Prawak, lewak – dwa bratanki

Zdarza mi się zabłądzić na portale prawicowe. Nie szukam ich celowo. Po co miałabym, skoro nie są skierowane do mnie? Ale gdy już zabłądzę, zerkam na treść. Zwyczajnie, z ciekawości. Nie chcę poruszać kwestii języka nienawiści. Nie sądzę, bym potrafiła powiedzieć coś odkrywczego na ten temat. Oczywiście, przykro się czyta, ale też uważam, że w tej dziedzinie i prawica, i lewica idą już łeb w łeb. Kilka dni temu widziałam na Facebooku zdjęcie Antoniego Macierewicza jedzącego pączka. Nikt w takiej sytuacji nie wygląda elegancko, cel publikacji mógł być tylko jeden, co potwierdziły komentarze pod zdjęciem. Macierewicza można nie lubić i nie tolerować jako polityka i ministra, ale na litość, ten człowiek tylko jadł pączka.

Natomiast interesujące jest to, czego ja, zabłąkana lewaczka, dowiaduję się na temat swoich własnych intencji. Na przykład, podobno chcę wyprzedać Polskę obcym. Zdumiewa mnie to bardzo, choćby z tego powodu, że aby coś sprzedać, trzeba być najpierw właścicielem, a jeśli już, to dlaczego akurat obcym? I dlaczego obcy mają być najgorsi? Rodzimi szemrani biznesmeni, politycy i księża, którzy bez skrupułów drenują budżet państwa, są lepsi, bo polscy?

Dowiaduję się również, że chcę doprowadzić do upadku religii katolickiej. To kolejne ogromne zaskoczenie, gdyż całym sercem byłam i jestem za tym, by każdy człowiek mógł wierzyć, w co chce, i żeby nikt nie mógł go z tego powodu szykanować. Od kiedy domaganie się prawa do swobody wyznawania jakiejkolwiek religii jest dążeniem do ich zniszczenia? Jeśli zgadzam się na to, by moje dziecko samo wracało ze szkoły, tzn. że tak naprawdę chciałabym, by połamało nogi? Nie wiem, na jakiej podstawie wysnuwane są wnioski o lewackim pragnieniu zabicia katolicyzmu.

Wisienką na torcie był mój zamach na tradycyjną polską rodzinę, którego dokonałam sprzeciwiając się przemocy domowej i popierając małżeństwa homoseksualne. Wszak brak swobody w znęcaniu się nad rodziną i poszerzenie puli ludzi, którzy chcą zawrzeć małżeństwo, bardzo poważnie narusza kruchy fundament, na jakim opierają się uświęcone związki polskich kobiet i mężczyzn. A jeśli przeze mnie rozpadnie się polska rodzina, a razem z nią polska tradycja i przeszłość, to czyż nie jestem wrogiem własnego kraju?

sasiedzi1

Wbrew pozorom nie chodzi mi wcale o polemikę z prawicowymi portalami. Zresztą nikt tego nie oczekuje. Ciekawi mnie raczej zaskoczenie prawicowca, któremu zdarzy się zabłądzić na lewicowe portale. Czy z porównywalnym zdziwieniem dowiaduje się o swoich motywacjach i dążeniach? Co sobie myśli, gdy czyta, że Polska jego marzeń to zaskorupiały skansen z postmonarchą Jarosławem  na czele, w którym połowa społeczeństwa stanowi własność najpierw ojca, a później męża? Na ile to, co sobie nawzajem przypisujemy, to zwykłe brednie?

Wszyscy, i z lewa, i z prawa, zdajemy już sobie sprawę z tego, że klincz, w którym tkwimy, jest bezproduktywny. Możemy w nim tak ciągle stać, jak ja z moim bratem, kiedy jako dzieci pożarliśmy się o podbierak. Jedno szarpało z jednej strony, drugie z drugiej. Czas płynął, nic się nie zmieniało, korzyść żadna, pogłębiało się jedynie zmęczenie. Czy nie jesteście już tą polsko-polską wojną zmęczeni? Ja jestem i to bardzo. Wymyśliłam sobie ćwiczenie, być może Was, Drodzy Blogowicze, również zainteresuje. Czy potrafimy określić, co dobrego wnosi prawica w życie społeczne? Czy umiemy wskazać jej zalety? Co my i nasz kraj dzięki niej zyskuje?

Jiba

PS Demolowanie struktur państwa demokratycznego przez PiS jest oczywistością i nie dopatruję tutaj żadnych zalet. Nie o taką prawicę pozwalam sobie zapytać.