Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

2.12.2016
piątek

Jeśli dziś wtorek, to jesteśmy w Polsce: witamy w gospodarce PiS

2 grudnia 2016, piątek,

Nawa partyjno-rządowa mówi. Jak coś powie, to zaraz śmiech albo zgrzyt łańcuchów. Jeśli jeszcze mamy wybór, wybieramy słuchanie rządowych dowcipów. Teraz – o gospodarce. Władza lubi pieniądz. To jest zrozumiałe. Władza, która leży, potrzebuje niewiele. Jak wstaje z kolan, potrzebuje coraz więcej. Polska wczoraj była w ruinie, ale już przestała. Przestała nad ranem, w dodatku bardzo tanio – wystarczyło przestać mówić: ruina. Jak wstał dzień, to każdy widzi: PiS tyle naobiecywał, że teraz musi na to znaleźć pieniądze. No to szuka.

Generalia: fantazje oświadczeń i zasady

Pani premier Szydło Beata oświadcza, że Polska nie chce być krajem magazynów. Znaczy: chcemy od razu gospodarki high-tech i wyrobów finalnych. Minister Rozwoju potwierdza i zaprasza do Polski najnowocześniejsze firmy. Bardzo dobrze. Ale czemu magazyny są niedobre? Koreańczycy i Chińczycy bardzo by się zdziwili. Przeszli przez ten etap, a teraz robią to, czego nie umie robić polska gospodarka. Ale zostawmy ich w spokoju. Kto by tam ich zrozumiał?

PiS oświadczył, że zbuduje kanał Elbląg-morze, tnąc Mierzeję Wiślaną. Nie jest jasne po co; tłumaczenia są nadzwyczaj mętne. To jest jednak pewne: widzi w tym swój interes polityczny. Poważne wątpliwości gospodarcze i środowiskowe uważa za niepoważne. Jednak by to zrobić, potrzebuje pieniędzy. Bardzo dużo.

Ponieważ rząd PiS ciągle coś oświadcza, oświadczył więc niedawno, że wyda na program żeglugi śródlądowej 70 mld zł. Ma być wielki system dróg wodnych. Wiemy też z nieustannych oświadczeń, że dla PiS Unia jest dobra tylko dlatego, że daje pieniądze. Bo poza tym, jest do niczego. Daje co prawda, ale za mało. Polska musi mieć godną gospodarkę. Godną Jezusa-Króla. Oraz prezesa.

Wiceminister Rozwoju Słowik Witold oświadcza: W samym krajowym programie budowy dróg mamy określone potrzeby o wartości ok. 200 mld zł, natomiast zabezpieczone finansowanie w bieżącej perspektywie na ok. 100 mld zł. Mowa o drogach lądowych. Nie wodnych. O wodnych już wiemy – dodatkowe 70 mld. To tylko jeden z sektorów gospodarki A jest ich bardzo wiele. Każdy ma mieć odpowiednie finansowanie. Zapotrzebowanie na środki finansowe – nieograniczone.

Kaczyński Jarosław oświadcza: obniża się wzrost gospodarczy, bo przedsiębiorcy związani z opozycją złośliwie zwijają interesy z niechęci do rządu PiS. Każdy poważny przedsiębiorca doskonale rozumie prawdziwy stan rzeczy: rząd budzi nieufność i wywołuje niepewność swoimi działaniami.

Ministerstwo Rozwoju ma swój doskonały plan, skąd wziąć brakującą górę pieniędzy na obiecane inwestycje: partnerstwo sektora publicznego z sektorem prywatnym. Sektor prywatny ma gigantyczne środki, które władza publiczna zamierza wykorzystać. Po tych licznych oświadczeniach gospodarczych PiS, rządu, ministrów Dobrej Zmiany, pora na moje oświadczenie pod adresem rzeczonych: figę z tego zrobicie. Z tego zadęcia, z tych fantazmatów i bredni zostanie wam ino sznur. Ponieważ PiS likwiduje gimnazja, wyjaśnię to w sposób dostępny dla umysłów na poziomie podstawowym.

Po pierwsze: każda gospodarka, szczególnie tak złożona jak high-tech, musi się opierać na innowacyjności. Polska gospodarka nie jest innowacyjna. Ponieważ Polak jest nieinnowacyjny. PiS zaś, wraz z Kościołem katolickim eksploatują i uświęcają skrajną nieinnowacyjność oraz zamknięcie umysłowe i kulturowe w Polaku. Nadęty balon polskiej katolickiej „Tradycji od 1050 lat” jest skrajnie przeciwny żywości umysłowej, otwarciu na nowości, gotowości na mierzenie się z problemami, jakie niesie rzeczywistość i szukaniu nowatorskich sposobów ich rozwiązywania. Polska historia społeczna i gospodarcza dowodzą skrajnego i stałego, wieki trwającego sprzeciwiania się koniecznej modernizacji.

Po drugie: skrajnie antymodernistyczną siłą, będącą w ścisłym sojuszu z PiS, jest Kościół katolicki. Jest to instytucja dewastująca ludzki rozum, przymuszająca do wiary w byty mniemane i stosująca nieustający szantaż. Zasady te stoją w sprzeczności z myśleniem w ogóle, a zwłaszcza z myśleniem wolnym, twórczym, koniecznym do tego, by Polak stał się istotą innowacyjną.

Po trzecie: wypalanie Polakom wrażliwych komórek mózgowych przez PiS za pomocą kłamstwa smoleńskiego, fizyki smoleńskiej wraz z pozostałymi smoleńskimi dziedzinami antynauk niszczy pierwociny szans na to, że Polak miałby być osobą żywo myślącą i nie bojącą się myśleć – co jest nowoczesnemu społeczeństwu i dojrzałej gospodarce potrzebne jak tlen.

W parze idzie z tym szaleństwo negowania systemu edukacyjnego i rozbijania jego nieźle działającej struktury organizacyjnej. Najważniejsza nie jest nauka swobodnego myślenia i dociekania rzeczy, ale katecheza katolicka, matura z religii, skłamana historia oraz wyobrażenia o sobie, własnej seksualności, rodzinie i społeczeństwie według żądań ePiSkopatu i jego antyekspertów w rodzaju działającej w MEN, niejakiej dr Dudziak Urszuli. Która wydaje takie oświadczenia, jakie za chwilę będą zapewne normatywne w polskiej szkole: antykoncepcja wywołuje raka piersi i pozbawia kobiety dobroczynnego działania nasienia. Skutkiem antykoncepcji są zdrady i rozwody. Do ślubu (sakramentalnego) należy zachować „seksualne milczenie”. Osoby z rodzin inteligenckich niekoniecznie warto hołubić, bo więcej osób aprobujących katolicką moralność małżeńsko-rodzinną wywodzi się ze środowisk robotniczych i chłopskich. Fenomenalne! Polskę i jej nowoczesną gospodarkę będą lepiej rozwijać mieszkańcy wsi niż inteligenci! Ci są podejrzani. Inteligentów pozna się po gładkich rączkach i okularach. Kto zostanie rozpoznany, będzie skończony.

Po czwarte: gospodarka high-tech, każda zdrowa gospodarka, wymaga wzajemnego ZAUFANIA. Istotą rządów PiS jest dewastacja kruchego i fragmentarycznego zaufania pomiędzy Polakami, jakie udało się dotąd – mozolnie – budować. Oraz wzmacnianie braku zaufania Polaków do siebie nawzajem, do ludzi innych nacji i religii. To jest zabójcze dla rozwoju społeczeństwa i dla nowoczesnych sił koniecznych gospodarce. Do dewastacji jednego z filarów zaufania – organizacji pozarządowych, PiS się właśnie bierze. Rozbijanie zaufania do konstytucji, zasad państwa i jego głównych organów widzimy codzienne. Stosunek biskupów i wyznawców PiS do prawdziwego, bo niekatolickiego cudu – Orkiestry Jurka Owsiaka, jest wszystkim doskonale znany.

Po piąte: poprzednie rządy PiS, jego politycy, działacze i wyznawcy wszędzie widzieli złodziejstwo, korupcję, zdradę, układy. Kiedy Warszawą rządził Kaczyński Lech, ogromna część ważnych inwestycji i koniecznych działań została wstrzymana, bądź była opóźniana, z powyższych, histerycznych podejrzeń: złodziej na złodzieju złodzieja pogania. Podobnie było w poszczególnych regionach Polski, gdzie PiS miał coś do powiedzenia w radach gmin, powiatów czy województw.

Po szóste: pomysły Ministerstwa Rozwoju PiS o „partnerstwie publiczno-prywatnym” są fantazmatami całkowicie sprzecznymi z niezbędną naturą takiego konceptu. Albo jest równość stron – prywatnej i publicznej, zaufanie wzajemne, albo nie ma żadnego partnerstwa. Tymczasem PiS od zawsze stawia na wyższość państwa i jego instytucji oraz podejrzliwość i przymus wobec podmiotów prywatnych. Konstytucja psychologiczna członków PiS i jego wyznawców jest całkowicie sprzeczna z koniecznością działania w zaufaniu wzajemnym. Nie będzie więc żadnych partnerstw innych niż takie, w których strona prywatna pełni rolę parabanku: pożycza stronie publicznej pieniądze za pomocą zrobienia prac, na które strona publiczna musiałaby pożyczyć środki w banku lub wypuścić obligacje. Jednak pożyczanie przez jednostki publiczne pieniędzy prowadzi do zadłużania się, co rodzi ryzyko ustawowe (próg zadłużenia, powyżej którego do gminy wkracza komisarz w miejsce burmistrza lub prezydenta) oraz związane z bankructwem.

Po siódme: z rozwiązań partnerskich, łączących instytucje publiczne i prywatne, korzysta już właściwie cały świat. Stosuje się je w niemal nieograniczonej ilości dziedzin życia. Poza koniecznym wzajemnym zaufaniem partnerów, najważniejszą istotą partnerstwa jest to, że uzyskany efekt końcowy przewyższa (i to często bardzo znacznie) możliwe do uzyskania efekty działania każdej strony z osobna. Powstaje wartość dodana. Właśnie dzięki partnerstwu stron. Nie do przecenienia korzyścią dla instytucji publicznych jest zaś możliwość skorzystania z unikalnej wiedzy, know-how strony prywatnej. Bez wykorzystania tej zasady działania wiele celów w ogóle jest nie do osiągnięcia lub za taką cenę, która podważa opłacalność i sens samego działania.

Notabene: właśnie tego rodzaju unikalną korzyść oferował Polsce, zgodnie z treścią wypowiedzi i PiSm formalnych – Airbus Helicopters, w związku z przetargiem na śmigłowce wielozadaniowe dla polskiego wojska. Szansa ta została nie tylko koncertowo przez polską stronę zmarnowana, ale – jak to mogliśmy obserwować i słuchać – polski rząd zrobił to w sposób i w manierze absolutnie przeczącej jakiejkolwiek szansie na partnerskie stosunki stron.

Ma i będzie to miało poważne skutki w relacjach z firmą Airbus, z Francją i pozostałymi partnerami tego europejskiego i wiodącego na świecie w branży najbardziej zaawansowanych technologii koncernu. Sygnał został z Polski wysłany do wszystkich. I wszyscy to odebrali. Władzom PiS-owskim wydaje się jednak, że nie będzie z tego żadnych złych skutków. Inaczej: im się nie wydaje, to jest po prostu poza ich horyzontem mentalno-kulturowym. I całkowicie poza ich kompetencjami. Ta nieunikniona oczywistość bierze się z tego, co zostało wyjaśnione w poprzedzających punktach.

Po ósme: działanie w warunkach realnego partnerstwa podnosi stosunki stron na wyższy i lepszy poziom. Społeczeństwa, państwa, przedsiębiorstwa lepiej i sprawniej działają. Ludzie lepiej i w poczuciu głębszej satysfakcji żyją. Temu – realnie, bo werbalne deklaracje są słodkie i złudne – sprzeciwia się głęboka, mroczna i wsteczna natura ludzi skrzywionych na sposób PiSokatolicki.

Partykularia: wielki program żeglugi śródlądowej

Rząd PiS zamierza – jak słychać – wymusić powstanie kanału Bałtyk-Elbląg przecinającego Mierzeję Wiślaną, za pomocą tzw. specustawy. Z zasady specustawy uchwala się po to, żeby szybko, bez szczegółowego postępowania, standardowej mitręgi i długotrwałości procedur osiągnąć szybki skutek: jest! Tak właśnie zrobiono np. w sprawie przygotowania pakietu inwestycji na mistrzostwa Europy w piłce nożnej Euro 2012. Stadiony, niezbędna infrastruktura i inne inwestycje były realizowane poprzez specustawę. „Szybki skutek” niekoniecznie jest szybkim skutkiem oraz niekoniecznie (a właściwie dosyć rzadko) jest dobrym skutkiem. W przypadku części inwestycji i działań za nimi stojących w ramach Euro 2012 zasadne jest pytanie: po co nam to było? To samo pytanie, już na wejściu, dotyczy kanału. Po co? Nie ma klarownego prezentowania odpowiedzi, bo nie są one klarowne i przekonujące.

Polska, w 1918 r., w spadku po trzech państwach zaborczych odziedziczyła trzy różne systemy rzecznych szlaków żeglugowych. Każdy był inny, o innych parametrach i mający za zadanie realizować sobie właściwe cele. W okresie międzywojennym niewiele zrobiono w sprawie uporządkowania tych różnych systemów. Bałagan ten odziedziczyła Polska w 1945 r., w dodatku w silnie zmienionych granicach. Przez kilka dziesięcioleci prowadzono bardzo rozległe prace koncepcyjne, badawcze, projektowe oraz inwestycyjne, mające doprowadzić do koniecznej integracji. Działania te zaczęły wygasać na przełomie lat 1970–80. Powody są zrozumiałe: kryzys gospodarki i państwa.

Wielka powódź w 1997 r. jest jednym z fatalnych skutków przerwania tych prac i uznania, że rzeki to coś właściwie w gospodarce zbędnego, a nawet przeszkoda. W międzyczasie, z braku sprawnie działającego systemu żeglugi na rzekach, od lat 80. po dziś dzień, cała gospodarka przestawiła się na transport lądowy. Głównie drogowy. Rozjechanie polskich dróg przez ciężarówki, dewastacja miast i wsi, ogromna liczba wypadków i zniszczenie środowiska – to skutki tej monokultury transportowej. Oraz gigantyczne koszty: ciężarówką wozi się towary w sposób ekonomiczny na krótkie, najdalej średnie dystanse. Nie po całej Polsce.

W tym czasie zlekceważony stan polskich kolei, fatalne zarządzanie, brak strategii rozwoju i finansowania, rządy związków zawodowych i politycznych komisarzy w PKP doprowadziły do degrengolady kolei. Skutki trwają do dzisiaj. Choć w pewnej mierze są odwracane, w czym ogromny udział ma finansowanie unijne. Od jakiegoś czasu rozwija się techniki transportu łączącego zalety samochodu i kolei, co w Europie od dawna jest normą.

Żegluga wodna pozostaje całkowicie poza tymi systemami. Jest zupełnie osobnym światem. Realnie – bytem niematerialnym.

Inne kraje (Niemcy, Szwajcaria, Holandia, Belgia, Francja) rozwijały swoje systemy transportu rzecznego od bardzo dawna – od XIX i wcześniejszych wieków – i pełnią one w tych krajach niezwykle ważna rolę. Na to w Polsce za późno. Nie da się tego już zrobić. Utracono wypracowane know-how, nie ma już fachowych inżynierów, projektantów, strategów znających problematykę od podszewki tak jak kilkadziesiąt lat temu; nie ma instytucji, które mogą nad tym w sposób kompleksowy i do gruntu profesjonalny zapanować. Wiedzę trzeba by kupić za granicą. Drogo. Ale nie w tym rzecz.

Rzecz w tym, że system drogowo-kolejowy przejął właściwie w całości dawną funkcję systemu dróg wodnych. Każdy zamiar wbudowania w polską gospodarkę jakiegoś kompleksowego systemu dróg wodnych znalazłby się w konflikcie z działającymi systemami lądowymi. Wydawanie miliardów na żeglugę będzie w dużej części negować i dewastować wydane już miliardy na drogi i kolej oraz te miliardy, które i tak – mocą konieczności – zostaną wydane. Z kolei miliardy wydawane na transport lądowy, będą działać przeciw miliardom wydawanym na żeglugę. Miliardy zmarnowane, powiększą lukę finansową, na którą już narzeka Ministerstwo Rozwoju. Jest to sytuacja patowa, a wyjście z niej jest tylko teoretyczne. W dodatku duże części obszarów rzecznych i przyległych podlegają ochronie przyrodniczej, sankcjonowanej przez Unię.

Konkluzje

Zarówno przy wydawaniu tych zakładanych 70 mld zł na żeglugę rzeczną, jak i przy wydawaniu kolejnych dziesiątek i setek miliardów na drogi, kolej i pozostałe działy gospodarki (oraz sfer pozagospodarczych), jest mnóstwo miejsca na to – tak fantasmagoryjne w głowach rządu PiS – partnerstwo publiczno-prywatne. Poza sytuacjami banalnymi nic jednak z tego nie będzie. Z powodów, które wyżej zostały przedstawione. Jest to NIEMOŻLIWE.

MOŻLIWA i PEWNA jest natomiast produkcja kolejnych fantazmatów przez PiS, czyli pobożnych życzeń. Taki jest profesjonalny termin w katolickim państwie, którego gospodarką rządzi Król Jezus.

Im bardziej się będą rozpadać te fantazmaty PiS w konflikcie z rzeczywistością, tym więcej wrogów znajdzie PiS winnych temu, co sam Polsce, Polakom, polskiej gospodarce i Jezusowi prokuruje. Robi to od dnia pierwszego. Będzie robił coraz bardziej. Bardziej – z powodu immanentnych cech konstytucji psychologicznej ludzi zaczadzonych PiS-em oraz z powodu szkód, jakie państwo PiSokatolickie wyrządzać będzie Polakom. Zawiedzione mniemania co do partnerstwa oznaczać będą rosnące braki w kasie państwa, samorządów, instytucji. Brak pojmowania, co to takiego ZAUFANIE, kompetencje i skutki ich braku, wzmocnią te problemy. Dobrze (poniekąd) już było, teraz przyszedł PiS. Co do tego można mieć pełne ZAUFANIE.

Ale zaraz, musi być jednak jakieś optymistyczne wyjście – PiSokatolik jest człowiekiem zawierzenia. Oczywiście! Z Europy będą masowo wracać Polacy, którzy wiedzą, na czym polega ZAUFANIE i znają się na czym tylko trzeba. I zrobią, co trzeba. IV RP przetrwa tysiąc lat! Mniemanych.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 302

Dodaj komentarz »
  1. Ten jak zwykle dal popalic. Jakies strzeszczonko moze?

  2. Tanaka sprawnie wypunktował słabości koncepcyjne PiSowskich rządców, niekompetencję, ignorancję, bałagan w zarządzaniu i rządzeniu, fantazmatyczność w ekonomii. To ostatnie jest najbardziej przykrą wiadomością dla państwa. Oszukiwanie ekonomii za pomocą propagandy jak świat światem nigdzie nie przyniosło skutków innych, jak zero (co najwyżej, bo bywało jeszcze gorzej.
    Pzdr, TJ

  3. Tanaka, Fidel Castro tego blogu 😉

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Orteq, nie bądź leń. To było bardzo ciekawe.
    Zastanawiam się, na jak długo obecna władza przewiduje pozostawanie u władzy… Bo wydaje mi się, że na dosyć krótko. Jak się wydaje miliardy na socjal, obniża wiek emerytalny itp., to kasy musi zabraknąć. Dlatego miłościwie nam panujący chyba myślą, że to będzie problem ich następców.
    Poza tym chcąc dłużej rządzić, chyba nie zaczyna się wojen na wszystkich frontach, jak to zrobił Kaczyński i spółka… Ale co ja tam wiem o rządzeniu 🙁

  6. Tanako

    Nabazgrales:

    „Im bardziej się będą rozpadać te fantazmaty PiS w konflikcie z rzeczywistością, tym więcej wrogów znajdzie PiS winnych temu, co sam Polsce, Polakom, polskiej gospodarce i Jezusowi prokuruje. Robi to od dnia pierwszego.”

    No no. Odkrywcze toto, jesli chodzi o partie dochodzaca do wladzy po uwaleniu partii bardzo przeciwstawnej. Ale PiS, dochodzaca do wladzy, po uwaleniu PO? Jakas prawdziwa przeciwstawnosc tych dwoch partii poststyropianowych, jesli mozna zapytac?

    Wisz ty co, Tanako? Daj ze ty sobie spokoj. Z tym bazgraniem pierdol w ramach tzw. Inicjatywy Oliwskiej.

    Bo ta IO to kupa. Nawet nie smiechu

  7. Kaczyński Jarosław oświadcza: obniża się wzrost gospodarczy, bo przedsiębiorcy związani z opozycją złośliwie zwijają interesy z niechęci do rządu PiS.”

    Gdyby Kaczyński miał chociaż blade pojęcie o gospodarce (mini mini) to by wiedział, że tylko ta wypowiedź będzie kosztować polską gospodarkę parę miliardów złotych. Niestety, mózg widzący wszędzie spiski nie jest w stanie myśleć racjonalnie.

  8. Len mam na nazwisko, Maritta. Ale rozumiem ciem. Pazdrawliaju ja tiebia. Jesli pozwolisz

  9. (znad walizki)

    Ustawa o zgromadzeniach właśnie przeszła. A właściwie o ich zakazie.

  10. rewelacja, samo sedno, rozsyłam drugiemu sortowi

  11. Ten Tanaka. I dunno. Jakby on mnie nie punktowal, wszesniej, tak zawziecie, to bym moze i wszedl w merytoryke z nim. A tak to pozostane ci ja na obrzechach jego tOmatu: kto wygrywa?

    odpowiedz: nikt nie wygrywa. Szczegolnie kon obstawiony przez rzeczonego autora. Ochwacony ten kon, zdaje sie, jest

  12. Nowa podstawa programowa:

    Geografia: uczeń potrafi wskazać wszystkie kraje, które zdradziły, oszukały, pohańbiły, sprzedały i napadły.
    Biologia: uczeń potrafi scharakteryzować podstawowe metody środowiska, takie jak wycinka, zrywka, odstrzał.
    Jezyk polski: uczeń wie, że nie warto czytać ze zrozumieniem, wystarczy podpisać …

    Żródło: Twitter https://twitter.com/hashtag/NowaPodstawaProgramowa?src=hash&ref_src=twsrc%5Etfw

  13. Od „Po pierwsze do…. modernizacji” brzmi jak humor z zeszytow szkolnych. Ktos tu utknal w latach 60′ i juz chyba tam zostanie. Wyobrazenia o „nowoczesnoci” jak z serialu „Daleko od Szosy”.

  14. Po pierwsze: każda gospodarka, szczególnie tak złożona jak high-tech, musi się opierać na innowacyjności. Polska gospodarka nie jest innowacyjna. Ponieważ Polak jest nieinnowacyjny.
    Podzielmy innowacyjność na dwa rodzaje.
    Pierwszy rodzaj to bardzo polska zdolność radzenia sobie ze stosunkowo prostymi trudnościami życia codziennego.
    Jak ten baca z dowcipu; z braku sznurówki wiążący sobie buta dżdżownicą. Polacy są bardzo dobrzy w tym rodzaju innowacyjności. PRL ostatnim pokoleniom dał dobrą okazję do jej ćwiczenia.
    Drugi rodzaj to innowacyjność „przełomowa”.
    Zgodziłbym się, że trudno znaleźć polskie przykłady wynajdywania prochu.

    Po drugie: skrajnie antymodernistyczną siłą, będącą w ścisłym sojuszu z PiS, jest Kościół katolicki. Jest to instytucja dewastująca ludzki rozum, przymuszająca do wiary w byty mniemane i stosująca nieustający szantaż.
    Żydzi nie mają Kościoła ale mają byty mniemane a emocjonalny szantaż żydowskiej matki jest przysłowiowy.
    A jednak nikt nie oskarży ich o brak innowacyjności. Dewastujący nie jest sam podmiot ale sposób (a nawet samo istnienie) dyskusji na jego temat.

    Po trzecie: wypalanie Polakom wrażliwych komórek mózgowych przez PiS za pomocą kłamstwa smoleńskiego.
    Pełna zgoda.

    Po czwarte: gospodarka high-tech, każda zdrowa gospodarka, wymaga wzajemnego ZAUFANIA.
    W ogólnym sensie zgoda.
    W szczegółach nie przesadzałbym z tą wiarą w nadprzyrodzoną rolę zaufania we współczesnych, zachodnich gospodarkach high-tech.
    Wiele bardzo sławnych firm sektora high-tech jest też znanych z wielkiej skrytości, w jakiej pracuje nad swoimi produktami. Skrytości nie tylko na granicy firma – świat zewnętrzny (potencjalna konkurencja) ale też skrytość wewnętrzna, czyli ta panująca między różnymi działami tej samej firmy.
    Innowacyjność zwyczajowo mierzy się liczbą patentów. Firmy high-tech często nie patentują swoich innowacji, właśnie dlatego, aby ochronić ich tajność. Decyzja zawsze wynika z rachunku zysków i strat.
    Parodią i antytezą zaufania jest przeogromne zastosowanie różnych systemów kontroli jakości (QS9000, TS16949, itp.). Nie tylko w przemyśle ale i np. w edukacji i administracji. Systemy te zbyt często nie mają nic wspólnego z innowacyjnością ani z zaufaniem. Często pozostają niczym innym jak tylko zabetonowaniem status quo.
    O roli non-disclosure agreements, szczegółach negocjacji przy kupowaniu licencji i późniejszym wdrażaniu tych licencji vis-a-vis zaufania między firmami można by dużo gadać…

    Po piąte: poprzednie rządy PiS, jego politycy, działacze i wyznawcy wszędzie widzieli złodziejstwo.
    Pełna zgoda.

    Po szóste: pomysły Ministerstwa Rozwoju PiS o „partnerstwie publiczno-prywatnym” są fantazmatami całkowicie sprzecznymi z niezbędną naturą takiego konceptu. (…) Konstytucja psychologiczna członków PiS i jego wyznawców jest całkowicie sprzeczna z koniecznością działania w zaufaniu wzajemnym.
    Zgoda, ale z poprawką; pisrydzyki są stworzeniami wioskowymi, klanowymi, a najwyżej plemiennymi. Są zdolni do współpracy, nawet do partnerstwa, ale tylko „między swemi”.

    Po siódme: z rozwiązań partnerskich, łączących instytucje publiczne i prywatne
    Zgoda, częściowo dodałem moje uwagi wyżej.

    Po ósme:
    Dla mnie to niemierzalne, nie umiem się odnieść.

  15. „Polska gospodarka nie jest innowacyjna. Ponieważ Polak jest nieinnowacyjny.”

    Tu mam wątpliwość.
    Nawet po odwróceniu kolejności tych dwóch zdań nie wyjaśnia to przyczyn nieinnowacyjności. To bardzo skomplikowane. Przy tej zapaści przemysłu gospodarka rodzima jest na etapie zastosowania koła. Nie ma wozu. Nie ma kieratu. Woły są i trzeba je karmić.

    Co do rzucenia się w stronę Wielkiego Programu Żeglugi Śródlądowej. Źródłem tego hasła godnym Bieruta, Stalina i Gierka może być przełożona wajcha w Brukseli -dostaniecie ojro, jak ruszycie te dzikie rzeki.
    Inwestycje na Wiśle były planowane z ogromnym rozmachem od 1978r. Tak 🙂 Nowy Kanał Śląski od południa z centralnym portem w Tychach, nowy Kanał Bydgoski między Toruniem i Nakłem. Kanały – Pałucki, Wielkopolski, Lubelski. Wyjście Odrą na Dunaj, M. Czarne, Ren. Bugiem na Prypeć, Dniestr do Odessy.
    Ok 24 hydroelektrownie na Wiśle Środkowej i Dolnej, zbiorniki retencyjne itd. , itp. Do tego 4 elektrownie atomowe między Wa-wą i Ciechocinkiem. Długo można wymieniać. Mam z 400 stron tego SF . Bardziej fikcion. Podparte uchwałą samego Plenum KC.

    Obecna uchwała plenum pis też się skończy zanim zacznie. Będą wozić wungel Bugiem z Ukrainy, Wisłą z Australii. Palcem po mapie. Potrzeba na to ze 120 mld. zł. więcej.
    Potem nakręcą Rejs II. I tyle.
    Co do przekopu Mierzei Wiślanej jest zasadnicze pytanie-PO CO? Zbadał ktoś skutki tej ingerencji? Antek chce zbudować port w Elblągu? Jest do kupienia w Gdyni. Niedrogo.
    Chyba się zapiszę do ekologów, przykuję do piasku, rzucę pod koparkę.

    Dzięki,że poruszyłeś ten temat-rzeka.
    Te bejaty, te dudy nas wykończą. Piękny kraj z Pięknymi Niewiastami i przystojnymi wyłącznie facetami.
    Coś trzeba robić. Zanim przyjdą po nas.

  16. Co do rewiltalizacji transportu rzecznego to przyznam się, że bardzo mi się on podoba. Z wielu powodów, które wyliczył Tanaka. A także ze słabości do wszystkiego, co pływa. Z powodu fajnych kolegów-harcerzy z Technikum Żeglugi Śródlądowej. Z powodu matki kolegi z klasy, inżyniera projektantki z Navicentrum.

    Nie wiem, czy w polskich rzekach jest wystarczająca ilość wody aby podtrzymać znaczący transport rzeczny, nie wiem całej masy innych rzeczy, ale emocjonalnie jestem „za”.

    Przekopanie Mierzei to według mnie ekonomiczne szaleństwo. Nie widzę tych ekonomicznych zysków, którymi epatuje PiS. Polityczne zyski będą, ale akurat mnie one nie obchodzą.

  17. Tu się zgadzam z Nikodemem. Nawet gdyby Ci wszyscy innowacyjni Polacy wrócili zza granicy, to nie ma dla nich innowacyjnej pracy. A nie każdy ma zmysł biznesowy i gotówkę żeby coś rozkręcić. Czasem z ciekawości sprawdzam ogłoszenia pracy w Polsce. I naprawdę nic nie ma. I to nie od roku, od lat. Głównie banki, gdzie praca polega na wciskaniu ludziom niepotrzebnych produktów. Co się nie różni specjalnie od call center. Górnikiem przecież nie zostanę, ani operatorem dźwigu.
    Pytanie jest jak zacząć coś z niczego. Bo że pis wszystko robi źle to wiadomo. Dobrze byłoby też zrozumieć co PO robiło źle, żeby wyciągnąć prawidłowe wnioski. Bo ktoś będzie musiał zacząć to naprawiać. W tym kontekście zmarnowanie kontraktu z Airbusem to zbrodnia. Ale może następcy do niego wrócą. Tylko już pewnie na gorszych warunkach.

    Ekologiczna żywność to jest duży przemysł eksportowy, ale to nie da awansu cywilizacyjnego. To samo meble (i drzew szkoda). Jest dużo programowania dla zachodnich firm, ale to nie prowadzi do zbudowania lokalnej wiedzy w produkcji czegokolwiek.
    Duda się pokazywał z jakimś polskim samochodem wyścigowym. Czy ktoś coś wie na ten temat? Samochody elektryczne to chyba fantazja bez jakiegoś zachodniego know-how.

  18. zza kałuży
    2 grudnia o godz. 19:50
    Przekopanie Mierzei to według mnie ekonomiczne szaleństwo. Nie widzę tych ekonomicznych zysków, którymi epatuje PiS. Polityczne zyski będą, ale akurat mnie one nie obchodzą.

    Mój komentarz
    Przekopanie mierzei, to mniej niż połowa problemu, to jakieś 15 % problemu. Od mierzei do Elbląga musi być wykopany pogłębiarkami tor wodny, który musi być utrzymywany. Po drugie, co z Elbląga do portów Trójmiasta będzie wożone, by przekop mierzei i tor wodny się opłacały. Jakie szlaki do Elbląga będą rozbudowywane lub mają już dziś odpowiednią przepustowość by zapewnić towary do przewozu przez zalew i mierzeję
    Zupełnym horrendum jest tłumaczenie jednego z ministrów, że przekop mierzei jest posunięciem radykalnie poprawiającym obronę naszej granicy północno-wschodniej, czyli granicy sojuszu NATO. Taka wypowiedź, to nie tylko szaleństwo, to skrajna głupota. Niestety wygadywanie głupot i bałagan, to stałe elementy gry PiSu.
    Pzdr, TJ

  19. Tanaka

    Dziekuję, Tanako, za streszczenie polskiej dzisiejszości pod pisowatą władzą. Dla homo niepoliticusa jak ja jest to świetna pigułka na to,, żeby nie zasnąć. Na sprawach ogólniejszych się nie znam, bo się nie staram znać, natomiast trudno, bym nie był wdzięczny za Twój głos rozsądku co do głośnych w łodziarskim środowisku obietnic PiS gonienia w końcu za Europą w dziedzinie najbardziej ekologicznej i najtańszej, a u nas kompletnie zdewastowanej – żegludze śródlądowej. Kawalątek tekstu z portalu „RynekInfrastruktury”:

    „W europejskim systemie śródlądowych dróg wodnych, ujętych w konwencji AGN znajduje się 9 głównych ciągów transportowych. Łączą one ponad 37 krajów europejskich. Na terenie Polski są to: droga wodna E40, która łączy Morze Bałtyckie od Gdańska z Morzem Czarnym w Odessie, droga wodna E30, która biegnie Odrzańską Drogą Wodną i łączy Morze Bałtyckie w Świnoujściu z Dunajem w Bratysławie, a także szlak wodny E70. To droga łącząca Odrę z Zalewem Wiślanym będąca częścią europejskiego szlaku wschód-zachód łączącego Kłajpedę z Rotterdamem.

    Obecnie drogi wodne na terenie Polski nie spełniają warunków żeglowności określonych w Konwencji AGN. Wyjątkiem są krótkie odcinki na dolnej Odrze.

    Żeglowność rzek w Polsce ma być przywrócona do 2030 roku. Ma to kosztować nawet 70 mld zł”.

    Oczywiście, te drogi wodne to baśń przyszłości, a nie teraźniejszość. Kończąc w roku 1963 Technikum Żeglugi Śródlądowej we Wrocławiu już tę baśń słyszałem. A pan kapitan Stypczyński, którego łodziarskie wspomnienia wydał młodszy kolega z mojej szkoly, owszem, prowadził nasze bizony zakupione przez Rumunię, ale wszedł na Dunaj nie z Polski, ale z Renu przez Niemcy, czyli łukiem, nie cięciwą. Jak poczytałem o planach ministerstwa pana Grabarczyka, chciały mi urosnąć skrzydła, mimo że skończyłem osiemnaście. Ale jak ciut później przeczytałem o przekopaniu mierzei Wiślanej przez ten sam PiS, który już za pierwszych rządów swych chciał przekopywać, byłem w domu: PiS nie rozumie tego, co sam mówi. Droga wodna do Morza Czarnego to baśń z tysiąca jednej nocy, a samo, najmniej skomplikowane, połączenie Odry z Dunajem to baśń z tysiąca drugiej nocy. Z 70. miliardów zrobi się po drodze 370, bo inaczej w Polsce nie może być, obojętne, kto rządzi, a co dopiero PiS, kierujący się w rządzeniu tym, którą nóżką Jarek wstanie i którą zaczyna wdrapywanie się na drabinkę, z której w końcu poleci na łeb.

  20. pombocek
    2 grudnia o godz. 20:23

    W przypadku tych polskich „ciągów transportowych” są to ciągi mniemane.
    Jeśli dobrze pamiętam aktualne szczegóły, Wisła żeglowna jest mniej-więcej, czyli przez bodaj cały rok niezależnie od pogody (pomijam ekstremalne zimy i zalodzenie) dla jednostek o określonych (znaczących) parametrach na odcinku jakichś 70 km. Od Gdańska w górę.
    Kajakiem dałbyś radę znacznie wyżej, na Wawel pewnie dałbyś radę i może jeszcze dalej. Ale już nie w dowolnym momencie, i kajak pewnie musiałbyć nosić to i tam. Czyli nie żeglować.
    Nasze rzeki to już bardziej przyrodnicze łono, niż szansa na szlaki żeglowne niemniemane. W polskiej sytuacji łono jest bardzo cenne, o czym wiemy od Godek Kai, która bardzo dba o to, by w łonie nie pracować kilofem.

    Byłoby miło i pożytecznie, gdyby polskie rzeki, przynajmniej te główne, pracowału jak rzeki w Niemczech czy Holandii. Ale ta szansa się już zmyła. Najlepiej więc cieszyć się śpiewem łabędzia na wiślańskiej fali.

  21. izabella
    2 grudnia o godz. 20:06

    Moja teza jest taka, że jeśli Polak, pracując poza Polską, poznał od środka na czym polega twórcze, innowacyjne, partnerskie działanie nad rozwiązywaniem złożonych problemów, nie porzuci takiej pracy i do Polski nie wróci. Kto miał z tym do czynienia, ten to doskonale wie. Wyszydzi takie wyobrażenia Szydło Beaty apelującej do Polaków w Brytanii, by wracali, bo Polska „ma propozycje”. Srutu-tutu.
    Taka praca daje ogromną satysfakcję zawodową i osobistą. Nikt się tego nie wyrzeknie na rzecz pracy w pisogospodarce, w dodatku znaczonej szaleństwem i skrajną niekompetencją.

  22. tejot
    2 grudnia o godz. 20:11

    Obrona naszej „północno-wschodniej granicy NATO” będzie podobnie dowcipna jak pisogospodarka: jakiś tajemniczy Don Pedro o imieniu Iwan Władimirowicz, wlezie po ciemku do kanału i kombinerkami rozkręci śluzę. Albo ją odpali w niebo, do Jezuska-Króla. Albo ten sam Iwan Władimirowicz zgubi bombkę głębinową, która mu z kieszeni do kanału wypadnie. Albo pomyli przycisk wydawania cappuccino z przyciskiem startowym małej rakietki, która wyśle do Jezuska-Króla i śluzę i kanał i adekwatne statkookręty i co tam jeszcze trzeba. Albo cokolwiek.
    Po czym nasi dzielni partyzanci zrobią desant na Kaliningrad.
    Ech, dobrze, dobrze być wariatem.

  23. Zerknijmy, jak na portalu RynekInfrastruktury ślicznie wygląda kawałek mierzei Wiślanej po przekopaniu. Tyle że to malunek. Na razie kasa idzie właśnie na malowanie po ścianie.

    http://www.zegluga.wroclaw.pl/images/news/0005dg1wndxjwx1a-c122-f4.jpg

  24. Tanaka

    Kto roi sobie jakieś ożywienie portu w Elblągu, niech się zainteresuje planowanym kiedyś ożywieniem portów W Ustce i Kołobrzegu. W Koszalinie też w przeszłości rodziły się pomysły uportowienia. A Elblag ma pod nosem Gdańsk i Gdynię z gotowym przecież wejściem na Wisłę, nic nie trzeba robić w związku z drogą wodną Gdańsk – cośtam. Jak byłem u kumpla w Gdańsku w 2010 i wyskoczyliśmy do wejścia do Gdańskiego portu, za wiele statków nie widziałem, a za przebrzydłej komuny był widoczny z pociągu z daleka las masztów i sterówek. Polska pod PiSem odjeżdża, aż w uszach gwiżdże.

  25. @izabella 2 grudnia o godz. 20:06
    „Nawet gdyby Ci wszyscy innowacyjni Polacy wrócili zza granicy, to nie ma dla nich innowacyjnej pracy. A nie każdy ma zmysł biznesowy i gotówkę żeby coś rozkręcić.”
    Nie zaszkodziłoby tu jeszcze trochę skromności.
    Skromności na niwie profesjonalnej i patriotycznej.

    W swojej dziedzinie to ja jestem mały, maciopeńki pikuś w porównaniu do takiego Dova Frohmana, wynalazcy układów EPROM, który wrócił do Izraela i był jednym z najważniejszych, o ile nie najważniejszą postacią w kreacji tamtejszego sektora high-tech.
    Frohman wrócił do Izraela z powodów patriotycznych.

    Tak więc Polsce potrzeba nie tyle jakichś reemigrantów co wybitnych reemigrantów. Myślisz o sobie w tych kategoriach? Ja mam za mało amerykańskich i unijnych patentów aby się nazywać „wybitnym specjalistą”.

    No i nie bardzo czuję zew patriotyzmu. Frohman go czuł.

    „Czasem z ciekawości sprawdzam ogłoszenia pracy w Polsce. I naprawdę nic nie ma.”
    Profesor Skotnicki znalazł dla siebie CEZAMAT w Warszawie. Na razie bez rezygnacji z pracy w STMicroelectronics, ale lepszt rydz niż nic. Masz porównywalne do niego sukcesy w swojej dziedzinie?

  26. Tanaka
    2 grudnia o godz. 20:47

    Pewnie niestety masz rację. Słyszałam o takich którzy wrócili, a po paru latach uciekli ponownie, tym razem już z przekonaniem że na zawsze. Ale są jeszcze studenci. W Polsce są przyzwoite politechniki i uniwersytety. Profesorowie z solidnym dorobkiem, w naukach matematycznych, biologicznych, chemicznych itp. Student po dobrym wydziale może zdobyć etat na uczelni, albo wyjechać za granicę. Trzeciej (dobrej) opcji nie ma. I dlatego takie są wojny o ocenianie profesorów. Wiadomo że chodzi o to, żeby wcisnąć swoich.
    Czasem myślę że Polsce na dobre wyszłoby zamknięcie granic zachodnich. Bo może wtedy doszłoby do jakiegoś fermentu.

    I z innej beczki, Bundeswehra rozważa przyjmowanie ochotników z EU. Może by im wysłać całą obronę terytorialną.

  27. zza kałuży
    2 grudnia o godz. 19:34

    Tanaka : ” …skrajnie antymodernistyczną siłą, będącą w ścisłym sojuszu z PiS, jest Kościół katolicki. Jest to instytucja dewastująca ludzki rozum, przymuszająca do wiary w byty mniemane i stosująca nieustający szantaż.”

    Twoj komentarz : ” Żydzi nie mają Kościoła ale mają byty mniemane a emocjonalny szantaż żydowskiej matki jest przysłowiowy. A jednak nikt nie oskarży ich o brak innowacyjności. Dewastujący nie jest sam podmiot ale sposób (a nawet samo istnienie) dyskusji na jego temat.”

    Nie widze zadnej sprzecznosci, byc moze zle zrozumialem ktoregos z Was. Jezeli zgodzimy sie uscislic ze:
    – Wszystkie zbiorowosci ludzkie (kulturowe) maja zespol roznorodnych bytow mniemanych, to jest sytuacja obojetna, w sferze Wyimaginowanej. Nieobojetny jest sposob zastosowania tych „bytow mniemanych” w sferze Realnej.
    – Szantaz matki zydowskiej mozna sprowadzic do //ucz sie i odnies sukces…/. Szantaz KK mozna sprowadzic do //pozostan nieukiem a odniesiesz sukces//.

    NikodemD
    2 grudnia o godz. 19:43

    Po co? pytanie ma jasna odpowiedz. Dla uaktywnienia obszaru obumierajacego. Metoda jest bledna i bedzie kontraproduktywna. Nie kopanie piachu ten obszar obumierajacy uaktywni, tylko powiekszenie aglomeracji od Wejcherowa do Elblaga a nawet dalej w obie strony. Bardzo szybka kolejka, jest moj faworyt. Cztery przystanki na calej trasie max, 150 km w linii prostej, max 45min/1g od konca do konca. Kopanie piachu dodatkowo zubozy port w Gdyni, Polnocny tez, a wzmocni w Hamburgu. Koszt, nawet wyzszy od kopania piachu 2X dalby szanse produktu oczekiwanego w wielu miejscach swiata. Kopanie piachu nie jest high-tech.

    izabella
    2 grudnia o godz. 20:06

    Ja nigdy nie bylem wybitnym innowatorem, to moze nie powinienem sie wypowiadac o powrotach. Ja bylem tylko bardzo sprawnym implementatorem. To jak wyemigrowalem na poludnie (oficjalnie, typ podatki, powod klimat, zeglarstwo, ruiny marmurowe) to szybko po dwoch latach wrocilem do siebie, znaczy Szwecji. Tu mnie teraz zima gniecie znowu, a tam plywalem wplaw, dwie godz w wodzie na Saronskiej zat. 23 grudnia. Jak juz gdzies wracac to do siebie, powod mniej istotny. Tylko pytanie, czy „nad Wisla” to jest „do siebie”?

    pzdr Seleuk(os)

  28. @Tanaka
    Czapką Ci bacham. Świetna futurolizująca (ale bez SF) egzegeza rządów pisowczyków. Miałem okazję współpracować z wszystkimi politycznymi orientacjami rządzącymi Warszawą od 1990 roku. Z niektórymi musiałem się „układać” jako szef samorządu wojewódzkiego, z PiS-em – jako podlegający prezydentowi Warszawy – musiałem się liczyć i – nawet jeśli miałem inne zdanie na temat zarządzania największym budynkiem w Polsce – wypracować taki rodzaj kompromisu, aby nie polecieć na zbity pysk tuż przed emeryturą. Udawało mi się głównie dlatego, że ówczesny prezydent Warszawy, Lech Kaczyński, uważał PKiN za stalinowskiego bękarta, który – jeśli już musi istnieć (a zburzyć by go mogła jeno atomówka, taka to konstrukcja), to niech se istnieje, ale problemami w jego zarządzaniu niech się on (Jego Wysokość Prezydent) nie zajmuje – pozwolił mi na więcej samodzielności w zarządzaniu, niż innym szefom spółek miasta. Ta obserwacja wyrobiła we mnie (jak u psa Pawłowa) odruch, któremu na imię – gdy słyszę PiS, jeżę się, kąciki ust mi się ściągają i zaczynam warczeć. Opisałeś to, więc nie będę powtarzał oczywistości. Największą zbrodnią było (i jest) całkowite ubezwłasnowolnienie wszystkich niemal urzędników, którzy w ogóle (powtórzę – w ogóle) nie podejmowali decyzji samodzielnie i z każdym głupstwem lecieli do szefa, a ten do wiceprezydenta, który z kolei do prezydenta, który z kolei… do Jarka. Tak to szło. Partnerstwo prywatno-publiczne? Zapomnijmy o tym w przypadku PiS-u. Oni nie ufali i nie ufają nikomu. Także własnym kolegom z partii. Jeśli już, to Jarkowi. I to zostało do dziś. Mało – zostało. Ono zmultiplikowało się. I dotyczy to każdego. Od prezydenta Najjaśniejszej, po ciecia parkingu na Nowogrodzkiej. I to jest naszym największym nieszczęściem. Ubezwłasnowolnienie wszystkiego co się rusza. Bo nawet jeśli się coś rusza w tej PiS-owskiej magmie, to są to ruchy perystaltyczne, ściśle podporządkowane jednemu hormonowi – by się posłużyć medyczną nomenklaturą – Naczelnikowi Państwa Jarosławowi Kaczyńskiemu.

    A kto w oczkach, etawo pod scienku.

  29. Czy nie doczytalem, czy pominieto problem celowego obnizania poziomu nauczania w szkole? Jak tu byc innowacyjnym?

  30. @@pombocek i Tanaka
    W latach 1455 – 1480 udział Mazowsza w handlu z Gdańskiem wynosił 20%. Z pozostałych 80 % – na Prusy Królewskie przypadło 50 %, na Prusy Krzyżackie 11 %, na Kujawy 10 %, na Małopolskę 8 % i na Wielkopolskę 1 %. W latach 1481 – 1510 proporcje ulegają zmianie na korzyść Mazowsza. Ma ono wówczas 27 % udziału w handlu z Gdańskiem. Udział pozostałych księstw oraz dzielnic Polski stanowi: Prusy Królewskie – 21 %, Prusy Krzyżackie – 15 %, Kujawy – 8 %, Małopolska – 18 %, Wielkopolska – 11 %. Wielką rolę w rozwoju handlu w Polsce miała Wisła. Jej „funkcja tranzytowa’ była na miarę światową. Jak pisze Andrzej Piskozub, w książce ‚Oblicze Wisły’ (Warszawa 1997) – Znad Wisły płynęło zboże, żywiące Europę Zachodnią. Obok zboża zaś, najpoważniejsze surowce dla ówczesnego budownictwa okrętowego: drewno na statki, wysokie świerki na maszty, len na żagle, a konopie na liny okrętowe, smoła i potaż do uszczelnienia kadłubów okrętowych. Apogeum handlu wiślanego przypadło na pierwszą połowę XVII wieku, kiedy zmagająca się w wojnie trzydziestoletniej zachodnia część kontynentu doprowadziła swe importy znad Wisły do maksymalnych rozmiarów. Jeśli znaczenie rzeki mierzyć jej zadaniami przewozowymi, to Wisła była wówczas najważniejszą gospodarczo rzeką świata. Ilość ładunków przewożonych wówczas Wisłą miał Ren osiągnąć dopiero dwieście lat później. Giełda amsterdamska, wtedy największa na świecie, czwartą część swych obrotów dokonywała w handlu z Gdańskiem.

    Te se ne wrati, Szanowni Panowie. Nie przy PiS-ie u władzy. I nie przy priorytetach, które wyznacza Krk. Na cholerę jemu, temu bizantyjskiemu kościołowi Wisła, Odra i żegluga łącząca – poprzez Polskę – wschód z zachodem i północ z południem.

  31. pombocek
    2 grudnia o godz. 21:28

    Przekop Mierzei ma ożywiać Elbląg i okolice. Pewnie też spełniać marzenia Mazur, żeby mieć własny port morski. Elbląg kiedyś – w głębokim średniowieczu, był potem morskim i stacjonowałatak polska fota. Później coraz mniej był, aż być przestał, dawno, dawno temu. Różne zakłady przemysłowe związane z produkcją morską, jeszcze w XIX wieku działajace w Elblągu, zaczęły się przenosić do Gdańska. Bo Elbląg, poza utratą właściwości morskich, stał się zbyt głęboką prowincją.

    „Las masztów i sterówek” za tzw. komuny był, ale wtedy były inne statki. bardziej przypominające „Sołdka” niż to, co pływa teraz. A teraz do Gdańska pływa to:
    ‚https://i.ytimg.com/vi/vgwBfCwk-8U/maxresdefault.jpg
    A to, co przewożą pozwala na uzyskanie najlepszego zarobku na jednostce towaru. Te statki chodzą do portu w Gdańsku, ale do portu Połnocnego, który leży nieco poza samym miastem. Stąd może nie zauważyłeś.
    Elbląg nie ma na to – oczywiście – ŻADNYCH szans. przez kanał w Mierzei mgłby pływać tylko niewielkie jednostki z niewielką ilością słabo podatnych na uszlachtnianie towarów. Znaczt to, że port z kanałem i całym oprzyrządowaniem będzie na tyle drogi i wymagający nieustannego pompowania pieniedzy publicznych na utrzymanie, że potencjalne zyski tego nie zapłacą.
    Porty środkowego wybrzeża, jako te, co się miały ponoć śtraśnie rozwinąć a się nie rozwinęły – to dobry przykład jak nie działa to co w snach o potędze miało działać. Potęga tego rodzaju polega na potężnym parciu pęcherza. Łatwo temu ulżyć, bez wywalania miliarda na cięcie Mierzei na pół.

  32. Zgodze się z Tanaką, że budowa żeglugi śródlądowej na tym etapie nie ma już sensu. Ba, nasze nieuregulowane rzeki to w tym momencie zaleta. Próba gonienia europy zachodniej sprawi, ze zamiast być inni będziemy po prostu gorsi.
    Rozwój transportu intermodalnego i przerzucenie go w większym stopniu na tory byłoby znacznie lepszą metodą wydania 70 mld.

  33. anumlik
    2 grudnia o godz. 22:29

    Skor masz rozległe doświadczenie w zarządzaniu największym budynkiem w Polsce to z pewnością miałeś też kontakt z przetargami publicznymi, choćby na remonty, wyposażenie, modernizacje, wynajem pomieszczeń, działania operatorskie – może np. Sali Kongresowej, bsenu itp., czy coś prostszego: zakup miliona spinaczy.
    Problem i nędza słabości w zamównieniach publicznych jest tego samego rodzaju, którą opisałem w oparciu o współpracę publiczno-prywatną. w Polsce, niemal absolutnie jedynym kryterium oceny ofery jest cena. Jak najniższa. Co wyklucza jakość. Cakowicie wyklucza to kompetencję, nowatorskość oferty, oparcie się na unikalnym know-how oferenta. To bowiem wymaga zaufania stron, lojalności, otwartości na głęboką i szczerą współpracę. Dlatego w Polsce niemal nie ma i nie będzie takich wspólnych przedsięwzięć. Co oznacza, że cofamy się do tyłu, coraz szybciej wobec świata. Świat dookołoa bowiem od dawna uznaje i prakrykuje, jak napisałem – niemal w każdej dziedzinie i gospodarki i społeczn-cywilizacyjnych przestrzeniach właśnie działanie w ramach partnerstwa stron publicznych i prywatnych.
    Jest to po prostu szokujące. A straty z tego powodu są stratami które będą trwać tak długo, jak długo pisokatolicka chora na strupieszałość mentalność będzie działać. A sam wiesz, jak powolnym procesem jest zmiana mentalności. To jest prawdziwy, dogłębny polski dramat o wymiarze cywilizacyjnym.
    Ta ścieżka biegania po każdą decyzje w górę, od ciecia przez pośredników do Kaczyńskiego Lecha, a ten do brata, to prawdziwa ścieżka śmierci.

  34. jeśli juz za późno na budowanie szlaków wodnych, to może zróbmy z tej dzikości naszych rzek atut?
    W wielu krajach Europy rzeki są uregulowane, a u nas dzikie brzegi, pełne ptactwa, różnorodności przyrodniczej i tego wszystkiego, czego w innych krajach brakuje.
    Może to naiwne z mojej strony, bo przy tym rządzie, jak i przy innych poprzednich nie było nikogo, kto zrozumialby wartość tej pieknej przyrodniczo Wisly, Odry i chciał na to postawić złotówkę.
    Pamiętam nie tak dawną obronę Doliny Rospudy przed zakusami tego samego ministra, jaki naszemu środowisku znów przyświeca. Dolina Rospudy uratowana, ale można się zamachnąć na Puszczę Białowieską, bo przecież to ludzie ją posadzili przed wiekami, można osuszyc bagna biebrzańskie- będzie teorf albo cokolwiek innego w ofercie ministra Ochrony (bęc) Środowiska.

    Tanako,
    dziekuję za przybliżenie wielu aspektów naszej gospodarki, o której mialam bardzo powierzchowną wiedzę.
    Najbardziej żal mi jednak przyrody w planowanym przekopie Mierzei Wislanej. Przypuszczam, że gdyby do tego doszlo, to zniszczeniu ulegnie cale pobliskie środowisko, w tym jezioro Drużno, będące od wielu lat siedliskiem i miejscem lęgowym wielu ptaków wodnych, z czystą wodą.Nie jestem pewna jak bardzo, ale slona morska woda zniszczy to środowisko bezpowrotnie, albo przynajmniej na dlugie lata.
    Jedyna nadzieja w tym, że takich pieniędzy na tak poroniony pomysł nie da Unia, bo nie sądzę, żeby komukolwiek udalo się przekonać komisarzy na wydanie pieniędzy niszczących przy okazji miejsce objęte ochroną przyrody (choć szkoda, że przy tak głupim ministrze), a bez pieniędzy unijnych nie będzie takich pieniędzy; Nie wiem zreszta, ile w tym pomysle było prawdy o mozliwości realizacji tego pomyslu, a ile chęci zdobycia głosów elblążan.
    Jest tyle wspanialych pomysłów PISu na rządzenie i rozdawnictwo kasy, że mam nadzieję, że przekopanie Mierzei zostanie nadal w sferze pomysłow.

  35. jeszcze nie tak dawno wciąz aktualne u naszej władzy bylo haslo TIRY NA TORY!
    bardzo glośne, bardzo nośne, szczególnie w czasach zupelnego zaniedbania naszych żelaznych dróg, ktorym jakiś czas temu się przyjrzano i zaczęto inwestować w kolej.

  36. anumlik
    2 grudnia o godz. 22:38

    Skoro o historii gospodarczej i w istocie, o cywilizacji, to jeszcze garść słów.
    tak jest – Wisła pracowała swgo czasu najintensywniej spośród rzek Europy. Prawda – polskie zboże wykarmiało pół Europy. Gdańsk był drugim największym potem naszego kontynentu i jednym z kilku najbogatszych miast.
    Jest też inna prawda, niestety, fatalna: Polacy, czyli wyłącznie bracia szlachta, posiadacze ziemscy produkujący zboże, robii to metodami ekstensywnymi i nie modernizowali przemysłu (choć tej nazwy jeszcze nie znano) agrarnego. Początkowo polskie zboże było tańsze niż zachodnioeuopejskie, bo ziemie były u nas -zwłaszcza na południowym wschodzie Królestwa – urodzajne. Na zachodzie było też więcej wojen, więc i więcej zniszczeń w sile ludzkiej i materii. Stąd, sumarycznie – tamtejsze zboża były droższe . Co zapewniało sukcesy handlowe polskiemu zbożu. Ale w miarę poszerzania się stabilności na zachodznie, w miarę rozwoju rynków, ekonomii nauki, rozwoju banków i ZAUFANIA kupieckiego oraz prywatnej etyki (luteranizm, kalwinizm, menonityzm i inne izmy…) rolnictwo stawało się tam coraz silniejsze, wydajniejsze, bardziej niezależne od kaprysów pogody. A cena jednostki zboża spadała coraz bardziej. Cena polskiego zboża nie miała już jak spadać, bo nie była oparta na elastycznych czynnikach podlegajacych regulacjom i wzrostowi wydajności. Polacy – czyli panowie szlachta ziemska, stosowali więc jedyny czynnik zbijania cen, jaki mogli zastosować: wzrost eksploatacji polskiego niewolnika pańczyźnianego, aż po kres i poza kres biologicznej wytrzymałości. Polski niewolnik nie był jednak Polakiem. Był niewolnikiem.
    Jednak i biologia ma kres swojej wytrzmałości. Polskie zboże musiało przegrać. Ale to nie zboże przegrało, a przegrała Polska. Przez Polaka, który miał własnie tak umeblowaną głowę: antymodernizacją, ale za to pełną bozi.
    Właśnie ten chory polski łeb trafił na święte sztandary.

  37. Konstancja
    2 grudnia o godz. 23:07

    TIRY na tory to bardzo dobre hasło. Tylko powinno być konsekwentnie wcielone. Tym bardziej porąbane jest zawracanie kijem Wisły.

  38. Pikolo
    2 grudnia o godz. 22:56

    Tylko że, widzisz, chodzi o to, że do współpracy w tworzeniu tych dróg palą się Czesi, którzy chcą dostępu do Bałtyku, Białorusini, Rumuni i chyba Ukraińcy. Nasi armatorzy i sami łodziarze też się bardzo palą. Ja wolę, żeby moje koszalińskie rejony zajmowały się turystyką nie przemysłem, i żeby tej turystyki i wczasowania nie ubierać za bardzo w beton. Ale oto objawia się Norweg, który na wschód od Mielna już wykupił 200 ha mierzei i będzie chciał właśnie ubierać w beton, tworząc jakieś swoje wymarzone Miami Jamno. Już betonuje budując jeden za drugim atramentowce…pardą…apartamentowce. Zachowanie enklaw przyrody możliwe jest, być może, tam, gdzie nikt się nie pcha, gdzie nie ma żadnych naturalnych atrakcji. Czyli u nas najlepiej chyba na kopalnianych hałdach lub na Pustyni Błędowskiej.

  39. Konstancja
    2 grudnia o godz. 23:03

    PISoidy przyznają, że przekopanie Mierzei ma się odbyć za wyłącznie polskie, budżetowe, pieniądze. Dlaczego? Bo Unia nie da. A nie da, bo duża część obszarów, które kanał zniszczy, podlega ochronie przyrodniczej w ramach unijnego programu Natura 2000.
    Dlatego – tak jest (!) polski podanik za wszystko sam zapłaci. Nie niemiecki, nie brytyjski, nie francuski, nie holenderski czy szwedzki.
    Od razu będzie bogatszy i szczęśliwszy. Bo to Dobra Zmiana.

  40. Konstancja
    2 grudnia o godz. 23:03

    Konstancjo, pół pozostałej mi we łbie komórki pamięci przypomniało mi ze smutkiem, że przekopanie mierzei ma wstępną zgodę Unii. Ale nie chce mi się takich przykrych rzeczy szukać w internecie.

  41. Czytanie powyższego boli. Tyle, że ten ból przeżywamy już od dawna. Bo żegluga śródlądowa zaczęła siadać jeszcze w PRL-u. Głównie przez zaniechanie. I to głównie tam, gdzie jeszcze była, czyli na ziemiach zachodnich. Reszta Polski w zasadzie gospodarczo żeglowna nie była jeszcze wcześniej. Bo trudno mówić o żegludze na krótkich odcinkach.
    Przejęta po Niemcach infrastruktura żeglugowa wystarczyła na dosyć długi czas. Część blogowiczów, pamięta bareczki z węglem płynące Odrą do Szczecina. Ale rzekę trzeba pilnować. I na bieżąco pogłębiać i usuwać łachy piachu. Jeżeli się tego nie robi, to prędzej czy później ilość przeszkód na torze wodnym powoduje gwałtowny wzrost kosztów. A śluzy i inna infrastruktura?
    Wolna Polska okazała się państwem pobożnych życzeń. Ale już nie gospodarnym, pragmatycznym państwem prawa. I tak mamy do dzisiaj. Obywatele polscy z PRL-u wyszli indywidualnie goli. Nawet były najbogatszy Polak, najwięcej zarobił na super tanim kupowaniu od rządzących Polską ministrów firm, za które potem brał rynkową wartość. Zarobiło pry nim sporo ludzi z wszystkich opcji politycznych, kręcących się przy władzy wolnej Polski.
    Ta wolna Polska, już na starcie wolności deklarowała ponowne uruchomienie Odry do gospodarczego wykorzystania żeglugowego. Pełnomocnikiem rządu został były szef rady górnictwa NSZZ Solidarność dr inż. H.Sienkiewicz. I od razu rozbił się o mur „fachowych” polityków. Odra nie ruszyła. I nie ruszy. Tanaka dobrze opisał dlaczego.
    Do tego nie wrócą Polacy, którzy wyjechali z kraju za pracą. Nawet ci, co przenieśli się do pobliskich Niemiec. Powód? Tam są traktowani poważnie. Dostają takie same pieniądze za pracę, jak Niemcy, od których nie różnią się wyglądem. Mają stabilną, przewidywalną pracę, dzieci posłali do niemieckich szkół. I za chwilę one będą niemieckimi obywatelami, szanowanymi na całym świecie.
    A w Polsce? Wicepremier Morawiecki zachłystuje się zachodnimi firmami uruchamiającymi kolejne zakłady produkujące podzespoły dla macierzystych koncernów. Raz, że robią to korzystając z rządowego wsparcia, dwa – place miejscowych pracowników (b.dobrych) stanowią niewielki procent kosztów w BRD.
    Wyraźnie widać, iż z gospodarki najlepiej teraz wychodzi polityka historyczna. Państwo zyska kilkaset milionów na emeryturach, odebranych byłym PRL-kim funkcjonariuszom. Nie można wykluczyć, iż śladem wielkiego przywódcy ze wschodu J. Stalina, zatrudnią ich przymusowo przy przekopywaniu kanału przez Mierzeję Wiślaną. Taki kanał Biełomorski na polską skalę. I kanał będzie. I sprawiedliwość dziejowa się stanie. A i pożytek gospodarczy będzie podobny.

  42. Konstancja

    Uchlejmy się, Konstancjo, na smutno: Ty – tradycyjnie, ja – kompotem. Znalazłem jednak taki komunikat (daty nie szukałem):

    „Rząd przekonał Komisję Europejską, że przekopanie Mierzei Wiślanej służy bezpieczeństwu Unii Europejskiej – informuje dzisiejsza „Rzeczpospolita”. Według gazety decydujące były ubiegłotygodniowe rozmowy ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej z unijnym komisarzem ds. środowiska”.

  43. pombocek
    2 grudnia o godz. 23:31
    zmartwileś mnie i tą zgodą unii na przekopanie i betonowaniem Jamna, albo jego okolic.
    Mam nadzieję, że Norweg zbańczy, zanim wyleje więcej betonu, a sama decyzja Unii na przekop to tylko zgoda. Trzeba jeszcze tych 800 mln złotych.
    Wygląda na to, że ten norweg jakos malo norweski jest, bo oni w większości sa eko, anajwiększą wartością jamneńskich pól jest ich naturalnośc nia zalana betonem.
    Mam nadzieję, że Norweg zbańczy.

  44. @Tanaka, z godz. 22:59
    Długi wywód poszedł w chmurę. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni. Nie będę powtarzał. Odpowiem krótko. Inna jest procedura ogłoszenia przetargu na zakup materiałów biurowych (w tym tysięcy spinaczy), a inna na remont i modernizację Sali Kongresowej. Dostawcy spinaczy idą w setki, firm zajmujących się remontami i modernizacją takich obiektów jak Sala Kongresowa, Hala Stulecia we Wrocławiu, czy scena i widownia Teatru Narodowego nie ma w Polsce. Są poszczególne osoby, które mają jakie takie doświadczenie (zdobyte w kilku firmach zachodnich) i gdy zachodzi potrzeba zaprojektowania i wykonania takiej inwestycji, tworzą ad hoc firmę/konsorcjum i przystępują do przetargu. Problemem we wszystkich przetargach (i tych dla spinaczy i tych dla modernizacji scen i widowni) jest SIWZ (Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia Publicznego). Im bardziej szczegółowa, tym mniejszą wagę („waga” to jeden z elementów branych pod uwagę przy realizacji przetargu/zmówienia) ma cena, a większą jakość, wiarygodność finansowa, fachowość i elementy wyposażenia. Dlatego – im lepsi prawnicy układają SIWZ, tym lepiej dla inwestora. Wykonawcy, którzy przetarg przegrają i tak polecą do sądu z krzykiem, że w SIWZ-ie źle postawiono przecinek. A to opóźnia całą procedurą.

    Nie cena, Tanako, jest najważniejszym elementem przetargu.

  45. @seleuk(os) 2 grudnia o godz. 22:02
    „– Szantaz matki zydowskiej mozna sprowadzic do //ucz sie i odnies sukces…/. Szantaz KK mozna sprowadzic do //pozostan nieukiem a odniesiesz sukces//.”

    Szantaż matki żydowskiej w tym kontekście ja rozumiem jako: „bardziej się staraj bo na razie jesteś nieadekwatny”.
    Nieadekwatny do moich wyśrubowanych wymagań, oczywiście. 😉

    Z Kościołem to (przynajmniej w moim wypadku) wszystko bardzo zależało od osoby. Spotkałem przecudowne i ukochane urszulanki, które przytuliły mnie w dzieciństwie. Spotkałem wesołych franciszkanów z gitarami i ciasteczkami. Mądrych benedyktynów-biblistów i zrelaksowanych salezjanów-nauczycieli. Niektórzy z tych księzy otwarcie mówili o swoich wżtpliwościach, niektórzy karmili mnie bardzo ciekawymi książkami o historii, biblistyce czy antropologii religii mówiąc, że dają mi swoje podręczniki z seminarium bo sami są za głupi aby mi tłumaczyć ;-). Z opowieści mamy znam jednego (w jej przekonaniu) świętego brata zakonnego. Do tej pory pamiętam imiona i nazwiska.
    Oprócz nich zapamiętałem jezuitów posługujących się pruską dysypliną i aroganckich kapucynów. Eleganckie aż do przesady modnisie karmelitanki, można by plotkować.
    W każdym razie nie kojarzę Kościoła jako intelektualnego oraz fizycznego systemu ale jako zbiorowisko indywidualnych postaci. Niektóre z nich dla mnie, prywatnie, utrwaliły się bardzo mile i pozytywnie a niektóre wstrętnie.
    Jak ci księża, którzy z ambony, jeszcze przed morderstwem ks. Popiełuszki opisywali swoje, zwykłe zatrzymanie do kontroli drogowej przez milicjantów mówiąc, że ci „zachowywali się jak esesmani”.
    Jakoś zapamiętałem ich słowa do dzisiaj.

  46. pombocek
    2 grudnia o godz. 23:38
    przypomnij mi proszę, czym ja się tradycyjnie upijam….bo od ostatniego razu ani razu.

    zostaje mi tylko wierzeć w brak pieniędzy na ten porąbany (nomen omen w wydaniu ministra od rąbania środowiska) pomysł.
    W razie gdyby- nie przejdzie….
    Mialabym ochotę zakląć setnie, ale nie wymawiam R, więc brak tej dosadności; ale dzis, będąc w nastroju malo optymistycznym chyba sie ubzdryngolę.Muszę się rozejrzeć, co mi jeszcze zostało: sfermentowany kompot albo …podpowiedz pombocku

  47. Uojezuniukrólululu, aż mnie obudziło! Minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej nazywa się Gróbarczyk, a nie tak jak ja, dureń z demencjąalzheimremisklerozą napisałem.

  48. anumlik
    2 grudnia o godz. 23:48

    Nieco inaczej to objaśnię: przy danym poziomie skwitowania pozostałych elementów (o tym wspominasz – fachowcy, wykonane prace/obiekty czyli kompetencje) wygrywa ten co daje niższą cenę.
    Jakkolwiek patrzeć, w polskich warunkach najniższa cena własnie rządzi. Idąc po Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku, nie mówiąc już o mniejszych miastach, na każdych stu metrach ulic można zobaczyć, jak działa zasada najtańszego wykonawcy.

    Natomiast przetargi gdzie bardzo ważną rolę gra doświadczenie, innowacja, własne know-how, a nie powszechnie dostępne i rutynowe, oraz kompetencja osób nie sprowadzona do standaru, ale wyjątkowa, to zupełnie śladowe, liczone w pojedyńczych sztukach sytuacje.

    Jednym z wielkich projektów opóźnianych za rządów Kaczyńskiego w Warszawie, była II linia metra. Ten projekt wymagał zarówno bardzo nietypowych i ponadstandardowych umiejętności, ale miał też ogromny potencjał do wspołpracy instytucji publicznych z prywatnymi. Czyli w ramach tego, o czym tak bezrozumie gada obecne Ministerstwo Rozwoju.
    Nie muszę chyba dodawać, że nie zostało to należycie wykorzystane. Chociaż Kaczyński nie jest jedynym winnym. Niska zdolność do partnerstwa jest stały probemem w Polsce, ale oczywiście – co pokazałem – PIS wyniósł tą niezdolność do świętości.

  49. Konstancja
    3 grudnia o godz. 0:10

    Wybacz, Konstancjo, ale z tym ubzdryngoleniem się tylko żartowałem. Jeszcze tak nie było, żeby ateista z blogu ateistów do złego namawiał. Polakkatolikalkoholik to co innego – taki to nie tylko namówi, ale i pokaże, jak to się robi. Z kobietami wolałem jednak na trzeźwo. Dobranocka, miła Konstancjo nieubzdryngolona.

  50. Tanaka
    samo haslo TIRY NA TORY mogłoby się ziścić za jakis czas.Gdy juz uporamy się z taborem, torowiskiem, semaforami i stacyjkami rozrządowymi, a przede wszystkim z rozdrobnieniem decydentów,, tych od skóry, fury i komóry. Nie pamiętam już za ktorych rządów podzielono cale PKP na spólki, spóleczki, z ktorych każda zajmowała się…głownie sobą, prezesem i sekretarką, a nie tym,do czego ją powołano.
    Inna rzecz, że i klimatu do zmian nie było, ale spólki już istnialy;podobnie jak w budowie elektrowni atomowej, której preziem zostal Aleksander Grad, kiedyś bliski wpółkompan TUska w rządzie, a potem budowniczy elektrowni…w budowie.
    Trzebe by zebrać do kupy ten caly ambaras(nie slyszalam, żeby w Europie ktoś kawalkował infrastrukturę kolejową, która w każdym kraju stanowi, podobnie jak drogi, „system nerwowy ” komunikacji. Zazdroszczę Niemcom, Holendrom, Belgom i Francuzom ruchu barek i statków , choćby i wycieczkowych po ich rzekach, bo z rzeki inaczej widać.

    A skoro już jesteśmy przy wodzie i jej infrastrukturze, to pamiętam niedawny, chyba po powodzi 97 roku alarm dotyczący systemu melioracyjnego Żuław- brak inwestycji, kiepska konserwacja istniejących struktur byla powodem do alarmu w latach po 2000.
    Nie wiem, co zrealizowano czy zakonserwowano, ale przypuszczam, że jeśli w wielu dziedzinach zaspaliśmy, zaniedbaliśmy, to i wtym obszarze źle się dzieje. Ale może nie doczytałam…

  51. pombocek
    3 grudnia o godz. 0:10
    a gdy sie jutro obudzisz, to może przypomnisz sobie, kto byl za rządu AWS ministrem specjalnym od morza; nazwiska nie pamiętam, ale byl to młody czlowiek z LPR wowczas, a niewykluczone, że z Mlodzieży Wszechpolskiej. On mial dopiero plany!
    Glownie zasiadal w swoim fotelu ministerialnym, glupoty tak wielkie sadził, że nawet czlowiek tak daleko od morza na codzień jak jamial świadomość że to ściema do potęgi entej.
    A Grobarczykiem sie nie przejmuj, Grabarczyk, czy Grobarczyk to jeden pies; z zawodu minister

  52. Już wiem, to byl Rafal Wiechecki z młodzieży, wszech. Za rządów Buzka juz mial pomysl na przekopanie Mierzei.Zostal wykopany przez Kaczora…nie przekopał się do dziś do zadnego stanowiska.
    Ha!

  53. http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35636,20293041,budowa-kanalu-przez-mierzeje-wislana-odlozona-w-czasie-nowy.html#TRrelSST
    tu informacja z czerwca tego roku, że KE zażądala od Polski raportu w sprawie oddzialywania na środowisko pomyslu z kanałem przez mierzeję. Nawet, jeśli raport powstanie, niekoniecznie musi uzyskać aprobatę KE.
    Ponieważ brak fachowców od takich raportow w PIS, zasnę spokojniejsza, że nawet w 2017 negocjacje nie zostaną wznowione.A jesli nawet, KE może zmiażdżyc ten raport.
    Pomysl ten ma wielu zwolenników, szczególnie pewnie tambylców; przyklaśnięcie tej odzwierciedlają komentarze.
    Może ktoś mądry wyjaśni mi, jakie korzyści oprócz napelnienia kieszeni kolesi z PIS będzie miala ta inwestycja? dla tambylców, turystów i dla portu Elbląg?

  54. Świetne podsumowanie Tanaka, gratulacje. Komentarzy nie czytam.

  55. zza kałuży
    2 grudnia o godz. 21:32

    Bardzo ciekawe spostrzeżenia :). Masz rację z wybitnymi reemigrantami. Może takich nie ma, a może tacy właśnie najłatwiej aklimatyzują się na zachodzie. Znałam dobrych projektantów układów scalonych w Sillicon Valley. Ale nie wystarczy coś wymyślić. Trzeba to wyprodukować, sprzedać i w międzyczasie chce się pobierać przyzwoitą pensję. Żaden z nich raczej by się na polską przygodę nie pisał (to jest właśnie ten zmysł biznesowy).

    Historia Frohmana jest bardzo ciekawa, ale chyba też nie przekładalna na polski. Gdyby był taki polski Frohman we władzach amerykańskiej korporacji (a przecież gdyby nie wojna, to może byłby Polakiem), to nie jest jasne czy ta korporacja chciałaby filię w Polsce założyć. Dzielenie się technologią z Izraelem to zupełnie coś innego („special relationship”) niż dzielenie się z Polską (widać jak chętny jest do tego Boeing) .
    Zresztą, ze znanymi nazwiskami jest tak że przychodzą, dostają duże pieniądze, przyciągają kapitał i motywują ludzi. A potem trzeba innych specjalistów, którzy wykonają pracę. Przeważnie anonimowo.

    Moja „wybitność” jest tu bez znaczenia, bo ja jestem w nadbudowie, nie w bazie. Jak jest odpowiednia baza, to jestem dobrą specjalistką. Bez bazy jestem bezużyteczna. W ogóle Polska produkuje wielu specjalistów w nadbudowie. Do bazy to trzeba laboratoriów i sprzętu (ktoś kiedyś zalinkował artykuł o miliardowch kosztach budowy jednego laboratorium do bardzo wąskich badań). Bazę produkuje USA, Niemcy, UK, Francja. Dlatego u nich trzeba zabiegać o inwestycje w Polsce. I żaden reemigrant, choćby wybitny, nic tu sam nie zdziała.

    Ten cezamet ciekawie się zapowiada, ale konkretów na razie mało. Będę obserwować.

  56. Konstancja
    2 grudnia o godz. 23:03

    jeśli juz za późno na budowanie szlaków wodnych, to może zróbmy z tej dzikości naszych rzek atut?
    W wielu krajach Europy rzeki są uregulowane, a u nas dzikie brzegi, pełne ptactwa, różnorodności przyrodniczej i tego wszystkiego, czego w innych krajach brakuje.
    Może to naiwne z mojej strony, bo przy tym rządzie, jak i przy innych poprzednich nie było nikogo, kto zrozumialby wartość tej pieknej przyrodniczo Wisly, Odry i chciał na to postawić złotówkę.
    Pamiętam nie tak dawną obronę Doliny Rospudy przed zakusami tego samego ministra, jaki naszemu środowisku znów przyświeca…”

    Romantyczność jest zrozumiała, ale…
    Długoletnie pomiary i badania pokazały, że proces dziczenia Wisły i jej dopływów pogłębia się. Prowadzi to do spłycenia koryta, rzeka zaczyna meandrować, uniemożliwia żeglugę. Podnosi koryto, zasypuje urodzajne mady nadrzeczne, na znacznych obszarach wokół powstają depresje, zabagniają się ogromne tereny. Vide Drwęca, Biebrza. Także Noteć. To ogromne straty – dziesiątki tysięcy hektarów zapadają się w bagna, dziczeją jak za Piasta.
    Podnoszenie koryta zmusza do podnoszenia wałów. Sedymentacja międzywala rozwala dotychczasowy układ obrony przeciwpowodziowej. A nasze rzeki płyną na północ. Ku późniejszemu terenowi roztopów wiosennych. Dopóki spiętrzona krą Wisła nie utworzyła tzw. Wisły Śmiałej w Gdańsku i później pod koniec XIX wieku nie przekopano ujścia rzeki w Świbnie ulicami Głównego Miasta i Żuławami wiosną nierzadko pływano łódkami.
    Dla mnie krajobraz obecny Wisły to obraz bardzo smutny. Zaniedbania, marazmu, braku gospodarza w Państwie. Zegar tyka. To są przedsięwzięcia (regulacje) tzw. nierentowne. Bardzo kosztowne. Jak te budynki komunalne w okresie minionym. Mieszkają? Mieszkają. Cieknie na głowę? Miskę niech sobie kupią. Na papę czekamy…
    Żegluga zamarła. Praktycznie prawie nic nie pływa. Z Odry barki popłynęły na zachód.
    Główny problem, to zaopatrzenie elektrowni węglowych, rolnictwa i miast w wodę, melioracja i zabezpieczenie przeciwpowodziowe kraju.
    Będąc latem na Mazowszu (okolice Przasnysza) doznałem szoku. Poziom wody w studniach w promieniu 20 km. obniżył sie o 3m. Co się okazało. Rozpoczęto bardzo opłacalną eksploatację kilku kopalń żwiru. Pompując wodę płytką strumieniami, rzekami do Wisły i… do Bałtyku. Groza. I co? i nic. Wożą sobie wodę „fasą” i czekają na deszcz. Stepowieje Wielkopolska, Wyżyna Lubelska.
    Późno. Może coś dodam później. Dobranoc.

  57. NikodemD
    3 grudnia o godz. 1:52
    też jutro Ci odpowiem

  58. A propos edukacji, bardzo ciekawy artykuł w wybiórczej, http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21065885,marta-lugowska-w-zamoznych-domach-klasy-sredniej-masowo.html„. Wygląda na to, że dużo nie zostało pisowi do psucia, bo już wszystko popsuli albo sami rodzice albo wszechobecne komórki.

  59. Czytajac komentarze czesto pojawia sie kwestia colapsu tego – jak dlugo? do kiedy? kiedy skonczy sie kasa…
    Otoz perspektywa jest BIOLOGICZNA. Jak dlugo Pan Jarek bedzie zyl. Przyklad:A. Hitler wrecz usychal, ze nie zdazy byc gotow do wojny…Ze wojna nie wybuchnie w odpowiednim jego wieku…
    Pan Jarek ma cel: HISTORIA. Temu sluzy pomnikomania L. Kaczynskiego ( kto za sto lat bedzie wnikal – KACZYNSKI), ta agresja na sfere nadbudowy – wymazywanie, pomniejszanie (swinia-konfident-kryptokomuch-AGENT) innych tuzow opozycji z podkreslaniem/przeciwstawianiem roli L. Kaczynskiego (KACZYNSKIEGO , nieprawdaz) ,,spoczywa obok Pilsudskiego posrod krolow na Wawelu – to miara jego wielkosci). Wlasnie: Marszalek czyz kontrola przez 14 lat nad systemem edukacji II RP nie pomogla zaszczepic ludozerce wlasciwej oceny roli Marszalka? Ta wizja wystarczyla by przewiezc ten mit przez tzw. komune? To ,,wtlumaczymy”w szkole nastoletniej ludozerce, ze Lech KACZYNSKI wielki byl czego dowodem pochowek na Wawelu.
    Ten pan po prostu lknie miejsca w HISTORII, docenienia. Ma tyle czasu ile bedzie zyl co rowna rzadzil. ,,Mrowkozer ma to w dupie”.
    On nie zawraca sobie gitary jakie beda skutki, jak zabraknie to sie pozyczy, zmieni ordynacje, ksieza wyglosza bardziej ,,ofensywne” kazania. W tym czasie dzieci pilnie beda sie uczyc, ze Solidarnosc zakladal Lech ale Kaczynski, no brat Jaroslawa…Ida czasy: tato, Niemcy pozabijali naszych w Katyniu? Ciii…no wiesz, synku, ehem, nie chwal sie tym …bylo troche inaczej. Owszem Niemcy byli zamieszani, odkopali…propagandowo chcieli wykorzystac…

  60. zza kałuży
    3 grudnia o godz. 0:06

    Dla mnie kosciol kat. jest systemem. Te indywidualne doswiadczenia Twoje o ktorych Ty piszesz, jakby potwierdzaja to dla mnie. Moje doswiadczenia indywidualne sa w strone tych aroganckich czy jezuitow „politrukow”. Z pewnoscia w kazdej organizacji sa ludzie porzadni, czy zaslugujacy na szacunek. Tylko dlaczego wobec tego, ta organizacja nie dopuszcza tych ludzi z szeregowych stanowisk do organizacyjnego awansu, tych porzadnych o ktorych Ty piszesz? Dlaczego na czele KK stoja ludzie ktorych ktorych dzialania tutaj czasem ten blog opisuje? I nie w pozytywnym swietle to robi. Jaki mechanizm, wbudowany w organizacje daje awans tylko tym aroganckim „politrukom” kapucynom? To w koncu ci menagerowie srednigo i wyzszego szczebla nadaja ton dzialania organizacji. Jaka polityke realizuja?

    Dla mnie @Zza kaluzy dzialalnosc KK w Pl daje sie tylko opisac jako swiadome spychanie spoleczenstwa na pozycje peryferyjnosci do swiata. To jest tak jakby caly czas spol. pl musialo zmagac sie z nowoczesnoscia, zamiast byc uczestnikiem nowoczesnosci na swoich wlasnych warunkach. Ja nie sadze, zeby ta nowoczesnosc sie cofnela. Ja dla samego siebie nazywam ten proces globalizacja. Nie znaczy, ze nie ma zlych stron. Ale na pewno, nie cofnie, nie zatrzyma go spol. pl kierowane przez KK. To spol. na dzisiaj nie ma nic do zaoferowania pozostalym. Ta jedyna wymiana jaka robi, to exportuje ludzi. W roznych formach. Tak jak za pierwszych Piastow exportem niewolnikow do Konstantp i Bagdadu, tak jak za czasow „swietnosci” praca niewolnikow na miejscu. Zadnych kosztow, tylko zysk dla nielicznych.

    Opis Tanaki uwazam za doskonaly, stad przeczytalem Twoj acapit jako niezasluzona krytyka i bledna. Przepraszam.

    pzdr seleukos

  61. Jeszcze o tym rzekomym wielkim zaufaniu „gdzie indziej”, przykład z USA, dopiero teraz przypomniał mi się ten artykuł:

    A propos… Zdaniem prof. Moncarza i Kamila w Polsce brak kultury patentowania. – W Stanach to podstawa: masz patent – masz potencjał. Nie masz? Nie pogadasz z inwestorami. Boją się, że oskarżysz ich o kradzież pomysłu, gdyby opatentowali podobną rzecz. A to kraj prawników. Patenty nadają spółce wycenę i chronią małych przed dużymi. – Przecież Facebook ma takie pieniądze i takich ludzi, że zrobiłby Spraya w trzy dni – mówi Kamil. – Zuckerberg kupił Instagrama, by go w przyszłości nie ograniczał patentami. Z drugiej strony, jeśli masz patent i sukces, to czeka cię proces. Zaraz ktoś wyskoczy, że naruszyłeś jego dobra intelektualne. Dlatego każdy fundusz venture capital pyta, czy znasz się z Temidą. Jeśli tak to znaczy, że nie zginiesz w sądzie.

    http://wyborcza.biz/biznes/1,147881,17377812,Sukces_w_Dolinie_Krzemowej__Dla_Polaka_pracuje_za.html?disableRedirects=true

  62. luźne ciuchy. Na…
    „Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu”

    Jak to moglem zrobic 3 dnia miesiaca, nie wiem. Ale udalo mnie sie 😉

    seleuk(os)

  63. @seleuk(os) 3 grudnia o godz. 6:30
    „Dla mnie kosciol kat. jest systemem.”
    Nieee, no pewnie że „na rozum” to ty też masz rację. Ja też dostrzegam system w chrzcie niemowląt, w szkolnej katechezie, we wczesnej komunii, w obrzędowości, w białych sukienkach do komunii i do ślubu, we własności tylu cmentarzy, państwowym finansowaniu tej instytucji, w preferencyjnym finansowo, a w tym podatkowo traktowaniu, w tej dwuznacznej dyplomatycznie roli obojnaczego „oddzielnego państwa” oraz „krwi z krwi i kości z kości” narodu. W zawłaszczaniu historii Polski jak to ma miejsce z okazji 1050 rocznicy czy w straszeniu Targowicą licząc na to, że ciemny lud zapomniał kogo za zdradę powieszono, kto sam ze strachu zakończył życie i kto zakładał tę Targowicę. W dzwonach z wież kościelnych i w procesjach. W święceniu każdego kurnika i kawałka chodnika.
    Pewnie że dostrzegam system.

    Ale dostrzegam też rolę indywidualności. Pamiętam o tak licznych najświetniejszych naukowcach, badaczach – księżach. Pisałem już o moich własnych tak często pozytywnych doświadczeniach. (Być może wygładzonych czasem 😉 )
    To z pozytywnych przykładów. Z negatywnych (przynajmniej częściowo) to ks. Rydzyk a przed wojną jego poprzednik czyli ks. Kolbe. Ich organizacyjne talenty i przebojowa energia są/były tak wielkie, że widać wyraźnie jak sam system Kościoła trzeszczy pod ich naciskiem.

  64. zza kałuży
    3 grudnia o godz. 6:57

    No wlasnie.

    Ich organizacyjne talenty i przebojowa energia są/były tak wielkie, że widać wyraźnie jak sam system Kościoła trzeszczy pod ich naciskiem. To uwazam za b. pozytywne zjawisko, bardzo 🙂 Wiecej tego, jeszcze wiecej trzasku. Tylko dlaczego Ich organizacyjne talenty i przebojowa energia są/były tak wielkie, że widać wyraźnie jak sam system spoleczny i panstwowosc pl., ekonomia, nauka etc.etc. trzeszczy pod ich naciskiem. ?

    pzdr seleukos

  65. observer
    3 grudnia o godz. 0:54

    „Komentarzy nie czytam”

    Kupowałem kiedyś kadzidełka, naraz słyszę na pół hali targowej: „Jak ja nienawidzę kadzidełek!”. Odwracam głowę: stara krowa przechodziła za plecyma. Jak to mądre ludzie i krowy potrafią się od siebie nie różnić, co?

  66. pombocek
    3 grudnia o godz. 7:55

    Przy sniadaniu bloguje bo cos sie ten moj papierowy gazeciarz dzis spoznia.

    Moze bysmy Ty i ja zbiorke pieniezna zainicjowali? Dla „observatorow” co nie czytaja. To by nas wtedy oswiecili madroscia swoja moze w komentarzu. Nauka to rzecz kosztowna, ponosic takie koszty zawsze warto. Moze inicjatywa pieniezna?

    seleuk pzdr przy sniadaniu i kawie

  67. @7:55

    Inaczej jest z proklamacja: „Jak ja nienawidze dzieci”. Ta nienawisc jest zdecydowanie uszlachetniajaca. Zarowno madrych ludzi jak i stare krowy uszlachetniajaca.

    Ew. stare woly. Te tez lubia byc uszlachetniane. Co same sobie funduja, nienawidzac wybrane do nienawisci obiekty. W dodatku do NATURALNIE nienawidzonychch berbeci. Nic madrego pod sloncem.

    PS. anumliku (23:48 – „Długi wywód poszedł w chmurę. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni. Nie będę powtarzał.”) Czy jestes calkowicie pogodzony z tym, ze ci teksty ulatuja w przestrzen pochmurna przed ich obublikowaniem?

  68. Oni wykopali już jeden rów między Polakami. Wykopanie w sensie finansowym niedużo kosztowało, ale będzie bardzo drogie w eksploatacji.
    Jest to generalnie rów pomiędzy pierwszym i drugim sortem.” Drugi sort” to jest inteligencja, większość przedsiębiorców, a więc te konie, które ciągną polską gospodarkę, naukę i kulturę.. Oni śmieją się z nas i nami pogardzają. Dlaczego? Bo myślą, że w potównaniu ze „zwykłymi ludźmi” jest nas tak małło, że w razie kolejnych wyborów ci ostatni jak słynni Chińczycy „przykryją nas czapkami”, a rów na Mierzei Wiślanej toż to proste, wyślą swój elektorat w liczbie miliona z kilofami i łopatami i go przekopią w try miga. Po co im inżynierowie?
    To już ciś więcej niż tylko brak zaufania do państwa rządzonego przez PiS z naszej strony. To już bierny opór jak za komuny polegający na tym, że nic więcej nie otrzymacie od nas ponad to co konieczne. Żadnej wartości dodanej. Innymi słowy zabawa z durniami w kotka i myzzkę.

  69. Orteq
    3 grudnia o godz. 8:33

    Pani, szanowna stara babo w gumiakach i najbardziej zasłużony czepiak na blogach, ze swoim nieśmiertelnym „Co wy tu za pierdoły opowiadacie” zamiast „dzień dobry”, nie potrafi odróżniać deklaracji motywowanych kontekstem – każdy tu składa jakieś deklaracje, na tym polega komunikacja – od wpadnięcia na blog, palnięcia: „Komentarzy nie czytam” (w przekładzie na język starobabski: „Mam was w dupie”) i wypadnięcia, prawda?

  70. @9:02

    Nieprawda, stary wole. Czyniacym siebie jakims cudem niewidem swiata prowicjonalnego przy pomocy scierki zamiast chocby najmniejszego zagielka. Jesli to jakis zart, to niech bedzie.

    Nieczytanie KOMENTARZY, pod WPISAMI autorskimi ZNANYCH wlascicieli blogow, wynika z samej natury blogerstwa. Licza sie przede wszystkim WPISY, w dostrzeganiu, czy w ocenie blogow. Komentarze pod wpisami, jesli w ogole sie w czyms licza, to tylko w ogolnej cyfrze KLIKALNOSCI na dany blog. Klikalnosci rzez publike internetowa, znaczy.

    Blogi o BARDZO wysokiej klikalnosci ogolnopublicznej dochrapuja sie czasem – jak Matka Kurka, na przyklad – uznania komercyjnego. Wyrazanego REKLAMAMI wciskanymi na takowych, wysokoklikalnych, stronach. Inne fora, dyskusyjne czy tylko luznopier.olne, to mielenie slomy. Bo nie siana nawet.

    Jesli ktos nie czyta komentarzy na tym tutaj blogu, obywatelskim na dodatek przeciez, to przypadek wypaczenia NIENORMALNEGO. No bo co jest normalne w fakcie wchodzenia na blog tylko po to, zeby poczytac WPISY popelniane przez anonimowych wesolkow? Takich jak Tanaka, Lewy, Jiba czy inni?

    Anumlika nie wymieniam w tym samym szeregu. Jako ze on sie domagal, i otrzymal, oficjalne rozeznanie i uznanie jako prezes znanej instytucji spolecznej miasta stolecznego W-wa. Powazanie ci wyrazam, anumliku, z powodu twojego pelnienia, przez cale 5 lat kadencji, urzedu prezesa zarzadu PKiN.

  71. @seleuk(os)
    Dziękuję za odp. w.s. „duszenia” aplikacji(z 1.12.16). ;–)

  72. @pombocek
    3 grudnia o godz. 9:02

    Ten, co „komentarzy nie czyta” osiągnął właśnie to, co zamierzał. Zaistniał w twojej świadomości 😎 Uraził, ale dotarł. Innych sposobów nie zna, bo jak raz już tu trochę nieskładnie coś wydukał, to nikt nie zareagował 🙁
    A teraz, proszę, sam pombocek 😎

  73. Jak ja sie dowiaduje, ze pani Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Walz zlozyla do prokuratury zawiadomienia w sprawie czterech decyzji reprywatyzacyjnych wydanych przez jej poprzednikow, to mi serce rosnie. Na koniec. Bo czekalem na to baaardzo dlugo.

    W dwoch wypadkach takowych decyzji chodzi o sp. Lecha Kaczynskiego. Owczesnego prezydenta miasta stolecznego W-wa. HGW waza, ze te decyzje zostaly wydane niezgodnie z prawem.

    Uoj bedzie sie dzialo. No bo jak mozna posadzac swietopamieciowego kandydata na pelnego Swietego o jakies dzialania co nie byly zgodne z prawem?

    Chyba ze to bylo komusze jeszcze prawo. W takim przypadku kandydat na Swietego otrzyma same plusy dodatnie. Starszy Brat osobiscie dopilnuje przyznania tych plusow.

    I znowu wszystko bedzie dobrze w ogrodzie. Dokladnie tak jak Dzerzi Kosinski przewidzial proroczo w „Wystarczy być „.

    Rok wtedy byl 1979. Polski Papiez dopiero co do waadzy doszedl natenczas

  74. https://www.youtube.com/watch?v=NfMCeidJ8bg

    Kosinskiego kandydat na prezydenta, swietego w zamierzeniach, tez chodzil po wodzie.

  75. Tobermory
    3 grudnia o godz. 9:44

    Tobermorku, to Ty przypisujesz dzieciakowi, że coś zamierzał. Nie tyle zamierzał, ile zgaszony parę razy identycznie jak stare dziecko Orteg, odgryzł się dziecięco. Przyznaję, że observer w takim odgryzaniu się jest bardziej umiarkowany niż dziecko i stara baba w jednym Orteg, dla którego odgryźć się tysiąc razy to za mało – musi być parę milionów. Spuszczam zasłonę milczenia na obu, bo z racji pięknego ranka ciut uniosłem.

    Lecę skontrolować sytuację przy kanale. Na razie zauważalny gołym okiem pożytek z budowli za 40 milionów jest ten, że w ciut lepszą pogodę w wolne dni przewija się sporo chętnych do oglądania tego cudu morskiej techniki uczynionego przez specjalistów, być może, łąkarstwa. No i moczykije bez litości tną leszcze w zamkniętym kanale.

  76. Kilka pytań zasadniczych

    Czy innowacyjność można wykreować?
    Czy wynalazczość można wzbudzić?
    Czy przedsiębiorczość można wywołać?
    Na przykład:
    – poprzez działania edukacyjne (w długiej perspektywie)
    – poprzez ustawodawstwo (w krótszej perspektywie
    – przez ustawienie KK w pozycji asystenta, a nie dyrygenta
    – przez zmianę mentalności ludzi. Jak?
    Pzdr, TJ

  77. Ta miemiecka firma Gieseckie & Devrient. Ktora, ustami jej vice prezesa przyznala sie, praktycznie, do tego, ze zabezpieczany przez te firme system kodow w Vodacom, czyli poludniowoafrykanskiej fabryce tamtejszych SIMow, mogl zostac zlamany przez durnego hackera polskiego. Z Jelonek nawet wywodzacego sie. I do stratosfery IO siebie awansujacego

    „Founded in 1852 by Hermann Giesecke and Alphonse Devrient, the firm initially specialized in high-quality printing, notably currency and securities printing”

    I do dzisiaj tym samym sie zajmuje. Zapewnianiem niepodrabialnosci np. banknotow euro. Oraz wieloma innymi, nowymi, cudami techniki drukarsko-elektronicznej. Przyjrzycie sie posiadanym przez was banknotom euro. Jesli dostrzezecie skrot G&D, to macie prawdziwka w portfelu.

    G&D stoi za swoja gwarancja niepodrabialnosci banknotow euro. Ona jednakze nie ma nic wspolnego z zabezpieczaniem niepodrabialnosci PLN.

    – Im wczesniej Polska doszlusuje do eurozony tym wczesniej bedziecie mieli bezpieczny system walutowy w Polsce.

    Nie wyjasnialem panu vice prezydentowi G&D z Monachium, ze ja mam w portfelu inne niz PLN banknoty. No bo co mozna zyskac chwaleniem sie tym czy owym? Prawda, anumliku?

    Taka prawde komercyjna udostepniam tu i teraz. Na tym tutaj blogu.

  78. Rozbolały mnie plecy.
    Znajomy poradził: tylko osteopata ci pomoże.
    Osteopata próbował różnych terapii, w końcu uznał, że to może być psychosomatyczne i poradził pójść do psychoterapeuty. Psychoterapeuta, po paru posiedzeniach, nie wiedząc, że już byłem u osteopaty, poradził spróbować osteopatii…
    Pomyślałem, poszukam czegoś pośredniego.
    W poniedziałek wybieram się do psychopaty 😎

  79. @Orteq
    3 grudnia o godz. 10:44

    W roku 2015 tylko w Niemczech zatrzymano 111 675 fałszywych banknotów euro. Najczęściej fałszowane są 20- i 50-eurowe.

  80. Gdy słyszę o „innowacyjności”, to najchętniej chwyciłabym za strzelbę. Tę, która wisi na każdej ścianie tego malowniczego, urojonego dworku, „skąd (nieprawdaż…) nasz ród”. Konkretyzując tę chętkę odrażającą, dodam, że ogarnia mnie ona tylko wtedy, gdy słyszę to zaklęcie, wypowiadane przez starych cyników, od lat administrujących np. nauką. Albowiem całą troską ich troską jest, aby wyłapać jak najwięcej prób uporania się z najróżniejszymi ograniczeniami, natury często mentalnej, które rozsiane są tak w bazie, jak i w nadbudowie. Wyłapać – i wywalić do kosza. Pod pretekstem jakimkolwiek albo i zgoła bez niego.
    Mam do czynienia z lekturą rzeczy najróżniejszych, w tym z czymś, co pozwalam sobie nazwać „produktami procesów decyzyjnych” – rozmaitych opinii, recenzji itd. Co najmniej połowa tych „produktów” nie spełnia nawet bardzo umownych i mało rozbudowanych kryteriów rzetelności – ot, aby się to przedstawiało jakoś logicznie i aby autor chociaż postarał się dobrze zagrać wstępnie wtajemniczonego w temat, który ocenia. Ten pułap – nie czarujmy się, dopuszczający „rzeczoznawstwo pozorowane” – też bywa nieosiągalny. Co jest możliwe, ponieważ sama procedura wyłaniania „gremiów eksperckich” jest zasadniczo losowa. Od lat mam bardzo poważne podejrzenie, graniczące z pewnością, że np. zrobiona za całkiem poważne pieniądze baza danych nauki polskiej używana jest sporadycznie. Czego sama parę razy doświadczyłam, zdumiawszy się, komu to i dlaczego mogło do łba strzelić, że np. mogę ocenić projekt badawczy z zakresu… metodologii nauk społecznych, skoro ni cholery się tym nie zajmowałam. (Osobiście w takich razach dziękuję, zauważając, że to chyba jakieś nieporozumienie; zdaje się jednak, że nie jest to praktyka dobrze widziana).
    Przy losowym doborze „ekspertów” nieuchronne jest, że będą oceniać wedle tego, czy projekty jakoś zgadzają się z tym, co gdzieś tam im może kołatać z dawnych czasów, kiedy to sami nauki pobierali. Przy czym same skojarzenia mogą już być dosyć mgliste – w rodzaju: projekt dotyczy badań zmian, jakie nowe technologie przynoszą w strukturze demograficznej przestępczości zorganizowanej; ale że pojawia się tam określenie „mapowanie miasta”, to „ekspertowi” (który nie jest ani psychologiem społecznym, ani demografem, ani specem od cyberprzestępczości) dzwoni, że a tak, tak… to coś, co jest „socjologią miasta”. Po czym projekt odwala, z uzasadnieniem, że „ma nikły związek z socjologią miasta”. Drugi zaś, uczony duchowny, zgłosi do projektu zastrzeżenie moralne: że takie mapowanie niesie ryzyko „upublicznienia” przerażającej tajemnicy istnienia w mieście klubów gejowskich.
    Z tym wszystkim „eksperci” takiej klasy z wielką chęcią i jeszcze większą pewnością siebie będą zabierać głos na temat nieodzowności „innowacyjności”. Którą wyobrażają sobie zupełnie tak, jak pan minister Gowin: że innowacyjność to „polskie samochody elektryczne” oraz „polskie drony”… A dlaczego nie badania, mające udowodnić, że przecież – pożyczam greps od Stefana Bratkowskiego – „radio wynalazł pan Radiowski”?

  81. W pierwszej połowie 2016 na całym świecie stwierdzono i zatrzymano 331 000 fałszywych banknotów euro.

  82. A ten nierob zyciowy, dzieckow nienawidzacy, dalej Orteqa za najwiekszego wroga sobie obiera.

    http://polaki.org/?p=3060

    EDD? Hello you. Stary pojanico.

    Innego powodu nienawisci objawianej wobec nicku Orteq nie moge sobie ubzdurac.

    Konkurencyjnosc w dziedzinie seczego

  83. @jael53
    3 grudnia o godz. 10:55

    Za przeproszeniem, ale radio wynalazł Radion Radionowicz Radionow 😎 I nieprawda, że u Niemca na strychu.
    Wybacz stare żarty, ale rozmawiałem kiedyś z pewnym czeskim profesorem fizyki, na emigracji od 1968, i wspominaliśmy sobie trochę nasze demoludowe dzieciństwo.
    Według niego radio wynalazł pewien Czech, który wsadził sobie jeden drucik do ucha, drugi do d… i hovno uslyšel 😎

  84. Tobermory (10:52)

    „W roku 2015 tylko w Niemczech zatrzymano 111 675 fałszywych banknotów euro. Najczęściej fałszowane są 20- i 50-eurowe.”

    Z tego co mowil vice prezes „G&D” z Monachium, jego firma stoi za NIEPODRABIALNOSCIA banknotow euro. Zabezpieczana przez G&D. Co oznacza, jak rozumiem, ze jesli dany bank panstwa EU nie stoi za ta niepodrabialnoscia jej waluty pn. euro, to G&D bedzie stala. I to na tym ma polegac, niby, korzysc Polski z doszlusowania do strefy euro.

    On myslal, ten vicek G&D, ze mnie cos sprzeda. Bom ja zagral wysoka note niby decydenta jakiegos. Bez zbyt wielkiego udawania. I on w cos uwierzyl.

    Wiara czyni cuda. Wraz z niewidami

  85. „Nu nu nie komentujemy”

    Skad ja to znam?

  86. jael53
    3 grudnia o godz. 10:55

    Gdy słyszę o „innowacyjności”, to najchętniej chwyciłabym za strzelbę. Tę, która wisi na każdej ścianie tego malowniczego, urojonego dworku, „skąd (nieprawdaż…) nasz ród”.

    Jak słychać, odpowiednie Ministerstwo parrtyzanckie rozważa, promuje, albo już proceduje nad odpwiednimi przepisami -w sprawie upowszechniania posiadania broni palnej. Poza tym, że jest to horrendum, będzie to miało walor dekoracyjny: każdy będzie mógł sobie powiesić strzelbę u powały swojego dworku: w M4 na XVI piętrze, ul. Alternatywy 4 na osiedlu Świt Idiotów II.

    Mam do czynienia z lekturą rzeczy najróżniejszych, w tym z czymś, co pozwalam sobie nazwać „produktami procesów decyzyjnych” – rozmaitych opinii, recenzji itd. Co najmniej połowa tych „produktów” nie spełnia nawet bardzo umownych i mało rozbudowanych kryteriów rzetelności…

    Tak jest. Na tym polega rozwój gospodarczy Polski. Pieniądz się obraca, ludność się ubogaca – i o to chodzi. Gonimy Szwajcarię.

    komu to i dlaczego mogło do łba strzelić, że np. mogę ocenić projekt badawczy z zakresu… metodologii nauk społecznych, skoro ni cholery się tym nie zajmowałam.

    Użyłaś właściwego terminu – „metodologia”. Metodologia to, zasadniczo – nauka o metodzie. Nauka ta pozwala zbadać metodę sporządzania takich projektów badawczych, niezależnie od ich sensu-bezsensu merytorycznego. Ale wiesz też zapewne, że standardowo spece od takich projektów mylą metodologię z metodą. Metodą, za pomocą której sporządzili swój ten, no.. – projekt.

    skojarzenia mogą już być dosyć mgliste – w rodzaju: projekt dotyczy badań zmian, jakie nowe technologie przynoszą w strukturze demograficznej przestępczości zorganizowanej; ale że pojawia się tam określenie „mapowanie miasta”, to „ekspertowi” (który nie jest ani psychologiem społecznym, ani demografem, ani specem od cyberprzestępczości) dzwoni, że a tak, tak… to coś, co jest „socjologią miasta”. Po czym projekt odwala, z uzasadnieniem, że „ma nikły związek z socjologią miasta”. Drugi zaś, uczony duchowny, zgłosi do projektu zastrzeżenie moralne: że takie mapowanie niesie ryzyko „upublicznienia” przerażającej tajemnicy istnienia w mieście klubów gejowskich.

    Jest to mielenie mielonki w celu otrzymania mielonki. Mielone zaś to główne danie kuchni intelektualnej w Polsce. Taki klimat – katolicki. Dlatego substancjalnie ważne jest w każdym projekcie, by wyłapać, gdzie są kluby gejowskie. One zagrażają Polskiej Substancji Narodowej.

    „innowacyjności”. Którą wyobrażają sobie zupełnie tak, jak pan minister Gowin: że innowacyjność to „polskie samochody elektryczne” oraz „polskie drony”… A dlaczego nie badania, mające udowodnić, że przecież – pożyczam greps od Stefana Bratkowskiego – „radio wynalazł pan Radiowski”

    Oczywiście ! Polak wynalazł wszystko: radio – Radiowski, buta – Buciarski, ślusarza – Ślusarski, wodę – Wodzianka, kaczkę – Kaczyński a brud – Brudziński. Tylko poduszkę wynalazł Rosjanin: Poduszakow.

  87. Ten gupol z Jelonek chyba sam siebie zbanowal. A co z Jasiekiem? Podobno niewieloletnim za bardzo? mag(us) tem rodzinnosc wesolka zna. Ale czy wy-zna nam wiedze tem tajemno?

    Chcialbym wiedziec KTO, i JAK, uwala ten blog. Bo ze ktos uwala, to raczej kazdemu wiadomo jest.

    Blog „Jestem z Ukladu” tak wlasnie byl uwalany. We wrzesniu roku chyba 2011. Dzisiaj nie do odnalezienia z powodu „This page can’t be displayed”.

    Zmierzamy w odpowiednim kierunku. Jak sie wydaje

  88. observer
    3 grudnia o godz. 0:54

    W komentarzach też się nieraz coś ciekawego znajdzie.

  89. tejot
    3 grudnia o godz. 10:32

    Co zachęca, to kwestia bardzo obszerna. Ale z pewnością nie zachęca katolickość. Bo katolickość to zupełnie inna rzeczywistość.

    Zdaje mi się, że najbardziej zachęca ciekawość i głód poznania z jednej strony a wolność własnego rozumu – z drugiej.

  90. zza kałuży
    3 grudnia o godz. 6:30

    Nie chodzi o „rzekomą wielkość”, ale zupełnie inny poziom zaufania i wzajemnych stosunków. to jest ewidentne.

  91. seleuk(os)
    3 grudnia o godz. 6:30

    Dla mnie @Zza kaluzy dzialalnosc KK w Pl daje sie tylko opisac jako swiadome spychanie spoleczenstwa na pozycje peryferyjnosci do swiata.

    To jest interesująca kwestia -na ile to świadome działanie. Chyba pełna świadomość, ostra jasność umysłów spychaczy, że oto chcemy zepchnąć Polskę na peryferia świata odgrywa mniejszą rolę. Natomiast większą – w mojej ocenie – odgrywa nieuchronność: skoro się sprzeciwiamy światu w tym, co on ma za ważne, wartościowe, oczywiste, to wskutek takiego działania Polska staje się coraz bardziej peryferyjna. Jednak wynik jest taki sam, niezależnie od tego, jakie podejście przeważa.

  92. Slawczan
    3 grudnia o godz. 3:23

    Pan Jarek ma cel: HISTORIA. Temu sluzy pomnikomania L. Kaczynskiego ( kto za sto lat bedzie wnikal – KACZYNSKI)

    Uważam, że jest inaczej: HISTORIA tak, ale to tylko narzędzie. Cel jest inny – głęboko psychologiczny, wchodzący w psychiatrię: zadowolić siebie, upewnić siebie, że jest najwybitniejszy z najwybitniejszych. Nakarmić palący głód egotyzmu i pychę. Tego się nie da nakarmić. Stąd jego kompulsywne mnożenie działań coraz bardziej szalonych, odklejonych od rzeczywistości – w poszukiwaniu tego, czego złapać się nie da i nie da się dość zaspokoić.

  93. Odstapmy, na moment, od Pana Jarka

    Jacek Kowalczyk ( 2 grudnia o godz. 16:59)

    „Stacza się Pan coraz niżej. To przykre. Bo mieliśmy okazję czytać Pańskie dorzeczne posty. Może znów trochę odpoczynku by się przydało? JK”

    To staczanie sie. Nieublagane na rowni pochylej znalazszly sie. A co rownie pochyla gwarantuje upadajacym blogom? Zawsze ten sam wyznacznik: wpisy autora blogu.

    Zwalanie winy za upadanie blogow na wesolkow-komentatorow blogowych nie zasluguje na spluniecie. Taka prawda

  94. @ Orteq
    Pańskie zadufanie nie ma sobie równych.
    Nie zwalam winy na „wesołków” (bardzo skądinąd smutnych wesołków), bo blog ma się nadzwyczaj dobrze, to Pan zaniża swój własny poziom, posługując się coraz bardziej prostackim językiem i atakując kogo popadnie. Pan się już sam zhakował i nie trzeba tu szukać żadnych spisków. Pańska osoba przestaje być warta uwagi. Zaczynam postrzegać Pana jedynie jako nużąco powtarzalnego trolla.

  95. @Orteq

    Z tym gościem rozmawiałeś?

    https://www.xing.com/image/1_2_a_ad5ee5d89_10365204_3/ruediger-vogt-foto.256×256.jpg

    Faktycznie fachowiec. Od marketingu (Vice President International Sales, BU Mobile Security, Financial Institutions)

  96. O, 🙁 Gone…
    A dopiero co był.

  97. Izabella wczoraj 20:06

    Chodziło o ten samochód. Długopis chciał się pogrzać w świetle cudzej chwały. Dobrze, że nie próbował się na nim podpisać.

    https://www.youtube.com/watch?v=d08lmFd6RZQ

    Zwróć uwagę na ostatnie zdanie artykułu. To o montażu.

  98. Tanaka
    3 grudnia o godz. 11:44
    tejot
    3 grudnia o godz. 10:32
    Co zachęca, to kwestia bardzo obszerna. Ale z pewnością nie zachęca katolickość. Bo katolickość to zupełnie inna rzeczywistość.

    Mój komentarz
    Katolickość przeszkadza w pewnych działach, w innych jest trzecioplanowa. Katolickość, to idea religijna. Katolickość wnosi swój udział do kształtowania mentalności lecz nie zwalałbym wszystkiego, co stoi na przeszkodzie innowacyjności, przedsiębiorczości, planowości w działaniu, na katolickość.

    W Polsce tradycje innowacyjności są słabe, silniejsza jest zachowawczość, pasywność, czyli obrona zajmowanej pozycji (narodowo-prawicowa ideologia, to jedna wielka obrona tradycji, zachowawczość).
    Wychodzenie poza zastane, ugruntowane, poznane i wypróbowane jest podejrzane, a nieufność naciska, by się nie wychylać za daleko od tego, co jest znane, utwierdzone zwyczajem, tradycją.

    Tanaka, zgadzam się z tym, ze niski poziom zaufania w społeczeństwie polskim, to poważna przeszkoda mentalnościowa utrudniająca promowanie, wzbudzanie innowacyjności, przedsiębiorczości, współpracy, a szczególnie współpracy publiczno-prywatnej.
    Nieufność modyfikuje tę współpracę wyłącznie do korzyści materialnych, a w tym korzyści nielegalnych. Taki jest zwyczaj, że oprócz słusznego – ile będę miał za to, występuje poboczne, lecz równie silne – ile się da dodatkowo na tym wykręcić. Te dodatkowe zyski z góry są wliczane do ofert i stąd niektóre oferty przetargowe są pozornie super tanie.

    Zaufanie i rzetelność, muszą iść w parze. Te dwie cechy nie są bardzo szeroko rozpowszechnione w społeczeństwie.
    Pzdr, TJ

  99. Dobry tekst, choć idealistycznie zakłada, że rządzący chcą spełnić swoje fantazje.

    Ja te projekty odbieram raczej jako retorykę typu „Polacy, śpijcie spokojnie, państwo wszystko za was załatwi” czyli główne przesłanie PRL ornamentowane nowymi słowami typu „innowacje”.

    W realu nie ma finansowania dla ambitnych projektów: giełda RIP, fundusze UE wkrótce znikną, prywatne pieniądze Polaków są trudne do pozyskania a państwowe firmy są drenowane na oszalały socjal. Pozostają niemieckie fundusze:).

    Najważniejsze, że w istocie sama władza zapowiada, co chce zrobić: chce wzorować się na Węgrzech, czyli oligarchizowac gospodarkę. Stąd na ostatnim spotkaniu w Krynicy takie honory odebrał prezes. Do jego tylnej części ustawia się kolejka przedsiębiorców żądnych „partnerstwa”, czyli koncentracji państwowych i europejskich zleceń w ich rękach.

  100. Zasadniczo, towarzysze, idziemy w gospodarce do przodu znad przepaści.
    @ tejot, 3 grudnia o godz. 10:32
    „Kilka pytań zasadniczych
    Czy innowacyjność można wykreować?
    Czy wynalazczość można wzbudzić?
    Czy przedsiębiorczość można wywołać?”


    Tak, to rzeczywiście zasadnicze pytania, znajdujące jedną ale równie zasadnicza odpowiedź:
    – można, ale po co?
    Skuteczność takich czy innych metod kształtujących postawy i działania zależy nie od ich feasibility (wykonalności), ale od motywacyjnych wartości celu, w jakim się to czyni.
    Tak więc np. w kraju, którego jedynym domyślnym (choć nieświadomym) celem suwerena jest zawracanie Wisły kijem (na poziomie mentalności, udziału cywilizacyjnego, nie mniej niż oświecenia czy edukacji, o postępie nie wspominając), rytualne modły o innowacyjność etc, stoją w jawnej sprzeczności z celem istnienia takiego państwa i plemiennej wspólnoty, robiącej za społeczeństwo.
    Tu dochodzimy do kolejnego, po celu, warunku zaistnienia postaw społecznych opartych na wzmiankowanych w pytaniu kompetencjach.
    Jest nim takie środowisko (otoczenie społeczne, a stąd polityczne i ekonomiczne; ustrojowe, powiedzmy), które generowanie w/w postaw i kompetencji systemowo promuje – czyli nagradza.
    W naszych warunkach, ani cel, ani otoczenie systemowe nie tylko nie nadają sensu, ale też karzą -a nie wynagradzają- za postawy innowacyjne, wynalazcze czy przedsiębiorcze.
    Stąd, choć w/w właściwości jednostek są jak najbardziej dostępne rozwijaniu czy kształceniu indywidualnemu (na poziomie umiejętności), otoczenie kształtujące i nagradzające społecznie i ekonomicznie postawy wręcz przeciwne sprawia, że takie indywidualne edukacje są zaprzeczeniem własnego sensu i celu, są po prostu karykaturalnym kwiatkiem do kożucha.
    Nie inaczej jest tak z pytaniami, jak i odpowiedziami zasadniczymi, na gumnie wykluczającym znajomość i umiejętność korzystania z jakichkolwiek zasad.

    PS Skoro już o wartościach środowiskowych mowa, to przyznam, że połączenie we wpisie egidy ateizmu, rządu pissu, grzechów kościoła i przekopu mierzei, jawi mi się wybitnie kreatywnym, innowacyjnym, nie mniej jak przedsiębiorczym i wręcz wynalazczym podejściem do rozumienia pojęcia „gospodarka”.
    Co jest wartością samą w sobie wymagającą pochylenia się nad tym tekstem z gratulacjami. 😉

  101. Tobermory – 13:19

    „Z tym gościem rozmawiałeś?
    ‚https://www.xing.com/image/1_2_a_ad5ee5d89_10365204_3/ruediger-vogt-foto.256×256.jpg
    Faktycznie fachowiec. Od marketingu (Vice President International Sales, BU Mobile Security, Financial Institutions)”

    Z tym gosciem, viceprezydentem kompanii G&D, rozmawialem. Rudiger Vogt sie on nazywa.

    ‚https://www.xing.com/profile/Ruediger_Vogt5

    To on sie przyznal do tego, iz zhakowanie niejakiego Otreqa na niejakim blogu, obywatelsko ateistycznym, mialo miejsce. On do tego sie przyznal po skomunikowaniu sie z podlegajacymi pod jego pion specjalistami. Zajelo to im kilka godzin. G&D jest odpowiedzialne za SECURITY Vodecom, SA. Przez ktory to Vodecom ja wchodzilem na blog pana red Jacka Kowalczyka, przebywajac czasowo w RPA.

    Czym wcale sie nie chwale, gdyz nie ma czym sie chwalic. Bylo to po prostu jedno wielkie zdenerwowanie. Wynikajace z podejrzenia, iz Gospodarz OBYWATELSKIEGO blogu mnie zbanowal.

    Jako ze ja nic nie wiedzialem o Vodecom, G&D i o wszystkich innych klockach z dziedziny high security w swiecie wirtualnym. Ani o tym, ze blog ten posiada, wsrod swoich decydentow z IO, hackera. Pan Vogt, vice prezydent kompanii G&D, otrzymal o tym informacje od swoich specjalistow. Informacja ta zostala pozniej POTWIERDZONA, na moja prosbe, przez wyzszy pion security G&D.

    Bzdurny Orteq, bzdurny blog ateistow. A takie zamieszanie. Jak to dobrze, ze Gospodarz tego blogu w lalaland siebie uplasowal w tej bzdurnej sprawie.

    Jesli na tym ma polegac moje jakies zadufanie, niech tak zostanie. Przeprosin, kogokolwiek, nastepnych z kolei, nie umiem wygenerowac. Wiec ich nie bedzie.

    Zblaznilem sie bowiem przepraszaniem naszego rezydenta rymownika. Za zalinkowanie jego internetowego zdjecia przepraszalem natenczas. Z RPA to czyniac. Az sprawa zatoczyla pelne kolo. Teraz zahaczajac o security internetowe.

    Wystarczy jednak pozostac w NIEWIERZE w hackerstwo internetowe. I
    wszystko znowu bedzie dobrze w ogrodzie

  102. „Pańskie zadufanie nie ma sobie równych. Nie zwalam winy na „wesołków” (bardzo skądinąd smutnych wesołków)”

    Zeby zaprzeczyc tej smucie wesolkow, takie cus zapodajmy

    The Time of Troubles (Russian: Смутное время) was a period of Russian history comprising the years of interregnum between the death of the last Russian Tsar of the Rurik Dynasty, Feodor Ivanovich, in 1598, and the establishment of the Romanov Dynasty in 1613. In 1601–03, Russia suffered a famine that killed one-third of the population, about two million. At the time, during the Polish–Muscovite War (1605–18) (known as the Dimitriads), Russia was occupied by the Polish–Lithuanian Commonwealth, and suffered from many civil uprisings, usurpers and impostors.”

    Nasza umilowana Uojczyzna, Polsza owych wiekow, opuscila Kreml w listopadzie/grudniu 1612 roku. Ktora to data zostala sprytnie wybrana na swieto pn. Dzien Ojczyzniany Rassijii. Putinowej dzisiejszej Rassijii

    I ja Pana tez powazam

  103. @Orteq
    3 grudnia o godz. 14:38

    Interesujące. Ale gość jest wiceprezesem działu sprzedaży, a nie wiceprezesem całej firmy zatrudniającej ponad 11 tys. osób.
    Czemu twój domniemany wróg miał zhakować ciebie, a nie mnie? Jestem prawie zazdrosny 🙄
    Ale sytuacja jakaś groteskowa jest.
    Jak się sprawdza czy karta SIM została zhakowana?

  104. Hacker na blogu. Kto to?

    Choc mnie to fuk. Jak Gospodarzowi

  105. Tobciu (15:38) nie udawaj.

    Rudi, po skonsumowaniu seczego, opowiadal jak szlo. A tam sprawa byla prosta.

    Jesli doszlo do zhakowania zabezpieczen internetowych gwarantowanych przez jego firme G&D, on byl za to odpowiedzialny. I raportowal takowe zhakowania.

    ON, vice prezydent, mnie RAPORTOWAL.m

    On raportowal mozliwosc informacyjnego wycieku/przecieku, w jego firmie G&D. Tak to nazwijmy.

    A tak w ogole to jeszcze raz powtarzam; ef you off baranie. Czyli tryku

  106. Gekko
    3 grudnia o godz. 13:58

    Zasadniczo, towarzysze, idziemy w gospodarce do przodu znad przepaści.
    @ tejot, 3 grudnia o godz. 10:32
    „Kilka pytań zasadniczych
    Czy innowacyjność można wykreować?
    Czy wynalazczość można wzbudzić?
    Czy przedsiębiorczość można wywołać?”

    Bardzo trudnym językiem piszesz. Zainteresowały także mnie te pytania.
    W pytaniach brak informacji-u kogo, gdzie.
    1. Nie. Innowacyjność powstaje w przedsiębiorstwie. Rynek i chęć istnienia (rozwoju) na tym rynku firmy determinuje tę cechę.
    2. Potrzeba matką…
    3. Można ( należy) wyłącznie stymulować, także „centralnie”.” Wywołać” można dobrym prawem, tworzeniem zdrowej gospodarki.

    Takie bzdury, że uczelnia, że brak przełożenia na przemysł krążą od lat. Uczelnia powinna uczyć kreatywności, poruszania sie na rynku, dać wiedzę i wykonywać tzw. badania podstawowe. Reszta jest opowiastkami towarzystwa , koleżeństwa docentów, doktorów, doktorantów, rektorów, prorektorów, Wicie, rozumicie, są granty, pan z panem, tamten pan z panią zagospodarujemy całość. Się weźmie ostatni rocznik. Piniądz idzie za studentem, więc kochajmy sie i nasze konta bankowe.

    W kwestii sporu(wyżej) o wynalezieniu radia przez Kozakowa na strychu zaproponuję:
    https://www.youtube.com/watch?v=2cHOjOly4Kc

  107. Mowilem do innego wesolka niz ty, Tobermory. Izwiniajus ja ogromnie. Ef you off ciebie nie dotyczy

  108. Post 15:38 nie istnieje. Czym ja oslepl? Czy tez something pojebalos?

  109. Te znikajace posty. Jak nieruchome ptaki

  110. NikodemD
    3 grudnia o godz. 15:43
    Czy innowacyjność można wykreować?
    Czy wynalazczość można wzbudzić?
    Czy przedsiębiorczość można wywołać?”

    1. Nie. Innowacyjność powstaje w przedsiębiorstwie. Rynek i chęć istnienia (rozwoju) na tym rynku firmy determinuje tę cechę.
    2. Potrzeba matką…
    3. Można ( należy) wyłącznie stymulować, także „centralnie”.” Wywołać” można dobrym prawem, tworzeniem zdrowej gospodarki.

    Mój komentarz
    NikodemD – odpowiedź Twoja jest – innowacyjność powstaje w przedsiębiorstwie, a rynek jest czynnikiem stymulującym (i przesiewającym). Można pomagać prawem.

    Mój domysł uzupełniający jest taki, że innowacyjność można pobudzać już na etapie edukacji i to najwcześniejszej, a także państwo ma swoją rolę w opiece nad innowacyjnością.

    Państwo może i powinno wspierać innowacyjność, nie tylko dobrym słowem, jak to robi Morawiecki, lecz konkretnym wsparciem – ułatwieniami prawnymi, finansowymi, akcją promocyjną, polityką, że się tak wyrażę startupową.

    Samo utworzenie Narodowej Rady Rozwoju jest jak na razie krzątaniną wokół sloganu, ogłoszeniem, ze państwo jest za rozwojem i bannerem obwieszczającym, że państwo jest z narodem i jest za.

    Przyznaję słuszność – rynek jest najważniejszym stymulatorem, weryfikatorem – niszczycielem i nagradzającym. Innowacja jest zawsze mniejszym lub większym ryzykiem. Czy dużo chętnych do innowacji by się znalazło w społeczeństwie tutejszym mających potrzebne talenty, inicjatywę, umiejętności organizowania finansowania, jeżeli za każdą próbą wzniecenia innowacji stoi trudne do oszacowania ryzyko? Jak to ryzyko w pierwszej fazie – wykluwania się innowacji – zredukować by przyciągnąć do niej ludzi i pieniądze.
    Pzdr, TJ

  111. @tejot, z godz. 17:37
    Państwo może i powinno wspierać innowacyjność, nie tylko dobrym słowem, jak to robi Morawiecki, lecz konkretnym wsparciem
    Na przykład takim jak zaproponował były wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, w liście do obecnego wicepremiera w rządzie, któremu patronuje (ale jak skutecznie) Jarosław Kaczyński:
    http://romangiertych.natemat.pl/195975,list-do-wicepremiera-morawieckiego

  112. anumlik
    3 grudnia o godz. 17:55

    Mój komentarz
    List prześmiewczy, szydzący lecz z ziarnami prawdy, ziarniskami, ziarnichami prawdy.
    Pzdr, TJ

  113. Tanaka
    3 grudnia o godz. 11:54

    Prawdopodobnie posprzeczalibysmy sie o nic. Dokladnie o nic. To nie zmienia czegokolwiek, na ile to jest swiadome, zaplanowane, na ile jak Ty uwazasz nieuchronne. Jak ja na to patrze to mnie zawsze wychodzi, ze w kazdej decyzji inspirowanej filozofia KK zawsze czegos brakuje. Jeden metr, 100 cm, jest rowne 95. czy to jest wina stolarza, ze patrzy zawsze z paralaksa, czy ta miarka jest obarczona bledem, efekt jest ze kazda noga stolu jest rozna. W kazdej inspirowanej filozofia KK decyzji, to znaczy nad Wisla we wszystkich.

    Wszyscy z nas maja doswiadczenie zawodowe. Zdecydowana wiekszosc uczestnikow tego blogu to ludzie dojrzali, zyciowo i zawodowo. Duza czesc spelnieni. Tak rozumiem. Te srodowiska w ktorych ja przebywalem to byly duze korp. wiekszosc miedzynarodowe. Jezeli nie, to z takimi ambicjami. Rola moja sprowadzala sie do tego, zeby obserwowac przeplyw info w takim srodowisku, czy chronic. Nie tylko ten formalny, w hierarchiach i oficjalnych dok, ale i nieformalny, ktory czesto byl duzo wazniejszy. Dlatego pewnie ja tak widze KK. Produkt tylko jest beznadziejnej jakosci, pelno niedorobek, to i manuale dla klientow musza byc bylejakie. Stad te mysli, jak sie zabrac za demontaz tego, kto mialby tym sie praktycznie zajac, dlaczego by to zrobil, czy zgodzil sie zrobic. Ja nie pretenduje Tanaka do nieomylnosci. Byc moze zrobienie takiej rownoleglosci mysli do jakiejkolwiek korporacji jest jalowe. Ale mnie tak zawsze wychodzi. Zawsze o pieniadzach i zawsze o korp. I wywalam niuanse, bo tylko zaciemniaja. To z czym chyba wszyscy na tym blogu sie zgadzaja, to ta destrukcyjna rola KK dla Pl. Ja to bym chetnie przeczytal jakis text nie z przykladami, ktorych tu pelno i sa potrzebne nie przecze, ale ja bym chetnie przeczytal jakis text jak przestac byc katoholikiem.

    Teraz jak usiadlem do kompa zeby Tobie odpowiedziec to widze, ze tu duzo dyskusji o innowacyjnosci i takie. Ja kiedys dalem link do jednej firmy tutejszej, innowacyjenej. Dzis mialbym ochote do innej. Nazywa sie Instytut Karolinski. Jest jedna z czolowych szpitali na swiecie. Tutaj innowacje zdrowotne i badania sa produktem niemal tasmowym. Podam link do listy docentow hab. (???) tej Uczelni. Nie czym sie zajmuja, tylko liste nazwisk. A ci co to liste przejrza, zeby sie zastanowili czy taka lista bylaby mozliwa w kraju rzadzonym przez KK i kk hunwejbinow. Liste szeregowych badaczy mozecie znalezc obok. Ten instytut to dlatego, ze tam jest network admin moj kolezka z Indii. Duzo mlodszy odemnie to mu sie jeszcze chce.

    http://ki.se/en/research/adjunct-and-visiting-professors

    Poza tym gratuluje dobry wstepniak. Punkt ciezkosci na jeden temat, gosp. wodnej, realizowanej teoretycznie przez podlegla partie polityczna. Kazdy kto czyta moze odniesc do dziedziny w ktorej ma lepsze zawodowe rozeznanie, to co Ty wypunktowales, co nie zmienia przekazu. A potem nich sie kloca o niuanse i kolorki 😉

    pozdrawiam Seleuk(os)

  114. paradox57
    3 grudnia o godz. 13:26

    „Prowadzone są także prace nad stworzeniem elektrycznej wersji samochodu Arrinera Hussarya oraz innych wersji z napędami alternatywnymi. Większość komponentów powstaje w Polsce natomiast montaż i testy samochodów odbywają się w Wielkiej Brytanii.”

    Ten pierwszy link nie był zupełnie nie na temat :).
    No dobrze, niech już będzie wyścigowy. Włoskich wyścigówek nie pobiją, ale co się przy tym nauczą to ich. Może za tym pójdzie coś bardziej przydatnego.

  115. „…ale ja bym chetnie przeczytal jakis text jak przestac byc katoholikiem.”

    Jeśli regularnie i uważnie czytać hermeneutykę seleuka ( 😉 ), to właśnie po to , abyśmy byli z umem w domu, dzięki powyższej konkluzji.
    Ten jeden cytat i to jak trafnie skierowany, sprawia, że z inspiracją – jakże innowacyjną – dla społeczności blogowej, jesteśmy w domu, o to właśnie chodzi.
    To jest temat, czyli scoop.
    Sam chętnie bym taki teks spróbował wysmażyć, tyle, że byłby to wariant: jak w uzależnienie nie popaść.
    Więc niezupełnie o to chodzi, a temat czeka na godne podjęcie; ekspertów, w drodze do odwyku, nie brakuje (w przeciwieństwie do gospodarki i tym podobnych nowinkacji dla pracowników umysłowych).
    A ja dziękuję za ten cytat, podpisując się pod prośbą seleuka obiema rękami.

  116. @Tanaka 3 grudnia o godz. 11:44
    „Ale z pewnością nie zachęca katolickość. Bo katolickość to zupełnie inna rzeczywistość.”
    A nie jest przypadkiem tak jak z socjalizmem?
    Socjalizm „tak”, wypaczenia – „nie”?

    Bo w intencjach to w zasadzie pozytyyywnyyy…

    No to teraz mi się dostanie… 😉

  117. seuluk(os), Gekko
    „…ale ja bym chetnie przeczytal jakis text jak przestac byc katoholikiem.”

    Moim zdaniem odpuścić dorosłym i zająć się dziećmi.
    …ja bym chętnie przeczytała jakiś tekst jak ochronić dzieci przed katoholizmem.

  118. I jeden powod, dla ktorego, pomimo wyzej wymienionych – istotnych – siedmiu przyczyn PIS znowu wygra: brak wiarygodnej opozycji z SENSOWNYM programem, bo lawiny potepiajacych wszystko w czambul oskarzen, albo abstrakcyjnych hasel nie mozna brac powaznie. W tym kontekscie, niestety, gabinet cieni jest w tej chwili obciachem.
    PS. Powod numer osiem, ktory wydaje sie ostatnio dominowac na swiecie: ktokolwiek, byle nie ….Jak padnie to na PIS, to padną. Ale, nie wczesniej.

  119. Erratum: zamiast „siedmiu przyczyn” – oczywiscie „osmiu przyczyn” 😳

  120. Juz z powrotem na chwile to:

    zza kałuży
    3 grudnia o godz. 19:01 Nie od mnie, nie od mnie Tobie sie dostanie 😉

    izabella
    3 grudnia o godz. 19:01 Nie dawac dropsow to prochnicy zebow nie ma. Dropsy dla prezydeta. 😉

    pzdr seleuk

  121. Maria Skłodowska-Curie to był, z domu, narodowo-katolicki produkt.

    A zachodni Zachód też nie okazał się aż taki znowu łatwy do nawigowania, trochę „życzliwych” i na tym zachodnim Zachodzie nie miało zaufania co do autorstwa jej pomysłów, zdolności bycia profesorką-wykładowczynią-członkinią Akademii, a nawet „naszą”, no bo przecież dzieci nieochrzczone, rozbijaczka cudzego małżeństwa/rodziny, pewnie żydówa jakaś…

    Chcę powiedzieć, że sama katolickość to jeszcze nie wystarczająca przeszkoda. Po pierwsze dlatego, że jako taka, czyli w stanie krystalicznie czystym, ona w Polsce nie występuje.
    Katolików w Polsce mamy jakieś znikome ułamki procenta. Ogromna większość „katolików” to tylko katoliccy kibice a część z nich to katoliccy kibole. Tyle tylko, że mężczyźni nie noszą katolickich szalików ani polarów z nadrukiem katolickiego hasła. Za to dziewczęta/kobiety noszą katolicką biżuterię, krzyżyki, białe sukienki i takie tam.

    Katolickość jako wdrukowana mentalność niekwestionowania autorytetów i zastanych porządków ma według mnie małe zastosowanie we współczesnych polskich warunkach.

    Współczesny Polak doskonale potrafi sobie kompartmentalizować (o ile to jest polskie słowo) wszystkie ciężkie i drażliwe życiowe problemy i pytania. Skoro bez pytania żadnych autorytetów, a wręcz z pełną świadomością, (chociaż Polak nie lubi jak mu się to wytyka, że łamie katolickie zasady), „załatwia” sprawy przedmałżeńskiego seksu, antykoncepcji, aborcji, rozwodów, podatkowych oszustw, nierzetelności jako pracodawca i pracobiorca, kombinowania, itd. to dlaczego mielibyśmy uważać, że nagle w dziedzinie innowacyjności ten sam Polak okazuje się impotentem i tylko w tej dziedzinie jego zdolność obchodzenia nakazów i zakazów całkowicie zanika?

    Też bym wolał aby w intelektualnym genotypie Polaka było więcej talmudycznych sporów i dyskusji a przynajmniej protestanckiej etyki pracy ale słabo mnie przekonuje teza o stuprocentowej zdolności katolicyzmu do zduszenia innowacyjności. Szczególnie w polskiej specyfice.

  122. Tobermory

    Tobermorku, świetny fotografu ogółu i szczegółu, W Twe fachowe ręce składam świeżutkie grzyby prosto z morza. Może rozpoznajesz gumę do żucia, o nazwie „boczniak ostrygowaty”. Taki skurkowany Eskimos, że pokazuje się dopiero po pierwszych przymrozkach.

    https://lh4.googleusercontent.com/-xxlQzCRjL24/WEMIOLiPo2I/AAAAAAAAMEI/DYR2eqAgB4MtT9Zxz6gdhDciwSKt4KT0gCL0B/w960-h540-no/DSC04050.JPG

    https://lh4.googleusercontent.com/-_A9IgYbheVs/WEMIOQFMLtI/AAAAAAAAMEM/wUOI13iqXEwlA1OZyKW3HaioEXDAKzdvwCL0B/w960-h540-no/DSC04051.JPG

    https://lh4.googleusercontent.com/–6ithHaHQFU/WEMITXQ3WyI/AAAAAAAAMEQ/dl5eq0EG1PkWlMQWr2n8hOrbYhaJo3ClgCL0B/w960-h540-no/DSC04053.JPG

  123. @seleuk(os) 3 grudnia o godz. 6:30
    „Dla mnie @Zza kaluzy dzialalnosc KK w Pl daje sie tylko opisac jako swiadome spychanie spoleczenstwa na pozycje peryferyjnosci do swiata. To jest tak jakby caly czas spol. pl musialo zmagac sie z nowoczesnoscia, zamiast byc uczestnikiem nowoczesnosci na swoich wlasnych warunkach.”
    Czytam to i myślę o koledze z liceum, ojcu chrzestnym mojego drugiego syna.
    Trzy fakultety, dwa baardzo ścisłe, trzecia teologia, dziekan dobrej polskiej uczelni, firma konsultingowa, doradztwo dla baardzo dużych polskich firm w baardzo ścisłych i baardzo mierzalnych dziedzinach.
    Wzorowy katolicki dom. Sensowne, dużo późniejsze niż moje małżeństwo, dużo mniej niż u mnie dzieci, bardzo dobry status materialny rodziny, osiągnięty bez żadnych emigracji, w Polsce, bardzo inteligentna i wykształcona żona, śliczne, dobrze wychowane dzieci. Pianina, plastyki, matematyki, języki, w większości od rodziców i po rodzicach. Porozmawiać z nimi to sama przyjemność. Otwarci, znają świat, języki, ciągle się uczą, no i próbują ulepszać polską rzeczywistość zarabiając całkiem dobre pieniądze.
    O tyle fajnie z kolegą pogadać o wypowiedziach niektórych polskich hierarchów, że zamiast epitetów ma on zwyczaj komentować za pomocą konkretnych procesów/wyroków jakie zapadały w historii Kościoła za głoszenie podobnych myśli. Przytaczać przykłady schizm i herezji, które według niego bardzo przypominają to, co właśnie usłyszeliśmy w radio czy telewizji. 😉
    Socjalizm „tak”, wypaczenia „nie”… 😉

    „To spol. na dzisiaj nie ma nic do zaoferowania pozostalym.”
    Byłeś w amerykańskim domu starców?

  124. ” W latach 1455 – 1480 udział Mazowsza w handlu z Gdańskiem wynosił 20%. Z pozostałych 80 % – na Prusy Królewskie przypadło 50 %, na Prusy Krzyżackie 11 %, na Kujawy 10 %, na Małopolskę 8 % i na Wielkopolskę 1 %. W latach 1481 – 1510 proporcje ulegają zmianie na korzyść Mazowsza…” itd itp

    Gdy ja widze takie dokladne statystyki z przed wielu setek lat to mi cos gdzies rosnie

    „Ma ono wówczas 27 % udziału w handlu z Gdańskiem. Udział pozostałych księstw oraz dzielnic Polski stanowi: Prusy Królewskie – 21 %, Prusy Krzyżackie – 15 %, Kujawy – 8 %, Małopolska – 18 %, Wielkopolska – 11 %.”

    Itd itp. Rosnie mi co potrzeba, dzieki statystykom takowym

  125. (zza gór i rzek)

    Dziękuję za wielkie dzieło wspólnoty, miłosierdzia, budowania siły polskiego społeczeństwa i siły polskiej państwowości – podkreślił prezydent Andrzej Duda w sobotę w Toruniu na obchodach 25-lecia powstania Radia Maryja.

    http://fakty.interia.pl/polska/news-andrzej-duda-na-obchodach-25-lecia-radia-maryja,nId,2316962

    Dropsy. Dużo dropsów 🙁

    Albo jajka i pomidory…

  126. Ależ oczywiście, że rola państwa w rozwoju innowacyjności jest ogromna. Zbrojenia – co innego rozpoczęło Dolinę Krzemową? Mogę podać podobne przykłady państwowego interwencjopnizmu/ręcznego zarządzania z Japonii, Tajwanu, Singapuru, Korei Płd., Chin i wreszcie z ZSRR.
    Że to pełno marnotrawstwa? No jasne, że tak.
    Że to często nie działa? Pewnie, że tak.
    Że rynek efektywniejszy i szybszy? No jasne!
    Co mają powiedzieć ci przedsiębiorcy, których obszar działaności nie został akurat wybrany do wspomagania?
    Dlaczego konsumenci/podatnicy mają godzić się na, przynajmniej w początkowym okresie, na gorszą jakość i wyższe koszty?
    Itd., itp.
    Jednakowoż te przykłady udanej roli państwa w rozwoju innowacji są takie pociągające i takie przekonujące…

  127. @pombocek
    3 grudnia o godz. 19:35

    Pombocku,
    trzeci obrazek mówi, że go nie ma, ale i tak ci zazdroszczę, bo te grzyby znam tylko ze sklepu, a chętnie bym je na dziko pozbierał. I zjadł 😉

    @zza kałuży
    3 grudnia o godz. 20:01

    Katolicyzm nie musi być przeszkodą w przyzwoitym życiu i osiąganiu sukcesów. Religia może być duchowym „ubogaceniem”, jeśli wszystko inne (intelekt, zdrowie, rodzina) funkcjonuje, ale może być protezą, kulą u nogi, powrozem na szyi…
    Nadzwyczaj rzadko zaś bywa ostrogą, stymulatorem, siłą napędową wynalazczości, innowacyjności, racjonalizacji.
    Lenistwo i wygoda sprzyjają wynalezieniu koła, pilota do telewizora, zamka błyskawicznego itp. ale nie religia nakłaniająca do dźwigania swego krzyża w nadziei na koronę niebieską 🙄

  128. I jeszcze

    Polityka przenika nasze życie, polityka jest nieodłączną częścią budowania dobrego państwa, ale (taka) polityka, która pojmowana jest jako rozumna troska o dobro wspólne, o czym była dzisiaj tutaj mowa. Radio Maryja ma prawo do tego, żeby taką politykę prowadzić i w taką politykę się włączać, ma prawo nawoływać do tego, aby cała polska polityka taka właśnie była – mówil dalej prezydent.

    sów brak. Prezydent RP.

  129. @NeferNefer, z godz. 20:25
    Gdybym zapytał czy Prezydent RP coś takiego powiedziałby na jubileuszu „Polityki”, to – pomijając fakt, że pewnie nie zostałby zaproszony, a zaproszony nie przyjąłby zaproszenia – obwołalibyście mnie wariatem (może i słusznie), to czy odważyłby się wygłosić taką laudację na jubileuszu „Tygodnika Powszechnego”?

  130. (dziubiąc powoli jak żółw ociężale)

    anumliku

    Ale jeszcze Macierewicz zaciągnął Wojsko Polskie do odśpiewania Rydzykowi pieśni religijnych na cześć.

    Już nie wiem czy giniemy czy jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy

  131. Tobermory, 3 grudnia o godz. 15:18

    „Interesujące. Ale gość jest wiceprezesem działu sprzedaży, a nie wiceprezesem całej firmy zatrudniającej ponad 11 tys. osób. Czemu twój domniemany wróg miał zhakować ciebie, a nie mnie? Jestem prawie zazdrosny 🙄 Ale sytuacja jakaś groteskowa jest.”

    Zgadzam sie z ta groteskowoscia. Z zazdroscia niekoniecznie. Popacz ty jak mnie Gospodarz potraktowali. Po tym wyroznieniu mnie przez blogowego hackera

    Zas wiceprezes Vogt nie tylko ze odpowiada jedynie za International Sales w swojej firmie, to on jeszcze nie umie po wodzie chodzic.

    Co mu jednakze nie przeszkodzilo zeby spowodowac ustalenie, iz na obywatelskim blogu doszlo do zhakowania. Niewazne jak bzdurnego zhakowania jak malo znaczacego Orteqa

    „Jak się sprawdza czy karta SIM została zhakowana?”

    Pytalem o to Rudiego. Odpowiedzial: to tajemnica zawodowa. No i wez i pogadaj z takim

  132. zza kałuży
    3 grudnia o godz. 19:35 i pozniej

    Z pierwsza czescia Twojego wpisu zgadzam sie bez zastrzezen. Te cechy ktore wymieniles uwazam nalezy wykorzystac z „zimna krwia”. Zastosowac je. Jak w dojo na walce na bokken. Te cechy, Ty wymieniles jako wady. To ani wady ani zalety, to cechy. Jak to, ze jeden niski (kolarz) a drugi wysoki (koszykarz). Jak sie zamienia na miejsca to wada, jak nie to medale i sponsorzy. Usama jest szybki bo ma przewage takich miesni co trzeba (przyp. genetyczny). Pewnie by nie przebiegl 5 okrazen stadionu. Nigdy nie probowal nawet.

    Ta druga czesc ma slabosc. Innowacje potrzebuja zorganizowanych instytucji dookola. Kapitalu ryzyka, mentorow, wsparcia prawnego, kooperantow etc etc. KK nie uniemozliwia pomyslow. Te pomysly na „codziennosc” to nie sa innowacje. KK nie umozliwia pomyslow lepszych niz „codziennosc”. KK uniemozliwia powstanie zinstytucjonalizowanego wsparcia dla innowacji jak wyzej. Jeszcze raz, przeczytaj liste nazwisk docentow, profesorow i szeregowych naukowcow z Instytut Karolinski. Ile z tych nazwisk jest nieskandynawskich? Byc moze to jest trudne. Nie wszyscy sa Svensson i Andersson w Skand. Ale nawet bez tej umiejetnosci rozroznienia widac, ze to nie skandynawowie. Znaczy nie augsburscy luteranie. Nawet gdyby wszyscy Skand. byli augs-lut. Dla ulatwienia dodam ze wsrod Skand. augs-lut. jest ca 20%. Teoretycznie to bedzie, ze tych wierzacych jest ok 10%, albo mniej. Czy tak samo moglbys Ty powiedziec o ktorejs pl uczelni medycznej? Oczywiscie ja zdaje sobie sprawe, ze na pl. uczelni med. jest tez „wychow wsobny”. Dodatkowy czynnik. Cielak z dwoma glowami i ogonami, ale nie mleczny. Ale czy panstwo (spoleczenstwo) ze wsparciem katolickiego think-tanku zagwarantyje ten kapital, mentorstwo, prawnikow dla arabskich, azjatyckich, zach-europ czy afrykanskich prof. czy adjunktow? A co z ich rodzinami? Musza ich dzieci na religie w szkole chodzic? Da kapital ryzyka na „paczkowanie” (???) jak drozdze. Instytut Karolinski nie zajmuje sie zbrojeniami. Inne instytucje i koncerny jest to samo. Problem samochodu elektrycznego to nie kola, kaross i aerodynamika w bad. tunelowych tylko bateria, jak w tel. komorkowym. Problem baterii rozwiazac jest rozwiazanie. To jest innowacja i odlaczenie kierowcy od kierowania w standartowym ruchu jest innowacja tej dziedziny.

    A teraz o sex bo Ty o sex tez. Jak ja bym napisal tu jednym slowem kim ja jestem/bylem sexualnie to po pl. tego nie mozna powiedziec. Nie ma gramatyki. Slowo moze bym i znalazl ale nie gramatyke. Nikt by nie zrozumial. Uwazano by to za rodzaj dowcipu blogowego. 🙂

    Nie Zza kaluzy, ja w am. domu starcow nie bylem. Nie mam czasu na taka „wizyte studyjna”. Zajmuje sie ostatnio jednym tutejszym „domem starcow” praktycznie, w mojej komunie. Idzie mnie jak po kamieniach. Ale chyba pojdzie lepiej od niedlugo. To jest taki problem z centralizacja kilku do jednego, dla oszczednosci finansowych i z powodow socjalnych. Staruszkowie lubia ze staruszkami, przynajmniej tutejsi. Ja kiedys o tym pisalem do Konstancji, bo jakos tak bylo z kontextu blogowania. Ja sie wtedy chyba cos pomylilem o Poznaniu, jakos

    Ja rowniez Zza kaluzy nie wykluczam calkowicie, ze wsrod kat. moga zdarzyc sie porzadni ludzie, np ci o ktorych Ty piszesz, ta rodzina. Kazda regula ma wyjatek. Skowka nie pisze sie skowka tylko skuwka. To taka zatyczka na gesie pioro. Ja odrozniam kosmogonie (religie) wszystkie od instytucji korporacyjnego typu, zajmujacych sie rozpowrzechnianiem manuali kosmogonicznych. Polecam chetnie przeczytanie listu ktory napisal jeden taki z Tarsu. Sam tlumaczylem pare godzin na pl na nowo, to wiem. Ja tam zachowalem wszystkie numery acapitow i wierszy to latwo cytowac. To jest list do Koryntian (blg). A i innym kosmogoniom poswiecilem mase czasu. A z jednym Jezusem to nawet dokonalem pare cudow, to bylo na Peloponezie. Ten drugi Jezus, co go spotkalem, to byl/jest lachudra. Nawet dalem link do opisu. Zadnego nie polecam blogowiczom jak wzorca na zycie. Tylko dwoch Jezusow spotkalem. Rozumiem, ze w okolicach wsch. basenu Srodziemnomorskiego szweda, szwedalo, lazikowalo ich sie bezliku. Wszyscy bezrobotni, znaczy rozne glupstwa im po glowach chodzily. Jak tym co pisalem tu na blogu. Z Ermioni okolic i Jezusowi Acalla co sie za polityke bral. O Mariach nie pisze bo to nie blog porno. Ale to tez popularne imie. Ale co tam, mlode pokolenie zyje teraz Wiedzminem (kosmogonia) to moze innowacyjnie na smoki zapoluja. 😉

    pzdr seleukos

  133. Calkiem nie na temat, ale ciekawe i moze to wlasnie wyjasnia takie masowe unikanie placenia alimentow.
    http://www.abc.net.au/news/2016-12-04/financial-abortion-men-opt-out-parenthood/8049576

  134. Ewa-Joanna
    3 grudnia o godz. 22:08
    Ja przeczytalem szybko i mam do Ciebie pytanie. Zebys mnie Ty dokladnie zrozumiala to dwa zdania zanim. Tutaj jest tak, ze jak ojciec (biologiczny) dobrowolnie nie umowi sie z matka co do wys alimentow to obowiazek alimentacyjny przejmuje panstwo automatycznie a ojcu rosnie dlug z odsetkami (sciagany tez automatycznie). W druga strone matka placi alimenty ojcu ta sama zasada automatycznosci (zadnych procesow etc), wedlug szablonow.

    Moje pytanie jest. Jak jest u Ciebie, u aussi?

    pzdr seleukos

  135. zza kałuży
    3 grudnia o godz. 20:23

    Mój komentarz
    ZzaKałuzy, czy Twoje opinie o roli państwa w rozwoju innowacyjności, to ironia, czy na serio. Już sam nie wiem jak Twój post odczytywać.
    Pzdr, TJ

  136. @seleuk(os)
    Jezeli sie nie umowia co do wysokosci alimentow, to czasem sad wyznaczy przy rozprawie rozwodowej, tam gdzie w gre wchodzi wiekszy majatek. Na ogol jednak matka zglasza to Child Support Agency, ktora jest czescia Social Security ( to nie jest aktualna nazwa, ale najbardziej zrozumiala) i ta w polaczeniu z fiskusem automatycznie pobiera alimenty z kazdej zarobionej przez ojca sumy, chyba nawet przed pobraniem podatku, ale tego nie sprawdzalam. Jezeli ojciec nie pracuje, alimenty placi Child Support Agency, ktore jak tylko nieszczesnik gdzies sie zatrudni natychmiast sa przez tax zabierane.

  137. Ewa-Joanna
    3 grudnia o godz. 22:42
    Bardzo dziekuje. Rozumiem, ze to system podobny do tutejszego. Automatyka i dobro dziecka jest przedmiotem. Uchylajacy sie dluznik zostaje dluznikiem panstwa.
    pzdr seleuk(os)

  138. seleukosie,

    Pytasz to masz. Nie o aussi co prawda. Ale jednak. E-J juz odpowiedziala w sprawie aussie. Ja ftroncem to co niby wiem z mojej jurysdykcji

    Z tego co mnie wiadomo, na Bergamutach ten ‚automat’ panstwowy nie jest az automatyczny jak u ciebie. Czy nawet na Antypodach

    On tu polega tylko na tym, ze po sadowym ustaleniu odpowiedzialnosci alimentacyjnych jednego z rodzicow, rzad PROWICJONALNY moze wkroczyc, na zadanie drugiego rodzica – nie wchodze tu w roznice traktowania roznych genderow – w system SCIAGANIA alimentow. Bo tylko o PRAKTYCE SCIAGANIA alimentow mowa tu jest. I nie o niczym innym

    Rzad takowy, prowincjonalny znaczy, dociera, poprzez prawa rzadu FEDERALNEGO, do delikwenta. Ociagajacego sie z placeniem alimentow na dziecka przez niego splodzone. Dopiero po dotarciu do takowego, ustalane sa fakty jego/jej pracy, zarobkow, firmy, banku. Rozchodzi sie o mozliwosci AUTOMATYCZNEGO potracania alimentow przy kazdej wyplacie. Bo tylko wtedy ow rzad, prowincjonalny, bedzie mogl wyplacic te alimenty danej matce/danemu ojcu. Nie z rzadowego konta bynajmniej.

    Czyli, nie bedzie to wyplacanie z panstwowego budzetu tylko z konta delikwenta. Utworzonego przez prowincjonalny rzad specjalnie na okazje odpowiedniego traktowania tzw. deadbeats. Czyli rodzicieli uchylajacych sie od placenia kosztow utrzymania dzieci swoich dzieci.

    Zycie wesolkow unikajacych produkcji dzieci o wiele latwiejsze jest. Kto placi koszta utrzymania takich wesolkow w domu starcow? Chyba nie ich dzieci. Czy inne wnuki. Lub prawnuki

  139. Dobawka do 23:13

    Praprawnuki raczej nie zalapia sie na placenie kosztow utrzymania swoich bezdzietnych prapraprzodkow. Szczegolnie takich ktorzy nie mieli dzieci. Z wyboru to czyniac. Mnie znane praprawnuki nie mialy wiecej niz rok czy dwa. Na stypie po prapradziadkach poznanych

    Czy ktos rozumie logike dumy wynikajacej z decyzji nie produkowania dzieckow? I, w konsekwencji, nienawidzenia wszelkich dzieci en bloc?

  140. Orteq
    3 grudnia o godz. 23:13

    Ta automatyka tutejsza wynika oczywiscie z decyzji jakie zaakceptowano parlamentarnie w ciagu wielu lat. Wielu decyzji. Ale tez wynika z bardzo „technicznego” powodu ktory akurat z alimentami ma niewiele.

    Tu jest takie pojecie „basbelopp”. Po pl. „bazowy dochod” moje tlum. po ang. nie znam/nie ma. To jest teoretyczna suma dochodu. Nie ma nic wspolnego z jakimkolwiek dochodem, poza tym ze jest teoretyczna. Ustalana raz na rok parlamentarnie. Jedna decyzja, dosc prosta. Od tej sumy, roznymi regulami liczone sa min. wysokosci mandatow, wartosc samochodu sluzbowego, wysokosc emerytury panstwowej, dodatkow mieszkaniowych, system stypendialny dla studentow i uczniow etc, etc. Gdybym chcial wymienic wszystkie takie oplaty to by mnie zajelo caly dzien. Miedzy innymi alimentow. Wysokosc dochodow jest w relacji zawsze do tej teoretycznej sumy. To znaczy, ze za to samo wykroczenie drogowe kierowca placi np 10 tzw”dagsbot” to jest stare slowo znaczy doslownie „dzienna kara”. Te 10 „dziennych kar” dla jednego bedzie znaczylo 2000skr dla innego 20000skr. To samo dotyczy oczywiscie alimentow i tej calej listy ktorej nie wymienilem. Wszystkich oplat, dodatkow, zapomog etc, etc. Celem tej konstrukcji jest uproszczenie i automatyka wlasnie. Jedna decyzja daje rozwiazanie konkretne dla dziesiatkow konkretnych przepisow na aktualny rok a mozna sie zajac czym innym niz klotniami o mandat np.

    Wszystkie te oplaty w strone od Ciebie i te do Ciebie daja sie sprawdzic przez roznego rodzaju kalkulatory, teraz to juz tylko w Sieci. Bo tu kazdy ma jakiegos kompa. A jak nie ma to urzednik wyliczy i zadzwoni, ale takich przyp. nie znam.

    Ten „basbelopp” (sa 3 rodzaje) jest na ten rok 44300, 45200, 59300. Tutaj podaje link do ang. strony, a z niej sa linki to tych kalkulatorow co to licza. Ale ta strona jest dosc slaba po ang. Lepsze sa te strony o konkretnych dzialach. z lewej strony monitora

    http://basbeloppet.se/indexeng.html

    Tak ze taka mama i tata we wszystkich konkretnych wypadkach, w zaleznosci jak dziecko jest u ktorego i ile czasu, wiedza kto komu i ile. Albo co bedzie jak… Moga sobie pokalkulowac zanim sie ozenia, albo rozwiada, albo tego nie zrobia, albo maja dzieci z innych malzenstw, albo…. albo…

    Tego pytania o wesolkow na koncu to ja nie zrozumialem dobrze i nie chce sie pomylic. To jakbys mnie napisal troche szerzej to sprobuje odpowiedziec.

    pzdr seleukos

  141. seleuk(os)
    3 grudnia o godz. 23:55
    budujący jest sposób określania i ściągania alimentów na dzieci.
    W Polsce jest inaczej- jeśli sąd orzeka wysokość alimentów, a ojciec dzieci nie placi, to kobieta sama musi przez komornika te pieniądze wyszarpać, a tatusiowie często zapominają o łożeniu na swoje potomstwo.Wezwani przed oblicze sądu mowią, ze są bezrobotni, nie mają pracy, dochodu, są na utrzymaniu matki -emerytki (niepotrzebne skreślić) i zupelnie nie czują z tego powodu zażenowania czy dyskomfortu.Pracują częściej na czarno, byle tylko nie dać pieniędzy tej su..e. Ileż ja takich historii słyszę, a i o wielu czytam.
    Istnieje w Polsce Fundusz Alimentacyjny, ale jeśli łaskawy tatuś raz na jakiś czas wplaci na utrzymanie dzieci 10 zł(tak, dziesięć złotych) to fundusz wstrzymuje wyplatę świadczeń, przy czym jeśli kobieta zarabia więcej niż (nie pamiętam tej kwoty, ale chyba stanowi połowę przeciętnego wynagrodzenia, obecnie około 2.200 zł) , to nie ma szans na alimenty z tego funduszu.Do tego przy niektorych świadczeniach, np zasiłki rodzinne musi wpisać do dochodu kwotę ZASĄDZONYCH alimentów, choćby przez lata nie widziala centa czy grosza od ojca swoich dzieci.
    Byłam niedawno w ZUSie(Zaklad ubezpieczeń spolecznych, który wypłaca renty i emerytury) i widziałam informację o likwidacji Funduszu właśnie.Nie jestem pewna tej informacji, bo przeczytałam ją sobie pobieżnie, mnie nie dotyczyla, wieć tylko okiem rzuciłam nań.
    To wszystko dzieje się w kraju, ktory podobno zajmuje się RODZINĄ i stawia ją na piedestale. Dodać można, że rządzącym chodzi o pelne rodziny; samotne matki, jeśli nie są wdowami, rozwiedzione czy samotne z wyboru nie maja szans na wiele.
    Przyklad? samotna matka z jednym dzieckiem nie dostanie 500+, jeśli zarabia nieco ponad najniższą krajową.

    Mialabym mniej pracy,gdyby w Polsce istnial taki system, jaki jest w Twoim i Ewy-Joanny, lub w innych krajach europy. My traktujemy rodziny bardzo haslowo, zapędzamy kobiety do domu przez 500+ i im nie oplaca sie pracować, jeśli na troje, czworo dzieci przy braku dochodów dostaną 2.000 zł. Bo same tyle by nie zarobily; czasem też tatusiowie rzucają pracę, bo trzeba wstawać, dojechać, spocić się przy pracy, sluchać szefa-prywaciarza, lub innego przełożonego i na koniec miesiąca dostać też dwa tysiące.
    To lepiej nic nie robić; nie będzie podstaw do emerytury, ale państwo nie da zginąć tym, co nie dorobili się lat pracy do emerytury. Dostaną zasiłki celowe na opał, mieszkanie, prąd, leki. Czasem wartośc tych dodatków przekracza wartośc średniej emerytury.
    I kwitna nam tacy ludzie, ktorzy przychodząć do urzędu, nie mając też żadnych kwalifikacji zawodowych mówią, że nie opłaca im się wstawać do pracy za dwa tysiące, bo tyle oni dostają comiesięcznie z pomocy społecznej.
    Przez lata w temacie nic się nie zmienia, wyłudzających pieniądze publiczne przybywa, a na dodatek ci ludzie stają się coraz bardziej roszczeniowi.
    Widać Polska bogatym państwem jest i szasta moimi i naszymi pieniędzmi na lewo i prawo.
    To jest studnia bez dna.

  142. gdzieś czytałam, że w Polsce ściągalnośc alimentów( tych wypłacanych z Funduszu Alimentacyjnego) wynosi ok. 12 %

  143. Musze sie przyznac, a wlasciwie napisac do wszystkich jedna rzecz. Co ma ogolny zwiazek z tym blogiem. Ale troche wplywa na to co teraz pisalem nie tylko do Ciebie Orteq czy Ciebie Ewa-Joanna, ale i wczesniej.

    Teraz byl w tutaj A.Duda Prezydent z oficjalna wizyta. To nie bylo tu cos nadzwyczajnego. Oczywiscie byly rozne (malo) okazjonalne art. np w tutejszej opiniotworczej prasie. To tak naprawde dwa tytuly Svenska Dagbladet i Dagens Nyheter. Plus standartowa tv. Te gazety sa na dobrym dziennikarskim poziomie. Nie tabloidy. DN zreszta ma politycznego redaktora z poch pl. (rodzice). Dobrze mowi po pl. Jest cenionym debatorem. Mlody czlowiek.

    W zadnej z nich nie bylo nic specjalnie pozytywnego. To odstawanie od tego co tu sie nazywa „wartosci europejskie” jest tak wyrazne, ze mnie bylo troche… Nie tak. Mnie tam specjalnie nie obchodzi wizerunek pl, czy cos podobnego. Ale tym razem bylo nie tak.

    pzdr wszystkich, tych rowniez ktorym moje dzisiejsze komentarze mogly sie nie spodobac albo cos seleukos

  144. Konstancja
    4 grudnia o godz. 0:31

    Ja nie wiem Konstancja co ja moglbym na temat tych Funduszy Alimentacyjnych napisac. To jest jeden z elementow tego co ja nazywam „nadwislanska folwarcznoscia”. Tutaj bardzo trudno uchylic sie od pl np.alimentow. Takie wpadniecie do „rejestru komornika” znaczy (rowniez automatycznie), ze „wiarygodnosc kredytowa” jest zadna. Co znaczy z kolei, ze nikt nie wynajmie mieszkania, samochodu na stacji benzynowej nie pozyczy, benzyne kupic trzeba gotowka etc, etc. Praktycznie wylacza to z obiegu ekonomicznego w spoleczenstwie.

    A te przestepstwa typu pobicie wspolmalzonki, albo dzieci, albo zgwalcenie zony sa scigane z urzedu. Nie cywilnie, z zazalenia. Ja chyba kiedys nawet o tym napisalem jak porownalemstatystyki pl z tutejszymi. A teraz jeszcze ma byc zmiana prawa. Co spowoduje ze Szw. bedzie rekordzista swiata absolutnym (liczba) i relatywnym (na 100tys mieszkancow) w ilosci gwaltow. To bylo chyba jak pisalem o J.Assange.

    pzdr seleukos

  145. seleuk(os)
    4 grudnia o godz. 0:58
    coż Ci mam dodać? zazdroszczę Szwedom, że mają taki system, W Polsce slychać tylko o tym, że zabierają dzieci rodzicom, jeśli niedostatecznie o te dzieci dbają (co w przelożeniu na polski znaczy czasem, że dali klapsa, krzyknęłi na dziecko, ktore swoje prawa zna).
    U nas takie sytuacje, że mąż pobil zonę i dzieci są traktowana bardzo pobłażliwie; ksiądz powie, że kobieta DLA DOBRA RODZINY ma nieść swój krzyż, koledzy męża powiedzą, że za dużo wypił(dla mnie to nie jest usprawiedliwienie), policja na wezwanie samej kobiety lub sąsiadów przyjedzie albo i nie( choć już w Polsce istnieje tzw. niebieska karta dla osób -ofiar domowej przemocy)słowem-radź sobie sama>
    Prawie rok trzeba było czekać, aż rząd (poprzedni) ratyfikuj ustawę o przeciwdzialaniu przemocy; Ziobro, któremu podlega Ministerstwo sprawiedliwości nie przekazał pieniedzy organizacjom, ktore zajmują się ofiarami przemocy domowej czy innej,, a chodzilo o kwotę 150 tysięcy zlotych!; minister MSWiA uważa, że w Polsce nie ma problemu z przemocą domową, bo zgloszenia są nieliczne, a np. w takiej Szwecji jest ich mnóstwo (tu przytacza stosowne dane) pomijając zupełnie fakt, że w naszym kraju sama świadomośc takiego prawa jest bardzo mała i kobiety po prostu nie zgłaszają się na policję w obawie przed tym, że mąż i tak po 48 godzinach wroci do domu i może dać większy wycisk.Nie ma miejsc, gdzie kobieta moglaby się schronić przed swoim oprawcą, choć ja uwaząm, że to oprawca powinien miec zakaz zbliżania się do domu czy swojej ofiary na odległośc nie większą niz 100m.
    Polska to ciekawy kraj; do standardów europejskich nam baaaaardzo daleko.
    za to bardzo naglaśnia się historie odebrania rodzicom ich dzieci w innych krajach; niedawno glośna byla historia kobiety, ktorej w Niemczech odebrano nowo narodzone dziecko. Wspominano o dyskryminacji Polek i Polaków w Niemczech (znow ci źli Niemcy), ale nikt się nie zająknął na temat, że kobieta przez caly czas ciąży ani razu nie byla u lekarza, nie miała zadnych badań i w tej sytuacji nawet w Polsce szpital mialby obowiązek zawiadomić pomoc spoleczną, choć nikt by pewnie jej dziecka nie odebrał, bo takie przypadki traktuje się u nas dość poblażliwie.
    A Niemcy uznali, że jeśli nie pitrafiła zadbać o siebie i dziecko będac w ciąży, to nie ma gwarancji, że zajmie się dzieckiem już urodzonym. Konkluzja oczywista w jednym kraju, nie tak oczywista w Polsce. Niestety.

  146. @seleuk(os) 3 grudnia o godz. 21:26
    Innowacje potrzebuja zorganizowanych instytucji dookola. Kapitalu ryzyka, mentorow, wsparcia prawnego, kooperantow etc etc.
    Bardzo słuszna uwaga. Absolutnie masz rację.
    Sam przecież wcześniej w komentarzu rozróżniałem to, co teraz powtarzasz, czyli „prostą innowacyjność” oraz „innowacyjność przełomową”:

    KK nie uniemozliwia pomyslow. Te pomysly na „codziennosc” to nie sa innowacje. KK nie umozliwia pomyslow lepszych niz „codziennosc”. KK uniemozliwia powstanie zinstytucjonalizowanego wsparcia dla innowacji jak wyzej.

    Czy „Szlachetna Paczka” to innowacyjność „codzienna” czy „lepsza niż codzienność? 😉
    Żartuję oczywiście, bo z jednej strony działalnością charytatywną Kościół zajmował się od zawsze a z drugiej strony to jednak pewna nowość.
    Niestety systemową rolę Kościoła podejrzewam w (być może) rzuceniu tej inicjatywy na front walki z WOŚPem…

    Ale rzeczywiście, nie mogę podać przykładu przełomowych, nowych pomysłów wychodzących z tego systemu… a zatem na razie zgadzam się z tobą co to tej, podstawowej wady.

  147. @tejot 3 grudnia o godz. 22:34
    czy Twoje opinie o roli państwa w rozwoju innowacyjności, to ironia, czy na serio. Już sam nie wiem jak Twój post odczytywać.
    Kłopot w tym, że ja sam nie wiem jaka jest moja opinia na temat roli państwa, czyli centralnego planowania/sterowania/picking winners.

    Wiem jedno; jestem wielkim zwolennikiem dyktatury państwowych urzędników w tych przypadkach, w których doprowadziły one do sukcesu.
    Interwencjonizm państwowy potępiam zaś z całą pryncypialnością kapitalistycznego liberała wtedy, gdy doprowadził do marnotrawstwa, podwyżek cen, spadku jakości i braków w zaopatrzeniu! 😉
    Howgh!

  148. seleuk(os) – 23:55

    „Tego pytania o wesolkow na koncu to ja nie zrozumialem dobrze i nie chce sie pomylic. To jakbys mnie napisal troche szerzej to sprobuje odpowiedziec.”

    Przepraszam seleuk(os)ie.

    Ja sie wyglupilem i nabazgralem taka mondrosc moja:

    ‚Zycie wesolkow unikajacych produkcji dzieci o wiele latwiejsze jest. Kto placi koszta utrzymania takich wesolkow w domu starcow? Chyba nie ich dzieci. Czy inne wnuki. Lub prawnuki’

    Ja po prostu nawiazalem do faktu istnienia ludzi, szczegolnie na tym tutaj blogu, ktorzy z duma sie obnosza swoja SWIADOMIE WYBRANA bezdzietnoscia. Ktora to bezdzietnosc ulatwia im zycie w przypadku ew. rozwodu. Bo wtedy nie ma problemu z placeniem alimentow na nieistniejace dzieci.

    Moje pytanie w tej materii bylo zwiazane z oczywistym faktem, iz ludzie ktorzy nie ponosili zadnych kosztow na wychowywanie swoich dzieci, bedac z wyboru bezdzietnymi, na starosc beda musieli byc utrzymywani, jesli wyladuja w domu starcow, przez obcych im podatnikow. Bo to obcy im podatnicy placa koszta istnienia publicznych domow starcow.

    Ludzie ‚dzietni’, w odroznieniu od bezdzietnych, zasluzyli sobie na starosc w owych domach publicznych domach starcow. Jak oni na to zasluzyli? Ano najpierw ponoszac koszta wychowywania swoich dzieci. Ktore to dzieci, czy nastepcy tych dzieci, inaczej wnuki lub prawnuki, beda platnikami podatkow w czasie spokojnego dozywania do smierci w domach starcow ich dziadkow czy pradziadkow.

    Taka kontastacja starego ekonomisty. Az sie sam wstydze takiego kontastowania

  149. No Orteq, ale zes bzdure napisal, ze hej. To w Kanadzie dzieci musza utrzymywac rodzicow na starosc? Cos nowego dla mnie, bo w Australii tak nie ma – ludzie starzy maja pieniadze na utrzymanie sie w – jak to brzydko nazywasz- domu starcow, w koncu cale zycie pracowali.

  150. Odczytalem, na nowo, taka mondrosc

    „Praprawnuki raczej nie zalapia sie na placenie kosztow utrzymania swoich bezdzietnych prapraprzodkow. Szczegolnie takich ktorzy nie mieli dzieci. ”

    ‚Bezdzietni. Szczegolnie tacy bezdzietni, ktorzy nie mieli dzieci’. Toz to Yogi Berra! Zywcem wziety . Ja mowiem jenzykien Yogi Berra! Legendy basebolu.

    Yogi Berra zaslynal z powodu nie basebolu tylko z powodu swoich przemyslnych przemyslen. Na przyklad takich:

    – Always go to other people’s funerals, otherwise they won’t come to yours.
    – It gets late early out here.
    – Baseball is ninety percent mental and the other half is physical.
    – It ain’t over till it’s over.
    – It’s like deja-vu, all over again.
    – The future ain’t what it used to be.

    Az, na koniec, taki rodzynek Yogowy:
    – It’s tough to make predictions, especially about the future.

    Ja sobie pozwolilem Yogizmem, mowiac: „Praprawnuki raczej nie zalapia sie na placenie kosztow utrzymania swoich bezdzietnych prapraprzodkow. Szczegolnie takich ktorzy nie mieli dzieci. ”

    Ze to czlowiek potrafi mowic jenzykiem innych ludzi, wcale nie zdajac sobie z tego sprawy

  151. E-J

    Cos ci umklo.

    Ja pisalem o PUBLICZNYCH domach starcow. Tych panstwowych. Na ktore sie moga zalapac tylko ludzie o NISKICH dochodach. Niskich udokumentowanych dochodach, dodajmy.

    Prywatne domy starcow sa dla wyzszopolkowcow dochodowych. Oraz dla tych, ktorzy mieli dobre stosunki z wlasnymi dziecmi, przez cale swoje zycia, I te dzieci mialy mietkie serca, oddajac rodzicow na dozywanie w domu starcow. Zamiast zajmowania sie rodzicami podczas ichniego dozywania do smierci w domu.

    „Chlopy” Reymonta na mysl mi tu sie wciskaja

    Istnieje powiedzenie angielskie:

    Have good relationship with your children. So they will not commit you to a dump of an old folks home.

  152. Za uwage mnie przez Ciebie poswiencana, jeszcze raz dziekuje, Ewo-Joanno. Wazna ta uwaga Twoja mnie okazywana jest. W obliczu Gospodarzowej plusowoujemnej atencji. Orteqowi poswiencanej ostatnio.

    Ludzie namierzeni przez Gospodarza blogu sa hezbinami. Z takim to statusem ja tu figuruje. Pozdrawiam jednakze niezmiennie

  153. „Praprawnuki raczej nie zalapia sie na placenie kosztow utrzymania swoich bezdzietnych prapraprzodkow. Szczegolnie takich ktorzy nie mieli dzieci. ”

    Yogi Berra. Na nowo wymyslony. Na uzytek Wrednego

  154. O dogadywaniu się:
    Społeczeństwo jest, jakie jest, i z takim musimy pracować. Rozmawiać. Przecież PiS wygrał, bo miał efektywną political machine. Po amerykańsku zbudowali wokół partii różne aktywne grupy społeczne. Byli w nieustannej mobilizacji: spotykali się z elektoratem w Klubach „Gazety Polskiej”, na łamach gazet internetowych, blogów, telewizji Republika i pod Pałacem Prezydenckim.

    A my daliśmy im fory, gdy zaniedbaliśmy kształtowanie intelektu, moralności, światopoglądu młodego człowieka, wprowadzając religię do szkół i oddając sprawy wychowania Kościołowi.
    Reszta tu:
    http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,21065452,jozef-pinior-kazdy-czlowiek-ma-prawo-do-szczescia.html?disableRedirects=true#BoxGWImg

  155. Ewa-Joanna
    4 grudnia o godz. 2:58

    Zakompleksiona stara baba w gumiakach Orteg czepia się, oczywiście, mnie. Tak wyszło, że beze mnie nie potrafi żyć. Ale że rozumie tylko stereotypy, więc do nich sprowadza swoje niby-myślenie na poziomie analizy trzonka od wideł czy kija od szczotki.

    Powiedziałem kiedyś w określonym kontekście, że nie cierpię bachorów – z tego ten niefrasobliwy łgarz i prostak, nie rozumiejący, na czym polega elementarna lojalność w publicznym przekazywaniu postaw choćby największego wroga, robi głośny zarzut, jakby lubienie/nielubienie, kochanie/nienawidzenie itp. były aktem swobodnego, szatańskiego wyboru, a nie efektem całego splotu życiowych okoliczności, na co pojedynczy osobnik nie ma żadnego wpływu. Tak jak Orteg nie ma wpływu na swoje demonstrowane na blogu kompleksy. Więc smaży ten osobnik wiekopomną myśl: „Zycie wesolkow unikajacych produkcji dzieci o wiele latwiejsze jest. Kto placi koszta utrzymania takich wesolkow w domu starcow? Chyba nie ich dzieci”. Blogowym wesołkiem jest Orteg z dowcipem na poziomie młodszego strażaka i takąż, jako wesołek, wiedzą o realiach np. polskich domów opieki, za pobyt w których w pierwszym rzędzie płaci się z emerytury/renty i majątku pensjonariusza (a nie dzieci), jeśli on jakiś majątek ma, np. mieszkanie. Ale przede wszystkim nie zapyta ten wesołek, kto płaci na przykład ZA CAŁE ŻYCIE wesołych, alkoholowych rozpłodowców, którzy wyprodukowali dziesiątkę dzieci, z których ósemka staje się takimi samymi ludzkimi śmieciami, jak ich rodzice (mówię o znanych mi historiach, a nie wymyślonych słownych obrazkach, jak robi ten papierowy osobnik). I wesołek Orteg ma czelność mówić o takich jak ja, harujący niemal 30 lat łopatą i na morzu – nie mówiąc o innych moich zawodach – również na tych rozpłodowców, jak o wesołkach unikających produkcji dzieci. Gdyby posłuchał w milczeniu mojej żony, która jest ponad 40 lat (ewenement!) kuratorem społecznym w wydziale rodzinnym i nieletnich, dowiedziałby się trochę o życiu źle urodzonych i jeszcze gorzej wychowanych rodziców, którzy zaludniają świat źle urodzonymi i jeszcze gorzej wychowanymi dziećmi, i może nie plótłby tych swoich papierowych bzdur. I może by nie imputował komuś – imputowanie to jedno z najobrzydliwszych zachowań paru osobników na tym inteligenckim ponoć blogu – takich własnych zmyśleń: „Czy ktos rozumie logike dumy wynikajacej z decyzji nie produkowania dzieckow? I, w konsekwencji, nienawidzenia wszelkich dzieci en bloc?”. Nikt nie zapyta, u kogo to tak ten parszywy łgarz wyczytał DUMĘ z nieposiadania dzieci (i nie wytknie nieodróżniania niechęci do posiadania dzieci od dumy z ich nieposiadania – za subtelne dla tego myśliciela), i nie poprosi o cytat. A ja mogę tylko powiedzieć o sobie, że od niecierpienia obecności dzieci do ich nienawidzenia droga jest tak daleka, jak droga Ortega do mądrości, a zwłaszcza rozumienia realiów polskiego życia.

    Problemem ludzkości nie jest nieprodukowanie dzieci, lecz ich nadprodukcja oraz to, że najwięcej dzieci produkują ci, którzy ich z wielu powodów mieć nie powinni. Na produkowanie lodów na patyku trzeba mieć licencję, źle wychowanymi dziećmi można zaśmiecać świat bez licencji, bez wychowawczych kompetencji i…bez ograniczeń. Dlatego biedota produkuje biedotę, niezaradni – niezaradnych, pustogłowi – pustogłowych, wierzący w krasnoludki – wierzących w krasnoludki itp.

    Wcześniej czy później ludzkość musi dojść do konieczności wystawiania licencji na produkowanie dzieci, tak jak trzeba mieć licencje na produkowanie rasowych koni, krów, świń, psów itd. Bo się po prostu nie wyrobi. A przyszłe pokolenia będą ze zgrozą rozmawiały o tym, że kiedyś, w religijnych czasach, jakieś obwisłobrzuche samce w czarnych sukniach rozkazywały rodzić wszystko jak leci i potem utrzymywać ludzkie potworki, bo skoro BÓG dał dziecko, da i na dziecko – wystarczy ładnie poprosić i dać na tacę. Orteg bredzi właśnie jak taki obwisłobrzuchy agent Krk.

  156. Ten sobie znowu pouzywal. Na zdarowije!

    I przejdzmy do adremu
    Walenie siebie po lbie za wynik ostatnich wyborow jest dowodem na dalsze nierozumienie tego co sie dzieje w dzisiejszym wielkim swiecie. Tylko Genialny Strateg dokladnie pojmowal w ktora strone podazaja swiatowe tendencje polityczne. Od kilkunastu lat.

    Bo te podazaja w kierunku rzadow autorytarnych. Zaczelo sie to od Sylwestra 1999. To wtedy KGB wymiotlo z Kremla moczymorde Borie, wstawiajac na jego miejsce swojego, dobrze wyszkolonego zamordyste Wowe. Po tym dobrze przemyslanym akcie mocarstwa, ktore odmowilo odejscia w historyczna odstawke, reszta potoczyla sie z gorki. Autorytarne rezimy zaczely wyrastac jak rydzyki po deszczu.

    Bialorus Lukaszenki stala sie nie do obalenia przez Michnika.

    Kazachstanow czy innych bylych republic socjalistycznych tez nikt nie probuje dzisiaj demokratyzowac.

    Wegry zablysly Orbanem i do dzisiaj wzor daja autokratom w innych krajach.

    Ukraina, wyrastajaca z amerykanskiego Majdanu i Poruchanki wyszkolonego w Dep. Stanu US, jedynie przez Rosje jest hamowana w swoich zamordystycznych zapedach.

    Kaczysty wygral wybory, wzorujac sie na Orbanie. Wcale nie musial uzywac swojego geniuszowstwa tym razem. Wystarczyla uwazna obserwacja tego co sie w swiecie dzieje. I dzisiaj robi w Polsce dokladnie to, czego od niego oczekuje moherowy lud. Pragnacy zamordystycznych rzadow

    Filipiny wybraly prezydenta, ktory od pierwszego dnia swoich rzadow zaczal strzelac do bezdomnych narkomanow. Dotychczasowy bilans to ponad 3 tys. ludzi zastrzelonych przez policje w bialy dzien. Nawet Hitler musial popracowac, przez pierwsze kilka lat po dojsciu do wladzy, nad tempem pozbywania sie szkodliwych elementow spolecznych.

    Kraje takie jak Francja, Niemcy, Holandia, oraz wiele innych, afrykanskich na przyklad, czekaja na swoja kolejke w instalowaniu tryndowych dzisiaj rzadow dyktatorskich.

    Polityczne wahadlo swiatowe rozpoczelo swoj nowy ruch. Ten od liberalizmu do zamordyzmu. Zadne polskie KODy nie potrafia powstrzymac tego ruchu politycznego wahadla swiatowego. Z Piniorem czy bez niego na czele

  157. @pombocek 4 grudnia o godz. 10:12
    Wcześniej czy później ludzkość musi dojść do konieczności wystawiania licencji na produkowanie dzieci.

    Hasło „license to procreate” dało mi 14000 linków w google. 😉

  158. Orteq, Ewa-Joanna, Konstancja. Ja przeczytalem Wasze wpisy teraz, bo jak szybko napisalem a nie bylo odp. to poszedlem lulu. To teraz nadrabiam. Ale musze zaczac tak. O tym co napisal Gekko, jak ja napisalem, ze…

    Gekko napisal ze ja mam jakas spec hermeneutyka i mnie skomplementowal. Dziekuje. Ale hermeneutyka to jest greckie slowo w calosci. Ja bardzo duzo czytam gr. antycznych textow. Bez ladu i skladu, to moglo by sie wydawac, ze z ta hermeneutyka to wlasnie tak. Ale to inaczej. Ja nie sadze, ze mam spec hermeneutyka. Ja najczesciej po prostu tlumacze, piszac tu do blogu, tutejszy jezyk, czasem ang. Wtedy jak nie znajde pl odpowiednika idiomatycznego. Stawiam wtedy pare znakow zapytania w nawiasie. Albo zagubilem/nie pamietam, albo byc moze nie ma. I to jest problem. Bo kazde slowo/zwrot ma jakas asocjacje. Ja o tym pisalem i protestowalem na swoj sposob z tymi „religijnymi” tutaj. Albo jak bylo o tych ledungowych historiach. Z uzywalnoscia jezyka, jezeli uzywac religijnego jezyka, to nigdy zadne rozwiazanie nie wykroczy poza to co moze zaproponowac, w tym wypadku KK. To nie jest hermeneutyka, wydaje mnie sie. Ja dokladnie wiem co to slowo znaczy. Ten jezyk ktorego sie uzywa moze byc jezykiem „przekretu”, oszustwa. Dlatego ja za bardziej adekwatny uwazam jezyk corp. bo takie tez sa, w wypadku KK uzywac. Tu nawet ma ten jezyk nazwe, svengelska. Gdybym to slowo przetlumaczyl do pl warunkow to bedzie jezyk „polang” czy „angpol”. Oczywiscie sa polangisci co dobrze umieja i prymitywni polangisci, w Pl tez, jak tu. To chyba najwyrazniej widac jak napisalem do Zezem o „duszeniu op. sys.”. Nie znam odpowiednikow a nie chce „zasmiecac” odpowiedzi. Sytuacja bez wyjscia. Zmiana jezyka na calk. ang. uwazam za nieelegancka. To jest pl. blog. Mnie sie caly cza swydaje, ze to tez czytaja ci co sie nie wypowiadaja. Oni byc moze nie sa swobodni jezykowo.

    To teraz juz o tych staruszkach, tych co dzieci nie maja i pare innych. Standart tutaj wyznaczaja te komunalne/”panstwowe”. Uwaga na cudzyslow. Dosyc wysrubowane, wytrymowane w gore. Prywatnym nie jest latwo z tymi standartami, bo prywatni inwestorzy (capital venture, private equity) maja zadanie zysku dodatkowo. To spolki akc. Bez zysku nie ma prawnie w zasadzie na dluzsza mete co robic. Tu jest teraz olbrzymia calokrajowa dyskusja o tych prywatnych w roznego rodzaju soc. przedsiewzieciach, o poziomie ich mozliwosci finansowych. Kwadratowe kolo. Efektywnosc i ekonomia (dobra) jest tym co sie nazywa chyba po pl empatia. O tym cos napomknela Na marginesie, ale ja siedzialem cicho bo to nie bylo do mnie i nie o KorpKat.

    Ci co nie maja dzieci, czy z wyboru nie chcieli, czy z powodow medycznych, czy wypadkow, albo. Nie ma znaczenia dla opieki na starosc. Oni cale zycie placili podatki. To znaczy dokladali sie do wspolnego kosza. To z kosza biora. Czy maja czy nie mieli dzieci. Oczywiscie jest to rodzaj piramidy finansowej. Ale to nie jest piramida typu Madoff (chyba nie przekrecilem nazwiska tego budowlanca piramid). Panstwo tutejsze jest b. sprawne w tym utrzymywaniu podstawy finansowej. Wyznacznikiem tego jest koszt sciagania podatkow/oplat. Tak, tak, to sie tez z empatii liczy. Tutaj koszt sciagnieci jednej korony jest ok 0.60 korony. W Pl o ile dobrze pamietam lezy wysoko ponad 1 plz. To znaczy, ze panstwo pl. musi zaplacic ponad 1 zl zeby dostac 1 zloty. Nie jestem pewien aktualnych cyfr, jestem pewien rzad wielkosci. To o piramidach inwestycyjnych i finansowych i co to ma do dzieci. Oczywiscie ci co maja dzieci maja wieksze problemy logistyczne w robieniu kariery zawodowej czy finansowej indywidualnie. Ja tam uprawiam zeglarstwo blisko wody i japonskie walki a nie pilke nozna. Co komu do tego jak i co. To znaczy ze odp. Pombocka do mnie o preventerach, vangach i takie jest wyczerpujaca, pelna. Akceptuje w calosci. To znaczy, ze odpowiedz Pombocka zastosowana przez spolke Tusk/Rostowski/Boni (nie jestem pewien nazwisk) jest dyskwalifikujaca. To jest tez tutejszy wynalazek, taki chwyt. Zastosowal go Göran Persson i ska. G.P. byl statsminister tzn. „minister panstwa” po pl premier tzn. pierwszy. Tutaj nie ma pierwszego. Tak jak nie ma bozego narodzenia. Jest jul, slowo niechrzescijanskie. Przeniosl srodki inwestycyjne (przyszlosc) na konto aktualne (budzet). GP zrobil to b. elegancko technicznie, ale to nie zmienia kradziezy. To znaczy rowniez, ze dac sie podsluchac zonie jak sie rozmawia z narzeczona aktualna jest Ok, ale dc sie podsluchac jak sie jest szefem podsluchiwaczy jest dyskwalifikujace na reszte zycia zawodowego. Trzeba zmienic zawod, a nie byc w think-tanku szefem. en drugi tutejszy wynalazek, to zapisac wysokosc ewentualnego dlugu do praw podstawowych (konstytucja?). Tu funkcjonuje, nad Wisla jak wiem nie.

    To co napisalem dotyczy rowniez wszystkich innych „miekkich” dziedzin spoleczenstwa. Tzn szkol, przedszkoli, sluzby zdrowia, uniwersytetow etc. etc To o styku kapitalu i empatii. Czy staruszkach i dzieciach. Nie wyobrazajcie sobie tego przez rozowe okulary. Na to wszystko naklada sie rowniez bardzo duza autonomia tych organizacji. Tzn jedni plywaja jak ryby w wodzie a inne komuny, organizacje, te same funkcje i pieniadze a ledwo, zipia ledwo. Te standarty generalnie sa takie, ze za kazdym dzieckiem czy staruszkiem ciagnie sie okreslona suma pieniedzy, na wyksztalcenie, na opieke etc. Jednym org wystarcza i sie rozwijaja inne tona w tych samych warunkach na osobe. Ale tych ok jest znacznie wiecej.

    A teraz to przeczytalem co napisalem i mam nadzieje Orteq, ze to jest dla Ciebie akceptowalna odp. To chcialbym tak zakonczyc, bo wyczulem u paru osob taki chyba nastroj czy pytania. O ta emigracja. Ja to mam tylko doswiadczenia ze Skand. i Hollandi reszta b. teoretycznie. Ci co sie zastanawiaja nad opuszczeniem nadwislanskich krajobrazow. Im predzej porzucicie jezyk mistyczny, kosmogoniczny, religijny czy tam jak to zwal, tym predzej osiagniecie sukces. Jakkolwiek sukces definiujecie. Chyba ze chcecie tutaj zostac kiedys Prymaska, to mistyczny jezyk jest Ok.

    pzdr seleuk

  159. Donalda Fryzury, ostatniego beniaminka ruchu politycznego swiatowego wahadla w druga strone, nie wspomnialem tylko dlatego, ze nie chce mu podbijac bebenka. I tak juz nabuzowanego do granic wytrzymalosci bebenkowej

  160. errata:
    en drugi tutejszy wynalazek

    Bez tut rodzajnika oczywiscie

    Drugi tutejszy wynalazek

  161. @pombocek
    4 grudnia o godz. 10:12
    Pełna zgoda. Z całością.

  162. KOnstancja napisała:
    „A Niemcy uznali, że jeśli nie pitrafiła zadbać o siebie i dziecko będac w ciąży, to nie ma gwarancji, że zajmie się dzieckiem już urodzonym. Konkluzja oczywista w jednym kraju, nie tak oczywista w Polsce. Niestety.”

    Mój komentarz
    Ten przykład pokazuje różnicę (przepastną) pomiędzy myśleniem o państwie, społeczeństwie, o drugim człowieku w Polsce i Niemczech lub Szwecji (o Szwecji piesze seleuk(os)).
    W Umęczonej się szanuje martyrologie i mity, nie szanuje się drugiego człowieka i słowa swojego. Wyobraźnia polska jest żywiona mitami i krętactwami, wyobraźnia szwedzka, czy niemiecka, to uporządkowany zbiór reguł. Trochę przesadzam, lecz nie za wiele.
    Pzdr, TJ

  163. tejot
    4 grudnia o godz. 11:03
    Zgodzilbym sie absolutnie. Bardzo uregulowane w Realu. Az do bolu prawie. Zadnych mistycyzmow. Chyba ze zaplanowana rozrywka 😉

    pzdr seleuk(os)

  164. Jak się wszystko zawali, prezes powie: robta co chceta.

  165. azur

    Nie tak. On juz dawno powiedzial: po mnie chocby potop

  166. pombocek
    4 grudnia o godz. 10:12

    Wiem, że ten temat jest dla Ciebie ważny. Wracasz do niego, a ja za każdym razem chętnie czytam. Temat jest ważny, obiektywnie ważny. Zanim przejdę do kilku myśli szczegółowych – podsumowanie: to o czym piszesz – ludzka nędza produkująca jeszcze gorszą nędzę – jest ogromnej siły faktograficznym i etycznym argumentem przeciw bozi. Właściwie – bozię zabija u tego, kto ma wrażliwość moralną i jest właścicielem własnego rozumu.
    Bozia, co to się chce pozachwycać tym, że się nim zachwyca człowiek, a człowiek z kolei to taka nędzą, o jakiej wspominasz bez szczegółów – a wiemy coś o tym jak one wyglądają dziś w miliardach przypadków i jak wyglądały zawsze w historii człowieka – to taki bozia to jest straszne monstrum. Taki człowiek, jakiego sobie bozia wyprodukował – to straszny koncept. I bozi powinna zostać policyjnie odebrana licencja na produkcję człowieka. Wszak bozia ma licencję. Sam jej sobie udzielił.

    Na produkowanie lodów na patyku trzeba mieć licencję, źle wychowanymi dziećmi można zaśmiecać świat bez licencji, bez wychowawczych kompetencji i…bez ograniczeń. Dlatego biedota produkuje biedotę, niezaradni – niezaradnych, pustogłowi – pustogłowych, wierzący w krasnoludki – wierzących w krasnoludki itp.

    Tak właśnie się dzieje. Nie jest to oczywiście ścisłe – bezwzględnie pełen automatyzm nie działa – są przypadki, że z nędzy człowiek się wydobędzie, wymknie jakoś z koszmarności takiego stanu i życia, jednak samo istnienie takiego koszmaru, który trwać może właściwie w nieskończoność to horrendum. Wystarczy pomyśleć ile ludzkich pokoleń w ten sposób przeminęło i sczezło na śmietniku od początku historii człowieka, tej prawdziwej, a nie tej od 5,5 tys lat. Kiedy to bozia ulepił Adma i Ewę; i jak mało podatna na zmianę jest dalsza perspektywa straconych miliardów – a każde życie BEZCENNE.
    Z refleksji nad takim, wmuszonym przez bozię w człowieka stanem rzeczy, płynie, wśród innych, taki humanistyczny wniosek: edukować, edukować, edukować młodych ludzi, starych ludzi, każdego człowieka – co do spraw rodziny. W sposób wykorzystujący cały nasz dobry dorobek myślowy, zweryfikowaną wiedzę, naukę, humanizm, życzliwość, wolność każdej jednostki. Tymczasem agenci bozi – członkowie kleru i ich pomagierzy robią coś dokładnie przeciwnego sprzeciwiają się wszelkim mądrym i uzyskanym za wielką cenę doświadczenia działaniom edukacyjnym. Chcą trzymać człowieka w uścisku tej potworności bozi, w czego skutku nędza rodząca jeszcze większą nędzę może się na kolejne pokolenia przenosić i niszczyć ludzkie życie w nieskończoność.
    Żyjemy w świecie, w którym takie horrendum realizowane przez członków kleru i prawidłowych wyznawców bozi się dzieje dookoła. Są kraje, gdzie horrendum to odbywa się jeszcze brutalniej. Masowość tej zbrodni znieczula większość ludzi mających z nią do czynienia. Niestety – jest to skutek życia w takim środowisku..Przyjmuje się to jako coś naturalnego i nieuniknionego: cóż – taki los. A jak się ktoś czasem wyrwie z tej maszynerii upodlenia i mielenia człowieka, co słyszymy? – CUD BOSKI się stał !

  167. Bendzemy jednak mieli jakons przyszlosc! Dwa tuzy blogowe zawarly pelna zgode. W calosci na dodatek.

    Ogromnie sie z tego powodu ja ciesze. Naprawde ogromnie.

    Kupa mienci:

    “It’s the young who are bearing the burden of old age pension mistakes.”

    To tak znowu tytulem. Przypominania oczywistosci tytulem, znaczy

  168. seleuk(os) – 10:50

    „A teraz to przeczytalem co napisalem i mam nadzieje Orteq, ze to jest dla Ciebie akceptowalna odp. To chcialbym tak zakonczyc, bo wyczulem u paru osob taki chyba nastroj czy pytania. O ta emigracja.”

    Ni haruj, ni biaduj, ni dziary saroczki, seleuk(os)ie. Jenzykiem „Nu nu” tu sobie pozwalam.

    Emigracja to temat rzeka. Oszczedze ci jednakze przypomninania dowcipu z tematem rzeka zwiazanego. Co innego ci dam

    – Jak zakończyło się Pani pierwsze małżeństwo?
    – Śmiercią.
    – Czyja śmiercią?

  169. Może uzmysłowię zagranicznym blogowiczom, którzy mogą nie wiedzieć, jaka jest w Polsce płatność za pobyt w państwowych domach opieki zwanych DPS-ami (DPS – Dom Opieki Społecznej), których jest w nas ponad 200, i w prywatnych Zakładach Opiekuńczo-Leczniczych, których jest sporo ponad 600.

    W państwowych DPS-ach pobyt kosztuje mniej więcej 3000 zł, czyli ogromnej większości starych ludzi nie byłoby stać na pełną opłatę z emerytury. Państwo szuka skrupulatnie w rodzinie przyszłego pensjonariusza możliwości uzupełnienia opłaty. Zdarza się, że pensjonariusz ma swoje oszczędności, sprzedaje mieszkanie, z czego potem pokrywa różnicę, że dopłacają dzieci lub w ostateczności dofinansowuje go gmina, która wcale do tego się nie pali.

    W wypadku mojej mamy, którą najpierw ustawiłem w kolejce do DPS, opłata miała wynosić 2700 zł. Mama miała 1700 zł emerytury z dodatkiem sybirackim i pielęgnacyjnym. Po umieszczeniu w domu opieki ZUS odbiera dodatek pielęgnacyjny, a DPS może pobierać tylko 70% z emerytury pacjenta. Więc mama płaciłaby ze swoich tylko 1000 zł, a ja dopłacałbym z jej sprzedanego mieszkania 1700 zł miesięcznie. Była to fura pieniędzy, jeśli uwzględnić, że jeszcze musiałbym dopłacać do pobytu brata. Więc wystarałem się mamie o prywatny zakład, gdzie dopłacałem 200 zł miesięcznie. Te zakłady to nie są instytucje charytatywne. Państwo płaci im za opiekę medyczną nad pacjentami, a oni sami lub ich rodziny pokrywają koszty socjalne. Czemu jest taka logika, że w prywatnych pacjent dopłaca tylko różnicę między emeryturą a dzienną stawką za pobyt (ok. 50 – 55 zł), a w państwowych musi się płacić i za socjal, i za opiekę medyczną (chyba że gmina dopłaca, ale to nie jest norma), żeby mnie kto zabił – nie pojmu.

  170. Nie pAjmu. Piszemy „o”, wymawiamy „a”. Basics, Watsonie. Basics Ty PISALES, nie MOWILES. Wiec posiadasz slusznego, stary wole.

    Oraz wciaz wredny durniu. Nierobie zyciowy, inaczej mowioncy. Scierkami kajakowymi zajmujacy sie. Zamiast zaglami. Czy tylko zagielkami. Jak normalni ludzie. Taka prawda

  171. zza kałuży
    4 grudnia o godz. 1:52
    @tejot 3 grudnia o godz. 22:34
    „czy Twoje opinie o roli państwa w rozwoju innowacyjności, to ironia, czy na serio. Już sam nie wiem jak Twój post odczytywać.”
    Kłopot w tym, że ja sam nie wiem jaka jest moja opinia na temat roli państwa, czyli centralnego planowania/sterowania/picking winners.

    Mój komentarz
    Centralne planowanie pojmowane na przykładzie gospodarek demoludów, to system, który był niewydolny jako całość, który miał i ma do dzisiaj wielu wspominkarzy i propagatorów.
    Nie o rolę państwa w takim systemie mi chodziło. Wszystkiego nie można zaplanować od góry do dołu. Jednakże procesy gospodarcze i społeczne są ujmowalne w jakieś reguły, poddają się osądowi badawczemu, dają się w pewnej mierze ekstrapolować, co tworzy podstawy do przewidywania, do organizowania przez państwo wsparcia prawnego, promocyjnego, badawczego, itd.
    Pzdr, TJ

  172. @ Orteq
    To pański kolejny personalny atak. Zero argumentów, tylko inwektywy.
    Pierwsze poważne ostrzeżenie: proszę zaniechać tego stylu.
    JK

  173. Pombocek

    Domy Pomocy Społecznej są finansowane przez gminę (tzn. chyba raczej dofinansowywane – a i to w miarę ograniczonych możliwości). Natomiast Zakłady Opiekuńczo-Lecznicze są finansowane przez NFZ (co też rodzi swoje konsekwencje). Nie wiem, jak to wygląda w przypadku prywatnych ZOL, o ile takie funkcjonują.
    Odnosisz się do własnych doświadczeń, to ja o swoich. Teściowa po wieloletnich dializach, przy kolejnej dostała zawału serca. Lekarze dokonali „cudu” i wyciągnęli ją z tego. Efekt „cudu” był taki, że znalazła się w stanie niemal wegetatywnym. Szpital dopełnił części formalności związanych z wypełnieniem stosownych kwestionariuszy. Chodziło o ocenę stanu wg skali Barthela, co jest główną podstawą do zakwalifikowania do takiej placówki. Problem ze znalezieniem miejsca spadł na nas, co udało się w miarę sprawnie zrobić tylko dlatego, że akurat otwarty został nowy oddział. Opłata za pobyt wyniosła 70% renty teściowej (niezbyt wysokiej). Nic nie musieliśmy dopłacać.

    Teraz chyba nie mniej ważna sprawa. Mimo że placówka zapewnia całodobową opiekę, mile widziane jest uczestniczenie w niej członków rodziny. Rzekłbym nawet, że niezbędne. Z prozaicznego powodu. Obsada plus ilość koniecznych środków pielęgnacyjnych, pieluchomajtek itp. jest ściśle reglamentowana. Taki, krrrwa, mamy klimat.

  174. Jesli ktos nie odczytal PRAWIDLOWO pier.ol infantyla spod 10:50, to ja wspolczuje. Naprawde wspolczuje.

    To wspolczucie moje kieruje w strone kangurzycy. Zapewne nie kojarzacej, iz jej chwalenie sie „osiagnieciami” niejakiego Pako,literata to nic innego jak chwalenie sie jej zgoda, W CALOSCI, z pier.olami niedoukow. Tych tutaj objawianych

    Chwalenie sie prezesura zarzadu PKiN przez anumlika to nie byl moj wymysl. Sam anumlik to przyniosl na blog. Nier ja.

    Nie odpuskam tego faktu. Bo nie lubiebyc ofiara mylnie przez leb walona za niepopelnione przeze mnie przewinienia. anumlika przestalem uwazac po tym wszystkim za kogos honorowego.

    Pako jest w tym wszystkim nie pri czom

  175. Tanaka
    4 grudnia o godz. 11:39

    Tanako, Jarosław Kaczyński nie tyle wymyślił, ile nad poziomy upowszechnił język, którego doświadcza każdy Polak bez wyjątku. Nie jest to język komunikacji, lecz język plemiennej identyfikacji: cały czas, jak u psa, na wierzchu. Antypisowaci po dwóch zdaniach rozpoznają pisowatych, pisowaci po dwóch zdaniach rozpoznają antypisowatych. Chciałbym powiedzieć, że obie wysokie strony niczego sobie nawzajem nie komunikują – wyłącznie się słowami obrzucają – ale nie powiem, bo po jednej stronie zdarza się słyszeć język refleksji, i na pewno nie jest to strona pisowatych (o pojedynczych rodzynkach nie warto się rozwodzić. Ta strona operuje wyłącznie językiem transparentowych haseł i stereotypów. Jednym ze słów ich języka jest „rodzina”

  176. Ostrzezenie odnotowane, Gospodarzu. Z opoznieniem pewnym. Izwiniajus

  177. Cholera, Tanako, przepraszam, chciałem zamknąć niedokończony tekst , a nacisnąłem „opublikuj”, tymczasem muszę na dłuższy czas się ulotnić. Przepraszam, mać jego taka owaka alzheimera.

  178. @ Orteq
    Jak na jedynego „douczonego” (w przeciwieństwie do całej reszty niedouków) pisze Pan nadzwyczaj mętnie i prostacko. I mało co sensownie „objawia”.
    Nie jest Pan „ofiarą”, lecz usiłuje siebie nią zrobić. Troszkę to już żenujące. Dociera Pan w ten sposób do poziomu Aarona wielu imion.

  179. „To pański kolejny personalny atak. Zero argumentów, tylko inwektywy.”

    Czy ma Pan na mysli te oto inwektywy? Spod 10:12?

    „Zakompleksiona stara baba w gumiakach Orteg czepia się… Tak wyszło, że beze mnie nie potrafi żyć. Ale że rozumie tylko stereotypy, więc do nich sprowadza swoje niby-myślenie na poziomie analizy trzonka od wideł czy kija od szczotki. Powiedziałem kiedyś w określonym kontekście, że nie cierpię bachorów – z tego ten niefrasobliwy łgarz i prostak, nie rozumiejący, na czym polega elementarna lojalność w publicznym przekazywaniu postaw choćby największego wroga, robi głośny zarzut…Tak jak Orteg nie ma wpływu na swoje demonstrowane na blogu kompleksy. Więc smaży ten osobnik wiekopomną myśl: „Zycie wesolkow unikajacych produkcji dzieci o wiele latwiejsze jest. Kto placi koszta utrzymania takich wesolkow w domu starcow? Chyba nie ich dzieci”. Blogowym wesołkiem jest Orteg z dowcipem na poziomie młodszego strażaka i takąż, jako wesołek, wiedzą o realiach np. polskich domów opieki, za pobyt w których w pierwszym rzędzie płaci się z emerytury/renty i majątku pensjonariusza (a nie dzieci), jeśli on jakiś majątek ma, np. mieszkanie. Ale przede wszystkim nie zapyta ten wesołek, kto płaci na przykład ZA CAŁE ŻYCIE wesołych, alkoholowych rozpłodowców, którzy wyprodukowali dziesiątkę dzieci, z których ósemka staje się takimi samymi ludzkimi śmieciami, jak ich rodzice”

    Itp I td itp. Uzupelniajac

    „(mówię o znanych mi historiach, a nie wymyślonych słownych obrazkach, jak robi ten papierowy osobnik). I wesołek Orteg ma czelność mówić o takich jak ja, harujący niemal 30 lat łopatą i na morzu – nie mówiąc o innych moich zawodach – również na tych rozpłodowców, jak o wesołkach unikających produkcji dzieci. Gdyby posłuchał w milczeniu mojej żony, która jest ponad 40 lat (ewenement!) kuratorem społecznym w wydziale rodzinnym i nieletnich, dowiedziałby się trochę o życiu źle urodzonych i jeszcze gorzej wychowanych rodziców, którzy zaludniają świat źle urodzonymi i jeszcze gorzej wychowanymi dziećmi, i może nie plótłby tych swoich papierowych bzdur. I może by nie imputował komuś – imputowanie to jedno z najobrzydliwszych zachowań paru osobników na tym inteligenckim ponoć blogu – takich własnych zmyśleń: „Czy ktos rozumie logike dumy wynikajacej z decyzji nie produkowania dzieckow? I, w konsekwencji, nienawidzenia wszelkich dzieci en bloc?”. Nikt nie zapyta, u kogo to tak ten parszywy łgarz wyczytał DUMĘ z nieposiadania dzieci (i nie wytknie nieodróżniania niechęci do posiadania dzieci od dumy z ich nieposiadania – za subtelne dla tego myśliciela), i nie poprosi o cytat. A ja mogę tylko powiedzieć o sobie, że od niecierpienia obecności dzieci do ich nienawidzenia droga jest tak daleka, jak droga Ortega do mądrości, a zwłaszcza rozumienia realiów polskiego życia.”

    Problemem ludzkości nie jest nieprodukowanie dzieci, lecz ich nadprodukcja oraz to, że najwięcej dzieci produkują ci, którzy ich z wielu powodów mieć nie powinni. Na produkowanie lodów na patyku trzeba mieć licencję, źle wychowanymi dziećmi można zaśmiecać świat bez licencji, bez wychowawczych kompetencji i…bez ograniczeń. Dlatego biedota produkuje biedotę, niezaradni – niezaradnych, pustogłowi – pustogłowych, wierzący w krasnoludki – wierzących w krasnoludki itp.

    Wcześniej czy później ludzkość musi dojść do konieczności wystawiania licencji na produkowanie dzieci, tak jak trzeba mieć licencje na produkowanie rasowych koni, krów, świń, psów itd. Bo się po prostu nie wyrobi. A przyszłe pokolenia będą ze zgrozą rozmawiały o tym, że kiedyś, w religijnych czasach, jakieś obwisłobrzuche samce w czarnych sukniach rozkazywały rodzić wszystko jak leci i potem utrzymywać ludzkie potworki, bo skoro BÓG dał dziecko, da i na dziecko – wystarczy ładnie poprosić i dać na tacę. Orteg bredzi właśnie jak taki obwisłobrzuchy agent Krk.”

    Ja Pana, panie red Kowalczyk, tez pozdrawiam

  180. paradox57
    4 grudnia o godz. 12:38

    Przepraszam, mówię w drzwiach. ZOL-e, czyli zakłady opiekuńczo-lecznicze są prywatne, choć mogą być zakładane na zlecenie gminy, jeśli jest taka potrzeba – wtedy gmina może nawet dopłacać do pobytu pacjenta, kiedy mu brakuje, ale tylko wtedy. Nie ma formalnej możliwości dopłacania, kiedy powstały z inicjatywy ściśle prywatnej. A formy uczestniczenia rodzin w opiece pewnie mogą być w tych zakładach różne, w końcu właściciele decydują. Znam taki zakład, który wymaga od rodzina prania bielizny i pościeli bodaj raz na tydzień. W zakładzie, gdzie była moja mama raczej by sobie nie życzyli, żeby się im kto obcy za często pętał. Ale mam, choć w demencji, bardzo sobie ich chwaliła, a ja do dziś chwalę i pochwaliłem ich specjalnych listem do nich ze słodkimi pożegnalnymi prezentami. Pędzimy.

  181. @ Orteq
    I po co Pan cytuje? Czy ja napisałem, że @pombocek nie używa inwektyw? Używa, ale wspierając je jakąś argumentacją. Pan zaś praktycznie wszystko, co pojawia się na blogu dezawuuje, nawet nie próbując tego uzasadnić jakimiś własnymi myślami ubranymi we względnie poprawną polszczyznę. Woli Pan swój wsiowo-nibyruski styl? OK. Nawet w nim dałoby się coś powiedzieć, co sporadycznie się Panu zdarza. Ja zwracam uwagę właśnie na tę proporcję: myśli, informacji, pytań do pejoratywnych określeń i ponawianych do znudzenia personalnych ataków i insynuacji. Czy ja Pana pozdrawiam? Bez entuzjazmu. Zdrowia życzę i trochę opamiętania.

  182. Jestem zbudowany assocjacja z aaronem . Szczegolnie wiedzac, iz aaron nam nie odpowie na to posadzenie o te asocjacje orteqowo-aaronowo. Ani na racje jego zbanowania na tym tutaj blogu.

    Gdzie jest lonek? Ten tForca IO?

    Czekamy na jakons kontrowersyjnosc. Inaczej du,a zimna

  183. @ Orteq
    Racje zbanowania Aarona i reszty jego wcieleń były wielokrotnie przeze mnie podawane. Pańskie podobieństwo do niego sprowadza się do jednego: staje się Pan całkowicie przewidywalny i męcząco nudny.

  184. Poddaje sie, Gospodarzu. Tez bez entuzjazmu. Zadnych zyczen nie przekazuje jednakze.

  185. @ Orteq
    Nie wierzę. Nawet zdrowia?
    jk

  186. Zdowia zyczenia przekazuje.

  187. Uwalanie POSTOW wesolkow blogowych to nie moja zagrywka

  188. Ta wyliczanka fantazmatów jest OK.
    Natomiast prądu niedługo nam zbraknie na skutek lewizny wszystkich ekip rzadzących w „Wolnej i Niepodległej”.
    PiS wpadł w „g” w tej materii bo nie ma szczęścia.
    Fantazmat dziesiąty „PiS nie ma szczęscia”.
    Fantazmat jedenasty ” ONI wszyscy nie mają szczęscia a to się skrupia na NAS”
    Fantazmat dwunasty …..no jaki ?

  189. W sprawie produkcji Orteqa i reakcji Jacka Kowalczyka.

    Tak się Orteq usiłuje wywikłać z własnych nędznych wpisów, za pomocą cytatu z @pombocka:
    Zakompleksiona stara baba w gumiakach Orteg czepia się…, po czym dalej, własnymi słowami ilustruje, że @pmbocek ma rację.
    Racja @pombocka jst tak mocna, że nabiera kształtu faktu. Tak jak faktem jest, że kamień jest kamienny, zarówno w znaczeniu mineralogicznym, materialnym, oraz zmysłowym odbiorem kamienia przez człowieka, tak faktem jest, że Orteq jest taki,, jak go @pombocek opisuje: zakompleksiona stara baba w gumiakach.
    Baba ta usilnie siebie przekonuje na blogu, że jest ponad własne nędzne wpisy. Samooszukiwanie się jest zrozumiałe, charakteryzuje osoby silnej wiary, niezgodnej z marną rzeczywistością, którą się na blogu, z własnej woli przedstawia.

    Pombocek stwierdza fakt: stara baba w gumiakach czepia się. Przykład pierwszy z brzegu: pierwszy wpis pod moim tekstem. Kto ? Oreq. Jak kto pierwszy wchodzi, mógłby powiedzieć dzień dobry i czapkę ze łba ściągnąć. Orteq włazi z czym innym:
    Orteq
    2 grudnia o godz. 17:34
    Ten jak zwykle dal popalic. Jakies strzeszczonko moze?

    Nędza czepialstwa Orteqa i jego kręcenia jest taka, że potrafi czasem wywołać szczery śmiech. Jak wtedy, gdy się widzi małpiszona.

  190. Orteq
    4 grudnia o godz. 12:03

    Ja ani nie haruje ani nie biaduje. Nie bede wyjasnial, poza tym ze spedzam czas dosc wygodnie. „…ni dziary saroczki,…” nie rozumiem, ani sie potrafie domyslic. Ty zadales mnie pytanie, ja odpowiedzialem. Ja jestem „oczien sorry” jak to po Twojemu, ze odp. z jakiegos powodu Tobie nie pasuje. Tu mialbym do Ciebie dwa pytania, z prostej ciekawosci. Czy Ty tez tak komunikujesz sie z Twoim zawodowym otoczeniem? Drugie to, co Ciebie ubodlo/zaniepokoilo/rozczarowalo/zdenerwowalo w mojej odpowiedzi? Czy moglbys po ang-am jak masz jezykowy problem? Ja mam czesto ten sam, to jest dla mnie calkiem akceptowalne. Ja nie o emigracji cos napisalem, bo sie nie znam pomimo dwuletniego gr. epizodu, tylko o jezykach komunikacji. Emigrantow zostawiam przewodniczacemu Jackowa czy GreenPoint, zeby po bergamucku bylo, bo mnie nie interesuja. Sam sie mecz z nimi 😉

    pzdr seleuk

  191. Pamiętam @orteq,a mądre wpisy. Nie szukałem dokładnie ale na blogu red. Janiny Paradowskiej znalazłem taki n.p.
    Orteq
    9 kwietnia o godz. 22:34
    Kropkozjad (22:07)
    „ich [kontrolerow] działania w stosunku do samolotu PL101 były zgodne z rosyjskim prawem lotniczym, dotyczącym lotów w rosyjskiej przestrzeni powietrznej statkom powietrzny zagranicznym.”
    Dokladnie. Jedyny mozliwy powod do oskarzania rosyjskich kontrolerow o cos moglby byc taki, iz oni nie zabronili Protasiukowi ladowania. Czy NPW o to chce ich skarzyc?
    Z tego co slychac na miescie, chyba niezupelnie o to..
    Bo ze nikt zamieszany w organizacje i wykonanie tego nieszczesnego lotu nie wychodzil z siebie by pomoca sluzyc to wszyscy doskonale wiedza. Niestety, na niewychodzenie z siebie zeby samobojstwom zapobiegac, nie ma paragrafu. Ani w prawie lotniczym ani w zadnym innym.
    Cos mi sie zaczyna wydawac, ze oskarzanie kontrolerow o cos raczej do zadnych sadow nie trafi.
    Dyskutował mądrze m.in, z Tanaką, Kropkozjadem, Antoniusem.
    Obecnie zachowuje się tak jakby mu zależało na rozwaleniu bloga, obrażając m.in. gospodarza. Przyczepił się do IO. Można się jedynie domyślać przyczyny.

  192. @seleuk(os) 4 grudnia o godz. 10:50

    Empatia też, ale empatia to po prostu współczucie, współ-odczuwanie, czyli ogólnie rzecz biorąc kwestia (lustrzanych) emocji. A mnie chodziło głównie o to, że w wymiarze społecznym (i nie tylko, ale mówimy tu o opiece społecznej) dbanie o innych mieści się w dobrze pojętym własnym interesie. Bo interes zbiorowości – to również moje dobro. Chodzi o ujęcie tej całej kwestii w kategoriach zdrowego rozsądku, a nie emocji.

    P.S. Nie rozumiem Twoich zastrzeżeń typu: post nie był skierowany do Ciebie. Moim zdaniem jeśli forum jest publiczne, to „wtrącanie się do cudzej rozmowy” jest jak najbardziej w porządku, zwłaszcza jeśli ktoś ma coś do powiedzenia na dany temat. Jest to oczywiście moja prywatna opinia, która jednak mieści się w kategoriach… no tak, zdrowego rozsądku 😉 Pozdrówka.

  193. Tanaka
    Jeśli dziś jest niedziela, to wciąż – niestety – jesteśmy w tej Polsce, którą jakże trafnie i przejmująco (brrr…) opisujesz.
    Ale dopiero dodany do wrażeń po Twoim tekście wczorajszy show w Toruniu (25-lecie Radia Maryja) z udziałem rządowych notabli odczulam jak silny kop adrenaliny. Z wściekłości i upokorzenia.
    To jest naprawdę mój kraj? Kraj, gdzie quasi-prezydęt legitymizuje powagą pełnionego urzędu szemrane imperium Belzebuba a Naczelnik Prezes śle list łaskawy do ojdyra i tylko nie wiem co na to wszystko król Jezus Chrystus.
    W tym kraju Duda kukieł czyli marionetek onegdaj bawił na weselu córci posłanki Szczekaczki Kempy, a dopiero co jadł jubileuszowy torcik w znanym szmatławcu z rąk samej Dody z gołym tyłkiem. Nota bene artysta wykazała się błyskotliwą inteligencją stwierdzając, że różni ich tylko literka (w nazwisku).
    Ten rozrywkowo-religiancki palant to dla nas wstyd i sromota nie mniejsza niż wszystkie zebrane do kupy ministry i ministerki, nieustające w wyścigu niekompetencji, miernoctwa, a wreszcie pospolitego świrostwa.
    JesusieMaryjo, skąd się wzięło takie panoptikum indywiduów?
    Dostarczana regularnie dawka absurdu w coraz większej skali przerasta już moje możliwości wchłaniania, co grozi już tylko zejściem lub śmiertelnym kalectwem.

  194. NeferNefer
    Śliczności. Prosto z Ardenów?

  195. mag
    4 grudnia o godz. 17:20

    Dzięki, świeżusie, z wczoraj i dzisiaj. Obejrzałam sobie trasy biegówkowe… na sucho.

  196. NeferNefer
    Zdjęcie nie moje, ale aktualne.
    Po 50 latach nieobecności do Kampinosu wróciły wilki (mam do skraju puszczy ok. 20 km spod domu). Wiadomo ze od zeszłego roku na stałe są na pewno dwie watahy.
    Czyż wilki nie są piękne?
    http://bi.gazeta.pl/im/f3/59/12/z19241971Q,Wilki.jpg

  197. mag
    4 grudnia o godz. 17:37

    Piękne, prawda. Ja widziałam tylko wiewiórkę i tego myszołowa. Zimno ale bezchmurnie.

  198. Podejrzewam ze Tobcio uznal, iz ma dosc. Choc moge sie mylic

  199. mag
    4 grudnia o godz. 16:52

    Co do Torunia, to bodaj red. Makowski, po sąsiedzku, wziął i napisał, że Toruń stał się chwilowo stolicą Polski. Albo jakoś bardzo podobnie.
    Mnie na przemian dziwi i śmiesz to, jak można z taką niecelnością widzieć rzeczy tak jasne jak Najjaśniejszy: Toruń został stolica Polski nie na chwilę, nie na dzień, ,ale jest nią już od lat. A teraz nastąpiło bierzmowanie Torunia na stałą stolicę Polski, za pomocą Jezuska-Króla.
    Tak jest: to bezczelne, uzurpacyne, to jest chamstwo, napaść i kradzież Polski i dlaego adekwatne uczucia są jak najbardziej na miejscu.Oraz wynikająca z tej konstatacj i tych uczuć – działalność sprzeciwiająca się temu złu.

  200. mag
    4 grudnia o godz. 17:33

    tak jest – wilk jest piękny.Oraz może być pożyteczny, gdy zje jakiegoś biskupa. Z tym, że nie musimy od wilka wymagać, żeby żarł, wystarczy, że jest piękny.

  201. NeferNefer
    4 grudnia o godz. 16:54

    Świetne, fajowe i odwrotnie. Szczególnie mi sie podobają te w zmrożonych tonach, prawie monochromatyczne.

  202. Tanaka
    4 grudnia o godz. 17:55

    Przecież Duda oficjalnie uprawnił i publicznie legitymizował politykę Radia Maryja – „cała polska polityka powinna tak wyglądać” – uważam to za haniebne służalstwo. I jeszcze Kołobrzeg do Torunia przenieśli przy okazji.

    My tu sobie hamletyzujemy jaka powinna być polska polityka bez kościoła i co zrobić żeby go wpływu pozbawić a tymczasem Dyzma na urzędzie prezydenta oddaje ster w ręce Rydzyka. Tego opasłego chciwca bez honoru.

  203. No tak. Dyzma, Dyzma. Nawet w dzień kościółkowy. Zorża nikt się nie czepia?

  204. NikodemD
    4 grudnia o godz. 18:11

    Ale plus dodatni za pochodzenie (że z Gdańska) to Ci umkł, tak?

    Tanaka
    4 grudnia o godz. 18:00

    Dzięki, ja też chwilowo jestem zmrożona. A wilkami poszczułabym.

  205. Na marginesie
    4 grudnia o godz. 16:49
    To wtedy dotyczylo tzw. „obywatelskiego dochodu”. Dla mnie i dla wielu, to dobrze skalkulowana oplacalna empatia. Z kim wtedy wymienilem pare zdan, nie pamietam @nicku. Ale to nic tworczego nie bylo. Moje zdanie jest, ze trzeba szukac nowych form redystrybucji. Te „stare” narzedzia nie sa dzis wystarczajace. Nie znaczy zeby je zaraz na smietnik. Ale nic w tych u oponenta nie znalazlem tworczego. Poza kategorycznym nie. Duzo jest takich watkow, ktore tutaj migaja, ktore bylbym ciekaw cos uslyszec co nie slyszalem albo nie przeczytalem czegos podanego na bok. Ale to wszystko tylko jakby poboczne tematy. Ja sie moze nie nadaje na blogera Na marginesie. Ja Ciebie wymieniajac uzylem tylko jako przyklad watku. Jak antabus na katolicyzm wyglada, w tej aptece nie ma.

    Mnie Orteq zarzucil infantylnosc jak rozumiem. Tak jak wtedy podobnie ten od tego dochodu. Takimi argumentami z chicagowsko-jackowskiej szkoly ekonomii. Milton Friedman chyba na stabilization policy katedrze ich ksztalcil, ale duzo wagarowali. Na przepychanki slowotworcze nie mam ochoty. Na konkretne pytania odpowiedziec nie umieja/umieli. Nawet z bledami, to co? Teraz sie dziwia, skad sie ten z czuprynka wzial, albo w Pl.ekipa „zmiany”. U mnie to niedaleko pada mlotek od srubowkreta.

    Inflacja dotyczy nie tylko srodkow finansowych, czy ekonomii ogolnie.

    Jest taki text. Nazywa sie Raport Hausnera. Dosc dobra analiza uwazam, jeden nawet z red. Polityki bral udzial, ale nie dlatego dobra uwazam. Tam sa wszystkie slabosci konstrukcji pl wymienione poza jedna, dziewiata. Dlatego z mojego punktu to bezwartosciowy tez. Dobry bezwartosciowy. Pozniej text inny, pod patronatem Polityki, dotyczy czesciowo tych samych pojec. Diagnoza spoleczna. Slabszy uwazam. Nastepny czytalem opracowanie jedno z Klubu Jagiellonskiego. Tam to juz bylo plywanie dookola, same mistycyzmy „tfurcze”. Maria brala udzial. 😉 ale nie niepokalana. Potem sie spec od bankowosci pojawil z PowerPointem i teraz naprawia. Ja jestem przekonany, gotow na zaklad, ze nastepny „zbafca” nawet PowerPoint nie pokaze. Nastepny powie „wezcie mnie to wam zrobie jakas prezentacje na PowerPoint”. I go wezma.

    Ja to nazywam inflacja. Mozna by tez, wg mnie, uzyc slowo erozja. Co takiego eroduje?

    A potem go wezma, tego co dopiero PowerPointa sie uczy na piaty dokument, i beda sie zastanawiac jak to mozliwe, ze go wzieli. I co jest w tym tworczego, poza masa „tfurczego”? A jak Na marginesie uwazasz, ze nie warto jest obejrzec tych 4 dokumentow tak jak ja, to zrob inny experyment. W celu badania inflacji. Skroc teraz moj wpis caly do czterech zdan. To jest taki dowcip z sympatia napisany do Ciebie. Dlatego czesto siedze cicho. Ogladam linki, zdjecia, ktorych bym inaczej nigdy nie zobaczyl, calkiem Ok. A poza tym do zeglarstwa na wazowej lyzce do zupy robie przygotowania, bo tu zima idzie, ze ho ho

    pzdr Seleuk(os)

  206. „i tylko nie wiem co na to wszystko król Jezus Chrystus”.

    Zamiast narzekać i krytykować istniejący porządek rzeczy – który i tak będzie coraz bardziej nieznośny – zachęcam do zwrócenia uwagi na powszechnie niedoceniane źródło rzetelnej wiedzy – na temat przyczyn obecnych wydarzeń oraz przyszłości.

    Bóg, za pośrednictwem Biblii – daje wszystkim spragnionym sprawiedliwości – realną nadzieję na uwolnienie od wszelkiej nieprawości.

    Większość mieszkańców ziemi nie jest świadoma tego, że – jak wynika z Pisma – już wkrótce Jehowa włoży do serc przywódców politycznych myśl, by spustoszyli tę duchową nierządnicę czyli kler chrześcijaństwa (Objawienie 17:15-18). Wydarzenia te będą stanowić pierwszy etap „wielkiego ucisku” (Mateusza 24:21).

    Następnie, nowy władca Ziemi, stojąc na czele armii złożonej z potężnych aniołów, zniszczy cały – podległy Diabłu – system polityczny, wojskowy i handlowy. Każdy kto pragnie skorzystać z dobrodziejstw, które staną się potem udziałem pokornych i posłusznych Bogu osób – jest obecnie zachęcany do podjęcia współpracy ze zborem chrześcijańskim, któremu przewodzi Jezus.

    Wydarzenia światowe zmierzają do punktu kulminacyjnego. Teraz nie pora na wyczekiwanie z założonymi rękami ani na obojętność. Nie istnieje pozycja neutralna.

    Jezus dobitnie oświadczył: „Kto nie jest po mojej stronie, ten jest przeciwko mnie, a kto nie zbiera ze mną, ten rozprasza” (Mateusza 12:30). Powiedział też: „Kto bowiem wstydzi się mnie i moich słów, tego i Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale swojej i Ojca, i świętych aniołów” (Łukasza 9:26).

    Nastała pora na gorliwe działanie. Z Biblii wiadomo, jaki obrót przybiorą wydarzenia światowe, a na horyzoncie widać oznaki nadciągającego Armagedonu. Toteż nakazem chwili jest teraz szukanie Jehowy, dopóki jeszcze daje się znaleźć. W wielkim ucisku będzie już za późno.

  207. jerzy w. – 15:28

    jesli juz przywolywac Orteqa z blogu osob pomarlych to trzeba przywolywac rzetelnie. Rok byl 2015

    Orteq
    11 kwietnia o godz. 2:24

    mag (22:51)

    „Lech Kaczyński nie powinien, wbrew stanowisku Klicha jako ministra obrony, wybraniać gen. Błasika, a tym bardziej go awansować po katastrofie Casy.”

    Jest gorzej niz myslisz. Za przykladem sp. prezydenta Polski Kaczynskiego poszedl premier Rosji Putin. I awansowal pulkownika Krasnokuckiego. Tego ktory sie tak zasluzyl zachowujac zimna krew podczas trwania i przebiegu katastrofy smolenskiej.

    Katastrofa smolenska przebiegala od momentu podjecia decyzji o przeprowadzeniu dublowania uroczystosci 70-lecia zbrodni katynskiej, do rana 10 kwietnia 2010 roku. Winnych jej zaistnienia bylo sporo. Nie tylko wsrod kaczystow zreszta.

    Ciekawe ze nic dzisiaj nie slychac o generale, podobno, Krasnokuckim.Tym ktory zostal awansowany po katastrofie smolenskiej

    http://www.wprost.pl/ar/240701/Plk-Krasnokutski-awans-za-Smolensk/

  208. Ja mam szybkie pytanie do P. J.Kowalczyka. Czy na tym blogu nie mozna by wstawic narzedzia obok tych lapek, otworz post, zamknij post? Dwie alternatywy. To wydaje mnie sie przyspieszylo by przewijanie postow. Kto chce otwiera kto chce zamyka, tylko dla siebie zamyka otwiera, jak przewija. Taki techniczny trick.
    pzdr Seleukos

  209. @seleuk(os) 4 grudnia o godz. 18:47

    Ja po prostu przewijam kilka osób.

  210. Na marginesie
    4 grudnia o godz. 18:52 Tez tak mozna, ale ja to chyba sobie jutro kupie inna mysze, taka bez kolek i guziczkow. Mam na innym kompie, funkcjonuje jak burza, bez naciskania i rolowania.
    pzdr seleukos

  211. seleuk(os) – 14:50

    „Ja ani nie haruje ani nie biaduje.”

    Bardzo dobry poczatek

    „Nie bede wyjasnial, poza tym ze spedzam czas dosc wygodnie. „…ni dziary saroczki,…” nie rozumiem, ani sie potrafie domyslic.”

    Nie badz taki skromny. Jestes czlowiekiem znajacym obce jenzyki. A’ ni dziary saroczk’i to jezyk wlasnie zdecydowanie obcy. Do tego stopnia obcy, ze komendanci zarowno Bury jak i Lupaszka, oraz inni pomniejsi – o Zolnierzach Wykletych ja tu mowie – uzywali go jako jedyne kryterium mordowania calych wiosek na Podlasiu. Lata byly wczesno powojenne.

    Zolnierzy Wykletych promowal sp. prez Kaczynski. Choc Dzien Zolnierzy Wykletych zostal ustanowiony dopiero w trzy lata po Jego menczenskiej smierci. RIP

    „Ty zadales mnie pytanie, ja odpowiedzialem. Ja jestem „oczien sorry” jak to po Twojemu, ze odp. z jakiegos powodu Tobie nie pasuje.”

    Wszystko pasuje, sele. Ni haruj ni biaduj ni dziary saroczki

    „Tu mialbym do Ciebie dwa pytania, z prostej ciekawosci. Czy Ty tez tak komunikujesz sie z Twoim zawodowym otoczeniem?”

    Pewnie ze sie komunikuje. Pamietaj jednakze, ze jestem czlowiekiem emerytowanym. Zawodowo w szczegolnosci

    „Drugie to, co Ciebie ubodlo/zaniepokoilo/rozczarowalo/zdenerwowalo w mojej odpowiedzi? Czy moglbys po ang-am jak masz jezykowy problem?”

    No probs, sele. Najmniejszych problemow nie mam z twoja odpowiedzia. Naprawde

    „Emigrantow zostawiam przewodniczacemu Jackowa czy GreenPoint, zeby po bergamucku bylo, bo mnie nie interesuja. Sam sie mecz z nimi ‚

    Tu zes celnie sie wcelowal. Ja sie z nimi mecze niegorzej niz z krajowymi Wrednymi. Taki jest los Jaska Emigranta.

    pzdr. Serdecznie

  212. Innowacje i ich brak. Hmmm

    Proponuję taki schemat laicyzacji obszarów Polski, co pomoże odrzucić główny hamulec innowacyjności.

    Obszar dorzecza Wisły – dokleić do Białorusi (tam zresztą zmierza)
    Obszar dorzecza górnej Odry dokleić do Czech
    Pozostawić enklawę Watykanu wokół Jasnej Góry
    Reszta z pragmatyczną Wielkopolską sobie poradzi

  213. Ze to nikt jeszcze nie polaczyl ‚zamachu’ smolenskiego z ‚Zolnierzami Wykletymi’. Naprawde

  214. Uprasza sie Gospodarza tego blogu o sobotnie zmniejszenie czujnosci blogowej. Seczego jest zalecane aktualnie. Enjoy!

  215. No dobrze. Niedzielne zmniejszenie czujnosci blogowej. Babciusua wlasnie sie udala do swej boznicy anglikanskiej. Inaczej bym nie wiedzial jaki to dzien tygodnia dzisiaj mamy

  216. Tobermory! Masz dosc?

  217. @seleuk(os) 4 grudnia o godz. 18:34

    Ten Twój koncept inflacji – czy erozji – wiedzy, w tym przypadku ekonomicznej. Nie znam się na ekonomii, ale czytałam kilka książek Michaela Lewisa o tym, jak „pracuje” pieniądz i z czego żyją finansowi „eksperci”. Czytałam również to i owo Friedmana (który wydaje się oczarowany globalizacją).

    Moje wrażenie, jako kompletnego laika, jest takie, że po pierwsze nikt tak naprawdę nie wie, w jakim kierunku „skręci” globalna ekonomia, bo nikt nie jest w stanie przewidzieć wszystkich wydarzeń. Dlatego wszystkie prognozy ekonomiczne są niewiele bardziej zasadne niż bredzenia dezerterów wysnute z niebieskiej książeczki. Oczywiście, że prognozy ekonomiczne (w przeciwieństwie do zdezerterowanych) mają jednak jakieś oparcie w faktach, ale w gruncie rzeczy sukces teorii zależy nie tyle od jej oparcia się na faktach, ile od liczby zwolenników.

    Trochę przeraża mnie potęga ludzkiej chciwości i obłędna chęć wzbogacenia się szybko i łatwo, a także nadmiar (wirtualnego) pieniądza, który tzw. spece od finansów chcą po prostu wcisnąć gdzie się da – żeby pomnażał bogactwo najbogatszych. Przecież np. kryzys finansowy z 2008 r. wynikał m.in. z tego, że ślepo wierzono w określony obrót wydarzeń – konkretnie w nieograniczony wzrost cen nieruchomości, podsycany sztucznie napędzanym popytem. A popyt brał się stąd, że kredyty – pod zastaw świeżo nabytych nieruchomości – dawano osobom bez zdolności kredytowej. Milion dolarów kredytu dla osoby zarabiającej rocznie 14 tysięcy – to była norma.

    Wszystko to musiało się załamać – ale żaden „ekspert” tego głośno nie powiedział – bo ci, którzy przeczuwali, że tak się stanie, chcieli SAMI zarobić olbrzymie kwoty na spekulacjach przewidujących załamanie rynku. Chciwość, nieuczciwiść, niewiedza, oszustwo – licho wie, co jeszcze – na skalę globalną. A skoro globalnych mechanizmów w gruncie rzeczy nikt nie rozumie i nikt nie jest w stanie globalnie kontrolować – no to mamy to co mamy.

    Tu jest kilka najnowszych pozycji Lewisa:
    • Flash Boys: A Wall Street Revolt. 2014. ISBN 978-0-393-24466-3.
    • Boomerang: Travels in the New Third World. 2011. ISBN 0-393-08181-8.
    • The Big Short: Inside the Doomsday Machine. 2010. ISBN 0-393-07223-1.
    • Panic: The Story of Modern Financial Insanity. 2009. ISBN 0-393-06514-6.

    P.S. Nie przejmuj się Ortequiem, on nam już wszystkim po kolei coś zarzucał. Mam wrażenie, że wchodzi na forum tylko po to, żeby się na kimś wyżyć i na coś poskarżyć. Przewijaj.

  218. Az przychodzi baba

    9 kwietnia o godz. 12:04. Rok 2015 jest
    „Tanaka. Jest odpowiedz na to wszystko. Co tam prof. Ronda
    „śp. Lech Kaczyński wpadł wkurzony do kabiny pilotów, wyrwał z rąk Arkadiusza Protasiuka stery i docisnął je, by wylądować w Smoleńsku.” Gen. Blasik jest niewinny
    Niewinnosc gen. Blasika okazala sie istotna gdy zadzialaly procedury zwiazane z przekraczaniem Bramy Perlowej. 9 kwietnia o godz. 12:32
    Tanaka (11:11)
    „Spadochroniarza unosi wiara”
    W obcych jezykach ujmujac, spadochroniarza unosi hot air”

    Tanaka mundry byl czy lata temu. Czy dzisiaj wcionsz jest? I dunno

  219. Na marginesie – 19:39

    „Nie przejmuj się Ortequiem, on nam już wszystkim po kolei coś zarzucał. Mam wrażenie, że wchodzi na forum tylko po to, żeby się na kimś wyżyć i na coś poskarżyć. Przewijaj.”

    Toz to rada w rade Wrednego. Ciesze sie, zes w koncu wpadla na to..

    Ja nie przewijam. Ja po prostu nie reaguje na pier.oly. Jesli mi sie uda tego dokonac.

    Bo czasem nie udaje mi sie tego dokonac. Za co ja wtedy izwiniajus (nie)zainiteresowanych obywateli blogowych

  220. @seleuk(us)
    Dziara – tatuaż. Kiedyś wyłącznie w grypserze, obecnie wchodzi do codziennej mowy. Soroczka – ukraińska ludowa koszula haftowana. Sam haft też jest nazywany soroczka. Nazwa dziary soroczki wzięła się z połączenia tych dwóch nazw i oznacza – „tatuaż dziargany w ukraiński wzorek ludowo-rubaszkowy”

    Pozdrówka

  221. Wygląda na to, że w Austrii wygrał zielony.

  222. @anumlik 4 grudnia o godz. 20:35

    Orteq miał chyba na myśli totalną anihilację (wsi) bądź wykluczenie (możliwości)

    A co to kwestii lingwistycznej:

    Każdy kto sprawdził się na szosie
    Może już nowe dziary szyć
    Żyje się po to żeby jeździć
    Jeździ się po to żeby żyć…

    https://www.youtube.com/watch?v=2o9rIv0EwIE

  223. @Orteq 4 grudnia o godz. 20:04

    Ambicja sama w sobie chwalebna, ale pier.oły to pojęcie względne 🙂
    One man’s bread is another man’s poison – czy jakoś tak.

  224. Mam prośbę konkretną do mieszkańców innych krajów.
    Dotyczy obowiązkowych ubezpieczeń społecznych. Płaconych przez pracownika, pracodawcę czy z własnej działalności gospodarczej.

    W Polsce ZUS aktualnie n.p. dla osoby prowadzącej kiosk z gazetami wynosi miesięcznie 1121,52 zł.
    Po reformie Buzka podstawą wyliczeń jest 60% średniej płacy w kraju-
    60% z 4055zł=2433 zł.
    Od tej kwoty:
    1-ub. emerytalne-19,52% =474 zł
    2-ub. rentowe- 8% =194 zł
    3-ub. chorobowe 2,45% = 59 zł
    4-ub. wypadkowe 1,8% =44 zł
    5-fundusz pracy 2,45% =59 zł
    5. ub zdrowotne ok 9% min 289 zł
    Stanowi to minimum ok. 1120 zł. Musi ją zapłacić, nawet nie mając żadnych przychodów, czy dochodu odpowiedniego.

    W firmie zatrudniającej pracownika(ów) opłata jest konkretna -procentowa od zarobku brutto(przed opodatkowaniem). Pracodawca od przykładowej pensji 3000zł płaci ok. 20% (600 zł.) i pracownikowi potrąca ok 21% z pensji brutto(ok 630 zł), co stanowi razem ok 1230 zł od przykładowej wypłaty 3000zł.
    Tak w skrócie -kwotę ok 41 % wypłaty należy ” zanieść ” do ZUS.

    Mam gorącą prośbę. Podzielcie się swoją wiedzą jak jest u Was.

  225. @tejot 4 grudnia o godz. 12:27
    „Jednakże procesy gospodarcze i społeczne są ujmowalne w jakieś reguły, poddają się osądowi badawczemu, dają się w pewnej mierze ekstrapolować, co tworzy podstawy do przewidywania, do organizowania przez państwo wsparcia prawnego, promocyjnego, badawczego, itd.”
    Wspierać, ale kogo i jak?
    Kategoriami?
    Starych a nie młodych?
    Nienarodzonych a nie narodzonych?
    Wierzących a nie niewierzących?
    Prawdziwych Polaków a nie drugi sort?
    Policjantów a nie milicjantów?
    Wyborców PiSu geograficznie?

    Bo to, mniej lub bardziej konsekwentnie robiło PO a teraz robi PiS.

    Czy raczej dziedzinami?
    Wspierać dentystów a nie reumatologów? Czy odwrotnie?
    Fabryki okien czy pociągów?
    Samochody elektryczne czy meble?
    Szynkę czy truskawki?
    Zbudować mi fabrykę układów scalonych? Ja bym się nie obraził i bardzo ładnie podziękował. Wypracowanie mogę raz-dwa wysmażyć zachwalając korzyści z takiej fabryki dla suwerennej obronności przed ruskimi, suwerennej honorności od merkelowych unijów, suwerennego zarabiania dutków jak skośnookie i suwerennego rozwoju suwerennie polskiej nauki. I techniki tyż. Tylko dotacje suwerennego państwa PiS chciałbym w wysokości, hm, około 2 razy takiej jak obiecane przeze mnie zyski. Na początek oczywiście. No ale to szczegóły.
    Na 26 obchody Radia coMaryja zawiozę Rydzykowi trójwymiarowy modelik jego Świątyni pw. Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II. Modelik o wysokości 100 um czyli równej grubości twojego włosa, wyrzeźbiony w krzemie i do oglądania tylko pod mikroskopem. Myślisz, że nie dostanę tych głupich paru miliardów zielonych czy euro na moją fabrykę?

    Dowcipkuję, ale przecież historia gospodarki takiego Tajwanu daje przykład właśnie takiego postawienia, przez tamtejszy rząd, zasadniczo przez urzędników, na określoną dziedzinę przemysłu. Na produkcję układów scalonych. Nawet nie na ich projektowanie ale na produkcję.

    Tajwańscy gospodarczy geniusze w swoim czasie wpadli na genialny pomysł, aby, skoro NIE UMIEJĄ PROJEKTOWAĆ układów scalonych, skoro NIE UMIEJĄ SPRZEDAWAĆ układów scalonych i NIE ZNAJĄ SIĘ NA MARKETINGU układów scalonych, skoro Malezja i Filipiny już wtedy ostro postawiły na MONTOWANIE I TESTOWANIE scalaków to spróbować dobrze WYTWARZAĆ (czyli produkować) te układy.

    Genialność tajwańskiego pomysłu polegała na tym, aby zostać światowej klasy HALĄ PRODUKCYJNĄ. Bez biura projektowego, bez montażu, bez działu handlowego, bez całej reszty „normalnego” przedsiębiorstwa.

    Może Polska powinna zatem postawić na bycie fabryką części samochodowych czy samolotowych? Części zaprojektowanych gdzie indziej. Taką wielką halą pełną obrabiarek, jak Tajwan?
    Podobno „zagranica” chwali Polskę za wysoki poziom „mechaniki i nauk mechanicznych”?

    A może farmaceutyka? Gonić Szwajcarię?

    Takie właśnie myśli mi przychodzą do głowy gdy myślę o „centralnym planowaniu”.

  226. @NikodemD
    4 grudnia o godz. 21:12
    Tego co napisałeś powyżej w ogóle nie rozumiem, ale to nic, podziwiam za to, że ty rozumiesz 🙂
    W Australii (no kurde, też nie bardzo rozumiem, ale postaram sie powiedzieć jak jest 🙂 ) płacimy podatek dochodowy od podstawy opodatkowania wyższej niż 18000 w wysokości 19-37% w zależności od dochodu), od sumy brutto płacimy 2% Medicare Levy ( czyli na opiekę zdrowotną). Medicare jest dla WSZYSTKICH, ale nie obejmuje wielu sprywatyzowanych dziedzin opieki medycznej ( np. dentysty czy optyka).
    Dobrowolnie płacimy – to już poza taxem na prywatne ubezpieczenie zdrowotne, cześć tego dopłaca państwo w zależności od dochodów podatnika.
    Istnieje również coś takiego jak superanuation, czyli fundusz emerytalny, na który muszą płacić pracodawcy ( chyba 9%), pracobiorcy mogą dobrowolnie, ale nie muszą. Te pieniądze wracają potem (po przejściu na emeryturę) do pracownika po odliczeniu różnych kosztów.
    Tak to wygląda dla pracobiorców.
    Małe biznesy obowiązuje podobna zasada z tym, że mają tyle odliczeń, że płacą tego podatku niewiele. Co do wielgachnych corporacji i podobnych pojęcia nie mam, tam wchodzą inne rozliczenia, ale ciężko podejrzewam, że też płacą niewiele.

  227. Ewa-Joanna
    4 grudnia o godz. 21:28
    a co się mieści w tym przedziale 19-37 % od kwoty powyżej 18.000 (błagam, dajcie choćby spację przed zerami, tak, by było wiadomo, czy to 18 tysięcy, czy 1 800 , czy 180 000)
    W Polsce śkaldki są liczone tak: 9,76 % skladka emerytalna, 1,5 % składka rentowa, ok.2,45 % skladka chorobowa; do tego dochodzą skladki pracodawcy: tyle samo skladka emerytalna, ale 5 % skladka rentowa; chorobowa jest tylko kosztem pracownika, do tego pracodawcy płacą skladkę wypadkową, na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych świadczeń pracowniczych.
    podwyższenie pensji pracownika o 100 zl brutto podnosi koszt dla pracodawcy o ok. 40 % kwoty.
    Podstawą opodatkowania jest kwota brutto minus skladki na ubezpieczenie społeczne. Od tej kwoty zwanej podstawą opodatkowania liczy się 18% podatek i najpierw odlicza się składkę zdrowotną,(tam jeszcze są inne rozliczenia związane z tym, ze tylko część skladki zdrowotnej odliczasz potem w PIT, ale nie będę wdawać się w szczegóły) potem od pozostalej kwoty odejmuje się ulgę w podatku i reszta stanowi podatek placony.
    W przypadku najniższych wynagrodzeń może się okazać, że podatek stanowi kwota ok.20 zł.
    Ogólem wartośc kwpoty netto, czyli do wypłaty to pensja brutto minus ok. 30 %; są jeszcze uwarunkowania związane z osiągnięciem II progu podatkowego, dziś kwoty brutto ponad 85 500 zł.

  228. (..)podwyższenie pensji pracownika o 100 zl brutto podnosi koszt dla pracodawcy o ok. 40 % kwoty(…)
    errata
    podwyższenie wynagrodzenia pracownika o 100 zł brutto po stronie poracodawcy daje koszt 143 zł.

  229. Wien: Alles grün.

  230. @Konstancja
    Tax Rates for 2016-2017:
    Taxable Income Tax on this income
    $0 – $18,200 Nil
    $18,201 – $37,000 19c for each $1 over $18,200
    $37,001 – $87,000 $3,572 plus 32.5c for each $1 over $37,000
    $87,001 – $180,000 $19,822 plus 37c for each $1 over $87,000

    Emeryci państwowi i osoby na różnego rodzaju zasiłkach taxu nie płacą.

  231. @anumlik
    4 grudnia o godz. 21:55
    dzięki kobietom 🙂

  232. Ewa-Joanna
    4 grudnia o godz. 21:56
    a mogłabyś jaśniej?
    NikodemD pytał, jak wyglądają skladki emerytalne w innych krajach. tzn. jaka część wynagrodzenia jest przeznaczona na Twoją emeryturę czy rentę. Podajesz mi całość odliczeń, tzw. progi podatkowe, ale czy to wszystkie potrącenia?
    Sami płacicie na swoje emerytury , czy pracodawca wam odlicza? przynajmniej na tę podstawową. Czy w tym podatku 37 001-87 000 mieści się calość odliczeń, z ktorych odpowiedni urząd część tych pieniędzy traktuje jako podatek emerytalny czyli pieniądze przeznaczona na Twoją przyszłą emeryturę ( jak zwał, to zwał) i podatek państwowy.

  233. zza kałuży
    4 grudnia o godz. 21:25
    @tejot 4 grudnia o godz. 12:27
    „Jednakże procesy gospodarcze i społeczne są ujmowalne w jakieś reguły, poddają się osądowi badawczemu, dają się w pewnej mierze ekstrapolować, co tworzy podstawy do przewidywania, do organizowania przez państwo wsparcia prawnego, promocyjnego, badawczego, itd.”
    Wspierać, ale kogo i jak?
    Kategoriami?
    Starych a nie młodych?
    Nienarodzonych a nie narodzonych?
    Wierzących a nie niewierzących?

    Mój komentarz
    Innowacyjność rozwija się metodą prób i błędów. Nie ma innej metody. Czy coś wypali, pokona konkurencję, zyska pierwszeństwo lub ulokuje się w czołówce, okaże się lepsze, znajdzie powodzenie na rynku, o tym decyduje praca i kapitał oraz los. Tu się dużo nie da przewidzieć na 100 %, szczególnie na wczesnych etapach. To jest ryzyko, które da się jakoś skalkulować, lecz będzie to zawsze naznaczone elementem przepowiedni, wróżeniem, patrz instytucje naukowe przewidujące przyszłość, jak Rand Co, Stratfor, dawniejszy Klub Rzymski.

    Państwo nie musi grać w loterię innowacyjności lecz organizować powinno. Jest to loteria, która może być zyskowna. Jeśli jakiś procent innowacji zostanie uruchomiony, to mimo wielu przegranych sprawy idą do przodu i zyski wymierne i niewymierne przychodzą.

    W Polsce głośne były swojego czasu tzw. parki technologiczne, które w założeniu miały być inkubatorami nowych technologii, rozsadnikami innowacji. Bodźcem do ich utworzenia nie była pierwotna idea innowacyjności, tylko pieniądze unijne, które przeznaczone były na nowe technologie i inne nowości. By te pieniądze wykorzystać, organizowano specjalne strefy przemysłowo-badawcze o szumnie brzmiących nazwach – parki, klastry technologiczne.
    Wyczuli to łebscy biznesmeni i za pobieranymi przez siebie dopłatami lokowali w nich swoją wykoncypowana produkcję opartą nie na nowych pomysłach, a na pomysłach kupionych w postaci gotowych maszyn i wyposażenia. Idea innowacyjności została sprowadzona do idei dopłat.

    Zdaje mi się, że tak wygląda sprawa parków technologicznych w Polsce. Może się mylę, może jest to jakiś motor postępu, wylęgarnia pomysłów. Jak dotychczas nie jest głośno o tych parkach. Brak głośności świadczyć może o tym, że nie są to na ogół lokomotywy postępu technologicznego.
    Pzdr, TJ

  234. …Czy w tym podatku 37 001-87 000 mieści się calość odliczeń, z ktorych odpowiedni urząd część tych pieniędzy traktuje jako podatek emerytalny czyli pieniądze przeznaczona na Twoją przyszłą emeryturę ( jak zwał, to zwał) i podatek państwowy…..

    oczywiście, mialam na myśli tzw. progi podatkowe.

  235. Zzakałuży. Czy przykład Taiwanu mógłby być powtórzony w Polsce? Moim zdaniem tak, lecz w innej formie, adekwatnej do tutejszej mentalności, planowości w działaniu i do tradycji technicznych.
    Teoretycznie można by postawić na jakąś szeroką dziedzinę, nawet kilka, wyspecjalizować w nich gospodarkę i to nie z pozostawieniem na boku całej reszty, tylko z naciskiem na pewne dziedziny wytwórczości.
    Sęk w tym, że w Umęczonej rzadko kto wykonuje obszerne analizy, rzadko kto myśli poważnie o przyszłości. A obranie koncepcji rozwojowej na przyszłość, to jest sprawa przede wszystkim dla decydentów, którymi są politycy. Politycy w Umęczonej myślą o wszystkim co najwyżej do końca kadencji. Co dalej będzie, to się zobaczy.
    Politycy powinni mieć wizję rozwoju (nie mylić z przepowiedniami, czy apokalipsami) wizję nie koniecznie swoją. Czy ktoś się zajmował takimi sprawami w ostatnim 27-leciu? Poważnie zajmował. Czy odbyły się jakieś debaty? Nie słychać, nie widać. To jest słabość Umęczonej – patrzenie w przeszłość źródłem siły (żołnierze wyklęci, męczeństwo pod uciskiem, naród oszukiwany, itd.).
    Przyszłości na poważnie w Polsce nie rozważa się w perspektywie dłuższej niż 1, co najwyżej 1,5 kadencji polityków na obieralnych stanowiskach.
    Pzdr, TJ

  236. @Konstancja
    Zapomniałem, że możesz nie pamiętać iż emerytura w Australii jest społeczna, tzn. wszyscy dostają taka samą bez względu na to ile pracowali i czy w ogóle pracowali. Koszt częściowo pokrywany jest z podatków od wynagrodzeń. Czyli, jeżeli dojdziesz do wieku emerytalnego i nie chcesz lub nie możesz dalej pracować, dostaniesz emeryturę. Oczywiście jest to uzależnione od innych dochodów i od stanu konta. Trump by na ten przykład nie dostał, ani Hilary.
    Owe superanuation to próba poprzednich rządów do wyjścia z pułapki emerytalnej, ale jak zwykle nie wyszło. Pracodawcy muszą płacić 9.5 % od zarobków pracownika na jego konto w funduszu emerytalnym (superanuation) który to fundusz ma pomnażać te pieniądze poprzez inwestycje. Po przejściu na emeryturę pracownik te pieniądze z funduszu dostaje do reki i teoretycznie powinien za nie żyć, w praktyce wydaje. Omijam tutaj tych tzw. bogatych, bo na tym się nie znam 🙂
    To są teoretycznie pieniądze pracownika a fundusz pełni rolę skarbonki.
    A może zadawaj mi pytania? 🙁

  237. A propos tatuaży
    klasyczna dziara dla księdza
    http://img.joemonster.org/i/2014/12/zdj_ciekawe11.jpg

  238. @ Konstancja
    To jest tylko i wyłącznie podatek od dochodów, żadnych składników w tym nie ma, to rząd potem się męczy jak to wydać. Dodatkowo dochodzi tylko Medicare (2% od brutto) i to jest wszystko co płaci pracownik.

  239. @mag
    Na tyłku powinien to mieć, co to byłaby za frajda pokazywać!

  240. NeferNefer
    4 grudnia o godz. 18:02

    I jednego i drugiego trafnie nazwałaś. Z tym, że po słudze bożym nie spodziewamy się honoru. Sługa – w zasadzie – czymś takim nie dysponuje. Powinien ten pierwszy: spekator tyłka Dody. Ale że oświadcza, że cała Polska powina być jak toruński sługa – sprawa jasna.

  241. @Ewa-Joanna, z godz. 23:23
    No weź i przestań. Wyobraziłem sobie tyłek Dziwisza. Błłłłłe 😉

  242. Na marginesie – 21:11

    „One man’s bread is another man’s poison – czy jakoś tak.”

    Jakos tak jest: One man’s garbage, another man’s treasure. Innego jakos tak nie znam.

    Ja ciebie tez pozdrawiam.

  243. Ewa-Joanna
    Dziękuję bardzo. U nas wszystkie wymienione składki są obowiązkowe!
    Mam nadzieję, że uzupełnisz nam jeszcze jakieś obciążenia.

    Konstancja

    Nie bez powodu o to pytam…
    Rozumiem, że nie możesz uwierzyć w te stawki odpowiednika naszego ZUS-u? A podobno wiara czyni cuda. Ale my niewiarki )))
    Rozwinęłaś polskie składki. Nie chciałem gmatwać czując, że to trudne dla n.p. chodzących do góry nogami. Gdybym jeszcze dodał, że to pracownik płaci ubezpieczenie chorobowe a pieniądze „za chorobę” płaci pracownikowi pracodawca ( w przypadku niedługiej choroby), to by nie zrozumiała.
    Joanna napisała: „płacą tego podatku niewiele” (superanuation). My ten nasz ZUS-u podatek nazywamy składką). Trudne. Raczej to płaci pracodawca od brutto? W tym jest chorobowe, rentowe? Nie ma rent, nie chorują )). Ubezpieczenie wypadkowe logicznie patrząc powinien zawsze płacić pracodawca.
    My skopiowaliśmy system z socjalnych Niemiec. A mamy poziom życia bliżej Portugalii < Egiptu )

  244. @tejot 4 grudnia o godz. 22:27
    „W Polsce głośne były swojego czasu tzw. parki technologiczne, które w założeniu miały być inkubatorami nowych technologii, rozsadnikami innowacji.”
    W Chicago też.
    Najgłośniejszym przykładem jest chyba firma o cudownie pasującej do blogu ateistów nazwie:
    „Divine InterVentures” 😉

    InterVentures to lekko zmodyfikowane słowo „intervention”, a do kupy z „divine” to taka „fajowa” modyfikacja zwrotu „palec boży” 😉

    I to jeszcze założona przez rodaka!
    https://en.wikipedia.org/wiki/Divine_(corporation)

    Zakończyła żywot najsłynniejszą w Chicago klapą firmy typu dotcom. Czyli firmy z okresu boomu firm internetowo-technologicznych. Miasto pomagało, burmistrz miasta na wielu spędach zachęcał, klaster budował, (w Chicago się to nazywało „Internet Zaibatsu” 😉 ).
    Filipkowski miał wtedy wielką sławę założyciela Platinum Technology i multimionera.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Andrew_Filipowski

    I spektakularna klapa. 🙁

  245. @anumlik,
    brrrr!
    Na poprawienie humoru:
    https://www.youtube.com/watch?v=cQXzJCvINas

  246. @ 4 grudnia o godz. 20:35

    „Dziara – tatuaż. Kiedyś wyłącznie w grypserze, obecnie wchodzi do codziennej mowy. Soroczka – ukraińska ludowa koszula haftowana. Sam haft też jest nazywany soroczka. Nazwa dziary soroczki wzięła się z połączenia tych dwóch nazw i oznacza – „tatuaż dziargany w ukraiński wzorek ludowo-rubaszkowy”

    Skad te pier.oly? pochodza, ja sie pytam?

    Jezyk tzw. prosty na Podlasiu nie zna takich niuansow. Saroczka – a wiec nie zadna tam soroczka – to po prostu koszula. Ni dziary saroczki to zas po prostu nie rozdzieraj koszuli [z rozpaczy].

    Ty lepiej utrzymuj sie w jezyku ktory znasz, bezblednie. Bo twoje rymy bezbledne sa. W przeciwienstwie do wypelniania funkcji prezesa zarzadu publicznej instytucji.

    Niemniej, ja tiebia wciaz liubju. Sam nie wiedzac dlaczego

  247. @Nikodem D
    pracodawca nie płaci za chorobowe, tzn. pracownik sobie może chorować przez kilka dni płatnych w roku, cała reszta jest niepłatna. Tu w ogóle jakoś słabo chorują… Zwolnień takich jak L4 nie ma, czasem lekarz nabazgra coś na kawałku papieru i tyle. Ale nie dłużej jak 3 dni. Przy poważnej chorobie i hospitalizacji koszty leczenia pokrywa Medicare lub prywatne ubezpieczenie zdrowotne a „koszty życiowe” – tu pewnie byłaby ta renta – płaci socjal po pewnym czasie.
    W sumie to trudno wytłumaczyć, bo oba te systemy są tak bardzo różne. Z powodu kosztów na wizytę u specjalisty często czeka się prawie 2 lata jak się nie ma ubezpieczenia prywatnego, jedynie nagłe przypadki są priorytetem. Na przykład po okulary nie idziesz do okulisty tylko do optyka i to on robi wszelkie badania.

  248. NikodemD
    4 grudnia o godz. 18:17

    O mało mi rewanż nie umkł. Nie wiem co powiedzieć, ma Rydzyk wprawę, jak Charlie Chaplin w fabryce :/

  249. Niepojete jest milczenie mag(usi) w tOmacie jenzyka tzw. prostego podlaskiego. Bo ona ten jenzyk zna niegorzej ode mnie.

    Niepojenta sprawa to jest. Chyba ze wynika ona z sily negatywnej perswazji. Chodzi o nagonke na pewne nicki. Wtedy niepojentosc staje sie pojentnoscia natychmiastowa.

  250. Dziewczyny, pomysł na pierwszą ulotkę:

    Uwaga Alzheimer!

    Czy w Twojej rodzinie są osoby w podeszłym wieku? Czy czasami nie rozpoznają osób im bliskich?

    Uważaj i bądź czujna. Nierzadko za wnuków podają się obce osoby i wyłudzają od staruszków pieniądze.

    Zdarzają się przypadki, że osoby starsze całe emerytury wrzucają do koszyczka w kościele bądź przekazują na Radio Maryja!

    Oszustów jest wielu. Wobec nich osoby z chorobą Alzheimera stają się bezbronne.

    Ciebie też może to kiedyś spotkać! Na wszelki wypadek odrzuć złe nawyki, aby nie wytracać pieniędzy Twojej rodziny.

    Bądź czujna. Zrób prosty test z zegarem.

    (tu krótka instrukcja).

  251. Nu nu nie komentujem. Czyli, czysty jenzyk prosty podlaski. Nu nu nie komentujemy to natomiast jenzyk prosty podlaski zbartardyzowany.

    To wlasnie na podstawie tego zbartardyzowania jezyka prostego podlaskiego niemiecka firma G&D potrafila dotrzec do zrodel zhakowania niniejszego blogu. Dokonanego podczas moich na ten blog wejsc poprzez karte SIM prokukcji Vodacom SA. Zabezpieczanej przez niemiecka firme G&D.

    Mozg staje i stoi. Jak ten na weselu

  252. NikodemD
    4 grudnia o godz. 23:48
    to, o czym wspomniala Ewa JOanna kiedys bylo rozważane w Polsce, a od czasu do czasu ktoś też o tym napomyka- chodzi o emerytury gwarantowane, minimalne, państwowe-takie nazwy są w uzyciu.
    I należne tym, ktorzy juz pewien wiek uprawniający do takich świadczeń osiągnęli.
    Wracałoby stare hasło; czy się stoi czy się leży emerytura się należy.
    Dziś nie mamy zaufania ( ja juz nie mam) do polityków, którzy obiecują nam himalaje szczęścia, a lądujemy w depresji.
    Zapisałam się do OFE, bo pomyślałam sobie, że lepiej mieć jajka w dwóch koszykach niż w jednym; z calą świadomością, że jest to reforma niedokończona, ma wady i błędy (wadą były zbyt wysokie prowizje dla prowadzących takie Towarzystwa emerytalne; nie zapisano też, kto będzie nam te swiadczenia wyplacał, ale pomyślałam sobie- mam wiele lat do emerytury-zapisałam się).
    W 2014 rząd Tuska zabral nam połowę naszych oszczędności ( tu akurat nie zgodzę się z orzeczeniem TK twierdzącym, że pieniądze w OFE były środkami publicznymi-moim zdaniem były moimi pieniędzmi, choć z ograniczoną możliwością dysponowania nimi przed osiągnięciem prawa do emerytury), teraz PIS zabrać chce resztę, co jest o tyle trudne, że chodzi o pieniądze zamieniona na akcje spólek i firm.

    Gdybyśmy kiedyś doczekali się wyplaty takich świadczeń (mam na mysli propozycję opłacania jednej składki w wys. ok. 10-15 % wynagrodzenia) to mogloby to objąć tylko roczniki wchodzące na rynek pracy. To nie jest łatwe do przeprowadzenia, bo w Polsce skladki placone do ZUS natychmiast są wydawane na świadczenie emerytalne i rentowe, a na Twoim koncie jest tylko zapis, że takie pieniądze wpłynęły, więc w pewnym momencie powstałaby wielka jak Rów MAriański dziura finansowa, przy ktorej dziura budżetowa Bauca (przypomnę:za rządów Buzka Minister Finansów) bylaby niewielkim dolkiem w piaskownicy.Temu miało właśnie slużyć OFE, ktoremu przypisywano wszelkie zło tego świata, a ono mialo w zapasie Fundusz Rezerwy Demograficznej zasilany pieniędzmi z prywatyzacji firm i mialo służyć zaspokojeniu potrzeb ZUS na wyplaty świadczeń zmniejszonych z powodu niżu demograficznego, ktory już mieliśmy za drzwiami ( w 1999 roku).
    To, jakiej wysokości emeryturę dostaniesz w zasadzie nei zależy ani od ilości lat przepracowanych, ani od wysokości składek wpłaconych do ZUS- jest to tylko wyliczenie ile mogłbyś dostać, wiele zależy od sytuacji gospodarczej kraju, od wysokości PKB i innych instrumentów finansowych, na końcu od decyzji rządu.
    Pani Suchocka w pewnym momencie obniżyła nowym emerytom obniżenie kwoty bazowej o 10 % co poskutkowało stworzeniem nowego STAREGO PORTFELA, a jego likwidacja zajęła ponad 10 lat.
    Jak na rzie rza obecny korzysta z sukcesów i oszczdności poprzednich rządów, naobiecywał, naobiecywał, wielu uwierzyło w gruszki nawierzbie, zagłosowali, PIS rozdaje pieniędze(żeby nie powiedzieć, że szasta) ale i im zajrzała w oczy podszeka w kieszeniach , więc nie ma juz podwyższenia kwoty wolnej od podatku,Leków za darmo, obniżenie wieku emer, jest zapowiedziane, ale z takimi obwarowaniami, że lepiej z tego przywileju nie korzystać.
    Nic się nie zmieni w tym obszarze.

  253. Żeby interia takie coś? Nie poznaję. Artykuł swoją drogą ciekawy (Dziennik Gazeta Prawna), tak w temacie gospodarki.

    http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/pis-czyli-prezenty-i-skubanko-rzad-dal-wszystkim-komu,2432868,4199

  254. @Orteq, 4 grudnia o godz. 23:57
    Ni dziary saroczki to zas po prostu nie rozdzieraj koszuli [z rozpaczy].
    Ni dziaru. Ani saroczki, ani soroczki, ani rubaszki. A wszystkie one to koszuliny. W ruskim, ukraińskim i białoruskim z podlaską odmianą. Że dziary może znaczyć rozerwać, albo rwać – nie skojarzyłem. Choć powinienem, znając pieśń rosyjskich burłaków z refrenem – Och, dubinuszku, da dziorniem, kak zielonaja – sama pajdziot. Ale dziary to też tatuaże. A soroczki, z podlaską odmianą saroczki to też haft. Mogło się tak skojarzyć? Mogło. I wszystko by było fajnie, tylko po co łamiesz krzesła słowami – Skad te pier.oly? pochodza, ja sie pytam? Czy Ty bez „nawrzucania komuś” normalnej rozmowy nie umiesz prowadzić?

  255. E-J (0: 04)

    „pracodawca nie płaci za chorobowe, tzn. pracownik sobie może chorować przez kilka dni płatnych w roku, cała reszta jest niepłatna. Tu w ogóle jakoś słabo chorują… Zwolnień takich jak L4 nie ma, czasem lekarz nabazgra coś na kawałku papieru i tyle. Ale nie dłużej jak 3 dni.”

    Konfabulujesz co nieco jakby? Czy tez przytaczasz niezbite fakty antypodowe? Nie zebym sie czegos czepial. Albo co

  256. Ewa-Joanna
    5 grudnia o godz. 0:04
    Z optykiem , okularami jest podobnie u nas. Choć lekarz też jest w pakiecie ubezpieczenia.Nie wiem dokładnie-jeszcze nie mam tych problemów. Dentysta chyba z ubezpieczenia tylko przednie zęby leczy 🙂
    Szukaj jeszcze obciążeń pracownika , bo nam gula rośnie 🙂

    Przypomniał mi się za to związek dziwny mojego miasta z funduszem emerytalnym z Australii. Ten fundusz wybudował wielki DCT Gdańsk-Deepwater Container Terminal. Podobno największy na Bałtyku. Rozbudowuje go firma Goodman GROUP z Australii. Obsługuje wielką kampanię duńską Daleki Wschód-Europa MAERSK Line.
    Za to mieliśmy też Australijczyka, który kupił nasz browar i też w pobliskim Elblągu. Potem go zamknął… Potem jego zamknęli i odstawili zgodnie z listem gończym za duże przekręty w Australii.
    A my mamy na miejscu browaru świeżo oddany ogromny market. 🙂

  257. @NikodemD

    Austria – najważniejsze pozycje

    Ubezpieczenie zdrowotne – 7,65 proc. (po połowie pracownik i pracodawca)
    Fundusz rentowy (emerytalny) – 22,80 proc. (pracownik – 10.25, pracodawca – 12,55)
    Wypadek – 1,30 proc. (pracodawca)
    Ubezpieczenie od bezrobocia – 6 proc. (po połowie)

    https://www.sozialversicherung.at/cdscontent/load?contentid=10008.626564&version=1450778053

    Niemcy

    Zdrowotne – 14,60 proc (po połowie)
    Renta – 18,70 proc. (po połowie)
    Bezrobocie – 3,00 proc. (po połowie)
    Ryzyko niedołęstwa (Pflegeversicherung) – 2,35 proc. (po połowie)

    http://www.lohn-info.de/sozialversicherungsbeitraege2016.html

    Szwajcaria

    Renta (AHV) – 10,3 proc. (po połowie)
    Fundusz emerytalny – 9,7 proc. (po połowie)
    Bezrobocie – 3,20 proc. (po połowie)
    Ubezpieczenie od wypadków przy pracy płaci pracodawca, poza pracą – pracobiorca
    Trzeci filar (opcjonalnie) – roczna kwota wolna od podatku, aktualnie ok. 6 800 Fr. Dla osób bez funduszu emerytalnego max. 20 proc. od uzyskanego zarobku. Po osiągnięciu wieku emerytalnego płaci się jednorazowy podatek od zgromadzonej sumy.
    Ubezpieczenie zdrowotne jest obowiązkowe, ubezpieczony sam wybiera jedną z kas chorych (po kilkanaście w każdym kantonie) i płaci zależnie od opcji 250-600 CHF miesięcznie.
    Dentysta – prywatnie lub małe dopłaty ze strony kasy chorych za dodatkową składkę.

    http://cmttreuhand.ch/wp-content/uploads/2014/12/Sozialversicherung-Beitr%C3%A4ge-und-Leistungen-2015.pdf

  258. anumliku, taka sprawa.

    Ja nie wchodze na blogi po to zeby prowadzic, jak tych chcesz, tzw. ‚normalna rozmowe’ . Ja wchodze na blog tylko wtedy gdy widze jakas potrzebe mojego na ten blog wejscia. Inaczej, ja na blog nie wchodze.

    Kapewu?

  259. @NikodemD
    5 grudnia o godz. 0:44

    Fundusze emerytalne starają się na siebie pracować i jest ryzyko, że czasem inwestują niewłaściwie, a powstałe straty muszą pokrywać ich członkowie wyższymi składkami.

  260. Pus wsiegda budiet solnce

  261. Pust’, znaczy

  262. @NikodemD
    no oczywiście VAT czyli nasze GST w wysokości 10% z wykluczeniem na podstawowe artykuły żywnościowe. Ale to nie zahacza o podatek od wynagrodzeń czy dochodu. Jako pracownik płacę tylko ten zwykły tax plus Medicare.
    Rząd kombinuje jak dziki, bo wydatki rosną, społeczeństwo się starzeje, ale nie mogą złamać własnych obietnic wyborczych, bo stracą władzę. Czepiają się bezrobotnych, malując obraz młodzieńca surfującego za pieniądze podatnika, ale ja osobiście wolę zapłacić temu młodzieńcowi a nie ponosić kosztów inwazji na Irak. Taniej wychodzi…

  263. Konstancjo,
    ja jestem za tym, aby emerytury były płacone wszystkim, tak samo jak zasiłki dla bezrobotnych, w końcu ci ludzie muszą za coś żyć i takie zaniedbanie ze strony państwa jest kryminogenne. A kryminał w rezultacie kosztuje podatnika drożej. A ciągle uważam, że nie ja dla państwa ale państwo dla mnie, to jest właściwy układ.
    Wasze OFY tak samo jak nasze superanuation minęły się z celem, bo niestety oparte były na kalkulacjach stabilnego rynku a nie spekulanckiego. Dodatkowo obrosły kosztami, bo przyssało się do niech mnóstwo pijawek.

  264. Konstancja
    5 grudnia o godz. 0:27
    Napiszę możliwie skrótem.
    Właśnie-czy się stoi…. Utopia. Później pomyślimy. Czyli raczej nigdy. I dobrze.
    Myślimy podobnie o OFE. Tusk w pierwszej kadencji dużo i nieźle kombinował. W drugiej płynął jak g..o Przemszą. Nie było dostatecznych zabezpieczeń przed zabraniem pieniędzy z OFE. I zabrali dranie.
    Ta wielka dziura finansowa(emerytalna), to pokłosie zmiany ustroju. Pieniądz upadł na dno. Wtedy należało bić w komunistów. Nie wypłacić 1 m-c wcale emerytur.Ale poza grupą Balcerowicza to byli partacze. Kuroń chrzanił dyrdymały:” organizujcie się”. Jednak jedyny, który cokolwiek mówił przerażonemu, zagubionemu narodowi. Ten półanalfabeta Gomułka potrafił napisać ludowi ” O co walczymy” w 1944r.
    Za to wszystkie mochery, które poszły sobie na wcześniejsze emerytury do tej pory wypominają Suchockiej tę obniżkę. Tak się wręcz pielęgnuje tzw. krzywdy ludu.
    Tak. PiS swoim wykonawstwem obiecanek opluł swoich wielbicieli-polskie kołtuństwo.
    Tak-leki, wiek emerytalny,kwota wolna. To są kpiny z polskich głupków.
    Mają za to Antosia i kurwizję, która im młóci słomę we łbach.
    Teraz nasz naród, który napędza wyłącznie zawiść, spisek, zrzucanie win za swoje nieuctwo na wszelkie rządy, złodziejskie oczywiście ma sukces. Są w czarnej d…ie z purpurowym pasem na bebechu.
    Tylko kraju szkoda.
    Jak mawiał dziadek-nie ma kto zabić-trzeba żyć 🙂

  265. Tobermory
    5 grudnia o godz. 0:50
    Duże dzięki. Muszę to sobie ułożyć. Nas -rekordzistów świata nie przebili..

  266. Orteq
    tak mówią przepisy:
    Employees get:
    10 days each year for full-time employees
    Full-time and part-time employees accumulate sick and carer’s leave during a year of work. It starts to build up from an employee’s first day of work and is based on the number of hours they work.
    The balance at the end of each year carries over to the next year.
    When an employee has run out of paid sick leave, they can take unpaid leave if they aren’t fit for work because they are sick or injured.

  267. Ewa-Joanna
    5 grudnia o godz. 1:34
    „… obraz młodzieńca surfującego za pieniądze podatnika, ale ja osobiście wolę zapłacić temu młodzieńcowi a nie ponosić kosztów inwazji na Irak…”

    Jakie to kobiece, wzorcowo pragmatyczne 🙂
    Przystojniaki na desce… Ech…:)

  268. @NikodemD
    🙂
    Ale to nie tak niestety. Kwestia kalkulacji. Przystojniak na desce kosztuje $501 x 26 = $13 026 rocznie, przystojniak z karabinem prawdopodobnie taką lub większą sumę miesięcznie. I za bomby musimy płacić…

  269. Aaaa NikodemD, żeby cie pocieszyc to powiem, że u nas nie ma łączności podatkowej, za to jest łączność zasiłkowa. To znaczy, że podatek mąż płaci jako on, ja płacę jako ja, ale emeryturę dostaniemy jako my.
    Jeżeli ja stracę pracę, to automatycznie przechodzę na utrzymanie męża bez prawa do zasiłku bo on pracuje. Ale wcale z tego powodu nie będzie płacił mniejszego podatku.

  270. Tanaka

    Dzień doberek, Tanako. Masz już gotowe „strzeszczonko”? Bo ja mam. Jest to skrót pisma (ze strony Żegluga Śródlądowa) Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Niepołomickiej do premier Broszki. Sprawa nie w kij dmuchał, bo chodzi i o przystosowanie górnej Wisły do żeglugi, i o budowę kanału Śląskiego, i o elektrownię wodną, i o stopień wodny, ojej, nie wiadomo, od czego zacząć…bo jeszcze nie zaczęli.

    „Uprzejmie informuję, iż członkowie Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Niepołomickiej z entuzjazmem przywitali treść Uchwały nr 79 Rady Ministrów z dnia14 czerwca 2016 roku w sprawie przyjęcia „Założeń do planów rozwoju śródlądowych dróg wodnych w Polsce na lata 2016 – 2020 z perspektywą do roku 2030”, gdzie w PRIORYTECIE II: Droga wodna rzeki Wisły – uzyskanie znacznej poprawy warunków nawigacyjnych, na stronie 7 został zawarty punkt – II.2. Modernizacja górnej skanalizowanej Wisły oraz budowa stopnia wodnego w Niepołomicach.
    (…)
    I dlatego też członkowie Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Niepołomickiej nie rozumieją decyzji o umieszczeniu na stronie 9 w „Założeniach do planów rozwoju śródlądowych dróg wodnych w Polsce na lata 2016–2020 z perspektywą do roku 2030” budowy stopnia wodnego „Niepołomicach” w perspektywie długoterminowej, zostawia nas to bowiem w sytuacji stałego zagrożenia. (…) Uważamy, że kierownictwo Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej lekceważy stronę społeczną i ma za nic pryncypium ustrojowe jakim jest budowanie społeczeństwa obywatelskiego.

    Z uwagą śledzimy prace zmierzające do uchwalenia nowego ‘Prawa Wodnego’ oraz zmiany ustaw kompetencyjnych. Nasz głęboki niepokój budzi pominięcie istniejącej Drogi Wodnej Górnej Wisły od Oświęcimia do Stopnia Wodnego „Przewóz” na liście dróg wodnych o szczególnym znaczeniu transportowym, które mają znaleźć się w jurysdykcji Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Lista ta nie zawiera także planowanego Kanału Śląskiego ani nawet Kanału Koźle – Ostrawa, który przecież jest częścią drogi wodnej E-30 wymienionej w konwencji AGN, przewidzianej do ratyfikowania w najbliższych dniach. Nasze rozgoryczenie wzmacnia decyzja o nieuwzględnieniu przez MGMiŻŚ wniosku Wojewody Małopolskiego o powołanie ekspertów lokalnych do Grupy Roboczej Komitetu Sterującego do spraw Inwestycji na Śródlądowych Drogach Wodnych, nie ma tam zatem nikogo znającego problematykę Górnej Wisły.

    Nader dokładnie wpatrujemy się w szczegóły destruktywnej walki o zwierzchnictwo nad drogami wodnymi pomiędzy Ministerstwem Środowiska (szczególnie Podsekretarza Stanu p. M. Gajdy) a Ministerstwem Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (odpowiedzialny Sekretarz Stanu p. J. Materna) – mija już prawie rok bezproduktywnej dyskusji. Nasza organizacja pozarządowa prosi o pilną, konkretną decyzję Pani Premier przełamującą zaistniały impas i zmuszającą oba resorty do konkretnej pracy. A praca ta mogłaby przynieść błyskawiczne rezultaty – członkowie naszego Stowarzyszenia na prośbę Wojewody Małopolskiego przygotowali i przedstawili prezentacje dotyczące potencjalnych korzyści gospodarczych z inwestycji powiązanych z budową Kanału Śląskiego i rewitalizacji Drogi Wodnej Górnej Wisły dla specjalnie w tym celu przybyłej do Krakowa delegacji czwartej co do wielkości firmy budowlanej świata: CCCC First Harbor Engineering Company Ltd. z Tjanjin w Chinach. (…) Strona chińska po obejrzeniu od strony wody dwóch śluz oraz odcinka Kanału Łączańskiego była pod dużym wrażeniem i zadeklarowała chęć podjęcia negocjacji technicznych prowadzących do rozpoczęcia procedur wykonawczych natychmiast po sporządzeniu przez stronę publiczną odpowiedniego Studium Wykonalności.

    Mamy nadzieję, że te informacje pomogą Pani przy kierowaniu i nadzorowaniu największego programu inwestycyjnego w historii Polski – wszakże same drogi wodne – bez portów, elektrowni, stoczni i zaplecza – mają pochłonąć nakłady szacowane na 90 miliardów złotych. Deklarujemy otwartość na wszelkie uwagi i propozycje, które umożliwiłyby nam choćby najskromniejszy wkład w realizację tego przedsięwzięcia”.

    Jak więc widzisz, Tanako, rząd pani Broszki tak jest zajęty pracą, że nie miał nawet czasu powołać znawców do wykonania potężnej inwestycji. Ale po co znawcy, skoro tych 70 miliardów (tu widać nawet 90; ja obstawiałem, że wyda się 370 miliardów wciągu stu lat) i bez znawców będzie na bank wydane.

  271. @Nefernefer
    Piątkowe papugi na mojej palmie
    https://goo.gl/photos/HwafPNwk5csi9NPs7

  272. @pombocek, z godz. 9:51
    Tak sobie myślę, pombocku zacny, że pani premier – korzystając z uprawnień jakie jej daje nowopowstałe Narodowe Centrum Głupoty im. Beaty Szydło… ups… – Narodowe Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego – rozwiąże Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Niepołomickiej, jako działające niezgodnie ze statutem. Przecież miłośnicy Niepołomic i okolicy mają kultywować tradycje ziemskie, dbać o Kopiec Grunwaldzki, zachwalać uroki Puszczy Niepołomickiej oraz Kozich Górek, a nie domagać się zmian w jedynie słusznych Założeniach do planów rozwoju śródlądowych dróg wodnych w Polsce na lata 2016 – 2020 z perspektywą do roku 2030. To centrum społeczeństwa obywatelskiego, narodowe zresztą, powstało, aby pilnować zgodności statutu z działaniami. W lokalnym wymiarze mierzalnych. O!

  273. Ewa-Joanna
    5 grudnia o godz. 10:31

    Śliczne i jak dużo, ale pewnie się drą. Wczoraj u mnie na karmniku sześć.

  274. NeferNefer
    drą się okropnie 🙂 Ale można się przyzwyczaić. Gorsze są młode, bo te skrzypią monotonnie i nieustająco.
    Tupolewizm rzeczywiście ciekawy. Już nie tylko ręce ale i cycki opadają!

  275. @Ewa-Joanna
    5 grudnia o godz. 11:48

    Ślicznotki.
    W czasach studenckich chodziło się pod jakiś wiadukt kolejowy i czekało na przejazd pociągu, aby wykrzyczeć się do imentu.
    Teraz, kiedy odwiedzam ZOO z dziećmi z rodziny lub gośćmi, chodzimy do tzw. Lorihaus i dzieciaki mogą krzyczeć, ile chcą, nikt ich w tym jazgocie nie słyszy, a papużki chyba też są głuche na hałasy z zewnątrz.

  276. @Orteq

    Oczekiwanie znajomości języka białoruskiego, podlaskiego prostego i zbastardyzowanego ( ni dziary… bez podania choćby akcentów) u tutejszych bywalców może owocować komicznymi rezultatami 😉
    Nie znając grypsery wydedukowałem tylko, że nie należy rozpaczać czy jakoś tak.
    Znajomość zbastardyzowanego podlaskiego u fachowców G&D zaiste imponująca, lepsi są od CIA 🙂
    A tak a propos znajomości języków to przytaczałem już kiedyś przykład z życia:
    sołowiej pajot = cała wieś śpiewa (ew. pije)

    Moje pierwsze spotkanie z czeskim wyglądało tak:
    – hezké počasí! (ładna pogoda)
    – No, już prawie dwunasta.

  277. E-J,

    Te Twoje opadajace, hmm, tego, co to ja chcialem powiedziec.

    W pewnym wieku one opadaja bez zadnego tupolewizmu. I pencil test jest natenczas nie do przeskoczenia

    „A pencil is placed in the inframammary fold, between the breast and chest. If the pencil does not fall, the woman has „failed the pencil test” and needs to wear a bra. The supposition is that breasts that are not pendulous are self-supporting and do not need the added support of a bra.”

    Pencil test w RPA to zupelnie co innego

    „The pencil test is a method of assessing whether a person has Afro-textured hair. In the pencil test, a pencil is pushed through the person’s hair. How easily it comes out determines whether the person has „passed” or „failed” the test.”

  278. Tobermory,

    A z czeskim „šukat” nie miales przygod? Bo u nich hledanie to wcale nie šukanie.
    Ani nawet porucha na ruchadle.

    Nu nu nie komentujemy, zamiast Nu nu nie komentujem, jest nastepnym spolszczeniem w tym jezyku o nazwie prosty. Sokrat Janowicz, panie Mu swiec, pilnowal czystosci jezyka bialoruskiego. Czystosci jezyka prostego nikt nie pilnuje. Noo, moze tylko specjalisci w G&D..

  279. @Tobermory, z godz. 12:46
    Fakt. Akcent na „y”, w ni dziary byłby wskazówką. A tak wyszło qui pro quo. Ale też moją wiedzę o języku poszerzyło.

  280. @Orteq
    5 grudnia o godz. 13:18

    I owszem, na Słowacji. W Małej Fatrze rozejrzałem się po barze, a na pytające spojrzenie barmana i kilku górali rzuciłem:
    – Szukam kolegów!
    Wytrzeszczyli oczy, a ja wyszedłem, bo kolegów tam nie było 🙄

    Na tej samej studenckiej wycieczce kolega usiłował kupić chleb w Liptowskim Mikulaszu.
    Wszedł do pierwszego lepszego sklepu spożywczego i zapytał:
    – Macie chleb?
    -Ano, czerstwy.
    – A, to dziękuję – i wyszedł.
    W drugim sklepie to samo.
    W trzecim już nie wytrzymał, bo pachniało świeżym gorącym chlebem, a oni mu mówią, że czerstwy 🙄
    – Co wy, k…. Polaków nie lubicie?!
    I wybiegł wściekły.

    čerstvý = świeży

  281. NeferNefer
    Tym razem pani premier wraz ze świtą nie „spadła”, ale nie ma żadnej gwarancji, że zostanie wyciągnięta nauczka z lotu powrotnego z Londynu.
    Tupolewizm PIS-iory mają chyba w genach.
    Ewa-Joanna
    Piękne te Twoje „piątkowe papugi”. Czy masz tez na inne dni tygodnia?

  282. No popacz ty anumliku. Z jego niechlujnego ominiecia akcentu na y tobie wyszla lekcja jezyka. Gratuluje

    Zas owo ni dziary saroczki pochodzi z nastepujacej rymowanki;

    Andrej ni durej ni dziary saroczki
    Ni ty prau ni ty tkau i ni twaje doczki.

    Z tego co zapamietalem, chodzilo o pocieszenie Andreja. Tego ktory rozpaczal z powodu koniecznosci zapewnienia pasagow dla dwoch corek. Bo te naraz za maz szly. Przyszedlszy na swiat zanim Andrej sie ozenil z ich matka. Taki folklor ktory przeminal bezpowrotnie. Podobnie jak jezyk tzw. prosty

  283. Wnosze poprawke. Z MOjego niechlujstwa, nie z jego. I posagow mialo byc, nie pasagow. Bo nawet w jezyku prostym takiego slowa nie ma. Jest natomiast slowo pasach. Ew. pasah

    A prau i tkau wywodza sie oczywiscie z przasc i tkac

  284. pombocek
    5 grudnia o godz. 9:51

    Mamy tu kilka dań w jednym garnku:
    * rząd tak ciężko pracuje, że nic nie robi
    * są organizacje społeczne (pytanie jakiej jakości znania się na rzeczy) które patrzą i widzą, że rząd ściemnia.
    * już działa NIEUFNOŚĆ: organizacje lokalne czują się lekceważone i mają podejrzenia (najpewiej słuszne) co do zachowań rządu.
    * widać wyraźnie, że nikt nie panuje myślą nad choćby regionalnym zakresem sprawy. O kompleksowym, ogólnopolskim i uwzględniającym powiązania międzynarodowe systemie w ogóle nie ma co marzyć.
    * jest jakaś firma „czwarta największa na świecie” – co jak zobaczyła śluzę to się zaraz zachwyciła – i od razwy wzięłaby i zbudowała. to są take terefere-bajki. Każda firma od budowania wszystkim do zbudowania się zachwyca. z oczywistych powodów.
    * zanim się COKOLWIEK partykularnego zacznie budować, konieczne jest posiadanie dokładnego oglądu całości, planów na całość, zabezpieczeń i gwarancji. Wtedy można tu i tam budować co trzeba. W odpowiednim powiązaniu wzajemnym.
    * śladu, że cokolwiek z tego miałoby sie dziać w ramach fantazji v-ce premiera Morawieckiego o „partnerstwie” nie tylko nie widać, ale są wyraźne ślady braku podstaw do partnerstwa. Tymczasem – być może – taka wielka firma, lub stojące za nią inne grupy budowlane/inwestycyjne/eksperckie/partenerskie – mają potencjał do tego żeby być stroną partenerstwa. Brak gotowego partnera po polskiej stronie zamyka okienko do jakiegokolwiek parterstwa. Oczywiście – zawarcie umowy partnerstwa to rzecz przyszłości, ale szykowanie właściwych do niego podstaw to rzecz na dziś, a nawet – wczoraj.
    * w istocie przedsięwzięcia musi się kryć poważny potencjał partnerstwa. Inaczej nic z tego, nawet jeśli są prywatne podmioty mające doświadcznie w działanu w takim układzie. Tymczasem występują właśnie w tej istocie tak wielkie ryzyka, o których piszę w tekscie, że partnerstwo jest tu skrajnie wątpliwie.
    Potencjał partnerstwa w przedsięwzięciu można stymulować i zwiększać jego objętość. Ale trzeba wiedzieć jak i w czym. to właśnie zadanie na dziś i to musi towarzyszyć już pierwszym krokom w sprawie, czyli teraz, albo – jak powiedziałem – nawet wczoraj.

  285. mag
    5 grudnia o godz. 13:56

    Ale który to już raz, albo spadło albo o mały włos. CASA, helikopter Millera, coś tam jeszcze chyba i tupolew. I teraz to. Jak to powiedział Einstein (zdaje się)? Głupotą jest robić coś tak samo cały czas i oczekiwać za każdym razem innych rezultatów (niedokładnie pamiętam ale taki sens)

    Kempa wszystko zagada, obróci kota ogonem z dziesięć razy i przyschnie, jak zawsze.

  286. anumlik
    5 grudnia o godz. 11:07

    Przy tego rodzaju przedsięwzięciu założenia rozwoju do roku…2020..” brzmią żałośnie niekompetentnie. Złożoność i rozległość zagadnienia jest tak wielka, że realnie już dziś mamy rok 2020. tyle czasu – co najmniej – zajmie jakie-takie zorganizowanie się i rozejrzenie, o co właściwie chodzi. W tej sytuacji, w roku 2020 aktualne festwale pisania o niczym już się będą nadawać do kosza.
    Trzeba w roku 2016 przyjąć – podstawową! – perspektywę 2030, z horyzontem 2050 -minimum ! Wtedy jest szansa, że się coś pzytomnie zaplanuje i zacznie robić.
    Ale jak się dziś poda rok 2030 – to śmiech w szpitalu wariatów. Polakom się jeszcze nigdy nic nie udało zrobić w perspektywie dłuższej niż 1 kadencja. Pardon – był plan 6-cio letni, czyli PRL. wykonany chyba nawet przed terminem. Ale to były czasy siermiężne, proste i władza mogła zarządzić – i mieć. A i tak było strasznie dużo roboty. A ludziom się chciało. Życie chcieli sobie z ruin podnieść.

  287. Tobermory

    Ja zas mialem kiedys niezbyt udany podryw. Nazwalem obiekt moich usilowan ‚cudna’. Podczas gdy ona ani nie byla ani chciala byc uwazana za cnotliwa

  288. NeferNefer
    5 grudnia o godz. 14:23

    Kempa Beata to jest taka pani, której zawartość w całości składa się z gadania.

  289. NeferNefer
    5 grudnia o godz. 14:23

    Rzeczona Kempa, ostanio coś gadała u Moniki Olejnik. Nie da się tego słuchać, ale meander gadania miał tego rodzaju postać: rząd pracuje i jak pracuje to robi.co jest robione to jest opracowane, rząd to obrobi i wtedy jak będzie to rząd przyjmie i będzie jak rząd robi co mówi że robi i będzie podjęte – pani redaktor, więc się nie ma co niepokoić i opozycja atakuje rząd.

  290. Przy okazji rozroby z lotem rzadowym z Londynu, taka wiadomosc mi wpadla w oko:

    „Śledztwo w sprawie [katastrofy smolenskiej] początkowo prowadziła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postawiła ona zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska. Dotychczas nie zdołano im ich przedstawić.”

    Szesc lat minelo. Zarzuty byly postawione rosyjskim kontrolerom. Wiec o co ten krzyk na temat tupolewizmu dzisiejszego? Czyzby znowu bedziemy dopadali ruskich kontrolerow? Husia na Rusia!

    Bo ze nasze wlasne debesciaki, w postaci pani premiery i jej swity, zadnej winy za nic nigdy nie ponosza, to mamy jak w banku SKOK

  291. Czytam sobie komentarze pod artykułami na interii

    „jak Kempa mówi że nie złamano instrukcji to mówi”

    „bo dziennikarze nie chcieli siedzieć z przodu u stóp Premier”

    i bardzo przytomnie ktoś zauważył

    „czemu TROTYL przed wybuchem nadaje komunikaty: TERRAIN AHEAD i PULL UP !!!”

    @Tanaka

    Tak, rząd robi… pod siebie i nogami odpycha.

  292. A teraz coś nowego od Jiby.
    Pozdrawiam
    JK

  293. @Tanaka, z godz. 14:30
    Wszystkie prognozy rozwoju, strategie i plany inwestycyjne w Polsce opracowywane są – jak dotąd – do roku 2020. Niektóre sięgają do roku 2030, ale to rzadkość. Opierają się bowiem na prognozach, strategiach i planach inwestycyjnych powiatów, które (znam takie przypadki) w roku 2015 posługiwały się strategiami i prognozami opracowanymi do roku 2013. Dlaczego? Bo w większości gmin województwa strategie i prognozy obejmowały (i obejmują) swym zasięgiem jedną kadencję. O planach zagospodarowania przestrzennego już nie wspomnę – większość gmin po prostu ich nie uchwaliła. Planiści i „stratedzy” ponadgminni opierają się na danych GUS, a te są niekompletne, gdyż najczęściej nie uwzględniają nieujawnionej migracji. Z tzw prowincji do miast wojewódzkich i na zachód. „Martwe dusze” figurują w papierach jako zameldowane w jednej gminie choć delikwent mieszka od kilku lat w innej, a jeśli się ujawniają, to tylko wtedy, gdy trzeba dzieci do szkoły zapisać. PiS – nieświadomie – ujawnił skalę tego problemu, gdyż ci, którzy korzystają z programu 500 plus zostali zmuszeni do zameldowania dzieci (przy okazji siebie) w pobudowanych – a nie zgłoszonych do przyjęcia do mieszkalnych zasobów gmin – domów. Nie zgłoszonych dlatego, żeby uniknąć płacenia podatku od nieruchomości, „za geodetę” (średnio 1300 zł) i za przejście z rachunków za prąd z taryfy budowlanej (ryczałt) na normalną licznikową. Te absurdy można mnożyć, a kraj gore 😉

  294. anumlik
    5 grudnia o godz. 16:21

    Tzw. strategie robione przez gminy robiono we wcześniejszych latach głównie po to, bo nas przyjęto do UE i to był wymóg formalny – bez tego nie można się było ubiegać o finansowanie projektów. Strategie robiono masowo wedle strychulca: ma być miło i o wszystkim. jak z działalnością gospodarczą osób fizycznych: Góra Marian lat. 57 zam. wieś Mała powiat Średni woj. Nieduże – hurtowy handel maszynami górniczymi i ropą naftową. Oraz sklep wielobranżowy o pw. 15m2 i sprzedaż alkoholu.
    Kadencyjność i krótki horyzont rozwalają takie projekty. Dlatego – będzie sznur.

  295. @Tanaka
    Masz rację. Tylko kto kogo na tym sznurze będzie obwieszał?

  296. Ewa-Joanna 10:31

    Próbowałem podpatrzeć Twoje papugi na Twojej palmie. Jesteś pewna, że to były papugi? Bo według mnie to musiała być kukawka kalifornijska. Tak szybko przemknęła, że tylko smugi rozmazane zostawiła.
    Tylko skąd u Ciebie wzięła by się kukawka?