Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

27.11.2016
niedziela

Polskie wartości pilnie poszukiwane

27 listopada 2016, niedziela,

Ale także, powinniśmy wymagać od ateistów, prawosławnych czy muzułmanów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować polską Konstytucję i wartości uznawane w Polsce za ważne. Niespełnianie tych wymogów powinno być jednoznacznym powodem do deportacji*. Ten fragment tekstu napisanego przez posłankę PiS Beatę Mateusiak-Pieluchę jest już w Polsce bardzo dobrze znany. Na „Listę pasażerów pierwszej deportacji Beaty Mateusiak” (wydarzenie utworzone na Facebooku) wpisało się ponad 45 tysięcy osób. Absurdalny pomysł deportacji za światopogląd został szeroko omówiony w mediach, a jego ocena jest jednym z nielicznych przypadków, kiedy to Polacy wreszcie zgodzili się ze sobą. Przyjemne uczucie, nawiasem mówiąc.

Jednak na felieton pani poseł być może warto spojrzeć z innego powodu. Nie ona pierwsza chciałaby uzależnić prawo do pobytu w Polsce od respektowania wartości „uznawanych w Polsce za ważne”. No właśnie.

Pojęcie „polskie wartości” często pojawia się w debacie publicznej i raczej stosowane jest przez konserwatystów, bo i wartości wpisane na tę listę są konserwatywne. Rodzina oparta na sztywnej hierarchii, patriotyzm polegający na kulcie przeszłości, ale niekoniecznie na przyjmowaniu do wiadomości nieprzyjemnych faktów, katolicyzm, tradycja. Czy podpisze się pod nią człowiek, który np. nie widzi nic pozytywnego w pielęgnowaniu dyskryminacji schowanej pod płaszczykiem tradycji?

Czasy, gdy kobiety odsyłano do kuchni, by nie zaprzątały sobie poważnymi sprawami swoich ślicznych, pustych główek, już dawno minęły. Udawanie, że Polacy zawsze byli niezłomnymi postaciami z brązu, jest mało dojrzałe i nie niesie ze sobą nic konstruktywnego. To, jak wygląda dziś polski katolicyzm, widzi nawet część jego wyznawców.

polskie wartości

Czy nie jest już najwyższy czas, aby zestaw skostniałych jeszcze w XIX wieku polskich wartości dostosować do współczesności? Tak, by był rzeczywiście podzielany przez wszystkich Polaków? Co powinniśmy na tę listę wpisać? Zapytany o to pewien sześćdziesięciolatek odpowiedział, że dla niego jedną z polskich wartości jest bigos i schabowy, i w tym punkcie pewnie zgodzimy się wszyscy. Tylko czy na pewno?

Jiba

* Link do felietonu pani poseł B. Mateusiak-Pieluchy  TUTAJ.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 553

Dodaj komentarz »
  1. Gdyby sie ograniczyc, w wartosciach, do „schabowego” i „bigosu”, z wykluczeniem rownie tradycyjnego „bigisowania”, ktore nie odnosi sie do konsumpcji bigosu, to daloby sie z tym zyc.

    Niestety mam pewnosc, ze choc sie wielu zgodzi z powyzszymi wartosciami, to jeszcze wiecej bedzie mialo co innego za „wartosc”. Nie mowiac juz o tym, ze pewnie malo komu przyjda do glowy „Prawa czlowieka”.

    Moze, gdyby uczynic ta liste tradycyjnych wartosci otwarta, to znaczy kazdy moze wpisac co uwaza, co moznaby otworzyc zaklady u bookies, w jakim czasie ilosc pozycji na liscie bedzie przekraczac kolejne bariery. Niestety ten pomysl nie przejdzie i nigdy sie nie dowiemy jakie wartosci i ile ich jest, maja Polacy.

    Ale moze to i lepiej?

  2. Jiba, krótko, zwięźle i treściwie napisałaś o polskich wartościach. Rysuneczek jest wspaniały. Doskonale współgra z treścią, ukazuje zamyślenie, zastanowienie się nad tym, co jest wartością, a co nie jest. Dużo pustej przestrzeni za blatem, to rezerwuar na nowe myśli, nowe koncepcje, rozwiązania. Lampa pilnie się pochyliła nad problemami. Do mnie przemawia oszczędność, minimalizm w kreśleniu postaci i sytuacji. Kolorki również.
    Pzdr, TJ

  3. Ale przede wszystkim, jako katolicy, nie powinniśmy wymyślać bzdur i wymagać od samych siebie i innych obywateli oraz nieobywateli oświadczeń, że znamy i zobowiązujemy się w pełni respektować polskie prawo, bo jego respektowanie jest obowiązkiem wszystkich przebywających w Polsce, nawet kiedy prawa nie znają. Za niespełnianie tego wymogu grożą sankcje przewidziane prawem. Tak nam dopomóż Król Polski. I Królowa. Albo nie dopomóż, DAMY RADĘ.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ewa-Joanna
    27 listopada o godz. 22:11
    Nie Ty pierwsza – i nie ostatnia – dałaś się nabrać mediom. I temu, który nimi zakulisowo steruje.

  6. Jak już jesteśmy przy tradycyjnych kulinariach: kawa zbożowa, kasza jęczmienna, vibovit, kartofle z ogniska, lorneta i galareta.

  7. Zamartwiam się. Wartości polskie..pcha się namolnie słowo sprzeczność. Ale to matematyka.
    O!
    Może zupa ogórkowa. @bubekró nie ma żadnej zupy.

  8. Dodam widelec do tej zupy. I widły. Kosa na sztorc, ale po Powstaniu Styczniowym.

  9. Ale także, powinniśmy wymagać od katolickich księży i biskupów oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować wartości chrześcijańskie. Niespełnianie tych wymogów powinno być jednoznacznym powodem do deportacji do ich matecznika – Watykanu.

  10. Ale także powinniśmy wymagać od wszystkich obywateli polskich oświadczeń, że znają i zobowiązują się w pełni respektować wartości uznawane w Polsce za ważne. Z wiarygodnych źródeł wiemy, że nikt wszystkich wartości nie respektuje, więc to powinno być jednoznacznym powodem do deportacji wszystkich obywateli.

  11. @NikodemD
    28 listopada o godz. 1:02

    Bo tradycyjny to był chłodnik. Ogórkowa jakoś mi pasuje do bigosu, do vibovitu to chyba chleb z mlekiem i cukrem lub lane kluski.

  12. Dla matki-Polki-Hrabi-anki: woda po kiszonych ogórkach i surowy boczek z sierścią drażniącą podniebienie

  13. @bubekró.Nie uznajesz mi kiszeniaka za naszą Wartość Polską? Tylko wodę po…?
    To zaproponuję krowę. Piękną, łaciatą, matkę-Żywicielkę Narodu. Trochę holendersko-pruska. Mogę przepasać szarfą biało-czerwoną. Nikt już nie karmi kiszonką z liści. A my tak!

  14. @Dezerter
    to obserwacje własne.

  15. Sluchajcie ludzie, Jiba sie sie jeszcze wezmie obrazi, ze Wy tak (oprocz Jerzego….i dezertera hehehe) ‚uczepiliscie sie’ wylacznie kulinarnego aspektu jej wpisu. Ja, wyjechany od 30 lat, snie po nocach o salcesonie (moze byc z musztarda ‚Sarepska’ (?)), bialym i czarnym, zeby nie bylo, zem rasista.

    Powaznie teraz: Jakze przerazajaca jest przeszlosc, ktora nas czeka.
    Ta pani M.-Pielucha ‚znaczy to, co zawiera i zawiera to, co znaczy’ i nie robcie, prosze, skatologicznych zartow, bo nie o to mi chodzi.

  16. E-J,

    Czemu dezerter lonka myli z Toba – pogubilem sie, a Ty do tego odpowiadasz jakby serio?

  17. @act
    Nie myli. Ja napisałam cios takiego: „Dezerterowe naczalstwo pławi się w luksusie, zarządzając bez kontroli olbrzymimi połaciami ziemi, przedsiębiorstwami i inwestycjami.” i Dezerter mi odpowiedział.

  18. Przerażające, ale żadna polska wartość nie przychodzi mi do głowy. Kiedyś chwalono się gościnnością, ale wymienić to teraz byłoby złośliwością. Może już lepiej poprzestanę na jedzeniu, dla mnie jabłka i wegetariański bigos (z grzybami i śliwkami). I do tego makowiec. Reszta za ciężka i za tłusta.

    Te wszystkie wpisy o spisowiałych znajomych mnie wpędziły w totalną załamkę. Mam to w rodzinie, i za cholerę nie wiem jak z tymi ludźmi rozmawiać. To jest jakiś wylew nienawiści. Niby nie do mnie, do tych innych. Bo ja to po prostu nic nie wiem, ktoś mnie zmanipulował. Ale ci inni to swołocz. Czy jakoś tak.

    Ewa-Joanna
    27 listopada o godz. 22:11
    A co masz do redaktora Szostkiewicza? Ja jakoś przestałam go czytać, nie wiem czemu, bo niby nic niepoprawnego nie pisze. Więc z ciekawości pytam.

  19. E-J
    Tom jeszcze bardziej pogubion.

    dezerter83
    28 listopada o godz. 0:24

    „Ewa-Joanna
    27 listopada o godz. 22:11
    Nie Ty pierwsza – i nie ostatnia – dałaś się nabrać mediom. I temu, który nimi zakulisowo steruje.”

    A pod 27 listopada o godz. 22:11 stoi jak byk (tego, jak malowany) Lonek.
    A Ciebie (i Twojej odpowiedzi) pod ta data i czasem nie widze.

    Panie Jacku ratunku, bo chyba mam halucynacje a dzis jeszcze nie pilem!

  20. Przepraszam wszystkich zainteresowanych za zamieszanie, to bylo do poprzedniego wpisu E -J oczywista. Dobra praktyka byloby to wspomniec mily dezerterze, ja na antypodach i do gory nogami – wszystko mi sie miesza we lbie.

  21. Chcialem dac a nie dalem taki oto komentarz ‚niemerytoryczny’ do ostatniego wpisu Hartmana:

    „Nie mowi sie po polsku: „Państwo żeście oszaleli”, jak i „To zesmy popili wczoraj ze szwagrem”. Tak moze mowic prez. Walesa i pan Jozek spod szostki a nie minister kultury. Chyba, ze przeprowadzil ostatnio samotrzec (z kim jeszcze?) reforme jezyka polskiego, mojego jezyka ojczystego.
    To zem sie usmial!

    @pombocku, mam racje, bo juz i sobie nie dowierzam po latach, to ‚ze’ nie spelnia chyba zadnej roli gramatycznej , chyba, ze dla jaj tak sie mowi, ale Min. K. i czegos tam!?

  22. @izabella
    28 listopada o godz. 6:04
    No właśnie, nic niepoprawnego nie pisze 🙂 Przeciwnie, pisze jak najbardziej po linii politycznej jaka obowiązuje w pewnych środowiskach polskich ( posolidarnościowych?) od kilku ostatnich lat szczególnie. A są to: prożydowskość bezkrytyczna i antyrosyjskość totalna. Ta pierwsza się ujawnia w potępianiu w czambuł Palestyńczyków, którzy ośmielają się walczyć o swój kraj, ta druga w obwinianiu Rosji i Putina za wszelkie nieszczęścia świata i oczywiście Polski. Ostatnio za wybór Trumpa. Znaczy Putin zhakował wybory w USA, zdolniacha.
    To świadczy o bardzo mocnym zidioceniu ideologicznym. Ale tak szczerze, to już dawno przestałam Szostkiewicza czytać z tych właśnie powodów. Mam małą tolerancję na głupotę, nawet najbardziej zasłużoną.

  23. Pułapka na hohonie, czyli literaci do literatek…

    Jiba ma jakieś supernaturalne wyczucie ducha czasu i profetyczne zdolności mentalistki, czego daje wyraz w kapitalnym, wpisowym zaproszeniu do narodowego określenia się – tych i owych.
    Trzeba przyznać jednak, że źródłową i sprytniejszą inicjatorką narodowego who-is-who jest jedna pani rolnik spod Pajęczna, o wdzięcznej intelektualnie i manifestacyjnie przybranej nazwie: Pielucha.
    Na wsi każdy wie, kto jest kto i jakie wartości wyznaje; nie na darmo poświęcony temu jest dzień święty, gdzie lista nieobecności w świątyni hołdu wartościowego, krzyczy głośniej (na razie) od bomb.
    W ten sposób, staraniem ugruntowanej tym obyczajem masy ludowej, reprezentowanej przez p. Pieluchę, w odzyskanej Polsce dla Polaków, o wartości Polskie może dopytywać wyłącznie hohoń.
    I taka to pułapką na bajkowe na tym gumnie hohonie jest roztrząsanie kwestii polskich wartości.
    Polak prawdziwy przecież dobrze wie (a raczej: czuje), że na hasło „wartości” należy szukać tradycyjnej i przysłowiowej, jemu podobnej kupy, w której niemyśleć w świecie otoczonym obcymi – raźniej.
    Gdzie szukać wiadomo, bo jesteśmy Polakiem stadnym, a pasterz nasz jest jeden.
    Kto tego nie rozumie (pardą: nie czuje) , powinien w ciszy i skupieniu, nie obnosząc się z tym publicznie, zasięgnąć wartości własnej jakiejś, zmontowanej utylitarnie kupy, i przesiąknąć nimi tak, aby po wyjściu na świat pytanie o wartości było bezprzedmiotowe, bo odpowiedź zna nawet idący od wartościowca kupionego wiatr.
    Kto natomiast i tego imperatywu wsobnej spoistości kupy, niewymagającej przecież -eo ipso- werbalizacji toposu, nie dostrzega, przez wszelakie pieluchy skrywające emblematyczne dla polskości treści, do wtulenia się w nie, internalizacji ich treści i wartości, dawno już miał okazje.
    Jeśli zaś wartości pielusze odrzucił, świadectwa im na karcie wyborczej nie dał, teraz to już tylko może tylko dokonać bolesnego komik-outu, w pułapce rozwiązywania treści wartości, będących sentencją wyroku.
    Jiba więc mnie mocno tego zimowego poranka rozgrzała, pogłębioną wersja pułapki, w którą jakże ciekawe, ile jeszcze hohoni się złapie.
    I pomyśleć, że dzieje się to w poniedziałek, następujący po dniu, w którym każdy Polak, jak co tydzień, odpowiedź na pytanie tam gdzie trzeba, o wartości uzyskał przecież nieodmienną i niepozostawiającą żadnych watpliwości – a brzmi ona: co łaska.
    Polak te wartości nie raz wyraził przecież czynem społecznym, pod wezwaniem: Polacy do pól, literaci do literatek…
    Tylko hohoń więc pyta, a pyta do uchchachania 😉

    PS
    Jakby kto w przerwie wartościowych rozważań personalnych z kim a przeciw komu się chciał w wartości zanurzyć, to w punkt na zadany przez Jibe temat odpowiada życie i twórczość echt niepolskiego po pieluszemu literata Janusza Głowackiego, opisane w aspekcie dramaturgicznym w wydanej właśnie książce Elżbiety Baniewicz „Dżanus…”.
    To gratka dla hohoni, polecam nieskromnie.

  24. Ewa-Joanna
    28 listopada o godz. 6:48
    „…pisze jak najbardziej po linii politycznej jaka obowiązuje w pewnych środowiskach… A są to: prożydowskość bezkrytyczna…”

    Czyż trzeba w „pewnych środowiskach” rozważać więcej o wartościach, które niosą się przez łany i oceany?
    Określone środowiska same powinny przed polskimi wartościami zarumienić się aż po pejsy.
    A najlepiej spalić, tym razem same, choćby ze wstydu od swej bezwartościowości.
    Gratulacje, Ewo, Joanno i Ty, Polsko.

  25. Red. Szostkiewicz jest dla mnie najlepszym dowodem na spiskową teorię dziejów. To czy w tej wersji teorii Żydzi rządzą czymkolwiek nie ma większego znaczenia. Wydaje mi się, że red. eSz. lubi wydumywać sobie wirtualne światy napędzane wirtualnymi ideami i podlegajążce wirtualnym zasadom ruchu wirtualnych mechanizmów.
    Wypisz-wymaluj tak jak red. Bendyk.

    Obaj oni zaludniają swoje wirtualne światy całkiem realnymi ludźmi, czy to politykami, czy to przeróżnymi ludźmi kultury i nauki, zresztą postaciami bardzo ciekawymi i często wartymi poznania, po czym wyobrażają sobie jakąś nić lojalności, nić, a raczej nierozrywalną stalową linę mającą ich łączyć z opisywaną osobą.

    Otóż obecność owej „liny lojalności” nie pozwala obu redaktorom na dopuszczenie jakiejkolwiek krytyki bohaterów zaludniających ich wirtualne światy.

    Trochę tak, jakbym ja na swoim blogu nie dopuszczał żadnej krytyki ani osoby ani twórczości kapitana Borchardta.
    Głównie za pomocą argumentu, że „on był Wielkim Człowiekiem” a ty jesteś tylko anonimowym nickiem i się zamknij.

    Filosemickość red. eSz jest oczywiście zupełnie irracjonalna, ale taki pan Koraszewski (kiedyś z Racjonalisty a teraz ze studiaopinii.pl) to jeszcze wdzięczniejszy temat. 😉 A zatem wszystko i wszystkich oceniajmy w odniesieniu do otoczenia… 😉

  26. @Gekko,
    czy ty usiłujesz mi coś nieładnego doczepić?
    Może słowo jakiego użyłam jest niepoprawne politycznie, ale jakiego miałam użyć? Proizraelskość? Może tak byłoby lepiej rzeczywiście, choć niezupełnie pokrywałoby to co miałam na myśli.

  27. izabella
    28 listopada o godz. 6:04

    To jest właśnie niereformowalny, niedyskutowalny ryt pisowatych: wy komuchy (komuchami są wszyscy przeciwnicy PiS, z Wałęsą włącznie i Frasyniukiem) jesteście zmanipulowani, zindoktrynowani, czytacie swoje szmatławce, a GW to gnój, wszyscy jesteście produktem komuny, jesteście zdrajcami, ubekami, degeneratami, nie macie prawa chodzić po naszej świętej ziemi, Polska będzie Polską dopiero jak wymrzecie, a Morawiecki jest najwybitniejszym ekonomistą w dziejach ekonomii. Kiedy spróbowałem podsunąć tym gadającym manekinom rzeczowe odpowiedzi inwestorów na infantylne oskarżenie Kaczki o nieinwestowaniu przez inwestorów na złość PiS-owi, usłyszałem, że podpierając się takim intelektualnym złomem i goebbelsowską propagandą wystawiam sobie jak najgorsze świadectwo, jestem zaczadzonym durniem, chamem i Czerwoną Gwardią.

    Prawie nie interesuję się polityką, ale to zjawisko pisoidalnego jednogłosu i kompletnej niezdolności do racjonalnego oglądu rzeczywistości przekroczyło już ramy polityczne – to kulturowa, wręcz cywilizacyjna nowość. Czy to tylko współczesne spełnienie hasła „Gołodupki, hop do kupki!”, czy tylko chwilowa solidarność jołopów (coś na kształt solidarności pierwszej „Solidarności”, w której były i słuszne oczekiwania, i chwilowość, i jołopowatość), do których ktoś nareszcie zakwakał ich językiem – nie potrafię dociec.

  28. @@act
    28 listopada o godz. 6:17

    Też żem się uśmiał 🙂
    Jednakże sądzę, że minister reformował sam, ewentualnie samowtór.
    Jeden mój znajomy był przekonany, że samotrzeć znaczy masturbować od czego wysycha rdzeń kręgowy 🙄

    Wedle moich zagranicznych znajomych najważniejsze z polskich wartości są ruskie. Z okrasą.

  29. Trudno ocenić kolor ubrania (oczu?) przebywając w otoczeniu podobnie ubranych ludzi (wyłącznie osób o piwnych oczach).

    Emigracja, najlepiej wieloletnia, pomaga porównać i ułatwia zobaczenie różnic.

    Otóż Polacy nie mają żadnych wyróżniających ich od innych „polskich wartości”. Nie mają też „polskich wad”. Dzięki temu IDEALNIE wtapiają się w społeczeństwa krajów osiedlenia. IDEALNIE się asymilują.

    Nigdy i nigdzie nie tworzą wielopokoleniowych gett. Jeżeli gdziekolwiek powstają „polskie dzielnice” to są to dzielnice jednopokoleniowe w sensie swojej „polskości”. Nawet jeżeli pierwsze pokolenie (część tego pokolenia) ma trudności z nauką języka czy z awansem społecznym to już drugie pokolenie (a najdalej trzecie, czyli wnuki imigranta) jest nie do odróżnienia od ludności miejscowej. Taki sam procent mechaników, krawców, lekarzy, pijaków, narkomanów, aktorów czy nauczycieli.

    Nie wyobrażam sobie żadnej szansy Polaków na podobną do Żydów zdolność do przechowania swojej odrębności przez tak długi czas mieszkania w obcych krajach.

    I znowu te Żydy 😉

  30. Ewa-Joanna
    28 listopada o godz. 9:13

    Wbrew insynuacji, „doczepiam” wyłącznie cytat z Ciebie.
    Mówi sam za siebie, treścią, językiem i przesłaniem, o wartościach.
    Jako pracę domową nad wartościami, proponuję Ci rozprawkę o niepoprawnej politycznie krytycznej antypolskości (świetny przykład Głowackiego, o którym wspominałem), jako antytezie zdefiniowanego przez Ciebie Szostkiewiczem „bezkrytycznego prożydostwa” wynikającego z polityki – tej poprawnej.
    Proponuję Ci zamówić sobie takie dzieło jako pracę zleconą, bo umysłowa.

  31. Schabowy jako polska wartość?
    Przyszedł z kuchni wiedeńskiej (Wienerschnitzel), dokąd trafił z Mediolanu (costoletta alla milanese). Jego polskość polega na tym, że się ześwinił. Oryginały są z cielęciny.

  32. @Gekko,
    czy już czujesz się lepszy, mądrzejszy i piękniejszy duchowo?
    I dziękuję – dostarczyłeś mi bowiem zrozumienia istoty podziałów społeczeństwa polskiego.

  33. zza kałuży.Celna uwaga”Otóż Polacy nie mają żadnych wyróżniających ich od innych „polskich wartości”. Nie mają też „polskich wad”. Dzięki temu IDEALNIE wtapiają się w społeczeństwa krajów osiedlenia. IDEALNIE się asymilują.”I to jest właśnie „polska wartość” polski uniwersalizm ,który został uznany w Wielkiej Brytanii za zagrożenie dla autochtonów zwłaszcza na rynku pracy.Nie jest to tylko”polska wartość”W tem san sposób funkcjonują ukraińcy w Polsce.Uważam,że ta „wartość” jest znakiem naszych czasów i w wyraźnie rzutuje na pokojowe współistnienie narodów w Europie.Uważam,że zagrożeniem w tej chwili dla Europy są politycy pazerni na władzę ,brytyjskie elity,czy polski PIS inni,którzy doją z UE co się da a zdrugiej strony wbijają jaj nóż w plecy ale niestety nie da się zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko.

  34. @act
    28 listopada o godz. 5:27

    Bo „uczepienie sie kulinarne” jest furtka przez ktora mozna zwiac i nie wpasc w paranoje. Bo nie ma czegos takiego jak obiektywnie polskie wartosci. Po prostu nie ma.

    Jest tylko polskie gledzenie o wartosciach i gdy sie odcedzi, to pozostaje jedynie to co krk wciska i wmawia, ze to sa „polskie wartosci”. I jedyne co moze miec choc odrobine sensu, to tylko analiza tego, jak krk manipuluje tymi „wartosciami”, wmawiajac ze bez krk by ich nie bylo.

    Wezmy taka wartosc jak dobroczynnosc. Krk jest dobroczynny, bo ma „milosc chrystusa”, czy jakos tak. I dlatego musi krk zniszczyc WOSP i Jurka Owsiaka, bo obnaza prawde o zrodlach dobroczynnosci. W niszczeniu WOSP, ramie w ramie z krk idzie PiS, ale z innych powodow. PiS nieszczy WOSP, bo jest on zrodlem jednoczenia sie spoleczenstwa i miejscem, gdzie od najmlodszych lat ksztaltuja sie postawy obywatelskie.

    Czy to sa „polskie wartosci”?
    Jakby sprowadzic do wspolnego mianownika, to mamy nic innego jak „bigosowanie”, o ktorym wyzej napisalem, co sadze, zaznaczajac, ze nie odnosi sie bigosowanie do konsumpcji bigosu.

  35. Istota polskości i PiS
    pombocek
    28 listopada o godz. 9:19

    Mój komentarz
    Pombocku, tak jest, dokładnie tak jest.
    Przytoczę z pamięci wrażenia z rozmowy, którą kiedyś odbyłem z poczuwająca się do prawdziwej polskości osobą.
    Otóż po krótkim naprowadzeniu na temat polskości osoba owa wymieniła cechy polskości, które charakteryzują nas Polaków, odróżniają od innych, od Niemców, czy innych angoli.
    Jakie to cechy w wyobraźnia tej pani były typowo polskimi, były naszymi wartościami? Ano:

    a) Jesteśmy sympatyczni, rozmowni, przyjacielscy
    b) Jesteśmy gościnni
    c) Nie jesteśmy skąpi, jesteśmy hojni
    d) Jesteśmy honorowi
    e) Jesteśmy odważni
    f) Jesteśmy patriotyczni
    g) Pomagamy innym
    h) Mamy poczucie humoru, nie tak jak Niemcy na przykład, którzy w ogóle nie mają poczucia humoru
    i) Nie chcemy krzywdzić nikogo
    j) Łatwo się z nami dogadać
    k) Mamy dobrą kuchnię i dobry gust,
    l) Umiemy się ubrać i jesteśmy weseli i sympatyczni, a nie tacy ponurzy jak np. Niemcy (co ona do tych Niemców się tak przyczepiła)

    Na podpytywanie, bardzo delikatnie, a co z tymi, którzy nie mają tych cech, bo przecież są tacy, po dłuższym namyśle udzieliła pani odpowiedzi takiej – są to ludzie niewykształceni, prości, wiec trudno od nich wymagać lub ludzie złośliwi, itd. Lecz ja się upierałem, ze jednak tacy istnieją i nie mają tych cech. W końcu pani ta musiała dojść do ostatecznej konkluzji, chociaż niepewnie wypowiedzianej – nie są to prawdziwi Polacy.
    Dalej już nie indagowałem, jak rozróżnić prawdziwego Polaka od nieprawdziwego.

    Otóż powyższy zestaw cech, to mieszanka Sienkiewicza, Zapolskiej, Pana Tadeusza i Profesora Wilczura, życzeń i chciejstw, patrzenia na świat przez różowe polskie okulary, opinia oddziedziczona z warstw wyższych XIX-wiecznych, towarzysko ogładzonych, sklejona z opowiastek patriotycznych podtrzymujących ducha w narodzie.

    Czy są to wartości? W pewnym zakresie są to wartości. Lecz jest to bardzo wyidealizowany i niekompletny wzorzec, opisujący polskość, polskość, którą każdy prawdziwy Polak nosi w sobie, stara się pielęgnować przymioty jej właściwe, nie bluźnić (a dlaczego od razu bluźnić?) przeciwko temu obrazowi prawdziwego Polaka, nie sprzeciwiać się, przyjąć go jako oczywistość i stosować.

    Ciekawe, że pani owa nie wymieniła religijności jako podstawy polskości na pierwszym miejscu i z własnej woli. Pewnie uważała, że jest to oczywiste. Na moje delikatne przypomnienie dodała religijność jako zestaw poglądów i praktyk, których prawdziwy Polak przestrzega. Nie pytałem o rolę religijności w codziennym postępowaniu, bo skoro pierwotnie ta osoba nie postawiła religijności w zestawie cech polskich, wiec pewnie uważała ją za oczywistość, lecz nie mającą zasadniczego wpływu na wymieniane przez nią uczciwość, wesołość, dogadywanie się z innymi, itd.

    Dyskusja była niełatwa, ponieważ osoba ta opisywała świat wrażeniowo, objawowo, to co widzi lub odczuwa. Pojęcia, którymi operowała musiały być materialne, dotykalne i dlatego religijność dla niej pewnie, to było uczestniczenie w obchodach, chrzty, śluby, kolędy, itd. Istota wyznawania była daleko poza jej zainteresowaniem, a jakakolwiek próba jej zgłębiania groziła obrazą z jej strony, że niby uczony jakiś jestem, stawiam się ponad i cynicznie włażę butami w jej tożsamość, itd.

    Ogólnie, to w polskości jest dużo stadności, klanowości i nietolerancji dla inności. Wspólnotowość polska opiera się w dużej mierze (daleko nie w 100 %!) na dążeniu do jednolitości, wykluczeniu obcości, inności, różnorodności, a jednocześnie przez brak wyrobionych umiejętności współpracy w grupie, brak kooperacji społecznej rodzi stale różnorodność, inność, tylko że w sposób chaotyczny, nieuporządkowany, jako wynik nieoczekiwany, co z kolei zmusza, by wytłumaczyć wywołany innością chaos do poszukiwania winnego lub winnych. Są to w tłumaczeniach prawdziwych Polaków niemal zawsze inni, przeciwnicy, których, by im odjąć moc działania, należy zastygmatyzować wykluczająco, odizolować ich od polskości, nadać im miano niepolaków, ludzi namówionych, zaczadzonych obcą ideologią, poddanych obcej presji, agentów, komunistów, różowych, czerwonych, postkomunistów, kryptokomunistów, lewaków oraz lemingów, złodziei i banksterskich pachołków, także masonów, wolnościowców, handlarzy sumieniami, wyznawców tęczy, sodomitów i innych zboczeńców.

    W ten sposób, wskutek nieumiejętności współpracy z innymi dla prawdziwego Polaka świat staje się dwudzielny (manichejski), w którym jesteśmy MY sprawiedliwi i ONI skażeni grzechem. Tworzy się podział na swoich i obcych, co jest istotą ideologii PiSowskiej.
    Pombocku, Ty jesteś z ONYCH.
    Pzdr, TJ

  36. Hola, hola pani Jibo
    Ja też jestem za prawami człowieka,ale czy mam być za prawami człowieka, który nie przestrzega wartości , których ja przestrzegam ? Czy taki niby człowiek ma mieć prawo do jakichś praw?
    Szanowna pani drwi sobie ze mnie, Polaka, że bigos i schabowy. No to ja odpowiem, że Francuzi to żaby, sery i ślimaki, Niemcy wursty, a Włosi makaron. I co Pani na to ?
    Czy Pani nie zauważa innych wartości ? Czy Pani nie słyszała o Janie Pawle Drugim, albo Prymasie Tysiąclecia? Czy nic Pani nie mówi wkład polskiej, chrześcijańskiej duchowości w budzenie Europy i świata z nihilizmu, bezbożności, genderyzmu, ateizmu i bolszewizacji ?
    Czy Pani czuje się jeszcze prawdziwą Polką ? Bo mi się wydaje, że nie. Więc niech się szanowna Pani nie dziwi, że odmawiam Pani prawa człowieka.
    L e v a r prawdziwy Polak
    Ps
    Jak Pani mogła zauważyć, starałem się być grzeczny. A mogłem przypierdolić wulgarnie, ale jestem kulturalnym człowiekiem i kulturalnie traktuję innych, nawet jeśli nie zasługują na to.

  37. Ciekawe 🙂

    Gdy przeczytałam, o czym marzy pani poseł, czyli o konieczności respektowania wartości uznawanych w Polsce za ważne, burknęłam pod nosem: ” W jakiej Polsce, chyba dla ciebie…” , a chwilę później przyszło odkrycie, że polskich wartości ważnych dla mnie nie umiem określić.

    Zapytałam więc najbliższych i znajomych. Reakcja była podobna. Patrzyli na mnie oczami okrągłymi jak filiżanki, zaskoczeni, że nie wiedzą, co powiedzieć.

    Zapytałam więc Was i … 🙂

    Konserwatyści wiedzą. Mają to określone, zdefiniowane, opisane, przedyskutowane. Fundament, na którym można budować dalej.
    A my? My nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nie wiemy, co jest dla nas ważne.
    Dlatego proponuję, by zacząć te podstawy określać, bez nich nie ma sensu stawać jako adwersarz do dyskusji z konserwatystami.
    Miałam więcej czasu, i powiem Wam, co wymyśliłam:

    1. Wolność jednostki – obserwowałam kolegę, który kłócił się z pisowcem. Kolega mówił, że nie życzy sobie, by ktoś mu narzucał, kogo ma uważać za bohatera narodowego, a kogo nie, bo on jest dorosłym człowiekiem i ma swoje zdanie, podobnie, jak nie życzy sobie, by jakaś telewizja nie emitowała „Idy”, bo jest antypolska. To on jest od tego, by stwierdzić, czy antypolska jest, czy nie.
    Podpisuję się pod tym obiema rękami. Nie życzę sobie, by ktokolwiek narzucał mi swoją wizję świata, swoje wartości, swój kodeks moralny.

    2. Pracowitość – właśnie tak. Polacy harują jak woły i są za to w Europie cenieni. Sama wiem, ile potrafię zrobić, wiem, jak pracują znajomi i wiem, że sama praca jest dla nich ogromną wartością nie tylko dlatego, że daje pieniądze (lub nie daje).

    3. Wiedza – jest dla mnie osobiście ważną wartością, ale muszę jeszcze to przemyśleć, jak się ma do obserwacji.

    Muszę na jakiś czas wrócić do pracy właśnie. Nie wiem, czy zgodzicie się z tym, co napisałam, ale może zachęcę Was do szukania odpowiedzi.
    Miłego dnia!

  38. Największą polską wartością jest język polski. Resztę se znajdę wszędzie. A o polskości, tej prawdziwej, niech zaświadczy –

    Hymn Koła Gospodyń Wiejskich z Lędyczka nad Gwdą

    Rzęzi ziele na baxterze, rzęzi sobie wzwyż.
    Twój euro-szmal mnie nie bierze, robię mu – a kysz.
    Jam Lędyczka wędrowniczka, nie poskąpię ciała
    Prezesowi na trawniku dam, choćbym nie chciała.

    Bo Lędyczki mają piczki słodkie jak małmazja
    Takich piczek krom Lędyczek nie ma nawet Azja.
    Taka jest nasza krew, taki jest Lędyczek zew,
    Wyje on pośród drzew, z nienasyconych trzew.

    Howk!

  39. lonefather
    28 listopada o godz. 10:33

    Szapka bach, lonek, za rozróżnienie mówienia o wartościach i rzeczywistych wartości. Krk od początku swego istnienia niemal wyłącznie MÓWI. Ma stary nawyk mówienia, a wierni – stary nawyk słuchania i olewania tego, co usłyszeli (bo po cóż byłaby spowiedź?). Ich wiara jest mniej więcej taka, jak przywiązanie kiboli do swoich drużyn: gotowi zabić, kiedy ktoś o ich drużynie powie źle, ale zapytaj o powód, usłyszysz infantylny bełkot.

  40. Bardzo ładnie to podsumowałeś tejocie.
    W ten sposób, wskutek nieumiejętności współpracy z innymi dla prawdziwego Polaka świat staje się dwudzielny (manichejski), w którym jesteśmy MY sprawiedliwi i ONI skażeni grzechem. Tworzy się podział na swoich i obcych, co jest istotą ideologii PiSowskiej.
    Ale owa ideologia pisowska nie wzięła się z niczego, bo jedną z „wartości” Polaka jest zarozumialstwo i arogancja.
    W ten sposób, wskutek nieumiejętności rozmowy z innymi dla prawdziwego Polaka świat staje się dwudzielny (manichejski), w którym jesteśmy MY inteligentni i ONI skażeni głupotą. Tworzy się podział na swoich i obcych, co jest istotą folwarcznej ideologii.

  41. Ja myślę, że Pani Poseł osiągnęła dokładnie to o co jej chodziło, czyli zaistnienie w debacie publicznej. Nie ważne co mówią – ważne, że mówią. Z tej perspektywy komentowanie jej bzdurnych przemyśleń nie ma kompletnie sensu.

  42. @tejot, z godz. 10:44
    Piszesz – Otóż powyższy zestaw cech, to mieszanka Sienkiewicza, Zapolskiej, Pana Tadeusza i Profesora Wilczura, życzeń i chciejstw, patrzenia na świat przez różowe polskie okulary, opinia odziedziczona z warstw wyższych XIX-wiecznych, towarzysko ogładzonych, sklejona z opowiastek patriotycznych podtrzymujących ducha w narodzie.
    Dodam, a pisałem już o tym przy innej okazji, że u nas obowiązuje kodeks Sienkiewiczowski. Są tylko patrioci, prawdziwi wyznawcy Chrystusa, Króla Polski i Maryi, Madonny Częstochowskiej, Królowej Polski. Tacy, na przykład Machabeusze, to nie w Polsce, w Polsce to wyłącznie Kmicice – obojętnie czy palący Wołmontowicze, czy broniący Częstochowy. Takich mamy przede wszystkim w PiS-ie, a jak dobrze poskrobać, to i w innych partiach tacy się znajdą.

  43. Ewa-Joanna
    28 listopada o godz. 11:01

    Nie jestem pewien, czy nieumiejętność rozmawiania, którą wymieniłaś, nie kwalifikowałaby się na najwyższy szczebel drabiny polskich narodowych szkaradzieństw.

  44. @pombocek
    28 listopada o godz. 11:18

    Ja bym dodał niefność i wietrzenie podstępu oraz złych intencji, krewkość, popędliwość, zapalczywość, porywczość, ale i słomiany zapał, tromtadrację i deklamacyjność.
    Mnie swego czasu zarzucono hołdowanie obcym ideałom i kalanie gniazda 🙄 Ośmieliłem się zachwycić czystymi toaletami publicznymi na tzw. Zachodzie, po pierwszej podróży tamże.

  45. Ewa-Joanna
    28 listopada o godz. 10:05

    Ja się nie „czuję”, lecz rozumiem; także to co piszesz.
    I owszem, jestem za zdrowym podziałem, wedle uskutecznianych czynem wartości.
    Twój post i jego samoniezrozumienie najlepiej te wartości wyraża – samopoczuciem.
    To ważny, bo empiryczny głos w dyskusji, zmierzający oczywiście do zasypywania podziałów pomiędzy Polakami.
    Najlepiej truchłami obcych.
    Fuj.

  46. Ewa-Joanna
    28 listopada o godz. 11:01

    Napisalas:
    Ale owa ideologia pisowska nie wzięła się z niczego, bo jedną z „wartości” Polaka jest zarozumialstwo i arogancja.

    Skomentuje:
    Odkrycie skad sie wziela ta pisowska ideologi, bo nie wziela sie z niczego, jest super proste. Wystarczy w miejsce PiS wstawic krk i juz wiesz … Juz masz w calej okazalosci nic innego, tylko wlasnie kosciol rzymsko katolicki.

    Tyle moze dokonac kazdy, kto ma choc pobiezna wiedze o obu. Ale, zeby bylo jeszcze jasniej i dobitniej, to przypomne oswiadczenie Jaroslawa Kaczynskiego, ktory rok temu, na pielgrzymce czestochowskiej torunskiej sekty, powiedzial mniej wiecej tak:

    … Jedynie Kosciol jest nosnikiem prawdziwych wartosci i nimi bedziemy sie kierowac i je w zycie wprowadzac …

  47. Lewy
    28 listopada o godz. 10:48

    Ale „poleciales….

    Ty sie nie wczytales w sens postu Jiby najwyrazniej. Te schaboszczaki i bigosy, to byl tylko cytacik, taka wstawka, zeby zasadnicze pytanie o prawa czlowieka bylo uwypuklone.

    I tylko nie rozumiem, dlaczego pod Twoim postem stoi podpis „Lewar”. W sumie wyglada to fatalnie i moze to wlasnie Lewar, a nie Ty? A jesli Ty, to czy to Ty swoj post podpisales „Lewar”, a nie „Lewy”?

  48. @Gekko,
    rozumiesz co chcesz, a czego nie chcesz – nie rozumiesz. To też pewna wartość.

  49. Lonek, to taki chwyt stylistyczny Lewego dla pokazania… 🙂

  50. Na razie jesień nie była specjalnie sztormowa. Listopad ekspresowo mija, a jest to jeden z dwóch najbardziej sztormowych miesięcy: listopad, grudzień. Może grudzień nadgoni. Owszem, sama końcówka listopada jest sztormowa. Pokazuję wczorajszy północny sztorm (najgroźniejszy dla wybrzeża ze wszystkich innych kierunków) o niespecjalnie groźnej sile do ośmiu. Ale dziesiątka to już nie tylko zagrożenie – również możliwe wzbogacenie, czyli bursztyn, który głębokie fale przybrzeżne wypłukują z mielonego dna. Jak rybaczyłem, sam po północnym sztormie zebrałem z kilogram, choć późno do roboty przyjechałem, a koledzy – nawet po dwa, trzy kilo.

    https://lh4.googleusercontent.com/–vNn-4l1UC8/WDwJok51VMI/AAAAAAAAL8U/cLxeaouJlBQI0F71Uz_2UbQj_4qqKCU9wCL0B/w903-h543-no/2016-11-27%2B01.15.26.jpg

  51. Narzutka z wartości, czyli idzie zima.

    Pozorne, bo nie nasze wartości, są ustawicznie przez kogoś nam narzucane, aby z tej narzutki uczynić nam, Polakom zarzut.
    Kiedyś to byli zaborcy, później sowieci, okazjonalnie obce miazmaty neoliberałów, a bezustannie narzutkę robi nam kościół, nie mówiąc o Żydach i masonach.
    Czasem narzutka jest polityczna, a czasem apolityczna, zależnie, czy pod nią tkwi nasza własna polityka słuszna, wartościowa, czy obca i niesłuszna.
    My jednak, naszą wartość zdecydowanie od polityki oddzielamy, my się polityka, w imie wartości po prostu brzydzimy.
    Nie masz bowiem Polaka bez wartości – i są to wartości nasze, znane nam tylko i pielęgnowane w najskrytszych świątyniach mniemania.
    Nic postronnym do szargania wartości, za pomocą prób oceny ich wyniku w działaniu, przez obezwładniające nam wolę narzucanie, albo bezkrytyczne z wartości obdzieranie.
    My bowiem, czyli każdy z osobna, som Naród wyborny co do wartości, których indziej z łojówką czy kagankiem nie znajdziesz.
    I nie ma po co cóś tu oświecać, reflektorem w mrok zaglądać, bo każden Polak czuje o co chodzi, nawet, a zwłaszcza, jak nie wie.

  52. Ewa-Joanna

    Grypa mnie dopada i choc sie bronie jak moge, to najwyrazniej ulegam. Wrocilem sie i zobaczylem… , ze masz racje!

    Nick wspomnianego prawdziwego Polaka porozdzielany spacjami … Ech ta grypa! Zeby ja cholera jaka wziela.

  53. Ewa-Joanna
    28 listopada o godz. 11:52

    A skąd ten wniosek?
    Z wartości, sugerowanych Twym wpisem inspirującym w dyskusji o polskich wartościach -per contrastum- polityczne „krytyczne antyżydostwo”?
    Naprawdę czujesz, że demonstrowane przez Ciebie spętanie „wartościami” pozwala innym uniknąć rozumienia tego wpisu?

  54. pombocku,

    Popraw linke, ta nie dziala.

  55. @ tejot
    28 listopada o godz. 10:44

    Bardzo trafny, wnikliwy i elegancki komentarz tejota.

    Ja bym uzupełnił o wartość, pozwalającą Prawdziwemu Polakowi wierzyć, że o wartościach jakie wyznaje nie sposób się przekonać po tym, do czego służy mu osobista postawa, zachowania, egzystencja zbiorowa i przykrojony do tych treści język, jakim ją opisuje.

  56. lonefather

    Lonek, gdybym umiał poprawiać, to bym się nie zabił sto razy przez komputer – a się zabiłem. Spróbowałem wziąć linkę z poczty gmail. Parę razy się udało.

    icon_10_generic_list.png 2016-11-27 01.15.26.jpg

  57. lonek

    Nie wyszło. To ebaut go pies.

  58. Wolność jednostki
    Wolność jednostki wzięta jako oddzielna wartość może być różnie interpretowana – np. przez jednostkę bezwzględnie i wywłaszczająco dla innych jak również w przeciwną stronę – w imię zasady, tyle wolności, by nie szkodzić innym.

    Jeśli chodzi o model stadny, który często gości w dyskusjach o polskości, to wedle tego modelu wolność jednostki jest szkodliwa dla spójności stada.

    Składnikiem podstawowym, pierwszym ewolucyjnie wytworzonym poczucia wspólnotowości ludzkiej jest stadność. To cecha pierwotna, na którą nałożyła się cywilizacja.

    Istotą stada jest stadność, czyli ścisła hierarchiczność, kierowanie się emocjami, podległość wymuszana, uznawana bezwzględnie, posłuszeństwo przywództwu i narzucona jednolitość w działaniu.
    Wolności zażywa tylko przywódca stada i to w zakresie ograniczonym swoimi obowiązkami. Wolności jednostki w stadzie nie ma.
    Funkcjonowanie stada, to działanie stadne, co oznacza działanie instynktowne, w dużej mierze zaprogramowane, a więc schematyczne, a więc w wielu sytuacjach, jakie spotyka dzisiejszy człowiek, będzie to działanie nieadekwatne, szablonowe, rodzące chaos i przegraną.

    Jak wyjaśnić chaos i przegraną powstałe wskutek zastosowania stadnej taktyki (na hura i bez planu) od przegranej, czy chaosu spowodowanych błędami w działaniu, niesprzyjającymi okolicznościami, brakiem planu działania, itd.?

    Jeśli myślenie społeczeństwa ma charakter stadny, to tłumaczenie jest stosunkowo proste – winni są oni, zdrada, słudzy szatana, tajemne siły, itp. Jeśli w społeczeństwie szanowane są prawa jednostki, prawo do myślenia i prawo jako takie, to tego typu tłumaczenie nie zyskuje aprobaty automatycznej, takiej jak w społeczeństwie myślącym stadnie, tylko podlega krytycznemu osądowi, ścieraniu się racji, ocenie według zdefiniowanych kryteriów.
    Aby taka zdolność do oceny działań udanych i nieudanych w społeczeństwie zaistniała, muszą być uznawane i przestrzegane prawa jednostki.

    Ja bym uzupełnił, dodał do wolności jednostki taką wartość jak prawa człowieka, prawa obywatelskie, autonomia jednostki.
    Bez tego wolność jednostki jest zbyt abstrakcyjna i może być dowolna, bo jest ograniczona tylko wolą jednostki.

    Polskie pojęcie wolności, to przekora, nieufność, zadzierzystość, junackość, krzepa, moja chata z kraja, szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie i temu podobne cechy, emblematyczne formułki sarmackości, a sarmackość, to nadal aktywna część polskości dzisiaj tkwiąca w nas.
    Pzdr, TJ

  59. pombocek

    To ebaut go. Sam tez tak miewam, wiec trudno sie mowi.

  60. tejot
    28 listopada o godz. 12:38

    Piszesz slicznosci, ale za dokladnie, za dokladnie…

    Moj komtantarz wyspiewa:

    https://www.youtube.com/watch?v=PD0UT-KaLu0

    Bo to polskie poczucie wolnosci, to niestety wiecej ma wspolnego z anarchia, niz z faktyczna wolnoscia. A zestaw dominujacych „wolnosci” i wartosci, to wyspiewal juz „wieki temu” Kazimierz Grzeskowiak.

    Pozdrawiam
    lonefather

  61. @tejot
    28 listopada o godz. 12:38

    Cechy z ostatniego akapitu to wachlarz do oglądania na każdym niemal kroku, także bardzo pięknie prezentowany na blogach.

    O stereotypach, stare, ale może ktoś się uśmiechnie 😉

    Diabeł złapał Anglika, Francuza, Niemca i Polaka. Zaciągnął ich nad bezdenną przepaść i mówi do Anglika:
    – Skacz!
    – Nie skoczę!
    – Gentleman skoczyłby!
    Anglik skoczył.
    Nad przepaścią staje Francuz i diabeł go kusi:
    – Skacz!
    – Nie skoczę!
    – Gentleman skoczyłby!
    – Nie skoczę!
    – Ale teraz jest taka moda!
    I Francuz skoczył.
    Nad przepaścią staje Niemiec i diabeł znów kusi:
    – Skacz!
    – Nie skoczę!
    – Gentleman skoczyłby!
    – Nie skoczę!
    – Ale teraz jest taka moda!
    – Nie skoczę!
    – To rozkaz!
    Więc i Niemiec skoczył.
    Wreszcie, nad przepaścią staje Polak i diabeł kusi:
    – Skacz!
    – Nie skoczę!
    – Gentleman skoczyłby!
    – Nie skoczę!
    – Ale teraz jest taka moda!
    – Nie skoczę!
    – To rozkaz!
    – Nie skoczę!
    – A, to sobie nie skacz!
    I Polak skoczył.

  62. lonefather
    28 listopada o godz. 11:48
    Już wszystko wyjaśnione, ale byłem zmartwiony,że nie wyczułeś, że ja się próbowałem wczuć w duszę prawdziwego Polaka, zobaczyć tę parszywą duszę od środka. Dobrze , że Cię naprowadziła Ewa-Joanna. Dzięki E-J

  63. Głównym wyróżnikiem polskiej religijności, gościnności, patriotyzmu jest ich fasadowość. Straceńczość i efekciarstwo też leżą blisko siebie, ale najszczersze bywa polskie piekiełko 😎

  64. @ tejot (o wolności)

    Pozwolę sobie na pewne uzupełnienie – kontrapunkt? Takie trzy razy tak…

    ***Wolność jednostki nie ma miejsca wśród zniewolonych grupowo.
    **Wolność jest pustym słowem tam, gdzie nie ma siły broniącej jej granic.
    *Wolność stanowi wartość zbiorowości tam, gdzie jednostki czują się jako wzajemne.

    To ostatnie na przykład można zbadać poziomem bezwarunkowego bezkrytycyzmu w poszanowaniu praw innych, a krytycyzmu tam, gdzie te ‚prawa’ są lokowane w obszarze cudzych praw.
    Przepraszam wszystkich, którym te praw-dy, ewentualnie, mogą wpłynąć na samopoczucie – bo jakaż inna, niż ono, na naszym gumnie miara poczucia podmiotowości?

  65. @Jiba wskoczyła na konia równie wysokiego co narowistego i zaprasza nas do galopu w poszukiwaniu „polskich wartości”.
    Przyjmuje zaproszenie, ale zanim wskoczę na kobyłę, to ją najpierw okulbaczę, żeby przy pierwszym jej podrygu nie zaliczyć gleby.
    Mamy szukać wartości. A cóż to za zwierz? Zdaniem uczonych jest to czynnik ukierunkowujący zachowanie w sytuacji wyboru.
    I już w tym miejscu widzimy, że biadolenie nad czasami rzekomo wypranymi z wartości, to zwyczajne nieporozumienie. Nie istnieje coś takiego, jak próżnia pozbawiona wartości. Są one obecne zawsze i wszędzie.
    Wartości pełnią rolę kryteriów, są zasadą wyboru celu dążeń ogólnospołecznych, standardem integracji jednostki ze społeczeństwem, różnicują społeczną sferę osobowości ludzkiej.
    Rzekomy „brak wartości” to nic innego, jak rozbieżność pomiędzy wartościami aktualnie realizowanymi a oczekiwanymi czy zalecanymi a nawet narzucanymi. Istotna jest też rozbieżność pomiędzy wartościami deklarowanymi a realizowanymi.
    Wartości preferowane układają się w systemy, hierarchie wartości. Do pewnego stopnia są one wspólne wszystkim ludziom. Odpowiadają, mniej więcej, opisowi Maslowa:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Hierarchia_potrzeb
    Tworzymy też indywidualne systemy potrzeb w ramach procesów wartościowania, opartych na kryteriach chwalebne – niechwalebne, przyjemne – przykre (Świda – Ziemba).
    Dokonywanie wyborów zgodnych z deklarowaną hierarchią wartości nazywane jest moralnością. A w procesie rozwoju moralnego wyróżniono trzy zasadnicze stadia:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Lawrence_Kohlberg
    Nie należy się łudzić, że uda nam się uciec łatwo, lekko i przyjemnie od zbiorowych hierarchii wartości czy kryteriów wartościowania. Udowodniły to badania nad konformizmem. Począwszy od prostych eksperymentów Ascha z porównywaniem długości prostych. Poprzez badania Miligrama nad posłuszeństwem. Po eksperymenty Zimbardo nad sytuacją więzienną. Każda hierarchia wartości ma trzy wymiary: ogólnoludzki, społeczny, indywidualny.
    Poszukując „polskich wartości”, próbujemy rozpoznać i zdefiniować społeczny, zbiorowy system wartości Polaka Anno Domino 2016.
    „Polskie wartości” pichcone są odgórnie przez państwo i Krk a do pilnowania „prawidłowego ich wyznawania”, bo już niekoniecznie przestrzegania, zapędza się aparat państwowego przymusu. Efektem czego będzie pogłębienie, częściowo naturalnego, rozdźwięku pomiędzy wartościami deklarowanymi a realizowanymi.
    „Polskie wartości” pichcone będą w oparciu o kryterium: chwalebne – niechwalebne. O stopniu „chwalebności” zadecyduje aparat państwowy i Krk . Polak upaństwowiony i ukościelniony, pozbawiany realnego prawa do dokonywania wyborów. I co się z tym wiąże, ponoszenia za nie odpowiedzialności, będzie się coraz bardziej orientował na odgadywanie życzeń i oczekiwań władzy. Czyli usytuuje się na najniższym etapie rozwoju moralnego:
    Poziom I – przedkonwencjonalny (wiek przedszkolny i młodszy wiek szkolny). Dziecko kieruje się chceniem, tym, co dla niego przyjemne i przykre.
    Stadium 1 – orientacja posłuszeństwa i kary (egocentryzm). Reguły przestrzega się tylko po to, by unikać kary. Tylko skutki czynności określają, czy jest ona dobra czy zła. Punkt widzenia i interesy innych nie są brane pod uwagę.

    Preparowanie listy konkretnych „wartości” jest w tym wypadku zajęciem jałowym. „Polskie wartości” zdefiniuje i narzuci WŁADZA.
    Nie unieważnia to jednak pytania o to, jakie „wartości” doprowadziły do tak beznadziejnej sytuacji.
    Moim zdaniem stoi za tym potrzeba bezpieczeństwa wynaturzona, przez lęk, w potrzebę kontroli. Wszystkich i wszystkiego. Jeżeli nie bezpośrednio, to per procura, przez władzę świecką i „duchowną”.
    Tak to widzę.
    Naczelną „polską wartością” jest dzisiaj panowanie nad rzeczywistością, czyli nad czymś nad czym panować się nie da, poprzez totalną kontrolę.
    Jest to „wartość” wyjątkowo toksyczna.

  66. Gekko
    28 listopada o godz. 14:21
    ***Wolność jednostki nie ma miejsca wśród zniewolonych grupowo.
    **Wolność jest pustym słowem tam, gdzie nie ma siły broniącej jej granic.
    *Wolność stanowi wartość zbiorowości tam, gdzie jednostki czują się jako wzajemne.

    Mój komentarz
    Tak jest.
    Wolność i autonomia jednostki muszą być wzajemnie uznawane, co oznacza, że powinny być wzajemnie akceptowane jej granice w kontaktach miedzy jednostkami, między jednostką a zbiorowością, miedzy społeczeństwem a jednostką.

    Tej wzajemności akceptacji może sprzyjać lub szkodzić prawo, obyczaj (przyjęty w kulturze zestaw poglądów i wzorców zachowań społecznych, np. mężczyzn wobec kobiet) oraz tzw. wymogi nadzwyczajne, do których skłonni są odwoływać się politycy.
    Pzdr, TJ

  67. Proszę mi wybaczyć, że nie nawiązuję do wpisu ‘Jiby’, a zamieszczam cytat z „Loose blues”, ale znalazłem tam opinię na naszą nutę.

    Salomon
    28 listopada o godz. 10:37
    Profesor Andrzej Romanowski, katolik publikuje w nowym PRZEGLĄDZIE akt oskarżenia przeciwko kościołowi i świętemu Janowi Pawłowi II. Oskarża ich o destrukcję państwa i pisze; „Polski kościół stał się swoistą super partią, chciwą na dobra materialne, godzącą w świeckie państwo i demokrację, odgradzającą Polskę zarówno od współczesności, jak i od tradycji, wprowadzającą klimat wojny religijnej oraz oddalającej nas od Chrystusa.”

    Kiedy ta „swoista super partia” będzie miała wystawiony rachunek?
    Co z tą lewicą?

  68. I w wydaniu pani Pieluchy pokrywają się z „sumieniem” sformatowanym przez KaKa.

    O co walczył KaKa w ostatnim (no powiedzmy) dziesięcioleciu?

    O potępienie i demonizację „dewiacji” seksualnych – geje są be! (zakaz pedałowania!)
    O kult embriona (życie zaczyna się od „chwili” połączenia komórek – a że nie jest to żadna „chwila” tylko dość długi PROCES – lud nie ma prawa wiedzieć).

    O odebranie ludziom prawa do swobodnego decydowania o własnej śmierci – bo tylko bozia (czytaj: KaKa) może o tym decydować.

    O gloryfikację „tradycyjnej” rodziny, to znaczy rodziny nierozerwalnej, w której kobieta odgrywa rolę „baby machine” a wszelkie formy antykoncepcji są anathema.

    Inaczej mówiąc, chodzi o reglamentację seksu i prawa do dysponowania własnym życiem – reglamentację egzekwowaną przez KaKa.

    Aha, dodajmy jeszcze wypowiedzi biskupa Michalika o tym, że dążenie do poznania praw rządzących światem jest ze strony człowieka uzurpacją – bo owe „prawa” są tajemnicą pana bozi – twierdzenie nieoryginalne, bo znane i ugruntowane w ramach religii

    I dodajmy wypowiedzi biskupa Hosera o „wojnie sprawiedliwej”, która jest (według KaKa) rzeczą słuszną i potrzebną. Tym sposobem przepycha się do świadomości trzody pogląd, że wojna może mieć jakieś dobre strony. PiS by się zgodził.

  69. Lewy
    28 listopada o godz. 13:29

    Bo to grypa byla, a nie ja. E-Jotka mnie uswiadomila i od razu zobaczylem!
    Dziekuje E-Jotko!

  70. @stasieku 28 listopada o godz. 15:28

    Wstrzeliłam się (niechcący) w rozpoczęty przez Ciebie wątek – ale ten wątek był nieunikniony.

    Co z tą lewicą? Chodzi o to, że „lewica” (czyli, w moim pojęciu, liberalizm obyczajowy – nie mylić z liberalizmem ekonomicznym, który wydaje się ostatnio zawłaszczać termin „liberalizm”) lewica tak pojęta przeciwstawia się pod każdym względem litanii wymienionej w moim poprzednim komentarzu – to znaczy staje WBREW dyktatowi KaKa. I stąd się bierze jej demonizacja przez ambitną korporację kiecunów.

  71. A co do obrazu „prawdziwego Polaka” –
    Kaczmarski podsumował Gombrowiczem
    Jak zwykle on, złośliwie i po mistrzowsku.

    https://www.youtube.com/watch?v=CcK0XP9KE10

  72. Jeszcze do postu @Na marginesie 28 listopada o godz. 15:45

    Odgryzłam sobie pierwsze zdanie, które brzmiało:
    Polskie „wartości” – są chyba bardziej deklarowane niż realizowane.

    I zapomniałam dorzucić rewolucyjny LEWACKI pogląd, że

    dziecko nie jest własnością KaKa! Ani nawet despotycznej mitycznej bozi.
    Dziecko jest po prostu niedojrzałym człowiekiem – i jako takie ma pewne prawa.
    Na przykład prawo do niebycia bitym i ludzkiego traktowania.
    Dziecko nie jest cieplutkim ciałkiem, które kiecun przysposobia do swoich… celów.
    I ten „lewacki” pogląd powoduje kuriewny wrzask. Pod niebiosa 😉

    Aha, dziecko nie jest aniołkiem. Jest istotą seksualną. Od urodzenia, a nawet przed.
    Stwierdzono to poglądowo. I ultrasonograficznie. Płody się onanizują. Apage!

  73. @ tejot

    Cóż dodać… chyba to, że chyba Ty jeden dotkłeś istoty tematu wartości, lecz trudno je certyfikować, ajko polskie; a nawet chyba na pewno wręcz przeciwnie.

    – – –
    @ stasieku
    28 listopada o godz. 15:28
    „Kiedy ta „swoista super partia” będzie miała wystawiony rachunek?”

    Ależ już „został wystawiony”, przy czym forma bierna jakoś kłóci się z naszym tu poszukiwaniem tożsamości wartościowej Polaka.
    Sam widziałem, jak rok temu, w dniu wyborów, całe tłumy wystawców bieżyły wprost z mszy do lokali wyborczych.
    I tam składały swoje rachunki, wota.
    Poważniej: kościół to naprawdę MY, głosujący rękami w urnę i nogami, a nie żadni „oni”.
    – – –

    @ na marginesie

    Jako niezwykle kreatywne i odkrywcze widzi mi się jakiekolwiek skojarzenie pojęć „lewica” i „liberalizm”, nawet ten obyczajowy.
    To takie doświadczenie kogoś, kto jak ja, żył w lewicowości dekretowanej jakże kołtuńskiej i jakże w brudny sposób ‚purytańskiej’ dyktaturze egzekutyw i peopów.
    Cóż, niewinna ignorancja prawdą czasu i ekranu musi zwyciężyć traumatyczne stetryczenia.
    Do przodu! O ten jeden krok, młodości! ( 😉 )

  74. @@namarginesko, stasieku
    Nie igrajcie z panem bogiem.
    Tak powiedział ksiądz chodząc po kolędzie, żądając od ubogiej emerytki pieniędzy na przeciekający dach kościoła(albo na coś innego). Kiedy ta stawiła opór, twierdząc, że nie ma i że gdyby ksiądz sprzedal swój samochód, to byłoby na ten dach.
    Ty, córko, nie igraj z Panem Bogiem – pogroził niesfornej owieczce pasterz.
    Zadzierając z Michalikiem, Hoserem, Dydyczem, Ryczanem, Głódziem, czy intelektualistą Dziwiszem zadzieracie z bogiem.

  75. @Lewy 28 listopada o godz. 16:23

    Jeśli Bóg ma coś wspólnego z Hoserem i Dydyczem –
    To ja nie chcę mieć z Bogiem nic wspólnego.
    I to na wieki wieków, amen!

  76. @Gekko 28 listopada o godz. 16:19

    Wydajesz się utożsamiać lewicowość z PRL-em,
    Co jednak trąci pewnym prymitywizmem.

    Jeśli nie odpowiada ci etykieta – wymyśl inną.
    Jaka formacja intelektualna przeciwstawiawia się litanii żądań KaKa?
    Racjonalizm, postępowość, duch czasów, Oświecenie, pragmatyzm, otwartość?
    Jak to nazwiesz?
    Może po prostu zdrowym rozsądkiem?

  77. „Jedynie Kosciol jest nosnikiem prawdziwych wartosci i nimi bedziemy sie kierowac i je w zycie wprowadzac” (J.Kaczyński).

    No to jest postęp czyli dobra zmiana. Pan Jarosław – jak się wydaje – nawet z Panem Adamem potrafi ustalić wspólne stanowisko. W ważnej kwestii.

    http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,132907,15645067,Michnik__Polska_bez_Kosciola_to_czarny_obraz.html

  78. @Tobermory 28 listopada o godz. 12:51
    Przekora, taak, dodałbym następujące „polskie” zachęty diabła:

    -Boisz się!

    albo

    -Nie dasz rady!

    czy też

    -Założę się, że nie skoczysz!

  79. Z powodu nikłej znajomości języków obcych nie potrafię przytoczyć żartów, które pokazywałyby ja taki np. Francuz czy Niemiec sam widzi odpowiadające jego narodowości pytania diabła.

  80. polecenia/zachęty diabła

  81. Na marginesie
    28 listopada o godz. 16:31

    Ja nie tylko się wydaję dysponować niejakim… e tam – wiadomo jakim! prymitywizmem, ale wręcz go uosabiam.
    Nie ma nic prymitywniejszego bowiem, niż ocena ideologii po jej skutkach, a nieznajomość skutków skutkuje wolnością umysłu.
    No i tak skojarzony liberalizm, to jest wolność oddzielania skutków od przyczyn, a nawet – obyczajowo – zastąpienie w tym celu głowy – dupą.
    Bo, jak to mówią prymitywi, na pierdzące wiatry historycznie i dialektycznie nieuchronnej wolności nie ma bata.
    Tak jak na skojarzenia zamiast jarzenia.

  82. Chciałam tylko zauważyć, że jeśli nie liczyć zachodniej Europy, która jest cudem samym w sobie, i wyższym poziomem bytu, oraz pominąć kraje emigranckie (USA, Kanada, Australia, które rządzą się swoimi prawami), to Polska jest taka jak reszta świata. Nic dodać nic ująć. Religianctwo, klanowość, prymat społeczeństwa nad jednostką, wrogość wobec „innych”. Czyli nie ma co się pastwić nad Polską, że taka jest, bo taka w ogóle jest ludzkość.

    Pytanie jak się z tego wydobyć, i czy aby nie jest już za późno. Myślę, że dwa pokolenia dobrobytu by to zmieniły. Więc to trochę błędne koło. Paragraf 22.

  83. @Gekko 28 listopada o godz. 16:58

    Mam wrażenie, że przedkładasz błyskotliwość nad przejrzystość
    dlatego z pełną premedytacją (ouch!) zarzuciłam Ci… prymitywizm 🙂

    Zareagowałeś, jak oczekiwałam. Jesteś inteligentny i tym się szczycisz.
    Fajne to. Ale może spróbuj jaśniej? Liczy się również skuteczności przekazu,
    A nie tylko sztuka bawienia się rozmówcą.

    Teraz pojadę tekstem „zza kałuży”
    -Nie dasz rady!

  84. Ewa-Joanna
    28 listopada o godz. 6:48

    Wrócę jeszcze do redaktora Szostkiewicza. Co do bezrefleksyjnej proizraelskości to może masz rację, jakoś za mało go czytałam, żeby to wyłapać. Ale już bycie antyputinowcem (nie mylić z antyrosyjskością) mnie nie razi. Myślę, że Putin szerzy zło w Europie. I hojnie finansuje dezinformację. Co do „s-hakowania” wyborów w USA, to sam Sz. tego nie wymyślił, są takie podejrzenia. Maszyny do głosowania w tych paru stanach zostały już wcześniej uznane za „vulnurable”. Mnie by to nie zdziwiło, gdyby rzeczywiście miało to miejsce. Trochę styczności miałam z tzw. „internet security”. W internecie trwa nieustanna wojna. Atakuje się wszystko co ma adres. Całe armie botów skanują internet szukając dziur. Więc jeśli dziury były to ktoś je na pewno znalazł. A rosyjscy hakerzy mają dobrą renomę. Wstyd dla państwa które mogło do tego dopuścić.

    Jeśli chodzi o Izrael, to jest to państwo tak samo podzielone na prawicę (konserwę) i lewicę (liberalną). Chwilowo prawica jest górą. Netanyahu bardziej szkodzi swojemu państwu niż pomaga (w mojej opinii). Pewnie lepiej by było gdybyśmy w naszym języku oddzielali konkretną politykę i polityków od całego państwa. I mam taką nadzieję w kwestii Polski też. Że kiedyś Europa nam wybaczy ten pis.

    Dostrzegam jedną rzecz pozytywną u Sz. Nie jest podświadomym seksistą jak cała masa postsolidarnościowców. Dałabym jako przykład Michnika. Może kiedyś wrzucę jakieś przykłady. Mój zarzut do redaktora Sz., to że rzeczywistość chyba przestała mu się mieścić w głowie i w języku. Nam wszystkim trochę się nie mieści, ale od dziennikarza wymaga się więcej.

  85. Och Jiba, Jiba, cos Ty narobila tym wstepniakiem?

    Zamiast o czyms powaznym, to mam glowe zaprzegnieta tymi „polskimi wartosciami”. O jak bym tego nie rozpatrywal, to furt dochodze do jednego:

    Chlop zywemu nie przepusci!”

    Bo wazmy na ten przyklad takiego dr. Macieja Laska, wcaz chodzi zywy, wiec nie wolno, zeby pisowskie „chlopy” mu przepuscily. I nie przepuszaczaja:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,21042149,resort-macierewicza-msci-sie-na-lasku-chca-pozbawic-go-tytulu.html#MTstream

    Na szczescie wniosek zostal odrzucony, ale mam dziwne przeczucie, ze jak nie ta droga, to inna ale postaraja sie i nie przepuszcza!

  86. @zza kałuży
    28 listopada o godz. 16:50

    Tak naprędce niemiecki stereotyp

    Mały diabełek zjawia się w Afryce
    – Jambo! Jestem mały diabełek, mam mały kubełek i chcę kraść!
    – Co tu chcesz kraść, przecież nic nie mamy 🙄
    Diabełek idzie do Niemiec
    – Guten Tag! Jestem mały diabełek, mam mały kubełek, będę kraść!
    – Nie strasz. Mamy wszystko ubezpieczone 🙄
    Diabełek idzie do Polski
    – Dzień dobry! Jestem mały diabełek, mam mały… huch… gdzie mój kubełek?

  87. @izabella 28 listopada o godz. 17:02

    Zgodzę się, że tzw. “zachodnia cywilizacja” jest pewnego rodzaju ewenementem na tle reszty świata (czyli, jak to nazwałaś, „cudem samym w sobie”). Pozostaje zapytać, skąd się wziął ten cud? Na czym się opiera i czym się żywi? Z czego się składa?

    Podrzucę kilka ewentualnych składników
    – Cywilizacja grecka – podstawy demokracji?
    – Oświecenie – dowartościowanie rozumu?
    – Pęd do odkryć geograficznych – ciekawość świata?
    – Materialne podstawy rozwoju intelektu – czyli po prostu wolny czas na filozofowanie
    – Dowartościowanie jednostki „odstającej” od reszty społeczeństwa – Romantyzm???
    Wyliczankę, rzecz jasna można kontynuować.
    Sama jestem ciekawa…

  88. Do Autorytetów blogowych, czyli
    do Wszystkich

    Czy nie sądzicie, że Polska to takie środkowo – europejskie Porto Rico (ze względu na piękną płeć) w której za swoją naczelną wartość polscy mężczyźni uważają za konieczne zapędzenia ładnych kobiet do łóżka w celu spełnienia ich powinności prokreacyjnych?

    Sami zaś mężczyźni intensywnie modlą się z podkrążonymi oczami do Polskiej Rodziny Królewskiej o pomoc i przebaczenie po rytualnym piciu taniej polskiej gorzały, w tym znacznej ilości samogonu.

    Skąd się wzięły takie obyczaje?

    Legendarny teoretyk wojny, Clauseviz w jednym akapicie poświęconym Polsce w swoim dziele o Wojnie napisał: (cytuję, a właściwie omawiam), że jest to kraj tatarski, który w wyniku różnych wydarzeń historycznych znalazł się w strefie środkowo – europejskiej, lecz jego elity rządzące zachowały rozwiązłe obyczaje polityczne miejsca swego pochodzenia (od siebie dodam, że demoralizujący wpływ dotyczył zapewne jedynie warstw bogatszych).

    Dlatego Europa (Zachodnia) ze zdziwieniem odbierała fanaberie polityczne Lachów, a gdy główni rozgrywający w Europie mieli tego dosyć i do tego poczuli zew krwi zwierzęcia, który sam siebie, okaleczył szybko zrobili w XVIII w. porządek w tej części Europy, co spotkało się z westchnieniem ulgi wśród wśród europejskich krajów wyżej niż Polska cywilizowanych.

    A teraz moja hipoteza ( na wpół żartobliwa).

    Ponieważ rodzina Kaczyńskich swoje korzenie wywodzi z okolic Odessy (źródło: jeden z artykułów w Polityce) doszedłem do wniosku, że to co dzieje się w kraju, to normalność.

    Wystarczy spojrzeć na twarze dwóch dobrze zapowiadających się młodocianych aktorów, a w późniejszym okresie ich twórczego życia, genialnych polityków, co z kolei potwierdza ilość wzniesionych na cześć jednego z nich (ale przez drugiego) pomników.

    P.s.
    Normalność po polsku, to np. wysłanie przez Naczelnika Państwa panią Premier z wizytą do Anglii, która
    oznajmiła na wstępie, że przyjechała z wizytą do przyjaciół, mimo, że mieszkańcy utrwalają tą przyjaźń biciem i morderstwami na polskich imigrantach.

    W istocie idzie o to, że Polska zamierza dobrowolnie bruździć Unii w procesie spokojnego wyjścia
    Anglii ze struktur unijnych.

  89. Strasznie intelektualny ten blog. Chciałem coś napisać, ale po przeczytaniu wpisów zorientowałem się, że temat został już przenicowany na wszystkie strony. Wartości się zmieniają ,to oczywiste.Ich składowa – to prawa moralne,(też się zmieniają) oraz czynnik sytuacyjny. Inne wartości są cenione na wojnie , inne w czasie pokoju. Czy są jakieś polskie wartości rozumiane jako pozytywna cecha? Nie wiem, chętniej bym opowiedział o wadach, ale to też stereotypy. Oczywiście wartością jest język, krajobraz , obyczaje itd

  90. @Tobermory 28 listopada o godz. 17:12

    I to jest to, czym Polacy się szczycą – spryt.
    Spryt – to coś, czym się szczycą (chyba) wszyscy Polacy?

    Co jeszcze? Zdolność przetrwania („przeżyliśmy potop szwedzki, przeżyjemy i… )
    I (mam wrażenie) brawurowość – Monte Cassino, Dywizjon 303…
    TO są stereotypy, które przemawiają do prawie wszystkich – nie tylko spisionych.

  91. @Stachu39 28 listopada o godz. 17:22

    Temat został zaledwie liźnięty, to znaczy zasygnalizowano co bardziej oczywiste wątki.
    TRWAJ!
    Cierpliwości 😉

  92. Gekko
    28 listopada o godz. 16:19
    Cóż dodać… chyba to, że chyba Ty jeden dotkłeś istoty tematu wartości, lecz trudno je certyfikować, ajko polskie; a nawet chyba na pewno wręcz przeciwnie.

    Mój komentarz
    Kategorycznie stwierdzam, że również tak uważam. Wymienione wartości, które są archaiczne, niedostateczne, nie budujące, itp. nie są tylko polską specjalnością, ale by temat ująć w miarę obiektywnie, należało je wymienić.
    Moim zdaniem Polska miała pecha znajdować się tuż obok państw, w których wartości te ewoluowały wcześniej i szybciej, jedne zanikały, drugie rosły, przepływ idei był intensywniejszy, gospodarka wydajniejsza (znacznie – gdzieś od początku 17 wieku), konfiguracja mocarstw, która się cierpliwie formowała wokół Polski była nie tylko zagrożeniem i wyzwaniem militarnym, politycznym, lecz także gospodarczym.
    W Polsce w owych czasach w wymiarze religijno-państwowym (taki wtedy był najważniejszy) całkowity zastój, żadnych znaczniejszych manifestów prócz konfederacyjnych, blade dyskusje, nowe idee odbijały się od KK jak od ściany.
    Oligarchizacja na długie lata zahamowała przepływ dóbr i idei, wprowadziła powoli państwo w zaklęty krąg niemożności i to w tym czasie, gdy na Zachodzie ruszało do ofensywy Oświecenie.
    W tych warunkach przez kilka wieków ewoluowały polskie wartości. Tradycje, które podtrzymują, upewniają nasza kulturę, są inne.
    Pzdr, TJ

  93. @Rosa91b 28 listopada o godz. 17:17

    Dzikość, egzotyczność? Sobieski gromił Turków, ale był zafascynowany ich kulturą, egzotycznością i przepychem. I pisał do Marysieńki, że zmyślny Turczyn nauczył go czegoś tam… i żeby się nie myła 🙂

    A jeśli chodzi o zaściankowaty lud i „postępowe” elity – dokładnie tak samo rzecz wygląda – w Turcji właśnie. Noblista Orhan Pamuk, prozachodni do imentu, bał się prześladowania ze strony ichnich pisopatów – którzy to pisopaci nienawidzą Atarurka, ale za to doceniają Erdogana.

  94. @tejot 28 listopada o godz. 17:26

    Bardzo słuszna uwaga – czekałam na to! A teraz zrobię mały kroczek do przodu: żadne wartości nie są przecież „narodowe”.

    Swoiście pojęta „polskość” jest bliska „Wschodowi” Stasiuka – który to pisarz świetnie rozumie „naszość”, a w Niemczech („Dojczland”) czuje się przeraźliwie nieswojo. Faktem jest, że owym „Dojczland” nawiedza tylko hotele i dworce kolejowe – nie licząc spotkań z paroma czytelnikami – ale czuje się tam źle. To nie jest polskość – to jest wschodniość, przeciwstawiona „zachodniości”, ale spłaszczonej i nie do końca zrozumianej.

    No i – rzecz jasna – Stasiukowi nie chodzi o „wartości”. Chodzi o mgliste poczucie przynależności i komfort psychiczny.

  95. @Rosa91b
    W Odessie mieszkało bardzo wiele narodowości, Tatarzy też tam byli. Była tam duża Polonia skupiona wokół polskiej księgarni Auderskich.Tam poznali się moi dziadkowie, byli dziećmi zesłańców styczniowych z zakazem osiedlenia się w Kongresówce. Więc może ta Odessa jako miejsce pochodzenia to nie jest wartość (mówimy ciągle o wartościach) obciążająca.

  96. izabella
    28 listopada o godz. 17:02

    Napisalas:
    Religianctwo, klanowość, prymat społeczeństwa nad jednostką, wrogość wobec „innych”. Czyli nie ma co się pastwić nad Polską, że taka jest, bo taka w ogóle jest ludzkość.
    Pytanie jak się z tego wydobyć, i czy aby nie jest już za późno. Myślę, że dwa pokolenia dobrobytu by to zmieniły. Więc to trochę błędne koło. Paragraf 22.

    Twoje napisanie, wywolalo refleksje taka:

    26 lat zasowania i Poska, choc niejednolicie, jednak dobila sie na skraj wzglednego dobrobytu. Moze jedno pokolenie wiecej, lub w ostatecznosci dwa, i stalo by sie i mieszkancy Polski na wieksza skale wydobyliby sie z mentalnego uzaleznienia od krk.

    I moze wlasnie to, jest glownym powodem, ze tak powiem zrodlem, tego co sprzymierzony z krk Jaroslaw Kaczynski wraz z swoim PiSem robia Polsce?

    Bo rozwazamy rozne mozliwosci i powody, ale tego, ze tym ukrytym celem jest wlasnie „zubozenie Polski i Polakow„, by zapobiec temu potencjalnemu wyzwoleniu sie. Brzmi to jak tania „political fiction„, ale obserwujac co sie dzieje, to ten szalony pomysl ma jakze mocne podbudowanie w niezbitych faktach.

  97. Na marginesie
    28 listopada o godz. 17:43

    Też tak myślę. I powiedziałbym, że spryt i zdolność przetrwania wyewoluowały w krajach długo okupowanych. Jestem pewna, że moi znajomi grecy i serbowie by się zgodzili.

  98. lonefather
    28 listopada o godz. 17:58

    Też mam obawy (ba, pewność), że kościół woli Polskę biedną i katolicką, niż bogatą i świecką. Aczkolwiek ich sukcesy upatrywałabym raczej w ogólnoświatowym pogorszeniu sytuacji gospodarczej. Ale jeśli nawet nie spowodowali kryzysu, to już na pewno dobrze go wykorzystują.

  99. @lonefather 28 listopada o godz. 17:58

    TAK – z jedej strony względny dobrobyt spowszedniał, bo jest traktowany jak coś oczywistego

    Z drugiej – czytałam coś o młodych ludziach na jakiejś masowej imprezie, gdzie bilet wstępu jest tani dla Norwega – ale nie dla Polaka, co powoduje u Polaka ostre niezadowolenie – bo dlaczego on ma, a ja nie? Czyli względny dobrobyt jest odczuwany jako niedosyt.

    Z kolei co do rządów PiSu – oni MUSZĄ. Bo to wynika z logiki władzy absolutnej. Zamożny obywatel to obywatel względnie niezależny – a „trzeba” go sprowadzić do poziomu, gdy dobra materialne są nieosiągalne dla osób niezwiązanych z władzą. Talon na samochód i na pralkę jako nagroda za lojalność wobec waaadzy – to jest to.

  100. Niby trochę nie na temat ale… w kwestii „chłop żywemu nie przepuści”.

    PiS chce odebrać Maciejowi Laskowi tytuł doktora.
    Wniosek złożył wiceminister Obrony Narodowej Wojciech Fałkowski

    http://natemat.pl/195585,zemsta-dobrej-zmiany-chca-pozbawic-macieja-laska-tytulu-doktora

  101. Tobermory
    28 listopada o godz. 17:12
    O stereotypach pokutujących po obu stronach Odry pisze
    Steffen Möller w swoich książkach („Viva Polonia”czy „Ekspedycja do Polaków”/”Expedition zu den Polen”) , zabawnie i b. spostrzegawczo.

  102. Na marginesie
    28 listopada o godz. 17:23
    brawurowość – Monte Cassino, Dywizjon 303…
    …………………………………………………………………………..
    W jakim kontekście? Złym czy dobrym?
    Dodam ,że niemal każda nacja może wymienić w swojej historii
    przykłady brawury, poczynając od Spartan.

  103. Przerażajace a dodatkowo „porażające”.
    Właściwie tylko „siąść i wyć”.
    Pozostaje ucieczka z kalinowszczyzny,rzeszowszczyzny,lubelszczyzny..i każdej innej szczyzny.
    Uprzedzając expatriację.
    Uprzedziłem lokując się w krainie należącej do Krzyżaków.Z komturią w Troppau ..teraz Opava i klasztorem w Groebnick ..teraz Grobniki.
    Komturia działa teraz aktywnie obsadzona przez księzy polskich.
    Celem jest oderwanie się od „czystości ” patriotycznej i moralnej.O moralną nie dbam zwłaszcza odkąd wzrzec ma lewą maturę.A od patriotycznej całkowicie się separuję by w z Pieluchą się nie spotkać..
    Polecam .
    Jak niegdyś pisano z ucieczki „CCCP jest wielki ale Świat jescze większy”.

  104. @zezem 28 listopada o godz. 18:38

    Hm. Nie chodzi o przykłady brawury, tylko o wymienianie tej brawury jako naszej „narodowej” cechy. Skrajnym przypadkiem takiego podejścia do brawury jest „Polak wyląduje nawet na drzwiach od stodoły”. Rozwagą się raczej w Polsce nikt nie chwali.

    Nie osądzam tego w kategoriach „zła” czy „dobra”. Chodzi mi o to, że mit o polskim sprycie i brawurze jest powielany raczej z dumą niż z pogardą (z kolei mitu o polskiej zaściankowej religijności wielu Polaków się wstydzi i wcale się z nim nie utożsamia). Chodzi mi o powszechność tego poczucia, akceptację takiej oceny i o sposób, w jaki Polacy postrzegają własny naród i z czym są skłonni się identyfikować.

    Przy czym NIE chodzi mi o to, czy ten mit o sprycie i brawurze jest prawdziwy. Chodzi tylko o to, czy jest akceptowany przez samych Polaków i czy u niektórych budzi sprzeciw. Chodzi o spontaniczne utożsamienie i tylko o to.

    A żeby nie było, że tylko Polacy… W Kostaryce, kraju szczycącym się demokratycznymi tradycjami, ale jednak latynoskim (machismo!) zabrała nas z lotniska taksówka – busik. Przed nami była dłuuuga kolumna samochodów czekająca na światło, żeby skręcić w lewo. Lewy pas ruchu był zupełnie pusty. I wtedy nasz kierowca skręcił na ten lewy pas, mocno przyspieszył, wyminął kolumnę po prawej, błyskawicznie dotarł do skrzyżowania – właśnie gdy zmieniało się światło – i skręcił w lewo jako pierwszy, wyprzedzając wszystko co żyje. Miałam śmierć w oczach. Tymczasem towarzysząca nam w taksówce para Włochów – wiwatowała. Latynoskie podejście do brawury? Igranie z życiem? Coś w tym rodzaju.

  105. Poczet ewolucyjnych wartości polskich (?)… czyli propozycja refleksji (na motywach opowieści tejota).

    ZAUFANIE…
    czyli wiara, a więc ziomki, ergo: osoby, czyli siła; koniecznie zewnętrznie nadana. Zaufanie oznacza u nas wiarę w personalną moc hierarchii, osobliwie w postaci ustanowionego ekonoma, batem temperującego wiernego Edka.
    Edek ufa ekonomowi – vide: kolejne wyniki badań społecznych w kwestii responsu na hasło: zaufanie.

    KŁAMSTWO…
    czyli spryt, a więc sukces, czyli porażka ofiary kłamstwa; też personalnie, czyli namacalnie kłonicą. Kłamstwo jest u nas nominalnie grzechem, ale do cna łatozmywalnym jego sukcesem, a w ostateczności spowiedzią. Tu jesteśmy źródłem ewolucji świata – vide: osłupiająca inteligentów nieskuteczność antypropagandy bezczelnie kłamliwego populizmu ‚dobrej zmiany’ (czy szerzej: Trumpizmu); dezawuacja kłamstwa i to szerzonego na szkodę okłamywanych, wzmaga poparcie społeczne mierzone sondażami.
    Bo, jak wyczytałem w gazecie Michnika (dla E-J: Szechtera), trawestując szyderstwo, kłamstwo, znosząc wszelkie granice czyni nas po równo wolnymi.
    To też jakby, na marginesie, jest o wartości ‚liberum-alizmu’ tak, jak jednoznacznie ją Polak empirycznie uskutecznia. I żeby jeszcze był to liberumalizm na koszt sąsiada, a, to już Lewicowy PoloRaj na TejZiemi byłby, zapewne.
    I na to właśnie jest postawić warto, ewolucję gatunku i świata stawiając w narodowy zastaw.
    A co nie stać nas?

    PS liczę, że ani poczet się na tym nie zamyka, ani nie polemika (nawet ta bliska anumlika) 😉

  106. @Gekko 28 listopada o godz. 19:10
    Brawko. Drążysz 🙂

  107. Stachu 39,

    Napisałem w „okolicach Odessy” prawie tak jak się mówi, gdy się wskazuje nieokreślone miejsce mówiąc prawie „pisz do mnie na Berdyczów”.
    Sama Odessa to wspaniałe miasto, pełne słońca, świetnie położone.
    Gdy byłem tam przejazdem pod koniec lat osiemdziesiątych, to, mimo pustek w sklepach i nieprzyjemnego zapachu (czuło się całkowity rozkład gospodarczy i społeczny), byłem oczarowany.
    Klimat jak na Lazurowym Wybrzeżu, a gdy zrewitalizowano pałace i wille (bo chyba to zrobiono), to chce się tam żyć.

  108. Na marginesie
    28 listopada o godz. 19:04
    Rozumiem entuzjazm towarzyszących Włochów, zwłaszcza gdyby byli z południa „buta”. Im dalej od Neapolu na południe, to zasady ruchu drogowego to jedno, tzw. miejscowe zwyczaje to drugie.
    Czekanie „na czerwonym” (mowa o pojeździe!) to dla frajerów.
    Ulica z ruchem jednokierunkowym „możesz zapomnieć”. Clou doznań to wyprzedzanie w wąskim tunelu z jednopasmową w danym kierunku jezdnią na zakrętach. Jako dodatek tutaj: pojazdy słabo lub niekiedy w ogóle nieoświetlone…
    Tak więc Somosierra niekoniecznie musiała być udziałem naszych rodaków.

  109. @zezem 28 listopada o godz. 19:30

    Ten lokalny włoski koloryt 🙂

    Niemka do mnie w Rzymie: Co za cudowne miasto! Gdybym takie rzeczy wyprawiała na drodze w Niemczech, to bym od razu straciła prawo jazdy!

    Polka do mnie w Rzymie: Co za cudowne miasto! Jechałam jednośladem ulicą jednokierunkową pod prąd i nikt nie zwrócił na mnie uwagi! Naprawdę, czuję się tu jak w domu!

    Rzymianka do mnie w Rzymie: Jak byłam w Holandii, to nie byłam w stanie jeździć. Tam ludzie jeżdżą według zasad – a ja tak nie umiem! W Rzymie jeżdżę tylko na czuja – i nigdy nie mam żadnych problemów!

    Włoch w Kanadzie: Już naprawdę nie wyrabiam z tym moim synem. Podwiozłem dzieciaka do szkoły, mówię, Idź! A on na to, że nigdy w życiu. Bo tam stoi znak – zakaz przejścia. Mówię mu idź! A on w płacz. Siedzi, ryczy i za nic w świecie nie pójdzie!
    Syn, naturalnie, urodzony w Kanadzie.

    Ach, te wzorce kulturowe… Nie ma mocnych!

  110. Na marginesie
    28 listopada o godz. 19:55

    Dokładając jeszcze jedną z wartości, jakie niesie Twój do mnie post poprzedni, a więc PROTEKCJONALIZM, zauważę w kwestii następującej (aby dowartościować misję promocji ignorancji w imię dopływu świeżej krwi):
    Otóż, indywidualne zachowania wobec przepisów mówią nie o wartościach, a profilu behawioralnym zachowującego się.
    Masz obserwacje budujące stereotyp przenoszący cechy, z osobistych preferencji znajomości na modele kulturowe.
    To dogłębna i mylna symplifikacja paralelna.
    Jest natomiast tak, że normy cywilizacyjne, nakładane przez nowoczesne państwa, budzą różne behawioralnie reakcje, ale w procesie budują standardy postaw, niezależnie od osobowości.
    Znane mi są spontanicznie negatywne reakcje Włochów (biznesmenów) na nasz …bałagan i korupcję (bo nie wiadomo z góry komu dać i ile) oraz zdecydowany sprzeciw Niemców (turystów) na odmowę sprzedaży w polskim sklepie alkoholu (wówczas za dojczmarki), ze względu na …”remament”.
    No więc, stereotypy ekstrapolacyjne są owszem, jednoznaczne i owszem, objaśniające świat nawet najprostszym umysłom, ale nie będące żadnym świata obrazem, poza wglądem w głąbię ócz obserwatora(ki).
    Przy uporczywości objawów, może przerodzić się w niezamyślone badanie dna… oka. 😉

  111. nu nu wykidajlo. Hunwejbini ante portas?

  112. Wojtek A.
    26 listopada o godz. 20:29
    Ewa-Joanna
    26 listopada o godz. 20:30

    Dorzucę kilka uwag o Polskich emigrantach. Zauważyłam, że ci zdani na siebie, zazwyczaj dobrze sobie radzą. A ci którzy lądują w gettach, konserwatywnieją i trzymają się kurczowo tradycji i religii. I to jest prawda nie tylko o Polakach. To samo można by powiedzieć o muzułmańskich emigrantach. W Europie getta, w Stanach każdy zdany na siebie. Z wiadomymi skutkami. Oczywiście są to obserwacje, więc pokazują raczej korelację niż przyczyny i skutki. Pewnie jedni wierzą we własne siły (bo je mają), a inni szukają sobie getta. O ile mają wybór, bo często go nie ma.

    Gettem jest Jackowo, i Greenpoint. Polacy w innych częściach kraju radzą sobie dużo lepiej. Na przykład w Kaliforni zawsze wygrywało PO, chociaż statystyk z ostatnich wyborów nie widziałam. Ale i u najbardziej liberalnych Polaków często widzę ślady polskiego „tego czegoś”. Gościu który nie wejdzie do kuchni, bo kuchnia to domena kobiety. Całkiem nowoczesna dziewczyna, która ma problem z głosowaniem na „czarnego”. Wolałaby na białego. Profesor nauk ścisłych, który nie wierzy w zmiany klimatu, bo z doświadczenia wie że raz jest zimno a raz ciepło. Itd. Ale to są ci urodzeni w Polsce. Nowe pokolenie jest już zupełnie amerykańskie. I dla Polski stracone.

  113. Polskie wartości

    Polskie wartości, to te wartości,
    Gdy Matka Boża pod dach zagości.
    Gdy święta ziemia, będą w potrzebie,
    Na pomoc może liczyć – od ciebie.
    Gdy Żydowiny oraz cyklisty
    Z Polski wyjadą, bo naród czysty
    Żadnym miazmatem dżender-hołoty
    Splamion nie może zostać. Wiek złoty –
    Pod panowaniem nad Króle Króla –
    Inne wartości wrzuci do ula,
    A kiedy to nie pomoże – od razu
    Razem z pejsami wrzuci do gazu.

    O, ciszo nadwiślańskich pól
    Z poszumem nadwiślańskich lasów,
    Ty te wartości ze mnie zgól
    I wsadź do rzyci katabasów.

  114. @Gekko 28 listopada o godz. 20:13

    Jeśli chodzi o stosunek do przestrzegania przepisów ruchu drogowego – bo o tym mowa – to nie mam wątpliwości, że lokalne korelacje mają się doskonale. We Włoszech czerwone światło jest opcjonalne. W Kanadzie – nie jest. Chociaż, rzecz jasna, w Kanadzie mieszka wielu Włochów.

    Jeśli chodzi o przestrzeganie innych przepisów… mogłabym ekstrapolować, ale to już insza inszość i wszelkie wnioski byłyby trochę bardziej ryzykowne. Rzecz jednak w tym, że wypowiedzi, które cytuję (a wszystkie cztery są autentyczne) są jak najbardziej charakterystyczne dla narodowości osoby, która te słowa wypowiada. To NIE SA kwestie osobiste. W różnych krajach NAPRAWDĘ jeździ się całkiem inaczej. A „zezem” też ma rację pisząc o południu Włoch.

  115. Tak po sąsiedzku – nowy wpis Hartmana i ciekawy komentarz „Kaziuka” pasujący do naszej tu dyskusji. Przytaczam fragment:

    „Jeszcze raz mamy okazję przekonać się, na czym polega nasza wschodnioeuropejska mentalność. Nie chodzi o obiektywne argumenty tworzące rację, tylko o bezczelnie wykrzyczenie „naszej, jedynie słusznej, narodowej racji”.

  116. Piękny wierszyk Anumlika. Czy będzie wydana antologia?

  117. Jiba
    28 listopada o godz. 10:48

    „Wolność jednostki, pracowitość, wiedza.”

    Ja bym dodała tolerancję (Polska ma krótki epizod tolerancji religijnej, np.przyjęła Żydów, kiedy Europa ich wyrzucała), odwagę (te nieliczne przypadki pomocy w czasie wojny), pomoc tym w potrzebie (Solidarność, KOR).
    W tym szaleństwie jest metoda. Może rzeczywiście warto zacząć nazywać „niepolskim”, to co nam się nie podoba. Piętnować i zawstydzać. Ludzie lubią myśleć o sobie dobrze.
    Tylko jak z tym dotrzeć do ludzi, jak się straciło media.

  118. Na marginesie
    28 listopada o godz. 17:43
    @tejot 28 listopada o godz. 17:26
    Bardzo słuszna uwaga – czekałam na to! A teraz zrobię mały kroczek do przodu: żadne wartości nie są przecież „narodowe”.

    Mój komentarz
    Wartości nabierają narodowości, jeśli są rozpowszechnione, zakorzenione w kulturze danego społeczeństwa. Nie koniecznie są to wartości unikalne, niespotykane gdzie indziej, nie pokrewne ani troszkę z wartościami kultywowanymi w innych narodach (społeczeństwach).
    Istnieją także wartości, które są wspólne w danym regionie, ale unikalne dla niego. Poza nim nie funkcjonują. Prawie nie funkcjonują, są rzadkością.

    Na przykład w publicystyce dotyczącej krajów Dalekiego Wschodu (Japonia, Korea, Chiny, Wietnam) często stosowane jest pojecie „społeczeństwa konfucjańskie”, co ma oznaczać w popularnej interpretacji kolektywność w działaniu, prymat kolektywu i społeczeństwa nad jednostką, posłuszeństwo i inne cechy dla czytelnika polskiego zupełnie egzotyczne.
    Coś w tym jest, że społeczeństwa tych państw w aktywności edukacyjnej, ekonomicznej mają inne wyniki i to systematycznie poprawiane, państwa są uporządkowane, obywatele zdyscyplinowani nie tylko przez konfucjanizm, lecz i przez odpowiednie instancje władz.

    Czy jakieś cechy polskie, wartości cenione w Polsce, są unikalne dla Polski, a może wspólne z kilkoma sąsiednimi krajami jako cechy regionalne, np. środkowo-europejskie? Z pewnością są.

    Są także takie wartości, które są wspólne chyba dla całego rodzaju ludzkiego. Lektury opowieści o ludziach wychowanych od dziecka w społeczności plemiennej, podlegającej surowym rygorom życia na łonie natury, wyznającej wartości, które są podyktowane przez naturę, a przechodzących następnie do nazwijmy to cywilizacji pozwalają zajrzeć w proces nabywania wartości, proces inkulturacji, porównać wartości z obu sfer – plemiennej i cywilizowanej i dostrzec kilka grup wartości, z których jedna zawiera wartości niemal identyczne, druga wartości pokrewne, a trzecia wartości właściwe tylko środowisku plemiennemu lub tylko cywilizowanemu, nie mające racji bytu gdzie indziej.
    Pzdr, TJ

  119. @izabella 28 listopada o godz. 22:00

    Ludzie lubią myśleć o sobie dobrze – fakt.
    Tylko dlaczego kojarzą „siebie” z narodowością?
    Co do mnie – oczywiście, jestem Polką – chociaż pod wieloma względami nietypową.
    Ale ta „polskość” mnie nie dowartościowuje – po prostu jest faktem.
    Ani jej nie gloryfikuję, ani nie poniżam.
    Natomiast nie rozumiem Polaków, którzy chcą być dumni –
    akurat z tego, że są Polakami.

  120. Never you mind hunwejbini, redaktoru Kowalczyku. Liberalu nie ulegajoncym pierdolom infantylnych albionczykow tzw. oliwskich. Czy mozna cos poznac z zycia, ulegajac wplywom takich wesolkow? A teraqz ad rem. Wycieczkowo biorroncy

    Najpierw byla toura po tzw. township murzynskim w RPA post Mandelowej. Probowalem cos wswietlic w tomacie ale wykidajlo ucinal.

    Krotko mowioncy. Township tour w Kapsztadzie to chodzona wycieczka po slumsach odrestaurowanych po przewrocie antyaparteidowym Mandeli prawie cwierc wieku temu. Czyli business robienia kasy przez bialych na ZWIEDZANIU skrajnej biedy czarnych w kraju dzisiaj juz rzadzonym przez czarnych. Taki cud niewid. To co sie widzi, posrod tej nedzy swiata rasy niebialej, mozg wstrzymuje od funkcjonowania. Rasa ta mieszka w PSICH BUDACH. 30 tys. narodu, w jednym township – a tych townshipow sa tysiace w kraju – tak mieszka, po 8 albo wiecej osob, z budach bezpodlogowych.

    Durni turysci, jam posrod nich, placa po 10 amerykanskich dutkow za przyjemnosc obejrzenia tej skrajnej nedzy podczas 45-minutowej toury. Z czarnym, miejscowym, przewodnikiem, prowadzacym taka ture. po oplaceniu najsampierw biletu autobusowego w cenie 25 dolcow. Te ostatnie idace prosto do kieszeni BIALYCH wlascicieli linii antobusowych te wycieczki ogranizujace.

    Jak takie cos sie widzi to nie ma ucieczki od skojarzenia, oraz porownania, Mandeli z Walesa. Co juz niejednokrotnie bylo czynione. Dokonajmy tego skojarzenia, wraz z porownaniem, jeszcze raz.

    1. Rewolty czarnych, na przelomie lat 1980-90. Ta w antyczarnej – mozna powiedziec aparteidowej – Polszy Jaruzela oraz w bardzo antyczarnej RPA de Klerka. Obie wynoszace do najwyzszej wladzy rewolucyjnych przywodcow. Obu przez lata namierzanych i prześladowanych przez dlugoletnie rezimy zamordystyczne w obu krajach.

    2. Calkowite obalenie aparteidu przez Nelsona Mandele, oraz PELNE przejecie wladzy przez czarnych w RPA to nic innego jak polskie zagarniecie waadzy przez czarny styropian. Ten wieszajacy obraz Czarnej Madonny na wrotach stodolnych Stoczni Gdanskiej im. Lenina.

    3. Roznica zaraz po tym sie wychajaca to poludniowo-afrykanskie ‚pojednanie i przebaczenie’ arcybiskuoa Desmonda Tutu w porownaniu do nadwislanskiego ‚targania po szczenkach’ wodza Walesy oraz Macierewiczowej lustracji wszystkiego co zywe. Wlacznie z TW Bolkiem, Niezabitowska oraz Passentem-Johnem. Anumlika pominmy wciaz przyjaznym milczeniem w tem tOmaci. Za jego zdolnosci rymorforcze to czyniwszy. Oraz po prostu za to ze on nigdy nie wadzil nikomu. Z tego co MNIE wiadomo. Ale ja malo wiem w tOmaci.

    4. Polskie przeobrazenie ustrojowe to glownie CUD EKONOMICZNY. Pewnie polegajacy na tym, ze po zagarnieciu calej waadzy przez polskich czarnych, tych w koloratkach pracujacych wytrwale na rzecz obalenia ustroju, zwyczajni ludzie, i ci czarni i ci niekoniecznie do kosciola biegajacy co niedziela, mogli zaczac kupowac, np. uzywane samochody. Z demobilu glownie, ale jednak. Podczas gdy w RPA, po uplywie cwierc wieku wladzy Mandelskieju, jesli czarni prowadza jakies samochody, to glownie jako KIEROWCY bialych ich wlascicieli. Czarni wlasciciel samochodow NOWYCH to zadkosci rzadko spotykane..

    5. I, na koniec, takie porownanie praktyczne. Dopowiadajace cala reszte prawdy historycznej. Czarni RPA DOSZLI do wladzy, po raz pierwszy w historii swego kraju, w roku 1994. To dopiero wtedy aparteid zostal SLUSZNIE obalony. Dzieki Mandelowych apelom do POKOJOWEJ transformacji. Kiedy zas Polska POkomusza doszla do pelnej wladzy antykomuszej?

    Pisiorom chyba o nic innego nie chodzi jak o KOMPROMITUJĄCA komusza odpowiedz na to dosyc bzdurne pytanie o Poske. tzw. nie komusza.

    Nie ma historii Polszy bez zwalenia calej winy za absolutnie wszystkie nasze przewinienia historyczne na komuchow.

  121. Gekko, w Umęczonej:
    a) kłamstwo w dobrej intencji jest usprawiedliwione na wyrost, tzn. nawet wtedy, gdy nie ma potwierdzenia tej intencji
    b) kłamstwo sprytne w przypadku wygranej wywołuje tylko podziw
    Pzdr, TJ

  122. Andrzej Celinski walnal tekst na swoim blogu taki, ze gdyby wymazac w nim wezwania i zaklecia pod adresem partii, partyjek i ich przywodcow, to mialbym wrazenie, ze czytam wlasny, wlasnorecznie napisany odcinek KONTRREWOLUCJI.

    Co mi przypomina o tym, ze pora dokonczyc co pare dni temu zaczalem i publikowac. Bo mam wrazenie, ze szybkimi krokami, szybszymi niz sobie to mozna wyobrazic, nadchodza czasy Mysiej 2.

    Internet internetem, ale co zrobisz jak go zablokuja?

    Masz, czytelniku tego bloga, tak na wszelki wypadek: powielacz, zapas matryc, tusz i czy przypadkiem nie wywaliles na zlom starej maszyny do pisania? Brzmi to jak nie z tej epoki, ale obawiam sie, ze moga te drobiazgi byc bardzo, bardzo potrzebne. Bo koszt odbitki z powielacza to 1/10, czy 1/25 tego z drukarki, czy z kserokopiarki.

  123. @tejot 28 listopada o godz. 22:04

    TAK – przy czym właśnie „wartości” plemienne – na etapie wspólnoty pierwotnej – chyba najbardziej ciążą w kierunku bezwzględnego konformizmu. Jest to logiczne – bo egzystencja plemienia zależy od koordynacji działań. Stąd np. rytuały typu taniec, które polegają na rytmicznym powtarzaniu tych samych gestów i jednoczeniu się tancerzy w rytm muzyki. I stąd rytuał inicjacji, który opisał (chyba) Jared Diamond, polegający na tym, że chłopcom zabrania się podglądać. A potem tych, którzy (z ciekawości) mimo wszystko podglądają – po prostu zabija się na miejscu – bo jako niedopasowani, nieposluszni wojownicy byliby niebezpieczni dla współplemieńców.

    Stąd również różnice w postrzeganiu tego samego rysunku przez studentów chińskich i amerykańskich – Amerykanie widzieli na nim jedną rybkę, tę na pierwszym planie. Chińczycy widzieli tylko tło – czyli akwarium z wieloma rybkami. Społeczeństwa azjatyckie są naprawdę inaczej zorganizowane i promują inny rodzaj postrzegania rzeczywistości, to fakt.

    A jak to wszystko przymierzyć do Polski? Plemienność – tak. Ale również buntowniczy indywidualizm – tyle że chyba jest to też „zbiorowy” indywidualizm (nie będzie Niemiec pluł nam w twarz – ratunku, Niemcy mnie biją!). Brytyjczycy rozmawiający z Kaczyńskimi – wtedy gdy obaj byli prezydentem i premierem – podkreślali, że oni są „dziwaczni” – cały czas mówili tylko o własnych żądaniach i własnych interesach – i o tym, czego ONI chcą – i uważają, że im się należy. Należy im się – jako Polakom? Bo chyba o to wtedy chodziło.

  124. Aaaaa link do Celinskiego:

    http://celinski.blog.polityka.pl/2016/11/27/co-dalej/?nocheck=1&sso_ticket=KRrTEE0xFzAYHKclweHU6YQNmagyrOvsLkVlKUUJi2yaPg9f7EpcXKO2yIk-4u8Ug6AH_Z37LI1Q8zYrUl0otlTJTYPdKlp3q87uGPX1tUs

    A jak sie doda do tego co przewiduje w KONTRREWOLUCJI, to wziecie za morde bedzie wylacznie kwestia czasu. A wziecie za morde, oznacza cenzure wszelkich tresci i wszelkich mediow. Tamtamami nie bedziemy sie poslugiwac, ale zyje dosc ludzi obeznanych z powielaczem, ze nic tylko je kupowac i to szybko.

  125. Ups i drobiazg.
    Nie, nie zwariowalem, tylko poprostu „dme w gwizdek”.

    Nie widze powodu, zeby w jednym nie wierzyc Kaczynskiemu. Wierze,ze w grudniu, jak zapowiedzial, beda sie odbywac dramatyczne obrady sejmu… na jednej z ostatnich swoich deonstracji juz oglosil, ze sie beda na niego „walic lawiny kamieni”…

    Odczytuje te slowa Jaroslawa Kaczynskiego, wlasnie jako zapowiedz przejscie z fazy organizacji przemocy,do jej zastosowania. Wszelkie sygnaly z gospodarki wskazuja na co najmniej wejscie w faze stagnacji. A to oznacza braki w kasie na to wszystko na co PiS wydaje, nie liczac tego co sam sobie bierze i daje krk. To wszystko oznacza szybsze niz moznaby przypuszczac wejscie w kryzys, a tym samym w faze buntow spolecznych, ktore dyktator bedzie zwyczajnie dusil…

    Sadze, ze Kaczynski nie bedzie czaekal na bunty spoleczne, tylko prewencyjnie podejmie probe zduszenia potencjalnego oporu.

    Niemniej, lepiej byc na to przygotowanym, niz dac sie zaskoczyc. Rad odnosnie przygotowania sie na indywidualne przezycie nie ma co udzielac, bo w kazdej polskiej rodzinie sa starsi, ktorzy pamietaja co i jak zrobic. Mnie samego smieszy, gdy to pisze, ale pisze bo wiem co widze i rozumiem.

  126. izabella
    28 listopada o godz. 22:00

    „(..)Tylko jak z tym dotrzeć do ludzi, jak się straciło media.(..)”

    Mówiąc. Piętnować i zawstydzać – jak piszesz – za wszystko, co nie uchodzi. Wytknąć i wypunktować przy okazji kupowania jajek czy pietruszki. Nazwać rzeczy po imieniu, nie zostawić suchej nitki na niegodziwości. Wyprostować plecy i kłamstwo nazwać kłamstwem, a nie „postprawdą”, której nie ma. Psuć dobre samopoczucie zbudowane kosztem wolności. Mówiąc, kim jesteśmy, choć nie chcą tego słyszeć. Stanąć twarzą w twarz i zatęsknić za sobą.

  127. Moje ulubione przejawy wartości na blogu:
    – – –
    „[zachowania na drodze] …są …jak najbardziej charakterystyczne dla narodowości osoby”, wskutek czego: „W różnych krajach NAPRAWDĘ jeździ się całkiem inaczej.”

    Można uznać, że z wypowiedzi wyrosłych nieśmiało na marginesie wynika już całkiem narodowe jądro. Moim zdaniem – ciemności.
    O ile wręcz nie zasady ruchu narodowego.
    – – –
    „Czy jakieś cechy polskie, wartości cenione w Polsce, są unikalne dla Polski…Z pewnością są”.
    Wtóruje temu przekonaniu (jw) tejot – z pewnością (!), której źródeł ze świcą szukać, bo na pewno nie pod kagankiem oświaty.
    Tak samo pewne, że unikalność domniemanego związku ‚cech’ z ‚wartościami’, tak jak obu tych pojęć z „narodem”, może się okazać nie do uniknięcia – po nadchodzącym nam, narodowym, deformacyjnym zgaszeniu światła oświaty.
    – – –
    Fajnie też wartości różniące nas od cywilizacji wyłuszczyła swą wypowiedzią izabella, w sposób kojarzący się z pięknymi między-narodowymi wokalami Izabellas Vocal Group:
    „[Polak-emigrant] …profesor nauk ścisłych, który nie wierzy (!) w zmiany klimatu, bo z doświadczenia wie że raz jest zimno a raz ciepło.”
    No, jakby nie był emigrantem naukowo ścisłym, to nie myliłby światowego standardu instrumentarium wiary z doświadczeniem … i sprzedał przemycony z Krakufka do Kaliforni kożuch?
    Nie po raz pierwszy na świecie wyróżnia nas wiara w naukę, jako antyteza doświadczenia …edukacji chyba.
    – – –
    – – –
    Ale to wszystko są, proszę państwa marginalia.
    Bo
    źródło wartości,
    wybranych w systemie demokratycznym na sztandary i najwyższe narodowe stolce, bije przecież po oczach bez jakichkolwiek wątpliwości, dokąd sięga pielucha polska:

    „Jan Duda: musimy zatrzymać ten trend rugowania Chrystusa z przestrzeni publicznej; Janina Milewska-​Duda: wróg zawsze niszczy filary Narodu”. [wywiad tu: http://preview.tinyurl.com/z4egmys%5D.

    Tak, …[..]it happens, now.
    Aż dziw bierze, że nikt z Państwa nie zauważył, że ten ostatni wers wartości to o nas, tej dyskusji i tym blogu.
    Zamiast postów, proszę Pissać podania o ułaskawienie – w przypadku fiaska poszukiwań tytułowych, będą jak znalazł.

  128. Szydło do Polaków na Wyspach: Wracajcie! Polska przyjmie was z otwartymi ramionami

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,21044149,szydlo-do-polakow-na-wyspach-wracajcie-polska-przyjmie-was.html#MTstream

    A ja dopowiem:

    PiSlamisci do PiSlandii, prosto w otwarte ramiona Szydlo…

  129. Mieszkam poza „lonem” Umeczonej, wiec sie moge mylic. Dostalem wlasnie bodaj pierwszy prawdziwy polityczny dowcip IVRP. Polityczny w starym dobrym polskim stylu. Jak za Gomulki, czy Jaruzela…

    Leci tak:

    „… zona Glinskiego zagrozila mu, ze ta kacza PiS…da to jedyna, do ktorej bedzie mial dostep…”

    Juz po godzinie 23ciej, wiec chyba mozna? Dzieci spia…

  130. Och te dowcipy pisodupne lonia infantyla. Zupelnie jak moje..

    Po wycieczkach slumsowych w townshipach RPA mandelowej – Mandela figuruje na absolutnie wszystkich banknotach tego kraju randow – wybralem sie na wycieczke do celi wienziennej tego bohatera jedynej POKOJOWEJ SKUTECZNEJ rewolucji w historii homosapiensow. Bo refolucja, tez niby pokojowa, przez naszego Bolka przeprowadzona, to jednak nie to samo bylo.

    Po naszej Annus Mirabilis 89 juz w pierwszych latach 90-tych zaczely sie nagonki na bohaterskosc naszego Wielkiego Elektryka Refolucjonisty. Ataki te nie ustaja do dzisiaj, po uplywie cwierc wieku.

    „Walesa zlamany przez SB”.
    „Bolek zdrajca Narodu.” Narodu przez duze N, Walesa przez najmniejsze dabja. Mniejsze niz Dabja Bush.
    „Przywodca Solidarnosci zdradzal w sledztwie towarzyszy walki”.

    Donosil wrecz. Niewazne, ze nie znaleziono ani jednego „towarzysza walki” ktory by zostal uznany jako „zdradzony” przez naszego laureata pokojowej nagrody Nobla. A jak sie to potoczylo w tej materii Nelsonowi Mandeli?

    A no tak. Zarowno Mandela jak i jego towarzysze walki o obalenie aparteidu – uznanego przez caly swiat za PRZESTEPSTWO przeciwko ludzkosci – byli lamani w sledztwach przy kazdej okazji. Skazania na dlugoletnie wiezienia bojownikow o wolnosc czarnych w RPA, dzieki zeznaniom Mandeli czy innych torturowanych wspolwiezniow, to byla NORMA. Czemu ci zeznajacy bohaterowie dzisiejsi nigdy nie zaprzeczali. Takie byly REALIA walki. Na tym polegala SKUTECZNOSC uwczesnych wladz. Przesladujacych owych bojownikow z nieludzkim aparteidem. Dzisiaj kazdy to rozumie w RPA. I nikt nie pluje na banknoty randow poludniowoafrykanskich. Tych z wizerunkiem Mandeli po stronie Orzel. Po stronie Reszka figuruja buffalo. Z bardzo groznymi rogami.

    Jak sie sluchalo przewodnikow nas oprowadzajacych po bylym wiezieniu Mandeli na wyspie Robben, pol godziny promem od Kapsztadu, to nie szlo nie pomyslec:

    czym sie kieruja nasze Cenckiewicze, czy inne Gontarczyki pisowsko-ipeenowskie, probujac na sile robic z Walesy-Bolka, wroga Narodu namber uone? Obowiazkowe duze N.

    Bo w bylym wiezieniu na wyspie Robben, gdzie przez 18 lat trzymano w celi-izolatce Nelsona Mandele, nikt nie wspomina o zadnych slabosciach tego zwycieskiego bojownika o rownouprawnienia jego czarnej rasy..

    Nikt nie wspomina o slabosciach zwyciezscy Mandeli. Bo to, podobno, zwyciezscy sa autorami Historii. Ale Walesa tez byl zwyciezsca! Tez pokojowym! Noblem nagrodzonym! Wiec dlaczego jego ‚swietosc’ jest szarpana jak padlina jaka? Przez najgorsze psy i suki dzisiaj zerujace na walesowym swyciezstwie z przed ponad cwierc wieku?

    Odpowiedz na to pytanie zostala juz dana. jakis czas temu. Mandela pochodzil z krolewskiego rodu tribalnego. Walesa zas pochodzil z chlopow. Szacun pochodzeniowy dla pierwszego, pogarda pochodzeniowa dla drugiego. Ot i cala tajemnica roznic tych dwoch rewolucji z przed cwierc wieku

  131. Jest mozliwosc, jakkolwiek niewielka, ze niektorzy moga czegos nie kojarzyc z blogowego zycia. Wienc wlqczmyreflektor.

    Po usilnych „obronach” Orteqa przez lonia infantyla zostalem potraktowany specjalnym treatmentem blogowym tej obywatelskiej witryny. Przez jakis czas, moje posty byly wcinane z wielce mowiaca adnotacja:

    „Nu nu nie komentujemy”

    mag(us) zapewne rozumie ten skrot myslowy wykidajly. Byc moze tez troche znajacy nasz, mag i moj, jenzyk tzw. ‚prosty’ z Podlasia.

    Krotko. Dziekuje Gospodarzowi za wytrwanie w PROFESJONALNYM managemencie blogu. Ulegniecie loniowi, w jego zapedach zarzadzania tym niby „jego” towarzyskim,blogiem, to by byl jeden wielki disaster.

    Wesolkow nie siejo. Na Jelonkach tez nie sieli.

    PS . Dziekuje, Gospodarzu, za subtelnosc w Panskiej probie banowania mnie przy pomocy „nu nu nie komentujemy”. Przepraszam za moje zdenerwowanie z tego wynikające. Ktore oczywiscie sie NIE ukazalo z racji mojego okresowego zbanowania. Co mnie fuk, mowionc jenzykiem Honzy

    To ‚nu nu’ tylko mag, ja i Pan, mozemy zrozumiec Mowa jest o moim pierwszym jenzyku. Matczynym, trzeba by rzec. Choc w moich przypadku, chodzilo o jezyk ojca. Matka zawsz.e wolala mowic czysta polszczyzna. Niestety, nie wszystko po Niej oddzieczyczylem. Co pewnie widac as we speak

  132. ‚Mietkie zbanowanie’. To chyba przez te maszynke do miensa mnie przepuszczono. Lonek infantyl zainkasuje kredyt. No i mpze byc

  133. Co mozna zrobic z lonkiem? Tym niby siewca jakiejs tak ‚oliwskiej’ alternatywy?

    Wciaz poszukuje ucieczki od tego wesolka. Ze to Gospodarz siem zalapali na te bzdure? Przez wesolka lonka wymyslona?

  134. Orteq, 22:08 i 1:53
    Ciekawie porównałeś obie rewolucje a wnioski nieco przerażają. No i chyba jakieś tam wartości z tego wyszły niekoniecznie pozytywne.
    *
    Rzeczywiście pomyliłam tych dwóch, obaj tacy jacyś nijacy, sorki.
    Zastanawiałam się gdzie się podziałeś.

  135. Co prawda, ja osobiscie glupoty za wartosc nie uwazam, niemniej dopuszczam mozliwosc, ze sa ludzi i srodowiska, ktore uwazaja inaczej. Ocean glupoty wylewa sie z wyznan pogladow Prof Dudy i identyczne poglady, wyglaszane identycznym jezykiem slyszymy od niejakiego Andrzeja D., robiacego u Kaczynskiego na etacie Prezydenta RP. Sam „etatowiec” prezydencki wiec zapewne i jego poglady ciesza sie wielkim spolecznym poparciem. Dlatego moze warto rzucic na nie okiem, skoro my sami zatrzymalismy sie w poszukiwaniach „polskich wartosci”.

    „Przez miedze” Prof Hartman odpowiada Prof Dudzie. Pisze Prof Hartman polemike do pogladow Dudow (obu) i wymienia po kolei rozne roznosci, ktore sa najwyrazniej cenione w rodzinie Rezydenta Notarialnego PiS, Dudy. Jesli sa tam cenione, to moze sa one wartosciami. Tymi tradycyjnymi „polskimi wartosciami”.

    http://hartman.blog.polityka.pl/2016/11/28/duda-stary-a-jaki-postepowy-no-patrzcie-patrzcie/

  136. Orteq, 22:08 i 1:53

    Nie sadze, zeby „krolewskosc” Mandeli, a „chlopskosc” Walesy decydowaly.

    Choc nie przecze, ze interesujace sa Twoje spostrzezenia, to nie uwzgledniaja caloksztaltu i kontekstu zmian w RPA i zmian w PL.

    RPA nie doswiadczyla wielkrotnego przeorania struktur spolecznych jak to mialo miesce w Polsce w ciagu ostatnich 250 lat, nie doswiadczyla RPA „dekapitacji” elity jaka miala miejsce w Polsce w czasie WW2.

    To oczywiscie jest ogromne uproszczenie, ale w Polsce, wskutek okolicznosci, nazwijmy je „historycznych”, zapanowala kultura „chlopska”. Ale nie kultura zasobnej, ustalonej i swiadomej siebie i swojej wartosci wsi. Wsi gdzie jej mieszkancy sa wlascicielami ziemi. Ale chlopska kultura z przedwczoraj wyzwolonych czworakow. Kultura, dodatkowo wymieszana przez kilkadziesiat lat socjalistycznej industrializacji.

    Ani nie wytworzyla sie kultura zasobnej pewnej siebie wsi, ani nie zdazyla sie wytworzyc kultura wielkoprzemyslowej klasy robotniczej. Nie bylo czasu na to, zeby na obszarze calego kraju zaszly zjawiska spoleczne takie jakie zaszly w bylym zaborze pruskim na wsi, czy w slaskich miastach

    Na wiekszosci obszaru Polski pozostala kultura z czworakow, dodatkowo zdeprawowana zmianami. Mentalnosc kulturowa postniewolnika z czworakow, to jest to co dominuje w Polsce.

    Nie ma kultu pracy. Nie ma kultu dorobienia sie. Nie ma szacunku dla osiagniec…

    Jest kult cwaniactwa, bo ono w czworakach zapewnialo przezycie.
    Jest „czpkownictwo”, bo ono zapewnialo ciut lepsze zycie, od nieczapkujacej reszty.
    Jest lizusowstwo i zwiazana z nim dwulicowosc.
    Jest „przywiazanie” wrecz niewolnicze do kosciola i poglady z prowincjonalnej kruchty.

    Ale najwazniejsze co jest, to jest gramolene sie do gory, po plecach, czy trupach konkurencji.

    Jedyne czego nie ma i czego nie znajdziesz, na ogromnych przestrzeniach zycia spolecznego, w wiekszych ilosciach, to sa postawy obywatelskie. Nie ma tych obywatelskich postaw powszechnych, bo nie mialy sie kiedy wyksztalcic.

    Dlatego wlasnie, ze tak wyglada polskie spoleczenstwo, udaje sie Kaczynskiemu tak latwo robic co robi.

    To dlatego ludzie bez zadnych zaslug, wygwizduja, zakrzykuja, opluwaja, pomniejszaja… Bo jak to zrobia, to sie zwyczajnie lepiej czuja, bo mniej widac, jacy sa mali i nic nie warci.

  137. Slucham TOK FM i szok!

    Podobno we Wroclawiu ABW aresztowala Jozefa Piniora z zarzutem „platnej protekcji”.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Pinior

    Czyzby PiS juz sie bral za opozycje?

  138. Tak!

    PiS juz rozpoczal atak na opozycje…

    Proces destrukcji zaczyna sie od „dekapitacji” legend opozycji z czasow PRL i obrzydzania ich zwiazku z obecna opozycja dla wladzy PiSu…

    Podtrzymuje w calej tak zwanej rozciaglosci, to co wczoraj w nocy napisalem. Zaczelo sie „artyleryjskie” przygotowanie do operacji unieszkodliwienia i sparalizowania wszelkiej potencjalnej opozycji. Jesli sie biora z Jozefa Piniora, to znaczy ze maja juz gotowe listy proskrypcyjne i beda po nich leciec…

    Nic, lub niemal nic nie slyszelismy o Mariuszu ulaskawionym Kaminskim, przez ostatni rok. I tu nagle arestowanie Jozefa Piniora pokazuje nam, ze naczelny czekista nei proznowal.

    ps. Nie przesluchalem sie … U Wrobla tez dyskutuja o aresztowaniu i „prymitywnej” propagandzie TVP na temat aresztowania… ze czyste insynuacje …

  139. loniu,

    ‚Pomniejszanie’, jak zes eufemistycznie nazwal obalanie mitu Walesy w post-RPA pn. Polsza, jest dokonywane nie przez jakichs tam chlopkow bezwartosciowcow. Ono jest dokonywane przez dzisiejsze, NOWE, elyty Narodu. Koniecznie przez duze n pisanego Narodu.

    Na wymiotnosc czlowieka bierze ta nowa Oto Polska Wlasnie. Czy blogi, ktorekolwiek, sie roznia od tej Oto Polski? Z twoich wypowiedzi, niby bogatych, uoscendnych i mundrych, odpowiedz wynika niezbyt optymistyczna. Choc ty, lonku daragoj, powinien byc przynajmniej nieco napietnowany jakims skazeniem emigracyjnym.

    Nie chodzi mi o skazenie takie jakie prezentowal Wredny, na przykladzie swojej bylej wiecej niz kolezanki. Mnie biega o ‚skazenie’ jakiego doznaje polski homo sapiens po zderzeniu sie z kultura inna niz skansenowa nadwislanska.

    Chodzi o zdobycie, dzieki emigracji, umiejetnosci spojrzenia na nasza Umeczona innymi niz te zapyziale, oczyma. Oczmi? Galami? Czy po prostu nic nie widzacymi slepiami. Az do konca dni swoich. I nie wazne, czy te dni sa spedzane pod Putinem, Kaczynskim czy nawet Trumpem

  140. Na marginesie – wypowiedź, która wywołała taką burzę to część felietonu opublikowanego na propisowskim portalu wPolityce wypełnionego już tradycyjnym opluwaniem wrogów politycznych, a więc: Tomasza Lisa, Jarosława Kurskiego, Jacka Żakowskiego zwanych tutaj: „Śmiesznymi, czasem żałosnymi, propagandystami nieistniejących stuprocentowych racji”. Dodajmy do tego jeszcze „znaną, upadającą od pewnego czasu gazetę [Wyborczą]” i mamy już komplet tradycyjnych PiS-owskich „szatanów”. Więcej tutaj: http://wpolityce.pl/historia/315441-wydarzenia-wokol-wolynia-utwierdzaja-mnie-w-przekonaniu-ze-nie-uciekniemy-od-problemu-wspolczesnej-oceny-ludobojstwa-sprzed-lat

  141. No, no, Pinior? Robi się ciekawie. Następny w kolejce Frasyniuk?

  142. Jiba,
    Wpis dobry, ale jedna uwaga. Wina Tuska polega na tym, że zaniedbał aspekt wychowawczy władzy. Oddał „wartości narodowe” prawicy, wychodząc z założenia, że wartości ogólnoludzkie są bardziej ważne i pierwotne od wartości narodowych. Oddał tym chętniej, że pamiętał, jak destrukcyjna była propaganda PRL-u. Ale życie nie znosi próżni.

    Nic nie stoi na przeszkodzie, by tzw. opozycja na sztandary wpisała tolerancję i wielokulturowość jako polskie wartości narodowe właśnie. Byłoby z tym trochę zamieszania, ale tylko tak można wyrwać prawicy obecny monopol na biało-czerwoną.

  143. lonefather
    29 listopada o godz. 8:16

    Mój komentarz
    Lonefather, spojrzałeś na drogi rozwoju kultury w Umęczonej, pokazałeś, że nie były proste i długie. Dodałbym do przedwojnia przedprzedwojnie, zabory i przedzaborowość.
    Pzdr, TJ

  144. tejot
    29 listopada o godz. 9:50

    Mozna tak to rozumiec, jak napisales. Ale mi wydaje sie wlasciwsze nazwanie tego dlawieniem rozwoju.

    Pozdrawiam l.

  145. tejot
    29 listopada o godz. 9:50

    Nie zapomnialem, To Ty nie zauwazyles zdania, w ktorym mowie o tym, ze to trwalo 250 lat. I piszac to mialem na mysli okres od polowy osiemnastego wieku…

    Pozdrawiam l.

  146. Aresztowanie Jozefa Piniora.

    Trzeba PROTESTOWAC !!!! Bo w/g mnie jest to pierwszy krok do zastraszenia opozycji. Jednoczesnie jest to krok testujacy sile oporu spoleczenstwa. Jesli nie bedzie protestu, to zajda jednoczesnie dwa procesy:

    Pierwszy, ze ludzie pozwola „wybierac” sposrod siebie i tlamsic pojedynczo.
    Drugi, ze albo sie wytworzy znieczulica, albo zacznie sie odtwarzac solidarnosc spoleczna.

    Wraz z aresztowaniem Jozka Piniora zaczal Kaczynski tlumic potencjalny opor przez zaczecie od najbardziej doswiadczonych ludzi dawnej solidarnosciowej opozycji. Gdy sie na to spojzy z tej strony, to widac wyraznie, ze to jest DEKAPITOWANIE OPOZYCJI. Odpowiedzia powinien byc protest. Prostest mozliwie masowy i mozliwie powszechny.

  147. @lonefather, (29 listopada o godz. 7:26)

    Co prawda, ja osobiscie glupoty za wartosc nie uwazam, niemniej dopuszczam mozliwosc, ze sa ludzi i srodowiska, ktore uwazaja inaczej.

    Głupota jest wartością dla wielu ludzi. Nie tylko w Polsce. Szczycenie się tym, że jest się „szarym”, „prostym”, schlebianie im przez polityków to uznanie dla tej wartości.
    Głupimi ludźmi łatwiej rządzić. „Ciemny lud” kupi każde kłamstwo kurwizji.
    Każdy reżim o zapędach dyktatorskich walczy z elitą, inteligencją.
    W tej chwili jest to szczególnie widoczne. I też nie tylko w Polsce.
    W Polsce przejawia się to dewastacją systemu edukacji. Zapraszaniem do telewizji publicznej antyszczepionkowców. Szamanów afrykańskich na stadiony. Niszczeniem trzeciego sektora.

  148. @ Orteq
    Szanowny Panie!
    Może ja za mało inteligentny jestem, ale zupełnie nie rozumiem, o czym Pan pisze w kwestii banowania miękkiego i innego. Czy mógłby Pan na chwilę porzucić manieryczny styl „na wsioka” i napisać po polsku, o co Panu chodzi?
    JK

  149. lonefather
    29 listopada o godz. 10:32

    Zakompleksionych kurdupli uważam za przysposobionych do odwetów i szkodnictwa przez samą naturę. Ale nawoływaniem do protestów JUŻ TERAZ bardziej zaszkodzisz sprawie niż pomożesz. Tak ma wyglądać sprawiedliwość, że najpierw prezydent Duda ułaskawia nieskazanego, a teraz Ty chcesz ułaskawiać przed zbadaniem sprawy? Absolutnie nie wierzę w winę Piniora, ale protesty w tym momencie to woda na bolszewicki młyn pisowatych.
    Tako rzecze Pako, ale on się nie zna.

  150. Drogi rozwoju Polski zostały przesądzone z chwilą, kiedy pod wpływem rebelii kleru, ze Stanisławem ze Szczepanowa na czele, wypędzono z Polski prawowitego króla.
    Wtedy władza kleru zdobyła przewagę nad władzą państwową.
    Niech nas nie myli wielowyznaniowa polityka państwa Jagiellonów. Wielowyznaniowość była, z punktu widzenia kleru, wypadkiem przy pracy. Ceną, jaką należało chwilowo zapłacić, za „ewangelizowanie” Litwy, wschodnich sąsiadów Polski.
    Nawet w Konstytucji 3 Maja, uchwalonej fortelem przez masonów, katolicyzm miał zagwarantowane prawa religii państwowej.
    Realny socjalizm, mimo formalnych deklaracji i okresowej walki z Krk, de facto mu pomógł. Dlatego, że lud ujął się za „prześladowanym”. Krk był dostatecznie sprytny: był w episkopacie formalny zakaz nagłaśniania problematyki aborcji, bo ważniejsze były przydziały cementu na budowę kościołów, które rosły jak grzyby po deszczu. A sekretarze partyjni wywodzili się w swojej masie z najciemniejszego chłopskiego katolicyzmu.
    Po ’89 roku zabiegano o poparcie kleru dla reform, wstąpienia do NATO, Unii.
    Utuczono i rozzuchwalono „naszych okupantów”. Teraz katobolszewia bierze za twarz rachityczne społeczeństwo obywatelskie.
    Dokąd zmierza Polska?

  151. lonefather
    29 listopada o godz. 10:12
    tejot
    29 listopada o godz. 9:50
    Nie zapomnialem, To Ty nie zauwazyles zdania, w ktorym mowie o tym, ze to trwalo 250 lat.

    Mój komentarz
    Lonefather, nie zauważyłem tych 250 lat, umknęło mi.
    Przy okazji dodam kilka refleksji o przedwojniu w Polsce
    Z opowieści rodzinnych, które dopiero po latach byłem w stanie zanalizować, wynika, że Polska oddziedziczyła w 1918 roku jako wiodącą kulturę szlachecką (w zrozumieniu uczestników tej kultury – elitarną) ze wszystkimi jej grymasami, lukami i pozorami i troszkę kultury prawnej i administracyjnej w zachodnich częściach.
    To troszkę było tak istotne dla dalszych losów państwa, że ważne wakaty w średniej i niższej administracji obsadzano ludźmi od zachodu przybyłymi.
    Społeczeństwo było zamrożone w kastowości, podział na panów i chamów jeszcze trwał. Po I wojnie dostęp do zawodów nazwijmy to inteligenckich dla ludzi z wiochy był utrudniony tą naturalną kastowością, chociaż nieoficjalną to jednak kontynuowaną poprzez nepotyzm, oligarchiczność urzędniczą, korupcyjność, itd. Na dobre posady preferowano niby ludzi światłych i porządnych, bo szlachetniejszego pochodzenia.

    Idee lewicowe jednak wywierały wpływ, ponieważ tym, którzy uważali, że segregacja społeczeństwa, to naturalna sprawa, nie szło łatwo. Nawiasem mówiąc idea segregacji osiągnęła swój szczyt w przepisach numerus clausus obejmujących chcących studiować Żydów poprzez blokowanie im dostępu do wykształcenia wyższego w imię zapewnienia właściwej proporcji ludzi swoich i obcych wśród absolwentów szkół wyższych.

    Powoli masa ludzi z klas pozaszlacheckich płynęła do zawodów i posad zwyczajowo dotychczas zarezerwowanych dla światłych z urodzenia. Do przemożnej kultury szlacheckiej drogą ewolucji wchodził egalitaryzm, równość praw, prawa obywatela, poszanowanie państwa i prawa. Jednak im dalej na wschód II RP, tym wnikanie to było wolniejsze, rzadsze.

    Jak sobie przypominam, to z tych rodzinnych rozmów wynikało, że oprócz idei lewicowych, które były świeżego chowu, w narodzie trwały zastoiny sarmacko-nacjonalistyczne, czyli skłonność do – hurra, pogonimy bolszewię, przy czym bolszewią mogli być wszyscy, zarówno komuniści, socjaliści, jak i nierozważni narodowcy, którzy domagali się równych praw dla wszystkich.

    W ciągu 20 lat międzywojnia nie zdążyły znaleźć szerszego i definitywnego, stałego poparcia w społeczeństwie wyraziste kierunki polityczne. W polityce chaos, mieszanie się partii, przechodzenie z partii, do partii, kupowanie głosów od mało co rozumiejących obywateli. Niski poziom wykształcenia i świadomości sprzyjał oszustwom, demagogii i zwykłym kłamstwom polityków, które były przyjmowane w dobrej wierze (dziś też!) przez mało świadomych, a chciejnych obywateli.

    W takim rozgardiaszu (im bardziej na wschód II RP tym większym) kształtowała się kultura w Umęczonej.
    Pzdr, TJ

  152. Jibo – fajnie napisane 🙂

    Trafne – prawa człowieka powinny być głównymi wartościami Polaka.

    Ale, zacznę inaczej. Od życzenia, które pewien Polak ma dla innych Polaków:

    …pogodni, zamożni Polacy
    że luźnym zdążają tramwajem,
    wytworną konfekcją okryci
    i darzą uśmiechem się wzajem,
    i wszyscy do czysta wymyci
    i wszyscy uczciwi od rana,
    od morza po góry, aż hen…

    I kończy tak:
    Dobranoc, ojczyzno kochana
    już czas na sen

    To sen, że Polak jest taki, jak w życzeniu.
    Autor życzeń – Jeremi Przybora: „Już czas na sen”.

    Taki sen móglby się może ziścić, gdyby Polaka zahibernować na jakie sto lat, albo tysiąc pięćdziesiąt. Albo zrobić mu lobotomię mózgu, albo porazić promieniowaniem elektrmagnetycznym, co już się dzieje, tylko dawki za słabe są.
    Ale jeden sposób byłoby konieczny: pozbawić Polaka bozi i jego biskupów. Właściwie – wystarczy biskupów. Z braku biskupa bozia wyparuje.
    Biskup jednak nie zniknie, jeśli go Polak nie wywali do prawidłowego miejsca zamieszkania: na Księżyc. A Polak nie wywali.

    Jak się przyjrzeć historii, to jedyne, niewielkie okienko w czasie, kiedy zelżał ucisk biskupa, ktory zawsze miał nadwagę, był PRL. Nie ten schyłkowy, bo wtedy już biskup z powrotem siadał okrakiem na Polaku, ale ten wcześniejszy.

    Wracając do praw człowieka: prawo do życia, prawo do wolności od terroru, opresji, głodu, przymusów, oraz prawo do wolności osobistej, wolnośći przemieszczania się i zamieszkania, wolności ekonomicznej, ochrony zdrowia i życia, wolności wyznania i niewyznania – to zupełnie podstawowe prawa człowieka. Ważne wszędzie i w każdym czasie.

    Bozia wraz ze swoimi biskupami bardzo dbają o to, co dla człowieka najlepsze. To najlepsze jest takie, że w historii bozi i jego biskupów każda z tych podstwowych wolności była i jest względna, naruszana, brutalnie łamana, systemowo negowana, zaprzeczana, zabijana.

    Bozia strasznie dużo gada, a najwięcej biskup. Jak kto gada, można sprawdzić co jest warte to gadanie. I sprawdzenie, a sprawdzenia dzieją się codzienne, nastąpiło. Tym razem sprawdzenie miało charakter dogłębny: z róznych krajów rogu Afryki i Bliskiego Wschodu wielu ludzi, pragnących dla siebie i dla swoich rodzin najpodstawowszych praw człowieka: do życia, wolności od terroru, głodu i prawa do bezpieczeństwa, chciało się przedostać do Europy, by w ocalić życie i znaleźć w niej miejsce do w miarę normalnego życia.

    Co usłyszeli Polacy od Polaków w sprawie tych ludzi i tych najpodstawowszych praw ludzkich ? Usłyszeli, że to terroryści, islamiści, niszczyciele najsłuszniejszej religii katolickiej swojego bozi i swoich biskupów, że to roznosiciele chorób i pasożytów. Słowem: ludzki śmieć.

    Co zrobili Polacy słyszą takie słowa od „najlepszych synów Ojczyzny”? Nic. Część – spora – bardzo się na takie słowa ucieszyła. To się zgadza z ich poglądami. Co zrobili biskupi i ich bozia ? In gremio – nic, wielu wzięło udział w szkalowaniu uciekinierów od wojny, głodu, prześladowań. To się zgadza z ich poglądami.
    Zaś tych – nie w Polsce – którzy próbowali w pewien sposób sprostać własnym hasłom o prawach człowieka przyjmując uciekinierów do siebie – w Polsce wyszydzano i obrzucano pretensjami.
    Tak działa biskup, bozia i ich Polak.

    Polskie wartości pilnie poszukiwane? Nie bardzo. One są, od 1050 lat, znalezione.

  153. pombocek
    29 listopada o godz. 10:57

    Jurek,
    Dokladnie na odwrot!
    Jak kobiety wystartowaly z Czarnym Protestem, to sie zwineli.
    I dokladnie tak samo teraz trzeba. Protestowac i pokazac, ze stoimy murem za Jozefem Piniorem. Jesli pozwolimy PiSdzielcom stlamsic, oszkalowac, zochydzic Jozefa Piniora, to nikt, doslownie nikt nie bedzie mogl liczyc na wsparcie i solidarny odruch pomocy….

    Wlasnie na to liczy PiS. Wlasnie takie jest obliczenie tej akcji. Moglo byc tak, ze ktos z tej aresztowanej 9 jest „umoczony”. I moze byc jakos tam, blizej, czy dalej zwiazany z Jozefem Piniorem. I teraz te jakies tam powiazania sa wykozystywane do tego, zeby „umoczyc” Jozefa Piniora. Po prostu na chama go wrabiaja, a zanim sie oczysci z wrabiania, propaganda PiSowska wezmie i go zbruka i zanieczysci kompletnie.

    I dlatego trzeba protestowac jak najbardziej masowo w jego obronie.

    Jak go nie obronimy, to sie sami zalatwimy

  154. lonefather
    29 listopada o godz. 8:16

    lonku, zgodzę się co do tego, że na wsi panuje chłopska kultura niewolnika dopiero co wyprowadzonego z czworaków. Jestem tego świadkiem. Część mojej rodziny mieszka na wsi w cieniu starego dworu. Dwór został kupiony jakieś 10 lat temu przez zwykłego człowieka z miasta Łodzi, mieszka w nim z rodziną. Czy potrafisz sobie wyobrazić, że mój kuzyn, który chciałby wydzierżawić ziemię od właściciela dworu, nie jest w stanie przekroczyć bramy ogrodzenia i o to zapytać? On do dworu nie pójdzie, choć panów nie ma od 70 lat.
    Ja tez jestem potomkiem chłopów i gdyby nie komuna, niestety muszę to przyznać, nie wiem, kim byłabym dziś.
    Syn innej chłopki też dzięki temu mógł pojść na studia, choć matka wolała, by został stolarzem, a nie architektem, bo nie ma to jak fach w ręku.
    Obserwuję pewną kobietę od dobrych 10 lat, spod tego dworu wyjechała do Łodzi 60 lat temu i nic to zmieniło. Ksiądz jest bogiem, Radio Maryja źródłem czystej prawdy i sądzę, że jest to efekt kompletnej niewiedzy o świecie, nie wiem, czy potrafi wymienić wszystkie kontynenty. Ona nie jest w stanie zweryfikować żadnej informacji, dlatego granie na emocjach przez kler jest tak chwytliwe.

    Dodałabym na tę listę konieczność edukacji. Wiedza, co za tym idzie świadomość, jest podstawą społeczeństwa obywatelskiego. Tak myślę sobie instynktownie.

  155. Jestem niezmiernie zadowolony ze rozmowa blogowa zeszla na tematy Wielkie. Ostatnim moim wpisem do tematu poprzedniego delikatnie dalem temu wyraz. Zeby sie tylko Wielkimi formatami zajmowac. Ludziom codziennym pozostawmy rozwazania codziennosci. My, ludzie niecodzienni, musimy zajmowac sie Niecodziennoscia. To teraz bedzie o Narodzie. To jest centralne pojecie dla rozwazan o wartosciach trwale Nieprzemijajacej Polskosci. Niektore pojecia musza byc z duzej literki (zgadzam sie z orteqiem).

    Pojecie Narodu wpoila mnie moja babcia. Nie ta Lucy z Olduway prababcia, o ktorej kiedys pisalem, tylko ta co palila swiatelko niskoenergetyczne pod jednym obrazkiem, o czym tez pisalem. Ona byla z Zalesic, nie z Olduway. A czasy to byly wczesnej mojej malenkosci. Moje kuzynostwo, rowiesnicy i ja, dlugimi okresami przebywalismy na gospodarce babci. A babcia miala taki zwyczaj letnio-jesienny i cotygodniowy. Pakowala na duzy woz kalafiory, marchew i glowki kapusty. Jak juz caly woz przeogromny zapakowala to nakrywala brezentowa plandeka. To byl juz wieczor. Miedzy kolami wozu zawieszala lampke oliwna niskoenergetyczna. Nie ta spod obrazka, tylko inny model. I zaprzegala szkape do wozu. Gospodarstwo moich dziadkow bylo dwuszkapowe, tak ze mozna powiedziec polowe potencjalu logistyki gospodarstwa zaprzegala. Wtarabaniala sie na to wszystko i jechala do Tomaszowa. Ten Tomaszow to byl jakies dwadziescia km od babci, tak ze musiala jechac cala noc. A ja i kuzynostwo szlismy spac. Ale nastepnego dnia, wypatrywalismy babci od wczesnego popoludnia. Troche pozniejszym popoludniem babcia wracala. I wtedy…

    My dzieciaki, dookola wozu wtedy, a babcia wtedy…
    – „Ale Narodu bylo…” I otwierala portmonete. I kazde z nas dostalo cos wtedy. I bieglismy od razu do budki, co stala przy jednym przystanku kolejki wasko- i jedno-torowej. A tam w budce byly lizaki, landrynki, dropsy, krowki i cale mnostwo innych roznosci ktorych nazw nie pamietam, a ktore Narod, swoja obecnoscia w Tomaszowie sprawil.

    A czasem bylo tak. My dzieciaki dookola wozu a babcia…
    -„Nic Narodu nie bylo, ni zywej duszy…” I portmoneta sie nie otwierala. I wyscigu do budki nie bylo. W Tomaszowie Narod sie na nas pogniewal. Nigdy sie nie dowiedzialem jakie byly przyczyny tej zmiennosci nastrojow w Narodzie.

    Oczami wyobrazni widze moja babcie nieboszczke blogujaca tutaj. Co by dzisiejszym jezykiem powiedziala o Narodzie w Tomaszowie gdyby… „-Ale duzo konsumentow kalafiorow i kapusty bylo…” Albo. „Wcale konsumentow dzis nie bylo…”. To znaczy ze Narod do konsumenci kapusty i kalafiora. Ale to obraz niepelny i przez wybiorczosc falszywy. W innych rejonach swiata tez kalafiory i kapusta sa konsumowane. Czy ludzie ci sa Narodem? W innych rejonach?

    Jak juz moja babcia z tego Tomaszowa wrocila a Narodu nie bylo to robila kiszonke. Znaczy z tego co pod plandeka bylo. Pare sztuk zostawalo jako witaminy, dla mnie i kuzynostwa z reszty kiszonka. Zeby sie krowki i swinki pozywily. Bo w dwuszkapowej gospodarce nic sie nie marnowalo. I to jest wyznacznik nadwislanskosci uwazam. Ale znow nie pomyl sie czytelniku. To nie ekologia, ani wyraz zrownowazonego rozwoju moja babcie do kiszonki popychal. Smak soku z buraka kapusty wzrost dawal nierogaciznie i rogaciznie.

    Ja uwazam, ze cecha szczegolna, Narodowa, nadwislanczykow jest przyprawianie wszystkiego sokiem z buraka. Czegokolwiek sie taki nie dotknie to za przyprawe uzywa tylko sok z buraka. To nie ma znaczenia czy o profesorach mowa czy innych ktorzy z imienia, nauki, stanowiska powinni byc wybitni. Bez soku z buraka beda niejadalni. Znaczy musza swoja dzialalnosc zakrapiac ta ciecza. Ta cecha jest zagwarantowana konstytucyjnie. I dobrze. Dbac nalezy o Najwyzsze Wartosci. Inne spoleczenstwa tez oczywiscie smak buraczanego soku znaja. Ale tylko jako kurioza. Nigdzie nie ma obowiazku uzywania. To jest cecha niewatpliwie dla mnie szczegolna. Godna zachowania jako wyroznik. Ten obowiazek patriotyczny i wartosc.

    seleuk(os)

  156. mohikanin przedostatni
    29 listopada o godz. 11:05

    Prawie dobrze z tym Szczepanowskim, ale niezbyt dokladnie.

    Nie bylo buntu kleru za Szczepanowskim. On najpewniej w pojedynke, jako biskup krakowski, kombinowal z rycerstwem mazowieckim nad podmiana krola Boleslawa na Henryka uleglego. Bolko wymierzyl sluszna kare, zgodna z uwczesnym prawem feudalnym. Tylko w slusznym gniewie zapomnial o polityce, czyli o tym, zeby kary nie brac calkowicie na siebie, a kosztem pewnych ustepstw, rozlozyc ja warstwe wyzsza. Tak mysle, choc moze bylo to niewykonalne.

    Kosciol wiedzial dokladnie, ze choc z pomoca mazowieckich magnatow wypedzono Boleslawa z kraju, to wina Stanislawa Szczepanowskiego byla ewidentna. Przyczail sie na ponad 170 lat i odczekal, az czas zatarl w pamieci jak bylo. Minelo 6 pokolen, ludzie przestali o tym gadac, a jak przestali sobie opowiadac to zapomnieli. I wtedy kosciol wyciagnal Stanislawa Szczepanowskiego i wyniosl go na oltarze. Minelo kolejne kilkaset lat i kosciol uczynil ze Stanislawa Szczepanowskiego, Patrona Polski…

    W sredniowieczu Krol byl „panstwem” bunt przeciwko krolowi, byl buntem przeciwko panstwu. Zdrada Krola, jakiej dopuscil sie Stanislaw Szczepanowski w owczesnym prawie byla zdrada panstwa

    I w ten sposob Polska jest chyba jedynym krajem na swiecie, ktory wskutek koscielnych manipulacji i ignorancji swoich obywateli, ma za patrona ewidentnego i bezspornego zdrajce tegoz kraju.

  157. Tanaka
    29 listopada o godz. 11:14

    „Polskie wartości pilnie poszukiwane? Nie bardzo. One są, od 1050 lat, znalezione.”

    Tanako, prosze Cię. Nie chodzi o to, co jest, tylko o to, co ma być. Chcę zidentyfikować wartości, które byłyby istotne dla mnie i dla tych wszystkich ludzi, którzy nie mogą już znieść życia w Polsce.
    Tego chamstwa, głupoty, niegodziwości, okrucieństwa, zadufania w prostactwie, przemocy.
    Jak się poddamy dominującej narracji nie zostanie kamień na kamieniu. Znów.
    Czasem oglądam programy podróżnicze i widzę, jak np. jakiś Amerykanin opowiada, że posiada ten sklep, wytwórnię, restaurację od czterech pokoleń. Założył wszystko pradziadek, prawnuki rozwijają dalej. Co ja mam na to powiedzieć?
    Załóżmy, że zaczynam coś budować, jaką mam pewność, że mój syn będzie miał co przejąć (jesli będzie chciał:) ?
    Zjeżdżamy po równi pochyłej i nie mogę wybaczyć moim rodakom tego, że w imię ich głupoty i pychy okradają mnie i moje dziecko z lepszej przyszłości.

  158. Jiba,
    wrócę do twojego wcześniejszego wpisu na temat uświadamiania ludziom, że coś jest złe i niemoralne i nieuczciwe. Na temat rozmowy. Pełna racja, tylko takich jak ty, rozsądnych i myślących jest niewiele, zbyt mało żeby wytłumaczyć pani w sklepie, że Trybunał Konstytucyjny jest ważny. Bo Polska ma masę pseudointeligentów, wykształconych, oczytanych i bardzo z tego dumnych, że potrafią użyć bardzo skomplikowanych słów i wygłosić swój pogląd. Problem w tym, że zajęci wygłaszaniem prawd im objawionych, zapominają o zwyczajnej komunikacji międzyludzkiej. I cały ich wysiłek idzie w błoto.
    A kościólkowce i pisowce mówią do ludzi prostym i zrozumiałym językiem, stają się tym samym swojscy i bliscy.
    A edukację oddaliście bez walki…

  159. Jiba napisała:
    „Dodałabym na tę listę konieczność edukacji. Wiedza, co za tym idzie świadomość, jest podstawą społeczeństwa obywatelskiego. Tak myślę sobie instynktownie.”

    Mój komentarz
    Jiba, popieram w całości i bezwarunkowo. To niby komunał, banał, lecz wartością jest niezbędną i ożywiająca, by to wszystko sprawnie się kręciło w Umęczonej.
    Pzdr, TJ

  160. @Tanaka, , z godz. 11:14
    One są, od 1050 lat, znalezione.
    Są są. W krótkim prześmiewczym anumliku przedstawiłem je 28 listopada o godz. 21:29. Na krótko, bo tylko na 150 lat daliśmy – przez zapomnienie musi co – możliwość rozwijania się Żydom pod „opiekuńczymi” skrzydłami królów i magnatów, ale już przy jawnym oporze mieszczan (Privilegium de non tolerandis Judaeis uchwalono w niemal wszystkich miastach i miasteczkach Rz-plitej), a cyklisów-masonów gnaliśmy z każdego polsko-katolickiego dworku. Z dworków pisowskich gnamy i dziś.

  161. seleuk(os), opowiadanie o babci znakomite, tak realistyczne, że przymknąwszy oczy widzę szkapę, wóz z przywieszoną lampą naftowa jak wyrusza nocą do Tomaszowa i dzieci czekające pół następnego dnia na powrót. Czy będzie – narodu dziś było, czy – dziś, ani żywej duszy.
    Pzdr, TJ

  162. Jiba
    29 listopada o godz. 11:25

    Edukacja. Ciagle do tego wracamy, jako remedium i odium na to co mamy. Wlasnie mamy „reforme” edukacji i to co wszyscy podejzewaja „stanie sie cialem”… Cholera!

    Ale. Ale mysle, ze sie nie myle co do oceny tego co sie bedzie dzialo. Troche przesmiewczo, ale w podtekscie najzupelniej serio pisalem wyzej, ze Jaroslaw Kaczynski jest rezyserem farsy…” Bo to co wyprawiaja to jest farsa. Malpy i nieuki poprzebieraly sie w garnitury, stroja grozne, lub przemadrzale miny i wydaje im sie, ze rzadza i zarzadaja. Tak im sie wydaje i nawet obserwatorom tez sie wydaje, ale prawda jest zpelnie inna, nie rzadza tylko dewastuja, nie zarzadzaja, tylko rozpi…ja. Skutek moze byc tylko jeden, to znaczy upadek i to upadek szybszy niz sie komukolwiek wydaje.

    I problemem to jest to, ze nikt nie mowi nic o wizji tego co zrobic po upadku PiSu. A to oznacza, ze moze sie stac cokolwiek. I dopiero to wywoluje u mnie zaniepokojenie, bo z historii wiadomo, ze „szarosc” zwykle toruje droge „czerni”. Wiec jesli nie pojawia sie wizje tego czym zastapic bajzel jaki PiS robi w kraju, to do wladzy moga dojsc „czarni”. „Czarni”, czyli albo bezposrednio kosciol, albo jakas jego macka w postaci Opus Dei, na przyklad, lub czegos innego kogo kosciol wesprze. Moze tak sie stac, bo jak nie ma wizji, czyli wyznaczonego kierunku, ktory zostanie mozliwie powszechnie przyjety, to do wladzy dochodzi ten kto jest najlepiej zorganizowany i ma najsilniejsze struktury sprawowania wladzy. A tym jest w Polsce jedynie kosciol rzymsko katolicki.

  163. lonefather
    29 listopada o godz. 8:16

    Za porównywanie RPA do Polski, lepiej się – z ostrożności – nie brać. Chyba, że ma się wiedzę bardzo rozległą i głęboką, oraz pisze się w sposób naukowo zdyscyplinowany. Ale i to ryzykowne.

    RPA było, niewątpliwie, głęboko przeorywane pod względem „struktur społecznych”: wielość plemion i mnogość ludzi tam żyjąca znalazła się – nie z wlasnego wyboru – w konfikcie z najeźdźcami z chrześcijańskiej Europy. Najeźdźcy wyjątkowo skutecznie i głęboko „przeorali struktury społeczne” czyniąc tubylców niewolnikami. W wersji bardziej ugładzonej używano pojęcia ‚apartheid’, czyli czegoś udającego prawie normalność: osobno. Osobno ci, osobno tamci. Tak jak panie mają swoje osobne toalety i panowie także.
    Sama nazwa państwa „RPA” jest skutkiem przeorania.
    Podobieństwa są więc w przeoraniach, ale przeorania te są zupełnie innego rodzaju. Drążenie tematu RPA – Polska na tym zakończę.

    Co do fantazji zwiedzacza więziennego muzeum Nelsona Mandeli i wodzotrybalności jego pochodzenia i wsiokochłopskości pochodzenia Wałęsy, co miało rzekomo skuktować ich różnym traktowaniem, tam i tu – to właśnie fantazje i czyste spekulacje.

    O „współpracy Wałęsy z SB, lojalkach i zdradzie”:
    rozmawiałem kiedyś z kilkoma najważniejszymi opozycjonistami tej pierwszej Solidarności. To byli opozycjoniści jeszcze przedsierpniowi. Ci najważniejsi i ci z najlepszych, którzy do dziś są prawi, uczciwi i nie doznali żadnego pisokatowzmożenia. Ci którzy placili cenę za swoją opozycyjną działalność.
    Nie wymienię nazwisk, nie w tym rzecz. Rozmawialiśmy m.in. o świeżej wtedy sprawie oskarżenia Małgorzaty Niezabitowskiej o donoszenie do SB na koleżeństwo z opozycji. Ja się Małgorzatą N. zupełnie nie zachwycam, ani nawet jej blond-fryzem. Ale i nie w tym rzecz.
    Otóż, jej bliscy koledy, dobrze ją znający, ci właśnie, z którymi rozmawiałem, powidzieli, że nie mają do Małgorzaty Niezabitowskiej pretensji jeśli donosiła. Człowiek bywa, jest taki, że zdarzają mu się upadki, o czym wie każdy prawidłowy katolik: w każdym kościele wiszą tzw. stacje – obrazki Jezuska, co upada. Tak jest – Jezusek też upadał.
    Inna rzecz byłaby wtedy, gdyby ktoś był systemowym, zdeklarowanym zdrajcą/donosicielem, chcącym wrządzić jak największą krzywdę tym, na których donosił. Jeśli jednak ktoś doniesie, albo po prostu stanie się źródłem informacji, doznając upadku, który jednak nie jest jego stałą cechą osobową, a chwilą słabości – jaka miałaby być podstawa pretensji i nienawiści do takiej osoby? Takim pryncypialnym potępiaczom należy przypomnieć: gap się na Jezuska, z ktorym się podobno zgadzasz i walnij się w łeb, zanim mordę potępiacza otworzysz.

    I to – za pomocą ilustracji blond-fryzem Małgorzaty N. – jest odpowiedź na sprawę Wałęsy. Ta sama zasada. Co więcej, presje jakim był poddawany Wałęsa i okoliczności w jakich musiał się poruszać były o wiele trudniejsze niż okoliczności Małgorzaty N.
    Wałęsa jest chłopowsiokowaty i jest miejskowsiokowaty. Tak jak 85 Polaków. Kto więc go oskarżał, korzystając z wymówki, że on wsiok? Część z 15%? Kto jak oskarża, oskarża 85% Polaków. to możliwe, oczywiście, bo Polak z zasady innego Polaka nie znosi. Jednak porównanie z Mandelą nie trzyma się żadnej kupy.

  164. @mohikanin przedostatni, 10:47
    Wczoraj, po 23:05, ‘kurwizja’ (gratulacje dla twórcy ślicznego neologizmu), pokazała dokumentalny film brytyjski „Faszyzm w kolorze”. Podmiotem był faszyzm włoski, a imienno – Benito Mussolini.

    Oglądając uważnie film, zachodziłem w głowę, kogo wyrzucą z Jedynki za tę inicjatywę.
    Wiele z przesłań Mussoliniego, np. cała masa populistycznych haseł, została powielona przez nowe ruchy polityczne w świecie, w tym przez partie Kaczyńskiego.
    Wydęte usta Benito, taka mina buca, też mi się z kimś kojarzy…

    Ale chyba najważniejsze, film przypomina o „Traktatach laterańskich”, podpisanych przez BM, w których m. innymi (za Wiki)

    „Traktaty uznawały papieża za osobę świętą, zobowiązywały Włochów do płacenia trybutu na rzecz Watykanu. Osoby tam mieszkające zostały uznane za nietykalne.”

    Właściwie od tamtej pory Watykan sformalizował swoja osobowość prawną.

    W naszej dyskusji nt przewag Kaczyńskiego, warto przypominać oportunizm Kaka, jego „troskę” o kasę.
    W tym widzę szansę na odmianę w Polsce po odebraniu władzy Kaczyńskiemu.
    Jak mu zacznie ‘opadać’, to Kaka przestanie go wspierać, Kaka wytknie Kaczyńskiemu to, co ‘wytyka’ mu prawdziwy Polak, W. Cejrowski.

  165. Jiba
    29 listopada o godz. 11:41

    Napisalas:
    Zjeżdżamy po równi pochyłej i nie mogę wybaczyć moim rodakom tego, że w imię ich głupoty i pychy okradają mnie i moje dziecko z lepszej przyszłości.

    Widzisz?
    W Tobie tez to jest!
    Ta zapieklosc i niewybaczalnosc chlopska. To tkwi w duszy i wychodzi, gdy sobie tego nieuswiadamiamy. Ale nie bierz do serca, we mnie tez sie odzywa i musze uwazac, by nie wzielo gory nad rozumem. Trudna sprawa, ale po ponad pol wieku trenowania, na ogol mi sie udaje. (lol)

  166. lonefather
    29 listopada o godz. 11:21

    Lonek, co ja myślę, jako zwierzę niepolityczne – powiedziałbym seleukosowi, że znalazłem się nieprzypadkowo na blogu ateistów, a nie na blogu poltyków, gdzie jest miejsce dla wielkich tematów politycznych – powiedziałem, ale nielogiczności i szkodliwości protestów przed zapoznaniem się ze sprawą, co PiS – jeśli dojdzie do publicznych protestów, nie omieszka wykorzystać i pewnie znajdzie posłuch – tylko to miałem na myśli. Ale moje myśli mogą być głupie, nie mam, że tak powiem politycznego instynktu, by wyczuwać drugie dna na przykład i nigdy mnie nie interesowały podpowierzchniowe ruchy. Widzę, co widzę, więc czasem jestem zupa wołowa. A na dwie sekundy przed śmiercią najbardziej mnie interesuje woda. Właśnie tam lecę.

  167. Jiba
    29 listopada o godz. 11:41

    Jasne, że chodzi o to, co ma być. I tak samo jasne jest, że bez odniesienia się do tego co było i jest, to co ma być będzie tylko snem. A nie chcemy, żey to był tylko piękny sen, prawda?

    Czasem oglądam programy podróżnicze i widzę, jak np. jakiś Amerykanin opowiada, że posiada ten sklep, wytwórnię, restaurację od czterech pokoleń.
    Kiedyś, w jednym z brytyjskich miast, łażąc po nim, trafiłem na taki afisz wiszący na ścianie starego, kamiennego magazynu: „Dumni handlarze ziemniakami od 150 lat”.
    Takie odkrycia od razu ustawiają w człowieku pojmowanie rzeczy: ci ludzie są nie tylko dumni w ogóle, ale dumni są z trwania własngo biznesu, własnej pracy, własnego handlu od 150 lat, a więc przez jakieś 6 pokoleń, oraz dumni są z czegoś tak pozornie trywialnego i przyziemnego, a właściwie podziemnego – jak ziemniaki.

    Zastanawia mnie, ilu jest w Polsce tak dumnych handlarzy kartofli? Pomijam ciągłość 150-letnią, bo o to, z oczywistych względów – niezwykle trudno, właściwie bodaj niemożliwe. Ale żeby być dumnym z kartofli którymi się handluje? Albo z kapusty, rzepy, buraków, cebuli?
    Kto tak to widzi i taką dumę czuje?

  168. @seleuk(os), 11:35
    To ładnie napisany kawałek, nie mogę się doczekać czegoś napisanego ‘ludzkim głosem’ przez ‘Orteq’a’.
    Ten akapit „buraczany” odbieram niejednoznacznie.
    Ale może to po kiepskiej nocy…
    W każdym razie ‘dzięks’

  169. Tanaka
    29 listopada o godz. 12:04

    Spokojnie

    W RPA lecialo tak:
    – zniewolenie
    – wyzwolenie sie

    W PL lecialo tak:
    – zniewolenie panszczyzniane
    – zniewolenie kraju rozbiory
    – 3 powstania
    – rozne tempo zmian spolecznych w roznych zaborach
    – najszybsze w pruskim, opoznione w austryjackim, opoznione w rosyjskim
    – odzyskanie niepodleglosci
    – WW2
    – socjalizm z poczatkowa wstawka komunistyczna
    – 1989r
    – 2015

    Przeciez widac golym okiem, jaki jest stan przeorania w RPA w porownaniu do PL.

  170. pombocek
    29 listopada o godz. 12:17

    Tez bym se „polecial” na wode, a tu robota do zrobienia czeka… Goscie jada, trzeba sie przygotowac.

    Wiec tez, choc niestety nie nad wode, spadam.

  171. anumlik
    29 listopada o godz. 11:52

    Ta polska „tolerancja reigijna” którą się tak chwalimy, tzn. chwalą się prawidłowi katolicy, jest nie tylko mocno wątpliwa, ale w wielkiej mierze oszukańcza. Tolerancja jest bowiem toleracją tylko wtedy, gdy jest wolna, bezinteresowna i oparta na szczerym rozumieniu i przestrzeganiu zasady: wszyscyśmy wobec siebie równi.
    Nic takiego nie miało miejsca w żadnym poważniejszym stopniu wobec innowierców „w Polsce przyjmowanych”. Uwikłane to bowiem było w różne interesy, które toleranci chcieli za pomocą swojej tolerancji załatwiać: wojskowe, polityczne, gospodarcze i tak dalej.

    Żydzi byli, tu i tam, przez czas jakiś tolerowani, bo sie opłacało to robić. Znali się na handlu, mieli kontakty w Europie, nadawali się na pośredników w biznesach Polaków (czyli 10-12% mieszkańców państwa pt. Rzeczpospolita).
    Podobnie było z innymi innowiercami, np uciekinierami z Niderlandów, w tym z mennoniami.Oni się świetnie znali na inżynierii, w tym zwłaszcza inżynierii hydrotechnicznej, oraz byli niezwykle pracowici, uczciwi, lojalni w interesach i nie pchali sie do urzędów, stanowisk i godności. A więc byli dla katolickich Polaków niezwykle wygodni, niegroźni, a bardzo użyteczni.
    Gdyby odjąć interesowność to nie wiem, czy cokolwiek zostałoby z tej polskiej tolerancji.
    Zresztą, samo pojęcie zdradza nierówność stron: toleruje ten, co stoi wyżej niż tolerowany.

  172. W RPA lecialo tak:
    – zniewolenie
    – wyzwolenie sie

    A w Polsce tak:

    Waslavi walienea kati nchi katika nusu ya pili ya karne ya 5 BK.

    Ukristo wa Kikatoliki kupokewa na mfalme Mieszko I (960-992) na Wapolandi kwa jumla (966) hutazamiwa kama chanzo cha taifa lao la pekee katika jamii ya Waslavi.

    Nchi ilistawi na kuenea hasa chini ya ukoo wa Jageloni (1386–1572).

    Kuanzia mwaka 1764 nchi ilianza kurudi nyuma na zile za jirani ziligawana kwa awamu tatu (1772, 1793, 1795) eneo lake lote.

    Wapolandi walijaribu mara kadha kujikomboa, lakini walipata uhuru kwa muda tu (1807-1815 na 1918-1939).

    Baada ya vita vikuu vya pili, Polandi ikawa chini ya utawala wa Kikomunisti hadi ilipofaulu kujikomboa (1989).

    Poland imekuwa nchi mwanachama wa Umoja wa Ulaya tangu tarehe 1 Mei 2004.

  173. @lonefather, (29 listopada o godz. 11:41) masz słuszną słuszność. Posłużyłem się skrótem, bo chciałem dać rzut na tak zwany całokształt 😉
    A skoro o Stanisławie, którego trumna zasłania widok na najświętszy sakrament, co daje pogląd na to, who is who w krk, to najpierw zmajstrowano legendę. Według której ptaki pozbierały poćwiartowane członki a one się cudownie zrosły.

    Ciekaw jestem na ile przedostało się do opinii publicznej to, że JPII w roku 1979 zawinszował sobie przyjazdu do Polski w maju, żeby celebrować uroczystości przy trumnie Stanisława. Ale na to Gierek nie wyraził zgody.

  174. @stasieku, (29 listopada o godz. 12:06) nie jestem autorem „kurwizji”, ale doceniam trafność i urodę słowa 😉

    Być może lecę w paranoję, co dla mnie niedobrze, pro publico bono lepiej, ale ostatnio wszystko mi się kojarzy z dyktaturą.
    Poczta wyda, a może już wydała, znaczek z toruńskim muchomorem z racji jubileuszy radia co ma ryja, debiutującego na rosyjskich nadajnikach (link do Antka).
    Na znaczku jest obraz MB z Fatimy. „Objawienia” w Fatimie spadły Salazarowi z nieba, jak na specjalny obstalunek. Były mitem założycielskim jego dyktatury na podłożu ideologii katolickiej. My przecież też idziemy w kierunku takiej dyktatury. Nie wierzę, że to przypadek, (kolejny dowód na moją paranoję?), że w kurwizji promuje się medycynę a’la do pieca na trzy zdrowaśki. A w kościołach pojawiły się masowo, nie znane do tej pory, cykliczne msze o uzdrowienie. „Lud” ma się odwrócić od złudnych zdobyczy nauki i szukać prawdy i uzdrowienia u „prawdziwego źródła”. Cennik u proboszcza.

  175. @mohikanin przedostatni
    29 listopada o godz. 13:42

    Lud może sobie wydrukować legalnie dowolny znaczek na portalu

    https://www.envelo.pl/e-znaczek-pocztowy/app/#/wybierz-znaczek

    W miejsce obrazka można wybrać np. projekty WOŚP, odrzucone przez pocztę. WOŚP też obchodzi 25-lecie.

  176. @Tanaka, z godz. 12:30
    Na wszytko – poza małym, ot tycim, wyjątkiem – się zgadzam. Ten wyjątek to Wa‘ad Arba‘ Aracot (Sejm Czterech Ziemstw), organ samorządu Żydów Korony Królestwa Polskiego I Rzeczypospolitej, który powołał w roku 1580 Stefan Batory, fakt – z przyczyn merkantylnych, bo mu kasy na wojnę z Rosją brakowało, a Żydzi – poprzez swój samorządowy organ – ściągali podatki od żydowskich kahałów, płacąc je bezpośrednio do Korony. W 1623 roku, wyodrębnił się również samodzielny Sejm Żydów Litwy. W 1764 roku sejm konwokacyjny zlikwidował Sejm Czterech Ziemstw. Roli Wa‘ad Arba‘ Aracot nie da się pominąć, gdy mówmy (co chcemy) o tzw. polskiej tolerancji. W żadnym innym kraju europejskim Żydzi nie mieli tak szerokiej autonomii, z możliwościami stanowienia własnych praw na szczeblu krajowym. Skończyło się to dla nich równie tragicznie, jak – wcześniej – dla Żydów hiszpańskich, włoskich, czy niemieckich, gdzie – zamiast uczciwie (ale co to jest ućciwie, Panie Tanaka, ja siem Pana zapytowuję?) ściągać podatki z żydowskich kahałów, królowie i królikowie, po napożyczaniu forsy na lichwiarski procent, likwidowali żydowskich bankierów za pomocą szubienicy, a ich braci w diasporze za pomocą stosów.

  177. @Jiba, (29 listopada o godz. 11:41)

    Chcę zidentyfikować wartości, które byłyby istotne dla mnie i dla tych wszystkich ludzi, którzy nie mogą już znieść życia w Polsce.

    Moim zdaniem odpowiedź znajdziesz w poście @seleuk(os)
    (29 listopada o godz. 11:35). Dziękuję @seleuk(os)!
    Babcia spod Tomaszowa pewnie nie znała buddyzmu, ale zachowywała buddyjską mądrość. Żyła „tu i teraz”. Nie wiem czy słyszała „róbmy swoje” Młynarskiego, ale robiła swoje. Była mądra. Mądrością rozumianą po Eriksonowsku, jako „zdolność do cenienia życia dla niego samego”. Była na tyle mądra i robiła swoje na tyle dobrze, że rozgrzewa to serce nie tylko wnuka, ale nas czytających tu jego wspomnienia.
    Sądzę, że trafnie zidentyfikowałaś wartości, istotne dla nas wszystkich, idąc 3 października na Czarny Marsz. Bo w tamtym dniu istotne były solidarność i „danie świadectwa”.
    Przepraszam, teraz będzie patos: jeżeli zachowasz swoje człowieczeństwo, to Twój syn będzie miał dobry fundament do budowania swojego życia. Rób swoje. Na wszystko jest właściwy czas. „Jest czas zbierania kamieni i czas rzucania kamieni” 😉
    A póki co
    https://www.youtube.com/watch?v=ooOFIMVFET0
    „Boga” rozumiem na sposób buddyjski. Jako to, co dobre w Kosmosie.

  178. „(…)Czy nie jest już najwyższy czas, aby zestaw skostniałych jeszcze w XIX wieku polskich wartości dostosować do współczesności? Tak, by był rzeczywiście podzielany przez wszystkich Polaków? Co powinniśmy na tę listę wpisać? (…)” – pyta Jiba.

    Na tę hipotetyczną listę możemy wpisać cokolwiek, a i tak niczego to nie załatwi.
    Pytanie postawione przez Jibę implikuje kolejne pytania, takie jak: co może być wartością polską, czyli wartością odróżniającą ją od wartości niemieckiej, estońskiej, czy gwatemalskiej? Nie istnieje nic takiego, jak „wartość polska”, tak jak nie istnieje wartość niepolska. Nie ma wartości chrześcijańskich, podobnie jak nie ma wartości muzułmańskich, buddyjskich.

    Wartość – to słowo pozytywne samo w sobie, w rozumieniu kulturowym, oczywiście. Wartością jest więc honor, godność itp.
    Chcąc uprzedzić atak blogowych mędrków – erudytów, dla których dzień bez błyśnięcia jakimś nazwiskiem lub cytatem, jest dniem straconym, chcę zauważyć, że mam na myśli, to co potocznie jest uznawane za wartości, więc proszę nie wyjeżdżać mi tu z „ujęciem Schellerowskim” albo innym.
    Możemy natomiast rozprawiać o wspólnym mianowniku, o tym co łączy Polaków. Jest coś takiego bowiem, co łączy profesora uniwersytetu, literata ze ślusarzem, stolarzem, ładowaczem, „lewaka” z naziolem, katolika z ateistą, homo z hetero itp. – to sport, a ściślej między-państowe rozgrywki w takiej, czy inne dyscyplinie. I na tym, niestety koniec.

    W przeszłości był jeszcze czas, kiedy wszyscy lub prawie wszyscy byliśmy dumni z Wałęsy, JPII, Miłosza, Szymborskiej ba, nawet z Michnika i Kuronia. Były takie czasy. Bracia Kaczyńscy, to byli niszowi goście, o których słyszeli jedynie ludzie interesujący się polską sceną polityczną, Szydło, Waszczykowski, Czarnecki, Ziobro, Piotrowicz, Lipiński i wiele innych obecnych „autorytetów” – byli nikim. Ci ludzie nadal są nikim, nadal liczą się jedynie wśród 20-25 proc. polskiego społeczeństwa. Za tzw. komuny autorytetem był jeszcze Kościół, który, co prawda niezbyt ostro z nią wojował, bo dbał o swoje interesy, ale gromadził pod swoimi skrzydłami również i niewierzących i był w jakimś sensie – ostoją dla „niezależnych”, niezależnych od peerelowskich władz. Później autorytet Kościoła zaczął stopniowo upadać i tak się dzieje – pozorom wbrew – po dziś dzień.

    Nie chciało mi się szukać, ale prawdopodobnie nie prowadzono w Polsce badań na temat wartości podzielanych przez ogół Polaków. Jeśli takich badań nie było, to może i słusznie, bo zapewne nie dałyby odpowiedzi na to pytanie. Przecież każdy ankietowany, bez względu na polityczne sympatie odpowiedziałby, że ojczyzna, godność, honor, niepodległość, a to i bez badań wiadomo. Czyli można powiedzieć, że jednak są wartości, które wspólnie wyznajemy bez względu na różnice światopoglądowe. Jednak diabeł tkwi w szczegółach, bo honor, godność, to w ujęciu kaczystowskim jest zupełnie czymś innym niż w rozumieniu ogólnym, albowiem według tego ujęcia godność jest zabieraniem godności inaczej myślącym, gnojeniem ich, czyli godnością jest odbieranie godności innym.

    Jest jednak coś, co jest, a raczej było „wartością polską”, do której warto by wrócić, która powinna być jedną z naczelnych, jeśli nie naczelną. To tolerancja światopoglądowa, która przez kilka setek lat wyróżniała Polskę spośród innych państw i sprawiła, że wytworzyła się u nas interesująca, choć nie wybujała, bez wielkich nazwisk i epok, kultura. Co ciekawe, fakt ten dostrzegają również rodzimi naziole – wrzeszcząc, że „Polska cała, tylko biała” albo „Polska nielaicka – katolicka”, chwalą się jednocześnie, że byliśmy gościnni przyjmując wypędzanych z Zachodu Żydów, że koegzystowały ze sobą różne narody, wyznawcy różnych religii. To prawda – BYLIŚMY! Jednak, im bliżej niepodległości, tym ta – wyróżniająca nas – tolerancja topniała, a w miarę tego topnienia, narastała niechęć do „obcych”, którzy przecież od setek lat obcymi nie byli – zasymilowali się w większym lub mniejszym stopniu, wspólnie wnosili swój wkład w kulturę, a później w polską państwowość.
    W tym, że zaczęło się źle dziać maczał swoje brudne łapska Kościół katolicki, który umacniał żywioł polski, tyle że w swoim własnym interesie, oraz wieszczowie i inni „pokrzepiający serca”, wskazujący prawdziwych winnych rozpadu Polski, a więc wszystkich, z wyjątkiem Polaków. Ten trend z różnym natężeniem trwa do dziś.

    Po 1989 roku żadna z sił politycznych nie próbowała nawiązać do Polski przedrozbiorowej, do tych szczytnych tradycji, atrakcyjnych tradycji, „jedności w różnorodności”. Siły polityczne przejawiały postawę obojętną wobec tej kwestii albo odgrzewały zaszczepiony już wcześniej nacjonalizm, ksenofobię, przekonując, że jesteśmy wiecznie przez wszystkich zdradzani, że mniejszości narodowe, to „piąte kolumny”, że będąc najbardziej „dumni i honorowi” we Wszechświecie jesteśmy najbardziej przez wszystkich znienawidzeni, bo nikt oprócz nas nie wyznaje tych wartości, co my. Tylko jakie to wartości.

  179. @jobrave, (29 listopada o godz. 14:15)

    Nie chciało mi się szukać, ale prawdopodobnie nie prowadzono w Polsce badań na temat wartości podzielanych przez ogół Polaków. Jeśli takich badań nie było, to może i słusznie, bo zapewne nie dałyby odpowiedzi na to pytanie. Przecież każdy ankietowany, bez względu na polityczne sympatie odpowiedziałby, że ojczyzna, godność, honor, niepodległość, a to i bez badań wiadomo

    I to był błąd, że Ci się nie chciało. Nie pisałbyś po próżnicy 😉
    Badania robione są systematycznie. Przez CBOS, GUS, w ramach Diagnozy Społecznej, przez PAN.
    Wygoglaj sobie, jak Ci się zechce, wyniki II Edycji Badania Spójności Społecznej z 20 listopada 2015.
    Trzy najwyżej przez Polaków cenione wartości to: zdrowie, rodzina i miłość.

  180. anumlik
    29 listopada o godz. 14:06

    Ta historia samorządowa Żydów w Rzeczpospolitej ciekawa jest, ale przecież sam zaznaczasz, że powołany został przez Batorego nie ze względów czystych, ale merkantylnych. Zatem mieści się w moim opisie „w wielkiej mierze”, kóra to miara pozostawia „niewielką miarę”, albo może – jak chcesz – tycią, ale ta tycioniewielka miałaby być już miarą zupełnie czystą, wolną tolerancją, a właściwie wolnym współżyciem-współrównym byciem na Ziemi.
    Przykład rzadki i może w miarę bliski tej tyciej porządności, ale dalej się zastanawiam, gdzie ta tyciość się podziewa. Nie bardzo widać.

  181. mohikanin przedostatni
    29 listopada o godz. 14:59

    Trzy najwyżej przez Polaków cenione wartości to: zdrowie, rodzina i miłość.

    To są wartości mniemane.

  182. mohikanin przedostatni
    29 listopada o godz. 14:59

    @jobrave, (29 listopada o godz. 14:15)
    Miałem na myśli „wartości polskie”, tzn. co odpowiedziałby ankietowany Polak, gdyby go zapytano, co rozumie przez „wartości polskie”?
    Napisałeś m.in.: „Trzy najwyżej przez Polaków cenione wartości to: zdrowie, rodzina i miłość.”
    Na pewno respondenci mieli na myśli „polskie zdrowie”, „polską rodzinę” i „polską miłość”. 🙂

  183. A o szczęściu już nie wspomnieli, bo Polak musi być nieszczęśliwy 🙂 inaczej nie ma prawa mówić o sobie, że jest Polakiem.

  184. Sprawdziłam – wcale nie „zdrowie, rodzina, miłość” tylko „zdrowie, rodzina, uczciwość”. I to jest o wiele bardziej intrygujące, bo jak rozumie „uczciwość” przeciętny Polak?

  185. Tanaka
    29 listopada o godz. 12:04
    żadnej kupy.
    ……………………………………………………………………………….
    Moje zdanie o kupie.
    Kupa nigdy nie może być żadna. Kupa jest zawsze konkretna.
    Moja prośba do @anumlika
    Może tym razem jakiś anumlik o kupie. Ona na to zasługuje.

  186. Wyławiam z Waszej dyskusji coś, co mnie zaintrygowało. Otóż. Zakładacie, że tolerancja dla inności (np. zapraszanie do kraju innowierców) musi być bezinteresowna.

    Skąd ten pomysł? Dlaczego np. od napływu imigrantów nie należy oczekiwać korzyści dla kraju? Moim zdaniem nie istnieje nic takiego, jak zupełnie czyste motywy. Im więcej się o nich ględzi, tym bardziej stają się dla mnie podejrzane.

    Podobnie zresztą wygląda sprawa z moralizatorstwem i promowaniem wartości dla… wartości? To jest jeszcze jedna postać religianckiej utopii. Utopii, która wypacza cały sposób patrzenia na rzeczywistość. Z kolei wartości takie jak tolerancja i prawa człowieka – wynikają po prostu z rozsądku i działania w dobrze pojętym własnym interesie.

    Dlaczego mielibyśmy się bronić przed tym stwierdzeniem? Chodzi o interes. Zbiorowy, długofalowy i niekoniecznie oczywisty, ale jednak.

  187. Badania sondażowe w sprawie wyznawanych wartości są bardzo trudne do przeprowadzenia, uzyskania obiektywnych wyników albowiem wartości rozumiane tak na niniejszym blogu, to pojęcia zbyt abstrakcyjne, interpretowane przy użyciu słownictwa na co dzień nie używanego, zbyt trudnego by mogłyby być przedmiotem wywiadów sondażowych.
    Ludzie by bardzo różnie interpretowali zaproponowany przez agencję sondażową zestaw wartości, ponieważ przeciętny obywatel na co dzień ani od święta nie zastanawia się nad wartościami w języku i takim zrozumieniu jak tu na blogowicze.
    Badania Spójności Społecznej prowadzone w Polsce dotyczą raczej odpowiedzi na pytanie – co dla mnie jest najważniejsze w życiu. Odpowiedzi są adekwatne – zdrowie, szczęście miłość, rodzina, itd. Czy szczęście jest wartością? Jest, lecz raczej jest to odczucie, określony stan, a nie wyznawana wartość.
    Pzdr, TJ

  188. Na marginesie
    29 listopada o godz. 15:18

    Sprawdziłam – wcale nie „zdrowie, rodzina, miłość” tylko „zdrowie, rodzina, uczciwość”. I to jest o wiele bardziej intrygujące, bo jak rozumie „uczciwość” przeciętny Polak?

    Myślę, że następująco: „Każdy winien być uczciwy wobec mnie, ale ja nie muszę być uczciwy wobec innych.” 🙂

  189. Na marginesie
    29 listopada o godz. 15:28

    Wyławiam z Waszej dyskusji coś, co mnie zaintrygowało. Otóż. Zakładacie, że tolerancja dla inności (np. zapraszanie do kraju innowierców) musi być bezinteresowna.

    Nie, ja tak nie uważam, wręcz przeciwnie. Owszem być może w przeszłości jacyś władcy kierowali się współczuciem, li tylko, ale w większości kierowali się jakimś rachunkiem – gospodarczym lub politycznym, natomiast w dzisiejszej dobie względy humanitarne, to płaszczyk, pod którym kryje się czysta kalkulacja.

  190. jobrave
    29 listopada o godz. 15:37
    Na marginesie
    29 listopada o godz. 15:18

    Bo to sa nie wartosci, tylko marzenia… Ludziska sobie marza, zeby to miec, zeby tak bylo, wiec i „uczciwosc” tez sie im miesci.

    Tak sobie marudze, bo mnie podly nastroj ogarnia, gdy czytam blog, a poza moim porannym wpisem, nikt nie przyjzal sie „sprawie Piniora”. Uwazam, ze warto nie tylko „politycznie” na nia patrzec, ale mozna „patrzenie” polaczyc z „polskimi wartosciami”. I to nie w sensie teoretycznym, ale jak najbardziej praktycznym, czyli widocznym w dzialaniu.

  191. @jobrave

    Z tą „czystą kalkulacją” też byłabym skłonna dyskutować. Bo moim zdaniem kryształowo czyste motywy w praktyce nie występują. Do tego stopnia, że powoływanie się na coś takiego instynktownie odbieram jako podejrzane 🙂 Homo sapiens ma różne potrzeby, a jedną z nich jest (ktoś tu wymienił wczoraj) dobre mniemanie o sobie. I nie tylko to.

    Dbanie o innych (czyli „czynienie dobra”) przynosi często bardzo wymierne korzyści, w postaci znakomitego samopoczucia. Do tego stopnia, że niektórzy się w tym gubią – i potem są obwoływani „świętymi”. Niesłusznie. Bo to są w gruncie rzeczy egoiści, tyle tylko, że ten egoizm jest trochę inny. Być może wynika właśnie z pogłębionego zrozumienia siebie i innych?

    Joseph Campbell opisuje przypadek hawajskiego policjanta, który wczepił się w samobójcę gotowego do skoku w przepaść. I nie puścił, pomimo że o mały włos nie zginął sam, bo niedoszły samobójca był dość silny. A potem ten policjant tłumaczył, że w tym momencie jasno „zrozumiał”, że on i ten drugi człowiek – to JEDNO. Zresztą Hemingway umieścił gdzieś w motcie podobną myśl. Takie „współczucie wszelkiemu stworzeniu” jest zresztą (chyba) centralną myślą buddyzmu. I nie chodzi tu o żaden cukierkowy altruizm. Chodzi o głęboko pojęty własny interes.

    Może tłumaczę to trochę mętnie, ale chodzi mi po prostu o złożoność motywów i pojęcie „własnego interesu”. Bardzo dalekie od tego, co wciska ludziom KaKa z jednej strony, a rozbuchany kapitalizm (pardon, „liberalizm ekonomiczny” z drugiej.

  192. @lonefather 29 listopada o godz. 15:55

    Masz rację, że trzeba i należy się tym zająć. W dobrze pojętym własnym interesie – bo nigdy nie wiadomo, kto będzie następny. Tylko jak w tej sprawie postępować? Czy przeciwko Piniorowi sformułowano jakieś zarzuty? Czy jest to po prostu pisowski „areszt prewencyjny”? Cokolwiek to jest, Pinior nie będzie ostatni. Dlatego warto wypracować już teraz metody działania. Jakie? Co proponujesz?

  193. Na marginesie
    29 listopada o godz. 16:08

    Protesty zbiorowe. Im wiecej tym lepiej. Petycja pozniej, ale teraz od razu protesty i jak najwiekszy wrzask. Pod Niebiosa!

    Tak jak to robia krukowate, gdy jeden ptak jest atakowany, wszystkie pozostale wrzeszcza! I tak wlasnie powinnismy bronic Jozefa Piniora. Wrzeszczac i protestujac.

  194. Na marginesie
    29 listopada o godz. 16:08

    W/g mnie nie ma w tej chwili niczego pilniejszego niz obrona Jozefa Piniora przed atakiem PiSu. Atak na niego, jest jak atak na kazdego z nas z osobna i wszystkich razem zarazem.

    Tylko protest na skale „czernego protestu” moze spowodowac, ze sie PiSy cofna.

    Jesli tego nie zrobimy. To cala potega walca kurwizji, rozwalkuje legende i bohatera solidarnosci, przy okazji Solidarnosc. Oczernia go, opluja, zniwecza, a potem nie bedzie co zbierac i czego ratowac. Kazdy bedzie zdany na siebie. cwanie to, skurwysyny wymyslili.

  195. @Na marginesie, z godz. 16:08
    Prokuratura zarzuca Piniorowi przyjęcie dwóch łapówek na kwoty 6 i 40 tys. zł. Rozsądnie ta ten temat wypowiedział się Frasyniuk. Następny do odstrzału?

    http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,21044505,byly-senator-jozef-p-i-dziesiec-innych-osob-zatrzymanych.html#ixzz4RPf4nlPf

  196. anumlik
    29 listopada o godz. 16:44

    Obejzalem, wysluchalem. Przekaz Wladka Frasyniuka jest dokladnie tym, czego sie spodziewalem piszac rano, ze „jesli z pozostalej dziwiatki, ktos jest winny, to Jozefa Piniora wrabiaja na dokladke, tylko dlatego, ze jakos tam, z kims tam byl, czy jest powiazany…

    Dlatego jeszcze raz powtorze, ze nalezy podnosic wrzask w obronie niewinnosci, i krzyczec na caly swiat jak najglosniej, chocby wszedzie gdzie sie da udostepniac wiedze.

  197. Ach i jeszcze raz, jeszcze jedno. „SPrawa” jest przeciw „Jozefowi Piniorowi”, ale zostal celowo w nia wplatany, zeby byl pretekst do uderzenia w PO i w Solidarnosc i na dokladke w mit najuczciwszego dzialacza podziemnej Solidarnosci.

    Nie musze ogladac kurwizji i tak wiem, ze te trzy skladniki wyzej wymienione, beda osiami nagonki, ktora walec propagandy juz od rana walcuje. W dodatku walcuje majac przygotowane materialy propagandowe. Bo z tego co slychac, to od samego rana kurwizja tak sprawe podaje, ze widac, ze tych materialow nie zmontowala dzisiaj.

  198. Do wywiadu z Wladkiem Frasyniukiem dobrze jest dorzucic i to, co o tej sprawie powiedzial dzis Wlodzimierz Cimoszewicz, w programie Mikolaja Lizuta:

    http://audycje.tokfm.pl/audycja/A-teraz-na-powaznie/175

  199. Blogowicze z Wrocka moga pojsc na protest w sprawie aresztowania Jozefa Piniora, ktory bedzie mial miejsce na Placu Solnym i zaprosic na niego swoich znajomych:

    https://www.facebook.com/events/705608609595263/

  200. @Tanaka, z godz. 15:02
    Nie rozstrzygniemy (my obaj) o wielkości tyciości, ale moje „cit ciut, ot tycie” miało na celu zwrócenie uwagi (także Twojej) na fakt nieznajomości wśród Polaków czegoś tak rzadkiego w Europie jak – odrębny od krajowego (narodowego, królewskiego, czy jak tam chcesz, albo jak ja chcę) sejmu – żydowski Sejm Czterech Ziemstw. Ta nieznajomość równa jest – według mnie – nieznajomości faktu wybuchu powstania w getcie warszawskim, która to nieznajomość jest coraz powszechniejsza wśród młodzieży.

    Co zaś do powołania przez Batorego żydowskiego sejmu ze względów merkantylnych, a nie „czystych”, to śpieszę uzupełnić refleksję Namargineski (z godz. 15:28) – Zakładacie, że tolerancja dla inności (np. zapraszanie do kraju innowierców) musi być bezinteresowna (znaczy ja nie zakładam, więc na Ciebie, Tanako, bęc) – o przywołanie przykładu zaludnienia Warszawy po szwedzkim potopie przez wszystkie niemal nacje ówczesnej Europy. Warszawa po najeździe szwedzkim i ostatecznym jej złupieniu przez wojska księcia Siedmiogrodu, Jerzego Rakoczego, ostała się zdziesiątkowana w dosłownym tego słowa znaczeniu. 90 % dawnych – z Mazowsza w większości się wywodzących – jej mieszkańców „poszła do piachu”. W odbudowie i robieniu dobrych interesów – Warszawa to miasto przy najlepszych szlakach komunikacyjnych: wodnym z północy na południe i lądowym ze wschodu na zachód – uczestniczyli mazowszanie, inni polscy obywatele Korony oraz Żydzi, Niemcy, Anglicy, Szkoci, Niderlandczycy i cholera wie jeszcze kto. Prawdziwy koktajl multi-kulti w tej Warszawie się wymieszał. A status prawny i własnościowy miasta się nie zmienił. Poszczególne jurydyki, a było ich kilkanaście, w dalszym ciągu należały do prywatnych ich donatorów – magnatów, biskupów, potomków kupców i kogo tam chcesz. I to oni, a nie niedobitki „braci cechowej” otworzyli szerooooko bramy miasta dla zasadźców. Którzy – co normalne w każdych okolicznościach – sarkali na partaczy, jak nazywano napływowych, niezrzeszonych w cechach rzemieślników. A nazwanie kogoś partaczem przetrwało do dziś jako pejoratywne określenie kiepskiego szewca czy krawca.

  201. wyniki II Edycji Badania Spójności Społecznej.
    Trzy pierwsze miejsca to: zdrowie, rodzina i miłość. Uczciwość jest na czwartym miejscu.
    Rzecz jasna, że są to wartości deklarowane.

  202. @lonefather, (29 listopada o godz. 15:55)
    cały czas myślę o Pinorze. Czekam na to, co powie w Faktach po Faktach Frasyniuk. I na więcej informacji na temat zarzutów.
    Nie jesteś sam. Zapewniam Cię.

  203. Byc moze wyjasnienie jestem dluzny wszystkim. Tym ktorzy uwazaja moje posty za… Cokolwiek. Co agnostyk na „ateistow katolickich” blogu robi. Napisalem kiedys, ze atmosfery szukam.

    Wiele lat temu ogladalem taki program w tv. Tv rzadko ogladam, dawniej jeszcze rzadziej, ale tego programu nigdy nie omijalem. Nawet tak video ustawilem, zeby sie sam nagrywal jak mnie nie bylo w domu, bo mialem nadgodziny. To byl program z N.Yorku. Czworka przyjaciol, jedna pani i trzech panow obserwuja zycie w wielkim NY. Nie pamietam dzisiaj jak sie nazywali, ani jak nazywal program. Jedyne co pamietam to ze glowny bohater nazywa sie Jerry Seinfeld i byl wtedy stand-up comedian. To byl taki autorski program. Nie chce mnie sie szukac szczegolow dzisiaj, bo to nieistotne. Jestem na blogu tutaj, dlatego protestowalem przeciw zamknieciu blogu, dlatego czasem cos wpisuje. I jak to wpisuje. Ten blog to jest dla mnie jak recenzje stand-up comedy permanentnej. To jest ta atmosfera, ktora uwielbiam. Te opisy politykow nadwislanskich i ich poczynan, te opisy absurdow branych na powaznie. Pewnie, ze na powaznie, szczegolnie jak w absurdzie na codzien zyc trzeba, skutkow doznawac. Ja tylko Wasze recenzje czytam tego stand-up comedy sejmowego, politycznego, gospodarczego, kulturalnego etc, etc. Zeby ostatnie przyklady wymienic. Jak sie prezydet (ogonka przy e nie moge postawic) z dupka Dody zapoznal zadowolony. Tego by Jerry Seinfeld nie wymyslil. A ja dzieki temu zapoznalem sie z Doda. Szkoda ze tylko virtualnie. Albo kiedys jak Tanaka (chyba) mial wpis o helikopterach i Macierewiczu. Robot Google sie obsmial, malo nie posikal. Robot, martwy program na maszynie. Skojarzyl, ze jak czytam o Macierewiczu i helikopterach, to musze sie interesowac obronnoscia i wyslac mnie chcial na porownania szwedzkiej i finskiej obronnosci. Bo jeszcze moj IP adres skojarzyl z tego compa co bloguje tutaj. Tak mnie to rozbawilo, ze nawet sie zapytalem jakich Wam skojarzen robot Googla dostarczyl. Ale nikt mnie nie odpowiedzial. Szkoda. Ja po tych wszystkich wpisach, zapoznaje sie w miare czasu dostepnego z glownymi bohaterami. To jest krolewska rozrywka.

    Albo ci religijni tutaj. Ze swoimi cytatami o Sasiadce. Albo o wypadku lotniczym w Smolensku. Tego duzo bylo jakis czas temu. Tak rozrywkowe wydarzenie jakich malo. Ja kiedys trafilem na samolot co sie spoznial z jakiegos powodu. W Dublinie mialem wtedy jakis kurs prowadzic o bazach danych. Siedza wszyscy w tym samolocie i nic. Nawet motorow nie grzal. To sie pasazerowie zaczeli denerwowac. To ja wtedy wstalem i mowie zeby tez wstali. Zaczeli machac rekoma jak ptaki. I zaczalem pokazywac jak, na wysokosc fotela lotniczego sie wzbilem. Duzo smiechu sie zrobilo. Propozycje alternatywne padac zaczely rowniez. W koncu wzbil sie do nieba, do tego Dublina z tego machania rekoma, a ja za darmo pilem dobra whisky dwie godziny. I butelke na droge dostalem od stewardess, ladnie opakowana, irlandzkiej. To jak czytalem te powazne wpisy o lotnictwie smolenskim, to sie zastanawialem czy oni rak nie mieli, zeby machac w tym samolocie jak na kurdupla czekali.

    Takie to jest „seinfeldzkie” spojrzenie na atmosfere blogowania. Innych przykladow nie podaje, bo i po co. Ja tez jestem apolityczny, jak Pombocek. To sie polityka zajmuje lokalnie, tutaj gdzie mnie ona dotyczy. Ale uwielbiam czytac recenzje stand-up comedy nadwislanskiej. Najlepsze w tej rozrywce jest, jak sie ci komedianci sejmowi, naukowi, inni na powaznie biora samych siebie. I zrozumiec nie moga, dlaczego za dorzeczem Wisly tylko nasladuja JerryS. Ale on sam z siebie sie smial w tym programie.

    Pozdrawiam wszystkich Seleuk(os)

  204. Nie wiem, a z enuncjacji prasowych trudno wywnioskować czy Pinior został zatrzymany, czy aresztowany, bo nie tylko dla ludu, ale również i dziennikarzy „zatrzymanie” i „aresztowanie”, to synonimy. Zatrzymać można każdego, pod byle pretekstem, ale czas zatrzymania nie może przekroczyć 48. godzin. Później trzeba zatrzymanego wypuścić albo aresztować, ale żeby go aresztować potrzebna jest zgoda sądu na zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci aresztu, o co wnioskuje prokurator. Zarzuty już postawiono, ale sąd jeszcze nie zdecydował czy są one na tyle przekonujące, by uzasadniały zastosowanie aresztu.
    Prawdopodobnie jest tak, jak sugeruje W. Frasyniuk, czyli głównym podejrzanym jest tu asystent Piniora i prawdopodobnie sam Pinior nie ma z tym nic wspólnego, i może nawet jutro lub pojutrze zostanie wypuszczony, ale trzeba nie być PiS-em, żeby nie wykorzystać propagandowo faktu, iż w śledztwie przewija się nazwisko tej legendy „Solidarności”, dlatego właśnie on został wyeksponowany. Jak wspomniałem lud nie odróżnia zatrzymania od aresztowania, a bywa, że i od wyroku pozbawienia wolności, więc uzna, że Pinior, nawet jeśli wyjdzie jutro, to jednak jest przestępcą. I nie pomoże święty boże. Jeśli sąd odstąpi od sankcji wobec Piniora, to i tak w TVP i pozostałych pisowskich mediach ta afera łapówkarska będzie odtąd i tak nazywana „aferą Piniora”. To może być już ten czas „polowania na czarownice”, zapowiadany przez niepisowskich politykow i dziennikarzy.

  205. wyniki II Edycji Badania Spójności Społecznej. 20.11.2015

    Znaczenie – bardzo duze:

    Miłość 52,2 %
    Uczciwość 64,9 %

  206. @lonefather,
    Trzeba po prostu poczekać na decyzję sądu, jeśli -rzecz jasna – prokurator wystąpił o zastosowanie sankcji wobec Józefa Piniora. Ja mam przeczucie, że nie, ponieważ gdyby były podstawy, to zrobiłby to bez zatrzymywania na 48 godzin. Chodziło tylko o rzucenia cienia na Piniora i przestraszenie innych.

  207. @seleuk(os)
    29 listopada o godz. 17:58

    Ja ten program oglądałem namiętnie w niemieckiej TV. Nosił tytuł „Seinfeld”.

  208. Tobermory
    29 listopada o godz. 18:27

    Dzieki Tobermory. Chyba dzis bede siedzial caly wieczor z Jerry i Kramer i Elaine. Dzieki

    seleuk

  209. jobrave
    29 listopada o godz. 18:12

    Gdyby to byly „normalne okolicznosci”, to by nie „dmuchal w gwizdek”.

    Niestety mamy do czynienia, nie z normalnymi okolicznosciami, tylko z PiSem, co calkowicie zmienia postac rzeczy. Nie chce zeby mi doklejono „gebe panikarza”, wiec powiedzialem raz rano, drugi raz po poludniu. Reakcje sa jakie sa. Sam wiecej zrobic nie wiem co. Napisalem co mozna przeczytac.

    I oczywiscie, ze nie chodzilo o „cien na Piniora” tylko o kolejny zarzut do PO i kolejna „latke na Solidarnosci” tej starej, walesowskiej Solidarnosci i jej dzialaczach. Bo nie Jozef Pinior jest cierniem w boku Jaroslawa Kaczynskiego, tylko Walesa. Walac w Piniora, wali sie w PO i jak powiedzialem, wali sie tez w „stara Solidarnosc”, czyli w Walese. Broniac Piniora, bronimy jego, Solidarnosci, prawdy o odzyskanej wolnosci, bronimy Walesy i broniac tego wszystkiego, bronimy siebie samych…

    Broniac, bronimy siebie samych. Bronimy naszej wlasnej wolnosci. Bronimy prawdy o odzyskaniu wolnosci. Broniumy Polski, przez tryumfem klamstwa i pogardy dla prawdy.

  210. seleuk(os)
    29 listopada o godz. 18:39

    I koniecznie George. Seinfeld to była moja szkoła Ameryki. Niestety już się skończył, zostały tylko powtórki. Ale i powtórki można oglądać w nieskończoność.

  211. lonefather
    29 listopada o godz. 19:02

    Czy jest szansa, że przegną, tak jak z Barbarą Blidą? Oczywiście nie chodzi mi o to, żeby ktoś popełnił samobójstwo ze strachu przed nimi. Ale może trzeba o tym przypominać.

  212. „Polskie wartości” to absurd wynikający z nieznajomości aksjologii.

  213. Niestety najswiezsze przecieki nie wygladaja dobrze dla Jozefa Piniora. Okazuje sie, ze zbieral i przyjmowal pieniadze na swoja kampanie. I okazuje sie, ze „dajacymi” byli faceci, z ktorymi jego asystemt wczesniej rozmawial przez telefon o lapowkach. Nie wiem jak sie to ma do Polskiego prawa, ale u mnie wygladaloby beznadziejnie.

  214. Można i tak widzieć i opisywać polskie wartości w roku pańskim 2016
    „Polskość – to wielkość trudna do ogarnięcia, powiększa się wraz z poszerzaniem umysłu i serca. Zakorzeniona z dziada, pradziada w naszej ojcowiźnie, swojska zwyczajem, krajobrazem i kulturą, fascynująca bogactwem historii i posłannictwa. Pociąga otwartością i serdecznością prostych ludzi oraz porywa pochodem bohaterów, świętych, mężów stanu i mocarzy ducha. Niesiesz ją w sobie, choć byś tego nie wiedział.”
    Całość tutaj:
    http://politykapolska.pl/node/105
    Horrendum, no nie?

  215. izabella
    29 listopada o godz. 19:04

    Ja teraz lece z jutuba powtorki. Georg to pamietam jak kaszy nie chcial jesc. Jego rodzice czy ojciec to byli Zydzi z Pl i wmuszali kasze w niego. Ale jeszcze do tego nie dolecialem. Na jutubie to jest wszystko pomieszane. Dawno tego nie ogladalem. To musialo byc jakies 25 lat temu?

    pzdr seleuk

  216. @lonefather,
    Nawet gdybyś i 50 wpisów na temat Piniora tu zamieścił, to nie uznałbym Cię z panikarza, ale nie zgadzam się z Tobą, że PiS chce uderzyć tylko w PO – nie, bo PiS chce uderzyć i rozwalić wszystko, co niepisowskie, zburzyć i zgnoić, napisać swoją historię. Sprawa Piniora jest początkiem jakiejś większej akcji wobec obozu przeciwników politycznych – na niektórych rzuca się cień podejrzenia, gnoi się ich, innych pomniejszych zamyka się itp.
    W tym wszystkim widzę pewien inny problem, bardzo, ale to bardzo poważny, taki mianowicie, że w Polsce nie ma żadnej instytucji godnej zaufania, w tym wymiaru sprawiedliwości. Załóżmy, iż rzeczywiście istnieją przesłanki uzasadniające podejrzenie, że Józef Pinior popełnił przestępstwo i sąd słusznie klepnął wniosek o tymczasowe aresztowanie – któż z niepisowców uwierzy wówczas, że sąd obiektywnie te dowody ocenił i poparł wniosek? Od razu mówię, że ja nie, że uznam, iż sędziowie stchórzyli przed PiS albo, że są pisowcami. I to jest właśnie przerażające, ale to, że tak jest to już nie jest wyłączną winą PiS.

  217. seleuk(os)
    29 listopada o godz. 19:16

    Lata 1989-1998

    George: You’ve got to apologize.

    Jerry: Why?

    George: Because it’s the mature and adult thing to do.

    Jerry: How does that affect me?

  218. Poważniejsze rzeczy się teraz dzieją, ale i tak wrzucę pytanie o brak satyry (politycznej i innej) w Polsce.
    A propos Seinfelda i amerykańskiej tradycji ostrej satyry. Wymienić powinnam też Jona Stewarta, Stevena Colbert, Johna Oliver. Tylko ostatni jest aktywny i można go oglądać na jutubie. I jest to humor brytyjski najwyższych lotów.

    Kiedyś był w Polsce Laskowik, kabaret Olgi Lipińskiej. Ostatnio obejrzałam trochę starych kabaretów Olgi Lipińskiej (ktoś podesłał link), i czuję że połowa tego już by nie przeszła. Coś się zmieniło przez ostatnie 15 lat, pewnie zmieniało się stopniowo i dopiero teraz obudziliśmy się jak ta żaba we wrzątku (co dla porządku zaznaczę jest nieprawdą, żaba wyskakuje od razu).
    Zabobon, bogobojność, święte oburzenie opanowało cała przestrzeń publiczną.
    Ale, poważniejsze rzeczy się teraz dzieją. Tylko myślę, że dobra satyra byłaby mocną bronią przed tymi napuszonymi kurduplami.

  219. @jobrave

    A czy ja wskazuje wylacznie PO?

    Ty chyba w jakims wielkim pospiechu czytasz i jakos Tobie umyka, ze pisalem glownie o „legendzie solidarnosci”, Starej Solidarnosci walesowskiej i o samym Walesie. PO to jest tylko element tego wszystkiego, w co sie uderza, uderzajac w Jozefa Piniora. Tak pisalem.

    Ale wyzej pisalem tez i o tym, ze to jest dodatkowo test na to, jak sie spoleczenstwo odniesie do tego aresztowania. Czy wyjdzie bronic Piniora, czy go zostawi na „LUP PISDOIDOM”… Zostawiajac i nie broniac, sami sie na podobny los skazujemy.

    A juz na marginesie, nie mylic z @Namargineska, to sie ciekawa cecha ujawnia, o ktorej ciezko pisac, choc i z mysleniem …

    Podejzliwosc i nieufnosc. Polskie, nasze polskie, chlopskie nie ufanie nikomu i podejzewanie, za kazdy chce nasz oszukac, oszwabic, wywiesc w pole i na inne manowce. I neistety mysle, ze to zamarcie i oczekiwanie co sie ujawni. To wypatrywanie komunikatu sadowego, to sa wszystko objawy tej wlasnie cechy, ktore we wszystkich, w wiekszym czy mniejszym stopniu sa i trwaja.

  220. izabella
    29 listopada o godz. 19:41

    W nocy, gdy dzieci poszly spac, zacytowalem najnowszy dowcip polityczny. Jak za „dawnych lat” taki ostry i dosadny i naszpikowany aluzjami. Cudo dowcipu politycznego i satyry, co prawde mowia. Zupelnie jakby nie dzis powstal, tylko za Gierka, czy innego Jaruzela. Jak jestes ciekawa, to poszukaj gdzies okolo 00:20/00:40, jesli dobrze pamietam czas … (lol)

  221. Pomiotlo Kaczynskiego zasluzylo na premie roczna. Rezydent Notarialny Jaroslawa Kaczynskiego, odwalajacy fuche na posadce Prezydenta RP, czyli niejaki Andrzej D., podpisal Ustawe o Kwocie Wolnej od Podatku, ktora wbrew swojej nazwie zwieksza wplywy podatkowe Panstwa, dwie godziny po tym, gdy zostala w Sejmie przeglosowana.

    rekord Guinessa murowany:

    „http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/14,114871,21045715,sejm-zajmie-sie-m-in-likwidacja-gimnazjow-i-kwota-wolna-od.html?entry=1868046#BoxNewsImg

  222. UWAGA !!!! Aresztuja Jozefa Piniora, a na stronie Petycje.pl ….

    Ruszyła petycja! “Lech Wałęsa przed Trybunał za zdradę stanu” [PODPISZ]

    „http://newsweb.pl/2016/11/27/ruszyla-petycja-lech-walesa-przed-trybunal-za-zdrade-stanu-podpisz/

    ***Oczywiscie, ze powyzej to nie jest reklama tej petycji***

    Powiem tak.

    Tusk. Tusk. Tusk. Tusk. Tusk … leniwy, krotkowzroczny, egistyczny, spryciul, ktory dla wlasnego interesu nie posadzil Kaczysnkiego, Ziobry, Kaminskiego i reszty za kraty za popelnione w latach 2005/07 przestepstwa, tylk po to, zeby wkraju bylo cicho i przyjemnie i zeby sie zalapac na posadke w Brukseli…

    Tusk Donald. Polska Ci tego nie zapomni i mam nadzieje, nie wybaczy. No chyba ze Kaczynski i PiS dopadna Cie wczesniej i dadza wycisk, choc i wtedy bedziesz sie wylgiwal z tego, ze poswieciles Polske dla prywaty. Ale poza odplata za popelniona glupote, ktora sam zaplacisz, to historia zapisze Ci to zaniedbanie az po kres swoich dziejow. Miec w reku wszystko i majac to wszystko … Zesz taka jego owaka, tego Tuska.

  223. Walese szarpia…

    Widzisz @Jobrave?

    Od razu, jak uslyszalem o Piniorze, to wiedzialem, ze za chwilke bedzie Walesa na tapecie… Pol godziny po tym jak w TOK podali, ze „wzieli” Piniora napisalem, ze to poza innymi ma byc i na Walese.

    Historia przyspiesza. To przyspieszenie moze sie wiazac z tym, ze poza jednym „batem”, ktorego Morawiecki jeszcze nie ukrecil na bizness, to wszystkie pozostale narzedzia zamordyzmu juz sa gotowe. Ale mozliwe jest i to, ze sie Jaroslaw Kaczynski „gorzej poczul” i ze jego koniec sie przybliza i dlatego przyspieszyl, nim odejdzie. A moze tak od dawna bylo zaplanowane? Bo podobno „material na Piniora” mieli juz w grudniu 2015 roku…

  224. @lonefather
    Pombocek ci to wyjaśnił, dlaczego protesty są zbyt wczesne – zostaną obrócone przeciw. Petycje też nic nie dadzą, bo kaczyści maja to w nosie.
    A poza tym większości mało to obchodzi – ich nie dotyczy, a zawsze jest w tle to podejrzenie – a może to prawda?
    Pisałam kiedyś o skandalicznym przeszukaniu redakcji Fakty i Mity. Bez echa, a Kotliński nadal siedzi w areszcie wydobywczym. Całe szczęście obie żony zgodnie prowadzą tygodnik. Piniora też wsadzą w wydobywczy, ale czy ona ma dość żon?

  225. @lonefather
    I okazuje sie, ze „dajacymi” byli faceci, z ktorymi jego asystemt wczesniej rozmawial przez telefon o lapowkach.
    …………………………………………………………………………..
    Czyli historii polskiej głupoty ciąg dalszy.

  226. @Ewa-Joanna

    Rozumiem co napisal @pombocek i rozumiem argumenty.

    Nie rozumiem, dlaczego chyba nikt nie rozumie moich argumentow. To nie „rozumienie” przeklada sie na ciche przyzwolenie na to co robia. Nawet jesli nie spowoduje sie zwolnienia, to moze sie choc ograniczy, lub utemperuje walec kurwizji wdeptujacej Piniora, PO, Solidarnosc i Walese w bloto.

    Gdy sie czeka na wyrok, cholota niszczy czlowieka. Zasluzonego dla Polski. zasluzonego dla nas wszystkich….

    Jest w tym areszcie i swiadomosc, ze nie jest sam, tylko ilus tam ludzi walczy o niego i jego dobre imie, sil by mu dodawala.

    Czy to tak trudno zrozumiec?

  227. zezem
    29 listopada o godz. 20:31

    @anumlik zalinkowal wywiad z Wladkiem Frasyniukiem. Posluchaj z jakim namyslem mowi o tym jakim czlowiekiem jest Jozef Pinior. Posluchaj co mowi o nim Wlodzimierz cimoszewicz z tego co ja zalinkowalem. I jak wysluchasz, to powtorz jeszcze raz co piszesz o glupocie polskiej…

    Glupota jest niszczyc takiego czlowieka. Ot co. Prosze Pana.

    Jesli to miales na mysli, to OK. Jesli Jozefa Piniora, to sie powaznie zastanow nad soba i wartosciami jakimi sie kierujesz w ocenie ludzi.

  228. Jeszcze raz:
    Wartości:
    Wartość wskazana jako najważniejsza
    Wartość wskazana jako jedna z trzech najważniejszych
    zdrowie
    65,9%
    89,1%
    rodzina, szczęście rodzinne
    23,1%
    81,1%
    miłość
    3,0%
    19,8%
    uczciwość
    0,9%
    17,8%

  229. @lonefather
    ja to rozumiem, ale tak jak i ty niewiele mogę zrobić a właściwie jeszcze mniej, bo ty chociaż masz bliżej.
    Ciche przyzwolenie na świństwa istnieje od dawna, przykryte dobrami materialnymi i paszportami, których nie trzeba, i tytułami naukowymi które nic nie znaczą. To również polska „wartość”, to siedzenie cicho i niewychylanie się, niech inni to zrobią. No to robią…
    Dałeś link do blogu Celińskiego i jego felietonu. A uderzyło mnie tam słowo „suweren”, słowo pisowskie, stworzone na użytek propagandy i już funkcjonujące w świadomości nawet felietonisty. No cóż, a przecież język określa nasze widzenie rzeczywistości.

  230. Jutro o 12. ma mieć miejsce konferencja prasowa CBA. Dzisiaj wypowiadał się prokurator. Postawiono zarzuty Piniorowi. Został odwieziony do aresztu.

  231. jest wezwanie do wieców lub protestów w dniu 13 grudnia, w każdym mieście, powiecie czy wsi. Frasyniuk nawołuje.
    Mam z tylu glowy , że „wraca nowe”.
    Przeżyliśmy to już raz; przybyło nam lat, doświadczenia życiowego i dystansu do pewnych zdarzeń, ale @izabela o tym wspomniala…żeby tylko się nie skończylo tak, jak z Panią Blidą. MImo zakonczenia śledztwa(nie slyszałam, żeby byl proces) nadal nie wierzę w samobójstwo p. Barbary.

  232. @lonefather,
    Z tego, co czytam, to wnioskuję, że poczułeś się jakoś zaatakowany przeze mnie, ale chyba niesłusznie, bo nie miałem takiej intencji, owszem rzeczywiście moja odpowiedź wygląda tak, jakbym niezbyt uważnie przeczytał Twój wpis, a przysięgam, że przeczytałem uważnie, ale -odpisując – najwyraźniej się rozkojarzyłem, bo oglądałem jednocześnie BBC i TVN, w sumie jednak piszemy to samo o tym samym, więc nie ma o co kruszyć kopii.
    Co sprzeciwu wobec pisdiotów zawsze byłem „za” i nic się nie zmieniło, ale niestety organy ścigania mają prawo zatrzymać każdego obywatela, nawet Rydzyka, na 48 godzin, cudzoziemca zresztą też, jeśli nie jest z CD lub CC. Zatrzymanie Piniora nie było bezprawne, a czy ewentualne aresztowanie będzie bezprawne? Tego na dobrą sprawę nie wiemy. Mamy prawo podejrzewać, że to pisowska akcja mająca na celu skompromitowanie tzw. starej „Solidarności”, która to akcja, jest konsekwentnie realizowana od ponad 20 lat, ale nie wiemy jaka jest prawda – przekonanie, nawet pewność, to za mało. Jeśli Józef |Pinior zostanie aresztowany, to nie wątpię, że zasadnością zastosowania sankcji zajmą się dobrzy prawnicy i wykażą niesłuszność. Protesty w sprawie Piniora nie mają na razie sensu, bo -choć mamy podstawy domyślać się o co, w rzeczywistosci chodzi, to jednak nie jesteśmy w stanie tego udowodnić.

  233. do powyższego:
    mam na myśli sprawę związaną z Józefem Piniorem,jego zatrzymaniem pod pretekstem.

  234. Konstancja
    29 listopada o godz. 20:56

    na 13 Grudnia?

    Qruca … nie jestem przesadny, ale mam zle skojazenia. Bardzo zle skojazenia i jeszcze gorsze przewidywania. A sobota 10go Grudnia, czy niedziela 11go, nie bylyby lepsze?

  235. „Ale w koło jest wesoło”.
    Żeby nie był, że w Polsce brakuje satyry. Jajeczka może nie pierwszej świeżości, ale na bezrybiu i rak rybą
    http://www.idziemy.pl/komentarze/hartmanowie-palikotowie-madelowie/
    http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/973404,co-sie-stalo-u-sadeckich-jezuitow-awantura-i-kara-dla-ojca-krzysztofa-madla,id,t.html

  236. jobrave
    29 listopada o godz. 20:57

    Ani na sekunde mysli zlej nie mialem w glowie.

    Zerknij co napisalem E-Jotce. Poza merytorycznoscia chodzi jeszcze i o to co do niej napisalem. Krotko, bo wieczor i sie musze domem zajac … Wiec zerknij do postu wyzej. please…

  237. Frasyniuk dedykuje Piniorowi i nam wszystkim przesłanie:
    Nie przestraszyliśmy się Jaruzelskiego, nie przestraszymy się i Kaczyńskiego

  238. izabella
    29 listopada o godz. 19:41

    Ja mysle Izabella, ze moge udzielic odpowiedzi na Twoje pytanie.

    Mam dobra znajoma, moze przyjaciolke. Ona jest od am. „performance” sztuki. Poznalem ja na wernisazu jej prac tutaj. Ona byla wtedy na zaproszenie jednej szkoly sztuk pieknych. Prowadzila zajecia ze studentami, ale tez miala wlasne wystawy co jakis czas. Szesc lat tutaj mieszkala. Maz jej, juz w tym czasie emeryt, jest szwedzkiego pochodzenia, ale cale dorosle zycie mieszkal w USA. Zakonczyl dzialalnosc jako prof. emeritus z jednego am. uniwersytetu. Jak jej sie te przedluzane kontrakty skonczyly, to umowilismy sie wszyscy razem na ta przeprowadzke do Grecji. Tez zostalem emerytem i moja, to wszystko wszystkim pasowalo. I w Grecji zaczelismy prowadzic troche „bohemy” zycie towarzyskie.

    Raz bylismy na takim przyjeciu powernisazowym u jednego chirurga sercowego (kardiologa) tamtejszego. Vasso w Gr. tez miala wystawy, a ten chirurg to tylko byl chirurgiem od zarabiania pieniedzy. Sam dla siebie, uwaza sie za malarza freskow. Dla tego malarstwa zbudowal olbrzymi dom i jeszcze wieksze podziemia. Ja mysle ze powierzchnia tego jest/byla ze 2000 mkv. Olbrzymi kompleks pomieszczen, korytarzy i galerii. I sciany pokrywane freskami, przewaznie antycznej tematyce. Wszedzie, czesc bialych czeka na prace, podlogi w mozaikach. Jak juz zmeczylismy sie tym lazeniem, a do kazdego fragmentu historia oczywiscie byla, to sie jakos wszyscy zebrali w takim centralnym patio. Ze dwadziescia osob bylo, wszystkie chyba jezyki indoeuropejskie. I ci co byli to tacy co cale zycie szukaja czego nie zgubili. I duzo wina, to i rozmowa zeszla na sztuki piekne. Vasso niedawno zrobila jedno wejscie do banku w Szwajcarii. Glownym elementem bylo duze drzewo, w calosci z korzeniami i galezie, wszystko pomalowane na bialo i podwieszone pod sufitem wiele kondygnacji. A na wystawie Vasso byly tez jej inne prace, np taki samochod zamieniony na ogrod. Taki jest moj krotki opis, ale i tak wielosci oddac nie moze. Recenzje z tej wystawy nie byly zbyt dobre. I ta rozmowa o sztuce antycznej i pozniej doszla do recenzji.

    Ja nie umiem recenzowac sztuki, tak ze w wiekszosci tylko sluchalem. Ale w koncu sie odezwalem. Bo to jest tak mowie Vasso. Twoja sztuka tu w Grecji nigdy dobrego odbioru miec nie bedzie. Bo co to jest drzewo na bialo pomalowac. Tu w Gr. polowa drzew ma pnie na bialo malowane i korzenie. Do Was moge napisac tak jak w Pl. stare sady mialy wapnowane pnie. Ale Vasso tego nie wie, to musialem greckim przykladem. Znaczy kazdy chlop grecki jest „performance” artysta. A w samochodach nie tylko ogrody kwitna, ale i akwaria z zywymi rybami i osmiornicami woza. Znaczy ogrodnik i rybak tez jest artysta. I mialem tez wtedy w komorce zdjecie samochodu, ktorego karoseria byla zbudowana z drutu. To zdjecie gdzies mnie zaginelo, ale wyobrazcie sobie cala karoseria z kawalkow drutu, w samochodzie w ruchu ulicznym. To jest artysta „performance” ten blacharz co to skonstruowal. Dosyc sie obsmiali ci co szukaja czego nie zgubili. I Vasso tez. Pozniej pare miesiecy wrocili do siebie, do Charleston i my do siebie. I to jest moja odpowiedz Izabella do Ciebie.

    Nie moze byc w Pl. kabaretu dobrego. Bo kabareciarzem jest kazdy, chlop, ksiadz, profesor, polityk, kto chce. I jeszcze mu za to placa. Recenzji sie nie boi, bo recenzenci tez kabareciarze. Zycie codzienne pisze scenariusze, ktorych zaden literat nie wymysli. Wystarczy blog czytac jak ja. Oczywiscie dosc ciezko jest spedzic cale zycie w takim „kabarecie”. Z normalnego to wyjsc mozna po dwoch godzinach. Ale nie z nadwislanskiego. To i Olga Lipinska sie zestarzala. Taka jest moja odpowiedz do Ciebie Izabella.

    pzdr seleuk(os)

  239. Powtarzam – bo jak widzę nie do wszystkich jeszcze dotarło

    wyniki II Edycji Badania Spójności Społecznej. 20.11.2015
    Znaczenie – bardzo duze:
    Miłość 52,2 %
    Uczciwość 64,9 %

    źródło:

    „http://www.google.ca/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=8&ved=0ahUKEwiDtePo4c7QAhUk0IMKHR24DGAQFghVMAc&url=http%3A%2F%2Fstat.gov.pl%2Fdownload%2Fgfx%2Fportalinformacyjny%2Fpl%2Fdefaultaktualnosci%2F5486%2F21%2F1%2F1%2Fwartosci_i_zaufanie_spoleczne_w_polsce_w_2015r_.pdf&usg=AFQjCNEIfdv4_61IijN7mXjcIoE1AXPg8g

    strona 6.

  240. Nie wiem, dlaczego program forum obcina link.

  241. lonefather
    29 listopada o godz. 21:01
    tak sie wypowiedzial Frasyniuk, a to dla mnie kryształowo uczciwa postać.
    Nie ważne, czy to 13 grudnia, bo „13-tego – nawet w grudniu jest wiosna”
    Jest rocznica stanu wojennego, nchyba nawet już 35 (tyż okrągła).

    Coraz mniej mi się podoba….ale na wiec popołudniem pójdę, gardło zedrę i pomacham czym trzeba. Do czego i Was zachęcam, jeśli tylko możliwość dopisze.
    A Ty lonek, nie mogłeś na Downing Street popędzić, żeby pogrozić palcem Broszydle? od wczoraj spiskuje z Teresą May…

  242. Ech ci znajomi… Chcecie sie posmiac w tym ponurym dniu?

    To zajzyjcie:

    http://polityczek.pl/index.php/uncategorised/1939-szydlo-polska-jest-dzis-panstwem-ktore-nadaje-ton-polityce-europejskiej

    „POLSKA JEST DZIŚ PAŃSTWEM, KTÓRE NADAJE TON POLITYCE EUROPEJSKIEJ”!

    Mi sam tytul wystarczyl, zeby spadl z krzesla… a dalej jeszcze lepiej.

  243. @lonefather 29 listopada o godz. 21:17

    Wirtualna rzeczywistość – istnieje tylko w głowach „wiernych”.
    Skąd my to znamy?

  244. Jeśli rzeczone sumy wpłynęły na konto Piniora i on się nie zdziwił, lecz przyjął i wydał na kampanię wyborczą, to powinien móc udowodnić pochodzenie tych pieniędzy np. jako darowizny od osób fizycznych, co jest legalne do określonej wysokości (15-krotność minimalnej pensji w Polsce od jednej osoby w ciągu roku). Jeśli miał asystenta, który te sumy wyłudzał za obietnice załatwiania interesów, to zdumiewająca jest jego (Piniora) naiwność czy wręcz głupota oraz karygodny brak kontroli. W końcu to gość po studiach prawniczych.
    Jeśli zaś prawdą jest, że z podsłuchów wynika, iż senator P. sam telefonicznie proponował użycie swoich wpływów za odpowiednią gratyfikację… 🙁 to politowanie budzą otrzymane sumy 🙄

    Piniora nie znam poza legendami o ukrywaniu go w wielkim bloku we Wrocławiu, gdzie mieszkał mój kolega ze studiów, wielki zwolennik Kaczyńskiego, wierzący w zamach smoleński.

    Ani mnie ziębi, ani grzeje ewentualny upadek idola, bardziej interesuje mnie, jak zachowają się sądy i sędziowie w tej sprawie.

  245. @seleuk(os)

    To przejąłem od Seinfelda:

    Jerry: This isn’t a good time.

    Telemarketer: When would be a good time to call back, sir?

    Jerry: I have an idea, why don’t you give me your home number and I’ll call you back later?

    Telemarketer: Umm, we’re not allowed to do that.

    Jerry: Oh, I guess because you don’t want strangers calling you at home.

    Telemarketer: Umm, no.

    Jerry: Well, now you know how I feel.

    Działa 😉

    I jeszcze moje własne, gdy dzwoni firma handlująca winem i na początek zadaje klasyczne pytanie, jakie wino preferuję, białe czy czerwone?
    – Żadne. Moja religia mi nie pozwala 😎

  246. @Tobermory 29 listopada o godz. 21:35

    Jeden z najbardziej perfidnych myków – cicho odłożyć słuchawkę bez przerywania połączenia. Telemarketer zorientuje się… pod pewnym czasie.

  247. @Tobermory (29 listopada o godz. 21:26)

    Ani mnie ziębi, ani grzeje ewentualny upadek idola, bardziej interesuje mnie, jak zachowają się sądy i sędziowie w tej sprawie.

    Tu nie idzie o ewentualny upadek idola. Chodzi o orwellowskie zagrabienie pamięci i kształtowanie przyszłości.
    Nie mam pojęcia czy Pinior okazał się naiwny. Nie mogę wykluczyć, że wykazał się tym, co jest „polską wartością” czyli „wielką improwizacją” i „jakoś to będzie”.
    Jeżeli tak było, to z pewnością nie zostanie to wykorzystane do ucywilizowania polskich obyczajów politycznych. Wręcz przeciwnie.
    Dlatego to, co się dalej będzie działo wokół Piniora, jest równie ważne, jak to, co się dzieje wokół Trybunału Konstytucyjnego.

    PS. Pan premier z tabletu złożył samokrytykę. Uznał, że nie powinien był przydzielać dotacji dla fundacji, w której zasiada jego żona.
    Ciekawe czy teraz pani wicepremierowa pokaże, że ma to, czego nie ma jej małżonek.

  248. Tobermory
    29 listopada o godz. 21:35

    To ja Tobie Tobermory napisze jak przejalem tez od Jerry. Moja parafraza. Do mnie z winem nie dzwonia, ale wydzwaniali tacy co mnie na inwestowanie chcieli namawiac. Ja tutejszy emeryt mam najwyzsza zdolnosc kredytowa z mozliwych. To nie ma nic wspolnego z wysokoscia, tylko z bezpieczenstwem wyplacalnosci.

    Z tego powodu nie moglem sie opedzic od telefonow od tych co moje pieniadze chcieli inwestowac. Zadne argumenty nie pomagaly, ani zastrzezenie numeru przed upiardliwymi. I w koncu znalazlem wyjscie ala Jerry, jak z tymi jechowitami. Jak dzwonili do mnie to ja chetnie na rozmowe, ale wpierw mam pytanie do ciebie co dzwonisz. Dlaczego rad inwestycyjnych na sobie nie zastosujesz? Przeciez zostaniesz bogatym czlowiekiem i nie bedziesz musial w call center pracowac. Dlaczego rad na sobie nie stosujesz? W ten sposob Tobermory w dwa miesiace zalatwilem wszystkich mozliwych inwestorow. Do dzisiaj nie dzwonia. Jak jechowici co niedaleko mnie dzialalnosc prowadza. A ja sie klaniam, a oni mnie z daleka omijaja. Jak ci od inwestycji. Jak ja w moim banku temu mojemu urzednikowi od funduszy opowiedzialem to spojrzal na mnie z duza powaga, kawy dolal i brakujace mleko doniosl.

    Dobrze bylo JS ogladac w swoim czasie.

    pzdr seleuk

  249. Notatka informacyjna na podstawie Badania spójności społecznej to nie to samo, co wyniki badań.
    Czy tak trudno wygoglać sobie wyniki?

  250. Wujek gogiel pomoże:
    Prezentacja pierwszych wyników II edycji badania spójności społecznej
    stat.gov.pl/download/gfx/…/pl/…/1/…/prezentacja_bss_20_11_2015.pdf
    20.11.2015 – 2015r. II edycja Badania spójności społecznej (rozszerzenie … •Jakie wartości uważamy za najważniejsze? … Znaczenie wartości w życiu …. Polacy najbardziej cenią (znaczenie duże lub bardzo duże dla niemal 100%) …

  251. @mohikanin przedostatni
    29 listopada o godz. 21:45

    To jest absolwent prawa, polityk, były członek Komisji do Spraw Praworządności…
    Kolejny drogowskaz, który nie idzie we wskazywanym przez siebie kierunku?
    Lud polski bardzo łaknie legend o nieposzlakowanych i niepokalanych, chce być dumny z mistrzów, idoli i papieża-Polaka, bo jego własne życie to kombinacja uchybień moralnych, cwaniactwa, chytrości, pozerstwa i obłudy.
    Więc niech chociaż ten Pinior nas nie rozczaruje, please!

  252. lonefather
    29 listopada o godz. 21:17
    Preier Szydło napisała na twitterze:
    Polska jest dziś państwem, które nadaje ton polityce europejskiej. Mamy też duże osiągnięcia poza Europą.

    Mój komentarz
    Ignorancja, obskurantyzm, tupet i bezczelność wobec obywateli Polski, traktowanie ich jak ostatnich głupków. Polityka międzynarodowa, to dla PBS ziemia nieznana.

    Żałość człowieka ogarnia, wstyd wychodzi na twarz.
    Pani premierko Beato, dobrze się dzisiaj masz?

    Jest takie przysłowie bardzo adekwatne do tej wypowiedzi:
    Wpuścić chłopa do biura, to atrament wypije.
    Pzdr, TJ

  253. tejot
    29 listopada o godz. 22:08

    25 Pazdziernika 2015 roku „chlop” ,czyli PiS zostal wpuszczony …

    Niestety, wskutek rozwoju technologicznego, nie ma juz w biurach atramentu, wskutek czego „chlop” sie bierze za wypijanie czego sie tylko da… Skutki sa dla nas wszystkich takie jak widac.

    pozdrawiam l.

  254. Moda modą, ale ten cały przedstawiciel prokuratury wygląda jak łachudra jakaś po nocy w stogu siana. I jak takiemu wierzyć?

  255. @Tobermory, (29 listopada o godz. 22:05)
    Na razie nie wiemy czy Pinior nie idzie we wskazanym przez siebie kierunku.
    Każdy lud pragnie legend. Vide Rollo May „Błaganie o mit” . Szwajcarzy całkiem serio wierzyli przez długie lata, że Hitler nie zaatakował ich, bo się uląkł ich armii. Kiedy odkryli, że zostali oszczędzeni jako pralnia brudnych pieniędzy, przeżyli to bardzo boleśnie. Moi szwajcarscy przyjaciele przez całe lata jeździli pracować do kibuców w Izraelu, żeby choć trochę zadośćuczynić za „grzechy” ich państwa. I chwała im za to. Teraz ich dzieci jeżdżą do Ameryki Południowej z powodu „brudnego złota”.
    To bardzo przykre sprawy, ale nie umniejszają dzielności i mądrości „ludu” szwajcarskiego.
    Bez pozytywnego obrazu własnego Ja ludzie nie są w stanie prawidłowo funkcjonować.
    Józef Pinior nie jest idolem.
    idol
    1. «osoba będąca obiektem czyjegoś szczególnego podziwu, graniczącego z kultem»
    2. «wyobrażenie bóstwa będące przedmiotem kultu»

    Józef Pinior jest bohaterem. I może okazać się niedoskonały. Jego ludzkie prawo. Jeżeli zrobił coś niezgodnego z prawem, to źle.
    Tyle, że katobolszewicka władza nie wykorzysta tego do poprawy, ale jeszcze większego niszczenia demokracji.
    Dlatego mnie nie jest ta sprawa obojętna.

  256. Mam trochę do przewijania, przepraszam, jeśli komuś nie odpowiem.

    @Ewa-Joanna
    29 listopada o godz. 11:46

    Wiesz, wbrew pozorom trochę tych ludzi normalnych jest, tylko nie udzielali się, bo polityka aż tak nie wkraczała w ich życie.
    Teraz wkracza i zwyczajnie burzy coś, co jest niezbędne do życia – poczucie bezpieczeństwa. PiS jest nieprzewidywalny, brutalny, ładuje się z buciorami w życie prywatne, forsuje idiotyczne pomysły nie patrząc na konsekwencje.
    Wielbicielom partii może to pasuje, ale innym ludziom nie.
    A poczucie bezpieczeństwa to podstawa.

    lonefather
    29 listopada o godz. 12:04

    Co po upadku PiS? Raczej nie „czarni”. Bardzo teraz się kompromitują.

    A co do cech chłopskich – o, przepraszam. Jak mnie ktoś przeprosi, to wybaczam. Ale nie zapominam:)
    Jest jeszcze chłopski upór, na szczęście możliwy do ujarzmienia, gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że nie ma co brnąć. 🙂

    @Tanaka
    29 listopada o godz. 12:17

    Ja wiem, że Ty wiesz:)
    Bardzo lubię wszelkie „150 lat trwania”. Są zaprzeczeniem ulotności. Dziadek G. miał sklep we wsi Retkinia. Sprzedawał tak cukier, sól, wódkę i śledzie – wszystko, czego nie było na polu.
    Dziś sklep stałby w środku miasta i być może poszerzyłby asortyment, a może nie. I miałby na ścianie fotki założyciela w kolorze sepii, jak ci w Ameryce.
    „Dumni sprzedawcy cukru, soli, wódki i śledzi” 🙂

    @mohikanin przedostatni
    29 listopada o godz. 14:08

    „Była mądra. Mądrością rozumianą po Eriksonowsku, jako „zdolność do cenienia życia dla niego samego”. Była na tyle mądra i robiła swoje na tyle dobrze, że rozgrzewa to serce nie tylko wnuka, ale nas czytających tu jego wspomnienia.”

    Masz rację. Dziękuję.

    @jobrave
    29 listopada o godz. 14:15

    „co może być wartością polską, czyli wartością odróżniającą ją od wartości niemieckiej, estońskiej, czy gwatemalskiej? Nie istnieje nic takiego, jak „wartość polska”, tak jak nie istnieje wartość niepolska. Nie ma wartości chrześcijańskich, podobnie jak nie ma wartości muzułmańskich, buddyjskich. ”

    Pewnie, że nie. Religijność, rodzina czy patriotyzm jako wartości są uniwersalne, ale zapytaj pierwszego lepszego konserwatystę o polskość, to je właśnie wymieni. Zastosujmy podobne rozwiązanie. Niech polskość zacznie kojarzyć się również z wolnością, uniwersalizmem, tolerancją, odwagą….

  257. Wyniki badań są jednoznaczne:
    wyniki II Edycji Badania Spójności Społecznej. 20.11.2015
    Znaczenie – bardzo duze:
    Miłość 52,2 %
    Uczciwość 64,9 %

    Niestety, niektórzy umieją czytać tylko notatki informacyjne…
    I z uporem maniaka powoływać się na Rollo Maya.

  258. Ktoś wspomniał o idolach? No właśnie.
    Kto (tak w ogóle) potrzebuje IDOLI?
    Być może potrzebują ich nastolatki.
    Albo osoby dorosłe tylko z nazwy.

    Nie ma ludzi kryształowych.
    Nie ma ludzi godnych zaufania z definicji.
    Szukanie takich ludzi jest absurdem.
    A idealizowanie kogokolwiek – absurdem jeszcze większym.

    Przecież cała tragedia polskiej polityki
    polega na tym, że ludziska szukają idola –
    czyli kogoś do kogo (pardon!) mogliby się modlić
    i wielbić na kolanach przed figurą.
    a niektórzy z uporem maniaków
    nawet błagają… o mit. Bez sensu!

  259. Jiba
    29 listopada o godz. 22:56

    Tak jakbys sie poczula tymi chlopskimi cechami jakos tam urazona. Ja tam swoich „chlopskich” cech sie nie wypieram, ani jak ktos mi wypomni, nie obrazam. Tez mam upor i jesli obserwujesz, to wiesz. Ale cechy, cechom nie rowne, jedne sa dobre, inne slabsze i jeszcze inne po prostu fatalne. Jedne mam, innych nie, nad tymi, ktore sam uwazam za „gorsze”, staram sie panowac i nie pozwalam im sie panoszyc.

    Chce, zebys sie dobrze czula, wiec najserdeczniej przepraszam. Nie musze wiedziec, chyba, ze sama zdecydujesz inaczej.

  260. @Jiba 29 listopada o godz. 22:56

    Naprawdę zaliczasz religijność do wartości?

  261. @Ewa-Joanna
    29 listopada o godz. 22:27

    Nie wiem, czy widziałem tego samego, ale nie dosyć, że łachudra, to jeszcze jakiś bezzębny 🙁

  262. @Tobermory,
    Mumblił? To ten sam! 😉

  263. lonefather
    29 listopada o godz. 23:24

    No co Ty?!
    Mam cudownych przodków, wspaniałego dziadka, któremu zawdzięczam magiczne dzieciństwo. Łęczyckie bagna czytam jak Indianie tropy zwierząt. Kłusownik, bajarz, wolny duch, prekursor recyklingu w latach 90-tych, czego nie mogła wybaczyć mu moja babcia, bo ludzie wytykali go palcami.
    Jakie on robił łódki z metalowych beczek. Albo karmniki dla ryb. Plastikowe butelki wykorzystywał jako pływaki. Rozpinał między nimi siatkę, kładł na niej mięso i przykrywał, by nie śmierdziało aż tak. Mięso gniło, larwy much spadały do wody i ryby miały restaurację z gwiazdkami Michelina. Albo sławojka z zamrażarki z wymiennym zbiornikiem, czyli przeciętą beczką z wytwórni soków. Pójść na łąki i zobaczyć postawioną w trzcinach na sztorc zamrażarkę, to jeszcze nic. Ale dowiedzieć się, że to nie przypadek, to dopiero bezcenne.
    Nie zamieniłabym tego człowieka na żadne majątki w Taurogach. Nigdy.
    A przecież nie był jedyny. Mam całą plejadę dziadków, babć, ciotek, wujków, znam ich historie pełne namiętności, jak tańczyli na hucznych weselach, jak umarli jedno po drugim, w trzy dni, bo nie mogli znieść życia bez siebie, jak syn szedł pieszo z wojska z Kalisza, by zdążyć na pogrzeb ojca, kondukt wyszedł, zanim dotarł, więc syn wskoczył na ojcowego konia i kondukt dogonił.
    lonku, świetnie, jeśli mam cechy po tych ludziach, bo byli wspaniali 🙂

  264. Na marginesie
    29 listopada o godz. 23:26

    Ja? Nie, nie to miałam na myśli. Raczej fakt, że w innych krajach ludzie też cenią religijność.

  265. @Na marginesie
    29 listopada o godz. 21:40

    Znajomy miał inny myk na kolsenterów. Na każde pytanie odpowiadał „nie wiem”. Trzeba tylko wstrzymywać śmiech, ale zabawa nawet niezła. Z „pomidorem” jeszcze nie próbowałem.

  266. @Jiba 30 listopada o godz. 0:04

    Coś mi ten Twój dziadek przypomina pombocka.

  267. @bubekró 30 listopada o godz. 0:17

    Muszę spróbować 😉

  268. „Jacek Kowalczyk, 29 listopada o godz. 10:55. Szanowny Panie! Może ja za mało inteligentny jestem, ale zupełnie nie rozumiem, o czym Pan pisze w kwestii banowania miękkiego i innego. Czy mógłby Pan na chwilę porzucić manieryczny styl „na wsioka” i napisać po polsku, o co Panu chodzi? JK”

    Jesli mowa jest otwartym jezykiem – chodzi o nie przeklamanie wykidajly, jesli dobrze rozumiem – to rozumiem jedno. Ze moje wywalenie z tego blogu, trwajace okolo kilku dni – co zauwazyla, zdaje sie, Ewa-Joanna, nastapilo bez wiedzy pana Kowalczyka. Ten fenomen jednakze budzi moje wielkie zdumienie.

    Jak moglo dojsc do tego, ze moje liczne raczej posty byly uwalane z adnotacja: „Nu nu nie komentujemy”. Jesli bowiem to prawda, iz posty te byly uwalane bez wiedzy pana red. Kowalczyka, to mamy chyba do czynienia z niekontrolowana inwazja hackerska na tym OBYWATELSKIM blogu. Co, zdaje sie, sugerowal wesolek-autor IO. Zapowiadajacy pewne akcje, „jesli sie nie poprawie”, przeciwko mnie, Orteqowi.

    Taka obserwacja, wynikajaca z powyzszego fenomenu.

    Istnial kiedys w sieci blog pn. „Jestem z Ukladu”. Po kilku latach istnienia, zostal on zhakowany przez uczestnika tego blogu dzieki pozwoleniu Gospodarza na wejscie, jak to zostalo wowczas nazwane, „do kokpitu” przez owego uczestnika. Jego nick, tego hackera, nosil wtedy imie EDD. Edward D Dana.

    EDD wchodzil na blog bylego ministra rzadu premiera Mazowieckiego jak chcial. I przemienial tresci owego blogu jak chcial. Wesolek taki z niego byl. Az blog padl. No bo innego rezultatu nie mozna bylo oczekiwac, przy tak bezczelnym hackerstwie blogowym.

    Jesli to prawda, ze pan red. Kowalczyk nie uwalal moich postow adnotacja „NU nu nie komentujemy” – co ukazywalo sie tylko moim oczom a nie oczom innych uczestnikow tego ‚obywatelskiego’ blogu – to konkluzje mozna wysnuc tylko jedna: HACKER tu HARCUJE.

    Kto tym hackerem moze byc, na ‚obywatelskim’ blogu POLITYKI, nie jest zbyt trudno sie domyslic. Wcale nie musi to byc ten sam Edwar. Choc to zapewne z tym samym Edwarem mamy znowu do czynienia.

    Z trollem nad trollami, inaczej mowiac, do czynienia mamy. Przepraszam wszystkich za te wiesc hiobowa. Obywatelsko blogowa.

  269. @Jiba

    Bejata ( już trzecia z Albatrosa) M-Pielucha w zgodnej narracji wymyśla „Polskie Wartości”.
    To umówmy się kompletna bzdura. Potrzebna wyłącznie temu cynicznemu tałatajstwu. Nic takiego nie istnieje! Pozwoliłem sobie zakpić typując widelec i ogórkową.

    Możemy łatwo dostrzec różnicę między społeczeństwami katolickimi i protestanckimi w tym prostym odwróceniu słów-módl się i pracuj, na – pracuj i się módl.
    Tanaka wspomniał o Menonitach. Piękny, klasyczny przykład na rzetelność, uczciwość , pracowitość, prawdę. Wystarczy popatrzeć na pozycję krajów wyznających Kalwina, Lutra.
    Gdzie zabrnęli wyznawcy Krk? Powszechne pijaństwo, oszustwo, kradzieże, zakłamanie. I te parszywe slogany-ksiądz to tylko człowiek, co Ci szkodzi ten krzyż? Grzeszyć to ludzka rzecz. Wystarczy się wyspowiadać i już jestem piękny, wybrany, najlepszy. Czy nie tak to działa w tych „wartościach” w.g. Krk i pispółki? Fuj.
    @izabella 28 11 6:04
    Stale się zgadzam z Twoimi wpisami ( w myślach) , jednak zupełnie nie wierzę w specjalnie polską gościnność, spryt, zdolność przetrwania. One może były, bo musiały jakieś w powszechnej biedzie być. Proszę spojrzeć jak one się zmieniły z chwilą poprawy bytu u „gościnnych” Słowian w Moskwie, Petersburgu, Warszawie. Tę byłą gościnność, to widzę teraz jako obraz płaszczenia się , klękania wobec ludzi Zachodu. Czytaj-ich pieniędzy.
    To nie było rytualne „spragnionego napoić” wobec słabszych. To takie pochłopskie, acz wyniosłe, niby poszlacheckie dawanie, jak ten banknot na tacę. Co by cały lud wokół mnie widział.
    Stachu39 uznał za wartości polskie: obyczaje, krajobraz, język. Czy one są tylko u nas? Trudna, niemożliwa to katorga je znaleźć.
    Dziękuję lonefather 29 11 1:53 za pouczające porównanie N.Mandelli z L.Wałęsą.

    Cóż daliśmy jako naród Europie, cywilizacji? Termopile, rzeź Pragi w ’44r.? Umiem wymienić tylko lampę naftową Łukasiewicza. Takie światło od Mesjasza Narodów.

    P.S. W sprawie J.Piniora myślę, że trzeba odczekać. Wtedy wziąć Frasyniuka na sztandary i zaatakować 13-tego grudnia.
    I świetna ta kurwizja 🙂

  270. Uwalanie WYBRANYCH postow blogowych, po zhakowaniu danego blogu, jest dzisiaj praktyka szeroko stosowana. Wszystko w ramach managementu nowej wartosci propagandowej o nazwie ‚social media’. Wartosci uzyskujacej nowy status w, na przyklad, prezydenturze USA. Obama bedzie musial scedowac Trumpowi swoje prezydenckie social media!

    Te FB, Twitery i cale pozostale badziewie. Ktore uzyskalo nowa ‚publiczna wartosc’ w bibliotekach bylych prezydentow, na przyklad. Kiedy ta ‚publiczna wartosc’ niektorych blogow zostanie dostrzezona przez odpowiednie czynniki, nietrudno przewidziec. Jutro. Czyli wczoraj

  271. mohikanin przedostatni
    29 listopada o godz. 21:04

    To chyba humor wisielczy 🙁

    seleuk(os)
    29 listopada o godz. 21:07

    Masz rację, że rzeczywistość przerosła fikcję. Ale z komuchów społeczeństwo się śmiało.
    Zresztą ta świetna satyra w Stanach nic nie dała, Trump i tak wygrał.
    Jakoś mi nie do śmiechu. Czy 13XII to już bedą pałować? Czy wszystkich aresztują, bo demonstracje zrobią nielegalne, na co się zanosi.

  272. A ludek, czarny a jakze, trwa w nedzy RPA. Nie innej niz ta nendza z przed cwierc wieku obrazowana. Bezrobocie, na przyklad, wcale sie nie zmienilo po uplywie paru dziesiatkow lat czarnej wolnosci.

    Chyba sie przeprowadze do PO-Mandelowej RPA. Corka mi tu zamieszkala bowiem. W samym Kapsztadzie. Tak uroczego miasta zem jeszcze w zyciu nie widzial. Czy ktos moze sobie wyobrazic stanie na gorze 1100 metrow npm i spogladanie na ocean atlantycki, lub indyjski, do wyboru, prosto w dol? Do skoku w ten dol niewiele potrzeba.. Strach myslec

  273. Mowa jest o Gorze Stolowej

    http://www.kapsztad.com/gora_stolowa.html

    Dzisiaj zaliczylem te gore. Mozg staje. Naprawde. Szczegolnie po hajkingu, ponad godzinnym, po zupelnie, prawie, PLASKIM, szczycie tej najslynniejszej w swiecie gory..

    A jutro powrot do realiow PiSiorstwa. Tez alternatywa. Choc niekoniecznie dla mnie wciaz zafundowana.

  274. NikodemD
    30 listopada o godz. 1:42

    Chyba rzeczywiście z tą gościnnością to jakaś ściema („tradycyjna polska gościnność”, „pusty talerz na wigilijnym stole”, bla bla bla).
    Ludzie bywają gościnni wobec bliskich przyjaciół, albo wobec rodziny, ale i to nie zawsze. Ale tak ogólnie? Ja takich nie znam. No to jeszcze jeden mit runął.

    „Cóż daliśmy jako naród Europie, cywilizacji?”
    To taki drażliwy temat. A co dały cywilizacji kobiety? A co dali ludzie kolorowi?
    Wygląda na to, że cywilizację stworzyli biali mężczyźni z kilku zaledwie krajów.

  275. Az mi sie lapy trzesa w pracy i nie moge przelknac lunchu po tych (od Piniora casusu wspomnianego) wpisach blogowych. Jestem, tak jak E-J (i wielu ‚tutejszych’, czyli blogowcow) tak daleko (a tak blisko).
    Lonek serce masz ogromne…ale ‚powstrzymaj konie’ jeszcze troche.

    Polskie wartosci: ‚silni, zwarci, gotowi.’
    Wybaczcie, na czarny humor mi sie zebralo…

    Napisalem powyzej: ‚Jakze przerazajaca jest przeszlosc, ktora nas czeka.” Obym nie byl wykrakal.

    Trzymajmy sie wartosci – tych prawdziwych.

    PS
    Popatrzcie, Qrteq przemowil ludzkim glosem, czy to juz Wigilia?

    Orteq, Ty ciagle wsrod Zulusow przebywasz?
    Przyslowie Zulusow mowi: „Mowisz o nosorozcu, upewnij sie, czy w poblizu rosnie drzewo”.

  276. Wiecie co? Gdybym potrafil pisac ‚wstepniaki’ a nie potrafie, napisalbym zaraz o Bozym Narodzeniu zaczynajacym sie (przynajmniej tu) a pewnie i w Polsce, jakiegos wszesnego listopada. Wiecie, o co mi sie rozchodzi.
    Temat trudny, bo trudno byc adwokatem diabla, (Jezu wybacz mnie grzesznemu) i bronic tego swieta (dla mnie swieto, bo mam 10 dni wolnego) przed, do obrzygania sie, zalewem cynicznej komercji.

  277. Eee tam, act, przesadzasz z tym Christmasem. On taki nieco międzyreligijny się robi przez tą komercję. Mnie nieodmiennie cieszą roześmiane dzieciaki muzułmańskie na kolanach Santy. Dzięki tej komercji święto to staje się świętem wszystkich a nie tylko garstki. Bo każde dziecko lubi prezenty.

  278. chyba powinno być

  279. Nie podjezdzaj mnie ekumenicznie i multikulturalnie droga E-J.
    Do tych kultywowania, uwazam, wartosci sa okazje codziennie bez pretekstu Xmasu.

    Radosc (i radosny halas) dzieci otwierajacych wszesnym rankiem prezenty pod choinka najmilszy memu sercu byl, jest i bedzie.
    Sam robilem za Mikolaja i to tak dobrze, ze dzieciarnia sasiadow z bloku (nie mialem jeszcze swoich, dzieci, nie blokow) mnie nie rozpoznala.
    Jak mowie, nie chce byc ‚advocatus diaboli’ ale prawdziwym wiernym
    tez chyba bebechy powinny sie przewracac od tej nieslychanie CYNICZNEJ komercjalizacji ICH swieta.

  280. @act,
    ja jestem niewierna to nie wiem co na to wierni 🙂 A ja zwyczajnie unikam chodzenia ograniczając je do minimum jak już muszę coś kupić. Ale bombki na jabłonce wiszą nie z powodu christmasa, ale z powodu batów. Niestety nie działają i jabłka zostały wpier… no ten tego. 🙁

  281. O sugar! Burza idzie czarna taka… Z gradobiciem ni chybi, może mnie minie. W ubiegłym roku to mi przerobiła agawy na paprotki.

  282. E-J
    A w Kanberze ciepelko po bez mala polrocznej zimie i choc nawet troche deszczu zapowiadali na dzis, to jakos fajnie sie robi.
    W tym Twoim Queenslandzie, to chyba przydomowe schrony powinny byc obowiazkowe 🙂

  283. @act
    ja tam wolę 15 minut burzy niż 6 miesięcy zimy 🙂 Zwykły carport wystarcza, było trochę gradu, ale niewielki, takie tam groszki.

  284. @izabella, (30 listopada o godz. 2:10 )

    To chyba humor wisielczy

    A to? 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=OofPFh8PVh8

  285. Co Polacy dali światu?

    Czesi dali światu Smetanę i Husa
    A Polacy tylko skrzywienie fallusa

    Coś niemieckiego dla „zza kałuży”

    Turek, Włoch i Polak siedzą w jednym samochodzie. Kto prowadzi?

    Die Polizei.

  286. Bry 🙂

    Tobermory
    30 listopada o godz. 8:59

    Mało się kawą nie zakrztusiłam przez to Polizei 😀 jeszcze się śmieję

  287. Przeczytałam to i jestem pod wrażeniem. Kto pamięta bibliotekę Lema w kryształach?

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1684620,1,popyt-na-bikony-rosnie-w-szalonym-tempie.read

    Ale przeczytałam też to

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1684976,1,pis-bierze-sie-za-organizacje-pozarzadowe.read

    (o czym wspominała Konstancja) i ogarnęła mnie zimna zgroza. Ten zamach na Polskę ogarnia i przenika absolutnie wszystkie sfery, ziemię a niebo zostawując. Jest gorzej niż myślałam. A tuż tuż ustawa o zgromadzenich. WOT-ORMO gotowe z pałkami w razie czego. Co za splot nieszczęśliwych okoliczności plus ciemnota i naiwność pozwoliły PiSowi zdobyć większość żeby przepychać dowolne ustawy pisane nocą na kolanie. Jeszcze niech zmienią ordynację wyborczą. Chociaż pewnie zagranicy głosu nie pozbawią, Jackowo daje za dużo poparcia żeby zrezygnować.

    I własnymi ręcami Polacy Polakom gotują taki los.

  288. O ile dobrze zrozumiałem, to na liście blogowych prohibitów znajduje się w tej chwili Fromm i May.
    Campbell jest dozwolony. Uprzejmie donoszę, że nie jest on, niestety, ateistycznie dostatecznie koszerny, skoro May jest zabroniony. Jego „Potęga mitu” mówi praktycznie to samo co „Błaganie o mit” Rollo Maya.
    http://www.blowminder.com/2015/11/17/campbell-mit/
    Równie uprzejmie dopraszam się o podanie listy lektur, których czytanie pozwala aspirować do tytułu Prawdziwego Ateisty? 😉

  289. Mohikanin, a ty co? Jakoś nie rozumiem. To znaczy rozumiem, że nie przeszły ci jakieś posty i masz pretensje. To nie rozumiem tych pretensji.
    Orteq tez coś tam gadał obciążając Gospodarza, ale myślę, że obaj jesteście niesprawiedliwi. To filtr systemu wynajduje słowa zabronione i czasem mu się zwyczajnie nie odróżnia. Ale to moje zdanie. 🙂

  290. lonefather
    29 listopada o godz. 20:42
    Proszę przeczytać ponownie co napisałem. O ile nie jest to zrozumiałe to wyjaśnienie daje wpis @Tobermory 29 listopada o godz. 21:26 (początek).

  291. lonefather
    29 listopada o godz. 20:42
    i jako uzupełnienie wpis
    @mohikanin przedostatni
    29 listopada o godz. 21:45

  292. E-J.

    Dziekuje za nastepny dowod przyjazni mi osobiscie okazywany

    Ostatni aborygen blogowy nawiazal zdaje sie do czego innego niz mnie dotknelo. Mnie po prostu jakas sila blogowa nie wpuskala moich komentarzy. Rowniez pogrywajac w klocki z logowaniem. Ktorego domagano sie za kazdym razem po odswiezeniu strony. Raz zezwlajac na owo logowanie, raz nie zezwalajc. Kiedy napisalem pytanie z tym zwiazane, odpowiedz byla natychmiastowa. Taka sama jak wczesniejsze odpowiedzi na proby publikowania moich postow: „Nu nu nie komentujemy”

    Pozwalam sobie przypuscic, ze to byly odpowiedzi jakiegos wykidajly blogowego ktory znal niuanse jezykowe. Te zahaczajace o podlaski jezyk tzw. prosty. O ktory ty sama sie kiedys podobno otarlas w okolicach z ktorych pochodzil Swiety Ksiundz Popieluszko.

    Pochwa.lony

  293. @NeferNefer
    Może nie tak całkiem przed chwilą ale też w ogrodzie 🙂
    https://goo.gl/photos/GwXewDKHfr39h88F9

  294. Czekaj, czekaj Orteq, bo coś mi tu kręcisz.
    Dokładniej prosze: wysłałeś pytanie do Polityki? I dostałeś odpowiedź :nu nu… ?
    Czy to twoja interpretacja?

  295. @Ewa-Joanna, (30 listopada o godz. 10:11)

    Mohikanin, a ty co? Jakoś nie rozumiem.

    Nic nie szkodzi. Kto ma zrozumieć, ten zrozumie 😉
    Wszystko mi przechodzi. I do nikogo pretensji nie mam. A już najmniej do Gospodarza. HOWGH!
    Sorry za zakłócenie Twojego dobrego nastroju 🙂

  296. @ Orteq
    Nic nie wiem o takich ingerencjach. Nigdy nie posługuję się językiem, jaki Pan przytoczył. Nie zauważyłem też, aby Pańskie wpisy pojawiały się w moderowanych lub koszu (gdzie lądują posty zbanowanych). Zaiste dziwne to zjawiska. Może jakieś printscreeny by Pan pokazał?
    JK

  297. Mohikanin,
    E tam, zaraz zakłócenie. Po prostu lubię jasne sytuacje a nie znoszę rycia pod kołderką. Czyli mi nie pasuje, bo toporek ma tylko Gospodarz a on porządny człowiek. To dlaczego zaraz napadać na ateistów, zamiast usiłować wyjaśnić?

  298. Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 10:33

    Piękne 🙂 i ciepło a tu ptaszkom woda zamarzła w pojemniku, brrr

  299. NeferNefer,
    aż za ciepło. Jutro ma być 35.
    A ten papug to smarkata Galah, jak dorośnie będzie taka jak te tu:
    https://goo.gl/photos/Wocbh473ac5R5Hnn9

  300. Zadna interpretacja, E-J

    Zadnych pytan do zadnej Polityki nie wysyłałem. Ja je probowalem ‚publikowac’, te pytania moje, na tym tutaj blogu. Ktory to blog zalozyl byl szlaban na Orteqa. tymczasowy szlaban, jak sie okazalo po jednym czy dwoch dniach.

    a w ogole to mam dosc tych pierdol obywatelskich

  301. Orteq,
    to problem w twoim kompie, zrób check disc

  302. Pan red Kowalczyk

    Print screenow nie moglo byc jako ze zajawka „Nu nu nie komentujemy” byla zawsze typu efemerydycznego. Tzn pojawiala sie przed oczami, po nacisnieciu ‚OPUBLIKUJ KOMENTARZ’. I natychmiast znikala.

    Zaczynam wierzyc, ze hakerstwo rzadzi tym obywatelskim blogiem. Co bardzo pasuje do „inicjatywy’ wymyslonej przez infantylnego pomylenca. Oraz, niestety, hakera. Chyba tez hakera. Choc raczej niekoniecznie ze szkoly Puti Puti

  303. E-J

    Check disc zrobilem. Problem nie moze byc tylko z moim komputerem gdyz moje posty byly uwalane na blogu POLITYKI. A ten funkcjonuje w stratosferze. a nie na moich komputerze.

    Jak powiadam jednakze, dosc mam juz tych pierdol. naprawde dosc

  304. Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 10:48

    Te u mnie to aleksandretty obrożne zdaje się, miałam ubaw w Gdańsku w zoo jak były eksponatem do oglądania za szybą bo u mnie zimą w ogrodzie zatrzęsienie (najgorzej jak drą dziób o 7 rano w weekend a są bardzo głośne)

    @anumlik

    Pozdrów paradoxa57 ode mnie bom go polubiła i szkoda że go nie ma:(

  305. @NeferNefer
    Coś na temat głośności papug to wiem 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=4y2JvXoqVD4
    Ciekawe jest, że te papużki lorikeet z zapałem zbierają się co wieczór na olbrzymim skrzyżowaniu okupując kilka rosnących tam drzew i wydzierają się konkursowo. Nie wiem dlaczego tak im ten ruch uliczny odpowiada.

  306. Orteq,
    to masz virusa.

  307. Orteq
    30 listopada o godz. 10:48

    Ile jeszcze tysięcy razy będziesz traktorami wciągana na ten blog, by wszyscy słyszeli, czego masz dość i że to są „pierdoły”, stara nieogolona babo?

  308. PiS i wartości
    Pojęcie „wartości”, najczęściej z przymiotnikami „tradycyjne” lub „chrześcijańskie” (patrz wywiad z Dudą seniorem), to kluczowe pojęcie ideologii PiSu. PiSowcy starają się przedstawiać wszystko, co robią, jako czyny partii:
    – dla ojczyzny
    – dla narodu
    – dla naszej suwerenności
    – dla społeczeństwa
    – dla rodzin polskich
    – dla polskiego górnictwa,
    – dla odbudowy polskiego przemysłu okrętowego i żeglugi śródlądowej
    – dla obrony polskich granic (przekop Mierzei Wiślanej)
    – dla podniesienia Polski z ruin gospodarki neoliberalnej

    Przyimek „dla” nadaje rzeczownikowi za nim znaczenie wartości, czegoś cennego, podstawowego, ważnego dla wszystkich:
    – my, ojczyzna, Polska,
    – naród
    – suwerenność
    – rodzina
    – nasz przemysł
    – nasze państwo

    Poza wartościami, które PiS hołubi, nagłaśnia, rozgłasza że je praktykuje i pielęgnuje, w języku politycznym PiSu najważniejsze miejsce zajmują antywartości, którym ze wszystkich sił przeciwstawia się PiS. PiSowcy jako kłótnicy z powołania uwielbiają przeciwieństwa, bo one sprzyjają myśleniu uproszczonemu – tak/nie.
    Antywartości, to są wartości ujemne, destrukcyjne, rozkładające społeczeństwo i państwo.
    Takimi antywartościami są:

    – lewactwo, socjalizm
    – liberalizm, demokracja liberalna, neoliberalizm w ekonomii
    – tzw. tolerancja która w rzeczywistości jest walką z chrześcijaństwem, patriotyzmem, rodziną i w ogóle z porządkiem społecznym
    – globalizm
    – idee Europy zjednoczonej
    – multikulti
    – gender
    – prawa kobiet
    – prawa dziecka
    – cywilizacja śmierci

    Naczelną wartością PiSu nie jest państwo, suwerenność, czy rodzina. Jest to zwykłe MY. PiS, to MY, cała reszta, to ONI.
    PiS walczy o swoje wartości z poświęceniem, determinacją i z sukcesami. Polska stała się państwem wiodącym w polityce w Europie, a i na świecie ma sukcesy, jak napisała premier Szydło na twitterze.
    PiS walczy o zachowanie wartości, przeciwstawia się antywartościom – genderowi, lewactwu, neoliberalizmowi, globalizmowi i unionizmom europejskim, potępia lemingów, wysoko wznosi sztandar z zawołaniem Bóg Honor Ojczyzna.

    Czym są wartości dla PiSu?
    Wartości w praktyce PiSu, to:

    – mobilizujące hasła
    – ozdobniki przedsięwzięć wszelkich, politycznych i ekonomicznych
    – usprawiedliwienia pozwalające wytłumaczyć niepopularne i wbrew demokracji posunięcia, jak działania paraliżujące Trybunał Konstytucyjny
    – argumenty godnościowe i moralne w dyskusjach zamykające partnerom usta.

    Dałoby się więcej napisać, lecz nie będę przynudzać.
    Pzdr, TJ

  309. Polak słowiańsko wrrrwiony (z cyklu Legendy polskie )

    https://www.youtube.com/watch?v=qS2xTGLCu-M

  310. Blog, obywatelski, jest zhakowany, Ewo Joanno. Jesli ja mam jakiegos wirusa to on sie miesci w SIM card poludniowoafrykanskiej. Bo na takiej operowalem kilka .dni temu. Teraz jestem na zwyczajnym WiFi. I na Ipadzie. Niczego nie mozna wykluczyc jednakze. Procz tego, ze Wredny przestanie byc wrednym nienawistnikiem. Przymilnym do niektorych pan, dla zmylki.

    PS. I ja ciebie tez gleboko powazam, Wredny. Inaczej, nienawistniku. Zycze pelnej satysfakcji

  311. Nie czytałem wszystkich komentarzy, a więc pewnie wyskoczę jak Filip z konopi.
    Ciężka sprawa z polskimi wartościami, bo co to niby są te polskie wartości. Ja przestrzegam te wartości, które mam w pakiecie, a to pakiet uniwersalny, ogólnoludzki. A jeśli chodzi o polskie wartości narodowe, to pewnie chodzi o wolskie wartości, a tych nie wyznaję, a nawet jestem ich przeciwnikiem. Ament.

    PS. Subiektywnie rzecz biorąc pod uwagę, to dla mnie wartości polskie są dorobkiem kulturowym. Weźmy takiego Komedę, z którego min. wynika polska szkoła jazzowa. Toć to wartość nad wartościami.

  312. Żorż Ponimirski
    30 listopada o godz. 13:39

    Nie gniewaj się, Żorżu, napraszał się żart.

    Polskie wartości to m.in. filip wyskakujący z konopi. Konopiany „filip” to stara nazwa zająca. A pan Filip co by miał robić w konopiach, żeby potem wyskakiwać? Chyba że Ortek bez portek po załatwieniu.

  313. pombocek
    30 listopada o godz. 14:45

    Nie uwierzysz, ale jak to pisałem, zastanowiłem się z jakiej litery tego filipa napisać. Poza tym coś mi świtało w tyle głowy, żeś kiedyś pisał o tym, albo innym przypadku, alem zapomniał. Dzięki. 😉

  314. @Żorż Ponimirski 30 listopada o godz. 13:39

    Ale właśnie w tym sęk, że wartości ogólnoludzkie (czy może mówiąc nieco bardziej precyzyjnie, liberalne i oświeceniowe) są nie do pogodzenia z wartościami, które nazywasz „narodowymi”, a które są promowane przez KaKa. Powiem więcej, ogólnoludzkie wartości są przez KaKa opluwane i potępiane.

    Poczynając od równouprawnienia kobiet (które KaKa potępia jako „feministyczną bzdurę”) poprzez równouprawnienie mniejszości seksualnych (które KaKa potępia jako „genderyzm”) do zasady tolerancji, w tym religijnej (której KaKa przeciwstawia wielopostaciowy szowinizm). Litanię można ciągnąć bez końca. I to bez względu na jezuickie fikołki, jakimi posługuje się KaKa (np. uwielbiając wydumaną kobietę pod postacią katolickiej bogini Isztar) wmawiając „wiernym”, że jest „największym obrońcom kobiet”.

    O kagańcu nakładanym na myślenie (Michalik: poznawanie praw rządzących światem jest uzurpacją panboziowej prerogatywy przez człowieka) wspomne tylko mimochodem. Tu jest totalny rozjazd wartości. Od samych podstaw.

  315. @NeferNefer
    Paradox przesyła ukłony dziękując za pozdrowienia i odwzajemnia polubienie. Znaczy – polubił Ciebie. I nie tylko – zaznaczył.

  316. Dobry Paradox nie jest zły!

  317. Dobra zmiana? Rząd Szydło właśnie opodatkował najuboższych. Umorzone długi (np. zaległy czynsz) będą obłożone kilkunastoprocentowym podatkiem

    http://natemat.pl/195719,o-co-chodzi-rzadowi-szydlo-mowia-o-pomocy-biednym-a-wlasnie-nalozyli-na-nich-nowy-podatek

  318. Na marginesie
    30 listopada o godz. 14:58

    Bo wolskie wartości są wartościami narodowo- katolickim, a nie polskimi. Trzymajmy się ich retoryki, wszystko co ichnie jest antypolskie. Proste równanie. 😉
    A pisząc poważnie, to dwa różne światy, których nie da się pogodzić, ten ich marny światopogląd musi wymrzeć naturalnie. Inaczej tego nie widzę.

  319. Aha, jest jeszcze kwestia sumienia. KaKa zawsze potępiał indywidualne sumienie jako aberrację. Całkiem otwarcie robili to papieże. I nic się pod tym względem nie zmieniło. Osławiona „klauzula sumienia” (np. dla lekarzy) nie ma nic wspólnego z sumieniem, a wszystko – z dyktatem kleru. Kilka lat temu „liberalny” (hi hi !!!) katolicki publicysta Szymon Hołownia wyrażał dumę, że jego sumienie jest „formatowane” (użył dokładnie tego terminu) przez sutannitów.

  320. @Żorż Ponimirski 30 listopada o godz. 15:12

    No więc właśnie! A powtarzania nigdy dość. To są totalnie skonfliktowane wartości z „wartościami”. Fundamentalnie różne systemy etyczne. I o to chodzi.
    Z kolei KaKa, zapluwając się z nienawiści, miesza z błotem wcale nie „zepsucie”, tylko po prostu inny system wartości, fundamentalnie odmienny.

  321. Na marginesie
    30 listopada o godz. 14:58

    Poza tym nie ma co godzić uniwersalnych wartości z zaściankiem lokalnym, bo niby jak i po co. Tacy jak my wyznają wartości ogólnoludzkie, uniwersalne, takie same bez względu na szerokość geograficzną użytkownika. Po co mieszać i dodawać do tego przymiotniki z lokalizacją geograficzną. Mam to wszystko gdzieś, ojczyzna moja to mój język, a cała reszta mnie/nas wszędzie taka sama. New York- Warszawa- Tokyo.

  322. Jeszcze jest kwestia prymatu jednostki nad rodziną. Wolak będzie wolakiem, póki nie uświadomi sobie tego, że podstawową komórką społeczną jest człowiek, a nie rodzina. Bo jak to będzie w psyche utrwalone, to odpadnie siłą rzeczy cała masa ugruntowanych bzdur, które niwelują wartość jednostki.

  323. Żorż Ponimirski
    30 listopada o godz. 14:52

    Cholera, nie chce mi na blogu ateistów „wierzę” przejść przez dziób, ale w dobrej sprawie raz kozie śmierć: wierzę jak najbardziej Żorżu, że tak było. A bezbłędnych nie ma. Choćby z tego powodu, że język nie jest sztywny jak laska pana Kuchcińskiego: to, co dziś jest błędem, jutro niekoniecznie, i na odwrót.

  324. pombocek
    30 listopada o godz. 15:35

    Hihi. Wierze, że mi uwierzyłeś.

  325. Dodam jeszcze, że istotną kwestią jest tożsamość, stąd na siłę te przymiotniki z lokalizacją/przynależnością dodają, np. polskie/katolickie wartości. Ludki mają problemy z tożsamością, stąd są wyznawcami jakichś tam wartości, a nie nosicielami wartości jako takich.

  326. pombocek
    30 listopada o godz. 11:24

    Tej babie nieogolonej źli obywatele gwoździami tyłek do blogu przybili. Tak ma dość tego blogu i jego obywatelstwa, że już by się od niego odczepił, ale nie może – gwoździe w tyłku trzymają. Ale coś jednak nieustająco może: mędzić, jęczeć i syfon swoją produkcją zatykać.
    I od tego ma się bardzo dobrze. A nawet coraz lepiej.

  327. Na chwilkę

    Ponieważ zbliża się wiadome święto, to na blogu ateistów nie może zabraknąć kolędy. Paradoksalnie. Autorstwa nieodżałowanego Andrzeja Waligórskiego zaśpiewanej przez Olka Grotowskiego.

    Sądzę, że i ostatnie przesłanie może nieźle wpisać się w dyskusję o wartościach.

    Namarginesko

    Dobry Paradox jest jednak zły. Albo raczej wrrrwiony

    https://www.youtube.com/watch?v=DSJCUSVZ0g4

  328. Dziękuję, anumliku i przepraszam że było bez „proszę” fe, nieładnie z mojej strony.

    @paradox57

    Zajrzyj czasami kiedy pierze nie lata 😉

  329. Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 5:35

    Ayers Rock nie jest „gora” jak ta Gora Stolowa z Kapsztadu. Jest najwiekszym kamieniem na swiecie. Jest nie zwiazany ze skorupa ziemska, tylko spoczywa gleboko zakopany w piachu. „Oderwal” sie ten „kamyczek” od podloza 550 milionow lat temu, o czym zreszta stoi w zapodanym przez Ciebie linku.

    Probelm „najslynniejszej gory na Swiecie” jest chyba nieroztrzygalny. Dla jednych bedzie to Gora Stolowa, dla innych Uluru, a dla kogos Gibraltar. I calkiem mozliwe, ze wyznawcow roznych gor, nie pogodzi nawet:

    http://www.allposters.co.uk/-sp/The-Matterhorn-Zermatt-Valais-Wallis-Switzerland-Posters_i3679771_.htm

    Ktory przez stulecia byl niemal powszechnie uwazany za najsynniejsza gore swiata, wrecz za gore bedaca synonimem gor. I nie stracil tego tytulu, nawet po odkryciu:

    http://www.allposters.co.uk/-sp/Dawn-Over-Mountains-and-Lago-Pehoe-in-Torres-Del-Paine-National-Park-Posters_i9730489_.htm

    Trudna sprawa z tymi „najpiekniejszymi gorami Swiata”, co nie?

  330. @paradox57 30 listopada o godz. 16:56

    To jest jak najbardziej prawiłowy i zdrowy wqrrrw.
    Dobry Paradox jednak wcale nie jest zły 😉

  331. @lonefather 30 listopada o godz. 17:25

    Swoją drogą to jest ciekawe – ta fascynacja homo sapiens wzniesieniami terenu.
    Ararat, Karmel, góra Synaj, kazanie na górze… fiksacja jakaś musi co.

  332. A skoro Paradox rozpoczął kolędowanie (świetna rzecz, nie znałam jej)
    To ja pojadę depresyjnym bardem – jak zwykle czarująco bezlitosnym.

    https://www.youtube.com/watch?v=Kti70ova97w

  333. Toż to jeszcze listopad.

    „Rytuały religijne aktywują ośrodek nagrody w mózgu, tak samo jak miłość, seks, hazard, alkohol, narkotyki, słodycze czy przyjemna muzyka – naukowcy dowiedli tego, badając mormonów”.

    Czyli trzeba założyć taki „Religious Anonymous”.

  334. ​Tanaka
    30 listopada o godz. 16:27

    To Ci też, Tanako, podrzucę znaną Ci już świetnie mądrość – to jedna z wartości narodowych Polaków.

    Wczoraj obserwowałem, stojąc na kanale prawie suchą nogą w miejscu, gdzie parę dni temu płynęła płynnie woda, proces zabinkowywania kanału piaskiem przez głupsze od wartości narodowych morze. Tym razem korkowanie zaczęło się od boków. Wiatr był północny, najgroźniejszy i najwięcej szkód czyniący, kiedy duży. Ale ostatnio był do ósemki, może dziewiątka w porywach. Wiem, że u Ciebie na Zatoce trochę połamał, u nas – nie. Nawet lepiej: wyrzucił sporo roślinnych śmieci. Śmieci z morza to różne bogactwa, a największe – bursztyn, którego kilogram kosztuje ok 7. tys. Zorientowałem się, że śmieci nie były przebierane, czyli nie na w pobliżu fachowców, co wiedzą, gdzie szukać, więc bursztyn w nich bankowo siedzi. Niech siedzi mnie już na emeryturze nie interesuje, bo jestem bogaty. Co pomyślę o prawie tysiącu i trzystu złotych miesięcznie, uśmiecham się od ucha do ucha. A w marcu dostałem 2,5 złotego podwyżki!

    Tym razem więc, Tanako, korkowanie ujścia zaczęło się z boków, co widać na filmiku. Czyli północny pogonił falę daleko po brzegu, która sukcesywnie wpłukiwała piasek do kanału między palami i go spokojnie zamulala, został tylko mały strumyczek – ino patrzeć, jak się zamknie. Od samego ujścia, czyli od czoła widać na całej szerokości kanału płyciznę, która tylko czeka, żeby zatkać sobą w cholerę kanał na amen.
    Po co nam to było? Właśnie po to.

    ‚VID_20161129_151429.3gp

  335. @izabella 30 listopada o godz. 17:55

    Dokładnie taki sam sens i cel ma np. taniec wojenny.
    Chodzi o wykonywanie – wespół w zespół –
    Odgornie zaprogramowanych czynności.

    https://www.youtube.com/watch?v=unN_2w4qBDc

    A teraz porównaj TO z chóralną recytacją „Credo”.
    Widzisz jakieś istotne różnice?

    Bo ja nie 🙂

  336. Na marginesie
    30 listopada o godz. 18:10

    Fajny ten taniec 🙂

    Babciom moherowym taniec wojenny mógłby nie pasować, ale może maryhy im dać?

  337. Tanaka

    Pardą i winowat – próbwałem linką z poczty gmail, ale nie wyszło, choć kiedyś wyszło. Tępieję, nim kur trzy razy zapieje.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/albums/6358811732369579777/6358811732342467618

  338. @izabella 30 listopada o godz. 18:19

    Ty mnie idziesz mówić???
    Przecież stwierdzono, że kościelne kadzidło
    jest halucynogenne. W tym biznesie jest metoda 🙂

  339. No może halucynogenne to aż nie.
    Ale ma właściwości odurzające. To kadzidło.

  340. Na marginesie
    30 listopada o godz. 17:31

    Alez to jest oczywista oczywistosc, ze gdzie maja byc bogowie?

    Nnnoo jak to gdzie? Jesli nie tam, gdzie my nie mozemy wejsc?

    Slady tego wymienilas. Ale problem zaczeli miec religianci, gdy czlowiek po kolei wszedzie docieral. Nim dotarl wszedzie, sprytnie swoje bozie przeniesli tam, gdzie imi juz czlowiek przestal zagrazac. Co z kolei odwrocilo role i religianci boziami wojujacy, zagrozili czlowiekowi.

    Niby niezle sie stalo, ze nie z nabozna czcia na gory patrzymy, ale z podziwem dla ich groznego piekna. Niestety niemniej grozna dla ludzkosci okazala sie ta przeprowadzka boziow z gorszczytow, w miejsca inne, a niedostepne, bo wyimaginowane.

  341. @pombocek
    30 listopada o godz. 18:21

    Oho, dziś kino panoramiczne. Film grozy, z tym czarnym niebem i pędzącymi falami… Dzięki 🙂

  342. @Namargineska
    W stylu SŁOWNIKA KOMUNAŁÓW Gustawa Flauberta:

    Haka peruperu – maoryski taniec wojenny wykonywany w rytm starożytnej mantry tużpowojennych małolatów wrocławskich, do słów: hej (…)uj, noga w nogę, a jajami o podłogę, autorstwa wilniuka anumlika.
    https://www.youtube.com/watch?v=yX2hhJnlH-o

  343. pombocek
    30 listopada o godz. 18:08

    Wideo mi się nie otwiera. czy to nie pusty adres?
    Na zatoce morze rozwaliło molo w Brzeźnie. Nie jest ono wielkie, ma może 40-50 metrów pokładu wychodzącego nad wodę, ale morze robi co uważa, całkiem jak bozia: rozwala.
    Zastanawia mnie przy tym molo w Sopocie. Poprzedni sztorm też je pokiereszował. Od kilku lat przy molo stoi marina, opakowana w kamienne groble-falochrony. Samej marinie może to pomaga, chociaz wygląda wyjątkowo szpetnie i estetycznine zdewastowało pierwotnie elegancką i smukłą końcówkę mola. badania hydrodynamiczne powiny były być zrobione. Zakładam, że były. jednak to co mnie zastanawia to taka ewentualność, że energia morza nie całkiem jest wygaszana na głazach, a może w jakiejś części być odbita i trafiać w pale oraz pokłady głównego trzonu mola. to jednak moje hipotetyczne gdybania, bo nie sprawdzam codziennie, jak Ty, co morze robi z głupimi ludzkimi przedsięwzięciami.

  344. @Na marginesie
    30 listopada o godz. 18:30

    Gdyby dosypać siana, byłoby rozweselające. Przynajmniej dla kiwaczy kadzidłem.

  345. Adremuję. Biorąc pod uwagę niski poziom zaufania w polskim społeczeństwie, da się to pewnie przekuwać w wartość centralną – sceptycyzm.

  346. bubekró
    30 listopada o godz. 19:42

    Ja tu chcę ich wszystkich na odwyk, a wy ich jeszcze bardziej w nałóg.

    Tanaka, link się otwiera, ale jest dużo dłuższy niż to co widać. Trochę mi się zatęskniło za polskim morzem.

  347. @lonefather 30 listopada o godz. 18:35

    Masz rację! Ale bóź już nie ma nie tylko w górach, ale nawet w niebie 🙂
    Został co prawda kosmos i głębiny oceanów – do tej pory zbadane w 1 procencie.
    Ale tak naprawdę – gdzie się przeniosła domniemana Bozia?
    Zostały jej tylko niezbadane „głębiny” ludzkiego mózgu.
    I w tym kierunku idą teraz spekulacje różnych tfurczych religiantów.

  348. @anumlik 30 listopada o godz. 19:15

    Sympatyczne! Chodzi o działanie jak jeden mąż.
    Amerykańscy komandosi – w tym samym duchu –
    podnoszą wspólnie ciężki pień drzewa, płacząc z wysiłku.

    A co do haki – masz zagadkę: dlaczego panna młoda płacze?
    https://www.youtube.com/watch?v=rX4Q4AaVELw

  349. @bubekró 30 listopada o godz. 19:42

    Rozweselać się nie wypada! Musi być wzniośle i ponuro.
    Ale przecież misteria dionizyjskie z winem w tle – to też religia.
    A biorąc pod uwagę różne wizje z niebieskiej książeczki –
    Słowa Dody o „napraniu” nabierają proroczego (hi hi!!!) wymiaru.

  350. @Na marginesie
    30 listopada o godz. 19:54

    A co z wiosenną pieśnią „Ho-siano!, Ho-siano!, Ho-siano na wysokości”?

  351. @Na marginesie, z godz. 19:49
    dlaczego panna młoda płacze?
    Musi co ze szczęścia, że w tak doskonałe haka peruperu popadła. A nasze panny młode to nie płaczą? Sam widziałem kilka płaczących ze szczęścia, że chłopa zaobrączkowały. To atawizm taki chyba – te babskie płacze i te chłopackie noga w nogę.

  352. Pan Jacek Kowalczyk, 15.43,

    No niech Pan sam porówna czy ci dwaj dżentelmeni z linku (sfotografowani z dołu dla uwypuklenia ich mocy), to nie są tatarscy rodacy dziadów których, Clausewitz
    w swoim dziele „0 wojnie” obarczył odpowiedzialnością za wygumkowanie Polski z map Europy:).

    Pisałem o poglądach na ten temat legendarnego teoretyka wojny parę dni temu.

  353. Orteq,

    Przytoczony przez Ciebie opis losu bohaterów o wyzwolenie RPA i Polski, upoważnia na zrównanie pod względem nikczemności francuskiej (dziewiętnastowiecznej) i polskiej (dwudziestego pierwszego wieku) restauracji.

  354. Tanaka
    30 listopada o godz. 19:38

    Tanako, wzmiankowaną już kiedyś konsekwencją ułatwienia morzu zatykania ujścia kanału, choć celem budowy za 40 mln było uniemożliwienie zatykania, jest rzeź leszczy, jaka się odbywa na kanale, kiedy idą na tarło do jeziora lub w odwiedziny do krewnych i nie mogą przez cholerne wrota dojść. A jak jeszcze się ujście zakorkuje – są w pułapce. Odbywa się normalne leszczobójstwo, choć wcześniej łowienie na kanale było zabronione. Jak przechodzę obok myśliwych i moczykijów, przymykam oczy i wstrzymuję oddech.

  355. @Jacek Kowalczyk
    Rozśmieszył mnie ten list. Wyraźnie wskazuje na miałkość i indolencję polskiej opozycji i bylejakość demokracji. To tak jakbym prosiła gwałciciela, żeby mnie nie gwałcił, zamiast kopnąć w jaja, ugryżć i podrapać.

  356. @ pombocek
    W przyszłotygodniowej Polityce będzie spory tekst na temat okołojamnieńskich afer i idiotyzmów.

  357. Jacek Kowalczyk
    30 listopada o godz. 20:41

    Ojoj! Dziekuję, Panie Jacku. Nareszcie kupię „Politykę”, bo od paru lat jadę za frajer: żona przynosi parę tygodnków z biblioteki. Wie Pan może, kto jest autorem?

  358. Tobermory
    30 listopada o godz. 18:36

    Dzięki za dzięki, Tobermorku. Ale chętnie bym podziękował po obejrzeniu Twoich jesiennych. Kontroluję sytuację na kanale, zwłaszcza przy samym ujściu, i różnie kształtujące się płycizny między brzegiem a falochronem (teraz będzie co oglądać, bo zaczął się sztormowy okres, więc sytuacja się będzie szybko zmieniać), bo mi się to wbiło w kapustę jako obowiązek i nie chce wyjść. Ale też jeżdżę dookoła Jamnika – na moim liczniku 45 km z kawałkiem – żeby żyć, bo bez tego chodziłbym o kulach, a balkonikiem nos podpierał.

  359. Ryszarda Socha. Od wielu lat zajmuje się tematyką dewastowania polskiego wybrzeża przez deweloperów i nie tylko.

  360. @anumlik
    Co ty na to?
    http://wyborcza.pl/7,75398,21053962,co-beda-czytac-uczniowie-po-rewolucji-zalewskiej-jest-nowy.html?disableRedirects=true#BoxGWImg
    Tak sobie bowiem popatrzyłam i chyba jako wczesny nastolatek większości z tego nie chciałabym czytać.

  361. Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 20:38

    Dobrze powiedziane. Tylko że za kopanie gwałciciela w jaja, gryzienie i drapanie nic ci nie grozi. No chyba że jesteś w Arabii Saudyjskiej. Jestem pewna, że za to będzie areszt. Okazuje się że demokracja jest kompletnie bezradna, jak gwałcona saudyjka.

    Pytanie, czy rzucić się na władzę powinien ojciec jedyny żywiciel rodziny? Czy może lepiej matka, skoro nie pracuje? A może wysłać małe dzieci? Może im krzywdy nie zrobią?
    Powinni studenci. Ale oni dzisiaj jacyś inni, albo siedzą na fb albo zajęci na kilku darmowych etatach.
    Zostają emeryci. Najmniej do stracenia. Emeryci, kopcie władzę w jaja.

    Ja się nie naśmiewam, mam jakiś wisielczy humor. To chyba przez mohikanina.

  362. Jacek Kowalczyk
    30 listopada o godz. 21:00

    Dziekuję. Panie Jacku. Czyli fachura. Muszę pokuśtykać po pokoju, potem stanąć na rzęsach, tak się nie mogę doczekać.

  363. Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 21:02

    A po co czytać, najpierw się zniechęci do lektur a potem utworzy klasy z wykształceniem call center i pozamiatane. Takie będą Rzeczpospolite…

  364. @izabella
    wolności nie dostaje się za darmo, trzeba na nią zasłużyć.
    Pytania jakie zadajesz, to pytania -usprawiedliwienia dla bierności. Wybór jest prosty: możesz być niewolnikiem albo wolnym człowiekiem.
    Odwieś humor i zacznij namawiać ludzi do stawiania krzyży 🙂 To nie żart, to mój pomysł na dokuczenie tym wszystkim krzyżowcom – stawiajmy tyle krzyży i w takich miejscach, żeby już WSZYSCY mieli ich absolutnie dość.
    Na środku chodnika ( dziękczynnie za niezłamanie nogi) , pod publicznym sraczem ( na intencję … ) i tak dalej. A po klatkach schodowych rozwieszajmy odezwy nawołujące do składek na postawienie rożnych krzyży dziękczynnych albo tablic upamiętniających największego prezydenta wszechczasów.

  365. Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 22:04
    ja bym powiedziała, że wolność trzeba sobie wywalczyć.
    A zaslużyć? na szacunek, autorytet.
    ale może mam staroświeckie poglądy

  366. Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 22:04
    może nie pamiętasz, albo nie bylo Cię wówczas w kraju, ale byl juz jeden taki, co stawiał krzyże…maly gaik z tego był.Chyba przy obozie w Oświęcimiu.

    Nie stawiałabym takich pomysłów, a nuż zrealizują?

  367. @ NeferNefer
    to chyba „twoja” papużka:
    http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,egzotyczna-papuga-usiadla-br-na-ich-balkonie,218626.html
    Wracając do lektur – dzieci są inne niż były te 40 lat temu i wpychanie im „starożytnych” lektur jest bez sensu. No ale te wartości… Dlatego pytałam anumlika co on na to.

  368. @Konstancjo,
    zasłużyć walką. 🙂
    Bo tych krzyży musi być tak wiele, aby obrzydły WSZYSTKIM. Trudno, trzeba będzie przetrzymać, ale może warto? I potem wprowadzić paragraf, że krzyże TYLKO w obrębie posesji kościelnych.
    Jakos zawalczyć trzeba.

  369. Konstancjo – skleroza! I co z tym gaikiem? Został czy wyp… ?

  370. @Ewa-Joanna, z godz. 21:02
    Jako wczesny nastolatek miałem za sobą większość z tych lektur, a te, które są w spisie, a ich nie przeczytałem, albo jeszcze nie zostały napisane, ale nieprzetłumaczone. Te, które zapodała GW, a które mają wejść do kanonu lektur obowiązkowych i zalecanych przygotowana została na zasadzie „od Sasa do lasa”. Za dużo Mickiewicza, za mało Salingera. „Buszującego w zbożu” w ogóle nie ma – to błąd, jest natomiast Molnar z nieśmiertelnym Nemeczkiem z „Chłopców z placu broni”. Znalazł się „Kojo i Kokosz” w komiksach, a nie ma żadnego „Tytusa” papcia Chmiela. Brak Leśmiana. „Klechty sezamowe” i „Przygody Sindbada Żeglarza” to arcydzieła polskiej literatury, mimo że w Oriencie zanurzone. Jest Burnett, „Tajemniczy ogród” lub inna powieść – po co „inna powieść” kiedy po Burnett tylko „Tajemniczy ogród” pozostał. Dobrze, ze obok fragmentów Biblii o powstaniu świata, są mity greckie – też o powstaniu świata, ale to od mądrego nauczyciela zależeć będzie czy omawiając fragmenty Tory – w kierunku kreacjonizmu nie zjedzie. Serwuje kanon Gałczyńskiego, ale zapomniał o Boyu. Ze strachu?

    Rozpisałem się, a i tak w skrócie swoją opinię przedstawiłem. Aby omówić całość – klasę po klasie – musiałbym napisać esej.

    Ma rację NeferNefer najpierw się zniechęci do lektur a potem utworzy klasy z wykształceniem call center. Dodałbym do tego – i klasy z programem dla babysitter. Tacy fachowcy z Polski są na zgniłym zachodzie potrzebni.

  371. @Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 22:22

    W 1998 jeden taki fanatyk Świtoń wystąpił przeciwko planowanemu usunięciu z terenu otoczenia obozu KL Auschwitz, tzw. żwirowiska, krzyża upamiętniającego wizytę Jana Pawła II. Prowadził głodówkę, zainicjował akcję stawiania nowych krzyży.
    Tych krzyży było wkrótce ponad 300.
    Potrzebna była nowa ustawa o ochronie miejsc pamięci i ich otoczenia, aby policja mogła (po roku) usunąć gościa i „gaik”.

  372. Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 22:15

    Tak, to ta. No to kiszka kaszana bo się rozplenią, od zimna nic im nie jest, guzik że „życie uratował” one sobie z zimna nic nie robią. ( i łomatkojedyno na ten hałas wcześniej na filmie, ja rano słyszę hja hja hja hja hja hja)

    Zgadzam się że starożytne lektury nie przemówią – ale może właśnie o to chodzi, odstręczyć od czytania a w konsekwencji od myślenia.

    anumlik
    30 listopada o godz. 22:31

    Fachowcy na zgniłym zachodzie potrzebni powiadasz. A granice to jeszcze będą otwarte?
    Że se pokrakam (-kraczę?)

  373. @NeferNefer, Ewa – Joanna.

    Nie mam wątpliwości co do tego, że niezależnie od tego, czy tu zostanę czy nie, czeka mnie nauczanie w domu.
    Akurat Młody ma fajną szkołę, cały żeński personel wystąpił w czerni w pamiętny poniedziałek, trudno jednak powiedzieć, co się wydarzy. Ale książek w bibliotece mam sporo, łącznie z Old Shatterhandem, Surehandem i Firehandem:))
    Już mamusia dziecku podsunie, co trzeba, i napuści inne mamusie.
    Tak łatwo deforma nie przejdzie, choć z tego, co pisze @anumlik (nie mam wykupionego abonamentu GW) nie jest z tymi lekturami tak źle.

  374. @Tobermory
    30 listopada o godz. 22:39
    No i widzisz jaki to dobry pomysł! Jak się zapcha krzyżami wszystko co potrzebne, to i ustawa się znajdzie o ochronie miejsc 🙂

  375. @Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 22:04

    „Wolność to uświadomienie sobie konieczności”.

  376. Dziewczyny, ( i chłopaki )
    w razie czego posiadam całkiem pokaźną bibliotekę do oddania, zarówno dziecięce jak i klasyki, po różne takie mądre ( Kamasutrę niestety wyrzuciłam, bo okładkę cośik obgryzło i zrobiła się jakaś lepiuszcza), ale inne z serii Bibliotheca Mundi mam.

  377. @bubekró
    30 listopada o godz. 22:51
    To tylko slogan.

  378. @Jiba
    30 listopada o godz. 22:47

    Jeżeli chodzi o książki dla młodych, polecałbym pozycję Cavanny „Pismo nieświęte, czyli Przygody Boga i małego Jezuska”. Kiedyś można było dostać w Taniej Książce za 1 PLN. Przyznam, że ma większy rozmach niż Śnięta Księga.

  379. Nie – to Marks (chyba z Engelsem). 🙂

  380. @Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 22:58

    Mi ten slogan bardziej odpowiada, niż miotanie się miedzy „wolność do” i „wolność od”. Bliższy jest staremu IMHO kpiarzowi z Muppetów (temu z lewej).

  381. @Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 22:51

    Onegdaj (2008) rysownik Marek Raczkowski wstawił miniaturkę polskiej flagi w atrapę psiej kupy.
    To był symbol — Polski tonącej w psich odchodach. Tej, w której za patriotyczny obowiązek nie uznaje się dbałości o czystość wspólnej przestrzeni.
    Sąd Najwyższy zdecydował, że TVN, w której pokazano ten performance, ma zapłacić prawie 500 tys. złotych kary.
    Ciekawe, co by groziło za wstawienie małych krzyżyków w rzeczywiste kupy na trawnikach? Poza linczem.

  382. Heh, no i muszę dopowiedzieć do wcześniejszego adremowania: trzy wartości podstawowe: sceptycyzm, racjonalizm, materializm.

  383. Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 22:22
    zauważylam, że Tobermory mnie uprzedził w wyjaśnieniach.A także dodal nazwisko; ja pamiętałam, że mial na imię Kazimierz i ze sprawa usunięcia tych krzyży byla w sądzie, a potem wyszla ustawa o ochronie miejsc pamięci ( czy pałac wynajmowany na czas określony przez Dudę podlega tej ochronie? bo jeśli nie, to dlaczegochcą go ozdobic pomnikami, krzyżami iinnymi znakami pamnięci śp?)

  384. @Tobermory
    30 listopada o godz. 23:05

    Można na końcach zaostrzyć, aby się dobrze trzymały, a potem powiedzieć, że to małe mieczyki (zwędziłem też od Raczkowskiego).

  385. @Tobermory
    No bo kiedyś tu i indziej mówiliście, że obśmiać należy z czym się zgadzam. Ale delikatne obśmiewanie w gronie „inteligencji” niczemu nie posłuży, tu potrzebny jest zdrowy wkrrw narodu ( tego z malej litery!) a można go osiągnąć tylko poprzez wyolbrzymienie groteski do monstrualnych rozmiarów.

  386. Jak każdy Polak obchodząc w kółko te przeszkadzające krzyże będzie zamiast jakiegoś „boże” mówił krótkie a treściwe krrrrwa to cel zostanie osiągnięty.

  387. No właśnie – małe mieczyki do walki z zanieczyszczaniem miasta.

  388. @Ewa-Joanna
    30 listopada o godz. 23:13

    Masz rację, ale to trzeba robić z całą powagą, takie wota dziękczynne, i podnosić wrzask, jeśli ktoś odważy się zbezcześcić 😎

  389. Krzyż i kapliczka

    „To nie jest tabu, którego nie można dotknąć, przenieść, rozebrać tylko dlatego, że ktoś to kiedyś postawił i zostało poświęcone. W Polsce jednak wielu podchodzi do tego fatalistycznie, skoro poświęcone, to jakby zaczarowane”.

    Ten problem mają drogowcy z krzyżami upamiętniającymi tragiczne wypadki na szosach. Widziałem już nawet trwałe tablice i pomniczki granitowe.

  390. @Tobermory
    30 listopada o godz. 23:19
    Oczywiście, dokładnie tak.

  391. Można wymieniać krzyże przydrożne na inne symbole tortur – szubienice, gilotyny…

  392. Miejsce namodlone to miejsce święte i nie ma, że może być inaczej.

    Ale ja o czym innym. Oto kamyczek wrzucony do dwóch ogródków – Jiby o polskich wartościach i Ewy-Joanny o polskich programach szkolnego nauczania, tym razem na poziomie maturalnym. Oto jedno z pytań na maturę AD 2017 z przedmiotu WOS. Oraz oczekiwana przez autorów pytań odpowiedź. Pozostawiam to bez komentarza.
    ‚http://wiadomosci.radiozet.pl/Wiadomosci/Kraj/Matura-2017.-Kuriozalne-pytanie-na-egzaminie-z-WOS-i-oburzenie-00032961

  393. bubekró
    30 listopada o godz. 22:58

    Bardzo dziękuję, zapisałam i sprawdzę.
    Jezus i ogólnie religia budzi duże zainteresowanie u mojego dziecka, choć może nie w takiej formie, w jakiej życzyłaby sobie tego jego bogobojna babcia.
    Pewnego dnia wyjęłam z plecaka syna rysunek. Bezkresne morze, z którego wystaje pokiereszowana wieża. W dziurach w ścianach jacyś ludzie wykonują ten sam gest. Ale najważniejsza jest kapsuła, która wali centralnie z nieba prosto w morze.
    Raz prawie otarło się o dyrektorkę z powodu rysunku, na którym dinozaur pożerał kolegów z klasy, więc na wszelki wypadek pytam:
    – Co to za rysunek, synku?
    – Maria ląduje.
    Po chwili:
    – A ci ludzie w wieży?
    – Robią jej zdjęcia.
    Legendy Allegro to pikuś, gdyż po ten temat nie sięgną 🙂

  394. @Jiba
    1 grudnia o godz. 0:01

    W Żywocie Briana była wieża, z której tytułowy bohater zleciał do kapsuły, a potem ta kapsuła przywaliła przy tej wieży w ziemię. A książka na pewno mu się spodoba.

  395. Jiba
    30 listopada o godz. 22:47

    Żarty żartami ale pojęcia nie masz jak ja się cieszę a wręcz błogosławię że mój z deformą nie ma i nie będzie miał nic wspólnego.
    Ja pamiętam jak mi rodzice prostowali kręgosłup że niby kto naprawdę w Katyniu rozstrzeliwał – znowu do tego wracamy? Szkoła jedno a w domu matka polka tajne komplety?

  396. @Jiba, piękne to!
    Własciwie to tylko moja córka miała jakieś doświadczenia religijne, bo do 7 lat była w Polsce i się otarła. Ale na początku edukacji australijskiej przyszła do mnie z kartką, że mam podpisać pozwolenie, bo chce chodzić na religię. Ale dlaczego? – pytam. Bo będzie przedstawienie i ja mam być matkomboskom.
    Wobec takiego podpisałam. Za tydzień pytam – To jak, chodzisz na te religię?
    -Nie – mówi – po co, jak zrobili matkomboskom inna dziewczynkę.
    I tyle było tej edukacji religijnej. No może poza drobną rewolucją w poglądach innych dzieci, że to nie żaden bóg a matka natura…

  397. Żorż Ponimirski
    30 listopada o godz. 15:28

    Jeszcze jest kwestia prymatu jednostki nad rodziną. Wolak będzie wolakiem, póki nie uświadomi sobie tego, że podstawową komórką społeczną jest człowiek, a nie rodzina. Bo jak to będzie w psyche utrwalone, to odpadnie siłą rzeczy cała masa ugruntowanych bzdur, które niwelują wartość jednostki.
    Mógłbyś to rozwinąć? Ciekawe. Nie znam zupełnie.

  398. Ze tak powiem…. Zalosny Zalek (posel PiS)… zalosny doslownie:

    http://www.tvn24.pl/kropka-nad-i,3,m/atak-na-organizacje-pozarzadowe-zalek-rabiej-w-kropce-nad-i,695919.html#autoplay

    Sie pogubil kompletnie, zalosnie zagubiony pomiedzy „linia partii”, imperatywem „dokopania opozycji”, ekspoze telewizyjnym niejakiego Glinskiego, a prawda…

    Zalosne przedstawienie niemocy intelektualnej posla Zalka… Niemal tak samo „dobre”, jak to, ktorego doswiadczyl Zalek w konfrontacji z Danielem Olbrychskim.

    ps. Niemoc niejakiego, wciaz jeszcze posla na Sejm, Zalka, idelanie obrazuje intelektualna niemoc PiSu w zarzadzaniu panstwem.

    Ich dni sa policzone…
    (choc ja sie nie podejme policzyc…)

  399. Wybaczcie ignorancje od lat wyjechanego: skad sie wzial i co naprawde oznacza przymiotnik ‚wolski’, rzeczowniki ‚Wolska’, ‚Wolak’ itp..
    Rozumiem, ze to jakas trawestacja ‚Polski’, ‚Polaka’ etc.
    Czy to cos od polskiej dowolnosci, jakostobedzia?

  400. @@act
    1 grudnia o godz. 4:27

    Stąd:

    https://www.youtube.com/watch?v=VzITp6hubD0

    Z ziemi polskiej do Wolski…

  401. Dzieki Tobermory,

    link sie nie otworzyl ale wyguglowalem i teraz wiem.
    Zajelo mi czasu, zeby zapytac, bom sie troche wstydzil, ze to niby wszyscy kumaci a ja jeden tuman.
    No popatrz, Pierwszy Patriota…
    Swoja droga bardzo uzyteczne slowo, mozna don dolaczyc tyle desygnatow i konotacji. Mnie przychodzily do glowy: dowolnosc, wolnosc w sensie sarmackim, wolnoc Tomku…i inne.
    Najlepiej zapytac ‚od reki’.
    Pozdrawiam

  402. NeferNefer 24 listopada 21:30, Konstancja 24 listopada 22:05

    Ok, bedzie powazniej. ;-( Ale tylko troche. Spraw waznych w kraju Ubu nie da sie traktowac z calkowita powaga. I przepraszam, ze tak dlugo nie odpowiadalem na bezposrednie pytanie.

    Zasadnicza rola KK (ogolnie) jest utrzymywanie terenow „podleglych” jako terenow peryferyjnych. Dotyczy to w moim pojeciu wszystkich terytoriow. Na calym swiecie. Wyjscie ze stanu „zasciankowosci” jest mozliwe jedynie poprzez odsuniecie KK od jakiegokolwiek wplywu na zycie polityczne, ekonomiczne, badania naukowe, szkolnictwo, sluzbe zdrowia etc, etc. Slowo zasciankowosc jest slowem polskim. Moglbym uzyc slowa rozumianego szerzej, mowiac o ludzich zajmujacych sie tym co nazywa sie postepem cywilizacyjnym. Nauka, polityka,sztuka. O takich ludziach mowi sie, ze sa elitami kompradorskimi na takich obszarach peryferyjnych. To ludzie sluzacy swoim dzialaniem metropolii, czy Centrum. Oczywiscie z wlasnymi materialnymi korzysciami na widoku. Odnoszac to do Polski, uwazam ze lepszym slowem jest zasciankowosc. Celowo utrzymywana przez Centrum. W Pl. tym centrum jest KK. Konsekwencja tego bylo i jest, ze jakiekolwiek sily polityczne byly i sa zainteresowane praktycznie w utrzymywaniu tej zasciankowosci. I beda. Nie powstala nigdy historycznie, ani nie powstanie w przyszlosci jakakolwiek sila polityczna zdolna to zmienic. Centrum na to nigdy nie pozwoli. Oczekiwanie, ze w przyszlosci w parlamencie pojawia sie politycy zdolni sformulowac warunki „uwlaszczenia” Polakow, jest oczekiwaniem na Godota. Wkrotce po pokoju westfalskim, powstala w Rzplitej partia tzw. „malkontentow”. Dzisiejsze partie, jak rowniez byle historyczne partie, sa/byly rowniez partiami „malkontentow”, kolejnej wersji. To samo dotyczy innych dziedzin zycia. Nauki, gospodarki, sztuki, obronnosci, sluzby zdrowia etc. To wszystko sa sluzby. Ale zapytaj sie sama/sam siebie komu sluza. Ktokolwiek taki nie pojawilby sie, kto potrafilby stworzyc program zrzucenia garbu, zostanie bardzo predko pozbawiony mozliwosci praktycznego dzialania. Aparat panstwa, w praktyce aparat kompradorskiej kolaboracji, uniemozliwi to. Kazdy jest w jakims stopniu konformista. Ci co taki program „uwlaszczenia” mogliby sformulowac, sa konformistami tez. Tez sa kompradorami. Antyklerykalowie rowniez. Spelniaja i spelniali doskonale role dekoracji i alibi. Beda spelniac. Celem Centrum jest utrzymanie przewagi materialnej i ciagniecie materialnych korzysci z tej przewagi. Dzialania KK na peryferiach cywilizacji, sa jedynie wypadkowa tego celu. Najlepiej jest zapoznac sie z dzialaniami K. Wojtyly i J. Ratzingera na tym polu. Na jakim obszarze geograficznym ta dzialalnosc byla prowadzona, nie ma znaczenia. Poza zmiana lokalnych dekoracji. Zeby pasowalo do wstepniaka @Tanaki napisalbym afrykanskich dekoracji. Do wstepniaka @Jiba pasowaloby o kobiecych krajobrazach. Do mojego wpisu pasuja bardziej nadwislanskie krajobrazy polityki. Dzialalnosc obu panow jest dobrze udokumentowana. Trzeba wyraznie nie chciec, albo leniwym intelektualnie, zeby textow zrodlowych tego nie znalezc. Aktualny CEO J. Bergoglio ma maly klopot. Chwilowo wybrnal z niego gloszac idee „Do pojednania” (towards reconciliation), w hotelu gorszej kategorii u siostr zakonnych, rezygnujac z apartamentow centralnych. Idea szczegolnie ekologicznego pojednania, na co nadwislanska lewica sie chetnie zalapala, bo to aktualne. Testujac przez trzydziesci lat ostatnich kompradorski „dialog”. Koniec krotkiego wstepu.

    Pytanie jest czy warto sie zajac taka proba zmiany przyczyn „zasciankowosci”. Czy zlikwidowac przyczyne „folwarcznosci” stosunkow spolecznych nad Wisla. To znaczy odsunac KK w miejsce wlasciwe dla tej organizacji. Do zle ogrzewanych budynkow o duzej kubaturze, przy mniejszej ilosci wizyt sasiedzkich w tychze budynkach. Dla mnie, racjonalna odpowiedzia jest nie, nie warto. Ja nie mam nic wspolnego z nadwislanskim katolicyzmem, tu gdzie zyje on mnie nie zagraza, ani moim najblizszym. Istnieje oczywiscie tez odpowiedz poza racjonalnymi argumentami. Czy warto byc uczciwym dla samego siebie?. Nie dla innych, tylko dla siebie. Wtedy odpowiedz moze byc inna. Warto. Jest, w mojej ocenie, rzecza niebywale komfortowa, byc uczciwym. Ja mialem osobiscie duzo szczescia, zyjac praktycznie przez wiekszosc mojej doroslosci, bez kombinowania, bez bycia przymuszanym do drobnych przekretow, bez codziennego zaklamywania siebie samego, bez popelniania drobnych swinstewek. Niebywale komfortowa sytuacja. Nie musiec szukac argumentow „na sile”, dla tlumaczenia samego siebie potrzebami, czy przymusem sytuacji, czy rodzinnymi zaleznosciami. Poza racjonalnymi argumentami. Ja prywatnie mam tez inny powod, ale nie chce go tutaj rozszerzac. Troche to ma zwiazek z ta golarka Ockhama, o ktorej kiedys Anumlik jeden anumlik zrymowal.

    Katolicyzm nad Wisla jest „wiara” odpustowa, jarmarczna, jaselkowa. KK swiadomie doprowadzil do takiej interpretacji chrzescijanstwa. Ten fakt nalezy wykorzystac dla likwidacji materialnej podstawy dzialan KK. Nie dyskutujac religii. Religii nie dyskutuje sie na odpuscie czy jarmarku. Religie, wszystkie religie, sa abstraktem. Dyskusja abstraktu wymaga przygotowania teoretycznego w wielu dziedzinach. Na jarmarku czy odpuscie tematem sa pieniadze. Nawet nie ekonomia a pieniadze tylko. Kazdy uczestnik jarmarku, zna doskonale stan swojego portfela. Do tego nie trzeba zadnego wyksztalcenia. Brak szkoly podstawowej nie ogranicza uczestnika jarmarku. Abstrakcyjne argumenty moga tylko w najlepszym wypadku wzbudzic nieufnosc. Dlaczego nie byc uczestnikiem jarmarku? W gorszym wypadku wrogosc i agresje. Nic konstruktywnego. Kazdy uczestnik i widz przedstawien jaselkowych jest wyborca. Dosyc dwulicowym. Im bardziej przyznaje sie glosno do odpustowej milosci, tym latwiej rozgrzesza siebie samego. Nie sasiada, tylko siebie samego. Sasiad zawsze jest lachudra, a priori. Ja nigdy nie jestem a priori. Dyskusje o podziale wladzy, wzajemnej kontroli osrodkow wladzy, roli mediow w informowaniu, przyczynach zapoznien cywilizacyjnych etc. etc. sa abstraktami na przedstawieniach jaselkowych. Efektem moze byc tylko wzajemna agresja, bo jezyki ktorymi operuje sie w opisach sa rozne. Ci odpustowi wyborcy beda sie trzymac razem. Maja taka sama sile glosu na wyborach, jak ci nieodpustowi, a jeszcze sa zdyscyplinowani. Do nich nigdy zadne wysilki z pozycji normalnosci nie dotra. Bo jak? Oni ksiazek, ani peridykow z dyskusjami nie czytaja. I czytac nie beda. Nawet gdyby z helikoptera zrzucic te ksiazki, i je podniesli, to slow nie zrozumieja. Jezyk nadwislanski ma pare setek wyrazow i jeden abstrakt.

    Ja nie neguje potrzeby stworzenia partii politycznej o wyraznym antyKatolickoKorporacyjnym profilu. Przeciwnie, uwazam ze taka polityczna sila, parlamentarna czy poza parlamentarna jest b. w Polsce potrzebna. Nie antyklerykalna, tylko antyKK. Antyklerykalna bedzie tylko kolejna wersja kabaretu. Taki Palikot release 2.0 zeby uzyc nadwislanskiej nazwy. Ja nie neguje potrzeby ksztalcenia spoleczenstwa, powstawania osrodkow/szkol takiego ksztalcenia. Demokracja wymaga przygotowania. To znaczy, ze moze w kazdym powiatowym jeszcze uniwersytet powolac. Ile doktorow bedzie trzeba habilitowanych nowych. Trzeba chyba bedzie jeszcze pare kan tv otworzyc, zeby mieli gdzie dysputowac. Ja nie neguje potrzeby rzetelnego przeswietlania finansow KK. Publikowania wynikow. Historycznych i aktualnych. Publikowania danych ekonomicznych, „kompradorskie” (zasciankowe) panstwo na styku z KK. Think tank? W krajach zachodnioeurop. ten proces odbyl sie pare setek lat temu. Krolowie skandynawscy wzieli pod lupe majatki KK i uznali, ze naleza sie panstwu, nazwali to reformacja. Restauracja Burbonow nie odwrocila tego co z majatkiem KK zrobila rewolucja. Tudor moze i poklocil sie o zone z papiestwem. Ale nie cipkami zakonnic sie zajal pozniej, tylko majatkiem KK. Mieszkancy Zjednoczonych Prowincji uwazali, ze dom Oranje bedzie lepszym nawigatorem do pieniedzy Nowego Swiata niz dom Habsburgow hiszpanskich, ktory dwa razy zrobil bankructwo za Filipa. Ci ludzie i ich otoczenie wiedzieli gdzie nalezy szukac rozwiazan przyszlosciowych. Dysputy na cytaty, dla gawiedzi uciechy, pozostawili uczonym w cytatach. Znalezli takich, bo mieli czym placic. Nie przypadkiem, srodek ciezkosci Europy przeniosl sie z basenu M. Srodziemnego na polnoc. Dlug nadwislanski aktualny, ten z licznika Balcerowicza i ten samorzadowy, jest do splacenia jednorazowo. Tylko trzeba zadzwonic tel. komorkowym do Gustawa Wazy, albo potomka. Zapytac jak „wielka redukcje” przeprowadzic.

    Ja nie neguje potrzeby podnoszenia swiadomosci spoleczenstwa czym jest globalizacja. We wszystkich aspektach. Jaki wplyw ma globalizacja na zycie mieszkancow krajow peryferyjnych. Polska jest krajem peryferyjnym. To okno w czasie ktore sie zdarzylo, pietnascie, dwadziescia lat temu, zamyka sie. Do nastepnego prawdopodobnie nastepne sto lat. To znaczy ze Pl dalej bedzie krajem peryferyjnym. Jak bedzie to nowe okno. Uwazam wiecej, takie ustawiczne ksztalcenie jest warunkiem powstania spoleczenstwa obywatelskiego, laickiego. Panstwa uczciwego dla swoich mieszkancow. Obywateli uczciwych w stosunku do swojego panstwa. To jest wspolnota. Niemniej dzialania w kierunku takiego rozszerzania swiadomosci napotkaja podstawowy problem. Blotniste i wyboiste drogi na glebokiej prowincji peryferii, kiedy przyjdzie zakladac struktury lokalne takiego ksztalcenia, nie jarmarcznego. Jedna rzecz, ktora bezdyskusyjnie okazala sie sukcesem, lokalne struktury samorzadowe, maja zostac upupione czytalem gdzies. Hmm.

    Polskie elity, wszystkie, nauki, sztuki, polityki, wszystkie okazaly sie elitami kompradorskimi. Jedyna wyrazna linie jaka reprezentowaly w czasie od 89 roku bylo dawanie KK coraz wiekszych materialnych srodkow. Caly czas uzasadniane to bylo konkretnymi, doraznymi potrzebami. Wszystkie, niezaleznie od politycznej barwy, ktore to podzialy dzisiaj sa zreszta historyczne. Trudno odroznic prawice od lewicy. To co pl. niedouczone elity zrobily, bylo na odwrot niz zrobily elity polnocnoeuropejski pare setek lat temu. Tamci zabrali materialne podstawy wladzy KK w swoich krajach. Niedouczone elity pl daly te materialne podstawy do prowadzenia polityki krajowej. To co teraz obserwujecie tu na blogu np. jest tylko wyrazem tych mozliwosci ekonomicznych. Tzn konkretnie np dzieci wasze, tych co mieszkaja w Pl, beda nauczane wg programow opracowanych w osrodku wladzy w Toruniu. Ja nie wiem, czy to dobrze czy zle, ja wiem ze tak bedzie. Daliscie im pieniadze, to wam opracowali programy szkolne, o ktore nie prosiliscie. A w innych dziedzinach to nie jest tak samo? Daliscie im pieniadze to wam opracowali jak sluzba zdrowia ma wygladac. A ta nowoczesna konkurencyjna gospodarka w zglobalizowanym swiecie. Daliscie im pieniadze, to wasze dzieci w call center beda szukac codziennych obiadow. Najlepsze w tym jest ze dostana.

    A teraz bedzie lansowanie produktu. Jestem wieloletnim uzytkownikiem telefonii komorkowej/mobilnej. Uzywalem wszystkich mozliwych produktow/systemow. Poczatki mojej tel. mobilnej wygladaly tak, ze w bagazniku mialem dosc duza skrzynke, wielkosci dwoch paczek mleka. Obok kierownicy mialem sluchawke z mikrofonem wielkosci jednej paczki mleka. Pozniej bylo coraz gorzej. To znaczy paczki mleka zmniejszaly sie. Przybywalo za to zawartosci. Dwa lata temu jakies doszlo do sytuacji absurdalnej. Moje miniaturowe urzadzenie komunikacyjne, mialo taka aktywnosc zawartosci wlasna, ze praktycznie caly czas wymagalo doladowywania. Przez wszystkie lata uzywalem telefonu do rozmow telefonicznych i przegladania e-poczty. Tylko przegladania. Pomimo tego, setki malych applikacji dzialaly w urzadzeniu za ktore ja zaplacilem duze pieniadze bez pytania mnie o zgode. Dzien i noc same sie soba zajmowaly. Pobieraly prad z baterii i moje pieniadze z banku. To byla sytuacja dla mnie coraz bardziej niezrozumiala i frustrujaca. Zadne proby wyinstalowywania nie pomagaly. Wreszcie jednak znalazlem produkt. Po tutejszemu nazywa sie to „udusic” system operacyjny (strypa os). Udusilem. Wyobrazcie sobie, ze moj tel. na standartowej baterii, doladowania potrzebuje raz na dwa tygodnie mniejwiecej. Rachunki za update tez sie skonczyly. Mniej nie gadam, moze nawet wiecej. E-poczte ogladam codziennie, raz dziennie, wiecej listow tylko. Nigdy nie przyszlo mnie do glowy odpowiadac natychmiast. Tak ma dzialac cos, za co zaplacilem jednorazowo, plus place na biezaco. „Udusic produkt” jest kluczem.

    Jak trafic do tych wyborcow, co swiat ogladaja oczami proboszczow? Tzn wyborcy co ogladaja swiat oczami szeregowych urzednikow Korporacji Katolickiej. Co jezyka nie rozumieja Waszego, jak sie komunikowac? Jezeli oczywiscie uwazacie ze warto. Jak „udusic produkt” moze jest rozwiazaniem. Oczywiscie ci zainteresowani setkami applikacji i niuansow ekologicznego katolicyzmu „dusic systemu operacyjnego” nie potrzebuja. Prawdopodobnie dyskusja o systemie operacyjnym katolicyzmu daje im duzo intelektualnej satysfakcji, tyle samo jak naciskanie guziczkow w swoim sprytnym telefonie.

    Moze nastepnym razem, za ktoryms razem, o sys. operacyjnych.

    seleuk(os) pozdrawia

  403. Musi nam się dobrze żyje skoro takimi rzeczami rząd się zajmuje.

    http://fakty.interia.pl/prasa/news-rz-prezydent-andrzej-duda-bedzie-mial-wlasna-flage,nId,2315571

    Ja proponuję całkiem białą, bardzo adekwatnie.

    seleuk(os)
    1 grudnia o godz. 8:01

    Przeczytałam wszystko i widzę że dla polskiej mentalności nie ma nadziei.

  404. Nefer z 21:47

    No właśnie „po co czytać?” skoro od czytania mózg próchnieje.

    W spisie lektur brakuje jeszcze kilku znaczących pozycji.
    „Samotny biały żagiel” – był, „Timur i jego drużyna” – też była, „Jak hartowała się stal” – dla desperatów. I przede wszystkim „O dwóch takich…”. Poza tym gdzie życiorys jako lektura obowiązkowa we wszystkich klasach i apel smoleński?

  405. Nefer

    Białą? Chyba z brązowym deseniem. Takim bardziej nieregularnym.

  406. paradox57
    1 grudnia o godz. 9:32

    Przypomniałeś mi że apele też były, śpiewało się „wszystko co nasze oddam za kaszę a co nie nasze oddam za ryż” sama śpiewałam to wiem. Albo „niech żyje nasz związek zbieraczy podwiązek”
    Życiorys do wykucia na blachę a nie tam lektura, co wy, obywatelu.
    Pamiętam z lektur coś o Świerczewskim, bardzo było wzruszające jak to zgi.. poległ.

    A może zamiast flagi białe stringi na patyku? Albo reformy?

    (jeśli chodzi o czytanie to męczę tę sagę o jarlu Broniszu ale mi nie idzie, za dużo chrześcijan :/ )

  407. seleuk(os).No to mamy następną analizę naszęj sytuacji społeczno-polityczno-religijnej.Konkluzja?Uszczuplanie majątków i źródeł dochodów KK łączyło się z „podrzynaniem gardeł”.Inaczej sie nię da.Pytanie czy ten naród jarmarcznych malkonentów straszony wizją chwili nierozgrzeszonej śmierci i ognia piekielnego będzie miał świadomość i chciał poprzeć tych,którzy to zapoczątkują?

  408. NeferNefer
    1 grudnia o godz. 9:24

    Tak NeferNefer, dla pl. mentalnosci nie ma nadziei. Nie NeferNefer, jest nadzieja ale bez „nadwislanskiej” mentalnosci. Tylko nadzieja, bezprzymiotnikowa.

    Ale musze juz leciec do mojej „codziennosci” 😉

    pzdr seleukos

  409. prospector
    1 grudnia o godz. 9:56
    Kazdy czas ma swoj wyraz. Jak nie lubisz doslownego podrzynania gardel, to moze virtualne Tobie wystarczy 😉
    Musze juz leciec, naprawde
    pzdr seleuk

  410. @anumlik, (30 listopada o godz. 23:50)
    Co jest kuriozalnego w pytaniu z WOS? Na czym polega błąd w odpowiedzi: „nie”?
    Maturzysta powinien mieć elementarną wiedzę na temat rodziny.
    Wymaga się od niego wiedzy w takim zakresie:
    http://www.wos.net.pl/rodzina.html
    Powinien umieć odróżnić rodzinę tradycyjną od nowoczesnej, (współczesnej).
    Opieka ojca nad dzieckiem nie mieści w definicji rodziny tradycyjnej. Dlatego odpowiedź: „nie” jest odpowiedzią prawidłową.
    Treść zadania brzmi: „„Rozstrzygnij, czy zdjęcie ilustruje tradycyjny model rodziny. Swoje zdanie uzasadnij, odwołując się do fotografii”.
    O kuriozum można by mówić wtedy, gdyby maturzysta został zapytany o to czy jest to dobry albo prawidłowy model rodziny. I oczekiwano by odpowiedzi „nie”. A takiego pytania nie było.

    W przytoczonej ściądze brakuje rodziny zrekonstruowanej (patchworkowej)

  411. Wartości poznawcze, czyli interim resume.

    W kwestii wartości, blog i dyskusja dostarcza co najmniej dwóch wartości poznawczych o wartościach:
    Po pierwsze, w języku polskim postów, wartości zbiorowe deklarowane są w kontrapunkcie do wizerunku wartości własnych piszącego.
    Po drugie, dość emblematycznym podejściem do wartości w języku polskim, jest poszukiwanie ich w sferze deklaracji, a ignorowanie i nieświadomość ich demonstracji.

    Oba zjawiska generują niekiedy efekty komiczne, a czasem śmieszne i straszne.
    Bardzo mnie skądinąd cieszy, że podobną do ” po drugie” konkluzji, sugeruje post żorża ponimirskiego, co jest dla mnie odkryciem ukrytego dotąd nurtu myślowego na blogu. 😉

    Najważniejsza kwestia w temacie wpisu, czyli: na ile polskie demonstracje wyrażające wartości, z reguły będąc w nieświadomej kontradykcji do deklaracji, stanowią ekskluzywnie „polski” behawior, jest pytaniem retorycznym.
    Podobnie jak to, czy głośnie trąbienie trąbką na drodze brzmi najbardziej w języku włoskim… 😉

  412. @seleuk(os), ( 1 grudnia o godz. 8:01)

    …trzeba zadzwonic tel. komorkowym do Gustawa Wazy, albo potomka. Zapytac jak „wielka redukcje” przeprowadzic.

    To królowie z dynastii Wazów wpakowali nas w bagno, z którego do dzisiaj nie możemy wyjść. Wielkość strat spowodowanych „potopem”, dynastyczną wojną Wazów, znacznie przewyższa te, z II WW. Polska nigdy nie podniosła się ekonomicznie i cywilizacyjnie po „potopie”. To Waza zainstalował nam Maryję w charakterze królowej Polski. Wazowie, wychowankowie Jezuitów, przyczynili się do zwycięstwa kontrreformacji. A co za tym idzie, do wypchnięcia nas na peryferia. W duszny zaścianek przedmurza.

    Oczywiście, winą Polaków jest to, że tak głupio sobie władzę wybierała. I robi to nadal. Ale to inna bajka.

  413. A poza tym czy ten naród ,którego celem jest urodzić się,urodzić-spłodzić,wychować je,uczyć się zgodnie z ideologią sienkiewiczowsko-husarską,żyć jak religia nakazuje,umrzeć i iść do nieba zechce coś więcej?Życie w konserwie w zamknięciu wg. znanych reguł bez ryzyka to wielkie ryzyko.seleuk(os) ma nadzieję,że w ciągu 100 lat może się coś zmieni w mentalności narodu jarmarcznych malkontentów.Świadomość jarmarcznych malkonentów nie przeorał wstrząs rozbiorów,powstań ,wojen i nawet ostatnio zaproszenie i przyjęcie do wspólnoty narodów.Wiec chyba jest temu narodowi dobrze tak jak jest aż do następnych „marszów lemingów” czyli wojen i straceńczych powstań narodowych.

  414. Kilka lat temu Stefan Bratkowski zamieścił ciekawy esej na temat antysemityzmu o podłożu ekonomicznym.
    Dowodził w nim, że szlachta ograbiona przez „potop” zaczęła się rozglądać za nowymi źródłami utrzymania. Okazało się, że te miejsca, dotychczas pogardzane, są już zajęte przez Żydów. Pogłębiło to niechęć, wcześniej motywowaną głównie religijnie.
    Widać tu pewne analogie do niechęci wobec gastarbeiterów w Europie i USA.

  415. Esej Bratkowskiego zamieszczony był w Studio Opinii.

  416. @mohikanin przedostatni, z godz. 10:12
    Kuriozalne jest nie pytanie (nota bene zadane nie przeze mnie, a zawarte w tytule zalinkowanego artykułu) a ilustrujące je zdjęcie. Obrazek młodego mężczyzny (w domyśle ojca) pochylającego się nad wózkiem z małym dzieckiem ma – według autorów pytania maturalnego – symbolizować rodzinę nietradycyjną. Mało tego – odpowiedź za nietradycyjnością tejże rodziny (znaczy młodego ojca podającego butelkę z mlekiem maluchowi) powinna brzmieć (jak możemy przeczytać w „przykładowym uzasadnieniu” – które pominąłeś, a szkoda): Rodzina tradycyjna, inaczej patriarchalna, to rodzina, w której opieka nad dziećmi jest zadaniem kobiety. Natomiast mężczyzna zapewnia byt materialny i reprezentuje ją na zewnątrz. Konia z rzędem temu, kto wywnioskuje na podstawie zdjęcia, że młody ojciec nie zapewnia bytu swojej żonie (może partnerce – kto go tam wie?) i dziecku. To, że reprezentuję swoją rodzinę na zewnątrz rozumie się samo przez się. Fotka przedstawia scenkę rodzajową pozo domem/mieszkaniem małżeństwa/pary partnersko pojmującej rodzinę. Dlaczego zatem autorzy (wraz z przedostatnim mohikaninem) w geście miłości do maluszka (tak ten obrazek odbieram) widzą zaprzeczenie patriarchalnego modelu. To „głowa rodziny” nie może pochylić się nad własnym dzieckiem? Nie może mu butelki z mlekiem podać? Uśmiechnąć się i grubym głosem biblijnego patriarchy powiedzieć „cacy, cacy, mój syneczku”, albo „sroczka kaszkę warzyła”, albo – po prostu – „kocham cię moje ty przedłużenia mojego imienia” (wraz z nazwiskiem rodowym, koniecznie)? Czy takie zachowania jeno rodzinie zrekonstruowanej (patchworkowej) można przypisać? Ę?

  417. @anumlik, (1 grudnia o godz. 11:02)

    ….Konia z rzędem temu, kto wywnioskuje na podstawie zdjęcia, że młody ojciec nie zapewnia bytu swojej żonie (może partnerce – kto go tam wie?) i dziecku. ….

    Przypominam, że nie dyskutujemy tu o rozprawie doktorskiej ale o prostym pytaniu, w którym maturzysta ma się wykazać wiedzą z zakresu znajomości typologii rodzin. Tylko tyle i aż tyle.
    Zdjęcie doskonale zaprzecza stereotypowi i definicji rodziny tradycyjnej.
    Nie pokazuje mycia nóg mężowi powracającemu z szychty 😉

    Czy takie zachowania jeno rodzinie zrekonstruowanej (patchworkowej) można przypisać? Ę?

    Skąd to pytanie? HĘ?

  418. Ostatnie zdanie bez kursywy.

  419. Anumliku

    ….Konia z rzędem temu, kto wywnioskuje na podstawie zdjęcia, że młody ojciec nie zapewnia bytu swojej żonie (może partnerce – kto go tam wie?) i dziecku. ….

    Ostre rozgraniczenie zrobiłeś. Nie wiadomo, czy ta granica nietradycyjności rodziny nie została przesunięta poza kanon obowiązujący w dyskursie w określonych środowiskach. Rysunek nie przesądza, czy jest to partnerka. Może partner?

  420. Mohikanin przedostatni

    Mycie nóg. Żart.

    Krążył swego czasu dowcip:
    Mąż wraca do domu wieczorem. Żona już od progu go wita, zdejmuje paletko, podsuwa kapcie. A on ją z liścia.
    – Za co?
    – Gdybym wiedział za co, to bym zabił.

    Tak w ramach przysposobienia do tradycji rodzinnych.

  421. @ anumlik

    Tradycja i wartości.
    Zdjęcie zapewne trafnie odwołuje się do powszechnego doświadczenia maturzystów w kwestii wartości i tradycji rodziny.
    Butelka Z MLEKIEM w rękach Ojca jest jawnym dowodem na nietradycyjne podejście modela do trunków.
    Dzisiejszy maturzysta, czyli każdy, nie może wystawać poza standardową świadomość społeczną – tak co do treści pojęć rodziny, tradycji, wartości – jak i pojęcia edukacji.
    😉

  422. @mohikanin przedostatni
    Skąd to pytanie? HĘ?
    Jak widzisz – bez kursywy. Stądsamąd, skąd Twoje pytanie. Z całokształtu, który ja – jak widać – inaczej pojmuję. I nie potrzebuję do tego „walenia z liścia” – jak ten tradycyjny model polskiej rodziny, katolickiej w rycie rzymskim widzi Paradox. Mycie przez kobitę nóg chłopu, co to przyszedł z szychty, mogłoby sugerować, że to ksiunc w wielkoczwartkowym rytuale nogi – wzorem Jezusa – kobiecie obmywa. Że kobiecie – nie dziwota, papież Franciszek obmył dwóm kobietom – chrześcijance i muzułmance. W wielki czwartek, w więzieniu dla małolat w Rzymie. Rzecz nie do pomyślenia w polskiej tradycyjnej rodzinie.

  423. @Paradox
    Rysunek nie przesądza, czy jest to partnerka. Może partner?
    Fakt. Moja wyobraźnia – nie aż tak wielka jak Twoja – takiej interpretacji mi nie podsunęła. Ale współczesnym maturzystom – kto wie?

  424. seleuk(os) 1 grudnia o godz. 8:01

    Mój komentarz
    KK jako jedyna przyczyna w Polsce
    Seleuk(os), dałeś obszerny tekst o KK jako korporacji funkcjonującej jednocześnie jako zmowa międzynarodowa której celem jest konserwowanie stanu zastanego w Polsce od wieków uprawiane.
    Z jednej strony piszesz, ze działalność KK, wszystkich jego wykonawców jet świadoma, celowa, podporządkowana umacnianiu i ekspansji, a z drugiej, ze to moloch i taka jest natura molocha, że zawsze będzie dążył do rozszerzania swoich wpływów.

    Tej sprzeczności nie ogarniam. Albo świadoma działalność, intencjonalna indywidualnie i grupowo, albo mrowisko, które równie dobrze jest zorganizowane i równie celowo działa.

    Wprawdzie zwracasz uwagę na to, że w Polsce istnieją sprzyjające warunki do takiej działalności od wieków i że KK tak wrósł w ciało narodu, że eliminacja jego działalności korporacyjnej nakierowanej tylko na dobro organizacji, byłaby amputacją wykonaną na żywym ciele narodu, lecz nie wyróżniasz dostatecznie najważniejszych aspektów, zbytnio je łączysz w jedno.

    Poza tym w swojej analizie jako argument wysuwasz szwedzką rzeczywistość, mentalność ludzi, w której tkwisz od lat, którą poznałeś od strony teoretycznej i praktycznej. Bardzo różną od tutejszej, kształtującej się od wieków na różnych przesłankach (materialnych oraz ustrojowych), na tyle różnych, że przez wieki ukształtowały się odmienne cechy i reguły funkcjonowania. Jak piszesz – widocznym symptomem tej odmienności była partia niezadowolonych ukształtowana w Polsce po pokoju westfalskim.

    Seleuk(os), przyczyna „folwarczności” oraz jak piszesz kompradorskości rządzących, są szersze, nie można ich redukować do KK jako jedynego kreatora mentalności, jej strażnika i bezwzględnego egzekutora. Mentalność kreuje mnóstwo innych oddziaływań otoczenia niż chodzenie co tydzień do kościoła, wysłuchiwanie kazań i odmawianie formuł modlitewnych.
    To co siedzi w głowach obywateli, to mentalność urabiana owszem przez wieki, lecz nie tylko przez KK. KK wnosił zawsze swój wkład, lecz nie jest to jedyny udziałowiec.

    Seleuk(os), przedstawiłeś solidną, wnikliwą, dającą do myślenia, punktującą analizę polskiej rzeczywistości, której walorem jest spojrzenie obserwatora z zewnątrz.
    Pzdr, TJ

  425. @paradox57, (1 grudnia o godz. 11:29)

    Mycie nóg. Żart.

    „Perła w koronie”:
    https://vimeo.com/87394635

  426. @anumlik, (1 grudnia o godz. 12:04)

    1. Wymienienie rodziny zrekonstruowanej nie miało nic wspólnego z dyskutowaną kwestią. Było uzupełnieniem „ściągi”. O czym wyraźnie pisałem:
    W przytoczonej ściądze brakuje rodziny zrekonstruowanej (patchworkowej)

    2. Scena mycia nóg z „Perły w koronie” należy do polskiego kanonu kulturowego.

  427. Mohikanin przedostatni

    Wiem. Oglądałem. Może zaryzykuję sprawdzenie, na ile tradycyjną mam żonę. Jeśli jutro się nie odezwę, będzie to znaczyło, że test zakończył się wynikiem… pozytywnym?
    Nie wiem tylko, czy warto ponosić aż takie ryzyko, bo mogę nie być w stanie nawet opisać przebiegu eksperymentu, niezależnie od jego wyniku.

  428. @@Paradox, Mohikanin
    Ta scena jest silnie zabarwiona erotyzmem, co widoczne w spojrzeniach: żony rzucanych znad krzyżyka nad gorset wyrzuconego (ot, taki symbol, musi) oraz męża z pożądaniem w oczach spoglądającego na żonę myjącą nogi takimi ruchami jak z jakiejś Kamasutry. Gdyby nie dziecki, to chłop po takiej pieszczocie na babę by się rzucił mimo zmęczenia po szychcie. Francuzilk albo inszy Włoch już by ten wątek podjął, ale co w 1972 roku mógł robić polski – we wczesnego Gireka zapatrzony – reżyser. Kutz nie takimi tropami w swoich filmach jechał, już my go znamy. Ale ja tu, zważywszy okoliczność maturalnego egzaminu, egzegezy filmu polskiego pod kątem erotycznych wątków przeprowadzał nie będę.

  429. @paradox57, (1 grudnia o godz. 14:01)

    Wiem. Oglądałem. Może zaryzykuję sprawdzenie, na ile tradycyjną mam żonę. Jeśli jutro się nie odezwę, będzie to znaczyło, że test zakończył się wynikiem… pozytywnym?

    To będzie znaczyło, że nie jesteście rodziną tradycyjną, według starych śląskich wzorców.

    Nie wiem tylko, czy warto ponosić aż takie ryzyko

    dla wiedzy zawsze!

    mogę nie być w stanie nawet opisać przebiegu eksperymentu, niezależnie od jego wyniku

    Możesz skorzystać z dobrodziejstwa nowoczesnych technologii 😉

  430. Anumlik

    Czyli, co? Sugerujesz, że ten krzyżyk stanowił zaporę nie do przebycia (przebicia?) dla uzewnętrznienia?

  431. @anumlik, (1 grudnia o godz. 14:16)

    Ta scena jest silnie zabarwiona erotyzmem

    Dlatego jest taka piękna. Mieści się we wzorcu tradycyjnej rodziny patriarchalnej, ale spoiwem nie jest władza i przemoc, tylko erotyzm i miłość do synów.

  432. Mohikanin przedostatni

    Sprecyzuj. Czy te nowoczesne technologie mają pomóc w sporządzeniu sprawozdania, czy też w ewentualnym przywróceniu mnie do jakiej takiej sprawności, nie żeby od razu fizycznej, ale przynajmniej intelektualnej?

    Poza tym już ogłaszałem, że mam zamiar do 100, a potem się zobaczy. Więc nie wiem. Nie jestem aż takim desperatem i skakanie z 3 piętra też mi jakoś nie pasuje. Pomyślę

  433. @anumlik, (1 grudnia o godz. 14:16)

    Wątek erotyczny został podjęty. W scenach z małżeńskiej sypialni.

    To nie ja zacząłem dzielenie włosa na czworo, metodą Rorschacha. Nie podjąłem zabawy w wolne skojarzenia. Przeciwstawiłem jedną kliszę drugiej.
    Według mnie pytanie jest proste, zostało sformułowane poprawnie i zakładana odpowiedź też jest poprawna.
    Nie widzę sensu w doszukiwaniu się piątego dna od szóstego kontekstu.
    Maturzysta ma pokazać, że odróżnia cechy rodziny tradycyjnej od nowoczesnej. Tyle.

  434. @paradox57, (1 grudnia o godz. 14:28) dopuszczam wszystkie opcje 😉

  435. @paradox57, z godz. 14:22
    Sugerujesz, że ten krzyżyk stanowił zaporę nie do przebycia (przebicia?) dla uzewnętrznienia?
    Nie. To była bardzo subtelna manifestacja w stronę wczesnego Gierka nakierowana. Żadna zapora. Zauważ jak subtelnie religijność śląskich górników została uwypuklona w scenie z Pieczką, który jako przywódca strajku nie chce przysięgać na Boga, gdyż jest niewierzący, ale jednocześnie nie chce urazić uczuć reszty wierzących górników i wije się w tych swoich zapewnieniach, że kompanów nie opuści. Takich niuansów w „Perle w koronie” jest wiele, a sam film jest obwołany – nie bez racji – arcydziełem polskiej kinematografii.

  436. Byl taki dowcip o gorniku, zonie gornika i sztygarze (postac drugoplanowa), za to w roli glownej seks. Bylbym opowiedzial, ale pora na sprosnosci za wczesna, a poza tym nie wiem, czy by wytrzymal konfrontacje z wartosciami blogowymi. (lol)

  437. @anumlik – jednak masz rację, bo moim zdaniem (osoby z zewnątrz?) jest coś wybitnie obrzydliwego w tym ujęciu tematu „tradycji” w rodzinie. I podejrzewam, że chodzi o samo słowo „tradycja”, które jednak niesie pewne pozytywne konotacje. Pytanie maturalne sugeruje, że podanie dziecku mleka przez ojca jest czymś nietradycyjnym (a stąd już blisko do: niestandardowym).

    I nie chodzi tylko o pytanie maturalne, chodzi o cały program WOS w Klechistanie. Bo jeśli licealistom wciska się podprogowo tezę, że „tradycyjnie” dzieckiem zajmuje się tylko matka, natomiast karmienie przez ojca narusza „tradycyjny” (=standardowy?) model rodziny, albo w ogóle coś narusza, to cały program nauczania można po prostu potłuc o kant… wiadomo czego. Młodzież myśli normatywnie, a tu pojęcie „normy” ustala… kto? Typowy Wolak?

  438. Ale czego można oczekiwać od kraju, w którym matka przedszkolaka zapytuje z niepokojem, czy jej syn nie zaraził się „dźenderem” – bo ten syn lubi pomagać w kuchni. Pociąg dzieciaka płci męskiej do gotowania jest uznawany za „nienormalny”. I tu zawiodła szkoła – bo przecież KaKa, wiadomo, zrobił swoje. Wsączając ludziom truciznę do głów.

    Dlatego mamy tryumf Wolactwa w programach szkolnych – o których moźnaby dłuuugo. Na przykład o programach z wychowania seksualnego, konsultowanych przez Chazana, profesora. Nie chodzi o programy, które Urszula Dudziak dopiero wprowadzi. Chodzi o te obecne. Chodzi o program religii (ilu nie chodzi?) który wmawia małolatom, że Żydzi zabili Jezusa. Chodzi o program historii i języka polskiego, który przemyca katechezę nawet w przypadku, gdy dziecko się przed nią uchowało. Chodzi o cały mentalny klimat.

    I jeszcze o to, że xiuncom żaden dyrektor szkoły nie podskoczy. A że xiunce są w szkole po to, żeby szerzyć skatolenie wszelkimi sposobami – przecież takie mają wytyczne z kurii. Całkiem jawne.

  439. @mohikanin przedostatni
    Dlatego jest taka piękna. Mieści się we wzorcu tradycyjnej rodziny patriarchalnej, ale spoiwem nie jest władza i przemoc, tylko erotyzm i miłość do synów.
    W stu siedemdziesięciu i trzy czwarte procentach się z tym zgadzam i cieszę się, że o całości tej sceny zacząłeś mówić, a nie tylko o umyciu nóg przez kobietę swemu. Bo w całej scenie punktem kulminacyjnym nie są myte nogi – przez całą rodzinę, a nie tylko przez kobitę – lecz kapitalny dialog wychowawczy, gdzie sprawca „podprowadzenia” kotleta zostaje tak nakierowany do przyznania się, że kotlet zwinął z kartofli, aby nie stała mu się krzywda. Znaczy, nie poszedł w ruch pasiór, nikt nikogo nie walnął z liścia, a w końcówce patriarcha (tak, tak – patriarcha) ojciec kroi odzyskany kotlet na trzy części dzieląc się z dzieciakami.

    Wątek erotyczny został podjęty. W scenach z małżeńskiej sypialni.
    Doskonale podjęty i puentujący to, co zaczęło się podczas mycia nóg. To zresztą jedna z najpiękniej przedstawionych scen erotycznych w światowej kinematografii.

    To nie ja zacząłem dzielenie włosa na czworo, metodą Rorschacha. Nie podjąłem zabawy w wolne skojarzenia. Przeciwstawiłem jedną kliszę drugiej.
    Czyżby? A wprowadzenia sceny z myciem nóg z filmu „Perła w koronie”, jako egzemplifikacji patriarchalności polskiej rodziny, to duch Hopkirka dokonał? A?

    Tak na marginesie (to nie do Namargineski). Co ma test Rorchacha do skojarzenia karmienia dziecka smoczkiem z butelki z „Perłą w koronie”. Kto – znaczy – cierpi na zaburzenia psychiczne aż tak wielkie, że trzeba mu pod pysk podsuwać tablice atramentowe Rorschacha? Ja? Ty? Czy autorzy pytania maturalnego?

  440. @Gekko, pewnie nie zwróciłeś na to uwagi, ale nieświadomie demonstrujesz zabawy ze samym sobą na blogu, to się nazywa onanizm. 😉

  441. Seleuk)os_ napisał:
    ” Efektem moze byc tylko wzajemna agresja, bo jezyki ktorymi operuje sie w opisach sa rozne. Ci odpustowi wyborcy beda sie trzymac razem. Maja taka sama sile glosu na wyborach, jak ci nieodpustowi, a jeszcze sa zdyscyplinowani. Do nich nigdy zadne wysilki z pozycji normalnosci nie dotra. Bo jak? Oni ksiazek, ani peridykow z dyskusjami nie czytaja. I czytac nie beda. Nawet gdyby z helikoptera zrzucic te ksiazki, i je podniesli, to slow nie zrozumieja. Jezyk nadwislanski ma pare setek wyrazow i jeden abstrakt.”

    Mój komentarz
    Masz słuszność. Do posiadaczy przekonań trwałych jak skała mało co dotrze, poza tym język jest ich obroną, wymówką, zaporą w dyskusji w docieraniu cokolwiek do ich głów.
    Jeszcze inne czynniki pogarszają szanse na przekonanie natychmiastowe Wolaków do czegokolwiek poza niepłaceniem opłat, obniżką podatków i podwyżką zasiłków. Z tymi trzema posunięciami Wolak się zgadza natychmiast, bez dyskusji, jeśli dotyczą go osobiście.

    Tymi czynnikami są cechy Wolaków – przekora i pokrewna z nią nieufność. Wolak, jeśli do niego mówi się, że coś jest, to instynktownie powie, ze tego nie ma i odwrotnie – jeśli ktoś powie, że czegoś nie ma, to Wolak tym bardziej będzie zapewniał, ze to coś jest. Przekora i nieufność kształtują styl myślenia, hierarchię wartości i logikę przy wyciąganiu wniosków.

    Niemniej cechy te powolutku ewoluują, stają się coraz mniej radykalne, decydujące.
    Pzdr, TJ

  442. Anumliku
    „karmienia dziecka smoczkiem z butelki z „Perłą w koronie”.

    To ładne, z dwoma zastrzeżeniami. Perła nie jest koronowana. I takie rzeczy to tylko w Lublinie. Perła jest i zawsze była lubelska.

    No i czy jednak nie za wcześnie?

  443. @Paradox
    Za wcześnie. Stanowczo za wcześnie. Ja do swojej Perły – tylko inaczej nazwanej – zasiądę w godzinach późnowieczornych. Zaraz wybywam pod Warszawę samochodem i muszę być trzeźwy jak … no właśnie. Jak to niemowlę z fotki przedmaturalnej. Ale gdy wrócę, to zapraszam do seczego 😉

  444. Czytam o polskich noworodkach przychodzących na świat z zawartością alkoholu we krwi wyższą niż u matek. 7,5 tys. dzieci rodzi się rocznie z wadami spowodowanymi alkoholem, to jest 2 proc. wszystkich urodzeń. Pije co trzecia ciężarna…
    Widziałem też obrazek położnej, która w delikatny sposób daje do zrozumienia położnicy, jaki jest stan noworodka:
    – Urodziła pani paraolimpijczyka 😎

  445. @Tobermory 1 grudnia o godz. 16:44

    Mocne! Ironia też mi nie umknęła.

  446. Tobermory
    1 grudnia o godz. 16:44

    Czyli trzeba wreszcie kobiety wziąć za mordę. Picie w czasie ciąży zagrożone karą pozbawienia wolności do lat trzech.
    W barach i restauracjach, alkohol dla kobiet tylko za okazaniem zaświadczenia od lekarza. Możliwe też testy ciążowe na miejscu.
    Te polskie kobiety, albo usuwają, albo piją.

  447. @izabella 1 grudnia o godz. 17:01

    Przede wszystkim – zarejestrować wszystkie ciężarne i przydzielić każdej kuratora z urzędzu, żeby się upewnić, że nie doszło do popełnienia przestępstwa (nieumyślnego uszkodzenia płodu). Oczywiście nielegalne ciężarne mogą przecisnąć się przez sito, zatem należy wprowadzić regularne obowiązkowe badania ginekologiczne, naturalnie przez sprawdzonych (zaświadczenie od proboszcza) lekarzy.

  448. Na marginesie
    1 grudnia o godz. 17:21
    „przydzielić każdej kuratora z urzędu”

    Ile to nowych miejsc pracy. Dla swoich oczywiście.

  449. Dlaczego ciężarne piją, coraz częściej na umór?
    Bo ciąża jest niechciana.
    Bo nie mają oparcia w rodzinie.
    Bo czują się gorsze, niepotrzebne, nieakceptowane.
    Tak mówią lekarze.
    Gdyby każda ciąża była oczekiwana, problem przestałby istnieć.
    Proponują priorytet dla wychowania seksualnego i ogólną dostępność środków antykoncepcyjnych i tabletek po.
    Prawnicy, zwłaszcza prawicowi, próbują penalizować picie w stanie „błogosławionym”. Jak sama nazwa wskazuje, stan odmienny spowodował Bóg.
    Jesteś w ciąży, pijesz, siedzisz.
    (NIE, nr 42)

    Jak na razie, nie ma paragrafu za upijanie płodu.
    Prokuratura badająca przypadki „porodów pod wpływem” zazwyczaj umarza postępowanie. Sprawa staje się karna, jeśli prokurator udowodni, że matka upiła się już w trakcie porodu, wtedy na niebezpieczeństwo naraziła dziecko, a nie płód.

  450. mohikanin przedostatni 1 grudnia o godz. 10:27
    Jak „slusznie” mnie zacytowales, to „nieslusznie” mnie skomentowales… Ja nie napisalem „dzwonic na komorke” do Zygi, Wladzia czy Jana K. tylko Gustawa. Do zrodla, nie do popluczyn. Popluczyny zutylizowano wtedy w Szw. choc o ochronie srodowiska nic jeszcze nie wiedziano. Troche tak jak teraz. Stare televizory i compy rozbierane sa w Gambii czy Bangladeszu na metale ziem rzadkich i szlachetnych i polszlachetnych, a uzywane tutaj przedtem.

    prospector 1 grudnia o godz. 10:52
    Ja nie mam nadziei, ze cos sie zmieni w ciagu 100 lat. Ja mam pewnosc, ze nic sie nie zmieni, jak nie dokona sie odebranie ekonomicznej wladzy/wlasnosci KK. Zrobie szkic, albo koncepcje szkicu bo szkic to by gruba ksiazka byla, jak mialoby sie to dokonac. Co bedzie pozniej nie wiem. Ja tylko wiem co bedzie (znaczy nic nie bedzie) jak taka proba nie zostanie podjeta. A ta gruba ksiazke to nie ja powinienem napisac, tylko Wy wszyscy. Co czytaja, nie tylko co sie odzywaja tu. O czym tez pozniej i dlaczego Wy.

    tejot 1 grudnia o godz. 13:18
    Dzieki za dobra krytyka. Dobra bo zmusza do bycia b. precyzyjnym w pisaniu. Ja nie uwazam, ze jest jakas przeciwnosc w mrowisku i molochu. Tak dziala kazda korporacja wg mnie . Dla mnie to symbioza. Dwa odrebne organizmy czy sposoby wyzywienia doskonale sie uzupelniaja. Jak ten rak co mieszka w muszli z polipami. I polipy maja jedzenie na resztkach i rak obrone parzydelkami. Sam je tam zaplantowal. Znaczy rak parzydelka polipow. Tak jest tez u Malenkomiekkiego czy u Wrozki. To dwa najwieksze corpy co u nich pracowalem. A te mniejsze to tylko probowly nasladowac. Lepiej lub gorzej.

    Masz racje Tejot, ze ja pomijam inne przyczyny tej zacofanej swiadomosci. W moim rozumieniu rozmywaloby to tylko obraz. To jest celowy zabieg z mojej strony. Ja uwazam, ze ta swiadomosc/mentalnosc mozna z powodzeniem wykorzystac. Tak jak sile kogos przeciw samemu. KK uwazam za glownego sprawce. Jakby sie sprawca rozsypal to i pomocnikow wiatr wezmie. Malo tego, sami sie wezma za rozbiorke KK. Taka mentalnosc. Tutaj jest takie powiedzenie, ja nie znam zadnego pl. odpowiednika. To doslownie brzmi „den dagen, den sorgen…” Uzywane jest dosc czesto, nawet skrot tzn „den dagen…” jest, w sytuacjach kiedy niewiadoma jest w dluzszej perspektywie i skutki, ale dzis przyjac trzeba decyzje. To znaczy „tego dnia, ta zaloba…”. Ja nie wiem Tejot jakie skutki bylyby takiego potraktowania KK. Ale te skutki nie beda wczesniej jak za naszych wnukow, jakiekolwiek. To oni niech sie martwia co z fantem zrobic, czy zalobe miec. Inaczej to beda dalej blogowac na ten sam temat, za 50 lat, co Ty i ja teraz. Dlaczego KorpKat jest dla mnie tym glownym obiektem Tejot, to ja musialbym wyjsc za tematyke tego blogowania. Ja to pare razy probowalem, ale jakos nikt nie byl zainteresowany. To dla mnie nie bylo sensu.

    Jeszce raz dziekuje, za d. krytyke. Jak cos dluzszego tu popelnie to chcialbym jeszcze.

    Pozdrawiam wszystkich seleuk(os)

  451. Den dagen, den sorgen

    Nie troszcz się o niezłożone jaja
    Przejdziemy przez ten most, jak do niego dojdziemy
    Nie dziel skóry na niedźwiedziu…

  452. @ tejot
    „To co siedzi w głowach obywateli, to mentalność urabiana owszem przez wieki, lecz nie tylko przez KK. KK wnosił zawsze swój wkład, lecz nie jest to jedyny udziałowiec.”

    Warto ten wątek rozwijać, imho.
    Powoli, w blogim trenie nad upadłymi (zdegenerowanymi) wartościami, w samoanalizie Polaków kk zaczyna zajmować niegdysiejsze miejsce sowietów, zniewalających ciupasem wolne umysły.
    Tymczasem, polski kk jest wynaturzeniem nawet na tle innych kk, tak jak nasza państwowość tworzona własną wolą jest karykaturą tej cywilizowanej… zmałpowana na swe przeciwieństwo, wraz ze wszystkimi jej przejawami.
    Kaka to na gumnie wyraz zniewolonej, bo nigdy niewyzwolonej od siebie samej, duszy, a nie źródło zniewolenia.
    Raczej usprawiedliwienie dla tradycji folwarku, spajanego jednym umysłem niewolników.
    – – –

    Wartości, eksponowane bez majteczek…

    @ 1 grudnia o godz. 15:43
    Gekko, pewnie nie zwróciłeś na to uwagi, ale nieświadomie demonstrujesz zabawy ze samym sobą na blogu, to się nazywa onanizm.”

    Raczej ekshibicjonizm, bo … jest podglądacz, którego nurt umysłowy to, jak widać, coś brzydko cieknącego mu spod krótkich majteczek na pustym łebku. 🙂

  453. @mohikanin przedostatni

    N zdjęciu nie określono, kim są postacie wobec siebie. Da się więc odpowiedzieć tak – jest to przykład tradycyjnego awunkulatu.

  454. Tobermory
    1 grudnia o godz. 17:32

    Zdaje się, że we właśnie objawionej a wydzierganej szydełkiem i zalewajką podstawie programowej bezgimnazjalnej, pojawia sie pojęcie edukacji dziecka dwojga postaci: przedporodowej i poporodowej.
    To pójdzie dalej, w definicje programowe: matka pijąca to ta, co dezynfekuje nienarodzone przed szczepionkami, za pomocą pępkowego.

  455. Ha ha ha sluchalem wlasnie bryt. ministra od Brexitu. Chce placic za „wspolny rynek towarow i uslug”. Znaczy takim bryt. EES-em by chetnie zakonczyl historie. Znaczy rowniez dla mnie gora urodzila mysze. Seleuk

  456. @Gekko, słabe to było jak na wirtualnego onanistę. I widzę, że Cię ubodło, boś  zaadresowal bez nicku. A taki intelektualny figo fago, tyle że w wirtualu. ;)‎

  457. Tobermory
    1 grudnia o godz. 17:59
    Dzieki Tobermory. To o moscie najlepiej oddaje o przyszlosci co trzeba dojsc
    seleuk(os)

  458. seleukos do siebie samego (ale glosno) 🙂

    kto wie, kto wie. Moze i tego z fantazyjna czupryna po drugiej stronie bajorka utemperuja okolicznosci? Kto wie, kto temperowke trzyma…

  459. seleuk(os)
    1 grudnia o godz. 8:01
    Po tutejszemu nazywa sie to „udusic” system operacyjny (strypa os)
    ………………………………………………………………………………..
    Interesujące. O ile to możliwe, byłbym zainteresowany wspomnianym programem (chyba ,że chodzi o tzw.root-process).
    Z drugiej strony to co możliwe i niepotrzebne starałem się zdeinstalować/zdeaktywować. W tzw. stand-by przy niewielkim komunikowaniu się mój „mobile” niepotrzebuje dokarmiania
    do 14 dni. Hmmm…. bateria jednak też niczego sobie bo 3500 mAh (rzadkość na rynku a i marka raczej mało spotykana).

  460. własnie niejaka Bełata kempa u Moniki Olejnik…
    a przedtem Ewa Lętowska w FpF- akurat tego ostatniego warto posłuchać…choć wieje zgrozą

  461. seleuk(os)
    1 grudnia o godz. 17:44

    Ja nie uwazam, ze jest jakas przeciwnosc w mrowisku i molochu. Tak dziala kazda korporacja wg mnie . Dla mnie to symbioza.

    Mój komentarz
    Wspólegzystencja kościoła, państwa i społeczeństwa wykształciła się w Wolsce przez relatywnie długi czas ewolucji, więc nazwać ją można rodzajem symbiozy – trochę mutualizmem (obie strony są od siebie całkowicie zależne), trochę więcej komensalizmem (jedna strona tylko korzysta).
    Z drugiej strony można powiedzieć w analogii do komensalizmu, że społeczeństwo może teoretycznie funkcjonować bez kościoła i wiary, lecz kościół po odłączeniu od społeczeństwa jest skazany na ewolucję zanikową. W tym ujęciu zależność jest jednostronna – tylko kościół korzysta, żyje z tego. Dla społeczeństwa współpraca z KK jest teoretycznie neutralna.

    Mutualizm kościół / społeczeństwo nie ma tak radykalnego charakteru, jak współdziałanie dwóch wzajemnie zależnych składników w porostach – glonów i grzybów.
    W porostach glon dostarcza związków organicznych wytwarzanych drogą asymilacji, a grzyb dostarcza minerałów i wody poprzez sieć strzępków. Oba organizmy są całkowicie od siebie zależne. Jeden bez drugiego nie przetrwa.

    W państwie społeczeństwo ma potrzeby religijne, metafizyczne. KK zaspokaja je przez dostarczanie mu posługi religijnej, a społeczeństwo dostarcza kościołowi materii umożliwiającej mu funkcjonowanie (sprawowanie posług religijnych). Przepływ jest obustronny. W jedną stronę KK daje posługę religijną, zaspokaja potrzeby, w drugą stronę płyną finanse i materiały służące utrzymaniu KK.
    Ponieważ układ jest założony w społeczeństwie homo sapiens, więc nie jest tak rygorystycznie sterowany przez otoczenie, jak komensalizm, czy mutualizm w przyrodzie. Zależności nie są na dłuższą metę ścisłe, obligatoryjne.

    Mutualizm kościół / społeczeństwo i państwo jest bardziej w jedną stronę – więcej profitów ma KK, jest bardziej komensalizmem, niż mutualizmem. Co prawda korzyści płyną w obie strony, lecz społeczeństwo i państwo jest w stanie egzystować bez kościoła, a kościół bez społeczeństwa nie ma racji bytu.

    Raptowne (odgórnie zarządzone, czy rewolucyjnie przeprowadzone) odcięcie KK od społeczeństwa i państwa w Wolsce, a przede wszystkim od społeczeństwa (przez co nie rozumiem odcięcia dostępu obywateli do praktyk religijnych, tylko likwidację utrwalonych przez wieki mentalnościowych powiązań społeczeństwa z KK oraz powiązań nieformalnych politycznych władzy świeckiej z KK, byłoby pewną amputacją, ingerencją w stan równowagi, poważnym zaburzeniem funkcjonowania układu, ponieważ te powiązania, potrzeby społeczeństwa i interesy polityków pozostałyby bez łącz, urwana by została jakaś linie przesyłowe łączące te potrzeby i interesy ze źródłem ich zaspokajania – kościołem.

    Nasuwa się tu wątpliwość dotycząca specyfiki Wolski. A mianowicie jak społeczeństwo by funkcjonowało bez kościoła, czy trwałyby w nim potrzeby religijne, w jakiej proporcji i natężeniu (o czym kilka razy przypominał na blogu @mohikanian), czy może by zanikły i problem by przestał istnieć.
    Pzdr, TJ

  462. @tejot
    Do posiadaczy przekonań trwałych jak skała mało co dotrze, poza tym język jest ich obroną, wymówką, zaporą w dyskusji w docieraniu cokolwiek do ich głów.
    Bo trzeba mówić do nich ich językiem, tak jak do Anglika mówisz po angielsku a do Francuza – po francusku. Wtedy przekaz dotrze. Natomiast intelektualny przemądrzały bełkot odniesie odwrotny skutek.

  463. zezem 1 grudnia o godz. 19:13

    Az musialem sprawdzic jaka jest moja bateria. Nic nadzwyczajnego 2000mAh.

    To nie jest zaden gotowy program z Sieci. Byc moze taki jest/sa dla konkretnych modeli op. sys. Nie szukalem. Byc moze mozna by zarobic pare groszy gdyby taki napisac dla podstawowych os (android, iOS). Symbian uwazam nie warto. Accenture Corp i tak z tego nic porzadnego nie zrobi, znaczy po mojemu klientow (nowych telefonow) nie bedzie. Msoft WinMobile warto tez jak Android. Z iOS chyba Ogryzek by sie nie zgodzil, bo to by wywalilo cala koncepcje z dock (opatentowana). Tzn dla Ogryzka musialby byc prog. prawie piracki. Klienci (potencjalni) mysle wielu ma ten sam problem, ladowac czesto i placic za niepotrzebne procesy.

    Generalnie, tak mnie sie wydaje, to co Ty nazywasz root-process ja nazywam kernel layer. To gdzie wiekszosc uzytkownikow jest to user layer. Kompletne wyinstalowanie niewiele daje. Zdeaktywowanie zabiera tylko z maszynki ta czesc z poziomu user. Reszta chlamu zostaje i sie automatycznie aktualizuje jak ja spie albo wlacze tel. W moim tel. bylo wszystkich procesow 211 (dwiescie jedenascie). Policzylem wlasnie w mojej zach. dokumentacji „duszenia”. Teraz mam 72 (siedem dwa). Niektore services sa zalezne od siebie i musza zostac dla innych. Moje „duszenie” na poziomie kernel odbywalo sie tak ze wylaczalem service i patrzylem czy telefon dziala tak jak chce. Jak dzialal to to wywalalem calkiem, jak nie to z powrotem na auto. Wiekszosc sluzb (services ???) ma nazwy co nie mozna zorientowac sie co to jest. Ja to tak zrobilem, bo tak robi kazdy sysadmin (supervisor) w dowolnej sieci LAN. Wylacza niepotrzebne protokoly i sluzby, wywala programy, dotad az uzytkownicy nie zaczna protestowac (piszczec). To daje bezpieczenstwo. Nie tylko z zewnatrz ale i od uzytkownikow tej sieci. To sa pieniadze za niepotrzebny support i problemy.

    Ja nie wiem jaki jest Twoj poziom „networkowania” (???) to nie moge udzielic bardziej konkretnej odpowiedzi o Twoim OS. Zreszta nie wiem i tak czy bym to zrobil, gdybym wiedzial 😉 To nie ten blog. Teraz chce przeczytac co Tejot do mnie napisal

    ale pozdrawiam seleuk(os)

  464. seleuk(os)
    1 grudnia o godz. 8:01
    Z Twojego wpisu przebija taki pesymizm co do przyszłości Polski, że właściwie już powinnam sie powiesić,
    A tak serio, serio.
    masz rację w wielu kwestiach i to jest bardzo przygnębiające, bo uświadomiłam sobie, ze te 25 lat demokracji, jaka ona nie była to był dobry czas w moim życiu, ba! to jest połowa mojego życia dość dorosłego.
    W Polsce KK będzie sie miało dobrze, dopóki ci, którzy wspierają, sluchają,myją posadzki w kościołach, czyli ta cala spolecznośc czasem malo wykształcona, a czasem bardzo profesorska, jak rodzice Dudy za swojego życia nie przyjmie do wiadomości żadnych nieprzychylnych opinii o kościele, swoim proboszczu, nawet, gdyby zgwałcił, molestował; co najwyżej ochrzani swoje własne dziecko za klamstwa czy rzucanie oszczerstw w stosunku do „swiętego człowieka” jakim jest w opinii parafian ich proboszcz.Mało że nie przyjmie słów krytyki, to jeszcze sami swoją agresją słowną czy czynną może stłamsić człowieka krytykującego.
    Politycy i ludzie mający coś do powiedzenia w sprawach dotyczących ogółu dobrze to wiedzą i ta świadomość skutków, jakie może przynieść wspieranie majątkiem czy przychylnością, a także nieprzejrzystośc finansów organizacji, jaką jest kościół.
    Jestem przekonana, że wielu z ww w ogóle nie ma pojęcia o katolicyzmie, bogu, wierze czy jakimkolwiek symbolu reprezentowanym przez Kk. Ale wiedzą dobrze, ze w kościołach, w oparciu i przychylności w czasach przedwyborczych księży, którzy z ambony głoszą „słowo wyborcze”.
    Jeśli politycy, rządzący coś dają kk, to przecież nie dają ze swojego portfela, tylko z majątku panstwowego, czyli jak w PRL – niczyjego.
    Cóż znaczy w tym wszystkim obcalować rękę upierścienionego, przyklęknąć na dwa kolana publicznie, wszem i wobec głosić wartość kościola jako dbającego o lokalną społeczność, (przy czym ta dbalośc polega na obdarowaniu kołatającego do drzwi kościoła czlowieka w potrzebie nie bilonem, nie szelestem banknotu, ale tylko dobrym słowem; w skrajnych przypadkach proboszcz zrobi zbiórkę żywności, odzieży dla potrzebujących i będzie chodził w glorii dobrodzieja) skoro w zamian można dostać wygrana w wyborach i możliwośc rządzenia maluczkimi, tym latwiejszą, im bardziej nieoświecony będzie naród.

    Jestem pewna, że obie strony (rząd i kk)dobrze wiedzą, jaką wartośc dla siebie nawzajem stanowią i że tylko oparcie w drugiej stronie daje konfitury tej pierwszej i nawzajem
    Nie będę musiała wnukom opowiadać, jak bylo w latach 90-2015, jak wiele mieliśmy nadziei i chęci na zmiany dla nas, w nas i dla naszych dzieci.
    Moje wnuki mieszkają w innym kraju i nawet za 10-15 lat nie pojmą tego, co nam tu rzad gotuje.
    Nie ma w Polsce ani w okolicy nikogo, kto chcialby zmienic nasz kraj tak, jak stulecia temu, a moze tylko dziesięciolecia zrobiono w krajach nam niedalekich, nawet naszych sąsiadów przez morze.
    Nikt nie będzie się narażał na odstrzał; trudno znależć kogokolwiek, kto bylby zdolny pociągnąć za sobą mlodych ludzi, bo pokolenia wyksztalcone w szkołach jak za PRL nie będzie w ogóle umiało myśleć;bo myślących realnie i oburzonych na ten stan jest niewielu i pozwolę sobie zauważyć, że raczej w wieku bliższym drugiej setki. A mlodość machnie ręką, co najwyżej wyjedzie z kraju i pojedzie spędzić życie w normalnym miejscu, w którym od urodzenia nie będziesz podejrzany i na dodatek obciążony pokaźnym dlugiem którego pewnie nasze prawnuki nie spłacą po tych rządach.
    Tak dość przygnębiająco rysuje mi się przyszlość naszego kawalka świata.

    Jesli wśrod nas zjawiłby się ktoś, pokroju JPII, ktoremu wielu przypisuje głowną zaslugę w wypędzeniu socjalizmu z naszego państwa za sprawą tych słow o zstąpieniu i odnowieniu ziemi, tej ziemi, a wg mnie niewielki miało wpływ na rok 89, to może mielibyśmy jakąś szansę tym razem na wypędzenie kk z naszego kraju, przejęcie majątków ichnich i tzw. normalność, jakkolwiek ją każdy z nas pojmuje, ale pamiętamy czasy jej smaku czy raczej przedsmaku.
    Nie ma na horyzoncie takiej osoby, może już się urodziła, ale czy edukacja jej w tym pomoże?

  465. Konstancja, tejot, seuluk(os), Ewa-Joanna

    Wszyscy macie niestety rację. Kościół jest największym problemem, ale próba otwartego ataku będzie miała skutek wręcz przeciwny. Bo religijne potrzeby ludzi, symbioza z państwem i tchórzostwo polityków (pewnie uzasadnione). Zastanawiam się, czy nie warto byłoby wziąć się za finanse kościoła, ale w sposób oddolny. Wygrzebać co publiczne i co ukryte, ile na tacę zbiera każda parafia i ile wszystkie razem. Ile z tego idzie do Watykanu, ile na samochody i „rozpustne” życie. Ile zabierają biednym emerytkom. Ile 500+ by z tego było. I zacząć informować ludzi. Jeśli na coś można liczyć w narodzie, to na zdrową dawkę zawiści. Odklejanie od kościoła będzie długie i bolesne, ale to byłby krok w dobrą stronę. Uświadomić ludziom jak ich doi kościół.
    To by dało podwaliny pod nową partię która obieca uporządkować finanse kościoła. Albo i nie obieca, ale to zrobi.

  466. anumlik
    1 grudnia o godz. 11:02
    ciekawie byloby przeczytać, co o takiej sytuacji przedstawionej na zdjęciu mialaby do powiedzenia abiturient wychowany w przez samotną matkę, potem w rodzinie patchworkowej. A jeszcze inaczej wypoiedzialby sie mlody człowiek, wychowany w rodzinie, w ktorej to matka dba o dom, bo ojciec pije. Dla atkich osob taka sytuacja jest malo wyobrażalna, bo w innych warunkach się wychowali i swoja sytuację rodzinną uważają za równie normalną itradycyjną, bo innej nie zaznali
    Może zlożylby odwołanie od decyzji komisji, bo to co się komuś zdaje na temat zadany, to mu się tylko zdaje .

  467. izabella
    1 grudnia o godz. 21:39
    sa przecież takie czasopisma, ktore takie rzeczy publikują. Pamiętam jak wielkie przywileje dostał kk wczasch naszego dorabiania się. a może i wcześniej, Szeroką strugą płynęły do kraju lawety z samochodami, „na cele kultu religijnego” zwolnione z podatku na granicy, akcyzy i wszelkich opłat. Do dziś kk się tym zwrotem posługuje, samochód dla proboszcza to nie może byc maly fiat czy cinkocinko, musi od razu Maybach. Na cele kultu nawet darowano Jankowskiemu złoża bursztynu (Miller), o innych darach nie wspomnę, ale wielokrotnie wartością przewyższało to dary przyniesione przez trzech króli samemu nowonarodzonemu.
    I tak zostalo.
    Jakiekolwiek próby ograniczania finansów kościoła, zastąpienie Funduszu Kościelnego, ktory już dawno powinien zniknąć z zapisów budzetu państwa ,sam Tusk z BONim, zanim czmychnęli oboje do Bxl, negocjowali, negocjowali, stanęło na 0,5 % podatki i …nie zostało podpisane.Czolowi negocjatorzy ze strony państwa wybrali inne negocjacje, a kk zachowal swoje przywileje, corocznie waloryzowane nie o wskażnik inflacji, ale ów wskażnik jest pewną mnożną, albo mnożnikiem X 300.
    Przed zakonczeniem kariery Tuska jako premiera kk dostawał 98 zmln, tuż po ucieczce Donalda do Bxl , pomimo niewysokiej ninflacji rzędu 3,5-4 % fundusz kościelny zostal powiekszony o ok.20 % poprzedniej kwoty do ponad 116 mln!
    Polityka na tem temat pisala i „inne czasopisma” niejednokrotnie. I co? i nic wlaśnie. Wszytko zostalo po staremu, tylko kwoty coraż wyżśze dla czarnych.
    Sama czarno to widzę; wszelkie zasoby nie tylko finansowe przelatują nam, społeczeństwu (bo to przecież z naszych podatków) jak przez dziurawe sito, ale odpowiednie naczynie czy nawet caly rurocią pod tym dziurawym podstawił kk przez swoich polskich przedstawicieli.

  468. Ewa-Joanna
    1 grudnia o godz. 20:56
    @tejot
    Do posiadaczy przekonań trwałych jak skała mało co dotrze, poza tym język jest ich obroną, wymówką, zaporą w dyskusji w docieraniu cokolwiek do ich głów.
    E-J
    Bo trzeba mówić do nich ich językiem, tak jak do Anglika mówisz po angielsku a do Francuza – po francusku. Wtedy przekaz dotrze. Natomiast intelektualny przemądrzały bełkot odniesie odwrotny skutek.

    Mój komentarz
    Jak dotrzeć do ludzi. Jakim językiem rozmawiać?
    E-J, tu nie chodzi tylko o metodę, którą akceptujesz jako skuteczną. Tu chodzi o coś więcej. Jak napisał seleuk(os):

    „…języki którymi operuje sie w opisach są różne. Ci odpustowi wyborcy beda sie trzymac razem. Maja taka sama sile glosu na wyborach, jak ci nieodpustowi, a jeszcze sa zdyscyplinowani. Do nich nigdy zadne wysilki z pozycji normalnosci nie dotra. Bo jak? Oni ksiazek, ani peridykow z dyskusjami nie czytaja. I czytac nie beda. Nawet gdyby z helikoptera zrzucic te ksiazki, i je podniesli, to slow nie zrozumieja.

    Tu leży bariera w prowadzeniu dialogu. Stojący nad swoim wiernym elektoratem politycy wolscy dobrze rozumieją niewolski język. Posługują się językiem wolskim cynicznie, z wyrachowania, bo wiedzą, że tylko ten język ich elektorat zrozumie i przyjmie jako język swój, słuszny, prawdziwy, polski, jedyny. Każdy inny język i każde podszywanie się pod ten język odrzuci jako podstęp, machinację i próbę demoralizacji słowem. Elektorat ten będzie niezłomny wobec takich prób, bo dla niego ważne jest jakim językiem kto mówi, lecz ważniejsze jest od tego, kto mówi tym językiem.

    Przedstawiłem sprawę teoretycznie, modelowo, czyli ostro odgraniczając pojęcia, ich znaczenia. Niekoniecznie niezrozumienie będzie całkowite i niekoniecznie odrzucenie będzie całkowite.
    Pzdr, TJ

  469. Konstancja
    1 grudnia o godz. 22:12
    „Polityka na ten temat pisała i „inne czasopisma” niejednokrotnie.”

    Bo to nie te gazety i nie ci ludzie. Jak wyżej pisze @tejot o języku i kto nim mówi. Informacje nie mogą być w Polityce, trzeba z nimi dotrzeć do ludzi. Powiesić na przystanku autobusowym, albo na słupie ogłoszeniowym. Taka akcja obywatelska złożona z lokalnych ludzi którzy potrafią mówić lokalnym językiem. Taki KOD, ale lepszy.
    Nie twierdzę że to będzie proste. Ktoś musi zacząć i zainspirować.

  470. izabella
    1 grudnia o godz. 21:39
    Tejot ma rację i nawet razem z seleukosem mają 100 % racji. I nawet gdyby takie rozliczenie przeprowadził Gośc niedzielny, czy Przewodnik kk to i tak nie odniosłoby to zadnego skutku, bo nie ma przelożenia kwot na ilośc bochenków chleba (ostatnio Morawiecki sie tak chętnie do chleba naszego powszedniego za 50 zł odnosił), ton węgla na zimę, kupionych dzieciom batoników,butów lub plaszczy, czy czegokolwiek przeliczalnego na tzw. dobra; brakuje podstaw matematyki i podstaw ekonomi, które ja miałam na lekcjach WOS, zamiast gadania o rodzinie tradycyjnej i religii w szkole.

    A ludzie, ktorzy rozumieją tę zależność, ze pieniądze dane kościołowi zabierane są sprzed …twarzy tego wiejskiego biedaka po to, by napełnić nimi nienasycony apetyt jego proboszcza. A jesli sie o tym dowie, bo ktos mu prostym językiem to uloży, to taki nieokrzesany, niuświadomiony wlasnych potrzeb czlowiek stwierdz, że księdzu się należy, bo jego nauki wprowadzą, jego, biedaka czy biedną do królestwa niebieskiego i tam niczego mu nie zabraknie. I Oni w to święcie wierzą.
    Natomiast trudno mi znależć kogokowliek zdolnego do przewodzenia krucjacie przeciw kk. Niestety, chyba już ani za mojego życia, ani za zycia moich wnusiąt w Polsce niewiele się pod tym względem zmieni. Nawet, jeśli z tego świata odejdzie jeden czy drugi przywódca,trzymający swój naród za twarz, biskup jeden z drugim czy dwoch, trzech papieży.
    Ludziom ponadto podobają się bajki snute przy kadzidle przez czarnego, roztaczającego przez swoimi wyznawcami urok arkadii, krainy nieustającej szczęśliwości
    A lokalsi? raczej nie wsród nich szukalabym zbawienia od kk. Czytałaś to, co Tanaka, tejot lub Tubermory podesłał w linku o kapliczkach? tacy „odszczepieńcy” zostaną zaszczuci, zlinczowani, w najlepszym wypadku wyobcowani ze środowiska

    PS. z tyłu glowy mam nadzieję, że kiedyś, kiedyś, że nie wszystko jeszcze stracone….

  471. @Konstancja, z godz. 21:39
    Też bym przeczytał, choć mogę sobie wyobrazić sobie co by ci – z różnych patologicznych w naszym (znaczy komisji egzaminacyjnej) wyobrażeniu środowisk się wywodzący abiturienci – odpowiedzieli. Ooo, Marcinka znów udomowili. Ciekawe na jak długo? I to tyle na temat maluszka w wózeczku karmionego z czułością przez młodego faceta.

  472. tejot
    1 grudnia o godz. 20:15
    i tez do
    Konstancja
    1 grudnia o godz. 21:17
    i
    izabella
    1 grudnia o godz. 21:39

    Ja sie z Toba zgadzam Tejot. Byc moze nawet zgadzam sie z Mohikanin o religii. Ja sie niezgadzam z tymi ktorzy przez automatyke lacza religie z polityka. W Wolsce to KK. Tzn uwazam, ze wszyscy „wierni” powinni utrzymywac k. jezeli tak uwazaja jako pryw. osoby. Spoleczenstwo czy panstwo, jezeli juz, to powinno to robic w sposob kontrolowany prawnie, ustalony w sposob nazwijmy demokratyczny. Jak i w jakich dziedzinach zycia ustalic z gory. Jak reguly gry. Konkordat to nie jest regula gry. Tzn. np ci co nie chodza sie modlic, tez powinni miec wplyw polityczny na ekonomie KK w Pl. Bylaby wtedy rownowaga. Teraz jest sytuacja zawlaszczenia panstwa przez KK i zawlaszczenia tych ktorzy sie niezgadzaja z tzw „naukami spolecznymi” KK. Jest taka gra komp. o ktorej slyszalem tylko. Moj syn pare razy gral, bo on z tej generacji co z comp. sie wychowala. Nazywa sie Wiedzmin (Witcher). To podobno najlepszy pl produkt IT. To nie znaczy, ze wszyscy w Pl maja zyc wedlug zasad Wiedzmina i polowac na smoki, jaki jeszcze ten produkt jest. „Nauki spoleczne KK” to jest sucha woda i slony cukier. Ktos na tym blogu dal takiej konstrukcji nazwe, ktorej nie chce uzyc. To sucha woda jest nazwa „nauk KK”.

    Ja nie uwazam, ze jakikolwiek proces, powinien byc rewolucyjny. Ja mysle, ze taki proces i tak sie odbedzie/odbywa i bedzie dlugotrwaly. Odchodzenia od KK. Z nawrotami, tam i z powrotem. Ja mysle, ze udzial w tym procesie jest nieodzowny dla wszystkich „wolakow”. Ja bym ich tak nie nazywal. Bo to jest, jak rozumiem, pejoratywne okreslenie. Ale czasem tez sam pisze nadwislanczycy. To wiem jak to latwo. To nie jest ich wlasna „zasluga”, ze nie potrafia sie wlaczyc do nowoczesnosci. Ja to wiem Tejot, ze ta obopolna zaleznosc uksztaltowala sie dlugim czasem.

    Konstancja, ja nie jestem pesymista i Ty tez nie masz powodu, przynajmniej z tematow blogowanych tu. Nie jest pesymizmem czy optymizmem brac/nie brac parasol ze soba. Czasem deszcz pada po prostu. To z czym z Toba sie niezgodze, to czekanie na jakiegos charyzmatycznego, kolejnego, co przyjdzie i naprawi. Nic nie naprawi, to tylko bedzie kolejna odslona tej samej sztuczki.

    Tak Izabella, ekonomia jest sercem kazdej korporacji. Zeby zlikwidowac Kodak, to nie tych drobnych posiadaczy zakladow wywolywania blon i paperow posrebrzanych zaatakowano. Tym fotografom dano inne mozliwosci ekonomiczne. Uber nie zaatakowal taksowkarzy tylko monopol na „växel” (centrala telefoniczna monopolistow). Tych przykladow to moglbym podac liste historyczna i dzisiejsza, dluga. Znajdzcie sami na Fortune. Jak chcecie, jednorozcow (???) i tych starych. Kto jest atakowany tak naprawde, a kto protestuje w zastepstwie, bo nie wie. I czego to dotyczy.

    Ja uwazam naprawde, ze KK moga rozmontowac tylko „wierzacy”. Nie ateisci, ani antyklerykalowie, czy inni tacy jak Ty i ja. Tylko trzeba im pokazac co na tym moga zarobic. Natychmiastowo. Wiecej i wiecej. W tej dlugiej perspektywie, to wreszcie sami zaczna szukac tych dlugookresowych zaleznosci ekonomicznych, pokoleniowych. Zeby taki proces zaczac, czy ten rozbiorki przyspieszc, to musza ci wierni dostac narzedzia do natychmiastowego zarabiania. Wymiernego od razu. Tu zaden proboszcz czy polityk nic nie zrobi. Dzis ani w przyszlosci. Ale beda tacy co sie szybko zorientuja na czym to polega, to sie przylacza. To wtedy poleci. Dla mnie to jest pytanie jak polaczyc tych co ten dzisiejszy jezyk nowoczesnosci rozumieja, z tymi co jeszcze nie rozumieja i dzis sa niepodatni. Ci co umieja takie narzedzia tworzyc tez chca zarabiac pieniadze. To znaczy obie strony musza od poczatku na tym procesie zarabiac. I to jest mozliwe.

    Mnie jest trudno tak na goraco o tym pisac. Ja to obserwowalem z bliska. Ja to sprobuje opisac. To bedzie na moj sposob. Taki szkic do szkicu. Ale to na moj sposob. To znaczy ja musze wiecej skreslac niz pisac. Ja tak to zawsze robilem i nie umiem inaczej. Pisze, pisze do siebie a potem skreslam trzyczwarte albo wszystko. Bo ja chcialbym,zebyscie mnie zrozumieli. Mozecie nie akceptowac i krytykowac. To tez dobrze. Ale chce byc dokladny sam. Ja nie mam zadnego gotowej sciagawki. To jest to, o co mam pretensje do wszystkich tzw. (teraz w cudzyslowie bedzie) „elit nadwislanskich”. To prawidlowa nazwa. O to pretensje, ze takiej sciagawki nie mogli skonstruowac, a czas mieli, a maja ambicje nazywania sie elitami i jeszcze pretensje do brania apanazy. To nie jest wiecej niz tylko intelektualna gnusnosc. Ja tych co nie rozumieja rozumiem. Ja tych gnusnych nie rozumiem i nie chce. Jak mnie ktorys pisze „Glupi bylismy” na przyklad i mowi o liberalizmie. To ja mu mowie „Glupi byles” jak sie zaciales przy goleniu. Zmien lusterko i popraw oswietleni idioto.

    pzdr wszystkich seleuk

  473. @izabella
    1 grudnia o godz. 22:25

    Tak, tak. Słupy i przystanki też są ok – tylko za to się kary dostaje. Można zacząć od np. klasy średniej i mieszkańców wsi – „w płot”. Można w miejscach spacerowych – w parkach itp. Tam gdzie człowiek nie czeka ze zniecierpliwieniem – w jego przestrzeni wypoczynku i relaksu. Tekst nie może być jazgotliwy, tylko spokojny, wyważony, przyciągający uwagę jak reklama dobrego produktu – ma być smaczny. Duże kwoty są smaczne, widok samochodu również.

    Ładna infografika?

  474. tejot
    1 grudnia o godz. 22:15

    Powiem, tejotku, po chińsku: Jesteś jak to jutrzejsze słoneczko, które jutro w paru miejscach oświeci polską ziemię i masz tysiąc procent racji, podobnie jak tutejsi bojownicy o wolność i demokrację. Nieśmiało tylko, wybacz, przebacz głupiej małpie, zauważę, że może papierowym życzeniem jest sprowadzanie sprawy do języka w relacjach z ludźmi zaczadzonymi. Czyż ma jakikolwiek wpływ na dezertera lub miłośnika Miłosza język, jakim się z nimi gada? Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek zauważyć u wierzącego choć cień zwątpienia w istnienie Boga po wystąpieniu ateisty starającego się mówić językiem zbliżonym do języka tego wierzącego? Język tylko nazywa realia. To one kształtują postawy ludu pracującego. Język może pomóc, ale decydującej mocy nie ma. Nie czarujmy się inteligenckimi, papierowymi rojeniami i rozlepianiem papierków na latarniach.

  475. @Konstancja
    Wspomniałaś o 20:05 o Beacie Kempie brylującej w Faktach po Faktach u Moniki O. Akurat wracałem do domu w ostrej śnieżnej zadymie i nie mogłem obejrzeć, czego akurat nie żałuję, ale że nie obejrzałem i nie posłuchałem Łętowskiej – żałuję. Wspomniana Kempa Beata zainspirowała mnie do napisania anumlika, który dedykuję dwóm naszym blogowym kogucikom – Gekkowi i Żorżowi. Z treści sami wywnioskują dlaczego.

    Zachwycony onanista
    pręży swą, hi, hi, w rozkwicie –
    węsząc ogromnego wista –
    pytę, choć nie jest „po pycie”.
    Nie wie jurny nasz młodzianek,
    gdy dogoni – jadąc stępa –
    babę w pogodny poranek,
    że to jest Beata Kempa,
    co przez kępy się przedziera
    aby jak najszybciej zgryźć
    jurnego – ach – szwoleżera,
    zanim zwiędnie mu już kiść.
    Młodzian nuci „Żurawiejkę”,
    by odczarować złe moce,
    niestety – Beata chciejkę
    ma już schowaną pod kocem.
    Mała, choć nad wyraz wzrosła
    chciejka Estery Beaty
    jurnego już robi osła
    ze szwoleżera. Na raty.

    PS
    Przepraszam, Konstancjo, że Ciebie na listonosza namaściłem, ale to Tyś mnię pchła do napisania frywolnego anumlika.

  476. @tejot
    1 grudnia o godz. 22:15
    Nie rozumiem dlaczego wy ( w sensie tych przekonywujących) nie możecie używać wolskiego języka, zrozumiałego dla wolaków.
    Przypomnę: PiS i kaka nad językiem pracowali prawie 25 lat, co było delikatnie obśmiewane i traktowane lekko przez tzw siły postępowe. Teraz są rezultaty i owe siły siedzą z ręką w nocniku, a właściwie w słowniku.
    A pora jest dobra na odkręcenie niektórych przynajmniej obszarów – czarny protest dal wam furtkę do działania. I co? Nico, bo wolicie panowie ( tak, panowie) pieprzyc trzy po trzy para piętnaście na blogach i w mediach, ale brak wam odwagi do rzeczywistego działania.
    Gdzież ci mężczyźni…. 🙂
    Ten cały KOD jak mówiłam od początku, to sobie można … Zawalczyć może tylko silna partia polityczna, bo władzę zdobywa się w wyborach. A jak ktoś mówi, że władzy nie chce, to poszedł się pasać i niech nie zawraca głowy innym.
    O rany, zła się zrobiłam….

  477. @pombocek
    1 grudnia o godz. 23:14

    Dlatego, jak wcześniej pisałem – najpierw papierki, aby coś tam zaświtało, utkwiło, zdziwiło. A potem „mimowolnie” tekstem w twarz. Choć Gombrowiczowe bohatery rezygnują z obracania biedronek, to jednak jedyny sposób przekształcania baranów w ludzi – nierezygnowanie.

  478. Jeśli jeszcze nie widzieliście jak wygląda przyszły władca Polski, to przyjrzyjcie się. Po zabiciu Amerykańców wodorówkami on – z namaszczenia Jezusa Króla Polski – zostanie naszym władcą i namiestnikiem Boga na ziemi.
    ‚http://mygorszysort.pl/bog-obdarzyl-go-wizja-on-obejmie-nowe-rzady-w-polsce-2/
    Gloria, in excelsis deo. Ament!

  479. Pinior wolny. Sąd Rejonowy w Poznaniu nie klepnął aresztu

  480. anumlik
    1 grudnia o godz. 23:15
    powtórka programu po pólnocy. czyli juz za 20 minut.
    Może wytrzymasz, mniej więcej 20 minut z Katarzyną Kolendą Zalewską
    S ądzę, że dasz radę
    Kempy nie ma co zalować, straganiara i tyle, w pól slowa przerywa, musi wyglosić swoją kwestię, nieważne, za nawet nie zahaczjącą o temat.
    A z Ewą Łetowską rozmowa może mało budująca ( w tle sprawa TK i inne prawne), ale zawsze warto pani profesor posluchać. Umie mówić o prawie tak, że największy jełop ma szansę zrozumieć.
    PS. uwaga o jełopie nie dotyczy czytających i piszących tu.Rzecz oczywista.

  481. bubekró
    1 grudnia o godz. 23:25

    No cóż, to są tylko słowne konstrukcje na temat kreowania rzeczywistości, ale życzyłbym sukcesów, gdybym umiał życzyć. Chodzi o to, że życzenia mnie od bardzo dawna śmieszą. Życzę Ci, byś żył w zdrowiu i sprawności 258 lat.

  482. acha, Kempa byla o Moniki Olejnik, ale powtórka o godz.0:40, a rozmowa z prof. Łetowską zaraz po północy. Warto poczekać. tv z cyferką całodobową

  483. @pombocek
    1 grudnia o godz. 23:42

    Ja nie o życzeniach, tylko o tym, jak odbywa się konwersja. Na tym blogu pewnie niewiele osób jej doświadczyło. Rzecz jasna, lubię happeningi, bo choć nie działają na dorosłych, to na podlotków całkiem nieźle.

  484. anumlik

    ach, być Twoją muzą….

  485. anumlik
    1 grudnia o godz. 23:28
    I z tak optymistyczna wizja obdarzenia namaszczeniem anumlik, ide spac bo jutro mam dosc rozrywkowy dzien. Znaczy chyba sie rozerwe.

    pzdr seleuk

  486. seleuk(os)
    1 grudnia o godz. 23:05
    pocieszające jest Twoje stwierdzenie.
    Ale taki mam dzis dzień; w pozostale 365 dni mam szklankę do polowy pełną.
    PS.przypominam, że ten rok ma 366 dni

  487. @Seleukos
    Piszesz: a nie uwazam, ze jakikolwiek proces, powinien byc rewolucyjny. Ja mysle, ze taki proces i tak sie odbedzie/odbywa i bedzie dlugotrwaly. Odchodzenia od KK. Z nawrotami, tam i z powrotem. Ja mysle, ze udzial w tym procesie jest nieodzowny dla wszystkich „wolakow”.
    Może bym się i zgodziła z tym powolnym odchodzeniem, ale istnieje jedno niebezpieczeństwo – na końcu może okazać się, ze ten kaka nic nie ma i nie ma co odbierać, ot, przepadło…

  488. Anumlik!
    Jak możesz takie gówno linkować?????????

  489. @Ewa-Joanna
    Przeca to czysty kabaret. Fakt, ciut gówniany, ale taki polski, że ach, ach.

  490. Matko, człowiek sobie spokojnie przyśnie z tabletem na nosie a tu gore :/

  491. @anumlik
    W Stanach, kilkanascie tysiecy ludzi podobno wierzy, że ziemia jest płaska.
    Toz taki mesjasz potrzebny Narodowi jest.

  492. Łętowską obejrzałam, powiedziała, że to pogrzeb Trybunału Konstytucyjnego.
    Taki tu optymizm, że chciałam polać trochę zimnej wody.
    A teraz to już tylko siąść i płakać.

  493. Ewa-Joanna
    2 grudnia o godz. 0:11

    Kilkanaście tysięcy? Nie – procent !

  494. seleuk(os)
    1 grudnia o godz. 23:05
    „Tylko trzeba im pokazac co na tym moga zarobic.”

    Będziemy jak ten szatan oferować królestwo za zaparcie się pana boga. Trzy razy.
    Sukces gwarantowany. Serio.

  495. Tanaka,
    ja skromna jestem 🙂

  496. J.Pinior jednak z wolnej stopy.

  497. Uj.Dobre wieści się się szybko rozchodzą.Przeczytałem wyżej -już jest wiadomość o J. Piniorze.)

    @ izabella
    1 grudnia o godz. 21:39

    Konstancja, tejot, seuluk(os), Ewa-Joanna
    ” Zastanawiam się, czy nie warto byłoby wziąć się za finanse kościoła, ale w sposób oddolny. Wygrzebać co publiczne i co ukryte, ile na tacę zbiera każda parafia i ile wszystkie razem. Ile z tego idzie do Watykanu, ile na samochody i „rozpustne” życie. Ile zabierają biednym emerytkom. Ile 500+ by z tego było. I zacząć informować ludzi. Jeśli na coś można liczyć w narodzie, to na zdrową dawkę zawiści. Odklejanie od kościoła będzie długie i bolesne, ale to byłby krok w dobrą stronę. Uświadomić ludziom jak ich doi kościół.
    To by dało podwaliny pod nową partię która obieca uporządkować finanse kościoła…”

    Bardzo dobry pomysł.
    Przeczytałem komentarze do tego wywiadu-
    http://fakty.interia.pl/autor/dariusz-jaron/news-ks-jacek-stryczek-moja-wizja-spoleczenstwa,nId,2315033
    Jeden z komentatorów sygnalizował tylko jak ogromne są kieszenie Krk. Kolonie, fundacje, dożywianie, harcerstwo, Caritas, etc.. to wszystko Państwo finansuje. Zgroza.

  498. No to Ziobro zaraz pokazówkę z tych sędziów zrobi, tylko patrzeć jak ich do Koziej Wólki poprzenosi :/

  499. I, Gospodarzu drogi, co to za anglicyzm nieszczęsny „Józef Pinior areszt” na głównej stronie Polityki, po trzykroć fuj.

    (nie zwalam na Gospodarza tylko wytykam palcem Polityce)

  500. Wciaz hakuja?

  501. Rosa91b, 30 listopada o godz. 20:30

    „Przytoczony przez Ciebie opis losu bohaterów o wyzwolenie RPA i Polski, upoważnia na zrównanie pod względem nikczemności francuskiej (dziewiętnastowiecznej) i polskiej (dwudziestego pierwszego wieku) restauracji.”

    Moze upowaznia, moze nie upowaznia, Roso daragoj. A w ogole to o jakiej ‚restauracji nikczemnosci’ my tu chcemy mowic?

    Kazda rewolucja, wynikajaca z NIENAWISCI do istniejacego system, musi posiadac PODOBNE cechy historyczne. Genialny Strateg niczego nowego nie tworzy w RP IV w tej materii. On wciaz biera zniwo postrewolucyjne. Dlaczego on to robi?
    BO MU WOLNO!

    Tak samo bylo z Holokaustem. Ten zaistnial gdyz hitlerowskim Niemcom WOLNO bylo go dokonac. Tak naga prawda o Holokauscie. WOLNO BYLO DOKONAC tej Zbrodni przeciwko Ludzkosci przez Niemcow.

    Dlaczego WOLNO BYLO dokonac tej przeciwko zbrodni ludzkosci, ma Narodzie Zydowskim, latach 1939-1945? Wiem, wiem Final Solution datuje sie od stycznia, 20 bodajze, 1941 roku

    NIKT, w owczesnej Europie, nawet poszerzonej o USA, nie wyrazil NAJMNIEJSZEGO sprzeciwu przeciwko Holokaustowi. Wbrew doniesieniom wywiadowczym w tej sprawie przez naszego Jana Karskiego.

    Chyba odpuskem sobie ten tOmat

  502. @anumlik, (1 grudnia o godz. 15:32 )

    ”To nie ja zacząłem dzielenie włosa na czworo, metodą Rorschacha. Nie podjąłem zabawy w wolne skojarzenia. Przeciwstawiłem jedną kliszę drugiej.”

    Czyżby? A wprowadzenia sceny z myciem nóg z filmu „Perła w koronie”, jako egzemplifikacji patriarchalności polskiej rodziny, to duch Hopkirka dokonał? A?

    Nie chce mi się. Ale jak trza, to mus. Zacząłem tak:

    mohikanin przedostatni
    1 grudnia o godz. 10:12
    @anumlik, (30 listopada o godz. 23:50)
    Co jest kuriozalnego w pytaniu z WOS? Na czym polega błąd w odpowiedzi: „nie”?
    Maturzysta powinien mieć elementarną wiedzę na temat rodziny.
    Wymaga się od niego wiedzy w takim zakresie:
    „://www.wos.net.pl/rodzina.html”
    Powinien umieć odróżnić rodzinę tradycyjną od nowoczesnej, (współczesnej).
    Opieka ojca nad dzieckiem nie mieści w definicji rodziny tradycyjnej. Dlatego odpowiedź: „nie” jest odpowiedzią prawidłową.
    Treść zadania brzmi: „„Rozstrzygnij, czy zdjęcie ilustruje tradycyjny model rodziny. Swoje zdanie uzasadnij, odwołując się do fotografii”.
    O kuriozum można by mówić wtedy, gdyby maturzysta został zapytany o to czy jest to dobry albo prawidłowy model rodziny. I oczekiwano by odpowiedzi „nie”. A takiego pytania nie było.
    W przytoczonej ściądze brakuje rodziny zrekonstruowanej (patchworkowej)

    Na co Ty puściłeś wodze fantazji. Przedstawiłeś domniemaną projekcję abiturienta, ignorując kompletnie literalne przesłanie: „ojciec opiekuje się dzieckiem”.

    anumlik
    1 grudnia o godz. 11:02
    @mohikanin przedostatni, z godz. 10:12
    Kuriozalne jest nie pytanie (nota bene zadane nie przeze mnie, a zawarte w tytule zalinkowanego artykułu) a ilustrujące je zdjęcie. Obrazek młodego mężczyzny (w domyśle ojca) pochylającego się nad wózkiem z małym dzieckiem ma – według autorów pytania maturalnego – symbolizować rodzinę nietradycyjną. Mało tego – odpowiedź za nietradycyjnością tejże rodziny (znaczy młodego ojca podającego butelkę z mlekiem maluchowi) powinna brzmieć (jak możemy przeczytać w „przykładowym uzasadnieniu” – które pominąłeś, a szkoda): Rodzina tradycyjna, inaczej patriarchalna, to rodzina, w której opieka nad dziećmi jest zadaniem kobiety. Natomiast mężczyzna zapewnia byt materialny i reprezentuje ją na zewnątrz. Konia z rzędem temu, kto wywnioskuje na podstawie zdjęcia, że młody ojciec nie zapewnia bytu swojej żonie (może partnerce – kto go tam wie?) i dziecku. To, że reprezentuję swoją rodzinę na zewnątrz rozumie się samo przez się. Fotka przedstawia scenkę rodzajową pozo domem/mieszkaniem małżeństwa/pary partnersko pojmującej rodzinę. Dlaczego zatem autorzy (wraz z przedostatnim mohikaninem) w geście miłości do maluszka (tak ten obrazek odbieram) widzą zaprzeczenie patriarchalnego modelu. To „głowa rodziny” nie może pochylić się nad własnym dzieckiem? Nie może mu butelki z mlekiem podać? Uśmiechnąć się i grubym głosem biblijnego patriarchy powiedzieć „cacy, cacy, mój syneczku”, albo „sroczka kaszkę warzyła”, albo – po prostu – „kocham cię moje ty przedłużenia mojego imienia” (wraz z nazwiskiem rodowym, koniecznie)? Czy takie zachowania jeno rodzinie zrekonstruowanej (patchworkowej) można przypisać? Ę?

    Trzymając się nadal przesłania literalnego, zderzam dwie klisze: „ojciec opiekuje się dzieckiem” z „żona i dzieci myją ojcu nogi”:

    mohikanin przedostatni
    1 grudnia o godz. 11:20
    @anumlik, (1 grudnia o godz. 11:02)
    „….Konia z rzędem temu, kto wywnioskuje na podstawie zdjęcia, że młody ojciec nie zapewnia bytu swojej żonie (może partnerce – kto go tam wie?) i dziecku. ….”

    Przypominam, że nie dyskutujemy tu o rozprawie doktorskiej ale o prostym pytaniu, w którym maturzysta ma się wykazać wiedzą z zakresu znajomości typologii rodzin. Tylko tyle i aż tyle.
    Zdjęcie doskonale zaprzecza stereotypowi i definicji rodziny tradycyjnej.
    Nie pokazuje mycia nóg mężowi powracającemu z szychty

    Tyle w kwestii: kto rozpoczął dzielenie włosa na czworo metodą Rorschacha.

    Piszesz dalej (1 grudnia o godz. 15:32 ):
    Tak na marginesie (to nie do Namargineski). Co ma test Rorchacha do skojarzenia karmienia dziecka smoczkiem z butelki z „Perłą w koronie”. Kto – znaczy – cierpi na zaburzenia psychiczne aż tak wielkie, że trzeba mu pod pysk podsuwać tablice atramentowe Rorschacha? Ja? Ty? Czy autorzy pytania maturalnego?

    1. „Test Rorschacha, test plam atramentowych, Ro – test projekcyjny, stworzony w 1921 roku przez szwajcarskiego psychoanalityka, Hermanna Rorschacha. Na podstawie testu wnioskuje się o nieświadomych treściach psychicznych, cechach osobowości i zaburzeniach psychicznych (jest on używany w diagnozie klinicznej”
    2. Skoro, zamiast prostego odczytu literalnego komunikatu, brnie się w domniemane projekcje abiturienta Rorschach sam wyskakuje zza węgła 😉

  503. @Mohikaninie przedostatni, jak już zmyjesz z rąk resztki atramentu, którego użyłeś do testu Rorschacha, to resztkę zimnej wody (jeśli Ci jeszcze została) wylej sobie na głowę. Aha. I nie krzycz na cały blog, że Cię jakąś inwektywą potraktowałem.

    Pozdrówka

  504. Zadania do wykonania, czyli chciejstwa co do pozycji KK w państwie
    1) Ustawienie hierarchów KK na właściwej pozycji w stosunku do państwa. Do tego potrzebne jest państwo, a w systemie ustrojowym takim jak tu, potrzebna jest większość gabinetowa. Jeśli jej nie ma, to pozostają działania pozarządowe.

    2) Przejrzystość działań KK. Ze swojej natury kościół hierarchiczny nie jest przejrzysty, ponieważ przez dwa tysiące lat nie by przejrzysty. Taka tradycja. Oraz z tego powodu, że KK jest instytucją pasterską, nauczycielską, wychowującą, a jeśli tak, to przejrzystość dla nauczanych jest niepotrzebna, a według logiki nauczających jest szkodliwa (patrz sprawa czynów pedofilskich w KK ciągnąca się latami, a w pierwszym etapie regulowana jako wyłączna sprawa KK – nikomu nic do tego). Przykładów na nieprzejrzystość KK w Umęczonej jest wiele, lecz nie tyle, ile w krajach z kulturą polityczną wieloskładnikową, w której wolność słowa nie jest sloganem do ociosania, jest praktykowaną wartością podnoszącą jakość funkcjonowania państwa.

    3) Zmiany języka nie da się przeprowadzić, bo język, to nie tylko system znaków, znaczeń, które można poprzestawiać na poczekaniu, przystosować do bieżącej sytuacji. Język przemawiania do ludu można uelastycznić, dokooptować pojęcia, by lud zrozumiał, docenić ważność pojęć najświętszych, konstruujących, zmodyfikować nieco składnię, itd. Nie da się tego instrumentalnie zastosować. Po prostu się nie da. Po pierwsze nie uwierzą, po drugie odrzucą, bo wrodzona nieufność każe odrzucić język, który nagle się odmienił i tego, który tym nagle odmienionym językiem operuje.

    4) Jak seleuk(os) potwierdził, zmiana musi, będzie przebiegać u tych, którzy są dziś wewnątrz, czyli są członkami kościoła powszechnego. To dla nich są celebracje, obchody, publicznie demonstrowana wieczna więź KK z narodem, lecz bez przejrzystości, bez ponoszenia odpowiedzialności za grzech, bez nikakich rachunków, wszystko na słowo. To oni dokonają przemiany w wyznawaniu, z bezkrytycznej i bijącej uznaniem od progu, na zgodną z nauczaniem, z literą i duchem, a nie z wybranymi cytatami i wygodnymi interpretacjami. W nich musi się zrodzić podmiotowość, oni muszą odsunąć zwierzchnictwo totalne, nabrać indywidualizmu i odpowiedzialności.
    Sęk w tym, że bez przywódców, jakichś nowych lokalnych Lutrów (nie w sensie porzucenia wiary) nie da się zmiany przeprowadzić, nie tyle jej przeprowadzić na raz dwa trzy, ale by ją rozpocząć. Każda próba takiej zmiany będzie nagłaśniana jako rozsadzanie KK od środka, niszczenie wiary, schizma, itd.
    Pzdr, TJ

  505. @Orteq,
    Chyba przesadzasz z tym hakowaniem. W całej historii mojego udzielania się na blogach „Polityki: zdarzyło mi się dwa albo trzy razy, że zamiast mojego komentarza, pojawił się komunikat: „Nie komentujemy” tyle że bez „nu, nu”. Zdarzało się również, że wcinało mi tekst, bez komunikatu albo z komunikatem „Błąd: zaloguj się prawidłowo”. Wczoraj np. diabli wzięli mój komentarz na temat lektur szkolnych i polskiego katolicyzmu, który to komentarz, zamiast napisać w edytorze i wkleić go, napisałem bezpośrednio – szlag go trafił, pojawił się natomiast komunikat zalecający mi prawidłowe zalogowanie się, choć byłem prawidłowo zalogowany jak najbardziej. Myślę, że to nie robota hakerów ani rezultat czyjejś złośliwości, lecz niedoskonałość programu, automatu blogowego, który czasem wysiada. Dlatego najlepiej pisać w edytorze i po napisaniu wkleić.

  506. „taniej by wyszło jakby zmartwychwstał”

    podsumował dyskusję na temat kosztów ekshumacji na Wawelu jeden z internautów.
    O ile już w dwa dni po wielogodzinnych działaniach prokuratury, służb ratownictwa medycznego (sic!) policji, ekspertów, żandarmerii wojskowej i kamieniarzy wiadomo było, że ofiary mają obrażenia typowe dla wypadku komunikacyjnego, to nie sposób dowiedzieć się, ile ta zabawa kosztowała podatników. Tajna jest nawet liczba policjantów biorących udział w akcji, i czy byli to tylko policjanci z Krakowa.
    Szpitale, gdzie odbywają się badania szczątków ofiar, otaczane są kordonem policji, nie wolno się zbliżać do ogrodzenia.
    Co to za komedia?
    Nie podają kosztów, bo lud by się wściekł na ich absurdalną wysokość?

    Najważniejsze polskie wartości – polskie pieniądze – idą w błoto (do Watykanu i na innych darmozjadów) a ludowi podtyka się pod nos korupcję za 46 tys. złotych 🙄

    Sąd w Poznaniu zachował się przyzwoicie, prokuratura śle zażalenia…
    Powtórki z rozrywki ciąg dalszy.

  507. @jobrave
    2 grudnia o godz. 10:56

    Ja wszystko piszę prosto w okienku, czasem przed wysłaniem kopiuję myszką. Jak przepadnie, to wstawiam jeszcze raz.
    Zdarzało się, że komentarz znikał bez ostrzeżenia, ale chyba tylko w przypadku użycia w tekście jakiegoś zbanowanego nicka.
    Raz kiedyś pojawił mi się komunikat „Nie komentujemy”, bez uzasadnienia.

  508. PLN to jedyna wymierna polska wartość.
    Prywatnie bardzo ceniona, publicznie – trwoniona i nie szanowana.

  509. @anumlik, (2 grudnia o godz. 10:44)
    bladej twarzy zabrakło argumentów i odwagi przyjęcia tego na klatę. Daje nogę, puszczając po drodze bąki.
    I nie krzycz na cały blog, że Cię jakąś inwektywą potraktowałem 😉

    PS. Gwoli metodycznej poprawności należało przywołać TAT zamiast Rorschacha. Ale ten ostatni jest bardziej znany.

  510. @mohikanin przedostatni
    Uwielbiam domorosłych psychologów, którzy miast argumentów wybierają testy projekcyjne ubarwiające je projekcją bąków cudzych szytych na miarę własnych.

    PS.
    Rączki czerwonoskóry – jak widzę umył, bo do testu Murraya atramentu nie potrzeba – ale zużył całą wodę i na polanie głowy zabrakło. Buuuu 🙁

  511. Polski Kościół jest słabszy w dużych miastach, czyli tam, gdzie ma bardziej ograniczoną kontrolę nad parafianami, bo i parafie są duże i trudniej je ogarnąć. Małymi społecznościami łatwiej się zawiaduje, farosz ma na oku wszystkich mieszkańców parafii, bez problemu zauważy, że kogoś nie było na mszy, że się nie stawił do prac na rzecz parafii, że nie dał daniny na remont kościoła, plebanii itp. Delikwenta wyczytuje się na ambonie i wstyd jak cholera, więc jeśli parafianin nie chce doświadczać tego typu nieprzyjemności, robi wszystko, by się nie wyłamywać i tym samym nie narażać. W takich społecznościach odmieniec nie ma łatwo – spotyka się bowiem, z ostracyzmem ze strony pozostałych mieszkańców, podejrzewany jest o to, że jest wyznawcą „kociej wiary” lub ateistą, a nawet satanistą.
    Drugim spoiwem jest to, że msza niedzielna ciągle jeszcze jest wydarzeniem towarzyskim i rozrywkowym. Nie idzie się do kościoła po to, by wysłuchać „dobrej nowiny”, zatopić się w modlitwie, wziąć udział w „misterium mszy świętej”, czyli obcować z bozią. Lud idzie w niedzielę do kościoła nie dlatego, że msza jest dla niego ważna, lecz to, co po mszy, a więc babiny mogą poplotkować, że Danka już drugi rok w tym samym płaszczu uczęszcza, że księża gospodyni nie tylko gotuje i sprząta faroszowi, ale świadczy również i bardziej intymne usługi, po czym śpieszą przygotować rosół i drugie, a chłopy zgodnie maszerują do gospody i też plotkują, tyle że na inne tematy niż kobity. I tak się to życie na wsi czy w miasteczku toczy od niedzieli do niedzieli i nie ma to nic wspólnego z wiarą ani polskością, ponieważ jedno i drugie parafianie mają w zadku. Bardziej wierzą wróżowi Maciejowi oraz w to, że czerwona wstążeczka chroni niemowlę przed urokami, niż w bozię. Gdyby wiejscy i małomiasteczkowi parafianie mieli większe poczucie anonimowości, Kościół w Polsce nie byłby tak wpływowy.
    Zmiana status quo, przynajmniej na prowincji nie nastąpi zbyt prędko, bo nie ma alternatywy, należy natomiast wzmacniać nastroje antyklerykalne w dużych i średnich miastach, ale kto to ma robić? Tchórzliwa lewica, która usunęła w cień swoich antyklerykałów, czy PO, która według zapowiedzi Schetyny skręca na prawo? A może Nowoczesna, która omija Kościół z daleka? Sukces Palikota, a dużo wcześniej SLD pokazał swego czasu, że w Polsce istnieje całkiem spory elektorat antyklerykalny, a przycichł on dlatego, że został zdradzony przez SLD, który wybrał klęczniki. Różne dziwne wydarzenia w Ruchu Palikota sprawiły, że diabli wzięli ostatnią redutę antyklerykalizmu. Potencjał jest, ale kto go zagospodaruje, bo KOD nie chce walczyć z Kościołem i właściwie nikt nie chce walczyć, a przecież gołym okiem widać, że jest to konieczne.

  512. Pora drukować Orwella, bo za chwilę będzie zakazany a potrzebny jest na wczoraj:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21061440,solidarnosc-bez-walesy-takiej-historii-beda-uczyc-sie-dzieci.html#BoxNewsImg

  513. Nudzisz mnie @anumliku.
    „Nie chce mi się z tobą gadać”.

  514. Nareszcie się odczepił. Ufff 🙂 Mohikanin, znaczy.

  515. @Tobermory,
    Dla ludu słowo „ekshumacja” jest słowem trudnym i niezrozumiałym, podobnie jak „rezurekcje”, „homilia”, „encyklika”, „transcendencja”, więc lud nie zaprząta sobie tym głowy, wie tylko, że jego wybrańcy są nieskończenie mądrzy i jeśli robią jakieś „cje”, to dla dobra Polski. 🙂
    Jest jednak spora część ludu, mam na myśli część „animalną” lub -jak kto woli – „gorszego sortu”, który to widzi, myślę, że nawet wśród tych, którzy w ostatnich wyborach głosowali na PiS, by zemścić się na PO doskonale to widzą i więcej już nie zagłosują – czytałem komentarze we „Frondzie”, „w Polityce” i paru innych pisiorskich mediach, w których wpisujący przyznawali się, że głosowali na PiS, ale po tych ekshumacjach już nie będą, krytykowali przede wszystkim kosztowność tego przedsięwzięcia, a w drugim rzędzie -zasadność.
    Po ekshumacji pary prezydenckiej wykopano Tomasza Mertę. Z mediów dowiedziałem się, że w związku z tym cały cmentarz został zamknięty i otoczony przez policję – podobno 70. funkcjonariuszy, na wszelki wypadek otoczyli również grób wykopywanego. W TVN24 oglądałem relację z przewozu zwłok do zakładu medycyny sądowej, Karawanowi towarzyszyły trzy samochody z przodu i kilka z tyłu plus paru motocyklistów. Zachodzę w głowę dlaczego i ciekaw jestem, czy w podobny sposób będą przewożone zwłoki niepisowskich ofiar katastrofy smoleńskiej?

  516. Nie ma powodu do przejmowania się wprowadzaniem pisowskiej historii do szkół, bo przecież to nie będzie tak, że dzieci i młodzież, w większości niezbyt pilnie uczące się historii w przeszłości zaczną nagle uczyć się pisowskiej. Podobnie rzecz się będzie miała z lekturami szkolnymi. O wiele gorsze jest to, że młodzież uczy się historii z neofaszystowskich portali, których jest zatrzęsienie, a które przedstawiają historię bardzo przystępnie, klarownie i zgodnie z „polskim interesem narodowym”.

  517. @jobrave
    2 grudnia o godz. 12:48

    Właśnie w związku z badaniem szczątków tego Merty czytałem o bizantyjskiej otoczce tej „imprezy” łącznie z otoczeniem szpitala kordonem policji.
    Mnie się zdaje, że z braku określonej procedury służby prześcigają się w megalomańskim zwiększaniu swojej roli przez podkreślanie ważności wydarzenia, co potem szczególnie jaskrawo kontrastuje z mikrymi efektami całej tej operacji.
    Straż pożarna i służby pirotechniczne zdaje się też były w odwodzie.
    Dęte to wszystko, jak to w Polsce.

  518. Wzruszyłem się.
    Bezzębny prokurator wystękał samokrytykę i oddał się do dyspozycji przełożonych. Dotarło do niego, że polecenia z góry wykonuje się bez mrugnięcia okiem i ujawniania prywatnych emocji.
    Na razie takich nie rozstrzeliwują.

  519. Czy niedługo za zrobienie zakupów w niedzielę pójdzie się do kicia? 🙂

    http://biznes.onet.pl/wiadomosci/handel/zakaz-handlu-w-niedziele-2-lata-wiezienia-dla-klientow/wpm36l

    Obywatelski projekt o ograniczeniu handlu w niedziele, który w Sejmie złożyła „Solidarność”, zakłada m.in., że „kto dopuszcza się handlu oraz wykonywania innych czynności sprzedażowych w niedziele oraz wigilię Bożego Narodzenia (…) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.”

    (…)

    Prokurator Krajowy: przepisy dotyczą także klientów

    Teraz okazuje się, że przepisy są tak skonstruowane, że kary, w tym najsurowsza kara dwóch lat więzienia, może grozić także klientom, którzy w „zakazane” dni zrobią zakupy. Takie wnioski płyną z opinii Prokuratora Krajowego do projektu ustawy.

    „Podmiotowy zakres przestępstwa z art. 6 projektu – kto dopuszcza się handlu – odczytywany w powiązaniu z art. 2 ust. 1 pkt 6 oznacza, że obejmuje on obie strony umowy sprzedaży, każda z nich bowiem dopuszcza się handlu. (…)”

    Czyli „czynności sprzedażowe” polegające na kupnie biletu na pociąg (do kina, teatru) w niedzielę też teoretycznie zagrożone więzieniem.

    Nie, nie, nie budźcie mnie, śni mi się tak ciekawie… 🙂

  520. NeferNefer
    2 grudnia o godz. 13:55

    Wspomniałaś coś o powrocie do przeszłości, czyli szkoła swoje, a mama na tajnych kompletach swoje.
    Otóż nie na tajnych:)
    Swoją drogą, ciekawa jestem, co zrobią nauczyciele z tym chłamem, jaki PiS chce wciskać dzieciom. Nie zazdroszczę im, naprawdę.

  521. @NeferNefer
    2 grudnia o godz. 13:55

    Flash mob zakupowy w Wigilię i 100 tysięcy ludzi na raz do kicia na 2 lata.
    Chciałbym to zobaczyć 😎
    A jak z karalnością zakupów dokonywanych przez Polaków za pobliską granicą? Albo niedzielnymi turystami zakupowymi z Niemiec i Czech? Też ich się wsadzi?

  522. tejot
    2 grudnia o godz. 10:46

    1. Oczywiście – jak nie ma państwa, to nie ma „stosunku Kościoła kat do państwa”. To jest prawie modelowy polski przypadek.

    2. „nieprzejrzystość tradycji” jest wtórna wobec nieistnienia bozi. Nieistnienie bozi musiało być opakowane tak zawikłanymi tezami, mętnymi, wewnętrznie sprzecznymi, musiała zostać stworzona tak wielopiętrowa i labiryntowa konstrukcja, by nikt nie mógł z tego znaleźć wyjścia. Te nieusuwalne konieczności musiały być stałym modu operandi religii, więc – w perspektywie czasu – nazywamy to „tradycją”.

    3. język podlega ewolucji,, inaczej umiera. Nieustająco też podlega zakłamywaniu. Przerywanie ciąży – co jest obiektywnym zdarzeniem, jest w obecnej nowomowie „mordowaniem dzieci”. Zarówno „mordowanie” jak i „dziecko” – są pojęciami silnie subiektywnymi i wartościującymi, a nie stwierdzającymi fakt. „Dobra zmiana” jest złą zmianą, ale parę milionów ludzi kupiło to odwrócenie języka i przyjmuje to za prawdę. Kradzież języka, to dla bardzo wielu ludzi kradzież całej głowy.

    4. teoretycznie – owszem, zmiana musi się narodzić „wewnątrz” – wśród wyznawców bozi. Jest to jednak możliwość czysto hipotetyczna. W rzeczywistości działa to niemal dokładnie przeciwnie: zmiany następują na zewnątrz. Tezy i wartości uznane na zewnątrz (np. prawa człowieka) stają się nieznośnie męczące dla części, zwykle zupełnie niewielkiej, wyznawców „wewnątrz”. Oni – czując poważny dyskomfort wynikający z uznania dla wartości „na zewnątrz” i refleksji, że wartości „wewnątrz” są liche, próbują coś zmienić wewnątrz. Nie sami z siebie, ale pod wpływem nacisku rzeczywistości zewnętrznej. Masz tego przykład, jeden z ogromnej liczby, na najwyższym poziomie: Sobór Watykański II nie wziął się „sam z siebie”, ale z powodu bardzo głębokiej niezgodności ze światem zewznętrznym. Napięcie było tak silne, że papież i niektórzy z biskupów czuli,, że dalej się nie da udawać, że jest dobrze i trzeba zacząć przeprowadzać poważne zmiany uzgadniające Kościół kat. ze światem. Zmiany te zresztą były połowiczne, bo znaczna część biskupów i reszty wyznawców dalej uważała, że „nic się nie stało” . A po soborze, te częściowe zmiany na lepsze były dalej odwracane – na gorsze. W czym poważne zasługi dla wstecznictwa położył Wojtyła.

  523. Jiba
    2 grudnia o godz. 14:23

    No przesz wiem że nie na tajnych ale na miłość boską znowu rozdwojenie jaźni dla dzieci, a jeszcze może „trzymaj dziób na kłódkę w szkole” itd. nie wiem co zrobią, nam nauczycielka czytała Miłosza, wtedy zakazanego więc kto chce to swoje zrobi.

    Tobermory
    2 grudnia o godz. 14:32

    Ale to musiałaby galeria być otwarta czy cuś. A na granicy rozpruje się samochód żeby zobaczyć czy kontrabandy nie ma 🙂

    Niemcom i Czechom misia do paszportów (pewnie będą) w końcu wszystko jak widać wraca.

  524. @Tobermory
    Czy to Ci czegoś nie przypomina:

    UBU: Najpierw zreformuję sprawiedliwość, po czym weźmiemy się do finansów.
    KILKU SĘDZIÓW: Sprzeciwiamy się wszelkim zmianom.
    UBU: Grówno! Po pierwsze, sędziowie nie będą płatni.
    SĘDZIOWIE: A z czego będziemy żyli? Jesteśmy biedni.
    UBU: Będziecie mieli grzywny, na które będziecie skazywali, i dobra skazanych na śmierć.
    PIERWSZY SĘDZIA: Zgroza!
    DRUGI: Ohyda!
    TRZECI: Skandal!
    CZWARTY: Niegodziwość!
    WSZYSCY: Nie będziemy sądzili w tych warunkach.
    UBU: Do jamy sędziów!
    [miotają się na próżno]
    UBICA: Aj, co ty wyprawiasz, Ubu! Kto będzie wymierzał teraz sprawiedliwość?
    UBU: Kto? Ja. Zobaczysz, jak to dobrze pójdzie
    .

    Alfred Jarry: „Ubu Król czyli Polacy’, tłum. Tadeusz Boy-Żeleński

  525. @NeferNefer
    2 grudnia o godz. 14:54

    100 tysięcy ludzi, ale nie w jednym miejscu, np. spontaniczne pchle targi w wielu miejscach i niech się policaje uwijają 😉 Suk zabraknie.

  526. @anumlik
    2 grudnia o godz. 15:12

    Prorok istny, cy co? 🙄

  527. jobrave 10:56
    Tobermory 11:11

    Believe you me, iz bylem hakowany wiele wiele razy ostatnio. Nie nazywam tego banowaniem, gdyz Gospodarz zaprzeczaja jakiejkolwiek wiedzy na ten temat.

    „Nu nu nie komentujemy”, czyli wyjasnienie ukazujaca sie, na kilka sekund, po nacisnieciu OPUBLIKUJ KOMENTARZ, zamiast opublikowania mojego postu, dla mnie oznaczal wyrazny akt anty-Orteqowy. Wiedze te czerpalem z niuansu jezykowego ‚Nu nu’.

    Akt zapowiadany wczesniej, dodajmy, przez pewnego wesolka z Jelonek. Jako ze podobno, ten wesolek podejmowal proby, kilkakrotne na dodatek, chronienia mnie przed losem zbananowca.

    To wszystko wystepujace, rzekomo, po niedawnej przygodzie z anumlikiem. Ktory sie domagal, usilnie, podziwu z powodu jego wielce owocnego prezesowania Zarzadem PKiN-u. Co ja jak najszybciej zilustrowalem, przytaczajac googlowe zdjecie prezesa urzedujacego przy jego prezesowskim biurku.

    Byla to niewinna ilustracja w ramach zasady, iz ‚picture is worth 1000 words’ to byla. Wynikajaca z czystej sympatii dla naszego rezydenta rymownika blogowego. Picture bylo odseparowane od tekstu pod tym zdjeciem pomieszczonym kiedys. Przeze mnie dokonana separacja to byla. Zeby dotrzec do owego tekstu, ktory ja przeczytalem dopiero po przezyciu burzy jaka wynikla na blogu, trzeba bylo niezle poszperac. Czego ja nikomu nie sugerowalem. Zalinkowanie owego internetowego, wygooglowanego zdjecia okazalo sie jakims przestepstwem Orteqowym. Dzisiaj owocujacym hakerstwem uwalajacym moje posty poza wiedza i udzialem Gospodarza blogu.

    Ostatnio zarzadzanego, jak by mozna bylo mniemac, przez autora tzw. Inicjatywy Oliwskiej.

    NOWE SWIATELKO W TUNELU

    Zadalem sobie trud porozmawiania z wice prezesem niemieckiej firmy ‚Gieseckie & Devrient’, z Monachium. Produkujacej najbezpieczniejsze w swiecie, podobno, systemy elektroniczne dla bankow, kard kredytowych, komorek czy kard SIM. Poznalem czlowieka na pokladzie samolotu.

    Pan prezes, na pytanie czy moj przypadek zhakowania jest wynikiem ataku bezposrednio tylko na mnie czy na blog – danych blogu mu nie ujawnialem – odpowiedzial politycznie poprawnie:

    – Its hard to say. Trudno powiedziec. Twoja SIM card, wyprodukowana przez poludniowo-afrykanska firme Vodacom, jest zabezpieczana przez nas, Gieseckie i Devrient. My jestesmy dumni z tego, ze uznaje sie w swiecie za najskuteczniejsza firme zabezpieczajaca security elektroniczne i inne. Czy jednak jakis geniusz domorosly nie potrafi i nas zlamac? Trudno powiedziec. Zartownisie buszuja w swiecie elektroniki na takich bzdurnie niskich poziomach, ze naprawde nie moge powiedziec czy i nas nie zhakowano, przy tej twojej smiesznej sprawie zhakowania ciebie na jakims blogu. Ty operowales, bedac w Kapsztadzie, poprzez Vodacom. A Vodacom my zabezpieczamy. Nie bede szedl w zaparte i twierdzil, ze napewno nas nie zlamano. Podejrzewam jednak, ze ataku dokonano na blog a nie na Vodacom. Ciebie atakujac na tym blogu. My zas nie jestesmy w businessie zabezpieczania zadnych blogow. W tym nie ma wielkich zyskow

  528. Miałem na studiach kolegę. Nie był moim najbliższym kumplem, ale nie był też z tych, z którymi nigdy na wino nie chodziłem.
    Z dużego miasta uniwersyteckiego, z rodziny, od pokoleń, profesorskiej. Czasem mu odbijało, ale w ramach studenckiej normy. Po studiach straciliśmy kontakt. Gdzieś tylko obiło mi się o uszy, że wstąpił do klasztoru.
    Spotkaliśmy się pod koniec lat 80. Zapytał gdzie mieszkam. A potem powiedział, że „w wolnej Polsce nazwy osiedli będą pochodziły od nazwy parafii”. Uznałem to za przejaw jego prywatnej szajby. I wyśmiałem.
    Dzisiaj widzę, że nie było się z czego śmiać. Szajba staje się normą.

  529. @Tobermory, z godz. 15:19
    Prorok istny, cy co?
    A te proroctwa ujawniły się u Jarrego i dwóch jego szkolnych kumpli, gdy mieli po 15 lat w gimnazjum w Rennes w 1888 roku. Po latach Jan Gondowicz (także tłumacz „Ubu króla”, ale tłumaczenia Boya nikt jeszcze nie przebił), napisał: Ubu stał się mitycznym ojcem-założycielem społeczeństw schyłku XX wieku. Władztwo Ubu rozciąga się od cestarstwa Idi Amina czy Bokassy poprzez ojczyznę autora sztuki i kraje Europy Środkowej po imperium Kim Dzong Ila. Gondowicz napisał to zanim do Polski zawitała dobra zmiana. Teraz dodałby pewnie do tej listy Jarosława Kaczyńskiego.

  530. Jesli jakis Puti Puti z Jelonek potrafi zhakowac poludniowo-afrykanska Vodacom, moja od wczoraj zaprzyjazniona miemiecka firma Gieseckie & Devrient, nic na to nie moze poradzic. Wiec bede dalej hackowany na tym blogu. So help mi Jehowa. Antymaryjny

    Tak mi z tym dobrze, ze dobrze mi tak. (nie)Przyjazni nienawistnicy dzieci (nie)mile widziani w tej (pelnej)szczesliwosci mej.

    PS. Fuk you too, pom-u. If you know what I mean.

  531. Tobermory
    2 grudnia o godz. 15:18

    🙂

    ***
    (pozdrawiam wszystkich, będę wyjechana, zostaje mi dziobanie po tablecie, ewentualnie)

  532. Francja wprowadza nową kategorię przestępstw: propaganda antyaborcyjna.
    Chodzi o witryny internetowe szerzące fałszywe informacje na temat dobrowolnego przerywania ciąży.
    W Polsce tego typu łgarstwa są legalnie rozpowszechniane przez KaKa.
    I nie tylko. Bo trafiły również do podręczników szkolnych. Opiniowanych przez Chazana, profesora.
    A jak będzie wyglądać program szkolny przygotowany przez panią Urszulę Dudziak, można sobie łatwo wyobrazić.

    http://www.newsweek.pl/swiat/spoleczenstwo/francja-propaganda-antyaborcyjna-to-przestepstwo,artykuly,401454,1.html?src=HP_Section_1

  533. Polacy mają wprawę w nielegalnym handlu, to sobie jakoś poradzą.
    Sam widziałem polskich handlarzy ruskim sprzętem na południu Włoch (początek lat 90.) jak sprytnie i z wdziękiem rozkładali na chodniku kocyk z towarem i sprzedawali, ale cały kramik na dany znak, że nadchodzą karabinierzy, w ciągu kilku sekund znikał, a handlarz razem z nim.
    W bocznej uliczce stał autosan z jakiejś Rawy Mazowieckiej, pełen pierzyn, pod którymi „turyści” z Polski nocowali w tej tygodniowej wyprawie.
    Z porozumieniem też nie było kłopotu.
    – Signora, tutaj aqua, tu prąd i go-tu-je! (grzałka elektryczna)

  534. @Orteq,
    Przy całym szacunku dla Twojej osoby, wydaje mi się, że owe domniemane ataki hakerskie na Ciebie, na tym blogu, miałyby taki sam sens, jak dokonanie zamachu na prezydenta Kaczyńskiego, czyli żaden. Bo, po co? Dla jaj? Rozumiem, że podejrzewasz o to tych, którzy żywią do Ciebie jakieś urazy, ale te osoby – przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo – zastrzeżeń do mnie nie mają, a jednak mimo tego również zostałem „zhakowany”. Nie Orteq, nie wydaje mi się, że to właściwy trop.

  535. Gdyby jakieś ciemne siły usiłowały wyeliminować Orteqa, to Orteqa na forum by NIE BYŁO. Empiria tego nie potwierdza.

  536. Mam pytanie

    Czy nikt jeszcze nie wynalazl lekarstwa na zasciankowosc? Progresujaca, juz w stadium two, w pisdzielstwo?

    Bo byl taki lekarz, co znal lekarstwa na ABSOLUTNIE wszystkie chorobstwa. Wienc przychodzi baba do tego lekarza cudotforcy.

    – Co pani jest?
    – Nic wielkiego, sprzataczka. Cierpie na chorobe syckomewkurwia.
    – Aha. A co najbardziej Pania syckomewkurwia?
    – Nie ma najbardziej. Absolutnie wszystko mnie wkurwia, na najwyzszym diapazonie.
    – No dobrze. Sprobujmy zdiagnozowac Pani przypadek. Czy pani pali?
    – Nie.
    – Pije?
    – Tylko diet coke
    – Dieta? Jakas szczegolna?
    – Nope. Jem co na wyprzedazy w Costko i tyle.
    – Aha. A co z sexem?
    – Sexem?
    – No, wie Pani. Te smieszne ruchy frykcyjne..
    – Ruchy? Smieszne? Frykcyjne? Co to?
    – Aha. Rozumiem. Pani nie zna niuansow zycia seksualnego.. Dobrze, przejdzmy z diagnozowania do treatment. Czy chciaalby Pani sie zapoznac z podstawowym zabiegiem w tej dolegliwosci stosowanym przez zemnie?
    – Anything, doktorze.
    – No przejdzmy do sali zabiegow.

    Po kilku minutach w sali zabiegow slychac:
    – Czy jest pani dobrze?
    – Dobrze co?
    – No, czy to co ja pani robie w tym teatmencie, sprawia Pani przyjemnosc? Czy uczucie wkurwienia przeminelo?
    – Sorry, doktorku. Nie przeminelo. As a matter of fakt to moje uczucie wkurwienia wlasnie znowu wrocilo. Te panskie in and out, in and out. Pan mnie tez wkurwia niemozebnie

  537. Przepraszam za brode

  538. jobrave, Namargisneska

    No i dobrze. Polska o to walczyla. Jam siem urodzil PO tej walce. To dlatego mi wolno WIDZIEC, a nie tylko MYSLEC o tym, co widze.

    To wasze, oraz baby, in and out, in and out. Wy mnie po prostu wkurwiacie.

    Dzidziusie mnie wkurwiaja. Pomchama one tez wkurwiaja. Czy my jestesmy z nim z tej samej miednicy? Boh chrani

  539. @ Orteq
    Stacza się Pan coraz niżej. To przykre. Bo mieliśmy okazję czytać Pańskie dorzeczne posty. Może znów trochę odpoczynku by się przydało?
    JK

  540. Jakby ktos czegos nie zrozumial z wypowiedzi wice przezydenta Dieseckie i Devrient.

    To blog IO, najprawdopodobniej, jest hackowany. Najprawdopodobniej przez samego INICJATORA tego blogu OBYWATELSKIEGO. nie wymieniajmy jego nicka.

    Takiej bzdury zem jeszcze nie slyszal. Podczas gdy wice prezydent Rudi G&D zdawal sie wiedziec co mowil.

    PS. Przypatrzcie sie swoim kartom kredytowym. Jesli znajdziecie skrot G&D na tych kartach, w SMALL DRUK popelnionych, to moze to oznaczac, iz to G&D was ochrania przed malwersacjami elektronicznymi. Jestem zaszczycony, od kilku dni, znajomoscia z wiceprzydentem G&D Rudim Vogtem. Ja pazdrawliaju tiebia, Rudi Voht. I twaju familju.

  541. 16:59

    Zmierzamy w odpowiednim kierunku

  542. Szanowni!
    Poczytajmy coś nowego. Tanaka martwi się gospodarką PiS.
    Pozdrawiam
    JK