Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

8.01.2017
niedziela

Sprawa Kijowskiego a sprawa polska

8 stycznia 2017, niedziela,

Człowiek, który cały czas (a więc pod względem dochodu bezalternatywnie) poświęca na zajmowanie się KOD-em i robi to oficjalnie – pracuje. Nie jest prywatnym wolontariuszem, miłośnikiem i rozdawcą „lajków” – powinien zatem otrzymywać określoną rekompensatę wydatków oraz dochód o charakterze pensji. Szczegóły to rzecz prawa powszechnego oraz statutu organizacji. Nie mniej też – etyki. KOD powinien był to rozumieć i stosować, od dnia pierwszego. Bo to – w domyśle – ta lepsza twarz Polski, nie zaś PiS-owskiej nędzy.

Co w fakturach wystawionych przez Kijowskiego KOD-owi miało charakter „pensji”, a co zwrotu kosztów – zdaje się – nie mamy pojęcia, bo wszystko było zagregowane w fakturach firmowych, w ramach działalności gospodarczej. Duży błąd. Problem etyczny jest tu taki, że powinny być jednoznaczne zasady działania spraw rozliczeniowych (i wszystkich innych) w KOD, który uzyskuje pieniądze w dużej mierze od darczyńców – ufnych obywateli. Pozycje na fakturach muszą być czysto rozdzielone – czyli transparentne. Problem etyczny jest też taki, że prezes organizacji wystawia własne faktury poniekąd sobie samemu – organizacji, którą kieruje. Bardzo poważny błąd i złamanie zasady nieposiadania sprzecznych interesów lub co najmniej takiego podejrzenia: Kijowski prezes ma mieć interes w racjonalnej i oszczędnej gospodarce finansowej środkami publicznymi, Kijowski przedsiębiorca zaś – w zarabianiu na organizacji jak najwięcej, nawet bez związku z powodzeniem organizacji. Zderzenie jednego interesu z drugim nie ma prawa się zdarzać. A jednak się zdarzyło. Kijowski powinien był raczej działać w oparciu o umowę o pracę i do tego może z klauzulą wyłączności.

Powiedzenie „nie ma prawa” to właściwie nad Wisłą ozdobnik retoryczny i coś prawie bez treści: jakie „nie ma prawa”? – przecież pomimo takich i owakich praw formalnych takie zderzenia zachodzą tak, jak zderzenia atomów.

***

Jest taki polski film, o bajeczności przedwojennych stosunków. Główna rolę gra Bronisław Pawlik. Jedna osoba, dwa stanowiska: zawiadowca stacji i komendant posterunku policji. Jako zawiadowca, nosi czapkę kolejarza. Gdy obejmuje służbę jako komendant policji, zmienia czapkę na policyjną. Po czym – jako policjant – wypisuje sobie sam mandat (i go płaci) za własne uchybienia w roli zawiadowcy. Zmieniając czapkę, musi też zmienić głowę. Czasem to się udaje, że człowiekowi role się nie pomieszają i nie popadnie w rozdwojenie jaźni, ale zawsze jest to etycznie trudne wyzwanie. Jednak w stosunkach publicznych zasadą musi być rozdzielenie ról i osób, gdy może zachodzić sprzeczność interesu. Niby to wiadomo – prawo formalnie w różnych dziedzinach to reguluje, ale poza sądem marnie to działa.

Kilka lat temu głośna była sprawa prezesa organizacji non-profit, która zajmowała się bodaj ochroną dzieci-ofiar przemocy. Cel niezwykle wartościowy i organizacja niezbędna. Prezes budzący zaufanie i znany w przestrzeni publicznej. Działał jednak tak, że pieniądze organizacji znalazły się na jego prywatnym koncie, a on z niego finansował sobie prywatne zakupy, wyjazdy zagraniczne w towarzystwie i cokolwiek chciał. Przyłapany po kilku latach nieustannego łamania prawa tłumaczył się jak żałosny gówniarz. Dewastacja zaufania, nędza moralna – wzorowe. Szkody publiczne niezwykle trudne do naprawienia.

Code of Ethical Conduct – to etyczne zasady postępowania firm, organizacji, instytucji publicznych w większości państw „starej UE” oraz obywateli, zwłaszcza Skandynawii i północno-zachodniej strefy państw Unii. Akceptacja reguł etycznych jest oczywista, konieczna, ale i zwyczajnie korzystna dla wszystkich. Bez nich w ogóle nie może zdrowo działać państwo, a w nim choćby instytucja zamówień publicznych (co jest ogromną dziedziną gospodarki) czy partnerstwo stron publicznych i prywatnych (na które tak bardzo, a złudnie i nierozumnie w tych warunkach liczy wicepremier od – nomen omen – rozwoju Mateusz Morawiecki, o czym w jednym z poprzednich tekstów więcej napisałem). Nie mogą działać zdrowe i pożądane stosunki międzyludzkie.

Brak zaufania i czystości działań powoduje, że nie ma współpracy stron, a jedynie walka „kto kogo”. Tą walkę „kto kogo” obserwujemy w Polsce. Kto bardziej cwany, kto lepiej załatwi drugą stronę – ten chwat i zbiera dodatkową korzyść, a pozostali to frajerzy. Rządzi u nas zasada win–lose (wygram–przegrasz), a nie powszechna zasada ze stosunków wobec Polski zewnętrznych – win-win, czyli wszystkie strony wygrywają, bo ze sobą realnie, w poczuciu zaufania i rozumienia korzyści z tego płynących – współpracują.

W Polsce to prawie standard: w przetargach publicznych wygrywa ten, który daje najniższą cenę, często ewidentnie dumpingową – poniżej cen rynkowych, poniżej zdolności do wykonania kontraktu w sposób prawidłowy i z należną jakością. Zamawiający ma zwykle tego świadomość, ale nic nie robi. Zakłada, że jakoś to będzie, a nieracjonalnie niską cenę wydusi na wykonawcy. Kończy się to nieraz katastrofą, w sensie prawnym, rzeczowym, wykonawczym, finansowym i technicznym. Skutkiem takich obustronnie nieetycznych i korupcyjnych zachowań były bankructwa wielu dużych firm wykonawczych i mrowia małych podwykonawców uzależnionych kontraktami od tych wielkich. Jedni i drudzy zaś tak działali, żeby najlepiej nie płacić ludziom, zwłaszcza tym na śmieciowych umowach.

Gdy budowano autostrady bywały takie przypadki, że wykonawca wywoził z placu budowy podłoże z kruszywa zgodnego z normą, a przywoził niespełniające norm, za to znacznie tańsze. Całe kilometry bieżące. Podobnie z betonem czy asfaltem: obniżanie jakości, ewidentne kradzieże nieraz uchodziły na sucho, pomimo całych sztabów fachowych weryfikatorów. Główny wykonawca przerzuca koszty i straty na podwykonawców, ci więc pierwsi bankrutują i pieniędzy mogą nie zobaczyć nigdy. To ewidentne zło czynione w dziedzinach oddziałujących na całe państwo nie szokowało, nie dziwiło, trwało latami. Od jakiegoś czasu następują w tym pewne, choć ewidentnie niewystarczające zmiany, ale mentalność kombinatorska i złodziejska jak była, tak jest.

Zachodnie firmy, działające zgodnie z zasadami przejrzystości i etyki w biznesie, od razu zauważały grandę. Miały taki wybór: dostosować się i wejść w to bagno albo wyjść z Polski. Nie odbywa się to bez poważnych konsekwencji: ci, co wychodzą lub w ogóle nie chcą się tu zjawić, zubażają polski krajobraz o to, co cenne i czego nam tak brakuje. Nie chodzi tylko o czystą etykę, o wartość słowa i umowy, ale i o najnowocześniejsze rozwiązania gospodarcze i społeczne, którymi – z natury rzeczy – takie firmy znacznie częściej niż inne się zajmują.

Polityka w Polsce jest bagnem nieetyczności, grandy, zinstytucjonalizowanej kradzieży i kolesiostwa. Skłamane z założenia, w warunkach pełnego cynizmu, obietnice wyborcze, którymi politycy kupują głosy, nikogo z oszustów nie obciążają. Nikt za nic nie ponosi odpowiedzialności, a zaraza kombinatorstwa i krycia złodziei zżera każdy partyjny krąg i kazi każde środowisko. Wiemy doskonale, że niemal żaden polityk łamiący prawo nie stanął przed Trybunałem Stanu. Może być i tak, że żaden PiS-owski łamacz konstytucji i ustaw nie odpowie ani przed Trybunałem, ani przed sądem, bo zabraknie siły moralnej, by ich tam postawić. Paru z nich należało się to po pierwszych rządach PiS. Kunktatorstwo, liczenie opłacalności przeciw kosztom przez PO walnie przyczyniło się do korozji publicznego postrzegania odpowiedzialności za czyny o charakterze przestępczym i drańskim.

Raport specjalnej komisji do spraw zbadania śmierci Barbary Blidy był gotów, ujawniał draństwa winnej jej śmierci władzy. I co? – i nic, zabrakło etyki i konsekwencji PO w rozliczaniu polityków z władzy. Zwyciężyło nieetyczne kombinowanie, co się bardziej opłaci. Ci nierozliczeni, a obecnie rządzący, teraz się na PO i na Polsce mszczą. Demonstracja obrzydliwości i cynizmu w majestacie państwa oraz sprzeciwienie się etyce i powadze działania – wręcz modelowa, ale dla obywateli żałosna i brukająca.

Bodaj największa moralnie podłość – kłamstwo smoleńskie zwolenników PiS, zespawane z szantażem religii katolickiej w taran, stało się machiną zwycięstwa w polityce i w państwie. To się zwycięzcom wybitnie opłaciło. Duma i pycha tak ich rozpiera, że pękają szkła, guziki i państwo. Zaś biskupi klaszczą i liczą z tego zyski.

Praktycznie żaden polityk nie stracił twarzy na polskiej scenie. Nawet ten schowany przez partyjnych kumpli z powodu jakichś monstrualnych obrzydliwości, kłamstw czy nadużyć prawa, pojawia się za chwilę znowu. We własnej partii albo całkiem innej, zażarcie zwalczającej tą, z której polityk się wziął. Na chuliganów czekają liczne nagrody: Europarlament, rady nadzorcze w państwowych spółkach, prezesury, dyrektorskie fotele, czy choćby partyjne think tanki.

Wszyscy ci politycy zaś mają pewną cechę wspólną: każdy to wzorowy katolik, a moralność dla niego to jak krew i życie razem. Każdy świeżo wyszorowany po spowiedzi świętej. Wyborca zaś kupuje takie skorumpowane postaci, daje politykowi i partii kolejny kredyt na kolejną mordę. I znowu zostaje z niczym. Bo tak – w sumie – chce. Takie jest pojęcie o posiadaniu twarzy, słowności, etyce.

***

Nie w tym rzecz, że Mateusz Kijowski to naciągacz, oszust, czy człowiek skorumpowany, bo zapewne nie jest. Zapewne „chciał dobrze”. Wszyscy chcą – tak mówią – i jeszcze nikt nie oświadczył, że chce źle. Pewnie też nie jest Kijowski pozbawiony poczucia etycznego. Funkcjonując jednak w takim ekosystemie nadwiśla, niebacznie ponosi ryzyko cichego popadania w tą polską nędzę. Nie usprawiedliwiam go, raczej wyjaśniam stan rzeczy. Dla dobra KOD-u i jego wiarygodności, dla dobra opozycji i każdego obywatela sprzeciwiającego się mętności publicznej oraz degeneracji uprawianej przez nawę partyjno-państwową, dla dobra Polaków – Kijowski musi sprawę dokładnie wyjaśnić, KOD musi wyjaśnić Kijowskiemu i sprawę Kijowskiego, a KOD-owi muszą wyjaśnić obywatele darczyńcy oraz – może – polskie prawo. Niebędące na usługach PiS, co staje się coraz mniej pewne. I konsekwentnie, przed opinią publiczną, wszyscy mają wykonać co należy.

Państwo PiS wciąga nas wszystkich we własne bagno niemoralności, dewastacji poczucia etycznego, korupcji moralnej i niezdolności do zbudowania takich zasad, które państwo, jego gospodarkę, stosunki społeczne budują, rozwijają i umacniają. Chociaż do wyborów PiS stawał z hasłami wszelkiej naprawy i tworzenia strukturalnego dobra, to robi dokładnie odwrotnie. Kijowski to kamyk, zaś PiS to lawina. Kamyk ten ma być jednak kamieniem węgielnym dobrej Polski, a nie polecieć w dół z lawiną.

Najżywiej konieczne jest, by opozycja, KOD, każda uczciwa partia, stowarzyszenie, grupa i każda osoba we własnym imieniu czynili wszystko, by nie ulec tej degeneracji i temu choremu nadwiślańskiemu ekosystemowi.

Podobno polską racją stanu jest węgiel, jak oświadczył Duda Andrzej. To bzdura – co do gospodarki i racji stanu. Polską racją stanu jest wydobyć się z tego bagna mętności i moralnej korupcji oraz zbudować zdrowe stosunki etyczne i działające zaufanie wzajemne. Racją jest sprzeciwić się korupcji materialnej i zasadzie, że kłamstwo może rządzić wszystkim.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 459

Dodaj komentarz »
  1. „… ale mentalność kombinatorska i złodziejska jak była, tak jest.”

    Ano właśnie, świadomie czy podświadomie Polak jest właśnie taki, co najmniej kombinatorek.
    Kraść to nie grzech, grzechem jest dać się złapać.

    Pan Kijowski jest jednym z nas, prawdziwych Polaków i założę się, że nie rozumie o co ci ludzie się czepiają.
    Ci czepialscy w zasadzie czepią się bo dał się złapać.

    W końcu nepotyzm to tylko odmiana patriotyzmu, patriotyzm rodzinno przyjacielski.

  2. „Polityka w Polsce jest bagnem nieetyczności, grandy, zinstytucjonalizowanej kradzieży i kolesiostwa.”

    Święta prawda.
    Pomijając sprawę Trybunału, jakościowo nie ma różnicy między tym co robiła koalicja PO-PSL a tym co robi PIS.
    Zwolennicy PO-PSL jeszcze nie wyjęli belki z oczu swych.

  3. No panie Jacku !, to panu, i na takim blogu trzeba tłumaczyć gdzie jest to bagno, z którego bije największe źródełko mętności, niezdrowych stosunków etycznych, czy korupcji materialnej. W jednym z rysunków Andrzeja Mleczki był taki dymek: „żeby przynajmniej było napisane, czy to na poważnie, czy dla jaj ?”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kijowski musi sprawę dokładnie wyjaśnić, KOD musi wyjaśnić Kijowskiemu i sprawę Kijowskiego
    Wydaje się ,że p. Kijowski już wyjaśniał.
    Aby cokolwiek uratować z tzw. masy upadłościowej, to wyżej wymieniony powinien zrezygnować z pełnionej funkcji. Inaczej cała ta organizacja ,przynajmniej dla mnie , nie będzie wiarygodna.

  6. A ja zostawię Kijowskiego na boku, bo nie jest wart ani jednego słowa więcej.
    Za to wrócę do tekstu Anne Applebaum i do jej stwierdzenia, że w demokracji władzę zdobywa się w wyborach. Z czym się zgadzam.
    To mam pytanie – na kogo głosować będą kodowcy jeżeli KOD nie jest partią polityczna? Bo coś mi się wydaje, że znowu wybierać będziecie mniejsze zło, czyli Schetynę albo Petru. I znowu przegracie.
    Ech, idę spać…

  7. Nic dodać.
    Tylko jak to zrobić, gdy Profesor od etyki uważa, że lewy etat dla działacza jest w porządku.

  8. ” Racją jest sprzeciwić się korupcji materialnej i zasadzie, że kłamstwo może rządzić wszystkim.”
    To do poprzedniego wpisu.

  9. Święty, czyli prorok… we własnym kraju?
    „Polską racją stanu jest wydobyć się z tego bagna mętności i moralnej korupcji oraz zbudować zdrowe stosunki etyczne i działające zaufanie wzajemne. Racją jest sprzeciwić się korupcji materialnej i zasadzie, że kłamstwo może rządzić wszystkim.”

    Tanaka, jak pisze o swej wiedzy i postawie apropo cywilizacji, czyli operuje w sferze kompetentnej racjonalności, a nie wypala ogniem piekielnym ‚ateizmu’ męty zakrystii i parafii, to niewiele lub nic Gekko dodać nie umie i nie potrzebuje.
    Poza wyrazami poparcia, szacunku i serdecznej sympatii we wspólnocie kulturowej z tekstami i esencjami jak w cytacie powyżej.
    Bo to esencja, w tym cytacie, czemu KOD może się nam przysłużyć, reszta to didaskalia i pochodne.
    Niemniej, pewne uwagi dodam, bo wynikają z refleksji nad inspiracją i tekstem Tanaki wywołujących pewne Gekkońskie nadwiślne doświadczenia.
    Po pierwsze, jak chodzi o losy różnych korporacyjnych i cechowych Codes Of Ethical Conducts, to na gruncie twórczej interpretacji gumna, można wysmażyć niezłą historię jak z muzeum karykatury, czyniące z imperatywu cywilizacyjnego co do conduct, w Polsce – kompletny i pogrzebowy ich kondukt.
    Tak samo jest w kwestii konduktów etyki na gruncie prawa; podany w tekście przykład przetargów publicznych to jeszcze jeden z gatunku karykatury, jaką z liter na kamiennych tablicach cywilizacji prawa czynią niepiśmienni i nieczytaci gumnianie. Dodam tylko, że nigdzie, ale to nigdzie w polskim prawie nie ma nakazu kierowania się wyłącznie ceną i jej niskością. Ale jest możliwość, by obracający prawem na stołku państwowym gumnianin tak je zmanipulował, by prawo służyło mu tylko do ochrony stołka i przerzucaniu ryzyka kontraktu na dostawcę, za rekompensatą płaconą pod stołem, później, w ramach do kontraktu aneksu. Tak dzieje się w każdej sferze dotkniętej państwowością i publicznością gumna polskiego, łącznie i na czele z wybiciem tego gumna w postaci (już nawet nie udającego cywilizacji) pissu. I to jest nasze wspólne, 27 letnie dzieło, Polacy, opus magnum cum fetore infinitam.
    Na koniec, podsumowująca uwaga o słusznej tezie Tanaki, co do racji stanu.
    Racja ta jest bezdyskusyjna, tyle że bezprzedmiotowa, z braku zdolnego ją pojąć i wdrożyć jakiegokolwiek społecznego stanu.
    Tak jak dyskusja blogowa tego dowodzi, tak wpis Tanaki może paradoksalnie jakiś stan społeczny, odpowiedniemu RACJOnalnemu stanu dać świadectwo, a może nawet otrzeźwienie.
    Za co Tanace ja akurat serdecznie dziękuję.

  10. Pobłażliwość dla krętaczy i złodzeji jest powszechne – to pozostałość po PRL, kiedy trzeba było „kombinować” – i to musi się zmienić. Musimy zacząć nazywać rzeczy po imieniu. Przywłaszczanie wspólnej własności, fałszowanie dokumentacji, lewe zatrudnienia powinny być surowo karane. Niestety PiS jest zaprzeczeniem wartości moralnych, wataha prze do przodu.

  11. Nierozróżnianie kiesy prywatnej od publicznej, państwowej, ma w Polsce wielowiekową tradycję.
    Wzmocnioną powszechnym poczuciem stosowności takich zachowań.
    Te wszystkie dojścia, układy, prowizje, zdobywanie przychylności „władzy”, są utrwaloną normą zachowania.
    Wschód, nie Północ, czy Zachód……..jest wzorcem.
    Protestantyzm jest mniej sprzyjającym gruntem do rozwoju takich zachowań, niż katolicyzm.
    Choć i na Zachodzie przypadków nieetycznych zachowań polityków, czy urzędników, jest mrowie.

    Jak z tym walczyć?
    Skąd wziąć tych Katonów?
    Autentycznie, jestem bezradny w tej materii…..

  12. Szanowny Tanako – jeśli pozwolisz do dorzucę swoje dwa grosze. Od początku istnienia KODu frapowało mnie dlaczego ten Wódz milionów tak bardzo wystrzegał się jakimkolwiek pomysłom przekształcenia organizacji z non-profit w partię z prawdziwego zdarzenia. Dzisiaj wychodzi na to, że ten Pan wił sobie gniazdko dozgonnego recenzenta polskiego życia politycznego i przyznawania splendorów wszelakich – bez ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności. Jednocześnie jego życiorys jest jaki jest – to człowiek bez właściwości. Ładnie brzmi – zadłużenie alimentacyjne. A prawda jest taka, że to zwyczajne okradnięcie własnego dziecka z należnych mu pieniędzy. Na dokładkę – jeśli córka Pana Kijowskiego korzystała z Funduszu Alimentacyjnego – to ten Wódz przerzucił obowiązki dbania o dobrostan własnego dziecka na barki społeczeństwa. Czyli takich frajerów płacących podatki – jak ja. Jednym słowem…. – sprywatyzował przyjemności uspołeczniając straty. Bo ja nijak nie mogę sobie przypomnieć uczestniczenia w przyjemności (niewątpliwej) wynikającej z poczęcia córki tegoż Pana.

    Zresztą najlepszym przykładem kondycji moralno-etycznej (oraz kindersztuby)Pana Kijowskiego jest scena z podsejmowych manifestacji z 16 grudnia – zapowiadanej przez prowadzącego Pani Nowackiej po prostu zabrał mikrofon, żeby wygłosić jakiś bzdet. Mina Pani Nowackiej – bezcenna.
    I na koniec kamyczek – są ludzie, którzy temu panu podają rękę bez obrzydzenia. Póki oni będą, postulowana przez Ciebie etyczność nie ma prawa zagościć na tym skrawku łez padołu. Kiedyś była kara infamii – chyba najwyższy czas zacząć myśleć o jej przywróceniu.

  13. Tanaka podniósł we wstępniaku szereg istotnych problemów
    Właściwie wszystko co napisał jest przemyślane, sensowne i logiczne.

    Wynika z niego konieczność głębokiej zmiany moralnej społeczeństwa, bo wszyscy utoniemy w tym brudzie.
    Ramy wpisu nie pozwalają mu wypowiedzieć się konkretniej o mechanizmach odnowy.

    Pozwolę sobie zauważyć, że ostatnią zapaść współprzygotowała społeczeństwu hierarchia kościelna, która uznała, że można już wcisnąć wszystko skołowanemu przez nią społeczeństwu.
    Swoje także zrobiły zblazowane i cyniczne rządy PO.

    Na ostatni wynik wyborczy, nawet mniejszy, wpływ miało kupowanie przez PIS wyborców (także i zamożnych, co ma się przełożyć na przyszły korzystny wynik wyborczy) niż, z pozoru bez większego znaczenia restauracyjne spotkania towarzyskie U Sowy.
    Te ostatnie mimo braku znamion przestępstwa wywołały szok społeczny swoim cynizmem (choć ja się dowiedziałem wiele przygnębiającej prawdy z wypowiedzi Sikorskiego o braku gwarancji bezpieczeństwa Polsce przez NATO, a głównie Stany Zjednoczone).

    Moim zdaniem różne wybryki polityczne partii politycznych sprawiły, że ten cały wolnościowy układ (Kościół na którym to wszystko wisi, Solidarność, która za sprawą komandosa Dudy chce się przekształcić w ZOMO, SLD, które już nie istnieje, PO, która stała się twarzą brutalnego kapitalizmu, czy PSL, partia kunktatorów) musi zostać zastąpiony nowym.
    Szansę daje właśnie KOD z którego mogą wyłonić się ugrupowania polityczne o obywatelskim charakterze (to co dzieje się obecnie jest rozgrywką wyborczą nagłaśnianą główne przez PIS, który panicznie boi się tej siły społecznej), jednak ta nagłośniona wpadka Kijowskiego może skończyć się rozbiciem tej formacji (najgłośniejszy zdaje się być Szumejda, którego za kłótliwość Donald Tusk pozbył się bardzo szybko z PO).
    Tak czy inaczej sprawę Kijowskiego powinien rozpatrzeć Zarząd (gdzie on był dotychczas?) i w formie komunikatu wyjaśnić społeczeństwu jakie były zaniedbania w działalności tej Organizacji, dlaczego nie uregulowano spraw, które okazały się obecnie gorącym kartoflem.

    Obecnie atmosfera społeczna jest tak napięta, że głębokie zmiany na scenie politycznej są niezbędne i, zapewne nastąpią.
    Obawiam się, że ten rząd (jak to kiedyś „elegancko” ujął znakomity felietonista Kisielewski – „ciemniaków”, mówiąc o innej rzeczywistości społecznej i politycznej), raczej się nie utrzyma (chyba, że przy pomocy siły).

    Jednak, moim zdaniem, zmiany jakie nastąpią będą jeszcze gorsze niż obecna ekipa.

  14. @Tanaka

    Bardzo dobry tekst, gdybym umiał pisać, napisałbym to samo, co Ty.

    W środku wywodu opisujesz sytuację, z którą się borykamy w Polsce. Myślę, że wiele prób obrony Kijowskiego może wynikać z przytłaczającego uświadomienia sobie tej sytuacji. A w konsekwencji, do pytania: jakie mamy szanse, grając według zasad, których druga strona nie musi przestrzegać. Nie będę tego rozwijał – myślę, że tyle starczy i każdy łatwo dopowie sobie resztę.

    Bo prawda jest taka, że nie mamy innego wyjścia, jak żądać od naszych liderów bezwzględnego spełniania norm cywilizacyjnych. Inaczej można od razu podać rękę Kaczyńskiemu, wziąć od niego limuzynę z kierowcą i pojechać na Wawel, modlić się do Świętego Chochoła Polskiego. Jeśli KOD ma być tą siłą, która obroni nas przed wciągnięciem w moralność rydzykowo-kaczyńską – to musi KOD być latarnią, o której wcześniej pisał pombocek. Inaczej się nie da!

  15. „8.01.2017
    niedziela

    Sprawa Kijowskiego a sprawa polska
    Listy Ateistów
    Człowiek, który cały czas (a więc pod względem dochodu bezalternatywnie) poświęca na zajmowanie się KOD-em i robi to oficjalnie – pracuje. Nie jest prywatnym wolontariuszem, miłośnikiem i rozdawcą „lajków” – powinien zatem otrzymywać określoną rekompensatę wydatków oraz dochód o charakterze pensji. Szczegóły to rzecz prawa powszechnego oraz statutu organizacji. Nie mniej też – etyki. KOD powinien był to rozumieć i stosować, od dnia pierwszego. Bo to – w domyśle – ta lepsza twarz Polski, nie zaś PiS-owskiej nędzy.
    Co w fakturach wystawionych przez Kijowskiego KOD-owi miało charakter „pensji”, a co zwrotu kosztów – zdaje się – nie mamy pojęcia, bo wszystko było zagregowane w fakturach firmowych, w ramach działalności gospodarczej. Duży błąd. Problem etyczny jest tu taki, że powinny być jednoznaczne zasady działania spraw rozliczeniowych (i wszystkich innych) w KOD, który uzyskuje pieniądze w dużej mierze od darczyńców – ufnych obywateli. Pozycje na fakturach muszą być czysto rozdzielone – czyli transparentne. Problem etyczny jest też taki, że prezes organizacji wystawia własne faktury poniekąd sobie samemu – organizacji, którą kieruje. Bardzo poważny błąd i złamanie zasady nieposiadania sprzecznych interesów lub co najmniej takiego podejrzenia: Kijowski prezes ma mieć interes w racjonalnej i oszczędnej gospodarce finansowej środkami publicznymi, Kijowski przedsiębiorca zaś – w zarabianiu na organizacji jak najwięcej, nawet bez związku z powodzeniem organizacji. Zderzenie jednego interesu z drugim nie ma prawa się zdarzać. A jednak się zdarzyło. Kijowski powinien był raczej działać w oparciu o umowę o pracę i do tego może z klauzulą wyłączności.
    Powiedzenie „nie ma prawa” to właściwie nad Wisłą ozdobnik retoryczny i coś prawie bez treści: jakie „nie ma prawa”? – przecież pomimo takich i owakich praw formalnych takie zderzenia zachodzą tak, jak zderzenia atomów.
    ***
    Jest taki polski film, o bajeczności przedwojennych stosunków. Główna rolę gra Bronisław Pawlik. Jedna osoba, dwa stanowiska: zawiadowca stacji i komendant posterunku policji. Jako zawiadowca, nosi czapkę kolejarza. Gdy obejmuje służbę jako komendant policji, zmienia czapkę na policyjną. Po czym – jako policjant – wypisuje sobie sam mandat (i go płaci) za własne uchybienia w roli zawiadowcy. Zmieniając czapkę, musi też zmienić głowę. Czasem to się udaje, że człowiekowi role się nie pomieszają i nie popadnie w rozdwojenie jaźni, ale zawsze jest to etycznie trudne wyzwanie. Jednak w stosunkach publicznych zasadą musi być rozdzielenie ról i osób, gdy może zachodzić sprzeczność interesu. Niby to wiadomo – prawo formalnie w różnych dziedzinach to reguluje, ale poza sądem marnie to działa.
    Kilka lat temu głośna była sprawa prezesa organizacji non-profit, która zajmowała się bodaj ochroną dzieci-ofiar przemocy. Cel niezwykle wartościowy i organizacja niezbędna. Prezes budzący zaufanie i znany w przestrzeni publicznej. Działał jednak tak, że pieniądze organizacji znalazły się na jego prywatnym koncie, a on z niego finansował sobie prywatne zakupy, wyjazdy zagraniczne w towarzystwie i cokolwiek chciał. Przyłapany po kilku latach nieustannego łamania prawa tłumaczył się jak żałosny gówniarz. Dewastacja zaufania, nędza moralna – wzorowe. Szkody publiczne niezwykle trudne do naprawienia.
    Code of Ethical Conduct – to etyczne zasady postępowania firm, organizacji, instytucji publicznych w większości państw „starej UE” oraz obywateli, zwłaszcza Skandynawii i północno-zachodniej strefy państw Unii. Akceptacja reguł etycznych jest oczywista, konieczna, ale i zwyczajnie korzystna dla wszystkich. Bez nich w ogóle nie może zdrowo działać państwo, a w nim choćby instytucja zamówień publicznych (co jest ogromną dziedziną gospodarki) czy partnerstwo stron publicznych i prywatnych (na które tak bardzo, a złudnie i nierozumnie w tych warunkach liczy wicepremier od – nomen omen – rozwoju Mateusz Morawiecki, o czym w jednym z poprzednich tekstów więcej napisałem). Nie mogą działać zdrowe i pożądane stosunki międzyludzkie.
    Brak zaufania i czystości działań powoduje, że nie ma współpracy stron, a jedynie walka „kto kogo”. Tą walkę „kto kogo” obserwujemy w Polsce. Kto bardziej cwany, kto lepiej załatwi drugą stronę – ten chwat i zbiera dodatkową korzyść, a pozostali to frajerzy. Rządzi u nas zasada win–loose (wygram–przegrasz), a nie powszechna zasada ze stosunków wobec Polski zewnętrznych – win-win, czyli wszystkie strony wygrywają, bo ze sobą realnie, w poczuciu zaufania i rozumienia korzyści z tego płynących – współpracują.
    W Polsce to prawie standard: w przetargach publicznych wygrywa ten, który daje najniższą cenę, często ewidentnie dumpingową – poniżej cen rynkowych, poniżej zdolności do wykonania kontraktu w sposób prawidłowy i z należną jakością. Zamawiający ma zwykle tego świadomość, ale nic nie robi. Zakłada, że jakoś to będzie, a nieracjonalnie niską cenę wydusi na wykonawcy. Kończy się to nieraz katastrofą, w sensie prawnym, rzeczowym, wykonawczym, finansowym i technicznym. Skutkiem takich obustronnie nieetycznych i korupcyjnych zachowań były bankructwa wielu dużych firm wykonawczych i mrowia małych podwykonawców uzależnionych kontraktami od tych wielkich. Jedni i drudzy zaś tak działali, żeby najlepiej nie płacić ludziom, zwłaszcza tym na śmieciowych umowach.
    Gdy budowano autostrady bywały takie przypadki, że wykonawca wywoził z placu budowy podłoże z kruszywa zgodnego z normą, a przywoził niespełniające norm, za to znacznie tańsze. Całe kilometry bieżące. Podobnie z betonem czy asfaltem: obniżanie jakości, ewidentne kradzieże nieraz uchodziły na sucho, pomimo całych sztabów fachowych weryfikatorów. Główny wykonawca przerzuca koszty i straty na podwykonawców, ci więc pierwsi bankrutują i pieniędzy mogą nie zobaczyć nigdy. To ewidentne zło czynione w dziedzinach oddziałujących na całe państwo nie szokowało, nie dziwiło, trwało latami. Od jakiegoś czasu następują w tym pewne, choć ewidentnie niewystarczające zmiany, ale mentalność kombinatorska i złodziejska jak była, tak jest.
    Zachodnie firmy, działające zgodnie z zasadami przejrzystości i etyki w biznesie, od razu zauważały grandę. Miały taki wybór: dostosować się i wejść w to bagno albo wyjść z Polski. Nie odbywa się to bez poważnych konsekwencji: ci, co wychodzą lub w ogóle nie chcą się tu zjawić, zubażają polski krajobraz o to, co cenne i czego nam tak brakuje. Nie chodzi tylko o czystą etykę, o wartość słowa i umowy, ale i o najnowocześniejsze rozwiązania gospodarcze i społeczne, którymi – z natury rzeczy – takie firmy znacznie częściej niż inne się zajmują.
    Polityka w Polsce jest bagnem nieetyczności, grandy, zinstytucjonalizowanej kradzieży i kolesiostwa. Skłamane z założenia, w warunkach pełnego cynizmu, obietnice wyborcze, którymi politycy kupują głosy, nikogo z oszustów nie obciążają. Nikt za nic nie ponosi odpowiedzialności, a zaraza kombinatorstwa i krycia złodziei zżera każdy partyjny krąg i kazi każde środowisko. Wiemy doskonale, że niemal żaden polityk łamiący prawo nie stanął przed Trybunałem Stanu. Może być i tak, że żaden PiS-owski łamacz konstytucji i ustaw nie odpowie ani przed Trybunałem, ani przed sądem, bo zabraknie siły moralnej, by ich tam postawić. Paru z nich należało się to po pierwszych rządach PiS. Kunktatorstwo, liczenie opłacalności przeciw kosztom przez PO walnie przyczyniło się do korozji publicznego postrzegania odpowiedzialności za czyny o charakterze przestępczym i drańskim.
    Raport specjalnej komisji do spraw zbadania śmierci Barbary Blidy był gotów, ujawniał draństwa winnej jej śmierci władzy. I co? – i nic, zabrakło etyki i konsekwencji PO w rozliczaniu polityków z władzy. Zwyciężyło nieetyczne kombinowanie, co się bardziej opłaci. Ci nierozliczeni, a obecnie rządzący, teraz się na PO i na Polsce mszczą. Demonstracja obrzydliwości i cynizmu w majestacie państwa oraz sprzeciwienie się etyce i powadze działania – wręcz modelowa, ale dla obywateli żałosna i brukająca.
    Bodaj największa moralnie podłość – kłamstwo smoleńskie zwolenników PiS, zespawane z szantażem religii katolickiej w taran, stało się machiną zwycięstwa w polityce i w państwie. To się zwycięzcom wybitnie opłaciło. Duma i pycha tak ich rozpiera, że pękają szkła, guziki i państwo. Zaś biskupi klaszczą i liczą z tego zyski.
    Praktycznie żaden polityk nie stracił twarzy na polskiej scenie. Nawet ten schowany przez partyjnych kumpli z powodu jakichś monstrualnych obrzydliwości, kłamstw czy nadużyć prawa, pojawia się za chwilę znowu. We własnej partii albo całkiem innej, zażarcie zwalczającej tą, z której polityk się wziął. Na chuliganów czekają liczne nagrody: Europarlament, rady nadzorcze w państwowych spółkach, prezesury, dyrektorskie fotele, czy choćby partyjne think tanki.
    Wszyscy ci politycy zaś mają pewną cechę wspólną: każdy to wzorowy katolik, a moralność dla niego to jak krew i życie razem. Każdy świeżo wyszorowany po spowiedzi świętej. Wyborca zaś kupuje takie skorumpowane postaci, daje politykowi i partii kolejny kredyt na kolejną mordę. I znowu zostaje z niczym. Bo tak – w sumie – chce. Takie jest pojęcie o posiadaniu twarzy, słowności, etyce.
    ***
    Nie w tym rzecz, że Mateusz Kijowski to naciągacz, oszust, czy człowiek skorumpowany, bo zapewne nie jest. Zapewne „chciał dobrze”. Wszyscy chcą – tak mówią – i jeszcze nikt nie oświadczył, że chce źle.”

    Buhahaha.
    Kurczę, wzięliście na szefa „walczącego o demokrację” faceta, który ma ponad 80 tyś. niepłatności aliementów na 3 swoich dzieci-DLATEGO nie poszedł „na pensję”, by zgodnie z prawem na tę pensję nie wszedł sąd. Ba- w zeszłym roku feministki na swój Kongres Kobiet oklaskiwały Kijowskiego jako zaproszonego gościa, by potem podjąć dyskusję …. jak mają sobie radzić kobiet, który eksiki nie płacą aliemntów na dzieci. Obłęd.
    Ale proszę walczyć o Kijowskiego. Jakkacz tyle już prezentów dostał, może dostać kolejny.

  16. W chwilach gdy „ważą się losy polskiej demokracji”,wspominam z lubością wideło z wstapienia ,z bezgraniczną odwagą,Prezesa do spożywczaka po „artykuły” z dwusetką w łapce.Akolici za nim także bawili się setnie.GromGroup z pewnością był w pobliżu aczkolwiek niewidoczny jak na Grom przystało.
    Dzielnych ludzi z krwi i kości sobaczą i rozbierają (rusycyzm) nie mniej dzielni jak ten co wkroczył do spożywczaka.Skryci za nickami.Że od PRL się to wzięło,że od Wielkiej RP.itp.

    Schadenfreude i wysyp trolli.

    Obrzydliwość.

  17. Nie chcę bronić tutaj p. Kijowskiego. Pragnę tylko zauważyć, że KOD powstał w sposób rewolucyjny, oddolny. Formalności przyszły później, najpierw jest prowizorka, improwizacja. Jeśli ktoś jest bardzo zaangażowany w działalność nie zarabia a za coś musi żyć. Był czas, żeby te rewolucyjne warunki jakoś ująć w przepisy. Nie wiem, jak wyglądało rozliczanie się z pieniędzy w KOR i innych nielegalnych organizacjach za komuny .Rewolucjoniści nie mają na ogół stałego dochodu.Tanaka grzmi, uważam jednak, że od czasu upadku komuny zmieniło się dużo na lepsze ,jeśli chodzi o korupcję i transparentność .Może jestem naiwny.

  18. @Pombocek, Pombocek. Zmusiles mnie do napisania dlugiego textu w edytorze. Od razu po przyjezdzie z jehokolitow rekolekcji. Fuuj Pombocek. Brrrr…..

    Zadales pytanie czy jest w jezyku ktorym sie posluguje na codzien, odpowiednik „Lapaj zlodzieja”. Najblizszy/jedyny jaki znalazlem jest „drevet går”. To po pl. znaczy dokladnie „nagonka idzie” lub „pasek klinowy idzie”. Pierwsze dotyczy polowania, drugie napedu klinowego w silniku samochodowym. W obydwu wypadkach, w przenosni oczywiscie, dziennikarze lokalni i krajowi, telewizyjni, osoby prywatne etc. patrza na rece wszystkich decydentow na wszystkich szczeblach. Slowo wszystkich rozum Pombocek 100% decydentow, 100% szczebli. Jezeli cos sie komus wydaje ze… to „drevet går”. W Szw. i pozostalych krajach nord. obowiazuje regula „offentlighetsprincip”. Nie znam pl odpowiednika. Kiedys probowalem o tym napisac, ale nikt nie byl zainteresowany. W moim znaczeniowym tlum. „zasada otwartosci”. Zasada ta sprowadza sie do tego, ze jak sie zjawie w jakimkolwiek urzedzie i poprosze o jakikolwiek dokument, urzedniczka/urzednik wstaje natychmiast i dokument dostarcza. Elektronicznie ma 5 dni. Kilkakrotnie tez. Te dokumenty ktorych moze niedostarczyc, sa scisle wymienione w prawie. Niewiele moze niedostarczyc. Ta nagonka ma tez scisly zwiazek z przezroczystoscia. Znaczy jest to przezroczysta nagonka. To po tut. nazywa sie transparentna nagonka i transparentna otwartosc.

    Najwiekszym beneficjantem funduszy rolnych i funduszy spojnosci EU w Polsce jest Korporacja Katolicka (KK), zwana kosciolem. Jeden z najwiekszych posiadaczy ziemi i nieruchomosci w Polsce. Fundusze rolne i spojnosci sa podstawa dzialalnosci EU. To znaczy, ze gdybym ja Polak obywatel, zjawil sie w Glownym Urzedzie Statystycznym, a pozniej Najwyzszej Izbie Kontroli i poprosil o wydanie dokumentow dotyczacych transferow pieniedzy, wlasnosci ziemi, kont w bankach, umow, zlecen, etc etc. dokumenty takie powinny mnie zostac wydane w ciagu najwyzej 5 dni elektronicznie lub tego samego dnia do mojej furgonetki na parkingu (kopie). Ale ja nie jestem Polakiem, ja tylko jakotako pisze w tym jezyku. W zwiazku z tym, transfery takieowakie nie interesuja mnie, ani furgonetki parkowal nie bede, bo nie mam. Poza tym u nadwislanczykow, nie obowiazuje zasada „lapaj zlodzieja”, cos mnie sie zdaje, czy „nagonka idzie”.

    A teraz pare przykladow z zycia tutejszego. Nie wszystkie. Bo ja to niespecialnie sledze, mam lepsze zajecia.

    1. Tutejsza ministra od szkol, siedziala na obiedzie z przyjaciolmi w Kopenhadze niedawno. Wypila dwa(2) kieliszki wina. Na rutynowej kontroli na moscie przez Sund alkomierz wykazal ze wypila. Piatek. W sobote rano zlozyla dymisje na rece i w obecnosci premiera i dziennikarzy. Zeby zapobiec „nagonce”. W poniedzialek nie bylo sprawy.
    2. Tenze sam premier zostal sfotografowany w zegarku ktorego wartosc oceniono na ok 700 000 ze zdjecia. Spec. model PatekDaytona czy podobny. Na konferencji przedstawil kwit ze ten zegarek dostal za 25letnia prace na stanowisku zaufania. Zegarek nie jest PatekDaytona. Wystawil zegarek na aukcje. O ile pamietam osiagnal ca 50 000. To taka marka Blonie tutejsza sie okazala, ale 30 lat stara. Pieniadze dal na costacostam. Nagonki nie bylo.
    3. Aktualna ministra spraw zagranicznych dostala mieszkanie w Stockholm poza kolejka. Komunalne. Standartowy czynsz. Ona jest z malego miasteczka daleko poza parlamentem/rzadem siedziba. To poza kolejka ma tutaj reguly tez. Np. rodziny wielodzietne o malych dochodach, czy inny spec. etc. Kolejki na mieszkania obowiazuja wszystkich co nie chca kupic albo nie maja za co. Nagonka sprawdzila cala jej ekonomie. Ca 5 dni. Poza tym sprawdzono ekonomie decydentow o mieszkanie i inne ich poza ekonomiczne dzialania etc. Czy abyaby…
    4. Poprzedni kandydat na premiera mial pare lapsusow. Nagonka dopatrzyla sie nonszalanckiego traktowania pieniedzy. Nagonka dopatrzyla sie rowniez ze partnerka kandydata jest na granicy nonszlancja/przestepstwo. Nagonka sprawila, ze byl kandydatem tylko ok pol roku. Musial rowniez zrzec sie wszystkich stanowisk zaufania. Po 5 latach kwarantanny, zostal niedawno ambasadorem na Islandii. O partnerce nie wiem nic, to taka Szydlo na oko. To jestem niezainteresowany.
    5. Kilkanascie lat temu kandydatka na stanowiski premierki kupila paczke czekoladek Toblerone, placa karta bankowa rzadowa. I sie zrobila afera z nagonka. Okazalo sie miedzy innymi ze zalega z karami za zle parkowanie i pali za duzo papierosow. Tutaj kary za zle parkowanie placi nawet krol, Jego Majestat Gustaw, jak podpadnie kontrolantce. Raz jedna kontrolantka pogrozila mu tylko palcem, bo nie zdazyla wypisac kwitu. Ale to bylo dawno, teraz kwit wypisuje comp natychmiastowo jak nr rejestr. zeskanuje. To ta kandydatka byla kandydatka ok pol roku. Tutaj jest link po polsku do tej Toblerone czekoladki:
    http://www.se.pl/wiadomosci/opinie/slawomir-jastrzebowski-gnijace-panstwo-bez-zasad_300571.html
    6. W dzialalnosci prywatnej, zabranie przez dyrektora swojej partnerki na konferencje wazna naprzyklad. daje rezultat podniesienie podatku dla tejze. Za darmowy bilet samolotowy, hotel, transfery komunikacyjne, garderobe reprezentacyjna etc. etc. + karna oplata podatkowa (ca 10% wartosci) za niezadeklarowanie tych dod. dochodow. Oczywiscie partnerka/partner Cezara/Cezarowej musi rowniez zaplacic rownowartosc do samego przedsiebiorstwa. Inaczej przeszedlby/przeszlaby na calkowite utrzymanie w osrodku panstwowym zamknietym na czas okreslony z gory. Wypadki takie nie wzbudzaja wiekszego zainteresowania, chociaz sa rzadkie, jak dinozaury w ZOO. Taka jedna co ostatnio wpadla udzielila wywiadu w TV jak ja wypuscili na urlop z tego osrodka panstwowego pare dni. Ale mnie ona tylko mignela, jak szedlem zrobic prysznic wieczorny. Albo asfaltowanie podjazdu do garazu, czy costam costam to dotyczy tez. Oczywiscie nic sie nie dzieje jak partnerka/partner zaplaci za bilet czy asfalt. Poprzedni premier zbudowal sobie duzy palac i udziela konsultacji i nic komu do tego, bo ma wszystkie kwity jak trzeba. A poprzedni minister finansow to zostal finansowym dyrektorem jednego tutejszego corpa z NASDAQ bo taki byl dobry w liczeniu pieniedzy. Jego to nagonka chyba pare miesiecy probowala przeswietlac, ale nic nie wykryla. Poza tym, ze zmienil partnerke do sypiania, ale to tutaj nie jest powodem wiekszego zainteresowania, jak dwa artykuly w prasie fryzjerskiej. Nota bene ta partnerka to ma chyba nadwislanskie korzenie, bo nazwisko, ale chyba 2-3 pokolenie. Nie wiem, ale moglbym bo ma budowe prawidlowa.

    Podaje jako przyklad, pierwsza lepsza konsultantke od takich kryzysow. Lepsza 😉 Ona pracuje z motto „Komunikacja w kryzysie i dzialania kryzysowe” tut. Kriskommunikation och krishantering. Niestety ta strona jest tylko po tutejszemu. Prawdopodobnie w innych krajach nie ma takich kryzysow. To nie mialaby co robic. Bylaby bezrobotna. Wlasciwie jej praca jest dosc prosta. Sprowadza sie do pkt.1 i 2 jak wyzej. Dla tych z pkt 4, 5, 6 jak sa na tyle rozsadni zeby jej zaplacic (ca 500 PZL/godz)
    http://www.jeanettefors.se/kriskonsult/
    Takich konsultow jest tutaj b. duzo. W zasadzie wszystkie organizacje typu publicznego korzystaja z ich uslug. Prywatne tez. To znaczy sprawdzaja na biezaco, czy jakas decyzja nie wywola kryzysu zaufania. Duze corpy maja takie dzialy z tymi konsultantkami/konsultami co sie nazywaja Human Relations. Jakis czas jak bylem u MikroMiekkiego to jedna taka konsultantka traktowala mnie bardzo humanitarnie, calodobowo. Pozostale kraje nordyckie rowniez maja odpowiedniki. Prawdopodobnie w pr. pl mogles Pombocek przeczytac jak odszedl w nieslawie premier Islandii. Watpliwej jakosci dzialania finansowe zony Cezara, znaczy Cezarowej. Jak ta nagonka poszla, bez konsultantow, za nimi.

    Tyle na temat krzyku „lapaj zlodzieja” Pombocek. Mam nadzieje, ze moje wyjasnienie uwazasz za w miare pelne, wiecej nic nie mam. Ja kiedys napisalem, ze tu zyje sie wygodnie, bo nie trzeba kombinowac. Ale ja przypuszczam, ze po pl to jest na odwrot. Dlatego pewnie wiekszosc moich wpisow jest niezrozumiala, bo ja po pl pisze wszystko na odwrot jak potrzeba jakby. Tak ogolnie to taniej jest miec tych konsultantow, niz nie miec. To jest proste cwiczenie w Excel.

    To teraz napisze na temat potrzeby jezykow/pojec formalnych. O braku narzedzi/pojec* w komunikacji dwu i wielowektorowej, o mieszaniu pojec, o majsterkowaniu narzedziami wg. programu A. Slodowego „Zmajsterkuj to sam” w tv mojej wczesnej mlodosci, a dalej popularnego.

    Chaos nie jest balaganem. Balagan(B), jest pojeciem ze zbioru „ZdrowyChlopskiRozum” (ZCR). Elementem (B) jest argument gumny(g). Zbior ZCR jest podzbiorem zbioru „NaMojRozum” (NMR). ZCR zbior i podzbior NMR sa niedeterministyczne.

    Chaos daje sie opisac rownaniami. Jest deterministyczny. Znaczy przypadkowy przebieg w danej chwili jest zdefiniowany rezultatem chwili bezposrednio przedtem. Wprowadzanie argumentu gumnego, nie zmienia przebiegu procesu, nawet katastrofalnego w chaosie. Nieskonczona ilosc argumentow gumnych rowniez nie zmienia procesu. Podaje trzy ilustracje do wyboru SzanownejBlogosferze i Tobie Pombocek, dla sprawdzenia metodami numerycznymi. Trzy poniewaz w tych przykladach, podany jest uklad 3 rownan** determinujacych chaos, w rogu na Waszych ekranach komputerowych. Widzom, Wam, pozostawiam mozliwosc wyboru argumentu. Znaczy odpowiedzi na pytanie, o wazkosci argumentu gumnego, dla tego co widzicie w przestrzeni, rowniez politycznej/spolecznej/ekonomicznej, 3 wymiarowej. Odpowiedzi na pytanie: Dlaczego jakby sie nie odwracal, zawsze d..a z tylu? Odpowiedz prawidlowa jest: Pozycja d..y jest zdeterminowana***. Prezentowane przebiegi byly zaobserwowane przez Edwarda Lorenza, meteorologa. Dzis, dzieki jego pionierskiej pracy, moze Blogosfera codziennie ogladac, d..ke prezenterki pogody na jutro, w lokalnej tv wieczorem, na zakonczenie programu „zmajsterkuj to sam”. Ostatnie video (14minut) wyjasnia istote „zdeterminowania” w sposob formalny tego zjawiska z prezenterka.

    https://www.youtube.com/watch?v=dP3qAq9RNLg
    https://www.youtube.com/watch?v=DjcYD9p07V8
    https://www.youtube.com/watch?v=CeCePH_HL0g

    Na zadanie, jestem gotow przedstawic graficznie przebieg innych chaotycznych procesow wraz z ich formulami, do pozycji d..y determinowania. To znaczy, jako przyklad tylko podaje. Pozycje d..ki Dody ❥ w stosunku do prezydenta z glupawa mina i ciastkiem, jestem w stanie okreslic rownaniami Liapunowa z zastosowaniem tzw przekroju Poincare. Kiedys dalem propozycje calkowania kartofla (do Tobermory chyba) ale spotkalo sie to ze zdecydowana odmowa.

    Niestety, nie jestem w stanie zaprezentowac, pozycji d..y w balaganie(B). Zakladam nieoznaczonosc ∞ d..y w balaganie(B). Znaczy argumentem gumnym (g)={g1, g2, g3, g4, …. g(n-1), g(n)}**** pozycji d..y okreslic sie nie da. Pojecie determinacji, zdeterminowania etc pokrewne w zbiorze NMR i w procesach chaotycznych/zdeterminowanych (zbiorach tych procesow) nic nie maja wspolnego ze soba. Sa niekompatybilne. Jak to w polityce bywa, panie dziejku. A inaczej to wychodzi dziecieca zabawa zwana „gluchy telefon”. Dorosli to nazywaja ta zabawe wielowatkowosc albo cos takiego.

    pzdr Seleuk(os), czytelnikow tego przydlugiego makaronu, ❦ NeferNefer autorka nazwy, do Niej miejcie pretensje, o formalizacji pojec i zapisu

    *do czego prowadzi… ta nieznosna lekkosc wiosenna, ten dyskretny urok… powiatowego globalizmu na kresach wschodnich postSmolenszczyzny To w zwiazku z przegladem strony/domeny obywatelerp.pl „Inicjatywa obywatelska” i I.Kanta napisalem o formalizacji. Jakby grochem empirii o sciane racjonalnosci rzucal ten Kant biedaczek. Znaczy o kant d..y potluc

    **postac tzw „kanoniczna” tych rownan rozniczkowych jest :
    dX/dt=µ(Y-X)
    dY/dt=rX-Y-XZ
    dZ/dt=XY-bZ
    µ, r, b sa argumentami gumnymi w przestrzeni o koordynatach XYZ

    *** efekt ten przez purystow zwany jest „efektem motyla”. Ja purysta nie jestem, nazywam rzeczy po imieniu.

    **** index n nalezy do zbioru liczb naturalnych (calkowite, dodatnie). Liczby tzw. urojone, do rzeczywistosci rowniez daja sie sprowadzic.

  19. errata
    Znaczy o kant d..y Kanta potluc

  20. Stachu39

    …najpierw jest prowizorka, improwizacja.
    Popatrzmy na daty
    18 listopada 2015 – list Krzysztofa Łozińskiego
    26 listopada – pierwsze spotkanie sympatyków
    2 grudnia 2015 – spotkanie założycielskie (statut i tymczasowy zarząd)
    5 grudnia 2015 – pierwsze nieformalne struktury regionalne

    Jeśli według Ciebie to jest działanie prowizoryczne i improwizacja, to nie wiem, co byłoby działaniem dokładnie zaplanowanym i zorganizowanym. Statut i powołanie zarządu w 3 dni? Dla mnie całkiem sprawnie i w sposób zaplanowany zostało to przeprowadzone, co daje dość dokładne wyobrażenie o zdolnościach organizacyjnych i dużej sprawności założycieli. Druga sprawa, to fakt, że Kijowski nie wziął się znikąd. Obracał się w kręgach biznesowych i politycznych. Musiał mieć świadomość zasad formalno-prawnych funkcjonowania stowarzyszeń. A w przestrzeni publicznej chce funkcjonować jako nowicjusz, naiwniak (ostatecznie nawet może być kwalifikowany jako lekko przygłupiasty). Nie ma tak dobrze. Dał ciała z pełną premedytacją.

    Inna para kaloszy to ci wszyscy jego zarządowi adwersarze. Jak dla mnie, to oni są dokładnie z tej samej bajki co Kijowski

  21. PS
    Jeszcze jedno. Jeśli on taki świeżak, to jak daje sobie radę z prowadzeniem firmy?

  22. @seleuk(os)
    8 stycznia o godz. 15:49

    Hasło „Łapaj złodzieja” wykrzykuje w Polsce sam złodziej dla zmylenia ewentualnej nagonki. To jest przypisanie własnych czynów komu innemu po to, by odwrócić od siebie uwagę (policji, mediów, opinii publicznej)

  23. „Zmajsterkuj to sam” nazywało się po prostu „Zrób to sam”.

  24. Tanaka, dobrze prawisz. Twoja analiza zawartości rzetelności w politykach krajowych, polityce, układach towarzyskich i transakcyjnych jest bezkompromisowa.

    Ta analiza pełna przykładów i nawiązań do czynów, gdzie występuje konflikt interesu prywatnego i publicznego, jest analizą szerszego problemu – polskiego kodu społeczno-kulturowego, który nie zezwala na kradzież, ale zezwala na pobieranie, branie, gratyfikacje i rekompensaty, kodu, w którym zasady zaufania i win win niemal nie występują, kodu, w którym atrakcyjność czynu nieetycznego określają kryteria – czy nikt nie widzi, nic nie można mi udowodnić, kodu, w którym kłamstwo głoszone w dobrej intencji przestaje być kłamstwem, staje się dopuszczalną metodą walki ze złem.

    Te dwa kryteria (nikt nie widzi, nic nie udowodniono) sprawią, jak piszesz, że Trybunał Stanu, jaka by nie była przy nim władza ustawodawcza i wykonawcza, może być przez dekady bezrobotny. Obywatelom pamięci starczać będzie na ocenę niecności polityków tylko przez kilka miesięcy, potem wszystko pójdzie w zapomnienie, w lekceważenie. Brak zdecydowanej reakcji społecznej sprawi, że rachunek korzyści politycznych będzie wygrywać z rachunkiem korzyści społecznych.

    Typowym przykładem nierzetelności podtrzymywanej oficjalnie przez państwo, przez rządzących, ogłaszanej jako uczciwe przedstawianie sprawy, jest propagowanie katastrofy smoleńskiej jako zamachu na polskość. Katastrofy, która była koherentnym skutkiem Polnische Wirtschaft, a przedstawiona została przez interesownych, nieuczciwych polityków jako zamach na państwo polskie, przekształcona w monstrualne kłamstwo sprokurowane przez nich dla ich potrzeb politycznych i mścicielskich. I nic wielkiego się nie dzieje. Państwo podtrzymuje, kłamstwo funkcjonuje.

    Inna sprawa, to rola zaufania w kształtowaniu się stosunków społecznych, międzyludzkich w Umęczonej.

    W kodzie społeczno-kulturowym krajan zaufanie (niski poziom zaufania) jest na jednym z pierwszych miejsc w zbiorze wartości decydujących o postępowaniu człowieka, co pociąga za sobą deprecjonowanie innych konstruktywnych wartości, jak poszanowanie słowa swojego, poszanowanie bliźniego swego. Kod ten dopuszcza postępowanie – jeśli nie ufam drugiemu, to mogę go okłamać, bo nigdy nie wiadomo, co on za jeden, a kłamstwo, to nic innego jak obrona przed złymi zamiarami.

    Te dwie ostatnie wartości (poszanowanie słowa swojego i drugiego człowieka) nie są uznawane i cenione powszechnie, są praktykowane okazjonalnie, najczęściej na pokaz. Są nazbyt rzadko stosowane w działaniach politycznych i finansowych, we współpracy w grupach, zespołach, gremiach i ciałach decyzyjnych zarówno w skali osobistej, prywatnej, lokalnej, jak i w skali samorządowej i centralnej.
    Dominuje pazerność na frukty (co ja będę miał za to, co mi z tego przybędzie), chaotyczna rywalizacja, kto sprytniej i więcej, wyścig do korzyści bez przepisów, sędziów, najlepiej w zaciszach i pod stołem.

    Takie są realia. Zasada – korzyść własna kontra etyka, kontra wartości – nie realizuje się zawsze i wszędzie, ale nadaje ton, nieraz dominuje, kształtuje ludziom charaktery, deformują państwo, prawo i doktrynę.

    Cechą państwa słabo prawnego i słabo zorganizowanego jest to, ze obywatele w tym państwie, większość obywateli, a może tylko znacząca część, żyją, funkcjonują w przekonaniu, ze my wszyscy postępujemy dostatecznie rzetelnie, a przyczyną większości trudności są ONI. To nie my jesteśmy nierzetelni, rozmemłani, niezorganizowani, nieprzestrzegający, to ONI nam przeszkadzają takimi być. Symbolicznie – to nie my wlecieliśmy we mgle na nieoprzyrządowane lotnisko, to wieża nas sprowadziła w pułapkę.

    Stąd powodzenie w takim społeczeństwie mają wszelkie teorie objaśniające świat, wyjaśniające czyny nieetyczne, w których podstawową rolę odgrywają ONI, ci który szkodzą, przeszkadzają, wrogowie, nieprzyjaciele narodu i państwa narodowego, niepolacy, agenci ulokowani w mediach, korporacjach, na urzędach w KODach, NGOsach, oraz inni szatani, którzy służą jako upostaciowanie przyczyn wszelkich trudności, klucz do wyjaśnienia dlaczego źle się dzieje.

    Przykładem pierwszym z brzegu pokazującym metodę „na ONYCH” tłumaczenia niepowodzeń w funkcjonowaniu społeczeństwa i państwa są teorie smoleńskie, w których przyczyna katastrofy jest przerzucana z obszaru przewinień własnych na siły zewnętrzne, nadzwyczajne, wyższe, gdzie rolę innych szatanów pełnią zamachowcy z politykiem polskim (niepolakiem!) o nazwisku na literę T i generalicją NKWD na czele. Lot do Smoleńska nabrał wymiaru misyjnego, czołowi pasażerowie samolotu wraz z głównym decydentem (nie ma jeszcze decyzji) zostali niemal kanonizowani, a badanie przyczyn katastrofy stało się badaniem wielkiej tajemnicy, niepoznawalnej, bo zsakralizowanej, uczestnictwem w walce dobra ze złem po stronie dobra, studiowaniem ku chwale poległym i przestrodze dla przyszłych pokoleń życiorysów i bohaterstwa tych, którzy zginęli tam w Smoleńsku i potem tu w niewyjaśnionych okolicznościach .

    Teorie smoleńskie są przykładem nierzetelności politycznej, naukowej, są kłamstwem z nadania, uprawomocnionym przez państwo, nie mają nic wspólnego z rzetelnym badaniem wypadku lotniczego. Kłamstwem, które rządzący państwem usiłują przekształcić, bez szerokiego powodzenia jak na razie, w mit odkupicielski, założycielski, drogę poznania, drogowskaz wychowawczy, ostrzeżenie przed złem, które nakazuje zawsze być czujnym.
    Pzdr, TJ

  25. Polak kantuje, bo ryzyko przyłapania i wystawienia go pod pręgierzem szacuje jako niewielkie lub niezbyt uciążliwe – spowiedź (przeprosiny), skrucha… i można dalej grzeszyć jakby nigdy nic.
    Kwestie honoru, wstydu, utraty twarzy przeminęły wraz z przedwojennymi melodramatami. Dzisiejszy wojskowy nie potrafi sobie nawet palnąć w łeb, najwyżej policzek przedziurawi 🙄

  26. Tobertak uwazammory
    8 stycznia o godz. 16:17
    Dzieki Tobermory. Ale to nie zmienia tresci mojego wpisu, tak uwazam. Tylko dodaje jeszcze jeden wymiar najwyzej. Falszu. To gdyby od tego zaczynac wymiaru to ci co tak krzycza powinni byc przeswietlani jako pierwsi i podwojnie. Dzieki.

    pzdr seleuk

  27. Tobermory, przepraszam, ja chyba cos za szybko na tej klawiaturze. Patrze na ekran Nie na klawisze to takie wychodzi Tobertak uwazammory. Przepraszam
    seleuk

  28. @seleuk(os)
    8 stycznia o godz. 16:54

    Ty po prostu piszesz o zupełnie przeciwnym zjawisku, znanym także skądinąd, na przykład w Niemczech, gdzie kobieta-biskup (ewangelicki) natychmiast ustąpiła ze stanowiska, gdy przyłapano ją na jeździe samochodem w stanie wskazującym… Temat umarł śmiercią naturalną.
    „Łapaj złodzieja” nie funkcjonuje w takich kręgach i społeczeństwach przywykłych do pewnego poziomu moralności.

    Piszę chyba nie za bardzo składnie, ale jestem na etapie odwyku od powietrza w polskim kurorcie, gdzie zostałem dość skutecznie zamroczony, zaczadzony i odurzony wyziewami z osaczających miejscowość jednorodzinnych kominów, a że mróz był dojmujący, więc (sądząc po zapachach) palono już chyba meblami ze sklejki, śmieciami, oponami, plastikowymi choinkami i bógwiczym jeszcze 🙄
    Zacząłem też rozumieć brak szczerego zgorszenia Kijowskim i jego fakturami, lud dookolny tak samo przymulony był dopłucnie, a ponadto doustnie, bo wszak święta były 😎

  29. @seleuk(os)
    8 stycznia o godz. 16:58

    Mnie się spodobało 🙂

  30. Tobermory
    8 stycznia o godz. 17:11
    No to ja nie wiem, bo ja te „lapaj zlodzieja” to zrozumialem zeby przetlumaczyc na odpowiednik i opisac. Tak sie zapytal Pombocek. Czy jest odpowiednik w jezyku i jaki. To jak ja bym napisal pasek klinowy w samochodzie albo nagonka w lesie to tego nikt by nie zrozumial. Ze tak jest u Niemcow to ja wiem, ale nie znam wyrazenia/idiomu.
    pzdr Seleukos
    PS.Dlatego napisalem tez o balaganie pojeciowym po mojemu ale to bylo tez komentarz troche do strony obywatelepr.pl

  31. @Ewa-Joanna
    8 stycznia o godz. 12:36

    Droga Pani, po pierwsze – nie zanosi się, żeby były w tej konfiguracji politycznej jakiekolwiek wybory, a po drugie – pan Kijowski jest prywatna osobą, która prowadzi swoja firmę mniej lub bardziej uczciwie, a mnie osobiście jego interesy nie obchodzą ni kęska. Dla mnie pan Kijowski jest jedynie i aż osobnikiem sprawnie organizującym protest społeczny, na którym mi szczególnie zależy, jako ze w moim przekonaniu tylko szeroki front odmowy może wywrocic przestępczą władzę. A władza ta musi zostać zmieciona, jeśli chcemy mieć przed sobą jakies perspektywy godnego zycia bez dominacji w tym regionie Rosji. Gdyby wiec doszło do wyboru mniejszego zła, z pewnoscią oddałabym głos na każdego, kto będzie deklarował w obietnicach wyborczych delegalizację partii PiS i rozliczenie jej liderów z zamknieciem za kratkami włącznie.

  32. Tobermory
    8 stycznia o godz. 16:41
    „Zmajsterkuj to sam” nazywało się po prostu „Zrób to sam”.

    Z tego to wyszedl mnie dowcip znaczy przypadkiem 🙂 Ja zapomnialem jak sie ten program Slodowego nazywal. Ale pamietam po szw. To jest typ „Mixtra själv” to jak przetlumaczylem z powrotem, to wyszlo zmajsterkuj to sam. To slowo mixtra ma wiele znaczen. Jak ja np majsterkuje cos w moim garazu z WooHoo. Taki amatorski profesjonalizm 🙂
    seleuk(os)

  33. „Smoleńsk”jest ideologią, mitem założycielskim i nie podlega weryfikacji faktograficznej bo i po co.Jest też niestety dość skutecznym narzędziem. Mnie trudno zrozumieć ludzi , skądinąd rozumnych, którzy w trakcie jakiejś dyskusji o katastrofie , mówili, w najlepszym wypadku : jeszcze nie wszystko jest wyjaśnione. Dzisiaj już takich rozmów nawet nie próbuję podejmować.Przeczytałem dzisiaj wywiad z NIesiołowskim w GW, on i inni zgodnie opisują Prezesa jako człowieka bardzo inteligentnego z subtelnym poczuciem humoru. Może on się z nas nabija?

  34. … Kijowski to kamyk, zaś PiS to lawina …

    Oczywistość w prostocie. Zamiast zajmować sie duperelami czasami warto posłuchać instynktu i przygotować się do wojny o przetrwanie. Zacząć najlepiej od podstaw czyli edukacji. Na temat nieszczęsnych faktur Kijowskiego wylano już gigabajty zarówno szmalzu jak i jadu ale ten tekst pretenduje do wyższej kategorii. Dzięki.

  35. A w ogole z tym mieszaniem pojec i sytuacji.
    Jak mieszkalem w Gr. to mialem wizyty tutejszych. W Gr. jest takasobie marka piwa. Nazywa sie Fix. Po szw. fixa, fix to jest synonim tego mixtra. To jak moi znajomi i dzieci byly z wizytami to ukulismy dwujezyczny slogan, co z czasem nawet gr. znajomi zrozumieli bez problemow.

    To bylo „fixa, fixa”. Po gr. piwo zamawia sie „bira, bira” w knajpie np.

    seleuk(os)

  36. Teraz rozumiem, jak czytam te wszystkie wpisy np. o tym Kijowskim. Rozumiem skad w jez. nadwislanskim wzielo sie slowo kantowac (oszukiwac). Z „dobrej” umiejetnosci czytania I.Kanta sie wzielo, 😉 na kancie stolu,
    seleuk

  37. Nie ma lunchu za darmo.
    Tak jak nie ma opieki zdrowotnej za darmo, tak tez nie ma jakiejkolwiek dzialalnosci publicznej za darmo.
    Entuzjasci KOD-u, co to pilnie uczestnicza w pochodach nie zastanawiaja sie nad kosztami. Wolontariusze wszystkiego nie zalatwia. Nie znam regulaminu dzialania KOD-u, gdzie napewno podano sposob finansowania ruchu. Hm..
    W kraju, gdzie mieszkam, kiedy podpisuje wszelakie poetycje, apele wiem, ze nastepna linijka bedzie pytaniem o wysokosc donacji. Daje mniej niz raz na dwadziescia razy, ale zdarzylo mi sie dac kilkakrotnie na ta sama okolicznosc. Dwukrotnie bylam tak glupia, ze na ulicy zaplacilam karta kredytowa. Fakt, ze kwestujacy przedstawili mi jakies listy uwierzytelniajace, ale dlaczego w nie uwierzylam? Raz bylo to na organizacje Planned Parenthood, ktora od lat walczy o przetrwanie wobec walki republikanow o wyrzucenie jej z budzetu federalnego, a raz na ofiary kleski zywiolowej na Filipinach. Chlopak byl przemily, chodzil do tej samej szkoly, co kiedys moj syn. No i nic sie potem nie wydarzylo z moja karta.
    Skad sa pieniadze na dzialnosc KOD-u? Sadzac po prezesie, ktory przez wiele lat byl bezrobotny i nie mial pomyslu jak zarobic jakiekowiek pieniadze podejrzewam, ze jest to slaba strona ruchu. Czy sa zbiorki pieniedzy od uczestnikow ruchu w kraju, a jak z pieniedzmi plynacymi zza granicy.
    W zamierzchlych latach w Polsce, kiedy slyszalam nazwiska opozycjonistow tez nie wglebialam sie w to, ze wszystko kosztuje, a przeciez wtedy tez nie bylo lunchu za darmo.
    PS. Straszny szmaciarz ten Kijowski, niezaleznie od tego, ze to jemu chcialo sie skrzyknac ludzi na FB, ale chyba potem to go przeroslo. Nie kazdy rodzi sie Walesa, ale kazdy moze przynajmniej nie byc malym kretaczem, w przeszlosci i teraz.

  38. Niedawno napisalem (chyba do Gekko) ze uwazam, ze spryt i inteligencja(intelekt) to nie sa synonimy. Gekko sie chyba zgodzil 😉
    pzdr seleuk

  39. @ tejot

    Bardzo trafna i syntetyczna analiza, świetnie uzupełniająca wpis Tanaki. Gratuluję i osobiście interesownie – dziękuję 😉
    – – –

    Przenosząc obu wpisów w/w wgląd na konkluzje rzeczywistości, drodzy Państwo na blogu:
    czy jesteśmy w stanie obliczyć odsetek tu na blogu głosów rozumiejących „sprawę faktur” i wyciągających trafne, cywilizowane wnioski?
    Bo to jest empiryczna prognoza wyniku wyborczego i naszych losów (oczywiście nie tyle ściśle reprezentatywna, co intuicyjnie profetyczna).

    Inaczej, pozostanie nam w świadomości i rozumieniu naszego losu świetna i ironiczna satyra @seleuka(os) (z poprzedniego wątku, gratuluje z podziwem!) , w najbardziej hermetyczny z niezrozumiałych sposobów ilustrująca klęskę przykładania matematyki do nienormatywnych okoliczności społecznych, spuentowana równie co Obamy tragikomicznym Noblem.
    Pozostawanie w świadomości nieprzystawalności rozumu do losu w gronie Noblistów – ot, taka byłaby nasza gorzka w tym bezkonfliktowa interesa… 😉

  40. zyta2003
    8 stycznia o godz. 17:55
    Tak Zyta. Arkusz Excel jest podstawa wszelkiej dzialalnosci. Ktos kto o tym nie wie, albo udaje ze przyziemne sprawy to… od razu powinien byc przeswietlany.

    pzdr seleuk(os)

  41. W swoim wpisie z godz. 14.15 pisząc o obecnym układzie politycznym, który musi odejść żeby zrobić miejsce dla nowych elit racjonalniej myślących (bez fobii podobnych do smoleńskiej) nie wymieniłem partii Kukiz 15, która to partia ma ciągoty faszystowskie, a poparcie zyskała głównie wśród nastolatków zafascynowanych jej niewykształconym szefem znudzonym uprawianiem muzyki „gorszego sortu.
    O PIS-ie nie wiem co napisać (podobnie jak o partii Razem, która politycznie nie istnieje), ale wiem, że bez niego obecny układ polityczny mógłby gnuśnieć jeszcze długie lata.
    De facto Prezes podłożył bombę pod scenę polityczną.
    Czy wybuchnie?

  42. seleuk(os)
    8 stycznia o godz. 17:55

    Nie tylko zgodził się, ale dołożył swoje, a mianowicie, skądinąd taki świetny antynomicznie do inteligencji termin „cwaniactwo”, będący – po odsączeniu również komponenty ‚sprytu’ a dodaniu wiadra ‚tupetu’ – niezłym odpowiednikiem „hucpy”.
    Cała jednak ta zabawa w epitety opisujące behawioralia gumna nie miałaby znaczenia wobec kwestii braku popytu i nagrody za hucpiarskie cwaniactwo na gumnianym rynku plemiennym (o czym też pisał poniekąd – tejot).
    To społeczny popyt i jego publiczna waluta kształtuje rozkwit podaży hucpy i cwaniactwa.

    A to już wiedzie do imperatywu poznawczego: cherchez le eglise, jako odwrotności mechanizmu „łapaj złodzieja”.
    🙂

  43. Rosa91b
    8 stycznia o godz. 18:07
    „…pisząc o obecnym układzie politycznym, który musi odejść żeby zrobić miejsce dla nowych elit racjonalniej myślących…”

    Rosa, z całym szacunkiem dla obszernej analizy, ale „obecny układ polityczny” TO MY, a „nowe racjonalnie myślące elity” to w tym układzie ONI, czyli OBCY.
    Co MY z obcymi robimy, a co jeszcze zrobimy, to właśnie jest całkowity sens oraz cel istnienia i ‚obecności’ tego ‚układu’.
    Reszta, to wiara w Mesjasza, albo obcą interwencję.

  44. Stachu 39 (17.32),

    ” Mnie trudno zrozumieć ludzi , skądinąd rozumnych, którzy w trakcie jakiejś dyskusji o katastrofie , mówili, w najlepszym wypadku : jeszcze nie wszystko jest wyjaśnione;”

    Jest to efekt tysiącletniej praktyki prania mózgu.

  45. seleuk(os)
    8 stycznia o godz. 15:49

    Dziękuję, seleuk(os)ku za głos. Mówisz dużo i ciekawie nie jak Szwed, ale jak fantastycznie żywiołowy Grek.
    Tobertak, co uważa ammory ma trochę racji, kiedy Ci podpowiada, że mówisz trochę nie na mój temat, którym było polskie „Łapać złodzieja!” krzyczane przez złodzieja, ale po zastanowieniu się, uznałem, że to bardzo na temat – mniejsza o to, czy celowo. Otóż ciekawe i ciekawie podane przez Ciebie przykłady to dla nas (niechętnie mówię w liczbie mnogiej jako pojedyncza małpa, ale tu chyba z zaimkiem „nas” nie przesadzę) w Polsce bajka o żelaznym wilku. Coś, co by się chciało, żeby było, ale nie jest i długo nie będzie. Zmiana zbiorowej, że tak powiem, mentalności to zadanie na pokolenia. Jest natomiast „Łapać złodzieja”. Gdyby podane przez Ciebie zachowania osób publicznych zdarzyły się w Polsce, to przede wszystkim mało kto by zauważył. A gdyby zauważył, pewnie byłoby właśnie „Łapać złodzieja!”. Czyli nie ja ukradłem, ale mnie ukradli. Mówię o wszystkich partiach politycznych, choć nie o wszystkich politykach. O wszystkich politykach to można mówić w wypadku PiS, który jest może największym w dziejach Polski odwracaczem kota ogonem i automatycznym wręcz przypisywaczem własnych kłamstw przeciwnikowi.
    – Mamo, on się bije!
    – Nie kłam, właśnie, że ty się bijesz!
    Niedoścignionym laureatem nagrody Darwina mógłby być Jarek Kaczyński, moralny sprawca katastrofy smoleńskiej, który dla przykrycia własnej sprawczej roli, oskarżył o zamach Tuska i Putina. Ale to betka przy jego znanej chyba tylko w Polsce i Korei Północnej tezie, że brak dowodów na współpracę z wrogami jest dowodem takiej współpracy.

  46. Gekko,

    nie wierzę w Mesjasza i jestem przeciwny radykalnym zmianom, bo trudno usunąć ludziom z głowy coś, co tejot nazywa kodem kulturowym.

    Każdy polityk powinien wiedzieć, że nie da się wysłać, dla własnej wygody, niewygodnego elektoratu na Madagaskar (o czym nie wszyscy politycy są przekonani).
    Idzie o to żeby krok po kroku zmarginalizować polityczne zdziczenie.

  47. Gekko
    8 stycznia o godz. 18:12
    Gekko, ja uwazam ze Twoj dar formulowania jest dany z niebiesiech 😉 Prawdopodobnie z niejaka pomoca Twoja wlasna. O sobie uwazam, ze mam umiejetnosc poslugiwania sie rozumem poza „zdrowym rozsadkiem”. Zastanawiam sie coby z tego wyszlo gdyby dodac

    1+1 to zazwyczaj jest 1+1=2. W takiej matematyce mnie pare razy wyszlo ze 1+1=2.2 albo 2.3 U mnie tez geometryczny wymiar moze byc 1.5 albo 3.8 Nie ma nazwy ale daje sie scisle okreslic.

    U mnie tez odleglosci w czasie i pojeciach sa na dlugosc 1. To znaczy ze nie widze roznic np w ciagu 300lat albo na 1000km. To jest takie traceroute ale poza komputerami i sieciami komp.

    Co by z tego wyszlo Gekko? 😉
    pzdr Seleuk(os)

  48. Rosa91b

    Wysłanie elektoratu na Madagaskar to bułka z masłem.
    Wystarczy pińset.
    Marginalizuje to także polityczne zdziczenie.
    Kod kulturowy tejota to wymysł umysłu wymyślonego przez kulturę.

  49. pombocek
    8 stycznia o godz. 18:29
    Dziekuje za odp. Pombocek. Ja to napisalem bo tak zrozumialem, ale teraz wyszlo, ze sie jakby pomylilem nie mylac. Ja to wlasciwie bardziej bylem zainteresowany napisac o tej Waszej klotni Twojej i Tanaki o tym sztormie i skutkach. Ale to nie bylo do mnie to nie napisalem. Bo w tej klotni Pombocek to obaj mieliscie racje, po mojemu, a wyszlo jak zrozumialem inaczej. Ja to chcialem napisac gdzie byl formalny blad, ktory zrobil ze dwie osoby co sie zgadzaja, nie zgadzaja sie chociaz fakta mowia ze musza. Co robi, ze tak jest. Ja jestem niezaangazowany w to jezioro czy… To dla mnie ten blad lezal jakby na wierzchu. To tez jest tak samo z ta strona obywatelepr.pl. co Anumlik dal.

    Ale ja jestem trenowany na unikac konfliktow. To wolalem przetlumaczyc, jak mnie sie zdawalo lapac zlodzieja. Jak bym napisal o tych podstawowych bledach formalnych, to pewnie, by sie pol blogowiska na mnie z szablami wybralo.

    pzdr seleuk(os)

  50. @pombocek
    8 stycznia o godz. 18:29

    Właśnie to próbowałem przekazać pisząc:
    „Łapaj złodzieja” nie funkcjonuje w takich kręgach i społeczeństwach przywykłych do pewnego poziomu moralności.
    Ta moralność jest wpojona trochę jak nawyk mycia zębów i zmiana bielizny po kąpieli częstszej niż na Wielkanoc, a w Polsce prędzej spotykana w złośliwych kawałach o warszawiaku, lubliniaku i poznaniaku wspominających II wojnę niż w rzeczywistym życiu.

    @Stachu39
    8 stycznia o godz. 17:32

    Przeczytałem też ten wywiad z Niesiołowskim. Atestuje on JK inteligencję i złośliwość, ale i liczne, o wiele paskudniejsze cechy.
    Podsumowując:
    „Pani chce, żebym powiedział coś dobrego o Kaczyńskim, a ja chcę zapomnieć, że go znałem”

    A sam Niesiołowski? Profesor od biologii i „badania owadzich nogów”?
    Odmawia duszy zwierzętom 🙄

    „Dusza zostaje po człowieku, a co niby te dusze po zwierzętach miałyby robić?”

    A co robią dusze po ludziach?

  51. Skoro wypływa sprawa alimentów Kijowskiego…

    Pamiętam jego wyjaśnienie z czasów początków KOD-u. Małżonka (rozwód był z jej winy, bo miała kochanka) zażądała 13 tysięcy miesięcznie na troje dzieci. Owe dzieci rzekomo „musiały” chodzić do prywatnych szkół. Kijowski 13-ma tysiącami nie dysponował, w międzyczasie stracił pracę i dlatego zalegał z alimentami. Moim zdaniem ciekawy jest fakt, że ta wzięta z księżyca kwota alimentów została przyklepana przez sąd i nie została zmieniona po zmniejszeniu się dochodów płatnika.

    I tu pytanie: jakimi zasadami kieruje się polski sąd ustalając określoną kwotę alimentów? Bo na przykład w Kanadzie są tabele, do których sędzia MUSI się stosować. Tabele ustala się na podstawie rzeczywistych dochodów płatnika. Jak to się stało, że Kijowskiego obciążono-na wniosek byłej- horrendalną kwotą alimentów? Czy ktoś jest w stanie mi to wyjaśnić?

    To NIE JEST kwestia „elementarnej uczciwości” – płać i płacz.
    To jest kwestia zapewnienia dzieciom UTRZYMANIA. Utrzymania, ale nie zachcianek.
    Czy polskie sądy nie są w stanie tego zrozumieć? A jeśli nie są w stanie tego zrozumieć, to chyba trudno się dziwić, że obywatel sam – meandrami – egzekwuje własną sprawiedliwość.

  52. Na marginesie
    8 stycznia o godz. 19:12
    Cos mnie sie zdaje, ze my wszyscy tutaj na blogu, tak dawno zyjemy w roznych prawach, kodach kultury, zwyczajach, temperamentach i temperaturach, ze trudno nam sie jednoznacznie formulowac. Jedynie teoretycznie uzywamy tego samego jezyka na blogu. Skutek prawdopodobnie bylby taki sam w opisach warunkow codziennych na Saturnie z uzyciem svahili jezyka. Jezyki to rzecz umowna, jak i warunka badan w laboratoriach 😉 nad Wisla albo inna rzeka

    Ide na herbatke ale pewnie wroce
    pzdr seleukos

  53. Posluchajcie troche am. debaty. Jak Senat zacznie grillowac w przyszlym tygodniu tych nowych ministrow Trumpa 😉 Moze ta afera z ros. hakerami zakonczy sie nixonskim sorti, zanim sie jeszcze na dobrze zacznie? Hmmm hm…
    seleukos

  54. McCain i jeszcze jeden weteran hmm hmm

  55. @Na marginesie
    „Jak to się stało, że Kijowskiego obciążono-na wniosek byłej- horrendalną kwotą alimentów?”

    Tego nikt z nas raczej nie wie. Spekuluję: sądy mogą mieć niejakie doświadczenie z ojcami, którzy tracą pracę na skutek pozwania ich o alimenty.

  56. seleuk(os)
    8 stycznia o godz. 18:35

    Seleuk, Ty mnie niebiesiami podpuszczasz (spell it in Swedish…) aby zamącić piekielne wyzwania stawiane nieścisłemu lajfsajensowi… hihi.
    No to ja Ci zawinę z takiej mańki:
    Nieoznaczoność nie istnieje w przestrzeniach nieoznaczonych, albo bez zasad nie ma ich łamania.
    Dlatego ja widzę różnicę pomiędzy brakiem zasad a ich łamaniem, choć skutki bywają złudnie podobne.
    Takim przykładem jest zupełnie mylna, jeśli nie manipulatywna podmianka cywilizacyjnych zasad uczciwości w roli publicznej z prawem alimentacyjnym*), moralności z legalizmem czy procedur z biurokracją…
    No więc, nie miara funta czy kilograma wyznacza odległość, ale zasada gry w jaką WSPÓLNIE i za porozumieniem gramy – czy jest to arytmetyka czy raczej cymbergaj.
    Brak konsensusu co do zasad, pod pozorem względności świata, czyni je niepotrzebnymi i umożliwia wszystko, nawet skarlałego ramola czyniąc geniuszem strategii politycznych…
    Mam nadzieję, że zahumanizowałem temat nie mniej do myślenia, a nie odczytywania, niż Ty policzyłeś nie mniej ściśle, niż rozumnie… 😉
    Kto to zresztą może wiedzieć, zamiast rozumieć?

    Na marginesie:
    *) Prawo alimentacyjne pozwala, jedynie przed sądem, zmienić wysokość zasądzonych pierwotnie alimentów wyłącznie na wniosek sądowy jednej ze stron; jeśli ktoś oczekuje np. obniżenia alimentów, musi o to do sądu wnieść, wraz z dowodami, że taką a nie inną ma zdolność alimentacyjną (przychody). Sam Kijowski twierdzi że : „…nie zawsze mogę płacić zasądzoną całość, czyli teraz ponad 2 tysiące miesięcznie….”. A więc nie żadne 13 tys. i nie wynika, że starał się o urealnienie kwoty, a nie po prostu -jak pisze sam- płacił ile chciał.
    Kwestia alimentów tak ma się do kwestii faktur, jak parsek do niutona.

  57. Od wieków kler kościoła katolickiego indoktrynuje religijnie całe pokolenia swoich wiernych.
    Dla nich klesze pasożytnictwo, próżniactwo, oszukańcze metody bogacenia się, zazdrość, nienawiść, homofobia, antysemityzm i wiele innych chrześcijańskich „wartości” stanowią wzorce do naśladowania, a każda proklesza władza uznająca za dopuszczalne i bezkarne takie „wartości” jedynie umacnia i popiera szkodliwość społeczną tej
    instytucji, która pierze mózgi swoich wiernych, ogłupia ich religijnymi bajkami i nimi manipuluje w swoich mediach, w szkołach i ze swoich kościelnych ambon.
    Ten proceder owocuje dziś w Polsce całym złem w każdej dziedzinie życia jej społeczeństwa.

    KOD to „dziecko” spragnionych powrotu do władzy peowców, którego szef Kijowski pierwsze kroki jako aktywista stawiał jeszcze w organizacji działającej przy lokalnej parafii, a niedawno zakomunikował wszem i wobec, że on i KOD nie są przeciwnikami PiSu.
    http://www.polsatnews.pl/…/kijowski-nie-jestesmy…/

    Dzięki takim wiernym synom kościoła jak Kijowski, Wałęsa, Kwaśniewski, Kaczyńscy, Komorowski, Tusk, Kopacz, Duda, Szydło i im podobnym prawicowcom w Wolsce istnieje teokracja a nie demokracja.
    To, że dziś w Polsce rządzi religijna sekta PiS i inne pomniejsze sekty to właśnie zasługa religijnej sekty PO.

    Ten kto popiera KOD ten popiera homofobiczny, seksistowski, złodziejski i oszukańczy kościół.
    KOD twierdzi, że nie zajmuje się sprawami religijnymi bo „wiara nie ma tu nic do rzeczy” co świadczy o tym, że świecka Polska nie interesuje ich w ogóle, a przecież laickość rządów to jeden z podstawowych warunków istnienia demokracji.
    O demokrację czyli państwo laickie trzeba dopiero walczyć i potem wywalczonego dobra bronić ale nie z KODem.

    Przecież Polska związana z Watykanem wiernopoddańczym konkordatem jest watykańskim kondominium pod okupacją wrogiego Polsce państwa Watykan i jak długo będą rządzić nią skorumpowani lobbyści kościoła katolickiego z PiS, PO, PSL, kukizowcy, petrowcy, korwinowcy, kibole i naziole, którzy są wychowankami i podopiecznymi kościoła i kleru – tak długo nie będzie ona ani wolna, ani suwerenna, ani bezpieczna, ani demokratyczna.

  58. seleuk(os)
    8 stycznia o godz. 18:50

    Seleuk(os)ku, skoro tak dobrze znasz język polski (potknięcia są nieistotne wobec bogactwa Twego języka i myśli, choć nie wszystko bywa komunikatywne), to i mentalność Polaków musisz nieźle znać. Twoje przykłady były bardzo dla mnie ciekawe, właśnie dlatego, że taka kultura obywatelska i taka moralność to dla nas marzenie. Nie do spełnienia a ni w tym moim wcieleniu, ani w tym wcieleniu Neferki, Jiby, ani kogokolwiek z młodych na tym blogu. Ta mentalność kształtowała się przez parę wieków, więc tylko cudotwórca i mianowany bez pytania o zgodę król Polski Jezus mógłby skrócić czas jej transformacji sposobem „Polsko, ja tobie mówię: wstań!”. Ale wszyscy co do sztuki, z Rydzykiem, papieżem, Kaczką i madam Pawłowiczkempobroszką wiemy, że nie powie. Dlatego przyjemnie posłuchać Twoich opowieści, które dla nas są baśnią o lepszym świecie. Dziękuję, seleuk(os)ku.

    Wcinać się w rozmowy o sztormach, jeziorach, ćcinach, morzach i bezdrożach nie tylko można, ale i byłbym ucieszony.

  59. Gekko
    8 stycznia o godz. 19:59
    🙂
    Prawda jest ze ja kosciolow nie mam Gekko i nie szukam, ale ja mam Tron co paru wladcow na nim siedzi i mnie podpuszcza
    😉
    pzdr seleuk(os)

  60. @Tobermory.
    Wywiad z Niesiołowskim przeczytałem z przyjemnością. Zgrzyt był na początku , właśnie przy próbie połączenia nauki z teologią. Tego się nie da. Czytałem kiedyś wywiad z prof. Hellerem,poruszono tam jakieś tematy teologiczne , nie było nic konkretnie, mógłby się pod tym podpisać jakiś wątpiący agnostyk, ale Heller to nie biolog i może robić uniki.Zastanawiam się czasami jaki procent ludzi deklarujących się jako wierzący robi to z oportunizmu albo ze strachu przed własnymi myślami. W co naprawdę wierzą np. neopoganie?

  61. Rosa91b
    8 stycznia o godz. 18:32
    „…pisząc o obecnym układzie politycznym, który musi odejść żeby zrobić miejsce dla nowych elit racjonalniej myślących…”
    …&…
    „nie wierzę w Mesjasza i jestem przeciwny radykalnym zmianom, bo trudno usunąć ludziom z głowy coś, co tejot nazywa kodem kulturowym.”

    Rosa, więc ja rozumiem, że połączenie tych dwóch stanowisk wyznacza zasadę nieoznaczoności w licentii na politikę.
    Postarchaizm neomodernizmu czasów postprawdy – czemu nie?
    Tym bardziej: elity na madagaskar a marzec do docentów.
    Kod kulturowy nie odejdzie, niczym wody plemienia obumarłego, a z pępowiny tego kodu-płodu ukręci się nowe jelity.
    Ja już wierzę we wszystkie możliwe opinie i ich permutacje, bo ateiście i tak wiara we wszystko jedno, gdy rozum śpi.
    Może gdzie jeszcze się wektorami stykniemy, ale przy innej okazji.
    Pozdrawiam.

  62. @Stachu39
    8 stycznia o godz. 20:08

    W kwestii „dusz po zwierzętach” Niesiołowski mógłby pofilozofować, skąd się bierze wśród ludzi tyle świń, osłów, baranów, modliszek, mend, padalców, kogutów, skunksów, tchórzy, kóz, gęsi… 😉

  63. seleuk(os)
    8 stycznia o godz. 20:07
    „…Prawda jest ze ja kosciolow nie mam Gekko i nie szukam, ale ja mam Tron…”

    Mam wszakże nadzieję, że nie popuszczasz nam na blogu, siedząc na tronie*)…?
    To byłoby już intelektualno-fizjologicznie maximum perversum, vol.3 😉 😉 😉

    *) „siedzieć na tronie” [infantylno-kolokwialnie] – siedzieć na tym, co stoi tam, gdzie król piechotą chodzi.

  64. Stachu39
    8 stycznia o godz. 20:08

    Nie masz -czasem?- wrażenia, że obnoszone publicznie zasoby intelektualno-moralne Niesiołowskiego nie wykraczają poza czarną dziurę temperamentu?
    😉

  65. pombocek
    8 stycznia o godz. 20:06
    To spowodowaloby, ze musialbym wrocic do edytora. Pewnie to zrobie, to napisze o ccinach i sztormach i obiecuje dac obrazki i filmy, choc nie moje 😉 Ja uwazam, ze to wazna sprawa, unikac formalnych bledow w rozumowaniu. Ale to jutro bedzie Pombocek, bo ja jutro mam poranne zajecia z lokalsami, to wstac musze rano.

    @Gekko, ja kiedys dalem link do tutejszego kalkulatora, jak obliczyc wysokosc alimentow w kazdej sytuacji i w kazdej konstelacji rodzinno/dzieciecej. Zapytalem E-J jak to jest u kangurow, to bylo wtedy. Tez byl jakis watek na ten temat. W kazdej sytuacji, nawet zanim nastapi. Alimenty placi panstwo tutejsze. Alimenciarz jest dluznikiem panstwa, nie dzieci, jak sie uchyla. Tut. panstwo nawet z suchego dluznika potrafi wycisnac. Taka ma wyciskaczke do cytryn 😉

  66. To nie ja siedze na Tronie Gekko, chociaz czasem siedze na tronie. Ja stoje przed Tronem, jak zalatwie sprawy tronowe wlasne.
    😉
    pzdr seleukos

  67. seleuk(os)
    8 stycznia o godz. 17:55
    Niedawno napisalem (chyba do Gekko) ze uwazam, ze spryt i inteligencja(intelekt) to nie sa synonimy. Gekko sie chyba zgodzil
    pzdr seleuk

    Mój komentarz
    Seleuk(os), takie rozróżnienie musi być stale przypominane, bowiem w Umęczonej większość obywateli nie odróżnia sprytu od inteligencji.

    Prezesowi PiSu przypisuje się Bóg wie jaka inteligencję nie dostrzegając w jego działaniach, mowach, bon motach i insynuacjach sprytu, umiejętności naśladowania, podchwytywania, korzystania z niekonwencjonalnych, niestandardowych schematów i pojęć na swoja korzyść niekoniecznie w zgodzie w etyką, z uznanymi zasadami w demokratycznym państwie prawa. Prawdę mówiąc, najczęściej w niezgodzie, w opozycji do tych zasad (opozycji maskowanej insynuacyjnymi frazami o dobru społeczeństwa, woli suwerena, obronie państwa przed niedoinformowanymi obcymi politykami i tymi, którzy utracili władzę i chcą ją odzyskać poprzez ulicę). To jest właśnie spryt Prezesa.
    Pzdr, TJ

  68. Polactwo to taki boży, ciemny ludek, który galopem przyswoił sobie wszystkie najgorsze cechy swoich pastuchów w koloratkach.
    Tak więc oszustwo, złodziejstwo, seksizm, homofobię i antysemityzm ma wpojone od wieków.
    Od 1989 roku najlepszym wzorcem dla polactwa szczególnie tego rządzącego jest „profesor”, „doktor”, „ojciec”, naczelny złodziej i oszust w Polsce – Rydzyk i to jemu oraz jego kolegom po fachu biją pokłony wszystkie pachołki wciąż wzorując się na ich postępowaniu.
    Ministrant Kijowski z tego samego motłochu się wywodzi identycznie jak Wałęsa i jego „Solidarność” od poczęcia przez kler manipulowani.
    Nie mogę doczekać się chwili kiedy KOD roleci się, a zamiast niego powstanie prawdziwa obywatelska, demokratyczna i świecka organizacja, która zajmie się budową demokracji w Polsce.

  69. @Maciej2 8 stycznia o godz. 19:50

    Spekulujesz… zakładając, że polski sąd w ogóle nie bierze pod uwagę możliwości, że płatnik alimentów mógł stracić pracę z powodów od alimentów niezależnych? I zasądza zawyżone alimenty POMIMO, że aktualnie ich wysokość jest niewspółmierna do aktualnych dochodów płatnika?

    Mnie się to raczej nie mieści w głowie. Bo jeśli dochody są takie, jakie są, to sąd nie ma wyboru… chyba że sąd kieruje się własnym widzimisię i ustala alimenty „na czuja”. Tyle, że w takim razie sąd nie stosuje się do prostych reguł, do których ex definitione powinien się stosować. Bo przecież wobec prawa jest zupełnie nieistotne, z jakich powodów płatnik stracił pracę. Liczą się TYLKO jego dochody, punto final.

  70. tejot
    8 stycznia o godz. 20:32

    Tak by the way, zgadzając się z tobą w sprawie „sprytu” prezesa i jego „geniuszu”, coś, co też warto, jak sądzę przypominać(?).
    A mianowicie cały spryt i wszelkie inne objawy behawioru społecznego tego bytu, budzą ew. podziw czy też mają przyczynę i skutek w całkowitym i ostentacyjnym przezeń odrzuceniu i zbrukaniu wszelkich uniwersalnie cywilizacyjnych i po ludzku humanistycznych wartości.
    Na ile to wyraz postawy cynicznego nihilizmu uwarunkowanego socjopatycznie, a na ile ordynarny i wyrachowany spryt żula nurzająego się z perwersyjną lubością w pogardzanym skądinąd gumnie, to już nie ma, przy powszechnej akceptacji takiego publicznego bytu, żadnego znaczenia.
    Pzdr., Gkk.

  71. @Gekko.
    Możliwe,że masz rację. Ale on siedział, kiedy ja zakładałem rodzinę, starałem się o mieszkanie, a mój opór polegał na niezapisywaniu się do ZMP i partii, opowiadaniu kawałów i śpiewaniu przy ognisku niekazionnych piosenek. Myślę,że jest uczciwy, a poglądy – uczmy się szanować różnice.

  72. Na marginesie
    8 stycznia o godz. 20:35

    Sąd ma wybór wyłącznie, o ile alimenciarz do sądu się o obniżkę zwróci. Co jednak oznacza zadeklarowanie dochodów. opcja na gumnie bardziej trendy to nie zwracanie się a ukrywanie dochodów, przy płaceni co łaska lub nie. Taki usus nagradza Panstwo Polskie, hojnie alimenciarzy niepłacących protezując z podatków.
    Państwo Polskie stanowią zaś jego obywatele gumniaki, w kształcie właśnie takim.
    Jakość moralna czy prawna Kijowskiego jako alimenciarza nie ma nic wspólnego z oceną jego postawy w roli przywódcy społecznego czyniącego się samozwańczym i pokątnym płacodawcą.
    Ten ostatni akapit i jego zrozumienie wyznacza naszą odległość od Kijowskiego w kwestii obywatelsko-etycznie-moralno-cywilizacyjnej. Ale też bywa, że punkt pełnego pokrycia się koordynant.

  73. tejot
    8 stycznia o godz. 20:32
    Kiedys tego prezesa okreslilem jako kurdupla intelektu. Pozostaje przy moim okresleniu. Na temat jego sprytu to tez mamwatpliwosci. Ale to jest dydkusyjne, np tu na blogu. Intelekt to sie daja skwantyfikowac w wartosciach bezwzglednych. Spryt jest zawsze relatywny, w relacji do otoczenia. Ja tego otoczenia to nie bardzo znam szczegoly, z przyczyn odleglosci, czasu zainteresowania etc. Ale tak mysle, ze to tez kurduple sprytu, na lokalna miare. Dosc jest rzecz zabawna, obserwowac tych co by sie wydawalo cos w glowach maja, a sie okazuje, ze nic nie maja.

    Jak ja czasem slucham tych ludzi na jutubku, albo gdzies indziej, to mnie sie zdaje ze oni do zadnych szkol nie chodzili, chociaz z tytulami. Oni mysli po pl. formuluja gorzej ode mnie. Jak ja bym sie tak po tutejszemu formulowal, to bylbym szczesliwym piekarzem w pizzeri i nie mial czasu z Toba blogowac Tejot teraz, bo bym pikl pizze 😉

    pzdr Seleuk(os)

  74. errata
    piekl pizze

  75. Stachu39
    8 stycznia o godz. 20:42

    Mam podobne doświadczenie życiowe i szacunek dla tych, co stawiali opór.
    Niestety, Niesiołowski ten historyczny kapitał trwoni i dziś oraz przez 27 lat wolności; w roli demokratycznego polityka, niczym na szacunek nie zasłużył, a już na pewno nie formami i treściami wypowiedzi publicznych, zwłaszcza o innych, odmawiając właśnie tym i im prawa do szacunku, niezależnie od bywszych zasług.
    W demokracji, szacunek dla aktywisty wynika z oceny jego wkładu w demokrację, bo nie polega ona, demokracja, na wynagradzaniu szacunkiem „za zasługi” (chyba że wobec postaci w stanie spoczynku).
    Dotyczy to nie mniej Niesiołowskiego, niż Macierewicza, o ile demokrację traktujemy z powagą – w sensie: serio.
    Pozdrawiam.

  76. @Gekko
    Poprzedni wpis dotyczy Niesiołowskiego.
    Teraz o Kaczyńskim – powiedziałbym- – gracz bez zasad, ale mający magnetyczny wpływ.Nie pamiętam, czy na tym blogu, czy gdzieś indziej czytałem o Hitlerze ,do którego przyjeżdżali dowódcy z frontu wschodniego, żeby wygarnąć prawdę o sytuacji i wracali po rozmowie przepełnieni wiarą w ostateczne zwycięstwo. Podobno tak samo jest z Prezesem, nie wiem , nie widziałem go z bliska, z ekranu nie działa magnetycznie.

  77. @@ Rosa91b
    8 stycznia o godz. 18:19 Stachu 39 (17.32),
    ” Mnie trudno zrozumieć ludzi , skądinąd rozumnych, którzy w trakcie jakiejś dyskusji o katastrofie , mówili, w najlepszym wypadku : jeszcze nie wszystko jest wyjaśnione;”

    Jest to efekt tysiącletniej praktyki prania mózgu.

    I dokładnie ten sam schemat działania mamy w sprawie Kijowskiego.

  78. tejot
    8 stycznia o godz. 20:32

    Tejotku, nie przepadam za akademickimi sporami, ale jak się nie zdumieć, kiedy odróżniasz spryt od inteligencji. Toż „spryt” to nic innego jak ludowa nazwa „inteligencji”, czyli przyrodzonych zdolności i nabytych umiejętności radzenia sobie w nowych warunkach. W dodatku wyliczając różne przejawy sprytu, wyliczasz przejawy właśnie inteligencji. Niepotrzebnie wplątując w to moralność.

  79. seleuk(os)
    8 stycznia o godz. 20:24

    Seleuk, bez urazy w kwestii tronu, pls, ja po prostu nie potrafię się powstrzymac od testowania związków frazeologicznych, zwłaszcza jak mam okazję z myślacymi inaczej. Inaczej tj. inaczej niż Polak Prawdziwy, gumny i lokalny, Polak Lokalny na emigracji wewnętrznej, a taki na emigracji zewnętrznej…
    Nb. czy Ty sobie wyobrażasz konstrukt empiryczny w postaci „emigracji wewnętrznej”?
    A może miałeś styczność?
    Ha.
    Pozdrawiam.

    PS
    U nas Państwo w imieniu niepłacacych jakiejkolwiek daniny, ściga podatników płacących, a na korzyść tych co z płacenia przez innych żyją.
    Taka jest wola i horyzont gumna, uformowanego w Państwo.Taka jest tego gumna brand formula.

  80. @Na marginesie
    8 stycznia o godz. 19:12
    Wiesz dokładnie? Bo dla mnie to tylko takie tłumaczenie dla naiwnych. A odpowiedzialny ojciec powinien płacić na utrzymanie dzieci i nie ma silnych. Dlatego również uważam, że aborcja powinna być ogólnie dostępna.

  81. Stachu39
    8 stycznia o godz. 20:57
    „Teraz o Kaczyńskim powiedziałbym- – gracz bez zasad, ale mający magnetyczny wpływ.”

    No wiesz…, hm, to zależy co kogo przyciąga. Bardzo wielu najlepiej przyciąga się hakiem.
    Nie ma wątpliwości, że w tym przypadku apetyt na tego rodzaju magnetyzm wynosi się z domu, a przepisy studiuje w teczkach UB.

  82. Gekko
    8 stycznia o godz. 20:40

    Mój komentarz
    Gekko, niestety muszę się zgodzić z Tobą w kwestii powszechnej akceptacji sprytu w Umęczonej jako nie tyle substytutu inteligencji, co składnika jej samej, a zatem spryt w Umęczonej jest utożsamiany z mądrością, uszlachetnia polityka, przydaje mu prestiżu, budzi podziw i poszanowanie.
    Prezes jako osoba obdarzona sprytem od razu wyczuła tę cechę u krajan i obrała sobie jako napęd dla kariery politycznej, co okazało dla niego się w pełni owocne teraz, po kilkunastu latach żonglowania sprytem.
    Jak będzie dalej, nie wiadomo, bo krajanie , to narodek kapryśny i obdarzony po części nosem i sprytem i ni stąd ni zowąd np. zauważy, że inteligencja i spryt, to dwie różne cechy i wtedy będzie po Prezesie.
    Pzdr, TJ

  83. @ tejot
    Jak będzie dalej, nie wiadomo, bo krajanie , to narodek kapryśny i obdarzony po części nosem i sprytem i ni stąd ni zowąd np. zauważy, że inteligencja i spryt, to dwie różne cechy i wtedy będzie po Prezesie.

    Ja też z niesmakiem „musze się z Tobą zgodzić” ( 😉 ), że nie wiadomo, co będzie.
    Pozostałe wróżby traktuję jako najlepszą przypuszczalną sprawdzoną medialnie wiadomość od czasu wieszczenia pewnej wygranej Hillary… Oczywiście to najlepsze to: po Prezesie… 🙂
    Pzdr. G-o.

  84. @Kalina – 8 stycznia o godz. 17:25
    każdy z nas dokonuje wyborów i ocen. Jeżeli tobie nie przeszkadza facet nie płacący alimentów na swoje dzieci, to twoja sprawa. Jeżeli fakt ten nie wpływa na twoją ocenę moralności tego ludowego (sorry, to właściwie powinno być : inteligenckiego) trybuna, to również twój wybór. I to ty poniesiesz konsekwencje tych wyborów. Proste?

  85. Tanaka

    Tanako, powiedziałeś tak klarownie i komunikatywnie, że nawet ja homoniewiadomo załapałem. Poza tym powiedziałeś wyczerpująco, więc tym samym mowę mi odebrałeś.

    W ostatnim akapicie słowa „Polską racją stanu jest wydobyć się z tego bagna mętności i moralnej korupcji oraz zbudować zdrowe stosunki etyczne i działające zaufanie wzajemne” są esencją programu dla Polski na najbliższych sto lat. A może i dwieście. I to jest najsmutniejsze. Chyba że odnowiony król Polski sprawi, że Polacy jako drugi – a może teraz pierwszy – naród wybrany żyć będą 300 + lat.

  86. @Na marginesie
    Dochody Kijowskiego to tajemnica. Jego tzw. etatowe zatrudnienia – także. Jeszcze kilka lat wcześniej, niż zaistniał KOD, Kijowski przebywał albo na umowach śmieciowych, albo na cząstkach etatu, a gdy Super Express, w grudniu 2015 roku (zaraz po zaistnieniu KOD) ujawnił, że zalega on z alimentami w wysokości 83 tysięcy złociszy (razem z odsetkami wynosiło to ponad 100 tysięcy) wydał kilka sprzecznych komunikatów, w których podkreślał, że płaci ile może, a ostatnio 1600 zł. miesięcznie. Skąd wzięła się (wzięłaś) kwotę 13 tysięcy miesięcznych alimentów – nie wiem, ale też i nie dociekam, nie interesuje mnie to. To, że byłe żony żądają gigantycznych, księżycowych kwot, to fakt tak samo znany, jak ten, że mężowie ukrywają swoje rzeczywiste dochody, aby – albo alimentów nie płacić, albo płacić jak najmniej. Częste zmiany pracy Kijowskiego (sprzed zaistnienia KOD) zdają się o tym świadczyć. Dobry informatyk (a za takiego uważał się Kijowski – czy za takiego uważali go inni, nie wiem) potrafi nieźle zarobić. Wiem co piszę mając w rodzinie informatyków. Kiepski – kiepsko przędzie. Sądzę, że całej tej sprawy z fakturami wystawianymi KOD-owi przez firmę Kijowski&Kijowska nie byłoby, gdyby lider KOD-u miał uregulowany obowiązek alimentacyjny. Czyli – albo byłyby one spłacone, albo „ugodzone” w sądzie. Reszta – także faktury zamiast pensji, na którą łapę od razu kładzie komornik – jest tego pochodną. Za którą płaci wizerunek KOD-u.

  87. Na marginesie
    8 stycznia o godz. 19:12
    alimenty są w Polsce ustalane przez sądy w oparciu o mozliwości finansowe rodzica w połączeniu z potrzebami dzieci.
    Widocznie Kijowski dobrze zarabiał, że sąd mu przypisał takie kwoty.
    ALe gdy stracił pracę albo zarabiał mniej mógł wystapić do sądu z wnioskiem o obniżenie alimentów.
    Nie wiem, czy to zrobił.
    W Polsce wysokość alimentów nie może przekroczyć 40 % wynagrodzenia netto z zastrzeżeniem, że że zobowiązanemu musi zostać na własne potrzeby nie mniej niż….zł. Dokładnej kwoty Ci nie podam, ona jest jakimś iloczynem najniższej krajowej pensji.
    Jeśli więc zarabiasz najniższą krajową, to może sie okazać, że na dzieci (nawet pięcioro) można potrącic z wynagrodzenia 150 zł, bo reszta nie podlega windykacji. To samo w sprawach komorniczych- komornik ma prawo zabrać część towjego wynagorzenia, przestrzegając wszakże opisanej wyżej reguły.
    Dobrze zarabiający tata może mieć potrącone nie więcej niż 40%.

    Ostatnio któryś z sądów odrzucił wniosek tatusia domagającego się obniżenia alimentów do niewielkiej kwoty, w uzasadnieniu podając, że wnioskodawca ma dobry fach i może zmienić pracę na lepiej płatną w swoim zawodzie, a nie wykonując jakieś najprostsze prace nie wymagająće żadnych kwalifikacji.

  88. pombocek
    8 stycznia o godz. 21:03
    tejot
    8 stycznia o godz. 20:32
    Tejotku, nie przepadam za akademickimi sporami, ale jak się nie zdumieć, kiedy odróżniasz spryt od inteligencji. Toż „spryt” to nic innego jak ludowa nazwa „inteligencji”, czyli przyrodzonych zdolności i nabytych umiejętności radzenia sobie w nowych warunkach. W dodatku wyliczając różne przejawy sprytu, wyliczasz przejawy właśnie inteligencji.

    Mój komentarz
    Spryt się wiąże z inteligencją, przenika z nią. Co odróżnia spryt od inteligencji, o tym napisał seluk(os):

    „Intelekt to sie daja skwantyfikowac w wartosciach bezwzglednych. Spryt jest zawsze relatywny, w relacji do otoczenia.”

    Spryt, to działanie poza zasadami, korzystanie z chwiejności sytuacji i zasad. W układzie, gdy jeden inteligentny partner będzie przestrzegał zasad (ogólnie przyjętych norm, inną kwestią jest, jakie są te normy i jak są przestrzegane w danej społeczności), to drugi partner-spryciarz ma szanse wygrać z nim do zera, gdy gra jest bez uzgodnionych przepisów i bez sędziego z gwizdkiem, a inteligentny, a naiwny zawsze będzie przekonany, że sprawa jest jasna, bo zasady i przepisy są jasne, ogólnie przyjęte, zastane, więc dlaczego miałby przegrać, gdy stosuje się do nich?

    Pombocku, podzielam Twój stosunek do sprytu. Spryt jako samodzielna jakość, cecha, nie może istnieć bez pewniej dozy inteligencji, chociaż jej odrobiny.
    Niekonwencjonalne działanie nie jest oznaką tylko inteligencji, oznacza łamanie zasad, norm – tego, co spryciarz praktykuje, wykorzystuje.
    Pzdr, TJ

  89. @Na marginesie

    Przede wszystkim: żeby rozsądnie odpowiedzieć na Twoje oryginalne pytanie, trzeba by znać akta sądowe sprawy Kijowskiego. Więc wszystko co piszę, to moje spekulacje na temat możliwości.

    Odpowiadając na ostatnie pytanie: jeśli ktoś próbuje ukrywać dochody i robi to wystarczająco nieudolnie, sąd jest w stanie ten fakt wykryć. Niewykluczone, że z pomocą powódki. Np. sąd może zauważyć, że ktoś robi to samo, co robił wcześniej, tylko nagle za półdarmo.

    Wracając do Kijowskiego – pisałaś, że stracił on pracę „w międzyczasie”. Co to konkretnie znaczy? po pierwszym wyroku? między pierwszym a drugim? Jak pisze wyżej Gekko, wysokość alimentów została jednak dość mocno obniżona. Moim zdaniem, Kijowski słabo się nadaje na „ofiarę sądów RP”.

  90. seleuk(os)
    8 stycznia o godz. 15:49
    przyznam, że marzą nam sie tu w Polsce takie standardy, o jakich piszesz.
    Już przez lat 20 wiele się zmieniło w urzędach czy instytucjach, w ktorych masz do załatwienia sprawę. Wiele zawdzięczamy skomputeryzowaniu urzędów i wprowadzeniu pewnych procedur od lat będących oczywistością poza zachodnimi granicami. Teraz to wszystko, co wprowadzano przez lata tzw. dobra zmiana obróci w niwecz albo bardzo utrudni ich realizację, bo na stołkach w urzędach i instytucjach zasiedli nominowani przez PIS, a nie np.przedstawiciele Służby Cywilnej, które w różny sposób zostały przez kilka lat zdewaluowane przez rządy (każdy miał w tym swój udział, poprzez mianowanie obecność tzw. p.o. czyli pełniących obowiązki do calkowitej likwidacji tych służb przez dzisiejszy rząd, jednocześnie Krajowej Szkoły Administracji publicznej nadano imię Lecha Kaczyńskiego- chyba prześmiewczo).
    Tymczasem można zapomnieć o dostępie do danych, do których opinia publiczna lub kto chce lub potrzebuje powinna mieć taki dostęp, jaki jest standardem w Twoim kraju.Dziennikarze dobijają sie tygodniami o takie dane, urzędy centralne lub będące we władaniu PISu nie czują zadnego bata nad sobą, prawo mają w prawym półd…u.

  91. Gekko
    8 stycznia o godz. 21:08
    Ja Gekko taka zabawe zwiazkami slow i pojec uwielbiam. To jest jadro poezji staroislandzkiej (nordyckiej). Ja dlatego lubie anumliki Anumlika. Rebusy slowami. Taka zabawa (historycznie) miala tutaj nazwe kenning. Wielopietrowe konstrukcje dookola, bez uzywania wlasciwego slowa, co uwazano za objaw prymitywizmu. Pare miesiecy temu dalem tu na blogu opowiadanie o jednym takim poecie. Jedna z moich ulubionych Sag. Bo jak to opowiadanie tlumaczylem, to jego po pl nie bylo. Najwieksza znawczynia tej poezji i kultury w Pl. byla, niestety byla, Apolonia Zaluska-Strömberg. Ona przetlumaczyla Sage o Egilu na pl. Egil Skallagrimsson byl najwiekszym skaldem Skand. , lata ok 960-990. Jego wiersze sa zachowane. Ja o tym to moglbym Gekko pisac…. Moja polka z ksiazkami Sag (prawie wszystkich), Edd obu S.Sturlassona etc w roznych tut. jezykach i czasch jest dluga w metrach 😉

    To pojecie emigracji wewnetrznej jest mnie chyba znane Gekko rowniez. Ja mysle, ze tutaj jest duzo takich emigracji. To sie chyba po polsku nazywa „jackowo” czy „greenpoint”. Tutaj takie miejsca bym nazwal rosengård albo skärholmen albo rinkeby. To sa takie miejsca, gdzie mieszkaja ci co mieszkaja gdzie indziej. Przynajmniej tutaj to jest tak, ze np telewizje satelitarna maja na kanaly w krajach co sie urodzili, albo nawet rodzice. Tutejszym krajem sie zupelnie nie interesuja. To znaczy Gekko, ze tut. panstwo tez sie nimi nie interesuje. Dopoki nie zaczynaja palic samochodow, albo rzuca w karetki kamieniami czy cos tam. Ja to nawet uwazam i wielu moich sasiadow, ze to jest ok. bo oni pala samochody swoich sasiadow. Znaczy najczesciej takie co maja 20 lat. Jak ktos z takich miejsc sie wyprowadzi to przestaje byc wew. emigrantem. Zaczyna zyc po tutejszemu. Lepiej, gorzej tak jak mu glowa pracuje. Na emigracji wew. glowa nie pracuje. Ja nie wiem Gekko, czy ja moge sie wypowiadac na ten temat, bo ja nie za bardzo jestem. Przypadek zrobil, ze bylem wew. emigrantem pare miesiecy. W jednym z przedmiesc S-holm. Ale mnie „polactwo” „wyrzucilo”, tak ze marzenie o pizzeri sie nie spelnilo. Zaraz sie tez fizycznie wyprowadzilem, bez najmniejszych kontaktow. To ja Gekko nie jestem expert.

    Ale podejmuje sie opowiedzic na kazde Twoje pytanie o staronordyckiej poezji poza Wikipedia 😉 Gekko

    pzdr Seleukos

  92. tejot
    8 stycznia o godz. 21:44

    Niestety, tejotku, nie podzielam Twego mniemania. Inteligencja jako zdolność radzenia sobie w nowych sytuacjach, a więc przystosowywania się, wyciągania korzyści, przekabacania innych itd., nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek umownym wartościowaniem. Osobnicza ZDOLNOŚĆ i wartości jako zdobycz społeczna to kompletnie odmienne materie – jak, powiedzmy, umiejętność pływania osobnika i jego uroda. Zupełnie niepotrzebnie oddzieliliście spryt od inteligencji. Ale, jak powiedział mistrz zen, napijmy się herbaty.

  93. … Polską racją stanu jest…odkatoliczyć Polskę.
    Jan Stachniuk „Dzieje bez dziejów.”

  94. Tanaka
    powinnam od tego zacząć, od podziękowań za wpis, dogłębny, uszczegółowiony i traktujący naszą codzienność taką, jaka ona na codzień jest.

    Nie wpłacałam żadnych kwot do puszki na KOD, choć bywałam na wielu organizowanych przezeń protestach, ale gdy okazało się, że Kijowski to „alimenciarz” coś we mnie pękło.

    Na codzień mam do czynienia z kobietami, które pieniędzy od mężów byłych nie widzą, tyrają zatem na dwóch etatach, żeby swoim młodym zapewnić najpotrzebniejsze produkta.
    Od lat mamy z egzekucją alimentów problem, którego żaden rząd nie dostrzegał, nie chciał niczego uregulować i słabo ścigał uchylających się od płacenia; dodatkowo stworzył prawo, ktore tatusiom (i mamusiom także) pozwalało na uchylanie się od łożenia na własne dzieci.
    Chyba zaległości w alimentach zgłoszone do Funduszu ALimentacyjnego (a propos- wiecie, że ów fundusz jest w likwidacji?) wynoszą juz około 10 miliardów złotych!
    Niezależnie od wszystkiego jestem bardzo zniesmaczona ( bardzo łagodnie to określiłam) sprawą faktur Kijowskiego.
    Na szczęście KOD to uczestnicy protestów, a Kijowski co prawda zaaranżował ten ruch, poderwał ludzi do wyjścia z domu i protestowania w sprawach, ale mam nadzieję, że znajdzie się równie zdolny, z czystą kartą, który zastąpi Mateusza.

  95. Poczytałam i obejrzałam i gębę otwarłam – nie z powodu wypowiedzi, ale z powodu zastawionego stołu. To tak zawsze polityków tv traktuje? Darmową wyżerką? No ja cię….

  96. Ech. Mnie już nawet nie chodzi o to czy „ktoś Janosikowi podłożył świnię”. Szkoda dla KODu nie do odrobienia, pękło na pół. Nie sądzę że znajdzie się ktoś kto to pociągnie, finito. Petru z Kijowskim sami się załatwili. Nie ma co zbierać.

    Martwi mnie nadchodzący 11 stycznia, opozycja dalej siedzi w Sejmie ale jakże różna sytuacja opozycji przed i po przerwie noworocznej. PiS wkroczy z jeszcze większą butą bo liderzy się skompromitowali.

    Mamy PiS w plecy bo kto teraz i jak pójdzie protestować. Zjednoczona opozycja? Zajady mi się robią:(

    lasciate ogni speranza…

  97. Konstancja
    8 stycznia o godz. 21:56

    Jak Ty do mnie Konstancja piszesz to mnie sie zdaje ze bardzo smutno. Ja nie wiem jaka nowa bajke mam do Ciebie napisac 😉

    Ja mysle ze w Pl to sa ciagle rewolucje, tak co 10 lat chyba. Wszyscy sa rewolucjonisci. Jakiej by masci nie byli politycznie i poglady mieli. Tutaj to zdecydowana wiekszosc jest konserwatywna. Jakiego by koloru nie byli w polityce. Dla konserwatystow ciaglosc instytucji i prawa jest nadrzedna. Powoli i ostroznie modernizowana. Zadne drogi na przelaj i na skroty. Tutaj o przyjecie do NATO, jako przyklad daje, to debatuje sie od czasu jak tu jestem. Stan dzisiejszy jest umowa asocjacyjna. Nie jako pelnoprawny czlonek. Stan szw. obrony spelnial/spelnia wszystkie NATO wymogi. Podanie o przyjecie byloby rozpatrzone natychmiast i pozytywnie. Teraz zreszta jest coroczna tradycyjna debata w takim osrodku narciarskim w Sälen. Tam wszyscy moga brac udzial, jak zanjda miejsce w hotelu 😉 Ja mysle ze ta debata bedzie trwala jeszcze ze 20 lat, albo. Przyjecie do EU debatowano ~40 lat. To byly przyklady.

    Ciaglosc adm. panstwowej, komunalnej etc. jest konieczna dla wlasciwego funkcjonowania panstwa. Urzednicy sa takim kregoslupem polityki, jakiejkolwiek polityki. Zmieniac urzednikow po wyborach to jak przeskakiwac caly czas z klasy pirwszej do ostatniej, a pozniej znow do pierwszej w szkole. To nie moze funkcjonowac na dluzsza mete. Ja uwazam, ze przyczyna tego jest KK, nie religia tylko korporacja. Caly czas pozwala to korporacji, ustawiac sie w pozycji arbitra, do tych pierwszoklasistow. Ja tak to zobaczylem w Gr. Uwazam ze w Pl nic to sie nie rozni.

    Konserwatyzm Konstancja, ja tak uwazam, nie ma nic wspolnego z byciem liberalem np obyczajowo. Ja to nawet na tym blogu Konstancja, mialem z tym klopot 😉 Na blogu, zdawaloby sie ludzi o zdecydowanie szerszym pogladzie na rzeczywistosc. Ja to nawet nazwalem kiedys, choc w innym kontexcie. Byc katolickim ateista. Dla mnie to dosc smieszne, bo ja augsburskich ateistow nigdy nie widzialem ani slyszalem. Tu w Szw. to wiekszosc bym nazwal progresywnymi konserwatystami, ale ja zupelnie nie wiem czy to jest dobrze po pl nazwane. Tu kazdy by mnie zrozumial 100% nawet jak moich pogladow nie podziela.

    Ja nie wiem Konstancja, jaka nowa bajke do Ciebie napisac. Jak mnie podpowiesz to zrobie. Najlepiej cos z kl. pl literatury 😉
    pzdr Seleuk(os)

  98. pombocek
    8 stycznia o godz. 22:04
    tejot
    8 stycznia o godz. 21:44
    Niestety, tejotku, nie podzielam Twego mniemania. Inteligencja jako zdolność radzenia sobie w nowych sytuacjach, a więc przystosowywania się, wyciągania korzyści, przekabacania innych itd., nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek umownym wartościowaniem. Osobnicza ZDOLNOŚĆ i wartości jako zdobycz społeczna to kompletnie odmienne materie – jak, powiedzmy, umiejętność pływania osobnika i jego uroda. Zupełnie niepotrzebnie oddzieliliście spryt od inteligencji.

    Mój komentarz
    Pombocku, troszkę podzielę włos na czworo.
    Przyjmę, że oba pojęcia – inteligencja i spryt – są płynne, szczególnie w potocznym rozumieniu, oraz przenikające się nawzajem, dlatego też w mniemaniu powszechnym spryt, mądrość i inteligencja, to są cechy bardzo na siebie zachodzące, właściwie tożsame.
    Jako przykład takiego płynnego wielokierunkowego pojmowania sprytu była krajanom przedstawiona w Trylogii postać Zagłoby, który nie dość, ze był sprytny, polityczny i charakterny to był także uczciwy i mądry. Te wszystkie cechy zostały przez pisarza w tej postaci tak zmieszane, że były nie do rozróżnienia i stąd przeszły do potoczności do kultury jako klasyczne zachodzące na siebie semantycznie terminy.

    Podobnie przenikających się pojęć jest niezliczona ilość w języku krajowym. Dodałbym do dualu inteligencji i mądrości cwaniactwo. Termin trochę odstający, mający wydźwięk negatywny, lecz mający ze sprytem dużo wspólnego.

    Jeśli chodzi o spryt, szczególnie spryt np. rzemieślniczy, sprawność, uważność, kreatywność w wykonywaniu zawodu, to pojęcie to bardzo często jest podkładane pod inteligencję (często słusznie), ponieważ inteligencja, to z grubsza ujmując jest umiejętnością nie tylko kojarzenia odległych od siebie pojęć lecz także umiejętność postępowania w nietypowych sytuacjach.
    Inteligencja tym się różni od sprytu, że inteligencja, to jest wychodzenie poza szablony, poza schematy, rozumowanie nietypowe, lecz logicznie spójne. Natomiast spryt w polityce, bo tym mówimy, to umiejętność wychodzenia poza normy także prawne, poza zasady także etyczne, wykorzystywanie uległości, podległości, nadrzędności w niekonwencjonalny, zaskakujący, nienormatywny sposób do osiągnięcia celu. W tym sensie różnica między inteligencją, a sprytem jest prezentatywna i pojmowalna.
    Dyskusja z mojej strony stała się cokolwiek akademicka, rozwlekła i ściubiąca, jak prędzej czy później staje się każda dyskusja ze mną o przyjętych w społeczeństwie wartościach i znaczeniach.
    Pzdr, TJ

  99. Konstancja
    8 stycznia o godz. 22:11

    Konstancjo, pękło i we mnie, choć początkowo próbowałem rozdzielać dla siebie prywatność Kijowskiego od tego, co społeczne. Ale moja żona jest kuratorem społecznym w wydziale rodzinnym i nieletnich (dziś od rana do tej pory pisze sprawozdania – i tak kilka razy w miesiącu) i jako społeczna poświęca całe tygodnie na bywanie u podopiecznych. Jest ich kontrolerem, ale przede wszystkim doradcą, opiekunem, reprezentantem, zaufanym człowiekiem, pomocnikiem (na przykład wychodziła u prezydenta mieszkanie na strychu dla samotnej matki z dwójką dzieci – wzruszył się zaangażowaniem żony i wygrzebał z zakamarków mieszkanie). Samo to, że jest po siedemdziesiątce i ma 45 lat stażu jako kurator, a sąd nie chce się jej pozbyć, coś mówi, nie? No więc od niej wiem o tragicznej sytuacji kobiet, których byli mężowie lub konkubenci migają się od alimentów. Migają się od łożenia na życie własnych dzieci! No ku ich mać, bydlaki!

    Nie znam konkretów sytuacji Kijowskiego, ale skoro stał się sławny w Polsce jako niepłacący alimenciarz, to jego sytuacji już nie chcę znać. Ani jego.

    Za bardzo mi się kojarzy z inną sytuacją. Potrzebowałem dwóch miesięcy pracy do okrągłego stażu. Poprosiłem kolegę z lasu, który założył prywatną leśną firmę i zdzierał z ludzi skórę nielegalnie i hurtowo. Przyjął mnie legalnie pod warunkiem, że sam będę opłacał ZUS. Dawałem tę składkę jemu. Kiedy po paru latach szedłem na emeryturę, okazało się, że on tych moich pieniędzy do ZUS nie wpłacił. ZUS uwzględnił te miesiące, ale jako okres nieskładkowy. Taka gnida z tego kolegi, na którego na ulicy bym nawet nie spojrzał.

    Mówię: nie znam szczegółów sprawy Kijowskiego, ale mam wyczulony nos na smród.

  100. tejot
    8 stycznia o godz. 23:02

    Niestety, mądry tejotku, powtarzasz to, co już mówiłeś. Tymczasem inteligencja jest przyrodzoną właściwością osobnika jak temperament i kolor skóry. Inteligencja, spryt, obrotność, bystrość, esprit, przytomność, przenikliwość, czujność, wyczulenie, czułość, ostrość, błyskotliwość, pojętność, lotność, przemyślność, przedsiębiorczość, zaradność, obrotność, pomysłowość, polot, inwencja wyobraźnia, dalekosiężność – to różnej znaczeniowej wagi SYNONIMY. Możesz sobie rozdzielać włos na czworo, a nawet na piętnaścioro. Subiektywnie można, rzecz jasna, tworzyć własny język – jak tworzy go na przykład Gekko – ale będzie to odwrotnością głównej roli języka, jaką jest komunikacja.

    A mądrość, tejotku, ni cholery nie kojarzy mi się automatycznie z inteligencją, choć jakaś inteligencja dla zaistnienia mądrości jest, oczywiście, konieczna.

  101. Pytanie do wszystkich – czy ktoś wie, jak się zaczęła obecna afera? To znaczy kto i dlaczego ujawnił akurat teraz te nieprawidłowości finansowe KOD-u?

    @seleuk(os) 8 stycznia o godz. 19:35
    Oczywiście, różnice postrzegania są dość duże i dlatego z zainteresowaniem czytam ten blog. Niektóre wypowiedzi są dla mnie z księżyca wzięte – i nie wątpię, że tak samo są oceniane niektóre moje. Warto przyglądać się tym różnicom – bo one przecież wcale nie muszą oznaczać niemożności zrozumienia.

    @Gekko 8 stycznia o godz. 20:49
    Nie umiem się ustosunkować do tego tekstu – jest zbyt ogólnikowy. To znaczy ja rozumiem, że chcesz powiedzieć, że twoim zdaniem gumno wyjaśnia wszystko – ale chodzi mi tym razem bardziej o szczegóły i konkrety.

    @Ewa-Joanna 8 stycznia o godz. 21:11
    Zgoda, ale 13 tysięcy miesięcznie to nie jest kwota na UTRZYMANIE dzieci. To jest kwota na fanaberie małżonki. Nikt mi nie wmówi, że samo utrzymanie trojga dzieci w Polsce wymaga wyłożenia aż takiej sumy. I tu, moim zdaniem, leży pies pogrzebany, bo w jakim celu system zasądza coś, z czego człowiek nie jest w stanie się wywiązać i czego dzieci – uczciwie rzecz ujmując – nie potrzebują?

    @anumlik 8 stycznia o godz. 21:32
    Oczywiście – dlatego właśnie drążę sprawę alimentów Kijowskiego – bo kwestia alimentów częściowo wyjaśnia, dlaczego wdał się w tak skomplikowane operacje finansowe. 13 tysięcy miesięcznie widziałam w mediach – i jest to, o ile mi wiadomo, jedyna kwota alimentów, jaką wymieniono. Z kolei obowiązek alimentacyjny trudno jest uregulować, jeśli kwota jest absurdalnie wygórowana i w dodatku z odsetkami. Czy Kijowski jest krętaczem czy ofiarą okoliczności – trudno dociec.

    @Konstancja 8 stycznia o godz. 21:43
    Dzięki! Podajesz mi konkretne dane. Ale z tego co piszesz wynika, że sąd jednak stosuje własne widzimisię, oceniając arbitralnie, ile tatuś JEST W STANIE zarobić i ignorując jego rzeczywiste zarobki.

    @Maciej2 8 stycznia o godz. 21:46
    Chodziło o to, co zasugerowałeś tak trochę między wierszami – że sąd kieruje się w tej sprawie własnym uznaniem, a niekoniecznie przedstawionymi dokumentami o dochodach. Nie wiem dokładnie, kiedy stracił pracę i czy zrobił to celowo. Prowadzenie sprawy w sądzie wymaga umiejętności nawigacji po meandrach urzędowych procedur. Jedni sobie z tym radzą lepiej, inni gorzej, a jeszcze inni – wcale. Co niekoniecznie oznacza, że ci ostatni są nieuczciwi. Jak było dokładnie – nie wiemy. Natomiast nagonka w necie na „alimenciarza” i KOD była- i jest – najzupełniej realna i dość zażarta.

  102. seleuk(os)
    8 stycznia o godz. 22:52
    nie wiem, czy dobrze wyłożyłam Ci swój wpis. Być może coś mi umknęło. Zasadą Korpusu służby Cywilnej miała być ich niezmienność, nawet w przypadku rzadów odmiennych od dotychczasowych. To była taka „żelazna zaloga” każdego urzędu, mianowani urzędnicy, ktorzy znali się na swojej robocie, bo KSAP ich do tego przygotowała. Znający procedury, języki. Pomimo zmian na najwyższych szczeblach (wojewoda, marszałek sejmiku samorządowego, prezydent miasta, burmistrz oni byli niezmienni.Byli kierownikami, dyrektorami departamentów różnych, nie można ich było zwolnić(co najwyżej dyspcyplinarnie, ale nie znam takiego przypadku)dobrze opłacani.
    I tak jest nadal w wielu urzędach z wyłączeniem wojewodów, którzy będąc ramieniem rządu w regionach dziś należą do PIS.
    Minister, Marszałek sejmiku samorządowego, prezydent miasta może być, za przeproszeniem jełopem bez wykształcenia i potrzebnych cech, ale urząd w ryzach trzymają właśnie ci nominowani pracownicy służb cywilnych.
    Zmiany nastąpiły tylko w urzędach wojewódzkich, choć nie wiem,w jakim stopniu dotknęły urzędników, ale mówiło się o wymianie wszystkich szczebli do sprzątaczek włącznie.
    GOrszą zmianą jest jednak przypisanie wojewodom wydawanie decyzji dotychczas należącą do urzędu miasta np. ostatnio wojewoda wydaje zgodę na manifestację czy protest.Przy czym dotychczas wystarczyło zgłoszenie takiego zdarzenia w UM.
    Nie wiem, na jakim etapie jest ta ustawa, przyjęta w pakiecie przegłosowanym na 33 sesji Sejmu, ktora zdaniem jednych już się skończyła, zdaniem drugich, czekających w Sali sejmowej jeszcze trwa.
    Można by zaskarżyć tę ustawę jako niezgodną z konstytucją do Trybunału, ale sklad i Prezesa Trybunału zostali mianowani niezgodnie z prawem i konstytucją i właściciwie możemy pisać na Berdyczów.
    PS. podobno kobieta – prezes jakieś organizacji czy instytucji nazywa się Prezesą. Nie prezeską.

  103. pombocek
    8 stycznia o godz. 23:02
    tak, ten smrodek, który Ty wuczuwasz w sprawie Kijowskiego będzie się za nim ciągnął przez lata, nawet jeśli kiedyś spłaci te zaległości.
    Czy zauważyłeś, że samo słowo alimenciarz ma taki wydźwięk jak cinkciarz?
    Bardzo pejoratywny,świadczący o naginaniu prawa lub pewnej nieuczciwości w samym dzialaniu.

  104. Ewa-Joanna
    8 stycznia o godz. 22:40

    telewizja TVN jest prywatna, żyje z reklam, więc może zafundować będącym u niej polityków w Kawie na ławie nawet i sniadanie.
    Na ogól stacje radiowe i tv dają jakąś wodę czy inny napój wg życzenia.
    Tydzień temu jeden z rozmówców p. Rymanowskiego na oczach widzów sięgnął po jakieś jedzonko, żeby potwierdzić, że to nie atrapy.
    Można by powiedzieć- dbają o gości.

  105. @Na marginesie – 8 stycznia o godz. 23:47
    Przeryłam googla i nigdzie nie znalazłam kwoty 13 tys. Znalazłam takie coś:
    O Kijowskim do tej pory wiadomo było tyle, że jest rozwodnikiem z trójką dzieci. Od 12 lat jest mężem innej kobiety, która go utrzymuje, stąd problemy z uiszczaniem alimentów. Długi lidera KOD wyniosły już ponoć 100 tys. złotych i nadal rosną. – Płaciłem regularnie, nawet wtedy, kiedy byłem bezrobotny. Po prostu więcej nie byłem w stanie płacić. Nie będę tego ukrywał, bo takie są fakty – tłumaczy „Super Expressowi”.
    I takie coś:
    – Obecnie ma zasądzone 2,1 tys. zł miesięcznie na troje dzieci z poprzedniego związku. A jego zaległości urosły już do kwoty przekraczającej 80 tys. zł – podaje „SE”.
    I takie:
    Jak pisze „GW” jeszcze w trakcie rozwodu w 2003 r. sąd zasądził Kijowskiemu 3 tys. zł alimentów miesięcznie, bo wtedy nieźle zarabiał. Ale niedługo stracił pracę, był bezrobotny w sumie przez ponad dwa lata. Tuż po stracie pracy u Kijowskiego pojawił się komornik. Kijowski starał się alimenty płacić, pożyczał pieniądze od rodziny, ale nie zawsze uzbierał całe 3 tys. zł, płacił ok. 1,6 zł miesięcznie. Dług więc narastał.
    Czyli mamy zupełnie inny obrazek. Ja nie wnikam w to, że pisał o tym Super Express, bo to chyba szmatławiec, ale biorę pod uwagę to, że Kijowski temu nie zaprzeczył a prezentowane sumy nie wydają się powalające w dzisiejszej polskiej rzeczywistości. Facet mówi, że jest na utrzymaniu żony… No psianoga nie zaakceptuję tego nigdy w życiu.

  106. @Konstancja
    9 stycznia o godz. 0:08
    A wygląda na łapówkę.
    Bo to nie politycy robią łaskę tv, że do niej przyjdą, ale tv robi łaskę politykom, że ich zaprosi. Tak to się normalnie dzieje.

  107. Na marginesie
    8 stycznia o godz. 23:47
    mam wrażenie, że i w sądach nastąpiły ostatnio korzystne zmiany, a w tej sprawie sędzia widząc zdrowego gościa z dobrym zawodem, ktory chciał uniknąć płacenia alimentów bądz je istotnie zmniejszyć zatrudnił sie za najniższą krajową w (niewykluczone, że facet dostawał resztę pieniędzy pod stołem) stanął na wysokości zadania. I chwała Sądowi za to.
    W wielu dziedzinach życia mamy jeszcze bagienko, sprawa zaległości lub niepłacenia alimentów jest jedną z nich.
    Byłam oburzona, ze kobiety zaprosiły Kijowskiego na jakąś imprezę (?), a potem rozmawiały o zaległościach alimentacyjnych.
    Byc może były to panie, ktore nie maja problemów ze swoimi bylymi; nie są w stanie wejść w skórę kobiety, która zasądzone alimenty MUSI wliczyć w swoje dochody ( w pewnych sytuacjach) mimo, że od lat grosza na swoje dzieci od ich ojca nie widziała.

  108. ‚win-lose’ Tanako, wiem, ze wiesz.

  109. media podaly, że Przemysław Walęsa nie żyje.

  110. Informatyk, wykształcony, w dużym mieście, ponad dwa lata bez pracy? Ja najdłużej w życiu byłam bezrobotna przez 4 miesiące, od tamtej pory zdaje mi się że jak ktoś nie chce to pracy nie znajdzie :/

  111. NeferNefer
    9 stycznia o godz. 0:57
    dziwne, prawda?
    Albo on jest kiepskim informatykiem, albo, jak sam o sobie mówił, ze dobrym i nie ma pracy?
    Naciągane strasznie.

  112. @ tejot
    8 stycznia o godz. 23:02

    Tejocie, w kwestii Twej paraleli polemicznej, to raz jeszcze wspierając Twe, nie akademickie przecież, ale bardzo wymownie rozumne i kompetentne objaśnienia, dopdam jeden aspekt poznawczy na użytek dysputy i z niej wynikający.
    Otóż, pomiędzy inteligencją i sprytem jest różnica identyczna jak pomiędzy intelektem i ludem.
    Co mam nadzieję wyraziłem w języku na tyle swoim, co Polskim, że wymagającym dla zrozumienia przesłania wysiłku i potencjału szerszego, niż sylabizacja wraz z ruchem gałek ocznych dla odczytania tekstu bez zrozumienia komunikatu… 😉
    Tym samym celując w czytelnika dedykowanego i płosząc postronnych, mam też nadzieję… hihi.
    Pzdr. Ge-ko.
    – – –
    @ Na marginesie
    8 stycznia o godz. 23:47
    „Nie umiem się ustosunkować do tego tekstu…”

    Choć tylko to, co powyżej, w Twej odpowiedzi do mnie to prawda, i to próba tyleż niepotrzebna, co daremna.
    – – –

    @ seleuk(os)
    Jest późno, więc na tę okazję zaznaczę tylko, ze pojęcie emigracji wewnętrznej pochodzi z czasów zapiekłej komuny i stanu wojennego w PL, gdy ludzie nieco wrażliwsi niż pałka zomowca i nieco lotniejsi niż członki pron-cia, izolowali się kulturowo, intelektualnie i towarzysko od otaczającej rzeczywistości.
    Jak podejrzewam, co potwierdzasz, pojęcie i zjawisko w wolnych społeczeństwach nie występujące.
    Niezupełnie więc chodzi o rodzaj terytorialnego getta emigrantów na obcej ziemi.
    Pogadamy (ach te sagi i teksty ponad literami idące) , zobaczymy.
    Pozdrawiam, na-ra.

  113. @Gekko 9 stycznia o godz. 1:44

    Nigdy nie umiałam się ustosunkować do bełkotu.
    Tak już mam. Przepuszczam mimo uszu…

  114. @Ewa-Joanna 9 stycznia o godz. 0:18

    Ja też nie widzę teraz nigdzie tych 13 tysięcy – chociaż jestem prawie pewna, że je gdzieś widziałam. Fakt, że Kijowski tłumaczy się trochę niezręcznie, ale niezręczni bywają też ludzie uczciwi. Mnie się odzywa dzwonek alarmowy, gdy widzę granitową pewność i czoło myśłą nieskażone – wypisz wymaluj przedstawiciele rządzącej partii. Poza tym ta etykietka „alimenciarza”… nie lubię nagonek. Za dużo ich w Polsce.

  115. @Konstancja 9 stycznia o godz. 0:43

    Ale nie ma ani słowa o przyczynie zgonu.

  116. Na marginesie
    9 stycznia o godz. 3:34

    Grzech ‚grandiloquence’, ot co.
    ‚Im madrzej, tym glupiej’ – Gombrowicz.

  117. Inteligencja to poziom koncepcyjny, potencjał.
    Spryt – poziom wykonawczy, wykorzystanie potencjału.
    Sprytem można nazwać wysoką sprawność koordynacji zmysłowo-ruchowych w rozwiązywaniu zadań, przede wszystkim praktycznych. Spryt to zdolność do pewnej kombinacyjności w działaniu, do przeprowadzania skomplikowanych strategii.
    Spryt stosowany z premedytacją, aby działać dla dobra własnego, wykorzystując niewiedzę, brak doświadczenia i mniejszą sprawność innych i bez zważania na ich dobro, nazywa się cwaniactwem, chytrością, szachrajstwem, kantowaniem, kuglarstwem….

  118. @@act
    9 stycznia o godz. 3:59

    Ornamentacja werbalna w wydaniu ekscesywnym jest jak prezentacja pokryw nadogonowych pewnego ptaka indyjskiego 😉 Na błotnistej polskiej ziemi lepiej wyglądają rozłożone w wysoki wachlarz 😎

  119. @na marginesie,
    z mojej strony to nie nagonka – to ocena. Nie akceptuję podwójnych standardów.

  120. Tobermory
    9 stycznia o godz. 5:24

    Ornamentacja chocby i ‚barokowa’ nie musi byc naganna. Przypomina mi sie pisarz kubanski Lezama Lima (ten od ‚Raju’).
    Tam ona nie przeslania tresci. Gorzej gdy ‚forma przerasta tresc’ uniemozliwiajac jej (tresci) odczytanie. No ale manieryzm tez ma swoich zwolennikow.

  121. @act
    9 stycznia o godz. 3:59

    ‚Grzech ‚grandiloquence’, ot co.’

    Zapomnialem (przez chwile), ze ‚grandiloquence’ ma odpowiednik w polskim: grandilokwencja. Przeciez my Polacy nie gesi…
    Zatem: grzech grandilokwencji.

  122. Tobermory
    9 stycznia o godz. 5:01

    Szapka bach, Tobermorku – uporządkowałeś dialog. Właśnie po przebudzeniu się uprzytomniłem sobie, że tejot MÓGŁ sobie nie uzmysłowić, a Gekko nie uzmysłowił sobie NA PEWNO, że synonimy to wyrazy bliskoznaczne, a nie tosamoznaczne. Więc wymienione przeze mnie ze Słownika Synonimów wyrazy jako synonimy, mają mnogość specyficznych znaczeń i można nimi nazywać różne indywidualne subtelności, a równocześnie mieści się w nich semantyczna zawartość wyrazu „inteligencja”.
    Trochę to jak z językiem starych Eskimosów – jeszcze z początków XX wieku – w którym było coś ze czterdzieści nazw śniegu. Dla nas śnieg ma jedną nazwę, dla nich rozróżnianie rodzajów śniegu miało wartość egzystencjalną. Podobnie z nazwami wielbłądów u pustynnych.
    nomadów.

    Wyraz „inteligencja” jest w podstawowym swoim znaczeniu terminem – naukową nazwą przyrodzonych (nie wiem, jak ta sprawa wygląda w nauce współcześnie) właściwości umysłu. Wymienione przeze mnie synonimy – a jest tego więcej – to nazwy powszednich zastosowań tych właściwości.

  123. Na marginesie

    Do mętności wyjaśnień Kijowskiego w sprawie alimentów dorzucę jeszcze jeden kamyczek. W sobotę oglądałem fragment audycji Mellera, w której sprawa alimentów tez była poruszona. Według jednej z obecnych w studiu kobiet, jeszcze w czasach przed KOD-owych Kijowski tłumaczył swój sprzeciw przed płaceniem alimentów względami, wynikającymi (jak by to zgrabnie określić), powiedzmy formalnymi. Bo według niego alimenty płacone przez ojców idą głównie na zaspokajanie roszczeń i potrzeb matek, nie dzieci. W związku z tym on mógłby może płacić za dodatkowe lekcje, buty dziecku by raz w roku kupił, albo ubranko. Ale żeby tak matce do ręki, to nie.

  124. PS
    Wniosek jeden się nasuwa. Najpierw przeczytać dokładnie wszystkie wpisy a potem samemu pisać. 13000 na fanaberie żony.
    Nie mam pojęcia czy tyle sąd przylepił, ale odnoszę wrażenie, że nasze sądy nie są specjalnie skore do orzekania alimentów w takiej wysokości. Codzienna praktyka raczej „gada” coś innego.

  125. Kościół znów pomaga w negocjacjach opozycji z rządzącymi! A niech to jasny piorun! Nikt z opozycji nie pamięta lub nie chce pamiętać skutków tego pomagania w latach osiemdziesiątych i późniejszego pomagania rządzącemu Millerowi. Kościół niczego nie robi za frajer.

  126. „Pytanie do wszystkich – czy ktoś wie, jak się zaczęłaobecna afera? To znaczy kto i dlaczego ujawnił akurat teraz te nieprawidłowości finansowe KOD-u?”

    Pytanie zacytowane jest bardzo konkretne i dalekie od zamyśleniowego bełkotu, jasno ujawniające morale i kondycję sprawcy pytania – nie znalazło odpowiedzi…

    Może ktoś więc napisze, KTO I DLACZEGO teraz stoi za aferą, która -TO ZNACZY(!)- polega, zdaniem pyta-ludu, na UJAWNIENIU I WŁAŚNIE TERAZ działań fakturowych Kijowskiego?

    Trzeba wesprzeć koleżankę w jej sprycie, bo inaczej, w wyniku dalszych konkretyzacji swych przemyśleń, może wymaglować na blog jeszcze więcej inteligencji, z tych wymagających trzynastu tysięcy postów alimentacji…
    🙂

  127. Będąc młodą matką, przyszedł do mnie anumlik i powiedział. I ja mu wierzę.

  128. Gekko

    Wie to Mateusz Kijowski. Podobno. Ale nie chce ujawnić. Powód? Podobno bo wybory. Snute są przypuszczenia, że Szumełda, ale znowu brak jest jasnych oświadczeń opartych na dowodach.
    Czyli, tradycyjnie, wszystko w sferze enuncjacji, przypuszczeń, mniej lub bardziej jawnych oskarżeń. W myśl zasady: „ja tylko pytam”.

  129. Ostatnie kilka słów ode mnie w sprawie alimentów Kijowskiego i ich wysokości. Zakładając, że faktycznie sąd ustalił je w wysokości 13 tys. i zrobił to na żądanie byłej żony. Nie wiem ile lat byli państwo Kijowscy małżeństwem, ale sądząc, po trójce dzieci, pewną chwilę to trwało. Mam wrażenie (może naiwny jestem), że żona pana Mateusza dość nieźle orientowała się w tamtym czasie w możliwościach finansowych męża. W końcu świetny informatyk. Więc jej roszczenia mogły mieć całkiem rzetelne podstawy.

    Kolejna sprawa, niejako na marginesie. Pan Mateusz chyba z niezbyt wielką determinacją powalczył w sądzie o prawo do opieki nad dziećmi. Ale mogę się mylić.

    Na koniec. Czy jest tu gdzieś jakiś psychiatra? Chyba muszę się leczyć. Facet broniący prawa kobiety do rzetelnego egzekwowania należnych alimentów.

  130. @Konstancja, (9 stycznia o godz. 0:21)

    Byłam oburzona, ze kobiety zaprosiły Kijowskiego na jakąś imprezę (?), a potem rozmawiały o zaległościach alimentacyjnych.

    „?” to Kongres Kobiet.
    Kongres Kobiet z założenia rozmawia z różnymi ludźmi ponieważ jest otwarty na różne opcje. Jak na razie, z tego co wiem, zaproszenia nie przyjęły panie prezydentowe Wałęsowa i Duda.

  131. @Na marginesie, (9 stycznia o godz. 3:47)

    Mnie się odzywa dzwonek alarmowy, gdy widzę granitową pewność i czoło myśłą nieskażone – wypisz wymaluj przedstawiciele rządzącej partii. Poza tym ta etykietka „alimenciarza”… nie lubię nagonek. Za dużo ich w Polsce.

    Mam tak samo.
    Owszem, czuję smród i jest mi z tego powodu przykro.
    Równie przykro jest mi z powodu ogólnonarodowego wzmożenia moralnego. Zaciekłego, z wypiekami na niewinnych twarzyczkach, wwąchiwania się ów smrodek. Aż do orgazmu moralnego.
    Powtórka z zebrań rewolucjonistów od francuskich, przez rosyjskich do chińskich i koreańskopołudniowych.

  132. Inteligencja & Co.
    Ponieważ niewiele oddaliliśmy się od drzewa, z którego (podobno) już zeszliśmy, powodują nami aktualne – ciągle jeszcze – instynkty i przyzwyczajenia. Podstawowe: pamięć jest ważniejsza niż „myślenie”, bowiem widok dużego kotka w czarno-żółte pasy wywołać winien natychmiastową ucieczkę. Rozważanie jego ew. zamiarów skutkuje na ogół zakończeniem tej gałęzi rodu.
    Aby jednak cywilizacja mogła się rozwijać, konieczne są osobniki ciekawe tego, co jest za najbliższą górką. Oczywiście bronimy się przed takimi „odmieńcami”.
    Wniosek: Mózg nasz ma skończoną pojemność, zatem iloczyn „pamięci” i „myślenia” jest stały. Ponieważ większość zapamiętanych informacji jest przyjmowana (z konieczności) „na wiarę”, zatem wiedza to (prawie) wiara. Natomiast „myślenie”, to możliwość kojarzenia zapamiętanych/zaobserwowanych informacji/zjawisk i tworzenia nowych kategorii/skojarzeń. Im większa część mózgu pracuje w strefie przetwarzania informacji, tym „inteligentniejszy” osobnik i – jednocześnie – tym większe ma on kłopoty z zapamiętaniem, np. języka obcego, ale tym łatwiej tworzy, np. formy muzyczne, literackie, itd.
    Programowanie komputerów jest w zasadzie nauką języka. Większość firm informatycznych potrzebuje ludzi, którzy dobrze opanowali ten język. Oni mają go stosować, czyli pisać „opowiadania”, a nie tworzyć nowe formy.
    W tzw. średniowieczu szanse dożycia 12 roku wynosiły poniżej 30%. Ponieważ nie było wtedy szkół, szpitali, etc., każdy osobnik musiał charakteryzować się dobrym zdrowiem, wysoką sprawnością fizyczną i umysłową, bowiem nawet najprostsze czynności wymagały inwencji ze względu na brak Wikipedii. Dziś mamy tak wielki postęp wszelkich dziedzin społecznych, że te pozostałe 70% dożywa sędziwego wieku i ma takie same prawa (w tym wyborcze), jak tamte 30%. Stąd (zapewne) taki wręcz rozkwit wszelakich religii.
    Oczywiście podstawą naszego bytu jest strach. Bez niego nie przeżylibyśmy. Dlatego małe dzieci potrzebują opieki, by miały szansę nauczyć się bać. I chyba lepiej, by bały się smogu niż jakiegokolwiek boga.
    Przez ponad 2000 lat (podobno, bo to są jego źródła) KK udowodnił, iż jest instytucją efektywną w wykorzystywaniu bliźnich. Spowiedź, czyli dobrowolne dostarczanie haków na siebie i odpowiedzialność zbiorowa rozciągnięta na wszystkie pokolenia (grzech pierworodny) świadczą niewątpliwie o inteligencji tej organizacji. Z celibatem troszkę im nie wyszło, jednak zamiast się z niego wycofać (i stracić nieco kasy), przerzucili koszty na wiernych, obrzydzając im na wieki miłość fizyczną. I tak, wszystko, co jest związanie ze śmiercią, z torturami, itd., dostępne jest w KK wszystkim od urodzenia. A od miłości fizycznej wara. A przecież, gdyby człowiek nie czerpał radości z uprawiania miłości, nie byłoby wiernych.
    PiS czerpie jeno wzorce funkcjonowania z KK: Odwraca znaczenie słów (jak w samej swojej nazwie), tworząc wirtualną rzeczywistość wiary w nią.
    Appendix 1:
    Jesteśmy krajem „demokratycznym”, w którym próg ważności wyborów powszechnych wynosi 1 (jeden) ważny głos (zasługa p. Wałęsy), a jednocześnie nie ma obowiązku uczestnictwa, czyli obywatelom zabrano nawet możliwość bojkotu wyborów, by zmusić partie do niewielkiej choćby, uczciwości.
    Appendix 2:
    W RP obowiązuje jawność prywatnych finansów wysokich urzędników państwowych. Jednocześnie – choć to kapitalizm – ich działalność w ramach obowiązków służbowych jest tajna. A przecież obywatele są akcjonariuszami tego przedsiębiorstwa, jakim jest państwo. Absurd na modłę KK.
    Appendix 3:
    Ciągle propagowany jest pogląd o wyższości funkcji czy stanowiska nad człowiekiem. Tzw. elity chowają się za tytułami i stanowiskami plotąc jednocześnie niebotyczne bzdury. Czyli aktualność podziału na pana i niewolnika.

    Pozdrawiam zza gór i rzek
    Qba

  133. @Mohikanin, a ty nie przesadzasz?
    Zaciekłego, z wypiekami na niewinnych twarzyczkach, wwąchiwania się ów smrodek. Aż do orgazmu moralnego.
    Nie wiem co ty czytasz, ale ani w Gazecie ani w tvn24 które ja czytywam nic na temat Kijowskiego nie ma. Alimenty na blogu to ja wyciągnęłam dopytując się czy już spłacił dzieci. Usprawiedliwianie niepłacącego alimenciarza to relatywizm moralny.
    Jeżeli facet jest zdolny do trzymania własnych dzieci w biedzie i niepewności materialnej, to jest również zdolny do fałszowania faktur dla własnej korzyści. To wpatrzony w siebie egocentryk.

  134. @paradox57, (9 stycznia o godz. 9:53) nie znam szczegółów sprawy alimentów Kijowskiego.
    Uchylanie się od obowiązków alimentacyjnych uważam za coś absolutnie nagannego.
    Równocześnie chcę zwrócić uwagę, że nie można tej indywidualnej sprawy rozpatrywać w oderwaniu od tego, w jaki sposób funkcjonuje w Polsce prawo rodzinne.
    Prawa ojców po rozwodzie są całkowicie ignorowane. A tym samym prawa dzieci rozwiedzionych rodziców. Matka jest praktycznie bezkarna w uniemożliwianiu kontaktów dzieci z ojcem.
    Większość polskich rozwiedzionych matek zostałaby natychmiast pozbawiona praw rodzicielskich przez sądy amerykańskie.
    W powszechnej świadomości w Polsce dziecko „należy” do matki. Kobiety bardzo często karzą byłych mężów blokowaniem ich kontakty z dziećmi. Nakręca się spirala złych emocji i ambicji. Ojcowie odgrywają się na byłych żonach za pośrednictwem alimentów. Krzywdząc dzieci.
    Sytuacja jest chora. Wymaga całościowych, systemowych rozwiązań.
    Rodzina w trakcie i po rozwodzie powinna być objęta specjalistyczną opieką psychologiczną. Bo powody, dla których nastąpił rozwód nie znikają w momencie orzeczenia rozwodu.
    Wręcz przeciwnie, nasilają się. Przed rozwodem są częściowo wyciszane przez koncentrację na celu, jakim jest jego uzyskaniem. Po chwilowej satysfakcji i uldze emocje przedrozwodowe wybuchają z nową siłą.
    Media podawały, że Kijowski był zaangażowany w Ruch Obrońców Praw Ojców.
    Jak i dlaczego doszło do tej konkretnej sytuacji? Nie wiem.

  135. @Ewa-Joanna, (9 stycznia o godz. 10:25)
    smrodek nie dotyczy tylko alimentów.

  136. PS. nie mam takiej dużej łatwości w rzucaniu kamieniami. W kogokolwiek!

  137. pombocek
    9 stycznia o godz. 7:48

    Mój komentarz
    Traktując dyskusję na temat „spryt a inteligencja” grandilokwentenie można powiedzieć, co następuje:
    spryt i inteligencja są synonimami, co nie oznacza, że są to terminy tożsame w każdym przypadku, w każdym kontekście. Są to wyrazy bliskoznaczne bardziej, czy mniej (w zależności od kontekstu), czyli ich zbiory znaczeniowe zachodzą na siebie – mają część wspólną oraz mają części nie wspólne, co oznacza, że w jednym kontekście znaczenia obu terminów się pokrywają, w innym nie.

    Posługiwanie się językiem, to korzystanie z tych zbiorów (w zależności od kontekstu) zarówno na obszarze wspólnym, jak i na obszarach nie pokrywających się.
    Pzdr, TJ

  138. errata do 10:02 – północnokoreańskich 😳

  139. @Na marginesie, z 8 stycznia o godz. 23:47
    Pytanie do wszystkich – czy ktoś wie, jak się zaczęła obecna afera? To znaczy kto i dlaczego ujawnił akurat teraz te nieprawidłowości finansowe KOD-u?
    Jak do wszystkich, to i do mnie. Najbardziej prawdopodobną odpowiedź znajdziesz tu:
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/jest-porozumienie-pis-z-opozycja-duza-rola-kosciola/05wq5n6

    KOD i to co z KOD-u wypączkowało (kilka, a nawet kilkanaście organizacji i organizacyjek) jest podzielony. Z grubsza biorąc – na radykałów i koncyliałów. Porozumienie opozycji z PiS-em zaczęto przygotowywać przed tzw. Sylwestrem, gdyż parlamentarny pat groził (i grozi, bo to wszystko się dzieje na naszych oczach) konsekwencjami – a) kryterium ulicznego, b) uchwaleniem – przy nieobecności opozycji – zmian w konstytucji w Sali Kolumnowej Sejmu (PiS miałby swoją większość), przed czym przestrzegł Karol Modzelewski w artykule w Gazecie Wyborczej, z 7 stycznia 2017. Cytuję: Zaporą przeciwko takiemu zamachowi jest wymóg konstytucyjnej większości dwóch trzecich przy uchwalaniu ustaw zmieniających ład ustrojowy. PiS większości takiej nie ma. Dopiero wykluczenie opozycji z obrad sprawi, że klub PiS osiągnie większość pozwalającą na zmianę konstytucji.

    Aby zatem KOD i inne organizacyjki kodopodobne nie podjęły próby „ulicznego” zablokowania „porozumienia ponad podziałami”, dokonano (kto? – dziesiątki osób wiedziały o geszefcie Kijowskiego, więc na pewna któraś z nich) „kontrolowanej wrzutki” kopii faktur do kilku redakcji. Ewentualny „społeczny protest” przeciw zdradzie ideałów został – jeśli nie zahamowany, to zmarginalizowany.

    To jedna z możliwych odpowiedzi – kto i dlaczego?. Pytanie, jakie z mojego wywodu wypływa, jest następujące – kto na tym zyskuje najbardziej? Odpowiedź prosta. Kościół. The rest is silence.

  140. @Mohikanin,
    media podawały też ( znalazłam w Guglu), że zakładał coś tam przeciw gwałtom, i jeszcze coś aż podebrał ten KOD. To po prostu wiercipiętowaty facet, ale mało jak widać poważny.
    Znam faceta, który od dnia odejścia od żony dzieci widywał tylko z daleka na ulicy, ale alimenty płacił w terminie, bo bez względu na to co sądził o byłej, dzieci nie chciał krzywdzić uważając, że skrzywdzone zostały już wystarczająco. I taki ma mój szacunek. Bo taki w każdej sytuacji zachowa się przyzwoicie. Ale do tego trzeba mieć honor.

  141. tejot
    9 stycznia o godz. 10:38

    I tak człowiek spotkał człowieka, tejotku. Z drobnym uściśleniem: te zbiory znaczeniowe częściowo się pokrywają w takim sensie, że spryt to zawsze inteligencja, inteligencja to nie zawsze spryt. Niech będzie uwielbiony buk w swoich gałęziach i w swoich liściach. I w pniu.

  142. Tak zupełnie apropo, ale jak najdalej od marginesów…

    Grzech afer a sprawa polska…
    W naszym plemieniu wyznawców tego czy tamtego, ateizmu nie wykluczając, jest parę grzechów społecznie głównych i towarzysko niewybaczalnych, oczywiście wywiedzionych z chowu parafialnego i wszelkie afery założycielsko definiujących…

    Pierwszym w kolei jest „mędrkowanie”, takie ponad równych między równymi przy gumnie.

    Drugim, a powiązanym to krzywda „nierozumienia”, będąca wyrafinowaną opresją czynioną członkom plemienia przez obcych, a na tyle mało sprytnych, że nieinteligentnie z gumnem niezblatowanych…

    Trzecim, przykładowo jest „kamieniem rzucanie”, czyli odnoszenie się, a nawet (o zgrozo), domaganie się wspólnych i wykonywalnych norm, wyznaczających inteligentnym inaczej np. nieprzekraczalne granice sprytu na koszt innych.

    A czwartym, na ten przykład – „donosicielstwo”, czyli ujawnianie rujnującego społecznie amoralnego sprytu, które to, gdy naznaczone odium donosicielstwa, chroni spryciarzy od wpadek i afer z niedonoszoną inteligencją…

    Wszystkie te i liczne dalsze grzechy, czynione plemieniu, spajają plemienność na wieki wieków klamrą, jak stułą, fundując związek Polski i jej najświętszej sprawy, jaką jest wspólnota plemienna kodu obrońców demokracji z jej gwałcicielami, wzajemnie alimentacyjna, na tautologiczną chwałę tego czy inszego Pana / Prezesa… 😉

  143. Najżywiej konieczne jest, by opozycja, KOD, każda uczciwa partia, stowarzyszenie, grupa i każda osoba we własnym imieniu czynili wszystko, by nie ulec tej degeneracji i temu choremu nadwiślańskiemu ekosystemowi.

    Czy aby na pewno mówimy tylko o „sprawie polskiej”, o „nadwiślańskim ekosystemie”?

    Wczoraj w Superstacji w audycji ExKatedra, prowadzonej przez Jacka Żakowskiego, profesor Jan Zielonka (Oksford) powiedział rzecz następującą:
    W Wielkiej Brytanii lider ustąpiłby zaraz po tym, gdyby pojawił się cień zarzutu o malwersację. We Włoszech dopiero po trzecim wyroku sądu.

    Słowem roku zostało słowo „postprawda”?
    http://www.zetchilli.pl/News/Swiat/Wybrano-slowo-roku-2016-Wybor-redaktorow-oksfordzkiego-slownika-jest-duzym-zaskoczeniem-2736
    Jaka „postprawda”? KŁAMSTWO To jest dopiero kosmiczny relatywizm.
    „Magia słów, poker haseł używanych”
    https://www.youtube.com/watch?v=OeC2IDz-fwg
    Goldman &Sachs ma dostatecznie dużo pieniędzy, żeby się „zwać ekscentrykiem”, czytaj: stosować kreatywną księgowość, i żeby jego przedstawiciele mogli zasiadać w nowym amerykańskim rządzie.

  144. anumlik
    9 stycznia o godz. 10:45

    Apropo tej reszty trącącej milczeniem, to jakże się cieszę, że jako samorządowiec, na pytanie o początek i sprawców afery „faktur Kijowskiego” udało Ci się zmilczeć osobę i czyn …Kijowskiego.
    Nasza samorządność inicjatyw społecznych z pewnością, dzięki temu, kiedyś rozwinie się na tyle, że tak przyczynę jak i osoby oraz motywy źródłowe afer, czyli donosicieli, będzie się dusić w zarodku, czyli w najwłaściwszym „dlaczego teraz”.
    🙂

  145. @Ewa-Joanna, (9 stycznia o godz. 10:47)

    …aż podebrał ten KOD…

    Podebrać to można jajo spod kury. A nie setki tysięcy ludzi, którzy z własnej i nieprzymuszonej woli wychodzą na ulice.

    Jak człowiek ma więcej niż 20 lat, to z reguły zdążył już jeść chleb z niejednego pieca. Czy Ty przez całe życie robisz to samo?

    Znam facetów, którzy się uchylają przed płaceniem alimentów, bo nowe żony robią im piekło. Wolą żeby pieniądze szły na ich dzieci a nie na dzieci innej kobiety. Słaby facet ulega.
    Czy coś to wnosi do sprawy Kijowskiego? Moim zdaniem, nic nie wnosi.

  146. „W Wielkiej Brytanii lider ustąpiłby zaraz po tym, gdyby pojawił się cień zarzutu o malwersację. We Włoszech dopiero po trzecim wyroku sądu…”

    … A w Kazachstanie lidera powieszono by na tym cieniu, zanim padł.
    No, bo Polska Społeczna – Broniąca Demokracji, nie zna granic ni kordonów w adaptacji i aksjologii wzorców…

  147. @pombocek, (9 stycznia o godz. 9:21)

    Kościół znów pomaga w negocjacjach opozycji z rządzącymi!

    I to jest NEWS DNIA!
    Najważniejszy i , jak do chwili obecnej, najpaskudniejszy.
    Nie znajduję słów, żeby wyrazić to, co myślę o głupocie i cynizmie układających się (p)osłów opozycji.

    Millerowi „pomogli”. Ale prawdziwy popis dali z wy… Rakowskiego.
    Jak to mówiono w jednym z kabaretów o umowach handlowych z Wielkim Bratem: oni nas będą pie…, a im za to będziemy małpami płacić. Ufff!!!

  148. mohikanin przedostatni
    9 stycznia o godz. 11:21
    I to jest NEWS DNIA!

    Jak najbardziej, zgadzam się więcej niż w pełni, bo to jest nawet news tysiąclecia, tego nad nas nadchodzącego…
    Polityka, zgodnie z mądrością pijarowsko-politologiczną, to sztuka osiągania celów.

    Ta sztuka osiągania ma jeden cel, jakim jest odwrócenie uwagi od celu osiągania.

    Dlatego, warto bardzo na ten news zwrócić uwagę, bo ujawnia nie tylko „nowoczesny” cel lidera, ale też jego beneficjentów, których lider na pijarze alimentuje (bez znaczenia czy z głupoty czy innymi słowy – pijarowego sprytu).

    Nb. jak najserdeczniej współczuję od dziś tym wszystkim, licznym mądrym i uczciwym ludziom, którzy zainwestowali swe twarze i wysiłki w tak „nowoczesną” parafię – Polskę.

    Qva… jesteśmy w d..ie – i już nas tam urządzili.
    🙁

  149. @Gekko, z godz. 11:07
    Kijowski i jego faktury były dla mnie (w kontekście wywodu, jaki sprezentowałem) tłem. Do osłabienia ewentualnego protestu Kijowski został wykorzystany, a faktury stały się pretekstem. O jego problemach alimentacyjnych vox populi wiedział od grudnia 2015 roku i – jakoś – nie robiło to na mieszkańcach gumna większego wrażenia. Wrażenie – na tych mieszkańcach gumna, którzy za darmochę (cholera, co za frajerzy) łazili na wiece, marszowali i darli mordy w obronie konstytucji, zrobiły faktury. Ale cwaniak – pluje sobie w brodę ludek gumnienny. Znaczy – strzał z przeciekiem faktur został oddany w dziesiątkę, a ludek gumnienny został dość trwale podzielony. Majstersztyk prowokacji.

  150. @ anumlik

    Qva, anumliku, ja nie przyjmuję do wiadomości, że TY nie rozumiesz, że jedynym sprawcą i początkodawcą „afery” „faktur Kijowskiego” jest Kijowski i moment w którym te faktury sobie załatwił?
    Jeśli tak jest, to żyrujesz gumno-maglaną hucpę, polegająca na ściganiu „kto-za-tym-stoi-komu-to-słuzy”, czyli „donosiciela” a nie sprawcę, za aferę mając ujawnienie przekrętu a nie przekręt.
    Nie wierzę, że myślisz i czujesz o tym na modłę z parafii obejmującej w jednym magiel, moczar i epidiaskop…
    Uoj.
    Pozdrawiam Cię pełen wiary w mą niewiarę.

  151. @Gekko, (9 stycznia o godz. 11:31)

    Qva… jesteśmy w d..ie – i już nas tam urządzili.

    Sami tam wleźliśmy jako społeczeństwo. Wybierając sobie takich a nie innych (p)osłów na reprezentantów. Tkwiąc w gnuśności obywatelskiej. Bo niby gdzie są te organizacje typu watch dog, patrzące na ręce wadzuni. Pilnujące Palikota z Hartmanem do spółki, żeby zamiast urządzania przedstawień, wzięli się za sprawy relacji państwo – kościół.
    Nurzając się w konformizmie. Bo dziecka do komunii czy na religię nie sposób nie posłać. Wstyd urządzić świecki pogrzeb. A ślub kościelny taki cudny, jak z telenoweli i żal zrezygnować.
    Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało.

    A co do Qva, to się zgadzam 😉

  152. @anumlik, (9 stycznia o godz. 11:32)

    AMEN!

  153. mohikanin przedostatni
    9 stycznia o godz. 11:43

    Absolutna zgoda z tym postem, qva, niestety, total i Uj. 😉

  154. Gekko
    8 stycznia o godz. 13:09

    Dodam tylko, że nigdzie, ale to nigdzie w polskim prawie nie ma nakazu kierowania się wyłącznie ceną i jej niskością.

    Owszem. I co z tego, skoro nic z tego?
    W państwie permanentnie cierpiącym na chorobę Heinego-Medina, suchoty, wsiową głupkowatość i resztę przypadków medycyny nadwiślańskiej – jakim jest Polska, najniższa cena to najlepsza cena. Ponieważ:
    * inne warunki wyboru, nie związane z ceną natychmiast budzą podejrzenie i oskarżenie o to, że to kradzież. PIS się w tym we wszelkich radach gminnych w Polsce wyspecjalizowało i jedzie na tym ekspresowo.
    gdyby wpisać taki warunek jak „doświadczenie”, kompetencje”, „osiadanie unikalnego know-how” – to po pierwsze, nie wiadomo co to w Polsce znaczy, a po drugie – patrz wyżej.
    Tak jest – robi się w Polsce – niespecjalnie liczne, z powodu, że wyżej – przetargi z innymi warunkami niż tylko najniższa cena. Wtedy np. „kompetencje” ocenia się według klucza „najniższe wymagane”, i weryfikowane tylko formalnie, ilościowo.
    * pisałem o tym we wcześniejszych wstępniakach: chora mentalność, organiczna podejrzliwość sklejona z własną mentalnością kombinatora z istoty rzeczy nie pozwala ani nawet pomyśleć o czymkowiek lepszym niż najtańsze, najmniej zaawansowane i najlichsze. Chyba, że ta chora mentalność ma służyć do wprojektowania szwindla do sprawy. Wtedy umysł wioskowego głupka i złodzieja ożywia się i działa na najwyższych sobie dostepnych obrotach.

  155. observer
    8 stycznia o godz. 13:16

    Pobłażliwość dla krętaczy i złodzeji jest powszechne – to pozostałość po PRL, kiedy trzeba było „kombinować”

    Nic podobnego. To „dziedzictwo ojców naszych”. Od jakiegoś tysiąca lat. czyli genetyka. I z tego jesteśmy dumni.

  156. Dyskutującym o orzecznictwie sądowym chcę zapodać (dla pobudzenia ich stanu niepewności, który inspiruje do głębszych (czytaj twórczych) przemyśleń), że dwukrotnie występowałem (w roli świadka i pełnomocnika) przed obliczem sędzi – senator pani Kurskiej, którą nawet ślepy nieomylnie by skojarzył z jej nieodrodnym synem.

    Oba procesy pani sędzia wygrała -:).

    Więcej na ten temat nie będę się wypowiadał.

    Jednak nie przestaje mnie dziwić, że w jednej rodzinie jeden z braci to wypisz wymaluj mama, a drugi jest aniołem demokracji.

  157. wiesiek59
    8 stycznia o godz. 13:33

    Nierozróżnianie kiesy prywatnej od publicznej, państwowej, ma w Polsce wielowiekową tradycję.

    To tradycja typu dworskiego i królewskiego. Źle upewniona za czasów PRLu: wszystko nasze wspólne, więc wszystko to jest moje, albo wszystko można kraść. Na to samo wychodzi.
    Całość starannie doglądana przez biskupa.

    Protestantyzm jest mniej sprzyjającym gruntem do rozwoju takich zachowań, niż katolicyzm.

    Znacznie mniej sprzyjającym.

    Choć i na Zachodzie przypadków nieetycznych zachowań polityków, czy urzędników, jest mrowie.

    A co to jest „mrowie”? Owszem, jest bardzo wiele, jest „mrowie”. Tamto mrowie to kilka pijanych mrówek obrabiających kiosk przy mrowiu katolicko-polskim.

  158. @Gekko, z godz. 11:39
    Ależ przyjmuję do wiadomości, ba… pisałem o tym w postach początkowych nazywając Kijowskiego małym geszefciarzem. Gdyby nie jego pieprzone faktury, które miały zdjąć mu z głowy komornika, nie upaprałby całego KOD-u w gównie. Tyle, że – jak pisałem – on i jego faktury były i pretekstem i tłem dla prowokacji. Powtórzę to, o czym też od początku pyszczyłem. Będąc uwikłanym w niespłacone alimenty nie powinien w ogóle leźć na pierwszą linię frontu walki z bezwzględnym PiS-em mającym oparcie w Krk. Jestem gotów postawić orzechy przeciw kasztanom, że pomysł osłabienia opozycji poprzez – jak już napisałem – majstersztyk prowokacji wyszedł z Nowogrodzkiej, przy udziale Miodowej.

  159. Sir Jarek
    8 stycznia o godz. 13:44

    Nie chcę się koparą wdzierać w zakamarki Mateusza Kijowskiego i wywalać jego trzewi na wywrotkę. To – w dużej części – jego prywatne zawikłania, pokręcenia, może marności. Osobny temat, dajmy mu miejsce na załatwianie spraw prywatnych prywatnie: z żoną,dziećmi, alimentami; ewentualnymi kochankami, pluciem na wycieraczkę sąsiada i podobnymi przypadłościami.
    Niestety – wypadł, oraz wpadł bardzo nieładnie, fatalnie, na gruncie swojej roli publicznej, przez co zrobił krzywdę tym, co się szczerze i ufnie w KOD angażowali i zrobił krzywdę opozycji, oraz obywatelom in gremio.
    Jednak jego marność drobna jest wobec marności systemowej, instytucjunalnej, państwowej, którą codzienne realizuje PISokatolicym.

    Jest pomiędzy tymi stronami ewidentna, gigantyczna różnica jakości. I jest podobieństwo: oparcie się na tej samej zasadzie.

  160. Tanaka
    9 stycznia o godz. 11:47

    Ależ wszystko z tego.
    W pełni podpisuję się pod tym co piszesz, jednak zwróć uwagę, pls, na pewien aspekt.
    Mechanizm urzędniczego manipulowania -jakkolwiek zdefiniowanymi- warunkami przetargów publicznych wynika nie z takich czy innych kryteriów, ale z zasady dupochronu. Celem i sensem istnienia (misją i wizją) urzędniczości w PL jest SYSTEMOWA zasada PRYMATU zachowania miejsca płacy, a ten cel warunkuje wyzucie się z odpowiedzialności za decyzje. Żadna ludzka jednostka nie jest w stanie w takim systemie przetrwać bez zblatowania się – i to pole kreatywności w małpowaniu norm cywilizacyjnych, nie tylko przetargów.
    To nasze narodowe umocowanie systemowe i kadrowe, nie tylko nie związane z aktualnym akronimem władzy (eselde, pissem czy innym peło), ale wręcz mozolnie budowane systemowo! od początków wolnej państwowości.
    To konsekwentnie wdrażany ethos, model i zasoby „służby przywilnej”, czyli zasady służb publicznych powołanych do służenia własnym przywilejom, na koszt jelenia-obywatela.
    Przykro, że to nie miejsce ani temat do dysputy w temacie jakże zasadniczym, tym bardziej, że jak dla mnie byłaby to poniekąd działalność zawodowa, czego na blogu nie lubię.
    Niemniej, system, przy okazji wątku przetargowego, z linkiem do kadrowego, ściśle obrazuje i konweniuje IMHO z mechanizmami konfuzji społecznej, w kwestii: na czym polega aferalność afery z fakturami i kto jest aferzystą…
    Na gumnie, lustro, gdy krzywe, najlepiej gdy skierowane na krzywiznę globu, a nie własną fizys.
    Uprzejmie pozdrawiam.

    PS
    Przy okazji nowe drgawki systemu ręcznie sterowanego, w mechanizmie rzeźbienia świątków:
    „Kryteria społeczne(!) w przetargach na budowę dróg. Oto nowy pomysł GDDKiA”
    http://preview.tinyurl.com/jmflttw

  161. Rosa91b
    8 stycznia o godz. 14:15

    Pozwolę sobie zauważyć, że ostatnią zapaść współprzygotowała społeczeństwu hierarchia kościelna, która uznała, że można już wcisnąć wszystko skołowanemu przez nią społeczeństwu.
    Swoje także zrobiły zblazowane i cyniczne rządy PO.

    Nie tyle nawet” hierarchia kościelna”, co cały Kościół kat. To przedsiębiorstwo opresji działa nad Wisłą od 1050 lat. Z wielowiekowych skutków jego działania czerpie obficie, fundamentalnie i fundamentalistycznie PIS, oraz czerpała okazjonalnie PO oraz inne partie. Wszystkie te partie razem wzięte są jednak pikusiem jeśli chodzi zarówno o wiek, jaki i skalę dokonań wobec osiągnięć w dewastacji człowieka jaką ma w dorobku Kościół kat.
    I o tym należy pamiętać. Czasem na 1-szym planie, a zawsze w tle, w głębi, u źródeł działają szatany katolickie.

  162. anumlik
    9 stycznia o godz. 12:04

    Ja nie postrzegam ujawnienia przekrętu jako prowokację.
    Każdy inny niż inicjalny termin ujawnienia przekrętu jest prowokacją, a największą to, że przekręt w ogóle WYMAGA UJAWNIENIA, czyli ani dla jego sprawcy ani dla toczenia jawność tego, że to przekręt nie jest ani odruchowo rozpoznawalna, ani że natychmiastowo do usunięcia nie pojmowalna…
    Robienie aferą ujawnienie, ze sprawcą „w tle”… stanowcze NIE!
    Pracujmy nad sobą dalej.
    Pzdr.

  163. Stachu39
    8 stycznia o godz. 15:37

    Nie chcę bronić tutaj p. Kijowskiego. Pragnę tylko zauważyć, że KOD powstał w sposób rewolucyjny, oddolny.

    Niewątpliwie, organizowanie się KODu miało podobny charakter jak organizowanie sie Solidarności. Wiele warunków wejściowych też było podobnych. W międzyczasie jednak znacząco zmieniło się i prawo i oczekiwania obywateli – garstki co prawda spośród Polaków, ale też ich to więcej boli co zrobił Kijowski i ich przecież w największej mierze reprezentował w przestrzeni publicznej i na zasady obywatelskie własnie powołuje się i Kijowski i KOD.

    Tanaka grzmi,..

    Zaraz: grzmi. Z grzmienia to o taranie PISowskim napisałem. I na polską nędzę oraz pisonędzę rzeczywiście grzmiałem. Kijowskiemu raczej dałem po łapach.

    … uważam jednak, że od czasu upadku komuny zmieniło się dużo na lepsze ,jeśli chodzi o korupcję i transparentność .Może jestem naiwny.

    To i owo się zmieniło. A zmieniło się w wielkiej mierze dlatego, że dostaliśmy z zachodu Europy Wielką Paczkę Powitalną.

  164. pombocek
    9 stycznia o godz. 10:51
    tejot
    9 stycznia o godz. 10:38
    I tak człowiek spotkał człowieka, tejotku. Z drobnym uściśleniem: te zbiory znaczeniowe częściowo się pokrywają w takim sensie, że spryt to zawsze inteligencja, inteligencja to nie zawsze spryt.

    Mój komentarz
    Pombocku, to co powyżej napisałeś, to nie jest częściowe pokrywanie zbiorów, lecz zbiór „spryt” leży wewnątrz zbioru „inteligencja”, co oznacza, że spryt jest zawsze inteligencją.

    Moja interpretacja jest inna. Zbiór „spryt” zachodzi na zbiór „inteligencja”. Oba zbiory mają część wspólną (iloczyn zbiorów w rachunku logicznym). Oba zbiory mają nie wspólne części. Razem to wszystko oznacza, że terminy „spryt” i „inteligencja” mają znaczenia zależne od kontekstu, w jednych kontekstach są te same, w innych różne (nie dużo, bo to są wyrazy bliskoznaczne, ale różne).

    W semantyce takie ścisłe rozgraniczenie znaczeń jest niemożliwe do zdefiniowania, ponieważ znaczenia słów są po pierwsze z natury rozmyte, płynne, bo codzienny język, ich używanie je rozmywa, po drugie, każde znaczenie, jak napisałeś pombocku kiedyś na blogu, nawiązuje w języku ludzkim, szczególnie w kłótniach, do przeciwznaczenia. Mokry, suchy, zimny, ciepły, itd. Antynomiczność jest podstawą do separacji znaczeń, do ich ograniczania, zacieśniania, jest oporą, która nie pozwala się pogubić w języku ludziom.

    Dalsza trudnością formalną w analizie znaczeń słów jest naturalna wielowątkowość, kontekstowość znaczeń, wielowymiarowość, płynność, elastyczność. Z tego powodu operowanie logicznym matematycznym pojęciem zbioru w analizie znaczeń słów jest utrudnione, ponieważ zbiór znaczeń nie jest zbiorem zafiksowanym, jednoznacznym lecz jest zbiorem prawdopodobieństw znaczeń, zbiorem rozmytym, co można by zilustrować przykładem inteligencji i sprytu, które to słowa posiadają mnóstwo synonimów, wyrazów bliskoznacznych, w różnych językach nieco inaczej „umocowanych” znaczeniowo w kulturze, w przyjętej tradycji. I w dodatku język żyje, znaczenia są płynne, stale, niedostrzegalnie w krótkim czasie się zmieniają.

    Tutaj należałoby wspomnieć o metodzie naukowej. Otóż w porządnych pracach naukowych, w których mogą wystąpić niejasności, co do semantycznej zawartości użytych terminów, autorzy zamieszczają na początku definicje tych terminów, które są de facto definicjami zakresów znaczeniowych przypisanych do każdego terminu.
    Pzdr, TJ

  165. @Gekko
    Pracujmy nad sobą dalej.
    Ja nad Tobą ie mam ochoty, a Ty nade mną – jak chcesz, ale przy swoim rozumieniu „przekrętu” i „prowokacji” pozostaję niedopracowany. Vide – prowokacja ślicznego Tomka z CBA zamieniona w przekręt z udziałem płaczącej Eli.

  166. Ewa-Joanna
    9 stycznia o godz. 0:18

    „(..)Facet mówi, że jest na utrzymaniu żony… No psianoga nie zaakceptuję tego nigdy w życiu.(…)’

    Tzn. nie zaakceptujesz w tym konkretnym przypadku, czy ogólnie mężów utrzymywanych przez żony?

    mohikanin przedostatni
    9 stycznia o godz. 11:10

    „(…) Znam facetów, którzy się uchylają przed płaceniem alimentów, bo nowe żony robią im piekło. Wolą żeby pieniądze szły na ich dzieci a nie na dzieci innej kobiety. Słaby facet ulega.(…)”

    Miałam w rodzinie taki przypadek, kiedy to tatuś właściwie zerwał kontakty z dziećmi, choć na nie płacił, tłumacząc, że życzy sobie tego jego nowa małżonka. Uznał, że poczeka aż dzieci dorosną i wszystko im wytłumaczy. Niestety, zeszło mu się, zanim dorosły i z tłumaczeń nici. Rodzina obarczyła winą nową małżonkę, ze harpia nie pozwalała ojcu widywać się z dziećmi, ja to postrzegam zupełnie inaczej.

    Jedna z moich koleżanek dostaje 400 zł alimentów po ciężkiej wojnie w sądzie, były mąż ukrył dochody i nie chciał płacić zimą, bo wtedy firmy budowlane mają mniej pracy, a druga koleżanka 1100 zł na dwoje dzieci. Ten tata tez nie chciał się przyznać do dochodów, też ma firmę budowlaną i wynajmuje 3-pokojwe mieszkanie na ul. Piotrkowskiej w Łodzi, więc z głodu nie zdycha raczej. Acha, i chciał płacić 600 na dwoje dzieci. A jeszcze inny tata 3 dziewczynek nie płaci w ogóle twierdząc, że nie będzie dawał pieniędzy na psychotropy byłej żony.
    Przypadków, kiedy to kobiety muszą płacić, a dzieci zostają z ojcem, nie znam.

  167. W sprawie alimentów Pana MK, dodam tylko, że każdą sprawę należy rozpatrywać osobno, bez uciekania się do stereotypów. Jeśli żona była winna rozwodu, to mąż mógł przejść kryzys i stracić chęć i motywację do „normalnego” życia typu praca-dom, skoro dom się rozpadł. Mogło tak być, nie musiało. Ale odbieranie każdemu prawa do tego, bo „facet ma zarobić” na dzieci i już, jest stadne i okrutne. Podobnie z opinią EJ, że nie ma szacunku dla męża utrzymywanego przez żonę. A niby dlaczego? Ludzie mają różnie układy. Kobieta może chcieć pracować, a mężczyzna zajmować się domem i dzieckiem. Wolno im przecież, i nikomu nic do tego. Może tak było, może nie, nie moja sprawa.

    Bez porównania bardziej gnębi mnie sprawa faktur. Wszystko już zostało powiedziane, więc nie ma co się powtarzać. Zastanawiam się jednak dlaczego MK nie rezygnuje. Co nim w tym momencie kieruje. Jeśli w innych sprawach jest ofiarą, albo małym krętaczem, to teraz już wyrządza zło świadome. Argumentacja typu „rezygnacja to przyznanie się do winy”, częściej była używana przez różnych sqsynòw, w rodzaju Nixona, czy Blattera. Gdzie co do winy były małe wątpliwości, chodziło raczej o pójście w zaparte i przeczekanie. Nieskutecznie zresztą. W Polsce podobnie argumentował Belka po aferach taśmowych. Wina jego na pewno była mniejsza, ale rezygnacja mogła być zachowaniem honorowym. Myślę o innych przykładach honorowych rezygnacji, i przypomina mi się tylko B. Klich po katastrofie smoleńskiej. Co w niektórych kręgach uznano, za … przyznanie się do winy. Ale chyba dość krótkotrwale.

    Dla Polaka opętanego honorem (zaraz po bogu), honorowa rezygnacja nie jest żadną wartością, a raczej frajerstwem. Honorowo daje się w mordę za obrazę.
    Skoda, że Kijowski nie zaczął nowej tradycji, bo przynajmniej mógł przekuć negatyw w pozytyw i wyjść z odrobiną twarzy. Ale już po ptokach.

  168. @Jiba, (9 stycznia o godz. 12:44) z tego, co wiem, to znikomy procent ojców wnioskuje przy rozwodzie o przejęcie opieki nad dziećmi. Ale takie przypadki się zdarzają.
    Jest to jeszcze jedna konsekwencja stereotypu Matki Polki. Dzieci „należą” do matki. Matki „karzą” ojców utrudnianiem kontaktów z dziećmi. Ojcowie „karzą” matki uchylając się od płacenia alimentów. „Niech się męczy sama”. Generalnie sytuacja jest chora. I nic nie wskazuje na to, żeby miało się coś zmienić. Obecna władza będzie raczej dążyła do „umacniania świętego związku małżeńskiego”.
    Rola ojca znowu będzie pomniejszana. Mam na myśli wycofywanie się z praw kobiet rodzących, w tym prawa do obecności ojca dziecka przy porodzie.

  169. Ludowi rzuca się do ogryzania kość pod tytułem alimenty i faktury MK.
    Przygotowując w tym czasie krótką smycz, klatkę i kaganiec

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/wladze-beda-zbierac-szczegolowe-dane-o-ciazach-i-porodach-mswia-wyjasnia/36hh47b

    Nowelizacja zaproponowana przez MSWiA rozszerza ten katalog o kolejne informacje. I tak, jeżeli zmiany wejdą w życie, to pojawią się tam również: informacje o stanie zdrowia dziecka (długość, ciężar ciała); informacje o ciąży i porodzie: okres trwania ciąży, wielorakość, miejsce porodu; dane o poprzednich ciążach i porodach matki dziecka: liczbę dzieci urodzonych przez matkę, w tym żywo urodzonych lub martwo urodzonych, datę poprzedniego porodu, żywotność poprzedniego dziecka; miejsce zamieszkania rodziców dziecka, w tym okres ich przebywania na terytorium Polski na obszarze danej gminy, o ile są znane, oraz wykształcenie rodziców dziecka, pozyskiwane przez podmiot wykonujący działalność leczniczą.

  170. Gekko
    9 stycznia o godz. 12:07

    Mechanizm urzędniczego manipulowania -jakkolwiek zdefiniowanymi- warunkami przetargów publicznych wynika nie z takich czy innych kryteriów, ale z zasady dupochronu.

    Tenże dupochron, starannie wtłuczony w urzędnicze tyłki, czyli głowy jest kanoniczny: dawać cenę jako najważniejsze i – najczęściej – jedyne kryterium. Z chore mentalności biorą się dupochrony, a z nich – najniższa cena rządząca Polską.
    Jeśli masz hulajnogę, to jedziesz przez kraj ojczysty oj-dana-dana i widzisz: szosy, drogi, aleje w miastach oblane tym samym bezczelnym betonem, co autostrady przez krajobraz żaden, krajobraz nieżaden, bo wybitny, oraz Świętą Lipkę.
    Każdy co raz wyszedł z domu ma własne przykłady przed oczami: bariery przy drogach, przystanki, posadzki, latarnie oświetleniowe, parkingi, zieleń miejską i wsiową itepe idete.
    I ten, no – bezprzetargowy Licheń Jezuskowy: tombak, patefon i plastik

  171. Qba
    9 stycznia o godz. 10:22

    Spowiedź, czyli dobrowolne dostarczanie haków na siebie i odpowiedzialność zbiorowa rozciągnięta na wszystkie pokolenia (grzech pierworodny) świadczą niewątpliwie o inteligencji tej organizacji. Z celibatem troszkę im nie wyszło, jednak zamiast się z niego wycofać (i stracić nieco kasy), przerzucili koszty na wiernych, obrzydzając im na wieki miłość fizyczną. I tak, wszystko, co jest związanie ze śmiercią, z torturami, itd., dostępne jest w KK wszystkim od urodzenia. A od miłości fizycznej wara. A przecież, gdyby człowiek nie czerpał radości z uprawiania miłości, nie byłoby wiernych.

    O inteligencji świadczą. Nie mniej, a nawet więcej – o fobiach chorobach, lęku, patologii psychologicznej, sadomasochizmie, cynizmie.
    Prawidłowy wyznawca nie powstaje wskutek radości z uprawiania miłości. A jeśli się zdarzy, że powstanie, to jest to wadliwa usługa. Nie po to bozia dał kobiecie to a jej męskiemu właścicielowi owo, żeby z tego zaraz była przyjemność. Przyjemności znajdują się w niebie. Są dwie: śpiewanie w chórze znanego przeboju „kiedy ranne wstaną zorze” i swoboda dłubania w nosie.
    W drugim niebie są hurysy. Są to jednak osobne nieba i bilety na hurysy otrzymują tylko panowie.

  172. @act
    9 stycznia o godz. 0:39

    ‚win-lose’ Tanako, wiem, ze wiesz.

    Tak jest! Rypnąłem litrówkę, bo mnie piliło do miejsca łaziebnego („OO”).
    Alternatywnie, z powodu niechlujności rowerowej: ‚loose chain’

  173. Tanaka
    9 stycznia o godz. 13:20

    Z wielką przykrością konstatuję rok po roku, że „staranne wtłaczanie w urzędnicze tyłki” to raczej wynik vis a tergo, czyli …ssania, albo rosnącej podaży chętnych do sprzedania d..y w zamian za wtłaczanie w nią obroku.
    To efekt strategicznie i długofalowo społeczny, systemowy, tak jak rosnący udział w mszach.
    Przy okazji estetyki, to w zapodanym linku jest i miejsce na wyrugowanie tego kryterium z kategorii przetargów publicznych.
    Uznano je, w kraju tysięcy szkół mniej lub bardziej publicznie kształcących architektów, artystów i plastyków, za …niewymierne.
    Jak wiem, idą też zmiany w kształceniu i normowaniu publicznej sfery ochrony zdrowia, przez usunięcie kategorii „zdrowie”, jako jeszcze bardziej dla państwa gumnego niewymiernej…
    Pozostanie służba ochrony, owszem, ale władzy, przed miazmatami. Warto robić zapasy wrażeń estetycznych i opatrunków.

    @ anumlik
    Przepraszam za nieporozumienie, ja miałem na myśli ze każdy pracuje nad sobą; sens świadczenia wzajemnie społecznej pracy na rzecz innych to już chyba nawet idiota, albo jeszcze gorzej, bo Gekko, porzuciłby po takiej jak parasamorządnościowa dyskusja na blogu, prowokacji…
    W której prowokacją jest tak samo montaż fałszywych lewych transakcji przez tomczastą post-ubecję, jak ujawnienie rzeczywistych przekrętów post-społecznika.
    Może to tutejsi nasi społecznicy, po prostu, mają takie prowokacyjnie samoedukacyjne nawyki, nie wiem, bo miałem z nimi liczne choć migawkowe kontakty – do zauważenia pierwszego przekrętu…
    Mgnowienija, mgnowienija, mgnowienija… 🙂
    Pozdrawiam tak niepoznawczo jak separacyjnie, niemniej z nieustającą sympatią osobistą… 😉

  174. Kijowski jest tylko jedną z twarzy KODu…..

    Na ich miejscu zastosowałbym sztuczkę wykonywaną z takim dobrym skutkiem przez Kaczyńskiego.
    Wycofał Kijowskiego z mediów, i pierwszej linii walki, w cień.
    Tak jak prezio wycofywał Macierewicza, czy kilku innych tłuków pancernych…..

    Inteligentnych ludzi w KOD jest sporo.
    Z powodzeniem zastąpią zgraną kartę……

    Ps.

    Pan Kijowski prawdopodobnie ma występującą często w naszej nacji, osobowość narcystyczną.
    Zapewne też nieobce mu są ciągotki wodzowskie.
    Zrobić z organizacji wielonurtowej prywatny folwark, podporządkować ją sobie, to w naszym kraju niestety raczej norma niż wyjątek.
    Zasada że lider może być tylko jeden, która sie u nas rozpanoszyła, to nie służąca demokracji koncepcja.
    Jeżeli czemukolwiek służy, to jedynie skuteczności i autorytaryzmowi.
    Uczmy się na błędach….

  175. wiesiek59

    Owszem. Tylko kto miałby to zrobić. Prezes mógł, bo jest prezesem nad prezesami, i wszystkich ma pod sobą.

  176. Tanaka
    9 stycznia o godz. 13:30

    Czyli:
    Pierwszeństwo na pasach ma zebra.

    Qba

  177. paradox57
    9 stycznia o godz. 14:35

    A kto powiedział, że lekcje demokracji są łatwe?
    I jest ich niewiele?
    Dojście do standardów obowiązujących u wszystkich sąsiadów, zajmą nam zapewne pokolenie lub dwa.
    I nie obejdzie sie bez popełniania błędów, chciwych i mściwych osobników, partykularyzmu i wodzów prowadzących nad przepaść.

    Tego PROCESU dojrzewania przyspieszyć się nie da.
    Ale na końcu będzie raj.
    SPOŁECZEŃSTWO OBYWATELSKIE.

  178. Jak rozwiać wątpliwości dręczące nasze dziecko

    – Tato, czy ja zostałem adoptowany?
    – I ty wyobrażasz sobie, że wybralibyśmy ciebie?

  179. Odpowiedzialność zbiorowa?Jesteśmy jako naród wyjątkowo na nią uodpodpornieni od wieków.To tak jak wiarą wierzymy tylko mało praktykujemy.KK kręgosłup moralny narodu w większości zgnilizna.Później było PZPR .Też kręgosłup moralny i też częściowo zgnilizna.Przez lata myślałem,że PZPR-u nic nie przebije ale okazało się ,KK osiągnął mistrzostwo w manipulacji,oszukiwaniu,chciwości i zagarnianiu coraz to większych obszarów życia społecznego.Pozostała nam odpowiedzialność zbiorowa za dół kloaczny.Najśmieszniejsze jest jednak to,że mamy prawie identyczne przepisy prawne z innymi państwami(no pomijam te co teraz popsuto na tzw.szczytach) a one nie działają?Obłuda ,fałsz ,kłamstwo,półprawdy,malkonenctwo,mnanipulacja i przekupstwo nawet całych grup społeczeństwa………..i długo by jeszcze są treścią większej życia ogromnej części naszej społeczności a wola narodu rzecz święta.No to do następnych wyborów.Niech „odpowiedzialność zbiorowa” się święci

  180. Pojawiły się nowe fakty i dokumenty – mówią informatorzy „Rzeczpospolitej”.

    Dokumenty – jak ustaliła gazeta – mają dotyczyć organizacji wieców w Warszawie, m.in. manifestacji z 11 listopada. Jej koszty znacząco przekroczyły zaplanowany budżet.

    Za organizację manifestacji odpowiadał, jak ustaliła „Rz”, Piotr Wieczorek, pełniący również funkcję dyrektora biura zarządu i koordynatora mazowieckiego.

    – Na zarządzie ustaliliśmy budżet na 25 tysięcy złotych, a ostatecznie dostaliśmy faktury na 100 tys. zł – powiedział „Rz” członek zarządu. – Wieczorek został wyrzucony.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Afera-KOD-na-jaw-wychodza-nowe-fakty-dotyczace-finansow-organizacji,wid,18666945,wiadomosc.html?&ticaid=11869f
    ==========

    KOD nie ma zaplecza finansowego, tak jak PiS…..
    Ani takich firm do obdarcia jak SKOK.
    A jednak funkcjonuje……

    Nawiasem mówiąc…..
    Odpalanie w stosownym momencie jakichś materiałów, dostarczanych przez różnych „usłużnych”, zawsze było jedną z lepszych metod zwalczania konkurencji, bądź wspierania „swoich s..synów”.
    Wcale bym się nie zdziwił, by w tym przypadku było podobnie.

  181. Opozycja dementuje… więc co tu się właściwie dzieje?
    Wojna kaczek… dziennikarskich?

    http://wyborcza.pl/7,75398,21217670,nowoczesna-i-psl-nie-ma-zadnego-porozumienia-z-pis.html

  182. Wszystkie analizy,felietony, dyskusje, rozważania o nikczemności tej lub innej władzy powinny natychmiast nasunąć nam pytanie oczywiste: dlaczego jako społeczeństwo, naród, obywatele nie możemy zupełnie nic zrobić aby zdyscyplinować polityków na każdym etapie sprawowanej przez nich władzy poza epizodem jakim jest akt wyborczy. Art. 4 konstytucji w sposób jednoznaczny określa, że to naród w RP sprawuje władzę zwierzchnią bezpośrednio lub poprzez swoich przedstawicieli. I tutaj jest zasadnicza słabość systemu demokratycznego będąca praprzyczyną wszystkich problemów w relacji społeczeństwo-władza. Obecny system demokratyczny nie wyposażył społeczeństwa w skuteczne narzędzia , instrumenty, które moglibyśmy zastosować wobec polityków na każdym etapie sprawowanej przez nich władzy aby realizowali politykę rozumianą jako podejmowanie roztropnych decyzji w imieniu i na rzecz ogółu. Politycy doskonale o tym wiedzą i dlatego zupełnie bezkarnie mogą postępować jak postępują bo nic im nie możemy zrobić, co najwyżej nie wybrać na następną kadencję. Dzisiaj, to społeczeństwo jest w roli petenta i pełni służebną rolę wobec polityków i w czasach takich jak obecnie gdzie przypadkowo wybrani ludzie bez kompetencji, wiedzy, zasad i woli realizacji misji społecznej jaką winna być polityka demolują nam państwo tylko i wyłącznie w imię własnych, partyjnych, partykularnych , prywatnych interesów gdzie głównym ich programem jest „koryto+”, my jako społeczeństwo musimy szukać ekstremalnych rozwiązań w formie demonstracji, protestów aby zmusić polityków do realizacji tego, do czego zostali wybrani. Demokratyczne państwo prawa na tym właśnie polega, że zgodziliśmy się wszyscy funkcjonować w zbiorowości wg ustalonych i przyjętych reguł, które wszyscy respektujemy i szanujemy. Dlaczego więc politycy mogą bezkarnie ich nie przestrzegać i w haniebny sposób łamać demokrację a my jako obywatele możemy tylko protestować a nie mamy możliwości zastosowac narzędzi demokratycznych, które natychmiast zdyscyplinują władzę. Zasady współczesnej demokracji nie przystają do problemów którym musi ona sprostać. Społeczeństwa są zagubione głównie wskutek nachalnej propagandy, dezinformacji zwykłych kłamstw i manipulacji stosowanych przez polityków wobec własnych obywateli. W jakim celu ? WYŁĄCZNIE DLA REALIZACJI WŁASNYCH PARTYJNYCH I PRYWATNYCH INTERESÓW. Jak długo jako społeczeństwo możemy taką sytuacje tolerować ? Czas zmienić zasady demokracji , zabrać z łap polityków właśnie politykę, upodmiotowić obywateli dając społeczeństwu większy wpływ na poczynania polityków i ich odpowiedzialność przed narodem.
    Bezwzględnie odebrać politykom jakikolwiek wpływ na media publiczne, które stały się instrumentem propagandy i indoktrynacji całych rzesz społeczeństwa.
    Ograniczyć politykom pełnienie funkcji posła , senatora najwyżej do 2 ,3 kadencji. Czas wystarczająco długi aby wychować swoich następców. Zmienic zasady kandydowania na listy wyborcze aby posłowie odzyskali podmiotowośc a nie byli wyłącznie bezwolnymi narzędziami w roli jednego człowieka. O wejściu na listy wyborcze winny decydować prawybory a nie wola i widzimisię szefa partii. Parlament w corocznych obligatoryjnych referendach zobowiązany byłby do uzyskania swoistego absolutorium od społeczeństwa. Brak takiego absolutorium skutkowałby w wersji „hard” odsunięciem od władzy wszystkich polityków i rozpisaniem nowych wyborów z zakazem kandydowania dotychczasowym nieudacznikom, w wersji „soft” ograniczeniem dotacji partiom z budżetu za każdy rok nieuzyskania absolutorium. Trzykrotny brak absolutorium w 4 letniej kadencji skutkowałby dożywotnim zakazem kandydowania wszystkim politykom zasiadającym w parlamencie. Kandydatem na prezydenta mogłaby być wyłącznie osoba, która nigdy nie należała do jakiejkolwiek partii. To tylko niektóre bardzo skrótowo zasygnalizowane propozycje. Tylko oddolny ruch społeczny może próbować wprowadzić zmiany korzystne dla społeczeństwa a nie dla polityków. Politycy nie tylko obecni ale i przyszli niezależnie kto to będzie nie są zainteresowani zmianami szczególnie takimi które ograniczą ich bezkarność i prywatę. Pamiętajmy o tym.

  183. Chcialbym, zeby ktos z Was, w sposob przemyslany wyjasnil mnie pojecie winy w czasie „rozprawy” rozwodowej. 5-10 zdaniami.

    Jak sad moze okreslic kto jest winny? Czemu jest winny, jakie przestepstwo? Gdybym ja wyslal do sadu papier, zeby mnie rozwiodl, w uzasadnieniu podal (jezeli wymagane): Bo mam ochote. Albo: Bo deszcz pada. Czy bylbym winny? Co by bylo, gdyby moja takie same uzasadnienie dala obok? Oboje jestesmy winni? Czy dwie strony, co chca formalno-prawnie rozwiazac kontrakt prawny musza uzyskac orzeczenie winy? Czy gdybym ja napisal do sadu, ze chce sie rozwiesc, a moja zona napisala obok ze nie, jestesmy dalej malzenstwem, czy nie? Co to jest prawo cywilne?

    Czy ktos z Was, moze prawnik z zawodu i praktyki, odpowie mnie na te pytania? Krotko, bo rozumiem ze to drugorzedne pytania.

    pzdr Seleuk(os)

  184. @ seleuk(os)
    „Jak sad moze okreslic kto jest winny?”

    Nad Wisłą i w okolicach? A tak:
    „W Szczecinie na czele kolumny orszaku Trzech Króli jechali konno policjanci, przebrani za anioły.”

    Tu: http://preview.tinyurl.com/hcxj3kx (polecam zdjęcia skrzydlatych Stróżów Prawa)

    Seleuk, Szczecin – to już o krok orszaku upalonych aniołów praworządności aniołów do Szwecji. Beware win i grzechów… 😉

  185. seleuk(os)
    9 stycznia o godz. 15:59

    Orzeczenie winy nakłada obowiązki finansowe na stronę winną rozpadu związku. Obowiązek alimentacyjny na strone „pozostającą w niedostatku”
    po rozpadzie zwiazku.

    Rozwód bez orzekania o winie takich obowiązków nie nakłada.

    Ludzi nie można zmusic do bycia z sobą za wszelką cenę…..
    Ale, w naszej kulturze takie związki siłą inercji i religijnych zaszłości były normą. Szczególnie, gdy funkcjonowało jeszcze małżeństwo aranżowane przez rodziców, mające na względzie INTERESY umawiających się rodów.
    Raptem mineło od tego 50-70 lat, a już nikt nie pamieta….
    Swatki, posagi, intercyzy, nie miały specjalnego znaczenia w kręgu gołodupców- ci się mogli pobierać z miłosci, czy pożądania.
    Klasy wyższe były bardziej praktyczne, czy merkantylizm się tam ukorzenił. Mezalians wykluczał z „towarzystwa”.

  186. @seleuk(os)
    9 stycznia o godz. 15:59

    Specjalnie zadajesz takie naiwne pytania?

    Sąd może ustalić, kto jest winny rozpadowi małżeństwa.
    O winie nie orzeka, jeśli oboje małżonkowie chcą się rozejść za porozumieniem stron, bez orzekania winy.
    To jest jedna znajważniejszych kwestii w sprawie rozwodowej.
    Sprawy, w których wniesiono pozew o rozwód z orzeczeniem winy toczą się znacznie dłużej niż sprawy bez orzekania o winie.
    Do win można zaliczyć:
    groźbę,
    odmowę współżycia,
    porzucenie małżonka bez powodu,
    pijaństwo,
    agresję,
    zdradę małżeńską.

    Rozwód z orzeczeniem o winie jednego z małżonków pociąga za sobą ważne konsekwencje prawne. Szczególnie istotne są one w przypadku obowiązku alimentacyjnego między byłymi współmałżonkami. Małżonek, który został uznany za wyłącznie winnego rozpadu małżeństwa, nie może żądać od swojego byłego niewinnego współmałżonka alimentów.

    Małżonek niewinny może zażądać od małżonka winnego alimentów. Wystąpić z takim żądaniem może, jeśli rozwód pociągnął za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka. Małżonek taki nie musi znajdować się w stanie niedostatku.

  187. Gekko
    9 stycznia o godz. 16:11
    Rozumiem Gekko, ze to policja wysylana do zabierania winnych malzonkow do ciupy 🙂 🙂 🙂

    wiesiek59
    9 stycznia o godz. 16:13
    Jak mozna nalozyc obowiazek lozenia na pozostającą w niedostatku strone kontraktu ?

    pzdr seleukos

  188. mohikanin przedostatni
    9 stycznia o godz. 13:01

    Bo matka matką być musi, a ojciec ojcem być może 🙂

  189. Tobermory
    9 stycznia o godz. 16:17

    groźbę, kodex karny
    odmowę współżycia, ????????
    porzucenie małżonka bez powodu, ?????????
    pijaństwo, choroba kodex karny?
    agresję, kodex karny
    zdradę małżeńską. 🙂 🙂 🙂

    Czy to sa naiwne pytania, czy mieszanka czyjs pogladow?
    pzdr seleukos

  190. @seleuk(os)
    9 stycznia o godz. 16:23

    Rozwód w Szwecji jest może całkiem łatwy i bezbolesny, ale czasami pozostaje kwestia podziału dorobku małżeńskiego i jednorazowej opłaty ryczałtowej lub przejęcia mieszkania i mebli przez stronę o niższym majątku.
    Na Malcie nie można się w ogóle rozwieść, we Francji strona winna rozwodowi (np. zdradzająca) otrzymuje mniej alimentów, w GB i Niemczech wina nie ma znaczenia…

  191. @seleuk(os)
    9 stycznia o godz. 16:30

    To jest polskie prawo.
    Choroba nie może być uznana za winę.

  192. Tobermory
    9 stycznia o godz. 16:32
    Rozwod w Szw. jest bezbolesny. Podzial mebli akcji domow etc to osobna sprawa nic z malzenstwem nie majaca. Malzonkowie o taka sprawe moga wniesc, dalej sie kochajac itd. Sad orzeka co jest czego. Alimenty sa zestandaryzowane. Rodzice-dzieci w obie strony. Osobna rozprawa jak nie chca sie zgodzic na standarty z jakiegos powodu. B kosztowna. Wylaczona z pomocy prawnej panstwa.
    Tak badzo krotko
    pzdr seleuk, chcialem wiedziec jak przeczytalem zalegle wpisy o tym Kijowskim, dla obrazu, bo nie za bardzo zalapywalem.

  193. Konstancja 8 stycznia o godz. 23:58
    Gekko 9 stycznia o godz. 1:44
    Moje odpowiedzi do Was, jak zrozumienie Waszych pojec, jest z cala pewnoscia bledna bo:
    1. Ja opuscilem Pl. w czasch srodkowy Gierka. Opuscilem nie tylko fizycznie ale i intelektualnie i rodzinnie. Kompletnie. Nie mialem najmniejszego kontaktu do czasu pare lat przedtem ca 2011. Nie mam do dzis zadnego, nawet rodzinno/towarzyskiego. To znaczy przez dziesieciolecia czarna dziura. Suma moich pobytow (2) w Pl zamyka sie w jednym tygodniu w hotelach. Ten blog jest praktycznie jedynym miejscem z ktorym mam pl kontakt. Czytam teraz jedynie dwa periodyki elektr. pl. .Raz na tydzien. To nie jest Polityka. 4-5 lat ostatnich czytalem sporadycznie pare innych. Teraz tego nie robie bo bloguje z Wami. 😉
    2. Moje cale zawodowe, spoleczne, kulturowe, rodzinne etc. doswiadczenie jest skandynawskie, z domieszkami innych, nie polskich. Ja jestem przecietniakiem. Tylko w jednej dziedzinie bylem spec. W paru innych amator na b.wys. poziomie, co dalej jestem. Reszta slaby dostateczny, nie wiecej. Tutaj tez, nie mam najmniejszych kontaktow z Polonia. Ja jestem b. praktyczny. Uzywam jedynie te narzedzia/pojecia co znam/wiem. Teori o poprawie polowy swiata nie mam i nie buduje na przyszlosc. 😉 Teorie takie uwazam za szkodliwe.

    Moja obecnosc na tym blogu zwiazana byla z realizacja pomyslu coi wpadlem w Grecji. Ten pomysl upadl tu, ja probuje przeniesc go na inne srodowisko, modyfikujac. Teraz moja obecnosc ma char. zblizony do pozostalych uczestnikow. Tak mysle. Sprawia mnie rowniez przyjemnosc poprawa jezyka. Nie pisze pl jezyka poprawa. Taka sama przyjemnosc sprawialaby poprawa gr. jezyka. Ale po grecku nie bloguje. Krytyke mojego sposobu formulowania sie puszczam obok uszu. Ja wiem, ze to pl. blog. Ale na tych innych blogach co jestem krytycy byliby wysmiani 😉 Te blogi na ktorych bywam nie dotycza polityki pl, czy spolecznej polityki. Te blogi sa dla praktykow w spec dziedzinach. Poziom ich w tych dziedzinach jest duzo wyzszy niz FAQ, jest na poziomie rozwiazan, praktycznych zastosowan. To jest siec, nie kawiarnia. Nikt nie debatuje ciagle tego samego, z przerwami miesiecznymi od nowa. Poglady sa nieistotne. Blog ListAt nie jest pepek swiatowy. 😉 Rewolucjonisci pl chca wymyslic kolo. Panstwo szw ma cel, dobre zycie obywateli. Panstwo pl. ma cel wielkosc Polski, w sensie mitologicznym i terytorialnym, chyba.

    Kazdy ma poglady. Dobre albo jeszcze lepsze, innych nie ma. Odpowiedzi na konkretny problem jest dla mnie najwazniejsza. Jeden i po kolei nastepny. Tak bylem trenowany i tego sie trzymam. Zdefiniowac, znalezc rozwiazanie, zastosowac, zapomniec. Modyfikacje po drodze to jest zastosowanie. Tylko met. co taka odpowiedz moga dac. W dziedzinie nauk spolecznych jestem najwyzej na poziomie dostateczny. Moge opisac/znalezc setki przykladow czegos/czegokolwiek (baza danych), analize daje Wam do opracowania. Moge zasugerowac jak ja zrobic analize. Nie wiecej.

    To sa moje odpowiedzi na tym blogu Konstancja i Gekko. Jak moj projekt/pomysl nabierze wagi to prawdopodobnie przestane blogowac i tyle. Nie bede mial czasu. 😉 A jak nie nabierze ? To moze inna aktywnosc wymysle, ale tutaj, nie na blogu. Albo WooHoo2.0 budowac. A pozostale komputery sieroty? 🙂
    —–
    @Anumlik
    Ta strona/domena obywatelerp.pl dala mnie powod do rozwazan czysto podstawowych. Czy groch empirii o sciane racjonalnosci jest to samo co groch racjonalnosci o sciane empirii rzucac? I jak sie ma to do Kanta. Logika zadnych kant(ow) nie pozwala. To jest teza podstawowa. Jedno zalozenie jeszcze trzeba przyjac, zeby ten wezelek jakotako odprasowac. Taki jakby brzegowy warunek, zanim sie zelazko wlaczy. Prasowanie wezelka musi dac alternatywe jedna z trzech. Jedna, nie dwie, nie trzy, nie zero. Alternatywy sa takie. Wezelek jest uprasowany po uzyciu zelazka. Wezelka nie da sie uprasowac zelazkiem bo za male. Nie zabierac sie za prasowanie wezelka bo zelazka nie ma, albo kawa stygnie. Nie ma innej alternatywy w logice. Anumlik, Ty mnie teraz nie ukrzyzuj, bo Ty napisales ze to Twoi przyjaciele czy dobrzy znajomi. Ja to dlatego nic nie napisalem do ich kontakt formy, coby ich nie denerwowac. Ja powodzenie strony mam ani tam ani siam, to nie mialem emocjonalnego imperatywu pisania. Tutaj to ja mam imperatyw pisania, zeby odpowiedziec sobie samemu na resztkowe zagadnienie. Dlaczego? Co robi, jaka przyczyna, ze biora sie za prasowanie, pomijajac to co w acapicie wyzej o wezelku. Dlaczego wezelek chca prasowac po swojemu, katolickiemu, przymiotnikowemu? Co robi to? Beda ich dzieci ten sam wezelek, tym samym zelazkiem prasowac? Dobrze ze nie moje dzieci. To dlatego ja to napisalem o poplataniu z pomieszaniem chaosu z balaganem, chaosie i pupce Dody.

    Jak sie na ta strone wejdzie to tam wszystko jest jasno i b.dobrym jezykiem wylozone. Czas niejaki poswiecilem na przeglad i nic nie znalazlem coby z bledem bylo. Gdyby to policzyc, to razem ze sto dobrych pomyslow tam bylo. Takie to dobre. Ale jak sie wejdzie na ta strone pierwsza/startowa, to blad przedsiewziecia jak wol stoi. I ryczy. To ja chcialem do strony z kontaktem pojsc i dopisac pare zdecydowanych nowych pomyslow. Tez pierwszorzednie dobrych bezdyskusyjnie. Pierwszy byl taki: 1. Zeby wiosna przyszla, lekka i nieznosna 2. Zeby lato leniwe potej wiosnie 3. Byl najlepszy trzeci. Zeby Sejm natychmiast zarzadzil, ze kazdy prawdziwy obywatel katolik ma prawo wybrac nastepna pore roku, wedlug uwazania. Moje propozycje mialyby przewage nad wszystkimi innymi do zaimplementowania. Nie potrzeba zadnych inwestycji. To sa propozycje na pewniaka i kazdy, o kazdym swiatopogladzie musi sie zgodzic, ze sa b. dobre. Te propozycje wszystkie, 103 razem, wprowadzone w jakimkolwiek kraju, zrobilyby ten kraj centrum swiata. Nawet w Somalii, gdyby z lokalnym kolorytem.

    Jest ankieta. Ta ankieta jest zaawansowana technicznie, jak caly portal. To znaczy, ze ten co kod napisal, ten co servery jedzie, aktualizuje, ten co domene trzyma na DNS dobre pieniadze zarabia. Ta ankieta, za dobre pieniadze, ma takie pytanie do odpowiedzi. Czy uwazasz, ze dobrze jest byc pieknym, mlodym, bogatym i zdrowym, a jeszcze miec partner/partnerke o tych samych cechach? Ja to wynik takiej ankiety moge w ciemno odpowiedziec, bez programowania PHP czy czy MySQL bazy. Ja rowniez bez programowania moge odpowiedziec na wiekszosc z tych 103 slusznych postulatow. Ja nie znam nikogo, kto moglby zanegowac potrzebe zdrowia, piekna, finansowej niezaleznosci no i partnerki o przyjemnej budowie. Byc moze sa tacy, ktorych odpowiedz jest nie wiem. Ale to sa tacy poza rozkladem normalnym Gaussa. Wskazywanie partiom politycznym co maja robic, jest jak mowienie, zeby po upalnym lecie wiosna przyszla. To jest leninowskie pytanie co robic? Jak wiosna ma po lecie przyjsc.

    Ta ankieta to powinna sie zajac odpowiedzia na pytanie ktore z 103 propozycji, jest najwazniejsze, podaj piec propozycji uszeregowanych w porzadku waznosci. I druga odpowiedz podaj piec propozycji ze wszystkich 103 uszeregowanych w szybkosci realizacji wg ciebie(ankietowanego). Dla tych samych problemow. Ta metoda ankietowania jest pierwszym krokiem do znalezienia odpowiedzi jak to zrobic. Czesc z tych propozycji da sie pewnie zrealizowac w dwa miesiace np wiosna-lato-tanio, czesc wymaga moze 10 lat pracy. To jest nieleninowskie pytanie i odpowiedz. Czesc tych propozycji dalaby sie zrealizowac szybko, czesc malymi kosztami, najmniejszym wysilkiem. Te kryteria powinny byc tymi w wyborze najwazniejszych propozycji uszeregowania ostatecznego. Taka metodyka nazywa sie delfijska. To powinien byc pierwszy krok i pierwsza ankieta. Nie pytanie czy ma przyjsc wiosna. Dla kazdego z tych pytan. Na kazdej stronie powinien byc mozliwy numer do postawienia obok propozycji, w jakiej kolejnosci w ankietowanego rozumieniu szereguje waznosc i obok numer ktore uwaza za najszybsze do zrealizowania z tych co wybral. 5 max do wyboru. Jak najwieksza liczba ankietowanych. Ankiete zaprezentowana na stronie dzisiaj, mozna wypelnic bez czytania pytan/propozycji. Taka ankieta, prawdopodobnie powinna byc prezentowana dla tych propozycji ktore zostana wybrane w pierwszej kolejnosci. Po ponownym rozpisaniu na bardziej szczegolowe. Tylko dla tych pieciu czy dziesieciu nie wiecej. To jest pierwszy i podstawowy krok do zastanawiania sie jak zrobic. Zadnych wygadanych przywodcow w telewizji. Po dwoch trzech takich krokach/ankietach znalezli by sie prawdopodobnie experci, dla kazdego pojedynczego zdetalizowanego pytania/propozycji. W takim postawieniu jest logika. W leninowskim pytaniu jest tylko przepychanka na slowa. Dobrze by bylo zeby experci od projektowania slusznych pytan/problemow, byli troche expertami od teorii decyzji. Nie intuicyjnych decyzji. Inne metody niz wyzej opisane (delfijskie) uwazalbym za rownoprawne. Domena/sajt, dla mnie, nie prezentuje zadnej metody w swojej budowie. Strona kontakt moze byc najwyzej blogiem.
    —–
    @Pombocek @Tanaka

    O jeziorku, co woda zalewa. Tanaka ma racje, taki problem daje sie rozwiazac numerycznie, prawdopodobnie tylko numerycznie z pomoca modelowania w skali. Pombocek ma racje, bo mu woda nogawki zalewa jak jedzie rowerem po zalanej laczce miedzy wsiami.

    Zauwazcie skad woda co zalewa plaze. To woda z bezposredniej bliskosci plazy. Ta woda niesie material. Piach z okolic klifow na Rugii, pld dunskich wysp, Wolina. Na pld Baltyk, jest staly prad, ca 0.2-0.5 wezla co tworzy te zamkniete zatoki morskie. Proces zachodzi na mierzeja Helska. To byly wyspy 500 lat temu. Jamno zatoka plytka i Leba. Tu link skad wynika wysokosc fali przybojowej, mechanika fali. To jest szereg elips ruchu wody nalozonych na siebie. Splycenie zmienia osie tych elips, spietrza wode. Wiatr (Tanaka) jest tylko malym komponentem. Dlugosc rozbiegu elips jest istotna (Pombocek). Woda jest stojaca praktycznie, w stosunku do szybkosci ruchu okreznego(energii) w elipsach.
    //http://www.kitelife.com/wp-content/uploads/2012/01/i81-hydrodynamics-05.gif
    pomocna pogladowa grafika tu:
    //https://www.bing.com/images/search?q=+hydrodynamics+waves&FORM=HDRSC2
    inne na wlasna reke.

    Pierwszy krok jest stworzenie bazy danych (metody numeryczne Tanaka) do rozwiazan podobnych gdzie indziej. Mozliwe miejsca to tereny okresowo zalewane w Europie/ npHollandia, Ren, Dunaj. Byc moze rowniez Luizjana, Floryda, wybrz,mangrowe. Baza danych powinna zawierac rozwiazania dotyczace rekultywacji terenow zdegradowanych biologicznie, osuchania bagien, przywracania jezior (Pombocek). Przykladem moim moze byc projekt wykonany niedaleko, na wysokim poziomie, Kvismaren. To w praktyce dwa jeziora o pow. 0.782km2 i 0.768km2 plust tereny bagienne dookola. Kiedys tam wejsc nie bylo mozna. Na wielu kmkv. Tu link, jak to wyglada, ten sam problem okresowego zalewania zdegradowanych komplexow. Niestety tylko szw. jezyk.
    //http://goranbength.blogspot.se/2011/11/kvismaren-narke.html
    Ten projekt realizowano ~30lat. Glownym mat. byly rury melioracyjne(?) ca 1m srednicy z czarnego PVC. Ja tam jestem raz na rok, na lunch miedzy wezami (10tys) co sie budza na wiosne, na jednej spec gorze. Z tej gory jest jedna z foto na jezioro i na druga strone tez. Nie chce wiecej pisac na temat prowadzenia projektow. Czy nie ma w Pl jakiegos dobrego projektu rekultywacji „mokrych stanowisk”(???).

    Gdybym ja mial rekultywowac Jamno. to wlozylbym pare ror na dno tego kanalu, Jamno/morze i pozwolil morzu usypac wydme. Tylko jeden raz koparki. miedzy jeziorem a ca 500m od plazy. Na glebokosci 4-5metrow. Numerycznie(Tanaka) obliczone plywy tam i z powrotem. Reszte dal sztormom usypac, plaze i wysoka wydme jak chca. Bez prob zwalczania natury, kilka razy w roku koparkami. Koszt nie wiekszy niz budowy betonu i uzywania koparek sezonowo. Tyle.

    Ten projektant, co zaprojektowal betonowy kamien, jest chyba spec. od projektowania fundamentow budynkow gospodarczych. Im wiecej betonu (wagi w tonach) tym lepiej. Szef projektu (supervisor) chyba ten co postawil szary biurowiec w blocie do kolan, obok hangaru poniemieckiego wodnoplatowcow. 😉
    —–
    Ja jestem dosc nudny. Wycieczki kulturowo/jezykowe sa przykryciem nudy metodologii. W realu tez 🙂 Wszystko rozpatruje na ten sam sposob, sprowadzam. Dla efektywnosci. Ogladam w pierwszenstwie jak inni rozwiazali podobne problemy. Nie mam ambicji wymyslenia kola. Ale moge je poprawic. 😉 Jak nie widze rozwiazania czegos efektywnie, to zostawiam, przyszlym pokoleniom. Nie stresuje mnie to. Tyle az tyle.
    🙂
    pzdr seleuk(os)

  194. @ seleuk(os)

    Tobermorry przestawił stan prawny w PL.
    On obecnie (ten stan) ulega proangelologicznej nowelizacji, jak poniżej:

    WINA, wielka wina i bardzo wielka wina alimentacyjna (anno 2017+):
    …groźbę, groźbę nie-wiary, groźbę nie-tacy
    …odmowę współżycia, z księdzem, z kościołem
    …porzucenie małżonka bez powodu, z powódką, z powodem
    …pijaństwo, bez powódki, z powódką
    …agresję, ateistę, agnostę
    …zdradę małżeńską, genderową, narodową…

    A wszystko to i jeszcze więcej stwierdzą wezwani na miejsce np. kłótni małżeńskiej, funkcyjni Anieli z Pałami w Majestacie Prawa i Sprawiedliwości.

    Na oskomę, cytaty przydatne cnotliwym i przy rozwodzie, z Anieli:
    (Wybrane powiedzenia bł. w Krakowie Anieli z Sieprawy, za parafialną Księgą Cnoty)

    „Wiesz Andziu, tyle poniesiemy na tamten świat ile nazbieramy sobie na ziemi, a więc zbierajmy co się da i od kogo”.

    I za to błogosławieństwo na unieważnienia zbierajmy, a po sądach i regulaminach – nie chodźmy, o Parafianie Kodu Nowoczesnej Po-Razem… 😉

    PS Odlot, owszem, ale w dobrym towarzystwie, bo bez Schetyny 😉

  195. @seleuk(os)
    9 stycznia o godz. 16:40

    Rozwód w Szwecji jest lekki, łatwy i przyjemny, jeśli obie strony się zgadzają i nie ma dzieci.
    Jak jest u was z przyznawaniem praw rodzicielskich?

  196. @Wiesiek, piszesz: na „ich” miejscu wykonalbym sztuczke Kaczynskiego i na jakis czas wycofal Kijowskiego z pierwszej linii…. itd. Kto to jest „ich”? Glownie moglam wyczytac jak szeroki jest, czy b yl wachlarz opcji politycznych, majacych najrozniejsze oczekiwania juz na potem, ktore ida ramie w ramie na manifestacji. W „zarzadzie, czy dyrekcji” tego ruchu reprezentowane sa te wszystkie opcje? No i dalej n ikt mi nie odpowiedzial z jakich pieniedzy utrzymuje sie ten ruch. Pieniazki, ktore sobie przywlaszczyl lider, nie stanowia podstawowej pozycji w wydatkach.
    @na marginesie, Jak moglo ci przyjsc do glowy, ze sad ustala alimenty w wysokosci pi razy drzwi nie uwzgledniajac sytuacji materialnej osoby zobowiazanej do placenia alimnetow. Jak moglo ci przyjsc do glowy, ze omal dziesiecioletnie bezrobocie owego pana to nie czyste uchylanie sie od placenia alimentow. Akurat zmniejszenie, czy podwyzszenie alimentow na wniosek stron po przedstawieniu udokumentowanych dochodow i wydatkow nawet opieszaly polski sad rozpatruje szybciej niz w ciagu kilkunastu lat.
    Jesli obecna zona delikwenta chce go utrzymywac – to jej sprawa, moze tez placic za niego alimenty. Pytanie jest, czy czlowiek, ktory nie umie sie ogarnac w prostym zyciu moze czemus przewodzic. To pytanie dla tych, ktorzy mu wybaczaja wobec zaslug zwolania ludzi na FB.

  197. zyta2003
    9 stycznia o godz. 17:01

    Kazdy ruch społeczny, ZAWSZE, ma na początku grupe decyzyjną, motor działania. Wyłania się spontanicznie podział na decydujących i wykonujących. Autorytety sterujące działaniami, generujące pomysły.
    Dopiero potem następuje walka o władzę, prestiż, walki koterii o dostep do konfitur.

    KOD również ma taką strukturę, koordynatorów wojewódzkich, czy jak ich zwał. Najtrudniej jest zainicjować, wyrwać z marazmu, nadać kierunek. Wykonawcy sie znajdują w ramach początkowych sukcesów.

    Problem- co kobieta widzi w jakimś facecie, czego inna nie dostrzega, jest raczej filozoficzny.
    Od mojej strony wygląda to tak, że jedna ma tyle w sobie seksu co brudu za paznokciami, a inna ocieka nim, budząc same grzeszne mysli jedynie obecnoscią, głosem, spojrzeniem, zapachem….
    Zapewne w drugą stronę wygląda to podobnie.

    Bycie utrzymanką jest ok. utrzymankiem naganne?
    Stereotypy jakieś….

  198. Tobermory
    9 stycznia o godz. 16:55

    Pierwsze pytanie jest czy rodzice/opiekunowie maja konflikt w sprawie dzieci. To nie ma nic wspolnego z rozwodem. Odebranie praw rodzicielskich komus/obojgu nie ma nic z rozwodem. Prawa rodzicielskie mozna odebrac nierozwiedzionym rodzicom. Zdanie dzieci jest brane pod uwage od wieku 13lat(nie jestem pewien calkiem, moze 14). Dzieci o w sprawie o przyznanie/odebranie praw rodzicow/opiekunow reprezentuje osobny prawnik. Najczesciej to sa sprawy, gdy jedna ze stron ma problem wypelnic obopolnosc opieki. Np jeden z rodzicow mieszka w G-borg, drugi w S-holm. Nie moga dzieci jeden tydzien chodzic do szkoly w G, drugi w S. Wtedy sad wyznacza, ze np mieszkaja w S. a ten rodzic z G ma wszystkie weekendy albo ferie. Zdanie dzieci jest tak samo wazne jak opiekunow. Ich dzieci socialne srodowisko. To formuluje ich adwokat, dzieci. Jest w prawie doslownie wyrazone, ze dobro dzieci jest nadrzedne. Tego zaden sad nie moze zmienic. Obraz rodzin w Szw. jest zupelnie inny niz w Pl. Jak ja pisalem o wigiljii to pewnie byl dla wielu dowcip. W Szw. rodzina/ maz, zona, dzieci to istnieje w 30%. Wyjasnienie tego byloby na tym blogu takim samym jak pisanie o wigilii calorocznej. Rodzin patologicznych w Szw. jest zdecydowanie mniej niz w Pl. Statystyk nie znam.

    Powinienem byc moze dokladnie opisac najblizszych mnie rodzinnie ok 30 osob. Jestesmy dosc typowi. Ale tez nie bardzo mam ochote. Rodziny patologiczne mieszkaja w tych gettach co pisalem do Gekko, tych emigrantach wew. Ale ja tez nie jestem sociologiem. To bylo by do mojej 😉 Ma 40letnie doswiadczenie zawodowe kurator/socionom/psycholog w tutejszych komunach i wojewodztwach.

    pzdr seleuk

  199. „Bycie utrzymanką jest ok. utrzymankiem naganne?
    Stereotypy jakieś….”

    Wiesiu, jesteś albo kompletnie niedoinformowany, albo naiwny jak dziecko.
    Co do zobowiązań alimentacyjnych Kijowskiego ma jego druga albo nawet pierwsza żona?!
    Gość ma zobowiązania alimentacyjne nie wobec jakiejkolwiek kobiety, lecz wobec trójki DZIECI z pierwszego małżeństwa. Sąd określił je w przeszłości na kwotę (w sumie) 2 100 zł – biorąc pod uwagę, jak w związku z każdym pozwem o zasądzenie środków utrzymania, potrzeby małoletnich dzieci oraz możliwości majątkowe zobowiązanego, tj, Kijowskiego.
    Kijowski nie łoży na dzieci od lat – aktualne zaległości wynoszą ponad 80 tys. zł, a wraz z kosztami należnymi komornikowi – ponad 100 tys.
    Szumelda, jego zastępca w KOD od kilku dni mówi w mediach o tym, że proponowano, aby w statucie KOD stworzyć możliwość płacenia Kijowskiemu miesięcznej pensji w kwocie 2 500 zł., lecz Kijowski świadomie ją odrzucił.
    Dlaczego? No bo stały dochód umożliwiłby egzekucję komorniczą.
    A ten trybun ludowy, szczery demokrata oraz gentleman pragnie tego uniknąć. Lepiej wszakże skasować 90 tysięcy „z puszek” darczyńców, by mieć na modne gadżety…
    O alimentach tego pana pisał jeszcze w grudniu 1915 roku dziennik.pl, żaden tabloid.
    Wybrali sobie przywódcę…

  200. Tobermory
    9 stycznia o godz. 16
    Ja zapytalem o rozwody, bo dla mnie ten wezel Kijowski jest co najmniej dziwny. Polityka, ekonomia, alimenty, malzenstwa, rozwody. Dla mnie to osobne dziedziny. A czytam blog.
    pzdr seleuk

  201. Pod wpływem posta krzycha1405 zacząłem się zastanawiać, dlaczego u nas nie działa to, co działa na zachodzie. I wyszło mi, że jednak podstawowa przyczyna to ta, o której od dawna dużo pisze Gekko: poziom cywilizacyjny, którego emanacją są politycy. W założeniach miało być tak:
    1) typ przyłapany na kłamstwie, niegodziwości, finansowym przekręcie – rezygnuje, przymuszony przez kolegów/koleżanki ze swojej partii, którzy z kolei odczuwają cywilizacyjną presję społeczeństwa.
    2) politycy nie mogą kłamać i opowiadać bajek z mchu i paproci – bo zostaną skompromitowani przez wolne i niezależne media

    U nas to nie działa, z trzech co najmniej powodów, których wspólnym mianownikiem jest gekkowe gumno:
    1) żadna z partii nie jest zainteresowana faktycznym wdrożeniem zachodnich standardów; partie tworzą oligopol, który ma interes w tym, by oferować kiepskie usługi za zawyżoną cenę
    2) w Polsce panuje nieracjonalność; za pomocą opowieści „o ojcach, dziadach i sztandarach”, zręczni manipulatorzy mogą zyskiwać poparcie (i pozbawiać go konkurentów) dużo skuteczniej, niż za pomocą racjonalnych argumentów.
    3) polski „lud boży” to gleba, na której dość łatwo wyhodować oszukany autorytet – patrz Kaczyński: człowiek sprawnie manipulujący polską nieracjonalnością, pozbawiony zalet czy pozytywnych właściwości, mały mściwy intrygant, od lat żyjący na nasz koszt. Aktualnie: z najlepszymi szansami na Wawel i pomniki.

    Niektóre propozycje krzycha1405 bardzo mi się podobają, w szczególności: ograniczenie liczby kadencji posła/senatora do 2-3. W naszym kraju to serio niezbędne; to by nas zabezpieczyło przed powolnym hodowaniem indywiduów w rodzaju Kaczyńskiego.

  202. Umarł Bauman. Wielka szkoda. Jak przeczytam jego Liquid Modernity, to zmienię nick na prawidłowy, bo tę rzeczywistość przerobiłem z Modernity, ale chyba było bardzo późno w nocy. Czytałem tylko omówienie i bardzo mi się spodobało. A nick wybrałem w proteście przeciw pozwalaniu na to, by to jakieś tęgoszyje osiłki w brunatnych dresach decydowały, kto może wygłaszać referaty na wyższych uczelniach.

  203. @seleuk(os)
    9 stycznia o godz. 17:34

    Zadałem pytanie, bo kwestia praw rodzicielskich towarzyszy bardzo często rozwodom i nie wydaje mi się, żeby akurat w Szwecji była to taka sielankowa i prosta sprawa, skoro jest to problem na całym świecie.
    Odbieranie praw rodzicielskich nierozwiedzionym rodzicom stosuje się raczej wobec obojga, a nie tylko w stosunku do matki lub ojca.
    Zjawisko rodzin „niepełnych”, konkubinatów, rodzin patchworkowych itp. to nie patologia. Dobro dzieci jest nadrzędne, ale definiuje je prawo i decyduje sąd, zwłaszcza gdy dzieci są małe i nie mają wiele do powiedzenia… Czyli jest jak gdzie indziej.
    A „wewnętrzna emigracja”, jak już ci ktoś wytłumaczył, możliwa jest raczej tylko we własnym kraju tzn. kraju, który uznajesz za ojczyznę i masz w nim pełne prawa obywatelskie. Nie musi to być kraj urodzenia czy pochodzenia.

  204. Tobermory
    9 stycznia o godz. 18:02
    Ja nie napisalem Tobermory ze rozwody sa sielankowe. Ja rozumiem ze to kwestia sformulowan.
    Twoje formulowanie na odpowiedz do mnie
    odmowę współżycia,
    porzucenie małżonka bez powodu,
    zdradę małżeńską.

    to ja chyba sformatuje jako dowcip towarzyski do zastosowania w najblizszych posiedzeniach roznych. Po prostu przetlumacze doslownie. A rozumiem, ze Twoja odpowiedz byla na powaznie.
    pzdr seleuk

  205. szczegolnie ta odmowa wspolzycia powinna dac wiele smiechu i po(d)rzucanie malzonka
    pzdr seleuk

  206. Czy mozna podrzucac malzonka z powodem?
    Ja sobie wyobrazam jak sie Wy musicie skrecac ze smiechu czytajac mnie 🙂 🙂 🙂 seleukos

  207. wiesiek59
    9 stycznia o godz. 14:42

    Dojrzewanie da się przyspieszyć w tym rozumieniu, że nie odbywa się ono w jednostajny sposób, ale fazami i skokami. Zatem określone wydarzenia i stany mogą na przyspieszenie rozwoju wpłynąć. A wpływ sprawczy na warunki przyspieszenia można – w jakiejść części – mieć. Nie ma jednak gwarancji, że skutek będzie dokładnie taki, jaki jest zamiar przyspieszacza.
    Możliwy jest także proces odwrotny, również bez gwarancji skutku.

    Kaczyński przyspiesza rozwój poczucia obywatelstwa w Polsce. Ma wpływ na warunki tego przyspieszenia. W ten sposób osiągnie skutek, chociaż nie ten, o który mu chodzi. Ale tym się nie martwimy. razej tym, że jego działania doprowadzą do wyklucia się czegoś, co można będzie zasadnie nazwać państwem obywateli za 100 lat, a nie za 10. Może – optymistycznie – za 66,6 roku tak będzie.
    Ale zanim tak będzie, zdarzą się przełomy w rozwoju. Jak mówiła pewna babcia pewną rymowankę: da Bug, że wyleje Bóg i zaleje bók, to wtedy będą dobre zbiory: za dwa lata. Albo siedem.

  208. Prywatne perypetie pana Kijowskiego, czy to że może byc cwany, albo niezaradny życiowo, to temat średnio tyczący podstawowego zagadnienia.
    Czy może być PRZYWÓDCĄ, bądź jedną z osób przewodzących ruchowi społecznemu.

    To całkowicie inne płaszczyzny działania, wymagajace całkowicie innych predyspozycji.

    Swoja drogą….
    Istnieją osoby które nigdy nie powinny mieć dzieci, czy wchodzić w związki.
    Nie nadaja się do tego absolutnie.
    Co nie przekreśla ich, czy nie definiuje, jeżeli prowadzą inną działalność.
    Na innych polach mogą odnosić spore sukcesy.
    Niestety, nie przewidziano nigdzie przyznawania licencji na prokreację i wychowywanie młodych, a szkoda.

  209. @seleuk(os)
    Jeśli mówimy o spektakularnych efektach nieznajomości ojczystego języka, trudny do pobicia rekord ustanowili chyba pracownicy pewnej amerykańskiej stacji TV, gdy stacja ta podała nazwiska pilotów rozbitego samolotu linii Asiana:
    – Sum Ting Wong
    – We Tu Lo
    – Ho Lee Fuk
    – Bang Ding Ow

    Twoje ewentualne osiągnięcia w stosowaniu języka polskiego nie będą jednak, jak sądzę, nigdy aż tak spektakularne 🙂

  210. Tanaka
    9 stycznia o godz. 18:31

    Już to z rok temu pisałem.
    Że Kaczyński jest akuszerem demokracji- przypadkowo lub nie.
    W każdym razie jest na pewno katalizatorem procesu, jądrem krystalizacji oporu ludzi przyzwoitych, wobec bezprecedensowego sposobu wprowadzania rządów jednostki.
    Kto wie, czy za kilkadziesiąt lat nie będzie mu sie stawiać pomników za to dzieło?
    Dawno nikt tyle dla demokracji i świadomości obywatelskiej nie zrobił….

    A w tak zwanym miedzyczasie, trzeba metodą prób i błedów, z dostepnego nam materiału ludzkiego, drogą kolejnych przybliżeń, wyłuskać tych 10 SPRAWIEDLIWYCH….
    Ciężko będzie…..

  211. Maciej2
    9 stycznia o godz. 18:37
    Dobre to bylo, tez sie obsmialem. 🙂
    Ja rozumiem, na blogu jest oplakiwany, na pogrzebie, niedoskonaly ale jednak mlodzieniec z przyszloscia. Demokracja nad Wisla. Niemniej, nawet na pogrzebowej stypie, sa komiczne sytuacje. Ja je widzialem, w realu. Nikt sie nie unosil, nawet nieboszczka 😉

    pzdr seleukos

  212. krzych1405
    9 stycznia o godz. 15:07

    Demokratyczne państwo prawa na tym właśnie polega, że zgodziliśmy się wszyscy funkcjonować w zbiorowości wg ustalonych i przyjętych reguł, które wszyscy respektujemy i szanujemy. Dlaczego więc politycy mogą bezkarnie ich nie przestrzegać i w haniebny sposób łamać demokrację a my jako obywatele możemy tylko protestować a nie mamy możliwości zastosowac narzędzi demokratycznych, które natychmiast zdyscyplinują władzę. Zasady współczesnej demokracji nie przystają do problemów którym musi ona sprostać

    Jest to zgoda dorozumiana. Zupełnie jak z grzechem pierworodnym: Adam i Ewa złożyli oświadczenie woli wobec bozi, że zeżrą śliwkę w raju. Zeżarli, a bozia ich za to ukarał, oraz nas i naszych potomków po wsze pokolenia.
    Oświadczenie woli było dorozumiane, nasi pierwsi antenaci nie mieli pojęcia, że je składają i że ma to moc obowiązującą dla nich, i nie mieli pojęcia co wyniknie z tego, że zeżarli tą śliwkę. Która była w dodatku robaczywką.
    Bozia mógł bezkarnie karać zjadaczy śliwki, to i politycy mogą bezkarnie. o drugi z nich czuje, że jest bozią. A szczególnie pewien prosty poseł.

    Jedak Konstutucja pozwala tzw. narodowi sprawować władzę bezpośrednią. Jest to właśnie władza ulicy. Nie jest tylko napisane, że na tą władzę władza wysyła policję, paralizatory, pałki, broń gładkolufową, gwintowaną, oraz udostępnia ludowi pomieszczenia na dolnych kondygnacjach odpowiednio przygotowanych obiektów.

    Zasady współczesnej demokracji, owszem, z pewnym trudem przystają do złożonej współczesności. Nic nie szkodz, bozia dba o to, eby było jak ma być. A oprócz bozi może w kontakcie demokracją pomóc coś,czego bozia nie lubi: wzajemna lojalność tzw. narodu z tzw. politykiem jemu tzw usługującym.

  213. wiesiek59
    9 stycznia o godz. 18:42

    Niebieska książeczka przedstawia trudności związane z pozyskaniem 10 sprawiedliwych. Przy czym nie jest pewne, czy zaraz to muszą być sprawiedliwi. W zasadzie wystarczy, jak będą z grubsza ludzcy i porządni. Jak milion jest takich, to się z dziesięciu sprawiedliwych wśród nich znajdzie. matematyka to przesądza.

  214. Jiba
    9 stycznia o godz. 16:30

    Bo matka matką być musi, a ojciec ojcem być może

    Podpowiadam: to dobry temat na jakiś większy tekst: co, gdy matka matką być musi, ale nie ma kwalifikacji? Nie tych wyuczalnych, ale kardynalnych – nie ma np. instynktu macierzyńskiego?
    Ale zaraz, dlaczego właściwie musi?

  215. Konstancja
    8 stycznia o godz. 22:11

    Na codzień mam do czynienia z kobietami, które pieniędzy od mężów byłych nie widzą, tyrają zatem na dwóch etatach, żeby swoim młodym zapewnić najpotrzebniejsze produkta.

    Co do kobiet w państwie katolickim wiemy oboje, jak jest: są własnościa mężczyzn i biskupów. Którzy płci nie mają, ale mają władzę. Nad nią i nad nim.
    Taka ciekawostka przyrodnicza a propos: w ślicznym raju narciarskim i kraju katolickim w jednym pakiecie turystycznym – Austrii, kto (przed rokiem 1989) zmuszał żonę do seksu, nie łamał prawa.
    Właściciele kobiet – mężczyźni, takie uchwalają prawa, a one są odbiciem obyczaju i kultury rządzącej. Te zaś są ufundowane na religii i jej biskupie. Czy słyszałaś może o tym, że na tak jawną, bezczelną niesprawiedliwość wobec kobiety (w Polsce i gdziekolwiek w katolickim świecie), wstał jakiś biskup i wrzasnął: No pasaran! – wobec męskich szowinistów, gwałcicieli, uprawiaczy oraz ujeżdżaczy kobiet?
    Wiemy jak jest: „sierpień miesiącem trzeźwości” – tak gadają biskupi. I na tą intencję mówią paciorek. Czy jest „12 miesięcy rok w rok równych praw dla kobiet”? A przy tymi dla dzieci?
    O tym też pisałem: kto szoruje kościelną posadzkę? Co słyszy regularnie kobieta w konfesjonale skarżąca się, że mąż gwałci i podłogi nią wyciera? – „musisz nieść swój krzyż, Jezusek patrzy”.
    To jest główna machina dręczenia kobiety – Kościół kat.

    Kijowski, fakturami, zademonstrował to, co było widoczne: słabo się nadaje na tego, co rozwali PISokatolicką zmowę w rozwalaniu Polski. Facet może i miły przy grillu, ale niewiele więcej. Na mnie dobre wrażenie robiły i robią tłumy Polaków w przestrzeni publicznej miast, protestujące przeciw draniom i objawiające obywatelskie cnoty. KOD mnie od dnia pierwszego średnio przekonywał. Zabawa, w tego rodzaju sprawie, musi się przerodzić w partię, w mocny i mający wyrazisty kształt ruch, który zdolny jest pogonić drani. KOD zaś ciągle jest stowarzyszeniem zabawowym. I za Kijowskiego sprawą.

  216. Tanaka
    9 stycznia o godz. 18:51

    Przysłowiowi „sprawiedliwi” maja nieco inną niż wymagana w polityce gruboskórność, bezczelność, arogancja, tupet.
    Stąd też trudności w przebiciu się na czoło wściekłego, czy rozentuzjazmowanego tłumu, manipulowanie jego emocjami.

    W 37 milionowym kraju tych „sprawiedliwych” powinno być sporo.
    Doliczenie się jednak jakiejś sensownej liczby w czołówce naszych tuzów, graniczy z niemożliwością- przynajmniej dla mnie.
    W miarę przyzwoici byli ci z lewicy- Cimoszewicz, Bugaj, Belka, Wenderlich.
    Kto na prawicy?
    Cymański?
    Władza zdeprawowała Romaszewskiego, Borusewicza, Wałęsę, deprawuje styropianowe ikony w tempie zastraszającym…..
    Te inne, zostały medialnie zniszczone.
    Autorytetów brak.

  217. @seleuk(os), z godz. 16:42
    Piramidalne nieporozumienie i to nie językowe, którego ofiarą padliśmy, polega na tym, że Ty domenę obywatelerp.pl wziąłeś za to, co ja zapodałem mohikaninowi przedostatniemu pod poprzednim wpisem. A zapodałem nazwę (bez linku, bo aby do nich dojść trzeba mieć konto na facebooku) społecznościObywatele RP. O nich pisze w „Polityce” Agnieszka Sowa i z jej artykułu możesz się dowiedzieć kim jest ta mała, ale skuteczna grupa moich przyjaciół. Linka podaję:
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1686728,1,obywatele-rp-kim-sa-o-co-walcza.read

    Tak na marginesie. Jeśli myślisz, że ja mógłbym propagować taki bzdet, jak „domena obywatelerp.pl”, to jesteś w błędzie. Już nie napiszę, że obraża to moją inteligencję, choć obraża. Trudno. Napisałem 😀

    A co do Kanta, którego – nie wiedzieć czemu – wplątałeś do polemiki (Twojej, Suleukosie) z kretyńską domeną obywatelerp.pl, to pojawił się on (tenże Immanuel z Królewca) najpierw w poście mohikanina z piórkiem, który 8 stycznia 2017, o godz. 9:39 napisał, co następuje: anumlik, moim zdaniem, stoi na gruncie etyki formalnej, normatywnej, w której istota czynu etycznego polega na spełnieniu obowiązku, normy, a nie wartości moralnej. Wyrazem etyki formalnej jest imperatyw kategoryczny I. Kanta. Do tej teorii etycznej, jednej z wielu, odwołują się zwolennicy całkowitego zakazu aborcji. Odpisałem mu żartobliwie – Uwielbiam ten rodzaj psychoanalizy opartej o Kanta. Spytam zatem Szanownego Interlokutora (i niech wybaczy mi żartobliwy ton), o Jego miejsce w ocenie moich (skromnych, bo jakże by inaczej) moralnych imperatywów kategorycznych. Mieści się ono (owo miejsce) w noumenie (znaczy, czy Mohikanin stał się rzeczą samą w sobie) czy w aprecjacji transcentedntalnej? Wybór miejsca bowiem, wedle „Krytyki czystego rozumu”, warunkuje skuteczność (pal sześć „słuszność”) oceny oceniającego.

    Tyle, jeśli idzie o filozofa z Królewca. Mohikanin do tej pory nie odpowiedział, czy jest noumenem o boskich cechach, czy aprecjacją transcendentalną – znaczy – zgodnie z Kantowską nomenklaturą – zwykłym ego. Nie wiem czy tej nocy zasnę bez informacji – zwykłe „ja” jegomościa z pióropuszem mnie ocenia, czy istota boska. Buuu 🙁

  218. Seleuk(os) napisał:
    „Obraz rodzin w Szw. jest zupelnie inny niz w Pl. Jak ja pisalem o wigiljii to pewnie byl dla wielu dowcip. W Szw. rodzina/ maz, zona, dzieci to istnieje w 30%. ”

    Mój komentarz
    O czym powyższe zdanie informuje – tego nie potrafię rozszyfrować.
    Czy chodzi o to, ze tzw. pełnych rodzin w Szwecji jest 30 % spośród wszystkich. A jeśli spośród wszystkich, to jakie są pozostałe 70 %?
    Czy może te 30 % oznacza, że rodzina w pełnym składzie funkcjonuje przez 30 % czasu, reszta, 70% czasu to inne konfiguracje.
    Pzdr, TJ

  219. anumlik
    9 stycznia o godz. 19:26
    Poszedlem gdzie zaszedlem. obejrzalem, probowalem delikatnie dac komentarz, to wszystko. Przepraszam, ze dalem komentarz, ale ta strona to wydala mnie sie kompletna martwota, a nie chcialem Ciebie urazic. Myslalem, ze to Twoi znajomi. Dlaczego mialbym to zrobic Ciebie urazic? Obiecuje trzecich stron nie kommentowac, nigdy.
    pzdr seleuk

  220. Tanaka
    9 stycznia o godz. 19:19
    mocny i mający wyrazisty kształt ruch, który zdolny jest pogonić drani..
    …………………………………………………………………….
    Na to trzeba poczekać. I to dobrych parę lat.

  221. tejot
    9 stycznia o godz. 19:49
    Ok b. niedbale napisane przezemnie. Rodzin, rozumianych pod tym slowem w Pl. jest okolo 30%, z ogolnej liczby wszystkich „rodzin”. Rodziny szw., wiekszosc, ma inne formy funkcjonowania. Kiedys napisalem o swiecie „srodka lata”, to taka tutejsza wigilja. W tym opisie byla wzmianka o spotkaniu swiatecznym u mnie pod choinka. Tam byli obecni z „mojej rodziny” w rozumieniu tutejszym. Osoby biologicznie spokrewnione ze mna i z moja. Poza tym byly osoby nie spokrewnione, ale zwiazane z rodzina, i dzieci z roznych zwiazkow. Biologicznych i prawnych. To nie jest to samo. Dzieci ze zw. prawnych moga byc np dzieci adoptowane, lub dzieci poprzedniej partnerki/partnera albo….

    Rodzina pl to nie jest rodzina szw.

    pzdr seleuk

  222. @seleuk(os), z godz. 20:12
    Nie uraziłeś mnie, to nieporozumienie. Ta strona, na którą wlazłeś przez pomyłkę, a z dobrymi intencjami, jest czymś, do czego bym nie dał linka polecającego. A jeśli już, to aby ją obśmiać.

  223. tejot
    9 stycznia o godz. 19:49

    Ok Ja pisze zawsze moja. W szw. jest slowo konkretne „sambo”. Prawna sytuacja nasza jest taka jak malzenstwa w Pl. Poza jednym. Dziedziczenia. Mamy miedzy soba umowe prawna, testament, ze dziedziczymy sie wzajemnie w razie smierci ktoregos z nas. To pozwala nam utrzymac wspolnote majatkowa do czasu smierci obojga. Inaczej dzieci biologiczne ktoregos ze zmarlych mogly by spowodowac podzial majatku. To postawilo by ktoregos z nas w trudnej eknomicznie sytuacji. My mamy wspolnote majatkowa. Jestesmy ze soba ok 14 lat. Malzenstwem bylismy 4-5 miesiecy, chyba w 2004 roku.
    To sie nazywa po pl chyba konkubinat. Ale tu funkcjonuja jescze inne formy rodzinne, ktore maja inne konsekwencje prawne. Opisywanie tego, zajeloby mnie strony. Nie znajac prawnego jezyka polskiego. Tu jeszcze jest 3 inne konkubinaty. I sa dzieci.

    Jak ja sie zapytalem o tym Kijowskim, bo nie rozumiem mieszania pojec z roznych dziedzin. Wyraznie napisalem, zeby moze jakis prawnik mnie odpowiedzial, to wyszedl z tego dowcip. A ja po prostu bylem ciekawy, bo polowa tych wpisow jest o Kijowskim. Ja nie jestem prawnikiem. Lepiej tego nie umiem opisac.

    Czy akceptujesz ta odpowiedz Tejot. Odleglosc cyw. Pl-Szw. jest olbrzymia. Ja uwazam, ze tu jest lepiej. Ty uwazasz, ze w Pl, bo tam mieszkasz. Ja to akceptuje, ze Twoje wartosci maja taka sama racje bytu jak moje. Czy mozesz zaakceptowac na odwrot? To dotyczy wszystkich pytan i odpowiedzi. Gdzies Twoje i moje wartosci moga sie nie zbiegac. Prawdopodobnie jest tak, ze w bardzo wielu miejscach. Ja Tejot nie podzielam zadnych pl wartosc. O tym chyba pisala Jiba. Taki byl wstepniak. Czy to wyklucza mnie z uczestnictwa na blogu. Jezeli tak to tylko zbanowac.. Ja nie czuje zadnej potrzeby tlumaczenia dlaczego. Wydaje mnie sie, ze jestem tutaj jedna z najbardziej otwartych osob.
    pzdr Seleuk(os)

  224. Ku pokrzepieniu serc…
    Z naszych informacji wynika, że wśród szczecińskich policjantów rośnie frustracja. To nie pierwsza sytuacja w policji w ostatnim czasie, gdy funkcjonariuszom są wydawane absurdalne rozkazy. – To nie mieści się w głowie. Naprawdę brak mi słów. Komendant wojewódzki wymyślił sobie, że ubierze policjantów w prześcieradła i dorobi im skrzydła. Czego on oczekiwał? Tego, że nagle zaczną latać? Brakuje już tylko tego, żeby sam się przebrał i uczestniczył w tym przedstawieniu. Czy my mamy do czynienia z poważną jednostką czy z grupą cyrkową?

  225. @Wiesiu, nie odpowiadaj mi na pytania, ktorych nie zadalam. To ja stwierdzilam, ze nie przeszkadza mi jesli zona utrzymuje meza, nawet moze placic jego alimenty i takze nie interesowala mnie chemia miedzy kobietami i mezczyznami, o czym mi opowiadasz. Przeceniasz moja glupote, nie jest az tak wielka.
    Natomiast pytalam jakie orientacje polityczne reprezentuja zarzady na poszczegolnych szczeblach krajowych KOD i kto to utrzymuje pod wzgledem finansowym. Kto to jest „ich”, moze kilka imion i nazwisk ze szczebla krajowego. Twoja metoda odpowiadania bez odpowiadania znam od dawna.
    Poza tym stwierdzilam, ze p. K ( jak sie kogos nie lubi to sie mu „panuje” jest malym szmaciarzem, pospolicie zwanym alimenciarzem, ktory przez 8 lat unikal legalnych zarobkow azeby nie placic alimentow – a fe, nieeleganckie jak ktos tu nazwal to slowo alimenciarz.)

  226. @anumlik, (9 stycznia o godz. 19:26) masz farta, że tu jeszcze dzisiaj wpadłem i być może zdołam zapobiec Twojej bezsenności.
    Po mojemu, jeżeli istnieje jakaś boskość, to jest nią cały wszechświat. Ergo, gadamy sobie, jak bóg z bogiem.
    Nie ośmieliłbym się Ciebie oceniać. Usiłuję jedynie sklaryfikować sobie Twoje poglądy na potrzeby dyskusji. Bez jakiegokolwiek ich wartościowania.
    Mam nadzieję, że będziesz spał bez problemów. Ale jakby co, to daj znać. Podrzucę jakieś zioło 😉

  227. Tanaka
    9 stycznia o godz. 12:06
    w odpowiedzi pewne powiedzenie
    „od rzemyczka do koniczka, a na koncu szubieniczka”
    Jesli przymkniemy oko na „drobne” szwindelki, to cóż nam zostanie? każdy sobie uszczknie jakiś drobiazg?
    Kijowski dał ciała podwojnie; raz jako alimenciarz, mmimo dobrego zawodu na utrzymaniu rodziny (może chory i niezdolny do pracy?), a drugi raz z fakturami.

    Nie będę wieszać już psów na Kijowskim, czekam na wyniki audytu. Ale moim zdaniem, jeśli nawet prawnie byłby w porządku, to z etyką na bakier.

  228. Przepraszam za niemój temat. Cóż za przedszkolaki rządzą opozycją, skoro się dały nabrać na jakieś ekumeniczne zbiórki u marszałka Senatu, skoro nawet tak ślepa i niezainteresowana polityką małpa jak ja widzi, że kibolski PiS chce poszerzyć grono wspólodpowiedzialnych za łamanie prawa przez PiS. Są jeszcze durnie wierzące w otwartość zainteresowanego wyłącznie despotyczną władzą i odwetem gnoma?

  229. @Jiba -9 stycznia o godz. 12:44
    Zastanowiłam się – odpowiedz to: w tym konkretnym przypadku. Uważam, że każdy powinien być rozpatrywany indywidualnie, bo różne są losy ludzi. Przepraszam za zgeneralizowanie, założyłam ze trzymamy się jednego.

    *
    @izabella – 9 stycznia o godz. 13:01
    Moja opinia nie dotyczyła innych facetów ale MK. A on się dziećmi nie zajmował tylko na nie nie płacił. Bezrobotny informatyk, podobno dobry, to bardzo rzadkie zjawisko.
    A sprawa faktur wynika ze sprawy niepłacenia alimentów a właściwie płacenia nie tyle ile się należy ale tyle ile uważam. Takie indywidualne podejście do prawa.

  230. Hayden Cross, mezczyzna 20 lat jest w ciazy w czwartym miesiacu. Zaplodniony przez facebuka. Ide cos przegryzc przed spaniem 😉
    nati, nati seleuk(os)

  231. @mohikanin przedostatni, z godz. 21:05
    Ergo, gadamy sobie, jak bóg z bogiem.
    Twoje „ergo” łechce moje „ego”. A noumeny zostawmy tam, gdzie ich miejsce. U Kanta.
    Pozdrówka

  232. Skiepściło mi się w pracy od dzisiaj, opozycja daje ciała, w ogóle nieciekawie. Jakby się kto pytał to jestem ale gadać nijak.

    http://grza.net/gis/Animals/Cats%20Kittens/Cat%20Curled%20Up%202.jpg

  233. @seleuk(os)
    Dlaczego Ty nocną koszulę wkładasz przez głowę z jednym „t”? 😉

  234. @krzych1405 – 9 stycznia o godz. 15:0
    Społeczeństwo ma narzędzia do dyscyplinowania polityków – wybory. Ale trzeba na nie chodzić…

  235. seleuk(os)
    9 stycznia o godz. 20:51
    mozna w Polsce przy rozwodzie, a nawet i bez niego odebrać prawa rodzicielskie ojcu/matce, jesli np. znąca się fizycznie lub psychicznie nad rodziną, pije i bije, nie łoży na dzieci; oczywiście zdrada, brak współzycia albo jeszcze kilkaset powodów razem do kupy mogą zrobić wrażenie na sądzie.
    I wówczas matka zabiera dzieci pod swój dach, ojciec/matka ma ograniczone lub odebrane prawa rodzicielskie, ale placić musi.
    ……………….
    Moja znajoma z pracy, dziś lat ok. 35 jest dzieckiem pijaka; matka się z nim rozwiodła, ojvciec nie łożył na dzieci, matka wyszła za mąż, wychowała wspołnie ze swoim drugim mężem dzieci.
    Slowem sielanka…
    Aż nagle- pismo z sądu-ojciec pijak schorowany i bez srodków do życia wystąpił do sądu przeciw córkom o alimenty dla siebie!
    Wyobrażasz sobie?
    Kilka spraw sie odbyło, dziwczyny juz mężate albo i nie-odmówiły, uzasadniły na sprawie; sąd alimentów tatusiowi nie przyznał.
    Cztery lata później – sprawa spadku.
    Tatuś z braku kasy i opieki robił za slupa i za trochę drobnych odpalonych przy sprawie zapil się na śmierć, znależiono go w odleglej dzielnicy; zanim sprawdzono kto on zacz, minęło kilka miesięcy, zawiadomiono rodzinę o śmierci, przy czym wcześniej pogrzeb odbył się na koszt miasta.
    Dwa lata po jego śmierci wybuchła afera- dziewczyny mają do splaty coś około 130 tysięcy z odsetkami i kosztami komornika.
    W porę nie złożyly oświadczenia o odmowie przyjęcia spadku lub, korzystniej dla dalszej rodziny -o przyjęciu spadku z tzw, dobrodziejstwem inwentarza.
    Sprawa w sądzie toczyla się dwa lata; dziewczyny się wybronily i zaplata przeszla w koszty miasta. Sprawę prowadziła przypadkiem ta sama p. sędzia, która prowadziła wcześniej sprawę alimentów dla tatusia.
    Sporo takich historii dzieje się w naszym pięknym kraju.

  236. opisac.
    Czy akceptujesz ta odpowiedz Tejot. Odleglosc cyw. Pl-Szw. jest olbrzymia. Ja uwazam, ze tu jest lepiej. Ty uwazasz, ze w Pl, bo tam mieszkasz. Ja to akceptuje, ze Twoje wartosci maja taka sama racje bytu jak moje. Czy mozesz zaakceptowac na odwrot? To dotyczy wszystkich pytan i odpowiedzi. Gdzies Twoje i moje wartosci moga sie nie zbiegac.

    Mój komentarz
    Seleuk(os), mi nie chodziło w pytaniu o 30 % podobieństw w małżeństwach w Szwecji do małżeństw w Polsce, tylko o to, co ten procent oznacza, do czego się odnosi.
    Pytanie nie dotyczyło, nie wiązało się z moimi jakimikolwiek przekonaniami w sprawie lepszości/gorszości szwedzkiego modelu społecznego.
    Pzdr, TJ

  237. @ Tanaka
    9 stycznia o godz. 18:55

    Jiba
    9 stycznia o godz. 16:30

    Bo matka matką być musi, a ojciec ojcem być może

    Podpowiadam: to dobry temat na jakiś większy tekst: co, gdy matka matką być musi, ale nie ma kwalifikacji? Nie tych wyuczalnych, ale kardynalnych – nie ma np. instynktu macierzyńskiego?
    Ale zaraz, dlaczego właściwie musi?

    Bo dostęp do środków antykoncepcyjnych jest w wielu wypadkach utrudniony, dostęp do legalnej aborcji prawie żaden, za to presja społeczna na na jak najszybsze rozmnożenie się – ogromna.
    A potem jest „matka Madzi”.

  238. @Tanaka
    9 stycznia o godz. 19:19
    KOD mnie od dnia pierwszego średnio przekonywał. Zabawa, w tego rodzaju sprawie, musi się przerodzić w partię, w mocny i mający wyrazisty kształt ruch, który zdolny jest pogonić drani. KOD zaś ciągle jest stowarzyszeniem zabawowym. I za Kijowskiego sprawą.
    Od początku to mówię narażając się na krytykę – póki KOD nie przekształci się w partie, będzie tylko zbieraniną piknikowców.

  239. @seleuk(os)
    9 stycznia o godz. 21:26

    Podobno ojcem dziecka Haydena jest jedna z sióstr Wachowski 🙂

    Przepraszam za mało subtelny żart, chciałem zwrócić uwagę na fakt, że rzeczony brzemienny nie zgarnie niestety nagrody za pierwszą męską ciążę w historii ludzkości!

    Swoją drogą, widzieliście film „Przeznaczenie” (Predestination) z 2014 roku? Ekstremalny gender + podróże w czasie 🙂

  240. @NeferNefer
    Nie gadaj. Głupawkę-anumliczkę se przeczytaj i… lulu 🙂

    Przykrywa Neferkę
    gronostaj da Vincia.
    Windą w wyższą sferkę
    drapie się prowincjał.
    Prymulki z damulki
    przeszkadzają Nefce.
    Kocine dzyndzulki
    pięknieją w konewce.

  241. zyta2003
    9 stycznia o godz. 21:01

    Wyzwoliłaś ciąg asocjacji.
    Więc napisałem, tak jak najlepiej potrafię- jak zwykle.

    Co do KOD i Nowoczesnej, napisałem że są to jakies dęte formacje.
    Powstałe nie wiadomo za jakie pieniądze, forsowane przez media i sondażownie do niebotycznych rozmiarów, przez nie wiadomo kogo.

    Patrzę na to wszystko z boku.
    Niespecjalnie mnie interesują personalia- wiedzą służyć nie mogę.
    Interesują mnie mechanizmy.
    A te wydaja się standardowe- osadzić marionetki na szczycie fali wzburzenia.

    Kukiz, czy Zandberg, są autentyczni.
    Petru i Kijowski to marionetki, które niekoniecznie są w stanie nimi przestać być.

  242. Ewa-Joanna
    9 stycznia o godz. 21:43

    Wybacz Ewo-Joanno, że jako niepolityczna małpa pod Twoim adresem bąknę słówko. Powiedziałaś:

    „Społeczeństwo ma narzędzia do dyscyplinowania polityków – wybory”

    Czy właśnie dyktator Kaczyński na obrzeżu demokratycznej Europy ze swoją podwórkową bandą jest efektem dyscyplinowania polityków poprzez wybory?
    W swoim 72-letnim życiu głosowałem dwa razy. Raz – z entuzjazmem, kiedy jako mundurowa kompania świeżo wylęgłych osiemnastolatków mojej szkoły pierwszy raz w życiu braliśmy karnie i dumnie udział w głosowaniu na radnych dzielnicy Karłowice we Wrocławiu, nie znając choćby pół ćwierci jednego kandydata. Drugi raz – na początku siedemdziesiątych lat w ambasadzie polskiej w Moskwie na jakichś kandydatów z Warszawy tylko z tego powodu, żeby się za granicą nie wyróżniać i mieć swobodę bratania się z Węgrami przy szklankach. Bo jak mnie wybory gdzieś od dwudziestego roku życia zaczęły śmieszyć, tak śmieszą do dziś. W ogóle polityka mnie śmieszy, jako że jestem zapóźnionym dzieckiem pradawnych Eskimosów, którzy zajmowali się swoimi sprawami bez polityki, więc i takiego wyrazu w swoim języku nie mieli.

  243. @pombocek
    9 stycznia o godz. 22:54
    W PRL to ja też nie byłam polityczne zwierze i na wyborach byłam pewnie ze 3 razy. Ale w roku 1990 polizałam u Francuzów nieco wiedzy o demokracji i zaczęłam być bardziej polityczna. To tam się dowiedziałam, że jak jest mi wszystko jedno i na wybory nie pójdę, to nie mogę mieć pretensji, że inny wybrali dla mnie takich, jacy im odpowiadali. I musiałam się z tym zgodzić.
    A w Australii, której państwowość jest młoda, głosowanie jest obowiązkowe. I też muszę się z tym zgodzić, bo jak dzieci – polecą za zabawkami a obowiązku nie wykonają. I tak powinno być w Polsce, bo ludzie w Polsce jeszcze głupsi jak Australijczycy. Też idą na ryby 🙂
    Ale poważnie – jaka jest zaleta obowiązkowego głosowania? Chciał nie chciał musisz się zainteresować o co w tym wszystkim chodzi i tak powoli stajesz się świadomym obywatelem.
    Fakt u nas jest łatwiej, bo głosujemy na kandydata a nie na listę, więc mamy tę możliwość wywalenia jak nam podpadnie. Ale i z listą można sobie poradzić. Ale trzeba sobie również zdać sprawę, że poza wyborami obywatele mają niewielkie szanse na zdyscyplinowanie „władców”, więc nie należy wyborów traktować lekceważąco.
    Ostatnie przykłady z Australii:
    Ministra od zdrowia pojeździła sobie z partnerem na Gold Coast za pieniądze podatników rzekomo służbowo i okazało się, że kupiła tam apartament prywatnie. Czyli wykorzystała publiczne pieniądze do prywatnych celów. Broniła się jak Kijowski, ale na razie – do całkowitego wyjaśnienia sprawy- zawiesiła się w pełnieniu obowiązków i zwróciła pieniądze. Rok temu inna pani ( odpowiednik waszego marszałka Sejmu) wzięła sobie helikopter na dojazd, podobno służbowy na wesele jakiegoś tam. Musiała zwrócić koszt helikoptera i już nie jest ani marszałkiem ani posłanką.
    Bo to nie jest tak, że oni nie głupieją i nie próbują postawić się ponad prawem. Próbują jak widać, bo to nie jedyne przypadki, ale własna partia zmusi ich do rezygnacji, bo przegra wybory. Żaden z tych „aferzystów” nie przeszedł w wyborach.
    To tak skrótowo i nieco chaotycznie ale u mnie pełnia dnia, 30 stopni a ja mam masę roboty choć co chwilę uciekam do kompa.

  244. Tanaka
    9 stycznia o godz. 18:55

    Wcięło mi odpowiedź. Napiszę jutro.

    Ewa-Joanna
    9 stycznia o godz. 21:24
    Jestem pod wielkim wrażeniem Twojej klasy. Pozdrawiam.

  245. Ewa-Joanna
    9 stycznia o godz. 23:58

    Dziękuję Ewo-Joanno, że dałaś głos aż z Australii, gdzie ludzie chodzą do góry nogami. Powiem Ci co mnie śmieszy w wyborach. Otóż śmieszy mnie wymyślona kiedyś kołysanka, że miliony wyborców wybierając, biorą udział w rządzeniu. Więc nie biorę i nie interesuje mnie, jak kto takie niebranie ocenia. Kiedy ktoś twierdzi, że nie wybierając, nie mogę mieć pretensji, to wymyśla lub powiela tylko słowną konstrukcję, bo realnie to ja nie głosuję i jak mam o co, to mam pretensje. Nie ma znaczenia, czy to zgodne, czy niezgodne z czyjąś ubzduraną logiką – robię to i tyle. Sądzisz, że gdyby zamiast zapędzania do wyborów milionów wyborców, jedno niewinne dziecko z zawiązanymi oczami wybrało w stumilionowym państwie dziesięciu wyborców, którzy jawnie, na oczach wszystkich obywateli dogadaliby się, kogo z kandydatów wybiorą do rządzenia, efekt byłby katastrofalnie gorszy niż wybieranie w ciemno przez miliony? W jaki sposób masowy wyborca może poznać kandydatów, skoro ja, mieszkając z kolegą w jednym pokoju w internacie 5 lat, go nie poznałem i on jest teraz pisowaty ślepowron, a ja – mniej niż zero? I na czym polega kontrola posłów przez miliony wyborców w czasie kadencji? Jeśli poseł spokojnie może się utrzymać, nie przepracowując się, przez dwie kadencje i z samej poślej kasy zaoszczędzić milion i żyć za to do góry brzuchem do samej śmierci, to on ma w dupie ciemny, nic nie mogący lud i jego tylko w wyborczej poezji istniejące kontrole.

    Mówię może chaotycznie, bo nie mam żadnej klarownej teorii mojego nieuczestnictwa w życiu politycznym – po prostu nie interesuje mnie, więc nie uczestniczę. Korzystam z tego, że są tacy, co uczestniczą (a nigdy takich nie brakowało). Podobnie jak korzystam z lekarzy, nie będąc lekarzem i nie interesując się specjalnie medycyną. Inni z tego, co ja robiłem w życiu też przecież jakoś korzystali. Ilu staruszkom naszykowałem drewna na podpałkę i nawnosiłem węgla na trzecie czy tam które piętro – nie zliczę. A ile przez ulicę przeprowadziłem – ojej! A ilu trzęsących się jak Jezus na kacu pijaków wyciągałem kasą z dołka! A jak sam budżet państwa ratowałem, pijąc kiedyś same polskie łzy sołtysa albo szum Bałtyku! Jak kto mówi, że nie mam prawa narzekać jako truteń, to tylko mówi, bo się nauczył. A ja nic nie robię i narzekam. Bo jak nie narzekać, to po co żyć?

  246. Wydaje mi sie , ze Mateusz Kijowski juz przegral przez kobiety. Rozwiedzione, ich przyjaciolki i znajome. One dobrze wiedza ze mezczyzni z zasady nie placa alimentow i uzywaja dziwnych sposobow zeby ukryc swoje dochody.

  247. @pombocek
    10 stycznia o godz. 2:46
    Diabła tam biorą udział w rządzeniu, wrażenie takie mają. Ale jednak jakiś bat na polityków istnieje i boja się, bo dużo tracą. Przypominam – u nas są okręgi jednomandatowe.
    A demokracja nie jest najlepszym z systemów, ale jedynym jaki jest dla nas możliwy. Nikt jeszcze nie wymyślił nic innego.

  248. Popatrzcie, jakie to w sumie żałosne, ci ludzie, te argumenty.
    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,21219440,elk-cierpi-na-schizofrenie-jak-to-jest-z-tymi-muslimami.html#MT
    W jakiś sposób mi ich żal, żyją jakby cząstką życia, otumanieni i ślepi.

  249. Tanaka
    9 stycznia o godz. 18:55

    Ewa-Joanna
    9 stycznia o godz. 21:59

    No właśnie nie wiem, czemu matka matką być musi, a ojciec może, o ile nie ma nic ciekawszego do roboty.
    Przed świętami pomagałam synowi odrabiać lekcje. W Elementarzu, peowskim a jakze, było zadanie.
    Co robimy w wigilię?
    I jedna z opcji: Idziemy na a) pasterkę, b) wspinaczkę.
    Dziecko patrzy na mnie okrągłymi oczami, więc wyjaśniam, że pasterka to uroczystość kościelna, która odbywa się w noc wigilijną i chodzi na nia część ludzi wierzących w Boga, ale jeśli ktoś ma ochotę iść w tym czasie na wspinaczkę, to czemu nie. Nie o to chyba chodziło w odpowiedzi, ale mam to gdzieś.
    Nie wiem, czy znacie Miłkę Raulin? Ja jej nie znałam, poznałam dzięki TVNBiŚ. To dziewczyna, która ma szanse stac się najmłodszą Polką, która zdobyła Koronę Ziemi. Brakuje jej tylko Everestu. Nie wiem, czemu kryterium wiekowe jest istotne, dla mnie samo dokonanie jest wielkie. Miłka Raulin ma również syna i podczas wywiadu z nią w TVNBIŚ pada oczywiście to pytanie, mniej więcej: „Atak na górę odbył się 25 grudnia, pani ma 9-letniego syna, więc zamiast…?”
    I dziewczyna zaczęła się tłumaczyć.
    Faceci pływają, biegają, wspinają się, jeżdżą traktorami dookoła świata, nie ma ich 3 miesiace, pół roku, dwa lata. Czy przypominacie sobie, by w jakimś wywiadzie dziennikarz zapytał: „Ale jest pan ojcem piecioletniej dziewczynki, więc zamiast… ?”

    Gdy facet wchodzi na górę, rety, laboga, wszedł, co za gość, gdy dziewczyna wchodzi na górę: ale jak to? zostawiłaś dziecko w święta?

  250. Krzych wczoraj 15:07

    Do opcji prezydenckiej dorzuciłbym jeden warunek. Obecnie, aby uzyskać prawo startu w wyborach trzeba zebrać 100 tys. podpisów. Mniejsza już o sposób weryfikowania prawidłowości zbierania tychże i kwestię dopuszczania kandydowania przy udowodnieniu, że część ich była fałszowana, co moim zdaniem takiego delikwenta powinno eliminować bezwzględnie. A tłumaczenie, że nie miał na to wpływu mógłby sobie potłuc o kant. Jeśli już przyjęto taki chory sposób wyłaniania kandydata, to psim obowiązkiem jego sztabu jest przedstawienie rzetelnych danych.
    Co to jest 100 tys. w kraju, który ma około 30 mln uprawnionych do głosowania. Myślę, że nie byłoby żadną przesadą, gdyby ustalić próg na 5%. Niech się sprężają. Natomiast odpartyjnienie kandydata chyba nigdzie nie ma zastosowania.

  251. Jiba

    Powinna mu powiedzieć, że jeszcze był zbyt młody na to, żeby go ciągnąć w Himalaje na ośmiotysięczniki. Ale jak podrośnie, to kto wie… Będzie z mamusią gibał na lodowce.

  252. A tu facet się dziwi, że należy płacić babci za opieke nad wnukami.
    http://www.edziecko.pl/wideo_edziecko/12,79343,21220014.html#BoxVidImg

  253. mohikanin przedostatni
    10 stycznia o godz. 9:25

    @Płynna Rzeczywistość, (9 stycznia o godz. 17:57)

    Umarł Bauman. Wielka szkoda.

    Wielka szkoda i wielka wdzięczność za to, że był.

    Wczoraj w wieczorze TOK FM była audycja poświęcona Baumanowi:
    „Odeszła najwybitniejsza żyjąca postać polskiej nauki – wspominamy prof. Baumana”
    http://audycje.tokfm.pl/audycja/Wieczor-Karolina-Lewicka/100”
    Dzisiaj będzie audycja o godz. 11.40
    Warto przeczytać na nowo:
    http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,19219444,zygmunt-bauman-tlumacz-tonacego-swiata.html”
    Należę do „szkoły” Baumana. Interesuje mnie, na tu i teraz, jego pogląd na temat opozycji konsument vs obywatel. Konsekwencje postawy konsumenckiej dewastującej obywatelskość, świadome kształtowanie tożsamości.
    Przeciwieństwem postawy konsumenckiej jest postawa intencjonalna opisana przez Kazimierza Obuchowskiego:
    http://medbook.com.pl/ksiazka/pokaz/id/2238/tytul/czlowiek-intencjonalny-czyli-o-tym-jak-byc-soba-obuchowski-rebis”

  254. Jiba
    10 stycznia o godz. 8:35

    Właśnie. Każdego dnia, w dziesiątkach sytuacji, w tysiącach rocznie, co się sumue do niepodważalnej pewności dowodu- nie ma żadnej równości, nie ma pełności praw kobiet wobec mężczyzn. Z dziećmi jest jak z kobietami, ale gorzej: są własnością rodziców. W sądzie za to okazuje się, że zwykle zostają z mamusiami, gdy się rodzice rozchodzą. Czy to znaczy, że u kobieta nagle staje się nadwartościowa wobec mężczyzy? To pozór: dziecko zostaje z mamusią, bo mamusia zamiast w góry, będzie w święta śpiewać dziecku kolędy i pójdzie z nim na pasterkę. Traci na tym też mężczyzna. Chociaż mu się zdaje, że nie traci.

  255. Ewa-Joanna
    10 stycznia o godz. 6:43

    „A demokracja nie jest najlepszym z systemów, ale jedynym jaki jest dla nas możliwy. Nikt jeszcze nie wymyślił nic innego”.

    Przepraszam, Ewo-Joanno, powtarzasz mantrę, choć przecież i u Ciebie, i na całym świecie jest obok demokracji o wiele lepszy od niej system – teokracja. Sam dawno temu parę razy żałowałem, czego ja, dupek, nie poszedłem na księdza. Chrześcijańska teokracja trzyma się, weźmy u nas, tysiąc lat. Czy to nie dowód, że lepsza jest od demokracji? Wszyscy uczestnicy teokracji – i teokraci, i gołodupki w parafialnych kupkach – cieszą się i nie widać, by się chcieli przestać cieszyć. Są tam jakieś wybory? A po co? „Oremus, papam habemus”? A czym to się różni od wyborów najpiękniejszej gęsi świata? I po co te wybory, skoro i tak zainteresowani wybranych olewają?

    Mógłbym Ci jeszcze poopowiadać o porządku plemiennym, któremu by papa mogła nogi myć, ale widzę, że słonko świeci, więc ruszam w rajzę. Się kłaniam, cześć!

  256. @wiesiek59, (9 stycznia o godz. 22:48)

    Kukiz, czy Zandberg, są autentyczni.
    Petru i Kijowski to marionetki, które niekoniecznie są w stanie nimi przestać być.

    1. Czym mierzysz poziom autentyczności?
    2. Czy istnieją obiektywne miary autentyczności?
    3. Jak definiujesz „marionetkowość”?
    4. Jakimi dowodami na marionetkowość Petru i Kijowskiego dysponujesz?
    5. Na jakich podstawach opierasz swoje negatywne prognozy rozwojowe ww?

    Obawiam się, że mylisz fakty z opiniami. A swoje prywatne opinie przedstawiasz w taki sposób, jak gdyby były faktami, którym przysługuje walor obiektywności.

    Czym jest „autentyczność”?

    autentyczny
    1. «zgodny z rzeczywistością»
    2. «niebędący kopią, falsyfikatem ani przeróbką»
    3. «szczery, niekłamany, prawdziwy»
    4. «niewątpliwy, wielki, prawdziwy – używane dla podkreślenia jakiejś cechy»
    (Słownik języka polskiego PWN)

    Autentyczność – cecha tego, co autentyczne, prawdziwe, pozbawione sztuczności, fałszu (Wikisłownik)

    Autentyczny – w przenośnym znaczeniu oznacza „wiarygodny”. To charyzma człowieka, któremu się ufa, ponieważ nic nie ukrywa i jest w porządku wobec samego siebie. Autentyczność nie jest, przynajmniej jeśli chodzi o ludzi, faktem obiektywnym, ale opiera się raczej na subiektywnym wrażeniu. Kto ważyłby się oceniać, który człowiek jest „prawdziwy”, a który nie? Autentyczność jest jednak również stanem, który można u siebie stwierdzić – lub którego nam może brakować.

    http://polki.pl/zdrowie/psychologia,czym-wlasciwie-jest-autentycznosc,7536049,artykul.html”

    Rozumiem, że w Twoim subiektywnym odczuciu panowie Kukiz i Zandberg są „autentyczni”. Masz prawo do swoich opinii. Ale, wybacz, jest to w sumie mało interesujące. Bardziej interesujące jest to, na czym polega wartość „autentyczności” w życiu publicznym.

    Czym jest marionetka?

    Marionetka – lalka teatralna poruszana (od góry) za pomocą nitek lub drucików zawieszonych na tzw. krzyżaku. Każda linka jest przymocowana do innej, oddzielnej części ciała marionetki i przy ruchu krzyżaka są one poruszane. (Wikipedia)

    Jak wyżej: są marionetkami, bo Ty tak uważasz.

    Moim zdaniem, to trochę niepoważny sposób rozmawiania. Łatwo sprowadzić wymianę myśli do naklejania ulotek na przydrożnym słupie ogłoszeniowym.

  257. @Ewa-Joanna
    Właśnie w tym jest problem, że wybory nie są żadnym narzędziem dyscyplinowania polityków. Społeczeństwo raz na 4 laty spełnia swoją prokreacyjną powinność w akcie wyborczym i na tym nasza rola się kończy, dalej już nie wiele możemy a politycy już nie muszą nas adorować i zabiegać o nasze względy bo i tak będą bezkarnie realizowali swój plan i główny cel uprawianej przez nich polityki czyli „koryto+”. Ten cel uświęca środki, więc jeżeli dla realizacji tego celu trzeba kłamać, manipulować, zawierać nieprawdopodobne sojusze, niszczyć demokrację i państwo prawa to polityce w sposób mniej lub bardziej zawoalowany będą to robili. Chodzenie lub nie na wybory niczego tu nie zmieni. Nie mamy żadnych gwarancji i dowodów, że gdyby wszyscy uprawnieni poszli do wyborów to wynik byłby inny. Poza tym ci Nowi, wybrani nawet przez 100 % uprawnionych będą realizowali swoją politykę według takich samych zasad i reguł demokracji jak ich poprzednicy więc prędzej czy później tak samo jak poprzednicy zdeprawują się bo wiedzą że społeczeństwo nie ma żadnych narzędzi dyscyplinowania ich więc czują się i całkiem słusznie zupełnie bezkarni w swoich poczynaniach. Dlaczego mamy przyjąć, że nie należy zmieniać zasad demokracji. Należy ją udoskonalać bo dzisiaj jak się okazuje nie rozwiązuje ona problemów społeczeństwa a w większości jest narzędziem w rękach polityków a nie narodu.

  258. @@ Ewa-Joanna, pombocek

    W tym właśnie róznica, pomiędzy państwami, w której funkcjonuje etyka w życiu publicznym, poczucie odpowiedzialności, wstudu, gdzie ma się coś takiego jak twarz, którą można nieodwołalnie stracić, a krajem nadwiślańskim, zwanym Polską, w którym rządzi Miłość Bliźniego, Kultura Miłości, a nie śmierci – jak tam, Święty Ojciec Święty częstochowiańska Maryja fruwająca nad żołnierzami i rozbijająca wraże wojska (Maryja zna się na wrażości i wie kogo bić), oraz jej synek Jezusk-Król Polski po raz czwarty z rzędu (dynastia wsobna: w siebie bierze tą samą godność raz za razem) – tu nic z tych obywatelskich, etycznych i przyzwoitych standardów nie działa.
    Jedyna postać jaką pamiętam z polskiego życia publiczno-politycznego, która oświadczyła, że twarz ma się jedną, po czym ustąpiła ze stanowiska by twarz zachować, to Marek Borowski, dawny minister finansów. Było to kilkanaście lat temu, od tamtej pory rządzi zasada odwrotna: ludzie bez twarzy i właściwości dostają w łapy rządy, po czym kontynuują i pogłębiają wyrazistość braku twarzy, przyzwoitości i równcześnie idą w zaparte w każdej sprawie, w której dowodyi prawda są sprzeczne z ich słowami i czynami.

    O tym we wstępniaku nie wspomniałem, a jest ti przykład moralnej korupcji i cynizmu na najwyższym poziomie: ten który realnie rządzi nie podlega odpowiedzialności prawnej za rządzenie. I zostało to, przez zdegenerowaną moralnie publiczość wyborczą i takież same media łyknięte. Każde g… można w Polsce łykąć i oblizać się ze smakiem: mmmmm…dobry rocznik !
    Wszystko zaś jest wykonywane w państwie katolickim, przez samych katolików, na oczach zawodowych głosicieli Jezuska i jego niebieskiej książeczki.

    W sprawie francuskiej obywatelskości i twarzy: pamiętam historię sprzed jakichś 30 lat. ówczesny bodaj premier, posądzony/pomówiony o to, że nadużył władzy przy kupnie mieszkania – strzelił sobie w łeb. Inny polityk poleciał na wczasy na koszt firmy, z którą miał do czynienia jako dyspnent władzy – a więc mógł nie dotrzymać zasad bezstronności – stracił stanowisko. W Szwecji pewna pani polityk (premier?) posłużyła się służbową kartą kredytową robiąc zakupy na jakąś drobną kwotę, może 15 euro, a zakup był banalny, coś jak chusteczki do nosa. Właściwie może starczyoy przeprosić publicznie, kwotę zwrócić, a rzepływy pieniężne na karcie służbowej podać do publicznego oglądu. Ale nie, pani premier podała się do dymisji z powodu tego błędu.
    Pani pastor i szef krajowy luteran w Niemczech (coś jak nasz pymas) została ukarana mandatem za przekroczenie prędkości na szosie, a może za niewielkie przekroczenie procentów dopuszczalnych we krwi. tak czy inaczej, którekolwiek z czynów popełniła – przekroczenie było niewielkie. Ale wobec funcji publicznej okazało się poważne – tak uznała owa pani. I podała się do dymisji. Nawet nie zapytam, ile twarzy ma polski biskup i którą danego ranka naciąga na na surowiec pod spodem, oraz czy jakikolwiek prymas podaje sie w Polsce do dymisji, z jakiegokolwiek powodu.

    Obowiązek głosowania nie wydaje mi się zły. Może nawet jest prawie całkiem dobry. ie wiem, czy z obowiązku wyrastaja obywatele, w to można wątpić, ale przynajmniej mają w czas wyborów do wykonania jakąś robótkę, coś do chociaż prostego przemyślenia: skoro już musze dać głos, to na kogo i czy tylko dlatego, że muszę? Ale może się mylę i głosujący ma tą szybką odpowiedź: głosuję tylko dlatego, że muszę.
    Czy to by w Polsce zadziałało – nie wiem. Ponoć Polak nie znosi, jak się go do czego zmusza, co nie jest prawdą: żył setki lat jako niepolak, i do wszystkiego zmuszany, a najbardziej przez bozię, księdza i pana swojego, a dzisiaj bez problmy daje głos na tych co go zmuszą, więc teza taka jest ściśle wątpliwa, a nawet bezzasadna.
    Zgoda – niegłosowanie nie może oznaczać automatyzmu posądzenia, że się czlowiek wyrzeka wpływu na stan spraw publicznych. Byłoby to trafne stwierdzenie wtedy, gdyby głos przekładał się na uzdrawiające działanie wybranych polityków. To jednak jest poważnie wątpliwe, a wielka ilość dowodów temu wręcz przeczy.Trzeba mieć na kogo głosować, a w Polsce od lat głosuje się nie na większe dobro, ale na mniejsze zło. W dodatku głosuje się często z obrzydzeniem, że się na tego, co ma być mniejszym złem, głos jednak dało. Do dziś się brzydzę, że zagłosowałem (raz) na mniejsze zło, czyli Pe-ło, by uwalić większe zło, czyli PIS. Tamten raz był konieczny, a, lub ale Pe-ło źle skorzystało z głosów wyborców. Dlatego mamy PIS-bis.

    Nigłosowanie też nie jest wyjściem. Wyjściem w polskiej sytuacji jest się urżnąć, co okazuje się brakiem wyjścia, albo też trzeba skrobać w dno, dłubać, dłubać,, skrobać, opalać palnikiem aż się dopali do jakichś sensownych ludzi i z nimi coś przytomnego oraz porządnego zrobi. I może najpierw na skalę podwórka, zanim co większego.

  259. wiesiek59
    9 stycznia o godz. 22:48

    Kukiz, czy Zandberg, są autentyczni.
    Petru i Kijowski to marionetki, które niekoniecznie są w stanie nimi przestać być.

    Obejrzałem wysłuchałem paru większych wywiadów Kukiza, zanim został politykiem. Gadał miłe fantastyczności oraz zupełne niedorzeczności i rzeczy takie, co cuchnęły. Kontakt z rzeczywstością miał słaby, a niekompetencję alpejską. Bardzo przy tym nawiedzony.
    Jak został, to mu się pogłębiło.

    Zandberg, poza tym, że wiadomo, że jest śpiącym misiem w Tatrach i smacznie śni o niebie nad Wisłą, to nie wiadomo, co zrobi, jak się zbudzi.

  260. @pombocek, (10 stycznia o godz. 10:08)

    Sam dawno temu parę razy żałowałem, czego ja, dupek, nie poszedłem na księdza.

    Nic straconego. Każdy może założyć kościół. Na przykład kościół „chodzących po wodzie” czy „szumiących w ćcinie”. Przewaga założyciela jest tak, że nie musi wspinać się żmudnie po szczeblach kariery, zaczynając jako popychle u despotycznego proboszcza. Od razu jest papieżem.
    Nie powinny też zniechęcać mały zasięg, lokalność kościoła. Wszak od dawna wiadomo, że lepiej być głową kota na prowincji, niż ogonem lwa w Rzymie.

  261. @Jiba, (10 stycznia o godz. 8:35) czy możesz doprecyzować zadanie: „co robimy w wigilię”?
    Interesuje mnie to, czy zorientowane było na cel poznawczym: poznajemy polskie tradycje wigilijne? Czy na cel wychowawczy: kształtujemy właściwe postawy?
    W pierwszym przypadku nie widziałbym problemu. W drugim, byłaby to paskudna indoktrynacja.

  262. mohikanin przedostatni
    10 stycznia o godz. 11:28

    Nic straconego, ale trzeba się narobić, a wynik niepewny. Ministerstwo administracji rejestruje związki wyznaniowe i trzeba się napocić, wykonać mimikrę czyli ściemę, albo dać łapówę, żeby zostać zarejestrowanym. Ministerstwo bowiem jest od tego, by zniechęcać do konkurowania z Kościołem kat. Państwo ma pomagać Kościołowi tak wszelkimi metodami, by utrzymać monopol wierzenia w prawidłowego bozię, oraz zwolnień podatkowych.
    Niedawno państwo odmówiło zarejestrowania kościoła fruwającego spaghetti. Ewidentnie działając na rzecz interesu biskupów watykańskich i za czasów PO. Teraz będzie jeszcze trudniej.

  263. Tanaka
    10 stycznia o godz. 10:38
    Tanaka
    10 stycznia o godz. 10:44

    Mój komentarz
    Odwieczna dyskusja o funkcjonowaniu demokracji nabrała rozpędu. Maksyma o demokracji jako systemie złym, lecz nie ma lepszego, w Umęczonej jest postponowana, upada, w polskim kodzie społeczno-kulturowym jest na poślednie miejsce wypychana, wyszydzana, olewana jako takie tam bżdżenie nie wiadomo o czym.
    Krajanie by chcieli mieć taki system, który byłby efektywny, porządny, sprawiedliwy i bezobsługowy – raz zapuszczony działałby w nieskończoność. Nie trzeba by było chodzić co rusz na różne głupkowate wybory, to do Unii, to na wójtów i starostów, to na senatorów i jeszcze do tego referenda różne wymyślają.
    Krajanie nie przyjmują do wiadomości, że takiego systemu nie było, nie ma i nie będzie, bo jest to sprzeczne z wszelkimi prawami natury, z możliwościami ludzkich zbiorowości. Czy ludzie są doskonali, by system działał doskonale?

    Tanako, krótko, by się nie powtarzać. Podzielam Twoje zdanie o demokracji i o całej reszcie, szczególnie o Kukizie, który sam z siebie i jego partia, to antytezy efektywności systemu wyborczego jednomandatowego Nie jestem zakajanym przeciwnikiem zmiany systemów elekcji, ale Kukiz, to nietypowy kandydat wyjechany na scenę polityczną na glebie, która jest surowa i mało co czuje i chwyta, poza okrzykami, zapewnieniami, ze będzie OK, pogonimy ONYCH wszystkich, gdy tylko nas wybierzecie, itd.

    Oraz podzielam Twoje zdanie o tym, o czym nie chcą słyszeć wystraszeni demokracją obywatele-żuczki, że demokracja zależy od podłoża, na którym funkcjonuje, a to podłoże, jak w trawniku angielskim, wymaga wieloletniej kultywacji.
    Jacy wyborcy, taka demokracja. Zdanie, którego prawdziwość można łatwo podważyć, lecz sensu odebrać mu nie sposób.
    Pzdr, TJ

  264. @Tanaka, (10 stycznia o godz. 11:52)

    … trzeba się napocić…

    Baaaa, a myślisz, że rzymscy się nie napocą? Zwłaszcza teraz, jak ganiają po piętrach za kopertami? Jak muszą opowiadać na okrągło o tym, w co sami nie wierzą?
    Nie ma darmowych lunchów. Nawet dla nich 😉

  265. @krzych1405- 10 stycznia o godz. 10:37
    Można jak się ma okręgi jednomandatowe i ordynację wyborczą taką jak ma Australia. I wybory co 3 lata. Bo demokracja niejedno ma imię.

  266. Indoktrynacja? 🙂
    I tytuł w TVN24 :
    Msza święta i kwiaty pod Pałacem Prezydenckim. 81. miesięcznica katastrofy smoleńskiej (http://www.tvn24.pl)
    Całe szczęście, że piloci w Smoleńsku zakończyli lot sakramentalnym „qrwa!” a nie jakimś Jezusem z Maryjem.

  267. tejot
    10 stycznia o godz. 12:01

    Skoro – celnie – dajesz przykład angielskiego trawnika, ja zaś w jednym z poprzednich wstępniaków dałem przykład „dumnych handlarzy ziemniakami od 150 lat”, to widzimy minimalną skalę czasową zmian mentalnych i kulturowych konieczną do tego, żeby po pierwsze: ze świeżego potomka niewolnika pańszczyźnianego zrobić człowieka, a może też Polaka (co jednak nie jest całkiem konieczne; zwłaszcza, że jako niewolnik nie był Polakiem i jakoś przeżył {oprócz tych z nich, co nie przeżyli} ). Po drugie: zrobić z potomka niewolnika obywatela. Niech by to był obywatel świata mający pojęcie o sprawach nadwiślańskich.
    I po trzecie: taki obywatel wyśle biskupów ta, gdzie ich miejsce: nie tyle na Księżyc – szanujemy przyrodę i ‚sstainability’, ale do Czarnej Dziury. Czarne ciągnie do czarnego. I dziura do dziury.

    Na to trzeba 150 lat, albo 300. Ile lat juz minęło?

  268. Ewa-Joanna
    10 stycznia o godz. 12:41

    Polska nie musi mieć wojska, bo ma Maryję Fruwającą.
    Rosja musi mieć wojsko, bo ma tylko Maryję Kazańską.

  269. Tanaka
    10 stycznia o godz. 12:50
    …widzimy minimalną skalę czasową zmian mentalnych i kulturowych konieczną do tego, żeby po pierwsze: ze świeżego potomka niewolnika pańszczyźnianego zrobić człowieka, a może
    Na to trzeba 150 lat, albo 300. Ile lat juz minęło?

    Mój komentarz
    Ewolucja w kulturze, w tym w kulturze politycznej, wymaga czasu na oświecenie. Szybkość tej ewolucji i jej kierunek określane są przez różne siły, różne zdolności przesiewcze (preferencje i eliminacje) środowiska ewolucji. Ewolucja jest ograniczana przez środowisko, lecz w ramach ograniczeń, posiada sporą dozę luzu, na który mają wpływ wszyscy – wybierający i wybierani, społeczeństwo i wyłaniani z niego politycy.

    Czy istnieje system, który by niezależnie od naszego oświecenia, naszej woli, zaangażowania, samoczynnie, automatycznie funkcjonował, a my jako obywatele na klepiskach, jako politycy na grzędach, urzędach i stolcach moglibyśmy w nim jako trybiki systemu kręcić się wspólnie, zazębiająco, zgodnie, uzupełniająco?

    Coś mi się wydaje, że krajanie nie tylko marzą o idealnym systemie, ale duża część z nich jest przekonana, że taki system istnieje, tylko trzeba go wypatrzyć, wyciągnąć spod jakiejś sterty idei i wdrożyć w życie. Takie odkurzanie, wyciąganie spod sterty marzeń i oczekiwań obywateli gotowych rzekomo rozwiązań, budowę nowego, sprawnego systemu obiecał obywatelom Prezes.

    Dostał on wystarczające wg ordynacji wyborczej poparcie od zdesperowanych wyborców i przystąpił z marszu do niby konstruowania takiego systemu, a faktycznie do przebudowy na swoją korzyść istniejącego systemu na taką modłę, by był nie do zidentyfikowania – taka demokracja bez demokracji, autorytaryzm bez autokraty, oligarchia z fasadą suwerena. I ta zdesperowana część elektoratu, napędzana wiarą i nadzieją łyknęła propozycję Prezesa i do dzisiaj łyka wszelkie zapewnienia Prezesa i jego akolitów – jest pięćset plus, a będzie jeszcze lepiej, naprawimy wszystko, potrzebujemy tylko trochę czasu.

    Jak na razie odzew części społeczeństwa, tych, który nie wierzą w budowanie pomyślności z desek z rozbiórki i cegieł z odzysku przez tytularnego inżyniera z outsorcingu, jest umiarkowany jak na skalę przedsięwzięć destrukcyjnych PiSu. Ale jest. Ewolucja się nie zatrzyma, może być tylko spowolniona.
    Pzdr, TJ

  270. @Ewa-Joanna
    10 stycznia o godz. 12:41

    Dla wielu osób jest jasne, że Macierewicz robi coś dokładnie przeciwnego, niż powinien robić polski polityk i minister obrony narodowej: realnie osłabia nasze zdolności obronne i niszczy zdolność naszej armii do operowania w ramach NATO – okraszając te działania prymitywną antyrosyjską retoryką. To działanie jest podwójnie szkodliwe. Nie tylko się osłabiamy i pogrążamy w chaosie, ale też izolujemy od sojuszników, zaś Rosja może przedstawiać nasz kraj jako rządzony przez osoby niezrównoważone, targane antyrosyjską fobią

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Siatka_szpiegowska_Cambridge
    Czy retoryka Macierewicza to metoda osłony rosyjskiego agenta, czy jedynie wyraz jego osobistej głupoty – nie podejmuję się wyrokować.

  271. Muszę Cię poprawić @Tanaka. W pełnym składzie wygląda to tak, że Maryja fruwa nad polem bitwy i strzela, a Lolek podaje naboje.

    A tak w ogóle pozdrówki dla ateistycznego gangu emerytów EmeritenGangsta i całego blogowiska. 😉

  272. Ciężko się oddycha u nas w Warszawie, mogłaby Maryja z raz przefrunąć i rozwiać ten pył, skoro Ojczulek nie chce nawet małego podmuchu wiatru wywołać.

  273. Maciej2
    10 stycznia o godz. 13:43
    Czy retoryka Macierewicza to metoda osłony rosyjskiego agenta, czy jedynie wyraz jego osobistej głupoty – nie podejmuję się wyrokować.
    ………………………………………………………………………………
    Proszę spojrzeć na twarz, oczy wyżej wymienionego, a odpowiedź nasunie się sama.

  274. tejot
    10 stycznia o godz. 13:43

    Zmiany mentalne i kulturowe.
    A ja mam wrażenie, że to brak konfrontacji wiary z rozumem na dużą skalę. I póki Maryja lata po naszym niebie prędko to nie nastąpi.

  275. mohikanin przedostatni
    10 stycznia o godz. 10:15

    Każdy z nas, w toku dziesięcioleci życia, dorobił sie własnego systemu oceniania ludzi, czy rzeczywistosci.
    Jest to nasz, prywatny, osobisty i całkowicie subiektywny system.

    Na ile trafnie oceniamy cechy charakterologiczne jakiejś osoby, wynika jedynie z naszej wiedzy i doświadczenia.
    Mowa ciała, ton głosu, sposób akcentowania, głoszone tezy- daja nam podstawy do wnioskowania.
    Często, bardzo trafnego, pomimo tego że nie potrafimy wyodrębnić składowych skłaniających nas do jakiegoś wniosku końcowego.

    Czy oceniamy kogoś jako fałszywego, niegodnego zaufania, antypatycznego, czy wprost przeciwnie, jest w pełni SUBIEKTYWNYM odczuciem.

    Podając własne oceny ludzi zamieszanych w naszą politykę, zrobiłem pewne założenie weryfikowalne przez czas.
    Czy się mylę, się okaże po upływie jakiejś jego jednostki.
    Nie sądzę bym został mile zaskoczony…..
    Odróżnić cynika, manipulatora, od autentycznie zaangażowanego w jakąś ideę, wydaje mi się dość proste….

  276. Tanaka
    10 stycznia o godz. 10:44

    Kukiz niekoniecznie musi być orłem intelektu, czy posiadać wiedzę na tematy w których zabiera głos.
    Tyle że on nie gra, jest sobą, jest autentycznie zaangażowany w to co robi.
    Na pewno nie poszedł do polityki dla władzy, uznania, pieniędzy.
    I tym mocno sie różni od wielu- nawet z jego partii.

    Czy jest Polakiem- średniakiem, z przeciętną orientacją w świecie?
    Można wybrać kogoś bardziej sensownego?
    Zapewne….
    Tylko że ci sensowni bądź się nie przebili, bądź odpuścili sobie w przedbiegach start. W efekcie, mamy takich reprezentantów którzy albo zostali przez wodzów partyjnych nominowani, nagrodzeni za służalczość, albo zdobyli miejsca w parlamencie dzięki swemu zaangażowaniu.
    Jaka forma jest lepsza?

    Nie oceniam tu poglądów człowieka, z wieloma mi nie po drodze.
    Ale typ osobowości, który zapewnił mu sukces.
    Wolę takiego „surowego” od zawodowych krętaczy buszujących po Sejmie od 27 lat…..

  277. Brak konfrontacji wiary z rozumem, proszę @Żorża Ponimirskiego, będzie istniał tak długo, jak długo ludzie nie będą chcieli skonfrontować faktu, że wraz z ustaniem czynności życiowych kończy się życie, z domniemaniem – ale po… – i po ale po nie będą sobie sadzić do łbów ich własnego wyobrażenia „życia po życiu”.

  278. @anumlik

    Tyż prawda, ale myślę, że sprowadzenie tego do wyobrażenia życia po życiu to uogólnienie, za którym kryje się więcej szczegółów, jak wnikniemy w morfologie polskiej mentalności i kultury. W Polszy religianctwo jest od małego na całego, stąd takie koślawe, religijne wyobrażenia w polskiej łepetynie się kryją.

  279. Bezradnościowy Kościół Czasu…

    Tak w przelocie zahaczę o pewien wątek w dyspucie wróżebnej, który uporczywie przewija się w analizach płynnej okoliczności (płynnej, bo aby opisać wróżby, patrząc wstecz zawsze widzimy przetrawiony konkret, co sprawia, że nieznana przyszłość widzi się płynnością, a to jest mądre, gdy zawodzi wiedza i gdzie nie sięga nauka).

    Chodzi mi o wątek wyznawców kościoła czasu, jako samoistnego panaceum na wszelkie dolegliwości topiących wyznawcę fluidów tajemniczego przepływu bytu i doznawanych stąd okoliczności żywiołów przyrody społecznej.

    Tak syntetycznie i przykładowo, wyznawca sprawczej terapii czasem, wynik pozostawania w czasie liczy pokoleniami.
    Np. „musi upłynąc 100 pokoleń, aby Polak zaczął wkręcać żarówki sam”.
    Podobnie, jeśli wyznawca pływa w nieszczęściu, wierzy, że „trzeba upaść na samo dno, aby się odbić”, przy czym oczywiście indykowany czas opadania, dyskrecjonalnie dla wyznawcy współgra tu z przyciąganiem ziemskim i wzlotem na powierzchnię wywołanym nieuchronnymi biologicznie procesami gnilnymi.
    Nie szkodzi, wyznawca wierzy w czas opadania i sprawczość głębi dna, dla obiecanego w niebie wzlotu.

    Przykładów wyznawania czasu jest więcej, ich wspólną cechą czyniącą kościół, jest kompletna izolacja od racjonalności.
    Jest i motywacyjna w tym kościele łaska spadająca na wyznawców, w postaci uwznioślenia bierności i ospałości czyniącej bezradność fałszywie zracjonalizowanym rytuałem uzdrawiającym.

    Do wyznawców nie dociera więc zupełnie fakt, że sam czas prowadzi ludzkość jedynie do śmierci, a zmiany i terapie wynikają z doboru i zaangażowania czynności w czasie, a nie z czasu.

    To nie działania i wyniki potrzebują czasu, ale to dany nam czas wymaga, aby wykorzystywać go trafnie i celowo.

    Tego właśnie zbiorowo ani nie rozumiemy, ani nie robimy w wolnej Polsce, żywiąc swym losem ten specyficzny kult „czasu na podobieństwo identycznego w mechanizmie trybalnego kultu „cargo” w plemionach pierwotnych…
    Owszem, upraszczam i lecę na skróty, bo czas mnie goni… jak i wydarzenia polityczne.
    Czas pokaże (haha) czy komentarz spełnił swoją rolę.
    Pozdrawiam – czasowo. 😉

  280. Na wety:

    Jest i celnie rozpracowany na blogu wątek autentyzmu, jako indykatora społeczno-politycznego autorytetu.
    W tym kontekście, niewątpliwie najbardziej autorytatywnym politykiem w RP był nawet nie Pan Lepper, ale Pan Kononowicz, kandydat na prezydęta.
    Jak wiemy jednak w wyniku ostatnich takich wyborów, pan K. okazał się na to stanowisko autorytetem nie dość autentycznym a więc pasującym, w porównaniu ze zwycięzcą.
    😉

  281. Anumlik
    9 stycznia o godz. 21:35
    10 stycznia o godz. 11:10
    Anumlik, ja koszulki nie wkladam do spania w ogole. Spie naguski. Natinati to jest takie tut. „dobranocka bebisku”, „spij slodko aniolku”, „licz baranki cherubinku” etc etc. Powiedzmy tak, zeby zakonczyc bardzo b. na tym blogu czuly temat. Ja jestem osobniczek b. excentryczny. Osobniczek excentryczek 😉 Ale, poniewaz zwrociles sie do mnie prywatnym pytaniem, pozwole sobie zadac Tobie. Jakis czas z Zezem, wymieniliscie sie mysla o sesjach adresami Stodoly, Hybryd i Palacyku. Czy Palacyk to mial adres Foksal 1? SARP lokale (Stow.Arch.Pl.)? W jakim czasie sie sesje odbywaly? Czy pozne wieczory do wczesnego poranka, po zamknieciu oficjalnym lokalu 23.00? Dzieci wdowy tam bywaly? Czy to zamierzchla prehistoria poczatkowego Gierka, te gierki? Wdziecznosc za konkrektna odp. Zaznaczam, z jazzem jestem jakotako jedynie. 😉

    Dziekuje za ten prawidlowy link i dzis video. Ja wiele razy pisalem, ze uwazam potrzebne protesty, ksztalcenie poza schematami, cywilne spol., zadawanie niewygodnych pytan i tak. To bym tylko medlil i powtarzal. 100 lat jeszcze, a sto lat nie mam. Ja Tobie odpowiem kenna Anumlik. Hexametrem nie umiem to bedzie kenna, ale nie o butelce. 😉 Na kleina pasku, wszystkie pojecia do jednej powierzchni sa.

    Konstancja
    9 stycznia o godz. 21:43
    Ja Konstancja nie wiem jakie sa terminy prawnicze, ale postaram sie opisac, jak jest, jak sie komu znudzi juz wedrowac tutaj. To wszystko co ona/on zostawia jest spisane. To najczesciej robi prawnik, co wspolpracuje z tym biurem co sie zajmuje pochowkiem, albo inny. To spisywanie jest w obecnosci wszystkich co moga miec jakies roszczenia. Do tego dochodzi jeszcze czy byl testament, czy nie bylo. Dotyczy wszystkiego, nie tylko mebli, akcji czy nieruchomosci czy zastawy stolowej. Rowniez rzeczy immaterialne. Np. dlugi, prawa autorskie, umowy handlowe i takie. Czasem jest skomplikowane bardzo, wymaga dlugotrwalych procesow sadowych, czasem 10 minut. Ten spis, nazywa sie po tutejszemu dokladnie „co w szafie zostalo” kvarlåtenskap, innych pojec nie bede probowal tlumaczyc. Ten prawnik dzieli wszystko wg zasad. Z testamentem czy bez, bo to rozne podzialy. Jego gaza stoi na pierwszym miejscu, potem dlugi eventualne do panstwa. To jest placone, wg standartow, z tej „szafy”. To co zostalo jest dzielone. Czasem ta „szafa” ma wiecej dlugow w ten sposob jak dochodow. To znaczy robi „szafa” bankructwo i koniec zabawy. Ale najczesciej nie robi. Wszyscy sa zadowoleni. Ale czasem nie wszyscy. Wtedy jest proces. Moze byc dlugi i kosztowny o „szafe”. A placi juz nie „szafa”, tylko niezadowoleni.

    Nie wiem Konstancja czy Ty czytasz kryminaly, ja nie, ale to bez znaczenia, codalej. Taki jest bestseeler swiatowy „Millenium” kryminaly. Ten co to napisal byl trockistowskim anarchista troche. Bomb nigdzie nie podkladal ale i testamentu nie napisal. To jak zajrzeli do jego „szafy” jak przestal pisac „Millenium” to sie okazalo, ze tam sa setki milionow pieniazkow tutejszych. Tam sa prawa autorskie, dochody juz wydanych czesci tych kryminalow, hollywodzkie kontrakty i masa jeszcze takich rzeczy. I jest tez jedna sambo, bez testamentu wzajemnego. Sambo to po pl. jedna z form konkubinatu. Po pl to jest pejoratywne okreslenie, ale po tutejszemu to jedna z form rodzinnosci. Biologiczna rodzina autora „Millenium” nie miala z nim nic wspolnego, ani on z nimi. W sensie doslownym, poza genetyka. Brak tego testamentu i stosunki biologiczno/rodzinne spowodowaly dlugotrwaly proces sadowy. Koncowy efekt byl taki, ze sambo otrzymala cos 20 milionow z tej szafy, a reszta zostala po rowno podzielona miedzy biologicznego brata i ojca, chyba, calkiem nie jestem pewien, krym. nie czytam 😉 Oni nawet wynajeli niedawno jednego, co napisal nowy odcinek „Millenium”, bo prawa autorskie przeszly na tych biologicznych. Chyba wszyscy tutejsi uwazali, to jest naganne. Ale nic wiecej nie mozna bylo zrobic. Tak prawo jest. To co sie stalo, bylo tak jakby ktos dostal jedno jajko, przy podziale calego kurnika. Taka proporcja. Ta sambo to byla jedyna towarzyszka zycia tego od „Millenium” i wszyscy wiedzieli ze ona tez cos tam napisala. Bo ona jest tez w pisaninie dosc biegla. I korektury robila, lepsze niz wydawcy korektor. Ale oni oboje jednej linijki textu zapomnieli napisac. „Wszystko dla mojej/mojego”. Tylko tyle, oczywiscie po tutejszemu. Dosc niezaawansowane zdanie i intryga zadna. Toby wtedy ci biologiczni, dostali tylko to co po pl. nazywa sie, chyba, zachowek. Reszta sambo. Jakby na odwrot, z jajkiem, kurnikiem i „szafa”.

    Jezeli chodzi o koszty samego pochowku, to tutaj wszyscy placa taki spec podatek. Kiedys napomknalem. Nazywa sie „pogrzebowy”, jest 0.26%. Pokrywa koszty standartowego pogrzebu i administracji przy tym, wszystkich. Jak ktos chce skrzynke ze zloconymi galkami, fanfary i polnagie placzki hulahula o atrakcyjnej budowie, doplaca sam. Tyle o zwyczajach tych co sie znudzili doczesnoscia. Mysle, ze b. dokladnie wyjasnilem Tobie Konstancja zwyczaje tutejsze pochowkowe. A o komorniku, to moge napisac, ze tutaj by na swoja pensje nie zarobil, jakby tak prawo stosowal jak ten co Ty napisalas. A gdzie zysk z dzialalnosci?

    Tejot
    9 stycznia o godz. 21:48
    Przepraszam Tejot. Nieporozumienie slowne calkowicie wyjasnione. 😉

    Maciej2
    9 stycznia o godz. 22:07
    Mnie ten Hayden Cross to tylko mignal, w rubryce gazety co nieczytam, jak spac szedlem. Ang. tabloid. Nie wiedzialem, ze jedna z panien Wachowski zostala ojcem, poprzez facebukowanie. W tej klasycznej fizjologii to sie nazywalo ciupcianie, teraz facebukowanie. Tu zreszta zachodzi pytanie czy panny Wachowski sa tzw. dziewicami. I czy jak dziewica jest ojcem, a dziewic mamuska, czy takie poczecie mozna niepokalanym nazywac? Tu by chyba byl potrzebny Turnau z GW z jego listami do Koryntian. 😉 Poplatanie genderow, jest chyba rowniez tematem tabu wsrod ateistow. Mnie sie wydaje ciekawszym zagadnienie „rodzinne” ktore tu mialo rok temu chyba. W G-borgu. Jedna corka nie mogla miec dzieci a chciala, lat ca 40. Jakis problem z macica. To pozyczyla macice od swojej biologicznej mamy, lat ca 60. Dokonano przeszczepu. I urodzila zdrowego bebiska, bo z jajnikami nie miala. Zeby nie bylo komplikacji przeszczepieniowych, to macice oddala z powrotem mamie, chyba ma zamiar pozyczyc raz jeszcze. Zachodzi pytanie, z prawnymi implikacjami w przyszlosci, rodzinne. Czy ten bebisek to jest wnuczek, rodzenstwo czy syn/corka? To jest pytanie co najwieksi prawnicy zajmuja teoretycznie sie. A bebisek rosnie jakby calkiem sie tym nie zajmowal, chyba bedzie agnostykiem 😉

    Ja Maciej, to sie wieloma rzeczami nie przejmuje, ale mam jakby dlugi, chcialbym splacic. Mam rozne problemy z tym, bo nie finansowe dlugi. Znaczy trudne do splacenia, jak masz. Jeden jest tak. Ja mialem moje dzieci male, to nie mialem czasu i pieniedzy cobym chcial dla nich. Ja jestem z nich bardzo zadowolony, ale to jest moj pryszcz na wspomnieniach. Teraz ja mam oceany czasu, albo moge miec ai ekonomia moja jest stabilna bardzo. Moj biologiczny czas i kalendarzowy maja 20 lat roznicy, tak ostatnia kontrola byla. Jak moj wnuczek byl ostatnio, to on jest teraz b. mamuskowaty a mamuska curling. To sobie pomyslalem, ze jak przestanie, za rok dwa, to ja bym go pozyczyl od mojego syna i mamuski. Troche jakby zaadoptowal, bez adoptowania. To mialbym moze pare lat, moze 20, pokazac jemu, co to znaczy byc freerider, jak samurajowac za horyzontami. Pojec plynnych, znaczen, ktore kazdy po swojemu. Ja teraz wiem, mam, jak w sejfie opancerzonym. Toby jakby bylo dlugu zaplacenie. Taka mysl mialem, jak czytalem o tym G-borgu a Ty Maciej dopisales tez o H.C. z ojcostwem panny Wachowski, rodzinne pojecia.

    To o Macierewiczu „krecie” podawalem link po angielsku, raz do Pombocka. Zapytal mnie, dlaczego cos tam napisalem. Tylko slepi nie widza. Moze po pl lepiej 😉 Cos mnie sie zdaje Maciej, ze ta Doda to jedyna osoba co jakies IQ posiada nad Wisla. Ja pare linkow na jutupku widzialem. Spiewanie takie sobie, IQ zdecydowanie lepsze, jak widze. W tym medialnym szumie, choragwiach, pochodach wykletych, koszulkach z kotwicami i takie tam, ginie umiejetnosc patrzenia w najprostszy kalkulator. Wszyscy compy maja to bloguja np. Teraz pewnie nadzieja zostanie Patykowski jakis ogloszony. Moze by tak do abaxusa wrocili 😉 thnx Maciej

    ****
    Ja jeszcze jedno chcialem dodac, bo to jest blogowy temat ogolno/kijowski/patykowski. Dlaczego trzeba politykami albo kandydatami interesowac. Ktos powiedzial, ze jak sie politykami nie interesujesz, to politycy toba zainteresuja na 100%. To jest niemoje. To ja parafraza moja. Jak ty sie pompa cieplna nie interesujesz co masz w domu, to sie pompa cieplna zainteresuje temperatura zimowa w twoim mieszkaniu. Zima. To moze byc nieprzyjemne zainteresowanie. Hmmm…

    pzdr wszystkich co o zobowiazaniach i zainteresowaniach pisza, Seleuk(os)

  282. Kononowicz miał bardzo ciekawy i nowatorski program, chciał zdelegalizować wszystko i nie legalizować niczego, jak w kawałku Świetlików. Może nim się inspirował. Hihi.

    Odnośnie mierzenia czasu w pokoleniach, człowiek przez około 100.000 pokoleń żył w społecznościach zbieracko-myśliwskich, około 500 rolniczych i ostatnie 10 przemysłowych.

    1,3 mld kosztuje budżet państwa religia, a 90% dzieci ma próchnicę. I tu pojawia się pytanie, ile pokoleń trzeba, aby wyleczyć próchnicę. Hihi.

  283. Źródłem próchnicy u polskich dzieci jest religia. 😉

  284. Już mnie korciło, żeby coś napisać…
    ale widzę, że zrobił to Gekko 10 stycznia o godz. 16:00

  285. W jednym ze swoich krótkich wpisów, anumlik załączył link (nie pamiętam czy było to w obecnej sesji dyskusyjnej, czy w poprzedniej), wywiad z profesorem Vetullianim (jeżeli przekręciłem nazwisko, do czego mam skłonność, to przepraszam).
    Z wypowiedzi wybitnego Profesora płynęła łagodność, prostota (uwaga Gekko) i mądrość.
    Wyjaśnia on najprzystępniej jak tylko można, że Polska miała w przeszłości duże szanse, ale swój najlepszy materiał genetyczny roztrwoniłą.

    Czyli (zdaje się), że u rodaków z tą podsufitką nie jest najlepiej.
    Nawet we mnie ten wywiad nie wzbudził kontrowersji, a przecież co mądrzejsze wypowiedzi czytam dwa i więcej razy (chociaż nie komentuję) i szukam innego punktu widzenia.

    Zachęcam do lektury, anumlik wie o czym mówię.

  286. Drodzy bezbożnicy

    Chciałbym zwrócić uwagę na dwa teksty komentarzy. Seleuk(os) i tejot.

    seleuk(os)
    8 stycznia o godz. 15:49
    Czytałem 3 x i mało. Intuicyjny. Żywy. Jest całka i różniczka. I jest Kant.
    Może brak algorytmu na takie pisanie :))). Taki dar. Taka lekkość bytu. I ta „prasa fryzjerska” )))).
    Do tego wprost egzotyczne rodzynki: ( nie użyję wisienki na torcie z powodu:duda, doda, d…pa)
    „… Po 5 latach kwarantanny, zostal niedawno ambasadorem na Islandii. O partnerce nie wiem nic, to taka Szydlo na oko. To jestem niezainteresowany.”
    „… Nota bene ta partnerka to ma chyba nadwislanskie korzenie, bo nazwisko, ale chyba 2-3 pokolenie. Nie wiem, ale moglbym bo ma budowe prawidlowa…”
    „…Duze corpy maja takie dzialy z tymi konsultantkami/konsultami co sie nazywaja Human Relations. Jakis czas jak bylem u MikroMiekkiego to jedna taka konsultantka traktowala mnie bardzo humanitarnie, calodobowo…”
    Proszę bez posądzeń o seksizm. Mimochodem pisane. Dlatego tak celnie, myślę.

    tejot
    8 stycznia o godz. 16:45

    Szczególnie ostatnie akapity. Jak bezczelność, kłamstwo, obłuda staje się sacrum. To wystarczy otumanionemu chłopstwu pańszczyźnianemu miast i wsi.

    wiesiek59
    8 stycznia o godz. 13:33

    Jasne, że protestantyzm jest mniej sprzyjający kłamstwu i ciemnocie. Od Lutra liczymy koniec Średniowiecza. Postawił wyraźnie na prawdę, rozum, pracę przed kaka.

    krzych1405
    9 stycznia o godz. 15:07

    Już dawno tusek powinien zabrać partiom pieniądze. To teraz osioł ma piekło. I my z nim.
    Zabrać tvp partiom to mało. Gdzie te autorytety dziennikarskie, ekonomiczne, moralne, gospodarcze? Nie ma ! Jeden J.Gugała potrafił w czasie debaty zapytać mądrze, konkretnie, bez klęczek, obrzydliwego ślinienia się się. Reszta to smarkateria biegająca po korytarzach sejmowych, albo pyskacze na poziomie bruku. Nie ma tego moralnego nacisku opinii publicznej, którym nas powala Ewa-Joanna, seleuk(os). Może i taka publika w Polsce, że wystarczy im w każdej telewizji puszczać Matysiaków, W Jezioranach i tych kuriewnych moralistów w tutkach na głowach.

  287. seleuk(os)
    10 stycznia o godz. 16:12

    Ja nie wiem, seleuk, czy masz świadomość, żeś Ty językowo na blogu nie tyle excentryk, co filut.
    Filuternie, gligotliwie piszesz, nawet o zachówku… 😉
    Fajnie się czyta, zrozumienie niekonieczne (choć u mnie bywające) …
    Najlepsze to to sambo.
    To rodzaj sowieckiej sztuki walki wręcz, rodem, bodaj, ze specnazu.
    Sambo, jako model współżycia z konkubiną (a to z kolei jest sambo po polsku) bardzo mi się podoba, pewnie z braku konkubiny.
    A więc: sambo-sambo, czarna mambo… może sie która złapie na ten chwyt 😉
    Pozdrawiam.

  288. Gekko
    10 stycznia o godz. 16:41
    Te slowa sa moze w wielu jezykach Gekko. 😉 Te jak ja je uzywam ta sa tytaj oficjalne, prawne, podatkowe etc. To sa zlepki slowne.
    Sambo = mieszkajacy razem
    Särbo = mieszkajacy osobno (zwiazek z osobnymi gospodarstwami dom)
    Gifta = klasyczne malzenstwo
    Mysbo = mieszkajacy tylko ze soba dla przyjemnosci
    tu ev poly 1pani + 2 panow albo 2panie 1 pan albo…
    Sa tez tacy we wszystkich wariantach co maja osobne ekonomie, np klasyczne malzenstwo.
    Innych nie wymieniam….
    Wszystkie formy sa akceptowane prawnie (drobne roznice) + akceptowane socjalnie.
    Dzieci z roznych form sa rodzenstwem.
    Nie wiem co wiecej…
    Panstwa rola jest organizowac prawnie wszystkie formy, bez wskazywania „wlasciwej”
    pzdr seleuk(os)

  289. Aha, do tego oczywiscie dochodza zwiazki jednoplciowe we wszystkich wariantach. Te same nazwy.
    seleuk

  290. @@Gekko, Żorż Ponimirski
    Humor i satyra (po PIS-ku) + disco polo to dopiero autentyki!
    Vide: Marcin Wolski, Jan Pietrzak, wkrótce dołączy „Siara” i Zenon Martyniuk.
    Na gumnie trza w gumniakach.
    Pozdrawiam

  291. Coś dla aktywistów sieciowych :).
    Amnesty International przeciw wypowiedzeniu konwencji antyprzemocowej – może warto podpisać?

  292. @mag, jeśli w gumniakach to tylko z filcem. 😉

  293. Żorż Ponimirski
    10 stycznia o godz. 14:11

    Muszę Cię poprawić @Tanaka. W pełnym składzie wygląda to tak, że Maryja fruwa nad polem bitwy i strzela, a Lolek podaje naboje.

    To zależy. Maryja też jest dużomogąca, prawie tak samo jak bozia. Może więc mieć ze sobą Dużo Nabojów. Jak raz tyle, żeby starczyło do strzelania. Ale ponieważ Lolek się zdziwił, nie zastawszy po Zaśnięciu w Panu swojego Pana tam gdzie się go spodziewał, ani igdzie indziej, a szuka go i woła codziennie po 144 razy: Panie, gdzie jesteś, a kuku!? , to może mu Maryja Fruwająca dała jakieś zajęcie, w tej bezbrzeżnej nudzie: Lolek, masz, ładuj magazynki.

  294. NikodemD
    10 stycznia o godz. 16:39

    Niektórzy negują istnienie psychologii, psychometrii.
    Choć na ogół codziennie, intuicyjnie, stosują techniki oceny psychologicznej osób z najbliższego otoczenia.
    Przykład wiedzy „zimnej” i „gorącej” u moich niektórych adwersarzy występuje w klinicznie czystej postaci….

    A panie psycholog, nawet w postaci head hunterów, nie przestają być kobietami….
    Gdy zaczyna się chemia, żadna wiedza nie pomaga….
    No, chyba że z dziedziny psychiatrii i farmakologii….

  295. mag
    10 stycznia o godz. 16:56

    Mag, przenaj, gdzieżeś była, jako Cię nie było? ja od tego mam jak Lolek od Żorżyka, co chodzi po niebie i woła bozię: Panie, gdzie jesteś..? A tam cisza, tylko słychać jakk podłoga trzeszczy. Możę się zarwie i Lolek zląduje.
    Jako na powrót objawiona Trwaj, z Narodem. Znaczy: z bogiem; tfu! – z blogiem.

    Masz rację, disco-polo przeskoczyło w autentyczności pisoidalnych Producentów Prawdy Ekranu. Kiedyś było nie gorsze zjawisko (niż disco-polo): Tercet Egzotyczny. Takie disco-polo-peerelo. No i mamy pistercet egzotyczny.
    Popatrz, jak to ludzie popadają.

  296. @Tanaka, poprawiając Cię, chciałem tylko nieśmiało przypomnieć, że pełny skład fruwająco- strzelający toś Ty swego czasu zapodał w jednym ze swoich lotnych pamfletów.
    (…) Polska jest krajem bardzo dumnym i ładnym: będą trzy tysiące pomników Prezydenta Tysiąclecia. Oraz kolejne osiągnięcia naukowe: fizyka smoleńska oficjalnie wykładana, oraz nawigacja maryjna w celu przerażania nad polem bitwy. No i matura z religii, co się tłumaczy: Maryja fruwa i przeraża. Święty Ojciec Święty podaje naboje.
    Będzie to wkład naukowy do polskiej głowy.

    Się pamięta, a znaleźć nie trudno. 😉

  297. @mag, a tak na marginesie, skoro już się pojawiłaś w tym samym czasie co ja, pozdrówki gorące przesyłam. Mam nadzieję, że wiosną wybierzemy się na spacer po Żoliborzu z moim już chodzącym paciorkiem. 😉

  298. Żorż Ponimirski
    10 stycznia o godz. 17:43

    Można czerpać kasę z modłów i wyświęceń, zbierać na korony dla ozdobienia obrazów.
    Praktycznie daje to tyle co sejmowa modlitwa o deszcz……

    Prosty porucznik artylerii, który został cesarzem w bezbożnej Francji, miał lepszą metodę gwarantowania sobie sukcesu.

    BÓG JEST PO STRONIE SILNIEJSZYCH BATALIONÓW…..

    Tymczasem nasze durnie zamiast na ewentualne bataliony, trwonią kasę.
    I potem będzie jak śpiewał Kaczmarski.

    Po klęsce – nie pierwszej, podnosząc przyłbice
    Przechodzą, jak we śnie, ostatnie granice.

    Przez cło przemycają swój okrzyk bojowy
    I kulę ostatnią, co w ustach się schowa.

    Przy stołach współczucia nurzają się w winie
    I obcym śpiewają o Tej, co nie zginie.

    Swą krew ocaloną oddają za darmo
    Każdemu, kto zechce połączyć ich z armią.

    Farbują mundury, wędrują przez kraje
    I czasem strzelają do siebie nawzajem.

    Pod każdym sztandarem byle nie białym
    Szukają zwycięstwa – rozbite oddziały.

    Przychodzą po zmierzchu do kobiet im obcych,
    A tam, kiedy przejdą – urodzą się chłopcy.

    Gdy wrócą, przygnani kolejną zawieją
    Zobaczą, że synów swych nie rozumieją.

    Spisują więc dla nich dla nich noc w noc pamiętniki
    Nieprzetłumaczalne na obce języki.

    I cierpią, gdy śmieje się z nich świat zwycięski,
    Niepomni, że mądry
    Nie śmieje się z klęski.

    http://www.tekstowo.pl/piosenka,jacek_kaczmarski,rozbite_oddzialy.html

  299. Tanaka
    To już wolę kultowy na swój sposób Tercet z firmową „Pamelą żegnaj” na czele niż disco polo, w którym gustują dzisiejsi ziomale i byli hippisi, a nad nimi czuwa Król Polski Jezus wraz z Matką Królową NPM.
    https://www.youtube.com/watch?v=LDhAG9pt9O0.
    Tanaczku, generalnie jest ze mną tak, że częściowo zapadłam w sen zimowy i tylko czasem przecieram łapą oko, a jeszcze rzadziej wygrużam się z gawry.
    Nie służy mi mroźno-gorąca zima, mgli od widoku i słuchania zbawców i obrońców Umęczonej Demokracji.
    Lubię jednak poczytać to i owo, regularnie zaglądam na blog i szapobasuję, choć się z tym nie obnoszę, świetnym autorom wstępniaków. Brawo!
    Pozdrówka czułe ślę.

  300. Żorż Ponimirski
    Hej, hej Żorzyku!
    No to aby do wiosny, chyba że spotkamy się obywatelsko na mieście, gdzieś na szlaku wolności (hi, hi).
    A odkąd to Belzebubiątko jest Paciorkiem? Chodzącym.

  301. @seleuk(os)
    Historia z pożyczaniem macicy jest świetna. Jest to przykład, jak w tym niepojętym, dynamicznym świecie, w którym żyjemy, należy używać rozumu i serca, by z dostępnych elementów wytwarzać wartość dodaną w postaci dobra!

    Ja myślę, że w Polsce takie rzeczy też są możliwe, dopóki wiedza o nich nie wyjdzie poza lekarzy i zainteresowane osoby. Tj. póki o sprawie nie dowiedzą się biskupy i radziwiłły – i nie przystąpią do solennego zabraniania, jak to ma miejsce w przypadku in vitro.

    Chcę przy tej okazji powiedzieć, że szeroko pojęty konserwatyzm i fundamentalizm religijny był mi zawsze najbardziej obcy z tego właśnie powodu, że apriorycznie zabrania poszukiwania nieznanych jeszcze metod poprawy ludzkiej egzystencji. Że zaprzecza de facto możliwości poznawania przez nas świata – wyjścia poza to, co 2 tysiące lat temu ludzie zapisali w „świętych” księgach.

  302. @wiesiek59 10 stycznia o godz. 18:09

    Świetny tekst – pozwolisz, że dorzucę jeszcze jeden link do barda?
    Link z Tekstowa poza Polską się nie otwiera.

    https://www.youtube.com/watch?v=dfoeDdfV4mY

    Rzecz w tym, że patos często ociera się o śmieszność – ale nie byłabym skłonna go lekceważyć. Po prostu patos ma w życiu swoje miejsce, chociaż do rządzenia krajem się nie nadaje. A sama piosenka śliczna moim zdaniem. Kaczmarskiego cenię i za patos, i za złośliwość.

  303. Panie Jacku
    Podpisałam, dostałam podziękowanie. No, no…

  304. @Maciej2 10 stycznia o godz. 18:34

    „Szeroko pojęty konserwatyzm i fundamentalizm” chyba przeważnie sprowadza się do tabu – że nie bo nie. Że niby coś nas w tym procederze mierzi, ale co i dlaczego? Oto jest pytanie. Dlaczego większość nie ma problemu ze zjedzeniem obcej świnki, ale własnego pieska nie zjadłaby za skarby świata? Bo tak i już. Kaka bazuje na różnych tabu, ale nigdy nie nazywa ich po imieniu.

    To tak w temacie wynajmowania macic.

  305. @mag 10 stycznia o godz. 18:21

    Bo się toczy i kolebie? : )

  306. Na marginesie
    Paciorek to mała Zosia, córcia Żorzykowa.

  307. Maciej2
    10 stycznia o godz. 18:34

    Ja o lekarzach to moge dodac. Jedna z tej mojej szerokiej rodziny jest pielegniarka w tut. uniwersyteckim szpitalu. Ja sie emigrantami nie zajmuje, nie znam. Jak bylismy troche w te wolne dni, zgromadzeni to ona taka krotka historie opowiedziala o para co z Pl. wyjechala po studiach. To wiele lat temu bylo. On pracuje nad rakiem ata jego to w innym wydziale co sa chyba z inkubatorow. Ich dzieci to juz tutejsi sa Maciej. Oni oboje maja sukcesy. Jak ona to opowiadala, to ja cicho siedzialem, nie znam. I mase slow co nie umiem tlumaczyc fachowych. Ale mnie przyjemnie bylo.

    Tu w S-holm, jest jeden z czolowych szpitali na swiecie Karolinska. Karolinska University Hospital. Tam zalozyl, wydzial Radiumhemmet, jeden Zyd, co go wyrzucili chyba w 68 roku z Polski, tak mnie sie zdaje. Od niczego wystartowal onkologie. I byl tam profesorem. On cale zycie, nawet mowil po pl. ale po tutejszemu. Ja to szczegolow nie umiem, nie moja dziedzina. Nie chce pomylic costam. Ale latwo znalezc daty, nazwiska jak ktos ma zainteresowanie. Tyle o lekarzach Maciej

    pzdr Seleuk(os)

  308. errata
    wydziale co sa dzieci chyba z inkubatorow

  309. @seleuk(os), z godz. 16:12
    Uwielbiam te rozmówki po polsku we wszystkich językach. Szczególnie w Twoim wykonaniu bardzo mi się to podoba. A co do Pałacyków i innych Hybryd, to:
    Pałacyk – klub studencki we Wrocławiu, gdzie często odbywały się imprezy jazzowe, podczas których (właściwie – po których) muzycy spotykali się na jam session.
    Hybrydy – klub studencki w Warszawie, gdzie – podobnie jak we Wrocławiu – odbywały się podobne jazzowe imprezki.
    Klub pod Jaszczurami – podobny do wrocławskiego i warszawskiego lkub studencki, gdzie również można było „dżem seszyny” uskuteczniać.
    Od Nowa – klub studencki w Poznaniu. Jazz we wszystkich odmianach też tam leciał.
    – SARP, przy Foksal 1 w Warszawie, to siedziba stowarzyszenia architektów. Jazzu tam nie bywało, ale popić i pobalować można było. Podobnie jak we wszystkich wyżej wymienionych miejscach. Anumlik w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku bywał w tych wszystkich miejscach , gdzie wino (wtedy piwo i wódeczkę) pił, lulki palił (po 60 extra mocnych, albo – jak miał forsę – francuskich guluazów dziennie) i panienki rwał. Eeech, to były czasy 🙁

  310. @mag 10 stycznia o godz. 19:21

    Że to berbeć – wydedukałam 😉

  311. seleuk(os)
    10 stycznia o godz. 16:12
    akurat o autorze Millenium niedawno cos czytałam. Byla tam wzmianka o jego śmierci(z powodu nieczynnej windy musiał wejśc na szóste piętro, dostał dusznośći czy zawalu i zmarł).
    Był kilkadziesiąt lat ze swoją partnerką, ale , jak wspomnialeś, zapomnieli oboje zapisać sobie nawzajem swój dorobek. Nie majątek, ale właśnie dorobek, m.in. prawa autorskie.

    O koleżance i jej ojcu-alkoholiku żądającym od dzieci, na które niełożył, których nie wychowywał, alimentów na siebie wspomniałam tylko dla unaocznienia dość karykaturalnej sytuacji związków rodzice-dzieci.Albo rodzic-dziecko.
    Kilka lat temu do sądu wpłynął wniosek od rozwiedzionej z mężem kobiety, która zażądala od babci swoich dzieci, matki jej byłego uzupełnienia alimentów, ktorym nie mógł sprostać jej syn. Sąd na jego wniosek zmniejszył mu kwotę, ale matka dzieci uznała, że dzieci muszą mieć wyjazdy na narty, wakacje w cieplych morzach, wycieczki po świecie, prywatną szkołę i dodatkowe lekcje języków obcych. Tłumaczyła sądowi, że dzieci wzrastały w „przyzwoitych warunkach” i ona nie może im tego odebrać.
    Babcia, emerytowana lekarka z dużą może emeryturą , z pewnym majątkiem zaprotestowała przeciw obowiązkowi alimentacyjnemu, choć nie odżegnywała się od innych form wspierania wnuków w formie np upominków okolicznościowych.
    Sąd orzekł, że matka mająca jakieś nieruchomości może je wynająć, sama dośc młodą będąc może iśc do pracy, a dzieci muszą wiedzieć, że czasem w życiu bywa gorzej i rodziców, nawet będących razem może nie być stać na ich zachcianki, gdy ich podstawowe potrzeby są zaspokojone. Były to lata lekko kryzysowe, chyba w okolicach 2008/2009 roku.
    I Sąd wniosek oddalił.

  312. Oczywiscie pomylilem sie z tym Radiumhemmet. Ale nazwisko jest Einhorn. Ja chyba za szybko pisze 😉

    Anumlik, ja oczywiscie o Wwa Hybrydach. a ten klub w Sarpie to Sciek nazywano 😉 Jazzu nie bylo ale duzo baletow jazzowych i baletniczek 😉 W poczatkowych 70. Tak sobie pomyslalem ze mozesmy sie tam kiedy przy barze zderzyli, zeby posucha zpobiegac

    pzdr seleuk

  313. Konstancja
    10 stycznia o godz. 19:47
    Konstancja, kto placi za taka rozprawe sadowa, nawet z oddalonym pozwem?. Przeciez to musi byc rachunek na dziesiatki tysiecy zl?

    pzdr seleuk

  314. anumlik
    10 stycznia o godz. 19:27
    po 60 extra mocnych, albo – jak miał forsę – francuskich guluazów dziennie…
    ……………………………………………………………………………
    ,a kubańskie „siekiery”palił?
    et a rebours…
    https://www.youtube.com/watch?v=bn5TNqjuHiU
    Mam gdzieć (ale gdzie?) jej jam session z..Woodstock.

  315. Na marginesie
    10 stycznia o godz. 19:11

    Kaczmarski w wielu swoich tekstach, jako jeden z bardzo nielicznych, zwraca uwagę na KOSZTY naszych działań.
    CENĘ jaką ponosi kraj za durne wybory przywódców, motywowane nie kalkulacją a emocjami.
    Patrząc pod tym kątem na historię, irracjonalność powala……

    Bez przysłowiowych „Matek Polek” jako naród bysmy nie przetrwali.
    Panowie raczyli ginąć za Ojczyznę.
    Panie rodziły, wychowywały, utrzymywały.

    Zakazałbym nauki Romantyzmu.
    Podstawą powinien być POZYTYWIZM.
    Na razie, mamy Wielką Emigrację…..

  316. @Tanaka

    „Państwo PiS wciąga nas wszystkich we własne bagno niemoralności, dewastacji poczucia etycznego, korupcji moralnej i niezdolności do zbudowania takich zasad, które państwo, jego gospodarkę, stosunki społeczne budują, rozwijają i umacniają”.
    ======

    Państwo PiS nie musi nas w to wciągać. Niemoralność, korupcja itp. nie są zjawiskami związanymi wyłącznie z PiS, Kościołem czy politykami. Są esencją polskości.

    Piszesz o autostradach i oszustwach na kruszywie. To nie politycy oszukiwali. Kradł nie tylko „wredny kapitalista”, czyli szef firmy. Kradli zwykli, szarzy Polacy, ci sami, którzy tak pomstują na elity. W małopolskich wioskach długo można było kupić „okazyjnie” materiały budowalne kradzione przez robotników pracujących przy budowie autostrady.

    Jednym z fundamentów polskiej mentalności jest pogarda dla prawa. Pod tym względem przynależymy do Wschodu, do Rusi. Tu prawo służy do gnębienia maluczkich – im kto stoi wyżej w hierarchii, tym bardziej czuje się zwolniony z obowiązku jego przestrzegania. Musi jednak dobrze żyć z resztą „elit”, bo jeśli komuś podpadnie, to natychmiast znajdzie się na niego paragraf. Dlatego w krajach ruskich prawo jest celowo tworzone w sposób dwuznaczny i zawiły. W Polsce każda próba uproszczenia przepisów w sposób uniemożliwiający tzw. kombinacje, czyli – nazywając rzecz po imieniu – oszustwo i złodziejstwo, napotyka na ogromny opór (przykładem jest KRUS).

    Takie „wartości” są pozostałością po rządach szlachty, która miała mentalność typowo wschodnią, zresztą największe rody magnackie pochodziły z terenu dzisiejszej Ukrainy – kraju, gdzie można znaleźć wszystko to, co w polskim społeczeństwie najgorsze, podniesione do potęgi n-tej. Późniejsze polskie elity, tj. inteligencja, są spadkobiercami duchowymi, a często potomkami szlachty. Jeśli ktoś do tej elity dołączał z innych warstw i środowisk , to oczywiście przyjmował jej „wartości”.

    Ludzi uczciwych, których nie bawią oszustwa i kradzieże, jest w Polsce coraz mniej. Wielu w ostatnich latach wyemigrowało do krajów, gdzie ich system wartości jest standardem, co dodatkowo pogorszyło proporcje. Pozostali powoli się dostosowują, bo w społeczeństwie zdominowanym przez oszustów człowiek uczciwy może nie przeżyć. Spróbujcie pojeździć po polskich drogach z przepisową prędkością. Kiedyś pod Krakowem samochód, który jechał zgodnie z przepisami, został „za karę” ostrzelany z wiatrówki.

    „Ruskie” podejście Polaków do prawa dobrze było widać kilka lat temu, gdy władza (nie pamiętam już która) nastawiała na drogach dużo radarów. Zdecydowana większość populacji, włącznie z tzw. liderami opinii, pomstowała, że to „zamach na wolność”: „ja nie będę jechał 40 na ulicy takiej i takiej, gdzie można bezpiecznie jeździć 70”. Domagali się natychmiastowego zdemontowania tych radarów.

    Głosów popierających radary było niewiele. Nie słyszałem natomiast nikogo, kto by powiedział: „ograniczenia często są nieuzasadnione, więc zróbmy ogólnopolską akcję, znajdźmy takie miejsca, urealnijmy przepisy, a potem postawmy radary, żebyśmy wszyscy czuli się bezpieczni i zadowoleni”. Tak by zareagował człowiek szanujący prawo. Ale nie Polak. Polak nie chce dobrego prawa, którego by musiał przestrzegać. Dla Polaka najważniejsza jest możliwość nieprzestrzegania prawa. Inaczej czuje się niedowartościowany.

    Zmiana mentalności społeczeństwa to proces trudny i długotrwały, ale możliwy. Jest zadaniem dla elit, które jednak się go nie podejmą, bo są takie same. A bez tej zmiany Polska, niezależnie od tego, jaki ma oficjalny ustrój i kto nią rządzi, pozostanie krajem feudalnym.

  317. Jacek Kowalczyk
    10 stycznia o godz. 17:24
    a także pozostali
    nbie dośc, że na podpisanie tej konwencji czekaliśmy ponad rok; Tusk nie podpisał, zrobiła to dopiero Ewa Kopacz, to jeszcze teraż kombinują z epidiaskopem, jak to odwrócić.
    W dodatku sobotnim do Wysokich obcasów jest bardzo dobry list pewnej Magdy
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwiO4YHKoLjRAhWG6CwKHVveBf4QFggaMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.wysokieobcasy.pl%2Fwysokie-obcasy%2F7%2C127763%2C21198809%2Cbyc-kobieta-na-wsi-zeby-przestalo-plakac-list.html&usg=AFQjCNHkFiZ7HkZgHwCrVaEcBfi9ART1EA&bvm=bv.143423383,d.bGg

    Należaloby to podsunąć komu trzeba, choć mam wrażenie, że nikt w PISU i biskupów nie myśli o tym.
    Już zabranie 150 tys zł przez ministra ZIOBRĘ dla organizacji, ktora zajmowala się kobietami -ofiarami przemocy jest skandalem. Jako powód nieprzyznania tych kwot ziobro powiedział, że celem są tylko kobiety, a on zabiega o to, żeby organizacja działała na rzecz wszystkich.
    No, zdarza się, że kobieta pobije swojego chłopa, ale w 98% kobiety i dzieci są ofiarami.
    Panie Jacku!
    proszę zaniebieszczyć ten link 🙂

  318. wiesiek59
    10 stycznia o godz. 19:56
    Podstawą powinien być POZYTYWIZM.
    ……………………………………………………….
    To chyba był najbardziej interesujący dla mnie rozdział z lektur wówczas obowiązkowych ,z ciekawością śledziłem poczynania bohatera* „Lalki”.
    *- przede wszystkim jego działalność w sferze „biznesu”, jak to się dzisiaj ładnie określa.

  319. @seleuk(os)
    Ściek, to było miejsce kultowe, gdzie towarzystwo po późnonocnym balowaniu w Hybrydach, SARP-ach, klubach dziennikarza (też na Foksal, obok SARP-u) i innych knajpach „ściekało” do SPATiF-u, w Alejach Ujazdowskich. Rzadko bywałem, bo mi ten akurat rodzaj snobizmu nie odpowiadał. A nazwę Ściek, to podobno (tak mówią w towarzystwie) wymyślił Janusz Głowacki – pisarz i globtroter. Czyśmy się kiedyś przy jakimś barze w latach siedemdziesiątych spotkali? Bardzo możliwe 😉 Wiele barów zaliczyłem – od dworcowego w Koluszkach – po ten w SPATiF-ie.

    Pozdrówka

  320. „wydziale co sa dzieci chyba z inkubatorow”
    to jest oddział szpitala położniczego dla wcześniaków (dzieci, które sie urodziły przed terminem).
    Z tego co wiem, sprawy dotyczące podniesienia lub zmiany warunków alimentacyjnych są wolne od kosztów, z wyjątkiem kosztów samego rozwodu- dziś samo wniesienie sprawy do sądu pozwu rozwodowego kosztuje chyba 6.000 (sześć tysięcy złotych) ale są ulgi. Placi osoba wnosząca pozew. Ale jeśli nie ma pieniędzy, żyje skromnie, to może być zwolniona z oplat. Wówczas koszty ponosiu SKARB PAŃSTWA czyli my, podatnicy.

    Sprawy spadkowe chyba też są wolne od oplat. Nie pamiętam, żebyśmy wnosili jakąs oplatę, gdy wnosiliśmy sprawę spadkową po ojcu.
    Nauczona doświadczeniem moich znajomych namowiłam braci, żebyśmy jednak wnieśli sprawę; ojciec byl chory kilka lat, nie mieliśmy pojęcia jak wyglądala jego sytuacja finansową, chcieliśmy uniknąć sytuacji, że po latach ktoś nas będzie ścigal za ew. dlugi ojca. Nasz tata byl porządny czlowiek, nie brał kredytów, ale pod koniec życia nie bardzo już kumal wszystkiego, a znalazło się wielu „doradców”, ktorych nie znaliśmy i nie wiedzieliśmy, na co mogli tatę namówić.
    Nie ponieśliśmy żadnej oplaty, bo jest obowiążek wniesienia sprawy o „sądowe nabycie spadku”, nawet, jeśli na oko nie ma majątku, nie ma nic do podzialu.

  321. @wiesiek59 10 stycznia o godz. 19:56

    Ależ masz zacięcie do radykalnych rozwiązań 🙂

    Zakazywanie niczego nie da – Romantyzm w całej Europie był beznadziejnie idiotyczny. Ale właśnie powinien być znany – bo dlaczego w określonych warunkach pojawiają się określone postawy? Te matki Polki – i co bardziej zrównoważeni synowie Polacy – zapewnili „narodowi” fizyczne przetrwanie.

    Romantyzm jako taki nie jest ani zły, ani dobry – chodzi o to, że w obecnych warunkach nie ma najmniejszej racji bytu. Nie jesteśmy pod zaborami. Nie jesteśmy gnębieni – no chyba że przez nieuczciwego pracodawcę albo dysfunkcyjną rodzinę. Uciekanie w mistycyzm to zawsze mrzonka, chociaż czasami może potrzebna w roli opium? Ale to licha, przecież NIE TERAZ. I o to chodzi.

  322. anumlik
    10 stycznia o godz. 20:08
    Dla mnie Sciek to byl SARP-u piwniczka, po zamknieciu. Ja to Anumlik, taki intelektualny snob nigdy nie bylem. Dosyc jednokierunkowy. To mnie bardziej interesowalo zostawc po zamknieciu, w dobranym tow. baletowym. Pozostale znam oczywiscie, z widzenia i bywania 😉 ale to tylko bylo odwodnienie, nic wiecej.
    pzdr seleuk

  323. @zezem, z godz. 19:55
    A toś mi radochę tym samertajmem” Janis Joplin sprawił. To oraz kilka innych kawałków, ale Joplin szczególnie, sobie puszczałem (z adapteru „Bambino” – zgroza!) po wieczorno-nocnej rajzie, jakimś ściekiem skończonej. I zaraz potem – lulu, z obowiązkowym extra mocnym przed snem. Najbardziej je – cholery -lubiłem. Te kubańskie „siekiery”, to się nazywały Partagasy i Ligerosy. Paliłem, a jakże. Trudniejsze były do dostania niż Gauloisesy, bo francuskie „siekiery” to w PEWEX-ie bywały, a kubańskie wyłącznie z przemytu.

  324. @Konstancja 10 stycznia o godz. 20:00

    Konwencję antyprzemocową – od początku – histerycznie tępił kaka.
    Chodziło im (rzekomo) o kilka sformułowań, a przede wszystkim o „kulturową” definicję płci. Również (o zgrozo!) o stwierdzenie, że religia utrwala seksistowskie stereotypy.

    Chyba również (ale bardziej po cichu) o fakt, że standardową zasadą postepowanie jest natychmiastowe odizolowanie ofiary przemocy domowej od jej sprawcy – czyli rozbicie rodziny (łomatkoscórkom!)

  325. remm
    10 stycznia o godz. 20:00
    wiesz, te radary stawiano nie po to, żeby bylo bezpiecznie, a dletego, zeby wesprzeć budżet gminy. Radary staly na drogach, w ktorych niewiele zagrażalo, ale „długa prosta trasa Lazienkowska” prowokowała do wciśnięcia gazu.
    Wiele gmin w ten sposób nieźle się wzbogacalo, i te oplaty mandattowe stanowiły czasem 1/4 ich budżetu.
    Nie ma tak, że każdy sobie stawi radar gdzie mu się podoba,
    Za duzo podmiotów do stawiania, za mało odpowiedzialności za bezpieczeństwo podróżujących.
    Wiem, że z Twojej strony byl to jedne z przykladów traktowania prawa, ale…ręka sama sięgnęła do klawiatury.
    Sama co najwyżej placę mandaty za przekraczanie jezdni w niedozwolonym miejscu.

  326. Konstancja
    10 stycznia o godz. 20:21
    „to jest oddział szpitala położniczego dla wcześniaków (dzieci, które sie urodziły przed terminem). ”
    Masz abs. racje Konstancja. Prawidlowe zdanie poprawne. Dziekuje.
    A moje pytanie jest. Czy znany jest obowiazek arbitrazu, przed takimi rozprawami?. Tzn. adwokaci stron dochodza do jakiegos wniosku wspolnego, co jest mozliwe osiagnac w praktyce. Ja mialem tu dwa takie sprawy. Raz ktos mnie nie zaplacil faktury. To ja sie wtedy bbb. gniewam. A raz mialem z tow. ubezpieczeniowym, jak sprzedalem moj poprzedni dom. Ponad 400 000 PZL. Obie cywilne. Nigdy do procesu nie doszlo. W obydwu arbitraz.
    pzdr seleuk

  327. remm
    10 stycznia o godz. 20:00

    „Niemoralność, korupcja itp. nie są zjawiskami związanymi wyłącznie z PiS, Kościołem czy politykami. Są esencją polskości. … Ludzi uczciwych, których nie bawią oszustwa i kradzieże, jest w Polsce coraz mniej. Wielu w ostatnich latach wyemigrowało do krajów, gdzie ich system wartości jest standardem, co dodatkowo pogorszyło proporcje….”

    Remm, bardzo Ci dziękuję za takie słowa (i całość komentarza), jakże apropo otaczającego nas własnie i w tej chwili płynnego przechodzenia bloga w życie i rzyci w Boga.
    Piszesz, i to po prostu to, co i ja tu piszę, a to znaczy że obajmy trzeźwi, tylko ja, pomimo ochronnej parabolizacji i metapoziomowania przesłania, i tak zarobiłem na odium zdziczałego Katona, czyli wroga ludu (oczywiście celowo przesadzam, że tylko ja i że Katon to z dużej litery; ale wróg to już na serio).
    Mnie to moje odium nie przeszkadza lecz bawi, ale, jak to na gumnie, w kupie raźniej. 🙂
    Dziękuje i uszanowanka.

  328. anumlik
    10 stycznia o godz. 20:26
    J.J. a potem dłuuugo nic aż do Amy Winehouse…
    Szkoda ,że obie skończyły (się) w wieku 27 wiosen…
    Wdychałem paierosy, kurzyłem papierosy,a na koniec cygara z zaciąganiem się… Ale to było już b. dawno…
    Aha, skoro o 27-latkach widziałem i SŁUCHAŁEM double’a Jimi H., niejakiego Randy Hansen’a. Robił to samo co jego pierwowzór. Atmosfera: klub , ok. 80-100 osób. To było TO.

  329. seleuk(os)
    10 stycznia o godz. 20:35
    w przypadku rozwodów pierwsza sprawa jest tzw. sprawą pojednawczą.Sąd pyta malżonków, czy porozumienie jest niemożliwe,zadjae te z inne pytania. Druga sprawa jest bardziej rzeczowa; ustala się, kto z kim będzie mieszkal (dzieci) jaką kwotę proponuje strona jednej tej drugiej, przy której mieszkają dzieci, orzeka się ew. o korzystaniu z mieszkania (po rozwodzie czasami byli maloznkowie mieszkają nadal w tym samym mieszkaniu- dzis druga strona może wynająć mieszkanie, ale kiedyś był z tym problem), pada pytanie o podzial majątku.
    Można wziąć adwokata. ALe jeśli się z byłą/ bylym dogadasz co do sprawy-adwokat jest niepootrzebny.
    Są sądy arbitrażowe w Polsce, ale rozpatrują tylko sprawy gospodarcze.
    To, o czym myślisz, to instytucje, ktore ulatwiają polubowne rozstrzygnięcie sprawy.
    Nie wiem, czy istnieją jako instytucje państwa jak sądy ,ale jest sporo NGOsów, ktore sie tym zajmują starając się pogodzić zwaśnione strony.

  330. Konstancja
    10 stycznia o godz. 20:29
    Co kraj to obyczaj.
    We Francji (Grenoble) zapytano czy to prawda, że Niemcy stoją przy czerwonym świetle ,gdy ulica jest kompletnie pusta i nikt nie jedzie. Tak to prawda. Ale nie zawsze aż taka prawdziwa…

  331. Rem, z tymi nielubianymi w Umęczonej radarami, to masz rację.

    Problem radarów, nieporadności prawnej w ustalaniu precyzyjnych przepisów dotyczących ich funkcjonowania oraz w administrowaniu radarami jest dobrym przykładem pokazującym stosunek krajan do praw. Nie szacunek, a pretensje o ograniczenie wolności przez wymuszanie prawnych zachowań – taki był i jest stosunek powszechny kierowców do radarów.
    Chociaż należy dodać, ze samorządy traktowały radary nie jako urządzenia przyczyniające się do podniesienia bezpieczeństwa na drogach, ale jako środek, z którego da się wydusić niezły dochód.

    Nieposzanowanie prawa i jednocześnie instrumentalne traktowanie przepisów prawnych.

    Jeśliby prawo drogowe i praktykę jego przestrzegania i karania istniejące w takiej Szwecji przenieść żywcem do Polski (całkowicie teoretyczna hipoteza, bo coś takiego nie jest wykonalne), to albo by wybuchł bunt kierowców, albo politycy by zostali zmieceni z rządu za karę, że obrażać chcą i maltretować Bogu ducha winnych obywateli, nakładać na nich obce, nieludzkie, wymyślone przez masonów przepisy.

    Ciekawe, że jeżdżąc przed laty po Szwecji trochę się dziwiłem, ale trzymałem się na terenie zabudowanym obowiązującej szybkości (chyba 50 km/ godz) i patrzyłem, że wszyscy inni (nie w 100 %) też się trzymali i zastanawiałem się skąd to się bierze u Szwedów, taka pokora, czołobitność wobec bzdurnych przepisów, bo przecież jeśli ulica wiodąca przez miejscowość jest pusta i widać ją na przestrzał na 2 kilometry, to jaki sens jest dla mnie, uczciwego i rozsądnego kierowcy wlec się 50 km/godz.

    Ani Matka Boska ani Jezus Królem Polski nie maję do przestrzegania prawa przez krajan nic do rzeczy. Wiara religijna krajan jest dokładnie taka sama jak ich poszanowanie prawa – byle jaka, powierzchowna, symboliczna, rytualna, do pokazywania w miejscach kultu.
    Pzdr, TJ

  332. Skoro jesteśmy przy „sprawie Kijowskiego”, warto przeczytać co na ten temat sądzi prof. Andrzej Blikle, członek KOD-u. Wklejam linka do wywiadu, jaki udzielił „Polityce”:
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1689920,2,profesor-andrzej-blikle-dzialacz-kod-zaczynam-bac-sie-o-kod.read
    Według Bliklego prawo nie zostało złamane, o czym świadczy par. 4 ust. 3 statutu KOD: Stowarzyszenie opiera swoją działalność na pracy społecznej jego członków. Do prowadzenia swych spraw Stowarzyszenie może zatrudniać pracowników, w tym członków Stowarzyszenia, oraz wykonawców zadań w oparciu o przepisy kodeksu cywilnego.

    Prawo nie zostało złamane, ale co z tymi cholernymi standardami? Ę?

  333. A zatem nie istnieje dziś żadna grupa czy instytucja, która mogłaby zacząć wprowadzać jakieś poważniejsze zmiany. W dodatku mamy też do czynienia z poważnym kryzysem idei reprezentacji, ponieważ ogromne rzesze ludzi w ogóle nie uczestniczą w polityce.

    Sam pan dostrzega, że opisuje społeczeństwo i politykę, która jest całkowitym przeciwieństwem tego, czym było kiedyś. Społeczeństwo bliższe jest dziś atomizacji, wewnętrznego powaśnienia i skłócenia niż solidarności. Rozpada się coś, o co nasi dziadowie i pradziadowie walczyli przez długi czas. Przez dziesiątki lat zmagali się z zadaniem rozciągnięcia integracji społecznej oraz ludzkiej solidarności i opartego na niej współdziałania z lokalnej społeczności, parafii, gminy czy rodowego majątku na znacznie większe obszary „całości wyobrażanej” państwa/narodu. Nie obeszło się przy tym bez konfliktów, nie mniej dla pokoleń je przeżywających przeraźliwych i uciążliwych, niż są dla nas wyzwania przez nas doświadczane. Trzeba było całego XIX stulecia, by rosnące w siły i ambicje państwo nowoczesne zdołało okiełznać niczym niehamowaną swawolę biznesu, któremu udało się wydostać spod kurateli rodziny, cechu oraz wspólnoty lokalnej i osiąść na terenach politycznie – a także etycznie – niezagospodarowanych.
    http://kulturaliberalna.pl/2013/08/20/przyszlosc-lewicy/
    ==========

    Coś na temat.
    I jako Epitafium wielkiego UMYSŁU…..

  334. Konstancja
    10 stycznia o godz. 20:44
    Dziekuje.
    seleuk

  335. tejot
    10 stycznia o godz. 20:49
    Czasem jest 30km/g. Jak jest w poblizu szkola, ktorej moze byc nie widac.
    pzdr seleuk(os)

  336. tejot
    10 stycznia o godz. 20:49
    Ciekawe, że jeżdżąc przed laty po Szwecji trochę się dziwiłem…
    …………………………………………………………………………….
    ..ja trochę mniej. Bowiem są też działania dyscyplinujące, które doznałem tam na własnej osobie. Droga co prawda asfaltowa i
    właśnie prosta jak strzelił, więc zachęcająca do szybszej jazdy.
    W dodatku prowadząca wśród głębokich lasów i ostępów. W pewnym momencie w oddali niewyraźnie coś majaczy. To policja wyłaniająca się z gęstwiny. Kontrola m.in. na spożycie alkoholu. Innym razem wyspa Öland.Droga podrzędna. Kontrola j.w. o ok. 6-tej rano.
    Niedawno wspominałem o niemal pedantycznym bo b. dokładnym sprawdzaniu prędkości i drakońskich karach w Norwegii.

  337. Za 40 km/g traci sie wtedy prawo jazdy. A potem egzamin z przepisow. Wiekszosc kierowcow na swiecie nie zna przepisow. W Szw. tez. Dlugoletni kierowca jezdzi na odruchach. Odruch trzeba trenowac od poczatku. Korygowanie jest b,trudne. Zadna roznica jak z goleniem albo mycie zebow albo…
    pzdr seleukos

  338. @zezem 10 stycznia o godz. 20:47
    ZAWSZE stoję na czerwonym. Nawet na pustej ulicy. Chyba że czerwone miga, wtedy należy się zatrzymać, rozejrzeć i jechać dalej, jeśli nie ma przeszkód. No bo przecież do tego służy czerwone, n’est-ce pas? To dla Francuza byłoby dziwne?

    @tejot 10 stycznia o godz. 20:49
    Ulica jest pusta – ale w każdej chwili może coś wtarabanić się pod koła.
    Na przykład dziecko. Kiedyś omal nie przejechałam piłki. Zahamowałam jak wryta. Przynależne do piłki kilkulaty na szczęście nie wybiegły mi pod koła, ale mogły. Tak to bywa w tzw. residential areas, stąd drastyczne ograniczenia prędkości.

  339. remm
    10 stycznia o godz. 20:00

    Zgoda z tym, co piszesz, ale właśnie i ja o tym piszę.
    Skoro podajesz przykład radarów, to świetnie, bo to własnie wzorowa ilustracja korupcji władzy. Stawiano je głównie nie po to, żeby było w Polsce na drogach bezpieczniej, ale żeby robić kasę. Wójtowie, burmistrzowie tak to sobie obmyślali, że fotoradary będą cykać, a kasa będzie płynąć go gmin szerokim strumieniem. dlatego radary stawiano głównie tam i tak, żeby najłatwiej kierowcę złapać, a nie tam, gdzie radar miał największy sens w mitygowaniu kierowcow w miejcach dla bezpieczeństwa ruchu szczególnie ważnych.
    Nie wiem, czy wiesz, że radary często stawiały firmy prywatne. To się nazywało nawet „partnerstwo”: firma daje radar, na który gminy nie stać, gmina daje zgodę, a kasą się dzielimy. Cel był brutalnie oczywisty: nie optymalne bezpieczeństwo, ale optymalne rżnięcie kierowców. czego skutkiem jest zawsze to samo nad Wisłą: rżnięty na kasie i na moralności kierowca wnosi się na wyższy poziom kombinowania, jakby się spod radaru wywinąć, a nie – jak jeździć najbezpieczniej.
    A to jest właśnie robota władzy, kolejnych rządow i samorządów.
    Niezależnie od tego, że – w czym się bez pudła zgadzamy – nędza jest wszechpolska, a nie tylko przypisana władzy. Władza jednak dużo może, a kto dużo może, kto ustanawia (nędzne) wzory, ten więcej odpowiada i bardziej na nim skaza nędzy ciąży.

  340. Żorż Ponimirski
    10 stycznia o godz. 17:43

    No popacz.To ja się nieśmiało rumienię,żeś mi taki cytat mój własny wyciągł spod kanapy.

    Ale Ty mi wyjaśnij: czemu Twoja Zosia to paciorek?

  341. anumlik
    10 stycznia o godz. 20:52
    ale co z tymi cholernymi standardami? Ę?
    ………………………………………………………………………….
    To proste. W Umęczonej każdy wyznacza swoje standardy.
    Przykład: aktualny temat na blogu p. Szostkiewicza.

  342. Na marginesie
    10 stycznia o godz. 21:14
    UZUPEŁNIAM! W tej autentycznej opowiastce chodzi o pieszego!
    Natomiast na południu Włoch (okolice Wezuwiusza) obowiązują
    kierującego nieco inne „prawa”.

  343. Nie wiem jak w innych krajach. Te prawidlowe odruchy,trenuje sie przed prawem jazdy na „sliskim torze”. To duzy asfalt, drogi miedzy slupkami co nie uszkodza nadwozie. Latem jest olejowany asfalt. Zima tez, po kawalku. To jest b, dobre dla tych co mysla, ze samochodem umieja kierowac. Ja jestem p. godzin, jak zmienie opony na zime. Ja mam bez kolcow opony. Z kolcami sa z masa chalasu. Jest b. duzo kierowcow. Czasem za duzo 😉
    seleukos

  344. seleuk(os)
    10 stycznia o godz. 21:07
    Odruch trzeba trenowac od poczatku. Korygowanie jest b,trudne.
    ………………………………………………………………………………..
    Trening i korygowanie przeżywa się np. w Wielkiej Brytanii. Oczywiście prowadząc samochód.
    O ile się nie mylę w Szwecji do 1965r. był ruch lewostronny.

  345. zezem
    10 stycznia o godz. 21:25
    Cos kolo tego. Jak ja tu bylem to juz byl ten „normalny” 😉 Ale wtedy byl inna intensywnosc na drodze i inne samochody. Ja w Anglii sam. nie jezdze. Ani w Grecji. 😉 W Gr. to nikt nie umie jezdzic samochodem. Taniej taxi 😉
    pzdr seleuk

  346. @zezem 10 stycznia o godz. 21:22

    Aha, jak pieszy to już jest całkiem insza inszość 🙂

    Z tą zmianą lewo na prawo w Szwecji – czytałam gdzieś, że po tej zmianie było przez jakiś czas MNIEJ wypadków. Po prostu ludzie jeździli na tę okoliczność baaaaardzo ostrożnie. Szkoda, że tylko przez jakiś czas.

  347. seleuk(os) – 10 stycznia o godz. 21:07
    A jak wygląda w Szwecji robienie prawa jazdy?
    W Australii najpierw egzamin teoretyczny, potem dopiero jazda po ulicach – 100 godzin wymagane, instruktorem może być inny kierowca. I dopiero po tym egzamin praktyczny z jazdy.

  348. seleuk(os)
    10 stycznia o godz. 21:32
    Ja w Anglii sam. nie jezdze. Ani w Grecji.
    ……………………………………………………….
    Anglię „wypróbowałem”… Po zjechaniu w Harwich za jadącym
    jako pierwszy Belgiem utworzyła się długa kolumna „prawostronnych”. W pewnym momencie Belg nie wytrzymał..
    Zostałem „prowadzącym”. Pierwsza próba to wjazd na duże rondo. Z prawa, z lewa? Pojawiła się na nim ciężarówka i byłem
    „mądry”. Na autostradzie mówiłem sobie jak ów bohater z „Pół żartem pół serio/Some like it hot” on: jestem mężczyzną, jestem mężczyzną; ja: jeżdżę lewą stroną… ;–)
    Prawdziwą próbą był jednak wyjazd w nocy z Barcelony. Tamże brak oznaczeń gdzie jechać, ruch jak na Picadilly w dzień. To były czasy , gdzie systemy nawigacyjne nawet w powieściach SF nie były wspomniane.

  349. Ja to mam ogolne pytanie do kogos z Was, ale chcialbym odpowiedz bez dowcipow. Tak jak z tymi prawnikami, co sie pytalem a wyszly dowcipy. Ja napisze bez zadnych literowych skrotow.

    Po pierwsze faktury 90 000 to jest nic. Bo to jest faktura do firmy. Firma ma koszty. Placi inne faktury sama klient. Firma co jest na koncu lancucha placi vat podatek. Placi podatki pracownicze za tych co robia. To znaczy ze te pieniadze co sie bierze z firmy tez podatek indywidulny. Nie wiem tych nazw, ale to jest eu. standart. Roznice tylko w procentach.

    Po drugie. System danych pers., bezpieczenstwo w sieci, ataki etc etc. mozna latwo obejsc. Ja nie wiem jaka domena(???) ma KOD, nie bylem. Domena aaaaa.org moze lezec na lepszych serverach. I to jest dostepne w pl. z innych geograficznie. Servery dedykowane, nie sa drogie. Trzeba policzyc ile kosztuje, porownac na to co robic na wlasna reke. Na wlasna reke to nie robi sie narzedzi. Przeciez strona to tylko narzedzie. Wielo warstwowa struktura (???) n-tier, to sie kupuje. Kto powazny jedzie „wlasne servery”.

    To jest moje pytanie. Wiedzac to 1 i 2 dlaczego zrobiono blad z poczatku? Do tej pory nikt nie napisal takiego wpisu.

    pzdr seleukos

  350. @mag i @Tanaka, co tu wyjaśniać. Po prostu zabawna ksywka. ;)‎

  351. Ewa-Joanna
    10 stycznia o godz. 21:56
    Ja to tyle lat temu robilem, ze moich „doswiadczen” nie maja znaczenia. Najblizsze czasowo jest teraz doswiadczenie wnuczka mojej. On zaczal od pr.jazdy na „moppe”, to jest maly motor, max 30 km/godz. Pozniej przesiadl sie na tzw. „traktor” to jest samochod co moze jezdzic po wszystkich drogach. Ma ograniczenie w skrzyni biegowej tez max30km/godz. 2 lata. Ten traktor ma taki spec znak z tylu, czerwony trojkat 50cm z odblaskami. On teraz zdal teorie test. Zeby moc zdac test jazdy, musi wykupic obowiazkowe godziny u prof. trenera. Chyba 20 (?). Zeby to zrobic z sensem (to b.drogie godziny) trenuje z mama tata z takim paskiem nauka jazdy. Ten mama papa musi byc „bezwypadkowy”, inaczej tylko trener. To jest tak dlatego zeby bylo taniej.

    Inaczej mozna wykupic oczywiscie caly kurs, ale to jest ok 50 000Skr. Nikt mlody, przewaznie, takiej sumy nie ma. Druga droga, tyle samo kosztuje jest pojechac do „malej dziury”. Malej naprawde. Zaplacic hotel, pobyt etc. To zdac jest latwiej troche test jazdy. Test teoria jest taki sam wszedzie. To jest Komputer centralny.

    pzdr Seleuk(os)

  352. 50 tys skr to jest chyba ~22tys zl

  353. seleuk(os)
    10 stycznia o godz. 22:31
    Dziękuję, prawie wiem 🙂
    W jakiś sposób podobnie jak u nas.

  354. Czujesz się zbanowany przez „dobrą zmianę”?

    – Wielu pewnie tak myśli: „hurra, wreszcie Owsiak nie będzie miał ochronnego klosza”. Ale my go nigdy nie mieliśmy. Każdy może nas sprawdzić i sprawdza w regularnych i zapowiedzianych kontrolach. Traktujemy to bardzo standardowo i nie widzimy w tym żadnej teorii spiskowej dziejów. W tym roku zresztą wydaliśmy książkę, zebraliśmy kilkaset stron historii zwykłych ludzi, którzy zbierali lub dawali pieniądze na WOŚP, a po latach ta pomoc do nich wróciła. Ich dziecko trafiło do naszego inkubatora, albo babcia znalazła się na super wygodnym łóżku na oddziale geriatrycznym. To efekt pracy miliona ludzi. Więc nie rusza mnie, jak ktoś zaciera ręce, że Poczta nie wydrukowała znaczków „cwaniaczkowi Owsiakowi”.
    http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/jurek-owsiak-o-andrzeju-dudzie-wywiad-dla-faktu/symlw5h
    ========

    Z cyklu- ludzie AUTENTYCZNI a atrapy……..
    Rozróżnianie to kwestia wiedzy, albo poziomu empatii……

    Co do prawa jazdy i kryteriów.
    Szwedzi- co sprytniejsi- robią je w Polsce, w ramach trzytygodniowych wczasów.
    Polskie międzynarodowe, jest akceptowane w wielu krajach świata, na zasadzie wzajemnego uznania kwalifikacji.
    Bywa, że ci którym w Szwecji je odebrano, odzyskują je po polskim- znacznie tańszym kursie.
    Cóż, kombinowanie i cwaniactwo kwitnie, na międzynarodowej niwie również. Zarażamy sąsiadów?

  355. zezem
    10 stycznia o godz. 21:59
    Te kraje nad M. Srodziemnym, to chyba najbardziej „wypadkowe”. Ja tam widzialem jak oni jezdza. Ja bylem w Gr. cztery miesiace, zanim sprzedalem poprzedni dom moim samochodem. Chcialem zaciagnac przyczepa ksiazki, pare rzeczy, takie. Jak wjechalem do Gr. to na autostracie z Tessalonika polowa sie chciala ze mna scigac. Ja mialem przyczepe. Jedna kobieta podjechala do mnie i zaczela pokazywac, zeby sie scigac. Ona chyba miala jakis stary WV. To ja nacisnalem na guziki i odniej odjechalem. Ale zauwazylem ze tak chce wielu. To poszedlem do hotelu i do Oropos pojechalem w srodku nocy. Ja tam wynajalem taki maly domek. I moim sam. jezdzilem tylko na plaze ~500m. Jak pojechalem na Peloponez na 3 tygodnie to wynajalem sam na gr. numerach. Wymyslilem,ze taniej 😉

    Jak pozniej pojechalem z powrotem na dwa lata, to zostawilem moj sam. w Szw. Jak chcialem gdies na koncert albo wystawe to taksowka 😉 Tam jest niebezpiecznie jezdzic. Zabic sie ok, ale reszte zycia spedzic w wozku bez kregoslupa czucia w dol to nie ja.

    pzdr seleuk(os)

  356. Abstrahuję od samochodowych michałków. Obejrzyjcie sobie CNN. Zaczyna się co nieco dziać na linii Republikanie, Kongres, Obama i Trump vs Putin.

  357. Łotwa, Litwa, Chorwacja, Polska, Grecja… 94-74/mln
    To ranking „zwycięzców” w kategorii liczba trupów/milion mieszkańców na drogach Europy w 2015 roku.
    Na szarym końcu GB (29) NL (28) Szwecja (27) Malta (26)

    Jazda samochodem w GB okazuje się całkiem przyjemna pod warunkiem okrążania Anglii zgodnie z ruchem wskazówek zegara 😉
    Można się przyzwyczaić.
    Ale po powrocie na kontynent dobrze jest się skoncentrować i respektować tablice informujące, że ruch tu jest prawostronny 😎

  358. Prezes na ostatniej miesięcznicy smoleńskiej:
    „Ujawnimy prawdę, która leży w grobach”
    Czy powyższa deklaracja nadaje się do skomentowania?
    Czy to przejaw inteligencji, czy sprytu?
    Pzdr, TJ

  359. @tejot
    Skretynienia.

  360. On plecie co mu ślina na język przyniesie, a półgłówki chłoną bez odrobiny myślenia – atmosfera się liczy, zawziętość i wspólnota. Takie: my wam kurde pokażemy!
    I nikt nie wie za co i po co.

  361. W grobie leży, któż pobieży ekshumować ukrytą
    Prawdę w trumnach i po gumnach jako dupa – niezbitą
    Kopidoły przybywajcie, prawdę na wierzch wyciągajcie
    W mgły smoleńskie spowitą…

  362. Anumliku, zapodałeś. A teraz pytanie – czego konstruktywnego można oczekiwać w zarządzaniu państwem od takiego gościa?
    Pzdr, TJ

  363. Ewa-Joanna
    11 stycznia o godz. 10:58

    Masz rację. Przyglądnąłem się językowi tego nieszczęsnego gnoma w paru jego przemówieniach – to kompletnie pusty, propagandowy bełkot polegający na powtarzaniu patetycznych ogólników. Wypisz, wymaluj kazanie trupa biskupa.

  364. Byłem w kurorcie. Obok pijalni (woda leci z kurków i spływa niepita do kanalizacji, kartka przy wejściu ostrzega w dwóch językach – pobieranie wody i picie jest płatne! Na ścianie pozłacane tablice w czterech językach informują, że max. jednorazowe pobranie wody wynosi 0.5 l i kosztuje 1.50 zł (dzieci – 0.85) na mrozie ładna panienka, obok stojak ze „strażnicami”. Zagadałem, zdziwiła się, że się nie opędzam jak inni przechodnie, a ja – że się stęskniłem za rzeczową rozmową 😉
    Zarumieniła się i dawaj nawijać, dokładnie jak nasz tu jeden specjalista – badacz Pisma. No i się dowiedziałem, że biblia to nie są jakieś pasterskie przekazy i legendy, o nie! Pismo to księga naukowa, która jako pierwsza wspomina, że ziemia jest okrągła 😎
    Bo, proszę pana, ludzie dawniej wierzyli, że ziemia jest płaska i jak się dojdzie do krawędzi, to się spadnie, a Biblia mówi, że to nieprawda.
    – Oho, a w którym miejscu ona to mówi?
    – A chociażby w księdze Hioba. Mówi o okręgu…
    – Aha. A mówi, że ten okrąg to koło czy kula?
    ……

  365. Tobermory

    A jeśli koło to czy ma szprychy. I czy już wtedy znali opony?

  366. Takie widzi świata koło,
    Jakie tępymi zakreśla oczy.

    Okrągła to okrągła i juszszsz…

    A na dowód – Hiob
    26.7
    On rozciąga północ nad pustką,
    ziemię zawiesza na niczym;

    I na dokładkę Izajasz
    40.22
    Ten, co mieszka nad kręgiem ziemi,
    której mieszkańcy są jak szarańcza,
    On rozciągnął niebiosa jak tkaninę
    i rozpiął je jak namiot mieszkalny.

    Poradziłem panience wejście na jakąś górkę (Ślęża by się nadała) i popatrzenie na widnokrąg. Do którego jednak za blisko lepiej nie podchodzić 😎

  367. Tobermory
    11 stycznia o godz. 14:43

    Oczywiście !

    Jak dowodzi niebieska książeczka, bozia zna się też na „rozciąganiu”, „tkaninach”, oraz „rozpinaniu namiotów”. Na pewno jest harcerzem i posiada jeszcze wiele innych sprawności.

  368. @Anumlik, nie miej zludzen, ze z tego co sie dzieje od kilku dni w USA , gdzie na scenie jest elekt, Putin, tajne sluzby US, sledztwa dziennikarskie, a nawet kilku bardzo szanowanych senatorow republikanskich – coskolwiek wyniknie. Zadne przesluchanie kandydatow do rzadu nic nie zmieni, czy myslal ktos, ze Kaczynskiemu bedzie tak latwo miec kadry i innych co stoja za nim murem? Amerykanski prezydent nie musi sie liczyc z cialami doradczymi. I Ani Clinton, ani Bush nie wierzyli znienawidzonemu przez was CIA o zagrozeniu terrorystycznym, a mieli kilka wydarzen jeszcze w latach 90-tych, z kolei CIA wcale nie potwierdzalo, ze w Iraku na pewno jest bron chemiczna. Ale poczciwy Powell tak powiedzial zarowno w Kongresie jak i w ONZ. Tylko on wie naprawde w co wierzyl i czy jesli by tak nie powiedzial nie byloby wojny, inny by powiedzial.
    No wiec nowa wladza zmieni cos tylko dla amerykanskich bilionerow i ich swiatowych kolegow. Pieniadze, a jeszcze bardziej gra planszowa w panowanie nad swiatem jest strasznie pociagajaca. Nowy prezydent, ktory w sumie jest baaaardzo miernym biznesmenem, nie mowiac o jego innych przymiotach glowy tez sie przy tym zalapie.
    W samej Ameryce nie zmieni sie wiele, co bylo oczywiste. Muru nie bedziemy budowac, ani deportowac wiecej niz dotychczas ( za czasow Obamy deportowano najwiecej) , Obamacare zostanie, ( bo jak i czym ja zastapic i co zrobic z przeszlo 20 mil. ludzi co korzysta z niej – pozbawic na czas transformacji ubezpieczenia?) najwyzej zmieni sie sie nazwe na Trumpcare….. Niestety coraz bardziej bedzie sie ujawnial podzial na prowincjonalne redneckowe stany ( nie wszystkie sa takie) i liberalne panstwa-miasta. Samorzadnosc poszczegolnych jednostek w Ameryce jest ogromna, wiec np omal jestem pewna, ze zapowiadana przez gubernatora stanu NY reforma wyzszego szkolnictwa publicznego zapewniajaca darmowa wyzsza udekucja na publicznych uczelniach zostanie przeprowadzona. A pani od departementu oswiaty (majatek 26 bilionow) celuje na rozwoj prywatnego szkolnictwa na ten przyklad, czyli jak by przyspieszyla opor.
    Najbardziej mnie niepokoi, ze od podjecia wiadomosci o ruchach wroga do nacisniecia przez prezedenta na slynny guzik z glowicami nuklearnymi jest mniej niz 6 min. i nikt nie ma prawa mu sie sprzeciwic. Prezydent nie ma obowiazku uwierzenia w jakiekolwiek informacje sluzb. Elekt bardziej wierzy temu gosciowi co siedzi w ambasadzie Ekwadoru i swojemu 10-letniemu synowi, co sie o tak, o tak zna na komputerach i hakowaniu. Mysle, ze jego unikanie rozmow o hakowaniu wynika rowniez z absolutnego nieogarniania nowych technologii. Jego pierwszy komentarza po informacjach o hakowaniu byl, ze komputer to wspaniala i zawila rzecz i nikt tak naprawde nie wie….. chyba ze jego 10-letni syn . On pisze swoje twitty naogol w 2 minuty po wymysleniu klamstwa, albo powzieciu wiadomosci. Czasem nawet nie potrzebuje przynaleznych tam 140 znakow. Wg ekspertow, jeszcze sprzed obecnych wyborow, Korei Poln brakuje 3 lata do stworzenia rakiety, ktora dosiegnie Kalifornie, czy Alaske. Na Koree Poludniowa, czy Japonie juz ma.
    Wczoraj odchodzacy prezydent mial, pozegnalne uroczystosci. W miescie, w ktorym zaczela sie jego kariera polityczna – w Chicago.
    Azeby usprawiedliwic ten wpis podam ciekawostke z tego spotkania. Najwiekszy entuzjazm, niemilknace oklaski wzbudzily wczoraj slowa Obamy: nie mozemy pozwolic na przesladowanie w naszym kraju tych, ktorzy wyznaja islam. To bylo tylko 20tys. osob o stosownych zaopatrywaniach, ale czy w Polsce w hali na 2 tysiace ludzi znalazloby sie tyle ludzi o podobnych zapatrywaniach i tak by entuzjastycznie szaleli? A jakie bylyby komentarze nastepnego dnia. Tu wogole tego, oprocz mnie, nikt nie zauwazyl jako cos oryginalnego.
    Obama wspomnial jednym slowem o Polakach, mowiac na temat emigracji: tak jak teraz wielu traktuje wspolczesnych emigrantow traktowani byli jeszcze niedawno Wlosi, Irlandzycy i Poles. Tzn. wie, ze w ogolnej masie juz sie w tym kraju wyemacypowalismy. Nie mowmy, ze nie. Pracujemy, pysznimy sie domami i samochodami, a procent durniow w tamtych grupach etnicznych jest podobny jak w polskiej.
    Coz pozostaje myslacym inaczej niz za 9 dni prezydent? Wierze jednak w bardziej w mozliwosci samoorganizacji tu gdzie mieszkam niz w Polsce.
    Wczoraj prezeydent – elekt zattwitowal do narodu, ze w sklepach Waszyngtonu zabraklo sukien na inauguracje, na to najdrozsze magazyny , gdzie kupuje sie suknie i po kilkadziesiat tys. odpowiedzialy ubierajac w zlosliwe slowa, ze zapraszaja, sukien nie brakuje i to nawet w cenach kilkaset dol. to jest jego dzilka ,a nie prezydentura.. Dwa dni temu, kiedy swiat sie martwil o przecieki, hakowanie on wysmiewal Schwarcenegera na twitterze, ze jego show tv jest nieudany, a jego byl nadzwyczajny. Codziennie zasypywani jestesmy takimi informacjami, Merryl Streep to np. najbardziej przereklamowana aktorka i przydupas ( slowo dosyc skomplikowane, moze tez byc dziwka, pacholek) Clintonowej. I tak mamy kilka razy dziennie i dziennikarze krajowi i zagraniczni to omawiaja te twitty, bo innych wiadomosci nie ma. Poniewaz glownie twittuje w nocy ( na Meryl Streep np. -3:45), do porannej kawy mamy codziennie nowe radosci. Wasz przywodca przynajmniej nie uzywa twittera.

  369. Moja znajoma z miasta NY, wielce zaangazowana w sprawy kultury polskiej i nie tylko zlozyla zawiadomienie z Ameryki do stosownego urzedu w Polsce o popelnieniu przestepstwa na FB – mianowicie o nawolywaniu do palenia kebabowni, co jest mowa nienawisci i zagrozeniem bezpieczenstwa. . O dziwo, zgloszenie przyjeto, podobno nawet wspomniala o tym polska tv. To az trzeba bylo zawiadomienia z NY, a na miejscu w kraju nie znalazl ani jeden sprawiedliwy? Przeciez po napisaniu humanistycznego eseju i na to bylby czas. Sama tez nie napisalam, nie sledze wpisow, ktore nie moge zniesc emocjonalnie. Zreszta miekka jestem i mam zle doswiadczenia z tego zakresu z Polski. Nawet mialam watpliwosci, czy jej odpowiedza. Bardzo szybko odpowiedzieli i namierzyli facebokowiczow. Co dalej?

  370. „się dowiedziałem, że biblia to nie są jakieś pasterskie przekazy i legendy”.

    Hebrajskie słowo chug, przetłumaczone w Izajasza 40:22 na „okrąg”, może także oznaczać „kulę”, jak na to wskazują podręczniki, na przykład Analytical Hebrew and Chaldee Lexicon Davidsona. Dlatego w innych tłumaczeniach czytamy „glob ziemski” (Douay Version) oraz „okrągła ziemia” (Moffatt).

    Jak to się stało, że ta oraz inne wypowiedzi ludzi żyjących tyle wieków temu są tak dokładne pod względem naukowym?

  371. Już miałam pogratulować Panom poczucia humoru…
    ale humor dezertera przebił wszystkich.
    A że był niezamierzony? To też prawda.
    Hi hi hi.

  372. Ha ha ha 😀

    Kula po hebrajsku = גולה czyt. gulA, dschulA

    Może polskie kula, gula stąd się wywodzą?

    chug =
    1) circle, circuit, compass

    2) vault (of the heavens)

    a więc koło, okrąg, kółko, obręb + ewentualnie nieboskłon, sklepienie niebieskie

  373. „Hi hi hi”.

    Powiada Pismo: „W dniach ostatnich przyjdą szydercy, postępujący według własnych pragnień”.

    Tak jak zapowiedział apostoł Piotr, przyszli i śmieją się z tych, którzy rozgłaszają dobrą nowinę o Królestwie Bożym. Ci szydercy „zgodnie ze swym życzeniem” przeoczają fakt, że spełniają się obecnie znamienne słowa, świadczące o bliskości końca tego zdemoralizowanego świata (2 Tymoteusza 3:1-5; Mateusza 24:14).

  374. @dezerter83
    11 stycznia o godz. 15:43

    Gdybyś sam sobie chciał postudiować, to polecam

    https://www.studylight.org/lexicons/hebrew/2329.html

  375. Zaprawdę powiadam wam, koniec blisko 😎

    A kiedy wypełniły się dni i PAD uratował spadającą hostię, to miała ona kształt okrągły, ale płaska była ona i cieniusieńka jak argumentacja i dowody ŚJ na naukowość Starego Testamentu z Nowym na dokładkę.

  376. @zyta2003
    Złudzeń nie mam i nie miałem. Amerykańska demokracja (na najniższych szczeblach szczególnie) ma się dobrze, nieźle i znośnie) i nawet Trump z Putinem (który ponoć ma na Trumpa haki) niewiele jej – tej demokracji – zaszkodzą. Zaprosiłem koleżeństwo do oglądania CNN po to głównie, aby (szczególnie niektórzy) uświadomili sobie na czym tak naprawdę polega debata publiczna i jak rozumiana jest wolność słowa. Po najłagodniejszej krytyce, jaką zafundowali Trumpowi jego przeciwnicy z partii demokratycznej oraz (sic!) jego oponenci od republikanów, prezydent elekt nie krzyczał o puczu, zdradzie stanu i tańcu na grobach, gdy tymczasem nasz gnom na drabince groził. Z drabinki groził. Sam słyszałem. Wczoraj w CNN słyszałem na własne uszy jak kilka osób (od demokratów i od republikanów – wsio ryba) dopuszczało możliwość wszczęcia impeachmentu po zaprzysiężeniu Trumpa. Wyobrażasz sobie, aby coś takiego można by usłyszeć o nas w TVN, czy innym Polsacie?

  377. PS
    Ups… Miało być Po najostrzejszej nawet krytyce, nie Po najłagodniejszej. Sorry.

  378. Przed chwilą Donald Trump zakończył konferencję prasową.

    Potwierdził Trump swoje jajcarstwo ale powiem Wam, że kiedy oglądam i słucham tych naszych „mężów stanu”, ich nadęte miny, zmarszczone czoła, te eeeee.., to zbiera mi się na wymioty.
    Nasi politycy boją się dziennikarzy/ek zadających najgłupsze pytania, brak im luzu, ciągle sprawiają wrażenie, że za chwile wyjdzie na jaw, że coś ukradli.

    Głosowałem na Nowoczesną, choć nie lubię tego mrużenia oczu u Petru i słabej dykcji.
    Byli jednak ‘nowi’ na rynku, mają znakomite panie – to zupełnie inna kategoria, niż te dziwolągi z PIS.
    I nagle taka wpadka z tym wyjazdem na Sylwestra, zupełne kretyństwo, jak te gadaniny u Sowy, kiedy prosty taksówkarz wie, że w dobrej knajpie, w każdym kwiatku na stoliku, może być pluskwa.
    I to od wielu lat.

    Co to za ludzie? Gdzie jest granica głupoty, powtarzanych banałów, drętwej mowy?
    Pozdrawiam Niestrudzonych.

    PS1
    ‘wieśku 59’, czy ktoś Ci płaci?
    Ja się tylko pytam…

  379. @anumlik
    Zerknąłem na portal „Rzeczpospolita”. A tam informacja ,że
    tzw. ustalenia dotyczące figlowania p. Trumpa w Moskwie to…
    żart wymyślony przez kilku dowcipnisiów.
    Haczyk połknęło wiele tzw.poważnych mediów…
    Poczekajmy co dalej.

  380. zezem
    11 stycznia o godz. 18:45

    Tak drogi zezem, na pewno, Rzeczpospolita jest tu autorytetem. CIA robi „debriefing” Obamie i Trumpowi, McCain i FBI wymieniają informacje, CNN o tym mówi (bez szczegółow), ale wszyscy oni dali się nabrać. Nasza Rzeczpospolita wszystkich ich zapędziła w kozi róg.

  381. Wracając do Kijowskiego. Czytam sobie.
    Pochodzi z kręgów kręcących się przy polityce, przy politykach. Tu bym się może przytulił, tam może otarł, zarobił, podwyższył. To zła podstawa i postawa. Takich Kijowskich jest tysiące. Bez własnej kreacji życia, bez kręgosłupa, pozytywistycznej pracy u podstaw. A wszyscy wokół to i tak karierowicze i złodzieje. Więc… tak trzeba.
    Obecnie znam Wa-wę z tv. Jednak w latach ’80-tych i latach przełomu trochę znałem. Byłem zszokowany. O niczym innym nie potrafili rozmawiać. Całe dni się gadało i gada pewnie kto z kim śpi, kto pod kogo podczepiony. Z żarem w oczach jakby tu się… W życiu można TYLKO tak się ustawić na zawsze. Trochę szpanu, ruchu bioder, znajomości ! To zostało.

    Ewa-Joanna
    11 stycznia o godz. 10:58 Oddałeś głos na ten komentarz

    „On plecie co mu ślina na język przyniesie, a półgłówki chłoną bez odrobiny myślenia – atmosfera się liczy, zawziętość i wspólnota. Takie: my wam kurde pokażemy!
    I nikt nie wie za co i po co.”

    Mam Cię na mojej krótkiej liście za ten wpis. )))) I tejot 8.01 16:45
    Pracy doktorskiej nie napiszę. Ale szukam dlaczego PIS ma 30%. To u Was jest. Tak myślę.

  382. @stasieku
    11 stycznia o godz. 18:43
    „Nasi politycy boją się (…) że za chwile wyjdzie na jaw, że coś ukradli.”

    😀 to się nazywa „życie na krawędzi”

    @Tobermory niezły wierszyk!

  383. izabella
    11 stycznia o godz. 19:15
    Jeśli chodzi o bardzo poważne autorytety to pamiętam pewien
    „bryfing” w roku 2003, gdzie w b. poważnym tonie przedstawiano światu niezbite dowody.

  384. @zezem
    O tym, że to fejk, wiem od wczoraj. Problemem są nie tyle figle z blond prostytutkami w Moskwie, ile transakcje finansowe z podejrzanymi o związki „ze służbami” instytucjami i bankami rosyjskimi, które po – jakoby – zawyżonej (i to znacznie) cenie odkupiły upadającą firmę Trumpa „wyciągając go za uszy” z bankructwa. O tym głównie się wczoraj na CNN dyskutowało. Czy tak było? Nie wiem. Papierów anglińskij szpion „na emeryturze” nie pokazał. Że coś może być na rzeczy świadczy finansowanie (znaczy udokumentowane pożyczki na rzecz) kampanii wyborczej Marine Le Pen przez rosyjskie banki.

  385. zezem
    11 stycznia o godz. 19:23

    Mój komentarz nie dotyczył prawdziwości rewelacji o Trumpie, bo jak na razie nikt nie potrafi ich ani potwierdzić ani obalić. Skomentowałam opieranie się na autorytecie Rzeczpospolitej. Na pewno wszystko na ten temat wiedzą, takie wygi.

    W 2003 było jasne kto kłamał i dlaczego, kto naciągnął fakty, a kto dał się okłamać. Widzę, że lubisz proste wytłumaczenia, wtedy kłamali, więc teraz też.

  386. NikodemD
    11 stycznia o godz. 19:16

    Nikodemie, koniecznie napisz o tym pracę doktorską, a już przynajmniej aplikację na smartphona. Bo mnie też to bardzo dręczy. Miałam trochę około-świątecznych interakcji i oni są jak z sekty. Dlaczego ludzie w to wchodzą: tak jak pisze E-J: atmosfera, wspólnota, poczucie wyróżnienia. Niestety nie ma żadnych metod na wyciągnięcie bliskiej osoby z sekty. Osoba sama musi chcieć. A jak nie chce, to reaguje agresją. Trzeba utrzymywać kontakt i rozmawiać. Bez gwarancji sukcesu.

  387. @Konstancja
    10 stycznia o godz. 20:29
    @Tanaka
    10 stycznia o godz. 21:14

    Protesty dotyczyły nie tylko radarów stawianych przez gminy w celu wsparcia budżetu. Przypominam sobie program Tomasza Lisa, który zaprosił ówczesnego ministra ds. dróg, Nowaka, tylko po to, żeby zrugać go za te radary, choć Lis zawsze był bardzo przychylny politykom PO. Lis miał pretensje, bo na drodze, którą on dojeżdża do pracy, postawiono radar, no i teraz będzie musiał wcześniej wstawać, „podobnie jak tysiące warszawiaków” itp.

    Ponadto w tym kontekście nie ma znaczenia, kto postawił radar i w jakim celu. Jeśli dozwolona jest prędkość 50, to człowiek szanujący prawo jedzie 50, a gdy z jakichś powodów ją przekracza, to nie ma do nikogo pretensji, że został ukarany. A jeżeli uważa, że ograniczenie to nie ma żadnego uzasadnienia, to stara się je zmienić. Uzasadnione były tylko protesty przeciwko karaniu za przekroczenie prędkości nawet o 1 km, bo to faktycznie dawałoby władzom pole do nadużyć.

    To podejście do prawa, nie tylko drogowego, jest jedną z najważniejszych różnic między tzw. krajami cywilizowanymi, do których wszyscy chcą emigrować, a tymi, z których ludzie uciekają. Tak się składa, że te „kraje cywilizowane” niemal wszystkie są protestanckie. Niektórzy zwrócili tu uwagę, że na południu Europy (czyli w strefie katolicyzmu i prawosławia) też się lekceważy przepisy drogowe i nie tylko. To akurat te kraje, które po roku 2008 najboleśniej odczuły kryzys finansowy, czyli tzw. PIIGS ― Portugalia, Włochy, Irlandia, Grecja i Hiszpania (choć Irlandczycy podobno przestrzegają przepisów, pewnie pod wpływem kultury anglosaskiej).

  388. @tejot
    10 stycznia o godz. 20:49

    „ bo przecież jeśli ulica wiodąca przez miejscowość jest pusta i widać ją na przestrzał na 2 kilometry, to jaki sens jest dla mnie, uczciwego i rozsądnego kierowcy wlec się 50 km/godz.”
    ====

    Znam taką drogę w Polsce – kilkanaście kilometrów przez teren zabudowany, po obu stronach wioski, droga jednopasmowa, ale prosta jak strzała, po bokach chodniki oddzielone od jezdni rowami, rzadko tam widać jakichś pieszych. Kilka lat temu postawiono tam radary na prośbę mieszkańców, którzy nie mogli przejść przez ulicę ani wyjechać z bocznych dróg, bo wszyscy jeździli 80 zamiast 50.

    Zauważ, że to „wariackie” podejście do prawa, dla Polaków (jak również Włochów, Greków czy Rumunów, nie mówiąc już o Ukraińcach) nie do pojęcia, jest typowe dla krajów najlepiej rozwiniętych, dokąd wszyscy chcą emigrować – od socjalistycznej Skandynawii po liberalne USA. I dla Szweda, i dla Amerykanina prawo jest czymś w rodzaju religii. To nie przypadek – aby jakakolwiek większa organizacja, w szczególności nowoczesne państwo i gospodarka, mogła sprawnie funkcjonować, potrzebne jest takie podejście. Inaczej nic z tego nie wyjdzie.

    Polskie społeczeństwo zatrzymało się mentalnie w rozwoju na czasach przedrozbiorowych, kiedy gospodarka opierała się na takich organizacjach, jak rodzinne gospodarstwo rolne, zakład rzemieślniczy czy folwark, gdzie wszyscy znali się osobiście i mogli porozumiewać się bezpośrednio. Tylko że taka gospodarka może wytworzyć najwyżej wóz drabiniasty. Jak chce się produkować samochody, trzeba zbudować fabrykę, infrastrukturę potrzebną do kooperacji i handlu (czyli stworzyć sprawne państwo oraz uczciwie płacić podatki i nimi gospodarować), itp. A taki system nie może być już oparty na porozumieniu my ze szwagrem” albo bacie karbowego. Wymaga przestrzegania procedur nawet wtedy, gdy karbowy nie łoi po plecach.

  389. @anumlik
    10 stycznia o godz. 20:52

    Ale inny punkt statutu stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji, § 70 punkt 4, mówi: „Zabrania się: Zakupu towarów lub usług od podmiotów, w których uczestniczą członkowie Stowarzyszenia, członkowie jej organów lub pracownicy oraz ich osób bliskich, na zasadach innych niż w stosunku do osób trzecich lub po cenach wyższych niż rynkowe.”

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,59154,title,Kod-zrodlowy-KOD,wid,18665978,wiadomosc.html?ticaid=1186d3&_ticrsn=5

    Faktury Kijowskiego były zawyżone, co zgodnie stwierdzają wszyscy znający się na rzeczy, nawet w „Gazecie Wyborczej”. Poza tym Kijowski wyraźnie kombinował tak, żeby mu komornik nie ściągnął z tego wynagrodzenia alimentów. Jedynym wyjściem jest dla niego dymisja, również ze względu na dobro całego ruchu. Pokazując się wciąż na demonstracjach, Kijowski szkodzi KOD-owi.

  390. @anumlik
    10 stycznia o godz. 20:52

    Ale inny punkt statutu stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji, § 70 punkt 4, mówi: „Zabrania się: Zakupu towarów lub usług od podmiotów, w których uczestniczą członkowie Stowarzyszenia, członkowie jej organów lub pracownicy oraz ich osób bliskich, na zasadach innych niż w stosunku do osób trzecich lub po cenach wyższych niż rynkowe.”

    Faktury Kijowskiego były zawyżone, co zgodnie stwierdzają wszyscy znający się na rzeczy, nawet w „Gazecie Wyborczej”. Poza tym Kijowski wyraźnie kombinował tak, żeby mu komornik nie ściągnął z tego wynagrodzenia alimentów. Jedynym wyjściem jest dla niego dymisja, również ze względu na dobro całego ruchu. Pokazując się wciąż na demonstracjach, Kijowski szkodzi KOD-owi.

  391. stasieku
    11 stycznia o godz. 18:43

    Może mi wybaczysz, stasieku, zajoba polegającego na tropieniu od prawie 50. lat zachowań językowych poprawnych, ale manierycznych, niekoniecznych, niepotrzebnych w rodzaju np.

    „On jest jakiś taki, nie wiem, dziwny”;

    „Idziesz protestować przeciwko robieniu śmietnika z języka?”. „To znaczy yyyzobaczę, ale chyba tak”.

    Zadałeś pytanie i wyjaśniasz:

    „Ja się tylko pytam…”.

    To widać po samym pytajniku. Czy Twoje wyjaśnienie ma głębszą treść sygnalizującą, że nie masz innych intencji niż tylko zapytanie? Bo Ci powiem, że od pięćdziesięciu lat nie rozumiem, czemu ktoś pyta i zaraz zastrzega, że tylko pyta. Taka pyta, taki pyt i takiego?

  392. izabella
    11 stycznia o godz. 19:49
    „Rzeczpospolita” jest dla mnie takim samym wygą jak strona twierdząca wręcz coś przeciwnego. Czyli na dwoje babka wróżyła.
    Aby się zrozumieć nawiążę do b. dobrego filmu Akiro Kurosawy „Rashomon”. Gdyby był Tobie nieznany, to polecam. Treść ,jak to się mówi, ponadczasowa.

  393. stasieku
    11 stycznia o godz. 18:43

    Jest jeszcze wariant „Tak tylko pytam”. Czyli jak? Może wiesz?

  394. @remm, z godz. 20:15
    Jestem ostatnim, który usprawiedliwiałby Kijowskiego w sprawie faktur. Podałem linka do rozmowy z prof. Bilkle i z tej rozmowy wyciągnąłem stosowny punkt statutu KOD, z którym to stautrem się nie zapoznawałem przedtem (obecnie też nie jest on dla mnie lekturą obowiązującą). Blikle w rozmowie twierdzi, że faktury Kijowskiego nie wydają mu się zawyżone i podaje kilka przykładów wyceny domen (czy jak je tam zwać) internetowych – od kilku do kilkuset tysięcy złociszy. Jeśli Kijowski zawyżał wartość usług swojej i żoninej firmy w porównaniu do tych, które takie usługi „na rynku” wykonują – to naruszył § 70 punkt 4 KOD-u. Ale o tym niech się najlepiej wypowie audyt i – ewentualnie – prokurator. Jak wiesz prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie.

  395. zezem
    11 stycznia o godz. 20:27

    Rashomon widziałam i jest on również na mojej liście bardzo dobrych filmów :). Przynajmniej tu się rozumiemy.
    Babka wróżyła tutaj na więcej niż dwoje. Ciekawie będzie, jednym słowem.

    Zupełnie przypadkiem, Radzwinowicz w wyborczej wspomina jak Putin załatwił Skuratowa pornograficznym filmikiem, torując sobie tym samym drogę do kariery. Precedens jest, obleśny, chętny typ jest. Że też wcześniej nikt na to nie wpadł (to taki żart, bo o tym mówiono już w październiku).

  396. @zezem, z godz. 20:27
    Z tym „Rashomonem” Akiro Kurosawy to ciut przestrzeliłeś. Film – dla mnie – genialny, ale ja jestem wielbicielem Kurosawy od dziesiątków lat. Jak dzieło filmowe, oczywiście, natomiast jako „źródło poznania” natury ludzkiej – taki sobie. O tym, że jest „moja prawda”, „twoja prawda” i „gówno prawda” wie każdy czytelnik Tischnera. Prawda „Rzeczpospolitej” jest dla mnie – wybacz – w porównaniu do prawdy CNN „gównoprawdą”. Nie chce mi się tego głębiej uzasadniać, ale już sam fakt usytuowania – rzetelnej dawnymi czasy – gazety w polskim gumnienku pokazuje, że do „gównoprawdy” jej blisko.

  397. http://www.plus.pl/abonament/przedluz-umowe/2

    Nowoczesna ma kilka nadających się do Sejmu pań – i to jest rzecz dobra, chwalebna oraz zbawienna. A co „N” jako całość ma w sobie, chce i może, to inna rzecz. Nie bardzo wiem, czym się różni od PO, poza świeżą buzią, albo od późnego SLD z buzią Millera co kończy.
    Posiadasz w tej sprawie jakieś zasadne wiadomości?
    Przypadkiem, okazuje się, że N broni panstwa prawa i demokracji – co kardynalnie dobre, ale przypadkowość znowu się pyta o istotę Nowoczesnej.

    Petru fruwający w cieplejsze strony – czy to jakaś straszna rzecz, mam pewną wątpliwość. Owszem – niezgrabnośc, pewna wpadka wizerukowa. I może niewiele, lub nic więcej. Miałby murem siedzieć w Sejmie, przed kamerami i dowodzić nieustająco protestem w swojej partii? Też można powiedzieć – tak, przy czym nie bądźmy pryncypialni bardziej niż nas samych na to stać: na okrągło się nie da, nie ma takiej konieczności, co zresztą potwierdziły wydarzenia. Chyba, żeby Petru wyjazdem okazał i dowiódł, że w istocie olewa zarówno sytuację polityczną, jak i swoich posłów za niego harujących oraz własnych wyborców i demokrację. Olał? Nic na to nie wskazuje. Wskazanie jest raczej inne – PIS ma interes w bicie w opzycję chwytając się wszelkch pozorów zasadności. Podobnie jest i z Kijowskim, z tym, że jego przypadek jest poważniejszy. Ciągle jednak bez mała żaden wobec tego co robił, robi i jutro oraz do końca swoich dni będzie robił PIS. Którego odpowiedzialność jest szczytowa i stricte formalna.
    Nie usprawiedliwia się Kijowskiego tym, że PIS robi rzeczy milion razy gorsze, ale i nie stosujemy miar podwójnie nieskończenie różnych: PISowi wolno milion razy i na okrągło nędzę produkować, Kijowskiemu – zero. Żeby byo u kogo zero, to tak jeszcze nie było. Dajmy mu dziesięć – może już wykonał nadwyżkę do 100, więc nadwyżkę traktujmy kijem z gwoździami na goły tyłek. Czym traktujemy milionera? Wedle proporcji wypada Car bomba.

  398. @pombocek, 20:24
    Chyba zapomniałeś ‘pombocku’, że to jest zapożyczenie z insynuacyjnej formy, używanej przez zmarłego tragicznie polityka Samoobrony.
    „Manierycznie” na blogu się często wyrażamy, także kolokwializmów pełno, ślicznych przekrętów językowych co nie miara.
    A ile nowotworów językowych, skrótów wiele mówiących zawierają „Listy”!
    Czasami dla nich warto czytać blog.

    ‘pombocku’, a może ja nie zrozumiałem Twojego postu?
    Pozdr
    PS
    Z polskiego miałem piątkę w znakomitym liceum warszawskim. Z matmy czwórkę, a poszedłem na PW. I nie żałuję.

  399. remm
    11 stycznia o godz. 20:10

    slowa pana Lisa to prywata, choć podparł sie „tysiącami warszawiaków”.
    Ja tylko zwróciłam uwagę na to, że nie mamy zaufania do państwa nie tylko w tej sprawie, choć radary są świetną ilustracją tegoż braku.

    Państwo nie powinno poddawać swoich decyzji w wątpliwość m.in.zgadzając się na samowolkę w tym względzie. Nie wiem, jak jest w innych krajach, bo w samochodzie bywam pasażerem, nie kierowcą, ale widzę, że ludzie na zachód od Odry jakoś ufają znakom i informacjom, ktore stają im na drodze.
    W Polsce bywa, że latami prosisz o sygnalizację w miejscu przechodzenia dzieci przez jezdnię i dopóki nie zdarzy się tragedia, nie ma reakcji stosownych władz badź jej wyjaśnienia są do potluczenia o kant czegoś tam.
    Znam kilka takich przykladów z własnego miasta,
    Tak samo powinny działać znaki ostrzegawcze i nakazujące jazdę określoną prędkością. Radar jest tylko nowoczesnym znakiem nakazu z dodatkową wlaściwością:wyjmuje ci z portfela pieniądze, jeśli cię zlapie i zrobi fotkę.
    ALe musi być ktoś, kto zgodnie z zasadami postawi ten znak/ radar w stosownym miejscu, a uzytkownicy dróg nie będą mieli wątpliwości.
    Panstwo nasze nie zdalo w tym względzie egzaminu; latami nadużywalo naszego zaufania i teraz znów to robi.

  400. remm
    11 stycznia o godz. 20:10

    Protesty dotyczyły nie tylko radarów stawianych przez gminy w celu wsparcia budżetu.

    To „wsparcie budżetu” nazwijmy wprost: oszustwem, pbliczną gangsterką, złamaniem etycznej zasady. Gdy te fotoradary nie służą bowiem podnoszeniu bezpieczeństwa, ale braniu pieniędzy.

    W terenie zabudowanym obowiązuje 50 km/h. Wiesz, jedziesz 50. Albo60,albo 197. to w sumie mało ważne wobec pułapki, jaką zastawia para gangsterska: ni z gruchu ni z tenisówki, na prostej drodze, bez skrzyżowań, pobliskiej szkoły,zakładu dla niewidomych ani jakichkolwiek innych uzasadnień, za krzakiem i siedmioma płytami reklamowymi 2 x 5 metrów stoi znak „30”. A przed nim fotoradar. I znak i radar stoją wyłącznie po to, żeby ŁAPAĆ.
    Podobnych sytuacji są tysiące.
    Nie komentuję tu nędzy polskich katolickich w 95% kierowców którzy wraz z biskupami i Świętym Ojcem Świętym mają każde ludzkie życie za absolutną świętość, więc obalają litra i włażą za kółko by rozkwasić paru pieszych na masce/płocie/drzewie, albo własnych pasażerów zamienić w mielonkę. Bozia uwielbia aranżować takie sceny krajobrazowe: w 26-letnim audiku jedzie 7 ślicznych osób, 4 maturzystki i 3 miłych chłopczyków. Jebut, chłopczyk za kierownicą wali w drzewo kasując po drodze do ciesiółki dwoje przechodniów, szóstka melduje się u bozi,, a kierowca zgubił tylko smarka.

  401. Dla zainteresowanych,

    jeśli jeszcze żyją. Wczoraj nie było małp, więc sobie spokojnie opstrykałem ujście kanału Jamneńskiego po ostatnim, północnym, sztormie. Widoczny na trzeciej fotce falochron ma palach – pionierski pomysł! – został zbudowany za ciężkie pieniądze wyłącznie po to, by zapobiegać takiemu właśnie zatykaniu ujścia. Gdzieś w mieleńskich informacjach miała się ukazać dumna konstatacja (wiem z ust czlowieka, który to czytał), że słynne już na całą Polskę, dzięki publikacji w „Polityce” pani Ryszardy Sochy, wrota sztormowe już drugi raz (pierwszy raz przy „Ksawerym”) uratowały okolice jeziora Jamno przed powodzią, podtopieniami czy czym tam jeszcze. Gdyby dwudniowy sztorm miał podnieść poziom jeziora Jamno o powierzchni ponad 2 tys. hektarów tak, że spowodowałby powódź lub podtopienia (o ile wiem, nigdy tu nie było powodzi), to okolicznym mieszkańcom dawno by wyrosły skrzela i płetwy ułatwiające życie pod wodą. Bo sztormów ci u nas dostatek. Do jeziora Jamno wpływają trzy rzeczki i co najmniej dwa inne cieki plus rowy melioracyjne, więc jeśli coś miałoby spowodować powódź, to najpierw one. Ale przecież jest ujście, więc z jakiej racji powódź.

    Rzecz jasna, nie ma dowodu, że wrota nie uratowały przed powodzią i nie ma dowodu, że uratowały, więc można tak pleść – jak o istnieniu Pana Boga – do skończenia świata.

    A może to moja pięciozłotowa moneta uratowała, kiedy mi wpadła do kanału, jak wyciągałem z kieszeni jeden z pięciu aparatów po trzy złote każdy. Udowodni ktoś, że nie?

    https://lh3.googleusercontent.com/-nwuBT_ZP3n0/WHaKTIaKpLI/AAAAAAAAMz4/_NrtzdB0cDg5VeuDWzS5G1sjTojiZoMMQCL0B/w724-h543-no/20170110_135002.jpg

    https://lh3.googleusercontent.com/-YfGpV4QYabU/WHaKSuBS9EI/AAAAAAAAMz4/gxjDwitnI1IOErllqkb2Nn_5d28tjGoZACL0B/w724-h543-no/20170110_140821.jpg

    https://lh3.googleusercontent.com/-Bf35JVqUjwc/WHaKSfiHtwI/AAAAAAAAMz4/hQc9kQAaki4SvIx6K7VDLiiQbWC_-ph0ACL0B/w724-h543-no/20170110_141411.jpg

  402. Konstancja
    11 stycznia o godz. 21:01

    Prawo wtedy działa, gdy pierwszą szanującą je i wzorowo przestrzegającą instytucją jest władza każdego rodzaju, a prawa ustanawia wyłącznie przez jeden wzgląd: dobra i pomyślności wszystkich obywateli.

    Przykład ze światłami i dziećmi, jaki podajesz,to test boleśnie typowy i drastycznie śmiertelny. Władza gdzieś ma życie, bezpieczeństwo, dzieci, zasadne żądania mieszkańców. Zareaguje dopiero na trupa, albo i nie, bo potrzeba sto trupów.
    To jest polska regularność w szczytowo katolickim kraju Cywilizacji Miłości. I po tym właśnie się dowiadujemy na czym katolicka CM polega.

  403. stasieku
    11 stycznia o godz. 20:57

    Stasieku umiłowany, bo trzeźwy i mądry, jak mogłem zapomnieć coś, czego nie wiedziałem. Ale Twoje zapożyczenie by mnie, jako rzecz prywatna i pojedyncza, przepraszam, nie obeszło, bo przypatruję się manieryzmom powszechnym, nie prywatnym, które też się zdarzają, jak u mojej koleżanki, która wymyśliła sobie „We wszelkim bądź razie” (nawiasem mówiąc, „w każdym bądź razie” to też manieryzm, nie manieryzm to „w każdym razie”. A zapytałem, czemu do zdania ze znakiem zapytania dodajesz instrukcję, że tylko pytasz.

  404. @izabella , @anumlik
    „Rashomon”
    Już nie chodzi o zgłębianie natury ludzkiej tylko o wykładnik ,że
    każda ze stron opisywała zdarzenie ze swojej ,dla siebie wygodnej, perspektywy.
    Miałem zdarzenia (kto ich nie miał), że słyszałem podobnie jak we wspomnianym filmie racje stron-uczestników takich czy innych perturbacji. Z wyciąganiem ostatecznych sądów byłem i bywam raczej ostrożny. No tak… są wyjątki,ale te… potwierdzają regułę ;–)

  405. pombocek
    11 stycznia o godz. 21:14

    Widać, że kanał nie różni się od okolicznej plaży, co jest bardzo pomyślne politycznie: Macierewicz nie pozwolił, żeby Ruski coś tam, żeby Chińczyk ukradł Łódź i resztę Polski, więc i nie pozwolił, żeby kto ukradł plażę . Jest.Ocalona.
    Widzę też inną atrakcję miescową: śliczną lagunę imienia Świętego Ojca Świętego. Będzie przy niej Inwestor (niechiński, ale jakiś kościelny) budował nowe osiedle. Dubaj, Palm Bicz, albo co podobnego.

  406. anumlik
    11 stycznia o godz. 20:52

    CNN to już też nie jest to co kiedyś, ale z punktu widzenia jakiegokolwiek pro-państwowca, lepiej zranić uczucia Trumpa (jeśli jest w istocie niewinny), niż zaryzykować, że ktoś mógłby szantażować prezydenta.
    Pomarzyć można, żeby ktoś postąpił podobnie z Macierewiczem. I nie o filmik porno mi idzie :).

  407. Tanako miły,
    każda władza najlepiej reaguje na trupa. A jeszcze lepiej jak sie jej uda na tym zarobić. Tak to już jest.
    My mamy możliwość pójścia do sądu, niewielu z powodu braku czasu z tego korzysta, ale bywają uparci i chwała im za to. Otóż nasi stróże ustawiali się z suszarkami na ogół z górki, tam gdzie samochód sam z siebie przyśpieszał a przecież nikt nie jedzie z okiem utkwionym w szybkościomierz i łapali, bo też maja jakieś tam normy do wyrobienia. I trafił się jeden i powojował w sądzie – sąd uznał, że ma rację i teraz biedacy muszą się ustawiać pod górkę, bo wtedy na pewno wiadomo, że ktoś tę szybkość przekracza.
    To ciągła wojna 🙂 Ale mimo wszystko stoję na czerwonym, na pustym skrzyżowaniu i w środku nocy. Jakoś nie mogę inaczej, choć się zżymam.

  408. Tanaka
    11 stycznia o godz. 21:27

    Ten feler, Tanako, że laguna im. świętego JP tego bardzo zmienną jest – odwrotnie niż pan święty, który jest wieczny jak sam Bóg. Zresztą zmienność to może nie feler. Jak patrzę w niezmienne lustro – obrzydzenie bierze.

  409. @izabella, z godz. 21:29
    Bingo 🙂

  410. pombocek
    11 stycznia o godz. 21:14
    w tej bialości dokoła trudno byloby odnaleźć ujście Jamna, gdyby nie te pale wbite i wcześniejsze Twoje zdjęcia. Wyspę Ojca Bardzo Świętego wypatrzyl Tanaka i dopiero wówczas ją znalazłam.
    Cała ta zaporą nie warta jest Twojej pięciozłotówki zagubionej w odmętach jamneńskiego jeziora. Nie wiem, po co było lać tyle betonu w morze…

  411. Konstancja
    11 stycznia o godz. 22:02

    Konstancjo, ponad 10 lat jeździłem koło Ciebie ze Słupska do Wrocławia i czemu Cię nie widziałem? Może wszystko byłoby inaczej.

    Sama głupiego robota już się opatrzyła, teraz ciekawostką będą tłumaczenia, jak bardzo była potrzebna.

  412. @@@Konstancja, remm, Tanaka
    Krótka migawka z burzliwego życia Anumlika, gdy był jeszcze burmistrzem gminy, przez środek której przebiegała (krajowa klasy GP) droga o znaczeniu międzynarodowym. Ograniczenie prędkości w terenie zabudowanym – prawidłowe 60 km/h – nie było w ogóle respektowane. Dodatkowe (przez wsie i osiedla miejskie) ograniczenia (do 50 km/h) oznakowane światłami – także nie. Pisma do: a) wojewody, b) Generalnej Dyrekcji Dróg Państwowych (w jej kompetencji i utrzymaniu była droga) c) Komendanta Wojewódzkiego Policji – aby w najbardziej „wypadkowym” (dwa, trzy wypadki w miesiącu, śmiertelne – dwa, trzy w roku) miejscu wybudować wysepkę i zmusić kierowców-morderców do ograniczenia szybkości nie przynosiły żadnego rezultatu. (Zaplanowaliśmy w budżecie, panie burmistrzu, w przyszłym roku usprawnimy). Trzeba było, abym nadjechał tuż po tym, jak rozpędzony TIR zmiótł i rozbił o słup drogowy dziecko. Kilka przerażających zdjęć, które wysłałem do a) wojewody, b) Generalnej Dyrekcji Dróg, c) komendanta policji, d) gazet i telewizorniów spowodowały, że w przeciągu dwóch dni pobudowano wysepkę, dodatkowe pulsujące światło na środku drogi i „zebrę” dla pieszych. Na decydentów nie działają pisemka, na decydentów działa coś, co przemówi do ich wyobraźni. W tym wypadku zdjęcia zmasakrowanego dziecka.

    PS
    Jestem za absolutnym i bezwzględnym karaniem kierowców, którzy przekraczają prędkość w terenach zabudowanych. Dzieci przebiegające przez jezdnie nie mają wyobraźni. Kierowcy – muszą ją mieć.

  413. Cichaczem wraca do sejmu ustawa antyaborcyjna.

    W komisji już w czwartek.

    http://natemat.pl/198957,zaslona-dymna-w-cieniu-sporu-wolnosc-i-demokracje-wraca-projekt-ustawy-calkowicie-zakazujacej-dokonywanie-aborcji

    I przy okazji – dla przypomnienia – jak wygląda piekło kobiet w katolickim kraju.
    http://www.newsweek.pl/swiat/latynoskie-pieklo-kobiet,11357,1,1.html

  414. Ewa-Joanna
    11 stycznia o godz. 21:30

    Najbardziej żądna trupa jest PT. Publiczność: no kiedy wreszcie będzie ten trup!?
    Trupy są dosyć twórcze – inspirują sobą – czasem – żeby kto przytomniej drogę obmyślał, zbudował, zorganizował, utrzymywał i pilnował.
    Wiele osób bardzo się temu dziwi, bo prowadzą życie szare, zwyklackie i nie podejrzewają siebie o jakieś właściwości inspiracyjne. Widząc siebie trupem na drodze wreszcie kapują: każdy człowiek ma w sobie pierwiastek twórczy. I może się nadać do inspirowania innych. Tak mówi Święty Ojciec Święty. I to mówi, że za każdym trupem stoi Wieksze Dobro. Trupy klaszczą Świętemu oraz jego bozi frenetyczne brawo. Po czym przekazują 1% na bezpieczeństwo na drogach. A resztę – na tacę.

  415. Na marginesie
    11 stycznia o godz. 22:31

    Trzeba trąbić na czym się da – nawet na dudzie – i gdzie się da – nawet z wieży mariackiej jako hejnał – że winnym piekła kobiet (i dzieci) jest wyłącznie polski Kościół katolicki. Bez tych śmierdzących wonnościami pasożytów nikt by nie wpadł na to, że przerywanie – jakiejkolwiek! – ciąży może mieć coś wspólnego z moralnością/niemoralnością, być naganne.

  416. anumlik
    11 stycznia o godz. 22:32

    Tak coś mi się zdaje, że obśmiać się można, ale należy dostać ścieklicy na takiego typa. To co on gada to prosta droga do wojny cywilizacji. Co do warswy intelektualnej tego co wygaduje, to są rzeczy karalne w wyaszanych gimnazjach, z powodu durnoty i sprzeczności z faktami. A rzeczony to tzw.profesor. Dlatego trzeba likwidować gimnazja.
    Postać ta udowadnia sobą, że Polak to kosmita. Nie pochodzi z cywilizacji europejskiej, ani nawet ziemskiej. Islam wydaje się być cywilizacją nieco bardziej cywlizowaną.
    Von Ditfurth miał rację: katoPISoidy to przybysze z nieba, co wiele mówi o niebie. Ciężko przy tym napromieniowani.

    Co do poprzedniego: trupów na drodze u burmistrza. W Polsce takie zjawisko nie występuje, tak samo jak w Rosji radzieckiej nie występował seks. Nie jest możliwe, żeby w katolickim kraju ludzie ludziom zabijali siebie nawzajem. Profesor inż. Żaryn ma rację: dzięki katolickiej Polsce istnieje jeszcze Europa. Poznajemy to po tym, że w niekatolickich krajach Europy trupów jest 4 – 6 – 10 razy mniej na twarz, niż w katolickiej Polsce.

    U nas jest katolicki projektant dróg- projektuje więc drogę katolicką, bo Ludzkie Życie Jest Święte. Drogę więc zaprojektuje tak, żeby nawet gdyby na niej kto kogo chciał zabić, będzie to skrajnie trudne. Katolicki urzędnik zatwierdza projekt i daje pozwolenie na budowę. Zanim da, co najmniej 4 razy wysłucha na mszy kazania, o Nczelnej Wartości Zycia Ludzkiego. I zatwierdza tylko to, co w absolutnie największym stopniu

  417. Na marginesie
    11 stycznia o godz. 22:31

    Pisząc tekst o proteście kobiet, z niepewnością komentowałem to, czy kobiety nie odpuszczą po czarnym marszu, czy nie uznają, że dość się nawalczyły o swoje prawa ludzkie i czy nie dadzą się zrobić w kobietę, czyli w człowieka najgorszego sortu. To co robi znowu PISokatolik, przeciskając przez Sejm kolejną wersję drańskiej ustawy antyaborcyjnej, korzystając z zasłony dymnej znanego od tygodni sporu w innej (poniekąd) sprawie, jest kolejną próbą oszustwa obliczoną na nieuważność kobiet i zwolenników tezy, że kobieta to człowiek pełnowartościowego sortu. Jeśi nie będzie znowu ostrej, jeszcze ostrzejszej reakcji kobiet – Duda Andrzej w nocy podpisze ustawę.

  418. pombocek
    11 stycznia o godz. 22:09
    na pewno obok mnie śmignąłes swoim rowerkiem; zdarzyla się również kolizja rowerka z moimi bucikami.
    To TY?

  419. Rzadko bywam kobietą i rzadko cokolwiek podpisuję, ale przed chwilą byłem i kobietą, i chłopem – podpisałem petycję. Szkoda tylko, że w takiej petycji, z uwagi na różne światopoglądy podpisujących nie wypada wskazać i zjechać z góry na dół i z powrotem głównego sprawcę cudzych piekieł, który siedzi sobie w liczbie dosyć mnogiej w biskupich pałacach i kiwając palcem w bucie rżnie, sukinsyn prosto od wściekłej krowy i ojca Belzebuba, moralistę.

  420. Na marginesie
    11 stycznia o godz. 22:31
    parasolka wciąż w pogotowiu

  421. Konstancja
    11 stycznia o godz. 23:09

    O nie, Konstancjo, niemożliwością jest. Miewam, owszem, kolizje, ale wyłącznie z własnymi nogami. Chiba ich za dużo i za kulawe.

  422. remm
    11 stycznia o godz. 20:11
    @tejot
    10 stycznia o godz. 20:49

    Mój komentarz
    Remm, podzielam Twój pogląd. Zachowanie polskich kierowców na drodze są wskaźnikiem, poszanowania prawa w ogóle. Prawo, a zatem państwo, bo demokracja, w państwie, wolności w państwie, porządek w państwie są oparte na prawie, niezaleznie, czy to prawo obowiązuje ministra, pilota samolotu, czy kierowcę auta na pustej drodze.
    Państwo mało prawne, jak Polska – jak piszesz, ma stopień organizacji zbliżony do folwarku, w ludziach jest dużo mentalności folwarcznej we wszystkich sferach,nie wyłączając najwyższych eszelonów politycznych. Jęsli nikt nie widzi, to prawa nie ma. Jak stoi gdzieś pies w białej czapce z suszarką w rękach, to …bał go pies, napatoczył się jakiś gorliwiec i żyć nie daje spokojnemu człowiekowi. Taki obywatel-nieobywatel, a nawet poseł, myśli w tym momencie o wszystkim, tylko nie o prawie.

    Zwróciłeś uwagę, że tak się składa, że w tych państwach, gdzie kierowcy jeżdżą na luzie, dość dowolnie, to obywatele w nich na innych polach też pozwalają sobie na pewną dozę dowolności. Tak się dziwnie składa, ze te luzackie państwa, to są państwa południa Europy, katolickie i prawosławne. Umęczona też należy do zbioru takich państw (pod pewnymi względami).
    Jakaś korelacja zachowań drogowych i wewnętrznej spójności państwa i gospodarki jest.
    Pzdr, TJ

  423. Od lat widzę z okna matkę, która każdego ranka wyprowadza kompletnie nieruchome dziecko, już nastoletnie, na lekkim inwalidzkim wózku, zajeżdża samochód do przewożenia ludzkiego kalectwa, zabiera. Po południu samochód odstawia nieruchome dziecko. To się nazywa „życie”.

    Z tego samego okna widzę już ponad 30 lat. Matka wiele lat wyprowadzała sporego chłopaka, który się poruszał jak lekko sparaliżowany. Nierzadko mijałem ich z bliska, stąd wiem, że chłopak ma też coś z głową. Potem wyprowadzał go starszy pan – może ojciec – a pani już nie widzę. Teraz wyprowadza tego co najmniej już 45-latka ktoś młodszy, a po starszych opiekunach ani śladu. Chorzy lub zmarli. Nietrudno się domyślić, że ich prywatne życie sprowadzało się do opieki nad ćwierćczłowiekiem.

  424. Tanaka
    11 stycznia o godz. 23:06
    Już pod poprzednimi protestami pisałam, że pilnować trzeba, bo oni nie odpuszczą. Kościólkowe musi być na wierzchu, bo ludek boży może zauważyć, że ma jakieś prawa.

  425. @tejot
    11 stycznia o godz. 23:25

    Polski kierowca za granicą jednakże okazuje się całkiem przyzwoicie stosować do przepisów, respektować znaki i ograniczenia i nie wyróżniać na niekorzyść. Jakaś nieznana siła skłania go do zachowań cywilizowanych, nie czuje się on przy tym upokorzony ani szykanowany.
    Nie sądzę, aby za granicę jeździli tylko sami „grzeczni” polscy automobiliści. Wiem to na przykład po moich dwóch kumplach. W Polsce wstępuje w nich jakiś szatan 🙄

    Znajomy z urzędu do spraw ruchu drogowego opowiadał o 18-latku pochodzącym z Kosowa, który spóźnienie na egzamin z teorii prawa jazdy uzasadnił trudnościami ze znalezieniem… parkingu.
    Na egzaminie praktycznym, kiedy egzaminator kazał mu kluczyć po mieście (lewo – prawo – rondo – znowu prawo…) wypalił:
    – Powiedz od razu, gdzie chcesz dojechać, orientuję się w tej okolicy bez problemu 😎

  426. „Lobbies” dla konszachtów w kuluarach parlamentów i gabinetach ministerialnych były stworzone i tam czuły się i były chez soi, i wraz z parlamentami tracąc zęby i moc ustalania przebiegu zdarzeń, nadwyrężają swą rację bytu. Tradycyjne „lobbies” podążały tam, gdzie posyłali je najmujący je mocodawcy – czyli tam, gdzie faktycznie lub domyślnie mieściła się moc decydowania w kwestiach dla ich mocodawców istotnych (zyskownych lub grożących skurczeniem zysków). W momentach, gdy owa moc wędruje na place miejskie i ulice, lobbies dla zachowania racji bytu muszą tamże za mocą podążyć.

    I czy tak już się nie dzieje? Wiele wskazuje na to, że uwaga ich najemców, zdalnie lobbystami zawiadujących, ogniskuje się coraz bardziej na kupnie łask, przychylności, kumoterstwa lub uległości rozgłośni radiowych i telewizyjnych, opiniotwórczej prasy, i w coraz większym stopniu internetowych portali blogowych. Elity finansowe są od porażek ubezpieczone; stać je na to, by się do nowego układu sił dostosować i wymieniać ekipy najemnych speców zależnie of fluktuacji układu sił i wpływów.
    ”http://krytykapolityczna.pl/swiat/bauman-goldkorn-wywiad/
    =============

    Dość dokładny opis minusów demokracji.
    I tych,, co rządzą polityką…..
    Na ogół, poza nielicznymi wyjątkami, nie są to wyborcy.

  427. Niejaki Ernest Renan (były katolik) napisał w XIX wieku:
    „Naród jest to społeczność złączona wspólnym błędnym przekonaniem na temat własnych początków oraz wspólną awersją do sąsiadów.”

    Polska jest jedynym znanym mi krajem, w którym obowiązuje mądrość ludowa: „Uczciwy czyli głupi”.
    Pewnie dlatego, iż istnieje tu miejscowość o nazwie Zaniemyśl.

    Qba

  428. @Qba
    12 stycznia o godz. 9:03

    Uczciwy = frajer

    Dzieckiem będąc niedużym (ca 7 lat) posłany zostałem przez moją ciotkę do sklepu (tzw. spółdzielni GS) po zakupy, na które dostałem banknot 50-złotowy. Do zapłacenia było kilkanaście złotych. Roztargniony sprzedawca wydał mi resztę i ten banknot z powrotem. Kiedy zaniosłem ciotce zakupy i oddałem pieniądze, ta kazała mi odnieść 50 zł do sklepu.
    Reakcja sprzedawcy?
    – Jeszcze takiego głupiego dziecka nie widziałem!
    Rechotał długo, ale banknot wziął i nie dał mi nawet lizaka 🙁

  429. @Tobermory
    12 stycznia o godz. 10:04

    Mam podobne doświadczenia. Czasem celowo prowokuję: Gdy ktoś w stosunku do mnie zrobi coś niedobrego, mówię „przepraszam”. W 9 przypadkach na 10 słyszę „nie szkodzi”.
    Dlaczego właśnie ludzie dominują wśród wszystkich stworzeń na Ziemi? Bo tylko ludzie są w stanie łamać zasady, zwłaszcza „prawo naturalne”, czyli np. bez potrzeby niszczyć. Jest to typowe dla ludzi, którzy sami nigdy, niczego nie zbudowali. Tak właśnie postępuje Kaczyński i jest to przyczyną jego powodzenia.
    Za głębokiej komuny, pewien współpracownik przyznający się od początku do etatu w UB powiedział, że jego koledzy nazywają otaczającą ich rzeczywistość „bezinteresowną złośliwością”.

    Aktualna (nie tylko pogodowo) różnica pomiędzy np. Niemcami i Polską:
    W Niemczech – zawieje i zamiecie.
    W Polsce – zawieje i nie zamiecie.

  430. Qba
    12 stycznia o godz. 9:03

    Celne. Definicja, co do Polski, opisuje rzecz modelowo. Bez poczucia zawiści, kompleksu niższości skutkującego nadęciem kwaśnicy dumy z nieistniejących przewag, podbijania własnej drażliwości i niecierpliwości by wziąć wreszcie raz na zawsze i do tego słuszny odwet – nie ma prawidłowego Polaka.
    Oprócz cech powyższych, Polak istnieje dzięki swojej Szczególnej Maryjności, co wiemy od Lolka Narciarskiego. Jednakże, Maryja jest z Częstochowy – co wyjaśnia całą sprawę: jako często chowająca się, Mayja nie nadąża z pilnowaniem Polaka, żeby nie wziął i nie narozrabiał i sam sobie w łeb nie strzelił z wideł. Jak choćby w Czterdziestym Czwartym: tak z Ruskim triumfująco walczył za pomocą zabijania się za pomocą Hitlera, że i w tym Maryja, mimo, że 24 lata wcześniej akurat miała dyżur, fruwała nad polem bitwy i Ruskiego Przerażała, nie dała rady Polaka upilnować. Fakt – nie mogła być na dyżurze całe 63 dni na okrągło, ale przecież to jasne; każdy wie to po sobie.

  431. Tobermory
    12 stycznia o godz. 0:09

    @tejot
    11 stycznia o godz. 23:25

    Polski kierowca za granicą jednakże okazuje się całkiem przyzwoicie stosować do przepisów, respektować znaki i ograniczenia i nie wyróżniać na niekorzyść. Jakaś nieznana siła skłania go do zachowań cywilizowanych, nie czuje się on przy tym upokorzony ani szykanowany.

    Celna obserwacja, ale rodząca dla Polaka poważne skutki boże: jak to możliwe, że tam działa nieznana siła, czyli Cywilizacja Śmierci, a ludzie się na drodze zachowują z niejaką Miłością co do siebie, a w Polsce odwrotnie: działa Cywlizacja Miłości (i wiemy kto ją tworzy), a ludzie wobec siebie na drodze mają Śmiertelne Zamiary ?

  432. Qba
    12 stycznia o godz. 10:25

    @Tobermory
    12 stycznia o godz. 10:04

    Mam podobne doświadczenia. Czasem celowo prowokuję: Gdy ktoś w stosunku do mnie zrobi coś niedobrego, mówię „przepraszam”. W 9 przypadkach na 10 słyszę „nie szkodzi”.

    W czaach, gdy panie w sklepie nie były jeszcze wyuczone, żeby do klienta automatycznie mówić: w czym mogę pomóc ? , robiłem co raz złośliwy ekspeyment: właziłem do sklepu i mówiłem dzień dobry. Sprzedawczynie były na ogół zszokowane.
    Tak też zrobiłem z sąsiadem, który wieczorem postanowił obsikać mi samochód, w zamian za moją wobec niego złośliwość: wsadziłem na resztce tzw. trawnika mały kwitnący i pachnący krzaczek. Gdy sikał, powiedziałem mu: dobry wieczór. Sąsiad zdębiał, i dosikał sobie na spodnie.

  433. wiesiek59
    12 stycznia o godz. 8:09

    Wybacz, wieśku, i dzień dobry, i priwiet. Może nie poczytasz za złośliwość, lecz wręcz za sympatyczną troskę, że na blogu intelektualistów, zapytam z szacunkiem intelektualistę, czy widział LICZNE wyjątki. A skoro widział – czy to były wyjątki. Pytam dla Twojego, mojego i całego suwerena dobra.

    Język to narzędzie używane w większej części może ze świadomością znaczeń i wagi słów, w mniejszej – może bez tej świadomości, mechanicznie. Mowa ludzi, mówiąc najogólniej, intelektu jest wzorem dla reszty. Co to za wzór więc, kiedy mówisz: „nieliczne wyjątki”, skoro sam wyraz „wyjątki” to właśnie nieliczność. Można się uprzeć, że życie podsuwa wyjątki i nieliczne, i liczne. Tylko kto je tak znowu liczy, by wiedzieć, czy są liczne, czy nieliczne. Przede wszystkim zaś nie używa się raczej głupotki „liczne wyjątki”, a „nieliczne wyjątki” są na porządku dziennym. To, oczywiście masło maślane, ale i stereotyp, bezrefleksyjny, słowny tik składający się z papużek nierozłączek jak „cisza i spokój”, „moralny i etyczny”. Mówiąc „nieliczne wyjątki”, mówi się o doświadczanych wyjątkach, bez rozeznania i bez zainteresowania, czy one liczne, czy nieliczne. Mówi się, nie myśląc. Im mniej myślenia – również o języku, bez którego nie byłoby niemałpiego poznania – tym mniejszy myśliciel i naabarot. Śmieję się, oczywiście, bo sam jestem mały myśliciel, coś jak „Mały majsterkowicz” czy „Zrób to sam”.

  434. pombocek
    12 stycznia o godz. 10:54

    Pombocku: za wieloletnią i wybitną wytrwałość w robocie na niwie jzyka polskiego, otrzymujesz Laur Specjalny, przyznany przez Komisję jednoosobową: Złotego Leszcza. Laur możesz odebrać w gospodzie „Pod złotym leszczem”, która znajduje się w filmie „Hydrozagadka”. Laur zostanie Ci wręczony przez gospodynię gospody, która wyzna: kocham pana, mając na myśli – rzecz jasna – asystującego uroczystości Specjalnego Gościa – Asa.

    Laur za niwę i za język, niech będzie Myślą Przewodnią dla wyznawców bozi, o którym się dowiadują wszystkiego wyłącznie za pomocą gadania, ewentualnie czytania (co jest jednak bardzo rzadkim przypadkiem) – co na jedno wychodzi. Bozia tak gada do czlowieka, że człowiek ani w ząb nie kapuje o co mu chodzi (gdy się po raju przechadza), co działa tak samo w drugą stronę, chociaż podobno bozia zna wszyskie myśli człowieka, więc o czym tu właściwie gadać?

    Z gadania o tym, o czym się nie wie, czego się nie kapuje, o czym się konfabuluje, robią się liczne qui pro quo, przez co wyznawcom zdarzają się liczne przykrości, a jeszcze więcej przykrości zdarza się ludzkości od wyznawców. W międzyczasie zaś, zdarzają się liczne okazje do śmiechu na okoliczności gadających wyznawców i bozi do wszyskich gadającego.
    Bozia powienien był najpierw zrobić maturę z polskiego, zanim się wziął do gadania do Polaka. I wzajemnie.
    Maturę miał Lolek Narciarski (jest sezon w Tatrach i kozice), ale o czym on właściwie gadał do ludności podtatrzańskiej i ogólnopolskiej, skoro robiła i robi dalej coś dokładnie przeciwnego niż on – podobno – do nich gadał?
    Oto Wielka Tajemnica Wiary.

  435. @Tanaka
    12 stycznia o godz. 11:36

    Jeden bobek z wieńca laurowego ująłbym za mylenie maniery z manieryzmem 😉

    Pombocku,
    „Cisza i spokój” w jednym to więcej niż cisza i spokój z osobna. Bywa niespokojna (nerwowa) cisza i bywa spokój z muzyką w tle…
    A wyjątki?
    Powinno być ich mniej niż zasad przewidzianych regułą, inaczej to one stają się regułą 😉

  436. Jeszcze à propos wypadków drogowych, to zaobserwowałem jedną ciekawostkę. Padał śnieg, droga była śliska i już z daleka widać było samochód strażacki na prawym poboczu. Po podjechaniu bliżej okazało się, że i po lewej stronie, nad pobliską rzeczką, stoi drugi wóz strażacki, a za rzeczką – trzeci, zaś zaaferowani strażacy uwijają się regulując ruch i zajmując czymś w rzeczce, co okazało się samochodem osobowym. Rzeczka raczej płytka ale w dość głębokim rowie. Jadąc dalej, gdzieś tak po 2-3 km, spotkałem nadjeżdżające na sygnale ambulans i radiowóz.
    Gdy w domu krewnych wyraziłem podziw dla sprawności strażaków (że niby na miejscu już przed policją i pogotowiem), powiedzieli mi z przekąsem – no pewnie, płacą im za godzinę 12 zł, to do każdego wezwania rwą się na wyścigi, po kilka zespołów na raz 🙄
    Potem nauczyłem się rozpoznawać: po trzykrotnym zawyciu syreny lokalna jednostka straży pożarnej ruszała do wezwania, po kilka razy dziennie.

  437. Kiedyś każdy statek miał na dziobie figurę – galion. Była ona dla niego ozdobą i patronem. Można żartobliwie powiedzieć, że najbogatsi ludzie z listy Forbes, są galionem statku o nazwie kapitalizm. Nie jest to jednak piękna fregata, ale parszywa, zardzewiała, coraz szybciej przeciekająca galera, na której rytm na bębnach wybijają szefowie banków i firm w rodzaju BlackRock, z pejczami biegają politycy i szefowie koncernów, zaś my wszyscy siedzimy w smrodzie i ciemności pod pokładem, przykuci łańcuchami do wioseł. Nawigatorami tej łajby, coraz szybciej zbliżającej się do rafy o nazwie kolaps systemu monetarnego, są ekonomiści.
    https://pecuniaolet.wordpress.com/2017/01/10/siec-wladzy/
    ========

    Opowieść o współczesnym świecie….

  438. pombocek
    12 stycznia o godz. 10:54

    Wyjątkowy, oznacza dla mnie łamiący regułę, zdarzenie mające miejsce bardzo rzadko.
    Zwroty typu- „na palcach jednej ręki można policzyć WYJĄTKI”, jest dość standardowym zwrotem.

    Wyjątek nie musi być zdarzeniem jednostkowym, ale na tyle nieczęstym, że zwraca uwagę, jest widoczny na tle innych.

  439. wiesiek59
    12 stycznia o godz. 17:01

    Wybacz, wieśku, tylko na sekundę, bo mam nocną wachtę. Uczeni ludzie mają wielkie zamiłowanie do mówienia nie na temat. Na tej lekcji mówiliście z powagą (bo co innego żart) z Tobermorkiem nie na temat. Ja Ci tylko wytknąłem, że mechanicznie użyta przez Ciebie i nagminnie używana przez polskiego suwerena konstrukcja „nieliczne wyjątki” jest pleonazmem. Kropka.

  440. Fantastyczny wywiad z 2 naukowcami pamiętającymi różne „dziwne” czasy:

    http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1008029,naukowcy-zawsze-musieli-liczyc-sie-z-wladza-kiedys-chodzilo-o-wyjazdy-teraz-o-granty.html#

    Gorąco polecam!

  441. wiesiek59
    12 stycznia o godz. 16:56
    Powiadasz zardzewiała galera?
    Jeżeli pod pokładem wiosłuje z kołkiem w zębach Marx, Lenin, Stalin, Hitler to zamustruję jako ekonom. Pod kilem przeciągniemy głupotę wyznawców.

  442. Płynna Rzeczywistość
    12 stycznia o godz. 18:03

    Dzięki, bardzo ciekawy wywiad. Szkoda, że nie chcieli skomentować programów nauczania, ale ich krytyka i tak nic by nie zmieniła. Komuchom jednak imponowała nauka, tym obecnym nie imponuje nic.
    Szkoda, nie miałam sposobności słuchać ich wykładów, ale za to miałam zajęcia z ich braćmi. Co fizyka, to fizyka jednak, że zacytuję Rutherforda: „All science is either physics or stamp collecting”. Brutalne, ale coś w tym jest :).

  443. Płynna Rzeczywistość
    12 stycznia o godz. 18:03
    Cytat:
    Weźmy taką energię jądrową: dziś to dziedzina niemal zakazana, bo wszystko ma być albo na węgiel, albo ekologiczne. Ja jestem wrogiem tej grupy zielonych, którzy histeryzują, bo energia jądrowa wykończy szereg innych biznesów związanych z produkcją zielonej energii. Tymczasem cywiliz acja opiera się na prądzie elektrycznym. Każda inna metoda wielokrotnego zwiększenia wytwarzania energii elektrycznej bez użycia reaktorów jądrowych będzie ekologicznie szkodliwa i nieopłacalna.
    Ciekawe , bo „trynd” np. w takich Niemczech jest odwrotny.
    Po katastrofie w Fukushima, ogłoszono tzw. zwrot energetyczny (temat „morze”).
    Zamyka się elektrownie pracujące na bazie energii jądrowej, buduje się setkami „wiatraki”.

  444. @Tanaka
    Jak zwykle świetnie napisany tekst. Pozytywnie oceniasz Kijowskiego, kiedy tak piszesz…”Nie w tym rzecz, że Mateusz Kijowski to naciągacz, oszust, czy człowiek skorumpowany, bo zapewne nie jest. Zapewne „chciał dobrze”. Wszyscy chcą – tak mówią – i jeszcze nikt nie oświadczył, że chce źle. Pewnie też nie jest Kijowski pozbawiony poczucia etycznego. Funkcjonując jednak w takim ekosystemie nadwiśla, niebacznie ponosi ryzyko cichego popadania w tą polską nędzę. Nie usprawiedliwiam go, raczej wyjaśniam stan rzeczy. Dla dobra KOD-u i jego wiarygodności, dla dobra opozycji i każdego obywatela sprzeciwiającego się mętności publicznej oraz degeneracji uprawianej przez nawę partyjno-państwową, dla dobra Polaków – Kijowski musi sprawę dokładnie wyjaśnić, KOD musi wyjaśnić Kijowskiemu i sprawę Kijowskiego, a KOD-owi muszą wyjaśnić obywatele darczyńcy oraz – może – polskie prawo”
    Ale ja bym to widział z troche innej perspektywy. Obojętnie co zrobi Kijowski; wyjaśni, czy nie wyjaśni, to pisowska jajczejka i tak go nie odpuści, chyba że on sobie odpuści i odejdzie z KODu. Te szumowiny w rodzaju Cenckiewicza, Ziemkiewicza, Semki, Karnowskich, Kani …będą go dalej opluwać, tak jak w swoim czasie wypatrzyli zegarek Sławomira Nowaka za 10 tysięcy, a nie zauważyli skoku na Skoki w wydaniu senatora Biereckiego.
    A co do faktur Kijowskigo; przecież mógł się „żywić” kosztem Kodu bez faktur, brać garściami żywą gotówkę i nie byłoby śladu. Świadczy to tylko o nieroztropności Mateusza, a nie o nieuczciwości, tak jak nieroztropne były pogwarki Sikorskiego, Belki czy Sienkiewicza. Nieostrożność wobec pisowskiej gangsterki jest oczywista i największą winą Tuska było tolerowanie Kamińskiego, pozwalanie Kaczyńskienu na plucie z sejmowej mównicy, nierozliczenie Ziobry za Barbare Blidę.
    Ludzie są ułomni (wiem coś na ten temat, bo sam jestem ułomny) i z pewnością takim człowiekiem jest Mateusz Kijowski (jakieś problemy z alimentami, faktury). Żądać by był jak żona Cezara ?
    Tanako, nie uważasz że takie żądania sprzyjają owej pisowskiej kampanii opluskwiania; no bo widzicie , nawet zwolennicy KODu przestali ufac Kijowskiemu. Nic to, że ten człowiek poświęcił swój czas, zorganizował pierwszy poważnych ruch społeczny, skierowany przeciwko gangsterowi liliputowi. Fakturami go zdyskredytujemy.!
    No dobrze, jako szef zlecił sobie pracę i zapłacił sobie. No chyba jakaś praca była, skoro zmobilizował setki tysiecy ludzi przeciwko pisowskiej bolszewii. Pisze o tym w ostatnim wstepniaku redaktor Baczyński.
    Uważam, że zamiast żądać od Kijowskiego wyjaśnień (niech on wyjaśnia, ale nic nam do tego), nieustannie żądać wyjaśnień od Kaczyńskiego, skąd się biorą pieniądze na jego limuzynę, na ochroniarzy, na wojsko Macierewicza, na Damę z Gronostajem, na Swiatynię Opatrzności, 30 milionów na Rydzyka,.. Czy my tez mamy rozprawiać o zegarku Nowaka, zamiast pytać, co z tymi milionami !
    W swoich Pamiętnikach żona Osipa Mandelsztama Nadieżda, piszę, że w najczarniejszej epoce stalinizmu, jej znajomi, uczciwi ludzie, starali się jakoś wytłumaczyć,zrozumieć, znaleźć jakąś pociechę wobec straszności tych czasów i znajdowali: w Ameryce też nie jest wesoło, robotnicy strajkują, rasiści biją murzynów. Nadieżda sarkastycznie tak to podsumowała: No cóż, nie ma różnicy między człowiekiem zanurzonym po uszy w szambie i tym nawet najbardziej umytym, bo na tym umytym tez znajdą się bakterie, więc w istocie nie ma.

    Demokracja i własność prywatna, to są dwa filary naszej wolności.

    DEMOKRACJA.
    Ponieważ ludzie bywają nieuczciwi, amoralni i ponieważ nie da się tych ludzi wyeliminować, unieszkodliwić, Monteskiusz wymyslił trójpodział władzy, trzech władz, które się wzajemnie kontrolują. Zawsze jest wtedy większa szansa, że próba nadużycia ze strony jednej władzy zostanie zastopowana przez inną, nawet jeśli ten stopujący też nie jest żoną Cezara. Zaś władza skumulowana w jednym ręku zawsze zmierza do nieszczęścia, nędzy, zniewolenia. Tak było zawsze w przeszłości i dopiero demokracja z trójpodziałem zaczęła mniej lub bardziej udolnie odchodzić od tyranii, dyktatury..
    Niestety nieusuwalną, integralną cechą demokracji są nadużycia, korupcja, demagogia..Ale w dobrze funkcjonującej demokracji istnieją mechanizmy (sądy) ograniczajace te patologie. Nigdy jednak nie da się ich do końca usunąć. I dlatego nasz blogowy Wiesio tak potępia tę niedoskonałą demokracje, a podziwia dyktatury, w których takich patologii nie ma.
    Wielcy angielscy filozofowie Hobbes i Mandeville (Bajka o pszczołach) uznawszy ludzką naturę za niepoprawnie egoistyczną, postulowali, by stworzyć taki zespól reguł, praw, by energię tych egoizmów,odpowiednio kanalizując, wykorzystać dla dobra społeczeństwa. Gdyż nośnikiem postepu jest właśnie egoizm. To za czasów kombinatora Piskorskiego Warszawa rozwija się,zbudowano jedyny most, a nie za nieudacznika Kaczyńskiego.
    Bądźmy więc wyrozumiali wobec małych nadużyć, przekrętów, i niech się nimi zajmują sądy. To znaczy w obecnym niszczacym podstawy demokracji czasie, zajmijmy się tym co najbardziej istotne, alarmujące. Ostrzegajmy przed tymi wiesiowatymi uzdrawiaczami, którzy dążą do całkowitego wyeliminowania z życia korupcji przy pomocy dyktatury jednego człowieka. Oni są jak ci znachorzy, którzy w przeciwieństwie do leczących lekarzy, a nie potrafiących raz na zawsze wyeliminować choroby, zapewniają, że są w stanie usunąć te choroby, pod warunkiem, że da im się odpowiednie środki, czyli absolutną władzę. Łukaszenko jako wzór

    WŁASNOŚĆ PRYWATNA
    Taki drugi obok demokracji wynalazek kapitalizmu. Pojawia się masa podmiotów ekonomicznych.Juz nie jeden cesarz, król czy papiez jest jedynym włascicielem kraju, wszelkich jego dóbr i poddanych. Włascicieli posiadających skrawek materialnej rzeczywistości jest wielu, ich własność gwarantuja sporzadzane przez notariuszy wpisy do ksiąg wieczystych, a nie kaprys i łaskawość władcy
    Tak jak politycznym celem Kaczyńskiego jest zniszczenie demokracji, przez niszczenie jej trzech filarów;(teraz kolej na Sejm, przecież PIS mógł uchwalić budżet,ale Kaczyńskiemu to nie wystarczy, on chce pokazać, że może wszystko i ze te resztki opozycji nie bedą mu bruździć), tak samo dalszym celem jest poddanie własności prywatnej jego woli, kaprysowi. Prawda, ze sam Kaczyński otoczony miernotami, intelektualnie niesprawnymi osobnikami, amoralnymi indywiduami, czy pomyleńcami, złodziejami, sam nie łasi się na dobra doczesne, ani kobiety, ani wypasione fury, konto w banku go nie pociągają, bo on chce mieć wszystko. Stalin też nic nie posiadał, był biedny jak mysz kościelna. Że mieszkał na Kremlu, pił szampany, jadł kawior..no cóz wszystko to było własnościa ludu pracującego, któremu Soso zapewniał nieustanne szczęście tu na Ziemi. Podobnie owe miliardy,które pompuje Kościół, też przecież nie są własnościa papieża, biskupa czy proboszcza; włascicielem tych bogactw jest lud boży, a kapłani tylko korzystają z nich mozoląc się nad zbawieniem tego ludu w zaświatach.
    Po Trybunale. prokuraturach, wojsku, oświacie, mediach, parlamencie,Piniorze, przyszła kolej na business. Pierwszy ryk małego gnoma, że przedsiębiorcy specjalnie hamują inwestycję,aby zaszkodzić PISowi, już się rozległ. Przyjdzie pora na areszty o szóstej rano, odbieranie majątku, niszczenie podatkami. Bedzie jak w Średnowieczu; tylko przedsiębiorca oddający się jako wasal pod opiekę Suwerena, będzie mógł sobie żyć dostatnio.
    A to, że budżet będzie elastycznie zmieniał się w głowie tego ekonomicznego analfabety, że Unia przestania udzielać pomocy, że obligacjami będzie się palić w piecach, ech cóż tam.Teraz jest fajnie. Dopiero jak ów mityczny lud-suweren odczuje na własnej skórze efekty tej ekonomii, jak w wyniku inflacji za podarowane 500+ szczęśliwi rodzicę będą mogli sobie kupić rolkę papieru toaletowego….

    Tanako. Moralizowanie to skuteczny sposób wpływania na normalnych ludzi. Kiedy mamy do czynienia z ludźmi, którzy nie uznaja żadnych zasad, nikogo nie szanują, wzajemnie się nie szanują (jak Kaczyński gardzący Dudą czy Szydło) , to ten sposób nic nie da. Ten szkodnik zawsze przelicytuje, zagłuszy,dowolnie używając słów: prawda, uczciwość, demokracja,wolność, prawo i sprawiedliwość. Zamiast pochylać się nad ułomnościami normalnych ludzi, czuć się zawstydzonym, onieśmielonym wrzaskiem tej „niezależnej” hołoty, trzeba powtarzać jak to dziecko z bajki Andersena o nagim cesarzu.

    BO NAJBARDZIEJ NIEMORALNYM CZŁOWIEKIEM JEST TEN, KTÓRY SIĘ UWAŻA ZA MORALNY KRYSZTAL

    Sorry, że taki długi wpis, ale dawno mnie tu nie było, więc nadrabiam, wróciłem w końcu do domu, no i roznosi mnie, kiedy patrzę na tę OHYDĘ

  445. wiesiek59
    12 stycznia o godz. 16:56
    Wiesio, a na którym pokładzie tej zardzewiałej galery znalazła miejsce po otrzymaniu stypendium Fulbrighta twoja córka ? Czy też siedzi w smrodzie i ciemności pod pokładem, czy może biega z pejczem ?

  446. Lewy
    W cały długim wywodzie liczy sie tylko to jedno zdanie:
    „Dopiero jak ów mityczny lud-suweren odczuje na własnej skórze efekty tej ekonomii, jak w wyniku inflacji za podarowane 500+ szczęśliwi rodzicę będą mogli sobie kupić rolkę papieru toaletowego….”
    .
    Takie wypominanie Wieśkowi córki, źle świadczy nie o Wieśku, ale o tobie. Nie zdajesz sobie z tego sprawy?

  447. Szanowni Państwo!
    Ciąg dalszy pod nowym wpisem. Znów Tanaka, i raczej na poważnie.
    Pozdrawiam
    JK

  448. @Lewy 12 stycznia o godz. 20:43

    Miło Cię widzieć. Świetny tekst.

  449. Ewa-Joanna
    12 stycznia o godz. 21:09
    Przykro mi EJ, ale nie wstyd mi. Ja już kilka razy przypomniałem Wiesiowi o jego córce. Jego zapał w obnażaniu wszelakich niecności kapitalizmu i demokracji w kontekście tego stypendium uwydatnia zakłamanie tego człowieka. Więc ile razy rzuci się z tymi durnymi metaforami „zardzewiała krypa”, to mu przypomnę to stypendium.Po co się chwalił tym stypendium.
    Widze jednak, że znów wracasz do dawnego stylu rozstawiania po kątach. A ja myślałem, że się poprawiłaś !

  450. Lewy,
    Wiesiek ma prawo mieć własne poglądy i ma prawo o nich mówić. Tak jak ty czy ktokolwiek inny. Możesz z tymi poglądami się nie zgadzać, możesz z nimi polemizować, ale sięganie do argumentów personalnych to jak w boksie cios poniżej pasa. Wiesiek ma prawo być dumny z córki, tak jak ty jesteś dumny ze swoich dzieci, czy ja ze swoich. To naturalne.
    I nie byłbyś sobą gdybyś i mnie za zwróconą uwagę nie ugryzł.

  451. Lewy
    12 stycznia o godz. 20:43

    Jak wiesz, PISoidyzm traktuję z najwyższą stanowczością niezgody i mocą krytki. Oczywiście, to racja, i bez pudła się tu zgadzamy – PIS to rak, choroba Polski, która ma skutek śmiertelny. Bezwzględna trafność jest w przypomnieniu choćby tych kilku dowodów na destrukcję, korupcję, najgłębszą niemoralność PISoidów, jak SKOKi, jak odpowiedzilność za śmierć Barbary Blidy, jak drańskie oskarżenie pewnego chirurga o wymuszanie łapówek za operacje, bo inaczej pozwoli pacjentom umrzeć, co było nazwane tak charakterystycznie dla tej podłej, PISowskiej władzy: akcją „Mengele”.
    Sprawa z Kijowskim, to – co do ciężaru – nic w porównaniu z nędzą PISu. Natomiast co do zasady, jest już – w pewnej mierze, może sporej – inaczej: kto chce słusznie zniszczyć drani i wstąpić na ich miejsce, lecząc Polskę, ma spełniać wysokie kryteria jasności, transparentności, etyki. ma być lepszy, w stopniu nieporównianie wyższym od drani. Nie mówię, że kryształowy, jak sam zauważasz, tacy są w bajkach.
    Dlatego o Kijowskim napisałem zarówno w tonie krytycznym, jak i łagodniejszym, z pewnymi elementami rozumienia jego sytuacji. i dlatego zauważyłem, że przede wszystkim siedzimy, jako społeczeństwo, w bagnie, które nas pogąża, jeśli się z niego nie wydobywamy, ale i które sami wytwarzamy. Aktywnym działaniem – jak PIS, albo bezczynnością, lub cichą zgodą.

  452. @Tanaka,
    błąd błędowi nie równy. Kijowski wizerunkowo zespawał się z KODem. Kultura obecnej partii rządzącej i ich zwolenników, styl oceny i ostre reakcje powodują, że ten niewielki błąd w świecie zakłamanej polityki staje się kluczowym problemem w momencie oczekiwanego przekształcenia KOD w partię.
    To ostatni moment, aby w świecie kłamstwa uratować trochę prawdy i ciut odsunąć się od mikrofonu dając szansę współtworzyć wizerunek reprezentantów KOD innym osobom. To także bezpiecznik dla tej formacji, która ma przecież reprezentować demokrację a nie kolejnego mesjasza polityki.
    Problem może oznaczać katastrofę albo lekcję, może być przekuty na sukces. Ten problem może być kluczowy jeśli chodzi nie tylko o karierę Kijowskiego. Bo ten problem ma (niestety) jedną twarz i Kijowskiego i KODu jednocześnie.