Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

9.12.2016
piątek

Znów na najwyższym szczeblu

9 grudnia 2016, piątek,

– I jeszcze jeden, i jeszcze raz – pomrukiwał, tym razem radośnie, Prezes poprawiając kaszkiecik przed lustrem. – To okrągła miesięcznica. Osiemdziesiąta! Trump Trump Misia Bela, znowu nauczyliśmy Amerykę demokracji. Niech teraz kto głośno powie aborcja, muzułmanin, ateista – zaraz deportujemy do Ameryki.

– Ale co mam wygłosić? Ostatnio było coś o ręce, nogi nie, bo Wałęsa, może o Du… też nie. A, to. Królestwo moje nie jest z tego świata. Nigdzie w norma… na świecie nie ma takiego Króla. Chociaż trochę szkoda, skoro pośmiertnie można… Moje konterfekty w koronie wszędzie, różnica żadna, wręczane owcom co niedziela za udział… Ołtarzyk w każdym domu prawdziwego Polaka – rozmarzył się prezes zbaczając z tematu. – Młodego się w komżę ubierze, służyć potrafi, zdolniacha wszystko w lot łapie, tak, tak. Jęcząca Beata do sklepiku parafialnego.

– Że komunikacyjna, taaa… – wrócił myślami do zeszłego miesiąca – wot i szutnik z tego Macierewicza. Richelieu dla ubogich, o, ręka, noga, mózg na ścianie. No, ale pora na mnie, wierni czekają.

Poprawił jeszcze raz kaszkiecik, dopiął przyciasny płaszczyk i wyruszył.

Nefer

Radio_Belata

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 187

Dodaj komentarz »
  1. Ręce, nogi…
    Krótkie czy długie, ludzkie czy kacze… Wszystkie nogi są do dupy 😎

  2. Globalizacja antyateizmu…

    Czytając z zainteresowaniem zgrabny felieton Nefer, między innymi dostrzegam w Nim (z dużej litery) okazję do rozpracowania pewnego tematu „z pozycji” ateistycznych”.

    A mianowicie, czy podobieństwo pewnych zjawisk społecznych (jw), opartych między innymi na powszechnym nawrocie GUSŁA i odwrocie oświecenia i racjonalizmu, także w wymiarze politycznym, to jest przyczyna podobieństw charakterologicznych postaci z felietonu (Trump/vs Kacz, ale nie tylko).
    Podejście ateistyczne polegałoby na racjonalnie uzasadnionej dyspucie, na ile -w tym modelu- zachowania społeczne odzwierciedlane sa zachowaniami osobniczymi (pominąwszy dla uproszczenia ich medyczne źródła) wybrańców.

    Przy okazji, ciekawym objawem w/w, pobocznym choć ilustracyjnym, jest wyklinanie w naszej społeczności narracji zawierającej hasło (a czasem i treść): wizja.
    ‚W i z j a’ jest u nas rozumiana (?) jako doświadczenie mistyczno-psychiatryczne, a w oryginale (anglosaskie wzorce perswazyjne przywództwa) chodzi o wizję – w sensie: kształt- konkretnego celu i wyniku, w jakim się coś robi.
    Wychodzi na to, że pozornie racjonalna krytyka mistycznych bajdurzeń jest w istocie apelem o rezygnację z wyrażania społecznych zamiarów i celów działania politycznego, będąca niczym innym jak ucieczką w …mistycyzm.
    Ateista widzi w tym typowego dla nas psa, czyli kota (wyjaśniam: paradoks).
    I to może być punkt wyjścia do jakiejś bezplemiennie i awyznawczo formatowanej wymiany listów między A. …

  3. Ojmatko. Piątek weekendu początek 🙂

    Czy wieczorem anumlik ten tego z tym seczym?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Gekko się mnie czepia. I mojego kota. Chyba się dzisiaj stoczę. Nie odmówię towarzystwa.

  6. NeferNefer

    Mimo ciężkiej choroby nieróbstwa, jeszcze mi ręka się podnosi, by Ci złożyć dobre myśli i gratulacje z racji galantej miniaturowości, którą lubię bardziej niż bardzo. Idź tą drogą.

  7. pombocek
    9 grudnia o godz. 14:20

    Dziękuję pombocku kochany bo już myślałam że super klapa oraz piękna katastrofa 🙂
    Ale czy zdrowyś aby, tak naprawdę?

  8. No to stoczmy się wieczorem, kto chętny? Teorbany i liry mile widziane, i może co muzycznego jak kto ma.

  9. Gekko
    9 grudnia o godz. 13:52

    Krótko, Gekko, bo muszę pilnie wracać do nicnierobienia.

    Język jest tworem społecznym, nie prywatnym, więc nie wciskaj mu wybiórczych znaczeń, lecz mów jasno: Ja Gekko popierniczę dziś o moim prywatnym języku gekkowym.

    Można przywoływać macierzyste lub ojczyste znaczenia i formy wyrazów przeflancowanych do języka polskiego, ale nie po to, by z nich robić normy obowiązujące w języku polskim. Zapożyczone wyrazy – jak zapożyczona marchewka – żyją w naszej ziemi własnym życiem, czasem odległym od życia oryginału.

    Wyraz „wizja” ma w języku polskim co najmniej cztery znaczenia:

    „przywidzenie, majaki”
    „wyobrażenie, obraz czegoś”
    „obraz telewizyjny”
    „urzędowe oględziny czegoś”

    Miewasz odlotowe wizje, Gekko. Niech będzie pochwalona Neferka.

  10. Apropo i nie tylko @ paradox57 (9 grudnia o godz. 14:16)

    Oczepiny seczegań…

    Jak już mowa o staczaniu się, a co za tym idzie innych form godnej rozrywki na blogu ateistycznym, czyli o czepianiu się Gekko, to , dla dobra bloga, Gekko przygotowało blogu spóźnionego Mikołaja.
    Otóż, zamiast wspólna robótką szydełkową zasmiecać blog Polityki i obrażać blogowe dzieło i jego Autora bezustannymi hejtami i plemiennymi podchodami pod nick Gekko (które tematem blogu nie jest), zachęcam wszelkich Hejterów i Hejterki oraz wszystkich innych, do walnięcia sobie zdrowo w Gekko gdzie indziej.
    W tym celu zamieszczam dedykowany temu zadaniu adres korespondencji do Gekko (a znany dotąd adres traci moc).

    gekkopublicenemy(at)wp.pl

    Wszelkie bluzgi mile widziane, dyskrecja zapewniona, a także NonRSVP.
    Komu na blogu rozum ciąży ex meritum, lub mu nie staje, by gadać o rzeczy, niechże rodzi se tego czego hejterskiego skądinąd godnie, a nie na ulicy, bo przejść ateistom przeszkadza, zamykając ich w pętli obrony twierdzy naoliwionej własnym misiewiczowskim losem.
    Zachęcam! 🙂 🙂 🙂

    Oczywiście inne niż hejt posty też będą widziane, choć miłość nie jest wliczona w pakiet.
    Pozdrawiam, wracając do pracy umysłowej.

  11. O rany. Wpis dla zabawy, powisi krótko, nie rozumiem o co wojna?

  12. pombocek
    9 grudnia o godz. 15:00

    Nie zrozumiałeś (mam dziś dobry dzień w komunikacji dyplomatycznej).
    Wyjaśnię przystępniej, o co chodzi w myleniu słownika języka polskiego z jego znajomością, norm ze standardami, kalekich kalek językowych z ich desygnatami akademickimi a przyjętych konwencji komunikacji z narzędziami i celami ich zastosowania:

    Jak się gra w cymbergaja, to nie królówką.

    No i to było jeszcze krócej, bo lecę myć nogi.
    Pozdrawiam.

  13. @ NeferNefer

    Brawo. I proszęcię – leowierszydas:

    Szydło Beata to jest dziewczę Ratatata
    Ostatnie liście myśli ze łba wymiata
    Prawdziwego Polaka.

    Wcześniej ratatata zrobił z jej głowy
    Prezes Bezwarunkowy
    To się nazywa Ruch Odnowy.

    Przed Prezesem Biskup Tysiącletni
    I Święty Ojciec Święty
    Oni wszyscy w tym świetni.

    Polski mózg tak odnowiony jest Zbawczy i najlepszy w świecie.
    Lepszego ze świecą nie znajdziecie
    Ciągle gada: eciepecie.

    * * *

    Szczegół językowy: mówimy i piszemy uroczyście, czyli jak jest: Prawdziwy Polak. Jest to nazwa własna, oryginalna, najwyższej wartości czyli jedyna słuszna. Dlatego z wielkich liter. Cztery litery PP muszą sięgać godności gaci Prawdziwej Polski.

  14. NeferNefer
    9 grudnia o godz. 14:27

    Neferko umiłowana do osiemnastej potęgi jamneńskiej, chodzi o chorobę ponurości z racji tej cudnej – szlag by ją trafił, ale że jest potrzebna, to niech będzie – jesieni, która nie zachęca mnie do niczego, jeśli nie liczyć udoskonalania oprzyrządowania okrętu.

    Przy okazji Ci powiem, jaki to bezinteresowny naród ci Polacy. Moja przystań na zimę jest zamknięta. Włażę po dłuższej niebytności górą przez bramę, idę do okrętu, patrzę: ani ślady ściąganego sznurkiem pokrowca z folii, którym przykryłem okręt, żeby do środka nie napadało. Żaden poważny użytkownik przystani takiego głupstwa nie zrobił – musiały łebki z Łabusza, które szukają rozrywki. Zwyczajna folia do niczego nieprzydatna, prócz mojego okrętu. Ale zabrali, żebym nie miał czym przykryć. Trudno, odwróciłem okręt do góry tyłkiem – niechętnie, bo mi się w takiej pozycji myszy i zaskrońce lęgną, a mam ich dość.
    Nie przypomina Ci, Neferko, taki numer brzdąców kogoś niedużego, ale dorosłego?

  15. Tanaka
    9 grudnia o godz. 15:16

    Tak sobie myślę, że Pani Szydło jest wieloletnią, choć gorącą działaczką samorządowo-terytorialną, wybieraną głosami lokalnej społeczności, nie od wczoraj.
    Aż padło na nią oko proroka – też z wyboru społecznego.
    Czyż widząc Panią Szydło, a wcześniej Panią Kopacz czy Pana Millera – na czołach społeczności, szydzimy z nich czy z nas?
    Jeśli z nas, to ja się przyłączam.

  16. Jak demaskować, to tak:

    ‚https://oko.press/tajne-komplety-czyli-wynajmowalismy-dziennikarzy-tvp-poprowadzenia-ministerialnych-szkolen/

    Narzędzia pracy: telefon, e-mail.

    Można powoli rozglądać się za różnymi eventami w różnych miastach, które mają miejsce 10. danego miesiąca i obdzwaniać urzędy miast i gmin z pytaniem do kogo zgłosić wniosek, aby w danym miejscu (wcześniej zajętym przez niecykliczną imprezę) móc zorganizować obchody smoleńskie. A potem wniosek złożyć, a co. Chyba nie ma monopolu na to, kto może obchodzić miesięcznicę smoleńską i w jaki sposób.

  17. bubekró
    9 grudnia o godz. 15:26

    Też mnie zastanawia, na ile legalny (w świetle nowych przepisów, zwłaszcza tych nieuchwalonych) sabotaż zgromadzeń z którymi się nie zgadzamy stanowi posłuszeństwo czy nieposłuszeństwo obywatelskie.
    No, i czy przynosi zamierzony skutek.
    Tylko nie wiem, o jaki skutek chodzi, czyli -ateistycznie- nie jest mi dana wizja tej akcji.
    😉

  18. Gekko

    Gekko, język jest po to, by się komunikować, czyli rozumieć i być rozumianym. Ty robisz językiem w roli prestidigitatora – czyli żeby zadziwiać. Więc nie bardzo rozumiem, co się stało, że tak prosto, zrozumiale powiedziałeś: „Lecę myć nogi”. Chyba że w nogach celowo jest ukryta fura gekkonowych znaczeń. Ale to już nie na mój wąski łeb.

  19. pombocek
    9 grudnia o godz. 15:31

    Pombocku, to proste tak z cymbergajem jak i z nogami. Te ostatnie myję po utytłaniu ich w czymś gruntownie niskim.
    Kiedyś, człowiekowi zagrażało, że będzie musiał myć ręce, ale nauczyłem się ich nie podawać, tak jak i nie pożyczać.
    Za każdą lekcję wypada podziękować, ale mi to gdzieś wypadło z …pamięci. Może sobie przypomnę, a nawet na pewno tu, na blogu, analizując język i jego zboczenia względem myśli, które ma ukrywać.
    Cieszy mnie to, bo wiedza o języku jest nawet w Twym cieniu nieskończona, zwłaszcza w wymiarze odległości tegoż narządu od mózgu.
    Idę zajrzeć pod czerep i przepłukać.

  20. @Gekko
    9 grudnia o godz. 15:31

    Skutków nie trzeba rozważać teleologicznie. One po prostu są.

  21. Gekko

    Sam sobie wybrałeś. Podobnie jak ja.
    https://geckskin.umass.edu/images/29

    Jak wiadomo ma on wybitną zdolność czepną.

    albo tak:
    http://www.szkolenia.com/firma/143/gekko-szkolenia-windykacyjne

    Co do mycia nóg. Każdy ma swój obyczaj. Ja np. myję rano i wieczorem. A także w miarę potrzeby, czyli np. po utytłaniu

  22. Drabinkowy znów rozdawał drabinki. Minister Zyzol pozazdrościł ekstrawaganckiej drabinki Ministrowi Dunlopowi, na co Drabinkowy odebrał egzemplarz Dunlopowi i przekazał Zyzolowi.

    Drabinka ta była niecodzienna – z jednej i drugiej strony miała nóżki, przez co nie miała „podstawki”, na której można byłoby stanąć. Minister Zyzol długo debatował, na których nóżkach postawić drabinkę, a które nóżki będą robić za różki.

  23. @ bubekró
    9 grudnia o godz. 15:51
    Skutków nie trzeba rozważać teleologicznie. One po prostu są.

    Chyba: teologicznie; alleluja i do przodu. 😉
    Ale i tak najważniejsze, aby nie wysilając się zbytnio i przedwcześnie, robić skutki, za które płaci kto inny, a jeszcze komu innemu służą.
    Czyli traktat o dobrej, robociarskiej robocie…

    Apropo: idziesz na marsz 13.12?

  24. . . .
    Czy (przetransferowany na gumno) Trump byłby dobrym następcą Kacza, na czele pissa?
    . . .
    (dla odpoczynku po czytaniu nieuchronnych postów) 😉

  25. @ paradox57

    To ciekawe, bo nie przyszło mi do głowy, że jak się powie paradoks, to czepia się o to …paradox, a nie chwytne łapki Gekko, o paradoksie!
    Btw. uzasadniłes świetnie swój nick, jak chodzi o Gekko, to jeszcze nie trafiłeś źródła ;).
    Pozdrowienia.

  26. NeferNefer

    Neferko, właśnie smażę placki kartoflane. Pierwszy – dla Ciebie. Za to, że się tak starasz, w dodatku, jak zawsze, bezpretensjonalnie – masz, Babo, placek.

    https://lh3.googleusercontent.com/-ZbkDHZJ3ctM/WErK9z2Oc8I/AAAAAAAAMQI/nhiwgWqyuugrbIRI8Zdyr_dYbDTePo3awCL0B/w965-h543-no/DSC04096.JPG

  27. Obywatele naruszyli „mir domowy” pisiego Sejmu?

    wyborcza.pl/7,75398,21094864,obywatele-rp-z-zarzutami-naruszenia-miru-domowego-sejmu.html

    Mój ulubiony komentarz: „Kuchcińskiemu naruszył się mir w pustej głowie”

  28. @tejot, Żorż Ponimirski

    Zaczęliście w poprzednim wątku coś ciekawego.
    Zgłaszam prośbę o kontynuację tematu – pod warunkiem, ze Was to nadal interesuje.

  29. Gekko
    9 grudnia o godz. 15:21

    Oko na nią padło dawno temu. Czyli – w chwili Przedwiecznej. Uściślając: zanim nastapił Big Bang. Bozia już wtedy miał wszystko Przewidziane. I Broszkę i jej Szydło. I Jezuska też. I prostego posła oczywiście także.

    Jak tam nie pamiętam i wolę nie sprawdzać, kiedy i jak była samorządowo ta Postać Szczególna wybierana. Na Sposób Szczególny. Sa wiesz jak to działa: nic bez bozi się nie dzieje. Bozia sobie wybrał Broszkę z jej Szydłem. Może za pomocą rączek Społeczności Lokalnej. Na ile społeczność, a na ile sama się znalazła tam gdzie trzeba gdy ją wójt nr 1 – 12 i rada nr 69 oraz szwagier kuzyna zięcia (albo odwrotnie) usadzili tam gdzie siedziała – nie warto się tym zajmować. Grzebanie mało estetyczne, a wynik i tak znany.
    Z siebie to zawsze szydzimy, tak nauczał Gogol. Należy się też nasze szydzenie, na Sposób Szczególny – Mózgotrzepom, zgrabnie wyżej wymienionym. Bez nich – jak mówi klasyk – NIC.
    A najbardziej NIC bez bozi. Czyli NIC z NICZEGO.
    Szanowny kolego.

  30. pombocek
    9 grudnia o godz. 16:22

    dziękuję i zara letę na placek jak się tylko obrobię 🙂

  31. Gekko 16:16

    Kto, słysząc tętent kopyt, myśli o zebrach?

    Chyba że w Afryce.

  32. @paradox57
    9 grudnia o godz. 17:08

    Ja myślę o świni, i to z powodów chyba dość oczywistych.

  33. Żeby nie było, żem plagiator. To ze Stephena Kinga. Ten z kolei cytuje lekarzy

  34. To żeby nie było, że coś wymyślam – to odniesienie do utworu „Świnia w ciemności”.

  35. pombocek
    9 grudnia o godz. 15:20

    pombocku miły. Miałam napisać coś śmichu chichu ale powiem prosto z mostu. Zostań naszym autorem, choć na te długie złe miesiące kiedy ciemno zimno i brzydko a Ty się szastasz po domu. Myślę że wielu powitałoby wstępniaki Twojego autorstwa z radością (przy okazji odpoczywając ode mnie) Masz taki talent do języka i argumentacji a skąpisz. Ja mogę a Ty nie? Macie tu wszyscy placek, tylko popatrzcie do góry;)

    pombocku, pięknie proszę. Chociaż jeden.

    A teraz, po spełnieniu obywatelskiego obowiązku, idę na placki.

    PS.: i przykro mi z powodu tej folii.

    Tanaka
    9 grudnia o godz. 15:16

    Dzięki wielkie za szydło-wierszydło 🙂

    A tak w temacie;) to jestem ciekawa co rzeczywiście zrobią Obywatele RP bo zamierzają jutro zająć święte miejsce zgromadzeń.

  36. pombocku nadjameński
    Dołączam pokornie do prośby Neferki.
    Zagraj nam po swojemu, jak świerszcz za kominem w zimowy wieczór.
    P.S. Zakłopotana jestem, ale podpowiedz, proszę, w jaki sposób podesłać ewentualny wstępniak. Jeśli coś z siebie wyduszę.

  37. @NeferNefer
    9 grudnia o godz. 18:55

    Zrobią to, co diabeł prosiakowi – symbolicznie (aby mnie nikt o zachęcanie do zbrodni nie oskarżał).

  38. @ mag
    Musi Pani wysłać go do mnie, na adres podany w mailu, który otrzyma Pani ode mnie na Pani konto mailowe pojawiające się pod nickiem.
    Pozdrawiam
    Jacek Kowalczyk

  39. Jacek Kowalczyk
    Dziękuje i pozdrawiam.

  40. @ Tanaka
    „Z siebie to zawsze szydzimy, tak nauczał Gogol. Należy się też nasze szydzenie, na Sposób Szczególny…”

    Cieszę się, że to z siebie; tak po równo -ateiści, i tak szczególnie -wywyższeni wglądem w oko proroka.
    Koleżeństwo obu światopoglądów – piękna idea, oby życiowa a nie pozagrobowa… 😉
    Trzymam oba kciuki, po równo.

  41. Z najwyższego szczebla: vNiebo sprzyja władzy.

    Nie każdy ma łaskę kompetencji na stanowisku, jakie Bóg i Historia mu zsyła, by miał gdzie za nie odpowiadać.
    Zwłaszcza na ulicy, bezpieczeństwo leży pod dobrą zmianą w barwach narodowych, a nie stoi stójkowymi:

    Cięli konfetti przed wizytą wiceministra zamiast patrolować ulice. Policjanci, zamiast patrolować ulice, cięli kartony na konfetti, które później rozrzucono z helikoptera podczas wizyty wiceministra Jarosława Zielińskiego, na polecenie szefa MSWiA…Cięli kartony na konfetti zarówno młodzi jak starzy policjanci – bo potrzebne były tysiące kartoników w barwach flagi narodowej. Jedni nie odbywali szkoleń, inni nie wyszli na patrole”.
    Piękny przykład koleżeństw młodych i starych, pod okiem najwyższego szczebla. I pomyśleć, jak tępa była komuna, każąc przyziemnie w takich przypadkach malować trawę.
    Na zielono, a nie czerwono czy biało – bo komuchy miały trochę szacunku dla natury podbitej gleby?

  42. Pombocek

    Te panie maja rację:
    NeferNefer
    9 grudnia o godz. 18:55
    mag
    9 grudnia o godz. 19:24

    Neferka prosi pięknie, a Mag – pokornie. Możesz sobie wybrać, a najlepiej wybierz oba dobre powody, byś siadł, kolano na stole położył, i napisał.
    Ja nie jestem dostatecznie zorientowany, jak facet faceta prosi pięknie – żeby jakiego dżenderu nie było, a co do pokory to mam z grubsza taką jak nasz Lolek Umiłowany co do własnych 1050 pomników – zatem powiem po kaszubsku: jak jedna baba od diabła pisze, a druga zamiarowuje, to pora – Na Sposób Szczególny – byś wziął i napisał co należy.
    W te słowa się zwraca docię ten, co jak co napisze, to napisze. I jest napisane. I w Jeziorze Amen.

  43. mag
    9 grudnia o godz. 19:24

    Mag, ja Cię upraszam o niekłopotanie się, tylko o napisanie. Sama wiesz, ilem się musiał napisać, żeby przyszli Takie Czasy (właśnie lecą „Sami swoi”), żebyś się wzięła i napisała, co Ci spod maszynoklawiatury tyle lat samo spływało.
    I też – Nadwiślański Amen.

  44. @Tanaka

    Coś dla Ciebie (?)

    Piękny prezent od Franciszka, nie wiedziałam że aż taki.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/56,114871,21089515,cywilizacja-smierci-i-lewacka-zaraza-najslynniejsze,,1.html

  45. pombocku Kochany!

    dołączam do chóru (trzy osoby + ja, to już chór?) proszących Cię o Twoje słowo dla bloga Nie z ambony ani z drabinki, ale z wnętrza jamneńskiego jeziora.

    Bardzo Cię proszę 🙂

    PS. w chórze pierwszym głosem śpiewa NeferNefer, ale z pozostałymi chórzystami czekamy na Dyrygenta. Czyli na Ciebie.

  46. NeferNefer

    bardzo zabawne, lekkie w formie. Siedzisz w głowie Jarka?

    PS. dzis usłyszalam w tivi, że posłowie PISu nazywają miesięcznice ZABAWKĄ PREZESA. Wiadomości jednak nikt nie potwierdził, ale wiewiorki po kątach szepczą…

  47. @Konstancja

    Dzięki. Ale tfu na psa urok, że niby gdzie siedzę? 😉

    Właśnie przeczytałam to

    http://natemat.pl/196445,mowicie-o-szalenstwie-macierewicza-a-sami-odlatujecie-coraz-bardziej-nikt-rozsadny-nie-bedzie-zaklocal-miesiecznicy

    Jutro może dojść do wyrywania sobie zabawek i nie wiem kto ma rację.

  48. NeferNefer
    9 grudnia o godz. 22:02

    Jest to prezent pt: masz tu, chłopcze, młotek.

    O rzeczonym napisałem obok, u Jana Hartmana. Świsnę stamtąd i wrzucę tu. Tanaka nie powinien się czepiać o prawa autorskie:

    Tanaka
    9 grudnia o godz. 15:38

    Czy Franciszek nic nie wie o wyczynach troglodyty Jędraszewskiego, który jest zawodowym specem od bozi, to rzecz wątpliwa. On tego ponurego draba mianował na tzw. stolec. A zanim się mianuje, to się typa głęboko sprawdza. A zanim się sprawdzi, to się zna na wylot całe lata, dziesięciolecia, całą karierę. Nic nie dzieje się na chybcika, przypadkiem, wskutek bałaganu.
    Franciszek mówi miło, i jak dotąd tylko z miłych słów go znamy. Nie poznamy go z głębszej działalności, padania jabłka od jabłoni i tych spraw, bo tego, co jest najgłębszym interesem Kościoła kat. nie ruszy. Fasadę bunkra broni przeciwludziej może jedynie nieco przemalować. Bunkra i broni nie ruszy. Jaky miał ruszyć, to by musiał nie być sformatowanym hierarchą katolickim. A jakby się jakoś uchował taki kret, zdracja, zaprzaniec, to by się elegancko poślizgnął w łazience na mydle, walnął potylicą w wannę – i Spokój Boży na Wieki. Będzie następny papież, który zrobi co trzeba.

    A co robią papieże, to należy przypomnieć: to, co im mówi Duch Święty. Duch Święty wybiera papieża, za pomocą rączek elektorów papieskich w Kaplicy Sykstyńskiej. Nie inaczej. Sami tak gadają, to niech mają.

    Duch Święty już wie co robi, gdy mianuje troglodytę Jędraszewskiego na stolec apostolski w Krakowie. Nie jest to żadna obraza Macharskiego ani Tischnera, bo nie jest możliwe, żeby Duch Święty obraził tych zawodników. Natomiast nieustannie dzieje się tak, że Macharski i Tischner ( z calą resztą kleroludu) obrażali Ducha Świętego. Dlatego na okrągło musieli się spowiadać. Na tym przecież cały ten interes polega.

  49. paradox57 (15:58)

    „Gekko Sam sobie wybrałeś. Podobnie jak ja.
    https://geckskin.umass.edu/images/29
    Jak wiadomo ma on wybitną zdolność czepną”

    Gordon Gekko tez mial wybitna zdolnosc. Pewnie tez z gatunku czepnych

    https://www.youtube.com/watch?v=VVxYOQS6ggk

    To tak na marginesie 100-tnych urodzin ojca Michaela Douglasa. Tego Michaela co w Gekko sie wcielil tak udatnie.

    „Greed is good”. Czy to nie tym jezykiem probowal perrorowac kiedys nasz najnowszy guru od gospodarki? Morawiecki, zdaje sie, mu jest. Minister i wicepremier. Jak on teraz pogodzi ‚greed is good’, zasade wymyslona przez Gordona Gekko i w pelni akceptowana przez wice premiera Morawieckiego, z jego opowiedzeniem sie za zasciankowoscia PiS-u?

    PiS bowiem odrzuca wolny wplyw zagranicznego kapitalu do Polski. A bez wolnego przeplywu kapitalu przez Polske zasada Wall Street ‚chciwosc jest dobra’ nie bedzie mogla byc wcielona w zycie.

    Taka prawda. Pewnie jedna z trzech Tischnerowych

  50. A ja dorzucę dwie perełki z felietonu Harmana obok

    „Z całego prestiżu Kościoła, jakim niegdyś cieszył się wśród konserwatywnych chrześcijan różnych konfesji, a nawet wśród elit laickich, zostało już tylko samouwielbienie katolików, budzące coraz większe zażenowanie w szerokim świecie.”
    „Kościół tańczy na naszych oczach chocholi taniec z młotkiem, którym to tu, to tam wbija sobie gwoździe do własnej trumny.”

    Obie uroczo Hartmanowskie i kwieciste.
    Hartman jednak wierzy w dobroduszność (lub ślepotę) Franciszka – moim zdaniem całkowicie niesłusznie.

    Tanaka w swoim komentarzu w nią nie wierzy. Inni komentatorzy nie wierzą jeszcze bardziej… którą to niewiarę całkowicie podzielam. Między Franciszkiem a Jędraszewskim nie ma żadnej sprzeczności. Ani żadnych istotnych różnic – prócz retoryki.

  51. Wspólnota totalna.

    Też ciekawy wpisowy komentarz z innego, sąsiedniego blogu, o sytuacji, która zaczyna się od przyzwolenia wspólnoty na poniewierkę Lemańskiego, poprzez zachwyty nad zręcznością populizmu medialnej obłudy nowych szat cysorza bez czerwonych bucików, aż po bezczelny rechot kata, uwłaszczonego na trybunie sejmowej, prosto w twarz swych ofiar…

    „Proszę na przykład zobaczyć, jacy oni są nerwowi i niepewni swego. Wystarczy […] jedna wypowiedź, […] żeby zaczęli ich lżyć do trzeciego pokolenia wstecz i wprzód.
    Szlag ich trafia. Wystarczy, że człowiek mówi prawdę, a już chcą go pozbawić doktoratu. Każdą krytykę uważają za „histeryczną”, każda odmowa jest dla nich histerią. Gdyby czuli się mocni i pewni swego, toby nie reagowali na każdy grymas, na każdą nieprawomyślność.”

    Tak rodzą się i działają wspólnoty totalne, wynoszące na swe czoła władców much, same nie wiedząc, „skąd i kto im to zrobił”.

    Nagie szaty terroru, pokazane im teraz i na najświętszych stolcach, to tylko przygrywka do wzięcia paraliżujących się własnymi a niepojętymi sobie skutkami za, przysłowiową na gumnie – mordę.
    – – –
    Źródło cytatu – można przeczytać u Passenta.

  52. Orteq
    9 grudnia o godz. 23:13

    Bardzo trafne, poniekąd.
    Z tą różnicą, że mój patron nicka, Gordon – swoją znajomość natury ludzkiej, chciwej dobroci (która to chciwość, tak jak inne pojęcie, prawdy, nie zamyka się w jednym, -tu: monetarnym- znaczeniu) uskuteczniał na własny rachunek, w celu opłacenia go z portfeli wiernych.
    Morawiecki nic z myśleniem o ludziach ani finansami wspólnego nie ma i w żadnym razie nie deklarował swej chciwości …bardzo wsobnie ugruntowanej władzy i potęgi nad gumnianymi wyznawcami czegokolwiek (w tym seczego).
    I w tej roli samego sienie został mianowany przez partię, z naczelnym czubkiem o nieskończenie bardziej bezgranicznych objawach tego schorzenia.
    Można powiedzieć – w roli kaskadera gwiazdora.
    A Gekko G., jednak działał na bezwolnym rynku dobrowolnej monetaryzacji głupoty mas chciwych idiotów akcjonariatu.
    Tak, człowiek ma bezwarunkową zdolność wiary, czego nie należy mylić z imperatywem wzajemności.
    I to rozumiał Gekko G., jawnie głosząc na swą zgubę, hihi.

  53. Gekko – 0:14

    „Morawiecki nic z myśleniem o ludziach ani finansami wspólnego nie ma i w żadnym razie nie deklarował swej chciwości …”

    Tego nie wiedzialem. Nie deklarowal? To jak on sie utrzymywal, przez tyle lat, na stanowiskach szefow wielkich miedzynarodowych instytucji finansowych? Co bylo jedynym kryterium jego mianowania nowym Balcerowiczem Polszy pisianej?

    Podejrzewam pewna konfabulacje

  54. I jeszcze to.

    Ta jakas patronowosc Gordona Gekko. Postaci literacko-filmowej. I jego patronowosc udzielona dla naszego tutaj nicku, Gekko blogowego. Bedacego raczej z gatunku bezkregowcow – lizards – niz z gatunku rekinow Wall Street.

    Jestem sklonny przychylic do podejrzen w tej sprawie. Wyrazonych wczesniej przez pewnego idola pan blogowych.

    Blog ten bowiem staje sie coraz bardziej spolka skarbu POLITYKA. O nazwie, zdaje sie, TWA.

    Zeby tak jeszcze spolka ta jakies dutki generowala. Na uzytek General Revenue firmy Baczynski & S-ka.

  55. E-J wymiotlo? A dokad?

    To hackowanie przez partnerow. Nawet nie genderowych. Ono pozostawia niezbyt ciekawy smak w istach.

    Ilosc nickow ostatnio hackowanych, w ramach politycznej walki prowadzonej na tzw. social media, idzie w setki tysiecy. Jesli nie wyzej.

    Wszystko wywodzi sie, podobno, z putinowych zapedow kontrolowania SWIATOWEJ krytyki jego rezymu. Takie czasy nastali bowiem. I nawet network El Jazzira nie znajduje na to zadnej odpowiedzi. Podczas gdy siec Russia Today ma wszystkie odpowiedzi na podoredziu. I na tacy. Tyle ze nie rydzykowej tacy

  56. Konstancja, Neferka, mag, Tanaka

    Umiłowana Konstancjo, Umiłowana Neferko, Umiłowana mag, błogosławiony Tanako między niewiastami,

    odmachuję czapką i kłaniam się za Wasze słowo. Opowiem Wam bajkę.

    Gawędziliśmy nocą z motorkiem Stasiem w sterówce siedemnastki w drodze na łowisko. Reszta załogi grała w kubryku w karty. Było to moje pierwsze wyjście na kutrze, choć nie pierwsze w ogóle (po ostatniej klasie jeździłem na praktyce na pasażerkach – przepraszam pasażerki, ale tak było). Stasiu był ciekawski i mnie wypytywał. To odpowiadałem. Mam szmergla na tle języka, więc i o nim napomknąłem. Ale same ogólniki. Między innymi powiedziałem Stasiowi, że język to ogromne i okropnie zajmujące źródło wiedzy o człowieku.

    – To poopowiadaj.

    Zacząłem dumać, o czym i od czego zacząć. To było na początku listopada roku 1973. Dumam do dziś.

    Jak TRZEBA o czymś mówić, język zostaje w tyle. Musiałoby jakoś samo, a nie chce. Poza tym bliżej mam niż dalej, więc nawet do ściany coraz rzadziej gadam. Najwyżej mięsem rzucę, jak się okręt nie słucha lub w okno duch zastuka. W każdym razie spotkać się z Wami w wieczności to będzie dla mnie zaszczyt – wtedy pogada…może – bo nauczyciel wieczności nawet się nie zająknął, czy będzie o czym gadać.

    Neferka powiedziała: „lete”. Ja też lete. Dwa obrazki, jak ćwiczę przechodzenie przez Letę.

    https://lh4.googleusercontent.com/-6G5bN6zvugI/WEs4GuW48qI/AAAAAAAAMRQ/Nw5eF04D4wgmKmIk95lDqB3LyOzmNia7QCL0B/w960-h540-no/DSC01223.JPG

    https://lh5.googleusercontent.com/-_2iJhZLBDQo/WEs4OZZiajI/AAAAAAAAMRQ/ehttcF41ouQzEKqs_NIoNlXvOKQ7SEDpACL0B/w724-h543-no/IMG_6247.JPG

  57. pombocek
    10 grudnia o godz. 6:54

    Jak mnie błogosławionego między takimi niewiastami stawiasz, to ja zaraz mogę otworzyć jakiś kościół i będzie się zaraz odbywać komunia.

    Pombocku, ale ćciną języka ani ścianą się nie zasłaniaj. Każdy ma i ćcinę i ścianę i jeszcze większe tyły w języku, jak mu do pisania albo gadania wobec ludzi przyjdzie. A jednak gada. Dwie Umiłowane już głos z odpwiednim językiem dały, trzecia się szykuje, ja gadam na okrągło jako kołchoźnik w Domu Robotnika Winnicy Pańskiej Ateistycznej. Anumlik też głos daje, Lewy tak samo.
    Do ściany mógłbyś przestać gadać, bo z nią niewiele pogadasz. Ale z nami mógłbyś. Skoro sie powoli na drugą stronę szykujesz, to wiesz przecież: na pogaduchach robota upływa przyjemniej. A nieprzyjemnie się szykować nie ma co. W trakcie zaś można dojść do wniosku, że lepsze gadanie niż się szykowanie. W wieczności nieistnienia jest sporo czasu by się wyszykować.

  58. Orteq 1:32

    Bedacego raczej z gatunku bezkregowcow – lizards Że jak? Od kiedy?

  59. @paradox57, z godz. 12:27
    Raczej – to nie – na pewno. Musi co bergamuckie lizardy zamiast się zdragonić, się ześlimaczyły. Albo z jakichś pluskwiaków wyewoluowały. Na Bergamutach wszystko możliwe jest, jak naucza święty Jan Brzechwa. Bergamucki lizard dragon walczy w zwarciu i wydaje głos paszczą (coś jak w „Rejsie”). I ssssmell warm blood! – paszczy.

  60. paradox57 – 12.27

    Lizards od kiedy, pytasz? Od czasu wynalezienia Wikipedii

    „Geckos are lizards belonging to the infraorder Gekkota, found in warm climates throughout the world. They range from 1.6 to 60 cm (0.64 to 24 inches). Most geckos cannot blink, but they often lick their eyes to keep them clean and moist… The New Latin gekko and English „gecko” stem from the Indonesian-Malay gēkoq, which is imitative of the sound the animals make… Unlike most lizards, geckos are usually nocturnal. ”

    https://en.wikipedia.org/wiki/Gecko

  61. anumlik, swoim bezcennym zwyczajem, do innych zrodel dotarl. Tym samym, az do bergamuckich dragonow. Tych z Chin zaimportowanych. Razem z sila robocza do budowy kolei transkanadyjskiej

  62. @Orteq zaś do budowy kolei transkanadyjskiej używa typów z pod ciemnej gwiazdy, strunowców gekonów znaczy, będących podtypami kręgowymi (i wyposażonymi w łatwość wwiercania się podoceanicznego – coś jak tarczowe Mixshieldy), czyli kręgowców, a nie bezkręgowców. O!

  63. Orteq

    Aha. Ale nawet wikipedia pisze wyraźnie: infraorder Gekkota. Czyli systematycznie parę poziomów wyżej od gatunku. A jak jest u Ciebie?
    lizards = gatunek (species). Gekko, według Twoich wywodów, to też pewnie gatunek. Więc pytam: od kiedy? Zdecyduj się.

    Mało tego. Wcześniej wywodzisz że bezkręgowce to gatunek. Też pytam: od kiedy?
    Wprawdzie jest to takson stworzony dla wygody i sztuczny, niemniej jednak, jakbyś się nie odwracał, dupa zawsze z tyłu i jaszczurka bezkręgowcem może być jedynie, jak słusznie zauważył Anumlik, na Bergamutach.

  64. pombocek (złosisty)
    Język czasem zostaje w tyle tym, co potrafią nim obracać roztropnie, choć z wyobraźnią i emocjami. Inni trzepią ozorem po próżnicy z głupoty i pychy prędzej niż głowa pomyśli. Ale takich to i Ty i ja mamy wszak w tyle, a nie na języka, bo języka żal.
    Tanaczek ma rację – nie chowaj się w ćcinach ani za ścianą. Opowiadaj, bo Ci to gładziutko idzie, a ludzie chcą słuchać.
    I jeszcze mam prośbę do Was obu, pombocku i Tanako, nie popędzajcie mnie, ani mi na ambit nie wchodźcie. Przyjdzie i mój czas.
    Na razie sobie płynie, a ja obok.

  65. pombocek
    A Hades to masz z przodu, czy z tyłu?
    Oj, lepiej się nie kręć po ty Lecie.

  66. anumlik, paradox

    Cus cienszko idzie. Pewnie to data miesiecznicy humor ludziom wcina

    Pod 1:32, pozwolilem sobie na przerzutke jezykowa:

    ‚Ta jakas patronowosc Gordona Gekko. Postaci literacko-filmowej. I jego patronowosc udzielona dla naszego tutaj nicku, Gekko blogowego. Bedacego raczej z gatunku bezkregowcow – lizards – niz z gatunku rekinow Wall Street.’

    Wiec wezmy lopate i stworzmy logie. Dostepna dla ponuractwa comiesiecznego

    Chodzilo zestawienie Gekko, wywodzacego sie niby od rekina z Wall Street, Gordona Gekko, z lizardem gekko. Ktorym wczesnie tez sie zachwycano. Ja te jaszczurke pozwolilem sobie nazwac „bezkregowcem”. W przeciwienstwie do zdecydowanych kregowcow, rekinow . Szczegolnie tych ze swiata wallstreetowego.

    Ale zabawa w systemy, poziomy i gatunki, ewolucyjne szczegolnie, tez ladna. Wiec bawcie sie, drodzy. Na zdarowije wam. Szanowni upierdliwcy wy

  67. Orteq

    Ja rozumiem, że popełniłeś przerzutkę literacką po raz pierwszy czyniąc z jaszczurki gatunek bezkręgowca. Zdarza się każdemu.
    Ale wydurnienie się po raz kolejny i jeszcze kolejny zakrawa na ciężki przypadek masochizmu. W końcu zabawę w systematykę sam pociągnąłeś, przywołując stosowny cytat z Wikipedii. Nikt Ci nie kazał. Mogłeś od razu objaśniać, odwołując się do licentia poetica.

  68. Dziekuje za cenny udzial, paradoxie. I to bedzie na tyle

  69. Do usług.

  70. NeferNefer,

    Uwielbiam te Twoje miniaturki. Pękam ze śmiechu 🙂

  71. Tanaka
    10 grudnia o godz. 12:25

    Tanako błogosławiony między niewiastami, masz rację, że nie ma co nieprzyjemnie się szykować, czyli znajdować przyjemność w samodręczeniu. Dlatego od dziecka szykuję się przyjemnie. Dużą na przykład mi przyjemność sprawia wyszukiwanie w ewangelijnym obrazie komunisty Jezusa jego zwyczajnych – jak to u skrzywdzonych – obsesji i dziecięcego poczucia krzywdy, które się niesie w sobie przez całe życie. Nie jest to u mnie złośliwa przyjemność z dostrzegania pryszczy u bliźniego – pokazałem już moje współodczuwanie z Jezusem z powodu odrzucania go przez najbliższe otoczenie jako bękarta (nawiasem mówiąc, to odrzucanie traktuję jako dowód, że Jezus niecałkiem był, jako człek, zmyślony) – lecz zwyczajna przyjemność odkrywania. Odkryłem se więc, że Jezus nic nie mówi konkretnego o tzw. królestwie niebieskim. Nie wyobrażam sobie, bym nikomu słówka nie pisnął o moich jamneńskich przyjemnościach, o grzybów zbieraniu czy rowerowaniu po pięknej krainie na pompowanym siodełku własnej roboty. „W czym żyjesz, w co się bawisz, o tym myśleć i mówić
    musisz” mówi autor pierwszego podręcznika polskiej gramatyki Kopczyński. A Jezus o najwyższym celu istnienia ludzkości – o zbawieniu, czyli o zażywaniu szczęścia w wiecznym raju – nie mówi ani jednego konkretu. Owszem, podsuwa naiwne alegorie, które są po to, by naiwni nic nie rozumieli i przez to byli nieśmiali, podatni na obróbkę. Więc naturalne rodzi się pytanie: Czyś ty tam, chłopie, był? Odpowiedź jest równie naturalna: „W de byłeś, ge widziałeś i pleciesz jak jasnowidz, którymi ziemia obrodziła w dziesiątkach tysięcy”.
    Kiedy się zbierze do kupy takie zachowania Jezusa, których agitacyjna mechanika jest identyczna jak w radzieckim tzw. komunizmie, ukazuje się to, co w nich faktycznie jest: pustka. Religijne słowa mają znaczenia, ale jak baśń o krasnoludkach i sierotce Marysi, nie mają desygnatów.
    Kiedy więc Jan powiada, że na początku było Słowo, powiada słusznie.
    Słowo jest na początku każdej baśni, w środku i na końcu. Bez słów nie powstałaby żadna baśń. Nawet gdy baśń się tańczy – jak, weźmy, „Gilgamesz ” w pantomimie Tomaszewskiego – śpiewa, palcami, grymasami pokazuje, to na początku było słowo. Baśń o codziennym życiu starożytnych Hebrajczyków składa się, jak wszystkie baśni, ze zrozumiałych nawet dziś szczegółów i szczególiczeczków realnego świata – np. zabronione przez Dekalog wizerunki cherubów upiększających świątynię Salomona – upiększonych wyobraźnią. Z tego się składa niemal w całości tzw. Słowo Boże. O konkretach i szczegółach tak zwanego zbawienia, którymi człowiek żyłby w radosnym uniesieniu jako ja żyję, nie mogąc się doczekać próby okrętowego miecza, dla którego w końcu wymyśliłem opuszczanie i podnoszenie sznurkiem na malutkim przylaminowanym do miecza bębnie jak w windzie, nie ma nic.
    Raj i zbawienie to ino słowa – puste.

  72. Czy coś się działo na miesięcznicy? Ktoś kogoś pobił?

  73. izabella – 18:20

    Pytasz do rzeczy
    „DoRzeczy” odpowiada

    https://dorzeczy.pl/kraj/16458/80-miesiecznica-katastrofy-smolenskiej-Proba-zaklocenia-uroczystosci.html

    „Od rana trwają obchody 80. miesięcznicy katastrofy smoleńskiej. O godz. 8 odbyła się msza święta, w której uczestniczył m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński i premier Beata Szydło. Jej uczestnicy przeszli następnie przed Pałac Prezydencki, gdzie zebrali się również zwolennicy ruchu „Obywatele RP”. Doszło do próby zakłócenia uroczystości. Wcześniej, przewodniczący „Obywateli RP” zapowiadał blokowanie 80. miesięcznicy. ”

    Nic nie widze o pobiciu. Choc wszyscy na to czekali z podniecajacym dygotaniem grdyk i lekotek

  74. Orteq
    10 grudnia o godz. 18:36

    Dzięki. No właśnie, „próba zakłócenia uroczystości”. To takie „ambiguous”. Mi chyba nic nie dygotało, ale mam trochę obaw. Pewnie kto będzie chciał, ten będzie miał pretekst do „zakłócania” we wtorek.

  75. Masz jeszcze wiecej o tym zaklocaniu, izabello

    Tomasz Sakiewicz w tvp info o demonstracji ruchu Obywatele RP:

    „to grupa esbeków, którzy tracą emerytury”

    Nikt nie pyta o LEGALNOSC tego tracenia emerytur przez esbekow. Niewatpliwie, sprawa znowu sie znajdzie sadach UE. I znowu podatnik Umeczonej bedzie za wszystko placil.

    Emerytury tzw. sluzb PRL, podobnie jak wszystkie inne renty czy emerytury ludzi ktorzy tam pracowali latami, zgodnie z uprzednim prawem, byly naliczane wedlug placonych skladek. Oraz wedlug legalnie obowiazujacych ustaw, zasad czy innych rozporzadzen. Jesli te wszystkie skladki, oraz zasady prawne, zostaja dzisiaj wyrzucane na smietnik, to ktos napewno sie polapie w nieprawosci takiego dzialania.

    Bedzie nastepna kompromitacja w Strasburgu

  76. Hawaj jest piękny, Hawaj uroczy
    Hawaju powiedz mi, czy kochasz mnieeeeeee

    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/taniec-hawajski-dla-wiceministra-zielinskiego,698750.html

    bo konfetti to już policja zapewniła

    🙂

    PS: Jiba, dzięki!

  77. mag
    10 grudnia o godz. 13:51

    Mag szczeroduszna i szczerozłota, powiem Ci parę rzeczy, żeby trochę z Tobą pobyć. Najpierw ta, że zima się zaraz kończy i dzień będzie coraz dłuższy, więc wszystkiego będzie więcej i coraz dłużej będzie trwać, psia mać. Druga rzecz: domki na wodzie. Realniejsze niż szklane, ale tak samo gówniane. Świetnie wiesz, jak jest, kiedy się coś robi modne. Na przykład ogródki działkowe. Proponowałem żonie, żeby kupić ze trzy ary od rolnika i sobie żyć z dala od małp. Ale kupiła działkę w dużym działkowym kompleksie. Czyli ma to samo, co w mieście – małpi gaj. To samo z domkami na wodzie w Mielnie, które na fotce pokazuję. Co z tego, że na wodzie, skoro tak samo jak w mieście: muzyka dum-dum na cały gaz, szczekające psy, wrzeszczące dzieci i wszechobecny żarcia smród. Gdzie się obrócisz, wczasujące małpy żują, mlaskają, liżą, żrą. Koszalinianie po sezonie też jeżdżą w ładne dni nad morze, żeby siedzieć w knajpach, żreć.

    Druga rzecz, którą Ci pokazuję, to trzy lata temu zrobiony pięciokilometrowy wał przy samym jeziorze. Obskurny jest, ze szlaki, ale spokojnie suchą nogą można przejść prawie do Jamneńskiego kanału i małp za wiele nie spotkać. Przy wale ni knajp, ni innych świątyń żarcia jeszcze, na szczęście, nie ma, a do spacerów bez punktów dopingowych co pół metra małpy się nie palą, bo po dwóch, trzech godzinach bez żucia poprzewracałyby się z głodu.

    To tyle bez związku z polskimi cudacznościami, miesięcznościami, intronizacnościami, uomatkoboskościami, umiłowana w Narwi mag.

    https://lh4.googleusercontent.com/-kq_PYZJ5Y0k/WEwzwSd3_HI/AAAAAAAAMRg/kZihGIKA51oDO85O9_V9P5eW6nHLVDj_gCL0B/w960-h540-no/DSC04058.JPG

    https://lh6.googleusercontent.com/-dSp-HPZO9Mg/WEwzwsTuuhI/AAAAAAAAMRk/JQppBVvWG5EEQQhSh-UbBIjeMZY4XMwmQCL0B/w891-h536-no/DSC04070%2B-%2BKopia.JPG

  78. Ciagnac kontynuacje zakloceniowa, podaje odpowiedni linek w sprawie 80-tej miesiecznicy swirow

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/obchody-80-miesiecznicy-katastrofy-smolenskiej-relacja/p9gqz6v

    „16:40
    Jak mówił Paweł Kasprzak z ruchu Obywatele RP, demonstrujący zostali przez policję zepchnięci z legalnego miejsca demonstracji, a pomagały w tym służby ochraniające uczestników miesięcznicy. Stołeczna policja przedstawia inną wersję wydarzeń.”

    Wciasz nie widac targania po szczekach. Wciaz nie widac. Czy dlatego nie widac, ze wieczor nadszedl i jest ciemno? Najciemniej zas pod latarnia..

  79. @@Orteq, izabella
    To relacja jednego z tzw. zakłócających. Obywatele RP/ Obywatele Solidarnie w Akcji, mieli wcześniej zarezerwowane miejsce naprzeciw Pałacu Namiestnikowskiego, gdzie od 80 miesięcy każdego 10-tego członkowie „sekty smoleńskiej” zbierają się na swoje modły czekając na prezesa, który z drabinki przemawia. To oni, Obywatele RP, stają tam legalnie, sekciarze smoleńscy – nie. Przebieg całej dzisiejszej porannej (za chwilę będzie wieczorna) akcji opisał na Facebooku jej uczestnik, a mój przyjaciel – Kajetan Wróblewski. Linka nie mogę podać, bo nie wchodzi, więc wklejam:

    MIESIĘCZNICA SMOLEŃSKA CZĘŚĆ PIERWSZA: PIES PIROTECHNIKA

    Żeby Jarosław Kaczyński i Beata Szydło mogli dostać się dziś rano pod tablice smoleńskie na Krakowskim Przedmieściu, policja i BOR ułożyły specjalny plan, w którym kluczową rolę odegrał… pies pirotechnika. To on wprowadził pod Pałac Prezydencki prezesa i premier.
    Od piątkowego wieczora pod Pałacem Prezydenckim trwa legalne, pokojowe zgromadzenie Obywateli RP/ Obywateli Solidarnie w Akcji, którzy protestują w ten sposób przeciwko politycznym ekshumacjom tych ofiar smoleńskiej katastrofy, których rodziny na to się nie zgadzają oraz przeciw antykonstytucyjnej nowelizacji ustawy Prawo o zgromadzeniach, zapewniającej prezesowi Kaczyńskiemu, że nikt nie może manifestować przeciwko niemu bliżej niż sto metrów.
    Stoimy z dwoma transparentami i białymi różami, w milczeniu, spokojnie i godnie. Wbrew kłamliwej propagandzie ministra Błaszczaka i prawicowych mediów. Na przekór wezwaniom oszalałych z nienawiści podżegaczy, wzywających „lud smoleński” i kiboli do ostatecznej rozprawy z nami.

    Media, znęcone potencjalnym konfliktem, towarzyszą nam przez całą noc. Na początku odgradzamy teren manifestacji wynajętymi metalowymi barierkami, dla naszego bezpieczeństwa, a także po to, żeby strzec pozostawionych przez „smoleńskich” brzozowych krzyży, które mogłyby paść ofiarą pijanych przechodniów lub prowokatorów. W środku nocy przyjeżdża na miejsce komendant KRP Śródmieście, prosi, żeby usunąć barierki, bo żąda od niego tego BOR, według ustawy policjanci muszą je nam zabrać nawet siłą, ale on ręczy słowem honoru, że jeśli je sami usuniemy, będzie osobiście ochraniał nasze zgromadzenie i nie da go ruszyć. W porozumieniu ustalamy, gdzie i ilu policjantów ustawić, żeby zapewnić zgromadzeniu bezpieczeństwo. Dlaczego BOR uznaje jednak nasze barierki za zagrożenie, a te ustawiane przez „smoleńskich” co miesiąc nie, choć są identyczne? Na to odpowiedź padnie dopiero rankiem, kiedy okaże się, że brak barierek zapewni wstęp agresywnemu tłumowi na teren naszej demonstracji.
    Zwykle co miesiąc rankiem przychodzi pod Pałac jedynie kilkadziesiąt starszych osób, żeby zbudować krzyż ze zniczy, pomodlić się i wysłuchać trzech zdań kazania na górze (górę zastępuje trzystopniowy podeścik prezesa), to zgromadzenie nie jest przez nikogo nawet zgłaszane, Obywatele RP/OSA ustępują mu miejsca, mimo że zgodnie z prawem mogliby tego nie robić. Potem staruszkowie spokojnie rozchodzą się do domów. Dziś było inaczej, PiS-owcy na wieść o naszej deklaracji, że tym razem nie opuścimy terenu naszego, zgłosili własne zgromadzenie. Jego organizatorem jest człowiek, który kilka dni wcześniej popisał się tym, że na spotkaniu z nami i policją usiłował przekonywać, że jego zgromadzenie ma pierwszeństwo przed naszym na podstawie ustawy, która… nie została uchwalona do tej pory. Pytanie: kto mu dał kartkę, z której czytał jej treść, będąc całkowicie pewnym, że już obowiązuje?
    Wezwania fanatycznego kłamcy, mitomana i oszczercy Sakiewicza do „obrony krzyża przed ubekami” poskutkowały – tuż przed 8.41 (godzina katastrofy smoleńskiej) spogląda na nas – wśród których są tacy, którzy zapłacili więzieniem za walkę z komuną – tłum przepełniony nienawiścią. Z głośników płyną modły, z ust przekleństwa i obelgi.
    Stoimy ściśnięci – z zewnątrz i wewnątrz, milczący, pełni powagi, z białymi różami w dłoniach. Rozdajemy nienawistnemu tłumowi ulotki tłumaczące, po co i dlaczego tu jesteśmy, ich treść zaczyna się od „Przepraszamy…”, mimo że wielu z nas nie ma pojęcia, za co ma przepraszać tych, którzy życzą nam „chłeptania wody z kałuży a nie koryta, na co teraz wystarczą ubeckie emerytury”.

    I w tym momencie na scenę wkraczają pirotechnik i jego pies. „Tylko sprawdzić studzienkę ściekową”, znajdującą się dziwnym trafem tuż przed smoleńskimi tablicami. Pirotechnicy sprawdzili nas i nasze wyposażenie już w nocy, ale dlaczego mamy odmawiać? Pies jest śliczny, pirotechnikowi nie chcemy utrudniać roboty. Wielu z nas z trudem powstrzymuje się przed tym, żeby tego psa pogłaskać.
    W kilkanaście sekund później staje się jasne, o co tak naprawdę chodziło: za psem wkracza w naszą demonstrację kordon policjantów, a w nim tłum smoleńskich fanatyków torujących drogę Kaczyńskiemu i Szydło pod tablice smoleńskie. Mimo naporu, odstępujemy jedynie kilka metrów. Policjanci są spychani przez smoleńskich na nas, nie zwracają uwagi na to, że w każdej chwili skutkiem ich działań na wszystkich mogą runąć wysokie na kilka metrów, ciężkie maszty naszego transparentu „Ręce precz od grobów…” . Fanatyczny tłum napiera dalej, sypią się „przypadkowe” ciosy parasolkami i łokciami, drą na nas ubrania, ale nie to jest najgorsze: najgorsza jest lawina obrzydliwych obelg , łgarstw i wyzwisk. „Żydokomuna, mordercy, ubeki, dzieci SB, komuchy, złodzieje…” – standard połączony z opluciem, przypadkowym, „spontanicznym”. Ten biedny, oszalały z nienawiści tłum nie mówi własnymi słowami, nie zna nas, nie wie o nas nic, opisuje nas sobie słowami oszczerczego redaktora Sakiewicza, pijanego kibola komentującego w internecie, prezesa Kaczyńskiego czy też prowokatora Błaszczaka. Litość dla tych nieszczęsnych ludzi miesza się w nas z poczuciem krzywdy i żalem, z wściekłością na tych, którzy im tę kaszę z rozumu zrobili. Tymczasem musimy ratować także ich samych przed policyjną nieudolnością i ich fanatyzmem, które w połączeniu mogą doprowadzić do tragedii – tak nas atakują, że bardzo trudno utrzymać ośmiu osobom ciężki transparent.
    Napór tłumu w końcu zelżał, do tragedii nie doszło (utrzymaliśmy nasz „sztandar”), smoleńscy okopani pod tablicami, ale my o trzy metry obok, „front polsko-polski” przebiega tędy, kędy przebiegł pies pirotechnika.
    Kaczyński i Szydło mieli kwaśne miny, spodziewali się, że połączenie sił wszystkich służb i tłumu wyznawców dadzą im więcej niż trzy metry na manifestację wiary o zamachu. Nie udało się. Im się nie udało, bo chcieliby, by nas w ogóle nas nie było, tymczasem musieli podążać za psem pirotechnika, żeby w ogóle się tam dostać. Nam się nie udało, bo nie zrozumieli, po co tam jesteśmy. Wszyscy mamy czas na zrozumienie. Do wieczora co najmniej, albo – najwyżej.
    Tymczasem na chodniku leżą podeptane przez nich białe róże, połamane na nas parasolki i wdeptane w błoto, złamane słowo honoru oficera polskiej policji, który sam je tam wrzucił, gdy nas okłamał.
    Optymistyczne jest to, że Obywateli RP/OSA wspierali dziś młodzi ludzie i zwykli warszawiacy, a gdy smoleńskiemu tłumowi zabrakło prowodyrów, mimo jednoznacznych podziałów, zaczęliśmy rozmawiać spokojniej
    .
    Kajetan Wróblewski

  80. Sakiewicz, nie zakłócajacy, zostal zacytowany przed tzw. zakłócajacy Kasprzakiem, anumliku.

    Chodzilo o danie pozorow jakiejs jakby rownowagi..

  81. @NeferNefer
    Zajęty „prostowaniem” informacji o dzisiejszej zadymie porannej zapomniałem Ci pogratulować świetnego – jak zwykle – felietoniku. O limeryku radiowym nawet zamilczeć nie sposób – [układa dłoń kciukiem do góry w geście – fajowe] – w punkt 😀

  82. anumlik
    10 grudnia o godz. 19:44

    Bardzo dziękuję za miłe słowa. Trochę gadka klapła na blogu, tak se myślałam że przeze mnie. Na każdą miesięcznicę nie będę pisać, nie lękajcie się 😉

  83. pombocek
    10 grudnia o godz. 6:54

    Pierwsza fota taka, że słońce świeci niesamowicie, okręt w ostrym halsie położony się zdaje, że aż wytrzeszczone oko paparacika od +8G ziemnyj szag zobaczyło z wzdęcia. Turbina i Aleksander Doba na Biskajach w jednym.
    A druga to znowu tirli-tirli, cisza-spokój i kontemplacja przyrodniczego łona odchodzi. Dwa różne światy. Jest to bardzo dziwne, że na dwa światy jeden Papież Jeziora starczy. W Polsce by nie starczył.

  84. mag
    10 grudnia o godz. 13:51

    Ja to rozumiem.
    Jest tak: Baaaaśkaaaa…!
    Czego?
    Co sie tam tak długo szykujesz ? możesz się troszkę pospieszyć..? pęcherz mi ciśnie…
    Ledwo weszłam, co mnie tak poganiasz. Zaraz…
    Jak zaraz to zaraz. Lutek przeczytał z pół niebieskiej książeczki w korytarzu i znowu: Baaaaśkaaaa.. no nie mogę już, miało być zaraz….
    No właśnie mówiłam, że zaraz !
    Lutek ściska kolana. Jak przestanie – puści. Nagła myśl: kluczyki-auto- jazda na czerwonym-centrum handlowe: pani pisuardesa-dwa złote (tak jest!) – i jest dobrze!
    Jest dobrze-jest dobrze-jest dobrze…, powtarza w myślach Lutek w drodze powrotnej. Wpada do domu: Baaaśka…?
    Ja się chyba z tobą rozwiodę: zaraz, mówiłam !

  85. mag
    10 grudnia o godz. 13:51

    Mag, wiesz co? Ledwo Ci wysłałem fotkę z domkami na wodzie w Mielnie i już przeczytałem, że w Warszawie ma powstać pierwsze w Polsce osiedle domów mieszkalnych na wodzie. W Mielnie są tylko wczasowe, ale warszawskie osiedle mieszkaniowe może i będzie pierwsze, natomiast domy na wodzie – nie.

    „28 września 2013, dom na wodzie Kamila Zaremby wypłynął z Osobowic i zacumował przy Wybrzeżu Słowackiego 5a, obok mostu Grunwaldzkiego”.

    Kolejny potop się szykuje? Ludzie, budujta arki!

  86. pombocek
    10 grudnia o godz. 20:29

    Kurde, znów alzheimer! Sporo homoblogo będzie wiedziało, gdzie jest most Grunwaldzki, więc tylko dla tych, co – nie: we Wrocławiu.

  87. pombocek
    10 grudnia o godz. 15:48

    „W czym żyjesz, w co się bawisz, o tym myśleć i mówić
    musisz” mówi autor pierwszego podręcznika polskiej gramatyki Kopczyński.

    Ten pan ma rację. rację stosujemy do siebie, a jak co powiesz, weźmy, o Jezusku, to wstępniak sam się wziął i napisał. Pozostaje u góry umieścić, co zgrabnie wykonuje Jacek Kowalczyk.
    Jezusek – bez wątpienia – jest bohaterem zbiorowym. W tamtych czasach, zimnych wychowawczo i wojennie nie tylko łatwych, ale i rozrywkowych w znaczeniu dosłownym – co wiemy po nudzącym się bozi wybijającym plemiona – zapis lęków, skrzywień dziecięcych, nieporozumień co do osoby i roli (mamusia Jezuska zdziwona tym co Jezusek wyprawia, a przecież została poinformowana o własnej roli, robocie i jej celu w trakcie Zwiastowania – w każdym razie nam się zdaje, jako i Maryi się zdawało. Zaś Jezusek mamusię wzgardliwie traktuje) został zagęszczony przez różnych spisywaczy własnych przeżyć do roli scenicznego Jezuska. Jezusek oddaje sobą stan spraw wewnętrznych ludzi. I fantazje o życiu lepszym przedstawia publiczności nadjeziornej-genezareckiej, z niepospolitą plastycznością.
    To się daje kupić, pozornie tanio. Kogo nie stać na rzeczywistość, może sobie tanio kupić bajkę i znaleźć sobie w niej rolę: Jezusek to królewicz z bajki, my – to księżniczka w wieży strzeżona cierniami, ogniem i Strasznym Smokiem, znaczy – Szatanem.
    Pół tej bajki jest dżenderowe, bo każdy Jacuś co jest księżniczką łaknie Jezuska. Ale my rozumiemy sytuację Jacusia i Jezuska – nic przeciw nie mamy.
    Nie rozumie biskup ze swoim papieżem oraz ich Oko Dariusza profesorem księdzem (tak jest!), no i żaden prawidłowy wyznawca. Powód też prosty: lękają się tego, co w nich nieświadome.
    Jezusek to bajka o Nieświadomym. I opowieść o męce nędznego życia.

    Dzisiaj życie w tym i owym znacznie mniej nędzne. Ale czy lepsze w sprawach traum rodzinnych i skrzywień – wcale nie jest to pewne. Dlatego ciąg do Jezuska nie zniknie w całości.

  88. Tanaka
    10 grudnia o godz. 20:29

    Tanaczku, moja narzeczona, która po dwunastu latach prób i błędów stała się żoną, właśnie tak ekspresowo („już wychodzę”) wychodzi. Najpierw godzinę czekam, aż wyjdzie z mieszkania, drugą godzinę siedzę w oknie i patrzę, kiedy wyjdzie z bloku. Chce zobaczyć, czy już się nauczyła zaczynać jazdę niskopodwoziówką (mamy same niskopodwoziówki mojej roboty) prawą nogą, jak uczyłem, co minimalizuje wywrotkę na starcie, bo od razu się siedzi na siodełku. Guzik: uparcie staje na pedale lewą nogą i piętnaście razy się odpycha prawą, stojąc na lewej, nim duda spocznie na siodełku..

  89. 80 miesięcznica smoleńska minęła bez burd ulicznych, palenia aut, rzucania koktajlami Mołotowa, brukowcami w policję, pomniki i szyby sklepowe.
    Kontrdemonstranci zostali przez policję fortelem przestawieni na stronę przy akompaniamencie standardowych komplementów dobrych ludzi (żydzi, ubecja, komuchy nażarte) byle dalej od miejsca odbywania przemów przez Prezesa. Dobrzy ludzie modlitwą wstępną zrobili atmosferę, pani premier zrobiła zatroskaną minę, Prezes przemówił osiemdziesiąty raz od siebie, a wyglądał na potwornie zmęczonego życiem, roztargnieniem i bitwą z myślami opisaną przez NerferNefer powyżej. Widać, jak sytuacja, która sam stworzył (rządzenie z tylnego fotela) daje mu w kość.

    Dzisiaj On – Prezes musiał się zmierzyć publicznie ze swoją bezsilnością – wszyscy patrzyli, a najpotężniejszy człowiek w Polsce pokorny jak baranek. Nie dało się pogonić kontrdemonstrantów tam gdzie pieprz rośnie. Na przyszłość może się zrodzić z tego drobnego wydarzenia upierdliwy kłopot dla dobrych ludzi.
    Pzdr, TJ

  90. pombocek
    Też mi się obiło o uszy o tych domkach na wodzie w Warszawie. Że będą.
    Widziałam bardzo ładne wiosną w Amsterdamie.
    pombocku, jutro się odezwę szczegółowiej, bo mi się właśnie późni goście zwalili.

  91. NeferNefer
    10 grudnia o godz. 19:56

    Neferka myślała, że narozrabiała
    A to szła ulicą procesja –
    Najwyższego Ciała.
    Ciało wlazło na drabinę
    Odchrząknęło odrobinę
    I zaczęło comiesięczną produkcję –
    robić z ludzi galantynę.

  92. Tanaka
    10 grudnia o godz. 20:53

    Rzekłeś myślicielu: „Nie rozumie biskup ze swoim papieżem oraz ich Oko Dariusza profesorem księdzem (tak jest!), no i żaden prawidłowy wyznawca”.

    Oto dowód, że nie rozumie.

    Niedawno palnął biskup przez kogoś na kogoś mianowany:

    „W przysiędze małżeńskiej nie jest napisane „opuszczę cię, gdy mnie zdradzisz”. Należy trwać w małżeństwie” – powiedział ten darmozjad.

    To ja mu na to:

    – Kościół katolicki tworzył od początku swego istnienia inną religię niż Jezusowa i przerabiał Biblię na swój strój. Informuję cię więc, pieprzony biskupie-poganinie w sukience, że Jezus pouczał: „Każdy, kto oddala swoją żonę – POZA WYPADKIEM NIERZĄDU – naraża ją na cudzołóstwo”.
    Nie twoja więc zafajdana kościelna przysięga wyznawcę Boga i bożego słowa obowiązuje, lecz słowa idące wprost od Jezusa, bez pośrednictwa takich jak ty oszustów.

    Tak jeden z drugim ateista musi stawać w obronie Boga i jego słowa.

  93. pombocek
    10 grudnia o godz. 20:55

    W niebieskiej książeczce znajdujemy wszystko, na każdą potrzebę. Tak mówi biskup.
    Jak to jest że żona osiemnaście razy zaczyna od lewej, raz za razem gdy zaczyna, tego nie pojmiemy. Jest na to fachowy termim: oto Wielka Tajemnica.
    Możemy to tylko Przemodlić. To nas Uwzniośli i zaznamy Ukojenia w Wierze. Że następnym razem zacznie prawą nogą. Albo cokolwiek. Jeszcze tak nie było, żeby tak było, żeby kto wiedział, w co wierzy.
    Jest to lekcja dla młodzieży. Akademickiej, której Lolek kajakarski dedykował bajkę z niebieskiej książeczki.
    Nie jestem pewien czy to książeczka z cyklu „oczytaj mi mamo”, może raczej to cykl pokrewny: babcia do wnuczka – czekaj gówniarzu, już ja ci poczytam!
    Babcie są słodkie, wiem po swoich. Żadna mi nie czytała niebieskiej książeczki.

  94. tejot
    10 grudnia o godz. 20:59

    Siła bezsilnych. Havel jest uniwersalny.

  95. pombocek
    10 grudnia o godz. 21:12

    Tak jest. Co więcej, w przysiędze małżeńskiej nie jest powiedziane: ucieknę od męża do sąsiadów, gdy będzie mnie rozmazywał po ścianie.
    Zaś wśród 10 przykazań nie ma takiego: nie gwałć dziecka katechetycznego. Ani swojego.

    Taki kształcony biskup. Wie jak jest.

  96. Tanaka
    10 grudnia o godz. 21:17

    Zacny Tanako, skoroś raczył napomknąć z nabożeństwem o Lolku kajakowcu, to i ja raczę.

    Ten diamentowo-złoty kamień jest tuż przy rzece Słupi w Słupsku w miejscu, gdzie w 50-tych latach wyciągano spławiane Słupią drzewnianne drewno w belkach i gdzie mnie się zdarzyło jedyny raz przepłynąć kraulem (kąpielowe miejsca były gdzie indziej). I popatrz: ani mnie nikt nie uwiecznił drogocennym kamieniem, ani zasłużonej o wiele bardziej od Lolka państwowotwórczej roli tego miejsca. A Lolek wsiadł do kajaka i tylko z tego powodu miejsce samo się zrobiło święte. Może zdążę sprawdzić przed przekroczeniem Lety, gdzie wysiadł i czy miejsce jest stosownie uświęcone. Może nawet odszukam – co szkodzi pomarzyć – gdzie purpura taka sikała z kajaka.

    https://lh3.googleusercontent.com/-gSMdtrD-qg4/WExl79q6uYI/AAAAAAAAMSQ/eiRr43tGCIgiJQuo5nro5lj8lldUY5OyACL0B/w724-h543-no/12042009%2528038%2529.jpg

  97. Pombocek 20:55

    Konsekwencja godna podziwu i zazdrości. Po obu stronach.

  98. Na wiekopomnym diamentowo-złotym kamieniu pisze:

    „Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II w 40 rocznicę duszpasterskiego spływu kajakowego rzeką Słupią”.

    Zaiste w świętym mieście żyłem.

  99. anumlik, Orteq
    10 grudnia o godz. 19:25

    Wilkie dzięki, nie ma to jak informacje z pierwszej ręki. K. Wróblewski, pomyślałam brzmi znajomo, ale to nie, mam nadzieję, A.K. Wróblewski. Wiekowy profesor fizyki zwymyślany od morderców i ubeków to może za dużo nawet na miesięcznicę.
    Czy w Polsce jest prawo o podżeganiu do nienawiści? Bo Sakiewicz by się dzisiaj zakwalifikował.

  100. @NaferNafer
    Fakt. wkurzył się. i usiłuje przekuć własną bezsilność wobec Obywateli RP (manifestują legalnie – przyznał) w ideologiczną propagandę. Terminu darwinizm społeczny nie używają obecnie żadni poważni teoretycy myśli społecznej. Został doszczętnie skompromitowany jako wytrych używany przez wszelkiej maści nacjonalistów, eugeników, czy innych radykałów pragnących uzasadnić wsadzanie ludzi do obozów reedukacyjnych za samodzielność myślenia. Obecnie teoria nazywana darwinizmem społecznym jest uznawana za mit społeczny nie powiązany z teorią ewolucji przedstawioną przez Darwina. Nie sądzę, żeby prezes PiS użył terminu darwinizm społeczny w nawiązaniu do sekty satanistów Antona Szandora LaVey’a, gdyż tylko LaVay używa tego określenia dla wyjaśniania „bezustannej walki wszystkich ze wszystkimi”, w celu wytworzenia klasycznej „rasy panów”. Prezes PiS-u pewnie nie ma pojęcia kto zacz, ten LaVay.

  101. @izabella, z godz. 22:02
    Nie. Kajetan nie jest A.K. Wróblewskim i nie jest z nim spowinowacony. W realu występuje pod nazwiskiem, w sieci jest znany (bardzo znany) pod nickiem, którego nie ujawnię. Bardzo mądry facet on jest, ten Kajetan.

  102. NeferNefer,
    Prezes po raz kolejny zgwałcił swoją jaźń intelektualisty, zmusił siebie, jak zwykle w chwilach nabrzmiałych uroczystym zasłuchaniem, przemówił do ludu Rydzykiem.

    Oni kłamią – podniósł głos – my głosimy prawdę. Czy tak musi być – ja was pytam. To jest nielegalne, tak to jest nielegalne, nie będziemy obojętnie patrzeć jak ci, którzy wyznają darwinizm (na czoła tłumu wstąpiły zmarszczki zadziwienia) przeszkadzają w najważniejszym postępowaniu państwa, naszego polskiego państwa mającym na celu tylko jedno – dojście do prawdy w sprawie zamachu smoleńskiego.
    Czy możemy porzucić tę ważną narodowa sprawę?
    Przeciągłe NIE przewędrowało przez po tłumek, pani premier radośnie spojrzała w niebo. – Nie, będziemy walczyć, aż znajdziemy, udowodnimy, wskażemy, przyjdzie taki dzień, chrypka na chwilę przyćmiła deklamacje retora, pani premier z trudem powstrzymała otwierające się do ziewu usta, że prawda wyjdzie na jaw.

    Homilia trwała i trwała, słowa Prezesa cięły ciszę jak baty plecy darwinistów, lud w smutku nieprzeniknionym popierał, akceptował wszystko jak leci i przestępował z nogi na nogę.
    Aż się skończyła szlachetna mowa. Nienawiść na sztorc, do boju od nowa! Precz z komuną, ubecją i Żydami z Czerskiej.
    Pzdr, TJ

  103. @izabella

    Jeszcze tu, o demonstracjach.

    https://oko.press/furia-blaszczaka-legalny-protest-obywateli-rp-prostactwo-zdziczenie-prowokacja/

    anumlik
    10 grudnia o godz. 22:03

    Prezes użyje czegokolwiek do swoich insynuacji, ciemny lud słucha. Ciekawie go rozpracowałeś, nie wiedziałam.

    Tanaka
    10 grudnia o godz. 21:06

    Ja w kwestii formalnej. „Najwyższego”? What gives?

    ***

    A tak wogle, dobrze widzieć że jednak z nerw wyszli, czy prezesunio, czy Płaszczak. Musi gryzie to coś co tam mają w miejsce sumienia czy honoru.

    @tejot – prezes ostatnio słabował pono, musi mu baterie dali nowe. Albo nie. Czegoś mi się przypomniał Breżniew jak go na ostatnich nogach popychali swego czasu żeby szedł w pieriod, może i tego doczekamy, jeszcze raz.

  104. Teraz przemowienia nagrodzonych. Dylan napisal list. Wszyscy sa ciekawi co napisal. Porzadek jest taki ja w testamencie Nobla.

  105. anumlik – 19:25

    „pomodlić się i wysłuchać trzech zdań kazania na górze (górę zastępuje trzystopniowy podeścik prezesa),”

    Czy mozesz, anumliku, spowodowac zeby NeferNefer odniosla sie do tego falsyfikatu slownego, podescik? Bo ona zainicjowala inny termin: drabinka. Podescik jest, zdaje sie, inicjowany przez Twojego przyjaciela Kajetana.

    A ja, biedny, znam tylko termin taborecik. Ew. stolek. Moze trzy stopniowy, moze nie.

    PS. Czy jest w skansenie jakis ktos, kto kojarzy karykaturalnosc tych drabinek, stolkow, taborecikow? Czy wreszcie, Kajetanowych podescikow pana jedynowladcy prezesa? Mozg juz nawet stawac nie chce

  106. tejot
    10 grudnia o godz. 22:19

    Dopiero teraz zobaczyłam. Zdaje mi się że ta jaźń jest całkiem chętna (i bynajmniej się nie opiera) do mówienia Rydzykiem skoro tak łatwo ad hoc przychodzi co ma przyjść na usta słodsze od malin.

    Zresztą posłuchajmy, prezes

    Dodał, że jego ugrupowanie zmieni prawo tak, „by wszyscy mieli realne prawo do demonstracji, żeby nie wolno było ich zakłócać, bo tylko oszuści mogą twierdzić, że to ma coś wspólnego z demokracją” – powiedział prezes PiS.
    „I możecie sobie tutaj państwo krzyczeć, co chcecie, ale to jest tylko oszustwo. To jest oszustwo” – zwrócił się do zebranych osób w kontrmanifestacji. Niektórzy w tym momencie zaczęli krzyczeć: „hipokryta”.
    „To my prezentujemy prawdę, demokrację i wolność. My jesteśmy partią wolności. Polska jest dzięki nam dzisiaj krajem wolności, jednym z niewielu w Europie” – zaznaczył Kaczyński.

    Ale, jak się tak wyjmie z kontekstu to

    Zwrócił uwagę, że „są oczywiście tacy, którzy po prostu dają się oszukiwać, którzy są naiwni, którzy spojrzą na jakąś telewizję i przyjmują, że to co tam mówią, czy pokazują to jest prawda”. „Otóż nie, to jest nieprawda. Jest wielki mechanizm kłamstwa w Polsce, oszukiwania ludzi

    hm, czy przyjdzie mi się zgodzić?

    ***

    Mam dosyć, idę po czekoladówkę. anumliku?

  107. seleuk(os)ie, – 22:25

    Daruj, ale ta nadeta sztucznosc twoich linkow jakos tak odstrecza od wytrwania w ich ogladaniu.

    Widzisz. Nie wszystkich rajcuje strasznie sztuczna pompatycznosc tej uroczystosci. Dylana, najwyrazniej, nie rajcuje. Mnie tez nie rajcuje.

    Kibicuje Dylanowi. Bez roznicy co on napisal. Zamiast przyjechac i zaakceptowac nagrode.

  108. moimilijużmisiętupisaćniechcetuznaczysięwblogowiskupolitykijeślitygodnikchceprzetrwaćmusicośztymzrobićjamam60+irozumogarniającyjeszeprzeszośćwktórejpisałosiębezzbędnychprzerwbomateriałnaktórymczernionoliterybyłcennejszyodnichsamychpiszętakżebyzaprotestowaćprzeciwwywalaniuopiniiniemieszczącychsięwcorazciaśniejszychgłowachstarszychredaktorówpolitykijeślicośztymniezrobicietonawetjazaoszczędzę6,99.
    pozdro.

  109. 10 grudnia o godz. 18:36
    do izabelli – 18:20
    W przytoczonych fragmentach przemowienia Kaczynskiego, przerywanego krzykami i gwizdami ku mojej satysfakcji, nie wspomniano, ze nie kryje sie on ze swoja dyktatura, bo oswiadczyl ” JA ZMIENIE PRAWO, zeby nikt nie przeszkadzal w marszach modlitewnych „.
    Przypomnialy mi sie gwizdy kiboli w kampani Prezydenta Komorowskiego. Wogole kompania wyborcza pisu byla przygotowana perfekcyjnie, raczej nie przez pis ktory jak widzimy jest zgrupowaniem nieudolnych amatorow.
    Zaczelo sie w 2012r. ze zajmujacy wazne stanowiska pracownicy grupy deweloperskiej RADIUS Janiszewski i Babiński, tak tak to oni byli ZALOZYCIELAMI SOWA I PRZYJACIELE i innych restauracji z podsluchami.Wiadomo tez ze grupa Radius w swoim przedstawicielstwie na Cyprze miala liczne kontakty z tzw.firmami rosyjskiemi.
    Teraz obaj panowie prezesuja firmie “Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością BLUE EAGLE DRONES” ciekawe przez kogo sterowanymi.
    Przedstawienie nagran ministrow PO bylo podstawa upadku Platformy, a przyjrzenie sie tym nagraniom obecnie jest poprostu smieszne, jak naprzyklad znana, slynna sprawa zegarka Nowaka w zestawieniu z obecnym miliardowymi stratami jaki prezentuje nam pis. Dlatego jestem przekonana ze za sprawa tej swietnej kampani wyborczej stali przedstawiciele innego kraju ktoremu zalezy na destabilizacji Polski.

  110. @NeferNefer
    Za czekoladówkę dziękuję wielce, mam jeszcze trochę shirazu z Australii. Twoje zdrowie!

  111. Tanaka

    Tanako jutrzejszy, skoro o wiele kikniesz na blog, to może rzucisz jakieś prawdopodobne przypuszczenie, czemu miejsce wsiadania…tfu!…WYSIADANIA z kajaka (bo w Słupsku się kończył Lolka spływ, a nie zaczynał – nie byłby taki, żeby ponad 120 km do Gowidlina jechać pod ostry prąd) – jest czczone zniczami. Bo kwiatki od biedy rozumiem – czci się nimi wszystko jak leci. Ale zniczami – tylko jedno. I na pewno nie jest to wsiadanie do kajaka ani wysiadanie. Nieśmiało przypuszczam, że jest to takie ogłupienie rytualnością, że niektóry naród stracił rozumienie co jest co – byle było kościółkowe, zwyczajowe, święte. Jeszcze trochę, a nikt się nie zdziwi, kiedy na Wielkanoc huknie śpiew: „Lulajże, Jezuuuniu!”. Ten kamyk był postawiony w roku 2004., a jest podobnych jeszcze 9 na trasie z Gowidlina do Słupska, którą też raz zaliczyłem Słupią, ale nikt mi za to kamyka nie wystawił.

  112. anumlik
    10 grudnia o godz. 23:03

    I wzajemnie, wielkie dzięki
    (pamiętam że nie lubisz)

  113. pombocek
    10 grudnia o godz. 23:04

    No jak zniczami. Stacje krzyżowe lepiej by godnie pasowały. Ołtarze umajone…
    dobra, mam słabą głowę

    (ale i tak robię największą podkowę świata że nie chcesz pisać)

  114. Prezes oznajmił nauczając tłumy:
    „To my prezentujemy prawdę, demokrację i wolność. My jesteśmy partią wolności. Polska jest dzięki nam dzisiaj krajem wolności, jednym z niewielu w Europie”

    Te kilka fraz, to piguła zawierająca tupet, ignorancję, niewydolność poznawczą i złą wole Prezesa.
    Pzdr, TJ

  115. Za każdym razem, kiedy dochodzi do miesięcznicy, nieodmiennie przypomina mi się „Piosenka pierwszomajowa” Macieja Zembatego. Nie mam pojęcia dlaczego, bo ona jakaś taka bardziej radosna była. Podobnie jak i święto.

    Wykonania śpiewanego nie znalazłem, jedynie tekst.

    „Pierwszego maja o 8 rano
    na trybunę honorową
    wszedł Edward Gierek w jasnym ubraniu
    pod rękę ze Stasią Gierkową

    A gdy już wszyscy członkowie rządu
    tanęli u jego boku
    pierwszy sekretarz wydał komendę
    że można zaczynać pochód

    Pierwsza ruszyła warszawska młodzież
    wznosząc okrzyki wesołe
    krawaty młodzież miała pąsowe
    koszule popelinowe… białe

    Jak synoptycy przeopowiadali
    dzień był niezwykle upalny
    40 stopni w celsjusza skali
    od pierwszych godzin porannych

    Już po godzinie Gierek się spocił
    włosy mu spadły na czoło
    i krzyknął: „Skoczcie no moi złoci
    na dół po wodę sodową”

    W tym miejscu trzeba dodać za wczasu
    w wyniku strasznej pomyłki
    do „Kryniczanki” ktoś wsypał kwasu
    a było tego pół skrzynki

    Towarzysz Gierek za szklankę chwyta
    kapsel zębami otwiera
    wypija kwasek i dalej wita
    Wolę, Ochotę i Żerań

    Minęło minut dwadzieścia parę
    i zaczął działać narkotyk
    gdy przed trybuną szły ramię w ramię
    Górny i Dolny Mokotów

    Towarzysz Gierek widok przeciera
    patrząc z trybuny na pochód
    „Piotrek, gdzie jesteś?” – woła premiera
    czując wewnętrzny niepokój

    Patrzy na prawo zamiast Piotrka J.
    jeśli go oczy nie mylą
    stoi ogromny biały mrówkojad
    z wąsami z drutu na ryju

    Z ryja potwora głos się dobywa
    jakby skondinąd znajomy:
    „Edek, co z toba? Strułeś się chyba.
    Na twarzy jesteś zielony.”

    „Od urodzenia byłem zielony” –
    odpowie Gierek wzruszony –
    „Wszystkim uczestnikom serdeczne życzenia,
    oraz ukłony dla żony.”

    Z tej to powiastki morał niestety
    niech w waszą pamięć się wryje:
    Nawet towarzysz pierwszy sekretarz
    musi uważać co pije

  116. tejot
    10 grudnia o godz. 23:10

    …i pluralis maiestatis

  117. Okazja wprawdzie była wczoraj, ale dzisiaj dołączam skromnie – cytrynówką.

  118. paradox57
    10 grudnia o godz. 23:14

    A dobre to, towarzyszu? Bo ten kwas? Uśmiałam się, dzięki 😀

  119. selek(os)ie

    Czy ozzy, tez z twoich bodajze stron, jest za pompatycznoscia celebracji Nobelowskich? Czy moze raczej za przyzwoistoscia Dylana?

    Podziwiam wyrzuty sumienia Nobela po jego wynalezieniu dynamitu. Bo to z powodu wyrzutow sumienia iz on wynalazl rzecz ktora bedzie strasznym zagrozenie dla ludzkosci, on napisal testament ustanawiajacy Nagrode Nobla. Zeby nastepne PO NIM wynalazki nie byly az takim zagrozeniem dla ludzkosci jak jego dynamit byl. O bombie atomowej nie chce mowic za wiele..

    Jestem ogromnie szczesliwy, ze mnie te wyrzuty sumienia sie nie przytrafia z tej racji, iz ja juz nie musze wymyslac tego dynamitu. Bo Nobel go wynalazl. Moge zatem udac sie do poscieli

    Dylanowe opory w zaakceptowaniu nagrody Nobla moga wynikac z faktu, iz to doroczne przyznawanie tych nagrod to jedna wielka hupla. Wynikajaca z koniecznosci corocznego wydania pieniedzy noblowskich. W bankach inwestycyjnych narastajacych.

    I dunno. Poczekajmy na jego pisemna akceptacje tej jego literackiej NAJWYZSZEJ W SWIECIE nagrody

  120. NeferNefer

    Ja tiebia toze pazdrawliaju. I wyrazam slowa podziwu dla Twojego wpisu. Ja bym tak nie potrafil wyrazic niewyrazalnego

  121. „To jest zupełnie wyjątkowe miejsce zarówno w Europie, jak i na świecie” to cytat z Prezesa Firmus Group, ktora zamierza w tym wyjątkowym miejscu zbudować Dune City.
    Chodzi oczywiście o Jamneńską mierzeję.
    A coż z tego, że wyjątkowe? trzeba zabetonować ostatni kawałek dzikiej przyrody, zeby już nie było wyjątkowe, żeby było takie jak wszędzie, że beton, szkło i stal, a drzewa, trawka, dzika przyroda tylko na zdjęciach (sprzed zabudowy).
    Aż kupiłam papierowe wydanie Polityki, bo chciałam poczytać o tym,o czym często wspomina @pombocek. Rujnujemy to wszystko, co już w innych rejonach niedostępne, zabetonowane, zadeptane, a wiadomo, że na betonie kwiaty nie rosną.
    Wiele krajów w Europie juz przerobiło regulację rzek, betonowanie i zagospodarowaanie wybrzeży, przy czym bezpowrotnie zniszczono naturę tych miejsc. Teraz chętnie przywróciliby stan pierwotny; przyroda się nie odrodzi tak szybko, trzeba na to pokoleń.
    Zamiast uczyć się na cudzych błędach, popełniamy własne i żadnej nauki z tego nie wyciągamy. Każdy gospodarz tego terenu ma WIZJĘ, ale nie bierze pod uwagę wyjątkowości przyrodniczej miejsca, do której ta wizja się odnosi.
    Mam nadzieję, że uda się rozebrać (wysadzić?) falochron i rozebrać wrota sztormowe, o czym mówią mądre głowy , autorzy Programu strategii ochrony brzegów morskich.
    Już pal sześć wydane miliony na ich budowę.
    PS. przepraszam, że zupełnie w oderwaniu od tematu.

  122. Orteq
    10 grudnia o godz. 23:21

    Dziękuję.

  123. Konstancjo

    Jeśli dojdzie do takiej sytuacji, że zacznie się rozbierać te wszystkie betonowe umocnienia, wały, zabudowy, zarobią na tym ci sami ludzie, a z pewnością te same lub krewniacze firmy tych, którzy to wszystko pobudowali.
    Kiedyś na potęgę meliorowano, prostowano, betonowano, umacniano gdzie tylko się dało. Potem (mniej więcej na początku XXI wieku) ktoś wymyślił, że w niektórych miejscach należałoby rzeki zderegulować, resztki torfowisk ocalić, a może nawet niektóre z nich przywrócić. Najparadniejsze w tym wszystkim było to, że te deregulacje miały być projektowane i wykonywane przez Zarządy Melioracji. Ruch w interesie musi się kręcić. A produkcja betonu z roku na rok rosnąć. Odbyło się też pewnie kilka tysięcy konferencji naukowych poświęconych temu zagadnieniu, na których spotkać można było ciągle tych samych prelegentów, głoszących te same referaty.

  124. Orteq
    10 grudnia o godz. 18:54
    nie ma skladek płaconych przez służby ani w PRL, ani obecnie. Dziś wyplacaniem emerytur dla wojskowych, służb państwowych czyli sędziów, prokuratorów, służby więziennej, policji , ale także posłów zajmują się Wydzialy Emerytalne MSWiA, a pieniądze na ten cel są zapisane w ich budżetach. Skladek emerytalnych nie płacą ani policjanci, ani sędziowie, ani prokuratorzy, ani nikt w z ww. Oni mają inaczej naliczane emerytury; podstawą jest ostatnie wynagrodzenie i odpowiedni jej procent, w zależności od stażu pracy. I stą nagle podwyżki płąc i awanse tuż przed odejściem na emeryturę.
    Mowienie w tym przypadku o skladkach jest błędem.

  125. Dzisiaj na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie:
    „Zaczepia mnie Anglik przed czterdziestka i prosi o wytłumaczenie co rozgrywa się przed jego oczami.
    – No wie pan… zaczynam nieśmiało, zastanawiając się, jak ubrać w kilka obiektywnych słów ostatnie 6 lat polskiej polityki.
    – Zazwyczaj co miesiąc tu się zbierają zwolennicy obecnej władzy.
    – Aha i to są ci tutaj? – dopytuje się zaciekawiony.
    – No właśnie nie. Zwolennicy PiS siedzą w namiocie, a tam są przeciwnicy, którzy protestują przeciwko ekshumacjom ciał z prezydenckiego samolotu…
    – No tak, bo wasz prezydent zmarł – uzupełnia mój rozmówca.
    – Zgadza się. A zwolennicy władzy sądzą, że to był spisek.
    – I ten tam na koniu to jest wasz prezydent? – dopytuje się wskazując na pomnik pod pałacem.
    – Nie, tamten to Józef Poniatowski, wielki polski generał. Walczył z zaborcami z Rosji – rzucam, starając się ratować wizerunek Ojczyzny.
    – I teraz też macie rosyjski rząd? – pyta patrząc na plakat z Tuskiem i Putinem.
    – Nie! Nic z tych rzeczy. Wie pan co, to wygląda tak, ci tutaj są trochę jak Trump, a ci tam trochę jak Hillary… – staram się wytłumaczyć, podczas gdy mojemu rozmówcy opada szczęka.
    – I nie ma innych partii?
    – Partii jest dużo, ale to na te ludzie najczęściej głosują.
    – No to macie trochę przerąbane – mówi ze współczuciem.
    (skopiowane z portalu „na temat”)

  126. Konstancja – 23:33

    „Mowienie w tym przypadku o skladkach jest błędem.”

    Slyszalem wczesniej o tym niby bledzie. Ale to nie jest zadem blad!

    Potracanie skladek emerytalnych – czy jakkolwiek sie one wowczas zwaly – z pensji PANSTWOWYCH wyplacanych w PRL – jest faktem udokumentowanym w Strasburgu. Jedyna obrona przed uznaniem tego niezaprzeczalnego faktu jest WYSOKOSC tych skladek. Podobno nie wspolmiernych do przyznawanych, po 1989 ROKU CUDOW, emerytur czy rent esbeckich. Czy innych ‚sluzbowych’.

  127. karo131
    10 grudnia o godz. 22:55

    „Przedstawienie nagran ministrow PO bylo podstawa upadku Platformy, a przyjrzenie sie tym nagraniom obecnie jest poprostu smieszne, jak naprzyklad znana, slynna sprawa zegarka Nowaka w zestawieniu z obecnym miliardowymi stratami jaki prezentuje nam pis”

    Mam w rodzinie, nabytej, osobę starszą ode mnie o kilkanaście lat, która z niejednego pieca chleb jadła. Rozmawiam z nią parę razy w roku, rozmawiałam ostatnio, wspomniałam o upadku PO, którego przyczyną były nagrania Falenty, przyznaję, że mnie też odstręczyły.
    Usłyszałam w odpowiedzi:
    – Wiesz, co? A teraz aż taka gimnastyka nie jest potrzebna. Teraz wystarczy włączyć polskie radio i mówią dokładnie na takim samym poziomie.

  128. Orteq
    11 grudnia o godz. 0:06

    owszem, były składki emerytalne płacone w czasach PRL, ale nie mieliśmy świadomości, ile ich płacono. Trafialy do wspólnego worka i zaklad pracy(ale nie slużby państwowe) wpłacał odpowiednią kwotę za swoich pracowników.
    Teraz, żeby udowodnić swoje dochody i ew, zaplacone przez zaklad pracy, zatrudniający cię przed 1999 rokiem( od tego roku mamy nowy system naliczania skladek emerytalnych, renotwych i innych) musimy iść do zakladu ( a wiele zakładów już nie istnieje) i na druku zwanym ZUS Rp 7 spisać nasze dochody z tamtych lat.Jesli zaklad nie istnieje, trzeba szukać w archiwach swoich kart osobowych.
    Ten dokument zawiera twoje dochody roczne sprzed 1999 roku. Na tej podstawie ZUS nalicza ci (ustala) KAPITAŁ POCZĄTKOWY, będący odniesieniem Twoich dochodów do tzw. średniej dochodów z tamtych lat, bierze pod uwagę 10 najbardziej korzystnych, pod względem dochodowym, lat i wyraża się w procentowym określeniu dochodu Twojego do ogólnego w stosownym okresie. A dalej juz masz to, co sobie nazbierałeś.
    Chciałam Ci tylko zwrocić uwagę, że służbom państwowym takie cós nie jest potrzebne, bo oni mają odrębny system emerytalny, zupelnie oderwany od skladek, ktorych nie płącą, a polegającym tylko na odpowiednio określonym procencie ostatniego wynagrodzenia ( zaleznie od stażu pracy w danej służbie, np. w policji minimum 15 lat) emerytura wynosi od 40- 90 % ostatniego wynagrodzenia.

  129. pombocek
    „Odkryłem se więc, że Jezus nic nie mówi konkretnego o tzw. królestwie niebieskim…”

    Lubimy rozmawiać o tym, co dla nas ważne, co bliskie naszemu sercu. Jak powiedział Jezus, „z obfitości serca mówią usta”. Sądząc po treści jego rozmów w trakcie służby na ziemi, możemy wywnioskować, że kwestia Królestwa Bożego była mu szczególnie bliska. Czego jednak Jezus uczył o Królestwie Bożym ? Oto kilka szczegółów:

    1. Czym jest Królestwo Boże? Królestwo to rząd, którego głową jest król. A zatem Królestwo Boże to rząd ustanowiony przez Boga. Rzecz jasna Jezus uczył nie tylko słowem. Również czynami pomagał zrozumieć, czym jest Królestwo Boże oraz czego ono dokona.

    2. Kto jest Królem? Władca Królestwa Bożego nie został wyniesiony na ten urząd głosami ludzi. Wybrał go sam Bóg. Jezus w swoim nauczaniu otwarcie i wyraźnie potwierdzał, iż jest zapowiedzianym Mesjaszem. Tym samym przyznał, że jest też wyznaczonym przez Boga Królem. Słusznie więc kilkakrotnie użył wyrażenia „moje królestwo”.
    Poza tym Jezus uczył, że oprócz niego władzę w tym Królestwie będą sprawować inni. Nazwał ich „małą trzódką”, ponieważ ich liczba miała być ograniczona. Powiedział o nich: „Wasz Ojciec uznał za dobre dać wam królestwo”.

    3. Gdzie to Królestwo ma swoją siedzibę? W rozmowie z Piłatem Jezus oświadczył: „Moje królestwo nie jest częścią tego świata”. Królestwo Boże nie będzie sprawować władzy za pośrednictwem instytucji ludzkich. Jezus wielokrotnie nazywał ten rząd „królestwem niebios”. Tak więc Królestwo Boże to rząd niebiański. Jezus doskonale wiedział, że po zakończeniu służby na ziemi wróci do nieba. Zgodnie ze swoimi słowami miał tam „przygotować miejsce” dla swych współwładców.

    4. Czego dokona to Królestwo? Jezus uczył swych naśladowców tak się modlić: „Niech przyjdzie twoje królestwo. Niech się dzieje twoja wola, jak w niebie, tak i na ziemi”. W niebiosach już obecnie dzieje się wola Boża, a Królestwo jest narzędziem, którym Bóg posłuży się do zrealizowania swego zamierzenia względem ziemi. Będzie to oznaczać dla naszej planety gruntowne zmiany.

    5. Jakie zmiany na ziemi zaprowadzi Królestwo? Jak nauczał Jezus, Królestwo Boże wykorzeni wszelkie zło, usuwając tych, którzy rozmyślnie się go dopuszczają. Położy kres zepsuciu i niegodziwości. Zgodnie z obietnicą Jezusa na ziemi będą żyć tylko ludzie ‛łagodnie usposobieni, pragnący prawości, miłosierni, czystego serca oraz pokojowo usposobieni’.
    Jezus zapowiedział, że pod panowaniem Królestwa na naszym globie nastaną cudowne zmiany. Człowiek, który tak jak on był skazany na śmierć, prosił: „Jezusie, pamiętaj o mnie, gdy się znajdziesz w swoim królestwie”. Jezus mu obiecał: „Zaprawdę mówię ci dzisiaj: Będziesz ze mną w Raju”. Istotnie, Królestwo Boże przeobrazi ziemię w raj podobny do ogrodu Eden.

    6. Co jeszcze Królestwo uczyni dla ludzkości? Jezus nie tylko zapowiedział, czego dokona Królestwo Boże, ale również to pokazał. W cudowny sposób uzdrowił wielu ludzi, demonstrując, co w przyszłości zrobi na ogromną skalę jako Władca Królestwa. Natchniona relacja biblijna podaje: „Obchodził całą Galileę, nauczając w ich synagogach i głosząc dobrą nowinę o królestwie, i lecząc wszelką dolegliwość i wszelką niemoc wśród ludu”. Wyznaczony przez Boga Król potrafił nawet skruszyć kajdany śmierci.
    Na temat wspaniałej przyszłości czekającej poddanych Królestwa Bożego Jezus powiedział apostołowi Janowi: „Oto namiot Boga jest z ludźmi i On będzie przebywać z nimi, a oni będą jego ludami. I będzie z nimi sam Bóg. I otrze z ich oczu wszelką łzę, i śmierci już nie będzie ani żałości, ani krzyku, ani bólu już nie będzie. To, co poprzednie, przeminęło”.

    7. Kiedy nadejdzie Królestwo? Jezus wyjaśnił, że początek jego panowania zbiegnie się z wyjątkowym okresem, który nazwał swą „obecnością”. Podał szczegółowe proroctwo, jak rozpoznać ten czas. Mieszkańcy naszego globu mieli wtedy doświadczać wielu utrapień — wojen, klęsk głodu, trzęsień ziemi, epidemii i coraz większego bezprawia. Na całej ziemi miała być też prowadzona kampania edukacyjna, dzięki której zostaną zgromadzone pokorne osoby, stanowiące fundament społeczeństwa „nowej ziemi”.

    Te oraz inne znaki przepowiedziane przez Jezusa są od dawna widoczne. Wynika stąd, że Jezus już panuje jako Król. Zbliża się czas, gdy Królestwo to nadejdzie i zaprowadzi wolę Boga na ziemi.

    Według słów Jezusa z przyszłych dobrodziejstw skorzystają ci, którzy w niego wierzą. Okazywanie wiary w Jezusa wymaga stosowania się do jego nauk oraz podążania za jego przykładem. Czy chciałbyś lepiej poznać te nauki? Chętnie i w tym pomogę.

  130. Dezerter83

    Krótko mówiąc – uzurpator. Znamy takich.

  131. Konstancja

    Tam, gdzie stoją moje buty, jest mniej więcej środek nurtu kanału. Sztorm zasypał ujście. Identycznie się dzieje teraz, po zabetonowaniu kanału i zbudowaniu falochronu, który miał chronić ujście właśnie przed zasypywaniem. W tym roku było już zakorkowane siedem czy osiem razy. Dwa lub trzy razy odkorkowywała koparka – tak jak robiła to kilkadziesiąt lat, resztę razy jezioro samo sobie poradziło, jak mu się poziom podniósł wystarczająco wysoko. Zawsze sobie radziło. 40 milionów poszło w piach.

  132. pombocek
    11 grudnia o godz. 0:30
    bez zniebieszczenia też otworzyłam.
    Przyznam, że nie pamiętam, choć bylam w tych miejscach w latach 70.takiego jeziora. Może nawet wydawalo mi się zbyt dzikie i aż proszące o jakies zagospodarowanie. Tak myślałam wówczas. Dziś mam zupelnie inny ogląd na ochronę przyrody; naoglądałam się tych „zagospodarowanych brzegów jezior” i mórz oraz wszelkiej ludzkiej ingerencji szkodliwej dla przyrody właśnie, miejsca toczka w toczkę do siebie podobne i jakoś bezimienne; wszędzie wyglądające podobnie.
    Oglądasz te budowle stojące nad brzegiem jakiegoś akwenu i trudno stwierdzić, gdzie to jest, wszystkie takie identyczne.
    W samym zagospodarowaniu (z głową) nie wiedzę niczego zlego, ale jak sam wspomniałeś, co pól metra knajpka, bar w formie budy abo stylizowanego na cóś czegoś to nie jest zagospodarowanie, to jest barbarzyństwo.

  133. dezerter83
    11 grudnia o godz. 0:20

    „Według słów Jezusa z przyszłych dobrodziejstw skorzystają ci, którzy w niego wierzą”.

    Z jakich „dobrodziejstw”, dezerterze? Powiedziałem, że Jezus nie pisnął ani słowa o konkretach i szczegółach domniemanego życia w domniemanej wieczności, a Ty zbierasz jakieś ogólnikowe śmieci z Nowego Testamentu, jakbyś nie rozumiał, że mówisz nie na mój temat. Gdybym był przytomny, kiedy Jezus plótł te swoje niczego nie ilustrujące ogólniki, to bym go pytał, czy w raju ludzie chodzą, czy fruwają, myślą, rozważają, poznają, czy żyją tylko słodkościami, czy są tam tramwaje, rowery, kajaki, czy zęby się leczy, czy są niepsujące, czy można się kąpać, zbierać grzyby, kochać się, ile dusza zapragnie, czy tylko czytać i oglądać filmy. Śpi się tam, czy wiecznie czuwa. Rozmawia się, czy wszystko jasne jest bez rozmawiania. Załatwia się potrzeby fizjologiczne, czy żyje się bez załatwiania. Jezus plótł głupstwa jako wyszkolony kaznodzieja, a paru równie mądrych go słuchało. Takich mądrych jak Jezus i jego słuchacze i teraz nie brakuje. Kiedy ktoś mówi mi o nowym sklepie, chcę wiedzieć, co tam sprzedają, jakie ceny, a nie jak się nazywa kierownik, odkąd istnieje firma i jakie ambicje i plany ma właściciel. Nie pierwszy raz wyskakujesz jak filip z konopi nie na temat. Masz wdrukowane pliki i mówisz jak komputer: usłyszysz parę znanych słów i jedziesz z koksem, nie dbając o to, że Twoja jazda nie ma nic wspólnego z tym, co mówi rozmówca. Ty nie rozmawiasz, bo nie umiesz. Powiedzmy po staropolsku: każesz, wygłaszasz kazania, kaznodzieisz. A se każ.

  134. Konstancja
    11 grudnia o godz. 1:11

    Konstancjo, najważniejsze, że to, co zrobiono, psu na budę jest potrzebne. Nie ratuje przed sztormami, powodziami, bo tu żadnych powodzi nie było. Całkowicie wystarczającym zabezpieczeniem przed ewentualnym podniesieniem się poziomu jeziora jest usypany wał, w niektórych miejscach wzmocniony betonowym murkiem.

  135. „Jezus plótł te swoje niczego nie ilustrujące ogólniki”

    Te niczego nie ilustrujące ogólniki pletli ci co sie podjeli stworzenia mitu Jezusa. Sporo lat po Nim. Wymyslono nawet takich co to plecenie niby Jezusowe ubrali w slowo pisane. Dzisiaj znane jako NT. W przeciwienstwie do ST.

    ST – Stary Testament – to takie same pierdoly jak NT. Tyle ze sluzace do stworzenia pierwszego czlonu fikcji judeochrześcijaństwa

    ‚http://www.bibula.com/?p=35704

    Ksenofobia i wspólnota. Przyczynek do „filozofi” moherowskiej. Ze to ateisci maja nerwy na takie bzdury. Naprawde

  136. Konstancja (0:19)

    „Owszem, były składki emerytalne płacone w czasach PRL, ale nie mieliśmy świadomości, ile ich płacono.”

    Troche prawdy w tym jest. Ja na przyklad, bedac dopiero co po studiach, nie zwracalem najmniejszej uwagi na to, ile potracen z moich pierwszych pensji szlo na skladki emerytalne a ile na inne potracenia.

    Bo np. potracenia na PODATKI tez istnialy. Przed Gierkiem przynajmniej. A podatki szly do tzw. dzisiaj General Revenue. Z ktorego to ogolnego konta panstwowego byly, i dzisiaj wciaz sa, wyplacane emerytury w sporej ilosci krajow. Niekoniecznie tylko tych krajow ktore zostaly skazone „komuna” lat 1944-1989.

    A potem wyjechalem i stracilem ciaglosc. Wiec dzisiaj najprzerozniejsze interpretacje peerlowskich potracen z wyplaty moga mi byc wciskane. I ja nie mam na nie odpowiedzi.

    Sorry, Konstancjo. Ty mozesz tez miec slusznego w tej sprawie

  137. Konstancjo

    Troche odpowiedzi mozna znalezc, w temacie skladek placonych przez PRACOWNIKOW w czasach PRL. Taki cytat przytocze:

    Chronologiczny zarys zmian wysokości stopy procentowej omawianej składki emerytalnej przedstawia się następująco:
    • 1952 r.– 15% podstawy wymiaru,
    • 1972 r. – 20% podstawy wymiaru,
    • 1981 r.– 25% podstawy wymiaru.

    Wzrost składki emerytalnej w wymienionych latach wynikał z rozszerzenia się zakresu świadczeń, co stanowiło realizację postanowień Konstytucji PRL z 1952 r. Mianowicie obowiązkiem państwa było wówczas dbanie o ustawiczny rozwój ubezpieczenia społecznego.

    Kolejne zmiany wraz z ich przyczynami:
    • 1982 r. – 33% podstawy wymiaru; efekt wprowadzenia wcześniejszych emerytur i zasiłków wychowawczych;
    • 1983 r. – 43% podstawy wymiaru; skutek zniesienia ograniczeń zarobków emerytów i rencistów oraz wzrostu ich zainteresowania pobieraniem tych świadczeń;
    • 1987 r. – 38% podstawy wymiaru; następstwo wzrostu zatrudnienia po 1985 r.;
    • 1990 r. – 43% podstawy wymiaru; efekt wprowadzenia możliwości zaliczenia do stażu emerytalnego okresu pracy w gospodarstwie rolnym rodziców.
    • 1993 r. – 45% podstawy wymiaru.

    http://lexplay.pl/artykul/Prawo-Pracy/stopy_procentowe_skladek_na_ubezpieczenie_spoleczne_-_cz._i1

    I tak bylo az do 1999 roku. Czyli do roku w ktorym komuna polegla rowniez na polu emerytalnym.

    I dunno, Konstancjo. Mnie sie widzi, ze przy tak wysokich skladkach emerytalnych za czasow komuny w Polsce, dzisiejsze pisowskie obalanie emerytur naliczanych na podstawie owych wysokich raczej skladek, nie bedzie wygladalo zbyt koszernie w ocenie sedziow UE.

    Tak methinks

  138. Wsad zahraniczny na tym blogu lezy i kwiczy. Czy to dobrze czy zle? Poszukajmy odpowiedzi w plusach. Dodatnich czy tych drugich.

    Niech zyje TWA! Ta, co na krajowo-ateistycznym polu blogowym trwa. Az do nastepnego odkrycia realiow zainteresowan blogowiczow.

    I dunno. I chyba nikt inny knows

    Pochwa. Wraz z walonym

  139. Kazda TWA jest zaprogramowana w celu blogu uwala-nia. No bo jak dlugo mozna sie podniecac tiu tiu fiu bzdziu infantyli roznych genderow? No jak dlugo?

  140. NeferNefer
    10 grudnia o godz. 23:24

    Ja też lubię Twoje paszkwiliki, ale z żalem muszę stwierdzić, że nie zawsze wszystko łapię. Gdybyś częściej pisała, to może nawet zaczęłabym oglądać sprawozdania z miesięcznic. Hej, nie takie rzeczy się robiło. Pamiętam w dawnych czasach było takie coś „Dynastia”, i „Blejku i Krystal” na powtórce z rozrywki. Trzeba było tę dynastię zdzierżyć, żeby potem wszystkie dowcipy łapać. Tak nawiasem mówiąc, wg znajomej, Blejku i Krystal to nowa amerykańska para prezydencka.
    Oj, żeby.

  141. mag
    10 grudnia o godz. 23:39

    A tak z ciekawości, jakiego słowa użył na „przerąbane”? Ci Anglicy tacy porządni. Amerykanin to wiem co by użył.

  142. Jiba, karo131
    11 grudnia o godz. 0:14

    Te taśmy to po pierwsze była typowa polska wulgarność, za którą nie przepadam. A po drugie, to było gadanie wypalonych ludzi, bez wiary że jeszcze cokolowiek są w stanie zmienić. I właśnie za to powinien ich był Tusk wyrzucić.
    Ale to takie gdybanie. Jak powiem, że wymienię obecną ekipę na ośmiorniczki i zegarki w każdej chwili, to mi się dostanie, bo przecież nie ma powrotu do tego co było.

  143. Orteq
    11 grudnia o godz. 2:46

    Chwilowa moja słabość, że daję głos.

    Zaczepna babo stara Tarahumara, wchodząca na blog, żeby poszczekać, pochwytać za nogawki, nie mająca odwagi zwracać się do mnie po imieniu (blogowym), za późno na naukę myślenia nie stereotypami i odróżniania historii powstania Biblii od ateistycznej analizy jej treści w takiej postaci, jaka została przedłożona do wierzenia, więc ośmieszaj się na zdrowie swoimi smarkatymi pouczeniami.

    Włażąc z niewiadomych powodów (z grzeczności tak mówię, bo powody rozumiałby nawet zdolny starszak z przedszkola) na blog, który bez przerwy obszczekujesz, od progu demonstrujesz poznawczą pychę Indianki Tarahumara, która właśnie urodziła dwugłowe dziecko na drążku.

  144. Panie Jacku,
    Myślę że bardziej trafne byłoby nazwanie tego blogu: Groch z Kapustą.

  145. Najwyższy szczebel, czyli oddolny Sens Hawajów.

    Poszukiwanie sensu (cokolwiek to nie znaczy) wpisów na blogu jest o tyle nietrafne, o ile wpisy stanowią reakcje zdrowych ludzi na otaczającą rzeczywistość, jaką sobie wytworzyli wspólnotowym sumptem.
    Te oddolne reakcje zawsze idą z najwyższego szczebla, bo szczekanie piesków na górę z okiem proroka, to u nas popędza tylko karawan, a nie wstrzymuje.
    Ostatnio lud, do obsypania konfetti samego siebie z samej góry, na okazję wizyty wierchuszki (co już linkowałem), dołączył nieco bardziej przyziemne wyrazy zachwytu i błogostanu:
    „Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jarosław Zieliński brał udział w piątek w konferencji poświęconej bezpieczeństwu osób starszych. Wiceministra powitała grupa tańca ‚Sen Hawajów’…
    (za tvn24 – i koniecznie trzeba występ ten zobaczyć na własne oczy: http://preview.tinyurl.com/guhyy5y).

    Niewątpliwie, tym tańcem seniorzy czczą bezpieczeństwo emerytalne, jakie góra dobrych zmian zapowiada zesłaniem konfetti.
    Być może jest to też reakcja na przekazanie środków ofe bezpośrednio w kieszeń suwerena, via konta jego przedstawicieli.

    Kto sensu we wpisach nie widzi, zapewne nigdy nie żył w czasach tow. Bieruta i Gierka, gdzie objawy entuzjazmu ludowego na narastającą kaktusem na dłoni drugą Polskę i kredytową dziesiątą potęgę świata, były na porządku dziennym.

    Jak widać, na widok dobrze podmienionego na nowe ministra milicji obywatelskiej i ormo, Polskie kresy reagują pamięcią psa Pawłowa.
    Więc teraz znów wszystko ma sens tym bardziej, im bardziej go tam nie było.
    A blog, ten i inne, przecież tylko zagląda.

  146. izabella
    11 grudnia, g.8:49
    Też bym chciała wiedzieć. Zacytowałam tylko wolny przekład z angielskiego autora wywiadu.

  147. OK, dorzucę grochu do kapusty (lub vice versa) – przeczytałam relację z miesięcznicy. Nostalgicznie m się zrobiło; Anumliku – pozdrów, proszę, Kajetana W.

  148. Red. Bronisław Wildstein, w Rzeczpospolitej z 6. 5. 2008 tak oto zawyrokowal:

    „Ateizm przekształcił się od jakiegoś czasu w agresywną antyreligię. Jako taki dąży do eliminacji religii [z] przestrzeni publicznej. […] Jest chyba najbardziej nietolerancyjnym wierzeniem współczesnego Zachodu.”

    Ze dezerter tego zawyrokowania nie przytacza na kazdym kroku, dziw to nad dziwy

  149. Gekko – 11:01

    „szczekanie piesków na górę z okiem proroka, to u nas popędza tylko karawan, a nie wstrzymuje.”

    Kazde inne szczekanie, oraz rzucanie blotem, powoduje spodziewany skutek: cos tam zawsze przyschnie do obrzucanego. Co nie przeszkadza w tym, ze karawana bedzie dalej podazala do celu

  150. Bertrand Russell rada dla przyszlych pokolen:

    https://www.youtube.com/watch?v=JtJmnDC0yMo

  151. Miesięcznica Smoleńska Część druga: Blady prezes

    Chroniony przez dziesiątki policjantów i żandarmów blady prezes Kaczyński z groteskowej drabinki obwieszcza pod Pałacem Prezydenckim, że Prawo i Sprawiedliwość przyniesie Polakom jeszcze więcej wolności, czyli zakaz zgromadzeń publicznych dla swoich przeciwników.
    Rankiem prezes dostał się pod tablice smoleńskie, gdzie Obywatele RP/OSA legalnie demonstrowali przeciw barbarzyńskim, politycznym ekshumacjom tych ofiar katastrofy smoleńskiej, których rodziny na to nie wyrażają zgody, oraz PiS-owskiemu ograniczaniu prawa do wolności zgromadzeń, dzięki BOR, policji i swoim bojówkarzom. Przemoc zatryumfowała nad prawem gwarantowanym na razie w Konstytucji, ale nie w sposób satysfakcjonujący aspirującego do roli dyktatorka Kaczyńskiego. Demonstrantów zepchnięto, ale nie dali się usunąć. Zażenowany prezes wraz z ponurą premier Beatą Szydło musieli przeciskać się wąskim korytarzem, wywalczonym przez bojówkarzy dzięki kłamstwom i ochronie policji, pomagającej im w łamaniu prawa. Podczas tego ataku z głośników płynęły słowa modlitwy, mające zagłuszyć wrzaski nienawiści, obelgi i groźby rzucane przez wyznawców PiS w stronę wolnych obywateli korzystających ze swoich praw.
    Wobec nagiej, nienawistnej przemocy organów PiS-owskiego państwa i jego hunwejbinów, obywatele mieli do obrony jedynie białe róże, znieśli to w milczeniu i z godnością. Obraz, jaki się pojawił w mediach po porannym ataku, był tak jednoznaczny, że po południu PiS postanowił zmienić taktykę, gdyż nawet najbardziej nieuważny widz mediów „narodowych” nie mógł nie zobaczyć, kto jest agresorem, a kto ofiarą. Już więcej nie odważyli się używać fizycznej przemocy.
    Jednak wypróbowana metoda każdej autorytarnej władzy polega na tym, żeby zaprzeczać temu, co każdy może zobaczyć na własne oczy, gdy na ekranie widzimy wyznawcę religii smoleńskiej okładającego parasolką stojącą spokojnie osobę, dźwięk w propagandowych mediach tłumaczy nam, że to ta bita osoba jest agresorem. Oto wieczorem pod Pałac ściągnęło kilkaset osób, które, znowu, z białymi różami w dłoniach legalnie protestowały przeciw PiS-owskiej „nierzeczywistości”. Zwykli ludzie, młodzi i starsi, odważnie stawili czoła kłamstwu, nienawiści i odbieraniu nam wszystkim wolności. Wszyscy oni , ochrzczeni przez redaktora Sakiewicza oszczerczo „ubekami”, przez prezesa oskarżani o przemoc i używanie siły, stali spokojnie, nie dając się sprowokować.
    Pobladły prezes, chroniony przez mrowie policjantów i żandarmów, grzmiał z podeściku o tym, że jest demokratą, ostoją prawdy i wolności, jednocześnie obiecując, że zaraz ustawowo wprowadzi wolność polegającą na zakazie innej niż PiS-owska wizji świata. Mienił się ofiarą przemocy, gdy kilka godzin wcześniej jego bojówki zaatakowały demonstrantów, którzy odpowiedzieli wzgardliwym milczeniem i biernym oporem.
    Czy przemawiał do nas Orwellowski, wcielony w Kaczyńskiego, Napoleon? Nie , moi mili, nic bardziej mylnego, stał tam wystraszony, pobladły stary człowiek, który widzi, że mimo zdobycia władzy omal absolutnej, wychowania sobie rzesz fanatyków gotowych wierzyć w każde kłamstwo „zbawcy”, jest bezradny wobec OBYWATELI.
    Wiele lat temu rozległo się nad Polską milionkrotne echo słów :Nie lękajcie się”, powodując upadek totalitarnej władzy. Ono brzmi do dziś, szczególnie słyszalne jest na Krakowskim Przedmieściu, gdzie ludzie różnych światopoglądów i wyznań nie ulękli się i solidarnie skomentowali nienawistne, prymitywne łgarstwa Jarosława K. okrzykiem: Kłamca!
    Dziękuję Wszystkim przybyłym, to było naprawdę wzruszające i krzepiące doświadczenie, widzieć nas , na co dzień podzielonych w ocenie różnych bieżących zagadnień, spierających się o różne ważne i mniej ważne rzeczy – w końcu to jest istota demokracji – zjednoczonych w sprawie podstawowej, czyli w obronie wolności, demokracji i przyzwoitości
    .
    Kajetan Wróblewski

  152. @Jael53, z godz. 13:35
    Kajetan też Cię pozdrawia pisząc, że też mu bez Ciebie nostalgicznie i prosi, abyś sama napisała. I dodaje, cytuję – Pozdrów (…) serdecznie, sam, jak wiesz, unikałem do momentu „walki” fejsa, nie mam naprawdę czasu na (tu nazwa jego bloga), choć skowyczę z tego powodu.

    Pozdrówka

  153. izabella
    11 grudnia o godz. 8:47

    Dzięki. Ale nie będę w nieskończoność produkować o prezesie, nie ma sensu, raz, drugi można się pośmiać i tyle.

    Już lada chwila zejdę z afisza i tak 😉

  154. Nieutulony w braku rozumu @dezerter, taką wypuszcza zawartość z siebie [dezerter83
    11 grudnia o godz. 0:20 ]

    „Lubimy rozmawiać o tym, co dla nas ważne, co bliskie naszemu sercu.”

    Najbardziej to lubimy gadać o pierdołach. Te są najbliższe „naszemu sercu”: nie budzą kontrowersji, zapewniają lobotomiczną ciszę-spokój, upewniają, że brak głowy to „źródło życia w Panu”, zużywają mało kalorii, co dla wierzącego organizmu cenne: szybciej się tłuszcz odkłada w tętnicach – i bach! – jesteśmy w Niebie. A tam każdy wyznawca prawidłowy chce być jak najszybciej. Najlepiej jeszcze z pieluchą.
    Słowem – pierdoły dają nam poczucie życiowej satysfakcji.

    To zdanie łączy @dezerter z następnym:
    „Jak powiedział Jezus, „z obfitości serca mówią usta”.
    Tak jest ! Jezus strasznie dużo gadał. Z tym, że był wyjątkowy z niego mruk. Jak na 3 lata gadania o bozi, to gadał akurat tyle, że na jedną godzinę gadania starczy. Albo i mniej.
    Sens połączenia zdania o gadaniu o tym co „bliskie sercu” ze zdaniem o „ustach gadających z obfitości serca” jest u dezertera taki jak zwykle: do góry nogami. Bo jak nogami na ziemi, to im kto ma więcej obfitości serca w sobie, tym więcej to wywala z siebie. A wy potem szorujcie podłogę.
    Jak to działa, wiedzą wszystkie panie sprzedawczynie w spożywczakach: włazi taki człowiek obfitego serca, ale skąpego portfela, żąda szprycera z siarką i na parapecie sklepu rozdaje obfitość serca sinogębym kompanom. Oni znają świat cały i stanowią trzon wyznawców bozi.

    Porażony na umyśle @dezerter wchodzi w badanie Nieba Na Sposób Szczególnie Szczegółowy:
    „Czego jednak Jezus uczył o Królestwie Bożym ? Oto kilka szczegółów:”

    Szczegół nr 1:

    „ Czym jest Królestwo Boże? Królestwo to rząd, którego głową jest król. A zatem Królestwo Boże to rząd ustanowiony przez Boga.”
    Dowodzenie zdezerterowanego jest wzięte z dziecięcej pieluchy. Ale ładnie się wyraził dowodząc: „a zatem”. Bozia to jest bozia, na wszystko się nada: na królestwo, na rząd, na ministra sportu. Prezydenta i referenta. Wyjaśnianie bełkotu bełkotem jest u wyznawcy nieuniknione.
    Gdzie te szczegóły w sprawie nieba? Że bozia jest szef, wie każdy wyznawca. Ale dalej nic nie wie, po co on tam w tym Niebie i co będzie miał do roboty po umyciu zębów.

    Szczegół nr 2:

    „Kto jest Królem? Władca Królestwa Bożego nie został wyniesiony na ten urząd głosami ludzi.”
    Antyszczegół: człowiek w Niebie jest nikt – nie ma nic do gadania. Zamiast „co jest” dowiaduje się czlowiek „co nie jest”.
    Następnie człowiek który został poinformowany „co nie jest” dowiaduje się, że jest inaczej niż przed chwila się dowiedział:
    „Poza tym Jezus uczył, że oprócz niego władzę w tym Królestwie będą sprawować inni. Nazwał ich „małą trzódką”, ponieważ ich liczba miała być ograniczona. Powiedział o nich: „Wasz Ojciec uznał za dobre dać wam królestwo”.
    Oprócz Jezuska jeszcze jacyś „inni” będą rządzić. Znamy to ze stosunków ziemskich, ale co do Nieba to sprawa dziwaczna. Czego się o „innych” dowie człowiek i czy on też jest „inny”, czy poza innymi – frajer-pompka, co się w Niebie do władzy nie dorwie? Zobaczmy dalej, jak się zdezerterowanemu makaron przedmyśli z kiszki mózgowej wywija.

    Szczegół nr 3:

    „Gdzie to Królestwo ma swoją siedzibę? W rozmowie z Piłatem Jezus oświadczył: „Moje królestwo nie jest częścią tego świata”
    Na pytanie „gdzie jest” dowiaduje się człowiek gdzie tzw Królestwo „nie jest”. Gdyby były tyklo dwie możliwości „bycia” i o jednej dowiedział się człowiek, że „nie jest” – miałby jakąś pociechę poznawczą. A tak – dupa. Dalej nic nie wie, chociaż w jego imieniu sam bezgłowy @dezerter stawia poważne, bo szczegółowe pytanie: gdzie jest.

    „Zgodnie ze swoimi słowami miał tam [Jezusek] „przygotować miejsce” dla swych współwładców.”
    Pytamy sami, bo zdezerterowany nie pyta: na czym polega „przygotowywanie miejsca” przez Jezuska, czy już przygotował, czy tylko da tych „innych”, czy może też dla frajerów-pompek, oraz kto to taki, ci „współwładcy”? Odpowiedzi nie widać.

    Szczegół nr 4:

    Zdezerterowany ładnie się pyta o szczegół 4 – „Czego dokona to Królestwo?”
    Nam się to pytanie podoba, bowiem dotąd niczego się nie dowiedzieliśmy i nuda nas łapie, a zaraz zaczyna się w TV znacznie ciekawsze przestawienie sensacyjne pt. „Zabili go i uciekł”. W związku z tak sformułowanym przez dezertera pytaniem o szczegół, odpowiada: „Jezus uczył swych naśladowców tak się modlić.” Że uczył, to słyszeliśmy, ale „ Czego dokona to Królestwo?”. Dezerter więc gada, że „Królestwo jest narzędziem, którym Bóg posłuży się do zrealizowania swego zamierzenia względem ziemi.” Pytanie było nie o „narzędzia”, ale o cel i czyn: czego dokona ? – do jasnej cholery, cymbale zdezerterowany ! – weź i gadaj wreszcie !
    Ale, skoro już zdezerterowany gada o jakimś „narzędziu” – to zapytajmy: co to za narzędzie, jak działa? Jakiego czynu jest narzędziem? Czekamy na odpowiedź, zanim przejdziemy do „Szczegółu nr 5”.
    Zamiast tego dowiadujemy się, że: „Będzie to oznaczać dla naszej planety gruntowne zmiany.”
    Zaraz, moment, co ten cymbał zdezerterowany pitoli ! Przecież wyżej wyjaśnił („Szczegół 3”), za pomocą Jezuska : „Moje królestwo nie jest częścią tego świata”. Co ma Królestwo Niebieskie do zmieniania Ziemi, skoro „nie jest z tego świata” ? Niech już da Ziemi spokój, bo się na porządnym nią zajmowaniu nie zna – co wiemy po dowodach, od dobrych kilku tysięcy lat.
    Jezusek przecież, razem ze swoim tatusiem, miał się przecież zająć Niebem, za pomocą innych” i jakichś narzędzi. To właśnie, te „szczegóły” obiecał przestawić zdezerterowany cymbał. O „Ziemi” każdy głupi gadać w nieskończoność potrafi. – Patrz wstęp – o obfitości serca i gęby, przed „Szczegółem nr 1”.

    Szczegół nr 5:

    Pyta się dociekliwie zdezerterowany:
    „Jakie zmiany na ziemi zaprowadzi Królestwo?
    I sam sobie przed sobą, czyli wobec puste makówki wyjaśnia: „Jak nauczał Jezus, Królestwo Boże wykorzeni wszelkie zło, usuwając tych, którzy rozmyślnie się go dopuszczają. Położy kres zepsuciu i niegodziwości. Zgodnie z obietnicą Jezusa na ziemi będą żyć tylko ludzie ‛łagodnie usposobieni, pragnący prawości, miłosierni, czystego serca oraz pokojowo usposobieni’.
    Cymbale Nieustający – Królestwo moje nie jest z tego świata” ! O Niebo sam się, w naszym uzurpowanym imieniu pytałeś własnej pieluchy oświadczając, że wyjaśnisz szczegółowo: gdzie to Niebo „nie z tego świata”, o którym miałeś gadać, zamiast o Ziemi ? Co się tam szczegółowo wyprawia?
    Ludzie są z tej Ziemi i co się tu wyprawia, są dosyć nieźle poinformowani. Wiedzą, że każdy człowiek i wszelkie jego potomstwo, po skończenie dziejów człowieka, skazany na śmierć w piekle, za pomocą grzechu pierworodnego. Nic tego nie zmieni, a Jezusek nie będzie znowu sfruwał „nie z tego świata” na Ziemię, by się dać znowu na krzyżu załatwić dla „odkupienia z grzechu”.
    Gadaj więc cymbale, po ludzku, o tych zapowiedzianych szczegółach.

    Szczegół nr 6:

    „Co jeszcze Królestwo uczyni dla ludzkości?”
    Nie ma żadnego „co jeszcze” bo dezerter w ogóle nie zaczął mówić na temat. Ale jest inne co jeszcze, o czym każdy jest poinformowany; jak człowiek wlezie do sklepu lada jakiego, to się pani sprzedawczyni zaraz pyta: co jeszcze mogę dla pana zrobić? I – po prawdzie – można się wtedy więcej szczegółów dowiedzieć, niż od niniejszego cymbała. A z panią sprzedawczynią „z obfitości serca” można nieraz pogadać. Wystarczy się niesztucznie uśmiechnąć.
    „ Jezus nie tylko zapowiedział, czego dokona Królestwo Boże, ale również to pokazał. W cudowny sposób uzdrowił wielu ludzi, demonstrując, co w przyszłości zrobi na ogromną skalę jako Władca Królestwa”.
    Nie dowiadujemy się o żadnych szczegółach. Ale może dowiemy się – choć nie ma to nic wspólnego ze sprawą szczegółów Królestwa „nie z tego świata”, jednak przerwałoby to może oglądanie filmu pt. „Zabili go i uciekł” na rzecz lepszej sensacji: co [Jezus] „pokazał”?
    No, to pokazał:
    „W cudowny sposób uzdrowił wielu ludzi, demonstrując, co w przyszłości zrobi na ogromną skalę jako Władca Królestwa”.
    „ Wyznaczony przez Boga Król potrafił nawet skruszyć kajdany śmierci”.

    Wreszcie jakiś szczegół, chociaż z jak najbardziej ziemskich stosunków: cuda i kruszenie kajdan śmierci. Jest więc Jezusek jak kuglarz jarmarczny. Będzie się musiał w tych cudach bardziej postarać niż tysiące ziemskich speców: kobieta z brodą” – cud boski; „cielę o dwóch głowach” – cud boski całkiem solidny; „kobieta – goryl” – znany cud boski epoki przedfreudowskiej; „łamacz kajdanów i łańcuchów” (sic!); „największy atleta świata” – tak jest, on może być silniejszy od Jezuska; „ludzkie zwierzę – indianin z Nowej Ziemi”; „cudowne siedzenie św. Szymona na słupie od 20 lat” – tak jest! Wszystkie te cuda i kajdanołamanie oraz tysiąc innych cudów odstawiały cyrki i jarmarki obwoźne oraz stacjonarne w czasach jeszcze przedjezuskowych. Na całym świecie. Ale pytanie było o szczegóły „nie z tego świata”.

    Szczegół nr 7:

    Zdezerterowany zachęca: ma dla nas szczegół odpowiedzi na pytanie – „Kiedy nadejdzie Królestwo?”. I zaraz z własnej pieluchy odpowiada: „początek jego panowania zbiegnie się z wyjątkowym okresem, który nazwał swą „obecnością”.
    Aha. Więc Królestwo = „obecność”. Wyznawco – czuj się poinformowany !
    „obecność” Jezuska pozna się po tym, że „Mieszkańcy naszego globu mieli wtedy doświadczać wielu utrapień — wojen, klęsk głodu, trzęsień ziemi, epidemii i coraz większego bezprawia.”
    Tu pojawia się poważny kłopot: po tych dokładnie szczegółach poznaje się że zachodzi obecność Adolfa Hitlera. Ewentualnie Józefa Stalina, Mussoliniego, Pavelicia, Franco, Salazara, Pol Pota, Pinocheta, Papy Doca, Baby Doca, Videli, Batisty, PAPIEŻY z biskupami oraz wszelkich kolonizatorów o szczególnej właściwości: wszyscy z nich to chrześcijanie – i innych tego rodzaju chłopców. Nie sięgając głębiej w historię, żeby – dla oczywistości doświadczenia żyjących pokoleń – trzymać się jakichś ostatnich 80-100 lat.

    „Te oraz inne znaki przepowiedziane przez Jezusa są od dawna widoczne. Wynika stąd, że Jezus już panuje jako Król.”
    Coś takiego ! O tym, że Jezusek jest Król Polski – po raz czwarty z rzędu – wiemy. Znaczy: jesteśmy w Niebie! Chociaż nie całkiem co osłabia Królowanie Jezuska:

    „ Zbliża się czas, gdy Królestwo to nadejdzie i zaprowadzi wolę Boga na ziemi”. Jest – ale się zbliża, zbliża się – ale Jest. To też znamy: tak działają schody ruchome w Warszawie: w dół – ale w górę, w górę – ale w dół.

    „Na całej ziemi miała być też prowadzona kampania edukacyjna, dzięki której zostaną zgromadzone pokorne osoby, stanowiące fundament społeczeństwa „nowej ziemi”

    Jak to „miała”? Miała, więc nie została? Niemożliwe, znając bozię. U niego nie ma, że coś miało, ale się nie odbyło. A że się odbyła kampania edukacyjna to wiemy z telewizji i stosunków miejscowych: pani minister edukacji odbyła kampanię zmiany w głowach młodzieży – której Lolek zadedykował swoją niebieską książeczkę. Oraz z kampanii edukacyjnej Prezydenta i prostego posła: najgorszy sort Polaka i najlepszy sort Polaka. Obaj to są wybitnie wierni wyznawcy Jezuska.
    Jak zostaną zgromadzone „pokorne osoby”? – jeśli mają to być metody inne niż ziemskie – za pomocą policji i pisopaństwa? Które to będą „pokorne osoby” i jak je poznamy – po opasce z gwiazdą Dawida na ramieniu, czy może tatuażu pod pachą?

    Na koniec szczegółowego przedstawienia „Królestwa nie z tego świata” – oszukawszy bo nic nie wyjaśniwszy a ściemniawszy na potęgę – poza jednym Szczegółem: własnej pustki – pyta cymbał miło i serdecznie @pombocka:

    „Czy chciałbyś lepiej poznać te nauki? Chętnie i w tym pomogę.”

  155. Jeśli to bez sensu, to my, listonosze, robimy w rozrywce…

    Zawsze miałem pokusę, aby z postów marketingowych tej czy innej grupy sprzedażowej (pardą: wyznaniowej) powycinać sobie wycinankę i wznieść ją na wyżyny tak, aby spadając na posypane nią wkrótce pogłowie mas, kształtem konfetti zatańczyła hawajski taniec ateizmu.
    Wkrótce przekonałem się, w drodze czytelnictwa blogerskiego urobku, że na takim ateiźmie to ja (ateista certyfikowany i dyplomowany) się nic a nic nie wyznaję.
    Można więc przyjąć, ergo et caetera, że u nas ateizm bezwyznaniowy jest gałęzią czystej rozrywki.
    A ta, sensu nie tylko nie potrzebuje, ale nawet sensualnie nie szkodzi.
    Kto szuka w eo modo ateiźmie sensu, powinien raczej, postponując posty, postawić se czystą.
    😉

  156. Jest bez sensu, Gekko

    U nas ateizm bezwyznaniowy nie jest gałęzią zadnej tam rozrywki lecz zupelnie czym innym. Przypomnijmy lekcje niedawno przerabiana

    ‚Ateizm przekształcił się od jakiegoś czasu w agresywną antyreligię. Jako taki dąży do eliminacji religii z przestrzeni publicznej. Jest najbardziej nietolerancyjnym wierzeniem współczesnego Zachodu.” [B. Wildstein, RZECZPOSPOLITA, 2008 r.]

    Pytanie tylko sie cisnie: a od kiedy to Pomrocznosc Jasna zostala uznana za wspolczesny Zachod?

    Mozna byloby sie wysilic i zalozyc, ze od ubieglorocznych wyborow. Problem w tym tylko, iz p. Wildstein napisal co napisal w 2008 roku. Czyli, w rok po odsunieciu PiS-u od nieudolnie sprawowanej wladzy po raz pierwszy.

    Za trudne to dla mnie. Chyba postawie seczego. Czystej nie tykam

  157. Orteq
    11 grudnia o godz. 19:14

    A jednak czystą postrzegałbym jako znacznie bardziej rozrywkową alternatywę, dla ateizmu, który dysputuje z odgrywającą nagraną na tępym wałku melodyjkę pianolą, za pomocą konfetti powycinanego z mało pachnącego gumna.
    Trudność polega jedynie na tym, aby tę purystycznie czystą intelektualnie, moralnie i etycznie rozrywkę, równie zręcznie przelać na łamy bloga w formie czystej.
    Bo różne
    kolorowe – a, to już u nas nie jest zabawnie widziane… 😉

  158. Tanaka napisal do dezertera:

    „Najbardziej to lubimy gadać o pierdołach… pierdoły dają nam poczucie życiowej satysfakcji.”

    To tak jakby styl, ktory ja juz gdzies poznalem. Podobuje mi sie. Innym nie za bardzo. Ciekawe czy dadza glos w sprawie owego niepodobania sie

    „Jezus strasznie dużo gadał. Z tym, że był wyjątkowy z niego mruk. Jak na 3 lata gadania o bozi, to gadał akurat tyle, że na jedną godzinę gadania starczy. Albo i mniej.”

    Mniej. Wszystko co Pan Jezusicek naopowiadal, zostalo wymyslone przez roznych wesolkow. Sporo lat po Jego wniebowstapieniu. Czasem przez takich, ktorzy z Nim sie w ogole nie zetkneli.

    „Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da.” [Tadeusz Kotarbiński]

  159. Gekko -19:31

    Dwu-kolorowe konfetti wycinane przez policje w ramach sluzbowych obowiazkow rzeczywiscie nie zostalo uznane za zbyt kolorowe czy zabawne. Szczegolnie na blogu ateistow. Too bad

    Jesli zas chodzi o ‚rozne kolorowe’ czystej, to mam dobra wiadomosc.

    Kiedy odwiedzalem rodzine w Kraju, przed laty, zawsze byl ten sam problem. Na stol wyjezdzala czysta ojczysta. Czasem nawet nie ta z czerwona kartka tylko jeszcze gorsza.

    Teraz, np. dwa lata temu, zadna czysta nie wyjezdzala na stol. Byly koniaki – wcale juz nie ruskie – likiery i, o dziwo, wina. Te ostatnie specjalnie dla mnie.

    Chyba ta przedostatnia POlska, z przed dwoch lat, rzeczywiscie doszlusowywala do tzw. wpolczesnego Zachodu, jesli o kolorowosc czystej chodzi.

    Jesli zas chodzi o ateizm, i o Polske dzisiejsza pisiana, musimy poczekac na nowa odslone pana B. Wildsteina

  160. Wciaz jednakze nie ma zwyczaju robienia drinkow. Czy koktajli. Mowie o ucztach domowych. Restauracje, zdecydowana wiekszosc z nich, nie odstaja za bardzo w tej materii za Zachodem. Nawet za tym wspolczesnym.

    Zeby tylko ten Donald Fryzura czegos Kaczystemu nie nakazal w tej sprawie.

    Trump to znany teetotaler. A tacy byli, na przyklad, tforcami slynnej prohibicji lat przedwojennych. Obowiazujacej nie tylko w USA.

    Wroci nowe? Mafia czeka na mozliwosc PELNEGO odrodzenia, dzieki prohibicji. Nie tylko w Podzielonych Stanach Ameryki. W POdzielonej Polszy kaszystowskiej tez.

    Czy to prawda, ze gnom z Zoliborza stal sie abstynentem w ramach przygotowan do sojedinienija z teetotalerem Fryzura? Genialnosci jego strategii nawet NeferNefer jeszcze nie opiewala. Do dziela, Nefciu!

  161. Nieumiejetnosc srodowiska poza wyjscie dyskursem z poziomu FAQ, Frequently Asked Questions czy RFC, Request for Comments nie daja szans testowanie „nadwislanskosci” obszaru peryferyjnego. Rozwazania na poziomie kwarkow informacji lokalnej, awansow personalnych koni w stadninach czy szczepien ochronnych potrzebach, kolejnych medialnych protestach czy malzenstwach „na probe” z nieletnimi, albo brak wody w jez. aralskim czy… sa nieinteresujace. Rowniez uczestnictwo w blogu bedacym tylko inspiracja nosnych medialnie tematow lokalnie dla lokalnego portalu. Niezbadane sa wyroki. Niezbadane sa wyroki kolegiow redakcyjnych rowniez. Badalne sa efekty finansowe, ale nie wyroki. Ponad dwudziestoletnie zajmowanie sie charyzma spluczki klozetowej, do mizernych efektow finansowych doprowadzic prawdopodobnie musialo. Krotkonogi, ten co drabinki potrzebuje, ta charyzme posiada w obfitosci. „Wstepniacy” tego politycznego portalu, emeryci lub w drodze, zajmowali sie z upodobaniem ta gleboka charyzma przez dziesieciolecia. Szanowna Blogosfero, Szanowna, mysle ze czas dokonac resetu.

    Wprowadze pojecie habitatu jako poczatek resetu. Habitat, charyzma spluczki klozetowej, doprowadza Szanowna Blogosfere do mistycznych napasci wzajemnych. Szanowna Blogosfero, zmienmy habitat dla dokonania resetu. Nie trzymajmy sie scisle wyrokow kolegiow. „… dal nam przyklad prezydęt, jak zwyciezac mamy.”

    Pisze to jako doswiadczony listonosz. I nie mam na mysli Sasiadki, ktorej list przekazalem. Rodziciele moi w czasach wczesnoszkolnych posylali mnie na lekcje tzw „religii”. Celem bylo, prawdopodobnie, wzbudzenie we mnie zadzy. I zadze wzbudzili. Chodzac na wagary, z podobnymi mnie co zadzy szukali, odkrylismy uroki listonoszowania. Gra ta odbywala sie w budynku o lepszej kubaturze, ale nalezacym do wspomnianej salki katechetycznej. Dla niezorientowanych w grach mlodosci, losowych, podam krotki opis. Ciekawosc jaka chlopcy z dziewczynkami moga przejawiac, okreslano kolorami kolorowymi, uczestnicy mieli parzyste(dziewczynki) i nieparzyste(chlopcy) numeracje. Losowe polaczenie parzystosci z nieparzystoscia, kolorowo podbarwione, definiowalo przebieg rozgrywek pocztowych.

    I tak mnie zostalo. Wzbudzili we mnie zadze. Dlatego jako doswiadczony listonosz to pisze. Ale nie certyfikowany jeszcze. Zmienmy habitat, dla resetu, na taki w ktorym jestesmy Szanowna Blogosfero, jezeli nie certyfikowani i z dyplomami, to przynajmniej doswiadczeni.

    bez pozdrowien (na razie) seleuk(os)

  162. Prosiemy o przyfrocenie drabinki, NeferNever. Ew. taborecika. Lub ludycznego stolka.

    Podest jest dla sissies politycznych

  163. errata:
    szans na testowanie

  164. Chyba, na koniec, zaczynam rozumiec seleuk(os)a. Poniekad rozumiec

  165. Zeby zrozumiec seleuk(os)a lepiej, potrzebne jest jego zadeklarowanie czy jest za TWA obywatelskim? Czy tez jest przeciw temu TWA?

    Z tego co mnie raportuja z nad Wisly, TWA, jakakolwiek by ona nie byla, wciaz nie ma zbyt dobrej prasy. Okreslana ona jest jako WSOBNOSC.

    Plain and simple: kazirodczosc

  166. Przypominam

    Gospodarz blogu opowiedzial sie PRZECIWKO wsobnosci blogowej. Tak ja to zapamietalem

  167. Pojawilem sie tutaj w okreslonym, dla mnie konkretnym celu i ponioslem porazke bycmoze. Cel moj okreslilem jak szukanie atmosfery. Synonimem wspierajac, szukaniem brakujacych ogniw. Te „brakujace ogniwa” albo „atmosfera”, jak wolicie, potrzebne sa jako konieczny warunek do budowy, bardzo nietypowej. Jakie sa cele portalu „Polityka” w utrzymywaniu blogu, nie wiem. Moglbym zdefiniowac kilka. Ale nie wiem. Jakie sa cele innych aktywnych uczestnikow blogu, nie wiem. Wiekszosc wpisow nie wychodzi poza poziom leczenia frustracji.

    Zagadnienia tu na tym blogu opisywane sa zagadnieniami globalnymi. Strefy peryferyjne, jak woda miedzy wyspami. Peryferyjne zacofanie jest wszedzie te same. Wymienie kilka, bez gradacji. Przemoc wobec kobiet strukturalna. Wyksztalcenie dzieci zadne. Wtorny analfabetyzm wykluczonych. Zapasc nauki w wyzszych kategoriach. Sluzalczosc elit dla centrum. Klanowosc struktur spolecznych. Nieporadnosc organizacyjna. Katastrofalna medycyna. Techniczna indolencja. Zasmiecanie odpadami. Wystarczy ta lista, mieszajaca sie tez z soba w nieoczekiwanych lokalnych kombinacjach. Nad Wisla tez. Wszedzie na tych peryferiach, przyczyna tych problemow sa patriarchalne autokratie w sojuszu ze zorganizowanym szamanizmem. Na kazdej peryferii jest oczywiscie wlasny, lokalny jezyk dla tych pojec. W srodkowej, pld Ameryce, w arabskojezycznej Afryce pln i w Azji, nie arabskojezycznej. Na Balkanach. W obszarze peryferii „nadwislanskiej” jest to jezyk zasciankowego gumna. W kazdym z tych miejsc jest wielu ludzi, gotowych obchodzic autarkie bedace w sojuszu z szamanizmem, bez narazania sie na odwet ze strony lokalnych aparatow nacisku. Obchodzic, dla lagodzenia bezposrednich skutkow tych problemow na wlasne codzienne zycie. To klienci potencjalni, wszyscy albo bedacy w drodze, posiadaja telefon komorkowy dla komunikacji miedzy soba. W swiatowej rosnacej sieci. Komunikacji dla lagodzenia tych negatywnych skutkow. Setki milionow klientow bez potrzeby kosztownego marketingu.

    Sa rowniez srodowiska/obszary umiejace tworzyc narzedzia komunikacji dla kazdej dziedziny. Nie na peryferiach. Tzn . globalnego produktu, dla omijania lokalnych struktur nacisku.

    bez pozdrowien (na razie) seleuk(os)

  168. „Już lada chwila zejdę z afisza i tak”

    To jednak nienawistnik dzieci uslucha wolan wiernych pan? Czekamy czekamy. Moze sie co ozywi?

  169. Tylko kundel szczeka na kazdego przechodnia. Rasowy potrafi apport zrobic do odstrzalu kaczki.

  170. Czy jestesmy juz na wyzynach? Czy dopiero sie wspinamy?

  171. Think global, act local…

    W ramach tak popularnego globalnie resetu, ja bym utrzymał podejście peryferyjne.
    Bo, jak się peryferia skojarzy zgrabnie z globaliami, to kolorowe konfetti czy inny efekt motyla, zaczyna się, wzlata i kończy upadkiem u źródła, które stanowi wspólny mianownik tych osobno widzianych, jak drzewa, wymiarów.
    A jest tym mianownikiem nasz wspólny Stwórca Jedyny, czyli Człowiek, co ma obyczaj – ciekawy nadzwyczaj.
    Zwłaszcza w liczbie mnogiej i zasięgu logarytmicznym, a wymiarze wspólnotowym.
    I to jest właściwy aspekt, tych peryferii źródeł globalnych, która mieści się pod każdym czerepem i tak wsiem cuzamen, a dostępny tak szkiełku ekranu, jak i oku czytelnika postów.
    Jaki by nie był cel żywienia blogów na tygodniku, okazja dla szerszych horyzontów za pomocą drobnej źrenicy tego, czy innego indywiduum, jest więcej niż globalna, bo kosmiczna.
    Pod warunkiem wykorzystania cnoty zdolności wiary w sferze ateizmu: w człowieka i jego sprawczość.
    Zapewnia to reset frustracjom, bez odrętwienia w komforcie.
    No i może być niezłą racją bytu.
    (choćby w formie co by tu seczego…)
    Skool. 😉

  172. Gekko
    11 grudnia o godz. 22:23

    Skål Gekko 😉

  173. @@Gekko, seleuk(os)
    Na zdar! 😉

  174. @seleuk(os)
    11 grudnia o godz. 20:28

    Obszar z dorzecza Wisły najlepiej potraktować jako stracony i skoncentrować się na działaniach w obszarze z dorzecza Odry – tam jeszcze można coś zdziałać.

  175. bubekro,

    Jesli juz o cos zdzialywaniach mowa.

    Zjechala nam na swieta Slowaczka. Lat 36. Slowacje odwiedza czesto, pracujac na Karaibach w tzw. yachting industry. Jej zwiezly opis sytuacji na Slowacji: wszyscy kradna, dzialajac dla dobra kraju. Najwiecej oczywiscie kradna ci co rzadza. Wszyscy sa milionerami. Wszystkie ich miliony ukradzione.

    Az sie zachlysnalem trzynastym lykiem seczego, to slyszac. I nie powiedzialem nic. No bo co mialem mowic? Ze w sasiedniej Polsce jest dobra zmiana i nikt nie kradnie?

    Nie lubie dolowac ludzi

  176. Ten apport ‚rasowego’ robiony do odstrzalu kaczki. Nie wiedzialem, ze rasowosc cos ma wspolnego z odstrzeliwaniem kaczki. Michalkiewicz sie klania?

    Bo to on, do spolki z L. Bublem, dopatruja sie dzialan pewnej rasy w nagonkach na kaczke. Tej ktora sie uchronila od zamachu

  177. Tu ilustracja do korupcji na Slowacji

    http://natemat.pl/195279,jestescie-brudnymi-prostytutkami-walczycie-z-rzadem-tak-premier-slowacji-odpowiedzial-na-pytania-o-korupcje

    „Zuzana Hlávková z Transparency International ujawniła ona, że jako uczestniczka przygotowań była zmuszana przez władze m.in. do współpracy z pominięciem zasad zamówień publicznych z agencją reklamową powiązaną z partią rządzącą.”

    Nasza swiateczna wizytatorka tez ma imie Zuzana

  178. ‚Premier Słowacji Robert Fico idzie na wojną z mediami jeszcze ostrzej niż jego polityczni przyjaciele z Polski i Węgier.’

    Niedlugo doszlusuje do nich Donald Fryzura. Bedzie sie dzialo

  179. Dlaczego bedzie sie dzialo? A dlatego:

    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/trump-senatorowie-usa-wzywaja-do-zbadania-roli-moskwy-w-wyborach,698910.html

    Senatorowie:

    „Ostatnie doniesienia o rosyjskim wpływie na nasze wybory powinny zaniepokoić każdego Amerykanina”

    Trump:

    „Prezydent elect nie wierzy w doniesienia, jakoby Rosja wpływała na wybory prezydenckie w USA na jego korzyść.
    – Sądzę, że to śmieszne. Uważam, że to kolejna wymówka – oświadczył.Stwierdził także, że nie wierzy, iż analiza pochodzi od CIA.Trump zasugerował, że to demokraci stoją za upublicznieniem sprawy, by znaleźć usprawiedliwienie „jednej z największych porażek w historii politycznej kraju”. Pytany, czy chcą go w ten sposób zdyskredytować, odparł:
    – Może tak być. ”

    Jak mowie: bedzie sie dzialo

  180. Może dobry uczynek z rana? Czyli petycja przeciw deportacji Ukrainki z Polski.