Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

17.12.2016
sobota

Bóg się rodzi, czyli Jezusa portret własny

17 grudnia 2016, sobota,

Znajdź różnice

rekonstrukcja-twarzy-jezusa-wykonana-przez-dr-richarda-neavea-bbc_jezus_sluszny

Po lewej: Rekonstrukcja twarzy Jezusa, wykonana przez antropologa sądowego dr. Richarda Neave’a, przy współpracy izraelskich archeologów. [(BBC)/Red Vision]. Jezus miał 150 cm wzrostu i ważył 50 kg. Jest to Jezus naukowo najściślej prawdopodobny – czyli po katolicku najściślej niesłuszny.

rekonstrukcja_jezus-sluszny_2

Po prawej: Jezus śliczny i bajeczny; niemożliwy i nieistniejący – czyli katolicki Jezus słuszny i prawdziwy. Niewątpliwie ma 185 cm wzrostu i wagę 75 kg. Tak, w głowach wyznawców, 2000 lat temu wyglądali żydowscy pasterze, cieśle, rybacy, celnicy. Jezus słuszny ma taką właściwość, że jest ich dwóch – co widać. Każdy widział też kolejnych Jezusów, których razem jest więcej niż Polaków. W samej tylko Polsce.

* * *

Jak się Jezusek rodził, to wiemy, jak wyglądał i że był tak samo słodki jak każdy dzidziuś. Wszystkie dzieci są nasze, więc się każdym zachwycamy i kolędy mu śpiewamy. Jezusek to jest nasz milusiński: rumiane liczko, wesoły uśmieszek bezzębnej buźki, w brodzie dołeczek, pupcia okrągła, a nóżki – brykające. My takiego kochamy. Jezusek nie miał zajęczej wargi, szpotawych nóg, hemofilii czy stwardnienia zanikowego bocznego. Taki Jezusek byłby mało estetyczny, wydany na zatracenie i w niego nie uwierzymy. Czyli – niesłuszny.

Jak wyglądał Jezusek, gdy już podrósł trochę? No jak to – jak? Wszyscy wiemy, wyjaśniają to obrazki, jakie każde dziecię boże dostaje (i wszystkie gdzieś gubi) od księdza dobrodzieja trzysta sześćdziesiąt osiem razy: w czasie chrztu, katechezy, komunii, rocznicy komunii, bierzmowania, nabożnego nawiedzenia kościoła, spowiedzi świętej, rekolekcji, odpustu, pielgrzymki, kolędy domowej, ślubu sakramentalnego z rozwodem kościelnym i z okazji lgnięcia do człowieka, do księdza. (Jest taki film: „Rozwodów nie będzie”. Teresa Tuszyńska – piękna kobieta; Magda Zawadzka – zupełna śliczność, nie wiem, która lepiej by wystąpiła jako Matka Boska. Może blondynka? No i Cybulski – spolegliwy sprzedawca syfonów – całkiem jak Jezus).

Na wielkich portretach i rzeźbach w kościele zwykłym, basilica minor oraz major; w muzeum diecezjalnym oraz standardowym, w każdej prawidłowej kościelnej książeczce, „Gościu Niedzielnym”, portalu poświęconym Fronda Jezusek tak samo ślicznie wygląda: piękny, smukły, lnianowłosy mężczyzna z wysoko wysklepionym, znamionującym rozległość myśli czołem, o błękitnym uwodzącym spojrzeniu, wąskim prostym nosie – aryjczyk, typ nordycki. Niewątpliwie dżenderysta: włosy długie co najmniej do ramion, wypielęgnowana specjalnym trymerem bródka, odżywka do miękkich loków, dobry krem na świeżą jasną cerę (ani śladu życia pod ostrym słońcem pustyni). Dłonie smukłe, paluszki ruchliwe, długie, ze starannym manikiurem. Do pracy nie wdrożone. Sylwetka lekka, sprężysta, w pasie szczupła, brzuch płaski, klata dobrze napowietrzona, ramiona rozwarte. Nogi długie i skoczne; stopy wąskie, lekko stąpające, zdradzają umiejętności taneczne. Całość ze skłonnościami do lewitacji. Szata niewspółczesna – dziś ewidentnie kobieca, wygląd ogólny subtelnie nowoczesny i megamodny. Pierwiastek dziecięcy – do którego się lgnie – bardzo wyraźny. Trendsetter, modny bloger, gwiazda Twittera i pogodynka. Frontman, celebryta usuwający w cień tyłek Dody przed Dudą. Od razu go poznajemy: oto syn cieśli z ubogiej miejscowości prowincjonalnej.

Chyba ma coś słowiańskiego w urodzie, wszak jego mama jest rodowitą częstochowianką, a duży Jezusek po raz czwarty z rzędu został Królem Polski. Jednak nie: Słowianie nie są do tego zdolni – jak się dowiadujemy z serialu „Stawka większa niż życie”. Żeby jednak wyglądał jak Semita, czyli tak jak wyglądał – co to to nie! Po naszym, katolickim, trupie!

Poza tym, że Jezusek w ogóle nie wyglądał, bo jego realne istnienie jest nad wyraz wątpliwe, to jednak możemy być uczciwi, rzetelni i metodami naukowymi (Kościół naukę ponoć uważa – do pewnego momentu, o czym dalej jeszcze będzie) odtworzyć najbardziej zbliżony do mitycznego Jezuska realistyczny wygląd osoby. I takiego uznać, wyznawać i wielbić.

Jezusem po lewej się brzydzimy. Po wykonaniu naukowej rekonstrukcji przeprowadzono badanie : czy chciałbyś lecieć obok niego w samolocie? Bodaj 90 proc. odpowiedzi było jasnych: NEIN! Taką samą odpowiedź znamy także instynktownie: każdy wie, że tysiące lat temu ludzie wyglądali jak małpiszony. A każdy prawidłowy Polak ma zakodowane w główce od Chrztu Świętego: Żyd ma krzywy, garbaty i gruby kinol, grube łuki policzkowe oraz brwi, owalny łeb, durnowate spojrzenie na poły z cwaniackim, a czarne kudły dziko zmierzwione. Tacy Żydzi byli tropieni przez chrześcijan od zarania, za Hitlera i z różnych innych okazji. Wyznawcy Jezusa od razu wiedzieli, kogo wsadzać do gett i kogo wydać na mękę.

Jezuska po prawej uwielbiamy. Wiadomo: mój ci on jest! – jak zawołała Danuśka w „Krzyżakach” na widok Zbyszka-Jezuska. I my się z Danuśką zgadzamy. Na co się zgadza rzeczywistość, to już inna sprawa. W tym miejscu Kościół i rzeczywistość naukowa właśnie przestają się zgadzać. Nauka się pyta o geny: skoro Jezusek był synem Maryi i Wszechmogącego – miał tylko połowę ludzkich genów. To nieco utrudnia Jezuskowi pełną człowieczość oraz urodziwość: więcej niż połowę ilości genów, jaką ma człowiek, posiada drożdż. Jezus o wyglądzie drożdża nie budzi naszej sympatii ani szczerej wiary. W dodatku łatwo przepada w drożdżówce.

Z kolei jeśli Jezus ma pełna pulę genów ludzkich oraz był w pełni człowiekiem (jak niezmiennie naucza Kościół katolicki), są to geny Maryi. Bóg-ojciec genów przecież nie posiada. Jezus jest więc Maryją, a Maryja – Jezusem. Dżender w pełni modelowy! Geny Jezusa były do zbadania: do początku lat 80. w pewnym włoskim kościele znajdowała się Relikwia Nad Relikwiami: Święty Napletek Jezusa. Wcześniej relikwii napletków Jezusa było multum po kościołach, klasztorach pielgrzymkowych i kolekcjach prywatnych, czemu się nie dziwimy: każdy Napletek Działa Na Sposób Cudowny, a jak się ma takie geny można mieć worek napletków. Co się z innymi stało, nie pytajmy, ważne, że ostał się ten jeden. Niewątpliwie ten sam, który święta Teresa z Avilla ssała i połykała, po czym napletek Cudownym Sposobem wracał jej na język, Teresa znowu ssała i znowu połykała – i robiła to na okrągło (tak jest!).

Mieć Relikwię Ciała samego Jezusa Chrystusa – toż to świętość tak wielka dla każdego wyznawcy, że życie odda za nią bez mrugnięcia i co tydzień do niej z pielgrzymką pojedzie. Honor gigantyczny, a odpowiedzialność jeszcze większa. I miażdżący dowód przeciw zbrodniczym masonom, komuchom, ateistom, naukowcom i reszcie niewierzącej hołoty! Co się stało z Relikwią Ciała Pana Naszego Jezusa Chrystusa? – jak to co – Cud Boski! W 1982 roku, w czasie, gdy naukowcy (tak jest – ci dranie!) mogli już określić DNA na podstawie szczątków ciała, Święty Napletek zniknął. Przecież nie doznał zniszczenia, a więc – wniebowstąpienia! Czy była z powodu tak gigantycznej straty Świętej Relikwii Ciała jakakolwiek żałoba, lament, bicie w dzwony, rwanie włosów, Procesje Rozpaczliwe po całym bożym świecie, a nawet święte samobójstwa? Nic z tych rzeczy. A może była równie wielka Boża Radość Na Wieki – że wniebowstąpienie? Nasz Święty Ojciec Święty Jan Paweł II Karol Wojtyła, Papież, co Pozostał Człowiekiem, ani się o tym zająknął. On – „następca Jezusa na Ziemi” – jak sam o sobie głosi od 2000 lat – tak strasznie zlekceważył to najstraszniejsze i zarazem Najważniejsze Wydarzenie Świata od czasu przyjścia na ten świat Jezusa w całości? On – największy jego Wyznawca, Zastępca, Kustosz, Sługa i Przyjaciel? Czyż nie należy tego nazwać po imieniu: zaparciem się, porzuceniem, zdradą Pana? W sposób permanentny, zimny i konsekwentny? I następcy – to samo! Benedykt XVI – Ratzinger, ten precyzyjny po automatyzm znawca, wyznawca i autor biografii Jezusa, więc i fachowiec od Napletka – też zdrajca? I Franciszek? Tak niski czyn może znaczyć tylko jedno: papież i jego Kościół katolicki to od tamtej chwili uzurpatorzy-oszuści. Z wszelkimi tego konsekwencjami. Kto się zaś z nimi dalej zgadza, automatycznie popada w kacerstwo. Nie jest katolikiem, tylko zdrajcą Jezusa. Łotrem, Worem Szatana skazanym za życia na piekło. Niezależnie od każdego innego powodu.

Jest też trzecia możliwość: Jezus w ogóle nie posiada genów. Oraz czwarta – może najbardziej zdumiewająca i brzemienna w skutki: Wszechmogący – jako tatuś Jezuska ma geny! Konsekwencje byłyby z tego tak poważne, że lepiej tego nie badajmy. Można dostać kamieniem od prawidłowego wyznawcy. Jako Znak Miłości Bliźniego. Rozszyfrujmy ten język uwznioślenia: bliźni znaczy blizna. W optymistycznym przypadku.

W sprawie Jezusa na coś należałoby się zdecydować. Są w tej sprawie dwie prawdy: naukowa i prawda ekranu wyznawcy. Ta druga jest nieprawdą – ją wybierają prawidłowi wyznawcy. Jednak uprawiając nieprawdę, powinno się w tej nieprawdzie być jakoś prawdziwym. Jak Henryk Kwinto w „Vabanku”: – Zresztą zamiast kraść jako dyrektor, fabrykant, sekretarz czy inny prezes lepiej już kraść par excellence jako złodziej. Tak jest chyba uczciwiej. Tymczasem prawidłowy wyznawca Jezuska nieustannie oszukuje, a udaje uczciwość: nieistniejący Jezusek, który gdyby był, wyglądałby jak ten po lewej.

Jak oświadcza Kościół katolicki – Bóg, Biblia, Jezus i o nim nauka są niezmienne. Tak niezmienne, że ciągle się zmieniają. Jezus jest ofiarą katolickiej mody. Musi się dostosować. Nie wygląda tak jak wygląda, ale tak jak tego żąda wyznawca. Wyznawca Jezusa kocha go gorąco, ale tylko pod warunkiem, że jest odpowiednio ładny oraz atrakcyjny i we wszystkim – słuszny. „Do Ciebie wołamy….” – śpiewają – bośmy sami pośledniej urody, więc śliczny Jezus nas uwzniośla. Od razu czujemy się lepiej.

W jednym z polskich kościołów widziałem Jezusa na krzyżu, który jest całkiem jak Pudzian: niby przybity do krzyża, ale to raczej krzyż jest przypięty do jego atletycznych barków. Krzyż okazuje się przyrządem z siłowni do ćwiczenia masy mięśniowej.

Człowiek – tak go Pan Bóg stworzył – nie umie wierzyć w to, czego nie widzi, nie słyszy, nie czuje. Z czym się zgadzał Ojciec Kościoła Święty Tomasz z Akwinu, którego uwielbiał nasz Święty Ojciec Święty – papież z dalekiego kraju. Jezus mówił, że sama czysta wiara ma wystarczyć i żadne Tomaszowe wkładanie palca w jego ranę nie jest potrzebne, a nawet wskazuje na niewiarę. Tomasz jednak lepiej od Jezusa znał się na ludziach i usiłował korzystać z racjonalnego dowodu. Gdyby włożył palec, włożyłby w bajkę. Jezus zaś nie miał pojęcia, jakimi jego ojciec stworzył ludzi: bez działania zmysłów nic do nich nie przemówi. Człowiek wiarę w wiarę myli z wiarą i swoją niemożność wiary w Jezusa (wraz z całą biblijnych fantazji) wprost i sposób niezależny od zmysłów usiłuje zakamuflować pustym automatyzmem powtarzanego zaklęcia, które jest wewnętrznie sprzeczne i psychologicznie niemożliwe, ale ma mu dać alibi: Boże, choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję.

Zabierzcie człowiekowi ikony, obrazki, rzeźby, przedstawienia, procesje, trąby, kadzidła, melorecytację, drewno, wodę – słowem wszystko co zmysłowe – a przestanie wierzyć. Jezus zanika, gdy człowiek przestaje go widzieć. Dlatego od Giewontu po Bałtyk musi stać Milion Krzyży Upewniających i jeszcze z 10 tysięcy figur Świętego Ojca Świętego, które przedstawiają 10 tysięcy różnych Świętych, za to każdy prawidłowy. Lolka w tym figurach nie rozpoznajemy, ale się zgadzamy na hasło. Jednak i to nie wystarczy: zorza polarna też musi być wprzęgnięta do wyświetlania Jezusa – ludzie święcie wierzą, bo na zorzy widzą:

jezus-w-zorzy-polarnej

źródło: Jack Lihaug

A Maryja? To samo. Oprócz konkretnego wyglądu częstochowianki Objawia się też na drzewie. I to w pobliżu miejsca zamieszkania, co jest bardzo tanie – pod Częstochową. Oraz na brudnej szybie, w kałuży, na ścianie i gdzie sobie kto życzy:

maryja-na-drzewie_1

maryja-na-drzewie_2

Fot.: Katarzyna Zaremba/se.pl

Objawiła się też w Fatimie. Sama oświadczyła, że będzie ekstra widowisko: W październiku (…) uczynię cud tak wielki, że wszyscy będą mogli uwierzyć, że objawienia te są prawdziwe. No pewnie – właśnie o tym mowa! – będzie naoczny konkret – będzie wiara. Podała też konieczne szczegóły czasu, miejsca i programu. 13 października na łące czekało już 70 tysięcy widzów. Znamy wszystkie detale wykonania: tarcza słońca z szaloną szybkością wirowała wokół własnej osi, jakby była gigantycznym ognistym kołem, i zbliżała się do ziemi… Słońce trzykrotnie się zatrzymywało i trzykrotnie ten niesamowity taniec na nowo się powtarzał. W pewnym momencie słońce zaczęło spadać i zygzakami zbliżało się do ziemi.

Nasz Święty Ojciec Święty oprócz tego, że wyznawał Tomasza z Akwinu, to wyznawał najściślej Maryję Fatimską. Był też naukowiec, co rozpoznajemy po tym, że z Objawieniami fruwająco-zygzakującego Słońca najosobiściej się zgadzał, widząc w nich swoje credo. Jak jest wie też każdy biskup, zwłaszcza Hoser Henryk, bo on wszystko wie, a najwięcej o Rwandzie. Potwierdza z całą mocą urzędu, że Maryja w 1920 roku fruwała nad polem bitwy i przerażała czerwonoarmistów, którzy wiali przed Nią ze strachu gubiąc portki, karabiny i książeczki partyjne. Co się nazywa Cud nad Wisłą. Maryja Fruwająca wygrała bitwę, with a little help from Piłsudski i Marszałek Weygand. A tysiące świadków siedzących na kominach, kalenicach, drzewach i opłotkach widziało, jak było. Są zeznania, niewymuszone aresztem wydobywczym! Tak było.

A jak to jest z Bogiem-ojcem? Ano tak: Jestem który jestem oświadczył Mojżeszowi. I to starczy za wszystko – wierzymy. I to rozumiemy, bo dzisiaj każdy tak po bożemu gada: jestem, jaki jestem. Zwłaszcza na Facebooku. A jednak – ma działać, a nie działa, co jest bardzo dziwne. Wyznawca żąda konkretu. Bóg porzuca własną esencję i poznajemy go w szczegółach: jest to regularny mężczyzna poważnego wieku, solidnej budowy, który uwielbia niuchać smród zabijanych i palonych na jego cześć zwierząt, który (w sandałach, a może w kowbojkach i na pewno w adekwatnym stroju; tylko nieudane produkty – Adam z Ewą – są nadzy) przechadza się po Raju w porze kiedy był powiew wiatru (tak jest!, ważny szczegół – pora bez wiatru byłaby niewidowiskowa) i nawołuje Adama: a kuku, gdzie jesteś? Bóg się osobiście konkretnie przedstawia: Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemięzców, znam więc jego uciemiężenie. Posiada więc oczy, uszy i zna się na rzeczy. Jest to jeszcze dziwniejsze: jako Wszechwiedzący, o sprawach Izraelitów dowiaduje się dopiero od Mojżesza, a nie jak się po nim spodziewamy – wie od zawsze. Jezus – jak się dowiadujemy od papieży był przewidziany przed początkiem Stworzenia. A tu proszę – jak jest, trzeba dopiero Bogu wytłumaczyć.

Bóg osobiście, własnymi rękami (tak jest! – ma i ręce, więc muszą być zadbane, co od razu zgadujemy – Bóg jest doskonały we wszystkim. Sam posiadanie rączek zresztą osobiście potwierdza: Wyciągnę przeto rękę i uderzę Egipt różnymi cudami) rzuca głazy z nieba (doskonale, a więc bardzo celnie) i rozkwasza ludzi na widowiskową miazgę: ręka-noga-mózg na skale. O tym jednak (na razie) nie rozmawiamy. Rozkwasza na miazgę mężczyzn, kobiety, dzieci i dzieci poczęte. To jeszcze bardziej ekscytujące widowisko – aż się chce wierzyć w takiego Boga! I każdy papież, biskup, Terlikowski Tomasz (z sakramentalna małżonką i gromadką dzieci bożych), Pawłowicz Krystyna, Rydzyk Tadeusz, Duda Andrzej z tatusiem i mamusią oraz resztą prawidłowych wyznawców wierzą i w zachwycie klaszczą Bogu w posiadane rączki. Chociaż strasznie wrażliwi są na mordowanie dzieci w łonie matek. I każde inne mordowanie, a nawet brzydkie wyrazy – jak gadają i się tym bardzo wzruszają. Nie mają też nic przeciw karze śmierci za zabójstwo z okrucieństwem, a nawet się jej domagają. (Taki pogląd przedstawia około 75 proc. polskich katolików, co wynika z powtarzalnych badań). Realnie chcą więc kary śmierci dla swojego Boga, chociaż go nad wszystko miłują. Ich Bóg ma więc licencję na zabijanie. Chociaż nie: o Bogu-egotyku i mordercy po prostu nie rozmawiamy, więc takiego nie ma. Jest miłujący na okrągło tatuś – deficyt w psychologicznej głębi – do którego lgniemy. O Jezusku jasnookim Nordyku rozmawiamy i go oglądamy – więc jest. Też deficyt – i dlatego śliczny.

Tak ma wyznawca: nie ma Jezusa bez obrazka. Czego nie chce wi(e)dzieć, tego nie ma. Co mu pasuje – to jest. Nieprawda jest fundamentem jego życia. Dlatego nazywa ją Prawdą Przenajświętszą. Wyznawca nieustająco porusza się w sidłach nieprawd, które sam na siebie zastawia: uroszczeń, fantazmatów, niemożności, sprzeczności i manipulacji samym sobą. Nie waha się oszukiwać innych ludzi oraz swojego Jezusa i jego ojca. Musi więc budować, z niezwykłym mozołem gmach oszustwa i zakłamania. Coraz dziwaczniejszych, niedorzecznych, kłócących się z logiką, rzeczywistością faktów i dowodów matactw teologicznych, bredni żądań, nakazów i potępień. A wszystko oszukane, przeciwludzkie, sztuczne, pozbawione życia. Ale niewzruszalne oraz wieczne. I wszystko dla Jezusa, dla Maryi, dla Życia Wiecznego w Chwale Pana. A zwłaszcza dla władzy oraz interesu. Tak żyjąc, tracą własne życie. Wyrzekają się siebie, własnej podmiotowości, autentyzmu osoby i wolności. Będąc niewolnikami miłości bożej gadają, że mają jakąś wolną wolę, która im zapewni Niebo i Życie w Łączności z Panem. Nie ma łączności między istotą wolną a zniewoloną. Żadna z istot Biblii nie jest wolna: ani Pan, ani człowiek. Pan sobą zniewala siebie i swoje marne dzieło. I tym o sobie świadczy.

Jest to niegodne życia autentycznego. W ogóle – życia.

A teraz – co się należy w tej prawdziwie radosnej sytuacji kalendarza: smacznego ciasteczka, czyli żywego ciała Jezusa Chrystusa. Bierzcie i jedzcie i w byle co nie wierzcie.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 291

Dodaj komentarz »
  1. Kwestia smaku, czyli atei-estetyka trybunalna, albo de intentionibus…

    Przeczytałem i obejrzałem powyższy wpis Tanaki.
    W bardzo dziwny (jak to u ateistów) sposób, temat, przedmiot i forma wpisu skojarzyła mi się z aktualną eschatologią.
    Zanim tę zagadkę wyjaśnię, zacytuję wypowiedź, która mi się z wpisem Tanaki skojarzyła…

    „…Regulacja ta ma na celu przeciwdziałanie zastępowania argumentów merytorycznych zniewagami – w sposób znieważający, wyszydzający, obelżywy, poniżający…
    Jednocześnie, za czyn powyższy można uznać jedynie ten, popełniany z winy umyślnej, intencjonalnie, a cel „artystyczny(!) czy naukowy” nie jest wystarczającym powodem, by danego czynu nie rozpatrywać właśnie w kontekście wspomnianej regulacji – bo w państwie demokratycznym debata powinna odbywać się w sposób cywilizowany.

    Jako urodzony ateista, nie wierzę, że Tanaka w umyślny i karalny, choć i tak niewątpliwy sposób czyn powyższy popełnił, chcąc nam, podobnie jak pan Kuchciński i jego mocodawca, wczoraj w Sejmie, udowodnić, że nie obowiązują już reguły państwa demokratycznego w ateiźmie.

    Za okoliczność łagodzącą uznałbym to, że cytowane wyżej orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego (!), tworu po swym zgonie już o znaczeniu wyłącznie eschatologicznym, nie dotyczy norm chroniących obrazę uczuć ateistycznych, w imieniu których i nimi poruszony, piszę ten post.
    Zakładam, że intencje Tanaki, choć trudne do rozpoznania w obrazie powyższego wpisu, objawią się explicite za jego samego sprawą na blogu, abyśmy nie mieli wątpliwości, że nie wiedział co czyni i mogli tę kodę na śmierć Trybunału i praworządności mu odpuścić.

  2. Mam nadzieję, że przedstawiciele mediów będą mieli dość rozumu, żeby rozmawiać z marszałkami parlamentu a nie z szeregowym posłem
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/pap-prezes-pis-chce-zorganizowania-spotkania-z-przedstawicielami-dziennikarzy/sxzgxpf

  3. Przypadkowo całkiem na temat, chociaż może jednak nieco po przekątnej:

    „Jesus Before the Gospels”, najnowsza książka Barta Ehrmana. Przypominam, Bart Ehrman jest profesorem „Religious Studies”, a przy tym jeszcze biblistą i ateistą. Jest również bardzo poczytnym autorem książek popularyzatorskich w swojej dziedzinie.

    W tej nowej książce zajmuje się pamięcią, mechanizmem zapamiętywania i figlami, jakie pamięć ludziom wyczynia. Nie chodzi tylko o wyobrażenia, chodzi o tzw. wspomnienia, co do których człowiek przysięga na wszystkie świętości, że są prawdziwe, bo… tak było.

    A na tym tle – bo relacje ze współczesnych badań nad pamięcią przeczytał dość dokładnie – analizuje tzw. „dokładne” wspomnienia „naocznych świadków” (hi hi hi !!!) „bardzo wiernie” zakonotowane w tekstach kanonicznych Nowego Testamentu. Rzecz – tak ogólnie – fascynująca. Przede wszystkim jako źródło wiedzy o człowieku.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Wyjścia 20:4 Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! 5 Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. ”
    =======

    Nieźle obeznani z meandrami natury ludzkiej macherzy od kreowania wizerunku i dbałości o stan kasy, zadbali o to, by znieść ten zakaz….

    O ile wiem, w zalezności od regionu i technik lokalnego artysty, te wszystkie Jezuski, Maryje, maja najczęściej rysy LOKALNE, zalezne od fenotypu okolicznej ludności.
    Stopniowe przesuwanie sie na północ, powodowało zmiany wizerunkowe w świętych postaciach.
    Od rysów śródziemnomorskich, po nordyckie omal.
    Ekspansja na wschód i zachód, dołożyła rysy orientalne, czy indiańskie.

    Nasza „Czarna Madonna” jest chyba ewenementem wśród populacji białej. Ale jej pochodzenie jako ikony powstałej w Bizancjum, wyjasnia sprawę.

    Ile kult świętych, sanktuaria, przysparzają kasy lokalnym parafiom, czy kasie centralnej Watykanu, o tym wie zapewne jedynie Duch Święty….

  6. Tanaka,

    Fantastyczny wpis, czyta się świetnie, ale muszę zaprotestować. Przecież Maryja z Częstochowy jest czarna, no więc jak może być Słowianką? Tego nie da się zmienić, bo sam kościół kat. /”matka nasza”, jak o kk mówi kler/ nazywa ją „Czarną madonną”. Natomiast ten wizerunek na drzewie przypomina nie kobietę a mężczyznę o ciemnej karnacji w dodatku w zawoju, a więc najpewniej Beduina.

  7. W stylu SŁOWNIKA KOMUNAŁÓW Gustawa Flauberta:

    Bergamutyzm – dziedzina nauki zajmująca się odtwarzaniem wizerunków postaci zmyślonych, na podstawie wyobrażania o tych postaciach przez emerytowanych artystów, którzy do swoich eksperymentów używają tego, co według ich mniemania wydaje się najbardziej prawdopodobne: Mrówki niosące osły, jabłka w czapkach z gronostajów rosnące na dębach, Midasy, co sprzedają swe dzieci dla kasy. Bergamutcy uczeni często do swych eksperymentów używają kilku artefaktów, aby uzyskać najprawdopodobniejszy wizerunek postaci. Odnajdywane na miejscu prawdopodobnie nieprawdopodobnych wydarzeń czaszki, wykopane na chybił trafił, poddane specjalnej obróbce komputerowej, w technice bergamuckiej, służą naukowcom-artystom do ukazania oryginału nieistniejącego osobnika. Zawołaniem, dzięki któremu bergamutczycy się rozpoznają jest słynny dwuwiersz twórcy Bergamutów, Jana Brzechwy: Czy to widziano gdzie, czy to słyszano gdzie? Osioł na ośle w świat wybiera się.

  8. Ujmując problem przedzierzgania się wizerunków wspólczesnym językiem, za każdym razem gdy wchodzi sie na nowo zdobyte rynki, dokonywano rebrandingu, dostosowując do lokalnych warunków.
    Marka globalna ma niezliczoną ilość mutacji regionalnych.
    Ta jest z każdym produktem ludzkim.
    Religią również…..

    Jako że w KK specjalistów od wizerunku zatrudniano „od zawsze”, stąd też takie efekty.
    Cała reszta rytuałów, rownież była i jest poddawana obróbce.
    Dostosowana do lokalnego klienta.
    Umiejętne łączenie lokalnych upodobań z importowanymi, to podstawa sukcesu w tej branży.

    Skoro ludzie to kupują, to widocznie jest na ten produkt zapotrzebowanie……
    Medaliki i krzyżyki „made in China”, obrazki z Tajwanu, eksport do wszystkich krajów świata.
    To fortuna do zarobienia.

  9. Tanaka pisze, że Jezus miał tylko połowę ludzkich genów. Jeśli tak, to również i chromosomy determinujące płeć musiał dostać od mamusi. Czyli wychodzi na to, że Jezus to kobieta… Skoro tak, to może prawdą jest i to, że Kopernik też była kobietą… siostry?

  10. Dobre.

  11. Tanako!

    Tys nie do przeskoczenia. Kazdy osobnik, tak wspaniale piszacy, nie do przeskoczenia jest.

    A nawet i nie do przewiniecia. Probowalem. Nie dalo sie.

    PS Jakbym jakims cudem zapomnial o WYJATKOWO SPECJALNYCH powiazaniach Jezusa z nasza Umilowana Ojczyzna, to bym zapytal z glupia frant: a czym sie rozni wiara w gusla panojezusickowe od wiary w inne cudy niewidy? Bo w takowe wierza wyznawcy setek, jesli nie tysiecy, innych religii w swiecie.

    Tak bym zapytal jakbym zapomnial o naszym specjalnym statusie w relacjach z NIM. Poniewaz zapomniec sie nie da, to nie zapytam. Zamiast pytac na bezdurno, lepiej przypomne sobie, ze jest okazyja doroczna. Bombki, inne swiecidelka z Costko. Te sa namacalne. Te zadnymi guslami nie sa

  12. „Jezusa portret własny”

    Materiał na podstawie którego powstały te „rozważania o Jezusie Chrystusie”, razi brakiem profesjonalizmu. Jego autorka – jak się wydaje – tak bardzo chciała zaistnieć, że nie pokusiła się nawet o zweryfikowanie najprostszych informacji, które opatrzyła swoim nazwiskiem.
    ‚http://mirakus.pl/prawdziwa-twarz-galilejczyka/

    Oto kilka kwiatków:
    1.Ogród oliwny Getsemani nazywa wioską.
    2.Ignacego z Antiochii utożsamia z uczniem apostoła Jana i autorem opisu, według którego „Jezus był brzydki i niski”.
    3.Jezus prawdopodobnie miał ok.150 cm wzrostu i 50 kg wagi.

    Dodatkowo, opinia, jakoby niezgodność przekazu biblijnego z „całunem turyńskim” stanowiła problem, jest tak śmieszna, że dyskredytuje autorkę artykułu definitywnie. Stawianie na tej samej płaszczyźnie Biblii i spreparowanej na potrzeby perfidnej polityki, rzekomej „relikwii” Jezusa – jest żałosne.

    Wszystkie wiarygodne źródła podają, że Ignacy urodził się w połowie I wieku. (Legendy wymyślone na potrzeby KK sugerują zaś, że znał Jezusa osobiście). „Zdaniem ogółu krytyków większość listów rzekomo napisanych przez Ignacego jest fałszywych. Same w sobie zawierają one niezbite dowody tego, iż pochodzą z późniejszego okresu (…) i obecnie są zgodnie odrzucane jako podrobione”. (Alexander Roberts i James Donaldson, The Ante-Nicene Fathers, tom I).

    Elementarna uczciwość wymaga – rzecz jasna – odniesienia się do tych „rewelacji”, na które dał się nabrać, jak się wydaje autor wpisu w Polityce.

    Pismo mówi bardzo niewiele o tym, jak wyglądał Jezus. W zasadzie osobom zorientowanym, w temacie wyglądu biblijnego Jezusa, wystarczyłoby przypomnieć fragment znanego proroctwa dotyczącego Mesjasza. Psalmista napisał o nim niewiele, ale jakże wymownie: „Jesteś doprawdy przystojniejszy od synów ludzkich. Wdzięk wylany jest na twoje wargi. Dlatego Bóg pobłogosławił cię na czas niezmierzony” (Psalm 45:2; 45:3 BT). Jako człowiek doskonały, Jezus niewątpliwie był przystojny.

    A zatem, wątły, wydelikacony, melancholijny Chrystus z długimi włosami, tak często pojawiający się w sztuce chrześcijaństwa, w rzeczywistości nie ma nic wspólnego z biblijnym Jezusem. Z Biblii nie wynika, że w czasie pobytu na ziemi nosił On długie włosy. Przeciwnie, na pewno chodził porządnie ostrzyżony, jak wszyscy Żydzi. Jako dojrzały mężczyzna i nauczyciel religii, musiał brać pod uwagę fakt, jak jego osobisty wygląd oddziałuje na innych.

    Włosy mężczyzn w czasach biblijnych, tak jak obecnie, były wyraźnie krótsze niż włosy kobiet. Dlatego apostoł Paweł mógł zwrócić uwagę adresatów swego listu na znany im i zgodny z naturą zwyczaj, że mężczyźni mają krótsze włosy niż kobiety. Napisał: „Czyż sama natura nie uczy was, że gdy mężczyzna ma długie włosy, jest to dla niego hańbą ale gdy kobieta ma długie włosy, jest to dla niej chwałą?” (1Koryntian 11:14).

    Podobnie jest z Jezusem stworzonym w komputerze przez dr Neave’a. Naukowiec, który na podstawie trzech czaszek oraz resztek szkieletów sugeruje, że przeciętny Semita w czasach Jezusa miał tyle a tyle wzrostu i wagi – delikatnie rzecz ujmując konfabuluje aby znaleźć się na czołówkach portali.

    Nie trzeba być antropologiem ani archeologiem żeby wiedzieć, że w każdej populacji ludzkiej spotyka się podobną różnorodność cech fizycznych. Było tak i nadal jest, także wśród Semitów. Żeby się o tym przekonać wystarczy zajrzeć do fachowych podręczników. Oto przykład:
    W Jerozolimie, w czasach Jezusa, zasiadał 71-osobowy sanhedryn. Jakim wymaganiom mieli odpowiadać jego członkowie? W Cyclopedii McClintocka i Stronga czytamy: „Kandydat musiał być człowiekiem bez zarzutu pod względem moralnym i fizycznym. Do warunków należał też średni wiek, wysoki wzrost, dobra prezencja, zamożność, wykształcenie (…) Trzeba się było wykazać znajomością kilku języków”.

    Gdy mowa o takich teoriach, warto mieć w pamięci przysłowie: „Prostak wierzy każdemu słyszanemu słowu; człowiek roztropny rozumie, że potrzebny jest dowód”.

  13. @hortensja
    17 grudnia o godz. 19:52

    Kiedyś może sobie zadam trud prześledzenia zmian wizerunków boskich. Prawdopodobnie odsetek niebieskookich w Europie się zwiększał z czasem – to najprawdopodobniej (niebieskie oczy) całkiem niedawna mutacja – w czasach życia ostatnich neandertalczyków jeszcze nie występująca. Z karnacją może być podobnie – jasna karnacja jest bardziej atrakcyjna u kobiet niż u mężczyzn. Stąd nie tylko neoteniczność (obraz twarzy staje się z czasem coraz bardziej neoteniczny – większe oczy, mniejszy nos i broda, delikatniejsze usta, większe czoło), ale i bezpłciowość Jezuska. Pewnie byłaby jakaś współbieżność (trend) z rozpowszechnianiem celibatu i chęci zespolenia cielesnego z młodzieńcami o cechach wyobrażonego Jezuska przez panów w czarnych sukniach.

    Dałoby się to przebadać narzędziami Lva Manovicha (umożliwiającymi cyfrową analizę wielu obrazów i wyszukiwanie trendów).

  14. bubekró – 1:41

    „jasna karnacja jest bardziej atrakcyjna u kobiet niż u mężczyzn.”

    Ta Twoja jasna karnacja. Bedaca bardziej atrakcyjna u kobiet niż u mężczyzn.

    Bardziej atrakcyjna dla kogo ona jest, ta jasna karnacja? Dla kobiet? Kobiet jasno karnacyjnych czy ciemnokarnacyjnych? A moze atrakcyjnych dla przeciwstawnego genderu? Genderu tez zroznicowanego pod wzgledem rozjasniania karnacji. Inne niz mesko-zenskie gendery chwilowo pominmy w tych rozwazaniach

    Z tego co wiadomo, wiekszosc mezczyzn o karnacji ciemnej posiada pewne ‚atrakcje’, ktore nie pozostaja niezauwazalne przez kobiety obu glownych genderow. Fakt ten nie pozostawal bez wplywu na powstanie i rozwoj zarowno amerykanskiego rasizmu jak i aparthaidu poludniowo-afrykanskiego. I nie tylko do tych dwoch paskudnych kierunkow rozwoju cywilizacji bialego czlowieka sprawy zwiazane z bzykaniem przyczynily sie w ogromnie znaczacym stopniu

    PS Smieszne ruchy frykcyjne rzadzily swiatem przez dlugi czas. Szczegolnie ‚bialym’ swiatem one rzadzily. Czy dzisiaj wahadlo juz ruszylo w druga strone? Jesli ruszylo, to sprawy przyrostu naturalnego nabiora innego przyspieszenia. Moze in plus plus przyspieszenia. Moze in plus ten drugi. Bolkowy

  15. @dezerter83

    Ze ‚Zrodel’ dowiadujemy sie:

    ‚Jezus już jako trzydziestoletni dojrzały mężczyzna wrócił nad rzekę Jordan, która była symboliczną granicą wpływu religii azjatyckich. Przekroczenie Jordanu musiało oznaczać powrót do judaizmu, ale przecież Jezus wracał do Galilei jako nauczyciel nowej świadomości, którą chciał rozpowszechniać i podarować innym. On wracał zeby głosić Dobrą Nowinę.’ [Ewangelia wg św. Mateusza, 3,4]

    To stad sie wziela ‚Dobra Zmiana’ powyborcza. Z Dobrej Nowiny, znaczy, sie ona wziela. A skad sie wziela ‚Lepsza Zmiana’ ? Bo ta tez byla zaistniala na tym tutaj blogu. Az przestala zaistniwac. Czyzby dlatego przestala, iz byla pisiana? W calosci pisiana, jak rozumiem? Nikt nie wie dlaczego przestala zaistniwac ta ‚lepsza’ zmiana pisia na tym tutaj blogu

    PS Dezerter musi z siebie wychodzic i stawac w szeregu obok. Rozczytujac sie w rewelacjach ateistycznych. Na dodatek, po polnocy to czyniac. Sabat dawno temu przeminawszy mu

  16. Jak swir jehowianski, ten zdezerterowany z KaKa kilka dziesiatkow lat temu, potrafi w miare powaznie traktowac dzisiejsze pie.doly polsko-sejmowe PiS-u? I nie tylko tej partii pier.oly sejmowe?

    Mozg moj zamarl. A wiec jego, mojego mozgu stanie, przestalo stac. Pomiedzy moimi uszami ono juz nie stoi. Co pewnie zaowocuje jakas nowa wartoscia. Pewnie o wiele gorsza niz dotychczas wartoscia

  17. @ anumlik

    W jednym z odnośników cytowanego przez Ciebie słownika, znalazłem coś o pracach Levisa-Wranglera, nad mitologią ateizmu.
    W rozdziale o ikonografii twarzowego kroju (L’Anthropologie face aux pantalones du atheiste moderne), zapowiadana jest ekspedycja na antypody celem rekonstrukcji wizerunku współczesnego polanina-ateisty.
    Niewykluczone, że taka jest geneza tyleż tajemniczych, co wnikliwych sond, zapuszczanych na blog ateistów przez zautomatyzowane boty, a celem bez wątpienia, stworzenie nam własnego portretu pamięciowego. Na razie, bronimy się dzielnie przed identyfikacją, wystawiając co jakiś czas, na pokaz a dla zmyłki, wytwory spod czaszki troglodytów.
    Oczywiście, przez tę mądrzejszą, bo lewą nogawkę.

  18. Majestat bergamucki
    @Gekko, z godz. 8:26
    Levis-Wrangler, jako prekursor bergamutyzmu, swoje dalsze rozważania o mistycznych pantalonach pol-ateizmu wsparł frazą mającego dopiero w 1962 roku powstać dzieła Julio Cortázara „Opowieści o kronopiach i famach”. Z przenikliwością właściwą wszystkim bohaterom SŁOWNIKA KOMUNAŁÓW Gustawa Flauberta napisał: Famom zdarzają się nader wspaniałomyślne gesty, na przykład: gdy fama spotyka biedną upadłą nadzieję u stóp palmy kokosowej, zabiera ją do automobilu, wiezie do siebie, forsownie ją odżywia i dostarcza rozrywek tak długo, aż nadzieja nabierze sił i odważy się po raz drugi wdrapać na palmę kokosową. To wykonawszy fama czuje się bardzo szlachetny i rzeczywiście jest szlachetny, tyle że nie przychodzi mu do głowy, że za parę dni nadzieja znów będzie leżała u stóp palmy. Podczas gdy nadzieja znów leży u stóp palmy, fama w swoim klubie czuje się bardzo szlachetny wspominając, jak to pomógł upadłej nadziei. Levis-Wrangler ów fragment Cortázarowego dzieła opatrzył przypisem: kenoza leżąca u stóp palmy, nawiązując tym samym do słów Nowego Testamentu: wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej (Fil. 2, 7-8). Fama, którego artefaktu nie znamy, wskrzeszając upadłą nadzieję ukazał nam wszystkim (z Tanaką na czele), że bóstwo – jakiekolwiek by ono nie było – nawet gdy jest upadłe jak nadzieja, nie jest pozbawione majestatu. Podobnie jak mikry cieśla nazareński, którego wizerunek pełnego blasku bóstwa przeraził trzech jego uczniów: Sześć dni później wziął Jezus z sobą Piotra, Jakuba i Jana i wyprowadził ich samych osobno na wysoką górę. Tam zmienił się wobec nich. Jego odzienie stało się błyszczące i tak białe, jak żaden na ziemi wytwórca płótna wybielić nie potrafi (Mk 9, 2-3) Z majestatem już tak jest – neandertalczyka zmienić potrafi w oczach jego wyznawców w Apolina.

  19. Ileś tam setek milionów naszych sióstr i braci, jak wiadomo jesteśmy wszyscy potomkami jednej matki, wierzy w świętość krowy więc wiara w Jezusa wydaje się mnie dużym krokiem do przodu.

    Byłoby całkiem nieźle gdyby wyznawcy Jezusa stosowali się do jego nauki;

    – czynili innym tak jak by chcieli by im czyniono,
    – wyjęli belkę z oka swego..,
    – rzucali kamieniem gdyby byli bez winy,
    – modlili się w komnacie swojej a nie ja faryzeusze,
    – nie kradli, nie zabijali, nie dawali fałszywego świadectwa, itp, itd.

    Moim zdaniem, Jezus to swój chłop, lubił zjeść i wypić, w końcu to z wody zrobił wino a nie odwrotnie.

  20. Zeby sie nie powtorzyc za bardzo

    Zgadzam sie z Bergazmutyzmem anumlika. Oraz z majestatem jego. Nawyzywanym, dla niepoznaki, kenoza leżąca u stóp palmy. Choc moze niekoniecznie na 100 % ja sie z anumlikiem zgadzam.

    Jak swir jehowianski, ten zdezerterowany z KaKa kilka dziesiatkow lat temu, potrafi w miare powaznie traktowac dzisiejsze pie.doly polsko-sejmowe PiS-u? I nie tylko tej partii pier.oly sejmowe?

    Mozg moj zamarl. A wiec jego, mojego mozgu stanie, przestalo stac. Pomiedzy moimi uszami ono juz nie stoi. Co pewnie zaowocuje jakas nowa wartoscia.

    Ewentualnie, antywartoscia. Bo to z anty mamy do czynienia ostatnio na Wiejskiej. Od ponad roku.

    Wino zostalo przemienione w wode. A nie odwrotnie. Przypominam te beznadzieje na uzytek wszystkich uzaleznionych

  21. Wino w wode przemienione zostalo w antykanie antygalilejskiej. A nie odwrotnie. Do przemienienia wodki w wode swiecona brakuje tych obu anty cudow niewidow

  22. „Każdy podaje najpierw dobre wino, a gdy goście sobie podpiją, gorsze. Ty przechowałeś dobre wino aż dotąd”. Taki początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej i tak objawił swoją chwałę, a Jego uczniowie uwierzyli w Niego.. Po tym wszystkim Jezus wraz z Matką, bracmi i uczniami przybył do Kafarnaum, gdzie pozostał kilka dni.” [Ewangelia wg Św. Jana, 2, 1-12]

    Noo. Aby nie przed poludniem. Kilka minut pozostalo. Gorsze wino jak najbardziej w danym momencie

  23. ‚Wesele w Kanie Galilejskiej to pierwszy cud Jezusa, bardzo nietypowy w stosunku do innych, znanych z kart Ewangelii. Nie ma tu prostego odniesienia – uwierzyłeś, jesteś uleczony. Jest natomiast prośba Maryi, pewnej tego, że Jej Syn może pomóc. Czy Matce się odmawia? Dzisiejsza perykopa wskazuje, że po tym znaku – uczniowie uwierzyli w Jezusa. A gdyby cudów nie było? Czy sama nauka Jezusa jest w stanie sprawić, że ludzie wierzą, chcą żyć zgodnie z Ewangelią? Nasza perpsektywa 2000 lat wskazuje, że jednak tak. Opisane przez aspostołów cuda przyjmujemy niejako „na wiarę”, nie wnikając w samą istotę zjawiska. Przemiana wody w wino? Cóż, skoro tak napisano, to być może? W końcu czy to jest najważniejsze? Przecież wiara w Boga nie jest wiarą w mniej lub bardziej spektakularne cuda. Co nie znaczy, że w swoich modlitwach nie prosimy czasami o cud. I zdarza się, że Bóg nas wysłuchuje….’

    Albo nie

  24. Ta wielka waga przypisana CHRZESCIJANSTWU, i KaKa, jako eligii. Choc to nie jest PRZEWAZAJACA religia swiata.

    UwarzamRze nadszedl czas na przyznanie naleznej nej prominencji religii o nazwie Woodoo

  25. Brawo Tanaka! 🙂

  26. @Orteq
    18 grudnia o godz. 5:09

    Karnacja w tym przypadku to nie kolor skóry w odniesieniu do tzw. zróżnicowania rasowego, a w odniesieniu do tzw. rasy białej. Atrakcyjne dla białych mężczyzn są kobiety o jaśniejszej karnacji, a analogicznie dla kobiet mężczyźni o ciemniejszej karnacji. Dotyczy to tylko atrakcyjności dla heteroseksualnych.

  27. bubekró
    18 grudnia o godz. 13:35

    Mnie podobają się filigranowe, czarnowłose, skosnookie…..
    Kremy wybielające w Indiach czy Bliskim Wschodzie robią furorę….

  28. Ciekawe czy ktoś przeliczył, jaka jest stopa zwrotu z cudu, budowli sakralnej, czy relikwii……
    Niektóre z tych archaicznych elementów funkcjonują przez ponad 1000 lat, dając okrągłą sumkę dutków właścicielom, czy generując lokalne obroty w usługach hotelowych, gastronomicznych, dewocjonalnych.
    Jest to jeden z lepszych w skali globu pomysłów marketingowych, wypromowania jakiegoś za…pia.

    Stąd wozy drewna z krzyża, włosów łonowych swiętych dziewic, kości i czaszek, całej tej nekrofilii- pomimo obietnic szacunku dla zmarłych i wiecznego spoczynku….

    Cięcie napletków jakoś sie w chrześcijaństwie nie przyjęło, pomimo relikwii….
    Tu marketing nie zadzalał.
    A była by okazja do dodatkowego zarobku na usłudze.

  29. @wiesiek59
    18 grudnia o godz. 14:02

    Bo filigranowość, podobnie jak jasna skóra (u białych), to cecha neotoniczna. Im bardziej wizerunek kobiety wskazuje na młodość – mniejsza ekspozycja na Słońce, tym większa atrakcyjność – wskaźnik młodego, zdrowego ciała.

  30. Co do kolorów jeszcze…..

    Moja kuzynka z Australii twierdzi, że smażenie się „na mahoń” nie jest tam modne.
    Co innego w Europie…
    Zmiana koloru skóry to kwestia kulturowa, mody i jej trendów, wyróżnika spomiędzy tłumu?
    Elity nie pojawiały sie w dzień słoneczny bez parasolki i kapelusza….
    A nawet plebs nie paradował z gołą głową.
    Czasy się i mody zmieniły…

  31. @wiesiek59
    18 grudnia o godz. 14:17

    Statusu. Opalenizna to wydanie kasy na wyjazd wakacyjny lub solarium, a nie efekt pracy w polu. Z wybielaniem chyba podobnie. W Australii skoro każdy ma dostęp do bardziej prażącego Słońca, to nie wyróżnia.

  32. Stałem nad Jordanem.
    Podobnym do Białej przecinającej mokradła pod Krzykawką (patrz pułkownik Nullo).
    Więcej trzcin i z rzadka papirusy.
    W nurcie stał Jan..,nie niestał,nikogo nie było.
    Jakbym zobaczył Żyda ze studium antropologicznego to cały czar by prysnął.
    Obskuranci jesteśmy.

  33. bubekró
    18 grudnia o godz. 14:15
    „Bo filigranowość, podobnie jak jasna skóra (u białych), to cecha neotoniczna”

    Sorry, muszę zaprotestować, bo jest to jawna nieprawda. Jasna skóra u europejczyków ma związek z wytwarzaniem witaminy d w skórze pod wpływem słońca. Osoby o ciemnym kolorze skóry w Europie, a zwłaszcza na północy, wytwarzają za mało witaminy d, co prowadziło do kalectwa i śmierci niemowląt. Kraje skandynawskie walczyły z krzywicą przez większą część swojej historii, co jest dość solidnie udokumentowane.
    Co do waszych preferencji, to możecie se je mieć, ale nie nadawałabym im aż takiej wagi.

  34. Tanaka – troche paszkwilny ton Ci wyszedł alem sie świetnie ubawił to czytając.
    Kwestia ,,aryjskiej ikonografii” Jezusa miast semuckuej rzeczywistosci. Czy mowi Ci cos opowiesc z lat trzydziestych z Niemiec o legioniscie rzymskim Panterosie?

  35. Dobre. Uśmiałem się setnie. Co do napletka, to ponoć nie Teresa z Avila, a nie mniej zapewne pobożna zakonnica z Wiednia: ”Żyjąca na przełomie XVII i XVIII wieku pewna zakonnica z Wiednia Agnes Blannbekin miała objawienie. Ojciec Pez, benedyktyn tak opisuje jej przeżycia: ,,Zawsze na święto obrzezania serdecznie i z głębi serca opłakiwała utratę krwi, na która zgodził się Chrystus już tak wcześnie i u progu dzieciństwa” i zgubiona skórkę z penisa Pana. I pewnego razu podczas takiego święta tuż przed komunią, gdy zastanawiała się gdzie się ów napletek podział, poczuła na języku kawałek skórki, pełen ogromnej słodyczy. Połknęła go. Napletek jednak pojawił się znowu. Jeszcze raz go połknęła. I tak ‘zabawa’ trwała podobno ze 100 razy. (Seksualizm w życiu Kościoła, K. Deschner)”. http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,364

    Pozdrawiam

    Sylon

  36. @ anumliku,

    nadchodzące ateistom Święta wypadałoby spędzać…
    Wiedziony Twym świątecznym znakiem (z) pokoju erudycji, już, już miałem opuścić manowce ikonografii wizerunku własnego ateistów na rzecz spędzania odium tej nieświętej sekty, jakie blog całunem pocztówkowym (każdy z nas ich pięćset – miau) przed wiernymi praworządnymi odkrywa, gdy…
    odkryłem, że na nic przedświęte spędzanie; wizerunek ateisty postblogowy i okołowpisowy jest już dostępny szerokim rzeszom (tu):
    -„-„-„-
    http://preview.tinyurl.com/h5qb6as
    -„-„-„-
    Zasromany tym okrutnie po nogawki aż w miejsce, gdzie kronopie tracą swą szlachetną nazwę, idę się prześwięcić.
    Na jakąś inną modłę.

  37. @izabella
    18 grudnia o godz. 15:03

    No, racja – tu jeszcze są dodatkowe czynniki, ale generalnie chodzi o kwestie „młodej jasnej skóry”.

    Gdyby tylko jasna skóra była preferowana, to nie byłoby różnic w określaniu atrakcyjności u kobiet i mężczyzn. A preferencje nie tyle „nasze”, co statystycznie wykazane – u heteroseksualnych przedstawicieli obu płci.

  38. No więc z innej, ale nie tak bardzo, beczki… wizerunkowej.

    Właśnie wydało się, że chyba blog jest czytany w kręgach władzy, co nie dziwi ze względu na zamieszczane tu dogłębnie religijne treści, a także na potrzebę odnalezienia sensu otaczającego świata (a to domena ateistów).
    Nie od rzeczy jest też to, że mówi DO NAS polo-profesor, polo-socjolog i polo-minister polo-Kultury, osobliwie Osobistej:

    „…Komuś zależy na tym, żeby Polska nie mogła rozwijać się w spokoju, żebyśmy w Polsce nie mogli spędzać spokojnie świąt. Komuś zależy na tym, żeby prowokować i żeby polityka była oparta na złych emocjach…”

    Tak przed chwilą nucił kolędę-nockę, wprost z najczarniejszej PRONO-WRONY wziętą, minister Gliński – do demonstrantów przed Sejmem – ale w istocie do nas.
    No bo, towarzysze najwiernijsi ateiści – komu zależy, komu to służy, by święta oprzeć na złych emocjach?

    Wartałoby podpowiedzieć ministru Glinskomu słowami klasyka, gdzie szukać wiadomych czynników:
    „Idź do diabła!”
    Wiesio i prezesio już tu, czyli tam – czynni są

  39. @Gekko, z godz. 16:07
    Ta Buka to taka jakby straszniejsza niż u Muminków, ale zakonnica słusznie uchwycona. Wygląda jakby przeżuwała napletek dziecięcia w stajence narodzonego.

  40. Ja bym jeszcze dodał:

    1 Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. 2 Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch2 Boży unosił się nad wodami.
    3 Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość….

    Taaaa stworzył wszystko i do tego
    PO CIEMKU HAHAHA……

  41. Zacni Autorzy.

    Jezus z Nazaretu byl zydem. I nie mial NIC WSPOLNEGO z Jezusem Chrystusem, chrzescijanstwem, katolicyzmem, itd.

    Domyslam sie, ze Wasz blog to miejsce sotkan analfabetow/satyrykow religijnych.

    Zdrowia.

  42. @Sylon, z godz. 15:19
    Nic nie przebije szczebla z drabiny do raju, która śniła się Jakubowi, a którą chciał sprzedać Zbyszkowi z Bogdańca Sanderus – handlarz relikwiami i odpustami.
    https://commons.wikimedia.org/wiki/File:The_Ladder_of_Divine_Ascent_Monastery_of_St_Catherine_Sinai_12th_century.jpg

  43. @ anumliku,

    błagam się oderwij od literatury w interpretacji bieżącego dyskursu, bo literatura -nawet dla dzieci- to bywa kultura, a kultura bywa ministrem, a musikiem to już dociekliwym Glińskim aka”kto za tym stoi”, a to już prowadzi do anumlika, jako sprawcy kierowniczego wichrzycielstwa…
    …jakoby wizerunek bieżącego i bierącego osobę duchowną od tylca ateisty to była jakaś Buka…
    …czyli Buka, a może towarzysze: Buka na paszkwil Pambuka?
    Oj , nie mówiąc, czyli mówiąc o tym że ateista z wizerunkiem tej Buki to już podpada pod …Gender! …czyli kwalifikuje się pod ostatnie Ziobro, skręcone boleśnie w paragraf.
    Jezu, bezwyznaniowcom to już te święta o pomstę do nieba wołają, tak umysły i duchowości pomieszawsz

  44. …pomieszawszy.
    Kropka.
    To pisało Gekko, nie Gekkoy.
    Please help.

  45. @ anumliku,

    błagam się oderwij od literatury w interpretacji bieżącego dyskursu, bo literatura -nawet dla dzieci- to bywa kultura, a kultura bywa ministrem, a musikiem to już dociekliwym Glińskim aka”kto za tym stoi”, a to już prowadzi do anumlika, jako sprawcy kierowniczego wichrzycielstwa…
    …jakoby wizerunek bieżącego i bierącego osobę duchowną od tylca ateisty to była jakaś Buka…
    …czyli Buka, a może towarzysze: Buka na paszkwil Pambuka?
    Oj , nie mówiąc, czyli mówiąc o tym że ateista z wizerunkiem tej Buki to już podpada pod …Gender! …czyli kwalifikuje się pod ostatnie Ziobro, skręcone boleśnie w paragraf.
    Jezu, bezwyznaniowcom to już te święta o pomstę do nieba wołają, tak umysły i duchowości pomieszawszy..

  46. W necie znalazłem taki śliczny opis bieżącej sytuacji:
    Nikt PiS-u nie będzie rozliczać. Czasu na to było aż nadto (8 lat!), a nikt palcem nie kiwnął. Pamiętaj, że wszyscy ci ludzie (PiS, PO) to – z niechlubnymi wyjątkami typu Piotrowicz – dawna opozycja solidarnościowa. Pokłócona, ale te jabłka wyrastają z jednego, chadeckiego pnia.

  47. @Gekko
    Nic na to nie poradzę, że Tobie byle ciul z rogami i ogonem z ateistą się kojarzy. Mnie z Buką – straszydłem z książek Tove Jansen o Muminkach. Buka jest groźna, smutna i samotna, a jak spojrzy – zamrozi. Zakonnicy nie zamroziła, bo ją z tyłu podeszła, zołza jedna. Jak w ruch pójdą gendery, to nie wiem co będzie. Musi mróz w warstwach dolno tylnych.

  48. „Poza tym, że Jezusek w ogóle nie wyglądał, bo jego realne istnienie jest nad wyraz wątpliwe…” – kwestia wiary kwestią wiary, ale tutaj autor popisał się brakiem elementarnej wiedzy historycznej, bo Jezus to JEST postać historyczna czy się to komuś podoba czy nie 🙂 Pozostaje tylko pytanie, które zresztą On sam zadał: „A wy za kogo mnie uważacie?” To jedyna sprawa, która może podlegać dyskusji, bo Jego istnienie jest bezsporne. Pozdrawiam 🙂

  49. anumlik
    18 grudnia o godz. 19:49

    Ano, nie poradzisz, anumliku, stąd i ja nie o poradę zabiegam… 🙂
    Obrazek bowiem to nie moje, a skojarzenie jednego profesora z University of Illinois, Chicago, co „znawcą twórczości Barthes’a, Gombrowicza, Derridy, Schulza, Prousta, Witkacego, Nietzschego i Leśmiana” będąc, o „głębszym znaczeniu ironii” napisał essay pod obrazkiem.
    Może pisał to jednak tylko (p)o jednym głębszym, a może po wypisach z naszego tu wpisu (niewiele więc odbiegając) ?
    Buka jest jak najbardziej ok., ale nie miała, jak ten ateista ciągnącego się spomiędzy odnóży ogonu kolca ironii.
    Więc może to nie była Buka, a jednak: Buk? Taki cięty na nieprawomyślne wizerunki, osobliwie święte i zakonnicze – czyli, jak u nas wypisz wymaluj: ateista.
    Tego się jednak źródłowo nie dowiemy, więc niczego innego trzymać się nie warto. 😉

  50. @ Płynna Rzeczywistość
    18 grudnia o godz. 19:48

    „…PiS, PO /to formacja/ …pokłócona, ale te jabłka wyrastają z jednego, chadeckiego pnia…”

    Oryginalny pień jak pień, ale bardziej istotne, że u nas z oryginału to jedynie przydłubany na kształt koryta. 😉

  51. „Tanaka” wspaniale.
    Napisałeś całą prawdę.
    Popieram i zabieram do dalszego rozpowszechnienia.
    Dobrze by było, żeby niewolnicy kościoła to przeczytali i zrozumieli.

  52. Wszystko jest OK. Oryginalny Jezus z Nazaretu mógł wyglądać jak na podobiźnie lewej. Ale przecież wg przekazów, po zmartwychwstaniu nie został rozpoznany na podstawie wcześniejszego wyglądu, a dopiero znaków i słów wypowiedzianych wcześniej do uczniów (jak można było zrobić podobiznę kogoś kto zmartwychwstał?). Dlatego po tym akcie mógł już przyjąć ciałokształt jak na podobiźnie z prawej i już jako Jezus Chrystus dać się wielbić swym nowym wiernym (wysoki, niebieskooki blondyn). Dla istoty boskiej to pryszczyk, takie przekształcenie.

  53. Intryguje mnie rekonstrukcja twarzy Jezusa.
    Ciekaw jestem jaką metodą i na jakiej podstawie jej dokonano. Czy na podstawie czaszek wykopaliskowych z okresu sprzed 2000 lat? Jeśli na podstawie iluś czaszek wykopaliskowych, to jest to rekonstrukcja uprzeciętniona.
    Druga sprawa, to jak rekonstruktor ustalił ile wzrostu miał Jezus. Czy na podstawie pomiarów wykopanych szkieletów? Czy na podstawie około nowotestamentowych opowieści?

    Z licznych wykopalisk dokonywanych na terenie Polski wynika na przykład, że ludzie żyjący kilkaset lat i tysiąc lat wstecz byli niskiego wzrostu. Na przykład w 14, czy 15 wieku osobnik o wzroście 175 cm, był nadzwyczaj wysoki. Wskazują na to rozmiary ówczesnych zbroi, do których mało kto ze współczesnych ludzi by się zmieścił.
    Takim niskim wzrostem ocenionym na podstawie pomiarów szkieletów charakteryzowali się niemal wszyscy dawni europejczycy.
    Czy na terenie Izraela przeciętna wzrostu również była mała? Bo jeżeli przeciętna wzrostu była np. 150 cm, to człowiek o takim wzroście nie był wcale mikry.
    Pzdr, TJ

  54. @tejot – 18 grudnia o godz. 21:44
    Oczywiście, że byli niewysocy. Moim zdaniem wiązało się to z ilością i jakością jedzenia jakie spożywali.
    Wyraźnie to widać w kilkupokoleniowych rodzinach Chińczyków – dziadkowie są często drobni i poniżej 150, rodzice już wyżsi o prawie 10 cm, dzieci jeszcze wyższe. Identycznie jest i u nas, ale różnice są mniej widoczne, bo zwyczajnie nie zwracamy uwagi.

  55. @zak1953, z godz. 21:43
    Dla istoty boskiej to pryszczyk, takie przekształcenie.
    Dla istoty boskiej nie tylko takie przekształcenie to pryszcz, istota boska to ho, ho i jeszcze trochę, co może. Tylko… I tu istota boska – nazywana Jezus z Nazaretu za pierwszego życia, a Jezus Chrystus (wysmukły młodzian o niebieskich oczach i jasnych włosach – piękny, że ach, ach) za drugiego, tego po zmartwychwstaniu – mogła więcej niż jej współtowarzysze, kumple z Judei. Mogła, na przykład, znieść bezprzykładny ból męki przed ukrzyżowaniem, chłostę przy użyciu flagrum, koronę z cierni wbitą na skórę głowy, samo przybijanie do krzyża za pomocą rozrywających ciało gwoździ, wiszenie na tym krzyżu, przebijanie włócznią boku, szyderstwa, lżenie i nieobecność obok siebie przyjaciół uczniów, którzy się go zaparli. Dla istoty boskiej to pryszcz takie „zabawy w tortury”. Osoba boska nie cierpi, a jeśli cierpi to na sposób boski, nie ludzki. Słowa Jezusa o tym, że aby wejść za nim do królestwa niebieskiego, należy wziąć na grzbiet swój krzyż, są sk….syństwem. To jest wrzucenie na ten ludzki grzbiet ciężaru o wiele większego niż przestrzeganie halachy, o co Jezus miał pretensje do faryzeuszy określając ich jako pobielone groby; to jest namawianie do znoszenia cierpień nieludzkich, gdy się jest jednocześnie istotą boską. To już nie jest faryzejstwo, to jest mega faryzejstwo. Te pierdoły o wielbłądach, co to prędzej przez ucho igielne niż bogacz do niebieskiego królestwa, te żądania o zaparciu się matki, ojca, braci i sióstr, jeśli rodzina w niego – istotę boską – nie wierzy. Te pouczenia o ubóstwie, w momencie, gdy samemu pozwala się na oddawanie czci godnej żydowskiemu członkowi Sanhedrynu, to wylewaniu litrów drogich kosmetyków na łeb, to noszeniu kiecki, za którą można kupić wioskę albo i dwie (szata całotkana, o którą żołdacy rzymscy ciągnęli losy nie chcąc jej ciąć, kosztowała w czasach Jezusa majątek; aby ją utkać trzeba było specjalnej techniki, cienkiej jednolitej nici bawełnianej i warsztatu tkackiego wielkości boiska futbolowego). I on, ten Narcyzik istotą boską będący, śmiał ludziom proponować, aby jego drogą szli. Wampirzyca z Kalkuty, świętą przez Krk uczyniona dopiero co, głosiła to samo. Przyjęcie przez swych podopiecznych cierpienia – krzyża znaczy, podczas, gdy sama opływała w tłuste jałmużny i sama leczyła się w najdroższych klinikach światowych. Przybranie postaci Jesusika wymarzonego, wysokiego blondyna o niebieskich oczach, to pryszcz wobec hipokryzji, jaką ten faryzejski blondyn wobec swych wyznawców zafundował.

  56. O jakiej wolnej woli ty mówisz człowieku?? Przecież zgodnie z twoim systemem poglądów człowiek nie może mieć żadnej wolnej woli, bo jest 100-procentowym tworem natury, całkowicie podległym jej prawom przyczynowo-skutkowym. Według przekonań które podzielasz, wszystkie twoje uczynki są efektem reakcji chemicznych zachodzących w twoim mózgu, a nie żadnej metafizycznej „wolnej woli”. Jeśli więc chcesz być ateistą i materialistą, to bądź w tym konsekwentny, uświadom sobie swój status egzystencjalny jako biologiczno-fizycznej maszyny, stworzonej i zaprogramowanej przez przyrodę. I niech Ci się nie śni autonomia i wolna wola, bo to są idee czysto religijne i metafizyczne, ściśle związane z postrzeganiem człowieka jako bytu niezależnego od praw przyrody.

  57. Zadne niezależne źródła historyczne nigdy nie podwierdziły istnienia tego osobnika, do którego się Polacy katolicy modlą i którego sobie „intronizowali” na swojego „pana i króla”.
    Nawet jeden z watykańskich głównych pasożytów przyznał:
    „… Nie mogę wyjść ze zdumienia, gdy myślę, ile dla nas, dla kościoła – zarobiła głupiutka bajeczka o Jezusie.”
    /papież Leon X (1475 – 1521)/

    ps.
    Według badań archeologicznych i innych dociekań Jezusów w tamtych czasach było od cholery. Podobnie jak dziś w Meksyku, na Filipinach, w Ameryce środkowej i południowej.
    Sami jego wyznawcy nie potrafią udowodnić, czy w ogóle ktoś taki, jak ten opisywany w ich „świętej książce” istniał.
    Twierdzić, a udowodnić to spora różnica i dlatego codziennie z ich ust słychać „…oto wielka tajemnica wiary.”

  58. „Do przywództwa bowiem musi być i postawa, i wzrost słuszny, i uroda, choćby najzwyklejsza, która, odpowiednio przybrana, budzi i posłuch, i sympatię”

    Jeśli współcześni Jezusowi mierzyli średnio po półtora metra, to gość nieco wyższy i przystojniejszy, o odpowiedniej charyzmie, mógł przyciągać tłumy bez nijakiej drabinki.
    Dziwne trochę jest przekonanie, że galilejski kaznodzieja sprzed 2 tysięcy lat musiał wyglądać jak dzik jakiś neandertalski. W końcu nie brakuje przystojnych Żydów ani Palestyńczyków, a ewolucja nie jest taka szybka, żeby w 20 wieków wyładnieli. Rekonstrukcja jednego przypadkowego czerepu nie przesądza o urodzie ludów bliskowschodnich z tamtego okresu.
    Kiedy w przyszłości zostanie zrekonstruowana czaszka posła K. to dopiero się zaczną antropolodzy zastanawiać, co w tym kurduplu przyciągało wiernych.
    Ale jak się też zrekonstruuje jego followersów… 🙄

  59. a tak wygląda Jezus na ołtarzu w Fatimie. Zupelnie niepodobny do blondyna niebieskookiego, a w każdym wchodzącym do kościoła budzi zdumienie swoim wyglądem, może za wyjątkiem turystów z Ameryki łacińskiej

    https://www.dreamstime.com/photos-images/new-modern-cathedral-fatima.html

    można wpisać tez w gugla „ołtarz w Fatimie”- jeste wiele zdjęć potwierdzających przytoczony przez Tanakę (gratulacje za tekst!)wizerunek postaci

  60. Z ta historycznoscia postaci Jezusa sprawa nie jest taka prosta

    Najważniejszym źródłem biograficznym są trzy Ewangelie synoptyczne oraz Ewangelia Jana. Podają one fakty historyczne z życia Jezusa, jednak z punktu widzenia współczesnej metody historycznej nie są dziełami historycznymi, lecz katechezą pierwotnego Kościoła. Są zapisem ustnych przekazów i nauczania Apostołów, którzy zostali – według tego, jak określali sami siebie – wybrani uprzednio przez Boga na świadków, którzyśmy z Nim /Jezusem/ jedli i pili po Jego zmartwychwstaniu. Te przekazy o życiu i nauczaniu Jezusa służyły przygotowaniu nowych wyznawców wiary chrzescijanskiej do chrztu.

    Czyli, byly to przekazy wycelowane na TWORZENIE nowej religii. A zatem byla to bardziej propaganda niz przekazywanie faktow historycznych.

    Taka wczesna bujda smolenska. Tez na cos/kogos wycelowana

  61. To tak wpadajac w slowo Tobermoremu. I nawiazujac do kategorycznego stwierdzenia moondust o ‚historycznosci’ postaci Jezusa.

    Ktory to Jezus zadnym Chrystusem nie byl. Tym bowiem byl, podobno, jego brat Jakub.

    Kto sie zglasza do napisania nastepnej cock and bull story?

  62. Wojtek A.
    18 grudnia o godz. 23:10
    „Zadne niezależne źródła historyczne nigdy nie podwierdziły istnienia tego osobnika” (…) „Sami jego wyznawcy nie potrafią udowodnić, czy w ogóle ktoś taki, jak ten opisywany w ich „świętej książce” istniał”.

    Jeżeli chciałbyś zapoznać się z argumentacją potwierdzającą, że „taki osobnik” naprawdę istniał – chętnie służę pomocą.

    Kiedy wspominasz o Jego wyznawcach, którzy „nie potrafią udowodnić, że ktoś taki istniał”, wyraźnie ujawniasz Swoją nieznajomość zagadnienia. Według Biblii, chrześcijanie to nie wyznawcy Jezusa ale Jego naśladowcy. Rzecz jasna, osoby deklarujące kultywowanie tradycji katolickiej – która nie ma z nauczaniem Jezusa nic wspólnego – nie są chrześcijanami.

  63. To kim sa ci nasi katolicy polscy, dezerterze? Jesli nie chrzescijanami?

    Zawsze podejrzewalem, ze Antek to jakas taka podrobka. Niechrzescijanska. O Kaczu nawet mowic nie chce. Syn komucha!

    Czy komuszy pomiot moze byc chrzescijaninem?

  64. @Orteq 18 grudnia o godz. 23:49

    Poza literaturą konfesyjną (z natury rzeczy nieobiektywną) nie ma ŻADNYCH świadectw istnienia Jezusa. Wzmianka u Flawiusza wygląda na dopisaną przez kopistę-wyznawcę grubo po napisaniu całego dzieła, a notatka urzędnika rzymskiego nie dotyczy samego Jezusa, tylko jego ludzi, którzy wyznają dziwaczny kult, powołując się na jakiegoś Jezusa. Inna sprawa, że w ogóle wszelkie dostępne źródła historyczne z tego okresu nie są znów aż tak obszerne.

    Z kolei za istnieniem jakiegoś wędrownego kaznodziei, który został ukrzyżowany przez Rzymian za bunt przeciwko rzymskiej władzy okupacyjnej (ukrzyżowanie było karą zarezerwowaną dla buntowników) przemawia zgodność zapisów „ewangelicznych” w kilku podstawowych sprawach – że żył, że coś tam ludziom opowiadał, że miał jakichś uczniów i że został ukrzyżowany w Jerozolimie w święto Paschy na rozkaz Piłata, który był wtedy rzymskim namiestnikiem Judei.

    Wszystko inne (o wydumanej boskosci nawet nie wspominam, bo nawet sami autorzy „kanonicznych” ewangelii mają całkiem różne wyobrażenia na ten temat), a zatem wszystko inne jest juz zupelnie patykiem na wodzie pisane – bo konfesyjne zapisy są całkiem rozbieżne.

  65. @Konstancja
    18 grudnia o godz. 23:39

    Taki przypakowany nieco Woody Allen

  66. @dezerter83
    19 grudnia o godz. 0:00

    Twoja „argumentacja” znana już jest ad nauseam.
    Powiedz lepiej, dlaczego w biografii tego rzekomo istniejącego osobnika są takie luki? Wiadomo, co prawił na kazaniach, ale gdzie i przy jakich zajęciach spędził prawie całe życie? Wiesz coś o tym?

    Afrykański Jezus nie tylko sam na twarzy czarniawy, ale i jego baranek, a św. Piotr nie mniej 😉
    Obrazki od drugiego do piątego

    https://goo.gl/photos/mv8MBDSP5HxpAzDPA

  67. No już widzę, jak dezerter-jehowita po chrześcijańsku NAŚLADUJE ten fantazmat.

  68. Wygenerowanie podobizny niby Jezusa, tej z lewej strony we wpisie Tanaki, to majstersztyk prawdziwy. Nie dziwie sie Tanace, ze nie potrafil odmowic sobie przyjemnosci wklejenia tego majstersztyku. Pan majster bowiem to ho ho. A jego sztyk to legenda

    Ps. Tak, Namarginesko. Dokladnie tak. Moja ‚dokladnosc’ tez mierzona jest ‚rzetelnoscia’ konfesyjnych przekazow

  69. „ale gdzie i przy jakich zajęciach spędził prawie całe życie? Wiesz coś o tym?

    Każdy może wiedzieć. Wystarczy sprawdzić.

    „I odszedł stamtąd, i przyszedł w rodzinne strony, a za nim podążali jego uczniowie. Gdy nastał sabat, zaczął nauczać w synagodze; a większość słuchających była niezmiernie zdumiona i mówiła: „Skąd u tego człowieka to wszystko? I czemuż dano mu tę mądrość, a przez jego ręce są dokonywane takie potężne dzieła? Czyż nie jest to cieśla, syn Marii, a brat Jakuba i Józefa, i Judasa, i Szymona? A jego siostry — czyż nie są tu wśród nas?” I zaczęli się nim gorszyć” (Marka 6:1-3)

  70. Dowody owego gorszenia sie zas sa pomieszczone w tym samym Zrodle Tego Wszystkiego. Czyli, w cock and bull story. Wymyslonej w celu stworzenia nowej religii. Wielu nowych religii. Tworzonych as we speak.

    Swiadkowie Jehowy to jedna z najnowszych ‚religii’. Wciaz pisana ona na nowo jest! W ramach teorii ewolucji, zapewne

  71. Skąd odszedł?

    Żyd czystej krwi, ca 80 pokoleń później

    http://c8.alamy.com/comp/CC1A2P/tony-curtis-the-vikings-1958-CC1A2P.jpg

    Właśnie dziś sobie obejrzałem „Wikingów” z 1958 roku. Tony Curtis dokładnie w wieku Chrystusowym.
    A jak go ogolić…

    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/45/0d/fc/450dfc5b83bc36b9ebcc16681153e866.jpg

    Normalnie wyznawcom(-czyniom) miękną kolana 😎

  72. Mienknom kolana, chciale rzec. I kolaniska.

    A nasz Tony?

    http://static.kresy.pl/image/ma/44d0f8c43426fe4d913c1e1589ae2647.jpg

  73. Nasz Tony siem liczy tylko wtedy gdy figuruje jako wsparcie Najwazniejszej Osoby Pod Sloncem.

    http://i.wp.pl/a/f/jpeg/31684/kaczynski_macierewicz_600.jpeg

    Pod niebem i ziemiom tez

  74. W ramach dobrodziejstw okolo christmasowych, dajmy to:

    „Co Jezus miał do przekazania ludziom w tamtych czasach? Żył w konkretnej epoce i, jak byśmy to dziś nazwali, niepokoił go etyczno-moralny poziom wzajemnych kontaktów międzyludzkich. To co najistotniejsze w jego przekazie i całkowicie nowe wobec starotestamentowego oko za oko, ząb za ząb, to było wezwanie do miłości. Nie chodziło mu o biologiczną miłość matki do dziecka, plemienną miłość ojca do syna i wojownika do wodza, czy społecznie konieczne miłosne przywiązanie męża do żony. Chodziło mu o miłość do każdego napotkanego człowieka, o uznanie go bratem mimo braku związków krwi. Prawdziwi krewni Jezusa. ‚Któż jest moją matką i którzy są braćmi? I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką» [Ewangelia wg św. Marka, 3, 33-35] ”

    Tam chodzilo o uznanie Tuska bratem Kaczego. Po smierci Blizniaka Brata. Czy sie tam komus something pojebalos?

  75. Smierc Prezydęta Wszechczasow nigdy nie zostanie przebaczona Narodowi Polskiemu przez obecny rzond Pomrocznej. Bo to Narod Polski byl tego sprawca, pod ZLYM przywodztwem, tej ZAMACHU.

    I niewazne, ze sprawca tej smierci byl akurat brat Prezydęta Wszechczasow. Bo to on nakazal ladowanie pomimo gestej mgly.

    Dowod tego nakazania juz figuruje w cyberprzestrzeni.

    Bedzie sie dzialo

  76. Kiedyś, gdy już nic nie było w TVP1/TVP2 (czy tam Jedynce, Dwójce), przełączało się na kanał czeski.

    Dla higieny umysłu chyba będzie trzeba do tego wrócić – właśnie przełączyłem polskie GoogleNews na czeskie.

  77. Nos Kleopatry…sorry Jezusa, ‚butterfly effect’ i cos , o czym pisze Namargineska: pamiec, ktora nie znosi luk wiec konfabuluje.

  78. Konfabuluje czesto bezwiednie, bo tak musi.

  79. Na obrazach Grunewalda: „Chrystus niosacy krzyz” i „Ukrzyzowanie” (kilka wersji, chyba 3) Chrystus wyglada raczej jak ten z lewa.
    Ale Grunewald wielkim artysta byl.

  80. Tobermory
    19 grudnia o godz. 0:12

    „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, chciałbym złożyć wniosek o apostazję” – przeczytałem i umarłem 🙂

  81. – Zosiu, co kupimy panstwu Kowalskim pod choinke?
    – Moze ksiazke?
    – Eee, jedna juz maja, sam widzialem.

  82. – Matka, czy pod choinke w tym roku znowu mi to samo zaoferujesz?
    – Ee tam, zaoferujesz. Sam se znowu wezmiesz. Przemowiwszy ludzkim glosem przedtem

  83. Agnieszka Kublik:
    – Lech Wałęsa mówi, że teraz jest tylko pytanie, jak PiS odejdzie. Nie: czy odejdzie? Pan też tak widzi ten obecny kryzys konstytucyjny jako początek końca władzy PiS?

    Prof. Radosław Markowski, politolog Uniwersytet SWPS:
    – Koniec kiedyś będzie, ja bym stawiał pytanie: kiedy?

    Ja bym postawil prostsze pytanie:

    – Kto spowoduje odejscie PiS-u od wladzy?

    Bez KONSTYTUCYJNEGO spowodowania odsuniecia PiS-u od wladzy, do takowego odsuniecia nie dojdzie. Przez nastepne kilka kadencji sprawowania wladzy przez Kaczynskiego do odsuniecia go od wladzy nie dojdzie. Taka naga prawda to jest.

    Wszystko inne to wishful thinking. Niegodne ludzi niby znajacych zasady demokracji polskiej.

    W demokracji nie-polskiej PiS nigdy by nie zdobyl 100-procentowej wladzy

  84. Prof. Markowski:
    – Myślę, że jednym z powodów, dla którego PiS odejdzie, jest kryzys gospodarczy. Spodziewałem się tego kryzysu, ale nie tak szybko. Myślałem że nastąpi po 2-3 latach rządów prezesa Kaczyńskiego. A już mamy spowolnienie, za rok nie będzie pieniędzy na te główne, szczodre programy PiS. To jest pierwszy scenariusz pożegnania się PiS z władzą. Ale ten jest rozpisany na lata.

    Dobrze gada prof Markowski. Na lata rozpisany scenariusz to jest.

    Czyli, wliczajacy czas reakcji wyborcow na zle rzadzenie wybranych w ostatnich wyborach wladz. Ten czas reakcji przychodzi najczesciej z opoznieniem.

    Wliczajac w to liczenie polskie podzielenie anty-pisowskiej sceny politycznej na PO, NOWOCZESNA i pomniejsze gnioty, opoznienie kilkuKADENCYJNE – a wiec nie kilkuLETNIE – Kacz ma w saku

  85. PiS te ABSOLUTNA wladze zagarnal dzieki dlugoterminowym knowaniom swojego pana przewodniczacego. Gmerajacego w polskiej ordynacji wyborczej juz w 1990 roku. To wtedy on odrzucil propozycje ordynacji wyborczej pn. STV. Single Tranferable Vote.

    Ktora to ordynacja byla proponowana na Bergamutach cwierc wieku temu. Przegrala ona, w referendum, z ordynacja obowiazujaca we Wspolnocie Brytyjskiej pn winner takes all.

    Ordynacja ‚Winner takes all’ – wygrywajacy zdobywa wszystko – byla proponowana Kaczystemu, przez jego posrednikow zwiedzajacych Bergamuty ponad 25 lat temu. Propozycja zostala odrzucona

    On tego odrzucenia dokonal, walczac ze mna osobiscie. Taki opis sytuacyjny

    Ja na Bergamutach uplasowany zem byl, Kacz na Zoliborzu przez swoich PiS-owskich posrednikow on tam byl zainstalowany. Ja bylem czynownikiem rzadowym mojego bergamuckiego kraju. Calkowicie PROFESJONALNYM czynownikiem. Taka byla moja PROFESJONALNA rola.

    Jak on wyliczyl, ze STV – Single Tranferable Vote – nie wyniesie PiS-u do wladzy, za kilkadziesiat lat, ja nie znaju

  86. STV – Single Tranferabke Note – jest ratunkiem na utracanie glosow partii plasujacych sie ponizej PROGOW WYBORCZYCH pomniejszych partii politycznych. Takich jak, w wyborach Polski 2015, SLD, RAZEM czy innej KorWIN.

    Glosy oddane na partie plasujace sie PONIZEJ progow wyborczych, dzieki metodzie D’Hondta, przechodza na partie zdobywajaca najwiecej glosow w wyborach.

    To dzieki zasadzie D-Hondta PiS „wygral” ostatnie wybory prlamentarne

  87. Ateizmu ilustrowany kalendarz adwentowy…

    Podziwiam pasję i wiarę zapoznanych tu ateistów w tropieniu właściwości poprawnych i niepoprawnych wizerunków bytu i niebytu najbardziej nieistniejących dla ateistów zagadnień.
    To najjaskrawsze zwiastowanie nadchodzących na ateistów trudnych czasów Świąt Bożego Narodzenia.
    Poruszające pojęcie ateizmu nad Wisłą w miejsce tam, gdzie stało…no wiadomo co.
    To dobrze tłumaczy i ilustruje wizerunek kraju, gdzie demokracja pod przywództwem rządu i większości parlamentarnej walczy z warcholstwem i ubecją opozycji… 😉
    Jakby jeszcze kto nie wiedział, że TU, na wieki wieków, czarne zawsze i wszędzie na amen jest białe.
    Czyli antropologia rekonstrukcyjna wieków średnich, w rozkwicie.
    😉

  88. dezerter83
    19 grudnia o godz. 0:23

    „gdzie i przy jakich zajęciach spędził prawie całe życie? Wiesz coś o tym?” – zapytał Tobermorek.
    Odrzekłeś: „Każdy może wiedzieć. Wystarczy sprawdzić”.
    I jako dowód dajesz słowa:
    „I odszedł stamtąd, i przyszedł w rodzinne strony, a za nim podążali jego uczniowie. Gdy nastał sabat, zaczął nauczać w synagodze; a większość słuchających była niezmiernie zdumiona i mówiła: „Skąd u tego człowieka to wszystko? I czemuż dano mu tę mądrość, a przez jego ręce są dokonywane takie potężne dzieła? Czyż nie jest to cieśla, syn Marii, a brat Jakuba i Józefa, i Judasa, i Szymona? A jego siostry — czyż nie są tu wśród nas?” I zaczęli się nim gorszyć” (Marka 6:1-3)

    Dezerterze, na pytanie „gdzie i przy jakich zajęciach spędził prawie całe życie?” odpowiadasz mniej więcej tak: „Poszedł do sklepu”. A konkretnie – słowami Biblii powiadasz, co zaczął robić jednego dnia „gdy nastał sabat”. Jest to typowe krętactwo ŚJ, czyli udawanie, że się odpowiada na pytanie.

    Ale mnie najbardziej ciekawi mieszanie ognia z wodą, piwa – z winem i siekierą, własnych projekcji – z innymi własnyni lub cudzymi projekcjami, albo i z realiami. Otóż Marek wkłada w usta słuchających słowa o mądrości Jezusa i jego potężnych dziełach. Ich zdumienie sugeruje, że widzieli Jezusa i słyszeli jako kaznodzieję po raz pierwszy. O mądrości mogli wnioskować ze słów, ale skąd wiedzieli o „potężnych dziełach” jego rąk, skoro internetu nie było, i co by to miały być za dzieła? Ślepy widzi, że Marek wkłada w ich usta własne otumanienie zwane wiarą, a w blogowej praktyce – „imputowaniem”. Ale to pryszcz.

    Zdumieni mądrością i potężnymi dziełami Jezusa „zaczęli się nim gorszyć”. Wyobraża ktoś sobie zgorszenie ciemnego ludu, gdyby Kaczyńska Maria wstała nagle z grobu po słowach Rydzyka: „Czarownico, ja tobie mówię: wstań!” i zaczęła normalnie żyć? Zgorszenie byloby bardziej prawdopodobne, czy pokora każąca leżeć przed Rydzykiem plackiem i nie pozwalająca oczu podnieść, żeby od jego blasku nie oślepnąć?

    Słowem, dezerterze, na pytanie, przy jakich zajęciach Jezus spędził prawie cale życie, nikt odpowiedzieć nie może, jako że jego ewangelijne kaznodziejstwo i włóczenie się przetykanie balowaniem i leczeniem kaca to raptem parę tygodni. Reszta jest zmyśleniem. Choć skrzywdzone dziecko, które zrekompensowało sobie krzywdy z dzieciństwa przybraniem Boga Jahwe jako ojca, zmyśleniem chyba nie jest. Podobnie jak nie jest chyba zmyśleniem Jarek Kaczyński, który poszedł dalej i zamiast wziąć sobie Boga za ojca, sam… został.

    – Jesteś Bogiem albo Kaczyńskim.
    – Jestem nim.

  89. @Gekko, (19 grudnia o godz. 8:11 )

    Podziwiam pasję i wiarę zapoznanych tu ateistów w tropieniu właściwości poprawnych i niepoprawnych wizerunków bytu i niebytu najbardziej nieistniejących dla ateistów zagadnień.

    Mnie to przypomina walkę kryptogejów z gejami po comingoucie.
    Ale jak ktoś lubi bić pianę, to nie ma mu co psuć przyjemności. Ot, taka ulubiona zabawka, jak kacze miesiączki 😉

  90. Przyznam że jestem dość zgryziona sytuacją w kraju i nie mam głowy do wizerunków.

  91. mohikanin przedostatni, Gekko

    Proponowałbym obu, miast tak typowego na blogach, że aż manierycznego i kołtuńskiego wytykania przypadkowym przechodniom bicia piany, zajęcie się niebiciem piany. Miejsca jest dość.

  92. Ale wygodniej wytykać…

  93. mohikanin przedostatni, Gekko

    Jeszcze na wszelki wypadek przedszkolne wyjaśnienie.

    Wytykanie komukolwiek, że się zajmuje tym, co go interesuje, a co nie interesującego wytykającego, jest odpryskiem mentalności Kalego, prostactwem. Zdumiewające zachowania na blogu „Polityki”. Niezdumiewające w PiS i w Radiu Maryja.

  94. Dzisiaj głosowanie elektorów. Jak mówią, nadzieja umiera ostatnia. Ma wrażenie, że wiele ostatnich wypowiedzi, zwłaszcza tych dotyczących rosyjskiej ingerencji w wybory, potwierdzonej przez FBI, CIA i Prezydenta, kierowano w dużej mierze do elektorów. Bez oczywiście bezpośredniego do nich apelowania. Zgodnie z duchem Konstytucji, elektorzy powinni być wolni od obcych wpływów, i takiego też wybrać kandydata. Ponad połowa stanów ma prawo wymagające aby elektor głosował na zwycięzce stanowych wyborów. Wielu konstytucjonalistów uważa to za obligację moralną a nie prawną, ponieważ prawo federalne nie podlega stanowemu. A elektorzy są urzędnikami federalnymi. Tylko paru elektorów ujawniło swoje preferencje mediom. Ogólnie uznaje się za mało prawdopodobne by 37 republikańskich elektorów zagłosowało na Hillary Clinton. Znacznie bardziej prawdopodobny jest wybór innego kandydata, centrowego republikanina, na którego zgodziliby się i demokraci i republikanie. Wymieniane nazwiska to Mitt Romney, John McCain, Colin Powell. Pierwsi dwaj to przegrani republikańscy kandydaci z wyborów 2012, 2008. Colin Powell, emerytowany generał i sekretarz stanu za Busha Juniora, poparł w obu wyborach Obamę. Żaden z nich nie jest przyjacielem Putina.
    Sytuacja jest bezprecedensowa, więc nie ma co silić się na przewidywania.

  95. @pombocek, myślałem, że już skończyłeś z pouczaniem „chłopców” i argumentami ad personam 🙁
    Tobie wstępniak może się podobać a mnie nie musi.
    Czyżbyś kwestionował moje prawo do wyrażania własnego zdania na temat tekstów zamieszczanych w miejscu publicznym?

    Nie chce mi się dalej ciągnąć tematu, bo naprawdę mamy teraz poważniejsze sprawy na głowie.

  96. Bóg jest wszechmocny i może wyglądać jak chce i kiedy chce i może się zmieniać, przybierać dowolną postać : jednemu pokazywać się tak a drugiemu siak. Jak chce to ma geny i ile chce. Początkowo był tylko Bogiem plemiennym, ale się wyemancypował, rozwinął, stał się światowcem to i trochę złagodniał w wypowiedziach, ale przecież wszystkiego nie można się wyprzeć , trzeba zachować ciągłość. Taka próba zmiany wizerunku to zesłanie Syna. A ci ateiści się czepiają głupstw np napletka.

  97. mohikanin przedostatni
    19 grudnia o godz. 13:13

    Chłopcze, wytknąłem Wam obu prostacką manierę WYTYKANIA INNYM ICH ZAINTERESOWAŃ – nic więcej. Bredzisz chaotycznie nie na temat.

  98. @pombocek, (19 grudnia o godz. 13:45) ja też Cię serdecznie pozdrawiam, czcigodny starcze 😉
    Na maniery się z Tobą nie będę zamieniał 🙁

  99. pombocek
    19 grudnia o godz. 10:58
    „Na pytanie „gdzie i przy jakich zajęciach spędził prawie całe życie?” odpowiadasz mniej więcej tak: „Poszedł do sklepu”.

    Z Ewangelii można się dowiedzieć, że Jezus mieszkał w Nazarecie do 30 roku życia. Miał zwyczaj chodzić do miejscowej synagogi i wraz ze swym przyrodnim rodzeństwem był dobrze znany mieszkańcom Nazaretu.

    Jezusa nazywano nie tylko „synem cieśli”, lecz także „cieślą”. Ponieważ w Izraelu ojciec zazwyczaj uczył swego zawodu syna, Jezus z pewnością nauczył się tego rzemiosła od przybranego ojca. Po śmierci Józefa, najwyraźniej przejął po nim warsztat i rolę żywiciela rodziny, liczącej co najmniej sześcioro młodszych od niego dzieci.

    W wieku ok. 30 lat opuścił Nazaret i został ochrzczony przez Jana. Kilka miesięcy później, na początku swej działalności w Galilei, wrócił do Nazaretu. Znajdowała się tam synagoga, do której Jezus we wczesnym okresie swojej działalności wszedł „według swego zwyczaju”. Odczytał słowa z Księgi Izajasza i odniósł je do siebie. Mieszkańcy miasteczka, wpadli w gniew i usiłowali zrzucić go z urwiska, ale Jezus im uszedł.

    Wieść o tym, czego później dokonał w innych miejscowościach na terenie Galilei, gdzie uzdrawiał rzesze ludzi a nawet wskrzeszał umarłych, niewątpliwie dotarła do Nazaretu. W rezultacie, kiedy tam powrócił i nauczał w synagodze, był już sławny. Dlatego też, tym razem został przyjęty nieco gościnniej. Chociaż wielu gorszyło się tym, że pochodził z sąsiedztwa, nikt już nie domagał się jego śmierci.

    Zebrani w synagodze nie mogli wyjść z podziwu. Stał przed nimi młody Jezus i nauczał. Był im dobrze znany — dorastał w ich mieście i przez szereg lat pracował jako cieśla. Zapewne niektórzy z nich mieszkali w domach zbudowanych przy jego pomocy albo obrabiali pola, używając wykonanych przez niego narzędzi.

    Większość słuchaczy była niezmiernie zdumiona i pytała: „Skąd u tego człowieka ta mądrość?” Ale mówili też: „Czyż nie jest to cieśla, syn Marii?” Niestety, pod wpływem uprzedzenia, dawni ziomkowie Jezusa rozumowali następująco: „Przecież to ten cieśla, człowiek jak my wszyscy”. Odrzucili go, choć w jego słowach uwidaczniała się wielka mądrość. Nawet nie pomyśleli, jakie jest rzeczywiste jej źródło.

    Marek pisze, co w związku z tym powiedział Jezus: „Tylko w swojej ojczyźnie wśród swoich krewnych i w swoim domu nie ma prorok uznania” (Marka 6:1-4).

  100. Przyznam tez, że podobnie jak Neferka, jestem dość przygnębiona tym, co się dzieje w kraju i ogólnie nastroju do rozmów nie mam wcale;(
    A chciałabym.
    Pozdrowienia dla wszystkich.

  101. Dezertera z 19 grudnia o godz. 0:00 piszącego- Jeżeli chciałbyś zapoznać się z argumentacją potwierdzającą, że „taki osobnik” naprawdę istniał – chętnie służę pomocą. przebił kolo z 18 grudnia o godz. 21:17 tekstem- kwestia wiary kwestią wiary, ale tutaj autor popisał się brakiem elementarnej wiedzy historycznej, bo Jezus to JEST postać historyczna czy się to komuś podoba czy nie Pozostaje tylko pytanie, które zresztą On sam zadał: „A wy za kogo mnie uważacie?” To jedyna sprawa, która może podlegać dyskusji, bo Jego istnienie jest bezsporne. Pozdrawiam

    Ostatnio ktoś widział Jezusicka jak chodził po Jamnie, ale szybko to zdementowano, gdy okazało się, że to był Jerzy P., okoliczny mieszkaniec, bywalec bloga, tego bloga. 😉

  102. Przede wszystkim – to nie żaden „Marek” pisze. Pisze po prostu autor najstarszej kanonicznej ewangelii, która powstała – bagatela – w 40 lat po rzekomej śmierci rzekomego Jezusa. Gdzie w ewangelii „według Marka” jest jakakolwiek wskazówka, że napisał ją jakiś Marek? Albo że autor miał jakąkolwiek styczność z owym Jezusem? Albo nawet z ludźmi, którzy w młodości, wiele lat temu, widzieli lub słyszeli jakiegoś Jezusa?

    Przypomnę: WSZYSTKIE kanoniczne ewangelie napisano po grecku. Napisali je ludzie bardzo dobrze władający tym językiem, ludzie dla których grecki był językiem ojczystym. A zatem NIE BYLI to niepiśmienni prostaczkowie z Galilei, którzy władali tylko językiem aramejskim. Różnica kraju, kultury, wykształcenia, języka… Różnica 40 lat, w ciągu których historyjki o Jezusie przekazywano sobie z ust do ust.

    Co się dzieje z przekazem w takiej sytuacji? Zostaje przekręcony nie do poznania, zwłaszcza – powtarzam: zwłaszcza w kulturach oralnych, które (rzekomo, hi hi hi !!!) dysponują znakomitą pamięcią. Kultury oralne istnieją do dziś i zostały dość dobrze zbadane. Efekty tych badań są wszędzie takie same: w kulturze oralnej nie tylko nikt nie dba o zachowanie niezmienności przekazu, ale w ogóle brak pojęcia „niezmienność” – bo przekazu nie ma z czym porównać.

    A że wczesna kultura chrześcijańska była oralna – to również nie ulega wątpliwości. – 97 procent populacji było wtedy analfabetami. To również odkrycie ostatnich lat. To o czym (słusznie) wspomina „@act” – „pamięć nie znosi luk, więc konfabuluje” to jeszcze jeden element, z którym musi się zmierzyć „tradycja” Kaka. Stąd nieścisłości, rozbieżności i piramidalne bzdury w owym „najprawdziwszym” (hi hi !!!) przekazie.

    Poza tym (drobiazg, ale dość istotny dobiazg) skąd się wziął pomysł, że ewangelię wg Marka napisał Marek? Skąd wziął się pomysł, że tak w ogóle musiały być akurat cztery kanoniczne ewangelie? Przecież w pewnym momencie (lata 100 – 400 n.e.) były ich w obiegu dziesiątki, jeśli nie setki. Odpowiedzi dostarcza jeden z „ojców Kaka”: skoro są cztery wiatry i cztery strony świata, to ewangelie tys musą być cztery. Hi hi hi !!!

  103. W sumie to mógł dobrze wyglądać, jeśli dbał o formę.
    http://pobierak.jeja.pl/images/9/c/3/23297_jezus-na-fitnesie.jpg

  104. @Żorż Ponimirski 19 grudnia o godz. 15:43

    Cejrowski mi się przypomina… Jego wydziwiania w buddyjskiej świątyni, że ludzie tam składają ofiary jakimś posągom. Ten sam Cejrowski, który na koszulce ma obrazek katolickiego wcielenia bogini Isztar i cotygodniowo się podnieca rytualnym połykaniem wafelka. Dlatego właśnie ten Cejrowski jest taki śmieszny.

  105. @Namarginesko, pierwsza scenka rodzajowa pokazuje dawne dzieje, a druga współczesną ciemnotę ludu bożego. 😉

  106. @ pombocek

    „Gekko, proponowałbym miast tak typowego na blogach, że aż manierycznego i kołtuńskiego wytykania przypadkowym przechodniom bicia piany, …/wytykanie/ jest odpryskiem mentalności Kalego, prostactwem”.

    Wytyczne do wyznania winy… albo wspólnotowy dar pod choinkę?

    Wytykanie mi wzmiankowanego przeze mnie „podziwu dla wiary i pasji” antyreligijnych, szerzonych tu (niestety, także pod postacią obraźliwych nie tylko dla wierzących wpisów) „listów ateistów”, przyjmuję jako corpus delicti Kalensis, pombocku, czyli tak zwany wkład własny.

    Póki czas, w rewanżu zalecam Ci w pokucie godzinki, nad lekturą wspólnotowego motta tego blogu, aż do ewentualnego zrozumienia go. 😉
    Ostatecznie ateiści też mogą żyć nadzieją nagrody oświecenia, choćby we wieczności. Ja więc mogę i na Ciebie tam poczekam.
    Serdecznie pozdrawiam.

    PS Nie turbuj się, pożyczka umorzona, spocznij. 😉

  107. mohikanin przedostatni
    19 grudnia o godz. 11:01

    Ja bym nie mieszał potrzeby ekspozycji własnych popędów z potrzebą takiegoż publicznego wadzenia się z własną wiarą w Jezusa… za pomocą poniżania i wyszydzania tego obiektu wiary … u innych.
    Nawet jesli kryptogeje wykpiwają i deprecjonują gejostwo skaminautowane, to jednak podmiot wierzeń w porównaniu z manią antyreligijną ma znacznie inny i wymiar i rozmiar.
    No, bo w tym modelu, ateizm nie różniłby się od wiary w …bezpłciowe niepokalanie?
    🙂 🙂 🙂

  108. Pakiet ustaw przepchnięty kolanem
    „http://natemat.pl/197203,nie-tylko-budzet-i-dezubekizacja-te-ustawy-przepchnal-pis-na-sali-kolumnowej-bez-opozycji-niektorych-mozna-sie-bac

  109. @Żorż Ponimirski 19 grudnia o godz. 15:59

    Ale w wymiarze synchronicznym jest to samo 🙂

  110. Na marginesie… toczącej się tu dyskusji o „prawidłowym” (hi hi hi !!!) ateizmie.

    BARDZO STARY (ale dobry) cytat z Tanaki
    Prozelityzm jest istotą katolicyzmu, nie ateizmu. Ateizm nie zajmuje się przeflancowywaniem katolika na ateistę. Ateista mówi: nie ma żadnego powodu uważać że coś jest. Mówienie o tym otwarcie drażni oraz wścieka prawidłowego katolika, który lęka się, że pewnego dnia pojmie, iż modli się do nieistniejącego, a sens jego życia polega na wierze w to co nie istnieje.

    Ciekawe tylko dlaczego tak alergicznie reagują „ateiści”.

  111. @Namarginesko, ale w wymiarze na kolanach to nie to samo. Inaczej jak pada przed bóstwem dziki, a inaczej jak pada przed bóstwem cywilizowany. 😉

  112. @Gekko 19 grudnia o godz. 16:21

    Jest coś takiego, jak mania anty-antyreligijna.
    Przejawia się głaskaniem po główce religiantów.
    Bo przecie łone majo swoje „uczucia” a z kolei „prawidłowi ateiści” ich nie mają.
    I to jest prowda objawiona. Na (jak to było?). Aha. Na gumnie.

  113. @Żorż Ponimirski 19 grudnia o godz. 16:36

    Myślisz, że Cejrowski tym zaraził się od „dzikich”?
    Tak, to by było… całkiem sensowne wyjaśnienie 😉

  114. Tanaka opisał bardzo dokładnie wszystkie niedorzecznosci katolicyzmu polskiego i nie . Czy ktoś się „odwróci „?. Po pierwsze nie przeczyta, nie wejdzie na taki diabelski blog, po drugie jakby miał to zrobić to już dawno by zrobił, mniej więcej w latach dojrzewania. Wojujący ateiści w stylu Dawkinsa myślą, że wystarczy ośmieszyć, wygarnąć wszystkie bzdury I nastąpi oświecenie, radość z odkrycia tym razem prawdziwej prawdy, nie objawionej tylko naukowej . A sens życia? , istnienia? Potrzebne są mity, wyjaśnienia niekoniecznie racjonalne, nadające sens. Np.zamach nadaje sens katastrofie w Smoleńsku . Proponuję stworzyć jakiś mit, religię ateistyczną, dającą nadzieję na wieczne życie w raju. To ostatnie to oczywiście głupi dowcip.

  115. @Namarginesko, on to raczej wyssał z mlekiem matki.

  116. @Stachu39 19 grudnia o godz. 16:43

    Oczywiście, że mity są potrzebne. Ale niech one mają określone miejsce, w głębiach psychiki homo sapiens. I niech nikomu nie mylą się z faktami.

    Przypomnę, chrześcijaństwo polega na wierze w RZECZYWISTE zmartwychwstanie (i przy okazji bóstwo) mitycznej postaci zwanej Jezusem z Nazaretu. Bez tego RZEKOMEGO FAKTU nie ma chrześcijaństwa. I gdzie tu jest miejsce na mit? Mit faktem nie jest.

  117. „Bierzcie i jedzcie i w byle co nie wierzcie.”

    I pomyśleć, że wobec takiego kanonicznego cytatu, mogą jeszcze istnieć wątpliwości co do istnienia źródła oceny prawidłowości wiary w niebyleco?
    Co oczywiście, po źródłowych konsultacjach, czyni dopiero ateizm wyznaniem niebylejako totemicznym 🙂

    Gdyby głupota była obserwowalna postronnym, milczenie o niej byłoby stratą czasu… [za: J.C.Bergamut, Opera Stultorum, in folio, 1664]

  118. @Żorż Ponimirski 19 grudnia o godz. 16:47

    A po mleku nigdy nie dorósł… do ironii.
    Infantylizm wtórny – ale jakże cywilizowany 🙂

  119. Wrzuciłam link do pakietu ustaw specjalnie dla „przygnębionych” – ale na razie jakoś „nie żre”. Cóż, wola ludu. A może wola nieba?

  120. @Gekko 19 grudnia o godz. 16:52

    „Żryjcie to” – powiedzial Nergal, artysta wylansowany epidiaskopem.

  121. W ramach odskoczni mam coś unikatowego. Fenomenalne nagranie, obadajcie sami.
    https://www.youtube.com/watch?v=3ojmTz-ngyU

  122. Uwaga, uwaga! Kaka zabiera… glos!

    I prawi:
    Obie strony „powinny” się cofnąć do stanowisk sprzed konfliktu.

    No to ja zaraz powiem, co „powinien” Kaka.
    Powinien zamknąć twarz, podkulić ogon
    i kolektywnie wczołgać się do kruchty. Ament.

  123. 19 grudnia o godz. 15:28
    „Hi hi hi !!! ewangelie napisano po grecku. (…) A zatem NIE BYLI to niepiśmienni prostaczkowie z Galilei, którzy władali tylko językiem aramejskim”.

    Na szczęście żyjemy w czasach, w których dorośli ludzie mają prawo sami wybrać, w co będą wierzyć. Rzecz jasna, zamiast przyjmowania cudzych poglądów, dlatego że nam one odpowiadają, mądrzej jest zdobyć się na wysiłek i osobiście zbadać dostępne fakty. Także te, które poddają w wątpliwość przyjęty przez nas wcześniej światopogląd.

    Rozsądek podpowiada, że aby dokonać mądrego wyboru spośród dwóch przeciwstawnych opinii na jakiś temat, dobrze jest starannie rozważyć każdą z nich. Każdy, kto ma otwarty umysł zapewne przyzna, że nie byłoby rozsądne zamykać się na jakąś argumentację. Wszelkie uprzedzenia, skutecznie utrudniają poznanie prawdy.

    Powszechnie wiadomo, że kwestia powstania Ewangelii, cały czas jest przedmiotem dyskusji uczonych. Wikipedia, którą trudno posądzać zarówno o wnikliwość jak i o stronniczość, podaje: „Miejsce powstania Ewangelii wg Mateusza nie zostało dotąd rozstrzygnięte i jest przedmiotem nieustającej debaty wśród biblistów. Oryginalny język Ewangelii jest również przedmiotem dyskusji uczonych. Zwykle datuje się ją po roku 70, choć nie brak biblistów opowiadających się za wcześniejszym datowaniem”.

    Na końcu wielu rękopisów Ewangelii według Mateusza znajdują się dopiski informujące, że powstała ona mniej więcej w ósmym roku po wstąpieniu Jezusa do nieba (ok. 41 n.e.). Zgadza się to z wnioskami wynikającymi bezpośrednio z jej treści.

    Najstarsza wzmianka o tym, że Mateusz pierwotnie spisał swą Ewangelię po hebrajsku, pochodzi z II w. n.e. Jej autorem jest Papiasz z Hierapolis. Wypowiedź tę cytuje Euzebiusz z Cezarei: „Mateusz spisał słowa Pańskie w języku hebrajskim” (Historia kościelna, tłum. A. Lisiecki). Euzebiusz powołuje się też na Orygenesa, który na początku III stulecia w swym komentarzu do czterech Ewangelii nadmienił, iż „pierwszą z nich pisał ongi celnik, a potem apostoł Jezusa Chrystusa, Mateusz, (…) w języku hebrajskim” (Historia kościelna). Hieronim oświadczył w 3 rozdz. dzieła O znakomitych mężach (tłum. W. Szołdrski, Warszawa 1970, s. 30), że Mateusz „w Judei dla Żydów, którzy uwierzyli, napisał Ewangelię Chrystusa hebrajskimi literami i słowami (…) Tekst hebrajski do dziś się przechowuje w bibliotece w Cezarei, którą męczennik Pamfilios z wielką starannością utworzył”.

    O tym, że umiejętność czytania i pisania w I wieku, była w Izraelu powszechna, świadczą nie tylko liczne relacje biblijne. Posiadali ją nie tylko kapłani oraz wybitne postacie, ale też — z pewnymi wyjątkami — zwykli ludzie. O tym, że Rzymianie nie wybraliby na poborcę podatków, „niepiśmiennego” Żyda, Mateusza – pisarza pierwszej Ewangelii, – nie ma w ogóle sensu wspominać.

    O tym, że NT spisano w greckim dialekcie koine, ówczesnym języku międzynarodowym, aby zrozumiale przedstawić prawdę jak najszerszemu kręgowi odbiorców, wiedzą nawet dzieci ŚJ. Choć pisarze sami byli Żydami, nie dążyli do rozprzestrzeniania kultury semickiej, ale czystej formy chrystianizmu, a za pośrednictwem języka greckiego byli w stanie dotrzeć do większej liczby osób. Mogli się też lepiej wywiązać z zadania ‛czynienia uczniów z ludzi ze wszystkich narodów’.

    Wydaje się zatem, że problem nie polega na braku przekonującej argumentacji – lecz na uczciwym zmierzeniu się z kluczowym pytaniem: Czy mam dość odwagi, żeby zbadać ją bezstronnie ?

  124. Na szczęście żyjemy w czasach, w których dorośli ludzie mają prawo sami wybrać, w co będą wierzyć.

    Trzeba podkreślić znaczenie tych słów na blogu ateistycznym (oczywiście badaczom faktów nie trzeba dodawać, że w cudzysłowie).
    Są to bowiem słowa święte, to znaczy obowiązujące także wierzących w takie czy inne święta.
    A to dla nich znaczy, że prawo do samodzielnego wyboru nie powinno być ograniczane dorosłym ludziom przez taką czy inną indoktrynację lub ewangelizację, oraz ich antytezy.
    Świętość zacytowanych słów ma dowód i w tym, że jako święte, wykluczają swą treścią świętą prawo nie tylko dorosłych, ale wszystkich cywilizowanych ludzi do tego, czy w ogóle ‚wierzyć’ czy też nie wierzyć.
    I tym samym, przez tą manipulację o rzekomości ograniczonych do przedmiotu wiary praw są te słowa dogłębnie nieprawe, stąd nieprawdziwe, a więc z gruntu fałszywe.
    Czyli, swą bezdyskusyjną świętością świadczącą fałszem samą za siebie, adekwatne jako przedmiot obnażenia tej ich faktyczności przez ateistę.
    Oby nie tylko.

  125. To było,jeżeli było,b.dawno.
    Pogląd ,ze czas uszlachetnia prawdę jest równie głupi ,jak pogląd,że czas myli tropy całkowicie od prawdy odwodząc.
    Ważne jest tu i teraz.
    Z jakąś prawdą współczesnie brzmiącą z antycznym przesłaniem.
    Nie oceniam polskiego kleru.Nie moje małpy.
    Natomiast..
    http://www.nytimes.com/2016/12/19/world/europe/in-spain-new-restaurants-nourish-the-needy-and-the-soul.html?ribbon-ad-idx=6&rref=world/europe&module=Ribbon&version=context&region=Header&action=click&contentCollection=Europe&pgtype=article

  126. Jiba,

    Ja też ciężko znoszę ostatnie dni tego grudnia, ale przed chwilą przeczytałem na blogu Passenta wpis Tejota z 18 grudnia i, niby nic nadzwyczajnego, a uśmiałem się jak norka.

    Poza tym jutro wybieram się z psem do sympatycznej knajpki przy molo, w której coś
    zjemy (i wypijemy. Fidel, oczywiście, tylko wodę).
    Na tarasie są wygodne plecione fotele i koce, po opatuleniu się którymi ucieka się od realnej rzeczywistości .
    Parę dni temu, po długim spacerze nie chciało mi się wracać do oglądania w domu współczesnych scen Sądu Ostatecznego wylewających się z telewizora.

    Lampkę wina będę sączył z życzeniami żeby opuściła Cię ta grudniowa zmora i (żeby było, oczywiście taniej, bo jednorazowo), żebyś uwierzyła, że Nowy Rok może być lepszy od przemijającego..

  127. Anumlik
    18 grudnia o godz. 22:42
    W zasadzie dziwnym się wydaje, iż od 1400 lat na Ziemi nie pokazał się żaden inny kandydat na Mesjasza.
    Myślę, że jeśli prawdą jest zdarzenie na Golgocie, w którym człowiek podający się za żydowskiego Mesjasza, to jego los tam się dokonał. I nie było niczego więcej. To jego uczniowie stali się źródłem idei odbiegającej od ogólnego bestialstwa tamtych czasów. Tyle, że idea równości i sprawiedliwości nieraz stała u źródła największych okrucieństw, jakich człowiek mógł się dopuścić na innych, a jednocześnie często także znieść. Sado-masochizm jest chyba częścią osobowości każdego z nas. Na szczęście w miarę rzadko się ujawniającą bez zewnętrznych przyczyn i przyzwolenia grupy.
    Na szczęście ludzkość po zafundowanych sobie hekatombach, zawsze przeżywa okres żalu i pokuty, kiedy poszukuje rozwiązań zabezpieczających przed nawrotem terroru. I znajdują się ludzie, którzy w oderwaniu od religii trwających w swych starożytnych treściach, przekonują, iż nie potrzeba religii do zapewnienia pokoju i ładu na ziemi.
    A religie – są napędzane przez etatowych funkcjonariuszy czerpiących osobiste korzyści z propagowanego kultu. I dla nich, zarówno w chrześcijaństwie, judaizmie jak i islamie, największym zagrożeniem są odstępcy i niewierzący, bo sieją zwątpienie i udowadniają, że można normalnie żyć, bez boskich przykazań, przekazanych ponoć ludziom ponad dwa tysiąclecia temu, kiedy warunki życia były nieporównywalne do dzisiejszych.
    Najdziwniejsze, że ludzie nie otrzymali od boskiej istoty najnowszego testamentu, uwzględniającego osiągnięcia nauki i gospodarki człowieka.
    I dlatego co i rusz spotykamy się z propagatorami wczesnośredniowiecznych metod nawracania na jedyną wiarę poprzez odłączenie przy użyciu noża naszego centrum myśli od reszty ciała. Religia jednak naszego bestialstwa nie pokonała, a zdaje się je nawet podkręcać. Być może nowi mesjasze zostali w ten właśnie sposób wysłani tam skąd przyszli – przynajmniej w ujęciu religijnym.

  128. Wiedziałm, wiedziałam… że zdezerterowany połknie haczyk. I powoła się na Papiasza. Teksty Papiasza się nie zachowały, ale „łojcowie Kaka” stwierdzają AUTORYTATYWNIE (hi hi hi !!!), że Papiasz był misiem o bardzo małym rozumku. Cytują przy tym niektóre bzdety, jakie wypisywał ów Papiasz – no i trudno się tu z łojcami nie zgodzić.

    Tyle na temat Papiasza. Co do innych odniesień do „hebrajskiego” tekstu spisanego przez JAKIEGOŚ Mateusza (nie wiadomo, co to za Mateusz) to z opisu wynika niezbicie, że NIE JEST to tekst znanej dziś ewangelii kanonicznej. Inaczej mówiąc, ktoś stwierdził, że GDZIEŚ dzwonią… i wywnioskował. Hi hi hi !!! Klasyczny przykład „wishful thinking” – bo z logiką to nie ma nic wspólnego.

  129. Też mnie trzyma „grudniowa zmora”, więc nie w głowie mi domysły, jak mógł wyglądać w dorosłości facet urodzony w Betlejem.
    Pewnie tak jak suponuje @Tanaka. Ocząt błękitnych i złotych loków raczej na pewno nie posiadał.
    Ale co mnie to obchodzi „na dzień dzisiejszy”? Mimo ze „narodziny” dzieciątka tuż tuż?
    Czy chcę, czy nie, gdzieś w tyle głowy wracają obrazy sprzed 35 lat.

  130. @mag 19 grudnia o godz. 20:13
    I tu Cię mamy. Obiecałaś napisać wstępniak. Pisz!

  131. @ mag
    19 grudnia o godz. 20:13

    Mag, nie Ty jedna masz skojarzenia i nawrót emocji z 1981; ja też i dodam, że chyba jeszcze gorszych, bo z marca’68, bo ze stow. Grunwald, Siwaka w Sejmie i stukaniem laską w podłogę w 76 gdy „uchwalano’ konstytucyjną przyjaźń z Prezesem, pardą – z zeteserer.
    Mam dla Ciebie pociechę, cała ta kaczo-esbecka szaja padnie, gdy tylko wyłączą (z braku kompetencji albo prądu a zapewne obu naraz) internet, wskutek przegryzienia kabla przez kota prezesa.
    Lemingi w trymiga się skrowdują i masowo dołączą do ‚staruszków’ przy koksiakach przez Sejmem.
    Kacz zmyknie do mysiej dziury, a tam… czeka już na niego własny ko_d. 😉
    Tak będzie, chyba, że jako „nieobchodząca się” wiarygodnością wizerunku świętych, nie napiszesz coś wiernie ateistycznego, ciepłego i mądrego, jak to od Ciebie.
    Wtedy, gdy nie napiszesz, internet straci sens i kacz nie będzie miał po co go wyłączać, ani fejkować lajki, czy pompować pomponikami boty.
    No więc, cała wiara w Tobie i Twoim wizerunku (oczywiście blogowym), na podobieństwo Panienki.
    Uwaga – i ja to pisze zupełnie na poważnie.
    Pozdrowienia, mag.

  132. Całkiem przytomnie pisze ten Tomasz Ławnicki dzięki @Na marginesie.
    Jak przeczytałam chyba w gazeta.pl, że Schetyna wystąpił do Maliniaka o umówienie go z Kaczystym, to wszystko mi opadło. I to ma być opozycja????? Żenada.

  133. Czy ja mogę zakląć tak żeby się świciło?

    wstawcie sobie odpowiednik bo mi się ciśnie.

    Na pytanie, czy PiS popełniło błąd, prezydent odpowiedział: „PiS, jak mówił mi dzisiaj pan prezes Jarosław Kaczyński, jak mówił mi dzisiaj pan marszałek Kuchciński, miało dobre intencje – chciało ułatwić pracę dziennikarzom, chciało trochę też uporządkować Sejm”.

    http://fakty.interia.pl/raporty/raport-kryzys-sejmowy/aktualnosci/news-andrzej-duda-pis-mialo-dobre-intencje,nId,2324511

    Tu ciąg określeń podpadających pod paragraf.

    Szkoda że w weekend KOD zrobił piknik pt. tralala de-mo-kra-cja!!! i w ogóle.

  134. Mnie się w ogóle wydaje, że KOD nie nadąża i marnuje siły na pozorowane demonstracje, a tu trzeba zdecydowanego wystąpienia. Chyba jednak Polacy będą musieli zawalczyć o demokrację, zaryzykować życie i mienie w obronie wolności, które to (demokracja i wolność) były im dane za friko a tym samym okazały się jakby mało warte. Co widać.

  135. Ewa-Joanna
    19 grudnia o godz. 21:51

    Nie wiem co myśleć. Ludzie zaczęli spontanicznie sami wychodzić w piątek wieczór, oburzeni, napięcie rosło a cały weekend potem stała furgonetka, leciały przerywniki muzyczne i przemówienia osób wszelakich przerywane po każdych dwóch zdaniach (nie przesadzam) zwy-cię-ży-my!!! i tym podobnymi – no i para w gwizdek.

    Jutro nic nie będzie z protestu okupujących Sejm, rozlezie się po kościach, nawet jeśli zostaną w Sejmie do 11.01 a Kaczyński tylko się umocni. Już go te demonstracje nie przestraszą. A budżetu nie będą ponownie głosować. D blada. A Frasyniuk mówił… żeby się nie bać.

    No i bym polemizowała aczkolwiek czy dostaliśmy tę demokrację i wolność za friko. Za friko, albo za 500+ to je sprzedaliśmy.

  136. Wy tu sobie tiutiu sriutiu KODiutiu a TAM dzieje sie prawdziwa HISTORIA as we speak

    https://www.theguardian.com/world/2016/dec/19/russian-ambassador-to-turkey-wounded-in-ankara-shooting-attack

    Z tej SMIERTELNEJ strzelaniny w Ankarze nic dobrego napewno nie wyniknie. Nawet Putin nie bedzie umial skorzystac z tego wydarzenia.

    A zareagowac na zamordowanie swojego ambasadora bedzie musial. Takie sa reguly gry. Szczegolnie gdy MOCARSTWO jest atakowane

  137. właściwie mamy caly czas powód żeby demonstrować swoje niezadowolenie, ba! obawę o przyszłość. Swoją i instytucji w kraju.
    Codziennie życie dostarcza nam takich powodów; Sejm, Senat i sam Duda jeden z drugim zapewniaja nam powody do niezgody na ustawy, które zabierają nam wolność, równość i demokrację;można by nie wychodzić z demonstracji i prowadzić je ciągłym trybem.
    Kaczyński zapowiadał, że w grudniu będzie gorąco i dostarczył nam na to dowody w ostatnim, 16 grudnia uchwalonymi ustawami i pogwałceniem wszelkiech zapisów Konstytucji.
    Najbardziej obleśny jest śmiech i uśmiech Jarka.I jego łapki klaszczące. Cieszy się z tego co robi i pewnie uważa to za nieżły żart, ktory sprawia suwerenowi.
    Obleśny jest ten typ, a niepokojące jest to, że ma tylu wyznawców. Horror!

    i na koniec to, co dzieje sie dzisiejszego wieczora w Berlinie

  138. Czy ja dobrze widze? Probe zamordowania? „wounded” weszlo do linku. Zamiast oryginalnego „shot dead”.

    Pewnie jakies dyplomatyczne cudy niewidy wkroczyly juz do gry. Zmierzajace do ‚pokojowego rozwiazania’.

    Ambasador Andriej Karlow nie bedzie mial wyjscia. Bedzie musial zmartwywstac! Pewnie w dzien Bozego Narodzenia to nastapi

  139. zak1953
    19 grudnia o godz. 19:20

    Było kilku proroków w ciągu ostatnich powiedzmy 200 lat.
    Niektórzy mają miliony wyznawców, czy dziesiątki milionów.
    Jakaś Księga Mormona, Sikhowie, Babu, jakieś sekty religijne w różnych konotacjach…..

    Nawet Zielonoświątkowcy sa dość nowym wytworem poszukiwania magii, albo innego sensu życia.
    Po prostu, większość ludzi, nie jest w stanie żyć bez ZEWNĘTRZNYCH wzorców postępowania.
    Lubią mieć narzucane reguły, bez nich czują się nieswojo.
    To nie śą jednostki autonomiczne tylko zzewnątrzsterowne.

    I to jest baza dla różnych mesjaszy, politycznych hochsztaplerów, charyzmatycznych przywódców.
    Innymi słowy, silnych osobowości zdolnych do zdominowania otoczenia.
    Ludzie cedują swoją autonomię, wolność, na takie osobniki.
    wolą podążać za, zamiast sami siebie wymyslać.
    Nie chcą podejmować samodzielnie DECYZJI tyczących własnej egzystencji.

    No i tę ciemną masę, baranki boże, zagospodarowuje się na różne sposoby…….

  140. Gekko
    Tchłeś we mnie otuchy obłok, który nocną zmorę przegania, a kysz!
    Pozdrawiam ciepło
    Neferko
    Jakoś ne mogę myśli pozbierać na tyle, by wysmażyć przynajmniej jedną dziesiątą tego, co wystukuje lekko @Tanaka.
    Ma chłop pisane, a dodatek bardzo do rzeczy.
    Przyjdzie i moja pora, nadiejus. Jest już lepiej, ale wciąż czuję się zanadto zdekomponowana (psychosomatycznie).

  141. mag
    19 grudnia o godz. 22:55

    Nie myl mnie z @Na marginesie, ja nie nalegam, napiszesz kiedy będziesz mogła, pozdrawiam ciepło, z uściskami i zdrowia życząc

  142. Idę pyszczyć Kijowskiemu na FB, trudno

  143. Orteq
    19 grudnia o godz. 22:31

    Z tego zabójstwa nie będzie nic.
    Ani Turcji, ani Rosji, nie zalezy na eskalacji napięcia.
    Po prostu, jeszcze jedna bezsensowna śmierć.
    Spowodowana napięciami geopolitycznymi.
    Co najwyżej, odbije się to na Kurdach.
    Erdogan każdą okazję wykorzysta do masakry przeciwników.

    Produkowanie desperatów w tamtym regionie osiągneło masę krytyczną.
    Nie mają do stracenia nic, oprócz życia.
    A rykoszetami tego stanu oberwie Europa.

    Nie zapominajmy o kulturowych różnicach spowodowanych indoktrynacją religijną.
    Tam życie ludzkie znaczy tyle co nic……

  144. wiesiek59
    19 grudnia o godz. 22:51
    Żadna z tych osób nie uzurpowała sobie roli takiej, jaką przypisuje się Jezusowi, a szczególnie Mahometowi. Jezus w tym układzie był Mesjaszem pokojowym, a Mahomet wprost przeciwnie – wojowniczy.
    XIX i XX wieczni prorocy czy też osoby wybrane, które odniosły jakiś religijny sukces, ograniczały swoją działalność do stosunkowo wąskiej grupy osób i relatywnie niedużych terenów. Traktowałbym je bardziej jako mistrzów, aniżeli Mesjaszy.

  145. wiesiek59 (23:13)

    „Z tego zabójstwa nie będzie nic.”

    Tak rzeczywiscie moze sie nam zdawac. Ale!

    Czy z ataku 9/11 nic nie bylo? Nawet niezbyt rozgarniety Dabja, szef zaatakowanego MOCARSTWA, zostal przymuszony do odpowiedzi.

    Na stracenie rosyjskiego samolotu przez terrorystow arabskich Putin zareagowal. I jego reakcja wciaz trwa. W Syrii glownie. Choc nie tylko.

    Tylko Jelcyn mowil, ze to deszczyk kropil. Gdy amerykanskie neokony dopieraly sie do rosyjskiej dziury w d.pie.

    Putin nie pozostawil bez odpowiedzi ani jednej zaczepki. Tej tez nie pozostawi.

    „Nie wolno mi”

    https://www.youtube.com/watch?v=U2CSSOE2bJI

    Nie wolno Putinowi kochac ciebie?

  146. Jak ja pacze na te dwie podobizny Jezusicka Tanaki, lewa i prawa, to tak sobie mysle:

    czy Tanaka probowal dokonac TOTALNEGO odlotu? Czy on go juz natenczas dokonal?

    Co nie przeczy, w najmniejszym stopniu, mojej wysokiej ocenie LITERACKOSCI twojego wstepniaka.

    Pisz nastepny wpis. Z okazji nadchodzacych swiat Trzech Kroli moze? Nikt nie zauwazy powtarzajacych sie motywow

  147. Tak czy owak, wychodzi na to, że to Człowiek tworzy bogów na obraz swój i podobieństwo (no, może jednak trochę ładniejszych od siebie ). A swoją drogą też warte zastanowienia: może ten osobnik zrekonstruowany na wizerunku z lewej, mógł w owym czasie być uznawany za faceta całkiem przystojnego? Przecież gusty się zmieniają!

  148. Jezus i neanderczalczyk.

    Tego jeszcze nie bylo. Choc i EWOLUCJA i STWORZENIE to tylko TEORIE. Nie poparte zadnymi DOWODAMI. Historycznymi. A tych nie ma gdyz mamy do czynienia z MITAMI. Czyli, z KONFABULACJA.

    Dezeter83 wciaz domaga sie DOWODOW. A gdzie sa dowody, na cokolwiek, Swiadkow Jehowy? W ich wierzenia w cudy niewidy?

  149. Tanaka to swir. Atakujacy naszego polskiego panajezusicka.

    Tyle tylko, ze nie smolenski on swir jest. Taki wniosek zapodaje pod rozwage

  150. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,21141884,p-duda-przygotowujemy-sie-do-wyjscia-na-ulice-nie-bedziemy.html#BoxNewsLinkZ19

    We the people…
    Stoimy tu gdzie ZOMO. Przed nami NSZZ w postaci tego osobnika. Szef największego beneficjenta przemian. Hołubiony, sponsorowany obowiązkowo przez Naród. 2,45% od każdej wypłaty przez 25lat i następne miliardy z podatków.
    I stanie przeciw sobie ten ubrany w kufajki naród. Podpali te opony. Flagi dzidą na sztorc.
    Matulu moja. Co wyhaftujesz na sztandarach?
    Zaparło mi dech.
    Może ktoś? Coś? Podpowie?

  151. Rosa91b
    19 grudnia o godz. 18:49

    Specjalnie poszukałam tego wpisu @tejota i też się pośmiałam.
    Tejocie, ukłony 🙂
    Uświadomiłam coś sobie pisząc maila.
    Kaczor zaczął za wcześnie, choć z przyczyn naturalnych jest to zrozumiałe. Zbyt wielu ludzi dobrze wie, czym był zamordyzm i ile wysiłku kosztowało odzyskanie wolności.
    To, co robi Kaczor, zwyczajnie budzi grozę, 27 lat to pikuś, a człowiek zapędzony w narożnik potrafi sporo zdziałać. Tak myślę.

    I dziękuję:) Również życzę Ci lepszego roku niż ten 2016.
    Zawsze wolałam nieparzyste lata.

  152. Jest juz analogia z zabiciem Franza Ferdynarda 102 lata temu

    https://www.theguardian.com/world/2016/dec/19/why-killing-of-russian-diplomat-is-likely-to-bring-turkey-and-russia-closer

    „The high-profile murder of a Russian diplomat in Ankara has inspired fearful comparisons with the assassination of Archduke Franz Ferdinand in 1914 – and prompted some to speculate that Monday’s killing could also provide the spark for a regional conflagration”

    Na szczescie, spekulacje o wybuchu nastepnej wojny swiatowej nie sa zbyt prominentne. Jak narazie bowiem, nie wiadomo kto z kim by te III WS mialby prowadzic. Trump dopiero sie szykuje do przejecia wladzy.

    PS. Smieszne sa nasze zasciankowe NADZIEJE na niedopuszczenie Donalda Fryzury do prezydentury przez amerykanski system glosowania ELEKTOROW. Dzisiaj odbywajacy sie. Tak jakby ponad 200 lat doswiadczen z tym systemem, ZAWSZE potwierdzajacym wynik wyborow powszechnych, o niczym nie swiadczyly. Kupa. Niekoniecznie smiechu warta

  153. Wszystko zmierza w dobrym kierunku

    „Both Ankara and the Kremlin announced that a meeting of foreign and defence ministers from Russia, Turkey and Iran to discuss the three allies’ next steps in Syria is to go ahead as planned in Moscow. [Russian ambassador to Turkey shot dead in Ankara art gallery]

    Erdoğan called Putin to discuss the killing of Andrei Karlov and said afterwards they had agreed that “our cooperation and solidarity fighting terrorism should be even stronger”. ”

    wiesku! Czy wolno juz pytac: qui bono?

    Bo ze ktos na tym dzisiejszym zabiciu rosyjskiego ambasadora w Ankarze skorzysta, to mamy jak w Putin’s Banku

  154. Władimir Putin:

    – Celem zabicia ambasadora bylo załamanie normalizacji relacji z Turcją

    Prezydent Rosji Władimir Putin nazwał zabójstwo ambasadora Rosji w Turcji prowokacją, której celem jest załamanie normalizacji stosunków z Turcją, jak i procesu pokojowego w Syrii.

    – Odpowiedzią na to może być tylko wzmocnienie walki z terroryzmem – powiedział prezydent Rosji.

    Zanosi sie na to, ze nastepne proby neokonow wykuskania Wladymira z Syrii zakoncza tym samym czym poprzednie sie zakonczyly. Nieustepliwoscia Rosji.

    Wiec badz tu madry i pisz anumliki. Antyputinowe

  155. Atakowanie religii jest czynnoscia zblizona do kopania sie z koniem. I religia i kon maja podobnie rozlegla historie. Niedlugo po dinozaurach sie rozpoczynajaca

  156. Takie wspomnienie mnie napadlo

    Bardzo duza ilosc lat temu, starszego ode mnie kolege wziento w szkoly dyplomatyczne. Istnialy takowe wowczas. 4-letnie bodajze.

    On byl niezwykle uzdolniony jezykowo, stad to wziecie. Angielski byl powszednia strawa. Specjalizacja zas byl iberryzm.

    Kiedy wyekpediowano go na Kube, po fidelowej rewolucji 59 bodajze, tak zameldowal rodzinie:

    – Przygotowano nas na odtsrzal.

    Ten zastrzelony w Ankarze amb. Karlow tez musial byl odpowiednio przygotowany. A jego rodzina odpowiednio ubezpieczona tez musiala byc.

  157. Orteq
    20 grudnia o godz. 4:19

    Omal nie odstrzelono polskiego ambasadora w Iraku, amerykański zginął w Libii. Prawdopodobieństwo śmierci jest nikłe, ale istnieje.
    Szczególnie w zrewoltowanych krajach.

    Wczoraj, ktoś zaszalał ciężarówką w Berlinie.
    Zwykły spacer może się skończyć śmiercią.
    Takie czasy panie…….

  158. A co do mojego ulubionego cui bono….
    Kto może zyskać na destabilizacji?
    Ci co dają poczucie bezpieczeństwa.
    Beneficjentami są resorty siłowe, producenci systemów zabezpieczających, uzbrojenia, politycy prezentujący „twarde” rozwiązania, dziennikarze relacjonujący zdarzenia.
    Popłyną potężne pieniądze do tych grup.
    No i przy okazji, obywatele zostaną poddani inwigilacji totalnej.
    W imię bezpieczeństwa, oczywiście….

    „Wielki brat” parzący z okienka TV był wymysłem Orwella.
    Teraz, jest rzeczywistością.

  159. Na marginesie
    19 grudnia o godz. 15:28

    Namarginesko, mówisz tak słusznie i pięknie, aż zazdrość by mię brała, gdyby chciała brać – ale nie chce. Więc, broń Boże, nie pretendując do krzyżowania z Tobą czegokolwiek – jak zresztą krzyżować z podziwu? – czymś się z Tobą podzielę. Ot, żeby poględzić.
    W początkach krytycznego czytania Biblii naszła mnie myśl, bym czytał ją nie jak krytyk, lecz jak wyznawca – na tyle, na ile potrafię, rzecz jasna, bo ateista byłem już galanty. A rok był 1968., już po strajkach. Przypadkiem kupiłem w księgarni na Rynku we Wrocławiu „Testament” księdza Mesliera. Przekartkowałem w księgarni i tak mnie zainteresowało, że postanowiłem na parę lat odłożyć, żeby się nie sugerować (otworzyłem dopiero po 20. latach). Bo mówiłem sobie tak: Biblia została spisana nie przez naukowców i nie dla naukowców, a nawet nie dla znających myśli nieistniejącego Boga Świadków Jehowy, lecz – dla nikogo specjalnie, spisana i tyle. Więc mam ją czytać jak nikt specjalny, jak niefachowiec od czytania, jak zwykła babcia. Może z babcią przesadziłem, bo nie było w mojej ogromnej katolickiej rodzinie ze z wileńskich lasów ani jednej, która miała Biblię. W każdym razie chciałem czytać nie jak człowiek zagrużony wiedzą o tym, co wiedzą inni, bo bym się z racji gówniana pamięć zgubił, gdzie się kończą oni, a zaczynam ja. Więc czytałem niefachowymi oczami i pytałem siebie jako głupek:
    – Czemu przy narodzinach Jezuska było okropnie uroczyście – anieli grali, króle witali, pasterze śpiewali, bydlęta klękali, a potem nikt go nie czcił, a nawet go zabito jako oszusta? Coś tu było nieprawdą?
    – Gdzie się podziały tysiące zwykłych ludzi, których nakarmił pięcioma chlebami i dwiema rybami, kiedy tlum tak samo zwykłych ludzi domagał się jego ukarania? Ukarania za co – że głodnych nakarmił, wskrzeszał i uzdrawiał? Przecież gdyby ktoś dziś wskrzesił coś tak pospolitego jak Kaczyński Lech, wiadomo byłoby od razu, że jest bogiem, a nie chiromantą – wszyscy padliby na twarz i już ze strachu nie wstali. Coś więc bylo nieprawdą?
    – Czemu wszystkowiedzący Jezus pytał: „Kto się mnie dotknął?”, kiedy go kobieta z tyłu dotkła? Całkiem jak wszechwiedzący tatuś, który darł się do Adama: „Gdzie jesteś?”. Albo: „Kto ci powiedział, że jesteś nagi?”.
    – Czemu wszystkowiedzący mówił po dokonaniu cudu wyrzucenia diabła z padaczkowca, żeby świadkowie nikomu nie mówili, choć świetnie wiedział, że powiedzą?
    – Czemu zemścił się na figowym drzewie za to, że nie miało fig w czasie, kiedy ich nie mogło mieć – bo był mądrym bogiem czy głupim człowiekiem, który się na ostrym kacu wku.wił?
    Tak więc, Namarginesko, z całym szacunkiem dla pasjonackiego trudu zdobywania naukowej wiedzy o szczegółach i szczególiczeczkach religii, Kościołów, Marków, garnków i fujarków, nie jest ona konieczna do tego, by zygota była ateistą, skoro wszystkie co do sztuki takie są. A nawet nie jest konieczna do stania się ateistą w wieku poborowym, jako że wiele dróg prowadzi do Rzymu i wiele – z Rzymu. Mnie więc nie interesują takie szczegóły, jak ten, czy ewangelię napisał Jan czy Kaziuk i po jakiemu , czy powstanie chrześcijaństwa to robota Pawła czy Piotra i czy żył kiedyś kaznodzieja Jezus. Mam przed oczami opowieść o człowieku – twór rąk ludzkich i głów, do którego kiedyś dolepiono komentarz, że jest z bożego natchnienia i z bożej łaski, któren to Bóg doskonałością jest i basta. Te dane wystarczą – bez naukowego podparcia – by mieć uciechę na całe życie. Jednego cieszy gapienie się, jak za wołowym pęcherzem czy szmacianką ugania się 22. dorosłych ludzi. Drugiemu sprawia przyjemność przewidywanie, co będzie, jak gąska Balbinka wykopie Kubusia Puchatka od korytka. Trzeci – np. ja – chodzi po wodzie, cieszy się i nic nie myśli. Czwarty odkrywa w świętej księdze meandry ludzkich myśli sprzed tysięcy lat i widzi zdumiony, że współczesność i ówczesność niewiele się od siebie różnią. Piąty przez całe życie puka się w głowę (kiedyś w szpitalu dotknąłem palcem takiej napukanej głowy – był miękki dołek), że co za pierdołami się ci tam zajmują, skoro są ważniejsze sprawy, którymi się zajmuje właśnie on. A szósty patrzy na piątego i też się puka. A siódmy patrzy na piątego – i też. I ósmy, i dziesiąty…Uojeny! Jak okiem sięgnąć – jedno wielkie puk-puk.
    Spadam na woda. Nie ma tam teraz ani jednej małpy, więc nikt nie puka. Na dwóch tysiącach hektarów!

  160. Mam głupie pytanie:
    Jezus to było imię, ale ten Chrystus? Nazwisko? Ksiądz mnie z religii wyrzucił i się nie dowiedziałam skąd raz Jezus a raz Chrystus.

  161. Jezus to imię. Chrystus – przydomek. Albo nick 😉
    Z greckiego Χριστός = namaszczony

    Nazwiska w dzisiejszym rozumieniu pojawiły się dużo później.

  162. Nazwisko Jezusa – z Nazaretu.

  163. Tobermory pilnie chodził na religię 🙂

  164. @ Na Marginesie.
    Mity nie potrzebują faktów, wystarczą im szczątki, zlepki faktów, wiele razy przetwarzane.
    Co do Jezusa , uaktywnił się ok. 30 r.ż. w tym wieku przeciętnie zaczyna się schizofrenia , był na pustyni, rozmawiał z głosami {szatanem}, potem głosił treści wielkościowe, nie zawsze spójne, ale na ogół humanitarne . W ówczesnej Palestynie było więcej takich jurodiwych, ale przebił się Jezus i Jan. może dzięki tragicznej śmierci. O kulturotwórczej i religiotwórczej roli schizofrenii można napisać dużo więcej. Myślenie schizofreniczne może być twórcze.

  165. Ewa-Joanna
    20 grudnia o godz. 12:30

    Chrystus to tytuł pochodzący od greckiego terminu Christòs, będącego odpowiednikiem hebrajskiego Maszíach, czyli „Mesjasz; Pomazaniec”.

    W Jana 1:41 napisano: „Ten [Andrzej] najpierw znalazł swojego brata Szymona i powiedział do niego: „Znaleźliśmy Mesjasza” (co w tłumaczeniu znaczy: Chrystusa).

  166. My już mamy Andrzeja Pomazańca 🙄

  167. Pomazaniec, namaszczony, namiestnik -> w pałacu namiestnikowskim w sam raz.

  168. Chrystusa Króla do pałacu 🙂 no co, nie należy się? A tego tam do kruchty, kadzidłem machać.

  169. Ewa-Joanna
    20 grudnia o godz. 12:30

    Przez analogię….
    Zawisza z Garbowa, Jezus z Nazaretu….
    Miejsce pochodzenia obcego wystarczalo w tamtych czasach.
    Swojakom zapewne starczało imie ojca.

  170. Ale to Polak był. Na nazwisko Nazareński.

  171. Tych koronowań Jezusa i Maryi było w naszej historii kilka.
    Jakoś nie mogę sobie przypomnieć żadnego zbawiennego wpływu na nasze losy….
    Ale, z uporem maniaka powielają ten błąd nasi kolejni władcy.
    Jakby mogło dać to inny efekt, niż dotychczasowe próby…..

  172. Nazareński, nazwisko panieńskie matki – Częstochowska

  173. A w rubryce „ojciec” ?

  174. Drugie imię Jezusa – Bosek.

  175. NeferNefer
    20 grudnia o godz. 15:01

    Niebieski

  176. Nie jest to upadła Madonna z wielkim cycem van Klompa, ale też niezła.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Jean_Fouquet#/media/File:Jean_Fouquet_005.jpg

  177. @Nefcia, Tob
    Ojciec nieznany.

  178. @Żorż

    Ale nie może byc nieznany bo to nie po chrześcijańsku. Niebieski pasuje 🙂

  179. @Nefcia
    We wczesnym chrześcijaństwie to była norma. Legioniści zapładniali na potęgę. Żywot Briana nie oglądałaś, hę?

  180. Żorż Ponimirski
    20 grudnia o godz. 15:35

    yyyy…. 🙂

  181. Dawno temu a na samym początku mojej imigracji w USA, z wrodzonej złośliwości i niestety niewielkiej nabytej inteligencji kilka razy zrobiłem użytek z pewnej łatwej do poczynienia obserwacji.

    Spostrzegłem mianowicie,ze w amerykańskich mediach nie ma tematu dopingu w odniesieniu do amerykańskich sportowców.
    Europejskie, rosyjskie czy chińskie wpadki dopingowe były szeroko komentowane a jak nie było czego komentować to szeroko spekulowano na ten takie tematy.

    Zacząłem wtedy podpytywać kolegów w pracy o to, ile razy w tygodniu taki Michael Jordan musi siusiać do próbówki?
    Albo ilu graczy NFL ma jeszcze nie wstrząśniete mózgi?

    Wielki błąd! To nie była metoda na zdobywanie sobie przyjaciół w pracy, zapewniam.

    Oczywiście stosunek kibiców sportowych do przedmiotu ich admiracji nie ma w sobie nic a nic ze stosunku wyznawców danej religii do ich chrystusów. A reakcja na krytykę idola nie jest taka sama.

    Trochę wątpię, czy któryś z miejscowych ateistów miałby odwagę na zadawanie w swojej zagranicznej pracy pytań jakie ja zadawałem.
    Pisanie pod nickiem gdzies na polskim blogu to jedno.

    Zapytanie kolegi w pracy (dolary w portfelu! pożyczki na dom, samochód i koledż dzieci!) to drugie. Prawda?

  182. zza kałuży
    20 grudnia o godz. 17:17

    Widziałeś film „Wstrząs” z 2015 roku? Will Smith gra tam lekarza (imigranta), który zwrócił uwagę związek między stanem mózgów graczy NFL, a wykonywanym przez nich zawodem. Reakcja władz ligi była przewidywalna, zaś reakcje kibiców… pełne szczerej pasji – że tak to ujmę.

  183. Przepraszam. To (link) nie miało być TO.

  184. @zak195, z godz. 19:20
    Wybacz, że dopiero teraz, ale odpowiedź na Twój post do mnie adresowany wymagała pewnego namysłu. Piszesz, że – dziwnym się wydaje, iż od 1400 lat na Ziemi nie pokazał się żaden inny kandydat na Mesjasza – uzasadniając to tym, że to nie on sam (człowiek który podawał się za żydowskiego Masjasza, którego los się dokonał i nie było niczego więcej), a jego uczniowie stali się źródłem idei odbiegającej od ogólnego bestialstwa tamtych czasów. Opatrujesz to zastrzeżeniem – Myślę, że jeśli prawdą jest zdarzenie na Golgocie. Zdarzenie na Golgocie (obojętnie ile wysiłku włożymy aby je uprawdopodobnić oraz – z drugiej strony – ile wysiłku włożymy, aby je unieprawdopodobnić) było wydarzeniem, które przesunęło (ciut, ciut, ale przesunęło) dalsze losy świata. I prawdą jest, że gdyby nie uczniowie, to to co legło u podłoża bestialstwa tamtych czasów, czyli „prawo talionu” obowiązywałoby jeszcze przez lata, a może przez wieki. Prawo talionu bowiem, czyli zasada „oko za oko, ząb za ząb”, nie odwzorowuje sprawiedliwości. Jest wyrównywaniem krzywd. Rzeczywistych bądź wyimaginowanych. Prawo talionu uruchamia się zawsze w momencie powstania zbrodni założycielskiej, która wyzwala mimetyczny łańcuch zbrodni, jak to ładnie ujął Rene Girard. Nasza, judeochrześcijańska tradycja, z jej „kozłami ofiarnymi” oraz – opisaną przez domniemanych świadków tego wydarzenia, czyli ewangelistów – ofiarą Jezusa, od kilka tysięcy lat nie potrafi poradzić sobie z tym cholernym prawem talionu wciskającym się drzwiami i oknami (szczególnie podczas „historycznych przesileń”) do naszych domów i naszych judeochrześcijańskich świątyń.

    Mechanizm mimetycznego łańcucha zbrodni wywołanego „mordem założycielskim”, który w każdej społeczności plemiennej przeradza się w rzeź, został dawno rozpoznany, opisany (najpełniej przez Rene Girarda), a działa od zarania ludzkości. W karby mechanizm ów ujęli „plemienni” Żydzi, przekierowując niejako „prawo talionu” w „prawo kozła ofiarnego” i zastępując ofiarę z człowieka ofiarą ze zwierzęcia (biblijna scena z Abrahamem i Izaakiem w roli głównej z Jahwe w tle jest tego mechanizmu najlepszą ilustracją). Po setkach lat ofiarę ze zwierząt zniósł facet zwany Jezusem z Nazaretu stając się – poprzez akt samozgładzenia w męczeńskiej śmierci na krzyżu – kozłem ofiarnym, czyli – jak tego nauczają na lekcjach religii – barankiem bożym, który gładzi grzechy świata. W momencie w którym wkroczyła religia – pierwszych wyznawców Chrystusa żyjących w plemiennych wspólnotach zamieniająca w misjonarzy niosących Ewangelię na cały świat – nastąpiło zrozumienie, że prawo talionu jest prawem okrutnym, anarchicznym i wyrzynającym całe populacje. To była religia skierowana do ludów żyjących w równie plemiennych wspólnotach oraz do ludów żyjących we wspólnotach feudalnych, zorganizowanych wyżej, takich choćby jak Imperium Romanum, z tradycją prawa rzymskiego, a nie „prawa talionu”. Owo „zbicie się z sobą” dwóch praw – miłosierdzia w stosunku do drugiego człowieka oraz nulla poena sine lege (nie ma kary bez ustawy), wraz z res iudicata pro veritate accipitur (rzecz osądzoną przyjmuje się za prawdę) stało się podstawą do tego, co nazywamy wartościami europejskimi (albo judeochrześcijańskimi – jak kto chce).

    Czym się ta działalność misyjna kończyła najczęściej? Ano rzeziami tych, którzy nie chcieli przyjąć „jedynej wiary”, zapisanej w Starym i Nowym Testamencie. Piszesz – idea równości i sprawiedliwości nieraz stała u źródła największych okrucieństw, jakich człowiek mógł się dopuścić na innych, a jednocześnie często także znieść. Sado-masochizm jest chyba częścią osobowości każdego z nas. Na szczęście w miarę rzadko się ujawniającą bez zewnętrznych przyczyn i przyzwolenia grupy. Prawda, ale gdzie tu miejsce dla nowego Mesjasza? Mistrzowie, o których piszesz w poście do Wieśka, przywódcy religijni, właściciele sekt i prawd objawionych gdzieś na łąkach portugalskich, czy bośniacko-hercegowińskich „operują na materiale gotowym”. Nie pokazują innej drogi niż ta, którą na stronach (mniej lub bardziej wyimaginowanych) ewangelii pokazali faceci nazywani: Markiem, Mateuszem, Łukaszem i Janem. Ani też nie pokażą celu innego niż ten, do którego mają dążyć wyznawcy innego Mesjasza/Proroka – Mahometa. Mianowicie raju z hurysami. Raj Jezusowy jakiś taki nijaki jest. Ot, Królestwo Niebieskie. W Koranie mamy cel jasny – raj cielesny, jeno po śmierci.

    Cel celem, droga drogą, miłosierdzie i prawo miłosierdziem i prawem, a ludzi i tak co jakiś czas (najczęściej w kolejnym pokoleniu po rzezi) ogarnia – jak piszesz – sado-masochozm będący częścią osobowości każdego z nas. I żaden – cholera! – mesjasz i prorok, choćby był codziennie na śniadaniu u Boga, nic na to nie poradzi. Bo ten sado-masochizm jest immanentną częścią osobowości prawie każdego człowieka. Piszę prawie, bo nie wszyscy (choć prawie wszyscy) ludzie to sk…syny. Eksperyment Milgrama to unaocznił.

    Stanley Milgram badał posłuszeństwo wobec autorytetów. Zadał sobie pytanie badawcze: „Czy wystarczy dostać rozkaz, by porazić prądem obcego człowieka? Czy jesteśmy skłonni zabić na rozkaz? Jak daleko można się posunąć w posłuszeństwie wobec rozkazu?” Posługując się serią kontrolowanych eksperymentów laboratoryjnych przebadał 1000 przypadkowo zebranych mieszkańców Connecticut oraz studentów Yale. Istotą eksperymentu było dowiedzenie się jak daleko są w stanie posunąć się w torturach przypadkowe osoby, odgrywające role oprawców torturujących prądem elektrycznym inne przypadkowe osoby, odgrywające role ofiar. Okazało się, że bardzo daleko. Zaledwie 5 proc. eksperymentujących, których Milgram obsadził losowo w roli oprawców, odmówiło zastosowania prądu o napięciu mogącym zabić ofiarę. Reszta – na rozkaz – ładowała swoim kolegom prąd o napięciu od 285 do 450 voltów. Udziału w eksperymencie odmawiała jedna do trzech osób na czterdziestoosobową grupę. Eksperyment Milgrama przeprowadzany był później setki razy w różnych miejscach na świecie. Wynik – taki sam jak te z Connecticut i z Yale.

    Czy eksperyment Milgrama nas czegoś nauczył? Czy rzezie, tortury, palenie żywcem napalmem, zabijanie bombami kasetonowymi, wjeżdżanie rozpędzonymi ciężarówkami w przypadkowy tłum ludzi czegoś nas nauczyło? Nie. I nie nauczy dopóki lekcji religii nakazujących pogodne noszenie krzyża nie zamienimy w lekcje omawiające eksperyment Milgrama (obowiązkowo ilustrowane filmami z eksperymentu). Nam bowiem nie mesjasze są potrzebni, a mądrzy nauczyciele uświadamiający, że w każdym człowieku drzemie bestia, ukazującym naocznie mechanizm jak ta bestia zmienia takich samych, sympatycznych kolegów i koleżanki w oprawców i że aby tej bestii do głosu nie dopuścić, należy słuchać mądrych nauczycieli (nie żadnych tam mesjaszów) oraz siebie, a nie nadzorców.

  185. A tak wogle to nie jest lekko.

  186. „należy słuchać mądrych nauczycieli (nie żadnych tam mesjaszów”

    Pan mecenas reklamujący swoje usługi w chgicagowskim Radiu coMaryja ostrzega, że „inni wezmą 5 albo 10 tysięcy i skutek będzie ten sam, to znaczy, że nie da się tego załatwić. Ja przynajmniej to od razu powiem.”
    Albo: „są tacy, którzy zajmują się spadkami, wypadkami drogowymi i wizami. Ja się specjalizuję w prawe imigracyjnym. Wybór należy do państwa”.

    Kiedyś tylko fotograf a dzisiaj załatwiacz spraw w konsulacie, mieście i w polskich urzędach ostrzega przed „oszustami, którzy obiecują wyrobienie nowego polskiego paszportu”.
    „Ja państwu mówię, że i tak i tak musicie osobiście udać się do konsulatu aby oddać odciski palców.”

    Sprzedawca i naprawiacz sprzętu RTV twierdzi,że „w wielkich sklepach z elektroniką pracują dzieci-idioci, którzy na niczym się nie znają.”

    Sprzedawca reklam w polonijnym radio nazywający siebie dziennikarzem i żyjący z tłumaczenia na polski telewizji Fox, Breitbart News i wypowiedzi kilku miejscowych radiowych oszołomów zachęca do słuchania siebie krzycząc: „Nikt państwu o tym nie powie! Nikt o tym nie mówi!”
    (Wyłączył mnie jak na antenie zapytałem go aby w takim razie podał bezpośredni numer telefoniczny do Pana Boga.)

    Itd. Itp.

    Jak zatem odróżnić „mądrych nauczycieli od mesjaszów”?
    Po wpisaniu w google „What is a difference between a teacher and a messiah?” dostałem 31 mln+ linków a na pierwszej stronie przeważnie strony o różnicach pomiędzy chrześcijaństwem a judaizmem… 😉

  187. A tak wogle to nie jest lekko.

    Ano nie jest, ale będzie, gdy nadejdzie.
    Na blogu odprawiamy zwiastujące czary nad wizerunkami mesjasza…
    Aż się prosi reklama z reklamowanego tu radia polonijnego, a jakże:
    Jak nielekko, to do Gekko…
    Odpowiem, jak przedwojenny subiekt:
    do usług.
    Cennik na życzenie.

    Owocnych obrad… 😉

  188. „…Jak zatem odróżnić „mądrych nauczycieli od mesjaszów”?
    Po wpisaniu w google „What is a difference between a teacher and a messiah?” dostałem 31 mln+ linków a na pierwszej stronie…”

    … informacja, od której przewertowanej strony google zaczynają się mesjasze, i dlaczego nauczyciele nie docierają nawet do pierwszej…
    🙂
    Pozdrowienia, anumliku, sedeczne i bezinteresowne 😉

  189. Przepraszam za trzeci pod rząd post,
    ale boh trojcu ljubit,
    a poniżej świetny sposób jak sobie
    dziś zrobić
    mesjaszkę, za pomocą
    kleju i nożyczek…

    Na polepszenie humorów czuwania – świetne.
    http://preview.tinyurl.com/ztm58ps

  190. Wielce Szanowna Polska Inteligencjo in gremio, zgromadzona na blogu ateistycznym, rzekomo racjonalnym.
    Bądź uprzejma zauważyć, że mamy grudzień 2016. Pofatyguj się łaskawie i wyjrzyj zza swoich obsesji, fobii i urazów na to, co dzieje się na świecie i w Polsce. Bądź łaskawa zastanowić się co jest ważne.
    Czy zabawianie się rozważaniami nad wizerunkiem i genotypem „Jezuska”? Czy może poważny namysł nad naszymi perspektywami. Bardzo dobitnie i mądrze pisał o tym @anumlik w eseju poświęconym jubileuszowi Radia Maryja.
    Moim zdaniem to te kwestie powinny teraz zajmować umysły ludzi odpowiedzialnych i racjonalnych
    http://www.pap.pl/aktualnosci/news,747178,kardynal-nycz-jestem-gotow-pojsc-drugi-raz-do-parlamentu-na-oplatek.html
    Nie wolno dopuścić do przykrycia cywilizacyjnego sporu ckliwym opłatkiem.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/abp-gorzynski-do-dziennikarzy-prawda-musi-byc-absolutna-a-nie-czyjas/vzhk17e
    Nie wolno zgodzić się na narzucenie wizji innych praw niż te, które wynegocjujemy w społecznym dialogu.
    Wizerunek „Jezuska” to folklor, którym mogą się zajmować dewoci, ale nie ludzie odpowiedzialni za to, co się dzieje teraz i za przyszłość naszych dzieci i wnuków.

  191. Cukier krzepi, Gekko lepi
    z mąki i papier-mâché.
    Mesjaszkę w stylowym kepi
    on lepi – z Broszydłem w tle.

  192. Jednak link (z g.18:32) otworzył się prawidłowy.
    Owo grafiti na murze ogrodu zoologicznego (nie jest podane, gdzie) przedstawia… Madonnę z Jezuskiem.

  193. Czy żandarmeria wojskowa jest w stanie odróżnić uchodźców od rojących się oczach królów? Dobrze byłoby zrobić im przeszkolenie przed 6 stycznia. Gdyby tacy trojący się królowie chcieli zrobić meeting gdzieś pod rządową instytucją, mogłoby być niebezpiecznie.

  194. @mohikanin przedostatni
    O ile się z tobą zgadzam, że czasy takie jakby poważne i wymagają poważniejszego traktowania, to i się nie zgadzam z koniecznością bycia poważnym, czasem trzeba się pośmiać. A jak jeszcze ten śmiech uprzytomni komuś, że jest zasadny, to…
    A tak na całkiem poważnie to co uważasz, że powinniśmy tu robić? W trąby dmuchać, w bębny walić? Idiotów z siebie robić pod takimi zalinkowanymi przez ciebie wiadomościami i pyskować o rozdzielności itp itd?
    W końcu, boża mać, te newsy podają oficjalne polskie media i tzw dziennikarze, a nie biuletyn informacyjny kurii. To oni nagłaśniają bełkot sukienkowych, inaczej kto by o tym słyszał poza paroma babciami na mszy? No tak sobie pomyśl. To tutaj to samoobrona przed uduszeniem się swetojebliwością panującą.

  195. mohikanin przedostatni
    20 grudnia o godz. 21:18

    Nie to ważne, co dla ciebie ważne, ale – co komu pasuje. Od początku robisz tu za drugiego kleszcza, który włazi po to, by mieć za złe, czyli z niczym. Miast wytykać starszym, że się czymś nie zajmują – sam się tym zajmij. Taki jest dorosły sposób bycia. Plum.

  196. Ja dzisiaj miałam jakieś przebłyski głupawki ale jak patrzę co się dzieje to mi przechodzi i nawet gadać się nie chce.

  197. „Nam bowiem nie mesjasze są potrzebni, a mądrzy nauczyciele …”

    Znam jednego mądrego nauczyciela. Może się nada ? Wszyscy inni to przy Nim cienkie Bolki.

    Ten mądry nauczyciel wykształcił już miliony uczniów. Czego ich nauczył ? Przejawiania, kluczowych dla pokojowego współistnienia ludzi różnych kultur, przymiotów: miłości, radości, pokoju, wielkodusznej cierpliwości, życzliwości, dobroci, wiary, łagodności i panowania nad sobą. W rezultacie przekuli oni „miecze na lemiesze” a „swoje włócznie na sierpy” i nie „uczą się już sztuki wojennej”.

    Oto, co napisano w dziele Encyclopedia Canadiana o Jego uczniach: „Swą działalnością wznowili i ożywili pierwotny chrystianizm (…) Wszyscy oni są braćmi”.

    Nic zatem dziwnego, że w kalifornijskiej gazecie Sacramento Union wspomniano: „Wystarczy powiedzieć, że gdyby cały świat kierował się zasadami, które wyznają uczniowie Jezusa, to nie byłoby rozlewu krwi i nienawiści, a wszędzie królowałaby miłość”.

    Podobnie napisał publicysta węgierskiego czasopisma Ring: „Doszedłem do wniosku, że gdyby na ziemi żyli tylko uczniowie Jezusa, ustałyby wojny, a do jedynych obowiązków policji należałoby kierowanie ruchem ulicznym i wydawanie paszportów”.

    We włoskim piśmie kościelnym Andare alle genti pewna zakonnica katolicka też pochwaliła uczniów Jezusa: „Odrzucają wszelkie formy przemocy i bez buntowania się znoszą liczne próby, na które bywają wystawieni za swoje przekonania (…) Jakże inny byłby świat, gdybyśmy któregoś ranka obudzili się z mocnym postanowieniem, że bez względu na przyczyny lub następstwa już nie weźmiemy do ręki broni, tak jak oni!”

    Czy któryś z wielu milionów nauczycieli, którzy kształcili przez wieki miliardy uczniów, może poszczycić się takimi osiągnięciami ? Pewnie niektórzy mieli dobre intencje. Co z tego wyszło ?
    Pesymiści powiadają, że gorzej już być nie może. A co mówią optymiści ? Oj może ! Oj może !

  198. Oj dezerter83,
    ględzisz jak potłuczony.

  199. @mohikanin przedostatni
    20 grudnia o godz. 21:18

    Bardzo przepraszam że siem wtrancam nie adresowany, ale swoim wpisem do mitycznych różowych jednorożców, czyli inteligencji, zmieniłeś swój nick na: „…ostatni”.
    (mnie to nie przeszkadza, jestem ateista i wierzę nie w jednorożce, ale czekam na takie, jak Twoje ostatki). 😉
    – – –
    @ anumlik (a la revanż)

    Anu, mliko sie rozlało,
    gdy bydlątko falstart dało:
    przed wigilią gada szydło,
    z gęby siejąc szwarc, powidło,
    mydło zaś kierując k’ rzyci
    może prezes ją zaszczyci?
    Bo bez mydła, sami wiecie,
    daleko w piss nie zajdziecie;
    stąd wyznawcy, znawcy kolęd
    biją pianę, wchodząc w rolę,
    oczekując na mesjasza,
    którym przeca kuria nasza!
    I tak w Sejm, kolędą wzięty
    przeciskając się przez pręty
    i szpalery kolędników
    przyjdzie raz Nycz drugi…
    (touche) …i po krzyku.
    Tak na szydli głos – salwację,
    kolędujem demokrację.

    Pe-esS
    Jako że pre-zes właśnie …modli się w Częstochowie o zbawienie opozycji od Sejmu z dala, wierszyk podpowiada mu celowo odpowiednią kadencję… oby niedokończoną, jak te sejmowe „rozmowy”.

  200. Ewa-Joanna
    20 grudnia o godz. 23:06

    Dezerter gada nie jak potluczony, a przeciwnie jak metametaforycznie poprzyklejany, …do inteligencji. Tyle że od podeszwy strony, tak nauczony.

  201. rabbSzanowni interlokutorzy (z dezerterem w tle), nie zauważyli musi co, że nie o nauczycielach zwanych „guru”, „mistrz”, „rabbi” (a nawet „rabbuni”) pisałem, gdy pisałem – Nam bowiem nie mesjasze są potrzebni, a mądrzy nauczyciele uświadamiający, że w każdym człowieku drzemie bestia. O takich zwykłych, codziennych, szkolnych magistrach (nawet nie doktorach) pedagogiki, czy innej psychologii, którzy zastąpią panie katechetki i panów sukienkowych (najczęściej wikarych, rzadziej proboszczów). Którzy nie o zbawieniach będą ględzić, a mówić o niebezpieczeństwach wynikających z popadnięcia w niewolniczy przymus słuchania tzw. autorytetów, których wyznawcy gotowi są wsiąść w ukradzioną ciężarówkę i wjechawszy nią w tłum, zabić kilkadziesiąt osób, opasać się „pasem szachida” i wysadzić w tłumie czekających na samolot, zrzucać bomby na różne Hiroszimy, Drezna, Srebrenice, Aleppa i Warszawy oraz głosować na członków sekty smoleńskiej. To wymaga zmiany całego systemu nauczania. Wiem. Ale od tego właśnie trzeba w naszym kraju zacząć.

  202. dezerter83
    20 grudnia o godz. 22:37

    Dezerterze, chrzanisz jak Gierek na spacerze. Zapytam mojej roboty mantrą: Co dzięki Twojemu nauczycielowi zmieniło się w człowieku na lepsze, odkąd Kain zabił, a mama skradła? Oczywiście, mowa o Izraelu i krajach chrześcijańskich, czyli o mniejszości świata człowiekowatych. Bo większość świetnie sobie radziła bez Twego nauczyciela. Może nawet świetniej niż świetnie.

    Weźmy takich Eskimosów Ammassalimiutów:
    „Właśnie w czas zimowych wieczorów, kiedy zjawiają się goście, gospodarz, głowa domu, nakazuje wygasić lampy: w ciemnościach nastaje pora seksualnej swobody. Żonaci i nieżonaci biorą udział w wymianie kobiet. W takim okresowym kojarzeniu się par jedyny zakaz – podobnie jak przy zawieraniu związków małżeńskich – odnosi się do osób blisko spokrewnionych”.

    Jak widzisz, bez Twojego nauczyciela wiedzieli, szto takoje charaszo, szto takoje płocho.

  203. Ten „rabb” przed „Szanowni”, to ani chybi pomyłka freudowska. Wkleił się sam, nawet w korekcie nie zauważyłem. Czy trafna ta pomyłka, sami, o Szanowni, osądźcie.

  204. @ anumlik !!!
    Rany boskie, co sie porobiło.
    W moim o mesjaszce poście wkleiłem link prawidłowy, ale na blogu wyświetlił się inny, poprzedni – jakby juz na amen mi przypisany.
    Więc i Twój i mój wierszyk bez właściwego linku tracą wzajem sens…
    Toteż errata:
    – – –
    a poniżej świetny sposób jak sobie
    dziś zrobić
    mesjaszkę, za pomocą
    kleju i nożyczek…
    Na polepszenie humorów czuwania – świetne.

    http://deser.gazeta.pl/deser/7,111858,21146690,prezes-kaczynski-to-ogromny-blad-ta-przerobka-oredzia-beaty.html#Czolka3Img

  205. mohikanin przedostatni grzecznie napisal, pod 20 grudnia o godz. 21:18:

    „Wielce Szanowna Polska Inteligencjo in gremio, zgromadzona na blogu ateistycznym, rzekomo racjonalnym… Nie wolno zgodzić się na narzucenie wizji innych praw niż te, które wynegocjujemy w społecznym dialogu. Wizerunek „Jezuska” to folklor, którym mogą się zajmować dewoci, ale nie ludzie odpowiedzialni za to, co się dzieje teraz i za przyszłość naszych dzieci i wnuków.”

    I zostal za te calkowicie sluszne, moim zdaniem, slowa schepany przez takiego jednego.

    Mohikaninie! Olej takiego jednego. A moze jeszcze i jakiego drugiego

  206. dezerter83
    20 grudnia o godz. 22:37

    rabbarbarrSzanowny anumliku, nauczyciel to był mój temat-życie. Sam nie cierpiałem być belfrem, dlatego odtyrałem nakaz i od razu uciekłem na kutry. Ale bycie dobrym belfrem – i rodzicem – mam za najwyższe cywilizacyjne konieczności. Tak wysokie, że nauczycielom od startu dałbym pensję, powiedzmy, 5 tysięcy na rękę, z możliwością dojechania do 30. tysięcy. A licencjonowanym rodzicom nie dałbym ani grosza z okazji dziecioróbstwa, za to dałbym darmowe utrzymanie i wysokokwalifikowane NAUCZANIE w żłobkach, przedszkolach, szkołach. Rzecz jasna, poza Kościołami. Żeby nauczyciel był „pan”. Nie dlatego, że pan, lecz dlatego, że mądry. O wiele mądrzejszy od dezerterowego młodzieniaszka, którego wazeliniarze nazwali „Nauczyciel”.

  207. Dobrze prawisz, @pombocku. Nauczyciel powinien stać na samej górze drabiny jeśli idzie o prestiż i zarobki. To on – od wychowania przedszkolaków, aż po wysłanie na uczelnie wyższe – ma nauczać, kształtować i wychowywać – razem z mądrymi i wyedukowanymi przez takich jak on rodzicami. I nie powinno być różnicy w tzw. prestiżu zawodowym. Pani (czemu nie pan) od wychowania przedszkolaków tak samo odpowiada za ukształtowanie człowieka, jak i nauczyciel matematyki w ostatniej klasie liceum. I tak samo powinna być honorowana finansowo. To są naczynia połączone.

  208. Rozszyfrowalem, wydaje mi sie, zdezerterowanego.

    On twierdzi, za przykladem innych z pod znaku Jesus Christ Superstar, ze tylko CHRZESCIJANSTWO doprowadzi nas do zbawienia wiecznego. Bo zapanuje pokoj na ziemni.

    Problem w tym, ze podobne herezje proponuja inne, niezupelnie chrzescijanskie religie. Ktorych w swiecie jest zdecydowana wiekszosc, w porownaniu do wyznawcow judeo-chrzescijanstwa. Wiec co, tak naprawde, glosi dezerter-z-czegos-tam?

    Ano on glosi „nauki” zalozycieli jego sekty. „Nauki” te nie majace nawet 100-letniej jeszcze .

    Lata bowiem byly 30-te, bieglego wieku. To wtedy SJ zabrali sie, za przykladem AH, za rozliczanie „Pewnej Rasy” za sprowadzenie na swiat wszelkiech mozliwych nieszczesc.

    I dzisiaj on podobne „nauki” glosi:
    -Tylko nasza wersja jezusickowania zaprowadzi pokoj na ziemni. Wszystkie inne formy i religie nalezy usunac z naszej jedynie slusznej drogi.

    Ze to oznacza usuniecie rowniez i religii znanej jako POLKaKa, to nie mamy zadnych watpliwosci. On bowiem nie raz nie dwa i nie entnascie oglaszal POLKaKe jako nie-chrzescijanstwo.

    Z czym ja sie, po czesci, zgadzam

  209. Ten jeden dobrze prawi, anumliku, tylko wtedy gdy dobrze prawi. Kiedy nie prawi zbyt dobrze – co mu sie zdarza w napadach napastliwosci nie tylko na moj nick ale i na inne nicki – wylazi z niego wyalienowanie sie z zycia normalnych ludzi. Takich ludzi, ktorzy nie chodza po wodzie. Wypelniajac tym swoj bezproduktywny zywot

    https://www.youtube.com/watch?v=NfMCeidJ8bg

    Slowotokowosc jednakze nie do pobicia jest. Inna nieco niz Tanakowa

  210. pombocek
    20 grudnia o godz. 23:19
    „ Co dzięki Twojemu nauczycielowi zmieniło się w człowieku na lepsze (…) Oczywiście, mowa o Izraelu i krajach chrześcijańskich…”

    Przeczytaj proszę uważnie raz jeszcze mój komentarz. Jasno napisałem, jak zmieniają się uczniowie Jezusa pod wpływem Jego przykładu i nauczania.

    Za postępowanie osób, które nie korzystają z prowadzonych przez Niego zajęć – nauczyciel nie może odpowiadać. To tak jakbyś zapytał dlaczego nie znam języka, którego się nie uczyłem.

    Jesteś inteligentny więc dobrze wiesz, że kler nominalnego chrześcijaństwa nie wierzy w Jezusa. Ich postawa jest kpiną z Jego nauczania. Gdyby w Niego wierzyli – naśladowaliby Go.

  211. dezerter83
    20 grudnia o godz. 22:37

    Dezerterze, kompletnie nie rozumiesz, czym jest nauczyciel (w tym – rodzic), kiedy mówisz: „Za postępowanie osób, które nie korzystają z prowadzonych przez Niego zajęć – nauczyciel nie może odpowiadać”.

    A kto? Nauczyciel nie może odpowiadać za to, że nie nauczył???!!! Kimnij, dezerterze, ranek dobrą radę przynosi. Dobranocka.

  212. dezerter83
    20 grudnia o godz. 22:37

    W dodatku nauczyciel był wszechmocnym Bogiem! Duda z niego, nie nauczyciel. A tym bardziej – Bóg. Dzień dobry.

  213. @0:41

    Nauczyciel nie może odpowiadać za to, że nie nauczył. I dlatego nie odpowiada za to ze nie nauczyl „skutecznie”. Az do (nie)zasluzonej emerytury on bedzie za to (nie)odpowiadal

    Na tym polega system edukacji PUBLICZNEJ. PRYWATNY system edukacji moze sie nieco roznic. Nie za wiele jednakze.

    Stopien przyswajania, przez uczniow, NAUCZAN dokonywanych przez nauczycieli, jest wyznacznikiem EFEKTYWNOSCI systemow edukacyjnych.

    Czyli, zdolnosci edukacyjne nauczycieli odgrywaja w tym jakas role. Ale nie najwieksza. Uczniowie/studenci sa bowiem odbiorcami nauk szkolnych. A nie decydenci systemu edukacyjnego sa tymi odbioracami.

    PROGRAM edukacyjny danego systemu nauczania determinuje EFEKTYWNOSC takowego systemu nauczania. Nauczycielska w tym rola moze byc sprowadzona do absolutnie niczego.

    Jak w Korei Polnocnej dzisiaj. Czy w pisianej Polszy. Tez dzisiaj. Matura z religii. Jesli ja dobrze czytam

  214. Pozdrawiam

    Kogo trzeba

  215. Z badań Świętego Całunu Turyńskiego wynika, że Jezus miał 182 do 185 cm wzrostu, przy średniej dla mężczyzn z tamtego regionu i czasu, wg antropologów, 156 cm.
    To odpowiednik dwumetrowego kaznodziei w dzisiejszym świecie – takiego olbrzyma nie da się przeoczyć.
    Inna ciekawa cecha odbitego ciała Chrystusa to nieproporcjonalnie długie ręce, zwłaszcza przedramiona i palce. Palec wskazujący ma  z 15 cm i jest dłuższy niż środkowy.  Długie ręce Pana niezbędne są aby zasłonić krocze. Każdy może wykonać prost eksperyment: położyć się płasko i spróbować zakryć dłońmy swoje wstydliwe miejsce. Nie da się z rękami leżącymi luźno wzdłuż ciała i zgiętymi w łokciach. W moim przypadku musiałem je wyprostować i zwęzić ramiona.

  216. Każdy niewierny tomasz lub niewierny Tanaka na własne oczy może zobaczyć, że Jezus miał europejskie rysy i nosił długie włosy:
    http://innemedium.pl/wiadomosc/naukowcy-twierdza-ze-calun-turynski-naprawde-nalezal-jezusa

  217. Cos z broda. Bez pejsow jednakze

    Jak bylo do przewidzenia, po smierci ateista idzie do piekła. Diabeł pokazuje mu piękny kurort z pięknymi dziewczynami i w ogóle. Ale za którąś z szyb ateista widzi jak katują tam ludzi, przypalają smołą i biczują.
    – A to co?
    – Aaa. To są POlkatolscy ateisci. Sami tak sobie wymyślili.

    Jesli ktos i pejsow sie w powyzszym dopatrzyl, to tez ma slusznego

  218. pombocek
    21 grudnia o godz. 0:41

    Napisałem: „Za postępowanie osób, które nie korzystają z prowadzonych przez Niego zajęć – nauczyciel nie może odpowiadać”.

    Czy można prościej ? Spróbuję:
    Czy instruktor szkolący kandydatów na kierowców, może być odpowiedzialny za spowodowanie wypadku przez osobę, która nie korzystała z prowadzonego przez niego kursu prawa jazdy ?

  219. O fałszywych nauczycielach, mesjaszach nieodpowiedzialności…

    Jak ktoś lata po blogach i po ulicach, zapędzając manipulatywnym ciupasem, z łapanki, wolnych ludzi do kazamatów ukradzionych im myśli i uczuć, to nie jest to ani nauczyciel, ani szkoła – tylko przymus terroru.

    I oczywiście taki mentalny terrorysta -i jego narzędzia wizerunkowe- odpowiada za reakcje obronne, jakie wywołuje w wolnych ludziach. Oraz za to zło, które z jego terrorystycznego poduszczenia ludzie zniewoleni i głupi czynią.

    Warto sobie samokształceniowo taką lekcję przerobić i wziąć odpowiedzialność za nią i jej skutki.

  220. dezerter83
    21 grudnia o godz. 7:26

    Dezerterze, Ty nie bądź taki, żeby się śmiesznie targować o elementarz.

    Po pierwsze: skoro nauczanie sprowadzasz do udziału uczniów, pomijając nauczyciela, to dostałeś zaćmy, więc szkoda słów. Zapytam tylko: kto jest rozliczany (nagradzany, karany) z poziomu szkoły – nauczyciele i dyrektor na podstawie poziomu uczniów, czy tylko ucznie? A porównaniami ja Ci łatwo udowodnię, że białe jest żółte, a pół pola kapusty zeżarł tygrys.

    Po drugie: czy instruktor szkolący kandydatów na kierowców wskrzesza zmarłych, z wody robi wińsko i uzdrawia ślepców? Jezus to robił. Po co? Pokazywał, że jest Bogiem. No patrzcie: a takiego głupstwa jak wyszkolić wszystkie małpy w moralności, żeby nie robiły brzydkich rzeczy, nie potrafił. Bo niektóry nauczyciel-niebóg potrafi dobrze wyszkolić wszystkich uczniów. Zależnie od możliwości brzdąców: jedni wyjdą ciut lepsi, drudzy – ciut gorsi, ale szkoła jako całość nazywa się na przykład „Batorego”. Twój Nauczyciel potrafił w nauczycielstwie tyle samo, co jego tata – zero, nic. Tata się nawet tak wściekł na ludzi, że mu, jak buty pijanemu szewcowi, gówniano wyszli, że ich za karę wytopił, zostawił tylko paru – tfu!tfu! – szlachetnych. I co to dało? Kówno. A takie sztuczki obaj potrafili, że Cooperfield wysiada. Tylko najważniejszego nie potrafią: naprawić butów, które sami spieprzyli. Choć obaj się aż skręcają w trąbkę, tak by chcieli, żeby onże małpa był dobry. A sami mogą wszystko.

    Tylko z łaski swojej nie oświecaj, dezerterze, że człek dostał rozum i wolną wolę, bo chwilowo się nie umiem śmiać. Obaj mogący wszystko nauczyciele nadają bez przerwy, że najwięcej ich martwi, że człek jest zły i głupi, a nie, że wolę jakąś ma. Każdy z nich mógłby sprawić pstryknięciem małego palca lewej nogi, że w ułamku sekundy wszystkie małpy stałyby się dobre i mądre – bez udziału wól i baśki. Ale nie sprawi. Takie to uparte. Sam się więc, Nauczycielu jeden z drugim, ucz.

  221. dezerter83
    21 grudnia o godz. 7:26

    W nauczycielstwie, dezerterze – usmażyłem placki kartoflane i wysłałem bratu, więc mogę dwa słowa – nie sztuka powiedzieć: Nie pożądaj żony bliźniego. Sztuka – nauczyć, zwłaszcza siedmioletnie dzieci, bo czym skorupka za młodu… Otóż za Chiny nie da się nauczyć, ponieważ dobry i mądry Bóg tak stworzył człowieka, żeby właśnie pożądał. A bredzi: Nie pożądaj. Toż bez pożądania nie stanie… znaczy…nie powstanie na przykład kijanka. Ja zresztą jako stary dziad uważam, że bez pożądania nie ma po co żyć.

    Słowem, bardzo łatwo, dezerterze, głosić słuszności – nawet dziecko potrafi, ba, nawet Świadek Jehowy, katolicki ksiądz i sam Bóg, którzy nic innego nie robią, tylko głoszą: nie pij, nie pal, nie pluj, nie pie.dol – ale zrób człowieka, który się z samych tych słuszności będzie składał, którego będą, by tak rzec, naturą. To jest właśnie zadanie nauczyciela i rodzica. Dlatego nauczyciel powinien zarabiać 30 tysięcy euro – wtedy do zawodu trafią najlepsi i za dwa pokolenia Bóg ni Świadek Jehowy nie będą potrzebni, bo zwykli ludzie będą od nich mądrzejsi.

  222. Irokez,

    Tylko nauczanie o bozi i jezusicku, pod przymusem, moze nas uratowac od potepienia wiecznego.

    Obowiazek zdawania matury z przedmiotu religia to nieodlaczny tego element. I tak oto cialo slowem sie stalo. Zamieszkawszy w odpowiednim calunie najpierw.

  223. @Ewa-Joanna, (20 grudnia o godz. 21:59) bez śmiechu nie ma życia. To oczywista oczywistość.
    Ale w wyśmiewaniu się z ludzi, którzy nie potrafią być racjonalni, odnaleźć oparcia w sobie samym, widzę tyle samo klasy i finezji co w wyśmiewaniu się z chromych, głuchych, niewidomych.
    Trzeba walczyć z instytucją krk. Dzisiaj mocniej niż kiedykolwiek. Gonić i tępić dilerów. Leczyć uzależnionych.
    Nieustanne ogłaszanie odkrycia Ameryki, koła i zera razem wziętych, skoro już dawno zostały odkryte, przez kogoś innego, kiepsko się komponuje z racjonalnością.

  224. @Orteq, (20 grudnia o godz. 23:38) 🙂

  225. @Orteq
    21 grudnia o godz. 12:37
    Skoro mamy wydziały teologiczne (domyślam się że one są katolicko-teologiczne) na renomowanych uczelniach świeckich w Polsce, oraz powszechne lekcje religii w szkołach i przedszkolach, to matura z religii będzie jedynie logicznym uzupełnieniem luki w wykształceniu 😉

  226. mohikanin przedostatni 21 grudnia o godz. 12:43 pisze tak:

    „Ale w wyśmiewaniu się z ludzi, którzy nie potrafią być racjonalni, odnaleźć oparcia w sobie samym, widzę tyle samo klasy i finezji co w wyśmiewaniu się z chromych, głuchych, niewidomych. Trzeba walczyć z instytucją krk.”

    Po raz kolejny, logika mohikanina mi całkowicie umyka. Po pierwsze, porównywanie religianctwa z FIZYCZNYM kalectwem jest całkowicie chybione. Po drugie, warto zastosować do religiantów prosty myk powielany ad nauseam przez agendy Kaka w stosunku do „masonów, lewaków i ateistów”: nie potępiam człowieka, tylko jego odchyłki.

    Religianctwo jest, obiektywnie rzecz biorąc, idiotyzmem, a cały problem polega na tym, że ten idiotyzm jest wciskany wszystkim jak leci, przez Kaka właśnie. Z kolei co do hasła, że „trzeba walczyć z instytucją krk” – krótka piłka: idź i walcz. Na razie „walczysz” z ateistami, którzy na ogół nie podzielają twoich poglądów. A jeśli uważasz, że wykpiwanie religianctwa absolutnie nie uderza w Kaka, to pozwolę sobie mieć na ten temat odmienne zdanie.

  227. Zwykle tok powstawania religii czy ideologii biegnie tak:

    -sprzeciw wobec rzeczywistości, bądź jej diagnoza, powodują powstanie idei.

    -charyzmatyczni przywódcy przyciągaja wyznawców siłą swej osobowości, bądź militarną.

    -nawet jeżeli oni wyrzekają się przemocy, to ich uczniowie już ją stosują.

    -wcześniej czy później, władza duchowa przeradza się we władzę świecką, z wszelkimi konsekwencjami.
    Władza deprawuje…..każdego…..

    – sprawowanie władzy świeckiej powoduje nieuchronne kompromisy z założeniami religii/ ideologii.

    -religia czy ideologia jest doskonałą odskocznią do władzy, wzmacnia spójność grupy, wyklucza ze wspólnoty wszystkich INNYCH.
    Zaspokaja jednocześnie dwie potrzeby człowieka- przynalezności i zachowań rytualnych, wzmacniając hierarchię grupy/ społeczeństwa.
    Konserwuje to jednocześnie zachowania społeczne i normy.
    ==========

    Tak sobie wymyśliłem, na kanwie waszych wpisów i własnej wiedzy……
    Twórcy mitologii, czy różnych religii, może nawet nie byli świadomi tego co tworzą.
    Ci obecni, współcześni, świadomie wykorzystują psychologiczne uwarunkowania człowieka.
    WŁADZA jest ponoć największym, najsilniejszym afrodyzjakiem, narkotykiem…..

    Pierwszy manipulator stworzył boga.
    Takie było zapotrzebowanie w każdej kulturze ludzkiej, nawet najbardziej izolowanej.
    Potem, wystarczyło jedynie czerpać profity od członków plemienia.

  228. wiesiek59
    21 grudnia o godz. 16:27

    ‚Pierwszy manipulator stworzył boga”.

    Liczę, wiesiek, że to tylko myślowy skrót, a nie poważne twierdzenie. Temat jest raczej do domysłów niż do badań, boć naukowy wzrok aż tak głęboko nie sięga. I nie bardzo rozumiem, skąd by się miało brać zapotrzebowanie na coś, czego człowiek nie znał i o czym nie słyszał. Pierw było zapotrzebowanie na bogów i w odpowiedzi na nie człowiek ich wymyślił?
    Czułeś kiedykolwiek zapotrzebowanie na sesetki?

  229. @pombocek
    21 grudnia o godz. 17:16

    Było zapotrzebowanie na szukanie sensu i uzasadnienie dziwnych zjawisk – zaćmienia słońca, burzy z piorunami, regularności wylewów Nilu, chorób etc. Cwani szamani z fantazją wymyślali bajki sugerując swoje wpływy u nieznanych mocy – bóstw i demonów.

  230. pombocek
    21 grudnia o godz. 17:16

    Zjawisko istnienia bogów jest powszechne, globalne, ogólnoludzkie.
    Czyli- istniała potrzeba, popyt, więc jakiś bajarz przy ognisku, zaczął fabrykować bajki, mity, przypowieści.
    Cos trzeba było robić z tak pięknie zakończonym dniem…..
    Przy okazji powstały mityczne twory typu bestia, niewidoczne ludki i krasnoludki, duchy, potwory o różnych właściwościach.
    Katalog bytów niesamowitych, mających własną hierarchię, podległe terytoria, zakres władzy i obowiązków.
    Przy okazji, powstała magia, obdarzeni mocą kontaktowali sie z zaświatami, bogami- za sutą prowizję zdradzali przyszłość, lub na nią wpływali.

    Religie są jedynie nieco powszechniejszymi ludowymi klechdami, tyle że stał za nimi aparat państwowy, i struktury organizacyjne kapłaństwa.
    Król jako wcielenia boga, jego potomek, naczelny kapłan religii, to na wschodzie była dość rozpowszechniona forma sprawowania władzy, czy łączenia jej w jednych rękach.
    To że Europa nie poszła w zasadzie tą drogą- poza Anglikanami chyba jedynie- to całkiem inna historia.

  231. Tobermory
    21 grudnia o godz. 17:25

    Z przykrością przyznaję, Tobermorku, że tyle to my od poczęcia wiemy. I dalej nic nie wiemy. Cwaność to bardzo wysoki cywilizacyjny poziom, fantazja – jeszcze wyższy, a szamaństwo z bajkami zrodziło się dosłownie przed chwilą. Przed tymi wszystkimi dopustami z całą pewnością był animizm i może jakieś inne formy prareligii. Mogę tylko powiedzieć:

    – Wiesz, Benia, co mi się zdaje? Mi się zdaje, że kówno wiem, bo Marksaengelsa już zapomniałem i nie chce mi się wracać.

  232. wiesiek59
    21 grudnia o godz. 17:39

    No nie, wiesiek. W początkach ludzkości POPYT na religię???!!! Nareszcie się znalazł autor Biblii! A myślałem, że ich było ze trzydziestu.

  233. pombocek
    21 grudnia o godz. 17:49

    Przecież bogowie Asgardu czy Olimpu, nie wzięli sie z nikąd, tylko z opowieści….
    Demonologia perska, egipska, czy indyjska, też ma podłoże kulturowe.

    Jak powstaje religia, łatwo prześledzić na podstawie losów Buddy, Konfucjusza, czy Mahometa.
    Konkretni ludzie, mnóstwo przekazów pisanych, niezależnych źródeł w różnych językach.
    Przez analogię, poprzedni bogowie, czy ich prorocy, funkcjonować powinni podobnie.
    Droga do deifikacji również jest we wszystkich kulturach tozsama.

    Kto pierwszy szedł przed siebie?
    Kto pierwszy cel wyznaczył ?
    Kto pierwszy z nas rozpoznał ?
    Kto wrogów ? Kto przyjaciół
    Kto pierwszy sławę wszelką i włości swe miał za nic?
    A kto nie umiał zasnąć nim nie wymyslił granic ?

    Kto pierwszy w noc bezsenną wymyślił wielką armię ?
    Kto został bohaterem ? Kto żył i umarł marnie?
    Kto pierwszy został panem ? Kto pierwszy został sługą ?
    Kto musiał wstawać wczesnie , a kto mógł spać za długo ?

    Zapatrzeni w tańcu , zapatrzeni w siebie
    Zapatrzeni w słońcu , zapatrzeni w niebie
    Wciąż niepewni siebie , siebie niewiadomi
    Pytać wciąż będziemy , pytać po kryjomu

    Kto pierwszy szedł ….

    Kto pierwszy był fakirem ?
    Kto pierwszy astrologiem ?
    Kto pierwszy został królem ?
    A kto chciał zostać bogiem?
    Kto z gwiazdozbioru Vega patrząc za ziemię zgadnie
    Kto pierwszy był człowiekiem ?
    Kto bedzie nim ostatni ?

  234. wiesiek59
    21 grudnia o godz. 18:03

    Wiesiek, ja Cię – dociekliwego gościa – nie poznaję, jak Ty opowiadasz bajki.
    Kwestionuję zapotrzebowanie na bogów jako immanentną cechę człowiekowatych. Takie zapotrzebowanie może powstać wyłącznie wtedy, kiedy już na ziemi i w niebiosach, i pod ziemią dawno żyją wymyśleni bogowie. Tak jak nie było za czasów Jezusa zapotrzebowania na samochód, a teraz jest. Nie miałem żadnego zapotrzebowania na kawior, kiedy go nie znałem. A jak raz zjadłem, jeszcze bardziej nie mam zapotrzebowania, bo zwomitowałem. Nie może być zapotrzebowania psychiki na coś, czego człowiek nigdy nie doświadczył. Bogowie mogli się pojawić w życiu człowieka wyłącznie z przyczyn ZEWNĘTRZNYCH, a nie od środka jego psychiki. Kto widzi jako pierwotną przyczynę zaistnienia bogów zapotrzebowanie na nich, jest ideistą. W początkach rodzenia się bogowości nie było żadnego zapotrzebowania na nią, lecz nieporadna interpretacja otaczającego świata.

  235. pombocek
    21 grudnia o godz. 18:36

    Otóż to- „lecz nieporadna interpretacja otaczającego świata”.

    Czyli, oswojenie go, opisanie, ustanowienie reguł, rytuałów, uporządkowanie.
    W stylu Pawłowa prawie- bodziec, dary dla boga= reakcja boga, przychylność dla niosącego dary.
    Coś się zmieniło?
    Przez te kilka tysięcy lat?
    Teoretycznie, modlisz się, dajesz datki, bozia miło na ciebie spogląda…….
    Łapówka dla bozi przechodząca przez ręce kapłanów i znikająca w przepastnych kieszeniach.
    Ale, oskarżeń o korupcję nie ma……

    A na poważnie.
    Religia zapewnia zaspokojenie potrzeb psychicznych homo sapiens, takich jak:
    -bezpieczenstwo
    -przynalezność do grupy
    -identyfikacja swój, obcy
    -rytuałów przejścia
    -sankcjonowania postępowania
    -hierarchii wartosci
    -katalogu zachowań dozwolonych i zakazanych.
    Czyli, reguł gry i socjalizacji w obrębie grupy społecznej.
    Wiekszość jednostek takim regułom się podporządkowuje.
    Cżęść, czerpie z takiej stratyfikacji spore korzyści.
    Ci na szczycie, bezlitosnie wykorzystują podwójne podporządkowanie niżej stojących, za nic sobie mając obowiązujące innych reguły.
    To oni je ustalają…….
    Religia podporządkowana władcom, usprawiedliwi każdy ich postępek.
    Toż to bóg przemawia ich głosem…..

  236. wiesiek59
    21 grudnia o godz. 18:59

    Nareszcie, wiesiu, powiedziałeś nieskrótem. Pełna zgoda. A ja się zaniepokoiłem, bo pismacy używają czasem tego „zapotrzebowania” na religię, bogów w taki sposób, że można rozumieć jakoby było ono wdrukowane w naturę człowieka. Tera mogę spokojnie umierać bez obaw, że mi po śmierci jakieś bogi w życiorys się wtranżolą.

  237. Czytam se czasem, siedzę cicho ale nie mogę pisać bo od rana rzucam mięsem :/ a w głowie mam tylko wiązanki. Wielopiętrowe.

    Biskupy się w piasek pochowały czy cuś?

  238. pombocek
    21 grudnia o godz. 19:19

    Idąc dalej…..

    Socjotechnika religijna niczym się nie różni od partyjnej, krzewienia ideologii, nowych prądów kulturowych.
    Budujesz wokół osoby albo idei grupę wsparcia, mającą z tego określone profity.
    I idziesz po władzę i kasę, eksploatując archetypiczne potrzeby człowieka. Żerując na atawizmach.

    Taki mechanizm produkuje rożnych Übermensch, narody wybrane, meżów opatrznościowych, ojców narodu, proroków.
    Natanek, Rydzyk, czy inny Kaczorek, obficie korzystają z socjotechnik odkrytych parę tysięcy lat temu, a opisanych stosunkowo niedawno.
    Oni tez są prekursorami religii, jako stopnia do władzy.
    Może nie globalnej, ale lokalnej na pewno.

  239. NeferNefer
    21 grudnia o godz. 20:03

    A mogli by zyskać coś, opowiadając się po jakiejś stronie?
    Tam gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta…..
    To jest ta któraś z kolei władza, woląca jednak ciszę.
    Dzięki temu wszyscy cicho dosypują do ich koryta, licząc że przemówią za kimś.

  240. Tak, reasumując…..

    Religie poruszały sie szlakami handlowymi, z prędkoscią pieszego, konnego, żaglowca.
    Potem, niesiono je na ostrzach mieczy, bagnetów.

    Współcześnie, poruszają się na skrzydłach dronów, rakiet, łącz internetowych, są niesione na pancerzach czołgów.
    Religie zmieniły się co prawda w idee- typu komunizm, czy demokracja.
    Ale ich cel się nie zmienił.
    Mają przynieść władzę i związane z nią profity.

    A że w czasie ich niesienia giną ludzie?
    Bogom czy ideologom raczej to snu z powiek nie spędza……

  241. NeferNefer
    21 grudnia o godz. 20:31
    wreszcie sie uśmialam…dzieki w ten ciemny czas.
    Czuję sie niemal jak w stanie wojennym, choć jeszcze mogę wracać po godz.22

  242. NeferNefer
    21 grudnia o godz. 20:31

    The Klan – nic dodac, nic ujac. – swietne!

  243. Z tym Klanem to cos nie tak, accie

    The Klan byl przeciwko czarnym. Amerykanskim czarnym. The PiSs zas jest ZA czarnymi. Polskimi czarnymi. Glownie za tymi z pod sztandarow torunskich.

    Rozchodzi sie o zgodnosc historyczna. To wszystko

  244. NeferNefer-
    Świetny KKK.

    Gdybym mógł kilka zdań do dialogu pombocek-wiesiek59.
    Nie znam się na religiach. Na chłopski rozum idące plemiona z Afryki na północ musiały spotykać pioruny, wulkany, choroby, nieszczęścia. To z lęku przed nagłym a nieznanym i niedorozwoju raczej tworzono sobie bogów. Natychmiast znaleźli się kapłani w powłóczystych szatach, którzy postraszyli zaćmieniem słońca. Ciemny lud to kupował. Dla kapłana to władza, interes życia.
    Czy do tej pory nierozgarnięte plemiona tańczące wokół ogniska nie robią tego w takt szamana? Wierząc w jego strachy, uzdrowienia liściem są bezpieczni. Są w grupie. A ci kręcą nimi jak kaka i Boszabara(?) na stadionie. Narodowym. Stary atawizm. Nic ponadto.

    Na gruncie ekonomii to podaż kreuje popyt. Nie można chcieć telewizora nie znając go. Choć od Władywostoku do Łaby było niedawno odwrotnie.

  245. Orteq
    22 grudnia o godz. 2:02

    Bo nikt im nie wmowil, ze czarne to czarne a biale to biale.

  246. @act – 3:32

    https://www.youtube.com/watch?v=lcJ04RegSKo

    „dajcie spokój jareczek zawsze dziewica miał ciężką noc dzieci , żona….można się pomylić nie róbmy z szamba perfumerii..czy odwrotnie..”

  247. @NikodemD
    22 grudnia o godz. 2:57

    Wszelkie religie bazują na specyficznej funkcji ludzkiego umysłu – myśleniu magiczno-życzeniowym.
    Na takie myślenie podatny jest człowiek doświadczający bezsilności w obliczu trudnych wydarzeń i sytuacji, których potęga przekracza jego zdolności zaradcze. Gdy zawodzą go wiedza, doświadczenie nabyte w przeszłości oraz praktyczne umiejętności, pojawia się poczucie bezradności i niemocy.
    Zaczyna przeżywać niepokój i obawy oraz pragnienie zmiany swego położenia na lepsze. Uczucia te domagają się jakiegoś działania, ale racjonalny ogląd własnej sytuacji pokazuje, że jest ona zbyt trudna, a więc staje się mało użyteczny praktycznie, ponieważ nie dostarcza nadziei.
    I wtedy pojawia się możliwość czynności zastępczych – tańce, ofiary, zaklinanie i przeklinanie, palenie czarownic, modły, manifestacje, ubezpieczenia…

  248. Tobermory
    22 grudnia o godz. 8:24

    W imię ojca i syna, i mamuni dziewicy, dzień dobry, Tobermorku jaśnisty. Proszę Cię o wyjaśnienie, skąd wytrzasnąłeś myślenie magiczno-życzeniowe jako funkcję ludzkiego umysłu, czyli przyrodzoną właściwość. Zdarzało mi się myśleć magiczno-życzeniowo, kiedy potrzebowałem alarmowo wygrać w totka. Stąd parę razy nawet zagrałem. Ale funkcją umysłu tego bym nie nazwał, skoro już 50 lat nie gram i wcale mnie nie ciśnie.

  249. Wczoraj dowiedzielismy sie, ze Trybunal Konstytucyjny ma nowego prezesa.

    Natychmiast po zakonczeniu kadencji prezesa Rzeplinskiego prezydent podpisal ustawe o trybunale, wprowadzajaca pozakonstytucyjne stanowisko p.o. prezesa TK i powolal na to stanowisko Julie Przylebska.

    A tymczasem Komisja Europejska zdazyla jeszcze wydac zalecenia dla Polski w sprawie trybunalu. Tyle tylko, ze te zalecenia natychmiast sie zdezaktualizowaly. No bo sprowadzaly sie do tego, ze zalecaly – hy hy – zeby nie wybierac prezesa przed ocena konstytucyjnosci nowej ustawy.

    ‚Komisja zapowiedziala, ze jesli dialog z polskim rzadem nie przyniesie rozwiazania, bedzie musiala spojrzec na inne opcje.’

    Te ‚inne opcje’ to nic innego jak naskoczyc kaczemu. I potem znowu naskoczyc. Musi byc liczba mnoga albowiem

    ‚Rzad uwaza, ze rozmawiac nie ma o czym, bo problem trybunalu zostal rozwiazany.’

    A wiec, mamy pierwsze naskoczenie panu prezesowi przez KE zaliczone. Brawo KE. Brawo pani Elżbieta Bieńkowska, Polska. Pani Komisarz Wysokiej Komisji Europejskiej ds. rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości oraz małych i średnich przedsiębiorstw.

    Czekamy na nastepne odslony w tej farsokomedii KE-PiS

  250. @pombocek
    22 grudnia o godz. 9:23

    Pombocku,
    funkcje mózgu to nie tylko proste sytuacje typu bodziec – reakcja.
    Mózg jest źródłem, magazynem i powiernikiem tożsamości, myśli, pragnień i wyobrażeń. Jest odpowiedzialny za wszelkie procesy poznawcze. Działanie mózgu obejmuje sferę emocjonalną, intuicyjną, wyobrażeniową i twórczą. Jeden potrafi obliczać ryzyko na giełdzie, inny wymyślać nowe teorie o wszechświecie, opowiadania o Chudzince albo kult cargo, miewa wizje i halucynacje, komponuje symfonie albo wynajduje nową broń masowej zagłady.
    Jedni mają więcej fantazji, inni mniej, niektórzy może wcale. Jedni ulegają przesądom, inni nie, a może tylko uważają, że nie, ale na wszelki wypadek nie przechodzą pod drabiną i nie witają się przez próg 😉
    Byle nie zapeszyć 😉

    Ja nigdy nie gram w totolotka, bo znając prawdopodobieństwo wygranej uważam, że i tak nie będę miał szczęścia 🙁

  251. @pombocek, z godz. 9:23
    A gdzieżeś Ty, dziewico jamneńska, wyczytał u Tobermerka, że myślenie magiczno-życzeniowe jest przyrodzoną właściwością ludzkiego umysłu? On napisał to co napisał, a napisał, że religie bazują na specyficznej funkcji tegoż umysłu sapiensoidalnych. A „specyficzna” to nie „przyrodzona”. Owa specyfika to jest – nawet do słownika nie zaglądając – coś, co przynależy jednostce (indywiduum, znaczy), nie ludzkości. U jednych sapiensów ta właściwość kształtuje się już we wczesnym okresie „dojrzewania do człowieczeństwa”, gdy postrzega świat na sposób animistyczny. Po kilku próbach z nadaniem sobie mocy nakazującej aby czekolada pojawiła się na stole bo ja tak chcę, a ona – cholera jedna – nie pojawia się, wiara we własne moce trzy… cztero… pięciolatka wyczerpuje się i przestaje on myśleć na sposób magiczno-życzeniowy. Gorzej, gdy rodzice włożą do nie do końca jeszcze ukształtowanego łebka, że może wszystko, ale musi mocno chcieć i mocno na to „wszystko” zapracować. Wtedy wiara przysłania racjonalne myślenie i zaczyna się magia. Oraz religie. Oraz kapłani, szamani, rabini kabalistyczni, imamowie słowami Proroka natchnieni i kierownicze ciało brooklyńskiej sekty. Tak to musi co działa. Na Kasię, Jasia, Jezuska, Omarka czy innego Olayinka, nie na sapiensa sapiensa. Howk.

  252. @anumlik
    22 grudnia o godz. 10:10

    Dziękuję za fachowe wyjaśnienie. To właśnie miałem na myśli.

    Po wykładzie na temat psychoterapii dla setki pracowników służby zdrowia, do wykładowcy podchodzi grupa słuchaczy i prosi o wyjaśnienie, jak dopasowanie astrologicznego znaku terapeuty i pacjenta wpływa na efekty leczenia, a jedna magister psychologii na koniec mówi mu półgłosem, że była w zeszłym miesiącu u swojej wróżki i dowiedziała się, że niedługo usłyszy ważne słowa wypowiedziane przez dojrzałego mężczyznę z siwą brodą, słowa, które mogą zmienić jej życie. Pragnie więc zobaczyć jego linię życia we wnętrzu lewej dłoni.
    Wykładowca ma siwą brodę. Jest profesorem psychologii specjalizującym się w problematyce uzależnień.

  253. Dzięki, @Tobermoku, za twórcze rozwinięcie mojej propedeutyki do Twojej filozofii. Wszystko zaczyna się w mózgu pojedynczego sapiensa.

  254. anumlik
    22 grudnia o godz. 10:10

    Wstyd się przyznać, anumliku, ale dziewicą nie jestem. Więc czytaj uważnie Tobermorka, bo dwa razy nie będę powtarzać. Pisze: „Wszelkie religie bazują na specyficznej funkcji ludzkiego umysłu”.

    Więc nie o chwilowej, przypadkowej aktywności umysłu Kowalskiego, lecz o trwałej cesze, funkcji umysłu człowiekowatych. Umiejętność prowadzenia samochodu nie jest funkcją ludzkiego umysłu, lecz jakaś PRZYRODZONA funkcja umysłu powoduje, że się człowiek prowadzenia uczy. Nawet myślenie nie jest funkcją ludzkiego umysłu, lecz wyuczoną umiejętnością dzięki istnieniu jakiejś lub jakichś przyrodzonych – DZIEDZICZONYCH – funkcji. Sięgnij jednak anumliku do słowniku, bo może każdy z nas mówi o czym innym.

  255. anumlik
    22 grudnia o godz. 10:10

    „napisał, że religie bazują na specyficznej funkcji tegoż umysłu sapiensoidalnych. A „specyficzna” to nie „przyrodzona”. Owa specyfika to jest (…) coś, co przynależy jednostce (indywiduum, znaczy), nie ludzkości”.

    Na tym zakończymy, anumliku, że specyficzna funkcja umysłu sapiensoidalnych przynależy jednostce, nie ludzkości.

    Dwunożność też przynależy jednostce, nie ludzkości. Coś takiego jak „ludzkość” nie istnieje.

  256. A ja tam upierdliwie swoje

    Pani p.o. prezesa TK Julia Przylebska objela nadane jej stanowisko i natychmiast dopuscila do obrad trzech sedziow wybranych przez PiS na miejsce sedziow wybranych przez poprzedni, pelowsko-peeselowski, Sejm. Sedziom owym nowy pisiany prezydent Duda bezpodstawnie odmowil zaprzysiezenia. Od razu zebralo sie Zgromadzenie Ogolne sedziow (przy bojkocie 8 „starych” sedziow) i przedstawilo kandydatow na prezesa (Przylebska i Muszynski). Prezydent mianowal na prezesa Przylebska. Sejm juz sie musial tracac.

    Zas nowa p.o. prezesica TK, pani Julia Przylebska, to osoba o nielada osiagnieciach zawodowych.

    Najsampierw pracowala jako sedzia w Poznaniu od konca lat 80. do konca lat 90., pozniej probowala w 2001 r. wrocic do sedziowania ale zostala negatywnie zweryfikowana zawodowo. Dopiero w 2007 decyzja Lecha Kaczynskiego zostala sedzia w Sadzie Okregowym w Poznaniu.

    Przez rok jej pracy w Trybunale zadna ze spraw powierzonych jej do prowadzenia nie zostala zakonczona. Jej maz jest, od lipca 2016, ambasadorem w Niemczech. Ale to jakim ambasadorem!

    http://wyborcza.pl/7,75399,20889514,polski-ambasador-w-berlinie-walczy-z-niemieckim-trybunalem.html

    „Prof. Andrzej Przyłębski atakuje szefa Federalnego Trybunału Konstytucyjnego za mieszanie się w polskie sprawy. Wcześniej zaś ostro krytykował Niemców i samego prezydenta Gaucka, że mają „zawężone horyzonty” i nie rozumieją zachodzących u nas zmian. ”

    Dopiero on tych Mieniaszkow przywola do porzadku. Podczas gdy malzonka przywola do porzadku polski TK. I dopiero wtedy znowu wszystko dobrze bedzie w ogrodzie pana Kowalskiego. Uprzednio znanego jako Chauncey Gardiner. To ten ktory chodzil po wodzie Kosinskiego.

  257. Pogodzę was….

    Religia nie jest wrodzona tylko WYUCZONA.
    Nie ma na pewnym etapie rozwoju społeczeństwa bez religii.
    Więc dziecko poddane socjalizacji, ucząc sie przez naśladownictwo, wchłania rytualne zachowania, myslenie magiczne, z otoczenia.
    Trzeba je nauczyć takich a nie innych formułek, specyficznego patrzenia na świat.
    Stąd taki nacisk na kształcenie takich zachowań w młodym wieku.
    We WSZYSTKICH religiach.
    I ich powielanie w kolejnych pokoleniach.

    Jesteśmy na ogół zakorzenieni w kulturze lokalnej.
    Sporo wysiłku i świadomych decyzji wymaga niepoddawanie się presji otoczenia.
    Niedzielna msza jest obowiązkowym rytuałem na wsi, czy małym miasteczku.
    Niewielu sie jej nie poddaje.
    Anonimowość wielkiego miasta sprzyja lekceważeniu tego obowiązku…..

    Wymuszanie zachowań stadnych przez religię, to kontrola społeczeństwa.
    Ateisci, wolnomyśliciele, ludzie obojętni wobec religii, są zagrożeniem dla panującego porządku, trzeba kontrolować ich w inny sposób.
    Wprowadzając w miejsce religii inne formy kontroli.
    Ideologie, trendy, indoktrynację, modę, presję propagandową.

    Przerabianie ludzi na jednolitą masę podatną na sugestie i manipulacje, trwa od zarania dziejów. To dla rządzących sytuacja wygodna.
    Nie tylko sprawować rząd dusz, ale i decydować o codziennym życiu.
    Im bogatsze społeczeństwo, bardziej świadome mechanizmów, wykształcone, tym trudniejsze staje się sterowanie.
    Ale, powstają coraz doskonalsze narzędzia technologiczne, to umozliwiające. Analiza danych uzyskanych z facebooka- na przykład.
    Zamiast kontroli religijnej, algorytmy zachowań….

  258. wiesku, przygnebiasz ty mie..

    Zapytam:

    jesli cos takiego jak ‚ludzkosc’ nie istnieje, to co istnieje? Jedynie ‚boskosc’ ?

    Oczekujemy duzo na ten temat listow od ateistow

  259. @pombocek
    Jeśli nawet nie jesteś dziewicą, to za dziewicę często robisz. Ot, jak choćby przed chwilą. Ty, a nie Tobermory, wetknąłeś do dyskusji przyrodzoną właściwość, a teraz odwracasz kota ogonem pisząc, że to iż Tobermorek napisał Wszelkie religie bazują na specyficznej funkcji ludzkiego umysłu kończy dyskurs. Otóż nie kończy, bo – powtórzę – „przyrodzone właściwość” to nie to samo co „specyficzna funkcja”. Przyrodzona właściwość do uczenia się nie tylko u sapiensów występuje, o czym wiesz. Żaby w jamneńskiej kałuży też się uczą, a i kijanki także. Nawet marchewka się uczy i przekazuje innym marchewkom swój lęk przed wyrywającym ją z podłoża włościaninem. Jazdy na rowerze nauczyć się może i Pieczul i szympans, ale to Pieczul w okresie dojrzewania do człowieczeństwa (człowieczeństwo to cecha sapiensów, znaczy ludzkości en bloc oraz pojedynczego Pieczula) może sobie imaginowaźć, że jak powie ene due rabe, zjadł pombocek zabe i przywoła tę żabę w myślach, to ona jako królewna mu się objawi. Szympans takich magicznych wygibasów jadąc na rowerze nie będzie uskuteczniał. Czy zaś myślenie jest umiejętnością wyuczoną czy dziedziczną, to nawet tacy kognitywiści jak Dariel Dennett czy Szymon Wróbel nie są w stanie odpowiedzieć. Ot, jeszcze jedna tajemnica.

  260. pombocek
    22 grudnia o godz. 10:55

    Wbrew twierdzeniu pani Thatcher- „nie ma społeczeństwa, są jednostki”
    uważam że społeczeństwa istnieją, sa nadrzędne wobec jednostkowego bytu. Wyalienowany osobnik może zrobić społeczności dużo złego.
    Poza tym, w grupie można osiągać więcej, efektywniej zaspokajać jednostkowe potrzeby.
    „Kupą mości panowie, kupy nikt nie ruszy”……
    No, chyba że większa……

  261. Orteq
    22 grudnia o godz. 11:21

    Mądrość etapu…..

    Jesteśmy jak na razie, na poziomie szczepów, klanów, rodów, rzadko gdzie państw narodowych.
    Ludzkość to śpiew odległej przyszłości, po unifikacji elementów skladowych różnicujących poszczególne składniki tejże.
    To nie milenia a eony muszą upłynąć, by dorobic się wspólnej tożsamości, zunifikować systemy wartości.

    A religia w takim procesie wybitnie przeszkadza…..

  262. Ciekawa jestem jak Kuchciński się z tego wyłga.

    Poseł Krystian Jarubas z PSL miał rzekomo liczyć głosy podczas posiedzenia w Sali Kolumnowej, na którym przyjęto ustawę budżetową. Sam poseł jednak zaprzecza, by w ogóle wtedy był na sali. Również wymieniona przez marszałka Sejmu Elżbieta Borowska z Kukiz’15 oświadczyła, że nie liczyła głosów.

    http://fakty.interia.pl/raporty/raport-kryzys-sejmowy/aktualnosci/news-wedlug-marszalka-liczyl-glosy-on-sam-nic-o-tym-nie-wie,nId,2326781

    A Ziobro się odgraża dyscyplinarkami za nierespektowanie wyroków nowego TK przez sędziów.

    Ot, taka bogatsza (jeszcze) Białoruś II.

    I bardzo mi się spodobało zauważone gdzieś określenie „peerelezes”

  263. @pombocek
    22 grudnia o godz. 10:36

    Pombocku,
    jakaś specyficzna funkcja mojego mózgu nie pozwala mi uwierzyć, że nie próbujesz się domyśleć, co też ten Tobermorek kompinuje 😉
    A gdybym „funkcję” zastąpił cechą umożliwiającą myślenie magiczno-życzeniowe?

    Indywidualne mózgi funkcjonują indywidualnie, wiele cech mają wspólnych, ale też wiele jest różnic, zdolności, sposobów reagowania pod wpływem emocji (hormonów) itd.

    Pisałem, zadzwonił telefon, a tymczasem anumlik mnie wyręczył, dziękuję 🙂

  264. Idą święta……

    Pełna gama WYUCZONYCH zachowań związanych z kulturą w jakiej wzrastalismy wszyscy.
    Bez względu na to co i czy ktoś wierzy, najcześciej robi wszystko wobec wdrukowanego wzorca zachowań.

    A dzieci patrzą……

  265. @11:34

    Z ta „Ot, taka bogatsza (jeszcze) Białoruś II” to zes sie wybrala w czas

    Lukaszenka, spogladajac z gory na zaszlosci w W-wie, i na twoje historyczne wywyzszanie sie ponad narody na wschod od nas polozone, pewnie ryje ze smiechu.

    Tak samo jak Putin to czyni w podobnych przykladach naszych kompleksow. Niby wyzszosci kompleksow. Choc tam tylko o nasze kompleksy nizszosci moze chodzic.

    Ostatnie przyklady kaczystych atakow na zasady demokratyczne w Polsce jednym tylko sie roznia od putinowo-lukaszenkowych dzialan na tej samej niwie:

    Kacze dzialania maja poparcie jednej czwartej spoleczenstwa polskiego. Putina czy Lukaszenke, popiera ponad trzy czwarte ich wyborcow.

    Ja bym tam za bardzo nie prychal z dumy, przyrownujac faczystowski skansem katpolski do jurysdykcji na wschod od Bugu uplasowanych

  266. anumlik
    22 grudnia o godz. 11:22

    Przed wylotem na księżyc, anumliku, bo już jestem w skafandrze. Przedmiotem jest nie Twoja „specyficzna funkcja”, lecz Tobermorka „specyficzna funkcja ludzkiego umysłu”. „Ludzkiego”, a więc całego gatunku, a nie Józefa K. Czy umiejętność myślenia, mówienia, chodzenia na dwóch, które nie są przyrodzone, więc pojedynczy osobnik musi się ich uczyć, można nazwać specyficznymi funkcjami ludzkiego umysłu? Cóż, od biedy wiele cech i zachowań można nazwać „funkcjami” – na przykład funkcję jedzenia widelcem – podobnie jak milion rzeczy manierycznie się nazywa „kwestią”. Kiedy jednak wytykasz mi bezprawne nazwanie Tobermorka „specyficznej cechy ludzkiego umysłu” (a więc przy takim sformułowaniu – specyficznej funkcji całego gatunku) „funkcją przyrodzoną” dla gatunku, to bym się nawet zgodził na takie wąskie rozumienie pojęcia „funkcja”, wiedząc o sporej jego uniwersalności. Będę natomiast wdzięczny za pokazanie, na czym polega mój BŁĄD w odebraniu „specyficznej funkcji ludzkiego umysłu” jako funkcji ludzkiemu umysłowi przyrodzonej. Teraz już lecę, bo rakieta się grzeje, ale wrócę i przeczytam trzy, a może i ze z pięć razy.

  267. anumlik

    Kurde, już lecę, ale napisałem kartkę z innej beczki i wyrzucam przez komin.

    „Czy zaś myślenie jest umiejętnością wyuczoną czy dziedziczną, to nawet tacy kognitywiści jak Dariel Dennett czy Szymon Wróbel nie są w stanie odpowiedzieć”.

    Oni może nie, ale niemowlę – tak. Dziecko nie uczone myślenia, czyli języka, do pi razy drzwi szóstego roku życia będzie homo alala, czyli idiotą! Takich eksperymentów nikt, oczywiście, nie robi, ale było parę dzieci „dzikich”. Para buch, koła w ruch. Rakieta na kołach?! A to taka specyficzna cecha ludzkiego umysłu.

  268. Jak to napisał AszDziennik, prezydęt i Przyłębska z okazji świąt przełamali się Konstytucją.

    Idę szuruburać.

  269. Idą święta…

    – Powiedz, skarbie, dlaczego obcinasz te końcówki szynki, kiedy ją gotujesz?
    – Och, Karol, nie zawracaj mi głowy, pojutrze święta, może byś tak okna pomył.
    – Ale mnie to bardzo nurtuje, po co je obcinasz?
    – Nie wiem po co, tak się robi i już. To jak będzie z tymi oknami?
    – Umyję je, mamy jeszcze czas. Ale odpowiedź: „tak się robi” mnie nie zadowala. Ja pytałem dlaczego tak się robi?
    – Nie wiem, dlaczego? Moja mama tak robiła, więc tak się robi. Najlepiej jej zapytaj.
    – No to dzwoń do „Mamusi”.
    – Chyba naprawdę zwariowałeś, święta…
    – Dzwoń i zapytaj.

    – Halo! Mama? Słuchaj, Karol się pyta, dlaczego obcinasz końcówki szynki przy gotowaniu.
    – Co takiego? Daj mu lepiej coś do roboty w domu, wałkoń jeden. Nie mam czasu, święta idą.
    – Ale on się uparł i chce wiedzieć, dlaczego?
    – Za kogoś tyś wyszła, córuś? Nie wiem, powiedz mu, że tak się robi i już.
    – Ale on chce wiedzieć, – dlaczego?
    – To powiedz temu (…) Ach to ty Karolku?
    – Czy Mamusia mogłaby mi powiedzieć, dlaczego Mamusia obcina te cholerne końcówki?
    – Nie wiem „dlaczego”?. Skoro moja mama tak robiła, to znaczy, że tak się to robi, i nie zawracajcie mi więcej głowy, czasu nie mam.
    – Anka, dzwoń do babci.
    – Och, Karol, sam zadzwoń, ale teraz to i ja jestem ciekawa.

    – Halo! Dzień dobry Babciu, tu Karol, mąż Ani.
    – Dzień dobry kochane dzieci, widzimy się na święta u mnie, prawda?
    – Tak Babciu, ma pewno będziemy. Ale mamy dziś jedno pytanie: Dlaczego Babcia obcinała te końcówki szynki przy gotowaniu?
    – Bo ja, kochane dzieci, miałam za mały garnek

  270. Rozchodzi sie o REALIA, PANOWIE, REALIA. MFR tu zaistnial ze swoja madroscia

    Polityczne realia.

    Moge prychac z dumy widzac, ze polskie spoleczenstwo ma sile oponowania poczynan uzurpatorow wladzy. Zagarniajacych 100 jej procent, zdobywszy tylko 37% oddanych glosow. Spoleczenstwo oponuje, demokracja zyje.

    Nie moge jednakze prychac z dumy widzac, ze to nasze polskie spoleczenstwo NIE WIE, iz samo z siebie wpuscilo w te maliny. Godzac sie na system wyborczy zaproponowany przez Genialnego Stratega cwierc wieku temu.

    BO TO BYLO DO WYLICZENIA WTEDY. I ZOSTALO WYLICZONE.

    30 kilka procent glosow zdobytych w wyborach powszechnych przez PiS moglo zarezultowac 51 mandatami poselskimi. Wiec zarezultowalo. Dzieki pewnej metodzie przeliczania glosow wyborczych na mandaty poleskie. A to oznaczalo 100% waadzy pisianej.

    AND THE REST IS HISTORY. Wciaz PiS(i)anej

  271. Pombocek napisał
    „Oni może nie, ale niemowlę – tak. Dziecko nie uczone myślenia, czyli języka, do pi razy drzwi szóstego roku życia będzie homo alala, czyli idiotą! Takich eksperymentów nikt, oczywiście, nie robi, ale było parę dzieci „dzikich”.

    Mój komentarz
    Długi okres dzieciństwa homo sapiens (szympanse również mają długi okres dzieciństwa, lecz mają mniejsze mózgi) został skoordynowany (rozwój równoległy) z długim okresem rozwoju centralnego układu nerwowego, czyli mózgu. W okresie tym człowiek jest nauczany, wdrukowane są w umysł różne schematy zachowań, algorytmy postępowania oraz mnóstwo pojęć, z których duża cześć to pojęcia abstrakcyjne.

    Jest w tym mózgu dużo miejsca na religię. Religia domyka mnóstwo pojęć, dopełnia obraz świata, w sensie logicznym zatyka wszelkie otchłanie, dziury poznawcze, porządkuje i scala świadomość.
    Religia, to atrybut, który mógł powstać tylko w grupie, stadzie, rodzie, wiosce, mieście-państwie, ponieważ nieodłącznym składnikiem religii są rytuały.

    Czasy nowożytne, to rozwój techniki i prawa, a następnie przyspieszony rozwój nauk. Wyodrębnia się idea przedtem złączona, uwięziona w religii (wodzowie musieli racjonalnie dowodzić, ale przedtem wszyscy zanosili do bytów nadprzyrodzonych modły z prośbami o zwycięstwo, a do boju szli ze sztandarami) – racjonalizm jako zbiór odbóstwionych reguł postępowania, co zaczęło trafiać do mózgów dzieci poprzez rodziców i otoczenie bardzo niedawnymi czasy jak na historię ludzkości.
    Pzdr, TJ

  272. Tobermory

    Tobermorku, aż musiałem zatrzymać rakietę i piszę z trudem na zmartwionie (- Stań – powiedział drugi pilot boeniga do pierwszego – muszę się wysikać). Gdybyś swoją „specyficzną funkcję ludzkiego umysłu” nazwał „wyuczonym zachowaniem”, byłbyś jaśniejszy. Choć widzę nie od dziś, że starasz się być jasny. Obojętne zresztą, do czego byś dodał „wyuczone” – do „funkcji”, „cechy”, „skłonności” – byłoby jasne, że nie przyrodzone.

  273. Nie dojadę dziś na Bornholm. Moje zdanie

    „Dziecko nie uczone myślenia, czyli języka, do pi razy drzwi szóstego roku życia będzie homo alala, czyli idiotą!”

    jest do Dudy.

    Ma być: „Dziecko nie uczone myślenia, czyli języka do pi razy drzwi szóstego roku życia, będzie homo alala, czyli idiotą!”.

  274. W różnych czytanych przeze mnie futurystycznych s/f, nie ma specjalnie miejsca dla religii.
    Sama koncepcja boga musi byc zaszczepiona przez jakichś jej nosicieli w społeczeństwa które sie jej nie dorobiły.

    Czy dorobek ludzkości jest pod tym względem niepowtarzalny, zapewne nie sprawdzimy „za naszej kadencji”…….

    Ale, sadząc po dziesiątkach tysięcy religii grasujących z różnym skutkiem po świecie, rodzących sie, czy ginących z braku wyznawców, na pewnym etapie ewolucji był ten koncept do czegoś potrzebny.
    Ciemny lud to kupił.
    Ten przyszły lud- oświecony- wynajdzie sobie jakiś równie nośny.

  275. Szanowni Czytelnicy!
    Refleksja na czas świąteczny: czy ateiści mają co świętować? Już do czytania, zapraszam!

    Jacek Kowalczyk

  276. @pombocek
    Jak widzę w semantyce (jak zwykle) pies się pogrzebał i – jak to pies – wyje, a nie wylizie póki mu kto drogi nie pokaże. „Cecha” to nie „funkcja”. Kropka. Zrozumielim. A „wyuczone” to nie „przyrodzone”, jak żeś sam aż na zmartwionie zapodał. Druga kropka. Jednak do czegoś się przyczepię. Do myślenie, mianowicie. Jak myślimy, tak myślimy, ale dlaczego w ogóle myślimy, a nie poznajemy świat przez feromony, nie wiemy. Natomiast wiemy jak formułujemy to, o czym myślimy. Według Ciebie przez słowa. Chwała Ci, bo i ja przez słowa swoje myśli formułuję. Ale czy wszyscy przez słowa? Niektórzy poprzez obrazy, jak na przykład osoby obdarzone (nie piszę upośledzone) autyzmem, które w ekspresji obrazu najlepiej się realizują. Albo przez dźwięki, jak delfiny (choć one nie sapiensy, ale inteligentne bestie), albo ci, o których wspomniałeś nazywając ich nie wiadomo dlaczego „dzikimi”. Jeśli człowiek nie nauczy się posługiwania się mową, to będzie posługiwał się gestem, rysunkiem, gwizdem. Ale będzie myślał, bo myślenie, to takie dziwne coś, co samo sobie jest. To, że u ludzi przede wszystkim samo w sobie jest, jest taką oczywistością, że w ogóle nie zastanawiamy się dlaczego tak jest. Może to myślenie (nie wyrażanie siebie poprzez słowa, czy obrazy) jest czymś tak samo oczywistym jak oddychanie, albo przemykanie krwi przez zastawki? A u zwierząt? To też zagwozdka.

  277. @pombocek
    22 grudnia o godz. 13:38

    Ja bym się jednak uparł przy funkcji. Tejot też już napomknął, że nasz umysł nie lubi luk. Jak czegoś nie wie, to sobie sam kombinuje, wymyśla wytłumaczenie, a do tego służy mu zdolność do myślenia magicznego i życzeniowego. Pada śnieg? To pani Holle trzepie poduszki…
    Aby się czegoś nauczyć, trzeba mieć od kogo. I zawsze jest ten pierwszy, który sam musiał wymyśleć, bo nie miał nauczyciela.
    Aby kopiować, trzeba mieć najpierw oryginał.

    Wiesz, jak moje bardzo małoletnie (3-4 lata) dziecko wykombinowało, skąd się biorą małe kotki? Widziało trawnik pełen kocurów, wśród nich nasza kotka tarzająca się w trawie. Widziało rosnący brzuch, ruszające się w nim kocie potomstwo, a potem poród, ale jakoś kocia kopulacja musiała umknąć jego uwadze.
    Wniosek? Kociątka zostały przez matkę wydalone, uprzednio były jednak w brzuchu, zostały zatem przez kotkę na tym trawniku połknięte, takie całkiem malutkie, wysikane (?) przez kocury, które zdawały się być w tej procedurze niezbędne.
    Normalnie trobriandzkie myślenie 😉