Znów na najwyższym szczeblu

– I jeszcze jeden, i jeszcze raz – pomrukiwał, tym razem radośnie, Prezes poprawiając kaszkiecik przed lustrem. – To okrągła miesięcznica. Osiemdziesiąta! Trump Trump Misia Bela, znowu nauczyliśmy Amerykę demokracji. Niech teraz kto głośno powie aborcja, muzułmanin, ateista – zaraz deportujemy do Ameryki.

– Ale co mam wygłosić? Ostatnio było coś o ręce, nogi nie, bo Wałęsa, może o Du… też nie. A, to. Królestwo moje nie jest z tego świata. Nigdzie w norma… na świecie nie ma takiego Króla. Chociaż trochę szkoda, skoro pośmiertnie można… Moje konterfekty w koronie wszędzie, różnica żadna, wręczane owcom co niedziela za udział… Ołtarzyk w każdym domu prawdziwego Polaka – rozmarzył się prezes zbaczając z tematu. – Młodego się w komżę ubierze, służyć potrafi, zdolniacha wszystko w lot łapie, tak, tak. Jęcząca Beata do sklepiku parafialnego.

– Że komunikacyjna, taaa… – wrócił myślami do zeszłego miesiąca – wot i szutnik z tego Macierewicza. Richelieu dla ubogich, o, ręka, noga, mózg na ścianie. No, ale pora na mnie, wierni czekają.

Poprawił jeszcze raz kaszkiecik, dopiął przyciasny płaszczyk i wyruszył.

Nefer

Radio_Belata