Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

7.04.2017
piątek

Duchowość ateisty

7 kwietnia 2017, piątek,

Co to jest ta duchowość? I dlaczego przypisują ją sobie ludzie wierzący, a odmawiają jej ateistom? Czym różni się inteligentna maszyna, która wygrała w szachy z człowiekiem, od tego człowieka? Zakładamy, że nie ma ona duchowości. Duchowość (spiritualite) to cały zestaw owych modalności (stanów ducha) jak: zachwyt, miłość, zauroczenie, rozkosz, miłość, erotyzm, marzenie; jak i te negatywne jak: lęk, nienawiść, zazdrość, niechęć, nuda, czyli wszystkie te stany, których nie obejmuje intelekt. Są one zmienne płynne, zarówno u poszczególnego człowieka, jak też zmieniają się historycznie; inne są obecnie, a inaczej były wyrażane kiedyś.

Człowiek dzieli się swymi nastrojami z innymi ludźmi, to co subiektywne pragnie wyrazić w jakiś intersubiektywny sposób (artyści), z nadzieją uzyskania obiektywności. Rodzą się metafory, mity, religie (pretendujące do obiektywności) ujmujące w interpersonalne ramy subiektywne odczucia poszczególnych jednostek. Konstruuje się wehikuł, który ma być wspólnym mianownikiem subiektywnych odczuć. Ta w początkowej fazie żywa konstrukcja w miarę upływu czasu kostnieje, wynaturza się, wręcz zmienia się w instytucję opresyjną, arogancką.

Sformalizowana w kościele duchowość staje się martwa; to, co było żywe w średniowieczu, co inspirowało ludzi do budowania wspaniałych katedr, a później Bacha do komponowania Pasji, stało się puste, pozbawione owych autentycznych treści.

Te dawne, zmyślone przez semickich pasterzy mity, to pomieszanie pseudowiedzy o świecie z ówczesną duchowością jest dziś kompletnym anachronizmem. Ów wehikuł przestał funkcjonować, przestał jeździć. Chrześcijaństwo i jego najbardziej zdegenerowana forma, jaką jest katolicyzm, nie dostarcza współczesnemu, inteligentnemu człowiekowi żadnej autentycznej duchowości. Zamiast gotyckich katedr tworzy nędzne podróbki w stylu Lichenia czy Świątyni Opatrzności. Oferuje pusty rytuał, teatr dla prostaczków pełen ozdobnych gestów, specyficznej „ubogaconej” mowy. Kościół z jego archaiczną strukturą, cynicznymi lub ograniczonymi hierarchami, butnymi proboszczami i tłumem zapędzonych do kościoła przez tradycję młodych katolików, którzy swoją obecność na mszy odfajkowują przestępując z nogi na nogę przed kościołem. Ot, cała katolicka duchowość.

Gdzie tę duchowość znajdujemy?

W poezji, muzyce, przyrodzie, nauce, w życiu rodzinnym, nawet w sporcie, w przyjaźni, miłości. W tych wszystkich niesformalizowanych działaniach, gdzie człowiek łączy się z drugim człowiekiem bez tego nachalnego „przekażcie sobie znak pokoju”, bez wpychającego się tłumacza, pośrednika, tak zwanego duchownego. Owa nieuchwytna jak mgła duchowość pojawia się i jest przekazywana dobrowolnie. Każdy przymus sprawia, że zmienia się ona w martwą, sformalizowaną rutynę, zamiast mgły mamy kawałek styropianu. A owa tajemniczość, niepewność towarzysząca mgle-duchowości jest tu sztucznie spreparowana, czy to przy pomocy paralogizmu, że trzy jest tym samym co jeden, czy ubogacona dziwolągami w rodzaju dziewicy, co porodziła. Szczególnie ciekawskie, zakute łby-niedowiarki wali się pałą „tajemnicy wiary”. Tajemnica jest tu zadekretowana, nie pojawia się jako fascynująca niespodzianka. Po prostu nie próbuj zrozumieć, bo nie dasz rady! Starannie opakowana w złotko, doprawiona takimi korzennymi przyprawami, jak muzyka organowa, kadzidło, dzwoneczki, hieratyczny język, dziwaczne stroje, nakrycia głów mają stworzyć jakąś inność, duchowe sacrum i na wielu to działa jak słaby narkotyk. Stosowana pod przymusem, szantażem kija i marchewki, groźbą wiecznego potępienia albo obietnicą zbawienia jest nie tylko atrapą duchowości, ale jest wręcz niemoralna.

Owszem religie niegdyś spełniały ważną rolę w kształtowaniu cywilizacji, posiadały autentyczną duchowość w czasach, kiedy wiedzę o świecie, a raczej niewiedzę, zastępowały mity jako teorie, które jakoś tłumaczyły tamtemu człowiekowi, czym jest świat i jakie jest jego miejsce w tym świecie, dawały mu jakiś sens i ulgę. Dla współczesnego, wykształconego człowieka tamten sens powinien być dziś bezsensem, dla człowieka, który wie, że Ziemia nie jest płaska. A jednak w wyniku jakiejś przedziwnej inercji niektórzy dalej uczestniczą w tych gusłach. Bo to, że uprawia je kler, można zrozumieć, w końcu jest to taki sam biznes jak u McDonalda, tyle że zamiast hamburgera oferowanym produktem jest Jezus w stajence albo wieczna dziewica.

Przepędzany przez naukę z różnych zakamarków świata Bóg szuka kolejnego miejsca zamieszkania. Jak dla McDonalda ważne jest, żeby ludzie uwierzyli, że jego hamburgery mają boski smak, tak dla Kościoła ważne jest, żeby ludzie uwierzyli, że Boga wprawdzie nie ma w niebie, jak zauważył Gagarin, ale istnieje gdzie indziej. Jest to potrawa preparowana dla wyrafinowanych, wykształconych podniebień, nie dla prostego ludu, który i tak wie, że Matka Boska urodziła się w Częstochowie. Dlatego ksiądz profesor Heller wypatruje Boga w matematyce, szuka się go w bozonach, w cząsteczkach Higgsa. Czyli, jak to się mówi, tonący brzytwy się chwyta.

Owszem świat jest pełen tajemnic: Czy coś było przed Big Bangiem? Dlaczego powstały gwiazdy? Dlaczego z wodoru powstały w gwiazdach inne pierwiastki ? Dlaczego tlen łączy się z wodorem tworząc wodę? Dlaczego powstało życie? Dlaczego powstała inteligentna istota, która zadaje te wszystkie pytania „dlaczego”?

I będzie je sobie zadawać dopóty, dopóki będzie istnieć, gdyż nauka zawsze będzie przekraczać kolejne horyzonty. I nic tu religii nie pomoże to pasożytowanie na owej „niedoskonałości” nauki, jej nieustannym dążeniu do wciąż nieosiągalnej absolutnej prawdy i przeciwstawianiu nauce pretensji do „bycia w prawdzie”. To niekończące się dążenie do prawdy, do poznania jest ostatecznym zwornikiem duchowym, jak te zworniki w katedrach gotyckich.

Wstąpiłbym do takiego kościoła, w którym znajduje się na ołtarzu, jako jedyny symbol, tylko wielki znak zapytania.

Lewy

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 332

Dodaj komentarz »
  1. Hm. To jest bardzo dobry tekst. I bardzo trafna konkluzja – żart?
    Pobożne zyczenie, bo przecież każda zbiorowość powołująca się na utopijny ideał prędzej czy później wygeneruje własne dogmaty. I proces kostnienia zacznie się od nowa.

  2. @Konstancja, @Tobermory
    Odpowiedź do poprzednich wpisów.
    Ciepło, b. ciepło.Tak jest! Ta szyna to szyna prowadząca, a chyba raczej zasilająca. Widziałem to-to , jednak nie słyszałem silnika dieslowskiego co nie znaczy ,że go nie ma. Miejsce zdarzenia: Mestre-Venezia.

    @tejot
    Dziękuję za interesujące uwagi dot. RNA/DNA.

  3. Duchowość ateisty

    (Lewemu)

    Nad ranem czuję się malutki.
    Mniejszy niż ziarno gorczycy;
    Coś pomiędzy Powabnym Kwarkiem
    a szybującymi w bezkres aniołami.
    Przerażają mnie
    krążące po wydłużonych orbitach elektrony,
    kolapsy grawitacyjne i odległe galaktyki.
    Mimo to wiem,
    że nawet gdyby był większy od aniołów
    i mógłbym te cholerne elektrony
    pozamieniać w odległe galaktyki
    nikt nie zauważy różnicy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Interesująco napisane.

    Zamiast gotyckich katedr tworzy nędzne podróbki w stylu Lichenia czy Świątyni Opatrzności. Oferuje pusty rytuał, teatr dla prostaczków pełen ozdobnych gestów, specyficznej „ubogaconej” mowy. Kościół z jego archaiczną strukturą, cynicznymi lub ograniczonymi hierarchami, butnymi proboszczami i tłumem zapędzonych do kościoła przez tradycję młodych katolików, którzy swoją obecność na mszy odfajkowują przestępując z nogi na nogę przed kościołem. Ot, cała katolicka duchowość.

    Ale to Polska właśnie. Czy to chrześcijaństwo, katolicyzm jest aż tak bałwochwalcze w innych krajach? W Hiszpanii, Irlandii, może w biedniejszych częściach Włoch? Nie jestem bywała, nie wiem, coś mi się o uszy obiło że też – ale może nie do tego stopnia co tu. Czemu jednak my jesteśmy tacy prostaczkowie boży (no właśnie), my Polacy? Czemuś na podatny grunt padło.

    @anumlik, Qba

    Odpowiedziałam pod poprzednim wpisem.

  6. Jak znalazł

    https://oko.press/wiekszosc-poslow-poslanek-uznaje-rozdzialu-kosciola-panstwa-matka-boska-sejmie/

    Brak takich uchwał [jak fatimska] w przestrzeni publicznej nie jest świadectwem pluralizmu. Jest świadectwem agresywnego laicyzmu.

    Robert Winnicki, Posiedzenie Sejmu – 05/04/2017

    polski parlament XXI w.

  7. Lewy
    Proponuję nieco ostrożności w szafowaniu określeniami w rodzaju „najbardziej zdegenerowana forma”. Wystarczy porównać światowy katolicyzm Franciszka z purytanizmem w amerykańskim wydaniu nowo-ewangelików i ich codzienne obcowanie z Jezusem bezpośrednio. Te cyrki z kaznodziejami telewizyjnymi dla których ziemia jest rzeczywiście płaska a cuda zdarzają się na każdym kroku. Na dodatek Polska to nie jest pępek świata, może grajdoł, a polski typ religijności to tylko jedna z jego odmian, wcale nie najważniejsza.
    Tymczasem nowo-ewangelicy rzeczywiście żądają wyrzucania nauki o ewolucji i uznania kreacjonizmu za równoprawny w szkole.
    A najpiękniejszy i wart tutaj podania jest ich argument jednego dowodu:
    Istnieją miliony dowodów i śladów ewolucji z wykopalisk prehistorii. Ale ich to w ogóle nie interesuje. Wystarczy JEDEN znaleziony w wykopaliskach ślad człowieka razem ze śladem dinozaura i wszystkie te miliony dowodów będą nic nie warte. A co to jest jeden malutki śladzik w tej masie skamielin. Jeden jedyny i wygra z milionem. Dlatego przy każdych wykopaliskach nowo-ewangelicy są pierwsi i szukają tylko jednego śladu stopy ludzkiej. Były nawet ślady i podnosił się już krzyk, ale się okazywało… Do tej pory nie znaleziono, ale niech ktoś udowodni, że może jutro się nie znaleźć. Skoro znajduje się miliony to znaleźć jednego nie można? Zaskakująca metoda, nie?
    A co do formalizmu KK też nie ma Pan pełnej racji. Trochę.
    Cały ten świat światełek, obrazków, rzeźb i przytłaczającej wielkością i rozmachem ozdobnej architektury daje ludziom poczucie przynależności, wspólnoty i bezpieczeństwa. A ich odczucia duchowe, choć indukowane zewnętrznie, wcale nie są gorsze ani mniej ważne niż Pańskie rozważania sceptycznego intelektuała. Bo właśnie z tej różnicy wrażliwości wziął protestantyzm. Tolerancja nakazuje traktować oba typy jednakowo.
    I jeszcze raz: Polska to grajdoł świata duchowości i nie należy budować na polskich wyobrażeniach wielkich teorii.

  8. Vera
    7 kwietnia o godz. 19:33
    „Na dodatek Polska to nie jest pępek świata, może grajdoł, a polski typ religijności to tylko jedna z jego odmian, wcale nie najważniejsza.”

    Masz rację że tutejsi (amerykańscy) ewangelicy to extremalne świry. Tylko że ich świrowanie mnie osobiście w ogóle nie dotyka. Ja w zasadzie nie wiem, że oni istnieją. To znaczy wiem, bo czasem coś przeczytam. Albo czasem coś powiedzą tak że internety się smieją. Albo okaże się że któryś z największych religiantów i fanatyków jest ukrytym gejem. Wtedy sobie pokiwamy głową nad ich hipokryzją i wrócimy do poprzednich zajęć. Bardziej mnie dotknęło kiedy Bushowi Bóg nakazał zaatakować Irak. Ale on był wyjątkiem. Tutejsza konserwa w większości służy bożkowi mamony. Do Sądu Najwyższego właśnie wybrano kolejny korporacyjny młotek.

    W Polsce niestety ten „typ religijności” jakoś wszystkim włazi do sypialni. I do szkoły. I do urzędu. I do sądu. I do telewizji.
    Trudno przed tym się schować. To nie babcie moherowe winne. Winni są ludzie w typie Mazowieckiego, Tuska, Schetyny. Czyli lepiej nie będzie. Czy ktoś się łudzi że Schetyna się odklei od kościoła? Anumlik niedawno zacytował Ikonowicza, który mówi językiem marksisty. Ale z religią walczyć nie będzie. Ktoś w KP zasugerował że opozycja powinna się podzielić na prawicę (PO, Nowoczesna) i lewicę (reszta). Na taką lewicę zagłosuję, na PO już nie.

  9. anumlik
    7 kwietnia o godz. 9:59

    Wielka strata, i śmierć zupełnie bez sensu (nie żeby jakakolwiek miała sens, ale wypadki komunikacyjne są do uniknięcia). Przypomina mi się też Gaudi, którego potrącił tramwaj :(. Ludzie pewnego kalibru powinni mieć obstawę, do prowadzenia samochodu, czy najwyrażniej też do przechodzenia przez jezdnię. Ale niestety, obstawę mają zazwyczaj tylko podłe kurduple.

    Też muszę nabyć kilka książek Vetulaniego. Mam nadzieję że są jeszcze do kupienia. Może po jego śmierci naród się rzuci na książki, co nie byłoby takie złe. Ale bardziej prawdopodobne będzie plucie.

  10. zabella
    7 kwietnia o godz. 20:04
    Może po jego śmierci naród się rzuci na książki,
    ……………………………………………………………………….
    Naród? I jeszcze ma się do tego rzucić…?
    Na książki… No,no…

  11. Polski katolicyzm to jest folklor i obyczaj, z wiarą wspólnego niewiele mający, ale rzeczywiście dający poczucie przynależności i wspólnoty podkreślanej chętnym wykluczaniem „obcych elementów” i poczuciem bycia prześladowanym.
    Wrażliwe ucho bardzo razi polski rozwlekły śpiew kościelny, baranimi głosami wykonywany. Efekty marnego kształcenia muzycznego słychać najbardziej na polskich biesiadach i w kościele 🙁
    Zajrzałem kiedyś do kościoła na którejś z wysp chorwackich, przyciągnął mnie bowiem piękny śpiew na co najmniej dwa głosy. Śpiewali zwyczajni parafianie – katolicy, a nie żaden specjalny chór. Może Chorwaci jak Włosi mają lepsze zdolności muzyczne?
    A już czterogłosowy śpiew cerkiewny to przeżycie duchowe, wprawiające w trans i medytację niejednego wrażliwego na harmonijne dźwięki ateistę 😉

  12. Tobermory
    7 kwietnia o godz. 20:29

    Mam na płycie 17-wieczne ortodosyjne requiem (panikhida) w wykonaniu rosyjskiego chóru. Jakoś nie mogę znaleźć ni kawałka na jutubie, ale na amazonie jest. Rzeczywiście wprawia w trans i medytację. Te basy zwłaszcza …
    I może requiem odpowiednie na dzisiaj.

  13. @Tobermory, z godz. 20:29
    A ten bas w szczególności:
    https://www.youtube.com/watch?v=wGBtMcSOVQY

    Lat temu – o, ho, ho – w Talinie, który był jeszcze stolicą sowieckiej republiki Estonii, szedłem przez starówkę (przepiękna!), z Iriną, Moskwianką (równie piękną). Upał omdlewający, a w tym upale , zza rogu małej uliczki, doszedł nas głos basso profondo, śpiewający w starocerkiewnym. Stanęliśmy zachwyceni: głosem, chórem mu towarzyszącym, atmosferą. Komunizm w pełni, a tu taki rarytas w samym środku Talina. „Gdie otot gołos?’ – pyta Irina. „W Rajkomie Komsomoła” – odpowiedziałem z głupia frant. Spojrzała jak na idiotę. Wychodzimy zza rogu, a z okna kamieniczki dochodzą cerkiewne dźwięki. Podchodzimy do bramy, a tak jak wół napis pod sierpem i młotem: Rajkom Wsiesajunowo Leninskowo Kommunisticzeskowo Sojuza Mołodioży. W oczach Iriny wyrosłem na szamana 😉

  14. @izabella
    Tu masz swoją Panichidę:
    https://www.youtube.com/watch?v=MM4tD422nTQ

  15. @izabella
    7 kwietnia o godz. 21:08

    Tu są różne, może znajdziesz

    https://www.youtube.com/watch?v=UKjZilOpE3M

    Byłem kiedyś, dawno temu, jeszcze za czasów ZSRR, w Kijowie i wszedłem do jakiejś cerkwi, a tam akurat odbywała się panichida. Długo słuchałem zafascynowany i szczęśliwy, że mnie nie wyrzucono.

    @anumlik

    Tego basa wysłuchałem akurat po moim pierwszym linku.

  16. @anumlik
    7 kwietnia o godz. 21:16

    Piękne to jest.

  17. @izabella
    Problem tylko w tym, że Ty wiesz lepiej, co się dzieje w Polsce niż ja. A ja d kościoła nie chodzę, nikt mi do łóżka nie zagląda, żadnego księdza nie znam, nawet po kolędzie. I żadnej presji o której piszesz, że ma być na mnie wywierana, nie odczuwam.
    Nie wiem też, czy żądanie ewangelików wprowadzenia nauki kreacjonizmu do szkół to taka prywatna sprawa, o której piszesz. A dzisiejszy przypadek wyzwalania Syrii przez Amerykę jeszcze mniej mi odpowiada niż arogancja polskich biskupów.

  18. anumlik
    7 kwietnia o godz. 21:16

    Inny chór, Russian Patriarchate Choir, znalazłam ich kawałek na żywo, z requiem właśnie:
    https://www.youtube.com/watch?v=S6lB7MMfJYM
    Dzięki za wszystkie linki, zaraz sobie posłucham.

  19. Nie z requiem ale na wielkanoc. Więc też na czasie.

  20. Vera
    7 kwietnia o godz. 21:30

    Masz rację że ani kreacjonizm w szkołach, ani pełzający zakaz aborcji prywatnymi sprawami nie są. Ale nie jest to tak łatwo przepchnąć we wszystkich stanach. Każdy stan jest niemal osobnym państwem. Jak komuś nie pasuje jesgo stan, to niech głosuje nogami. Albo i rękami.

    Ja nie mam specjalnie siły pisać o Trumpie, bo mnie to wpędza w depresję. Jego da się oglądać tylko przez pryzmat satyry. Akurat satyra teraz kwitnie. Przynajmniej na razie nie udało się repsom zdeformować opieki zdrowotnej, ale widać nie rezygnują. Trump zbombardował Syrię, ale z tego sporo ludzi się cieszy (Obamę gremialnie obwoniano że sobie Syrię odpuścił). Niech jeszcze przywali Korei Północnej i od razu przybędzie mu gorących zwolenników.

    Za niecałe dwa lata wybory. Być może republikanie stracą senat, i prezydentura Trumpa straci zęby. A jeśli utrzymają senat, to ludzie będą mieli dokładnie to na co zasługują.

  21. anumlik
    7 kwietnia o godz. 18:50

    Mój komentarz
    Anumlik, niezłe. Nawet bardzo niezłe.
    Pzdr, TJ

  22. @tejot, z godz. 21:53
    🙂

  23. bardzo ważna we wszystkim, a w Polsce przede wszystkim wobec wszechobecności religii katolickiej jest różnorodność.
    Jak zauważyła @izabela, w Ameryce w ogóle nie widać tych nawiedzonych inaczej, tych sekt, sekcików i małych społeczności wyznających ogólnonarodową wiarę. Bo tam jest wiele takich społeczności religijnych i nie ma jednej narodowej religii.
    W Polsce katolicyzm jest „narodową” wiarą; każdy komu wygodnie posługuje sie procentami należących do kk, bo tak się złożyło, że wielu z nas ochrzczono ” zgodnie z tradycją”. Inne religie są marginalne i przez wielu uznawane za gorsze, niepełne, nie dające nadziei życia wiecznego w raju po śmierci.
    Do podniesienia religii kk na pewno przyczynił się Karol Jan Paweł, z którego w momencie wyboru na papieża wielu Polaków było dumnych, bo i okoliczności, w których zyliśmy były takie, że szukaliśmy sposobu uwolnienia się z pęt tamtych realiów politycznych. W pierwszych latach rządów, zwanych pontyfikatem JP nie było widać poddaństwa naszych biskupów, hierarchów kościelnych, a potem przeniesienie tego poddaństwa na społeczeństwo nie tylko wierzących. Jako Polaka, choc przedstawiciela i włądającego obcym państwem przyjmowaliśmy z entuzjazmem wizytującego nas Lolka Kremówkowego, który wygłaszał swoje,a społeczność wybierała z jego słów to, co w danej chwili było jej potrzebne.
    Słowom „Niech zstąpi duch twój i zmieni oblicze ziemi, tej ziemi” wielu przypisało początek przemian politycznych i nie tylko tych w Polsce, choć słowa te same niczego nie zmieniłyby w naszej sytuacji, gdyby nie okoliczności geopolityczne w Europie i w innych częściach świata. Ale dziś bardzo chgbardzo ważna we wszystkim, a w Polsce przede wszystkim wobec wszechobecności religii katolickiej jest różnorodność.
    Jak zauważyła @izabela, w Ameryce w ogóle nie widać tych nawiedzonych inaczej, tych sekt, sekcików i małych społeczności wyznających ogólnonarodową wiarę.
    W Polsce katolicyzm jest „narodową” wiarą; każdy komu wygodnie posługuje sie procentami należących do kk, bo tak się złożyło, że wielu z nas ochrzczono ” zgodnie z tradycją”. Inne religie są marginalne i przez wielu uznawane za gorsze, niepełne, nie dające nadziei życia wiecznego w raju po śmierci.
    Do podniesienia religii kk na pewno przyczynił się Karol Jan Paweł, z którego w momencie wyboru na papieża wielu Polaków było dumnych, bo i okoliczności, w których zyliśmy były takie, że szukaliśmy sposobu uwolnienia się z pęt tamtych realiów politycznych. W pierwszych latach rządów, zwanych pontyfikatem JP nie było widać poddaństwa naszych biskupów, hierarchów kościelnych, a potem przeniesienie tego poddaństwa na społeczeństwo nie tylko wierzących. Jako Polaka, choc przedstawiciela i włądającego obcym państwem przyjmowaliśmy z entuzjazmem wizytującego nas Lolka Kremówkowego, który wygłaszał swoje,a społeczność wybierała z jego słów to, co w danej chwili było jej potrzebne.
    Za słowa „niech zstąpi duch twój i zmieni oblicze ziemi, tej ziemi” wielu przypisało moc zmian, które później nastąpiły w Polsce. Choć same słowa dały tylko nadzieję na zmiany, nie były w stanie niczego zmienić, gdyby nie sytuacja geopolityczna w Europie i na swięcie, a przynajmniej w niektórych częściach świata.
    Ale wdzięczność za te słowa pozostała, i choć później z encyklik papieskich i różnych słów i zdań wypowiedzianych w czasie Pielgrzymek nie tylko do Polski wszystkie stacje radiowe, telewizyjne i inne zgromadzenia religijne cytowały te zdania i słowa, które akurat pasowały do idei lub osiągnięcia okreslonego celu, nie bacząc na całokształt wypowiedzi.
    Wszystkie partie polityczne słały do JP słowa pełne poddaństwa; chyba tylko za czasów Kwaśniewskiego nie było żadnego całowania pierścienia papieskiego, choć p. Kwaśniewska juz wolna od tego nie była i rzucała się całować upierścienione dłonie.
    Wszyscy uznawali ważność papieża nie dlatego, że zgadzały się z jego słowami, tylko dlatego, że łatwiej było się przypodobać wyborcom i zdobywać u nich głosy potrzebne do rządzenia w następnej kadencji.
    Żaden rząd nie był wolny od potrząsania kiesą na rzecz kk, bo w naszym wspólczesnym świecie kasą można wiele załatwić, i zadna społeczność, także watykańska, a może watykańska (poprzez swoich przedstawicieli w Polsce) ponad wszystko nie jest wolna od chciwości, pazerności, zgarniania sobie co łakomych kąsków, nieruchomości i wszelakich innych dóbr dających się spienięzyć.
    Pamiętacie ustawę o zwolnieniu z cła przedmiotów służacych kultowi religijnemu? początek lat 90. – całe kontenery, cysterny i lawety z samochodami, paliwem, alkoholem i róznymi dobrami na rzecz kościoła, który miał wszysko spieniężyć i przeznaczyć na cele dobroczynne lub kultu religijnego. Zwroty kościołów poniemieckich na tzw. ziemiach odzyskanych? najwięcej zyskał kk; Komisja Majątkowa zwracała nieruchomości zabrane nawet przed 300 laty nie przez rządy komunistyczne, ale przez Szwedów czy innych najeźdźców ( majątek sióstr elżbietanek obejmujący teren dzisiejszego stadionu czy boisk Cracovi w Krakowie).
    Ile z tych pieniędzy faktycznie poszło na biednych, chorych czy inaczej potrzebujących? Raczej zasiliło kieszenie zleceniodawców, którzy cząstkę tych środków odpalili wyższej hierarchi, żeby pretensji nie miała.
    A ukoronowaniem wszystkiego było podpisanie i ratyfikacja konkordatu, w której państwo polskie samo poddało się rządom kk, często nadintepretując zapisy tej umowy, zgadzając się na wszystko, czego kościół zamarzy.
    I ten korowód przekazów, przelewów, uprawnień, zwolnień i przywilejów dla kk trwa od 27 lat; kościół jest bogaty, choć zapewnia, że jest inaczej.
    Trudno będzie zmienić mentalność rządzących, podległych kościołowi Polaków i Polek, niezależnie od ich wieku i stanu ducha. KK ma swoje media: radio, tv, gazety i wydawnictwa. Podobno w myśl wolnego rynku.
    Nie możemy, nie da się, jak w wiekach minionych zrobiła Holandia, wypędzić kk z kraju i zakazać reklamy, nakazać głoszenie słowa bożego tylko w świątyniach.
    W Polsce pozwolono na panoszenie się kościoła w przestrzeni publicznej i choć nadal dziwimy się, że kościoł robi pokropek nawet dla uruchomienia szamba w małej miejscowości; nie wiem czy coś mnie jeszcze zdziwi.
    W samych świątyniach najwięcej jest wiernych z przyzwyczajenia, niż z głębokiej wiary. Szczególnie tam, gdzie nie ma innych rozrywek dla starszych, a wyjście do kościoła, wystrojenie się w niedzielne szaty jest rytuałem, któremu mało kto się oprze, żeby nie zostać na językach „zgorszonej”społeczności, podobnie jak niedzielny rosół i schabowy z kapustą na obiad.
    Gdybyśmy w Polsce mieli większy udział innych religii i kościołów, trzeba by zabiegać o dusze i kasę od wiernych. Nie trzeba się interesować ich losem, biedą, wykluczeniem- sami przyjdą do kościoła po pomoc, żeby otrzymać zapewnienie o miłości Jezusa i dobrym słowie lub wspomnieniem o ich sytuacji na mszy, z nawołaniem, żeby społecznośc pomogła, bo kościół jest biedny. Mimo, że sam proboszcz maluchem na msze w sąsieddniej wsi nie jedzie, nie jedzie też rowerem, a przynajmniej BMW

  24. przepraszam, skopiowała mi się część zapisków z notatnika.

  25. Jestem od tv, ktorej prawie nigdy nie ogladam. Nigdy zaden terrorysta religijny, polityczny, samotny wilk nie odbierze nam naszego sposobu zycia. Tego chca ci ludzie, jakie powody maja, zastraszyc, zniewolic. Jedyna odpowiedz nasza moze byc tak jak zyjemy, zgodnie z naszym rozumem. Zaden terrorysta religijny czy jaki. Chce Wam napisac, ze maszyna rozumu dziala. Wycwiczona i dobrze naoliwiona. W tysiacu malych testowanych elementow i w calosci. Informacja od razu do wszystkich. Nie ma sie czego bac. Rozum ma przewage nad religijnym zabobonem. Spoleczenstwo ktore dziala z rozumem stoi w jeden, choc rozne maja poglady. Jest silne i efektywne.

    Wiekszosc tu na blogu paro/wielojezyczna. Czas GMTBiologiczny jest jakby wielokrotnie wiecej GMTCywilizacyjny? Nie myslicie? Jakby 2x, 3x, w tym 1x biologicznym czasie byc? Jakby nie 100IQ (Vetulani) tylko 120IQ srednia teraz.

    Ja mam taka znajoma Hollenderska, starych dobrych czasow 😉 Ona ma siostre tu. Czasem przyjezdza. To mnie tez odwiedza. My zesmy pare miesiecy dawniej rozmawiali jak Wilders mial najwyzsze notowania opinii publicznej. Ona mnie, mimochodem bo nie otym bylo, czesc chce byc jak kiedys, czesc uwaza ze zmiany to jest co chca. Ja teraz w hollenderskiej polityce bylejako. Ona mnie powiedziala o jakims indonezyjczyku hollenderskim czy co. Bez entuzjazmu, ale z ciekawoscia. Mnie ta cikawosc na oczekiwanie zmian zainteresowalo. Miejscowa polityka nie moja. Ale to chyba wszystkich droga do przejscia. Czesc sie jakiegos powodu bbbb obawia stanu co jest. Beneficjanci to ok. Wiekszosc nie jest wygranymi. Wiekszosc blizej przegranych. Gdzie jest powod, dlaczego?

    izabella 7 kwietnia o godz. 20:01
    Kiedys na tym blogu emigrant polski, wiele lat w Szw mieszkajacy zdenerwowal sie na mnie jak Mazowieckiego z Moczarem porownalem. Kolegow. Kolezkow porownalem. Gdyby w gre zagrac i Moczara na zwyciezce wstawic? Co zmienilo by sie? Czy jest niemozliwe tak zagdybac? Czy ta „duchowosc” nie uwielbiala by Moczara, Suchockiej, Samsonowicza? Czy ten ksiadz Popieluszka nie zamordowany byl „mazowieckami” (twardoglowi ze sluzb tajnych na odwrot)? Co za roznica ja sie pytam miedzy…? Zadna partia polityczna w Pl (pod jakimkolwiek szyldem) nie jest wiarygodna jezeli w programie nie ma wyraznie odebrania kosciolowi zdolnosci finansowej. Nie bedzie wiarygodna w przyszlosci. Nie odbierac religii, nie rozdzialu kosciola od panstwa, nie rozdzialu duchowosci religijne od, nie antyklerykalna, czy jak jeszcze nazywacie. Zadnych dyskusji o czymkolwiek z kimkolwiek co uwaza cos ze wiara to… Odebrac kosciolowi ekeonomie. Jeden, dwa, trzy proste, jasne dla kazdego, polanalfabety jasne, punkty. Religijnego polanalfabety. Dzierzawca ziemi rolnej kosciola nie placi dzierzawy kosciolowi. Placenie dzierzawy zwieksza oplate do panstwa (poza innymi) o wysokosc dzierzawy. Podatek od wielkosci biurowej wielkopowierzchniowej/objetosciowej w soboty/niedziele. Karanie finansowe, kont organizacji w banku, za prowadzenie dzialalnosc w czarnej strefie (co laska na tacy) niedokumentowana na sprawozdaniach finansowych. Takie punkty w programie partii, lewicowej, prawicowej, dolnicowej, przyrodniczej, nowoczesnej albo wstecznej, wszetecznej, rolniczej. Bez tych punktow (podobnych) ZADNA pl partia wiarygodna byc nie moze. To tylko nowsze wydanie mazowiecczyzny odslona. Ile razy? 200 lat jeszcze?

    Lewy, dzieki za relewantny, ladny opis „duchowosci” McDonald firmy. 🙂 🙂 🙂

    pzdr seleuk(os)

  26. seleuk(os)
    7 kwietnia o godz. 22:25
    Najprostsze prawdy docierają najtrudniej.
    Dzięki za ten wpis.

  27. Lewy

    bardzo ciekawy Twój wstępniak. Dziękuję. Temat rzeka….
    Jak widzisz, popłynęłam z tematem….

  28. Jestem za pluralizmem, takim klasycznym, millowskim, gdzie ludzie mający różne przekonania potrafią współżyć że sobą, szanować się wzajemnie i wspólnie tworzyć bogactwo kulturowe społeczeństwa. Z tak pojmowanych pluralizmem te ideologiczne wypociny, pełne słabo skrywanej pogardy dla ludzi mających inne przekonania niż autor, nie mają nic wspólnego.

  29. Kto nie jest za pluralizmem? Pedofile kompromisu aborcyjnego nie sa? Tez sa. Najbardziej.
    pzdr seleuk

  30. @Lewy
    Dawno już nie czytałem tak dobrego tekstu w tym temacie, gratulacje.
    Czy mogę go rozpowszechnić na innych forach, bo warto?

  31. „Te dawne, zmyślone przez semickich pasterzy mity, to pomieszanie pseudowiedzy o świecie z ówczesną duchowością jest dziś kompletnym anachronizmem”.

    Gdy przeczytałem to zdanie, przypomniałem sobie treść rozmowy, którą prowadziła pewna kobieta będąca żydówką wychowaną w tradycji judaistycznej, ze znajomym mężczyzną, który uważał się za chrześcijanina.

    Oto krótki fragment:
    „Ludzie, którzy wierzą w Jezusa, dali się zwieść” — powiedziałam.
    „Czy ty w ogóle czytałaś kiedyś Nowy Testament?” — spytał wtedy.
    „Nie”.
    „To jak możesz wypowiadać się o rzeczach, o których nie masz pojęcia?”
    „Jego słowa poruszyły mnie do żywego, bo zawsze potępiałam takie zasklepienie we własnych poglądach. Z zaskoczeniem odkryłam, że pisarze NT byli Żydami. Im bardziej zagłębiałam się w tekst, tym wyraźniej widziałam też, że Jezus był życzliwym, pokornym Żydem, który chciał pomagać ludziom, a nie ich wykorzystywać”.

    Pozbawiona uprzedzeń, skrupulatna analiza „mitów semickich pasterzy”, może prowadzić ludzi o otwartym umyśle do interesujących wniosków. Oto przykład:

    „Dla mnie Jezus to osobowość niemająca sobie równej w całych dziejach. Wszystko, co powiedział lub uczynił, ma dzisiaj dla nas wartość; nie można tego powiedzieć o żadnym innym człowieku — ani żyjącym, ani zmarłym” (Szalom Asz)

    Wydaje się, że autor wstępniaka na razie pozostaje zasklepiony we własnych poglądach. Może nie przyszedł jeszcze jego czas ?

  32. Lewy

    Swietny wstepniak. Moze tylko nie do końca się zgodzę ze współczesny katolicyzm to tylko pusta wydmuszka i zabobony bo wiem że są ludzie którzy przejawiaja autentyczna chrześcijanska duchowość, która niekoniecznie ma wiele wspólnego z kościołem, zwłaszcza w polskim stylu ( nawet jeśli w mniejszosci). Cóż, różnym ludziom różne rzeczy są do zycia potrzebne.. Czy się nam to podova czy nie.

    My dzisiaj zwiedzalismy Muzeum Historii Naturalnej w Londynie. Moj syn (lat 7 i wychowany na filmach Attenborough )byl w siódmym niebie. Po kilku godzinach usiedlismy na trawie na zewnątrz…Słońce na twarzy, chlodna trawa pod zmęczonymi stopami, mlode liście na brzozach. Widok na piekny wiktorianski budynek muzeum, „katedre natury”… Modlitwa ateistyczna nasza taka? Wedle ateistycznej duchowosci…Pytam: A wiesz,synku, ze sa ludzie którzy myślą że Bóg stworzył ziemię w 7 dni a człowieka to ogóle w jeden? (Na co moj maz, jak zwykle bardziej radykalny dorzuca:a kobiete to z zebra…itd). Mina mojego dziecka na to (jak w dawnej reklamie mastercard): bezcenna. Cos pomiedzy ” ale fajny żart „a „cos,ty, matka z mastodonta spadla?! Toc przed chwilą widziałem dowody ze wcale nie”. Moj syn:”Eeeee….bo to przecież niemożliwe…..No przecież właśnie widzieliśmy…”

    Przejechalismy sie potem po Westminster Bridge, na pohybel zamachowcom . Bo nie będzie żaden zamachowiec, z żadnej obląkanej frakcji plul nam w twarz. Taka to nasza ateistyczna duchowosc jest. Radość życia, póki mozna się nim cieszyć. Triumf rozumu nad zabobonami. Trwaj chwilo, jesteś piekna.

    „Moja poezja to są proste dziwy ” pisal Gałczyński. Taka jest i moja ateistyczna duchowosc… 😉

  33. @ Lewy
    Kazdy ma taka duchowosc, na jaka go stac. Porownania interpersonalne sa niemozliwe. Wierzacy w Boga moga z politowaniem twierdzic, ze ateista musi czuc wielka pustke. Ateista ma swoje przezycia i z politowaniem patrzy na nieracjonalnosc wiary. Zgadzam sie z Vera, ze odczucia duchowe ateisty nie musza byc lepsze niz duchowosc religijna, nawet ta prosta i naiwna.
    Zarzucanie prof.Hellerowi, ze chwyta sie brzytwy poszukujac Boga w bozonach, jest przejawem aroganckiego paternalizmu. Czy to nie Einstein powiedzial, ze nie sadzi, izby Pan Bog gral w kosci ze wszechswiatem? Nawet wybitne mozgi dopuszczaja mysl, ze kosmosem moze rzadzic jakis zamysl. Dlaczego byle ateista mialby sie ponad nie wynosic?
    Mozna bardzo nielubic KK w Polsce, jest do tego wiele powodow. Jednak porownywanie go do McDonalda jest prostackim cynizmem. Nawet w polskim Kosciele sa duchowni zyjacy sprawami wyzszego rzedu niz strzyzenie owieczek.
    Osobiscie uwazam, ze polski Kosciol intelektualnie i moralnie upada, i rzeczywiscie widac to nawet w miernocie architektonicznej nowych swiatyn i smiesznosci pomnikow. Jednoczesnie jego agresywnosc w zagarnianiu domen, ktore naleza do swieckiego panstwa, rosnie. Jednak pozostaje instytucja z pewnym przeslaniem i ma niego takie same prawa jak ateisci do swoich tez.

  34. @NeferNefer
    8 kwietnia o godz. 0:40
    Mnie też, szczególnie to:
    Porównałbym to do sytuacji, w której wprowadzono chłopa na wspaniałą ucztę do pałacu z nadzieją na to, że przystosuje się do pewnych reguł: będzie potrafił jeść za pomocą sztućców, podziękować za posiłek i w przyszłości się ucywilizuje, mimo że przez kilkadziesiąt lat nie opuścił kurnej chaty. Tymczasem jedyne, do czego jest zdolny ów chłop to narzucanie wszystkim modlitwy przed żarciem, jedzenie łapskami i bekanie na znak, że smakowało. A po posiłku on mówi, że się nie zmieni, bo byłoby to niezgodne z jego tradycjami, a jeśli wszystkim pozostałym się to nie podoba, to mogą go pocałować w dupę. Wszelako, skoro przyszedł, to zostanie, bo widział, że w kuchni żarcia dostatek, a on już głodować nie zamierza.

  35. @kruk
    8 kwietnia o godz. 0:17
    Mam wrażenie, że znowu jesteś za a nawet przeciw.
    A wniosek z tego jeden: ateistom wolno mniej. Bo funkcjonariusze kościoła mogą nas nazywać jak im się spodoba, mogą napuszczać na nas tłuszczę z różańcami ale nam nie wolno porównać kk do McDonalda, bo to prostacki cynizm? No weź seczego…

  36. @Ewa-Joanna

    Byle nie skończyło się na skrobaniu ziemniaków, o czym poniżej.

    Dobranoc Państwu 🙂

  37. dezerter83
    7 kwietnia o godz. 23:29

    „Wydaje się, że autor wstępniaka na razie pozostaje zasklepiony we własnych poglądach. Może nie przyszedł jeszcze jego czas?”.

    Dezerterze, autor wstępniaka jest zasklepiony w swoich poglądach, Ty – w swoich. Tyle że zasklepienie zasklepieniu – nierówne. Jeśli Lewy mówi, że dwa razy dwa jest cztery, a Ty – przepraszam, że se pohipotezuję – że dziewiętnaście, to on ma w swoim zasklepieniu rację, Ty – nie. Rację mają ci, których poglądy są weryfikowalne. Twoje i wszystkich kaznodziejskich chrześcijan weryfikacje polegają na tym, że tezy z baśni o sierotce Jezusie weryfikuje się w baśni o sierotce Jezusie. Bo przecież jawnymi kłamstwami Świadków Jehowy w rodzaju słów o Pawle z książeczki „Czy istnieje Stwórca, który się o ciebie troszczy?” – „Nie dysponował tyloma, co my dzisiaj naukowymi dowodami istnienia Stwórcy” – nie będziemy się zajmować.

    Darma Twoja praca na blogu ateistów i jałowa – wielokrotnie Ci to wytykałem. Nawet pies, kiedy chce chwycić w zęby za dużą na jego pysk piłkę, spróbuje parę, paręnaście razy i rzuci w diabły. A Ty z uporem Syzyfa toczysz swój kamień i toczysz i żadna siła Cię od niego nie odklei. Tocz sobie, oczywiście – droga wolna i szeroka.

    Coś z mojej działki.

    Użyłeś w zacytowanym zdaniu bardzo powszechnej bezpodmiotowej konstrukcji „wydaje się”. To propagandowa podpórka sugerująca, że nie tylko autorowi się wydaje, ale i całemu światu. W ten sposób odpowiedzialność za słowo zostaje rozmyta, a wypowiedź apologety – niby wzmocniona, ma niby większą rację, niż gdyby powiedział: „Wydaje mi się”. Nie twierdzę, że użyłeś tej konstrukcji świadomie – raczej bezwiednie, bo już od dawna jest modna nie tylko wśród apologetów nieistniejącego, ale i w ogóle wśród polakowatych małp.

    A te niby przykłady opinii o sierotce Jezusie – „niby”, bo zawsze podejrzewam ŚJ, że zmyślają ilustracje – są tylko pojedynczymi opiniami – niczym więcej, niczego nie dowodzą. Podobnie jak kiedyś pojedynczymi opiniami wszystkich ludzi na ziemi było przekonanie, że słońce się kręci wokół ziemi.

  38. Lewy
    Ciekawie napisałeś o tej naszej duchowości i cieszę się że zaliczyłeś do żródeł również przyrodę. Płaczemy tutaj nad każdym ściętym drzewem, E-J przysyła piękne zdjęcia australijskiej przyrody, a ja dodam, że amerykańska przyroda w niczym nie ustępuje. Nasze parki narodowe są powalająco piękne, każdy inny, i każdy wart zobaczenia. Tylko odległości duże, więc trzeba przyjechać na dłużej.
    Kiedy się czyta o historii parków, okazuje się że o niemal każdy z nich toczyła się bitwa. Miejscowa ludność żadnego parku nie chciała. Byli to ludzie którzy przeważnie żyli z wycinki drzew, hodowli bydła, oraz różnej maści biznesmeni. Czyli wszędzie to samo.
    U nas to prezydenci mają prerygatywę tworzenia obszarów chronionych, i trzeba przyznać że Obama korzystał z niej hojnie. Uratował więcej obszarów niż jakikolwiek inny prezydent.

    Mam niejasne poczucie, że na prawicy przyroda nie jest specjalnym żródłem niczego duchowego. Może i lubią wycieczki, relaksują się na łonie natury, ale jakoś tak powierzchownie. I nawet nie mówię o szyszkistach, drwalach czy innych deweloperach. Tak po prostu wierzący mają do tej przyrody inny stosunek. Ścięte to odrośnie. Albo posadzi się nowe. Może to jakieś poczucie wyższości, skoro im bóg dał we władanie. Nie chcę twierdzić, że dla nas natura to substytut religii, może raczej mamy poczucie więzi, i jej i nasze istnienie tak samo ulotne.

    No i pasuje do tego jak ulał wywiad z Kuczokiem (dzięki, Nefer). Ten jego stosunek do drzew, ptaków, i pisu. A „Gnój” czytałam już dawno. Mocna książka o przemocy domowej, pisana zdaje się z własnego doświadczenia. Dobrze, że mimo to wyrósł na człowieka.

  39. Zalaczam link do 30 sekundowej reklamy spolecznej organizacji Freedom from Religion Foundationw wykonaniu Ron Reagana – syna prezydenta
    https://www.google.com/webhp?sourceid=chrome-instant&ion=1&espv=2&ie=UTF-8#q=Ron+Reagan+commercial
    Reklama ma juz kilka lat. Dotychczas zadna z prowincjonalnych stacji TV, a nawet tych o zasiegu krajowym nie miala odwagi ja umiescic. Teraz ( tez z rok wczesniej) kilkakrotnie pokazano ja na stacji MSNBC i CNN. Czy w programach o zasiegu ogolnokrajowym? Nie wiem.
    Ciekawe po jakim czasie znow zostana zdjeta z tych stacji, po zapewne fali protestow.
    Mysle, ze i Vera ma racje i Izabella i ja, co jeszcze troche inaczej widze religie w zyciu publicznym USA.
    Duchowosc w wydaniu religijnym i ateistycznym jest indywidualna sprawa kazdego, tak jak indywidualny mamy oglad swiata. Niewatpliwie przeogromna wiekszosc ludzi potrzebuje obrzadkowosci, jarmarku, zreszta w swiecie non-religion tez.

  40. kruk
    8 kwietnia o godz. 0:17

    „Zgadzam sie z Vera, ze odczucia duchowe ateisty nie musza byc lepsze niz duchowosc religijna, nawet ta prosta i naiwna”.

    A wiesz wystarczająco dużo o jednych i drugich duchowościach, by się prawomocnie zgadzać lub nie?

    Dla mnie temat jakichś „odczuć duchowych ateisty, które nie muszą być lepsze
    od duchowości religijnej” nadaje się w sam raz do magla. Jako ateista ze stuletnim stażem nie wiem, co to za zwierzę „ateista”, za to wiem, kim jestem ja. Mój ateizm wział się z niedoświadczania bogów i jest odkrywaniem nie tylko w Bibli dowodów ich nieistnienia. To jest rozwiązywanie zadania matematymatycznego, a nie skupianie sie na jakiejś duchowości religiantów, którzy obchodzą mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg. Najpierwszy dowód niestnienia bogów jest ten, że żaden nie istnieje. Więc może Ciebie coś uwiera, bo mnie – nie. W ogóle nie żyję jakąś swoją lepszością (gorzej bywa z gorszością) – żyję realnym życiem, rowerowaniem, chodzeniem po wodzie, po lesie (z dala od małp, więc poza targowiskiem próżności) w którym nie lepszości swojej szukam, lecz grzybów. Chyba że towarzysze religianci wpieprzają się razem ze swoją duchowością w publiczne życie i chcą mną rządzić. Lub wchodzą na blog – jak dezerter – żeby się popisać jakże otwartym umysłem i poużywać sobie wyrazów „rozum”, „rozumować”, „inteligencja”, „inteligentny Stwórca”, „rozsądek”, „wnikliwa analiza” – wtedy można pogadać.

    Zwykle, Uczona Blogowiczko, ten, który nie jest pewny swego, przypisuje przeciwnikowi jakieś wynoszenie się nad poziomy i deptanie bliźnich. Takie upatrywanie w drugim – przy zerowej znajomości jego psychiki – wynoszenia się nad innych jest powszechne, można nawet powiedzieć: bardzo polskie. Ale to nie ludzie wysoko wykształceni pysznią się przy słabo wykształconych swoim wykształceniem (choć może i tacy bywają), lecz raczej spotykałem zakompleksionych słabo wykształconych, którzy takie pysznienie się wykształconym przypisują. Słowem, stanęłyście obie Damy przy maglu z wymyślonym problemem i maglujecie.

    Trzeba byłoby domniemane odczucie lepszości zilustrować w zachowaniach, zmierzyć, zważyć, wycenić, by pokazać, że nie jest urojone – wtedy, owszem, nawet posłuchać byłoby ciekawie. Bo na razie to tylko puste gorzkie żale.

  41. Vera
    7 kwietnia o godz. 19:33
    Szanowna pani Vero. Ja odróżniam kreacjonistów-świrów od cynicznych naciągaczy. Stary Giertych też opowiadał, że człowiek żył z dinozaurami,o czym miałby świadczyć smok wawelski, zgładzony przez szewczyka Skubę.
    Są dwie kategorie religii, sekt ;
    1) Nawiedzonych oszołomów, którzy całkowicie ignorują naukę przyjmując „dane” podane w biblii, albo tworząc wlasną wersję biblii, jak to zrobili mormoni. Ci wierzą bez zastrzeżeń swojemu guru, nowej wersji Jezusa.Ich wiara jest tak bezgraniczna, że idą za swym pasterzem na smierć, jak to się zdarzyło sekcie Dawida Koresha, Heaven’s Gate, sekcie w Gujanie czy też we Francji w Vercors. Pozbawieni własnej duchowości członkowie sekty podporządkowują się całkowicie „duchowości” szaleńca, gotowi pójść zanim wszędzie, czy to na smierć czy aby popelnić zbrodnię,jak te radosne dziewczyny Mansona, idące ze śpiewem na salą rozpraw po zamordowaniu Sharon Tate. Szaleńcy zawsze byli obecni w religiach, tyle, że to szaleństwo wystepuje w róznym natężeniu. W takiej łagodniejszej formie ma to miejsce u świadków jehowy, oni nie mordują, nie popelniaja samobójstwa, ale czekają jednocześnie na sąd ostateczny, usiłują przekonać do swej „prawdziwej” wiary np. ateistow, jak to tu na blogu czyni dezeter.
    2) Cyniczne wodzenie owieczek przez pasterzy,którzy w wiekszości przypadkow są tak jak my tu na blogu ateistami. Myślę, że niewielu papieży wierzyło w bajki serwowane przez ewangelię, nie sadzę, żeby Rydzyk wierzył w wieczność dziewictwa Maryi, ale skoro to sie dobrze sprzedaje ? Skoro to taka wydajna żyła złota ? Czy pedofil Wesołowski , albo ten Gil gwałciliby chłopców na Dominikanie, gdyby obawiali się boskiej kary ? Kler w wiekszości ciemny, ale sprytny, jezuici, dominikanie to inteligentni, pozbawieni wszelkich moralnych zasad ludzie (O tym już wXVII wieku pisał w „Prowincjałkach” Pascal). Dlatego mają dwie wersje, dwa dania, które serwują ludziom; dla prostaczków cuda na patyku o jezusiku, zmartwychwstaniu, dziewictwie itp, a dla tych bardziej wyrafinowanych umysłów podsuwają boga w bozonach.
    I dlatego nazywam katolicyzm ,ten polski katolicyzm najbardziej zdegenerowaną mutacją chrześcijństwa. W cyniźmie mogą z nim sie równac tylko scientolodzy.
    Pisze Pani Cały ten świat światełek, obrazków, rzeźb i przytłaczającej wielkością i rozmachem ozdobnej architektury daje ludziom poczucie przynależności, wspólnoty i bezpieczeństwa. A ich odczucia duchowe, choć indukowane zewnętrznie, wcale nie są gorsze ani mniej ważne niż Pańskie rozważania sceptycznego intelektuała
    Nie będę sie spierał na temat, czy indukowane uczucia duchowe są wazniejsze od rozważań sceptyczego intelektuała. Jako intelektual nie odczuwam potrzeby przynależności do sprytnie skonstruowanego z rozmachem przez katolickich intelektuałow ciepełka wspólnoty. Wolałbym jednak, żeby dorośli ludzie byli bardziej integralni, autonomiczni, sceptyczni, niezalezni, tacy jak ci, których tu znajduje na tym blogu. Jak byłem dzieckiem też wzruszałamnie choinka, bombki, święty Mikołaj.Ale miprzeslo, akak robi wszystko aby dorosłych w tym infantylizmie utrzymywać przez całe zycie.

  42. Tobermory
    7 kwietnia o godz. 20:18
    Dzięki Toby. Dorzuciłeś bardzo istotne cechy tego polskiego kaka; wykluczanie, poczucie bycia prześladownym. Naszym czołowym towarem eksportowy we Francji są księża (konkurencje robią im murzyńscy duchowni). Ale nasi prawdziwie katoliccy księża traktują pobyt we Francji jako pracę misjonarską.Uważają, że katolicyzm francuski jet nieprawdziwy.
    Proboszcz w polskim kościele przygotowywał dzieci do bierzmowania. Potrzebny byl mu do tego biskup (takie prawo) a biskupów w Lyonie nie brakuje. Ale on sprowadził z Polski prawdziwego, bo polskiego biskupa.Ten się zjawił na obcym terenie, nie zapukał do gospodarza, czyli nawet nie pojawil sie u kardynała, tylko z gracją dyplomatyczną Waszczykowskiego udał się prosto do polskiego proboszcza, konfirmował dzieciaków i bez dzień dobry i do widzenia wrócil do Polski. Co on będzie jakiemuś nieautentycznemu katolikowi, bo Francuzowi, składał jakieś wizyty.
    Co do śpiewów w polskim kościele, też zgadzam się z Toba całkowcie.Te baranie jęki :”mudmysie”.Ojczenasz itp. A wystaczy udać się na Slowacje ,nie mówiąc o śpiewających Ukraińcach czy Rosjanach.
    Parę razy słyszalem jak Francuzi śpiewają „Notre Père”, na cztery głosy, brzmiało to cudownie, jakby cerkiewnie. Dowiedziałem sie, że tego „Ojcze nasz”skomponował im Rimski-Korsakow

  43. Optymatyk
    7 kwietnia o godz. 23:17
    Dzieki. Żadnych praw autorskich sobie nie zastrzegłem

  44. kruk
    8 kwietnia o godz. 0:17
    Powiadasz pani Kruk, że porównanie Kaka z Mac Donaldem jest prostackim cynizmem. Czy szanowna Pani rozumie znaczenie słowa „cynizm”.No bo ja to słowo użylem wlaśnie w stosunku do kaka.Gdyby pani mi zarzuciła, że mówię nieprawdę, ze jestem głupi, niesprawiedliwy, złośliwy,że jestem tępym bezbożnikim, to pewnie bym polemizował, ale cynizm ? to tak trochę ni przypiął ni przyłatał.
    A co Pani ma przeciwko Mac Donaldowi. Mogą Pani nie smakować hamburery i bigmacki, ale powinna Pani szanować smaki inych ludzi.
    Aha, jeszcze zarzucanie mi aroganckiego paternalizmu wobec księdza profesora Hellera. Przeciez ja tylko powiedziałem , że on niepotrzebnie szuka Boga w bozonach, bo potem znów się okaże, że ten Bóg bedzie musiał z calą rodziną czyli w trójcy plus Maryja, szukać nowego miejsca zamieszkania,jak tylko fizycy odkryją coś nowego.Może tymczasowo pomieszkiwać w strunach, które jeszcze do końca nie zostały spenetrowane, ale też do czasu. I gdzie tu arogancki paternalizm , szanowana Pani Kruk ? No gdzie ?

  45. Ludzie nie chcą znaku zapytania. Chcą pasterza, który ich poprowadzi, pomyśli za nich, zaopiekuje się. Tak było zawsze i tak będzie nadal.

  46. wbocek
    8 kwietnia o godz. 1:50
    „Bo przecież jawnymi kłamstwami Świadków Jehowy w rodzaju słów o Pawle z książeczki „Czy istnieje Stwórca, który się o ciebie troszczy?” – „Nie dysponował tyloma, co my dzisiaj naukowymi dowodami istnienia Stwórcy” – nie będziemy się zajmować”.

    Dowody, które za tym przemawiają, przedstawiono w rozdziale 4, zatytułowanym „Jesteś niepowtarzalny!” Omówiono tam nie tylko fizyczną strukturę mózgu, ale też język, inteligencję oraz świadomość człowieka.

    Lektura książki Czy istnieje Stwórca, który się o ciebie troszczy? skłoniła już wielu ludzi do głębszego zastanowienia się nad tym, skąd się wzięliśmy i jaki jest sens naszego życia. Wiele osób wyrażało docenianie dla autorów tej publikacji. Oto kilka przykładów:

    „Jako nauczycielka astronomii, mam obowiązek przedstawiać uczniom różne hipotezy na temat powstania wszechświata. Przeczytałam Waszą książkę od deski do deski, a następnie postanowiłam do Was napisać i podać swój adres. Serdecznie dziękuję za tę publikację! Być może spóźniłam się z tym listem, ponieważ książka została wydana w roku 1998, ale mam nadzieję, że uzyskam od Was więcej informacji”.

    Pewien Kanadyjczyk napisał: „Cóż za kontrast z książkami technicznymi, których autorzy próbują popisywać się specjalistycznym słownictwem. Wasza wszechstronna znajomość przedmiotu sprawia, że wiadomości z zakresu fizyki, chemii, DNA czy chromosomów przekazaliście w sposób niezwykle przystępny. Szkoda, że to nie wy pisaliście podręczniki akademickie, z których kiedyś się uczyłem!”

    Profesor fizyki z pewnego uniwersytetu w USA zauważył: „Poruszane zagadnienia ukazano w niej jasno, bez zagłębiania się w nieistotne szczegóły. Przedstawiono czytelnikowi rzeczowe argumenty i przytoczono wypowiedzi wielu czołowych naukowców. Jest to ,lektura obowiązkowa’ dla każdego, kto się interesuje pochodzeniem życia i wszechświata, zarówno dla laika, jak i naukowca”.

    „Mnóstwo podręczników uniwersyteckich nie jest tak dokładnych” Tak wypowiedział się pewien Australijczyk na temat tej książki. Udostępniła mu ją w Sydney kobieta będąca ŚJ. Tego samego wieczoru usłyszała następującą wiadomość nagraną na automatycznej sekretarce: „Zadzwoniłem, bo jestem zdumiony, że zawiera tak aktualne i dokładne informacje na temat początku wszechświata. Wasza książka jest naprawdę ścisła i aktualna!

  47. @dezerter83
    A pewna pani powiedziała innej pani, że pewien dezerter powiedział… że jemu powiedział pewien naukowiec, że ziemia jest płaska.
    Taka ma wartość cały ten twój wywód.

  48. mpn
    8 kwietnia o godz. 8:00
    Ludzie nie chcą znaku zapytania. Chcą pasterza, który ich poprowadzi, pomyśli za nich, zaopiekuje się. Tak było zawsze i tak będzie nadal.

    w imieniu tej całej ludzkości się wypowiadasz?

  49. Niestety, myślenie zabija wiarę, dlatego też kk tak walczy z nauką i dba o to, aby jak największa rzesza „wiernych” nie zaczęła przypadkiem myśleć. Co się klerowi udaje znakomicie w naszej kochanej ojczyźnie. Dla mnie zagadką jest, jak to możliwe, że wykształcony, mający się za rozumnego człowiek, może tak bez zastrzeżeń wierzyć w „nauki” kościoła kat.
    Kiedyś jedna z moich kuzynek powiedziała o jednym z biskupów, że to przecież taki wykształcony, mający, jak by nie było doktorat, człowiek. Na moją uwagę: doktorat z czego? z dogmatów?! nie znalazła odpowiedzi. A ten akurat biskup należy do najbardziej twardogłowych w Polsce.

  50. Przesadą w nieufność, duchowość w Umęczonej

    Duchowość mają wszyscy, tak jak wszyscy kłamią. Jedni raz na miesiąc i tylko do swoich dzieci, że przyjdzie kominiarz i ich zabierze, inni codziennie o drugim sorcie, o poległych w zamachu, o dobrej zmianie, itd.

    Kuczok w zalinkowanym powyżej wywiadzie dotknął krajowej, rodzimej duchowości:

    „Naród jest gnuśny i zajadły, działa najczęściej w odruchach zbiorowych, kieruje się pędem stada. ”
    „Ludzie z natury są naiwni, działają instynktownie i skłonni są do pochopności.”

    Kuczok wyjaśnił zachowania krajan na przykładzie wycinki drzew na prywatnych działkach ich stadną wrażliwością na zbiorowe poruszenie, na przyzwolenie od przewodnika stada. Jest przyzwolenie od góry, więc tniemy drzewa na swoich działkach, nie będziemy w cieniu siedzieć, gdy słoneczko na niebie.

    Kuczok pośrednio opisał naszą duchowość. Duchowość prosto z mostu, prosto z tego, ze tak robił mój dziadek, rodzice, tak robią „wszyscy”. Duchowość stada i uświęconej tradycji.
    Mocne słowa, trochę przesadne, jak to u Kuczoka, ale w Umęczonej nie da się niczego zdefiniować bez dużej dawki przesady. Taka duchowość, do której najlepiej dociera przesada.

    Składnikiem duchowości nadwiślańskiej jest nieufność. Choć będzie dziesięciu świadków i papiery potwierdzające, że np. duchowny oszukiwał, to tysiące nie uwierzą. Bo mamy taką duchowość.
    Pzdr, TJ

  51. Ogladam relacje „zywa” z polowania. Jeszcze nie wiem jakiego jest gatunku zwierzyna. Jak sie dowiem to Wam napisze. Niestety na dole nie mam kompow. 🙁

    Znaki rowniez widze. Wreszcie jaki mistrzowski samurai nidan, sandan, sie pojawi otwarcie tutaj. Nie dzieci wysylac na harce. Na niebiesiech dwoch, znaki widze. Niten ichi. Saya no uchi, kyu uczniaki :mrgreen:

    Raz McDonald, spotkalem uduchowionego. Reszte do BigMac dal z 500kr na tacke. Ja karta place. Pieniedzy nie mam nigdy. Zwrocilem mu uwage na uduchowienie. „Ojj” duchowny wyduchowil tylko. Zaczerwienil. Ja ten McDonald odwiedzam jak z Stockholmu wracam do siebie. On jest wygodnym polozeniu z autostrady. Pol drogi. Bez zbednego machania kierownica. Obok stacja benzynowa i stacja elektryczna. W tym McDonaldzie siedza tez miejscowi. Niektorzy. Rodzinnie. Trudno ich niezauwazyc bo ich calkowita waga 4 osob, 2 dorosle + 2 dzieci jest ponad 400kg. Oni w tym przybytku duchowym spedzja wiekszosc czasu. Z podwojnymi frytkami. Tutaj w Szw jest tak, ze osoby z nadwaga maja praktyczne problemy. Np z zatrudnieniem. Te problemy wynikaja z niecheci do naduzywania sluzby zdrowia, z brania dni wolnych z powodu fizjologicznych praktycznych problemow. To byl tylko przyklad. Duzo takich duchowych nie ma. Najczesciej to ludzie nie potrafiacy kontrolowac sie, w sytuacjach spolecznych np wyzsza konfliktowosc w pracy. Ostatnio nawet byla akcja jednego ktory opowiadal, ze nie wszyscy tacy. Czesc ma problemy wynikajace np z genetycznosci, zaburzen wymiany materii etc. Jest dosc popularny zabieg, ciezki chirurgicznie, pozbyc sie 1/2, 2/3 zoladka. Ale to ostatecznosc. Gdzies czytalem ze w Kaliforni wprowadzono podatek od slodkich napojow. Szczegolow nie wiem, poza tym ze zmniejszyla sie konsumpcja. Pewnie byly takie same/podobne problemy jak w Szw. Pomijajac medycyne…

    W jakims sensie, ta McDonald ideologia jest patologia. W tym wypadku na frytkach. Jak kazda ideologia dajaca szybka odpowiedz w centrach zadowolenia w mozgu. To uniesienie, uduchowienie, jedzenia frytek. Ma dokladnie ta sama, sygnalowa zawartosc w mozgu, co uniesienie „bozego ciala”. Dla mozgu obojetne czy „skrobiowe cialo” czy „boze” sie swieci. Efekt ten sam. Nieprzystosowalnosc do zycia w „rozumu” spolecznosci. Dostac „nagrode” w mozgu z myslenia jest nieprawdopodobnie trudno. Rzadko sie to udaje, tak naprawde. Mnie rzadko, ale to inywidualne.

    pzdr Seleuk, i z powrotem do TV na dole 😉

  52. @Ewa-Joanna, z godz. 11:13
    Tak to jest, gdy fobie zastępują duchowość. Zupełnie jak w Umęczonej 😉

    A tak na poważnie. Nie obawiasz się, że Brytyjczycy znów zaatakują Sydney?

  53. @anumlik
    Już nie ma tak łatwo – łatwiej im niż innym, ale jednak też muszą dostać wizę pobytową. Po skandalu jaki miał miejsce gdzieś z 15 lat temu, kiedy to okazało się, że ichni emeryci przenosili się do Australii i to Australia płaciła im emerytury. Zaraz wszyscy zechcieli republiki i Howard się mocno musiał nagimnastykować, żeby w referendum wyszło,. że nie chcemy.

  54. Dwie ciekawostki techniczne z dziedziny rozpoznawania i oceny obrazów

    1) Pewna firma informatyczna zapowiedziała wprowadzenie na rynek (do sieci) systemu opartego na sieciach neuronowych. System ten będzie „inteligentnie” oceniał jakość fotografii zamieszczonych przez użytkownika w internecie (wg wpisanych w system kryteriów estetycznych skopiowanych z ludzkiej kultury) i segregował te zdjęcia według jakości.

    2) Inny program opracowany przez inną firmę, który potrafi rozpoznać kompozycję zdjęcia i jego techniczne niedostatki i następnie obrobić, udoskonalić to nasze zdjęcie w Photo Shop (program dla ludzi do edycji zdjęć cyfrowych).

    Teraz mam pytanie. Czy takie inteligentne programy mogą zawierać w sobie zalążki duchowości?
    Pzdr, TJ

  55. Nie chcę tracić czasu na czytanie „dzieł” prof Hellera. Czy ktoś wie gdzie on znalazł „Stwórcę”? Jak godzi naukę z religią?

  56. tejot
    8 kwietnia o godz. 13:18

    Te inteligentne programy do obróbki danych, mogą służyć przede wszystkim inwigilacji i kontroli.
    Doskonała metoda nadzoru nad populacją- zresztą na jej wyraźne życzenie.

    Deus ex machina?

    Nie sadzę.
    Machina nas sklasyfikuje, pod kątem nadzorujących i ich kryteriów.
    Na przykład, poglądów politycznych, podatności na sugestię, reklamę, choroby, możliwości zawodowe, zainteresowania, rasę, religię.
    Taki profil może być bardzo przydatny.
    Ostatnio został zastosowany do badania preferencji wyborczych.

  57. @tejot
    Mogą! Bardzo malutkie zalążki to będą, ale gdy się metodę udoskonali, to ho, ho, w jak dużą duchowość one wyewoluują 😀

  58. @wiesiek59
    A nie pisałem? W nowy rodzaj duchowości wchodzimy 😉

  59. @Izabella, troche nie na temat, ale wielce sie ciesze, ze wspomnialas tu amerykanskie Parki Narodowe. Historia ich powstania to jedna z chlubniejszych kart tego kraju. To stad wywodzi sie ich idea ( Prezydent Theodore Roosevelt rozpoczal przeksztalcajac tereny Yellowstone w pierwszy na swiecie park). Duzo parkow odwiedzilam, a takze nie przepuszcze zadnego programu o historii tego, czy innego. Ameryka przyrodniczo to cudowny kraj. Jak wiesz ta wspaniala historia parkow wlasnie jest bardzo powaznie zagrozona. Poniewaz przyroda tez wywoluje w nas uczucia duchowe to ten wtret o parkach chyba zostanie mi odpuszczony.
    Przywolywana tu muzyka cerkiewna wywodzi sie z obrzadku religijnego instytucji, ktora zawsze byla zblatowana z wladza. Teraz tez. I nie przychodzi nam to na mysl, kiedy jej sluchamy. Podobnie jest, kiedy ogladamy katolickie pomniki pychy. Wszak polskie straszydla i kombinaty religijne powstaly dopiero w ostatnich latach, a za ta pyche z ubieglych wiekow to tylko dziekowac. Chociaz ja „najblizej boga” poczulam sie w surowej, niekonczacej sie kolumnadzie meczetu w Kordobie.
    @ Seleuk, no jednak w czasie podrozy zatrzymujesz sie azeby wyprostowac nogi, w McD. Odkad obejrzalam film „Founder” – sfabularyzowana historia powstania sieci bardzo mi zal braci McD, dwoch poczciwych, wielce etycznych, staromodnych obywateli. A ich nazwisko zostalo symbolem prymitywu, otylosci, globalizacji i co tylko zle.., to taki dyzurny temat. Ja czesto z moimi mniejszymi wnukami po odbyciu z nimi przezyc duchowych ide na koniec do McD. Jeden wnuk jest szczuplusienki, drugi jeszcze bardziej, ja w normie.. Blad braci McD, a zarazem wspanialy pomysl polegal na wymysleniu, ze aby zjesc, to nie trzeba czekac na zlozenie zamowienia przy stoliku, lub chociazby przez okno auta, a potem czekac na dostarczenie posilku przez kelnerke, kelnera. Drugim bledem, bylo pokazanie prawdziwemu tworcy sieci, organizacji sporzadzania posilkow, cos na wzor tasmy Forda. I takm przez tego faceta, zreszta z pochodzenia Czecha, poszlo. To rozwiazanie organizacji produkcji moznaby zastosowac przy wydawaniu posilkow sporzadzonych z nietuczacej brukwi, szczawiu, czy korzonkow. Jedzenie w McD nawet kilka razy nie powoduje otylosci. Prawda @Seleuk?

  60. Polska duchowość katolicka nakazuje pozwanie podległego pracownika przed komisję dyscyplinarną pod następującym zarzutem:

    „Uchybienie godności zawodu i obowiązkom nauczyciela poprzez prezentowanie w mediach społecznościowych wypowiedzi pełnych agresji wobec kościoła katolickiego i władz państwowych”.

    Pozwany – nauczyciel WF, który na swoim Facebooku udostępnił odcinek satyrycznego serialu „Ucho Prezesa”
    Pozywający – kuratorium oświaty

    Treści pełne agresji:

    https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-0/p526x296/15727163_1903681199852275_166773675835694183_n.jpg?oh=e083f9b20e3184f48bd5e67f54cbec88&oe=595A452C

  61. @Lewy
    Niedługo(w czwartek, 13 kwietnia) TVP kultura wyemituje film dok. „Jaskinia zapomnianych snów”. Polecam jako ilustrację(w dosłownym jak i metaforycznym znaczeniu) do Twojego tekstu na blogu.

    http://www.teleman.pl/tv/Jaskinia-Zapomnianych-Snow-676666

  62. Duchowość indywidualna- czemu nie…..
    Ale zbiorowa, przeżywana stadnie, ujęta w ramy organizacyjne, jakoś mnie odstręcza….

    Jak to leciało?
    Jak coś kochać, to TYLKO indywidualnie….

  63. Religion – the greatest bullshit story ever told
    https://www.youtube.com/watch?v=8r-e2NDSTuE

  64. @seleukos, zyta, izabella i już nie pamiętam, kto jeszcze – epidemia otyłości to nie tylko efekt bezmyślnego objadania się i siedzącego trybu życia. To może nawet przede wszystkim produkt uboczny całego systemu zaopatrzenia w żywność. Żywność „musi być” tania i coraz tańsza, a przy tym w miarę smaczna. Najtańsze dodatki smakowe to sól i cukier. Dlatego cukier jest wszechobecny w napojach, sosach, parówkach, zupach z puszki… bardzo często w kilku różnych wcieleniach, przy czym żadne z nich nie nosi nazwy „cukru”.

    Tzw. „zachodnia dieta” jest wysokokaloryczna i bardzo trudno od niej uciec. Do tego dochodzą przyzwyczajenia smakowe i „oszukany” indywidualny metabolizm. Ale system produkcji żywności – to największy problem. Producentom żywności nie chodzi o to, żeby dostarczyć ludziom wartościowego „paliwa”. Ich celem jest maksymalizacja zysku. Tak to działa.

  65. Duchowość ,bezradność do sześcianu.W zależnosci od stanu mózgu ,.

  66. Anumlik, co to jest duchowość. Lewy obszernie ja opisał fenomenologicznie, czyli przedstawił jest to opis pośredni, poprzez opis objawów zewnętrznych, które obserwujemy u ludzi.
    W skrócie
    Jeśli byłoby to coś definiowalne, to możnaby to coś rozpoznać bezpośrednio i zaimplementować do sieci neuronalnej.
    Jak dotychczas układy oparte na takich sieciach są w stanie się uczyć.
    Zdolność kojarzenia, uczenia się, klasyfikacji problemów, to wstęp do duchowości?
    Pzdr,. TJ

  67. @Tejotku, ja se jaja robię już od jakiegoś postu, ale dziękuję za wyjaśnienie. Nie wiem co byśmy bez Ciebie (i kilku innych, hy,hy 😀 ) robili 😉

  68. @konstancja
    Otóż w żadnym imieniu. Stwierdzam fakt statystyczny. Większość ludzi potrzebuje pasterza. Samców i samiec alfa jest ograniczona ilość.

  69. @tejot
    8 kwietnia o godz. 15:53

    Mój „uduchowiony” iMac ma taką funkcję, że popatrzy sobie na COŚ i pyta „czy to Kazik?”, bo jemu ta skała, korzeń, główka kapusty itp. przypomina portret, który kiedyś podpisałem „Kazik”.
    Zwiedzałeś kiedyś Góry Stołowe?

    http://s8.flog.pl/media/foto/9398276_malpolud-szczeliniec-wielki-gory-stolowe.jpg

    Jeżeli skojarzenia nasuwające się ludziom z fantazją uznać za część ich duchowości, to mój iMac jest na dobrej drodze 😉

    Inny komputer w Guglu podsyła mi co jakiś czas zdjęcie z mojej kolekcji, ale „ulepszone” artystycznie według jakiegoś algorytmu, który „uznał” za odpowiedni dla mojego dzieła. Nie sądzę, aby zajmował się tym żywy człowiek, ten raczej opracowuje algorytmy i wypuszcza je na polowanie.

  70. @mpn 8 kwietnia o godz. 16:30

    Mam wrażenie, że popełniasz błąd logiczny, myląc pojęcia. Ludzie, którzy nie potrzebują pasterza są nie wyłącznie, ani koniecznie, samcami lub samicami alfa.

  71. @@ Wiesiek, Tejot
    Dlatego tak wazna jest spoleczna kontrola nad tymi programami. Rownolegle do techniki/technologii musi isc prawodawca. Swiadomy prawodawca. Te programy pomagaja teraz odszukac siec zamachowcow stockholmskich. Ja nie mam nic do automatow co ogladaja zdjecia z kamer w sekundy. Chce tylko zeby mnie nie sledzily. To jest dosc skomplikowane prawnie. Ten co prowadzil samochod zostal zidentyfikowany „maszynowo” w ~1godz po. Kolezka niedlugo potem. Jak dlugo reszta nie wiem. W kazdym wypadku daleko sie nie przemieszcza.
    @Zyta2003
    Oczywiscie ze sie zatrzymuje i korzystam. Historii McD nie znalem, dzieki za krotki wstep. Tutejszy oddzial produkuje takie warzywne szybkie. Ale ja nie jestem amator. Dinosaur (miesny). Ale nie grubas na frytkach. Jezeli chodzi o te duchowe doznania to dla mnie parki narodowe tutejsze sa takim miejscem. Mam troche szczescia bo te ktore uwazam za najlepsze sa dostepne tylko z wody. Malo ludzi, zeglarze. Ja nie wiem tak na szybko, te parki tut to pierwsze w Europie (chyba 8) zostaly „sprowadzone” z Stanow na poczatku stulecia. Przyklad bardzo dobrej globalizacji idei.
    @Na marginesie
    Producenci daja co klient oczekuje. Dobra zywnosc byla droga, jest i bedzie droga. Jeszcze drozsza. Moja jak byla na ogladaniu tych tancow zurawii to wracajac zahaczyla o producenta serow zoltych, co ona uwielbia. Kg „dobrego” sera kosztuje prawie 450kr (200Plz/kg). Ja tych smakow nie rozrozniam. Jadam, jak, standart. Kurczak „rybno/sojowy” ok 10Plz/kg. Kurczak „dobry” ok 50Plz. Tak samo ryby, wszystko. Warzywa. Pisalismy tu o tym. Standaryzacja doprowadzila do masowosci produkcji wszystkiego. Doprowadzila tez do „wysrubowania” w gore produktow najwyzszej jakosci. Wybor jest Twoj. Wszystkiego miec nie mozna. Jedni chca latac samolotami piec razy w roku gdziestam. Inni kupuja zdrowa zywnosc. Moja nie rozroznia za to zagla wysokiej jakosci od plandeki samochodowej. Nie umiem tego lepiej wyrazic jak to, ze wybor Twoj. Rob to z wiedza (znowu ta wiedza okropna). Swiadomie. Nie badz bezmyslnym, religijnym konsumentem. Bo ktos Tobie opowiada ze… To „Tobie” nie jest pers dla Ciebie Na marginesie.

    pzdr Seleuk

    Ps. A pozatym. Ja tez laze po kosciolach 🙂 Jak bylem ostatnio w Florencji, to wiecej czasu spedzilem w kosciolach jak gdzie indziej 🙂 Chociaz nie to bylo celem wyjazdu. A komputer co bloguje, podsuwa mnie ostatnio hotele co bede „rozkwital” duchowo. Helikoptery i szwedzka bron przestal. „Inteligent” uczy sie 😉

  72. @Tobermory 8 kwietnia o godz. 16:40

    Mnie się wyświetla -jak zły sen- w kółko ta sama reklama pewnego hotelu w polskim uzdrowisku, chociaż -co ciekawe- tylko na jednym mobilnym urządzeniu. Kiedyś przelotnie spojrzałam na ten hotel. Do dzisiaj google odbija mi to czkawką 🙂 Dodam od razu, że efekt jest przeciwny do zamierzonego, bo teraz zgrzytam zębami na widok owego przybytku.

  73. @seleuk(os) 8 kwietnia o godz. 17:06

    No właśnie, wiedza. Dbanie o zdrowie stało się modne, w efekcie powstał cały przemysł… dezinformacji. Znam osoby, które z polecenia lekarza jadły jedno jajko rocznie (bo to bomba cholesterolowa!) Dopiero teraz powoli dociera do świadomości, że cholesterol zawarty w żywności nie przekłada się bezpośrednio na poziom „złego” cholesterolu w organizmie.

    Podobnie demonizowano masło i inne tłuszcze zwierzęce, i w ogóle tłuszcz. Normą stało się (niesmaczne!) chude mleko. Z kolei wiedza o roli cukru w przeprogramowaniu metabolizmu istniała już we wczesnych latach ubiegłego wieku. Po prostu długo nie przebiła się do mainstreamu.

    Masowa produkcja (w tym wypadku poradnicza) nie tylko upraszcza złożony problem, ale demonizuje pewne rodzaje żywności. Dlatego wiele osób boi się jeść. Ale to osobny temat – nowe współczesne tabu, higiena i dietetyka. Nowa forma unikania tego co „nieczyste”.

  74. I jeszcze jedno -bo inspirują mnie Państwo dzisiaj- w kwestii „niezbędności” religii i natrętnego podkreślania, że ateiści (na razie?) są nieliczni, bo większość jednak woli stadne odruchy. Nigdy dość przypominania, że ateizm do niedawna w ogóle nie istniał jako opcja. W czasach Barucha Spinozy, nawet w „liberalnej” Holandii w której się schronił, nie można było nie należeć do wspólnoty religijnej. Ani nawet zasugerować, że żadna bozia nie istnieje. A w społeczeństwach „prymitywnych” (to było wczoraj!) nieprzystających do obowiązującego modelu myślenia się po prostu zabijało. I gdzieniegdzie nadal zabija. Po prostu.

  75. Tobermory
    8 kwietnia o godz. 16:40

    Mój komentarz
    Algorytmy w komputerze mogą być elastyczne, wariantowe, dopuszczające szereg rozwiązań zadanego problemu choć na ogół są niezmienne.

    Sieć neuronowa ma zdolność uczenia się, czyli nabywania umiejętności rozpoznawania problemu, kojarzenia warunków w zbiorze własnym z zastanymi i rozwiązywania konkretnych zadań, jak np. problem komiwojażera, czy ocenianie obrazków wg nabytych w trakcie uczenia kryteriów.

    Rozpoznawanie twarzy, to nie jest to samo, co ocena urody.
    Rozpoznawanie twarzy, to synteza jej wizerunku na podstawie zdalnego pomiary przez komputer via camera dostępnych elementów twarzy jak proporcje na twarzy – wysokość czoła, wysokość nosa, rozstaw oczu, szerokość ust, Itd. i ewentualne przyrównanie do wzorca w celu orzeczenia o zgodności lub niezgodności rozpoznanej twarzy z wzorcem. Całkiem podobnie, jak identyfikacja linii papilarnych, czy identyfikacja na podstawie obrazu tęczówki.

    Ocena urody łączy w sobie cechy formalne, mierzalne z pierwiastkami estetycznymi. Ocena urody, to błysk oka, spojrzenie, charakter, emanacja duchowości, tej samej, którą maglujemy na blogu. itd.
    Uroda, to nie duchowość, niemniej jakieś kryteria można maszynie do rozpoznawania urody zadać.

    Jeśli sieci neuronowe będą mogły się uczyć wartościowania estetycznego, to być może będzie to wstęp do sztucznej duchowości.
    Jeśli toczą się prace nad problemem sztucznej inteligencji (którą wciąż naukowcy tworzą i nie mogą skończyć), to ktoś może zapytać – dlaczego naukowcy nie mogliby zająć się sztuczną duchowością?
    Pzdr, TJ

  76. @tejot 8 kwietnia o godz. 17:32

    Zaciekawiłeś mnie tym wywodem. Mam wrażenie, że przełożenie takiej „duchowej” urody na cechy formalne, czyli program komputerowy, nie powinno stwarzać większego problemu, bo „piękna” twarz nawet bez regularnych rysów to efekt czynników, które też można sformalizować – pod warunkiem uwzględnienia np. ruchu, uśmiechu, błysku oczu.

    Tylko -no właśnie- czy owa urokliwa „duchowość” przypisywana niektórym osobom jest czymś uniwersalnym, czy kwestią indywidualnej percepcji? Dodam, że preferencje estetyczne (jaki rodzaj np. malarstwa się nam podoba) zależy podobno od temperamentu. Picassa lubią ekstrawertycy. O uwarunkowaniach kulturowych już nie wspomnę. Model kobiecej urody – co to właściwie jest?

  77. seleuk(os)
    7 kwietnia o godz. 10:38
    Skopiuję Twój link do TED, warto posłuchać: https://www.youtube.com/watch?v=3-A0RHgg-bM&list=PL1P71uZ-TM0kvYaGrHhUldi4zF8Pa1YhS&index=3

    Jeden cytat z wykładu Profesora Vetulaniego:
    „Ewolucja mózgu tam była szybka, gdzie się mieszały rasy, kultury (np Ameryka Pd). Tam gdzie środowisko było stabilne, gdzie nic się nie zmieniało, tam ewolucja mózgu szła wolniej”
    Czy to coś być może wyjaśnia?

  78. @Na marginesie 8 kwietnia o godz. 17:30

    Dopowiem, bo chyba nie wyraziłam się dość jasno. Chodzi mi o to, że jeszcze niedawno ateista, ani w ogóle osoba skłonna do kontestacji wbitych ludkowi do głowy wierzeń, nie miała w ogóle szans przeżycia, a cóż dopiero przekazania swoich genów.

  79. Nadęcie ateisty niczym nie różni się od nadęcia religianta.

    Chcę też nieśmiało zwrócić uwagę, że ten blog jest publiczny i nie jest zastrzeżony tylko i wyłącznie dla ateistów.

  80. @izabella 8 kwietnia o godz. 17:55
    No właśnie! Mnie też chodzi o coś podobnego.

  81. @tejot
    8 kwietnia o godz. 17:32

    Sztuczna duchowość? Tę emanują różne polityczne marionetki, biskupi i w ogóle duchowieństwo 😎
    Co do tworzenia sieci sztucznych neuronów w komputerach, to potrwa to jeszcze bardzo długo. Na razie trwają badania próbujące rozszyfrować połączenia neuronowe (taki kod na podobieństwo genomu) mózgu, zaczęto od jakiegoś małego robaczka 🙄

  82. @sztubak 8 kwietnia o godz. 17:59

    Czy portal Frondy, Gościa Niedzielnego lub Tygodnika Powszechnego jest dostępny dla osób wyrażających ateistyczne poglądy lub otwarcie kpiących z religii? Podejrzewam, że niekoniecznie. Pytam dalej: czy przeciętny ateista byłby zainteresowany czytaniem (bo o pisaniu nawet nie wspomnę) owych portali? I sama sobie odpowiadam: oczywiście że nie, bo po co.

    A teraz odwróćmy to rozumowanie: czego może szukać religiant na blogu ateistów? Czyżby pretekstu, żeby się obrazić? Weź się zastanów. A tu mamy do czynienia z procesją osób, które koniecznie chcą nam wciskać jakąś formę „szacunku dla religii”. I spotykają się często z ostrą krytyką, chociaż doprawdy bardzo rzadko są banowane.

  83. Na marginesie 8 kwietnia o godz. 17:21 i inni…
    Sprobujcie takiej „bomby” 🙂 Bierzesz cztery jajka z lodowki. Wkladasz do garnka, przykrywajac woda zimna, kranowa. Zaczynasz gotowac, jak woda we wrzatku, to dokl 1min. W tym czasie do kubka wrzucasz siekane truskawki, albo kiwi albo co lubisz lekko kwasne. Te jajka po minucie w wrzatku, lyzeczka do kubka i lekko mieszasz z owockiem. Nic innego, przypraw. Popijasz. Mmmmmmmmmmmmmmmmm…

    Tutejsi ateisci tez byli traktowani surowo. Nie jak w Hollandi ale… Delikwenta co podpadl pastorowi wkladano w dyby co staly przed kazdym kosciolem. I siedzial tak opalajac raczki, nozki i glowke. A „wierni” pastorowi wychodzac/przechodzac obrzucali nawozem albo ciezszymi odlamkami. Najczesciej to byl taki co nie umial katechizmu. Tutaj pastorowie nie chadzali po koledzie tylko na tzw „przesluchanie domowe” (husförhör). Caly rok. To przesluchanie to bylo mniej wiecej jak tu na blogu. Jeden przychodzil pastor, pytal o cytat QWERTY 28:31:aa z textu np Kleofasa (na ten tydzien, albo rok) czy Jasia. Nie umiales w dyby. Najczesciej ci ateisci nie umieli co nie umieli dobrze czytac. Te glupstwa zakonczono (w roznych czesciach) m.wiecej w koncu XIX wieku. Zastapiono szkola powszechna, paroklasowa. Zaczeto uczyc m.in. higieny, biologii i innych takich niecodziennosci. Dobrze dobrze, ze na blogu nie ma dybow 😉 Bo by wyszlo, ze Wy i ja nie umiemy czytac.

    izabella 8 kwietnia o godz. 17:55 Ja link dalem, bo sie zdaje ze to centralny dzis problem wielu spolecznosci. Wzmacniac, poszerzac mozliwosci mozgu. Ja tymi nazwiskami, nowymi linkami np ten do humanistow, to jestem b zaskoczony. Dosc duzo jest intelektualistow swiadomych skutkow dzialalnosci kosciola kat w Pl. Nigdy nie podrzuciliscie mnie linku z jakim prop rozwiazania. Takie ogolne tylko, poszerzanie wiedzy, wyksztalcenie, spoleczenstwo smak owak… Nigdy konkr. program. Nie ma?

    pzdr seleuk

  84. Na marginesie
    8 kwietnia o godz. 17:54

    Czytałem o takim doświadczeniu.
    Osobom na różnych kontynentach pokazywano zestaw zdjęć, różnych ras.
    Okazało się, że kanon piękna można wyróżnić w skali globalnej.
    Europejki- czy jak kto woli- „rasa kaukaska, zajęła pierwsze miejsce….
    Macie wzięcie globalne- czyli….

  85. @tejot, z godz. 17:32
    Naści adekwatnego anumlika:

    Przywiązała Windowsa do stołowej nogi,
    po czym w pognała po ser na pierogi.
    Windows bawi ślimaka starutką ramotką.
    Ślimak marudzi: „Pierogi muszą być na słodko”.
    Windows, aby okazać, że pozbył się trwogi
    woła z głąb duchowości: „Ślimak pokaż rogi!”

  86. Przychodze ja sobie z polowanka na terrorystow i co widze??? Ktos jest bardzo zaniepokojony Szanowna Blogosfero stanem mojej duchowosci agnostyka. Daje link, rade prosze, mam sie udac na wywiad, intervju, czy co???
    https://goo.gl/photos/vri5doqT2URQscLV9
    2 obrazki nowe
    pzdr Seleuk(os) w rozterce

  87. co to anumliku, jaja se robisz a nie sztywno, równo, z bukietem w ręku, no wiesz, fi donc 😉

  88. Najbardziej to mnie wywiad z bozia zainteresowal. Krawat zalozyc i isc???
    seleukos

  89. A ten list milosny to ja moge napisac, do Bogini. Z tym bozia mam klopot, jak moj sex jest dosyc „inaczej” to niestety ja jestem hetero. Nie bede pisal, szczegolny wielbiciel i czego, ale ten bozia to tego niema. Takiego cudu zrobic nie umie ten bozia.

    pzdr seleuk

  90. @seluk(os)
    Jak napisała do mnie przed chwilą Neferka: Sztywno, równo, z bukietem w ręku i pod krawatem. Nie wiadomo – bozia na luzie, czy taka raczej staroświecka.

  91. @NefrerNefer, z godz. 19:54
    Hy,hy 😉

    PS
    Jak człowiek się spieszy, to zawsze czegoś nie dopracuje, a anumlik do Tejota powinien wyglądać tak:

    Przywiązała Windowsa do stołowej nogi,
    po czym pognała po ser na pierogi.
    Windows bawi ślimaka starutką ramotką.
    Ślimak marudzi: „Pierogi muszą być na słodko”.
    Windows, aby okazać, że pozbył się trwogi
    woła z dna duchowości: „Ślimak pokaż rogi!”

    Duchowość maszyn bowiem ma kilka den, musi co 😀

  92. Chyba moja pl ma jednak duze braki. Ja naglowek wywiad to zrozumialem, ze pojde, elegancko, a jakze, krawat, spinki, buciki wyczyszczone i sie zaczniemy wypytywac, bozia i ja. Bozia mnie pytac, przewaznie, jakby mnie chcial zatrudnic np. Ja nic nie mam przeciw. Dobrze zaplacone, nienormowane obowiazki, chyba ze reprezentacyjne. To ja biegiem na wywiad i co? Bozia daje monolog, nie wywiad. Chyba moja polszczyzna jest troszke zwichrowana, jakkolwiek Sz.Blogosfera mnie podnosi.

    pzdr seleuk

  93. Ide chwilowo ogladac terrorystow. Cos sie dzieje.
    seleuk

  94. A to ciekawe, no, nie ma lekko 🙁

    http://www.polskatimes.pl/fakty/kraj/a/nowe-grzechy-spowiedz-nalezy-uzupelnic-o-kolejne-winy,11964262/

    Iść do spowiedzi i spowiadać się z apostazji, mógłby mnie ktoś objaśnić?

    ***
    (ukłony za anumlika)

  95. Na marginesie
    8 kwietnia o godz. 18:09

    Poza tym dzieciak sam sobie wmawia, że blog jest publiczny. Blog jest autorski. Rządzi autor, a nie jakiś równościowy kodeks mediów publicznych. Pan Jacek jest do czasu wyrozumiały i spokojny. Gdyby autorem bloga był taki nerwus jak ja, zwyczajnie, jak w prywatnym życiu, dobierałby sobie towarzystwo. Mógłbym religiantów, wzorem religianckich mediów wyrzucać, nim by się rozeszła woń. Głównie z tego powodu, że, łącznie z dezerterem, są śmiertelnie nudni. Szwendają się po blogach ze swoim religianckim nabuzowaniem i pretensjami, choć nikt im nie broni, a Jezus nawet nakazuje, zamknąć się w swej izdebce i uprawiać ze swoimi boziami, co im się żywnie podoba. Słowem, do uprawiania religii żadne blogi nie są potrzebne, ba – niepotrzebne są nawet kościoły. Inna rzecz, że tym wzmożonym wędrownikom nie chodzi o religię: internet dał człowiekowatym bezpieczną możliwość wyładowania przyrodzonej agresji.

  96. seleuk(os)
    8 kwietnia o godz. 20:24

    przypuszczam, że powraca epoka Assasynów, Sztyletników, Anarchistów.
    Będzie…..interesująco?

  97. Na marginesie
    8 kwietnia o godz. 17:00
    z ust mi wyjęłaś. Dziękuję.

  98. Duchowość ateisty może tylko żerować na duchowości religijnej, ateizm sam w sobie nie wytwarza żadnej duchowości. Dobitnie o tym świadczą ostatnie dni ateizmu i happening ze straceniem Kazimierza Łyszczyńskiego, który nie był niczym innym, niż tylko naśladowaniem misteriów i rytuałów religijnych.

  99. Dyskusja o duchowości, to stąpanie po kruchym lodzie. Nie da się uniknąć w niej problemu ducha i materii, duszy i jaźni, oraz inteligencji jako bytów realnych, czy wyobrażonych, a definiowanych wyłącznie objawowo.

    Inteligencja jest mierzona testami, a definiowana jest różnie lecz zawsze pierwszym oznacznikiem inteligencji jest „zdolność” – pojęcie bardzo pojemne. Zdolność do kojarzenia, zdolność do syntezy, zdolność postrzegania związków przyczynowo-skutkowych, zdolność emocjonalna (inteligencja emocjonalna, społeczna, itd).

    To samo jest z duchowością. Można ją opisywać przez zaprzeczenie, np. duchowni nie mają duchowości, bo są cyniczni, niewierzący i pazerni, a ci inni są uduchowieni, bo ładnie, przejmująco wykonują śpiewy cerkiewne, a tamci są nieduchowi, bo np. wykonując pieśni fałszują, zamiast śpiewać krzyczą, byle głośniej było, gdy widzą, że ktoś patrzy na nich.

    Sęk w tym, że duchowości nie da się formalnie opisać, nie da się znaleźć dla niej odpowiednich formuł, które można by wprowadzić w celach badawczych do sieci neuronowych.
    Człowiekowi taką duchowość opisaną można przedstawić i on jakoś ją pojmie. Lecz nie da się wprowadzić duchowości jako zbioru zaprzeczeń do układów inteligentnych, ponieważ przedtem należałoby wprowadzić definicje tych zjawisk, zachowań i wyobrażeń (abstraktów), które definiują duchowość przez zaprzeczenie.
    Np. jak przedstawić w sieci neuronowej cynizm, lub cyniczną młotkowatość retora, który dzieli ludzi na pierwszy i drugi sort? Co to jest sort – zapyta układ? Odpowiedzi nie dostanie, bo kryteriów sortowania jest tyle, że programiście palców by nie starczyło u rąk do obsługi klawiatury.

    Z duchowością trudna sprawa jest. Nie ma jak się do niej dobrać formalnie.

    Tak jak do rozbłysków myślenia w mózgu, o których wiemy, że polegają na kontaktowaniu się ze sobą grup neuronów, lecz jak to działa, wg jakiego schematu połączeń, gdzie zasoby pamięci, gdzie pamięć stała, gdzie operacyjna, gdzie obróbka danych, które grupy i na jakich zasadach i po co się kontaktują, o tym wiedza, jak na razie, nie odbiega wiele od zera. A co dopiero powiedzieć o wiedzy dotyczącej duchowości przenikającej galaktykę neuronów naszego mózgu.
    Pzdr, TJ

  100. wiesiek59
    8 kwietnia o godz. 20:42
    Jezeli mialbym nazwac z wielkiej (Anumlik) litery to nazwalbym dzis Nieporadni. Ten Uzbek (40pare lat) to nawet samochodu nie umial prowadzic. Na drodze bez pojazdow. Ladunek co mial, to niewypal. Praktycznie analfabeta. Te personalne zwiazki z Bruxela, Paryz, Nice, to tacy sami ludzie. Siec. Jak policja zamknela komunikacje z Stockholm to oni tylko pieszo. Nieporadni na granicy bezsilnosci. Chyba nastepny zamach to bedzie. Wezmie widelec w rest i wydlubie oko paru osob. Zeby jaka ksiazke przeczytali poza Koran. Do szkoly gdzies poszli. Gdzie te czasy ze terrorysci licencje pilotow jumboyet robili, albo lodz motorowa na wysokiej szybkosci kierowali. W Koranie takiej wiedzy nie ma. Zadnego planowania (na poziomie przedszkola). Nic poza wsciekla bezsilnosc.

    Czy to interesujaco bedzie nie wiem. Smiesznie tak. Nie dla tych oczywiscie co po ulicy spacerowali. Teraz sluchalem intervju z kobieta co przechodzila i to ona zrobila alarm. Zobaczyla ten samochod i nacisnela alarm nummer w komorce. Ten kierowca walnal samochodem w takiego kamiennego lwa. Praktycznie jak wjechal do Ålhens to skosil wszystkie szyldy na ulicy. Ona jest oczywiscie bardzo zla, jak wszyscy tu. To jej opowiadanie jak to ona widziala to bylo opowiadanie o Nieporadnosci. Jakby ten Uzbek wysiadl z samochodu i puscil samochod sam, wiecej by zabil/zranil. Tak sie obijal od szyldu do szyldu. Ach gdzie te jumboyet czasy… Ten drugi to jeszcze wiekszy koziolek matolek. Ja patrze jak policja ich wylapuje. Nie wiem jak to bedzie, bo oni nie mowia szczegolow. Zeby potem adwokaci nie wykorzystali to. Dziennikarze sa na pietach policji, to wszystko w televizorze. Smieszne czasy juz sa. Trenowana machina lapie przedszkolakow.

    pzdr seleuk

  101. NeferNefer
    8 kwietnia o godz. 20:27
    szyszko i inni beda siemieli z czego spowiadać. Dostaną wielkanocne rozgrzeszenie?
    Korzystający z innych uciech muszą odbyć pieszą pielgrzymkę do Jasnie panienki, zawsze dziewicy, albo wpłacić określoną sumkę na rzecz proboszcza; bez tego nie ma mowy o rozgrzeszeniu.
    Ha! niełatwo byc dziś katolikiem, szczególnie w Polsce…

  102. Ciekawie się ta dyskusja rozwinęła, doprowadzając do takiej oto konkluzji: Oto poczciwe grono ateistów, rozważając – na wzór heglowskiego ukąszenia – fenomen ukąszenia duchowością, zaczyna wpadać w pułapkę autoteizmu.

    W stylu SŁOWNIKA KOMUNAŁÓW Gustawa Flauberta:
    duchowość ateisty – ukąszenie autoteizmem, połączone z przeświadczeniem wyjątkowości intelektualnych doznań własnych. Objawia się często bolesnym dla głowy rytuałem rodzenia kolejnego pokolenia Aten. Jako jednostka chorobowa określana jest mianem zeusowatość maniakalna.

  103. anumlik
    8 kwietnia o godz. 22:14
    Ale jak sie dystans do siebie Anumlik ma? To w ta maniakalna duchowosc popasc nie mozna chyba. Zeus nie mial dystansu do siebie, tak pamietam.
    pzdr seleuk

  104. anumlik
    8 kwietnia o godz. 22:14
    A po drugie Anumlik.
    Przeczytalem/wypisalem liste co ja moge podpadac, z link co NeferNefer dala:

    1. używanie antykoncepcyjnych wkładek domacicznych
    2. seks z użyciem przedmiotów, takich jak np. wibrator
    3. apostazja
    4. wyścig szczurów

    Jak z tego moze sie Athina wykluc

    pzdr seleuk

  105. errata:Jak z tego moze sie Athina wykluc?

  106. konstancja
    8 kwietnia o godz. 22:13

    Lex Szyszko zostało wczoraj na kolanie zmienione. Szkoda tylko tylu ofiar śmiertelnych wśród drzew. Krzaki nadal nie podlegają ochronie.

  107. Dobranoc Ateistom
    seleuk

  108. @seleuk(os)
    Ale jaki dystans do siebie Anumlik ma?
    Zdrowy 😉 Wdawanie się w romans z rozwagą (Metyda) prędzej czy później prowadzi do urodzenia mądrości (Atena). Ale czy do tego potrzebny jest aż młot Hefajstosa?

  109. @ Ewa – Joanna
    Kiedy zagladam na ten blog, moja gleboka niechec do Kosciola (wynikajaca z doswiadczen) zaczyna slabnac. Lewy chcial napisac o duchowosci ateistow, a najwiecej napisal o naiwnosci wierzacych i obludzie Kosciola. Porownanie Kosciola do McDonalda jest prostackim cynizmem, bo instytucji tej przypisuje sie wylacznie przyziemne pobudki. Tak jakby nie bylo w niej ludzi usilujacych szczerze glosic cos, co uwazaja za wazny przekaz. Zrob z przeciwnika podla kreature i napawaj sie wlasna slusznoscia! Jakaz to prymitywna forma starcia pogladow. Jezeli jacys ksieza przypisuja ateistom jak najgorsze pobudki, zasluguja na taka sama ocene.
    Tymczasem mamy przyklady wzajemnego szacunku i nawet przyjazni miedzy ateistami i wierzacymi. Spor mozna wiesc w zupelnie innym tonie. Lewy mial prawo bronic duchowosci ateistow, tylko nie wiem dlaczego bylo mu w tym potrzebne wysmiewanie wierzacych.

  110. @kruk
    8 kwietnia o godz. 23:44
    Właściwie to się z tobą zgadzam. Teoretycznie. To bowiem takie szlachetne, ale praktyka mówi co innego.
    Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w Polsce nie da się rozmawiać w innym tonie, bo grzeczność oznacza tu często słabość. Jak na razie to za podłe kreatury robią w Polsce ateiści, feministki i tajemniczy acz straszliwy dżender. Możesz zostać wyrzucona z pracy za poglądy, możesz zostać skazana za obrazę uczuć religijnych, a więc na przykład za satyryczny rysunek Jezusa. Czy płaszczyzna ‚dyskusji’ zakłada równość dla wierzących i ateistów? Nie, bo owi wierzący maja za sobą państwowy aparat ucisku.
    A ponieważ z wiara dyskutować się nie da, bo to nie ta płaszczyzna, pozostaje tylko wyśmiewać, żeby w tej pokręconej rzeczywistości nie oszaleć. No sorry Winnetou, ateiści też ludzie..

  111. @kruk 8 kwietnia o godz. 23:44

    Nawet fanatycy (a nawet zwłaszcza fanatycy) „szczerze głoszą to, co uważają za ważny przekaz”. Fakt, że tacy ludzie podobno istnieją w łonie kaka nie jest dla mnie żadną istotną rekomendacją. Poza tym nie przypuszczam, żeby ktoś na tym forum chciał Cię utwierdzać w Twojej „głębokiej niechęci do Kościoła”. Każdy normalnie myślący człowiek sam decyduje o swojej „chęci” czy „niechęci”. Jeśli nie odpowiada Ci tutejszy klimat – poszukaj przytuliska gdzie indziej. Twoje siedzenie na tym blogu tylko po to, żeby ciurkiem obrażać blogowiczów mija się z celem.

  112. @konstancja 8 kwietnia o godz. 20:49
    Dzięki! Pozdrawiam.

  113. @seleuk(os) 8 kwietnia o godz. 18:21

    Dzięki za przepis, tylko te rozbełtane jajka… nie mam wielkiego sentymentu do kogla-mogla. Ale blog jest uczęszczany, na pewno ktoś spróbuje i doceni.
    Z tymi dybami – to jest horror w biały dzień. Całe szczęście, że jednak zmądrzeli. Ale w Klechistanie dzisiaj też by mnie chyba zakuli w dyby 🙂

  114. @wiesiek59 8 kwietnia o godz. 18:42

    Ciekawe. Ale przecież kolor skóry nie jest chyba jedynym wyróżnikiem? Może akurat te badania były pod kątem koloru skóry? I jakiego koloru byli panowie (rozumiem, że panowie) wybierający owe panie? Warto byłoby wiedzieć więcej o parametrach.

  115. @ Lewy
    Szanowny Panie Lewy, oskarzam Pana o prostacki cynizm, bo czyni Pan z Kosciola instytucje nastawiona wylacznie na wyciskanie z wiernych pieniedzy. Jest to spojrzeniem cynicznym na ludzi, ktorych jakas czesc moze miec szlachetne pobudki. Alez w swiecie liczy sie tylko kasa! Od razu nasuwa sie pytanie, czy sadzi Pan po sobie.
    W dodatku z calego watku o McDonaldzie wynika, ze ks.prof.Heller poszukuje nerwowo Boga w bozonach, zeby przedluzyc niecny proceder wyciagania pieniedzy od naiwnych ludzi. Smiem twierdzic, ze poszukiwac Boga ks.prof.Heller moze sam dla siebie.
    Powiadasz Pan, ze Bog jest skutecznie „przepedzany przez nauke”. Nauka moze „przepedzac” prymityne wyobrazenia o Bogu ale samej potrzeby wiary w niewidoczny sens tego swiata nie usunie. Zreszta nauka nie jest na tyle arogancka, zeby poszukiwac „prawdy absolutej,” bo naukowcy sa swiadomi ograniczen wlasnego umyslu. Dlatego pokpiwanie z ks.prof.Hellera jest drazniaco paternalistyczne.
    I w koncu powtorze to, co napisalam Ewie – Joannie: mogl Pan trzymac sie wybranego tematu i powiedziec wiecej o duchowosci ateistow. Tymczasem do duchowosci zaliczyl Pan calkiem pierwotne odczucia jak rozkosz, lek, nienawisc, zazdrosc. Czym wiec jest ta duchowosc ateisty? Znak zapytania nad oltarzem to zadna odpowiedz.

  116. @wbocek 8 kwietnia o godz. 20:40

    Tak, masz rację, że blog jest autorski i wszyscy w pewnym sensie jesteśmy gośćmi. Ale jednak jest to blog ateistyczny. Ja mam wrażenie, że każdy, kto podlegał w Polsce z tzw. wychowaniu religijnemu jest przekonany, że prawo do narzucania wszystkim swoich wierzeń należy się „wierzącym” jak psu buda. Taka postawa jest zupełnie otwarcie promowana przez kaka. Dlatego właśnie wszelka agresja jest bezkarna, pod warunkiem, że ta agresja jest religiancka. To nie przypadek i nie odchyłka – to skatolona ideologia wtłaczana ludziom do głów w ramach katechezy.

  117. @kruk 9 kwietnia o godz. 0:25

    Całą treść Twojego postu odbieram jako infantylne czepialstwo.
    Ani blog, ani Lewy nie musi spełniać Twoich oczekiwań.

  118. @ Na Marginesie 8.04 o godz.23:44
    Czy na tym blogu wstepniaki i komentarze mozna tylko chwalic?

  119. @kruk 9 kwietnia o godz. 0:33
    Oczywiście że nie, ale zarzuty powinny raczej być sensowne. Twoje nie są.

  120. @ Na marginesie 9.04 o godz.o:25
    Wydawalo mi sie, ze blog jest otwartym miejscem do dyskusji. Tymczasem Ty chcesz wyznaczac jakies warunki wstepu. Przejawiasz daleko posuniety esprit de corps.
    Jak chodzi o ostrosc jezyka, nikt tu sobie dotad nie zalowal, Ciebie wlaczajac.

  121. @ Na marginesie
    No, no – Pani Arbiter Sensownosci.

  122. @kruk 9 kwietnia o godz. 0:41

    No przecież właśnie prowadzimy coś w rodzaju dyskusji, Ty i ja. Ty wyraziłaś swoją opinię, a ja swoją opinię o tej opinii. Co do „wyznaczania kierunków” – trafiłaś w sedno, tyle że ten argument uderza w Ciebie. Dyktujesz Lewemu co „powinien” napisać, robiąc to z pozycji wcale nie ateistycznych. Bez sensu!

  123. @kruk 9 kwietnia o godz. 0:44
    Teraz z kolei usiłujesz dogryźć mnie. Bez sensu.

  124. czy dyskusja polega na obrzucaniu sie inwektywami?

  125. @ wbocek
    Wydajesz sie zapominac, ze wstepniak jest na temat duchowosci ateistow. Jezeli twierdze, ze duchowosc religijna nie musi byc gorsza od duchowosci ateistow, to wlasnie dlatego, ze nie siedzimy sobie nawzajem w duszach.
    Chocbys nie wiem jak sie zarzekal, ze nie patrzysz na rozne poglady w kategoriach wyzszosci czy nizszosci, prawda wylazi jak szydlo z worka. Na poprzedniej odslonie blogu pisales cos o glowach jako kapustach, teraz Vere i mnie porownujesz do bab plotkujacych przy maglu. Folguj sobie, mnie to nie przeszkadza.

  126. @ Ewa – Joanna
    Moge sobie wybrazic, ze patrzac z bliska na polski Kosciol i rzad trudno zachowac spokoj i zdobyc sie na zrownowazona dyskusje. Czytam, ze wlasnie Sejm uchwalil ustawe na czesc objawien Matki Boskiej. Koszmarna groteska.

  127. @kruk 9/4 0:33
    Tak, wstępniaki można tylko chwalić. Jeżeli masz inne zdanie (nazywane obrażaniem blogowiczów), wykidajło przyniesie Ci płaszcz. Taka miła ferajna.

  128. Uparty jesteś @kruku. Mniej ortodoksyjni ateiści – nazywani tutaj religiantami – już dawno pozabierali swoje płaszcze z szatni.

  129. kruk
    9 kwietnia o godz. 0:25
    Szanowna Pani.Wyżej już pani odpowedzialem. ale pani wciąż o tym że jestem paternalistyczny, arogancki i nie piszę o tym o czym pani by chciała, żebym pisał. Jakoś pani nie doczytała, że ja wyszedłem najpierw od porównania człowieka z komputerem, z którym człowiek przegrywa w szachy. Dalej wymieniam te wszystkie modalności ,które charakteryzuja człowieka: lęk,radość, cierpienie, tęsknota…itp. Gdybym na tym poprzestał, to rzeczywiście nie wiele bym powiedział.Ale dalej poruszyłem ważny dla człowieka temat komunikacji: człowiek chce te własne,subiektywne stany duszy wyrazić, dokonać jakiejś ich „obiektywizacji”. Nie wszyscy są artystami, takimi anumlikami. To co mu w duszu „gra” pozostaje na zawsze jego niewyrażonym uczucie,taki człowiek jest , trawestując Leibnitza, monadą bez okien. Dalej można rozróżnić ludzi wrażliwych na cudzą duchowość, tacy, co to sami nie potrafią wyrazić własnej, ale rezonują na cudzą;czytają poezję, oglądają z wrażliwością obrazy, choć sami nie grają na żadnym instrumencie ani nie śpiewają, to chodzą do filharmonii i słuchają z zachwytem jakiegoś Bacha czy Mahlera.To są tacy bierni artyści, bez których ci czynni nie mieliby sie do kogo zwracać, są niezbedni jako konsumenci ich duchowości. Są też ludzie, którym też z pewnością coś tam w duszy gra, ale nie tylko nie potrafią tego wyrazic, lecz rownież nie są wrażliwi na cudzą duchowość; nie czytaja, nie słuchają muzyki, nie odwiedzają muzeów.
    Natomiast poświęcilem sporo miejsca falszywej duchowości,nie tylko dlatego, żeby sobie z niej poszydzić, choć sobie troche poszydziłem, ale aby przez kontrast lepiej określić tę autentyczną. Bo widzi pani,moja pani, że określanie, definiowania pojęć najlepiej się udaje dialektycznie (Arystoteles) przez pokazanie antonimu; mądrość przez głupotę, gorąco przez zimno, jasność przez ciemność. W ten sposób lepiej udało mi się określić kontury pojęcia autentycznej duchowości.
    Chetnie sobie z panią jeszcze podyskutuje, ale dobrze by było, gdyby pani trochę się poduczyła np.logiki, była mniej arogancka, nie nakazywała rozmówcy, co ma mówić, a co nie, słowem; nie traktowała interlokutora z buta.
    Pozdrawiam

  130. @kruk
    9 kwietnia o godz. 1:21
    To poczytaj jeszcze i to
    http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21608530,nauczyciele-noszacy-widoczny-krzyzyk-lamia-konstytucje-co.html?disableRedirects=true#BoxGWImg
    O ile tamto to koszmarna groteska, to to koszmarna rzeczywistość.

  131. Duchowość polska:
    -objawienia fatimskie w Sejmie
    -pielgrzymka jasnogórska frankowiczów
    -jasnogórska hetmanka nasze armii
    -Jasnogórska królowa-matka {?}
    -Chrystus król Þolski
    i obskurancki,tępy episkopat z takim samym wiernym ludem.

  132. @kruk (w nawiązaniu do postu Ewy-Joanny, z godz. 8:39)
    Oraz polecam jeszcze to, w tym samym numerze GW zamieszczone.
    ‚http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21608136,beata-moskal-slaniewska-panowie-nie-dosc-ze-my-kobiety.html

    Moja facebookowa przyjaciółka, z którą wymieniamy się postami bardzo często, tak skomentowała ten artykuł:

    Prezydentka mojego miasta, agnostyczka, człowiek lewicy (SLD), feministka. Jednak na każdej miejskiej imprezie, otwarciu nowego obiektu, musi być biskup (jeden z najbardziej radiomaryjnych) z kropidłem. Niezależnie od opcji politycznej, bez wsparcia Kościoła każda władza ma związane ręce. (…) Wygrała wybory przed dwoma laty, pokonując bardzo dobrego prezydenta, rządzącego miastem przez 3 kadencje, tylko dlatego, że ludzie mieli dość jego uległości wobec Kościoła. Ale nic się nie zmieniło. Bez Kościoła nikt sobie w Polsce nie porządzi.

    Słowa do @Lewego, które spod Twojej klawiatury wyszły, w których zarzucasz mu – prostacki cynizm, bo czyni (…) z Kosciola instytucje nastawiona wylacznie na wyciskanie z wiernych pieniedzy – są w świetle tych dwóch zalinkowanych artykułów żałosne. Jeśli nie dostrzegasz, że Krk w Polsce zawładnął wszystkim, co możliwe, żerując przede wszystkim na ludzkich portfelach oraz oplatając każdego wójta, burmistrza, starostę i marszałka siecią obowiązkowych pokropków, czynionych za pomocą kropidła przez – w zależności od rangi „urzędu” – biskupa, proboszcza, wojskowego kapelana. Pokropków, bez których nie zostanie oddana do użytku żadna szkoła, żadna droga publiczna, żaden sracz miejski. Te pokropki – obok tych tradycyjnych, z okazji chrzcin, pierwszej komunii, ślubu, złożenia do grobu i tzw. wizyty duszpasterskiej – są widomym dowodem na to, że nic w Polsce nie ma prawa odbyć się poza kościołem. Każdy taki akt, każda taka wizyta (w domu, czy w urzędzie publicznym) odnotowywany jest skrupulatnie w księgach parafialnych, a te kryją w sobie większą wiedzę „o owieczkach” niż akta byłej bezpieki w PRL.

    Piszesz dalej, Szanowna Kruk – adresując to do Lewego – Jest to spojrzeniem cynicznym na ludzi, ktorych jakas czesc moze miec szlachetne pobudki. Otóż nie jest, o Szanowna. Jest spojrzeniem prawdziwym i trzeźwym. W opisywaniu Krk w Polsce nie ma miejsca na wyróżnianie tych księży (bo ich masz zapewne na myśli), którzy mają „szlachetne pobudki”, ponieważ są oni poddawani co dziennie, bez przerwy, praniu mózgów przez ich feudalnych zwierzchników – proboszczów, dziekanów diecezjalnych, kancelistów kurialnych, biskupów wreszcie. Ci, którzy „mają szlachetne pobudki” są albo suspendowani, albo zsyłani na zadupie, albo kneblowani ślubami posłuszeństwa. Jak ksiądz Boniecki czy Lemański. Niektórzy rezygnują z kapłaństwa, ale wtedy mają w Polsce naprawdę przechlapane. Takich jak apostaci – Węcławski (obecnie Polak) czy Bartoś – którzy odnaleźli się w nauce i pracują w świeckich uczelniach, jest w Polsce niewielu. Do wymienionej przeze mnie dwójki, można by dodać jeszcze kilku. Tylko kilku. Reszta z pokorą podporządkowuje się „ojcom feudałom”.

    Alez w swiecie liczy sie tylko kasa! – kończysz, Szanowna Kruk, co zapewne miało być ironią, a stało się prawdą, tylko prawdą i zawsze prawdą. W tym świecie, w świecie polskiego Kościoła Rzymsko-Katolickiego, liczy się tylko kasa.

  133. Widzę, że Twoje czytanie mnie idzie Twoimi drogami, moje pisanie – moimi. To świetny sposób, by się nigdy nie rozumieć Nie wiem, co to duchowość w liczbie mnogiej, dlatego całą moją bezbożną duszą jestem po stronie Lewego, ale na temat wstępniaka nie zabieram głosu. Ba – nie wiem, co to w ogóle duchowość. Czy na przykład wkraczanie na blog w stanie nabozowania (od bozonów) owocującego czepiactwem to duchość, czy biologia? Czy jedno i drugie? Wnioskuję z niewinnych obserwacji, że duchowość to szukanie w pianie z dala od biologii – może jest przyjemne, ale z pominięciem biologii prowadzi do teologii. A czy chłodny, mierzący i obliczający rozum to też duchowość? I jeśli coś z tych obliczeń wynika – na przykład liczba „pi” – można to nazwać „wyższością” nad jakąś niską duszą? Jak się bardzo chce, to wszystko można. Ja na przykład pojęcia „poczucie wyższości” nie przypominam sobie, bym używał – nie było mi do niczego potrzebne. Tobie widać – jest. Nie chcę odbijać lotki-plotki i sugerować, że sama wpadasz na blog, by pomachać na transparencie cudzym domniemanym „poczuciem wyższości”, poirytować się, poczepiać, pomieć za złe. W Polsce wszyscy się czepiają wszystkich, nawet bez powodu, bo nie idiotyczna miłość bliźniego jest biologicznym regulatorem życia, lecz instynkt agresji. Zatem wszyscy mają poczucie wyższości nad wszystkimi? Halo, jest ktoś z „poczuciem niższości”? Trochę to byłoby ubogie, proszę Ciebie, widzenie świata: wyższy, niższy. Więc mogę Ci tylko podpowiedzieć wzbogacenie narzędzi poznania. „Poczucie wyższości” to takie emocjonalne narzędzie, że w ogóle nie narzędzie, tylko pisk zajączków niższych w życie. A tu, panie wiosna na cztery fajery!

  134. @sztubak
    8 kwietnia o godz. 17:59

    Ochoczo temat wierszem zamuli
    grafoman @anumlik,
    używając sprawnie młota, przecinaka
    rozstrzyga subtelności
    biskup @Tanaka.
    Wykaże żeś idiota
    biegunka scholastycznych pytań @tojota.
    Gdybyś się łudził, że dyskusji otwarta formuła,
    wybije ci to wiosłem
    pan @wbocek
    erotoman gaduła.
    A jeśli jeszcze mało będzie ci tego,
    zawsze możesz liczyć na pyszałka @Lewego.
    Dzban jadu chętnie doniesie
    inkwizytorka @Na marginesie.
    Ale nie trać nadziei, za kadzidło chwyć,
    a prędko się zawiąże przyjaźni ciepłej nić 😉

    ———————

    Dobrze kadzić,
    bo kadzidło
    jeszcze nikomu nie zbrzydło.

    (I. Krasicki)

  135. Polska owczarnia kościelna nie ma pojęcia w co wierzy.A właściwie wierzy,że wierzy.
    Przecież w miarę inteligentny człowiek po przeczytaniu {ze zrozumieniem!} tzw.Pisma św.nie może wierzyć w te bajdy.Katolicy nie czytają swej świętej księgi.I to właśnie
    plus mamona stanowi o potędze kaka.I jeszcze cynizm i wyrachowanie tzw.klasy politycznej zabiegającej o poparcie przy okazji wyborów,za które trzeba płacić.
    Nie zawsze pieniędzmi-wpuszczenie katechetów do szkół,nawet do przedszkoli,zabez-
    piecza bazę.I tak to się kręci.ąle niech żywi nie tracą nadziei.
    Prawda,dezerter czyta biblię {ze zrozumieniem?} wierzy.Ale to szczególny przypadek i inna bajka.

  136. @anumlik
    nie wiem, czy Kruk przeczyta, bo to ze szlabanem.

  137. kruk
    9 kwietnia o godz. 1:00

    No i jest kolejne egzemplum z Twoim „poczuciem wyższości”: poeta mandragora. Jednak Ci przyznam, kruku (przy okazji do blogowej ferajny: nie ma powodu wyskakiwania przed szereg i pisania nicka dużą literą, jeśli nosiciel pisze małą) większą bezpretensjonalność przy obieraniu swojskiego nicka niż tej flory-mandragory. Może już wpadłaś na to, że „poczucie wyższości” – jeśli komuś potrzebne – bez „poczucia niższości” nie istnieje. Tak jak prawy bez lewego, a duży – bez małego (tańcowały dwa Michały: jeden – duży, drugi – mały).

  138. Lewy
    9 kwietnia o godz. 7:03

    Mój komentarz
    Lewy, napisałeś szerzej o niewyrażalności duchowości jedną formułą, o niemożliwości objęcia jej precyzyjnym określeniem, o potrzebie odwoływania się do antynomicznego opisu, który oddaje najlepiej jej istotę.

    Podałeś definicję Leibnitza:
    „To co mi w duszy „gra” pozostaje na zawsze jego niewyrażonym uczucie, taki człowiek jest , trawestując Leibnitza, monadą bez okien.”

    Otóż powiem wprost, ze w Umęczonej dla większości rządzącej ta definicja jest całkowicie pozbawiona sensu.
    Wręcz odwrotnie – duchowość, to jest to, co starają się pokazać swoimi czynami wszyscy wierzący w dobrą zmianę, na przykład wierzący w objawienia fatimskie.

    Czyż nie są te objawienia wielką pomocą dla nas w rozumieniu duchowości, wielką zapowiedzią bożej pomocy, pozytywnym przekazem dla naszej duchowości, krzepiącą wiadomością, wołaniem o dobrą zmianę, które koniecznie trzeba rozpowszechnić, rozprowadzić po narodzie, by nie był on bez okien, by wszyscy mogli się dzielić ze sobą duchowością, tą już teraz zatwierdzoną, oficjalną, mająca imprimatur suwerena.

    Uchwała sejmu w sprawie uznania objawienia maryjnego w Fatimie jako ogromnej inspiracji duchowej dla narodu Umęczonej, jest mocnym dowodem na istnienie duchowości oraz kontrargumentem dla definicji Leibnitza, że duchowość, to coś nierealnego, prywatnie zakamuflowanego w ludziach, coś niepoznawalnego, itd.
    Sejm Umęczonej tą uchwałą powiedział nam, ze duchowość jest poznawalna, jest publiczna i może być państwowa, jeśli okaże się taka wola suwerena.
    Pzdr, TJ

  139. mandragora
    9 kwietnia o godz. 9:45

    Mój komentarz
    Bez względu na wzgląd, ale nie o to chodzi.
    Gdy czytam wiersz, który mi się podoba, to drugim odruchem po przeczytaniu jest sprawdzenie, czy ten wiersz w jakiś sposób można zaśpiewać, zanucić.
    Próbowałem z Twoim. Utknąłem w pierwszych wersach. Tkwię nadal.
    Pzdr, TJ

  140. Korekta
    Jest
    to coś nierealnego
    Ma być
    to coś nieuchwytnego
    TJ

  141. @Na marginesie
    Słucham dalej.

  142. @Kruk
    Szanowna pani. Juz pani podpowiadałem, że pani nie rozumie słowa „cyniczny”. Nie zajrzała pani do słownika, więc będe tak dobry i wytłumacze pani znaczenie tego wyrazu. Cyniczne działanie, mówienie.. ma miejsce wtedy, kiedy świadomie chce się oszukać drugiego czlowieka,lub wielu ludzi, tak jak to czyni Kaczyński i jego szajka. Jesli ateista mowi, że nie wierzy w boga, w jakąś wieczną dziewicę itp., to mówi to zgodnie ze swoimi poglądami, nie oszukuje ani innych ani siebie. Jeżeli natomiast taki ateista jak Rydzyk i co najmniej połowa episkopatu, opowiadają ludowi koszałki opałki w celu marketingowym , to jest to właśnie cynizm. Cynicznym nie jest Mac Donald,bo on sprzedaje realne hamburgery, które mogą być nie smaczne, ale nie są wirtualne.
    Zastanawiające jest , jaka jest przyczyna pani obecnosci na blogu ateisty. Ja np. nie wchodzę na blogi katolickie, aby pouczać, pokazywaćpalcem o cczym mają pisać i jak pisać. Tak samo zwiedzając kościoły zdejmyję `nakrycie głowy, nie gwiżdżę, nie pluję, bo szanuję obyczje i ludzi, którzy je przestrzegają. Pani wchodzi tu w roli mediatora, niby odnosi się pani krytycznie do pewnych „wypaczeń” kościoła, ale w sumie kościół dla pani jest dobry, potrzebny i pokazywanie zakłamania, cynizmu tej instytucji jest wg pani cyniczną arogancją, paternalizmem i co tam jeszcze sobie pani wymyśli. Kiedy nawalony spirytusem, czyli uduchowiony Głódź każe dziennikarzowi spierdalać, pewnie przyjmuje to pani przymrużeniem oka, no że to taki krewki hierarcha. Zupełnie jak Kaczyński, który niszcząc demokracje twierdzi, że to inni ją niszczyli, a on ją naprawia., tak pani mi imputuje cynizm, a nie dostrzega cynizmu i chamsttwa tam, gdzie on jest naprawdę .
    A na koniec małe pytanie; Czy nie jest pani przypadkiem krewną Elżbiety Kruk, która w stanie uduchowienia chwaliła się w kuluarach Sejmu, że ona robi „coś tam, coś tam „ ?

    @mandragora
    Intencje pojąłem, chciałeś biedaku(biedaczko) być ironiczny. No cóż, wyszło jak wyszło.

  143. @tejot
    9 kwietnia o godz. 11:53

    Utknąłem w pierwszych wersach. Tkwię nadal.

    I niech tak lepiej zostanie. Na wypadek gdyby wokal dorównywał reszcie talentów.

  144. Pani mandragoro, tkwię w bezrozpędzie, uwięziony w poezji jakoś to będzie, wiązać koniec z końcem to niełatwa sprawa, lecz opublikuję, to będzie zabawa. Jeden nie zrozumie, a tylko wchłonie, drugi zobaczy dwa białe słonie, trzeci zamknie oczy i zanuci frazy, to właśnie tejot – muzyk bez obrazy.
    Pzdr, TJ

  145. Każdy ma swoje racje i doświadczenia i może dochodzić do innych logicznych konkluzji. Dlaczego tego nie uszanować. Dlaczego polscy dyskutanci dążą do ośmieszenia interlokutora, zrobienia mu gęby, zamiast uznać jego inny punkt widzenia. Polska dyskusja to nie prezentacja poglądów, to wolnoamerykanka.
    Krukowi trzeba udowodnić że jest nielogicznym, kapuściano-głowym religiantem udającym ateistę. Brzydko się bawicie.

  146. Dlatego właśnie twierdzę i powtarzam, że „dyskusja” z religiantem nie ma najmniejszego sensu. Co wynika z takiej rozmowy? Tylko i wyłącznie niezrozumienie i bluzgi zawsze ad personam ze strony religianta. Po co tu włażą? A po co włażą na spektakl „Klątwy”? Żeby oskarżyć, oburzyć się i zbluzgać.

  147. A że z „dyskusji” wynikło kilka świetnych tekstów – anumlik, Lewy, pombocek, tejot – przepraszam, jeśli kogoś pominęłam – to tylko produkt uboczny i zysk czytaczy. Dyskusji z religiantami w zasadzie nie było żadnej, bo w sumie nie ma nawet o czym dyskutować. Oni chcą tylko wykrzyczeć swoje frustracje.

  148. Czy można dyskutować z osobą chorą psychicznie, która twierdzi, że jest Napoleonem?

  149. Masz rację Napoleonko, dlatego kruk dyskutuje z lewym, a Ty się wcinasz.

  150. @Parys 9 kwietnia o godz. 15:50

    Bluzgi są zawsze ad personam. Innymi argumentami religianci nie dysponują.

  151. Ale pytanie pozostaje otwarte: po co tu włażą?

  152. Pewnie chcą pogadać, ci masochiści. Albo zapisać Was na rekolekcje.

  153. @Na marginesie: „po co tu wlaza?” A to nie twoja sprawa. I to nie jest niegrzeczne co napisalam, tylko wyjasnienie.
    Zawsze mozna poprosic ojcow zalozycieli blogu, azeby ustalili wzorzec jak powinien wygladac „prawdziwy Polak nonreligion -przepraszam – ateista”, ktory moze tu wlazic, albo zeby zrobili blok zamkniety.
    Kazda tutaj dyskusja wzorowych ateistow oprocz interesujacych przemyslen sprowadza sie do tego jak pazerna, niemoralna instytucja jest polski kk. Zgadza sie, ale chcialoby sie cos wiecej. O przepraszam, mowie tylko w swoim imieniu.

  154. Blog ateistyczny a postawy sekciarskie. Spłycony ateizm też jest szkodliwy dla umysłu. Czasem mam wrażenie, że słyszę zaangaźowanych w krzewienie nowej wiary zetempowców z moich lat szkolnych.
    Wiersz Mandragory podobał mi się, może dlatego, że nie umiem śpiewać.

  155. Dla złagodzenia atmosfery pozwolę sobie na następujące stwierdzenie: Zawsze chodzi o informację. Gdy nie wiadomo dlaczego coś…, można wymyślić bóstwo, można udawać, że się wie, można zapytać, można dyskutować. Gdy informacja jest niepełna, powstają określenia równie niejasne, jak bóg czy duchowość. Wszelakie rządy zawsze wykorzystywały informację w sposób mocno pokrętny czyli udając, że wiedzą ale nie mogą powiedzieć, bo tajemnica.
    Z pewnością znacie twierdzenie, iż właściwe postawienie zadania zawiera ponad połowę rozwiązania. Całkowicie się z tym zgadzam, jako nauczyciel akademicki, jako konstruktor w przemyśle, jako programista, jako przedsiębiorca. Powyższe zawiera otwartą krytykę większości kierowników, dyrektorów, prezesów, biskupów, premierów, itd. Ale tak już jest, że gdy ktoś jest dobry w jakimś fachu, to nie pójdzie dobrowolnie wyżej. A jeśli pójdzie, to stracimy dobrego fachowca i zyskamy kiepskiego szefa. Wyjście narzuca się samo: Zlikwidować 90% etatów kierowniczych. Przy okazji pozbędziemy się prawie całej biurokracji. W roku 1976 ukazała się po polsku książeczka pana Roberta Townsenda pt.: „Jak zdobyć szklaną górę organizacji, czyli co robić, aby nie tłamsić ludzi i nie hamować rozwoju”. Bardzo aktualna do dziś.
    Informacji brakuje nam do zrozumienia życia jako procesu. Sensu życia doszukują się głównie ci, którym wmówiono jakieś grzechy czy winy, czyli osoby mało samodzielne umysłowo. Reszta jest życiem i jego możliwościami zachwycona, a szczególnie zdobywaniem nowych informacji. Bowiem tychże brakuje nam również, by stworzyć m.in. sztuczną inteligencję (niezależnie od dokładnej definicji tejże), która byłaby w stanie również odczuwać duchowość. Nie wiem czy to takie ważne, ale jak znam ludzkość, to ktoś, kiedyś taką maszynkę zbuduje. I dobrze.
    Współczuję ludziom, którzy potrzebują jakichkolwiek autorytetów, zwłaszcza uświęconych. Czynię to szczerze, bowiem uważam, że jest to winą wyłącznie wychowania. Szczególnie we wczesnej młodości, gdy tworzą się najtrwalsze schematy postępowania.

  156. @zyta2003, z godz. 17:04
    Chciałoby się coś więcej – piszesz. Proszę. Linkuję tekst Jakuba Dymka z „Krytyki Politycznej”, który to tekst jest próbą odpowiedzi na pytanie dlaczego w liberalnej, wydawało by się III RP wyrosło pokolenie nacjonalistów i przeciwników Unii Europejskiej.
    ‚http://krytykapolityczna.pl/kraj/mloda-polska-prawica/

    Pisze Dymek: W 2015 roku, w najmłodszej grupie głosujących, według przynajmniej dwóch różnych exit polls prawica z łatwością zdobyła ponad 50% głosów. W grupie uczniowie/studenci same dwie partie radykalne – nazwane od nazwisk swoich liderów komitety Kukiz’15 i KORWiN – zdobywają w sumie ponad 40% głosów i w symulacji rozkładu mandatów zdobywają ponad 200 miejsc w sejmie, który liczy 460 parlamentarzystów. I nie mówimy tu o umiarkowanej prawicy, ale o dwóch ugrupowaniach, które są za wyjściem Polski z UE, sprzeciwiają się imigracji, są za prawem do posiadania broni, posługują się językiem wrogim mniejszościom narodowym i etnicznym w Polsce, a do tego głoszą wypływający z libertarianizmu program gospodarczy. Lider partii Korwin, Janusz Korwin-Mikke, deklaruje się jako monarchista i przeciwnik praw wyborczych dla kobiet, Paweł Kukiz zaś proponuje radykalną zmianę konstytucji i „odpartyjnienie” polityki, cokolwiek to znaczy.

    Jakub Dymek, poddając analizie ten fenomen, zwraca uwagę na wiele przyczyn – słusznie czy nie słusznie, sami wyciągnijmy wnioski, na jedną zwraca niestety uwagę w jednym tylko zdaniu, na tę mianowicie, że pokolenie obecnych 18-to, 30-to latków, jest pokoleniem bezprzykładnej indoktrynacji ideologicznej, jaka miała i ma miejsce na lekcjach religii w szkole, szczególnie zaś na lekcjach religii w gimnazjach i liceach. To się w języku funkcjonariuszy Krk nazywa „formowaniem”. Poziom zaufania do Kościoła jest w tej grupie wysoki, przy mniejszej akceptacji dla dopuszczalności aborcji niż w pokoleniach starszych – konstatuje Dymek, po czym dodaje – Absolutnym fenomenem stała się tak zwana „odzież patriotyczna” – koszulki z symboliką nacjonalistycznych ugrupowań bojowych z czasów II wojny światowej, wizerunkami rycerzy i polskim Orłem Białym wyparły bluzy zespołu Metallica i uniformy subkultur.

    Warto sobie zadać pytanie dlaczego lewicowy publicysta, student Gender Studies w IBL PAN, tak lekko przelatuje nad najważniejszą – według mnie – przyczyną „odbicia na prawo” kilkunastu roczników Polaków w latach 2005 – 2015? Ja sobie to pytanie zadają. Ciekawi mnie Wasze, Szanowni Interlokutorzy, zdanie.

  157. Qba
    9 kwietnia o godz. 18:02

    Podpisuję się wszystkimi czterema….
    Problem w tym, że według mojej wiedzy, 90% ludzi potrzebuje ZEWNĘTRZNYCH autorytetów.

    W swoim życiu kierowałem paroma sporymi zespołami.
    Pyszczyć potrafi każdy prawie- ale za plecami.
    Wziąść odpowiedzialność za wykonanie zadania, właśnie co dziesiąty….

    Wbrew pozorom chcących kierować ludźmi z pełną odpowiedzialnością, nie ma wbrew pozorom tak wielu- przynajmniej w naszym kraju.
    Drygować z tylnego siedzenia- multum….

    Taka anegdotka mi się przypomniała…..
    Klient przyniósł w Amsterdamie olbrzymi diament do jubilera.
    Przy oględzinach stary Żyd stwierdził, że trzeba nieforemną bryłę przeciąć, i oszlifować.
    Tnij pan- rzekł klient.
    Na co właściciel zawołał młodego praktykanta i kazał mu to zrobić.
    Dlaczego nie pan?
    Bo ze względu na świadomość wartości, ręka mogłaby zadrżeć- odpowiedział.
    Młody, nie zna wartości, wykona polecenie nieświadomy……

    Mamy teraz Młodych, całkowicie nieświadomych skutkow cięć- Misiewiczów, czy innych hunwejbinów.
    Wykonają rozkazy, nieświadomi skutków….

  158. anumlik
    9 kwietnia o godz. 18:07

    No i ci mimowolnie odpowiedziałem…..

    Młodzi realizując przekaz KK nie są świadomi skutków.
    Ci starsi, czy oczytani, powinni wiedzieć.
    Bodziec- reakcja- z pokoleniowym opóźnieniem.

  159. Anumlik, fenomen młodzieży stawiającej na prawicę jest fenomenem ignorancji wynikłej z krajowego kodu społeczno-kulturowego, w którym uczenie się, kształcenie się zajmuje jedno z ostatnich miejsc.
    Potrzeba uczenia się u młodych ludzi nie wynika z potrzeby kształcenia siebie, z pragnienia rozwoju, tylko wynika z nakazu odpękania jakichś wymogów, by potem w pracy było łatwiej, może nawet z potrzeby zdobycia jakiegoś zawodu, a jeszcze lepiej tytułu.

    Jest to wyłącznie potrzeba wypełnienia wymogu formalnego, a nie pragnienie jakiejś samorealizacji, doskonalenia się, zdobywania wiedzy, poznawania świata, potrzeba zdobycia jakiegokolwiek papierka, który przeniesie mnie do klasy lepszych.

    Wiedza o polityce u młodych ludzi, a raczej zupełna ignorancja, to realizacja zapisu w kodzie kulturowo-społecznym – pchaj się najwyżej gdzie możesz, może się uda. Wiedza o polityce nie daje szans, nie pomoże w tym pchaniu się w górę. Więc po co ją zdobywać. Widzimy to na przykładzie wielu polityków, którzy bez wiedzy dopchali się do samej góry. A młodzież patrzy na te przykłady i migiem wyciąga wnioski, co do wartości wiedzy.

    Polityczne rozeznanie większości młodzieży jest z niemal zerowe. Decyzje elekcyjne tych, którzy chodzą na wybory nie wynikają z ich pragnienia poznania państwa, polityki, analizowania dlaczego jest tak, a nie inaczej, ze zdobywania wiedzy obywatelskiej. Decyzje te wynikają z niewiedzy i z podpowiedzi takich ludzi jak KL-M, czy Kukiz, których namowy i zachęty mają styl, wydźwięk, mają formy dopasowane intuicyjnie do niewiedzy młodych, skrojone pod ich niewiedzę.
    Formy atrakcyjne, wyjaśniające migiem wszystko i zachęcające do poparcia tych, którzy od dawna wiedzą, dlaczego jest źle i wiedzą jak to naprawić.
    Na takiej propagandzie opierała się także kampania wyborcza PiSu. Propagandzie adresowanej do ludzi mało interesujących się państwem i polityką i mało wiedzących o co w państwie chodzi.

    Dlaczego aż tylu młodych chodzi w koszulkach z żołnierzami wyklętymi? Bo tak jest najłatwiej. Być patriotą, mieć kręgosłup, być właściwym, właściwie wychowanym i zorientowanym człowiekiem. Gdyby państw przyjęło inny kolor koszulek, cześć młodzieży założyłaby je na siebie.
    Pzdr, TJ

  160. @zyta2003 9 kwietnia o godz. 17:04

    Nie rozumiem, na jakiej podstawie decydujesz, że „to nie moja sprawa”. Blog jest publiczny, z wyraźnie określonym ateistycznym profilem. Jest oczywiste, że ateista nie ma czego szukać na religianckich forach – i z reguły niczego tam nie szuka. Z kolei blog ateistyczny jest regularnie nawiedzany przez agresywnych religiantów. Zauważ, że nie ja pierwsza zadałam to pytanie „po co tu włażą” w tej właśnie formie. Dlaczego zgłaszasz swoje obiekcje akurat do mnie? Odmawiasz mi prawa do zadawania pytań? Czy poczułaś się dotknięta w cudzym imieniu?

  161. @Stachu39 9 kwietnia o godz. 17:57

    Wiersz Mandragory był imienną zaczepką, obrażającą uczestników blogu.
    Czy podobał Ci się dlatego, że nie zbluzgała akurat Ciebie? Weź się zastanów.

  162. tejot
    9 kwietnia o godz. 19:15

    Chyba się nie dziwisz mimikrze i uniformizmowi młodych?
    Podążaj za stadem, nie wychylaj się…..

    W ciągu tych ostatnich 60- 70 lat, można takich trendów wyróżnic mnóstwo.
    Wszystkie były inicjowane przez media- mniej lub bardziej dedykowane, czy sponsorowane.
    I oczywiście, realizujące MISJĘ…..

    Nonkonformistów nie ma nigdy za dużo, w stosunku do populacji.

  163. @zyta2003 9 kwietnia o godz. 17:04

    „Kazda tutaj dyskusja wzorowych ateistow oprocz interesujacych przemyslen sprowadza sie do tego jak pazerna, niemoralna instytucja jest polski kk. Zgadza sie, ale chcialoby sie cos wiecej.”

    Ale „coś więcej” (w postaci kadzenia kaka?) masz w zasadzie na każdym innym forum. A w dyskusji o normalizacji (tekst Tobermory) żadnego kaka nie stwierdziłam. To było w ubiegłym tygodniu. Może tam zajrzyj?

  164. Chcialbym napisac, byc zrozumianym rowniez moze zawiele, o duchowosci agnostyka. Duchowosc ateistow pozostawiam innym.

    A. Moja odpowiedz do Wieska59 napisana byla na podstawie „faktow” uczuciowo relacjonowanych uczestnikami zamachu w Stockholm. Policja mowi niewiele. Dziennikarze ciagna za. Relacjonuja co widza. Wszyscy spekuluja. Malo rzeczywisty obraz. Setki wywiadow. Dzis np sluchalem wywiadu z jednym co stal pare metrow od kobiety co zaalarmowala. Jego obraz byl zupelnie inny. Nawet wiek Uzbeka pomylilem/podalem zle za komentatorami. Dzis napisal bym ze nie wiem. Bede wiedzial za pol, rok. Jak sie sledztwo zakonczy. Fakty przekazane zostana oskarzycielowi. Upublicznione. Moja odpowiedz do Wieska byla na duchowych odczuciach. Wlasnych. swiadkow zdarzenia, komentatorow, innych. Bledna najprawdopodobniej. Prawidlowej o moich spstrzezeniach udziele w rok.

    B. Do Anumlika napisalem Ale jak sie dystans do siebie Anumlik ma? pytanie. O sobie pytanie. Anumlik mnie zacytowal Ale jaki dystans do siebie Anumlik ma?. Moja nieumiejetnosc jezykowa rozroznia jednak logiczna wartosc obu pytan. Choc podobnych. Jedna litera, brak „sie”. Z faktow jest, ze Athena urodzona zostala toporem. Nie mlotkiem. Przyznaje, ze Hefajstos jako zdolny kowal mogl posiadac wiele narzedzi innych np mlotek, obcegi etc. Zdania (pytania) dwa powyzsze dotycza duchowosci. Tylko roznych osob.

    C. Moje koty Boss i Yatzy duzo lowia. Przynosza do domu. Dookola zdechlej/zabitej myszy laza pozniej. Probuja „ozywic” lapa. Raz sie mysz wymknela. Pod maszyne do zmywania. Zamieszkala, bo obok jest pojemnik na kompost. Zastanawialem sie co robic. Nie chcialem zeby „zaimpregnowala” jaka inna mysze. Alternatywy byly nastepujace. Zapisac sie na kurs stolarstwa/wezwac stolarza zeby rozebrac kuchnie, zlapac mysze i zestawic kuchnie do poczatku. Zapisac sie na kurs filozof/jezykowy myszy. Przekonac mysze o niestosownosci mieszkania u mnie. Ja do mieszkania myszy sie niesprowadzilem. Uznaje pelne prawo myszy do posiadania mieszkan w ladnej, lesnej okolicy. Sam tak mieszkam. Alternatywy powyzsze wydaly mnie sie nieadekwatne. Z Antysymex dostalem paczke zawierajaco cztery smiertelne dla myszy pulapki. Zastosowalem. Wyrzucilem pulapki, bez zastanawiania w ktorej mysza. Ja bardzo szanuje myszy co mieszkaja w lesie, w swoich domach. U mnie maja placic czynsz, jakbym dal annons w gazecie. Nie dalem.

    D. Z linku NeferNefer lista mnie dotyczaca:
    1. uzywanie antykoncepcyjnych wkladek domacicznych
    2. seks z uzyciem przedmiotów, takich jak np. wibrator
    3. apostazja
    4. wyscig szczurów
    Punkt 4 zawiera ocene pogardliwa w moim rozumieniu. Pkt 1-2 stwierdza jedynie fakty mojej sexualnosci. Pkt 2 status „wiary”. Ocena pogardliwa, prawdopodobnie, podyktowana jest faktem nastepujacym. Praca w korporacjach jest praca dajaca wolnosc intelektualna, materialna, swiatopogladowa etc. Takie jest moje doswiadczenie, takie tych, co z mna wspolpracowali. Pogardliwosc KorporacjiKatolickiej jest podyktowana checia zatrzymania pracownikow/klientow jedynie dla swojej „folwarcznej” korporacji. Zachowania korporacyjnego monopolu. Bez faktow, pogarda. Wspolpracownicy/klienci innych korp jak Katolicka maja mozliwosci/korzystaja na zmianach. Jezeli niezadowoleni. Bez uszczerbow na ekonomii wlasnej. Zwrotu „wyscig szczurow” nauczylem sie czytajac prase nadwislanska po 2011 roku.

    E. Wladcy terenu Rzeczpospolitej (czesciowego) uwlaszczyli w roznym czasie wiekszosc zamieszkujacych. Im tylko i „histerykom” znanych powodow. Uwlaszczyli osoby prawne. Nie uwlaszczajac tych osob ekonomicznie. W proznie uwlaszczeniowa wstapila KorporacjaKatolicka wiazac pojecie „narodu” z wlasna korporacja. Pojecie to przedtem nieznane. Rozwiniecie tego zawlaszczenia, w rezultacie ekonomicznego, panstwowosc zmaga sie do teraz. Bez „uwlaszczenia” ekonomicznego rozwoj spoleczenstwa jest niemozliwy. Jakiegokolwiek spoleczenstwa.

    Porownanie Lewy KorporacjiKatolickiej do korp McDonald jest calkowicie, w pelni uzasadnione. Ja sam korzystam z uslug korp McD. Czasem i swiadomie. Nie obraza moich uczuc agnostyka porownanie korp McD do czegokolwiek. W wypadku gdyby korp McD probowala wprowadzic monopol na zywienei mnie, dzialanie wg pkt C uwazam za w pelni uzasadnione. Nie obraza moich uczuc agnostyka pkt D4. Pogardliwosc ta, jest wyrazem potwierdzenia faktu mojego osobistego i pelnego uwlaszczenia. Pogardliwosc omija/przeinacza/interpretuje fakty wg pkt A. Robi to swiadomie jednak. Nie emocjonalnie.

    Uwlaszczenie ekonomiczne, jako warunek budowy spoleczenstwa, jest mozliwe jedynie odbierajac KorporacjiKatolickiej srodki ekonomiczne. Rowniez mozliwosc dalszych zawlaszczen. Innych srodkow na terenie Polski nie ma. Szcegolnie mnie bliska wlasnosc ziemska musi trafic w rece chlopow, nawet katolikow. Wiara nie ma tu nic. Nie KorpKat wlascicielem ziemi i dotacji EU tylko katolicki chlop. „Intelektualisci” polscy takiego programu wypracowac nie potrafili/nie potrafia. Programu uwolnienia ekonomicznego. Zachowuja sie jak koty moje pkt C. Laza dookola, rusza tu tam. Efekt jak ta mysza pod zlewozmywakiem.

    Porownanie Lewy calkowicie uzasadnione. Z tego porownania program taki moze powstac. Jak uwlaszczyc, zeby spolecznosc budowac. Tak to wtedy mozna, jak uwlaszcyc/uwolnic z kazdej innej korp. Z IKEA, Erikson, westinghouse, ABB. Zmienic sys telefonii komrkowej, mebli, nuclearnych elektrowni. Nie ma monopolu na „folwarcznosc”. W moim zyciu, moim domu. Za wlazenie do mojego domu, zycia, pogladow etc czynsz trzeba placic. Obraza moje agnostyka uczucia, duchowosc, wlazenie „na waleta” (pojecie z moich stud czasow). Nie mam zamiaru uczyc sie filozofii myszy i ich jezyka, zeby argumentowac niestosownosc przeprowadzki. Szkoda czasu. Czy na stolarza sie ksztalcic. Szkoda czasu, efekt niepewny. Albo mysim hotelarzem zostac. Dzwonie Antysimex. Naprawic niedorobke historycznych wladcow.

    Lewy, masz telefon do Antysimexu? 😉 Bez numeru przekracania (patrz pkt B)

    pzdr ateistow Seleuk

  165. @Parys
    Strasne z Ciebie gzecne pachole (mazuzenie intencjonalne), Chces coby kurturarnie sanować innych poglądy i dochodzić do konkluzji ino bez tej wolnoamerykanki, coby odwodnić krukowi (dyć to pani Kruk) ze jest nielogicno, zebysmy sie bzytko nie bawili.
    Parysie (juz bezmazurzenia) najpierw wywołałeś wojnę trojanską, a teraz wcinasz się (wybacz, ale to są twoje słowa skierowana do namargineski) ze swoją mediacją i mądrzeniem się na temat jakichś konkluzji, szanowania wzajemnego itp.
    Chyba nie doczytałes tego co napisałem na temat duchowości, a co mi pani Kruk zarzuca, że jestem paternalistycznie cyniczny, czy też cynicznie paternalistyczny. Jeśli masz czas i chęć to przeczytaj to wszystko jeszcze raz.
    Wpadło tu na blog ateistow religianckie komando trzech dam; Very, Kruk i Mandragory. Polska jest już całkowicie zalana katolickim szambem, nie ma szpary, żeby jakichś katabas nie pojawil się znienacka ze swoim kropidłem, szkoly już całkowicie podporzadkowane tej kato-ideologii (przeczytaj, co znalazł anumlik). My ateiści mamy tu bardzo malutki blog w porównaniu do tego co zajęło kaka, ale nawet to przeszkadza, drażni. Wysłane tu komando działa perfidnie, chce nas zawstydzić, że owszem kościół robi to i owo trochę nie tak, ale jak tak można nie szanować. Obrażalskość katolików jest niebywała, im oczywiście wolno na temat ateistów mówi prawdę w oczy. Dowiedziałem się niedawno, że moja szwagierka stwierdziła, że owszem jestem człowiekiem ciepłym, nie zrobiłem nikomu nic złego, ale jestem niedobrym człowiekiem bo nie wierzę w boga. Jak widzisz Parysie, wzajemne szanowanie się nie jest takie wzajemne.
    Więc albo zaplątałeś się w tę mediację i możesz się jeszcze z niej wyplątać, albo nalezysz do komando , sprytnie odgrywając rolę „niezależnego obserwatora”.

  166. Wlasnie uratowalem ptaka co moje koty do domu przyniosly. Nie wiem ktory i nie znam sie na ptakach. Dosc duzy zrobilem foto kom. Zaraz opublikuje. To moze ktos wie co za ptak
    pzdr seleuk

  167. seleuk(os)
    9 kwietnia o godz. 20:31

    Z moich doświadczeń wynika, że nie ma OBIEKTYWNYCH świadków zdarzenia.
    A nawet nagranie, rodzi różne INTERPRETACJE.

    Faktem jest, że globalizacja zaczyna nabrzmiewać problemami, nieprzewidywalnymi dla twórców koncepcji.

    Uzbek?
    To nowa nazwa w statystyce.
    Dotychczas, dominowały nieco inne.

    Produkowanie fanatyków przez religie, ma co najmniej tysiącletnie tradycje.
    Możliwości adaptacyjne człowieka są spore.
    Można z tym żyć….

  168. @seleuk(os)
    Zawiłości lingwistyczne a’la Seleuk prowadzą na manowce. Manowiec pod nazwą jaki jest dystans Anumlika do Selekua, odczytany prawidłowo, sprowadza się na ścieżce prostej i dobrze oświetlonej, do odpowiedzi jedynej. Seleuk jest mocno ukąszony autoteizmem. Który nazywa agnostycyzmem, hy,hy 😉

  169. @anumlik
    Czyzby seleukos uważał się po cichu za boga, ale woli tego nie opowiadać ? ! I Ty to nazywasz ukąszeniem !

  170. @Na marginesie.
    Wiersz Mandragory to fraszka, złośliwa ale dotycząca życia blogowego. Widać, że autorka pilnie śledzi blog, a przecież

  171. anumlik
    9 kwietnia o godz. 21:22
    Nazwijmy to Anumlik egocentryzmem. To mnie bardziej znane slowo. No i temu ptakowi przed sek 😉
    pzdr seleuk hy, hy

  172. Wieczór dobry. Parę sekund temu dałem obrazek ze środka jeziora: wielki dym na horyzoncie. Dziś pokazuję, z czego był ten dym. On jest co roku. Pies tańcował z suchą trzciną, a i zagrożenia tu specjalnego nie ma – chodzi o to, że barbarzyńcy XXI wieku urządzili tysiącom stworzeń całopalenie w mękach. Na to nie ma paragrafów (są, oczywiście, ale pierw trzeba barbarzyńców złapać, a poza tym i tak będą barbarzyńcami do końca swoich dni). Jest na to tylko jeden sposób: rozwijanie duchowości od najmłodszych lat.

    Obrazek z morza jest optymistyczny: nagle zmartwychwstała najpierwsza wyspa imienia Jana Pawła II. Odczytuję to jako wdzięczność polskiego morza dla polskiego Jana Pawła, który tyle dobrego dla onego morza zrobił, że nie da się policzyć. Hosanna! Marianna! Brytfanna!

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/album/6407066710677075457/6407066712204462066?authkey=CNKl6If2jLrKWw

  173. Lewy
    9 kwietnia o godz. 21:30
    Tak Lewy, ja jestem boski. Doswiadczylem tego w czasie experymentow preimpreg i impreg. „Oh god, oh god”. Nie zapominaj rowniez Lewy ze jestem burdelarzem jak Ty, co w pelni doceniam, akceptuje jako komplement. Probuje jednak ten status nie w glowie miec.
    pzdr Seleuk(os)

  174. Seleukos

    Ptak na oko drozdzik (redwing) 😉

    Czytam z zajęciem choć nie komentuje bo ciężko coś więcej na telefonie wystukac

  175. wiesiek59
    9 kwietnia o godz. 21:15
    Kazda nowa/nienowa koncepcja ma strony ktorych nikt sie nie spodziewal. Nawet tabletki, czy umiejetnosc pisma. Ja jestem abs zwolennikiem globalizacji.

    Ten Uzbek to ja wiem ze moze po pl troche zle. Uzbek, „usbek”. On jest z Uzbekistanu, mial byc odeslany, nie dostal statusu uchodzcy politycznego tutaj. Co znaczy w calejEuropie (pierwszy kraj pobytu)

    pzdr seleuk

  176. wbocek
    9 kwietnia o godz. 21:34
    Zobaczyłem i moge tylko powiedzieć: qrwa !

  177. Na marginesie
    9 kwietnia o godz. 19:21

    Niewykluczone, Namarginesko, że w ostatnim tysiącleciu, byłem jeden z pierwszych, który zadawał pytanie religiantom, po co tu włażą – może nawet w takiej właśnie formie. Do dziś nie otrzymałem odpowiedzi. Wielokrotnie zadawałem to pytanie dezerterowi – z czystej ciekawości, nie ze złośliwości. Nigdy nie odpowiedział. Jego jedyna odpowiedź, że blog jest dla wszystkich (lub w tym duchu, bo dokładnie już nie pamiętam) nie była odpowiedzią na zadany temat. Podejrzewam, że nie wiedzą, po co włażą. Bo pogłębiona wiedza o swoich motywacjach, o sobie samym, to wyższa szkoła jazdy niż obowiązująca w maglu.

    Madam kruk, jeśli madam mniema, że się wywyższam, to informuję, że to zwykła, dostępna dla każdego psychologia na poziomie elementarnym, do której bardzo niewielu podobnych do madam czepiaków się pofatygowało i w związku z tym zostają im odwieczne, sfatygowane stereotypy. Szczęść Boże kaszubski, bałtycki i jamneński.

  178. wbocek
    9 kwietnia o godz. 21:34
    Dlaczego oni to podpalaja? Powod?

    Kostka
    9 kwietnia o godz. 21:47
    Dzieki

    pzdr seleuk

  179. @seleuk(os)
    9 kwietnia o godz. 20:31
    Jak ja się z tobą zgadzam co do sposobu postępowania! I co? I nico, bo my mamy guzik do powiedzenia, a zdecydują i tak słupki popularności, a te ustawia znana nam wszystkim instytucja.

  180. wbocek
    Lewy

    Nic dodać nic ująć

  181. Za moich czasów, trzciny wycinało się kiedy jeziora były zamarznięte. I do czegoś tam służyły.

  182. seleuk(os)
    9 kwietnia o godz. 21:54

    Podpalają, żeby się paliło. Bo taka tradycja i uciecha barbarosów. Czytałem, że jeden z takich jołopów spalił się w podpalonej przez siebie trawie.

  183. @anumlik.
    Dlaczego młode pokolenie jest mocno prawicowe?
    Bo jest nudno. W świecie wiele się dzieje, a u nas ciepła woda w kranie. Młody człowiek potrzebuje idei, jasnego przekazu, i jednocześnie opozycji w stosunku poprzedniej generacji, która budowała kapitalizm. Może to być jakieś hasło typu be happy, już przebrzmiałe albo teraz bardziej modne, jak dawne przyrzeczenie harcerskie : trzeba kochać Boga i Ojczyznę, koniecznie razem.
    Propaganda kościelna, bardzo dobrze zorganizowana, Wszechobecność kościoła. Z dzieciństwa pamiętam taką pieśń : „My chcemy Boga w książce, w szkole , w troskach rodziców, w dzieci snach „itd. To się zrealizowało. Kto reprezentuje racjonalistyczną lewicę? Leszek Miller? . Do niedawna Ogórek? .Sierakowski to publicysta dla clerków . Mamy taki czas.
    .

  184. Ewa-Joanna
    9 kwietnia o godz. 21:58
    Przyjemnie. Znaczy te moje poszukiwania odleglosci jeden (1) miedzy pozornie niezwiazkami, nie takie abstrakty jakby sie zdawac mialo.

    wbocek
    9 kwietnia o godz. 22:03
    Aaa, rozumiem. Chcial do nieba i poszedl. Cieple powietrze w gore.

    pzdr seleuk

  185. Ewa-Joanna
    9 kwietnia o godz. 22:00

    Ewo-J, nawet sam kosiłem trzcinę w 1979 roku na termiczną izolację w przechowalni nasion i sadzonek, jak zasuwałem w lesie. Do chłodni wycinaliśmy piłami lód z jeziora.

    Po transformacji był okres, kiedy Holandia kupowała od nas trzcinę, ale chyba się to skończyło. bo od dawna nie widzę pozyskania. Masz rację, że kosiło się trzcinę na lodzie, ale nie tylko – były też wodne kosiarki, które kosiły z wody. A palenie to wielka uciecha dla kandydatów na ludzi, których otoczenie nigdy na stuprocentowych ludzi nie ukształtowało. A pieprznięci prosto w mózg mówią „człowiek” na kupkę żywych komórek wielkości ostrza sosnowej igły.

  186. ten Sierakowski to sie na „ekologicznego” Frania zalapal
    seleuk

  187. Zna ktoś kluski z takiej samej masy kartoflanej jak kartoflane placki? Na sto sposobów je można przyrządzać: z prawa na lewo, z lewa na prawo, a nawet w bocek i w podgardle z cebulą, nie mówiąc o grzybach i małmazji. Ja, jak mi się zdarza jeść najwyżej raz na cztery lata, jem postne z kompotem, a najlepiej z mlekiem, po czym czym prędzej lecę do spowiedzi.

    https://plus.google.com/u/0/photos/photo/101580844869959615096/6407105550501155954?icm=false&authkey=CJ6IgqO0obzFEw

  188. Dobra okazja, zeby polecuić rozmowę z prof. Obirkiem na ten sam mnie więcej temat:

    https://www.youtube.com/watch?v=GeMefVZLOQw

  189. @pombocek
    to są tzw. szare kluski. Strasznie agresywne są. Jak zrobię i jakieś zostaną, to potem przejść nie można obok kuchni bo taka kluska człowieka napada i do gęby włazi. Coś strasznego, bo potem ruszać się trudno…

  190. wbocek
    9 kwietnia o godz. 22:50
    Ja znam. To jest tradycyjny tut lunch. Nazywaja sie „ragmunkar”. Tutejsi najczesciej jedza z boczkiem i przyprawa zurawinowa (cale zurawiny, b kwasne). Ja to b lubie. Do tego zupa grochowkowa, co bardzo nielubie. Ten lunch jest zawsz w czwartki, tylko. Oczywiscie jak ktos nic z tego nie lubi to inne.
    pzdr seleuk

  191. @seleuk(os)
    9 kwietnia o godz. 23:05
    Na obrazkach nie są takie same – bardziej przypominają placki kartoflane a nie kluski. A fasola czy groch do tego to świętokradztwo! 🙂

  192. Ewa-Joanna
    9 kwietnia o godz. 23:03

    Idą wbocek? Mi szły dawno temu, jak jeszcze jadłem. Teraz tylko zakanszam, ale fakt, że okropność, jak cholery agresywne są. Bywają jeszcze bardziej natarczywe niż na przykład ptysie. Czy na przykład fura kremu w misie.

  193. https://www.bing.com/videos/search?q=raggmunk&qpvt=raggmunk&FORM=VDRE
    Pomylilem sie oczywiscie raggmunk, nie ragmunk. Te video sa z najrozniejszymi „mnichami”. Munk znaczy mnich
    pzdr seleuk

  194. wbocek
    9 kwietnia o godz. 23:11
    Ptysie wcale nie są natarczywe, one wybiórczo atakują tylko mojego męża mnie zostawiając w spokoju. 🙂
    Przypomniało mi się jak jeden z byłych chłopaków mojej córki twierdził, że on jest wyznawcą polskiej kiełbasy i pomyślałam sobie, że religia ludzi dzieli natomiast kuchnia łączy. To czyż nie lepiej gotować zamiast się modlić?

  195. Ewa-Joanna
    9 kwietnia o godz. 23:08
    Ja najbardziej lubie takie mikroskopijne, zamoczyc w zurawinach na raz. Moja robi takiego co przypomina przescieradlo, albo olbrzymi nalesnik i zawija zurawiny w ten nalesnik. Co kto lubi jak. Ja tez czasem jadam z posiekanym kwasnym jablkiem, albo taka przyprawa co sie razem miesza jablka z cebula zasmazane razem.
    pzdr seleuk

  196. seleuk(os)
    9 kwietnia o godz. 23:12
    Gugiel poprawił, nawet nie zauważyłam błędu. Ale to nie takie. Szare kluski się gotuje nie smaży i ciasto niby takie same, ale nieco inne.

  197. seleuk(os)
    9 kwietnia o godz. 23:19
    A próbowałeś z kwaśną śmietaną i cukrem?

  198. Ewa-Joanna
    9 kwietnia o godz. 23:22
    Ze smietana tak. Bez cukru. Ale ja jestem zurawinowy. Najlepsze ciasto jest jak sie gotuje nie w wodzie a na parze 😉
    pzdr seluk

  199. seleuk(os)
    9 kwietnia o godz. 23:25
    Ale wtedy to już inne są 🙂

  200. Ewa-Joanna
    9 kwietnia o godz. 23:30
    To nieszkodzi, dobre. Zmiany nie szkodza. Ty tutaj kiedys napisalas cos o kwaszonej kapuscie jakosci. Ja Ciebie zaoponowalem, piszac ze jakakolwiek trzeba zagotowac w porterze. Standartowym. Zmiany nieszkodliwe sa 😉 i dobre
    pzdr seleuk

  201. seleuk(os)
    9 kwietnia o godz. 23:35
    Ja nie mówię, że złe. Inne.
    A kapusta kiszona, jak się nie da jeść ‚żywcem” tylko trzeba gotować to do duszy jest i tyle. Poza tym nie wiem, czy aby „kwaszona” nie oznacza zakwaszania octem co jest oszustwem kuchennym i na co zgody nie ma. Mojej przynajmniej.:)

  202. Ewa-Joanna
    9 kwietnia o godz. 23:47
    Ja to az tak nie wiem. Ja to kupuje taka niemiecka jak jest wybor. Ja nie bardzo rozrozniam kawaszona kiszona. Tutaj w duzo skleoach jest ze dwie polskie tez. Jedna sie nazywa Krakus. Ale czy ona kiszona kwaszona nie wiem.
    pzdr seleuk

  203. Ale nas Pombocek w „ateistyczne ” maliny wpuscil E-J
    pzdr seleuk

  204. Zamiast zbawiacc ludzkosc od wplywow szamanizmu. Hmm…

  205. Kiedy te maliny lepsze od szamanizmu.

  206. Ewa-Joanna

    Ewojotko, aż się obydziłem, ciń dybry, jak słusznie powiedziałaś o kapuście. Od dawna mówię: niech będzie pochwalona kapusta. To cud nad cudy – na wrzód żołądka, dwunastnicy, a przez to może i na duchowość. Oczywiście, surowa (czyli
    równieź kiszona). Gotowana prawie całkowicie traci lecznicze i regulujące właściwości. Na zgagę – garść kapusty.
    Niech będzie pochwalona kapusta. Dobranocka.

  207. Ewa-Joanna
    10 kwietnia o godz. 0:12
    Ale wyszlo na to ze nikt sie nie odzywa. Moze poszli spac, moze zdegustowani. Ja to lepiej poczekam ze sie ktos odezwie, co mnie da powod do glebokich przemyslen. Moich kulinarnych to chyba najtwardzszy filozof nie zmieni.
    pzdr seleuk

  208. seleuk(os)
    9 kwietnia o godz. 23:59
    Sprawdzam skład – jak jest w tym ocet – won! 🙂 Czasem kupuję na różne bigosy czy naleśniki, bo mi własnej szkoda, to sprawdzam. Smak jest również inny. A polska wcale nie lepsza. Kupiłam w sobotę polski chrzan z buraczkami firmy POLAN i po spróbowaniu poszedł do kubła a ja zamierzam napisać do firmy. Bo chrzanu to w tym nie było, nawet najlżejszego smaku wyczuć się nie dało przez wszechogarniającą obecność mocnego octu. Kolor owszem był i nic poza tym, bo ten ocet zabił wszystko jeżeli tam cokolwiek było.

  209. Ewa-Joanna
    10 kwietnia o godz. 0:19
    A to u Ciebie chrzanowego korzenia nie mozna dostac? Zywnosc, bardziej zindustrializowana jest zawsz e gorsza. To regula. B podstawowe produkty, potem troche fantazji. Ze sloikow, puszek to zawsze bedzie z tymi EEEE 12345. Niektore to takie nazwy maja ze ich przeczytac nie mozna. Mialem kiedys taki slownik. Przypadkiem. Bylo to Exxx, potem nazwa, potem opis coto. Nazwa dluzsza od opisu.
    pzdr seleuk

  210. seleuk(os)
    10 kwietnia o godz. 0:31
    Jakoś nie można. W zimniejszych stanach powinien rosnąć, ale u mnie nie rośnie – za gorąco. Araby chyba tego nie znają, ale jeszcze w Ruskich nadzieja, że zaczną chrzan uprawiać. Bo Polacy niezdolni do większych wysiłków.

  211. Ewa-Joanna
    10 kwietnia o godz. 0:42
    Czy Araby nie wiem. Ale ten bliskowschodni co ma sklep u mnie ma. I inne rzeczy co ja tez kupuje. Ja nie wiem czy on Arab, bo sie go nie pytalam. Ale to znaczy ze znaja. Ja nie wiem co trzeba zeby uprawiac. Ja cwikla robie sam, znaczy buraczki z chrzanem, do szynki, co tez sam robie. Ja jestem szynkowy na kanapkach a ze sloikowych tubkowych przypraw niezabardzo. To musze sam.

    Chyba pojde E-J zrbic nocna kanapke. U mnie noc, a chcialem jeszcze zobaczyc co u terrorystow slychac.

    pzdr seleuk

  212. seleuk(os)
    10 kwietnia o godz. 0:52
    Araby to tak ogólnie, może być bliskowschodni. Ja im zawdzięczam świeży koperek, rzodkiewki i konfitury z wiśni 🙂
    Żydom mnóstwo innych europejskich przysmaków, bo to oni na ogół mieli hurtownie, teraz chyba Jugosłowianie ( też tak ogólnie, bo kto ich tam wie) w to weszli, bo dużo ich produktów jest. Polskich produktów na ogól mało, bo każdy chętniej sprowadza swoje. Kiedyś pytałam w szopie z łajnem o polskie wódki, tzn. dlaczego tak mało i niema – powiedzieli, że nie idzie się dogadać, a alkohole mają z całego świata.
    To i na ten chrzan mam małe szanse.

  213. Ewa-Joanna 23.18 i 0.12
    Seleukos

    Nie spia, nie śpią tylko podrozowali ze stolicy z powrotem do Glasgowic zapyzialych ale swojskich 😉

    Wstrzeliliscie mi sie w rozmyslania z ta kulinarna dyskusjia akurat! 😉 Bo tak sobie rozważalam przez weekend jak to jest z ta duchowoscia (ateistyczna i inna) i przypomniala mi się swietna seria BBC Radio 2 „What makes us human? „. Do programu zapraszane są różne autorytety mniejsze i większe (z różnych dziedzin ) które odczytuja wlasny esej o tym co czyni nas ludźmi (wedlug ich własnej perspektywy ). Otóż wspomniany juz kiedyś przeze mnie Hugh Fearnley Whittingstall – kucharz, rolnik amator drobnorolny, publicysta i campaigner dał odczyt w którym dowodził, ze – wedlug niego jest to gotowanie i radosc ze wspolnego posiłku (ale i nie tylko bo i rytuały temu towarzyszace i dzielenie się ale i wszelkie fobie i trudne z jedzeniem relacje tez ):

    http://www.bbc.co.uk/programmes/p039x48n

    Taka duchowosc trafia do mnie bardzo…;-)

    No pewnie, że nie tylko taka (tak na wszelki wypadek mówie od razu)

  214. Ewa-Joanna
    9 kwietnia o godz. 23:03
    Czy szare kluski to to samo co gnocchi? Tylko większe. Ja się zglobalizowałam. Kupuję kimchi zamiast kiszonej kapusty, gyozas i empanadas zamiast pierogów, wasabi zamiast chrzanu.
    Dobre rzeczy jedzą wszyscy, tylko pod inną nazwą.

  215. anumlik
    9 kwietnia o godz. 18:07
    „Warto sobie zadać pytanie dlaczego lewicowy publicysta, student Gender Studies w IBL PAN, tak lekko przelatuje nad najważniejszą – według mnie – przyczyną „odbicia na prawo” kilkunastu roczników Polaków w latach 2005 – 2015?”

    Bardzo istotne pytanie. Mam znajomych w Polsce, wierzących (ale antypisowskich), którzy parafrazują, kogoś tam, że religia w szkole to najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski. Bo obniża autorytet księdza. Bo młodzież szkolna nie ma szacunku dla głupich nauczycieli i zawsze ich obśmieje za plecami. Albo wciąga w durne dyskusje, celem ośmieszenia.
    Czy jest to dobra diagnoza? Ludzie poniżej trzydziestki rzeczywiście są indoktrynowani w szkole od dzieciństwa. Nie jestem do końca pewna czy religia w szkole jest gorsza niż ta poprzednia w kościele. Nie mam argumentów ani za ani przeciw. Gorsza być może jest nieustająca obecność kleru w życiu publicznym. Doskonale to opisałeś w odpowiedzi do pani kruk (9 kwietnia o godz. 9:43).

    Kościół wydawał się być dla wszystkich po kolei rządów jedynym partnerem do rozmów. Debata ze społeczeństwem, znaczy się z kościołem. W temacie konstytucji, wejścia do unii, aborcji. Biskupów cytowała prasa, nie wyłączając wyborczej, i telewizja. A rządzący klękali, pielgrzymowali, całowali pierścienie. No więc ta młodzież wyrosła w atmosferze szacunku (że powiem eufemistycznie) do kleru. Może to miało większy efekt.

    Co do fascynacji Kukizem, Korwinem i wyklętymi, jest w tym coś w stylu mody na Che Guevarę. Jego koszulki sprzedają się do tej pory. Młodzież ma słabość do tego typu wizerunków. Buntownika, twardziela, „złego chłopca”. Tylko na szczęście Che Guevara nie startuje w wyborach. Może z tego wyrosną. Bo jak nie to Polska ma przechlapane.

  216. @Kostka
    10 kwietnia o godz. 1:15
    Jakos przy jedzeniu człowiek łagodnieje 🙂

    *
    @izabella
    10 kwietnia o godz. 4:08
    Nie, to nie to samo. Gnocchi robi się z gotowanych kartofli dodając mąkę, to coś w rodzaju polskich kopytek. Szare kluski robi się z surowych, tarkowanych kartofli lekko wyciśniętych i z dodatkiem mąki.
    Wasabi jest ostry, ale to jednak nie chrzan. Też używam, bo na bezrybiu i rak, ale piszczy mi się za chrzanem na pieczonym mięsku.

  217. Nie będzie pochwalona Maryja Zawsze Dziewica i legionista, bez którego chrześcijaństwa z jego papierowymi…pardą…duchowymi wartościami by nie było. No i niech będą pochwaleni ewangeliści, którzy Jeszui życie przynajmniej w części wymyślili – bez ich fantazji chrześcijaństwo byłoby zupełnie inne lub wcale by nie było. Najbardziej duchowe jest poczęcie z Ducha. I najśmieszniejsze. Bo skoro człek poczęty został w najcudaczniejszy z możliwych sposobów – słowem – to po co i na co narodziny zgodne z biologią i zwyczajna reszta? Czemu by miała służyć mieszanka nadprzyrodzoności z przyrodzonością? Po co w ogóle rodzenie Jezusa, aniołów śpiewanie, dorastanie smarka – zdawkowo potraktowane jakby dorastania wcale nie było? Nie wystarczyłoby zamiast tego cyrku z Duchem Świętym jedno zdanie: „Bóg zesłał na ziemię swego syna w ludzkiej postaci”? Mniej by ludzie wierzyli? E. Ludzie tym się różnią od małp, że we
    wszystko wierzą – również w to, że wszechświatowy Bóg im znaki własnoręcznie na kominach, szybach i konarach drzew maluje.

    Nie inaczej niż z głupiej mieszaniny nadrzyrodzoności z przyrodzonością został wymyślony przez ewangelistę Jana (tylko przez niego, reszta nawet się nie zająknęła i mówiła o zupełnie innych cudach jako pierwszych} niby pierwszy cud Jezusa: zmienienie wody w wino. Przecież wystarczyłoby, by cudotwórca powiedział: „Wina, wina, wina, wina dajcie” – i dotąd by dawali, aż by wszyscy popadali. Nie – trzeba było pierw z matką gadać o tym, że wszystko wychlane, potem kazać nalać wody do stągwi – jakby syn Boga nie mógł zrobić wina z powietrza. Poza tym nie wiadomo, skąd o tym cudzie wiadomo, skoro nikt prócz Jezusa nie wiedział, że to cud. A on raz zabraniał mówienia o swoich cudach, innym razem kazał mówić. Trochę mu brakowało równowagi.

    Może więc wartości tzw. duchowe (z Ducha wzięte) są w Biblii jak piórko przy kapeluszu: niby z tej ziemi, ale takie jakieś nie wiadomo po co.

  218. W niedzielę palmową
    roku pamiętnego,
    napadło komando
    na pana @Lewego.

    Wredna religiantka
    w środkach nie przebiera,
    @kruk i @mandragora
    na dokładkę @Vera.

    Religiantki owe,
    strasznie napalone,
    chciały go przeciągnąć
    na kościelną stronę.

    Chciały w nim zagasić
    ateisty ducha
    i święconą wodę
    lały mu do ucha.

    Dzielnie walczy @Lewy,
    aż się echo niesie,
    z odsieczą mu bieży,
    kto?
    @Na marginesie.

    Wspólnymi siłami
    komando wyrzucą,
    na swojskie śmietnisko
    z bejsbolem powrócą!


    Tak im dopomóż Najświętsza Panienko ;)

    ———————-
    Szanowny Panie @tejot, to może zaśpiewać każdy, kto dysponuje więcej niż pierwszym stopniem słuchu. Avanti!

  219. wbocek
    9 kwietnia o godz. 21:34

    BARBARZYŃSTWO!

  220. Lewy

    Z przyjemnością czytam Twojego wstępniaka. Odniósłbym się za pomocą książki, ale że ciągle piszę książki, to tu odniosę się do niektórych Twoich myśli.

    „Sformalizowana w kościele duchowość staje się martwa; to, co było żywe w średniowieczu, co inspirowało ludzi do budowania wspaniałych katedr, a później Bacha do komponowania Pasji, stało się puste, pozbawione owych autentycznych treści.”

    Tak. Duchowość w tzw. Kościele to martwota. To powtarzanie rytuałów, które zresztą niewiele, właściwie nic już nie znaczą, to kręcenie młynkiem modlitewnym słów wyzutych z treści i zdolności do budzenia czegokolwiek głębszego w człowieku. Nad Wisła działa to modelowo: nie ma wyznawców zdolnych do wyrażania istotnego siebie w związku z wyobrażoną wiarą, a jest stado czarnych dziur. Duchowość wyznawców to elektryczny pastuch pod impulsem którego wyznawcy fikają rączkami, nóżkami i drą się wniebogłosy.

    „Te dawne, zmyślone przez semickich pasterzy mity, to pomieszanie pseudowiedzy o świecie z ówczesną duchowością jest dziś kompletnym anachronizmem. Ów wehikuł przestał funkcjonować, przestał jeździć. Chrześcijaństwo i jego najbardziej zdegenerowana forma, jaką jest katolicyzm, nie dostarcza współczesnemu, inteligentnemu człowiekowi żadnej autentycznej duchowości.”
    „Zamiast gotyckich katedr tworzy nędzne podróbki w stylu Lichenia czy Świątyni Opatrzności. „

    Tak jest: anachronizm tych jezuskowości bije w rozum upadłym dzwonem Zygmunta smoleńskiego. Ten wehikuł zresztą w ogóle nie jeździł. To była jazda wyobrażona, a to co jeździło to była machina oblężnicza.
    W ogóle nie jest pewne, czy wspaniałe katedry gotyku wytworzyła „duchowość katolicka”. Raczej wytworzyła ją pycha i duchowość twórców, artystów, a ta pycha jest tym co napędza ludzką twórczość.

    „Szczególnie ciekawskie, zakute łby-niedowiarki wali się pałą „tajemnicy wiary”. Tajemnica jest tu zadekretowana, nie pojawia się jako fascynująca niespodzianka. Po prostu nie próbuj zrozumieć, bo nie dasz rady! Starannie opakowana w złotko, doprawiona takimi korzennymi przyprawami, jak muzyka organowa, kadzidło, dzwoneczki, hieratyczny język, dziwaczne stroje, nakrycia głów mają stworzyć jakąś inność, duchowe sacrum i na wielu to działa jak słaby narkotyk. „

    Właśnie. Ta „tajemnica” zawsze była strasznie mętna, wewnętrznie sprzeczna i używana do celów zgoła nie tajemniczych, a całkiem merkantylnych. Tyle, że schowanych za smoleńską mgłą owej „tajemnicy”.

    „dla Kościoła ważne jest, żeby ludzie uwierzyli, że Boga wprawdzie nie ma w niebie, jak zauważył Gagarin, ale istnieje gdzie indziej. „

    Dowcip o Gagarinie, który miał rzekomo zameldować, że był w niebie, ale bozi tam nie widział, dowodzi nie lichości ateizmu, ale religii. Wywołuje bowiem proste pytanie: gdzie jest ten bozia? Jest tam, gdzie go usadzili Lelek & Przyjaciele: w oparach absurdu, na co wskazujesz tekstem.

    „Owszem świat jest pełen tajemnic: Czy coś było przed Big Bangiem? Dlaczego powstały gwiazdy? „
    „I nic tu religii nie pomoże to pasożytowanie na owej „niedoskonałości” nauki, jej nieustannym dążeniu do wciąż nieosiągalnej absolutnej prawdy i przeciwstawianiu nauce pretensji do „bycia w prawdzie”. „

    To bijąca w rozum oczywistość: naukowcy cieszą się, gdy czegoś nie wiedzą, ponieważ daje im to rozkosz twórczą: szukają aż znajdą dowody i fakty. Religia ma odwrotnie: męczy się nie wiedząc, więc wiedzę zastępuje fantazmatem, którego treścią jest bełkot.

    „Wstąpiłbym do takiego kościoła, w którym znajduje się na ołtarzu, jako jedyny symbol, tylko wielki znak zapytania.”

    Konkludujesz ładnie, ale nie da się wstąpić do żadnego kościoła, będąc człowiekiem wolnej myśli i autentycznej osoby. Może to smutne, ale chyba bardzo radosne. Natomiast można, z radością, zatańczyć i zaśpiewać „Walczyka przy ognisku” wraz z serdecznymi przyjaciółmi tego samego gatunku.

  221. Tanaka
    10 kwietnia o godz. 8:32

    Tanaczku, stawanie się martwoty duchowości dzieje się na naszych oczach. Bardzo ładnie to widać w siedmioletnich dziejach miesięcznic smoleńskich – włącznie ze szczególikami spiczów naczelnego pajaca na drabince.

  222. @tejot

    Gratulacje!

    Tak dopiekles mandragorze że biedak cały dzień nowy utwór musiał obmyslac zamiast na czymś pożytecznym spędzić …. 😉

    Przynajmniej ten się istotnie lepiej rymuje bo poza tym nic nowego nie wnosi ani do dyskusji ani do poezji

  223. @Tanaka
    E tam,powiadasz, że nie da się wstapić do żadnego kościoła, będąc człowiekiem wolnej myśli. A ilu potrzeba wyznawców , żeby powstal kościoł Czy nas tu paru na blogu nie może ? Na ołtarzu umieścimy wielki znak zapytania, będziemy na szyjach nosić takie malutkie znaki zapytania, a nosiciele malutkich i wielkich krzyzy będą nas prześladować, palić nas na stosach jak Giordano Bruno, jak Łyszczyńskiego. Bo każdy kościół potrzebuje prześladowców, no bo popatrz, chrześcijanie dawali sie pożerać lwom i jak im to na dobre wyszło. Chętnie bym dał sie spalić dla tego znaku zapytania, by na świecie zapanowała wolność zadawania pytań.
    Na razie zamiast płomieni tylko takie lekkie podszczypywanie grafomanki mandragory. Jest to męczarnia, ale to za mało, aby zostać świętym ateistą i dostać się do ateistycznego nieba. Chcę być męczennikiem pożartym przez lwa, może być lwica, kruk albo Vera, ale nie na rany boskie jasnogórska poetka mandragora

  224. @Kostka
    10 kwietnia o godz. 8:59
    u mnie z wierszykami, jak u @tejota z pytaniami. Permanentna biegunka 😉
    Przepraszam, że dotychczas o Tobie nie wspomniałem, amatorko dopiekania. Miło, że dorzuciłaś polano do inkwizytorskiego stosu. Zgrabny kamień na co dzień pewnie nosisz w plecaku. Buławę …

  225. Nie napalaj się @Lewy, kto by tam miał apetyt na przeterminowanego staruszka?
    No chyba, że Jasnogórska Panienka sprawi cud 😉

  226. @mandragora
    Dobry wedle jasnogórskiego kanonu wiersz, wszyściutko sie rymuje, no może poza tym , że lewy i bieży trochę odbiega od częstochowskiego kanonu, który raczej nie uznaje takich ułomnych rymów. Natomiast muszę cię pochwalić za „niesie -namarginesie”. Jest to rym czysty krystalicznie, jak dajmy na to „góry-rury-chmury-dziury” albo „duda-buda-nuda-chuda”.
    Jak się przyłożysz , to nawet potrafisz.

  227. @Kostka
    Co ty za zgrabny kamień nosisz w plecaku, jakąś buławę ? I to na codzień ? Bystra mandragora zwróciła mi na to uwagę>Przyznaj się, dlaczego na codzień?

  228. Wpis na Facebooku posłanki Pawłowicz komentujący terrorystyczny zamach w Sztokholmie:

    Premier Szwecji popłakał się po przemówieniu w sprawie zamachu.
    I to już chyba koniec szwedzkiej reakcji na islamski terror w ich kraju…
    Sprawców osądzą zapewne ze wszystkimi poprawnymi, demokratycznymi „szykanami”, jak Beivika w Norwegii. Sala do ćwiczeń, prasa, telewizja, może przepustki i sala uciech…
    Już zresztą rozpoczęto ich urzędową obronę i przydzielono adwokata…
    Samozagłada Szwecji idzie pełną parą.
    Przywódca państwa, MĘŻCZYZNA, zamiast podjąć stanowcze działania w obronie swych zabijanych obywateli – PŁACZE!!!
    Szwedzi! Potomkowie walecznych Wikingów!
    Coście ze sobą zrobili!?

    No comments

  229. Nudzisz mnie, @Lewy 🙁

  230. @anumliku
    Szwedzi to baby, sam widziałem jak taki Szwed karmił piersią dzidziusia,a najgorsze, że oni jedzą śledzie w cukrze. Gdyby męska Pawłowicz o tym wiedziała, to by chyba nie wytrzymała jedząc w Sejmie sałatkę śledziową z majonezem.Po prostu samozagłada i tyle.

  231. @anumlik
    Ps
    A moze to była Szwedka ?Nie przyjrzałem sie dobrze, bo mi było głupio

  232. Kurde, podciąłem skrzydła mandragorze i pewnie nie prędko zobaczymy kolejny wiersz o nas. Biedne stworzenie nudzi sie, a jak wiadomo twórcza muza i nuda nie idą w parze. Zróbmy coś !

  233. Lewy
    10 kwietnia o godz. 10:00

    Lewusku, zauważyłeś jak szczery jest ten młodociany dupek, którego nudzisz i który tu twardo wchodzi, by informować publiczność, że go nudzisz? Pewnie zauważyłeś. A byłbyś w stanie ocenić na oko, ile czasu smarkaty troll pożyje na blogu, skoro to mentalna stara ciota, której duchowe bogactwo sprowadza się do mienia za złe?

  234. A ta mandragora to nie nasz nieodżałowany przedostatni Indianin?

  235. mandragora
    10 kwietnia o godz. 8:22

    Mój komentarz
    Mandragoro, postarałaś się. Da się wyśpiewać.
    Rymy pokiereszowały trochę logikę, lecz to jest nieistotne, w piosence liczy się melodia.
    Pzdr, TJ

  236. @Ewa-Joanna
    10 kwietnia o godz. 10:17
    podobno @kruk jest Indianinem 😉
    Skoro „nieodżałowany”, to napisz mu to otwartym tekstem. Nie usychaj z tęsknoty.

    @tejot
    🙂

  237. Z ostatniej chwili: „To jest nie do pomyślenia, żeby Polak Polakowi krzywdę robił” – komentowali ludzie pewne zdarzenie na Krakowskim.

    Pies trącał zdarzenie. Na blogu bywają bywali w świecie. Od początku świata największe krzywdy się robi swoim, bliskim. Słyszeliście więc może, by Szwed na przykład mówił: „Nie do pomyślenia, by Szwed Szwedowi krzywdę robił”? Albo Amerykanin był tak patetyczny, więc głupi jak Polak? Lub Aborygen?

  238. @mandragora
    10 kwietnia o godz. 10:26

    A kto to mówił? Bo na pewno nie ja.

  239. tejot
    10 kwietnia o godz. 10:17

    Tejotku, tak przenikliwy jesteś i nie widzisz, że mandragora to męski smark, który wlazł tu odreagować smarkate swoje słabości?

  240. Poranna prasówka, znaczy u mnie wieczorna. I czytam – Trumna będzie się tam znajdować przez całą noc do czasu ceremonii pogrzebowej i mszy, która zostanie odprawiona w katedrze w Southwark (‚http://www.tvn24.pl)
    Prezydentowi, który weźmie też udział we mszy św., towarzyszy wojewoda małopolski (‚http://www.tvn24.pl)
    I czemu ona raz msza a raz msza św. ?

  241. Lewy
    10 kwietnia o godz. 9:21

    taki kościół to by była banda rozrabiaczy, bitników i ergo bibamus
    Chaos i demolka. Na to żaden Lolek nie może sobie pozwolić.
    Ze znaku zapytania to najbardziej odpowiada mi znak nieskończoności. Estetycznie śliczny i naukowo zacny. I – jak pamiętasz – von Ditfurth, którego obaj chwalimy czyniąc mu kościół, był w Polsce wydawany w tej serii wydawniczej.

    Lwy zżerały chrześcijan i na dobre im wyszło, ale lwom nie wyszło. Może dlatego, że znacznie mniej ich zżarły niż głoszą chrześcijańscy marketingowcy.

  242. anumlik
    10 kwietnia o godz. 9:41

    Takie coś właśnie wymaga „jeskoment”.

  243. wbocek
    10 kwietnia o godz. 8:54

    Duchowość religii smoleńskiej, wystawiana na ogląd publiczny, demonstruje swoją zawartością jak działa i z czego składa się religia: wszystko oparte na kłamstwie, upadek rozumu, a podnieta zmysłów kumuluje się do stanów szczytujących.
    Na tym polega duchowość religijna.

  244. wbocek
    10 kwietnia o godz. 10:30

    najciekawsze w tym jest bodaj nie to, że Polak Polakowi coś tam, ale to, że „jest nie do pomyślenia”. No jak nie do pomyślenia, jak do pomyślenia? Albo: „nie do wiary” Jak nie do wiary, jak człowiek w sto tysięcy boziów wierzył, a sam katolik wierzy w miliard trzysta tysięcy – każdy w swojego?

  245. @Tanaka, z godz. 10:57
    Jaki „jeskoment”? Że baba ma empatię troglodyty w służbie islamskich wojowników z ISIS? Pewnie, gdyby to od niej zależało, wszystkich szwedzkich islamczyków zapakowałby do obozów koncentracyjnych.

  246. Ewa-Joanna

    Ta „świętość” to ślady w mowie powszechnej katolskiego zniewolenia. Że raz się przegapi, raz nie – bez znaczenia.

  247. Ewa-Joanna
    10 kwietnia o godz. 10:17
    Nie Ewo, mylisz się, przedostatni nie znał czestochowskich rymów, ale za to kolegował się z Mlynarskim i ten mu teksty podrzucal.Mandragora jest samodzielną wieszczycą

  248. Lewy
    10 kwietnia o godz. 9:37

    Buahahaha… Nie mam pojecia czemu bulawe i czemu od razu na codzien… (i co ma kamien, nawet zgrabny do bulawy). Na codzien to w plecaku nosze sluzbowego laptopa (moze to sie klasyfikuje jako bulawa, ale bez przesady, takich ambicji nie mam). A w weekendy to nosze najczesciej prowiant, kurtke przeciwdeszczowa i mape bo sie przydaja na dlugie spacery.

    W ogole takie spacery (i insze kontakty z przyroda) to tez forma duchowosci i bardzo dobrze robia na glowe zatem serdecznie polecam co niektorym 😉

    Czyz to nie jest piekne zreszta, ze wiele z elementow ” duchowosci” ateistycznej moga sobie takze i wierzacy zaanektowac (jesli tylko chca) – bardzo jest ta moja duchowosc egalitarna w przeciwienstwie do duchowosci smolenskiej i podobnych…..

    PS. Zreszta i tak wyszlo na to, ze po prostu attention seeker jestem zazdrosny, ze mnie mandragor w panteonie ateistow wierszem jeszcze nie uwiecznil…. 😉

  249. @Kostka, z godz. 11:39
    Spoko! Uwieczni. Częstochowce tak mają 🙁

  250. @wbocek
    Moze ta mandragora to facet, ale kto go sprawdził, tak jak sie sprawdza biżuterię kandydata na papieża. Ja wolę mandragore jako powabną, pulchną, dorodną, nadobną dzieweczkę, która w swym intymnym kajeciku komponuje tęskne, miłosne wierszyki. To co ona nam udostępnia na blogu,to tylko czubek góry lodowej

  251. Korzystajac z tego, ze wreszcie moge pisac z normalnego komputera chcialam jeszcze szybciutko wtracic swoje trzy grosze do oryginalnego tematu dyskusji.

    Swego czasu natrafilam na artykul w ktorym cytowano artykul (prace?) amerykanskiego profesora Jamesa R. Averill: Spirituality: From the mundane to the meaningful—and back. Bardzo mi trafily niektore jego tezy do przekonania bo zgadzaja sie z moim wlasnym pojeciem ateistycznej duchowosci.

    Pogrzebalam troche i okazalo sie ze polska Wikipedia zamieszcza glowne punkty z tej koncepcji, cytuje ponizej:

    „Koncepcja Jamesa Averilla:

    Duchowość jest osadzona w psychice ludzkiej, a jej struktura obejmuje trzy komponenty:

    – poczucie sensu
    – witalność
    – poczucie łączności.

    Każdy taki składnik realizuje się w jednym z dwu obszarów: religijnym i świeckim – lub jednocześnie w obydwu. Obszar sensów obejmuje dziedziny szeroko rozumianej kultury: literaturę, sztukę, naukę, filozofię (wskutek procesów sekularyzacji w świecie zachodnim obecnie głównie świeckie), zaś obszar sensów religijnych credo wiary, święte teksty, objawienia, itd. Witalność w znaczeniu świeckim obejmuje zdrowie, energię i entuzjazm działania, twórczą siłę życia, w obszarze religijnym ładzie się nacisk na witalność jako funkcję duszy, łaski, czy świętości. Łączność czy konieczność nawiązywania relacji w rozumieniu świeckim obejmuje więzi rodzinne, a szczególnie miłość do wybranych osób i natury, w kontekście religijnym poczucie łączności przenosi się na Boga, Kościół, czy po prostu Jednię: transcendentny cel doświadczenia mistycznego.

    Duchowość jest wyrazem ludzkiej natury. Przynajmniej w pewnych jej przejawach, duchowość wyraża rozwój jednostki, doskonalenie jej możliwości, łącznie z osiąganiem „poczucia doskonałości”: doświadczenia szczytowego (Abraham Maslow), przepływu (Mihály Csíkszentmihályi), integracją jaźni, finałem procesu indywiduacji (Carl Gustav Jung), samoaktualizacją (Carl Rogers), wreszcie: jednością procesów integracji i różnicowania. Rozwój duchowy Averill rozumie jako procesy polegające na wzroście doświadczenia podmiotu z jednoczesną dekonstrukcją przeciwnego bieguna – przedmiotowego (psychiatra i psycholog humanistyczny Artur Deikman [1] użył terminu „deautomatyzacja”) oraz na wzroście integracji doświadczanych treści przy zmniejszającym się zakresie zróżnicowania (wspomniana jedność).”

  252. anumlik
    10 kwietnia o godz. 11:45

    Alez lepiej nie, dam rade jakos! Jam niegodna takich zaszczytow (nawet z moja bulawa). Jeszcze sie znowu bedzie caly dzien meczyc … 😉

  253. Kostka
    10 kwietnia o godz. 11:39
    No cóż, miła Kosteczko, nie te gabaryty. Mandragora dostrzega wielkich ludzi, a nie jakieś kobitki, nawet jeśli noszą w plecaku zgrabne kamienie. Ja tez kiedys byłem małym Lewym, jak porucznik artylerii Bonaparte, i tak jak on wyrósł na wielkiego Napoleona, tak ja wyrosłem na wielkiego Lewego. Ale skoro trzymasz w plecaku buławe, to może też zostaniesz Wielką Kostką

  254. Kostka
    10 kwietnia o godz. 11:53
    Bardzo interesujący zestaw poglądów na temat duchowości. Właśnie tak powoli, obchodząc wokół pojecie, zbliżamy sie do jego zrozumienia, bo nie jest tak łatwo je zdefiniować, jak tego konia, który jaki jest każdy widzi.
    Podejrzewam Cię Kostko o to, że jesteś psychologiem. Przyznaj się !

  255. Seleukos i Ewa Joanna cała noc jedli kopytka i inne kartoflane kluski i teraz śpią. To jest sybarytyzm i koniec cywilizacji białego czlowieka.

  256. Chcialam sie z wami jeszcze jedna perelka podzielic. Bylismy w weekend w Science Museum na fascynujacej wystawie ” Robots: 500 years in the making” od najstarszych szesnastowiecznych automatomow do najnowszych koncepcji. Wystawa skupia się bardziej na tym, dlaczego roboty istnieją, a nie na tym, jak działają, w jaki sposob odzwierciedlają ludzkość i daja wgląd w ludzkie ambicje, pragnienia i pozycję w szybko zmieniającym się świecie. (cytujac za organizatorami). Kazdy eksponat opisany nie tylko informacja jak dziala/dzialal (czy jakie trudnosci napotkali jego konstruktorzy) ale takze jakie moralne pytanie egzystencja owego robota niesie za soba.

    Przechodzac do rzeczy – tablica do pierwszego eksopnatu ( jeden z pierwszych automatonow koscielnych) tak mnie rozradowala, ze zaraz zrobilam jej zdjecie co by na spokojnie w domu przetlumaczyc:

    „Jednymi z najwczesniejszych robotow laczacych cialo i nakrecany mechanizm byly te robione na zamowienie kosciola katolickiego.

    Maszyny te przemawialy silnie do wiernych ozywiajac w obrazowy sposob historie bibilijne. Modele Jezusa krwawily, automatony przedstawiajace Szatana ryczaly i wrzeszczaly…

    Dla wielu, nieprzyzwyczajanych do widoku jakichkolwiek maszyn, te ruchy wydawaly sie niemozliwe i mogly byc tylko wytlumaczlne magia. Zatem owe automatony, wykorzystujace najnowsza przerazajaca technologie z tak silnym efektem, demonstrowaly potege kosciola….”

    Czyz nie ladny przyklad do czego kosciol wykorzystywal zdobycze nauki? Czysta rozrywka z jednej strony (jak zawsze niewinnie myslalam) a trzymanie wiernych za twarz straszac ich nieznana wowczas technologia…

  257. Lewy
    10 kwietnia o godz. 12:09

    Nie przyznam! Nawet od zwierzat, a to moja dziedzina powinna byc 😉

    A z tym koniem to tak sobie myslalam tez (bo wychodzi na to ze blogowe zwierze)….
    Wezmy na przyklad takiego araba (konia znaczy!) z grzywa rozwiana i w galopie (albo Clydesdale pedzacy cala swoja masa i powiewajacy szczotkami nad kopytami az ziemia dudni).

    Oko cieszy (jak ktos lubi) i moze nawet duchowe przezycie wywolac… Patrze sobie ja, ateista, naturalista amator i wzdycham – jak to pieknie ewolucja wykreowala – z takiego Eohippusa wielkosci nie za duzego psa do tego cieszacego oko stworzenia pelnego gracji (nawet jesli sie wliczy niektore buble konstrucyjne ale to tez przeciez po to zeby weterynarze mieli z czego zyc). Jak to sie pieknie rusza za pomoca kosci, sciegien i miesni (i tez to wszystko ewolucja tak porobila sprytnie) – zaden robot (oprocz sciemy z HBO Westworld) nie jest w stanie tych ruchow plynnych odtworzyc.

    A patrzy sobie na to samo wierzacy… i tez moze miec przezycie duchowe – jak to ladnie Pan Bog stworzyl i zgrabnie wszystwo poskladal ze sie rusza i czlowiek moze nad tym panowac…

    Czy mozna porownywac i oszacowywac wartosc przezyc duchowych takich? Chyba nie… Kazde ma dla przezywajacego swoja wartosc i to jest wazne. Prawda obiektywna daje mi jednak dodatkowe przezycie jeszcze takie ze piekne jest iz czlowiek odkryl jak z pieciopalczastego zebatego stwora zrobil sie kon (jaki jest kazdy widzi…).

  258. @Lewy
    10 kwietnia o godz. 12:18
    A ci żal? 🙂 Trzeba było nie spać jak ta nie przymierzając dziecina boża, tylko dołączyć do biesiady.
    To nie kobieta, to facet.
    Może być to:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Mandragora_(demon)
    albo to:
    https://fr.wikipedia.org/wiki/Mandragore
    oba wredne.

  259. @anumlik 9/4 18:07
    Myślę że red Jakub Dymek przesadza z tym „formowaniem” młodzieży. Ruchy nacjonalistyczne szerzą się równiez w krajach które nie mają indoktrynacji religijnej jak USA, Francja czy Holandia. Młodzież nie traktuje poważnie katechetów.
    Zgadzam się z tejotem że młodzież ignoruje prawdziwe partie i woli takich jajcarzy jak Kukiz lub Korwin.
    @lewy 9/4 21:10
    Przeczytałem Twój wstępniak jeszcze raz i zgadzam się z tobą. Duchowność ateisty istnieje, może być nawet pełniejsza bo nie ograniczona granicami wiary. Duchowość wierzącego sprowadza się do jednego – „uwielbienia Pana”.
    Nie jestem z p Kruk z jednej „parafii” i różnimy się pogladami.
    Achajowie wykorzystali pretekst aby napaść na Troję. Chodziło o przejęcie panowania nad szlakami żeglugowymi i pozbycie się konkurencji. Byłem tylko pretekstem, zgubiła nas chęć ofiarowania drewnianego konia w ofierze naszym bogom.
    Też usłyszałem od mojego brata że ateiści nie mają żadnej moralności bo nie przestrzegają przykazań – miłe, co?
    Do żadnego komanda nie należe, nie bronię ani religii ani ludzi z nią związanych, nie lubię tylko burzliwych dyskusji.
    Wiara (lub jej brak) powinna być izolowana w obrębie własnej głowy. Zarażanie nią powinno byc karalne.

  260. Parys
    10 kwietnia o godz. 13:03
    No to mi kamień spadł z serca; jesteś normalnym człowiekiem, a to dzisiaj robi się coraz rzadsze.
    No dobra Parysie,powiadasz, że Achajowie chcieli sobie przejąć panowanie nad szlakami. A czemu Homer o tym nie pisze ? Na prawdę nic między wami nie było, miedzy tobą i Heleną, wszystko to wymysły, jak te z niebieskiej książeczki ? I to jabłko dla najpiękniejszej, co tak skłóciło i rozwścieczyło boginie, też w tym nie maczałeś palców ?
    Czy ty się czasami nie wykręcasz od odpowiedzialności ?

  261. Ewa-Joanna
    10 kwietnia o godz. 13:00
    A ja znam jeszcze jedno na temat korzenia mandragory, trochę makabryczne. Podobno owa roślinka wyrastała pod szubienicą, bo kiedy wieszano osobnika płci meskiej, w momencie przerwania kręgu szyjnego następowala u niego erekcja i ejakulacja i z wylanego na ziemie męskiego nasienia wyrastała owa mandragora, która miała mieć jakąś szczególną magiczną moc. Ja tam w to nie wierzę, czego to ludzie , droga Ewo, nie wymyślą, a potem w to co wymyslą wierzą. Ale z drugiej strony, skoro tym w książkach piszą , a jak w książkach, to może to i prawda.
    Dobrzy braciszkowie redemptoryści opowiadają, że niegdyś taka rzecz przytrafiła sie oślicy proroka Balaama. Król Balaak kazała Balaamowi ruszyć w drogę na oślicy, by się ten udał do Jerozolimy i przeklął lud Izraela. Nie spodobało się to Panu naszemu, więc posłał anioła, który przy pomocy ognistego miecza zatrzymał oślicę. Anioł jakoś tak to sprytnie urządził, że tylko oślica mogła widzieć ognisty miecz, a nie Balaam. Balaam sie wkurzył na oślice i zaczął ją wyzywać, okładać kijem, kopać, ale na nic to sie nie zdało, bo oślica bardziej bała się miecza anioła. Aż wreszcie oślica nie wytrzymała i tak przemówiła ludzkim głosem: Balaamie, Balaamie dlaczego mnie bijesz ? Czyż nie widzisz, że to sam Pan nie chce, byś dalej podążał tą drogą? I Balaamowi zrobiło się głupio i zawrócił z drogi.
    Bo prawdę powiadam wam, że Pan może wszystko. Więc dlaczego nie z mandragorą ?

  262. Kostka
    10 kwietnia o godz. 11:53
    Duchowość jest osadzona w psychice ludzkiej, a jej struktura obejmuje trzy komponenty:
    – poczucie sensu
    – witalność
    – poczucie łączności.

    Mój komentarz
    Jest to w moim odbiorze definicja duchowości psychologiczno-psychiatryczna. Psychiatryczna dlatego, że jak stracę witalność i poczucie sensu, to wpadam w dołek. Gdy stracę poczucie łączności, to się martwię. Gdy stracę witalność, to siedzę i w ogóle nie myślę.

    Rozważania psychologiczne, to abstrakty, odniesienia do odniesień, funkcje o zmiennych wymyślonych, które są przyporządkowane, przypinane w jakiś nie bardzo określony sposób do głowy człowieka, do różnorakich ośrodków w niej, o których wiemy tyle, że jak któryś podrażnimy elektrodą (u zwierząt) lub bodźcem zewnętrznym, np. wzrokowym (u ludzi), np. ośrodek seksu, to chce nam się gwałtu, a jak ośrodek głodu, to rzucamy się na lodówkę.

    Trochę prymitywne są moje przykłady, ale staram się pokazać, że duchowość jest definiowana pośrednio poprzez związki przyczynowo skutkowe, które są oczywiste, bo są, lecz czego konkretnie dotyczą i jak ze sobą się łączą, nie bardzo wiemy. Dlatego opisy duchowości są pośrednie, niekiedy wielostopniowo, są zbiorem odniesień do odniesień.

    Niemniej definicja powyższa jest inspirująca.
    Pzdr, TJ

  263. Remanent czyli zaległości

    Ewa-Joanna

    Przykro mi, ale zdjęcia wyszły takie sobie i na tej podstawie nawet nie odważę się czegokolwiek proponować. Opis też jest bardzo ogólny.

  264. Biedna @Mandragora – z nasienia wisielca!

  265. Stąd ta wredota i straszenie prawowiernych ateistów 😉

  266. Lewy
    10 kwietnia o godz. 13:19

    Materialy „strategiczne” obecnie to wciaz jeszcze ropa i uran, oraz metale ziem rzadkich, w czasach wojny Trojanskiej to byla cyna, niezbedna do wytwarzania brazu, czyli stopu miedzi i cyny. Basen Morza Srodziemnego obfitowal i nadal obfituje w zloza miedzi, natomias cyny jak na lekarstwo. Cyne sprowadzano z obecnego Afganistanu i „reke” na tym intratnym handlu trzymala wlasnie Troja…

    Drogi @Lewy, nikt nie lubi, gdy w piesniach, co maja na wieki wiekow uwieczniac, robisz za zwylego rabusia i brutala, kazdy woli jesli zostanie przedstawiony jako szlachetny obronca czci i honoru. Iliada to majstersztyk propagandy. Genialny Homer dokonal swoim talentem manipulacji propagandowej i ukryl pod zewna opowiastka o Parysie, co zbalamucil Helene, smutna prawde o bezwglednym i krwawym napadzie rabunkowym, ktorego celem bylo przejecie kontroli i zyskow z handlu cyna. Taka prawda Panie @Lewy. Zreszta identycznie podobna jak w sagach wikingow, tyle, ze ci ostatni jakby mniej sie krepowali i otwarcie sie chlubili dokonaniami.

  267. Lewy
    10 kwietnia o godz. 13:19

    I jeszcze jedno dodam. Gdyby sie o ta, tentego Helene rozchodzilo naprawde, to by cala Grecja obsmiala rogacza Menelaosa, a nie jechala odbijac Helene. Pojechali, bo zysk z napadu na Troje byl tak kuszacy, ze podjeli wysilek zjednoczenia sie, zeby napadu dokonac.

    A geniusz Homera pozwolil mu na tchniecie duchowosci w ta grecka bandyterke.

  268. @mandragora, z godz. 14:39
    A nie mogłabyś straszyć bardziej demonicznie, a nie jak wyjce pod Częstochową. Na przykład „a kysz!”, albo „obyś miał parcha na głowie i za krótkie ręce”, albo „obyś miał sto pałaców, a każdym pałacu sto pięter, a na każdym piętrze sto pokojów, a w każdym pokoju sto łóżek i żeby cholera cię ciskała z jednego na drugie, żebyś zdechnąć nie mógł”. To rozumiem. A Ty mandragor, chcesz grafomanom w grafomanii dorównać. A wała! Między Bugiem, a Odrą-Nysą, największe grafomany – my są.

  269. @lewy 10/4 13:19
    Normą dzisiaj sie staje osobnik zarażony wirusem wiary, ale wiem że nie to miałeś na mysli.
    Zwyciężcy piszą historię, a zwyciężenie Troi podstępem to piękna legenda Achajów. Reszta jest milczeniem.
    Ale wracając do duchowości ateisty chciałbym dodać swoje 5 groszy.
    Ateista jest samotnym wedrowcem, zdanym tylko na siebie, nie ma anioła stróża, nie ma komu się pożalić, nikt go nie pogłaska po głowie, nie pocieszy w chorobie, nie obieca wiecznej szczęśliwości (nawet tych marnych kilkunastu dziewic). Zerwanie z religią jest trudne – dlatego tak mało ludzi się decyduje. Niektórzy po cichu wierzą, inni sie asekuruja jak bodajże Paskal lub trzyma ich tradycja. Dlatego uważam że do ateizmu należy dorosnąć, usamodzielnić się psychicznie, antyklerykał to jeszcze nie ateista.
    Religia ze znakiem zapytania w herbie – to się nazywa NAUKA.

  270. @anumlik
    10 kwietnia o godz. 15:08
    robiem co mogiem 😉

  271. @Parys
    10 kwietnia o godz. 15:25

    Ateista jest samotnym wedrowcem, …. do ateizmu należy dorosnąć, usamodzielnić się psychicznie, …

    100/100
    Dojrzewanie to trudny i bolesny proces. Szczególnie bolesny, kiedy wyzbywamy się podpórek, o których piszesz. Człowiek dojrzały nigdy nie będzie ścigał, z rewolucyjnym zapałem, tych co się mozolą i potykają w drodze. Okaże empatię i cierpliwość tym co na początku, w połowie drogi. Pokrzykujący i szydzący tak właśnie maskują swoje lęki. Najczęściej nie uświadamiane. Gdyby byli ich świadomi, zachowaliby spokój.
    Pozdrawiam 🙂

  272. Niech będzie pochwalony.
    Doczytałem do komentarza pombocka z 9:45 dnia wczorajszego, ale dam głos teraz póki mogę, a resztę doczytam później.
    Podobnie jak pombocek nie wiem co to duchowość, mogę się tylko domyślać. Ale pasuje mi to, że mózg jest substratem, a umysł jest jego funkcją, a więc duchowość- umysł-psyche to to, co robi mózg. Tylko tyle i aż tyle.

  273. Panowie @Anumlik @Parys, zapewne jest duzo powodow dlaczego tak bardzo w swoich pogladach mlodzi ludzie w Polsce przesuwaja sie na prawo. Czy w przytoczonych dwoch innychn krajach europejskich Francja Holandia dotyczy to wyraznie mlodych ludzi? Nie wiem.
    Natomiast gleboko sie nie zgadzam, ze na prawo przesuwaja sie mlodzi ludzie w Ameryce. Dowodem ostatnie wybory? Ostatnie wybory jedynie otworzyly puszke Pandory zamknieta na zamek co sie nazywa poprawnosc polityczna. Nr 45 po prostu smialo wypowiedzial co gralo zawsze wlasnie u ludzi co na niego glosowali. To rasizm, ksenofobia, duma z koloru skory……brak wyksztalcenia. Wszystko mozna podeprzec statystyka niego glosowal nie glosowali mlodzi. Ci wyraznie przesuwaja sie na lewo i ich guru, a takze moja nadzieja, jest ciagle 75-letni Bernie Sanders. W kwestiach swiatopogladowych mlodzi nie maja czasu zastanawiac sie nad problemami pierwszego swiata, (np ile prawdziwych ateistow miesci na glowce od szpilki, tfu na tym blogu), wazniejsze sa dla nich sprawy spoleczne.
    Nie jest to blog polityczny, ale musze wspomniec, ze dla wiekszosci mlodych w Ameryce slowo socjalizm nie brzemi juz jak faszyzm, co jeszcze niedawno bylo. Rozumieja kwestie spoleczne, ktore ich rodzicow, dziadkow nie tylko nie interesowaly, ale nic zlego nie widzieli w tym jak sa wyzyskiwani. Przebudzenie nastapilo – jak w trzecim swiecie – dzieki internetowi, ale takze podrozom.
    @ Lewy, napisales, ze ucieszyles sie @Parys jest normalny. To jakie sa kryteria normalnosci i „tak na oko” – jaki procent ludzi na swiecie uwazasz za normalnych?

  274. @Stachu39
    9 kwietnia o godz. 17:57

    Blog ateistyczny a postawy sekciarskie…

    Zetempowców znam tylko z filmów i książek, ale bardzo mi to pasuje do obrazu wszelkiego sekciarstwa. Amwaya, Rydzyka, religii smoleńskiej, betonu ateistycznego …

  275. lonefather
    10 kwietnia o godz. 14:48

    Się pozwolę nie zgodzić….

    Opiewanie rębajłów, wodzów szczęśliwych, dalekich wypraw po złoto, łupy i branki, istnieje w wielu mitologiach, czy przekazach.
    Jakiś Beowulf, Roland, Igor, i zapewne mnóstwo innych, spoza naszego kręgu kulturowego, których nie znamy.
    Utrwalone wierszem, prozą, pieśnią….

    Czy rębajła może mieć duchowość?
    Jak nie ma, to sobie dorobi…..
    Albo, jemu dorobią, jak naszemu Zawiszy Czarnemu.

  276. @mandragora
    10 kwietnia o godz. 15:47

    Beton ateistyczny = ????
    Możesz podać definicję?

  277. lonefather
    10 kwietnia o godz. 14:48
    Lonek, dzięki, otworzyłeś mi oczy. Ja jednak liczyłem na Parysa, że on,jako bezposredni swiadek i uczestnik, wyjaśni mi jak to było z tą Iliadą.

  278. wiesiek59
    10 kwietnia o godz. 16:02

    A tak konkretnie to z czym sie „nie zgadzasz”, skoro piszesz sam, ze sie zgadzasz z tym, ze w piesni i poezji sie bandyterka utrwalala i swe dokonania uwznioslala, zeby nie powiedziec czegos wiecej. To cos wiecej przyszlo wraz z chrzescijanstwem i hurtowym zasilaniem nieba w duszyczki, czesto z uduchowieniem sie na twarzach malujacym. Homer tego nie znal, wiec tych stanow uduchowienia w zabijaniu nie opisal. Czego jakos nie zaluje, bo bym go chyba znielubil, a tak to mnie nie odrzuca, gdy wzrok sie przeslizgnie po okladce Iliady, czy Odysei. W tej ostatniej, to strofy o naciaganiu luku i puszczeniu strzaly przez 12 otworow w toporach, z pozniejsza jatka zalotnikow, to znam na pamiec, jakbym wczoraj czytal, tak lubie.

    Wiec jeszcze raz, ale konkretnie, to z czym sie nie zgadzasz?

  279. Parys
    10 kwietnia o godz. 15:25
    Nie jest tak źle; samotny wędrowiec zawsze znajdzie jakichś przyjaciół, kochającą żonę albo kochankę, dzieci, wnuki, a jakby to nawet psa, który zawsze kiedy cię zobaczy, wybiegnie radośnie naprzeciw wymachując ogonem. Z kotami to już bywa trudniej, ale też da się je obłaskawić, jak mi sie udało na tym blogu obłaskawic jednego kota.
    Gdyby pan bóg osobiście wybiegł mi naprzeciw, pomachał, no może nie ogonem, ale czymś tam, bo przecież coś ma, to byłbym zadowolony. Ale jak na razie nigdy nie wybiegł mi naprzeciwko, chociaż dezerter i inni specjaliści od boga, zapewniają mnie, że on mnie kocha.
    Ja tam nie czuję się samotny, chociaż bywa, że mi samotność od czasu do czasu doskwiera, ale to nie z powodu braku boga.

  280. @Żorżyku
    Powiedziałeś toczka w toczkę, co niejaki Moleschotte(kurcze nie jestem pewny pisowni,ale mi sie nie chce sprawdzać), który powiedział, że myśl ma się tak do mózgu, jak żółć do wątroby, a mocz do nerek. Moleschotte był czołowym reprezentantem wulgarnego materializmu i tą wulgarnością wkurzył samego Marksa,który też przecież był zwolennikiem materializmu, ale nie był wulgarny.

  281. @zyta2003
    No tak, rozpedziłem się z tą normalnością, na co mi już zwrócił uwagę Parys. Powinienem napisać „racjonalny”. Zachowałem się jak taki solipsysta, co to myśli, że jest miara wszechrzeczy i własną miare, czyli racjonalnośc uznalem za normalność. A całkiem jest możliwe, ze racjonalnośc jest nienormalna. Postaram się być bardziej skromny.
    Pozdrawiam babcię Zytę

  282. Panie Jacku,
    Mandragora się przezywa, nazwała mnie ateistycznym betonem.

  283. A jest inaczej? 😉

  284. Człowiek to suma rodziców i niańki, miejsca i czasu, powietrza i pogody, dźwięku i światła, jedzenia i ubioru, krótko mówiąc – jest zdecydowanie od wpływów zewnętrznych zależny.
    (Jakub Moleschott – dla polskiej Wiki wart dwie linijki)

  285. Wiecie kogo najbardziej lubię ? Nie zgadniecie. Najbardziej lubię posła Piętę. Ta twarz rzymskiego myśliciela, takiego Cycerona albo Pompejusza. A jak już on co powie, to powie. Tego nie da się powtórzyć.Wiecie, to ten, co to kradł za komuny, żeby tę komunę obalić, no i udało mu się. Wtedy działał jako samotny wilk, walenrod, dziś zbiera owoce tamtych heroicznych czynów, przechadzając się po sejmowych kuluarach,lubi jak mu jakiś dziennikarz zada trudne pytanie.Samo to, że pytanie zaczyna się od „panie pośle” jest nagrodą za wszystkie zmagania z komuną. No i to On,On jak ten Oleśnicki czy Zamoyski, którzy wybierali jak między ulęgałkami najlepszych kandydatów na królów Polski, tak poseł Pięta bez pudła wybrał samego Chrystusa. Kiedy patrzę na tę myślącą twarz, zaczynam rozumieć , że tylko taka wielka Pięta mogła znaleźć nam najlepszego króla. Do pięt mu nie dostajemy.

  286. Znakomicie! Jestem nie tylko „gorszym sortem”, ale w dodatku „ateistycznym betonem”.
    A Gospodarz nie zamierza wytknąć Mandragorze… agresji?

  287. A na temat „etosu rycerskiego” i zawłaszczania historii

    Jacek Kaczmarski, jak zwykle bezlitośnie przenikliwy.
    Czy cyniczny? Oto jest pytanie.

    https://www.youtube.com/watch?v=Gw5rfaWzOo4

  288. @anumlik 10 kwietnia o godz. 15:08

    Przekleństwo z tego samego Safrina:
    Obyś był jak rzodkiewka, rósł głową do ziemi i żeby cię robaczki jadły!

    Rzodkiewka = mandragora – to przecież korzeń i każde dziecko o tym wie 😉
    Szczegóły tu:
    https://www.youtube.com/watch?v=QbwWNe_8xjs

  289. Te mandragory są nawet atrakcyjne… turpistycznie.

  290. Sprawdza się również na tym forum – że skatolonym trollom więcej wolno.
    Sorry, taki mamy klimat…

  291. @ Na marginesie
    Może dlatego, że mądrzejszym (?) powinno być wolno mniej (w dziedzinie agresji)?

  292. @Parys 10 kwietnia o godz. 15:25
    Dlatego uważam że do ateizmu należy dorosnąć, usamodzielnić się psychicznie, antyklerykał to jeszcze nie ateista.
    Religia ze znakiem zapytania w herbie – to się nazywa NAUKA.

    Ciekawe! Bo całkiem identyczne opinie rozsiewają w internecie kuriewne wtyczki.
    Wariant: „prawdziwy ateista” ma głęboki szacunek dla sformatowanych przez kaka „uczuć” religiantów.
    A że taka „definicja ateisty” mogła się wykluć w sekretariacie IV parafialnej? To też fakt.

  293. @Jacek Kowalczyk 10 kwietnia o godz. 18:26

    Myślę co myślę – i mam wrażenie, że jednak niezupełnie o to chodzi 🙂
    Ale myślę sobie po cichu. Autocenzura!

  294. @namarginesko
    Jesteś inteligentną, mądrą dziewczyną, ale chyba Ci troche brakuje poczucia humoru. Mnie koleżanka mandragora wcale to a wcale nie obraża. Jeśli poskarżyłem się panu Jackowi, to dlatego, że przypomniało mi się przedszkole, kiedy to biegało się do pani Jasi ze skargą na Halinkę, bo ona powiedziała, że jestem głupi. Zachciało mi się wrócić do tych szczęśliwych , niewinnych czasów i przez moment poczułem się takim małym Lewym, takim lewkiem.

  295. Znakomicie! Jeszcze jeden przewidywalny komentarz – wypieczony chyba nawet w tym samym piecu.

    @mandragora 10 kwietnia o godz. 15:39
    @Parys
    10 kwietnia o godz. 15:25
    Ateista jest samotnym wedrowcem, …. do ateizmu należy dorosnąć, usamodzielnić się psychicznie, …
    100/100
    Dojrzewanie to trudny i bolesny proces. Szczególnie bolesny, kiedy wyzbywamy się podpórek, o których piszesz. Człowiek dojrzały nigdy nie będzie ścigał, z rewolucyjnym zapałem, tych co się mozolą i potykają w drodze. Okaże empatię i cierpliwość tym co na początku, w połowie drogi. Pokrzykujący i szydzący tak właśnie maskują swoje lęki. Najczęściej nie uświadamiane. Gdyby byli ich świadomi, zachowaliby spokój.

    Komentarz: Pamiętacie krucjatę mohikanina? Przepychał tu -kolanem- dokładnie te same treści. I przy okazji mamy odpowiedź na pytanie pombocka „po co tu włażą”.

  296. Tak, autocenzura to czasem doskonały pomysł. Ja nawet przestałem pisać bloga.

  297. @Lewy 10 kwietnia o godz. 18:42

    Poczucie humoru czasem się przydaje, ale ja je uruchamiam tylko wybiórczo. Poza tym bawię się doskonale obserwując manewry różnych mandragor, kruków i Parysów. Te manewry można wręcz skatalogować – bo to są ludzie „sformatowani” (określenie Szymona Hołowni, który szczyci się „formatowaniem” go przez kler) według jednego modelu. Czyli poczucie poczuciu nie równe? Bardzo Cię lubię i cenię, ale jednak jesteśmy różni. Mnie te różnice (w Twoim przypadku) zupełnie nie przeszkadzają.

  298. @Jacek Kowalczyk 10 kwietnia o godz. 18:49
    😀 😀 😀

  299. Jeszcze jeden wyłowiony rodzynek i już na razie przestanę:
    „ateista jest samotnym wędrowcem” to sentencja w wykonaniu Parysa.
    Tak, ateista samotny i przygnieciony brzemieniem niewiary…
    Taką wizję na pewno chciałabym szerzyć – gdybym była sformatowana i po ślubach.
    Wieczystych 😉

  300. @@@ Wszyscy, lista tych co odpowiadac chce, zadluga. To wszyscy. O uczuciach…

    Ja uczuciowy nie jestem. Gruboskorny. To pojechalem dzisiaj do duzego miasta. Na taki placyk tam sie duzo zebralo. Ateisci chyba. Skrzyzowanych desek, fanfar, przemowien nie bylo. Niektorzy mowili do obok, ale o 12.00 wszyscy milczeli. Niektorzy kwiaty przyniesli do Engelbrekta na placyk. To byl taki jeden co parlamentu bronil siekiera przeciw Unii, ale kalmarskiej. Ta Pawlowicz to niewiele wie o Vikingach. Ona jest moja faworyta obok ta Sobecka. Czy muslimskich vikingow bylo na tym placyku nie wiem. Flag z sutrami bylo tyle co desek skrzyzowanych. Dziewice muslimskie byly chyba. Widzialem pare sam. Chyba dziewice. Ale najwiecej to bylo tych vikingow co Pawlowicz nie ma pojecia o. Ona to mysli ze vikingowie z rogami na glowie latali pewnie, tyle jej wiedzy. To jak zesmy sie uduchowili pod tym Engelbrektem, to poszlismy do Chinczyka dalej sie uduchawiac. Czesc niestety (pewnie) musiala isc do pracy uduchawiac.

    Tam sami vikingowie sie zbieraja. U Chinczyka. Na vikinskie potrawy. Ten Chinczyk to umie jakies sto potraw vikinskich. Ja to taka typowa zawsze biore u niego. Golonka ale bez kosci, zapiekana ufrytkowana w ciescie. Dotego druga, tez w ciescie ale z duzych raczkow. Na bezrybiu i rak… Tym muslimskim dziewicom to ja do talerzy nie zagladam, to nie wiem czy golonke biora. To jak tak wszyscy siedza to i zagaduja do tych co po drugiej stronie siedza. To duzo duchowosci bylo, bo i napitki sa. Ja piwo pijam. To jest popularny napitek muslimskich dziewic. Ta Pawlowicz to niewiele vie o Vikingach i coto ledungowy okret.

    Policja szwedzka jest b efektywna. Wlasnie zaaresztowali tego co tym samochodem do Åhlensa wjechal. Tak w radiu wlasnie podali. Efektywnosc policji tutejszej jest wysoka. Bardzo. Ja nie jestem specjalista. Pare elementow tylko moge wymienic. Cala policja jest pod jednym operacyjnym przewodem. Jakakolwiek. Bezpieczenstwa (Säpo), drogowa, graniczna, ekonomiczna, jak ich tam zwali. Tak jakby CIA, NSA, FBI, Gwardia, lokalni szeryfowie, centralni ochroniarze pod jednym przewodem w Stanach. To robi, ze nie ma komunikacyjnych problemow z przenoszeniem danych, ani ambicyjnych personalnych. Wioske vikingow, co terrorysta zaatakowal, mozna w piec minut zamknac. Cala komunikacja. To tacy terrorysci siedza jak w koszyku. Poza tym kazdy policjant z bronia chodzi zawsze i innym wyposazeniem. Ale w bagazniku trzyma z kolega. A jeszcze jedno to jest ze takich dwoje co w bagazniku trzymaja sprzet rozny dwoch innych na odleglosc, tez z pelnym bagaznikiem wspiera. To troche tak jak samoloty przechwytujace. Jeden pilot, jeden nawigator w jednym. Kawalek dalej dwoch takich powtorka, co chroni tych pierwszych. Ich jest tyle ile potrzeba zawsze, bo zwykle oni przy biurkach, komputerach siedza i cwicza gry. Ale jak ten operacyjny im kompy wylaczy (chyba), to w co grac nie maja i do samochodow ida. To jest stara vikinska metoda. W sagach mozna czytac. Z tego co wiem to jest unikatowe zachowanie. Ale ja mysle ze coraz wiecej sie na taka metode zalapuje. Ta Pawlowicz to niewiele wie o Vikingach.

    Na ta efektywnosc policji naklada sie niechec Vikingow do efektywnosci. To oni prawem tingowym ograniczaja, chca zeby przy biurkach sie grami zajmowali policjanci. Nie paliwo palili z AK4 latali z helmami. To jest zupelnie na odwrot jak u nadwislanczykow. Ta Pawlowicz to niewiele wie, chcialaby byc dalej poslem zeby polglupkow wychowywac. Takie zadanie przyjela sobie sama. Bo ona polglowkow wychowa, to oni ja na naczelnego beda wybierac. To dosc proste. Na kolanie prawo pisac efektywnie. Policjantow dla efektywnosci na 50 oddzaialow podzielic. Ona nie jest sama, tylko oczywiscie wspolpracuje. Ale dalej o Vikingach duchowosci.

    Te cyckiem karmienie to jest popularne u Vikingow. Ja mam z tym problem. Tez chcialbym byc karmiony. Ale Vikingi co cycki maja sa skape. Wiekszosc. Mnie dawac nie chca, chociaz sie prosilem przy widoku wielokrotnie. U tego Chinczyka to ja bylem jakby dystrachowany. Bo jeden maly Viking dostal od Vikingi to co ja bym chcial. On pewnie tej golonki z raczkami nie zabardzo. Moze uczulony. Nic wiecej nie podjalem jednak bo Moja obok siedziala. Co mnie tez dystrachowalo. Na jedno ucho sluchalem co jedna inna, po ukosie nadawala o przyczynach alienacji Uzbekow i pokrewnych. Moja bardzo zywa, bo tez psycholog. Ja raczej zajety bylem rozmyslaniem na d moim teoremem. Dlaczego kazda Vikinga ma dwa cycki? Dlaczego nie trzy albo jeden? A po paru godz to zmuszony bylem zakonczyc vikingowym suschi, bo moja lody wziela. Taki sygnal dymny. To pojechalismy do domu, co jest daleko. Inni tez po zakamarkach sie rozlezli, dyskusje skonczyly.

    Ta Pawlowicz to nie ma pojecia o Vikingach. Z pewnoscia moge napisac, ze powie to jest 100% na odwrot.

    O betonie to moge tyle napisac, ze chyba bedzie wiecej lwow betonowych, zbrojonych na placykach, skwerkach. A jeszcze cos podano o AlNusra froncie. To taki odlam nieVikingow. Ten Uzbek, co go wlasnie aresztowali, to kolege ma AlNusra co go chyba tez aresztuja, ale nie wiem. Bo on z Tadzykistanu. Znaczt Tadzik, Tadzio. Ja uwazam ze lwy to export towar moze byc do nadwislanczykow. U nadwislanczykow beda zbroic, betonowac, spawac. Vikingi za maysl tech/automatyzacja brac wartosc dodana. Takie lwy co sie pojawiaja automatycznie na przejsciach i takie, moga dobrze zabezpieczac przeciw katolickim terrorystom.

    A poza tym donosze o uczuciowosci, ze Moja kategorycznie wzbraniala sie dystrachowac mnie w czasie jazdy z powrotem. Co jest moje, jakby psu kosc zajecie, jak samochod prowadzimy razem. Czuje ze z powodu tego malego Vikinga. Ach ta Pawlowicz… Mnie to bardziej ciekawi jak byscie mnie dali link do jej Parysa. To musi byc Gigant (ant nazwisko).

    pzdr seleuk(os) freerider

  301. Beton znaczy twardy, solidny, trudny do skruszenia jak rzymski Panteon (Opus caementicium) – stoi już 1800 lat.
    Nie wiem, jaki powinien być prawidłowy ateista według mandragory, elastyczny, miękki, przytulny? Łatwy do ugniatania i formowania jak plastelina?
    Czekam na tę definicję i chyba się nie doczekam 🙁

  302. Tobermory
    10 kwietnia o godz. 19:23
    To sie moze Tobermory zadowolisz moja. Z Panteonu. Ateista powinien byc WieloBogowy. Panteonowy 😉
    pzdr seleuk

  303. lonefather
    10 kwietnia o godz. 16:33

    Z dziesięć lat temu wymyśliłem i kolportowałem myśl, że niejaki Homer był pierwszym piarowcem w naszym świecie.
    Reszta poważnych twórców, na przykład niejaki Cezar, opisywała fakty, niespecjalnie je upiększając.
    Cóż, proza życia niespecjalnie sie sprzedaje.
    Idealizacja prozaicznych motywów, znacznie lepiej.

    W historii jest jeszcze paru wartych uwagi twórców.
    Taki Szekspir- na przykład.
    Genialnie opisuje motywy ludzkie.
    Nawet eksterminację najbliższej rodziny w imię pożądania władzy.
    To w sumie, też kronikarz.
    Ludzkości……

  304. A co do ateizmu i ateistów.

    Są samowystarczalni.
    Inteligentni ludzie nie potrzebują protez, powierników, zewnętrznych źródeł wartości, punktów odniesienia, stada ich wartościującego.
    Tyle, że na ten poziom mogą wspiąć się jednostki nieliczne.
    Im społeczeństwo bardziej zurbanizowane, uprzemysłowione, wykształcone, tym zapotrzebowanie na puste rytuały i gromadność zachowań mniejsze.

    Polska idzie pod prąd tej tendencji- ostatnio.
    Ze względu na celowe produkowanie takich zachowań przez rząd sprzężony z KK.

  305. Na marginesie
    10 kwietnia o godz. 18:45

    Namarginesko, na Jamnie nikt nie pyta, po co tu łażą ani nie odróżnia ateistów od nudystów czy innych artystów. Zapraszam Cię na dzisiejszy spacer po Jamnie, w czasie którego nie odważyłem się postawić nawet maluteńkiego bezana, za to złamałem wiosło. Ale pięknie było, dlatego Cię zapraszam.

    https://plus.google.com/101580844869959615096/posts/K7N89Dr8Noj

  306. wiesiek59
    10 kwietnia o godz. 20:11

    Szekspir w ujeciu (zartobliwym) Stanislawa Baranczaka 😉 :

    Hamlet:

    Duch: brat jad wlał do ucha.
    Syn ducha: o, psiajucha!
    Stryja w ryj? Drastyczny krok.
    Zwłoka. Jej finał: stos zwłok.

    Romeo i Julia

    Rody Werony: wraży raban.
    Młodzi: hormony. Starzy: szlaban.
    Mnich: lekarstwem zielarstwo?
    Finał: trup grubą warstwą.

    Otello

    Tło: gondole i doże.
    Centrum uwagi: łoże.
    Wąż: Jago. Mąż: ” Ja go!…” Duszona:
    Żona. Finał: obsada kona.

    Makbet

    Szkot: bestia bitna.
    Żona: ambitna.
    Ręce umywa. Ma gdzieś.
    Bór: marsz na mur! Finał: rzeź.

  307. wiesiek59
    10 kwietnia o godz. 20:11

    Bogowie sie kloca miedzy soba. Jak u tego Homera, co gniew meza opiewal, tysieczne Achajow okrety, gniew meza co bogow wzial na zaloge. Dlatego Boscy jestesmy bo WieloBogowi. Kazdego na zaloge wziac. Jak chec, albo potrzeba.

    MonoBogowosc to jak fortepian z jednym klawiszem, na jednej oktawie. Trzeba emigrantem bylo zostac, zeby monoFortepianu muzyki uniknac (F.Ch.)

    pzdr seleuk

  308. Kostka
    10 kwietnia o godz. 20:24
    A jak Wenecki kupiec ? A Sen letni?
    pzdr seleuk

  309. Kostka
    10 kwietnia o godz. 20:24
    A Kumoszki wesole nie zapominajac? 😉

    pzdr seleuk

  310. Na marginesie

    Przepraszam, Namarginesko, za to. że filmowy spacer jest jąkaty. To efekt ulepszenia tuby. Jak tylko smarki coś ulepszą, od razu jest gorsze i głupsze od poprzedniego. Na tym polega nowoczesność.

  311. seleuk(os)
    10 kwietnia o godz. 20:30

    O ile wiem to Baranczak tylko nad kilkoma dramatami sie popastwil w ten sposob 😉 (chyba dlatego, ze tak zgrabnie w kazdym mu koncowka pasowala bo z grubsza na ten sam temat).

    Reszte to on tylko klasycznie po prostu tlumaczyl juz bez wiekszych wyglupow (Sen, Kupca i Kumoszki wlaczajac)

  312. Kostka
    10 kwietnia o godz. 20:41
    Dziekuje
    seleuk

  313. Kostka
    10 kwietnia o godz. 20:24

    BOSKIE!!!

  314. W „Ulissesie” Joyce’a w tłumaczeniu Słomczyńskiego jest taka fraza
    „Hamlecie, co ty robiłeś z duchem twego ojca, ecie pecie.”

  315. Można by rozwinąć temat w kierunku- artyści w służbie, czy na służbie….

    Kształtując w odpowiednim kierunku postawy plebsu, czy znaczących, osiagało się z reguły pożądane rezultaty.
    Na ogół, jatkę w imie Wyższego Dobra.
    Najdzielniej bili króle, najgęściej ginęły chłopy.
    Bo gdzieś tam komus nafta trysła…..
    I w tym celu my z synowcem na koń siędziem, i jakoś to będzie…..

    Szczytem szczytów tego trendu, była sztuka filmowa, wzbudzająca i kanalizująca emocje w pożądanym kierunku.
    A obecnie, przekaz internetowy i badania opinii publicznej.
    Indywidualne profilowanie i dobór odpowiedniej do profilu argumentacji, czyni w polityce cuda……

  316. wiesiek59
    10 kwietnia o godz. 20:46

    🙂

    To ci jeszcze reszte podrzuce bo tez cieszy oko:

    „Ryszard III”

    Garbus: knuje.
    Wokół szuje.
    Ząb za ząb. Królestwo za konia.
    Finał: zbiorowa agonia.

    „Julisz Cezar”

    Forum. Togi.
    Gołe nogi.
    Klika: szefowi nóż w plecy?
    Finał: trupy, kalecy.

    „Król Lear”

    Król-ojciec: lebiega.
    Błazen: go ostrzega.
    Córki: dwie złe, jedna lepsza.
    Finał: wszystko się rozpieprza.

    Baranczak jest swietny chociaz przyzwyczailam sie do tlumaczen Paszkowskiego (bo w takiej postaci lyknelam Szekspira po raz pierwszy) i trudno mi sie bylo potem przestawic.

  317. wiesiek59
    10 kwietnia o godz. 20:57

    Albo do W.Sz. wrocic, co Tudorom propagande napisal o Garbatym co konia do sedzania szukal Plantagenecie, bez synowcow. Propagandysta w sluzbie 😉

    pzdr Seleuk

  318. Kostka
    10 kwietnia o godz. 21:13
    Kostka, jak na zamowienie 🙂 🙂 🙂
    pzdr seleuk

  319. A teraz zmykam bo zainspirowana wizyta w National History Museum postanowilam sobie obejrzec po raz kolejny film Jona Amiela „Creation” o Darwinie 😉 Po polsku jakos glupio sie nazywa: „Darwin. Milosc i ewolucja” moze dlatego ze gdyby przetlumaczyc tytul bezposrednio to zaraz by sie ktos poobrazal….

  320. Lewy
    10 kwietnia o godz. 20:54

    Bardzo ladne! Choc przyznam ze wstydem ze calego Ulissesa nie pokonalam.

    W szkole sredniej zabawialismy sie amatorskim teatrzykiem przerobek Szekspira. Dowcip polegal na pozostawieniu oryginalnego tekstu i pozmienianiu interpunkcji co dawalo nieoczekiwanie komiczne efekty wypaczajac kompletnie zamysly autora.

  321. Czyli, uwznioślanie atawizmów i prymitywizmów, za pomocą przekupnych piór, czy nut, jest raczej normą o wielowiekowej tradycji.
    Religia jest jednym z narzędzi stosowanych w tej dziedzinie.
    Czy wpływa na PRZEŻYWALNOŚĆ populacji?
    Jakoś nie sądzę że pozytywnie.
    Dla jednostek.
    Ale, poswięcenie dla zbiorowości jest dość pozytywne.

  322. wiesiek59 21:45

    Gdyby oni jeszcze zechcieli się nie rozmnażać.

  323. Skopcy?

  324. Szanowni czytelnicy!
    Nowy wątek (choć nienowy) proponuje Jiba, z rysunkiem. Są też trudne pytania.
    Zapraszam
    JK

  325. Tak, duchowość Jarosława Ka jest dwudzielna. Jedna cześć opowiada się za lepszą połową narodu, druga część jest skierowana przeciwko gorszej połowie narodu. Taki dokładnie wniosek wynika z analizy jego kolejnej insynuacji:
    „Doszło do tragedii, w której mieliśmy do czynienia z jednej strony z bólem wielkiej, ośmielam się powiedzieć, tej lepszej części narodu, ale mieliśmy też i eksplozję zła, eksplozję nienawiści – podkreślił Kaczyński. – Do dziś te dwie siły, te dwa żywioły ze sobą walczą”

    Prostacki do bólu dualizm oraz idiotyzm nienawistnika.

    Jarosław Ka, to polityk i jednocześnie celebryta. W obu rolach czuje się on świetnie, tylko w pierwszej mało co mu się udaje.
    Pzdr, TJ

  326. @wbocek 10 kwietnia o godz. 20:23
    Ale tam widać tylko dziób i wiatr w uszach! Tudzież gumiaki, bardzo solidne trzeba przyznać. A gdzie ćciny i cała reszta? Nie to żebym zaraz chciała wybrzydzać, bo rzecz wydaje się być na fali. No to wzuwam gumiaki i jadymy! A troci, płoci i tych opierzonych, co im pewnie teraz w ćcinach prokreacja chodzi po głowie – ich nie będziemy pytać o poglądy!
    P.S. Słowo „jąkaty” bardzo mi się podoba 😀

  327. Jąkaty – tak mówili wileńszczuki 🙂

  328. właśnie na kanale 7 oglądam program dot. pedofilii w kościele katolickim w Stanach.