Odlepione oczko Misia

Teatrzyk pod Anumlikiem

ma zaszczyt przedstawić dramę wojenną

ODLEPIONE OCZKO MISIA

PROLOG:

Misiu ciągnie hak ciągniony
chwacko, dziarsko i pogodnie.
Antek w Żoliborz wpatrzony
nie zagląda misiom w spodnie.
Generałom aż lampasy
w pąs stanęły od tej zdrady:
„Misiu ciągnie hak ciągniony?
Na układy nie ma rady!”
Prezes zaniepokojony
W kajeciku haczy haki
Miś prezesem niestrwożony
Antoniego wciągnął w krzaki.
W krzaczkach haczyk się odcisnął
Pieczęcią sołncewskoj braci
którą nad Antosiem świsnął
mały Misiu – niech go kaci!
Generały o honorze
Głośno  prawią zzielenieni
Antoś honor, mocny Boże,
Schował dziarsko do kieszeni.

CHÓR:
Honor armii narażony,
kiedy wchodzi hak ciągniony!

AKT I

CHÓR:
Tysiąc walecznych, każdy z długopisem
wpadło do Smoleńska wymachując Pisem.
Putin – co z Car Puszki ściera byle pyłek –
zleciał na płoszczatku, odbił sobie tyłek.

PUTIN [wchodzi do kosmicznego obiektu 2014-28E – najtajniejszego pomieszczenia Federacji Rosyjskiej – rozcierając odbity tyłek. Sobstwiennyj Jego Imperatorskogo Wieliczestwa Konwoj wyposażony w Krótkie Iskandery Bojowe okrąża Putina  zwartom kolesom]:

Gospoda oficery, szto eta mnogoceliennyje ruczki bitwy? A?

SOBSTWIENNYJ JEGO IMPERATORSKOGO WIELICZESTWA KONWOJ:

Nie znajem, Wasze Wieliczestwo! Eto sekretnoje orużje!

MIŚ [wychodzi z pobliskiej apteki]:

Mam instrukcję, Wasze Wysokopriewoschoditielstwo. [czyta] Wielozadaniowy taktyczny długopis bojowy: wysokość 170–190 cm w kolorze białoczerwonym, waga 80–105 kg, włączany za pomocą włącznika, lub za pomocą mechanizmu obrotowego, wykonany z wzmocnionej skóry pokrytej kevlarem z domieszką aluminium, anodowany, posiadający poślizgową fakturę zapewniającą wygodny i pewny chwyt, wyposażony w co najmniej jeden dodatkowy zbiornik z tuszem bojowym, pager, w celu szybkiej komunikacji oraz nadajnik GPS w celu koordynowania położenia, posiada wkład, który pisze i strzela pod każdym kątem, w temperaturach od minus 47˚C do plus 60˚C.

PUTIN:
Unicztożit’!

SOBSTWIENNYJ JEGO IMPERATORSKOGO WIELICZESTWA KONWOJ:
Kak prikażitie, Wasze Sijatielstwo!

TAKTYCZNY DŁUGOPIS BOJOWY [pokazuje Putinowi gest Kozakiewicza]:
Wała!
[śpiewa]:

Nie wywiniem orła
na piastowskim śniegu.
Cham Putin nam Ełku
nie wypchnie z szeregu.
Orłem wywinięty
ostanie się honor,
kiedy obce męty
orzeł spuści do nor.
Przykryjemy orła
polskim gronostajem.
A z polskiego berła
zrobim ersatz z jajem.
Gronostaj z damulką
jakiegoś da-Ełka
ozdobią prymulki
na gałązce świerka.

KURTYNA

AKT II

[Granica pomiędzy Polską a Unią Europejskią. Specjalny wysłannik Misia mocząc nogi w Odrze zapiewuje]:

Nie będzie Umlaut pluł nam w twarz i dzieci nam niewolił.
Pluniemy Umaltowi: WON!  i niech się odchromoli.
A Umlaut – Seine Mutter Hund – na polskiej przysiadł przyzbie
i śpiewać cudnie zaczął on, w stareńkiej cud niemczyźnie.
O, ciszo nadwiślańskich pól, z poszumem śląskich lasów,
ty Hund wartości ze mnie zgól i w rzyć wsadź katabasów.

CHÓR:
Honor kraju narażony,
kiedy wchodzi hak ciągniony!

HONOR KRAJU:
Pieprznęło na odwyku, kiedy tylko ożył
nie do końca pieprznięty na odwyku orzeł.
Obraz jak po granacie wrzuconym do szamba
wychynął z Odwykniętej. Nie o taki – sam dba
prezes – obraz, gdy się wspina na lichą drabinę
plankty nadęte wznosząc; wystawia na kpinę
obraz Niedomęczonej, kłamstwem ją kalając.
Odżyty orzeł wrzasnął: Jam orzeł, nie zając!

KURTYNA

AKT III

Hymn chłopców oenrowców
My jesteśmy sól ziemi!
Żadne męty kibolskie;
stoimy między swemi!
A między swemi jest polskie:
Biało-czerwone!
Przegonimy obcych:
zielonych! czerwonych!
Takich jak my chłopców,
są w Polsce legiony:
Biało-czerwone!
Legionami pokryta
ziemia – obcym harda –
z Marią ją kibolską
związała kokarda!
Biało-czerwona!

CHÓR:
Szabat Szalom z Mazeł Tovem
przemknęły na Żolibórz,
owiniętą w tałes głowę
wystawiając na rozkurz.
Żaden cymes – mruknął cadyk
między dwoma kiwkami;
taki szmonces wsadzać w zadek
ojczystymi bukwami?
Białymi czerwonymi!

Szmonces do Prezesa [z zadka]:
Na orła raz doniósł sokół
radnemu dzielnicowemu:
Babów, radny, pełno wokół;
mnie uwiódł żonę, biednemu.
Wiosną obiecywał czary,
panie radny dzielnicowy,
smary na serca pożary
i cukierek na ból głowy.
Mikry, ale z gestem jestem,
panie dzielnicowy rajco
i z cichym skrzydeł szelestem
złożę panu złote jajco.
Pozłotę dla niepoznaki,
panie radny żoliborski,
pokryję szlamem z kloaki,
a szlam będzie polski.
Z jaja, prócz szczerego złota,
panie dzielnicowy radny,
tajna wyfrunie kapota
i czepiec paradny.
Donoszę-ć ja w dobrej wierze,
panie radny dzielnicowy.
Podetnij skrzydła cholerze
i mór nań ześlij morowy.
Radny, nieco winem spruty,
co nie dziwi o tej porze,
zzuł paradne dosyć buty
i żonę orłu schędożył.

KURTYNA

AKT IV

Sterczy Misia hak podwójny
na wiorstę i piędź.
Służyć Zosia menelowi
coraz mniej ma chęć.
Pułk ją dosiadł na kurhanie
z wrzawą i ochotą.
Nie takie Zosia kochanie
zamieniała w złoto.

CHÓR:
Poprzez rżysko szwadron leci,
oręż szwadronowi świeci!

ZOSIA:
Ence pence, w której ręce?

SZWADRON:
Oręż nasz jest dziś przechodni,
w której będzie ci wygodniej?
ZOSIA:
Goła jestem i wesoła,
wezmę oręż od chochoła.
CHÓR:
Szwadron trzepie kapucyna.

KURTYNA

AKT V

ZIELONA GĘŚ:

O święci anieli,
pociotkowie weseli!
Ty, zalotna dziewko,
feminizmu kurewko,
wysupłujesz swe wdzięki
ministrowi do ręki?

CHÓR:
Smętnie stanął pod kurhanem
faszystowski zdrajca,
kartacz urwał mu nad ranem
oręż oraz jajca.

MIŚ [bez jajec, bez oręża, z hakiem podwójnie ciągnionym]:
Flaki wysnute tanim Absolutem
sięgnęły dna.
Żal oraz smutek, tyci kogutek,
ostatnia łza.
Gryź-że Misiutek, życie zaplute,
jedno czy dwa?
Nie w tę ty nutę dujesz wyplute
dźwięki: ra, ra.
Soapy sprute muz absolutem
wiszą u łba.
Teatrzyk butem wbił mu marszrutę.
A świat co? – łka.

ŚWIAT:
Łkam.

KURTYNA

EPILOG:
Na kurhanku oręż smutna
woja woła, woj do Kutna
chwacko bieży.
Pod kurhankiem Zosia leży.
Rzęzi Zosia spod kurhanka:
ni dziecięcia tu, ni wianka,
oręż nie lśni, a uwiera;
musi nosił go woj sknera.
Woj, nie bacząc na maniery,
szturchnął Zosię szturchem szczerym.
Zosi kwik echem się wznosi
poza kurhan. Już po Zosi.
Patriotów zgniła rzesza
Zosię obłudnie pociesza:
Nie bój woja! On z polotem
szturch ci zadał, szczerozłotem.

Przesłanie:
Frywolny Mojżesz, po trzech dzbanach wina,
krył Zosię na kurhanie. Oręż lśnił.

KURTYNA

ANUMLIK [spod kurtyny]:

Oczko się jemu odlepiło, temu Misiu.