Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

16.04.2017
niedziela

Dwa jajka nieświeże. Trzecie wielkanocne

16 kwietnia 2017, niedziela,

W dniach ostatnich byliśmy świadkami (są tacy: Świadkowie Dni Ostatnich) dwóch spec-wydarzeń. Pierwsze: rocznica odejścia do Domu Pana Świętego Ojca Świętego – dnia 2 kwietnia roku pamiętnego. Drugie: rocznica, miesięcznica, tygodnica, dziennica i cyrylica odejścia na skutek upadku i zejścia. Tego co wiemy, ale nie powiemy, bo jak świat cały – śmiech i kpina i narodowa mina.

Wojtyła wielkim poetą był. Tak mówią. Niech mówią, bo ludzie strasznie dużo mówią. Każdemu wolno, jeszcze z tydzień lub dwa, bo później brat poległego załatwi co trzeba, żeby nie było trzeba tyle gadać.

Wielkość Świętego Ojca Świętego poznajemy po tym, że jest bardzo nieduża. Taki to był mały wielki człowiek, właściwie – nadczłowiek, że aż całkiem nic z niego nie zostało. Bo nie było. Było „pokolenie JP II”, ale się zmyło. Było tysiąc atletów, milion kotletów, sto milionów pątnikopielgrzymkowiczów i nabywców specjalnych przemysłowych błogosławieństw; był miliard miliardów paciorków i barkośpiewów, a ostał nam się ino sznur. Aleje Imienia, szosy Imienia, szkoły Imienia, przedszkola Imienia, urzędy Imienia, hale Imienia, parki Imienia; sto tysięcy pomników Imienia od Włoszczowej do Tlenia; huty Imienia… i tak długo można by wymieniać. Całe państwo Imienia.

Huty nie? Jakże nie? Czymże są te Instytuty Myśli imienia rzeczonego, wydziały teologiczne imienia, kurie i pozostałe naukoplacówki jak kraj długi, szeroki i w duchowości głęboki, jak nie instalacjami do masowego spustu surówki pierwszej potrzeby Narodu? Czymże jak nie agregatami do produkcji mgły? Wojtyła to był wielki wyznawca autorytetu i podporządkowania. Totus tuus. Oraz jedynej, słusznej Prawdy, poza którą nic nie ma. A jak jest, to nihilizm.

Tak ten nad-Polak Polskę urządził: wyprodukował miliony Polaków klęczących, a bezmózgich. Paciorkorodnych, a bezkrytycznych. Hymnoprzewielbiających, a kłamiących i nienawistnych sobie wzajem. Krzywdę uczynił ukrzywdzonym. Którym nie dane było jeszcze rozumu rozwinąć i własnych myśli poczuć, a już zostali przezeń wbici w dyby podporządkowania i narzuconego autorytetu, który objawił własną pustkę. Prawda, Prawda, wszędzie Prawda. Taka prawda.

Tenże Święty patronował produkcji homogenizowanej kulturze szantażu i wyprodukował osobiście całą kompanię biskupów. Jeden w drugiego – rumiane lica. Byłaby to może wesoła kompania – gdyby nie brak Szwejka – i tak żałośnie nędzna: trzeci w czwartego – same doktory i niejeden – habilitowany. Jak który co powie, o czymkolwiek zresztą, to smutek tropików i zapchana rura.

Kompania biskupów wyrobu Świętego, starannie przemodlona i zapewne umyta, wyprodukowała Suwerena. Suweren zaś obdarzył Naród sobą, czyli PiS-em. Prosty poseł z ławy odczytał Znaki Czasu i z serca odpowiedział na wezwanie Jego. Święty przygotował grunt, prosty poseł nań wkroczył. Suweren zaś odpowiedź zatwierdził w wyborach. Życie swe i zbawienie złożył w ręce tego, co wie. Co mówi, jak jest, i robi, co ma być. Słuchajcie i róbcie co każę, a będziecie zbawieni. Za pięć stów na drugiego i powstanie z kolan. On się do Prawdy nieustannie zbliża: „Pan Jezus już się zbliża, już puka do mych drzwi, pobiegnę Go przywitać, z radości serce drży…”.

To radość Dobrej Zmiany. I zbawienie nasze. Podkomisja potwierdza.

Podobno jest piekło, a szatan to nie postać fantazyjna, ale konkretny byt osobowy. Wiem, jak jest, bo sam słyszałem. Od Świętego. A jak Święty co powie – to tak jest: Dominus Iesus i tak dalej. Duchowość niekatolicka to tylko czkawka. Albo zaraz cywilizacja śmierci.

Żali się teraz jeden z kompani, co się nazywa prymas. Jest taki, a to dosyć zaskakujące, bo cisza tam od pomnego zwycięstwa panuje, a jak dźwięk jaki, to brzęk. Mamony. To taki katolicki paciorek i wartości duchowe. I braw bicie dla Duce też słychać.

Prymas się więc żali, że Sejm to nie miejsce na uchwały o objawieniach fatimskich, bo od tego to jest jakaś katedra. A niby dlaczego nie Sejm, skoro w nim Duch wieje kędy chce? I prosty poseł z ławy też wieje jak chce, aż nam głowy urywa? Wraz z odpowiednią posłanką, która ziewa, wsuwa i pomstuje wraz z resztą sióstr i braci w ławach sejmowych identycznych z kościelnymi.

A niby dlaczego skoro nauka jest smoleńska a biskupi, z nieświeżym w świeżości abepe Jędraszewskim cementują pisokatolickie kłamstwo i smoleńską nienawiść? Ma, jak chciał. Chciał Suwerena i jego pisoidów – ma. Chcieli jego rumiani kompani habilitowani państwa katolickiego – wjeżdża właśnie na tor V przy peronie III. Chcącemu nie dzieje się krzywda. Całe jego gadanie to pustka ozdobników maskująca treść: rozsiewanie mgły.

Wśród tych niestrawności jajecznych, jest i jajo świeże, całkiem wielkanocne. Dni temu kilka miała urodziny Olga Lipińska. Wywalona jakiś czas temu z telewizji polskiej (!), jak słychać, ostatecznie za to, że puściła piosenkę o urzędnikach Pana B. Ale przecież i nie za to: za odwagę, za mądry rozum, za artyzm, za niesłużalczość i rozumienie misji telewizji publicznej; za wolność, śmiech i sowizdrzalstwo. Za obronę kobiet i podpisywanie petycji. A to są rzeczy nienawistne mrocznym wyznawcom wszystkomogącego i jego świętego, zamordystycznych urzędników pana B. i prostego posła z ławy.

Nad wywaleniem Olgi Lipińskiej bardzo się napracował poseł Niesiołowski. Pochwalił się, że do ustawy o radiofonii i telewizji wpisano „wartości chrześcijańskie” specjalnie po to, żeby Lipińska nie mogła obrażać Kościoła katolickiego. Teraz ten sam poseł walczy z PiS-em, któremu pomógł dojść do władzy i wstać z kolan.

Jeśli cokolwiek ma pobić te dwa nieświeże jaja, to właśnie to jajo, w którym tętni życie.

Mam chrypkę z nieśmiałości, a pan Sułek mnie zrozumie: kocham Panią, Pani Olgo!

Teraz podzielmy się jajeczkiem. Tym świeżym. Czy mam grać? – Po prostu jest już dobrze tak, że tylko nam kłopotów brak. I rym cym cym, i trala-la, idziemy przez życie w podsko-okach!

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 417

Dodaj komentarz »
  1. dezerterka
    16 kwietnia o godz. 8:43
    „Wyrachowanych i cynicznych poławiaczy dusz,kradnących życie zagubionym ludziom i ich dzieciom”.

    Zarówno forma jak i treść Twojej wypowiedzi zdaje się sugerować, że wiedzę na nasz temat, czerpiesz z zatrutego źródła.
    Jest jednak na to wypróbowany sposób. Bóg szczodrze udziela mądrości każdemu, kto żywi pewne uprzedzenia, lecz usilnie stara się wyrugować je ze swego serca.

    Serdecznie zachęcam do przemyślenia takiego rozwiązania. Służę pomocą.

  2. @Stachu39
    14 kwietnia o godz. 18:21

    Nie wiem, czy jesteśmy szczytem ewolucji, może tylko wybrykiem

    Może po prostu jednym z jej etapów?

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Nadchodzi_osobliwo%C5%9B%C4%87

  3. Było „pokolenie JP II”, ale się zmyło.

    Brak Ci logiki, @Tanako!
    Wcale się nie zmyło. O czym zresztą sam piszesz. Ono jest i trzyma nas za twarz. I dopiero się rozkręca.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. mandragora
    16 kwietnia o godz. 9:46

    A co, ciujny dzieciaku, ma wśpólnego z liogiką dościeganie czegoś lub niedościeganie? Wieś na pewno, cio to liogika?

  6. @wbocek
    16 kwietnia o godz. 10:09

    życzę zdrowia straszny dziaduniu 😉

  7. Tanaka,
    to są miesiączki smoleńskie. 🙂

  8. Znam ofiary „bożej mądrości”.
    Chcesz poznać osobiście czy wystarczy Ci jak spojrzysz w swe zabrudzone lustro.

  9. Tanaka

    Nic nie powiem, Tanako, bo to z serca i wątroby wydobyty piękny głos na puszczy. Jakby duch Twój zstąpił i zapowiadał odnowę oblicza ziemi. Jada na woda i se pomarza i sie na Jamnie powcurwiam. Dziękuję, że obudziłeś we mnie we mnie wcurwienie.

  10. To powyżej to do dezertera83.
    @dezerter,łaknę Twej pomocy jak duda Długopisa.Dawaj!

  11. dezerterka
    16 kwietnia o godz. 10:27
    „Chcesz poznać osobiście czy wystarczy Ci jak spojrzysz w swe zabrudzone lustro”.

    Ileż żółci w tej niewieście, w słodkich powierzchownościach ukrytej.

  12. Ewa-Joanna

    O zamierzchłej przeszłości z poprzedniego wydania: Świat się trzyma kupy dzięki kobiecie, więc szapka jej bach. Ale to nie wyklucza specyficznego, kobiecego kołtuństwa i mściwości pod sam dach. Szkoda słów, jadymy na Jamneński rów.

  13. dezerter
    Jakie lekarstwo proponujesz na mą żòłć?

  14. @mandragora, z godz. 10:09
    Dziękuję 🙂 Odgadłem napis na każdej z pisanek 😉

  15. Jak zawsze,Tanako,jestem ubogacony Twoim tekstem.
    A Ojca Najświętszego nie tykaj!Nasz jest-to wystarczy aby być i największy i najświętszy.I pomnij,że z „komuny” nas wyzwolił,konkordat nam ofiarował i pasterzy,o których piszesz,ustanowił.No i dzięki niemu nawet staruszki orgazmu doznają.

  16. dezerterka
    16 kwietnia o godz. 10:58
    „Jakie lekarstwo proponujesz na mą żòłć?”

    Tylko MIŁOŚĆ.

  17. W najnowszej Polityce cyfrowej pojawił sie ciekawy wywiad z Zbigniewem Mikołejko, ciekawy.

  18. anumlik
    16 kwietnia o godz. 10:56 gdyby miało sie ziścić bądź pewien, że Rydzyk powiekszyłby Watykan o cały Rzym, albo Rzym wtłoczyłby w granice Watykanu, sam panosząc się na siedmiu wzgórzach.A potem doszłoby do likwidacji całego kk, bo z tej sączącej jadem rozgłośni i szkółek wyszłoby wezwanie do pospolitego ruszenia.
    Wojenka to cos, w czym Rydzyk czuje sie jak ryba w wodzie.

  19. Tanaka
    kiedys już wspomniałam, ze uwielbiam Twój opis świata.

  20. @Tanaka

    Dzięki za przypomnienie Olgi Lipińskiej, autorki mojego ulubionego fałszywego cytatu z patriotycznej literatury polskiej, czyli Idźcie przez zboże – we wsi Moskal stoi 🙂

    Olga uosabia to wszystko, czego kk i obecne rządy brutalnych prostaków najbardziej się boją: zdolność do niezależnej oceny „prawd” serwowanych przez oficjalną propagandę. Kurde, właśnie sobie uświadomiłem, że pacyfikacja oficerów WP przez Macierewicza i jego ludzi, zakusy pana Zbyszka na sądy, ataki na dziennikarzy, naciski na właścicieli mediów, nauczycieli, urzędników – to jest po prostu akcja pacyfikacji polskiej inteligencji. Wszystko po to, aby państwowo-kościelna propaganda, która urąga zdrowemu rozsądkowi, była jedynym głosem słyszalnym dla opinii publicznej.

  21. @Maciej2
    Właśnie sobie uświadomiłeś? Kurde! Przecież my cały czas mielimy to na wszystkie sposoby. Panowie Zbyszkowie, Jarkowie i cała reszta PiS-owskiej swołoczy wyciągnęła lekcję z PRL-owskiego luzu dla twórców i ich kabaretów. Nie dopuści do powtórki z rozrywki.

  22. Katolik wyprowadził Armię Czerwoną z Polski – komunista Kwach wprowadził Armię Czarnych. Paranoja.

  23. @anumlik
    16 kwietnia o godz. 12:47

    Uświadomiłem sobie, że oni prowadzą zmasowaną akcję przeciwko polskiej inteligencji. Wiesz, jedna sprawa to widzieć poszczególne przejawy tej działalności, takie jak sejmowa komisja smoleńskich klaunów, hunwejbinizm drużyny pana Zbyszka, czy łamanie kręgosłupów oficerom WP przez Macierewicza. Ale zobaczyć to jako całość, jako projekt wzięcia pod but ludzi zdolnych do niezależnego myślenia – to dla mnie coś nowego.

  24. Jeszcze dopowiem o Oldze, bo ona przecież cały czas ostrzegała, do czego nas doprowadzi romantyzm, bezmyślne odtwarzanie rytuałów polskiego patriotyzmu, rządy kleru. No i miała 100% racji. Dziś nami rządzą konspiratorzy i kontestatorzy, którzy wiele lat pracowicie tworzyli „drugi obieg”, konspirowali, modlili się i ukrywali się przed Moskalem po parafiach. A po przejęciu władzy, pchają Polskę na wschód ile wlezie. Jest tak, jak przepowiadała Olga: czysty obłęd!

  25. Tanaka,
    dobrze powiedziane.
    A Olgi Lipińskiej żal, eh słów brak.

  26. Szanowna Dezerterko

    Nie wiem co Ty nie rozumiesz z moich wkladek blogowych. Obligujesz mnie do wyjasnienia jakiego. Nie wiem jak daleko Twoja historia ani geografia siega. Od Stworzenia bedzie. Pojawilem sie zaniepokojony perspektywa zakonczenia bloga. Na blogu tym szukalem „brakujacych linkow”. Nieszczesliwa nazwa. Dzis do Ciebie piszac, napisze Dezerterek/ow poszukiwalem. Ludzi skrzywdzonych przez zorganizowane instytucjonalnie religijne sekty. Po czasie (~3mies) zauwazylem ze Szanowna Blogosfera, Ateisci Katoliccy, niewiele maja do zaproponowania zgodnym mottem blogu o dzialaniu. Przenioslem moje zainteresowanie na blizsza (geograficznie) sekte Swiadkow Jechowy, znaczy Ateistow Jechowickich. U nich dokonalem nastepnego spostrzezenia. Ateisci jacykolwiek nie zdolni sa do wypracowania projektu. Projekt ten ktory opisywalem, bylby rozwinieciem idei, na jaka wpadlem w greckim pobycie. Szanowna Dezerterko, czy jest cos niejasne dotad co napisalem?

    Moj podstawowy poglad opiera sie na nastepujacym. Zorganizowane sekty religijne, jedyny jezyk rozumieja, jezyk pieniedzy. Nie wymiany cytatow, nie wolania sie na autorytety, nie nazywania ksiazek wielkimi tytulami etc, etc. Pieniedzy tylko. Dlatego uwazalem, ludzie dostatecznie skrzywdzeni, beda tymi brakujacymi linkami (dezerterami) wedrowki do pieniedzy religjantow. Nie zakladanie stowarzyszen ksztalcenia po wsiach, szkol obywatelskosci po miastach, partii politycznych zadupia czy co tam. Tylko polozenie niewidzialnej boskiej reki na kasach kurii, proboszczow, pielgrzymek tu i tam, organizacji religijnie wspomagajacych i takich. Do polozenia boskiej reki (niewidzialnej) na pieniadzach zorganizowanego religianctwa potrzeba pary elementow. Dwa jajka swieze. Szanowna Dezerterko, czy jest cos niejasne dotad co napisalem?

    Pierwszy element (jajko) jest, co reke niewidzialna (boska) klasc potrafia technicznie. Drugi (jajko) element dezerterzy, jak Ty (ewentualnie, nie ten PotluczonyXX), co znaja konkretne dane. Nazwiska braci i siostr proboszczow i starszakow (rodzonych, nie virtualnych), adresy, nr kont kurii i zwiazkow w krajowym banku, kto organizuje pielgrzymki do nikad, kto placi i za co i jak (konkretnie) sprzedajnym politykom, jak sie nazywa ten co ksiegowosc biskupstwa prowadzi gornozalesickiego, na jakiej stacji benzynowej tankuje rzecznik biskupa pcimskiego, moze karty maja platnicze ci wszyscy religijni i ich akolici, chetnie nr, etc, itp. itd. Dane te umieszczone w stale zwiekszanej bazie danych + troche innych pozwolily by polozyc niewidzialna (boska) reke na wyzej wzmiankowanej ekonomii. Szanowna Dezerterko, czy to niejasne.

    Korporacja Katolicka jest (bedzie) najwieksza korporacja „nadwislanska”. Niewidzialna (boska) reka prowadzila by w praktyce nieznaczaca dla KorpKat dzialalnosc. Byc moze znaczaca jednak dla Technicznych jak zDezerterowanych (wkurzonych, rozzalonych, wyzutych, odtraconych). Czy jest niezzrozumiale, ze sam nie mozesz to specialistow bierzesz? Masz swinke albo odrostek robaczkowy to do chirurga? Zagraniczni spec techniczni zielonego pojecia nie maja o probostwach. Ty Dezerterko zielonego pojecia nie masz prawdopodobnie o aspect techniczny niewidzialnej (boskiej) reki. W mojej idei greckiej, polaczenie obu zielonkawosci daloby calkiem rozowy wynik. Jajecznica dwujajeczna z przyprawami. Takie wyniki obserwowalem w innych korporacjach. Tez manuale drukowali na potege i konsultow mieli. Az do posypania kasy.

    Do blogu wrocilem dwa miesiace dalej, przyjemnosc prywatna. Przekomarzam z uczestnikami, w jezyku co zgubilem dawno temu zdolnosc precyzji. Poprawiam. Lubie moich korektorow. Projekt zarzucilem, zastepujac. Prywatnym. Precyzja jezyka jest b wazna. Tutejszy jechowita proponuje Tobie rozwiac watpliwosci miloscia. Religiant zapomnial precyzji. Albo polprawda oszustwie swiadoma. To prawda ze milosc, ale platna Dezerterka. Milosc platna. Ja agnostyk uwazam callgirl/bloggirl/camgirl uczciwe zajecie. Sutenerstwo nie uwazam.

    pzdr Seleuk(os) textem edytora zeby bezblednie

  27. Kiedyś pomiędzy częścią ludu panowało przekonanie, że ten Lenin, to łebski facet był, ino te błędy i wypaczenia – wszystko psują. To echo głębszego tabu, wyznawanego nawet przez inteligentnych ateistów (Środa, Michnik), echo poglądu, iż Jezus i jego niezafałszowana przez KK nauka, to sam cymes, creme de la creme, a takoż krynica dobra i prawdy. Krytycy katolicyzmu, twierdzą, że niestety odszedł ci on był, od swojej pierwotnej, zbawczej postaci, degenerując się do ” pogaństwa”. A weźcie, odczepcie się od pogan; rzymianie – poganie nikogo nie mordowali, prześladowali, poniżali i wykluczali z powodu religii! Bogowie w Rzymie mieli wiele wad, ulegali brzydkim namiętnościom, ale nie wszczynali wojen religijnych, każdy mógł wierzyć w kogo chciał. Jeśli natomiast istniał kiedyś ten katolicki „złoty wiek”, to błagam, oświećcież mnie głupiego, gdzie i kiedy to było? Dlaczego, słodki, doskonały,pochodzący z boskiego in vitro Jezus twierdzi, że kto za nim nie pójdzie trafi w ciemność, gdzie płacz i zgrzytanie zębami? Dlaczego powiada, że nie przyniósł pokoju, tylko miecz, i zamierza rzucić na ziemię ogień!? Czy może dziwić, że jego wyznawcy, gdziekolwiek się nie pojawią, mają tenże miecz i ogień zawsze przy sobie? Czy nie dziwi, że Jezus, w Trójcy Jedyny, sam siebie, samemu sobie złożył w ofierze? A co z tym jego ego, wymagającym nieustannych hołdów, modłów i ofiar? I wreszcie po co, ta jego ofiara? Jeśli to prawda, że jest dobry, miłosierny i nas kocha, czemuż, nie zbawił nas z pominięciem ukrzyżowania, z dobroci serca? A jeśli już musiał w kabotyński sposób umrzeć ( bo przecież wiedział,że zmartwychwstanie), jeśli taki miał plan, to dlaczego pozwolił by obwiniono kogoś za jego śmierć? Zaiste, godne to i sprawiedliwe! Jezus przemawiający ezopowym językiem do swych prostych uczniów, i zagniewany, że go nie rozumieją; uśmiercający drzewo figowe, które bezczelnie nie rodzi owoców w środku zimy, a on przecież łaknie;w dowód miłości skazujący na cierpienie i doświadczający w okrutny sposób swoich wyznawców; nienawidzący i pogardzający najbliższymi – przede wszystkim własną matką; szanujący ziemskiego ojca do tego stopnia, że go nie zauważa, traktując jak nieistniejącego. Oto wspaniały Ideał, wielki niedościgniony Wzór do naśladowania! Z historia wynika, że chrześcijanie, potrafiący widocznie czytać ze zrozumieniem i w lot łapiący aluzję, niezliczonymi zbrodniami i łajdactwami potwierdzili, że nauka mistrza z Nazaretu nie poszła w las. Ale, ale – a co z miłością, wybaczeniem, drugim policzkiem? Ano nic – propaganda i ściema to fundament zwycięskiej idei. Alleluja i do przodu, śmierć frajerom!

  28. gotkowal
    16 kwietnia o godz. 15:43

    😛 😛 😛 😛 😛

    pzdr seleuk

  29. Tanaka
    Dziękuję i chylę czoła, świetny rytm i melodia!

  30. A Ty mnie Tanaka napisz czy O. Lipinska naoisala/pisala ta bajka o Kraglych i Plaskich. Ja potem to nigdy nie sluchalem. Ale poczatek pamietam. To chcialbym sie dowiedzic jak sie bajka skonczyla. To byla moja ulubiona bajka w ktoryms radia programie . Za „plyty nasze i nasztch przyjaciol”

    pzdr seleukos

  31. ” Mimo wszystko PRL wypracowała jedną rzecz lepszą niż demokratyczna Polska. Wracam do tego z uporem maniaka, ale tamten system edukacyjny, nawet z jego represyjnością, był relatywnie świetny. Ludzie mieli bowiem na ogół świadomość, że awans społeczny, droga do wyższej pozycji, bierze się z kultury edukacyjnej.”

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1655130,1,prof-mikolejko-o-tym-dlaczego-jedna-polska-wstydzi-sie-drugiej.read

    „Dziś mamy w Polsce do czynienia z ludźmi, którym brak narzędzi, by okiełznać swą prostą, prymitywną manifestację mocy. Z racji wieku, braku edukacji, atawistycznego trwania przy kulturze „ziemi i krwi” oni są trochę jak talibowie. Wyposażeni w najnowocześniejsze narzędzia techniczne posługują się nimi, ale żyją w istocie poza cywilizacją, która te supernowoczesne narzędzia wytworzyła. I używają ich, żeby ją zniszczyć. Przekładając to na nasz grunt – zdobyli władzę metodami demokracji, po to jednak, by łamać jej zasady.”

  32. @seleuk(os)
    Być może Cię to zdziwi, ale autorem „Matriarchatu” jest były kierownik Naczelnej
    Redakcji Rozrywki Programu Trzeciego Polskiego Radia i sekretarz POP jednocześnie: nadredaktor Marcin Wolski.
    Pzdr.

  33. gotkowal
    16 kwietnia o godz. 16:51
    Dzieki. Ja nie pamietam nazwisk wszystkich. U mnie to co 40, wiecej lat to tylko w takich malych fragmentach. Matriarchat. Poszukam moze gdzie lezy w Sieci. Dzieki. Mnie POP nic robi 😉
    pzdr seleuk

  34. Tanaka
    Przerażasz mnie, od 16.30 na rynsztoku TVPiS Kultura emitują kabarecik Olgi Lipińskiej. Świecki cud?

  35. @gotkowal
    16 kwietnia o godz. 15:43

    Bardzo pożyteczny wywód, demaskatorski i trafny. Z Biblią jest zresztą podobnie jak z Koranem: można z niej wywieść kilka wersji religii, dość mocno ze sobą sprzecznych. Wersja utopijna używana jest na użytek propagandy, zaś to co się realizuje, to jest na ogół brutalny darwinizm.

    Są też zabawne sprzeczności. Np. w poprzednim wątku dezerter pisał, że Jezus nie wie, kiedy będzie koniec świata, tyko Bóg. No ale koledzy są przecież jednością, więc jak?

    Mnie też ciekawi przypadek Ducha św. czyli tego trzeciego z Trójcy. Ogólnie, chyba mało o nim wiadomo. Np. mówi się, że jak Bóg tworzył świat, to był sam, ale przecież faktycznie musieli to robić we dwóch, z Duchem. Chyba, że Duch dopiero później dołączył, jak Jezus (ale kiedy konkretnie?).

  36. Bóg jest jeden, ale w trzech osobach – pojęcie, którego podobno nikt nie jest w stanie całkowicie pojąć lub wytłumaczyć. Może psychiatra?
    Raz Bóg w postaci Ducha Świętego zstępuje na Boga w postaci Syna, podczas gdy Bóg Ojciec wyraża swoje uznanie dla Syna.

    „A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego.

    A głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie».
    Innym razem Jezus prosi Boga, by ten wysłał Pocieszyciela, Ducha Świętego 🙄
    Wszyscy trzej są bogami, ale z hierarchią wewnętrzną:
    Duch Święty jest poddany Ojcu i Synowi, a Syn poddany jest Ojcu.
    Wygląda na to, że w tej trójcy elementem myślącym i sterującym jest wredny Ojciec – sadysta z demencją i rozszczepieniem jaźni.
    Dezerter na pewno to wszystko wytłumaczy jasno i klarownie.

  37. @Maciej2
    16 kwietnia o godz. 17:36

    Duch pojawia się już na samym początku, kiedy unosi się nad wodami. Ogólnie biorąc to Ojciec jest inicjatorem, syn wykonawcą, a duch wieje, kędy chce 😎

  38. @Maciej2
    Całkiem zgadzam się z Tobą,@gotkowalem@Tanaką, ale cóż tu można dodać. Złodziejska firma całkowicie opanowała Polskę. Wlaśnie kolega z Kielc poinformowal mnie, że Szyszka oddał lasy i budynki na Świetym Krzyzu klasztorowi, likwidując praktycznie park narodowy, muzeum przyrodnicze. Mam nadzieję, że w swej pazerności w końcu się zadławią.
    A propos owego Ducha. W centrum Krakowa co druga ulica nosi nazwe od jakiego świetego: św. Marka, Jana itp. Jest również św.Ducha. W PRLu usunięto ten przedrostek „św” i była ulica Marka, a najciekawsza była ulica Ducha bez tego „św”. Mieszkać na ulicy Ducha pod numerem 3, to fajnie brzmiało. No ale wszystko wróciło do prawidłowego stanu i obecnie połowa Krakowa należy do kaka.
    Co do obecnego wykształcenia, to nawet nie chce mi sie mówić, oprócz flagowego KULu, który też wypuszcza nawiedzonych półinteligentów (przepraszam profesora Hartmana, on mimo że absolwent tej uczelni, nie jest pólinteligentem) i jak dodać te wszystkie Wyższe Szkoły Pobierania Czesnego z Pułtuska czy Nowego Sącza, gdzie wypuszcza się politologów, socjologów, europeistyków,ekologistyków, sfragistyków, numizmatyków, angologow…i innych ***logów z tytułem magistra, to nic, jak zainteresują sie tymi uczonymi Amerykanie, żeby ich zatrudnić w NASA. Kurcze smutne. Jednak w PRLu szkoła była szkołą, tak samo uniwersytety. A ja wtedy tego nie doceniałem !!
    @Tanaka, jak zwkle świetny wstępniak na pełnym gazie. Ty to chyba nie umiesz jeździć powoli, łagodnie, grzecznie. Zdaje się że poobrażałeś religijne uczucia co niektórych.

  39. Państwo obszarowo maleńkie – zaledwie o powierzchni 44 hektarów, ale bajecznie bogate i wpływowe. W którym nikt niczego nie produkuje, nie sieje, nie orze i którego „duchowni” obywatele, są jednocześnie obywatelami innych państw.
    Państwo, które żyje z wymuszanych herezją „ofiar”, i które żeruje na organizmie świata niczym rak. W którym nie ma rodzin i które nie wychowuje własnych dzieci, ale od kołyski zawłaszcza i wychowuje cudze. Które od wszystkich czegoś żąda i wszystkim coś wytyka, ale samo nigdzie i za nic nie odpowiada. Państwo o rękach zbrukanych zbrodnią i krwią, jak żadne inne na świecie, ale które mieni się wzorem światowej moralności.
    Jest jedynym „chrześcijańskim” państwem, które posiadało policję religijną (tzw. „świętą inkwizycję”) i ma wpisany w swoje prawo, obowiązek mordowania ludzi o innych poglądach religijnych, oraz potępiania klątwą tych, którzy nie należą do katolickiego kościoła, lub choćby opuszczają „msze święte”. Które mordowało ludzi za przekonania religijne, w tym Chrześcijan uważających, że Katolicki Kościół bluźni Bogu twierdząc, iż rabuje i zabija z woli i w imieniu „Ojca, i Syna, i Ducha Świętego”.
    Zaiste Watykan, to państwo inne niż wszystkie.

    „Albowiem twoim Bogiem jest brzuch, jama brzuszna twoją świątynią , kałdun twoim ołtarzem, kucharz twoim kapłanem, tłuste wyziewy są dla ciebie Duchem Świętym,przyprawy są twoimi charyzmatami, zaś twoje prorokowanie polega na bekaniu.” Tertulian o chrześcijanach katolickich

    „Judeochrześcijańsko-islamski monoteizm Stwórcy jest prawdziwą przyczyną niemal wszystkich okropności i aktów przemocy w historii świata.” A. Schopenhauer

  40. @Maciej2
    Święte Księgi już tak mają, potrzebny cytat o miłości i miłosierdziu – voila, a gdy trzeba uzasadnić czemu komuś poderżnęło się gardło, wystarczy przewrócić stronę. Nie zabijaj, a potem długa lista: kogo i za co koniecznie trzeba zgładzić. Przy okazji, cnotliwe te przykazania dotyczą wyłącznie „swoich”, obcy z założenia przeznaczeni są do likwidacji. Ziemię Obiecaną od pokoleń zamieszkiwali jacyś ludzie, aż przeszedł Jozue z ludem, prowadzoni ręką Wszechmocnego i… i ślad po nich zaginął. Teraz, takie historie, elegancko określa się mianem czystki etnicznej.
    Propagatorom „prawa naturalnego” nigdy nie udało się w prosty, logiczny sposób wyjaśnić co to takiego, szto eto za ptica? Odpowiedź może być jednak prostsza – ma być tak, jak My chcemy i szlus! Dlaczego? A bo tak chce Bóg – a jak się komuś nie podoba, to zajmie się nim prokuratura i „ludzki” Kodeks Karny. W telewizji, seks, bo niemoralny – tylko po dwudziestej trzeciej; morderstwa, wojny, oszustwa, kradzieże – skolko ugodno – przez całą dobę. Tych którzy twierdzą, że to cynizm, hipokryzja i relatywizm moralny – ostrzegam: podważacie wartości chrześcijańskie i obrażacie uczucia religijne, kara was nie minie. Znamy wasze nazwiska i adresy.

  41. Maciej2
    16 kwietnia o godz. 17:36
    „dezerter pisał, że Jezus nie wie, kiedy będzie koniec świata, tyko Bóg. No ale koledzy są przecież jednością, więc jak?”

    Jeżeli mówiąc o jedności Boga i Jego Syna, miałeś na myśli to, co na temat znaczenia tego terminu, podane jest w słowniku: „harmonijne współżycie i jednomyślne działanie” – to masz rację. Oni są taką jednością.

    Natomiast, jeżeli pisząc o jedności Ojca z Synem, chodziło Ci o ich domniemaną równość w obrębie domniemanej Trójcy, to zapewniam Cię, że jest to pogląd niebiblijny.

    Jezus zapewnił: „Ojciec jest większy niż ja (Jana 14:28).

    Pozostaję z szacunkiem.

  42. Oto wiersz recytowany przez Bucka Mulligana w „Ulissesie” Joyce’a, który wyjasnie w pewnym sensie frapujący was problem relacji miedzy Ojcem, Duchem i Synem

    Ja jestem najbardziej cudacznym chłopakiem,
    Mam matkę Żydówkę, a ojciec jest ptakiem.
    Z tym cieślą Józefem żyć w zgodzie nie mogę,
    Więc zdrowie Kalwarii i uczniów i – w drogę!

    Jeżeli ktoś w boskość mą wątpi, to sobie
    Nie łyknie za darmo, gdy wina narobię,
    Lecz będzie pił wodę i modlił się o to,
    Bym wino oddając znów zrobił je wodą.

    Żegnajcie, żegnajcie. Zapiszcie me słowa.
    Powiedzcie tym czterem, że żyję od nowa.
    Co boskim jest wemne, uniesie w dal mnie,
    Na Górze Oliwnej wiatr wieje..Adieu!

    (tłumaczenie Maciej Słomczyński)

  43. Czy duch święty jest osobą ?

    W Biblii duch święty bywa nazywany “rękami” albo “palcami” Boga. Tak jak rzemieślnik używa rąk i palców do wykonania jakiejś pracy , tak Bóg posługuje się swoim duchem , by dokonywać różnych dzieł.

    Fakt , że w Biblii ducha Bożego nazwano “rękami” , “palcami” czy “tchnieniem”, wyraźnie świadczy , iż nie jest on osobą. Ręce rzemieślnika nie mogą pracować niezależnie od jego umysłu i ciała. Również duch święty Boga działa wyłącznie tak, jak On nim pokieruje. Co więcej , w Biblii przyrównano tego ducha do wody i powiązano na przykład z wiarą i poznaniem. Wszystkie te porównania wskazują na nieosobową naturę ducha świętego.

    Biblia wyjawia imię Boga Jehowa i Jego Syna Jezusa, ale nigdzie w niej nie znajdziemy imienia ducha świętego. Poza tym gdy Szczepan otrzymał cudowną wizję nieba, zobaczył tylko dwie osoby, a nie trzy. A jaką rolę odegrał duch święty ? Umożliwił Szczepanowi ujrzenie tej wizji. Była to moc Boża w działaniu.

    To prawda , że Biblia czasami przypisuje duchowi świętemu cechy osobowe, ale to nie znaczy, że jest on osobą. W Biblii spotykamy też personifikację mądrości, śmierci czy grzechu . Czytamy na przykład o “dziełach” i “dzieciach” mądrości albo o tym , że grzech bałamuci, zabija i wzbudza pożądanie. Taką też personifikację zastosował Jezus, gdy nazwał ducha świętego “wspomożycielem”, który daje dowód, wprowadza, mówi, słyszy, oznajmia, otrzymuje i otacza chwałą.

    Także chrzest w imię ducha świętego nie potwierdza, że jest on osobą. W Biblii słowo “imię” nie zawsze oznacza imię własne jakiejś osoby – czasami odnosi, się do czyjejś władzy, mocy lub czyjegoś autorytetu. Podobne znaczenie ma w polskich wyrażeniach “w imię wolności” czy “w imieniu prawa”, które rzecz jasna nie sugerują , że wolność albo prawo to osoby noszące jakieś imię. Ktoś , kto zostaje ochrzczony “w imię ducha świętego” poświadcza w ten sposób, że uznaje jego moc i rolę w urzeczywistnianiu woli Boga.

    Jak podaje Encyclopedia Britannica , „nauka o Duchu Świętym jako odrębnej Osobie boskiej (…) została sformułowana na Soborze Konstantynopolitańskim w roku 381 n.e”. Było to przeszło 250 lat po śmierci ostatniego z apostołów. Apostołowie zatem nie wierzyli , że duch święty jest osobą.

  44. gotkowal
    16 kwietnia o godz. 18:56
    Obawiam si, że spotka Cię reprymenda ze strony pani Kruk, która absolutnie nie zgadza się z nazywaniem tego co robi kaka cynizmem. Odeśle Cie do wikipedii, żebys sobie przeczytał definicję. Mnie już tam odsyłała. Jak widać dezerter zawsze odsyła do swojej książeczki a są tacy, co to odsyłają do wikipedii. Uważaj z uzyciem takich słow, jak stół, dom drzewo, cynizm, zanim nie sprawdzisz definicji w wiki.

  45. „harmonijne współżycie i jednomyślne działanie” – trójca święta to menage a trois jedyny udany trójkąt miłosny?

  46. Święty Piotr postanawia wziąć wolny dzień i pójść na ryby, więc Jezus proponuje, że zastąpi go przy wrotach niebieskich. Piotr instruuje go, że przed wpuszczeniem do nieba powinien trochę przepytać przybywających, co ułatwi mu decyzję: wpuścić czy nie.
    Po jakimś czasie widzi zbliżającego się starego człowieka o białych włosach, dziwnie znajomego.
    – Opowiedz mi coś o sobie – prosi.
    – Miałem bardzo smutne życie. Byłem cieślą i miałem syna, którego straciłem w stosunkowo młodym wieku. I chociaż nie był moim rodzonym dzieckiem, kochałem go nad wyraz.
    Jezus w wielkim wzruszeniu rzuca się, obejmuje starego i krzyczy przez łzy:
    – Tatusiu!
    – Pinokio?

  47. @dezerter83
    Tetragram JHWH („jestem ,który jest”) wcale nie jest imieniem boga ,jak to potem uczyniono przez Świadków Jehowy na potrzeby tego świadectwa wyjętego umiejętnie i celowo z ks.Izajasza.
    A w ogóle to biblia może być uznana za wielkie pudło pełne puzzli o wielobrazowych możliwościach. Czego dowodem jest ponad 40 tys. odmian ,sekt i związków wyznaniowych uznających ją za swoje źródło wiary. Ale nie wiedzy.

    O bogu możemy powiedzieć ,że nie możemy powiedzieć nic, jak mawiał Mistrz Eckhart a jeśli tak ,to „O czym nie da się mówić, to się musi przemilczeć.” mawiał L.Wittenstein

  48. Dzięki @dezerterze za informacje. Zatem SJ są tutaj górą: nie muszą się głowić, czym Duch święty różni się od Ducha bożego 😉

  49. Króciutka przestroga dla ludzi wiary, którzy wpadli tu z wizytą.
    Bądźcie mocni w wierze, wygnajcie precz Szatana zwątpienia i nigdy, przenigdy nie zadawajcie żadnych pytań! Zwłaszcza nie pytajcie, czy Bogu potrzebne są świątynie, kadzidła, śpiewy, ofiary, modły i sakramenty. Nigdy! Bo biada, grozi wam grzech najczarniejszy z czarnych, najgorsze bluźnierstwo z najgłębszych piekielnych otchłani. Możecie spytać czy potrzebni są kapłani…

  50. Optymatyk
    16 kwietnia o godz. 19:36
    „Tetragram JHWH wcale nie jest imieniem boga”.

    Oj dałeś czadu! Czy spróbujesz tą Swoją opinię uzasadnić, zanim napiszę co na ten temat powiedział – całkiem niedawno – jeden z papieży ?

  51. A jajeczko się turlało, turlało, aż się przewróciło 🙄

  52. Jezus, wraz z Duchem Świętym pojawiają, się w Trójcy na osobiste polecenie cesarza Konstantyna, w trakcie pierwszego soboru nicejskiego(325r.) Wcześniej przychylano się raczej do poglądu Ariusza z Aleksandrii, który sądził iż Jezus ma istotę podobną do boskiej, ale nie tożsamą. Duch, o którym do dzisiaj nikt nic nie wie ( kto nie wierzy niech spyta jakiegoś pneumologa) nadal fruwa gdzie chce, no ale Boh trojcu lubit. Konstantyn, choć wyznawca Mitry ma wielkie zasługi dla teologii katolickiej, jego credo śmiga do dzisiaj, a jego matka Helena, osobiście odnalazła grób Chrystusa i to bez wychodzenia z domu.

  53. @dezerter83
    Wcale mnie nie obchodzi co na ten temat pisał jakikolwiek papież.
    Jeszcze raz;
    O bogu możemy powiedzieć ,że nie możemy powiedzieć nic, jak mawiał Mistrz Eckhart a jeśli tak ,to „O czym nie da się mówić, to się musi przemilczeć.” mawiał L.Wittenstein

    Lepiej zamilcz bo będziesz jedynie konfabulował, a takowe nie są faktami. Twoje złudzenia w temacie mnie nie interesują.

  54. @ mpn
    16 kwietnia o godz. 10:36

    „No i oczywiście odpowiedzi nie otrzymałem.”

    Tu nikt jeszcze nie otrzymał odpowiedzi na konkretne pytania, bo dezerter nie otrzymał wytycznych, jak ma odpowiadać. To jest niestety tylko taka płyta długogrająca, His Master’s Voice

  55. Ja pier***ę – Wy tak na poważnie?

  56. @Sir Jarek
    16 kwietnia o godz. 21:17

    Może tylko dla jaj? Tak wielkanocnie 😉

  57. Tob – ja jestem po chivas……a na dokładkę – regal…….:)

  58. Optymatyk
    16 kwietnia o godz. 20:45

    To dlaczego mówisz o Bogu coś, o czym nie masz pojęcia ? Czy nie powinieneś słuchać raczej Swojego Mistrza ?

  59. ….choć wolę Jamesona…… – życie potrafi płatać figle……..

  60. dezerter – walniesz szklaneczkę?

  61. Skoro tak, to ja po „Tamnavulin” Speyside SM

  62. … pod czekoladowe jajeczko

  63. @dezerter83
    „To dlaczego mówisz o Bogu coś, o czym nie masz pojęcia ?”
    Dlatego nic nie mówię o Bogu, a jedynie o bogu w biblii. Zresztą biblia obfituje w bogów, np. Abraham miał swojego i Mojżesz też swojego ale innego. A Elohim to dopiero wielobóstwo.

  64. Sir Jarek
    16 kwietnia o godz. 21:25
    „walniesz szklaneczkę?”

    Dziękuję, ale znam lepsze sposoby na udaną zabawę lub odreagowanie stresu.

  65. Optymatyk
    16 kwietnia o godz. 21:49
    „Abraham miał swojego i Mojżesz też swojego ale innego”.

    Możesz wyjaśnić, na czym oparłeś tę opinie ?

  66. @dezerter83
    Na biblii, której jak wynika z twego pytania niestety nie rozumiesz. Jak będzie trzeba to ci udowodnię twoje dyletanctwo w jej znajomości a co dopiero rozumieniu, z tym nie jesteś odosobniony bo mało kto rozumie co tam jest napisane i dlaczego. Ty nawet nie wiesz z ilu ksiąg ta biblia się składa i że nie jest księgą religijną , i jeszcze wielu rzeczy o tej księdze jest ci niewiadome. Czytasz i nie wiesz co czytasz.
    A „wiara czyni człowieka głupim” jak mawiał Staszic, i udowodnił to, zapewne nie czytałeś jego „Rodu ludzkiego” , więc dyskusja o tym będzie bezprzedmiotowa.
    No , teraz możesz sobie walnąć czegoś mocniejszego na „otrzeźwienie”.
    „Primus in orbe deos fecit timor.”

  67. Optymatyk
    16 kwietnia o godz. 22:30
    „Ty nawet nie wiesz z ilu ksiąg ta biblia się składa”.

    Właśnie podniosłem się po upadku z fotela. Chyba nie zasnę dzisiaj. Bądź człowiekiem i oświeć mnie ! Please !!!

  68. @dezerter83 Nie wiem, jak sobie radzisz z angielskim, bo nie mam polskiej wersji wyjaśniającej przemiany biblijnych bogów, ale mam angielską: https://www.youtube.com/watch?v=kZY2eeozdo8

  69. Czy nie uwazacie, blog zniknie z nudow, jak ktos z Was bedzie dyskutowal z SuteneremXX?. Palce swierzbia, zeby cos odkrywczo i dowcipnie napisac Ciebie? Do sutenera? Tyle ciekawych wpisow bylo ostatnio. Zniknely, bo ktos z Was z suteneremXX zaczyna, 20 wpisow. Oczym? Czy to nie tak Wasze szkoly, uniwersytety, literature, polityke zawlaszczono? Rozmawiajac z sutenerami iich jezykiem? Daje satysfakcje nowy dowcip, oxymoron znalezc?

    Tyle ciekawych tematow. Jiba, dwadziescia kobiecych organizacji, nie potrafi sie zebrac. Qba, generalizujac, krotka wzmianka o wspolnocie ludzi rozumnych. Panhellenizm, panGermanizm, panSlawizm, panSkandynawizm juz byly. Moze na panRozum pora? Jeden acapit Qba. A Ty z sutenerem gadasz? PanSuteneryzm to Tobie juz zrobili. Zawlaszczajac jezyk. To i zawlaszczyli reszte. Twoj dom zawlaszczyli sutenerstwem. Dzieci na sutenerow przerobia albo emigrantow. Bo Ty z sutenerem, jego jezykiem rozmawiasz. O „chrzescijanskich wartosciach”. Palce laskocza Ciebie do wymiany gowna? A ile tematow bylo w T wpisie o normalizacji? Gdzie one? Sutener je przykryl, za Twoja pomoca. Bo 20 wpisow z SuteneremXX.

    pzdr Seleuk(os)

  70. @gotkowal
    16 kwietnia o godz. 20:34

    „Boh trojcu lubit”

    Patrz, a mogli dobrać kobietę i by mieli Trójcę jak się patrzy, z Matką Boską, a nie jakimś ptaszkiem, co nawet gadać nie umie. Byłaby normalna rodzina – ojciec, matka, syn. W niebie wciąż przecież by było dwóch na jedną, także patriarchat niezagrożony. No ale nawet jednej baby nie mogli strawić i woleli wstawić ptaka 😉

  71. seleuk(os)
    16 kwietnia o godz. 23:08

    Seleukosie, jesteś pięćdziesiąty ósmy, który wskakuje na blog z pretensją „Czemu o tym, a nie o tamtym, śmamtym, owamtym”. To już maniera takie wskakiwanie. Może więc, zamiast jęczeć, zacznij dowolny temat, jaki Ci pasuje. Bo na takie dyrygowanie przez juhasów nikt nie zareaguje – jest jałowe. W ogóle dyrygowanie blogiem sposobem wrzucania swojego tematu jest milion razy mądrzejsze i grzeczniejsze, niż sarkanie na to, co robią inni. Dobranocka.

  72. Pikolo
    16 kwietnia o godz. 23:00

    Obejrzałem. Pierwsze moje spostrzeżenie jest takie: materiał został przygotowany z myślą o osobach, które nie znają Biblii, ale z zainteresowaniem wysłuchają komentarza podającego w wątpliwość jej wartość. Takich pozycji w necie jest multum.

    Jeżeli chciałbyś porozmawiać o szczegółach, powinieneś zaproponować jakiś wątek.

  73. @seleuk(os)
    16 kwietnia o godz. 23:08
    Podziwiam cię często za logiczne i bezpośrednie podejście do tematu. W polskiej rzeczywistości jakże świeże, bo w te wszechogarniającą religijność uwikłani ludzie nie potrafią jej zdecydowanie odrzucić. Nawet w myśleniu. Często przykrywa się to gadaniem o tolerancji, że niby trzeba ich tolerować bo mają jakieś tam prawo i zapomina się, że takie samo prawo i my mamy.

  74. wbocek
    16 kwietnia o godz. 23:26
    Ja zadnego tematu nie narzucam i nie narzuce. Ani nie chce proponowac. Ja protestowalem na swoj sposob, caly czas, nad przeksztalcaniem kazdego tematu w opowiesc kosmogoniczna jednego tematu. To nie jest sarkazm. Ja nie mam pretensji czemu „a nie o tamtym, śmamtym, owamtym”. Ja mam zastrzezenie dlaczego kazde „tamte smamte owamte” konczy sie rozmowa z sutenerem. Tyle. Dobranoc.

    pzdr seleuk

  75. seleuk(os)
    16 kwietnia o godz. 23:48

    Jak już tak głupio mówisz, to Ci powiem jak dziecku: jeśli ktoś rozmawia, a Tobie się to nie podoba, idź do drugiego pokoju i rób co ci się podoba.

  76. Pogoda u nas piękna jak zwykle, to wybraliśmy się nad zatokę na spacer. Nie tylko my wpadliśmy na ten pomysł, więc ludzi było sporo. Ostatnio Rada Miejska włożyła sporo pieniędzy w renowację molo i przyległych terenów i całkiem fajnie im to wyszło. Trasa spacerowa ciągnie się wzdłuż wybrzeża, miejsca na piknik i place zabaw dla dzieci dopełniają całości.
    https://www.google.com.au/maps/@-27.3216053,153.0825929,904m/data=!3m1!1e3
    Ponieważ molo to bardzo dobre miejsce na moczenie patyka, czyli łapanie ryby, jest ono przygotowane na tę okoliczność – wzruszyły mnie nacięcia na balustradzie do opierania wędki, bo pamiętam z poprzedniego, że ich nie było i ta wędka zawsze się ześlizgiwała w najmniej odpowiednim momencie. Stoły do oprawiania ryby, oczywiście kosze na śmieci i tablice z napomnieniami, żeby nie wrzucać do wody porwanej żyłki i innych śmieci, bo to zagraża morskim żyjątkom.
    https://goo.gl/photos/odrabcV2LbJnAKBN7

  77. wbocek
    16 kwietnia o godz. 23:57
    Mnie nie rozmowa przeszkadza na dowolny temat. Wyjsc moge. Mnie przeszkadza jak przychodzi i kupe robi na srodku pokoju. Wyjsc nie pomaga. Dalej smrod. Dziecinnie.
    pzdr seleukos

  78. Ewa-Joanna
    16 kwietnia o godz. 23:58
    Dlaczego tam zagli nie ma E-J? Jak slyszalem to kazdy Kangur ma lodke? Tak jak Viking jedna albo dwie, trzy? Tam niedaloeko do Wielkiej Bariery. Tam wysp pirackich tyle co tutaj 🙂 Dlaczego zagli nie ma?
    pozdrawiam Seleuk(os)

  79. seleuk(os)
    17 kwietnia o godz. 0:19
    Ja nie mam! 🙂 Ale żagle są, tylko nieco dalej, bo to takie dość duże jest i to co widać to tylko kawałek zatoki.
    W piątek cała armada wyruszyła do Gladstone – jakiś coroczny wyścig jachtów, było dużo ludzi ( to ja nie lubię), dużo atrakcji i emocji
    ‚http://bluewaterfestival.org.au/about-the-67th-brisbane-to-gladstone-yacht-race-2015/
    To że ludzie mieszkający blisko wody maja łodzie to nie jest takie dziwne, weselej wyglądają łódki przy domach na pustyni, bo czasami przy powodziach jest to jedyny środek komunikacji, ale jak tak jedziesz przez wypalony słońcem kraj, to te łódki robią dziwne wrażenie, tak samo jak mosty pośród suchego terenu. To właśnie Australia 🙂

  80. @ Tanak
    Jak by tu nakrocej podsumowac zaserwowany nam bigos mysli i uczuc? Karol Wojtyla zgotowal nam rzady PiS. Niech ktos osmieli sie zaprzeczyc!

  81. Ewa-Joanna
    17 kwietnia o godz. 0:50

    Juz sie zmartwilem, znow cos mnie nie tak wyszlo. O Aussi. Lodka to podstawowy wolnosci srodek. Od Gilgamesha do Czerwonego Erika do teraz. Ja o Aussi to tylko ze slyszenia. Dobrze ze lodki na pustyni tez maja. Niedaleko mnie mieszka jeden co mala lodka co sie Pirat nazywa z NRD tu przybyl dawno przed upadku murem. On na wyspie mieszka. Ja czasem ddokola plywam z nim. Potem piwo razem wypijemy albo co. On teraz tez taka ma mala lodke ale nie Pirat. To on gennaker nie moze podniesc. To mnie piwo stawia za kare 😉 Bo pierwszy od pomostu do pomostu jestem. Z tymi Aussi nie tak zle, jak na pustyni maja lodki 😉

    pzdr seleukos

  82. @kruk
    17 kwietnia o godz. 1:04
    Ja absolutnie się nie ośmielę 🙂

  83. seleuk(os)
    17 kwietnia o godz. 1:26
    Popatrz na to
    https://www.google.com.au/maps/@-29.421659,147.8576261,7213m/data=!3m1!1e3
    To jest jezioro koło Lightning Ridge, stolicy czarnego opala. Tego jeziora nie ma tak na co dzień – możesz widzieć na mapie drogi i płotki, sama jechałam przez to jezioro na skróty. Ale przy dużych opadach jak np. cyklon, to jezioro zjawia się ponownie. I nawet podobno są w nim ryby!

  84. Myślę, że Tanaka przecenia Karola Wojtyłę. To nie on stworzył polski katolicyzm, którego emanacją jest PiS, lecz był po prostu produktem naszego, katolickiego społeczeństwa. Mieliśmy co prawda w naszej najnowszej historii krótki epizod, w którym nawiązaliśmy kontakt z cywilizowanym światem (mniej więcej pomiędzy rokiem 1975 a 2008) ale znów wracamy w utarte szlaki. Zresztą obecna „dobra zmiana” jest dosłowną realizacją wizji Solidarności z 1980 roku. Wtedy Solidarność wcale nie była przeciw socjalizmowi, wręcz przeciwnie- wystąpiła przeciwko rodzącej się „nowej burżuazji” dla której ramy socjalistycznego ustroju stawały sie za ciasne i próbowała okrężną drogą przekształcic system socjalno- etatystyczny w normalny kapitalizm z dominującą własnośćią publiczną.

  85. Ewa-Joanna
    17 kwietnia o godz. 1:36
    Przejechalem sie guggla samochodem po B55. Chyba cyklon zapomnial wody napompowac 😉
    pzdr seleuk

  86. Myślę że wywiad red Podgórskiej z prof Mikołejko – w ostatniej Polityce – wiele wyjaśnił, w kazdym razie ujął w słowa to co wielu z nas czuło.
    Mam do Was pytanie: jakiego koloru jest arbuz?
    Jeżeli ktoś odpowiedział że zielony – pomylił się. Wystarczy go rozkroić aby zobaczyć prawdziwy kolor. I taka jest demografia polskiego społeczeństwa.
    Ta wierzchnia warstwa – kilkanaście procent – czuje się europejczykami, broni TK, Konstytucji, niezależności sądów, prokuratorów, widzi destrukcję WP, broni interesu kobiet, jest przeciwna przemocy w rodzinie. Widzi demolowanie Polski przez tego korniszona i jego zgraję. Czyta kilkanaście książek rocznie, interesuje się polityką, i widzi w która stronę zmierza taka polityka. Widzi ale nic nie może zrobić – jest „gorszym sortem”, prawie zdrajcami.
    Ale „miąższ” – jest totalnie inny. Nie przeczytał żadnej książki w ostatnim roku (niektórzy od ukończenia podstawówki), nie czytał ani Konstytucji
    ani Biblii (Wałęsa niestety tutaj sie lokuje), nie słyszał nigdy o TK, nie wie totalnie nic poza tym co ksiądz powie na kazaniu albo usłyszy w Radio Maryja. Jest to bezmyślna pulpa ugniatana i formowana przez proboszczy. Owieczki karmione i dojone przez księży. Ta pulpa ma prawa wyborcze, dane jej w wierze że jest rozumna i potrafi samodzielnie mysleć – niestety to księża nią kierują, napełnią berety propagandą a potem w kolumnie pielgrzymkowej, z krzyżem na przodzie, do urn wyborczych. Czy można ich zmienić – nie można. Są kompletnie odcieci od świata zewnetrznego, wierzą w „zamach smoleński” i Maryję Zawsze Dziewicę, koniec, kropka. Muszą wymrzeć, ale nowe pokolenie już jest formowane. Napewno nie bedzie takie liczne, ale bedzie. Zawsze jest jakiś procent leniwych umysłowo lub „uduchowionych”.
    Rozkwit nacjonalizmu w Europie, rządy Trumpa, militaryzacja Chin – nie wróży niczego dobrego.
    Cholera, żeby chociaż był jakiś bóg do którego mógłbym sie pomodlić – ale niema, to może chociaż do „czarnej dziury”?
    PS. dezerter83 – nie podchodź, bo ugryzę.

  87. wbocek
    16 kwietnia o godz. 8:15

    Aj, czas minął, nie ta strefa czasowa, a jeszcze do tego wielkanoc. U nas nic wolnego nie ma, takie tam nieważne święto i tylko dzieci się uganiają za jajkami niespodziankami.

    Szturchacie się z Ewą-Joanną, ale kto się czubi ten się lubi. Ewie-Joannie odpowiem nie ma za co 🙂. I nie dlatego że postawiłam na baczność, ale że się dogadałam. A jak się ludzie dogadają to jest wartość, a jak się nie dogadają to jest tak sobie. Ale, si vales valeo.
    Chciałam też dołożyć do naszego nie-sporu. Bo znaczy się jest mały wyłom, to może coś się jeszcze da przeszmuglować. Spróbuję nie wpaść w pułapkę i nie stawiać Ci zarzutów za wszystkie grzechy rodzaju męskiego, bo jesteś osobny człowiek. I do KM Ci daleko. Każda pani na tym blogu też jest osobny człowiek. Ale kiedy przyjdzie do dyskusji o dżenderach, to okopujemy się na pozycjach. Chcę o faktach, ale i tak jestem wepchnięta w okop i okopana. Tak samo pewnie byłoby z rasą, ale my wszyscy biali. Stoi za tym mieszanka wybuchowa stereotypów, głupoty, wqrwienia, poczucia krzywdy, itp.

    My amerykanie mamy inną wrażliwość. Mówię my, bo ja chyba też już mam inną. Pewnie tacy szwedzi, czy australijczycy też. Ta wrażliwość wynika z życia w mieszance, może równie wybuchowej. Jakbyśmy byli bardziej konfrontacyjni, to przy ilości broni jaką mamy, już dawno byśmy się wystrzelali. A tu trzeba żyć i pracować z ludzką mozaiką.
    Kluczem jest traktować każdego jak indywidualną jednostkę, a nie jakiegoś reprezentanta swojego koloru skóry, albo płci czy orientacji. I też nie obrażać ludzi poprzez gadanie głupot. Przesądy zostaw w domu. Albo spal w kominku. Truizmy, ale działają.

    Autor wpisu przedstawił się jak „nauczyciel akademicki, konstruktor w przemyśle, programista, przedsiębiorca”. Czy to zobowiązuje? Napisał trochę obraźliwych głupot. Po co? Nie wiem. Pewnie takie ma przekonania. Może myślał, że to norma. Pracuję z takimi ludźmi jak on, ale chyba dobrze że w innym kraju.

  88. I jeszcze dodam, do pombocka, u nas pielęgniarzami są często panowie. Język angielski nie ma rodzajów, ale „nurse” to dla mnie kobieta. Nie raz nie dwa spotkał mnie szok, bo „nurse” okazał się mężczyzną. Chyba łatwiej się przyzwyczaić do kobiety chirurga. Ale pracuję nad tym. Kiedyś wylądowałam na pogotowiu, i zajmował się mną pan pielęgniarz. Był kompetentny i troskliwy. Kobietom chyba troskliwość przychodzi naturalnie, ale może u chłopców się ją jakoś wcześnie wyplenia. Nie pasuje do ideału słowiańskiego macho. A wtedy może by i wózek inwalidzki popchali.

  89. Słuchajcie ateistyczne owieczki, wy się tu na ateistycznym blogu pasiecie, a tymczasem krąży wilk, ten sam co zjadl Czerwonego Kapturka i jego babcię, a imię mu dezerter. Wilk dezerter nie zaatakuje silnej owcy, takiego np. Tanakę, Toby czy bojową Nmargineskę, on wypatruje osłabionego osobnika. Niech on tylko wykaż słabość w rodzaju, że „no boga , takiego jak opisują wszystkie religie, to nie ma, ale może jest jakiś inny, no taki kreator, którego nawet wielki Wolter akceptował”. Do takiej osłabionej owieczki podstępnie skrada się wilk dezerter i zaczyna ją jeszcze bardziej osłabiać cytatami ze swojej książeczki. A robi to łagodnie udając bacię Czerwonego Kapturka. „Baciu, dlaczego masz takie wielkie oczy ?” -„Zebym cię mogła lepiej widzieć wnusiu.” Czym się to kończy, to zajrzyjcie do braci Grimmów.
    Dlatego powinniście te osłabione , chorowite osobniki trzymać w środku stada,nie narażać je na podstepne ataki dezertera.

  90. Jeszcze a propos ptaka.
    Rozmawia sobie Polka z Australijką,powiedzmy z Ewą-Joanna. Polka opowiada o swoim mężu i żeby przybliżyć wygląd męża tak mówi w swej początkującej angielszczyźnie: My husband has a long bird. Ewa-Joanna jest skonfudowana, myśli sobie; o My God.
    Mam nadzieję ,że nie opowiedziałem a joke with a long beard.
    Na zdjęciach bóg ma długą brodę, co do ptaka, to nie widać.

  91. Przez pełen pasażerów pociąg biegnie bardzo zdenerwowany mężczyzna i krzyczy:
    – Czy jest tu jakiś ksiądz katolicki?
    Nie uzyskawszy odpowiedzi biegnie z powrotem krzycząc
    – Czy jest może jakiś anglikański duchowny w tym pociągu?
    Nadal brak odpowiedzi.
    Coraz bardziej zdesperowany człowiek biegnie w drugą stronę i krzyczy
    – Może jakiś rabin?!
    Nagle podnosi się jeden z pasażerów
    – Może ja bym był jakoś pomocny? Jestem duchownym metodystów.
    Mężczyzna patrzy na niego i mówi
    – Nie, pan się nie nada do niczego. Potrzebuję korkociągu!

  92. @Lewy
    Zamiast porannej kawy, która podnosi ciśnienie, proponuję owsiankę.

  93. O rany, Toby, to metodyści nie piją ? Ja myślałem,że tylko muzułmanie !

  94. @anumlik
    Owsiankę już zjadłem popijając kawą

  95. @anumlik
    A czemu ty tak zgryźliwy od samego rana ? Coś się stało ?
    Idę na rower, to sobie podniosę ciśnienie

  96. Religiant (?) prof. Zbigniew Mikołejko w :

    „Pokonywanie śmierci w religiach świata.”

    Człowiek potrzebuje nadziei, która nie jest z tego świata.

    http://audycje.tokfm.pl/audycja/Weekendowy-Poranek-Karolina-Glowacka/131

    Religiantka (?) prof. Magdalena Środa w:

    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/w-faktach-po-faktach-o-sytuacji-kosciola-w-polsce,732507.html

    Jestem zafascynowana postacią Jezusa.

    Religiantka (?), tut proportion garde, @mandragora: trzeba walczyć z zakłamanymi instytucjami religijnymi, a nie z ludzkimi potrzebami.

  97. @Lewy, z godz. 9:02
    Co się stało?
    Miałem wczoraj nieustanny dostęp do korkociągu 🙁

  98. @mandragora, z godz. 9:45
    Ty oraz profesorstwo – Środa i Mikołejko – mieliście wczoraj ograniczony dostęp do korkociągu, musi co 😉

  99. Oni też mieli ograniczony dostęp do korkociągu:

    „W dzieciństwie byłem pouczany na podstawie Biblii oraz Talmudu. Jestem Żydem, ale fascynuje mnie świetlana postać Nazarejczyka” (Albert Einstein).

    „Dla mnie Jezus to osobowość niemająca sobie równej w całych dziejach. Wszystko, co powiedział lub uczynił, ma dzisiaj dla nas wartość; nie można tego powiedzieć o żadnym innym człowieku — ani żyjącym, ani zmarłym” (Szalom Asz).

    Rabin Hyman Enelow napisał: „Któż potrafi dokładnie ocenić, jak wiele Jezus znaczy dla ludzkości? Budził miłość, niósł pociechę, czynił dobro oraz wlewał w serca radość i nadzieję — a wszystko to w sposób niemający precedensu w całej historii. Żadna z wybitnych i szlachetnych jednostek, które wydał ród ludzki, nie dorównuje Jezusowi, jeśli chodzi o wszechstronność i siłę oddziaływania głoszonych nauk. To najbardziej fascynująca postać w historii”.

    Mohandas K. Gandhi powiedział: „Nie słyszałem o nikim, kto uczynił dla ludzkości więcej niż Jezus”.

  100. @anumlik
    No to rozumiem. Ja w wielki piątek i sobotę wypiłem trzy butelki różowego prowansalskiego. Zawsze jak się robi ciepło, to przechodzę z czerwonego na różowe, takie z lodówki, dużo lepsze od piwa. Od wczoraj jestem na odwyku, do kiedy to się jeszcze zobaczy. Zamierzam przejechać wzdłuż Rodanu z Lyonu do Genewy(trochę się zbliżę do Tobermory’ego), więc nie mogę być na kacu. Właśnie wróciłem z rekonesansu (30 km), świetna ścieżka rowerowa. Pogoda w Lyonie wymarzona. W parku ludzie rozkladają się na trawie, dziewczyny pól rozebrane, co cieszy oko lubieżnego staruszka.
    A Ty się lecz !

  101. @anumlik
    17 kwietnia o godz. 10:06

    prorok, jasnowidz jakiś, cy co? 😉

  102. Lewy
    17 kwietnia o godz. 10:33
    „Ja w wielki piątek i sobotę wypiłem…”

    A czym się różnił ów piątek [sobota?] od innych, że nazwałeś go wielkim?

  103. @dezerter83
    17 kwietnia o godz. 10:44

    🙂 🙂 🙂

  104. @dezerter
    U nas w kieleckiem był też taki jeden, nazywał się Wacek Skiba, też mówili o nim, że żadna ludzka jednostka, którą wydał ród ludzki(przynajmniej w kieleckiem), nie dorównywała Skibie. Miał mocną pięść. Ale słynny był tylko w kieleckim, bo w Chinach, Japonii czy wśród pingwinów na Antarktydzie był nieznany.
    A co ten Jezus takiego zrobi dla ludzkości ? Czy wynalazł coś jak Edison ?

  105. @Lewy
    A Ty się lecz!
    Z czego??? W Warszawie zimno jak cholera i na żadne spacery za pomocą welocypedów i nóżków żadna siła mnie nie wyciągnie. Wszystko co mogłoby się w pobliskim Lasku Kabackim porozbierać i cieszyć oko (też, hy, hy) lubieżnego staruszka pochowało się w peleryny, płaszcze, szale i kaptury. Zostały mi jeszcze dwie butelki białego chardonnay, ale to na wieczór. Teraz stateczna druga kawa i lektura pod pledem.

  106. @dezerter
    Czepiasz się, tak się mówi i koniec. Tak jak się mówi Nowy York albo Nowy Sącz mimo,że wcale te miasta nie są takie nowe. A wielki piątek, o matko, to ty nie wiesz, że wtedy ukrzyżowano Jezusa ? Taki niby ekspert a nie wie, że aż się mandragora trzy razy uśmiała.

  107. Specjalna dedykacja dla @Qby & Co:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,21645904,kolejna-wpadka-linii-united-wyrzucili-z-samolotu-narzeczonych.html#Czolka3Img

    http://www.pudelek.pl/artykul/108659/lekarz_sila_wywleczony_z_samolotu_pozwie_united_airlines_na_miliony_dolarow/

    Nie ma wątpliwości, że stoją za tym polscy katolicy pod przywództwem Józefy Hennelowej.
    Nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej. Jak mogła bilonem poniżać kasjerkę, to do jest zdolna do każdej podłości.

  108. Lewy
    17 kwietnia o godz. 10:54
    „Czepiasz się, tak się mówi i koniec”.

    Bo ja czepialski jestem.
    Ale jak już lecisz w tej tonacji, to idź na całość, i napisz coś jeszcze o „Bożym Narodzeniu”, „Wielkiej Nocy” albo „Stolicy Apostolskiej”. Będzie niezły ubaw na blogu „ateistów”.

  109. Lewy
    17 kwietnia o godz. 10:54

    Touché!

    Aż się w końcu ze śmiechu kawą oblalam… 😉 A już sobie wczoraj obiecywałam że nie bede przez jakiś czas zaglądać…

    A tu od rana dobre wpisy Parysa i izabelli i inne perełki

  110. @dezerter
    Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy – jako nazwa własna – też z dużych liter jest pisany. Ale zwie się Was (też piszę z dużej litery – adresując post do mahometanina również bym „was” pisał z dużej) w pismach – Świadkowie Jehowy, mimo, że „świadkowie” powinni być z małej. Nie zarzucę „ukrytej opcji raligianckiej” nikomu mieniącemu się ateistą, gdy napisze Wielki Piątek, Boże Narodzenie, Stolica Apostolska z dużych liter. Ty zarzucasz, ironizując, co – niestety – świadczy o Twojej małości.

  111. mandragora
    17 kwietnia o godz. 9:45

    Ja napisze cos nie pisalem. Ja mnie czasem freerider, kiedys wyzwoleniec napisalem, czasem inna nazwa, hatamoto czy co. Ja przeczytalem ten wywiad z Z. Mikolejko. I poprzedni co tez link byl. M. Sroda to wiem, podobno lewicowa feministka. Tak sie uwaza (chyba). Taki komentarz moj do tego i jajek Tanaki.

    U mnie w domu byly niebieskie ksiazeczki, z 15-16, nie wiem tomow. Niebiesko oprawione, chyba polfrancuska oprawa nazywa. Jedna polke zajmowaly, Wszystkich piec bylo polek. Jak Jozef z Adolfcem pl. inteligencje wytrzebili, to potrzeba byla. To moi chlopscy, niewolnikow potomkowie, elita zostali. Ojciec inzynierem, mamusia czyms tam w ksiegowosci. Wszystko na tych niebieskich ksiazkach oparte. Te ksiazki to nie mysl ze polityczne byly Mandragora. Techniczne byly, radzieckie. Slowa o walce klas czy takie, ani jednego. Grube skorzane okladki francuskie. Tytul w zloconych literach, ale nie pamietam. A papier cinki, przezroczysty. W kazdej zakladek wiele, tasiemek. Porzadny introligator. Szyte i klejone. Ten przezroczysty papier cienki, byl zeby sie duzo zmiescilo, swiadomie wybrany. W tych tomach, dzielonych tematycznie, wszystko bylo. Tam bylo jak samochod zbudowac, plug, armate. Piec hutniczy i statek. Tam bylo jak tokarka wyglada i snopowiazalka. Tam bylo jak sie pompe na wode konstruuje, a dzwig na wegiel i takie. Wszystko co inzynier i ksiegowa chcieli wiedziec, powinni. Cala wiedza swiata. Rysunki tech, zestawieniowe, trudne szczegoly, tabelki srub i takie. Jak statki budowac bylo nitowane i spawane. Samoloty pasazerskie i wojskowe. Wszystko co sobie inzynier moze wyobrazic i ksiegowa. Ja te ksiazki czytalem (rosyjski) wyjasnienia prosilem, pozwolenie na zagladanie. Bo to byly tajemnice calego swiata, na cienkim papierze. Jak 10 lat masz. Ja tam ukradkiem zagladalem bez pozwolenia swiatecznego. Moj ojciec inz i moja mama ks w ten sposob znali wszystkie tajemnice swiata. Techniczne. Ja tez chcialem. I poznalem. Prawie. Tam nie bylo jak drewniane palety robic. Tego jednego nie bylo. Cos sie zdaje, ze supplement dali troche dalej. Do mnie nie doszedl. To tej tajemnicy nie umiem.

    Ja tez zafascynowany jestem. Jezusow postaciami. Ten na blogu wolany to jeden z najlepszych szefow co znam. Zawsze nieobecny na zebraniu. Zawsze. Juz, juz na parking jedzie… Juz juz z helikoptera laduje… Nie nie, on obecny jest stale, ale siusiu poszdl w chwile… Nie nie, on teraz z lombardu odkupuje… Tak krzycza podwladni, co dobra straznikow parkingu chca pozycje. Pozycja, przy nieobecnym szefie to marzenie kazdego wspolpracownika, zaden prekariat. Jakiej bzdury kto nie zmysli, to Szef sie zgadza. Nieobecny Szef zawsze sie zgadza. Z kazdym. To jeszcze rodzinna firma, dwugeneracyjna i ptactwo hoduja bez kurnika. Dzialalnosc uboczna. To info tez moze ulec zniksztalceniom w rodzinnym kurniku. A na rzadko/czesto ojciec z synem zacietrzewia sie?

    Ja tez zafascynowany jestem. Boziow postaciami. Jak dobrze policze, szescioBoziowy bylem. Liczyc umiem. Teraz mnie przeszlo, czesciowo, ale powiem jak bylo. Na poczatku byl Chaos. Z swiezo wydrukowanym dyplomem dobrego uniwersytetu, wyladowalem w teatrze. Teatr do dzis jest, Oskars sie nazywa/l. Wodewile stawia, ale nie tylko. Foaje tez ma. To ja wyladowalem tam z chaosu zeby bozie spotkac. Niewielu nas bylo. Dziewczynek i chlopcow co swiezo rowniez pare certyfikatow po dyplomach zrobili. Niewielu, ~1/3 widowni malego teatru. I bozia na scenie wystapil. Dokladnie wszystko nie pamietam co mowil, jeden byl. „Idzcie i nauczajcie, a bedzie wam dane”. To nie byl ten najwyzszy bozia, ten drugi lysy, od finansow. To on rece dwie do gory, z usmiechem „idzcie i nauczajcie, a bedzie wam dane”. Pozniej mingla w foaje robilismy i mialem okazje szklankami sie zderzyc, kanapke podniesc z tego samego polmiska. Krotko ubrana panienka nam podala. Moze dziewica. Nie sprawdzalem, zafascynowany bylem, „idzcie i nauczajcie, bedzie wam dane”. I poszedlem. I nauczalem. I bylo mi dane. Wiem cos na temat, mam do teraz, co po drodze dano. Slowo bozi (lysego) cialem sie stalo. Dalej jednak nie wiem jak sie palety robi. Czy uwazasz Mandragora, dla pelnego obrazu swiata tajemnic wiedze palet powinienem opanowac?

    Tak jest wyzwolencem zostac od niebieskich ksiazeczek. Boskosci na drodze napotykac. Pare innych tez bylo. „Jak dluzej Puchatek do dziurki zagladal to bardziej Prosiaczka nie bylo”. Na malym blogu bozia sutenera. Na duzych profesorskich blogach bozia lewicowych feministek. Jeden jezyk, a tyle boziow.

    pzdr Seleuk(os)

  112. @mandragora
    17 kwietnia o godz. 9:45
    Powinno być – toutes proportions gardées. Akcent można sobie darować, ale robienie błędów – nie, bo to ni pies ni wydra.

  113. dezerter83
    17 kwietnia o godz. 10:28

    Dezerterze, niech dzień ten będzie dla Ciebie hosanna, huśtanna, bujanna.

    Nie wiem, z jakiego powodu Jezus był dla Einsteina świetlisty, ale przypuszczam, że z takiego samego, jak dla pani Anny z Kieleckiego. Nie zajmował się Jezusem, ale czymś zupełnie innym, a o Jezusie wiedział tyle, co pani Anna pod beretem: „Och, Jezus to był piękny człowiek!”. Sporo znałem ludzi, którzy poza takimi westchnieniami, nie potrafili powiedzieć o Jezusie nic więcej. Z Nowego Testamentu wiem, że był ciężko doświadczonym bękartem. Współczułem mu w tych chwilach, kiedy sądziłem, że może taki młodzieniaszek żył, bo kiedy nie sądziłem, nie miałem komu współczuć. Jezus w Nowym Testamencie nie jest człowiekiem, lecz podobnie jak Ty – snującym się manekinem-gadaczem. Nic nie wiemy o jego codziennym życiu sprzed tych paru tygodni śmiesznych cudów i alegorycznych spiczów, więc mówienie o jego świetlistości jako człowieka, jaśnistości i jakiejś wzorcowości – w czym zwykłym, ludzkim miałby być wzorcem: przeprowadzał staruszki przez ulicę, pielęgnował chorych, dzieci mądrze wychowywał, meble robił ubogim za frajer? – jest może z potrzeby posiadania takiego wzorca, ale Jezus nadaje się na wzorzec identycznie jak Lech Kaczyński, poległy w boju gieroj.

  114. numlik
    17 kwietnia o godz. 11:30
    „adresując post do mahometanina również bym pisał – Świadkowie Jehowy”.

    Nie zdarzyło Ci się to jeszcze na tym blogu. Nie muszę chyba przypominać, jak zazwyczaj o nas piszesz.

    Jeżeli w moim przypadku świadczy to o „małości” , to jakie świadectwo wystawiasz Sobie – w pełnych szyderstwa komentarzach na nasz temat ? Przecież można się różnić – ale nie trzeba sobą pogardzać.

    PS Ja po prostu nieźle się ubawiłem – czytając słowa ateisty o „wielkim piątku”. Nic poza tym.

  115. anumlik
    17 kwietnia o godz. 11:30

    Anumliku, „świadkowie” nie powinni być pisani małą literą – do nazw w własnych ideistów lepiej się nie wtrącać, podobnie jak do nazwisk: mają prawo pisać jak chcą. Ale jeśli gdzieś dezerter wytykał ironicznie religianctwo ateiście z powodu pisania czegokolwiek religianckiego dużymi literami, to byłby frajer pompka. Ja w każdym razie z taką niekompetentną i cudaczną interpretacją u bogomilców się zetknąłem. Jak nie umiem się śmiać, tak uśmiechnąłem się od ucha do ucha, jak nawiedzony autor tłumaczył krowie, że kiedy ktoś udający ateistę mawia „O Boże!”, „O Jezu!”, „O Matko Boska!”, to jest w głębi ducha wierzący i niech nie udaje bezbożnika.

  116. @Kostka
    17 kwietnia o godz. 11:17
    Zaglądaj, zaglądaj! Weselej będzie. 🙂

  117. dezerter83
    17 kwietnia o godz. 12:14

    Da się, dezerterze, szanować zawodnika, który bredzi na tym blogu niemal dzień w dzień już parę lat? Jeśli ktoś mówi, że dwa razy dwa jest osiemnaście, jest tumanem, oszołomem lub psychopatą, a nie kimś do szanowania. „Wielkie Piątki” i inne dupątki to nazwy własne, które znajdziesz nie tylko w Krk, ale i w powszechnych słownikach. Nic nie znaczy pisanie takich nazw dużymi literami poza stosowaniem się do zaleceń językoznawców. Czy akceptowaliśmy komunizm i Związek Radziecki, czy nie nazwa ZWIĄZEK SOCJALISTYCZNYCH REPUBLIK RADZIECKICH była obowiązująca.

  118. dezerter83
    17 kwietnia o godz. 12:14

    Jeśli nie umiesz oddzielić obowiązującej w języku powszechnym pisowni od ideologii, to anumlik ma rację: faktycznie małyś, a nawet kurdupel.

    Ceś, jada na woda.

  119. dezerter

    Czym innym jest pisanie przez niereligiantów wyrazów pospolitych z kruchtowymi dodatkami, np. „msza święta”, „komunia święta”, „świętej pamięci”. Wtedy jest to nadgorliwość.

  120. Parys
    17 kwietnia o godz. 6:18
    Ale „miąższ” – jest totalnie inny. Nie przeczytał żadnej książki w ostatnim roku (niektórzy od ukończenia podstawówki), nie czytał ani Konstytucji
    ani Biblii (Wałęsa niestety tutaj sie lokuje), nie słyszał nigdy o TK, nie wie totalnie nic poza tym co ksiądz powie na kazaniu albo usłyszy w Radio Maryja. 

    Mój komentarz
    Obywatele Umęczonej bardzo słabo interesują się państwem. Chyba, że państwo coś im zabiera, np. złudzenia, lub daje, np. 500+, to państwo ganią, nienawidzą lub chwalą, kochają. Emocje górują nad analizami obywatelskimi.
    Mało kto jest w stanie udzielić poprawnej odpowiedzi na podstawowe pytanie – co to jest władza ustawodawcza i władza wykonawcza. Pytanie o trójpodział władzy jest dla znacznej większości zagwozdką nie do rozszyfrowania lub jest potraktowane jako prowokacja (typowo polska reakcja – co ty mi tu…lisz, ty agencie polskojęzyczny).

    Sprawdzałem poglądy obywateli w sprawie – co to jest państwo i po co nam prawo, przy każdej nadarzającej się okazji w wielu środowiskach przez kilkadziesiąt lat, a szczególnie w okresie przedtransformacyjnym i potransformacyjnym. Wyniki tych moich prywatnych sprawdzeń były podobne – wiedza obywateli o państwie, prawie i polityce była i jest niska.

    Nie mówię o jakichś politologicznych analizach. Mam na myśli zwykłą najprostsza wiedzę obywatelską – po co jest prawo, kto ustanawia prawa, kto egzekwuje, jakie uprawnienia ma państwo względem obywatela, jakie uprawnienia ma obywatel względem państwa, czym jest konstytucja, kto rządzi w państwie – rząd sejm, senat, czy prezydent, itd.

    Charakterystyczne, że od wczoraj do dziś większość odpowiedzi na ostatnie pytanie brzmi – rządzi rząd i tylko rząd. Sensem tej odpowiedzi nie jest sprawowanie władzy wykonawczej w ramach porządku konstytucyjnego, porządku prawnego, ale rządzenie w ogóle, czyli rząd może jak nie wszystko, to bardzo wiele, bo rząd ma pierwszeństwo.

    Do większości odpowiedzi obywatele Umęczonej podkładają treść – rząd wszystko może, bo został wybrany,co wykorzystuje Jarosław Ka wciskając obywatelom decyzje PiSu o państwie jako decyzje mitycznego „suwerena”. Rząd może zmieniać prawo, może uchwalać nowe prawo, może powoływać, odwoływać, itd.
    Rząd w oczach poduszczonego przez Jarosława Ka suwerena jest trzy w jednym, jest władzą po trosze każdego rodzaju, uchwala przy pomocy sejmu, dyscyplinuje sędziów przy pomocy ministra sprawiedliwości, ustala zasady działania dla sądów najwyższych, a gdy zachodzi potrzeba, sprawiedliwie zabiera i daje, sprawiedliwie ściga i karze tych, którzy szkodzą państwu. Rząd jest nie do zastąpienia.

    Rzekome problemy z Trybunałem Konstytucyjnym, to wymysł prawników. Oni (prawnicy) powinni się zająć mordercami i złodziejami, a nie dyktować rządowi co ma robić. Te i tym podobne banialuki wypełniają głowy obywateli. Jakieś kilkanaście do 20 % obywateli rozumie, nieraz mgliście i z lukami, trójpodział władzy, rolę prawa jako czynnika organizującego państwo, a nie czynnika represji i pogróżek, rolę rządu, sejmu, niezależność władzy sądowniczej, rolę samorządów w państwie, itd.

    Jeśli chodzi o wpływ KK na obywateli
    W przeważającej ilości przypadków obywatele słuchają kazań w kościołach jednym uchem, ponieważ religia u nich jest ograniczona do powtarzania modlitw, klękania kiedy trzeba, przeżegnania się kiedy trzeba, chrzczenia, ślubów i pogrzebów. To są niemal wyłącznie celebracje. Ducha w nim tyle, ile wiatru w ćcinach – przyleciał i odleciał.

    Obywatel nie odczuwa potrzeb metafizycznej analizy świata, nie odróżnia kazuistyki od wskazań moralnych, lokuje rozważania homiliantów w dalekich zakątkach świadomości, które rzadko odwiedza. W dodatku większość kazań nie wiadomo o czym jest – z tematu na temat, z wątku do wątku, abstrakcja, namowa, potępienie, słowa, słowa.

    Przesadnie oceniany jest wpływ Radia Maryja na decyzje elekcyjne obywateli. Słuchalność Radia Maryja wynosi 1,3 %, co gdy z grubsza przełożymy na ostatni wynik wyborczy PiSu, daje to 1,3/39=3,3 % elektoratu PiSu.

    Zwalanie wszystkiego, prawie wszystkiego na Rydzyka, ogólnie na KK i Jana Pawła II jest grubą przesadą.
    Takie jest nasze dziedzictwo kulturowe, społeczne, tradycje kształtowane przez wieki, przywiązanie do rozwiązań szybkich, dających od razu efekt, do rozwiązań bez idei, bez przedyskutowanego planu, skłonność do działań prostych i efektywnych, jak np. eventów strzelania przez wysoko postawionych myśliwych do bażantów wypuszczanych z klatek.
    Mamy skłonności do kultu cargo. Te bażanty wychodzące z klatek wprost pod lufy strzelb myśliwskich, to takie cargo, które samo przychodzi do nas.
    Idea 500+ jest w szerokim sensie zaspokojeniem kultu cargo, te 500+ spada nam z nieba.

    Obywatele nie interesują się szerzej polityką, ani państwem. Ich decyzjami wyborczymi rządzą albo emocje, albo wiara w obietnice powiązane z oczekiwaniem, że może będzie inaczej, może będzie lepiej. Rządzą nami tęsknoty, oczekiwania na wreszcie porządna partię i porządne przywództwo, które wymiecie te złogi z Umęczonej podłogi.
    Trójpodział władzy, niezależność sądów, trybunały, srybunały i inne sztuczki. Po co to wszystko – pyta sam siebie obywatel Umęczonej. Po co komplikować sobie życie?

    Potrzebny jest silny rząd. Z takich tęsknot wyprowadzają swoje analizy polityczne obywatele Umęczonej. Jarosław Ka podsuwa im pod nos silny rząd i reklamuje – to rząd suwerena, to suwerenny rząd, jesteśmy suwerenni. Wolacy ze zrozumieniem potakują, po czym krzyczą – precz z lewakami.
    Pzdr, TJ

  121. @dezerter
    Najczęściej piszę o Was „sekta brooklyńskich mędrców”, albo sekta Brooklyńskiego Ciała Kierowniczego, a gdy piszę o Świadkach Jehowy, to piszę „Świadkowie Jehowy”. Podobnie gdy piszę o sekcie Tadeusza Rydzyka – to z małych liter „sekta moherowych beretów”, ale o Rodzinie Radia Maryja z dużych.

  122. @dezerter83
    Dezerterku,cieszę się , że cię rozbawiłem.Wyraźnie mam talent do rozbawiania ciebie. No i cieszę się, że sie odgryzasz, czyli zachowujesz się jak normalny człowiek, a chwilowo dzięki temu rozbawieniu, nie rzucasz na blog cytatów z twojej książeczki. Ale dlaczego ateista nie miałby dodawać do piątku przymiotnika” wielki” ,skoro tak sie mówi, a nie mówi sie mały piątek. Amerykanie zrzuconą na Hiroszimę bombę nazwali Little Boy,to co to już mi nie wolno powtarzać za Amerykanami, że to był mały chłopiec, czyli chłopczyk, a bomba była bombeczką ?
    Można zdrobnić piątek bez użycia przymiotnika „mały”, mówiąc piąteczek, piątuchna, piąteczątko,ale nie da się zgrubić piątka bez tego przymiotnika „wielki”,no bo jak: piątuch. To niezręczne, więc lepiej napisać wielki piątek, nawet jak się jest ateistą i jak to rozśmiesza ciebie, świadku Jehowy.Ale zaraz, zaraz, czy Jehowa wzywał cię i twoje kolezanki i kolegów na świadków. O co tu chodzi. O co Jehowa jest oskarżony, albo to może on kogoś oskarża ?

  123. tejot
    17 kwietnia o godz. 12:47
    To prawda, co piszesz, zreszta jak zwykle. Ale troche umniejszasz rolę kaka w petryfikowaniu tych postaw, obłudy, ciemnoty, ksenofobii, nieufności, pazerności..To wszytko w jakis sposób wzmacnia kościól. Jest rodzaj sprzężenia zwrotnego między społeczeństwem a kaka. Kościołowi wcale nie zalezy na jakiejś duchowości, mysleniu, współczuciu, jest zadowolony, że jakis klecha moze przez godzinę ględzić do niewiele rozumiejących owieczek,jemu to nie przeszkadza, bo bardzo czesto sam nie bardzo wie co mówi, bo jest to taki słowotok pełen słodyczy, po ktorym nastepuje ostra reprymenda, że trzeba dać na tacę, bo pan bóg sie pogniewa.
    Charakterystyczne jest, że tylko te kraje, które w większym lub mniejszym stopniu zerwały z Watykanem (Anglia, kraje protestancki, Francja po Rewolucji, Ameryka, która nigdy nie była uzależniona od kaka) zrobiły cywilizacyjny skok. I nawet te , ktore pozostawały katolickie,pod wpływem tych wyzwolonych, biorąc z nich przykład, też się rozwijały, jak Bawaria, Hiszpania, Quebec, północne Włochy, Irlandia. My byliśmy na dobrej drodze by powoli dobijać do świata cywilizowanego.Niestety proces ten został zahamowany i to właśnie przez kaka, Rydzyka, a PIS jest tu tylko potulnym,gorliwym wykonawcą poleceń swojego pana (vide Duda i jego ratowanie hostii).
    Podejrzewam, że wlyw Rydzyka jest znacznie wiekszy niż podane przez ciebie circa 1%

  124. A może już tak skończycie ten biblijny bełkot? 🙂

  125. @Ewa-Joanna
    Uważasz, że przyszła pora na tran dla Maleństw, Mamo Kangurzyco? Wal! Zatykam nos i gotowym 😉

  126. @anumlik,
    a co, nie znudziło cię to przelewanie z pustego w próżne?
    Ja sobie zrobiłam wycieczkę nad morze, poszwendałam się po wodzie, pogoda piękna jak zwykle tutaj, wracam – a na blogu nadal udowadnianie czyj diabeł starszy.
    W następnym tygodniu pójdę łapać rybę. O wiele bardziej emocjonujące.

  127. Ewo-Joanno 🙂

    Wzorem tejota chciałabym dodać swój komentarz na temat świąt i Bożego Narodzenia i Wielkanocy, które u nas wiązą się z obowiązkiem spedzenia ich w gronie rodzinnym, bo przecież nie zostawimy nikogo samego.
    Za każdym razem obiecuję sobie, że nigdy więcej i za każdym razem nie mam odwagi. Nie wiem, czemu nie umiem się przełamać. Ale też nie tylko ja. Jedna z moich przyjaciółek karnie stawia się na rodzinnych wieczerzach czy śniadaniach, choć zawsze jest to związane z upokorzeniem, kłótnią, złością i ciągnie na te spotkania swojego kilkuletniego syna, choc przyznaje, że najchetniej zostałaby z nim sama we własnym domu i nie jechałaby nigdzie. Druga dzwoniła w sobotę z płaczem, że nie może doczekać się, kiedy to wszystko minie.

    Rozumiem pranie mózgu, że dni swiateczne sa szczególne i dzieci powinny je spedzac z rodzicami, zwłąszcza wtedy, gdy rodzice sa juz starzy czy samotni, ale z drugiej strony, co w sytuacji, gdy rodzic jest chamskim, ograniczonym despotą?
    Dlaczego jedziemy, choć wiemy, że czeka nas ciężki, wyczerpujący stres, po którym musi minąć kilka dni, by dojść do siebie?

  128. @dezerter83 17 kwietnia o godz. 12:14

    „jakie świadectwo wystawiasz Sobie”

    Przypomnę: osobnik czepia się lewego o prawidłowe użycie wielkiej litery.

  129. P.S. Jakie świadectwo wystawiają „Sobie” kuriewne wtyczki produkujące się na tym forum?
    Tylko takie, że nie umieją pisać? Ależ skąd. Nie umieją myśleć. Po raz n-ty.

    Bo profesor Magdalena Środa twierdzi, że jest zafascynowana Jezusem?
    ŁomaRYJo wniebowzięta! A to dopiero 😀 😀 😀

  130. @Jiba 17 kwietnia o godz. 14:54

    Jiba – spędzanie świąt z agresywnymi rodzicami jest wymuszone szantażem emocjonalnym (bo tradycja!) Samoudręczenie w Umęczonej jest szczególnie cenione. To wpływ kaka. Niekoniecznie bezpośredni, ale ideologia kaka przeżera wszystko w Katolandzie jak rak. Zresztą tacy sami starzy rodzice zasilaja kase radia z ryjem i latami prowadzą wojnę podjazdową o chrzest dzieci.

    A jak wygląda „rodzinna atmosfera” w skatolonym, spisionym kraju – proszę bardzo!
    Nie wiem, ile zdołasz wysłuchać. Ja spasowałam po kilku minutach, po prostu dałam sobie spokój, bo rzecz jest nader egzotyczna, ale jednak generuje złe emocje. Ile w tym monologu jest choroby alkoholowej, ile psychozy, ile histerii? Ile wpływu wgryzionego w psyche religianctwa? Choćby w tym, jak zachowuje się kobieta.

    „http://natemat.pl/206165,wstrzasajace-nagrania-zony-radnego-z-bydgoszczy-w-po-kwiatka-dopiero-zaczne-bic-nienawidze-cie-debilu-skonczony

    Chodzi o link do nagrania audio w tym artykule.

  131. Dodam już tylko w ramach postscriptum, że Tanaka jak zwykle trafił w dziesiątkę. A mianowani przez katololka epidiaskopi -w ramach zmartwychwstania wiecznie odradzającej się głupoty- ględzili coś o demoralizacji brzydkiej Unii. W koncelebrze brał udział papcio Paetz.

  132. Lewy
    17 kwietnia o godz. 13:22
    tejot
    17 kwietnia o godz. 12:47
    Ale troche umniejszasz rolę kaka w petryfikowaniu tych postaw, obłudy, ciemnoty, ksenofobii, nieufności, pazerności..To wszytko w jakis sposób wzmacnia kościól. Jest rodzaj sprzężenia zwrotnego między społeczeństwem a kaka.

    Mój komentarz
    Masz słuszność Lewy. Działa intensywne sprzężenie zwrotne między KK, a wiernymi. Niestety jest to sprzężenie w dużym stopniu jednostronne. Kształtowało się ono przez wieki.

    Kościół uzupełniał się we właściwy dla siebie sposób ze społeczeństwem (raczej w dominacji nad społeczeństwem niż partnerstwie), był od wieków z dużą częścią społeczeństwa w komitywie, komitywie przymusowej przez konformizm i brak alternatywy, w dużym stopniu pozornej, ale odczuwanej i opiewanej przez poetów jako sojusz narodu z niewidzialnym zwierzchnikiem, a ponieważ KK jest przedstawicielem ziemskim tej zwierzchności, więc był to sojusz polskości z KK.

    Ten układ ewoluował przez wieki jako układ z nadrzędnością KK, ale i z pewnym przystosowaniem KK do mentalności społecznej, do podziałów społecznych w Umęczonej, przystosowaniem zupełnie nie innowacyjnym. Elementy tego przystosowania do dzisiaj trwają w KK i w narodzie.

    Umęczona jest wyjątkowa pod pewnym względem – niesymetryczności sprzężenia zwrotnego państwo – KK – społeczeństwo – państwo.

    Skuteczne sygnały oświecenia duchowego oraz żądania inne w pętli sprzężenia KK-społeczeństwo i państwo płyną w kierunku od KK do państwa i społeczeństwa, a od społeczeństwa i państwa w stronę KK płyną sygnały duchowe słabiutkie i cichutkie, co do których KK może sobie pozwolić na nie zauważanie, jest w stanie traktować te sygnały jako zakłócenia na linii łączącej polskość z planem bożym. Co też KK wyraża głosami co bardziej krewkich hierarchów.

    Przyczyny słabości sprzężenia zwrotnego państwo i społeczeństwo – KK

    Społeczeństwo Umęczonej jest po pierwsze konserwatywne, co się wyraża w postawie – jak już to coś jest i jakoś działa, to lepiej nie ruszać, nie ulepszać, bo z tego mogą być tylko kłopoty. Nie ma po co wysyłać w tamtą stronę sygnałów, bo takie mogą być uznane za pouczanie albo za sygnały (a nie prośby) do Najwyższego, co się nie godzi nam ufnym.

    Po drugie do Umęczonej szły w przeszłości idee radykalnego oddzielania sacrum od profanum w sferze porządków w państwie (porządek sumień, porządek prawa stanowionego), lecz się nie przyjęły, nie zakorzeniły, nie wznieciły kontrowersji prócz gromkiego – nie, nie i jeszcze raz nie dla Reformacji, laicyzacji, państwa prawa, jakobinów, sankiulotów, masonów i innego śmiecia ideologicznego z Zachodu. My ostoją, nam nie pora, u nas nigdy nie będzie pora na rozważanie obcych pytań – co jest Kościołem, co wiarą, co prawem, a co państwem, My mamy swoje własne idee, my wynalazcy widelca.
    Wszyscyśmy kościołem i niech na razie tak zostanie.

    Nie było klinczy, mocowania się, bitew ideologicznych i niezależnych idei. Odbywało się przy każdej okazji wypychanie, wymiatanie obcych miazmatów z przedsionka polskiej mentalności i oddawanie się w opiekę temu, co jest nasze, co znamy, czego doświadczyliśmy przez wieki, zawierzenie tym, którzy nas bronili, wstawiali się za nami, udzielali poręki, nas wspomagali, bez względu na to, czy to prawda, czy półprawda, czy to fakty, czy mity, czy to się odbyło w Fatimie, czy w Częstochowie.
    Sacrum tak się zrosło z profanum, że nie widać, gdzie przód, a gdzie tył.

    Obywatele umęczonej (znaczna część) dziś mają stosunek do duchownych bardzo podobny do traktowania przez mieszkańców wioski czarownika – nie będę się z nim kopał, bo a nuż coś w tym jest, nie będę się sprzeciwiał tradycji, wszyscy (pani Zosia, Basia, Edek i Roman) tak robią, po co mam się wychylać.
    Konformizm (nieuświadomiony), konserwatyzm obyczajowy, wsobność etniczna i świat jako czarno-biała malowanka, to główne przyczyny funkcjonowania w jednostronności sprzężenia zwrotnego KK – wierni i państwo w Umęczonej. Sprzężenie jest zbyt mało zwrotne od strony KK.
    Pzdr, TJ

  133. Na marginesie
    17 kwietnia o godz. 15:45
    „osobnik czepia się lewego o prawidłowe użycie wielkiej litery”.

    „Ja w wielki piątek i sobotę wypiłem trzy butelki..” – napisał Lewy.

    dezerter zapytał: „A czym się różnił ów piątek [sobota?] od innych, że nazwałeś go wielkim?

    Uprzejmie proszę o wskazanie, gdzie czepiam się o użycie wielkiej litery ?

  134. @dezerter83 17 kwietnia o godz. 16:37

    Szczegóły których się czepiasz są nieistotne.
    Liczy się fakt, że zadałeś Lewemu durne pytanie.

    Przy okazji ujawniłeś fakt, że poza tresurą w swojej sekcie jesteś poniekąd analfabetą.
    Nikt normalnie wykształcony nie pisze „Sobie” wielką literą.

  135. A co do tego, że dyżurni religianci lustrują wypowiedzi Magdaleny Środy, pilnie szukając wszelkiej wzmianki o Jezusiczku? To jest prawie tak zabawne, jak lustracja wypowiedzi Lewego przez nachalnego Jehowitę. No bo jak może ateista mówić o „wielkim” piątku? Onże piątek przecie nasz i tylko nasz !!!

    Idę poturlać się ze śmiechu.

  136. Ale ty narmarginesko jesteś gupia.Dezerterek psecie wytkną Lewemu, ze on ateista napisał wielki piontek pses małe „w” i on dezerterek pyta sie ino cemu wielki, cym sie un rózni od innych piontków, i to miało byc ironicnie, ze prose, nawet ateista Lewy a nie widomo cemu uwaza, że ten piontek jest wielki,to znacy ze on odroznia ten piontek od innych piontków, znacy sie ze on jednak cos cuje do tego piontka, cyli jego ateizm jest zagrozony. A ty cepias sie ,ze dezerter sie cepia, ze Lewy napisał uzył wielkiej litery; wielki piontek pses duze „W”. A on sie o to nie cepia tylko o co innego, cyli cytas nieuważnie i jesteś gupia i tyle ci powiem. Pseproś namarginesko dezerterka za to niesłusne cepianie.

  137. Matka przełożona wzywa wszystkie mniszki do refektarza i mówi:
    – Muszę wam coś powiedzieć. W naszym klasztorze pojawiła się gonorrhoea.
    Na to z tylnych szeregów dobiega głos starej zakonnicy
    – No, dzięki Bogu! Tak mi już to chardonnay obrzydło 🙄

    Byłem na długim, 10-kilometrowym spacerze, zjadłem obiad, zdrzemnąłem się, zjadłem podwieczorek, a tu nadal przymawia się uwagi ten numerowany nudziarz 🙄

  138. Lewy
    17 kwietnia o godz. 17:09

    Pozostaję z szacunkiem.

  139. mandragora
    16 kwietnia o godz. 9:46

    Było „pokolenie JP II”, ale się zmyło.

    Brak Ci logiki, @Tanako!
    Wcale się nie zmyło. O czym zresztą sam piszesz. Ono jest i trzyma nas za twarz. I dopiero się rozkręca.

    Odróżniasz wojtyłomniemaność od rzeczywistości?

    Ewa-Joanna
    16 kwietnia o godz. 10:17

    Tanaka,
    to są miesiączki smoleńskie.

    Akty poronne

    wbocek
    16 kwietnia o godz. 10:27

    Jakby duch Twój zstąpił i zapowiadał odnowę oblicza ziemi.

    W zasadzie, to ja lekko stąpam. Może się to Ziemi przyda

    anumlik
    16 kwietnia o godz. 10:56

    Ano, nie dowcip. Zdaje się, że to – de nomine – świeckie wydawnictwo.

    BROKOZ
    16 kwietnia o godz. 11:18

    Jak zawsze,Tanako,jestem ubogacony Twoim tekstem.

    Jako bogaty w ubogacenie chętnie ubogacam.

    Parys
    16 kwietnia o godz. 11:29

    Tak jest

  140. Na marginesie 17 kwietnia o godz. 16:07
    Jiba 17 kwietnia o godz. 14:54

    No dobra, wysłuchałam tego całe 6 minut i więcej nie zdzierżyłam. Czy tam się potem coś zmienia, czy to tak trwa całą godzinę? No tak, Ty też nie wiesz. Ona tam płacze jak małe dziecko, ale przynajmniej to nagrała i upubliczniła. Więc to może pierwszy krok do wyzwolenia.
    Przemoc domowa nie jest miła do oglądania czy słuchania, bity chce wyprosić łaskę, i czym bardziej prosi tym bardziej jest poniewierany. To jest jeszcze gorsze jak bite jest dziecko. Jak ktoś czytał „Gnój” albo „Moje drzewko pomarańczowe”, albo nie daj bobie zna z doświadczenia, to wie jaki to histeryczny, płaczliwy, żałosny dramat.
    Jiba, Tobie strasznie współczuję. Pewne węzły trzeba przeciąć, nie żeby kogoś ukarać, ale żeby siebie nie karać. Ale do tego trzeba dojrzeć, nie jest łatwo.

    Rany Julek, niezłe na początek dnia. A teraz wyrzucić to z pamięci i do pracy.

  141. @Tanaka, z godz. 17:40
    Zdaje się, że to – de nomine – świeckie wydawnictwo.
    Tak się reklamuje. Redakcja „Gazety Trybunalskiej” bardzo wyraziście chce się wpisać w imaginację czytelników: Nigdy nie wystawimy urzędowi miejskiemu faktury za publikowane materiały, jak czynią to np. „Tydzień Trybunalski”, „7 dni Piotrków”, „Ziemia Piotrkowska” czy „Fakty Piotrkowskie”. Ładny donosik na konkurencję na samym wstępie. A obok tego donosiku czytamy: „Gazeta Trybunalska” ma stać się rozpoznawalną, opiniotwórczą marką, nieskażoną populizmem i serwilizmem – co doskonale wpisuje się w artykulik sławiący Tadeusza Rydzyka i sugerujący, że to on powinien zastąpić papieża Franciszka na Piotrowym stołeczku. Jaki serwilizm, psze państwa? Jaki serwilizm?

  142. Wybór Karola Wojtyły na papieża uważam za jedno z najpoważniejszych nieszczęść, jakie spotkało lud żyjący w (geograficznym) środku Europy i jednocześnie na jej peryferiach (cywilizacyjnie), lud zwany przez prawicę Narodem Polskim. Pozwolę sobie przy tym nie zastrzec, że „z zachowaniem należnych proporcji”, bo nieszczęściem dla narodu są, to nie tylko wojny i wynikłe z nich ofiary śmiertelne.
    Powołanie ww. na papieża było zapoczątkowało późniejszą watykańską okupację Polski, czego ogłupiony czarną propagandą lud zdawał się nie zauważać wtedy i -co gorsza-nie zauważa i teraz, choć widać to już gołym okiem. Mało tego, że nie zauważa, lecz wręcz domaga się zwiększenia jej zakresu.
    Już u początków Lolkowego pontyfikatu lud polski uwierzył w to, że Polak na papieskim tronie walczyć będzie jak lew o polskie interesy, że wyzwoli Umęczoną z okowów komunizmu, choć przecież Lolek niczego takiego nie obiecywał, to tylko lud polski naginał zasłyszane od Lolka ogólniki do swoich pobożnych życzeń.
    „Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!” -krzyknął Lolek podczas swojej pierwszej wizyty w Polsce, w 1979 roku.
    „Te słynne słowa, które w 1979 r. zostały wypowiedziane podczas Mszy św. na ówczesnym Placu Zwycięstwa w Warszawie, stały się wezwaniem do walki z komunizmem.(…).”

    „(…)Pontyfikat Jana Pawła II zmienił oblicze świata, zmienił również oblicze polskiej ziemi. Papież dał swym rodakom nadzieję, odwagę i wiarę, bez których nie sposób byłoby przeciwstawić się systemowi komunistycznemu. Jako duchowy ojciec „Solidarności”, w wielkiej mierze przyczynił się do upadku PRLu.(…)”

    „(…)Obecny Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kard. Piero Parolin będąc rok temu w Polsce, powrócił do tamtych słów Jana Pawła II mówiąc: “Słowo Boże głoszone przez papieża i jego modlitwa poskutkowały. Duch Święty (…) dał ludziom potężny impuls, by zaczęli się organizować i stanowczo upominać o swoje prawa. W konsekwencji w roku 1980 powstała Solidarność, której działalność walnie przyczyniła się do odzyskania przez Polaków wolności”.(…)” – czytamy na stronie Centrum im. Jana Pawła II „Nie lękajcie się.”
    Wypowiedzi w takim w tonie mają charakter powszechnie obowiązujący nie tylko w środowiskach kato-prawicowych, choć przecież wiadomo, iż słuszne protesty klasy robotniczej spowodowane zostały podwyżkami cen w stołówce zakładowej WSK Świdnik, konkretnie: podrożały mielone. Gdyby nie podrożały, to -być może -nie byłoby „Solidarności”. 🙂

    Przeciętny Polak wzrastał i wzrasta więc w przekonaniu, że wolność, demokrację wywalczył mu Lolek, a jego dzieło kontynuje tatko Rydzyk, Michalik, Jędraszewski, Małkowski i pozostałe ka-kowskie i okołokakowskie oszołomstwo.

    Owo przekonanie żywe jest nie tylko wśród uczęszczających, nie tylko w elektoracie PiS, lecz również wśród ludzi luźno związanych z kościółkiem, a nawet i takich, którzy związani nie są. Od tych ostatnich zdarzało mi się słyszeć, że „co, jak co, ale papież przywrócił na godność, dumę”.
    No i właśnie – na takiej „dumie”, „godności”, są budowane inne „dumy” i „godności” oraz idee np. „Nie laicka, katolicka!Polska!”, „Polska cała, tylko biała!”, „Pedały i żydzi, cała Polska was się brzydzi!”.
    Ktoś może mi zarzucić, że przecież Lolek ciągle nawoływał do pojednania, miłości, więc jak śmiem przypisywać mu jakieś winy. Ano śmiem, ponieważ dysponował on potężną władzą w Kk, najwyższą. Miał wszelkie instrumenty po temu, by zmienić „oblicze tej ziemi”, czyli Polski. Mógł wykopać Rydzyków, Frankowskich, Michalików, Głodziów, Jędraszewskich, zrobić porządek z proboszczami oszołomami, ale nie wykorzystał swoich wpływów w tym celu, tolerował też inne patologie.
    Dziś Polak nie jest dumny z Miłosza, choć w latach 80. jeszcze był, z Szymborskiej, z Wałęsy, z Polski. To są skutki zarówno bezpośrednie, jak i pośrednie Lolkowego pontyfikatu.

  143. jobrave
    17 kwietnia o godz. 18:43
    „Mógł wykopać Rydzyków, (…) zrobić porządek…”

    Jego poprzednik planował zrobić porządki. Marnie skończył.
    K.Wojtyła wiedział więc, czego nie robić – żeby przeżyć.

  144. tejot
    17 kwietnia o godz. 19:53
    jobrave
    17 kwietnia o godz. 18:43
    Wybór Karola Wojtyły na papieża uważam za jedno z najpoważniejszych nieszczęść, jakie spotkało lud żyjący w (geograficznym) środku Europy i jednocześnie na jej peryferiach (cywilizacyjnie), lud zwany przez prawicę Narodem Polskim. Pozwolę sobie przy tym nie zastrzec, że „z zachowaniem należnych proporcji”, bo nieszczęściem dla narodu są, to nie tylko wojny i wynikłe z nich ofiary śmiertelne.
    (…)
    Przeciętny Polak wzrastał i wzrasta więc w przekonaniu, że wolność, demokrację wywalczył mu Lolek, a jego dzieło kontynuje tatko Rydzyk, Michalik, Jędraszewski, Małkowski i pozostałe ka-kowskie i okołokakowskie oszołomstwo.
    Mój komentarz
    Przypisywanie sprawczości Janowi Pawłowi II w upupienia Polaków w kierunku ślepego skłonienia się dla spraw watykańskich, suponowanie papieżowi, że ten wykorzystał, lub jeszcze gorzej, wykreował, odbudował w obywatelach Umęczonej takie cechy, jak zaściankowość europejską, poddaństwo KK, ślepą wiarę w przewodników narodu z KK, perfidię w wyznawaniu zasad wiary, podwójną, potrójna moralność, itd., jest łowieniem ryb na bezrybiu.
    To, że dziś może każdy pacan podpierać się Janem Pawłem II we wszystkim niemal co robi, nie oznacza, ze tenże JPII zasiał w Umęczonej kombinatorstwo, obłudę, perfidię, chciwość i niewolnictwo ducha. To było, rosło sobie spokojnie od dawna wśród narodu.
    Obywatele Umęczonej lubią oglądać celebracje, uczestniczyć w nich, więc odprawiali ochoczo wizyty Jana Pawła II, cieszyli się pocieszeniem od niego idącym, podziwiali ewenement Polaka na stolcu papieskim, lecz ma to mało wspólnego z dobrowolnym zniewoleniem sumień, czy oddawaniem w pacht KK państwa, czy ślepym posłuszeństwem Rydzykowi. Przeciętny Polak nie miał ani jednego, ani drugiego, ani trzeciego na myśli, a o Rydzyku, to dziś tylko co dziesiąty zapytany może cokolwiek konkretnego powiedzieć poza tym, ze jest kuty na cztery nogi cwaniak.
    Polacy wypełniali celebrację w czasie wizyt Jana Pawła II, odmawiali wspólnie modlitwy, cieszyli się, że można publicznie i zbiorowo cokolwiek powiedzieć (w tym przypadku modlitwę), jednoczyli się, dziwili się, ze tyle nas jest, ze można, nieśmiało pytali – a może coś się zmieni. To wszystko było mocnym impulsem dla dalszego zastanawiania się co robić dalej i jakie rubieże przed nami.
    KK nie zmienił się jak za dotknięciem czarodziejskie różdżki, od wizyt i przemówień zwierzchnika kościoła powszechnego. To zbyt duża i sczepiona więzami tradycji, obyczaju i wiary z ludźmi instytucja, by takie dotknięcie mogło ją zdecydowanie odmienić. KK zmieniał się w przeszłości wtedy np. gdy był ściśle związany z tronem i zasiadający na tronie bez większych ceremonii przerzucał się na inną odmianę wyznania.
    Tutaj trzeba by zmieniać obie strony, przede wszystkim wiernych przekształcać w obywateli, co dla KK do niczego nie jest potrzebne, ale buduje państwo.
    W Polsce nic takiego nie zaszło. Tutaj nie było własnych prądów reformujących, jak husytyzm w Czechach. W Umęczonej powiew Reformacji stworzył malutkie nieznaczące grupki odmieńców, które zostały rozbite i rozproszone bez większych protestów ówczesnej bazy społecznej.
    KK jako instytucja watykańska i światowa
    To jest zbyt wielka i utwierdzona tradycjami, obyczajami i sposobem łączności prowincji z Watykanem machina, by mogłaby na polecenie papieża – trach i się odmienić w dziesięć lat.
    Największe zmiany w przeszłości przyniosły dla KK nowe ruchy religijne. Ale te zmiany zostały zainicjowane w łonie KK, zaszły jako odstępstwa od doktryny lub konsolidacje zewnętrzne przeprowadzone przez władców lub przez poszerzanie wpływów poprzez nawracanie na nowe wyznania, przyciąganie nowych ludzi.
    Pzdr, TJ

  145. @tejot 17 kwietnia o godz. 20:09

    Ludzie po prostu nigdy nie rozumieli i do dziś chcą wiedzieć, czym jest kaka. Stąd całkowicie kretyńskie przekonanie, że kaka działa na korzyść swojego kraju czy nawet państwa narodowego. Jest to bzdet, bo kaka działa tylko i wyłącznie na korzyść kaka. Korzyść kaka wymaga słabego kraju, chwiejnego rządu i ogłupionego „suwerena”. Tylko taki kraj i taki ogłupiony naród kaka może traktować jak dojną krowę. Dlatego kaka nas obarczył podłą zmianą – bo głosować na pisoidów wierny ludek szedł podburzony przez proboszczów.

    A w ostatnim Newsweeku Halina Bortnowska opowiada bajędy, że „xiunc to taki sobie zwyczajny człowiek”. Z czym do ludzi, święto.ebliwa paniusiu? Xiunc to zawsze i tylko funkcjonariusz kaka. Medialny wrzask, że to taki zwykły obywatel, który „ma prawo do swoich poglądów” jest bzdurą, bo prawo do poglądów nie istnieje w szeregach kaka. To nie państwo polskie odbiera xiuncom prawo do poglądów, tylko ich własna hierarchia przecież. Celebrycki brat łata – Sowa, szczerzący się szczerze do narodu we wszystkich mediach nie różni się niczym istotnym od Wątroby, Oka czy Natanka. Oni wszyscy jadą na jednym wózku i podpisali cyrograf na służbę tej samej waaadzy. Zwyczajnym człowiekiem żaden z nich nie jest i nie będzie, tak jak dyżurny podstawiony Jehowita nie będzie nigdy normalnym uczestnikiem bloga.

  146. @Lewy 17 kwietnia o godz. 17:09

    Dezerterek się czepia – bo taki los dyżurnej wtyczki. A że dyżurna wtyczka z braku laku brzytwy się chwyta – to też fakt. Kiedyś inny napalony apostoł objaśniał koleżeństwu, że piosenki Wysockiego są „świadectwem” odrodzenia religianctwa w byłym Sojuzie. Bo on, ten Wysocki, napisał do telefonistki „wy tiepier kak angiel, nie schoditie z altaria”.

    Inny forumowy arbiter zapytywał ateistów, jak mogą ubierać choinkę, skoro są ateistami – bo to przecież taki głęboko „katolicki” zwyczaj. Hi hi hi !!! Choinka! Ktoś inny tłumaczył, że ateiści powinni dziękować skatolonym za dzień wolny od pracy 25 grudnia.

    Mandragora ze swoim cytacikiem z Magdaleny Środy wcale nie jest odosobniona w tego rodzaju wyskokach. A rozochoconej religianckiej tłuszczy naturalnie nie zaświta pod czaszką, że Wielkanoc jest ukradzionym innej kulturze świętem wiosny. A kult Jezusa to popłuczyny po kulcie Mitry, bardzo popularnym w Cesarstwie Rzymskim.

  147. konstancja
    16 kwietnia o godz. 12:26

    Siądźmy zatem na przyzbie i pouwielbiajmy. Najlepiej Jamno na wiosnę. @Pombocek wie najlepiej jak to robić, podejrzymy jak to robi.

  148. @Mandragora.
    Mam nadzieję,że nie ostatni etap.
    Quiz 10/ 13.
    Pozdrowienia

  149. @Parys
    17 kwietnia o godz. 6:18
    „Ta wierzchnia warstwa – kilkanaście procent – czuje się europejczykami, broni TK, Konstytucji, niezależności sądów, prokuratorów, widzi destrukcję WP, broni interesu kobiet, jest przeciwna przemocy w rodzinie”.
    =======

    Nie wiem, jaką warstwę masz na myśli, bo na przykład nie da się równocześnie bronić Trybunału Konstytucyjnego i praw kobiet – Trybunał Konstytucyjny po 1989 roku ZAWSZE ograniczał prawa kobiet, a Rzepliński, którego wielkie portrety jako „symbolu demokracji” noszono na marszach KOD, dostał nawet order od Watykanu za „zasługi” na tym polu.

    „Czarne marsze” kobiet ruszyły, gdy organizacje kościelne złożyły w Sejmie tzw. obywatelski projekt ustawy całkowicie zakazującej aborcji, a Sejm zatwierdził ten projekt do dalszych prac.

    Identyczna sytuacja miała jednak miejsce w 2011 roku, pod koniec pierwszej kadencji PO. Wtedy też kościelni złożyli projekt z kilkuset tysiącami podpisów, a Sejm zatwierdził go do dalszych prac. Mimo to ani Gazeta Wyborcza, ani TVN, ani celebrytki z obozu PO nie zachęcały do protestów. Protestowała tylko garstka feministek, o których Wyborcza napisała jak o jakichś ekstremistkach. Później, już we właściwym głosowaniu, Tusk zarządził w PO dyscyplinę partyjną, ale większość posłów PO nie przyszła, a z obecnych aż kilkunastu zagłosowało przeciwko prawom kobiet, w wyniku czego zabrakło kilku głosów, a zakaz by przeszedł. Tusk przyciśnięty do muru przez dziennikarzy obiecał, że wyciągnie wobec tych posłów konsekwencje, po czym… dał im najlepsze miejsca na listach i znów weszli do Sejmu. Gdzie była wtedy ta „wierzchnia warstwa kilkunastu procent czujących się Europejczykami”? Dlaczego nie protestowała? Dlaczego znów zagłosowała za tymi posłami?

    Przykro mi, ale ta warstwa, o której piszesz, to bezmyślna i zakompleksiona masa, która wyszła na ulice tylko dlatego, że spece od piaru z obozu PO wmówili jej, iż udział w proteście przeciwko PiSowi automatycznie zapewnia miejsce wśród „Europejczyków”, tj. ludzi bardziej podobnych do Tuska niż do Kaczyńskiego – ładnych, obytych, wysportowanych, pozytywnych. Tylko dlatego. Ta masa głosuje na PO nie z troski o praworządność czy prawa kobiet, tylko ze strachu, żeby ktoś ich nie zaliczył do tych brzydkich chamów z popsutymi zębami.

    Tydzień temu mieliśmy kolejny sprawdzian – sejmowe głosowanie w sprawie objawień fatimskich. Nowoczesna była jedyną partią, która stanęła na wysokości zadania i głosowała w całości przeciw. W PO na 132 posłów 131 było nieobecnych, a jedyna obecna posłanka PO głosowała tak jak PiS. I co? W sondażach przeprowadzonych po tym głosowaniu Nowoczesna ma poparcie w okolicach progu wyborczego, a Platforma dogania PiS. No to gdzie jest ta „kilkunastoprocentowa warstwa Europejczyków”?

  150. @tejot,
    Może niezbyt jasno się wyraziłem – chodziło mi o to, że sam fakt, iż to Polak został papieżem, utrwalił te wszystkie negatywne cechy i zjawiska w naszym społeczeństwie, lub -jak kto woli -narodzie. Wybór Lolka na papieski tron nie został uznany przez naród za zrządzenie losu bądź zagrywkę Watykanu, lecz decyzję Trójcy Przenajświętszej, a decyzja ta była nagrodą z wielowiekowe „przedmurzenie”, za inne rozliczne cierpienia zabory, przegrane wojny, powstania, za komunę. Wybór Polaka utwierdził polski lud w tym, że jednak byliśmy tym „Chrystusem Narodów”, że naprawdę byliśmy wyklęci, niezłomni, bo przecież taki zaszczyt od „samego Pana Boga” nie mógł na Umęczoną spaść z darmo. A to – z kolei -utwierdziło lud, że nie ma sobie nic do zarzucenia, a wręcz przeciwnie, należy mu się wdzięczność całego świata, a jeszcze, całkiem niedawno pojawiło się wśród ludu przekonanie, że on jest jedyną ostoją dobra w Europie, czyli ostoją wartości, że tylko Polska jest w stanie odnowić Europę, uratować przed islamizacją, zgnilizną i innym pedalstwem. Tak się Polacy „odkompleksiają”. Powtarzam sam fakt, że papieżem został Polak, narobił w Polsce tyle złego, ponieważ obudził demony z lekkiego snu, co prawda, ale jednak ze snu i gdyby nie wybór Lolka, to może ów sen byłby głębszy.

  151. @Jiba
    17 kwietnia o godz. 14:54
    To jest problem. Chowani byliśmy i pewnie jesteśmy w tzw. szacunku dla starszych, co daje im ZAWSZE fory w każdej sytuacji, bo ten „szacunek” głownie polega na posłuszeństwie i ustępowaniu.
    Z własnego doświadczenia wiem, jak trudno się od tego uwolnić, bo to wbite w nas od dzieciństwa mocno się wryło w postrzeganie rzeczywistości. W czasach wczesnego dzieciństwa kazano mi całować babcię w rękę. Rany, jak ja tego nienawidziłam! Co się nie nagimnastykowałam, żeby tego uniknąć! I jak to w sumie negatywnie wpłynęło na moje z babcią kontakty, choć lubiłam ją, ale to całowanie…
    Moje dzieci bardzo lubiły babcię, do momentu kiedy babcia, świeża adwentystka zabrała je do ichniego kościoła i tam zostały poddane praniu mózgów. Wróciły wierzgając i już nie chciały więcej do babci na wakacje jechać. No to i nie pojechały. Wina oczywiście była moja, tak jak wiele innych. 🙂 I argumentem było – ona jest stara i trzeba jej to wybaczyć. Odpowiedziałam – ja też jestem stara, i na tym skończyły się nasze kontakty.

  152. @jobrave
    17 kwietnia o godz. 22:42
    A mnie się bardzo podobało jak moje sąsiadki klęczały przed telewizorem 🙂

  153. @jobrave 17 kwietnia o godz. 22:42

    Warto dorzucić, że podobne idee głowach ludu nie pojawiły się spontanicznie. One zostały ludowi zaszczepione – przez wszędobylskich, wszechobecnych sutannitów. W duchu (a jakże!) kremówkowego Lolka, orędownika sutannowych pedofili.

  154. @Ewa-Joanna 17 kwietnia o godz. 22:53
    😀 😀 😀

  155. @Na marginesie
    17 kwietnia o godz. 23:10
    Trzy razy w życiu wyszłam z roli dobrze wychowanej osoby.
    Raz jak właśnie owe sąsiadki rymsły na kolana przed telewizorem, to ja zatykając usta ręka wypadłam z pokoju rycząc ze śmiechu.
    Drugi raz jak na wizycie u mojej adventystycznej teściowej, zebrali się oni ( te adventysty) na zakończenie sabatu, zrobili kółeczko ( takie kółko graniaste) i podskakując wdzięcznie zaśpiewali coś o szczęśliwym domu w którym mieszka Chrystus. No nie wytrzymałam i jak nie ryknę! To znaczy usiłowałam się powstrzymać i zacisnęłam usta, ale dźwięk który się ze mnie wydobył był jeszcze straszliwszy niż śmiech. Też musiałam uciekać do drugiego pokoju, żeby się całkiem nie narazić.

  156. http://bi.gazeta.pl/im/f8/23/12/z19019512V,Lekcja-religii.jpg
    Komentarz pod:
    Drodzy Polacy, kościół jest tak silny, jak wielkie jest wasze tchórzostwo. Wy im pozwalacie, dla świętego spokoju i tzw. dobra dziecka, a oni bezczelnie biorą. I będą brać coraz więcej.

  157. Zwróćcie uwagę na zalinkowanym powyżej obrazku na miejsce krzyża i godła w tej klasie.

  158. jobrave
    17 kwietnia o godz. 22:42

    Mój komentarz
    Zgadzam się w większości.
    Oddziaływanie na społeczeństwo wyboru Wojtyły na papieża był różniste.
    Na część społeczeństwa etnocentryczną afirmującą cierpiętnictwo wyjątkowość w tym Umęczonej i wartości wywiedzione z niego wpływ ten był afirmatywny.

    Na tę część (moim zdaniem największą), złożoną z praktykującą, ale przekorną i antyklerykalną w sensie narzekania i biadolenia wpływ był bardziej świecki niż kościelno-religijny.
    Na trzecią część, tę bardziej neutralną religijnie i całkowicie neutralną wpływ był mobilizujący do myślenia – dlaczego, co takiego się stało, co to może oznaczać.
    Wszystkie te warstwy społeczeństwa miały jednak wspólny mianownik w ustosunkowaniu się do tego wyboru – to jest jednak coś, a Wojtyła musiał być kimś w Kościele i chociaż on sam nam łózka nie pościele, to rzuci cień na siedziby, przypomni panującym – trzeba rozdać wędki by lud łowił ryby.
    Pzdr, TJ

  159. @ mandragora 17.04 o godz.9:45
    Magdalena Sroda nie tylko pozwala sobie na fascynacje postacia Jezusa. W ksiazce-wywiadzie pare lat temu wyrazila sie o polskim Kosciele w latach 80., ze byl „cudowny”. W dodatku przyznala sie, ze jako ateistka urzadza w domu kolacje wigilijna, po ktorej udaje sie na pasterke. @ Na Marginesie powinna wykluczyc ja z grona istot myslacych.
    Magdalena Sroda przywiodla mi na mysl Marie Dabrowska, o ktorej wiadomo, ze Kosciola nie kochala i trudno jej bylo zrozumiec uparte trwanie ludzi w obrzedach religijnych. Otoz przed smiercia wyrazila w swoich „Dziennikach” wole, aby pochowano ja obok zabitej w Powstaniu siostry zgodnie z obrzadkiem katolickim, bo taki dominowal w jej ojczyznie. Moglam sie przekonac, ze co do miejsca pochowku jej woli nie uszanowano, nic nie wiem o obrzadku.

  160. Przepraszam za zadiustowany tekst. Zamieszczam poprawiony.
    jobrave
    17 kwietnia o godz. 22:42

    Mój komentarz
    Zgadzam się w większości.
    Oddziaływanie na społeczeństwo wyboru Wojtyły na papieża był różniste.
    Na część społeczeństwa etnocentryczną afirmującą cierpiętnictwo, wyjątkowość Umęczonej w cierpieniu oraz wartości wywiedzione z ofiary, wpływ ten był afirmatywny.

    Na drugą część (moim zdaniem największą) złożoną z praktykujących, ale przekornych i antyklerykalnych w sensie narzekania i biadolenia, wpływ był bardziej świecki niż kościelno-religijny.

    Na trzecią część, tę bardziej neutralną i całkowicie neutralną religijnie wpływ był mobilizujący do myślenia – dlaczego, co takiego się stało, co to może oznaczać.
    Wszystkie te warstwy społeczeństwa miały jednak wspólny mianownik w ustosunkowaniu się do tego wyboru – to jest jednak coś, Wojtyła musiał być kimś w Kościele i chociaż on sam nam łóżka nie pościele, to rzuci cień na siedziby, przypomni panującym – trzeba rozdać wędki by lud łowił ryby.
    Pzdr, TJ

  161. Nie wiem tejot czy cię dobrze zrozumiałam, ale na mnie wybór Wojtyły nie zrobił żadnego wrażenia pozytywnego, poza odczuciem, że to zagrywka polityczna kościoła, który wyczuł rosnącą słabość bloku radzieckiego i włączył się w rozwalanie.
    I to włączenie się napędziło wiernych do kościoła, bo już zaczynało być pustawo.

  162. @ jobrave 17.04 o godz.22:42
    Nie wiem jak 16.10.1978r. czul sie lud polski. Moze nie wszyscy uznali wyniesienie Wojtyly za nagrode za nasze krzywdy. Moze tylko mieli wrazenie, ze stalo sie cos niezwyklego, i w wierzacych czy niewierzacych wstapila jakas otucha. Bylismy kolonia ZSRR a tu nagle nasz rodak znalaz sie na tak widocznej pozycji poza obrebem demoludow. Nie trzeba bylo byc narodowym katolikiem, zeby odczuc niezwyklosc tego wydarzenia.
    Zupelnie inna sprawa jest, ze po 89r. polski Kosciol zazadal nagrody za popieranie opozycji i rozpanoszyl sie w sposob, ktorego Wojtyla mogl nie przewidziec. Latwo mu teraz wypominac, ze nie przepedzil roznych rydzykow. W Kosciele jest pewien pluralizm pogladow poza scisla doktryna. Dopiero dzisiaj wiadomo, jak gleboka moze byc zmowa miedzy rydzykami i politykami. W czasach PRL byly tylko targi miedzy stronami zmuszonymi do koegzystencji.
    Mozna widziec zwiazek miedzy wyborem Polaka na papieza i dzisiejsza degrengolada Kosciola, ale lezy on w czyms innym. Polski Kosciol poczul sie wyrozniony przez Boga tym wyborem i uznal, ze ma prawo wspolrzadzic krajem, a ostatnio nawet przewodzic Europie w „odnowie moralnej”. Przeciez misje Polski w ratowaniu Unii przed nia sama taki Szczerski tlumaczy tym, ze dalismy swiatu Jana Pawla II.

  163. @ Ewa – Joanna 18.04 o godz.0:21
    Tym samym mimochodem przyznajesz, ze Jan Pawel II mial znaczacy udzial w obaleniu rezimu PRL. A to juz spora zasluga.

  164. @kruk 18 kwietnia o godz. 1:06

    Pieprzenie o Szopenie czyli raczej o pedofilskim Lolku.
    „Polski kościół poczuł się… wyróżniony”
    Padłam ze śmiechu! Konsekrowane debile.

  165. @kruk 18 kwietnia o godz. 0:17
    @ mandragora 17.04 o godz.9:45
    Magdalena Sroda nie tylko pozwala sobie na fascynacje postacia Jezusa. W ksiazce-wywiadzie pare lat temu wyrazila sie o polskim Kosciele w latach 80., ze byl „cudowny”. W dodatku przyznala sie, ze jako ateistka urzadza w domu kolacje wigilijna, po ktorej udaje sie na pasterke. @ Na Marginesie powinna wykluczyc ja z grona istot myslacych.

    Komentarz: cóż, dyżurne dziewice nadal brną, co zresztą było do przewidzenia. Panna kruk nie zrozumiała, na czym polegał błąd mandragory i dalej ciągnie ten wątek. W dodatku jeszcze była łaskawa wyrazić opinię o tym, co „powinna” zrobić Na marginesie. Wszystko to razem potwierdza tezę, że religianctwo zabija szare komórki. Obie panie chyba naprawdę nie rozumieją, na czym polega idiotyzm tak prowadzonej propagandy.

  166. @Ewa-Joanna 17 kwietnia o godz. 23:20
    Zabawne 🙂 Ale tak biorąc na zdrowy rozum – czy klękanie przed ołtarzem i inne podobne ćwiczenia gimnastyczne są mniej śmieszne? Tak się właśnie zastanowiłam. To tylko kwestia przyzwyczajenia i „kulturowo” narzuconej bezmyślności.
    Podobnie internauci wyśmiewający burki nie widzą nic śmiesznego w habitach rodzimych zakonniczek. Które to stroje przecież niczym istotnym się nie różnią!

  167. @kruk
    18 kwietnia o godz. 1:23
    Nazwałabym to nadinterpretacją. 🙂
    i.Bez wątpienia jakiś tam udział miał, ale co do słowa „znaczący” miałabym mocne wątpliwośc Guzik by nadziałał, gdyby nie zmieniające się spectrum polityczne w obozie demokracji socjalistycznej. Gierek wpuścił do Polski „zachód” i ludzie w Polsce nabrali apetytu na więcej. Breżniew był już stary a niezadowolonych wielu. Wszystko szło ku zmianom a kościół katolicki nie zamierzał siedzieć bezczynnie, bo miał wiele do ugrania. I jeżeli JPII położył jakieś zasługi to w tej materii właśnie – własnych korzyści koscioła.

  168. @Na marginesie
    18 kwietnia o godz. 3:03
    Zakonnice jak zakonnice, baby w końcu i giezłeczka im pasują, ale te facety w sukienkach i śmiesznych czapkach? Czym się różnią?
    http://static.guim.co.uk/sys-images/Guardian/Pix/pictures/2010/11/3/1288788187475/Huli-Warriors-006.jpg

  169. @remm 17/4 22:29
    Nie wiem, jaką warstwę masz na myśli, bo na przykład nie da się równocześnie bronić Trybunału Konstytucyjnego i praw kobiet – Trybunał Konstytucyjny po 1989 roku ZAWSZE ograniczał prawa kobiet, a Rzepliński, którego wielkie portrety jako „symbolu demokracji” noszono na marszach KOD, dostał nawet order od Watykanu za „zasługi” na tym polu.
    Bronię TK jako organu państwa prawa, ale nie jego orzeczeń które były pro-katolickie. Prof Rzepliński jest super-katolem który powinien zostać natychmiast zdymisjowany po jego wyznaniu że prawo naturalne (w domyśle Boże) stoi ponad prawem świeckim. Orientacja religijna TK nie zmieniła się, podległość partyjna, tak. Nie mam szacunku dla większosci polskich polityków ponieważ są sługusami KRK oraz liderów partyjnych.
    Przykro mi, ale ta warstwa, o której piszesz, to bezmyślna i zakompleksiona masa , która wyszła na ulice tylko dlatego, że spece od piaru z obozu PO wmówili jej, iż udział w proteście przeciwko PiSowi automatycznie zapewnia miejsce wśród „Europejczyków”, tj. ludzi bardziej podobnych do Tuska niż do Kaczyńskiego – ładnych, obytych, wysportowanych, pozytywnych. Tylko dlatego. Ta masa głosuje na PO nie z troski o praworządność czy prawa kobiet, tylko ze strachu, żeby ktoś ich nie zaliczył do tych brzydkich chamów z popsutymi zębami.
    Ostro jedziesz kolego. To nie byli członkowie partii, kobiety autentycznie walczyły o prawo decydowania o swoim ciele, jesteś od Korwina?

  170. @jobrave 17/4 18:43

    Wybór Karola Wojtyły na papieża uważam za jedno z najpoważniejszych nieszczęść, jakie spotkało lud żyjący w (geograficznym) środku Europy i jednocześnie na jej peryferiach (cywilizacyjnie), lud zwany przez prawicę Narodem Polskim.Wybór Wojtyłły na papieża był jednym z ciosów zadanych ZSRR przez Zachód. Nawet administracja USA w osobie Z.Brzezińskiego lobbowała wśród kardynałów. Wybór ten miał dowartosciować Polaków, skonsolidować i dać nadzieję na obalenie reżimu. Wybór ten wzbudził panikę w KC PZPR. Był katalizatorem upadku ZSRR i późniejszych zmian. Niestety KRK poszedł za ciosem i zawłaszczył sie w Polsce. Wzmożenie katolicyzmu było odreagowaniem na lata indoktrynacji komunistycznej – podobnie jest w Rosji. Rządzący zawsze podpieraja się wiarą – tak było, jest i bedzie. Dopóki większość Polaków jest katolikami (nawet kiepskimi), wątpie aby tą dominacje KRK udało się przezwyciężyć.
    PS. Nikt inny jak komuch Kwaśniewski podpisał konkordat i wprowadził „krzyżactwo” do polskich szkół, a bodajże Geremek chciał wpisać „wartosci chrzescijańskie” do preambuły.

  171. Tak przy porannnej herbatce dowiedziec się, że jest się zakompleksioną masą, hm.

    remm
    17 kwietnia o godz. 22:29

    remm, w 2011r wiadomo było, że to wypadek przy pracy. I że nic z tego nie będzie, choc oczywiscie PO prawie wcale nie rózni sie od PIS-u, jesli chodzi o podległośc kosciołowi czy zainteresowanie prawami kobiet. Czarne marsze ruszyły, bo kobiety wiedziały, ze PiS jest nieobliczalny i może to przegłosować. Wyszłyśmy na ulicę ze strachu i gniewu.
    Nie bądź PiS-em, który po marszach tez twierdził, że PO wyprowadziło kobiety na ulice, czym tylko dolali oliwy do ognia.

  172. sorry, pomyliłem kilka znaków i wpis stał sie nie czytelny. Oto poprawiona wersja:

    @remm 17/4 22:29
    Nie wiem, jaką warstwę masz na myśli, bo na przykład nie da się równocześnie bronić Trybunału Konstytucyjnego i praw kobiet – Trybunał Konstytucyjny po 1989 roku ZAWSZE ograniczał prawa kobiet, a Rzepliński, którego wielkie portrety jako „symbolu demokracji” noszono na marszach KOD, dostał nawet order od Watykanu za „zasługi” na tym polu.
    Bronię TK jako organu państwa prawa, ale nie jego orzeczeń które były pro-katolickie. Prof Rzepliński jest super-katolem który powinien zostać natychmiast zdymisjowany po jego wyznaniu że prawo naturalne (w domyśle Boże) stoi ponad prawem świeckim. Orientacja religijna TK nie zmieniła się, podległość partyjna, tak. Nie mam szacunku dla większosci polskich polityków ponieważ są sługusami KRK oraz liderów partyjnych.
    Przykro mi, ale ta warstwa, o której piszesz, to bezmyślna i zakompleksiona masa , która wyszła na ulice tylko dlatego, że spece od piaru z obozu PO wmówili jej, iż udział w proteście przeciwko PiSowi automatycznie zapewnia miejsce wśród Europejczyków”, tj. ludzi bardziej podobnych do Tuska niż do Kaczyńskiego – ładnych, obytych, wysportowanych, pozytywnych. Tylko dlatego. Ta masa głosuje na PO nie z troski o praworządność czy prawa kobiet, tylko ze strachu, żeby ktoś ich nie zaliczył do tych brzydkich chamów z popsutymi zębami.
    Ostro jedziesz kolego. To nie byli członkowie partii, kobiety autentycznie walczyły o prawo decydowania o swoim ciele, jesteś od Korwina?

  173. Ewa-Joanna
    17 kwietnia o godz. 23:55

    To bardzo celny komentarz,przy czym owo tchórzostwo dotyczy świadomych stanu rzeczy. A nieświadomych jest znacznie więcej, choć najpewniej jeszcze więcej tych, w których świadomość się błąka, ale ją wypierają. Tak wygodniej, na krótką metę.

  174. Ewa-Joanna
    17 kwietnia o godz. 22:52

    To jest problem. Chowani byliśmy i pewnie jesteśmy w tzw. szacunku dla starszych, co daje im ZAWSZE fory w każdej sytuacji, bo ten „szacunek” głownie polega na posłuszeństwie i ustępowaniu.
    Z własnego doświadczenia wiem, jak trudno się od tego uwolnić, bo to wbite w nas od dzieciństwa mocno się wryło w postrzeganie rzeczywistości. W czasach wczesnego dzieciństwa kazano mi całować babcię w rękę. Rany, jak ja tego nienawidziłam! Co się nie nagimnastykowałam, żeby tego uniknąć! I jak to w sumie negatywnie wpłynęło na moje z babcią kontakty, choć lubiłam ją, ale to całowanie…

    Oczywiście!
    jest IV przykazanie bozi: szajuj ojca matkę i te sprawy, ale nie ma nigdzie XI -go: ojczematko, szanuj dziecko swoje. Pedofilić, sprzedawać, używać – można.

  175. remm
    17 kwietnia o godz. 22:29

    Wyjaśniasz tylko nędzę PO a nie tej świadomej warstwy.
    Trybunał, do jego rozwalenia, był lepszy niż gorszy. to, że Rzepliński ma medalik od Kościoła ka, że Zoll katolicznie głosował „za dzieckiem poczętym” i religią w szkole bierze się z polskiej nędzy powszechnej. Lepsi sędziowie Trybunału są, ale trzeba ich ścągnąć z Marsa, albo dopiero wychodować, jak pieczarki, w piwnicy. W świetle kamer mają słabowite wyniki.

  176. Wczoraj w czasie rowerowego obchodu Jamna zobaczyłem cztery rzeczy. Miniona Wielkanoc będzie mi się kojarzyła z trzema: pierwszy raz znalazłem w kwietniu jadalny grzyb majówkę wiosenną (może kto słyszał o majówce zimowej?) oraz młodego borsuka. Borsuka nie da się tak sobie znaleźć, bo płochliwy i nocny, chyba że… Ten jest ofiarą nie konkretnego kierowcy-zabójcy, lecz zaborczej cywilizacji. Nie wyobrażam sobie, że kierowca jest w stanie zahamować, gdy mu w nocy zwierzak przed nosem wyskoczy.

    Bo jak nie przed nosem, to coś potrafi. Wczoraj między Mielnem a Mścicami wlazł na szosę kundelek i szedł środkiem. Aż czterech kierowców prawie stanęło w miejscu, jeden zatrąbił, piesek zszedł na pobocze i posunął w stronę Mielna. Długo się za nim oglądałem: cały czas szedł poboczem. Widok tej akcji był przyjemny. Niestety, potem znalazłem borsuka…

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6410235030113892865/6410235030976961218?authkey=CJ7F1vbduKGB6wE

  177. „nie ma nigdzie XI -go: ojczematko, szanuj dziecko swoje. Pedofilić, sprzedawać, używać – można.

    W ST pogląd Boga na temat traktowania dzieci, został wyrażony w prostych słowach. W Psalmie 127:3 czytamy: „Oto synowie są darem Jahwe, a owoc łona nagrodą”.

    Kiedy wnuk Abrahama Jakub, spotkał się po długim czasie ze swym bratem Ezawem, ów zapytał: „A te kim są dla ciebie?” Jakub odparł: „To dzieci, którymi Bóg łaskawie obdarzył twego sługę”. Słowa te, wiele mówią o stosunku starożytnych Izraelitów do własnych dzieci.

    Tak samo dzisiaj. Jak uczy Biblia, chrześcijańscy rodzice powinni miłosiernie mieć wzgląd na dzieci, uznając je przy tym za dar od Boga. Np. apostoł Paweł, zachęcał żony „aby kochały swych mężów, aby kochały swe dzieci”.

  178. wbocek
    18 kwietnia o godz. 9:28

    jeśli to ten grzyb co myślę, to on jest popularny, ale nie pamiętam, czy o tej porze już sie pojawiał. Jak go najlepiej przyrządzić?

  179. @Parys
    18 kwietnia o godz. 5:20

    „Wzmożenie katolicyzmu było odreagowaniem na lata indoktrynacji komunistycznej – podobnie jest w Rosji.”

    Indoktrynacja komunistyczna?
    O jakim okresie mówisz? Konkretnie, w latach.
    W 1945 roku było w Polsce 7555 kościołów katolickich. W 2016 – 10466 i wiele w budowie.
    Najwięcej świątyń powstało w powojennej Polsce za… Jaruzelskiego.
    Co trzy dni (średnio) otwierano nowy kościół, aż otwarto ich 1126.
    Czyli 125 rocznie. W latach 80. kościołami obrodziło bardziej, niż w sprzyjającej rozwojowi życia religijnego wolnej Polsce. Od 1990 r. tempo zmalało do około 39 kościołów rocznie.
    Gdy władza słabła, bądź zmieniała się w wyniku kryzysu – Kościół ruszał z ofensywą budowania, a naród wspierał, choć biedniał, bo działał pod wpływem imperatywu „przeciw”. Kiedy nastała „wolność”, zabrakło tego imperatywu czyli wspomagania budowy miejsc kultu religijnego na przekór władzy. Naród zaczął nawet miejscami sarkać na te „wyciskarki do cytryn” i oddawanie ziemi pod kolejne, niepotrzebne obiekty, ale władza była już za bardzo uzależniona od korporacji krk lub z nią zblatowana. Ktoś musi trzymać naród za pysk, i lepiej gdy robi to szantażem moralnym i emocjonalnym niż siłą.

  180. dezerter83
    18 kwietnia o godz. 9:38

    To niewiele mówi o dawnych Izralitach, a jesli mówi o nie to co Ci się zdaje. „Miłosierność” rodziców to ich nędza.
    Fałszujesz boziowyznawco, stadardowo. Jakby bozia co miłego miał o dzieciach, to by to dał do przykazań. Upchnięcie po krzakach pitolenia o dzieciach zakłamuje bozionędzę.
    Co ważne i kluczowe, daje się do konstytucji, co mało ważne, daje sie do zakładowej instrukcji czyszczenia wucetów.

  181. Ks. Przysłów 3:12 „Kogo bowiem Pan miłuje, tego smaga, jak ojciec swojego ukochanego syna.”

    Ks. Przysłów 13:24 „Kto żałuje swojej rózgi, nienawidzi swojego syna, lecz kto go kocha, karci go zawczasu.”

    Ks. Przysłów 19:18 „Ćwicz swego syna, póki jeszcze jest nadzieja; lecz nie unoś się przy tym, aby nie spowodować jego śmierci.”

    Apokalipsa 3.19 „Wszystkich, których miłuję, karcę i smagam”

  182. @Stachu39
    17 kwietnia o godz. 22:13
    Odpozdrawiam :)

  183. @kruk
    18 kwietnia o godz. 0:17

    Szanuję profesor Środę za to, że będąc zdeklarowaną ateistką, nie popada w manierę ateizmu wulgarno – infantylnego, betonowego. Taki ateizm, paradoksalnie, sprzyja katobolszewizacji :(

  184. Dla ludu religia jest prawdą, dla mędrców fałszem, a dla władców jest po prostu użyteczna
    (przypisywane Senece Młodszemu)

  185. @Tobermory
    18 kwietnia o godz. 10:05
    Jasna dupa! A to ci miłosierne dranie!

  186. @Tobermory 18/4 9:57
    „Wzmożenie katolicyzmu było odreagowaniem na lata indoktrynacji komunistycznej – podobnie jest w Rosji.”
    W latach 1945 do 1980, stopniowo malejąc. Nie sądzisz?

  187. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 9:51

    Wybacz, Tanaczku, nie wiem o najlepszym przyrządzaniu, bo mam wstręt do jedzenia. Ale jeśli już przyrządzam dla żony, to zwyczajnie duszę (nie żonę). Największa ma przyjemność to szukanie i rozpoznawanie grzybów. Druga największa – suszenie. Jesienią nasza klitka przez parę miesięcy pachnie suszonymi grzybami. Suszyć można wszystkie, tylko nie ze wszystkich jest po ususzeniu pociecha.

  188. @Parys
    18 kwietnia o godz. 11:00

    Byłeś w Polsce indoktrynowany komunistycznie po 1956 roku? W jaki sposób? Wyrzuceniem religii ze szkół do salek katechetycznych w 1961?
    Akademiami 1-majowymi i z okazji rocznicy Rewolucji? Pochodami 1-Majowymi i festynem na 22 lipca?
    Ślubami kościelnymi i chrzcinami (najchętniej w rodzinnej wsi) partyjnych notabli, milicjantów, oficerów LWP?
    Procesjami na Boże Ciało?

  189. dezerter83
    18 kwietnia o godz. 9:38

    „nie ma nigdzie XI -go: ojczematko, szanuj dziecko swoje. Pedofilić, sprzedawać, używać – można.

    W ST pogląd Boga na temat traktowania dzieci, został wyrażony w prostych słowach. W Psalmie 127:3 czytamy: „Oto synowie są darem Jahwe, a owoc łona nagrodą”.

    Kiedy wnuk Abrahama Jakub, spotkał się po długim czasie ze swym bratem Ezawem, ów zapytał: „A te kim są dla ciebie?” Jakub odparł: „To dzieci, którymi Bóg łaskawie obdarzył twego sługę”. Słowa te, wiele mówią o stosunku starożytnych Izraelitów do własnych dzieci.

    Tak samo dzisiaj. Jak uczy Biblia, chrześcijańscy rodzice powinni miłosiernie mieć wzgląd na dzieci, uznając je przy tym za dar od Boga”.

    Dezerterze, jeśli tak ogólnikowe bzdety nazywasz „naukami”, znaczy że masz podobną wiedzę o wychowaniu jak starożytni pasterze, którzy wymyślili Boga, co zabijał dzieci. „Mieć miłosiernie wzgląd na dzieci” – tak uczy Biblia? Jezu, jaka bogata nauka! A jeszcze rózga jako narzędzie wychowania. O mat’ twoja kobyła.

  190. Też prawda, że teraz Niesiołowski walczy z PiS-em, któremu przecież on i jemu podobni nieustający w obdarzaniu naszego Kościółka świętego i narodowego wszelkimi dobrami i przywilejami przygotowali grunt do działania. A Kościół poparł jeszcze bardziej wobec siebie czołobitnych i spolegliwych. A że ci sami mają w nosie prawa i Konstytucję? Którego to biskupa lub kardynała interesuje? Przeca on żyje jak pasza: ma pałac, wydaje rozkazy i niczego mu nie brakuje.

  191. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 9:24
    Trybunał, do jego rozwalenia, był lepszy niż gorszy. to, że Rzepliński ma medalik od Kościoła ka, że Zoll katolicznie głosował „za dzieckiem poczętym” i religią w szkole bierze się z polskiej nędzy powszechnej. Lepsi sędziowie Trybunału są, ale trzeba ich ścągnąć z Marsa, albo dopiero wychodować, jak pieczarki, w piwnicy. W świetle kamer mają słabowite wyniki.

    Mój komentarz
    Tanaka, podzielam Twoje zdanie o TK.
    Należy doceniać TK jako organ konstytucyjny niezbędny dla utrzymania równowagi ustrojowej (trójpodział władz) państwa demokratycznego.

    Krytyczna ocena niektórych orzeczeń TK wydawanych pod prezesowaniem Zolla i Rzeplińskiego rzutowana jest na zasady ustrojowe.
    Narodowo-prawicowi teoretycy państwa i prawa wyprowadzają z tej oceny różniące się postulaty, ale ich wspólnym mianownikiem jest umniejszenie władzy TK, by nie przeszkadzał, by nie stawał się swego rodzaju „trzecią, nie wybraną izbą parlamentu” kwestionującą decyzje dwóch pozostałych.

    Teoretycy ci przedstawiają TK jako przeszkodę dla sprawnych rządów. Przeszkodę ustrojową, którą należy zmodyfikować, by w przyszłości nie przeszkadzała, a doraźnie personalnie tak obsadzić, by pełniła rolę adiustatora prawa na zamówienie.

    Błąd logiczny takiego myślenia zawiera się w tym, że TK został zaprojektowany jako organ konstytucyjny, który nie kwestionuje sam z siebie decyzji parlamentu z powodów personalnych, czy na polecenie z góry, lecz sprawdza zgodność aktów prawnych, w tym ustaw uchwalanych przez parlament, z konstytucją jako podstawowym aktem prawnym, źródłem prawa. Trybunał w tym sensie jest przeszkodą do zagarnięcia całej władzy w państwie przez chętnych narodowców-prawdziwych Polaków.

    TK jest organem równoważącym, nie pozwalającym na inna metodę sprawowania władzy, jak tylko na zgodną z konstytucją, z jej założeniami ustrojowymi dotyczącymi praw podstawowych, organizacji państwa, systemu trzech władz w nim, wzajemnego stosunku tych władz do siebie, itd.

    Ci którzy kwestionują taka rolę TK w państwie, w swoich wywodach milcząco zakładają, że:

    1) Źródłem prawa pierwotnym jest tzw. prawo naturalne.
    Nie bardzo wiadomo, co jest źródłem prawa naturalnego, lecz długoletnia obcowanie ze środowiskami prawicowymi w Umęczonej wykazuje, że może być nim np. Pismo Święte. Trybunał byłby tutaj całkowicie zbędny, choć zgodność prawa z Pismem Świętym też musiałby jakiś organ orzekać.

    2) Nad prawem jest dobro narodu (Morawiecki starszy w Sejmie). Ta maksyma nie ma charakteru prawnego, tylko dogmatyczny, mimo to jest chętnie interpretowana przez wyznawców koncepcji rządów autorytarnych jako generalne wskazanie, którym mają kierować się rządzący.
    Wskazanie to idzie w poprzek trójpodziału władzy, pod prąd demokracji, na korzyść autorytaryzmu, rządów silnej ręki, dla których pierwszą i najistotniejszą przeszkodą formalną w państwie demokracji parlamentarnej nie jest personalnie Rzepliński, czy Zoll, ale instytucjonalnie jest nią Trybunał Konstytucyjny.

    Stąd próby podporządkowania TK personalnie „prawu naturalnemu” państwa (czyli rządzącej partii) do sprawnego silnego rządzenia, co w praktyce przekłada się na udzielanie przez reprezentantów państwa (czyli rządzącej partii) „swoim” sędziom wytycznych, co do kształtu orzeczeń prawnych.

    Konstytucja wobec postulatów (1) i (2) jest na drugim planie, chociaż modyfikatorzy TK wystawiają ją jako atrapę przed TK by zamydlić oczy obywatelom, że wszystko jest OK – Trybunał działa.
    Pzdr, TJ

  192. tejot
    18 kwietnia o godz. 12:19

    Tejotku, drobna uwaga nie do dyskusji, bo konstrukcja państwa i polityka to nie kraina moich marzeń. Przypuściłeś, że źródłem prawa może być tzw. Pismo Święte (takie ono święte jak ja). Skorygowałbym: źródłem prawa w Polce może i stara się być Kościół katolicki. Nie ma w Biblii nic na przykład o in vitro i aborcji, a żyjący głównie tym, co niżej pasa Kościół głównie o tym trzeszczy.

  193. Lewy wczoraj 8:03

    Ptak z brodą to taki:

    http://drapiezniki.pl/1082-orlosep-brodaty.html

  194. tejot
    18 kwietnia o godz. 12:19

    Tak jest.
    Warto też dodać, że system prawa, oraz to co uważamy za „ducha prawa” ma ewidentny związek z wartościami. W różnych kodeksach, w tym jednym z głównych – cywilnym – występuje standardowo przywoływane pojęcie „stosunków miejscowych” „zasad współżycia społecznego” i podobne.
    Te „zasady” i te „stosunki” to nic innego jak publiczna moralność i wyznawane wartości.
    A ponieważ te wartości i ta moralność są nad Wisłą ściśle zasadzone na katolicyzmie i jego ten, no – Tradycji (innych wartości nie ma ani innych Tradycji – jak oświadcza kompania biskupów imienia Świętego Ojca Świętego Giewontowego), to spodziewanie się, że sędziowie, w tym sędziowie Trybunału Konstytucyjnego będą całkiem wolni od tych zasad i tej moralności, oraz że nie będzie to ciążyć na ich umysłach i orzeczeniach – jest spodziewaniem się wolności, autentyczności i podmiotowości wśród katolickości. Są to stany sprzeczne.

    Prawo, gdyby miało być całkiem wyprane z wartości byłoby norma techniczną pracy obrabiarki, a nie prawem do stosowania przez ludzi i łączących ich w społeczeńswo i w państwo.

    Rzecz w tym,jak się te wartości, te moralności i zasady definiuje i jak traktuje. Państwa i społeczeństwa, które rzekomo wyznają kulturę śmierci po prostu traktują wartości nie na sposób zamknięty, wykluczający i zamordystyczny, a bardziej otwarty, uzający mnogość zasad i moralności oraz nie uzające zasady szantażu, którym jest „prawo boże”, czy też „prawo naturalne”.

    Mała korekta: źródłem prawa naturalnego nie jest niebieska książeczka, a biskup i jego Lolek. Oni sobie z tej książeczki wyciagają taki sok z naturalności oraz bozi jaki im smakuje. Po to właśnie jest ta niebieska książeczka. Służy wyłącznie za wymówkę i młot. Co automatycznie likwiduje ją jako źródło owego prawa.

  195. wbocek
    18 kwietnia o godz. 12:33

    Heh, właśnie czytam u Ciebie co i sam mówie.
    Amen i Niech Będzie Jezioro.

  196. J.E. Baka
    18 kwietnia o godz. 12:11

    otóż to właśnie.

  197. Tobermory
    18 kwietnia o godz. 10:05

    Od tego karcenia i smagania zdezerterowany doznaje daleko idących stanów.

  198. wbocek
    18 kwietnia o godz. 11:42

    „Suszenie celem naszego dążenia”
    Jakoś podobnie było z Jezuskiem. U Bacha. Oraz wszędzie indziej.

  199. @dezerter83 18 kwietnia o godz. 9:38
    Ponieważ nie ma tu Orteqa (pozdrawiam, jeśli czyta) to przypomnę, że jehowiccy rodzice traktują swoje dzieci gorzej niż psy, Orteq świadkiem.

  200. Ewa-Joanna wczoraj 22:52

    Patrz, jakie podświadomość
    płata mi figle:

    Piszesz ci następuje: I argumentem było – ona jest stara i trzeba jej to wybaczyć. A mnie się przeczytało: wybatożyć

  201. @mandragora 18 kwietnia o godz. 10:20
    Szanuję profesor Środę za to, że będąc zdeklarowaną ateistką, nie popada w manierę ateizmu wulgarno – infantylnego, betonowego. Taki ateizm, paradoksalnie, sprzyja katobolszewizacji :(

    Komentarz: punktuję jeszcze jeden przejaw ambicji kaka, żeby sobie w Klechistanie wyhodować „prawidłowego” ateistę. Prawidłowy ateista nie jest „wulgarno-infantylno-betonowy” tylko uczęszcza na pasterkę, a o kaka wyraża się z szacunkiem. Komu zależy na promocji „prawidłowego” ateizmu? Odpowiedź zbyteczna, bo przecież wiadomo.

  202. dezerter 9:30

    Jeszcze się chwalił, że bozia rogi mu przyprawił. Wielokrotnie. Mistrzostwo świata.

  203. Na marginesie
    17 kwietnia o godz. 21:02

    Halina Bortnowska czasem powie co niegłupio To osoba podobnego rodzaju do Adama Bonieckiego i jeszcze tego i owego: potrafią niegłupio, a nawet – w sprawach sektorowych – mądrze. A mądrość zupełną blokuje im zasada naczelna: wyznawanie nieistniejącego i operanie głowy na tym uroszczeniu. Co ich prowadzi do nieusuwalnej konieczności zgadzania się z uroszczoną tezą.

    Jakoś tam ją jednak lubię.

    Lichość gadania Haliny Bortnowskiej o tym, że ksiądz to zwyczajny człowiek, polega co najmniej na 4 kwestiach:
    1. ksiądz to postać głęboko na osobowości skrzywiona, co wynika z zasady księdza.
    2. ksiądz to osoba wyższej miary, następca uczniów Jezuska, apostołów oraz adekwatny uczyciel.
    3. jest to zawodnik zaopatrzony w absolutną specjalność, której żaden „zwykły człowiek nie posiada i nie posiądzie: Sakrament Święty – kapłaństwo.
    4. Za pomocą Sakramentu fachowo dziala w księdzu bozia. W zwykłym zwyklaku bozia tak nie działa, bo jakby tak działał, Sakrament nie tylko byłby niepotrzebny, ale byłby gangsteską uzurpacją wobec bozi, co by było raczej niegrzeczne. A przecież ksiądz, Lolek i sama Bortnowska z bozią się zgadzaja jak należy.

  204. Na marginesie
    17 kwietnia o godz. 21:02

    Jest jeszcze punkt 5:
    Ksiądz jest wyposażony, wskutek powyższego, w spec-autorytet, Prawdę i wiarygodność, czego nie posiada żaden zwykły zwyklak.
    Jest to autorytet ściśle urzędowy, w przeciwieństwie do autorytetu szamana, który sam jest twórcą i dysponentem własnego autorytetu.
    Jak się ksiądz bozi, a zwłaszcza biskupowi nie spodoba, to mu zabiera autorytet i sprawa zakończona. Zostaje biedny, nic nie znaczący i skrzywdzony człowieczek.
    Vide los księdza Lemańskiego.

  205. @Tanaka, tejot

    Tak zwane „prawo naturalne” którym kaka nałogowo wyciera sobie buzię, to mit. Nie ma czegoś takiego. A termin jest jeszcze jednym elementem kuriewnej nowomowy, która programowo wypacza wszystko. „Prawo naturalne” ma po prostu być zgodne z dyktatem kaka. Podobnie „sumienie lekarza” nie może uwzględniać praw ludzkich kobiety, tylko podporządkowanie lekarza dyktatom kaka. Według kaka indywidualne sumienie jest „aberracją”, jak wyraził się jasno jeden z papieży. Sumienie według kaka ma być „sformatowane” przez xiunca (jak objaśnia katolicki publicysta Szymon Hołownia). Tu nie mam miejsca ani na rozsądek, ani na dyskusję, ani na żadne ludzkie odruchy.

    Chodzi po prostu o jeszcze jeden przykład wypaczania pojęć przez ambitną instytucję, która bezczelnie promuje „miłość” (polegającą na odebraniu podmiotowości) i „wolność” (polegającą na wyrzeczeniu się własnej woli).

  206. Tobermory 18/4 11:00
    Oczywiście że była indoktrynacja komunistyczna. Komunizm był najlepszym systemem a PRL dążyła do tego celu. Już zapomniałeś?
    Nie wiem czemu przytaczasz ilości kościołów, śluby kościelne, boże ciała. Co chcesz dowieść? Obie strony ciągnęły w swoją stronę.

  207. @Tanaka 18 kwietnia o godz. 13:15

    Wyszyński Stefan, Prymas Tysiąclecia, co bogobojnie zatrudniał się pisaniem („Ateneum Kapłańskie” pod jego redakcją publikowało przed wojną peany na cześć Hitlera) i spłodził zabawne komańczowe pamiętniki, napisał w tymże „Ateneum Kapłańskim”, że xiunc to potęga poniekąd większa od bozi, bo bozia xiuncu musi być posłuszny. Napisał to z okazji jakiegoś wyświęcenia z lat 60-tych, szczerze i jasno wykładając młodszym kolegom, do czego służy xiuncom panbozia. Jakby na pierwszy rzut oka nie było to oczywiste.

  208. @Parys
    18 kwietnia o godz. 13:29

    „Obie strony ciągnęły w swoją stronę” i znakomicie koegzystowały.
    Dlaczego przytaczam liczbę kościołów, śluby kościelne itd?
    To dowód skuteczności rzekomej indoktrynacji komunistycznej w Polsce.
    Prawdziwych, przekonanych komunistów przedwojennych zaprosił do Moskwy i zlikwidował Stalin. Po wojnie pojawiły się ich niedobitki, reszta to koniunkturaliści rwący się do żłobu.
    Indoktrynacja komunistyczna dotarła pod polskie strzechy, aby wyrazić się w haśle:
    Wszyscy mamy równe żołądki.
    Jak już wspominałem, a Lewy potwierdził: Człowiek najbardziej pożąda równości (égalité).
    Liberté i fraternité w polskim wydaniu to „Wolnoć Tomku w swoim domku” i „wątroba nie mięso szwagier nie rodzina” 🙄

  209. @Parys 18 kwietnia o godz. 13:29

    Komunizm był po prostu jeszcze jednym totalitaryzmem, z którym kaka był po cichu sprzymierzony. A ponieważ komunizm otwarcie nie kadził kaka, zatem stał się dla kaka chłopcem do bicia. Komunizm (czy raczej socjalistyczny Marksizm-Leninizm pod patronatem Związku Sowieckiego) upadł – i po tej porażce został opluty, zdemonizowany i pogrzebany.

    Utopijna idea państwa według kaka od początku była poroniona (Justynian wprowadził katolicyzm jako religię państwową, mając nadzieję że zjednoczy cesarstwo, a w efekcie tylko je rozwalił) i nie sprawdza się od początku istnienia, a jednak ciągle znajduje popleczników.

    Cud propagandy – od początku bazujący na sfanatyzowanej tłuszczy, podburzanej do ekscesów przez biskupów. Dzisiejszy kaka w Polsce działa na tej samej, sprawdzonej zasadzie. Tak samo działa wszędzie, gdzie tylko może. Jeśli przypadkiem gdzieś tak nie działa, to znaczy, że jest (na razie) tam za słaby.

  210. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 12:42

    Prawo w rozumieniu kodeksu powinno być instrukcją bardzo skomplikowanej obrabiarki. Warstwa interpretacyjna to przypisanie czynu do określonego paragrafu oraz co ważniejsze ustalenie okolicznosci łagodzących. Jeżeli ktoś z głodu ukradł chleb, to dalej jest to kradzież a dopiero na poziomie ustalania kary mozna stwierdzić że odstępujemy od niej.

  211. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 12:42
    Prawo, gdyby miało być całkiem wyprane z wartości byłoby norma techniczną pracy obrabiarki, a nie prawem do stosowania przez ludzi i łączących ich w społeczeńswo i w państwo.
    (…)
    Mała korekta: źródłem prawa naturalnego nie jest niebieska książeczka, a biskup i jego Lolek. Oni sobie z tej książeczki wyciagają takACi sok z naturalności oraz bozi jaki im smakuje. Po to właśnie jest ta niebieska książeczka. Służy wyłącznie za wymówkę i młot. Co automatycznie likwiduje ją jako źródło owego prawa.

    Mój komentarz
    Tak jest. Prawo, jeśli zrobimy w nim małe wykopki, to dokopiemy się drugiego, trzeciego i czwartego dna i w końcu dojdziemy do punktu osobliwego – porządku wszechrzeczy.

    Rządy prawa, to pojęcie dla wielu zbyt abstrakcyjne, ogólnikowe, do którego można się przyczepić i oczerniać, deprecjonować państwo prawa na sto sposobów. Chociażby poprzez zadanie prostego pytania – co stanowi dla posłów ramy dla uchwalanych ustaw? Konstytucja?
    Czym kierowali się parlamentarzyści uchwalając konstytucję?
    Prawem naturalnym, interesem narodu, wartościami, moralnością? A gdzie są zdefiniowane wartości i moralność? Skąd wiemy, że uchwalone prawo jest zgodne z wartościami?
    Pole do interpretacji rozległe. Każdy może wejść i gadać po swojemu. Z czego korzystają biskupi przedstawiając swoje propozycje jako jedynie słuszne, bo oparte o prawo naturalne.

    Kiedyś istniały odpowiednie instytucje, które kontrolowały wypowiedzi wiernych na zgodność z prawem naturalnym, a także zbyt wychodzących przed front funkcjonariuszy KK. Oprócz papiestwa były to specjalne sądy, które ustalały co jest zgodne z prawem bożym, a co niezgodne. W prawie naturalnym nie istniała możliwość bycia niewierzącym. Każdy musiał być wierzącym, a dodatkowo będąc wierzącym nie miał prawa być heretykiem.
    Pzdr, TJ

  212. „A jeszcze rózga jako narzędzie wychowania”.

    Wnikliwa analiza tekstu pozwala ustalić, że Biblia zawiera sporo wyrażeń, których nie należy rozumieć dosłownie. Sposób przedstawienia myśli albo kontekst wskazują w takich wypadkach, że chodzi o symbol, czyli przenośnię. Jest tak również w przypadku słowa „rózga”, będącego w Piśmie symbolem władzy – także rodzicielskiej – która obejmuje wszelkie formy karcenia.

    Np. słowa Dawida z Psalmu 23: „Jehowa jest moim Pasterzem. (…) Nawet gdy chodzę doliną głębokiego cienia, nie boję się niczego złego, bo ty jesteś ze mną; rózga twoja i twa laska — te mnie pocieszają”, wskazują na życzliwą opiekę i kierownictwo, które Bóg zapewniał temu królowi.

    Analogicznie jest w przypadku rodziców. Są oni odpowiedzialni przed Bogiem za korzystanie z tej „rózgi” przy wychowywaniu dzieci. Jeśli pod tym względem nie dopisują, to sprowadzają na dziecko niepowodzenie, a na samych siebie wstyd i niezadowolenie Boże.
    Biblia uczy: „Kto powstrzymuje swą rózgę, nienawidzi swego syna, ale miłuje go ten, kto go dogląda z karceniem”. Rózga jest tutaj symbolem zwierzchnictwa. Wzmianka o rózdze niekoniecznie więc oznacza wymierzanie dziecku kary cielesnej. Najczęściej, chodzi o różne rodzaje upominania, przywoływania do porządku.

    Trudno zaprzeczyć, że niedoskonali ludzie potrzebują korygowania, i to już od dzieciństwa. Powstrzymywanie się od korzystania z władzy rodzicielskiej świadczy o obojętności lub braku miłości. Natomiast życzliwe, ale stanowcze sprawowanie zwierzchnictwa jest dowodem serdecznej troski.

    Chociaż Biblia nie jest typowym poradnikiem dla ojców i matek, to jednak zawiera wiele praktycznych wskazówek na temat wychowywania dzieci. Uważna jej lektura pozwala ustalić, że najlepszą metodą wychowawczą – polecaną już 3,5 tysiąca lat temu – jest dobry przykład rodziców. Ponadto zachęca ona do pielęgnowania właściwej wymiany myśli z dziećmi.

    To prawda, że ST dopuszcza karanie cielesne krnąbrnego dziecka. Na ogół wchodzi ono jednak w grę dopiero wtedy, gdy zawodzą wszystkie inne metody. Poza tym, karcenie w Biblii niezmiennie łączy się z miłością i łagodnością, nigdy zaś z gniewem czy okrucieństwem.

  213. @dezerter83 18 kwietnia o godz. 13:56

    „Trudno zaprzeczyć, że niedoskonali ludzie potrzebują korygowania, i to już od dzieciństwa. Powstrzymywanie się od korzystania z władzy rodzicielskiej świadczy o obojętności lub braku miłości. Natomiast życzliwe, ale stanowcze sprawowanie zwierzchnictwa jest dowodem serdecznej troski.”

    Koniec cytatu. Nawet dorosłe jehowickie „dziecko”, które ośmieli się znaleźć sobie partnera spoza sekty, jest wyrzucane z domu i rodzice nie mają prawa utrzymywać z nim kontaktu. W ramach „serdecznej troski” nowa rodzina potomka jest okresowo nawiedzana przez „starszych” sekty, którzy stawiają „dziecku” ultimatum: wracasz na łono albo zapomnij o rodzicach. Tak przejawia się u jehowców „nieobojętność i niebrak miłości”

  214. Tak, dezerterze, kiedyś rózga, obecnie zastąpiona kablem od żelazka. Dzięki za taką łaskawość i umiar w dyscyplinowaniu potomstwa. Umiar i łaskawość polegają zapewne na tym, że od kabla należy odczepić żelazko. A ci co umiaru w obdarzaniu łaską nie znają, czasem trafiają przed sądy. Jak już zatłuką dzieciaka.

  215. Wyrzucają z domu, ale delikatnie, bez zrzucania ze schodów.
    Zgodnie z zaleceniem:
    „lecz nie unoś się przy tym, aby nie spowodować jego śmierci.”

    Emocjonalnie możesz go zakatrupić, byle fizycznie nie zabić.

  216. @zulu24 18 kwietnia o godz. 13:48

    „Okoliczności łagodzące” w kwestii aborcji (bo w takim właśnie kontekście szermują tym terminem przeróżne skatolone Zolle) polegałyby na penalizacji celowego poronienia i ewentualnym odstąpieniu od kary. Co mówiąc najkrócej skończyłoby się w Polsce Salwadorem, bo każde poronienie wymagałoby policyjnego śledztwa. Penalizacja aborcji jako takiej już wprowadziła w Polsce średniowiecze.

    Co do kradzieży – karanie za kradzież poniżej określonej kwoty (chleb jest tani) korkuje tylko system sądowniczy. A „głód” to pojęcie nie poddające się sprawdzeniu, bo w jaki sposób sędzia ustali w pół roku później, czy ktoś był głodny? Jeśli ktoś „z głodu” ukradnie samochód, to ten zaliczy okoliczności łagodzące? A jeśli nielegalnie podłączy się do prądu z sieci, to jest to kradzież czy „tylko” sprytne wykorzystanie społecznych zasobów?

  217. P.S. @zulu, masz rację sugerując, że sędzia powinien się kierować umiarem i zdrowym rozsądkiem. Ale przepisy w wielu przypadkach nie pozostawiają mu wyboru. Np. w Kanadzie jeśli sędzia stwierdzi, że ktoś prowadził pojazd po spożyciu (lub nawet nie prowadził, ale miał ten pojazd pod kontrolą, np. przysypiając za kółkiem na poboczu) to sędzia musi mu odebrać prawo jazdy. Żadne okoliczności łagodzące się tu nie liczą. Natomiast w Polsce dochodzi presja społeczna, przede wszystkim ze strony wszędobylskiego, szczujnego kaka.

  218. paradox57
    18 kwietnia o godz. 14:09
    „Tak, dezerterze, kiedyś rózga, obecnie zastąpiona kablem od żelazka”.

    Nie spodziewałem się, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Mam napisać prościej ?

  219. Być może są kraje, gdzie ateiści nie są zacietrzewionymi antyklerykałami. W naszej Ojczyźnie jednak to b. trudne. Codzienna obserwacja wyczynów urzędników pana B. i polityków z nimi związanych, budzi gwałtowne emocje od których świerzbią ręce. Rodacy, od wczesnego dzieciństwa poddani katolickiej indoktrynacji skazani są na uległość wobec kk, która skutkuje kołtuństwem i obskurantyzmem. Zawstydzające jest naruszanie przez „kompleks państwowo-kościelny”demokracji, praworządności, praw ludzkich i przestrzeni prywatnej, prowadzenie ukrytej ,podstępnej wojny z całym narodem, nie tylko z tymi, którym z religią nie po drodze. Kiedyś przewrotnie cieszyłem się z wprowadzenia religii do szkół, byłem przekonany że kontakt z tą głupotą, obłudą i podłością to najszybsza droga do dechrystianizacji Polski. Nie doceniłem,jak wszyscy, siły i przebiegłości propagandy. Młodzież w swej masie ma poglądy kościelno- prawicowe, no może wyjątkiem seksu. Nie zamierzam patrzeć na to bezczynnie. Zabieram się za pisanie ogólnodostępnego, wiszącego w internecie „Podręcznika do antykatechezy”. Liczę na życzliwość i wsparcie.

  220. Na marginesie
    18 kwietnia o godz. 14:05

    Powtarzanie kłamstwa nie sprawi, że stanie się ono prawdą.

  221. „karcenie w Biblii niezmiennie łączy się z miłością i łagodnością, nigdy zaś z gniewem czy okrucieństwem”
    Stąd też łagodne zamienienie żony Lota w słup soli, miłosierna zagłada Sodomy i Gomory przy pomocy delikatnej mżawki z siarki i ognia.
    A już potop to prawdziwy majstersztyk ojcowskiej metody wychowawczej 😎

  222. @gotkowal
    18 kwietnia o godz. 14:34

    W krajach, gdzie żadna religia nie jest obecna w życiu politycznym, nie dyktuje prawodawstwa i nie zawłaszcza przestrzeni publicznej i finansów oraz nie uzurpuje sobie szczególnych praw publicznych, możliwa jest bezkonfliktowa koegzystencja różnych wyznań oraz ateistów. Wiara lub jej brak pozostaje prywatną sprawą obywateli.
    Ale daj kurze grzędę… 🙄

  223. No to w koncu M. Sroda jest „be”, bo wspomina pozytywne aspekty roli kosciola w latach 80-tych, czy mozna jej darowac odchylki, ze nawet siada do karpia? Co na to ministerstwo prawdy?
    Jako obywatelka wielkoprzemyslowego miasta sredniej wielkosci ( 80tys) zaswiadczam, ze rola naszej parafii w tych latach byla nie do przecenienia. Wlasnie ze trzy lata wczesniej zakonczono budowe kosciola wstrzymana na jakies 15 lat. Bylam tam obca wiec kazdy mieszkaniec opowiadal mi historie tej lokalnej Sagrada Familia. Mysle, ze budowa tego, kosciola byla rownie symboliczna i utrudniona jak budowa pierwszego kosciola w Nowej Hucie. Jest roznica miedzy zezwoleniem na budowe kosciola w jakims Klaju, czy nawet Mszanie Gornej a pozwoleniem na zbudowanie kosciola w miastach z silna klasa robotnicza, ktora miala sie kosciolowi nie klaniac.
    No wiec w naszym ogromniastym kosciele w czasach festiwalu Solidarnosci, a potem w mrocznych kolejnych latach odbywaly sie spotkania, wyklady najwiekszych tuzow intelektualnych tamtych czasow opierajacych sie – nazwijmy to- komunizmowi. Byli to zarowno niepokorni dziennikarze, tacy artysci, pisarze, przedstawiciele opozycji. Chociazby S. Bratkowski, M. Kuron, jakies panele „na wyjezdzie” sie odbywaly, byli i inni, ale nie chce denerwowac, b o juz nie wiem, kto jest cacy, a kto be (Maciarewicza nie bylo – a szkoda, bo moglabym porownac), dwukrotnie byl A. Wajda z K. Zachwatowicz, byla H.Mikolajska z recitalem, opozycyjni pisarze, tez nie mieszkajacy w Polsce, ks. J. Tischner (qrcze, ksiadz, to nie wiem, czy jest sie czym chwalic), mieli wyklady wtedy jeszcze zupelnie inni profesorowie z KUL-u….
    To tam odbywaly sie potezne msze w godzinach pochodu pierwszomajowego i tlum w kosciele i na olbrzymim placu przespiewywal sie ( jak wiemy falszywie i marnie) z pieknym rewolucyjnym zaspiewem z glosnikow pochodowych. W najgorszych chwilach po 13-tym grudnia tez nasz lokalny kk zachowal sie przyzwoicie i pomocnie.
    Potem proboszcz stal sie okropna kreatura kk, awansowal w hierarchii koscielnej. Zapewne od poczatku mial dalekosiezne plany, ktore z czasem z powodu wielce sprzyjajacej kazdej, kolejnej nowej wladzy jeszcze lepiej mu sie krystalizowaly. Jednak na tamten czas jego rola byla pozytywna.

  224. cholera – czytam dezertera i mam wrażenie, że jeszcze nie udało mi się wytrzeźwieć….:(

  225. @dezerter83 18 kwietnia o godz. 14:37
    Powtarzanie kłamstwa nie sprawi, że stanie się ono prawdą.

    Komentarz: oczywiście! Nie ma sensu wpierać normalnym ludziom, że jehowici kochają swoje dzieci, bo fakty są nieubłagane. Dla Twojej sekty.

  226. Tobermory
    18 kwietnia o godz. 10:05

    W tym kontekście powiedzenie „chyba cię Bozia nie kocha (względnie: opuściła)” nabiera zupełnie innego znaczenia 🙂

  227. @zyta2003 18 kwietnia o godz. 14:46

    W ogóle nie chodzi o to, czy Środa jest „be” czy „cacy”! Środa jest Środa. Obsesję na punkcie Środy wykazują funcjonariusze kaka i ich odpryski informując ni w pięć ni w dziewięć, że Środa to czy tamto. Mnie pani profesor Środa ani ziębi, ani grzeje. Ma ostry język i cenię ją za to. Co do poglądów – mam swoje własne i żadnej Środy do nich nie potrzebuję 🙂

  228. @NeferNefer
    18 kwietnia o godz. 14:57

    Witaj, nasze brukselskie słoneczko 🙂 Jak się masz?

    Już jako dziecko nieduże dowiedziawszy się, że Bóg doświadcza tych, których miłuje, wyraziłem głośno nadzieję, że bozia mnie nie kocha i lepiej, żeby mnie w ogóle nie zauważała, a ja już sobie dam radę.

  229. @
    Dzięki za liczne komentarze. Zamysł mój odczytany został bez problemu – warto myśleć. Samodzielnie. Warto odkrywać własne prawdy, porównywać je z (coraz bardziej) otaczającą nas rzeczywistością i śmiać się często z własnej naiwności, nieporadności, itd.
    I wyciągać wnioski. A najważniejszy z nich: Jestem prawie taki, jak inni. Różnice są zbyt małe by twierdzić, iż ktokolwiek jest intelektualnie tak dominujący, by narzucać mi swoją wolę. Pomijam oczywiście przypadki czysto hardware’owe, czyli sam na sam z uzbrojonym łysolem w ślepym zaułku. Chodzi mi o przeciętną sytuację w przeciętnym kraju z przeciętną demokracją. I jakimś „prezesem” czy innym pierwszym sekretarzem partii czy episkopatu. Żaden człowiek nie jest dziś w stanie sam zarządzać większą firmą, a co dopiero państwem. Jeżeli nie potrafi współpracować, skazany jest na bezmyślnych wykonawców jego poleceń, które muszą być w większości błędne (statystyka). Prosta analiza postępowań co większych dyktatorków pokazuje, iż ich działanie bardzo szybko odbiegło od pierwotnych zamiarów i było mniej lub bardziej udolnym dopasowywaniem do rzeczywistości. Również cała, coraz większa, biurokracja, to tylko sposób na zatajenie nieudolności zwierzchnika. Może zatem nie powinniśmy tak bardzo bać się wypowiadania naszych poglądów, czyli, że prezes/wódz/sekretarz jest po prostu durny, a takiemu nie wolno rządzić.

    Pisząc o przypadkowości naszych badań i odkryć miałem na umyśle nasze bardzo mgliste pojęcie o budowie materii. Dlatego ciągle jeszcze nie możemy zastosować procedury 827B/24, by wytworzyć 7 kg złota, bo żona chce futro. Ale w szkole musimy coś dzieciom powiedzieć, a ponieważ koncepcja stworzenia wszystkiego przez jednego osobnika nie może się przez nasze uzwojenia przecisnąć, opowiadamy o atomach i elektronach, choć też nikt ich nie widział (badania elektronów przy pomocy elektronów nie traktuję jako dowodu). I ciągle nie wiemy dokładnie, jak to jest z tym prądem elektrycznym, choć trudno dziś wyobrazić sobie życie bez tegoż. A ten magnes trwały, co to wykonuje pracę, choć nie wiemy skąd on ma na to ochotę, znaczy energię. Jasne, wymyśliliśmy jakieś nazwy, dopasowaliśmy teorie i już większość się uspokoiła. Ale to zbyt blisko religii, by mnie zadowolić.

    Najprościej jest myśleć o świecie przez „siebie”, bo jesteśmy jego integralną częścią. Np. myślenie, to działanie naszego mózgu. Mózg potrzebuje bardzo dużo energii. Jest ona dostarczana razem z krwią. A krew pompuje serce. Pod górę, bo mózg mamy w głowie, która jest najwyżej. Co możemy zrobić? Wypić kawę, która podwyższy częstotliwość pracy serca i przez to mózg dostanie więcej energii, bo krew szybciej popłynie. A gdyby tak położyć się (bez kawy)? Serce mieć będzie łatwiejszą robotę, bo mózg już nie będzie tak wysoko. Działa. Albo (szczególnie polecam w momencie „utknięcia” w trakcie rozwiązywania jakiegoś problemu) udać się w teren biegiem lub rowerem. Na tyle długo, by serce zmusić do zwiększonego wysiłku i na tyle krótko, by nie paść. Rozwiązanie problemu „przychodzi samo”, gdy organizm zacznie przyzwyczajać się do nowej sytuacji, czyli gdy przestaniemy sapać i zaczniemy podziwiać okolicę. Działa.

    A z okazji szczęśliwego zakończenia kolejnych dziwnych świąt, życzę wszystkim zwątpienia w autorytety, szczególnie te (podobno) powszechnie uznane. Jedyną osobą, którą trochę znam jestem ja sam, a autorytetem dla siebie być nie mogę, bo za dużo o sobie wiem. Jak zatem może nim być ktoś dla mnie obcy?

  230. dezerter 14:31

    Dawaj. Tylko własnymi słowami, nie cytatami.

  231. @Qba
    18 kwietnia o godz. 15:15

    Można też stanąć na głowie 😉

  232. Tobermory
    18 kwietnia o godz. 15:05

    O jak miło 🙂 dziękuję, dobrze się mam, mam nadzieję że Ty oraz ciotunia i domowi również

    Ja pamiętam jak mi, dziecięciem będąc, też takie myśli przez głowę przechodziły że „ale jak to” (z tym doświadczaniem) zgroza niejaka mnie ogarniała ale nie śmiałam kontestować – właśnie się zadumałam nad swoim ówczesnym charakterem i przyjmowaniem bez kwestionowania.

  233. @NeferNefer
    18 kwietnia o godz. 15:23

    Dziękuję, domowi OK, ale blogowa ciotunia coś zamilkła. Może przyjmuje Mohikanina, czy kto się tam do niej napraszał 😉
    To „doświadczanie przez bozię” niejedno dziecko wpędziło w zgrozę i głębokie poczucie winy. Zachoruje mamusia, a ty nie wiesz, azaliż bozia doświadcza mamusię, bo ją kocha, czy może sprawdza ciebie jak Hioba?

  234. paradox57
    18 kwietnia o godz. 15:17

    Napisałem co na temat korygowania przez rodziców swoich dzieci jest napisane w ST. Wyjaśniłem też, czego SYMBOLEM jest „rózga”, której mieli „używać” izraelscy rodzice przy wychowywaniu dziecka.

    Twoje nawiązanie do kabla od żelazka, wskazuje na brak zrozumienia. Analogicznie, można oskarżyć przed sądem producenta noży o to, że jakiś psychopata użył jego wyrobu – do popełnienia zbrodni.

  235. Tobermory
    18 kwietnia o godz. 15:38

    No niestety mnie też i to bardzo. Bardzo źle się to wszystko na mnie odbiło czy może przejechało mnie jak walec. Wrażliwych dzieci nie powinno się straszyć, mam za złe kk.

    Właśnie, gdzie Ciotunia?

  236. Na marginesie
    18 kwietnia o godz. 14:52

    Używanie przez Ciebie, w odniesieniu do naszej społeczności religijnej, terminu „sekta” wskazuje, że powinnaś albo wyzbyć się głęboko zakorzenionych uprzedzeń, albo zajrzeć do słownika języka polskiego.

    A najlepiej zrobić i jedno, i drugie.

  237. @dezerter83
    18 kwietnia o godz. 15:39

    Napiszże wyraźnie, że „rózga” w ST symbolizuje np. pozbawienie deseru, odebranie smartfona na tydzień, areszt domowy, obniżenie kieszonkowego, zamknięcie w ciemnej piwnicy na 2 godziny, a jak nie pomoże, to zlanie tyłka pasem, przydzwonienie w ucho (z pęknięciem bębenka, ale bez zabicia), poniżanie werbalne, wyrzucenie z domu i zakaz kontaktu dla pozostałych domowników itd. itp. A wszystko łagodnie i z miłością.

  238. Co to jest Kościół? To sekta, której się powiodło 😉

    Sekty odrzucają zasady moralne społeczeństwa, w którym się ukształtowały, podczas gdy Kościół adaptuje je do własnych zasad.

    Świadkowie Jehowy spełniają jeden z głównych warunków bycia sektą –
    rygoryzm i fundamentalizm, jako cechy charakterystyczne, oraz odrzucanie każdej obcej doktryny religijnej jako z założenia błędnej.

  239. dezerter

    No, przeczytałem co napisałeś na temat symbolicznego znaczenia rózgi. I zrozumiałem, że użycie jej na tyłku dziecka ma wymiar znacznie mniej symboliczny. Chyba, bo nie ma doświadczeń. Ale skoro jesteś tak do symboli przywiązany, jak nie przymierzając żelazko do kabla, to czemu nie przyjmiesz do wiadomości, że mogłem tego kabla zamiast rózgi użyć równie symbolicznie? Po prostu dałem tylko wyraz postępowi technologicznemu, jaki się od tamtego czasu dokonał? Czemu moje pisanie ma być brane dosłownie, a Twoje symbolicznie?

    W gruncie rzeczy niczego nie wyjaśniłeś.
    Przykładu z nożem już tu używałeś. Nie macie u siebie innych potencjalnie niebezpiecznych przedmiotów codziennego użytku, równie poręcznych jak nóż? Mogę podsunąć Ci kilka pomysłów: widelec, młotek murarski, wiertarka, spalinówka, gumówka. A może te ostatnie zbyt nowoczesne? To jeszcze sierp, kłonica, sztacheta.

    Tak na marginesie. Coś mnie zafrapowało. Twoje tutaj wzmożenie. Jakiś ateista przy furtce poszczuł Cię psem? I odreagowujesz frustrację?

  240. Na marginesie
    18 kwietnia o godz. 14:18

    Dlatego napisałem że kodeks powinien być instrukcją skomplikowanej obrabiarki. Jeżeli zostawimy do interpretacji czy samoistne poronienie może zostać uznane za aborcję – bo tak wynika z wartości wyznawanych przez sędziego – to taki ciąg dalszy jak napisałaś może mieć miejsce.
    Janusz Weiss wymyślił kiedyś przedsiębiorstwo w którym pracownicy kradli w sklepach towary o małej wartości (nie ma sensu ich ścigać bo to korkuje sądy), które potem były hurtowo sprzedawane.

  241. PS. Ten ostatni akapit to oczywiście też do dezertera.

  242. O korzyściach płynących ze znajomości języków obcych można mówić lub nie mówić. Bo te korzyści są, kiedy są, a jak ich nie ma, to nie ma. W każdym razie o znajomości języków obcych mówi się powszechnie jako o ogromnym obowiązku cywilizacyjnym. Kiedy pytałem jednego tak mówiącego, ile tych języków zna, powiedział, że angielski. Żyje w takim kraju, że chciał nie chciał – musi znać. Więc to nie żadna jego zasługa, że zna. Ale plecie o JĘZYKACH jakby ich znał 15. Ja chciałbym pokazać drobiazg z jednego języka obcego – polskiego.

    Kupiłem dziś wiosła pagajowe, żeby przerobić na kajakowe. Cóś w czterdziestu językach świata (nie rozumiem, po kiego jest tak dużo języków, jak wystarczy jeden) pisało, z czego się składają. Coś jak informacja, z czego się składa kij od szczotki. No więc kij od szczotki…ten…wiosło składa się z…proszę poczytać na fotce. Szczególnie chodzi o obcy język polski.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6410337975507848577/6410337972052450354?authkey=COSQw7q9_PO42QE

  243. zulu24

    wyjaśnij przede wszystkim, dlaczego aborcja ma być w ogóle poddawana pod osąd jakichkolwiek przepisów? Tu widzę podstawowy problem. Jeśli zaczyna się pewne rzeczy kodyfikować, otwiera się pole do interpretacji, a w konsekwencji czasem do nadużyć. Więc może by pewne sfery życia pozostawiać poza koniecznością sporządzania do nich instrukcji. Bardziej lub mniej szczegółowych.

  244. pombocek

    Może jest jak z budową dzidy. Składa się z przeddzidzia, śróddzidzia i zadzidzia. A przeddzidziec dzida składa się z przeddzidzia przeddzidzia, śróddzidzia przeddzidzia i zadzidzia przeddzidzia itd. I trzeba do niej instrukcji obsługi w czterdziestu językach.

  245. paradox57
    18 kwietnia o godz. 15:57

    Nie mogę się oprzeć wrażeniu że zegar z kukułką jest notorycznie nakręcany…

  246. Tobermory

    psst, tak się zastanawiałam czy napisać „ciotunia, blogowi” ale mogło było wyjść niezrozumiale 😉

  247. paradox57
    18 kwietnia o godz. 15:57

    Świadkowie Jehowy wieszają psy na katolicyzmie (słusznie) za przerabianie Biblii, ale nic nie mówią o własnym przerabianiu. Jest ono mniej widoczne od katolickiego, ale jest. Dezerter biblijną rózgę nazwał symbolem, ale nie wyjaśnił, kiedy i kogo Jahwe upoważnił do takiego pokrętnego jej traktowania. Rózga to rózga, a nie jakiś symbol. Ale jeśli przyjąć ją jako narzędzie wychowania, to Jahwe jest głupszy od najgłupszego ziemskiego matoła. A Świadkowie Jahwe – jeszcze głupsi od Jahwe, jeśli w rózdze widzą jakieś treści wychowawcze.

  248. paradox57
    18 kwietnia o godz. 16:06
    „wyjaśnij przede wszystkim, dlaczego aborcja ma być w ogóle poddawana pod osąd jakichkolwiek przepisów? ”

    Bo jest zdarzeniem które budzi skrajne interpretacje. Nieskodyfikowana, może przez sędziego zostać uznana za morderstwo i stosownie osądzona.Dobra kodyfikacja zmniejsza bardzo możliwości indywidualnych interpretacji.

  249. Qba
    18 kwietnia o godz. 15:15
    Ale w szkole musimy coś dzieciom powiedzieć, a ponieważ koncepcja stworzenia wszystkiego przez jednego osobnika nie może się przez nasze uzwojenia przecisnąć, opowiadamy o atomach i elektronach, choć też nikt ich nie widział (badania elektronów przy pomocy elektronów nie traktuję jako dowodu). I ciągle nie wiemy dokładnie, jak to jest z tym prądem elektrycznym, choć trudno dziś wyobrazić sobie życie bez tegoż. A ten magnes trwały, co to wykonuje pracę, choć nie wiemy skąd on ma na to ochotę, znaczy energię. Jasne, wymyśliliśmy jakieś nazwy, dopasowaliśmy teorie i już większość się uspokoiła. Ale to zbyt blisko religii, by mnie zadowolić. „

    Mój komentarz
    Qba, większości elementów materii nie da się „widzieć”, tak jak okiem nie da się widzieć np. promieniowania podczerwonego lub ultrafioletu.
    Budowa materii nie wynika z widzenia materii tylko przez mikroskopy, czy teleskopy, a jest „odszyfrowana” na podstawie wyników eksperymentów zaprojektowanych według powziętych hipotez. Wyniki wszystkich następnych eksperymentów są zgodne nieustannie i wszędzie w nauce z tym odszyfrowanym modelem. Prawa fizyki są uniwersalne.

    Nikt nie widział w latach pięćdziesiątych cząsteczki DNA, lecz jej budowę „odszyfrowano” na podstawie eksperymentów, w których promieniowanie rentgenowskie obmacywało ze wszystkich stron malutką próbeczkę DNA, a wyniki tego obmacywania zarejestrowane na kliszach rentgenowskich wskazały na budowę DNA – jest to łańcuch (drabinka) helikoidalnie skręcona składająca się ze szczebelków, z których każdy składa się z cząsteczki dezoksyrybozy (cukier prosty), jednej z czterech zasad azotowych (adenina, cytozyna, guanina, tymina) oraz z reszty kwasu fosforowego.
    Równoważność chemiczna obecności w danym szczebelku jednej z czterech zasad stwarza z DNA nośnik kody genetycznego.
    Nikt do dzisiaj nie zobaczył DNA przez jakikolwiek mikroskop w dosłownym obrazie, strukturze jaką ma ta duża cząsteczka, ponieważ niemożliwe jest wykonanie bezpośredniej fotografii takiej cząsteczki pokazującej jej szczegółowa budowę atomową, lecz budowa tej cząsteczki została poznana, znajomość tej cząsteczki nie jest mglista, ponieważ sprawdza się w tysiącach przypadków i doświadczeń naukowych.

    Z prądem elektrycznym wiemy, jak to jest. Podobnie z magnetyzmem.
    Wszystkiego do ostatniego szczegółu nie wiemy, bo gdybyśmy poznali, to byłby koniec świata. Nie oznacza to, że nie wiemy jak to jest z polem magnetycznym, z magnetyzmem w ciałach stałych, z przekazywaniem energii, itd.
    Pzdr, TJ

  250. @na marginesie. Ja cenie M. Srode za cos wiecej niz ostry jezyk.
    Utkwila mi w pamieci historyjka jaka opowiedziala przed laty. Bedac w krotkim okresie czasu jakims ministrem, czy pelnomocnikiem od spraw spolecznych miala wyglosic w sejmie programowe wystapienie i oczywiscie przygotowac sie na kontr – wypowiedzi poslow. Jak to kobieta piastujaca jakies stanowisko przygotowala sie do tego solidnie- sytuacja w Polsce, przeglad swiatowy, statystyki, podloze spoleczne i co, tylko. W odpowiedzi na to, przez kilka godzin panowie zabierali glos, tez ze stosownej komisji sejmowej, nie wiedzac o sprawie NIC, nie majac zadnych merytorycznych podstaw, zachwyceni swoja elokwencja i wogole soba. Na dodatek wygladalo na to, ze wogole nie sluchali co mowila. Zadnych zahamowan, wystarczy, ze sa mezczyznami, a na dodatek komu odpowiadaja? Takiej paskudnej babie. Jak by byla atrakcyjna, to tez niewiele lepiej byloby dla niej. Nawet ona, co juz niejedno widziala i slyszala byla speechless (to mi lepiej brzmi niz „oniemiala z wrazenia”.)
    I tak jest w polityce omal zawsze. Ignorancja mezczyzn nie przeszkadza w osiagnieciu najwyzszych stolkow. Juz w starozytnosci tez tak bylo.
    Kobiety w polityce juz na wstepie reprezentuja duzo wieksza wiedze niz mezczyzni, a potem dalej sie ucza, sa pracowite, sluchaja, czytaja przygotowane im briefingi i…. nie graja w golfa. Bo nie maja czasu.

  251. dezerter83
    18 kwietnia o godz. 15:47

    Chyba że ktoś ma wszystkie religianckie stada bądź związki wyznaniowe – niezależnie od liczebności i tego, czy się od czegoś oderwały, czy są od początku swego istnienia autonomiczne – za sekty. W języku ateistów wyraz „sekta” będzie funkcjonował niezależnie od znaczenia słownikowego, bo jest poręczny i dobrze wyraża nieczołobitny stosunek do religijności w ogóle.

  252. NeferNefer 15:57

    Może to z mojej strony zbytnia dociekliwość, żeby nie powiedzieć, natręctwo, ale od razu nasuwa mi się pytanie, gdzie ten kluczyk jest wetknięty. I czy na stałe, czy też odkładają go, kiedy nie jest używany.

    @zulu24

    Nie widziałem jeszcze takiego zbioru przepisów, którego nie dałoby się twórczo zinterpretować, albo po prostu spieprzyć. A moje pytanie odnosiło się do tego, dlaczego akurat niektóre sfery życia koniecznie muszą być poddawane pod osąd jakiegokolwiek sędziego. Bo, jak mi się zdaje, taką nieuchronność zakładasz.

  253. paradox57
    18 kwietnia o godz. 15:57
    „Jakiś ateista przy furtce poszczuł Cię psem?”

    Zapewniam Cię, że gdybyś kiedyś zapukał do drzwi Świadków Jehowy – pobudzony współczuciem – z propozycją udzielenia im pomocy w zrozumieniu faktu, iż Biblia to zbiór mitów i legend, i nie warto kierować się w życiu jej radami – na pewno nikt i nigdy nie poszczułby Cię psem. Mówi Ci to coś ?

    PS Jeżeli tutaj ktoś „odreagowuje frustrację”, to ja jestem i zawsze będę ostatni w tej rywalizacji.

  254. @zulu24 18 kwietnia o godz. 16:20

    A na jakiej podstawie „nieskodyfikowana” aborcja mogłaby być (przez sędziego) uznana za morderstwo?

  255. wbocek
    18 kwietnia o godz. 16:35
    „bo jest poręczny i dobrze wyraża stosunek do religijności w ogóle.”

    Może i coś wyraża, ale przy okazji wprowadza w błąd. I co również istotne, utożsamia ateistę z człowiekiem żywiącym głęboko zakorzenione uprzedzenia.

  256. Dodam, ze niekoniecznie zgadzam sie z polityka jaka reprezentuja kobiety, ale wiedzy i pracowitosci nie mozna im odmowic.

  257. @dezerter83 18 kwietnia o godz. 16:45

    Ale do furtki jehowitów nikt nie puka. Gdyby ktoś normalny chciał z wami rozmawiać, nie panoszyłbyś się nachalnie na ateistycznym forum.

  258. @dezerter

    Owszem, mówi. Tyle, że żadnemu ateiście nie przyszłoby do głowy natrętnie pakować się do domu jakiegokolwiek świadka Jehowy po to, żeby tłumaczyć mu bezsens wiary w niebieską książeczkę. Bo i po co? Czego jesteś żywym dowodem.

  259. Na marginesie 16:54

    Wiesz, że coraz bardziej Cię lubię?

  260. zulu24
    18 kwietnia o godz. 16:20

    Na niezgodę paradoxa na kodyfikowanie aborcji odpowiadasz:

    „Bo jest zdarzeniem które budzi skrajne interpretacje. Nieskodyfikowana, może przez sędziego zostać uznana za morderstwo i stosownie osądzona.Dobra kodyfikacja zmniejsza bardzo możliwości indywidualnych interpretacji”.

    Owszem, teraz budzi interpretacje – ale dlatego, że je obudził Kościół. Przez 45 lat ta fałszywa matka w sprawie aborcji miała mordę w kubeł. Z dnia na dzień się jej odmieniło. Więc i teraz z dnia na dzień się odmieni, jak odważna władza weźmie matkę za dupę, każe oddawać to, co nakradła, nakombinowała, nahandlowała i łaskawie naprzyjmowała. Za PRL aborcja nazywała się banalnie: „przerywanie ciąży”. Jeśli dla kobiety było ciężkim, choć koniecznym przeżyciem, to nie dochodziło do tego społeczne potępienie jak teraz – to była sprawa intymna. Kościół wygrzebał aborcję w obecnym rozumieniu (zygota to dziecko, człowiek) biblijnego niebytu. Sobie – jak Świadkowie Jehowy – pointerpretował, żeby zdobyć nowe narzędzie do wymuszania posłuszeństwa.

    O sędziów się nie martw – działają przede wszystkim wedle kodeksu, a nie wedle społecznych lub własnych urojeń. Jeśli odważna władza z dużym społecznym poparciem powie Kościołowi „stop”, ten szybko położy uszy po sobie. Sam z siebie Kościół nigdy nie wróci do pierwotnej, tużpojezusowej skromności. Trzeba mu wyraźnie, powoli sylabizując, żeby dobrze zrozumiał i zapamiętał, pokazać jego miejsce.

  261. paradox57
    18 kwietnia o godz. 16:39

    To że nie widziałeś nie oznacza że nie należy się starać o stworzenie takowych lub starać się wychować społeczeństwo, żeby reagowało na wszelkie falandyzacje. Gdyby w Polsce 99,99% społeczeństwa uważało że aborcja jest sprawą kobiety to nie trzeba by było tego umieszczać w kodeksie. Choć może to zbyt mały odsetek na takie postępowanie 🙂

  262. zulu24

    @pombocek napisał. Znacznie lepiej, niż ja bym to zrobił.

  263. @zyta2003 18 kwietnia o godz. 16:54

    Szkopuł w tym, że trudno mówić o „kobiecie” jako gatunku 🙂
    Wśród kobiet-polityków są również klempy i inne broszki.

    Co do tzw. feministek – jest to, jak wszędzie, kwestia spektrum.
    Każda rozsądna kobieta jest feministką – chociaż nie każda biega z gołym biustem i napisem „Kill Kiryl” na plecach. Niemniej jednak ekstremizm np. Femenu ma według mnie istotną rolę do odegrania. Wystawienie w sklepie superdrogiego telewizora ma sens, nie dlatego, że ten superdrogi się sprzeda, ale dlatego, że ten trochę tańszy wyda się rozsądnie wyceniony w porównaniu. Kwestia spektrum.

  264. @paradox57 18 kwietnia o godz. 16:57
    Nie mów za co, bo mi uszy zwiędną 😀

  265. dezerter83
    18 kwietnia o godz. 16:51

    Niech się o wprowadzanie w błąd wyrazem „sekta” martwią wprowadzani. Ja ateista konstrukcjami: „sekta katolicka”, „sekta amiszów”, „sekta islamska”, „sekta buddyjska”, „sekta Świadków Jehowy” w żaden błąd nie jestem wprowadzany.

  266. @zulu24 18 kwietnia o godz. 17:02

    A kto domagał się penalizacji aborcji wbrew opinii ówczesnego społeczeństwa?
    Czyżby kaka? Być nie może???

  267. @zulu24
    18 kwietnia o godz. 17:02

    Jeżeli wstawisz do kodeksu możliwość potraktowania aborcji jako morderstwa czy zabójstwa (płodu), to kolejnym krokiem będzie paragraf na usiłowanie zabójstwa lub umyślne szkodzenie zdrowiu płodu przez palenie papierosów (tu można też sądzić ojca), narkotyki, alkohol, zarażenie syfilisem, ospą wietrzną, różyczką, cytomegalią i toksoplazmozą, HIV-em…

    Niezaszczepienie się w porę od niektórych chorób, trzymanie kota w domu itd. może zostać potraktowane jako okoliczności obciążające.
    I tak dojdziemy do kompletnej paranoi.

  268. @Tobermory 18 kwietnia o godz. 17:17
    Trafiasz w sedno. Uznanie zygoty/płodu za człowieka otwiera puszkę Pandory.

  269. zulu 17:02

    Nie mam pojęcia. Wiem natomiast, że społeczeństwo nie dano szansy na wypowiedzenie się w „tym temacie”. po władzy prowadzonej za rączkę przez kościółek było nie po drodze. Nie jakieś tam sondaże, które u nas można co najwyżej o kant d… potłuc. Bo mogłoby się okazać, że wprawdzie nie 99,99, ale jakieś 60% też byłoby wystarczające. Więc po co ryzykować?

  270. A w międzyczasie terroryzuje się społeczeństwo takimi metodami, jak wyświetlanie dzieciom na katechezie horroru pt. „Niemy krzyk” i wymachiwanie spreparowanym zdjęciami zakrwawionych płodów przed szpitalem dziecięcym chorób skóry (bo nawet nie ginekologicznym). We Francji rozpowszechnianie fałszywych treści na temat aborcji jest karalne. W Polsce kaka bez skrupułów rozpowszechnia przeraźliwe bzdety.

  271. Qba
    18 kwietnia o godz. 15:15

    Ślicznie to napisałeś. Stoi w każdym podręczniku. Ale spróbuję wyjaśnić.
    Nasza wiedza empiryczna bazuje na naszych doznaniach fizycznych, tak bezpośrednich, jak i pośrednich, czyli poprzez zbudowane przez nas instrumenty, które wzmacniają sygnały lub też odbierają takie, których my bezpośrednio nie postrzegamy. Oczywistym jest też świat. który na tej podstawie tworzymy w naszych rozumkach – czyli przetwarzamy pozyskaną informację. Ten świat jest dla nas realny. Ale myśląc, ekstrapolujemy otrzymane wyniki na inne obiekty czy sytuacje i tworzymy teorie, które możemy sprawdzić (lub nie) empirycznie. Ktoś kiedyś jako pierwszy wyszedł poza obszar postrzegany bezpośrednio. Ktoś kiedyś zbudował pierwszy instrument pomiarowy. Ktoś kiedyś stworzył teorię na bazie pomiaru pośredniego, potem pośredniego, pośredniego, pośredniego, … Większość dzisiejszych teorii ma swoje odwzorowania graficzne (fale, helisy DNA), które są tylko „tłumaczeniem” na nasz język postrzegania. Bardzo często jedynym dowodem na dokładność tłumaczenia jest to, że zgadza się z jakąś aktualną teorią. Dla jasności: Nie twierdzę, że to jest błędne czy złe. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że jest to nawet nie narzędzie ale jakiś pośredni, tymczasowy opis. Bardzo przydatny i konieczny dzisiaj. Ale … podczas studiów uczono mnie, że atom posiada w jądrze neutrony i protony. Dziś jest w jądrze atomu pełno cząstek. I ciągle ich przybywa. Wszystkie „odkrywane” są albo przypadkowo i wcielane do teorii albo są bardzo celowo poszukiwane, bardzo specjalnymi metodami. Ale czy otrzymane wyniki świadczą rzeczywiście o tym poszukiwanym aspekcie, skoro wszystko było kreowane pod tym jednym kątem widzenia?

    Załóżmy, że istnieją jakieś najmniejsze cząstki materii. Jeżeli są one różnorodne (jak np. różne atomy), to kto „wybrał” akurat takie? Bóg? Jeżeli są one natomiast jednorodne i zróżnicowanie powstało na skutek zakłóceń powodujących łączenie cząstek, to kto zdecydował o tym ,że podstawowy poziom wielkości (najmniejszości) jest akurat taki? Znowu Bóg? Z powyższego wynika, że nie istnieją najmniejsze cząstki materii. Być może nawet (jak twierdził Einstein), równoważność materii i energii jest bardziej konkretna, niż przypuszczamy. „Nieskończoność” jest dla nas pojęciem tak obcym, że aż nadała się na boskość. A jednak coraz więcej wskazuje właśnie na takie rozwiązanie. Jest ono straszne, bo sugeruje nieskończoną ilość możliwości praktycznie wszystkiego. A my, z naszymi wymiarami i dopasowanymi do nich zmysłami, mamy pecha, bo potrafimy trochę myśleć. I zaczynamy coraz bardziej zdawać sobie sprawę z naszej przypadkowości i słabości. Być może jesteśmy rzeczywiście niezwykle rzadkim ewenementem we wszechświecie. Choć: Najlepszym dowodem na istnienie obcej inteligencji jest to, że się z nami nie kontaktuje.

  272. Przepraszam, miało być oczywiście

    @tejot
    18 kwietnia o godz. 16:21

  273. @Qba 18 kwietnia o godz. 17:31

    „Tłumaczenie na nasz język postrzegania” jest konieczne w przypadku rzeczy i zjawisk niedostępnych bezpośrednio zmysłom. Ale nawet język postrzegania jest efektem „tłumaczenia” czy filtrowania sygnałów zmysłowych przez mózg. To mózg tworzy we własnym zakresie spójny obraz świata zewnętrznego. Dlatego m.in. osoby odzyskujące słuch po wielu latach nie są w stanie z początku zinterpretować tego, co słyszą. A ludzie pozbawieni wzroku od urodzenia po operacji naprawczej dostają szału ze strachu, bo czują się bombardowani kakofonią nieskoordynowanych kolorów i kształtów.

    Mózg przechowuje wspomnienia, ale modyfikuje je za każdym razem, gdy są przywoływane, zatem nie sposób całkowicie zaufać nawet własnej pamięci. Ja podejrzewam, że ewenementem nie jesteśmy. Rudymentarną samoświadomość mają również zwierzęta. Rzecz w tym, że mało (chociaż coraz więcej) wiemy o psychologii zwierząt. To tak, żeby już do reszty skomplikować 🙂 Podoba mi się zwlaszcza Twoje ostatnie zdanie.

  274. dezerter83
    18 kwietnia o godz. 16:51

    (Wyraz „sekta”) „utożsamia ateistę z człowiekiem żywiącym głęboko zakorzenione uprzedzenia”.

    Wyraz „uprzedzenia” ma milion synonimów. W związku ze związkiem z podstawą słowotwórczą „uprzedzać”, czyli „być przed”, może subiektywnie być odbierany tak, że żywiący uprzedzenia ma je przed poznaniem materii – w genach, z bożej łaski lub z sufitu, a nie że negatywnego stosunku do religianctwa dorobił się w efekcie żmudnego poznawania religii nie na klęczkach. Kiedy się powie o kimś, że „ma uprzedzenia”, jest to jego dyskwalifikacja jako poznającego podmiotu. Dezerterze, jako człowiek z uprzedzeniami jesteś najmniej powołany do tego, by się wypowiadać o uprzedzeniach. Przystąpiłeś do czytania Biblii z takim uprzedzeniem, że jest Bóg, a nie z pytaniem „Czy jest Bóg?”. Mówiłem Ci z pięć razy, że człowiek wierzący w nadprzyrodzonego autora Biblii jest tylko apologetą, bogochwalcą, a nie nastawionym na obiektywne poznanie umysłem. Bób z Tobą.

  275. @Na marginesie
    18 kwietnia o godz. 18:01

    Napisałem o nas, jako o ewenemencie we wszechświecie. Na Ziemi jesteśmy całkiem zwyczajni. O samoświadomości zwierząt wiemy już bardzo dużo. Prowadzone są prace nad samoświadomością roślin. A znajdowane na meteorach białka mogą pochodzić właśnie z Ziemi. Albo skądkolwiek. I nie muszą oznaczać życia. Chociaż mogą.
    Tyle jest do odkrycia i zrozumienia, a życie takie krótkie. I jak tu wierzyć w jakiegoś boga? Straszny to musiałby być s…yn, by stworzyć człowieka i dać mu takie krótkie życie.

  276. Sometimes I think the surest sign that intelligent life exists elsewhere in the universe is that none of it has tried to contact us.
    Calvin and Hobbes (Bill Watterson)

  277. Tobermory
    18 kwietnia o godz. 18:28

    Aragida kutumana igara. Ahanuni beda kojo semi nuni uhomono kora tute. Ruutapene kojo mani. Ohne! Hortasa! Bidata!

  278. @wbocek
    18 kwietnia o godz. 18:38

    Próbowałem zrozumieć, ale bing waha się między japońskim i somalijskim 🙁
    Rozumiem, że to rewanż za mój cytat, a ja tylko podałem oryginał ostatniego zdania zacytowanego przez Qbę 😉
    (Najlepszym dowodem na istnienie obcej inteligencji jest to, że się z nami nie kontaktuje.)

    Podoba mi się jeszcze inna wypowiedź Calvina, ale tę podam Ci przetłumaczoną:
    „No, to zapamiętaj sobie, co do mnie powiedziałeś, bo za dzień-dwa wpadnie mi do głowy taka błyskotliwa i celna riposta, że Ci pójdzie w pięty” 😎 🙂

  279. @wbocek, z godz. 18:28
    I ja Was, pombocek, Kutsumana Igara! Za podłączenie do bazowej cykady w Awanu. Pomiędzy Ruutapene Kojo, a Hortasą. Bidata! 😀

  280. Qba
    18 kwietnia o godz. 18:19

    O świadomości roślin i zwierząt wiemy bardzo dużo, czyli ledwo co. Jak już z badań nad samoświadomością kapusty dowiemy się, że jest wyznawcą Jehowy, nastąpi przełom.

  281. Sometimes I think the surest sign that intelligent life exists elsewhere in the universe is that none of it has tried to contact peasant healthy mind. Seleuk(os)

  282. Tobermory
    18 kwietnia o godz. 18:52

    No to masz ripostę i cipostę zarazem.

    Kiedyś żona wróciła z pracy, chichocze, nie może przestać. Wzięła oddech:
    – Ale słyszałam kawał! Jutro ci opowiem.

  283. paradox57
    18 kwietnia o godz. 16:39

    Tam gdzie Ty wiesz a ja rozumiem;) i raczej na stałe. Czasami myśli mi się że i tu gremialnie jest nakręcany 😉 seleuk(os) to chyba by mnie zrozumiał

  284. zyta2003
    18 kwietnia o godz. 14:46
    Kościoł w latach stanu wojennego był bliższy, bardziej pomocny ludziom. Także przez udostepnianie swoich podwoi sztuce i kulturze, która w innych miejscach nie miała prawa zaistnieć. Pamiętam, że wielu artystów, aktorów i ludzi kultury ogłosiło bojkot.
    Tak to odbierałam w tamtych latach, mimo, że sama z usług kościoła nie korzystałam. Lata 80. to dla mnie dekada, w której absorbowało mnie życie rodzinne.
    Ale po 89 roku kościół wystawił państwu za tę „opiekę” ogromny rachunek; zażądał zwrotu nieruchomości, nawet tych zabranych przed stu i więcej laty, wcale nie przez tzw. komunę.Zażądał lekcji religi w szkole, bezpłatnych, ale nagle potem sobie przypomniał, ze w myśl prawa za tę naukę należy się wynagrodzenie; żaden z posłów nie oponował, wszyscy przyklaskiwali.
    Na koniec tylnymi drzwiami wprowadzono konkordat, przyklepany przez Kwaśniewskiego-prezydenta. A posłowie wszelkich opcji politycznych często wychodzili przezd szereg i dowolnie, ale zawsze na korzyść kościoła interpretowali zapisy konkordatu.Mnóstwo mamy takich przykładów.
    Wystawianie rachunków przez kk nie skończyło się na Komisji Majątkowej; wciąż kk wystawia nam nowe, coraz wyższe rachunki, a przede wszystkim uzurpuje sobie prawo do poddania społeczeństwa jego woli i jego poczuciu moralności, samo żadnych zasad nie przestrzegając. W czym nieustannie utwierdzają ich rządzący, zamiatając wstydliwe sprawki kościoła pod dywan.
    Nie słyszałam, żeby pijanemu księdzu zabrano prawo jazdy za jazdę na podwójnym gazie. O wyższej hierarchii nie wspominając.
    Nie wiem, co miała dr Środa na mysli chwaląc kościół z lat 80, nie słyszałam jej wywodu. Być może tęskniła za tym kościołem, który swoje słowo głosił tylko w świątyniach, organizował pomoc rzeczową dla społeczności, spełniał się w tym, do czego został powołany.

  285. Na marginesie
    18 kwietnia o godz. 17:26

    „Niemy krzyk” i „Teksańską masakrę piłą mechaniczną” coś łączy: jedno i drugie to ślicznie produkcje.
    Jest też róznica: „masakra” ma już z 6, albo 18 sequeli. Niemy krzyk” nie robi jednak postępu. Nie pokazuje części dalszej: jak wyglądają urodzone dzieci z wymóżdżeniem oraz innymi atrakcjami składu i fizjonomii – czyli osobistej i całkowitej produkcji bozi.
    Bozia każdego kocha. W sposób absolutny. Dlatego produkuje dziecko boże swojego imienia i je wymóżdża, żeby dziecko miało dowód bycia kochanym przez bozię. Mamusia z tatusiem i teściową nawet – też się dowiadują, że bozia kocha ich cuzamen i każdego z osobna.
    Wszyscy więc klękaja i odmawiają do bozi dziękczynny paciorek za otrzymany Dar. Po czym z kolan wstają, w rączki klaskają i pląsając – bozi radośnie śpiewają.
    Zawsze z tego wyższe dobro wynika. Wiem jak jest – każdy proboszcz wie i mówi co wie.

  286. Ojciec Calvina:
    „Bycie rodzicem to ochota przytulenia i uduszenia dziecka w tym samym czasie”
    Calvin = 6-letni chłopiec nazwany na cześć znanego reformatora Jana Kalwina.
    Hobbes = pluszowy tygrys ożywający w fantazji Calvina, nazwany na cześć filozofa Thomasa Hobbesa.

    Praca jest tylko wtedy, gdy ktoś cię do niej zmusza
    (Hobbes)

  287. zyta2003
    18 kwietnia o godz. 16:21

    Zdaje się,że kojarzę tą historię. To właściwie standard.

  288. Maciej2
    16 kwietnia o godz. 12:26

    Olga mi w żyłach płynie.

    hortensja
    16 kwietnia o godz. 15:07

    Właśnie, żeby mniej było brak, to parę słow powiedziałem

    gotkowal
    16 kwietnia o godz. 16:14

    To mnie rozszyfrowałeś. Jest więcej rozszyfrowań: „Prawie tysiąc nazwisk polskich szpiegów i agentów wywiadu zostało publicznie ujawnionych w sieci przez IPN” – informuje dziś „Wyborcza”

    seleuk(os)
    16 kwietnia o godz. 16:20

    Kurcze, nie mam pojęcia o tych „Krągłych i Płaskich”. Coś mnie ominęło. Może @Pombocek wie, bo tytuły jakieś zbieżne.

    Optymatyk
    16 kwietnia o godz. 16:25

    Mikołejkę cenię.I do tego lubię. Trafnie to opisał.

    gotkowal
    16 kwietnia o godz. 17:03
    Tanaka
    Przerażasz mnie, od 16.30 na rynsztoku TVPiS Kultura emitują kabarecik Olgi Lipińskiej. Świecki cud?

    Cud świecki nastąpi wtedy, gdy TVPiS będzie puszczać codziennie piosenkę o urzędnikach Pana B. z kabareu Lipińskiej.

    Lewy
    16 kwietnia o godz. 18:47

    @Tanaka, jak zwkle świetny wstępniak na pełnym gazie. Ty to chyba nie umiesz jeździć powoli, łagodnie, grzecznie. Zdaje się że poobrażałeś religijne uczucia co niektórych.

    Dzięki. Przypomniałeś mi tym gazem – petardę. I księdza Kłoczkowskiego, który niedawno zmarł, znaczy się – odszedł do Domu Pana, jak Lolek. Nowotwór mózu go wykończył, choć się z nim długo zmagał. Napisał książkę „Na pełnej petardzie”. Szanuję go i cenię za to, że pomagał ludziom, stworzył hospicjum w Pucku i narażał się biskupowi swemu niosąc ludziom pomoc i pociechę. Zaś o jego wyobrażeniach na temat bozi trudno mówić inaczej niż dziecinne, z piaskownicy wzięte lub z postaci teskniącego za piersią oseska. Oglądałem parę wywiadow z nim i czytałem co o bozi mówi. Pełna petarda dziecinady. Ale to mi nie psuje jego odbioru jako przyzwoitego czlowieka.

  289. @@ Paradox, Zulu

    Zadaniem prawodawcy nie jest sadzenie. To zadanie sadu. Zadaniem prawodawcy jest tworzenie ram prawnych dla funkcji spolecznych (dzialan, zjawisk, patologii ev, etc) ktore w spoleczenstwie wystepuja. Zadaniem prawodawcy nie jest moralizowanie. Od moralizowania np na lamach blogow sa inni.

    pzdr seleuk

  290. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 19:34
    To byl taki teatrzyk radiowy ktory ja pasjami kochalem 😉 Ktos tu dal mnie nazwe i autora co zapomnialem „Matriarchat”. Podzielone spoleczenstwo na Kobiety i Mezczyzn. Mezczyzni w ukryciu swoje. Kobiety rzadza totalitarnie. Jedna kobieta i jeden mezczyzna sie wylamuja, bo sie zakochali.
    pzdr Seleuk

  291. wbocek
    18 kwietnia o godz. 18:13
    „Wyraz „uprzedzenia” ma milion synonimów”.

    Tutaj masz milion pierwszy synonim: „uprzedzenie to nieuzasadniony, negatywny stosunek do kogoś lub czegoś”.

    Jest na tę słabość sprawdzony sposób:
    Bóg szczodrze udziela mądrości każdemu, kto żywi pewne uprzedzenia, lecz usilnie stara się wyrugować je ze swego serca. Serdecznie zachęcam do przemyślenia takiego rozwiązania.
    Służę pomocą.

  292. konstancja
    18 kwietnia o godz. 19:14

    Temat udziału artystów w kościelnych produkcjach parafialno-katedralnych jest, poniekąd, intresuący, ale i marny. Pewnie większość artystów tych lat woli do tematu nie wracać.
    Razy kilka wziąłem byłem udział jako spektator takich kościelnych produkcji. Była to albo pełna żenada, albo nieznośny diapazon uniesień romantyczno-bogoojczyźniacnych. Osobliwie zapamiętałem Olbrychskiego, który mnie niemożliwie zdziwił i nie zdziwił. Kmicic – łeb gorący, gorąco się spod ołtarza produkował, wyjąc poezyją i zaklęcami bardzo niemożebnie.

    Kościół kat zlikwidował swoje mniemane zasługi dla łojczyzny komercjalizyjąc owe. Kazał sobie za tą zasług mniemaność konkretnie zapłacić. Za raz płacimy i płacić będziemy w nieskończoność.
    Płatność jest tego rodzaju, że w pozycji: wykonanie usługi nie ma jasnego opisu, a w pozycji: należna do zapłaty kwota też nie ma kwoty. Ani podpisu: kwota opłacona.
    Jest tylko zasada: płaćcie w nieskończoność. Za cokolwiek i za nic.

  293. Tanaka 19:34

    Wprawdzie już było, ale dla przypomnienia lub bo nie zauważyłeś.

    Wolski (Marcin) kiedyś popełnił słuchowisko, w którym opisywał dzieje dwóch facetów w świecie kobiet. Matriarchat się to nazywało. Potem, bliżej czasów współczesnych napisał opowiadanie o tym smaym. Pewnie do znalezienia i kupienia, jeśliś ciekaw. Nie polecam. Żeby mu nie nabijać kasy.

  294. @dezerter 19:55

    Czemu uważasz mój stosunek do Ciebie za nieuzasadniony? Bo że negatywny, to z pewnością.

  295. seleuk(os)
    18 kwietnia o godz. 19:50

    to mi narobiłeś smaku i żałości, że nie doświadczyłem.
    Nie doświadczyłem – za młody – „Eterka” Przybory na żywo, a jedynie jego fragmentów i po czasie.
    Dlatego zeżarłem w trymiga Przybory Przymknięte oko opaczności i wszystko to co mi w łapy wpadło.

  296. paradox57
    18 kwietnia o godz. 19:57

    Wolskiego słuchałem w „60 minut na godzinę”. Pisał świetne – tak mi się zdawało, ale chyba bym i dziś podtrzymał dawne zdanie – słuchowiska. Mroczne, przewrotne, sensacyjne i pełne damsko-męskich nut.
    Był – zdaje się – sekretrzem PZPR w Trójce, albo całym Polskim Radiu.

    Później zrobił fikołka i upadł na łeb. Dziś to jakiś mroczny i nędzny drab. Ale może miał tak zawsze, tylko się obrocil o całe 360 stopni: całe życie w służbie.

  297. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 20:03
    Ja tego sluchalem w polowie lat 70. Pozniej wyjechalem. Nic nie wiem o zakonczeniu historii jak rowniez o autorze. Nie ma dla mnie znaczenia. To co pamietam to ze bbb lubilem. Tyle. Oczywiscie Wasowski/Przybora znam rowniez. Z moich „exlibrisowych” na polce mam J. Przybora „Teatr nieduzy”, Czytelnik bez ISBN nr
    pzdr seleuk

  298. dezerter83
    18 kwietnia o godz. 19:55

    Dezerterze, słownikowe znaczenie wyrazu „uprzedzenie” – „uprzedzenie to nieuzasadniony, negatywny stosunek do kogoś lub czegoś” – to ogólnik. Nie słownik orzeka, czy jakaś konkretna relacja podpada pod uprzedzenie.

    Stwierdziłem, że jesteś w sprawach religijnych uprzedzony, bo wbito Ci religię w główkę, nim się zaczął w niej dorosły mózg.

    Jest na tę słabość sprawdzony sposób:
    Bóg szczodrze udziela mądrości każdemu, kto żywi pewne uprzedzenia, lecz usilnie stara się wyrugować je ze swego serca. Skoro więc masz uprzedzenie, że jest Bóg, lecz usilnie starasz się je wyrugować ze swego serca, oczekuj, że Bóg szczodrze udzieli Ci mądrości. A ja nic nie mówię, nie zachęcam Cię do żadnych rozwiązań ani nie służę pomocą. Tak mi dopomóż kawka Frania, która od dawna fruwa po niebiańskiej krainie.

  299. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 19:57
    nie uczestniczyłam, nie bywałam; jak wspomniałam – miałam inne priorytety.
    Ale wielu, szczególnie w ciemnościach stanu wojennego te bogoojczyźniane i romantyczne w wymowie przedstawienia, recitale czy nawet wsdpólne modlitwy były czegoś potrzebne. Pewnie niejeden słuchacz czuł się uwźnioślony po takim spektaklu; doładowany dobrym słowem. Nie znam nikogo, kto dziś przyznałby sie do udziału w takich kościelnych spektaklach.
    Rachunek za lata 80.- nieustający, coraz wyższy płacimy nie tylko gotówką, ale także zawłaszczeniem przez kościół naszego zycia ( a przynajmniej próbą ingerencji ) i przyzwoleniem na włażenie kk w każdą sferę naszej wspólczesności i spychanie nas do 19 wieku.

  300. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 20:03
    na pociechę powiem, że młode pokolenie bardzo nam zazdrości konca lat 60. i lat 70. byciua świadkiemnarodzin i pierwszych dźwięków Rolling Stonsów, Animalsów i wielu innych; ja zazdroszczę rodzicom i starszemu pokoleniu pierwszych powojennych lat jazzu w Polsce.

  301. Wiecie co, Kijowski książkę napisał. „Buntownik” się nazywa. Można ją nabyć w przedsprzedaży za 6 bądź 250 funtów angielskich.

    Mnie by chyba musieli dopłacić…

  302. NeferNefer
    18 kwietnia o godz. 21:15
    Czy to ten od KOD?
    pzdr seleuk

  303. konstancja
    18 kwietnia o godz. 20:48

    Ja mało bywałem, ale tyle tego było, że trudno było nie trafić.
    Właśnie ten rachunek niegotówkowy jest jeszcze gorszy.

    Ja raczej słuchałem drugich dźwięków Rollig Stonesów.
    Pierwszych polskich jazzów też zazdoroszczę. To i owo z tych klimatów jest na polskich filmach. Uwielbiam.

    Trzeba wierzyć w człowieka, koleś

  304. NeferNefer
    18 kwietnia o godz. 21:15

    Łomatko! Kijowski jak Dostojewski? Poczuł magię końcówki?

  305. Panowie @tejot i @Tanaka około południe prowadzili rozmowę nad „źródłem (źródłami)” prawa naturalnego, które to prawo nasi katoliccy (a są inni?) konstytucjonaliści, wraz z biskupami Krk wyprowadzają z niebieskiej książeczki. Nic bardziej mylnego. Prawo naturalne wywodzące się z owej książeczki, to prawo talionu, obowiązujące przez te setki lat, gdy powstawała żydowska Tora, stopniowo modyfikowane – od jego najstarszych zapisów „oko za oko, ząb za ząb” (jak w Kodeksie Hammurabiego), poprzez przekierowanie prawa talionu w prawo kozła ofiarnego, zastępującego ofiarę z człowieka mającego obowiązek pomsty plemiennej w mimetycznym łańcuchu wendetty, w ofiarę ze zwierzęcia (biblijna scena z Abrahamem i Izaakiem w roli głównej z Jahwe w tle jest tego mechanizmu najlepszą ilustracją), aby – po setkach lat ofiarę ze zwierzęcia zastąpić ofiarą z człowieka – symboliczną, z Jezusa, co to stał się „barankiem bożym” gładzącym mit założycielski Tory – zbrodnię Kainową.

    Te wszystkie elementy plemiennego, semickiego, mimetycznego łańcucha zbrodni – mówiąc językiem Rene Girarda – to ta część „prawa naturalnego”, jaka wywodzi się z tradycji judeochrześcijańskiej. Z prawa talionu z wyraźnym wydzieleniem ofiary (ofiar), którą (które) w imieniu rozpasanej tłuszczy składają kapłani na ołtarzach (Abrahamowo-Mojżeszowych i chrześcijańskich) dla przebłagania jedynego boga – Jahwę.

    Druga, cywilizowana, część „prawa naturalnego” wywodzi się z Imperium Romanum, które – jako wieloreligijne i wielobogowe – wprowadziło w miejsce prawa talionu prawodawstwa rzymskie, z jego procedurą i – co najważniejsze – prawem każdego do obrony. Wisienką na torcie tych oby „naturalnych” tradycji stał się w Europie Monteskiuszowski trójpodział władzy, który w Polsce miał i ma (w porywach) nikłe szanse zakorzenienia. Co akurat obserwujemy in statu nascendi.

  306. seleuk(os)
    18 kwietnia o godz. 21:20

    A ten, ten.

    Tanaka
    18 kwietnia o godz. 21:31

    Końcówki od banderoli chyba. Linka nie daję, nie będę reklamy robić.

    Chodzi mi po głowie taki szmonces, był „buntownik bez powodu” to ten jest buntownik, no właśnie, bez czego?

  307. @konstancja
    ja zazdroszczę rodzicom i starszemu pokoleniu pierwszych powojennych lat jazzu w Polsce.
    Zazdrość, zazdrość. To moje lata. Niepowtarzalne nie dlatego, że to moje dzieciństwo i wczesna młodość, ale dlatego, że jazz był wówczas – w latach pięćdziesiątych – czymś więcej niż tylko muzyka północnoamerykańska. Był filozofią, ideologią (pozytywną – „Niewinnych czarodziei” Wajdy sobie obejrzyj) oraz sposobem życia.

  308. anumlik
    18 kwietnia o godz. 21:34

    Oczywiście – zgoda – prawo talionu. W niczym nie zmienia to mojego twierdzenia, że żródłem są biskupi i ich Lolkowie. Sok z niebieskiej książeczki spuszczają jaki im smakuje. Cofnięcie się do prawa talionu nie czyni zmiany, raczej odwrotnie – zbyt spłaszczałoby mniemaną wiarygodność. Pełna pomieszań z poplątaniem oraz bajdurzenia niebieska książeczka znacznie lepiej nadaje sie do tłoczenia z niej soku.

  309. NeferNefer
    18 kwietnia o godz. 21:39

    Nie wiem,bez czego on jest buntownik, poza tym, że bez tego czegoś.

  310. NeferNefer
    18 kwietnia o godz. 21:39

    Hmm. Szkoda. Musi tam byc rozdzial jeden jak „outsorcac” IT do Nepalu. Ja juz „synergi outsorcac” nie musze, to szkoda. Dlaczego „Buntownik” tytul?

    pzdr seleuk

  311. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 21:42

    Oczywiście, Tanako, że anumlik poleciał administracyjną solidnością jak dyrektor, a w realnej Polsce prawo naturalne tworzy w naturalny sposób PiS, a tuż przed nim – zbiór wujów zwany dla niepoznaki piskopatem czy jakoś tak.

  312. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 21:47

    No.
    Przy okazji, czy ktoś zna grę w „kota ministra”? Bo mi się czegoś skojarzyło.

    I co wy się tu z anumlikiem mądrujecie, hę? 😉

    seleuk(os)
    18 kwietnia o godz. 21:52

    Brak danych tytułem tytułu.

    pombocku, o, to, to.

  313. @@Tanaka, wbocek
    Solidność solidnością (nawet dyrektorsko-administracyjną), ale im prędzej zaczniemy uświadamiać wszem wobec i na wyprzódki, że nasze prawodawstwo jest coraz bardziej na poziomie Kodeksu Hammurabiego, niż na poziomie Lex Romanum. I że zawdzięczamy to przede wszystkim biskupom, z nabiskupem i nadnaczelnikiem świeckim na czele.

  314. Ja się nie przejmuję, przyjdzie Ziobro i zrobi porządek 🙂

  315. PS
    Im prędzej, tym lepiej – dopiszcie sobie w odpowiednim miejscu 😉

  316. NeferNefer
    18 kwietnia o godz. 22:00

    Mnie kiedys Anumlik zarekomendowal jakas demokratyczna strukture. Jak zwykle ja, cos pokrecilem, moze z ogonkami. Zalazlem do czworki chlopcow z Nepalu, co z tym Kijowskim wspolpracuja. Poszukalem chlopcow w sieci. Dwoch znalazlem. Osiagniecia. Tyle.

    Pozniej Anumlik wyjasnil mnie ze sie pomylilem. Tak poszedlem jeszcze raz na poszukiwania, ale watek zniknal. Moje poszukiwania nie sa takie szybkie, jak zmiana tematow na blogu. Ale ja lubie wiedziec, kto z kim sypia. Stara MalenkoMiekkiego zasada. Jak daleko sie da. Jak najmniej intuicji, jak najwiecej wiedziec.

    Dzieki

    pzdr seleuk

  317. anumlik
    18 kwietnia o godz. 22:06
    a propos naturalnego prawa
    biskupi, nadbiskupi i nadnaczelnicy wciąż jak cepem walą nam ochronę życia od poczęcia ( naturalnego!) aż do naturalnej śmierci.
    W naszych czasach śmierć naturalna niemal nie istnieje; została odhumanizowana, sprowadzona do rurek i pompek tłoczących w nas krew i tlen czyli coś, co nazywa sie uporczywym podtrzymywaniem życia.
    Ziołolecznictwo, jako naturalne leczenie chorób w przeszłości dziś juz nie wystarcza. Jeszcze niedawno toczyły sie spory z kk w sprawie przetaczania krwi, a przeszczepy różnych organów były potępiane przez Watykan. Aż pewnie trafiło na jakiegoś biskupa, któremu trzeba było wymienić wątrobę na skutek jej zatrucia nadużywaniem.

  318. anumlik
    18 kwietnia o godz. 22:06

    Anumliku, odkąd żyję, pamiętam, że prawo dla biedoty jest od początku świata na poziomie dezerterowej rózgi, bo ani moi rodzice, ani ja nie miałem pojęcia o jakimści Mamurabim czy Baburabim.

  319. wbocek
    18 kwietnia o godz. 21:54

    Karma emocjonalna religii – a nic innego nie ma, jak emocje, żaden tam rozum – ma jedną treść: ” już my tam wiemy, co to jest prawo naturalne” Tak gada – wprost i nie wprost, każdy Lolek, jego biskup piskopacki i ich proboszcze.
    „My wiemy, a wy róbcie, jak wiemy” – to jest druga część przekazu.

    Sama niebieska książeczka to juz dalekie tło. Na nią się powołują,ale już zupełnie bez treści. Jest konieczna żeby była (może być byt mniemany) , ale całkowicie wystarczy hasło i niebieska okładką. W środku może być cegła. I jest cegła.

  320. Dobry wieczor!

    Pieknie sie tak dyskusja tutaj toczy od wczoraj i z przyjemnoscia poczytuje! Komentowac za bardzo nie moge bo po kilku dniach wolnego dogonila mnie robota i musze nadrabiac…grrr. Wszystkiego co bym chciala nie skomentuje…

    wbocek
    18 kwietnia o godz. 17:00

    Szapka bach bo dobrze powiedziane! Paradox, namargineska, Tobermory, seleuk(os) w tym temacie – wam tez wielkie dzieki za nazywanie rzeczy po imieniu!

    Tobermory
    18 kwietnia o godz. 18:52

    Piekne!

    NeferNefer
    18 kwietnia o godz. 19:12

    Bingo i w samo sedno! To samo bylo z owym innym zegarem z kukuleczka (tez nakrecanym) 😉

    Tanaka
    18 kwietnia o godz. 19:57

    Produkcje „parafialno-koscielne” produkowaly sie takze duzo pozniej z ciekawymi czasem rezultatami. Gdzies pod koniec lat dziewiecdziesiatych/poczatek dwutysiecznych trafilismy do Dominikanow na Warszawskim Sluzewie na koncert… Jacka Kaczmarskiego (z akademika bylo niedaleko 😉 ). Nie wiem co przyswiecalo braciszkom, ze zaprosili zatwardzialego (przynajmniej wowczas) ateiste ale koncert byl swietny, atmosfera tez. W przerwie jeden z Dominikanow przeprowadzal z Kaczmarskim cos w rodzaju wywiadu dla publicznosci i chyba mial nadzieje, ze moze cos sie uda z niego ugodowego na temat wiary albo kosciola wyciagnac – moze choc tak ciut-ciut troszke wierzy? Taki wielki talent musial wszak od czegos (kogos?) splynac? A moze to natchnienie to mu tez sie skads bierze? w domysle, wiadomo skad (czy cos w tym guscie). Z Kaczmarem nie takie numery wiec tylko sie usmiechnal pod wasem i staral sie nie byc zbyt konfrontacyjny choc stanowczo odrzekl, ze niet. Chyba potem jeszcze „Konfesjonal” zagral ku szczerej uciesze publicznosci… Lata pozniej ponoc biedny koniec koncow dal sie ochrzcic tuz przed smiercia ale to inna historia

  321. konstancja
    18 kwietnia o godz. 22:23

    Ja wiem co to jest kot ministra, chciałam wiedzieć kto mógłby ze mną zagrać 😉 (podstawiając Kijowskiego jako buntownika bez)

    Kostka
    18 kwietnia o godz. 22:29

    Ukłony 🙂 no bo ile można
    Ojoj. Jak się Tanace Kaczmarskiego wspomni to mu się drobne nie zgadzają…

  322. Kostka
    18 kwietnia o godz. 22:29

    Ciekawy przykład Kaczmarskiego dajesz przy czym lata 90-te, zwłaszcza końcowka, to już zupełnie inne lata: „wolna Polska” – he-he – albo jakoś tak.
    Tu rzecz w latach 80-tych, zwłaszcza pierwszej połowie.

  323. Tanaka
    18 kwietnia o godz. 22:39

    W latach 80-tych, zwlaszcza pierwszej polowie to ja jeszcze za smarkata byla coby pamietac imprezy kulturalne dokladniej 😉

    Wiem, w czym rzecz takoz 😉

  324. NeferNefer
    18 kwietnia o godz. 22:37
    konstancja
    18 kwietnia o godz. 22:23
    Co to jest „kot ministra”? Link znalazlem. Troche polatalem. Ale nie lapie. Co to kot ministra? Kawa na lawie. Grac lubie strategiczne gry. To taka moge zagrac. 😉
    pzdr seleuk

  325. Czy jak sie popadnie mieszkać na ulicy tfu! Jadwigi Kaczyńskiej to należy sie przeprowadzić, żeby wstydu przed dziećmi nie było?
    Dekomunizacja alla polacca. Odważnie i bezkompromisowo, co nam tu będzie Roosevelt podskakiwał, zdrajca jałtański.
    http://wyborcza.pl/7,75398,21653245,roosevelt-ty-okropny-komuchu.html?disableRedirects=true#BoxGWImg

  326. Przecież to oczywiste dlaczego, RUSvelt jeden.

  327. NeferNefer
    18 kwietnia o godz. 22:37
    tak publicznie, na blogu?

  328. NeferNefer
    18 kwietnia o godz. 22:55
    To odp na moje pytanie? kenning? 😉
    pzdr seleuk

  329. Ewa-Joanna
    18 kwietnia o godz. 22:53

    Alternatywna rzeczywistosc…. Ciekawe za czepianie sie do Kuronia i Kotanskiego nie znalazlo sie zadnej grupy obroncow? Chociaz Dabrowszczacy maja… Smutne.

    PS. Ciekawe jakimi osiagnieciami moga sie pochwalic pomyslowdawcy (oprocz wlasnie zaproponowanego kretynskwa).

  330. wbocek
    18 kwietnia o godz. 17:00

    Masz @pombocku 100% racji. Jeżeli by się dało dałbym Ci 200%. Może masz czarodziejską różdżkę która odsunie KRK od władzy w Polsce? Bo ja niestety nie widzę siły, która by to mogła zrobić.
    Brak jakiejkolwiek kodyfikacji spowoduje albo ciąg – biskupi uważają aborcję za morderstwo , w Polsce jest ponad 90% (według KRK) katolików wiec należy wpisać do konstytucji zakaz aborcji – albo znajdą się sędziowie z klauzulą sumienia, którzy będą iść na rękę biskupom, oczywiście po donosie kogoś z prolifowców

  331. Ewa-Joanna
    18 kwietnia o godz. 22:53
    właśnie w Poznaniu radni z PIS chcą wymienić tego Rusvelta na kaczyńskiego.
    Nie ma u nas takiej opcji, PIS ma w mieście niewielkie poparcie, a 80 % mieszkanców jest na NIE!

    Dekomunizacje przeżyliśmy w latach 80-81 oraz zaraz po 89. Mieszkałam na ul. Dzierżyńskiego, zmieniono ja na ul.28 Czerwca i nadal na szczęście tak jest.
    Janka Krasickiego wymieniono na Ignacego, Jarosława Dąbrowskiego na Jana Henryka, na ul. Świerczewskiego przywrócono dawna nazwę ulicy – kilka takich numerów udało sie zrobić. Po wielu latach udało sie zburzyć pomnik Swqierczewskiego zbudowany w 1978 r. Nie mozna bez końca dekomunizować, bo potem trzeba będzie odPISić te nazwy.

  332. Od ok. roku zaglądam na blog ateistów, właściwie od rewolucji, kiedy blog stał się spóldzielnią autorską. Ponieważ jestem ateistą ,czuję się tu dość dobrze . Jest też dość kulturalnie.Czytamy te same gazety, nie lubimy PIS. Razi mnie ateizm ” bolszewicki „, czasem niesmaczny. Obserwuję też podział ról opisany we fraszce @Mandragory kilka dni temu. Oczywiście rej wiodą samcy, kilka autorytetów, poeta ,zrzędliwy staruszek. Jest też chłopiec do bicia , szczęśliwy, że traktuje się go poważnie .Powiedziałem.

    PS .Ateista dawniej to ten, który nie uznawał wielobóstwa, a wierzył w jedynego Boga. Tak wg Karen Amstrong. Historia Boga .Nie znałem wcześniej tej ksiąźki. Polskie wydanie 1996.

  333. zulu24
    18 kwietnia o godz. 23:04
    Program ktory uwlaszcza wolactwo katolickie. Dajac im ca 60-70% majatku (pieniedzy, ziemi, nieruchomosci etc. etc.) KorpKat. Pozostaly proc na tworzenie struktur spoleczenstwa. moze byc obywatelskiego albo cywilnego.
    pzdr seleuk

  334. konstancja
    18 kwietnia o godz. 23:06

    Nie mozna bez końca dekomunizować, bo potem trzeba będzie odPISić te nazwy.

    Myslalam sobie o tym ostatnio – mimo, iz wiem ze wszystkie te zmiany sa kosztowne i wiekszosci przypadkow idiotyczne to akurat odpisiania juz sie nie moge doczekac… Bede potem tlumaczyc moim wnukom (jesli beda takowe) o co chodzilo… 😉

  335. seleuk(os)
    18 kwietnia o godz. 23:08

    Był taki pomysł żeby podzielić Polskę na dwie części wzdłuż Wisły, i przesiedlić całą podległa KrK ludność do wschodniej części. A w zachodniej spróbować stworzyć społeczeństwo obywatelskie. Niestety marzenia nie zawsze się spełniają 🙂

  336. zulu24
    18 kwietnia o godz. 23:17
    Zadnych etnicznych wyczysczen.
    pzdr seleuk

  337. we wsch Pl dac, bez przesiedlen
    pzdr seleuk

  338. I w podkarpaciu tez
    pzdr seleuk

  339. A może tak nie upamiętniać tylko zwyczajnie nazywać – ulica zielona, dębowa, kwiatowa, magnoliowa ?
    U nas funkcjonują różne nazwy. Mamy wiele pochodzących z nazewnictwa Aborygenów, mamy nazwiska – na ogół właściciela farmy do której prowadziła droga, czasem w jedna stronę jest jedna nazwa a w drugą druga, od miasta do miasta np. Olsztyńska i Warszawska ale nigdy nie słyszałam o zmienianiu.
    https://www.google.com.au/maps/place/Goebels+Rd,+Mutdapilly+QLD+4307/@-27.7197013,152.6404923,15.47z/data=!4m5!3m4!1s0x6b96c606536e277b:0x7b1c5632cc4ce66!8m2!3d-27.7252464!4d152.6397308

  340. konstancja
    18 kwietnia o godz. 22:59

    Nie, nie będziemy grać na blogu bo wykoleimy wszystko dokumentnie 😉

    seleuk(os)
    18 kwietnia o godz. 22:59

    A nie, to akurat było do linku Ewy-Joanny 🙂
    Nie wytłumaczę kota, oczka mnie się czegoś zamykają

  341. A może tak nie upamiętniać tylko zwyczajnie nazywać – ulica zielona, dębowa, kwiatowa, magnoliowa ?
    U nas funkcjonują różne nazwy. Mamy wiele pochodzących z nazewnictwa Aborygenów, mamy nazwiska – na ogół właściciela farmy do której prowadziła droga, czasem w jedna stronę jest jedna nazwa a w drugą druga, od miasta do miasta np. Olsztyńska i Warszawska ale nigdy nie słyszałam o zmienianiu.
    ‚https://www.google.com.au/maps/place/Goebels+Rd,+Mutdapilly+QLD+4307/@-27.7197013,152.6404923,15.47z/data=!4m5!3m4!1s0x6b96c606536e277b:0x7b1c5632cc4ce66!8m2!3d-27.7252464!4d152.6397308

    Zapomniałam o ‚ – panie Jacku proszę wywalić jeden z nich.

  342. Ksiadz (kaplan, prob, biskup) zima chodzi bez butow. Chodzenie na koturn, grube skarpety, jest karalne finansowo (org,) Franio
    pzdr seleuk

  343. konstancja
    18 kwietnia o godz. 22:17

    Ja ogólnie kwestii życia i śmierci u chrześcijan nie ogarniam.
    Teoretycznie nie mogą się doczekać spotkania z Jezusem, w praktyce jak większość ludzi panicznie boją się umrzeć.
    Ja też się boję i jestem w gorszej sytuacji, bo spotkania z Jezusem nie oczekuję. Będzie, co będzie. Jakiejś specjalnej męki przed narodzinami nie pamiętam, zakładam, że specjalnej męki po śmierci nie będzie.
    A tymczasem zadyma w Wielkanoc poszła o szantaż, że jak się dziecko o zdrowie babci do Jezusa modlić nie będzie, to babcia nie będzie zdrowa. I wszystkie te mądrości babcia wygłaszała w obecności taty dziecka, który w ogóle nie reagował. Ja zareagowałam, a gdy opadł kurz, zapytałam, jak mógł do tego dopuścić. Popatrzył na mnie jak na kosmitkę. Kompletnie tego nie zarejestrował. Taka strategia przetrwania.

  344. konstancja
    18 kwietnia o godz. 22:59
    Co to grac „kota ministra” ? Please.
    pzdr seleuk

  345. Jiba
    18 kwietnia o godz. 23:26

    Zapomnialam, ze chcialam ci juz wczesniej odpisac…

    Uwierz, czasami to naprawde jest latwiejsze niz sie wydaje, powiedziec ‚nie’ jesli ma sie do wyboru takie sytuacje w perspektywie. Doswiadczylam na wlasnej skorze a w najblizszym gronie tez mamy kilka podobnych przykladow. Pierwszy raz jest najciezszy, rodznina dostaje spazmow i stosuje wszelkie taktyki szantazu moralnego ale potem na ogol szybko sie przyzwyczaja. A jak widzi co ktores swieta a nie w kazde to tez jakos szybko wygrzecznia i gryzie sie w jezyk czasem (a przynajmniej probuje). Latwo nie jest ale czasami warto sprobowac…

    Trzymaj sie cieplo!

  346. @ mandragora
    Majac takich przeciwnikow jak @tanaka, @ateistyczne wcielenie poslanki Pawlowicz i paru innych, polski KK nie musi martwic sie o przetrwanie.

  347. Kostka
    18 kwietnia o godz. 23:11

    Ewa-Joanna
    18 kwietnia o godz. 23:24
    oczywiście mamy i takie nazwy dębowe, zielone, kwiatów różnych, poetów polskich, greckich filozofów i poetów.
    Po jakimś czasie waadza chce upamiętnic nazwiskami swoich ulice w każdym grajdole, bo same pomniki na każdym rogu ulicy to za mało.
    Koszt dla miasta niewielki, kilka tablic z nazwą ulicy to kilka tysięcy złotych, Problem mają mieszkańcy tej ulicy, którzy muszą zmieniać dokumenty- dowody osobiste, prawo jazdy, paszport może nie, ale dokumenty związane z nieruchomością.
    Oprócz niechęci do nowej nazwy czy zastrzeżeń do samej osoby (tu:Kaczyńskiego) dochodzą jeszcze koszty wymiany tych dokumentów, odwiedzenie dwukrotne urzędu wydającego i to pomnożone przez ilość mieszkańców plus instytucji. Tego nikt nie bierze pod uwagę.
    Ulicę Armii Czerwonej przemianowano po 81 roku na św. Marcin (mówi się- idę na święty Marcin, byłam na świetym Marcinie -odmiana rzeczownikowa) bo była to niegdyś wieś o takiej nazwie; do ulic typu Czesława, Wincentego i innych dodano św. I te zmiany nie wywoływały takich skutków, jak obecnie wymagana zmiana nazw. Dowody osobiste sa u nas w Polsce ważne 10 lat, potem trzeba je wymienić. Po osiągnięciu pewnego wieku (75 lat? 80 lat?) dowód osobisty jest bezterminowy.
    Opisuję tę sytuację, bo jesteście od lat poza krajem. Może tych zmian i problemów nie odnotowałyście

  348. seleuk(os)
    18 kwietnia o godz. 23:30
    to taka gra słowna, tu masz link, inny niz wysłałam do Neferki. Wynika z niego, że jest to nawet projekt Europejskiego Funduszu Społecznego. O czym nie miałam pojęcia.
    Przypominam sobie coś podobnego z dzieciństwa i wczesnego nastolęctwa. Zasady podobne, ale nazwa na pewno inna, choć teraz jej nie pamiętam

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwjepfD36a7TAhWpApoKHQhgAaQQFgglMAA&url=http%3A%2F%2Fckpidn.home.pl%2Fnauczyciel%2Fmaterialy%2Fcwiczenia%2520rozwijajace%2520kreatywnosc.pdf&usg=AFQjCNEQVK111OT-taHRRz-axii97VD18A&sig2=OJq4at1O0Oe29WYVYQnMhA

  349. Przetrwanie pl kosciola zalezy najbardziej czy do watykanskiej pralki brudnych pieneidzy EU sie odniesie. To pl kosciol bedzie filia rys. ortodox, albo niem. augsburski. Katolicka wersja. Ale to daleko. Najbardziej zalezy jak daleko EU bedzie federacja.
    pzdr Seleuk

  350. Ewa-Joanna
    18 kwietnia o godz. 23:24
    w Polsce ulica Goebelsa nie przeszłaby.
    Ale rozumiem, że u was odnosi sie do właściciela farmy o takim nazwisku, albo zupełnie przypadkowej osoby o takim nazwisku.

  351. konstancja
    18 kwietnia o godz. 23:48

    Pamietam, pamietam bo zalapalam sie na pierwsza fale dekomunizacji nazw ulic, placow i kin plus dziadkowie z Lodzi robotniczej to bylo tam co zmieniac, oj bylo. I juz wtedy ludzie narzekali na potege (ze wzgledu na wspomniane koszta) choc wtedy bylo to bardziej uzasadnione (przynajmniej w niektorych przypadkach). To co wyprawia sie teraz jest zalosne. Na Wyspach sie z tym nie spotkalam ale juz znajomi z Hiszpanii narzekaja, ze u nich to samo odchodzi. I tez czesc spoleczenstwa dla swietego spokoju wolalaby czasami zostawic te politycznie niepoprawne ulice.

  352. „Rzeczywiście około trzech tysięcy lat temu na Bliskim Wschodzie pojawił się bardzo niezwykły typ. Przy czym nie był on jednym a z drużyną sobie podobnych, ale będących pod jego komendą. Od razu chcę uprzedzić czytelnika aby nie patrzył na moje badania przez pryzmat religii lub czegoś podobnego. Jestem bezstronny w znaczeniu wiary w Boga. Przeprowadzam suchą analizę tekstu oraz jego psychologicznych elementów. Tak więc po pierwsze – bóg Jahwe i jego drużyna nie są Ziemianami. Oznacza to, że są oni obcymi przybyszami z innego świata. Nie dziwcie się takim wnioskom. Zwróćmy uwagę na sposób odzywania się samego Jahwe jak również członków jego drużyny do ludzi. Używane przez nich wyrażenie „Syn Człowieczy”, w języku psychologów znane jest jako dystansowanie. Ani Jahwe ani żaden z jego towarzyszy, a jest to opisane, nie utożsamia się z ludźmi. Oni sami twierdzą, że nie są synami ludzkimi. Po drugie – nie wydaje się dziwne, że Jahwe w tamtych zamierzchłych czasach posiadał wiedzę i zdolności na poziomie współczesnym. Ten kto jest obeznany z tekstem Starego Testamentu powinien o tym wiedzieć. Jahwe obeznany jest z wirusologią, bakteriologią, medycyną, genetyką. Wie o wpływie pożywienia na organizm człowieka. Mocny jest również w socjologii i wojskowości. Wymaga przestrzegania norm zachowania właściwym współczesnemu społeczeństwu, chociaż z pewnym niuansem – o którym później…

    Mało tego, do jego dyspozycji jest całkiem imponujący swoimi rozmiarami obiekt latający i kilka mniejszych. Przy czym nie latał on bynajmniej balonem a dyskopodobnym metalowym obiektem rozmiaru kina, dodatkowo na pokładzie opisywana jest broń wydzielającą promienie. Urządzenie może latać niezależnie za pomocą strumienia. Przemieszczać się za pomocą czterech nośników zaopatrzonych w wirniki jak w helikopterze, do tego składane. Nośniki mają oparcia jak we współczesnych statkach kosmicznych zaopatrzone w oryginalne koła. Wyposażane w manipulatory pod wirnikami, które prorok Ezechiel nazwał podobnymi do ludzkich rąk. I niczego sam tu nie wymyśliłem, zresztą nie ja to zauważyłem. Bardzo wielu ludzi już dawna zajmuje się tym zagadnieniem. Na przykład w połowie ubiegłego wieku. Przy czym na dość wysokim poziomie. Warto przeczytać ze Starego Testamentu księgę proroka Ezechiela, tylko uważnie! Będziemy zaskoczeni treścią. W księdze opisano „chwałę Pana”, która występuje wcześniej w formie pisemnej. Po raz pierwszy w rozdziale Księgi Wyjścia. Jednak tylko po przeczytaniu Ezechiela, można dowiedzieć się, co to jest.”
    reszta tutaj: https://treborok.wordpress.com/kim-jest-jahwe/?preview=true

  353. konstancja
    18 kwietnia o godz. 23:54
    To takie naukowe rozwiniecie gry co ja gralem jak bylem maly. Wszyscy mieli kartki papieru w tabelce. Ktos dal litere alfabetu. I na ta litere trzeba bylo napisac nazwy panstw, miast, ludzi, narzedzi, przedsiebiorstw. Czego nie bylo. Za kazdy byl punkt. Kto wiecej zwyciezca. Teraz wiecej elementow. Nie tylko nazwy. Tylko lepiej.
    Dzieki Konstancja
    pzdr seleuk

  354. seleuk(os)
    19 kwietnia o godz. 0:09

    Panstwa-Miasta to sie nazywalo i bylo swietne! Gralismy w to nalogowo 🙂

  355. Zła jestem. Mamy powtórkę z rozrywki. Już od dwóch dni nasza ministerka spraw zagranicznych + premier straszą nas Koreą Pn i ichnimi rakietami atomowymi. Jak to Australia jest w zasięgu.
    Po co ta Korea ma nas tymi rakietami to ja nie wiem, ale zjeżdżają się amerykańscy marines, to cel jakby był się tworzył. Saddamem śmierdzi aż miło.
    Znaczy dołączymy do Ameryki jakby co, czyli do równania z ziemią tych nieszczęsnych ludzi i otworzymy nowy poligon, tym razem atomowy.
    Małpa z brzytwą nauczyła się naciskać guzik. Spodobało się.

  356. Ewa-Joanna
    19 kwietnia o godz. 0:14
    Ja E-J nie jestem Donalda fans. Ale czasem w leb trzeba dac uczniakowi w dojo. Zeby dystans trzymal.
    pzdr seleuk

  357. Ewa-Joanna
    19 kwietnia o godz. 0:14

    Nieciekawie. U nas postraszyli przez dwa dni ale juz pszczolka Maja podrzucila temat zastepczy dzisiaj w postaci przedterminowych wyborow wiec juz wszyscy zapomnieli czym straszono dwa dni temu…

  358. seleuk(os)
    19 kwietnia o godz. 0:09
    Kostka
    19 kwietnia o godz. 0:12
    kraje i miasta też było u nas popularne,szczegolnie, gdy nauczyciel nie przyszedł na lekcje.
    Ale to, o czym wspominam odbywało się bez kartek, jakiegokolwiek pisania. Było tylko pamięciowe.
    Gdy wiedzieliśmy, że ktoś ma kłopoty z ortografią, to żądaliśmy, żeby przeliterować (jakie H, jakie Ż, jakie U); czasem wychodziły z tego śmieszne sformułowania, dziś nazwalibysmy je słowotwórstwem.

  359. Ewa-Joanna
    18 kwietnia o godz. 23:24

    Łorety! kto mieszka przy takiej ulicy – rodziny z piątką dzieci?

  360. Kostka
    19 kwietnia o godz. 0:12

    Też grałam nałogowo. Roślina na h? Masz?

    Właśnie jednym okiem czytam the Independent, a zwłaszcza komentarze pod artykułami. Co une w tym UK wyprawiają :/ a może Kaczyński jako wielki sojusznik Mayhem (dopiero u niej był przecież) też rozpisze, pomarzyć dobra rzecz.

  361. Ewa-Joanna
    19 kwietnia o godz. 0:14

    Po to straszą małomogącym Kimem,żeby z podatnika wycisnąc dużo pieniędzy, a z Suwerena dużo władzy.

  362. Kostka
    19 kwietnia o godz. 0:26
    To na kogo Szkoci zaglosuja? Jak Tobie zdaje?
    pzdr seleuk

  363. @Ewa – Joanna 18.04 o godz.1:23
    Zgadzam sie na niezgode opinii. Powiem Ci tylko, ze sam Jan Pawel II nie wyolbrzymial swojej roli w upadku komunizmu. Bezposrednia, ze tak powiem „laicka” jego przyczyne widzial w nieudolnosci gospodarki centralnie zarzadzanej.

  364. NeferNefer
    19 kwietnia o godz. 0:33

    Hyzop!

    Gotcha 😉

  365. NeferNefer
    18 kwietnia o godz. 22:55

    😀

  366. Kostka
    19 kwietnia o godz. 0:35

    Heliotrop, po 10 pkt dla każdej 😛 😉

  367. NeferNefer
    19 kwietnia o godz. 0:33

    Mayhem! hahahaha, podoba mi sie bardzo! Pomarzyc mozna, ze une sie troche przelicza i dostana kopniaka w zadek (choc troszke) ale to raczej malo realne

    seleuk(os)
    19 kwietnia o godz. 0:33

    Mi sie wydaje, ze na SNP (jak i wczesniej) ale to bedzie ciekawy sprawdzian jak sie Szkotom spodobala (albo nie) propozycja drugiego referendum niepodleglosciowego i pszczolki na nia reakcja. Marzyloby mi sie wykopanie ze Szkocji ostatniego Torysa….

  368. NeferNefer
    19 kwietnia o godz. 0:37

    Poddaje sie….

    A nie – hiacynt 😉

  369. @@ wszystkie Panie
    😛 😛 😛

    Kostka, to jak sie Sz. spodoba. Ja sz gazet nie ogladam, ale pelno musi byc opinii. Ta narodowosc cos mnie sie zdaje staruszka. Moze teraz wiecej rejonow jak Narodow (wielka litera)?
    pzdr seleuk

  370. Hreczka! Od hreczkosieja. Tak mi się skojarzyło. 🙂
    *
    @seleuk(os)
    A kto bije rycząca krowę? Poryczy i przestanie. Jak na razie to spiralę nakręca BD.
    Lecę do obowiązku…

  371. Kostka
    19 kwietnia o godz. 0:41

    Właśnie czytam i wychodzi że Corbyn dostanie łupnia. Ciekawe. Czy oni się wszyscy szaleju objedli, że tak zapytam retorycznie.

    Heliotropu nikt nigdy nie miał i zawsze miałam 10 pkt 😉

    @Ewa Joanna

    Ja robię co innego. Jak na pierwszej stronie Polityki czy the Independent (odpowiednie skreslić / zastąpić) nie ma nagłówka o rozpoczęciu ostrzeliwania to się nie denerwuję. Spróbuj tak…
    Hreczka też dobra, 10 pkt koleżanko.

    A teraz tradycyjnie, dobranoc Państwu.

  372. @ Tobermory 18.04 o godz.11:00
    Indoktrynacja w duchu komunistycznym byla w Polsce zadaniem trudnym, ale wysilkow nie szczedzono. Po czym w latach 70. odtrabiono sukces. Przynajmniej wsrod asystentow i adiunktow wydzialow ekonomicznych i spolecznych. Urzadzano spedy „mlodych marksistow”, marksista nie mozna bylo nie byc. Ciekawe ze celem owych zjazdow bylo przypominanie Marksa marksistom. Towarzystwo bawilo sie niezle, bo to juz byl czas zartow.
    Ale wczesniej nie zartowano. Mlodzi zetempowcy przysluchiwali sie uwaznie nauczycielom, zwlaszcza historii i filozofii, tropiac wszelkie niebezpieczne odchylenia od, wlasnie, doktryny. Niektorzy nauczyciele popadali w ciezka depresje, inni opanowali sztuke autocenzury.

  373. Kostka
    19 kwietnia o godz. 0:42
    NeferNefer
    19 kwietnia o godz. 0:37
    hibiskus
    Ale nie jak sie za duzo swiezej koniczyny obzarla E-J. Wtedy tylko po „prowansalsku” 😉
    Chyba juz nie bede wiecej. Ostatnia szklanka. Obiecuje. Syrah czerwone.
    pzdr seleuk

  374. kruk
    19 kwietnia o godz. 0:34
    sam Lolek kremówkowy nie wyolbrzymiał swojej roli w upadku komunizmu. Ale też i nie zaprzeczał, gdy mu to wmawiano. Tak samo nie reagował, gdy za jego życia stawiano mu pomniki i zmieniano nazwy ulic. Każde miasto, miasteczko, wioska musiała mieć ulice JP II. Nie wiem, jakie kary poniosłaby, gdyby najważniejszej ulicy w mieście czy w swoim grajdole nie nadała imienia Karola. Nie wiem, ile mamy ulic jego imienia, ale podobno pomników ponad 400; co nowy pomnik, coraz bardziej upodobnia się do Dudy Pobożnego.
    Dziś, przy któreś rocznicy smoleńska umyka nam zupełnie kolejna rocznica śmierci (nie płakałam po jego odejściu) człowieka, na którego słowa wszyscy znaczący i mniej znaczący się powoływali, odwoływali; posługiwali się wybranym słowem, cytatem jak maczugą dla swoich mało czytelnych celów.
    Dzis rządzi zamach; któż by pamiętał o JP 2.nawet kościól zapomniał, w ferworze przygotowań do miesięcznicy, rocznicy.

  375. seleuk(os)
    19 kwietnia o godz. 0:46

    Trudno powiedziec, Brexit mocno zmienil obraz ale tak naprawde znaczacej przewagi na strone wychodzenia z UK nie ma poki co (jest 10% przewagi zeby zostac, choc ponoc separatystow rosnie powoli poparcie). Sa tacy co zmienili zdanie i wczesniej chcieli wychodzic a teraz juz nie chca i odwrotnie. Wiec snap elections do Westminster to bedzie troche barometr poparcia dla nacjonalistow. Ciekawie obserwowac. Z drugiej strony szkoty bestie uparte i przekorne wiec jak im maja jeszcze troche paluszkiem pogrozi przed nosem co moga robic a co nie (a na razie to im powiedziala ze moga zapomniec o referendum jako takim) to jeszcze roznie moze byc. Poza tym duzo argumentow sobie Maja z lapki wytracila sama („strach sie odlaczac od wspolnoty bo przyslosc niepewna” w sytuacji kiedy kolesie mai nas ciagna z Europy na sile raczej smiechowym jest argumentem).

    SNP fajna partia bo nas tutaj chce, nie wiem czy jest jeszcze inna nacjonalistyczna partia w Europie z takim podejsciem do imigrantow (pewnie, ze im sie to oplaci ale nie ma co sie czepiac o szczegoly). Wiec obserwuje z zainteresowaniem co z tego wyniknie

  376. NeferNefer
    19 kwietnia o godz. 0:57
    seleuk(os)
    19 kwietnia o godz. 1:01

    Zdecydowanie sie poddaje! 🙂

    Nefer, Corbyn i owszem moze lupnia dostac bo opozycja w UK jest w niemal tak swietnej formie jak ta w Polsce tylko moze mniej to oczywiste na pierwszy rzut oka. Mam wrazenie, ze jakos dojsc do siebie nie moga juz od roku laburzy.

  377. konstancja
    19 kwietnia o godz. 1:02

    Co sie dziwic, niejedno nam dzisiaj umyka w ferworze walki – PIS juz nawet zapomnial o Katyniu:

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1701994,1,pis-zapomnial-o-zbrodni-katynskiej-w-dniu-pamieci-jej-ofiar-rzad-zyl-sprawa-misiewicza.read

  378. Kostka
    19 kwietnia o godz. 1:04
    „Pstrzolka Maja” i reszta toris to pewnie zaczynaja liczyc pieniadze. Jak sie w portfelu pogrzebie to zawsze cienko, ile by nie bylo. Ja sadze ze to bedzie kosztowniejsze na makowke jak norweskie „nie” do EU. Kasztan zawsze placi. Tutejsi tez maja SD. To nie sa moi favoryci. Sie moze zdarzyc ze za dwa lata beda najwieksi. Wg tut regul, rzad (koalicyjny) zakladac. Pozostale tzw. stare demokratyczne, zaczyna czkawka lamac. Moderaterna, Folkpartiet. Chlopi (Centerpartiet) na razie odporni. Na razie.
    pzdr seleuk

  379. seleuk(os)
    19 kwietnia o godz. 1:20

    „Pczolka” chyba liczy na to ze narod wyprowadzany wlasnie z domu niewoli z wdziecznosci obsypie Torysow dodatkowymi glosami i namasci ja oficjalnie na matke narodu (bo na razie to tak troche przez przypadek trafila za kierownice). Moze sie przeliczy troszke choc konkurencja slaba. Szkocka druzyna w Westminster na 59 seats, 56 nalezy do nacjonalistow a tylko pozostale trzy do konkurencji, to raczej ciezko bedzie przekroczyc i zgarnac wszystkie, ale kto wie.

    http://www.bbc.co.uk/news/uk-scotland-scotland-politics-39631477

    Ze kosztowna bedzie impreza wszyscy wiedzieli ale nie powiedzieli (dopiero po referendum). Ciemny lud to kupil a dopiero dzien po referendum guglal o co w ogole z tym EU i Brexitem chodzi. Teraz sie powoli niektorzy zaczynaja dziwowac ile kosztuje dziennie armia prawnikow na przyklad, zeby w ogole zaczac proces…

    Anyway, ostatni raport to wyslania a potem spac bo gadam zamiast pracowac

  380. Kostka
    19 kwietnia o godz. 1:38
    Ja tez ide bo mnie jutro miejscowe utarczki. 😉 Dziekuje. Dobranoc. Seleuk(os)

  381. @konstancja 19 kwietnia o godz. 1:02

    Do tego jeszcze dochodzą „zasługi” kremówkowego Lolka w konspiracji. Owe zasługi mu przypisano w oficjalnym życiorysie, nie zważając na to, że kremówkowy Lolek nigdy w życiu się nie wychylał i nie narażał. Podczas wojny nigdy nie działał w żadnej konspiracji, a praca w Solvayu nie tylko zapewniała mu komfortowe utrzymanie, ale również przydziały deficytowych artykułów, np. papierosów, które mógł wymienić na żywność. Po wojnie dyrektor Solvayu trafił do obozu za współpracę z okupantem, natomiast Lolek – szeregowy pracownik – nadal żył jak u pana boga za piecem.

    W ogóle cała jego osobowość to wypisz wymaluj, prezydent długopis, człowiek bez kantów, bez charakteru i bez wyrazu. Bez kręgosłupa, ale z przerośniętym ego – jak on uwielbiał być uwielbiany! Podczas soboru pracował w komisji ds. rodziny, ale podczas kontrowersyjnych głosowań zawsze był profilaktycznie nieobecny. Biskupem krakowskim został tylko dlatego, że nigdy, przenigdy nie przeciwstawił się komunistom, zatem rząd nie oprotestował jego kandydatury. A gdy władze PRL-u aresztowały jego protektora, kremówkowy Lolek szybciutko zwiał – na urlop.

    Oczywiście, papa Lolek doskonale wiedział, że podczas okupacji siedział grzeczniutko jak mysz pod miotłą, pracując w dodatku na rzecz niemieckich okupantów. Ale oficjalnego życiorysu nigdy nie sprostował. Tak samo jak nigdy nie zaprotestował przeciwko budowaniu mu za życiapomników. Człowiek, który został talerzem! Podobno umiał przemawiać, ale czytając te tony piśmideł naprawdę trudno się w nich doszukać głębszej myśli. Dorobku Lolka ogień nie strawi – za dużo w nim wody. 

  382. Myślę że wiem dlaczego dezerter tutaj zachodzi. Na naszym podwórku ma się z kim pościgać. My wiemy w Co nie wierzymy.

  383. Ostatni wpis namargineski cos mi przypomniał. Na filozoficznych studiach przyjaźnilem sie trochę z Andrzejem M. Miły, inteligentny chłopak, fajnie sie rozmawialo,kopaliśmy trochę razem pilkę, biegali po Polach Mokotowskich. Andrzej głosił takie trochę cyniczne credo, że u humanisty najważniejszym organem, narzędziem ważniejszym od mózgu jest dupa. Bo on na niej musi godzinami siedzieć i jak ma ją wytrzymałą, to w końcu coś tam napisze. Andrzej wstąpił do partii, został na UW , powoli dzięki temu wytrzymałemu organowi co jakis czas wydalal jakis artykul, albo książkę, wszystkie w duchu takiego miękkiego marksizmu-engelsizmu, ąaż dochrapał się zwyczajnej profesury.
    Po latach, w połowie lat dziewięćdziesiatych spotkalem się z Andrzejem. Wypiliśmy ze dwie butelki wina, które przywiozlem z Francji(wtedy w Polsce jeszcze nie było w sklepach dobrego wina, jak dzisiaj). Andrzej podarował mi zaopatrzoną w dedykacje ostatnią swoją książkę. Coś jak „Najnowsze prądy, a może tendencje współczesnej filozofii”. Zaglądam do tej książki, a tam Sartre jest, Husserl jest, Heidegger, Maritain też. Ale zadziwił mnie ostatni artykuł zatytułowany ” Myśl filozoficzna Karola Wojtyły”. Ki diabeł ? – pomyślalem. Ale zrozumialem. Nie tylko wytrzymala dupa, ale również umiejetność nastawiania w odpowiedniej chwili żagli jest cechą sprzyjającą w zawodowej karierze humanisty.
    W zyciu prywatnym jest to nadal miły, sympatyczny, bezkonfliktowy czlowiek.

  384. Lewy
    19 kwietnia o godz. 8:05

    I ta „myśl filozoficzna Karola Wojtyły”to są „najnowsze tendencje współczesnej filozofii”??
    heh, humansta dobry jest. Lud Polski żyje tymi trendami jak grzyb dżdż, dżdż.., no, dżdżdżdżdżdżdżem !

  385. Ewa-Joanna
    19 kwietnia o godz. 8:55
    a tle tego zdjęcia masa różnych księży, biskupów i całej gawiedzi czarnych, tym razem w bielszym odcieniu

  386. @kruk
    18 kwietnia o godz. 23:47

    Bardzo trafne porównanie @tanaki do posłanki Pawłowicz.
    Ją również gromko oklaskują akolici uchachani po pachy jej prostactwem.
    A Krk może spać spokojnie. Będzie mu rosło, jak PO przy PiS.

  387. Do głosów różnych na temat okresowych zmian nazw ulic, chciałbym dołączyć cytat z J. Przybory z dawnych czasów: „Na ulicy Dawniej Wedla …”

  388. Towarzysze programiarze blogu Listy Ateisty,

    Dla Was i Waszego dziecka – systemu logowania na blogu – łatwe jest komplikowanie systemu, o wiele trudniejsze – upraszczanie. Znów program w wyszukiwarce Firefox nie reaguje na moje dane z nicku „pombocek”, uparcie twierdząc, że już jest osoba o takim nicku. No pewnie, że jest – ja, tylko że Wasz program nie przewiduje możliwości automatycznego zweryfikowania mnie. Jeśli piszę – tajne przecież – hasło, a program mimo to uważa mnie za nie mnie, to po cholerę to hasło? Posłużyłem się już trzema pocztami. One wyskakują na widok, ale kiedy chcę którejś z nich użyć do założenia nowego konta, wyskakuje informacja, że jest już osobnik z takim adresem mejlowym. Znów ja, ale nie ja. Zaczęło się w nowej wersji logowania – bez kapcia – od tego, że jako nick Jerzy Pieczul nie mogłem się zalogować z nickiem Jerzy Pieczul, bo taki już jest. Dziecinada w biały dzień i w nocy, nawet w święta – nie ma przerwy.

  389. mandragora
    19 kwietnia o godz. 9:24

    Może byś zaczął, dzieciaku, wchodzić z jakimiś własnymi tematami – niechby nawet z piaskownicy, ale co własne, to własne – a nie ograniczać się do poszczekiwania. Na razie widać nie masz odwagi powiedzieć: „Bardzo trafne – WEDŁUG MNIE – porównanie @tanaki do posłanki Pawłowicz”. Chowasz się za bezosobową formą, jakby ta trafność była autorstwa uniwersum, a ona jest, pajączku, tylko twoją własnością. Zresztą „prostak”, „prostactwo” jest tak łatwe do wypowiedzenia, że nawet Jarek potrafi.

  390. Ewa-Joanna
    19 kwietnia o godz. 8:55
    ech…nie zauważyłam Twojego wpisu o eskadrze aniołów.

  391. @wbocek
    19 kwietnia o godz. 9:44

    Pombocku, zrób taki eksperyment. Jesteś zalogowany, jak widać, to teraz do rubryczek pod blogiem w miejscu Podpis „wbocek” – wpisz „pombocek”. A w miejsce Email – adres używany wraz z nickiem „pombocek”. W miejsce komentarza wpisz – test. I nakliknij „Opublikuj komentarz”. Zobaczymy, co się stanie

  392. mandragora
    19 kwietnia o godz. 9:24

    Oj tam, oj tam. Pochlebiasz Pawlowicz. Patrze sobie i jakos nie widze tego podobienstwa. Tanaka, na ten przyklad, poczucie humoru ma. Po polsku skladnie sie wyraza.

    A twojej organizacji to moze bedzie rosla ale armia zmeczonych wpychaniem sie z butami do polityki i zycia prywatnego. Nawet tym co teraz jeszcze obiema lapkami popieraja skonczy sie kiedys cierpliwosc. Nawet obecnym mlodym gniewnym odkarmionym mitami o wykletych bandytach tez sie kiedys skonczy bo podrosna, zaloza rodziny i nagle zobacza, ze im kk wlazi na glowe.

  393. pombocku

    Jesteś teraz zalogowany jako wbocek.

    1. Zjedź do pola Podpis*
    2. Wykasuj „wbocek” nie ruszając hasła
    3. Wpisz pombocek w pole Podpis*
    4. Napisz coś w komentarzu i opublikuj komentarz
    5. Zawiśniesz w moderacji aż Gospodarz Cię odwiesi
    6. Po odwieszeniu będziesz mógł używać starego nicka (wbocek i aktualne hasło będą nadal potrzebne do logowania)

  394. 2. nie ruszając emaila (zamiast hasła)

    ja nie zmieniałam emaila a proszę, działa

  395. Qba
    19 kwietnia o godz. 9:38

    Bardzo ladny. A mi sie przypomnialo ostatnio opowiadanie, ktore Andrzej Sapkowski napisal jakos na poczatku lat 90-tych. Wtedy to zostalo wydane jako science-fiction…. 😉

    „Nasz piękny park nosił niegdyś, jak opowiadał mi nieboszczyk dziadek, imię marszałka Piłsudskiego. Później, w czasie wojny, zmieniono tę nazwę na Park Horsta Wessela. Po wojnie patronami parku zostali bohaterowie Stalingradu i byli nimi bardzo długo – do czasu, gdy marszałek Piłsudski ponownie wrócił do łask, a jego popersie do parku. Później, gdzieś około 1993, nastała Era Szybkich Zmian. Marszałek Piłsudski zaczął się źle kojarzyć – nosił wąsy i robił przewroty, głównie w maju, a nie były to czasy, gdy można było tolerować w parkach popiersia facetów z wąsami, lubiących podnosić zbrojną rękę na legalną władzę, niezależnie od efektu i pory roku. Park przemianowano tedy na Park Orła Białego, ale wówczas inne narodowości, których na Suwałkach było już bez liku zaprotestowały gorąco. I czynnie. Wówczas nazwano park Ogrodem Ducha Świętego, ale po trzydniowym strajku banków postanowiono nazwę zmienić. Zaproponowano: Park Grunwaldzki, ale zaprotestowali Niemcy. Zaproponowano: Park Adama Mickiewicza, ale zaprotestowali Litwini ze względu na pisownię i inskrypcję „polski poeta” na projekcie pomnika. Zaproponowano: Park Przyjaźni, ale zaprotestowali wszyscy. W rezultacie ochrzczono park imieniem króla Jana III Sobieskiego i tak już zostało, prawdopodobnie dlatego, że odsetek Turków w Suwałkach jest znikomy, a ich lobby nie ma żadnej siły przebicia. Właściciel restauracji „Istanbul Kebab” Mustafa Baskar Yusuf Oglu mógł zaś sobie strajkować do usranej śmierci.”

    „https://sapkowskipl.wordpress.com/2017/03/11/w-leju-po-bombie/

  396. NeferNefer
    19 kwietnia o godz. 10:19

    Dziękuję, Neferko, ale nie skorzystam. Jak mnie całkiem wytnie, to wytnie – pojada na woda. Nie będę się wiecznie gimnastykował z powodu, że młodzi fachowcy nie potrafią zrobić praktycznego systemu dostosowanego do użytkownika, a nie do ich partyzanckich urojeń. Starzy użytkownicy – a pewnie nie tylko starzy – chcą się zajmować z pomocą narzędzia TREŚCIAMI, a nie samym narzędziem. Tymczasem jedna trzecia czasu to kłopoty z narzędziem – ze znikającymi tekstami, z usuwaniem reklam, ze wskakującymi, niechcianymi programami, z logowaniami, dupowaniami i z ustalaniem – udanym lub nie – że ja to ja. Całujta wójta (to nie do Ciebie, Neferko)

  397. Poplotkuje trochę, ale chodzi o dawne czasy, więc nikogo nie skrzywdzę. Ludwik XIV kazal tak zbudować swój pałac, że główny budynek zajmowal on osobiście, a lewe skrzydlo pałacu należało do królowej, zas w prawym mieszkaly wszystkie metresy króla. Między metresami byla zacięta walka o pierwszeństwo, bo ta pierwsza miala najlepiej, a jej łóżko było najczęściej odwiedzane przez króla słońce. Ale nie bylo tak łatwo przywiązać do siebie niestabilnego w uczuciach Ludwika. Więc panie próbowały różnych sposobów, nawet siegając po truciznę, by pozbyć się niebezpiecznej rywalki. W Paryżu sławą cieszyła się niejaka La Voisin, która potrafiła przygotowywać odpowiednie coktail. Ale nie tylko taki co służyły wysłaniu w zaświaty konkurencji, ale również potrafiła sporządzić miksturę, która wlana po cichu do wina króla sprawiała, że król się do, w danej chwili znajdującej się w jego obecności damy,mocniej przywiązywał. Taki lubczyk zamówiła u La Voisin pani Montespan, aktualna faworyta króla, zaniepokojona tym, że król udał się ostatnio do buduaru metresy numer 2 czy 3. Zapamiętałem tylko, że ów specyfik pani La Voisin zawierał parę kropel krwi miesiączkowej no i najważniejsze, starty w moździerzu korzeń mandragory.
    No taka ciekawostka, a zbieżność nazw i nazwisk jest przypadkowa i z pewnością nie intencjonalna.
    Ale swoja droga, mandragora, porównanie Tanaki do Pawłowicz, wymyślony przez pania Kruk, tę od „coś tam coś tam”, to mistrzowski sztych. Jak to powiedział Karol Borowiecki w „Ziemi Obiecanej”, to trochę tak jakby świnia mówiła o gwiazdach. To nie o tobie, tylko o Pawłowicz. Ale trafiłyście szanowne panie boleśnie.

  398. Szkoda pombocku, bo to naprawdę minuta osiem.

    Oglądam przyjazd Tuska na żywo Polityka na FB transmituje

  399. Trzeba docenic godnego przeciwnika.
    Dezerter83 jest godnym przeciwnikiem.
    1. Rozgrywa grę na wielu szachownicach.
    2. Jest ambitny, nie zrażają go porażki.
    3. Amator, nie liczy na nagrodę (na tym padole).
    4. Znokautowany, wstaje i walczy nadal.
    5. Dobrze przygotowany teoretycznie.
    Watpię aby KRK mógł wystawic tak dobrego zawodnika.

  400. Czy tylko ja widzę błędne założenie? Ale nie będę prostować.

  401. Parys
    19 kwietnia o godz. 10:57

    Widać nie miałeś wiele do czynienia z produktami „Strażnicy”. To, co prezentuje dezerter, to egzaltowane, bardzo tendencyjnie zorientowane, apologetyczne mantry dla absolwentów podstawówki, jednakowe, oczywiście, dla całego świata. Dezerter nie dyskutuje, nie polemizuje, lecz wyłącznie odtwarza.

  402. Parys
    19 kwietnia o godz. 10:57
    „Nie zrażają go porażki.(…) Znokautowany, wstaje i walczy nadal”.

    Nie przeszacowałeś deczko, Swoich osiągnięć ?

  403. wbocek
    19 kwietnia o godz. 11:09
    „tendencyjnie zorientowane, mantry dla absolwentów podstawówki”

    Czasami publikujemy też coś dla starszaków.
    W Kanadzie nauczycielka szkoły średniej stanęła przed trudnym zadaniem — miała przybliżyć uczniom wierzenia różnych religii praktykowanych w ich okolicy. Po przeczytaniu książki Człowiek poszukuje Boga wykrzyknęła: „To najlepsza książka o religiach świata, jaką kiedykolwiek czytałam!”. Była pod takim wrażeniem, że poprosiła władze szkolne o pozwolenie na wykorzystanie jej podczas zajęć — i otrzymała zgodę.

  404. Lewy
    19 kwietnia o godz. 10:40

    Tak mamy w czasach pisoidalnych: byle kto mówi byle co. Od mówienia byle czego, rzeczonym postaciom krukomandragorycznyym przybywa, bo się słownie wspięły wyżej siebie. Jest to dramat nieudanego wysłowienia chłopskiego losu.
    Im od tego przybywa, w sobie, jakiejś zupy, mnie nie ubywa. Dosyć korzystna sytuacja.

  405. Miejscowy dezerter jehowicki ładnie opowiada.
    Dowiadujemy się od niego, że w Kanadzie jest pewna nauczycielka. Jej sytuacja okazuje się niełatwa, bo stanęła przed trudnym zadaniem.
    Dzięki dezerterowi dowiadujemy się też, co się stało z kandyjską panią nauczcielką w trakcie realizacji trudnego zadania: wykrzyknęła!
    Skutek wykrzynięcia był taki, że dostała zgodę.

    Są to wszystko bardzo pożyteczne wiadomości, gdy kto szuka bozi.

  406. Od naszego milusińskiego jehowickiego dowiadujemy sie też rzeczy miejscowych, nadwiślańskich: publikujemy !

  407. @Qba 18/4 15:15 17:31
    Podobały mi sie Twoje dywagacje na temat nauki.
    Nauki nigdy nie należy traktować jako czegoś zamkniętego, ostatecznie wyjaśnionego – lord Kelvin sie na tym przejechał. Co pewien okres następuje odkrycie które odsuwa stare teorie w cień, lub wręcz obala. Astronomia Kepplera czy fizyka Newtona nie nadają sie do wyjaśnienia wszechswiata lub zjawisk kwantowych. Większość teori jest udowadniana matematycznie lub pośrednio, poprzez obserwowanie oddziaływań np ugięcie czasoprzestrzeni poprzez obserwację planet.
    Obecnie prędkość światła jest podstawowym elementem każdego obliczenia, ale możliwe że „dark matter” rządzi sie innymi prawami – naukowcy to badają. Możliwe że jest cos znacznie szybszego. Nie wspomnę o prawach rzadzących równoległymi wszechswiatami lub światem strun. I znowu podreczniki fizyki trzeba będzie przepisać lub uzupełnić – jak w przypadku budowy atomu. Pomyśleć że parę setek lat największą szybkością znana człowiekowi była – szybkość strzały wypuszczonej z łuku.
    Serdecznie pozdrawiam

  408. Szanowni czytelnicy!
    To teraz coś z innej beczki, debiut @gaali. O duchowości ateistycznej w praktyce rodzicielskiej i nie tylko.
    Zapraszam!
    JK

  409. No i ja sie w koncu odezwe do Dezertera. Kilka mikesiecy temy zostal sprzedany wspaniale zlokalizowany budynek WatchTower na Brooklynie, ktory od lat byl lakomym kaskiem dla developerow. Kupil go ziec nr45 czyli Jared Kuschner za 340 mil dolarow. W tym ogromniastym bydybnku beda biura. To jedna z najwyzszych transakcji developereskich na tak modnym teraz Brooklynie. Headquarters JW przenosi sie powyzej Nowego Jorku, gdzie jak zapewne wiesz Dezerterze od lat maja piekne tereny rekreacyjno- pielgrzymkowo- modlitewne. W poblizu wierzy maja jeszcze kilka budyn kow mieszkalnych na wieleset mieszkan, nie wiem co z nimi.
    Kilka lat bylam zaproszona do Watchtower przez swiadka Jehowy z Polski jako tlumaczka – osoba towarzyszaca. Rzeczywiscie piekne polozenie z tarasami widokowymi na Manhattam.
    Najbardziej utkwily mi w pamieci przesklone boksy a w nich panowie przy komputerach, co to interesy z calym swiatem robili. Wielce nowoczesna drukarnia znanej broszury w kilkudziesieciu jezykach grzala sie od wypluwania stosownych ksiazeczek. Jeszcze zwiedzilam pralnie XXI wieku, bo w okolicznych kilku ogromnych budynkach mieszkaja ci najbardziej zaangazowani i pranie jest zbiorowe. Zjadlam tez lunch w duzym tlumie, bo wlasnie byl jakis zjazd z ktoregos stanu. Bylo wiele pustych, pustawych pokoi o n ieznanym mi przeznaczeniu, a biblioteka – czytelnia miala na polkach ze 100 w sumie pozycji. Ta pielgrzymka z jakiegos stanu ubrana byla wielce schludnie, podobnie ci na miejscu, co to wszyscy udawali, czy faktycznie mieli jakies zajecia. Z celebracji religijnych byla tylko krotka modlitwa przed lunchem.
    Na wycieczke do tej nowej siedziby wsrod pieknej przyrody juz sie nie dalam namowic, a potem zalowalam kiedy dowiedzialam sie, ze jak tam pieknie, przyrodniczo i urbanistycznie. Osoba, ktorej towarzyszylam w Watch Tower po powrocie do Polski miala na zebraniu czlonkow jakas prelekcje, bo w koncu nie kazdy z wiernych SJ ma mozliwosc zaliczyc ichni Palac Biskupi i Czestochowe.
    Ten wpis jest jako ciekawostka a nie poczatek wymiany jakiejkolwiek opinii w sprawie swiatopogladowej.