Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

10.04.2017
poniedziałek

Prawak, lewak – dwa bratanki

10 kwietnia 2017, poniedziałek,

Zdarza mi się zabłądzić na portale prawicowe. Nie szukam ich celowo. Po co miałabym, skoro nie są skierowane do mnie? Ale gdy już zabłądzę, zerkam na treść. Zwyczajnie, z ciekawości. Nie chcę poruszać kwestii języka nienawiści. Nie sądzę, bym potrafiła powiedzieć coś odkrywczego na ten temat. Oczywiście, przykro się czyta, ale też uważam, że w tej dziedzinie i prawica, i lewica idą już łeb w łeb. Kilka dni temu widziałam na Facebooku zdjęcie Antoniego Macierewicza jedzącego pączka. Nikt w takiej sytuacji nie wygląda elegancko, cel publikacji mógł być tylko jeden, co potwierdziły komentarze pod zdjęciem. Macierewicza można nie lubić i nie tolerować jako polityka i ministra, ale na litość, ten człowiek tylko jadł pączka.

Natomiast interesujące jest to, czego ja, zabłąkana lewaczka, dowiaduję się na temat swoich własnych intencji. Na przykład, podobno chcę wyprzedać Polskę obcym. Zdumiewa mnie to bardzo, choćby z tego powodu, że aby coś sprzedać, trzeba być najpierw właścicielem, a jeśli już, to dlaczego akurat obcym? I dlaczego obcy mają być najgorsi? Rodzimi szemrani biznesmeni, politycy i księża, którzy bez skrupułów drenują budżet państwa, są lepsi, bo polscy?

Dowiaduję się również, że chcę doprowadzić do upadku religii katolickiej. To kolejne ogromne zaskoczenie, gdyż całym sercem byłam i jestem za tym, by każdy człowiek mógł wierzyć, w co chce, i żeby nikt nie mógł go z tego powodu szykanować. Od kiedy domaganie się prawa do swobody wyznawania jakiejkolwiek religii jest dążeniem do ich zniszczenia? Jeśli zgadzam się na to, by moje dziecko samo wracało ze szkoły, tzn. że tak naprawdę chciałabym, by połamało nogi? Nie wiem, na jakiej podstawie wysnuwane są wnioski o lewackim pragnieniu zabicia katolicyzmu.

Wisienką na torcie był mój zamach na tradycyjną polską rodzinę, którego dokonałam sprzeciwiając się przemocy domowej i popierając małżeństwa homoseksualne. Wszak brak swobody w znęcaniu się nad rodziną i poszerzenie puli ludzi, którzy chcą zawrzeć małżeństwo, bardzo poważnie narusza kruchy fundament, na jakim opierają się uświęcone związki polskich kobiet i mężczyzn. A jeśli przeze mnie rozpadnie się polska rodzina, a razem z nią polska tradycja i przeszłość, to czyż nie jestem wrogiem własnego kraju?

sasiedzi1

Wbrew pozorom nie chodzi mi wcale o polemikę z prawicowymi portalami. Zresztą nikt tego nie oczekuje. Ciekawi mnie raczej zaskoczenie prawicowca, któremu zdarzy się zabłądzić na lewicowe portale. Czy z porównywalnym zdziwieniem dowiaduje się o swoich motywacjach i dążeniach? Co sobie myśli, gdy czyta, że Polska jego marzeń to zaskorupiały skansen z postmonarchą Jarosławem  na czele, w którym połowa społeczeństwa stanowi własność najpierw ojca, a później męża? Na ile to, co sobie nawzajem przypisujemy, to zwykłe brednie?

Wszyscy, i z lewa, i z prawa, zdajemy już sobie sprawę z tego, że klincz, w którym tkwimy, jest bezproduktywny. Możemy w nim tak ciągle stać, jak ja z moim bratem, kiedy jako dzieci pożarliśmy się o podbierak. Jedno szarpało z jednej strony, drugie z drugiej. Czas płynął, nic się nie zmieniało, korzyść żadna, pogłębiało się jedynie zmęczenie. Czy nie jesteście już tą polsko-polską wojną zmęczeni? Ja jestem i to bardzo. Wymyśliłam sobie ćwiczenie, być może Was, Drodzy Blogowicze, również zainteresuje. Czy potrafimy określić, co dobrego wnosi prawica w życie społeczne? Czy umiemy wskazać jej zalety? Co my i nasz kraj dzięki niej zyskuje?

Jiba

PS Demolowanie struktur państwa demokratycznego przez PiS jest oczywistością i nie dopatruję tutaj żadnych zalet. Nie o taką prawicę pozwalam sobie zapytać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 423

Dodaj komentarz »
  1. Jiba, podobnie jak Ty chętnie odwiedzam portale prawicowe. Tam się można dowiedzieć więcej o umęczeniu Polski, o spiskach międzynarodowego żydostwa (o czym wspomina Stasiuk w ostatnim wywiadzie jako o ważnym wyróżniku polskiego patrzenia na świat), o sposobie myślenia prawdziwych patriotów, o ich rozumieniu religii, o ich rozumieniu ekonomii, narodu i w ogóle po co żyjemy – żeby zwyciężać, żeby pogonić lewaków, żeby wyswobodzić ojczyznę z opresji, by bronić wiary, wartości, rodziny polskie, interesu narodowego.
    W zasadzie żyjemy po to żeby bronić wszystkiego, żyjemy dla wszystkiego i chcemy by było, to co nam się należy, czyli wszystko.
    Pzdr, TJ

  2. PiS nie jest żadna partią prawicową, to nacjonalistyczno – bolszewicka mafia…

  3. Definicje prawica / lewica uwazam za nieadekwatne do zastosowania. Ta definicja pochodzi chyba od Gambetta, II Republika, nie jestem pewien. Zastosowania w Polsce nie ma. Nawet karykatura prawactwo/lewactwo nieadekwatna. Moja definicja bylaby duzo chamstwa kontra pozory oglady. Taka obserwacja z zaleglosciami. Na tym blogu jestem bo odrabiam zaleglosci z polskosci. Wielo10letnie. Kompletnie brak sensu, po utracie celu, ale… Na innych blogach duzo/zaduzo polactwa. Permanentnie. Tu tylko przypadkowcy polactwa. Czasowi.

    Teraz duzo chamstwa przy wladzy. W przyszlosci pozory oglady, jak beda. Taka obserwacja bez zwiazku. Chyba sie za jakis film ogladne. Dobranoc.

    pzdr seleuk

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jiba,
    świetny wstępniak, ciekawy i inspirujący. Będzie jak papierek lakmusowy 🙂
    Ja nie umiem, tzn. nie umiem wskazać tych zalet.
    Myślałam przez moment o tradycji, ale nie, to nie to. Bo nie wiem co do tego worka wrzucić – obrzędy? społeczne uwarunkowania? uwarunkowania historyczne? czy też jeszcze coś innego. No nie wiem, co jest tą tradycją prócz wygodnego pustosłowia.
    Uczciwość? Eeee…
    Ale będzie ciekawy wątek 🙂

  6. Aha , sam Gambetta byl oportunista
    Seleuk(os)

  7. Teoretycznie prawica powinna być bardziej pazerna, a lewica bardziej socjalna. Jeżeli obie strony chcą długo funkcjonować i nie podlegają indoktrynacjom religijnym, to może być tak, jak od kilkudziesięciu lat jest w Niemczech, gdzie na przemian rządzą chadecy i socjaliści. Ci pierwsi na ogół znacznie dłużej i wtedy krajowi żyje się lepiej, a ludowi gorzej. U socjalistów nie zawsze jest na odwrót. Oczywiście potrzeba do tego sporej kultury i autentycznego przywiązania do kraju. I nie można zapominać o systemie społecznym – kapitalizm był i jest jest systemem wyzysku. W jego polskiej wersji przypomina raczej wczesny feudalizm.

  8. Myślę, że jest czas lewicy i i jest czas prawicy, kiedy bardziej cenione są wartości lewicowe takie jak wrażliwość na nierówności, potrzeba wolności, dążenie do zmian, w tym obyczajów, i wartości prawicowe, czyli potrzeba porządku, stałości, przywiązanie do tradycji , religii, autorytetów. Co rewolucja wywróci – czarna reakcja naprawi, wykorzystując jednak pewne zmiany, dopóki nie skostnieje i nie trzeba jej znowu wywrócić.
    Oczywiście nie mówię tu o wypaczeniach takich jak faszyzm, komunizm czy pisizm.
    Moje serce jest po lewej stronie.

  9. Prawak i lewak mogą być liberałami. Takim prawicowym albo lewicowym liberałem .A libertynem ? Zdegenerowany arystokrata i lewak.

  10. @Jiba
    A nad tym wszystkim, w ornacie, w infule i z pastorałem w garści stoi taki śmieszny gość i nabożnie pieprzy o tym, że siedem lat temu doszło do przerażającej mistyfikacji.
    ‚http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,21621136,abp-jedraszewski-po-katastrofie-smolenskiej-stalismy-sie-ofiarami.html
    I jak ta nasza Umęczona nie ma być podzielona? Na trwale.

  11. Jiba, kolejny świetny tekst. I świetny rysunek. Oczywiście, że jesteśmy na siebie wzajemnie szczuci i skutecznie odseparowani, bo dwa (?) wrogie obozy posługują się odrębną narracją, przy czym narracja pisoidalnych ma się do rzeczywistości jak pięść do nosa.

    Tu dygresja: właśnie zauważyłam, że słowo „rzeczywistość” zaczyna robić karierę w kręgach, które z rzeczywistością mają niewiele wspólnego. Konkretnie chodzi mi stowarzyszenie „Realitas”, które właśnie powstało i zamierza ambitnie rozwijać (o ho ho!) środki komunikacji społecznej. „Wśród celów stowarzyszenia ważne miejsce znajduje propagowanie moralności katolickiej, działanie na rzecz małżeństwa i rodziny, troska o rozwój duchowy jednostek i społeczności.” A w nagłówku – Prymas Tysiąclecia i Roman Dmowski!

    Dlaczego akurat na „realność” się powołuje ten dziwaczny twór? A dlaczego funkcjonariusze kaka jeden przez drugiego wrzeszczą o tym, jak kaka walczył o sprawiedliwość społeczną, o poszanowanie kobiet, a nawet o (nie żartuję!) o tolerancję? Przecież to łgarstwo jest zupełnie oczywiste. Ale podszywanie się pod CUDZE wartości jest dla kaka tak „normalne” jak przejmowanie tradycyjnych świąt, żeby wtranżolić do nich na siłę – rzekome zmartwychwstanie pewnego żydowskiego mąciciela w dniu święta Ostary, germańskiej bogini płodności. Na tej samej zasadzie słowo „realność” staje się przykrywką dla promowania religianckiej utopii.

    Wynika z tego, że nawet słowa nie są wcale nośnikiem porozumienia. Z czego ta zgoda narodowa miałaby wynikać? Czy na zasadzie tak zwanego „kompromisu aborcyjnego”, który żadnym kompromisem nigdy nie był i został wymuszony przez kaka? Czy na zasadzie „bezpłatnego” nauczania religii po godzinach, które na żądanie kaka przekształciło się we własne przeciwieństwo? Ile razy można im grzeczniutko ustępować? Dla świętego spokoju – ochrzcić dzieci, żeby nabożna babcia przypadkiem nie dostała biegunki?

    Najnowsza historia Polski – to nie jest wcale uparte szarpanie szpadla, to jest nachalne, nieustanne rozpychanie się łokciami przez JEDNĄ opcję.

  12. @Ewa-Joanna 10 kwietnia o godz. 23:00
    „Wygodne pustosłowie” – podoba mi się bardzo 😉

  13. Ewa-Joanna
    10 kwietnia o godz. 23:00
    nie wiem, co jest tą tradycją prócz wygodnego pustosłowia

    Obywatele, a przede wszystkim posłowie, w tym ten chyba najważniejszy (skoro zapewniono mu i limuzynę i wieloosobową ochronę) wciąż mówią, powołują sie na naszą polską tradycję. Miedzy słowami można wyczytac lub usłyszeć, że ta polska tradycja na pewno lepsza jest od innej, sąsiedniej, czeskiej, ukraińskiej, francuskiej czy włoskiej, ze o niemieckiej nie wspomnę.
    Gdyby jednak prosić ich o wymienienie czynników wypływających z polskiej tradycji, pewno trudno byłoby im wymienić trzy. Bo ta nasza polska tradycja stała sie dziś wytrychem, pustosłowiem właśnie.
    Jakis czaś temu, w ubiegłym roku któryś z naszych ważnych posłów czy nawet ministrów, nie pamietam który, „przyłożył ” Amerykanom, że nasza tradycja ma tysiące lat, a ich, amerykańska dopiero dwieście ileś.
    Na uroczystości 1050 lecia chrztu Mieszka prezydent lub prezes powiedział o prawie trzech tysiącach lat chrześcijaństwa; sporo tu dołożył, bo mamy dopiero 2017 rok. Ale cóż to jest te 900 lat…lubimy okrągłe liczby.

  14. Jiba, napisalas bardzo ladny przyczynek do dyskusji i zadalas bardzo trudne pytanie. Podoba mi sie odpowiedz @Stachu39. Jezeli dzialaja w ramach demokracji i z poszanowaniem praw obywatelskich, prawica i lewica wzajemnie sie rownowaza. Ta rownowaga potrzebna jest po to, zeby zadna ze stron nie popadla w skrajnosc.
    Podzial na prawice i lewice dzisiaj sie rozmazuje, bo podlega dodatkowemu rozczepieniu na dwa aspekty – swiatopogladowy-obyczajowy i gospodarczy. Na prawicy mozesz znalezc ludzi tolerujacych odmiennosc swiatopogladu i zmiany obyczajowe, i jednoczesnie opowiadajacych sie za mniejszym udzialem panstwa w gospodarce, co ogranicza mozliwosci redystrybucji dochodu celem zmniejszenia nierownosci wynikajacych z dzialania rynku. Mozesz tez spotkac strozy porzadku moralnego bedacych populistami w dziedzinie gospodarczej. Ci sa fenomenem naszych czasow.
    Z lewica tez bywa roznie – nacisk na zmniejszanie nierownosci moze isc w parze ze stereotypowym postrzeganiem kobiet i osob homoseksualnych.
    Co dobrego ma prawica? Tylko to, ze wyraza poglady konserwatystow, ktorzy tez maja prawo do glosu w spoleczenstwie demokratycznym , i hamuje zapedy populistow w dziedzinie gospodarczej.
    Ludzi rzadzacych dzisiaj Polska trudno zakwalifikowac do jakiejkolwiek strony. Polska jest wciagana w obled przez zwolennikow Kaczynskiego i wtorujacy im Kosciol. Bedziemy przytaczani w podrecznikach historii jako niezwykly przypadek zbiorowego regresu umyslowego. Chyba ze zadurzeni retoryka prezesa zaczna wkrotce trzezwiec.

  15. @kruk,
    bardzo przytomnie rozdzieliłaś konserwatyzm ekonomiczny od konserwatyzmy społecznego, bo choć często idą w parze to nie zawsze równym krokiem.
    Ale myślę, że pytanie Jiby dotyczyło bardziej aspektów ludzkich kryjących się za określeniem „prawica” a nie akademickich. Co niosą z sobą ludzie określający siebie jako „prawicowiec” a konkretniej – co pozytywnego dla wszystkich ze sobą niosą. Tak ja to rozumiem.

  16. Meślę że Polacy są raczej lewakami, co jest pozostałością po PRL. Natomiast obie główne partie w zasadzie niczym się nie różnią. Okładają się epitetami, ku uciesze gawiedzi.

  17. @lewy
    Nie czuję się samotny z powodu braku „opiekuna” ( co niektórzy sugerują), ale mam taki charakter że wolę sam znajdować ścieżki.

  18. Przed wojną to było tak:

    „Prawicą się żegnasz
    Prawicą pracujesz
    Prawicą się bronisz
    Prawicę wyciągasz na zgodę
    Na prawicy staną zbawieni
    Na lewicy potępieni
    Lewica to żydzi, socjaliści, ludowcy
    Nie idź za lewicą!”

    Ciemny lud lubi, kiedy wszystko jest jasne i proste.

  19. Mity prawicowe i religijne odwołują się do jakiejś szczęśliwej przeszłości i stworzenia ponownie jakiegoś raju dla wybranych. Mity lewicowe też obiecują raj ,do którego dążymy, chociaż przeszkadzają nam wrogowie . Mit pisowski wyłożony wczoraj ustami Prezesa ,to PRAWDA, która jest tuż, tuż ,ale jeszcze niepełna, ponieważ przeszkadzają w jej odkryciu nienawistnicy .
    Tak sobie czasem myślę : w jakim dysonansie poznawczym i emocjonalnym muszą (?)być niektórzy trzeźwiejsi pisowcy i ci , którzy współpracują z reżimem, który kłamstwo podnosi do rangi uświęconej prawdy.

  20. @tejot
    10 kwietnia o godz. 22:32

    Jiba, podobnie jak Ty chętnie odwiedzam portale prawicowe.

    Panie @tejot, @Jiba pisze coś dokładnie odwrotnego:

    Zdarza mi się zabłądzić na portale prawicowe. Nie szukam ich celowo.

    „Zdarza się, nie szukam ich celowo” jest zaprzeczeniem „chętnego odwiedzania”. Naprawdę nie potrafi Pan przeczytać ze zrozumieniem dwóch prostych zdań? Może za bardzo koncentruje się Pan na wydalaniu z siebie tasiemców pytań i komentarzy, „dopiekaniem” kosztem myślenia?

  21. @Tobermory
    10 kwietnia o godz. 16:02

    Beton jest betonem, jest betonem, jest betonem, jest betonem.
    W żaden sposób nie da się go pomylić z różą.

  22. Dzien dobry!

    Pod poprzednim wpisem nie zdazylam, za pozno zaczelam czytac. Ale i tu bedzie aktualne, no i troche tytulem wyjasnienia: wchodze na ten blog i czytam, bo chcialabym, zeby ateisci mnie przekonali, ze Boga nie ma.

    (chcialabym tez, zeby wierzacy mnie przekonali, ze jest)

  23. @mandragora
    11 kwietnia o godz. 8:21

    Wow! I co dalej? Beton ateistyczny vs ateistyczna róża?
    A konkretnie, to się po prostu zagalopowałaś w tych komunałach i teraz nie wiesz, jak wybrnąć?
    Prezentujesz tanie granie, tanie granie niesłychanie 🙁

  24. @jibo
    Obudziłem się właśnie, wypiłem kawę i rzuciłem się na Twój tekst. Jesteś przenikliwą obserwatorką owych podziałów, tego społeczno-politycznego rozszczepienia na lewo i na prawo, a jednocześnie starasz się znaleźć jakieś wyjście z tego pata, demaskując ekstremistów z lewa i prawa. To mi się podoba, może dlatego, że sam wpadam w ekstremizm i nie potrafię zachować spokój, kiedy widzę i słyszę ten straszny, agresywny i niebywale głupi bełkot Kaczyńskiego. Niedawno anumlik i Tobermory zwracali uwagę na to, żeby nie naśmiewać się z wyglądu pisowskich dam (Pawłowicz,Kempy,Szydło,Mazurek itp), a Tobie nie podoba się kpienie ze spożywającego pączka Macierewicza. Fakt, że aparycja jest rzeczą drugorzędną i nie wolno się wyśmiewać z garbatego czy chromego. Czasami przeprowadzam na sobie taki eksperyment; wyobrażam sobie, że Krystyna Pawłowicz zaczyna mówić jak normalny, inteligentny człowiek, np. jak Budka, czy jak któraś z dziewczyn z Nowoczesnej, wtedy nagle ta Pawłowicz w moich oczach ładnieje.
    Sianecki w „Szkle kontaktowym” mówił, że kiedy był studentem Pawlowicz była bardzo miłą, inteligentną, ciepłą asystentką i podobno w życiu towarzyskim w stosunku do bliskich i znajomych w dalszym ciągu taką pozostaje. Ale ten eksperyment zupełnie mi nie wychodzi z Kaczyńskim; po prostu podłość , zawziętość, nienawiść która z niego emanuje połączona z głupotą, tym językiem koślawym nadużywającym pseudointelektualnych zwrotów (zakamuflowana opcja niemiecka itp) mająca na celu olśnić lud glębią myśli prezesa, tym wrzaskliwym odwoływaniem się do jakichś wartości, wstawania z kolan, dumnego nie dania się, stosowaniem insynuacji itp jest adekwatne do aparycji tego osobnika; tej okrągłej głowy (porównanie do kartofla pierwsi zastosowali Niemcy), te krótkie rączki wymachujące groźnie, ten wymagąjcy drabinki wzrost, te małe ślepki patrząca z nienawiścią, te usteczka rechoczące ze Schetyny , że diabeł ogonem.., ten skrzekliwy głos itp
    Jak widzisz , Jibo, znowu wylazł ze mnie ekstremista i co ja na to poradzę ?
    Jednego jestem pewien, że próba wyciągania ręki, dogadywania się, szukania kompromisu z pisem jest całkowicie skazana na niepowodzenie. PIS prezentuje w czysty stanie najgorsze cechy Polaków, które Fredro wyśmiewa w „Zemście”; pieniactwo, nienawiść.zawziętość, podstępność.. Kiedy w 39 roku Niemcy napadli na Polskę broniliśmy się dzielnie, ale jak tylko nasze ówczesne elity dotarły do Londynu, zaczęły się walki frakcyjne, wylazły wszystkie paskudne ,sarmackie cechy , które niegdyś doprowadziły do upadku pierwszej Rzeczpospolitej.
    Kiedy Anglicy zostali sami wobec wszechmocnej Rzeszy i groziła im inwazja, powstał rząd jedności narodowej;zwalczający sie wzajemnie przed wojna politycy zaczęli działac solidarnie: Baldwin i Mac Donald z Churchillem !!. Czy możliwy jest taki sojusz Kaczyńskiego, Macierewicza, Ziobry ze Schetyną, Petru, skoro nawet ci dwaj w obliczu zagrożenia dla Polski ze strony PISu,nie potrafią się ze sobą dogadać ?
    Chwilowo robi sobie przerwę na nastepną kawę, ale wróce do Ciebie , Jibo, bo mnie bardzo zainspirowałss i rozbuchałaś

    @Seleukos
    Podział na lewicę i prawicę powstał w sposób naturalny we Francji, kiedy to w Zgromadzeniu Narodowym Jakobini zasiedli po lewej stronie , a Zyrondyści po prawej. Gambetta niczego nie wymyślił.

  25. @wiesiek59
    10 kwietnia o godz. 20:18

    A co do ateizmu i ateistów. Są samowystarczalni.
    Inteligentni ludzie nie potrzebują protez, powierników, zewnętrznych źródeł wartości, punktów odniesienia, stada ich wartościującego.
    Tyle, że na ten poziom mogą wspiąć się jednostki nieliczne.

    No właśnie. Krzywa rozkładu normalnego wygląda tak, jak wygląda.
    Dodatkowo, nie zawsze bycie samowystarczalnym jest osobistą zasługą delikwenta. I odwrotnie. Jej brak winą.
    Pytanie. Czy ateizm musi się wiązać z brakiem empatii do inaczej myślących? Czy znakiem firmowym ateistycznej duchowości musi być oblężony fort?

  26. Czytam od dawna i lubię „Listy ateistów”, bo dyskusje przeważnie trzymają poziom, są ciekawe, inspirujące, mądre. Większość z udzielających się tu znam z innych blogów i cenię wysoko. Nie odzywałam się dotąd, bo progi wydają mi się za wysokie dla filozofa/ki-amatora/ki, ale tym razem postanowiłam zrobić wyjątek, bo na temat polaryzacji w społeczeństwie mam coś ciekawego do powiedzenia. A przynajmniej tak mi się wydaje.

    Chętnie poddałabym moje przemyślenia pod ocenę mądrzejszych od siebie. Jeśli państwo pozwolicie, chciałabym napisać wstępniaka na temat dojrzałości i niedojrzałości – kryterium podziałów moim zdanim najważniejsze. Tekst byłby zbyt obszerny jako głos w dyskusji.

  27. Czy potrafimy określić, co dobrego wnosi prawica w życie społeczne? Czy umiemy wskazać jej zalety? Co my i nasz kraj dzięki niej zyskuje?

    Odpowiedź będzie zależna od tego, jaki system wartości ma osoba odpowiadająca. Jak te wartości definiuje.
    Zostało już wyżej powiedziane, że „prawica” jest w sferze gospodarczej bardzo lewicowa. Lewicowy rząd wprowadził liberalne rozwiązania gospodarcze. Społeczeństwo, w przeważającej większości, jest konserwatywne w warstwie obyczajowej i lewicowe w warstwie ekonomicznej.

    Problem nie leży pewnie w odmienności i różnorodności poglądów, ale w tym czy i na ile potrafimy z sobą sensownie rozmawiać.

  28. „Czy ateizm musi się wiązać z brakiem empatii do inaczej myślących? Czy znakiem firmowym ateistycznej duchowości musi być oblężony fort?”

    A nie są to typowe objawy polskiego katolicyzmu? Ta skłonność do przypisywania innym własnych cech ma nawet jakąś fachową nazwę.

  29. Czy ateizm musi się wiązać z brakiem empatii do inaczej myślących? Czy znakiem firmowym ateistycznej duchowości musi być oblężony fort?

    Przenosisz zachowania religiantów na ateistów. Ateista nie zamyka się w twierdzy, aby bronić swojego poglądu ze względów chociażby psychologicznych.

  30. @Toby, ubiegłeś mnie. 🙂

  31. Zabawne jest to, że tam gdzie jest wiara, czyha zwątpienie. Religiant wciąż podświadomie i świadomie musi utwierdzać się w swojej wierze, niewierzący nie musi. I tu jest ich ból.

  32. Religiant czuje podświadomie, że na drabinie ewolucyjnego rozwoju światopoglądu jest niżej, stąd świadomie zarzuca różne zachowania ateistom i cechy, które go deprecjonują. Pombocek wspominał pod poprzednim wpisem o zachowaniu, z którym wciąż się spotykam w relacji religiant- ateista.
    Ale to nie ludzie wysoko wykształceni pysznią się przy słabo wykształconych swoim wykształceniem (choć może i tacy bywają), lecz raczej spotykałem zakompleksionych słabo wykształconych, którzy takie pysznienie się wykształconym przypisują.

  33. Empatia = zdolność i gotowość do rozpoznania i zrozumienia uczuć, myśli, odczuć, motywów i cech osobowości innej osoby.
    Do empatii zalicza się też zazwyczaj zdolność do stosownej reakcji na uczucia innych ludzi np. litość, smutek, ból i gotowość pomocy motywowana współczuciem.
    Jestem przekonany, że niejeden obecny tu ateista odczuwa litość i współczucie wobec wierzących, dopóki nie usiłują narzucić mu swoich poglądów i nie plotą kreacjonistycznych dyrdymałów, a przede wszystkim nie próbują mu urządzić życia na własną modłę.

  34. @Magdalena,
    Tu chyba nikt nikogo nie przekonuje, może poza @dezerterem . Sama musisz wybrać, czy chcesz żyć w świecie, gdzie jest opisany początek, obiecany koniec, wszystko jest wyjaśnione i ktoś nad Tobą czuwa, kocha i może ukarać. Czy bardziej ezoterycznie – nadaje sens.Czy świat, w którym brak prostych wyjaśnień sensu życia

  35. @Żorż Ponimirski
    11 kwietnia o godz. 9:26

    Cieszę się, że widzisz to tak samo 🙂

  36. Jestem przekonany, że niejeden obecny tu ateista odczuwa litość i współczucie wobec wierzących.

    Emocje, o których piszesz, czułem w niedzielę, jak z rodziną nadzialiśmy się na Grzybie na bandy z palmami. Moja babeczka powiedziała, że weszliśmy w gniazdo os. 🙂

  37. Magdalena
    11 kwietnia o godz. 8:32
    Dobrze trafiłaś tutaj z tym pytaniem, bo tu sami fachowcy od zagadnienia tzw. boga.
    Zacznijmy od tego, że ludzka wyobraźnia nie ma granic więc sobie wyobraża mnóstwo bytów, a w niektóre wyobrażone zaczyna nawet wierzyć, że one na prawdę istnieją. Jako 5-cio letni chłopak byłem wobec mojego o rok młodszego brata małym sadystą. Zostaliśmy sami w domu, matka gdzieś poszła i postanowiłem przestraszyć brata, powiedzialem mu,że matkę zjadły wilki. Brat wpadł w panikę, zaczął płakać, wtedy i ja sie przeraziłem i kiedy matka wróciła z zakupów, zastała nas obu zaryczanych. Podobnie zaczęli sobie opowiadać takie strachy starożytni semiccy paterze o jakimś Jehowie, uwierzyli w jego istnienie , a my ciagle w tego wilka wierzymy.
    Więc sprawa ma sie tak, Magdaleno. Ludzie wymyślili sobie mnóstwo stworów; strzygi, południce, wije, diabły (tu mamy całą paletę roznych borutów, czartów.), krasnoludki (dobrze sie sprzedają na polsko-niemieckiej granicy), Grecy wymyślili plejadę bogów, z Zeusem jako kierownikiem, przydzielając innym różne sektory: od seksu Afrodyte, od kowalstwa jej chromego małzonka Hefajstosa, któremu Afrodyta permamentnie przyprawiała rogi (nie mogła inaczej, taki jej został przydzielony sektor). No ale Żydzi a potem chrześcijanie, przepedzili tę zgraję sybarytów, co to tylko nektar i ambrozję spożywali, pogonili ich z Olimpu i zapanował jeden bóg, któremu jednak dorzucono ptaka i i syna.
    I teraz chiałabyś, żeby Ci jakiś ateista udowodnił, że boga nie ma . No ale najpierw powinnismy się uporac z tymi krasnoludkami, strzygami i diabłami.Udowodnić, że ich nie ma ? No jak ? jak udowodnić nieistnienie czegos ? trzeba by przemierzyć cały świat, zaglądnąć w kazdy jego zakamarek. Aha, tu go nie ma, tu tez go nie ma..itd.
    Jest to sprytne posunięcie religiantów, którzy chcą wpuścić ateistę w maliny, jak Syzyfa, w tę nieskończoną pracę; Tu go nie ma, tam go nie ma. Skoro nie da sie tego zrealizować z krasnoludkami, no to jak miałoby się to dać z bogiem.
    Taki ogólny krasnoludek, podobnie jak bóg, jest bytem bez właściwości, nie ma punktu zaczepienia ze światem. Gdyby np. ktoś twierdził, że na Jowiszu żyją krasnoludki, które odychają tlenem, to już byłby ten punkt zaczepienia, bo na Jowiszu nie ma tlenu. A takie sobie gadanie bez dodania jakiejś konkretnej cechy sprawia, że nie można udowodnić ani istnienia, ani nieistnienia boga. Więc Magdaleno zwróć się z prośbą o dowód na istnienie boga do wierzących, to ich sprawa. Z pewnością powiedzą Ci, że oni w niego wierzą, że on ich kocha, cierpi jak grzeszymy, ale wybacza, a na koniec Ci powiedza, że to tajemnica wary i zebyś pokornie czekała, mu ufała,a wtedy doznasz łaski itp..
    Ps
    Pastarianie, którzy wierzą w istnienie Latającego Potwora Spagetti jeszcze sie nie zwrócili do nas z probą, abyśmy im udowodnili, że ich Potwór nie istnieje. Dlatego my szanujemy ich potwora i nie plujemy świętokradczo na durszlaka.

  38. @Tobermory.
    Nie odczuwam litości ani współczucia. Po prostu staram się uszanować. Może, gdzieś ,w głębi ducha jest jakieś poczucie wyższości, że oto ja posiadam prawdę ateistyczną. I tu dochodzimy też do jakiegoś wyznania wiary.

  39. @Tobermory
    11 kwietnia o godz. 8:42

    Gertrude Stein

  40. A u Was biją murzynów 🙁

  41. @Magdalena,
    Pomyliłem się. @Lewy przekonuje.

  42. Zacznijmy od tego, że ludzka wyobraźnia nie ma granic.
    @Lewy, wiem, że się czepiam, ale nauka dzisiaj przekracza granice ludzkiej wyobraźni. No spróbuj sobie wyobrazić quasi początkowy punkt w… no właśnie. 🙂

  43. @Żorż Ponimirski
    11 kwietnia o godz. 9:31

    Zabawne jest to, że tam gdzie jest wiara, czyha zwątpienie

    Wątpienie jest motorem napędowym rozwoju nauki.
    Tylko głupcy i sekciarze nie mają wątpliwości 🙁

  44. @Żorż Ponimirski
    11 kwietnia o godz. 9:41

    Parę lat temu bawiłem z rodziną przejazdem w Marsylii. Jest tam na wzgórzu La Garde, dawnym punkcie sygnałowym dla statków, bazylika Notre-Dame de la Garde, neobizantyjski kościół widoczny ze wszystkich stron. Kiedy tam dotarliśmy, kończyło się akurat niedzielne nabożeństwo. Przy wyjściu stała jakaś osoba z naręczem gałązek palmowych i wręczała je wychodzącym z kościoła ludziom. Okazało się, że jest właśnie Niedziela Palmowa. Ludzie biorący te gałązki byli rozluźnieni, przyjaźni, nie widziałem kontrolujących, nienawistnych spojrzeń, które tak dobrze pamiętam z polskich kościołów.
    Poczułem sympatię 😉

  45. Ubiegliście mnie. :0 Miałam poradzić Magdalenie, żeby poczekała aż Dezerter przyleci, to ją będzie przekonywał o istnieniu boga. Do nieistnienia musi dojść sama.

  46. @Magdalena
    11 kwietnia o godz. 8:32

    Definicja:
    Bóg – wykorzystanie naturalnego strachu przez podstawienie osoby niedostępnej, a zawiadywanej przez chętnych władzy.
    Wniosek:
    Istnienie kościoła katolickiego jest dostatecznym dowodem na nieistnienie Boga.

  47. mandragora
    11 kwietnia o godz. 9:59

    No właśnie, dlatego my ateiści nie walczymy ze zwątpieniem. Pomijając już fakt, że chodziło o zwątpienie w sprawie wiary.

  48. @Stachu39
    11 kwietnia o godz. 9:52

    Uszanować – w sensie podporządkowania się czy uhonorowania i dowartościowania?

  49. Tobermory
    11 kwietnia o godz. 10:01

    Polski katolik jest napastliwy, a poza tym ma wysoko rozwinięte uczucia religijne.

  50. @Toby
    Ja 26 lat pracowałem w katolickiej szkole.Przez 10 lat nawet tam mieszkalem. Kolacje spedzałem z ojcami maristami. Oni wiedzieli, że jestem niewierzący. Kiedys mieli jakąs rocznice ich kongregacji i zaprosili mnie na celebrowana z tej okazji mszę. Powiedziałem im, że choć jestem niewierzący to przyjdę, bo ich lubię. Na to jeden z nich odpowiedzia, że to mu nie przeszkadza, bo on tez ma wątpliwości.
    W tej katolickiej szkole co drugi nauczyciel był (i pewnie jest) ateistą i nie wadziło to tam nikomu.Taka Francja elegancja.

  51. Podobnie jak Jiba zdarza mi się wędrować po portalach prawicowych; na strony ONR, Niezależnej Pl, Frondy, czy nawet Radia Maryja i TV Trwam. Lubie mieć tzw. ogląd spraw naświetlany z każdego – by tak – rzec azymutu. Wczoraj zawędrowałem na Krakowskie Przedmieście, gdzie – jak na dłoni – podział na PiS-owską prawicę (co by to nie znaczyło) oraz resztę świata bił po oczach za sprawą potrójnych, a gdzieniegdzie i poczwórnych kordonów policji. Wszystkie ulice i uliczki prowadzące do Krakowskiego Przedmieścia w okolicach Pałacu Namiestnikowskiego były odcięte od jakiejkolwiek swołoczy z drugiego sortu. Gliniarzy było więcej niż manifestujących po obu stronach. Jeśli ktoś ze znaczkiem KOD, albo antypisowskim hasłem, albo (sic!) białym kwiatem w dłoni przemknął się jak mysz przez potrójny szereg policyjnych osiłków, natychmiast był wyłapywany przez prawdziwych patriotów z PiS, napiętnowany, obrzucony „kurwami”, „komuchami”, „ubekami” i – nierzadko – opluty. Po czym panowie policjanci wywalali delikwenta poza uświęcone obchodami 84-tej miesięcznicy smoleńskiej, miejsce. Raczej bez szarpaniny. Co ciekawe – ze strony niepisowskiej „reszty świata” w stronę „smoleńczyków” nie padały żadne obraźliwe hasła. Pochodziłem trochę dokoła kordonów, posłuchałem opinii, wyłapałem nieco głośno rzucanych „kurew” i „komunistycznych kutasów” w stronę zwykłych ludzi, co to nie są ani komuną, ani żadną lewicą i wróciłem do zaparkowanego na Powiślu samochodu. A po przyjeździe do domu, do „wstępniaka” Jiby. Ze smutną konstatacją: nie ma już struktur państwa demokratycznego. Jest fasada demokracji, fasada praworządności i – na razie w rękawiczkach przeprowadzany – terror państwa policyjnego.

  52. @Żorż Ponimirski
    11 kwietnia o godz. 10:12

    Polski katolik jest napastliwy,

    W przeciwieństwie do:

    nadzialiśmy się na Grzybie na bandy z palmami. Moja babeczka powiedziała, że weszliśmy w gniazdo os.

  53. @anumlik
    11 kwietnia o godz. 10:18

    dziękuję za relację „naocznego świadka”.
    Wczoraj Ewa Siedlecka mówiła u Żakowskiego, w Superstacji, że będzie skarżyć w sądzie odebranie jej praw konstytucyjnych.
    Bardzo to wszystko smutne.
    Zgadzam się, że wchodzimy w fazę terroru.

  54. @anumlik
    11 kwietnia o godz. 10:18

    Empatia alla polacca 😎
    Inaczej myślący są zagrożeniem, więc trzeba ich odgrodzić kordonem i powstrzymać zaklęciami i pluciem.

  55. mandragora
    11 kwietnia o godz. 9:59

    „Wątpienie jest motorem napędowym rozwoju nauki.
    Tylko głupcy i sekciarze nie mają wątpliwości ”

    Nie pamiętam, czy mówiłem, że tu jest blog dla dorosłych, więc ty ze swoim trollowatym czepiactwem starej cioty i mądrościami na poziomie piątej klasy podstawówki pomyliłeś adres.

    Jak już się nauczysz odróżniać wątpienie jako postawę poznawczą (Sokrates) od wątpienia potocznego (np.: wątpię w ciotkowatość mandragory – to buńczuczny pętak z puszkiem pod nosem), będziesz o tyle bardziej dorosły.

  56. mandragora
    11 kwietnia o godz. 10:25

    Heh… No tak, spokojna rodzina wpadła niespodziewanie w tłum spode łba patrzących zombie, to mogła się poczuć nieswojo. Tym bardziej, że zombie dzierżyły w łapach pały, znaczy palmy.

  57. @Jiba,
    gratuluję Tobie i wszystkim odważnym i mądrym Paniom i Panom nagrody TOK FM imienia Anny Laszuk.
    Pozdrawiam 🙂

  58. Ewa-Joanna
    11 kwietnia o godz. 10:09

    Zaraz wyskakuję, ale jeszcze coś na przylecenie dezertera.

    „Na początku było Słowo,
    a Słowo było u Boga,
    i Bogiem było Słowo.
    Ono było na początku u Boga.
    Wszystko przez nie się stało,
    a bez Niego nic się nie stało, co się stało”.

    – Przepraszam, panie Janie…pardą…dezerterze – które Słowo? Słowo to nie rzecz, jest tylko znakiem rzeczy – bez rzeczy nie istnieje, nawet nie da się pomyśleć. Można, oczywiście, pomyśleć „tuptuptrup”, ale to nie słowo. Słowo jest narzędziem komunikacji. Co ono robiło u Boga? Co robi u Kaczyńskiego – wiadomo: pada z drabinki w zachwycone uszy. A w co wpadało u Boga?

  59. Dzień dobry,

    Jestem trochę zaskoczona, bo sądziłam, że tekst pójdzie dziś lub jutro.
    Jak tylko ogarnę to, co jest konieczne do zrobienia, odezwę się. Dużo już już napisaliscie:)

    Miłego dnia!

  60. Bo tak naprawdę jesteśmy tylko snem jakiegoś Ubika. (p.Philip Dick).☺

  61. Jibo, fajny wstepniak, fajny rysunek, materia celnie podana.

    Piszesz: „Od kiedy domaganie się prawa do swobody wyznawania jakiejkolwiek religii jest dążeniem do ich zniszczenia?”

    Takiego rodzaju pytania: „od kiedy…”, „jakim prawem…”, „dlaczego niby…”, itd zadają ludzie skądinąd myślący i otwarci, a jednak używanie fakich form retorycznych jest nieudane i niewiele wnoszące. Na takich, zawieszonych w próżni pytaniach, kończy się dyskusja zanim się zaczęła i nie bardzo jest jak dalej używać rozumu.
    Co można bowiem na takie pytania – w pewnym sensie naiwne i przedszkolne – odpowiedzieć? To oczywiste: nie ma „takiego prawa”, by prawicowiec, wyznawca bozi katolickego, pomawiał i in gremio oskarżał „lewicowca”, a w ich retoryce – „lewaka” o zamiar zniszczenia religii i jej bozi.
    Jest przecież – to taka sama oczywistość – odwrotnie: rządzi niemal wszyskim i wszędzie religia jej urzędnicy i święci z dyplomu albo uzurpcji, co w istocie jednym jest, akolici, cynicy i maniuplatorzy, tłukący wszelkie przejawy życia niewyznawców, rożnowierców, ateistów, masonów, cyklistów, komuchów, pedałów, sodomitów i pozostałych zboków. Oni odmawiają pozostałym równych praw z sobą.

    To jest fundamentalne rozróżnienie. Całkowita róznica jakości. Pokazywanie Macierewicza żrącego pączka w prześmiewczym kontekście niczym jest wobec pomówień, potępień i używania walca kultury katolickiej i aparatu agresji, szantażu i przemocy państwa będącego na usługach religii i jej wyznawców wraz z jej cynikami.
    Obśmiewanie żrącego Macierewicza jest w takiej sytuacji nie tylko potrzebą, ale i koniecznością. Nie mylmy więc pojęć i miary rzeczy. Inaczej żądania równości i poprawy stanu rzeczy realnie będą bezpłodne i realny będzie dalej trwający system apartheidu. Właśnie tak: co co się kojarzy z nędznymi czasami w Afryce Połudnowej i podobnych miejscach, dalej będzie trwać w Polsce, a domyślnie szlachetni i mądrzy pytacze: „jakim prawem..?” będą naiwniakami żyjącymi w złudzeniach.

    Nie widzę w polskiej prawicy żadnej poważnej wartości. Wszelkie poważne wartości można znaleźć gdzie indziej. Zaś obciążenie prawicy kłamstwem od urodzenia; uroszczeniami i fałszywym postrzeganiem świata rodzącym nietrafne odpowiedzi na ważne pytania jest coraz silniej i realniej niebezpieczne dla nadwiślańskiej wspólnoty. Która coraz mniej jest wspólnotą głównie za sprawą katolicyzmu i prawicowości – u nas zespawnej niemal w jedno.

    Prawice w innych krajach Europy są zwykle na tyle odległe od nadwiślańskiej, że to właściwie osobny temat.

  62. mandragora
    11 kwietnia o godz. 8:19
    @tejot
    10 kwietnia o godz. 22:32
    Jiba, podobnie jak Ty chętnie odwiedzam portale prawicowe.
    Panie @tejot, @Jiba pisze coś dokładnie odwrotnego:
    Zdarza mi się zabłądzić na portale prawicowe. Nie szukam ich celowo.

    Mój komentarz
    Mandragora, masz rację.
    Pzdr, TJ

  63. @ na marginesie.
    Ciekawi mnie dlaczego tak obsesyjnie zadajesz te dwa pytania:Po co tu włażą? Czego chcą?
    Myślę że mogę Ci na te pytania odpowiedzieć.
    1. Włażą ponieważ:
    a. są ciekawi tak jak Jiba lub tejot portali prawicowców
    b. początkujący ateiści chcą się utwierdzić w swoim wyborze
    c. starzy ateiści rozszerzyć swoją wiedzę
    d. rydzyki aby zobaczyć jakie świństwa tu wyprawiamy
    e. religianci aby zobaczyć jak obrażamy boga
    f. misjonarze aby nas nawrócić
    g. ewangeliści aby głosić słowo boże
    2. Chcą ponadto:
    a. zabrać głos w dyskusji
    b. kruk – wyrazić swoją opinię
    c. mandragora powiedzieć wierszyk.
    Blog jest otwarty, każdy może wejść i uczestniczyć. Gospodarza nie obchodzi skąd przychodzisz ani dokąd idziesz. Myślę że odpowiedziałem na Twoje pytania.

  64. @tejot
    11 kwietnia o godz. 12:04

    szacun 🙂

  65. @Parys
    11 kwietnia o godz. 12:24

    Świetna odpowiedź, również na niedawne pytanie Tanaki:
    Co się tu wyrabia?
    🙂

  66. PS
    Mandragora wręcz dwoi się i troi 😉

  67. Tobermory
    11 kwietnia o godz. 12:32

    Tak, to dobra odpowiedź, przy czym to część sprawy, nie cała. Na dalszą jej część, bodaj najczęściej spośród nas, zwraca uwagę @Pombocek, zauważając że wielu tu włażących czuje się obrażonych treściami jakie tu znajduje i pomstuje. Z czego, co jakiś czas, wynikają tutejsze jatki z ateistami nie dającymi sobie w kaszę dmuchać, albo tylko prostującymi łgarstwa tych, co tu włażą by obrażać i czuć się obrażonym. Co im zapewnia rumieńce podniecenia na buźkach oraz w innych miejscah i poczucia, że cierpią za swojego bozię. W skutku czego należy im się szacunek, korzyść merkantylna, zimne piwo i miejsce w niebie.

  68. Jiba postawiła (nie wprost) niepokojące pytanie – czy potrafimy się dogadać w Umęczonej, lewica z prawicą, lewacy z prawakami, drugi sort z pierwszym, lepsza połowa narodu z gorszą (wg wczorajszej wypowiedzi Prezesa na festiwalu smoleńskim żałobnym), złodzieje i komuniści z ludźmi dobrej zmiany, itd.
    Lewica i prawica, to bardzo mgliste pojęcia w Umęczonej.

    Zrozumiałym jest, że w tak definiowanym podziale społeczeństwa nie ma miejsca na dogadywanie się. Jest miejsce wyłącznie na działania wykluczające, unieszkodliwiające tę niePolskę, odbierające jej przynależność do świata porządku, wartości i tradycji.

    By strony, połowy, odłamy, partie mogły w jakikolwiek sposób się dogadywać, musi zajść pewna wspólnota, styk poglądów w najważniejszych sprawach – na państwo, prawo, społeczeństwo, na człowieka.

    Jarosław Ka, który dzisiaj obrał sam siebie na rozprowadzającego w dogadywania się, jest najbardziej zdecydowanym, najgorętszym przeciwnikiem dogadywania się w najważniejszych sprawach, maszerowania jednym krokiem do wspólnego celu, łączenia odmiennych ludzi poprzez wspólne wartości. Jego koncepcja państwa, jego krok, jego poglądy i plany, to radykalna wyjątkowość, oddzielność, a zarazem bezwzględna racja. On stale głosi i przypomina swoim wątpiącym, że nie ma wspólnoty poglądów, i dlatego nie będzie współpracy. U Prezesa są MY i są ONI. MY, to naród. ONI, to niepolacy, drugi sort, komuniści i złodzieje, itd.

    Prezes stawia na walkę, która musi się skończyć wyrugowaniem lub unieszkodliwieniem ONYCH (chyba, że się nawrócą). Prezes nigdy nie stawiał na porozumienie, czy nie daj Boże zgodę. On zawsze podkreśla – nie będzie zgody, prawda wyjdzie na jaw, zwyciężymy, itd. Jest szorstki, nieprzekupny, buńczuczny, intelektualnie całkowicie bezradny.

    Podzielam poniższą opinię:
    „Stachu39
    11 kwietnia o godz. 7:42
    …Mit pisowski wyłożony wczoraj ustami Prezesa ,to PRAWDA, która jest tuż, tuż ,ale jeszcze niepełna, ponieważ przeszkadzają w jej odkryciu nienawistnicy .
    Tak sobie czasem myślę : w jakim dysonansie poznawczym i emocjonalnym muszą (?)być niektórzy trzeźwiejsi pisowcy i ci , którzy współpracują z reżimem, który kłamstwo podnosi do rangi uświęconej prawdy.”

    Czy można z mitu wyprowadzić wspólnotę poglądów? Można. Lecz to będzie teologia, a nie rzeczywistość. Teologia nie buduje rzeczywistości tylko się na niej odciska.
    Pzdr, TJ

  69. wbocek
    11 kwietnia o godz. 10:45

    Oj, zanęcasz dezertera. Ale on i bez zanęty włazi i głosi swoje słowo nie wiedząc co to za słowo.

  70. @Tanaka & Toby

    Słabość do czucia się obrażonym to musi być jakiś katolicki fetysz z kategorii BDSM. 🙂

  71. Tobermory
    11 kwietnia o godz. 10:01

    Tak jest, ale oni inaczej żrą pączki niż Macierewicz z Jędraszewskim. Mniej żrąco,a bardziej estetycznie.

  72. Żorż Ponimirski
    11 kwietnia o godz. 12:47

    Oczywiście, to bardzo podniecające i tworzy życie duchowe.
    Wiem jak jest, bo mi jeden wyznawca BDSM ze szczególami opowiadał.

  73. Dziń dobry!
    Co dobrego czyni prawica… bardzo dobre pytanie. W rozmowach, jeśli mamy taką możliwość, im częściej pytamy wyznawców tym mocniej podkreślają: 500+, wstawanie z kolan, obniżanie wieku emerytalnego, odzyskiwanie polski, tradycję, rodzinę, itp, itd. Niezaprzeczalnie w ich oczach czynią dobro, gdy spróbować wejść o poziom wyżej i szerzej, zapytać bardziej ogólnie to odpowiedzi nie są już takie jasne, bo rozmówcy zaczynają się gubić w abstrakcyjnych pojęciach typu: wspólnota, społeczeństwo obywatelskie, altruizm i dzieje się tak pewnie ze względu na wielowiekowe warunkowanie najważniejszym mottem potomków chłopów pańszczyźnianych: „…moja chata z kraja, resztę świata ma w d…”. Przy niebotycznie wysokim poziomie abstrakcji sięgającym tematów związanych ze światem, wracamy do pryncypiów: jesteśmy mesjaszem narodów, Bóg Honor Ojczyzna, jesteśmy w forpoczcie stania na staży wartości i pokażemy lewakom, pedałom i ciapatym gdzie ich miejsce. Jak sie okazało mamy wrogów, próbuja nas osaczyć, to oni są winni wszystkim naszym nieszczęściom, bo skoro prezes tak mówi w TV to znaczy że to musi być prawda. To są właśnie te dobroczynne wpływy prawicowego totalitaryzmu: ograniczenie antypozytywistycznej wieloaspektowej wizji poznawania świata na rzecz jedynie słusznej prawdy, naszej, własnej, najlepiej narodowej prawdy, rugowanie z przestrzeni publicznej wszelkiej inności, zamykanie się do obszaru własnej „kultury”, tak to są dobre rzeczy dla „Januszów i Grażyn”, bo znowu mogą czuć się bezpiecznie w swoich „chatkach z kraja”
    …niestety,
    …nie dla nas.

  74. Magdalena
    11 kwietnia o godz. 8:32
    Ja Magdalena, chetnie przekonam Ciebie, Bog istnieje. Ja rownie chetnie przekonam Ciebie, bozi niema. Wybor jest Twoj, ktory dowod Tob. Dowod(y) beda bezcytatowe. Ale ja tez cos chce od Ciebie. Zaliczke, pelna na dowod. Ta zaliczka, jak Ty napiszesz mnie, wyczerpujaco, dlaczego chcesz byc przekonana o czymkolwiek? Dlaczego uwazasz, ze cel jest wazny, nie szukac? Wyczerpujaco. To moja dowodu (1) cena 😉

    Lewy
    11 kwietnia o godz. 8:49

    Ty Lewy:
    „Podział na lewicę i prawicę powstał w sposób naturalny we Francji, kiedy to w Zgromadzeniu Narodowym Jakobini zasiedli po lewej stronie , a Zyrondyści po prawej. Gambetta niczego nie wymyślił.”
    Ja:
    „Definicje prawica / lewica uwazam za nieadekwatne do zastosowania. Ta definicja pochodzi chyba od Gambetta, II Republika, nie jestem pewien.”

    Zgadzam sie z Toba calkowicie. Podzial przypadkowy lawek (krzesel) zajmowania nastapil duzo wczesniej. Leon G. zdefiniowal pozniej. Chyba w czasie dyskursu co z komunardami. Nie jestem rowniez pewien czy II czy Trzecia Republika. W kazdym razie bylo to po II Cesarstwie, wojnie. Ja nawet Lewy nie jestem pewien czy teraz V Republika. Moglbys mnie dokladnie wyjasnic. Powaznie. Tak dokladnie historii Fr nie znam. Kiedy Czwarta sie skonczyla np? Jak DeGaulle do wladzy doszedl? Czy Vichy jest Czwarta, czy Mendes France? Poza tym L.G. uwazal sie oportunista. Dzis to slowo jest uzywane jako negatywny opis. Chyba wtedy bylo uzywane jak pozytyw. Opor Rzeczywistosci.

    Ja napisalem pare zdan na goraco do wstepniaka Jiba, do okienka szybko. Tak mnie sie przypomnialo text sprzed wielu lat, czytalem w miejskiej bibliotece w Maastricht. Miedzy synergiami i Hollenderkami. To byl essej Chicago Uniwersity „The End of Kings: Gambetta, Troisieme”, autora nie pamietam nazwiska. Przypadkowo przypomnialo. Pod koniec poprzedniego wstepniaka bylo troche ironicznych tlumaczen W.S. To moze tez do Jiby wstepniaka powinienem napisac komentarz taki lepszy:

    „Ochlokracja 2.8 albo 3.1. Oto jest pytanie.
    Kto „lepszy sort”, kto biernie stoi pod losu strzalem,
    czy „gorszy sort” kto stawia opor morzu nieszczescia
    i w walce kladzie kres im. Umrzec, zasnac
    Nic za ochlokracja…” Hamlet W.S.

    zamiast pisac cos o dawno przebrzmialych Lewy. To samo, inaczej. Albo za Fallstaf cos Lewy napisac? 😉 Tez pasuje.

    Ja mam znajomego, w sasiedniej komunie (powiecie), co wpolpracuje z moja. On jest prawicowy polityk (Moderaterna). W ich komunie prawica rzadzi wspolnie z lewica (socjaldemokraci). On kiedys tak powiedzial na wspolnym zebraniu. Cytuje bez autoryzacji. „Mamy zadanie wyborcow. Oczywiscie uwazam ze prowadzenie tej dzialalnosci, powinno byc w prywatnej rezyserii. Poltora roku dawalismy ogloszenia na przetarg. Nikt nie stanal. Czy znaczy wyborcy maja byc pozbawieni servicu? Czasem zmodyfikowac podstawowy poglad trzeba. Rzeczywistosc nie pasuje do pogladu.” To co on sie wypowiadal dotyczylo otwarcia zlobkow i przedszkoli. To jest jeden z podstawowych tu komunalnych zajec. Nie bylo chetnych prywatnych, to komuna musi. Ten zarzut ideologiczny postawili liberalowie (Folkpartiet).

    Moze ja zle odpowiedzialem do Jiba wpis, Lewy? Nie wiem. Czy ten moj znajomy to oportunista? Nie wiem.

    pzdr Seleuk(os)

  75. @Tanaka, może uczucia religijne faktycznie są otuchą i poczuciem bezpieczeństwa, dlatego lubią się tak obrażać. Nigdy nie czułem. To dobrze. Chwalmy pana za to, że nie dostąpiłem łaski wiary, znaczy się podziękujmy mojej rodzinie.

  76. Zwróciliście uwagę na fakt, że kpina z religii i religiantów przychodzi ateistom tak naturalnie i bez napinki, a w drugą stronę jest to sztuczne, napięte i pompatyczne, a wszystkiemu towarzyszy kilkadziesiąt mililitrów śliny. I ta kpina ze strony ateisty niekoniecznie jest intencjonalna, ale wynika z natury rzeczy.
    To boli religiantów, ale ustaliliśmy już, że to ich nakręca.

  77. Koło ujścia Saony do Rodanu wybudowano nowe muzeum, piękna, nowoczesna architektura, która nawet takiemu jak ja konserwatyście bardzo się podoba. W środku jest wiele ekspozycji.Nie ma tu dzieł sztuki, bo muzeum jest całkowicie poświęcone odkryciom naukowym, geograficznym. Na przykład o początku życia na Ziemi, o Kosmosie, o zdobyciu biegunów. Są tu eksponowane szkielety mamutów, rekonstrukcje dinozaurów, neandertalczyków. Muzeum jest intensywnie uczęszczane. Przychodzą tu całe rodziny, nieraz z dziećmi na rękach czy w wózku. Rodzice tłumaczą dzieciom podstawy ewolucji, różnice gatunkowe np.miedzy płazami i gadami. Młodszym pokazują wspaniałą kolekcję motyli. I tak od maleńkości kształtuje się swiatopogląd Francuza, ta francuska duchowość.
    Przed tygodniem zwiedzałem muzeum II Wojny w Gdańsku(Tanaka może zaświadczyć,że nie bujam). Bardzo dobra ekspozycja, robiąca duże wrażenie, pokazująca barbarzyństwo wojny, cierpienia ludności cywilnej, zagładę Żydów. No i już na tym muzeum położyl łapę PIS. Dyrektorem został specjalista od żołnierzy wyklętych. PIS już zapowiadał, że jak przejmie muzeum, to zmieni profil wystawy, zostanie wzmocniona bohaterskość i patriotyczność polskiego żołnierza. Wypasiony jak knur(wybaczcie mi, ale nie mogę się powstrzymać) redaktor Semka opowiadal, że na wystawie nie ma nic o Monte Casino, Enigmie, Dywizjonie 303. Nie widział, więc trudno powiedzieć, żeby kłamał,po prostu zmyśla.Bo np. o enigmie nie tylko jest powiedziane, ale nawet jest tam maszyna Enigma, na ktorej można sie bawić kodując i odkodowując krótkie zdania. W prawdzie nowy dyrektor obiecal, że nie bedzie demolowal epspozycji, ale że małe poprawki na pewno bedą zrobione. Przypuszczam, ze owo poprawianie bedzie podobne do naprawiania Trybunału Konstytucyjnego. Będzie pokazany inny aspekt wojny. Np. nowoczesny Janosik czyli Ogień wyjdzie na pierwszy plan. Tak jak ta francuska mama pokazująca dziecku Pazia Królowej, tak polska mama pokazując swemu dziecku Ognia, wyjasni mu, że był to odważny patriota, co walczył z komuna i troche Zydków wysłal na tamten świat. Firma też zażąda swego udziału w nowej ekspozycji. Pokazana bedzie łopata, którą posługiwał się jako robotnik młody Wojtyłą, przy okazji dorzuci sie parę innych relikwi;kapcie Jana Pawła, wiosło od kajaka, ampułkę z krwią, tak pieczołowicie przechowywaną przez Dziwisza.
    No i Polska jest w potrzasku. Dystans intelektualny miedzy Zachodem a Ojczyzna Kopernika bedzie sie powiększał. Więc nie ma co narzekać, że jesteśmy tylko poddostawcami dla Niemców, że dwie polskie flagowe uczelnie zajmują szczytne 500tne i 501wsze miejsce w rankingu światowym, że dzieci fińskie czy koreańskie wykazują sie lepszymi osiągnięciami, skoro ubywa lekcji przyrody, fizyki na rzecz katechezy. Żeby choć uczono łaciny, gdzie tam,własnie przeczytałem, że łacina,która nieźle się miała w PRLu ma kompletnie zniknąć, skoro najswietsza panienka jest Polką, więc niech się inni ucza polskiego.
    Można się śmiać ,ale to straszno i smutno.

  78. @Lewy
    11 kwietnia o godz. 13:47

    Sorry, ale ja w obronie knurów. To są wysportowane samce:

    http://www.agriserwis.pl/images/phocagallery/knury/thumbs/phoca_thumb_l_knur410.jpg

    Rozumiem, że „knur” brzmi obraźliwiej, ale rzeczony redaktor przypomina raczej tłustego wieprza (ex-samca świni).

  79. sol3zna
    11 kwietnia o godz. 12:53

    Dziń dobry!

    A nawet dzień dobry ! 😀

    Te partykularia, bardzo nieliczne, wątpliwe, albo z mety mętne – które wymieniają wyznawcy prawicy nadwiślańskiej – nie są konstytutywne. To tylko fidrygałki.

  80. sol3zna
    11 kwietnia o godz. 12:53
    nie klęczałam dotychczas na kolanach, ale mam wrażenie, że zmusza się nas do pochylenia pleców aż do ziemi, a potem plask…plasko na twarz.
    Mam nadzieję, że nie jestem w tym odczuciu odosobniona( klękanie).
    Do drugiego też się nie zmuszę, mam sztywny kark.

    Widać inni czują, że z kolan powstają, ale kto ich do tego zmusił?

  81. Żorż Ponimirski
    11 kwietnia o godz. 12:57

    Oczywiście! zakłamanie jest skuteczne gdy daje poczucie bezpieczeństwa.
    Podziękujmy Twojej rodzinie – niniejszym dziękuję.

  82. Na Islandii mieszka wiele osób, które traktują zabobony z przymrużeniem oka, niemniej jednak statystyki pokazują, ze średnia osób wierzących w stworzenia paranormalne sięga powyżej przeciętnej.

    Dlatego nikogo nie powinno dziwić to, że w stolicy Islandii, w Reykjaviku, istnieje szkoła przybliżająca historię oraz legendy na temat ukrytych ludzi. Szkoła posiada pełny program nauczania, na temat 13 typów islandzkich elfów. Na materiał naukowy składają się głównie ilustrowane książki na temat elfów.

    W tej szczególnej szkole można dowiedzieć się również o innych nadprzyrodzonych stworzeniach, takich jak wróżki, trole, karły czy ogry. Nie zapominając przy tym, że głównym tematem są elfy, ponieważ uważa się, że one są najczęściej “widywane” i najwiecej mieszkańców w nie wierzy. Szkoła oferuje rownież specjalne, pięciogodzinne zajęcia dla turystów. Biorący udział w kursie są zapraszani m.in. na wycieczkę w poszukiwaniu ukrywających się elfów, a zajęcia kończą się dyskusją przy gorącej kawie z naleśnikami, którą serwuje dyrektor uczelni.
    https://wolnemedia.net/alfaskolinn-czyli-islandzka-szkola-elfow/
    ==========

    Mnie się podoba takie podejście……do życia…

  83. Lewy
    11 kwietnia o godz. 13:47

    Jak mam zaświadczyć – to zaświadczam.
    Pisoidy już dawno temmu mówiły, że to ma być głównie „muzem września”. Z dodatkami bogojczyźniano-wyklętymi. „Ogień” jest jak raz, a nawet wzór, bo Tischner też zaśwadczył – że on tylko parę owiecek zaciukał i chwatit. A jego pomnik odsłonił ten co właśnie,lat temu siedem, upadł.

    Dodajesz ciekawy i ważny aspekt do duchowości człowieka wolnego i ateistycznego: piękna architektura i położenie, świetny pomysł na pokazanie mocy i wielkości racjonalności i nauki, wspólne, rodzinne, poznawanie i budowanie w sobie oraz dzielonej między sobą fascynacji dla tego nieograniczonego świata – przez Francuzów i każdego, kto tylko zapragnie.

  84. wiesiek59
    11 kwietnia o godz. 14:06

    Dobre. Ale, czy oprócz zjedzenia kawy z naleśnikami w towarzystwie elfa, nie powinna ta placówka oferować jeszcze lepszej cudowności – możności zeżarcia pączka do spóły z Macierewiczem?

  85. Magdalena
    11 kwietnia o godz. 8:32

    Oho, możesz w tym celu cofać się w lekturze bloga jakieś 6 lat wstecz. Albo czytać od dziś w przód.

  86. Ciekawe, że wojenkę polsko-polską przedstawia się jako konfrontację „lewaków z prawakami”, bo obie strony konfliktu, a szczególnie ta druga, z klasyczną lewicą i prawicą mają niewiele wspólnego, a oba epitety stały się słowami-wytrychami określającymi stopień poparcia dla obecnego rządu.
    Prawica to konserwatyzm, powściągliwość, takt, liberalizm gospodarczy, religijność, kultywowanie tradycji i historii, szacunek do prawa, niechęć do gwałtownych lub źle zaplanowanych zmian. PiS to rewolucjonizm, awanturnictwo, chamstwo, nacjonalizacja, dewocja, zakłamywanie historii, naginanie prawa i prowizorka. Są więc zaprzeczeniem prawicy.

  87. @Toby
    Zadziwiasz mnie. Jak błyskawica odnajdujesz adekwatne dokumenty, informacje, zdjęcia. Ja to bym stracił pół dnia, żeby znaleźć obrazek z knurem. Faktycznie masz rację, Semka przypomina raczej wieprza. A czy wieprz to wykastrowany knur, taki świński wałach ?

  88. @Lewy
    11 kwietnia o godz. 14:26

    A juści. Toć napisałem – ex-samiec 😉

  89. @lukasso
    11 kwietnia o godz. 14:21

    Słuszne zastrzeżenie, już dziś raz dokonane:
    @otoosh
    10 kwietnia o godz. 22:42

    PiS nie jest żadna partią prawicową, to nacjonalistyczno – bolszewicka mafia…

  90. Nawiązując do wpisu Lewego, wspomnę jeszcze o mózgu. Lewy zwrócił uwagę na mózg w aspekcie ewolucji- trzy mózgi. Ciekawie podzielił mózg Konorski, na stary mózg- emocyjny, w którym znajduje się aparat decyzyjny pierwszego stopnia i nowy mózg- gnostyczny/poznawczy, w którym znajduje się aparat decyzyjny drugiego stopnia. Pierwsze piętro emocyjne ma się do trzech mózgów tak, że powiązane jest z tzw. mózgiem gadzim, czyli zespołem R- pieniem mózgu i tzw. układem limfatycznym. Z kolei nadbudowa, czyli drugie piętro poznawcze powiązane jest z trzema mózgami, dwa wspomniane i kora nowa. Ten podział świetnie prezentuje różnicę w podejmowaniu decyzji, impulsywnych pod wpływem emocji i przemyślanych pod wpływem rozumu. Ile to ma wspólnego z lewicą- prawicą, zapytam raczej w żartach, choć wiele zachowań ze sceny politycznej można pod to podpiąć.

    I gdyby myślenie nie bolało, to ludzie nie wierzyliby w boga.

  91. Lukasso, masz rację, PiS, to prawica buraczana, swojska, sarmacka.
    Lecz to oni dziś nadają ton, oni siebie nazywają prawicą, strażnikami wartości, szerzycielami ładu, obrońcami rodziny i wiary, budzicielami narodu, czyli nadają sobie te wartości, które są przypisywane najczęściej prawicy. Są to co prawda wartości bliższe faszyzmowi niż prawicy w rozumieniu konserwatywnym, lecz w Umęczonej nie może być tak jak w tzw. normalnych krajach.
    Pzdr, TJ

  92. Wiara w boga to problem energetyczny, bo kora nowa pobiera od użytkownika mózgu dużo energii, którą może spożytkować na klęczenie przed ołtarzem, bądź leżenie plackiem, które już mniej energii pobiera, przez co plackiem można leżeć dłużej niż klęczeć. A poza tym ewolucja nie wyeliminowała myślenia irracjonalnego z uwagi na fakt, że nie stanowi zagrożenia dla gatunku. A w przeszłości nawet pomagało przeżyć, bo lepiej uznać poruszenie gałęzi przez wiatr za poruszenie przez drapieżnika, niż zginąć, stąd dmuchamy na zimne.

  93. Żorż Ponimirski
    11 kwietnia o godz. 14:46

    Oczywiście ! – to problem energetyczny. I ortopedyczny: szorowanie podłóg w kościołach przez bogobojne panie parafialne obejmuje obie dziedziny. To powiększa zasługi „w oczach pana”.
    Że pan ma oczy, oraz rączki, nóżki i jeszcze coś – pisałem.

  94. Tanaka
    11 kwietnia o godz. 14:12

    Macierewicz to nie dość że paranoik, to jeszcze panikarz- według świadków odwrotu spod Smoleńska.

    O psychozach generowanych, swego czasu była mowa.
    Cae to styropianowe towarzystwo, poza nielicznymi wyjątkami, jest pełne jakichś obsesyjnych wręcz pomysłów/ poglądów.
    Oni sa zaraźliwi na skalę kraju.

    Obecnie, zarządzaja od roku strachem.
    Na tym sporo można wygrać z ich punktu widzenia.
    Strach przed zwolnieniem, degradacją, pominięciem w awansie, generuje służalcze czy wazeliniarskie postawy.
    Co gorsze, wymusza niepodejmowanie decyzji we wszystkich sprawach urzędowych.
    Postępujący paraliż decyzyjny, znany z czasów prezydentury Warszawy rozlewa się wraz ze strachem po kraju.

    Zdumiewające, jak obsesje jednego człowieka i jego kilku pomagierów, zawładnęły sporym krajem….

  95. „Czy ateizm musi się wiązać z brakiem empatii do inaczej myślących? Czy znakiem firmowym ateistycznej duchowości musi być oblężony fort?”

    Pytanie jako takie jest bez sensu, bo określenie „inaczej myślący” w ogóle nie ma zastosowania do religiantów. Poza tym mieszanie empatii (chodzi o współ-odczuwanie, czyli emocje lustrzane) z myśleniem (które wymaga pewnego dystansu w stosunku zarówno do faktów jak do własnych emocji) to zupełnie poroniony pomysł.

    Zrozumienie, co się dzieje w psychice religianta nie wymaga specjalnego wysiłku, ale żeby zaraz mu współczuć? Bzdura. Ja serdecznie współczuję ateistom w Klechistanie, bo są traktowani jak ludzie gorszej kategorii. Tak ich przedstawia wszechobecna propaganda kaka. Sejmowy program „przeciwdziałania ateizacji” to tylko jeden z przejawów tej patologii. A pogarda i strach przed ateistycznymi poglądami są wpisane w katechizm i program katechezy, realizowany w każdej szkole.

    Aha, jeszcze kwestia „empatii” czyli odgórnie generowanych emocji. Religiancka ściema bazuje na uczuciach (na przykład wyobrażanie sobie „męki Jezusa” i wywoływanie „odpowiednich” emocji jest sednem tzw. rekolekcji ignacjańskich, na które usilnie zapraszał mnie pewien religiant na jakimś forum). Problem pojawia się wtedy, gdy adresat przekazu nie podziela tych wciskanych mu zaprogramowanych emocji. Wtedy pojawia się żal i wyrzuty, że rozmówca jest „zimny” i „nieludzki”. Ach ten brak… empatii (hi hi hi !!!)

    O projekcji, czyli przypisywaniu ateistom własnych fobii, już kilka osób wspomniało, więc nie powtarzam.

    Co do czepialstwa, czyli dogryzania wszystkim uczestnikom ateistycznego forum po kolei… mandragora jest typowa. Takich złośliwie napalonych dziewic jest w necie „duża ilościowo cyfra”. Czy te dziewice są konsekrowane? W necie nie widać.

  96. @Parys 11 kwietnia o godz. 12:24
    @ na marginesie.
    Ciekawi mnie dlaczego tak obsesyjnie zadajesz te dwa pytania:Po co tu włażą? Czego chcą

    Komentarz:
    Ja nie zadaję obsesyjnie żadnych pytań. Pytania „czego chcą” nie zadawałam. Pytanie „po co tu włażą” zadalam RAZ, a pytanie nie było moje, co już na zresztą na blogu objaśniono. Kontekst pytania też już został omówiony. Jeśli nie doczytałeś, to powtórzę:

    Na marginesie 8 kwietnia o godz. 18:09
    @sztubak 8 kwietnia o godz. 17:59
    Czy portal Frondy, Gościa Niedzielnego lub Tygodnika Powszechnego jest dostępny dla osób wyrażających ateistyczne poglądy lub otwarcie kpiących z religii? Podejrzewam, że niekoniecznie. Pytam dalej: czy przeciętny ateista byłby zainteresowany czytaniem (bo o pisaniu nawet nie wspomnę) owych portali? I sama sobie odpowiadam: oczywiście że nie, bo po co.

    A teraz odwróćmy to rozumowanie: czego może szukać religiant na blogu ateistów? Czyżby pretekstu, żeby się obrazić? Weź się zastanów. A tu mamy do czynienia z procesją osób, które koniecznie chcą nam wciskać jakąś formę „szacunku dla religii”. I spotykają się często z ostrą krytyką, chociaż doprawdy bardzo rzadko są banowane.

    Tyle gwoli wyjaśnienia. Z kolei Twoja odpowiedź (w czyim imieniu jej udzielasz?) jest raczej imputacją, bo trudno byłoby Ci przypisać wszystkie wymienione motywy. A pytanie pombocka od początku było retoryczne.

  97. W kwestii lewicy/prawicy wyjaśniam, że uogólniłam, bo gdybym miała roztrząsać, kto prawicą czy lewicą faktycznie jest, to wyszłaby z tego niezła rozprawka i raczej nie na temat, który mnie zainteresował. Powiedzmy, że chodzi o ludzi, którzy sami siebie określają: jestem prawicowcem/jestem lewicowcem.

    Ja na swoje ćwiczenie znalazłam pewną odpowiedź, pokrywa się z tym, co napisaliście już wcześniej.
    Prawica jest jak cugle, rzeczywiście potrzebne, bo ja często mam kłopoty z rozsądną oceną sytuacji. Podam przykład. Oglądając programy podróżnicze, podpatruję, co dzięki innej kulturze mogę zyskać, np. w dziedzinie kulinarnej. Obserwuję obyczaje, zastanawiam się, czy ich rozwiązania nie są lepsze itd. Natomiast zupełnie nie potrafię wyczuć zagrożenia. Dopiero jak dostanę pałką po głowie, orientuję się, że nie wszyscy są jednak życzliwi.
    Prawica, dobra, konserwatyzm to taki gość, który łapie za kołnierz i mówi: hola, hola, przyjrzyj się uważniej. Kałuża, w którą chciałaś wdepnąć, ma 3 m głębokości.
    cdn

  98. Tak się zastanawiam, czy określenia prawak i lewak, maja jakiekolwiek desygnaty, są zdefiniowane.
    Czy też jest to cep, inwektywa, mająca jedynie powalić i zdyskredytować przeciwnika bez żadnej z nim polemiki, ani argumentów które przecież według mnie nie istnieją.

    Dawniej wiadomo było co oznacza lewica, prawica, konserwatyzm, wolnomyślicielstwo, liberalizm, itp.
    Od kiedy zaczęli majstrować przy terminologii wielcy w swym mniemaniu językoznawcy, wszystkie znaczenia jakby straciły ostrość, stały się prawie nieokreślone, bezwartosciowe dla opisu zjawisk.

    Odebrać precyzję językowi, to doprowadzic do niemożności porozumienia się ludzi.

  99. Czy zauważyliście nowego gościa?

    gaala
    11 kwietnia o godz. 9:08

    Jeśli państwo pozwolicie, chciałabym napisać wstępniaka na temat dojrzałości i niedojrzałości – kryterium podziałów moim zdanim najważniejsze. Tekst byłby zbyt obszerny jako głos w dyskusji.

    Myślę, że mogę to powiedzieć nie tylko w moim imieniu – Serdecznie zapraszamy!

  100. Jiba
    11 kwietnia o godz. 15:48

    Prawica chce zakonserwować stan, bo już ma.
    Lewica chce zmian, bo chce dopiero się dorobić przy okazji zmian.

    Co na lewicy robił milioner Hollande?
    Raczej zakonserwować stan posiadania, niż podzielić się własnymi milionami z biedakami….
    Punkt widzenia większości zależy od stanu konta?

  101. Jiba,

    Swietnie napisany wstepniak. Na portale prawicowe nie chadzam bo i po co – cytaty z glownego nurtu ktore docieraja do mnie za posrednictwem Polityki albo Wyborczej w zupelnosci mi wystarczaja – po co sie jeszcze bardziej dolowac (wedle tej samej zasady nie sprawdzalam jakie rewelacje na temat imigrantow wypisywaly przyjazne Brexitowi fortale na Wyspach przed referendum).

    Czy potrafimy określić, co dobrego wnosi prawica w życie społeczne? Czy umiemy wskazać jej zalety? Co my i nasz kraj dzięki niej zyskuje?

    Nie jestem w stanie wskazac zadnych zalet prawicy w Polsce w jej obecnym ksztalcie. Nawet jesli kiedys naiwnie chodzilo mi po glowie ze moze przywiazanie do tradycji, patryjotyzm, wartosci rodzinne etc to dawno mi te naiwne mzonki z glowy wybila skrzeczaca rzeczywistowsc. Malo tego, obecnej ekipie udalo sie obrzydzic mi czesc z owego przekazu, ktory normalnie sam w sobie nie byl mi obcy.

    Bo co z tego, ze wartosci rodzinne jesli oznacza to uprzykrzanie zycie parom homoseksualnym albo po prostu zyjacym bez slubu a w dodatku obraza sie tych ludzi na kazdym kroku… Nie mowiac juz o stosunku do konwencji antyprzemocowej. To co to za wartosci rodzinne sa? Tylko dla okreslonej grupy, nie dla calego spoleczenstwa. A tymczasem w Wielkiej Brytanii rzad prawicowy zalegalizowal malzenstwa par jednoplciowych i adopcje.

    Tradycja, patryjotyzm? – na przyklad: wzruszal mnie kiedys dramat powstania warszawskiego (niezaleznie od jego sensownosci), ryczalam jak bobr czytajac Kolumbow czy Ziele na kraterze kiedy bylam mlodociana – PIS obrzydzil mi to tak skutecznie ze juz nawet nie chce slyszec o temacie. Pamietam jeszcze z czasow studenckich w Wawie ze obchodzilo sie ta rocznice z godnoscia – teraz wyglada to raczej na jakas kibolska impreze z racami i malpim wyciem a sam temat tak bardzo sie skomercjalizowal, ze obrzydzenie bierze. Koszulki z malym powstancem? Gry planszowe? Rece opadaja…

    Przyklady mozna mnozyc…

    Pisoprawica ma do zaoferowania jedynie agresje, wykluczenie wszystkich myslacych innaczej, poglebianie odwieczych podzialow, jatrzenie…i tak mozna sobie powyliczac, nie bede powtarzac co inni juz powiedzieli. Korzysci dla kraju zadnych ani na arenie domowej ani zagranicznej – bo wysyp anglojezycznych memow na temat San Escobar albo meczu 27:1 raczej do korzysci zaliczyc nie mozna…

    Tyle na temat politykow… Wsrod znajomych mamy kilku wyznawcow dobrej zmiany. Normalni ludzie i bardzo sympatyczni. Staramy sie nie rozmawiac o polityce i szanowac nawzajem wlasne postawy (nawet jesli obie strony wychodza ze zdumienia, ze druga strona moze wierzyc w to, w co wierzy).

    Rozbawili mnie do lez 10 lat temu z okladem nowi znajomi, ktorzy wyznali juz po tym jak sie poznalismy i polubilismy: „Jestescie pierwszymi ateistami, ktorych poznalismy – a tacy normalni…. 😉 Nie myslelismy, ze ateisci moga byc spoko”.

  102. Prosta dychotomia lewo prawo była dobra w XIX wieku. Życie się „komplikuje” i dzisiaj łatwiej się odnaleźć na diagramie Nolana. Można się pozycjonować różniście w zależności od aspektu.

  103. gaala
    11 kwietnia o godz. 9:08

    Qrde, kolejna babeczka. W dobrym kierunku idzie ten nasz blog obywatelski. 🙂

  104. @Tobermory 11 kwietnia o godz. 13:57
    Sprawdziłam. Ten knur ma sutki!

  105. Lewy
    11 kwietnia o godz. 13:47

    I takie swiatynie lubie!

  106. A w kwestii prawica-lewica dochodzi w Polsce dodatkowy aspekt: „lewactwo” to obelga, aplikowana w charakterze frytki do wszystkich dań. „Prawak” nie ma podobnej siły rażenia.

    Kiedyś ochrzciłam pewnego blogowicza, który zawzięcie gromił „lewactwo-prostactwo”, zarzucając mi przy okazji jedno i drugie. Nazwałam go „krzywym prawiczkiem” zakładając, że skoro tak nie lubi lewaków i prostaków, powinien być zadowolony z epitetu, który jest prostym przeciwieństwem owych. Nie wydawał się jednak zbyt szczęśliwy. Zastanawiam się, dlaczego 😉

  107. @Jiba 11 kwietnia o godz. 15:54

    O „kryteriach dojrzałości i niedojrzałości” – już czytaliśmy na tym forum, nawet kilka dni temu. Podejrzewam, że ten nowy wstępniak ogłosi, że kryterium dojrzałości (a przy okazji także „prawdziwego ateizmu”) polega na empatii, zrozumieniu i szacunku dla religianckich urojeń. A już kpiny z religii są niedojrzałe i w żadnym wypadku nie powinny wchodzić w grę!

    Czy się mylę? Czas pokaże. Ale takie opinie są przepychane na tym blogu z uporem godnym lepszej sprawy, właśnie z użyciem pojęcia „dojrzałości” w roli pałki na „nieprawidłowych” ateistów.

  108. @Kostka 11 kwietnia o godz. 15:55
    Napisałaś „patryjotyzm” – Freudian slip?
    Ja czasami stosuję pat-RYJ-otyzm. Od radia z ryjem.

  109. P.S. Czy w obecności religiantów nie powinno się wspominać o ryju?

  110. @Kostka 11 kwietnia o godz. 15:55

    Podpisuję się „obiema ręcami” pod tezą, że przechwycenie „tradycji” w Polsce przez pisoidów i innych nawiedzonych skutecznie ośmiesza i obrzydza np. motyw Powstania Warszawskiego. Podobny efekt miało obsesyjne pilnowanie krzyża na Krakowskim Przedmieściu – przedtem krzyż kojarzył mi się ze skatolonym zniewoleniem (ten przymusowy krucyfiks w państwowych urzędach!) ale w zasadzie nie był śmieszny. Teraz jest.

  111. @Namarginesko, nie zniechęcaj nowej blogowiczki. Wstydliwa jest, a Ty od razu z grubej rury.‎
    😉 

  112. Na marginesie
    11 kwietnia o godz. 16:29

    🙂

    Fraudian slip indeed!

  113. @Żorż Ponimirski 11 kwietnia o godz. 16:47

    Ja nie zniechęcam, ja po prostu wyczuwam trend 🙂
    Mamy na blogu desant „nowych”, a wszyscy coś jakby w jednym piecu wypieczeni.
    Jeśli to jest to, co ja myślę, to „gruba rura” raczej ich nie odstraszy.

    Bo oni podlegają, że się tak wyrażę, pewnym naciskom.
    Imperatyw kategoryczny! Kiedyś pewien forumowy prześladowca („Nie słuchajcie jej! Nie słuchajcie !! NIE SŁUCHAJCIE !!!”) wyznał mi w porywie szczerości, że chętnie by się ze mną zgodził, ale mu nie wolno nawet myśleć w tym kierunku. Bo uczynił na wieki wybór…

    A wstępniak zobaczymy. Jeśli przypadkiem przewidziałam, będzie śmiesznie.
    Wszystko przed nami 😉

  114. @Kostka 11 kwietnia o godz. 16:50
    Ale wyszło w dziesiątkę! 😀

  115. Prawidłowo powinno być „patryjotys” 😎

    Sutki (i gruczoły mleczne) u męskich ssaków nie są niczym nadzwyczajnym. Taki „oszczędnościowy” program widać sprawdził się w trakcie ewolucji i jest dowodem na to, że płeć niekoniecznie determinuje się w momencie zapłodnienia. Narządy płciowe ssaków rozwijają się z „uniwersalnej” struktury.
    7. tydzień ciąży, płeć nijaka

    http://transx.at/Pics/pic_Emb_undi.jpg

    Podobnie założone są odpowiednie cechy anatomiczne jak gruczoły mleczne.
    Dopiero pod wpływem odpowiednich hormonów następuje ich ewentualny kompletny rozwój i funkcjonalność.
    Ponieważ męskie sutki nie przeszkadzają w niczym, ani nie kosztują zbyt wiele energii w trakcie rozwoju embrionu, to i nie zanikły.

  116. Magdalena
    11 kwietnia o godz. 8:32

    To nie kwestia przedstawiania dowodow, to kwestia wiary…

    Wierze w ewolucje (a takze w procesy fizyczne, chemiczne, biologiczne i inne) – pewnie dlatego sa na nie dowody.

    Dowodow na istnienie bogow jakichkolwiek nikt mi jeszcze nie przedstawil. Nie znalazlam tez dowodow na istnienie i dzialanie „pamieci wody”, „czakr”, duchow, homeopatii i jeszcze kilku innych fantazyjnych rzeczy.

    Wiec nie wierze w zadne z powyzszych i nie musze sobie (ani nikomu) udowadniac, ze nie ma (albo nie dziala). Inni juz to za mnie zrobili. „Medrca szkielko i oko” bardziej do mnie przemawia.

    Niektorzy dowodow nie potrzebuja i wierza i to sie chyba nazywa tajemnica wiary… Co komu w duszy gra

  117. Tobermory
    11 kwietnia o godz. 17:04

    🙂

    Ja musze zaczac sprawdzac co wypisuje…. Zanim opublikuje 😉

    „Gdy sie czlowiek spieszy to sie diabel cieszy…”

    A nie – zaraz – w diably tez nie wierze

  118. Nie wiem, w co wierzył ponad 500 lat temu Albrecht Dürer, ale chyba nie w biblijny przekaz, bo jego Adam i Ewa, oboje mają nie tylko sutki, ale i… pępki 😎

    http://www.express.de/image/15265942/2×1/940/470/a4fd9904e61a5e713a7250e236bfbea2/zR/2yx35843-jpg.jpg

  119. @Tobermory 11 kwietnia o godz. 17:04

    Ach fe, jak możesz! Siejesz zgorszenie. Bez ogródek ujawniasz fakt, że natura jest (o zgrozo!) genderyczna. A mnie się „tego słuchać nie godzi” 😀

    Pewien „prawidłowy” rozmówca tłumaczył mi kiedyś, że płeć jest dana od bozi, dwudzielna i istnieje tylko między nogami! Jest to (panietentego) „naturalna” kolej rzeczy. A wyjaśnienie otrzymałam przy okazji dyskusji (hi hi hi !!!) nad ratyfikacją konwencji antyprzemocowej – której gwałtownie się sprzeciwiał ten rozmówca. Przy pomocy takich właśnie argumentów 🙂

  120. @Kostka, to kwestia świadomości, a nie wiary. Wiara w ewolucję to dziwna figura, a na pewno zabawna, aby nie powiedzieć śmieszna. ‎

  121. @Tobermory 11 kwietnia o godz. 17:15

    Link nie wyświetla… Ale te pępki – znakomite! Przejrzałam kiedyś – przyznam, że pobieżnie – książkę Delumeau „Historia raju”. Chodzi o nabożne dywagacje, gdzie ten raj był i co w nim było. I o tym, jak wyglądało życie Adama i Ewy. Były to bardzo szczegółowe dywagacje. Poważne oraz 😉

  122. @Żorż Ponimirski 11 kwietnia o godz. 17:19

    A to jest jeszcze jeden standardowy myk skatolonych (nie, nie posądzam Kostki o nic podobnego!). Jednak teza, że „wiara” jest wszechobecna, bo przecież ateiści „wierzą” w ewolucje albo w istnienie neutronów – których nigdy nie widzieli – bywa głoszona przez obwoźnych handlarzy religią w ramach katechizacji czytaczy. Podobnie jak teza o „niedojrzałości” ateistów, którzy kpią z religii.

  123. Żorż

    No szybciej w ewolucje niz w Genesis 😉

    A fe smiac sie z cudzych wierzen zreszta!

    Zmykam bo mnie w koncu z roboty przez tego bloga wywala…

  124. Na marginesie
    11 kwietnia o godz. 17:31

    Jak sie czlowiek spieszy….

    To potem ktos na powaznie moze odebrac kulawe figury retoryczne i o! 😉

  125. Do moich refleksji z godz. 10:18 dotyczących wczorajszej miesięcznicy na Krakowskim Przedmieściu – artykuł z oko.press, opisujący te same wydarzenie „z wewnątrz”. Dokładnie pokrywa się z moimi refleksjami „z zewnątrz”.
    https://oko.press/smolenski-tlum-napadl-obywateli-rp-policja-poturbowala-jednego-nich-oko-press-publikuje-film/

  126. Przepraszam za niedziałający link. Może teraz (wziąłem z forum katolickiego 😉 )

    https://forum-pfarrblatt.ch/fileadmin/_processed_/9/0/csm_f10_p06_Adam_und_Eva_f570a83263.gif

  127. Na marginesie
    11 kwietnia o godz. 17:25

    Jak wygladalo to Mark Twain najlepiej opisal w „Pamietnikach Adama i Ewy”… 😉

    http://docer.pl/doc/5xnxv

  128. …byle tylko sobie poszła i przestała tyle mówić” 😀

    @Kostka

    Dzięki za przypomnienie.
    „Wizyta kapitana Stormfielda w niebie” też by się tu przydała 😉

  129. Na marginesie
    11 kwietnia o godz. 17:31

    Qrde, jak słyszę na żywca typowego katolika, który mówi, że człowiek musi w coś wierzyć, albo że syn nie chodzi do kościoła, a przecież musi mieć jakieś wartości, to się poważnie zastanawiam, czy nie lepiej będzie dla niego jak mu parsknę ze śmiechu prosto w twarz. Wiesz, taka terapia szokowa. Hihi.
    Poziom rozwoju religijnego większości to stare dzieje ludzkości. ‎
    ‎No i trochę słodkości. Lubię Twoje kpiarskie i bezkompromisowe podejście do tematu. Jak Tanaka, tyle że inne floł. 😉

  130. Mały refleksik. 
    I nadszedł czas, że małpolud mógł nie wierzyć na legalu. Spróbował tego, spodobało się niektórym, ale z usług katabasów korzystają. Bo tu o coś głębszego chodzi niż wiara, o rytuał, który jest już na poziomie pnia, a więc starszy niż wiara. 

  131. Żorż Ponimirski
    11 kwietnia o godz. 9:57
    ale nauka dzisiaj przekracza granice ludzkiej wyobraźni.
    I tak i nie. Faktem też jest ,że są pewne osiągnięcia, których następstwa są katastrofalne.

  132. Tobermory
    11 kwietnia o godz. 17:15

    Artyści w różne dziwne rzeczy wierzą i nie wierzą. Np. wierzą, że im mecenas zapłaci, a nie, że zaraz w bozię, co się wyznawcom ciągle myli.
    Od tego oni są jednak artyści, by wierzyć w artyzm swojej roboty. A Adam bez pępka byłby znacznie nudniejszy i dziwaczniejszy i w ogóle nie taki. Nie byłoby skutków z Ewą w postaci tych dwóch co to jeden drugiego zabił i uciekł.

  133. Kostka
    11 kwietnia o godz. 15:55

    nadwiślańska prawica wszystko zamienia w mazidło.

  134. Jiba, bardzo interesujący wstępniak, zainspirował mnie nie tylko do myślenia, ale także zabrania głosu. Dziękuję za zaproszenie. Jestem nie tyle babeczka, co stara baba na emeryturze. Trochę wstydliwa, (Zorż dobrze mnie zdefiniował :-)). W każdym razie bez wyraźnego zaproszenia chociaż jednej osoby postanowiłam się nie wypowiadać, bo oczywiście na odległość tysięcy km wyczułam niechętny dystans większości blogowiczów, rozumiem go doskonale zresztą. Mojego wstępniaka potraktuję jako eksperyment – jeśli nie okaże się dla Was interesujący, w przyszłości dam sobie spokój.

    Nie będzie o ateiźmie, nie wiara w Boga czy jej brak najbardziej mnie interesują. Moją największą pasją przez całe życie są tajemnice najgłębszych głębin ludzkiej duszy.
    Od dziecka tym tylko może różniłam się od rówieśników, że moim największym marzeniem było zrozumienie motywów ludzkich czynów i zachowań – tych szlachetnych, a jeszcze bardziej tych okrutnych, choć nie miałam wówczas bladego pojęcia, do jakich strasznych rzeczy bywają zdolni przedstawiciele homo sapiens. Chciałam zrozumieć, więc przez wiele lat pochłaniałam książki psychologiczne, czytałam artykuły, oglądałam filmy…Jak miliony tzw. zwykłych ludzi, innej drogi niż uczenie się od mądrzejszych nie dostrzegałam. Myśl najprostsza, o zrobieniu użytku z własnego rozumu, przez wiele lat nie przyszła mi nawet do głowy. Zmienił to przypadek, a może kaprys losu, który nieoczekiwanie, w dojrzałym już wieku, spełnił dawno zapomniane pochopne młodzieńcze marzenia w sposób iście przewrotny, bo zdobyłam wiedzę sprzeczną nie tylko z powszechnymi przekonaniami, ale także z wieloma aksjomatami psychologii. O tym, że gromadzona latami cudza mądrość nie na wiele się zda w konfrontacji z życiowymi problemami przekonałam się, kiedy nagle wpadłam w głęboki dół psychiczny spowodowany zdradą kochanego mężczyzny. Ból był tak dojmujący, że odebrał mi sen, apetyt i wszelką radość życia; wiedziałam, iż długo tak nie pociągnę. Miałam synka, w żadnym wypadku nie mogłam sobie pozwolić na pogrążenie w depresji, więc z braku pieniędzy na terapię, powodowana najczarniejszą rozpaczą, postanowiłam szukać ratunku we własnej duszy. Zapragnęłam przestać cierpieć już, natychmiast, wyraźnie to sobie sformułowałam. I stał się cud prawdziwy!
    W ciągu jednej tylko z wielu wtedy bezsennych nocy ból minął bezpowrotnie, zastąpiony przez radość i dumę, a w miejsce nienawiści do mężczyzny pojawiła się wielka dla niego wdzięczność. Nie miejsce tu na szczegóły… Okazało się, że można błyskawicznie samemu przezwyciężyć psychiczny kryzys, jeśli człowiek zdobędzie się na odwagę szukać na własną rękę drogi wyjścia z impasu. Wystarczyło spojrzeć z innej niż dotąd perspektywy, żeby dostrzec alternatywę do czekania na kojące działanie czasu. Bez tego najważniejszego odkrycia nie byłoby dalszych. Ze zdumieniem dowiedziałam się o ogromnym pozytywnym wpływie na własne uczucia, jeśli uczciwie poddam analizie swoje postępowanie, zmierzę się z przekonaniami, odrzucę stereotypy, otworzę na nowe możliwości. Po miesiącach „studiów” życia wewnętrznego i uczuciowych zależności posiadłam praktyczną wiedzę, jak poprawić relacje z najbliższymi, znalazłam też odmienne odpowiedzi na odwieczne pytania, np. skąd w duszy ludzkiej bierze się zło. Pierwszy niezwykły eksperyment przeprowadziłam z wchodzącym właśnie w trudny wiek synkiem. Chciałam sprawdzić w praktyce moją nową śmiałą hipotezę przyszła mi bowiem do głowy myśl, że nasze coraz gorsze relacje da się może poprawić bez udziału i świadomości dziecka, tylko siłą moich myśli i uczuć. Rezultat przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, a kiedy od 16-letniego już syna usłyszałam, że zasługuję na Nagrodę Nobla w dziedzienie wychowania – gdyby taka istniała – uznałam, że powinnam podzielić się moimi doświadczeniami z innymi rodzicami, ze światem. O takich sprawach piszę, niestety, sobie a muzom, bo świat nie interesuje się moimi rewelacjami.

  135. wiesiek59
    11 kwietnia o godz. 14:06
    Islandia – elfy, trolle itp.
    Spotkałem onegdaj człowieka n.b. bardzo sympatycznego , absolwenta studiów z zakresu fizyki. Pewnego dnia całkiem poważnie stierdził ,że widział krasnoludki.
    Dla uzupełnienia dodam ,że nie był to obywatel lub rodak z Umęczonej.

  136. @zezem, a co to za osiągnięcia?

  137. gaala
    11 kwietnia o godz. 19:25
    a kiedy od 16-letniego już syna usłyszałam, że zasługuję na Nagrodę Nobla w dziedzienie wychowania – gdyby taka istniała – uznałam, że powinnam podzielić się moimi doświadczeniami z innymi rodzicami, ze światem. O takich sprawach piszę, niestety, sobie a muzom, bo świat nie interesuje się moimi rewelacjami.
    Szkoda. Piszę to bez żadnych podtekstów. Może warto podzielić się dalszymi, bardziej konkretnie swoimi spotrzeżeniami czy doświadczeniem.

  138. Żorż Ponimirski
    11 kwietnia o godz. 19:35
    Np. z dziedziny chemii… Lub fizyki…
    PS. Nie pisałem czy piszę w sensie „zaczepki”. Zdanie cytowane daje mi nieco do myślenia. A przykład j.w. i można sobie dopowiedzieć.

  139. Wszystkie przewroty od kopernikańskiego po rewolucję kwantowo- relatywistyczną są katastrofalne w skutkach. Burzą panujący porządek rzeczy. ;)‎

  140. @Kostka 11 kwietnia o godz. 17:50
    @Tobermory 11 kwietnia o godz. 17:59
    Dzięki! Mniam 😉

    @Żorż Ponimirski 11 kwietnia o godz. 18:06
    O mniam niam. It’s the best butter 🙂

  141. @gaala
    11 kwietnia o godz. 19:25

    „Samowolne” poznanie siebie, swoich możliwości i granic, prowadzi na ogół do nabycia pewności siebie afiszującej się spokojem, opanowaniem i otwartością na innych przez minimalizację strachu. Dla „ważniejszych” jest taki osobnik nie do przyjęcia, jak każdy, kogo stać na własne, zwłaszcza uzasadnione, zdanie. Dlatego też mamy powszechną indoktrynację skutkującą m.in. kursami wszystkiego. Osoby zastraszane od dziecka przez katechetę i rodziców nie mają szans innych, niż klakierzy jakichś podrzędnych prezesów.
    Potencjalne możliwości fizyczne i mentalne przeciętnego człowieka są kilkadziesiąt razy większe, niż wykorzystywane w praktyce. Ważne: Nie dać się wciągnąć w żadne współzawodnictwo, bowiem „uczciwa walka” nie istnieje. Tu dygresja: Miałem kiedyś zatarg z kierownikiem w pracy (jeszcze w PRL). Tak się biedny zacietrzewił, że aż zaproponował zakład. Przystałem na propozycję, a na pytanie o warunki odpowiedziałem, że wygrywający kopnie przeciwnika. I natychmiast miałem spokój. To był przyczynek do użycia mowy zrozumiałej przez interlokutora.
    Jako emerytka masz zapewne więcej czasu dla siebie. Polecam samopoznanie również własnej fizjologii. Bardzo pomaga w unikaniu lekarzy, czyli grupy zawodowej, która nie pozwala nam umierać śmiercią naturalną.

  142. Żorż Ponimirski
    11 kwietnia o godz. 19:45
    Można i tak.
    Szykuje się inny „przewrót” np. w dziedzinie bankowości czyniący obywatela jeszcze bardziej przeźroczystym dla zwierzchności i od niej jeszcze bardziej zależnym.

  143. seleuk(os)

    Pod wplywem Twojego wpisu zmienilam nieco zdanie, wole, zeby mnie przekonywali ;)))

    Czasem jednak mysle sobie, ze tym przekonanym, ktorzy wiedza, to chyba jest latwiej, prosciej, zyja sobie elegancko bez dylematow…

    Tanaka – cofac wstecz sie nie bede: albo moge sie cofac albo poruszac wstecz, poza tym fakt, ze sie dopiero teraz odezwalam, nie oznacza, ze dopiero teraz zaczelam czytac.

  144. Nie wszystko stracone. Ufajmy Panu! Ateiści i religianci, nawet najzacieklejsi, potrafią się tak pięknie zgadzać w sprawach wiary, że tylko stać z otartą japą i słuchać, i patrzeć. W codziennej egzystencji jest tak wiele zgody, że wszystko jest zgodą, a jeśli niezgodą, to nie na religijnym gruncie. Ludzie dosłownie niczym się od siebie nie różnią! I jedni, i drudzy bywają jednakowo mądrzy i jednakowo głupi. Przykładem niech będzie potwór z Loch…tfu!…wsteczny prąd, którego nikt nie widział, nie poczuł, nie dotknął i nie zobaczy, i nie dotknie, ale i religianci, i ateiści pójdą na noże, że jest, że ich samych niósł w morze i mało nie utopił. Pokazuj, że morze nie wynosi w morze, ale odwrotnie – wywala na brzeg – zostaniesz z obu stron jołopem. Oczywiście, słaby pływak ma tak wielkie oczy ze strachu, że w ostatniej chwili jako ateista nawet się przeżegna. Ale swoje wie i żadna siła go od wiary nie odpędzi.

    Zrobiłem dziś filmik na temat zgodnej wiary religiantów i ateistów w prąd wsteczny. Ale komputerowa smarkateria tak ulepszyła tubę, że chyba już do końca życia będzie dla mnie ciemne to, co w starej tubie było jasne, więc filmiku nie będzie.

  145. Co do dowodu na istnienie boga,przypomniała mi się taka anegdota rodem z epoki wiktoriańskiej.
    Otóż , razu pewnego sama królowa Wiktoria miała zapytać swojego ulubionego wtedy premiera(wcześniej Melbourna), niejakiego B.Disraeli , jaki jest dowód na istnienie Boga?
    odpowiedział ,my Żydzi jesteśmy tego dowodem, Wasza Wysokość.

    A ja uważam ,że dziury w naszej wiedzy zapychamy bogiem, bowiem posiadamy mózgi mogące tworzyć sens z jego braku. Ludzie chcą wierzyć dlatego przestają myśleć.
    Wiara zwalnia z odpowiedzialności , wiedza nigdy. Wiedza jest prawdziwą informacją o obiektywnej rzeczywistości. Wiedza nie może się różnić na jakiś temat, może być niepełna. A poza tym „wiara czyni człowieka głupim”.

  146. Jiba,dzień dobry!Ten zamach smoleński totaki po dbierak.Pewnie ty i twój brat w pewnym momencie porzuciliście ten podbierak.W tym przypadku szanse na to są marne.Mam taką nadzieję,że gdzieś tam poza tym bezproduktywnym bełkotem politycznym rośnie młode pokolenie,które ten „podbierak” ma głęboko gdzieś.Dzisiaj nie mam nadzieji,żeby ten klincz był do rozerwania nawet gdyby wybory wyniosły opozycję do władzy.Ten bezruch przerzuca się na inne dziedziny życia kraju i doprowadza do zacofania i degradacji q12w

  147. @Żorż – co to jest to BDSM?

  148. tejot
    11 kwietnia o godz. 12:43

    „By strony, połowy, odłamy, partie mogły w jakikolwiek sposób się dogadywać, musi zajść pewna wspólnota, styk poglądów w najważniejszych sprawach – na państwo, prawo, społeczeństwo, na człowieka.”

    tejocie, mówisz, że pytam wprost, czy potrafimy się dogadać. Do tego pytania to jeszcze daleko. Ja zastanawiam się, czy aby na pewno wiemy, na czym zależy stronom, połowom, odłamom i partiom. (No, dobra, na czym zależy partiom wiadomo:)

  149. Wracając do głównego tematu Jiby,
    Prawak – neguje globalne ocieplenie, uważa, że religia jest czymś dobrym, nawet jeśli sam nie wierzy, kreacjoniści też mają prawo przedstawić swoje poglądy , bieda bierze się z lenistwa, człowiek ma prawo kształtować przyrodę.
    Lewak – walczy z GMO, elektrowniami atomowymi, szczepieniami, lekami psychotropowymi, uważa, że religia to opium dla ludu, ale chętnie będzie medytował i palił kadzidełka i jeździł na spotkania z rozmaitymi guru, jest wegetarianinem, unika sportu.
    Oczywiście można wymienić więcej.

  150. @anumlik
    Będzie gorzej. I to jest przerażające jak cham może ubezwłasnowolnić myślących ludzi, właśnie dlatego, że są myślący.
    Jak Polacy nie zatrzymają tego teraz pospolitym ruszeniem, jak nie zrozumieją, że to już ostatnia szansa, to stworzy się w Europie getto, zamknie granice i rozpocznie obowiązkową rekatolizację opornych.
    Myślałam o doczekaniu do wyborów, ale to idzie zbyt szybko, nie ma czasu.

  151. Optymatyk
    11 kwietnia o godz. 22:17

    Wszystko się zgadza, prócz tego: „Ludzie chcą wierzyć dlatego przestają myśleć”.

    Sformułowanie „ludzie chcą wierzyć” można odebrać jak: „Na początku było chcenie”. Tymczasem nic nie było na początku, prócz materii. Ludzie zaś wierzą nie dlatego, że chcą wierzyć, lecz dlatego, że wiara jest wbijana w niewinne główki dzieci. Inaczej mówiąc, wiara jest tak samo wyuczona jak umiejętność pływania, chodzenia, mówienia. A kiedy już jest, można jej pojawienie się przypisywać łasce bożej, chceniu w Licheniu i kiszonej kapuście.

    Nie można przestać myśleć z powodu jakiegoś chcenia, tak jak nie można przestać umieć pływać. Myślenie jest tak samo nabywaną umiejętnością jak pływanie. Ogromne ludzkie masy nabywają ją na poziomie wyłącznie egzystencjalnym: jaki zmartwion kupić, co do garnka włożyć, w co się ubrać itp. Nie mogą więc przestać myśleć na poziomie zaawansowanym (sprawne wykonywanie wszystkich pięciu operacji mózgowych: analizy, syntezy, porównywania, uogólniania, abstrahowania) ci, którzy nigdy nie zaczęli.

  152. prospector
    11 kwietnia o godz. 22:25

    „Pewnie ty i twój brat w pewnym momencie porzuciliście ten podbierak.”

    Nie, żadne nie odpuściło. Długo musieliśmy tak tkwić, bo pamiętam palące słońce i pragnienie:) Po prostu przyszedł nasz ojciec. Nic nam nie zrobił, wystarczyło, że widzieliśmy, jak się zbliża. Tej opcji dla kraju wolałabym nie rozważać:)

  153. @EJotko, sprawdź sama na wiki. ;)‎

  154. Magdalena
    11 kwietnia o godz. 20:59

    Ja uwielbiam Magdalena jazde „na gape”. Rozumiem Ciebie doskonale. Malo, „jazde na gape” uwazam za najwyzszy rodzaj dzialalnosci, jazdy. Tu przyklad. Pozwalam sobie od czasu dotankowac moj samochod, co ma 80l zbiornik. Mali przedsiebiorcy, cos chca czasem, co nieodzownoscia nazywac. To ja mowie, pelnu bak na koszty firmowe. To jest typowa jazda na gape Magdalena. Wymyslilem lepsza rzecz. Mam zamiar „na gape” nawigowac moj piracki okret. Mapy morske, papierowe i wektorowe, sa nieprawdopodobnie drogie. Wiele setek, kawalek papieru czy pamiec na ktorej rowno niewiele. Calkiem niepotrzebnie. To ja wymyslilem nowy nawigacje „na gape” z Merkator pod pacha. Na trzech nawigatorach. Ja Magdalena „na gape” doskonale rozumiem. Nie tylko. Rowniez akceptuje. To wazne.

    Jest jednak Magdalena granica. Ateisci moga Ciebie jedynie przekonac o bozi niebycie. Taka oferta. Moja oferta bogatsza. Ja Ciebie moglbym przekonac o zaletach wielu produktow. 2, 3 calkiem roznych. O bozi bycie tez. Ta rola konsultanta od bozi wymaga jednak gazy (honorarium). To jest jadro konsultacji. Taki xiundz np czy biskup starszy, to tylko sprzedawca. On Tobie bozie bez problemow sprzeda. Ale wymaga abonamentu, miesiecznego. Taki ateista tez abonament chce. Konsult, jednorazowym honorarium sie zadawala. To jest jadro konsultacji. Jakichkolwiek. Ja Ciebie rowniez moge przekonac o wyzszosci Huawei nad CISCO. Albo odwrot. Pare innych alternatywnych rowniez na rozkladzie. Wybor zawsze Twoj. Mam nadzieje ze jestes w pelni swiadoma Magdalena, co jest konsultacja na honorarium, co jazda „na gape”.

    Moja oferta pozostaje otwarta. 💡 Cena (honorarium) bez negocjacji. ❗

    Ewa-Joanna
    11 kwietnia o godz. 22:34
    „@Żorż – co to jest to BDSM?”
    Czy to byl dowcip na przepis? 😀

    pzdr Seleuk

  155. „Ludzie zaś wierzą nie dlatego, że chcą wierzyć, lecz dlatego, że wiara jest wbijana w niewinne główki dzieci.” wbocek
    No właśnie, jest tak jak napisaliśmy obaj ,dlatego ,że wiara jest wbijana w niewinne główki , dlatego chcą wierzyć.
    Niektórym ,nielicznym udaje się z tego wyjść ,ale też chcą nie wierzyć ,ci zaczynają samodzielnie myśleć.
    Chyba ,że założymy wychowanie dzieci w rodzinach pozbawionych jakichkolwiek wiary, religii itp. a najlepiej odciętych od tej całej kulturowej otoczki zewnętrznej, co raczej się nie zdarza. Dlatego potem wiara lub niewiara jest wyborem ,czyli chceniem.
    Pierwsi myślą ,że myślą ,drudzy myślą samodzielnie.

    „Nie można myśli oddzielić od materii, która myśli.” -kto jest autorem?

  156. Ok, Żorż, sprawdziłam.
    Do głowy by mi nie przyszło… 🙂

  157. Pod tekstem ( uciętym zreszta) o Obywatelach RP przeczytałam taki komentarz:
    Obywatele RP są i pozostaną symbolem cywilizacyjnego barbarzyństwa, ponieważ w kręgu cywilizacji zachodniej, każdy ma prawo pomodlić się na grobie krewnych, a osoby odmawiające komuś prawa do modlitwy na grobie krewnych są cywilizacyjnymi barbarzyńcami, to znaczy osobami nie uznającymi zasad cywilizacji zachodniej.
    Zachwycające jak świetnie wpisuje się w naszą tu dyskusję swoja przewrotną argumentacją.

  158. Nie mam nosa Namargineski, ale Magdalena to podpucha. Może dlatego wcześniej zignorowałem wpis. ‎Rzucić ją Dezerterowi na pożarcie. ;)‎

  159. Magdalena
    11 kwietnia o godz. 8:32
    „chcialabym tez, zeby wierzacy mnie przekonali, ze jest”.

    Aby znaleźć dowody na istnienie Boga, wystarczy rozejrzeć się dookoła. W Biblii czytamy: „Każdy dom jest przez kogoś zbudowany”. Czyż ten wniosek nie wydaje się logiczny?

    Czy rozmyślając nad porządkiem panującym we wszechświecie, pochodzeniem życia albo budową ludzkiego mózgu — najbardziej skomplikowanej struktury na naszej planecie — nie dochodzisz do wniosku, że musi istnieć Ktoś górujący nad człowiekiem?

    Jednak natura nie mówi nam o Bogu wszystkiego. Widoczne w dziele stwórczym dowody na Jego istnienie przypominają odgłos kroków dobiegający zza zamkniętych drzwi. Wiesz, że ktoś tam jest, ale nie wiesz kto. Żeby się tego dowiedzieć, musisz otworzyć drzwi. Drzwiami do poznania Boga jest Biblia. Kiedy ją otworzysz i przeanalizujesz, znajdziesz pozostałe dowody na istnienie Boga. Co więcej, z Księgi tej dowiesz się, jak On postępuje z ludźmi, i w ten sposób poznasz Jego osobowość.

    PS Szczegółowe omówienie dowodów na istnienie Boga można znaleźć w broszurze Pochodzenie życia — pięć pytań, które warto rozważyć oraz w książce Czy istnieje Stwórca, który się o ciebie troszczy?

    Służę pomocą.

  160. Optymatyk
    11 kwietnia o godz. 22:17

    Jest gorzej. Ludzie wola wierzycc niz myslec. Wiara nie boli, jak myslenie. Ida wiec na latwizne.

  161. Optymatyk
    11 kwietnia o godz. 22:57

    Niestety, nie rozumiemy się. Uparłeś się przy „chcą wierzyć”. Bez precyzujących wyjaśnień łatwo to przyjąć jako „chcą wierzyć, bo taka jest ich natura”. Tymczasem jest to proste wyuczenie, nie natura. Czy ludzie z natury CHCĄ pływać? Nie – nauczyli się. Naturalne są wyłącznie potrzeby biologiczne. Mówienie „chcą wierzyć” jest mylące, bo może być kojarzone z naturalną, przyrodzoną potrzebą. A to nieprawda. Ludzie nie „chcą wierzyć”, lecz po prostu wierzą, bo im wiarę wbito pod sufito.

  162. Aj, Lonek, nie strasz ludzi! Myślenie wcale nie boli. Boli lekceważenie.

  163. No, nie mówiłam, że przyleci Dezerter i zajmie się Magdaleną?
    I słowo stało się ciałem. 🙂 Powodzenia!

  164. Jedziesz Madzia! Takiej propozycji nie złoży Ci żaden ateista. Trzymam kciuki dezerter za Twoją prowizję.

  165. Qba
    11 kwietnia o godz. 10:10
    „Istnienie kościoła katolickiego jest dostatecznym dowodem na nieistnienie Boga”.

    Podobnie posłużenie się nożem, by grozić niewinnej osobie, zranić ją lub nawet zamordować, dowodzi, iż owego noża nikt nie zaprojektował.

  166. Magdalena
    11 kwietnia o godz. 8:32

    Aby znaleźć dowody na nieistnienie Boga, wystarczy rozejrzeć się dookoła

  167. Ewa-Joanna
    11 kwietnia o godz. 22:41

    Oczywiscie, ze bedzie gorzej. Wrecz koniecznie musi byc gorzej, zeby z koniecznym do zmian hukiem pieprznelo. Jesli nie pieprznie z niezbednym do zmian hukiem, to nie bedzie szans na dokonanie sie zmiany, czyli pozostanie jak bylo, a mozliwe calkiem, ze nawet gorzej pozostanie.

    Doprecyzuje, bo najwyrazniej to co pisalem w KONTRREWOLUCJI splynelo jak woda po kaczce…

    Jesli by sie udalo teraz powstrzyac to co nadchodzi, powstrzymac bez pieprzniecia, to wszystkie klamstwa, podkresle wszystkie klamsta, zarowno Kaczynskiego, jak PiSu i kosciolka katolickiego, pozostana jak sa, i za jakis czas odzyja jako podstawa orodzenia sie. Warunkiem niezbednym do wyplenienia tego plugastwa zaklamanego, jest to zeby ten niebywaly konstrukt sam doprowadzil tymco robi do pieprzniecia. Tylko wtedy da sie skutecznie ten niebywale chamski konstrukt, ktory sie wylagl w glowie Kaczynskiego, i ktorym omamil te okolo 30% Polakow wyplenic. Musza albo osobiscie wziac w dupe od PiSu, albo „zobaczyc” do jakiej ruiny to doprowadzi…

    Ze jest ryzyko, ze sie tak wzmocni, ze pozostanie?

    Niby jest, ale jakos w to nie chce mi sie wierzyc, bo nic co „buduja” nieudacznicy, nie bedzie trwale, a Kaczynski zgromadzil wokolo siebie bande nieudacznikow. W dodatku nieudacznijkow bezwolnych i wytrenowanych do bezwzglednego posluszenstwa. Ale, ze w samej konstrukcji i skladzie PiSu jest to co go rozwali, nie oznacza, ze mozna siedziec z zalozonymi rekoma i nic nie robic. Robic trzeba, zarowno w przeciwstawianiu sie, ale jeszcze bardziej „robic trzeba” w mysleniu o tym co i jak uzradzic po PiSie.

    Pozdrowka
    lonefather

  168. lonefather
    11 kwietnia o godz. 23:19

    Ani wiara nie jest efektem wolnego wyboru, ani myślenie. Nie dlatego ludzie wolą wierzyć niż myśleć, lecz dlatego, że wierzenia ich nauczono, myślenia – nie.

  169. Ewa-Joanna
    11 kwietnia o godz. 23:21

    Mnie nie boli, Ciebie nie boli, i troche jeszcze innych nie boli. Wiekszosc moze nie samo myslenie boli, ale tak boli mozliowsc odkrycia, ze sie bezmyslnie w cos wierzylo, ze lepiej ze strachu przed tym odkryciem zaprzestac myslenia.

  170. Żorż Ponimirski
    11 kwietnia o godz. 23:18

    Zgadza się. Tyle że z pewnością nie o dezertera MU chodziło. Słynny miłoszolub obiecał, że tu wróci. Nawet ta Magdalena jest wymowna.

  171. Ja tam jestem przekonany na podstawie codziennych biezacych obserwacji, ze czlowiek sie rodzi myslacy. Na poczatku, jest tego myslenia tyle ile wiedzy o otoczeniu, w miare poszerzania sie wiedzy, rozszerza sie tez myslenie….

    Wniosek jaki wyciagam, jest raczej taki, ze myslenia, nie trzeba uczyc. Wystarczy go nie oduczac, jak chocby przez wmuszenie wierzania, ktore od samego poczatku oferuje „mozliwosc atrakcyjna zamiany wiedzienia, czytaj myslenia, na wierzenie…

  172. @wbocek
    Jeszcze raz;
    „No właśnie, jest tak jak napisaliśmy obaj ,dlatego ,że wiara jest wbijana w niewinne główki , dlatego chcą wierzyć.
    Niektórym ,nielicznym udaje się z tego wyjść ,ale też chcą nie wierzyć ,ci zaczynają samodzielnie myśleć.”
    Co tu jest niezrozumiałe? ,bo nie rozumiem.
    Jeśli „wiara jest wbijana w niewinne główki” ,dlatego potem jedni i tych jest większość chcą wierzyć i wierzą, lub , i tych jest mniejszość ,nie chcą wierzyć i nie wierzą.
    Wybory mają oczywiście jakieś nieracjonalne w pierwszym przypadku i racjonalne drugim powody.
    „„chcą wierzyć, bo taka jest ich natura”. ”
    Natura jest pozbawiona jakiejkolwiek wiary, ta jest tworem ludzkim i dlatego czyni ludzi głupimi „bo im wiarę wbito pod sufito”. Człowiek nie rodzi się religijnym, staje się nim lub nie ,jeśli zaistnieją wyżej opisane warunki.

  173. dezerter83
    11 kwietnia o godz. 23:18

    Ale „pieprzysz” brednie. Zamiast rozsiewac te androny, lepiej odpowiedz wprost i bez krecenia na chocby takie pytanie:

    Czy jestes szczesliwy? Czy jestes szczesliwym czlowiekiem?

  174. @lonefather
    „Jest gorzej. Ludzie wola wierzycc niz myslec. Wiara nie boli, jak myslenie. Ida wiec na latwizne.”
    Zgadzam się z Tobą.
    Rozum jest największym wrogiem religii! , wierni strzeżcie się rozumu. No i qźwa strzegą ich i się jak mogą.

  175. @@Lonek & Optymatyk
    Zgadzam się z wami, że rozum i wiara nie idą w parze. Ale nie możan nauczyć myślenia sarkazmem czy wyśmiewaniem. Głupi ma takie samo ego jak mądry, a może nawet większe, więc dołowanie tego ego nie jest najlepszą metodą na sukces.

  176. Dwa tygodnie w Bieszczadach bede, po 15 latach nie bycia. I zaskocznie na poczatek. Bieszczady sa „zalane” przez bobry. Na 35 kilometrach pomiedzy Ustrzykami G., a Cisna, tylko z okna samochodu doliczylem sie 15 bobrzych jeziorek… Wrocily po bodajze 300 latach nieobecnosci. Jesli komus sie chce wierzyc w bajki, to moze wierzyc, ze to jakas bobrz bozia sprawila, bo sie boberki 300 lat modlily i bily poklony do swojej bobrzej bozi.

    ps Bobr, to BOBR. Takie zwierze co tamy buduje, a nie „bobr” w rozumieniu rozpowszechnionym w ksiazeczce p.t. Paragraf 22.

  177. Ewa-Joanna

    A slyszala o „syzyfowych pracach”?

    No to ja nie jestem „syzyf”, ja jestem lonefather i jestem sapienns, czyli zasapany ganianiem za 6cio latkiem. Wyzej wyjasnilem, ze musi pieprznac, zeby sie moglo zmienic i zdania od momentu napisania nie zmienilem, nawet wobec atrakcji zostania syzyfem.

  178. Tanaka
    11 kwietnia o godz. 11:42

    Fakt, że ktoś jest chamem, nie oznacza, że ja też muszę nim być, by mieć szanse w konfrontacji.
    Zwróc uwagę na sprawę Breivika.
    Co jakiś czas oglądam w tv wypielęgnowanego i podpasionego mordercę ponad osiemdziesięciorga nastolatków, który wyskakuje z absurdalnymi zarzutami, że jest udręczony i prześladowany, bo nie może sobie pogadać z kolegami. Nóż mi się w kieszeni otwiera. Nie rozumiem, czemu nikt go jeszcze nie skrócił o głowę w ramach samowolki. Gdyby zabił mi syna, wisiałby na nitce wyprutej z guzika.
    I jednocześnie doceniam perfidię norweskiego wymiaru sprawiedliwości. Widzisz gdzieś jakiegoś bojownika i męczennika? Gościa, którego zwłoki należałoby utopić w oceanie, by do jego nagrobka nie ściągały rzesze wielbicieli? Breivik został fachowo wykastrowany. Jest tylko pulchnym pączkiem układanym na poduchach, który stara się, jak może, by choć trochę pocierpieć i porobić wrażenie na humorzastych nastolatkach.

    PiS zachwycony sondażami płynie w tym samym kierunku. Sądzę, że dla ludu ciemnego i jasnego punktem zwrotnym było 27:1. Neferka nakreśliła to jednym zdaniem: jak można wbijać rodakowi nóż w plecy? Nie można – to jest jeden z tych elementów, który nas wszystkich łączy. Polska jest tak uboga w stanowiska i awanse na arenie międzynarodowej, że i rak, choć nie ryba, to powód do dumy dla większości Polaków.
    Ale PiS płynie dalej, przecież sondaże, i odpływa coraz bardziej, nie licząc się z tym, że ludzie nie lubią radykalizmów. Może nie trzeba mu przeszkadzać. Niech płynie.

  179. Jiba
    11 kwietnia o godz. 22:35
    tejot
    11 kwietnia o godz. 12:43
    tejocie, mówisz, że pytam wprost, czy potrafimy się dogadać. Do tego pytania to jeszcze daleko. Ja zastanawiam się, czy aby na pewno wiemy, na czym zależy stronom, połowom, odłamom i partiom. (No, dobra, na czym zależy partiom wiadomo:)

    Mój komentarz
    Jiba,dla porzadku zaznacze, że napisałem, że pytasz nie wprost.
    Twoje pytanie – czy wiemy, na czym zależy stronom rozbijam, na dwa:
    1) Czy wiemy co mają w głowach strony?
    – Nie wiemy
    2) Czy wiemy, na czym zależy stronom. Strony stale głoszą, obwiesczajana czym im zależy. Napisałaś o tym szerzej we wstępniaku.

    Dla głębszego zrozumienia na czym naprawdę zależy stronom, musimy się wdać w spekulacje o taktyce politycznej, o prowadzeniu sporów, o sprzecznościach w społeczeństwie i państwie, interesach klasowych i osobistych, o sieci powiązać i wszystkich innych jawnych i domyślanych zależnościach.
    Zadanie nad wyraz trudne. Moim zdaniem należy się kierować tym co czynią strony, jak postępują oraz tym, co deklarują oficjalnie lub nieoficjalnie i jaki u stron występuje związek miedzy słowami a czynami.
    Pzdr, TJ

  180. @dezerter
    Podałeś właśnie dowody na brak boga (już ci twój przełożony uszu natrze).
    Gdzie sie obejżę widzę „blood i misery”. Totalne olanie owieczek.
    1. Koptyjscy chrześcijanie zmasakrowani podczas mszy w Egipcie.
    2. Somalijscy chrześcijanie umierający z głodu.
    3. Tutsi zażynani w kościołach.
    4. Dzieci umierające na raka.
    Gdzie jest ten twój „miłosierny”???

    Włącz swój rozum, zacznij sam myśleć a niewątpliwie zdezerterujesz z tego waszego ogłupiającego cyrku.

  181. Moja wnuczka właśnie uczęszcza – w czasie ferii – na tzw Code Camp, czyli nauka programowania komputerów i gier komputerowych, ma 8 lat.
    A na co teraz uczęszczają polskie dzieci??? REKOLEKCJE.

  182. @gaala
    go for it. Ale bez sciemy i propagandy. Cerberus czuwa.

  183. Optymatyk
    11 kwietnia o godz. 23:53

    No cóż, rzecz się rozbija o precyzję rozumienia i użycia języka. Użyłeś nieszczęsnego sformułowania „chcą wierzyć”, które jest dwuznaczne:

    „Chcą wierzyć” – bo jakoby w naturę homo wdrukowania jest potrzeba wiary transcendentnej (słyszę takie głosy),

    i „chcą wierzyć”, bo ich wiary nauczono.

    Dwa kompletnie odmienne rozumienia – nie wytknąłem Ci tego bez powodu. Drugie rozumienie jest znaczeniowo puste, niczego nie wyjaśnia, jest niepotrzebne i wprowadza możliwość pomylenia z pierwszym.

    Ludzie nauczyli się stać i chodzić na dwóch. Czy z tego powodu można powiedzieć, że CHCĄ chodzić na dwóch? Pewnie, że można – ale po co. Nie „chcą chodzić”, lecz zwyczajnie chodzą – nie ma tu żadnego chcenia, jest automatyzm. Sformułowania „chcą chodzić” można sensownie użyć jako czegoś znaczącego, wyjaśniającego wtedy, kiedy rzeczywiście jest to jakieś specjalne chcenie, np.: „Bardzo chcą chodzić ludzie, którzy częściowo utracili władzę w nogach”.

    Twoje „chcą wierzyć” jest w wypadku wiary religijnej bardzo bliskie rozumienia, że się z tym chceniem rodzą, mają je zakodowane. O to mi poszło.

    Im bardziej, jako pasjonat spraw językowych, staram się być precyzyjny w słowie, tym bardziej tracę kontakt z otoczeniem. Dlatego siłą odrzutu wieję na Jamno, do lasu, na polne drogi, a ostatnio – na morze. Niech będzie pochwalony buk w swoich gałęziach i w swoich liściach.

  184. lonefather
    11 kwietnia o godz. 23:50

    Czyli jako ateista jesteś wierzący w cuda. Tymczasem myślenie jest przedmiotem badań naukowych podobnie jak technologia odlewania stali. Nie ma po co mieć własne przekonania, skoro od dawna jest znany naukowy elementarz. Człowiek nie rodzi się ani z myśleniem, ani z mówieniem – rodzi się z aparatem do myślenia i z aparatem do mówienia. Te aparaty są puste, podobnie jak pusty jest komputer bez programu. Czego się Jaś nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.

  185. Jakos przechodze przez zycie bez problemow z powodu mojego swiatopogladu i zapatrywan politycznych. Nikt mnie w Polsce nie zaganial do kosciola ( a mieszkalam w roznoklasowym bloku w 70tys. miescie) z wyjatkiem matki, ktora zawsze chciala paradnego wyjazdu w swieta do Dominikanow w Krakowie. Jechaly wszystkie jej dorosle dzieci z calymi rodzinami. A moze trzeba bylo wyglosic kilka filipik z tego forum i powiedziec : o matko nie, tego moj swiatopoglad nie zdzierzy.
    Na emigracji wybieram wsrod Polakow tylko tych z kim mi po drodze, czyli podobne usposobienie i zainteresowania. Jesli umawiam sie z kims na niedzielny wypad, to nie przeszkadza mi, ze se poleci rano do kosciola. Amerykanska czesc mojej rodziny, to starsze pokolenie pobozne, mlodsze non-religion. Nigdy, przenigdy nie ma wzmianki w temacie. Raz na dalekiej wycieczce wspoltowarzyszka w pokoju kobitka – Polka na moja deklaracje, ze nie chodze do kosciola stwierdzila -o, to jestes kocia wiara. Mile spedzilysmy 10 dni, bo podobnie jak ja uwielbiala chodzic, wloczyc sie nocna pora itd. Podobnie nikt mnie nigdy nie wyzywal od lewakow, komunistow czy co tam. Natomiast na tym forum, wielokrotnie zostalam nazwana np. stara ciota. „Widocznie jest to widoczne.” Przyszlo mi sie z tym pogodzic.
    Wspolczuje tym, ktorzy narazeni sa na przykre incydenty, ostracyzm z powodow swiatopogladowych, czy zapatrywan politycznych. No coz, awangarda ma zawsze najgorzej.

  186. @zyta2003
    12 kwietnia o godz. 5:20
    masz to szczęście, tak jak wielu z nas tu piszących, że mieszkasz w kraju, gdzie religia nie zawłaszcza przestrzeni publicznej, że nie jesteś zmuszana do uczestnictwa w obrzędach religijnych, a twój światopogląd nie jest powodem do zwolnienia z pracy.
    No to możesz sobie pozwolić na tolerancję i życzliwość.
    Wielu polskich Polaków nie może.

  187. lonefather
    11 kwietnia o godz. 23:57
    „Czy jestes szczesliwy? Czy jestes szczesliwym czlowiekiem?”

    Nawet gdybym Ci powiedział, i tak wcale byś temu nie uwierzył.

  188. Parys
    12 kwietnia o godz. 3:29
    „Gdzie sie obejżę widzę „blood i misery”.

    To zrozumiałe, że człowiek, który nie wie z jakich powodów Bóg dopuszcza zło, skłonny jest powątpiewać, czy On w ogóle istnieje albo czy interesuje się ludźmi.

  189. dezerter83
    12 kwietnia o godz. 7:09

    Znaczy sie klamiesz. Po prostu i zwyczajnie klamiesz.

    Czlowiek, ktory mowi prawde, po prostu ja mowi. Mowi bez zastrzegania sie, ze mu nie uwierza.

    Ale o tym, ze jestes klamca zalganym, to na tym blogu wiemy od zawsze.

  190. Żorż Ponimirski wczoraj 14:40

    Pierwsze piętro emocyjne ma się do trzech mózgów tak, że powiązane jest z tzw. mózgiem gadzim, czyli zespołem R- pieniem mózgu i tzw. układem limfatycznym.

    To stwierdzenie wymaga chyba jednak dokładniejszego sprawdzenia. Może układ limbiczny? Układ limfatyczny w organizmie pełni zdecydowanie inną rolę.

  191. dezerter83
    12 kwietnia o godz. 7:14

    Dezerterze, to zrozumiałe, że człowiek, który się rodzi w ateistycznej rodzinie i sam przez całe życie jest ateistą, nie to, że jest skłonny powątpiewać w istnienie Boga i w to, czy on interesuje się ludźmi, ale wie na bank, że go nie ma, bo nigdy do niego nie przychodzi i nie daje najmniejszego znaku, że jest.

  192. @paradox57
    12 kwietnia o godz. 7:57
    Wedle mrówek 🙂
    Byłam z siebie okropnie dumna, że w ogóle jakieś mrówki mi wyszły, bo ścierwa uciekają od światła! Czyli musiałam namierzyć „komin” potem się zasadzić i prawie na ślepo wycelować w te cholery. Jak tylko piknęło, że ostrość ma, to ja plask! Komary mnie gryzły ale czego się nie robi dla nauki? 🙂
    Nic to, teraz sucho to są mniej aktywne. Traktuję je miotłą, znaczy zamiatam trawę. Idiotyczne zajęcie. 😉

  193. Aj Lonek, brzydko tak…

  194. wbocek
    12 kwietnia o godz. 7:59
    „wie na bank, że go nie ma, bo nigdy do niego nie przychodzi i nie daje najmniejszego znaku, że jest”.

    Wszędzie widać świadectwo Jego poczynań i wielkości. Dzieła stwórcze — kwiaty, drzewa, góry, doliny, jeziora, wodospady, ptaki i inne zwierzęta, jak również sam człowiek — dostarczają licznych przykładów niedościgłego piękna oraz mistrzowskiego zaprojektowania i wykonania.

    Ludzie nie mają żadnych podstaw do zaprzeczania Jego istnieniu, ponieważ „to, co można wiedzieć o Bogu, jest wśród nich jawne, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem jego niewidzialne przymioty — jego wiekuista moc i Boskość — są wyraźnie widoczne już od stworzenia świata, gdyż dostrzega się je dzięki temu, co zostało uczynione”.

    Wyobraź sobie kierowcę, który ignoruje znak objazdu nakazujący skręt w lewo. Zatrzymuje go policjant i zaczyna wypisywać mandat. Kierowca próbuje się tłumaczyć, że nie zauważył znaku. Ale policjanta to nie wzrusza, bo znak stoi w eksponowanym miejscu i nic nie ogranicza widoczności. Poza tym kierujący pojazdem ma wręcz obowiązek zwracania uwagi na takie znaki i stosowania się do nich. Podobnie jest z widocznymi w przyrodzie dowodami na istnienie Boga. Te „znaki” rzucają się w oczy. Jako stworzenia rozumne, naprawdę jesteśmy w stanie je dostrzec. Ci, którzy je ignorują, nie mają żadnej wymówki.

  195. @Dezerter,
    a na kij te komary zrobił?

  196. Gdzie sie obejżę widzę „blood i misery”. Totalne olanie owieczek.
    1. Koptyjscy chrześcijanie zmasakrowani podczas mszy w Egipcie.
    2. Somalijscy chrześcijanie umierający z głodu.
    3. Tutsi zażynani w kościołach.
    4. Dzieci umierające na raka.
    Gdzie jest ten twój „miłosierny”???

    dezerter83
    12 kwietnia o godz. 7:14

    To zrozumiałe, że człowiek, który nie wie z jakich powodów Bóg dopuszcza zło, skłonny jest powątpiewać, czy On w ogóle istnieje albo czy interesuje się ludźmi.

    zapomniałes dodać : Bóg cię kocha i robi to z miłości.

  197. Ewa-Joanna 8:30

    Jak to na kij? Przewidział, że będziesz chciała aparatem uwiecznić mrówki, które nie lubią światła i nasłał na Ciebie komary. Żeby one obrzydziły Ci niecne zamiary. Do tego dla nauki, a właściwie dla widzimisię jakiegoś paradoxa . Taki to był boski plan.

  198. @paradox57
    12 kwietnia o godz. 8:36
    No to ja pierdziu taki boski interes! Mrówki ważniejsze ode mnie? Z domu wieczorem się wycedzam, bo na drzwiach siedzą żaby, znaczy te grzechotki, w łazience w wannie mieszka gekon, no już niedługo miejsca dla mnie nie będzie.

  199. dezerter83
    12 kwietnia o godz. 8:28

    Dezerterze, Ty faktycznie jesteś niedowidzący oszołom z tym upartym przemawianiem do ateistów (starszych od Ciebie) jak do dzieci specjalnej troski. Przeczytałem pierwsze zdanie i dość: sama kość. Nie dbasz o to, by się choć trochę dopasować do poziomu czytelników. Tłumaczyć Cię może tylko to, że nie masz takich możliwości. Choć za jedno dziękuję: tłuczesz te swoje powtarzalne do znudzenia mantry, aż mi się mrówki faraona z chaty wyniosły. Czyżby nieistniejący Bóg miał większą przyjemność z ateistą?

  200. Mam dla was wspaniałą ilustrację tego o czym często się tu mówi, a z reguły pombocek to podkreśla i ma rację w tej materii. Zobaczcie sami, scena zaczyna się w 32:10.

    http://cda-hd.pl/altamira-2016-online/

    Oczywiście poza tym polecam ten film w całości, to tematyka, która jak ulał pasuje do bloga obywatelskiego. Religiantów też zapraszam na seans, może uda im się wyciągnąć jakieś wnioski z tego obrazu, choć wątpię. Pewnie się obrażą po seansie i utwierdzą w wierze, hihi.

  201. Komary są dla jaskółek. Po co są kleszcze?!!
    Nasz ulubiony misjonarz podaje coraz bardziej infantylne argumenty na istnienie Boga, ale nie dostał jeszcze opowiedniej instrukcji na uzasadnienie, dlaczego ów Bóg dopuszcza zło i to od samego początku stworzenia?

    @Dezerter

    Wytłumaczyli Ci już „twoi”, po co masz kość ogonową i sutki?
    Po mistrzowsku zaprojektowane są tylko koty 😎

  202. paradox57
    12 kwietnia o godz. 7:57

    Jest dokładnie tak jak piszesz, tyle że to nie wymaga sprawdzenia, bo to mój błąd. Myślałem limbiczny, napisałem limfatyczny. Dzięki.

  203. Ewa-Joanna
    12 kwietnia o godz. 8:30

    Obejrzelismy dwa dni temu film Creation (o tym jak Darwin meczyl sie z pisaniem On the origin of species).

    Duzo pieknego materialu w postaci cytatow ten film mi dostarczyl… 😉

    Dialog pomiedzy zgorzknialym Darwinem a pastorem ponizej bardzo do tematu (z gory przepraszam ze nie tlumacze ale w drodze do pracy!)

    Reverend John Innes: Well… Well, The Lord moves in mysterious ways.

    Charles Darwin: Hmmm, yes he does doesn’t he? You know, I was remarking only the other day, how he has endowed us in all of his blessed generosity with not one but nine-hundred species of intestinal worm, each with its own unique method of infiltrated the mucosa and burrowing through to the bloodstream. And on the love that he shows for butterflies by inventing a wasp that lays its eggs inside the living flesh of caterpillars.

    Reverend John Innes: I have said on many previous occasions, it is not for us to speculate at His reasons…

    Wiec co tam komary! Komary to male miki w porownaniu z tasiemcami, wlosniami, motylicami watrobowymi, glistami i rozmaitymi rozkosznymi robaczkami, ktore wchodza od srodka….

  204. Kostka
    12 kwietnia o godz. 9:10

    Chyba juz „strawniejsze” byly dyskusje o ilosci diablow, czy aniolow na glowce szpilki, od dywagacji o parazytach zerujacych na czlowieku, czyli Hiobie, konczacych sie „boskim” podsumowaniem, ze nie nam roztrzasac niezbadane sciezki „panskie”.

    A, gdy sie nauka, naukowo pochyli i wyjasni, to i tak religiant, czy inny zdezerterowany od rozumu, wezmie i odesle z powrotem do niebieskiej ksiazeczki, tak jakby nie dotarlo, ze juz zostalo wyjasnione naukowo i dalej bedzie bredzil swoje bajedy.

    Szkoda czasu, choc czasami bywa zabawnie popatrzec na spustoszenie umyslowe jakie religia czyni w umysle potencjalnie inteligentnego czlowieka.

  205. wbocek
    12 kwietnia o godz. 7:59

    Pombocku, możesz się śmiać, ale przez to, że wychowałem się w takiej rodzinie, jedyne czego jestem pewien na 100%, to jest to, że boga nie ma. I nie chodzi tu tylko o to, że nie wbito mi do głowy mantry, jak na tym filmie, który wkleiłem, ale o to, że dojrzewając i zdobywając nową wiedzę, potwierdzało się to, że bóg to jedna wielka ściema dla tłuszczy. Dzisiaj osiągnąłem taki stan umysłu, że rozmowa o istnieniu/nieistnieniu boga jest upokarzająca dla intelektu i godzi w jego- nazwijmy to na potrzebę chwili- powagę. 🙂

  206. Lonek

    Ujęło mnie w tym filmie niezwykle pokazanie rozterek i wątpliwości Darwina, jego poszukiwań i lęków. Prawdziwe ludzkie odruchy kogoś kto szuka odpowiedzi ale się nie poddaje. I rażący kontrast z odpowiedziami wierzących protagonistów na jego argumenty które najczęściej lecą według klucza: „Tajemnicze są wyroki boskie „, „Bóg tak chciał „, „Nie możesz prowadzić wojny z Bogiem bo dobrze wiemy ze jej nie wygrasz…”
    Piękny film i serdecznie polecam. Niektórzy zarzucają ze trochę się ciągnie w środkowej części albo że za mało o nauce a bardziej przeź osobisty pryzmat temat jest podany ale mi się podoba. Paul Betty powinien dostać Oskara za rolę ale (surprise surprise ) w Stanach nikt się specjalnie nie palił do dystrybucji

  207. @wbocek,
    Czy ludzie „chcą wierzyć”? Chyba chcą, bo wymyślili religie. Chyba, że uznasz, że nie wymyślili, tylko została (zostały} im objawiona {e}. Wymyślają je nadal, choćby kult Cargo opisany chyba w latach pięćdziesiątych. Religie służyły wyjaśnianiu świata, regulacji relacji społecznych i moralnych {nie zabijaj brata). Pierwszymi uczonymi byli kapłani i czarownicy. Teraz to się rozdzieliło tzn nauka i i religia, powstały prawo i moralność świecka. Dla części osób religie nadal wyjaśniają świat. Dostarczają również przeżyć duchowych i emocjonalnych. Wyobrażasz sobie coś takiego jak” wspólna modlitwa ateistów”. Można oczywiście krzyczeć „Stalin, Stalin” czy „Jarosław, Jarosław” ale to nie to samo.
    Ahoj.

  208. Do poprzedniego wpisu mojego: powinno być : Paul Bettany , daftphone zmienil

  209. @Stachu39, chcą, bo szlaki im się w bańkach tak wryły, że inaczej nie da rady, a więc raczej muszą, bo inaczej nie potrafią.
    Pombocek co to se posedł wbocek ma słusznego.

  210. Pojęcia: prawica, lewica straciły swoją ostrość.
    Być może lepiej używać pojęć: zwolennicy świata zamkniętego i zwolennicy świata otwartego.
    Dlaczego ludzie wybierają jedną z tych opcji?
    Częściowa odpowiedź:
    https://www.lrb.co.uk/v39/n08/james-meek/somerdale-to-skarbimierz

  211. Słów kilka o wierze w mity, na podstawie „religii smoleńskiej”.

    Marcina Napiórkowskiego przedstawiłem w pierwszym moim wstępniaku „Pamięciobójstwo”, jako autora relatywizującego dwie – nakładające się na siebie – pamięci o dwóch powstaniach warszawskich: żydowskim i akowskim. Jego tekst – „Mit smoleńskiego ludu. Narcystyczne fantazje elit” – jest godzien polecenia. Polecam, z krótkim cytatem-zajawką.

    Teorie spiskowe bywają niesamowicie głupie. Bywają też śmieszne. Nie powinniśmy jednak lekceważyć ich, ani poprzestawać na wyszydzaniu (choć czasem jest ono skuteczną strategią!). Powinniśmy je rozumieć i poznawać. A przede wszystkim śledzić rzeczywiste teorie spiskowe, a nie nasze własne fantazje zbudowane na podstawie tego, co ktoś nieopatrznie rzucił cztery lata temu na konferencji. Bo teorie spiskowe – mimo całego absurdu – obnażają rzeczywiste słabości współczesnej nauki i polityki.
    W miarę postępu specjalizacji, naukowcy mają coraz większy problem z komunikowaniem swoich osiągnięć. Rosnący poziom wykształcenia społeczeństwa sprawia, paradoksalnie, że ludzie zapoznani z podstawami fizyki, chemii czy historii stają się bardziej podatni na bajania antyszczepionkowców, teoretyków płaskiej Ziemi czy tropicieli prastarego Imperium Lechitów. Do tej samej grupy zjawisk zaliczyć można teorie spiskowe na całym świecie otaczające dramatyczne katastrofy, kataklizmy i gwałtowne wydarzenia polityczne.
    Problem polega na tym, że budowanie w oparciu o tego rodzaju zjawiska spolaryzowanej wizji irracjonalnych mas i racjonalnych elit jest absurdalne. Pułapki irracjonalności dotyczą nas wszystkich. Nie ma dziś przedstawicieli „elit”, którzy znaliby się na wszystkim. Każdy z nas, gdy tylko przekroczy wąskie granice własnej specjalizacji, staje się podatny na manipulację, szarlatanerię, pseudonaukę, nawet na myślenie spiskowe…
    Jeżeli w naukę i edukację, zwłaszcza w obszarach szczególnie newralgicznych, nie wprowadzimy mechanizmów zabezpieczających – również w jakiś sposób opartych na szacunku czy przynajmniej uwzględnieniu potrzeby społecznej przynależności – to nauka poniesie porażkę. Ludzie nie będą chcieli korzystać ze szczepionek, walczyć z globalnym ociepleniem ani wierzyć w wyjaśnienia zamachów podawane przez oficjalne komisje, jeżeli będą mieli poczucie, że przychodzą one z wrogiego im świata otoczonego murem pogardy i poczucia wyższości.
    W tym kontekście jako badacz teorii spiskowych mam jeszcze jedną smutną wiadomość. Pod wieloma względami „mit smoleńskiego ludu” sam jest teorią spiskową. Zwalnia nas z myślenia, planowania, zastępując je prostymi podziałami na dobro i zło. PiS przedstawiony tu zostaje jako potężna, mroczna sieć. Dyktatura, matrix, układ, który trzeba pokonać za wszelką cenę. Dlatego opozycja nie musi mieć żadnego programu pozytywnego. Może spokojnie odrzucić jakiekolwiek idee i zjednoczyć się pod sztandarem anty-PiSu. Wszak do czynienia mamy z walką dobra i zła, światła i ciemności… Zaraz, zaraz… czy to nie dokładnie te same kategorie myślenia, które prof. Mikołejko przypisywał „religii smoleńskiej”?

    Tekst wart przeczytania, szczególnie w świetle dyskusji, którą akurat teraz (wczoraj i dziś) toczymy na ateistycznym blogu.

    ‚http://mitologiawspolczesna.pl/mit-smolenskiego-ludu/

  212. Między pragmatyzmem a kulturą istnieje bowiem zawsze konflikt, także w naszym kręgu. Spróbujmy np. skłonić Francuzów, aby porzucili swoją, także przecież absurdalną pisownię, na rzecz uproszczonej i fonetycznie bliższej rzeczywistości, albo spróbujmy przekonać Anglików żeby zmienili zasady swej pisowni, np. chociażby zamieniając cough, rough, through, though i bough na bliższe rzeczywistej wymowie coff, ruff, thru, tho, bow. Były już przecież takie próby, i wiemy, co z nich wyszło. To samo jest np. z językiem irlandzkim, którego uczą w szkołach i lansują jako napisy w miejscach publicznych wielkim wysiłkiem i kosztem społecznym, które prawie wszyscy godzą się ponosić gwoli podtrzymania narodowej tożsamości i dumy, chociaż na codzień i tak mówią po angielsku. W języku bowiem, tak jak w miłości, serce to pan, któremu głowa musi ulec. Pinyin, który Chińczykom pomaga mieć po trochu jednego i drugiego, prawdopodobnie długo jeszcze pozostanie tylko sługą wobec szacownego systemu diablo skomplikowanych znaków chińskiego pisma, z którego Chińczycy są w głębi duszy coraz bardziej dumni. (BJ)
    ”http://jeznach.neon24.pl/post/137951,krzaczkami-czy-latynica
    ==========

    Niezłe, o porozumiewaniu się, tradycji, kulturowym znaczeniu pisma.

  213. Tobermory 9:01

    Twoje pytania skierowane do @dezertera uzupełniłbym o jeszcze jedno niezwykle istotne: dlaczego bozia w wielkości i nieomylności swojej zostawiając mu sutki i kość ogonową, pozbawił człowieka os penis? Koty górą. Inne kręgowce zresztą też.

  214. @paradox57
    12 kwietnia o godz. 10:43

    A wiesz, że chciałem, ale pomyślałem, że dla dezertera będzie to argument za bozią, która zmyślnie przewidziała, że człowiekowi wystarczą 3 minuty…
    Bakulum jest potrzebny tym ssakom, które penetrują dłużej, aby trzymać samicę z dala od konkurentów. Taki mors ma aż 60 cm, natomiast u szympansów bakulum jest długości ludzkiego paznokcia. Mały rozmiar kości jest związany z bardzo krótkim aktem płciowym, który trwa u nich około siedmiu sekund. By chronić swoje dzieci przed samcami, szympansice odbywają stosunki ze wszystkimi męskimi osobnikami ze stada. W ten sposób matki zmniejszają ryzyko, że ich potomstwo zostanie zabite przez starsze szympansy.
    Człowiek też jest dość łatwy do przekonania, że jest ojcem dzieci swojej żony, szczególnie jeśli rażąco nie przypominają listonosza lub przewodnika po tunezyjskiej pustyni 😉
    Właściwie to był łatwy do nastania doby testów DNA 🙄

  215. Stachu39
    12 kwietnia o godz. 9:39

    „Czy ludzie „chcą wierzyć”? Chyba chcą, bo wymyślili religie”.

    I Ty kręcisz się przy chceniu religii jak sroka przy kości. Czy ludzie odkryli kulistość ziemi, bo ją chcieli odkryć? Czyli wcześniej wiedzieli z sufitu o jej kulistości i trzeba było tylko postawić naocznym odkryciem kropkę?

    Religie zrodziły się nie z chcenia – jakby wcześniej ludzie wiedzieli, że gdzieś w przestworzach, w lasach, pod wodą hasają religie, tylko brać – lecz drogą ewolucyjną z nierozumienia świata i prób jego zrozumienia.

    Czy kiedy już mają taką czy owaką religię, można mówić, że jej CHCĄ? Już mówiłem, że wszystko można, tylko po co. Mają ją jako codzienność, oczywistość, stałe rytuały, więc jak nie mówimy o powietrzu do oddychania, że go chcemy, tak i nie ma co pleść o CHCENIU religii. Są – i to wszystko. Chcieć jej wierni zaczynają dopiero wtedy, kiedy ktoś chce ją odebrać – tak jak ogniem i mieczem chrześcijanie odebrali Słowianom ich religie.

    Sformułowanie „Chcą wierzyć” bez dokładnego wyjaśnienia, co się rozumie pod „chcą”, jest słowną pułapką, z której bez wódki nie ma wyjścia. Oczywiście, dla tych, co w nią wpadli.

    Zachęcam do wątpienia w znane niby znaczenia znanych niby wyrazów.

  216. Kostka
    12 kwietnia o godz. 9:10

    Bozia tak samo kocha tasiemce glisty, włosienie i całą reszte, jak kocha człowieka. A bozia jest taki, że jak kocha to Asolutnie i Nieskończenie. Na pół gwizdka to on nie może, bo by nie był bozia.

  217. Ludzie, o co Wy mnie podejrzewacie?

    Od wielu lat jestem pod tym nickiem obecna na innych forach Polityki, co wiecej, to moje prawdziwe imie! Nie zmieniam nickow czy plci w zaleznosci od forum, na ktorym sie pojawiam. Bywalcy innych forow znaja mnie nawet osobiscie.
    Nie planuje nikogo „podpuszczac”, „wypuszczac” czy „trollowac”. Szkoda mi zycia na to, poza tym po prostu szanuje dyskutantow.

    Odezwalam sie, bo pomyslalam, ze warto. A prywatnie mam teraz dosc spory problem, bo zawodowo mam do czynienia z bardzo agresywna prawoslawna, ktora mi kaze stara wode swiecona pic na bol glowy, itp… Ewidentnie wykorzystuje swoja pozycje i poki co spowodowala tylko, ze na haslo „Bog” mam ochote uciekac.

    seleuk(os) – czuje, ze w to wejde 😉 place z gory przelewem!

  218. Tobermory 11:17

    Ale orangutan, który też nie grzeszy jakimś imponującym bakulum, potrafi 10x razy dłużej niż człowiek. I nie potrzebuje do tego viagry ani innych wspomagaczy. Sam z siebie tak ma. Kochaś jeden.

    No dobra, może trochę przesadziłem z tym 10 razy dłużej. Ale i tak potrafi.

    A testy DNA są nie po boziemu. Żeby jakaś spiralka miała decydować o ojcostwie. Tfu.

  219. Żorż Ponimirski
    12 kwietnia o godz. 9:28

    Żorżu, staram się nie używać pustych wyrazów z podstawą słowotwórczą „prawd”, więc powiem nie po millerowemu: Mężczyznę poznaje się po tym, jak trajkocze, i po tym, jak nie może przestać. Obaj jesteśmy w tym samym miejscu, choć doszliśmy różnymi drogami: w ogóle nie musimy trajkotać w sensie przekonywania się, że bogów niet. Różnimy się tylko tym, że Ty mężczyzną jesteś od urodzenia. Ja zaś jako ateista chrześcijański miałem po drodze do świadomego ateizmu sporo do zrobienia, więc z czasem ciągłe odkrywanie szczególików niezdarności i fałszów religii chrześcijańskiej i Biblii stało się we mnie stale obecne – czasem nawet bez schadenfreude. Więc poza tym, czym się nie różnimy, całkowicie się różnimy: Ty nawet nie zacząłeś trajkotać, a ja nie umiem i nie chcę przestać. Nie jestem menczizna.

  220. Oraz wierzacy tlumacza sobie, ze wszystko, co zle, to szatan.

  221. Magdalena
    12 kwietnia o godz. 11:31

    Przyjemnie słyszeć takie słowo, Magdaleno. Szapka bach. Jesteś człowiek otwarty i szczery. A niektórzy z nas mają tropicielskie odchylenia nie bez powodu. Ja Cię w każdym razie przepraszam, za swoje odchyłki i się pochylam w Twoją stronę, znaczy – ukłonem.

  222. Coz, nie mam potrzeby udawac kogos innego, bo z tego, jaka jestem, jestem calkiem zadowolona 😀

  223. @pombocek, nie rozumiem do końca, co ma z tym wspólnego płeć, bo moja babeczka ma identyczne doświadczenia, ale warto dodać, żeś apeticzny menczizna, jak mawiała hrabina Koniecpolska.

  224. Kostka
    12 kwietnia o godz. 9:38
    Tak jakoś skojarzyłem sobie Twojego Darwina z księdzem Chmielowskim (Tym od konia, który jaki jest kazdy widzi) Oczywiście nie chodzi o porównywanie wielkości, bo Darwin jest nie do porównania. Ale o te rozterki, bo Darwin byl wychowany w środowisku religijnym i zdawał sobie sprawe, że łamie podstawowe tabu religii, że nie pochodzimy od jednego Adama i Ewy z jego żebra,lecz mamy wspólnego przodka z małpami.
    A dlaczego Chmielowski ? Olga Tokarczuk w „Ksiegach Jakubowych” z czułością pochyla sie nad tym spragnionym wiedzy ksiedzem, który nie ma ani odpowiednich intelektualnych warunków ani dostepu do jemu współczesnej wiedzy,bo posiada tylko kilka książek, gdzie główne miejsce zajmuje biblia , czasami pojedzie do Drohobycza by w bibliotece biskupa poszperać w większym zbiorze. To biedaczysko chce pojąć świat i tę wiedzę przekazać innym. Jest taką polską karykaturą francuskich encklopdystów, takim polskim Diderotem czy d’Alambertem. Pamiętam jak w latach 70tych wydano ową Encyklopedie Benedykta Chmielowskiego ilustrowaną rysunkami Szymona Kobylińskiego. Jaki rechot rozszedł się po całym kraju, ja tez rechotałem. Bo oprócz tego konia były tam takie porady jak z rybiego pęcherza uczynić wielkanocne jaje i dywagacje na temat : gdzie znajduje sie raj ? Chmielowski jak prawdziwy naukowiec dokładnie analizuje rózne hipotezy odnoszące sie do tego miejsca : wątpi,żeby to było na górze Ararat, jak niektórzy sadzą. Niektórzy – zastanawia się ksiadz Benedykt – uważają, że raj znajduje sie dwieście metrów nad ziemią. Ale księdzu wydaje sie to niepoważne, no bo patrząc w góre widzielibyśmy pięty spacerujacych po raju swiętych.
    Gdyby ten ksiądz urodził sie w innym czasie, w innym kraju, to być może zostałby naukowcem.
    Ja z wiekiem stałem sie bardziej wyrozumiałym dla ludzkiej głupoty , dlatego Olga Tokarczuk jest mi tak bliska . Ale wtedy, gdy ten ktoś chromy, mało sprawny na umyśle nie jest agresywny, nie atakuje, bo inaczej moja wyrozumiałość się kończy

  225. No niestety Aaa znów się sprytnie wkręcił. Aaronku twoje przygłupiaste żartowanie jest nie do podrobienia, to jak twój odcisk papilarny albo DNA. Zawsze nas najpierw nabierasz, bo poczatkowo nie obnażasz swojej dowcipność, ale wczesniej czy później nie wytrzymujesz i maska z buzi aaronka opada.Prawda ?

  226. @wbocek
    12 kwietnia o godz. 11:18

    Mózg służył zawsze w pierwszej linii nie do myślenia, a do działania. Człowiek jest stworzeniem, które (prawdopodobnie w odróżnieniu od innych prymatów), potrafi wyobrazić sobie przeszłość i przyszłość, ma też wiedzę na temat swojej pewnej śmierci.
    Mózg, aby reagować, dawać ciału klarowne polecenia, potrzebuje jednoznaczności. Nie ma nic bardziej niepokojącego, jak otwarte pytania. Myślenie bez odpowiedzi faktycznie boli, a religia uspokaja, daje odpowiedzi na pytania, po co żyjemy i co po śmierci?
    Modły, śpiewy, medytacje wyzwalają serotoninę, która uspokaja mózg, łagodzi ból egzystencji i daje człowiekowi miejsce w uniwersum.
    Religia daje trzy rzeczy: wiarę zamykającą otwarte pytania, wspólnotę i rytuał – wszystko działa uspokajająco na mózg i daje poczucie bezpieczeństwa.
    Antropolodzy uważają, że człowiek w głębi serca dąży do egalitarności.
    Uważamy, że to nie fair, jeśli inni mają więcej, ciężko znosimy różnice, nawet jeśli są natury biologicznej, a tymczasem nie udaje się zlikwidować różnic między pięknymi i brzydkimi, bogatymi i biednymi, głupimi i mądrymi… Ten ból zagospodarowują religie. Świat może być pełen nierówności i niesprawiedliwości – przed Bogiem wszyscy są równi. To jest sztuczka, którą należy podziwiać: Bezklasowe społeczeństwo w zaświatach, bardziej realistyczne niż jakiekolwiek świeckie ideologie, które dotąd w swoich wysiłkach ponosiły kolosalne klęski.
    Szczególne powiązanie między sztuką a religią służy(ło) temu samemu celowi – niedzielne nabożeństwo w kościele, podczas którego prosty człowiek oglądał przedstawienie, jakiego nigdzie indziej nie doznawał. Tu mógł oglądać piękne obrazy, słuchać muzyki, śpiewać, wdychać przyjemne zapachy z kadzidła; aktorzy w szczególnych kostiumach odprawiali uroczyste rytuały, opowiadano historie z biblii: istne podróże w nierealność, które pocieszają, radują i przede wszystkim dają wyjaśnienie.
    Taki paradoks: Nierzeczywistość umożliwia człowiekowi radzenie sobie z rzeczywistością. To służy mózgowi.
    A jak pociesza się ateista?
    Idzie w góry cieszyć się życiem, słucha symfonii Mahlera, czyta mądre książki, rozmawia z innymi, uczy się, uczy, uczy…

  227. @dezerter
    Wstydziłbyś się zakładać taką śmierdzącą i starą, wielokrotnie wyplutą przynętę na haczyk jeżeli chcesz złapać taką grubą rybę jak zatwardziałego ateistę. Szkoda czasu na komentowanie twoich banialuków. Obserwujemy spławik.

  228. Do dowodów dezertera na istnienie boga, jak to napisał , że wszędzie widać świadectwo Jego poczynań i wielkości. Dzieła stwórcze — kwiaty, drzewa, góry, doliny, jeziora, wodospady, ptaki i inne zwierzęta, jak również sam człowiek ja bym dodał gruszki, śliwki, rzeki, melony, kartofle.
    A gdzie umieszczasz raj dzerterku.Wiem, ty masz większą wiedze niż ksiądz Chmielowski; na pewno raj jest w piątym wymiarze, prawda?
    Wiesz dezerterze, można z czułością pochylić sie nad tym biedaczyskiem Chmielowskim, ale nie nad toba, bo ty masz możliwości, aby dotrzeć do wiarygodnej wiedzy, choćby przez internet gdybyś siedział sobie cicho , żeby ten bełkot nie wadzi nikomu, ale dlaczego musisz ?

  229. @Lewy,
    a gdzieś ty aaa tego zobaczył?

  230. Dezerter.
    Zastanów się kto naprawdę (jeżeli juz jesteśmy w tym urojonym swiecie) rządzi światem. Ktoś stoi powyzej Twojego boga, że mógł zażądać takiej ofiary od niego – przecież żaden ojciec dobrowolnie nie wydałby swojego syna na ukrzyżowanie. Jeżeli upierasz się że zrobił to dobrowolnie to jest on największym bandziorem w historii.
    Pomódl się za duszę Judasza, bez niego nie byłoby zmartwychwstania i musiałbyś chodzić za ojcowym pługiem.

  231. @Toby
    Napisałeś:
    A jak pociesza się ateista?
    Idzie w góry cieszyć się życiem, słucha symfonii Mahlera, czyta mądre książki, rozmawia z innymi, uczy się, uczy, uczy…

    Wszystko się zgadza. Ale dlaczego „pociesza się”. Własnie wróciłem z 20 kilometrowej przejażdżki na rowerze, i zrobiłem to wcale nie dlatego, żeby sie pocieszyć.Tak samo wchodząc na blog robie to dla jakiejś wewnętrznej przyjemności.Nie traktuje życia jako nieszczęścia i dlatego nie szukam pociechy. Owszem kiedyś zakochany i niechciany przez dziewczynę potrzebowałem pociechy i pocieszył mnie ojciec.Ale to za epizod na tym padole płaczu, jakim jest życie. Cieszyć się – tak, jak napisałeś na początku, a pocieszać się permanentnie ?
    Natomiast ciekawe jest to, co powiedziałeś, że religia obiecuje równość. Z tej francuskiej triady ;liberté – égalité – fraternité , ta druga jest najbardziej pożądana !
    Ps
    Która symfonię Mahlera najbardziej lubisz , bo ja piątą ?

  232. Parys
    12 kwietnia o godz. 12:45

    Miałem przyjaciela – ojca czterech chłopców, bardzo mocnego katolika zaprzyjaźnionego ze wszystkimi sektami w mieście, nawet z jedynym muzułmaninem – który właśnie tej jednej zbrodni nie mógł swojemu Bogu wybaczyć: skazania na śmierć własnego syna. Testowanie Abrahama też uważał za barbarzyńskie. Ale był za bardzo siwobrody, by z powodu dwóch, trzech barbarzyńskich czynów Boga (nie widział pozostałych 333) zmierzać ku ateizmowi.

  233. Domaganie się dowodu na istnienie lub nieistnienie boga to absurd.Gdyby był taki
    dowód,nie było by wiary,tylko wiedza.Słusznie prawi @wbocek-wystarczy się rozejrzeć.
    Prawak,lewak?Cóż to w Polsce znaczy?Łatwiej opisać prawaka-to ten,który dla miłości bliżniego każdego innego ogłuszył by krzyżem i powiesił na różańcu.Który co niedziela wywala swój zakłamany jęzor po ciało pańskie.I który tu czasem włazi żeby się utwierdzić w przekonaniu,że jest lepszy.I że nie żyje jak ten ateista,co to żyje bez boga,czyli jak zwierzę,
    Nie ma dziś PPS,więc nie ma lewicy.SLD?Hi,hi,hi…

  234. Ewa-Joanna
    12 kwietnia o godz. 12:40
    Czekam,az sie nożyce odezwą

  235. Parys
    12 kwietnia o godz. 12:45
    Oto jak odpowie klecha i dezerterz też
    Nieznane są intencje pana naszego, synu.Jesli bóg chciał ukrzyzować syna, to miał na pewno w tym jakis cel, pomódl się a łaska na ciebie spłynie.
    A ja mam takie podejrzenie, że bóg jak nasz wbocek jest sangwinicznym cholerykiem i od czasu do czasu wqrwia sie na lud , ktorego sobie upodobał i albo przepedza z raju, to znow urzadza w szale potop, podpala Sodome i Gomorę i kiedy ju nie wiedział na kogo bęc, to sobie postanowił pomeczyć swojego synaczka. Uff, wszyscy odetchnęli, bo wydawalo się , że tym razem bóg sie uspokoi, ale gdzie tam. Nie minęło troche czasu, a tu bach wyprawy krzyzowe, mordowanie katarów, wojna 30toletnia, I Wojna, II Wojna i znów wziety pod nóż holokaustu naród wybrany.
    Myslę, że nawet absolutna istota nie zdzierzyłaby tego i sobie w łeb strzeliła, więc jest to dowód na to, że taka istota nie istnieje, a wszystkie te nieszczęscia to jak ten meteoryt, tóry zgładzil dinozaury. No chyba, ze i wsrod dinozaurów byl sobie taki diplodokus dezerter, który jak świety Jan przepowiedział nadejście zagłady.

  236. Lewy 13:31

    Bo to partacz jakiś straszny z niego. Nic nie potrafi porządnie zrobić.

  237. @Lewy
    12 kwietnia o godz. 12:59

    Jeżeli rozumiesz „pociechę” jako ukojenie w zmartwieniu, to nie dziwię się Twojemu pytaniu. Natomiast ja rozumiem pociechę również jako sprawienie sobie przyjemności, zaspokojenie ciekawości, sprawdzenie, że nie jestem sam z moimi przemyśleniami, satysfakcja z wykonanego wysiłku, radość z przeżycia czegoś pięknego, uspokojenie, że nie wszystek świat zwariował i nie jestem otoczony samymi dezerterami od rozumu…

    Mahler – trzecia na żywo, z konserwy – piąta.

    Te głośne eksplozje, co je czasem słychać z niebios, to Bóg, który usiłuje się zastrzelić, ale jest nieśmiertelny 🙁

  238. @lewy
    to nie ten stół albo nie te nożyce

  239. @BROKOZ
    12 kwietnia o godz. 13:12

    Też to tak widzę. Włażą, żeby się upewnić o lepszości i jeszcze domagać empatii od ateistów 🙄

  240. anumlik
    12 kwietnia o godz. 10:14

    Mój komentarz
    Tekst Napiórkowskiego dotyczy problemu, który jest wałkowany nieustannie na niniejszym blogu – problemu wiary. Napiórkowski rozpatruje akurat problem wiary w teorie spiskowe.

    Czy wiara w cokolwiek, a szczególnie w zjawiska niepojęte, nadzwyczajne, ogłoszone jak teorie spiskowe lub objawione jak cuda, itd.:

    tkwi pierwotnie w ludziach, w zakamarkach trzeciego piętra mózgu,

    czy nie mając źródła w jakimś ośrodku kory mózgowej jest tylko potrzebą lub przychylnie przyjmowaną przez ludzi okazją nabycia metody na poukładanie siebie i wyjaśnienie świata,

    czy może jest narzędziem poznania, wytrychem, który umożliwia dotarcie do reguły „niezbadane wyroki boskie” co zwalnia od myślenia, uwalnia nas z obowiązku, zdejmuje ciężar analizowania świata, zła, które się szerzy, chorób, wojen, złodziejstwa, drapieżności w przyrodzie i wśród ludzi i przerzuca wyjaśnienie świata i zdarzeń w nim na „Allach tak chciał”?
    Pzdr, TJ

  241. Ewa-Joanna
    12 kwietnia o godz. 13:57
    Ano, zobaczymy !
    A jak już my sobie gadu gadu, to ja mam dla Ciebie radę; nie mozna tam u was w Australii wynająć mrowkojada ? Podobno mrówkojady sa bardzo efficace, bardziej niz te Twoje narzędzia z miotłą na czele.

  242. @Toby
    miesiąc temu bylem na trzeciej w lyońskiej filharmonii; monumentalna i ten chór na końcu jak w dziewiątej Beethovena. Moja ulubiona trójka to trzecia, piąta i ósma, ale chyba piąta najbardziej.

  243. @paradox57, z godz. 13:48

    Kapłani w nicość wpędzają boskie pomyłki.
    Są za eleganccy, by mówić do pomyłek
    „poszły won”, czy zwyczajnie: „spieprzajcie”,
    pozostawiając artystom wybór ich unicestwienia.
    Artyści oglądają boskie pomyłki w skupieniu
    i ustawiają dowolnie: oprawione w ramy obrazów,
    w okładki książek, w dobrze płatne groteski.
    Niektórzy wplatają boskie pomyłki w figury
    danse macabre, czekając aby opanowały nicość.
    Nicość chowa się w nic i nic nie zostaje z boskich pomyłek.

  244. Parys
    12 kwietnia o godz. 12:45
    „przecież żaden ojciec dobrowolnie nie wydałby swojego syna na ukrzyżowanie”.

    Musiał mieć ważny powód (1 Jana 4:9)
    Jeżeli chciałbyś to zrozumieć – służę pomocą.

  245. Chyba rzeczywiście dezerter dostał po uszach. Dostaniemy teraz pewnie doctora habilitowanego do poniewierania.

  246. BROKOZ
    12 kwietnia o godz. 13:12
    „Gdyby był taki dowód,nie było by wiary”.

    A jaką wiarę masz na myśli ? Pytam, ponieważ wydaje mi się, że mylisz wiarę z łatwowiernością. Ta druga rzeczywiście nie wymaga dowodów.

  247. Jeżeli chciałbyś to zrozumieć – służę pomocą.

    Hahaha. Ty to jesteś jajcarz.

  248. dezerter
    Blefujesz. Jan 4:9 jest o Samarytance.

  249. Lewy
    12 kwietnia o godz. 13:31
    „Oto jak odpowie klecha i dezerterz też
    Nieznane są intencje pana naszego, synu”.

    Może z tym klechą to masz rację.
    Ja odpowiadam inaczej. Jeżeli ktoś pyta – ponieważ chce się uczyć.

  250. Parys
    12 kwietnia o godz. 15:44

    Nie zauważyłeś jedynki przed Janem ? Mam nadzieję, że wiesz co to oznacza.

  251. Magdalena
    12 kwietnia o godz. 11:31

    Ja to Magdalena podejrzewalem Ciebie o rzecz brzydka. Ze Ty w spisku. Parys, troche wyzej, podal liste domniemanych celow paletania sie religijnych tutaj. Wszystkie powody wymienil w pktach. Prawie. O jednym zapomniel, chyba. Waznym wg mnie.

    Magdalena, cala sytuacja, przypomniala mnie gre w „3 karty”, albo „3 lusterka”. Zauwazylem, od czasu sie pojawili wyzszej klasy religijni. Ja to moze niefortunnie japonskimi przyslowkami napisalem, lecz wyzszej klasy religijni. Co chca w „3 karty” grac. Na takim blogu, to gapciow duzo. Patrza cicho, siedza. Buzie z wypiekami otwieraja. Nozkami przebieraja, cicho. Te wyzszej klasy religijni wywolac chca tych gapciow. Na przekomarzanki w Realu. Takie zadanie misjonarzy. Szanowna Blogosfera zwana ateistami malo interesujaca. Z tego towarzystwa i tak nic porzadnego nie wyrosnie. Gapcia/o z wypiekami jest odbiorca, zwyciestw w „3 lusterka”, argumentacji trzema kartami. Religijny z naganiaczem poszukujacym. Ukryta para. Ja to nawet uwazam obiecujace zjawisko. Jeszcze troche, jaki mistrzowski samurai sie pojawi, nie uczniowski. Korzystne zjawisko. I Ciebie o to podejrzewalem. Byc moze powinienem sie wstydzic. Tu obrazek jak sie wstydze. 😳

    Jak obrazek zobaczylas Magdalena to wiedz, ja tez swiecona wode pije codziennie. Ale gazowana. Taki mam zwyczaj od zupelnej malenkosci. Mianowicie mamusia moja wysylala mnie do jednej budki, zebym wymienial ciezkie szklane baniaki. Jak z powrotem, te wymienne mialem, to na odwrot je nosilem i sie ten gaz ulatnial prosto do mnie. Tak do dzis zostalo, tylko baniakow nie nosze. Ty sie zapytaj tej lewoslawnej czy ona przypadkiem lewoskretnej mamusi nie miala. Tu na tym blogu jest wielu co calkiem korkade pytania zadaja. Odpowiedzi znaja alternatywne. Wydaje sie rowniez, ze nie przeszkadza im to w porzadnym zyciu, chociaz religijni sie staraja zeby przeszkadzalo. Ja nie powiem Magdalena, ze ja w Tora wierze. Ale ja mam Tor przegladarke na innym kompie. Ja nie powiem ze Vallhall codziennie odwiedzam. Ale ja bym nigdy nie chcial do miejsca gdzie dziewice Sobecka/Pawlowicz beda. Dwie. Ich to musi chyba ten allah na matryce zatrudnic. I dobrze. U Tora dziewic nie ma bo znak przedszkolakow. Drugim takim jest totu dyskutowane. Ochlokracja. Slowo wyszlo z uzytkowosci premedytacja. Bo prawak/lewak czy co tam to nowosc. Literatury nie ma. Ochlokracja ma daleka historia do wspolczesnosci. Literature. Toby ludzie sie mogli dowiedziec, zapobiec szczepieniami, a tak na omacku. Zielonego pojecia nie maja czemu Pawl/Sobecka dziewice i na YT wystepuja. Pornofoto produkuja masowo. Ale, ale Magdalena…

    Jeden stary Poeta kiedys napisal Nihil est ab omni parte beatum, to ja do Ciebie…

    Moja oferta z poczatku, pozostaje otwarta. Cena (honorarium) niezmienna. 😎 Tylko przelew do mnie jeszcze nei dotarl. Znaczy wyprawka wyczepujaca. Dlaczego Ty Magdalena chcesz wiedziec, ze jest Bozia, czy chcesz ze bozi aniani?

    pzdr Seleuk(os)

  252. Dezerter.
    Nie wiem. Objaśniaj zatem braciszku.

  253. Parys
    12 kwietnia o godz. 16:10

    1 Jana 4:9
    Pierwszy list Jana, rozdział czwarty i werset dziewiąty.

  254. Lewy 14:44

    Przecie ż ten mrówkojad w jeden dzień zrobiłby Ewie-Joannie więcej szkód w trawniku niż te mrówki przez rok. Poza tym co to za pomysły, żeby w nocy przy latarce się szamotać tylko po to, żeby sfotografować dwie mrówki? Ja bym to załatwił w dzień jednym sztychem szpadla.
    Zresztą nic we wcześniejszych postach nie było, że te mrówki przyczyniają szkód większych niż ta przerzedzona miejscowo trawa i śmiechu warty kopiec. Więc może to tylko niepokój poznawczy. Łazi takie coś prawie rude, małe. Nie wiadomo co to dokładnie (poza tym, że mrówki) i po co właściwie łazi. Coś na kształt religiantów na tym blogu. Tylko bardziej pożyteczne.

  255. @paradox57
    Ja też lubię mrówki, chociaż czasami mnie wqrwiają, podobnie mam z dziećmi

  256. Z tego I Jana najciekawsze było dla mnie:

    „Nie miłujcie świata ani tego, co na świecie. Jeżeli ktoś miłuje świat, nie ma w nim miłości do Ojca (…)”.

    To komu i po co żeś go, wszechwiedzący i nieomylny, stworzył?

    „Potem Bóg widział wszystko, co uczynił (łącznie z ludźmi), i oto było to bardzo dobre”.

    Nie mówiłem, że wszechwiedzący i nieomylny? Wypisz, wymaluj – Jarek Kaczka.

  257. Pombocek
    Żeby w nas maluczkich nabożny lęk i podziw wywołać. Bo gdyby nas nie było, kto miałby się go bać, podziwiać, miłować?*

    *niepotrzebne skreślić

  258. wbocek
    12 kwietnia o godz. 16:36
    „Potem Bóg widział wszystko, co uczynił, i oto było to bardzo dobre”.

    Wtedy nie było jeszcze świata, o którym jest mowa w 1 Jana 5:19. Dlatego wszystko było bardzo dobre.

  259. Prowadzisz nas na manowce, braciszku. Wciągasz w teologiczne interpretacje. Zajmujemy sie moralnością boga. A kysz.

  260. Dezerter

    Zrób coś pożytecznego. Pogadaj z dezerterową. Możesz nawet tymi cyferkami.

  261. paradox57
    12 kwietnia o godz. 17:11

    :mrgreen:
    :mrgreen:
    :mrgreen:
    :mrgreen:
    :mrgreen:

  262. dezerter83
    12 kwietnia o godz. 16:54

    Żałosny ociemniały, mam Ci przypominać, że mowa jest o WSZECHWIEDZĄCYM I NIEOMYLNYM, a nie o rolniku, który siejąc wiosną, nie wie, co zbierze latem?

    Nawiasem mówiąc, chyba nikomu tu nie są potrzebne Twoje narcystyczne wyjaśnienia (znasz myśli i zamiary Najwyższego). Ot, plecie się.

  263. @dezerter83
    12 kwietnia o godz. 16:15

    „i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy”

    żeby kogo przebłagać?

    Nas? Abyśmy z wrażenia posikali się w majtki i wreszcie uwierzyli?

  264. Bo chyba ta sztuczka z krzyżowaniem i zmartwychwstaniem nie była przeznaczona dla samego Szefa i Ojca? Sam siebie musiał przebłagać? Taki schizofrenik z niego?

  265. dezerter83
    12 kwietnia o godz. 16:54

    Sądzę, że jesteś blisko, Tobermorku. Odwieczny narcyz ma odwieczną demencję – co widać w Piśmie – i zapamiętał tylko, że ktoś kogoś ma przebłagać. Kto kogo za co po co i na co? A co za różnica w wieczności, która też nie wiadomo, po co i na co jest.

  266. @Parys
    12 kwietnia o godz. 15:34

    Jeśli ŚJ mają pośród siebie doktora habilitowanego, to co najwyżej z ekonomii (organizacji i zarządzania) 🙄
    Podpierają się różnymi bełkotliwymi autorytetami naukowymi albo ich zdaniami wyjętymi z kontekstu, ale nie sądzę, aby człowiek po porządnej maturze wierzył w ten raj dla 144 tysięcy tysięcy wybrańców na Ziemi. Na Seszelach tylu się nie zmieści, a w niebo i życie po życiu nie wierzą 🙄

  267. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 17:56
    Chyba tez nie. Przynajmniej organizacji. Ekonomii ok. Ja znalazlem taki schemat jak oni pedofilie wewnetrzna traktowac maja (zalecenie postepowania). Takie cos to chyba organizatorzy wymyslaja? Albo od katolikow sciagneli? Nie wiem. Ale jak ktos chce to opblikuje obrazek (info flow). To mogl tylko paranoik pomyslec, albo…
    pzdr seleuk

  268. Tobermory

    Najwyższy ma demencją, to pryszcz jak ja by nie miał? Przepraszam, dopiero zauważyłem, że list do Ciebie zaadresowałem do dezertera. Dezerterze, Ciebie też przepraszam. Zaraz się powieszę. Żegnajcie.

  269. @seleuk(os)
    12 kwietnia o godz. 18:03

    No, muszą mieć kogoś rozgarniętego od finansów i zarządzania tymi zborami oraz od kontrolowania misjonarzy. I jeszcze ktoś wyszkolony w praniu mózgów musi wymyślać te ckliwe historie do Strażnicy…

  270. @wbocek
    12 kwietnia o godz. 18:11

    Pombocku, nie szkodzi. Jestem w miarę rozgarnięty i się domyśliłem.
    Wszechwieczny z demencją… To by wiele tłumaczyło 😉

  271. Przed paru laty czytałem książkę Małkina „La leçon francaise” (Dostała nawet nagrodę Goncourtów, wyjątek dla obcokrajowca, ale Małkin napisal ją sam po francusku)
    Małkin miał babkę Francuzkę, która gdzieś w 1917 albo1918 roku udała sie z misją Czerwonego Krzyża do ogarniętej rewolucją Rosji i nigdy już nie udało jej się z Rosji wydostać. Najpierw zabrał jej paszport i zgwałcił ją jakiś komisarz, potem przewożona z miejsca na miejsce wielokrotnie gwałcona w końcu wpadła w oko dziadkowi Małkina, który się w niej zakochał, ożenił z nią i razem zamieszkali w którymś mieście na Syberii. Początkowo wszystko dobrze się układało, dziadek Małkina był inzynierem, więc nie miał problemu z pracą. Ale nadeszły czasy terroru stalinowskiego, NKWD masowo aresztowało ludzi, wysyłając do łagrów.
    Ale przez dłuższy czas zostawiano inżyniera w spokoju. Było to bardzo dziwne, ale w końcu i jego zabrano. Małkin tę zwłokę tak tłumaczy; NKWD lubiło trudne problemy rozwiązywać, np.taki żeby chłopu z zakutej syberyjskiej wsi, z której nigdy nie wychylił nosa udowodnić, że jest szpiegiem japońskim. Natomiast sprawa starego Małkina była łatwizną, wystarczyło, że miał żonę Francuzkę,więc sobie go zostawili na koniec jako pewnego kandydata na pensjonariusza gułagu.
    Ale do czego zmierzam ? Otóż wydaje mi się, że nasz dezerter z tych samych powodów wchodzi na blog ateistów, on tez lubi trudne problemy.Bo co to za sztuka przekonać jakiegoś niekumatego gamonia, ze pan bóg go kocha. Ale tutaj w tym gnieździe niedowiarków, to dopiero wyczyn na miarę tego japońskiego szpiega z Kaługi.

  272. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 18:12
    Od finansow zgadzam sie 100%. Od tego jak org przeplyw info to chyba zeby ukryc. Albo jak napisalem. Zerzneli katolikow rzymskich. W koncu te same pismoma leca. Roznica tlumaczenia tylko na przecinkach. Te QWERTY numerki sie zgadzaja. Nie?
    pzdr seleuk

  273. Przyniose kabel od Mojej z dolu to dwa kompy zestawie. Zabrala mnie. Ten obrazek to mam na tym kompie co inne rzeczy. Nie ten co bloguje. To jest dobra grafika.
    😀
    seleuk

  274. @Lewy
    12 kwietnia o godz. 18:24

    Przypomniała mi się historia z dzieciństwa, kiedy mój ojciec w trakcie naprawy ogrodowego płotu zaznał nagabywania przez ŚJ. Ojciec przybijał sztachety, a świadek gadał. Po paru minutach ojciec nie wytrzymał i misjonarza odprawił. Okazało się, że spojrzał na ręce nieszczęsnego świadka i dojrzał ślady ciasta za paznokciami.
    – Piekarz ma mnie nawracać? 🙄
    Nie wiem, jakie oczekiwania miał mój ojciec, może jakiś konstruktor rakietowy albo chociaż archanioł z mieczem by na nim zrobił wrażenie, ale nie niedomyty producent chleba 🙄

  275. https://goo.gl/photos/gaGuin2RW6hsrWzd8

    Ja nie patzylem jak jest duzy file. Ale mozna zooma zeby lepiej male literki czytac. Jak kto chce.

    pzdr seleuk(os)

  276. @Toby
    Twój ojciec nie miał szacunku dla człowieka pracy,piekarze sa bardzo pożyteczni, a że on sobie gadał, to co, że piekarz.Ciekawe jaką pożyteczną prace wykonuje dezerter. Z pewnością nie jest wojskowym, jak sama nazwa wskazuje, ale jakby był piekarzem, to ja bym go posłuchał, zwłaszcza przy jakiejś robocie jak obieranie kartofli czy coś tak.
    My, Toby, to emeryci ale czym sie zajmuje dezerter, bo chyba jeszcze nie emeryt, że ma tyle czasu, by tu do tej jaskini bezbożnikow ciagle wpadać. Może on na pełnym etacie u ŚJ, bo przecież musi coś jeść.

  277. @Lewy
    12 kwietnia o godz. 19:00

    Mój ojciec miał szacunek dla piekarza, jeśli kupował u niego dobry chleb. Poza tym wyznawał chyba zasadę: Pilnuj, szewcze, kopyta 😎
    Gdyby rybacy z jeziora Genezaret pozostali przy swoim właściwym zajęciu, to może teraz nikt by nas nie okładał krzyżem 🙄

  278. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 18:53
    Dzieki T. Na Twoje linki zawsze mozna liczyc. Ten z Wiki to chyba wszyscy znaja.

    Aprop linkow Tobermory. Ja mam do Ciebie prosbe. Kiedys, pare lat temu (3 ?) czytalem o odkryciu ktore zrobiono w okolicy Przemysla (chyba). To byl taki oboz spec warowny. Mial viking charakter. Do zbiorki niewolnikow. Jak sie tym zainteresowalem, to znalazlem tez duzo materialow o pochowkach vikingskich w srdkowej Pl. Kujawy chyba To byli druzynnicy pierwszych Piastow. Ktos zrobil DNA badania i wyszlo ze oni w wiekszosci pochodzili z Rusu Kijowskiej. Tak pamietam. Efektem tego bylo tez, ze ten co sie tym zajmowal (nazwiska nie pamietam) chcial zrobic DNA badanie pierwszych Piastow. Oni chyba sa pochowani w katedrze w Plocku. Ale nie dostal pozwolenia Korporacji Katolickiej. Ja potem zgubilem te wszystkie slady. Tak wyszlo. Ale mnie to dalej interesuje, dlaczego w Pl chrzescijanstwo wprowadzono, kto jak i dlaczego.

    Moja prosba do Ciebie Tobermory jest, czy bys mnie nie pomogl tych linkow dac? Choc pare, to potem dam rade sam.

    pzdr Seleuk(os)

  279. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 19:21
    Dzieki Tobermory. Wystarczy. Bede cos potrzebowal to sie jeszcze uklonie raz 🙂
    pzdr Seleuk

  280. @Toby
    Prawda. A gdyby Szaweł dalej był celnikiem a nie brał się za robotę na której sie znał jak Kaczyński na ekonomi ? Gdyby pan Rajmund nie spotkał panny Jadwigi, byloby nudno z ciepła wodą,ech te gdyby…

  281. Dyskusja (hi hi !!) z dyżurnym religiantem utknęła na pytaniu o sadyzm i bezmyślne okrucieństwo zawarte w chrześcijańskim micie. W tym miejscu on spasował – albo poszedł po wskazówki do szefuńcia. Ale mnie intryguje jeszcze inna kwestia. Jak można domagać się szacunku dla wiary w tego rodzaju brednie? Pytanie jest poniekąd retoryczne, ale zasadne.

  282. Na marginesie
    12 kwietnia o godz. 19:40

    Mity wymagają pośredników w szerzeniu.
    Za co pobierają oni sutą prowizję.
    Szacunek zaś wynika z sum, jakie konsumują.
    Docenia się obrotnych.
    Kasa daje prestiż, dostojeństwo, wpływy polityczne.
    I dostęp do owieczek- tych mniej czy bardziej dorosłych…..
    Szacunek dla wiary oparty jest na knucie- po wejściu w układ z władzą świecką.
    Mozna wymusić w zamian za wsparcie duchowe i finansowe, odpowiednie wsparcie zbrojne i prawne.
    Przykłady są znane dość powszechnie.

    Obecnie jesteśmy świadkami tworzenia mitu.
    Ma on swoje przełożenie na władzę i jej wsparcie.
    Reszta objawów, jak wyżej…

  283. „Jasność tysiąca słońc, rozbłysłych na niebie, oddaje moc Jego potęgi. Teraz stałem się Śmiercią, niszczycielem światów”. To właśnie tymi słowami zaczerpniętymi z hinduskiego sanskrytu, profesor Robert Oppenheimer skwitował udaną próbę z bronią atomową w ramach projektu Manhattan. Dla części osób jest to jedynie niegroźne odwołanie do literatury, ale czy nie kryje się w tym coś więcej?
    ”https://wolnemedia.net/atomowe-wojny-hinduskich-bogow-to-slad-po-zaginionej-historii-ludzkosci/
    =========

    Mity…..

  284. „Albowiem jego niewidzialne przymioty — jego wiekuista moc i Boskość — są wyraźnie widoczne już od stworzenia świata, gdyż dostrzega się je dzięki temu, co zostało uczynione”.” dezerter83

    Przepraszam, jakiej logiki się tu trzymasz?
    Coś niewidzialne jest widoczne, to jakiś oksymoron ,jak mokre jest suche.
    Aaaa zapomniałem ,że to jedna z tajemnic „wiary, która czyni człowieka głupim” ,jak mawiał Staszic.

  285. Taka mysl glosna/pytanie, na temat religiantow co sie na blogu pojawiaja. Troche z samouparciem ofiary zagrywac, troche wyzszosc „wiedzy” przekazac maluskim. Ja nie zauwazylem dotychczs innych niz katoliczkow i jechowiczka. Ale to przeciez nie wszyscy chyba co pieniazek na bozie zbieraja? Nie ma New Age „nadwislanskich”, czy Maranatow, zielonkawychswiatkow czy innych? OldAge 😛 Oni na tych samych pismach jada. Chyba nie jest u „nadwislanczykow” ze tez wspolna kase maja z KK? Na blogu dotad nie bylo tego smiecia ale…

    To zupelnie bez zwiazku z prawak/lewak jednak mnie osobiscie dosc interesuje. Te sekty tutaj to dosyc podzielone. Na kase. Ale z jednej ksiazki wszystkie manuale. Jak nad Wisla? Monopol KK absolutny?

    pzdr Seleuk

  286. Optymatyk 20:30

    Czepiasz się drobiazgów. Oksymoron. A sraczka to co? Rzadko i często. On też tak ma. W jego świecie wszystko jest możliwe.

  287. Rzadko i często.= sällan ofta
    preImpreg, impregnera

    Te ostatnie dwa bede jutro stosowal na tzw trollpack. To jest tradycyjne zebranie lokalnych czarownic na miotlach. Od Malmö do Laponii. Na Niebieskich wzgorzach (Blåkulla) Panowie tez oczywiscie sa, ale sie nazywaja „stoly kanapkowe,- jednoslowo”. Na takim zjezdzie te czarownice plotkuja, a kierowcy (jak ja pija piwo i jedza kanapki, stad nazwa). Ja ten oxymoron i impregnowanie jutro zastosuje w wymianie mysli towarzyskich. Zbadam efekty.
    😉
    pzdr seleuk

  288. @wiesiek59
    Coś mi się wydaje ( nie wiem ,może się mylę, ale…?) ,że my idziemy tą samą drogą rozumowania o świecie.
    Nie chcę tu być posądzony o jakąś kolejną wiarę , którą sam konsekwentnie potępiam Staszicem ,ale cały cykl filmów pt.”Starożytni kosmici” ma większe szanse na sprawdzenie niż jakakolwiek religia. Od lat oglądam je na „HISTORY” i to się kupy dupy trzyma, jak to mówią. Nie we wszystkim ale bardzo wiele jest racji i dowodów ,artefaktów materialnych.
    Tym bardziej ,że prowadzący uznają jedynie naukową drogę dojścia do prawdy.

  289. wbocek
    12 kwietnia o godz. 17:18
    „mowa jest o WSZECHWIEDZĄCYM, a nie o rolniku, który siejąc wiosną, nie wie, co zbierze latem”.

    1. Rolnik musi zasiać to, co chce zbierać.

    2. Jak wynika z Biblii, Bóg nie zawsze korzysta ze swej umiejętności wnikania w przyszłość, tak jak nie zawsze w pełni używa swej ogromnej mocy. Nie można zatem twierdzić, że wiedział z góry, iż jego stworzenia zbuntują się przeciwko niemu. Na pewno nie świadczyłoby to o mądrości, gdyby wejrzał w przyszłość, poznał scenariusz tych tragicznych wydarzeń, a potem stworzył ludzi tylko po to, by odegrali przypisane im role. Gdyby to zrobił, znaczyłoby to, że już przy stwarzaniu Adama umyślnie zapoczątkował wszelkie zło popełniane w dziejach ludzkości. Zaplanowanie takiej katastrofy byłoby sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem.

    Uważna lektura Pisma pozwala ustalić, że kierując się mądrością, Jehowa korzysta ze zdolności przewidywania w sposób wybiórczy — kiedy istnieje ku temu uzasadniony powód. Oto przykład: Dopiero wtedy, gdy wierny Abraham omal nie złożył swojego syna w ofierze, oświadczył: „Teraz naprawdę wiem, że boisz się Boga, gdyż nie odmówiłeś mi swego syna, swego jedynaka”.

    Poza tym Jehowa życzliwie obdarzył swoje stworzenia wolną wolą. Niezliczoną ilość razy zachęcał ludzi do tego, żeby mądrze korzystali z tego daru. Gdyby od początku wiedział, że ich wysiłki są skazane na niepowodzenie – nie miałoby to żadnego sensu.

  290. Kostka
    11 kwietnia o godz. 15:55

    „PIS obrzydzil mi to tak skutecznie ze juz nawet nie chce slyszec o temacie. ”

    Ja też nie umiem sobie za bardzo z tym poradzić. Powstanie warszawskie (też płakałam na Zielem na kraterze), wszelkie powstania listopadowo – styczniowe, Katyń – nieustający festiwal hołubienia katastrof, umęczeń, klęsk, żałoby. Czuję się jakbym mieszkała w Hadesie. Wszyscy martwi z wyjątkiem żałoby. Ta jest jak Lenin.

    Ale najbardziej płakałam nad opowiadaniami Borowskiego. Czytałam je znów jako już trzydziestoparolatka z dzieckiem śpiącym w łóżeczku. Poduszone niemowlęta zbierane z podłóg wagonów, rozgorączkowane maluchy ukrywane przez pielęgniarki. Albo mały Szymek z książki Hanny Krall „Król kier znów na wylocie”. Odkładałam książkę i szłam do łóżeczka sprawdzić, czy wszystko w porządku. Lektury obowiązkowe powinny być rozszerzone na całe życie. Co z tego, że ktoś przebrnął przez streszczenia do 18-tego roku życia? A później?

  291. @paradox57
    Wiara wywołuje, jak mawiał W.Witwicki „paraliż logiczny” i paraliż etyczny”.

    Jeśli już potrzebna jest nam jakaś religia(mnie nie ale…?) to niechby to była „religia rozumu”. Kosmocentryczna „religia” natury, oparta na racjonalnym myśleniu i naukowych podstawach. To jest nasza przyszłość.
    „Przyzwyczajenie do wierzenia jest największą przeszkodą do poznania naukowego.” G. Bruno

  292. Optymatyk
    12 kwietnia o godz. 20:30
    „Coś niewidzialne jest widoczne”

    Niewidzialne przymioty Jehowy są widoczne w Jego dziełach materialnych. Na przykład kolosalne galaktyki składające się z miliardów gwiazd – świadczą o Jego olbrzymiej mocy.
    Natomiast wszystkie zmysły człowieka — wzrok, słuch, smak, węch i dotyk — są dowodem potwierdzających niezrównaną hojność i troskliwość Stwórcy.

  293. @Paradox
    Pokpiwasz sobie waść z biednej kangurzycy i mrówek, nieładnie.
    Kopczyków na trawniku jest pi razy drzwi ze 40, mniejszych lub większych. Łopaty nie wbijesz – glina. Kilofem można, ale to też jakby tego mrówkojada wpuścić. Trawa małe piwo, odrasta, ale teren się robi nierówny mocno, bo tam gdzie górki muszą być i dołki. I ja w te dołki wpadam co wcale dobrze nie robi na moje uszkodzone kolano. I to jest właśnie ten drugi problem. Bo nie da się ukryć, że pierwszy to ciekawość. 🙂
    Takich mrówek jeszcze nie widziałam.

  294. @dezerter83
    Przecież Jehowa jest jednym z wielu bogów , których spotykamy na kartach biblii! Wszyscy oni ,ci bogowie, uzurpują sobie dokładnie to samo i na dodatek są cholernie zazdrośni jeden o drugiego a poletkiem walki jest rzekomo stworzona przez nich ludzkość.
    To nie religia ,to PARANOJA.

  295. @Ewa-Joanna, z godz. 22:24
    Oto najciekawsza kwiatki ustawy, która ma znieść niezależność sądów powszechnych. Poselski (zamiast de facto rządowego, a więc niewymagający konsultacji publicznych i międzyresortowych) projekt ustawy o zmianie ustawy o ustroju sądów powszechnych. Chcą tę zmianę wprowadzić 1-go lipca 2017 roku, więc będą ją uchwalać łamiąc wszelkie procedury. W projekcie między innymi:
    Art. 23 § 1. Prezesa sądu apelacyjnego powołuje Minister Sprawiedliwości spośród sędziów sądu apelacyjnego lub sądu okręgowego. Po powołaniu Minister
    Sprawiedliwości przedstawia prezesa sądu apelacyjnego właściwemu zgromadzeniu ogólnemu sędziów apelacji.
    § 2. Wiceprezesa sądu apelacyjnego powołuje Minister Sprawiedliwości spośród sędziów sądu apelacyjnego lub sądu okręgowego, na wniosek prezesa tego sądu.
    Art. 24 § 1. Prezesa sądu okręgowego powołuje Minister Sprawiedliwości spośród sędziów sądu apelacyjnego, okręgowego lub rejonowego. Po powołaniu Minister
    Sprawiedliwości przedstawia prezesa sądu okręgowego właściwemu zgromadzeniu ogólnemu sędziów okręgu.
    § 2. Wiceprezesa sądu okręgowego powołuje Minister Sprawiedliwości spośród sędziów sądu apelacyjnego, okręgowego lub rejonowego, na wniosek prezesa tego sądu.
    (…)
    Art. 25 § 1. Prezesa sądu rejonowego powołuje Minister Sprawiedliwości spośród sędziów sądu okręgowego lub rejonowego. Po powołaniu Minister Sprawiedliwości albo
    prezes przełożonego sądu apelacyjnego lub okręgowego przedstawia prezesa sądu rejonowego zebraniu sędziów tego sądu.
    § 2. Wiceprezesa sądu rejonowego powołuje Minister Sprawiedliwości spośród sędziów sądu okręgowego lub rejonowego, na wniosek prezesa tego sądu
    .

  296. @Żorż Ponimirski
    12 kwietnia o godz. 8:55

    Dzięki. Właśnie odbyłem seans, z pewnym wzruszeniem, bo bawiłem w Altamirze dwa lata temu i mam dość emocjonalny stosunek do tej okolicy i całej historii.

  297. @anumlik,
    krok po kroku zabierają wam wolność. Jakoś nie mogę doczytać o protestach. Wiem, że coś się tam dzieje z KODem w Warszawie, ale niewiele wiem, bo nie ma informacji.
    Oburzyła mnie postawa PO i Nowoczesnej przy tym głosowaniu fatimskim – bo to było schowanie głowy w piasek, żeby się nie narazić kk a nie żaden protest. Protest to byłby gdyby głośno byli przeciw. A tak to według własnej oceny oszczędzili i wilka i owcę. Co za miałkość!

  298. @Ewa-Joanna
    KOD się żre! Podzielił się na frakcje i frakcyjki, w których jedni lokalni „przywódcy” oskarżają innych lokalnych „przywódców” o to, ze są „przywódcami” z własnego nadania, a nie z zasług.

  299. @Anumlik
    znaczy polskie piekło w działaniu. 🙁

  300. Powstała Wielka Koalicja za Równością i Wyborem (w skrócie WKRW). No tak!

    „http://natemat.pl/205941,polki-jednocza-sie-przeciw-antykobiecej-ofensywie-w-ramach-koalicji-wkrw-kobiety-stawia-opor-fanatykom-religijnym

  301. Dezerter.
    Widzę że się rozbrykałeś na tym blogu, chłostasz nas cytatami jakiegoś
    scryby którego ciężko zrozumieć.
    Zapytany o dowód na istnienie boga, przytaczasz ustęp o barbarzyńcy który z miłości dla ludzi skazał syna swojego na kaźń i okrutną śmierć na krzyżu.
    Jest niepojęte aby takiego bandytę czcić i kazać ludziom się do niego
    modlić. Jest niepojęte – dla rozumnego człowieka – aby nazywać go
    miłosiernym.
    Na temat zbrodni popełnionych przez wyznawców tego „miłosiernego ” mógłbym napisać książkę, ale przytoczę tylko najważniejsze (nie przytaczam rzezi wymienionych w Starym Testamencie). Podobno wszystko dzieje się z jego woli.

    1. Wyprawy krzyżowe; rzeź Jerozolimy (krzyżowcy brodzili do kostek w krwi pomordowanych), złupienie Konstantynopola, krucjata dzieci (sprzedanych poźniej jako niewolników).
    2. Nawracanie mieczem plemion wschodnio-słowiańskich; żmudzinów, litwinów, prusów.
    2a. Mordowanie heretyków, Żydów, donatystów, albigensów, katarów.
    3. Konkwista i zagłada plemion Ameryki Południowej; inków, majów.
    4. Inkwizycja; topienie starych kobiet oskarżonych o czary, tortury i
    palenie na stosach niewinnych ludzi.
    5. Supresja nauki i sztuki w Europie, przez millenia.
    To powinno wystarczyć aby uznać KRK za organizację przestępczą – wymordowała setki razy więcej ludzi niż ISIS i Al Kaida razem wzięte – liczbę ofiar KRK szacuje sie na kilka milionów.
    Kozik mi się w kieszeni otwiera jak słyszę jak podajecie tego bandytę jako przykład miłosierdzia, dobroci i miłości na rekolekcjach.
    Jak trzeba mieć zdegenerowany mózg aby w to uwierzyć. Niczego nie udowodniłeś.
    Napawacie mnie obrzydzeniem.

    @Tobermory 12/4 17:56
    Mylisz się. Uzyskują swoje doktoraty na swoich uniwersytetach. Nawet ten świr-egzorcysta Piotr Natanek jest doktorem habilitowanym.

  302. Biorąc pod uwagę ila czasu spędza tutaj dywersant, sorry: dezerter, myślę że jest tutaj oddelegowany albo pisze pracę habilitacyjną na temat np: „Sekty ateistyczne na blogach, jak je zwalczać – poradnik.” A my tam będziemy cytowani jako hard core, patologiczne przypadki. Jeżeli tak to prosimy o przesłanie kopii lub podanie linku.

  303. dezerter83
    12 kwietnia o godz. 21:31

    Jeśli barbarzyńca, złodziej, oszust i sklerotyk Jahwe tym się różni od szewca, że nie wie co i po co robi (tylko Jezusa z miłości konsekwentnie wiódł na śmierć i wszystko wiedział naprzód), to jest gorszy i głupszy od Ciebie, bo wszyscy blogowicze są świadkami, że w swoich kazaniach ani razu się nie zająknąłeś, mówisz płynnie z wielką pewnością siebie, co umacnia mnie w przekonaniu, że znasz lepiej Boga, jego myśli i zamiary niż on zna swoje i Twoje, więc powinien Ci ten zlepek cech starożytnego pastucha buty czyścić, a w czasie Twoich polowań na niewinne dusze powinien iść przed Tobą, zamiatać ziemię miotełką i krzyczeć: „Z drogi, śledzie, bo Bóg jedzie!”.

  304. Parys
    13 kwietnia o godz. 2:23
    „To powinno wystarczyć aby uznać KRK za organizację przestępczą. Napawacie mnie obrzydzeniem”.

    Uważnych czytelników zachęcono w Piśmie do opuszczenia szeregów tej przestępczej organizacji. Jest napisane:
    „Wyjdźcie z niej byście nie mieli udziału w jej grzechach
    i żadnej z jej plag nie ponieśli: bo grzechy jej narosły – aż do nieba,
    i wspomniał Bóg na jej zbrodnie”.

    Usłuchałem tej wskazówki jakieś 28 lat temu.
    Twoje obrzydzenie adresuj zatem na Skwer kard. Stefana Wyszyńskiego 6 w Warszawie, do siedziby konferencji Episkopatu. Albo do Watykanu.

  305. Dezerter 7:42

    Z tym apelem wybrałeś się pod zły adres. Kieruj to do członków kk na ich forach. Dla części z nich pewnie będzie to bez znaczenia: zamiana jednej sekty na inną. Dla wymiernych korzyści może uda Ci się jakąś ofiarę zanęcić.
    Natomiast co do obrzydzenia. Nikt nie prosił Cię o pośrednictwo do swojego bóstwa. Sam tu się z tym nachalnie narzucasz. Więc bierz to, chłopie, na klatę. W imieniu tego, kogo reprezentujesz.

  306. dezerter83
    13 kwietnia o godz. 7:42

    Nie wiem kto i w jakim „Piśmie” zachęcił uważnych czytelników, ale tu na blogu tematem numer jeden jest oszustwo religijne w ogóle, zaś odkrywanie, która chrześcijańska sekta ma jedno skrzydełko bardziej, która mniej, jest sprawą innej wagi. Wszystkich 41 tysięcy chrześcijańskich sekt powstało jako skutek wielkiego oszustwa pod nazwami „Bibilia”, „Pismo Święte”, „Słowo”, „Słowo Boże” i jak tam jeszcze. Poziom intelektualny religijnych sekt jest równy poziomowi tych starożytnych religianckich bredzeń. Wszystkie one, Świadków Jehowy nie wyłączając, popełniają jedno z największych oszustw poznawczych: przystępują do lektury niby bożych paplań nie z pytaniem, czy jest Bóg, lecz w apologetycznej pokorze zgięci w pół, z wbitą wcześniej w główki niezachwianą wiarą, że jest. Ich czytanie Biblii jest więc tylko potwierdzaniem tego, co i przed czytaniem wiedzieli, jest hosanną, a nie poznawaniem. Biblia służy jako narzędzie onieśmielania owiec, które i bez tego są nieśmiałe. Żeby nie powiedzieć: umysłowo niesformatowane i niewinne, zwyczajne dzieci.

  307. @dezerterowi pod poduszkę (oczywiście, gdy skonsultuje to z mędrcami z Brooklynu):

    Rzymski filozof Celsus, w drugim wieku n.e. poświadcza fałszowanie pism chrześcijańskich, mówiąc o rewizjonistach: przerabiali Pisma Święte z ich pierwotnej postaci i usunęli wszystko, co pozwalało im na odparcie skierowanych przeciwko nim zarzutów.

    Bibliści wykazali, ze wszystkie cztery uznane przez Kościół Ewangelie zostały przerobione i poprawione. Aż do III wieku wyznawcy chrystianizmu nie słyszeli o wieczystym dziewictwie Maryi. Ewangelia Mateusza informuje, iż Józef nie zbliżał się do Maryi, aż porodziła syna. „Zbliżenie się” oznacza w Biblii małżeńskie współżycie. O tym, co było „po porodzeniu syna” Mateusz nie wspomina, raczej jednak do współżycia dochodziło, skoro Maryi Józef nie oddalił.

  308. W ostatniej Polityce:
    1. Wywiad z Józefą Hennelową.
    Pytanie: Zdarzyło się pani w sklepie wysypać drobniaki z portmonetki i powiedzieć: proszę sobie wybrać?
    Odpowiedź: Zawsze tak robię. … Nigdy nie miałam z tym żadnego przykrego doświadczenia… Musiałam zawierzyć.
    Komentarz: @wbocek krytykował takie zachowanie, bo uważał, że godzi w godność kasjera/ki. To jest ciekawa różnica w podejściu do bliźnich pomiędzy ateistą i katoliczką – on dba o nich, ona się ich boi. Czyli niewiara jest cechą silnych. I na odwrót.
    2. W artykule „Życie na gwarancji” wspomniane są działania filantropijne bardzo bogatych, polegające na finansowaniu badań medycznych. Brak jest konkluzji, iż jest to po prostu interes – ewentualne odkryte metody czy lekarstwa będą sprzedawane, a nie rozdawane. Czyli określenie „filantropijne” czyli bezinteresowne nie jest całkiem adekwatne.
    3. Koniecznie do przeczytania wywiad z Andrzejem Lederem „Inna duma”. Pomaga zrozumieć wiele zachowań naszych „elit”.

  309. Dosc wyrozniajaca cecha uderza mnie w tych religijnych dialogach. Roznica. Tu bylo duzo o potrzebie religii i skad to wynika potrzeba. Nie chce wymieniac Waszych nickow. Duzo z Was bralo/bierze udzial. Ta roznica jest miedzy standartowymi odpowiedziami w moim otoczeniu a pl.

    Ja to dawno kiedys obserwowalem w mojej biologicznej rodzinie pl. Co moge ich zakwalifikowac do tzw polactwa. Jak sie pare razy z nimi spotkalem (poczatek lat 80 i lata kolo 2005). Opowiada sie przy stole ciekawostki. Dwustronnie. Tak jakby blog, wtedy nie bylo. To najczesciej, moi bracia, kuzyni np, w drugim trzecim zdaniu do mnie „A bo ty to nic nie wiesz…” Potem nastepowal wyklad, co powinienem wiedziec, co nie wiem. Ten wyklad byl najczesciej zlepkiem, niespojny, potok zdan. Oczekiwanie ze „kupie” bez zmruzania oka. Standartowa odpowiedz tutejszych (i moja) jest „nie wiem – jag vet inte – jave’nte”. Po tym otwarciu jest wymiana mysli. Czesto do b wysokiego poziomu wiedzy, abstrakcji. Dotyczy dowolnego tematu. Nic wspolnego z religiami, kosmogoniami. Z jednej strony „a bo ty nic nie wiesz” druga „ja nie wiem”. Ja to odbieram jako wyraz zupelnie innej mentalnosci. Ta przerwa, co mialem w tym polskim mysleniu zrobila bardzo to wyraznie. Te jechowickie dysputy, jeden co mowi „a bo ty nic nie wiesz”. Zawze tak z cytatem, niespojnym. Zlepek, potok zdan. Te odpowiedzi, przyklady poszukiwan. Tego „ja nie wiem”, moze tak, moze tak. To „nie wiem”, jest rodzajem otwarcia. To „a bo ty nic nie wiesz” i dalej… jest ta katastrofa pl polityki spolecznej, gospodarczej, miedzynarodowej.

    Dla mnie tak to wyrazne, ze az mam sie zapytac kogos z Was, co mieszkaja poza Pl. Jak jest w Bryt. Aus. Stanach czy gdzie? Jak jest standartowe otwarcie spotkania dwoch ludzi myslami? Ja mialem takie tez wrazenie w Gr. Wtedy byl kryzys (jest dalej). W drugim zdaniu sie dowiadywalem, ze ja nic nie wiem. Ze Merkel/Schäuble/Lagarde to hitlerowcy co Grekow chca unicestwic. Jak komp mialem otwarty na gazete ang/am/szw to wrogiem od razu bylem jak podszedlem i pokazalem monitor odrazu. Ja jestem dosc „polityczny”. To realizuje to teraz lokalnie. Ale tez czytam duzo o „duzej” polityce, innych krajach. Taki obraz z wys 10000metrow. Zawsze robilem.

    Cos jest w mentalnosci pl. Ta chec powiedzenia „a bo ty nic nie wiesz”. Pewnie, ze ja nie wiem jak jak posel sie nazywa, co powiedzial, co zrobil ktos na jakim uniwersytecie. Ale ja na 10000metrow widze pola i lasy z gory. To ja wiem, tam wrzosy i jagody w lesie. A pole do zboza. Nie widze, ale wiem. To „a bo ty nic nie wiesz” i kupa niespojnosci dalej jest tylko naganiactwem do dalszych idiotyzmow. Mnie nigdy zaden Anglik/Irlandczyk/Hindus nie powiedzial „a bo ty nic nie wiesz”. Nawet ci jechowici tutejsi jak mnie nachodzili dawno temu, jechowickiego programiste wysylali do C++. To on pojeciami legacy, polymorfizm mnie katowac. I ja jego. Troche inteligentniejszy poziom jak qwerty cytaty. Chyba Kostka (?) powiedziala jak w szkole zmieniali interpunkcje W.Sz. textow dla komediowych efektow. Wiekszosc tych kosmogonii katolicko/jechowickich to w greckim/hellenskim jest. Helleni (Grecy tez) nie mieli interpunkcji. Zdania slowa pisali ciagle. Bez spacji. Wielkich malych lieter nie mieli. Plynnosc. Spacje praktycznie rzymianie wprowadzili do hellenistycznej greki. Ile plynnosci w tym bylo, niepewnosci, zmian interpretacji? Jakie komediowe efekty moga na dzisiejsze jezyki tlumaczenie robic? Rozumienie takiej notacji (syntax)? Polityke, medycyne, nauke na tym opierac? Wmawiac europejszykom (zachodnim) zasadnosc? Ich wlasna historia uczyc samych? Vikingom dzis co spotkam na Blåkulla?

    Tyle innych co spotkalem w pracy ludzi. Z roznych nie tylko chrzescijanskich obszarow. Teraz to ja tylko miejscowych spotykam. Ale pamietam jak w Hollandi bylem. Co jest roznica, miedzy tymi dwoma frazami? Przeciez duzo z Was za Polska mieszka, wiekszosc spotkan z etnicznymi niePolakami realizuje.

    Poza ty chcialem napisc cos ma luzny zwiazek z tym wyzej albo nie. Jak kto chce z Was. Ale dla mnie zwiazek. Ja jestem prywatnie „malym” zwolennikiem Inicjatywy Feministycznej (t. j tutejsza kobieca partia polityczna, mala na razie, panowie tez sa). Dlatego o tym. Wczoraj w tut Sadzie Pracy ogloszono wazny wyrok (prejudikat ???), w II instancji. Jedna pielegniarka podala pracodawce o dyskryminacje pogladowa do sadu pracy. Ona pracowala na wydzialach polozniczych. Tutaj na wydzialach polozniczych mozna wykonac zabieg przerywania ciazy. Pracodawca(y) nie chcieli jej zatrudniac z powodu jej pogladu na zabieg (dyskryminacja). Jej procesy byly wspomagane finansowo przez jedno amer. zrzeszenie „proLife” (nazwa mnie umknela). Cala historia paroletnia. Przypomina bardzo pl. dyskusje o tzw. klauzuli sumienia jak rowniez historie norweska o polskiej lekarce rodzinnej. Terminow prawnych tutejszych nie umiem wytlumaczyc na prawidlowe polskie terminy. Dlatego ogolnie tylko. Proces o dyskryminacje przegrala. Pozostala droga dla pielegniarki jest proces w Europejskim Sadzie. Nie wiem czy zdecyduje. Z komentarzy wynikalo ze raczej nie. Tez b prawdopodobne przegrana.

    A teraz jade na Blåkulla 😉

    pzdr Seleuk(os)

  310. Qba
    13 kwietnia o godz. 9:13

    Pewnie nikt, podobnie jak pani Hennelowa, przykrego doświadczenia z kasjerką nie miał, bo kasjerka jest sługą uniżonym, a ja nigdy nie byłem świadkiem, by która choć pisła. Piśnięcie może znaczyć „Już nie pracujesz”. Pani Hennelowa rzuca klepaki na ladę, ale ogromna większość podsuwa kasjerce pod nos na otwartej dłoni i ona ma dzióbać. Pewnie każdy nie raz i nie dziesięć doświadczał, kiedy go inni w kolejce, w tłumie dotykali. Dla niejednego jest to nieprzyjemne. Ci sami, dla których dotykanie przez innych jest nieprzyjemne, zmuszają kasjerkę do dotykania ich gołego ciała – dłoni – może brudnego, może spoconego, a na pewno wykonującego wszystkie ludzkie czynności – miłe i niemiłe. Pani Hennelowej przydałaby się choćby tygodniowa nauka po drugiej stronie kasy.

  311. Ewa-Joanna
    12 kwietnia o godz. 23:02
    anumlik
    12 kwietnia o godz. 23:27

    A słyszeliście o Wielkiej Koalicji za Równością i Wyborem? W skrócie WKRW 🙂 ?

    cytat z Wyborczej:

    „Wielka Koalicja za Równością i Wyborem – to szyld, pod którym chcą działać kobiety. – Skrót od nazwy koalicji oddaje nasze dzisiejsze emocje – mówi Bożena Przyłuska z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, który razem z ponad 70 organizacjami przystąpił do akcji.

    Koalicja powstała w odpowiedzi na antykobiecą politykę rządu. – Szpitale nie reagują, gdy porodówki odwiedzają tzw. obrońcy życia. Lekceważone są standardy okołoporodowe, co w ostatnich miesiącach doprowadziło do kolejnych zgonów kobiet. Brak edukacji seksualnej sprawia, że lawinowo wzrasta liczba zakażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową – wylicza Krystyna Kacpura, prezeska Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. – Od ponad roku jesteśmy świadkami wielkiego zaangażowania społeczeństwa w walkę o prawa kobiet. Nie chcemy stracić tej energii, która widoczna była podczas „czarnego protestu”. Ale chcemy być bardziej skuteczne – mówi Anna Karaszewska z zarządu Kongresu Kobiet.”

    Przyznaję, że dość sceptycznie podchodzę do tego pomysłu. Czy ruch zrzeszający tyle organizacji będzie umiał działać skutecznie?

    Bardzo dużo ich jest, sami zobaczcie.

    (s)Prawa Kobiet
    Akcja Demokracja
    ASTRA Network
    ASTRA Youth
    BABA Lubuskie Stowarzyszenie na Rzecz Kobiet
    Black Brussels Balloons
    Dziewuchy Dziewuchom
    Dziewuchy Dziewuchom Berlin
    Dziewuchy Dziewuchom Łódzkie
    Dziewuchy Dziewuchom Warszawskie
    Episkopat Polek
    Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny
    Femini Berlin Polska
    Feministyczne Stowarzyszenie Polonijne
    Elles sans Frontieres ASBL
    Fundacja Centrum Praw Kobiet
    Fundacja Czas Dialogu
    Fundacja Edukacja – Równość – Aktywnosc – Dialog Era Dialogu
    Fundacja Feminoteka
    Fundacja im. Izabeli Jarugi-Nowackiej
    Fundacja im. Kazimierza Łyszczyńskiego
    Fundacja Inicjatywa Kobiet Aktywnych
    Fundacja Kobiety Zmieniają Świat
    Fundacja na Rzecz Równości i Emancypacji STER
    Fundacja Nowoczesnej Edukacji SPUNK
    Fundacja Prawnikon
    Fundacja Promocji Karmienia Piersią
    Fundacja Przestrzeń Kobiet
    Fundacja Przestrzenie Dialogu
    Fundacja Rodzić po ludzku
    Fundacja Równość.info
    Fundacja Trans-Fuzja
    Grupa Edukatorów Seksualnych Ponton
    Inicjatywa 100 lat głosu kobiet
    Koalicja Karat
    Koalicja Mam Prawo
    Kobiety w Sieci
    KOD Kobiety
    Koszalińskie Stowarzyszenie Aktywności Lokalnej Era Kobiet
    Lambda Warszawa
    Marsz Godności
    Medical Students For Choice Warszawa
    Most Kobiet Kraków
    Nieformalna Grupa Inicjatywna z Bydgoszczy
    Niezłomne-śląskie (Katowice)
    Ogólnopolski Strajk Kobiet
    OSK Poznań
    OSK Sanok
    OSK Warszawa
    OSK Zawiercie
    Protest kobiet
    Ratujmy Kobiety
    Równość i Nowoczesność
    Ściana Furii
    Stowarzyszenie Aktywne Kobiety
    Stowarzyszenie Dolnośląski Kongres Kobiet
    Stowarzyszenie im. Stanisława Brzozowskiego – Krytyka Polityczna
    Stowarzyszenie Inicjatywa Polska
    Stowarzyszenie Klub XXI wieku, Lublin
    Stowarzyszenie Kobiecy Słupsk
    Stowarzyszenie Kongres Kobiet
    Stowarzyszenie Koniński Kongres Kobiet
    Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza
    Stowarzyszenie Nasz Bocian
    Stowarzyszenie ON/OFF, Tychy
    Stowarzyszenie Poprawy Spraw Alimentacyjnych – Dla Naszych Dzieci
    Stowarzyszenie Pro Femina
    Stowarzyszenie Stop Stereotypom, Kielce
    Stowarzyszenie Szlakiem Kobiet, Katowice
    Stowarzyszenie Wszechnicy Oświeceniowo-Racjonalistycznej
    Te Tematy
    Tomaszowski Kongres Kobiet
    Trójmiejska Akcja Kobieca
    Wielkopolski Kongres Kobiet

  312. @Jiba
    Wiem, Namargineska podrzuciła linkę.
    Mam nadzieję, że kobiety będą rozsądniejsze niż panowie i nie zaczną sobie udowadniać czyj diabeł starszy, w końcu łączy je wspólny cel i wspólne zagrożenie. Wystarczająco straciły na rozbiciu protestu antyaborcyjnego. Trzymam kciuki ze wszystkich sił!

  313. @Qba
    13 kwietnia o godz. 9:13

    Wam się Kowalski wszystko z dupą kojarzy!

    Powiedział kapral do rekruta.
    A Wam @Qba z religią.
    Pani Henelowa ma 92 lata. W tym wieku ma się kłopoty ze wzrokiem. Często trzeba nosić kilka par okularów. Do dali, do bliży. I nie tylko. Prościej poprosić kasjerkę o pomoc zamiast miotać się przy kasie z wykładaniem towaru, zmianą okularów, szukaniem bilonu, pakowaniem zakupów. A za plecami niecierpliwa kolejka.
    Masz problem z tym, że ludzie sobie pomagają?

  314. @wbocek
    13 kwietnia o godz. 9:47

    Pombocku, a zapytaj raz na boku jakąś kasjerkę, co uważa za gorsze: trzymaną od pięciu minut w spoconej i ewentualnie brudnej dłoni dokładnie odliczoną garść monet, którą i tak musi jeszcze raz przeliczyć, czy raczej wybrać stosowne monety z wysypanej na ladę lub dłoń klienta zawartości portmonetki.
    Monety będące w stałym obiegu są brudne. Płacisz brudnymi i brudnymi dostajesz resztę. Ja sobie bardzo cenię płacenie kartą, zwłaszcza bezdotykowe. W wielu miejscach jest to możliwe również dla zupełnie małych sum.

  315. @mandragora
    13 kwietnia o godz. 10:12

    To raczej Tobie. Pani Hennelowa jest katoliczką z przekonania i była bardzo długoletnią pracownicą Tygodnika Powszechnego, a więc raczej postępowa wśród kk. A pomimo to ZAWSZE tak robiła. I ZAWSZE wierzyła, że nie zostanie oszukana. Los kasjera/ki był jej obojętny.

  316. @seleuk(os)
    13 kwietnia o godz. 9:14

    Jeżeli masz dostęp, polecam z ostatniej Polityki wywiad z Andrzejem Lederem „Inna duma”. Odpowiada na wiele Twoich pytań.

  317. Godność kasjerki 🙄
    To są na ogół młode i bardzo młode osoby, z dobrym wzrokiem, szybkie i sprawne. Podsuwanie im zawartości portmonetki do wybrania pasującego bilonu świadczy najwyżej o zaufaniu klienta, że zrobią to dobrze i szybciej niż on sam. Byłem już nie raz świadkiem wręcz przyjaznego zachęcenia niezbyt sprawnej i zakłopotanej sprawianym ambarasem starszej osoby do wysypania drobnych na ladę. Kolejka też oddychała z ulgą.

  318. @Tobermory
    13 kwietnia o godz. 10:28

    Ten problem też jest nieco rozjaśniony w wywiadzie z Andrzejem Lederem „Inna duma” w ostatniej Polityce.

  319. Los kasjera/ki?
    Kto się tym przejmuje, powinien zawsze płacić grubym banknotem 😉

  320. Tobermory
    13 kwietnia o godz. 10:18

    O dłoniach powiedziałem dla wrażliwszych. Szukanie logiki w zachowaniach człowieka jest niepoważne. Chodzi o pański gest „Policz sobie”. Niczym, Tobermorku, tego gestu nie zagadasz. Kiedy tylko mogę staram się dawać kasjerce odliczone pieniądze. Po prostu uważnie obserwuję życiowe drobiazgi, w których się ujawniają osobowości.

  321. @wbocek
    13 kwietnia o godz. 10:34

    Tak to jest widziane? Pański gest? Chyba tylko w Polsce.
    A co powiesz o samoobsługowych kasach, eliminujących kasjerki zupełnie? Znam dużo takich sklepów, gdzie skanujesz towar już na półce, wrzucasz do wózka, płacisz w automacie kasowym i wychodzisz nie musząc nawet powiedzieć „do widzenia”, ani się do nikogo uśmiechać.
    Albo bierzesz towar do koszyka, skanujesz go na samoobsługowej kasie i płacisz – kartą, banknotem, dokładnie odliczoną sumą – automatowi pasuje wszystko. Godność byłej kasjerki zaś pozostaje nienaruszona.

  322. @@@@pombocek, Qba, mandragora, Tobermory
    Bilon, kasjerki a sprawa słonia, ups… Polski. Jak masz w jednym ręku torbę wyładowaną zakupami, a zapłacić musisz gotówką (na bazarze, gdzie często robię zakupy nie mają w większości „bud” terminali), to podajesz grzecznie moniaki pani sprzedającej aby se odliczyła. I odlicza. W sklepach wielkopowierzchniowych zawsze płacę kartą, na stacji benzynowej też. W restauracji – karta i odliczony napiwek dołączony do rachunku. W czym problem? Konduktorowi w autobusie nocą też za bilet płacisz, jeśli nie masz czego włożyć do kasownika.

  323. mandragora
    13 kwietnia o godz. 10:12

    Miłośniku Miłosza, nie ludzie sobie nawzajem pomagają w sklepowej sytuacji, lecz pomagają wyłącznie kasjerki ludziom skłonnym do wielkopańskich manier. Teraz to już jest zresztą moda, nawet wśród siuśmajtek, więc nie pieprz o latach pani Hennelowej, która nie zawsze miała 92 lata, a rzucała klepaki na ladę zawsze.

    Poza tym, podobnie jak Tobermorek, nie widzisz tego, co inne oczy widzą. W ciągu jednego dnia chyba na sztuki się zobaczy ludzi, którzy podchodząc do kasy, mają pieniądze przygotowane w garści, a nie w portmonetce czy nawet torebce, a kolejka musi czekać – tak m.in. wygląda wzajemne pomaganie. Przykładów dałbym więcej, ale nie mam czasu. Cześć, a a a!

  324. anumlik
    13 kwietnia o godz. 10:43

    Anumliku, w dupie mam wszystkie wasze logiki. Jestem chyba z innej planety i z innej materii, bo nigdy nie podawałem kasjerce dłoni, żeby sobie wydzióbała pieniądze, i jakoś żyję.

  325. Tobermory
    13 kwietnia o godz. 10:43

    Co powiem o tym, co jest nie na temat, czyli o bezludziu? Nic.
    Lecę.

  326. @wbocek,
    owszem, jesteś z innej planety.
    Na mojej publiczne cytowanie prywatnej korespondencji (listy od Marii) jest szczytem chamstwa.

  327. @pombocek
    A jak śpiewałeś dziewuszce, gdy byłeś młody – Całuję twoją dłoń, Madam, albo – po rosyjsku za Wertyńskim – Waszy palcy pachnut ładanom, to co o tych dłoniach (często spracowanych, bo madamy nie były w naszych młodych latach hrabiankami) myślałeś? A? A jak za gruźliczankę z saturatora płaciłeś, to też moniaki Pani Saturatorowej podawałeś swymi spoconymi dłońmi. Ty chyba na tę inną planetę, to się dopiero teraz przeniosłeś, Zgryźliwy Staruszku. O rok młodszy ode mnie, hy,hy 😉

  328. Trochę przylało, więc przyhamowałem. Jeśli nie zrozumiałeś, że główną sprawą jest wielkopańskie narzucanie kasjerce dodatkowej roboty, no i sam gest „policz sobie, służko”, to jesteś faktycznie starszy.

  329. Jak szanować godność kasjerki?
    Masz do zapłacenia 10 zł. Dajesz jej 9.90 w dziesięciogroszówkach. Po przeliczeniu kasjerka mówi:
    – Brakuje 10 groszy.
    – Niemożliwe!
    Kasjerka liczy jeszcze raz
    – Brakuje 10 groszy!
    – A, to przepraszam 😳
    Szukasz w portmonetce.
    – Niestety, nie mam.
    Podajesz jej banknot 10-złotowy…

  330. @pombocek
    Wielkopańskie gesty, Szanowny Kolego, to Ty przywlokłeś do tego wątku. Czy Ty myślisz, Jureczku, że każdy kto podaje bilon na dłoni, robi to z wielkopańskim gestem? Oj, pombocek, pombocek 🙂

  331. mandragora
    13 kwietnia o godz. 10:57

    Zajmujesz się sprawą, która cię przerasta. Nie wiesz, czy Maria to była realna korespondencja, czy mój wymysł na temat niespotykanego w moim życiu zbiorowego nie to że chamstwa, ale w wykonaniu pisowatych ciągłego przestępczego czynu. Zarzut ujawniania korespondencji jest najprostszy i najłatwiejszy, paru tobie podobnych myślicieli na to się zdobyło. Tylko że o ujawnianiu można mówić, kiedy się coś ujawnia. A co takiego znalazłeś, o sprawiedliwy, w tej niby korespondencji BEZ ZNAKÓW ROZPOZNAWCZYCH, co by nie było aż z czubem eksponowane na internetowych forach? Czyżbyś nie czytał w wielkiej literaturze cudzej korespondencji ze wszystkimi danymi osobowymi? Idź, sprawiedliwe dziecię, ja cię uczyć nie każę – za późno.

  332. Niestety, nie mam dostępu do artykułu o polskiej dumie 🙁
    Zaobserwowłem jednak w życiu wystarczająco dużo jej przejawów i godnościowego stroszenia polskich piór, aby mieć jakie takie wyobrażenie 😉

  333. anumlik
    13 kwietnia o godz. 11:23

    Kłócenie się o obyczaje jest licytowaniem się osobowości na rozumienie obyczajności. Ale przede wszystkim jest kłótnią. Pier tolę, przestało padać. Start!

  334. @pombocek, z godz. 11:32
    Niech Cię prowadzi bóg ateistów. Zgodnie z sentencją Jerzego Leca: Czy jestem wierzący? Bóg jedyny raczy wiedzieć. A może mnie upatrzył na ateistę!

  335. @anumlik
    13 kwietnia o godz. 11:47

    Tego argumentu użyłem kiedyś wobec księdza, który próbował mnie odwieść od mojej niewiary. Chciałbym, abyś zobaczył jego minę 😉

  336. @Tobermory, z 12:28
    Hi,hi 😉

  337. seleuk(os)
    13 kwietnia o godz. 9:14

    Mój komentarz
    Seleuk(os), będąc z wizytą w PL, po latach izolacji (względnej) na odludziu składającym się z samych niePLowców, dobrze zaobserwowałeś typowe cechy krajan PL – „ty nic nie wiesz, ja ci wytłumaczę”.
    Najpierwszymi typowymi cechami są: wsobność oraz nieufność. Cechy te są pokrewne, uzupełniają się wzajemnie. Wsobność sprzyja nieufności, nieufność podtrzymuje wsobność.

    Wsobny człowiek widzi innych tylko poprzez porównywanie z sobą, z tym za kogo się uważa i z tym co on wie świecie.
    Jeżeli takie porównanie wykazuje niezgodność, to wsobny obywatel uruchamia natychmiast nieufność. Jeśli nie ma dalszych bodźców ze strony porównywanej osoby, to sytuacja, stan emocjonalny wsobnego człowieka się stabilizuje – tkwi dalej w oddzielności.

    Jeśli nie daj Boże następuje ze strony tego przyrównywanego do mnie kontynuacja wyjaśnień, to natychmiast przekształca się ona w kłótnię, bo krajan PL nie może po swojej porównawczej analizie nikomu przyznać racji, gdyż to on ją ma, ponieważ na samym początku wykrył niezgodność tego, co wie o sobie i o świecie z tym, co ten osobnik naprzeciwko chce mi wmówić. Dla krajana PL jest to osobnik nic nie wiedzący, jak seleuk(os) napisałeś.

    Przykład z życia potwierdzający, że wsobność jest częsta w PL

    Ostatnio jeździłem rowerem za pewną częścią do urządzenia które się zepsuło. W kilku odwiedzonych sklepach nie mieli. To pytałem gdzie by można taką część dostać. Padała odpowiedź np. w firmie Former. A gdzie to jest?
    Odpowiadający zaczynał – tam w stronę ul Długiej. Ja – a dokładniej? -To jest taki duży sklep przed tym hotelem. Aha, myślę sobie, jak przed hotelem, to znajdę. Wsiadam na rower i jadę w stronę tej ulicy, wypatruję hotelu. Jadę i jadę. Nie ma! Musi coś mój informator pokręcił.

    Wstępuję po drodze do innego specjalistycznego punktu, w którym też nie mieli potrzebnej części i pytam o firmę Former. Powinni wiedzieć, bo to ta sama branża. Oczywiście – Former będzie miał takie części. – Jak dojechać do Formera? Pracownik warsztatu wyszedł na środek i wskazał przez ściany – to jest tam, trzeba jechać prosto i potem w prawo. Ale na którym skrzyżowaniu w prawo? No, zaraz w prawo. I co potem? Potem? – Former jest na ulicy w prawo. Aha, czyli po skręceniu zaraz w prawo jeszcze raz muszę w prawo. Czy jest to może naprzeciwko straży pożarnej? Tak. No to jestem w domu.

    Wsiadam na rower i jadę do straży pożarnej. Wiem tyle, ze nie jest to zaraz i nie na pierwszym skrzyżowaniu trzeba skręcić w prawo, a na drugim. Przybywam przed budynek straży, a Formera ani widu. Rozglądam się w tył i w przód – nic. Wsiadam na rower by zrobić rekonesans. Po jakichś 300 m zauważam tablicę z napisem „Former” i strzałka. Odnajduje firmę, wstępuję i kolejne rozczarowanie – nie mają.
    Wracam i sprawdzam rowerem, gdzie jest ten hotel, przed którym miał być Former. Hotel jest w odległości 1,5 km! Tak wygląda komunikacja jednego obywatela pl z drugim.

    Zero empatii, zero wyobraźni, że aby coś drugiemu człowiekowi opisać, jakąś trasę dojazdu, to najpierw trzeba znaleźć w wyobraźni jakieś punkty zaczepienia, punkty orientacyjne, oszacować odległości, a następnie przedstawić drugiemu to swoje widzenie i krótko mieć na uwadze, czy on to dobrze zrozumiał.
    Zamiast takich skomplikowanych operacji głowy wsobnych współobywateli PL wydają zdawkowe – to jest tam, tam przed hotelem, trzeba skręcić w prawo i ta firma tam będzie. Kluczowym słowami w tłumaczeniach z mojego przykładu nie były nazwy punktów orientacyjnych, tylko wsobne tam, tam pan pojedzie, tam jest hotel, a zaraz przed nim tam jest firma.
    Pzdr, TJ

  338. Trzeba być kompletnie wyzutym z rozumu, żeby za papierek lakmusowy ateizmu przyjąć sposób podawania bilonu przy kasie.

  339. Przewidzieli Rydzyka?

    Hen na północy, gdzie bór liściasty,
    pająk swe sieci rozwija,
    krzyż ma na piersi, nienawiść w sercu,
    na ustach Jezus Maryja

    „https://www.youtube.com/watch?v=JW1ik-9UD9g”

  340. @wbocek
    13 kwietnia o godz. 11:25

    oj mataczycie, dziadku, strasznie mataczycie

  341. wbocek
    13 kwietnia o godz. 11:14

    i reszta komentujacych watek „kasjerski”.

    Panowie (Szanowni), przestancie pombocka kopac po kostkach za to co powiedzial… 😉

    Bo ma sporo racji – ten gest „wez no i sobie policz sama” bardzo czesto wychodzi troche z lenistwa ale czesto troche z braku szacunku do osoby po drugiej stronie lady („mi sie nie chce dupy zawracac liczeniem ale jej to psi obowiazek bo ja przeciez i tak laske robie ze tu kupuje”).

    Nie mowie, ze to jedyny powod i troche racji ma tez mandragora, ze moze do dziewiecdziesieciodwuletniej Henelowej moze nie nalezy sie czepiac ze wzgledu na jej wiek ale takie podejscie – mocno z gory – w stosunku do kasjerek, kelnerek, barmanow, sprzedawczyn i innego personelu uslugowego jest wsrod rodakow bardzo powszechne. I to nie tylko wsrod nuworyszy, ktorym zawsze sie wydaje ze im wiecej wolno ale takze i wsrod osob z lepszym wyksztalceniem i pozycja spoleczna niz owe kasjerki , co jest po prostu zenujace.

    I zanim mi sie dostanie ze przesadzam – nie mowie ze wszyscy tak robia! Po prostu duzo czesciej obserwuje te pogarde to ludzi z nizsza pozycja spoleczna wsrod Polakow – i w kraju i za granica. Te utyskiwanie, grymasy, fochy kiedy kelnerka grzecznie musi przekazac, ze akurak jakas potrawa sie skonczyla, te powarkiwanie panskim tonem! Zenada… To samo szefowie do swoich pracownikow – moze w Polsce po prostu duzo osob takie podejscie uwaza za jak najbardziej normalne. Nie wiem jak sie to ma do chrzescijanskiej milosci blizniego ale to insza inszosc.

    Tak sie zlozylo, ze w czasach studenckich pracowalam i w pubie, i w centrum zabaw dla dzieciakow i jako sprzedawca w sklepie zoologicznym – czyli na bardzo uslugowych pozycjach. Swietny punkt spolecznych obserwacji zaiste i duzo sie czlowiek moze nauczyc…. Mnie to w kazdym razie nauczylo jednego – ze nigdy-przenigdy nie potraktuje z gory osoby po drugiej stronie lady albo latajacej wkolo mnie z taca czy sciera… Swoje odpekalam, nie mialam wtedy jeszcze takiej grubej skory jak teraz i chamskie traktowanie z gory bolalo do zywego (i niestety zdarzalo sie o wiele czesciej niz mile zachowanie). Moglam sie pocieszac przynajmniej, ze dla mnie to tylko czasowa katorga z wlasnej i nieprzymuszonej woli coby sobie na kino i na wakacje zarobic – nie musialam w takiej pracy zostac. Inni tak dobrze nie maja.

  342. @mandragora 13 kwietnia o godz. 13:38
    Oczywiście! „Prawidłowy ateizm” najprawidłowiej zdefiniują kuriewne wtyczki.

  343. seleuk(os)
    13 kwietnia o godz. 9:14

    Bardzo ciekawie napisane! I rzeczywiscie to „a bo co ty tam wiesz, i tak tu nie mieszkasz” jest bardzo typowe. My tu pepek swiata, ty i tak tego nie zrozumiesz. Nie mowie, ze wszyscy tak maja. Raz na jakis czas widzimy sie „tymi co zostali” i oni nam ciekawie rzeczywistosc objasniaja (z punktu widzenia szarego czlowieka a nie Polityki) ale i pytaja „a jak jest u was z tym czy z tamtym”. Na Wyspach jest z tym roznie. Anglicy maja czasami trudnosci z wypytywaniem ale wynika to z ich specyficznej etykiety, nie braku ciekawosci (jest swietna ksiazka antropolozki Kate Fox „Watching the English” ktora duzo z typowo angielskich zachowan tlumaczy). Szkoci bardziej ciekawscy i otwarci to bez zenady rozne pytania zadaja. Moj zespol pracowy sklada sie z trojki Polakow, jednego Greka, jednej Slowaczki, jednego Szkota, dwoch Wlochow i szesciu Hiszpanow (Rumunow chwilowo sie pozbylismy… 😉 ) Swietny material do socjologiczych obserwacji ale glownie ludzie sa ciekawi siebie nawzajem, swoich mysli, pogladow, zwyczajow (nawet ci ktorzy pochodza z tego samego kraju i pewnych pytan np. w Hiszpanii nie zadawaliby tak latwo). Nie wiem, mowie – opowiedz jak to u was z tym jest – i plynie rozmowa na tematy rozniste. „Nie wiem” to calkiem dobre otwarcie…. 😉

  344. P.S. Mandragora trolluje.

  345. W sprawie wątku kasowego. Może u części społeczności (tej bardziej zaawansowanej wiekiem) jest to chęć odegrania się na paniach Jadziach, Zosiach i Gieniach ze sklepów mięsnych w czasach minionych. I innych tez. Przeniosło się w czasy obecne.
    Bo u młodszych to nie wiem.

  346. @tejot 13 kwietnia o godz. 12:47

    Nie wiem, co przeszkadzało pierwszemu zagadniętemu sprzedawcy po prostu zadzwonić do firmy Former? A w firmie Former – jeśli nie mają, to sprawdzić, w którym sklepie firmowym mają i w razie potrzeby zamówić dowiezienie do najbliższego dla Ciebie sklepu? Zadzwonić – jeśli nie mają w komputerze. Bo normalnie to chyba powinni mieć wykaz wszystkich produktów w firmowym intranecie?

  347. Lewy
    12 kwietnia o godz. 12:09

    Bardzo ladnie Tokarczuk ksiedza Chmielowskiego opisala! 😉

    „Imaginujze jejmosc sobie: wszystko pod reka, w kazdej bibliotece . Cala ludzka wiedza zgromadzona w jednym.” Takie rozczulajaco naiwne i ambitne zarazem.

    W ogole Tokarczuk to towar eksportowy a slyszalam ze prawicowi hejterzy na pierwsza czarownice ja niemal wykreowali…

    Dla mnie wciaz najbardziej ulubiony jest „Prawiek”. Kupilam ostatnio siostrze angielskie tlumaczenie i teraz dumnie podtyka znajomnym pod nos do czytania, coby pokazac ze Polacy sroce spod ogona nie wylecieli i ze nie tylko Marquez potrafil wielopietrowe powiesci magiczne pisac 😉

  348. Tobermory
    12 kwietnia o godz. 12:15

    Bardzo madry wpis. Dziekuje!

  349. @Kostka
    13 kwietnia o godz. 14:07

    Taki sposób widzenia kwestii podawania bilonu jest dla mnie zaprawdę bardzo polski. W krajach, gdzie w kanonie dobrego wychowania nie mieści się okazywanie pogardy i lekceważenia jakiemukolwiek „niższemu” personelowi (sklep, szpital, restauracja, hotel itp.) nikomu nie przyjdzie na myśl, że podanie kasjerce bilonu do wybrania jest gestem pańskim i pozbawionym szacunku dla jej „losu”. To jest jej praca, więc pomoc nieporadnemu klientowi niczym jej nie uwłacza. Zwłaszcza że klienci, których widuję w tej sytuacji mają raczej przepraszający wyraz twarzy, a potem dziękują i się uśmiechają. Kasjerki też. I jeszcze życzą pięknego dnia.
    Polak, który uśmiech obcego traktuje podejrzliwie i uznaje za fałszywy, interesowny i w ogóle wymuszony, okazuje się zawsze nad wyraz wrażliwy na tle godnościowym.

  350. Tobermory
    13 kwietnia o godz. 14:44

    Powiem ci szczerze, ze nigdy tego sposobu podawania monet poza Polska nie widzialam. Nie mam problem z tym co opisales, zwlaszcza jesli robi to osoba starsza albo niedowidzaca. Zreszta wszystko zalezy, jak sam napisales, od tego w jaki sposob sie to odbywa.

    Polacy sa nadwrazliwi na tle godnosciowym – fakt. Polacy czesto traktuja personel uslugowy nieco pogardliwie (a niektorzy mocno z gory) – niestety tez fakt.

  351. @Kostka 13 kwietnia o godz. 14:24

    Książka Kate Fox – naprawdę świetna i jest w niej również polski wątek. O mieszczeniu się na trzeciego na dwupasmówce. Kate Fox, jak to ona, obserwuje i wyciąga wnioski 🙂

    A to wzajemne obwąchiwanie się w kwestiach światopoglądowych… w wieloetnicznych społeczeństwach oczywiście wygląda inaczej. My mamy znajomych z Arabii Saudyjskiej – przesympatyczni ludzie, ale zupełnie inny świat.

  352. Jiba
    12 kwietnia o godz. 21:35

    Polacy lubia smutne rocznice, im smutniejsze tym lepiej. Drama queen mentality. Dlatego Smolensk ma takie wziecie niestety.

    Fajnie napisalas o odkrywaniu ksiazek na nowo, z innej zyciowej perspektywy, zwlaszcza kiedy zostaje sie rodzicem. I w ogole dobrze jest wracac sobie do pewnych ksiazek co jakis czas. Mi na przyklad opowiadania Borowskiego wtedy kiedy wtlaczano je na sile jako lekture w ogole kiepsko weszly (to samo z filmem Zylbera „Pozegnanie z Maria” na ktory zagoniono klase). Musialo minac kilka lat, zebym mogla je naprawde przeczytac jeszcze raz i docenic. Film jakos niepokojaco zostal mi w glowie wiec tez do niego wrocilam juz swiadomie potem.

  353. Na marginesie
    13 kwietnia o godz. 14:57

    Ten motyw z dwupasmowka jest piekny. Czytalam Fox w czasach kiedy: a) chcialo nam sie jeszcze od czasu do czasu jezdzic samochodem do Polski b) nie bylo autostrady od polskiej granicy (podobno teraz jest?)

    To co opisala, rzucalo sie drastycznie w oczy 😉 Wpychanie sie na trzeciego bo przeciez i tak ktos ustapi. Co tam nudni Anglicy z ich staniem grzecznym w kolejce bez pchania. Mialam nadzieje, ze sie pokusi Kate o zanalizowanie nacji imigracyjnych…. 😉

  354. Na marginesie
    13 kwietnia o godz. 14:35
    @tejot 13 kwietnia o godz. 12:47
    Nie wiem, co przeszkadzało pierwszemu zagadniętemu sprzedawcy po prostu zadzwonić do firmy Former?

    Mój komentarz
    To jest inna sprawa. Ale tę część dostałem w sklepie żelaznym, który pod nosem miałem. Gościowi pokazałem tę część, popatrzył chwilę, oszacował, podszedł do klawiatury, wklepał typ, odczekał, wklepał zamówienie i po 2 minutach oznajmił – proszę przyjść w środę po 15:00.
    Pzdr, TJ

  355. @Kostka
    13 kwietnia o godz. 15:13

    Jazda po polskich drogach to jest dla cudzoziemców temat do niekończących się wspomnień nacechowanych horrorem i kompletnym brakiem zrozumienia dla ułańskiej fantazji rodaków 😉
    Teraz już trochę mniej, bo pojawiły się autostrady i drogi szybkiego ruchu, ale nadal samochód jadący według przepisów (+5 km/h szybciej niż pozwala znak drogowy) nie jest wyprzedzany chyba tylko przez traktory i kombajny 🙄 Spychanie słabszych na pobocze przez jadących „na trzeciego” jest nagminne. Ludzie instynktownie zjeżdżają na prawo widząc w lusterku pędzącego SUV-a. A teraz, jak jeszcze dochodzi ryzyko spotkania z kolumną rządową… 🙄

  356. Polskie kasjerki chyba są nawet przyzwyczajone do „dzióbania” w cudzych portmonetkach, bo raz w „Biedronce” na Mazurach, kiedy grzebałem w bilonie w poszukiwaniu jakichś pojedynczych groszy, fertyczna jejmość przy kasie rzuciła : Pokaż pan!
    Po czym bezceremonialnie przyciągnęła moją rękę z portmonetką bliżej własnych oczu, sprawnie wybrała co trzeba, podziękowała i zajęła się następnym klientem.

  357. Poniżej załączam wybrane (subiektywnie oczywiście) fragmenty wywiadu z prof. Andrzejem Lederem z ostatniej Polityki jako przyczynek do powyższych dywagacji:

    Pańszczyznę zniesiono w zaborze austriackim w 1848 r., w rosyjskim – w 1864 r. Czyli ogromna część polskiego społeczeństwa uzyskała status wolnego człowieka dopiero w połowie XIX w.

    Porównanie z Afroamerykanami narzuca się choćby poprzez zbieżność dat. I rzeczywiście, bardzo ciekawe są wyniki badań, w których porównywano szkielety niewolników z amerykańskich plantacji i chłopów z ówczesnych terenów polskich. Stan fizyczny niewolników amerykańskich był lepszy. Choroby, brak opieki zdrowotnej, złe wyżywienie – to wszystko okazało się bardziej niszczące w dawnej Rzeczpospolitej niż tam, gdzie niewolnictwo było otwarcie praktykowane.
    Osobnym obszarem badań jest pewien rodzaj psychiki niewolniczej. Ludzie będący w stanie skrajnej zależności rozwijają cały wachlarz strategii, by to poczucie zależności zmniejszyć. Atoli taka sytuacja kształtuje sposób myślenia, w którym wszelkie relacje społeczne postrzega się jako hierarchiczne. Nie jest on nastawiony na realizację celów, na wspólne działanie, ale na ustalanie pozycji w hierarchii.

    Nadal trudno np. ludziom w naszym kraju pracować w usługach. Tego typu za jęcie kojarzone jest ze służbą, z byciem zależnym i upokorzonym. Jeśli chodzi o stosunek pracodawców czy średniej kadry zarządzającej do podwładnych, to symboliczna stała się tu historia kasjerek z Biedronki siedzących w pampersach. Takie historie wyjaśniają, dlaczego do polskich menedżerów pracujących na Zachodzie przylgnął przydomek bulterierów – jako określenie sposobu zarządzania ludźmi.

    Do 1939 r. mieszczaństwo w Polsce w wielkiej części było etnicznie, religijnie, kulturowo „inne”. Najczęściej żydowskie, częściowo niemieckie. Wejście etnicznie polskiego społeczeństwa, tkwiącego w świecie agrarnym, w nowożytność, było więc praktycznie niemożliwe. Po Zagładzie — niezależnie od całego zła, jakim ona była — chcąc nie chcąc, musiało zagospodarować przestrzeń, która się nazywa światem nowoczesnego mieszczaństwa. Nowa klasa społeczna zajęła taką pozycję, jakiej we wcześniejszej Polsce nigdy nie miała i nie mogła mieć.

    Ale już w 1966 r., w czasie obchodów Millennium, Kościół urządza wielkie obejście Polski przez Obraz Jasnogórski, utrwalając mentalny związek Polak-katolik. Partia też dokonuje zwrotu ku nacjonalizmowi. Uwieńczeniem tego jest 1968 r.

  358. Słuchajcie, dla kogo PiS robi ten cyrk z Misiewiczem?
    Chyba nie dla swojego przekonanego na śmierć i życie elektoratu?
    Przecież to grillowanie Misiewicza jest tak samo głupie jak szarża zakończona wynikiem 27:1.

  359. Qba
    13 kwietnia o godz. 16:32

    Fakt, że w ciągle niezłej formie są ludzie, którzy urodzili się jako chłopi, daje do myślenia. To bardzo świeża historia.

  360. @Jiba, z godz. 16:48
    PiS cały ten cyrk z Misiewiczem robi dla nas, dla gorszego sortu, aby pokazać, że i oni w standardach potrafią chodzić. Ale to „dla zmylenia Niemca” jest zagrywka mająca przykryć „szybka procedurę” uchwalania ustawy o zmianie ustawy o sądach powszechnych. Wymieniliśmy z Ewą-Joanną kilka uwag na ten temat w nocy, o godz. 22:54 i 22:23. Jednak – jak to u nas bywa – temat został zepchnięty na bok przez inny – podanie bilonu na otwartej dłoni jako walnięcie w pysk pań kasjerek, a sprawa Polski. 😀

  361. Jiba
    13 kwietnia o godz. 16:37
    Słuchajcie, dla kogo PiS robi ten cyrk z Misiewiczem?

    Mój komentarz
    To pokazówa, którą Jarosław Ka odstawia nie z szacunki dla prawa, obyczajów, szacunku dla społeczeństwa. Takich Misiewiczów są tysiące, to jest zjawisko. Interwencję w sprawie jednego Prezes odstawia dla PRu.
    Słupki wolno, zygzakami spadają, nie chcą rosnąc, trzymają się niskiego, jak na oczekiwania i dokonania PiSowców poziomu i trzeba z tym coś zrobić. Być może Bielan mu doradził haratnąć w Misiewicza, bo to koszt niewielki, bo Misiewicz nic nie znaczy. Problem jest taki, że Macierewicz nie będzie zadowolony jak mu się w kapustę wtranżoli wiceproboszcz Polski Jarosław. Antoni ma swojego proboszcza – Ojca Dyrektora.
    Jest to dokładnie takie samo posunięcie, jak w kampaniach wyborczych sympatyczne wspominanie Gierka lub fotografowania się na tle fortepianu i półki z książkami. Posunięcie jednak ryzykowne dla Jarosława Ka. Skoro się na nie zdobył, to oznacza, ze wszechmoc jego była systematycznie nadgryzana i dalej nie mógł tego tolerować. W swoim własnym interesie.
    Pzdr, TJ

  362. Kostka
    13 kwietnia o godz. 14:42
    Mnie sie wszystko Tokarczuk podoba, ale chyba najbardzie „Anna Inn w grobowcach swiata” Genialne pomieszanie mitu sumeryjskiego z z jakims rodzajem komiksu.
    Ta,kobieta jest niesamowita, bo kazda nowa ksiaka jest o czyms innym: o niemieckim Wroclawiu, o jej rodimej dolinie klodzkiej, Bieguni o szalonym swiecie lotnisk.O Zydach, o przemijaniu w”Prawieku”. Taki Stasiuk czy Pilch wydaja sie okropnie monotonni.Oni powinni poprzestac na pierwszej ksiazce, bo ciagle pisza o sobiei, o tym co ich oczy spostrzegaja,a ile razy mozna odgladac ich oczami te sama wioske podkarpacka.

    Mam problem, bo moj laptop zarazil sie wirusem;musialem go oddac do kliniki i teraz dziubie na moim starym francuskim gracie, bez pôlskich liter. Ale czytam Was z przyjemnoscia

  363. „Wejście etnicznie polskiego społeczeństwa, tkwiącego w świecie agrarnym, w nowożytność, było więc praktycznie niemożliwe…”

    To kogo wyśmiewała Zapolska w „Moralności pani Dulskiej”? Filistrów i kołtunów żydowskich czy niemieckich?

    A kto pisał tak barwnie o polskiej stolicy i jej mieszczanach?

    „Na kilkumorgowej przestrzeni wznosił się tu pagórek najobrzydliwszych śmieci, cuchnących, nieomal ruszających się pod słońcem, a o kilkadziesiąt kroków dalej leżały zbiorniki wody, którą piła Warszawa.”

    „Kiedy dzieckiem będąc łaknął wiedzy – oddano go do sklepu z restauracją. Kiedy zabijał się nocną pracą, będąc subiektem – wszyscy szydzili z niego, zacząwszy od kuchcików, skończywszy na upijającej się w sklepie inteligencji. Kiedy nareszcie dostał się do uniwersytetu – prześladowano go porcjami, które niedawno podawał gościom.”

    „Ci sami ludzie, którzy mnie ostrzegają, że Suzin jest hultaj, przed miesiącem pisali do Suzina, że ja jestem bankrut, szachraj, eks-powstaniec”

    „Nie tylko bowiem przyjął do sklepu Szlangbauma, ale jeszcze daje towary żydowskim kupcom i paru Żydków przypuścił do współki. Nasi krzyczą i grożą, ale nie jego straszyć”

    „- Jakie obowiązki?!… – wykrzyknął. – Czy względem tych, którzy nazywają mnie wyzyskiwaczem, czy tych, którzy mnie okradają? Spełniony obowiązek powinien coś przynosić człowiekowi, gdyż inaczej byłby ofiarą, której nikt od nikogo nie ma prawa wymagać. A ja co mam w zysku? Nienawiść i oszczerstwa z jednej strony, lekceważenie z drugiej. Sam powiedz: czy jest występek, którego by mi nie zarzucano i za co?… Za to, żem zrobił majątek i dałem byt setkom ludzi.

    – Oszczercy są wszędzie.

    – Ale nigdzie w tym stopniu co u nas. Gdzie indziej taki jak ja uczciwy dorobkiewicz miałby wrogów, ale miałby też uznanie, które wynagradza krzywdy… A tu…”

  364. anumliku, tejocie

    A mnie przyszło do głowy, że PiS robi to dla Kaczyńskiego.
    Kaczyński jakiś czas temu zapowiedział, że Misiewicz zniknie z MON-u i Misiewicz zniknął z MON-u do PGZ. Sądze, że prezes wkurzył sie o to, że duet MM publicznie i naprawdę bezczelnie zrobił z niego idiotę i zareagował zarządzając, co nastąpiło.
    To cyrk dla prezesa, bo przeciez nie dla wiernego elektoratu, a tym bardziej gorszego sortu, który wie, że MM i tysiąc innych Misiewiczów harcuje po Polsce nie od dziś, więc niby dlaczego teraz to tak zaczęło przeszkadzać?
    I nie wierzę w teorię, że ma to zamydlić oczy, bo cichcem przepychana jest ustawa o sądach. Nie pierwsza i nie ostatnia. Przeciętny Polak i tak nie skapuje, o co chodzi.

  365. A może to cyrk dla PiS-u? Bójcie się?

  366. @kostka, Tobermory

    Ja kiedyś specjalnie wypytywałam pewną Japonkę, która właśnie wróciła z Polski, o tę jazdę na trzeciego na dwupasmówce. Zapewniła mnie solennie, że w Polsce tubylcy na pewno wiedzą co robią. Oni wszyscy zjeżdżają na bok i robią ci miejsce na szosie. I wszystko jest w porządku – tłumaczyła. Nie wiem, jaki mechanizm tu zadziałał – może japońska odmiana uprzejmości 🙂 Albo pomyślała, że ją podpuszczam, ale zareaguję negatywnie na jakąkolwiek krytykę „mojego” kraju.

    Przy okazji: znajomy Chińczyk nie pozostawia suchej nitki na Azjatach. Wyśmiewa m.in. ich pęd do zabijania zjadania wszystkiego co żyje (np. miejskich gołębi) i skłonności do szurania podeszwami. To ostatnie się sprawdza w zasadzie na sto procent – słyszę szuranie, podnoszę głowę, widzę: Chińczyk! Albo Chinka, bo to jakoś bez różnicy.

    Oczywiście gdybym to ja zaczęła wyśmiewać Chińczyków w rozmowie z Chińczykiem popełniłabym międzynarodowe faux pas. Podobnie w USA żartować na temat czarnych mogą tylko czarni. Pardon, Afroamerykanie. Śliski temat.

  367. @@Jiba, tejot

    Właśnie „komisja kontroli partyjnej” PiS wydała komunikat:

    Komisja po wnikliwej analizie postępowania Pana Bartłomieja Misiewicza całkowicie negatywnie oceniła jego postawę. W związku z tym Prawo i Sprawiedliwość stwierdza, że Pan Bartłomiej Misiewicz nie ma kwalifikacji do pełnienia funkcji w sferze administracji publicznej, spółkach Skarbu Państwa, czy innych sferach życia publicznego.

    W wyniku oceny swego zachowania Pan Bartłomiej Misiewicz złożył rezygnację z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości, Rezygnacja została przyjęta.

    Podpisali:
    Jarosław Kaczyński, Marek Suski, Mariusz Kamiński, K. Karski (jeden podpis nieczytelny)

    Ciekaw jestem co na to Antoni Macierewicz?

  368. @tejot 13 kwietnia o godz. 15:27
    Uff, to przynajmniej w niektórych dziedzinach jest normalnie 🙂

  369. anumlik
    13 kwietnia o godz. 17:03
    @Jiba, z godz. 16:48
    PiS cały ten cyrk z Misiewiczem robi dla nas, dla gorszego sortu, aby pokazać, że i oni w standardach potrafią chodzić. Ale to „dla zmylenia Niemca” jest zagrywka mająca przykryć „szybka procedurę” uchwalania ustawy o zmianie ustawy o sądach powszechnych.

    Mój komentarz
    Ta ustawa jest bandycka, zamachowa. Po pierwsze jest wrzucona do Sejmu jako poselska, czyli nie ma obowiązku konsultacji i uzgodnień z nikim. To jest pierwszy objaw rozrabiackiej i cynicznej działalności ustawodawczej zwykłego posła.
    Drugi objaw, to przepychanie przez parlament ustawy, która daje w ogólności całą władzę nad sędziami (nie nadzór, tylko władzę) ministrowi sprawiedliwości, który staje na czele władzy sądowniczej poprzez prerogatywy udzielone mu przez ustawę do mianowania prezesów sądów, bez nikakich, wszystkich prezesów sądów.
    A jeśli bez nikakich , to według swojego widzi mi się, a jeśli według swojego widzi mi się, to będzie to władza partyjna, autorytarna, stronnicza i antypaństwowa. Trójpodział władzy do lamusa.

    Ta ustawa rangą szkodliwości dla państwa i stopniem zuchwałości szeregowego posła Jarosława (a ma ten szeregowy poseł wygląd skromnego, zatroskanego o swoje owieczki, rodziny i całą ojczyznę umęczoną proboszcza oderwanego przed chwilą od modlitwy o Polskę) jest równa fałszywym ustawom i bezprawnym głosowaniom w sejmie partii tegoż Prezesa Jarosława oraz nakazanym przez niego niekonstytucyjnym aktom większości rządowej, premiera i prezydenta tworzącym sterowalny przez PiSowskich prominentów Trybunał Konstytucyjny.

    PIS w osobie Prezesa, bo Prezes jest PiSem, nie chce trójpodziału władzy, ponieważ Prezes marzy o jedynej władzy, jego celem mglistym i dalekim jest demokracja putinowsko-orbanowskia, czyli następujący trójpodział – silne przywództwo, mądra władza, solidarny naród, czytaj – posłuszny.

    Pierwsze dwa warunki są spełnione – to on. Trzeci warunek sprawia pewne trudności. Jak na razie naród stawia opór, lecz przyjdzie być może taki moment gdy Prezes zdecyduje i będzie strzelał ze spalonego. I kto mu co zrobi?
    Pzdr, TJ

  370. @anumlik 13 kwietnia o godz. 17:29

    Cały ten komunikat – retoryka coś mi przypomina.
    Oni są chyba do szpiku kości przesiąknięci duchem PRL-u?

    A ustawa pisyzująca sądy – to skandal. Kolejny zresztą.

  371. @Na marginesie, z godz. 17:39
    Oni nie są przesiąknięci duchem PRL-u, oni z PRL-u nie wyszli.

  372. To aż komisję partyjną trzeba było zwoływać by dojść do salomonowego wyroku – Misiewicz „nie ma kwalifikacji do pełnienia funkcji w sferze administracji publicznej, spółkach Skarbu Państwa, czy innych sferach życia publicznego”?

    Toż Misiewicz funkcjonował przez lata w sferze życia publicznego i państwowego bez kwalifikacji, był zauważany, chwalony i nagradzany.
    Co takiego się stało, że komisja nagle dostrzegła to, co cała Polska widzi od półtora roku, gdy PiSowski zaciąg pojawił się w sferze publicznej?
    Pzdr, TJ

  373. anumlik
    13 kwietnia o godz. 17:29

    Przecież to są jakieś kpiny.

    No właśnie, TJ.
    Dlatego pytam, co to za cyrk.

  374. takich Misiewiczów jest w spółkach Skarbu Państwa ponad 1000 (jeden tysiąc, a mówi sie o 1030 takich młodych, bez kwalifikacji); wykluczenie jednego z takiej liczby też przykrywa problem. Nie dobiorą się do reszty, mniej bezczelnych i rzucających się w oczy.

    Biedny Misiek żalił się, ze cóż mają począć młodzi, zdolni, gdzież to mają zdobywać doświadczenie ikwalifikacje do służby Rzeczpospolitej Polskiej.
    Ano, mnóstwo jest firm prywatnych, spółek z oo; można założyć własną działalność gospodarczą i zdobywać ostrogi i doświadczenie zawodowe. Przejść cały szereg funkcji, zaczynając od prostych prac.
    Edmund Janniger nadal jest doradcą Macierewicza i to on jako tzw. młody student zwrócił sie do dawnego prokuratora z Argentyny z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej.
    Tio wszystko to tylko przykrywka dla innych, nie mniej bulwersujących działamń PIS, z zamachem na niezawisłość sędziowską, reformy w KRS i Sądzie Najwyższym.
    Gdy Zerowy Ziobro zrobi juz tam „porządek”- w roli czyścicieli sądowych zobaczymy wielu podobnych magistrowi UJ Zbyszkowi Ziobrze.
    Bedą tym razem podlizywać sie p. Zbyszkowi

  375. biedny Brudzińsski chyba musiał połknąć swój język przy przeprosinach.

  376. Kostka
    13 kwietnia o godz. 14:07

    Więc zażyłaś niepapierowego życia, to wiesz, co mówisz. Moje prawie całe było niepapierowe. W związku z tym sto razy bardziej mnie uwiera polskie codzienne prostactwo niż PiS, Kaczaki, Macierewicze i inne Misiewicze. Oni SĄ, za chwilę przestaną być, natomiast polskie prostactwo umila wrażliwym ludziom życie wielokrotnie każdego dnia i nie widać końca: sąsiedzi nad głową, sąsiedzi za ścianą, sąsiedzi na cmentarzu, sąsiedzi na działce, młodociane chamy w autobusie, w pociągu, na szosie, na ulicy, chamstwo na plaży, muzykowe łomoty, szalejące quady i skutery wodne, chodniki obsrane przez psy, groźne psy bez smyczy, bez kagańca, osiedla obstawione blaszakami nawet na chodnikach, cała miejska infrastruktura w służbie blaszaków…Nie będę wyliczał małych rzeczy jak rozgadane kumoszki lub smarkacze zajmujący całą szerokość chodnika, bo się rozlecę na kawałki. Mówię wyraźnie: to mówię ja, wyłącznie w swoim imieniu i w imieniu mojej złości. A inni – jak se chcą. Przy wyższej kulturze powszedniego dnia nie doszłoby do wyborczego zwycięstwa skrajnych prostaków, całej tej pisowatej zbieraniny. A tak – doszło. Doganianie wyższych cywilizacji zajmie Polsce ładnych parę pokoleń.

    Znana wszystkim ciekawostka z życia chamów. 15 metrów za tymi krzakami jest ścieżka rowerowa i dojście do działek. Ja widać, cham, który wyrzucił śmieci jest bardzo delikatny. Mógł walnąć na ścieżce i sobie pójść, a on, patrzcie: pofatygował się aż 15 metrów w bok i wyrzucił za krzaki, żeby ze ścieżki nie było widać. Co tu gadać – kultura. Kultura chamów. Jeszcze z 250 lat i może coś będzie. Albo nie. Na razie cywilizacyjnie jedziemy na wstecznym.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6408533834285195346?icm=false

  377. anumlik
    13 kwietnia o godz. 17:29
    Ciekaw jestem co na to Antoni Macierewicz?
    …………………………………………………………………………..
    Przegląda teczki tych co podpisali się pod decyzją.
    C.d.n.

  378. Czy leci z nami pilot?
    „http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21635665,glinski-przyznal-120-tysiecy-zl-na-wystawe-o-papiezu-temat.html#”

  379. @wbocek, z godz. 20:10
    Jak się jest w tym samym wieku, ma się podobne korzenie i przeszlajało się przez podobne środowiska (szkolne, uniwersyteckie, literackie oraz łopaciarskie) to powinno (no! ale jak widać nie każdy potrafi!) się mieć podobne podejście do podobnych spraw. Jak to ładnie ujął Eliot w „Ziemi jałowej” – Wiem co to zysk, co strata, znam też kołysanie morza. I dokładnie jak Ty wkurw jaśnisty mnie bierze na to, co się dzieje dokoła. Ale – jak pewnie zauważyłeś – nie malkontencę. Patrzę na świat urządzany przez kolejne pokolenia ludzi ze zrozumieniem. Oni tacy są, a ja nic na to nie mogę poradzić. Mogłem, gdy miałem wpływ (a parę lat miałem). I czasem coś mi się udawało zmienić. Teraz mam do wyboru – pyskować na każdego, albo go wyśmiewać. Wybrałem to drugie. Na blogu i w paru miejscach na FB wyśmiewam. Ironizuję. Anumlikami po oczkach pochlastuję. I tyle mojego. W realu staram się w bójki czynne i słowne nie wdeptywać, a jeśli już ktoś mnie sprowokuje, to…

    Kilka dni temu gdy wjeżdżałem na parking przed galerią handlową, jakiś łapciarz zajechał mi drogę. Wyhamowałem tuż przed jego kufrem. Pokazałem statecznie środkowy palec i dałem wsteczny. Wyskoczył i zaczął pyskować. Wysiadłem i spokojnie spytałem, czy chce w ryj. Zatkało go, osiłka z byczym karkiem. Staruszek z siwymi włosami i z takim tekstem. Wrzasnął, gdzie mogę go pocałować i kliknął pilotem zamykającym drzwi jego bryki. Wyjąłem komórkę i udałem, że robię zdjęcie jego tablicy rejestracyjnej. Skoczył do mnie z wyraźnym zamiarem odebrania mi telefonu. Podniosłem do ucha i nadałem spokojnym głosem: „Panie poruczniku, kierowca samochodu volvo, o numerach rejestracyjnych (podałem numery) napastuje dzieci proponując im seks oralny”. Osiłek zbaraniał. Coś zaczął bąkać, potem odburknął, że to nie prawda. „Gliniarzom się pan będziesz tłumaczył, nie mnie, ja zeznam, że pan kazał czternastolatkowi obciągnąć fiuta”. „Przecież to ja panu kazałem” – odparł osiłek – „a pan jesteś staruch”. „Ja tylko tak staro wyglądam” – odpowiedziałem osiłkowi – „ale naprawdę mam dopiero czternaście lat”. Dotarło do durnego łba, że łacha z niego ciągnę i zaczął się śmiać. Po chwili zapytał – „Ale z tym porucznikiem to ściema?” Odpowiedziałem, że ściema, ale numer rejestracyjny jego samochodu już na swoją skrzynkę mailową przesłałem i zawsze mogę zeznać, że proponował seks małolatom. Odszedł bez większych awantur.

    Dlaczego Ci tę scenkę opisałem? Abyś wyluzował. Szkoda – być może – ostatnich lat życia na wytykanie ludziom, że pomiatają kasjerkami w supermarketach. Pewnie pomiatają. Nimi pomiatali. Ich tatusiami i mamusiami pomiatali, to i oni pomiatają. Jak trochę po świecie się poszlajają, to przestaną pomiatać. Ich dzieci na pewno przestaną 😀

  380. anumlik
    13 kwietnia o godz. 9:09
    „Rzymski filozof Celsus, poświadcza fałszowanie pism chrześcijańskich”.

    Trudno się było spodziewać, żeby czciciele mitycznych bóstw powiedzieli coś na korzyść orędzia zawartego w pismach chrześcijańskich. Przecież właśnie w tych pismach zaatakowane zostały podstawy ich politeistycznej religii. Poglądy greckiego filozofa Celsusa, przeciwnika chrystianizmu, analizowałem 26 lat temu.

    Odmowa uczestniczenia w wojnie nie ułatwiała pierwszym chrześcijanom życia. Ich stanowisko kłóciło się z ówczesnymi poglądami. Dlatego Celsus, działający w Rzymie, według którego na żądanie władz każdy miał obowiązek chwycić za broń, szydził z niego.

    Poza tym, skrytykował w swoim obszernym dziele sprawozdania ewangeliczne, wyśmiał je i odrzucił. Na poparcie swych oskarżeń nie podał jednak żadnego dowodu historycznego. Nie oparł swej opinii na faktach, tylko na własnych przekonaniach religijnych.

    Charakterystyczne dla jego wywodów są następujące argumenty: Chrystus nie może być Boskiego pochodzenia, ponieważ sprawozdania ewangeliczne podają, że pochodził z prostej rodziny, był biedny, zdradzono go, cierpiał i został skazany na śmierć.
    Orygenes, który żył w następnym wieku, zacytował poszczególne zarzuty z tego dzieła i obalił je (Contra Celsum, księgi I i II).

    „Aż do III wieku wyznawcy chrystianizmu nie słyszeli o wieczystym dziewictwie Maryi”

    Ja wprawdzie słyszałem, ale aż do dzisiaj nie czytałem (w Piśmie)

    „O tym, co było „po porodzeniu syna” Mateusz nie wspomina”.

    Nie tylko Mateusz o tym pisze, ale też Marek oraz Paweł.

  381. anumlik
    13 kwietnia o godz. 21:14

    Wszystko gra, anumliku, prócz tego, co nie gra. Nie gra apel o wyluzowanie. To jest tylko manieryczne apelątko, do którego nikt się nie zastosuje, jako że każdy dorosły jedzie swoim rytmem.

    No i to wytykanie ludziom. Nie tłumacz mi, że oni – też ludzie. Ja pokazuję jeden z setek, jeśli nie tysięcy obyczajowych kwiatków, sytuujących nas w granicach stanów niskich (jak na Wiśle), nie konkretnego człowieka. Przypadek zdarzył, że się nawinęła pani Hennelowa.

  382. anumlik
    13 kwietnia o godz. 21:14

    Ojej, zapomniałem! Twoja scenka, anumliku, to cudo. Szapka bach i ba bach.

  383. dezerter83
    13 kwietnia o godz. 21:35

    Powiadasz, dezerterze o Celsusie:

    „Na poparcie swych oskarżeń nie podał jednak żadnego dowodu historycznego. Nie oparł swej opinii na faktach, tylko na własnych przekonaniach religijnych”.

    Jakie historyczne dowody mógłby podać o ewangelijnych baśniach? Potrafisz podać historyczne dowody nieistnienia krasnoludków?

    Ty i wszyscy bez jednego choćby wyjątku chrześcijanie opieracie swoje opinie o własnej religii wyłącznie na przekonaniach i wierze, a nie na historycznych faktach. Możesz wskazać choćby jedną naukową historię świata, która podaje dowody istnienia Chrystusa? Historia Izraela wzmiankuje o malutkim kaznodziei Jeszui, ale może mało wiem. Tak mi dopomóż bób.

  384. Dot.rzekomego upokarzania kasjerek – proponuję płacić kartą.

  385. A mnie jest żal pana Antoniego. Z miłości człowiek zrobi wszystko.

  386. Jeśli z rzadka wytykam tu i we wszechświecie językowe błędy, to zwykle chodzi o popularne manieryzmy, popełniane, oczywiście, z niewiedzy, ale, że tak powiem, fizycznie, na dotyk – z bezmyślnego małpowania innych.

    Napisała dziennikarska dama: „Czy nie jest tak, że Kaczyński rzeczywiście słabnie (…)?”.

    Z własnej nieprzymuszonej woli nigdy jej podobnym nie przyjdzie do głowy, że zdanie „Czy Kaczyński rzeczywiście słabnie?” znaczy dokładnie to samo. Ufajmy Lolku i bobu. Prawda nas wyzwoli.

  387. Ten moj wystep miedzy czarownikami na zjezdzie czarownic to tylko w polowie byl. Na oxymoron dobrej okazji nie bylo. Ja cierpliwy, poczekam sie mnie kto nawinie na jakim zebraniu. Z tej impregnacji to sie czarownicy dobrze posmieli. Jak preImpreg zalecalem. Czarownice mialy inne zajecia. Nieobecne jakby w chwili.

    Na tym jak z monetami chamstwo sie pokazuje nie wiem. Chyba z dziesiec lat nie place pieniedzmi. Jest bank co sie Forex nazywa. On daje taka karte, ze nie ma tych drobnych doplat do wyplat nawet jakby za zapalki zaplacic karta w drugim kraju. Trzeba z automatu, z banku swojego, co miesiac do kart Forex przelac przez Internet. Zadnych doplat do tranzakcji czy wymiany z waluty do drugiej. Ale ja Pombocka tak rozumiem, ze on opowiedzial o chamstwie i wywyzszaniu sie. W konkretnej sytuacji. Gest, slowo przy tym tez wazne. Calosc. To mozna zrobic monetami i bez.

    Te bez monet to gorsze nawet skutki sa/beda. Tu jest taki program/nieprogram w tv. Jak sa posiedzenia roznych parlamentarnych grup tv to pokazuje. Albo calosc. Parl szw. ma komitety. Kazdy posel w jakims komitecie jako referent (?). To grupa (partia) glosuje jak referenci rekomenduja. Dwa sie razem zebraly (zagraniczny i EU) przed tym zjazdem co mecz mial byc Tusk-Sirius(Saryusz). Jak ma premier wystepowac na EU spotkaniu. Dyskusji o Tusku duzo nie bylo. Siriusa, gwiazdy wschodu, nie wzmiankowano. Postanowiono (w skrocie i tyle). Ale zaraz potym jak glosowanie bylo premier tutejszy dal wywiad tv i opowiedzial o spotkaniu z B. Szydlo, rozmowie zanim. On dyplomatycznie to powiedzial. Zaden premier Szw. za decyzje parlamentu wyjsc nie moze. Cos mnie sie zdaje, ze pl. premier do szw. premier powiedziala takie „a bo ty nic nie wiesz”. Zarzut 2 komisjom parlamentarnym Riksdagu, ze na uslugach Merkel jest b obrazliwe. Teraz jak bedzie Brexit to szw. gospodarka bedzie najwieksza w Europie bez euro. Pl tez bez euro. Ja mysle ze te chamskie „a bo ty nic nie wiesz” bedzie czkawka. Tu daje link do Riksdag po ang. Mozecie sluchac kto chce. Duzo jest tlumaczone na ang. bezposrednio na zywo. Na dole strony, jak sa te posiedzenia rozne. Tych komitetow jest 15 ale tylko niektore na angielski.
    http://www.riksdagen.se/en/
    Ochlokracja (chamstwo) przy wladzy to nienajlepsza forma przywodztwa. Jak sie patrzy tak z dalszej odleglosci czasem jakby wiecej widac, detale nie zamazuja. Gwiazd. Te uchwaly fatimskie, misiewicze i takie. Wtam i w tamta. Mnie sie wydaje, jak sie Zw.Radz. rozpadal to duzo ludzi tam wiedzialo dlaczego. Dlaczego sys niewydolny. Ci co rzeczywista info mieli o gospodarce. Zycie po rozpadzie systemu tez trwac musi. To wszyscy wiedza. Nie trzeba byc noblista. Zaplantowac mozna dla przyszlosci takich „kretow”, tak jak ta Chapman w USA. Chapman co sie nie udalo, niezla pupka. Macierewicz/Kurdupel po mojemu tacy sami. Pupek interesujacych nie maja to nadrobili powodzeniem dzialalnosci. M. to nawet wyczyny w sieci mozna historycznie badac. Kurdupel moze sprytniejszy. Moga zreszta o sobie nie wiedziec. Ta rusofobia to zakrywki, gawiedz sie cieszy. Kretow zadanie to dolki kopac, nie tajemnic szukac. Tyle o chamstwie (ochlokracji) bez monet. Moze z monetami. Kto wie.

    Wiecej pisal nie bede. Tym co na moj poprzedni odpowiedzieli, tylko. To nie niegrzecznosc, ze nie odpowiadam. Tylko jutro mam cykliczne seminarium agnostykow. Taka konferencja jakby, parodniowa. Moja to juz sie zmeczyla odczytywaniem drobnych literek przyszlych referatow. A ja tak zaczne konferencje, senior przewodniczacy. „No, ja nie wiem”. „To jakie otworzyc? Biale, czerwone?” To sie dyskusja zacznie. Konsensus znany mnie juz dzis. Obydwa otworze, przewietrze. Na tych seminariach to zasady sa dowolne. Potem do ciezszych argumentow dojdziemy. Ale zapewniam Was. Nikt orlem nie fiknie, nawet koronowanym, krzyzem nie rozlozy. Tak to miedzy agnostykami, na seminariach cyklicznych otwarcie. „Nie wiem”.

    pzdr Seleuk(os)

  388. pombocek 23:00

    Może jej od słowa płacą, a nie za poprawność.

  389. wbocek
    13 kwietnia o godz. 22:16
    „Jakie historyczne dowody mógłby podać o ewangelijnych baśniach?”

    Celsus, który był krytykiem chrystianizmu, w dziele Prawdziwe słowo, nie neguje tego, co Biblia mówi o okolicznościach, w jakich Jezus żył i umarł na ziemi, jednakże jest odmiennego zdania o tym, co ta księga mówi na temat pochodzenia Chrystusa.

    Nie opiera jednak swej opinii na faktach, tylko na własnych przekonaniach religijnych. Nie istniały bowiem wtedy, nie ma ich też obecnie, żadne fakty, które poddawałyby w wątpliwość pochodzenie Mesjasza. Orygenes, w prosty sposób wykazał, że były to tylko konfabulacje.

  390. @Kostka
    o to to! Pogardliwe lekceważenie i poczucie wyższości jest bardzo polskie. Towarzyszyło mi od dzieciństwa – najpierw w szkole, bo nie miałam tego co inni mieli, potem w czasie studiów kiedy pracowałam, żeby zarobić na utrzymanie a inni bywali na obozach i wczasach.
    W Australii tego nie ma, chyba że trafisz między Polaków (no nie wiem jak można żyć bez er kondyszen, ja bym nie mogła – to była uwaga jednej polskiej pani). Dlatego mam bardzo niewielki kontakt z rodakami, nie rajcuje mnie porównywanie kto czego się dorobił i kto z kim jak i za ile.
    *
    @ponbocek
    Czasami jak mam za mało rąk to podsuwam kasjerce portmonetkę, żeby sobie wybrała. czasem grzebie mi w tej portmonetce długo i skutecznie wybierając drobne ( których zawsze mało w kasach) i zamieniając na grubsze. Ale myślę, że wszystko zależy od kto-komu-jak i że masz dużo racji w tym co piszesz.
    *
    @seleuk(os)
    U mnie jest jak u ciebie. Nie ma „nie wiesz” jest „nie wiem” i to otwiera rozmowę.

  391. Niebezpieczne czasy – małpa dorwała się do arsenału… Podobało się małpie.

  392. dezerter83
    13 kwietnia o godz. 23:33

    „Nie istniały bowiem wtedy, nie ma ich też obecnie, żadne fakty, które poddawałyby w wątpliwość pochodzenie Mesjasza”.

    Klasyczna religiancka demagogia (wybacz, dezerterze, w wątpliwość się PODAJE, ale w sumie jesteś bardzo obeznany z językiem). Nie bardzo rozumiem, jakie historyczne, udowodnione fakty mogłyby podawać w wątpliwość pochodzenie Jezusa, skoro historia się czymś takim jak religia nie zajmuje. Może masz na myśli na przykład współczesny Jezusowi film pokazjujący, że Jezus był w rzeczywistości łatwą kobietą, nie mesjaszem? Bo fakty, które wręcz krzyczą, że jego mesjaństwo to mistyfikacja i oszustwo, owszem, są: to cały Nowy Testament. Te fakty są szczególnego kroju: nie historyczne, lecz wyłącznie ewangelijne, spotykane w baśniach. Dałbym Ci zadanie do rozwiązania we śnie, dezerterze, gdybyś był myślący bez nawiedzenia – na przykład: znajdź fakty, które podawałyby w wątpliwość istnienie krasnoludków i sierotki Marysi – ale nie zadam, bo jesteś nawiedzony i trochę, pardą, długogrająca płyta, a nie żywy umysł. Dobranoc.

  393. @wbocek
    Na temat śmieci – Słyszałam, że w Polsce można nie płacić za wywózkę śmieci i załatwiać to we własnym zakresie. No to załatwiają.
    U nas za śmieci płaci się przy podatki gruntowym, to każdy ma ten kubeł, za pusty też się płaci, dodatkowo dostaje się 10 bonów na wjazd na śmietnik a co 2 lata można wystawić wielkie śmieci na chodnikach i pozabierają. I mimo to są ścierwa, co też wyrzucą śmieci w parku …

  394. Ewa-Joanna
    13 kwietnia o godz. 23:47

    Tośmy, Ewojotko, mieli podobnie. Zasuwałem – najwięcej łopatą na zlecenia z „Robotu” – całe studia (przed nimi też pracowałem jako marynarz i łopaciarz) od pierwszego roku, choć w sp-ni studenckiej można było dopiero od drugiego, ale starszy kolega dawał swoje nazwisko. Parę razy, szuflując do piwnicy kilka wagonów węgla w szpitalu MSW przy placu Trzebnickim, zarobiliśmy z kolegą po ponad dwa tysiące na miesiąc – tak że i matuli trochę wysyłałem. Byli piękne czasy i się zmyli.

  395. Ewa-Joanna
    14 kwietnia o godz. 0:35

    Nowa ustawa śmieciowa, która weszła w życie chyba mniej niż trzy lata temu, jest bardziej rygorystyczna, bardziej zobowiązuje do segregacji śmieci, ale że jesteśmy w Polsce, to jak był bardak, tak jest, a duże podwyżki dla lokatorów tak rozochociły odbierających śmieci, że chyba kombinują następną. Zdaje się, że w oddzielnych domkach muszą płacić, ale jak to konkretnie wygląda, nie wiem. Wiem tylko z moich obserwacji z siodełka, że Polacy jak zasyfiali kraj, tak zasyfiają.

  396. A propos – Ja Polak wiem wszystko.
    Uderzył mnie w oczy brak super blogera który-wie-wszystko niejakiego @jakowalskiego. Umarł?

  397. @wbocek.
    O Jezusie opowiada biblia, i to jest też dokument historyczny, nie tylko religijny. Jest mnóstwo krytycznych opracowań Biblii z próbami ustalenia faktów historycznych. Argument, że nie ma Go we współczesnych zapisach historycznych należy do tzw wulgarnego ateizmu. Pamiętam go dobrze z lat stalinowskich.

  398. Stachu39
    14 kwietnia o godz. 7:36

    A ja z historii Izraela pamiętam malutenieczką, bodaj jednozdaniową, wzmiankę o malutenieczkim kaznodziei-buntowniku Jeszui. Ale czytałem tylko jedną historię i nie pamiętam nawet autora. Natomiast co do tego, że Biblia jest dokumentem historycznym, to chyba Ci się przyśniło. Samo to, że ktoś szuka w Biblii historycznych faktów – tyle ich co kot napłakał (np. stwierdzenie, że istnieje jezioro Genezaret, nie jest dowodem, że jakiś Jeszua po nim spacerował) – nie czyni z niej historycznego dokumentu. Zamiast mówić o „mnóstwie” krytycznych opracowań, bodaj choć jedno stricte naukowe.

  399. Leder i Sowa piszą o przejęciu przez byłych niewolników (chłopów pańszczyźnianych) elementów kultury szlacheckiej z braku rodzimego mieszczaństwa. Mnie najbardziej śmieszy tzw cmoknonsens, czyli całowanie kobiet po łapach w sytuacjach oficjalnych, jako właśnie taki relikt – rycerski?. Jako wyraz szacunku, ( którego nie trzeba potem okazywać w inny sposób ). Mnie w domu też tego uczono ( i trzaskania obcasami). Potem trudno było było się oduczyć, po prostu taki odruch Pawłowa. Teraz partia rządząca ustawiła to na swych sztandarach, a ja oglądając czasem telewizję, patrzę, kto się wyłamie ?

  400. @Stachu39
    14 kwietnia o godz. 7:36

    „Jest mnóstwo krytycznych opracowań Biblii z próbami ustalenia faktów historycznych.”
    Tak jest – próbami.
    Powtórzę za pombockiem – podaj jedno, ale naukowo wiarygodne.
    Żydzi od lat próbują naukowo i archeologicznie dowieść swojego biblijnego prawa do Palestyny i mają z tym niebywałe problemy.

  401. Stachu39
    14 kwietnia o godz. 7:36

    Zapomniałem powiedzieć, Stachu, najważniejsze: że dla mnie ateisty spieranie się o to, czy żył w onych czasach jakiś kaznodzieja Jezus jest jałowe. Jeszcze bardziej jałowe jest spieranie się o to, czy był tylko kaznodzieją, czy mesjaszem i – nie daj Boże – synem bożym. Najważniejsze jest to, co w drodze analitycznego czytania Biblii do poduszki ustaliłem sam: Nowy Testament jest baśniową opowieścią o krasnoludkach i sierotce Jezusie i we wszystkich cudacznościach – zwłaszcza nawiedzenie Marii, urodzenie przez dziewicę, zmartwychwstanie – oszustwem i mistyfikacją. Do stwierdzenia tego wystarczyła mi lektura samej Biblii, a zawodowi dezerterzy niech sobie mówią, co chcą. Tak im dopomóż bób.

  402. @wbocek. 14/4 9:06
    Dokładnie tak.

  403. Polecam. Ciekawy tekst o indoktrynacji
    http://wyborcza.pl/7,95891,21629247,twoja-mama-nie-kocha-boga-nie-pojdzie-do-nieba.html?disableRedirects=true#BoxGWImg

    Kilka cytatów:
    -moja decyzja o nieposyłaniu dzieci na religię jest podświadomie traktowana jako fanaberia i działanie dezorganizujące.
    -W dzień takiego apelu wychowawczyni pierwszej klasy odpytała publicznie moją sześcioletnią córkę, czy będzie uczestniczyć w apelu papieskim, jeśli nie chodzi na religię.
    -miła pani katechetka przytuliła moją córkę i powiedziała: „Bardzo ci, dziecko, współczuję takiej matki. Ona nie kocha Boga. A ten, kto nie kocha Boga, nie pójdzie do nieba”.
    -szkoła w ogóle nie informuje, kiedy będą rekolekcje (bo po co, jeśli wszyscy chodzą, a moje dzieci mieszczą się w granicach błędu statystycznego), więc gdy przyszłam odebrać dzieci jak zawsze o godz. 15 w poniedziałek, dowiedziałam się, że od godz. 9.30 siedzą same w świetlicy, przy czym nikt oczywiście nie zorganizował im jakichkolwiek zajęć
    -religia w szkole jest instrumentem władzy i dominacji.
    – Ale i tak – poprzez sam fakt, że nie bierzemy udziału w „nieobowiązkowych” zajęciach z religii – stajemy się wrogami i wszystko, co powiemy, w takim kontekście jest ujmowane.

  404. dezerter83
    Chyba na złym blogu sie zasadziłeś. Cytaty z Biblii mogą co najwyżej przekonać kogoś o istnieniu Chrystusa – w co jednak mocno wątpię. My natomiast polujemy na na znacznie wieksze zwierzę – Stwórcę Wszechświatów. Jeżeli masz dowody na istnienie ww prosimy, podziel się z nami Twoją wiedzą. Dowody oparte na baśniach pasterzy są irrelewantne.
    PS. Marzy mi się że jakiś polski biskup powie tak: …Naukowcy z CERN odkryli właśnie „boską cząstkę” i nazwali ją bożon – na cześć Stwórcy…

  405. Ewa-Joanna
    14 kwietnia o godz. 11:01

    Szlag mnie trafil przy porannej kawie! Chyba bym pozwala „mila pania Basie” za znecanie sie nad moim dzieckiem. Moze na drugi raz by sie fladra zastanowila zanim palnie bezmyslnie. Autorka tekstu nie jest jedynym rodzicem w szkole z takimi przekonaniami, po prostu reszta nie ma jaj, zeby sie postawic. Przez takich oportunistow mamy to co mamy. Mocno na temat tekst z blogu pana Jazdzewskiego:

    http://jazdzewski.blog.polityka.pl/2017/04/13/dzieci-jesc-musza-niezaleznie-od-wyznania/?nocheck=1

  406. Ewa-Joanna (i inni anglojezyczni) – dla rozbawienia:

    http://www.bbc.co.uk/news/business-39587226

    Wyspiarze tak daleko odjechali od tradycji wielkanocnej, ze niektorzy juz nawet nie wiedza o co chodzi z wielkim piatkiem (Good Friday) wobec czego Tesco wyskoczylo radosnie z promocja piwa i cydru – ” Good Friday just got better. Great offers on beer and cider” – Dobry piatek teraz jeszcze lepszy, oferty na piwo. Chyba ktos solidnie zebral za to po uszach ale mialam wczoraj chwile uciechy.

  407. @Kostka – 11:46
    Australijski Eastern to głownie obdarowywanie się jajkami i zającami czekoladowymi, poza tym wyjazdy na camping albo … remonty! Tradycyjnie te 4 wolne dni wykorzystuje się na dokonanie rożnych prac okołodomowych na które było za gorąco latem. To znaczy są jakies tam obrzędy kościelne, telewizja nawet pokazywała jakichś podskakujących śpiewających wesoło i drugich zawodzących smutno, ale to wszystko.
    I dobrze jest. Jutro przychodzą moje bachory z dodatkami, to zrobiłam sałatkę ( wezmą ze sobą) jutro upichcę jakiś obiad i wypijemy ruskiego szampana, którego kupiłam w ruskich delikatesach za ciężkie pieniądze żeby przypomnieć dawne smaki 🙂

  408. Uwaga! Są dowody na istnienie Jezusa, nawet zdjęcia się pojawiły.

  409. Jacek Kowalczyk

    Mieli cyfrówki?

  410. @wbocek
    Mało kto kwestionuje obecnie fakt, że żył na początku naszej ery wędrowny kaznodzieja Jehoszua z Nazaretu, skazany jako buntownik na śmierć przez ukrzyżowanie. W tym czasie , w ówczesnym Izraelu było takich wielu i podobnie kończyli. Jego nauki przetrwały dzięki uczniom i przede wszystkim dzięki Pawłowi.
    Czy Nowy Testament jest źródłem historycznym? Tak jak inne źródła pisane. Trzeba wiedzieć, kto pisał , dla kogo, po co . Fakty się w tym czasie mniej liczyły, ważna była intencja, nauka, nawiązanie do innych pism i tradycji religijnych. To są truizmy.
    Czy naprawdę głosił to, co jest przekazane, co z tego zostało, co głosił, co jest przeinaczone, skompilowane. Czy rzeczywiście było to takie rewolucyjne, czy tylko tak wyszło, że ten zelota się przebił a inni nie.
    Powstała jedna z trzech największych religii świata i takie argumenty, że skoro wiadomo,że nie można zamienić wody w wino, to i cała opowieść nie jest nic warta, są prostackie.

  411. Jacek Kowalczyk
    14 kwietnia o godz. 14:03

    Buahahahaha, oni naprawde uzyli zdjec z „Zywota Briana”!

    Przepiekne, wielkie dzieki!

  412. O życiu Buddy, czy Mahometa, jest sporo historycznych przekazów- jak mi się wydaje. W tym i świeckich źródeł im współczesnych.
    O życiu Jezusa w zasadzie nie wiadomo nic.

    Poziom analfabetyzmu był dość podobny.
    Skad więc taka różnica?
    Poziom znaczenia i wpływu na otoczenie był tak mikry, że nie odnotowano?
    Dopiero piarowcy zabrali sie za obróbkę tematu, i to kilka wieków później?

  413. Specjaliści od sprzedaży szczebli z drabiny Jakubowej mają się nadal świetnie….

    Smacznego jajeczka życzę.

  414. wiesiek59
    14 kwietnia o godz. 15:20
    „O życiu Jezusa w zasadzie nie wiadomo nic”.

    Może poprawniej byłoby: „O życiu Jezusa w zasadzie nie wiem nic”?

  415. Rzeczowo o biblijnych faktach i mitach:

    30 srebrników to za mało na królika

    http://audycje.tokfm.pl/audycja/OFF-Czarek/67

  416. Stachu39

    Gdybyż to tylko o tę nieszczęsną transmutację szło. Tam aż się roi od cudów-niewidów. Gdyby chciano go rzetelnie udokumentować, to przecież we wcześniejszych czasach i na tamtym terenie nie brakowało w miarę uzdolnionych „dokumentalistów”. Tu problem polega głównie na tym, że o ile w różnych kronikach fakty sprawdzalne były pomieszane z fantazjami, to w tym żywocie praktycznie same fantasmagorie się wyroiły.

    W takim mieście jak Jerozolima pewnie aż się roiło od biegłych w piśmie różnych nacji. Można, oczywiście, twierdzić, że dokumenty się nie zachowały. Tyle że nie zachowały się akurat dokumenty dot. konkretnego człowieka, który taki wpływ rzekomo wywierał. I trzeba było je pisać trzy stulecia po fakcie.

  417. Szanowni czytelnicy!
    Aktywność zamarła, więc podrzucam świeży materiał, debiut @Qby. Jest co czytać.
    Zapraszam!
    JK

  418. Ewa-Joanna 14 kwietnia o godz. 11:01
    Kostka 14 kwietnia o godz. 11:39

    Też to przeczytałam i trochę się załamałam. Ten list jest w odpowiedzi na inny artykuł z podobnymi kwiatkami. Podobny temat, dziecko nie zapisane na religię w „sympatycznej podstawówce w centrum Warszawy”. Nie na żadnej wsi gdzie rządzi ksiądz.

    – zakonnica wypraszała ją z sali. Nikt się nią nie zajmował.
    – etyka wpisana w planie trzy godziny (!) po zakończeniu innych lekcji
    – kiedy szkoła obchodziła okrągłą rocznicę istnienia, rodziców zaproszono do uczestnictwa w tym święcie na mszę w pobliskiej parafii
    – mamy też w naszej szkole pokaźną kolekcję krucyfiksów
    – krzyże wiszą właściwie w każdej sali

    Najgorsze jest to że to nie odejdzie wraz z pisem. To ludzie ludziom zgotowali ten los. Czyli nauczyciele dzieciom. Przy poparciu albo obojętności rodziców. I to na tych nauczycieli liczyliśmy że obronią gimnazjów. Nie dziwota że zebrano marne 700 tysięcy podpisów. To się pewnie stało stopniowo przez ostatnie 25 lat i chciałabym żeby jakiś nauczyciel z dekadami doświadczenia w szkole ten proces gotowania żaby opisał. Jako przestrogę na przyszłość.
    Muszę przyznać że zabrakło mi wyobraźni jak fatalna stała się polska szkoła. Wyobrażałam sobie księdza w moim liceum i że pewnie nie miałby z nami łatwego życia. Raczej zniechęciłoby nas to do religii niż zindoktrynowało. W końcu też religię miałam od przedszkola do podstawówki. W liceum już odpuściłam. Ale nauczycieli miałam świeckich. Nie do pomyślenia jest to: „poważnie rozważałam możliwość zabrania jej ze szkoły na dwa tygodnie (tydzień przed i tydzień po komunii), bo cała klasa razem z wychowawczynią żyła tym faktem, bo w polskiej szkole nikt już nie rozgranicza przestrzeni świeckiej od religijnej.”

    Chyba jedynym wyjściem będzie wyrwać to jak chory ząb, i ten 1 miliard 350 tysięcy zabrać kościołowi i wyrzucić księży ze szkół. Tylko czy ktoś będzie miał odwagę to zrobić. Schetyna? Przechlapane to wszystko, nawet nie chce mi się myśleć o tym co się dzieje z wymiarem sprawiedliwości. Przy totalnej obojętności społeczeństwa. Wesołego jajka.

  419. Stachu39
    14 kwietnia o godz. 14:55

    Widzę, że religiant z Ciebie całą gębą (na zdrowie), więc niczym dezerter wmawiasz mi swoją chorobę. Powiedziałem Ci przecież wprost, że nie interesuje mnie czy istniał, czy nie istniał człowiek Jezus. Prosiłem Cię natomiast o zaprezentowanie choć jednej naukowej książki o nim. Milczysz i mówisz o czym innym. Milcz sobie – dla mnie głównym źródłem mojego ateizmu jest życie, nie książki. Nigdy, nawet jako komunijne chłopię, nie doświadczyłem żadnej bogowości, nie przyszedł do mnie nawet osobisty aniołek stróż. Wielka liczba nieprzyjść nadprzyrodzoności zaowocowała w końcu dziejowym pytaniem: „Co jest?!”. Z czasem rozum podpowiedział: „Gówno jest”. Odtąd już samo szło. W mojej żywiołowej niewierze umocniła mnie Biblia, zwłaszcza Nowy Testament – choć Stary też nie został odwołany, więc za pracę w sobotę trzeba zabijać – którą bez pomocy z zewnątrz mojej doczesności uznałem za zbiór fantastycznych opowiastek. Czarnoksięskie czyny gościa imieniem Jezus nie są czynami żadnego Boga, lecz wymysłami zmyślonymi po to, by go mieć za Boga.
    Powstała największa religia świata, o której od początku najwięcej mieli i mają do powiedzenia ci, których przy opisywanych w NT fantastycznych i niefantastycznych – ale najwięcej było fantastycznych – zdarzeniach nie było. Nie od dziś wiadomo, że nienaoczni mają sokole oczy i widzą, i wiedzą najlepiej – popatrz na dezertera, który zna nawet myśli i zamiary i Ojca, i takiego Syna lepiej od nich. Naród żydowski, który byłby najbardziej wiarygodnym świadkiem, gdyby był świadkiem, może i się dowiedział z czasem, kiedy już powstało chrześcijaństwo, o jakimś Jezusie, ale kompletnie go od dwóch tysięcy lat nie zauważa.

    Największa religia świata jest wiarą, nie wiedzą. Więc i wiarą w każde słowo szui…pardą…Jeszui: „Jeśli masz wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedz tej górze: ‚Podnieś się i rzuć się w morze’, tak ci się stanie”. Wychodzi, że nikt na ziemi nie miał i nie ma wiary – łącznie z dezerterem, papieżami biskupami i Lolkiem Kremówką – nawet wielkości ziarnka gorczycy, bo od początku chrześcijaństwa żadna góra się nie rzuciła w morze od gadki. A przecież gdyby była wiara, tak łatwo byłoby budować bloki, mosty, przyjaźnie, pokój i zbierać czerwone łebki.