Spieszcie się kochać przyjaciół, tak głupio odchodzą

Przeżyłem wczoraj, jako zwierz niepolityczny, szok z powodów politycznych. Wprawdzie mazurki wcześniej coś ćwierkały, ale to nie był, kurde, szok. Nie bardzo mnie interesują duże dzieje, przedstawię więc obrazek z mojego prywatnego życia jako bezpośredni skutek rozdziału Polaków na lepszy i gorszy szok… tfu!… sort. Parę razy dałem Waćpaństwu poznać, że nie mam za wiele do ukrycia (bo co z ukrywanym będę robił w grobie?), więc dam i teraz.

Ileś lat temu poznałem na internetowej stronie zagraniczną Polkę tęskniącą za ojczyzną, zwłaszcza za moim Środkowym Wybrzeżem, które zjeździła z rodzicami syrenką we wczesnej młodości jako córka górnika. Dość bogobojna dama (niech jej będzie Maria) stała się moją przyjaciółką – w tradycyjnym, nie w damsko-męskim znaczeniu – która za pośrednictwem mojej skajpowej kamerki przemierzała ze mną rowerem moje i swoje stare szlaki, mieszkając tysiąc pięćset kilometrów stąd. Cud ta technika. Jak na końcówkę mego życia – ciekawy i bogaty czas. Niestety, przed ostatnimi wyborami ujawniła się – sygnały były wcześniej, ale nienatrętne, podobnie jak nienatrętna była jej religijność – jako rewolucyjna pisówa i śmiertelny wróg komunistów, ubeków, konfidentów, zdrajców, od których, jak wiadomo, aż się w Polsce roi – będzie ze 33 miliony. Robiło się więc między nami coraz rewolucyjniej.

Wczoraj rowerowałem do Mielna i spotkałem się z nią na skajpie. Właśnie przeglądnęła ostatnie wiadomości z Polski (wyłącznie z wiarygodnych źródeł, czyli „Nasz Dziennik”, „Gazeta Polska”, Wolski, TV Polonia itp.; moje szmatławce, jak „Polityka” czy „Przegląd”, to dla niej śmieci, złom i szrot) i się wściekła. Powiedziała, że jej zmarły tata-opozycjonista patrzy teraz z góry, przeżywa, cierpi i się wścieka na to, co ubowcy, kodowcy i komunistyczna zaraza wyprawiają z Polską. Poprosiłem, żeby zgodnie z dawną umową odstawiła politykę na bok. Wyszedł zgrzyt i spotkanie się skończyło pożegnaniem „na razie”.

Wieczorem otrzymałem od niej mejl (to dokument czasu, nie twórczość, więc niczego nie poprawiam).

„Jurek… to tak dla jasności… dyskusji i rozmów na tematy polityczne między nami nie będzie…

…ale jeżeli faktycznie stwierdzę, że nawet w najbardziej znikomy sposób sympatyzujesz z UBEKAMI i POmiotem komuchowskim oraz perwersją zadymiarzy i wandali KOD-u, nasze relacje będą się komplikowały… rzeczą niedopuszalną byłoby bywanie z sympatyzantem tych, którzy represjonowali mojego OJCA i jego Współbratymców walczących o wolność POLSKI z schizofrenią KOMUNY!!…

tak więc żądam od Ciebie ewidentnej odpowiedzi : TAK lub NIE!!… żadne wymijające odpowiedzi nie wchodzą w grę… powtarzam : TAK lub NIE ?????

…od tej odpowiedzi zależy, czy nasze podróże mają szanse na kontynuowanie… żadne inne wynurzenia mnie nie interesują. Odpowiedz szczerze……czyli wiarygodnie”.

 

To odpowiedziałem:

„…ale jeżeli faktycznie stwierdzę, że nawet w najbardziej znikomy sposób sympatyzujesz ze śmierdzącym tchórzem (z ośmioma ochroniarzami za milion społecznych złotych rocznie) oraz z perwersją pisowatych małp i chuliganów, przestępców i wandali, nasze relacje będą się komplikowały… rzeczą niedopuszczalną byłoby bywanie z sympatyzantką bolszewików (PiS jest partią stricte bolszewicką), którzy represjonowali mojego ojca i wielu jego kolegów w łagrach za to, że byli oni zwykłymi ludźmi, o nic nie walczyli, żadnych przestępstw nie popełnili – byli obywatelami Polski jak dziesiątki milionów im podobnych…

Tak więc żądam od Ciebie ewidentnej odpowiedzi: TAK lub, jego mać, NIE!!… żadne wymijające odpowiedzi nie wchodzą w grę.

A teraz na poważnie.

Skoro przez tyle lat mnie nie poznałaś i bez żenady zadajesz tak infantylne pytanie i zarazem bezczelne ultimatum, sądząc, że dopiero po odpowiedzi »tak« lub »nie« mnie poznasz, to gratuluję potęgi intelektu.

Zamiast odpowiedzi, powiem Ci co innego. Tak nakręciłaś się pisowską propagandą, aż przywołałaś swego tatę z nieba. Niby patrzy z góry na łajdaków z »gorszego sortu« i przeżywa czysto ziemskie frustracje, które są Twoimi własnymi frustracjami. Ujawniasz tym samym swoje umysłowe ubóstwo i nieznajomość nauk Jezusa, który mówił: »Moje królestwo nie jest z tego świata«. Twój tata ma niby w niebie, w towarzystwie dobrego, przebaczającego Boga towarzyszyć Twojej nienawiści i ją oklaskiwać!!! Puknij się, wieczny jak Kaczyński Jarek, Dzieciaku.

»Panie, wielekroć zgrzeszy przeciwko mnie brat mój, a przebaczę mu – czy aż do siedmiukroć?«. Odrzekł Piotrowi Jezus: »Nie mówię: do siedmiukroć, lecz do siedemdziesięciu siedmiukroć«.

Sparafrazuję filmową wypowiedź znanego aktora: Co wy, kurwa, wiecie o swojej religii!

Zauroczyłaś mnie kiedyś nie rozumem, lecz wrażliwością na wiele ludzkich spraw i na przyrodę. Będzie mi Twej wrażliwości w czasie włóczykijowania brak. Żal”.

 

Jej odpowiedź:

„PRECZ SZATANIE!!!…..i twoje plemie zmijowe!!!!…cuchniecie smiercia…POmorem i rozkladem!!!!!!!!!! MORDERCY!!! ZLODZIEJE!!!! KLAMCY!!!! OSZUSCI!!!!! KONFIDENCI!!!! ZDRAJCY!!!! POdzegacze!!!!najgorszy sort z Pospolitegorynsztoka. I odczep się od mojego Ojca, BESTIO!!!”.

 

Moja odpowiedź:

„Nie odezwałbym się już, gdybyś mnie nie oskarżyła o szarganie pamięci Twego taty. Aż tak jesteś fałszywa, że udajesz, że nie Ty mi przedstawiłaś jego antychrześcijański obraz patrzącego z nieba na ziemię z nienawiścią i w dalszym ciągu żyjącego TAM polityką? Wymyśliłaś, chora z nienawiści Niewiasto, niespotykany idiotyzm, a do mnie masz pretensje, że Ci go wytykam?!”.

 

Jej odpowiedź:

„I nie waz sie zasypywac mnie MAKULATURA!!!!! PRECZ z mego zycia!!!!!!…. POTWORZE z maska sprawiedliwego!!!!!! PREEEEEECZ!!!!!!!!!!!!! maska spadla, demaskujac bestie!!!!!!!!!”.

 

Moja odpowiedź:

„Masz rację: jestem złe drzewo, nie mogę rodzić dobrych owoców. Złym drzewem jest też żywiący się nienawiścią zakompleksiony, winny śmierci swego brata kurdupel (95 pozostałych ofiar nigdy go nie interesowało) i jego zbieranina chuliganów, prostaków, dyletantów i życiowych nieudaczników, którzy w początkach rządzenia próbowali sobie przyznać po 6–8 tysięcy złotych miesięcznych podwyżek dla rządzącej wierchuszki, a mnie przyznali 2,5 złotego – czegoś tak szokującego nigdy przed nimi nie było, nawet w PRL. Dowiesz się wielu faktów o złym drzewie dopiero jak ono padnie, a ogrodnicy staną przed Trybunałem Stanu lub trafią do pierdla. Pisowatych złoczyńców popierają słabi na głowę mniemający, że to aniołowie”.

 

Jej odpowiedź:

„CHAMIE!!!… ordynarny PROSTAKU!!! czym ciebie POgonic, zebys wreszcie przestal mnie nekac swoimi ODCHODAMI?????!!!!! przekleta KOBRO!!!!… POwiem POspolicie jak do CHAMA; spierdaaaaaaaaaaalaj!!!!!!!!!!! BEZPOWROTNIE!!!!!!!!!!!!”.

 

Moja odpowiedź:

„Wdzięczny Ci, Mario, jestem za wczorajszy dzień. Użyciem pięknych, rewolucyjnych słów BEZ ZNACZEŃ (bo cóż ma znaczyć nazwanie łopaciarza i rybaka, »konfidentem« – że harując w rowach, w lesie, na morzu kablował sarny, lisy, dorsze?), pokazałaś się z najlepszej strony jako szczera, uczciwa, bezinteresowna bolszewiczka-katoliczka, a ja żywej takiej nie widziałem do dziś. No, kurde, nie widziałem, za to bardzo dużo kiedyś czytałem, bo bardzo dużo tego było na gazetowym papierze po dwa czterdzieści – »Na przykład Plewa« na przykład, »Traktory zdobędą wiosnę«, »Ogniwo« i mnóstwo innych rzeczy do czytania z wypiekami, których nie pamiętam.

Okropnie szanuję Cię za szczerość, przez którą się rozstajemy. Boć to ogromna radość i przyjemność, kiedy przyjaciel jak grom z jasnego nieba półtora tysiąca kilometrów stąd jest szczery.

Jutro też ma być piękna pogoda, więc roweruję do Słupska. Żal, że bez Ciebie. Ale rozumiem, że masz zadania wobec Polski. Tak Ci dopomóż Bóg”.

Pombocek