Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

5.05.2017
piątek

Czyżby syndrom sztokholmski?

5 maja 2017, piątek,

Kościół kobietą stoi. To kobiety, głównie te starsze, wypełniają nawy kościelne. Szczególnie w dni powszednie. W czasie nabożeństw nieobowiązkowych, w świetle przykazań kościelnych. Sprzątają, dekorują ołtarze. Piorą, prasują, gotują na plebaniach. Wypiekają na kościelne festyny i na biskupie wizytacje. Robią to często za tak zwane bóg zapłać lub za groszowe wynagrodzenie, płacone pod stołem.

Trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie kościelnej machiny bez ich udziału. A przecież były i są traktowane jak wyznawcy drugiej kategorii. Począwszy od tego, co wypisywali na ich temat tak zwani ojcowie Kościoła, poprzez masowe oskarżanie o czary i palenie na stosach, traktowanie ich jak osób ubezwłasnowolnionych, którym trzeba dyktować, jak mają żyć, a w razie niesubordynacji odwoływanie się do państwowego aparatu przymusu, aż do kategorycznej odmowy dopuszczenia ich do pełnienia kościelnych funkcji na równi z mężczyznami. W tym ostatnim przypadku przywoływany jest zabawny argument: apostołami byli tylko mężczyźni. Jezus tak chciał. No to bądźmy konsekwentni. Apostołami byli tylko Żydzi: Jezus tak chciał. Jeżeli odpada argument: Jezus tak chciał, to zostaje prosta konstatacja. Skoro funkcyjnymi w Kościele mogą być wyłącznie mężczyźni, to znaczy, że męski penis jest najważniejszym organem duchowym człowieka. Boski Ozyrysie, czy ty to słyszysz?!

Dlaczego kobiety zgadzają się na tak poniżające traktowanie? Bo przecież większość tego, co robią dla Kościoła, dla kleru, nie robią pod przymusem. Robią to z własnej i nieprzymuszonej woli. Gorliwie pikietują, protestują, okładają różańcami. Bronią, o wstydzie, pedofilii, chamów, złodziei w sutannach. Dlaczego?

Kiedy się nad tym ostatnio zastanawiałam, przyszło mi do głowy pytanie: czyżby to był syndrom sztokholmski? Przekazywany jako część wyposażenia kulturowego przez wieki. Z matki na córkę z babki na wnuczkę? Tak bardzo wrośnięty w kulturowe kody, że aż niezauważalny, nierozpoznawalny? Nie znam oczywiście odpowiedzi. Nie słyszałam o żadnych badaniach na ten temat. Mimo to pytanie wydaje mi się warte postawienia. I szukania na nie odpowiedzi.

Syndrom sztokholmski to mechanizm przetrwania; jest walką o życie. Pojawia się w sytuacjach skrajnie traumatycznych, jak podczas porwania, uwięzienia, bycia zakładnikiem, u osób wykorzystanych seksualnie, jeńców wojennych, członków sekty, ale również może pojawić się w związkach miłosnych, opartych na dominacji jednego z partnerów. Skutki syndromu mogą występować długo po zakończeniu kryzysu.

Termin ten wziął nazwę od wydarzeń, które miały miejsce w Sztokholmie w 1973 r. 23 sierpnia 1973 r. dwóch mężczyzn napadło na bank. Wzięli zakładników (trzy kobiety i mężczyznę) i przetrzymywali ich przez sześć dni. Po przybyciu ekipy ratunkowej, zakładnicy nie wykazali najmniejszej woli współpracy, bronili swoich porywaczy, obwiniając za całą sytuację policję. Jakiś czas po uwolnieniu jeden z zakładników założył fundację, której celem było zbieranie funduszy dla prawników porywaczy. Jedna z zakładniczek zaręczyła się z oprawcą. Współpracujący z policją kryminolog i psycholog Nils Bejerot jako pierwszy użył tego terminu. Wkrótce przyjął się on wśród psychologów na całym świecie. Do najbardziej znanych ofiar dotkniętych syndromem sztokholmskim należą Natascha Kampusch i Patty Hearst.

Opinią publiczną wstrząsnęły słowa Nataschy Kampusch o jej prześladowcy: Ten człowiek był częścią mojego życia i dlatego w pewnym sensie go opłakuję. Istota syndromu sztokholmskiego polega na nawiązaniu toksycznych relacji pomiędzy ofiarą a prześladowcą. Wyraża się to poprzez: pozytywne uczucia ofiary wobec sprawcy, zrozumienie przez ofiarę motywów i zachowań sprawcy, podzielanie jego poglądów, pozytywne uczucia sprawcy względem ofiary, pomocne zachowania ofiary wobec sprawcy, negatywne uczucia ofiary wobec rodziny, przyjaciół, autorytetów próbujących ją ratować, niezdolność zaangażowania się w zachowania, które mogłyby doprowadzić do jej uwolnienia od sprawcy.

Podłożem dla toksycznych relacji, ich nawiązania, rozwoju i trwania są ściśle określone warunki. Sprowadzające się do takiej sytuacji ofiary, w której: spostrzega, że jej przeżycie zależy od dobrej woli sprawcy, nie widzi możliwości ucieczki, dostrzega drobne uprzejmości ze strony sprawcy, jest izolowana od perspektyw odmiennych od perspektywy sprawcy.

Psycholodzy analizujący syndrom sztokholmski uważają, że za jego powstanie odpowiada zjawisko dysonansu poznawczego. Teoria dysonansu poznawczego odpowiada na pytania, jak i dlaczego ludzie zmieniają swoje poglądy, opinie, odczucia. Dysonans poznawczy to nieprzyjemny stan organizmu. Stąd samoistna potrzeba usunięcia go. Dysonans poznawczy pojawia się, gdy człowiek ma przed sobą dwie informacje poznawcze, kolidujące ze sobą. W sytuacjach traumatycznych na początku pojawią się uczucia negatywne wobec sprawcy. W miarę trwania sytuacji ofiara doświadcza niewielkich przejawów dobroci ze strony sprawcy. Powoduje to, że ofiara zaczyna odczuwać pozytywne emocje. Żeby pozbyć się dysonansu, zaczyna spostrzegać sprawcę nie jako wroga, ale jako przyjaciela, walczącego w słusznej sprawie. Dochodzi do tego dlatego, że nasza psychika bardzo źle znosi jakiekolwiek formy dysonansu poznawczego.

Osobiście zwróciłabym też uwagę na mechanizm autoprezentacji nazywany „pławienie się w cudzej chwale”. Z czasem ofiara całkowicie zdana na łaskę prześladowcy zaczyna go postrzegać jako osobę niemal wszechmocną. Identyfikując się z nią, podnosi, we własnym mniemaniu, własną samoocenę. Widzi samą siebie w lepszym świetle. Dlatego próby pomocy odbiera jako pozbawiające ją własnej wartości.

W wiekach średnich, wtedy kiedy Krk zaczął zapuszczać korzenie na naszych ziemiach, walka o życie miała swój bardzo konkretny wymiar. Wymiar zdobywania pożywienia gwarantującego przetrwanie. Śmierć głodowa nie była niczym szczególnym. To dotyczyło wszystkich. Kobiet, mężczyzn, dzieci. Wszyscy narażeni byli na grozę epidemii, żywiołów, wojen. Nie bez powodu modlono się „od powodzi, głodu, ognia i wojny zachowaj nas”. Kobiety były dodatkowo narażone na utratę życia w czasie powikłanej ciąży, porodów i w czasie połogu. Poczucie nieustannego zagrożenia, niepewności sprzyjało poszukiwaniu źródeł nadziei na lepszy los. I to zapotrzebowanie zdawał się zaspokajać kościół. Obiecując życie wieczne. Raj. Pod warunkiem całkowitego podporządkowania się jego władzy. W przeciwnym razie groziło piekło. Gorsze od tego, co znały z życia tu i teraz. To od księdza miało zależeć, czy ciąg dalszy będzie rajem czy horrorem. To on wydawał upragnione przepustki do nieba. Wielki Władca. Łaskawy, świadczący drobne uprzejmości od rozgrzeszenia i odpustów począwszy po możliwość oglądania obrazów, słuchania muzyki, uczestnictwa w jedynym dostępnym teatrum nabożeństw spowitych w kadzidlane dymy i zapachy. Ich świat kończył się najczęściej na progu domu, miedzy pola. Nie miały dostępu do wiedzy.

Czy można je winić za to, że korzystały z dostępnych mechanizmów przetrwania? Że weszły w uzależnienie, jakim jest syndrom sztokholmski, i że przekazywały je, w zatrutym wianie, swoim córkom, wnuczkom, prawnuczkom? Nie miały innych możliwości. Były na to skazane. Dodatkowo, w przypadku kobiet polskich historia ułożyła się tak, że toksyczne relacje z Kościołem mogły trwać. Najpierw klęska kontrreformacji, potem rozbiory. Neurotyczna, poległa matka-ojczyzna, nie tylko nie dawała, jak na matkę przystało, oparcia i osłony, ale wiecznie żądała przelewania krwi za nią. Narodziła się więc, zobowiązana do nieustannych poświęceń, Matka-Polka. Jej mąż był na polu walki albo na zesłaniu. Nie chroniły jej żadne instytucje państwowe. Pomocy szukała w chętnym do, nie bezinteresownej, pomocy Kościele. Potem wojny, realny socjalizm, zacofanie edukacyjne, kulturowe.

Czy życie kobiet, zwłaszcza naszych prababek, babek, matek, a i dzisiaj wielu kobiet żyjących obok nas, nie wpisywało i nie wpisuje się w praktycznie wszystkie formy traum wymienionych w definicji syndromu sztokholmskiego? Kobiety były i są zakładniczkami patriarchalnych, kościelnych wizji świata. I ich roli w tym świecie. Jeszcze dzisiaj wielu mężczyzn, a może i kobiet, nie przyjmuje do wiadomości, że można być zgwałconą przez własnego męża. Małe, zamknięte środowiska rządzą się prawami przypominającymi prawa obowiązujące w sektach. W związkach miłosnych ciągle jeszcze oczekuje się, że to do mężczyzny będzie należała rola lidera. Niezależność ekonomiczną uzyskały kobiety stosunkowo niedawno. Kiedy panowie wyruszyli na wojny światowe, potrzebny był ktoś, kto im będzie produkował wojenne zabawki. I wszelkie inne dobra potrzebne również do życia, nie tylko do mordowania. Kobiety weszły na ich miejsca do fabryk. I nie pozwoliły się z nich wypędzić. Ale nawet teraz, na tych samych stanowiskach, nie uzyskują dochodów równych dochodom mężczyzn. I to nie tylko w Polsce.

Czy nie odnajdujemy cech syndromu sztokholmskiego w obrazie rodzin, przyjaciół, znajomych molestowanych dzieci, którzy zamiast ich bronić, odwracają się od nich w okrutny sposób? I gorliwie bronią prześladowców. Czy nie pobrzmiewa w tym echo usprawiedliwień, wymówek i wykrętów: to tylko człowiek?

Czy biorąc pod uwagę fakt, że psycholodzy objaśniają powstawanie syndromu sztokholmskiego zjawiskiem dysonansu poznawczego, może dziwić uporczywe trwanie w uzależnieniu polskich kobiet od Kościoła? Wychodzenie z niego może się okazać tak samo trudne, jak wychodzenie z każdego innego uzależnienia. Ewentualne wsparcie i pomoc szczątkowa i wątpliwa. Na rzecz trwania w uzależnieniu działa cała machina, w tym finansowa, Krk. Teraz wspomagana przez instytucje państwowe. A większość otoczenia uważa patologię za wzór normy.

Na ile teza o dotknięciu kobiet syndromem sztokholmskim w ich relacjach z Krk jest prawdziwa? A jeżeli jest prawdziwa, to czy i jak można pomóc polskim kobietom wyzwolić się z tych toksycznych relacji?

Jagoda

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 606

Dodaj komentarz »
  1. Jagoda – świetny temat i prowokacyjnie ujęty. Być może jest w tym jakiś element psychopatologii. Ale przede wszystkim chodzi chyba o konglomerat kulturowy – po prostu traktowanie i zachowania kobiet są tak wrośnięte w szeroko pojętą kulturę, że trudno je od niej oderwać – i poza bardzo jaskrawymi sytuacjami (emblematyczne mycie kościelnych podłóg), nawet trudno to zwerbalizować – chociaż na pewno będziemy próbowali.

    Co do postaw kobiet w ramach „wspólnoty wiernych” – czytałam kiedyś wywiad z jakimś przedstawicielem hierarchii, chyba Obirkiem, chociaż nie jestem tego całkiem pewna. Stwierdził, że sutannici są przerażeni tym, co się obecnie (czyli kilka lat temu?) dzieje w Polsce. Bo do tej pory od kaka odchodziły „na chwilę” młode kobiety w okresie studiów, ale powracały do religii po założeniu rodziny. Wychowanie dzieci w „wierze” było rolą kobiet i kaka się w tej kwestii na kobietach opierał. Teraz, coraz powszechniej, odchodzą i nie powracają. I właśnie ten trend wywołuje popłoch w szeregach czarnych.

  2. Przepraszam Ciebie Jagoda, ze nie na temat dzis. To odnosi sie do poprzedniego tematu.

    Qba, 5 maja, 11:56
    Tak jak nie zgodzilem sie z Toba tu:
    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/05/03/wiara-nasza-codzienna/#comment-489561
    rowniez brak zgody mojej tu:
    „Poza tym, wiedza (jak i wiara) hamuje kreatywność. Im dłużej uczymy kogoś, tym mniejsza szansa na samodzielnego pracownika. Ci bardziej kreatywni przerywają naukę i robią swoje, zaś błyskotliwe kariery uczelniane rzadko owocują czymś istotnym.”

    Wiedza (nauka) jest niezbednym warunkiem kreatywnosci Kreatywnosc to szukanie nowych rozwiazan, doskonalenie zastalych, szukanie odpowiedzi na wczesniejsze pytania etc. Jak to zrobic bez wiedzy/nauki? Warunki kreatywnosci daja sie def (bez gradacji wartosci, porzadku wew).

    A. Priorytetowanie czasu. Co jest najlepsza rzecza, ktora warto pomyslec? Idea. Poczatek. Czas to najbardziej ograniczony, cenny zasob. Jest problem wart czasu Twojego? Zanim zaczniesz realizacje, musisz wiedziec czy warto. Czy istotne? Ile czasu musisz wylozyc?
    B. Popraw jakosc pytania/odpowiedzi. Chcesz dostac lepsze odpowiedzi, zadaj lepsze pytania. Zamiast utknac, np „Kto sie zgadza/niezgadza?” , zadaj wiele pytan, precyzyjnych dla precyzji odp. ~7 kategorii precyzyji: 1) Robic/Nierobic – Musimy o tym mowic? 2) wyjasnienie – co masz na mysli? 3) Zalozenie startowe- Co zakladamy? 4) Podstawowe pytanie krytyczne – skad wiemy, czy to prawda? 5) Przyczyny – Co to powoduje? 6) Efekty – Jakie beda efekty konkr. dzialan? 7) Dzialanie – co nalezy zrobic?
    C. Decyzje bazuja na danych. Jeden z najtrudniejszych momentow projektu. Wiekszosc ludzi podejmuje decyzje emocjonalne, a pozniej szuka dane dla uzasadnienia. Oznacza to zadawanie pytan „Co mowia dane?” Oznacza to uzyskanie informacji, zanim podejmiesz decyzje. Oznacza to oszacowanie zrodel danych. Wiarygodnosci. To ekstremalne cwiczenie inteligencji emocjonalnej, zatrzymac emocje, Sprawdzic logike. Skrytykowac zrodla danych.
    D. Wylacz ego. Oddziel siebie od problemu. Oddziel siebie od rozwiazania/odpowiedzi. Sprawdz rozne modele. Zamiast skupiac uwage czy masz racje, mysl czy rozwiazania/odpowiedzi sa prawidlowe. Myslenie nie jest twoja osobista cecha/wlasnoscia.
    E. Okresl ramy. Rozwiazaniem problemu jest patrzenie na obramowany obraz. Chodzi o wybranie tego, na co warto sie koncentrowac. Rozwiazania/mozliwosci wiaza projekt/kreatywnosc. Ramowanie pomaga lepiej rozumiec, dzielic problemem z innymi. Kilka pyta, pomoc. Kim jest odbiorca? Jakie ma odbiorca potrzeby, priorytety? Jak wyglada rynek/otoczenie dzis? Co robi konkurencja? Jakie mamy mozliwosci odpowiedzi? Jak rozrozniamy konkurentow? Jakie zmienila sie technologia, co oferuje odbiorcy? Co my priorytetujemy?
    F. Daj projektowi perspektywe To znaczy zmieniaj perspektywe. Zamiast widzie szklanke polpelna/polpusta, zobacz dwie szklanki. Tam i zpowrotem. Szukaj wad, szukaj mozliwosci. Jako adwokat diabla, masz ograniczony widok. Musisz widziec wielowymiarowo, pod roznymi katami. Znaczy szukaj expertow, perspektywy innych osob. Rozwiazywania kreatywne sa gra zespolu sportowego, grupy. Chodzi o wykorzystanie inteligentnych ludzi bez wiedzy szczegolnej problemowi, z innych dziedzin.
    G. Stworz model/e Zrob abstrakt problemu do modelu. Uprosc. Bez szczegolow implementacji. Jezeli szczegoly, bez obalania implementacji. Maindmap, tablica szkolna, kartonowe pudla etc. Szkicowane pomysly, rysowane. Wizualizuj. Rysunek/wizualizacja/model pomaga okreslic czy to problem w tym momencie, czy rozwiązanie. Zasada: wszystkie modele sa bledne, ale niektore uzyteczne.
    H. Zlozonosc systemu Problem jako system, zlozony. Odwzorowanie calosci systemu, jako szereg pytan. Jakie sa czesci? … Jak to dziala? … Ktore czesci razem?…Jaki jest przeplyw przez system? … Co sie dzieje i gdzie? … Jakie wejscie, jakie wyjscie? Jaka bedzie obsluga, kto?
    I. Skala czasu Latwo obejrzec problem/projekt, zobaczyc jak statyczny obraz. Wyzwaniem jest rozwiazywanie problemu/projektu w czasie. Czas bardzo zmienia wyglad. Jaki jest wplyw trendow? Jaka stabilnosc. Rzeczy, moga wygladac teraz dobrze, czas moze je uniemozliwic (konkurencja, zmiany trendow). Czas jest tez po twojej stronie. Otwieraja nowe okna/mozliwosci.
    J. Mysl globalnie/strategicznie Strategia prowadzi Twoje dzialania. Patrz na rozne strategie. Wez za podstawe dlaczego to robisz (misja, wizja, wartosci, cele). Rozwaz/zanalizuj mocne i slabe strony, zasoby i mozliwosci, benchmarking(???) wewnetrznie. Zrob zewnetrzna analize konkurencyjnosci, szans i zagrozen oraz warunki panujace u odbiorcy). Rozwaz projekt organizacji projektu jak struktura, kontrole i zachety, kultura i ludzie). Rozwaz wykonanie (role, obowiazki, zasoby, plany dzialania, pomiary parametrow i odpowiedzialnosc). Rozwaz strategie funkcjonalne (marketing i sprzedaz, operacje, zasoby ludzkie, badania i rozwoj). Rozwaz wybrane strategie korporacyjne i biznesow.)

    Tak Qba wygladala praca w „kreatywnych” projektach w ktorych bralem udzial. Pytanie do Ciebie, jest. Ktore z tych zagadnien nie wymagaja wiedzy? Najczesciej na poziomie experckim. Jak zespol dobrac kreatywny, ktory na te pytania nie umie odpowiadac? Nauka/wiedza sa warunkiem podstawowym. Inne tez sa.

    pzdr Seleuk(os)

  3. @seleuk(os) 5 maja o godz. 17:57
    To jest bardzo sensowny, ale „korporacyjny” model. Korporacja ma ludzi, know-how i środki. Bez nich projekt jest od początku nierealny. Poza tym oczywiście pozostaje problem odniesienia do rzeczywistości i sprawdzenia w praktyce. Bo ten schemat, który tu przedstawiłeś jest całkowicie teoretyczny.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Jagoda
    Powtórzę za Namargineską: świetny temat i prowokacyjnie ujęty. Nie postrzegałem dotąd podległości kobiet proboszczom (bo o nich głównie chodzi) Krk w kategoriach „sztokholmskiego syndromu”. Dziękuję za otwarcie w moim mózgu nowego połączenia synaptycznego. Tylko jak im wytłumaczyć, że – używając określenie Nataschy Kampusch – oni już nie są częścią twojego życia. Bo są. Są substytutem męża, którego albo już nie ma, albo stale nie ma, syna, który wyfrunął i założył inną rodzinę, samej rodziny wreszcie. Kobiety swojej podmiotowości albo będą się uczyć dłuuuugo, albo z niej zrezygnują na rzecz złudnego bezpieczeństwa. Ot, zagwozdka.

  6. Na marginesie
    5 maja o godz. 18:13
    Tylko takim schematem, nie teoretycznym, daje sie rozwiazac nastepny problem. Finansowania, kreatywnosci. Ktos, najczesciej fundusz, chce odpowiedzi na takie pytania. Jak byc kreatywnym bez pieniedzy? Ja nie wiem. Sa i inne problemy 😉 „kreatywnosci” Na marginesie, ale Jagoda sie na mnie pogniewa. Nie chce.

    pzdr seleuk

  7. @seleuk(os)
    5 maja o godz. 17:57

    Dzięki za instrukcję korporacyjną. Też takie miałem, gdy pracowałem na etatach. Ale co to ma wspólnego z kreacją? Kreacja – jak ja ją rozumiem – to tworzenie. Nie rozwijanie, nie ulepszanie, nie powiększanie, itd. ale tworzenie. Wchodzenie tam, gdzie wchodzić nie wolno, nie wypada, nie da rady wejść. Jak powiedział (podobno) Einstein: „Wielkie odkrycia następują wtedy, gdy ktoś nie wierzy w to, co wszyscy wiedzą”. Ty piszesz o realizacjach według wytycznych – klient chce szybszy samochód, więc opracujcie mi wydajniejszy silnik. Do tego potrzebna jest cała masa wiedzy. Ale nowego silnika przy tym nie wymyślisz. Nawet nie wolno. Nie za to Ci płacą.
    Wiedza jest potrzebna do realizacji pomysłu, natomiast sam pomysł jest np. „błyskiem geniuszu” na porannym kacu, gdy wszelka wiedza zaszyła się w kącie złachanego umysłu. Podobno i tak się zdarza.
    Dzieci mają genialne pomysły, bo jeszcze nie wiedzą, że nie można, nie wypada, nie da się.
    Nie gniewaj się, ale Twój wywód sugeruje prawdziwość stwierdzenia, iż człowiek aktywny jest tak długo niezadowolony, jak długo nie wymyśli/wynajdzie nazwy. Szkolenia korporacyjne były i są strasznym biciem piany i przynoszą pożytek głównie szkolącym. Szkolonym tylko wtedy, gdy prześpią szkolenie. Piszę to z doświadczenia.
    Ale uznaję, że cała masa pracowników potrzebuje szkoleń (pomijając oczywiste szkolenia np. montażowe), bo nie chce im się/nie potrafią wykrzesać samodzielnie inicjatywy.

  8. Na chwilę przerwę bardzo interesującą dyskusję, aby poinformować, że w tej chwili w budynku Sejmu odbywa się konferencja prasowa PO na temat represji policji przed jutrzejszym Marszem Wolności na ludziach, którzy mogą być jutro liderami marszu. Wklejam linka:
    https://www.facebook.com/PlatformaObywatelska/videos/10154780042268740/

  9. @seleuk(os)
    5 maja o godz. 18:23

    Jak byc kreatywnym bez pieniedzy?
    Jak masz pieniądze, to nie musisz być kreatywny. Kreatywność, to np. legalny interes bez własnego wkładu i bez pożyczki z zadowolonymi klientami i istotnym zyskiem. Można. Robiłem.

  10. jagoda, kurcze blade, podoba mi się Twój wstępniak. Świetnie pomyślany i zgrabnie napisany. A ponadto dotyczy substancjalnie ważnego tematu.

    Mam dwie, newielkie, uwagi korekcyjne. Jedna półżartem: Kościół nie tyle kobietą stoi, ale klęczy. Druga serio: …realny socjalizm, zacofanie edukacyjne, kulturowe.” – wypowiedziane łącznie – to nietrafne. realny socjalizm wyzwalał kobiety z podległości wobec Kościoła i wobec mężczyzn. W obu przypadkach – kulawo. Wyzwolenie nie było automatyczne i pełne, dużą rolę odgrywał czynnik potencjalności: kobieta chcąca się wyzwolić miała poważne szanse by to zrobić, przynajmniej w znaczącym stopniu. Całkowicie i raz na zawsze – nie, ponieważ podległość kobiet wobec Kościoła kat i wobec mężczyzn jest kultutowo uniwersalna i bardzo głęboka. Głębsza niż mógł oddziałać realny socjalizm, zwłaszcza w tak krótkim czasie.

    Co do merititum Twojego wpisu: wiązanie podległości kobiet z syndromem sztokholmskim jest obiecującym kierunkiem badania, ale ma ograniczenia. Ponieważ syndrom ten jest jednym z aspektów, zaledwie, ludzkiej psychologii. Zaś uwiązanie, uwięzienie kobiety w roli podległej mężczyżnie to problem fundamentalny dla psychologii i więcej jeszcze: dla socjologii, demokracji, ekonomii, gospodarki, kultury, cywilizacji.

    Psychologia mówi coś takiego: każdy, będąc w relacji z innym, ponosi tego koszty i odnosi korzyści. Tą samą generalną zasadą psychologia wyjaśnia to, że kobieta żyje, jako żona, przez 30 i więcej lat, z mężem brutalem, chamem, bandytą, gwałcicielem, w sumie potworem. Nie ucieknie, nie rozwiedzie się. Odnosi bowiem korzyści: mąż ja gwałci, tłucze stołkiem, łamie ręce, tnie żyletką, przypala żelazkiem, rozmazuje ją na podłodze w kuchni, pokojach i podwórku – na oczach sąsiadów, którzy są tego samego rodzaju – i nic. Jest z nim dalej. Bo mąż da jej raz zwiędłego kwiatka, bo bez męża ona nic nie znaczy, bo mąż ją utrzymuje, bo mąż zapewnia jej prestiż (mąż, weźmy, doktor, kapitan w garnizonie, albo choćby naczelnik poczty, a ona co? – pomiotło domowe), więc ona tym mniej ma powód uderzać w tego, w którego blasku ona też cząstki prestiżu zaznaje: „dzień dobry pani kapitanowo” – witaja ją pod kościołem inne baby, z podobnie podpuchniętymi oczami.

    W takich związkach potrafią też tkwić kobiety wykształcone, urodziwe, dobrze zarabiające, lepiej niż mąż – i utrzymujące tzw rodzinę. I też maja swoje wytłumaczenia i też odnoszą z tego, hm, korzyści.
    Tak to widzi delikwentka i psycholog.

    Takie tłumaczenie psychologii wydaje się dziwaczne i ja je uznaję za dziwaczne i niewiele tłumaczące, a jeszcze mniej pomagające w przeprowadzeniu zmiany.

    Zatem tak – próba objaśniania stanu rzeczy za pomocą przywołania syndromu sztokholmskiego – owszem. Ale to tylko wstęp do sprawy. Problem tkwi bardzo głęboko, a jego głębia jest nieustannie wzmacniana przez religię. Religia potępia kobietę nawet wtedy i także wtedy gdy nie mówi tego wprost. Bozia z niebieskiej książeczki jest mężczyzną, pomimo prób pewnych teolożek oraz feministek, żeby bozię przerobić na Annę Grodzką. Nie da się.
    Bozia to mężczyzna, podobnie jak – teoretycznie – mężczyzną jest biskup i proboszcz. Nie jest, ale nic nie szkodzi. Ważne, że działa na rzecz utrzymywania kobiety w podległości wobec własnego biznesu.

    Nasz tutejszy, oraz w ogóle nadwiślański ulubieniec – Lolek kajakarski (po Wiśle da się ładnie pływać kajakiem, a nie da – załadowaną barką), tłumaczył, z mocą urzędową – bodaj w roku milenijnym – dlaczego kobieta nigdy-przenigdy nie będzie kapłanem, biskupem, papieżem w Kościele kat: apostołami byli wyłącznie mężczyźni. Trafnie przywołujesz to obrzydliwe oznajmienie – urbi et orbi – Świętego Ojca Świętego dodając równie trafnie, że w takim razie skoro apostołami byli sami Żydzi, to to dziś członkami kleru powinni być wyłącznie Żydzi.

    Lolek, rzecz jasna, nie dodał, że status kobiety w Palestynie za czasów Jezuska był niemal tożsamy ze statusem kozy lub stołu w chacie. Jezusek, mając za apostołów apostołki, byłby po wsze czasy wiejskim głupkiem, a nie żadnym mężczyzna, w dodatku Jezuskiem. I jako wiejski głupek,, skończyłby swoja głupią karierę, zanim by ja w ogóle zaczął.

    Jezusek wiedział, kogo brać na apostołów i wiedział to równie dobrze nasz milusiński Lolek. Nie po to bozia stworzył kobietę, żeby była człowiekiem.

    Polska historia to historia mężczyzn. Kobieta miała, „od tysiąca pięćdziesięciu lat” produkować wojowników, generałów, mężów stanu i mężów opacznościowych, na czele z biskupem. Kobieta miała rodzić, płakać od bólu rodzenia i płakać na grobach synków-bohaterów, mężów i braci, też bohaterów. A następnie rodzić kolejnych kandydatów na bohaterów. To się nazywa, w lolkojęzyku „godność kobiety i jej powołanie”.

    I na koniec, całkiem krotochwilnie. Piszesz: „męski penis jest najważniejszym organem duchowym człowieka.”.
    To całkiem jak z apostołami-Żydami. Czy w takim razie jest też „damski penis”. Troche czasu już żyję, byłaby to dla mnie pewna nowość poznawcza. 😀

  11. @Jagoda
    Bardzo mądra, przekonywujaca analiza. Proces wychodzenia z tego syndromu bedzie dlugo przebiegać. pewnie ja tego sie nie doczekam. W prawdzie można optymistycznie zakładac, że skoro udalo się to w Hiszpanii, w Quebeku czy częściwo w Irlandii, to może przyjdzie kolej na Polskę . Niestety jesteśmy strasznym zaściankiem przez tą etniczną czystość, mimo niby szerokiego dostepu do morza jesteśmy krajem odcietym od świata, mimo obecnego otwarcia dzięki Europie. Ale właśnie kościół zaniepokojony tą częściową otwartością próbuje przymknąć te uchylone drzwi do świata. Usiłuje nam narzucić kulturową autarkię, zmusić do zakceptowania jako paradygmatu polskiego, że nie ma Polaka nie-katolika. Że nasza wielka przeszłoć ściśle się wiąże z kościołem. W nowej szkole dzieci maja się uczyć o świetym Stansławie, świetm JPII, o cudach , jakie wyprawiała Matka Boska i Kuzka z bolszewikami, no i do tej polskiej tożsamości należy równie podległść kobiety. Ten rak kościelny, którym nasz naród jest przeżarty poczuł, że żywiciel coś za bardzo stara sie usamodzielnić, więc przeprowadza kolejną kontrreformację. Rak bez żywiciela nie może istnieć, natomiast naród bez raka jak najbardziej. Nie trzeba szukac takiego daleko; Czechy.
    Ciekawe, jak to się daej bedzie toczyc. Czy to branie pod buta narodu, a w nim szczególnie bedzie się jeszcze pogłebiać ? Czy może nastapi jakiś przełom i odwrót od tego poddaństwa jak w Qubeku.?
    Jeszcze raz powtórzę; Bardzo mi sie podoba Twoj wpis. Fajnie, że jest coraz więcej mądrych kobiet w Polsce, np.te dziewczyny z Nowoczesnej . Szkoda, ze marnujesz się na emigracji. Skonczyło mi s taką trochę głupota.

  12. Na marginesie
    5 maja o godz. 17:54

    Obirek to bardzo ciekawa postać. Lubię go. Za młodu gwałcony, poszedł do jezuitów sądząc, że tam znajdzie Prawdę i wyzwolenie.
    Też „syndrom sztokholmski”, z którego się – po części, a może i więcej – wyzwolił.

  13. Qba
    5 maja o godz. 18:28
    Ok Qba. Opisz „kreatywny pomysl” na wyzwolenie kobiet (wpis Jagody) z wplywu KorporacjiKatolickiej. Znajdz finansowanie. To nie jest ulepszanie silnika istniejacego. To jest projekt na przyszlosc. Dzis? Wczorajsze przyklady? Tego jescze nie bylo. Badz kreatywny Qba. Spoleczny projekt dla przyszlosci. Znajdz sfinansowanie Twojego projektu na przyszlosc. Pozostale pytania jak wyzej. Ten schemat (pattern) nie ma nic do techniki. Dotyczy przede wszystkim proj immaterialnych, nie samochodow 🙂

    pzdr seleuk

  14. Qba
    5 maja o godz. 18:33
    Daj szkic kreatywnego projektu pasujacego do wpisu Jagody. Masz doswiadczenie. Daj. Na jutro. Za rok, dwa. Daj szkic rozwiazania.
    pzdr Seleuk

  15. W sumie niezłe, tylko – jeśli już cytat, to dokładny: „od powietrza, głodu, ognia i wojny…”
    Powietrza… w domyśle „morowego powietrza” …

  16. @Jagoda

    Chylę czoła. Kawał dobrej roboty.
    Pytanie: Czy takie zachowanie jest związane z psychiką/wychowaniem dotkniętego(-tej) przemocą? Chodzi mi o wpajane posłuszeństwo wobec starszych w hierarchii.
    Pytanie: Czy częściej poddajemy się przemocy, gdy dookoła jest spokój czy np. wojna? Czy świadczy to o instynkcie przeżycia zagłuszającym wszelką nabytą kulturę/ zwyczaje?

  17. @seleuk(os)
    5 maja o godz. 18:44

    Przepraszam, ale mendzisz. Wywal kk z Polski, zabroń religii do 18-go roku życia i samo się zrobi. Tu kreację odwalił kk.

  18. Qba
    5 maja o godz. 18:53
    Ty mendzisz Qba. Ty wywal KK z Polski. Ty zabron religii. Ja wybieram sie na zeglarstwo. Samo to wiosna jest po zimie Qba. Taki „kreatywny” projekt przyszlosci? Samo sie zrobi? Na ktorych szkoleniach tak opowiadali Tobie ? 😛

    pzdr seleuk

  19. A pozostali Panowie z pytaniami bez odpowiedzi. Pan Szymonowicz, Pombocek. Maja ochote odpowiedziec na moje pytania o przyszlosc? Jak wyobrazaja sobie? Troche za wczesnie zebym spac poszedl. Odpowiedzi sprzed 10leci bede czytal zalinkowane? Troche za wczesnie na spanie.

    pzdr seleuk

  20. Teza o syndromie sztokholmskim względem KK jako zbiorze reguł zachowania się dziedziczonym przez kobiety w społeczeństwie jest prawdziwa i nieprawdziwa.
    Jeśli chodzi o zjawiska psychiczne w tym patologie, to w bardzo wielu można się doszukać podobieństw, tych samych objawów, mimo, że są to różne zjawiska i patologie. Mycie podłóg w kościele można potraktować jako syndrom, ale należy odpowiedzieć przedtem na pytanie, czy aby nie jest to wielowiekowa tradycja. Nie tradycja mycia podłóg, a tradycja podległości kobiet opiekunom duchowym, rządcom sumień.

    Syndrom sztokholmski jest bardzo konkretnym, wymagającym konkretnych warunków stanem.
    Podporządkowanie się kobiet prawu niższości, podległości mężczyznom w rodzinie (patrz dzisiejszy islam), rządzącym i duchownym, to moim zdaniem inny stan, szereg innych stanów mentalnych – od chęci przetrwania do chęci ułatwienia sobie życia – bo tak trzeba, nie będę się kopała z koniem.

    Wszystkie stany mają wspólne źródło, początek w kodzie społeczno-kulturowym przekazywanym z matki i ojca na córki, praktykowanym i uzgodnionym w społeczeństwie poprzez praktyki przodków (siła tradycji) – tak się zachowywała moja mama, tak babcia, tak się zachowywał mój tata, dziadek, kapłani, kierownicy, nauczyciele, itd. Religia to tylko część kodu społeczno-kulturowego. Część funkcjonująca komplementarnie w tym kodzie z pozostałymi jego segmentami.

    Kod (wraz z religią) tkwi w społeczeństwie, to jest rozsiane w głowach ludzi jako zbiór reguł, zbiór protokołów zachowań, jako wzorce hierarchii, jako zbiór przykazań, wskazówek moralnych, zasad zachowania się, itd.

    Syndrom sztokholmski, to nie jest tradycja, nie przechodzi z matki na córkę w procesie wychowawczym. To specyficzna przypadłość, wytworzona nagle w konkretnych warunkach, przestawienie się człowieka na inne samotraktowanie się, wpadnięcie w podległość. Syndrom sztokholmski nie rozróżnia płci, ulegać mogą mu zarówno mężczyźni jak i kobiety. Może kobiety nieco bardziej.

    Pozycja kobiet w społeczeństwie Umęczonej, to tradycja stuleci. RP nie jest tu wyjątkiem.
    W Umęczonej podległości kobiet KK, celebracji męczeństwa i bitew, dominującej roli mężczyzn w tym męczeństwie i w walce oraz transmisji tej roli na stosunki społeczne sprzyjała historia – klęski jako zwycięstwa, bezsilność jako siła, wiara jako swojego rodzaju środek walki, KK jako równoważąca opieka duchowa, świętowanie jako dawanie nadziei.
    Pzdr, TJ

  21. @seleuk(os)
    5 maja o godz. 18:59

    Poddaję się. Pojęcie „kreatywność” rozumiesz według regulaminów korporacyjnych i nie widzisz, że kreatywność nie może być ograniczona – ani regułami, ani celem. Twoje zadanie ma proste rozwiązanie, które podałem wyżej. Pytasz jak je zrealizować? Nie wiem. Ty masz regulaminy korporacji, zastosuj je. Ja moje boje z kk toczyłem w latach 60. i 70. Z kk wygrałem, ale z wiernymi przegrałem i nauczyłem się, że nie należy nikogo na siłę uszczęśliwiać.

  22. Qba
    5 maja o godz. 19:17
    Moj model, przylozony do konkretnego srodowiska, ateistow jechowickich. Wykluczonych jechowitow, ekonomicznie poniewieranych tutejszych, dal odpowiedz. Nie mozna byc, wyznawca i ateista, jednoczesnie. Podstawowym warunkiem, jest zaprzeczyc wlasnym wyobrazeniom. Wlasne tabu zlamac. Stad zeglarstwo. Uczestnicy ci jechowiccy „ateisci” za najwieksza przeszkode mieli „ale przeciez tak nie mozna”. Mozna Qba. Jezeli w Twojej glowie powstanie model, sprobuj przetestowac, warunki okreslic, srodowisko etc, etc.

    J dlatego nazywam uczestnikow tego blogu wiekszosc „ateistami katolickimi”. Bez stworzenia pojec/jezyka, odpowiedz tutejsza jest ta sama. „Ale przeciez tak nie mozna”. Dlatego odszedlem, przekomarzam sie jedynie. Czekam, remontuje do dnia kiedy przestane blogowac (srodek lata). Ja naprawiac swiata nigdy nie mialem zamiaru. Ani katolicyzmu. Swiat jest doskonaly, w moim pojeciu. To nie dowcip/ironia. Lepszy niz 20lat temu. Przyjemnie mnie sie czyta duzo wpisow. Przyjemnie uzupelniam zaszlosci. Rownie dobrze moglbym blogowac na jakim finskim blogu. Po co. Mam jednego sasiada Fina, dwa domy dalej. I finskiego nie znam. Tu, taka zaszlosc zeszloroczna.

    Dobranoc Seleuk(os)

  23. @seleuk(os)
    5 maja o godz. 19:41

    Myślę, że zakończę na razie dyskusję z Tobą. Mam wrażenie, że przeżyłeś życie w jakichś ramach, które teraz nadłamujesz. Życzę wytrwałości i powodzenia. Ja wyciekłem z systemu w młodości. Wbrew rodzinie i otoczeniu. Pewnie dlatego mało kto mnie rozumie i ja mało kogo pojmuję. Jeśli coś mnie interesuje, to po prostu to robię. Bez kursów przygotowawczych.

  24. Jagoda

    Ciekawe i interesująco podane, ale wedle mojego widzimisię analogia za daleka, mimo wszystko. Generacje kobiet chyba genetycznie nie dziedziczyły tego wiernopoddańczego stosunku do kk, poza tym na stare lata „jak trwoga to do Boga” i „wszystko z nudów Wysoki Sądzie”. I potrzeba przynależności albo zaistnienia w swoim środowisku, popisywanie się jedna przed drugą, potrzeba wewnętrznego dobrego mniemania o sobie jaka to dobra katoliczka jestem – różne inne takie. („Chłopi” Reymonta mi się przypomnieli, tam do księdza dobrodzieja wielkiego nabożeństwa nie było, swoje o nim myśleli/myślały)

    Nie wiem czy na wsiach są jeszcze jakie babiny które rzeczywiście wierzą w dyabła z rogami, albo przynajmniej nie ma ich jakichś przeważających kroci. Jednak dominacja kk i straszenie piekłem nie działa aż tak bardzo, w końcu zawsze można iść do spowiedzi albo dać ofiarę na kościół jak spowiedź nie wystarcza, 500 zdrowasiek czy mycie podłóg jak kto pieniędzy nie miał…

    Nuda, samotność, współzawodnictwo o uwagę „wyższej” szarży, autentyczna wiara też ale syndrom sztokholmski chyba jednak nie.

    W każdym razie materiał do przemyśleń, dzięki.

  25. tejot
    5 maja o godz. 19:15

    Jagoda nie przestawia tezy o tym, że ustawiczna podległość kobiet to syndrom sztokholmski, mówi, że przyszło jej to do głowy jako skojarzenie, a odpowiedzi nie zna.

    Oczywiście – syndrom sztokhomski to określona sytuacja, o w miarę zamkniętych granicach, a nie constans kulturowo-religijny. Tyle, że constans ten zarówno jest współtworzony przez miliony i miliardy takich sztokholmskich przypadków. Dzieją się one co dnia, co tydzień,są doświadczeniem powszechnym, przez co uczestniczą w wytwarzaniu normy i oczywistości.

  26. @@Tanaka vs tejot
    Właśnie „wytwarzanie norm” podobnych do jednostkowych doświadczeń poddanych syndromowi sztokholmskiemu powinno być przedmiotem analiz. Niekoniecznie naukowych, ale publicystycznych z pewnością. Podobnie jak tworzenie – świadome czy nie, to też podlega analizie – norm wczesnego (w wieku przedszkolnym) wkładania dzieciom będącym na etapie „późnego animizmu” przechodzącego w artyficjalizm, pojęcia Bóg (Allah, Jahwe). Sądzę, że upublicznianie istnienia takich jak wymienione przez Jagodę i przeze mnie mechanizmów „psychicznego prania mózgów” byłoby krokiem do właściwie pojętej antyklerykalizacji.

    @Seluk(os)ie, to część odpowiedzi na Twoje pytanie o przyszłość Krk w Polsce 🙂

  27. Gdybym był kobietą, czułbym się kiepsko, gdyby mnie przedstawiano w roli wiecznej ofiary wszystkiego i wszystkich.

  28. Jagodo!

    Kobieta w KrK syndromem sztokholmskim? Spostrzezenie warte zastanowienia, chyba. Bo raczej nie Prawda Podstawowa, eh?

    Wpis doskonaly jednakze, Jagodko. Moj moher bas do ziemni rwie w uznaniu cie. Zebym ja tak bazgrac umnial to bym nawet Donaldem zostal. Jednym czy drugim

  29. @Rogger77 5 maja o godz. 21:41

    Ale przecież Jagodzie nie chodzi wcale o „wszystko i wszystkich”. Chodzi o rolę kaka w kształtowaniu stereotypu, który odbiera kobiecie podmiotowość.

  30. @Orteq 5 maja o godz. 21:59
    Jak Donaldem, to fryzurą byś zamiatał

  31. anumlik
    5 maja o godz. 21:24

    Oczywiscie. Dlatego Jagoda ciekawie i inspirujaco to ujela.

  32. anumlik
    5 maja o godz. 21:24
    @@Tanaka vs tejot
    Podobnie jak tworzenie – świadome czy nie, to też podlega analizie – norm wczesnego (w wieku przedszkolnym) wkładania dzieciom będącym na etapie „późnego animizmu” przechodzącego w artyficjalizm, pojęcia Bóg (Allah, Jahwe).

    Mój komentarz
    Anumlik, tak jest. W bardzo wczesnym wieku szkolnym wychowanie ma charakter zbliżony do wdrukowywania norm w kształtującą się świadomość.
    To w tym okresie wychowanie może uczynić dziecku niemal nieodwracalne szkody lub dać stałe korzyści.
    Moje obserwacje wykazują, ze w Polsce w najmłodszych dzieciach rodzice kształtują zbyt dużo przekory, wpajają im prosty schemat – tego nie wolno, tamtego nie wolno, a właśnie, że nie, a właśnie że tak, nie kłóć się ze mną. Smarkacz jesteś, nie wolno się zaprzeczać rodzicom (ciotkom, wujkom, itd.), zobaczysz, ty dostaniesz, itd.
    W ten sposób kształtujemy przyszłych obywateli, którzy będą oceniali wszystko w dwóch wartościach, na tak albo na nie.
    Dyskusja, z tak urobionymi w dzieciństwie obywatelami jest bardzo trudna, bo każda propozycja, każdy temat spotyka się od razu z zaprzeczeniem, obrazą i kłótnią. Wszystko przez przekorę wdrukowaną, utrwaloną naturalną cechę w człowieka w dzieciństwie. Nie mówię o przekorze wrodzonej. Dzieci generalnie są przekorne, lecz to im mija. Nie należy tej przekory kultywować, pogłębiać.
    Mówię o przekorze „hodowanej”, intensywnie wciskanej dziecku w świadomość z prostego powodu przez ich opiekunów – by się dziecko odczepiło, nie przeszkadzało dorosłym, by nie mieć kłopotów z wyjaśnianiem czegoś dziecku, z prostowaniem jego naturalnej przekory z traktowaniem dziecka podmiotowo co byłoby niebywałym wysiłkiem w większości rodzin, ponieważ coś takiego jak podmiotowość dziecka jest niezwykle trudne do zaakceptowania przez większość mieszkańców Umęczonej.

    Okres wychowania, a szczególnie wczesnego, pozostawia bardzo trwałe ślady w psychice, mentalności, kształtuje twardy zasób norm postępowania norm bliskich odruchom.

    Dlatego tak ważna jest edukacja, ważna dla społeczeństwa, edukacja, w której kształtuje się stosunek człowieka do drugiej osoby, kształtują się normy współpracy w grupie, utrwalany jest szacunek dla słowa, odpowiedzialność, młody człowiek uczony jest postępowanie z planem w ręku lub w głowie (to co seleukos wyłuszczył w postaci znormalizowanej powyżej pisząc o kreatywności), analizy skutków tego postępowania oraz wyciągania wniosków z tej analizy.
    Młody człowiek jest oswajany ze społeczeństwem, uświadomiany co do zobowiązań i swoich praw, świadomy jest swojej podmiotowości oraz świadomy powinien być swojego uczestnictwa w społeczeństwie.

    Gadam jak na lekcji wychowawczej w szkole średniej.
    Pzdr, TJ

  33. Na marginesie – 17:35

    „Ta rozmowa jest tak świetna i prawdziwa, że aż podejrzewam że ją częściowo wymyśliłeś. A że bez Biedronki nie rozbieriosz… Prawo natury ”

    Ja te rozmowe z chrzesniakiem odgrzalem tylko. Po szesciu, bodajze, latach. Konfabulacja, jesli jakas nastapila, wyniknąc mogla z powodu ubytkow pamieciowych

    A Biedronka rzeczywiscie naturą stoi. Niczym Jagodowy kosciol kobietą stoi. Choc powinien leżec, nie stac. Krzyżem leżąc, znaczy

  34. Bardzo wazny tekst Hartmana. Niestety to potrwa jeszcze pokolenia zanim cos sie zmieni. Przeciez swiety JPII powiedziel wyraznie, ze kobieta jest jedynie „dodatkiem” do mezczyzny. To o co chodzi? Paranoiczny episkopat starcow nie odpusci! Skomplikowane sadystyczno-masochistyczne mechanizmy maja sie swietnie w tym katasrofalnym kosciele. W moim zyciu to sie nie zmieni. Ale w zyciu mojej corki i jej pokolenia moze…, albo dopiero w zyciu jej dzieci i jej pokolenia. Ciemnosc i ciemnota unosi sie nad polska ziemia. A przeciez mogloby byc normalnie–kto potrzebuje kk, to go wszedzie znajdzie. Kazdy ma do tego prawo. Nie wystarczy—trzeba zabic wszystko! A na pierwszym miejscu kobiete! Zgodne z nauka podobno jedynego wielkiego Polaka—ultrakatolickiego obroncy pedofilow. Jego imie–Karol Wojtyla.

  35. Sorry, pomylilem Hartmana z Jagoda. Ale chyba Hartman tez by sie podpisal pod tekstem Jagody.

  36. @Szymonowicz
    5 maja o godz. 22:38
    Jagoda jest kobietą nie Hartmanem.

  37. anumlik
    5 maja o godz. 21:24

    Ale zaraz, czemu takie formatowanie dzieci przez rodzicow nazywasz przekora?
    Przekora jako naturalne zjawisko socjo-psychologiczne, jasne. ale formatowanie bedace przekora?

  38. Na marginesie – 22:21

    „Jak Donaldem, to fryzurą byś zamiatał”

    Powiedzialem ‚jednym czy drugim Donaldem’. Ale, poczkaj ty poczkaj. Czy te dwa Donaldy nie oba ryże czasem som? Nie pomyslalem o mozliwosci zaistnienia takiego ich wspolnego mianownika.

    PS. Czy istnieje jakas mozliwosc, ze Donaldu Brukselski porzuci intratne stanowisko unijne i POwroci do POlszy na czas rozpoczynajacej sie juz kampanii wyborczej?
    Wybory niby dopiero w 2019 ale prez Dupa juz kleczy gdzie tylko mu kaza w intencji nastepnych wyborow

  39. Jagoda, nie będę tu pierwsza, która chwali Cię za wstępniaki i także i ten wyżej podany.
    Nie mam zdania co do syndromu sztokholmskiego w tej sprawie. Coś, co nazwano w 1973 roku istniało jako nienazwane lata i stulecia całe. Tu skłaniałabym się do wypowiedzi tejota, który wspomniał, że zjawisko to nie zna płci.
    Rację ma też Neferka, przypominając, ze zajecia kobiet w kościele mogą wynikać z nudów, bo cóż robić samej, gdy dzieci wyfrunęły z domu, mąż na cmentarzu, kościół obok (albo cmentarz przy kościele); dzień jest długi, inne sąsiadki zaangażowały się w „służbę”na rzecz proboszcza, bo tak mam wrażenie postrzegane jest działanie na rzecz kościoła, włącznie z myciem posadzek.
    Jeśli proboszcz jest niesympatyczny, trudno mu znaleźć chętne do posług. Gospodyni za swoją pracę na rzecz księdza zwykle jakieś wynagrodzenie dostaje, w szarej strefie (ciekawe, że skarbówka tego nie kontroluje); na ogół rzadko jest to młoda kobieta, zwykle jest to niewiasta w wieku baardzo pobalzakowskim.
    Trudno mi odnieść wrażenie, że te kobiety wykonujące jakieś usługi na rzecz parafii czują się do tego przymuszone; zapewne kilka kobiet we wsi mogłoby tak o sobie powiedzieć, bo zmusza je miejsce zamieszkania, języki sąsiadek( a babska plotka przy sklepie, czy na cmenatrzu potrafi sporo złego we wsi zdziałać); inne postrzegają to jako zaszczyt. Że zostały wybrane do takich prac, na którym się znają; do głowy im nie przyjdzie, że mogłyby znaleźć sie po drugiej stronie , tuż przy ołtarzu.

    Rady Parafialne na ogół składają się z samych mężczyzn, przynajmniej w znajomej mi wsi. Ale tę prawidłowość potwierdzają także inni, mający znajomości w innych wsiach.
    Kobiety po zebraniu tej rady otrzymują zadania do wykonania. I wykonują je. Organizacyjnie są sprawne; podzielą się zadaniem i w try miga wykonają.Nie pytają, za ile, czasem wystarczy im imienne wyróżnienie przez księdza czy proboszcza w czasie mszy-pokraśnieją z zadowolenia.

    A potem pozostają w przekonaniu, że dla Boga, dla zbawienia duszy członków swojej rodziny robią to wszystko i pochwalą się przed bogiem swoimi zasługami.
    A może uznają, ze jest to działanie dla dobra wspólnego wsi, osady, mieszkańców jakieś wspólnoty?

    Z czym zostaną za jakiś czas, gdy sił i zdrowia na posługi dla proboszcza nie wystarczy? Takimi informacjami mógłby podzielić się (jesli zechce oczywiście) nasz jamneński korespondent (albo jamieński blogowicz). Pewnie pojechał nad Jamno i w okolice…

    Gdybyśmy mieli konkurencję religijną zamiast monoteizmu religijnego wiele kobiet dostąpiłoby możliwości bycia pastorką, przewodniczeniu radom parafialnym, jak to bywa w innych wyznaniach.

    Nie mam recepty na zmiany w naszym kościele, na sposób postrzegania kobiet w życiu publicznym, społecznym, religijnym i wszelakim. Pierwsze jaskółki wiosny nie czynią, tym bardziej, że wciąż kobiety wtłaczane są w dawne role.

  40. @Ewa-Joanna 5 maja o godz. 22:45
    Ale poza tym Szymonowicz dobrze goda. Chociaż do mnie zwrócił się per „pan” 😉

  41. Ewa-Joanna
    5 maja o godz. 22:45

    To Hartman nie jest kobieta? Lorety !

  42. To skojarzenie Jagody z Hartmanem.. Ja bym na to nie wpadl

  43. @Orteq 5 maja o godz. 22:49

    Ja przeczytałam ostatnio coś o PiSim projekcie konstytucji. Sprzed kilku lat. Powiało grozą, ale ja nie o tym. Tam spekuluje Michalski w Newsweeku, że w tym projekcie rozszerzenie prerogatyw prezydenta jest przygotowywane pod kaczelnika, który pragnąłby piastować ten urząd „do naturalnej śmierci” zapewne. Jeśli do tego dojdzie – zakładając normalne wybory – to będzie w przedbiegach pojedynek Kaczo-Donald?

  44. @Na marginesie
    5 maja o godz. 22:50
    No cóż, też czasem mam wątpliwości 🙂
    *
    Tanaka
    5 maja o godz. 22:50
    Nie jest. Jest filozofem chyba. I omc polityk.

  45. Tanaka – zapomniałam o 😉

  46. Tanaka
    5 maja o godz. 22:47
    anumlik
    5 maja o godz. 21:24
    Ale zaraz, czemu takie formatowanie dzieci przez rodzicow nazywasz przekora?
    Przekora jako naturalne zjawisko socjo-psychologiczne, jasne. ale formatowanie bedace przekora?

    Mój komentarz
    Dlatego takie formatowanie jest formatowaniem przekory, ponieważ jest to w bardzo wielu rodzinach jedyne formatowanie – poprzez nagie zaprzeczanie, bez uzasadnień, bez cierpliwych wyjaśnień, rozmów, formatowanie, którego dziecko doświadcza od najmłodszych lat.
    Pzdr, TJ

  47. @Ewa-Joanna 5 maja o godz. 22:57
    Hm. W necie każdy może być każdym. Teoretycznie 🙂

  48. Jak Kopernik była kobietą to Hartman nie może? A gdzie równouprawnienie?

  49. Mozna sie spierac o to, czy kobiety godza sie na swoja sytujacje, bo maja syndrom sztokholmski, czy jest to kod kulturowy stworzony przez mezczyzn w kazdej kullturze tysiace lat temu. Wazne jest przypomnienie tak istotnej sprawy jak pozycja kobiet w spoleczenstwie.
    Zdaje sobie sprawe, ze jest wam najblizsza sytuacja kobiet w Polsce i rola tamze Kk. Bylo to widac w dniu 21 stycznia, kiedy to w dwa miesiace po czarnym marszu Polki nie wziely udzialu w ogolnoswiatowym protescie kobiet na rzecz rownych praw. Pisalam o tym i ciagle nie moge sie nadziwic, dlaczego? To bylo ponad 1200 marszow, w roznych miastach Europy i pozostalych czesciach swiata. Bo to nic nie daje?
    We wszystkich kulturach, we wszystkich religiach jest naogol duzo gorzej, oczywiscie nie usprawiedliwia to w najmniejszym stopniu tego, co sie dzieje w Polsce z podpuszczenia kk i zgody na wszystko wladz i ciaglej zgody kobiet, czy to z syndromu, czy z tradycji.
    Jakos nie wierze, ze wyksztalcone, atrakcyjne z dobra pozycja materialna oderwane od zwyczajnych kobiet przywolane tu dzialaczki Nowoczesnej cokolwiek uczynia. One ani nie myja posadzek w kosciele, ani nie zachodza w nieporzadana ciaze i chyba z rzadka wiedza jak wyglada przemoc domowa i brak pieniedzy. Nie trzeba koniecznie pochodzic z nizszych warstw, ale prace dla spoleczenstwa dobrze jest terminowac juz wczesniej. Nigdy nie nalezy zapominac, ze kobietom nic n ie jest dane na zawsze. Moze o tej prawdzie kobiety w Polsce zapomnialy i obudzily sie z…..?

    Przytaczalam chyba tu wynik powaznego sondazu socjologicznego w Polsce na temat stosunku obywateli do praw reprodukcyjnych. Ze smutkiem musze stwierdzic, ze najbardziej zdrowe poglady mialy kobiety miedzy 50 a 60 rokiem zycia, z niewielkim wahaniem na wyksztalcenie. Im badani mlodsi, tym naogol gorzej. Naprawde. Najwiekszy procent sprzeciwu dot. roznych aspektow praw reprodukcyjnych kobiet mieli mlodzi mezczyzni z wyzszym wyksztalceniem w przedziale wiekowym 20-30. Wsrod mlodych bardziej od nich postepowe byly kobiety z wyksztalceniem podstawowym i srednim. Bo to one boja sie niepozadanej ciazy.
    Kiedy zwrocilam uwage na ten dziwolog, ze najbardziej przeciwnymi antykoncepcji sa mlodzi wyksztalceni mezczyzni, ktos mi odpowiedzial: ale potem juz nie sa tacy radykalni.
    Tak, w Ameryce w czasie Drugiej Wojny kobiety masowo zaczely pracowac w fabrykach. Niestety po powrocie mezczyzn z pol walki zagoniono je spowrotem do domu: honey, I’m home. I do dzisiaj nie bardzo moga sie z tego wygrzebac. Wiadomo, czesc jest zadowolona z tego.

  50. Oj, bo Hartman nie Kopernik! 🙂

  51. @Ewa- Joanna,22.38,
    Juz napisalem, ze sie pomylilem. Nie wystarczy? Nie ma dla mnie zadnego znaczenia czy jagoda jest kobieta czy mezczyzna. Podobnie Hartman. Interesuje mnie jedynie to, czy pisza cos, nad czym moge sie zamyslic czy nie. Tekst Jagody jest wrtosciowy(jakakolwiek ma plec). I chyba o to chodzi. Czy jeszcze o cos wiecej?

  52. @zyta2003
    5 maja o godz. 23:23
    Czasem oglądam Bewitched bo akurat leci w czasie mojej południowej kawy. I o ile kiedyś był to dla mnie zabawny serial, to teraz widzę, że jest nie tylko zabawny ale doskonale oddaje stosunki męsko-damskie z tamtego okresu. Nie dociekam ile w tym satyry a ile prawdy, ale porównując z tym co pamiętam z tamtych lat, więcej chyba prawdy niż satyry.

  53. @Szymonowicz
    5 maja o godz. 23:40
    Nie widziałam co napisałeś. A co? Naruszyłam męskie ego poprawiając błąd?

  54. NeferNefer
    5 maja o godz. 23:21

    Kopernik chodzila w trampkach. Jagoda tez?

  55. Szymonowicz
    5 maja o godz. 23:40

    Wszedłeś między wrony a my tu nie takimi kuksańcami się traktujemy, cza na klatę wziąść

  56. Tanaka
    5 maja o godz. 23:45

    Jak Hartman chodzi w trampkach to znaczy jest Kopernikiem. Jagoda nie wiem.

  57. Panie Hartman który tu po cichu czytasz, chodzisz pan w trampkach czy nie.

    (ewidentna głupawka)

  58. Dobra, dobranoc 🙂

  59. @Ewa-Joanna,, 23.43
    Mam wrazenie, ze pani brdzo lubi role, ktora pani przypisuje kosciol katolicki. Jesli pani pisze „nie widzialam, co napisales”, to o czym pani ze mna dyskutuje? Ego? Jest takie smo jak meskie czy kobiece. W czym problem? Nie widze.

  60. anumlik
    5 maja o godz. 21:24
    „(…)wkładania dzieciom będącym na etapie „późnego animizmu” przechodzącego w artyficjalizm, pojęcia Bóg (Allah, Jahwe).”

    Aby wypędzać „szatana” z ludzi, trzeba najpierw „włożyć im go do głowy”(najlepiej już w przedszkolu). 😉

  61. Nefciu,

    Nie taka glupawka. Trampki wymyslil Trump. I stal sie instant miliarderem.

    Przeciez nie bez udzialu Hartmana sie to stalo. Przyszywanego wujka Jareda Kushnera

  62. @Tanaka, 5 maja, z godz. 22:47
    Formatowanie przekory dzieci przez rodziców nazwał – w poście do mnie, o godz. 22:31- tejot, który już Ci zresztą w poście o godz. 23:08 na to pytanie – skierowane przez Ciebie do mnie – odpowiedział. Sorry, że wyjaśniam po kilku godzinach, ale byłem daleko od kompa.

    Dobranoc

  63. Dobry wieczór,

    Nigdy wcześniej nie miałam okazji komentować u Ateistów, ale po lekturze tekstu Jagody nie mogłam się powstrzymać przed podzieleniem pewną obserwacją: u mojego dziecka w klasie na religię uczęszczają wszyscy chłopcy poza jednym. I żadna z dziewczynek, bez wyjątków. Żadna. W poprzedniej szkole na 25 osobową klasę, na religię nie chodziło 10 dzieci, z czego 9 to były dziewczynki. Może zmiana nastąpi szybciej niż sądzimy? W pokoleniu, które w dorosłość wejdzie za kilka lat. Niby, jak powiadają, jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale w środku zimy przecież tych jaskółek raczej się nie widuje, skoro się więc pojawiają, to może bliżej do wiosny niż dalej.

    Gratuluję, Jagodo, świetnego tekstu i pozdrawiam wszystkich bywających tutaj znajomych z Bobikowa

  64. Piękne, poukładane rzetelnie słowa Jagody.
    Utożsamiam się całkowicie z argumentacją.
    Tak to działa od lat.

  65. @Szymonowicz
    6 maja o godz. 0:18
    No tak. Zamiast sprawdzić godziny pojawienia sie obu postów ( 22:44 i 22:45) i powiedzieć – przepraszam, to sięgasz po dalsze inwektywy.
    Problem to ty masz, nie ja.

  66. @maksim, z godz. 0:27
    Ironię rozumiem, ale akurat do tego kawałka mego tekstu pasuje ona jak pięść do nosa. Dziecko w wieku artyficjalizmu postrzega, że siłą sprawczą wszystkiego, co je otacza jest osoba dorosła, najczęściej ojciec albo matka. To oni sprawiają, że niebo jest niebieskie, że pioruny biją, że słońce świeci, co jest pochodną wcześniejszego wyobrażania sobie świata w kategoriach animizmu (wszystko co się rusza samo z siebie – pies, kot, samochód – żyje). Tak dzieci (wszystkie, pod każdą szerokością geograficzną i każdej kulturze urodzone) w tym okresie postrzegają otoczenie. Jeśli w miejsce dorosłego „wmówi się dziecku” Boga, jako siłę sprawczą, będzie wierzyło w Boga (Allaha, Jahwe, Manitou). Pojęcie szatana, jako kusiciela do popełniania zła, przychodzi później, najczęściej tuż po wkodowanemu dziecku pojęciu „Bóg” i fundowane jest dzieciom w wieku przedszkolnym przez klechów (księży, imamów, rabinów) oraz katechetów, a także religijnych rodziców.

  67. anumlik
    6 maja o godz. 0:41

    tak jest

  68. NeferNefer
    5 maja o godz. 23:51

    Idzie sezon. Będę chodził w czerwonych trampkach.
    W tej sutuacji już czuję, jak mi się czupryna fryzuje i ruszam Ziemię a Słońce wstrzymuję . I ogólnie – polskie mnie wydało plemię. W dodatku – najgorszego sortu.
    Ewentualnie mogę być jak Lawrence Krauss – też łazi w czerwonych trampkach.

  69. Pochwalam czerwone trampki.

    A, wpadajac w temat, taki wyjatek z niewygloszonego przemowienia prezydenta Kaczynskiego z dn. 10 kwietnia 2010 roku:

    „Prawda potrzebuje nie tyl­ko słów, ale i konkretów. Ządamy ujawnienia wszyst­kich dokumentów dotyczących Zbrodni Katyńskiej. Okoliczności tej zbrodni muszą zostać do końca zba­dane i wyjaśnione. Trzeba tu, w Katyniu, rozmowy młodzieży: polskiej i rosyjskiej, ukraińskiej i biało­ruskiej. Domagamy sie by została potwierdzona praw­nie niewinność ofiar, by kłamstwo katyńskie zniknę­ło na zawsze z przestrzeni publicznej. Drogą, która zbliża nasze narody, powinniśmy iść dalej, nie zatrzy­mując się na niej ani nie cofając. Ta droga do pojed­nania wymaga jednak czytelnych znaków. Na tej dro­dze trzeba partnerstwa, dialogu równych z równymi, a nie imperialnych tęsknot. Trzeba myślenia o wspól­nych wartościach: o demokracji, wolności, plurali­zmie, a nie – o strefach wpływów.”

    Takie slowa zamierzal wyglosic nasz prezydent w trzy dni po POJEDNAWCZEJ uroczystosci katynskiej z udzialem premierow Rosji i Polski. Slowa kasujace owo pojednanie miedzy narodami. Wszystko to po uplynieciu 70 lat od stalinowskiej zbrodni.

    Podczas gdy pojednanie polsko-niemieckie nastapilo juz w 20 lat po niemieckich zbrodniach przeciwko narodowi polskiemu w okresie II Wojny Swiatowej. „Przepraszamy i prosimy o przebaczenie” biskupow polskich. Rok byl 1966 bodajze.

    Jatrzace przemowienie – „zadamy i domagamy sie” – nie zostalo wygloszone, z wiadomych wzgledow. I dobrze. Zle tylko, ze zginelo tam dodatkowych 95 osob.

    Albowiem wszystko, na tym brutalnym swiecie, ma, widac, swoja brutalna cene. W ramach zasad ekonomicznych mieszczacych sie w niepodwazalnym prawie:

    LIFE IS BRUTAL AND VERY EXPENSIVE

  70. Słyszałam inną wersje – LIFE IS BRUTAL AND FULL OF ZASADZKAS.

  71. Byc moze syndrom sztokholmski jest dobrym opisem stosunku jakiejs czesci kobiet do Kosciola, ale to tylko fragment rzeczywistosci. Chrzescijanstwo oraz inne wielkie religie powstaly w spoleczenstwach patriarchalnych i ten fakt zaciazyl na podrzednej roli przypisywanej kobietom przez roznorakich duchownych. Jezus byc moze byl w stosunku do kobiet rewolucjonista, jezeli wierzyc dyskusjom o roli Marii Magdaleny jako de facto apostolki, z ktorej koscielni patriarchowie zrobili pozniej nierzadnice, zeby odebrac jej status rowny apostolom mezczyznom (Kosciol niedawno sie z tego pomowienia wycofal). Historycznej prawdy o tej postaci nie mozna dociec, mnoza sie tylko spekulacje. Zmierzam do tego, ze panujace religie sa wytworem patriarchatu, nie odwrotnie.
    Podrzedna rola kobiet jest zjawiskiem uniwersalnym, nie sprowadza sie do stosunku kobieta – Kosciol. Dlatego feminizm samookresla sie jako walke o prawa czlowieka. Polscy katolicy czesto uznaja feministki za wrogow wiary i to jest wielkie nieporozumienie. Na czarnym marszu spotkaly sie kobiety wierzace i niewierzace.
    Ale polscy ksieza moga byc przerazeni feminizmem, bo zakloca on ich patriarchalna wizje swiata. Wieje od feminizmu modernizmem a ten wiaze sie z pustoszeniem kosciolow, a wiec dla hierarchow staje sie sprawa polityczna, walka o interesy korporacji. Jednak taki Jan Turnau z GW (przekonany katolik) nie mialby nic przeciw kaplanstwu kobiet i moze jest u nas wiecej takich jak on katolikow. W innych kosciolach chrzescijanskich kobiety juz sa biskupami.
    Rownouprawnienie kobiet raczej nie bedzie wynikiem psychicznego leczenia ich z syndromu sztokholmskiego czy innych skrzywien psychicznych. Jak by to zreszta bylo mozliwe? Kobiety w koncu przebija sie do pelnego rownouprawnienia cywilnego, bo ich aktywnosc zawodowa rosnie i rozwoj technologii im sprzyja. Wszyscy slyszeli chyba argument, ze kobieta nie jest rowna mezczyznie, bo nie moze pracowac w kopalni czy hucie. Pocieszne. Znaczenie tego typu prac maleje i trzeba konkurowac nie sila fizyczna tylko inteligencja i wyksztalceniem, a w tym kobiety zaczynaja miec przewage.
    Na koniec cos z moich obserwacji. Zarliwie katolickie matki staja sie liberalne w sprawach religii i obyczaju, kiedy widza jak radza sobie w zyciu ich corki. Znam kilka takich przypadkow z bliska. Jeden z nich zupelnie szczegolny – pewna mloda dziewczyna nie dala sie namowic do malzenstwa, wolala kariere zawodowa. Rodzice byli przerazeni, ze oto corka skazuje sie na marginalizacje jako stara panna. Presja na nia stala sie tak nieznosna, ze dziewczyna przestala odwiedzac rodzicow. Teraz jako dojrzala kobieta z wlasnym apartamentem i wysokimi gazami znalazla sobie partnera i niedlugo bedzie slub. Stosunek rodziny do niej zmienil sie radykalnie, teraz stawiaja ja jako przyklad dla siostr i kuzynek w przeciwstawieniu do tych, ktore przedwczesnie zachodza w ciaze i w malzenstwo.

  72. Teraz na temat Jagoda. Kazde polaczenie, sprzecznych, odleglych pozornie pojec jest bezcenne. Jakakolwiek dziedzina. Cokolwiek kto mowi. Wiecej stykow(kontaktow).

    „Swedish nuclear physicist just got the world’s first approved birth control app – as effective as the pill but using only mathematics… ”
    http://nordic.businessinsider.com/swedish-nuclear-physicist-just-got-the-worlds-first-approved-birth-control-app-2017-2

    Wiecej polaczen Jagoda 🙂
    pzdr Seleuk

  73. kruk
    6 maja o godz. 4:54
    „Jan Turnau z GW (…) nie miałby nic przeciw kapłaństwu kobiet”

    Warto wiedzieć, że NT wspomina o kapłaństwie tylko w odniesieniu do judaizmu. W religii założonej przez Jezusa z Nazaretu nie istniała opłacana klasa duchownych. Jej utworzenie w III wieku, było skutkiem odstępstwa od czystej nauki zawartej w Ewangelii.

  74. @@@
    Nie twierdzę kategorycznie, co słusznie podkreślił @Tanaka, że kobiety pozwalają się źle traktować przez funkcjonariuszy Krk ponieważ są dotknięte syndromem sztokholmskim. Takie twierdzenie wymagałoby danych empirycznych uzyskanych w wyniku rzetelnych badań naukowych. Nie słyszałam o takich badaniach.

    Postawiłam pytanie, które wydało mi się obiecującym tropem poznawczym. Przedstawiłam przesłanki przemawiające za tezą zawartą w pytaniu. Rozumiem wątpliwości. Szczególnie pytanie o to, czy każdy przypadek uzależnienia od Krk można wytłumaczyć SSz. Z pewnością nie można.

    Oczywiste jest też dla mnie to, że nie istnieje coś takiego jak genetyczny przekaz SSz. Przekazywane są wzorce zachowania. Wdrukowywanie wzorca zachowań w sytuacja przemocowych. Na ile będzie to skuteczne, też zależy od wielu czynników.

    Istotą syndromu sztokholmskiego jest relacja: dominujacy, przemocowy agresor – ulegająca, akceptująca ofiara. Ofiara koncentrująca na tym, co może zrobić, by zadowolić partnera.

    @Tojocie, według znawców przedmiotu elementy syndromu sztokholmskiego mogą wystąpić nie tylko w sytuacjach ekstremalnych, ale również w codziennym życiu:

    • toksyczny związek – ofiara w takiej sytuacji czuje się całkowicie uzależniona od swojego toksycznego partnera. Jej oprawca sprawia iż czuje ona że jedynie współpracując z nim może osiągnąć szczęście. Nie widzi możliwości odejścia pomimo iż jest krzywdzona. Oprawca od czasu do czasu pokazuje przejawy przychylności np. kupując prezenty, robiąc drobne niespodzianki itp. Stara się także odizolować ofiarę od rodziny, znajomych itd. Brak możliwości „ucieczki” przez ofiarę może być z kolei spowodowany np. uzależnieniem finansowym lub strachem przed zemstą sprawcy
    • wykorzystywanie przez szefa w pracy – godzenie się na taki los spowodowane jest np. strachem przed zostaniem bez środków do życia (zwłaszcza przy wysokim bezrobociu), konieczność wielogodzinnego siedzenia w pracy (izolacja). Tu również nie brakuje drobnych uprzejmości ze strony sprawcy, jak np. drobne premie
    • zaangażowanie się w sektę – ofiara manipulacji w tym przypadku, postrzega swojego „guru” jako mistrza, przewodnika duchowego, stosując się do jego zaleceń (zazwyczaj związanych z przyjęciem określonego stylu życia) jest gotowa na wiele wyrzeczeń. Odejście z sekty zazwyczaj okazuje się niemożliwe na skutek strachu przed zemstą jej członków.

    A skoro tak, to zaczęłam szukać elementów syndromu sztokholmskiego w relacjach kobiet z Krk.

  75. dezerter83 – 7:22

    „W religii założonej przez Jezusa z Nazaretu nie istniała opłacana klasa duchownych. Jej utworzenie w III wieku, było skutkiem odstępstwa od czystej nauki zawartej w Ewangelii.”

    Jezus z Nazaretu nie zalozyl zadnej religii. On byl, jesli juz cos, czysto antyzalozycielski. Oplacana klasa duchownych to najdalej idace odstepstwo od „nauk” Jezusa. Niwelujace wszystko co Jezus niby glosil.

    Ta oplacana klasa duchownych utworzyla cos co dzisiaj istnieje pod nazwa „chrzescijanstwo”. Trzy wieki, co najmniej, zajelo tym co tworzyli kult Jezusa, zeby z konfabulacji zwanej „Zmartwychwstanie Chrystusa” udalo sie sklecic jakies zaczatki chrzescijanstwa.

    Trzeba bowiem bylo nadac jakis sens wypedzeniu Adama i Ewy z raju. I skazaniu ludzkosci na smiertelnosc przez to. Z ktorej to smiertelnosci tylko „Syn Bozy” mogl byc w niesmiertelnosc przemieniony.

    Bez konfabulacji „Zmartwychwstanie Chrystusa” nie byloby zadnego chrzescijanstwa. I zadnego jajeczka wielkanocnego .

    To ostatnie nie dotyczy Swiadkowcow. Z tego co wiem.

    Nazywanie rzeczy po imieniu czasem pomaga w tym i w owym.

  76. @Tanaka
    5 maja o godz. 18:33

    Krotochwilnie.

    Kościół nie tyle kobietą stoi, ale klęczy.

    Jeżeli ktoś klęczy, to z pewnością nie kościół. On twardo stoi i siedzi na biskupich tronach posadowionych na klęczących kobietach 🙁

    Piszesz: „męski penis jest najważniejszym organem duchowym człowieka.”… . Czy w takim razie jest też „damski penis”.

    Tu mnie masz! Nie słyszałam o damskim penisie. Ale wszystko przed nami. Nauka nie zna granic.
    Być może podkreśliłam, że chodzi o męski penis, na wypadek gdyby zechciano przejąć inne kryteria. I wszystkie te szlachetne organy dopuszczono do konkursu. Mogłoby się zrobić ciekawie 😉

    http://joemonster.org/art/32032

    https://www.youtube.com/watch?v=H_hDvnM_xao

  77. Swiadkowcy Jejowiccy to wciaz chrzescijanie. O czym nalezy pamietac, rozwazajac ich jakas tam, w czyms, niby wyjatkowosc.

    Szesc palcow u lewej nogi maja moze? Moj kot jest szesciopalczasty. Jest wyjatkowym przez to kotem. Mam nadzieje, ze on nie jest wyznania SJ

  78. @Tanaka
    5 maja o godz. 18:33

    …serio: …realny socjalizm, zacofanie edukacyjne, kulturowe.” – wypowiedziane łącznie – to nietrafne. realny socjalizm wyzwalał kobiety

    Słusznie zwracasz uwagę na zbyt duży skrót myślowy. Pozwól, że doprecyzuję. Realny socjalizm próbował wyzwalać kobiety. Pytanie, na ile to było skuteczne. Na ile zastosowane metody były skuteczne. Moim zdaniem, największy błąd polegał na walce z kościołem. To uruchomiło odruch obrony ze strony „wiernych”. Umożliwiło zamianę ról. Krk mógł przyoblec się w szaty ofiary. A te zawsze mogły u nas liczyć na ochronę i wsparcie.
    Przypuszczam, że należało Krk ignorować i pozwolić, żeby się sam kompromitował. I robić swoje. Czy mogli to zrobić ci, którzy wtedy rządzili? Prawdopodobnie było to dla nich mentalnie zbyt trudne. Wyszli przecież ze środowisk nawykłych do nabożnego traktowania Krk. Obojętność była dla nich najtrudniejszym wyborem.

  79. Jagoda
    6 maja o godz. 8:56

    Owszem, Kościół klęczy. Wynika to z Twojej tezy. Kobieta jest – w istocie – Kościołem. Ona zaludnia kościół o każdej porze. Bez przymusu obowiązku obwarowanego ciężkim grzechem, gdy kto w dzień święty, świątyni nabożnie nie nawiedzi. Jak pod przymusem – to faceci są. jak bez musu, w dzień dowolny i porze równie dowolnej, to w kościele widać niemal wyłącznie kobiety. Siedzą, klęczą, modlą się o coś, wyznają bozi swoje straszne grzechy i całą swoją podłość kobiecej nędzy niegodnej męskiego bozi i jego zbawienia.
    Faceci w tym czasie zwykle pija piwo.

    Po stopniach pleców złamanych w klęczeniu kobiet, wchodzą do bram niebios godni męzczyźni, by przebywać w blasku Pana.

    Realny Kościół jest jeden: kobieta, w tle dziecko, oraz inni marni słudzy. reszta to uzurpatorzy i krwiopijcy.

  80. W trampkach nie chodzę.
    Ale mam skórzane trzewiczki w kolorze czereśniowym 😉

  81. @@@
    Dziękuję 🙂 🙂 🙂

  82. Qba;

    ” Kreatywność, to np. legalny interes bez własnego wkładu i bez pożyczki z zadowolonymi klientami i istotnym zyskiem. Można. Robiłem.”

    I to jest temat, proszę podziel się z tymi co by chcieli zrobić to samo.

  83. Jagoda, 6 maja, 8:56
    Tanaka, 5 maja, 18:33

    Krotochwilnie. historycznie
    http://slang-king.tumblr.com/post/11716204454
    Krotochwilnie, wspolczesne. Podac????
    // ???
    pzdr seleukos

  84. @Tanaka
    6 maja o godz. 9:13

    Dotykasz, i słusznie, schizofrenicznego definiowania krk. Bo wedle teologicznej, oficjalnej definicji kościół to mistyczne ciało Chrystusa. Wspólnota wszystkich ochrzczonych. Zgodnie z tą definicją zdanie kościoła to zdanie każdego ochrzczonego. Jest to bardzo niewygodne dla funkcjonariuszy. Dlatego „nauczając” utożsamiają krk z klerem.
    Toteż prawdziwość zdania: kościół klęczy, zależeć będzie od tego, jaką definicję przyjmiemy.

  85. Jagoda
    6 maja o godz. 9:12

    Teoretycznie tak: walka z Kościołem kat była (chyba) błedem co do taktyki. Ignorowanie go byłoby – teretycznie – lepszym działaniem.
    Ale to raczej, w danych warunkach, rozważania teoretyczne. Rzeczywistość była taka, że Kościół kat był wszędzie. W każdej dziurze. Był właścicielem nie tylko głów, ale i wszelkich majątków. Omijanie go byłoby czymś niezykle trudnym, a biskupi nie są na tyle głupi w sprawach ziemskich czyli interesowych, by się łatwo dać ominąć.Ty omijasz, a biskup specjalne wlezie, by doszło do kolizji. Jak jest kolizja, biskup wrzeszczy: rozjechał mnie, zabił na śmierć i amen!

    Ponadto, szczerzy komuniści byli – z tego punktu widzenia – zanadto ideowi i w gorącej wodzie kąpani: chcieli dużo, szybko i ideowo jak najczyściej.

    Odpowiedź a pytanie na ile było to skuteczne, znamy. To znaczy znamy liczby wynikowe, nie znamy liczby potencjalnej. Nie wiemy, bo to siedzi w ludzkich głowach schowane, ilu ludzi jakie miało i chciało wykorzystać szanse, bo wielu może by i chciało, ale byli więźniami we własnych głowach, natomiast wiemy ilu ludzi, ile kobiet zdobyło edukację, jaką edukację, jak to wpłynęło na ich życie, jakie nowe zawody uprawiały itp.
    Ocywiście – łatwiej o dane ilościowe, niż jakościowe, ale i te są również wyraziste. świetnne książki, na podstawie badań własnych, ankiet oraz badan cudzych pisała na ten temat Zuzanna Celmer.

  86. @Lewy
    5 maja o godz. 18:38

    Szkoda, ze marnujesz się na emigracji.

    Skąd pomysł, że jestem na emigracji?

    A poza tym dziękuję i pozdrawiam 🙂

  87. Jagoda
    6 maja o godz. 9:23

    Owszem, wspomniałem o tym w ostatnim wstępniaku: jak biskup chce coś wycisnąć z kobiety, a szerzej – z wyznawcy, to im łaskawie pozwoli się zaliczyć do Kościoła. Jak kobieta chce sobie zrobić in vitro, albo mieć prawo do pigułki „dzień po” i aborcji, albo prawo do kapłaństwa – to już ona nie jest żaden Kościół, ale morderczyni dzieci, komunistka, masonka, żydówka i cywilizacja śmierci.

  88. Epoka małych stóp w Chinach, związana ze straszliwymi cierpieniami, trwała ok. 1000 lat. A barbarzyński zwyczaj obrzezania dziewczynek liczy sobie kilka tysięcy lat i do dziś ma miejsce, także wśród kobiet mieszkających na Zachodzie. Kobiety kobietom gotują ten los, bo to przecież głównie matki stoją na straży tradycji. Wiele z współczesnych kobiet broni męskiej podwójnej moralności czyli prawa do zdrady, choć ta wyrozumiałość jest zwykle podszyta pogardą. Nie wiem, ile czasu musi upłynąć, żeby zwyczaj stał się dogmatem, ale jeśli już to nastąpi – trwa przez tysiąclecia.
    Mechanizm jest zawsze ten sam i nie można się dziwić, jeśli największą cnotą we wszystkich kulturach było i jest posłuszeństwo autorytetom.

  89. Jagoda
    6 maja o godz. 8:44

    Podobnie ująłem to w komentarzu do Twojego wstępniaka.

  90. sztubak
    6 maja o godz. 9:17

    Dowolna sekta religijna.
    Strona internetowa.
    Porady. Empatia. (nie musza byc Twoje, mozesz kopiowac).
    Czesc materialow „za darmo”. Zaawansowani placa prenumerate. (za nieTwoje texty).
    Mniejwiecej

    pzdr seleuk

  91. gaala
    6 maja o godz. 9:32

    W krótkiej perspekywie – tak: kobiety kobietom gotują taki los. Matki córkom wyrzynają, wypalają, wyrywają łechtaczki One są mieczem, nożem, brzytwą, szydłem i kawałkiem szkła, które dokonuje tego potwornego okaleczenia. Ale nie są głową. Głową są mężczyźni kierujący tą ręką,która bierze nóż do ręki, oni wytwarzają taką kulturę i religię która to nakazuje. Są -poniekąd – niewidzialni. Tak to ma działać: realny sprawca jest schowany, w chmurze kultury. Tylko kobiecą rękę, rżnącą córce łechtaczkę widać – i za tą rękę można złapać. to dodatkowy wymiar upodlenia kobiet: męska zbrodnia, której ostrze odpwiedzialności jest przekierowane na ofiarę.

  92. Jagoda
    6 maja o godz. 9:14

    Genialne!

  93. seleuk(os)
    6 maja o godz. 9:36
    dodatek:
    Najlepiej skopiuj jakas pornostrone. Bardzo wysoka jakosc techniczna. Oczywiscie obiekty porno musisz zastapic religijnym materialem.
    Wlasna domena. To jest powazne, zaufanie. Mozesz linkowac rowniez do dowolnych autorytetow, jakielkolwiek religii (textow). To wzbudza zaufanie, powage.

    Musze leciec, ewent dalsze porady wieczorem

    pzdr seleuk

  94. Moja Mama, prosta, choć życiowo mądra chłopka, uczyła mnie w dzieciństwie krytycznego, samodzielnego myślenia. Widząc skutki załamywała ręce i próbowała potem zamknąć dżina z powrotem w butelce, ale było już za późno. W stosunku do młodszego rodzeństwa już tego błędu nie popełniła i przez całe życie jestem jedyną w rodzinie, która szuka własnej drogi za nic mając sobie dogmaty. Wdzięczna będę Mamie do grobowej deski, bo choć wiele razy naraziłam się na przykre konsekwencje sprzeciwu wobec autorytetów, czuje się osobą wolną. Pamiętam do dziś uczucie euforii, kiedy wyszłam ze stosownego urządu po podpisaniu wystąpienia z kk.

  95. Jagoda ! Mniej więcej tak ze wskazaniem na wiecej.Schemat życia części polskiej męskiej społeczności:
    szkoła-bo musi
    religia bo musi
    plan zycia:
    ożenic się
    spłodzić dzieci
    zbudowac np.dom
    zasadzić drzewo
    umrzeć i pójść do nieba
    A tu pojawia jakaś Unia z gender i multi -kulti i burzy ustalony porządek i święty spokój.To co robimy.Korzystamy z okazji i cofamy się o 100 lat a najgorsze to refoma szkolna.

  96. Orteq 9:05

    Z czystej ciekawości zawodowej. Bez żadnych podtekstów. Twój kot jest sześciopalczasty z przodu, czy z tyłu?

  97. Orteq
    6 maja o godz. 3:08

    niech będą trampki pochwalone.

    Kaczyński zamierzał wygłosić mowę, która jest nowomową. Nic w niej nie ma z przytomności życia i z jego żywych nurtów.Same banialuki, ściemy, uzurpacje i ukryte żądania, by Rosja się umniejszyła do pozycji poniżej polskiej, a Polska się wywyższy do pozycji ponadrosyskiej.

    Żądanie, żeby się bratały, porozumiewały czy współpracowały narody Ukrainy, Białorusi, Rosji i Polski, za pomocą Katynia – to czysty idiotyzm ideologiczneo chciejstwa.
    Zaś Katyń jest po to, by mógł do niego jeździć Kaczyński i stamtąd rozliczać te narody z prawidłowości nieskończonego wyznawania win i bratania się. Robiąc przy tym karierę polityczną, ufundowaną na uzurpacji, że oto on jest najwłaściwszym strażnikiem rozliczeń i prawidłowości współpracy.

    Nieuzurpacyjne porozumienia i współpraca „bez barier” rodzą sie nie z pomnika i strażnika, ale z tego, że można nawzajem do swoich krajów jeździć, na urlop, do rodziny, poznawać przyjaciół, tworzyć związki, zakładać biznesy, prowadzić działalność gospodarczą, naukową, kulturalną, edukacyjną, pomocową; realizować transgraniczne projekty infrastrukturalne poprawiające poziom cywilizacji i uczące rzeczywistego komunikowania się i rozumienia i tak dalej.

  98. gaala
    6 maja o godz. 9:47

    napisz o tym wstępniaka. 🙂

  99. Jagoda – 8:56

    „Nie słyszałam o damskim penisie.”

    Ja tez nie za wiele slyszalem o takim fenomenie. Chociaz, jak pogrzebie w swojej pamieci alzajmerskiej, to you never know..

    Przychodzi baba do lekarza i co widzi? LGBTQ dzender raptem ona widzi w gabinecie swojego lekarza. Po raz pierwszy w zyciu.
    – Jaki chu. ? – pyta swojego lekarza. Dzendera, najwyrazniej, obecnie.
    – Ten sam co zawsze – odpowiada lekarz. Dzender obecnie.

    I rzeczywiscie. Bara bara na kozetce sie odbywa jak zawsze bywalo. Wiec baba znowu pyta :
    – Po jaki chu. ten LGBTQ dzender raptem?
    – A tak sobie wymyslilem, ze bedzie ciekawiej.

    Zatem, ta cala nagonka LGBTQ to wymysl doktorski. Tylko i wylacznie dlatego poczyniony wymysl, iz doc sie poczul znudzony swoimi dotychczasowymi praktykami doktorskimi.

    Sodomia i gomoria wlasnie stad sie wziely. Ze znudzenia. Tysiace lat przed nastaniem Chrystusa

    „Wszystko przed nami. Nauka nie zna granic. Być może chodzi o męski penis. Ale to tylko na wypadek gdyby zechciano przejąć inne kryteria. I wszystkie inne szlachetne organy dopuszczono do konkursu. Mogłoby się zrobić ciekawie ”

    https://www.youtube.com/watch?v=H_hDvnM_xao

  100. Jagoda
    6 maja o godz. 8:44
    @@@
    Istotą syndromu sztokholmskiego jest relacja: dominujacy, przemocowy agresor – ulegająca, akceptująca ofiara. Ofiara koncentrująca na tym, co może zrobić, by zadowolić partnera.
    @Tojocie, według znawców przedmiotu elementy syndromu sztokholmskiego mogą wystąpić nie tylko w sytuacjach ekstremalnych, ale również w codziennym życiu:

    Mój komentarz
    Jagoda, zgadzam się, ale przy wielu zastrzeżeniach. Nie da się każdej relacji podporządkowania przyporządkować ściśle do syndromu sztokholmskiego.
    Syndrom sztokholmski to podporządkowanie, które jest uwarunkowane przemocą, zastraszaniem, maltretowaniem, itd.
    Spotkałem się z silnymi związkami osób typu jedna z nich dominująca, druga silnie podporządkowana bez objawów przemocy, czy zastraszania i było to podporządkowanie niemal całkowite. Moim zdaniem rozciąganie syndromu sztokholmskiego na wszelkie przypadki realnego podporządkowania jest generalizacją nieuprawnioną.

    Niemniej w syndromie tym najważniejszy jest stosunek – oprawca-ofiara, co daje się upodobnić do każdej relacji dominant i osoba jemu podporządkowana – jak te kobiety posłusznie wykonujące prace kościelne i duchowni, którym ślepo ufają (w czynach) wykonawczynie. Duchowni jako kierownicy pewnej społeczności, jej wodziciele i jednocześnie upełnomocnieni tradycją, zwyczajem przedstawiciele metafizycznej nadrzędności.
    Pzdr, TJ

  101. @@Jagoda, Tanaka
    Możecie uściślić ten realny socjalizm? Kiedy był?
    Bo mnie się wydaje, że najbardziej zażarty był do 56 roku chyba, a potem to już bez ekscesów chyba było, ale mogę się mylić oczywiście.
    Religię w szkole miałam do 4 klasy, potem chodziło się do kaplicy. Bo z kaplicy mnie ksiądz wyrzucił na moje szczęście. Z tych pierwszych lat to pamiętam wypraszanie z klasy osób innego wyznania. Nauki religijne wywietrzeli.

  102. Tanaka;

    Stworzyłeś sobie „Jezuska” i z grubej rury w bidoka walisz.
    Ten kościół z pewnością Jezusowy nie jest, raczej Pawełkowy.
    Twoje dywagacje anty Jezusowe są bardzo prymitywne, rodem ze szkolenia z lat pięćdziesiątych.

    Shalom

  103. Tanaka 6 maja 9:32

    Trafiłeś w samo sedno!

  104. @Jagoda
    No nie wiem jakoś Cię umieszczalem w Szkocji koło ciotuni Makowieckiej czy Kostki.
    No i dalej uważam,że to jest jeden z najlepszych wstepniaków. Klaniam się pani Jagodzie w wiśniowych bucikach

  105. Tanaka
    6 maja o godz. 9:40
    Okrucieństwo samców nie zna granic. Nie tylko wycinano dziewczynkom rekami matek, ale równiez mężczyznom , tym razem rękami mężczyzn, bo eunuch był niegroźny , a bardzo przydatny. Trawestując Nałkowską „Ludzie ludziom sprawiaja los”, a zganiaja na wilki.

  106. @tejot
    6 maja o godz. 10:04

    Spotkałem się z silnymi związkami osób typu jedna z nich dominująca, druga silnie podporządkowana bez objawów przemocy, czy zastraszania i było to podporządkowanie niemal całkowite.

    Jak definiujesz „przemoc”?

    Oczywiście, nie da się SSz wyjaśnić wszystkiego. Jest to jedynie opis pewnego mechanizmu psychologicznego. Nie pretenduje do „ogólnej teorii wszystkiego” 😉

  107. Tanaka napisał o nie wygłoszonym 2010-04-10 przemówieniu katyńskim prezydenta:
    „Żądanie, żeby się bratały, porozumiewały czy współpracowały narody Ukrainy, Białorusi, Rosji i Polski, za pomocą Katynia – to czysty idiotyzm ideologiczneo chciejstwa.”

    Mój komentarz
    Ten sam trend, duch, styl przejawia się w postępowaniu względem wszelkiej zagranicy całej wierchuszki PiSowskiej. Pretensjonalność, infantylizm, ignorancja, kieszonkowa mocarstwowość i roszczeniowość kończąca się vetem 1:27.
    Pzdr, TJ

  108. Jagoda
    6 maja o godz. 10:22
    @tejot
    6 maja o godz. 10:04
    Oczywiście, nie da się SSz wyjaśnić wszystkiego. Jest to jedynie opis pewnego mechanizmu psychologicznego. Nie pretenduje do „ogólnej teorii wszystkiego”

    Mój komentarz
    Ale analogia miedzy relacją parafianki-duchowni a podporządkowaniem w syndromie sztokholmskim została przez Ciebie przedstawiona i jest twórcza, o czym świadczy dyskusja pod Twoim wstępniakiem.
    Pzdr, TJ

  109. sztubak
    6 maja o godz. 10:05

    Właśnie leca na woda. Mógłbyś opowiedzieć w takich szkoleniach w latach pięćdziesiątych? Bo ja, rocznik 1944 ani na jednym nie byłem. A chciałbym wiedzieć, co przegapiłem – może przyjemniej by się żeglowało.

  110. @tejot
    6 maja o godz. 10:29

    Dziękuję 🙂

    Jeżeli pozwolisz, chętnie pociągnęłabym wątek przemocy. Czy mogę Cię prosić o napisanie, jaką definicją przemocy posłużyłeś się w komentarzu z godz. 10:04?

  111. Ewa-Joanna
    6 maja o godz. 10:05

    Realny socjalizm to skutek wstawienia socjalizmu teoretycznego w żywioł życia. Realny socjalizm chrześcijaństwa trwa od 2000 lat. Realny socjalizm socjalizmu w państwie trwał od 1945 do 1989 roku.
    Ten okres, o którym wspominasz, też był realnym socjalizmem – wszystko jest realne – ale Na Sposób Szczególny, czyli realnym stalinizmem w wersji soft, bo bałaganiarskiej – jak to nad Wisłą – i trwał do mniej więcej 1953 roku. Po czym mu zaczęło chudnąć, a w 1956 roku górę wziełą inna wersja realnego socjalizmu.

  112. sztubak
    6 maja o godz. 10:05

    bardzo ładnie mówisz. Jak powiesz coś więcej, ujawnisz, że nie masz nic do powiedzenia.

  113. Do przemyśleń na temat, dlaczego kobiety murem stoją przy kk, dorzuciłabym jeszcze brak alternatywy. Nie jesteśmy krajem wielokulturowym. Religia katolicka jest dominująca. Jest jeden kościół, jeden bóg, w dodatku bóg, który często był wtłaczany do głowy pasem. Czy jest coś innego do wyboru tego samego kalibru?

    Ja mam ogromny żal do rządzących po 89r. KK nie byłby aż tak dziś rozwydrzony, gdyby po 89 r nie dopuścili go do władzy. Religia w szkole – rok 90-ty, „kompromis aborcyjny” – 93r. Kto nam to wszystko zgotował? Dziś PiS olał wniosek o referendum ws reformy edukacji , w 93 nikt nie patyczkował się z ponad milionem podpisów za referendum ws. aborcji. Wielkie dzięki za mentalny powrót do II RP.

  114. @Ewa-Joanna
    6 maja o godz. 10:05

    Cały PRL, z zastrzeżeniem, że w różnych okresach różnie bywało. I że często była to walka pozorowana. Na zasadzie panu bogu świeczkę a diabłu ogarek.
    Niemniej obowiązująca ideologia nakazywała rugowanie religii z przestrzeni publicznej. A krk wykorzystywał to do kreowania się na ofiarę na potęgę.

  115. Lewy
    6 maja o godz. 10:13

    ta, przy czym enuch to drobna część męskiej rasy. I nie całkiem był niegroźny bo – zdaje się – tu i ówdzie robili bunty i chyba powstania albo coś w tym rodzaju. Nie byli też niegroźni na wyznaczonym dla siebie polu ochony kobiet władcy, bo brak jąder nie przeszkadza w robieniu tegi i owego, a tysiąc nałożnic władcy władca nie da rady zaspokoić. Ktoś też musi – dla dobra władcy – utrzymywać nałożnice w dobrej formie nałożniczej.
    Nie mogą tylko płodzić dzieci – o ile są fachowo wytrzebieni.

    Słyszałeś też z pewnością o trzebieńcach bożych. Bozia ma wymagania, węc sami sobie z siebie robili eunuchów, albo szli na całość i obcinali sobie wszystko.
    Przez cierpienie do zbawienia – cóż za pyszny pomysł !

  116. Jiba
    6 maja o godz. 10:45

    Masz rację: nie ma alternatywy. Masz rację mając żal do rządzących. Trzeba mieć nie tylko żal, ale i wścieklicę.
    Ale…
    sama sobie rzecz wyjaśniasz mówiąc o wiekowym braku alternatywy. Kościół kat przed 1989-tym, od dawna, od zawsze, siedział opozycjonistom, za chwilę rządzącym, władzy, na łbie, na plecach, na garbach, a najwięcej – w środku łbów. I tak też wnieśli Kościół kat prosto do władzy.
    Nawet ówczesna władza, znaczy „komuniści” też miała na plecach im siedzących biskupów.
    Musiało być jak jest. Niestety. Tym to brutalniejsze, bezczelniejsze i tak też, ostro, należy to widzieć.

  117. @sztubak
    6 maja o godz. 10:05

    Ten kościół z pewnością Jezusowy nie jest, raczej Pawełkowy.

    Czytałam gdzieś, że do czasu apostoła Pawła jego uczniowie nie twierdzili, że Jezus zmartwychwstał. Podobno jest to autorski pomysł Pawła, „apostoła narodów”.
    Miałam kiedyś w rękach książkę o największych przekrętach w historii. Autor zaliczał do nich stworzenie nowej religii, chrześcijaństwa, przez Pawła. Niestety nie pamiętam ani tytułu ani nazwiska autora książki.
    Z jakich materiałów źródłowych korzystasz?

  118. wbocek
    6 maja o godz. 10:36

    Leć – i foć.

  119. tejot
    6 maja o godz. 10:23

    Właśnie tak: cały świat ma być sprowadzony do polskiego płaskogłowia.

  120. Ofiary syndromu sztokholmskiego mogą w każdym razie pamiętać jak było przed, a parafianki od pokoleń indukowane uważają wypieki i mycie podłóg za coś oczywistego bo „tak było zawsze” nawet się nie zastanowią, nie pomyślą.

  121. Jagoda
    6 maja o godz. 10:53

    Jagoda, rozbawiasz mnie pytaniem się @sztubaka o materiały źródłowe. Chyba, że to złośliwe.
    Sztubak to starannie wyjaśnił, objaśniając mnie, że jestem szkolony w latch 50-tych.

  122. Jagoda, napisałem zdawkowo:
    Syndrom sztokholmski to podporządkowanie, które jest uwarunkowane przemocą, zastraszaniem, maltretowaniem, itd.”

    Oryginał syndromu sztokholmskiego zawiera przemoc nad zakładnikami jako narzędzie podporządkowania, a podporządkowanie przeradza się szybko z siłowego w reakcje mentalną.

    Generalnie podporządkowanie może być uwarunkowane nie tylko czystą przemocą lecz także przewagą osobowości (kult autorytetu), przewagą finansową, usytuowaniem w hierarchii (np. w wojsku, w korporacji, w policji).

    Księża raczej nie stosują przemocy fizycznej wobec kobiet, uzależnienie wynika tu z przyjęcia tradycyjnego stosunku do kasty wyższej, silnej namaszczeniem i uznaniem społeczności.

    W stosunkach służbowych w pracy niemal nie istnieje przemoc fizyczna, a jednak często pojawiają się w nich relacje całkowitego, ślepego podporządkowania się pracowników nakazom i kaprysom zwierzchników.
    Tutaj przemoc nie ma charakteru fizycznego, ale wiąże się z groźbą utraty korzyści (dodatniego bilansu korzyści i strat) przez podporządkowanego. Niemniej przymus pracowniczy może przybierać formy fizyczne – molestowania, zastraszania, maltretowania.
    Pzdr, TJ

  123. „Syndrom sztokholmski – stan psychiczny, który pojawia się u ofiar porwania lub u zakładników, wyrażający się odczuwaniem sympatii i solidarności z osobami je przetrzymującymi. Może osiągnąć taki stopień, że osoby więzione pomagają swoim prześladowcom w osiągnięciu ich celów lub w ucieczce przed policją.
    Syndrom ten jest skutkiem psychologicznych reakcji na silny stres oraz rezultatem podejmowanych przez porwanych prób zwrócenia się do prześladowców i wywołania u nich współczucia.” – definicja z wikipedii.

    Wstyd mi się przyznać, ale od dziecka po dziś dzień, zawsze kibicuję bandytom napadającym na banki. Jak dotychczas nie miałem okazji przeżyć takiej sytuacji osobiście – napady znam tylko z filmów. Moja sympatia dotyczy -rzecz jasna – wyłącznie „ludzkich” bandytów, tzn. takich, którzy nie zabijają zakładników, nie maltretują, nie poniżają
    Gdybym więc znalazł się w jakimś banku, na który dokonano właśnie napadu,a napastnicy okazaliby się dżentelmenami, to natychmiast i z największą przyjemnością podjąłbym współpracę z nimi – nie wskutek stresu, lecz z czystej sympatii. W każdym razie na pewno nie czułbym się ofiarą.
    Reakcja zakładników ze sztokholmskiego banku niekoniecznie należy uznawać za irracjonalną, wynikłą ze stressu itp. Być może napastnicy okazali się sympatycznymi, kulturalnymi ludźmi, być może wiedli jakieś głębsze rozmowy z zakładnikami, zwierzali się im, okazywali szacunek, pokazali się -po prostu – z ludzkiej strony. W takiej sytuacji owo zachowanie uznane przez psychologów za – w jakiejś mierze -„patologiczne”, jawi się -tak naprawdę – zachowaniem normalnym. I nie ma co się wymądrzać i robić z naturalnych, oczywistych reakcji jakichś syndromów.
    Do wora z napisem „syndrom sztokholmski” Autorka wrzuciła kobity szorujące -za bezdurno- posadzki w kościołach i proboszczowskie parkiety, Nataszę Kampusch, zakonnice, panie zakochujące się w swoich katach, prześladowcach albo w czyichś.
    Za dużo tego wszystkiego. jak na jedną kategorię.
    Oczywiście, jeśli ma się nieco wiedzy, sprytu i umiejętności zgrabnego ujmowania bajeru w formę pisemną, to można „wyteoretyzować”, a nawet udowodnić różne najdziwniejsze rzeczy, czyli też wykazać związek pomiędzy zjawiskami, które ze sobą związku nie mają. Nie mają, ale można tak ponaciągać, że będą miały. Zatem można i przyjąć, że panie sprzątające i zmywające, i w ogóle obsługujące kościelne włości, są ofiarami czarnych pasterzy, niewolnicami, które zakochują się w swoich okrutnych panach z powodu ich okrucieństwa, no, bo gdyby zakochiwały się z powodu ich dobroci, to nie byłoby w tym nic nienormalnego.
    Owszem, prawdą jest, że stosunek czarnych pasterzy do kobiet, w tym zakonnic jest poniżający, dla czarnego kobieta, to istota gorszego sortu, ale śmiem wątpić, że takie odnoszenie budzi w kobietach uczucia sympatii do księży, że o miłości nie wspomnę, choć wyjątki, jak to w życiu, się zdarzają.
    Dopuszczam -oczywiście – ewentualność taką, że mój umysł jest za płytki, by nadążyć za tym, co Autorka przekazała, bo zapoznałem się z opiniami mądrzejszych i widzę wyłącznie „och-achowe”, więc może racji nie mam.

  124. @Jagoda

    Jestem fanka twoich wstępniakow! 🙂

    Zawsze ciekawe i dobrze napisane i prowokują swietne dyskusje pod nimi. Włączam się pózno więc wszyscy już napisali co chciałam powiedzieć i tak więc nie bede się powtarzać. Zgodze się z tym co napisali na początku tejot, Nefer, konstancja i zyta na temat możliwych innych przyczyn tego zjawiska. Świetnie bronisz swojej tezy wiec dyskusje pod tematem czyta się równie dobrze jak sam tekst. Napisałbym wiecej ale zmykamy zaraz na góry lasy więc tylko wpadlam na chwilę żeby zostawić wyrazy uznania.

  125. @jobrave
    Jagoda przedstawiła tylko pewien aspekt, pewien kąt widzenia i zastrzegła sie,że nie jest to ostateczne, całościowe wytłumaczenie podległości kobiet w kościele. Wywołała ciekawą dyskusję. A Ty wyłowiłeś z tej propozycji tlko to, że jeśli ma się nieco wiedzy, sprytu i umiejętności zgrabnego ujmowania bajeru w formę pisemną, to można „wyteoretyzować”, a nawet udowodnić różne najdziwniejsze rzeczy, czyli też wykazać związek pomiędzy zjawiskami, które ze sobą związku nie mają. Nie mają, ale można tak ponaciągać, że będą miały
    Przu okazji dokopałes Jagodzie informującm , że zapoznałeś się z opiniami mądrzejszych.Jednocześnie udajesz skromnisia, co to ma za płytki umysł. Jeśli to prawda, to po co wypowiadasz się na tematy co do ktorych Twój umysl jest za płytki. Bądź konsekwentny.

  126. @sztubak
    6 maja o godz. 9:17

    Ten mój polski pomysł funkcjonował 10 lat i co rok było coraz trudniej z powodu „polskiej” konkurencji. „Przystanek Jezus” czyli tłumy naśladowców nie mogąc osiągnąć dominacji zwalczali funkcjonujący interes. Ustąpiłem im pola zwijając firmę. Pomimo wielu chętnych nikt po mnie tego nie robił. Aby było śmieszniej, przez pierwsze lata musiałem przekonywać polskich partnerów, iż wrogów/konkurencję mamy na zewnątrz, a nie wewnątrz firmy. Do końca mi się nie udało.
    Każdy przypadek jest inny i nie znam uniwersalnej recepty – kreatywność, to właśnie odejście od recept. Ale praktyka wykazuje, że można, bo co chwila komuś się udaje.

  127. gaala
    6 maja o godz. 9:47

    Dobrze zrozumialam? Dokonałas formalnego aktu apostazji? Jeśli tak to chylę czoła bo mam wrażenie że nie za wielu zadeklarowanych ateistów a nawet antyklerykalow może się tym pochwalić

  128. @tejot
    6 maja o godz. 11:13

    Nie bez powodu drążyłam kwestię przemocy.
    Zależało mi na wybrzmieniu tego, co napisałeś. Przemoc nie musi się wiązać z użyciem siły fizycznej, krzykiem, rzucaniem przedmiotami.
    Do tego, co napisałeś dodam przemoc symboliczną. Dehumanizację, sprowadzającą się generalnie do pozbawiania godności. Często prze – mocą autorytetu, irracjonalnego rzecz jasna. Etykietowanie, szufladkowanie, stereotypizacja to taki rodzaj przemocy, który „dziurki nie zrobi a krew wypije”. Wywołuje to zwrotną agresję u ofiar. Bardzo często odroczoną.
    Nie bez powodu wielu obserwatorów wiąże wybuch populizmów z deficytem poczucia godności.
    Szczególną formą przemocy jest nadopiekuńczość. Matki, dla uśmierzenia swoich lęków, przesadnie kontrolują swoje dzieci. Naruszają ich granice psychiczne. Takie dzieci „karzą” matki odmową jedzenia. Dzieje się to wszystko na poziomie podświadomości.

  129. @Jiba
    6 maja o godz. 10:45

    Może przyjedziesz do Poznania na IX Kongres Kobiet, 9 – 10 września. Temat przewodni: Alert Dla Praw Kobiet.

    http://www.kongreskobiet.pl

  130. @Kostka
    6 maja o godz. 11:54

    🙂 🙂 🙂

  131. @anumlik,
    ja również jestem wielką admiratorką Piageta 🙂

  132. @Jagoda, z godz. 10:53
    Czytałam gdzieś, że do czasu apostoła Pawła jego uczniowie nie twierdzili, że Jezus zmartwychwstał. Podobno jest to autorski pomysł Pawła, „apostoła narodów”.
    Wielce prawdopodobne. Najstarszy zapis dotyczący zmartwychwstania Jezusa znajduje się w Pierwszym Liście do Koryntian Pawła z Tarsu. Napisany został w Efezie, gdzie Paweł wówczas przebywał w latach 56-57. Oto ten fragment (na którym zresztą cały Kościół Chrystusowy jest oparty):
    Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim Apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi (1 Kor. 15, 3-8).

    Czy „przejął” czy wymyślił, tylko on wiedział, gdy pisał. Ewangelie powstały później (najwcześniejsza – Marka – około roku 60-go, najpóźniejsza – Jana – około roku 100-go) List Pawła do Koryntian musiał być znany ewangelistom. A czy teksty ewangelii pisane między 60-tym, a 100-ym rokiem były takie same jak te, które zawierają różne kanony Nowego Testamentu? Nie wiemy. Kanon Marcjana datowany jest na rok 140-ty, Kanon Muratoriego na rok 180-ty. Anatazy Aleksandryjski, jako pierwszy użył słowa „kanon” w roku 367, określając jako kanoniczne, te księgi, które – dość arbitralnie – uznał „za święte”. Z nielicznymi poprawkami przetrwały one do dziś jako kanoniczne.

    Większość tekstów wchodzących w skład Nowego Testamentu wyszła – tak jak Pierwszy List do Koryntian – albo bezpośrednio spod pióra Pawła z Tarsu (przypominam – wszechstronnie wykształconego faryzeusza), albo powstała z jego inspiracji (Dzieje Apostolskie, których jest głównym bohaterem). To, że jest twórcą Kościoła Chrystusowego, nie podlega dyskusji.

  133. @Jagoda, z godz. 12:34
    Wiem Poznanianko 😀 😀 😀

  134. @jobrave
    6 maja o godz. 11:15

    Kiedy miałam 12 – 13 lat wyprowadzałam „z nerw” rodzinę marzeniami o wybuchu wojny. Żadne racjonalne argumenty do mnie nie trafiały. Chciałam być dzielnym partyzantem i już.
    Z czasem zrozumiałam, że potrzebę przygody można realizować inaczej.
    Niestety, niektórzy nie wyrastają z takich marzeń 😉

    Zapewniam Cię solennie, że nie istnieje przymus podzielania moich poglądów.

  135. @anumlik
    6 maja o godz. 12:35

    Rękopisy z Qumran wydają się potwierdzać przekręt Pawłowy.
    Paweł był prawnikiem.
    A co o takim można myśleć, powiedział nam pan D. 😉

  136. Znow musze zapewnic, ze doskonale zdaje sobie sprawe z sytuacji kobiet w Polsce i roli w tym kk, ale nie tylko jego. No i wroce na swoje podworko, mogac miec nadzieje, ze dowiedziec sie jak jest gdzie indziej nie zaszkodzi.
    W USA kk nie jest dominujacy, ani procentowo, ale wplywowo. Na dodatek jest dosyc postepowy w porownaniu z wieloma protestatyzmami. Katolicyzm jeszcze te 60 lat byl dosyc sobie trefny, wszak o takiej religii przyjezdzalo tu takie prostactwo jak Wlosi, Irlandczycy, Polacy. JFK byl, pierwszym prezydentem katolikiem, co bylo omal trzesieniem ziemi w Ameryce. Chcialam napisac: porownywalnym z tym jak b y w Polsce prezydentem zostal Zyd, ale chyba fantazja chciala mnie za bardzo poniesc.
    Malo tego, formalny rozdzial religii od zycia publicznego, ktory byl oczywistoscia dla Ojcow Zalozycieli i ma odbicie w Konstytucji jednak jakos istnieje. Ciagle jeszcze chociazby nie ma religii w szkolach publicznych i nie zaczyna sie lekcji paciorkiem, a tablice kamienne z przykazaniami przed stanowym sadem w jakims stanie jednak nawet konserwatywny Sad Najwyzszy kazal usunac…. No i nie czarni sukienkowi ( nie kojarze zreszta, zebym widziala na ulicy ksiedza w sutannie), sa motorem spychania kobiet na margines. Wiele restrykcjami wobec kobiet, zreszta nie tylko w sprawach reprodukcji usuwal Obama wprowadzajac np. takie zapisy, ze religijne firmy ubezpieczeniowe musza pokrywac srodki antykoncepcyjne, gwarantujac pieniadze z budzetu federalnego na Planned Parenthood, ktore i tak glownie utrzymuje sie z prywatnych donacji i sporo innych przepisow dot. zycia kobiet.
    Za obecnego systemu mili panowie, za ktorymi nie staja te czarne straszydla traktuja kobiety w swoich zapisach jak chca. Ba, wiekszosc z nich nie ma korzeni rzymsko-kat.
    W Ameryce trwa walka o zlikwidowanie Obamacare, co obiecal nr 45, ze zrobi w pierwszych dniach. Nie udalo sie, bo w Kongresie nie uzyskano wiekszosci. O, n ie myslcie, ze to „postepowi” zablokowali, odwrotnie to konserwtywni z odlamu Tea Party ( teraz nazywaja sie jakos inaczej) byli przeciwni uwazajac m. in., ze ubezpieczenie to n ie powinno pokrywac bez dodatkowych oplat opieki nad kobieta w ciazy i nowonarodzonym dzieckiem, oczywiscie atykoncepcji i aborcji wcale. Na kolanie napisano wiec w ciagu miesiac nowa ustawe, troche lagodzaca poprzednia, w dalszym ciagu skandaliczna, zreszta nie tylko dla kob iet. Ale skupie sie na kob ietach. W nowej przeglosowanej 2 dni temu wersji do pre- existing condition (koronna sprawa w amerykanskim systemie ubezpieczeniowym, co calkowicie usunieto z Obamacare), zaliczono przy ubezpieczeniu wogole kobiet odbyta wczesniej cesarke, rak piersi, leczenie z powodu przemocy domowej i gwaltow i duzo innych chorob kobiecych. No i wytluszcze slicznym kwiatek, co to zaskoczy polskie kobitki : jesli kobieta po 60 dniach od urodzenia nie zacznie pracy, to traci to ubezpieczenie (znaczy sie te, co se kupila za wyzsza oplata) Z gory bylo wiadomo, ze w takiej wersji nie przejdzie w Senacie. Wiec wspanialomyslny Senat z republikanska wiekszoscia powolal 13 osobowa komisje do opracowania wlasnego projektu, w ktorej nie ma ani jednej kobiety.
    Zareczam, ze jesli ktoregos dnia kk przestanie miec w Polsce takie wplywy jak ma, to i tak niewiele sie zmieni. Bo jak powtarzam, kobiety musza walczyc o swoje prawa ciagle i zawsze – nie tylko z kk. Ale czy polskie kobiety w swojej masie tego chca?

  137. @gaala
    6 maja o godz. 9:47

    Podpisuję się pod prośbą @Tanaki: napisz o tym wstępniak.

  138. Przykładowo, co dziesiąty człowiek wykazuje inicjatywę (sam z siebie, a nie wywołaną warunkami zewnętrznymi) i zaczyna coś robić. Przykładowo, co dziesiątemu z nich udaje się przetrwać i działanie jego staje się popularne. I tu się zaczynają schody, bo to, co pasowało twórcy, trzeba dopasować do wielu użytkowników. Powstają hierarchie, regulaminy, szkolenia, itd., a zarządzają całością ci, którzy nie mają z tym nic wspólnego, ale za to dyplom jakiejś szkółki zarządzania czy inne MBA. Z pierwotnego pomysłu znikają zadowolenie, kreatywność, itp., a pozostaje jedynie zysk.
    Powyższe odnosi się do wszelkich poczynań człowieka, a więc również do religii i idei społecznych, bowiem tylko zysk jest w stanie jednoczyć ludzi dostatecznie długo. A do tego wszelka masowa działalność w końcu się sprowadza. Im bardziej abstrakcyjna działalność, tym groźniejszych i realniejszych musi mieć wrogów. I tym większej uległości wymaga od poddanych.
    Charakterystyczne jest postępujące z czasem zniekształcenie, a wręcz zwyrodnienie pierwotnej idei (np. katolicyzm, komunizm). Bardzo szybko pojawia się wodzostwo na różnych szczeblach drabiny. Im bardziej masowa jest działalność, tym większe prawdopodobieństwo, iż dojdzie do drastycznych wynaturzeń, bo przecież kimś wszystkie te szczeble obsadzić trzeba.
    Piszę to na podstawie własnego doświadczenia. Dosyć szybko nauczyłem się, iż najlepiej realizować własne projekty samemu, bo każda współpraca niesie wiele parametrów, na które nie mam wpływu. A życie mam jedno i niespecjalnie długie. Oczywiście projekty moje są odpowiednio małe, ale małe też może być piękne. Choć nie musi, prawda, panie J.K.?
    Jedyne, co przychodzi mi do głowy jako remedium, to wychowanie NIE TYLKO w rodzinie, ale wśród najróżnorodniejszych ras i trendów, by wszystko co ludzkie było naturalne. I absolutny zakaz utajniania jakichkolwiek służbowych poczynań wszystkich urzędników państwowych do premiera i prezydenta włącznie. Jesteśmy w końcu współwłaścicielami tego interesu i mamy prawo wiedzieć, czy ci, których obdarzyliśmy zaufaniem na nie ciągle zasługują, zanim wyrządzą jakieś szkody.
    Unia Europejska jest takim malutkim kroczkiem m.in. przez usunięcie granic. Ale jak widać, wyrodnieje.

  139. vesper
    6 maja o godz. 0:49

    🙂

    Przegapiliśmy nowego gościa moi drodzy, witamy 🙂

  140. @Jagoda,
    to tak jak myślałam. Chociaż wg mnie to kk wcale nie miał źle, czaił się tylko i tak jak piszesz ubrał w szatki ofiary dla czystej propagandy.

  141. A co myślicie o tym, na pierwszy rzut oka całkiem ładne, na drugi rzut oka jeszcze się zastanawiam

    http://www.dziennikbaltycki.pl/strona-kobiet/tu-zyje/a/zamiast-i-komunii-postrzyzynyzapleciny,12048788/

  142. @Vesper
    Witaj 🙂
    Mam nadzieję, że się tu zalęgniesz na dłużej.

  143. @neferNefer
    Na drugi rzut oka – bzdeta, czyli tworzenie nowego starego.
    Zwyczajnie nie i już, dzieci wbrew pozorom, rozumieją wiele. Czasem zbyt wiele 🙂

  144. @Jobrave. Najpewniej twoja sympatia do napadajacych na bank nieco by ci zelzala, kiedy bys przezyl taki napad, nawet bez wystrzalu. Doswiadczenie najbardziej uczy rozumu.
    Bardzo podobal mi sie film „Manchester on the See”, taka tragiczna historia wsrod zwyczajnych ludzi, a ja lubie smutne historie i zwyczajnych ludzi,. Wiec polecilam ten film komus z mojej rodziny. I zaraz wylano mi kubel wody na glowe, jak moge mowic, ze „to taki ladny film.” Bo akurat osoba, do ktorej tak powiedzialam miala do czynienia w realu z pacjentem z identycznym zyciorysem: utrata trojki dzieci w pozarze. Okreslenie „ladny” uwazala za strasznie niestosowne.
    Co do syndromu sztokholmskiego przypadki zakladnikow kochajacych oprawcow sa w sumie rzadkie. Bo ilu w koncu jest tych roznych zakladnikow na swiecie. Najbardziej uzywa sie tego okreslenia w relacjach dzieci z dysfunkcjonalnymi rodzicami.

  145. Oglądam na żywo Marsz dla Wolności, szkoda że mnie nie ma w Warszawie :/

    @Ewa-Joanna

    W Belgii robią takie fety, nie po słowiańsku rzecz jasna, to się nazywa Wiosenne święto, dla niekomunijnych dzieci, byłam na takim.

  146. @Jagoda 6 maja o godz. 10:53

    Znakomite wprowadzenie do tematu:

    Bart Ehrman: How Jesus Became God: The Exaltation of a Jewish Preacher from Galilee. HarperOne, USA. 2014. ISBN 978-0-06-177818-6.

    Profesor Ehrman ma tę zaletę, że gdy pisze dla szerokiej publiczności, to efekt tego pisania da się czytać.

  147. @Jagoda,
    „Nie istnieje przymus podzielania czyichś poglądów”. Ano nie istnieje, ale ja akurat Twoje poglądy podzielam, uważam jedynie, że ten „syndrom sztokholmski” w Twoim tekście tkwi tam na zasadzie „ni przypiął, ni przyłatał” i wprowadza niepotrzebny rozgardiasz, bo nienaciąganego uzasadnienia dla jego obecności w tekście nie widzę. Istotą Twojego wstępniaka jest przecież problem „podległości kobiet w Kościele” -jak ujął to „Lewy” w odpowiedzi na mój komentarz.
    Być może powinienem się przymknąć i błahostek się nie czepiać i wzorem innych wydać z siebie „orgazmiczne” okrzyki, ale ja oziębły trochę jestem, a teorię pana psychologa szwedzkiego uważam za durnowatą.
    Masz prawo uważać mnie za głupka, który nie wyrósł z krótkich spodenek, bo tak, jak nie ma obowiązku podzielania czyichś poglądów, tak nie ma przymusu dokładnego czytania moich wpisów.
    Twój tekst, pomijając „wątek syndromowy”, uważam za ważny, ciekawy i inspirujący do dyskusji.

  148. zyta2003
    6 maja o godz. 14:04,
    „@Jobrave. Najpewniej twoja sympatia do napadajacych na bank nieco by ci zelzala, kiedy bys przezyl taki napad, nawet bez wystrzalu. Doswiadczenie najbardziej uczy rozumu.”
    ————————–
    Być może by zelżała, być może wręcz przeciwnie -wszystko zależałoby od zachowania gangsterów wobec mnie i zakładników, co podkresliłem już wcześniej.

  149. @jobrave
    6 maja o godz. 15:55

    Ludzkość bardzo nie lubi rzeczy nieznanych. Nadać im nazwę, to oswoić je. A oswojonych nie trzeba się bać. No, może troszkę.
    Im więcej wiemy, tym więcej nazw nam potrzeba. A język jednak ograniczony. Poza tym, trzeba zostawić trochę nazw na potem. Staramy się więc podciągnąć nowe rzeczy pod stare nazwy. Tak jest we wszystkich dziedzinach życia. Na ogół się to sprawdza. Zwłaszcza w dziedzinach, które możemy zmierzyć/zważyć/… W tych bardziej abstrakcyjnych możemy stosować metodę zaciemnienia/zagadania, wykorzystując jak najwięcej obcych (w sensie – nie potocznych) wyrazów. To trochę jak religia – wszystko wyjaśnia nie dając żadnej informacji. Ale nawet w największym bełkocie znaleźć można ciekawostki – jak nie rzeczowe, to przynajmniej śmieszne.

    Powyższe nie odnosi się do tekstu Jagody, bo akurat ona pisze jasno i klarownie. Nie mam się do czego przyczepić, a mogę jedynie podziwiać.

  150. Tanaka i Jagoda
    O wstępniaku na ten temat nie myślałam, nie sądziłam, że może to być interesujące. Zainspirowaliście mnie :-).
    Zanim zacznę coś pisać intensywnie rozmyślam i czasem trwa to dosyć długo. Ale przecież czas nie nagli.

  151. @vesper
    6 maja o godz. 0:49

    Co za niespodzianka 🙂
    Mam nadzieję, że zagościsz na dłużej.

  152. @Na marginesie
    6 maja o godz. 14:13

    Dziękuję 🙂

    Jeszcze do tego o czym pisałaś wczoraj. Kobiety zaczynają się wyłamywać.
    Krk najboleśniej odczuwa dramatyczny spadek „powołań” do zakonów żeńskich. Jest to o tyle ważne, że właśnie ta grupa kobiet miała praktycznie status niewolnic. I zero praw porównywalnych z prawami mężczyzn.

  153. @jobrave
    6 maja o godz. 15:55

    Istotą Twojego wstępniaka jest przecież problem „podległości kobiet w Kościele”

    Nie. Istotą mojego wstępniaka jest próba szukania odpowiedzi na pytanie o przyczyny zgody kobiet na poniżanie przez Krk, w oparciu o mechanizm syndromu sztokholmskiego.
    Wspólnego szukania.

    Twój tekst, pomijając „wątek syndromowy”, uważam za ważny, ciekawy i inspirujący do dyskusji.

    Po pominięciu „wątku syndromowego” zostaje tylko mój podpis. Dziękuję. Mnie również podoba się moje imię 😉

  154. @gaala
    6 maja o godz. 16:13

    Jestem przekonana, że wiele osób to interesuje 🙂

  155. Dziękuję za ciepłe powitanie.
    Zaglądam tu od czasu do czasu, żeby poczytać. Nie mam w planach intensywnego życia blogowego, jak to drzewiej bywało. Żeby nie rozwinąć syndromu sztokholmskiego 😉

  156. Jagoda
    6 maja o godz. 16:36

    Jeszcze do tego o czym pisałaś wczoraj. Kobiety zaczynają się wyłamywać.
    Krk najboleśniej odczuwa dramatyczny spadek „powołań” do zakonów żeńskich. Jest to o tyle ważne, że właśnie ta grupa kobiet miała praktycznie status niewolnic.

    Mój komentarz
    Laicyzacja w znaczeniu osłabienia podległości interpretacyjnej i wychowawczej klerowi biegnie swoja szosą (słabym truchtem ale biegnie) bez względu na to, czy podporządkowane kobiety szorują kościelne posadzki, czy nie.
    Pzdr, TJ

  157. @vesper
    6 maja o godz. 16:42

    Żeby nie rozwinąć syndromu sztokholmskiego

    Do trzech razy sztuka 😉

  158. vesper
    6 maja o godz. 16:42

    Jak TU weszłaś to koniec. Wszyscy tak kiedyś myśleliśmy 🙁

    😉

  159. Jagoda

    Dobrze piszesz, i jeszcze kilka lat temu przyznałbym ci całkowitą rację.
    Problem w tym, że my widzimy rolę kobiety z punktu widzenia nawet nie zachodniej Europy, ale jej niewielkiego kawałka- Północnej…..

    W skali masowej, globalnej, nie da się w sposób rewolucyjny wyzwolić kobiet spod męskiej dominacji.
    Bo nie istnieje BAZA PRZEMYSŁOWA która ten miliard czy dwa wyzwolonych kobiet by utrzymała.
    Emancypacja, równouprawnienie, partnerstwo, wymaga przebudowy całej struktury ekonomicznej- przeważnie wiejskich społeczności.

    Można osiagnąć „Efekt Pigmaliona”.
    Rozbudzić potrzeby, oczekiwania, których w skali masowej zaspokoić się nie da.

    Nie da się też mieć dwóch systemów wartości, żyć w dwóch swiatach.
    O czym świadczy problem drugiego pokolenia emigrantów.
    Wychowani w tradycyjnych rodzinach- powiedzmy tureckich- chodzący do laickich szkół niemieckich, mają problem z tożsamością.

    Ps.
    Moja znajoma wylądowała na Sycylii.
    Tam rola kobiety jest ściśle określona.
    Zgodnie ze schematem odwiecznym…..
    Miłość miłością, ale niespecjalnie jej pasowało bycie „Kura domestica”….

  160. @wiesiek59
    6 maja o godz. 16:50

    widzimy rolę kobiety z punktu widzenia nawet nie zachodniej Europy, ale jej niewielkiego kawałka- Północnej…..

    Zauważ, że skoncentrowałam się na kwestiach związanych z krk. Nie miałam ambicji spojrzenia globalnego.
    Od czegoś trzeba zacząć.

    W skali masowej, globalnej, nie da się w sposób rewolucyjny wyzwolić kobiet spod męskiej dominacji.
    Bo nie istnieje BAZA PRZEMYSŁOWA która ten miliard czy dwa wyzwolonych kobiet by utrzymała.

    Baza przemysłowa, rozumiana jako źródło pracy, kurczy się. I będzie się jeszcze bardziej kurczyła w miarę postępu robotyzacji.
    Zwiększać się natomiast będzie zapotrzebowanie na tak zwane kompetencje miękkie. A te są domeną kobiet.

    Emancypacja, równouprawnienie, partnerstwo, wymaga przebudowy całej struktury ekonomicznej- przeważnie wiejskich społeczności.

    Oczywiście. To musi potrwać, ale nie znaczy, że się, w dłuższej perspektywie, nie uda. Przeciwnicy XIX – stowiecznych sufrażystek nie wyobrażali sobie, nawet w najgorszych snach, tego co mamy dzisiaj w Europie.

  161. Jagoda
    6 maja o godz. 17:08

    Sufrażystkom osiągnięcie efektu zajęło 150 lat.
    I to tylko dlatego, że w międzyczasie zaistniały dwie wojny światowe.
    Bez nich, zapewne tkwilibyśmy na poprzednich pozycjach.
    Jeszcze w latach 50′ w Polsce, istniała instytucja swata i małżeństwa aranżowane.

    Hunduizm Islam I Buddyzm, trzymają się mocno- wraz z kapłanami.
    Konserwują struktury społeczne zadziwiająco silnie.
    Na tym tle, Chrześcijaństwo czy KK, to progresywiści wręcz…..

    To musi potrwać, kilkanaście pokoleń co najmniej- w tamtych okolicach.
    I bez wielkiej wojny raczej się nie obejdzie.
    Już teraz, kobiety pojawiają się w siłach zbrojnych nawet państw arabskich, czy islamskich, nawet jako oficerowie lotnictwa, czy wręcz liniowi dowódcy.
    Przodują Kurdyjki i Jazyzdki…….

    Ps.
    Prawa wyborcze otrzymały kobiety w Szwajcarii w roku 1991….
    Zestaw ostatnich „zdobyczy”:

    1963 – Maroko, Iran, Afganistan (do 1996, ponownie od 2001), Kongo, Kenia, Fidżi
    1964 – Sudan
    1965 – Botswana
    1970 – Andora
    1971 – Szwajcaria (kanton Appenzell Innerrhoden – dopiero w 1990 roku), Bangladesz
    1974 – Jordania
    1979 – Palau
    1984 – Liechtenstein
    1985 – Kuwejt (do 1999, ponownie od 2005)
    1989 – Namibia
    1997 – Katar
    2002 – Bahrajn
    2003 – Oman
    2005 – Kuwejt
    2006 – Zjednoczone Emiraty Arabskie (z ograniczeniami, rozszerzone w wyborach 2011)[4]
    2015 – Arabia Saudyjska[5]

  162. Krótko rzecz ujmując – Afryka pod wpływem tak gwałtownych procesów po prostu rozsypała się społecznie. Nowe technologie, nowe wartości, nowe cele, wszystko nowe i importowane. Starej Afryki zostało tu jak na lekarstwo. Procesy zmian są procesami jednokierunkowymi – powrotu do starego już nie ma. Bo do czego i w jaki sposób Afryka miałaby powrócić? Przeszłość wszak zniknęła wraz z koloniami…

    Wojownicy z doliny Omo w Etiopii noszą dziś dumnie przewieszone na ramieniu AK-47, które skutecznie zastąpiły łuki i włócznie. Masajscy morani z Wielkiej Doliny Ryftowej kontaktują się ze sobą za pomocą telefonów komórkowych i regularnie odwiedzają banki w miastach deponując pieniądze za sprzedane bydło lub korzystając z bankomatów. Kikuyu jeżdżą na traktorach uprawiając swoje sławne „shamba”,a wojownicy zuluscy właśnie zajmują najbardziej eksponowane polityczne stanowiska w Afryce Południowej. Oczywiście tylko nieliczni z nich. Wiele grup plemiennych zostało wyrzuconych na brzeg społeczeństw i rozdarte pomiędzy rzeczywistością a niemocą próbuje przeżyć. Wielu Afrykanów nie wie, co ze sobą zrobić i migruje do wielkich miast za „ lepszą wizją” życia. Wielu z nich migruje niestety jeszcze dalej…
    http://mediumpubliczne.pl/2017/05/drogi-powrotnej-czyli-komputery-pojechaly-buszmenow/
    =========

    Przemiany kulturowe…..

  163. Wiesiek, sobota jest…

  164. tejot
    6 maja o godz. 16:46

    „Była zakonnica pozwała zakon. „Pobyt tam zrujnował moje zdrowie” (http://www.tvn24.pl)
    ……………………………………….
    Brak lub niska liczba powołań do zakonów i seminariów łączy sie także z niższym przyrostem demograficznym.
    Dziś zdaje maturę niewiele ponad 300 tysięcy abiturientów; w latach 2000-2010 maturzystów było ok. 750 tysięcy; były to roczniki z lat 1977-1983; w tych latach urodziło sie ponad 850 tysięcy dzieci- to były lata wyżu demograficznego.
    Nie sądzę, że tylko z tych względów jest mało chętnych do seminiariów i zakonów; gdyby udało sie zmierzyć procentowym udziałem tamtych roczników z tegorocznymi,i porównać dane, byłaby to jakaś wskazówka

  165. @NeferNefer, z godz. 16:48 vs @vesper, z godz. 16:42
    Jak TU weszłaś to koniec. Wszyscy tak kiedyś myśleliśmy
    Fakt. Towarzystwo – jak powiedziałby maestro Wańkowicz – wprawdzie nieliczne, ale za to wyjątkowo… francowate. A jak już tę „wyjątkową francowatość” polubisz, to umarł w butach… zostajesz 😀

  166. @NeferNefer, z godz. 18:22
    Masz jakąś propozycję na sobotni wieczór?

  167. Anumlik, 6 maja, 18:36
    do
    NeferNefer, 18:22

    Laproagh? pure?

    seleuk

  168. anumlik
    6 maja o godz. 18:36

    Na razie se siedzę i myślę:) a mam już w butelkach zacząć przebierać żeby się na 21.00 przygotować?

    a vesper nie przeczytała że nad blogiem wisi „porzućcie ostatnią nadzieję”

  169. NeferNefer
    6 maja o godz. 18:22
    Typowa z Ciebie frywolna kobietka. Wiesio troszczy sie o Zulusów,którzy z kalachami emigrują do miast, a Ty zamiast zastanowić się nad tym afrykańskim problem zdajesz sie szukać balangi.Już anumlik sobie coś roi. Czy wy chociaz raz nie moglibyście być poważni i posłuchac co Wiesio opowiada, nawet jesli to sobota. ??!!

  170. Jagoda
    6 maja o godz. 16:39
    Napisałaś m.in.: „Istotą mojego wstępniaka jest próba szukania odpowiedzi na pytanie o przyczyny zgody kobiet na poniżanie przez Krk, w oparciu o mechanizm syndromu sztokholmskiego.
    Wspólnego szukania.”
    ————————
    No właśnie, więc ja rozumiem to tak, że proponowane przez Ciebie „wspólne szukanie” odbywać się ma jedynie w ramach tego syndromu, a przecież ten mechanizm dotyczy chyba dość wąskiej, jeśli nie bardzo wąskiej grupy i niekoniecznie wyłącznie kobiet, natomiast zjawisko godzenia się na poniżanie, nad którym deliberujesz, dotyczy milionów kobiet w samej tylko Polsce i nie ma ono jednej przyczyny, lecz wiele. Prawdopodobnie większość pań, szczególnie tych z prowincji, nie zdaje sobie sprawy z tego, że są poniżane przez funkcjonariuszy Krk. Tu działa -przede wszystkim siła tradycji mającej swój początek w zamierzchłych czasach, a utrwalanej w naszym kręgu przez katolicyzm. Tradycja ta wskazuje „babie”, gdzie jej miejsce, wyznacza jej status niewolnicy, no może pół-niewolnicy. I z tego bierze się całe zło, czego świadomości nie ma przeważająca większość kobiet. Niejednej nie chce się pójść do kościoła sprzątać, podłóg szorować, okien myć, ale wstawać o świcie, by oporządzić chudobę, zadbać o chłopa, dzieci, też się nie chce, no ale cóż – tak jest świat urządzony, wszystko ma swoje miejsce i czas. Kobiety wiejsko-gminne, małomiasteczkowe, to zupełnie inny świat, niż te z dużych, czy nawet średnich miast, wrogi świat – tam morduje się dzieci nienarodzone, jakieś „inwitra” się robi, baby się parzą z babami, ruja i poróbstwo. A któż to widział, żeby baba na policję dzwoniła, bo chłop ją i dzieci okłada. Kobieta wiejsko-gminna nie solidaryzuje się z feministką, nie wie co to konwencja anty-przemocowa. A niech się która wychyli, niech się zacznie buntować, to panie wiejsko-gminne pierwsze sprowadzą ją do pionu, ogłoszą odmieńcem, odsądzą od czci i wiary, żyć nie dadzą. Rzeczona większość pań nie czuje się poniżana, więc się nie buntuje, mało tego one czują się lepsze od tych, które walczą o równe prawa i wcale tych równych praw nie chcą.

  171. Lewy
    6 maja o godz. 18:57

    No sooo… musi trzeba tych zulusów czym popić żeby się nie rozeschli :/

    ja i anumlik POWAŻNI? Koniec świata 🙁

  172. Oczywiście nie „poróbstwo”, lecz „porubstwo” być powinno.

  173. @seleuk(os), z godz. 18:52
    Wyłącznie czysty 😀 Ale co na to Neferka? Ona nie lubi „na myszach” 🙁

  174. @Lewy
    No właśnie (!) Jak zapodała Neferka – My poważni? Anumlik! [Jakby ktoś nie wiedział, to anumlik w gwarze wileńskiej oznacza właśnie koniec świata 😉

    Jeśli Ty, Lewusku, to możesz dzień zaczynać od wizji cycków Krystyny Pawłowicz wkręconych w maglownicę, to my – z Neferką – też możemy se zafundować jakąś odskocznię od – skądinąd ważnego tematu – Zulusów wędrujących z kałachami do miast 😀

  175. anumlik
    6 maja o godz. 19:04

    Na myszach nie. A co mam wziąć?

    https://goo.gl/photos/2TuRqGf8skPZyxuZ7

  176. Ale ja w kwestii formalnej. Orzechy są?

  177. anumlik
    6 maja o godz. 19:12

    Anumlik, Anumlik, tylko nie cycki P. To anumlik Anumlik.

    p. S.

  178. Skoro już mowa o Zulusach, to warto wspomnieć, że oni znają lepiej angielski niż np. min. Waszczykowski i jego „zawodowi” tłumacze 🙂
    Angliści nie zostawili na oświadczeniu MSZ suchej nitki, bo składało się niemal z samych błędów, ale Waszczykowski stwierdził, że:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,21768722,waszczykowski-tlumaczy-sie-z-oswiadczenia-po-angielsku-nie.html#TRNajCzytSST
    Let room will be with you my expensive friend 🙂

  179. @Nefciu
    Wziąść nie wziąć. Tak mówią najlepsi wybrańcy narodu, co mi anumlik wypomniał w związku z nieszczęściem w maglu.
    A winko to by nie pasowało ? W Lyonie leje, to ja znów wrócilem do rouge, mojego kota dirona.Co wy na to ?

  180. Ja tez formalnie. Z tymi myszami to niezalapalem. Chcialbym.

  181. @NeferNefer
    To Twoje Cherry Rocher zacnie wygląda. Jako dodatek do mojego chardonnay. W Warszawie grzmi, ale jest ponad 20 gradusów. Lewy – jak widzę – preferuje rouge. A orzeszki wysypałem na talerzyki. I koreczki serowo-oliwkowe, kurna, przygotowałem. Możemy nalewać 😉

  182. Lewy
    6 maja o godz. 19:21

    Coś tam jest w składziku ale ja się nie znam. Nie jestem światowa 🙁

    zobacz jeszcze raz i powiedz

    https://goo.gl/photos/2TuRqGf8skPZyxuZ7

    Idę się obrobić żeby potem nic mi nie przeszkadzało.

    seleuk(os)
    6 maja o godz. 19:24

    Ruda wóda na myszach. Widzę że macie braki kulturowe w polszczyźnie obywatelu.

  183. @seleuk(os)
    Jeszcze zatęsknisz do cycków. Jo Cie widza. A odnośnie powiedzonka „na myszach”, to niektórzy tak wiskacza nazywają. Neferka też. Nawet tak zacnego jak Laproagh.

  184. @seleukosie
    Ta roztrzepana Nefcia nie potrafi nic wyjasnić. Ty dawno wyjechałes z Polski, więc chyba nie widziałeś „Misia”.Tam jest zawarta tajemnica rudej wódy na myszach

  185. @seleukos: wyguglowane
    Alkohol na myszach pędzony – tak się mówi w języku potocznym na Whiskacza, którego moża było kupić za marne grosze.
    Inna odpowiedź: `na myszach pędzone`-to zwykła księżycówka (czytaj: moonshine)

  186. Dzieki. Misia nie widzialem. Gdzies mnie obilo ze to kultfilm. Ja czasem jeszcze Bowmore stosuje. Tez biedaka(???)

  187. NeferNefer
    6 maja o godz. 19:31
    no nie! taki składzik! byłoby czym się raczyć przez kilka weekendów…

  188. Przecież już na samiuśkim początku bozia ustawił kobietę;nie stworzył jej z prochu ziemi tylko z ziobra tfu! z żebra Adama.Nawiasem-czemu mężczyżni nie mają jednego żebra mniej?No i to nie Adam został skuszony przez węża,tylko Ewa.Już była tą gorszą.I wg Ojców kaka-bramą piekła ,workiem gnoju a w ogóle poczęta została przez wilgotne wiatry itp,itd.Tylko skąd te rozmodlone babiny mają to wiedzieć,przecież nie znają historii kościoła.
    I jeszcze to:te starsze kobiety na wczesnoporannych mszach to także skutek straszenie karami piekielnymi,sądem bożym, a że już bliżej niż dalej…
    Myślę więc,że to nie tyle ów syndrom ile duszący uścisk kaka.
    Pozdrawiam,Jagodo.

  189. No to pros’t! Czym kto ma. A dla Pana Seleukosa, z turnusu trzeciego, specjalnie na tę okazję:

    Pucio cyco

    Środkiem ulic
    trzęsła swój cyc.
    We łbie cyk-cyk:
    „Choćby placyk,
    ławeczka choć”.

    Nie chcę chodzić,
    gdy cyc chce lśnić,
    a ja jak ta
    ulicznica,
    w rytm cyca – w tan-
    ga ruszam tan.

    To rzekłszy – dzban
    osuszyła.
    Do dziś jej cyc
    (nie powiem nic)
    to mogiła
    dosyć miła:

    Dla Seleuka
    i jego łba.
    Tra, ta, ta, ta.
    Ta, ta.

  190. seleuk(os)
    6 maja o godz. 19:40

    Większość filmów, nawet nowości, masz na platformie CDA.
    Możesz łezką w oku obejrzeć- PONADCZASOWY……

  191. BROKOZ
    6 maja o godz. 19:48

    Ucieczka na wczesnoporanną mszę może mieć tylko jedną przyczynę.
    Niechęć do spełniania „obowiązków małżeńskich”…….

  192. NeferNefer
    6 maja o godz. 18:22

    „Nim obroniła się, nim krzykła
    już wpadła w nawyk, i przywykła”,,,,,,,

    Przywykłaś do schematów?
    Kolein?
    Utartych ścieżek?
    Nie dociekasz przyczyn, widząc skutki?
    Cóż, wolno ci…..

  193. Stworzylem szybko dla Was album „Z… i bez…”. Dzieki za wierszyk A.
    https://goo.gl/photos/DQMGwA4zqRa3Y5KY8
    skål seleuk

  194. Schematycznaś ty, Nefciu, oj schematycznaś. Nie dociekasz przyczyn, oj nie dociekasz !
    Coż , wolno ci, oj wolno.!

  195. BROKOZ
    6 maja o godz. 19:48

    Prawdziwego katolika, co to znajęcy jest i przestrzega, w Polszcze ze świecą szukać.

    A reszta wierzy „na motywach”

    seleuk(os)
    6 maja o godz. 20:13

    😀

    Wiesiek

    sobota trwa w najlepsze…

    wolno miiiii, zielono miiii, motylem byłaaaam ale utyłaaaaam

  196. NeferNefer
    6 maja o godz. 20:29
    Mozna powiedziec, „orzeszki” mam. No nie?

  197. seleuk(os)
    6 maja o godz. 20:34

    Nic nie rozumiem 🙂

  198. wiesiek59
    6 maja o godz. 19:59
    i reszta…
    Nie wiem jak Wam, mnie idzie dobrze. Jak dalej bedzie szlo dobrze, „dobra zmiana”, to tez nie bedzie „obowiazkow” malzenskich, hop dzisdzis.
    Seleuk

  199. NeferNefer
    6 maja o godz. 20:38
    Patrze na „orzeszki” jak dolewam. Z koniecznosci.
    Seleuk(os)

  200. Czy reszta ateistow spac polazla?
    seleuk

  201. My tu sobie gadu-gadu o syndromie sztokholmskim, o podległych kobietach, kościele, mizoginizmie PiS, a tymczasem na lewicy….

    Wrzucam Wam cukiereczka, póki jeszcze wisi na facebookowym profilu SLD Białystok.

    „O CNOTLIWEJ MARCELINCE, KTÓRA KOMUNIŚCIE NIE DAŁA

    Taki tytuł mogłaby mieć bajeczka, jakże podobna do tej o Wandzie, która nie chciała Niemca. Tyle, że Wanda nie chciała Niemca z przyczyn estetyczno-ideowych, a Marcelinka Zawisza, liderka Partii „Razem” zaprezentowała swe polityczne chamstwo z czystego, zimnego wyrachowania. Targana chorobą zwaną „mediaholizmem”, albo „parciem na szkło”. Obsesyjną chęcią pokazywania się w mediach, zwłaszcza tych głównego nurtu, tych liberalnych, komercyjnych, ale masowych.
    Bo przecież gdyby Marcelinka naprawdę ideowo brzydziła się SLD, to nie przyszłaby na ulice Kopernika, nie wskoczyłaby na scenę zdominowaną przez „ohydną komunę”. Ale jaka alternatywę miała? Z radykalna lewicą Piotra Ikonowicza nie mogła iść, bo Partia Razem, Ikonowicza i komunistów też nie akceptuje. Gdyby Partia „Razem” poszła sama, to kamery pokazałyby te pół setki aktywu z buraczkowymi flagami. Nadrabiających marność szeregów gromko głoszonymi hasłami. Rzeczywiście aktyw „Razem” krzyczał głośniej niż aktyw OPZZ i SLD. I dzięki podczepieniu się pod ponad tysięczny pochód OPZZ- SLD, aktyw „Razem” mógł wreszcie zobaczyć się w TVN. Ale Marcelinka totalnie uległa „medioholicznej” gorączce i demonstracyjnie nie podała ręki przewodniczącemu Czarzastemu. Co było zwyczajnie niegrzeczne, bo kiedy starszy pan podaje panience rękę, to zasady polskiej grzeczności, dobrego wychowania, nakazują rękę podać. Ale panna Marcelinka strzeliła focha, jak kiedyś pan prezydent Wałęsa. Oczywiście została za to medialnie nagrodzona, wystąpiła od razu w TVN. Znanej, lewicowej telewizji. I teraz będzie tam chodziła w wianku lewicowej dziewicy, która ideowej cnoty staruchowi z SLD nie oddała.

    W naszym kraju są dwa ugrupowania, które w mediach zawsze plują na SLD. ONR i Partia ”Razem”. ONR pluje z pobudek ideowych, bo nienawidzi wszelkiego lewactwa. Dlaczego na SLD pluje Partia „Razem”? Na pewno nie z nienawiści do lewicy, bo przecież oni nie uważają SLD za lewicę. Bo SLD jest prawicą? Też nie, bo czemu nie plują tak silnie i wdzięcznie na PiS, PO i Nowoczesną?

    Otóż panna Marcelina, albo podobny jej pan Konieczny plują na SLD targani „medioholizmem”, „parciem na szkło”. Wiedząc, że bez oddania komercyjnych mediach każdorazowego kontyngentu plucia, następnym razem mogą ich tam nie zaprosić. Przecież wszystko inne co oni tam mówią, w komercyjnych mediach nie jest ekscytujące.
    Aktywiści Partii „Razem” pragną kandydować do samorządów, do parlamentu nawet. Tam jednak nie można być skutecznym bez współpracy z innymi ugrupowaniami. Bez zawierania kompromisów, bez zdolności do tworzenia koalicji z przeciwnikami politycznymi w imię nadrzędnych interesów.

    Jak Partia „Razem” wyobraża sobie kooperacje w ciałach samorządowych skoro nie jest w stanie iść na zwykły pierwszomajowy pochód z Piotrkiem Ikonowiczem, a podczas pochodu z SLD zabawia się puszczaniem politycznych bąków? Licytacją kto głośniej pierdnie, kogo pierdniecie więcej razy pokaże TVN, zbierze więcej lajków w sieci.

    Wanda po odmowie Niemcowi popełniła honorowe samobójstwo. Nie namawiam panny Marceliny by „Wandą była”. Samobój polityczny już dokonała.

    Piotr Gadzinowski
    Trybuna”

    Jak wrażenia??

    PS. Jagoda, 9-10 września to odległa data, ale może i dobrze, zapiszę sobie. Dziękuję za informację.

  202. Czy jakis powazny text mam o np system wyb z pkt widzenia matematyki? W sobote, jak na myszach jade? O kreatywnosci? Albo co?
    seleuk

  203. Ja jeszcze nie zaczęłam

  204. Ja to mam pytanie do wszystkich. Dlaczego Wy uzywacie pojec lewica, prawica. liberalizm, burzuazyjne etc etc? To sa historyczne terminy Cos jak rycerstwo, duchowienstwo, cechy rzemiosl takie. Dlaczego?
    pzdr seleuk

  205. seleuk(os)
    6 maja o godz. 20:53

    Pewnie bo zamienników nie ma.

    ***
    Nie ma obawy, nie będę wykolejać, pożartowałam i wystarczy, znam proporcją mocium panie.

  206. @Jiba, no co Ty. Gadzinowskiego na porządne przyjęcie przyprowadzasz 😉

    Rzekła Niemcu Wanda:
    Niech mi spokój pan da,
    panie Gadzinowski,
    karierowiczowski!

    Czego się Madama napije?

  207. Lewy szczesliwym ojcem!

    http://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/684968/niemieckie-media-klara-jest-z-nami-lewy-szczesliwym-ojcem

    Ten nam znany Lewy raczej dziadkiem chyba jest. Liczac po polsku, niemiecku czy francusku. Tylko po rosyjsku nie liczmy. Julianskie trzynascie dni do tylu moga bowiem wszystko poprzekrecac

  208. Czy zrbienie dziecka jest „sportowym faktem” czy urodzenie jest „sportowym faktem” ?
    Mhmh…
    seleuk

  209. W polce noznej? A skok o tyczce?

    pzdr seleuk

  210. To Klara będzie miała niezły wykop, jeśli zostanie – po mamie – karateczką 😉
    @Orequsiu, dlaczego Ty Lewemu odmawiasz zdolności do bycia ojcem? Ę?

  211. W pilce noznej? Ach seleuk, seleuk

  212. Czy zeby byc dziadkiem, nie trzeba ojcem (mile zlego poczatek)?
    seleuk

  213. Jeszcze jedną szklaneczkę tego dobrego „na myszach”? Seleukosie? Hmm?

  214. anumlik
    6 maja o godz. 21:15
    Caly czas Anumlik. Caly czas. Starzy piraci tak maja. Zrobic, jakbycoo, jutro. Wypic, jakbyco, dzis.
    pzdr seleuk

  215. Tanaka

    Jak rzekło Ci się, Tanaczku, o fociach, to dziś mam takie doświadczenia.

    Wycie pił motorowych od północnej strony jeziora, czyli od mierzei, się skończyło. Co miało być wycięte – wycięto. Dziś zobaczyłem cel: tablice na ogołoconych z drzew placach z napisami „Wydzierżawię teren” lub „Na sprzedaż”. Mam stosowne fotki, ale wolę dać coś optymistycznego. Wypalona przez polską jołopowaciznę ćcina odrasta. Zdumiały mnie kaczeńce: krucha roślinka, a w niektórych miejscach wyszły sporo wcześniej, nim niezniszczalne ćciny pomyślały, żeby wychodzić. Te delkatne i uparte kaczeńce wręczam mojej oblubie…ten…ulubienicy, która kocha żółte. Nie będę się przezywał po nazwisku. Ale i było zdumienie sto razy większe. Zobaczyłem dwie gęsi z młodymi! Cud świata! Najprawdopodobniej (nie dałem rady z bliska pstryknąć, bo jak mnie zobaczyły, natychmiast odpłynęły) to królowe i przodkinie wszystkich gęsi – również domowych – gęsi gęgawe. Niestety, Tanaczku, musisz wierzyć na słowo. Choć sposób prowadzenia młodych jest typowy dla gęsi gęgawych właśnie: z przodu matka, potem młode sznureczkiem i na końcu tata jasko ochrona. Po trochu się odradzają wystraszane i wybijane przez bandytów zwanych „myśliwymi”. Co oni, kuwa, mają wspólnego z myśleniem?!

    https://plus.google.com/101580844869959615096/posts/LqsUJwRtS3Z

  216. @seleuk(os), z godz. 21:18
    Tak trzymaj, Stary Piracie! Twoje zdrowie!

    A inni co? Lewusku, obcyndalasz się swoim czerwonym kotem de. Neferko, nawet nie zapodałaś, co wyciągnęłaś z piwniczki. W Wasze ręce, perswaduję!

  217. A ja już trzeciego kotadirona, choć niektórzy to wolą bordowego. W sobotę to ja zawsze tak samo, my lionczycy jesteśmy kenofobami. Ja ojcem jestem od 40tu lat . A teraz ide spać, a rano tylko z Orteqiem sobie pogadam.Dobranoc

  218. Dobranoc, @Lewusku. Niech Ci się śnią… co tylko sobie chcesz; może być i maglownica, hy,hy 😉

  219. My tu na powaznie, z powaga, atam Buffett nadaje o pirackich cyberatakach na tego Francuza. Taki problem ma ten Buffett.

    seleuk przekazuje

  220. Byle nie c. Pawlowicz

  221. anumlik – 21:11

    „dlaczego Ty Lewemu odmawiasz zdolności do bycia ojcem? ”

    Zadnych zdolnosci ojcowania nikomu nie odmawiam, Ty koncu swiata po wilensku. Gdybym tak mial uczynic, zaprzeczalbym swoim wlasnym wyczynom.

    Mnie zdarzylo sie zostac ojcem, po raz ostatni – hej, hej, you never know, you know! – w niecaly rok po tym jak moj rodzony brat, blizniak praktycznie, zostal dziadkiem.
    I zeby bylo jeszcze smieszniej, ten swiezo upieczony dziadek figurowal jako pierwszy druzbant na ostatnim moim slubie! (hej hej, you never..)

    Lewy blogowy ma wszelkie prawa do ojcowania zgodnie z przykazaniem nam wszystkim danym: idzcie i rozmnarzajcie sie. Zdolnosci do wypelnienia tego prawa mu serdecznie zycze.

    Przypominam sobie, mgliscie co prawda, przy sobocie.. , ze zdolnosc zostania dziadkiem on juz przejawil byl.

  222. @seleuk(os)
    Francuzy mają problem. Obowiązuje cisza wyborcza i nie mogą się piratom cybernetycznym odszczekać.

  223. jobrave
    6 maja o godz. 18:58
    Niejednej nie chce się pójść do kościoła sprzątać, podłóg szorować, okien myć, ale wstawać o świcie, by oporządzić chudobę, zadbać o chłopa, dzieci, też się nie chce, no ale cóż

    Mój komentarz
    Oporządzanie chudoby, to dla znakomitej większości kobiet daleka już przeszłość, gdzieniegdzie pozostały jakieś kury. Jakieś 25 – 30 lat temu rozpoczęła się ewolucja w rolnictwie (początki za Gierka) i jak Wiesiek genialnie zaprorokował – zmiany idą w jednym kierunku.

    Udział wsi w tworzeniu wizerunku polski, kultura rustykalna, to już nie te obrazki z krowami, gęsiami, kurami (żywiołą wszelką). Koni prawie nie ma na wsi, zostały jakieś resztki. Można przejechać kilkadziesiąt (20 – 30) km bocznymi drogami i nie spotkać typowego dla dawnych czasów gospodarstwa.
    Także uniżoność wobec kleru, cmokanie proboszcza w rękę i posłuszne milczenie w jego obecności również przeszło w większości miejsc w Polsce do przeżytków. Ostało się jedynie czepianie się jakiegoś stałego oparcia, znanego, utwierdzonego obyczajem. Takim oparciem jest nadal KK, lecz to już nie to, co było jakieś 30 – 35 lat temu.

    Niemniej takie zjawiska jak paternalizm rodzinny, nierównoprawność płci, restrykcyjne traktowanie rodzicielstwa trzymają się nadal mocno, patrz podejście PiSu do kobiet jako obywatelek innej kategorii.
    Pzdr, TJ

  224. anumlik
    6 maja o godz. 21:44
    Ta wyborcza cisza jest wynalazek zeszlego stulecia. Dzisiaj stosowany, uwazam dobre 😉
    seleuk + lyczek L.

  225. „Mariola o kocim spojrzeniu…….”
    „Neferka o kosym skrzywieniu….”

    Życie na trzeźwo, jest nie do przyjęcia……

  226. A teraz czytam, Salah Abdeslam chce szybciej do dziewic poprzez samobojstwo. To jest mezczyzna z duza potencja, mnie zdaje. Zazdroszce. Moja potencja systematycznie spada dzis.
    pzdr seleuk + lyczek mysiuweczki

  227. wiesiu,

    ty dostrzegasz rzeczy, ktore tylko w nie pijackim widzie dostrzec idzie. A to, przy sobocie po robocie, jest niezlym wyzwaniem

  228. Takie luźne skojarzenie……

    O pozycji kobiet w społeczeństwie, doskonale może wyrokować ich obecność na najwyższych szczeblach władzy.
    Premierzy, prezydenci, ministrowie.

    Północ bije na głowę całą resztę świata.
    Na tych stanowiskach w Norwegii, Danii, Szwecji, Niemczech, kobiet zatrzęsienie.
    Anglia też nie może narzekać, ani Benelux.

    Jest problem z Włochami, Grecją, Hiszpanią.
    „El hombre”?

  229. anumlik
    6 maja o godz. 21:30

    Wziąść-łam sobie w końcu Pineau de Charentes, cokolwiek to jest. 17 gradusów.

    A ta cisza wyborcza we Francji nakleiła plaster mediom żeby nie rozpowszechniały maili czy epatowały skandalami tak jak to się działo za Hillary. Może pomoże żeby Macrona nie utopić.

    Wiesiek

    Nie umis dogryzać to się nie gniewam.

  230. Orteq
    6 maja o godz. 21:55
    Sączę se Okocim, zgodnie z zaleceniem Himmilsbacha……
    Albo, innego Zagłoby.

    Żeby żyć, trzeba pić…..

  231. jobrave
    6 maja o godz. 19:20
    Skoro już mowa o Zulusach, to warto wspomnieć, że oni znają lepiej angielski niż np. min. Waszczykowski i jego „zawodowi” tłumacze

    Mój komentarz
    Czytając wyjaśnienie Waszczykowskiego o tym, że ewidentnie głupio przetłumaczony tekst dyplomatyczny z polskiego na nasz angielski jest poprawny, napisany żargonie politycznym i że jest tłumaczony przez zawodowca, itd, łapię się na tym, że polski minister spraw zagranicznych (szef dyplomacji, zawodowiec!) jawi mi się jako dyletant, g…k, bezczelny typek, tupeciarz, arogant, fanfaron i d..ń, który osiągnął poważne stanowisko w państwie wyłącznie poprzez włażenie w tyłek drugiemu podobnemu – ignorantowi w dziedzinie polityki zagranicznej, polityki gospodarczej, historii, niespełnionemu intelektualiście, misjonarzowi, wybawcy narodu, itd. – Jarosławowi Ka
    Pzdr, TJ

  232. Wlasnie o Kimie czytalem. Nie moglem odmowic zachowania na wlasnosc. To lepsze niz Sobecka, dzieci straszyc. daje link do mojego zbioru, bez cyckow.
    https://goo.gl/photos/DQMGwA4zqRa3Y5KY8

    seleuk pzdr uczestnikow libacji

  233. Mysióweczka 😀 a kot Dirona dopiero teraz dotarł, Boże jaki długi przewód myślowy, tragedia

  234. NeferNefer
    6 maja o godz. 22:03

    Nigdy nie dogryzam „wietrznym istotom”.
    Generalnie, nikomu- niesprowokowany.
    Mnie interesuje wymiana poglądów, spojrzeń na rzeczywistość, argumentów, faktów.
    A nie produkcja testosteronu i adrenaliny.

    Temat główny jest ciekawy, wielowymiarowy.
    Wymiana poglądów, interesująca.
    Więc zabrałem głos co do jednego z aspektów.
    Dość istotnego- moim zdaniem.

  235. wiesiek59
    6 maja o godz. 22:00
    Ja to Wiesiek, moge Tobie powiedziec. Najlepsze grupy co pracowalem, 40/60. 4/6. 6Pan, 4Panow. Taka proporcja. Pewnie jakies tlumaczenie jest. Psyko. Nie wiem. Najlepsze rezultaty byly (i przyjemnie).
    pzdr seleuk

  236. wiesiek59
    6 maja o godz. 22:09

    Zgadzam się w zupełności i na pewno wszyscy wrócą do dyskusji – ale na sobotni wieczór można trochę odpuścić, tak zwyczajnie i po prostu.

  237. @seleuk(os), z godz. 21:54
    Salah Abdeslam nazwany został przez obrońców, którzy nie chcą go bronić małym palantem. Musi co przypomniał sobie, że jest dużym palantem, stąd oskoma na dziewice.

    Twoje zdrowie! Chardonnay już mi się skończyło. Przechodzę na Armagnac, którego sobie pół buteleczki zachomikowałem. Pros’t!

  238. NeferNefer
    6 maja o godz. 22:08
    Czy co pije to mysiuweczka czy mysioweczka? Ja to czasem bledy robie ortograf, bo o tej m. to uslyszalem dzis. Jak jest ok?

    pzdr s.

  239. pombocku kochany, wielkie dzięki. I że jesteś.

  240. Niech będzie pochwalony płat czołowy. 

    Ja dzisiaj na słodko, popijam Jägermeister.‎

    Myśli dnia.

    Z jakim patosem rozprawiamy o grawitacji, która dotyczy wszystkiego na Ziemi! Albo o kącie prostym między płaszczyzną a pionem! Konstruujemy i stawiamy głównie prostopadłościany: domy, pokoje, gabinety, stoły, krzesła, łóżka, książki. Ściany naszych pokoi są naprawdę nudne jak flaki z olejem, zawsze ten wysłużony kąt liczący 90 stopni. Nawet gdybyśmy zjednoczyli wysiłki, nic na to nie poradzimy. To nie nasza wina: musimy, czy tego chcemy, czy nie, być posłuszni  naszemu tyranowi- grawitacji.
    Perspektywa, wykład w Gemeentemuseum w Hadze, 3 marca 1954.

    Bankierzy bywają artystami, a artyści bankierami; sprzedawcy – literatami, a literaci- sprzedawcami; kino ma w sobie coś z teatru, a teatr z kina; lekarzom zdarza się chorować, chorzy mogą być lekarzami. Tak jak lekarze mogą nas swoimi chorobami zarazić, tak też i teatr, na nieszczęście, zaraził kino swymi zadawnionymi chorobami. Teatr jest wobec kina tym, czym świeca wobec lampy elektrycznej, osioł wobec automobilu, latawiec wobec aeroplanu. (…)
    Francis Picabia Manifest błyskawiczności.

  241. seleuk(os)
    6 maja o godz. 22:15

    Jeśli jak wiśniówka to i mysiówka, przez ó. Chyba że licentia poetica tego kto wymyślił, w takim razie przez u.

  242. anumlik
    6 maja o godz. 22:14
    Powoli idzie, to ja sobie na boczku zaczytuje. Teraz zreszta wszyscy robia. Ja w podrozy wczoraj bylem. Wchodze przegryzc. Lunczyk. Ludzie siedza, przegryzaja, przed nimi telefony. W prawym widelec, lewa paluszkiem na ekranie. To ja sie pytam. Jak noza uzywac? Moze nozyczkami? Ale nie widzialem. Pojechalem. hmhmhm…
    pzdr seleuk

  243. NeferNefer 19:04

    Naprawdę jesteś w stanie pić Lubelską porzeczkową? Mnie wprawdzie lokalny patriotyzm obcy nie jest i lubelskie różne owszem, owszem. Ale porzeczkowa?
    Nigdy w życiu nie zhańbiłem się robieniem czegokolwiek na śmierdziuchach.
    Wielbiciele porzeczek – możecie gryźć. Założyłem już ubranko pozoranta. A jak będzie trzeba, to i rozwieracz się znajdzie.

  244. NeferNefer
    6 maja o godz. 22:19
    A kto to wymyslil? Nie znam filmu.

  245. ‎W stylu Orteqa.‎

    Co zawdzięcza prezydent tysiąclecia Lech Kaczyński Andrzejowi Dupie. To że nie jest najgorszym prezydentem III eRPe.‎

  246. paradox57
    6 maja o godz. 22:22

    ojć 🙂 to wiesz, tęsknota za ojczyzną gdzie bursztynowy świerzop itakdalej

    seleuk(os)
    6 maja o godz. 22:23

    No Ty wymysliłeś mysiuweczkę, przecież.

  247. A dzisiaj Skiba na Marszu Wolności:

    Dlaczego Jarosław Kaczyński jest taki mały?
    Bo był w podziemiu.

    Pocieszył mnie ten marsz, może naiwnie, ale pocieszył.

  248. @Nefcia, a przede wszystkim dzięcielina pała. ‎

  249. Dziendobrywieczor, wszystkim! Dopiero do domu dotarwszy po całodzienny szlajaniu po górach-lasach 😉 Słoneczko dopiero co zaszło a temperatura całe 12 stopni ale nic to bo dzień był przepiękny – jeszcze mam pod powiekami powidoki od tego naświetlania! To hop i zaczynamy delikatnie białym 🙂

  250. Wasze zdrowie!

  251. @Paradox
    Przeca Neferka nie zapodała, że pije porzeczkówkę lubelską (fuj1), a pokazała, że ma. Sama ostała się przy Pineau de Charentes. Da się pić 😉

    A Ty z czym się dołączasz do sobotniej balangi?

  252. Kostka
    6 maja o godz. 22:29

    Nareszcie, nie samam tu cija, jak nie przymierzając Ronja córka zbójnika

    kieliszek na zdjęciu

    ‚https://goo.gl/photos/2TuRqGf8skPZyxuZ7

  253. Czy ja przypadkiem tych myśli kiedyś nie wkleiłem, zapytam bez znaku zapytania, nie licząc na odpowiedź.

  254. NeferNefer
    6 maja o godz. 22:26
    List Polki do Francuzow przeczytalem. Dlaczego w Pl sie nie pisze. Na wybory chodzic i byc aktywny miedzy. Tego ja niezabardzo.

    Jak prawda NeferNefer o mysiu(o)weczce. Wszystkim co czytaja, nieograniczone prawo daje pisac jak sie podoba. Kazda forma jest wlasciwa. Howgh.

    pzdr seleuk

  255. @anumlik

    A tę połówkę flaszki to niby kto? Krasnale? Wyparowało?
    Dzisiaj wystawiam na stół piołunówkę, com ją nastawił będzie z 10 lat temu. Żeby odreagować porzeczkową i to na myszach. Albo odszpuntuję Radebergera. Szukam towarzystwa. 5 literków to nie w kij dmuchał.

  256. paradox57
    6 maja o godz. 22:37

    goście *bardzo niewinowaty emotikon ze świętoszkowatą miną*

  257. Największe braki są w czekoladówce (anumliku, pamiętasz), a to co mówiłeś anumlku Cherry Rocher to ulepek i słabizna, nie lubiejemy.

  258. Skad Wy takie wynajdujecie flaszki? Ja to myslalem, sami emeryci albo. To zdarzyli natestowac. Kazdy wie, lubi. Ja to tylko wh. (3 marki) + ouzaki + zubrowka. Innej nafty aniani. Skad te flaszki? Czy to jak ze znaczkami? Albo…
    pzdr seleuk

  259. NeferNefer

    Z powodu braków w czekoladowej, specjalnie dla Ciebie ostatnia ćwiarteczka porterówki, co mi została z ostatniego nastawienia. Wprawdzie to też słabizna, ale do 40% dociąga. Od biedy można podobno dosmakować w niej czekoladę. Nie wiem, bo nie jadam.

  260. seleuk(os)
    6 maja o godz. 22:36

    A to bardzo słuszna uwaga. Dlaczego w Polsce nie. Już nawet mi się nie chce wierzyć że „drugi raz nie będziemy tacy głupi” bo właśnie przerabiamy drugi raz, po zaledwie 10 latach, tylko że PiS się umocnił, nauczył i otorbił. I na przedwczesne wybory nie ma co liczyć.

  261. @Paradox
    Chardonnay, Armagnac i Radeberger to za dużo, nawet jak na moją głowę. Pozostanę przy Francuzach. Ale jeśli masz ochotę na bombeczkę Armagnacu, to psze bardzo. Nalewam. Nieustające zdrowie docentów 😀

  262. seleuko(os)22:49

    Jak skąd? Ze sklepu. Albo dobrzy ludzie przyniosą. Tylko ja, biedny mały żuczek mam kiepsko. Bo przynoszą rudą na myszach, albo ten z kukurydzy. Jakby to był wielki rarytas.

  263. Drugi raz, heh, a mówi się- do trzech razy sztuka.

  264. Moja to Whisky aniani ale zubrowka zdarzalo. Wymyslila nowa nazwe „Zubrowska” (bez kropek i kresek Z, O)
    pzdr seleuk

  265. paradox57
    6 maja o godz. 22:49

    Bardzo dziękuję a tymczasem nakleję sobie trochę plaster na klawiaturę bo znowu mnie za dużo. A tego też nie lubiejemy.

  266. @anumlik
    bombeczka Armagnacu? W każdych okolicznościach. Z wielką przyjemnością. Tylko czym się zrewanżować. Idąc tropem @seleuk(os)a, chyba kieliszeczek żubrówki. Ale własnoręcznej.

  267. NeferNefer
    6 maja o godz. 22:35

    Zaraz sama, toz to cała banda Birkow wokoło! 😉

    Piekna kolekcja!

    Poczka,j poczkaj spróbuje za chwile wrzucić zdjęcie moich kijów w towarzystwie pół -pinta dobrze zasłużonego wcześniej 😉

  268. paradox57
    6 maja o godz. 22:53
    Zeby mnie tak przynosili. To jak Tobie przynosza, Ty mowisz, takich przynosin nie chce. Wskazujesz wlasciwa marke. Ta co lubisz. Ja rozumiem, te wedzone nie kazdemu. Powiedz, Bowmore. Zadnych mieszanych pluczyn. Single Malt Whisky (mysiu(o)weczka). Proste

    pzdr seleuk

  269. seleuk(os)
    6 maja o godz. 22:49

    Dobra whisky nie jest zła! 🙂

    Choć najlepiej smakuje w Szkocji. Ja ostatnio mam nowego ulubieńca z najbardziej lokalnej destylernii Glengoyne

  270. @seleuk(os), z godz. 22:49
    Ta różnorodność, to się bierze z: – pór roku, pór dnia (i nocy), nastroju, żarcia (o tu różnorodna jest różnorodność) oraz zwykłej ciekawości dla coraz to nowych doznań smakowych. Emeryci poprzestają już na tym, co osiągalne. Kiedyś to były panienki, a teraz doznania sommelierskie 😀

  271. Na myszach – to tu
    „https://www.youtube.com/watch?v=lhlxDgQG7Mc

  272. seleuk(os)

    Ale z nimi jak ze spamem. Banujesz jeden, to Ci wskoczy z innego adresu. Za każdym razem kto inny przynosi. A takich stałych mało. U nas duży ruch i dużo czworonogów codziennie.
    To jak Ty myślisz? Kartkę mam powiesić na drzwiach? Przecież za tymi drzwiami inni też siedzą. I lubią rudą.

  273. @Nefcia‎, pomachaj se giczołami, nikt się nie doczepi.  ;)‎

  274. Qrde. Jakoś żaden świętojebliwy świadek nie pukał jeszcze do moich drzwi. Ksiądz z kolendą też. Prędzej spodziewać się mogę, że zapuka Zygmunt Chajzer z proszkiem bądź Irek Bieleninik z płynem do mycia naczyń. To bardzo prawdopodobne.‎

  275. @Nefer (i reszta z sekty czcicielek kija)

    https://goo.gl/photos/ufyna6p63QTUzjtaA

  276. Kostka

    Masz dobrze, bo lokalnie. A u nas za szczyt wykwintności cały czas uchodzi Ballantines. Taki on mniej więcej, jak w latach 60. piwo ciechanowskie albo sierpeckie. Mówiło się o nim: wasza klacz jest chora na cukrzycę.

  277. Sekta czcicielek kija. Nie mam tego w zeszycie szyfrów. Chodzi o kosmologicznego fallusa? ;)‎

  278. PS
    Przepraszam, raz się flaszka łyskacza przydała. Krowie trzeba było przez sondę wlać, żeby jej nie wzdęło. A nic innego pod ręką nie mieliśmy.

  279. Kostka
    6 maja o godz. 23:02
    Glengoyne. Zobacze czy mnie da sie zamowic. Przetestuje. Dam recenzje jakbyco.
    paradox57
    6 maja o godz. 23:06
    Z ta karta na drzwiach kupuje odrazu. „Bez (nazwy tu) nie pukac w drzwi”. Taka karta. 🙂
    anumlik
    6 maja o godz. 23:03
    Wiesz Anumlik, ja kiedys o doznaniach sommelierskich zaczalem. Wyszlo balagan z tego 🙁

    pzdr seleuk

  280. @Żorż Ponimirski
    No tak. Zaczęliśmy cyckami pani K., a kończymy kosmologicznym fallusem. Zaszyfrowanym, hy, hy 😉

    Dobranoc się z Państwem

  281. Idę Belzebubince zmienić pieluszido. Wrócę, poleje jega i pomacham se giczołami. Qrde, a może spasuje, bo zaraz dostanę od kogoś zjebkę. ;)‎

  282. (zza plastra)

    paradox57 —>
    6 maja o godz. 23:11 i dalej

    —> wygrywa dzisiaj internety 😀

    (Żorż, kiwam se kiwam, nie bój żaby)

    Pytanie filozoficzne, wielbicielka kija czy wielbicielka Kija, bo to drugie nikak niet :/

  283. Żorż Ponimirski

    Tylko nie pomyl poszczególnych.

  284. Paradoxalnie pieluszido zostało zmienione bez pomyłki. Do posypki użyłem pudru, a nie jega. ;)‎

    Skoro wszechświat wciąż się rozszerza, to kosmologiczny fallus wciąż rośnie.‎

    Dzisiaj puszczałem to w Saskim mojej Belzebubince, a później lunął deszcz. Ściana deszczu była jak ściana dęciaków w orkiestrze Mingusa.‎
    https://m.youtube.com/watch?v=SJUhlRoBL8M‎

  285. Żorż Ponimirski

    Cóż, mogłeś jeszcze pieluszką pomachać.

  286. Chyba starczy tej rozpusty. Bo znowu wpadnie ktoś z jogurtem.

  287. Żorż Ponimirski
    Albo komentarz dac:
    ” I tried this when I was being executed in Helgen and a Dragon Attacked and I survived” (Centurion, nie ja) 🙂
    pzdr seleuk

  288. seleuk(os)
    6 maja o godz. 23:16

    Po przerwie na jedzenie obiadu o nieprzyzwoitej porze

    Seleuk, z tego co pamiętam to ty jesteś wielbiciel dymno- torfowych – Laphroaig, Bowmore, co trzecie -przypomnij? A nasz Glengoyne bardziej w klimacie Speyside mimo ze rejon nie ten. To nie wiem. U nas w domostwie z dymnych to obecnie Lagavulin i Ardbeg, plus dziwadlo w postaci Benriach – torfowo-dymne ale słodkie jak Speyside. Co kto zniesie do domu. Moi faworyci oprocz wspomnianych to Arran (bardzo młoda destylernia, Highland Park z Orkneys i Scapa Flow (takoż Orkney ) ale na 16 juz mnie nie stać 😉

  289. Tanaka,

    ale przywaliłeś!

    Gdyby tak złośliwie spojrzeć na polityczny aspekt umacniania się przez Krk. w siodle władzy, to trzeba by, jak na ironię, wymienić „dobrodzieja” Adasia Michnika (człowieka, bądź co bądź wybitnego), który wspólnie i w porozumieniu z prof. Kołakowskim wymyślili i skutecznie zabiegali jak odebrać władzę jednej satrapii by przekazać ją drugiej, bardziej wyrafinowanej.

    Ta druga władza jest mało konkretna. Nie daje się jednoznacznie identyfikować ze złem, które wywołuje, więc jest trudna do rozliczeń przez racjonalne prawo (chyba, że się głęboko zdegeneruje w zachłannym manipulowaniu).

    A. Michnik sam się zniewolił i teraz żyje w pacie moralnym, który pozbawił go siły i wpływu.

    Tylko głęboki wstrząs moralny może skompromitować władzę czarnych, którzy z upodobaniem stoją w cieniu i nie podejmują (dopóki nie zatracą instynktu samozachowawczego) trefnych decyzji.

    Nie wydaje mi się aby rządzący krajem fanatycy powstrzymali się przed podjęciem takich decyzji.

  290. paradox57
    6 maja o godz. 23:11

    🙂

    Ładne!

    Z tą łyska to wcale nie od razu w moim przypadku poszło. (Wtedy jeszcze nie) mżonek próbował perswadowac ale nic z tego nie wychodziło. Az pojechaliśmy pod namiot do Szkocji tak z hakiem 10 lat temu i jakoś tak naturalnie weszło – trochę, bo jak się zwiedzilo destylernie, posiedzialo przy kominku opalanym torfem a potem zagapilo w mgłę snująca sie po wzgórzach to jakoś lepiej zaczynało smakować…;-) A trochę bo noce były tak zimne ze extra (puste) kalorie i ciepło w żoładku pozwalało sie pozytywnie do tego ustosunkować. I tak jakoś się polubiło. Jest świetny film Kena Loacha „Angels’ share” o tym jak pewnie drobny młodociany rzezimieszek z Glasgow zostaje „nosem” od whisky…

  291. Jaki wstrząs moralny, jak tu nawet wstrząsy moralno- kryminalne nic nie zmieniły. Są dwie opcje na wydalenie czarnych z puszek mózgowych pospołu. Zgnieść pod butem albo zostawić to ewolucyjnym zmianom jakie zachodzą w puszkach mózgowych. Pierwsza opcja nierealna, bo nie ma takiego buta w Polszy, a druga trwa długo. Ewentulnie jakiś nieprzewidziany skok jakościowy.‎

  292. Żorż Ponimirski
    6 maja o godz. 23:14

    Nefer ma rację : Kija, of course. Nazwanego tak pieszczotliwie żeby rozbawić męską cześć blogowiska. Seleuk czlonkiem (łomatko, co ja to mówię?!) honorowym to wie 😉

  293. Niektórzy mają słabość do liczenia zdarzeń w pokoleniach. Ile pokoleń musi minąć, aby pod puszki trafiła i została zrozumiana rewolucja relatywistyczno- kwantowa, hę? 😉

  294. Żorż Ponimirski
    7 maja o godz. 0:07

    Ta druga opcja może się zrealizować szybciej niż myślimy. Im więcej nacisku tym więcej oporu…Mam nadzieję! Hiszpanie dali radę, damy radę i my. Jeszcze nie teraz…ale nasze pokolenie doczeka się zmiany, zobaczysz!

  295. @Kostka, tu nie o rację chodzi, a o to, jak nazywają się czcicielki kija (Kija?)? Kijaszki. ;)‎

  296. Kostka
    6 maja o godz. 23:53
    Ta moja trzecia to Macleods Islay. Ja Kostka nie spec expert od w. Te sa tutaj standart SystemBolaget. Inaczej trzeba zamawiac. Klopot. Ta Glengoyne zamowie, wypije, zobacze.
    pzdr seleuk

  297. A nie, to tak w nawiązaniu do dzisiejszego marszu. Kij to ostatnio przezwisko Kijowskiego Mateusza, którego nie darzę, że tak powiem. Wiecie, murarze, żołnierze…
    Fajne zdjęcie Kostka i piękne okoliczności przyrody.

    Ciekwam jutrzejszych wyborów we Francji, pół Europy chyba wstrzymuje oddech.

    Dobranoc waćpaństwu.

  298. @Kostka z 0:11, obacym.

    Przykład idzie z góry. Jaka góra taki dół, bo góra bierze się z dołu. A doły póki co całują pierścień i wyczynowo klęczą, bez kijków.

  299. Jagoda
    6 maja o godz. 10:53
    „Miałam kiedyś w rękach książkę o największych przekrętach w historii. Autor zaliczał do nich stworzenie nowej religii, chrześcijaństwa, przez Pawła”.

    Czy autor wyjaśnił, z jakich materiałów źródłowych korzystał ? Jakie podał uzasadnienie ?

    Wydaje się, że pominął [albo nie znał] słowa Pawła, potwierdzające zgodne relacje apostołów Jezusa – będących naocznymi świadkami zmartwychwstania. Pierwszą taką relacją, było – jak potwierdzają rzetelne dowody – sprawozdanie Mateusza, spisane ok.41 roku n.e. Poza tym, liczne wypowiedzi apostoła Piotra na ten temat, zawarte w jego listach oraz w sprawozdaniu Łukasza. Najwięcej faktów, rzecz jasna, dostarcza Ewangelia wg Jana – najbliższego przyjaciela Jezusa.

    Można i tak. Pewnie wyczuł koniunkturę – na tak „odkrywczą” teorię. Czy wiadomo, jaką kasę zarobił na tych „rewelacjach” ?

    Jeżeli chodzi o rzekome „stworzenie nowej religii”, przez tego ucznia Gamaliela, to sam Paweł nazwał Piotra oraz Jakuba i Jana „wybitnymi mężami” „uważanymi za filary” Kościoła (Galatów 2:1, 2, 6-9).
    Uważna lektura Dziejów Apostolskich oraz wszystkich listów pozwala ustalić, że zborowi pierwszych chrześcijan, od czasu jego powstania w 33 roku n.e., przewodziło grono składające się z apostołów i starszych w Jerozolimie (Dzieje 15:2, 6, 12-14, 22).

    PS Pierwsi chrześcijanie, byli tak przekonani o wskrzeszeniu z martwych Jezusa, że jak potwierdzają świeckie źródła, wielu nawet narażało życie, by mówić o tym innym ludziom. W całych dziejach ludzkości, podobny przypadek nie zdarzył w żadnej innej religii.

    Najwybitniejszy niemiecki znawca NT w XX wieku, Rudolf Bultmann (który sam uważał, że zmartwychwstanie Jezusa to mit) napisał, że w całej tej historii pewna jest tylko jedna rzecz: apostołowie naprawdę w nią wierzyli. Co do tego nie ma wątpliwości.

  300. seleuk(os)
    7 maja o godz. 0:16

    To pewnie tez „peated”, czyli malted barley suszony nad tofowym dymem ;-)(marynarsko-rybackie, z wysp 😉 ) Nie piłam, wypróbuje. Speyside whiskies , Arran, Glengoyne trochę inne spektum – słodki zapach, karmel, wrzosy, takie tam. Dobrze mieć i te i te. Od nas prawie wszystkie destylernie wysyłają (i Amazon też ) . Islay piękna wyspa, warto odwiedzić jak juz wyruszysz w trasę 😉

  301. @dezi, najwiarygodniejsze źródło póki co to Żywot Briana‎.

  302. Żorż Ponimirski
    7 maja o godz. 0:20

    Pockaj, pockaj zobaczysz że się znudzi i przeje. Im więcej z musu tym wiekszy będzie opór materii. Polacy źle znoszą indoktrynacje, wcześniej czy później zaczną się buntować. W Hiszpanii czy Irlandii też trudno było to sobie wyobrazić w pewnym okresie.

  303. Żorż Ponimirski
    7 maja o godz. 0:28

    🙂 🙂 🙂

    Always look at the bright side of life!

  304. Kostka
    7 maja o godz. 0:25
    Kostka, u mnie w. to sa importowane. Nie ze wszystkich destylarni. Ja kiedys mialem wspolprac, polSzkot/polSzwed. Rodzina miala destylarnie. Dzis nie pamietam jak nazywa. Zapomnialem. Ja kupuje tylko w SysBolaget bo wygodniej. Prywatne zamowienia, klopot. Ja jestem b leniwy, b,´wygodny. Jedna z „ciezko” nabytych wad, co cenie, pielegnuje. 😉

    Szkocji chyba nie odwiedze, napewno. Ja dawno bylem w Szkocji. ~25-30lat. Ten krajobraz mam 100 km od emnie. Godz samochodem, Whisky, jakbyco w bagazniku 😉 Ja chce do cieplej wody. Duzo wiatru i duzo cieplej wody.

    pzdr seleuk

  305. seleuk(os)
    7 maja o godz. 0:38

    To ci się nie dziwię z ciepłą wodą bo też tak mam! 😉

    A poza tym krajobraz tak, mogę sobie wyobrazić. Ale facetów w kieckach w kratę jak element krajobrazu? Przygrywajacych na dudach i to nie dla turystów? 😉 No widzisz.

    A meszki u was też gryzą, że tak się zainteresuje?

  306. Żorż Ponimirski
    7 maja o godz. 0:14

    Kijanki!

  307. Kostka
    7 maja o godz. 0:29

    Dobra nasza, że Panbocek coraz starejszy i więcej odpoczywać musi, a Dyabeł coraz nachalniejszy. W nim nadzieję pokładajmy, bo namiesza w tym burdelu i burdello bum bum. ;)‎

  308. @dezerter83 7 maja o godz. 0:23

    Bzdecisz jak nakręcony. Mylisz kolejność, fakty i daty. Poza tym przeinaczasz treść listów Pawła. O historii chrześcijaństwa nie masz bladego pojęcia. Na tego rodzaju fałszywe informacje nie powinno być miejsca na tym forum.

  309. Na blogu mogą się ścierać różne opinie, ale jawne łgarstwo nie powinno być tolerowane.

  310. znów wzruszyłam się na Billym Eliocie…a może seczego zadziałało?

  311. @Namarginesko moja ulubiona, a skąd on ma mieć pojęcie, jak Żywota Briana nie oglądał. Twoje zdrowie. Slurp blurp.;)‎

  312. Kostka
    7 maja o godz. 0:25
    Musze dodac. Moze niezrozumiale. Jak wrocilismy z emigracji w Gr. to ja tylko raz bylem we Florencji. Ale dla mieczow, nie dla Fl. We Fl bylem przedtem wiele razy. Czasem w Londynie dla corki, jak cos wazne ma. Ona ma wazne dwa razy w roku, circa. 😉 Mahomet do gory, czy na zmiane. Ja teraz b cenie czas moj. W Eur. bylem „wszedzie”. Krocej, dluzej.

    SystemBolaget to jest tut sprzedawca wszystkich alk swiata. Daje Tobie link do Glengoyne 😉 co zamowie, poniedzialek. Ktora?

    https://www.systembolaget.se/sok-dryck/?searchquery=Glengoyne

    pzdr seleuk

  313. seleuk(os)
    6 maja o godz. 22:06
    że niby Kimowi cyc do pasa sięga?

  314. Żorż Ponimirski
    6 maja o godz. 22:35

    Toby by to wiedział, ale zniknął. Jestem dzisiaj jak Orteq- łobuz blogowy. Syndrom seczego.

  315. „O historii chrześcijaństwa nie masz bladego pojęcia”.

    Takie wydmuszki powinnaś adresować nad Tamizę. Mnie interesują argumenty.

  316. NeferNefer
    7 maja o godz. 0:18

    Okoliczności przyrody były takie ze brak mi słów (to podeślę coś więcej jutro). Nawet bezwstydna wygrana Torysow i kopy które zebrała lewica dzień wcześniej w wyborach samorządowych nie były już w stanie psuć mi humoru. Trzeba się cieszyć (pocieszac) tym co się ma 😉

  317. Kostka
    7 maja o godz. 0:43
    Meszki gryza, gryza. Ja dlatego nigdy dalej na pln jak za Gävle. Pare razy bylem dalej do pln. Dziekuje, dziekuje ale nie ja.
    pzdr seleuk

  318. konstancja
    7 maja o godz. 0:50

    To dobre movie jest więc normalna reakcja! 🙂 Muszę sobie przypomnieć a młody juz na tyle duży że będzie mógł się przyłączyc

  319. konstancja
    7 maja o godz. 0:54
    Tak mnie wygladalo na tym zdjeciu, jak ta Pawlowicz. Ale czapka lepsza.
    pzdr seleuk

  320. @dezi, Ty jesteś jednym, wielkim wydmuchanym jajem. I wcale nie byłeś pierwszy od kury. Wypadłeś kurze spod ogona jako jajo i zostałeś wydmuchany, stąd tak często wspominasz o tych wydmuszkach. 😉
    Wybacz kochanieńki, ale z Tobą nie da się na poważnie. 

    Właśnie, przydałby się KOCHANieńki i jego niewygodne pytania.‎

  321. a nie powinna być myszówka

    wiśnia- wiśniówka
    mysza- myszówka

    jesli mi teraz do końca skursywiło, to chyba powiem Państwu dobranoc!

  322. seleuk(os)
    7 maja o godz. 0:54

    Wot , zagwostka. Moja ulubiona była 10tka (easy goer), teraz mam w domu sprezentowana 15stke (ktora powinna być bardziej szlachetna za względu na wiek) ale dla mnie bardziej 10tka jednak. W destylernii próbowałam jeszcze 12(i ciagle wole 10) i 18. Mój mowi – 18. Ja muszą wrócić i ponowna próbę przeprowadzić. Wyślę ci linka jutro do poczytania. I z tego wszystkiego podreptalam do szafki po „wee dram” owej 15stki 😉

  323. A poza tym dobranoc niedobitkom! 😉

  324. Kostka
    6 maja o godz. 23:10
    te Twoje Leki zasłoniły połowę krajobrazu….a wart jest obejrzenia.

    pombocku (wcześniej)
    piekne kaczeńce na szarości ćcin (choć nie czerwone)
    oraz gąski, gąski do domu… tyż piykne

  325. @dezerter83 7 maja o godz. 0:55

    Wszystkim czytaczom nieświadomym rzeczy wyjaśniam, że dezerter83 jest jehowickim aktywistą udającym normalnego blogowicza. Cynicznie szerzy dezinformację na temat znanych i dostępnych faktów. Dodatkowo usiłuje prowokować do dyskusji. Była już prośba o usunięcie tego trolla, przy tej okazji prośbę ponawiam. Oczywiste łgarstwa na forum nie powinny być tolerowane.

  326. Żorż Ponimirski
    7 maja o godz. 0:14
    (…)@Kostka, tu nie o rację chodzi, a o to, jak nazywają się czcicielki kija (Kija?)? Kijaszki. ;)‎
    wolałabym Kijanką być

  327. @Żorż Ponimirski 7 maja o godz. 0:52
    Dezerter udaje normalnego blogowicza, a ja po prostu wyprowadzam czytaczy z błędu.
    A te brednie które on publikuje naprawdę wołają o pomstę do nieba.
    Zdrówko!

  328. Kostka
    7 maja o godz. 1:11
    To ja prel. stawiam co Twoj mowi. Ale poczekam jutro.
    konstancja
    7 maja o godz. 1:10
    NeferNefer napisala, ze ja wymyslilem. Jak to ok, co zaakceptowalem bez problemu, to dalem @wszystkim niezbywalne, nieodbieralne prawo uzywania jakielkowiek formy co sie podoba. Instytut Filologii Pl. moze mnie do sadu dac.
    pzdr seleuk

  329. @konstancja
    😉

    @Namarginesko, przecia każdy tu wie kto zacz, ten wydmuchany przez oszustów z Brooklynu.‎

  330. Eee, już nie czekam na ciocię Kangurzycę, co to chodzi do góry nogami, idę spać. Zieeeew!
    Widzimy się jutro na placu zabaw w Ogrodzie Saskim. ‎

  331. konstancja
    7 maja o godz. 1:19

    Czcicielki Kija -> Kijanny
    Jak honorowy czl (ja)???

    zastanawia sie seleuk

  332. @Żorż Ponimirski 7 maja o godz. 1:25
    Ale na wypadek, gdyby ktoś nie wiedział, to ja od razu mówię, że dezerter jest jehowcem i publikuje oczywiste łgarstwa. Właściwie sama się dziwię, że tyle bzdetów i fałszywych informacji dezerter zdołał wtłoczyć do jednego komentarza, przydługiego to fakt. Bo w sumie nie wiemy, kto czyta to forum, a ktoś nowy mógłby niechcący wziąć (po kaczemu wziąść) brednie dezertera za dobrą monetę 😉

  333. Żorż Ponimirski – 22:18

    „Niech będzie pochwalony płat czołowy. Ja dzisiaj na słodko, popijam Jägermeister.‎
    Myśli dnia. Z jakim patosem rozprawiamy o grawitacji, która dotyczy wszystkiego na Ziemi!… To nie nasza wina: musimy, czy tego chcemy, czy nie, być posłuszni naszemu tyranowi – grawitacji.”

    Jeszcze wiekszym tyranem byl Sir Isaac Newton. Wymyslajacy te zniewalajaca nas wszystkich, po dzis dzien, grawitacje. Po spadnieciu mu na glowe jablka z jabloni. Rok byl, bodajze, 1667

    To jablko. Juz w Edenie sie nie popisalo. Nie dziw, ze dr Jan Kwasniewski nigdy, ale to przenigdy, nie poleca jablek w swoich dietach

    https://img.memecdn.com/damn-it-gravity_o_1226787.jpg

  334. Na marginesie
    7 maja o godz. 1:33
    znaczy, jak każdy prawidłowy członek SJ niepijący jest, nawet w soboty…z taka dyrektywą wystąpić w czasie degustacji…on nie chodzi spać, tylko czuwa…

    seleuk(os)
    7 maja o godz. 1:33

    honorowy członek wielbicielek kijków to Wielki Kijanek 🙂

  335. Na marginesie
    7 maja o godz. 1:33
    Ja to nazywam sutenerstwo. Sprzedaje uslugi Sobeckiej, ale bezzebnej. Oferuje zdjecia z sieci. Liczy ze po ciemnosciach nikt nie zauwazy.
    pzdr seleuk

  336. konstancja
    7 maja o godz. 1:38

    😀

  337. Żorż Ponimirski
    6 maja o godz. 23:09
    wizja tych dwóch pukających do moich drzwi …brrr

  338. @Orteq, z tym japcem, co to mu na głowę spadło, to raczej taka legenda jest. Stawiam, że doszedł do tego za pomocą równań. A tak w ogóle, to niezły z Ciebie jajcarz, większy od kajakarskiego, co to kremówki wcinał. Pozdrów Babciusię. 

    Oddaje się pod opiekę Morfeusza

  339. u mnie Ludwik króluje…

  340. Ok, to ja tez ide sie sprysznicowac
    Dobranoc Seleuk(os)

  341. Na marginesie – 1:33

    „dezerter jest jehowcem i publikuje oczywiste łgarstwa… ktoś nowy mógłby niechcący wziąć (po kaczemu wziąść) brednie dezertera za dobrą monetę ”

    Ja bym nie nazywal zdezerterowanych „publikacji” oczywistymi lgarstwami. Bo popacz na taka jego publikacje (0:23) :

    „Najwybitniejszy niemiecki znawca NT w XX wieku, Rudolf Bultmann (który sam uważał, że zmartwychwstanie Jezusa to mit) napisał, że w całej tej historii pewna jest tylko jedna rzecz: apostołowie naprawdę w nią wierzyli. Co do tego nie ma wątpliwości.”

    Wiec, Namarginesko, zdezerterowany sie obraca w sferze WIARY. Apostołowie naprawdę wierzyli w HISTORIE o zmartwychwstaniu Jezusa. Niekoniecznie w samo zmartwychwstanie oni wierzyli. tylko w historie o tym „zmartwychwstaniu”. Toz to, wypisz wybazgraj, jak wiara w macierewiczowa historie o „zamachu” smolenskim!

    Katpolskie chrzescijanstwo dobija do zamkniecia kola. Jedyne co pozostalo do proklamowania, w tym katpolskim blednym kole wiary chrzesijanskiej, to mesjanizm Zimnego Lecha. On musial byc Mesjaszem!

    Oraz jeszcze Jego niepokalane poczecie. Ktore automatycznie sie rozciagnie rowniez i na brata. Blizniaka przeciez, badz co badz.

    Archaniol Gabriel walnal z dwururki najwidoczniej. A sw. Jadwiga nie zawiodla

  342. @Orteq 7 maja o godz. 2:21

    Wierzyć to on sobie może nawet w różowe ludziki na Marsie, ale podaje fałszywe fakty i daty, a to nie jest kwestia wiary, tylko wiedzy historycznej o początkach chrześcijaństwa. Mówiąc po prostu, jehowita dezerter łże jak bura suka 🙂

  343. Namarginesko,

    Bura suka, zaraz bura suka. A czemuz to pan dezerter nie moze lgac jak np. ryzy Donald? Jeden czy drugi? No ale pociagnijmy poprzednia kontynuacje

    Maz sw. Jadwigi, pogardzany komuch profesor z PW Rajmud Kaczynski, zostanie zepchniety jeszcze bardziej niz dotychczas w niebyt. Jesli nie w odbyt. Juz mu od dawna wyznaczony przez niby synalkow blizniakow. Oni nie sa zadnymi jego synalkami jednakze z tego powodu, iz zostali niepokalanie poczeci in vitro poprzez nastepne zwiastowanie Archaniola Gabriela w 1948 roku.

    Rajmund nie ma najmniejszych szans na stanie sie swietym Jozefem, jednakze. Bo on nie wyprodukowal ani jednej sztuki rodzenstwa dla Mesjasza Jezusa. Podczas gdy sw. Jozef nastrugal ich kilka, razem ze sw. Jadwiga. Jesli nie wiecej. Podaje sie, że Jezus miał czterech braci: Jakuba, Józefa, Szymona i Judasza (Ew. Mateusza 13.55). Biblia także dodaje, że Jezus miał siostry, ale zarówno ich imion jak i dokładnej liczby nie znamy (Ew. Mateusza 13.56). Wiec niepokalane poczecie Jezusa jest FAKTEM dlatego, iz po Jego poczeciu bylo pozniej sporo rodzenstwa, ktorych poczecia zaden tam archaniol nie anonsowal jako niby niepokalane. Pozniej bylo normalne bzykanko.

    Natomiast niepokalane poczecie Jezusa mialo dotyczyc tylko Tego Ktory Mial Zmartwych Wstac. Zeby dac poczatek brand new sekcie religijnej. Nazwanej, po uplywie kilku setek lat, chrzescijanstwem. I tak sie stalo.

    Teraz, taka sprawa.

    Nowa sekta religijna, powstala po Zamachu Smolenskim – to kombinacja Wielkiego Piatku i Wielkanocy naraz zaistnialych – jeszcze nie ma zatwierdzonej nazwy. Wszystko wskazuje na to, ze nazwa ta zakonczy sie podobnym do poprzedniej religii przyrostkiem janstwo.

    Czy to jednakze bedzie kaczjanstwo, czy po prostu malpkowe pijanstwo, jeszcze nie wiadomo. Dajcie Swietemu Blizniakowi troche wiecej czasu na podjecie tej monumentalnej decyzji. Nie wiadomo, na dzien dzisiejszy, czy bedzie on na to mial kilka kilka setek lat, jak chrzescijanie mieli. Czyli tylko kilka lat. Pozostalych mu do nastepnych wyborow

  344. Szkoda mi dezertera. Naprawde szkoda. Bo co on winien? Glupota ludzka jest zjawiskiem OBIEKTYWNYM

  345. Żorż Ponimirski – 1:46

    „Pozdrów Babciusię.”

    Pozdrowilem. A Ona, zaraz natychmiast potem, oddala się pod opiekę Morfeusza. Masz jakas sile sprawcza nad Babciusia czy co?

    Prady pewne musza dzialac w cyberprzestrzeni. No bo co innego?

  346. @wiesiek59
    6 maja o godz. 17:35

    Pewność możemy mieć tylko co do przeszłości. A i to ograniczoną. Wiemy, że coś się wydarzyło. Ocena tego, co się wydarzyło zależy od tych, którzy „piszą historię”.
    Przyszłość jest niewiadomą. Owszem, można przewidywać pewne trendy z mniejszym czy większym prawdopodobieństwem. Ale pewności nigdy nie ma.

    Za jedne z najbardziej nietrafionych uchodzą prognozy co do utonięcia Paryża w końskich odchodach i przekonanie, że telewizja jest tylko przejściową ciekawostką.
    Tymczasem Paryż jeżeli tonie to w oparach spalin. Końskie dorożki zostały zastąpione samochodami. Telewizja stała się potęgą na całe dziesięciolecia.

    Zmiany zachodzą. Często za pośrednictwem czegoś, czego nie traktujemy zbyt poważnie. Na przykład za pośrednictwem telenowel.
    Tymczasem wpływ telenoweli na zmianę stylu życia odnotowało nawet UNESCO w biuletynach agendy do spraw kultury. Szczególnie spektakularnym tego przykładem były zmiany jakie zaszły w stylu życia mieszkańców ameryki łacińskiej pod wpływem oglądania baśni o miłości
    „Simplemente Maria”. Był to największy telenowelowy hit przełomu lat 60. i 70. Bohaterka, tytułowa Maria, przywędrowała z malutkiej wioski w Andach do Limy – za dnia pracowała tu jako pokojówka, wieczorami uczęszczała na kursy dla dorosłych, a nocami szyła na maszynie Singera – (z czasem założyła własną firmę odzieżową, odniosła wielki sukces i przeniosła się do Paryża). W okresie nadawania serialu wzrosły, w sposób istotny, migracja ze wsi do miast, sprzedaż maszyn Singera, liczba słuchaczy kursów dla dorosłych.

    Podobnych, choć może nie aż tak spektakularnych, przykładów dostarcza polska rzeczywistość. Firma badawcza IQS and QUANT Group przygotowała raport na temat polskiej wsi. Raport powstał w oparciu o dane statystyczne zbierane od 1997 roku, ogólnopolskie badania sondażowe oraz wywiady przeprowadzone w różnych regionach kraju przez socjologów. Raport ukazuje ogromne przemiany w obrębie stylów życia jakie zaszły w ostatnich latach na terenie polskiej wsi, a motorem których okazują się być kobiety. Inspiracji do zmian dostarczyły nowe wzorce stylu życia pokazywane w masowo oglądanych serialach/telenowelach i reklamach.

  347. @jobrave
    6 maja o godz. 18:58

    Poruszasz bardzo ważne kwestie:

    Prawdopodobnie większość pań, szczególnie tych z prowincji, nie zdaje sobie sprawy z tego, że są poniżane przez funkcjonariuszy Krk.

    W tym największy problem. Jak w każdym uzależnieniu. Brak świadomości, zaprzeczanie. Co nie znaczy, że problemu nie ma. Pierwszy krok ku zdrowiu to uświadomienie sobie jego istnienia.

    A niech się która wychyli, niech się zacznie buntować, to panie wiejsko-gminne pierwsze sprowadzą ją do pionu, ogłoszą odmieńcem, odsądzą od czci i wiary, żyć nie dadzą.

    A jak reagują kumple od kieliszka na „fanaberie” tego, który chce się wyłamać w pijackich rytuałów?
    Dlatego tak ogromne znaczenie mają organizacje pomocowe. Na przykład niebieska linia. Pozwalają uzyskać pomoc z zewnątrz.

  348. Jagoda
    6 maja o godz. 10:53

    Powiedziałaś, Jagodo:

    „Czytałam gdzieś, że do czasu apostoła Pawła jego uczniowie nie twierdzili, że Jezus zmartwychwstał. Podobno jest to autorski pomysł Pawła, „apostoła narodów”.
    Miałam kiedyś w rękach książkę o największych przekrętach w historii. Autor zaliczał do nich stworzenie nowej religii, chrześcijaństwa, przez Pawła”.

    Moje tropienie chrześcijańskiej mistyfikacji zaczęło się od nieczytania niczego na ten temat, prócz samej Biblii. Taką przyjąłem zasadę, kiedy uznałem, że żywiołowy ateizm, który się w naturalny sposób pojawił w młodości z niedoświadczania Boga, Anioła Stróża i Zawsze Dziewicy, to trochę mało. Księgi pisane pod okiem doskonałego Boga adresowane są do wszystkich, więc i do mnie. Nie ma w nich upoważnienia przez Boga Ojca, ani jego niby-syna kogokolwiek do tłumaczenia słów obu tych Doskonałości. Kto sobie taką rolę uzurpuje – jest łżetłumaczem. Doskonały Stworzyciel nie potrzebuje zasmarkanych swoich tworów, które śmiąc tłumaczyć jego słowa, mają się bezczelnie za równych jemu, a nawet lepszych – bo on niby nie potrafił jasno się wyrazić, dopiero oni potrafią. Tak więc doskonały Bóg w doskonale prosty, jasny sposób pokazuje, że i on sam, i obie części Biblii, nie mające ze sobą nic wspólnego, to grubą krechą pisane mistyfikacje. Do tego można dojść o własnych siłach. Chciałem powiedzieć, Jagodo, że do zrozumienia baśniowości Biblii wystarczy sama Biblia i umiejętność wykonywania pięciu operacji w kapuście, składających się na myślenie. Autorzy Starego i Nowego Testamentów na czele z Pawłem pokazali, że nie tylko z tymi umiejętnościami u nich kulawo, ale nawet nieprawdopodobieństwem i zmyśleniem operują niefachowo.

    Tak więc, kiedy jeden z takich samozwańczych tłumaczy słów doskonałego Boga – zaczadzony dezerter – plecie o apostołach, jako o naocznych świadkach zmartwychwstania, to pokazuje, że jest oszustem przekręcającym słowo boże lub głupkiem nie rozumiejącym języka, jakiego do bezczelnego tłumaczenia Boga używa. Naoczny świadek zmartwychwstania to taki, który widział na własne oczy zmartwychwstanie, a z ewangelii wynika, że zmartwychwstania nie widział nikt. Dlatego można o nim pleść, co ślina na język przyniesie. Apostołowie byli takimi naocznymi świadkami zmartwychwstania jak dezerter jest Świadkiem Boga Jehowy.

    Założycielski cud chrześcijaństwa jest zarazem najbardziej toporną i najłatwiejszą do wykpienia mistyfikacją. Ale przed chrześcijaństwem było tyle religianckich mistyfikacji i toporności, że boży lud do dziś nie umie bez nich żyć. Właśnie one są dla niego najprawdziwsze.

  349. No i przewidywalem, nawet chyba ostrzegalem, że tak się skończy. Wszyscy leżą pokotem. I jak przewidywalem tylko Orteq zostal do pogadania. Sama smarkateria. Kiedy wy się nauczycie, że nie można pić bez zagrychy. Coś tam na początku Nefcia napomkęła o orzechach, ale potem nikt już nie wspomniał o jakims ogórku albo sałatce śledziowej. Wiem, wiem łby was bolą, że aż huczy, a ja wam morały prawię. Ale muszę, dla waszego dobra. Nawet Ruskie takich głupot przy piciu nie robią. Bo idzie taki Wania z Masz albo Nataszą nad rzeczką. Wania jakiś nieśmiały, więc żeby go ośmielić Masza go pyta: A wypiłby ty ciełuju rieczku wodki ? _ Na da, wypiłby – odpowiada Wania. Ale Wania dalej jakiś nieśmiały, to Masza dalej drąży -Nu haraszo, a ty Wania wypiłby ciełuju Wołgu wodki ? – Wania po chwili namysłu _ Da, toże by wypił. Kiedy jednak dalej nic się nie dzieje, zdesperowana Masza pyta – A wypiłby ty ciełuje morie wodki ? Wania zmarszczył brwi, zastanowił się głęboko i powiedział – Niet, nie wypiłby. A poczemu ? -zapytała Masza.
    Ogurcow by nie chwatiło.
    Nauczcie się kultury od braci Rosjan, co wydali Mendelejewa, Czechowa i jeszcze paru geniuszy.
    A teraz zakładam krawat i idę głosować. Jestem feministą, ale niestety tym razem będę głosowal na Macrona. Skąd pośród pieknych, mądrych kobiet biorą się takie dziwolągi jak Pawłowicz, Kępa, Mazurek, Szydło czy Le Pen.

  350. @Jagoda, z godz. 9:11
    Przyszłość jest niewiadomą – piszesz. Otóż nie jest. Oto profetyczne słowa arcybiskupa szczecińsko-kamieńskiego, wygłoszone wczoraj na cmentarzu w Starych Łysogórach, podczas obchodów 72 rocznicy forsowania Odry:
    Kilka minut przed przyjazdem pana prezydenta jeden z kleryków zobaczył nad lasem orła. I krążył orzeł w dobrą prawą stronę. Jakby z nadzieją patrząc na ten cmentarz, który jest jak zasiew nowego czasu i nowego pokolenia. Krąż orle biały!

    Masz jeszcze jakieś wątpliwości co do narracji jaka nas czeka? Na pohybel wrogom – masonom, genderowcom, lewakom, ubekom, całemu gorszemu sortowi oraz wszystkim przeciwnikom Pana Boga – krąż orle biały. Ament.

    A w ogóle to dzień dobry wszystkim wczorajszym degustatorom trunków wszelakich 😀

  351. @wbocek
    7 maja o godz. 9:23

    Interesuje mnie mechanizm/sposób w jaki Paweł zdołał stworzyć taką narrację, która wzięła za twarz na ponad tysiąc lat miliardy ludzi na całym świecie.
    Jak mu się to udało? Bo jednak wsparcie administracyjno – prawne przeszło dopiero wtedy, kiedy dostatecznie duża masa kupiła Pawłowy przekaz.
    To, co napisane jest w Biblii, to jedno. A to, w co wierzą ludzie, to drugie. Wbrew pozorom, rzeczywistości równoległe wcale nie są współczesnym wynalazkiem.

  352. Orteq
    7 maja o godz. 2:21
    „Apostołowie naprawdę wierzyli w HISTORIE o zmartwychwstaniu Jezusa”.

    Apostoł Paweł usilnie zachęcał Tymoteusza: „Trwaj w tym, czego się nauczyłeś i czego PEWNY jesteś”.

    Biblia jednoznacznie utożsamiona wiarę z pewnością, ponieważ oparta jest ona na silnych, przekonujących dowodach. Wiara o której mówi Pismo, obejmuje zaufanie i niezachwiane przekonanie wynikające z osobistego doświadczenia, a także z wiedzy na temat przedmiotu wiary.

    Takie osobiste przekonanie opiera się na konkretnych dowodach, dlatego osoba wierząca nie ma żadnych wątpliwości, że to w co wierzy, miało już miejsce bądź, że wydarzy się w przyszłości (Dzieje 17:10-12; Rzymian 10:17).

    „Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki jego nauce, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata”(Jana 4:39-42).

  353. @anumlik
    7 maja o godz. 9:29

    W rzeczywistości alternatywnej rzadzą alternatywne prawa 😉

    Z pozdrowieniami 🙂

    https://www.youtube.com/watch?v=kusEq-FzXxQ

  354. Dobry, dobry anumliku i wszyscy. U mnie nawet mewy nie tupią. Białe.

  355. „Stworzyciel nie potrzebuje zasmarkanych swoich tworów, które śmiąc tłumaczyć jego słowa”.

    „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, (…) Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mateusza 28:19,20).

    „Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących” (1 Koryntian 1:21).

  356. @Jagoda
    E tam. Jaki tupot? Jakich białych mew? Orzeł biały przytuptał w czasie porannej kawy połączonej z przeglądem prasy 😉

    Pozdrówka 🙂

  357. Lewy
    7 maja o godz. 9:23
    ja tez nie słyszę żadnych tupotów…głowa mnie nigdy nie boli

  358. @Lewy, z godz. 9:23
    Zyg, zyg, marchewka. Żadnych tupotów, żadnych glątw, jakeś wieszczył. A oprócz orzeszków, które zauważyłeś, nie zoczył waść, że koreczków serowo-oliwkowych na patyczkach przygotowałem (temy ręcamy) dość sporą paterę. A Ty byś tylko ogórcami leciał. Ech, Lewy, Lewy 😉

  359. Jagoda
    7 maja o godz. 9:37

    Jasne, że każdy idzie swoją drogą. Chyba słusznie powiedziałaś o narracji Pawła, że „wzięła za twarz”. Boć przyjęcie chrześcijaństwa nie odbywało się na zasadzie „miłosti prosim”. To nie Pawłowi się udało – jemu udało się zgromadzić raptem kupkę, podobnie jak Jezusowi – lecz misjonarzom z mieczami.

    Długie lata przyglądałem się wierzeniu ludu – i bliższego mi, i dalszego. Nie sądzę, by była jeszcze żywa merytoryczna atrakcyjność wczesnego chrześcijaństwa. Jak pokazują religie świata, ludziom wsio ryba, w co wierzą. Żywe są tylko lęk przed śmiercią i nadzieja na wieczne życie, w którym gołąbki same wpadają do gąbki. No i, oczywiście, tradycja.

    Jagodo, a nawet, wybacz, Jagódko – z dobrego serca to mówię i wcale krew mnie nie zalewa, ale zalewa powtarzalność konstrukcji okazują się być kobiety – tylko dlatego mówię, że to powszechny łamaniec, również na tym blogu. Wystarczy „okazują się kobiety”. To konstrukcja na wzór orzeczenia imiennego, w którym łącznikiem jest „jest”: „Pan jest głupi” – i starczy. „Okazuje się”, „wydaje się”, „zdaje się” spełniają funkcję właśnie łącznika, nie potrzebne im żadne „być”. Więc „Pan wydaje się głupi”, a nie „Pan wydaje się być głupi” – jak dosyć często chrząszcz brzmi w ćcinie.

  360. @Jagoda

    Paweł nie wymyślił nic nowego. Korzystał- na ile świadomie tego nie wiemy- ze starego szablonu, który jest starszy od Jezusicka o kilka tysięcy lat. Trza się cofnąć do szamanizmu pierwotnego.

    Model życiorysu. ‎
    1.1 Nadnaturalne, tajemnicze, lub w inny sposób szczególne pochodzenie.
    1.2 Symptomatyczne narodziny.
    1.3 Zagrożenie dzieciństwa. 
    1.4 Bardzo uciążliwa inicjacja.
    1.5 Magiczne „wędrówki”.
    1.6 Walki magiczne.
    1.7 Osąd i prześladowania. 
    1.8 Gwałtowna i tajemnicza śmierć.
    1.9 Reinkarnacja, zmartwychwstanie lub/i wnibowstąpienie.

    Model inicjacji.‎
    2.1 Odejście od społeczeństwa.
    2.2  Próby i deprywacje.
    2.3 Przekaz wiedzy i nauka rzemiosł.
    2.4 Zmiany poznawcze, śmierć i odrodzenie.‎

    Ludzie do dzisiaj łykają takie historyjki, ale to już inna bajka.‎

  361. dezerter83,
    Kto był świadkiem zmartwychstania?
    Innymi słowy, kto widział Jezusa wstającego i wychodzącego z grobu?

  362. Rano trochę ciężka głowa po wczorajszym, ale zjedliśmy z córcią ciepłe śniadanko, papi wypił mocarną kawę i jużem rześki. ‎A pogoda nam nie sprzyja, będzie padało.

  363. @anumlik
    7 maja o godz. 10:03

    Znaczy się było „fajnie” 😉

    https://www.youtube.com/watch?v=qRGcRUTicuw

  364. Nic nie tupie! Wróbelki co najwyżej ćwierkaja i potomek żeby się nim pozajmowac, więc wrócę potem 😉

  365. @wbocek
    7 maja o godz. 10:08

    Obiecuję poprawę 😉

  366. @wbocek
    Ja tam wolę okazywują się kobiety. Bardziej pojemna to konstrukcja i mniej odległa w czasie niż okazują się kobiety. A zobaczysz (może nie, ja też chyba nie), że okazuje się być – fakt, dziwoląg – wejdzie do słowników jako forma poprawna.

    A co do meritum. Szaweł poprzez upublicznienie swego „widzenia pod Damaszkiem” wślizgnął się w amorficzne gminy pierwszych chrześcijan swoją wizją oraz siłą argumentów wyniesionych ze szkoły Gimaliela. To on był rzeczywistym przywódcą chrześcijan, a był na tyle cwany/inteligentny, że siebie stawiał z tyłu apostołów, pierwszeństwo oddając Kefasowi. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi. Jestem bowiem najmniejszy ze wszystkich apostołów i niegodzien zwać się apostołem, bo prześladowałem Kościół Boży. Lecz za łaską Boga jestem tym, czym jestem, a dana mi łaska Jego nie okazała się daremna; przeciwnie, pracowałem więcej od nich wszystkich (1 Kor. 15, 8-10)

  367. @Żorż Ponimirski
    7 maja o godz. 10:18

    Skoro korzystał ze starego szablonu, to co zdecydowało o takim sukcesie?

  368. sztubak
    7 maja o godz. 10:21
    Kto był świadkiem zmartwychstania?

    Świadek zmartwychwstania w znaczeniu biblijnym to osoba, która spotkała się z Jezusem – po jego powstaniu z martwych.

    Apostoł Piotr oznajmił, przemawiając w dniu Pięćdziesiątnicy do mieszkańców Jerozolimy: „Tego Jezusa wskrzesił Bóg, czego my wszyscy [apostołowie] jesteśmy świadkami”.

  369. dezerter83
    7 maja o godz. 9:54

    Niby skończyłem z Tobą gadki, dezerterze, ale słaby jestem. Spodziewałem się, oczywiście, takiej a nie innej Twojej reakcji, choć praktykujesz odrzucający mnie zwyczaj komentowania bez nazywania adresata.

    Pokazujesz, że Twój wysiłek nakierowany jest wyłącznie na legitymizowanie własnej doskonałości, bo jeszcze tak nie było, byś komukolwiek przyznał rację. Tymczasem Jezus wysyłał w świat wyłącznie konkretnych apostołów, a nie Ciebie czy papieży i misjonarzy.

    Jeśli chcesz dokładnie i uczciwie przekazywać słowo doskonałego Boga, to nie domyślaj się, co autor chciał powiedzieć i nie fantazjuj między wierszami, lecz czytaj i przekazuj wprost WIERSZE. To właśnie jest najważniejsze: „Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem”, a nie INTERPRETOWAĆ, jak Ty to robisz, czniając na przykład słowa Jezusa o tym, by odejść z miejsca, gdzie was nie chcą. Całe chrześcijaństwo to jedno wielkie interpretowanie, czyli stawianie się ponad Bogiem. Wierzący wiedzą lepiej od Boga, czego on, Wszystkowiedzący, chce. Świadkowie Jehowy są tylko jedną z 41. tysięcy interpretujących na swój strój sekt.

  370. Pisząc ogólnie, bo mam córcię pod ręką. Stary i sprawdzony szablon właśnie. Religia działa zgodnie z ideą ekspansji, a ta do sukcesu potrzebuje szamana/mesjasza, który będzie jej desygnatem.‎

  371. @Jagoda, z godz. 10:32
    O sukcesie zadecydowało twórcze dostosowanie przez Pawła szablonu do rzeczywistości – politycznej i obyczajowej ówczesnego, murszejącego już świata.

  372. anumlik
    7 maja o godz. 10:30

    Takie wieszczenia o przyszłym losie konkretnych konstrukcji językowych to, oczywiście, wzięte z doświadczenia, ale mantry. Z tego, że matka urodziła 100 tysięcy prostych, nie wynika wniosek, że 100 tysięcy pierwszy nie będzie garbaty. Poza tym może nie zauważyłeś: nie mówiłem o tym, co będzie, lecz o tym, co jest. Byłbym wdzięczny, gdybyś mi nie tłumaczył, jak się staje język.

  373. wbocek, 7 maja, 9:23
    Jagoda, 6 maja, 10:53
    + inni + vice versa

    Pombocku, wypowiedziales sie dokladnie, co niejaki Marcinek pare setek lat temu. Ta Marcinkowa mysl zrealizowal jeden tutejszy krol. Dolozyl „kreatywnie” swoje. Poza rozpowrzechnieniem czytelnictwa. Nakazal wszystkim czytac. Dolozyl rowniez rozpowrzechnienie majatku KK. Ziemie, wiekszosc, przydzielil chlopom na wlasnosc. Reszte zachowal dla siebie. Zloto przetopil, jak kto chcial krzyzowac, szedl do lasu, wycinal dragi/deski, krzyzowal. Ten fakt spowodowal, syn jego, pojechal na zwiedzanie Europy (wycieczki zbiorowe). Byl rowniez w Rzplitej, dalej dalo powod „krzepienia serc”. W paru innych krajach podobnie. Jak oplakane skutki dalo tutaj widac do dzis. Chyba bedzie coraz gorzej. Tak to jest Pombocku z czytaniem, dzieleniem ziemi, topieniem zlota na wycieczki. Ciesz sie Pombocku, w Umeczonej (Tejot) takie bzdury nie wystepuja, no moze za pare setek lat. Mowie to jako „naoczny” swiadek tut bzdur. Naoczny nienowotestamentowo.

    Poza tym Pombocku, jezeli mozna, chcialbym poznac odpowiedz na:
    http://kowalczyk.blog.polityka.pl/2017/05/03/wiara-nasza-codzienna/#comment-489860

    Jagoda na temat pomocy i samopomocy mam nastepujace. Dawno temu pisalem texty o podejmowaniu decyzji metodach statystycznych, jak to zespolowo cos robic, dlaczego, europejskosc to nie tylko chrzescijanstwo, jak matematycznie cele wybierac miedzy 100roznych, i takietam 20 jeszcze. Same geste tematy. Odnioslem wrazenie, nikt (prawie) niezainteresowany gestymi tematami. Tylko religia, co jest nudziarstwo (wg mnie) lub sutenerstwo (wg mnie). Dlatego powage tematow opuscilem (prawie). Picie wodki (teoria) jest tematem powaznym. Popatrz Jagoda. Gdybysmy spotkanie w knajpie. Na wstepie klotnia co zamowic. Kelner, kelnerka niecierpliwie chrzakaja. Pozniej pijemy. kazdy ma swoje tempo. Wielu sprytnych, wielu oszukanych. Nieteoretycy laduja z glowa w buraczkach na kapuscie kiszonej. Pozniej dochodzi do rachunku placenia. Kto? Ci co wyszli wczesniej, czy z glowa w buraczkach? A internetowa wodeczka? Zadnych takich. Ktoco popija? Z czym? Wszyscy poszli na koniec, nikt rachunku nie zaplacil. Nie ma komornika potrzeby. Tyle teorii wodeczki internetowej.

    Poza tym kogo glowa boli to boli. Mam nadzieje spedzic dyskusje o Pawle w lepszy sposob. Na takielunku. Chyba, ze jeszcze jeden list od sasiadki Wam napisze. Jak sie Pawlem zmeczycie, nad wieczorkiem, wroce. Na razie lece do mariny (uwaga nie, Mariny). Na drzwiach napis wieszam. „Pukajcie, jak Bowmore przynosicie” (Paradox).

    pzdr seleuk

  374. dezerter83
    7 maja o godz. 10:37

    Dezerterze, weź Ty się odkrochmal ze swoimi „świadkami w znaczeniu biblijnym”. „Znaczenie biblijne” to przykrywka dla manipulacji. Język polski jest językiem powszechnym tworzonym przez Polaków, a nie językiem biblijnym z jego zafajdanymi znaczeniami. „Świadek zmartwychwstania” to świńskie, manipulacyjne kłamstwo. Prawdą byłoby „Zmartwychwstanie, o którym my apostołowie słyszeliśmy od bab, a one też samego zmartwychwstania nie widziały”.

    Ty jako apologeta, czyli oszust i manipulator, nie masz pojęcia, na czym polega niepropagandowy, dokładny przekaz bez choćby cienia interpretacji.

  375. @wbocek, z godz. 10:53
    Wywaliłem Ci język. Ooo! [odchodzi na stronę, aby z dala od blogowego małpiszona z ćcin popracować nad językiem przyszłości] 😉

  376. wbocek
    7 maja o godz. 10:40
    „czytaj i przekazuj wprost WIERSZE. To właśnie jest najważniejsze: „Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem”, a nie INTERPRETOWAĆ, jak Ty to robisz”.

    To co Jezus polecił czynić swoim naśladowcom, nieodłącznie wiąże się z poprawnym interpretowaniem jego nauczania. Oto przykład:

    „Duch zatem rzekł do Filipa: „Podejdź i przyłącz się do tego rydwanu”. Biegnąc obok, Filip usłyszał, jak on na głos czyta proroka Izajasza, i powiedział: „Czy istotnie rozumiesz, co czytasz?”  On rzekł: „Jakżebym mógł, jeśli mi ktoś nie udzieli wskazówek?” I uprosił Filipa, żeby wszedł i przy nim usiadł. A czytał na głos ten urywek Pisma (…) Eunuch rzekł więc do Filipa: „Proszę cię: O kim to prorok mówi? O sobie czy o kimś innym?” Filip otworzył usta i począwszy od tego fragmentu Pisma oznajmiał mu dobrą nowinę o Jezusie” (Dzieje 8:29-35).

    Dlaczego do zrozumienia orędzia biblijnego potrzebna jest nam pomoc osoby, która zinterpretuje je zgodnie z intencją Autora? Apostoł Piotr oznajmił: „Są w nich [Pismach] jednak pewne sprawy trudne do zrozumienia, które ludzie nieuczeni przekręcają ku własnej zgubie”.

  377. seleuk(os)
    7 maja o godz. 10:57

    Seleukosku, przestań z tym, co chciałeś poznać. Powiedziałeś o legitymizowaniu jakichś kłamców (już nie pamiętam, jakich) rozmowami z nimi. Wykpiłem to, mówiąc, że to tak jakbym legitymizował Kaczkę, Dudę, Macierewicza, Szydło rozmową z nimi. Sprawa jest stara jak świat: znani notoryczni kłamcy mogą być legitymizowani wyłącznie w oczach ludzi kompletnie ślepych i głupich lub mających interes z kłamcami. Rzucasz niepoważną tezę i oczekujesz poważnej gadki.

  378. dezerter83,

    Kto był świadkiem zmartwychstania?
    Innymi słowy, kto widział Jezusa wstającego i wychodzącego z grobu?

    dezerter,

    Oprócz biblijnego Twój argument w żadnym sądzie nie przejdzie.
    Nikt nie widział, zgodnie z Pismem, Jezusa powstającego i wychodzącego z grobu.

    Ten którego widzieli apostołowie mógł być jego bratem, niekoniecznie bliźniakiem, cokolwiek poobijanym i pokaleczonym.

  379. dezerter83
    7 maja o godz. 11:12

    Idź do diabła, dezerterze, ze swoimi apostołami, bogami i bełkotami. Kiedy apostołowie prosili, by Jezus im wyjaśnił to czy tamto, odpowiedział zirytowany: „Ja do was mówię, a wy nie rozumiecie”. Po wyjaśnieniach dalej gówno rozumieli, bo co można zrozumieć z tego, że królestwo niebieskie jest jak ziarnko gorczycy. I oto, ci, co nie rozumieli, mieli iść w świat nauczać, że królestwo niebieskie jest jak ziarnko gorczycy. Jada na woda.

  380. wbocek
    7 maja o godz. 11:24

    Jeżeli czegoś nie rozumieli, Jezus cierpliwie im to tłumaczył i odpowiadał na ich pytania (Mateusza 13:36-43).

  381. Jagoda
    7 maja o godz. 9:11

    Pewność możemy mieć tylko co do przeszłości. A i to ograniczoną. Wiemy, że coś się wydarzyło. Ocena tego, co się wydarzyło zależy od tych, którzy „piszą historię”.

    Pewność co do przeszłości jest złudzeniem.Nie wiemy, co się wydarzyło, poza tym, że „coś się wydarzyło”. A jak wiemy, że „coś” to nie wiemy co, bo jest to, niemal z reguły – właśnie interpretacją.

    Właśnie się dowiadujemy, po raz nie wiem już który, że polska historia nie jest polską historią, bo teraz jest nowa polska historia.
    Najważniejszą postacią polskiej historii 1050 lat jest Kaczyński Jarosław, dla niepoznaki umalowany na Kaczyńskiego Lecha.

    W sprawie wpływu telenowel na życie, to racja: one życiem rządzą. Wchodzą w rolę dawnej plotki szeptanej i lokalnych autorytetów. Telenowela, oglądana tysiąc razy, wdrukowuje. Ale i ośmiela oraz otwiera. Albo zamyka, zależnie od okoliczności.
    Może za nią stać twórczy, edukacyjny zamiar, o charakterze społecznym.

  382. wbocek
    7 maja o godz. 11:24

    To ciekawe zjawisko: dureń zdezrternowany ni w ząb ni rozumie Jezuska, oszukuje ile wlezie, a my – popatrz – nieisytniejącego Jezuska rozumiemy z mety.
    Jest z tego dobry wniosek: nieistniejący Jezusek propaguje ateizm, a swoich wyznawców organicznie nie znosi i jak jakiego słyszy, zaraz się na nich z nieba zwymiotuje. Przerabia ich w durniów, co jest usługą wobc jego tatusia, żeby sobie mógł gadać, że człowiek to świnia i bez chrztu oraz pozostałych bajerów mniej jest warto od tego, w co artysta Raczkowski wsadza polską flagę

    ‚https://r-scale-7d.dcs.redcdn.pl/scale/o2/tvn/web-content/m/p1/i/0/8/08c58cda1eb66503ca45026b47af7c21.jpg?type=1&srcmode=3&srcx=0/1&srcy=0/1&srcw=640&srch=360&dstw=640&dsth=360&quality=80

  383. Dezerter w swojej wyobraźni sztywnej jak kobiece obręcze na szyję w Tajlandii, ciasnej jak chińskie buciki zakładane kobietom na stopy, by dalej nie rosły, napisał:
    „Dlaczego do zrozumienia orędzia biblijnego potrzebna jest nam pomoc osoby, która zinterpretuje je zgodnie z intencją Autora? Apostoł Piotr oznajmił: „Są w nich [Pismach] jednak pewne sprawy trudne do zrozumienia, które ludzie nieuczeni przekręcają ku własnej zgubie”

    Dezerter uważa siebie za uczonego (oświeconego, nauczyciela), a wszystkich innych blogowiczów za „nieuczonych, którzy przekręcają ku własnej zgubie”. Wszystko to wyraził, zwyczajem badaczy Pisma cytatami z tegoż Pisma.

    Dezerter, czy Ty masz blogowiczów za głupków? Że ich cytatami (obraźliwymi) chcesz przygważdżać do swojej biblijnej logiki?

    Twoje wpisy są najwyraźniej świadectwem, rekompensatą, prezentacją, którą śledzą bracia i siostry. Nie możesz wyjść ze swojej roli i jest ci teraz tak jak kierownikowi duchowemu, który nie może zawieść, który musi świecić przykładem, jest Ci tak jak tym kobietom w mosiężnych obręczach na szyjach, ani się schylić ani rozejrzeć wokoło, trzeba to nosić i powtarzać wszystkim, ze jest to najwspanialsza forma, najprawdziwsze posłanie, największe odkrycie, najbliższe Absolutu.
    Pzdr, TJ

  384. Wbocek.
    Że też Ci się chce…A nie chodż drogą dezertera bo co chwila nogę,czyli cytacik podstawi,licząc że się potkniesz.Można odkopać innym cytacikiem i tak bez końca.
    Wszak dezerter nie wierzy-on wie!Bo tak stoi w Piśmie.A poza tym jest świadkiem i
    jak go przycisnąć, to może i świadkiem zmartwychwstania.
    Ale,ale…przy okazji zmatwychwstało coś pięcset luda,ale żaden kronikarz ówczesny i tamtejszy nic o tym nie wspomina.Pewnie nikogo nie dziwiło,że tylu nieboszczyków łazi po mieście.

  385. @Jagoda 7 maja o godz. 9:37

    Interesuje mnie dokładnie to samo. A wiedzę na temat początków chrześcijaństwa, paradoksalnie, mamy z czasem coraz lepszą, podobnie jak wiedzę na temat mechanizmów rządzących masową wyobraźnią, krytycznego badania tekstów, kultur oralnych, a nawet zmian zawartości przekazu podawanego z ust do ust (o tym ostatnim pisał np. Malcolm Gladwell).

  386. UWAGA, KOMUNIKAT
    Ewentualnych nowych czytaczy forum informuję, że dezerter nie jest normalnym uczestnikiem forum. Jest jehowickim fanatykiem, czyli trollem, udzielającym się tu zawodowo. Informacje które przekazuje są, delikatnie rzecz ujmując, nieprawdziwe.

  387. wbocek
    6 maja o godz. 21:26

    Kapitalne te błotności jeziorne. Pachną. kaczeńce sprytne – dokarmione ćcinami, wyskakują łapać słońce, zanim ćciny to zrobią.
    Ptaki na wodzie, a tu – gęsi – zawsze cudne zjawisko.
    Zawsze lubiłem zapach jeziora, ćcinnego, przybrzeżnego, rozgrzanego, pelnego taplajacego się fermentu. Tak pachnie życie.

  388. W sprawie zdezerterowanego

    Jest to organiczny oszust. Oszustwo stanowi treść jego życia, bardziej zasadniczą niż byle katolickiego głupola. Jego uprzejmość jest pozorna, w istocie to agresja: kwestie dla niego niewygodne i dezawuujace jego bezczelne łgarstwa oraz jego skłamanego bozię pomija. Nie odpowiada na pytania i znika na tydzień-trzy. By znowu wleźć i powtarzać te same łgarstwa podnosząc je w ten sposób na wyższy poziom bezczelności. Jeśli w ogóle na coś odpowiada czy coś „wyjaśnia” to są to niezmiennie te same, bezmózgie, a natrętnie ideologiczne wyrypanki jehowickie, które mają, powtarzane tysiąc razy, wywołać taki porażający efekt w umysłach jak kłamstwa powtarzane metodą Józefa Goebbelsa.

    Dyskusja ze zdezerterowanym nie istnieje. Pytanie, na które zamiast powagi namysłu nad odpowiedzią i głębkiego rozważenia treści zawartej w pytaniu otrzymuje się bełkot propagandy, jest odrzuceniem dyskusji, kontaktu osoby z osobą, drwiną z tejże osoby, czyli bezczelnością i ukrytą agresją.

    Spodziewanie się pogłębionej, z autentyzmu osoby pochodzącej odpowiedzi jest nie tylko naiwnością, ale i zaproszeniem do tego, by tu trollował i sobą kaził blog.
    Za zasadniczą wartość tego blogu uważam to, że dyskutują ze sobą osoby przedstawiające swoje własne, autentyczne „ja”. Tylko wtedy dyskusja odbywa się pomiędzy podmiotami i osobami, a nie jest dyskusją z magnetofonem, czy automatycznym dozownikiem oszustw.

    Przypominam: najprostszą, nieinwazyjną i pokojową metodą pozbywania się trolli jest ich niekarmienie. Niech sczezną sami z siebie, pod ciężarem własnych bezczelności i łgarstw. Bądźmy w tym konsekwentni, skoro na jakości bloga nam zależy.

  389. @Jagoda 7 maja o godz. 10:32
    Skoro korzystał ze starego szablonu, to co zdecydowało o sukcesie?

    Żorż Ponimirski 7 maja o godz. 10:40
    Stary i sprawdzony szablon właśnie. Religia działa zgodnie z ideą ekspansji, a ta do sukcesu potrzebuje szamana/mesjasza, który będzie jej desygnatem.‎

    anumlik 7 maja o godz. 10:44
    O sukcesie zadecydowało twórcze dostosowanie przez Pawła szablonu do rzeczywistości – politycznej i obyczajowej ówczesnego, murszejącego już świata.

    Dorzucę cegiełkę: istniejące struktury społeczne. Nadal silne i zjednoczone Cesarstwo Rzymskie, w którym nie tępiono żadnej religii, zatem warunki do szerzenia się nowych były sprzyjające. Ożywione kontakty handlowe i dobre drogi. Sieć synagog i diaspora żydowska, bo Paweł i inni misjonarze zawsze mieli gotową platformę do głoszenia kultu Jezusa – który to kult na początku mieścił się w gładko w granicach judaizmu. Konflikty zaczęły się dopiero potem. Skupiska zhellenizowanych żydów wszędzie na Bliskim Wschodzie. A na koniec – stłumienie rebelii w Jerozolimie i zburzenie świątyni, które przyczyniło się do rozproszenia tamtejszych „wiernych” po roku 70-tym i upadku konkurencji w postaci judeochrześcijaństwa, którego centrum istniało przy tej właśnie świątyni.

  390. @Tanaka 7 maja o godz. 12:52

    Cyryl to Cyryl, ale metody? Co do oceny sytuacji 10/10. Jednak dopóki zdezerterowany nie zostanie zbanowany, będzie komentował za każdym razem, gdy w dyskusji pojawi się jakiś para-religijny wątek. W ten sposób narzuca nam albo autocenzurę (co jest bez sensu) albo z konieczności przewijanie religianckich bzdetów. O podnoszących się lamentach, że komuś szczerze żal trolla, już nie wspominam.

    Skoro nie ma innej rady, ja zamierzam od tej pory co i rusz ostrzegać nowych czytaczy, że dezerter jest nasłanym tu jehowickim zawodowcem. Ignorowanie go w dyskusji jest sensowne, ale nie możemy go nikomu narzucić. Jeśli obecna metoda nie zadziała postaram się wymyślić coś innego. Live and learn 😀

  391. Napisałem piękny (?) komentarz, ale kliknęło mi się „wstecz”, co robić?

  392. @Płynna Rzeczywistość 7 maja o godz. 13:23
    Pisać we własnym programie i dopiero potem kopuj-wklej do okienka. Poza tym nie wiem.
    Ale szkoda mi Twojego komentarza! Może odtworzysz?

  393. @Na marginesie
    7 maja o godz. 12:57 & @@@

    To wszystko racja o czym piszecie. Ale to są mimo wszystko technikalia.
    A co w sprawie przesłania Pawłowej narracji?
    Co w niej było takiego chwytliwego, że grupka jej głosicieli, z małej sekty powstałej na obrzeżach imperium, dała podwaliny potężnej machinie?
    Czy zadecydowało o tym zwrócenie się do wykluczonych? Bo przecież cudowności nie zabrakło i w innych, konkurencyjnych, sektach. Dlaczego ta?

  394. Przeczytałem prowokacyjny i intelektualnie inspirujący wstępniak Jagody i – zafrapowany nim – całą masę komentarzy. Na tytułowe pytanie autorki muszę jednak odpowiedzieć – nie. To nie jest syndrom Sztokholmski.

    Wyczytałem gdzieś kiedyś, że do Rewolucji Francuskiej przeciętna Europejka rodziła średnio ok. 10 dzieci, z których oczywiście 8 marło od powietrza, głodu, ognia i wody, zanim wydało na świat własne potomstwo. Wyobrażają sobie państwo współczesną Polskę, w której kobieta rodzi 10 dzieci?

    Sam fakt, iż do zapewnienia ciągłości rodzinie trzeba było rodzić ok. 10 dzieci oznaczał, że kobieta musiała być przywiązana do domu, kuchni, dzieci i męża. To mężczyzna był „wolny”, mógł pojechać do sąsiedniej wioski albo i na wojenkę do sąsiedniego kraju.

    Sufrażystki mogłyby walczyć o prawa kobiet nie 150, a 1500 lat, bez rewolucji przemysłowej, a zwłaszcza rewolucji w medycynie, i tak lądowałyby w worku na dnie rzeki. Trudno przypuszczać, by 300 lat temu Indianki, Chinki, Turczynki rodziły mniej dzieci niż Francuzki. Dlatego Jezus, Budda, Mahomet; Homer, Herkules, Seneka, Tales, Kochanowski, Aleksander Wielki, Dżyngis-chan, Kopernik, Edison, Michał Anioł, Norwid i niemal wszyscy inni, o których uczymy się na lekcjach historii i języka polskiego niemal do końca XIX wieku byli mężczyznami. Bo i po cóż było kształcić kogoś, kto i tak musiał być przywiązany do domu, kuchni, łoża i męża?

    (Na marginesie: drogie Panie, jak fakt kompletnej niemal maskulinizacji historii (i języka) wpływa na postawy dziewczynek, a później kobiet?)

    To niemal odwieczne, „naturalne” przywiązanie kobiet do kuchni, dzieci i męża odcisnęło piętno na strukturach społecznych, co z kolei miało swoje odzwierciedlenie w strukturach religijnych, które były głównym regulatorem struktur społecznych w przeważnie niepiśmiennych społecznościach aż do połowy XX wieku w Europie i po dziś dzień gdzie indziej.

    To konflikt „starego” z „nowym”, które jest niesione przez postęp techniczny, leży u źródeł niepokojów społecznych w krajach arabskich czy we wspomnianej tu Afryce; ale i w Polsce. Po prostu nie można mieć jednocześnie tradycyjnej struktury społecznej i nowoczesności, z jej zdolnością do taniej produkcji żywności czy leczenia większości chorób dotykających osoby w wieku reprodukcyjnym. Sam pochodzę z wielodzietnej rodziny, tymczasem obecnie takich rodzin niemal już w Polsce nie ma. To wszystko powoduje napięcia w tkance społecznej, wymuszając powolne zmiany w relacjach mężczyzna-kobieta, kobieta-państwo, kobieta-kościół etc i wywołując alergiczną reakcję obrońców starego porządku, czujących zagrożenie swojej pozycji w przypadku zadomowienia się u nas „nowego”.

  395. Wracam!

    Jagoda
    7 maja o godz. 13:43

    Dobre pytanie – ktos ma odpowiedz?

  396. Tanaka
    7 maja o godz. 12:52

    Podpisuje sie obiema ręcami pod ostatnim akapitem!

  397. Tanaka
    7 maja o godz. 12:31
    Pombocek

    Tanaka, jest cos niesamowitego w zapachu i dzwiekach polskich jezior. Jojczylismy nad tym wczoraj nostalgicznie bedac nad jednym z najpiekniejszych jezior tutejszych. Niby widoki zapieraja dech w piersi, az sie lezka w oku kreci od tej pieknosci krajobrazu ale… trzcin nie ma, rybitwy nie krzycza, zapachy nie te. W szulfadce mozgowej: „tak wyglada jezioro” mam wciaz to co jest na zdjeciach pombocka…

    Ale – z drugiej strony – dzikosc jest dzikosc, gdziekolwiek jest i niech tak zostanie po wieki wiekow! Jak najwiecej i jak najdzikszej. Smutno czytac o tym co pombocek pisze…
    A w temacie tegoz…
    Miejsce, w ktorym wczoraj bylismy zarobilo sobie wlasny wiersz poety G.M. Hopkinsa z taka oto piekna strofa:

    What would the world be,
    once bereft
    Of wet and of wildness?
    Let them be left,
    O let them be left,
    wildness and wet;
    Long live the weeds
    and the wilderness yet.

    W moim, mocno luznym tlumaczeniu:

    Czym byłby świat
    Raz pozbawiony
    Mokradeł i dzikości
    Dajcie im być…
    O, dajcie im być!
    Mokradłom i ostępom;
    Niech żyja nam pustkowia więc
    I niech nam żyje zielsko!

  398. Płynna Rzeczywistość
    7 maja o godz. 13:51

    Doskonałe podsumowanie.

    Ale, że historia się nie kończy, możemy pójść dalej.

    Mała sekta rewolucjonistów francuskich, obaliła króla, zaczęła głosić ideały-
    egalite, fraternite, liberte.
    A potem, rozniosła po Europie tę zarazę na ostrzach bagnetów.
    Pomimo kontrrewolucji i powrotu króla, pewnych zmian nie dało się cofnąć.
    Jednym z trwalszych osiągnięć był Kodeks Napoleona.

    Mała sekta marksistów, wykorzystała czas sposobny, robiąc rewolucję.
    To że potem na osieroconym tronie zasiedli, czy w Zakazanym Mieście, powielając feudalne stosunki, to pikuś.
    Ale 8 godzinny dzień pracy, opiekę medyczną, powszechne szkolnictwo, wprowadzili.

    Sekta neoliberalna powstała 40 lat temu na uniwersytecie w Chicago.
    Rozpropagowali swój model ekonomiczny, wymusili jego stosowanie w krajach zależnych.
    Efekty zdaje się dopiero są oceniane……

    Misjonarze demokracji, i praw człowieka, propagowali tę ideę w sposób podobny do chrześcijaństwa.
    Przymusem, ogniem i mieczem.
    Skutki tych „misjonarskich” zapędów, są tragiczne…..

  399. No nie, właśnie dołożyłem swój wkład do humoru zeszytów szkolnych… „8 marło od powietrza, głodu, ognia i wody, zanim wydało na świat własne potomstwo.” proponuję odczytywać mniej więcej jako „ośmioro marło od powietrza, głodu, ognia i wojny, zanim miało szansę wydać na świat własne potomstwo.”

  400. W Niemczech odbył się w środę pogrzeb 38-letniej imigrantki z Afganistanu, matki czworga dzieci. Kobiety, która przybyła do Niemiec w 2011 roku przeszła na chrześcijaństwo i została zamordowana przez innego imigranta z Afganistanu – zadźgana nożem na oczach dzieci. Morderca, opisywany jako „bardzo religijny” uznany został za „niestabilnego umysłowo” i poddany leczeniu psychiatrycznemu.

    Organizacje pomagające imigrantom twierdzą, że napaści i groźby pod adresem konwertytów na chrześcijaństwo są powszechne a przez władze całkowicie lekceważone. Organizacja Open Doors, która przeprowadziła 750 rozmów ustaliła, że 56% osób twierdzi, że było atakowanych fizycznie, a 86% – że wielokrotnie były atakowane fizycznie lub psychicznie.
    ”https://wolnemedia.net/powszechne-przesladowania-konwertytow-na-chrzescijanstwo-wsrod-imigrantow/
    =========

    Z religią i ideologią, nie ma żartów…..

  401. @Płynna Rzeczywistość 7 maja o godz. 13:51

    Masz całkowitą słuszność, że byt (materialny) określa świadomość i uwalnia rezerwy, czyli stwarza nadbudowę do rozważań o roli kobiet. Poza tym – właśnie – pozycja kobiet w społeczeństwie to element całego bagażu tradycji, która nie jest jednoznacznie negatywna, a przy tym wiele osób żywi do niej sentyment. Dlatego właśnie tak trudno oddzielić tu „ziarno od plew”, bo w sumie nie ma przecież nic złego np. w tradycyjnym modelu rodziny – jeśli ten model komuś autentycznie odpowiada.

  402. U mnie od rana dziób piłuje pierwiosnek. Co za upierdliwiec. Małe toto, a gorsze od stada mew.

  403. @Jagoda 7 maja o godz. 13:43

    Technikalia? No nie wiem 🙂

    Co do zwrócenia się do wykluczonych – problematyczne. Paweł próbował pozyskać ludzi wpływowych i właśnie dzięki nim mógł dalej działać. „Nawrócenie” prokonsula rzymskiego na Cyprze, Sergiusz Paullusa, otworzyło mu drogę do Antiochii, skąd pochodził ten prokonsul i gdzie miał rodzinę. Zresztą zmiana imienia „Saul” na „Paweł” pojawia się po pozyskaniu tego właśnie Paullusa – Paweł przyjmuje jego rodzinne nazwisko. A zatem równie dobrze można stwierdzić, że miejska hołota snobowała się na uczestnictwo w rytualnych ucztach, które odbywały się w bogatych domach.

    Charles Freeman (też polecam np. „A New History of Early Christianity”) w ogóle sugeruje, że rola Pawła jako takiego jest być może przeszacowana, bo po pierwsze był fanatykiem i zapaleńcem, przez co zrażał do siebie ludzi (fanatyzm i megalomania znalazły odbicie w jego listach), a po drugie religioznawstwo dzisiaj bazuje na źródłach pisanych, a Nowy Testament powstał w dużym stopniu pod wpływem Pawła i składa się w dużej mierze z tekstów przypisywanych Pawłowi. Ile testów zaginęło? Ile wątków nie zostało zapisanych? Nie sposób tego stwierdzić.

    Freeman cytuje list od Hebrajczyków (którego, zgodnie z dzisiejszym stanem wiedzy, Paweł wcale nie napisał) jako najwcześniejsze spójne ujęcie teologii, powstałe pod dużym wpływem filozofii Platona (ten logos!) Teologia Pawła jest niespójna i mocno histeryczna, poza tym jego listy były przecież pisane ad hoc. Ale te teksty były czytane na głos podczas zebrań, które były połączeniem liturgii i żarcia. I tak trafiały do ludzi niepiśmiennych, których przecież była wtedy ogromna większość.

    Ale współczesny obraz wczesnego chrześcijaństwa (powstały częściowo pod wpływem takich odkryć jak Nag Hammadi) to obraz bardzo zróżnicowany i niespójny. Jeden model narzucono siłą o wiele później. Marketing nowej religii polegał m.in.na tym, że przechwycono (ukradziono?) całą tradycję żydowską, a zatem tę nową religię serwowano ludziom jako starą – a w Cesarstwie Rzymskim żydzi mieli specjalne przywileje i byli szanowani właśnie z powodu antyczności ich religii.

    Poza tym prawdopodobnie dużą rolę odegrała szeptana propaganda (na zasadzie „jedna pani drugiej pani”). Paweł był rzemieślnikiem, który w każdym mieście mógł znaleźć klientelę – a więc również potencjalnych słuchaczy. Nie musiał to być szybki proces. A jak zniekształcił przekaz, pochodzący początkowo od „uczniów Jezusa”? Nie zapominajmy, że pierwsza „ewangelia” – rzekomo według Marka – powstała dopiero po roku 70-tym.

  404. Jagoda
    7 maja o godz. 9:11

    Bardzo mi się podoba przykład który podałas. Telewizja publiczna z misją (aczkolwiek niekoniecznie tą, która ma kurwizja) może zdziałać wiele dobrego – kształtowac postawy, łamac stereotypy, dawać pozytywny przykład, pomagać ludziom wyrzec zza zaklętego kręgu środowiska w którym przyszło im żyć. I każdy sposób jest dobry – czy to mądry reportaż czy łzawa telenowela. W nieodpowiednich rękach telewizja jednak może zdziałać równie dużo złego niestety – jak krajowy przykład pokazuje. Praca u podstaw…

  405. @paradox57 7 maja o godz. 15:17
    Pierwiosnek ??? 🙂

  406. @Kostka 7 maja o godz. 15:26

    Też mi się podoba przykład podany przez Jagodę. Ale w ogóle pojęcia „dobra” i „zła” są tu trochę na wyrost, bo jak to oceniać? Czy migracja kobiet do miast i kupowanie maszyn do szycia to koniecznie coś pozytywnego? Trend jak trend. Mnie kojarzy się raczej z owczym pędem, bo wszystkie takie kobiety odniosą sukces. Chociaż idea samorealizacji do mnie przemawia.

    Przy okazji: Adam Zamoyski w „Świętym szaleństwie” znakomicie opisuje szerzenie się idei „wolnościowych” w Europie w XIX w. Z początku te idee były narzucane i wcale nie znajdowały odzewu w społeczeństwach. Wkrótce potem było już inaczej, staly sie modne. Czyli każda musi trafić na podatny grunt, ale grunt kształtuje się pod wpływem samej idei? Czy chodzi po prostu o budzenie aspiracji? Coś jak współczesna reklama – kreacja potrzeb, żeby sprzedać produkt?

  407. @Na marginesie 7 maja o godz. 15:41
    Poprawka: nie wszystkie takie kobiety odniosa sukces.

  408. Na marginesie 15:41

    No, pierwiosnek. Z niemiecka zwany cilp-calp. W czym rzecz?
    Że to kwiatek? To też.

    Zresztą, sama posłuchaj, czy to nie gorsze od tupiącego kota. On tak potrafi od rana do południa. Bez chwili przerwy.

  409. PS
    Przepraszam, sznureczka nie rzuciłem
    https://www.youtube.com/watch?v=Kmo6q-SROwg

  410. @Jagoda, z godz. 13:43
    Spróbuję odpowiedzieć, choć sens odpowiedzi zawarłem w krótkim poście z godz. 10:44, że o sukcesie zadecydowało twórcze dostosowanie przez Pawła szablonu do rzeczywistości – politycznej i obyczajowej ówczesnego, murszejącego już świata.

    Ta rzeczywistość to nie tylko Rzymska otwartość na inne religie, o czym pisze Namargineska, to także ostra kłótnia w łonie jerozolimskiego Sanhedrynu na temat tego, co w Torze dopuszczalne, a co nie. Wspominałem już o tym w dyskusji ze zdezerterowanym (nie po to, aby „błysnąć wiedzą”, co sugerował lonefather, ale by naświetlić tło). Teraz ciut szerzej.

    Sanhedryn składał się z kapłanów i ludzi świeckich, którym przewodniczył arcykapłan. W rozważaniach, jakie snuli na jego posiedzeniach wystąpił między nimi rozdźwięk, w wyniku którego wyłoniły się dwa odrębne ugrupowania – saduceuszy i faryzeuszy. Kapłani zalecali politykę kompromisu z myślą hellenistyczną, choćby za cenę częściowej nielojalności w stosunku do Tory. Przeciwko nim występował blok ludzi świeckich, bezpośrednich spadkobierców Ezdrasza, oraz soferim, którzy trwali na stanowisku bezkompromisowej wierności zasadom Tory. Jak pisał Flawiusz – Faryzeusze przekazali ludowi pewne przepisy zaczerpnięte z tradycji przodków, które nie zostały zapisane w Prawach Mojżeszowych. Saduceusze odrzucali ten rodzaj kompromisu, uważając, że prawomocne są tylko te ustawy, które zostały zapisane, natomiast nie trzeba przestrzegać ustaw pochodzących z tradycji poprzednich pokoleń. Na tym tle doszło między dwoma stronnictwami do dysput i poważnych sporów. (Józef Flawiusz,Dawne dzieje Izraela ).

    Gimaliel, uczeń Hillela, który zapoczątkował „poważne” studia nad Torą, przekazał swoim uczniom (w tym Szawłowi), to, co stało się podstawą „nowego spojrzenia” na Torę. Bardziej elastycznego spojrzenia na tradycję. Hillel reprezentował typowo faryzejski punkt widzenia. Uważał, że życia nie można wcisnąć w sztywne ramy pisemnej halachy. Hillel wolność interpretacji dopuszczalną przez prawo ustne uznał za narzędzie, dzięki któremu Torę można zaadaptować do najróżniejszych okoliczności. Taki punkt widzenia odpowiadał zhellenizowanym Żydom, którzy rozsypani byli po całym ówczesnym świecie Bliskiego Wschodu. Jak pisze Namargineska – kult na początku mieścił się w gładko w granicach judaizmu. Konflikty zaczęły się dopiero potem. Skupiska zhellenizowanych żydów (były – anumlik) wszędzie na Bliskim Wschodzie.

    To była gleba, na której rozwinąć się mogły nauki „sekciarza” Pawła (o którym wiadomo było wszystkim, że jest dawnym Szawłem, uczniem Gimeliela, ucznia Hillela – co było swoistym glejtem dla jego wiarygodności). Zauważmy, że pierwszy (jeszcze przed Rzymem i Jerozolimą) kościół chrześcijański sensu stricte powstał w Armenii, samo zaś chrześcijaństwo jako pierwsze zostało przez króla Tridadesa, w roku 301 (niektórzy uważają, że w 314) podniesione do rangi religii państwowej.

    Chrześcijaństwo jako religia państwowa? To się musiało przyjąć także i w Rzymie, ale o tym wypisano już tomy. Ten sam mechanizm (szablon, jak go nazwał Żorż Poinimirski) stawania się niewiele znaczącej dla ówczesnego świata Indów filozofii/religii, czyli buddyzmu religią/doktryną panującą, zadziałał 300 lat wcześniej, gdy Aśoka, władca indyjskiego imperium Maurjów, po krwawym (niektórzy badacze uważają, że Aśoka do piachu posłał około 300 tysięcy ludzi – „swoich” i „obcych”) zjednoczeniu półwyspu indyjskiego, wprowadził buddyzm jako religię państwową. Ta zresztą religią długo nie była, ale buddyzm stał się znaczącą siłą – zarówno religijną, jak i polityczną, o filozoficznej stronie doktryny Czterech Szlachetnych Prawd, sformułowanych przez Siddhārthę Gautamę, nie wspominając.

    Podkładając Żorżowy szablon pod życie Gautamy, możemy dostrzec wyraźne podobieństwo i do tego życiorysu. Czyli:

    1.1 Nadnaturalne, tajemnicze, lub w inny sposób szczególne pochodzenie.
    1.2 Symptomatyczne narodziny.
    1.3 Zagrożenie dzieciństwa.
    1.4 Bardzo uciążliwa inicjacja.
    1.5 Magiczne „wędrówki”.
    1.6 Walki magiczne.
    1.7 Osąd i prześladowania.
    1.8 Gwałtowna i tajemnicza śmierć.
    1.9 Reinkarnacja, zmartwychwstanie lub/i wnibowstąpienie.

    Jedno, co różni w tym szablonie Jezusa z Nazaretu od Siddhārthy Gautamy, to rodzaj zejścia z tego świata. Gautama zszedł z pomocą parinirwany, Jezus za pomocą krzyża. Znaczy – jeden tajemniczo, drugi gwałtownie. A czy zmartwychwstanie dla wyznawców aż tak bardzo różni się od reinkarnacji? Dla mnie się nie różni.

    Konkluzję mam jedną, proszę Jagody. Wykluczeni, gdy już mają dość, tak naprawdę dość wykluczenia, jednoczą się wokół siły. Najczęściej jakiegoś proroka, guru, czy władcy-myśliciela. A potem… Jak zwykle 😉

  411. Petru wczoraj podczas przemówienia nieśmiało warknął, bo nie szczeknął, na kk. Szkoda tylko, że nie jest wiarygodny.

    Kota mi też brakuje. I jakby jeszcze mag wróciła to byłoby zupełnie jak przed wojną.

  412. Na marginesie
    7 maja o godz. 13:09

    Rzeczony tłuk, owszem, co raz, gdy temat był związany z bozią, właził i walił jakimś jehowickim grepsem. Ale gdy się nikt do niego nie odzywał, greps mu zasychał i namolna bezczelność blakła.
    Nie znajdując żadnej reakcji, coś tam jeszcze potrafił wcisnąć i – znowu bez odzewu – zwykle odpuszczał i znikał na jakiś czas.

    Ale wystarczyła jedna reakcja i już się zezwłok ożywiał, szczęśliwy, że znajduje odzew i zaraz zaczynał produkować swoje bezczelne bzdety jak Chruszczow kiełbaski.

  413. NeferNefer
    7 maja o godz. 16:01

    mag ma zadanie: wrócić. Ale z tą przedwojnością, to bym się nie upierał. Jak co jest przedwojenne, to potem jest coś wojennego. A mag jest całkiem powojenna.

  414. Na marginesie
    7 maja o godz. 15:23

    Pablo San Escobar uważany jest w krgach przytomnych badaczy za producenta odjezuskowego chrześcijaństwa. A ile z jego innych produkcji papierowych ewentualnie zagięło, to inna sprawa. Niekoniecznie mająca jakikolwiek związek z jego jezuskoprodukcją.

  415. @Płynna Rzeczywistość
    7 maja o godz. 13:51

    Czyli co, determinizm?

  416. @Na marginesie
    7 maja o godz. 15:23

    @anumlik
    7 maja o godz. 16:01

    Dziękuję …

  417. @paradox57 7 maja o godz. 15:54

    To ???
    https://www.youtube.com/watch?v=giCyoQx6CCM

  418. @NeferNefer
    7 maja o godz. 16:01

    Petru zakończył ślubowanie poselskie: „tak mi dopomóż Bóg”.
    Co znaczy, że w kwestiach światopoglądowych jest tak samo wiarygodny, jak Duda w kwestii Konstytucji.
    Większość .N tak ślubowała.

    Żakowski powiedział dzisiaj, że program .N jest programem Rokity sprzed dziesięciu lat. Nowoczesność!

  419. @anumlik, Jagoda
    A mormoni? Całkiem nowa religia, zatem danych na temat jej ekspansji jest chyba więcej. Zakładając, że zasadniczy model jest w dużej mierze ten sam we wszystkich.

  420. To nie tylko kobiety. Cała Polska ma syndrom sztokholmski wobec KK.

  421. @Tanaka 7 maja o godz. 16:14
    Mnie chodziło bardziej o to, ile innych zaginęło. Paweł przetrwał. W pismach znaczy.

  422. @paradox57 7 maja o godz. 15:54

    Ależ to jest prześliczne! U nas pierwiosnek jest kardynałem 😉
    „https://www.youtube.com/watch?v=e_b4PkcpDe0

  423. @Na marginesie
    7 maja o godz. 16:30

    No nie, mormoni to wyznanie w obrębie religii jaką jest chrześcijaństwo.

  424. @Jagoda 7 maja o godz. 16:59
    Ale nowe! Księga mormona – dokument założycielski. Jak powstała – to się można ześmiać. A w takim układzie islam też miałby być religią chrześcijańską? Nie twierdzę, że nie masz racji, po prostu każda klasyfikacja jest z konieczności arbitralna, bo zależy od przyjętych kryteriów.

  425. shamsa
    7 maja o godz. 16:34

    Ha.

    Jagoda
    7 maja o godz. 16:22

    Dobre z tym Rokitą 🙂

  426. @Jagoda, anumlik, Tanaka

    Poza tym również można zakładać istnienie pism, które w swoim czasie odegrały istotną rolę w kształtowaniu się wczesnego chrześcijaństwa, ale później z różnych powodów zostały uznane za heretyckie (to znaczy np. jakiś autor został z czasem potępiony ze względu na jeden „błędny” pogląd i w związku z tym cały jego dorobek poszedł na przemiał). Przy czym nie musiał to być zniszczenie, wystarczyło, że przestano je przepisywać i po kilkudziesięciu lub kilkuset latach po prostu już nie było po nich śladu. Dziś chyba juz nie sposób ustalić, na ile Paweł był oryginalny, na ile wtórny.

  427. Świeccy pokłócili się w łonie Sanhedrynu z kapłanami…..
    I powstała schizma.
    Cesarze pokłócili się z papieżami, i nastapił rozłam zakończony jatką.
    Trockiści pokłócili się ze Stalinowcami, i nastąpiły czystki.
    Eobespierre z Dantonem- to samo…..
    Rohm z Hitlerem……
    Banda czworga z resztą …..

    Zdumiewające podobieństwa pomiędzy religią a ideologią.
    I schemat eliminacji fizycznej odszczepieńców i heretyków…..
    Mechanizm?

    Rewolucje pożerają swoje dzieci.
    Elity zawsze chcą zachować swoją pozycję.
    Obecnie, prawdopodobnie widzimy początki kolejnego starcia.
    Pomiędzy twardo broniącymi swych pozycji neoliberałami, a wzbierającą falą niezadowolenia, która wyłoni i jakieś nowe idee i przywódców.
    Polska- jak zwykle- jedynie zaadoptuje się do przychodzących z zewnątrz zmian.

  428. Tak bardzo żałuję, że nie mogłem dołączyć do dyskusji na temat trunków, tym bardziej że raczej trudno zaliczyć mnie do osób stroniących od alkoholu. Co gorsza, dyskusja ta przydała mi kolejnych wątpliwości na mojej drodze do zmniejszenia dystansu do blogowej elity. No, bo, gdzież mi do blogowego Francuza, popijającego różne „szardonety”, „bełżole”, „kabehnety”, umiejącego jednym pociągnięciem nosa bezbłędnie wyczuć nie tylko delikatną nutę śliwki, tudzież wisienki karłowatej w jakimś winie, nie tylko apelację, z której wino pochodzi, ale też i to, z którego stoku – północnego, czy południowego, lub zachodniego czy wschodniego, czy z innego usytuowania winorośl pochodzi. Albo weźmy takiego Anumlika, który wciąga „armańjaki”, „końjaki” i brędy i nie patrząc na etykiety od razu wie, z jakiego wina, z której destylarni te spirytualia pochodzą. A nalewki? Anumlik potrafi wymienić bezbłędnie nie tylko 195 ziół, których sporządzono nalewkę, ale również gatunek kartofli, z których sporządzono spirytus do niej, nasłonecznienie kartofliska, termin wykopków, markę sprzętu, którym kartofle wydobywano, numer buta traktorzysty oraz określić czas jaki upłynął od momentu, kiedy ciotka traktorzysty złamała nogę.
    Żorżu popija jagiermajstra jakiegoś i też pewnie sporo mógłby o tym powiedzieć, ale nie musi, bo już samą nazwą mi zaimponował, Kostka dał(a?) do zrozumienia, że też byle g. nie pija, lecz jakąś łyski z lokalnej destylarni i – jak mniemam -odróżnia nie tylko łyski od łyskeja, ale każdą od każdej. Z przedstawicieli elitarnego kręgu, najbliżej mnie stoi Neferka, dla której łyski wonieje mysim ekskrementem – podobne wrażenia do moich.
    W 1992 roku miałem okazję gościć u lorda Santlera w jego posiadłości w Worcestershire. Miał on tam pokaźną piwniczkę i dzięki niemu i tej piwniczce spróbowałem armaniaku – ohyda (może dlatego, że był stary 🙂 miał 40 lat), piłem tam również szampana, butelka à 850 funtów, to był jakiś Dom Perignon, kwaśny jak niedojrzałe papierówki – peerelowskie „Bankietowe” smakowało mi znacznie bardziej.
    Nie ukrywam, że powyższy tekst napisałem pod wpływem alkoholu. Zakupiłem w pobliskim Waitrose – najtańszej tam wódki -„Wladymiroff” -16, 5 funta za litr. Wódka ta wyzwoliła u mnie głęboko skrywanego demona zawiści, bo też bym chciał, żeby mi ser St. Andre nie cuchnął, lecz pachniał, a pity do niego Hato Demi-Seck nie nie zajedżał nadzgniłą antonówką, a czytany przeze mnie, na werandzie w trzcinowym fotelu, w ciepły prowansalski wieczór, Deleuse był całkowicie zrozumiały.
    Room with you My Expensive Friend 🙂

  429. „A co w sprawie przesłania Pawłowej narracji?
    Co w niej było takiego chwytliwego że grupka jej głosicieli, dała podwaliny potężnej machinie?”

    Dla naśladowcy Jezusa, czyli osoby pozwalającej by jego nauczanie, wywierało dominujący wpływ na sposób myślenia oraz postępowania – odpowiedź na tego rodzaju pytanie jest oczywista.

    Wyjaśniał to wiele razy sam Mesjasz. Oznajmił na przykład: „Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie PRAWDĘ, a prawda was wyzwoli”.

    W rozmowie z Piłatem, wyjaśnił: „Ja się po to narodziłem i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo PRAWDZIE. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu”.

    Jezus nie tylko mówił z przekonaniem o prawdzie i o możliwości jej poznania. Wyjaśnił też, że prawda adresowana do każdego człowieka, zawarta jest w Biblii. W modlitwie do Jehowy, zanotowanej przez apostoła Jana, powiedział: „Słowo Twoje jest PRAWDĄ” (Jana 17:17).

    Apostoł Paweł, o którym Jezus powiedział: „Człowiek ten jest mi naczyniem wybranym, aby nieść moje imię do narodów, a także do królów oraz do synów Izraela”, napisał w jednym ze swoich listów, do współwyznawców: „My zaś winniśmy zawsze dziękować Bogu za was, bracia umiłowani przez Jehowę, ponieważ Bóg od początku wybrał was ku wybawieniu przez uświęcenie was duchem i przez waszą wiarę w PRAWDĘ”.

    Paweł, który tak jak Jezus miłował prawdę, pod natchnieniem zapowiedział, co będzie stanowić podstawę negatywnego osądzenia wielu ludzi, w wyznaczonym przez Boga Dniu Sądu. Napisał: „Otrzymają [oni] zapłatę za to, że nie przyjęli miłości do PRAWDY, by dostąpić wybawienia”.

    Jak bardzo kocham prawdę? – wypadałoby zatem zapytać samego siebie.

    PS Rzecz jasna ta grupka głosicieli, nie miała nic wspólnego z potężną machiną, która powstała w IV wieku n.e. Jej pojawienie się, w wyniku wielkiego odstępstwa, na arenie dziejów – zostało także zapowiedziane w Biblii.

  430. UWAGA, KOMUNIKAT
    Przestrzegam nowych uczestników forum przed „dezerterem”, który jest jehowickim trollem i produkuje się tu zawodowo, publikując bzdurne i kłamliwe informacje.

  431. Masowy mord na Hindusach z rąk Wielkich Mogołów oraz tureckich i afgańskich najeźdźców, który trwał 800 lat, nie jest zauważany przez światową historię. Jedynym porównywalnym masowym mordem jest ten dokonany przez Niemców na Żydach.

    Holocaust w Indiach miał jeszcze większe rozmiary. Jedyna różnica polega na tym, że trwał 800 lat, aż do momentu, kiedy brutalni władcy zostali obaleni w wyniku walki na śmierć i życie, toczonej przez Sikhów w Pendżabie i Hindusów z armii Maratha w innych częściach kraju w późnym XVIII wieku.
    ”https://wolnemedia.net/indyjski-holokaust/
    =======

    Taka ciekawostka, skoro Indie wywołano…..

  432. jobrave, 7 maja 18:10
    Zgadzam sie z Toba absolutnie Jobrave. Tylko najlepsze, cokolwiek najlepsze to jest, jakotako jest zdawalajace. Exkrementow mysich nie wachalem, nie bede, analizy porownawczej nie moge. Cos w tym jednak. Bez emotikonow, powaznie.

    wiesiek59, 7 maja 18:32
    Ciekawe Wiesiek. Masowy mord dokonany na przestrzeni ~300lat, dokonany przez najezdzcow okolicznych, rowniez niezauwazony przez swiatowa costamcostam. Niektorzy uwazaja, dobrze sie stalo, jeziora piekne, cciny i to wodne ptactwo mozna obserwowac. Zachodzila potrzeba ptactwo chronic dla obserwowania, stad chyba nieuwaga swiatowej costamcostam. To ptactwo przez okno ogladac mozna. Tak Wiesiek, ciekawe, linkow nie daje, wystarczy okno otworzyc, na okolice skoro Indie wywolano.

    pzdr seleukos

  433. tejot
    6 maja o godz. 21:47
    Komentując mój wpis napisałeś m.in.: „Oporządzanie chudoby, to dla znakomitej większości kobiet daleka już przeszłość, gdzieniegdzie pozostały jakieś kury.(…).”

    Oczywiście nie na taką skalę jak w przeszłości, ale jednak w dalszym ciągu większość mieszkańców wsi zajmuje się rolnictwem, trzyma jeszcze jakąś krówkę, lub dwie, świnkę lub więcej, drób, a to jednak wymaga pracy, dyscypliny, ale nie w tym rzecz.
    To prawda, „derustykalizacja” i wszystko, co się z nią wiąże rzeczywiście rozpocząła w Polsce za Gierka, trwa nieprzerwanie do dziś i na pewno ma charakter trwały, towarzyszyć temu musiały zmiany mentalnościowe i -oczywiście towarzyszyły i równie nieprzerwanie trwają nadal, ale czy, mimo wszystko, można już mówić o zasadniczych zmianach, o zmianach głębokich właśnie w tej sferze, mentalnościowej? Rzeczywiście nikt już nie całuje po łapskach czarnego dobrodzieja, ambonalne tyrady nie wywierają już takiego wrażenia, jak niegdyś, mało tego – parafianie potrafią się postawić faroszowi, ba biskupowi nawet i doprowadzić do usunięcia proboszcza, ale jednak mam wrażenie, że-choć świat zmienia się szaleńczo szybkim tempie, to jednak sporo czasu minie (dwa, trzy pokolenia?) zanim zmiany nabiorą charakteru zasadniczego. Na razie kościoły wiejsko-gminne są pełne, bo ta 35.-45. procentowa frekwencja dotyczy tylko miast rdużych i średnich, a im mniejszy miejscowość, tym ona wyższa.
    Związki z tradycją, jej poszanowanie jest w Polsce wiejsko-gminnej, małomiasteczkowej nadal bardzo silne, mało kto wyobraża sobie nieuczęszczanie na mszę niedzielną, nawet, jeśli jest małej wiary, lub kompletnie nie wierzy. Uczęszcza, bo pradziad uczęszczał, dziad uczęszczał, ojciec uczęszczał to i on uczęszcza. Uczęszczanie, to nie tylko tradycja, to również coś tak oczywistego, jak to, że rano trzeba wstać do roboty, to taki immanentny składnik życia i w związku z tym jest to kwestia nie podlegająca roztrząsaniu. I dlatego w Polsce wiejsko-gminnej lud nie deliberuje nad „czarnym systemem”, czy on dobry, czy on zły, bo to jest poza dyskusją, lud-co najwyżej- ocenia poszczegolnych funckjonariuszy „czarnego systemu”, coś na zasadzie, że „partia się nigdy nie myli, tylko człowiek”.

  434. Tutejsze gadzinowki, kazdego sortu, podaly wlasnie, demonstracja wielka, stosunkowo, sie odbyla w Warszawie wczoraj. Rzadowi przeciw nierzadnym maszerowali. Troche ponad 38tys par butow (czy w obuwiu wszyscy nie podano). Jak oni w tych gadzinowkach tutejszych licza buty, nie widac? Czyzbym na prase nadwislanska potrzebowal przerzucic?
    pzdr seleukos

  435. Jagoda, 7 maja o godz. 16:15

    Gorzej. Marksizm…
    😉

  436. @Płynna Rzeczywistość 7 maja o godz. 19:57
    😀

  437. Pozwolę sobie nie solidaryzować się „anty-Dezerterowcami”, a to dlatego, iż Dezerter spełnia na blogu – według mnie – bardzo pożyteczną rolę, którą wyjaśnię poniżej, pierwej jednak chciałbym zauważyć, że bardziej pasowałby do niego nick „Dywersant”.
    Określenie „dywersant”, źle się kojarzy szczególnie tym, którzy pamiętają czasy pierwszych dwóch dekad PRL-u, kiedy to dywersant na dywersancie dywersantem poganiał. Mowa oczywiście o dywersantach, którzy działali na szkodę ludowego państwa, natomiast Dezerter uprawia dywersję na szkodę zarówno na szkodę Świadków Jehowy, jak i chrześcijaństwa w ogóle.
    Argumenty mające przemawiać za istnieniem bozi, jego rozlicznych emanacji, rozsiewane tu przez Dezertera, są – w rzeczy samej – argumentami przeciw. Głosząc prawdę o Jehowie i o wszystkim, co wiąże się z onym, głoszący ją Dezerter skutecznie odwodzi wszystkich, którzy w bozię bardziej wątpią niż wierzą, od transcendencji, natomiast szczerze i żarliwie niewierzących, w niewierze utwierdza.
    Zasługi Dezertera na niwie krzewienia ateizmu, lub przynajmniej agnostycyzmu są nie do przecenienia, dlatego apeluję Was o zmianę stosunku do Dezertera, z negatywnego na pozytywny.
    Ponadto, czy chcemy tego, czy nie mamy w tym wypadku do czynienia ze swego rodzaju symbiozą, albowiem i my i Dezerter odnosimy korzyści ze wspólnego udzielania się na blogu – Dezerter głosi prawdę, a my ją kwestionujemy, kiedy to czynimy zdarza nam się go lżyć, a lżąc wetujemy sobie różnego rodzaju frustracje, co daje nam ulgę, Dezerter wówczas cierpi i bardzo dobrze, bo o to właśnie chodzi, bo Chrystus również cierpiał za głoszenie.
    W związku z powyższym wnoszę o ustanowienie specjalnego odznaczenia dla Dezertera za zasługi na rzecz krzewienia zdrowego rozsądku, oraz nagrody dla „Zasłużonego Kozła Ofiarnego Blogu Listy Ateistów”.

  438. seleuk(os)
    7 maja o godz. 19:10

    „(…) Exkrementow mysich nie wachalem, nie bede, analizy porownawczej nie moge. (…).”

    I bardzo dobrze, whisky wystarczy w zupełności 🙂

  439. @jobrvwe, z godz. 18:10
    Anumlik nie tylko rozpoznaje numer buta traktorzysty, kopiącego ziemniaki na kartoflankę z gradusami, ale zna też numer swojego buta, którym kopnie w rzyć niejakiego jobrave, jeśli ten nie przestanie pieprzyć głupot. O! Anumlik oprócz armanjaku i innego szardońca, pijał (i pije) czasem takie specjały jak „łza komsomołki”, walił z kumplami „z gwinta” jabole po bramach i ganiał „na melinę” po berbeluchę, jak skończyła się siwucha. A że na starość lubi odróżniać smaki różnych trunków? Cóż, przywilej starości dobrze z gradusami przeżytej 😉

  440. Vive La France!
    😀 😀 😀

  441. jobrave
    7 maja o godz. 20:12
    W pojeciu tut blogu ateista pewno nie jestem. Moge tylko jako agnostyk wypowiedziec. Dialog z blogowa dywersja nie jest leczeniem frustracji. Sam blog jest leczeniem wlasnej frustracji u wiekszosci. Dialog z dywersja nie, czy inwektywy. Gdyby koty moje paskudzily na srodku pokoju, to ja odpowiedzialny. Nie sfrustrowany. Odpowiedzialny, piachu nie zmienilem w skrzyneczkach. Odpowiedzialny, luki nie zbudowalem do drzwi ogrodkowych. Nie sfrustrowany, gdybym musial sprzatac po kotach.

    Jedyne dobro trwale, sukces dluzszy jak chwilowy jest czym sie podzielic mozna. Dotyczy rowniez dobr pozamaterialnych. Jezeli uwazasz, lepiej dywersanta problemy dzielic jak moje pytania, musze powiedziec. Nie uwazam pogladu tego. Wylacza to powazne uczestnictwo. Moje pierwsze pytanie, ~pol roku dawniej. Kto na Twoim Tronie siedzi? Rozumiem, mam odpowiedz i akceptuje odpowiedz. Co do Litwy czy ojczyzna Twoja, nie znam, nie wiem. Brak odpowiedzi, rowniez pelnoprawna jest. Moj sposob wypowiedzi, gorszy od wiekszosci Was, nie zmienia tu nic. Troche czasu mam jeszcze na czekanie. Bo te pyt mnie interesuje.

    pzdr seleuk

  442. A co państwo powiecie o takiej opinii, współgrającej z tematem wpisu Jagody:

    w sprawnie działającym państwie, gdzie są wysokie świadczenia społeczne, godne pensje, powszechna opieka przedszkolna, a kobieta nie jest uzależniona od bijącego ją męża i może w każdej chwili od niego odejść, Kościół staje się zbędny. Nie trzeba obiecywać pośmiertnego szczęścia, bo system tu i teraz gwarantuje opiekę, stabilność i satysfakcjonujące życie. Kościół boi się polityki, która sprawiłaby, że przestałby być społeczną ostoją.

    Może więc Polki lgną do Kościoła, bo mają życie do, za przeproszeniem, d…?

    http://www.newsweek.pl/polska/liberalowie-i-lewica-tchorza-przed-kosciolem-dlatego-przegrywaja,artykuly,381318,1.html

  443. anumlik
    7 maja o godz. 20:22
    🙂 Tak mi mów! To były czasy – „Kwiat Jabłoni”, „Leliwa”, „Śniadaniowe”, „Towarzyskie”, „Rubin”, „Wino Czerwone Deserowe Bardzo Słodkie”, a wódek „Bałtycka”, „Vistula” (kosi,młóci i chłopa do rowu przewróci”, pod serwolatkę albo zwyczajną i polo-coctę, „Myśliwska” (peerelowski dżin). 🙂
    ***
    Vive! A pisiorstwo w żałobie.

  444. @jobrave
    😀

  445. @jobrave z 19:17, bo tu o rytuał chodzi, to głębsze jest od wiary i silniejsze, bo wcześniejsze, a więc nie dziwota, że nawet niewierzący biorą w tym udział. W dużych ośrodkach miejskich mózg ma inne możliwości, a do tego brak presji, którą czuć w małych społecznościach lokalnych-powiatowych czy wioskowych- gminnych. Jeśli mózg jest na tyle „wolny”, aby żyć bez rytuału, ale nie na tyle „silny”, aby przeciwstawić grupie lokalnej/wioskowej, tkwi w tym. Pomijam już fakt, że większość jest na tyle sformatowana i zautomatyzowana w zachowaniach, że nawet się nad tym nie zastanawia. To dla nich naturalne, bo w sumie takie jest. ‎

    Zabawny wpis o alkoholach i dezerterze.

  446. Dezerter pełni bardzo pożyteczną rolę.
    1- Jest KATALIZATOREM, umożliwiającym zaistnienie świetnych, pogłębionych wpisów na temat historii.
    W życiu nie przyszłoby mi na przykład, sięgać do źródeł, czy tekstów biblistów.
    Ten temat średnio frapujący, w porównaniu z innymi…..

    2- Sekowanie kogoś za przekonania….
    To jeszcze demokracja, czy już totalitaryzm?
    Daje stosunek do Dezertera wgląd w psychikę osób tu piszących….
    Niezłe lustro, czy materiał do psychoanalizy.

  447. anumlik
    7 maja o godz. 20:23
    „Vive La France!”

    65/75% uczestnictwo. Reszta? Sfrustowana. Czym sfrustrowana? Rozumem.
    „Vive Le Intelligence”

    pzdr seleuk

  448. wiesiek59
    7 maja o godz. 20:55,

    O tak!

  449. Płynna Rzeczywistość
    7 maja o godz. 20:51

    Rytuał to poczucie bezpieczeństwa, przynależności, wsparcie psychiczne, czasem materialne.
    Nie do pogardzenia w niepewnych czasach.
    Koszt niewielki, zyski potencjalne spore.
    Transakcja typu pakt z diabłem, mniejsze zło.

    Tam gdzie Państwo wypełnia swą rolę integracyjną i socjalną, kosciół jest zbędny.
    Tam gdzie nie wypełnia roli, w próżnię wchodzą współnoty religijne.
    Często zresztą na KOSZT Państwa……

  450. Fenomenalna scena, moja najulubieńsza.
    https://m.youtube.com/watch?v=BRwDNwEpKwc‎

  451. seleuk(os)
    7 maja o godz. 21:00

    Żyjemy w ciekawych czasach…..
    Jaka bedzie TREŚĆ tej prezydentury, się okaże….

    Ja bym sobie życzył nowego Kodeksu Napoleona.
    Unifikacji praw socjalnych, pracowniczych, płac, innych standardów.
    Bez tego, nic z projektu nie wyjdzie.
    Szkoda by było najbardziej optymistycznego projektu, jakim była UE.
    Gdzie kraje łączyły się DOBROWOLNIE w większą całość.

  452. Akurat to co wkleiłem ma urwany fragmet.

  453. @seleuk(os), z godz. 21:00
    Vive Le Intelligence.
    A z czym mam się, do jasnego kutasa Priamowego utożsamiać? Ę? Frekwencja mniejsza niż w pierwszej turze, bo zarówno tzw. lewica, jak i tzw. prawica olała zarówno Macrona, jak i Le Pen. Na dokładne analizy przyjdzie poczekać, ale jedno potwierdza „sfrustrowanie”. Liczba głosów nieważnych. Szacuje się, że było ich aż 8 %. To znaczy, że około 4 miliony osób wrzuciło do urny puste koperty (we francuskim głosowaniu nie skreśla się ani nie „krzyżykuje” swojego kandydata, a wrzuca kartę z jednym wypisanym na niej nazwiskiem).

  454. anumlik
    7 maja o godz. 21:21
    Anumlik, w dalszym ciagu uwazam ze 65/75 to niezly wynik. Lewica/prawica???
    Zyczylbym „nadwislanskiemu” rozumowi takiego wyniku. I tej ilosci „sfrustrowanych”. To moze by rozumem bezprzymiotnikowym zostal. KorporacjaKatolicka zamienila na KorporacjeSfrustrowanych. Taki poczatek.

    To tez odp do Płynna Rzeczywistość, 7 maja o godz. 20:51, czesciowa

    Do Wieska za chwile musze sie sformulowac

    pzdr Seleuk

  455. Ktoś był dzisiaj na mszy? Hihi. ‎

  456. sztubak
    7 maja o godz. 11:21
    „Ten którego widzieli apostołowie mógł być jego bratem”.

    Warto rozważyć i taką opcję. Jednak Biblia, w prosty sposób, eliminuje taką możliwość. Apostoł Jan, najbliższy przyjaciel Jezusa, napisał o jego braciach, że „nie wierzyli w niego”. Dołączyli do grona pierwszych chrześcijan dopiero wtedy, gdy Jezus ukazał się po swoim zmartwychwstaniu, jednemu z nich – Jakubowi.

    Poza tym, nikt inny oprócz Jezusa, nie mógł dokonywać cudów, o których wspominają apostołowie, relacjonujący wydarzenia rozgrywające się – po jego wskrzeszeniu przez Boga.

  457. jobrave
    7 maja o godz. 18:10

    Zlituj się, człowieku bo nie wiem czy się śmiać czy dołączyc się do pogróżki anumlika z tenisówka numer 5. Mam wrażenie że twój tekst sugeruje w zawoalowany sposób że nasza wesoła alkoholowa dyskusja to sposób na popisanie się kto co światowego pije ( w domyśle, co by reszcie zaimponować – ale popraw mnie jeśli nie taka była twoja intencja!). Nic bardziej błędnego akurat. Ludzie często piszą o tym co lokalne albo na co nabrali smaka będąc w podróży czy sięgając po cos z ciekawosci. Kto ci broni? U nas w Szkocji pije się whisky bo to dość popularny trunek lokalnie – flaszka whisky na promocji kosztuje czasem dokładnie tyle samo co butelka czystej a jak nie na promocji to w sumie nie aż tak dużo drożej – wielkie mi mecyje. Każdej od każdej nie odróżniam bo jest ich za dużo. PróbowałAm wielu różnych bo każdy znajomy ma na podoredziu, ot i cały sekret. Czasem się kupi, czasem gość zniesie i tak kolekcja rośnie do porównywania od czasu do czasu. Te starsze i droższe można sobie w pubie wypróbować. Ale wiem, wiem – mimo że z lordami armaniaki lecie pijales wolisz pić najtańsza czysta z Waitrose ( choć w tej samej cenie można mieć dwa bardzo przyzwoite wina albo jedno jeszcze bardziej – co mówię – nawet trzy do porównania szczepów z przyjaciółmi ) – ale – co kto lubi! 😉 U nad w szafce z łyski (i innymi) stoi sobie Duch Puszczy i wyobraź sobie – jeszcze się nie pogryzly ze sobą….

  458. Żorż Ponimirski
    7 maja o godz. 21:31

    (Facepalm)

    🙂

    I like your sense of humour!

  459. Gdybym był katolikiem, to najbardziej ceniłbym u bozi specyficzne poczucie humoru, „noir” takiego.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21776749,pierwsza-komunia-w-przylekach-po-mszy-kobieta-wjechala-w-ludzi.html#BoxNewsImgZ34&a=65&c=61

  460. UWAGA, KOMUNIKAT
    Do nowych uczestników forum: „dezerter” jest jehowickim trollem, produkuje się tu zawodowo i wkleja bzdety.

  461. Płynna Rzeczywistość
    7 maja o godz. 20:51

    Całkiem sensowne! Z jakiegoś powodu nie obserwuje się tej patologii w pewnych krajach – i to nawet lata po tym jak państwo przestało być poukładane w ten sam sposób – po prostu na jakimś etapie nastąpil odwrót od podpierania się kościolem a powrót juz nigdy nie nastąpil , mimo że teoretycznie mógłby. Po prostu trująca zależność, raz zerwana już się nie odbudowana, czego i Umeczonej życzę


  462. @Dezerter, mam dla Ciebie złą wiadomość. Ukazał mi się Jezus, nie wiem czemu mi, pewnie jestem jakimś szczególnym wybrańcem. Powiedział, że mam przekazać światu informacje o oszustwie, jakim jest niebieska kniżka. Dokładnie tak ją nazwał. Pewnie zna Tanakę, albo czyta „Listy ateistów”. Pomyślałem od razu o Tobie, że powinieneś to wiedzieć i dalej głosić światu. Powiedział to sam Jezus, a ja go widziałem i słyszałem, to moje świadectwo jest. Razem paliliśmy skręta, którego skręcił, a później miał niezłą polewkę. Czego to ja się nie nasłuchałem. Szkoda, że Cię nie było. Wierzysz mi? Nie robię sobie jaj, zmieniłem się po tym świadectwie. Widziałem Jezusa! To samica bonobo!‎

  463. @Kostka, wyluzuj, pewnikiem szpile chciał wbić, ale wyszło zabawnie, tego mu nie odmawiam.  ;)‎

  464. jobrave
    7 maja o godz. 19:17
    tejot
    6 maja o godz. 21:47
    Komentując mój wpis napisałeś m.in.: „Oporządzanie chudoby, to dla znakomitej większości kobiet daleka już przeszłość, gdzieniegdzie pozostały jakieś kury.(…).”
    Oczywiście nie na taką skalę jak w przeszłości, ale jednak w dalszym ciągu większość mieszkańców wsi zajmuje się rolnictwem, trzyma jeszcze jakąś krówkę, lub dwie, świnkę lub więcej, drób, a to jednak wymaga pracy, dyscypliny, ale nie w tym rzecz.
    To prawda, „derustykalizacja” i wszystko, co się z nią wiąże rzeczywiście rozpocząła w Polsce za Gierka, trwa nieprzerwanie do dziś i na pewno ma charakter trwały, towarzyszyć temu musiały zmiany mentalnościowe i -oczywiście towarzyszyły i równie nieprzerwanie trwają nadal, ale czy, mimo wszystko, można już mówić o zasadniczych zmianach, o zmianach głębokich właśnie w tej sferze, mentalnościowej?

    Mój komentarz
    Zmiany zasadnicze w sensie zdecydowanej zmiany proporcji starego i nowego postrzegania świata jeszcze nie nastąpiły, ale rozwój trwa. Chodzi o szybkość. Obecna ekipa rządząca hamuje, usiłuje powstrzymać ewolucję, co nie jest możliwe, bowiem ewolucja może zwolnić na chwilę lecz nie da się powstrzymać wskutek wypromowania kilku propagandowych haseł, uchwalenia restrykcyjnych przeciwnych prawu i rozwojowi ustaw, czy zawarcia ścisłego sojuszu z dwutysiącletnią instytucją.

    Za Polską gminno-miasteczkową ciągnie się mało naruszony kod społeczno-kulturowy – romantyczny patriotyzm, działanie na hurra, buraczany stosunek do innych, przaśność w zachowaniu, etnocentryzm (precz z obcymi, nie damy się zarazić pasożytami), nikłe zapotrzebowanie na wiedzę o innych oraz na współpracę z innymi (chyba, ze dają kasę, to i owszem, możemy pogadać).

    Jak piszesz, ta Polska również się zmienia, tylko nieco wolniej. Przeżytki i relikty jeszcze się trzymają, naturalny konserwatyzm jest silny, umiłowanie tradycji decyduje o wielu sprawach, rozstrzyga je, co się sprowadza do życia dla siebie w narzekaniu i zgryzocie, odpękiwania obecności na przykazanych zgromadzeniach religijnych, szanowania słowa biskupiego i jednocześnie nieposzanowania prawa, stawiania prywaty ponad interes społeczny, odczucia, że nas wszyscy chcą oszukać (bardzo niski poziom zaufania społecznego), wiary w to, że ktoś wreszcie przyjdzie i zrobi porządek.
    Tak jest przez niektórych postrzegany Jarosław Ka, lecz jego audytorium kurczy się w tempie ekspresowym, gdyż numery, które on odstawia, nie znajdują aprobaty u większości i wzbudzają należne wątpliwości, a po co to, a kto tak gna, dlaczego jest na, kto go zna, co on umie, co ma w rozumie, czemu go za dużo, dlaczego wszyscy kurzą, nie do rozeznania, a tyle było obiecywania. Że zakończę bezładem podobnym do bałaganiarstwa i bylejakości PiSu.
    Pzdr, TJ

  465. wiesiek59
    7 maja o godz. 21:11

    W ciekawych czasach zyjemy ~200tys lat. Prawdopodobnie bedziemy zyli przez nastepne. Mniej wiecej.

    Co bedzie fr prezydentury okaze po wyborach do ZgromNarodowego Francji. Cokolwiek nie bedzie, zle bedzie dla „nadwislanskosci”. Nawet tut populista smial poblazaniem na „nadwislanskosc”. Na gest sobie pozwolil raczka na pytanie. Jak Francuzi, mysle bardziej sa wymowni , niz Skandynawowie.

    W mojej ocenie ta unifikacja odbedzie. Poniewaz panstwa skand. wszystkie sa platnikami netto. Wszystkie sa panstwami sukcesu przy malych populacjach. Bo dzielic umieja wszyscy ze wszystkimi. Razem wioslowac. Ateista z tut ksiedza (diakonissa). Ta unifikacja bedzie gdzies posrodku miedzy germanska, frankijska, nordycka. Anglosaska sie wylaczyla juz. Moze zreszta sie rozpadnie sama. Inne wspolnoty nie zostana wziete. Zaproszenie bedzie formalne, nigdy nie spelnia warunkow. Jezyk pojec, ktorymi te obrzeza posluguja, nieadekwatny na dzis. Takie kraje jak Pl. jezyka nie znaja. Nie maja tez ochoty formowac. Mysle, te cywilizacyjne okno zamkniete znow. Na ile lat nie wiem. Znowu 100? Ucieczka tych co potrafiliby cos takiego formowac? Co zostana, Hartman, Celinski, dzieci na religie zapisza. Tam im historie Pawla z Tarsu opowiedza. Beda wtedy na Polityce blogowac, erudyci.

    Jak sie bedzie nowy KodeksNapoleona nazywal nie wiem. Moze „landskapslagarna” Wiesiek;-)

    pzdr seleuk

  466. paradox57
    7 maja o godz. 15:54

    U nad się chiffchaff nazywa 😉 Tez onomatopeja jak u Niemców. Z wiosną mi się kojarzy więc mi nie przeszkadza ;-). Choć fakt faktem nie mam własnego więc nie wiem. Rudzie drący dzioba o 3 w nocy już bardziej. Mewy jak w Aberdeen w nocy skrzecza też (moje lokalne w tym roku na szczęście się wyprowadziły)

  467. Kostka
    7 maja o godz. 21:42

    Milusio. Postaram się, abyś też coś spiła z mojego dzióbka. 😉

  468. Żorż Ponimirski
    7 maja o godz. 21:05

    A tu inna najulubieńszość. W całości, a w tym fragmencie od 10:02
    https://www.youtube.com/watch?v=liIWvJgTf7o&list=PLqq5vgVmaiUvradP75EbXxVmaCTW09vfJ&index=6

    Przekaz od kosmitów dla ludzkości.
    Tak jak z „Knopielki”.

  469. Żorż Ponimirski
    7 maja o godz. 21:55

    No toż też mu nie odmawiam! 😉

    a następnym razem powinien się przyłączuczyć po prostu

  470. wiesiek59
    7 maja o godz. 20:55

    Wiesiu, u mnie jest prośba: nie myl totalitaryzmu z dobrostanem bloga.
    Dla mnie tłuk dezerterski nie jest żadnym katalizatorem pogłębionych wypowiedzi na temat Jezuska. Bez niego daję sobie radę.

  471. jobrave
    7 maja o godz. 21:45

    Tak działa Cud Boski

  472. @Tanaka, haha… pan Kazimierz. Dobrze, żeś to wkleił, muszę to odświeżyć w całości. ‎

  473. @seleukos (z wczoraj ) – szybko zanim znikne na dziś – nie zapomnialam co miałam podesłać ale to już jutro bo potrzebuje komputer do tego a nie smyrfona 😉 a dziś tylko raz się dorwalam zanim goście najechali

  474. A teraz całkiem poważnie (hihi). Jaki byłby dzisiaj episkopat w Polszy, gdyby spełniło się dziecięce marzenie Tanaki i zostałby biskupem. Hę? ‎

  475. @Tanaka, z godz. 22:00
    Ludzie, opamiętajta się! – powiedział Stephen Hawking. I dał ludziom sto lat na opamiętanie się, albo… „niech spieprzają z Ziemi”. Howk!
    http://next.gazeta.pl/next/7,151243,21767555,stephen-hawking-twierdzi-ze-musimy-uciekac-z-ziemi-mamy-na.html#BoxBiz#BoxBizCz

  476. @Żorż Ponimirski, z godz. 22:23
    Opamiętaj się, Żorżyku. Biskup intelektualista to gorsza swołocz niż sam abep Jędraszewski 😉

  477. Tanaka
    7 maja o godz. 22:07

    Bez tekstów Dezertera, nie byłoby ani twoich filipinek, ani tekstów Anumlika, o niedostępnej mi wiedzy merytorycznej.
    Przyczyna……skutek….

  478. @Żorż

    A byłby jeszcze jakiś episkopat?

  479. anumlik
    7 maja o godz. 22:26

    Jak na razie, zasoby są pożytkowane nie na ucieczkę, ale eliminację konkurentów planetarnych.
    100 lat, to sporo czasu.
    Pod warunkiem, że egoizm go nie zmarnuje.
    A niestety, to ma miejsce obecnie.

  480. Kostka
    7 maja o godz. 21:41

    jobrave
    7 maja o godz. 18:10

    „Zlituj się, człowieku bo nie wiem czy się śmiać czy dołączyc się do pogróżki anumlika z tenisówka numer 5. Mam wrażenie że twój tekst sugeruje w zawoalowany sposób że nasza wesoła alkoholowa dyskusja to sposób na popisanie się kto co światowego pije ( w domyśle, co by reszcie zaimponować – ale popraw mnie jeśli nie taka była twoja intencja!) (…)”.

    Bierz przykład z Anumlika i Żorża, oni właściwie zinterpretowali mój wpis, potraktuj go – po prostu- jako jeden z głosów w tej żartobliwej dyskusji na temat trunków, niewinne pokpiwanie. Ja sam nie mam zbyt wielkich wymagań wobec alkoholu -ma być mocny, wystarczająco dużo, tani, smak natomiast jest sprawą drugo-, a nawet trzeciorzędną. Win nie uznaję, szczególnie kwachów, lubię jedynie tokaje, oraz wino pt. „Badacsony” – również węgierski, tyle że półwytrawne czerwone. Bardzo lubię likiery, ale nie da się tego dużo wypić. Zagrychy też nie uznają zarówno wykwintnej, jak i niewykwintnej, chyba że jest to oranżada, kola, woda mineralna, kranowa.
    Gdyby nie lord S., to nigdy bym nie posmakował armaniaków i prawdziwych „szampejnów”, a wszystko dzięki jego córce, która mieszkała w tym samym domu na stancji, co ja -była studentką. Nb. nie wiedziałem, że to córka lorda, myślałem wówczas, że studiujące dzieci arystokratów mieszkają w jakichś luksusowych apartamentach, tymczasem nic bardziej błędnego – żyją wśród „gminu”, w identycznych warunkach, dorabiają roznoszeniem ulotek, gazet itp. ubierają się skromnie i jedzą to,co inni, a jeśli pochodzą z bardzo słynnych rodów, to często mają przybrane nazwiska.

  481. Tanaka episcopus subito! 🙂

  482. @łKostka,
    Trzy lata temu miałem zamiar przeprowadzić się do Aberdeen, było już spakowany, załadowany na ciężarówkę, ale przed samym odjazdem, kilkudziesięciu moich sąsiadów uprosiło mnie, żebym został, byłem tą akcją tak zaskoczony, że zostałem. Tak niewiele brakowało, żeby my tera oba lokalne łyski piły 🙂

  483. Jobrave
    7 maja o godz. 22:49

    Qrde! Powaga? Myślałem, że takie akcje to tylko w filmach familijnych. 😉

  484. Kostka
    7 maja o godz. 21:41

    Wesołej alkoholowej dyskusji nie prześledziłam, ale zawiesiłam oko na jagermaistrze, którym raczył się bodajże Żorżyk, gdyz jagermaistrowi blisko do węgierskiego Unicum. Unicum poznałam dzięki bratu, który kilka lat spędził w tamtejszych rejonach. Trunek jest boski, bo pozbawiony słodkiego smaku, którego nie cierpię.
    Ogólnie z wyjątkowym sentymentem wspominam wizytę w rumuńskim carrefourze, czy czymś tam, nie odróżniam supermarketów, blisko węgierskiej granicy. Te sery, oliwki, wina…

  485. jobrave
    7 maja o godz. 22:40

    Tak jest – jak miałem 5 lat postanowiłem zostać biskupem.

  486. anumlik
    7 maja o godz. 22:26

    tak jest, Hawking, jako kosmita, zgadza się z resztą kosmitów. ja mam tak samo: ludzie, opamiętajta się !

  487. Żorż Ponimirski – 21:51

    „Widziałem Jezusa! To samica bonobo!”

    Zgadza sie. To samica bonobo zalozyla religijna sekte Voodoo‎

    https://www.youtube.com/watch?v=rnfAcaxaMUc

    „I only know misery” – 1999

  488. wiesiek59
    7 maja o godz. 22:34

    To chwilowe. Co do mnie – było, ale się zmyło. Z porażeniem mózgowym nie ma sensu nawiązywać połączenia, bo nie nastapi.
    W żadnym razie rzeczony nie wpływa na moje wstępniaki na tematy jezuskowe. jak choćby ten, o tym, jak Jezusek wygląda i jak działa.

  489. Żorż Ponimirski
    7 maja o godz. 22:14

    Tak jest! w całości – „Big Bang” Kondratiuka z takimi aktorami…nie do powtórzenia. Cud Boski !

  490. @Jiba, z godz. 23:05
    Te sery, oliwki, wina, masz i w naszych carrefourach, a jak do Lidla, czy Biedronki zajrzysz, to też niezły koszyczek możesz wynieść. Zunifikowaliśmy się niemożebnie. Wschód, południe, zachód, północ – podobne smaki. Ale klimaty sama sobie twórz. Jak w tym – niewątpliwie patriotycznym (dla nadwiślan) – kawałku:
    https://www.youtube.com/watch?v=Avp5g6lchUU

  491. @paradox57
    7 maja o godz. 15:54
    Ja mam u siebie stadko tutejszych, zwanych noisy miner. Bardzo cwane ptaszki i bardzo zorganizowane. Gniazdko budują na czubku drzewa, to im słońce jajka wysiaduje. Potem jak już się wyklują te małe, to opiekuje się nimi czworo ptaszków- rodzice i starsze rodzeństwo ( praktyka?), a te małe to nadają przez cały czas
    https://www.youtube.com/watch?v=ORVd1Fq5o1A
    a ponieważ jak każde małe to ciekawe, to kiedy wyjdę do ogrodu zaraz mam je na najbliższym drzewie i oczywiście nadają…
    I bardzo bitne są, odważne i oczywiście drą się niemiłosiernie, ale pierwsze oznajmią o niebezpieczeństwie ( kot, sokół, coś nieznanego).
    Bardzo je lubię. 🙂

  492. @wiesiek59
    7 maja o godz. 15:05
    Zupełnie słusznie uznano – każdy wierzący fanatyk jest niestabilny umysłowo i powinien być leczony. To choroba umysłowa i tak powinno to być traktowane. Wszędzie i zawsze i nie należy czekać aż kogoś zabije taki Kazan np, bo zabijać nie musi żeby innej osobie życie zmarnować.

  493. Żorż Ponimirski
    7 maja o godz. 22:14

    Koniecznie !
    A odświeżyłeś sobie całość z tym cytatem: „my z kolegą wędrujemy sobie w powietrzu”?

  494. Vive la France i tak dalej. Świetny, młody, przebojowy. A jutro wracamy do rzeczywistości i co mamy po naszej stronie? Duda, Szydło, Kaczyński, Waszczykowski i słoma z gumiaków wystaje.

    Nic tylko resztkami z wczoraj poprawić 🙁

    *niewyraźne mamrotanie wiązankami*

  495. Tanaka
    7 maja o godz. 23:15

    Wiara- to stan umysłu……
    Z tym sie nie walczy, tylko leczy.
    Detoks jest bolesny dla pacjenta.
    No i efekt leczenia jest mało satysfakcjonujący.
    Nałogi mają co najmniej 80% NIESKUTECZNOŚCI terapii……

    Dlatego preferuję starą zasadę.
    „Żyj i daj żyć innym”……

    Jako że potrzeba wiary jest immanentną składową osobowości większości ludzi, nie warto kruszyć kopii.
    Pod warunkiem oczywiście, że cudza wiara nie wchodzi w naszą przestrzeń życiową z butami.
    Podkutymi, z bagnetami na broni…..
    A to już ogólnoludzki standard.
    Religia jako odskocznia do władzy.

    „Chrystus z karabinem”- na przyklad….
    Jak mocno musiał w..wiać Wojtyłę……

  496. @Tanaka, jutro będę oglądał całość, bo się nakręciłem na „Big Bang”. Dawno tego nie widziałem i zapomniałem szczegóły, a więc świetnie będzie się oglądało, niejako na nowo. Dzisiaj czytam Przekrój i se tu zerkam między tekstami.

  497. Chiffchaffy w Belgii też występują. Oraz zielone papugi drące dziób o 5 rano 🙄

    Taaa, Przekrój, Polityki, Newsweeki, Architektura, wszystko leży.
    @Żorz, Przekrój dobrze zrobiony

  498. @Nefcia, Przekrój to dla mnie świetna przygoda.

  499. Żorż Ponimirski
    7 maja o godz. 23:41

    Obejrzyj sobie w spokojnej chwili. Tam jest tyle smaków, że po prostu uczta. Wielkie! Genialne! – jak powiedział Michnikowski-profesor w „Hydrozagadce”. Też sobie odśwież. I doktora Plamy: „geniusz pochyli się przed mamoną..!”
    I Gołasa-taksówkarza: „i o to chodzi – i o to chodzi..”
    Wielkie!

  500. NeferNefer, 23:29

    „Vive la France i tak dalej. Świetny, młody, przebojowy. A jutro wracamy do rzeczywistości”

    Do tej „mlodej” rzeczywistosci?

    https://www.thelocal.fr/20170507/whos-the-older-woman-in-presidential-hopeful-macrons-life

    Syn zony Macrona jest podobno o rok starszy od nowego prezydenta Francji. Fajnie. Bedzie w koncu ktos , ubierajacy portki, z jakims stazem w nowej prezydenckiej rodzinie.

    Modlmy sie o przetrwanie malzenstwa babci (l. 63) z wnukiem (l. 39). Na najwyzszym szczeblu wladz Francji Elegancji uplasowanego

  501. wiesiek59
    7 maja o godz. 23:33

    To zależy, co masz na myśli mówiąc o „leczeniu z wiary”. Prof. Jaczewski kiedyś leczył swoich pacjentów z homoseksualizmu. A poźniej ich odszukiwał, żeby za to leczenie przepraszać.

  502. Babcia z wnukiem przejmuja waadze we Francji Elegancji

    https://www.thelocal.fr/userdata/images/1485791700_000_F85SP.jpg

    Modlmy sie. Trumpowa roznica wiekowa pomiedzy nim i Melania jest prawie dokladnie odwrotna

  503. Orteq,
    sugerujesz, że władzę w US przejął dziadek z wnuczką?

  504. @ plynna rzeczywistosc @jobrave. Rozszerzyliscie temat, ja tez uwazam, ze sytuacja kobiet zalezy nie tylko od wspolczesnego kk. Dwutysieczno- letnie doswiadczenie instytucji wielce ulatwia sprawe. Zwlaszcza, ze doskonale w tej rzeczywistosci odnalezla sie uprzywilejowana polowa spolecznstwa. Jak pisalam wczesniej w Ameryce nie stoja za ustawodawcami sukienkowi, a wlasnie panowie kongresmeni zadekretowali, ze wszelkie nowotwory ukladu rodnego kobiet to pre- existing condition i albo firmy nie ubezpiecza kobiety, albo bedzie musiala zaplacic duzo wiecej. Natomiast wszelakie raki jader, prostat nie sa pre-existing condition, podobnie nikt nie tyka srodkow na potencje i ubezpieczenie beda je pokrywac w odroznieniu od antykponcepcji. Zareczam, ze wiele kobiet amerykanskich wymopowaloby
    ( tu nikt nic nie sciera na kleczkach) posadzke w kosciole za to, zeby dostac ubezpieczenie w takiej sytuacji. Idiotyczny ten moj wtret, ale roznosi mnie i wlasnie ze smutku pije Pinot Grigio nowozelandzkie tylko za 8.99+ tax. Oczywiscie, wywalczymy, my kobitki, zeby tak nie bylo, ale dlaczego trzeba o to walczyc? Bo kobietom nic nie jest dane na zawsze, jak ciagle pisze.
    Kiedy przyjezdzam do Polski obracam sie malomiasteczkowym ( czy 80-tys. miasto jest male – nie wiem) i krakowskim srodowisku. I jest tak jak @jobrave napisal. Czarny system nie budzi wiekszego zainteresowania – byl, jest i bedzie, sprzeciw budza poszczegolni jego funkcjonariusze, chociaz nie wszyscy, a do kosciala w niedziele isc trzeba i swietowac te wszystkie obrzadki. Przeciez cos sie w zyciu musi dziac.
    Moja znajoma, adwokat z miasta wojewodzkiego, ktora sama nigdy nie pofatygowala sie wziac slubu koscielnego, bo miala to w…. teraz pisze ze zgroza, ze jej 22 letnia corka oswiadczyla, ze jest ateistka. Moja mloda przyjaciolka w USA, tez bez slubu koscielnego nie wzietego w Polsce, ktora nie chodzila tu do kosciola nawet nie obrzadkowala swiat, bo maz nie chcial – wrocila do Polski. No i synek nie tylo od pierwszego momentu poszedl w przedszkolu na religie, teraz juz do komuni :presja rodziny, mieszkancow i ….najmniejsza samego kosciola. Nie zdazyli do niej dotrzec, zeby postraszyc. Nie potepiam, nie kazdy chce niesc sztandary rewolucji, a na n ich zdjecia swoich dzieci. Itd..itd…
    W dalszym ciagu powtarzam, ze obecnej sytuacji kobiet w Polsce w duzym stopniu winne sa same kobiety. Mniej te z prowincji, wiecej z duzych miast, ktorym latwiej walczyc. Jaki procent kobiet z tych miast glosi swoje oderwanie od kosciola, nie posyla dzieci na religie, nie prenumeruje pisma „Fyryzury i stroje na pierwsza komunie” ?- (takie mi sie wczoraj pokazalo, zebym zaprenumerowala.)
    I pan Jan Hartman i pan znany religioznawca i dzielne celebrytki pisarki, co to najpierw byly zbuntowane, a teraz jak by mniej i piosenkarki spiewajac rewolucyjne piosenki posylaja dzieci na religie.
    Ale nie dosmucajmy sie! W poprzednim stuleciu emancypacja kobiet byla ogromna, to temat na post wiele metrow dlugosci, wiec cofki historyczne nie beda wieczne i zawsze sie zdarzaly.
    Wydarzenie dzisiejsze we Francji przynajmniej mnie napawa optymizmem.

  505. @zyta2003
    8 maja o godz. 0:57
    dzięki za twoje doniesienia z najbardziej postępowej demokracji świata :), bo to są te rzeczy o których rzadko napiszą media w Polsce.
    Myślę jednak (obserwując scenę australijską) że za kongresmenami jednak stoją panowie w sukienkach, tylko nie bardzo się z tym afiszują. No i chyba wiek wszystkich panów ma duże znaczenie w reprezentowanych poglądach.
    I masz absolutną rację, że kobietom nic nie jest dane na zawsze, muszą ciągle walczyć o swoje, bo jak popuszcza, to wróci to do tego co było.
    Świetnie to ilustruje przykład Polski.

  506. Ciń doberek.

    Parę wczorajszych obrazków z Pomorza Środkowego – zwłaszcza dla pań zarzecznych, zajeziornych i zamorskich – w rowerowej drodze do ogrodu Hortulus w Dobrzycy (28 km od mojej chałupy.

    Wegetacja u mnie jest spóźniona o miesiąc, półtora w stosunku do najcieplejszego regionu Polski – Wrocławia – więc będąc w szkołach, przeżywałem dwie wczesne wiosny. Kiedy we Wrocławiu było już zielono mi, ach jak przyjemnie kołysać się w pokrzywach, w Słupsku pokazywały się dopiero pąki, a do pierwszych pokrzyw było dalej niż do księżyca.

    https://plus.google.com/101580844869959615096/posts/45jjP7kv4uz

  507. Parę fotek z mniejszego (zagęszczonego, bo jest i większy, czterohektarowy, stale się rozwijający) ogrodu Hortulus. Może one dla Tanaki, bo są akurat z części japońskiej, ale popatrzeć może każdy, kto ma oczy. Przez sekundę się zastanawiałem: kicz ten ogród czy nie kicz? Ale się puknąłem w głupi, skażony przez kulturę łeb. Uważam przyrodę w każdej postaci, również modelowanej przez człowieka. Nadto ten ogród jest efektem pracy benedyktyńskiej (rzadka językowa słuszność kościelnego chowu), a ja, sam kiedyś ostro pracujący, chylę przed pracą łeb. Ludzi, mimo słonecznego, ale zimnego dnia, było od metra. Ciekawostka jest ta, że nie cierpiąc małp, nie odczuwałem w tym ogrodzie ich obecności. Znaczy – były, ale nie czułem dyskomfortu, tylko coś bardziej podniosłego.

    W pewnym miejscu zbaraniałem: oż twoja mać, wrzos na początku maja kwitnie! I to w trzech kolorach! Dopiero jak wróciłem, żona mnie oświeciła, że to wrzosiec – kwitnie kiedy mu się chce. Za to dostała ode mnie cztery cebule lilii, które kupiłem w hortulusowym, niesamowicie zaopatrzonym sklepie.

    Trochę się oglądałem za dziewczynkami, bo już w tamtym roku zauważyłem, że obok naszych zasuwają w Hortulusie Ukrainki. A kto ma lub miał ogródek, wie, że zasuwania jest od cholery i prawie bez przerwy. Więc co dopiero na ponad 4. hektarach. O wykorzystywaniu człowieka przez człowieka nic nie mówię, bo nie ma o czym (zwłaszcza kiedy wykorzystywany się cieszy) – wszystko już miliard razy było powiedzone.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6417596470469004897/6417596468672195330?authkey=CJ6qtrn-ya_eEQ

  508. Pombocek,
    czy ty tez kamerujesz? Bo takie to słowo napatoczyło mi się w Gazecie Wyborczej z Kielc.

  509. wbocek
    8 maja o godz. 5:08

    Pombocku, fajowe foty! Świeżość brzeziniaka działa lepiej niż kąpiel w pieszczocie pian.
    Skoro wspominasz o podwójnej wiośnie i jej późności w Słupsku oraz ogrodzie Hortulus – Oliwa z kolei ma najłagodniejszy klimat nad polskim Bałtykiem, dlatego też w jej sławnym ogrodzie rosna gatunki drzew niespotykanych gdzie indziej w tej strefie.

  510. Ewa-Joanna – 0:30

    „sugerujesz, że władzę w US przejął dziadek z wnuczką?”

    Noo, tak. Ale tylko na tej zasadzie, iz we Francji wladze wlasnie przejmuje wnuczek z babcia. Chodzi o to, ze nieuchronnym nastepstwem tej sodomii musi byc francusko-amerykanska wymiana pn. wife-husband swapping.
    https://www.thelocal.fr/userdata/images/1485791700_000_F85SP.jpg
    http://i4.mirror.co.uk/incoming/article9687580.ece/ALTERNATES/s1200/US-President-Donald-Trump-and-Melania-Tr.jpg

    Zmarszczki do zmarszczek, mlodosc do mlodosci. Fair must be fair

  511. zyta2003
    8 maja o godz. 0:57

    Tak to działa: w Polsce prowincjonalnej, ale i wielkomiejskiej podobnie, Kościół kat to środowisko naturalne. Jak pańszczyzna dla chłopa – już sie jej właściwie nie widzi i nie czuje. Człowiek się w tym rodzi, zyje i umiera i o oczym tu dyskutować, po co zmieniać?
    Pretensja do jednego księdza, że coś tam, nie przekłada sie na widzenie nędzy i opresji całej firmy. A z tym jednym księdzem sprawy się szybko ułoży, bo….żyć trzeba, do komunii trzeba, ślub trzeba, chrzest trzeba, pogrzeb trzeba, w chorobie przyjąć trzeba i …się nie da. Inaczej.

    Na tym polega interligencja oprawcy: niech ofiaty same proszą o więcej batogów,, a jak je dostają, są szczęśliwe, że świat działa tak jak zawsze. Jakby nie dostały, to świat waliłby im się na głowę.Więc batogi niech się walą.

    Kobiety są same sobie winne – tak – ale z dwoma zastrzeżeniami: winny jest Kościół kat i w zadnej mierze zdjąć z niego najmniejszej cząstki odpowiedzialności nie wolno; winne są też kobiety, ale ich wina wynika też z tego, że właśnie życie pod batogiem bskupów to ciągle dla większości środowisko naturalne i innego świata sobie nie wyobrażają.

    Bardziej winne są te, co same mają Kkat w nosie, ale dzieciaki na religię posyłają – „na wszelki wypadek” i dla konformizmu środowiskowego. Postępowość wsteczna, której koszzt ponoszą te kobiety, które ciągle siedzą zakleszczone w kościelnych cęgach.

  512. A tu przyczynek do studiów nad umysłowością członków stowarzyszenia Solidarni2010, Frondy, Niezależnej.pl i zarządu TVP INFO:
    https://twitter.com/SamPereira_/status/859870535282548737

  513. wbocek
    8 maja o godz. 5:08

    Piekne zdjecia! No i znowu mi sie do polskiej wiosny zatesknilo teraz! 🙁

  514. Anumlik
    07.05. g.20,17

    A czy znane Ci są „światła Moskwy” ; )

  515. zyta2003
    8 maja o godz. 0:57

    Szokujace to, co napisalas o pomysle kongresmanow – wlos sie jezy na glowie, ze ktos moze z czyms takim w ogole wyskoczyc.

    To co piszesz o „jesli wszedles miedzy wrony…” czyli Harmanie i innych celebrytkach posylajacych dzieci na religie, do komunii, itede (mimo, ze przyklad moglby isc z gory) – nie wiadomo na ile jest to presja srodowiska/rodziny na rodzica a obawa rodzica, ze jego dziecko bolesnie odczuje ostracyzm w swoim srodowisku, a moze i ono samo tego sie boi i prosi rodzica, zeby pozwolic chodzic. Wydaje mi sie, ze pierwszym krokiem byloby wyprowadzenie religii ze szkoly – z reszta poszloby duzo latwiej. Ja zalapalam sie jako dzieciak jeszcze na opcjonalna religie „u zakonnic”, dopiero w osmej klasie juz w szkole (co wspominam do tej pory jako fascynujacy eksperyment socjalny – ci sami koledzy, ktorzy „u zakonnic” zachowywali sie jak baranki, w klasie w szkole zakladali zakonnicom papierowe czapki na glowy i generalnie im na te glowy wlazili – a byl to dopiero pierwszy rok religii w szkole…). Wracajac do tego co chce powiedziec – moi rodzice nie byli koscielni wiec byly lata ze raz chodzilam, raz nie (przez caly rok) – pies z kulawa noga sie tym nie interesowal i takich dzieciakow bylo kilkoro (a mieszkalismy w prawdziwie prowincjonalnym miasteczku – 5tys ludzi, po wlaczeniu okolicznych gmin). Nie rzucalo sie to w oczy bo na religie szlo sie po szkole a nie w trakcie – wiec latwiej bylo znalezc kandydatow, ktorym nie chcialo sie zostawac na dodatkowe godziny a jak nie chodzili to mniej sie to rzucalo w oczy niz gdyby siedzieli w szkolnej swietlicy samotnie jak to sie dzieje obecnie czesto. A jak juz sie nie chodzilo na religie to kosciol czesto tez jakos tak naturalnie odpadal… Moja siostra za to (mlodsza dokladnie o cykl podstawowki czyli juz z religia w szkole) chodzila juz bardzo grzecznie – bo byl to jeden z przedmiotow w trakcie dnia wiec juz nikt sie nie wylamywal – za bardzo rzucaloby sie to w oczy. Probowala tez chodzic co niedziela do kosciola przez jakis czas (nikt z rodziny nie chcial sie przylaczyc a moja mama zabronila mi jej dokuczac, zreszta slusznie bo szybciej jej przeszlo).

  516. Orteq
    8 maja o godz. 0:13

    No i? Rozwin mysl bo nie wiem jak to wplywa na jego kompetencje jako prezydenta? Powinien sie starszej zony wstydzic i nie kandydowac z tego powodu na najwaznieszy urzad w kraju?

  517. Jak mocno jest wdrukowany schemat, że mężczyzna MOŻE mieć znacznie młodszą partnerkę- często w wieku wnuczki, a odwrotną sytuację uważa się za kuriozalną?

    Kod kulturowy działa tak, że się go nawet nie zauważa?

    Skoro są ze sobą tyle lat, to podejrzenie że coś ich łączy większego, graniczy z pewnością…..
    Tylko pozazdrościć takiej więzi…..

  518. Ewa-Joanna
    7 maja o godz. 23:20

    Super są! I nazwa bardzo mi sie podoba 🙂

    Faktycznie bardzo halasliwe ale w przyjemny sposob

  519. 8 maja o godz. 0:21

    „zależy, co masz na myśli mówiąc o „leczeniu z wiary”. Prof. Jaczewski kiedyś leczył swoich pacjentów z homoseksualizmu. A poźniej ich odszukiwał, żeby za to leczenie przepraszać.”

    Rzeczywiscie, przez dwa tysiace lat trwania chrzescijanstwa, oraz przez jeszcze wiecej lat trwania innych religii, homoseksualizm byl wpisywany w sfere wiary. Tej wiary, ktora byla zabroniona.

    Az doszlo do realizacji, ze to, po prostu, taki porzadek rzeczy jest na tym grzesznym swiecie. Kilka procent populacji wszelkich zyjatek na Ziemi – a wiec nie tylko homosapiensow – zostalo przez panbozie zaplanowanych jako pedalstwo. I ten naturalny fakt trwa, bez wiekszych zmian, przez tysiace lat. Pewnie z jakims tam panboziowym planem on trwa. Moze jako proba regulacji przyrostu naturalnego? Who knows

    Proby leczenia z homoseksualizmu to takie bezrozumne proby leczenia z wiary. Wiary, z ktorej nie zdawalismy sobie do nie tak dawna sprawy. Filmy o probach leczenia z tej niby wiary, z homoseksualizmu znaczy, byly jeszcze o latach 50-tych ub. wieku. Dzisiaj juz raczej rzadko ktos powazny, podejmuje sie takowego leczenia. I takich prob. Fakt jest fakt. Jak mozna „leczyc” obiektywny fakt istniejacy od tysiecy lat?

    http://queer.pl/artykul/186019/cala-prawda-o-leczeniu-homoseksualizmu

    KrK nie jest jeszcze na etapie przepraszania za swoje kilkutysieczne proby „leczenia” ludzkosci z homoseksualizmu. Cala nadzieja we Franciszku. On chyba jest gotow do przyznania sie do tej przypadlosci.

    Choc moge sie mylic

  520. Ewa-Joanna
    8 maja o godz. 7:05

    Jasne, że kameruję, Ewojotko. Gdyby stan języka zależał tylko od woli językoznawców, język stałby w miejscu, a my do dziś mówilibyśmy na każdą kobietę: „żena”, a na mężczyznę – „muż”.

  521. żyć trzeba, do komunii trzeba, ślub trzeba, chrzest trzeba, pogrzeb trzeba, w chorobie przyjąć trzeba i …się nie da. Inaczej.

    A do tego trzeba jeszcze w coś wierzyć, bo ojce wierzyli, dziadowie wierzyli i jak tu nie wierzyć, jak wszystkie sąsiady wierzą. Nawet jak do końca nie wie w co wierzy, to deklaruje, że wierzy, bo tradycja nakazuje, a jak kto woli wymusza. Katopsychoterror. Nie wiem jak was, ale mnie to mierzi.

  522. Leczenie z wiary przodków, pozbawienie „ciemnego ludu” rytuałów, podejmowane było kilkukrotnie na przestrzeni dziejów.
    Odgórna wola przegrywała z wolą ludu….

    Pierwszym śmiałkiem był Echnaton.
    Mojżeszowi udało się to połowicznie.
    Konstantynowi, całkowicie.
    Tak jak Mohamedowi.

    Próbował tego Ataturk, Lenin, Mao, Reza Pahlavi.
    Bez efektów…..

    Lud potrzebuje wizualizacji, czegoś namacalnego, pełnego złoceń, wzniosłości, dymu kadzideł, modłów….

  523. jobrave
    7 maja o godz. 22:49

    😉

    W Aberdeen pomieszkuje tylko sluzbowo raz czy dwa w miesiacu – dluzej bym nie wytrzymala bo tam na mewach mozna do Norwegii odleciec! 😉 To az tak wiele nie straciles choc miasto jest poza tym zadbane i bogate – nie do konca to co sobie obcokrajowcy wyobrazaja patrzac na powozenie na mapie

  524. jobrave
    7 maja o godz. 22:37

    🙂

  525. wbocek
    8 maja o godz. 5:55
    pombocku kochany!
    dziekując Ci za wspaniałości Twoich okolic przyznam, że kiedys byłam w tym ogrodzie w Dobrzycy. Ludzi było znacznie więcej, bo i pogoda wówczas dopisała, ale po 100-200 metrach od wejscia nagle rozpierzchli sie po zakamarkach i śceżkach ogrodu i nikomu już nie „skrobałam marchewek”czyli nie deptałam po piętach.

    Majówkę spędziłam na Festiwalu Tulipanów w Chrzypsku Wielkim niedaleko Międzychodu; właściciel ma całe poletka (liczone w hektarach)różnych odmian tulipanów; wielu odmianom nadano nazwiska postaci ze świata polityki; jest i Jerzy Buzek (mocno fioletowy) Bronisław Komorowski (nieco jaśniejszy fiolet) jest i Maria Kaczyńska i Lolek Kremówkowy ( białe odmiany) nie pamiętam czy swój tulipan ma Kwaśniewski, ale właściciel w lokalnej gazecie przyznał, że nadania tulipanowi nazwiska obecnego Dudy nie przewiduje.
    W tym roku nowym odmianom tulipanów nadawano nazwiska sportowców. Widać politycy bardzo sie zbiesili i właściciel stawia na znanych z innych, bardziej wymiernych osiągnięć..

  526. Kostka – 8:33

    „No i? Rozwin mysl bo nie wiem jak to wplywa na jego kompetencje jako prezydenta? Powinien sie starszej zony wstydzic i nie kandydowac z tego powodu na najwaznieszy urzad w kraju?”

    Nie ma co za bardzo rozwijac, Kosteczko. Chodzi o to, ze w tym seksistycznym swiecie zachodnieniego swiata, o wiele latwiej jest ogladac starego Trumpa z mloda zona niz mlodego Marcona ze stara zona. Roznica wieku ta sama: 24 lata. A moze nawet i 25. W porywach.

    Seksizm w najgorszym wydaniu. Wynikajacy z jego natury

  527. Mowimy o ogladalnosci. A nie o kompetencjach. Who cares about kompetencje?

  528. Czekamy na Lewego

  529. Pewnie przysnal

  530. @hortensja, z godz. 8:24
    A czy znane Ci są „światła Moskwy”?
    Czasem nawet robię. Oto przepis:

    Pół litra spirytusu, butelka rosyjskiego szampana, ćwierć litra soku cytrynowego (może być „kwasek cytrynowy do herbaty”, ale to chemia).
    Szampan wlewasz do garnka i mieszasz, aż się rozgazuje, dolewasz spirytus oraz sok z cytryny . Mieszasz, przelewasz do butelek, chłodzisz i… jazda. Smakuje nieźle, ale zwala z nóg. Zaleta: nie masz kaca na drugi dzień.
    😀

  531. Tanaka
    8 maja o godz. 7:35

    Wiesz co, Tanaczku? Mi się zdaje, że nikt z ludu pracującego nie ponosi winy za poziom średniowiecznego ureligijnienia kraju, bo lud nie żyje dla jakiegokolwiek wydumanego porządku – ni religijnego, ni niereligijnego. Żyje dla życia. Takie kurioza jak Stankiewicz, Terlecki to tylko pryszcze. Z wielu powodów rozdział państwa i Kościołów jest porządkiem najbardziej niekonfliktowym i do niego trzeba dążyć bez względu na pogodę. Za wszystko, co złe w państwie wyznaniowym, odpowiada polityczna i biskupia hołota, należałoby więc utworzyć coś w rodzaju neutralnego katechizmu państwa niewyznaniowego ze wstępem pokazującym plusy i minusy państwa religijnego i państwa niereligijnego. Taki spokojny, rzeczowy, niejątrzący katechizm byłby przygotowaniem do ogólnopolskiego referendum w sprawie „Jesteś za tym, by Polska była państwem wyznaniowym z nieograniczoną rolą Kościoła katolickiego, czy też za tym, by była państwem niewyznaniowym ze ściśle ograniczoną rolą Kościoła katolickiego, nie podpartą konkordatem, lecz wyłącznie polskimi rygorami prawnymi obowiązującymi funkcjonariuszy tego Kościoła w Polsce”.

  532. Film ‚Night Porter” ilustruje sadomasochism, czy syndrom sztokholmski?

  533. @@act
    „Nocny portier” to artystyczna projekcja snów Liliany Cavani, Ciekawa, nie powiem. A odpowiadając na Twoje pytanie: Sadomasochistyczny syndrom sztokholmski, gdzie wątek syndromski wypełnia „obozową” część życia 15-letniej Luci, a sadomasochistyczny – część wiedeńską. I byłoby fajnie, gdyby nie tło tworzone przez członków komanda ex esesmanów chcących dorosłej Luci zrobić ryziu-ryziu. Ciekaw jestem zdania Wieśka (jeśli oglądał „Nocnego portiera”?). On lubi takie kawałki ze spiskami w tle 😉

  534. Kostka
    8 maja o godz. 8:08

    Prawda że zagraniczna wiosna w ogóle nie pachnie jak polska? 🙁 albo nawet wcale nie pachnie.

    Pogadałabym ale nie mogie 🙁

  535. @NeferNefer, z godz. 10:44
    Kilka zagranicznych wiosen dogoniłem w różnych krajach (fakt – przejazdem). Wszystkie pachły. A ta obecna, polska, wcale nie pachnie, cholera 🙁

  536. @act
    8 maja o godz. 9:38

    Dobre pytanie.
    Na moje wyczucie, zaczęło się od syndromu sztokholmskiego, ze strony kobiety. Ewoluując z czasem w obustronne uzależnienie o podłożu seksualnym.

    W październiku 2010 roku Piotr Pacewicz zamieścił w WO wywiad z panią kochającą księdza. Na jej własne życzenie:

    http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,8546639,Kochajac_ksiedza.html

    Na forum dyskusyjnym posypały się gromy na zakłamanego księdza:

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,933,117944821,117944821,Kochajac_ksiedza.html?s=1

    Pani zaatakowała forumowiczów.
    GW zaproponowała jej prowadzenie bloga:

    http://mimika.blox.pl/html

    Przez jakiś czas obserwowałam to przedsięwzięcie. Pani co i rusz otwierała i zamykała blog. Wykasowywała wpisy krytykujące jej ukochanego.
    Zdążyłam w międzyczasie zapomnieć o tej sprawie. Ale pytanie @acta mi ją przypomniało

  537. @Tanaka

    Tyle juz zostalo powiedziane w temacie, ze wydawaloby sie nic sie nie da dodac. Ale da sie i to da sie dodac na powaznie.

    Dodaje.

    Zaczynasz „slusznie”, ze kosciol kobieta stoi. Ale sluszniej byloby powiedziec, ze:

    Kosciol na kobiecie stoi ! Zeby mogl na kobiecie stac, kobieta musi lezec, albo co najmniej pokornie kleczec, gdy jest mloda i w pelni sil zywotnych. Moze sie ciut, ciut podniesc, gdy sie zestarzeje i spokornieje. Wtedy to moze w lawce koscielnej usiasc, po zalozeniu na glowe mocherowego beretu…

  538. lonefather
    8 maja o godz. 11:01

    Lonek, bój się Oko. księdza, skoro bozi się nie boisz. Kościół kobietą stoi napisała Jagoda.

    Ja napisałem to: Kościół nie tyle kobietą stoi, ale klęczy
    Dobrze mowisz: Kościół na kobiecie stoi

    Połączmy to w zgrabną jedność: Kościół kat stoi na klęczącej kobiecie
    Pasuje?

  539. NeferNefer
    8 maja o godz. 10:44

    To niech Ci popachnie, Neferko. Od Ciebie wymagane jest tylko byś kliknęła w obrazek, żeby się zrobił większy. Bo zapatrzone w technikę smarki tak ulepszyły tubę, że tylko smarki jom rozumiom.

    https://plus.google.com/101580844869959615096/posts/VJBF9cdX71q

  540. Orteq
    8 maja o godz. 8:52

    O zonie Macrona wiem na razie nie wiele wiem poza tym ze jest od niego sporo starsza z czego niektorzy robia wielkie halo. Big deal. Moze na luba Melanie przyjemniej jest popatrzec za to na pewno mozna bardziej sie posmiac

    http://www.bbc.co.uk/newsbeat/article/37253547/golden-prams-and-fancy-fruit-what-melania-trumps-twitter-tells-us

    a jak otworzy buzie to jeszcze bardziej:

    https://www.youtube.com/watch?v=RcbiGsDMmCM

  541. @ Jagoda, z godz. 10:57
    Różne są rodzaje parafilii. Miałem koleżankę (już nie żyje), która odczuwała satysfakcję z seksualnych kontaktów z gejami (wtedy tak homoseksualisów nie nazywano). Po każdym takim „romansie” cieszyła się (naiwna), że wyleczyła pedała z pedalstwa. Są też – jak ta z wywiadu z Pacewiczem – kobiety, które specjalnie „zagianają parol” na księży myśląc (naiwnie), że w ten sposób odciągną klechę od kościoła. Ale co to ma wspólnego z syndromem sztokholmskim?

  542. NeferNefer
    8 maja o godz. 10:44

    A windows 10 na moim nowym laptopie jest tak ulepszone, że linków ze znaczkami na tej stronie w ogóle nie mogę otworzyć. Szykuje się największy dramat w ludzkich dziejach: rządy smarków. W dużym stopniu już jest.

  543. NeferNefer
    8 maja o godz. 10:44

    Pachnie zupelnie innaczej, to fakt (przynajmnie tu na polnocy). Przez pierwsze lata mialam z tym spory problem bo w glowie bylo ciagle zakodowane jak wiosna powinna wygladac a w miedzyczasie zaczelam sie przyzwyczajac do tego jak wyglada tutaj – wiec przez jakis czas troche schizofreniczne uczucie – co roku czekalo sie podswiadomie na to co nigdy nie moglo nastapic… Wiosna tutaj to polacie przebisniegow w lutym, potem zastapiane przez polacie zonkili, a potem przez niebieskie dzwonki (zamiast konwalii) w lasach. Plus jagnieta skaczace wszedzie co zawsze mnie cieszy mimo, ze kilka miesiecy pozniej zaczynam w nich widziec kandydatow na pieczen… 😉 Wiec wszystko bardzo piekne… ale ciagle nie to! Najbardziej chyba brakuje mi zapachu kwitnacych wisni i jabloni, cieplej ziemi po deszczu, konwalii, zielska nad jeziorem czy rzeka.

  544. konstancja
    8 maja o godz. 8:52

    A gdzie zdjecia, mila pani! 😉 Tulipany lubie bardzo!

    Poza tym podsylam fotki z sobotniej wyprawy w poszukiwaniu Rob Roya – juz bez kijow zaslaniajacych krajobraz 😉

    https://photos.google.com/u/0/share/AF1QipM8YaIP3zY1i7g8lZTae5sRAhA9Hb3D9HYvhEXI5LCjnCtacSpJHoHbmeOW7omoYg?key=OS1GQ0xjdHNkSHVOeG1FMnVmMlY4MHlFNWt0NTZ3

  545. Najpierw sądziłem, że to tylko plotka. Że ktoś wyolbrzymia sprzeczkę z przypadkowym przechodniem. Ale potem zobaczyłem film, na którym ochrona marszu PO – na oczach liderów partii – szarpie i wyzywa demonstrantów, którzy podeszli do nich z tęczową flagą. Według relacji medialnych działacze Miłość Nie Wyklucza zostali opluci i zwyzywani od marginesu.
    Szokujące. Ale jeszcze bardziej szokują mnie reakcje PO i Nowoczesnej po ujawnieniu tego kompromitującego filmu. Dla rzecznika PO podejście z tęczowymi flagami do Grzegorza Schetyny to „prowokacja” wymierzona w zjednoczoną opozycję. Posłanka Nowoczesnej – partii, której kamizelkę miał na sobie jeden z bijących – usprawiedliwia ochroniarzy i bagatelizuje sprawę. Żadne z nich nie zdobyło się na oczywiste słowo: „przepraszam”. A może uważacie, że nie macie za co przepraszać?
    Czy wasi sojusznicy z zachodniej Europy wiedzą, że na waszych demonstracjach można zostać pobitym za tęczową flagę? Że nieukrywanie swojej orientacji seksualnej nazywacie „obnoszeniem się”? Że walkę o równe traktowanie uważacie za „prowokację” przeciw zjednoczonej opozycji?
    W takich sytuacjach widać jak na dłoni, ile warta jest wasza europejskość i jaka z was alternatywa dla PiSu. Widać, czego możemy się spodziewać po rządach PO. My od homofobii będziemy trzymać się z daleka. Demokracja, o którą walczymy, to wolność i równość dla wszystkich, a nie wasz powrót do żłoba
    .
    (Adrian Zandberg na Facebooku)

  546. @Płynna Rzeczywistość
    7 maja o godz. 13:51

    Jeszcze w XIX wieku szansa przeżycia noworodka w Europie wynosiła 50%. Charakterystyczne jest przy tym, że w miastach śmiertelność była wyższa, niż poza, co zmieniło się dopiero m.in. po budowie kanalizacji (w Warszawie wymusił ją dopiero rosyjski zaborca – do dziś go za to nienawidzimy). Jednym z efektów działalności misyjnych kk było masowe wymieranie rdzennej ludności np. w Brazylii – zmuszono ją do noszenia ubrań, a nie nauczono mycia i prania. Wybuchały epidemie wśród ludów, które „od zawsze” chodziły nago i były „myte” przez wilgotne rośliny puszczy.
    Aby przeżyć w dawnych czasach, trzeba było mieć nie tylko szczęście i zdrowie. Ważna była sprawność fizyczna i umysłowa. Brak było szkół i kursów dokształcających, praca zaczynała się w dzieciństwie i trzeba było nieźle kombinować, by przetrwać. Selekcja naturalna powodowała, że przeżywali silni i samodzielni. Dziś tej naturalnej selekcji nie ma. Dzięki postępowi m.in. medycyny, przeżywają prawie wszyscy. Średnia populacji jest zatem słaba i łatwo ulega sektom. Dlatego mamy taki wspaniały rozkwit wszelakich religii pomimo (oficjalnego) rozdziału od państwa. Religijność była w średniowieczu inna niż dzisiaj – trudniej było od niej uciec, bo była częścią państwa i korzystając z tego, stosowała podobną opresyjność, m.in. inkwizycję.
    Inną charakterystyczną cechą państw religijnych jest ograniczona „państwowość” w postaci np. komunikacji publicznej, uregulowań prawnych w zakresie szkolnictwa, budownictwa, itd. W czasie rządów PO następował systematyczny odwrót państwa z życia publicznego – dowolność budowlana, systematyczne oddawanie szkolnictwa w ręce kk, likwidacja państwowych egzaminów w poszczególnych zawodach aż po brak adresu w dowodzie osobistym. Wszystko to pozostawiało masę niesamodzielnych ludzi ich losowi, któremu sprostać nie potrafili, bo nikt ich nie przygotował. Zresztą kto by się połapał w gąszczu – często sprzecznych – przepisów. Cudowne (zaorane i zasiane) pole dla kk.

  547. anumlik
    8 maja o godz. 11:41

    No i pokazala Nowoczesna jaka to z niej nowoczesna partia… Ale co tu sie dziwic w sumie – juz jakis czas temu Petru apelowac zeby sie nie obnosic to po co sie bylo „prowokowac”?

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,20717015,petru-w-tv-chcial-pokazac-tolerancje-wobec-homoseksualistow.html

  548. @NeferNefer, Kostka
    Moja wiosna pachnie oszałamiająco. I oszałamiająco wygląda. Ale mimo wielorakich odcieni zieleni – takiej jak w Polskiej wiośnie – nie ma. 🙂
    *
    @ponbocek,
    Może i masz rację. Fakt, język to żywy twór, sama czasem używam skrótów językowych i zamiast wykładzina mówię karpet, ale to kamerowanie to mnie drapie i już!

  549. anumlik
    8 maja o godz. 10:50

    polska już też nie pachnie? Koniec świata 🙁

    pombocku

    Piękne dzięki za kwiecie przecudne, będe się napawać. Dam znać wieczorem

  550. Wczoraj o 20h00 wypróżniliśmy ileś buelek szampana, ileś butelek kotadirona i teraz troszeczku choruję. Wszystko przez tego Macrona.
    Jakby wygrała Le Pen to chyba bym się zapił na śmierć z rozpaczy. Jak to w życiu bywa ; i tak źle i tak niedobrze.
    Ps
    Jadzia Staniszkis chwali Macrona. Czyżby babcia profesorka zmądrzała na starość.??

  551. @Kostka
    się nie otwierają się!

  552. Tylko 27 posłów głosowało po ludzku.
    Kim są ci posłowie? Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, najwięcej w tej grupie znalazło się posłów Nowoczesnej: Joanna Augustynowska, Kamila Gasiuk-Pihowicz, Marta Golbik, Paulina Hennig-Kloska, Ewa Lieder, Katarzyna Lubnauer, Krzysztof Mieszkowski, Monika Rosa, Marek Ruciński, Joanna Scheuring-Wielgus, Joanna Schmidt, Michał Stasiński, Adam Szłapka.

    Na drugim miejscu Platforma Obywatelska: Bartosz Arłukowicz, Małgorzata Chmiel, Tomasz Cimoszewicz, Artur Dunin, Joanna Kluzik-Rostkowska, Joanna Mucha, Killion Munyama, Arkadiusz Myrcha, Paweł Papke, Agnieszka Pomaska oraz Szymon Ziółkowski.

    W ugrupowaniu Kukiz’15 był to Piotr Liroy Marzec, a z Polskiego Stronnictwa Ludowego Urszula Pasławska.

    Reszta po katolicku.

  553. Ewa-Joanna
    8 maja o godz. 11:52

    Ewo, co to wszystko znaczy podług polskiej tysiącletniej kultury chrześcijańskiej. Przed chwilą żona jechała rowerem do biblioteki oddać książki i prasę. A polało u nas. Smark w blaszaku tak ją wyprzedzał, że ochlapał ją całą i książki, i gazety. Jedna pani w bibliotece jest tak rygorystyczna, że wysuszonych książek z plamami nie przyjmie. Więc trzeba będzie wydać ze sto złotych za przyjemność bycia ochlapanym.

    Przyglądam się życzliwie-ironicznie politycznym pasjom i fantazjom różnych internetowych mędrków i mam ponurą pewność, że nie tylko dzieci ich dzieci, ale i dzieci dzieci dzieci nie zaznają niechamskiej Polski. Bo mesjańska Polska od tysiąca lat chamem stoi.

  554. Qba
    8 maja o godz. 11:46

    W pierwszej części wywodu celniej piszesz niż w drugiej. Bałagan w budownictwie, urbanizacji i jej planowaniu, nie nastał wraz z PO. Był od poczatku lat 90-tych, pogłębiany wskutek rozpadu planowania przestrzennego, automatycznego wygaśnięcia dotychczasowych planów miejscowych, wolnoamerykanki w planowaniu, zasady wyłącznie najniższej ceny w opracowaniu nowych planów, chaosu mentalnego w głowach samorządów i ich niechęci do planów w ogóle: brak planów, to brak spójnych i przytomnych zadad rozwoju obszarów odziaływania cywilizacynego, czyli dyktat chwili, dyktat deweloperów, dyktat lania betonu i asfaltu zamiast lania dobrej myśli no i smaczek największy dla wybanych: lanie się łapówek obfitymi strumieniami.

    Likwidację egzaminów i koniecznych patentów w wielu zawodach wymyślił Ziobro nr 1, m.n. dążąc do likwidacji wymagań wobec adwokatów, notariuszy i innych nominalnych specjalistów.

    Faktem też jest to, że i inni robili co mogli, by państwo/sfera publiczna się wyrzekła odpowiedzialności za dobro wspólne. Bodaj sam SLD zlikwidował dopłaty do przejazdów studenckih komunikacją zbiorową. Likwidacja połączeń kolejowych w regionach, a rzecz wyłącznie szlaków magistralnych, to stała, mroczna bajka poszczególnych rządów.
    Przez to, ludzie z prowincji stawali się jeszcze bardziej prowincjonalni i odcięci od świata.
    Niepodjęcie – w ogóle – przez Polskę projektu o wymiarze cywilizacyjnym, czyli doprowadzenia do ludzi świata cyfrowego, z jego infrastrukturą, czyli internetem – to solidarna wina wszyskich rządów Polski solidarnie niesolidarnej.

  555. Lewy
    8 maja o godz. 11:59

    Ale upiłeś się dobrze, bo nieśmiertelnie.

  556. Ewa-Joanna
    8 maja o godz. 12:01

    A teraz? Chyba cos z linkiem napsocilam

    https://goo.gl/photos/a8j89uynsuj7EnKu9

  557. Kostka
    8 maja o godz. 11:37

    A jak przyjemnie drażni nos zapach brudnej, polskiej, szosy….heeeeejj…!
    A jak ślicznie karmi nozdrza i żołądek odór polskiej obory…mmmmm…!
    Albo kartofla zza krzaka biorącego z rana w spożwczaku kolejne pifko za zeta szeździesiont i małpkę dla zabicia klina…..huuuuuhh..!

  558. Kostka
    8 maja o godz. 12:31

    Pyszne! Prawie tak samo dobre, jak Szwajcaria Kaszubska.

  559. anumlik
    8 maja o godz. 11:28

    Miała misję od bozi.

  560. Ewa-Joanna
    8 maja o godz. 11:52

    W temacie slowotworstwa uprawianego przez emigrantow…

    Kiedys myslalam, ze to tylko niechlujnosc u doroslych emigrantow, ktorym nie chce sie poprawnie mowic to tworza dziwolagi ale od kiedy obserwuje mojego syna jak probuje podstawiac slowa, ktorych nie zna po polsku slowami po angielsku z polska koncowka coraz czesciej zamyslam sie nad tym jak zywy i plastyczny jest jezyk. To samo robia dzieci wloskie i hiszpanskie z ktorymi sie czasem spotykam. Najsmieszniejszy do tej pory tekst to chyba:

    No i pokisowali sie!

    (podsumowujace wiekszosc kreskowek w ktorych bohaterowie na koniec daja sobie buzi)

  561. Tanaka
    8 maja o godz. 12:34

    No tego to az tak mi nie brakuje 😉

    Pamiec czlowieka mocno wybiorcza jest w takich okolicznosciach.. 😉 Teskni sie za tym co sie dobrze kojarzy

  562. @Tanaka
    8 maja o godz. 12:29

    Masz oczywiście rację, ale skoro czepiasz się szczegółów, to – wnioskuję – zgadzasz się z moją tezą. Nie chciałem zaczynać od Wałęsy, który tak bohatersko psuł państwo, bo to, że on został prezydentem uważam za dowód „pańszczyźnianego” myślenia polskiej inteligencji. Dla wyjaśnienia: Gdy zbliżały się tamte wybory, powiedziałem (w gronie emigracyjnych dysydentów, niewątpliwie inteligencji), iż najważniejszym zadaniem Mazowieckiego jest postawić w każdym większym mieście pomnik Wałęsie, byleby tylko nie startował w wyborach, bo żaden rewolucjonista nie potrafi rządzić w czasach pokoju. Reakcją dysydentów była próba linczu na mnie.
    A co do nadzoru budowlanego, widziałem kilka lat temu budowany w Polsce kościół w sposób urągający wszelkim zasadom bezpieczeństwa, a nawet rozsądku. To było w Warszawie.
    A poza tym, zagłębianie się w szczegóły powoduje, że tracimy z oczu meritum, czego efektem jest walka ze skutkami zamiast z przyczynami. Dotyczy to tak konkretnych przepisów np. budowlanych, jak i Biblii.

  563. wbocek
    8 maja o godz. 12:24

    Mój komentarz
    Pombocku, jestem z Tobą i Twoja małżonką – precz z chamskim zachowaniem precz ze staropolską wyobraźnią, która mówi nam, że jeśli coś jest mniejsze, np. dwukółkowy pojazd, to nic nie znaczy na drodze, gonić to to by sienie szwendało i nie przeszkadzało nam jechać tam gdzie nam się podoba.

    Zaznaję codziennie polskich obyczajów, polskiego postrzegania drugiego człowieka, polskiej uprzejmości i wyobraźni, jeżdżąc po drogach rowerowych i nierowerowych na rowerze.

    Doświadczenia mam długie w jeździe rowerem przecz ciągle tę samą Polskę, mnóstwo lekceważenia przepisów ruchu, zwykłej bezczelności podpartej nieświadomością (jak to jest, żeby taki rower wpychał się na drodze przede mnie). Mimo spotykanych zachowań blaszakowców w rodzaju agresywnego – zwisa mi ten rower, uważam, że kod społeczo-kulturowy w nas siedzący powolutku się poprawia.

    Kilka dni temu natknąłem się na cofanego z parkingu blaszaka wprost na mój rower. Ale, co za przeżycie, na dwóch innych parkingach obok których przejeżdżałem (zawsze wolno i uważnie) dwa razy blaszakowi kierowcy zachęcająco machali mi ręką (uczciwe muszę przyznać, że wśród tych dwojga była jedna kobieta) bym przejechał.

    Jest źle, lecz nie aż tak źle. Tą piękną polską maksymą kończę list do Ciebie pombocku.
    Pzdr, TJ

  564. @Tanaka
    8 maja o godz. 12:34

    Dlatego wiosenne kwiecie w Polsce nazywam przebiśmieć.

  565. Tanaka
    8 maja o godz. 11:13

    To wszystko przez to, ze nie chcialem byc z samego rana zbyt brutalny. Ale zycie jest jakie jest, wiec dopowiedzmy szczerze i do konca, ze pozycja kleczaca nie jest dostatecznie stabilna, zeby na niej sie dalo dlugo ustac takiemu gigantycznemu czemus jak kosciol. Nie wspominajac juz o oczywistej gimnastycznej prawdzie, ze nawet miliony pokornie zgietych kobiecych plecow nie bylyby w stanie tego giganta stabilnie utrzymywac!

    A jednak „stoi” kosciol na tej „kleczacej babie” i to od kilkunastu stuleci stoi…

    Jak to jest mozliwe?

    Wedlug mnie, to jest mozliwe z kilku powodow. Pierwszym i najwazniejszym jest to, ze zastosowano sztuczke „gimnastyczna”, sztuczke polegajaca w ogolnosci na tym, ze zonglujac slowami kosciol wmowil, ze kobiety „klecza!”, podczas gdy tak naprawde leza i nie tylko leza, ale sa wrecz w „glebe wdeptane”. Jak sobie ten ewidentny fakt z gatunku prawidel budowlanych uswiadomimy, to zrozumiemy jak to jest mozliwe, ze od tylu juz stuleci kosciol stoi.

    Ekwilibrysci, no niemal ze cudotworcy koscielni dokonali takiej sztuczki, ze nie tylko stlamsili i zniewolili kbiety, ale jeszcze na dodatek wmowic zdolali, ze kosciol nadaje kobietom „wolnosc i godnosc…”. Jak nieustannie wmawia wspomniany przez Ciebie ksiadz Oko.

    Moznaby sie popastwic nad bezczelnascia tego twierdzenia, ale wystarczy zwrocic uwage i sie zapytac:

    A skad, u licha kosciol ma ta kobieca „wolnosc i godnosc”, skoro obie niby od bozi maja pochodzic? Czyzby jednak podswiadomosc brala gore i w slowach tego Oko, nieswiadomie wychodzi na jaw prawda, ze kosciol ograbil kobiety z wolnosci i godnosci, skoro teraz ten Oko bezczelnie twierdzi, ze to kosciol je kobietom daje?

    Sztuczka, „gimnastyczka jezykowa” koscielnych manipulantow sie tutaj ujawnia. Zniewolenie i stlamszenie nie tylko sa nazywane „wolnoscia i godnoscia”, ale sa wrecz wmowione do tego stopnia, ze sie trudno z tego wmowienia wyzwolic i zobaczyc rzeczy jakimi sa.

    Nieco ulatwia wyzwalanie sie z wmowienia to co widzimy obecnie, czyli zazarta walke jaka kosciol toczy z kobieca wolnoscia, odmawiajac kobietom prawa do decydowania o sobie samych. Mysle, ze ta koscielna zazartosc w „wojnie z pigulkami” bierze sie z tego, ze swietnie wiedza, ze kobiety, gdy w ich wlasnych rekach znajdzie sie decydowanie o sobie samych, chocby na polu rozrodczosci na poczatek, szybko zrozumieja, ze jesli w jednym miejscu sa wolne, to i w reszcie tez moga i sie z reszty koscielnej wladzy wyzwola.

    A pozniej pociagna za soba mezczyzn… Zupelnie tak, jak to Ewka z Adaskiem ponoc kiedys uczynila.

  566. anumlik
    8 maja o godz. 10:03

    Nie oglądałem, ale po przeczytaniu opisu rysuje się schemat.

    „Mężczyzna kocha za coś, kobieta pomimo wszystko”….

    Racjonalizacja sytuacji, plastyczność, więź uczuciowa, poszukiwanie dobrych stron w złej sytuacji- kobiety łatwiej się adaptują…..
    Ich strategia przetrwania jest zresztą skuteczniejsza niż męska.
    I przeżywalność w czasach zawieruchy w związku z tym, również.

  567. Qba
    8 maja o godz. 12:56

    Po prostu superswietne przebismiec

    Czy ktos ma kontakt z bilogami, bo mi sie widzi, ze warto by im bylo to podrzucic, zeby w ramach i.t.d. dac im szanse na uwzglednienie zmian w srodowisku?

  568. wbocek
    8 maja o godz. 9:20

    Bardzo mi sie to, co proponujesz podoba! Trudno uwierzyc ze sie kiedys zrealizuje ale kto wie?

    Co do Polski mesjanskiej chamem stojacej, za optymistycznym tejotem mam nadzieje, ze to powoli zacznie sie poprawiac malymi krokami.

  569. tejot
    8 maja o godz. 12:55

    Jeszcze coś odwrotnego z dróg, tejotku

    Zatrzymuje się blaszak przed pasami, czasem kierowca nawet macha, bym przejeżdżał. Zwykle przejeżdżałem, choć jest i takie głupstwo, którego kierowca blaszaka nie rozumie: kiedy już stoję przed pasami, to sprawniej będzie, jeśli on przejedzie przede mną, bo moje rowerowe ruszenie z miejsca, jak on mnie chce przepuścić, kosztuje więcej czasu, niżby on dwa razy śmignął przede mną przez te pasy. Ale raz skorzystałem z blaszakowej uprzejmości i jechałem przez pasy. Wpadłem pod blaszak, który wyjechał zza pleców przepuszczającego i zostałem zabity na śmierć. W taki sposób zostałem w chamskiej Polsce zabity tysiąc razy. Chamem, oczywiście, jest ten, który nie uważa na samochód przed nim, ale ten grzeczny (przepuszczający mnie) jest mimowolnym współsprawcą. Nie uwzględnia tego, że jeździ w chamskiej Polsce i wiedząc, że właśnie również przez grzecznych ginie sporo pieszych i rowerzystów, nie ma oka na to, co się dzieje z tyłu. Inaczej mówiąc, grzeczni powinni na drodze być zajęci nie tylko swoją grzecznością, lecz i mieć na uwadze jej ewentualne tragiczne skutki. Widzieć na drodze jedną sytuację, to trochę mało.

  570. anumlik, 8 maja, 11:28
    Czytam dyskusje, dobrze zachowac jest przytomnosc. Mnie zdawalo sie, ten syndrom ma okreslone znaczenie. Mozna wtedy spekulujac, rozwiazan szukac, w takim niecodziennym polaczeniu. Ofiary przestepcy, przemocy, tozsamosc na koniec ofiary z przestepca. Dobrze Anumlik, ze zachowujesz przytomnosc. Bo inaczej, to pozwole sobie wprowadzic dwa przyklady. Pierwszy ilustrowany syndromu. Drugi nie, bo niewypada syndromu ilustrowac.

    Na temat chodzenia/wstawania z kolan pan tutejszych, mialem klopot co powiedziec, tematyka jest odlegla mnie. Choc nie dziedzina. Wazne, co dawniej napisalem, pozornie nieistotne zdarzenia wiazac pojeciami. To nowe rozwiazania nieoczekiwanie znajduja. Dlatego obraz daje, wstawania z kolan wg „syndromu grönköpinskiego”. Grönköping to tut Pcim „nadwislanskosci”. Znaczy „pcimskiego syndromu” przyklad daje. Zebyscie gwalt na kolanach zwiazali z przyczynami.
    Kiepska ilustracja tu:
    https://www.youtube.com/watch?v=uPmabsAxJJ0
    Lepszy wariant tu, z ang kom:
    https://www.youtube.com/watch?v=gCsRos4Zp2A

    A teraz „syndrom ???”. Nazwijcie sami. Ilustracje wyobraznia Wam dostarczy. Miasto duze. Oddalone od wiekszego ~2o0km w jedna strone. W miescie duzym, dom duzy. W domu duzym para. Ona dobrze zachowana. Nawet bardzo. Garderoba nienaganna, maniery. On pasuje rowniez opisowi. Szukaja intensywnie. Znajduja. Na odleglosc 200. Ona zadnych specjalnych tabu sexualnych. On obserwatorem w fotelu. Nienie, nie L’Osservatore Romano. Ona w przerwach, wysyla jego, przyniesc, podac, pozamiatac, lunch podac. Kilka spotkan, cotydzien weekend. Podrozny, po kilku podrozach, lekko scenariusz weekendow chce zmienic. Podroznego, podstawowy scenariusz troche sie rozni. Okazuje sie, scenariusza zmienic nie mozna. Ten z nienaganna garderoba, musi pozostac w roli sluzacego. Para, w blizszych rozmowach, przy romantycznym oswietleniu woskowym, wyjasnia. Calkowita wstrzemiezliwosc sexualna w tygodniu. Wyjscia sluzacego, na pozamiatanie, sluza rowniez jego uprawianiu sexu jednoosobowego. Ona steruje jego sexualnosc wysylajac totutam. Tyle. Daj nazwe syndromowi. Tez sztokholmski?

    Tyle o syndromach dwoch, kobietach, kosciolach i pojec przytomnosci w dyskusji. Tak Anumlik. „…co to ma wspólnego z syndromem sztokholmskim?”

    Ide spozniony lunch zjesc.

    pzdr Seleukos

  571. Sztorm zabral, sztorm oddal. Czyli plaza w Irlandzkiej wiosce Dooagh na wyspie Achill zostala doslownie zmyta ponad 30 lat temu i wiosenne, kwietniowe sztormy w 2017 roku odbudowaly ja z powrotem. Jesli plaza sie utrzyma do przyszlego roku, lokalna organizacja turystyczna wystapi o ponowne wpisanie plazy na liste kapielisk morskich.

    Wiecej, tutaj:

    https://uk.yahoo.com/news/entire-beach-washed-away-three-decades-ago-reappeared-thanks-freak-tides-110755835.html

    Post napisalem, bo plaza ladna, a historia ciekawa i jako nie najwazniejsza, moze zostac w Polsce pominieta.

  572. @pombocek

    Dlatego ja w takiej sytuacji zawsze patrzę na to, co dzieje się za tym grzecznym. Wystarczy przypomnieć sobie dyskusję, jaka przetoczyła się jak kraj długi i szeroki, kiedy chciano wprowadzić zmianę w kodeksie ruchu drogowego, dotyczącą obligatoryjnego obowiązku zatrzymywania się przed przejściem dla pieszych wówczas, gdy pieszy zbliża się do niego. Głównym przeciwnikiem zmiany był ten najmimorda, który zaangażował się w obronę chłopaka z Oświęcimia. Dużo go wtedy było w telewizorze.

  573. @wbocek
    8 maja o godz. 13:22

    Jeszcze jedna durnowostka motoryzacyjna. Kierowcy często bardzo zatrzymując się „na chwilę”, stają jedną stroną pojazdu na chodniku. Jest to wyjątkowo durne, bo:
    – zajęta część jezdni (pół samochodu) i tak wymusza pełne wymijanie, czyli i tak trzeba czekać, gdy z przeciwka coś jedzie
    – zajęta część chodnika (pół samochodu) i tak wymusza obchodzenie przeszkody przez np. wózek z dzieckiem
    – ciężar samochodu powoduje odkształcenie chodnika nieprzystosowanego do takich obciążeń, a więc np. kałuże

  574. (spod papierów)

    czy Polityka mogłaby poprawić nazwisko Pierwszej Damy Francji bo ona nie nosi nazwiska męża?

  575. Pomowmy, znowu, o sankcjach

    „Antyrosyjskie sankcje były wprowadzone nie tylko przeciw Rosji, ale też przeciw Europie. Ukraiński kryzys doprowadził do pewnych wypaczeń w zakresie prawa międzynarodowego. Ale można było tego kryzysu uniknąć, i trzeba go było uniknąć.”

    Parlament Francji poparł rezolucję wzywającą do zniesienia sankcji wobec Rosji. O sankcjach nie można mówić z pominięciem faktu, że na Europę wywierana jest silna presja ze strony państw powiązanych ze Stanami Zjednoczonymi, które to kraje stanowią w Unii Europejskiej większość. A nie wydaje się, by USA były gotowe do zniesienia sankcji. Nawet przy trumpowych sympatiach pro-putinowskich. Jesli takie jeszcze istnieja.

    A Macron?

    Moze byc ciekawie

    You know? I don’t know

  576. paradox57
    8 maja o godz. 13:38

    U mnie dwa miesiące temu w takiej sytuacji zginął na miejscu 60-latek na rowerze. Zza pleców grzecznego wyskoczył z dużą prędkością blaszak, zabił rowerzystę i się nawet nie zatrzymał. Potem się okazało, że miał 2 promile alkoholu. Dlatego rzeczywiście Polacy nie dorośli do grzeczności. Obowiązek zatrzymywania się przed pasami byłby respektowany przez grzecznych, którzy i bez obowiązku się zatrzymują, a chamidła prułyby jak prują.

  577. Zas wszystko dlatego, iz rowerzysta to rowerzysta a motorzysta to motorzysta. Takie jakby prawo. Cywilizacyjne?

  578. @Kostka – specjalnie dla ciebie, autentyk.
    W środku nocy dzwoni do kolegi już Australijczyka telefon. Ten zaspany odbiera i słysząc „halo, halo” pyta Who is there? (hujs der) i na to słyszy rozpaczliwe – Jaki ch.j, to ja twój szwagier!
    A teraz lecę dokładnie pooglądać zdjęcia.
    A moja córka – Where’s my rosołek?

  579. pombocek

    czyli odwieczny dylemat. Jakbyś się nie obracał, duda z tyłu. Dla zdrowia lepiej poczekać, co czynię zawsze. Lepsze pięć minut zwłoki, niż zwłoki na asfalcie.

  580. @anumlik
    8 maja o godz. 11:28

    Z syndromem sztokcholmskim? Nic!
    Po prostu przypomniałam sobie tę historię pod wpływem postu @acta 😉

  581. @pombocku rowerowo-kajakowy, a nie jest tak, że przez pasy się rower prowadzi, a nie przejeżdża, hę?

  582. @Żorż Ponimirski
    8 maja o godz. 14:36

    Bowiem prawda jest taka, że na pasach pierwszeństwo mają zebry.

  583. @Żorż Ponimirski 8 maja o godz. 14:36

    No właśnie. Z całym szacunkiem dla pombocka. Dopiero teraz zrozumiałam, o co chodzi z tym blaszakiem wyskakującym spoza innego blaszaka. Z punktu widzenia kierowcy wszędobylski i bardzo szybki rowerzysta na chodniku lub przejściu dla pieszych wymaga oczu z czterech stron głowy – bo wyskakuje błyskawicznie tam gdzie się go nie oczekuje.

    Przy okazji: z punktu widzenia pieszego rowerzysta w mieście… to horror w biały dzień. W Polsce szaleją na deptakach, lawirując między pieszymi. To jest właściwie osobny problem, ale też chodzi o współdzielenie przestrzeni przez obiekty poruszające się z różną prędkością i kierujące się innymi zasadami. A przede wszystkim – nieprzewidywalne. Rowerzyści są nieprzewidywalni, bo jak traktować ruchomy obiekt, który raz chce być pojazdem, potem nagle staje sie pieszym – tez na rowerze?

  584. wbocek
    8 maja o godz. 13:22

    Mój komentarz
    Pombocku, miewam systematycznie, co jakiś czas taką sytuację, że auto zatrzymuje się (z lewej) przed pasami by mnie prowadzącego rower przepuścić, a z naprzeciwka zatrzymanego przed pasami (z prawej) jadzie sobie w najlepsze gość na mnie, który wkroczyłem na pasy i ani okiem nie mrugnie, ani przez myśl mu nie przejdzie, ze pasy, to pasy, śmiga przez nie niemal na styk z moim rowerem.

    Stosuję prostą taktykę – wkraczam na pasy zachęcany przez zatrzymującego się przed nimi, ale sprawdzam 3 razy sytuację z lewej i z prawej. Oceniam, że co pięćdziesiąty kierowca, to kandydat na zabójce rowerzysty i tak sobie kalkuluję przy każdej takiej przeprawie przez jezdnię na pasach, czy ten np. w czerwonej tojocie, tam z tyłu, to jest ten co pięćdziesiąty.
    Pzdr, TJ

  585. @Jagoda – jeszcze jednak kwestia związana z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa. Rzecz jest zupełnie oczywista, ale nie całkiem to sobie dzisiaj uświadamiamy. Wyłączność wiary w jednego boga – to w warunkach Cesarstwa Rzymskiego „wynalazek” żydów. Rzymianie nie narzucali nikomu żadnej religii, sami przejmowali bóstwa od Greków i innych podbitych ludów (stąd podwójne grecko-rzymskie imiona „równoległych” bóstw), budowali świątynie poświęcone wielu bogom i w ogóle nie zawracali sobie głowy prozelityzmem. Bóstwa istniały, ale jak twierdzono, chciały być czczone w rozmaity sposób. Nikt nie miał z tym problemu. Z kolei żydzi wierzyli w jednego boga, ale nikogo nie zamierzali „nawracać”.

    Natomiast Paweł i inni chrześcijanie podejmowali usilne próby przekabacenia na wyłączność. Do tego dochodziły apokaliptyczne wizje – w usta biblijnego Jezusa włożono słowa o przyjściu „królestwa” jeszcze w tym pokoleniu – a Paweł głosił rzekomą rychłą paruzję, czyli powtórne przyjście Jezusa.

    Podsumowuję: z jednej strony nie było przeszkód – bo wszystkie religie traktowano jednakowo, a z drugiej chrześcijanie aktywnie szerzyli swoja „wiarę”, jednocześnie domagając się wyłączności i stosując zachętę (obietnica „królowania z Chrystusem”) w połączeniu z szantażem (kto się nie załapie, ten idzie do piekła). To było w Cesarstwie Rzymskim ewenementem.

    Z kolei „prześladowania” i „męczeństwo” pierwszych chrześcijan – znacznie wyolbrzymione w literaturze hagiograficznej – brały się stąd, że chrześcijanie odmawiali składania ofiar lokalnym bóstwom i cesarzowi – który też był bogiem. Takie zachowanie było źle widziane w społeczeństwie, które uznawało wielu bogów, a przy tym wierzyło, że należy zapewnić sobie przychylność lokalnych bóstw. Wyłamanie się z tego zwyczaju groziło, według ich logiki, ściągnięciem gniewu lokalnego bóstwa na całe miasto.

  586. @tejot 8 maja o godz. 15:30

    No właśnie – na pasach zachowujesz się jak pieszy, poruszając się w tempie pieszego i prowadząc rower. Dodatkowo się rozglądasz – bo kto wie, co kierowcy strzeli do głowy. Niektórzy naprawdę jeżdżą jak wariaci. A tak w ogóle na jezdni i w pobliżu – w każdej sytuacji – trzeba być przede wszystkim przewidywalnym.

  587. Qba
    8 maja o godz. 12:52

    Nie czepiam się szczegółów, ale zwracam na nie uwagę. Część z nich nie wskazuje na to, co chciałeś przedstawić. A dobrze jest dawać celne dowody na tezę.
    Natomiast, co do ogółu – wyżej to napisałem – zgadzam się z Twoim stanowskiem.
    Przykład kościoła, jaki podajesz, jest dobrym przykładem – i jednym z mnóstwa – ale także dowodzącym nie nędzy PO, ale nędzy całej obecnej Polski.
    Nie wiem kto ma problemy ze szczególami zamącającymi obraz całości, bo ja nie mam. Ale i tu się zgodzę z Tobą: jak się tylko włazi w szczegóły a nie umie z nich wyjść do wniosków, lub też, jak się daje tezy słabo podparte szczegółami, to skutek może być nietęgi.

  588. Na marginesie
    8 maja o godz. 15:31

    Czyli, mówiąc krótko, dla rzymskich wyznawców wielu różnych bóstw, pierwsi chrześcijanie to byli chamy, ćwoki i zamordyści. Chociaż, pozornie, grzeczni.
    Mamy tu coś podobnego.

  589. Kostka
    8 maja o godz. 12:41

    Tak jest. wiedział to już inż. Mamoń, mówiąc: lubimy te filmy (piosenki) które znamy.

    Bo jak czegoś nie znamy i o czyms nie mamy bladego pojęcia, to nie wiem, co.

  590. @Tanaka 8 maja o godz. 15:40
    😀 😀 😀
    Oczywiście – daj kurze grzędę… Prawdziwy zamordyzm zaczął się dopiero za Justyniana. Wtedy chrześcijanie naprawdę pokazali co potrafią, terroryzując kogo popadło, na czele z samym władcą. Biskup Ambroży z Mediolanu – to jeden z pierwszych, który wykorzystywał nabuzowany motłoch do terroryzowania świeckiej władzy.

  591. Natomiast Paweł i inni chrześcijanie podejmowali usilne próby przekabacenia na wyłączność. Do tego dochodziły apokaliptyczne wizje – w usta biblijnego Jezusa włożono słowa o przyjściu „królestwa” jeszcze w tym pokoleniu – a Paweł głosił rzekomą rychłą paruzję, czyli powtórne przyjście Jezusa.

    @Namarginesko, Jezus paruzyjny, który nadejdzie w odległej przyszłości, dokładnie nie wiadomo kiedy, to taki zabieg stosowany, aby ekspansja, która w rzeczywistości oferuje gruszki na wierzbie nie upadła. Jeśli nie ma materialnych korzyści „na już”, trzeba je wyciągnąć w czasie, strasząc jednocześnie, aby odpowiednio zmotywować nosicieli.

  592. seleuk(os)
    8 maja o godz. 13:32

    Takie układy mają nazwę.
    „Toksyczne związki”.

    Ale o ile zaspokajają jakieś potrzeby psychiczne, i obie strony dobrowolnie akceptują, co nam do tego?
    Norma jest pojęciem BARDZO względnym….
    No i się zmienia w czasie i przestrzeni geograficznej.

  593. Anumlik,

    Dzięki za przepis, chociaż chodziło mi o to, czy znasz to cudo; wymieniałeś bowiem tyle nazw przeróżnych alkoholi, że byłam ciekawa. Ale z przyjemnością przypomnę sobie smak tego mieszańca, tylko co to będzie jak się ululam? ; – )

  594. @Tanaka
    8 maja o godz. 15:37

    No nie bądź taki. Słowo „czepiasz” było cudzysłowne. Może mało widocznie ale nie mniej. Jak Boga jedynego …
    Zagłębianie się w szczegóły najfajniejsze jest w dyskusjach ateistów o biblii: Niby nie wierzą, a cytują w nieskończoność; jakby jednak, może troszkę, na wszelki wypadek … Domyślam się, że to ateiści, którzy doszli do tego w nieco późniejszych latach, tzw. własnymi siłami. Mają zatem za sobą solidną podbudowę teoretyczną, która – być może – zaciemnia im nieco obraz całości. Według zasady: Jeśli chcesz zobaczyć górę, nie właź na nią. Ze szczytu jej nie widać.

  595. @Żorż Ponimirski 8 maja o godz. 15:58

    Jak najbardziej tak – ale ta wizja na początku była całkiem bliska i konkretna. Biblijny Jezus mówi o nadejściu królestwa jeszcze zanim umrą jego słuchacze. Śmierć Jezusa – i to haniebna – musiała być zaskoczeniem (i tłumaczenie post factum w ewangelii, że on tę śmierć, bidula, zapowiadał, ale uczniowie „nie zrozumieli” jest naiwne i nieprawdopodobne, bo nawet prosty rybak z Galilei niekoniecznie musi być idiotą; gdyby się spodziewał śmierci „mistrza” to nie wpadłby w panikę; ta relacja jest w oczywisty sposób zmanipulowana).

    Po tej śmierci zmodyfikowano przekaz; Paweł pisze o Jezusie, który wróci. Ale ponieważ Jezus nie wracał, więc ponownie zmieniono narrację, odsuwając ową „paruzję”. I tak to trwa już 2 tys. lat. Podobnie zresztą wyglądają dzisiejsze przewidywania końca świata. Ludzie wyzbywają się wszystkiego, gromadzą w jednym miejscu, żeby przywitać oczekiwany koniec świata. Gdy przewidziana data mija, konkludują, że źle obliczyli datę owego końca. Ich wiara w rychły koniec świata się umacnia. Tak wygląda współczesny apokaliptyzm.

  596. @Qba 8 maja o godz. 16:20

    Religia jest fascynująca – jako świadectwo ludzkiej naiwności. A biblia – jak już kiedyś zapodał anumlik – to bardzo interesujący tekst. Przy czym interesujący – nie znaczy ani święty, ani prawdziwy. Po prostu jest to obiekt krytycznych badań – nad tekstem. Z kolei historia chrześcijaństwa – ditto. Pod warunkiem, że się jej nie przekłamuje.

  597. Szanowni!
    600 komentarzy (nawet uwzględniając trolling) to sporo, przejdźmy więc wraz z Tanaką do nowego, rocznicowego, lecz aktualnego wątku.
    Zapraszam!
    JK

  598. @Namarginesko, to co piszesz i tak nie zmienia sposobu działania, który nakreśliłem, a to, że zmieniał się w czasie jest naturalne, musiał się dostosować do okoliczności przyrody. 

  599. Na marginesie
    8 maja o godz. 15:04

    Niestety, Namarginesko, milion rzeczy rozumiesz, przez co ja przed Tobą – zgięty wpół, ale jedną rzecz trzeba uściślić. Nie jestem rowerzysta w ogóle, lecz rowerzysta Jerzy…zapomniałem nazwiska. Więc mnie nie dotyczą żadne krytyczne uwagi na temat rowerzystów w ogóle. Natomiast zgadzam się z Tobą co do zachowań wielu z nich, zwłaszcza smarków. Nie zgadzam się natomiast ani z Tobą, ani z prawem, które nakazuje PRZEPROWADZAĆ rower przez pasy, choćby się paliło, waliło i biskup przyjechał. Jeśli prawo – W SZCZEGÓŁACH – nie przewiduje sytuacji, w których rowerzysta może się zachować odpowiednio do sytuacji na drodze, np. przejeżdżać rowerem po pasach dla pieszych, przechodzić/przejeżdżać na czerwonym świetle, kiedy brak ze wszystkich stron jakichkolwiek pojazdów, przebiegać po pasach, jechać rowerem po chodniku (z ograniczoną prędkością!), kiedy nie ma lub jest mało pieszych, to takie prawo o dupę tłuc. Ono jest antyprawem, bo ludzie i tak robią, jak napisałem, i sam tak robię. Jeśli prawo nie przewiduje sytuacji, w których człowiek może się kierować rozumem, tzw. zdrowym rozsądkiem, a nie sztywnymi przepisami, to takie prawo jest antyprawem. Prawo rozumu powinno być obwarowane bardzo ostrymi finansowymi konsekwencjami. Jeśli np. rowerzysta potrąci pieszego na chodniku, to nawet przy braku jakichkolwiek strat, najniższa odszkodowanie powinno być, powiedzmy, 2 tysiące zł, a kara – swoją drogą. Pierdzistołki oszalały na tle mnożenia szczegółowych przepisów, znaków, których i tak nikt się nie nauczy lub świadomie nie będzie przestrzegał. Kompletnie natomiast ignorują intelekt człowieka. Jeszcze trochę, a będzie „Liewoj, jebiona wasza mat’! Kto tam szagajet prawoj?!”.

    Pokazuję Ci dwie z dwunastu przerobionych przeze mnie niskopodwoziówek. A Ty powiedz, czy tak oznakowany rower należy do uważnego rowerzysty, czy do nieuważnego, mimo że zdarza mi się przejeżdżać na czerwonym i, jak widzisz, jeszcze żyję i mam parę lat.

    https://plus.google.com/101580844869959615096/posts/gxnre9sLiqA

  600. @Żorż Ponimirski 8 maja o godz. 16:43
    Sposób działania religii (w tym spisionej) jest prosty – iść w zaparte.
    I nigdy, przenigdy nie liczyć się z faktami 😉

  601. @wbocek 8 maja o godz. 16:49

    Pombocku – stwierdzam z całym przekonaniem, że tak oznakowany rower należy do uważnego, odpowiedzialnego rowerzysty! Zgadzam się, że na pustej drodze rowerzysta może robić co mu się żywnie podoba – bo tak podpowiada najzwyczajniejszy zdrowy rozsądek. Warto pamiętać, że sytuacja na drodze może się błyskawicznie zmienić – ale o tym pamiętać warto zawsze.

    Podpisuję się „obiema ręcami” pod stwierdzeniem, że mnożenie przepisów nie ma sensu, zwłaszcza gdy waaaadza nie jest w stanie ich wyegzekwować. Dodam, że owa przepisomania jest czymś w rodzaju zaklinania rzeczywistości – bo zajmowacze stołków wierzą, że jak czegoś zabronią, to rozwiążą problem. Poza tym, oczywiście, każdy urzędas chce uzasadnić własne istnienie i wykazać, że jest niezbędny na swoim stołu. Arrrgh. Pozdrówka!

  602. Na marginesie
    8 maja o godz. 17:01

    To się rozumiemy, Namarginesko, a ja w ogóle nie będę wstawał z kolan ani się prostował – zostanę przed Tobą zgięty wpół, bo tak mi bardziej pasuje niż się co chwila kłaniać.