podziemnego, Autor chyba miał na myśli 1 i 2 Armię LWP.
    Nie wiem, o co chodzi z tym niszczeniem pamięci po wyzwolicielach. W miasteczku moich dziadków, Stopnicy pod Buskiem, stoi schludny cmentarz wojskowy czerwonoarmistów pochowanych tam późną zimą 1945 r. Nikt go nie bezcześcił, nikt nie planował ekshumacji ani przeniesienia, zawsze jest czysty i zadbany. Nawet gwiozda jest na cokole. Żukowa, Koniewa ani wujka Joe już nie ma, chyba trudno się temu dziwić?

  147. Ewa-Joanna
    9 maja o godz. 10:42

    Ja mówię o tym, co słyszę od ponad 20. znajomych z Niemiec, a nie tylko od emigrantki, której się czepiłaś jak pijany płotu. Czyli robię to, co robi każdy: posługuję się zasłyszanym od ludzi, którzy nie mają powodu, by zmyślać. Ty natomiast W CIEMNO, nie posługując się ŻADNYMI danymi, kwestionujesz – zwyczajem szlachetnych teoretyków pięknoduchów – to, co mówię. Może więc i przerabiałaś elementarz racjonalnego mówienia i słuchania, ale do góry nogami. W takiej sytuacji szkoda każdego słowa.

  148. wbocek
    9 maja o godz. 11:03
    A jakimi danymi ty się posługujesz?
    Ja ci tu mogę ad hoc wymyślić 3 tuziny znajomych, którzy mi tu mówią coś innego i jaką to ma wartość? Żadną! Tak samo jak gadanie twoje i twoich znajomych, bo to tylko gadanie. I jak ten religiant możesz wierzyć albo nie, bo to wszystko opiera się na wierze, nie na danych statystycznych.
    A dane statystyczne mówią swoje – przestępstwa popełniają wszystkie grupy etniczne.
    Tu jest dość świeży artykuł na ten temat, niestety po angielsku.
    „http://www.telegraph.co.uk/news/2017/04/25/migrant-crime-germany-rises-50-per-cent-new-figures-show/
    Ale jest tam jedno ważne zdanie:
    The highest crime rate was among migrants from the Balkans, Morocco, Algeria and the former Soviet Union, who have little chance of being granted asylum.

  149. Jak Tanaka słusznie zauważył, każdy incydent można pomnożyć, ale po co? Kilka m-cy temu tzw. Deutsch-Russen ogarnęła histeria na wieść, że kilku muzułmanów uprowadziło i wielokrotnie gwałciło nastolatkę Lizę. Były ogromne demonstracje w wielu miastach, no, atmosfera linczu. Rosyjska TV trąbiła o tym na okrągło, zabrał głos nawet Ławrow. Wszystko okazało się wyssane z palca, o czym putinowskie media zapewne już nie informowały.

  150. lukasso
    9 maja o godz. 9:40

    Czy te kilkadziesiąt tysięcy ofiar:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_Woli
    oraz inne straty poniesione w walkach do 15.08.1944 r., tj. hipotetycznego terminu gotowości AC do ofensywy na Warszawę, zaliczysz do sukcesu powstania?

  151. Liza – rodaczka, trzeba dodać.

    Wczoraj od mojej lekarki usłyszałam całkiem inną historię (dot. przyjaciółki jej córki): syryjska rodzina, od kilku lat w Niemczech, swojej urodzonej już tu córeczce dała na imię Rosalinda, a dzieci mają prikaz mówić w domu z rodzicami wyłącznie po niemiecku.

  152. wbocek
    9 maja o godz. 6:42

    Mój komentarz
    Pombocku, na jakiej podstawie sugerujesz, ze Muzeum II Wojny w Gdańsku, to kolejne fałszowanie historii?
    Generalizujesz bardzo odważnie.
    Pzdr, TJ

  153. wbocek
    9 maja o godz. 6:42
    Co Ci tu znika? Wiesz na pewno, o czym jest temat lekcji? Bo ślepy widzi, że polskim trollowatym zwyczajem szukasz haków, a nie pogadania o muzeum, czyli kolejnym fałszowaniu historii.

    Mój komentarz
    Pombocku, na jakiej podstawie sugerujesz, ze Muzeum II Wojny w Gdańsku, to kolejne fałszowanie historii?
    Pzdr, TJ

  154. Dezerter,jak to on,wlazł do muzeum z paruzją.Słusznie,to przecież skamieniałe wykopalisko.
    Strach pomyśleć co młodzi ludzie wyniosą w głowach z tego muzeum!Co poniosą dalej,jaką wiedzę historyczna?Może,jak lukasso,pretensję do „ruskich”,że nie pomogli powstańcom?A niby dlaczego mieli by pomagać?Przecież Powstanie było skierowane
    nie tylko przeciw Niemcom,ale i nim.Zresztą berlingowcy cos tam robili.
    Tanaka.
    Słusznie upominasz się o pamięć o naszych wojakach ze Wschodu.
    To haniebne udawać,że ich nie było.Ich krew też była przelewana za Polskę.
    Wielu z nich naprawdę poległo,w odróżnieniu od ofiar katastrofy smoleńskiej.

  155. Ewa-Joanna
    9 maja o godz. 11:29

    Jako z wyboru człowiek ciężkiej pracy ongiś, mam czasem niechęć do teoretycznych bredzeń, a już zwłaszcza takich jak z Tobą pustych przekomarzanek.

    Kiedy spora część Polaków – nie tylko ateiści – od lat domaga się, by Kościół był utrzymywany wyłącznie przez wiernych, a nie dotowany przez państwo, co byłoby najuczciwsze, to uważam, że mają rację.

    Pójdę dalej, nie wypowiadając własnej opinii, lecz powtarzając cudze i uznając, że są logiczne. Skoro ktoś głosi humanitarną wiarę w słuszność przyjmowania setek tysięcy obcych gości pod nieswój dach, bez pytania narodu o zgodę, każdy obywatel ma prawo uważać go za przestępcę. Został wybrany dla czynienia dobra SWOJEMU narodowi, nie obcemu. Słuszne byłoby więc i sprawiedliwe, by zapraszać gości wyłącznie pod swój prywatny dach, a nie pieścić swoją próżność i pięknego ducha czyimś kosztem. Wtedy i tylko wtedy rozmowa z takimi pięknoduchami jak Ty byłaby sensowna, gdybyś zaprosiła pod swój dach – na ewentualne wieczne utrzymanie i kieszonkowe po 1500 dolarów na głowę – dwudziestoosobową rodzinę islamistów z perspektywą, że co rok, to prorok. Oczywiście z opłaconym przez Ciebie przejazdem. Bo być pięknym na cudzy koszt to trochę niepiękne. Nie pisz już do mnie, bo obrzydliwy jestem.

  156. @gaala
    9 maja o godz. 11:29
    Żadne media nie informują o tym, że się wygłupiły z fałszywym newsem.

  157. tejot
    9 maja o godz. 11:44

    Zasugerowałem się słowami Tanaki. Sam w tym muzeum nie byłem i nie będę. Sam już jestem muzeum. Poza tym „Słowo wypowiedziane jest kłamstwem”, a historia to przede wszystkim słowa. Więc każde, nawet najbardziej obiektywne, muzeum, chciał nie chciał, jest oszustwem.

  158. Tanaka
    9 maja o godz. 10:50

    Mój komentarz
    Tanaka, odwiedziłeś Muzeum II W Św, oglądałeś na własne oczy ekspozycję.
    Doniesienia medialne o wystawie nie pozwalają wyrobić sobie zdania o istotności przekazu zawartego w Muzeum. Twoja relacja potwierdza medialne doniesienia, że wystawa jest inna, nowatorska, postawiono w niej na ilustracyjne, dosłowne wciągniecie widza w perspektywę zwykłego człowieka, oglądania i odczuwania czasu wojny przez mieszkańców z tamtych dni.

    Wydaje mi się, że jest to interesująca koncept przybliżania historii, poznawania przeszłości poprzez przedstawienie, zamarkowanie codzienności czasu wojny. Horror okupacji, terror, zrządzenia i prześladowania, znikanie ludzi, Holocaust, zrywy walki, a żyć panie trzeba jakoś było. Przy tym widz, moim zdaniem wyobraźnią wciągnięty w ten czas dostaje dawkę informacji o skutkach, stratach, o machinie wojennej, strachu, głodzie, bezsilności, heroizmie i tchórzostwie, o śmierci za każdym rogiem, masowej śmierci nieludzi, o żelaznych pięściach, bitwach, frontach i zwycięstwie.

    Pofantazjowałem sobie. Bo przecież nie byłem w Muzeum II WSw.
    Pzdr, TJ

  159. @wbocek
    9 maja o godz. 12:11
    Coraz bardziej odjeżdżasz. Pewnie trudno jest rozstać się ze swoimi ulubionymi przesądami, ale to twój problem.
    A swoim znajomym „Niemcom” zawsze możesz poradzić, żeby wrócili do miłej Polski jak im tak źle.
    Zadziwiające, jak z człowieka opada pozłotko kiedy się poskrobie.

  160. hetajr
    9 maja o godz. 11:31

    Oczywiście, że nie; PW to klęska i tragedia, ale rozpatrywanie go jako odpowiednio skontrastowanego tła dla pragmatyzmu i logiki działania Sowietów jest po prostu niepoważne. Podobnie jak gadka o pociągnięciu do odpowiedzialności karnej przywódców państwa podziemnego za to, że szli z szablami na czołgi. Tanaka jest gotów posadzić przed alianckim trybunałem Bora-Komorowskiego, ale miejsca na norymberskiej ławie dla Berii i Mołotowa jakoś już nie widzi, a przynajmniej nic o tym nie pisze.
    To mi przypomina zabawną wymianę zdań w przeszłości, gdy ośmieliłem się podważać katolickie korzenie i światopogląd Adolfa Hitlera. Tanaka nazwał mnie naiwnym dziecięciem chrystusowym, czy jakoś tak 🙂 Tym samym, ateistyczna Armia Czerwona walcząca z armią katolickiego Fuhrera siłą rzeczy musiała mieć ważna misję dziejową do spełnienia i za to wszyscy powinniśmy być jej wdzięczni 🙂

  161. Koncept muzealny jest ciekawy, niestandadowy i ma w sobie wielki potencjał. I tak też – w zarysie i na poziomie uogólnionym, jako generalne założenie właśnie: pokazać wojnę z perspektywy człowieka – się prezentuje. I jednocześnie, w różnych miejscach, wychodzą założone apriorycznie tezy obecnej sluszności politycznej. A to taka, że okupacja hitlerowska miała kontunuację tego samego rodzaju w postaci „okupacji” radzieckiej, co sam Tusk powtarzał nie raz, a to że wojna skończyła sie dopiero w 1989 – co też powtarzał nie raz, a to znowu wybrzmiewają tezy, że cierpienia jednych to były słuszne cierpienia i na nich się koncentujemy, a cierpienia innych były mało słuszne, a może i należne cierpienia, więc je mamy za gorszej jakości, albo w ogóle pomijamy i tak dalej.

  162. Przygotowywanie Armii do wojny musiało teraz przyspieszyć, co było o tyle proste, że opinia publiczna wspierała te działania, a ochotników nie brakowało. Natychmiast ustalono, że do zwycięstwa w wojnie potrzebne będzie powołanie około 200 dywizji – od marca 1942 roku miało ich przybywać po 3 – 4 miesięcznie. Jak się ostatecznie okazało, plan ten okazał się być nie do wykonania, a Armia wystawiła w czasie wojny łącznie 91 dywizje. Na początku 1942 roku liczba utworzonych jednostek wzrastała jeszcze w szybkim tempie, natomiast występowały drastyczne braki w uzbrojeniu, zwłaszcza tym nowocześniejszym. Po części wynikało to z faktu, iż rząd amerykański robił wszystko, by dostawami broni utrzymać w walce sojuszników. Na wiosnę ruszyła bowiem nowa ofensywa niemiecka w kierunku Stalingradu i Kaukazu, w związku z czym sytuacja Armii Czerwonej stawała się krytyczna, natomiast Brytyjczycy ponosili klęski w Azji i próbowali powstrzymać Rommla przed dotarciem do Kanału Sueskiego. Sami Amerykanie, oprócz porażek na morzu, musieli uznać wyższość Japończyków w kampanii na Filipinach. Był to dla Sprzymierzonych jeden z czarniejszych okresów wojny.
    ”http://www.nowastrategia.org.pl/rozwoj-liczebny-i-strukturalny-armii-stanow-zjednoczonych-w-latach-1940-1945/
    =============

    Trochę o wojnie, przygotowaniach, logistyce…..

    Niemcy wystawiły w szczytowym okresie wojny 240 dywizji.
    Rosja 600.
    Anglosasi około 120.
    Polacy wystawili 16 dywizji….

  163. Ewa-Joanna
    9 maja o godz. 12:17

    Media mają zakaz mówienia źle, na temat emigrantów.
    A to czego w mediach głównego nurtu nie ma, to nie istnieje w świadomości publicznej.
    Że coś się dzieje, można wywnioskować po posunięciach kolejnych rządów, zmieniających swa politykę wobec napływających fal emigracyjnych.

    Twoje obserwacje z Australii, nijak maja się do tego co dzieje się w Europie.
    Tam trafiają wyselekcjonowani i zweryfikowani przybysze.
    Mający zapewniony punkt startu.
    Tu jest to niczym niekontrolowany przypływ, bez możliwości selekcji.
    To żywioł, a nie planowa i przemyślana akcja.

    Konflikty są nieuniknione.
    -o kobiety
    -pracę
    -rynek narkotyków
    -sposób wyznawania jakiegoś boga
    -przywództwo
    -dostęp do dóbr wszelakich

    Nie należy ich winić.
    Młodzi ludzie wychowani w całkiem innych realiach kulturowych, poza kontrolą starszych, nie mający nad sobą żadnych autorytetów, zawsze zachowują się podobnie.
    Tak jak podobne są zachowania stadne samców z wszelkich kultur…

  164. wbocek
    9 maja o godz. 10:51

    Pombocku, na ile mogę, wczuwam się. To i owo mogę „na sucho”, a resztę wczuwania się – z życia, na żywca. Na żywca nie miałem doświadczenia jako 78 letnia osoba w szpitalu z wrzeczącymi dookoła przybyszami z krajow muzułmańskich, ale czy na pewno w tym rzecz by wiedzieć, albo sądzić, jak to w Niemczech źle z powodu wyznawców proroka?

    Obaj wiemy, Ty może lepiej, że w Polsce jest marnie albo jeszcze bardziej, a nie ma tu wyznawców tego co na białym koniu do nieba hycnął.

    Czy Twoja znajoma, oraz pozostali znajomi niemieccy mówią jak jest, bo tak jest, czyli są reprezentatywni i Niemcy się faktycznie rozpadaja pod naporem islamistów? Nie mieszka ona-oni w takich okolicach, gdzie więcej jest takich przybyszów? W takiej dzielnicy, w takim blokowisku?

    Ktoś tu, obok, podaje, że zna takich przybyszów co się nie biorą za trzęsienie wózkami, ani pewnie nie łażą po szpilatach i nie ujadają przy innych stadnie, gdy obok ktoś się czuje niewygodnie i spodziewa sie spokoju. Którzy są którzy, ilu ich jest i jak to jest z tymi Niemcami?
    Może dyrekcja szpitala, czy dowolnej innej placówki, albo gmina nie dość przykłada się do sprawy, a niekoniecznie całe Niemcy się sypią?

    Nie kwestionuję niewygody, czy cierpień niemieckiej znajomej, ale nie wynika z takiego obrazu jego waga, że oto Niemcy w rozpadzie.

    Suma wielu obrazów znacznie więcej mówi o Niemczech i o czymkolwiek zresztą. Może też pojedyńcze zdarzenie, ale mające odpowiednią wagę i dowodzące fundamentalnie ponurego zjawiska, które ma moc pożarcia innych stron życia.

    Dlatego nie wiem nic poważnego na temat Niemiec z relacji Twojej znajomej, wiem natomiast sporo o niej.

  165. @lukasso 9 maja o godz. 9:40

    Muzyczna ilustracja, oczywiście tendencyjna – bo całkowicie z „naszej” perspektywy

    https://www.youtube.com/watch?v=aPp6CocXNcI

  166. Tanaka
    9 maja o godz. 10:00
    możesz, masz niezbywalne prawo do takiej opinii.
    Nie podważam jej, nie w głowie mi to.
    Czy w tej wystawie brzmi jakiś fałsz? podobno jest ona przeznaczona dla pokoleń, które wojnę znają tylko z lekcji historii w szkole, na których, jak sama pamiętam, mało mówiło się o cywilach, a głównie o szabelce na czołgi…
    Dla pokolenia, które zna wojnę tylko z przekazów szkolnych.
    Nasze pokolenie zna ją też z przekazu swoich rodziców.

    Czy uważasz, że wystawa jest tak kiepska, że niczego nie zilustruje młodszym od nas pokoleniom?
    Nie byłam na wystawie, ale jak dotychczas słyszałam od zwiedzających osobiście dobre recenzje; być może skupiali sie mniej na treści, bardziej na formie przekazu.
    Czy wobec tego działania Glińskiego są słuszne? czy naprawdę będzie lepiej, jeśli muzeum będzie o wszystkim, z naciskiem na żołnierzy wyklętych? bo taki zamiar ogłosiłbył Gliński, minister, nie reżyser.

  167. lukasso
    9 maja o godz. 12:53

    Nie interesuje mnie pragmatyzm i logika działania Sowietów lecz ich brak u Polaków. W kajzerowskiej armii szef sztabu dywizji, której straty w natarciu przekroczyły 10% stanu szedł na front jako dowódca batalionu, z wiadomymi szansami przeżycia. U nas odpowiedzialny za kilkudziesięciotysięczne straty, którymi w żaden sposób nie można obarczyć Sowietów, zostaje Naczelnym Wodzem.

  168. Tanaka
    przepraszam, nie zauważyłam udzielonej wcześniej odpowiedzi.

  169. O powstaniu warszawskim – czytałam wywiad z Alexandrą Richie, autorką kisążki „Warszawa 1944”, prywatnie synową Władysława Bartoszewskiego. Zwrócił moją uwagę jeden szczegół: Richie twiedzi, że sadyzm wobec ludności cywilnej podczas tłumienia powstania w mieście był czymś zupełnie nowym, dlatego nie było powodu się go spodziewać. Inne podobne powstania hitlerowcy tłumili o wiele mniej krwawo. A zatem – nie było powodu się spodziewać hekatomby, co częściowo usprawiedliwia emigracyjnych dowódców, którzy zadecydowali o wybuchu powstania. Tak twierdzi Richie.
    Recenzja książki tu:
    https://histmag.org/Alexandra-Richie-Warszawa-1944.-Tragiczne-powstanie-recenzja-9996

  170. @ lonefather/whistleblower

    Strasznie wysokimi tonami Pan gwiżdże. Nie podzielam Pańskiej argumentacji w sprawie @dezertera (podobnie jak nie podzielam jego argumentacji zbudowanej na powtarzaniu cytatów), być może nie jestem tak przenikliwy jak Pan.
    Traktuję uczestników jak ludzi dorosłych, a niektórzy wciąż są niedorośli, choć czasem wiekiem zaawansowani. Na to nic nie poradzę.
    Jak Pan pisze, „niestety” to na mnie spoczywa odpowiedzialność za ten „nibyblog”. Zaryzykuję pozostawienie spraw naturalnej dynamice. Po banowanie wolę sięgać jak najrzadziej.
    JK

  171. A ja tylko przypominam „for the record”, że dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum. Jest przedstawicielem jehowickiej sekty produkującym się tu zawodowo i seryjnie publikującym oczywiste bzdety.

  172. @wiesiek59
    9 maja o godz. 13:09
    Mediom raczej nie da się zamknąć gęby, przynajmniej tym „na zachodzie”.
    Bo jak jedne zamkną, to inne napiszą.
    Wokół emigrantów narosło wiele miejskich legend, jak choćby ta, że przyjechali i zostali. A guzik – każdy z nich jest sprawdzony i dostaje pozwolenie na pobyt albo nie dostaje. Tak to wygląda wszędzie. Jak nie dostanie pozwolenia na pobyt, to musi wyjechać.
    Czy emigranci popełniają przestępstwa kryminalne? Raczej wątpię. Jest tu na blogu wielu emigrantów, zapytaj, czy ktokolwiek z nich zaryzykowałby swoją nadzieje na lepszą przyszłość dla pomacania panienki albo innego wygłupu.
    Po prostu używa się takich argumentów dla walki politycznej, albo z głupoty.
    Australia stanowczo odmówiła przyjmowania emigrantów przypływających łodziami z Indonezji i odsyła ich do ośrodków na wyspy. Ale jednocześnie cały czas trwa rozpatrywanie wniosków o azyl i wizę w Indonezji i w innych krajach, gdzie zgrupowani są uciekinierzy. Po prostu nie chcemy, żeby na tragedii ludzkiej zarabiali przemytnicy i mafia.

  173. @lonefather
    Lonek, Ty sobie przestań przedstawiać mnie jako przynętę na dezertera. Nasza rozmowa, którą mi co i rusz wypominasz, była me ry to rycz na. Jedna z niewielu na tym forum w jego wykonaniu. Po moich argumentach opartych na poważnych źródłach, przyznał mi rację i przeprosił. Oczekujesz czegoś więcej od dyskutanta?

    @Na marginesie
    Nie wiem, czy dezerter jest brooklyńską wtyką, czy wtyka się w nasze dyskusje sam z siebie, jako masochista. Nie interesuje mnie to. Podobnie jak nie interesuje mnie czy jakikolwiek mój rozmówca jest Putinowskim trollem, czy tylko rusofobem. Jak wyczuję, że rozmówca „uprawia propagandę”, wytknę mu to. I to jest wszystko, co mogę (i chcę!) zrobić. Skarg do gospodarza nie zaniosę, tabliczki z napisem UWAGA ZŁY PIES nie wywieszę 😉

  174. @anumlik 9 maja o godz. 14:34

    Ja wyjaśniłam już lonkowi swoje stanowisko: zgadzam się z jego oceną dezertera, ale nie stawiam sprawy na ostrzu noża. Z jego oceną dezertera zresztą zgadzają się mniej więcej wszyscy, łącznie z Gospodarzem, z tym, że znakomita większość traktuje d. jak nieszkodliwe curiosum. Ja ze względów praktycznych zamieszczam tu i ówdzie komunikaty informujące ewentualnych niekumatych, kim jest dezerter. Nie ma w nich nic obraźliwego ani nieprawdziwego. Do Ciebie nie mam żadnych pretensji o dyskusje z dezerterem – sam decydujesz, z kim rozmawiasz, jesteś dorosły 🙂

  175. @Ewa-Joanna 9 maja o godz. 14:09

    Moja „prowda” w kwestii emigrantów jest pośrodku. Ich demonizowanie nie ma sensu, ale nie ma sensu się oszukiwać, że nie stwarzają problemów adaptacyjnych. Po prostu każdy kraj przyjmujący imigrantów powinien wypracować rozsądny program ich rekrutacji i integracji. Takie programy nie zawsze działają, a konflikty są nieuniknione.

    Poza tym prawdą jest, że „zachodnie” społeczeństwa się starzeją i bez napływu ludzi z zewnątrz wkrótce zabraknie im po prostu rąk do pracy. Polska nie jest tu wyjątkiem. Histerii anty-imigranckiej nie rozumiem, poza tym jest dla mnie oczywiste, że podsyca ją Putin – w Rosji media rządowe (a wszystkie media są kontrolowane przez rząd) trąbią ciurkiem o zagrożeniu imigrantami na zachodzie.

  176. @Jacek Kowalczyk

    Nie umiem, z braku danych, ocenic tego czy jestem bardziej przenikliwy. Opisalem jak bylo, czyli to, ze jak wiekszosc przewijalem, uznajac go za w sumie nieszkodliwego nudziarza. Jesli dobrze sobie przypominam, to chyba ze dwa lata temu z @pombockiem chwile pogadalem o karmieniu trolli, a pozniej z przyjemnoscia czytalem jego „boksowania”. W sumie jak wiekszosc blogowiczow.

    Nie poswiecalem mu najmniejszej uwagi, tez jak wiekszosc. Szkoda tracic czas na bzdury. Choc czasem pojawialy sie, nie moje, sugestie o zbanowaniu, to je ignorowalem, tak jak jego samego. Czasem sie przylaczalem do zabawy w wysmiewanie, choc to taka brzydka cecha, ale wcale nie bylem dumny z tego.

    @Na Marginesie wskazuje na „produkcje bzdetow oczywistych” jako powod do zbanowania. Choc ja tez poprosilem o bana, to z innego powodu. Probowalem go opisac i widac, ze mi sie nie udalo.

    Moze tym razem skuteczniej opisze.

    Z punktu widzenia tego bloga, dzialalnosc uprawiana przez dezertera, nie ma zadnego sensu. Tyle czasu poswieca, a widac, ze nikogo nie skaptowal.

    Zero sukcesow, a trwa i sie udziela. Jak nie ma „powolan”, to po co traci czas?

    Odpowiedz sie pojawila pare dni temu, pod postacia wciagnietego w dyskusje z dezerterem, anumlika. Pare lat pisaniny na blogu, jedynie w roli „worka treningowego” dla pombocka i tu nagle sukces, anumlik z nim „dyskutuje”…

    Przyjzalem sie temu, jak do tego doszlo. Kazdy moze. Nie wiem, czy kazdy zobaczy to co ja, bo ja zobaczylem co napisal i jak napisal, co spowodowalo, ze anumlik zdecydowal sie mu „wyjasnic w jak wielkim jest bledzie i jaka jest prawda”.

    Kilka lat juz tu sie produkuje i wreszcie znalazl sposob jak wciagac w dyskusje, czyli to czego z czego ich szkola.

    Szkola ich jak wciagac w rozmowie, a on sie nauczyl wciagac na internetowym forum.

    Tu sie tego nauczyl. Na tym blogu dostal szanse i sie nauczyl jak wciagac.

    To wlasnie mnie zaalarmowalo.

    Nie mam najmniejszych obaw, ze kogos stad wciagnie w swoje sidla. Rowniez nie uwazam, ze jego bzdety sa czyms wiecej niz tylko smieciami. Tyle smiecia w internecie, ze te jego, to nic wielkiego.

    Pan i wiekszosc blogowiczow w tym miejscu sie zatrzymuje i zwraca uwage na ukladnosc, wywazanie slow i stwierdza, ze jest OK, niech sobie dalej bedzie, nie lamie zasad.

    A problemem jest wlasnie to „slow wywazanie”. Dzieki wywazaniu swoich wypowiedzi juz sie nauczyl jak w necie wciagac w rozmowe.

    Da mu Pan dalej cwiczyc „slow wywazanie” i pozwoli trenowac na tym blogu jak na poligonie to wywazanie slow, to sie jeszcze wiecej nauczy. I nawet jesli nie tu zacznie lapac nwych wyznawcow, to z tm czego sie tu nauczy i wytrenuje, bedzie lapal wyznawcow, gdzie indziej.

    Choc mi dezerter osobiscie nie wadzi, ale wadzi mi swiadomosc, ze poza byciem blogiem obywatelskim, niejako dodatkowo, jako uboczny skutek tolerancji, stal sie blog „poligonem treningowym” Swiadkow Jechowy.

    Do zrozumienia tego, nie potrzebna jest jakakolwiek wrazliwosc, wystarcza rozum i logika, zeby zaobserwowane na blogu fakty polaczyc i wyciagnac wnioski.

    lonefather

  177. @anumlik z 9 maja o godz. 14:34

    I wlasnie w tym rzecz, ze Ty dyskutowales z nim merytorycznie.

    Jak to milo z jego strony, ze po merytorycznej dyskusji podziekowal.

    A czy to cokolwiek w nim zmienilo? Cokolwiek?

    Jedyne co sie w nim „zmienilo”, to tylko to, ze sie nauczyl jak wciagac w merytoryczna dyskusje. Troche to jego samoksztalcenie trwalo, ale sie wreszcie nauczyl.

    Nie! Nie Ty go tego nauczyles, ale obecnosc na blogu i nieustanne proby wciagania, daly mu szanse nauczenia sie.

    Badzmy wspaniali i otwarci i tolerancyjni i pozwolmy sie dalej ksztalcic… Przeziez to nic nas nie „kosztuje”, a jeszcze pozwoli nam na dume z naszej tolerancji.

    Nie bede powtarzal argumentow, ktore jeszcze raz dokladnie przedstawilem @Gospodarzowi, tylko dodam, jak @Na Marginesie,ze ja nie mam nic do tego z kim i o czym dyskutujesz merytorycznie, czy nie. To Twoja i tylko twoja sprawa.

    Ja tylko wnosze o ban dla @dezertera, zeby uniemozliwic mu dalsze szkolenie sie na tym blogu. Uwazam, ze nie powinnismy sie zgadzac na to, zeby byc poligonem treningowym dla Swiadkow Jehowy.

    pozdrowka l.

  178. Na marginesie
    9 maja o godz. 13:44

    To jest tłumaczenie od tyłu. Nie ma związku z wieloletnimi działaniami AK, opracowywanymi przez lata w Londynie planami działania, projektowanymi akcjami, wreszcie – wbrew planom – decyzja o przygotowowaniu, a w końcu – o wybuchu Powstania.
    Na każdym etapie to była totalna niekompetencja, szokująca niewiedza o wojnie, w ogóle nierozumienie tego co sie dzieje, brak rozeznania, mitomaństwo, gotowość szafowania życiem tysięcy dla efektu propagandowego (sic!), który nawet nie mógł tak zadziałać, bo dookoła działy sie większe rzeczy, w dodatku realne, nie propagandowe.

    Generałowie ze ścisłego dowództwa stwierdzili, że skoro brakuje broni, to niech powstańcy walczą kijami i kamieniami – dosłownie! Powstanie już pierwszego dnia (!) nie osiągneło większości zakładanych celów, po 3-4 dniach było jasne dla przytomych oficerów, że przegrywa, ale trwało 63 dni.

  179. @lonefather 9 maja o godz. 15:02
    Przeczytałam kawałek i już prostuję: nie chodzi mi tylko o produkcję bzdetów oczywistych (bo na tej podstawie można by zbanować więcej osób 🙂 Chodzi o to, że osobnik nic nie wnosi poza religiancką propagandą. To jest po prostu jehowicki zawodowiec, a nie normalny uczestnik forum. On uprawia na forum lokowanie produktu. A że produktu raczej nikt nie kupuje – to inna kwestia. Reklamy w Polityce są płatne, a na forach internetowych z reguły zabronione.

  180. Tanaka
    9 maja o godz. 13:11

    Tanako, nie mam najmniejszego powodu, by nie wierzyć wściekłości i lękowi znajomych z Niemiec, tak jak nie mam powodu, by nie wierzyć Twojemu przedstawieniu muzeum i w ogóle Tobie. Teoretyczne paplanie o sytuacji w Niemczech bez osobistego jej zakosztowania jest tyle samo warte, co spieranie się o to, czy w PRL było źle czy dobrze. Dwie siłą niemal rozdzielone części narodu spierają się teraz o to, czy pod PiS-em jest w Polsce źle czy dobrze, choć obie części żyją w jednym państwie i tego samego doświadczają. Jak więc można poważnie rozmawiać z ludźmi, którzy niczego z tsunami islamskich emigrantów nie doświadczyli, a z wielką pewnością siebie forsują CZYSTO TEORETYCZNĄ zasadę spolegliwości wobec ludzi odmiennej kultury, z których przez dziesiątki lat tylko nieliczni ulegli integracji. To współczucie, które nic współczujących nie kosztuje prócz mielenia ozorem. Nie wiem, na ile prawdziwe są dane z Francji, że na 6 milionów islamistów pracuje tylko 800 tysięcy. Wiem tylko, że nie chciałbym choćby na 5 sekund doświadczyć osobiście islamistów jako panów świata, co wprost im nakazuje Koran. Kiedy dawno temu powiedziałem islamskiemu doktorantowi na koszalińskiej politechnice, że dziecko się rodzi ateistą, myślałem, że się na mnie rzuci. „Może u was – powiedział – nasze dzieci rodzą się z Allahem w sercu”. To tyle zwierzeń.

    Najważniejsze moje pytanie jest niezmienne: Jakim prawem niby demokratycznie rządzący tak się szarogęszą jakby państwo było ich własnością i bez pytania obywateli o zgodę w tak wielkiej sprawie samowolnie przyjmują ponad milion gości – słyszę w dodatku, że notorycznych i roszczeniowych pasożytów – i ładują tym obywatelom na grzbiet?

    Tym razem powiedziałem wyraźnie o moim stosunku do islamistów. Ja za swojskimi małpami, i w ogóle za człowiekowatymi, nie przepadam, nie przepadam za hałasem, za religią, za brudem, za bachorami (mówią mi Niemcowie, że wszystkie islamskie kobiety w stosownym wieku są w ciąży – tylko patrzeć jak Niemca w Niemczech ze świecą nie znajdzie), a mam się uśmiechać i wołać do obcych: „Miłosti prosim”. Mogę z moich niespełna 1300 zł emerytury odpalić jeden tysiąc rocznie na pomoc ofiarom wojny tam na miejscu, ale gości w moim domu chcę sobie sam dobierać.

  181. @Tanaka 9 maja o godz. 15:24
    Ja tego wcale nie kwestionuję. A że niekompetencja dowództwa była nagminna – chętnie wierzę. Cała kampania wrześniowa, z rejteradą na Zaleszczyki i (nie)przygotowanie tej kampanii świadczy niekompetencji dowództwa, o tromtadracji i tchórzostwie nie wspominając. Kilka lat później o Powstaniu decydowali przecież ci sami ludzie, nadal z bezpiecznego tylnego siedzenia?

  182. Ewa-Joanna
    9 maja o godz. 14:09

    „Czy emigranci popełniają przestępstwa kryminalne? Raczej wątpię. Jest tu na blogu wielu emigrantów, zapytaj, czy ktokolwiek z nich zaryzykowałby swoją nadzieje na lepszą przyszłość dla pomacania panienki albo innego wygłupu”.

    Australijska kołtuńska papugo, przecież takie coś kompletnie cię dyskwalifikuje jako współczesną małpę usiłującą rozumować. Nawet szkoda rozbierać na czynniki pierwsze.

  183. Na marginesie
    9 maja o godz. 15:28

    Kolejny dobry argument. Tyle tylko, ze mozna go obrocic w druga strone, czyli prosze jacy jestesmy odporni na nachalna propagande sekciarska. Czy podobnie.

    Niemniej, im wiecej dobrych argumentow, tym lepiej. Jak dla mnie to samo zasmiecanie bloga juz by wystarczalo. Ale ja moze nie mam dosc tolerancji dla smieciarzy. Nie wspominajac juz o tym, ze mi tez wytknieto kilka dni temu „zasmiecanie” argumentacja za zbanowaniem. Roznie mozna popatrzec na to samo, co nie?

    Pozdrowka
    l.

  184. lonefather, 9 maja o godz. 15:02
    do Jacek Kowalczyk

    Kiedys gra to nazwalem. Trzy karty, trzy lusterka. Co Lonefather pisze. Tlum gapiow, milczacych. Jeden wygrywa, z gapiow. Albo trzy kartowiec „daje” wygrac jednemu, dwom. Tu nie to, wygral. Ktos z gapiow, milczacych, ma pomyslec. „Zaczne ja grac, tez wygram”. Na tym gra polega. Zeby chetnych na przegranie znalezc, wsrod gapiow, co wygrana marza. Tlum kobiet ukrainskich, moldawskich, bialoruskich spotyka posrednika. Dobrze platnej pracy, hostessy fitness klubu. Modelki. Takie marzenia maja. Kto marzen nie ma? O zyciu szczesliwym. Bez klopotow, bez meza pijaka, bez glodnych dzieci. Na wszystko odpowiedz miec. Kto marzen nie ma? Taka gra.

    pzdr seleuk(os)

  185. Na marginesie
    9 maja o godz. 15:31

    Spośród setek publikacji o wojnie, ponadczasowa jest „Wojna i medycyna”.
    Doskonale z pozycji młodszego oficera, przedstawiono naszą przedwrześniową armię, kwalifikacje dowódcze i moralne jej oficerów, stosunki międzyludzkie.
    Tacy ludzie dowodzili…..

    Próbką międzywojennych stosunków międzyludzkich zaś, w moim przekonaniu najlepszą, daje Grzesiuk w swej autobiografii.

  186. @lonefather 9 maja o godz. 15:43
    Oczywiście, że patrzeć można różnie, a „zaśmiecanie” to pojęcie względne – kto nie zaśmiecał, niech pierwszy rzuci kamień 🙂 Ale w przypadku dezertera to jednak inna liga. To jeden z tych, których ja nazywam cyborgami. On jest po prostu tubą swojej sekty, tak jak zdarzają się na forach tuby kaka. A sekty mają własne strony internetowe i własne fora, za ewentualne promowanie się na cudzych powinny przynajmniej płacić 😉

  187. @ wbocek
    Myślę, że przesadnie rozkręca się Pan w stosowaniu inwektyw. Nie brakuje Panu nigdy słów, więc nie wiem, dlaczego coraz częściej posługuje się Pan bezpośrednią napaścią językową. To nie umaja ani ułatwia wymiany myśli, lecz ją blokuje.
    Ponadto uważam, że wiek wypowiadającego się nie jest argumentem, a jeśli to raczej na jego niekorzyść, gdy postponuje rozmówcę z tej perspektywy.
    Emocje są najlepsze, kiedy są dobre.
    jk

  188. Ewa-Joanna, 9 maja, 12:43 i pozniej
    „Australijska kołtuńska papugo, przecież takie coś kompletnie cię dyskwalifikuje jako współczesną małpę usiłującą rozumować…”
    ” Pewnie trudno jest rozstać się ze swoimi ulubionymi przesądami…”

    To najtrudniejsza rzecz co mozna zrobic. Zlamac wlasne przesady, jakiekolwiek. Ekonomiczne, spoleczne, sexualne, artystyczne, techniczne, jakiekolwiek. Podalem czas temu link do dunskich obliczen kosztow imigracji. Spolecznych, skala panstwa. Koszty, zyski. Metodyka obliczen, uznana za najbardziej pelna z mozliwych. Efekt tych obliczen spodziewany. W skali spolecznej calej, calego spoleczenstwa. Tzn wyborcow. Argumentu, „politycy ida przeciw narodowi”, spotkac nie mozna. Emocjonalnego argumentu. Spoleczenstwa skandynawskie, znam najlepiej, sa dojrzalymi demokracjami. Tu politycy sa wybierani przez swiadomych wyborcow. Swiadomych uczestnikow spoleczenstwa. Swiadomi politycy. Z roznymi pogladami. Jak spotkac argument kogos, kto mnie mowi, „twoi politycy ida przeciw narodowi”? Wyborcom? Tylko moge napisac. Policz, Poczytaj. Sprawdz argument. Znajdz zrodla, zweryfikuj z innymi. Porownaj. Zrob wlasne obliczenia. Poswiec czas. Badz racjonalny. Zapoznaj przynajmniej z przeciwnym argumentem. Nie wiem szczegolowo w Niemczech. Przypuszczam, duze prawdopodobienstwo, Merkel „co przeciw narodowi”, zostanie ponownie kanclerzem. Ostatnie wybory w landach. Znaczy wyborcy (wysoka frekfencja) przeciw narodowi zaglosuja. Jak nie ona to Schulz „przeciw narodowi”. Mniej wiecej tak jak moje wpisy z Qba o byciu kreatywnym. Moje slowo „kreatywnosc” ma inne znaczenie niz „kreatywnosc” Qba. Taki wniosek. Obaj doszlismy, porozumiec nie mozna. Obaj Qba i ja. To b dobre zakonczenie. Zajadlosci nie powoduje. Zlosci wzajemnie.

    Jest na granicy groteski. Idea powstala na obszarze kultury, dzis polskiej, oszalamiajaca kariere zrobila na swiecie rozumu. W Polsce zwalczana do dzis, zajadle. Jedna z niewielu, ktore z sukcesem wyexportowano. Bez licencji. Na pograniczu groteski. Idea ptolomejska, epicykli, tez prawdziwa. To jest groteska. Droga liczona na Mars, dalaby wynik jak kopernikanska. Policz jak nie wierzysz, ty co nie wierzysz 😉 Jak umiesz. Nie umiesz, to naucz sie. Co jest roznica miedzy obydwoma? Epicykle przeciw kolowym, eliptycznym? Tego „muzealnik” nigdy nie zaakceptuje. Ok, co zlego brak akceptacji, zawsze biedakiem bedzie. Ok. Jego wybor. Czy nie groteska ten wybor? Niechec lamania wlasnych uprzedzen.

    pzdr seleuk

  189. @wiesiek59 9 maja o godz. 15:48

    Miałam w rodzinie przedwojennych wojskowych i pamiętam niektóre opowieści. Balowanie, „kozłem z koni” i te rzeczy. Oni to z łezką w oku, ja też, ale do czasu. Bo z czasem człowiek jednak przeciera oczy i zaczyna patrzeć krytycznie. Teraz żałuję, że nie wypytałam dokładniej, ale ludzi już nie ma. Fakt, że dobrze zarabiali. Przed wojną 🙂

    Oczywiście głupota dowódców to nie tylko polska specjalność. Czytałam coś o inwazji hitlerowskich Niemiec na Rosję – ich dowództwo nie przewidziało zimy! Żołnierze w ogóle nie mieli zimowej odzieży. A Moskwę prawie że wzięli szturmem, bo już byli na przedmieściach, tylko w ostatniej chwili kazano im zawrócić na południe – bo coś tam coś tam.

    A że głupota dowódców kosztuje życie… czytałam coś Zamoyskiego o kampaniach napoleońskich. Ten Napoleon – napuszony dureń i megaloman. Myślał tylko o sobie, gdy żołnierze marli jak muchy z powodu jego bezdennej głupoty. W dodatku jeszcze byli dumni, że w tej (hi hi !!!) chwale bojowej mieli swój udział. Oj, chyba się trochę zagalopowałam…

  190. Jacek Kowalczyk
    9 maja o godz. 13:54
    Czytam wpisy, niekiedy, dotyczące obecności @dezertera.
    Podzielam pańskie stanowisko.
    Osobiście jego wypowiedzi mi nie przeszkadzają. Z prostej przyczyny. Czytam je kiedy chcę. Lub je przewijam. Gdy w audycja w radiu czy TV mi się nie podoba, wyłączam odbiornik.

  191. Ewa-Joanna
    9 maja o godz. 14:09
    Czy emigranci popełniają przestępstwa kryminalne? Raczej wątpię. Jest tu na blogu wielu emigrantów, zapytaj, czy ktokolwiek z nich zaryzykowałby swoją nadzieje na lepszą przyszłość dla pomacania panienki albo innego wygłupu.
    Chyba pani słyszała o nocy sylwestrowej 2015/16 w Kolonii?
    Co nie znaczy ,że wszyscy imigranci dopuszczają się czynów niecnych.

  192. Kogoś, kto stawia równości pomiędzy okupacją niemiecką a okupacją radziecką, pozwalam sobie posądzić o deficyt wyobraźni, a więc i intelektu.
    Różnice, zasadnicze zresztą widoczne są gołym okiem, wyłożył je Tanaka, jak zwykle precyzyjnie i przekonująco, ale jeśli ktoś nie zrozumiał, to powinien przeczytać jego wpis jeszcze raz, a może nawet i dwa razy.

    Czy naprawdę nie widać różnicy pomiędzy celami, jakie założył sobie Hitler, a jakie Stalin i jakie były tego efekty? Można dyskutować, czy aby na pewno było to wyzwolenie, bo różnie owo określenie można rozumieć. Dziś mówi się, że jedna okupacja została zastąpiona drugą. Niby tak, ale kiedy porównamy skutki jednej i drugiej, i zbilansujemy je, biorąc pod uwagę, choćby liczbę ofiar, to ów znak równości musimy skreślić.

    A sprawa jest prosta – sześć milionów zgładzonych przez Hitlera obywateli polskich, na czym zresztą nie miało się skończyć i wielokrotnie niższa zgładzonych przez Stalina, przy czym ten drugi, w przeciwieństwie do tego pierwszego, nie planował fizycznej zagłady całych narodów. Armia Czerwona zlikwidowała realne zagrożenie w postaci wytrzebienia Polaków, a więc uratowała ich, czyli jednak wyzwoliła i nikt przytomny na umyśle nie powie, że niewola radziecka nawet w pierwszej powojennej dekadzie była bardziej lub choćby równie dotkliwa, co hitlerowska.

    Przysłuchiwałem się swego czasu dyskusji w TVP Republika, dla której pretekstem było wyzwolenie, lub -jak kto woli – „wyzwolenie” Warszawy w styczniu 1945 roku. Dyskutanci rozprawiali i o tym konkretnym przypadku, i o wyzwoleniu Polski w ogóle. Twierdzili, że nie było to wyzwolenie, ponieważ Stalin ruszył na Niemców nie po to, żeby pomóc Polakom, lecz w celu pokonania Niemców i zniewolenia Polski. W tej dość długiej dyskusji udział brali ludzie z tytułami profesorskimi i prawicowi publicyści i -jeśli dobrze pamiętam- tylko raz wspomniano o Niemcach, że „jednak stosowali się oni do Konwencji Genewskiej” poza tym mówiono wyłącznie o sowietach i ich zbrodniach. Padały jakieś fantastyczne liczby polskich ofiar – szły w miliony, a kolejne miliony trafiały do sowieckich łagrów, w pewnym momencie zacząłem się bać, że profesorom zabraknie Polaków, jeśli dyskusja potrwa dłużej.
    Po 1989 roku, w nowej rzeczywistości, wzięto się za odkłamywanie historii, tak się jednak składa, że owo odkłamywanie nierozerwalnie wiązało się, a tym bardziej wiąże się teraz, z zakłamywaniem. To zrozumiałe, że odkłamywaniem objęto to, co do 1989 roku było zakłamane, zakazane, ale – nie tylko ja zacząłem odnosić takie wrażenie – zamiast odkłamywać, zaczęto zakłamywać i nie tylko odkurzać szkodliwe, idiotyczne nierzadko mity, ale tworzyć nowe, nie skorzystano z okazji, którą dawała wolność, by przyjrzeć się naszej i nie naszej historii głębiej, rzetelniej i na nowo ją opisać. Niby opisuje się ją na nowo, ale wygląda to tak, jak np. odkłamywanie na Ukrainie.
    Znów obowiązuje wersja czarno-biała, a kto ośmieli się z nią polemizować, jest natychmiast sytuowany w gronie sowieciarzy, komuchów, nie-Polaków, byłych ubeków itp.

    Szczerze żałuję, że wpis Tanaki nie dotrze do szerszego, niż czytelnicy „Polityki” grona odbiorców, a jeszcze bardziej żal, że tak rzadko pojawiają się w mediach artykuły na ten temat.

  193. @Na marginesie, z godz. 16:08
    Ten Napoleon – napuszony dureń i megaloman. Myślał tylko o sobie, gdy żołnierze marli jak muchy z powodu jego bezdennej głupoty. W dodatku jeszcze byli dumni, że w tej (hi hi !!!) chwale bojowej mieli swój udział. Oj, chyba się trochę zagalopowałam.
    Nie zagalopowałaś się. Masz słusznego – jak powiedziałby Orteq. Absolutnie słusznego. Setki hektarów pól bitewnych na świecie, na przestrzeni tysięcy lat obsianych jest trupami tych, którzy będąc dumni pod wodzą napuszonych durni i megalomanów byli rozćwiartowywani – sami rozćwiartowując innych. Do Napoleona dorzucę Aleksandra Bucefalskiego, Gajusza Juliusza Cezara, Asiokę. Każdy z nich to bufon i megaloman. Trupów Napoleona nie przykryje jego Kodeks, a trupów Asioki – wprowadzenie w Indiach – jako państwowej – religii miłości, a taką Asioka zrobił z buddyzmu po krwawym zjednoczeniu półwyspu.

  194. @zezem 9 maja o godz. 16:24

    O tej nocy sylwestrowej w Kolonii donoszono, że zrobili to „starzy” imigranci, żeby obciążyć winą „nowych” imigrantów. Warto pamiętać, że nowi przybysze są konkurencją przede wszystkim dla przybyszów – no powiedzmy nie pierwszej świeżości. Bo to przybysze z przybyszami konkurują o zasiłki i miejsca pracy. Podobnie różne fale polskiej imigracji na Zachodzie… ale to oczywiście osobny temat.

    I to jest jeszcze jeden aspekt imigracji o którym warto pamiętać: skonfliktowani imigranci przywożą swoje konflikty do nowych ojczyzn. Uświadomiłam to sobie z całą mocą gdy zobaczyłam demonstrację „Tamil Tigers” w Kanadzie. A to była pokojowa demonstracja!

  195. @anumlik 9 maja o godz. 16:48
    Komentarz muzyczny – ulubiona piosenka lonka 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=Lb510jqvmEg

  196. anumlik, 9 maja o godz. 16:48
    do
    @Na marginesie, z godz. 16:08

    Czy muzeow im sie nie buduje/budowalo? „Oj, chyba się trochę zagalopowała(e)m.”

    pzdr Seleukos

  197. Tanaka
    Dzięki za cenną recenzję. Z przyczyn oczywistych nie byłam, ale bliscy znajomi byli. Mówili to co większość, że jedna z najlepszych polskich wystaw jakie widzieli. I jest mini wystawa dla dzieci. To okazanie okrucieństwa wojny może najważniejsze właśnie dla nich. Jako przeciwwaga pisowskiego walenia w patriotyczny bęben.

  198. @anumlik 9 maja o godz. 16:48

    Ale z reguły taki samiec alfa jest wychwalany i podziwiany – dlaczego? Bo stać go na to, żeby opłacić klakierów? Bo uosabia dążenia plemienia (grupy) do dominacji? Bo zapewnia (in spe) udział w łupach? Ktoś napisał (chyba Noah Harari w „Sapiens”), że paradoksem współczesnego społeczeństwa jest pacyfizm wpajany w szkole, a następnie wcielenie do wojska – żeby wyszkolić do zabijania. Fakt.

  199. gaala
    9 maja o godz. 8:44
    „Owszem, notuje się wzrost przestępczości w Niemczech, znane są wydarzenia w Sylwestra w ubiegłym roku i inne incydenty, ale takiej atmosfery nie zauważam.”

    Chciałam wrzucić ten link do dyskusji:
    http://krytykapolityczna.pl/felietony/przemyslaw-witkowski/gwaltow-w-niemczech-nie-bylo/, ale może już to wszyscy przeczytali. Jest prawdopodobne że tzw. „wydarzenia w Sylwestra” zostały zmyślone. Co kto na to?

    Ale link od seleuk(os)a at 10:35 też dobry. Ekstremiści są wśród nas.
    Ja jestem za wolnością słowa. Wolałabym żeby satyra islamska była tak samo dozwolona jak satyra katolicka. Ale to młyn na wodę ekstremistów. Nie mam odpowiedzi co z tym zrobić. (Auto)cenzura albo terror. W społeczeństwach wielokulturowych odrobina nie tyle cenzury ale zwykłej przyzwoitości jest potrzebna. Ale gdzie jest granica? Dlaczego religia ma być dla nas świętością? Dyskusja ta sama we Francji, Szwecji czy w katolickiej Polsce.

  200. izabella
    9 maja o godz. 17:06

    Rety,, ale ja nie pisałem recenzji z wystawy! Przynajmniej nie we wstępniaku, bo w komentarzach – fakt – to i owo dodałem. Ale i to nie recenzja.
    Pewnie jestem nietypowym odbiorcą wystawy, ale im dłużej po niej chodziłem i się z nią zapozawałem, tym silniejsze miałem poczucie rozdźwięku, niedopasowania rzeczy i zawodu. Ale też spodziewam się po tak poważnej nazwie czegoś adekwatnego.

  201. Na marginesie z 9 maja o godz. 16:56

    Koment muzyczny dobry. Koment do komenta juz nie. Ulubiona na teraz jest ta:

    https://www.youtube.com/watch?v=bDbi2daMAcM&index=2&list=PL7ZLUUPARDokZ7s6Lo47xJHG48TXlDSq8

    Kiedys, dawno juz byla, potem nie byla, zastapila ja inna. Dzis znow jej slucham chyba trzeci raz, bo w planach mam sie „moove out of Town”, to sobie slucham.

  202. @seleuk(os) 9 maja o godz. 16:57

    „Się zagalopowałam” – miałam na myśli nie tyle moje opinie, co rozrzut tematów.
    Tudzież kontekst konnicy i szwoleżerów 🙂

    Jeśli chodzi o Napoleona – Samosierra, chwała polskiego oręża.
    Hiszpanie oceniają to wydarzenie nieco inaczej – przeciw Francuzom walczył zgodnie cały naród.
    I jeszcze jeden aspekt tej wojny:
    https://www.youtube.com/watch?v=G2QiddS2TMs

  203. Chwilowo się odmeldowuję. Real wzywa 😉

  204. jobrave
    9 maja o godz. 16:37

    Ci co twierdzą, że Niemcy przestrzegali konwencji genewskiej i do tego twierdzą, że są z Polski, są Polkami i cokolwiek wiedzą o wojnie, a nawet maja na ten temat profesury – to łgarze. Niemcy,, jeśli przestrzegali konwencji genewskiej, to w Paryżu. Wschód to był dla nich obszar do eksterminacji. Konwencja genewska nie pozostaje w spójności nawet z banalną uliczna łapanką, znaną i z Warszawy i z innych miast i wsi. Kto gada o jakimś przestrzeganiu konwencji przez Niemców kłamliwie gada.

    „Różnica jakości” pomiędzy tym co robili Niemcy a tym co Armia Czerwona i stojący za wszystkim Stalin jest oczywista. Ale nie po to jest słuszność, żeby to widzieć.

  205. Ja również jestem przeciwny banowaniu, dopuszczając je jedynie w sytuacjach, w których dyskutant notorycznie przekracza granice dobrych obyczajów (bo raz, czy dwa każdemu może się zdarzyć), czyli lży, oczernia. I to powinny być – w zasadzie – główne i jedyne kryteria, według mnie oczywiście.
    Jeśli chodzi o obecność Dezertera na tym blogu, to wyjaśniłem w poprzednim wątku, dlaczego odgrywa on pożyteczną rolę. Ironizowałem trochę, twierdziłem, że jest świetnym chłopcem do bicia, że jak już nie ma komu przyłożyć, to zawsze można jemu. Podniosłem też jego zasługi na niwie – niezamierzonego, jak mniemam- krzewienia i utwierdzania ateizmu.
    Nie wiemy tego, czy działa on na polecenie „określonych kręgów”, czy też to, co pisze, jest jego prywatną decyzją. Być może posiadł łaskę wiary, której to nam brakuje, a jeśli tak, to intencje ma dobre, jest bezinteresowny. Pod drugie, co również podkreślałem, nie prowadzi on tu żadnej ofensywy „nawróceniowej” – włącza się jedynie wówczas, kiedy ktoś wygłasza poglądy niezgodne – w jego opinii -z prawdą, czyli polemizuje z listami ateistów – nic w tym złego, fakt,iż bywa to nudne, niesłuszne, nie dyskwalifikuje go jako uczestnika blogowej dyskusji. Co również istotne – Dezerter polemizuje kulturalnie, bez agresji, inwektyw, insynuacji, oraz „last but not least” – na zwrócił uwagę Wiesiek -dostarcza pewnego kompendium wiedzy biblijnej. I on i polemizujący z nim.
    A znużeni Dezerterem mogą, jak słusznie stwierdzono wyżej, potraktować go „przewijką” 🙂

  206. Dokładnie tak to działa, jak jest napisane tutaj:
    zezem
    9 maja o godz. 16:19

    Poza tym dezerter to nieszkodliwa pchełka, która se skika między słoniami. Czasami jest chłopcem do bicia, różne funkcje pełni. Czasem jest jak Pierdun, wioskowy głupek z „Konopielki”, a czasem jak kuglarz Jof z „Siódmej pieczęci”, który bawi „podchmielone” towarzystwo. ‎On tu wisi na krzyżu, nic więcej.

  207. Szok po pierwszym pobiciu trwa dziesięć dni, po drugim – pięć, po trzecim zachowujesz się tak, jakby nic się nie stało

    Początek marca. Licealistka z miasta Aydın w ciągu ostatnich trzech lat została zgwałcona przez ponad 200 osób, wśród sprawców są i licealiści, i dorośli. Sprawa wychodzi na jaw, kiedy okazuje się, że 17-latka jest w ciąży.

    Stambuł, dzielnica Ataıehir. Starszy brat w środku nocy zdenerwowany wchodzi do rodzinnego domu, budzi 24-letnią siostrę Ceylan Timuroğlu, pyta: „Co ty wyprawiasz?”, po czym strzela w jej głowę. Powód? Poszła ze znajomym do kina.

    Kilka miesięcy wcześniej, Ankara. 38-letnia kobieta, matka dwójki dzieci, wieczorem wraca do domu autobusem miejskim. Zostaje zgwałcona przez jego kierowcę.
    https://www.tygodnikprzeglad.pl/byc-kobieta-turcji/
    ==========

    Takie mniej więcej wzorce kulturowe przywędrowały do Europy.

    I nie zmienią się, przez co najmniej trzy pokolenia….

  208. Tanaka
    9 maja o godz. 17:10
    izabella
    9 maja o godz. 17:06

    A ja tez nie pisalem recenzji wystawy, ja pisalem recenzje z tego co mnie uderzylo i uwazam za brak. Recenzje brakow, mozna powiedziec pisalem. Pisalem tez wsparcie dla @Tanaki, ale mi sie wzielo i zbiesilo, gdy @Gospodarzowi wyjasnialem dlaczego widze inaczej niz on „problem dezertera”…

    Z Muzeum WW2 jest taki problem, ze az strach slowo krytyczne wypowiedziec, zeby nie bylo, ze sie jest za PiSem. Ale ze sie nikogo, poza soba samym, nie boje to sie krytycznie wypowiedzialem, ale ze wskazaniem na to jak latwo jest sie podciagnac i poprawic braki.

    Wezmy „na warsztat” Holokaust. Nim do niego dotrzesz masz „Narodziny Faszyzmu i Komunizmu” podzielone slusznie na 4 (D, I, Esp i CCCP) sale w obszarze ideologii i 2 (D, I) spoleczenstwa i jego militaryzacji „od malego”, przemyslu i osiagniec (ale nic wojennego, wsio o cywilach) braku Rosyjskich osiagniec nie zauwazasz, potem jest „Przedwojenna Polska Ulica”, potem zaskoczenie bo sie natykasz na „Dalekowschodnia Strefe Dobrobytu” (a moze Azjatycka?) czyli japonski militaryzm, nastepnie wybucha wojna, ale o tym ze wybuchla, to sie dowiadujesz, gdy wchodzisz do zestawu 3/4 sal z obrazkami zycia w okupowanych przez Niemcy krajach i sala kinowa, gdzie ogladasz film nakrecony w obleganej przez wojska niemieckie Warszawie przez pewnego amerykanskiego korespondenta, ktorego imie i nazwisko natychmiast zapominasz, bo nastepnie masz okazje poznac to co kazdy Polak zna z codziennego zycia, czyli polskie donosicielstwo i zwiedzajacy zapoznaja sie z tym co i tak znaja z wlsnych doswiadczen w dziale „Kolaboracja”, jesli myslisz, ze to koniec to jestes w bledzie, bo teraz zapoznajasz sie z „Zyciem Codziennym” okupowanych krajow, znaczna czesc tego dzialu to jest zapoznawanie sie z zyciem codziennym oblezonego przez okolo 2 lata Leningradu, a jak juz je „poznalas/es”, to sie dalej zapoznajesz z glodem w innych krajach, ktory byl tez wielki, ale nie tak wielki jak w Leningradzie, gdy juz wiesz co to jest glod, to sie teraz zpoznajesz z radzieckim „Kacikiem Ideologicznym” zeby z niego trafic do „Radzieckiej Sali Kinowej” z filmem propagandowym oczywiscie, jesli sie pospieszylo to sie usiadlo w prawdziwym radzieckim fotelu kinowym i mozna nieco odpoczac nim sie przejdzie do dzialu „Terror”, gdzie poznajesz co to znaczy terror na licznych obrazkach tegoz z calej Europy, jak juz sie zapoznasz to przechodzisz do pasazu, na ktorego koncu majaczy znana brama do obozu w Brzezince…, nie jeszcze nic o Holokauscie, wpierw musisz sie zapoznac z „Zyciem Obozowym”, ktorego znakomita wiekszosc Zydow nie miala okazji poznac i dopiero po tym jak juz poznasz „Dzial Medyczny” bez poznawania Dr Mengele, albo z poznawaniem, tylko tego juz nie pamietasz, dociera sie do „Holokaustu” i wez i sobie przypomnij co sie widzialo w tych pierwszych salach poswieconych ideolo faszystowskiemu…

    Dlatego tak starannie opisalem droge do Holokaustu, zeby bylo jasne dlaczego zarowno @Tanaka, jak i ja, obaj wskazujemy na niedociagniecia, czyli na brak jednej, czy paru „nici przewodnich”, ktore by te „luzne”, ale po kolei wmienione dzialy i dzialiki ekspozycji spinaly w calosc planowanego przekazu. Ja znam historie, znam wiekszosc tego co pokazano, ale sie zaloze, ze ci co nie znaja, to sie z wystawy nie dowiedza jaki byl zwiazek ideologii faszystowskiej z chocby Holokaustem.

    Nazywam to roboczo brakiem „nici przewodnich”. Sa eksponaty, sa wyjasnienia, brak powiazania w calosci.

    I wada, ktora trzeba nazwac merytoryczna, bo po „Zwyciestwie” przeskok do „Muru Berlinskiego” z podzialem Europy „Zelazna Kurtyna”, za to z pominieciem „Procesu Norymberskiego”, ale o tym pisalem juz wyzej w pierwszym poscie do @Tanaki, wiec nie bede sie powtarzal.

    Pomimo tego co napisalem, kazdemu rekomenduje obejzenie tego Muzeum, zwlaszcza przed nieuchronnymi zmianami jakie PiS w nim zaprowadzi.

  209. Pan Jacek Kowalczyk

    Jeśli uraziłem czyjekolwiek ucho, przepraszam. Spróbuję to samo wyrazić delikatniej.

    „Czy emigranci popełniają przestępstwa kryminalne? Raczej wątpię. Jest tu na blogu wielu emigrantów, zapytaj, czy ktokolwiek z nich zaryzykowałby swoją nadzieje na lepszą przyszłość dla pomacania panienki albo innego wygłupu”.

    Panie Jacku, czy na takie coś można zareagować elegancko. Jasne, że tak. Na przykład:

    Och Szanowna Pani, raczy Pani wątpić, czy emigranci popełniają przestępstwa kryminalne. Cóż to znaczy „raczej wątpię”? Umiłowana w Chrystusie, jeśli Pani raczy w coś wątpić, to znaczy, że nic Pani o przedmiocie wątpienia nie wie. Czemu więc uprzejmie miele Pani ozorem jakby Pani wiedziała? Temu, Szanowna, że mówi Pani nie o realiach, lecz broni czysto teoretycznej, cywilizacyjnej zasady pomagania potrzebującemu pomocy. Ale skoro Pani wątpi, to nie wyciąga Pani wniosków z tego, że Australia trzyma się sztywnych procedur przyjmowania migrantów, czyli robi coś odwrotnego do tego, co zrobiły Niemcy, które też, oczywiście mają procedury. Ale pani Merkel zawiesiła je na kołku, przez co Niemcy do dziś, mimo spóźnionego powrotu do przestrzegania procedur, nie wiedzą kto jest kto – kto uchodźca, kto terrorysta, kto amator na lekki chleb. A płacić trzeba bez przerwy wszystkim, skoro na początku było „herzlich willkommen”. Broni Pani Niemców, nie widząc, że Australia w swojej praktyce jest ich przeciwieństwem. Tym samym ośmielam się wątpić w Szanownej Pani trzeźwość.

    Drugie zdanie Szanownej Pani to wzruszające kuriozum dowodowe. Ja mówię o teraz się dziejących sprawach, a Pani uprzejmie mi podsuwa niekłopotliwy sposób upewnienia się, czy sprawy się rzeczywiście dzieją: mam zapytać tutejszych EUROPEJSKICH, NIEMASOWYCH emigrantów, czy zaryzykowaliby „swoją nadzieje na lepszą przyszłość dla pomacania panienki albo innego wygłupu”. Szanowna Pani, moc dowodowa uprzejmego Pani pytania jest tak wielka, intelektualna i estetyczna, że samo pytanie wystarczy za odpowiedź i dowód.

    – Panie profesorze, pomacałby pan panienki na ulicy w obcym państwie, RYZYKUJĄC NADZIEJĘ na lepszą przyszłość?

    Zwierzę się Szanownej Pani, że wstydziłbym zadać tak mądre pytanie nie tylko profesorowi, ale nawet bezdomnemu nieszczęściu. I powiem Pani, że nieprzypadkiem podparłem się „profesorem”. Tak właśnie, że tak powiem, promowano imigrantów – że inżynierowie, lekarze, prawnicy. Realnie się okazało, że nygusy, dziecioroby i analfabeci. A Pani Szanowna, jakże przenikliwie, wiedząc świetnie, że wszyscy są równi, wolni i bracia, każe mi zapytać tutejszych intelektuałów, czy macaliby na ulicy panienki. Ewentualna pozytywna odpowiedź na pytanie zaczynające się od „czy” byłaby dla ewentualnego sądu bezdyskusyjnym dowodem, że jeśli intelektuały by macały, to tym bardziej – islamscy analfabeci. A gdyby intelektuały odpowiedziały, że by nie macały, to analfabeci – też tym bardziej. Nigdy sam bym na to nie wpadł. Dziękuję Szanownej Pani za oświecenie.

  210. Pominę wątek muzelno-wojenny, bo wystawy nie oglądałem. Jeśli chodzi o Napoleona. Nie jestem w stanie zrozumieć fascynacji w Polsce tą kreaturą. Ale to już kwestia mojej osobistej oceny.

    Natomiast @dezerter. Tu mam odczucia nawet nie ambiwalentne. Facet jest mętny. Jego szkodliwość, wbrew pozorom, nie polega na tym, że bzdeci, jak to obrazowo ujęto. Ani nie na tym, że może mieć nadzieję na konwersję któregokolwiek z piszących uczestników blogu. Aż taki głupi chyba jednak nie jest. Mam wrażenie, wyniesione z innego blogu, że rzecz idzie o inną stawkę. Ten blog jest dosyć popularny. Napisałem „dosyć”? To chyba największe niedopowiedzenie, jakie mogłem popełnić. Pan Jacek pewnie jest w posiadaniu wiedzy o ilości wejść.
    I temu @dezerterowi może chodzić o tych milczących. To do nich te przekazy są kierowane. I temu służy misja. Znalazł sobie środek przekazu o jakim każdy z nich może sobie tylko pomarzyć. Zdecydowanie lepszy niż chodzenie od drzwi do drzwi, nagabywanie ludzi na ulicach i w parkach. Bez ryzyka, że ktoś bardziej bezpośrednio może po prostu obić mu facjatę.
    Więc ze wszech miar merytoryczna dyskusja @anumlika jedynie go uwiarygodnia.
    Nie mam zdania w kwestii zbanowania szkodnika.
    Na boku mogę powiedzieć tylko tyle. Może to podwójne zboczenie zawodowe: z racji wykształcenia i obecnego miejsca pracy. Pasożyty wszelkiego rodzaju eradykujemy. Tabletki, syropy, obroże, spot-ony. Co tylko na rynku dostępne. U psów, kotów, koni, krów. Nie, krowy nie do końca. Przy odrobaczaniu krów zaleca się szczątkową ilość pasożytów zostawić. Dla stymulacji układu immunologicznego. Więc może i @dezerter występuje tu w charakterze stymulanta, a my wszyscy jako stado krów mlecznych. Kiepska byłaby to perspektywa.

  211. Jestem tez zdecydowanym przeciwnikiem egoizmu, ktory sie na sobie skupia i wyciaga wniosek, ze sokoro jemu cos nie szkodzi, to jest nieszkodliwe i niech sobie bedzie.

    To brzydka cecha ten egoizm, bo to co mi nie szkodzi, moze szkodzic innym. Innych tez sie powinno brac pod uwage. Tym bardziej, ze to cos co innym zaszkodzic moze, jutro moze sie zwrocic przeciwko egoiscie i go w taki, czy inny sposob dopasc.

  212. Tanaka
    9 maja o godz. 17:10

    Wybacz Tanako, w pośpiechu użyłam słowa recenzja dość luźno. Powinnam była napisać obserwacje i przemyślenia. Równie cenne a nawet bardziej.

  213. @ wbocek
    Czyli można.

  214. @Jacek Kowalczyk, z godz. 19:09
    Hy 😉 hy 😉

  215. Izabella 9 maja 17:07

    niestety, linki mi się nie otwierają, wielka szkoda.

    Twoje pytanie szczerze mnie zdziwiło. Jak mogło coś takiego zostać wymyślone? Istnieją orginalne nagrania, jest mnóstwo zeznań ofiar, świadków, sprawców, policjantów. Na placu przed katedrą i dworcu było tylko 150 policjantów a pijanych i naćpanych młodych mężczyzn, głównie z Maroka i krajów arabskich – ok. 2000. Ponad 600 napastowanych seksualnie kobiet złożyło doniesienia, 28 przypadków gwałtów lub usiłowań, ponad 1300 osób zostało okradzionych. Policja podejrzewa, że wielu „skrzyknęło” się, ale nie zostało to udowodnione. Wiadomo tylko, że wielu przyjechało tej nocy do Kolonii z innych miast a nawet krajów. Niektórzy mówili, że skoro zostali przez Merkel zaproszeni…

  216. Kamyczek do ogródka Wieśka, z jednym zastrzeżeniem: Guardian to nie pisemka kolportowane przez Laurę Knight-Jadczyk 😉

    Cytowany przez Cadwalladr były pracownik CA mówi: – Obudziłem się pewnego ranka i okazało się, że zamieniliśmy się w partię faszystowskich republikanów. Nadal nie mogę się w tym połapać.

    Całość tu:
    http://innpoland.pl/134727,wstrzasajace-sledztwo-guardiana-za-brexitem-i-wygrana-trumpa-stoja-dwie-niewielkie-firmy-informatyczne

  217. @paradox57 9 maja o godz. 18:17

    Dead-on. Oczywiście, że dezerterowi chodzi przede wszystkim o tych milczących.
    Korzyści oczywiste – darmowy kanał reklamowy.

  218. @@Anumlik, 9 maja 19:31 i Wszyscy

    Dobra wiadomosc: 😆
    Smarkacze rzadza Wasza mobilna komunikacja. Tylko czas, nim ktos pomysl oproznienia kasy KorporacjiKatolickiej zacznie realizowac. Bez pomocy kogokolwiek z Was.

    Zla wiadomosc: 😥
    Smarkacze rzadza Wasza mobilna komunikacja. Nikt z Was, nikt nad Wisla, pieniedzy na kasie KorporacjiKatolickiej nie zarobi. Nawet Wiesiek.

    pzdr seleuk

  219. Na marginesie
    9 maja o godz. 16:54
    Na temat Kolonii i innych licznych przypadków mam informacje
    jak się to określa „z pierwszej ręki”. Aby nie być gołosłownym o ile to możliwe polecam niemieckojęzyczny portal „Cicero”. A przede wszystkim listy czytelników do redakcji . I nie są to ludzie z pod budki czy obarczeni strachem przed obcymi.
    W tej chwili, tak to nie wymysł, w Niemczech prowadzi się liczne kursy „jak się zachować w N.” . Pierwsze sukcesy już są.
    Pewien uczestnik powiedział ,że nawet poda rękę kobiecie.

  220. @zezem 9 maja o godz. 20:17

    Ale ja nigdy nie twierdziłam, że to się nie zdarzyło. Zastanawiałam się tylko, kto to zrobił i dlaczego. Bo akcja wyglądała na z góry zaplanowaną.

    Pamiętam też ówczesną histerię w internecie na temat tego „co wam, kobietom zrobią muslimy”. I straszliwie zbulwersowałam wtedy pewnego osobnika konstatacją, że Polka w Polsce ma duże (a nawet bardzo duże) szanse być zgwałcona przez Polaka 😉

    Nie twierdzę, że w Kolonii napadów nie było. Ani że muzułmanie to baranki. Ale są wśród nich również w miarę normalni ludzie. Mamy znajomych z Arabii Saudyjskiej.

  221. anumlik
    9 maja o godz. 19:31

    Linkowałem z pół roku temu o tym….
    Guardian się obudził?

    Wsystko zaczęło się od polskiego naukowca- Kosseckiego- i jego pomysłu na obróbkę danych. Profilowanie reklamy może mieć zastosowanie w marketingu politycznym.
    Co właśnie zostało udowodnione w wyborach.

    Często niszowe media znacznie szybciej podają informacje, niż giganci.
    Ci zaś, są trzymani na krótkiej smyczy, skracanej od lat 70′ w miarę koncentracji globalnych kanałów informacyjnych.

    Co do teorii spiskowych…..
    Ufam doktrynom głoszonym na przestrzeni dziejów.
    I ich opisom w poważnej prasie.
    Między innymi, Brzezińskiemu.
    Przecież o celach które mają być osiągnięte pisze bez ogródek w „Wielkiej szachownicy”?
    O metodach, też pisze……
    To nie jest teoria tylko praktyka.

    Ciekawy link przy okazji znalazłem, prowadzący do materiałów filmowych, o najpopularniejszych „teoriach” spiskowych.
    Daty, fakty, przykłady, konsekwencje.
    Może kogoś zaciekawią- w ramach luzów czasowych…..
    http://blog-roll-polityczny.blogspot.com/2013/03/wojna-informacyjna-filmy-prawdy.html

    O genezie rzeczywistej II światowej, też znajdziecie informacje….
    Zgadzać się czy nie, ale skonfrontować zawsze można własną wiedzę z cudzą.

  222. Na marginesie
    9 maja o godz. 20:40

    Czynów kryminalnych dopuszcza się w normalnym- w stanie pokoju- kraju, 2-3% populacji.
    Zakładając że przybysze z krajów nienormalnych, ogarniętych długoletnią wojną, są dwukrotnie bardziej skłonni do nich, z milionowej populacji przybyszów do Niemiec da się wydzielić jakieś 60 000 POTENCJALNYCH przestępców.
    Tyle mówi statystyka.
    Dodajmy do tego przestępczość endemiczną, występującą w KAŻDEJ populacji.
    Czyli jakieś 1,5 miliona Niemców- z urodzenia.

    Jedyne co te grupy dzieli, to kierunki zainteresowań.
    Kradzieże, czy gwałty?
    Malwersacje, czy molestowania, wyłudzania, groźby, drobne zamieszki?

  223. @Wiesiek
    Fakt, o Kosseckim i jego pomyśle na obróbkę danych dla celów marketingowych – pisałeś. Chyba nawet to wówczas skomentowałem. Profilowanie reklamy znane jest „z wcześniej” niż pisał (i opracował stosowny algorytm) Kossecki. Nazywało się to „pozycjonowaniem”. Każdy tag na który nieopatrznie kliknąłeś, a który był „słowem kluczem”, wywoływał skojarzenia z żądanym przez zamawiającego produktem i – w zależności od wpłaconej firmie komputerowo-reklamowej kasy, windował produkt/markę na pozycję number one.

  224. Ten problem, który kilkoro w Was ma z Dezerterem, wydaje mi się sztuczny i pocieszny, a reakcje mocno przesadzone. Dezerter, to żaden demon, to tylko Świadek Jehowy 🙂

  225. Zamiast zajmować się dezerterem, należałoby raczej przyjrzeć się wrzutkom Wieśka. Własnie przeczytalem.To, że ten oszołom wszędzie widzi spiski, to taka jego przypadlośc, ale to, że powtarza za Michałkiewiczem i innymi antysemitami „wnikliwe” opinie na temat żydowskiego spisku, którego celem jest opanowanie świata, takie opinie prosto z Mein Kampf, to brzmi mi dużo groźniej i powazniej niż nieszkodliwe brednie dezertera. Czega tom nie ma ? Żydzi, masoni, rządy zachodnie mordujące własnych obywateli, żeby ich podporzadkowac. Tajemniczy plan zlikwidowania 90% ludzkiej populacji, żeby pozostałym 10% lepiej się żyło. Atak na WTC czysta prowokacja owych krwiożerczych elit. W przeciwieństwie do nieszkodliwego dezertera, Wieskowi udaje się przekonac co niektórych do „przemyslenia”owych rewelacji. Już anumlik został chwycony w wieśkowe sidła jakimś „pozycjonowaniem”.
    Zreszta zerknijcie, co nam „wnikliwy” analityk geopolityki podrzuca. Jakieś tajemnicze grupy, które chcą w atmosferze rozproszyc jakis pył, co spowoduje zmianę klimatu….
    No nic , zajmujcie się dalej dezerterem…

  226. wiesiek59
    9 maja o godz. 21:05

    Wiesiu, statystyka jest statystyka i się kłaniam tej beznamiętnej damie. Ale może wiesz coś bardziej szczegółowego, np. o statystyce przestępczości wśród zaproszonych islamskich gości? Którzy do lepszych krajów nie wszyscy z wojny uciekli, ale na pewno ogromna część – na hojny socjal. Za specjalnym zaproszeniem jednej wielkodusznej damy, która w pierwszym odruchu ogromnego serca może by przyjęła 400 milionów swoim rodakom na łeb, a nie głupi milion. Konkretnie, może wiesz o statystyce przestępczości w gościnnych krajach wśród tych gości, którzy są szykowani zgodnie z Koranem na świata panów. Choć Namargineska powiada, że zna paru przyzwoitych Arabów. To oczywiście wiele mówiąca nowość. Na miarę tej, że nie wszystkie koty są czarne i nie wszyscy Polacy to moczymordy. Ja sam z siebie nie cierpię człowiekowatych małp bez względu na to, czy one arabskie, polskie, szwabskie czy zwykłe kapucynki. Tylko niektóre uważam. I je będę miał w głowie, kiedy będę odwalał kitę. Albo nic nie będę miał.

  227. anumliku Ty się strasznie łatwo dajesz chwytać 🙁

  228. jobrave
    9 maja o godz. 21:13

    Z całym szacunkiem (i ukłony dla żony) dupa nie świadek, jeśli rozumiesz znaczenie wyrazu „świadek” w języku polskim.

  229. @jobrave, z godz. 21:13
    Niektórzy tutejsi ateiści to taki pocieszny ludek, który bez „wiary” kręci się tak, jakby im ktoś w rzyć wbijał szpilę. Dezertera w szatki demona ubierają i wrzeszczą (albo wypisują na tablicach) Apage satanas!. Takie święte Jurgisy z wierszyka Wańkowicza, oni są:

    Na wielkiej wieży święty Jurgis stoi
    i wielkim szydłem diabła w dupę koli:
    Aj, aj, jak jego boli
    .

    Nie wiem czy dezerter to diabeł, ale co poniektórzy już go do demonów blogowych zaliczyli. Aj, aj! Neferka powiedziałaby Auć!

  230. auć 🙂

  231. @Neferka, z godz. 21:37
    Chwytać? Auć! Nie rozumiem 🙁

  232. No bo anumliku sam popacz, dezerter Cię w sidła, wiesiek w sidła…

  233. A jak już Wańkowicz. Doceniam, książki wielokrotnie czytałam, Monte Cassino wspaniałe a jako człowieka coś czeguś nie bardzo i nawet nie umiem powiedzieć dlaczego. Że tak sobie obrazopoburczę.

  234. @jobrave

    Dobrze, ze sie Tobie tylko wydaje, bo stwarza to nadzieje, ze jak sie zastanowisz, i przestanie sie Tobie wydawac, to zrozumiesz, ze tutaj nikt nie ma problemu z dezerterem. Z nim doslownie nikt nie ma najmniejszego problemu.

    Tak wiec jest Twoje twierdzenie o sztucznosci i pociesznosci mocno przesadzone, bo nie ma problemu z dezerterem. Jest za to problem tolerowania jego obecnosci na blogu. Sa argumenty przeciwko, ktore mozesz poznac w tym co pisze Na Marginesie, seleuk(os), czy ja. CAlkiem spory zestaw argumentow przeciwko obecnosci.

    Przeciwko tym argumentom, myslacy, czy uwazajacy inaczej argumentuja: nieszkodliwoscia, dobrymi manierami, nie lamaniem zasad, czy tym ze pisze w sposob wywazony.

    Ja napisalem dlaczego uwazam argumenty przeciwnikow za chybione.

    Ale nikt ze zwolennikow jego pozostania na blogu, jednym slowem nie zajaknal sie dlaczego odrzuca moje argumenty. Za to w ramach dyskusji ze mna, zostalem obrzucony niewybrednymi okresleniami. Ja, a nie moje poglady i argumenty, ktorymi je uzasadnilem.

    Oczywiscie, ze nie jest demonem, tylko Swiadkiem Jehowy.

    I tu mam pare pytan do Ciebie:

    1) Czy bycie Swiadkiem Jehowy nadaje jakis specjalny status?
    2) Czy u siebie w swoim wlasnym domu przyjmujesz Swiadkow Jehowy?
    3) Jesli przyjmujesz to pozwalasz im na swobodne gloszenie tago co glosza?
    4) Jesli nie przyjmujesz ich u siebie, to dlatego ze nie chcesz zeby Tobie gledzili swoje dyrdymaly?
    5) Jesli ich nie wpuszczasz do swojego wlasnego domu, zeby Ci nie truli glupot, to dlaczego, zastanow sie dlaczego, tu na blogu wysmiewasz tych, ktorzy sobie nie zycza jego obecnosci i zwyczajnie chca, zeby zamknac przed swiadkiem Jechowy blogowe drzwi, zeby rowniez w miejscu publicznym byc wolnym od niego i jego bredni?
    6) I nie mow mi, ze moge przewijac, bo to brzmi identycznie jak wpuscic do swojego domu, by potem wsadzic stopery do uszu, zeby nie slyszec nawijki. Jakim prawem w miejscu publicznym, ludziom ktorzy nie zycza sobie obecnosci chwasta, fundujesz Ty i inni „dobrodzieje” niewygode jego obecnosci?

  235. @Lewy, z godz. 21:29
    Coś Ci się, Lewusku pokićkało. Odróżniam marketing (także polityczny) pozycjonowany w wyniku zastosowania algorytmu Kosseckiego, od informacji podanej przez Guardiana, do której to informacji podałem linka. Napisałem też wyraźnie Wieśkowi, że Guardian to nie Madame vice Blawatski (Laura Knight-Jadczyk znaczy). Do jego linka do portalu Blog Roll w ogóle się nie odniosłem. Mam do niego taki sam stosunek jak Ty. Spiski sterowane przez żydowski międzynarodowy spisek, Sorosa, Kasjopejczyków oraz Nubiraków z rządem USA w tle w ogóle były poza granicami mojego spojrzenia na artykuł red. Cadwalladr z Guardiana. Howgh oraz Ament 😉

  236. @NeferNefer
    Ja w tych sidłach biere widła
    i nadziewam te monidła.
    Niech se kwiczą, jak Jurgizki,
    niech im kwik wykrzywia pyski.

    Oooo!

  237. @anumlik
    Ok. Przesadzilem.Poprostu wydajemi sie, ze dyskutowanie z Wieskiem to wlasnie karmienie szkodliwego trolla
    @lonek
    Wybacz ale strasznie pieprzysz. Ta demagogia, ze we wlasnym domu…Ty na prawde uwazasz, ze blog jest Twoim domem. Aha Bycie SJ nie daje specjalnego statusu. Myslisz, ze pisanie na blogu wymaga specjalnego statusu. Czy ja mam taki status, czy ty mi go przyznales ?

  238. LEwy…..

    Nie wydaje mi się, by istniało COKOLWIEK na świecie, z wyjątkiem grup INTERESÓW.

    Nie kupuję bajek o zasadach, wartościach, ideach, religiach.

    I od razu, świat zdaje się bardziej zrozumiały.

    Powtórzę myśl.
    Kilku ludzi by zarobić miliard, może poświęcić milion istnień ludzkich nie ze swojej nacji.
    Zdajesz się przykładać zbyt dużo wagi słowom, znacznie mniej uwagi zwracasz na czyny z nich wynikające.

    Ja jedynie sumuję zyski i straty wynikające z potoczystych mów polityków.
    Ile na koncie ma Sarkozy, ile Obama?
    Trupów, czy innych walut wymienialnych?

  239. @wbocek 9 maja o godz. 21:35

    Owszem, znam paru (parę?) Arabów; poza tym para ma śliczną córeczkę. Owa córeczka jest bardzo chora i pobyt w Kanadzie zapewnia jej szansę leczenia. W dodatku dziecko nie kuma już języka przodków, więc rodzina chcąc jest skazana na pobyt wśród niewiernych 😉

    Ale ja w zasadzie nie o tym. Chodzi o to, że dla mnie owe „muśliny” to jest nie tyle wizja czarnego luda, ile codzienna rzeczywistość. Uśmiechają się do mnie na ulicy i obsługują mnie przy kasie w supermarkecie. Na złe czy dobre, są nieodłącznym elementem mojego codziennego życia. A w takim układzie patrzy się na nich jednak inaczej niż na szarańczę i zagładę chrześcijaństwa.

    Owszem, podobno osaczali w Montrealu nastolatki i szantażowali ujawnieniem rozebranych zdjęć tych nastolatek. Kilka lat temu jakiś afgański ojczulek utopił razem z samochodem kilka córek – bo jedna chciała mieć chłopaka. Niedawno jakiś sfrustrowany tubylec wszedł do meczetu i zastrzelił kilku z nich – też tubylców. Owszem, shit happens. Po obu stronach. Ale rzecz w tym, że dla mnie Arab ma twarz sąsiada. To nie jest jakiś abstrakt, tylko rzeczywistość, a rzeczywistość nigdy nie jest jednoznacznie czarno-biała.

  240. anumliku, o Zulusach zapomniałeś, nieładnie.

  241. Już dezerter taki chudy jak niteczka
    Taki cienki, taki chudy jak karteczka
    blogosfera uważała, że jest trollem
    Więc go dalej wałkowała

  242. lonefather
    9 maja o godz. 21:55

    „Jakim prawem w miejscu publicznym, ludziom ktorzy nie zycza sobie obecnosci chwasta, fundujesz Ty i inni „dobrodzieje” niewygode jego obecnosci?”.

    Takim prawem, że to miejsce publiczne. Ale gospodarzem jest pan Jacek i on decyduje, na kogo się zgadza, na kogo bęc. Takie chimery i apodyktyczne zwichnięcie jak Twoje mają w jakimś stopniu może wszyscy: jednego się lubi, drugiego mniej, trzeciego wcale. Ja bym sobie tego i owego obecności nie życzył, ale Ty i inni „dobrodzieje” fundujecie mi niewygodę jego obecności – tak mógłby powiedzieć każdy o każdym (teoretyzuję nieodpowiedzialnie) i wszyscy nawzajem mogliby się powyrzucać, aż zostałby jeden dezerter, który też by się siłą rzeczy wyniósł. Więc może byłoby najmądrzej nic nie mówić.

    Porównanie przewijania z wpuszczeniem kogoś do prywatnego domu i wsadzenia sobie stoperów do uszu jest spontaniczne, więc głupie jak u nastolatka. Na blog nikt nikogo nie zaprasza, by mieć potem wobec niego grzecznościowe obowiązki, a gospodarz nie pyta „Kto tam?”, kiedy ktoś chce wejść. Można wchodzić i wychodzić niezauważonym. Produkujesz ogromne ambicjonalne wywody w bardzo małej sprawie, choć zamknięcie sprawy według prostych ludzi jest proste: „Nie liubo – nie słuszaj”, a nie udawaj, że Ci o urojone ofiary dezertera chodzi.

  243. @Lewy

    Zarzucasz mi to sam robisz.

    Czy ja komus daje jakies statusy? Ja sie tylko zapytalem, czy przypadkiem SJty maja jakis specjalny status, chocby „dziecka specjalnej troski” jesli ma sie ich inaczej traktowac niz reszte blogowiczow. Tylko o to sie spytalem, wiec z lasi swojej nie wciskaj mi ciemnoty w postaci tego, ze ja „nadaje statusy”. Dasz rade i sie pwostrzymasz od wciskania glupot i mieszania ludziom w glowach, bo co bedzie jak ktos uwierzy?

    Blog moim domem? Wolne zarty, ja mam wlasny dom, a jesli blog jest „domem” to nie moim, tylko obywatelskim, wszystkich, ktorzy pisza. A przy okazji tosie zapytam, a czym dla Ciebie jest ten blog?

    I ostatnie. Zwroc uwage na siebie samego. Ani slowa dyskusji z argumentami, a tylko i wylacznie z moja osoba. Nie powinno to wzbudzic w Tobie niepokoju, ze cos jest bardzo nie halo z Toba samym, skoro odnosisz sie ad personam, podczas gdy poziom dyskusji wymaga odnoszenia sie ad meritum

    Pomyslisz?
    Przemyslisz?
    Czy sie poczujesz urazony, ze zwrocilem Tobie uwage?

  244. Na marginesie
    9 maja o godz. 22:34

    Twoja rzeczywistość jest Twoją rzeczywistością, a rzeczywistość ludzi wystraszonych lub tylko niechętnych jest ich rzeczywistością. Do niczego się te rzeczywistości wzajem nie przekonają, tak jak do niczego się nie przekonają wierzący i ateista. Amen.

  245. @wbocek
    9 maja o godz. 15:40
    No popatrz jak szybko spod maski wiejskiego filozofa-naturysty wylazł zakłamany, egoistyczny i homofobiczny facet. Dziękuję za portret.

  246. @wiesiek59
    9 maja o godz. 18:04
    Wiesiu, ostatnio była głośna sprawa p. Piaseckiej. W Polsce.
    Co oznacza, że owe „wzorce” już istnieją i nikt ich nie musi do Europy przywozić. Mają się dobrze.
    No wiem, wiem, musi p. Piasecka być mu wdzięczna, bo przecież mógł zabić.

  247. @wbocek 9 maja o godz. 22:52

    Ależ ja wcale nie chcę odbierać ludziom niechęci. Nie idealizuję imigrantów, a problemy adaptacji w obcym kraju są dla mnie aż nadto realne. Po prostu mówię, że konkret inaczej wygląda. Byt określa świadomość. O to chodzi.

    P.S. Może mógłbyś coś napisać o tym, co opowiadają Ci koledzy o imigrantach w Niemczech? Bo ja lubię konkrety. Tak już mam.

  248. @Pombocek,
    jobrave
    9 maja o godz. 21:13

    Z całym szacunkiem (i ukłony dla żony) dupa nie świadek, jeśli rozumiesz znaczenie wyrazu „świadek” w języku polskim.
    ————
    Dzięki, jak znajdę jakąś żonę, to ukłony niezwłocznie przekażę 🙂
    Jeśli dupa nie świadek, to tym bardziej nie ma się czego obawiać, choć z drugiej strony, bardzo stare polskie porzekadło z czasów Piasta Kołodzieja mówi, że ” dupa nie traktor, a ciągnie”, więc może ostrożność jest wskazana, bo nuż przyciągnie, we łbie zawróci i na jehowityzm nawróci. 🙂

  249. @zezem
    9 maja o godz. 16:24
    Słyszałam oczywiście, kto by nie słyszał. Ale jakoś mało było słychać o dalszym ciągu takiej wspaniałej propagandowo awantury.
    Ilu skazano, ilu deportowano?
    No i siurpryza:
    http://www.news.com.au/world/fake-news-mass-sexual-assault-by-refugees-in-frankfurt-never-happened/news-story/1b52bc617051867f9b15e7a0c1dfff0c
    Dalej komentować nie będę, bo i po co. Piękna awantura swoje zrobiła – wystraszyła już wystraszonych.

  250. @@@
    Chamskie, przyznaję, ale wobec tych, którzy stosują takie metody, należy odpowiedzieć równie chamsko:
    https://zycieumyslowe.wordpress.com/2017/05/08/slabosc-do-wystepow-przed-wladza/

  251. jobrave
    9 maja o godz. 23:06

    Jeśli Ci dupa we łbie zawróci, to jest filozoficzne pytanie na miarę Szekspira: Ty – dupa, czy dupa – dupa.

  252. wiesiek59
    9 maja o godz. 22:32

    jak nie ma czegokolwiek poza interesem, to jesteś, Wiesiu, słabo zorientowany, a mocno zafiiksowany. Interesy są,, więcej niż oko widzi oraz są nieintersowne rzeczy. Taka żaba – ma rzeczy bez interesu, taki zając ma,, koza ma, małpiszon też ma to i człowiek ma. tak ma, że ma, nawet biskup nie wierzy, że ma, a ma.

  253. @pombocku

    Patrz sam jakiego mi cwieka „zabijasz”. Wszyscy maja juz dosc walkowania tematu dezertera i najlepiej byloby, zebym milczal i nie pisal. Jak to zrobie, to z automatu wyjde na chama, ktory nie odpowiada na grzeczny post.

    Nie jestem chamem, odpowiem i jednoczesnie prosze o wybaczenie, z etemat dalej sie ciagnie.

    Roznie mozna oceniac ta niezbyt udana metafore z domem i stoperami, ale to na szybko mi do glowy przyszlo i ma wady z szybkosciowosci wynikle. Nie tylko uczniakom szybkosciowki sie przytrafiaja, ale czy „szybkosciowka” jest dowodem uczniakowosci, to smiem watpic, nawet jesli to Ty piszesz. Wady ma ta metafora, ale to choc nie jest perfekcyjna, to jednak w duzym stopniu oddaje „przewijanie bez czytania”, o co mi chodzilo.

    Tak mam swiadomosc, ze jestem „cierniem w boku” u niejednego blogowicza i niejednej blogowiczki. taki juz moj los i krzyz, ktory z pokora dzwigam, odpowiadajac na stawiane przede mna problemy.

    Prosze nie zawezaj widzenia problemu do ostatnich paru dni, tylko jak ja uwzglednij kilka lat i poswiec choc chwile swojej uwagi problemowi, jaki przedstawilem, czyli argumentom moim, a nie mojej osobie. Jesli moich argumentow za malo, to wez na warsztat rozmyslan rownierz argumenty @seleuk(os)a i @NaMarginesie.

    Blog jest miejscem publicznym, ale to nie oznacza dla mnie tego, zeby go przeksztalcac w dom publiczny, gdzie kazdy moze wejsc i robic co chce, pod warunkiem, ze jest w krawacie i sie nie awanturuje. Jakis poziom byc powinien i tolerancja, choc to piekna cecha, w tym miejscu jest zlym doradca.

  254. @Na marginesie
    9 maja o godz. 22:34
    Dokładnie. A shit happens everywhere.

  255. NeferNefer
    9 maja o godz. 22:45

    Już dezerter taki chudy jak niteczka
    Taki cienki, taki chudy jak karteczka
    blogosfera uważała, że jest trollem
    Więc go dalej wałkowała

    muchozolem

  256. Lewy
    9 maja o godz. 21:29
    „brednie dezertera”.

    Te „brednie” sprawiły, że Twój światopogląd zachwiał się w posadach – jak budynki w czasie trzęsienia ziemi. Twoje osobiste wycieczki, są tego wspaniałą ilustracją.

  257. na wieczorne zaśnięcie…
    dobrze, że w sobotę tego nie widzieliśmy…słonie jak białe myszki?

    http://fakty.interia.pl/wielkopolskie/news-slon-na-ulicach-poznania-opublikowano-nagranie,nId,2391697

    a znam to miejsce…

  258. Na marginesie
    9 maja o godz. 23:04

    Nie bardzo bym mógł, Namarginesko. Zareagowałem tylko spontanicznie na mejl i parę historii zasygnalizowałem, ale przeżywać po raz drugi wyliczankę tych mnogich opowieści nie miałbym siły. Wiedząc w dodatku, że jest na blogu trochę pięknoduchów-teoretyków, którym wbito w głowę, że stół ma cztery nogi, więc pokazywanie stołu, który ma trzy, dwie, a nawet jedną, wywoła tylko wysoce moralne wzmożenie i będzie znów ten sam, uczciwszy nosy, smród.

  259. anumlik
    9 maja o godz. 23:09

    A gdzie to chamstwo – na odwrocie kartki?

  260. @@Tanaka vs Neferka

    A muchozol, chociaż sztuczny, lecz nie kiep,
    filozoficznie odprysknął: a chcesz w łeb?

  261. @seleuk(os)
    Lubię twoje wpisy, bo choć nad niektórymi trzeba pomyśleć, to każdy z nich niesie jakiś przekaz pozytywny. Popieram i staram się stosować, nie zawsze z dobrym skutkiem, bo jednak coś tam czasem ciągnie do tyłu, ale staram się. Staram się być człowiekiem i rozumieć. Patrzeć nie tylko na własny nos, ale i dalej. Szerzej. Trudne ale ciekawe.
    Lecę do pracy społecznej.

  262. @Tanaka, z godz. 23:23
    Ono, to chamstwo, takie jak w najgorszym wierszyku wieszcza: „gwałt nie się gwałtem odciska”. Kartka po jednej i po drugiej stronie taka sama 🙁

  263. Co wszystkich dzisiaj pogryzło :/

  264. W odróżnieniu od większości blogowiczów okupację przeżyłem osobiście, jako dziecko wprawdzie. Byłem też uchodźcą ( po Powstaniu W.) Wyzwolenie – tak Wyzwolenie, zastało nas w Radomiu. Z „Ruskich ” trochę sie śmiano, że mają karabiny na sznurku , że chodzą w walonkach, że ich kobiety zakładają nocne koszule jako suknie wizytowe. Zabierano zegarki – „czasy”. Było trochę strachu ale była i ulga, że to nie Niemcy. Byli bardziej ludzcy. Pamiętam taki dowcip – czym się różni Ruski od Niemca – ten pierwszy zanim cię rozstrzela poczęstuje cię papierosem. Na mojej ulicy nikogo nie zgwałcili. Mieli tam taki biwak, chcieli się dokwaterować do domu , w którym znaleźliśmy schronienie. Mój dziadek , były carski, a potem polski oficer, pokłócił się z ruskim majorem, wrzeszczeli na siebie. W końcu dziadek użył argumentu,że on jest połkownik , a tamten tylko major i podziałało- ruki po szwam, dziadka nie rozstrzelali i nikogo nie dokwaterowali. Żołnierze byli mili, częstowali tuszonką, pokazywali jak się rozbiera pepeszę. Kilka miesięcy później chłopcy z lasu odbili więzienie w Radomiu z rąk UB.
    PS. Jak można się denerwować na Dezertera. Przecież on tylko umacnia naszą ateistyczną wiarę. Też walczy z KK. Przecież niedawno Świadkowie Jehowy też byli Żołnierzami (Wiary) Wyklętymi i siedzieli w więzieniach . Nie wiem jak teraz – ale jak się szukało solidnego rzemieślnika – to najpewniejszy był Jehowita. A przymus głoszenia dobrej nowiny – zawsze podziwiam ludzi , którzy pracują dla idei, chociaż czasami idee mogą być szkodliwe.. CBDO

  265. lonefather
    9 maja o godz. 23:13

    Zareagowałem tylko na samą zasadę, żadne cudze argumenty nie są mi potrzebne, bo mam swoje – jak Ty swoje. Mnie dezerter irytuje wyłącznie kiedy go czytam. Tylko że irytacja byłaby bardzo egocentrycznym powodem wyrzucania kogokolwiek. Jeśli nie liczyć jego naiwnego i natrętnego indoktrynowania, nie podpada chyba pod żaden regulaminowy rygor. A czytać go nie muszę – i tak właśnie bez filozofowania teraz robię. Niech będzie pochwalone ciasto mojej żone.

  266. anumlik i Tanaka
    9 maja o godz. 23:27

    packa by się przydała :/ muchozol na nic

    (Twój wierszyk 22:01 super)

  267. UWAGA, KOMUNIKAT
    Informuję, że dezerter NIE JEST normalnym uczestnikiem forum. Jest przedstawicielem jehowickiej sekty i traktuje ten blog jak bezpłatny kanał propagandowy. W ramach zawodowej jehowickiej działalności regularnie publikuje przeraźliwe bzdety.

  268. @Lonefather,
    Sorry, ale to jednak nie jest dom ani nawet prywatny, zamknięty klub, lecz raczej kawiarnia, tak przynajmniej swego czasu określił ten blog sam Gospodarz, ogólnodostępna kawiarnia, nakreślając jednocześnie zasady zachowania się w niej, nie stawiając żadnych ograniczeń, co do treści rozmów, poglądów wyznawanych przez gości, napomknął jedynie o formie, o czym zresztą od czasu, do czasu, bardzo dyskretnie, przypomina. Ci, którzy uporczywie przeginali, rzygając na stolik i pod, awanturowali się ponad miarę, musieli kawiarnię bezpowrotnie opuścić. Dezerter akurat tych zasad przestrzega. I wyluzuj, boś strasznie sieriozny się ostatnio zrobił 🙂

  269. @anumlik,
    🙂 🙂 🙂 i flacha armaniaku dla Ciebie.

  270. anumlik
    9 maja o godz. 23:31

    ja tam widzę coś innego: wykazanie obłudy Dudy i całej jego reszty – bez reszty.

  271. @Stachu39
    9 maja o godz. 23:35
    Większości też niewiele brakuje 🙂 Może za małe byliśmy na pamiętanie osobiste, ale słuchaliśmy opowieści rodziców.

  272. @anumlik
    Powinno się z tego zrobić plakaty wyborcze.

  273. Stachu39
    9 maja o godz. 23:35

    Czy ja się mylę, czy też parę lat temu o Twoich wspomnieniach z wojny rozmawialiśmy? Bo mi się ta opowiastka wydaje znajoma…

  274. NeferNefer
    9 maja o godz. 23:36

    Muchozol jest na nic?
    onże nie ma granic
    packa jednak mała
    działa tylko
    na pedała

    pedał zaś jest wszędzie
    chodzi nawet
    po kolędzie

  275. A Dezerter jest przepełniony miłością i tym, którzy go nie lubią i nie tolerują, wybacza . Liczy na to, że kiedyś poznają Prawdę Objawioną. Tak przypuszczam.

  276. @ Tanaka.
    Możliwe, mam lekkiego Alzheimera i nie wszystko pamiętam, co pisałem. Może się powtarzam. Na ten blog zaglądam od ok. roku, może dwóch lat.

  277. „(…)Tak mam swiadomosc, ze jestem „cierniem w boku” u niejednego blogowicza i niejednej blogowiczki. taki juz moj los i krzyz, ktory z pokora dzwigam, odpowiadajac na stawiane przede mna problemy.(…)”

    No, teraz to pojechaaaaałeś…. 🙂

  278. Ciekaw jestem jakie stanowisko Świadków Jehowy w sprawie smoleńskiej. Był zamach, czy nie?

  279. @Tanaka, z godz. 23:43
    Ten dydaktyczny smrodek też dostrzegłem, po to w końcu linka na blog przywlokłem. Ale metody – twój tata był też chuj mi nie odpowiadają. Ostatnio Sławomirowi Cenckiewiczowi dziadka – aktywistę KPP sprzed wojny oraz majora UBP po wojnie – wypominają. Za Cenckiewicza złamanego szeląga bym nie dał, ale za inne jego „przewinienia”, a nie za dziadka enkawudzistę. Dlatego też użyłem Mickiewiczowskiego „gwałt niech się gwałtem odciska”, jako ilustracji mojej niezgody na takie grepsy. Co nie znaczy, że – jak trza – nie należy „równakować”.

  280. pomamroczę sobie na boku że Trump właśnie wylał dyrektora FBI

  281. Ewa-Joanna
    9 maja o godz. 23:17

    Zgadza sie, shit happens everywhere…

    U Jehovah’s Witness tak: Knock, knock „Shit Happens”.
    U Katolikow zas tak: If Shit Happens, I Deserve it.
    A w Islamie tak: If Sit Happens, Take A Hostage.
    W Buddyzmie zas tak: If Shit Happens, Is It really Shit?

    i tak dalej przez rozniste religie…

    Mi z roznych wzgledow najbardziej
    sie podoba podejscie Rastafarianskie: Let’s Smoke This Shit.

  282. jobrave
    10 maja o godz. 0:00

    O fajnie, ze sie ucieszyles i juz nie bedziesz mi zarzucal, ze ja „taki sieriozny… (lol)

  283. Stachu39
    9 maja o godz. 23:35
    Trochę młodszy od ciebie jestem , ale pamiętam pewne fragmenty głównie z wyzwolenia Radomia. W naszym domu zamieszkali oficerowie (Niemcy tez zrobili z niego swą kwaterę dowódców bo był najnowocześniejszy w Radomiu). Nas tez Rosjanie chcieli wyrzucić z naszego mieszkania do którego co dopiero wróciliśmy ( bo Niemcy nasz wyrzucili) Mama wybłagała oficera by nas zostawił w pokoiku służącej. U nas zdarzył się gwałt w bramie naszego domu i jak mnie opowiadano rosyjski oficer gwałciciela zastrzelił na miejscu. Pamiętam jak jeden Rosjanin przyniósł worek cukru i mama dała mu za to machorkę i bimber i chciała by przyniósł jeszcze. Niestety nie przyniósł – przyszedł i powiedział ” niet nie nada , tam adin z wintowkoj chadit”
    Mama mówiła, że Niemcy byli przewidywalni , a Rosjanie nie . Mojemu bratu ciotecznemu jeden z żołnierzy pozwolił strzelić z pepeszy w powietrze. Wielu ludzi nie najlepiej wspomina wyzwolenie

  284. paradox57 – 9:07

    „Czy z Twojego wpisu o kaszance należy wyciągnąć wniosek, że oni w ogóle nie jadają mięsa. Z tego powodu, ze w kaszance jest krew?”

    Z tego co wiem, Swiadkowcy jeszcze nie doszlusowali jeszcze do pelnych marchewkojadow. Oni tylko odrzucaja – na gruncie religijnym, a wiec nie zywieniowym – krwista kaszanke. Murzynke, w niektorych kregach.

    Nic mi nie wiadomo jakie przykazania oni praktykuja w sprawie konsumowania kaszanek niemurzynkowatych. Czyli, kaszanek z kaszy i z podrobow nie zawierajacych krwi.

    PS. Mowimy o krwi zwierzecej. Zakaz transfuzji krwi Jehowcow dotyczy krwi ludzkiej. Z tego co mi wiadomo

  285. Te opowieści o Rosjanach i cukrze… Coś mi przypomniały.

    https://www.youtube.com/watch?v=CqJzKr9EmA4

  286. Stachu39 – 23:35

    „Pamiętam taki dowcip – czym się różni Ruski od Niemca – ten pierwszy zanim cię rozstrzela poczęstuje cię papierosem. Na mojej ulicy nikogo nie zgwałcili’

    Niezwykle paskudnie wygladajace baby byli na twojej ulicy? Zdarzaja sie czaem takie ulice

    „Niedawno Świadkowie Jehowy też byli Żołnierzami (Wiary) Wyklętymi i siedzieli w więzieniach . Nie wiem jak teraz – ale jak się szukało solidnego rzemieślnika – to najpewniejszy był Jehowita.”

    Noo, tej zasady nie znalem. Moze dlatego, ze jehowictwo swiadkowcow dopiero sie objawialo gdy pukali do twoich drzwi po godzinach. Z ichnimi publikacjami w reku. A nie ze skrzynka narzedzi

    Stachu39
    9 maja o godz. 23:35

  287. lonek!
    Jesli jeszcze nie padles

    Odpusc ty dezertera. Oraz Gospodarza. Nie masz najmniejszych szans na najmniejsze osiagniecia jesli chodzi o dyskusje nt. swobody wypowiedzi na tematy religijne. Na tym akurat blogu.

    Pan Jacek, zdeklarowany ateista, musialby sie stac bucem, oraz gazrurkowcem stu procentowym, jakby ulegl twoim naciskom. I zbanowal zdezerterowanego studenta Biblii. Nudnego nie do zniesienia przez niektorych. Ale nie mniej prowadzadzacego ucywilizowana dyskusje na tematy wiary i niewiary

    Stop barking the wrong tree, lonku

  288. @ wbocek
    Cytujesz szesciozdaniowy akapit Tanaki, ktorego ostatnie zdanie poddaje w watpliwosc dwa pierwsze. Ciekawe, ze tego nie zauwazasz. Tanaka za ten cytat powinien Ci podziekowac. W pamiec czytelnika wbija sie wlasnie to ostatnie retoryczne pytanie, bedace konkluzja wywodu Tanaki.
    Co do stosownosci komentarzy o „kremowkowym Lolku” itd., to wlasnie sie dziwie, ze wstepniak nie o tym.

  289. Ewa – Joanna 9.05 godz.12:43
    Ja tego zlotka do poskrobania nigdy nie dostrzeglam. Wlasciwie mnie @wbocek nie zaskoczyl. Niby paradoksalne, ze wsrod zazylego towarzystwa na tym blogu glosi takie poglady, ale mnie to do jego psychiki pasuje.

  290. @ Lewy 9.05 godz. 21:29
    @Wiesiek nie wierzy, ze istnieje „cokolwiek na swiecie z wyjatkiem grup interesow”. Znaczy wierzy we wszechmoc pieniadza, czyli zlotego cielca. @dezerter wierzy we wszechmoc Boga. Ciekawy temat do rozwazan porownawczych dla ateistow.
    PS. Gdybysmy chcieli zdefiniowac cynizm, to na tym blogu wystarczyloby przytoczyc slowa @Wieska.

  291. A to ciekawe, bo ja czuję sympatię do pombocka.
    Natomiast żadnej sympatii nie odczuwam do pani kruk.
    Go figure…

  292. kruk,
    Co niestosownego jest w kremówkowym Lolku? Ja całe dzieciństwo przeżyłem bez świadomości, że Lolek od Bolka to Karol i dopiero pombocek mi uświadomił, kto naprawdę był kim. Czy gdyby Karol był Zbigniewem albo Janem, to kremówkowy Zbyszek lub kremówkowy Jasiek brzmiałby lepiej? A może problem z kremówkowym? Tylko że tu dochodzimy do sedna problemu, że ci, którzy wieszają Wojtyłłę, tfu, Jana Pawała II na pieczątce szkoły albo nazwie ulicy z reguły nie mają bladego pojęcia, kim on był, poza tym, że był Polakiem i to wielkim, bo w dodatku dodatku był papieżem, i że w młodości lubił kremówki. Kremówkowy Lolek to więc dla mnie taki dość niewinny zabieg higieniczny dla naszej umysłowości, która religijność utożsamia z bezrefleksyjnym klepaniem modlitw i bezwarunkowym uznaniem autorytetu proboszcza i biskupów w każdej sprawie, w której ci się wypowiedzą. A co ma zamiast kremówkowego Lolka pisać pombocek, żeby było koszernie, może kremówkowy bałwan, oczywiście w biblijnym sensie tego drugiego słowa?

    Czyż nie należy jednak traktować filmu o Bolku i Lolku jako proroctwa historii Polski? Ha! Bolek to ten zły, a Lolek to ten dobry, ten film powinien być obowiązkową pozycją w Zreformowanej Szkole!

  293. Tanaka
    9 maja o godz. 23:13

    By udowodnić moją tezę, że jedynie kasa, bądź że motywy działań ludzkich i ich cele są od tysięcy lat niezmienne i uniwersalne, nie trzeba się specjalnie wysilać.

    Najlepszym egzemplarzem do wiwisekcji byłby Wojtyła.
    Gęba pełna frazesów, a jakie były jego czyny?
    Wszechogarniająca miłość?
    I tolerowanie Delgado, bo kasę przynosił?
    Finansowe przekręty Marcinkusa, Calviego, poczesne miejsca dla mafii, pranie brudnych pieniędzy, to też na chwałę Stwórcy?

    Cel uświęca środki, więc środki na ten cel, mogą pochodzić z różnych źródeł?

    To samo z demokratycznie wybieranymi politykami.
    Mają na sumieniu więcej trupów, niż co najmniej Pol Pot.
    Cóż, działają w niejednym kraju, mając do dyspozycji wyrafinowane środki techniczne….
    Ktoś te ich kampanie wyborcze finansuje, nie za darmo.
    Przepływy finansowe na konta różnych polityków zostały wielokrotnie udowodnione.
    Czy jakoś dotkliwie zostali ukarani?

    Hipokryzja i szlachetne hasła skrywające brudne interesy.
    Pokryte grubą warstwą medialnego lukru.
    Pomiędzy teorią a praktyką nie ma kompatybilności.
    Chciwość, żądza władzy, zemsta, pożądanie- takie są podstawowe mechanizmy psychologiczne napędzające ten świat.
    Według mnie, oczywiście.

  294. Lonefather, 10 maja, 0:06
    do
    Ewa-Joanna, 9 maja, 23:17

    U agnostykow jest „If Shit Happens, Make An Analysis”
    Jak u ateistow? Pytam. Rastafarianie ateisci sa???

    Ewa-Joanna
    Do poprzedniego do Ciebie. Zdaje sobie rzecz, wszyscy, wyrwani ze srodowiska przechodzic musza proces adaptacji nowego. Jakkolwiek okreslaja. Ja proces przeszedlem gwaltownie. Bardzo gwaltownie. Adaptacja, w wiekszosci, to odpowiedzi na pytania. Kto mieszka w swoim biologicznym urodzenia srodowisku, pytan nie musi stawiac sobie. Wie, wiekszosc odpowiedzi. Nie musi zastanawiac. Inne srodowisko, odpowiedzi nie funkcjonuja. Najczesciej bledne. Te odpowiedzi moje, sobie samemu, dziesiatkami w ciagu paru miesiecy. Taka roznica tylko. Nie suma calkowita. Tylko suma/czas.

    Ze spolecznych prac. Wylaczylem sie. Przekazalem moje. Prywatnosc praktykuje tylko. Najwieksze zainteresowanie moje teraz, problem tzw „dochodu obywatelskiego”. Dla siebie samego zainteresowanie. Uwazam, postep, jest niezatrzymalny, pozytywny na moje widzenie. Niemniej, sprawia problem. Ludzie co niezdazaja? Ogladam (czytam) przyklady jak inni probuja. Cele, techniki, oczekiwany rezultat, algorytmy liczenia, takie. Wiele experymentow. Praktycznie wszystkie zakatki na swiecie, gdzies. Ten problem uwazam, najwieksze wspolczesne wyzwanie. Pozytywny postep, wciaga nowych, a wyklucza. To najbardziej ostatnio interesuje. Ten wykluczenia problem, jest moze, przyczyna degradacji. Srodowiska/otoczenia, struktur spolecznych/rodzinnych, moze ocieplenia klimatu tez. Moze terroryzmu? Coraz wiekszy wplyw na wszyskie dziedziny. Nic majace pozornie ze soba. To moje zainteresowanie. U Kangurow 😉 (m.in.)adress:
    http://www.basicincome.qut.edu.au
    Reszta odpryski. „Stare” poglady.

    Teraz do mariny lece

    pzdr seleuk(os)

  295. Orteq 0:33

    W takim razie powinni jednak przejść na wypas terenów zielonych, wzbogacony ewentualnie o marchewkę. Z powodów, rzecz jasna, religijnych, nie dietetycznych. Abstrahując od transfuzji. Krew to krew, w kaszance, czy w mięsie. Chyba że w kaszance to akurat kasza jest problemem. Ja w bigosie najbardziej nie lubię kapuchy.

  296. Na marginesie

    Namarginesko, sugerowałaś mi przekazanie zasłyszanych opowieści o wyczynach imigrantów w Niemczech. Mówiłem Ci, że taka opisowa wyliczanka to za ciężka sprawa dla mnie – nie tylko z powodu druzgocących emocji, ale i dlatego, że w ogóle działam impulsywnie. Dlatego moje opowiadania z zasady były jedno-, półtorastronicowe, i pisane przez 80, 100 godzin, bo jestem tępy i nastrojowy – pisałem (co bardziej polegało na szukaniu wyrazów na suficie) dokąd był nastrój wywołany zwykle jakimś z nagła objawionymi atrakcyjnymi sformułowaniami. Mogłem te wiadomości z Niemiec przekazywać w miarę ich napływania w esemesowym skrócie, ale szybko bym był jakimś antyimigranckim propagandystą, a ja jestem tylko zbrzydzony człowiekowatymi w ogóle, zwłaszcza ślepawym, egzaltowanym pięknoduchostwem.

    Oto ostatni mejl Marii w przedstawionej na początku sprawie napaści bandziorów na matkę z dzieckiem (niepełna jest widać prawda z umiłowaniem dzieci przez muslimów – chyba że tylko własnych).

    „Poturbowane dzieciatko mialo powyskakiwane dyski,juz jest w ustabilizowanym stanie u mamy,policja szuka goraczkowo SPRAWCOW!!! Boze uchowaj Polske od szatanskiej gangreny jaka sa islamscy imigranci!!!!!!!!!…”

    Namarginesko, mówiłem parę razy, że nie cierpię dzieci. Taki jest obiektywny psychiczny efekt moich początków stawania się człowiekiem. Ale takiego, który by na moich oczach robił krzywdę dziecku, pewnie bym też skrzywdził. Żona, kuratorka społeczna od ponad 40 lat, przynosi przecież do domu ciężkie historie. Wiem sporo o przemocy, w katolickiej zwykle, rodzinie w Polsce, ale o ZBIOROWEJ napaści na matkę z malutkim dzieckiem usłyszałem po raz pierwszy. Szok.

    Nie jestem przeciwko pomaganiu potrzebującym, jeśli mnie na to stać – na WOŚP po wejściu PiS dałem dwa razy więcej niż zwykle, a w tamtym roku – trzy razy więcej – ale jestem przeciwny szarogęsieniu się rządów i administracyjnym, samowolnym, bez pytania ludzi o zgodę, odbieraniu swoim obywatelom, wyborcom poczucia bezpieczeństwa. Z moich kontaktów z ludźmi za miedzą wynika, że to poczucie zostało – nie wiem jak wielu – Niemcom w ich własnym kraju odebrane.

  297. Namarginesko, (3:37)

    I wolno ci czuc, czy nie czuc, tych sympatii.

    A co czujesz, jesli wolno mi zapytac, w stosunku do Ewy-Joanny? I jej stanowiska, ze imigranci – choc ona sie upiera przy Emigrantach – szczegolnie ci w DownUnder, nie popelniaja zadnych przestępstw kryminalnych? Bo z ta teza pan wbocek mial, jak sie wydaje, problem.

    Ale ja nie jestem ekspertem od problemow wbocka. I nie chcialbym takowym byc

  298. @Orteq
    a gdzieś ty się dopatrzył, że piszę, że nie popełniają? Popełniają jak najbardziej, ale to przecież nie jest tak, że hurmem rzucają się i gwałcą, albo kradną, albo jeszcze tam coś robią. I nie jest tak, żeby te pojedyncze przypadki generalizować i na tej podstawie tworzyć regułę czy etykietkę.
    To raczej nie przekręcaj tego co napisałam, dobrze?

  299. ONZ krytykuje pis. No fakt, że ONZ to taka wydmuszka, ale jednak trzeba naprawdę mistrzowskiej dyplomacji, aby być równocześnie krytykowanym przez Rosję, Turcję, Unię i USA. To chyba pierwszy taki przypadek w historii, kiedy udało się zjednoczyć te konkurujące ze sobą mocarstwa. No, ale mamy też sojuszników. Prezydent duda zapewnił nam poparcie Etiopii, a do krytyki nie przyłączył się San Escobar.

  300. Lewy 8:36

    pis jest wyznawcą zasady, że własną wielkość mierzy się wielkością tych, którzy go krytykują. I trzeba przyznać, że na tym polu wiele udało się pis-owi osiągnąć. Jak chyba nikomu innemu.

  301. Orteq
    10 maja o godz. 8:11

    Z dupą miał pan wbocek problem, nie z tezą, Panie Psychologu. Znam wiele relacji z Niemiec i tylko o tym mówię, a nie o czyichś miłych sąsiadach. Kiedy ktoś mówi „Nie zgodzę się z tobą, bo ja mam bardzo miłych sąsiadów islamistów”, jest zwykłym jołopowatym kołtunem. To typowa argumentacja durniów, czysty magiel: „Nie zgodzę się z tobą, że palenie jest szkodliwe, bo mój mąż pali i nic mu nie jest”. Ja mówię z relacji znajomych o dyskomforcie, radykalnej zmianie poczucia bezpieczeństwa wielu Niemców w związku z chodzącymi hordami po ulicach wyzywających, zaczepnych, agresywnych, niepracujących młodych byków, śmiecących nie tylko z niechlujstwa, ale czasem nawet na złość, mówię o przerażeniu konkretnych ludzi, a jeśli jakiś bęcwał sobie z tego kpi, to jego prywatna własność. Kiedy zaś ktoś broni podniebnej zasady, nie znając realiów (również z solidarności, bo on też imigrant – nawiasem mówiąc, nie rozumiejący, że w Niemczech to nie zwykła emigracja, lecz tsunami), to cóż – różnimy się tym, że ja z faktami się nie tłukę. Od kilkunastu znajomych z Niemiec (fakt, że z większością jest jedna rozmowa na pół roku, na rok, ale z paroma – częste) słyszę TO SAMO. Więc co – zbiorowe halucynacje? Jeśli ktoś się uprze, że jest tylko jedna rzeczywistość, a nie siedem miliardów osobniczych rzeczywistości i odmienne rzeczywistości w każdym państwie, niech mu pod nosem brzęczą pszczółki, słoneczko świeci, śpiewają ptaszki i dzieci.

  302. Dzień dobry, Szanpaństwu. Do porannej kawy – ciekawostka (już) historyczna. Sam nie wiem – cieszyć się czy płakać, że nasza niezła broń to już temat wyłącznie dla muzealników.
    http://ciekawostkihistoryczne.pl/2017/05/09/ile-polska-zarobila-na-handlu-bronia-z-terrorystami-i-dyktatorami/

  303. jobrave
    10 maja o godz. 0:02
    „Ciekaw jestem jakie stanowisko Świadków Jehowy w sprawie smoleńskiej”.

    Na całym świecie różne kościoły, propagują wśród parafian określone poglądy polityczne. Przyczynia się to, do pogłębiania podziałów wśród lokalnych społeczności. Nie dziwi zatem fakt, iż coraz więcej osób podziela opinię, wyrażoną w pewnym holenderskim czasopiśmie. Napisano w nim: „Kościoły powinny się powstrzymywać od wszelkich stanowczych deklaracji politycznych. Ich najważniejszym zadaniem jest głoszenie Ewangelii”.

    Ponieważ poglądy polityczne często są źródłem sporów, a nawet nienawiści i rozlewu krwi, Świadkowie Jehowy nie angażują się nawet w dyskusje na ten temat.
    Wzorem Jezusa i jego pierwszych naśladowców staramy się natomiast nieść innym wsparcie duchowe i pozostajemy apolityczni.

  304. wbocek
    10 maja o godz. 9:04

    Czyli, jeżeli słyszę od zaprzyjaźnionych Anglików, że polska imigracja na wyspy to najgorsza swołocz odpowiedzialna za przestępstwa mam wyrobic sobie zdanie, ze Polaków trzeba trzymać w obozach koncetracyjnych?

  305. Przepisuję z gazety.pl

    „Ks. Jacek Prusak pisze w najnowszym wydaniu ”Tygodnika Powszechnego”, że zauważa w Polsce dążenie do wskrzeszenia ”społeczeństwa teologicznego”. – Towarzyszy temu nadużywanie symboliki religijnej dla celów wąsko rozumianych interesów politycznych. Sympatycy (społeczeństwa teologicznego) traktują chrześcijaństwo tak, jakby było zapisane w genach, a polskość – jakby była ”nowym obrzezaniem” i gwarantem specjalnego przymierza z Bogiem – pisze Prusak. (…)

    Ksiądz Prusak zauważa, ”w obronie narodu”  profanowane są krzyże i świątynie. Głośne na całą Polskę były msze z okazji rocznic ONR – skrajnie nacjonalistycznej – w murach kościołów m.in. w Białymstoku czy Łodzi.

    – ”Polski mesjanizm” traktuje ojczyznę jak hasło bojowe, a krzyż jak rodzaj bagnetu’ – zauważa duchowny i ubolewa, że polski rząd legitymizuje, że wątki narodowe mieszają się z religijnymi. – Patriotyzm ewangelii jest o wiele bardziej wymagający, niż chcieliby tego zwolennicy teologii narodu spod szyldu polskiego mesjanizmu – uważa ks. Prusak.
    I dodaje: bycie Polakiem i katolikiem musi być wyborem, nie dziedzictwem”.

    Dla mnie ateisty to tylko ciekawostka, ale nie będę świnia i nie powiem, że nie współgrająca z moim widzeniem obnoszenia się różnych politycznych zboczeńców i narwańców pod skrzydłami najświętszego Kościoła matki naszej najświętszej niepokalanej grzechem, nie licząc pierworodnego, bo przecież niechrzczona.

  306. zulu24
    10 maja o godz. 9:17

    Umiłowany w Chrystusie Panu Młodzieńcze (mam rozkaz być grzecznym), proszę sobie wyrabiać, co Ci się żywnie podoba, lecz nie szukać we mnie wsparcia dla swoich dzikich projekcji, bo – mówię z całą sympatią i, kurrr, uprzejmością – dla takiego stylu ich nie znajdziesz.

  307. anumlik
    10 maja o godz. 9:14

    Czy handel bronią jest naganny?
    I wspieranie terrorystów?
    Albo wojen, o ile można cudzymi rękami wesprzeć własne interesy?

    Tu logika dwuwartosciowa jest bezradna.
    Wszystko zależy od tego, kto z kim i przeciwko komu….

    To samo z nazwami.
    Terrorysta, rewolucjonista, bandyta, walczący o niepodległość?
    Wszystkie nazwy mają jeden cel.
    Zamieszać w głowie postronnym.
    I zdradzają stosunek wypowiadającego je do konkretnej postaci, czy ruchu.

    To jak z tą opowieścią o Napoleonie.

    – „Potwór korsykański wylądował!”
    – „Uzurpator wkroczył do Grenoble”
    – „Bonaparte zdobył Lyon”
    – „Napoleon zliża się do Fontainebleau
    – „Jego Cesarska Mość oczekiwany jest jutro w swoim wiernym Paryżu”

    Świadczy to o jakości i obiektywności prasy- nawet tej przed wiekiem….
    Dzisiejsza jest bardzo podobna.

  308. wbocek
    10 maja o godz. 9:32

    Chciałbym być młodzieńcem 🙂
    Nie pasuje mi ciąg wypowiedzi – słowa to nie fakty, nikt nie może siedzieć w głowie innego człowieka i wiedzieć jak widzi, interpretuje fakty, słyszałem od znajomych , ja z faktami się nie tłukę

  309. seleuk(os), z 10 maja o godz. 7:40

    Atheist: Be Free Off This All Shit.

  310. Na marginesie
    9 maja o godz. 20:40
    Jak powiedział mi mój b. dobry znajomy z Bliskiego Wschodu:
    „jak do zupy dasz szczyptę soli to będzie smakować, jak dasz parę łyżek, to możesz ją wylać”.
    Sądzę,że to nieco wyjaśnia problematykę związaną z imigranatami niekoniecznie z północnej Afryki.

  311. Ewa-Joanna
    9 maja o godz. 23:09
    Przytaczany artykuł powołuje się na niemiecką „bulawrówkę” „Bild”. I to wyjaśnia wiele. Jak już wcześniej wspomniałem, warto prześledzić inne, poważniejsze opinie, sądy na temat fali imigrantów z krajów arabskich , płn. Afryki.
    Poza tym w europejskich mediach pisze się o surowych restrykcjach wprowadzonych dla kandydatów chcących żyć w Australii. Opisywane są obozy na wyspie Nauru (3000 km od Australii) , gdzie kierowani są imigranci. Dlaczego tak się postępuje z tymi ludźmi?
    Czy cytowane przez panią źródło podaje także informacje i o tym?

  312. zulu24
    10 maja o godz. 9:57

    Jako z zamiłowania i szkół językowiec, w dodatku stary, staram się być precyzyjny. „Czyli (…) mam wyrobic sobie zdanie, ze Polaków trzeba trzymać w obozach koncetracyjnych?”. Przez to uznałem Cię za młodzieńca. Kalendarzowego czy psychicznego – bez różnicy. Niepoważnie pytasz mnie, co sobie masz wrabiać. A wyrabiaj sobie, co chcesz. Ja prowadzę rozmowy z ludźmi, najpierw im ufając. A relację moich znajomych tylko PRZEKAZUJĘ, bez moich ocen. Mój stosunek do islamistów przez długi czas był obojętny jak do wszystkich ludzi na ziemi minus ci, z którymi z różnych powodów sympatyzowałem. Nawet po jakimś czasie po lekturze książek Oriany Fallaci wróciłem do równowagi, bo nie miałem osobistych doświadczeń z islamistami. Potem przeczytałem Koran, a potem przyszło islamskie tsunami. Wtedy – nie od razu, najpierw nie miałem do tego żadnego stosunku, pytałem tylko dookoła, jakie prawo pozwala rządom decydować o przyjmowania tłumów gości bez pytania narodu o zgodę. I pytałem też, jakie moralne prawo nakazuje przyjmować setki tysięcy uchodźców, zwłaszcza z kompletnie odmiennej kultury, która nie asymiluje się – pokazuje doświadczenie – w krajach gospodarzy. A potem doszło wiele szczegółów. Znajomi z Niemiec są tylko jednym ze źródeł mojej wiedzy o prowadzeniu się panów świata u obcych. Prawdopodobnie bycie w ogromnej liczbie ich ośmiela do zachowywania się gorszego niż u siebie. To skutek przyjmowania tłumów obcych z otwartym sercem. Chodzi mi, oczywiście, wyłącznie o bezprawnie otwarte serce pani Merkel.

  313. zulu24
    10 maja o godz. 9:57

    Przepraszam, w zdaniu „Wtedy – nie od razu, najpierw nie miałem do tego żadnego stosunku…” zostało z innej wersji „- nie od razu” – zapomniałem usunąć, proszę pominąć.

  314. Gdybyż AK ograniczyła swoją aktywność do sabotażu, wywiadu, likwidowania konfidentów, pomocy w ukrywaniu się, osobom i grupom obywateli zagrożonych eksterminacją. Niestety, nieustannie korciło do „walki z bronią w ręku”. W rewanżu Niemcy stosowali prosty przelicznik: za jednego zabitego frajtra – 50 lub 100 Polaków. W powstaniu zginęło 1800 Niemców, tak więc rachunek się zgadza. Historycy raczej już mają pewność, że za wybuch powstania, winę ponoszą sowieccy agenci, usadowieni na samym szczycie, w Komendzie Głównej AK. Nie wiedzą tylko, jak o tym powiedzieć rodakom. Nazwiskami zdrajców nazwane są bowiem place, ulice i szkoły. Trwa więc w najlepsze odmóżdżający danse macabre, w którym z bezprecedensowej klęski robi się tryumf.
    Najbardziej konsternuje brak jakikolwiek refleksji, wszelkie cichutkie głosy rozsądku, zagłuszane są przez tromtadracki hurrapatriotyzm. Nikt nie pamięta dowódcy powstania na Pradze, Antoniego Żurowskiego, który widząc absurdalny bezsens walki, przewał ją 6-tego sierpnia, ratując swoich żołnierzy, miasto i jego mieszkańców. Dyskretnie milczy się też, o sensie wydawania bitwy bezwzględnemu nie znającemu litości wrogowi, w centrum milionowego miasta, zdobywaniu bez broni umocnionych punktów ogniowych i kontynuowaniu walki, bez żadnej nadziei na jakikolwiek, najmniejszy nawet sukces. Nikt nie zająknie się też o tym, gdzie byli bohaterscy powstańcy, gdy bandy kryminalistów Dirwanglera (niezdatnych do walki, potrafiących tylko mordować bezbronnych) eksterminowały ludność cywilną w trakcie rzezi Woli. Widocznie na liście priorytetów nie mieli obrony ludności, zajęci byli ważniejszymi sprawami.
    Osobną sprawą jest jak doszło do wydania rozkazu, o ujawnianiu żołnierzy AK sowietom, i co myśleć o tych, którzy ten rozkaz wykonali.

  315. Żeby juz nie było tak jednostronnie o muzułmanach.
    X do XIV to są wieki wielkiej islamskiej cywilizacji. Zarówno na zachodzie, jak w centrum i na wschodzie powstały wspaniale miasta. Rozwijała się przepiękna sztuka, dzięki Arabom dotarły do nas pisma starozytnych filozofow greckich. Sami Arabowie rozwijali naukę, astronomie, matematykę, medycynę (w X wieku przeprowadzali operację katarakty oka). Na wschodzie kwitła Buchara, Samarkanda, w centrum Bagdad, Jerozolima, w Hiszpanii wspaniałe Alhambra, Grenada (w X-XI wieku największe miasto w Europie) pełne zieleni, fontan, wspanialych meczetów. Arabowie byli bardzo tolerancyjni wobec Żydow,chrześcijan. Wszystko to zostalo zmiecione, zgruchotane przez barbarzyńców; na wschodzie Mongołowie budowali piramidy czaszek z mieszkańców Buchary. W Hiszpanii katolicka rekonkwista skutecznie usunęła muzułmanów, najczęściej ich mordując. Krzyżowcy w Jerozolimie brodzili w krwi muzułmanów. Do tych wszystkich masakr, prześladowań dołączyli brytyjscy i francuscy kolonizatorzy. No i sytuacja sie odwróciła, teraz muzułmanie są barbarzyńcami ? Może tak musiało się stać ? Może w historii działa jakaś symetria, odgięta sprężyna wygina się w drugą stronę.
    Z autopsji mógłbym dużo o Arabach we Francji opowiedzieć. Miałem z nimi nieprzyjemne przeżycia, ale również spotkałem się z bardzo miłymi ludźmi. Kiedy teraz oglądam naszych faszystów, oenerowców, to bliżej mi do Arabów niż do tej polskiej dziczy. Przecież. kiedy oni stworzyli wspaniałą cywilizację, to moi przodkowie i przodkowie tych białych panów od white power nie wychodzili z puszczy. Teraz czują jakąs wyższość wobec tych qrwa”ciapatych”.

  316. wbocek
    10 maja o godz. 11:11

    Temat juz byl kiedys omawiany i wyrazilem swoja o nim opinie. Ochrzciles mnie wtedy pieknoduchem bujajacym w oblokach, czy jakos podobnie. Zdania nie zmienilem i dlatego sie nie wlaczam w obecna faze walkowania tamatu uchodzcow.

    Zaznaczam, ze sie nie wlaczam, ale obserwujac z boku, podrzuce takie spostrzezenie:

    Jest znane zjawisko spoleczne laczenia sie w grupy nieformalne w warunkach presji srodowiska. Gangi uliczne, gangi mlodzierzowe, inne podobne, powstaja, gdy jakas czesc spoleczenstwa faktycznie jest, lub czuje sie wykluczana…

    To laczenie sie w grupy jest forma samoobrony tych co sa, lub czuja sie pomijani, czy wykluczani z szans na przyszlosc. Ich staczanie sie w strone kryminalna, nie jest niczym dziwnym. Bo czy maja, czy naprawde maja inny wybor?

    Te wspominane, przypominane, wypominane „bandy arabusow”, czy „bandy muslimow”, nie sa niczym innym.

    Jesliby dac im szanse, prawdziwa szanse, a nie zlude szansy, to jesli socjologowie maja racje, to 97% z tych „imigranckich przestepcow”, wezmie sie do uczciwej pracy, zamiast szwendac sie po ulicach.

    I druga uwaga, ktora podrzuce do dyskusji.

    Obecnie cala dyskusja obraca sie dookola skutkow. A powinna wobec przyczyn sie toczyc. I przyczyna nie jest Kanclerz Merkel, choc to jej tak latwo zarzucic „zaproszenie”.

    Nie dolaczam do dyskusji tym postem, tylko podrzucilem te dwie mysli, a sam pozostane nadal obserwatorem.

  317. wbocek
    10 maja o godz. 9:04

    Pombocku, odpisałem wczoraj na Twoje w sprawie uwagi, kawał tekstu, ale mi wcięło. Napiszę teraz, ale już krócej, kilka uwag w odpowiedzi.

    Świat nam się trochę skomplikował i już się nie odkomplikuje. Polska dla Polaków, Niemcy dla Niemców, a nie tam żadnych Turków, Libijczyków, Syryjczyków, Bośniaków, Algierczyków, Kurdów czy Zulusów. Tak miało być, ale już nie będzie i pora – od dawna – szukać innych, lepszych sposobów.

    Mówisz, że polityk najpierw sie powinien był spytać, znaczy, suwerena pewne, czy ma jakiegoś Libijczyka albo Zulusa wpuścić. Kto żyje w lęku, z góry powie – won! Nie ma nawet co pytać. Polak żyje w lęku, bo lęk został w niego wsadzony, choć ani jednego przybysza skądkolwiek poza Częstochową nie ma za sąsiada. Ale jak słyszy od biskupa, że tamci są be i terroryści, a od polityka słyszy to samo, to w ogóle nie ma o czym gadać. won to won i po sprawie.

    Polityka wielkiego formatu poznaje sie po tym, że potrafi podejmować decyzje wbrew głosowi ludu, a konieczne dla zmiany stanu rzeczy na taki, który zmieni na lepsze marną i zaskorupiałą postać rzeczy. Taki był de Gaulle, Churchill, Roosevelt poniekąd Piłsudki i ktoś tam jeszcze.
    Sprawa uchodźców to sprawa cywilizacyjna i odpowiedź „nein” prowadzi nie do rozwiązania problemu, ale do jego przeniesienia na wyższy poziom, jeszcze bardziej skomplikowany.

    Jak się chce mieć Niemcy dla Niemców a Polskę dla Polaków to się trzeba mnożyć. Skoro się nie mnożymy czyli nas ubywa, to proste pytanie o to, kto będzie pracował niedługo na nasze emerytury i kto będzie nam podcierał polskie tyłki w niedołęstwie ma tylko dwie odpowiedzi: kosmici lub roboty i imigranci. tego tylko ta druga jest realna w wyobrażalnej przyszłości. Polak z Niemcem nie chcą się mnożyć, więc chcą imigranta, chociaż wrzeszczą, że nie chcą.

    Oni sie do nas pakują, a my ich przecież nie zapraszaliśmy?
    Teraz należy obrócić lustro i zobaczyć,, że przez stulecia, chrześcijańskiej, a jakże, historii Europy było dokładnie odwrotnie: my się pchaliśmy do tambylców, chociaż oni nas nie zapraszali. W dodatku pchaliśmy się w celach rabunkowych i morderczych, co nie jest praktykowane przez dzisiaj przybywających do Europy imigrantów i uciekinierów.

    Podobno istnieje coś takiego jak solidarność, wspołczucie, ahimsa i tak dalej. Można dać tego dowód, można się na to wypiąć. Wypinający się na to dostanie w reakcji to samo i tylko tego ma prawo się spodziewać. Koniec procesu jest bardzo szybki: nikt nikomu nic. Wtedy ten co silniejszy sam sobie bierze co chce. Jak kto nie chce oddać – wojna i rzeź.

    Ten przykład z 5milionami imigrantów we Francji, spośród których pracuje niecały milion, na co to jest przykład? Na ich lenistwo i byczenie się kosztem francuskich Francuzów zasuwających na utrzymanie nierobów? Niekoniecznie, a nawet dosyć mało. Jak francuscy Francuzi, albo niemieccy Niemcy mają ich z góry za brudasów, leni, głupoli i terrorystów, którzy jeśli w ogóle do czegoś się nadadzą, to tylko do najgorszych i najbrudniejszych prac, w dodatku często na czarno – skutek może być tylko taki.
    Już w latach 1970-tych, znany niemiecki Niemiec, dziennikarz Günter Wallraff pokazywał jak działa syte społeczeństwo niemieckich panów kosztem tureckich brudasów działających na dnie i w kloace społecznej. Było to wstrząsem mentalnym i moralnym dla niemieckich Niemców, ale już znowu rodzi się ochota, żeby dawne lekcje zapomnieć i wrócić do starych uprzedzeń nie rodzących nic lepszego poza konfliktem, segregacją, poniżeniem i wskutek tego agresją i walką.

    Nie jeden, ale i tysiąc i dwadzieścia tysięcy przykładów panicznych takich jak słyszysz od swojej niemieckiej znajomej nie zlikwiduje dylematów wyższego rzędu w jakich jesteśmy zanurzeni, zagrożeń i nieusuwalnych skutków określonych wyborów, jakie naszkicowałem.

    Ekscytacja konkretym przypadkiem o tyle ma znaczenie, że sugeruje empatię, a o tyle nie może rządzić, że mamy przed sobą wybory cywilizacyjne.

    A przy tym: państwa wielonarodowe i wielokulturowe wskazują silniejszą znacznie niz państwa homogeniczne, tendencję rozwojową i są elastyczniejsze w sytuacjach wyzwań, lepiej się adaptuja i znajduja lepsze rozwiązania. O ile nie ma w nich wewnętrznej przemocy. Tak było za Polski wielu narodów, tak jest choćby w USA, Kanadzie, Australii, Libanie czy innych państwach tego rodzaju.

  318. @gotkowal
    10 maja o godz. 11:21
    A informacja w Wiki na temat tego Dirlewangera po angielsku jest dużo dłuższa i bardziej ostra niż ta po polsku. Dziwne jakoś.

  319. NeferNefer
    10 maja o godz. 11:07
    niejeden z nas podpisałby sie pod tym listem.

    ciekawe, jak po latach prezydentury odbierze te słowa jego córka…

  320. gotkowal
    10 maja o godz. 11:21

    Powstanie Warszawskie było niczym innym, tylko kontynuacją polskiego mesjanizmu. Który z taka pasją krytykuje jego największa znawczyni – Maria Janion. Dowódcy Powstania wręcz wprost o tym mówili: krew i śmierć, a potem się zobaczy. Niech się tym świat cały moralnie wzruszy.

    Teoretycznie, dowódcy mieli prawo szafować życiem żołnierzy, ale jest to bardzo wątpliwe. Szafowanie życiem podwłanych zbliża się do świadomej zgody na ich zabici, albo wręcz wysłanie ich na śmierć, co jest współdziałem w zabójstwie. NIe mieli prawa decydować za cywilów, a zdecydowali.

    Totalność nieudolności i szaleństwa w Warszawie tym bardziej kontrastowa jest wobec powstania w Paryżu czy Pradze. tam zgranie z siłami atakującymi miasto rodziło szanse, wykorzstane, na sukces, w Warszawie zrobiono wszystko wbrew jakimkolwiek racjom rozumu i wbrew temu, co to miał Powstanie uratować, gdy – od pierwszych dni – już przegrywało.

  321. https://www.youtube.com/watch?v=6QEPrDBMqJ0

    Robert Miles, autor – Children, odszedl w wieku 47 lat. Jeden hit z lat 90 i duzo dobrej muzy, choc to nie jest „moja muza”, ale slucham, nie przelaczam na inna, gdy leci…

  322. Tata majac 16 lat walczyl w PW. Bylem maly to sie dopytywalem…

    Duzo razy sie dopytywalem.

    Jedyna, jedyna odpowiedzia jakiej mi kiedykolwiek udzielil, bylo to, ze „Trzeba bylo…”. W koncu zrozumialem, ze to jest najlepsza odpowiedz i nie ma lepszej, a ci co udzielaja odpowiedzi, analizuja „gowno”.

    Zreszta, jak sie poslucha bylych powstancow, to mowi o wydarzeniach, smierciach, walce …, ale nie mowia o samym powstaniu. A jesli mowia, to tak jak moj stary: „Trzeba bylo…”

    W analizowanie „gowna” sie nie wlacze.

  323. Wiesiek
    Jeżeli dla Ciebie zasady i wartości to bajki-To naprawdę jakiekolwiek dyskusje są bezprzedmiotowe.Jeszcze bardziej niż z dezerterem,
    Współczuję takiego oglądu rzeczywistości.

    Chyba ciężko z takim przeświadczeniem żyć.
    Cóż, jakies 20 lat temu czasem wpuszczałam ŚJ do domu I rozmawiałam. A nawet czytałam Strażnicę. Trochę włóczyłam się po kraju i akurat miałam kilka koleżanek śJ, no i byłam ciekawa o czym też mówi dokładnie ta religia. Przekonałam się, że to bardzo naiwna interpretacja bibli,Wybrane cytaty, które wybrane z kontekstu mają uzasadniać pewne teorie. Myślę, że nikogo nie skuszą, co najwyżej wątpiących.

  324. Szkoląc i zbrojąc pakistańskich uczniów w Medresach, za saudyjskie zresztą pieniądze, nasz rodak- Brzeziński- nie przypuszczał nawet, jak sytuacja się po 30 latach rozwinie.
    To było to pierwotne ziarno, które nam tak pieknie wzrosło.
    Rękami brodaczy wyrżnąć ruskich- cóż za piękna koncepcja!!!

    Saudyjczycy, mając pozwolenie, poszli za ciosem.
    Zaczęli przy pomocy dziesiątków miliardów petrodolarów, zasiewać wszędzie ziarenka- ich własną wesję Islamu.
    Najbardziej nietolerancyjną, wsteczną, wojowniczą.

    Za ciosem i przy wsparciu Wielkiego Szeitana, poszły również nasi ulubieńcy- Francja i Wielka Brytania, przy udziale Włoch.
    Tę samą koncepcję walczenia cudzymi rękami, zastosowali w Libii.
    I g…się rozlało po całej prawie Afryce……

    Zasada domina zadziałała niosąc chaos, destabilizację kontynentu, przerzucając się na inne.
    Obstawienie fanatyzmu religijnego jako walki z globalnym przeciwnikiem, okazało się czymś gorszym od zbrodni.
    BŁĘDEM strategicznym.

    Europa mając pomost lądowy ze strefami konfliktu, musi nastawić się na fale szukających bezpieczeństwa, czy po prostu pracy.
    Nikt nie wie ilu nieszczęśników jest w drodze.
    Milion rocznie?
    Pięćdziesiąt milionów?
    Panowie czy panie decydenci, poruszający się pod ochroną i żyjący w enklawach bogactwa, zapewne nie czują problemu.
    Zwykli ludzie natomiast, to już całkiem inna historia….

    Czym innym jest kontrolowany napływ, czym innym żywioł……
    Podziękować Brzezińskiemu i dawnym państwom kolonialnym.

  325. Kruk
    Zebyś nie był tak zawiedziony(a?) wstępniakiem..Uta Ranke-Heinemann(prywatnie bliska kuzynka kard. Glempa)Bardzo lekceważąco wyraża się niejeden raz o* Lolku Kremówkowym*Nawet uważa go za wybitnie szkodzącego Kościołowi.Wielu młodych księży(znam osobiście) marzyło o końcu jego pontyfikaty, licząc na jakieś zmiany.(głównie chyba jednak na zniesienie celibatu.Naiwni. Chyba długo

    nic się nie zmieni i po otwarciu za czasów Jana XXIII Kościół skostniał na wiele lat.

  326. O ile łacina w średniowieczu była ‚ponad-państwowa’, to angielski jest językiem narzuconym przez anglosaski imperializm. Anglicy wydali okrutnie dużo pieniędzy na nauczanie angielskiego w świecie. Rada Brytyjska (British Council) urządzała kursy w wielu krajach i opracowywała metody przyspieszonego nauczania. Udało się w ten sposób wydrenować z bloku sowieckiego wykwalifikowaną kadrę z dobrą znajomością języka angielskiego. Kadrę wydrenowali, ale sami niczego się nie uczyli, bo mieli być tylko od zarządzania.

    I stało się. Azja gada i pisze po angielsku i produkuje właściwie wszystko dla anglosaskiego bloku. Anglosaskie kraje i ich kumple nie wydają pieniędzy na edukację. Stosują cronyism i nepotyzm w systemie zatrudnienia. A kraje takie jak Polska zamerykanizowały się i też już niczego się nie uczą, bo to nie ten system.
    ”http://zygumntbalas.neon24.pl/post/138384,co-sie-dzieje-na-swiecie-08-05-2017
    ============

    Interesujące spojrzenie na funkcje języka….

  327. wbocek
    10 maja o godz. 11:11

    Dzięki @pombocku, wydaje się, że zrozumiałem Twoje stanowisko. Nie zgadzam się z nim, ale lepsi ode mnie już napisali to co ewentualnie mógłbym w tym temacie sklecić.

  328. W ZSRR nauka języka angielskiego w szkołach była na wysokim poziomie. Jaki bank czy też korporacja za tym stała? A może po prostu zasięg ang był tak duży, że trzeba było go znać,żeby się dogadac?

  329. Uroczystości obchodów rocznicy powstania powinny się odbywać tylko po to, by oddać hołd pomordowanym warszawiakom. Wyłącznie na Cmentarzu Powstańców Warszawy, gdzie w masowych, bezimiennych grobach, leży ponad 100 000 ofiar powstania. Wbrew nazwie, ponad 80% z nich, to cywile. A na Powązkach, wśród brzozowych krzyży, lepiej niech panuje cisza, na którą zasłużyli dzielni ludzie, oszukani przez swój kraj i swoich dowódców.

  330. Tanaka
    10 maja o godz. 12:25

    Tanako, Ty idziesz górą, a ja – doliną, Ty jesteś chłopcem, a ja – dziewczyną.
    Idziesz górą w bok ode mnie. Mnie po prostu nie interesują pojedyncze Zulusy ni Srulusy, prędzej – cumulusy. Dałem parę razy głos z powodu migracyjnego TSUNAMI wywołanego przez nielojalnych wobec swego narodu polityków. Ta arogancja polityków jest najwyższej próby, bo to naród ma serdecznych gości utrzymywać, nie pani Merkel. Tsunami ma coraz więcej negatywnych skutków w krajach ich goszczenia, a w związku z tym, że dla młodych islamskich byczków nie ma bardziej prestiżowego zajęcia niż rozmnażanie rodziny, tych skutków będzie coraz więcej. Nie moją rzeczą jest dochodzenie, dlaczego we Francji na parę milionów pracuje tylko 800 tysięcy gości, a u nas na milion Ukraińców pracuje milion albo więcej – i wszystko gra. Mogę tylko, ignorant, zapytać, czemu miliony muslimów wparowały do Europy, a nie do swoich? Ślepy widzi, że na socjal. No i było zaproszenie. Ale część z nich i tak ma za złe, że mieszkają w barakach, nie w apartamentach. Od dwóch lat proponuję różnym wojakom zacząć przyjmowanie umiłowanych gości od siebie, na swój koszt. Pytam nawet, ile byliby w stanie przygarnąć, wyżywić, dać po 1500 euro kieszonkowego. Pytam też, jak kombinują zrobić, kiedy już naprzyjmują szerokim gestem parę setek tysięcy (co mi szkodzi pofantazjować, jak tym, którzy w przyjmowaniu gości widzą same plusy), żeby rdzenni mieszkańcy czuli się jak u siebie, a nie jak u obcych. Nikt, jego mać, nie odpowiada – wolą pleść humanitarnym falsetem o ogólnikowych różnościach, zamiast się poprzyglądać na przykładzie sąsiedzkich doświadczeń szczegółowym konsekwencjom gościnności dla własnego narodu. Mówimy, Tanako, o dużych liczbach, nie o małych – o małych nie ma o czym gadać. Przy okazji: przyglądnij się integracji zasiedziałych przecież u nas Romów. Widujesz może, jak Cyganki pędzą podcierać tyłki starym Polakom/Polkom? A Polki chętnie podcierają tyłki starym na Zachodzie. Inni po co mają podcierać, skoro i tak dostaną socjal.

  331. zuzanna51
    10 maja o godz. 13:41

    Szanowna pani…..

    Zasady ustanawiane są dla maluczkich, przez wielkich tego świata.
    Nie stosują się do ich twórców.
    I są nagminnie przez nich łamane.
    Teoria i praktyka nie chodzą w parze, po prostu.

    Pani WIERZY w krasnoludki?
    Wolno pani….
    Na przykładzie biskupów czy polityków i ich wypowiedzi, oraz prasowych informacji na temat ich czynów, można doznać schizofrenii
    Co zresztą już dawno zauważył jeden z naszych poetów.
    Ten od Monachomachii- dla przypomnienia….

  332. @Orteg zwrocil uwage na rozroznienie slowa emigrant i imigrant. W polskich tekstach uzywa sie wylacznie slowa emigrant. W Ameryce nikt nie jest emigrantem, wszyscy jestesmi immigrantami i ta wersje utrwala sie po kontaktach z Emmigration Office, ktore kazdy musial miec. Nieprawda! wlasnie skojarzylam, ze wszelaka literatura piekna im dokumentalna po polsku pisze o emigracji. To jakiego slowa uzywa sie w Anglii, czy Australii? Nie wiem. W praktyce i tak kazdy wie o co chodzi.
    Cieszy, ze chociaz na tym blogu omal wszyscy widza wywolany problem e(i)migrantow bardziej lub mniej, ale zbieznie, ze mna. Ale to tylko tutaj. Rowniez za granica Polacy maja takie nastawienie do ‚Innego” jak w Polsce, czego dowodem jest, ze w przytlaczajacej wiekszosci glosowali w ostatnich wyborach w USA na nr 45, ktory wiedzial jak obudzic upiory. Terrorystow najbardziej boja sie tutaj ci, ktorzy maja mniejsza szanse na niego trafic, niz wygrac glowna wygrana na loterii.
    @seleuk (os), czy wspominajac o „obywatelskim dochodzie” miales na mysli to co ja nazywam za roznymi artykulami „basic income”? Czytam o eskperymentach w przodujacych krajach Europy zachodniej w tej sprawie. Nie watpie, ze w jakiejs formie jest to przyszlosc, ktora moga doczekac najmlodsi z tutejszych dyskutantow.

  333. lonefather
    10 maja o godz. 12:17

    Skusiłem się, by z przyzwyczajenia publicznie pokazać i trochę się odnieść się do tematu, który mnie porusza. Ale całe to gadanie psu na budę się zda, bo wszyscy są okopani i najwyżej pokiwają głowami swój ze swoim, a odwrócą się do siebie tyłem – nieswoi.

    Patrzę z pozycji starego człowieka, którzy chce w spokoju dokończyć żywota w swoim kraju, bez żadnych pieprzonych nowinek. Tymczasem z Niemiec słyszę, że na spokojne umieranie trzeba się będzie wybrać chyba na Berdyczów. Poza tym nie interesują zaawansowane analizy, bo realia są proste – widzialne i słyszalne bez słów.

  334. wbocek
    10 maja o godz. 14:12

    Naród, ten od kanclerz Merkel tak utrzymywał tych srulusów, że te srulusy zapieprzały po 12, 16 godzin dziennie jako śmieciarze, czyściciele kanałów, odkuwacze żużla piecowego, sprzątacze agresywnych odpadów chemicznych i radioaktywnych, bez obejmującego ich prawa pracy i w ogóle – prawa.
    Wartość dodana z ich pracy szła do tego narodu pani Merkel, a srulusy mogły sobie elegancko bimbać. Albo ganiać z nudów, albo czego innego panie z wózkami po osiedlach, wrzeszczeć w szpitalach i tak dalej.
    Ukraińcy w Polsce nie są żadnymi uchodżcami, jak kłamliwie stwierdziła Szydło Beata, ale imigrantami zarobkowymi, mającymi nad Wisła podobnie jak srulusy w Niemczech, Francji czy Włoszech: prawa pracownicze ich nie dotycza, prawo sie nimi nie opieuje, a jeśli sie nimi zainteresuje, to po to, by ich poddawać szykanom, poza przypadkami uzasanionymi które też są wątpliwe: kim jest bowiem Ukraniec bez praw? Z ich pracy żyje polski Polak.
    Segregacja rasowa/narodowa i jaka tam jeszcze ma się dobrze. Ponieważ ma się dobrze, problemy też się dobrze kumulują. Ich niewidzenie i nierozwiązywanie rządzi i będzie rządzić, a nie to kto z nas górą, kto dołem, bokiem, czy do góry nogami.

    Polska, w ciągu ostatnich 27 lat przyjęła formalnie, kulkudziesięciu uchodźców. Tak ma się polski udział w rozwiązywaniu kryzysów humaniranych na świecie i tysięcy za tysiącami tonących w Morzu Śródziemnym i każdym innym.

    Kwestie etyczne i humanitarne są więc śmieszne i żadne. Ze śmieszności i żadności też są skutki.

  335. zuzanna51
    10 maja o godz. 13:52

    Lolek kajakarski sam starannie zapracował na to, żeby Lolkiem giewontowym być. Kajakarskim, plecakowym, kremówkowym i każdym innym. Z wierzchu mnóstwo farby, plastiku, celebracji, trąb,namaszczeń, piosenkarskości, dowcipności góralskich, pochodów, zjazdów, zlotów, marszów, paciorków i figli, a pod spodem skutki: taki katolik, taki episkopat, tacy biskupi, taki bliźni bliźniemu, taki bozia w Auchwitz, takie Filary i Kanony: podporządkowanie, plaster na usta, władza autorytetu i jesyna słuszność. Sojusze z zamordystami, rozbicie jedynej wartościowej teologii, złamanie zasady solidarności, likwidacja przytomnych osiągnięć SWII, pełna swoboda działania mrocznej Kurii Watykańskiej, pełna i draństwo zbrodniczego chronienia pedofilów wśród kleru wraz z pełną pogardą dla ofiar katolickich zbrodni, zgoda na obsikanie Polski tysiącami pomników Lolka, od Giewontu po Hel, pełne zabetonowanie katolicko-nadwiślańskich głów w homogeniczości Jedynej Słuszności, Komisja Majątkowa rozkradająca nocą Polskę, uwłaszczenie się na Polsce przez Kościół kat, konkordat jako stosunek watykańskiego pana do polskiego chama tysiącami nienależnych nieruchomości i darowiznami wielomilionowych wartości „za symboliczną złotówkę” , wysysanie przez Kościół kat z państwa miliardów rok w rok, pogarda dla inaczej myslących, pogarda dla osób o innej niż jedyna słuszna konstytucji osobowościowej, zalew zamordyzmu religijnego, pogarda przekleństw o cywilizacji śmierci w opozycji do nędznej cywlizacji miłości pod przewodem rzeczonego – to daleko niecały jeszcze dorobek, udział, zgoda, lekceważenie, sprawstwo lub osobiste kierowanie przez Świętego Ojca Świętego. Lolek kremówkowy,giewontowy i każdy inny mu się należy bardziej niż medal świętego i przebywanie po prawicy tego co wszyscy wiemy.

  336. Wiesiek
    …a czy chcecie czy nie chcecie krasnoludki są na swiecie….
    No nie zgadzam się niestety. Nie ma wartości? Nie mówię o tych, ustalonych akurat przez biskupów, ale są wartości uniwersalistyczne, zasady, uznawane po prostu przez powiedziałabym wszystkich. Nie kopie się leżącego, nie krzywdzi słabszych, .Przeciez nie trzeba wierzyć w jakiegokolwiek boga, żeby je uznawać.
    A poza tym…*nieważne co kto pisze, ale co….*to w przybliżeniu pańskie słowa. A dla mnie głównie ważne jest KTO. Na tematy ekonomiczne chętniej uwierzę Belce niż Folletowi, choć akurat kryminału Belki bym nie przeczytała.
    Tych parę wypowiedzi określa pański *światopogląd* . I naprawdę współczuję.

  337. Tanaka.
    Za to ma niemałe zasługi w tworzeniu się jakiejś postaci kościoła polskiego.To, co widzimy w kościołach u nas, niewiele ma chyba wspólnego z religią rzymskokatolicką.Ale w zawłaszczaniu państa przez polski kościół mają zasługi wszyscy-naprawdę wszyscy .Kolejne rządy i autorytety moralne bały się wychylić przeciwko uzurpatorowi.Ciągle mówiło się o zasługach kościoła i JPII w dekomunizacji. I sobie wyhodowaliśmy świętą krowę.czarno widzę przyszłość. Żaden polityk nic nie mówi o ograniczeniu jego praw.

  338. Tanaka
    10 maja o godz. 14:43

    Tylko chwila, Tanako, bo smażę placki dla brata i w ogóle szykuję paczkę. Nie jesteś w stanie zrozumieć, że mówię nie z punktu widzenia wnikliwego analityka (temat dla mnie był przez całe życie obcy, nie istniał), lecz z punktu widzenia zwykłych ludzi, którzy stracili poczucie bezpieczeństwa, a ja się z nimi w myślach i w słowach solidaryzuję i utożsamiam? A Ty wyjeżdżasz z rozróżnianiem uchodźców i zarobkowych imigrantów. Na co mi to w sprawie, że kto chce pracować – pracuje, kto nie chce – nie pracuje. Wykpiłem Szydło tak samo jak Ty, ale nie ona jest tematem, tylko placki. Pardą.

  339. zuzanna51
    10 maja o godz. 13:41
    „A nawet czytałam Strażnicę”.

    Wybacz Zuzanno, że się wcinam, ale Twoje słowa o „wybranych cytatach, które są wybrane z kontekstu”, wzbudziły moją ciekawość.

    Mogłabyś wyjaśnić, czy chodziło Ci o to, że one (te cytaty) są „wyrwane” z kontekstu, czy jednak „wybrane”. Bo jeżeli Twoim zdaniem są „wyrwane”, to grzecznie proszę o chociaż jeden przykład. Co by nie było, że konfabulujesz.

    „Wielu młodych księży(znam osobiście) marzyło o końcu jego pontyfikaty, licząc na jakieś zmiany.(głównie chyba jednak na zniesienie celibatu). Naiwni”.

    Może nie znam tak wielu, jak Ty, młodych księży, ale zapewniam Cię, że gdybyś ich naprawdę dobrze poznała – nie pisałabyś, że są „naiwni”. Moje wszystkie kontakty z tą wyjątkową grupą ludzi – ostatni w minioną sobotę, zaprzeczają Twojej opinii o ich rzekomej „naiwności.”

    W czasie głoszenia od domu do domu na terenie wiejskim, w miejscowości Linia, między Wejherowem a Lęborkiem, zaszedłem też, jak mam w zwyczaju, na plebanię miejscowego KK, żeby zachęcić proboszcza do czytania Biblii, i aby zadeklarować swoją pomoc – w jej zrozumieniu.

    Rozmowa trwająca około 15 minut, przebiegała według podobnego scenariusza, jak wiele poprzednich. Po wyjaśnieniu powodów, dla których odwiedziłem księdza, zaproponowałem mu rozmowę na temat, który z racji jego zawodu, powinien go zainteresować. Kiedy oboje wyraziliśmy swoje opinie, zaproponowałem, żebyśmy teraz wspólnie przekonali się, co w tej sprawie ma do powiedzenia Biblia. Poprosiłem księdza, żeby przyniósł swój egzemplarz Pisma, w celu starannego rozważenia omawianego zagadnienia, z pomocą przekładu, co do którego ów kapłan nie powinien mieć zastrzeżeń.

    Niestety, ta moja prośba, nie spotkała się ze zrozumieniem. Ksiądz wyjaśnił, ze nie ma czasu na dalszą dyskusję, a poza tym, nie zamierza, tak jak jego kolega z seminarium, porzucić stanu kapłańskiego i przystąpić do Świadków Jehowy.
    Szczerze oznajmił, że jest zadowolony ze swojej posady w tutejszej parafii i nie zamierza – jak Świadkowie – nauczać ludzi „od domu do domu”. Jego zdaniem, do głoszenia Słowa Bożego, służy ambona.

    Na koniec szczerze wyznam, że tym razem naszej rozmowy nie przerywała żadna „gospodyni” księdza. Niemniej, w przeszłości się to zdarzało.

    Poza tym, zapewniam Cię Zuzanno, że przez prawie 30 lat mojego bycia Świadkiem, rozmawiałem na temat przymusowego celibatu księży – z wieloma kapłanami. Nigdy jednak, ani razu, nie usłyszałem od nich wypowiedzi, świadczącej o tym, że jak napisałaś: „wielu oczekiwało zniesienia” tego ograniczenia, ustanowionego wbrew naturze człowieka.

    Wydaje się, że chłopaki nauczyli się, radzić sobie z tym problemem. Zapewne dla wielu z nich – nie jest to żaden problem. Domyślasz się dlaczego ?

  340. Ponieważ dyskusja o emigrantach i imigrantach mocno się rozwinęła, dorzucę swoje (a właściwie mojego syna) trzy grosze. Przypomnę (bo już kiedyś o tym pisałem), że mój syn, razem z kilkorgiem przyjaciół z Uniwersytetu Wiedeńskiego od kilku lat pracuje w Wiedniu z uchodźcami wojennymi prowadząc dla nich kursy integracyjne. Aktualnie realizuje pilotażowy projekt austriackiego MSZ-u z zakresu integracji kulturowo-zawodowej osób z pozytywnie rozpatrzonym wnioskiem o azyl. Opublikował w Polsce (w „Gazecie Wyborczej” i „Krytyce Politycznej”) kilka artykułów na ten temat. Pisze także do prasy austriackiej. Oto jego przemyślenia, specjalnie dla mnie przetłumaczone na język polski, które (ze skrótami) ukazały się w jednym z niedzielnych wydań „Die Presse”:

    Niepotrzebne nam płoty na granicach UE. One już dawno tam stoją

    „Dotarliśmy do do kresu możliwości w walce ze skutkami napływu imigrantów”, powiedziała szefowa MSW Austrii Johanna Miki-Leitner. Do tej pory Austrię można było stawiać za przykład radzenia sobie z „kryzysem uchodźców”. Jednak w Europie coraz głośniej popiera się pomysł budowy płotu na granicy słoweńsko-chorwackiej. Tak jakby go już od dawna nie było.

    25 maja 2014 roku o 15:50 obywatel Francji algierskiego pochodzenia, były student prawa Mehdi Nemmouche wchodzi do Muzeum Żydowskiego w Brukseli. Karabinem AK 47 morduje z zimną krwią małżeństwo z Izraela, praktykantkę z Francji i ochroniarza.

    Trochę ponad dwa lata wstecz członek Al.-Qaidy, Mohammed Merah, zabija 11 marca 2012 roku w Tuluzie żołnierza, 15 marca w Montauban dwóch kolejnych. Następnie udaje się 4 dni później o 8 rano do żydowskiej ortodoksyjnej szkoły Ozar Hatorah i zabija nauczyciela stojącego przed szkołą. Następnie wkracza do szkoły, morduje 30-letniego rabina Jonathana Sandlera, dwójkę jego małych dzieci oraz ośmioletnią córkę dyrektora szkoły.

    10 marca 2015 roku zafascynowany brutalną walką ISIS o czarno-biały świat „pozbawiony deprawacji Zachodu” 17-letni Afgańczyk Reshad Zaizai zabija brutalnie w Wiedniu wschodzącą gwiazdę afgańskiego popu, który w swoich piosenkach krytykował „barbarzyńców z Państwa Islamskiego” (Ów afgański salafita morderstwa dokonał podczas lekcji języka niemieckiego, którą prowadził mój syn, na oczach jego i kilkunastoosobowej klasy – przyp. anumlik).

    Ofiary pojedynczych ataków grup związanych z radykalnym salafizmem łączy jedna rzecz: to tak zwane słabe cele, soft targets. Mężczyźni, ojcowie, kobiety. Według zebranych przez europejskie służby informacji z końca 2013 roku głównym celem ataków mają być szkoły, przedszkola, instytuty. Wszystkie takie miejsca, gdzie jest dużo ludzi, mało kamer, wygodna droga ucieczki. Strategia działań ISIS w Europie odnosi się do potencjalnych „męczenników” z potencjałem samobójcy – w głównej mierze do europejskich konwertytów i do tych, których integracja z jakiegoś powodu ominęła szerokim łukiem.

    I to właśnie te osoby i ich ofiary są smutnymi bohaterami krzyczących nagłówków europejskich gazet. Ich historie sprzedają się o wiele lepiej niż przyziemne problemy milionów europejskich migrantów borykających się na co dzień z trudną, nową rzeczywistością. Historie te mają w Europie jeszcze jeden wspólny mianownik: stały się podłymi argumentami europejskiej prawicy w walce z „nierobami”, „Arabami”, „pasożytami społecznymi”. Język nienawiści nie potrzebuje wyspecjalizowanego tłumaczenia – te same słowa i argumenty przytaczane są przez niemiecką, austriacką czy francuską prawicę. Podobnymi frazami posługuje się cieszący się 15 % poparciem węgierski Jobbik, identycznych słów używają politycy orbanowskiej partii Fidesz, politycy skupieni wokół Marine Le Pen czy rosnącej w siłę Alternatywy Dla Niemiec (AfD). W Polsce, poza Januszem Korwin-Mikke czy Pawłem Kukizem, do populistycznego tonu włączył się Jarosław Kaczyński straszący chorobami przenoszonymi przez imigrantów z Bliskiego Wschodu.

    Migranci ekonomiczni

    W Europie o integracji mówi się w kategoriach poznania języka nowej ojczyzny. Skądinąd słuszny argument, że język otwiera drogę do integracji z rynkiem pracy, a więc i do życia na poziomie, został zdominowany przez debatę polityczną jako warunek sine qua non. Jednak w ferworze umożliwiania godnego życia nowo przybyłym zapomniano o tym, że samo pojęcie „integracja” nosi w sobie wiele różnych znaczeń.

    Bezpłatne kursy językowe są zlecane prywatnym instytutom, które muszą wypełnić szereg wymogów formalnych. We wszystkich krajach kursy te łączy jedna rzecz: muszą być tanie. 15 tygodniowy kurs językowy na jednym z 4 poziomów odpowiadających Europejskiemu Poziomowi Biegłości Językowej musi kosztować nie więcej niż 400 euro za osobę. Dla porównania taki sam kurs w prywatnej szkole językowej kosztuje minimum trzy razy tyle. O możliwości uczestniczenia w takim kursie decydują urzędnicy państwowi, którzy oceniają kompetencje językowe migranta czy migrantki subiektywnie. Celem integracji ma być nauka języka wg odgórnie ustalonych norm, jednak o tych normach nie decydują fachowcy z zakresu kształcenia, a urzędnicy po studiach ekonomicznych razem z szefami prywatnych instytutów. Dlatego też często w jednej grupie połowa to 50-letni migranci ekonomiczni mieszkający od 30 lat w nowym kraju, często bez wykształcenia podstawowego, a druga część to 17-letni, często mocno straumatyzowani uchodźcy z Syrii czy Afganistanu. Kiepsko opłacani i niejednokrotnie nisko wykwalifikowani nauczyciele nie radzą sobie w konfrontacji z różnymi kulturami. Nikomu nie przychodzi do głowy, że osoba mieszkająca od 30 lat w Austrii potrafi świetnie mówić, jednak nie umie pisać, bo w swoim języku się tego nie nauczyła – dlatego też jest wysyłana po 3 razy w roku na kurs dla początkujących. Na tych samych kursach są też ludzie z wyższym wykształceniem, u których proces przyswajania języka następuje o wiele szybciej niż u osób bez wykształcenia zasadniczego. Poza kursami językowymi nie oferuje się niezbędnych dla integracji z rynkiem pracy kursów zawodowych.

    Jeśli Europa, jaką znamy, chce zachować swój kształt, musi przewrócić do góry nogami podejście do integracji. Liczby są nieubłagane: w samym bloku państw islamskich Azji Południowej liczba mieszkańców między 1950 a 2015 rokiem wzrosła ze 160 do 620 milionów. Do 2050 prognozuje się wzrost populacji do jednego miliarda. Minimum 10 procent (to dane Instytutu Galuppa z 2009 roku) chce stamtąd wyemigrować. Podobne liczby obserwuje się w krajach arabskich – obecnie mieszka w nich 360 milionów ludzi, szacuje się, że do 2050 roku liczba zostanie podwojona. No i Afryka z blisko miliardem mieszkańców (960 milionów) ma osiągnąć liczbę 2,1 miliarda w 2050. Dla porównania w 1950 mieszkało w Afryce 180 milionów ludzi. Biorąc pod uwagę chęć wyemigrowania 40 procent mieszkańców Afryki, Europa musi się liczyć, że między 380 a 840 milionów ludzi opuści w niedalekiej przyszłości swoją ojczyznę. Te dane przytacza niemiecki socjolog i ekonomista Gunnar Heinsohn, który zwraca uwagę na jeden ważny punkt: matematyka nigdy nie kłamie. I przy utrzymującym się trendzie zamykania granic Europy i hermetyzowania konceptów innowacyjnych wewnątrz „lepszego kontynentu” nie będziemy w stanie oprzeć się rosnącej z roku na rok fali uchodźców. W momencie pisania tego artykułu tylko na granicy austriacko-słoweńskiej czeka 3700 uchodźców.

    Jest też druga strona medalu: Dla „załatwienia” problemu z deficytem urodzeń w Europie potrzeba około stu milionów ludzi, bo można założyć, że Australia, Kanada i Nowa Zelandia będą wabiły wysokim standardem życia wysoko wyspecjalizowanych, mówiących po angielsku pracowników z Europy. Wyżej wymienione kraje potrzebują 25 milionów głów, aby zapełnić lukę spowodowaną deficytem urodzeń.

    Efekt pauperyzacji

    Dr Aleksanda Zięba z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego zwraca uwagę na przeprowadzone w 2006 roku badania Europejskiego Centrum Monitorowania Rasizmu i Ksenofobii (EUCM). Głównie wnioski z badań nie rzucają według niej dobrego światła na proces integracji w Europie: „Muzułmanie w państwach UE w większości przypadków nie czują związku z instytucjami i organizacjami publicznymi, które mają rzekomo reprezentować ich interesy – pisze Zięba. – W życiu politycznym zamieszkiwanych przez nich państw europejskich nie ma zbyt dużo miejsca na debaty o problemach i sytuacji muzułmanów.” Wśród najważniejszych problemów wymieniano: niedostateczną reprezentację społeczności muzułmańskiej w administracji państwowej i lokalnej, dyskryminację na rynku pracy, w sferze mieszkaniowej i edukacji. Oprócz tego proces tzw. pauperyzacji (czyli proces zubożania grup społecznych – w tym wypadku muzułmańskich – w stosunku do reszty społeczeństwa zintegrowanej na rynku pracy) staje się idealną pożywką dla radykalizacji religijnej, co w zepchniętej do gett wykonującej gorsze zawody społeczności muzułmańskiej jest nową formą budowania tożsamości. „Nie przynależąc do żadnej z tych grup, muzułmańska młodzież zwraca się w stronę wspólnoty wiernych (umma), która obejmuje i przenika kwestie narodowości czy pochodzenia etnicznego i stwarza (fałszywe) wrażenie swoistej ‚bezpiecznej’ przystani”. Zjawisko takie określa się mianem hybrydowej tożsamości.

    Z drugiej strony statystki Komisji Badania Migracji i Integracji Austriackiej Akademii Nauk zestawione na zlecenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z roku 2012, ukazują zależność między uzyskanym wykształceniem, a stworzeniem związku emocjonalno-kulturowego migrantów w drugim i trzecim pokoleniu z nową ojczyzną. Na pytanie: „Czy Austria jest dla Pana/Pani ojczyzną i nowym domem” aż 87,1% procent badanych odpowiedziało, że tak. Tylko 4,5% czuje się w Austrii obco. Kobiety o wyższym niż w krajach pochodzenia poziomie edukacji, z wyższymi zarobkami, atrakcyjne dla rynku pracy identyfikują się w pełni nie tylko z Austrią, ale i z europejskimi wartościami demokracji i równouprawnienia, wyznając jednocześnie religię rodziców. Gorzej wypadają mężczyźni, często nie mogący poradzić sobie z coraz silniejszą pozycją kobiet w społeczeństwach Zachodu. Wpływ na integrację ze społeczeństwem ma także fakt posiadania nieruchomości. Podczas gdy w pierwszej generacji tylko 23% migrantów udało się uzyskać posiadłość, w 2012 było to już 38%. Wciąż to niewiele w porównaniu z 67% Austriaków, ale osoby z tej grupy nie czują efektu pauperyzacji, są traktowane także na równi przez rodowitych Austriaków.

    Problem integracji poza wymiarem biegłości językowej musi być więc kluczową sprawą dla europejskich polityków. Odbębnianie źle przeprowadzanych kursów językowych może doprowadzić do prawdziwej gettoizacji europejskich miast. Bo jeśli o kompetencjach językowych migranta czy stopniu radykalizacji religijnej migranta decyduje słabo wykształcony urzędnik, a kursy przeprowadzane są przez źle opłacanych pracowników, którzy niejednokrotnie poza brakiem elementarnej wiedzy nie mają pojęcia o integracji, to droga może prowadzić tylko w stronę radykalizacji.

    A ta zdarza się rzadziej niż mogło by nam się wydawać. W Europie jest wprawdzie wielu radykałów – w Belgii na milion mieszkańców 250 walczy w Syrii dla Państwa Islamskiego, w Danii 100, we Francji 700, w Niemczech 480, Austrii 60, Irlandii i Szwecji po 30. Jednak w większości to europejscy konwertyci na Islam, szukający czarno-białej alternatywy dla wielokulturowego Zachodu. W samej Belgii 70 procent zabijających w imię religii pochodzi z dynamicznie działającej organizacji „Sharia4Belgium”, w Norwegii tak samo nieskrępowanie funkcjonuje „Profetens Ummah”. Gdy porównuje się te dane z europejską liczbą praktykujących muzułmanów (13 milionów na 507 milionów mieszkańców Unii Europejskiej), wychwycenie potencjału radykalizmu wśród migrantów przy użyciu odpowiednich narzędzi integracyjnych wydaje się celem w zasięgu ręki.

    Zmiana myślenia

    Europa potrzebuje przewartościowania sposobu podejścia do zjawiska migracji narodów, od stuleci przecież będącą częścią naszej wspólnoty. W ramach kursów, na które miliardy euro co rok daje Unia Europejska, należy oprócz języka uczyć przede wszystkim praktycznego przystosowania do życia w ciągle zmieniającym się, solidarnym i wolnym od religii w sferze publicznej społeczeństwie Unii Europejskiej. Każda z osób uczęszczających na tego typu kurs musiałaby mieć ustalony indywidualny tok nauczania. Należałoby więc zapewnić wysoką jakość kursów integracyjnych, zaczynając od rzetelnego zbadania kwalifikacji (tzw. clearing), poprzez przeszkolenie jej, pomoc w przezwyciężeniu różnic wynikających z różnych systemów kształcenia, a kończąc na zintegrowaniu jej z wcześniej przebadanym rynkiem pracy. Kursy dla analfabetów nie powinny trwać tyle samo co kursy dla mówiących prawie perfekcyjnie lekarzy, podręczniki muszą się od siebie różnić a lepiej opłacanym kadrom muszą być na bieżąco udzielane możliwości kształcenia się z zakresu interdyscyplinarności pojęcia „integracja”. O kompetencjach językowych nie mogą decydować urzędnicy urzędu pracy, bo oni nie są w stanie ocenić, kto jak mówi, oni nie są często nawet ocenić, czy dana osoba ma maturę. Co trzeci uczestnik kursów integracyjnych w Austrii powtarza po kolejny ten sam poziom, rekordziści mają na swoim koncie po 6 kursów B1. A te pieniądze mogłyby przecież zostać zainwestowane w solidny system kształcenia.

    Tylko, że to wymaga dwóch podstawowych rzeczy: woli politycznej i otwarcia się Europy na liczby, które nie kłamią. Europa przeżywa deficyt demograficzny i zaczyna jej brakować pomysłu na to, co będzie dalej. Gdyby zaczęła wreszcie mówić wspólnym głosem, potencjał zawodowy zdecydowanej większości migrantów w pierwszym pokoleniu nie byłby zmarnowany. Skoro wielkie światowe koncerny wysyłają do hot-spotów swoich head-hunterów w celu pozyskania drogocennych pracowników, to jest to dowód na to, w jakim kryzysie znajduje się europejski, niescentralizowany system integracyjny. Europa musi wiedzieć, w jakim kraju brakuje jakich grup zawodowych i musi znaleźć środki na rozsądne rozlokowanie napływających migrantów we wszystkich krajach członkowskich. Jeszcze raz: do 2050 roku będzie jej brakowało 100 milionów wykwalifikowanych pracowników.

    Bez skutecznych kursów integracyjnych wychodzących poza cudzysłów „nauki języka” nie da się też uniknąć krwawych historii tak chętnie opisywanych przez zachodnie media. Trener o wysokiej wrażliwości społecznej z podstawową wiedzą z zakresu pojęć gender i diversity (ang. różnorodność) jest w stanie po kilku chwilach ocenić potencjał radykalizmu danej osoby. A Europa boi się radykalizmu. I mówi o budowaniu murów i płotów. A one przecież już tam są – w głowie europejskich polityków, nie chcących szukać dalekosiężnych celów.

    Zdecydowana większość europejskich muzułmanów jest otwarta, kosmopolityczna, ciekawa świata. Ci ludzie nie różnią się od przeciętnego Niemca, Austriaka czy Polaka niczym poza stygmatyzującym wyglądem. Jednak to już teraz, w pierwszym pokoleniu, trzeba wynaleźć dla nich skuteczny proces integracji, nie czekając na ich dzieci i wnuki.

    Dopóki nie zrozumie tego szczególnie antyeuropejska prawica, mająca tak silny przecież wpływ na kształtowanie ludzi nie mających na co dzień nic wspólnego z problemami – w końcu także ich świata – będzie miała krew na rękach za śmierć niewinnych ludzi, którzy w nieludzkich warunkach zginęli przy granicy hermetycznie zamkniętej, zmierzającej do samowypalenia Europy. Bo napływająca fala uchodźców nie ominie Polski i konfrontacja z nową sytuacją jest tylko kwestią czasu.

    Przemyślenia mojego syna poddaję pod rzetelną dyskusję.

    anumlik.

  341. zuzanna51
    10 maja o godz. 15:17
    Wiesio jest do bólu przenikliwy, tak sie chwali, więc nie zrobi na nim żadnego wrażenia Twoje wspólczucie. Zapewne odczuwa on jakieś wspolczucie, ale dosyc wybiórczo. Np. wrzuca na blog antysemickie kawałki z Protokołu Medrców Syonu, czym sie bardzo inspirował Adolf H. no bo on nie lubi Żydów, bo oni chcą z nas zrobić niewolników. I ta przenikliwość godna Adolfa nie pozwala Wiesiowi nie kopnąć Żyda.
    Wiesz dlaczego Zydzi mają dobrych skrzypków ? Bo im wujkowie Rotszyldy kupują Stradiwariusy. Dlaczego w kazdej nacji jest nieproporcjonalnie duży procent żydowskich artystów, pisarzy ? Bo im wujek Rotszyld kupuje pióra Parkera. Dlaczego uczeni…no nie wiem, trzeba by Wiesia zapytać, co Einsteinowi czy Ulamowi kupił wujek Rotszyld.

  342. Dezerter
    Może najpierw o młodych księżach. Z racji zawodu(byłam nauczycielką) wielu= i to właśnie młodych księży było moimi kolegami Ponieważ studiowałam religioznawstwo-na studiach podyplomowych, więc interesowały mnie zagadnienia związane z wiarą, religią itp.Stąd rozmowy -koleżeńskie . Także o ich problemach. My gadałyśmy o dzieciach, mężach, czy kochankach-oni też o czymś chcieli pogadać. Nie byli szczęśliwi z religii w szkole= to na pewno. Nie dogadywali się z proboszczami,wkurzało ich wiele rzeczy w kościele. Przypuszczam, że jeżeli którys z nich nie wytrzymał, to raczej nie został ŚJ- Wybacz szczerość. Naprawdę kumplowałam się z kilkoma dziewczynami i mile je wspominam Dzieci ŚJ były zadbane, dobrze wychowane.
    Więc jak widzisz , nie mam negatywnego stosunku .Zresztą nie mam żadnego Każdy wierzy w co chce(albo nie wierzy w nic)i w sposób jaki mu odpowiada. to tyle
    Wybrane czy wyrwane- jaka różnica? Najlepiej jeżeli napiszę wybrane, a potem wyrwane.Wybacz, ale nie będę dyskutować na ten temat Ja mam takie zdanie, ty innne Obydwoje je przedstawiliśmy i ja na tym skończe,
    bo istotnie uważam dyskusję na ten temat za niepotrzebną a jeszcze na blogu ateistów.Niemniej-pozdrawiam

  343. UWAGA, KOMUNIKAT
    Wszystkich nowych blogowiczów informuję, że dezerter NIE JEST normalnym uczestnikiem forum. Jest przedstawicielem jehowickiej sekty, który traktuje ten blog jak bezpłatny kanał propagandowy. W ramach swojej zawodowej działalności regularnie publikuje przeraźliwe bzdety.

  344. anumlik
    10 maja o godz. 15:47

    Artykuł twego syna bardzo dobry- teoretycznie.
    W praktyce, niewykonalne postulaty.

    Politycy nie zaplanują na dziesięciolecia.
    Nie leży to w ich możliwościach.
    Plany wyznacza kalendarz wyborczy, ograniczając czasowy horyzont podejmowania decyzji.

    Po za tym, Europa NIE JEST Z GUMY.
    Wszystkich chętnych nie pomieści.
    Ilość miejsc pracy będzie coraz bardziej ograniczona.
    Starczy jej dla wysoko kwalifikowanych, nieprzeciętnie uzdolnionych.
    Tę grupę obejmie drenaż mózgów i walczyć o nich będą headhunterzy.
    Reszta nie jest nikomu potrzebna- nawet ze względu na demografię.
    Fantastyczna jak na inne kontynenty gęstość zaludnienia, aglomeracje ciągnące się bez końca, to nie jest to, o czym marzą wszyscy.

    No i jest jeszcze kwestia PRZYCZYN tych masowych wędrówek.
    Wspomniałem wcześniej o dwóch kwestiach.
    „Eksporcie demokracji” oraz „eksporcie Wahabizmu” przez zaprzyjaźniony kraj bliskowschodni.
    Bez powstrzymania tych działających synergicznie „eksporterów”, problem dla Europy jest nierozwiązywalny.

    Ps.
    Styglitz wynalazł inne wyjście oprócz płacy obywatelskiej.
    Trzeba opodatkować ROBOTY…..
    Banalnie proste, a genialne.
    Inaczej, wrócą scenki z „Germinal”,,,,,,,

  345. wbocek
    10 maja o godz. 15:35

    Pombocku, co nie jestem w stanie zrozumieć, to nie jestem. Dawajmy i licytujmy się. Może bardziej jestem. Zakres indywidualnego rozumienia osoby co się czuje niepewna, łatwo sie zamienia w złość, zapiekłość i tłucznie garzurką, gdy nie poszerzymy pola widzenia i nie zobaczymy współzależności rzeczy, które mają u konkretnej osoby tylko taki wyraz: spierniczajcie i koniec gadki!

    Polityk, niezależnie od tego jak jest głupi, coś z tym robi, bo to oddziaływuje szeroko. Jak nic nie robi to też robi, jak źle robi to źle robi.

    Każdy idywidualista niemający komfortu, ma ten komfort, że może dostawać ścieklicy i wrzeszczeć grubym głosem: zróbta coś z tym! I tak róbta, żeby było dobrze !

    Mnie to w widzeniu zajmuje: od ogółu do szczegółu i z powrotem. Ma więc niemiecka znajoma przewagę, masz i Ty, zwłaszcza, że smażysz placki.

  346. Lewy.
    No nie zrobi, wiem. To przecież wartość,a Wiesiek ich nie potrzebuje. Najpierw myślałam, że jest lewakiem, ale sądziłam, że są internacjonalistami.Znam takich paru osobiśćie. To smutni ludzie. Ale jak może być inaczej, jeżeli wierzy się w spiskową teorię? Zydzi i bankierzy opanowali świat i finansjera rządzi wszystkim. Tylko frajerzy wierzą w uczciwość, lojalność odpowiedzialność A więc śmierć frajerom. No i jak tu nie współczuć. A poza tym Lewy jestem Twoją fanką. Pozdrawiam.

  347. Lewy
    10 maja o godz. 15:50

    Bądź tak uprzejmy, i nie zabieraj głosu w moim imieniu.
    I nie wkładaj mi poglądów na tematy, które niespecjalnie mnie interesują.

    Mnie interesują konkretni ludzie i ich działania, a nie to z jakiej nacji czy wyznania pochodzą.
    Bo to konkretni ludzie, podejmujący konkretne decyzje, odpowiadają za życie i śmierć wielu, nie kosmici.
    Poznajemy po owocach, a nie głoszonych dyrdymałach.
    Zresztą, od pewnego poziomu zamożności, to jedna klika…..
    Ten sam krąg towarzyski, uczelnie, kluby, organizacje nieformalne, miejsca zamieszkania, imprezy, zawieranie przyjaźni i małżeństw w tym samym kręgu.

    Ślepy jesteś, czy nie doczytałeś czegoś?

  348. zuzanna51
    10 maja o godz. 16:22

    Kampanie wyborcze wymagają coraz większego finansowania.
    Kropka.
    Kto płaci, ten wymaga zwrotu od polityka.
    W postaci stosownego głosowania.

    Tyle wystarczy, by pojąć obecne problemy demokracji zachodniej.

  349. seleuk(os)
    Ponieważ jakoś pojawiasz się częściej, to odważę się zapytać o sagę(?) Jana Goillou *krzyżowcy* Przeczytałam z zachwytem i jestem -po drugim już czytaniu pod jej ogromnym wrażeniem Trochę szperałam i wiem,że z grubsza oparta jest na faktach. Ale czy wiesz, jak odbierana jest w
    Szwecji?Czy to zwykłe czytadło, czy coś istotnego w ich opinii?
    Wybacz,że wciskam się tu z prywatą, ale ta książka mnie zachwyciła.

  350. anumlik
    10 maja o godz. 15:47
    Europa przeżywa deficyt demograficzny i zaczyna jej brakować pomysłu na to, co będzie dalej. Gdyby zaczęła wreszcie mówić wspólnym głosem, potencjał zawodowy zdecydowanej większości migrantów w pierwszym pokoleniu nie byłby zmarnowany
    (…)

    Odnoszę się do jednego z fragmentów b. obszernego wpisu.
    Poniżej artykuł na temat tzw. potencjału zawodowego imigrantów i listy czytelników. Także tych z wyższym wykształceniem.
    https://www.welt.de/wirtschaft/article164440845/Die-wachsende-Bedeutung-der-Arbeitsmigranten-fuer-Deutschland.html

  351. Wiesio
    Ślepy nie jestem i doczytałem. A pisać sobie mogę o czym zechcę, np o Tobie i Twoich banałach np. o takim,że zawieranie przyjaźni i małżeństw w tym samym kręgu.
    No wiesz, jak można zawrzeć małżeństwo z kimś nie ze swojego kręgu. Ja np. zawarłem małżenstwo w tym samym kręgu, bo ja i moja zona pracowalismy razem w bibliotece i to był ten sam krąg. Jak bym pracował w kopalni, to pewnie zawarłbym małżeństwo z jakąś górniczką.

  352. zuzanna51
    10 maja o godz. 16:40
    Miło mi się zrobiło. Dzięki

  353. Gest p. Merkel, o którym tak brzydko wyraża się mizantrop z nad Jamna ma swoje uzasadnienia:
    1. P. Merkel jest członkiem partii chadeckiej, czyli chrześcijańskiej , a chrześcijanin, przynajmniej w teorii, powinien brać przykład z Samarytanina
    2. Niemcy są krajem uchodźców. Po wojnie zostało wysiedlonych z Polski, Czech, Pribałtiki, Rumunii kilkanaście milionów Niemców (część ich przemieszczał jeszcze sam Adolf). Wszystkich przyjęły zniszczone wojną Niemcy i częściowo Austria. Więc może została jeszcze empatia do losu Vertriebenen, nawet jeśli nie są Aryjczykami.
    3. Porządni Niemcy mają jeszcze coś w rodzaju poczucia winy za II Wojnę i lubią się spełniać w odkupianiu win przodków.
    4. Może myślą- mamy kłopot z demografią, a wielokulturowość nie jest taka zła, potrafi być zapładniająca, nawet jeśli chwilowo uwiera.
    5.Poza tym p. Merkel powiedziała, co powiedziała i nie próbowała się wycofywać, odkręcać kota ogonem jak niedawno szef naszej głównej partii opozycyjnej.
    5 i nie zaszkodziło to jej. Tante Merkel wygra prawdopodobnie następne wybory.

  354. zuzanna51
    10 maja o godz. 15:29

    Zuzanno, to co Ci się zdaje, że może jest mało katolickie, jest w pełni katolickie. W dodatku pełną gębą. To jedyny, prawdziwy, żywy Kościół kat.
    Tak właśnie wygląda katolicyzm. Innego nie ma. A jak się komuś coś zdaje, że może coś inaczej, albo, że nie o to chodzi, to nie wiadomo o co chodzi. Fantazje na temat tego „o co naprawdę chodzi Jezuskowi” są wesołe i kończą się albo na stosie, albo tak jak u księdza Lemańskiego. czyli nieco lepiej, ale nie bardzo.
    Zresztą, byle głupek katolicki nie zna się na bozi, bo na niej znają się biskupi, a najbardziej – Lolek.
    I dlatego te skutki.

  355. @Tanaka 10 maja o godz. 17:24
    Ament! Przypominania o tym nigdy za wiele.

  356. Tanaka
    10 maja o godz. 16:20

    Tanaczku, cały czas smażę placki z 7. kg kartofli i jakieś 3 kilo racuchów z jabłkami. W zakładzie opiekuńczo-leczniczym psychiatrycznym wypada mieć więcej niż dla swojego, bo śmielsze chłopaki, jak mnie zobaczą, od razu podchodzą się przywitać i zapytać, czy mam placki. Bo doświadczony brat, rzecz jasna, nie odwraca się do nich dudą, tylko częstuje. Oni są sobie nawzajem bardzo pomocni, zwłaszcza że schizofrenii nierzadko towarzyszy padaczka.

    A chciałem – w związku z tym, że mało mnie interesują zdarzenia i procesy makro, jeśli nie liczyć tego, że martwię się co ze sobą zrobię, jak zgaśnie na zawsze słońce – Ci dać konkretny przykład, jak mogą powstawać antyimigranckie urazy.

    Onaż Maria buszowała parę lat temu na fejsbuku. W pewnym, momencie zaczął się do niej dowalać Turek. Maria jakiś czas to znosiła, ale był tak natrętny i z gruba ciosany, że kazała mu się odkrochmalić i przestała odpowiadać na jego mejle. Zemsta była okrutna. Miał jej mejl, więc nagle jej komputer – a była w nim cała domowa dokumentacja – został zablokowany. Znajomy fachowiec biedził się chyba około tygodnia, nim rozszyfrował intruza. Sporo z Marią rozmawiali, więc przy okazji się dowiedziała (potem ja), że Polacy są świetnymi komputerowcami i informatykami. Ale to mnie mniej interesowało, bo do smarkatych programistów mam 1001. pretensji, choć rozumiem, że w technice są świetni.

  357. Stachu39
    10 maja o godz. 17:23

    Stachu, z całą życzliwością, bądź uprzejmy rozumieć. Nie mizantrop znad Jamna mówi brzydko o Merkel, tylko przekazuje opinie paru Polaków w Niemczech i samych Niemców, którzy tak mówią.

  358. Tanaka
    Ja jednak myślę, że wszystko zależy od ludzi. Jasne, to trwa ale i małe kroki prowadzą do celu. Nie wiem, o co naprawdę chodziło jezuskowi, i któremu, bo jak na to wszystko popatrzeć, to każdy ma swojego Jezuska i każdy innego.bardzo nie mogę znieść zwłaszcza naszego polskiego katolicyzmu Wiara i jakieś organizacje religijne były od zawsze, ale nie musiałyby miec takiego krwiożerczego charakteru?.
    A może coś się zmienia? Moja córka poszła do Księdza zapisać syna do komunii. Wieś pod Wrocławiem, w każdej wsi kościół, a szkoła tylko w jedna w gminie-każdy idzie do komunii, gdzie ma bliżej.Ksiądz popatrzył i mówi*ale ja to pani nie pamiętam z kościoła?* A bo ja jestem niewierząca. odpaliła córka.Ksiądz odpowiedział, że to nic nie szkodzi,
    ale niech syn przychodzi na nauki chociaż raz w tygodniu.Młodszy 9 lat i już powiedział, że jedna zrezygnuje z komunii, bo to wszystko straszne nudy.

  359. Przepraszam za literówki
    mojej klawiaturze odbiło.

  360. wbocek
    10 maja o godz. 17:37

    Placki – pyszna rzecz. racuchy,jak słyszałem też. Za dzieciaka szkolnego byłem bardzo poszkodowany, bo moi koledzy klasowi na długiej przerwie zasuwali do stołówki i się obżerali tym i owym, a co tydzień – racuchami. czasem mi który przemycił ćwiartkę wygniecionego w kieszeni racucha, z piaskiem, dobre było, ale bardziej na domysł, niż smak. A ja – kurka wodna – miałem w domu babcię, co robiła pyszności, ale nie racuchy.
    Takie ciężkie doznania ze szkoły mają skutek w tym, że się potem chce być ateistą, a nie żadnym prawidlowym wyznawcą bozi.

    Dlatego z tego miejsca mam apel do naszych milusińskich, w ich własnym interesie: biskupie, daj zeżreć racucha!

    A wracając do Turka, na którym się nie znam, to kapuję tyle, że w muzułmańskiej kulturze inne są zasady podrywania pięknych pań. I nie zawsze jest wiadomo, która pani piękna. A jak już ma podrywać za pomocą maili to doprawdy, trzeba mieć talent, co się rzadko w Turcji zdarza, a nawet i nad Wisłą.
    Wyobrażenia Turka co do elegancji i fantacji podrywania mogły się zwyczajnie rozminąć z wyobrażeniami podrywanej. A sami wiemy, jak łatwo o nieporozumienia, jak się operuje tylko słowem pisanym i gęby nie widać. Mowa ciała to więcej niż mowa-trawa.

    To się nazywa „różnica kulturowa”, która jest mniejsza jak się bliżej siebie żyje, a jak nie, to większa. Taka, że delikwenta w ogóle nie ma, a juz jest na nieistniejącego wścieklica. Jak obecnie w Polsce: nie ma u nas muzułmanów, ale ksenofobia i wścieklica na terrorystę i islamistę co chce nam ukraść naszego bozię wraz z Lolkiem, od dłuższego już czasu jest silne notowana w sondażach, badaniach naukowych i na ulicy też.

    Te uprzedzenia i ta ksenofobia mnie nie dziwią, choć smucą. Polak jest wsobny, nie mający pojęcia o stosunkach świata, czysty katolik i czysty etnicznie Polak. Nie ma u nas ani Rusinów, a jak są to na marginesie, nie ma Niemców, a jak jest paru, to zaraz słychać od Prawdziiwych Polaków, że nam chcą ukraść Śląsk, Opole i okolice i przeflancować na Heimat, Kaszyb też się pewnie szykuje do kradzieży Prawdziwej Polski, a najbardziej wredni – od tysiąca pięćdziesięciu lat – są te wrednie wredne Żydy. No i pedały i tak dalej.

    Nie ma w Polsce Żyda, ale antysemityzm ciągle ma się dobrze. Mam sąsiadów: we wszystim co im nie pasuje, widzą spiski żydowskie. I wiedzą jak się naprawdę kto nazywa. Żaden tam Kowalski, Wiśniewski, Nowak, ale Blumsztajn, Rozencwanc i Szlangbaum. Ja też jestem Żyd, chociaż jestem Zulus Czaka.

    To też dobra ilustracja do tego, czego się kto indywidualnie i chóralnie lęka i na kogo i za co pomstuje.

  361. @Tanaka
    A czemu w Polsce nie ma antyczechizmu, choć nam zabrali Zaolzie ? Ale zdaje sie to było odwrotnie. Ale nie, to bohaterskie wejście na Zaolzie to było a propos wejścia Adolfa do Pragi, tak nam przy okazji kapnęło 5 miesięcy przed pamiętnym wrześniem. Ciekawe, że nasi patrioci nie obchodzą dumnie rocznicy tego odzyskania Zaolzia. Kiedy hieny u boku wielkiego drapieznika chapnęły kawałek padliny. A tu w kółko Grunwald i Grunwald

  362. Waters, jedna z liderek australijskiej Partii Zielonych, 9 maja wróciła do pracy po urlopie macierzyńskim. Na sali obrad pojawiła się z dzieckiem. Kiedy jej córka zaczęła domagać się jedzenia – nakarmiła ją piersią w senatorskich ławach.

    „Jestem taka dumna, że moja córka Alia jest pierwszym dzieckiem karmionym piersią w parlamencie federalnym” – napisała na Twitterze Waters. „Potrzebujemy więcej kobiet i rodziców w parlamencie” – dodała.
    http://www.rp.pl/Polityka/170519901-Australia-Pierwsze-karmienie-piersia-w-parlamencie.html
    ==============

    Z innej beczki……
    Ile lat świetlnych dzieli Pomroczną od takiej scenki?

    Przy pozornej zdawałoby się tolerancji i otwartości, dzięki obsesjom KK zafundowano nam dość dziwne podejście do czynności FIZJOLOGICZNYCH.
    Bądź DUMNĄ MATKĄ POLKĄ.
    Ale, nie obnoś się z macierzyństwem za bardzo….

  363. @zuzanna51 10 maja o godz. 17:48
    Sympatyczna historia – ale co to ma do rzeczy? Chcesz powiedzieć, że tak powinien wyglądać „prawdziwy” katolicyzm? Po prostu kościelny urzędas nie okazał się biurokratą.

  364. @Lewy 10 maja o godz. 18:28
    To w Czechach nie ma antypolonizmu, co może dziwić 🙂
    Ale oni są pragmatyczni. A polską święto.ebliwość i zażartość podobno trochę podziwiają – ale nie naśladują. Na szczęście.

  365. zyta2003, 10 maja, 14:25
    Tak Zyta. Ja b. czesto uazywam pojecia co nie znam pl. Tlumacze wtedy z jez szw. ang. czy inny. „Basic income” jest ang. Tut jest „medborgarlön” tl. „obywatelski dochod”. Wiem, czasem cos smieszne wyjdzie. Nie mam drugiej metody. Sorry. Nie musisz zagladac do Europy Zyta. Niedaleko Ciebie jest taki maly projekt. Przez jeden fundusz equity (???) finansowany. YCombinator project. Kapitalisci wiadomo 😉 Zyta. Daje link do tego projektu. Wszedzie sa. Nie tylko Eurpa, USA, Canada. Rowniez Afryka, AmPld (Argentina).
    //http://fortune.com/2016/05/31/y-combinator-basic-income-oakland/
    To jest zwiazane z pojeciem „empty labor” (zwiaz pojecie). Daje link do „starego” artykulu. Duzo linkow dalszych, dlatego ten link. Wszystkie pojecia sa zwiazkiem. To nie trzeba, znowu, znowu, znowu… tlumaczyc jak kolo albo widelec dziala.
    //https://www.theatlantic.com/business/archive/2014/11/the-art-of-not-working-at-work/382121/

    Wiesiek
    Czasem jest dobrze zastosowac metode, nazywa „pryncip superpozycji” (???). Nie trudno. Tzn zadac pytanie, zrobic analize, model etc, etc na odwrot. W druga strone mysli. To jest rozwoj, jeden z mozliwych, met. „kopernikowskiej”. Inny punkt obserwcji(obserwator). Dotyczy nie tylko techniki. Zapytaj znaczy np. „Jak bylby swiat gdyby jezykiem swiata byl rosyjski?”. Albo inny. Zrob takim pytaniem dalszy ciag. Rozwin. Lub pytaniem Wiesiek. „Nie ma finansowania badan lekarskich. Co dalej, zadnego finansowania?” To jest „superpozycja”. Technika daje sie zastosowac do kazdego tematu. Jak trudno/niemozliwe analize miec bez tej metody. Za duzo param. Daje Wiesiek link + metodyke + rezultaty na temat konkurencyjnosci. Niestety jest to 400stron czytania. Ten file jest .pdf do wziecia, po prawej stronie.
    //https://www.weforum.org/reports/the-global-competitiveness-report-2016-2017-1/
    Daje link, konkurencyjnosci szczegoly, krotki art „Amazon’s CTO takes a shot at Oracle and the ‚nightmare’ of other legacy databases”
    //http://www.businessinsider.com/amazon-cto-werner-vogels-oracle-databases-2017-4?r=US&IR=T&IR=T

    Anumlik, 10 maja. 15:47
    Jestem zaimponowany. Rzadko b zdarza. Nie wiem, Twoj syn czy Ty napisales. Bez znaczenia. Wstydze sie mojego wpisu, ale zrobilem przed przeczytaniem Twojego teraz. Powinienem wyrzucic. Czasem cos „powazniej” trzeba, nawet na blogu.

    Zuzanna51, 10 maja, 16:40
    Musze Ciebie rozczarowac. Ja praktycznie powiesci nie czytam, nie wiem. Nie mam kiedy. Mnie czytanie cegiel z tabelkami i podobnych zajmuje caly czas czytania. Autor byl cenionym debatorem. Bardzo blyskotliwy. Politycznym debatorem. Spolecznym debatorem. Potem zmienil zawod 😉 To znaczy Zuzanna, „zniknal” dla mnie. Wiem, niektore jego powiesci byly/sa bestseller. Ktore nie wiem. On pisze seriami. Research(???) przedmiotu/epoki/organizacji, kilka ksiazek. Ten sam bohater czasto. Jest popularny, wiem. Jak pojedyncze ksiazki, nie wiem. Jedna seria byla o rycerzu (krzyzowcu ???) Arne. Nawet mozna robic wycieczki, tych miejsc, co Arne „mieszkal”. Fikcyjna postac, a wycieczki robic. Nie czytalem Zuzanna, na takie wycieczki nie chodze. Chyba znaczy jest popularny. Kto inaczej bilet na Arne placi? Przykro, musze Ciebie rozczarowac.

    ***

    Odkrycia dokonalem w prysznicu. Woda odkrecona leciala. Znaczy ciepla. Odkrycie archimedejskiego typa. Jak doszlo odkrycie? Ano tak doszlo. Brudny, zly i glodny bylem. Brudny naskorek, partiami. Zly, sznurka zabraklo, sklep najblizszy 50km. Glodny, bo glodny. Tak odkrycia dostalem. W cieplej wodzie.

    Oczywiscie, na odkrycie potrzeba wiecej. Wiecej w glowce. Czesc w glowce, co na blogu wyczytalem. Otoz…

    1. Brak wierzacych ateistow w Szwecji, „ateistow augsburskich”, powoduje, glowki indywidualne, niezajete mysla. Jest bozia, nie ma bozi. To pytanie, agnostycy tutejsi pozostawiaja innym dyskutantom. Lepsiejszym. Patron blogu Ch. Hitchens dawno wszystkie argumenty przewalkowal. Teraz u bozi, przekonuje jego [bozie]. „Ciebie [bozia] nie ma.” Wspomagany przez paru innych, wybitnych. Rowniez zyjacych. Nazwisk wymienial nie trzeba. Ty Ateisto, studiami sie zajmujesz, argumentacja. Chcesz lepszych argumentow doszukac co ci wybitni? Daj w siano, olej. Cieplym moczem olej w sianie. Tak jak tutejsi. Lepsiejszych argumentow nie wymyslisz. No chyba ze ateista nie jestes.

    2. Tutejsi. Tutejszym przewaznie dobrze idzie. A dlaczego tak zle, ze dobrze idzie? Dlatego, ano, bo glowki niezajete pkt1. Znaczy czas uwolnili, glowki, na zajecia innymi tematami. Uwolnienei glowek indywidualnych (jednostkowych) sume daje. Glowki indywidualne skladaja sie na glowke spoleczna. Znaczy Glowe. Pomysl, czas co pkt1 zajmuje. W godzinach, przecietny. Pomnoz czas przecietny przez liczbe glowek (populacji) przecietnych. To, nieprawdopodobnie wielka ilosc czasu spolecznego. Co Glowa sie moze zajac. Przecietna liczba, nieprzecietnie wielka.

    3. Czym Glowa ma zajmowac sie? Zrobmy na odwyrtka. W zadnym wypadku ateizmem wg pkt1. Dziedziny wazniejsze. Czas uwolniony wg pkt1, zsumowany na pkt2 daje mozliwosci. Najwazniejsza jest, muzealnictwem nie zajmowac. Betonu, pieniedzy (znow finansowy spisek), czasu nie lac. Znaczy bozie (o)lac, betonu nie lac. Olac muzealnictwo. Jakakolwiek prawde opowiada. W postPrawdy czasach, kazda Prawda ma Prawde. Dzieci po muzeach nie ciagac. Dzieci do Przyszlosci przybytkow wysylac. Bez biletow, nawet doplacajac. Skad pieniazek? Od tych finansistow co betonu finansowac nie moga. Tacy finansisci, musza finansowac. taki zawod maja. Niech bilety dzieciom finansuja do Przyszlosci.

    4. Czym Glowa ma zajmowac sie? Zrobmy na odwyrtka. W zadnym wypadku wiara wg pkt1. Czasem straconym. Tutejsi dawno policzyli, oplaca sie jak przyjezdzaja Obcy i balagan robia. Mowi sie, wsrod wierzacych, nawet ateistow, przyszlosc jest nieznana. To wez, zapytaj Swojej/Swojego jaki jutro obiad, czy za tydzien. A widzisz, odpowiedz dostales o przyszlosci. Choc mowia nieznana. Znana. To teraz z Glowa. Jak przyszlosc zapytasz, to nie moze o Czerwona Armia pytaniem. Teraz jest Zielona, „zielone ludziki”. Co, Marsjanie? Pytanie o czerwone ludziki to daltonizm. Mozna korygowac. Tutaj malo daltonistow. Kolory jak leca, ale na biezaco. Nie wczorajszo.

    5. Dawniej zloto, kamienie przezroczyste, wode swiecona, importowano z krajow egzotycznych. Interes oplacalny dalej. Jest lepszy. Ludzi importowac. Tak jak z obiadem pytanie o przyszlosc. Wiesz w przyszlosci obiad, za tydzien. Wiesz rowniez, o przyszlosci, talerze bedziesz za tydzien zmywal. Tak przyszlosc (e)(i)migracja. Zysk lepszy (obiad), talerzy zmywanie jak dawniej. Tabelka Excela da opisac. Mniejwiecej. Nowy obywatel potrzebuje ~20lat przygotowywac obywatelstwo. Placa rodzice, placi spoleczenstwo. Co miesiac. 20X12XK (za sztuke). Porody. Zlobki, szkoly, leczenie kataru i swinki, treningi jezykowe, szachowe i baletowe. Studia, profesorowie i laboratoria. I tak dalej, i tak dalej i tak dalej. Co miesiac koszty. Czesc i tak gagatkami zostanie. Strata. Po takich kosztach, efekt zmywania talerzy. Teraz zaimportujemy. Okolo 5-7lat trzeba, zeby „mena” (MENA, Middle East and North Africa) zostal platnikiem netto do kasy. Znaczy 13-15lat zysku, co miesiac. Znaczy 14X12XK (za sztuke). Gagatkow (mycia talerzy) tyle samo. Znaczy kosztu gagatka. K jest koszt w konkretnym obszarze (patrz link do Wieska . pdf). W prasie codziennej, koszt gagatka jednostkowy zwany jest, „grupa mena napadla niemowlaka w wozku” lub „rodzina katolicka trzyma noworodki w zamrazalniku” lub „terrorysci mena zaatakowali ludzi samochodem” lub „terrorysci lokalni zaatakowali ludzi samochodem” itd, itd, itd, itd. Znaczy koszt gagatka taki sam. Strata/gagatek. A tabelka Excela swoje.

    6. Daltonizm, korygowalny jest. Patrz pkt4, 5. Ci co okularow nie lubia, biedakami zostana. To szlachetne. Nie rekomendowane. Dobrze jest szlachetnym byc. Mozna powiedziec tak. „Szlachetnosc to srebro. Zloto myslenie.” Merkel glupia. Przeciw narodowi pracuje. Ale jak wybory wygrywa przy wysokiej frekwencji trudniej. Moze „superpozycja”?

    Odkrycie zrobilem w prysznicu. Ilosc wody cieplej, cialo fizyczne oplywajacej, rowna jest wadze mysli ciala oplywanego. Heureka, heureka. Zyczylbym wszystkim czytelnikom, dlugich, dluuuugich prysznicow. Tylko ciepla woda.

    Na razie pozdrawiam, ide kanapki robic, Seleuk(os)

  366. anumlik
    Twój syn dobrze napisał, tak że już niewiele można do tego dodać. Tylko to co on proponuje, wymaga wysiłku, pieniędzy, czasu. A zazwyczaj jest jak jest, wszystko po łebkach, na szybko, przez nieodpowiednich ludzi. I tak działa ludzkość, i to nawet ludzkość niemiecka. Więc jeśli im kiepsko idzie, to nikomu nie uda się lepiej.
    Ameryka, Kanada i Australia nie powinny się aż tak bardzo przechwalać swoją wielokulturowością, bo wiadomo jak ona się zaczęła, wybiciem lokalnej ludności. A kryteria przyjmowania emigrantów są wyśrubowane. Najłatwiej mają wykształceni. W Stanach są wizy H1 dla wykształconych pracowników z ofertą pracy, L1 dla pracowników uniwersyteckich, i loterie wizowe, które też wymagają oferty pracy. Nic za darmo. Państwo nic nie daje, więc też przyjeżdzają przedsiębiorczy, bo potencjalne nagrody są wysokie. Emigracja w Europie jest biedna, niewykształcona, wielodzietna. Więc trzeba tak jak pisze Twój syn. Ale tak nie będzie bo nigdy nie jest. Więc będzie jak jest tylko gorzej.

    Mnie tyka w tym wszystkim tyka jedno, to wyliczanie ilu brakuje ludzi i dokoptowywanie emigrantów. Ja bym wolała, żeby przemyślano to „brakowanie”. Bo czas się przestawić na mniejszy przyrost, mniejszy wzrost, na „sustainability”. Trzeba przemyśleć jak ma działać społeczeństwo i korporacje w świecie który nie rośnie. Bo na rośnięcie nie ma już miejsca. Będzie okres przejściowy, gdzie mniej jest dzieci niż starców, ciężki okres, ale potem już będzie wszystkich mniej. I będzie znowu równowaga. To gadanie że brakuje rąk do pracy, że trzeba się mnożyć i sprowadzać emigrantów to jest gadanie w interesie korporacji i kościołów. Nie w interesie ludzkości.

    A jak zmniejszyć przyrost w Azji i Afryce żeby to nie były miliony emigrantów? To osobny problem. Też bez łatwego rozwiązania.

  367. seleuk(os)
    10 maja o godz. 19:31

    Nicowałem kiedyś Szwecję na wszelkie sposoby.
    O jej sukcesie zadecydowały ELITY, konsekwentnie realizujące założenia opracowane przed stu laty.
    W tym, jedna partia polityczna, rządząca prawie ciągle przez lat ponad 40.
    Taki projekt, może się udać.
    Te krótkookresowe, nie.

    Zmylić mogą przy tym tabelki Excela.
    Nikt z poważnych socjologów, czy futurologów, nie jest w stanie opracować prognoz na następne 25 lat.
    Nikt też nie przewidzi, jakie będzie następne pokolenie imigrantów- urodzonych już w krajach pobytu.

    Proponuję wykonać ekstrapolację.
    Od zniesienia niewolnictwa w USA minęło ponad 150 lat.
    Jaka jest pozycja społeczna ich potomków?
    Może PROCES trwa dłużej niż kadencja polityka podejmującego decyzję?
    Jego życie nawet?

    Możemy zafundować sobie klasę niższą na pokolenia.
    Zepchnąć ją do kategorii drugiej obywateli.
    Na ile pokoleń?

    Naprawdę, mam mieszane uczucia co do problemu.
    Wiedza jest przeciw, serce skłania sie.
    Ale, rozpatrując to na zimno, impreza jest nieopłacalna.
    I to dla żadnej strony.
    obywatele klasy A i równolegle funkcjonujący klasy B, to zły pomysł.

  368. @seleiuk(os)
    Dzięki w imieniu syna. Nie chciałem podpisywać jego tekstu tym samym co i moje nazwiskiem, skoro sam występuję pod nickiem. Fakt, z nazwiska jestem większości starych komentatorów i autorów znany, ale dla tzw. czystości…

    Tekst jest syna, nawet przecinka w nim nie zmieniałem. On – prócz tego, że udało mu się wdrożyć swój (i grupy z którą współpracuje) program, który kupiło austriackie MSZ, prowadzi badania socjologiczne (te już jego autorstwa) nad przyczynami, dla których różne grupy społeczne i zawodowe uchodźców wojennych z różnych państw – gdzie albo ISIS, albo reżimy takie jak Asada, czy obecnie Erdoğana – zdecydowały się na emigrację. I nie o tę zarobkową emigrację tu chodzi. A także o stopnie ich asymilacji z zachodnimi demokracjami. Prowadzi te badania dla wiedeńskiego uniwersytetu, którego jest także (obok warszawskiego) absolwentem. Czy skończy się to doktoratem, czy tylko (może „aż”) publikacjami, sam jeszcze nie wie. Pracuje nie tylko „dla idei”, ale na chleb dla rodziny, a synowa studiuje i nie pracuje. No i wnuk (mój, a jego syn) ma też swoje wymagania finansowe.

    Pzdr. anumlik

  369. NeferNefer
    10 maja o godz. 0:05, 10:08
    pomamroczę sobie na boku że Trump właśnie wylał dyrektora FBI

    Robi się coraz mniej śmiesznie. Skoro czytasz to nic Ci nowego nie powiem, ale po raz pierwszy ogarnął mnie lekki lęk. Może naiwnie że dopiero teraz, ale pierwsze tygodnie pokazały że demokracja sobie radzi. Obamacare też okazało się nie takie łatwe do obalenia. Teraz nagle zaczyna się to zmieniać. Jeśli myślano że Trump jest głupi, to oczywiście miano rację, ale ludzie z jego otoczenia głupi nie są. Przykładem Steve Bannon, prawa ręka, który pojawił się też w artykule od anumlika. Napiszę o tym osobno jeśli czasu starczy i nowe wstępniaki nie przyjdą za szybko :(.
    To wywalenie jest związane z dochodzeniem w sprawie kontaktów z Rosją. Każdy to wie i nie ma złudzeń że tu chodzi o maile pani Clinton. Podobno dochodzenie miało się nasilić, FBI prosiło o dodatkowe środki.
    Komentarze mówią to jest „Nixonian”. To chyba najbardziej paranoiczne i autorytarne co Ameryka do tej pory znała. Ale to będzie gorsze. Gorsze bo lojalność jest teraz partyjna a nie państwowa. Partia republikańska będzie go jeszcze przez jakiś czas kryć. Dopóki nie zobaczą że kara przyjdzie w następnych wyborach. Tylko perspektywa przegranej jest w stanie ich ruszyć. Jakieś tam patriotyzmy, przyzwoitość to przeżytek.
    W tym momencie Trump jest jak Maciarewicz, i oba państwa są zakładnikami interesów partyjnych.

    Skojarzył mi się wywiad z działaczką ruchów demokratycznych w Turcji, która wyjaśnia dlaczego demonstracje są nieskuteczne. Bo są za łatwe. Milion ludzi da się zwołać na fejsie w trzy dni, podpisać protest, wysłać meile. Na wszystko są apki. Nie trzeba do tego organizacji, wysiłku, pieniędzy. Rządzący to wiedzą.
    Żeby ich przestraszyć trzeba im zagrozić wyborczo. Ona sugeruje dla każdego polityka który głosował za rozpieprzeniem reformy zdrowia założyć stronę i zbierać kasę na kontrkandydata. Pieniądze to konkret. To realna groźba utraty pozycji, przywilejów i kasy. Nie wiem jaki byłby odpowiednik w Polsce. Bo nie ma jowów.
    To trochę jak fundusz na nowy samochód dla Sebastiana, ale za mało. Interesy ekonomiczne, jak sugeruje seleuk (pod prysznicem).

  370. Tanaka

    Tanaczku, też mi przed chwilą wcięło tekst, mało nie umarłem z wściekłości, bo był głos o Twoim głosie – oto jaką robotę mieliby do wykonania programowacze polityki. pl, ale nie wykonują. Nie mam nerwów odtwarzać, więc o czym innym.

    Przepraszam, że tu, nie chce mi się tam, bo tu są seleukos, Neferka, przyjazna konstancja, wszystko rozumiejąca Namargineska, jeszcze wszyściej Kosteczka – więc tu są konfitury i miód.

    Wiesz, że dostałem zajoba na tle przejścia morzem do Rowów. Ale jak się wziąłem do śledzenia prognoz i kreślenia wyżów/niżów, jak za starych rybackich czasów, żeby jednego dnia wiatr pozwolił zajechać do Rowów, drugiego – z powrotem, to zobaczyłem, że nie tak hop-hop. Do Rowów bym zajechał, ale na powrotny wiatr mógłbym czekać i miesiąc, a laminatowego dwuosobowego kajaka nie wsadzę za pazuchę i nie wrócę pociągiem. Zrzedła mi mina. Ale na krótko. W tamtym roku wypatrzyłem w sportowym sklepie dwuosobowy kajak dmuchany za 1200 zł. Poleciałem. A tam coś jeszcze lepszego: jednoosobowy dmuchawiec z trzema wsuwanymi mieczykami! Więc i żagiel by zadziałał zgodnie z moją wolą, a nie wolą wiatru.. Mamuniuuu, cudo za 879 zł! Chyba się szarpnę przed śmiercią. Albo po. Rzecz miałaby wyglądać tak: jadę pociągiem do Międzyzdrojów lub Kłajpedy, dmucham okręt i pruję w stronę Koszalina. Nie muszę się martwić o wiatr, bo latem zefirków marszczących wodę z jednego kierunku jest 18 razy więcej niż takich: dziś – z zachodu, jutro – wschodu. Powiem skromnie: Hura! Czapajew – gieroj! Zakładam jednoosobową firmę non profit PŻB – Pombockowa Żegluga Bałtycka.

  371. wiesiek59
    10 maja o godz. 20:21
    Zamiast nicowac problemy „innych” moze warto „innych” zapytac, jak nicuja wlasne problemy ? Inni, wlasne. Jakie nicowania cel wlasnych problemow mieddzy „innymi”? Mnie te problemy spec nie interesuja. Nie mam zawodowego przygotowania. Ale pare wpisow przedtem napisalem, jedna z metod rozwiazywania „jakichkolwiek” problemow. Ja niestety nie znam, rozwiazania jednego problemow wszystkich. Wszystkie inne wyobrazam, nie ten. Ten problem jest taki. Znajdz decyzje jedna (1) co wszystkie pproblemy rozwiaze. Tego wiem nikt dzis nie wymyslil, poza jezusmaria. Jakby nie ta parafia.
    pzdr Seleuk

  372. izabella
    10 maja o godz. 20:12

    „Mnie tyka w tym wszystkim tyka jedno, to wyliczanie ilu brakuje ludzi i dokoptowywanie emigrantów. Ja bym wolała, żeby przemyślano to „brakowanie”. Bo czas się przestawić na mniejszy przyrost, mniejszy wzrost, na „sustainability”. Trzeba przemyśleć jak ma działać społeczeństwo i korporacje w świecie który nie rośnie. Bo na rośnięcie nie ma już miejsca”.

    Brawo, izabello! Ukłony do samej ziemi. Od 30 lat o tym myślę, kiedy skromne ludnościowo państwa przestaną się martwić, że za mały przyrost, a zaczną się cieszyć. Nie państwo jest racją istnienia, lecz człowiek.

  373. anumlik
    10 maja o godz. 20:26
    Duzo z tego Twoj syn pisze jest u mnie realizowane. Duzo ale za malo. Tak zle nie jest z mysleniem Anumlik. To nie tak latwo, wyjsc z wlasnych kolein. Popatrz na uczestnikow blogu. Jak trudno. Pare dni pisalem jak z Moja odwiedzilem tut ubezpieczalnie, dla papierka, co internetem nie mozna. I moja spotkala „urzedniczki” z ktorymi miala komunikacyjne problemy. Jezykowe. Jakby do Egiptu pojechala i po egipsku. To sytuacja, smieszna, ten prawdziwy obraz jest to co syn Twoj pisze. Moze on jest zbyt krytyczny. Bo musi. Ja bylem drobnym spolpolitykiem. Tak bardzo bezmyslnie to nie idzie. Sa praktyki, w prostych firmach, staze. Poza szkolna lawka, u mnie w komunie. Dla tych wyksztalconych, lekarzy, inz. Dwuletnie studia, pelnoplatne pensja. To tylko przyklady. Kiedys dalem link do InstytutuKarolinskiego, obsady naukowe. Nazwiska. Nie ma odwrotu od globalizacji. Zwyciezcy wszystko, przegranemu nic. Jest politykow zadaniem (tutejszych) dbac o wyrownanie szans. Do tej pory robili dosc dobrze.
    Pozdrow syna Anumlik, tak zle nie jest 😉
    seleukos

  374. izabella
    10 maja o godz. 20:12

    Nie mogę wytrzymać i jeszcze raz Ci się kłaniam, izabello. Co za zbieżność! Mniej więcej taką myśl napisałem do Tanaki, tylko mi toporny, starożytny program wciął. Ty tę myśl wyraziłaś wyraźniej, wyraziściej i tą wyrazistością mocno motywująco. Postanawiam: od dziś nie spłodzę nawet pół dziecka, nawet ćwierć, nawet jednego paluszka. Inna rzecz, że tak robię niespełna 73 lata. Zgiń, przepadnij, maro nowoczesna! Czas na nowszą nowoczesność.

  375. Izabella
    10 maja o godz. 20:43
    Ja nie dzisiaj pod prysznicem wymyslilem, kasa najwazniejsza. 1-idea, 2-kasa. Pozniej mozna modyfikowac, kasy idei nie zapominajac. Mozebyc i Trumpeta „kasa” „unixoni”? Raczka pomacha do helikoptera Trumpet. Jakis marines na trumpecie Trumpetowi zagra. Kto wie?
    pzdr seleuk

  376. Musze isc. Blogowac na wesolo z Wami nie moge. Dlatego „prostym”, „religijnym jezykiem”.

    Jak chcecie obejrzec „wniebowstapienie Jezusa release 2.0”. A kto by nie chcial? Jak chcecie obejrzec, taki spektakel. Do kasy jezusa musicie sie dobrac. Do kasy. Wtedy zobaczycie. Z kolan na kolana mozecie. Na fotelach plazowych, fotelach ogladac. Ale… Na kasie raczki. Nie stolarskich narzedziach.

    dobranoc Seleuk(os)

  377. anumlik
    10 maja o godz. 15:47

    Z przykrością, anumliku, wobec tego, co powiedziała krótko izabella, bez cienia satysfakcji odbieram tekst Twego syna jako rozważania na temat „Co robić, żeby niczego nie zmienić”. I jego odpowiedź: organizować kursy integracyjne i językowe. Wobec niesamowitej płodności wymienionej przez syna ludności, ile byśmy mieli przyjąć gości – sto milionów, dwieście? Był już taki znany w swoim czasie bojowy prawiczek, który oceniał, że Polska jest w stanie wyżywić 100 milionów swoich. Ale w tamtym czasie do głowy mu nie przyszło, że może trzeba dodać 100 milionów obcych. Cieszę się, że nieskrępowane wariactwo ludzkości aż tak strasznie mnie nie sięgnie, ale cholera jego wie, co strasznego może się stać w ciągu 10., powiedzmy, lat, kiedy w Europie ruszą pełną parą kursy integracyjne i językowe.

  378. wbocek
    10 maja o godz. 20:51
    kup kochany ten żagielek dmuchany i przesyłaj nam potem relacje okraszone zdjęciami z dmuchanego wyjazdu.

    A jak znam Twoje zapędy do doskonalenia doskonałego, to i ten dmuchawiec udoskonalisz.
    Na co oczywiście bardzo liczę 🙂

  379. @wbocek, z godz. 21:51
    Na „niesamowitą płodność” wymienionej przez mego syna ludności – środków zaradczych niet. Oni tacy już są, ci uchodźcy. Problem, który Ty zbyłeś krótkim – jego odpowiedź: organizować kursy integracyjne i językowe – jest inny, co syn wyraźnie uwypukla. Pakowanie mianowicie do jednego worka syryjskich, irackich, irańskich, egipskich i tureckich lekarzy, nauczycieli, prawników i biznesmenów, którzy wyjechali z obawy o życie, z ludźmi niekumatymi; analfabetami i młodzieńcami z Afganistanu, Pakistanu i tej samej Syrii. Oraz – co się po dość krótkim okresie wdrażania programu udało – weryfikacji nauczycieli języka niemieckiego w szkołach „pierwszego kontaktu” dla uchodźców, tak aby byli oni nie tylko nauczycielami, ale i „przewodnikami po Europie”, z jej wartościami. Mówiąc prościej – aby integracja znaczyła integracja, a nie nauczenie Arabów, Persów i Pusztunów języka niemieckiego na poziomie podstawowym. Ten program jest pilotażowym programem dla przyszłych nauczycieli i trenerów. Coś takiego już w Austrii ma miejsce przy okazji wdrażania programu gender (wspominałem już o tym kiedyś). Obecnie żaden nauczyciel w Austrii nie dostanie certyfikatu do nauczycielstwa, bez zdania egzaminu z gender, bowiem tu nie chodzi o tzw. tożsamość płciową, a o cały system zachowań – na poziomie zarówno psychologicznym, tym zakodowanym z mózgu, jak i tym z „kodu kulturowego”, wpisanym do świadomości człowieka poprzez kontakty z innymi ludźmi.

    A setki milionów „obcych” tak i tak zaleje naszą poczciwą Europę do roku 2050. O czym także – podając statystyki – pisze mój syn. Nie sądzę, abyśmy, Ty i ja – faceci po siedemdziesiątce – tego doczekali.

  380. izabella
    10 maja o godz. 20:43

    Czytałam po różnych portalach anglojęzycznych, wszędzie huczy (Polityka nic?) Oczywiście że chodzi o to że się Trumpowi „ciepło” zrobiło. Czy Bannon nie został jednak trochę odsunięty czy też ukryty? Nie wiem ale coś mi przemknęło.
    Naiwnością jest sądzić że Trump zwolnił Comeya bo żeby ukarać go za Clinton bo nagłośnienie i wyciek maili dały mu przecież wygraną prezydenturę. Zresztą ogłoszenie ponowne na kilka dni przed wyborami że FBI znowu sprawdza jej korespondencję podało Trumpowi wygraną na tacy. Bardzo to było szemrane zagranie ze strony FBI i właściwie nie jest dla mnie jasne co chcieli przez to osiągnąć. Comey też mi się nie podoba.

    Z tego co piszesz wynika że jest to test na siłę i odporność amerykańskiej demokracji – czy będzie w stanie oprzeć się legalnie wybranej władzy która nie dotrzymuje umowy ze społeczeństwem – bardzo podobnie jak w Polsce w której władza łamie konstytucję. Analogie są liczne, może posmak inny ale z oddali wygląda jak PiS w powiększeniu, język, mentalność. Nie wiem czy Amerykanie zdają sobie sprawę że znaczna część Europy odetchnęła po wygranej Macrona – kiedyś wybory prezydenckie w innych krajach nie wzbudzały żadnych emocji a w tej chwili wszyscy obgryzają paznokcie czy w kolejnym kraju nie dojdą do głosu faszyści czy nacjonaliści. Na szczęście Austria i Holandia też miały więcej rozumu. Teraz jeszcze wybory w Niemczech ale zdaje się że jakaś część rozsądku wraca – nawet wyciek maili ze sztabu Macrona nie pomógł, nałożono zakaz na prasę i media żeby nie manipulować wyborami.
    Polska, tak jak to to teraz zaczyna wyglądać, była swego rodzaju prekursorem, i bardzo bym chciała wiedzieć czy te słynne ośmiorniczki i podsłuchy to też nie robota wiadomo kogo. Na Komorowskiego przecież była niesłychana nagonka.

    Jeśli masz dostęp do cyfrowej Polityki to bardzo polecam artykuł

    ‚http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1704130,1,jaka-jest-kondycja-ruchow-spolecznych-w-polsce.read

    O zbieraniu pieniędzy też jest. A skoro Dr Bartkowiak pracuje w Waszyngtonie to materiały jak to zwalczać w sposób pokojowy możesz pewnie łatwo znależć.

    fragment:

    Na przykład?

    Na przykład sędziowie, którzy wchodzili w skład Trybunału Konstytucyjnego, mogą stworzyć grupę, która będzie wydawała orzeczenia w sprawach rozstrzyganych przez pisowski trybunał. Żeby ten trybunał musiał się za każdym razem mierzyć z decyzją politycznie niezależnego gremium. I żeby obywatele wiedzieli, jakie by prawdopodobnie było rozstrzygnięcie, gdyby trybunał działał prawidłowo.

    Nie wiem, czy sędziowie chcieliby ryzykować, że władza zabierze im sędziowskie emerytury, czyli stan spoczynku, uznając, że podjęli działalność polityczną.

    Jak nikt nie będzie chciał nic zaryzykować, to żadnej demokracji nie będzie. Dlatego trzeba organizować się solidarnościowo. Zabiorą emerytury? Więc trzeba zmobilizować obywateli do zbiórki na rzecz poszkodowanych sędziów. Władza dostanie rykoszetem. Jeżeli sędziowie nie spodziewają się takiego solidarnego odruchu, dlaczego mieliby ryzykować? Można też pomyśleć o niezależnej oświacie uzupełniającej albo prostującej to, co PiS wpisze do programów szkolnych. Tu Polacy mają ogromne doświadczenia. Może by się sprawdziły niewidzialne otwarte gimnazja oferujące komplety z niektórych przedmiotów. Ważne, żeby były widoczne lepsze alternatywy dla działania złej władzy.

  381. anumlik
    10 maja o godz. 15:47

    zadumałam sie nad treścia publikacji Twojego syna; miałam nadzieję, że w Austrii, ktora wydaje się być bardziej stabilna rządowo i myśleniowo niz nowe w Unii dawne demoludy tę sytuację związana z integracją dawno opanowała.

  382. @izabella
    10 maja o godz. 20:43

    Człowiek jest tylko człowiekiem i „wyżej nerek nie podskoczy…”
    Dyktatorów dzielę (ostro) na dwie kategorie: Kretynów i inteligentnych. Inteligentni dyktatorzy zdarzają sie bardzo rzadko i charakteryzują się m.in. tym, że sami dobierają sobie doradców, jeszcze inteligentniejszych.
    Kretyni dyktatorzy są bez wyjątku słupami osobników lub grup stojących w ich cieniu. Jak jest w USA – widać. W Polsce rolę dyktatora pełni dziś J.K. Otacza się – standardowo – jeszcze większymi kretynami. Ale chodzi – jak zwykle – o kasę, a głównym graczem jest twórca i główny dojny SKOK-ów. Robi to rękami (rękoma?) J.K. oraz kk. Tym samym jest i będzie – po wieki wieków – nietykalny i bardzo bogaty. Na J.K. ma haka w postaci winy za katastrofę smoleńską (być może był świadkiem ostatniej rozmowy J.K. z L.K.), a kk po prostu opłaca. Podejrzewam, że to właśnie on wymyślił pochówek na Wawelu, a przekonanie Dziwisza do tego pomysłu trudne nie było (jako kapciowy JPII bardzo chciał zaistnieć). I tak cień stworzył sytuację, która sama się napędza. Awansował PO do rangi opozycji totalnej i ma ją z głowy, bo im też chodzi tylko o kasę. Śmiesznie wygląda publiczna (poprzez media) dyskusja ludzi, którym chodzi wyłącznie o wyzyskanie narodu, a nie mogą tego powiedzieć wprost. Licytują się więc kto jakie ochłapy rzuci. Łaskawe paniska.
    Za stary jestem i za dużo widziałem, by mieć jakieś złudzenia. Tak, jak nieistniejący bóg zostawił nas samych, tak i wszelkie rządy to czynią. Czy świat byłby lepszy, gdybyśmy dzieciom dawali taki przekaz?

  383. NeferNefer
    10 maja o godz. 22:42
    Prezes Rzepliński z ekwiwalentu za niewykorzystany urlop tworzy coś podobnego do Forum Obywatelskiego Rozwoju Balcerowicza, ale oczywiście prawne.
    Nie wiem, na jakim to etapie jest w tej chwili, ale w rozmowie (do odszukania w necie) z dziennikarzem GW miał nadzieję, że potrzebny jest mu jeszcze jeden kwartał na rozruch. Rozmowa miała miejsce w marcu/ kwietniu.

  384. konstancja
    10 maja o godz. 22:58

    Dobrze wiedzieć. A prof. Biernata paniusia magister wysłała na przymusowy urlop do końca kadencji i ekwiwalentu nie będzie.

  385. @Tanaka
    Zostawmy Karola Wojtyłę swojemu losowi. Był produktem swoich czasów. Wierzył, że zetknął się z absolutem. Każdemu wolno. Mało tego, miał charakter i poczucie humoru.
    Nawet jeśli zdarzało się być mu obślizłym, i zakłamanym (monsignore Escriva i prałatura personalna, Opus Dei, tudzież Legioniści Chrystusa). Moim zdaniem, głównie się mylił, ale niech ocenia go jego Bóg, nawet jeśli istnieje. Wierzył w niego, do tego stopnia, że odrzucił rozum, który dla jego mistrza Husserla, był bytem matematycznym i metareligijnym. Miał prawo, tak samo jak my mamy prawo wątpić w jego intuicje. Ważne by zachować szacunek, jak dla każdego innego człowieka. I dostrzec w nim człowieka, który błądził, ale na swój niedoskonały sposób chciał być ludzki.
    https://www.youtube.com/watch?v=ooOFIMVFET0

  386. @anumlik
    Świetny tekst, mądry i potrzebny. W połączeniu z tekstami seleuk(os)a daje fantastyczny potencjał. Tylko trzeba z tego korzystać zamiast zamykać się w ciasnocie pojęć.
    Dzis mam bardzo latajuszczy dzień, ale myśleć i przy lataniu mogę, to postaram się trochę potem napisać coś na temat.

  387. NeferNefer
    10 maja o godz. 22:42
    Comey też mi się nie podoba, ale miał moment wielkości za Busha. I chyba uznany został za bezstronnego, nieugiętego fachowca z zasadami. To z Clinton było tragicznym błędem. Zwłaszcza że słowem nie napomknął o dochodzeniu w sprawie Trumpa i jego ludzi. Może chociaż paru republikanów to ruszy. W nich nadzieja przynajmniej do następnych wyborów.

    Czynników porażki mogło być wiele, każdy dołożył ten ułamek procenta. W kilku newralgicznych miejscach. I Comey, i fake news i Bannon. Chodziły słuchy że Bannon jest skonfliktowany z zięciem, ale jak na razie zamieciono to pod dywan. Może za dużo wie, żeby dało się go tak łatwo pozbyć. Przez pierwsze miesiące jego nazywano prezydentem, więc to się chyba Trumpowi nie podobało. Może co najwyżej kazał mu się mniej odzywać publicznie.

    Dostępu nie mam, ale wyguglałam dr Bartkowiaka i Billa Moyera. Walczyć trzeba mądrze i dobrze że się wszyscy dzielimy wiedzą. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Chyba wszyscy jedziemy na jednym wózku . Zaangażowanie finansowe jest teraz kluczowe.

  388. @lewy 9.05, godz. 18.28
    Kwestia Zaolzia jest nieco bardziej skomplikowana. W 1919 roku, kiedy polska armia bawiła się w podchody z bolszewikami, bracia Czesi postanowili siłą zająć Śląsk Cieszyński. W wyniku tzw. wojny siedmiodniowej (ha!, ha!, ha!) doszli aż do Skoczowa i Zaolzie przez następne 20 lat było czeskie, mimo przewagi ludności czującej się Polakami. Po polskiej stronie manko na pół tysiąca trupów.

  389. Rozjaśni? &#x1F612
    55% uważa że „nasza” kultura jest lepsza niż inne. Załamka.

  390. @izabella
    Daje odpowiedz na to dlaczego jest tak a nie inaczej. Prawie 30% uważa, że żona powinna być posłuszna mężowi. A kobiet nie wpuszczono do sejmu na dyskusje o tabletce po.

  391. Oops, coś się pochrzaniło. Jeszcze raz. 😕

  392. Ewa-Joanna
    11 maja o godz. 1:40
    Chciałabym zobaczyć wyniki takich badań za ostatnie 25 lat. Myślę że pewnie jest lepiej, ale kto wie. Może lepiej już było.
    U nas jest teraz podobnie, jak pisała niedawno zyta. Albo będzie backlash, albo to jest backlash.😟

  393. wbocek
    10 maja o godz. 21:16

    🙃 🙃 🙃
    Drogi Pombocku, nie było moją intencją odwodzić Cię od płodzenia dzieci 💃.
    Ale namawiać też mi nie wypada 😇.

  394. @ Plynna Rzeczywistosc 10.05 o godz.6:56
    Bardzo zgrabnie Ci to wyszlo, wyrazy uznania. Twoja interpretacja fenomenu Lolka sklania do namyslu. I moge zrozumiec, ze byl on, tzn.fenomen, potrzeba jakiegos odreagowania na ludowy zywiol, ktory rozpetal sie wokol postaci Jana Pawla II. Jednak minelo juz 10 lat od jego smierci, sam blog ateistow tez chyba staje sie leciwy, a tu ciagle straszy kompleks Lolka i sciaga poziom dyskusji do zmagania sie z takimi przejawami wiary jak wyobrazenie o Bogu jako sedziwym staruszku czy przywidzenia o fruwajacej Matce Boskiej.
    Nie bylam nigdy fanka Karola Wojtyly, odpuscilam sobie msze, ktora ze cwierc wieku temu celebrowal nieopodal mojego domu. Jednak kilka jego posuniec budzi moj respekt – otwarcie na judaizm i islam, liczne przeprosiny za zlo czynione przez Kosciol, w tym za Wyprawy Krzyzowe, poparcie dla wejscia Polski do UE. Przeprosiny za koscielna mizoginie juz mnie tak nie ujely. Potem strasznie obciazyl go przypadek Maciela Degollado. Jednak poza ludowa adoracja, postac Jana Pawla II jest godna powaznego traktowania i gdyby w polskim Kosciele przewazali tacy jak on zamiast ojcow Rydzykow, byloby nam zapewne znacznie lepiej.

  395. @kruk 11 maja o godz. 2:05

    Postać pedofilskiego lolka jest godna… poważnego traktowania ???
    Idę poturlać się ze śmiechu.
    Kruk chlapnęła. Jak łysy o beton.

  396. O gdyby, ach gdyby „przeważali w kaka tacy jak lolek” byłoby pani krukini znacznie lepiej? Ależ przeważają! To lolkowi zawdzięczamy Głodziów, Michalików i Głąbeckich. Nie mówiąc już o Hoserach i Wesołowskich. Kaka w Polsce jest dokładnie taki, jak go sobie zaplanował kremówkowy.

  397. anumlik
    10 maja o godz. 22:41

    Anumliku, i tak czarno wszystko widzę, choć nas nie sięgnie. Wystarczy popatrzeć. Kiedyś w godzinie rannego szczytu, idąc z dworca PKP, naliczyłem 300 blaszaków z jedną chudą dupą (z dwiema dupami nie wliczałem). Kakawo? 80, powiedzmy, koni mechanicznych wiezie jedną chudą dupę i wydziela smród! Czy to nie w oczy bijąca, w uszy, nos zapowiedź zasłużonego końca największego pasożyta? W Koszalinie osiedla tak są poobstawiane blaszakami, że nie idzie przejść, bo i na chodnikach spoczywają. Niewykluczone, że niektóre nawet w łóżkach, żeby właściciel miał bliżej. To, co mówił Twój syn to tylko usprawnianie blaszaka, który i tak wiezie ludzkość ku nierozwiązywalnemu. Za rozwiązanie uważam to, co mówiła izabella. Ale co za przykrość: samoograniczanie się człowiekowatych to utopia. Mam na to oko wyczulone, bo bardzo wcześnie zacząłem ćwiczyć właśnie różnorakie samoograniczanie się. Na przykład przez trzy miesiące nie powiedziałem do koleżanek z roku ani słowa. Później do żony – jeszcze dłużej. Kiedy pracowałem w Koszalinie, zdarzało mi dochodzić do Słupska pieszo w nocy, żeby nie stwarzać popytu na pociągi i pobyć w ciszy, gdy papugomałpy śpią. Kiedyś tu mówiłem, że z powodu wstrętu do wszystkiego, co robią człowiekowate i mocnej potrzeby samoograniczania się, trzydzieści lat nie jadłem. Teraz robię rachunek sumienia, więc powiem prawdę: CHCIAŁEM nie jeść, bo się brzydzę ruszać żuchwą, a nawet patrzeć, jak ktoś rusza. Zwłaszcza kobiety. Ja, kuna, zakochany wynoszę nad obłoki, a ona, krowa jedna, żre. A żarcie to tylko zapowiedź czegoś znacznie wstydliwszego! Albo picie alkoholu, palenie. I piłem, i paliłem, więc świetnie wiem, jaką utopią mogą być próby samoograniczania się. Przez trzydzieści parę lat ani razu nie udało mi się samoograniczyć. Na sto sposobów próbowałem – i nic. Aż wreszcie wpadłem na sto pierwszy: z dnia na dzień rzuciłem wszystko naraz – i wyszło. Albo na przykład blaszak: postanowiłem jeszcze w szkole, jak jednego razu kolega przyjechał do internatu na junaku, że nigdy żadnego takiego paskudztwa miał nie będę . I do dziś nie mam. Na tamten świat przeniosę się rowerem lub na piechotę. Ewentualnie wpław przez Letę. Wszystko to – i jeszcze tysiąc razy więcej – jest stąd, że nieistniejący Bóg stworzył mnie, bym eksperymentował w samoograniczaniu się. Więc wiem, czym to pachnie u mnie. Ale gdzie indziej niczym, anumliku, nie pachnie. Bo jeśli ja, specjalnie oddelegowany do eksperymentów miałem kłopoty, to całej nieoddelegowanej ludzkości nawet nie wpadnie do łba, by się w czymkolwiek samoograniczać.

    To powiedziałem ja – Jogoro Sasahara pombocek. Houk.

  398. Na marginesie
    11 maja o godz. 2:38

    Namarginesko, Ci powiem, że dosłownie od białego dymka nie obchodził mnie Kremówka, bo moja starsza koleżanka, germanistka i kiedyś szefowa, była bogobojną dziewicą i pojechała na pierwsze jego spotkanie z polskim ludem pracującym i z pasożytami. Potem opowiadała o tym na kolanach. Tylko dlatego słuchałem, że lubiliśmy sobie razem popić. Jak parę dni później popatrzyłem w tele-morele na jego podróżowanie po Polsce, na śpiewanie na jego cześć, na oklaskiwanie jego, a nie Najwyższego, to, jako bywający w roli ministranta przy świętościach, byłem zszokowany. Oto nieistniejący Bóg to jakaś niewidoczna plamka na tle majestatu ogromnej Kremówki (wtedy jeszcze świat nie wiedział, że Lolek jest Kremówka). I na tym moje krótkie zainteresowanie tym prowincjonalnym aktorem osiemnastej kategorii się skończyło.

  399. @wbocek 11 maja o godz. 3:05

    Ale przecież ten kremówka, aktor zresztą, tak się upajał cudzym uwielbieniem, że nawet w kurii rzymskiej się z niego obśmiewali, że od wojażu do wojażu żyje na haju. W dodatku wierzył, że jest nieomylny i nie tolerował żadnej dyskusji ani opinii niezgodnej z jego własną. Zresztą o ile pamiętam to on instytucjonalnie zakneblował teologów, żeby przypadkiem któryś nie ruszył mózgiem. To on wprowadził nowy kodeks kanoniczny, w którym złagodzono – już i tak symboliczne – kary za sutannową pedofilię. Nie wiem, skąd u ogłupionego ludu bierze się iluzja, że to był taki rozsądny, otwarty gość. Zwyczajne chciejstwo ze strony wielbicieli.

    P.S. Pombocku zaintrygowałeś mnie: jak przestałeś rozmawiać z żoną to jak, na migi czy pisaliście kartki? Po prostu sobie tego nie wyobrażam. A w ogóle to dlaczego jeszcze nie śpisz?

  400. Na marginesie
    11 maja o godz. 3:37

    Nie śpię, bo myślę o Tobie, Namarginesko, dlaczego jeszcze nie śpisz.

    A co do nierozmawiania z żoną, to jak się człek w sobie uważnie rozejrzy, to z każdym dniem nierozmawiania coraz oczywistsze się staje, że nie ma po co rozmawiać. Po latach i bez gadania wszystko jasne.

  401. Na marginesie
    11 maja o godz. 3:37

    A co do upajania się Kremówki uwielbieniem go przez lud, pamiętam, że zapamiętałem, że nigdy nie powiedział „nie”, gdy zaczęli mu za życia stawiać pomniki, ale nie pamiętam, czy dobrze zapamiętałem.

  402. kruk
    11 maja o godz. 2:05

    To nawet zajmujące, tak przy porannej kawie, poczytać fantazje o Świętym Ojcu Świętym i o tym, że blog ateistów jest leciwy.

    Piszesz wesoło i marzycielsko:
    „postac Jana Pawla II jest godna powaznego traktowania i gdyby w polskim Kosciele przewazali tacy jak on zamiast ojcow Rydzykow, byloby nam zapewne znacznie lepiej.”

    Gdyby babcia miała wąsy to by była odkurzaczem. Jakby tak wyszło tysiąc atletów i zjadło sobie po tysiąc kotletów, to by było może miło, ale nie było, nie jest i nie będzie. Może jakby Święty Ojciec Święty miał 16 dzieci, a każde jak Święty – kubek w kubek – byłoby nieco milej, po czym one też by wyprodukowały po szesnastce na głowę – byłoby jeszcze weselej.
    Z tym, że może lud boży, też przecież wesoły, uznałby że co za dużo takich Świętych Ojców Świętych, to niezdrowo. No i jest jak jest, a inaczej być nie może. Śnić o potędze i fanazjować o nieistiejącym bozi, że chodzi po raju w sandałach i mlaska radośnie wcinając snickersa – oto główne zajęcie wyznawcy.
    Z bozią trzeba – dobrze wiesz – na poważnie. W czym on więc chodził po raju i jak rzucał głazami z nieba w dzieci boże, by z nich zrobić miazgę? Jako fachowiec od leciwości blogu musisz znać fachową odpowiedź.

    Ale przejdźmy do pierwszej wesołości ze stosownego cytatu:
    „kilka jego posuniec budzi moj respekt – otwarcie na judaizm i islam, liczne przeprosiny za zlo czynione przez Kosciol, w tym za Wyprawy Krzyzowe, poparcie dla wejscia Polski do UE.”

    Przeprosiny Świętego Ojca Świętego to taki wesoły figielek był. Na przeposiny jest odpowiednia procedura, sam Kościół kat ją wyprodukował. Jedyna taka. Ma ona załatwić rzecz na poważnie, całkiem serio, za pomocą uwewnętrznionego procesu przeżycia i oczyszczenia się ze zła, które się wyrządziło. Nazywa się to spowiedzią, w dodatku świętą, żeby sobie ktoś traktował bez jak.
    Może mało pamiętasz, to przypomnę, jakie są warunki prawidłowej spowiedzi:
    1. rachunek sumienia
    2. żal za grzechy
    3. szczere postanowienie poprawy
    4. dokladne i pełne wyznanie win
    5. pokuta
    6. zadośćuczynienie „Panu Bogu” i bliźniemu

    Umiesz powiedzieć, ile i jakiej jakości z tych warunków spełnił Święty Ojciec Święty w sprawie win Kościoła kat?
    Muszą być spełnione wszyskie. Więc?
    Otwarcie na judaizm i islam, powiadasz? Możesz sobie pooglądać i posłuchać, jak to otwarcie wygląda, choćby nad Wisłą, w umiłowanej Ojczyźnie kajakarskiego: antysemityzm bez Żydów i antyislamizm bez islamistów.
    Lolek nigdy żadego otwarcia nie wykonał, ale jego pozór. Kto twierdzi, że tylko katolicym jest słuszny, a reszta wyznań jest kulawa, albo żadna – nie czyni żadnego otwarcia: kolegujmy się i dajmy sobie buzi, ale ja jestem najlepszy i najważniejszy z was – takie to przesłanie w „otwarciu” Lolek szerzył.

    Akceptował polską akcesję do UE z takiego samego powodu, jak „otwarcie na islam”: żeby słuszny, polski katolik chrystanizował europejską „kulturę śmierci”, a nie szczerze, bezwarunkowo, ze względu na europejskie wartości i konieczność podciągnięcia się kulturowego i cywilizacyjnego Polski do poziomu Europy. W tej chorej na Europie żądzą antywartości: prawa człowieka, wolności, oddzielenie państwa od kościołów, aborcja, in vitro, ściganie pedofilów kościelnych, brak uznania da picu i celebry katolickiej i cała reszta tego, z czym Lolek całe życie walczył.

  403. @wbocek
    11 maja o godz. 2:47

    Szansa była. Po wejściu do UE można było przeznaczyć pieniądze na transport publiczny, a nie tylko na kretyńskie autostrady. W wielu miastach UE już wtedy były kary za jeżdżenie samochodem osobowym bez pasażera. Ale wtedy w Polsce rządziły już USA. W 1990 roku powiedział mi to znajomy wicewojewoda: Jeżeli jakiekolwiek firmy z zewnątrz, to tylko USA. Z europejskich żadnych z Niemiec lub Francji. Takie było zarządzenie Lecha W. Dla wyjaśnienia: Wtedy te dwa kraje utworzyły wspólne jednostki wojskowe podłegłe NATo ale uzbrajane nie przez USA. USA cały czas cieżko pracują nad osłabieniem UE.
    Ciekawostka: kilka miesięcy temu była w Polsce wielkie uroczystości witania (bo jechali przez kraj z zachodu na wschód) pierwszych żołnierzy USA ze sprzętem. I pokazywano wielokrotnie ten przejazd. Abstrahując od wielu wypadków drogowych, jakoś nikt nie skomentował faktu, iż cały ten sprzęt pomalowany był w kolorze ochronnym. Piaskowym. Był to sprzęt z demobilu z Iraku czy Afganistanu. Ale Polacy się i tak cieszą.

  404. @Tanaka
    11 maja o godz. 7:36

    Rzeknę więcej: Otwarcie Lolka na judaizm i islam było tylko i wyłącznie krucjatą misyjną. Pomijając orgiastyczne wizyty w Polsce, ciekawa była np. w kraju zwanym Wybrzeże Kości Słoniowej. Jednym z najbiedniejszych na świecie. Wyprawili Lolkowi takie powitanie, że do dzisiaj spłacają długi. Ale dwa razy mu się nie udało. Raz, gdy zaproponował podział Jerozolimy i wydarcie części dla kk. Był tam wtedy i musiał po tej propozycji skrócić wizytę. Pewnie się bał, że nie on pierwszy rzuci tradycyjnie kamieniem. Drugi raz w Rosji. Natychmiast po widowiskowej śmierci Lolka jego następca dostał zaproszenie.
    A Jankowskiego w Gdańsku z antysemickimi szopkami, krzyże na żwirowisku w Oświęcimu i Rydzyka cały czas Lolek czynnie popierał.
    Po prostu krzyż się w kieszeni otwiera.

  405. @Kruk 2:05

    Faktycznie, musiały go kosztować te przeprosiny, zwłaszcza za wyprawy krzyżowe. W zestawieniu z tym całym syfem, do którego się przyczynił i do którego dopuścił w całym okresie swojego pontyfikatu, to doprawdy pikuś, pan pikuś.

  406. A wiecie państwo, że we Wrocławiu plac Solidarności sąsiaduje z placem Jana Pawła II? Jak by je połączyć, to w ramach popisowej dekomunizacji nazw ulic można by nowemu placu nadać imię imię Bolka i Lolka.

  407. Na marginesie
    11 maja o godz. 3:37

    A też widzisz, Namarginesko, nie pamiętam, czy mu stawiali pomniki, czy bańki. Może banki?

  408. wbocek
    10 maja o godz. 9:04

    „Z dupą miał pan wbocek problem, nie z tezą, Panie Psychologu.”

    Niezly zlego poczatek

    „Kiedy ktoś mówi „Nie zgodzę się z tobą, bo ja mam bardzo miłych sąsiadów islamistów”, jest zwykłym jołopowatym kołtunem. To typowa argumentacja durniów”

    Nie mowilem? Pan Jacek cos moze miec do powiedzenia na temat jolopowatych koltunow i durniow. Jesli zechce

  409. @ Qba

    Pewnie, że popierał Rydzyka. Jak mógł nie popierać? Cały czas różni publicyści przeciwstawiali kościół toruński kościołowi łagiewnickiemu. Że ten drugi niby taki otwarty i postępowy. A otwarty to on był jedynie na tle. Gdyby tego tła nie było, część tych mądrali mogłaby się zorientować w prawdziwym charakterze całej instytucji. Wszystko szło według schematu: nie narzekajcie na taki, jaki jest, bo mógłby być gorszy (vide Rydzyk). I mamy gorszy. Z całym dobrodziejstwem inwentarza w postaci Michalików, Głódziów, Hoserów, Jędraszewskich i pozostałych.

  410. W jednym z pierwszych komentarzy na tym wątku Lucasso przypomniał, że w 1939 roku nie tylko Niemcy napadły na nas, ale i ZSRR. W Polsce pisze i mówi się, że ci drudzy „wbili nam nóż w plecy”, pisze się i mówi z wielkim oburzeniem, że to „typowo sowiecka praktyka”, że jak tak można, tymczasem takich „typowo sowieckich praktyk” dopuszczano się już tysiące lat temu i na dodatek nagminnie i nic się nie zmieniło po dziś dzień, tylko Polacy nazywają takie praktyki „zdradzieckimi”, ale wyłącznie w sytuacji, gdy to oni zostaną napadnięci nagle i niespodziewanie, bez wcześniejszych, uprzejmych powiadomień, kiedy rzecz się ma odwrotnie, czyli kiedy to my napadniemy kogoś na modłę „typowo sowiecką”, to jest powód do dumy. Czesi zajęli Zaolzie, wykorzystując nasze zaangażowanie w wojnie z bolszewikami, i to było zdradzieckie, to był nóż w plecy, kilkanaście lat później wykorzystaliśmy sytuację, czyli słabość Czechów borykających się z Hitlerem i postąpiliśmy podobnie. A marsz na Wilno gen. Żeligowskiego? W sytuacjach, kiedy to my postępujemy nieetycznie, niehonorowo, zawsze znajdą się tacy, co odwrócą kota ogonem i pięknie, choć karkołomnie takie akty uzasadnią.
    A pod Grunwaldem, to honorowo było? Ładnie to tak dziesięciu na jednego z widłami, bosakami, cepami?

    Za wszystkie nasze klęski ponoszą odpowiedzialność nasi politycy, którzy nie potrafili ułożyć się z potencjalnymi wrogami, jakby nie rozumiejąc, że lepszy zły pokój, niż dobra wojna. Przy okazji, ciągle nie mogę pojąć, dlaczego wojna polsko-bolszewicka jest uznawana przez nas za wygraną? Przecież to Ruscy zapędzili nas z powrotem pod Warszawę, z bardzo dalekiej podróży.

  411. Tanaka
    11 maja o godz. 7:36

    Ciń doberek, Tanaczku, oraz Damy i Damowie. Mnie dama kruk od razu przypomniała wachmistrza żandarmerii w Putimiu, który przesłuchwiał Szwejka złowionego jako ruski szpieg.

    „Wachmistrz żandarmerii w Putimiu znany był w całej okolicy z tego, że postępuje bardzo taktownie i bardzo sprytnie. (…) Kazał więc zawołać Szwejka i rzekł:
    – Fotografować pan umie?
    – Umiem.
    – A dlaczego nie ma pan przy sobie aparatu?
    – Bo go nie posiadam (…)
    – A gdyby pan miał aparat, to by pan fotografował? (…)
    – Gdyby ciocia miała wąsy, to by była wujaszkiem (…)”.

  412. Dodajmy itd do itp powyzej

    „czysty magiel: „Nie zgodzę się z tobą, że palenie jest szkodliwe, bo mój mąż pali i nic mu nie jest”. Ja mówię z relacji znajomych o dyskomforcie, radykalnej zmianie poczucia bezpieczeństwa wielu Niemców w związku z chodzącymi hordami po ulicach wyzywających, zaczepnych, agresywnych, niepracujących młodych byków, śmiecących nie tylko z niechlujstwa, ale czasem nawet na złość, mówię o przerażeniu konkretnych ludzi, a jeśli jakiś bęcwał sobie z tego kpi, to jego prywatna własność. Kiedy zaś ktoś broni podniebnej zasady, nie znając realiów (również z solidarności, bo on też imigrant – nawiasem mówiąc, nie rozumiejący, że w Niemczech to nie zwykła emigracja, lecz tsunami)”

    Nie ma zadnego zastanawiania sie nad przyczynami, ktore doprowadzily do tego tsunami emigracyjnego? A mozna by tak zaczac od wymieniania nazw krajow, z ktorych to kataklizmiczne tsunami wytryslo? Z ew. dodatkiem nazw krajow, ktore doprowadzily do tego orgazmu wytryskowego?

    „różnimy się tym, że ja z faktami się nie tłukę..”

    Widac te roznice. Szczegolnie w przypadku krajow trudniejszch do zrozumienia. Ktora to przydadlosc dotyczy nie jednego z nas. Ja, na ten przyklad, przestalem sie tluc z faktem szybko zblizajacej sie KLESKI gospodarczej w swiecie, z racji padajacego na pysk popytu na rope naftowa.

    Mimo ze jestem bezposrednio podlaczony pod ZRODLOWE wiadomosci na ten temat, to nie czuje sie juz na silach, zeby sie zmierzyc z tym potworem. Stalo sie to w momencie, gdy dowiedzialem sie o konspirze rzadowo-biznesowej w temacie elektrycznych samochodow. Temat w Polsce raczej slabo znany

    Konspira powstala w wyniku swiatowych konferencji srodowiskowych. W Rio, w Paryzu czy gdziekolwiek indziej. Bo na tych konferencjach dowiedziono, w sposob nie pozostawiajacy wiele do watpliwosci, iz kontrola emisji dwutlenku wegla w swiecie nie jest mozliwa bez drastycznej redukcji spalania benzyny przez miliardy samochodow. Jak mozna dojsc do tej redukcji zanim sie udusimy we wlasnych spalinach? Tylko przez drastyczne ograniczenie tego spalania. Czyli, przez przestawienie sie na komunikacje srodkami lokomocji napedzanymi czym innym niz ropa naftowa. Mowimy o odstepstwie od samochodow spalajacych benzyne, rope naftowa czy gaz naturalny. I przejscie na samochody elektryczne. Wlacznie z zastosowanie energii slonecznej

    W tym miejscu wkracza konspira rzadowo-samochodowa. Otoz wymyslono, bilateralnie, ze wielkie firmy produkujace samochody beda przestawialy asortyment swoich produktow na samochody 100% elektryczne. Ani kropli ropy czy benzyny w nich!

    W zamian za to rzady krajow, niektorych tylko jak dotad, beda subsydiowaly klientow kupujacych takie samochody. Od kilku lat juz istnieje system doplat do takich zakupow. Piec tysiecy dolarow doplaty kupujacemu przy zakupie nowego samochodu i nastepne szesc tysiecy dolarow wyplaconych z kasy rzadowej po doprowadzeniu poprzedniego, benzyniaka czy ropniaka, do stacji zajmujacej sie zlomowaniem starych gratow.

    Najslynniejszy producent elektrycznych samochodow, Tesla, zyje tylko z doplat rzadowych. Oficjalnie wykazujac, co roku, straty. Co daje mu odpisy podatkowe. Jako ze doplaty ida do kieszeni kupujacych elektryczne samochody pn. Tesla.

    Jest to podstawowa metoda robienia fortuny przez prezydenta Trumpa

    Nie wiadomo co Trump z tym wszystkim zrobi. Pewnie to uwali to co jego kompaniom nie bedzie przynosilo zysku. I do perdela z gospodarka swiatowa. Jak mawial Czech Honza

  413. kruk,
    No cóż, w przeciwieństwie do szacownego pombocka, ja Wojtyłę uważam za postać nietuzinkową (i aktora nie osiemnastej, a co najmniej 2. kategorii). Niemniej, bez wątpienia obecny skład polskiego episkopatu to jego wyłączna zasługa. Nie można obrażać się na Rydzyka, nie dostrzegając, że nawet jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio stał i wciąż stoi za nim papa Wojtyła.

    Co do otwarcia na Islam i Judaizm, ale też zafiksowania na życiu nienarodzonym, antykoncepcji etc., to moim zdaniem podstawowym czynnikiem formującym Wojtyłę była wojna, a te inicjatywy były próbą wyciągnięcia z niej wniosków. Ochrona życia nienarodzonych to moim, i nie tylko moim, zdaniem spóźniona reakcja KK na Shoah: jeśli ludzie nie będą w stanie „zabić zarodków”, to tym bardziej nie będą zdolni budować nowych obozów zagłady. Moim zdaniem to jest trochę naiwna wiara, ale motywy godne szacunku. Pytanie tylko, co z dziedzictwa tych nauk przetrwało do dnia dzisiejszego. Jak do nauk papieża-Polaka ma się 54% poparcie dla kary śmierci w Polsce? Jak słowa obrończyni krzyża, Ewy Stankiewicz, że za śmierć Kaczyńskiego Tuskowi należy się kara śmierci? Jak wytłumaczyć falę najbardziej ordynarnych kłamstw, jaka zalała nas po objęciu władzy przez namaszczony przez KK PiS? Czy papież powinien był przemawiać do tłumów na różnych błoniach, czy raczej do kleru, który jego posłania miał wcielać w życie, a który tego posłania najwyraźniej nie zrozumiał?

    Gdzie jest to mityczne pokolenie JPII???

    I czy wina była po stronie Wojtyły, czy tych, którzy go słuchali, nie słysząc?

  414. Zaleją nas czy nie zaleją ? A jak zaleją to czy świat się skończy ? Czy słońce zgaśnie ?
    Hanna Malewska w „Przemija postać świata” z nostalgią przedstawia znikanie imperium rzymskiego, tej wielkiej cywilizacji zalewanej przez germańskich barbarzyńców, różnych Longobardów, Wandalów, Wizygotów itd. Skończył się pewien świat, pewien porządek. Na jego miejscu zaczęła się wyłaniać nowa rzeczywistość. Z początku barbarzyńska. Szlachetna łacina którą posługują się prości rzymscy żołdacy, degeneruje się, pomieszana z galijskimi i germańskimi językami przekształca się w języki narodowe; włoski, francuski, hiszpański. Mieszają się rasy, szlachetna głowa Cycerona coraz bardziej upodabnia się do głowy Mussoliniego.
    Dziś żyjemy w świecie pax americana i lingua anglicana. Tak jak niegdyś okręty Krassusa wytrzebiły piratów na morzu Śródziemnym, tak dzisiaj porządku na oceanach pilnują amerykańskie lotniskowce. Ale rien n’est eternel, nic nie jest wieczne.
    Czy jest powod do rozpaczy, że przyjdą ludzie z południa i za 50 lat w naszej czystej rasowo Polsce, dumnej white power, będzie więcej „opalonych” Polaków niż tych białych z byczymi karkami wyhodowanymi na piwie i grillu wszechpolaków ?
    Może moje prawnuki bedą takie właśnie opalone, może będą miały skośne oczy. Ja i tak będę je kochał, bo to moje prawnuki, i sprzyjał im patrząc dobrotliwie na nich z nieba.
    Może wtedy też jakaś inna Malewska napisze książkę o dawnej postaci świata, gdzie byli tacy nietuzinkowi ludzie jak Kaczyński, Macierewicz,Waszczykowski. Żal po prostu żal.
    Ciekawe co się stanie z kościołem ? Chyba jednak nic mu się nie stanie. Dalej będzie kwitł, tylko zamiast dobrze odżywionego Rydzyka będzie mu przewodził jakiś „opalony” ojciec Burabura.

    A żeby zrozumieć przyczyny tego exodusu ludzi z południa na północ. Oczywiście niegdysiejszy kolonializm, który teraz odbija się rykoszetem na dawnych kolonizatorach (A na nas Polakach za Madagaskar). Ale jest ważniejsza przyczyna. Przed laty czytałem książkę polskiego lekarza, który pracował w Afryce z francuskimi Medecins sans Frontieres. Dobrze wyposażona w sprzęt medyczny ekipa udawała się w strefę Sahelu. Na kompletnym odludziu, pośród skał i nielicznych rachitycznych akacjowców rozbijali namioty polnego szpitala. Doktor Szczygieł był zdziwiony; Skąd tu pacjenci ? Ale już po paru godzinach zza horyzontu wyłoniła się para: mąż wiózł na osiołku chorą zonę. Potem posypało się, zjawiali się dorośli i dzieci z różnymi chorobami, ranami, ukąszeniami. Na drugi dzień szpital był pełen. Po dwóch tygodniach zwijano szpital i przenoszono go w inne miejsce. Ekipa lekarzy leczyła przez dłuższy czas i francuski lekarz z dumą zawiadomił Polaka, że tak działając od paru lat sprawili, że na tym suchym, jałowym terenie ludność wzrosła prawie dwukrotnie. Na pytanie Polaka : A jak teraz tą ludność w tym sterylnym kraju wyżywić ?
    – A to już nie nasza sprawa – odpowiedzial Francuz – to muszą rozwiązać politycy.

    No i rzeczywiście, tym musiała się zająć Angela Merkel

  415. Płynna Rzeczywistość
    11 maja o godz. 8:22

    Mógłbyś powiedzieć, jak się nazywały wcześniej plac Solidarności i plac JPII? Jeśli tam nie było kiedyś pole, to może bym zlokalizował w pamięci.

  416. Qba
    11 maja o godz. 7:56

    To jak rzeczesz więcej, to ja jeszcze więcej: lolkowość watykańska w Wybrzeżu Kości Słoniowej była taka, że w latach 1985-89 zbudowano tam największy kościół katolicki na świecie.
    W tym biednym, nędznym kraju, z najgorszymi plagami świata: niedożywieniem, AIDS i innymi chorobami zabijającymi masowo, z brutalną przemocą wobec kobiet, ogromną śmiertelnością dzieci, ale za to z zawziętym zakazem stosowania prezerwatyw, oświaty rodzinnej i seksualnej – jaki Święty Ojciec Święty Jan Paweł II Karol Wojtyła co został Papieżem i Papież co pozostał Człowiekiem Karolem Wojtyłą Świętym Ojcem Świętym Lolkiem Kajakarskim, Giewontowym i Kremówkowym nałożył na kobiety w Sierra Leone, i na każdego zresztą, tam, w całej Afryce i wszędzie indziej.

    Tą gigantomańską świątynię, kosztującą kilkaset milionów USD, gdzieś pomiędzy 300 a 600, budowali ci, co zarabiają kilkaset razy mniej niż pracownik w USA, o ile w ogóle coś zarabiają i o ile w ogóle mają do czynienia z tzw. prawami pracowniczymi.
    Śmietanką na tym monstrualnym lolkotorcie było to, że Swięty Ojciec Święty osobiście – tak jest! – wziął i to monstrum konsekrował, 10 września 1990 roku. Katolik afrykański może nie mieć za co żyć, moze umierać jak mucha, może go wyniszczać AIDS, ale musi mieć gigantyczny kościół na chwałę bozi, żeby został prawidłowo ukorzony i zaopatrzony, utrzymany w katolickiej prawidłowości poddańczej.

    Monstrum z Sierra Leone ma oczywiście, śliczną nazwę konsekrowaną: Bazylika Matki Bożej Pokoju. Tak jest – Totus Tuus, Maryja Fruwająca i obracająca Słońce w Fatimie do góry nogami rządzi Lolkiem – i dlatego te skutki.

    Ten sam trend jest nad Wisłą: Licheń, Toruń i wędrująca katedra w kształcie muszli klozetowej, którą ten i tamten biskup usiłują wciskać róznym miastom nadwiślańskim i produkują kolejne kopie bazyliki tzw. Świętego Piotra wymownie to zaświadczają.

  417. kruk
    11 maja o godz. 2:05
    „Jednak kilka jego posuniec budzi moj respekt – liczne przeprosiny za zlo czynione przez Kosciol”.

    Uważni obserwatorzy polityki Watykanu, za pontyfikatu Jana Pawła II, byli zgodni co do oceny motywów, dla których Kościół podjął taką samokrytykę. Ich zdaniem, tym co skłoniło papieża do zainicjowania takich działań, była chęć podniesienia swego autorytetu moralnego. Kościół katolicki próbował zrzucić z siebie ciężar dawnych grzechów, by odzyskać zaufanie społeczeństwa.

    Na temat ubiegania się Kościoła o przebaczenie, wypowiadało się też wielu historyków. Jeden z nich ,Alberto Melloni, powiedział: „W gruncie rzeczy jest to prośba o zaprzestanie pociągania do odpowiedzialności”.

    Wydaje się zatem, że za powtarzaniem przez papieża ‚mea culpa’, kryła się przebiegła strategia, a nie szczera skrucha.

  418. Orteq
    11 maja o godz. 8:42

    Szanownego Pana nie uczyli w przedszkolu reagować na temat – w tej konkretnej sytuacji przyznać się do czytania po łebkach i sklerozy – że nic innego Szanowny Pan na tym blogu nie robi, jak tylko się odszczekuje?
    – A ty?
    – A ty?
    – A ty?
    – A ty?

  419. Płynna Rzeczywistość
    11 maja o godz. 8:58

    Nie wiem. oczywiście, z jakiego powodu motywy sprzeciwu wobec „zabijania zarodków” są godne szacunku, ale JPII jako służbowy animator ekumenii pod wodzą Krk jednym na ten temat zdaniem powiedział wszystko o Krk i o sobie. I dla mnie również z tego powodu godny szacunku nie jest – wręcz przeciwnie: lisek chytrusek.

  420. @Płynna Rzeczywistość
    11 maja o godz. 8:58

    …moim zdaniem podstawowym czynnikiem formującym Wojtyłę była wojna, a te inicjatywy były próbą wyciągnięcia z niej wniosków. Ochrona życia nienarodzonych to moim, i nie tylko moim, zdaniem spóźniona reakcja KK na Shoah: jeśli ludzie nie będą w stanie „zabić zarodków”, to tym bardziej nie będą zdolni budować nowych obozów zagłady.
    O boże nieistniejący! Upłynniłeś umysł rzeczywistości za srebrnika i teraz wypisujesz jej komputerem takie rzeczy! Toż nawet procesor czerwieni się ze wstydu. Ale cóż, jak misja, to misja. Alebuja i do przodu, jak mawia pewien tłusty wielbiciel misiów.

  421. Plac Solidarności to były plac Czerwony, a Jan Paweł II zastąpił 1 Maja.

    Najdziwniejsze jest to, że wg wikipedii nazwa plac Czerwony mogła (choć na pewno nikt tego nie wie) nawiązywać do pl. Czerwonego w Moskwie… A może to tylko wymówka była dla zmiany nazwy.

  422. Qba,
    Kiedyś to twierdzenie szerzej uzasadnię.

  423. Kopalnia wiedzy o religijności w Europie Wschodniej, w tym o Polakach:
    http://www.pewforum.org/2017/05/10/religious-belief-and-national-belonging-in-central-and-eastern-europe/

    Ten tekst ma aż 12 zakładek.

    Przykład: „A wife must always obey her husband”, Aremenia 82%, Polska 26%, zlaicyzowane Czechy – 21%.
    Aż 70% mieszkańców Mołdawii żałuje rozpadu ZSRR.

    Bardzo ciekawa jest zakładka nr 3:
    http://www.pewforum.org/2017/05/10/religious-commitment-and-practices/
    (ile osób i jak często chodzi na msze)

  424. @Lewy, z godz. 8:59
    Podoba mi się Twój komentarz
    😀

  425. Przypomina mi to rozmowy, które prowadziłem z różnymi ludźmi i przy różnych okazjach, ze znajomymi i nieznajomymi, na temat św. Lolka, a dokładniej – interesowało mnie to, za co darzą Lolka tak szczególnym uwielbieniem, co zapamiętali z Lolkowych „spiczów” i jak treść tychże wpłynęła na ich życie. Myślę, że w ciągu paru lat uzbierało się kilkaset osób – żadna z nich nic z Lolkowych nauk nie zapamiętała, a więc i wdrożyć ich nie mogła. Podzieliłem się tym z moim kolegą, świeżo upieczonym reżyserem po łódzkiej filmówce, który podjął pracę w TVP1 w dziale reportażu. Zapalił się, żeby zrobić o tym film. W 1997 roku podczas wizyty Lolka w Polsce jeździł z nim i rozmawiał z ludźmi, którzy brali udział w mszach, pielgrzymowali do Watykanu. Nakręcił sporo materiału, po obejrzeniu którego Krystian Przysiecki miał się załamać, taśmy trafiły na półkę.
    Ja się ludowi polskiemu nie dziwię, że z Lolkowych nauk nic nie zapamiętał, bo Lolek długo i paskudnie przynudzał i nie różniło się to niczym, od tego, co gadali „ksiendze” każdej niedzieli, w każdym kościele. Chociaż nie, bo jednak coś zapamiętali i pamiętają do dzisiaj, i będą pamiętać do końca świata: „Po maturze chodziliśmy my tam na kremówki”.
    https://www.youtube.com/watch?v=XA2XZZEDAwY

  426. @anumlik 11 maja o godz. 10:44
    Dzięki anumliku. Myslę,że Twój syn właśnie usiłuje naprawić razem z Angelą Merkel to, co nawyprawiali ci poczciwi lekarze, otwierając puszkę Pandory. Naruszanie homeostazy w Afryce, czyli wkraczanie nowoczesnej cywilizacji na kontynent gdzie dialektyka człowiek-przyroda odbywała sie bez tej szlachetnej pomocy,musiało się skończyć naruszeniem tej równowagi i wylewem nadmiaru ludzi do krajów tych szlachetnych lekarzy. I teraz nie mozemy nic innego zrobić , tylko jakoś to opanować, skanalizować, pomóc, bo to są tacy sami ludzie jak my. No chyba, że nie są tacy sami, to można jak nazisci albo Assad do gazu

  427. Szanowni!
    Nie ma obowiązku, ale można się przenieść pod nowy wpis i nowy temat zaproponowany przez @ Gaalę.
    Pod tym wpisem – przy podobnej aktywności uczestników – z pewnością przekroczymy 100 000 wpisów komentujących na tym blogu (od początku jego istnienia).
    Zapraszam
    JK