Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

11.11.2016
piątek

Suweren zamiast społeczeństwa

11 listopada 2016, piątek,

Hasło towarzyszące zeszłorocznej kampanii wyborczej obecnego rządu wmawiało nam, że 8 lat rządów poprzedniej koalicji (poprzedniej, bo ten rząd też jest zlepkiem różnych kanapowych partyjek) zostawiło nam „Polskę w ruinie” – antonim hasła „Polska w budowie”. Przecieraliśmy oczy, zastanawialiśmy się, czy ulegliśmy omamom wszyscy, bo większość z nas widziała jednak zmiany w otoczeniu. Nie myślę o autostradach, ekspresówkach czy inwestycjach bardziej lub mniej widocznych; mam na myśli zmiany, których dokonali wspólnym wysiłkiem sami obywatele, jednocząc się dla dobra wspólnego, wspólnej sprawy niezależnie od tego, czy służyło to kilku, kilkunastu osobom (Wspólnoty Mieszkaniowe), czy wielu mieszkańcom (Rady Osiedli), czy też miało większy zasięg, choć pewnie nie do końca uświadamiany.

Jako obywatele powoływaliśmy fundacje, stowarzyszenia na rzecz osób, zwierząt, ochrony przyrody; dziesiątki i setki takich organizacji powstały po 1989 r.; wiele z nich po przełamaniu naszej nieufności (niebezpodstawnej) do przekazywania swoich środków, a także wolnego czasu wolontariuszy okrzepło w naszej świadomości i w portfelu. Organizacje te uświadamiają nam, jak sami możemy poprawić swoje życie, nawiązać kontakt z zainteresowanymi tematem innymi; mają określony cel, statut, są transparentne i od czasu upowszechnienia internetu dają nam wgląd w swoje budżety i rozliczenia. Nabraliśmy do nich zaufania, niektórzy z nas działają w nich lub im sprzyjają choćby w formie 1 proc. podatku. Fundacje i stowarzyszenia prowadzą także działalność w ramach zadań zlecanych przez instytucje publiczne i jako organizacje pozarządowe biorą udział w konkursach, zdobywają granty na swoją działalność, dostają środki unijne na zadania publiczne w zakresie szkoleń, dofinansowują badania społeczne, angażują wielu społeczników-ekspertów w swoich dziedzinach. Uczą społeczeństwo od lat 90. OBYWATELSKOŚCI w całym znaczeniu tego słowa.

Do lat 90. byliśmy obywatelami PRL, ale niewiele jako obywatele mieliśmy do roboty; ot, raz na jakiś czas mieliśmy jakieś wybory do Sejmu, Rad Narodowych, czasem jakieś czyny społeczne, ale większości wyborów dla obywateli dokonywał I sekretarz KC PZPR. Ludzie skupiali się w stowarzyszeniach mniej lub bardziej obowiązkowych dla przedstawicieli tej czy innej profesji lub w związkach hobbystów, np. Związku Filatelistów. Pozostali żyli swoim życiem.

Ale dzisiaj furtka otwarta w latach 90. kształcąca i kształtująca społeczeństwo obywatelskie powoli się zamyka. Corocznie atakowany jest Jerzy Owsiak ze swoją Wielką Orkiestrą, a pomimo ataków w czasie 25 lat gry tej orkiestry zmienił naszą świadomość, otwierając nasze dusze i portfele, zmienił wygląd i funkcjonowanie szpitali, ośrodków rehabilitacyjnych dla najmłodszych, a od kilku lat pomaga zbierając środki dla starszego pokolenia. Wielu z nas wrzucało pieniądze do puszek Wielkiej Orkiestry, poczytując sobie to za „dobrowolny obowiązek”, bo Jerzy Owsiak od początku prowadził przejrzyste finanse, rozliczał się z zebranych pieniędzy i zdobył niemal powszechne zaufanie.

Uczestniczymy też w dobrowolnych lub obowiązkowych szkoleniach, prowadzonych przez organizacje pozarządowe. Prasa i inne media udostępniają swoje łamy i czas antenowy takim działaniom zachęcającym do aktywności wszelakiej. Rzadko zastanawiamy się nad kosztami takiej edukacji, wynajmu sal wykładowych, oświetlenia, nagłośnienia, dobrego wykładowcy, którego słowa zachęcą nas do podniesienia się z kanapy, choćby tylko dla naszej własnej aktywności fizycznej, dla naszego zdrowia. Na tym blogu mamy chyba świadomość, jaką wartość do życia społecznego wnoszą te rozmaite organizacje, fundacje i stowarzyszenia.

Ale zaczyna się już odwrót; już nie tylko Jerzy Owsiak, lecz każda organizacja, której działalność nie sprzyja obecnemu rządowi lub ma w swym gronie członków rodziny osób postrzeganych jako trudne, bezkompromisowe, niewygodne dla rządu, staje się obiektem podejrzeń. Podważa się wartość ich działalności, kwestionuje źródła finansowania, podejrzewa o agenturalność i działanie na szkodę Polski. Powody takich oskarżeń są błahe: drobne błędy, które przecież mogą się zdarzyć w każdej działalności i rolą państwa byłoby wskazanie tych nieścisłości, korekty, a nie potępianie w czambuł. Przedstawienie ich w mediach jako niewiarygodnych w wielu mniej świadomych obywatelach wzbudza podejrzenie o czystość intencji i zagrabianie majątku lub kasy publicznej.

I o to chodzi w „dobrej zmianie”! Rzucić podejrzenie, bezpodstawnie oskarżyć, a za jakiś czas, gdy prawda wyjdzie na jaw, większość z nas i tak nie będzie pamiętała, o co chodziło, ale obrzucenie błotem zawsze zostawi ślady. Bo to nicowanie funduszy i finansów instytucji pozarządowych odbywa się tym głośniej, im ciszej jest nad finansami organizacji ostatnio wygrywających konkursy na edukację i zadania zlecane. Głównie są to organizacje, które mają w klapie Matkę Boską, działają pod osłoną krzyża czy z Jezusem w nazwie.

Państwo reprezentowane przez obecny rząd chce nas, społeczeństwo, pozbawić możliwości zdobywania wiedzy, informacji i edukacji obywatelskiej u źródeł. Chce nam odebrać te organizacje, które uczulają na pewne zjawiska, budują poczucie dumy z przynależności do określonej, świadomej swoich praw grupy społecznej. Te organizacje przekształciły nas w prawdziwych obywateli; włączaliśmy się w działania na rzecz choćby najbliższej okolicy, środowiska; powodowały, że na zewnątrz naszych granic powoli przestawaliśmy się wstydzić swojego kraju, a nawet czuliśmy dumę z dokonań swojego państwa.

Zniszczenie tych instytucji przez podważanie ich dorobku, zaufania do nich to następny krok tego rządu po nieustających próbach niszczenia autorytetu i dorobku Trybunału Konstytucyjnego, paraliżowania jego prac (finał w grudniu?); po próbach odwołania Rzecznika Praw Obywatelskich, którego główną wadą jest, że został powołany w ubiegłej kadencji Sejmu. Ma to prowadzić do ubezwłasnowolnienia obywateli, poddania społeczeństwa jedynie słusznej idei, trzymania za twarz wszystkich niechętnych obecnej władzy. Wkrótce czasy PRL mogą nam się przy tym wydać sielanką pomimo ich dramatycznych i tragicznych kart. Gdzie po tym wszystkim jako obywatele naszej Umęczonej znajdziemy ukojenie i obronę naszych podstawowych praw i wolności? Na Nowogrodzkiej?

Konstancja

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 300

Dodaj komentarz »
  1. Mimo, że dzień mamy świąteczny i uśmiech zdobić winien lico każdego Polaka zdenerwowałem się nad wyraz.
    Powód?
    Chciałem – w jakiś dyskretny przynajmniej sposób – zaistnieć na blogu wolnej myśli, ale okazało się że napotkałem pewne problemy.
    Aby nie inspirować krytyk wszelakich swój tekst chciałam oprzeć o jakiś sensowny cytat.
    Najlepiej osoby powszechni uważanej za…, bo tylko słowa takiej osoby wzbudzają u czytających uznanie.
    W miejsce trzech kropek każdy może sobie wpisać autopreferowane ( rodzaj auta nie ma większego w tym przypadku znaczenia) przymioty homo sapiącego

    Osobą tą miał być oczywiście…nie, nie prezydent elekt…nie Ukochany Przywódca Rządzącej Partii, ale skromny litewski żubras, czyli Czesław Miłosz.

    Chciałem pójść nieco na skróty i wpisałem treść znanego wersu pochodzącego z poszukiwanego wiersza Miłosza i wpisałem

    „Bo pierwsze ma być pierwsze” .

    Wers ten stanowi odpowiedź na pytanie „Dlaczego teologia?” stawiane przez poetę na wstępie słynnego „Traktatu teologicznego” i ku mojemu zdziwieniu wujek Google podsunął mi tego typu frazy związane ze słowem „pierwsze”

    Pierwsze objawy ciąży po zapłodnieniu
    Pierwsze objawy ciąży drugi tydzień
    Pierwsze objawy ciąży zaraz po zapłodnieniu
    Pierwsze dni ciąży
    Pierwsze objawy ciąży śluz
    Pierwszy tydzień ciąży

    A przecież w stanie błogosławionym się nie znajduje i żadnych starań w tym względzie czynić nie zamierzam.

  2. Brawo, Konstancja! Bardzo się cieszę z debiutu, gratulacje 🙂

    Aateista
    11 listopada o godz. 15:16

    Mógłbyś uszanować nowy debiut i raz nie pisać głupot i to na samej górze.

  3. NeferNefer
    Przepraszam. Tekst był przeznaczony do Twojego wpisu, ale zobaczyłem że jest już nowy, to wrzuciłem tutaj.
    Po prostu znalazł się tutaj przez przypadek.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Oczywiście słowa przeprosin kieruję przede wszystkim w kierunku Konstancji.

  6. Aateista 15:16

    Starań w tym kierunku czynić nie musisz żadnych. Wam religiantom przychodzi to bez trudu, jedynie za obwieszczeniem ducha świętego, amen. Zdarzyło się jednej, może zdarzyć się drugiej. Tylko co wtedy?

    Konstancjo

    jestem pod wielkim wrażeniem

  7. @Konstancja

    Wiele rzeczy słusznych, aczkolwiek…

    Pierwsze z brzegu.

    Piszesz m.in.:
    „… Ale zaczyna się już odwrót; już nie tylko Jerzy Owsiak, lecz każda organizacja, której działalność nie sprzyja obecnemu rządowi lub ma w swym gronie członków rodziny osób postrzeganych jako trudne, bezkompromisowe, niewygodne dla rządu, staje się obiektem podejrzeń. Podważa się wartość ich działalności, kwestionuje źródła finansowania, podejrzewa o agenturalność i działanie na szkodę Polski. Powody takich oskarżeń są błahe: drobne błędy, które przecież mogą się zdarzyć w każdej działalności i rolą państwa byłoby wskazanie tych nieścisłości, korekty, a nie potępianie w czambuł. Przedstawienie ich w mediach jako niewiarygodnych w wielu mniej świadomych obywatelach wzbudza podejrzenie o czystość intencji i zagrabianie majątku lub kasy publicznej”

    Chyba nie powiesz, że TVN24, GW, Polityka , czy Newsweek są zbrojnym ramieniem obecnej władzy?

  8. Konstancja uczuliła blogowiczów, by dostrzegli to, co jest ważnym składnikiem demokracji – NGO – organizacje pozarządowe, które wszelkimi metodami rządzący PiSowcy usiłują wyeliminować, odebrać im skuteczność, obezwładnić, zdeprecjonować jako konkurenta do rządu dusz. Są to organizacje, które są szkołą obywatelstwa, rozsadnikiem inicjatyw, społecznym spoiwem, które nas rozruszać mogą, pokazać jak jest, wspomóc, poinformować, odnaleźć się, przyciąć pazurki władzy, nagłośnić, gdy coś jest nie tak.

    PiSowcy, tzn. Prezes, traktują jak najpoważniej te niepisane zadania NGO i starają się, chwytają się wszelkich metod by te NGO przysposobić, oswoić, a gdy się nie da, to unieszkodliwić, obezwładnić, rozgonić.

    Tak postępuje każda władza, która ma cechy reżimu. Dla władzy reżimowej każde słowo, które jest inne, każda inicjatywa, która jest własna, każda działalność niekontrolowana przez nią, to czające się stale zagrożenie, niebezpieczeństwo nagłej erupcji pytań bez odpowiedzi, wyjaśnień bez udzielenia racji, a w końcu rozwoju antyreżimowych działań. Dlatego też każda władza autorytarna stara się zniszczyć inicjatywy obywatelskie jako sprzyjające pluralizmowi (czyli bałaganowi z udziałem obcej ręki zamachniętej na nasz kraj), a pozostawiać na widoku i w dostępności do siebie jedynie te, które zostały urobione, obłaskawione, sfinansowane i kontrolowane przez nią, jako dowód na to, że o co chodzi – przecież demokracja u nas działa, jest opozycja, są demonstracje, są niezależne organizacje.
    Pzdr, TJ

  9. @konstrancja, tejot 11 listopada o godz. 16:29

    Ale niestety, przy odrobinie bezczelności można te inicjatywy i organizacje wykorzystać do dowolnych celów. Niedawno Newsweek pisał coś o Puszczy Białowieskiej – przecież program drastycznej wycinki przedstawia się w nich jako ochronę przyrody! Z kolei organizacja programowo chroniąca przyrodę ma jako taka szanse na unijne dofinansowanie. O tym że „obywatelska” organizacja Opus Dei uzyskuje unijne dotacje na programy aktywizacji zawodowej kobiet (typu: kursy sprzątania i gotowania) też wiadomo od dawna. Granice ściemy? Ściema nie ma granic.

  10. Kontynuacja z poprzedniego:

    @Maciej2 – przeczytałam artykuł. Naprawdę znakomity. Demis Hassabis już jest poniekąd nadczłowiekiem, opętanym wizją przekraczania kolejnych granic. Rzeczywiście, błyskotka (w postaci, nazwijmy to, osiągów) jest na tyle błyszcząca, że olśniewa co poniektórych. I tak się składa, że ci olśnieni mają pieniądze i nadzieję na większe pieniądze.

    Czy ten obłąkany wyścig da się zatrzymać? Raczej nie. Ale podobnie nie sposób zatrzymać eksplozji demograficzna homo sapiens ani globalnego ocieplenia. Oba zjawiska już dawno przekroczyły punkt krytyczny. Moim zdaniem – dodatkowy powód, żeby częściej pobyć z rodziną, nakarmić wróble i niespiesznie delektować się poranną kawą. Tyle.

  11. @seleuk(os) – kontynuacja

    Nad Baumanem zasnęłam kamiennym snem. Daruj go sobie. Rozwiązanie „problemu” w postaci oddzielenia władzy (power) od polityki (politics), czyli bezradności rządzących, upatruje Bauman w przesunięciu polityki tam, gdzie już jest realna władza – czyli na poziom globalny i stworzenie globalnego rządu. Niby logiczne, ale czy rozsądne? Przypuszczam, że wątpię.

    Następny esej w zbiorku „Fluid Times” jest już o innym aspekcie globalizacji – bo za taki uznaje Bauman rzesze uchodźców-bezpaństwowców, z reguły pozbawionych wszelkich atrybutów, które normalnie posiada człowiek normalnie osadzony w społeczeństwie. Globalizacja w postaci chłopca do bicia to ładny koncept, ale czyżby ten Bauman nic nie słyszał o wędrówkach ludów? Please!

  12. @Na marginesie

    Serwus jestem nerwus…
    …ale tym razem dzień pełen refleksji i listopadowej zadumy…że tak powiem…
    …i jest poważniej.
    Ja pośrednio też świąteczny dzień poświęciłem Baumanowi.
    A właściwie lekturze jednego z rozdziałów książki Cezarego Wodzińskiego (kolega Hartmana, czyli filozof) zatytułowanej ( książka) „Między anegdotą a doświadczeniem”.
    A rozdział zatytułowany „W stronę Leeds”, bo tam zamieszkuje po emigracji Bauman.
    Wodziński obsadza Baumana w nieco innej roli ,niż czyni się to z reguły.
    Wychodząc od wrażeń po lekturze przemocnej „Nowoczesności i zagłady” Wodziński dostrzega w Baumanie nie socjologa ,ale niezłego filozofa.
    Przy okazji udostępnia kilka listów autorstwa Baumana.
    Przez jakiś czas bowiem prowadzili ze sobą korespondencje.
    Oczywiście nieprzypadkowo „sięgłem” po Wodzińskiego.
    Dyskusja pod tekstem Nef poczęła zmierzać w kierunku którym podążali w swej epistolografii Wodziński z Baumanem Tak przynajmniej zapamiętałem treść tego rozdziału po lekturze przed kilku laty.

    Jako przykład rzucę tylko zdań kilkoro ( a tego typu fraz jest tutaj naprawdę bez liku):

    ‘A co do zła, raz jeszcze: Arendt powiada ,że zło jest banalne…A ja powiadam, że zło jest r a c j o n a l n e.
    Złoczyńcy myślą. Złoczyńcy nie gwałcą żadnego prawa logiki. W tym właśnie tragedia: myślenia, logiki można uczyć. Ale nie czynienia zła.
    Stale powtarzający się motyw: zło wymyka się zrozumieniu, zło jest niezrozumiałe, jest wykrętem, wymówką tchórzostwa rozumu; oto rozum cofa się w popłochu przed przymusem swego ojcostwa…Ten potworek nie mógł się z mego nasienia zrodzić.
    Niemal jak komuniści o korupcji; to musi być przeżytek kapitalizmu”

  13. Na marginesie
    11 listopada o godz. 16:46

    Dziekuje, juz wrocilem na chwilke (na posilek) z Waznego Spotkania i zdazylem przeczytac wszystko co opuscilem. Dziekuje, tego Baumana czytal nie bede. Nawet jak mowia „…jak mowia, trafic sie moze kazdemu, jak slepemu psu…ziarno”. 😉

    A to co @Konstancja tutaj opisala, to jakby byla wsrod Tutejszych. Ale u tamtejszych to wszystko na odwrot. Te niesmiale proby, budowy cywilnej obywatelskosci, spotykaja sie z chlodnym murem panstwowego cofania subwencji. Tutejsi uwazaja, nie jak tamtejsi, ze nawet proby budowy zrzeszenia trzech mieszkan, nalezy spotkac z goracym aplauzem panstwowego dawania subwencji. Nie wspominajac o zeglarskich klubach. To sie nazywa Wyzsza Uzytecznosc. Taki to sposob maja ci tutejsi. Nawet ostatnio slyszalem, ze na glucha wies malomiasteczkowa, beda przenosic Bardzo Wazne Urzedy BWU.

    Przenoszenie takich BWU wiaze sie z kosztami wielkimi ale… Zawsze jest jakies ale. Zyski wymiernoscia przekraczaja koszta. Ludzie sie aktywizuja, jakby blizej ludzie wladzy stali. Tak to suwerennosc Suwerena sie praktycznie realizuje. Te zyski wyraznie nie ciesza sie popularnoscia u „nadwislanczykow”. Krajanie nad Wisla, jako „mlekiem i miodem plynaca” rzeka, rzeka suwerenna, na takie zyski nie musza zwracac uwagi.

    Koncze bo… Na jedno takie subwencjonowane spotkanie wlasnie sie udaje po posilku, to pare godzin znow mnie nie bedzie. Jak wroce przeczytam wszystko.

    pzdr seleuk(os)

  14. Mam również coś dla Was z tekstu o którym wspominałem.
    Ładna fraza której możecie używać.
    Bardzo zgrabna.

    „Chrześcijaństwo – platonizm dla ludu.”

    Definicja kojarzona z nazwiskiem Nietzschego.
    Nietzsche to oczywiście ten który rozwieszał klepsydry informujące o śmierci Boga.

    Po jakimś czasie zauważono również informacje takiej oto treści.

    „ Po ciężkiej chorobie zmarł Friedrich Nietzsche…
    ….informuje pogrążony w szczerym bólu Bóg.”

  15. @seleuk(os) 11 listopada o godz. 17:44

    Tego Baumana podrzuciłam troche na wabia… Nie, nie Tobie 🙂
    I tak jak oczekiwałam, natychmiast odezwały się… nożyce.
    W postaci nader przewidywalnej katechetycznej propagandy Aaaa.
    Bauman to sprawił. On chyba dobrze się komponuje z „cywilizacją śmierci”
    kremówkowego Lolka. I dlatego tak go hołubią kuriewne wtyczki?
    Jeszcze tego do końca nie zgłębiłam. Ale zgłębię.
    Nie wątpię, że ktoś tu wkrótce dostarczy mi materiału.

    Co do przenoszenia – na razie waaadza przenosi prokuratorów.
    I ekspertów (prawdziwych ekspertów) od wypadków lotniczych. Karnie. Do pipidówka.
    Taka nowa moda…

    Decentralizacja urzędów – kanadyjskie centralne archiwum dokumentów stanu cywilnego mieści się gdzieś na końcu świata – w Thunder Bay. I tylko stamtąd można otrzymać, powiedzmy, kopię swojego aktu urodzenia czy podobnego dokumentu. Ale nie ma problemu, bo wszystko to załatwia się przez poczte albo przez internet – czyli na odległość.

    Pozwolenie na posiadanie broni czy na odstrzał jelonka (loteria, bo to zależy to od „pogłowia” zwierzyny w danym roku) załatwia się podobnie – korespondencyjnie. Zajmuje się tym „outsourcer”, czyli prywatna agencja tylko luźno powiązana z rządem i zlokalizowana w jakiejś tam małej miejscowości. Z kolei np. przedłużenie prawa jazdy załatwia się lokalnie – w jednej z wielu dostępnych placówek – bo potrzebne jest nowe zdjęcie co kilka lat.

    I teraz powiedz – czy takie rozwiązanie, według Ciebie, jest realne w Polsce? W Polsce, gdzie np. rachunek za telefon opłaca się NA POCZCIE? Stojąc w kolejce? Ja nie wiem dokładnie, jak to w Polsce wygląda – może ktoś się do tego ustosunkuje – ale ja nie widzę szans umieszczenia centralnych urzędów gdzieś powiedzmy w okolicach Hajnówki.

    A przede wszystkim – nowa waaadza podchodzi do wszystkiego ideologicznie. Aktywizacja gospodarcza tzw. „peryferii” odebrałaby im (chyba) ogłupiony peryferyjny elektorat. Im potrzebne są programy typu „pińcet” – natychmiastowe, wymierne korzyści, które można przekuć w sukces wyborczy. A że na 500+ już teraz brakuje pieniędzy? Wina Tuska…

  16. @Konstancja – przeczytałam uważniej. Bardzo dobry tekst. Gratulacje! Ale dlaczego używasz słowa „ukojenie”? Ono jest moim zdaniem bardzo ciekawe w tym kontekście. Asertywność, afirmacja dążeń, realizacja potrzeb – tysiąc terminów mi przychodzi do głowy. Ale „ukojenie” brzmi dla mnie tak dziwnie, że aż alarmująco. Czy ta „waaadza” zrobiła w psychice ludzi inteligentnych, takich jak Ty, aż takie spustoszenie? Czy to ja mam trudności z ogarnięciem niektórych polskich spraw?

  17. I jeszcze jedna myśl, teza, uwaga stanowiąca pokłosie mojej – być może nieco chaotycznej – lektury .
    Tym razem Wodziński wyskakuje z rzeczą która…
    …odwołuje się do tzw. teologii negatywnej. Pisałem o nie przy jakiejś okazji, chyba Mistrza Eckharta.
    Teologia negatywna orzeka o Bogu przez negację Taka sztuczka językowa. Nie sili się na argumenty w rodzaju tych autorstwa Tomasza z Akwinu…
    ….ale mówi czym, lub kim Bóg nie jest.
    Nie jest Bóg mną. Nie jest pombockiem. Nie jest Tanaką. Nie jest Prezesem Kaczyńśkim. Nie jest pijakiem, drzewem…Nie jest nawet Redaktorem Kowalczykiem…No nie jest.
    „Wobec Boga należy zachować ontologiczną rezerwę. Zarezerwować dlań taki przestwór semantyczny, który nie śni się filozofom. Ani teologom. Ani tym którzy starają się łączyć obie profesje…
    Trzeba pozwolić Bogu być.” – pisze Wodziński

    I pytając o człowieka , poprzez analogię można postawić tego typu pytania pod rozwagę

    Czym człowiek nie jest?
    Czym człowiek nie powinien być?
    Czego człowiek powinien unikać?
    Jakich granic nie przekraczać?
    Z kim, lub z czym nie wchodzić w konkury?

    Bo jeśli tym tego typu pytań człowiek nie zada , to…

  18. Oj @Aateisto, ty nasza ontologiczna rezerwo zestrachana. Ponad 100 lat po śmierci Nietzschego wciąż czerpiesz radość i satysfakcję z faktu, że facet nie żyje. Bo się ośmielił, poważył i porwał! No, ale na szczęście jednak umarł. Bóg go wykończył i zwyciężył. Uff co za ulga, bo jakby jednak to Nietzsche wygrał i żył wiecznie, to nie wiem, co byśmy zrobili 😉

  19. Mogę tylko powiedzieć

    Jezus, jak on nudzi…

  20. @NeferNefer

    A propos nudy.
    Polecam „Pochwałę nudy” Josifa Brodskiego.
    Ostatnimi czasy wyszło jej wznowienie ( po kilkunastu latach ).
    Nuda w tytule, ale pamiętaj że Brodski był bardzo przekorny.

  21. „Śpiew wahadła” również ma swoje uroki.

    Na przykład kiedy dwie staruszki; Nadieżda Mandelsztam – żona Osipa i jego wieloletnia przyjaciółka Anna Achmatowa kłócą się, która z nich będzie na tamtym świecie spała z Osipem.

    Wahadło również było własnością Brodskiego.

  22. A tera idę robić rozgrzewkę, bo będą nasi grali.
    Polska – Rumunia.

    Przepraszam!

    Rumunia – Polska. Rumuni są gospodarzami meczu.

  23. @Namargineska
    11 listopada, g.19:16
    Myślę, ze @Konstancja (trafna synteza!), pisząc o ukojeniu, miała na myśli zwyczajną spokojność, normalność, za którą tęsknimy.
    Pamiętam zupełnie inne obchody 11 listopada jeszcze dziesięć kilkanaście lat temu Na placu Piłsudskiego spotykali się na wspólnej trybunie najważniejsi politycy ze wszystkich opcji, od lewa do prawa. Nikomu nie śniło się o jakichś marszach i kontrmarszach. Wesoła parada wojskowa cieszyła tłumy warszawiaków zgromadzonych na placu i pobliskich ulicach. To było święto radości z podwójnie jakby odzyskanej niepodległości, w 1918 i 1989.
    Nie można jednak oceniać obecnych obchodów przez pryzmat tego co dzieje się w stolicy – oku cyklopu. Na szczęście w wielu miejscowościach w całym kraju ludzie bawią się na rozmaitych festynach, trzymając się jak najdalej od bieżącej polityki. Na szczęście nie wszyscy dali się zwariować.

  24. @Konstancja

    W pełni się zgadzam z tym, co piszesz. Niestety! Władza dąży do jednolitego sformatowania społeczeństwa, według wzorca narodowo-religijnego. Ten wzorzec cechuje niski próg tolerancji, duża czujność oraz drażliwość; zupełnie neutralne działania interpretowane są jako zagrożenie czy wręcz atak. Przykładowo wspieranie kobiet na rynku pracy, edukacja seksualna, organizowanie pomocy prawnej, działalność kulturalna (wystawianie niewłaściwych sztuk, granie niewłaściwej muzyki).

    W tej wizji nie ma po prostu miejsca dla silnych organizacji niezależnych od rządu. A naszym zadaniem zadbać, aby ta wizja się nigdy nie ziściła.

  25. @Namargineska
    Oczywiście oko cyklonu, a nie cyklopu.
    Ot, figle podświadomości.

  26. Konstancja

    Smętnie to brzmi, zwłaszcza przez kontrast z ich gębami pełnymi frazesów.
    Pozostaje mieć nadzieję, że ludzie raz zaangażowani, nie dadzą się zastraszyć i zagnać do domów.

    Nie wiem jak daleko ta władza jest w stanie się posunąć. Czy wystarczy zapalić światło i rozpiechrzną się jak karaluchy? Czy może dojść do czegoś gorszego. Cholera, ale się porobiło.

  27. Konstancjo
    Zanim zacznę czytać, to zaraz, jat tu stoję, przed Tobą klękam.
    I już bym wziął i zaśpiewał fałszywie: pod Twoją obronę uciekamy się boziorodzicielko..cośtam-cośtam, ale się wziąłem i na czas ugryzłem w jęzor oraz pukłem w łeb: to nie łoto się rozchodzi.

    Krótko mówiąc: cieszę się jak skowronek, żeś napisała. Witaj w klubie dżentel…; ten, no: gdzie dyabeł nie może tam dżenelbabę pośle. Albo jakoś tak.

    Jak już wezmę i przeczytam, to powiem coś z niczego, znaczy, z głowy.

  28. Konstancjo,
    piszesz z niezwykłą trafnością co do rzeczy. Budowanie obywatelskości na tych podstawowych, bliskich, czutych na co dzień poziomach, ma podstawowe, żywotne znaczenie dla rozwoju obywatelskości i w ogóle dla jej istnienia.
    Jej niszczenie jadem wsączanym przez partyjno-państwowe struktury i przez porażonych już wcześniej jadem ludzi o katopisowskiej psychice, jest rozbijaniem państwa, jest dewastacją czegoś, co jest nieodbudowywalne w krótkim okresie, bowiem zasadza się na niemającej substancji materialnej zasadzie zaufania.
    Państwo PIS jest wrogiem zaufania.

    O Jurku Owsiaku, o tej bodaj najcenniejszej idei i inicjatywie dzisiejszej Polski, zamienianej w czyn przez miliony Polaków nie będę tu więcej mówił, bo to może temat na osobny tekst.
    Plugawienie Wielkiej Orkiestry to jeden z najohydniejszych czynów tej drańskiej katospisiałej Polski. Tylko przypomnę: głównym plugawicielem Orkiesty był na poczatku Kościół kat.

    Ale na końcu piszesz coś takiego: Gdzie po tym wszystkim jako obywatele naszej Umęczonej znajdziemy ukojenie i obronę naszych podstawowych praw i wolności?
    Sądzę, że takiego pytania w ogóle nie warto stawiać. Jest ono bowiem jakimś niewypowiedzianym tchnieniem bezradności, wątpiącej co do siebie, co do wartości działań obywatelskim, ale przede wszystkim jest pytaniem skierowanym pod adresem rządzących drabów, troglodytów, zdaniem się na ich decyzje i jakąś łaskawość, pomiarkowanie się, wstydliwe powstrzymanie od dalszych draństw i cofnięcie z części dokonanych.
    Nie, o nic drani nie prośmy, tak jak nie prośmy w żadnym razie niemoralnych, tępych, cynicznych biskupów, by się nad obywatelami i nad straumatyzowanymi członkami rodzin tych, co zginęli w Smoleńsku, ulitowali i dali zbiorowo, na najwyższym poziomie głos czysty, jednoznaczny, stanowczy i etyczny – niezgody na odprawianie przez pisowskie hieny cmentarne akcji wyflekowywania grobów ofiar katastrofy lotniczej, bezwzględnie jednoznacznie wyjaśnionej.
    Łobuzów o nic nie prośmy. Nie są tego godni, a my bądźmy godni po prośbach o łaske i wstawiennictwo nie chodzić.
    Róbmy wszystko co możliwe, by budować Polskę jeszcze lepszą, niż my sami. A ci mali, niscy, nędzni i plugawi, niech pospadają z rusztowań.

  29. Czytam streszczenie mowy rocznicowej Prezesa wygłoszonej dziś w Krakowie i co znajduję – insynuacje o nich, bełkot o Europie, o tych, którzy są silniejsi i nas przymuszają, o Polsce, która się nie da, o pęknięciu Polski na pół, o wyciąganiu ręki do tych, który chcą się do nas obrońców Europy przyłączyć (o innych nie wspomniał) oraz manichejska, uproszczona do absurdu wizja świata – my i oni, zło i dobro.
    Pzdr, TJ

  30. Na marginesie
    11 listopada o godz. 19:04

    Dziekuje za odpowiedz. I zrobie probe zeby wszystko bylo po kolei. 😉

    1. Z autorow pl. to ja tylko znam trzech. Mam na mysli wspolczesnie zajmujacych sie zagadnieniami historii, spoleczenstwa, polityki etc. etc. Wszystkich jakos na tym blogu wymienilem przedtem. To Sowa, Leder i Bielik-Robson. Znam dosc pobieznie tzn. czytalem ich pdf formaty z
    http://www.universitas.com.pl/
    Pobieznie. Dwom pierwszym mam zarzut maly. Obaj powoluja sie na metode pracy Fernanda Braudela jako wlasciwa dla widzenia problemow w calosci. Braudela mam nawet w wer. papierowej, co jest u mnie najwyzszym wyrazem uznania.Ta metoda jest powszechnie akceptowana dzis wszedzie. Powoluja sie, S. i L. ale glowny problem Pl. omijaja jak kot zdechlego szczura. B-R lubie dlatego, ze tez zajmuje sie potrosze dekonstrukcja. Z zadnym z nich, ani o zadnym na dyskusje nie jestem przygotowany. Moim „osiagnieciem” filozoficznym bylo napisanie pracy za 5pkt studiow i 10pkt seminariow jak stud. architekture systemow komputerowych Enterprise. Nie wiem nawet jak to po pl sie nazywa. Te studia w calosci to mialy 140pkt. Podaje dla proporcji obrazu. Dekonstrukcja wg. Derridy jest czyms, czym sie zajmowalem praktycznie latami. To taki moj dowcip o Bielik-Robson, @Na marginesie. Jako designer baz danych m. in. Duzych i malych. Takie zboczenie zawodowe. Z innych pl autorow „zwyklych” historycznych mam tylko Pawlikowska-Jasnorzewska wszystko, troche Gombrowicz i Witkacy. Nic wiecej. Mam tez pare autorow pl. ale po tutejszemu.

    2. To co napisalas o Canada moglbym tylko powtorzyc i rozszerzac bez konca i bez sensu. Na szkoly, na dostep do kultury, czytelnictwo, co chcesz. Najbardziej na tym blogu to mialbym o kobietach w Pl. i @pombockowym probl. opieki nad starzejacymi sie. Mysle ze Skand. jest b. podobna do Can. Dla przykladu tylko. Tutaj nie ma Poczty. To znaczy jest, ale nie ma. Poczta jest kazdy najblizszy punkt czesto odwiedzany w okolicy. Stacja benzynowa, sklep spozywczy, biblioteka, cokolwiek. Tam sie odbiera paczki i przesylki o ktorych zawiadomienie przychodzi sms-em. Tam mozna nadac paczke. Zwyczajne listy i gazet (rekl. niestety tez) wpadaja do skrzynki raz dziennie przez takiego co ma kierownice po zlej stronie, jedno miejsce, a reszta skrzynki. Ten kierowca to moze byc zatrudniony przez wiele firm (ogolnokrajowych albo lokalnych). Nie ma to znaczenia. Sama Poczta jest jako firma, oczywiscie.

    Wszystko tak samo moglbym napisac o czymkolwiek innym. Zmiana scenerii jedynie. Cokolwiek sie chce, jest zeelektronizowane z interface internetowym, nawet kupowanie Zubrowki. Ja mam zawsze but. Zubrowki, a w standart sklepie nie ma w asortymencie. Tak ze jak zamowie, to przy okazji odbieram, jak tankuje albo ide do spozywczaka, albo syryjczyka po flaki. Ja tez nie uzywam pieniedzy ani moja. Jak chce dac cos Cygance z Rum. to biore extra z kasy w sklepie albo stacji paliwa. Znaczy dostaje reszte z automatu.

    3. Na Twoje pytanie czy to jest mozliwe w Pl. moja odpowiedz z wys. jumbojet jest: Nie, to nie jest mozliwe. Ubezwlasnowolnienie spoleczenstwa ma konkretny cel. Zmiany w kierunku can-skand czy innym wywalily by calkowicie ten cel. Proces ktory moglby doprowadzi do zmian, ktory tutaj na blogu jest czesto wzmiankowany, ksztalcenie spol., zakladanie partii politycznych, protesty etc, etc. jest bardzo zmudna droga. Dziesiatek lat byloby potrzeba. Przy oczywiscie pracy tych „na opak” co sie temu przeciwstawiaja. Cala polityczna, intelektualna elita pl. sie temu przeciwstawia. Wyjatki daja sie policzyc na jednym reku. Lokalne elity tez sa niezainteresowane tym, sa zainteresowane utrzymaniem status quo. To o czym napisala @Konstancja jest bardzo smutne. Tak wyglada wydobywanie sie z kraju Ubu. beznadziejne. Co nie zmienia faktu, ze nalezy to robic. Przynajmniej byc uczciwym dla siebie samego. Ja uwazam ze to jest wazne. Tutaj mozna zyc uczciwie, w Can. pewnie tez, w Pl. watpie.

    Uwazam ze sama aktywizacja gospodarcza nie jest wystarczajaca. Oczywiscie podniesie ona cokolwiek poziom materialny, ale tylko cokolwiek. Kraj Ubu lezy za blisko geograficznie, zeby dalo sie ten poziom caly czas utrzymywac na poziomie PRL. Jestem zdania, ze „zapyzienie” Pl. sie powieksza w stosunku do reszty sasiadow z zach. i polnocy. To zapoznienie/zapyzienie jest sterowane. Taki widok z jumbojeta. Beznamietny. Mnie to „zapyzienie” nie interesuje. Ja na tym blogu wystepuje z innego powodu. To jest jedyny blog w Pl na jakim wystepuje. Czase czytam Krypa i Kult. Lib bez wystepow. Polityki praktycznie nie czytam, czasem jak wchodze na blog przez portal to cos zauwaze, czasem.

    Mysle, ze odp na Twoje pytania dosc szczegolowo.

    Pzdr Seleuk(os)

  31. @Konstancja

    Bardzo dobry tekst. Dodam od siebie, że zamach PiS-u na samorządność, to nie tylko próby ograniczania działalności organizacji pozarządowych, ale i próby ograniczania działalności samorządu terytorialnego w ogóle. Najwyraźniej to widać w PiS-owskim projekcie konstytucji z roku 2010, który zniknął ze strony internetowej PiS tuż przed wyborami, ale który jest gotów do procedowania, jeśli tylko taka możliwość (większość konstytucyjna) się pojawi. Projekt ten był już poddawany krytyce za wiele jego zapisów, jednak – jak dotąd – nikt nie zwrócił uwagi na dwie zmiany w stosunku do obowiązującej konstytucji, które to zmiany w bardzo dużym stopniu ograniczają podmiotowość gmin, powiatów i województw samorządowych.

    Zmiana pierwsza – zapis o „pomocniczości” (subsydiarności inaczej). W obowiązującej Konstytucji Rzeczypospolitej możemy w preambule przeczytać: (…) ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot. W projekcie PiS-u „zasada pomocniczości” pojawia się w Art. 9, w pkt 1. tak: W sprawowaniu władzy publicznej uczestniczy samorząd terytorialny zgodnie z zasadą pomocniczości. Zapis o uprawnieniach obywateli i ich wspólnot (także NGO) znika, a subsydiarność pojawia się wyłącznie w gminie. Domniemywać można, że NGO zastąpione zostaną przez rady osiedli w miastach i sołectwa na wsiach.

    Zmiana druga – poważniejsza. W rozdziale Trybunał Konstytucyjny w projekcie PiS-owskim znikają zapisy dające uprawnienia organom samorządów terytorialnym do wnoszenia do Trybunału Konstytucyjnego skarg na niekonstytucyjność tych zapisów ustaw, które działają na niekorzyść gmin, powiatów i województw samorządowych. Takich choćby, jak nakładanie na samorządy obowiązku subwencjonowania dodatków „pięćset plus”. W obowiązującej konstytucji, w art. 188, możemy przeczytać – Trybunał Konstytucyjny orzeka w sprawach: (…) 4) zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych, 5) skargi konstytucyjnej, o której mowa w art. 79 ust. 1 W ustępie tym mówi się wyraźnie: Każdy, czyje konstytucyjne wolności lub prawa zostały naruszone, ma prawo, na zasadach określonych w ustawie, wnieść skargę do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności z Konstytucją ustawy lub innego aktu normatywnego, na podstawie którego sąd lub organ administracji publicznej orzekł ostatecznie o jego wolnościach lub prawach albo o jego obowiązkach określonych w Konstytucji.

    W projekcie PiS-owskim zapisy te znikają. Czytamy: Art. 129
    1.Trybunał Konstytucyjny orzeka w sprawach zgodności z Konstytucją:
    1) ustaw i innych aktów normatywnych wydawanych przez centralne organy Rzeczypospolitej Polskiej,
    2) umów międzynarodowych, których stroną jest Rzeczpospolita Polska,
    3) aktów stanowienia prawa pochodzących od organizacji międzynarodowej, której Rzeczpospolita Polska przekazała niektóre kompetencje organów władzy państwowej.
    2.
    W sprawach określonych w ust. 1 Trybunał Konstytucyjny orzeka z inicjatywy:
    1) Prezydenta Rzeczypospolitej,
    2) Prezesa Rady Ministrów,
    3) Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego,
    4) Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego
    5) składu orzekającego Trybunału Konstytucyjnego, Trybunału Stanu lub sądu rozpoznającego sprawę należącą do jego właściwości, jeżeli od orzeczenia w sprawie zgodności kwestionowanych przepisów prawa z Konstytucją zależy rozstrzygnięcie tej sprawy
    .

    Przy takim zapisie w konstytucji – gminy, powiaty i województwa stają się wykonawcami ustaw parlamentu, bez możliwości skargi konstytucyjnej gdy ustawy te uderzą we władztwo samorządu. Finansowe i legislacyjne. Większe subwencje i dodatki na zadania zlecone otrzymają wówczas te gminy, w których władze będą pochodzić z nadania prezesa Kaczyńskiego, te niepokorne realizować będą musiały zadania zlecone z dochodów własnych kosztem inwestycji i remontów. Komentował tego nie będę.

  32. Nasi chłopcy graja, a na blogu burza mózgów.
    A w meczu…
    …Do przerwy 0:1…czyli chwilowo górą Polska.

  33. Mnie najbardziej uderzyło w tytułowym zestawieniu SUWERENA ze SPOŁECZEŃSTWEM przeciwstawienie JEDNOLITOŚCI(JEDNOŚCI) z PLURALIZMEM.
    Przecież SUWEREN to z natury rzeczy pewna jednia. Społeczeństwo to zbiorowość, która nigdy nie będzie jednością, jednolitością.
    Gdy polityk chce wsłuchać się w głosy obywateli czy prowadzić dialog ze społeczeństwem musi wręcz założyć, że ze strony „ludu” pojawią się różne głosy, tak jak różni są obywatele. Jeżeli polityk twierdzi, że realizuje wolę suwerena, to widać, ta wola już się politykowi objawiła.
    Tylko jak? Czy w akcie wyboru posłów/senatorów?
    Wobec tego, że ów suweren nigdy wcześniej przed wyborami pewnych projektów ustaw nie znał (nie znali ich sami politycy), raczej trudno w tym zakresie doszukiwać się wyrażenia woli przez mitycznego SUWERENA. Uważam, że w ogóle Suwerena nie ma. Jest społeczeństwo czyli obywatele. Ich dążenia, opinie, interesy są różne. Nawet przeciwstawne. I trzeba wszystkich tych ludzi uwzględnić przyjmując ustawy, kierując państwem. Również tych, którzy na rządzącą partię nie głosowali.
    Suweren to jakaś feudalna konstrukcja. Pachnie mi to tymi samymi peryferyjnymi pomysłami jak Intronizacja Chrystusa na króla Polski ( to mój ostatnio totalny konik prawniczy!!!). Albo dążeniem do pełnego ujednolicenia. Jak coś takiego można głosić po przerobieniu lekcji z totalitaryzmów? I to zakochana w historii partia???
    Przepraszam, że ja tak o samym tytule, zupełnie abstrahując od dalszego tekstu Konstancji, ale już tytuł u mnie spowodował zjeżenie.
    A co do NGO – traktuję tekst Konstancji jak zadanie domowe: dziś zamiast śpiewania Pierwszej kadrowej rozmowa z moją młodzieżą o NGO. Może dzięki temu przynajmniej nie pomylą z MGO. Bo czy moja młodzież w ogóle w jakąś aktywność w NGO się włączy? Mój przykład świetlany nie jest…
    PS
    Do Aateisty:
    Obawiam się, że atak na dobrego starego Nietzschego (a może jednak wieczne żywego i młodego) jest całkiem chybiony. Dziś walory Nietzschego docenia nawet ( może nieco przewrotnie) katolicki teolog Tomas Halik. A źródłem refleksji o irracjonalności konstrukcji boga, prowadzącej do utraty wiary, bywa nawet pozornie neutralna religijnie Brzytwa Ockhama. Czy z tego powodu należy ją zdyskredytować?
    Miłego świętowania absolutnie Wszystkim!!!

  34. @anumlik pisze do Konstancji m.in.:
    „Bardzo dobry tekst. Dodam od siebie, że zamach PiS-u na samorządność, to nie tylko próby ograniczania działalności organizacji pozarządowych, ale i próby ograniczania działalności samorządu terytorialnego w ogóle. Najwyraźniej to widać w PiS-owskim projekcie konstytucji z roku 2010, który zniknął ze strony internetowej PiS tuż przed wyborami, ale który jest gotów do procedowania, jeśli tylko taka możliwość (większość konstytucyjna) się pojawi.”

    Dwa pojęcia zwróciły moją szczególną uwagę:

    „zamach”
    i
    „większość konstytucyjna”

    Dlaczego?

    Zamach na….się powiedzie….jeżeli większość konstytucyjna się pojawi.

    @anumliku jestem zawiedziony.

    Czyli co?
    Nie będzie zamachu, jeżeli wprowadzi PIS zmiany bez większości konstytucyjnej?

    @anumliku może jednak muza liryczna.

  35. anumlik
    11 listopada o godz. 21:26

    Mam pytanie do Ciebie @Anumlik. Czy to o ta konstytucje chodzi?
    https://drive.google.com/file/d/0B2JtpyJv1BeRa29yd2hPMm9xaEU/view?pli
    Wyglada mnie, ze na blogu panuje cisza, to moze moglbys Ty rzucic okiem i odpowiedzic mnie tak lub nie. Innych projektow konst. pl nie znam.

    pzdr Seleuk(os)

  36. @seleuk(os)
    Z pewnym zainteresowaniem czytałem uwagi o poczcie w Szwecji.
    Może to zależy od prowincji. I od położenia. W takim Värmland
    widziałem w głębokich lasach niedawno i w przeszłości i to regularnie pędzący żółty furgon”PostNord Sverige AB” z charakterystycznym emblematem na bokach karoserii. Nie miałem też trudności ze znalezieniem charakterystycznej skrzynki pocztowej np. w Mora, Sälen czy Torsby. Na stacji benzynowej nie dziwiono się gdy płaciłem gotówką.
    Natomiast w okolicach koła podbiegunowego (N) można dostać b. solidny mandat np. 5000 NOK (egzekwowany na miejscu) za niewielkie przekroczenie szybkości. Nie wspomnę o kontrolach lotnych w najbardziej nieoczekiwanych miejscach gdy chodzi o spożycie alkoholu (Oland, godz. 6-sta) ;–).
    Znam i w RP miejsca , gdzie u pani Marysi można odebrać paczkę.
    Pozdr.

  37. @seleuk(os), z godz. 22:05
    Tak. O ten projekt chodzi. PiS nie opracował innego. Na szczęście nie został uchwalony, bo PiS nie ma wystarczającej większości, ale – aby nie dopuścić do skarg konstytucyjnych (także przez samorządy, które mają do tego prawo) – zablokował prace Trybunału Konstytucyjnego tak, żeby orzeczenia Trybunału nie miały mocy obowiązującego prawa, bo nie zostały opublikowane. Na propozycje zmian w poszczególnych artykułach projektu dotyczących samorządu terytorialnego nikt dotąd nie zwrócił uwagi, a te zmiany – gdyby zostały wprowadzone – cofnęłyby gminy, powiaty i województwa samorządowe do czasów Gomułki i Gierka. Nawet gdyby burmistrzowie i wójtowie byliby wybierani – jak dotąd – w wyborach bezpośrednich.

  38. tejot
    11 listopada o godz. 21:18

    Jeden z bełkotów Kaczyńskiego: my (Polska) ma być silna ze aż, oraz Europa ma być silna.
    Można by się zapytać producenta tych łańcuszków słowych na czym to ma polegać, ale nie ma o co pytać. Idea Europy zasadza się na podziale siły, na kompromisie ja zasadzie „jednością silni”. Silnych w pojedynkę, wobec skali spraw świata, w Europie nie ma już i nie będzie, o ile Europa będzie Europą.
    Fontanny słowne Kaczyńskiego, że „Polska musi być silna w każdej dziedzinie” to są fontanny w pieluchę. Polska nie jest i nie będzie „silna” w żadnej dziedzinie na skalę większą niż przeciętna w Europie.
    Ani w obronności; marne jest sądzić, że może w tym być „silna”, bo ta „siła” ma swoją miarę tylko w jednej skali – Rosji.
    Ani w gospodarce, która nie daje żadnych widoków na przeskoczenie do pozycji europejskiego lidera.
    Ani w wynalazczości, innowacyjności; Polak nie jest od wynalazków i nieustannego ulepszania. Musiałby sie najpierw przeflancować na takiego Polaka, który jest Prawdziwym Polakom” obmierzły.
    Ani od żadnego wzoru dla Europy. To,owszem, się zdarzyło i zostało dokumentnie zaplute przez obecną, władzę, tą od „mocy”.
    Wzór dla Europy: chrześcijańska siła – to już nie rechot nawet, to psychiatria.
    Jest jednak jedna dziedzina, w której Polska faktycznie może być mocna że aż: jako dostarczycielka nieustających i groźnych kłopotów dla Europy.

  39. Nasi wygrali 3:0
    Dobranoc.

  40. @Aateista, z godz. 22:03
    Mnie muza liryczna nie jest potrzebna do tego, aby stwierdzić, że jesteś ciężki idiota. PiS zamach na samorządność przyszykował już dawno, czego przykładem projekt ustawy konstytucyjnej (seleukos go zalinkował – możesz się z nim zapoznać) z roku 2010. PiS realizuje ten zamach nasyłając na wybrane (niepisowskie i niepokorne) miasta funkcjonariuszy CBA, celem ich zastraszenia. Obecnie brak większości konstytucyjnej nie stoi na przeszkodzie w prowadzeniu zamachu – by tak rzec – pełzającego. Czymże bowiem jest zablokowanie działalności Trybunału Konstytucyjnego, aby nie mógł procedować niezgodności uchwalanych (w nocy, przy nierespektowaniu głosów opozycji) ustaw z konstytucję? Do tych o obrocie ziemią, policyjno-inwigilacyjnych (pod nazwą o bezpieczeństwie), dodać należy tę o dodatku pięćset plus, który to dodatek w lwiej części wypłacać mają gminy. Niektóre z nich muszą (powiem głośniej – MUSZĄ) dołożyć z własnych dochodów połowę kwoty przypadającej na mieszkańców ich gminy, gdyż ministerstwo finansów tylko tyle w formie subwencji wyrównawczej gminom, jak dotąd, wpłaciło. To są kwoty sięgające połowy (często więcej) budżetu gminy. Jeśli gminy nie zrealizują pisowskiego pomysłu, gniew ludu przerzuci się na burmistrzów i wójtów. Nie wypłacili, choć PiS dobrodziej uchwalił. PiS-owsy kandydaci na wójtów i burmistrzów już przebierają nogami z niecierpliwości, aby w przyszłych wyborach samorządowych wygrać z „nieudacznikami”. Ba… ze szkodnikami.

    @Aaronku. Bardzo Cię proszę, nie lekceważ poety w swoich postach kierowanych do niego. Dwanaście lat byłem wybieranym, nie przynoszonym w partyjnej teczce, burmistrzem i marszałkiem województwa. Oprócz studiów polonistycznych ukończyłem ekonomiczne i prawnicze. Nieźle znam się na tym, o czym piszę.

  41. zezem
    11 listopada o godz. 22:32

    Oczywiscie masz racje.
    O zoltym samochodzie. Ja mieszkam niedaleko Värmland, za jeziorem. U mnie jezdzi z poczta inny samochod, niebieski i z innym napisem. Tam gdzie mieszkalem poprzednio samochod byl w paski, a napis jeszcze inny.

    Skrzynek pocztowych jest cale mnostwo, najblizsza mnie jest ~200m. Ja mieszkam na uboczu, ca 3500 m od centrum miasteczka. W niektorych miejscach to nawet kilka, w roznych kolorach, zeby od razu sortowac. To tanszy znaczek.

    W kazdym miejscu mozna zaplacic gotowka i monetami. Gotowke i monety wklada sie do czerwonej skrzyneczki i tutejsza p. Marysia wydaje reszte przez ta skrzyneczke (z dolnej dziurki sie sypie, a do gornej wklada). Nikt sie nie dziwi jak kto placi, byle zaplacil. Ja place miesieczny za wszystko. Zeby dostac miesieczny trzeba miec dobra zdolnosc kredytowa. Zanim dadza sprawdzaja. Turysci maja beznadziejna zdolnosc kr. Tak robi wiekszosc tutejszych. Pani Marysia przewaznie jest zajeta przygotowywaniem kanapek (okropnych) dla glodujacych w drodze. Co do mandatow nie wiem, bo szybkosci nie przekraczam chociaz mam b. szybki samochod. Nastawiam taka szybkosc jak trzeba guzikami na kierownicy i przestaje sie martwic.

    Kontrole lotne istnieja i czasem tez w nie wpadam. Tutaj jest taki program, zeby zmniejszyc ilosc wypadkow do 0 (zera na rok). Dosc futurystyczny. Na razie zmniejszono do ~300 na rok. Smiertelnych. Ilosc smiertelnych jest ok 5-10% wszystkich. Dokl. statyst. musial bym szukac. Za przyczyny zdecydowanej ilosci wypadkow, tow ubezpieczeniowe uwazaja niedopasowanie szybkosci do warunkow na drodze. To kosztuje mase pieniedzy spoleczenstwo. Jak obniza tutejsi np o polowe jeszcze ta cyfre, to obniza koszty o polowe. Kontrole drogowe sa jednym z elementow obnizania kosztow. Bardzo dobrze, ze mandat na biegunie kosztuje 5000. Ja uwazam, ze wyslanie karetki (ambulans) tam i z powrotem, 2 ludzi, prawie na biegun jest tak kosztowne, ze mandat natychmiastowy powinien byc 50 000 tys nie 5 000. Dochodza tez inne koszty (np. sprzatanie wraku). Taka karetka moze sie przydac jak ktos ma zawal. To nie jest futuryzm.

    pzdr seleuk(os)

  42. Tanaka
    11 listopada o godz. 22:47
    tejot
    11 listopada o godz. 21:18
    Jeden z bełkotów Kaczyńskiego: my (Polska) ma być silna ze aż, oraz Europa ma być silna.

    Mój komentyarz
    Tanaka, te, jak piszesz, fontanny słowne Prezesa, te bełkoty, to namacalny, słyszalny dowód na to, jaka jest jego wiedza o świecie, o Europie, jakim on jest prowincjonalnym i archaicznym znawcą polityki międzynarodowej. Po prostu usiąść i płakać.
    Sądziłem optymistycznie, ze Prezes tylko w dziedzinie ekonomii jest kompletną nogą, ale to ostatnie przemówienie rocznicowe wykazało, że jest on noga wszechstronną, dzisiaj się wykazał ignorancją, a także insynuatorstwem i formacyjną bezczelnością w dziedzinie polityki europejskiej.
    Pzdr, TJ

  43. anumlik
    11 listopada o godz. 22:38
    Dziekuje bardzo @Anumlik. Przeczytam teraz b. dokladnie. To bede mial obraz. Teraz to tylko rzucilem okiem, a to zadne czytanie. Jeszcze raz dziekuje.
    pzdr seleukos

  44. Nazywanie społeczeństwa suwerenem w sytuacji, gdy odbiera mu się atrybuty suwerenności (demokracja bezpośrednia, referenda w sprawie ważnych decyzji) lekceważy petycje z setkami tysięcy podpisów, niszczy i blokuje samorządność, zastrasza i ekonomicznie terroryzuje niepokornych, to jest zwyczajna kpina i farsa.
    Jedynym suwerenem pozostaje władza, która rządzi autorytarnie i realizuje swoją politykę nie pytając społeczeństwa o zdanie.
    Co cztery lata lud dostaje szansę bycia suwerenem całą gębą, ale jakoś czyni to bez głębszego zastanowienia i entuzjazmu 🙁

  45. @zezem zainteresowal mnie tymi statystykami (wy)padkow przez (przy)padek. Inaczej bym sie tym nie trudzil, bo mam zamiar isc spac 😉 i wypadki mnie nie interesuja.
    Podaje linki jak kogos takie rzeczy interesuja. Pierwszy link jest do wszystkich krajow EU:
    http://ec.europa.eu/eurostat/tgm/table.do?tab=table&init=1&language=en&pcode=tsdtr420&plugin=1
    Drugi link jest do stat ogolnych EU transport:
    http://ec.europa.eu/eurostat/web/transport/data/main-tables
    Trzeci do jak czytac stat.:
    http://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php/Transport_accident_statistics#Road_accident_statistics

    Czyli jak to zwykle u mnie wszystko na odwyrtke 🙂

    pzdr statystykow Seleuk(os)

  46. @seleuk(os)
    12 listopada o godz. 0:05

    Szwecja od lat przoduje pod względem bezpieczeństwa na drogach (najniższy wskaźnik), Polska pod względem liczby zabitych na milion mieszkańców ustąpiła nieco Rumunii, Grecji, Bułgarii i Łotwie, ale i tak na 26 tysięcy ofiar śmiertelnych w całej Unii nasi stanowią prawie 3 tysiące (2015)

  47. @Tobermory 12 listopada o godz. 0:23

    Kate Fox w swojej świetnej książce „Watching the English” pisze m.in. o jeżdżeniu polską szosą. Obserwując innych kierowców (jej chłopak prowadził) sama się domyśliła, że wyprzedzają bez trzeciego pasa, mieszcząc się po prostu w środku „na trzeciego”. Bardzo była dumna z tego samodzielnego odkrycia.

    Ja z kolei rozmawiałam z pewną Japonką, która niedawno przebywała w Polsce i zapytałam ją o wrażenia z jazdy po polskich drogach. Wbiła we mnie podejrzliwy wzrok i oświadczyła, że wszystko jest w porządku! A nawet bardzo w porządku! Bo w Polsce można wyprzedzać na trzeciego, ale oni i tak zawsze zrobią miejsce. Zawsze zrobią miejsce – powtórzyła kiwając sobie głową do wtóru.

    Jak widzisz, jedna i druga odruchowo, bez żadnego niepotrzebnego krytykanctwa, po prostu przystosowała się do lokalnych warunków, uznając że „tubylcy” wiedzą najlepiej. A że w Polsce te wypadki? No to też.

  48. anumlik 11 listopada o godz. 23:08

    Jeszcze jeden przyczynek do „zarzynania” przez PiS finansów samorządów – odcina się im dostęp do unijnych funduszów na rozbudowę infrastruktury. Do uzyskania dofinansowania potrzebny jest wkład własny – a na to w tej chwili samorządy po prostu nie mają pieniędzy. Jednym z powodów jest konieczność wypłacania 500+, przez samorządy właśnie. W dodatku wszelkie inicjatywy inwestycyjne mogą stać się pretekstem do „prześwietlenia” niepokornego samorządu w poszukiwaniu nadużyć, bardzo często urojonych. Dlatego bezpieczniej jest nic nie robić, nic nie budować, w nic się nie angażować… Efekty oczywiste.

  49. Ciekawostka: prezydent elekt Trump spotkał się z prezydentem Obamą w sprawie przekazania władzy. Rozmowa była przewidziana na 15 minut, panowie rozmawiali ponad godzinę, podobno nawet dość serdecznie. Ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że ich małżonki również spędzały wspólnie czas. Melania z Michelle. Razem. A ja naprawdę dałabym wiele, żeby się dowiedzieć, o czym one rozmawiały. Może o przemówieniu, które Melania żywcem skopiowała z przemówienia Michelle? Jestem złośliwa. Fe, nieładnie! Ale ta rozmowa dwóch diametralnie różnych pań – naprawdę chodzi mi po głowie.

  50. @Ola_01 11 listopada o godz. 21:58

    Miłego świętowania (choć spóźnione).
    Witaj na forum! Mam nadzieję, że nie znikniesz 🙂

  51. Ola_01
    11 listopada o godz. 21:58
    zestawienie SUWERENA zamiast SPOŁECZEŃSTWA jest celowym zabiegiem naszego Gospodarza (redagował mój tekst). Społeczeństwo jako pojęcie zupełnie zniknęło z języka rządowego i używanego przez PP czyli prawdziwych Polaków

    anumlik
    11 listopada o godz. 23:08
    Gminom i miastom oraz powiatom za chwilę przybędzie jeszcze jeden kłopot, a może nawet i dwa.
    Pierwsze to reforma edukacji, która wyciśnie spore kwoty z tych jednostek, bo ktoś będzie płacił za te zmiany, spłacając przy tym rachunki za budowę szkół, gimnazjów, sla gimnastycznych i boisk.A tu nowe wydatki, na które państwo nie da grosza, ale byle jak opracowana ustawa o zmianach oświatowych wprowadzi zamieszanie, bałagan za ktore rząd obwini samorządowców tuż przed wyborami. Wystrczy spojrzeć na kalendarz wyborczy (jeszcze aktualny!) i zderzyć go z datami wprowadzenia tych zmian. Niezadowolenie SUWERENA obroci się przeciw wójtom, starostom i prezydentom czy burmistrzom miast, co rządzący skrzętnie przekują na swoją korzysć, o czym wspomniałeś w swoim wpisie: rząd opracował doskonałe prawo ustawę czy reformę; to samorząd jest leniwy, nieprzygotowany, było tyle czasu, nie chce współpracować,(niepotrzebne skreślić) tak, jak za chwilę będzie manipulował prawdą przy 500+.
    A drugim powodem jest Mieszkanie + : – wiele miast znalazło jakieś tereny na budowę mieszkań komunalnych w ramach tego programu; problemem będzie koszt uzbrojenia dziełek a potem budowy dróg dojazdowych z osiedli komunalnych i pozostałej infrastruktury, czyli szkół przedszkoli, placówek służby zdrowia itp.
    Rząd mówi tylko o koszcie mieszkań, tymczasem mieszkanie to nie tylko cztery ściany.
    Dziś wiele samorządów ma problem z rozlewającymi się miastami, deweloperzy myślą tylko o domach, mieszkaniach i ogródkach i zupełnie ignorują resztę. Nie wiem, czy gminy nie mają narzędzi, żeby wymusić od deweloperów budowę choćby dróg dojazdowych i chodników, pozostawienie miejsca na inne zabudowania służące społeczności lokalnej, o której wyżej napisałam.
    Miasta zawierając umowy na budowę centrów handlowych zmuszają inwestora do partycypowania lub sfinansowania w calości takich inwestycji; myslę, że nie ma przeszkód ( zapisów ustawy nie znam), żeby to samo wymusic od inwestorów budujących domy i mieszkania; szczególnie na terenach dziewiczych pod względem takich inwestycji.
    Na mojej ulicy inwestor wybudowal dom z 35 mieszkaniami; nowe prawo budowlane nakazuje inwestorowi budowę podziemnych garazy lub miejsc parkingowych. Ulica nie remontowana od czasu jej powstania, czyli od 60 lat doczeka się remontu w przyszłym roku, a deweloper dokłada prawie milion złotych do kosztów tego remontu. Nie da się ukryć, że betoniarki i cieżki sprzęt zniszczyły okoliczne wąskie uliczki i przyspieszyły ich degradację.

    Głoszenie idei mieszkania komunalnego jest jak najbardziej sluszne; ale rząd proponuje mieszkanie z dojściem do własności. A własność nie każdemu jest potrzebna, bo przywiązuje do miejsca, a często przydałaby się pewna mobilność np w poszukiwaniu pracy. Poza tym w pewnym momencie życia wielu z nas ma jakiś dorobek, więcej zarabia i stać byłoby wielu na kupno mieszkanie czy domu; uważam, że mieszkania komunalne winny być w dyspozycji gospodarzy terenu. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie potrzebował mieszkania nawet lekko dotowanego, choćby przez dodatek mieszkaniowy.

  52. uciekło mi: mieszkania komunalne winny byc tylko dla osób z określonym pułapem dochodowym, lub na określony czas.
    Powstały w moim mieście mieszkania dla absolwentów uczelni – mieszkania są jedno,dwu lub trzypokojowe, zależne od stanu posiadania rodziny czy rodzaju pracy. Powstało chyba 6 budynków 3 piętrowych, w dobrym punkcie miasta, nie trzeba posiadać samochodu, choć przy budynkach są parkingi. WYnajmujący mają umowę na 10 lat z możliwością jej przedłużenia o dodatkowe 2 lata. Potem muszą je opuścić dla innych. Zaklada się, że ten okres jest wystarczający na zdobycie środków na wkład własny do własnego mieszkania lub wyprowadzki w miejsce, gdzie praca jest.

  53. Moze nie powinnam, bo to zupelnie nie na temat, chociaz jest od dlugiego czasu podtematem prawie wszystkiego co sie w Polsce dzieje. Otoz w ostatniej Polityce ukazal sie artykul prof. Jancelewicza, specjalisty od konstrukcji lotniczych, wyjasniacy dokladnie i jasno powody nieszczesnego wypadku lotniczego pod Smolenskiem. Przyznam ze tego wlasnie mi brakowalo.

  54. anumlik, Konstancja, Na marginesie

    (alfabetycznie)

    Jako kompletny polityczny – i w ogóle – tuman, składam Wam wyrazy szacunku i podziwu dla zaangażowania społecznego, wiedzy i umiejętności jasnego wyłożenia konsekwencji niektórych kiełbasiano-wyborczych obiecanek PiS (ja się na nie nie nabierałem, ale za gupi jezdem, by punktować skutki). Zrobiło mi się, ciasnemu egoiście, tak okropnie jasno i wstyd, że do teraz nie mogę od jasności zasnąć. Dziękuję bardzo. Jako jedyny w jedyncy, bachuję szapką całej trójcy.

  55. Tobermory
    12 listopada o godz. 0:23

    Dziekuje za odpowiedz. Statystyka ktora Ty podales (3 000) znaczy wg. tutejszych statystyk, ze jest jeszcze ~15-30 tys. takich co maja cos na cale zycie. Tutaj to sie nazywa, ze maja „men”. Czesc z nich ma oczywiscie ten „men” widoczny, np. jezdzi na wozku dwukolkowym i siusia do worka w kieszeni. Ale inni to moga miec „men” niewidoczny. Uraz kregoslupa albo. To wtedy takie problemy wychodza za pare lat. Zmniejszaja np mozliwosci pracy. Cala masa pieniedzy przepada i koszty rosna. Prywatne i ogolne. Tyle o urazach powypadkowych.

    Ale u mnie jak to u mnie. Jak cos czytam, to zaraz mnie sie kojarzy z czyms innym. Zupelnie nie majacym zwiazku. Z tego pozniej wysnuwam wnioski ktore, jak nie sa z Jowisza to Ksiezyca napewno. Tak mnie sie skojarzylo z ta pl. statystyka, bez zagladania w szczegoly.

    Jak bylem poczatkujacym stud. PW to mialem jednego majora w poniedzialki. Dziewczyny mialy wolne a chlopaki majora. Ten major to byl taki matol, ze do dzisiaj jest w moich myslach jednostka matolstwa. Ja na poczatku uwielbialem te poniedzialki, bo tego majora trzema zdaniami moglem wpuscic w maliny. Taki dialog, major zdanie, ja zdanie i w malinach przy aplauzie pozostalych studentow. Czasem to on sie nawet nie orientowal, ze siedzi w malinach. Z czasem ta zabawa mnie sie znudzila i zostalem dziewczyna, za zaliczeniem majora. On mial takie hobby, co sie nazywalo honorowe krwiodawstwo. Tak, ze doszlismy do porozumienia, ze jak bede mial okres co trzy miesiace, zn. menstruacje, to moge zostac studentka. I tak sie tez stalo, jak mnie sie znudzilo byc studentem w poniedzialki.

    Ten major mial zajecia ze wszystkich poniedzialkowych przedmiotow. Bylo ich niemalo. Jego ulubionym zajeciem, na tych wszystkich przedmiotach, bylo opowiadac o Lenino. Nigdy sie nie dowiedzialem, czy on tam byl sam, czy tylko wyobraznia jego nad Lenino bujala. W kazdym razie pamietam o ofiarach, ktore trzeba uszanowac. Jak i ilosc poleglych i rannych w tym Lenino.

    Jak polaczylem te dwa fakty @Tobermory, Twoja stat. + poniedzialkowy major, to mnie wyszlo z rownania, ze w kazdym najmniejszy osiedlu w Pl. powinien stac Pomnik Leninowski, upamietniajacy ofiary poniesione na drogach. Przez np 10lat to calkiem duze miasto, co szlag trafia bez bombardowania. Takie male Aleppo. Wyraz artystyczny tego pomnika, powinien byc szeroko dyskutowany w mediach, wsrod expertow i wsrod celebrytow. Duze mozliwosci prefabrykacji powinny byc podnoszone. Tutaj taka dyskusja zachodzi wlasnie, ale nie leninowska. Tutejsi mianowicie w tym futurystycznym projekcie, dyskutuja zeby reszte drog ogrodzic plotami. Duza czesc juz jest ogrodzona, ale nie wszystkie. Tak, ze jak ogrodza, to znaczy ze zbuduja pomniki leninowskie prefabrykowane, wg. pl statystyki.

    Tak mnie sie skojarzylo z majorem. Dziekuje @Tobermory za statystyke, inaczej to bym nigdy nie zajrzal.

    Konstancja
    12 listopada o godz. 1:55

    Ja rozumiem ironie zamiany pojec „suweren” na „spoleczenstwo” chociaz sie z nia nie zgadzam. Ale mam do Ciebie konkretne pytanie o tych „deweloperach” (uch co to za slowo). Tak sie sklada, ze wlasnie w wolnych chwilach zajmuje sie podobnym problemem, chociaz nie mieszkania komunalne. Krotko. W mojej komunie powstal projekt, zeby scentralizowac staruszkow. Tych co juz sami nie moga mieszkac. Bo bedzie taniej. Sa trzy projekty, deweloperow roznych co i jak chcieli by wybudowac dla tego scentralizowania. Teraz jest szesc malych domkow ze staruszkami w roznych miejscach, to jest masa wydatkow. A po drugie te staruszki chca byc razem. Problem jest, ze ci inwestorzy (zamiast deweloper) chca budowac na terenie ktory w „planie przestrzeni” mojej kom. ma inne przeznaczenie. Znaczy, zeby ktokolwiek cokolwiek, trzeba zmienic ten „plan przestrzeni”. Moje pytanie/a do Ciebie Konstancja jest b. konkretne. Chcialbym, zebys odpowiedziala mnie paroma zdaniami. Wystarczy.

    Czy komuna/powiat/gmina o ktorej Ty piszesz nie ma planow przestrzeni? Czy taki inwestor moze cokolwiek zrobic bez zgody wydz. przestrzennego komuny? Kto placi za prace nad zmiana planow? Czy nie ma okreslonych zasad za „samowole budowlana” (???). Kto placi uzbrojenie terenu w takim projekcie? Takie pytania. Mnie trudno znalezc odpowiedz samemu. Jak nie chce sie Tobie pisac, podaj mnie linki.

    pzdr wszystkich Seleuk(os) przy sniadaniu

  56. @anumliku

    W odpowiedzi na post kierowany wprost ( ładnie się rymnęło post – wprost) w moja stronę informuje, że:
    cały czas uważam Ciebie @anumliku za osobę godną szacunku i poważania, aczkolwiek… czasami odnoszę wrażenie, że za bardzo płyniesz głównym nurtem.
    Zbyt często – albo z reguły – zakładasz na nos okulary przez które spoglądają na świat Ci , którzy mają rację.
    A nie zawsze mają rację Ci, którzy tych racji mianują się jedynymi i głównymi dysponentami.

    A poza tym:

    Jak mawiał pewien Grek…Platon, albo Platan
    „To, co sprawiedliwe to nic innego, jak tylko to co leży w interesie mocniejszego” .

    Tym razem z woli suwerena – jakim jest niewątpliwie lud polski – mocniejszym – albo mocniejszą – jest wiadoma siła polityczna i ona rozdaje karty , nalewa w kieliszki, puszcza upojną muzykę dla swojego ludu, bo ten lud zaakceptował tę siłą taką jaką była wcześniej, jaka jest obecnie i chyba będzie tak przez…( niektórzy twierdzą, że najbliższe 20 lat)

    Taka jest uroda coraz bardziej zniechęcającej mnie do siebie demokracji.

    A jeżeli chcesz poprawić sobie humor @anumliku, to puśc sobie piosenkę zatytułowaną „20 lat a może mniej”.

  57. Dla mnie 11 listopad, to dzień ponury, nie dlatego, że „z natury ponury”, lecz z powodu Święta Niepodległości. Próbują to sobie jakoś sensownie wytłumaczyć i nie dają rady, ale na pewno jest to dzień, w którym przestaję czuć się Polakiem. Ten stan mija następnego dnia, zupełnie bez śladu.
    Wczoraj obudziłem się dość późno, bo około południa i nawet się ucieszyłem, bo Londyn był zalany słońcem, postanowiłem więc, że pójdę nad Brent nazbierać tarniny i może jeszcze jakieś opieńki się trafią, ale przypomniałem sobie, że akurat mamy 11. listopada. Oklapłem, dopadła mnie rezygnacja, zdjąłem z siebie odzież wycieczkową i wlazłem do łóżka, a ponieważ od dwóch dni mam dostęp do polskiej tv, więc włączyłem. Wszystkie stacje pokazywały pochody w Warszawie. Pochody, bo było ich trzy główne i kilka pomniejszych. W niektórych telewizjach pokazywano migawki ze wczorajszej miesięcznicy-pamiętnicy, 76-tej już. Rzecz działa się w jakimś kościele, nieprzebrane tłumy książąt kościoła, prałatów, zwykłych księży, a wszyscy w złotogłowiu. Orkiestra wojskowa gra motyw ze znanej pieśni wojskowej, w rytmie marsza żałobnego -„Jak to na wojence ładnie, kiedy ułan z konia spadnie.” Pan prezydent spadł akurat z nieba i raczej nie z konia, lecz wraz z samolotem, nie jestem pewien, czy to takie ładne było, bo jeśli ładne było, to po co ekshumować? Tragikomiczne, to. Jak wszystko, co związane z zamachem, no i omawiany tu, już wcześniej bełkot Kaczysyna.
    Znów przebitka na pochod znów przebitka na pochody. Ten „prawdziwie polski”, czyli marsz narodowców – łysole o zaciętych, „wyklętych” gębach, wykrzykujacy hasła w rodzaju „Nie uległa – niepodległa! Polska!”. Widać, że oni nie radują się tą niepodległą Polską, oni idą tam przeciw komuś, czemuś. Polska nadal jest pod rozbiorami, rozdziobują ją Ruskie, Szwaby, Żydy, masony, naród ciągle w niewoli, choć Kaczyński pokazał światełko w tunelu. Nie ma pełnej niepodległości, wolności jeszcze, Kaczyński ją dopiero przywraca – „jest nieco lepiej” -powiada
    Z drugiej strony marsz KOD. Zgrany Komorowski, wycofany Kijowski, uczestników ileś razy mniej niż zakładano.
    Odczuwam owo radosne niby, święto, jako dzień złych energii, mam po tym kaca, jak po bimbrze ze sparciałych buraków, wymieszanym z jabolem i borygo.
    „Przywracamy cywilizację Europie, pokazujemy jej prawdziwe europejskie korzenie, fundament, którym jest katolicyzm. Odnowa zacznie się od nas, lewactwo to widzi, dlatego pluje na Polską, nie pamiętając, że wielokrotnie ratowaliśmy Europę przed zagładą i zawsze osamotnieni.” – to jakiś pisdureń w telewizorze.
    Kukiz na Facebooku, pochwalił się, że zaczął dzień od mszy za ojczyznę, a pod spodem ktoś mu napisał: „Polityk dla którego msza jest na pierwszym miejscu powinien swoją karierę rozwijać w Watykanie.” – dziesiątki bluzgów dostał autor tego wpisu. Wstyd mi, bo głosowałem na Kukiza, dałem się nabrać na apolityczność, uwierzyłem, że stworzy nową platformę obywatelską, w której działać będą ludzie o różnych światopoglądach – tak obiecywał. Nie jest zły, nie jest cyniczny, on po prostu zaświrował.
    Dostaję torsji na widok gąszczu tych biało-czerwonych szturmówek, kotwic Polski Walczącej, ksenofobicznych haseł, wrzasków, egzaltacji itp.
    Z drugiej strony żal mi tych młodych łysoli bezlitośnie indoktrynowanych, ogłupianych i okpiwanych przez politycznych cwaniaczków, ale i przez szaleńców. Wmawia się im, że patriotyzm, to marsze, akademie, stawianie pomników, śpiewanie przy goleniu hymnu i Roty i konieczenie kościół co niedziela. Mówi się im: macie kochać Polskę, kochać godło narodowe i flagę, kochać i czcić (nie należy jej normalnie zwijać, lecz trzeba składać z szacunkiem, ale przed złożeniem trzeba ją ucałować i po złożeniu też) macie być dumni, że jesteście .Polakami, bronić honoru Polaka. Mlodzież idzie, na to, bo okazuje się, że patriotą być najłatwiej – wystarczy czcić to i owo, wierzyć w zamach, włożyć właściwą koszulkę i biało-czerwoną opaskę, od czasu do czasu urządzić marsz i wierzyć, że od tego Polska zrobi się wielka, a winy za to, że jest lub było źle nie szukać w sobie, tylko w innych, obcych, „polskojęzycznych” – wystarczy ich -po prostu -przegonić, część powywieszać i będzie dobrze. Nie trzeba ciężko pracować, kształcić się, rozwijać, gonić świat, bo po co, przecież to świat powinien równać do nas, do prawie już Wielkiej Polski, którą – jak mówi ksiądz Natanek – Maryja otacza szczególną opieką i w odpowiednim czasie wyniesie ją ponad wszystko.

  58. Był, był.
    I oczywiście śpiewał.
    A na jednym z transparentów, albo raczej na jakiejś tablicy ,mieszkańcy mojego miasta, na tle biało-czerwonej Polski (jej konturów) zamieścili tej oto treści zdanie:

    „Na takiego prezydenta Polska czekała”.

    Takie odczucia mają mieszkańcy mojego miasta ( znam ich i wiem, że takich jest zdecydowana większość) co do dotychczasowej prezydenckiej posługi Andrzeja Dudy.
    I nie mam prawa odebrać im tego samopoczucia.

  59. seleuk(os)
    12 listopada o godz. 7:54
    w Polsce większośc planów zagospodarowania przestrzennego straciła swoją ważność w 2003 roku.I od tego czasu miasta i gminy muszą sporządzać nowe plany, co różnie różnym podmiotom admin. wychodzi. Na ogół wywołuje sie plan zagospodarowania dla konkretnego miejsca, gdy zaistnieje taka potrzeba; gdy nie ma planu, można sie oprzeć o tzw. sąsiedztwo.W skrócie- gdy w niedalekiej odległości, sąsiedztwie występuje jakiś wiezowiec powyżej iluś pięter, możliwe jest zaprojektowanie i przepchnięcie pomysłu na budowę wiezowca.
    Masz pewna orientację i wiesz, że plan zagospodarowania decyduje bardziej o przeznaczeniu terenu na jakiś cel: funkcje mieszkalne z uslugami lub tylko mieszkalne, tereny zielone rekreacyjne lub nie; cele oświatowe, drogi lub funkcje mieszane. I na tym opierają się deweloperzy lub inwestorzy.W POlsce obecnie wiele miast objęło nowymi planami czasem 1/4 ; 1/3 lub inny ułamek miasta czy gminy.
    Te plany obejmują wszystkie tereny będące w granicach miasta lub gminy, njiezależnie od ich formy własności; prywatny właściciel musi się do tych planów dostosować. Nie dostanie pozwolenia na budowę, jeśli projekt jest niezgodny z tym planem lub tzw. Warunki zabudowy wykluczaja ten typ inwestycji, jaką chce zbudować inwestor lub włąściciel terenu
    Czasem usiłują przepchnąć jakąś ideę zabudowy czymś, czego unieważniony (decyzją rządową) plan nie obejmował, bo są właścicielami kawałka nieruchomości na obszarze przeznaczonym np. na rekreacje. Miasto, gmina nie zgadza się na mieszkania czy inne obiekty, które na swoim terenie planuje wybudować właściciel i mamy spór, czasem rozstrzygany w sądzie, a czasem miasto czy gmina proponuje zamianę nieruchomości.
    Opracowanie planów zagospodarowania przestrzennego to zadania gmin czy miast.Do tego zadania powołuje się spólki miejskie, które się tym zajmują, potem trwają prace nad uchwaleniem tego planu, nad czym pracują radni.
    Za uzbrijenie terenu płaci chyba inwestor, dlatego cenne są tereny,ktore są uzbrojone lub w ktorych w pobliżu istnieje cała infrastruktura podziemna.Wówczas można „podłączyć się” do niej lub wydłużyć linię energetyczną, sieć internetową, kanalizację czy wodociąg.
    Mam nadzieję, że udzieliłam Ci wyczerpującej odpowiedzi

  60. @seleuk(os)
    Uzupełnię post @Konastancji (z godz. 9:07) kilkoma zdaniami. Zanim gmina uchwali miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego terenu (cząstkowy – dla jednego albo kilku osiedli, czy sołectw – gdy gmina wiejska) ma obowiązek uchwalenia Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego dla całej gminy/miasta. To w Studium określone są przede wszystkim tzw. funkcje dla poszczególnych miejscowości oraz obszarów: rolnicze, leśne, przemysłowe (z podziałem na przemysł uciążliwy dla mieszkańców i nieuciążliwy), usługowe, rekreacyjne, sportowe, przeznaczone na cele oświatowe. W studium zaznaczone są tzw. sieci: komunikacyjne (drogi różnej kategorii, tory i trakcje kolejowe, linie autobusowe i tramwajowe) oraz przesyłowe (elektryczne, z podaniem jakiego napięcia dotyczy dana trakcja, gazowe, ciepłownicze, telefoniczne, wodociągowe i kanalizacyjne). Im bardziej szczegółowe Studium</i, tym lepiej. Dopiero na podstawie Studium i w oparciu o jego uchwalone przez radę gminy zapisy powstaje Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Razem z tymi dwoma – podstawowymi dla gminy – dokumentami prawa miejscowego, gmina ma obowiązek opracowania Strategii Rozwoju Gminy na kilka co najmniej lat. Sama zaś Strategia opiera się (musi się opierać) na Studium oraz trzecim dokumencie – wieloletnim planie finansowo-inwestycyjnym, którego opracowanie jest obowiązkowe i bez którego Regionalne Izby Obrachunkowe nie zatwierdzą budżetu gminy na kolejny rok budżetowy. Bez tych wszystkich dokumentów gmina nie może występować o jakiekolwiek dotacje, ani z funduszy krajowych, ani z funduszy Unii Europejskiej. Do banku o kredyt na inwestycję też nie może wystąpić.

  61. A dlaczego jedno miasto pcha się do reprezentowania całej Polski?

  62. @jobrave, z godz. 8:48
    Miałem wczoraj dokładnie to samo. Nienawidzę pochodów, marszów, szturmówek, transparentów i darcia mordy w patriotycznym uniesieniu. W szlafroku przesiedziałem w domu cały dzień (moje panie siedzą w Wiedniu) z kotami, książką i buteleczką seczego. Od czasu do czasu zajrzałem na FB oraz na „Listy ateistów”, czego jakiś ślad pozostał w kilku postach. Zaraz wyruszam na łowy. Znaczy – uzupełnić pustki w lodówce.

  63. tejot
    11 listopada o godz. 23:13

    Sądziłem optymistycznie, ze Prezes tylko w dziedzinie ekonomii jest kompletną nogą, ale to ostatnie przemówienie rocznicowe wykazało, że jest on noga wszechstronną,…

    Tejocie, jak Ty to zrobiłeś że miałeś w sobie co do Kaczyńskiego tyle optymizmu? Dla mnie to zagadka, bo jak tylko rzeczony, lata temu, zaczął z siebie wydbywać różne głosy, na tematy różne, to było od razu jasne, że to umysł strasznie przestarzały, stęchły pełen zawiści i fobii.

    Na Kaczyńskiego należy patrzeć. Patrzenie, przyglądanie się delikwentowi znacznie wiecej o nim mówi, że werbalne używanie przez niego słów.

  64. Ewa-Joanna pyta:

    „A dlaczego jedno miasto pcha się do reprezentowania całej Polski?”

    Odpowiadam.
    Nie wiem. Po prostu nie wiem.

    Ale być może Oni wiedzą.

  65. Aateista
    12 listopada o godz. 9:04

    Aaronku, kiedy mówisz „Takie odczucia mają mieszkańcy mojego miasta ( znam ich i wiem, że takich jest zdecydowana większość)”, to mi się zdaje, że Twoje miasto ma trzech mieszkańców i Ty – czwarty, bo tylko w takiej sytuacji używanie okropnie nadużywanego, propagandowego wyrazu „większość” jest uprawnione.
    Być może paru przedszkolakom w Twym mieście się podoba nocne towarzystwo prezydenta, np. „Ruchadło leśne” lub „Sebasradochleba”.
    Dla mnie, politycznego zera, lewe i bezwolne dziecko Kaczyńskiego, chwilowo w roli rezydenta pałacu prezydenckiego, nie jest warte ćwierci sekundy uwagi. Wart natomiast jest uwagi jego szef – naczelny polski kurdupel Kaczyński – jako przestępca, który CELOWO podzielił polski naród dla ukrycia swego i brata sprawstwa katastrofy smoleńskiej, oraz wszyscy, którzy mniemali i mniemają, że gdyby peerelowscy rządcy zostali dokładnie rozliczeni, Żydzi i inni obcy – wypędzeni, w prawdziwej Polsce prawdziwych Polaków byłby prawdziwy raj. Automatycznie by się zrobił, boć prawdziwy Polak prawdziwemu Polakowi – prawdziwym bratem.

    Oto wcale nie odświętny (choć to było wczoraj) skutek tego podziału.

    Wnuk kolejnego właściciela działki sąsiadującej z działką mojej żony i i działką jej koleżanki, na zwróconą przez obie starsze panie uwagę, że nie można palić takich ognisk na działkach (żona mi mówiła, że płomień walił na wiele metrów w górę i opalił liście jej jabłoni), rozdarł się, że one są komunistycznymi konfidentkami, ubeczkami, wrogami Polski i zarazą, za co, jak będą podskakiwać, on im spali altanki.

  66. jobrave
    12 listopada o godz. 8:48

    Mój komentarz
    Przeczerniłeś, lecz bardzo celnie, szczególnie mi się spodobał fragment o łatwym i zakajanym patriotyzmie młodzieży (wszechpolskiej).
    Pzdr, TJ

  67. Konstancja
    12 listopada o godz. 9:07

    Mówisz o zasadach, które są jednak szczęśliwą teorią. Szczęśliwą, bo w rzeczywistości aplikacja tych zasad daje już często znacznie mniej szczęśliwe skutki.
    „Studium uwarukowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego” posiada każda gmina, ale nie ma tak dobrze, żeby „Studium” było z zasady dokumentem wysokiej jakości.
    „Miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego” są w Polsce rzadkością. Bardzo wiele gmin, miejskich i wiejskich, posiada nikły tzw. procent pokrycia swoich terenów planami. Teoretycznie dobrze jest, jeśli gmina w całości jest pokryta planami, które muszą być zgodne z wcześniej wykonanym „Studium”. Ale słaba jakość ‘Studium” implikuje słaba jakość „Planu”. Wśród przyczyn braku „Planów” są prozaiczne: brak rozumienia przez gminy zalet posiadania planów, oraz niechęć do posiadania planów. Niechęć także miewa prozaiczne powody: jak się nie wie o co chodzi (brak planu), to się wie o co chodzi (ten i tamten z tego powodu odnosi korzyści majątkowe); brak funduszy na sporządzenie planu, oraz skomplikowanie proceduralne i bezwładność planistyczna, a także konieczność zamawiania usługi pt. „wykonanie planu” na rynku, u urbanistów. „Plany” zamawia się zwykle w oparciu o procedury prawa zamówień publicznych, a zasadą wyboru oferenta niemal z reguły jest najniższa cena. Polska mentalność przetargowa jest właśnie taka (im taniej tym lepiej, czyli – w skutkach – gorzej). Prowadzi to do wyborów ofert najmarniejszych, najsłabszych zespołów sporządzających plan, oraz często poniżej kosztów, bo ceny są dumpingowane.
    Mając taki sobie „Studium”, „Plan” robiony przez marny zespół za marne pieniądze nie tylko „Studium” jakościowo w górę nie przeskoczy, ale da marną jakość.
    Ponadto, gminy są często tak chaotycznie poprzetykane „Planami”, że nijak nie tworzy to spójnej, logicznej, merytorycznej całości i niespecjalnie nadaje się do prowadzenia twórczej i mądrej, strategicznej polityki rozwoju. W gminach więcej jest terenów nie pokrytych planami niż pokrytych. A istnienie „Planu” nie jest gwarancją, że to plan dobrej jakości i że przystaje do innych planów w gminie.
    Brak „Planu” daje liczne korzyści, o których nieco było wyżej. Skutek jest z tego taki, że mamy w Polsce koszmarne zjawisko rozłażenia się, rozlewania, nędznej (ocenianej z punktu widzenia planowania przestrzeni) jakości zabudowy, zagracającej, zaśmiecającej przestrzeń, zakłócającej harmonię w przyrodzie i krajobrazie (pomimo naczelnych idei i konkretnych przepisów prawa planistycznego żądających tejże harmonii, spójności i podobnych dziwactw w polskim wariactwie bezhołowia).
    Część gmin, zwłaszcza duże miasta, ma własne jednostki zajmuące się produkcją „Studiów” i „Planów”, co – w zasadze – ma zapewniać konsekwencję, koordynnację i spójność planistyczną. Coś z tego zapewnia, a coś nie zapewnia. Ale toretycznie jest miło.
    Takie jednostki projektowe mają zwykle swoją słabość w różym – zwykle sporym – stopniu występujące : tworzą zestaw umysłów słabo podatnych na to, czego współczesny świat w sferze planistycznej potrzebuje.
    Zaś sam „Plan” jest dobry, póki jest ładnie pokolorowany. Tworzy zestaw definicji, ograniczeń i wymuszeń, co ma być wartością stałą, niemal wieczną, ale działa (znowu: działa teoretycznie) tylko dopóki, dopóty nie zostanie przeflancowany, pociachany, zmieniony. A powody zmian niekoniecznie są wysoce jakościowej natury. Urbanista, dłubiąc plan, tworząc bardzo ważkie skutki swoją pracą, nie zawsze wie, co robi. Zaś interesy stron planem zainteresowanych niekoniecznie są zbieżne z interesem publicznym, czyli – teoretycznie – interesem gminy. Gmina zaś sądzi, że jej plany są wyrazem interesu publicznego. Teoretycznie ma rację.

  68. Konstancja
    12 listopada o godz. 9:07

    Dziekuje za b. wyczerpujacy opis. W Twoim pierwszym wpisie bylo, ze inwestor „popelnia” niepelna inwestycje. Zapominajac o drogach, przedszkolach etc, zmieniajac wg siebie „prawem kaduka” ewentualnie przeznaczenie terenu. Niezgoda lokalnego przedstawicielstwa (bez roznicy w nazwach) jest/bylaby koncem takiego procesu. Piszesz Konstancja, ze to sie konczyc moze w sadzie. Musze powiedzic, ze troche mnie to rozweselilo, chyba opowiem na najblizszym zebraniu, to i innych rozweseli. Zebys zrozumiala mnie Konstancja to napisze teraz z cytatem (sam przetlumacze jak najdokladniej z takim samym layout, duzo slow nie znam po pl, wyjasnie w nawiasach).
    To jest oficjalne (w lok. gazecie i web) ogloszenie mojej komuny:
    //
    Kungörelse kommunfullmäktige
    Kommunfullmäktige sammanträder onsdagen den 16 november, kl. 17.30 i Kunskapens Hus
    Kommunfullmäktige kommer att behandla:

    * Utredning om försöksprojekt med 6 timmars arbetstid
    * Skattesats år 2017
    * Budget och verksamhetsplan 2017-2019
    * Taxa för avfall
    * Svar på medborgar frågor
    //
    Ogloszenie oficjalne radnych komuny
    Radni komuny radza w srode 16 listopada, g 17.30 w Domu Wiedzy (tzn. salka wykladowa lokalnej biblioteki)
    Radni komuny beda zajmowac sie:

    *Badaniem projektu pilotowego o 6 godz czasie pracy
    *Procent podatku (???) na rok 2017
    *Budzet(???) i plan dzialan 2017-2019
    *Oplata za smieci (wywozke)
    *Odpowiedzi na pytania obywateli (obecni beda m. in ci co zlozyli te projekty dla staruszkow jak i rodziny staruszkow co chca ich umiescic w opiece komuny, rozni inni tez)

    Przede wszystkim Konstancja, jak widac, cale zebranie poswiecone jest finansom, w roznych aspektach. Wszystkie punkty. Moge dodac, ze nie znam zebran o innej tematyce. Czegokolwiek dotycza. Zawsze dotycza Excel-ki. Wszystkie zebrania sa zawsze otwarte (patrz punkt ostatni).

    Jak by mnie ktorys z tych inwestorow, powiedzial ze pojdzie do sadu, to ja i prawnik komuny bysmy sie posikali ze smiechu w spodnie wlasne. Prawnik chyba bardziej. Na pierwszym posiedzeniu sadu, prawnik zapytal by sie, czy sad zaplaci za niedostatki projektu i obciazyl inwestora albo sad (panstwo) kosztami pytania. Nie ma takiego sadu tutejszego ktory by to zrobil. Dlatego taka sprawa zostala by oddalona od rozprawy bez rozprawy. Jast w Prawie, ze inwestor musi dojsc do porozumienia z dysp. terenu. Dysponentem jest nie tylko wlasciciel ale i „plan przestrzenny”. Jak ja opowiem, po mojemu, zeby inwestorow dwoch poszlo do sadu, to sie sala wykladowa ze smiechu zawali w dniu 16 listopada. Ja tym dwom, zarekomenduje Sad Europejski i Trybunal ONZ, moim jezykiem oczywiscie. Ja jestem referentem (???) tego projektu. Kazdy taki lokalny jest referentem czegos, jak sie projekt skonczy (anbud = przetarg) to zostane pewnie jakiegos innego. Zawsze jest jakis nowy. Zamknac/otworzyc szkole, dac/nie dac teren firmie etc. etc.

    Moje pytanie jest, jak mozna pojsc do sadu i uzasadnic zwalenie kosztow niedorobek w projekcie na kogos innego? Co to za sad co sie tym zajmuje? Moze ja wysle tych moich dwoch do tego sadu. Jeden z nich kloci sie o wybudowanie (zaplacenie) parkingu dla samochodow (tych co odwiedzaja i prac). A ten drugi ma problem z windami w projekcie. Temu to nawet poradze, zeby sam dwukolki nosil, jak mu windy w kalkulacji nie pasuja, albo idzie do ONZ-u.

    To jest wlasciwie cos, co ja nie rozumiem na tym blogu. Ani tam gdzie czytam gdzie indziej. Tam caly czas jest o stratosferycznych balonach albo innych. Nigdy o ekonomi powlok balonowych. Ale to inna historia.

    Mam nadzieje, ze mnie odpowiesz krotko Konstancja, bo temat staruszkow czy inwestorow dosc mnie interesuje. Teraz tutaj jest dyskutowany szeroko takie badanie o finansowaniu opieki nad niepelnosprawnymi starszymi (ci co nie moga mieszkac w swoich domach). Krajowa dyskusja. Wszystkie partie + tzw. opiniotworcy. Krotko rzecz biorac, rzecz dotyczy zyskow z dzialalnosci opieki wsrod tzw „prywatnych aktorow” czytaj inwestorow.

    @Anumlik, przeczytalem tez Twoj wpis b. dokladnie. Tez nie wyjasnia mojego pytania. Jakakolwiek jest procedura „planow przestrzennych” ich uchwalania, zasadnosci etc etc. Kto placi za niedorobki w projektowaniu, zanim akceptacja inwestycji komunalnej. Jak inwestycja jest, to mozna pojsc i zobaczyc, gdzie dzrzwi nie pasuja do sciany i obciazyc pieniazkiem. Ale zanim. Kto dopuszcza do nieprawidlowosci (akceptuje) przed podjeciem decyzji kto wygral/bedzie zarabial na budowie? Albo chce po cichu obciazyc kosztami niewidocznymi na przyklad, mieszkancow komuny?

    pzdr seleuk(os)

  69. @seleuk(os)
    12 listopada o godz. 7:54

    Optymista z ciebie. Tych 3 000 trupów na polskich drogach oznacza dodatkowo prawie 40 tys. rannych z różnymi konsekwencjami na resztę życia.
    Taki szwedzki Trollhättan. Wszyscy pracownicy Saaba na cmentarzu, reszta mieszkańców w szpitalu. W ciągu jednego roku.

    Pocieszające jest, że w porównaniu ze „żniwem” z 1997 roku (7,3 tys. zabitych, 83 tys. rannych) następuje stała poprawa, od 2010 roku wolniejsza, ale jednak.
    I wobec takich statystyk „suweren” cieszy się, że radary na drogach przestają działać (nie ma zgody, kto ma je utrzymywać) i polska husaria rusza do boju czyli gaz do dechy i wyprzedzamy na trzeciego albo na zakręcie z podwójną linią 😎
    Suweren z taką wyobraźnią wybiera swoich przedstawicieli, ludzi o takich samych walorach intelektualnych, obiecujących przyszłość bez radarów.

  70. Tobermory
    12 listopada o godz. 10:46
    Hmm, Hmm… @Tobermory, nic innego nie moge powiedzic. Cos mnie sie wydaje po Twojej odpowiedzi, ze ten „suveren” pobieral wyksztalcenie u mojego poniedzialkowego majora
    pzdr seleuk

  71. Kilka myśli nieposkładanych o Prezesie
    Tanaka
    12 listopada o godz. 10:01
    tejot
    11 listopada o godz. 23:13
    Sądziłem optymistycznie, ze Prezes tylko w dziedzinie ekonomii jest kompletną nogą, ale to ostatnie przemówienie rocznicowe wykazało, że jest on noga wszechstronną,…
    Tejocie, jak Ty to zrobiłeś że miałeś w sobie co do Kaczyńskiego tyle optymizmu?

    Mój komentarz
    Tanaka, Jarosław z natury był i jest wichrzycielem, a jego wypowiedzi dla ludzi nieuważnych mogą świadczyć o wszystkim – o głębokiej wiedzy i o głębokiej niewiedzy. W zależności od tego, który fragment wypowiedzi Prezesa wpadnie w ucho.

    Jarosław jest ukrytym wichrzycielem i manipulantem, lecz te cechy są głęboko schowane, maskowane retoryką niby patriotyczną, wołaniem niby o zgodę, przedstawianiem świata w formie najprostszej jak to możliwe, zrozumiałej dla jak największej liczby prawdziwych Polaków, jako siedlisko silnych i słabych (jak w ostatniej mowie), sprawiedliwych (to PiS) i niesprawiedliwych (to funkcjonariusze UE i ich agenci w Polsce), jako arenę walki dobra ze złem (Polska jest po stronie dobra, bo jest chrześcijańska).

    Ta cała retoryka, to z jednej strony produkt formacji, jaką w sobie ukształtował Prezes w latach od 1980, a z drugiej strony, to efekt jego zdolności manipulacyjnych, które Prezes stara się maksymalnie wykorzystać – poprzez krętactwa, obietnice, fałszowanie rzeczywistości, niby przyrzeczenia (prawda wyjdzie na jaw) i wszelkiego rodzaju insynuacje głoszone po to, by przyciągnąć zwolenników, utrwalić poparcie, zagrzać sojusz do walki, do przyjęcia jedynie słusznej postawy (na czele z Prezesem).

    Krętactwa głoszone nieustannie w końcu zaczynają tracić swoją moc, siłę przyciągania, stają się tym czym są – epitetami, insynuacjami, czczymi obietnicami i pogróżkami.
    Nawet Kukiz po kilku miesiącach pobytu w Sejmie przestał się nabierać na te chwyty Prezesa, mimo, ze przed wyborem na posła nie miał żadnego doświadczenia politycznego. To bliskość Prezesowych machinacji, bliskość jego palatynatu w Sejmie tak ostudziła Kukiza, otrzeźwiła go, zobaczył nagość króla.

    Prezesowa skłonność do machinacji ujawniała się bardzo wcześnie, np. w trakcie kampanii wyborczej Wałęsy, w pierwszym etapie prezydentury Wałęsy, gdy Jarosław jako główny kancelista pchał swego szefa do krętactw, przekrętów i wykręcania rąk partnerom politycznym. Wyrzucony z kancelaryjnego stanowiska poszedł Jarosław na ulicę palić kukłę Wałęsy. Odtąd Wałęsa został dla Kaczyńskiego zwykłym Bolkiem, zdradliwym Bolkiem. Choć przedtem był uwielbianym Przywódcą.

    Odnośnie przemówień Prezesa na różnych wiecach i rocznicach. On zawsze mówi, to co według jego przemyśleń, powinno trafić do jak największej grupy społeczeństwa. Jeśli bieżącym tematem będą uchodźcy, to będzie wmawiał ludowi, że są nosicielami. Jeśli powinie mu się noga w manipulacjach z TK, to ogłosi zaraz, że to nie są manipulacje, tylko naprawa, a przeciwnikami naprawy są postkomuniści na czele z małomównym Prezesem TK, internacjonaliści, wrogowie chrześcijaństwa, Niemcy i ich ukryci zausznicy w Polsce oraz głupi i niepoinformowani, fanatyczni przywódcy UE.
    Część ludzi chce usłyszeć tego rodzaju tłumaczenia i wyciągnąć sympatyczne wnioski, że tylko Prezes wie, jest poinformowany, chce naprawiać, nie jest postkomunistą, jest chrześcijaninem, itd.
    Prosty chwyt, a jak wspaniale zjednuje zwolenników.

    Na takich trickach Prezes jedzie od kilkudziesięciu lat. Raz pod wozem, raz na wozie. Tym razem, ma nadzieję pozostać na dłużej tam, gdzie go wyniósł suweren, czyli jako woźnica pojazdu noszącego dumne miano – chrześcijańska, niezależna od UE Polska od morza do morza.
    Pzdr, TJ

  72. Tobermory
    12 listopada o godz. 10:46

    Mało kto tak dobrze wie o drogowych postawach pojedynczych suwerenków, jak zdyscyplinowany rowerzysta pombocek, którego wielu drogowych nadludzi nie ma za człowieka, co najwyżej – za brzozę, która prawem kaduka na ich drodze wyrosła, i mijanie jej w odległości 27. centymetrów jest i tak dużym zapasem.

  73. Tanaka dziekuje rowniez. Teraz przeczytalem dopiero
    pzdr seleuk

  74. jobrave
    12 listopada o godz. 8:48

    11 listopada to, sama z siebie, ponura data. Królowa Elżbieta II ma urodziny 21 kwietnia, co także nie jest datą ciepłą ani słoneczną, więc obchody parady na jej cześć i na chwałę Królestwa przeniesione zostały na znacznie cieplejszą porę, bodaj czerwiec, co najpewniej dobrze wiesz. I niebagatelne: pogoda, turystyka, biznes paradny i wiwatujący idą w parze z państwowotwórczymi uczuciami, łzami i chusteczkami.
    Pod względem daty 22 lipiec był znakomity.

    Zawsze robi na mnie wrażenie to, co Amerykanie robia i jak demonstrują swoje „przywiązanie do ojczyzny” i swój patriotyzm. Flagi i jej kolory mają wszędzie, w każdym zakątku, na budynkach, w osiedlach, przy wjazdach do kondominiów napęczniałych upomnikowanych lwów i innych mocarnych patronów nie brakuje flagowatości; są na każdym stole, w domach, w kubku i nawet w tyłkach noszą – jako majty i stringi. Po czym potrafią też je palić. Ta duma, ta konwencja, ta oczywistość i powszechność z jednej strony jest strasznie kiczowata i w sumie jakaś pustawa przez oczywistość, częstość, stałość i nieustanne wymachiwanie, ale i z drugiej strony budzi coś w rodzaju uznania, bo nie da się odmówić, wśród tych jarmarczności, jądra autentycznym uczuciom i postawom.

    Zaś w Polsce jest takie miotanie się, obijanie o ściany, sztuczność zadęcia, zastępstwo emocjonalne, skrajne odrzucanie jednego, by się skrajnie stopić z drugim. Marna (podogowo) data i marny jej wyraz na ulicach: zziębnięte, przemoknięte człapanie z jednej, a rozwrzeszczane i powykrzywiane mordy z drugiej.

  75. Żart środowiskowy.

    W przedziale kolejowym podróżowali ksiądz i zdecydowanie nieświeży współpasażer. Sądząc po stanie przyodziewku, alkoholowej i tytoniowej woni oraz rodzaju gumy wyzierającej z kieszeni, nie należał do abstynentów w tym czy innym zakresie.
    Nagle rzucił pytanie:
    – Księże z czego bierze się reumatyzm?
    – Z nieumiarkowanego trybu życia, łamania przykazań, np. piątego, szóstego. A czemu pan pyta?
    Dodał kapłan, licząc na rozmowę sprzyjającą nawróceniu grzesznika.
    – A bo wyczytałem w gazecie, że papież ma reumatyzm.

    Środowiskiem jest oczywiście środowisko duszpasterzy.

  76. tejot
    12 listopada o godz. 11:14

    Oczywiście – tak. A ponieważ to widzisz, dlatego własnie się zastanawiam, skąd miałeś w sobie ten optymizm sądzenia o Kaczyńskim.

    Ja bym jednak sytuował powody takiego zachowania Kaczyńskiego głębiej, na dnie osobowym. Jego nieustająca wulkaniczność złych emocji, zawzięcia, zacięcia, mściwości, destrukcjności musi być powodowana wielkimi i nieuleczalnymi fobiami, zawiściami, poczucem, że on wyrastał ponad wszystko, a tymczasem kto inny stał się znakiem Solidarności, kto inny był dobrze zapamiętany, uznawany i szanowany oraz miał uwielbienie tłumów. Nie on, nie Kaczyński, który o sobie ma żelazne mniemanie,że jest godzien najwyższych zaszczytów i hymnów.
    Dlatego też jest tak zawzięty, tak zakłamany, tak próżny i tak pełen lęków – które przekuwa w zamordystyczne powodowanie innymi, przymuszanie ich, by jego chwalili i jemu oddawali cześć. Czuje, że bez przymusu, bez pamięciobójstwa, bez pisania historii Polski na nowo jest tym prawdziwym Kaczyńskim: nikim.

  77. pombocku piszesz:

    „Aaronku, kiedy mówisz „Takie odczucia mają mieszkańcy mojego miasta ( znam ich i wiem, że takich jest zdecydowana większość)”, to mi się zdaje, że Twoje miasto ma trzech mieszkańców i Ty – czwarty, bo tylko w takiej sytuacji używanie okropnie nadużywanego, propagandowego wyrazu „większość” jest uprawnione”

    A ja przytaczam:

    Wybory prezydenckie 2015. Wyniki głosowania w Świdniku:

    1. Braun Grzegorz – 203
    2. Duda Andrzej Sebastian – 6995
    3. Jarubas Adam – 244
    4. Komorowski Bronisław – 3784
    5. Korwin-Mikke Janusz – 550
    6. Kowalski Marian – 201
    7. Kukiz Paweł – 4551
    8. Ogórek Magdalena – 383
    9. Palikot Janusz – 397
    10. Tanajno Paweł – 39
    11. Wilk Jacek – 200

    Uwypuklam:
    Komorowski Bronisław – 3784
    Duda Andrzej Sebastian – 6995

    W wyborach nie brałem udziału.

  78. I nie zwróciłem uwagi na to ze:

    Kukiz uzyskał 4551 głosów, czyli:

    4551 Kukiza i 6995 głosów oddanych na Dudę daje w sumie
    11 456 głosów
    wobec
    3784 głosów oddanych na Komorowskiego.

    Tak przedstawiały się wyborcze realia w moim mieście.
    I śmiem sądzić, że po wizycie Głowy Państwa nie uległy zmianie, a jeżeli, to tylko na Jego – Dudy korzyść.

  79. Dodałem głosy Kukiza, bo wielce prawdopodobne jest , że jego zwolennicy poparli w drugiej turze urzędującego obecnie prezydenta, pombocku.

  80. seleuk(os)
    12 listopada o godz. 10:45
    Tanaka i anumlik dołożyli do mojej wypowiedzi uzupełnienie, czego ja upraszczając nieco zasady nie zrobiłam.
    a co do spraw w sądzie (administracyjnym); świta mipytanie czy właściciel terenu ma prawo postawic na swojej działce wiezowiec, postawić chlewnię czy inny uciążliwy dla sąsiadów obiekt.
    Nie ma takiego prawa, bo o tym właśnie decyduje wspomniane tu studium uwarunkowań i wywoływane przez Radę miasta czy Gminy plany zagospodarowania.
    Ale zdarza się, że właściciel wiekszego terenu ma zgryz, bo w środku tego obszaru przeznaczonego na tereny rekreacyjne zielone właściciel środkowego kawałka chce zbudować osiedle. Nie zgadza się na zamianę, sprzedaż miastu, które od 30 lat albo i dłużej zaplanowało w tym miejscu inne przeznaczenie i nie zgadza się na żadną zabudowę.
    Spór rozstrzyga sąd administracyjny, ktory w swoim orzeczeniu określa, ze rację ma miasto,bo wlaściciel kupując od prywatnej osoby kilkaset metrów gruntów wiedział o ich przeznaczeniu.Orzeczenie może też brzmieć inaczej, z korzyścią dla obecnego właściciela częsci terenu.Sąd administracyjny waży bardziej interes społeczny i stawia go ponad interesem inwestora, jeśli da się udowodnić, że ten ostatni mial istosowną wiedzę.
    Akurat niedawno mieliśmy w Poznaniu taki przypadek i takie było orzeczenie. Sprawa trafiła nawet do NSA.
    Może Twoi znajomi pokładać się będą ze śmiechu na wieść o sądowym rozstrzygnięciu sporu, niemniej takie przypadki się zdarzają.

  81. seleuk(os)
    12 listopada o godz. 10:45

    „Moje pytanie jest, jak mozna pojsc do sadu i uzasadnic zwalenie kosztow niedorobek w projekcie na kogos innego? Co to za sad co sie tym zajmuje?”

    Na to pytanie nie potrafię Ci wiarygodnie odpowiedzieć, bo nie rozumiem pojęcia „niedoróbki w projekcie”?
    Czyli co ? inwestor zbudowal coś niezgodnego z planem miejskim (uproszczę ten przydługi zapis o uwarukowaniach i planach zagospodarowania przestrzennego) nie na tym terenie, niezgodnie z projektem, bo czegoś w projekcie nie uwzględniono? Pochyłości terenu, konieczności zrobienia drenów albo jeszcze czegoś, co winno być zrobione, żeby inwestycja dobrze służyła temu, komu jest przeznaczona?

  82. pombocek
    12 listopada o godz. 10:20

    Z calym szacunkiem @pombocek musze sie z Toba niezgodzic w jednym punkcie:

    // jego szef – naczelny polski kurdupel Kaczyński – jako przestępca, który CELOWO podzielił polski naród dla ukrycia swego i brata sprawstwa katastrofy smoleńskiej, oraz wszyscy, którzy mniemali i mniemają, że gdyby peerelowscy rządcy zostali dokładnie rozliczeni, Żydzi i inni obcy – wypędzeni, w prawdziwej Polsce prawdziwych Polaków byłby prawdziwy raj.
    //
    niezgadzam sie z:
    //
    …kurdupel Kaczyński – jako przestępca, który CELOWO podzielił polski naród dla ukrycia swego i brata sprawstwa katastrofy smoleńskiej…
    //
    powinno byc wg mnie:
    …kurdupel Kaczyński – () przestępca, który CELOWO (wysluguje) (sie obcym) dla ukrycia… uzywajac… swego i brata sprawstwa katastrofy smoleńskiej, rozliczeni(a), Żydow i innych obcy(ch)…

    Mam nadzieje @Pombocek, ze nie masz mnie za zle przerobki Twojego textu 😉 . Twoich praw autorskich do calosci nie kwestionuje.

    Pzdr seleuk(os)

  83. Konstancja
    12 listopada o godz. 13:05
    Zaraz jeszcze odpowiem Tobie, napisze. Ale mam z tym problem, ze sformulowaniem sie po polsku bo ja nieznam zupelnie tych pl terminow. Dlatego nie moge odp w okienku. Musze sie wyrazic poza okienkiem, co mnie zajmie chwilke czasu Przerabiac, skreslac od nowa etc.
    pzdr seleukos

  84. @seleuk(os)
    12 listopada o godz. 11:07

    Ja miałem poniedziałkowego pułkownika z luźną sztuczną szczęką, która (bywało) leciała przez salę, gdy ów za bardzo się emocjonalnie zaangażwał przedstawiając północnoeuropejski teatr wojenny czyli wizję ataku NATO na Układ Warszawski od strony, bodajże, Danii.

    @pombocek
    12 listopada o godz. 11:15

    Pombocku, stwierdziłem sam onegdaj, że w Polsce najbezpieczniej jest jeździć rowerem tuż przy linii wody, plażą 😎

    W rodzinie mam jednego straumatyzowanego przez dłuższy czas szwagra, któremu pijany starszy rowerzysta późnym zimowym wieczorem wtargnął na jezdnię z niewidocznej, podporządkowanej dróżki, tuż za wiaduktem, bez szansy na wyhamowanie. Potrącił go śmiertelnie. Rodzina rowerzysty nie miała pretensji, a nawet wystosowała prawie że przeprosiny, bo już od dłuższego czasu była przekonana, że eskapady teścia skończą się tragicznie i przykro im było, że trafiło na tak porządnego człowieka 🙁

  85. PS.
    „bez szansy na wyhamowanie” dla automobilisty, a nie rowerzysty z bocznej dróżki, oczywiście.

  86. Konstancja
    12 listopada o godz. 13:05

    Inwestor nic jeszcze nie zbudowal. Po tym zebraniu, zostanie wybrany wariant jednego z trzech, przez rade. Powinien zostac. Urzednicy beda nadzorowac potem, standartowa tutejsza procedura. W zasadzie ja uwazam i czesc moich kolegow ze nalezy wybrac tego trzeciego. Trzeci najlepiej spelnia zalozenia projektu ale oferta jest najdrozsza.

    Dzialka na ktorej ma stanac ten dom opieki jest komunalna. Jest na niej juz taki dom opieki. Teraz ma to zostac rozbudowane, zeby przyjac piec pozostalych + troche na przyszlosc. Dzialka lezy w centrum. Po jednej stronie jest typ, parku lesnego, przez ulice. Ulica do centrum podroznego (resecentrum). Po dwoch innych stronach centrum handlowe z roznymi sklepami (rozne sieci, prywatne). Czwarta strona ma prywatne wille. Zalozenia projektu zakladaly okreslona ilosc osob do opieki. Poza tym wiadomo, ze ilosc osob do opieki sie zwiekszy. Ten najlepszy inwestor rozwiazal sprawe zwiekszajac wysokosc budynku i skupiajac na parterze wszystkie uslugi typu pielegniarki, kuchnie, zabiegi etc. Parkingi zostaja te same. Ci co sie kloca i niezgadzaja, uwazaja ze problem rozbudowy (tanszy wariant) mozna rozwiazac zachowujac parterowy charakter. To jest prawda, tylko ze w ten sposob klada na komune (mnie) problem klocenia sie z sieciami sklepowymi o ich miejsce w centrum. Kto zaplaci przeprowadzki, zmiany? Klada tez na komune ew wariant kupna dwoch prywatnych nieruchomosci. Ewentualnie klada na komune koszty zmiany „planu przestrzennego”, zlikwidowania drogi i wejscia do parku/lasku. Prawo bud. w obowiazujacej formie zostalo tutaj wprowadzone w 1951 roku. Ja wielokrotnie rozmawialem razem i osobno ze wszystkimi zainteresowanymi inwestorami. Praca dla komuny, jest tu b. atrakcyjna.

    Sytuacja teraz jest taka, ze przyjecie jednego inwestora, z przetargu ktory jest obowiazkowy, zaprzecza regulom przetargowym. Ewentualny arbitraz wydluzy proces inwestycji bardzo i w zasadzie do niczego nie doprowadzi w praktyce poza kosztami. Przyjecie tanszego wariantu inwestycji, zepchnie koszty przyszle na komune (platnikow podatkow). Moim zdaniem jest to niedorobka projektu. Ja bralem udzial w trakcie tych prac proj przedstawiajac caly czas punk widzenia.

    To co opisalem nazywam „ukryta niedorobka w projekcie”. Ja nie mam nic przeciwko temu zeby wykopali dziure w skale i ukryli servisowe pomiesczenia pod ziemia np a na dach zbudowali parking i podjazd dla karetek. Albo jeszcze inaczej. To budynek bedzie parterowy. Ale nie wychodzenie za plan. Krotko. Komuna chce kupic pare butow, sprzedawca mowi ze trampki sa lepsze. Dwoch sprzedawcow.

    O tym myslalem Konstancja jak przeczytalem o tych co drogi i przedszkola i autobusowa komunikacje (koszty inwestycji ukryte) spychaja na innych. I dlatego Ciebie zapytalem. Mam nadzieje, ze teraz moj opis jest jasny.

    pzdr seleuk(os)

  87. Tobermory
    12 listopada o godz. 13:41
    Ach ci vikingowie Tobermory 😉 Chyba by nimi dowodzil Harald Sinozeby (??). To byl taki krol dunczykow w czsach okolo Mieszka1. Cos mnie sie zdaje, ze „nadwislanscy” maja klopoty z tym co NeferNefer pisala jest nieistniejace 😉 opisywany tu prezes, pulkownicy etc… Moze przefarbuja to nieistniejace na sino (niebiesko)?
    pzdr seleuk(os)

  88. @seleuk(os)
    12 listopada o godz. 14:13

    Wiedziałeś, że od przydomka tego Haralda wywodzi się nazwa technologii Bluetooth?
    Bo Sinozęby zjednoczył rywalizujące ze sobą plemiona duńskie i norweskie, a Bluetooth łączy ze sobą różne technologie: komputery, aparaty cyfrowe, drukarki, telefony komórkowe 😎
    Ach, ci wikingowie 😀
    W Polsce słyszałem: blutuch, użyj blutucha 😎

  89. Tobermory
    12 listopada o godz. 14:28
    O techn. wiem o tym blutuchu nie :-))
    pzdr seleuk

  90. seleuk(os)
    11 listopada o godz. 23:11
    Dziękuję za informacje dot. poczty. Gdy będę w innych okolicach w S , zwrócę uwagę na wspomniane inne oznaczenia ;–).
    Uwaga dot. mandatów powinna być ostrzeżeniem-informacją dla rodaków. Po opuszczeniu promu przypuszczalnie w Ystad, obserwowałem kohorty samochodów z dumnym PL (niektóre dodatkowo z orłem) pędzące powyżej dopuszczalnej prędkości w kierunku Goeteborga.

  91. @Tanaka
    Zaś w Polsce jest takie miotanie się, obijanie o ściany, sztuczność zadęcia….
    ………………………………………………………………………………..
    … co chyba najlepiej oddał Wiesław Gołas (sł.Wojciech Młynarski):
    W tygodniu to jesteśmy cisi jak ta ćma,
    W tygodniu to nam wszystko wisi aż do dna.
    A jak się człowiek przejmie rolą, sam pan wisz,
    To zaraz plecy go rozbolą albo krzyż.

    W tygodniu to jesteśmy szarzy jak ten dym,
    W tygodniu nic się nie przydarzy, bo i z kim?
    I życie jak koszula ciasna – pije nas,
    Aż poczujemy mus i raz na jakiś czas…

  92. Czy wiecie, jaki obszar geograficzny jest obecnie liderem innowacyjności i postępu? Nie, nie Dolina Krzemowa tylko Bliski Wschód. A konkretnie – maleńkie, niewiarygodnie zróżnicowane etnicznie, z konieczności zmilitaryzowane – państwo Izrael. Warto zainteresować się, dlaczego.

  93. PS. do wpisu 14:56.
    powinno być:
    „przypuszczalnie po opuszczeniu promu w Ystad przez naszych milusińskich” bo kawalkadę widziałem paręnaście kilometrów przed Goeteborgiem.

  94. Żart dla osób z intuicją.

    Franciszek I, król Francji, w rozmowie z papieżem Leonem X wyraził opinię, że strój papieża jest, jak na pasterza dusz, nazbyt wystawny. Duchowni wszak byli ongiś prości i ubodzy.
    Papież Leon odpowiedział:
    – Owszem, takimi byli. Ale było to wtedy, gdy królowie jeszcze pasali owce.

  95. @zezem 12 listopada o godz. 15:14

    Im dłużej patrzę, tym bardziej mam wrażenie, że brednie o jakieś „wspólnocie narodowej” to są- brednie właśnie. Czegoś takiego nie można stworzyć ani wymyślić. A faktem jest, że czegoś takiego NIE MA. Bo co masz Ty wspólnego z tą kawalkadą, która zjeżdża z promu i pędzi na Sztokholm, koniecznie z przekroczeniem szybkości? Albo z „prawdziwymi Polakami”? W sumie to chyba raczej niewiele.

    A tymczasem (cytuję Rafała Kalukina)
    „Użalanie się, że nie ma jedności, a Polak idzie przeciwko Polakowi jest naszym sportem narodowym. To zapewne przejaw specyficznej lokalnej poprawności politycznej, która nakazuje teraz prezydentowi snuć wizję wspólnych obchodów na stulecie odzyskania niepodległości. Identycznemu mirażowi zresztą uległ (albo tylko tak udawał) szef KOD, który zapytany o okrągłą rocznicę również przyszły marsz ujrzał ogromny i zjednoczony. Tylko czemu mają służyć te laurkowe westchnienia? Polskie podziały są zbyt głębokie, aby można je było raz do roku ukryć pod rocznicowym pudrem i niby to jednoczyć się pod wspólnym symbolem. Aby nazajutrz powrócić do beznadziejnej szamotaniny? Schlebianie taniemu sentymentalizmowi tylko fałszuje obraz rzeczywistości i nie prowadzi do jakiejkolwiek sensownej konkluzji. Co jest zresztą cechą nieodłączną wszelkiej polityki symbolicznej, która świetnie nadaje się do mobilizowania szeregów bądź produkowania wspólnotowych złudzeń, lecz daje ułomne odpowiedzi na dylematy współczesności.”

  96. zezem
    12 listopada o godz. 14:56
    Tutaj jest tak prawie ze wszystkim. Ten proces prywatyzacji rozpoczal sie wiele lat temu. Dotyczy tez innych dziedzin. Tego nie widac na pierwszy rzut oka. Konkurencyjnosc wymogla poprawienie standartow np w sl. zdrowia, szkolnictwie (podst, srednim), service komunalny, etc etc. Teraz zauwazono, ze balans wychylil sie w druga strone. Istnieja ciemne strony. Najbardziej widoczne na oko w szkolach dla dzieci. Prowadza do segregacji. Ze szkolami religijnymi wlacznie, ktore zaprzeczaja programowi nauczania swieckiego. Stad ten projekt o ograniczaniu zyskow. To samo z mieszkaniami. Wiekszosc lokalnych przedsiebiorstw mieszkaniowych przeksztalcono w spolki akc. Spolka akc. musi dawac zysk. etc Segregacja ma koszty.

    Cala ta problematyka wymagala by epistoly
    pzdr seleuk

  97. @seleuk(os) 12 listopada o godz. 15:51
    To spróbuj w skrócie 🙂

  98. Tanaka, największy ból zadać Prezesowi, to powiedzieć mu, że jest nikim. Przy czym on będzie zdawał sobie sprawę, ze jest jakimś tam a nie nikim i że pomawiający wie, że on Prezes jakimś tam jest, lecz na tym polega siła pomówienia, że nadgryza ego przeciwnika, deprymuje go, pogrąża w wątpliwościach niechby i urojonych, zasiewa niepewność w jego otoczeniu, psuje mu reputację.

    Prezes doskonale wyczuł, że w Umęczonej jako krainie ludzi nieufnych oraz przekornych, pomówienie jest najskuteczniejszą metodą osłabiania, a nawet pokonywania konkurentów do bycia wybawcą Ojczyzny i ich pomocników, dlatego pomny jej skuteczności szlifuje metodę nieustannie i wdraża gdzie się da i kiedy się da nie wyłączając rocznicowych przemówień o patriotycznym wydźwięku.

    Sztandarowym projektem wykorzystującym tę metodę jest zamach smoleński. Niby teoria absurdalna, bez związku z faktami lecz jako pomówienie skutecznie osłabia jego konkurentów, zasiewa wątpliwości wśród ludu, przekształca się i utrwala jako mem, służy jako miecz i tarcza i w każdym kierunku jest skuteczna (w mniemaniu Prezesa).

    Mnie zastanawia jedno. Czy Prezes nie zdaje sobie sprawy, że metodę tę można łatwo odwrócić (znajdzie się pewnie taki, który będzie chciał to zrobić) i choć to będzie absurdalne wg jego wyobraźni – kierowanie pomówień i fałszywych teorii przeciwko niemu, to mogłoby jednak znacznie zredukować jego popularność i pozycję polityczną.
    Prezes zapewne ma nadzieje, ze obywatele Umęczonej są zbyt naiwni, nierozgarnięci by chwytać się tak wyrafinowanych i niemoralnych metod w stosunku do jego osoby.
    Pzdr, TJ

  99. @tejot 12 listopada o godz. 15:59

    Pozwolę sobie zacytować tekst anonimowego -ale niezmordowanego- piewcy dokonań PiS-u z innego forum:

    „Niechętnie wracam temat – ale wpadło mi w oko jedno hasło z pochodu niepodległości – w sumie proste – ale jakże wymowne – i prawdziwe – można rzec, bat na feministki żądne mordu i aborcji…
    „Przemoc dotyczy kobiet w każdym wieku, ale najczęściej zabijane są kobiety przed swoimi narodzinami”

    Jak walczyć z taką „argumentacją”? Przecież to jest przeraźliwa bzdura – ale bzdura na swój sposób logiczna. Do prymitywnych umysłów ta bzdura łatwo trafi – bo brzmi znajomo, ciepło, domowo, wsobnie…

  100. zezem
    12 listopada o godz. 14:56
    Musze dopisac cos do poprzedniego wpisu do Ciebie. Rozumiem, ze czesto przekraczas granice szw-norw. Zwoc uwage nie tylko na kolor paskow na jezdni 😉
    Sprobuj zauwazyc nasycenie servicem komunalnym na prowincji i wduzych miastach po obydwu stronach, w porownaniu do ilosci mieszkancow danego obszaru. W Norw. dzialaja szkoly dla 20 uczniow np. Stacje benz. na kilkanascie domow. Koncentracja takich objektow z pow. konkurencji/kosztow prowadzi do zubozenia prowincji.

    To jest jeden z zasadniczych powodow dlaczego Norwegowie nie chca byc w EU. Wala placic oplate (taka sama) za czlonkostwo w EES, bez prawa glosu w EU. Moje wlasne „przygody” komunalne mialy by zupelnie inny obraz w Norw. W Szw. opieka nad staruszkami jest tez poddana procesowi ze strony pryw. To znaczy konkretnie, ze duze instytucje finansowe, silne kapitalowo, moga wykonkurowywac tych malych. To byl przyklad.

    pzdr seleuk(os)

  101. @seleuk(os) 12 listopada o godz. 16:15

    Proszę, nie spiesz się tak, bo przestaję Cię rozumieć. „W Szw. opieka nad staruszkami jest tez poddana procesowi ze strony pryw. To znaczy konkretnie, ze duze instytucje finansowe, silne kapitalowo, moga wykonkurowywac tych malych.” Co to znaczy „poddana procesowi”? Bo „wykonkurować” (zabawny neologizm) to pojęłam.

  102. @7 listopada o godz. 8:09

    „Pytanie retoryczne:
    czy sa w swiecie jakies niazalezne sily polityczne popierajace (nie)terroryzm trumpowski? O Hilary nie wspominamy dlatego, ze ona nie wydaje sie funkcjonowac w businessie terroryzmu miedzynarodowego. Chociaz, you never know..
    Odpowiedziedz idiotyczna:
    „Swiat, odradzajacy sie po amerykanskich wyborach za dwa dni, nie ma prawa pozostawac tym samym co poprzednio swiatem”
    Kto to powiedzial?

    Najserdeczniejsze pozdrowienia z Kruger National Park. Zyrafy zdaja sie byc nieco bardziej zobojetniale na wszystko niz przed 8 listopada byly

  103. Na marginesie
    12 listopada o godz. 15:55
    Jakkolwiek uczestnicy wszyscy tego blogu sa sympatyczni @Na marginesie. Nie jest moim zadaniem glownym blogowanie tu. Mam wiele trudnosci z tlumaczeniem pojec. O ile moge znalezc opis dobry bogow (kosmogonii) nordyckich, to z tym tematem mial bym problem. To sa cale ksiazki, ktore opisywaly by strukture spol. tutejszych. Blog jest z natury wyrywkowy. Ja sie dzisiaj odezwalem jak przeczytalem to co napisala Konstancja, bo czegos nie zrozumialem.

    Roznica w pojmowaniu roznych zagadnien, jest stuletnia miedzy Pl. a Skand. Wiecej. Moim koronnym przykladem jest. W Szw. zastapiono katechizacje nauka biologii, w duzym uproszczeniu, w szkolach. To bylo mniej wiecej w czasach powst. styczniowego w kr. Kongresowym (??). Policz sama @Na marginesie jaka to odl czasowa. Tutejsi nie maja takiego blogu jak ten 😉 Tu jest masa blogowiczow. Ale takiego nie ma. Bo nie ma najmniejszej potrzeby. Kobiety tu tez czasem protestuja, ale nie #czrnymProtestem.

    Jak ja mam to napisac @Na marginesie. Probowalem pisac bajki o Sasiadce, o Gunnlaugu. Inne. Dla zrozumienia skad sie wziela roznorodnosc calej Europy. Ale popatrz sama ile tam bylo odnosnikow. Zacznij sama jak chcesz od ksiazki Turczynowicz (??). Ja jej nie czytalem, ale ona napisala o roznicach czytelnictwa miedzy. Byla wieloletnim dyr. Inst. Pol. w Szt. Mieszka troche tu, troche nad Wisla. To tylko jeden aspect. Jak funkcjonuje spol. czytajace.

    wiecej nic w „okienku” bo juz nie wiem co napisalem, tak jak do @zezem 😉
    pzdr seleuk

  104. Witaj, Orteq!

    Donald’s Rump może jeszcze paść – jeśli go nie zaakceptują elektrorzy. Pisze o tym – tuż obok – „Polityka”. Nie mów hop – bo nawet sami Republikanie się nim brzydzą.

    Co do żyraf – ciekawe, czym je tak zobojętniają? Bo sądząc po tym, jak umieją się tłuc na sawannie – to temperament mają spory. Tłuką się zadając ciosy – szyją. No oczywiście szyją, bo jak nie to czym?

  105. Na marginesie
    12 listopada o godz. 16:23

    KONKURENCJI procesowi. Konkurencja polega na zarabianiu pieniedzy. Ja uwazam ze temu procesowi nalezy poddac KK w Pl. Ale nie na CYTATY albo partie palikotowskie.

    pzdr seleuk

  106. @seleuk(os) 12 listopada o godz. 16:34
    Weź Ty sobie zainstaluj jakiś porządny program-edytor. Wtedy nie będziesz ograniczony okienkiem. Wiem, że masz wiele ważniejszych zajęć (kto ich nie ma?) ale masz do powiedzenia dużo ciekawych rzeczy i moim zdaniem blog może na tym skorzystać. Tylko po prostu popracuj nad przekazem. Jakiego blogu nie ma w Szwecji? Bo nie rozumiem, co masz na myśli mówiąc „taki jak ten”? Wyjaśnij, proszę. W miarę krótko i węzłowato.

  107. @seleuk(os) 12 listopada o godz. 16:37

    Ale KaKa już zarabia, a nawet inwestuje.
    W Rzymie kupili sobie nawet gejowską łaźnię.
    Czysty zysk i to pod niejednym względem 😉

  108. Na marginesie
    12 listopada o godz. 16:43

    To jest blog „religijny”. Tu jest duzo textow o bozi, jezusiemaryji itp. Zawziecie jest dyskutowane, zalety i wady tych pojec, ojawiajace sie dla uczestnikow polityka. Uczestnicy blogu sa „ateisci katoliccy”.

    Tutaj nie ma „ateistow augsburskich”. Nie ma blogu. Sa blogi rel. ale nie pol-rel.

    Uff, zmiescilem sie w okienku 😉
    pzdr seleuk(os)

  109. @seleuk(os) 12 listopada o godz. 16:49

    No tu mnie tak zdumiałeś, że mi szczęka opadła do kolan!
    Skąd Ci się wzięło przypuszczenie, że ten blog jest religijny?
    To jest blog ateistyczny. Zobacz tytuł 🙂

  110. Na marginesie
    12 listopada o godz. 16:43

    Dodatek. O edytorze textu.
    Ja mam edytor textu, na innym moim comp. Bardzo czesto siedze przy trzech comp. Roznych. Ten, z ktorego teraz bloguje jest moim przenosnym, ze standart router WiFi (jeden adres IP) Moje pozostale 2 sluza innym celom. Jeden z nich obsluguje CISCO wielowarstwowy (???) na zupelnie innych adresach i protokolach. Taki router mozna ustawiac samemu na wiele sposobow, ale on nie ma interface. Podobnie jak moj WiFi. Ja nie mieszam adresow (computerow). To wyjasnienie musi wystarczyc. Dzisiaj siedze przy jednym, dlatego tyle bylo tych okienek. Pewnie cala masa pomylek tez.

    @Na marginesie, przeczytalem wlasnie co wpisalas do mnie, Ty mnie doprowadzisz do szalu. 🙂

    pzdr seleukos

  111. @na marginesie

    @seleukos ma rację ,że jest to blog w gruncie rzeczy religijny.
    Abstrahuje w tym momencie od mojej w przybytku wolnej myśli obecności.
    Po prostu ateiści różnią się od osób religijnych tylko jedną rzeczą.

    Jeżeli religii, Bogów, obiektów kultu jest, było 100 (słownie: sto). Liczba jest w tym momencie całkowicie umowna.
    To Wy, ateiści nie wierzycie we wszystkich, czyli w stu.
    Ale teiści nie wierzą w 99 ( słownie: dziewięćdziesięciu dziewięciu), bo czcza tylko tego swojego Boga

    I taka jest różnica między ateistami , a osobami wierzącymi.
    Taka, czyli żadna – 99 i 100.
    Właściwie statystyczny błąd.

  112. @na marginesie

    Ale z tą szczęką to jednak uważaj.

    Pisze o szczęce która ci ponoć opadła do kolan.

  113. tejot
    12 listopada o godz. 15:59

    Kaczyński niespecjalnie musiał się wysilać,żeby wyczuć nieufność w ludziach, bo to prawie każdy czuje dookoła. Sąsiad spod 7-mki nie ufa sąsiadom z dołu, ci nie ufają sąsiadom z góry i sobie nawzajem, a jedyną racją życia bab, które pochowały już mężów i strasznie sie nudzą – bo nawet łażąc 2 razy dziennie do kościoła i słuchając 4 godziny Maryji, mają jeszcze 10 godzin na nic nierobienie – więc muszą donosić na pozostałych sąsiadów, żeby czuły w sobie nieco życia.
    To on jednak wpadł na pomysł, żeby tą nędzę nieuności, zawiści, podatności na judzenie i maipulację do cna wykorzystywać i na tym oprzeć swoją siłę.

    Jego skuteczność polega na tym, że ma czelność posługiwać się tak oczywitymi, bezczelnymi kłamstwami,, manipulacjami i pomówieniami, że ludzie dosyć rozumumni i racjonalni, mający jakąś kindersztubę, porządni, a choćby tylko mało źli, nie wiedzą jak na takie bezczelności reagować, bo sami nie używają takiej spotworniałej mowy i takiego zachowania i nawet nie umieją się przemóc, by to robić.
    Dlatego Kaczyński ma – jak dotąd – ewidentną przewagę: opozycja mówi do niego delikatnymi aluzjami, nieśmiałymi przypomnieniami niekonsekwencji, dopraszaniem się łaski w miarę równego traktowania, a on bierze kilof i wali nim w czaszki.
    Dużym i niebezpiecznym dla Kaczyńskiego konkurentem był Lepper. Człowiek o wiele bardziej autentyczny, z ziemi wyrosły, a nie z niczego bo Kaczyński nawet z miejskiego podwórka nie wyrósł, oraz bystry, po części demagogiczny, brutalny ale i szybko się uczący.
    Dlatego Kaczyński postanowił Leppera do siebie przyciągnąć, by mieć nad nim częściową kontrolę, a w międzyczasie przygotować na niego pułapkę, w której go wykończy. I tak właśnie zrobił, tyle, że Leppera nie dał rady wykończyć. Lepper został wykończony już później, choć ciosy od Kaczyńskiego niewątpliwie się do tego przyczyniły.

    Język katastrofy lotniczej musi być językiem zgadzającym się z rzeczywistością, precyzyny, ściśle racjonalny, poważny i zupełnie nieodpowiedzialny. Ludzie, a zwłaszcza ci podatni na język Kaczyńskiego, w ogóle są mało racjonalni a silnie emocjonalni, slabo kształceni, mający bardzo poważne trudności w posługiwaniu się językiem i oddawaniu nim rzeczywistości, w logice i dyscyplinie myśli oraz w znajomości dziedzin trudniejszych niż operowanie mopem.
    Stąd też użycie języka skłamanego, emocjonalnego, ale prostego trafia do wielu ,mimo tego, że sporo spośród nich używa samochodów i czują, że auto nie może zrobić zawrotki w miejscu, że jak jedzie 100 km/h to się w miejscu inaczej nie zatrzyma, jak waląc w betonową ścianę itp – co jest objawem dzialania tych samych praw fizyki, co w przypadku samolotu. Ale myślenie nie jest tu ważne.
    Ludzie ci -prości, prostaccy, skrzywieni lub słabi – sami są ofiarami skłamanej, ale prostej mowy Kaczyńskiego, nie mają żadnych środków przeciwdziałania innych niż olanie Kaczyńskiego. To by działało natychmiast, ale niestety – są tak wplątani w sieć jego klamstw, tak są uwięzieni i uwiedzeni, że olać go jest niezwykle trudno.

    Nie widzę poważnych powodów, by opozycja nie miała się wreszcie nauczyć mówić językiem znacznie kobkretniejszym,mocniejszym, stosującym mocne oskarżenia (ale nie pomówienia). Jet dość rzeczy, za które można Kaczyńskiego i jego mrocznych popleczników oskarżać, i to bardzo twardo.
    I należy przestać o cokolwiek prosić: jego i biskupów. Błagalne prośby pod adresem biskupów, żeby się zlitowali i dali jakiś ludzki głos w sprawie ponownego grzebania w grobach ofiar lotu do Smoleńska jest poniżej godności, jest niecelne, jest bezużyteczne, wywołuje w skutku jeszcze większe uzaleznienie się od sprawcy opresji i poniżenia.
    To fatalny błąd. Żadnego proszenia, ale działanie zupełnie alternatywne i ani o milimetr w niczym nie popuszczające niszczycielom państwa, prawa, zasad, ludzi, wolności i wspólnoty.

  114. Czytam o edytorach tekstu. Zerknąłem co mądrzy piszą (ach ten net..). Tam też o procesorach(!) tekstu. I dalej klik. I wyskakuje: Interfejs graficzny Open Office’a. Dałem sobie spokój. Owszem , był onego czasu sympatyczny zespół Small Faces. Ale Interfejs, w dodatku graficzny, open ofisa…
    Czytałem ,że sam Bill Gates przyznał się w wywiadzie ,że ma problemy aby zrozumieć wszytkie tajniki i zagadki takiego programu jak „Word”. I to mnie pocieszyło.

  115. seleuk(os)
    12 listopada o godz. 16:49

    Interesująco mówisz o Szwecji, natomiast dziwnie mówisz o „ateistach katolickich”. Jest to – zasadniczo – kopia starego dowcipu, ale nie ma zastosowania do żadnego ateisty Kto jest „ateistą katolickim” nie jest ateistą. Nie jest to – ewidentnie – blog religijny, chociaż włazi tu cymbał katolicki i drugi porażony – „Strażnicą”, zatem Twoje sądzenie o ateistach jest zupełnie nietrafne.

  116. (schowana za seleuk(os)a)

    W życiu się tyle o religii(-ach) nie naczytałam co tu 🙂

  117. @seleuk(os)
    Ostatnio nie za często przekraczam granice S-N-S-…
    Od czasu jak Norwedzy każą nieźle płacić nawet za drogi poboczne. Nie sprawdziłem czy tyczy to rowerzystów. Ale chyba nie. I to jest niezrozumiałe. Bo uzasadnienie brzmi: w celu utrzymania i poprawy infrastruktury. Z której mogą korzystać i rowerzyści ,a nawet piesi. Więc też powinni być proszeni do kasy.
    Różnicę między N i S zauważyłem po raz pierwszy w północnych regionach Półwyspu Skandynawskiego. Dobra droga w Norwegii kończyła się jak nożem uciął po stronie szwedzkiej. Albo na szosie (też północ!) przydrożny WC. A tam ku mojemu zaskoczeniu samoczyszczący się SEDES. I to kiedy?! Bagatela , bodaj 25 lat temu… Z tym : W Norw. dzialaja szkoly dla 20 uczniow np. Stacje benz. na kilkanascie domow. mam nieco inne spostrzeżenia. Zasada dla podróżujących po bardziej północnych
    regionach: „jak widzisz stację, tankuj do pełna, bez względu na dane wskaźnika ilości paliwa.” W S widziałem także szkoły dla kilkunastu uczniów ,a także ich dowóz busem przez leśne ostępy. I automat na zużyte butelki z tw. sztucznych w miejscowściach , gdzie przysłowiowy diabeł mówi „dobranoc”.
    Ale jak mówią: inne kraje , inne obyczaje.

  118. No, no Sam Tanaka rozpatruje przypadek @seleuk(osa).

    A przepraszam, że zapytam… Seleuk(osie), czy u was nastała już zima?

  119. anumlik
    12 listopada o godz. 18:15

    No soooo… 🙂

  120. A może poglądy seleuk(osa) ewoluują pod wpływem niedawnej wizyty papieża Franciszka w „tamtych” stronach?
    Być może i jemu udzielił się bezpretensjonalny styl bycia Ojca Świętego?

    Moim zdaniem nie możemy tej dosyć karkołomnej ewentualności wykluczyć.

  121. @seleuk(os) 12 listopada o godz. 17:07

    Ależ bynajmniej to nie było moim celem! Nigdy w życiu!

    Ja po prostu uważam, że jesteś człowiekiem ponadprzeciętnie inteligentnym. Ale te Twoje niewątpliwe atuty nie błyszczą tak jak powinny ze względu na okazjonalny brak precyzji wypowiedzi. Gdybyś o to zadbał, byłbyś o wiele bardziej komunikatywny. A o to przecież nam wszystkim chodzi, n’est-ce pas?

    I nie wykręcaj się okienkiem, bo mnie to wcale nie przekonuje 🙂

  122. Tak już zupełnie na marginesie (hint, hint!)

    Ja proponuję przymknąć nieco Aaarona – bo szczuje.
    A przecież nikomu z nas nie chodzi o skłócanie szanownego towarzystwa.

    Tylko jemu… I wiadomo dlaczego.

  123. Tanaka
    12 listopada o godz. 17:57

    Ja sie odniose krotko do Twojego wpisu i pytania do mnie. Co ja mam na mysli. Nawet sprobuje w punktach dla czytelnosci poprawniejszej.

    1. Ja rozumiem, ze na tym blogu wystepuja ludzie dla ktorych pojecie wiara ma jedynie znaczenie nijakie.
    2. To jest blog w pismie o polityce. Pismo o polityce nazywa sie Polityka
    3. Religie, jakakolwiek nie moga i nie sa przedmiotem polityki, od okolo 300 lat. Jezeli by byly to taki system nazwany bylby teokracja (np. Iran).
    4. Na blogu dyskutowany jest praktyczny wplyw kosciola kat. na polityke Pl. Ten praktyczny wplyw objawia sie w opisywanych tu roznych sytuacji politycznych.
    5. Jezeli uczestnicy blogu uwazaja jak w pkt 4. to nalezy dyskutowac kosciol kat. tak jak nieformalna (niezajerestrowana) partie polityczna. Na granicy legalnosci.
    6. Dyskutowanie problemow w kat. religijnych, poparcia parti formalnych przez jedna partie nieformalna, (finanse, udzial w wyborach, wplyw na szkoly, wplyw na zycie kobiet etc, etc) nie moze rozwiazac wyjscia z dzisiejszej sytuacji. Nie ma rozwiazan komunikacyjnych ruchu drogowego, dyskutowanych jedynie jezykiem pieszych
    7. W moim pojeciu mozna dyskutowac kosciol kat jak w pkt 5, wtedy wlasciwym polem dyskusji moze byc traktowanie KK jako partii politycznej miedzynarodowej(typ np ILO), org. lobbystycznej miedzynarodowej (typ np. Greenpece), korporacji ekonomicznej miedzynarodowej (typ np GoldmanSachs), korporacji producentow powszechnego uzytku art (typ np Toyota, Oracle, Huawei), innych podobnych kategoriach. Czesto zwiazanych ze soba ekonomicznie.
    8. Caly czas protestowalem cicho przeciw „zasmiecaniu/mieszaniu” pojec. Pojecia, abstrakty rel. powinny byc dyskutowane na styku blogow katolicy-muzulmanie, kat- jechowici, kat-rasfatarianie, kat-buddysci, kat-protestanci, etc, etc
    9. W moim pojeciu, to jest tylko moje zdanie, zeby zlikwidowac pkt 4 i pkt 5. nalezy traktowac KK jak korporacje producentow powszechnego uzytku artykulow (typ np Toyota, Oracle, Huawei).
    10. Wlasciwa metoda przy pkt 9 byloby odciecie zrodel finansowania. Polityka parlamentarna dokonac tego nie moze z powodu pkt 6. Polityka pozaparlamentarna bedzie zwalczana przez aparat nacisku panstwa, dokladnie tak jak to funkcjonowalo w PRL. Ustroj symbiozy dwoch totalitaryzmow upadl z powodu niewydolnosci, nie z powodu protestow. Protesty byly potrzebne bardzo, ale nie powodem upadku byly.
    11. Ewentualna alternatywa, wg mnie gorsza, byloby zarejestrowanie KK jako partii politycznej. To rozwiazanie uwazam, jest nie do zaakceptowania przez jakakolwiek istniejace dzis srodowisko polityczne w Pl. Wszystkie srodowiska polityczne w Pl. biora swoj naped z symbiozy z KK. Lewicowe bardziej „po cichu”. Graja role kanalizatora protestow. KK jako partia, mialby sejmowe przedstawicielstwo. To rozwiazanie nie byloby prawdopodobnie akceptowalne w Europie.

    To co napisalem w pkt 10 wynika z obserwacji, z moich doswiadczen pracy w korporacjach ponad narodowych. To nie rozni sie nic od wprowadzania nowego tel. czy programu na rynek czy filmu. W tym wypadku, odtrutka na produkt 4, bylaby wprowadzana w Pl, jako kraju pierwszym. Odtrutka (np. szczepionka) tez jest produktem korp. miedzynarodowych.

    Tanaka, 😉 , chyba napisalem krotko do Ciebie.

    pzdr seleuk(os)

  124. Na marginesie
    12 listopada o godz. 19:01
    Ja sie nie wykrecam. Nawet Ty sobie nie zdajesz uwagi jak sie poprawil moj pl przez ten czas tutaj.
    pzdr (seleuk(os)

  125. @seleuk(os) 12 listopada o godz. 19:13

    Genialne!
    Jako korporacja producentów KaKa byłby zmuszony do płacenia podatków.
    I poddania się normalnym procedurom audytowym.

    I jeszcze warto się zastanowić nad rozróżnieniem religii i ideologii.
    W KaKa NIE MA takiego rozróżnienia…

    W dodatku jeszcze KaKa jest OBCYM PAŃSTWEM.
    Jako jedyna religia na naszym globie.

    A zatem POD CO SIĘ PODSZYWA?

    P.S. Napisane prosto, klarownie, dobrą polszczyzną i do rzeczy
    Seleuk(os), imponujesz.

  126. errata:
    sobie nie zdajesz sprawy

  127. seleuk(os)
    12 listopada o godz. 14:07
    do spraw sądowych dodam także wiele lat wlekącą się w sądach sprawę Kulczyków, którzy przebudowali część gruntów w centrum miasta, pierwotnie, w latach 70.przeznaczonych na drogę skracającą dojazd do centrum miasta; chciano poprowadzić linie tramwajową i jak to w latach 70 „szeroką długą prostą Trasę łazienkowską”; w Poznaniu nazywała się trasa Piekary.
    Po latach odstąpiono od budowy tej trasy, mimo, że w stosownym czasie wyburzono wiele kamienic i starych budyneczków będących świadectwem przeszłości ( do dziś się o tym mówi w mieście jako o błędnej polityce transportowej miasta w przeszłości). m.in. zburzono Dworek Mycielskich, znaczącej dla historii miasta rodziny.
    Kulczykowie zbudowali na tym terenie, po latach nicnierobienia dość podupadłym galerię Handlową STARY BROWAR. Zachwytom nie było końca, bo po pierwsze zagospodarowano spory kawałek blisko centrum miasta, z którego w latach 70 wyniósł sie Poznański Browar(stąd Browar w nazwie); a kilka lat później miasto wystawiło w przetargu sąsiadujący z SB obszar nieco ponad hektar, na którym stały baraki m należące do budowniczych pobliskiego hotelu.Hotel stał juz ponad 25 lat, może i dłużej.
    W opisie przetargu napisano, że na tym terenie może powstać park z amfiteatrem, ale żadna trwała budowla czy budynki.Cena była dość wysoka i budziła zdziwienie właścicieli biur nieruchomości własnie z powodu braku możliwości wybudowania czegoś związanego trwale z gruntem, co było wyraźnie opisanie w przetargu i dokumentacji z tym związanej
    Do piewszego przetargu nikt nie przystąpił; ogłoszono drugi z obniżona o połowę ceną; zgłosili sie do niej tylko Kulczykowie i kupili ten cały teren.
    Skandal wybuchł, gdy Kulczykowie wystąpili do miasta o ….pozwolenie na budowę drugiego skrzydła STAREGO Browaru..W
    Okazało się, że nie dopatrzono się w dokumencie zródłowym, że jest możliwa budowa nawet takiej Galerii Handlowej z kinem, sklepami, Dziedzińcem i parkiem.
    Kulczykowie wygrali w sądzie spór z miastem i zaczęli budowę.
    Wszczęcie śledztwa zapoczątkowało pismo pozostałych właściceli biur nieruchomości, którzy nie pofatygowali sie do odpowiednich źródel i nie sprawdzili, co można na tym terenie zbudować; zawierzyli zapisom dokumentacji przetargowej. Wprost można powiedzieć, że poszło o zaniedbania miasta względem społeczeństwa,sprzedaż gruntów poniżej wartośći handlowej.
    Zarzutów było sporo, sprawa toczyła się kilka lat na rożnych szczeblach sądowych, prezydentem miasta był wciąż ten sam czlowiek, ktorego w końcu też oskarżono o zaniedbania.
    Sama sprawa przeciw Prezydentowi toczyła się ponad 6 lat; w tym czasie nowe skrzydło Starego Browaru już stało, działało już dwa trzy lata. Prezydent odwoływal sie od decycji sądu, które w poszczególnych instancjach przypisywało mu winę niedopilnowania, zaniedbania obowiążków( bardzo upraszczam te sprawę) , na końcu prezydent został uniewinniony,a w Poznaniu do dzis są spory, ile łapówki za to od Kulczyków wziął.

    Wiele osób, ja też byłam zdania, że trzeba było powiedzieć mieszkańcom wprost, że teren zaniedbany, że wstyd dla miasta itd. że miasto nie ma pieniędzy na zagospodarowanie i w związku z tym sprzedaje te grunty Kulczykom za 1 zł/m+ VAT i byłoby uczciwiej.Tym bardziej, że naprawdę powstał porządny kawałek centrum miasta, w którym nie tylko się handluje, ale także p. Kulczyk zrobiła park( był juz tam starodrzew, bo calośc była kiedyś cmentarzem) dogadała się z kościołem ewangelickim,od ktorego kupiła resztki gruntu, by w calości stworzyć miejsce naprawdę urocze, ogólnodostępne; ktore latem starje sie teatrem i kinem letnim i mozna powiedzieć, że jest przyjazne kulturze i sztuce.
    Streściłam Ci w dużym uproszczeniu 11 lat sporów miasta z prywatnym inwestorem.
    Całość to duzy teren ograniczony ulicami Półwiejską, Krakowską, Ogrodową i Ratajczaka.

  128. @Na marginesie, z godz. 19:04
    Eee, szczujnął parę razy, jak szczujem w płot. Ale żeby skłócić?! Dla mnie to on taki element rozrywkowy jest ten Aaa.

  129. seleuk(os)
    12 listopada o godz. 13:12

    Zacząłem po parotygodniowej przerwie zimowy sezon chodzenia po jamneńskiej wodzie, więc jestem wzruszony, mam gęsią skórkę ze szczęścia, z nikim się nie wadzę – nawet z Aaronkiem, który nie podał, ilu mieszkańców liczy jego miasto.
    Seleukosku, a do Cię mam pytanie: W jakim, uważasz, języku przestępca Kaczka drabiniasta miałby CELOWO wysługiwać się obcym? Bo jakoś mi nie pasuje, że w tak delikatnych wysługach miałby uczestniczyć tłumacz.

  130. Konstancja
    12 listopada o godz. 19:28

    Dziekuje za odpowiedz. Ja wlasnie chce takiej syt. uniknac u mnie. Ta sytuacja wynika poprostu z „niedoczytania” w jakim celu projekt robic. Jezeli decydenci (radni) i mieszkancy mojej komuny nie sledzili tego od poczatku wnikliwie, sam dzien podjecia decyzji jest za krotki, zeby sie z tym zapoznac. Ja wiem, ze sytuacja w Poznaniu miala zupelnie inny wymiar ekonomiczny. Niemniej wyszlo tak, ze jak rozumiem Poznan placi teraz koszty, ktore nigdy nie byly brane pod uwage. Czy Browar jest obiektem wysokiej klasy, potrzebny, poprawia wizerunek miasta nie jesttu relewantne. Koszty np procesow nie byly kalkulowane.

    Moja komuna stracila wiele lat temu, z powodu globalizacji wiele pieniedzy, wpadla w dlugi. Dalej jest w dlugach, ale sie zmniejszja przez dyscypline budzetu. To bylo jak ASEA zrobila sie Asea Brown Boveri (ABB). To co Ty napisalas to jest tez „niechlujstwo inwestycyjne” czy „niedorobki w planowaniu”. ASEA byla najwiekszym pracodawca w komunie. Prawdopodobnie, ja tak to widze, czeka komune opuszczenie przez nastepnego duzego pracodawce. Duzego jak na tutaj, ale dla ktorego 100 mijsc pracy nie znaczy nic. Ten proces zreszta, jest teraz w sasiedniej komunie z innym wielkim miedzynarodowym z NASDAQ. ja w takich pracowalem to wiem jak to jest. I szukalem sam jak to nazywaja „synergicznych efektow”. Ten akt. najwiekszy nazywa sie ÅF. tutaj link:
    http://www.afconsult.com/en/
    ~7000 tys akademikow, polowa z doktoratami. Tu dzialanosc jest wlasciwie „hobby”. Ci co pracuja, wiekszosc ma bardzo podstawowe wyksztalcenie. Ta sytuacja z domem staruszkow, zabierze wszystkie sily z komuny ekonomiczne, a tu czeka nowa burza. Ja w tym ÅF bylem tez konsultem, prawdopodobnie paru by mnie poznalo, jakbym z nimi poplynal na regaty male albo Gotland Rund, przedtem plywalem z nimi. Tak to tu sie robi, jak cos trzeba doprowadzic do dobrego skutku. Znaczy zachowac w tym wypadku.

    Dziekuje za Twoj wpis. Ja o tym Kulczyku to slyszalem, cos chyba nawet napisalem jak sprywatyzowal Ciech, latajac z pieniedzmi na pielgrzymki do Czestochowa.

    pozdrawiam seleuk

  131. Tanaka, tak. Prezes żeruje na nieufności i naiwności dużej części ludu, przekracza wszelkie granice rzetelności, przekonuje ludzi do siebie kłamstwami, pomówieniami i mową w stylu spieszonego (poszkodowanego) husarza. I to działa! Może nie w 100 %, ale po co mu 100 %, wystarczy 39 % zaczadzić i utrzymywać w pomroczności.
    NGO są dla Prezesa wrogiem najbardziej niebezpiecznym, bo jego okrzyki, insynuacje, odwoływanie się do prawdziwej polskości, pohukiwania na wrogie siły, itd. na takowe instytucje nie działają.
    Pzdr, TJ

  132. Tobermory
    12 listopada o godz. 13:41

    Tobermorku, Ty sobie onegdaj, nie wątpię, mogłeś stwierdzić, a ja wczoraj stwierdziłem, że jeżdżenie rowerem po plaży może być równie bezpieczne jak po autostradzie. Dwóch motocyklowych smarków tak wyło przy samej wodzie na motorach, że spacerowicze, których wczorajszym pięknym popołudniem było jak mrówków, tylko pryskali na boki. Właściwie – na jeden bok. Bywają tez i rajdy quadów, a dziady z babami potrafią podjeżdżać blaszakami z kijami do moczenia możliwie najbliżej wody, żeby moczyć kije prawie bez wychodzenia z blaszaków. Zidiocenie ludzkości na tle silników spalinowych (np. 60 KM wiezie jedną chudą dupę) to pół biedy, drugie pół – to dziczenie obyczajów w miarę technicznego postępu.

  133. seleuk(os)
    12 listopada o godz. 14:07

    „zalozenia projektu zakladaly okreslona ilosc osob do opieki. Poza tym wiadomo, ze ilosc osob do opieki sie zwiekszy. Ten najlepszy inwestor rozwiazal sprawe zwiekszajac wysokosc budynku i skupiajac na parterze wszystkie uslugi typu pielegniarki, kuchnie, zabiegi etc.”

    Z Twojego wywodu zrozumiałam, że pierwotnie ilośc osób chętnych do zamieszkania była mniejsza i do tej ilości opracowano projekt.
    Po pewnym czasie okazało się, że chętnych na zamieszkanie jest więcej, niż zakladal projekt, pojawiły sie trudności związane ze zmianami w projekcie i stąd pytanie, kto ma za zmiany zapłacić.
    Nie znam się aż tak na tych sprawach, żeby Ci cokolwiek podpowiedzieć, w polskich realiach sięgnęłabym po tzw. Prawo budowlane lub inną ustawę.

    seleuk(os)
    12 listopada o godz. 20:07
    Miasto nie ma kosztów związanych z ta sytuacją (Kulczyk- Stary Browar); cala sprawa i późniejszy skandal dotyczyła zaniżenia ceny gruntu, ktory inaczej opisany w przetargu mógł mieć wielu chętnych do kupna, może osiągnięto by wyższą cenę i nie doszłoby do II przetargu z obniżona o połowę kwotę. Dziś miasto zyskuje na podatku od nieruchomości, który placą wszyscy właściciele budynków i budowli oraz niezabudowanych gruntów.
    Osobiście uważam, ze wartością dodaną jest dobra archotektura Starego Browaru( choć pierwsza część bardziej mi sie podoba) dbałośc o detale i odtworzenie oraz wtopienie w galerię starych budynków i zachowanie fragmentów przemysłowej architektury.
    Jest to zupelnie inny rodzaj handlowej powierzchni wielkopowierzchniowej, niż większość powstałych w ostatnich latach w POlsce.
    Ale nie jest to obiektywna ocena, jestem miłośnikiem mojego miasta i pamiętam, jak wyglądało to miejsce lat kilkanaście temu, Było to miejsce, które nawet za dnia dobrze bylo omijać z daleka.

  134. pombocek
    12 listopada o godz. 20:03
    Ja uwazam, ze dzialalnosc obu panow jest typowa dzialalnosc jak tu:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Kim_Philby
    Ten drugi to min. obr aktualny. Jezyki nie maja znaczenia. Prawdopodobnie obaj, nie musza sie znac z tej strony. Celem jest izolacja Pl. w Europa. Te zagrywki anty. ros to tylko zagrywki dla karmienia wyborcow nie czytajacych o skutkach, poza prasa parafialna. To sa tez wyborcy. Pl. jako przedmurze i obronca chrzescijanstwa europejskiego funkcjionowac doskonale moze tylko na Podlasiu, Lubelskim i Podhalu.
    Dzis nie ma potrzeby zajmowac terytoriow. Wystarczy „panstwowosc upadla”. To taniej.

    pzdr seleuk(os)

  135. Konstancja 12 listopada o godz. 20:26
    To bylo caly czas omawiane, te zmiany. A co do Pozn. to zgadzam sie z Toba. Troche patrzylem teraz:
    https://www.bing.com/images/search?q=stary+browar+pozna%c5%84&FORM=HDRSC2
    Ja probuje zeby wszyscy unikneli kosztow po projekcie. Wieloletnich poza exploatacja.

    pzdr seleuk

  136. Tak wyglądał dziś mój początek zimy na wodzie. Wprost cudo: tylko jedna pieczulowata małpa na ponad dwóch tysiącach hektarów wody. Nie chciało się wracać na brzeg. Ale teraz spać na wodzie… może by i spał, gdyby ciut mniej latek miał.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/albums/6352166008272037793/6352166010200912818

  137. Musze powiedziec do wszystkich, ze daliscie mnie popalic. 😉 To jest rozmowa na dziesiec osob, kazda w innym temacie. Chyba jestem troche nieostrozny w wpisach. Sam sie musze chyba zahamowac. To przez to, ze nic nie mialem dzis poza piciem kawy i z kotami zabawy.

    Probowalem cos poczytac, ale mnie zupelnie nie wyszlo.

    pzdr seleuk(os)

  138. seleuk(os)
    12 listopada o godz. 20:07
    w Polsce wiele miast jest zadlużone; świta mi w głowie, że dług nie może przekroczyć 60 % budżetu miasta, ale być może tu się mylę.
    To zadlużenie ma wiele przyczyn, w ostatnich latach głownie związanych z tzw. udzialem własnym d kosztów inwestycji, do ktorego dokłada swoją część UE w ramach swoich programów.W ten sposób miasto wykłada dużą kasę na jakąs inwestycję, do ktorej wiadomo, że pieniądze dołoży UE.
    Dotychczas problemem było, przynajmniej w moim mieście, kosztorysowanie inwestycji.Przepraszam, nie znam fachowego w tej dziedzinie nazewnictwa, posługuję się zrozumialym dla wielu pojęciem.
    Kosztorys inwestycji znanej w Poznaniu pn „Przebudowa skrzyzowania ul/ul z budową przejśc podziemnych i dostosowaniem do potrzeb ON(osób niepełnosprawnych) „, ktorej koszt początkowo określono na 120 mln zł, z terminem wykonania w 2012 roku, do którego UE dołożyła 65 mln zł; potem okazało się, że zakres prac jest większy i znów trzeba dołożyc nastepne 60 mln zł, tym razem bez dofinansowania z UE, a potem nowy skadal, bo okazalo się, że nie wzięto w inwestycji pod uwagę wiaduktu, będącego częścią skladową calego skrzyżowania,m ktore się sypie i tym posobem koszt inwestycji zamknął się w kwocie 363 mln zł. Trzykrotnie przekroczył planowany koszt i trwal tez trzykrotnie dłużej.DOść wspomnieć, że zaczęta w 2011 roku przebudowa skończyła sie dopiero kilka dni temu i tramwaje, autobusy miejskie i ruch uliczny wrócił na Kaponiere dopiero po 5 latach od rozpoczęcia remontu. Pierwotnie planowano zakończyc inwestycję w rok, bo planowano w Poznaniu mecze Euro 2012; nic z tego nie wyszlo, zrorbiono przez ten rok tylko dojazd z dworca i wyremontowano dojazd tramwajem do stadionu, na ktorym odbywaly się mecze (w sumie 3 mecze eliminacyjne) ale przebudowano jezdnię obok stadionu, na co okolica czekała kilkadziesiąt lat (druga jezdnia), dojazd do lotniska i nowy budynek lotniska. Sam stadion jest porażką, jest najbrzydszy,a przy tym okazal się być bardzo kosztowny, jak na tę jakość.Kosztowal ponad 760 mln zł.Największe koszty pokryło miasto i nadal placi raty za te inwestycje, przy czym stadion jest niedochodowy i miasto doplaca do kosztów jego utrzymania.

  139. pombocek
    12 listopada o godz. 20:41
    U mnie tez jest taki lod, ale to za malo duzo na wazowa lyzka
    pzdr seleuk

  140. Znalezione na FB:

    „Platforma podobno nic nie robiła tylko przez 8 lat straszyła PiSem. I co, nie miała racji?”

    To tak co do haseł zeszłorocznej kampanii wyborczej. Społeczeństwo obywatelskie być może zaczęło tu i ówdzie kiełkować ale dopiero groźba zawładnięcia Polski przez PiS, narzucenia autorytaryzmu, sprawiła że coś się ruszyło, tak naprawdę to jesteśmy nieruchawi chyba że wróg u bram; wtedy się jednoczymy – a teraz nawet tego zabrakło – Kaczyński zasiał ziarno niezgody i zbiera plony. Błędem, z perspektywy czasu, było zniesienie obowiązku głosowania. W Belgii głosowanie jest obowiązkowe a nieobecność podlega grzywnie.

    A poza tym nie wiem co myśleć o KODzie, jakoś ze mnie powietrze uszło (20 osób skaczących na rondzie Schumana to co innego niż marsz 10 000) I za miętko, za milusio, z dzióbków wyjadanie… już nie wiem.

  141. @na marginesie prosto, bez zbędnych stylistycznych środków wyrazu kieruję w stronę „swoich ludzi” takie oto słowa:
    „Ja proponuję przymknąć nieco Aaarona – bo szczuje.”

    A ja formułuje przy tej okazji następującej treści pytania:

    Droga @na marginesie, czy możesz w przybliżony oczywiście sposób, określić charakter tego ostrzeżenia.

    Czy czynisz to jako tzw. czynnik społeczny?
    Czy upoważnił Cię do zabrania głosu ateistyczny pion ideowy?
    A może działasz jako forpoczta działu zwartości organizacyjnej?
    Nie wykluczone jest również to, że oddelegowała Cię komórka oświatowo– wychowawcza działająca w ścisłej współpracy z działem światopoglądowego marketingu?

    Znajomość Twojego Statusu pozwoli mi przyjąć adekwatną do zagrożenia strategię obronną.

    Z góry dziękuje za odpowiedź i polecam się na przyszłość.

  142. Konstancja
    12 listopada o godz. 20:50
    Pozyczanie na inwestycje, szczegolnie jesli sa dobrze finansowo opracowane jest OK. Pozyczanie na inwestycje ktore daja tylko prace dyr. i prezesom zarzadow jest/powinno byc karalne. Co zrobi Pozn. lotnisko jak Lufthansa zdola doprowadzic budowe w Berlin Brandenburg do finalu?

    Tutejsze komuny, wiekszosc, tez sa zadluzone. Czesc na chybione inwestycje, np lotniskowe. Wszystkie maja dlugi do funduszy emerytalnych. Bez pomocy panstwa (czytaj zastrzyku pieniedzy) sie nie obedzie. Duzo klotni na ten temat. Tylko pare komun nie ma takich dlugow. To takie w ktorych dochody mieszkancow (znaczy wys bezwzgledna podatku komunalnego) lezy powyzej median wartosci. Wszyscy placa mniej wiecej rowno tz ~30% ale te procenty od 200 tys a od 1200 tys to roznica. Niewiele mozna zrobic. Polityka partyjna tu to caly czas lawirowanie miedzy kompromisami. Ale zyje sie OK 🙂
    pzdr seleuk(os)

  143. @pombocek 12 listopada o godz. 20:41

    Pombocku, zniknąłeś nam w ćcinie!

  144. zezem
    12 listopada o godz. 18:18

    Przepraszam, ale ja dzis nie nadazam z pisaniem i odswiezaniem bloga na ekranie. Ten blog jest dzis „bardziej intensywny” niz te co ja moge spotkac na innym komp.
    Troche mam wrazenie ze to chat nie blog. Dasz mnie troche czasu zebym Tobie cos sensownego napisal? To bedzie o Pet-butelkach szkolach drogach etc. Poszukam troche statystyk, podam linki. OK? Ja jestem w Norw. dwa razy ca. do roku w Gjöra. Na takich malych rybach 10-15 cm. Najchetniej poza sezonem, jak pusto, pare dni. Inaczej to ja ryb nie lapie, poza sklepem rybnym.
    pzdr seleuk(os)

  145. seleuk(os)
    12 listopada o godz. 21:05
    duzo mnie dzis tutaj…
    nie wiem, czy plany związane z rozbudową lotniska mają jakikolwiek związek z lotniskiem nowym w berlinie, ale taka inwestycja lotniskowa (byla też modernizacja pasa startowego) przyciąga przewoźników i inwestorow, którzy sytuują tu swoje centra rozliczeniowe, biura i np. firmy produkcyjne. W Poznaniu wolkswagen ze swoją produkcją samochodów dostawczych, pewnie jeszcze inne zaklady produkcyjne.
    Dolączę do listy zadluzonych Słupsk, ktorego Prezydent musial zmierzyć się z dlugiem około połowy budżetu miasta , a inwestycją, ktora położyla finanse miasta był aquapark, zbudowany z dofinansowanieum unijnym, ale bez glowy. Dlatego poprzedni prezydent stracił stanowisko, i wygrał wybory Robert Biedroń, ktorego dziś, po dwoch latach jego rządów mieszkańcy chwalą; Do kosztów utrzymania aquaparku miasto musi jednak dopłacać.

  146. NeferNefer
    12 listopada o godz. 20:52
    A poza tym nie wiem co myśleć o KODzie
    ……………………………………………………………………..
    Odpowiedź jest w drugiej części zdania: I za miętko, za milusio, z dzióbków wyjadanie….
    Lub: dopóki kałdun pełny.

  147. @zezem 12 listopada o godz. 17:54

    WSZYSTKICH tajników MSWorda chyba nawet nie warto zgłębiać…
    I w tym sensie Bill Gates ma rację.
    Podobnie zresztą rzecz wygląda z Photoshopem.
    To są narzędzia – tylko tyle i aż tyle 🙂

  148. @anumlik 12 listopada o godz. 19:28

    Dla mnie to taki szum medialny… ale szczujny.

  149. @pombocek
    12 listopada o godz. 20:15

    Pombocku, zmartwiłeś mnie 🙁 To onegdaj było rok temu!
    Twój lodołamacz wygląda na ostatnią szansę niezostania rozjechanym przez durnia na quadzie 😉

  150. Konstancja
    12 listopada o godz. 21:36
    Moze nas oboje za duzo. Ciebie i mnie 😉
    To moje o lotnisku to bylo tylko taki znak zapytania. Berlin bedzie chyba najwiekszy w Europie, jak bedzie. Poznan lezy tak blisko, ze prawdopodobienstwo utraty pasazerow jest na granicy pewnosci. Bedzie krocej dojechac do Berlina i poleciec bezposrednio niz z przesiadka dwoma samolotami do tego samego miejsca. To jest problem SAS z Kopenhaga np ktore jest wezlem dla Skand. Jedyne dzis oplacalne loty przez Atlantyk, albo do dalekiej Azji. Wszystkich linii utrzymac nie mozna, jak sie jest sredniakiem albo malym. Nie wiem ile jest lotow, daleko z Pozn. Wezlem Lotu jest W-wa, a poza tym sa ci tani. Norwegian, Rayanair, WizzAir etc. Ceny benz lotniczej sa niskie teraz, co bedzie jak wzrosna. Oplacalni pasazerowie tutaj, znaczy buisness lataja w standart klasie.

    Tak tylko napomknalem o tych „slupskich” parkach wodnych. Nie wiedzialem. Poszukam tego Biedron. Ja tak robie ze wszystkimi o ktorych tu czytam. No nie ze wszystkimi, niektorych omijam 😉

    dzieki pzdr seleukos

  151. Na marginesie
    12 listopada o godz. 21:42
    A w programie miec beda tzw. „falandyzacje prawa” ? To nawet jeden „ghostwriter” sie nie pozywi, biedak. Jak to nowe lubi wracac po staremu… mmmmm
    pzdr seleuk(os)

  152. zezem
    12 listopada o godz. 21:36

    Nie chcę krakać ale coraz częściej widzi mi się że nie będzie z tego nic. A na puste kałduny to ze trzy lata przyjdzie czekać. Chociaż 500+ (razem z budżetem) cienko przędzie.

  153. @seleuk(os) 12 listopada o godz. 22:05

    Biedroń to były poseł partii Palikota, znany z tego, że jest zdeklarowanym gejem.
    Poświęcił większą karierę polityczną kandydując na prezydenta Słupska, czyli małego miasta, gdzie KaKa może mieć sporo do powiedzenia, a ludziska gejów nie lubią. Został wybrany – bo wyszedł do ludzi. Bezpośrednio. I zyskał popularność. Co nie znaczy, że go nie szczuto – m.in. było oskarżony o usunięcie podobizny kremówkowego Lolka z gabinetu prezydenta miasta. Lolek zawisł w kościele – ale szczujstwo i tak miało to Biedroniowi za złe. W sumie – modelowy przykład człowieka „nie z parafii”, który jednak się sprawdził. To tak w skrócie 😉

  154. seleuk(os)
    12 listopada o godz. 22:05
    poniżej link do rozkladu lotów w Poznaniu Ławica. Troche tego jest….
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwi4t8uzkKTQAhXMkiwKHQuLBj0QFggbMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.airport-poznan.com.pl%2F&usg=AFQjCNGt8YT6q1_3ZzRBvkpzmhK6HasR5w

    mamy do Berlina tyle samo km co do Warszawy, a dojazd do Berlina równie łatwy co do w-wy, więc wybór jest oczywisty, ale latem lata, nie tylko z Poznania ale z wielu krajowych lotnisk wiele czarterów do miejscowości wypoczynkowych w Europie i bliskiej AZji (Turcja, Egipt).
    Robert Biedroń był 1 czy 2 kadencje posłem do Sejmu z ugrupowania Palikota; potem, gdy jego ugrupowanie nie dostało się do Sejmu wystartował na prezydenta Słupska. Wygrał w 2014 roku i od tego czasu jest tam prezydentem. Mowi, że dopiero z tego miejsca widać wszelkie problemy, niewidoczne zupelnie z Warszawy. Sam pochodzi z Podkarpacia(nie pamiętam, z jakiego miasta).

  155. @seleuk(os) 12 listopada o godz. 22:14

    Bo rzecz w tym, że we władzach jest Stefan Niesiołowski, były poseł PO, znany m.in. z niewyparzonego języka i (czasami) dość bezceremonialnego zachowania.

    Czarno to widzę… bo na stołki pchają się wciąż ci sami ludzie. A poza tym nie ma sensu dublować PO. Potrzebna jest jakaś partia lewicowa, żeby scena polityczna wyglądała normalniej. Po prostu nie ma sensu powielać partii i walczyć o dokładnie ten sam elektorat.

  156. Dziekuje wszystkim Paniom. Nie wymieniam nickow bo za dlugo. Linki poogladam, popatrze po swojemu tez. Dzieki
    seleuk(os)

  157. @Konstancja 12 listopada o godz. 22:18

    Ale jeżeli (odpukać!) PiS w końcu zamknie granicę (albo Polska wyleci z UE), to Berlin vs. Poznań może nagle wyglądać całkiem inaczej. Taka sobie spekulacja, ale tej opcji nie można wykluczyć. Otwarte granice nie są dane raz na zawsze.

  158. @seleuk(os) 12 listopada o godz. 22:25
    Uczysz się Polski (i polskiego!) bardzo szybko 🙂

  159. Na marginesie
    12 listopada o godz. 22:26

    mam nadzieję, że takiej opcji nie będzie. Bardziej obawialabym się gabinetów ginekologicznych na granicy, żeby żadne zycie poczęte nie wyjechało z kraju…

  160. Oddając się lekturze przez czas jakiś, wypadałoby przybliżyć tej lektury owoce.
    Niestety nie był to żaden …seller.
    Wywiad rzeka z Henrykiem Markiewiczem.
    Dla większości osób nazwisko anonimowe. Być może absolwenci polonistyki kojarzą bohatera książki.Tak, to ten sam.
    Badacz literatury, jej historyk, a przede wszystkim autor prac z teorii literatury. Rozsądnie marksizujący.
    Pochodził z zasymilowanej żydowskiej rodziny.
    Lektura z wiadomych względów nie powalająca z nóg, ale kilka rzeczy do utrwalenia.
    Na przykład.
    Oprócz dorobku naukowego Markiewicz słynął z potężnego prywatnego księgozbioru. Ponad 30 tysięcy woluminów. Gromadzony latami. Katalogowany, uzupełniany. Bardzo niechętnie pożyczał książki.
    I pewnym momencie rozmówczyni ( Barbara Łopieńska) zadaje pytanie tej oto treści:

    – Panie profesorze, czy powstał w pana bibliotece niedawno jakiś nowy dział, nowe półki, będące wyrazem pana nowych zainteresowań?
    – W zasadzie skracam front zakupów książkowych, ale taki nowy dział powstał – to książki z zakresu teologii i religioznawstwa. Interesuje mnie fenomen, który nazwałbym za Władysławem Witwickim „wiarą ludzi oświeconych” Chciałbym pojąć, jak to jest, że intelektualiści, uczeni, ludzie o umyśle krytycznym, potrafią wierzyć. Nie budzi mojego zdziwienia to, że ktoś wierzy w Boga(…)ale wszystko inne jako przedmiot wiary wprawia mnie w zdumienie, przede wszystkim wiara we wszechmoc i sprawiedliwość tej Istoty: wszelkie znane mi argumenty dotyczące teodycei mnie nie przekonują”.

    A poza tym kilka niezłych fraz.
    Współautor antologii cytatów „Skrzydlate słowa”.
    Przedstawia swoją topową dziesiątkę złotych myśli oraz dekalog młodych badaczy literatury.

    Ze złotych myśli pod numerem ósmym zamieścił myśl Św Franciszka Salezego:

    „Panie, nie dopuszczaj do mnie myśli, że powinienem zawsze i wszędzie wypowiadać się na każdy temat”

    A z przykazań dla literackich odkrywców:

    4. Pamiętaj, że bałaganiarstwo to wielka wada; większą od niej jest tylko perfekcjonizm”.

  161. @Konstancja 12 listopada o godz. 22:30

    Ja też mam taką nadzieję, ale zgodnie z logiką działań PiS (jeśli w ogóle jest w tym jakaś logika) następnym etapem byłoby wprowadzenie stanu wyjątkowego (pod byle pretekstem) i zamknięcie granic. Inaczej trudno im będzie zakneblować społeczeństwo. Już gdzieś czytałam, że zwijają program Erasmus – żeby młodzież nie jeździła po Europie. Co zrobił Franco w Hiszpanii? Dokładnie to samo. Zabronił wyjazdów i studiowania za granicą. Obym była złym prorokiem, oczywiście!

  162. Dobranoc.

  163. Czy jest na sali anumlik?
    Bo chyba przydałoby nam się teraz coś niepoważnego.
    Najlepiej z rymem.

  164. Niby stare, ale…
    Kiedyś naprawdę było śmieszne.

    https://www.youtube.com/watch?v=h4j_PhyKH9g

  165. @Na marginesie
    12 listopada o godz. 22:52

    Z rymem to nie wiem, ale jest parę utworów do melodii: „Ślimak winniczek nie ma kręgosłupa”

  166. @Namargineska
    Chcesz z rymem? Psze bardzo:

    Fundamentem polskości jest śpiew skowronka,
    gdy na pole wyjdziesz słonecznym porankiem,
    fundamentem polskości – do Maryi koronka
    odmawiana wieczorem w kapliczce za gankiem.

    A kiedy przyjdzie czas na pierzyn puch;
    (Wiej, wietrze, wiej, hej, deszczu, siecz!),
    padam w pościel już po kuflach dwóch,
    bo kiedy leje deszcz, to zwykła ludzka rzecz.

    Dobranoc, Contessa 😉

  167. @bubekró 12 listopada o godz. 23:29

    Znalazłam słowa 🙂
    Ale wideo się nie włączy, bo koniecznie chce poznać moją datę urodzenia.
    Niedoczekanie! Nawet nie jestem pewna, czy już ukończyłam 18 lat.
    Musi co wczesny Alzheimer?

  168. @anumlik 12 listopada o godz. 23:42

    To ja już wolę pierzynę za fundament…
    I koniecznie bez koronek, s’il vous plait!

    Dobranoc, Mistrzu słów i słóweczek!
    Aha, i zdań złożonych też 😉

  169. Listopadowy SUPERKSIEZYC

    http://www.cbsnews.com/news/supermoon-november-2016-closest-to-earth-since-1948/

    Jutro, to jest 14 Listopada bedzie pelnia ksiezyca, w czym nie ma niczego niezwyklego. Tyle tylko, ze jutrzejszej pelni ksiezyca towarzyszy “perigee moon”, czyli usytuowanie ksiezyca w najblizszym Ziemi miejscu jego orbity.

    W sumie przelozy sie to na ksiezyc okolo 30% jasniejszy i 14% „wiekszy” i to wlasnie zlozenie pelni i bliskosci do Ziemi nazywa sie superksiezycem.

    Wszyszystkim zainteresowanym zycze bezchmurnego nieba i sprawdzenia zawczasu, kiedy kto ma lokalny wschod ksiezyca.

    ps. Ostatnio tak „wielki” ksiezyc byl obserwowalny, wedlug NASA, w 1948 roku, a nasteny, pominawszy grudniowy mniejszy od listopadowego 2016, bedzie dopiero w 2034.

  170. Na marginesie (16:37)

    „Donald’s Rump może jeszcze paść – jeśli go nie zaakceptują elektrorzy. Pisze o tym – tuż obok – „Polityka”. Nie mów hop – bo nawet sami Republikanie się nim brzydzą.”

    Namarginesko,

    Jesli tak pisze „Polityka” to, hej, you never know. Chociaz, tak naprawde, pobozne zyczenia, na tym blogu, to I dunno. Ja bym tam, na miejscu „Polityki”, zaczal sie sposobic do przetrwania nastepnych 4 lat trumpstych. A jak on bedzie trawl w jakim takim takim zdrowiu, to moze i lat osmiu. On moze pobic biblie!

  171. @NeferNefer
    12 listopada o godz. 20:52
    Do zaangaowania nie przekona Polaków żadna partia ubrana w te różne wyświechtane mordy, niechby nawet najzacniejsze. Opatrzyły się, miały swój czas i niewiele zrobiły.

  172. Co to jest „superksiężyc”?
    To jest księżyc w pełni podczas perigeum czyli na orbicie najbliżej Ziemi.
    O superksiężycu mówi się, gdy jego odległość podczas pełni wynosi mniej niż 361 524 km.
    W 2016 były już dwa (9. marca i 16. października), jutro i w grudniu będą dwa następne. W 2017 nie będzie żadnego, bo pełnia i perigeum nie trafią się w tym samym dniu, ale w styczniu 2018 będziemy znowu mieli okazję się podniecać niezwykłym zjawiskiem 😉
    Wprawdzie astronomowie twierdzą, że nieuzbrojone ludzkie oko nie jest w stanie odróżnić pełni super od przeciętnej (podana w procentach różnica wielkości i jasności odnosi się do pełni w apogeum czyli możliwie największym oddaleniu księżyca od Ziemi) ale przy odpowiedniej sugestii…
    Wiele osób nie wierzy, że księżyc na horyzoncie, taki wielki i piękny, ma dokładnie tę samą średnicę, co widziany niedługo później na gołym niebie.
    Nasz mózg tak łatwo ulega iluzji.

  173. Orteq słusznie zauważa jeżeli chodzi o kolegę Trumpa:

    ” A jak on bedzie trawl w jakim takim takim zdrowiu, to moze i lat osmiu. On moze pobic biblie!”

    A ja dodam jeszcze do siebie:

    Że jeżeli uwzględni się fakt, że zona prezydenta elekta jest jeszcze stosunkowo młoda, to można sobie wyobrazić incydent z dziejów rodziny Clintonów.
    Tam, po mężu o waszyngtoński bufet ubiegała się również współmałżonka. Ze skutkiem wiadomym.
    Nie można jednak wykluczyć, że pani Melania Trump wzbudzi większe zaufanie amerykańskiego społeczeństwa niż pani Hillary i przedłuży panowanie dynastii Trumpów do lat 16.

  174. A lat 16, to prawie jak 20, czyli tyle na ile zapowiadają się rządy obecnie panujących w Polsce.

  175. @Aateista
    13 listopada o godz. 10:50

    Zapominasz o klauzuli „Natural-born-citizen”.
    Melania urodziła się w Słowenii, a Trump swego czasu powołując się na tę klauzulę próbował udowodnić, że Obama nie urodził się na Hawajach.

  176. @anumlik
    13 listopada o godz. 10:55

    Kaczyńskiego powitano jako Naczelnika Państwa i „niekorowanego króla”

    Jak „niekorowany” to natychmiast okorować.

    Hegel powiada gdzieś, że wszystkie historyczne fakty i postacie powtarzają się, rzec można, dwukrotnie. Zapomniał dodać: za pierwszym razem jako tragedia, za drugim jako farsa.
    (Karl Marx)

    Który to raz mamy obecnie?

  177. @Tobermory
    Wyznaczając szefa Sądu Najwyższego i mając w nim większość, można dosłownie wszystko.
    A Trump będzie w takim właśnie położeniu.

  178. @Aateista
    13 listopada o godz. 12:03

    Jak się społeczeństwo amerykańskie zgodzi i ją wybierze, to nam nic do tego.
    Najpierw niech Trump spróbuje przetrzymać swoją pierwszą kadencję.
    Naród, który po doświadczeniu z Bushem juniorem wybiera sobie kolejnego narwańca i głupka musi się przekonać na własnej skórze, że nie jest mądrzejszy od Polaków, o których lubi sobie opowiadać takie funny jokes 😉

  179. NeferNefer
    12 listopada o godz. 22:15
    Nie chcę krakać …
    …………………………………………………….
    To nie krakanie, to twarda rzeczywistość.
    Suweren wybrał – tak, dokładnie, wybrał (albo olał!) i ma to co chciał.

  180. Tobermory
    13 listopada o godz. 12:19
    Z tymi jokes musi coś na rzeczy być. Chyba po złożeniu meldunku
    „naczelnikowi” będzie ich jeszcze więcej.

  181. seleuk(os)
    12 listopada o godz. 21:29
    Nie musisz (!) podawać żadnych statystyk zużycia czy zwrotów butelek PET. Z mojej strony uwagi dotyczące pięknej Skandynawii są luźnej natury.
    Rozumiem Twoje dobre zamiary…. Jednak podzielam uwagę @ na marginesie: nie pisz chaotycznie* , nie przeskakuj z tematu na temat. Raczej mniej,ale bardziej „koncentrycznie”.
    *-w jednym poście starasz dużo (od)powiedzieć.

  182. Na marginesie
    12 listopada o godz. 21:37
    WSZYSTKICH tajników MSWorda chyba nawet nie warto zgłębiać…
    ………………………………………………………………………………..
    I nie zgłębiam! Co jest jednak irytujące to ciągłe uszczęśliwianie
    użytrkownika coraz to nowszymi wersjami nie tylko „Worda” ale i innych programów*. Ja korzystam z b. starej wersji.
    *- ale to dzieje się i w innych dziedzinach jak np. elektronice gdzie taki producent „panasonic’a” musi obowiązkowo przynajmniej raz do roku pokazać nową wersję/model aparatu TV czy foto… Te zaś, pod względem technicznym niewiele różnią się od poprzednika,ale za to ceną…. ;–)

  183. Obejrzałem klip video polecony przez anumlika.
    Kluskowaty żwawo kroczy, za nim towarzysze starają się maszerować jeszcze bardziej energicznie i godnie. Grupa się zatrzymuje. Meldunek faceta, który był ubrany ja żołnierz wyklęty – biała kurtka, oficerki, biało-czerwona szarfa, kabura, ładownica, salut. melduje się Panu Naczelnikowi…eee, itd. Kluskowaty przyjął, wyklęty trzasnął obcasami, kluskowaty odebrał wieniec, wciągnął brzuch i zataszczył wieniec na miejsce.

    Taka sobie szopka. Normalka w Umęczonej.
    Pzdr, TJ

  184. @zezem
    13 listopada o godz. 13:03

    Ja te różne wytwory kupuję raz na generację, ale wtedy próbuję zdobyć w miarę nowy model. Ostatnio zmuszony byłem nabyć nowy odtwarzacz DVD, bo poprzedni szlag trafił, dosłownie piorun, co gruchnął w pobliżu i dotarł przez kabel TV.
    I dziś się przekonałem, że mogę z niego (ma HDD) odzyskać zdjęcia z września, których nie wgrałem do komputera, a skasowałem na karcie pamięci. Wgrałem je onegdaj na DVD prosto z karty, a dziś z powrotem na kartę. W kamerze już ich nie mogę otworzyć, ale w komputerze bez problemu.
    Natomiast iPad mini, kupiony wiosną, nie da się już skoordynować z 5-letnim iMakiem 🙁

  185. zezem
    13 listopada o godz. 13:03

    Mój komentarz
    Mnie też to wkurza. To prawa rynku. Ten, kto nie wypuszcza nowości na rynek, ten się kurczy. Ten, kto emituje coraz nowe modele, ten uważany jest za rozwojowego, ma uznanie rynku i ma przyszłość. Tak to wszystko splątane jest.

    A propos programów typu Word, czy Excel. Kiedyś, jeszcze za czasów raczkującego Microsoftu, pierwszy Word mieścił się na 7 instalacyjnych dyskietkach (jako skompresowany), 7 dyskietek, to było około 10 MB. Gdy się nauczyłem korzystać z tego Worda, to Microsoft bombardował odbiorców zapewnieniami, że już opracowuje nową wersję MSWord, będzie przyjazna dla użytkownika, szybka, prosta w obsłudze, wielofunkcyjna, itd. Cieszyłem się, że wreszcie będzie sprawniej, szybciej, mniej łamigłówek przy pisaniu.
    Gdy zainstalowałem nową wersję, to się okazało, ze gdzież tam – ani szybciej, ani sprawniej. Microsoft dołożył wiele funkcji, mnóstwo poleceń było niezrozumiałych, wprowadził taki trick, jak asystent użytkownika, (nie go szlag). Trza było od nowa brnąć przez te wszystkie usprawnienia.

    Za kilka lat przyszła nowa wersja. Miała być szybsza, przyjaźniejsza, sprawna, itd. Gdzież tam. Ten sam mozół w gąszczu funkcji, ustawień własnych i domyślnych, modyfikacji, obiektów, słowników, korekt, itd.

    Tak to się dzieje, że rynek zmusza do twórczości, do edycji nowych modeli bez względu na wzgląd. W każdej dziedzinie. Również w segmencie pralek. Od 20 lat słyszę to samo – ta maszyna sama pierze, a ty będziesz zadowolona, nasi eksperci, itd.

    Taki jest rynek, Nie znosi zastoju w żadnym segmencie, karze surowo tych, którzy się opóźniają.

    Jeśli o chodzi o aparaty cyfrowe foto, to tam pęd produkowania nowych modeli jest chyba największy w całej wytwórczości przemysłowej, większy niż w branży samochodowej, większy niż w smartfonach. Ostatnio firmy foto stały się tak zajadłe i bez skrupułów na rynku nowości, ze wypuszczają z wielkim halo nowy model, w którym nowością są zmiany kosmetyczne.

    Powstaje pytanie o odbiorców. Jak sobie radzą z tym odbiorcy? Ano jak na razie kupują, lecz ileż można. Popyt na zwykłe cyfrówki foto w ostatnich dwóch latach jedzie w dół wskutek konkurencji smartfonów. Telefony komórkowe potrafią robić zdjęcia dla amatorów dorównujące jakością tym z aparatów z dolnej półki, popularnych, przeznaczonych dla mas, aparatów „point nad shoot”. Mimo setek modeli point and shoot na rynku, dla każdego i na każde warunki, ich sprzedaż gwałtownie maleje. Nie pomaga wypuszczanie nowości.
    Okazało się, że konkurencją dla nich są wytwory z odległej branży – telefonów komórkowych dla masowego odbiorcy. Technika tak dalece poszła naprzód, że stało się możliwe wbudowanie do smartfonów całkiem przyzwoitych aparatów foto (jak na wymagania amatorskie).

    Rynek weryfikuje produkty oraz tworzy nowe potrzeby. Tak jak kiedyś było z motocyklami. Był okres w Polsce, że był to pojazd masowy. A dzisiaj? Jakaś WFM-ka? Śmiech. Harleye, Suzuki dla nielicznych i chińskie skutery dla mniej zasobnych.

    Uff. Od MSWord i Excel do chińskich skuterów.
    Pzdr, TJ

  186. Tobermory
    13 listopada o godz. 13:23
    W kamerze już ich nie mogę otworzyć, ale w komputerze bez problemu.
    ……………………………………………………………………………
    Po fachowemu może to oznaczać ,że komputer łyka format, którego kamera nie przełyka. Podobnie jak iPad. A robione jest to celowo. „Kasa, Misiu,kasa..”
    Aha… zauważyłem ,że ostatnio są w sprzedaży telewizory z oznaczeniem UHD i SUHD…. Co oznacza Ultra i Super/Supra(?) Ultra…
    Różnica w stosunku do HD nijaka… ;-). Poza tym poprosiłem pana w sklepie aby mi to zademonstrował (ten cudny obraz)
    przy odbiorze normalnego kanału , oczywiście z transmisją HD.
    Rezultat… nooo…jaki?

  187. tejot
    13 listopada o godz. 14:01
    To wszystko prawda. Ja jakiś czas temu jednak wprowdziłem w zakłopotanie sprzedawcę. „Chiałbym aparat fotograficzny z którego mógłbym telefonować”.
    Opisywane perypetie z „Wordem” przypominają obietnice z coraz to nowszymi wersjami „Windows”. Każda następna miała być niemal doskonała. Potem dopiero okazywało się,że jest „dziurawa” jak sito np, jeśli chodzi o tzw. luki w systemie.
    Pozdrawiam.

  188. Wczoraj, o 17:52, ‘Tanaka’ napisał (między innymi ) do ‘tejota’.

    Nie widzę poważnych powodów, by opozycja nie miała się wreszcie nauczyć mówić językiem znacznie konkretniejszym, mocniejszym, stosującym mocne oskarżenia (ale nie pomówienia). Jest dość rzeczy, za które można Kaczyńskiego i jego mrocznych popleczników oskarżać, i to bardzo twardo.
    I należy przestać o cokolwiek prosić: jego i biskupów. Błagalne prośby pod adresem biskupów, żeby się zlitowali i dali jakiś ludzki głos w sprawie ponownego grzebania w grobach ofiar lotu do Smoleńska jest poniżej godności, jest niecelne, jest bezużyteczne, wywołuje w skutku jeszcze większe uzależnienie się od sprawcy opresji i poniżenia.
    To fatalny błąd. Żadnego proszenia, ale działanie zupełnie alternatywne i ani o milimetr w niczym nie popuszczające niszczycielom państwa, prawa, zasad, ludzi, wolności i wspólnoty.

    Cytuję ten fragment postu, aby podkreślić jego istotność versus tej masy ‘ciamciaramciania’ polityków opozycji, którzy ciągle nie mogą pojąć (proszę podać inne przyczyny, bo strach wykluczam), że z tym gangiem trzeba adekwatnie.

    Od p. Niesiołowskiego się prawie odcinali, zamiast przejąć przynajmniej treść jego wypowiedzi i zamiast pp Szejnfelda i Pitery, aktywować platformerskich Ziemkiewiczów.
    Wszędzie! W gazetach, radiu, telewizji i Internecie!

    Jeszcze był p. Palikot, ale wszystko co zdobył, spieprzył.

  189. @@Na marginesie, seleuk(os)
    Szanowni Państwo!
    Ostatnio, dość duże ‘połacie’ blogu, zajmują Wasze posty, często są to grzeczne przepychanki, a czasami skopiowane skądś, cudze teksty.

    Jestem na blogu rzadkim autorem, ale blog przeglądam, wiele przewijam i często jest mi przykro, że inteligentni ludzie nie widzą czegoś niestosownego w zawłaszczaniu publicznego bytu.

    Wartością tego blogu, oprócz braku blogowego hejtu, była przewaga zrozumiałych tekstów, a króciutkie chat’s stanowiły wyjątek.

    Myślmy o nowych piórach na blogu!
    Na sąsiednim, kiedyś wiodącym blogu, dyskutuje miesiącami kilku tych samych autorów, w tym nie brakuje trolli/komisarzy politycznych.

    Pozdrowienia

  190. @Stasieku

    „Nobody is perfect”, co sie na blogowosc blogowa przeklada, ze troche plaplapla blogowi nie zaszkodzi. Blog od tego nie zbiednieje, ze sobie ludzie pogadaja. Tak przynajmniej na dzis uwazam, bo „wysokiego C” dlugo sie nie pociagnie… Taki koloryt tej tutaj ateistycznej Agory. Na Agorze w Atenach tez wiekszosc gadala o byle czym, a tylko niewielu gadalo madrze z Sokratesem. Pewnie wielu sie przysluchiwalo glosu nie zabierajac, bo nie mieli smialosci sie publicznie odezwac… Zupelnie tak jak to sie obecnie dzieje tu. Pod tym wzgledem, mysle, ze sie nic, a nic, nie zmienilo.

  191. @stasieku 13 listopada o godz. 15:49

    Szanowny Panie!
    Prawa blogu są dla wszystkich takie same.
    Jeśli ma Pan coś ciekawego do powiedzenia – proszę mówić.

  192. @stasieku 13 listopada o godz. 15:28

    „skopiowane skądś cudze teksty” – i Pan Szanowny to zarzuca INNYM?
    No no. Nie posiadam się ze zdziwienia…

  193. @Tobermory 13 listopada o godz. 10:38

    Odstosunkuj się od… księżyca.
    I nie szukaj dziury w całym. OK?

  194. @Orteq 13 listopada o godz. 9:18

    No właśnie… pisałeś coś o spokojnych żyrafach? No to zobacz.
    To tak z Rumpem mi sie… skojarzylo.

    https://www.youtube.com/watch?v=_akd-o3ppAE

    P.S. Nie wiedziałam, że szyja żyrafy rośnie przez całe życie.
    Live and learn…

  195. @zezem 13 listopada o godz. 13:03

    Popieram, podzielam – i zgadzam się z entuzjazmem.
    Ja też nie rozumiem frenetycznej pogoni za technicznymi nowinkami.
    Potrzebny mi jest po prostu dobry program, w miarę kompatybilny i wykonujący to, co chcę zrobić. Z kolei ciągłe ulepszanie z towarzyszeniem marketingowych okrzyków zachwytu – tylko mnie nudzi i denerwuje. W dodatku każda nowa wersja jest trochę inna – a ja nie chcę co kilka lat uczyć się od nowa raz opanowanych komend. W porządku, jeśli jest to zmiana na lepsze – jak usunięcie w Wordzie idiotycznej pułapki, która w przypadku podświetlenia kilku słów i równoczesnej komendy „zapamiętaj” zapamiętywała tylko tych kilka słów. Traciło się w ten sposób całe dokumenty. Ale przemeblowywanie menu tylko po to, żeby udawać, że wprowadza się coś nowego? To mi pachnie marketingową ściemą.
    P.S. No ale ja też nie rozumiem, po co kupować nową lodówkę – gdy stara jeszcze działa całkiem dobrze 😉

  196. @tejot 13 listopada o godz. 14:01

    Po ataku terrorystycznym na WTC Bush powiedział do ludu: „Idźcie po zakupy”. Bo to niby miał być wyraz patriotyzmu… Gospodarka kręci się wokół konsumpcji, a obywatel ma nakręcać gospodarkę (czyli dofinansowywać te bogacące się nieprzyzwoicie 1 czy 2 procent?) Ja się na to nie piszę. Tak czy inaczej produkujemy góry śmieci, z którymi już teraz trudno sobie dawać radę.

    Elektronika z Chin jest niewiarygodnie tania – ale również obliczona na krótki okres użytkowania. Lodówka wyprodukowana 50 lat temu była owszem, prymitywna i mniej energooszczędna niż dzisiejsze – była droga, ale miała trwać i trwać. Dzisiejszy sprzęt AGD i elektronika rozlatuje się po kilku latach – i bardzo często nie można go naprawić, bo podzespoły są scalone. Gdy przepali się drucik – cały aparat idzie na złom.

    To jest wykalkulowane i praktykowane całkiem świadomie – żeby przeciętny Kowalski raz po raz kupował nowe. A gdy w dodatku jeszcze nowe rzeczy stają się czymś w rodzaju „status symbol” – efektem jest coś w rodzaju amoku. Powszechnego niestety.

  197. Splendit isolation
    Odchorowałem już wybór Trumpa.
    Teraz pewnie wszyscy dostrzegamy wiele podobieństw sytuacji politycznych w USA i Polsce (toutes prop.)

    Mam ochotę napisać coś niepoprawnego.

    Wg mnie, akurat zarzuty pod adresem Trumpa, kiedy on domaga się od partnerów NATO większego wkładu w uzbrojenie paktu, są nieuzasadnione. Jeśli ktoś mnie wytłumaczy po kiego Amerykanom bazy w Europie w XXI wieku, to może zmienię zdanie. (‘tejocie’, pomóż!)

    To przypomina pretensje obecnej opozycji skierowane do PIS, że oni wszystko robią, aby UE opuścić.
    Czy to dla opozycji jakaś rewelacja?!
    Przecież zawsze dla prezesa i polskiego KaKa, Unia była źródłem laickiej / demokratycznej zarazy!
    Myśl, że prezes i biskupi ustalili, że Unię trzeba wydoić i po wydojeniu opuścić nie opuszcza mnie bez względu na to, co słyszę.
    Prezes już zrobił i jeszcze wykona wiele ruchów, które nie mieszczą się w kanonie UE! On czasami coś skłamie, np. że wg niego miejsce Polski jest w Unii, ale oko do biskupów puszcza.
    Dla określenia pewnej mniejszości narodowej prezes stosuje ksywkę „liberałowie” a Rydzyka, kiboli i narodowców kokietuje.
    „Czerska mać” na transparentach widziałem.
    Kapciowy prezesa (ten ogolony na łyso), nazwał mnie i kilka milionów Polaków „komunistami i złodziejami”.

    I co nasza opozycja?
    Ano „usta w ciup”, Szejnfeld i Pitera do TVN, czasami zarumieniony Trzaskowski.
    A na koniec Schetyna grający na pewne 10% w 2019…

    W USA wystawili p. Clinton, co przypomina wystawienie p. Kopacz przez p. Tuska.
    A tyle pieniędzy wydają demokraci w obu krajach na studia socjologiczne, analizy przemian, wpływ Internetu, itp.
    Co to za głowy? Żeby Kamińskiego zostawić, potem Ziobrze odpuścić!
    PS
    Smutny felieton p. Sierakowskiego w GW skwituję osobliwie.
    Zawsze występowała przynajmniej jedna lub kilka przyczyn wojen / rewolucji. (kolejność nieistotna)
    1. Religia / ideologia
    2. Brak demokracji
    3. Rozwarstwienie
    4. Nacjonalizm
    I pytanie zamykające moje bleble.
    Czy możliwa jest wojna w Europie, w XXI wieku? (konflikt ukraiński pomijam ze względu na jego specyfikę)
    PS
    Na marginesie
    Jeśli przeczytałaś moje głupoty, to masz pewność, że to nie kopia tekstu kogoś mądrego.
    Ale trzymaj uśmiech!

  198. @lonefather – czy mógłbyś coś bliższego o tej hipnozie z New Scientist?
    Kilka osób wyraziło zainteresowanie, ja w tej liczbie 🙂
    I mam nadzieję, że z Jasiem wszystko w porządku?

  199. @stasieku 13 listopada o godz. 17:05
    No widzisz – jak chcesz to potrafisz 🙂

  200. @Na marginesie
    13 listopada o godz. 16:29

    😯
    Takie obcesowe sugestie zachowaj może dla siebie, OK?
    Nie ma już chyba portalu, na którym by nie informowano o czekającym nas jutro „sensacyjnym” zjawisku, a w USA wróżbici polityczni analizują, czy to dobry znak dla prezydenta-elekta 🙄
    Może we wtorek wypowiedzą się lunatycy? 😉

  201. Na marginesie
    13 listopada o godz. 16:29

    On musi…
    Jak tylko widzi, ze cos napisalem, to nie umie zapanowac nad soba… Taka ma do mnie i tego co pisze „slabosc”. Ja go pozostawiam jego losowi. Zostaw i Ty. Nie jest wart wiekszej uwagi, poza ogladaniem fotek, ktore robi, czy linkow jakie usluznie wynajduje. I jedynie, na szczescie tylko od czasu, do czasu, trzeba prostowac falsz, ktory z ignorancji pospiesznej rozpowszechnia, trollujac wybiorczo wybrana aktualna ofiare swojej wrodzonej zlosliwosci. JAk to sie mowi? Ten typ, tak po prostu ma. I tyle.

  202. @Tobermory 13 listopada o godz. 17:11

    Jeszcze jedna obcesowa sugestia.
    Powiem jaśniej – przyhamuj z sarkazmem
    Zwłaszcza w stosunku do.. dwóch panów L.
    Których obu lubię i cenię.
    Na razie tyle.

  203. @Na marginesie
    13 listopada o godz. 17:19

    Powiem jaśniej – przyhamuj z wtrącaniem się i podgrzewaniem atmosfery.

  204. @lonefather 13 listopada o godz. 17:17

    On NIE MUSI. I nawet nie powinien.
    Obiecałam Ci wsparcie – jeśli zarzuty się potwierdzą.
    Dlatego w razie czego na mnie licz.
    A na znęcanie się na forum nie pozwolę.

  205. I nie stosuj pogróżek, że to „na razie tyle”.

  206. @Tobermory 13 listopada o godz. 17:21

    Powtarzam – przyhamuj z sarkazmem, zwłaszcza pod KONKRETNYM adresem.

    Tyle w TOmacie. Over and out 😉

  207. „A na znęcanie się na forum nie pozwolę.”

    Najpierw udowodnij znęcanie się nad kimkolwiek.
    Potem bierz się za odrąbywanie rąk.

  208. @Tobermory 13 listopada o godz. 17:22

    „Na razie tyle” nie było pogróżką.
    Nie publikuj insynuacji. Już Ci to mówiłam.

  209. @Na marginesie
    13 listopada o godz. 17:23

    Powtarzam:
    Udowodnij konkretny adres i uzasadnij sarkazm.
    Bo ja tu tylko widzę żaby chętne do podkucia.

  210. @Tobermory 13 listopada o godz. 17:23

    Chcesz występować w roli ofiary? TY, forumowy sadysta?
    Cała przyjemność po mojej stronie. Be my guest.

  211. @Tobermory 13 listopada o godz. 17:26

    A kuku. Wszyscy wiedzą, o co chodzi.
    A ty udajesz niewiniątko. Przyhamuj sarkazm.

  212. Na razie pilne obowiązki mnie wzywają.
    Potem się „wezmę za odrąbywanie rąk” (hi hi!!)

  213. Spsiało. I odechciało mi się.

  214. Balladka z piaskownicy

    Lunę z lumpeksu pan każe
    – od tak, na marginesie?
    Uważaj pan, w lunaparze
    zlądujesz – pod życia jesień.

    Szafranem go nacierały –
    spiskim – markietanki.
    Wybałuszał gały
    na takie macanki.

    Z rozkosznych wybałuszeń
    (ot tak na marginesie)
    wierzbinowych gruszek
    przybyło Tobermoru w lesie.
    😀

  215. @stasieku 13 listopada o godz. 17:05

    Przeczytałam – i to wcale nie są głupoty.
    Co do możliwych przyczyn wojny – można chyba dorzucić coś takiego, jak zbiorowe zidiocenie.

    To nie jest bajka. Pisze o tym np. historyk Adam Zamoyski.
    W jego ujęciu – przyczyną wojny francusko – pruskiej w roku 1870 było nagłe i niezbyt uzasadnione przekonanie, że Niemcy zagrażają Francji. Takie przekonanie żywili Francuzi, którzy w zasadzie wymogli na swoim rządzie wojnę z Niemcami – którą sromotnie przegrali.

    Z kolei zdaniem Wiki „Do wojny doprowadziła kumulacja kilku czynników: ambicje osobiste, zaborcza polityka, nadmiar pewności siebie i brak poczucia rzeczywistości”.

    Czy jest możliwa wojna w Europie? Moim zdaniem wojna możliwa jest wszędzie. Pytanie tylko – jaka. Przecież wojna na Ukrainie już była – jest.

  216. @anumlik 13 listopada o godz. 18:45

    Sympatyczne. Ale don’t rub it in 😉
    Ja jestem cicha i pokornego serca.
    I bardzo pragnę pokoju i rzeczowej, nieskrępowanej dyskusji.
    Ale że si vis pacem para bellum… no to niestety. Czasem trza.

  217. Wielki tytuł na „pierwszej” stronie Gazeta.pl

    „CZĘSTOCHOWA: Wielka bijatyka w kolejce do nocnego. 3 rannych, 11 zatrzymanych. Policja szuka księdza”

    Zaglądamy do środka !!! A tam!!!

    „Zniecierpliwiony staniem w kolejce 27-latek z Częstochowy miał sprowokować sobotnią bójkę pod sklepem przy ul. Krakowskiej w Częstochowie. Policja zatrzymała 6 Polaków i 5 Ukraińców w wieku od 19 do 38 lat”
    oraz
    „Policja poszukuje także osoby duchownej, która była naocznym świadkiem wydarzenia. Ksiądz prawdopodobnie porusza się volkswagenem w ciemnym kolorze…”

  218. Czy to nie jest przypadkiem mieszanie się Watykanu w wewnętrzne sprawy Polski?

    Komentarz Marka Trybuta też polecam.

    http://natemat.pl/194473,biskup-z-watykanu-o-opozycji-rozmawiajmy-w-polsce-tylko-ludzie-zle-jej-zyczacy-moga-sie-na-nia-skarzyc-w-brukseli

  219. Minatur bellum Namargineska!
    W piaskownicy. O pieska niebieska 😉

  220. @Na marginesie
    13 listopada o godz. 17:27

    Nie widzę siebie ani w roli ofiary, ani też czyjegokolwiek oprawcy na tym blogu. Życzę trochę opanowania histerii i megalomanii.
    I proszę o wskazanie, które informacje w moim komentarzu o „superksiężycu” kwalifikują się do znęcania nad kimkolwiek. Na czym polega ich rzekomy sarkazm?

    Przypomnę:
    sarkazm = szczególnie złośliwa ironia; szyderstwo, kpina, drwina

    Jak komuś nudno, to zaczyna podszczuwać: Kumie, obrażają was. Zostawicie to tak?

    Tak odbieram twoją postawę na tym blogu @Na marginesie.

    Na szczęście
    „Minatur bellum et non fert: sic gens tota Polona facit” 😉

  221. @Tobermory 13 listopada o godz. 19:56

    Jeśli jedna osoba Ci mówi, że jesteś osłem, nie przejmuj się.
    Jeśli dwie – zastanów się.
    Jeśli trzy – udaj się po siodło.
    To tak – na marginesie.
    Incydent zakończony, dalsza dyskusja o Tobie jest bezcelowa.
    Co będzie dalej – zależy tylko od Ciebie.

    Z kolei co do „histerii i megalomanii” – hi hi hi !!!

  222. Aha, i jeszcze jedno, Tobermory.
    NIGDY nie posądzałam Cię o brak inteligencji.
    A zatem bezcelowe jest przekonywanie mnie, że Ci jej brak 🙂

  223. Nie widzę niczego napastliwego ani niestosownego w komentarzu @Tobemory o księżycu. Komentarz jak inne, przeczytałam i przeszłam dalej.

  224. Co tu zajrzę, to się potykam o @Namargineskę, która rozdaje pochwały lub kuksańce.
    Oj, krewka z niej kobieta. Strach się narazić.

  225. @NeferNefer
    13 listopada o godz. 20:27

    Bo ty nie masz odpowiednio (sz)czujnych sensorów 😎

  226. Tobermory
    13 listopada o godz. 20:33

    Ależ mam sensory, tylko na odwrót 🙂

  227. @NeferNefer
    13 listopada o godz. 20:36

    Toć wiem, że masz, normalne, ludzkie, empatyczne.
    A ja się dowiedziałem, że incydent zakończony.
    Wszczęty, zakończony, wszystko znowu OK.
    No i jak tu wierzyć, że
    http://i.imgur.com/iVCpwgq.jpg

  228. A teraz, sorry, pociągnę temat

    „Superksiężyc jest 14 procent większy na niebie i 30 procent jaśniejszy od pełni w perygeum.”
    Pisze… nie, nikt na „L”, wróć do klocków startowych, czujny czytelniku.
    Pisze redaktor GW
    http://multimedia.wyborcza.pl/ksiezyc/2/

    apo-, pery- , a kto się w tym połapie 🙄 😀

  229. zezem
    13 listopada o godz. 14:17
    tejot
    13 listopada o godz. 14:01
    Język reklam i język polityków
    Mój komentarz by zrównoważyć mikroprzepychankę na blogu.
    Zezem, ciekawym zjawiskiem jest w kontekście rynkowej walki o zdobycie uznania konsumentów, a tym samym zwiększenia popytu na swoje wyroby, jest język reklam, którym rozmawiają producenci z konsumentami.
    Gdy czytam opis jakiegoś urządzenia na forum specjalistycznym, to coś z niego da się wyłuskać, coś fachowego i niefachowego, jakieś zalety i niedostatki urządzenia.

    Jeśli czytam opis tego samego urządzenia (zwykle jest to opis apologetyczny w formie niby rzetelnej analizy) sporządzony przez wytwórcę (oczywiście za pośrednictwem agencji reklamowej) z okazji wejścia na rynek nowego produktu, to uderza mnie mgławicowość opisu, nijakość oraz entuzjastyczny język. Dajmy na to:

    wyrób ten został skonstruowany specjalnie pod Twoje potrzeby klienciw (przyjazna poufałość), spełnia wszystkie wymagania norm (tutaj wyliczenie norm – zdobycie zaufania), zastosowano w nim najnowocześniejsze rozwiązania, które były wypracowane w kontakcie z użytkownikami, by jak najlepiej spełnić ich wymagania, wyrób ten jest doskonałym narzędziem do robienia tego, a tego, przydatnym w pracy planowej i nieplanowej, w rekreacji i turystyce, w rodzinie i w towarzystwie, jesteśmy dumni, że wyrób nasz trafił do milionów użytkowników, nie ustaniemy w wysiłkach by jeszcze lepiej obsłużyć zapotrzebowanie, dać ludziom szczęście spełnienia się w (hobby, zawodzie, w obowiązkach, itd.), wyrób ten posiada unikalne cechy, jest niezawodny, odporny, prosty w obsłudze, precyzyjny. Itd, itp.

    Język reklamy ma swoją specyfikę. Nigdy nie mówi całej prawdy, wady pomija, a zalety przedstawia wyjątkowo selektywnie, przesadnie, jadąc na uczuciach i emocjach tak je zachwala, że niemal wmawia. Tak solidnie wmawia, ze klient traci orientację, nie jest w stanie samodzielnie analizować i poddaje się urokowi entuzjastycznego opisu.

    Czyż nie to samo dzieje się w polityce?

    Weźmy wypowiedzi polityków, którzy się reklamują jako wyzwoliciele społeczeństwa od wszelkich trosk. Też nie mówią całej prawdy, a niecała prawda, to kłamstwo.
    Aby wmówić zalety swoich koncepcji, dobierają selektywnie fakty, tendencyjnie je opisują, nie przedstawiają problemów, jakie się z tym wiązać mogą, serwują jedynie pompatyczne sugestie. Bo gdy ma się rynek przed sobą, rynek wyborców, na którym należy się sprzedać jako partia, czy indywidualny kandydat, to należy mówić prawdę częściową, tą przyciągającą klienta, czyli należy kłamać, kręcić i przedstawiać swoje reklamiarstwo jako rzetelną analizę problemu, górnolotną, obiecującą.

    Oglądając w ostatnich dniach w TV dyskusje, w których brali udział PiSowi reklamiarze, nie mogłem odejść, odczepić się od porównania ich do zachwalaczy, reklamiarzy, krętaczy, komiwojażerów, ludzi zawodowo kłamiących, przy czym kłamstwo ichne, tych polityków, jest bardzo proste – nie mówią całej prawy w omawianym problemie, a swoje konkluzje opierają na dobranych faktach – tych wygodnych dla ich argumentacji, niewygodne sprawy zbywają stwierdzeniem, że są albo nie ważne, albo bez znaczenia, albo że ich nie ma, albo że to jest wymysł wrogów narodu. Tak z reklamiarstwa rodzi się natężony nacjonalizm. A z takiego nacjonalizmu jest krótka droga do narodowego autorytaryzmu.
    Pzdr, TJ

  230. Tobermory
    13 listopada o godz. 20:57
    mam wrażenie, że w tym roku była podobna sytuacja, może księzyc nie był o 14 % większy, ale znacząco większy i jaśniejszy niż na codzień go widujemy, gdy jest w pelni.
    A tu źródła mówią o latach, w ktorych przyjdzie czekać na następną okazję.
    Coś się z księzycem dzieje, skoro ostatnia taka sytuacja miała miejsce w 1948 roku, a więc prawie 68 lat temu, a następne takie zdarzenie ma naśtąpić za 18 lat!
    Przespaliśmy wcześniejsze zmiany?
    Wydawaloby się, że mozna mniej więcej, tak jak zaćmienie słońca czy księżyca określić takie wydarzenie, a tu rzuca się w oczy róznica prawie 50 lat w zjawisku.

  231. Ape- to mi się aperitif kojarzy 🙂

    Ja źle śpię podczas pełni, zawsze mnie koszmary męczą:(

  232. Tobermory

    Tobermorku i inne przyjemne ludzie zainteresowane, chcę zameldować, że niepotrzebnie zbudowany falochron, który przed niczym ludzi nie chroni, cieszy się wielkim zainteresowaniem lokalnego ptactwa – mew i kormoranów. Przesiadują na nim czasem tak gęsto, że szpilki nie idzie wetknąć, dlatego nie wtykam. Kormoranami jestem zdumiony, bo na jeziorze pojedynczego trudno zauważyć, tak się kryją, a na falochronie suszą swoje skrzydła bez przerwy i można podejść o wiele bliżej niż na jeziorze. Ptaszki nie tylko przesiadują – coś również robią na pomnik ludzkiej niekompetencji. Przepraszam, że powiem patetycznie: obsrają nas kruki i wrony. I w swoim czasie, może jeszcze za mojego gównianego życia, nikt nawet się nie domyśli, że pod warstwą pożytecznego guana jest coś, co było przed sekundą reklamowane jako szczyt morsko-budowlanej nowoczesności.

    https://lh4.googleusercontent.com/-wXOLf8LGlD8/WCjO4lnIVqI/AAAAAAAALmg/0BxUQLwL01Q9Wsnku5FrkKxGSZjliLZkACL0B/w899-h541-no/2005-01-03%2B00.57.56.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-PY2RCB_JCG0/WCjO4cQellI/AAAAAAAALmc/n2nfN_-vOJ0dj6fM3eIZsaEI-Xqh7kDEACL0B/w899-h541-no/2005-01-03%2B01.02.23.jpg

  233. tejot
    13 listopada o godz. 14:01
    Jakiś czas temu w „Planecie” oglądałam francuski program poświęcony „jednorazowym” urządzeniom, jakie kupujemy do użytku domowego; chodziło o telewizory, odtwarzacze rózne drobiazgi agd oraz telefony, tablety i laptopy, których po malej awarii nie sposób naprawić, bo naprawa staje się nieopłacalna ze względu na konieczność wymiany całego podzespołu(tak to w skórcie nazwę) zamiast jednej części, ktorej koszty byłby skromnym ułamkiem wartośc nowego urządzenia.
    Ekipa telewizyjna przeprowadzila śledztwo u wielu producentow różnych urządzeń, którzy mniej lub bardziej wyjaśniali kulisy produkcji, tłumacząc m.in. że do produkcji dostają podzespoły pochodzące z fabryk z calego świata, a oni tylko montują. Właściciel marki danego produktu w ogóle nie chciał rozmawiać z tv, zaslaniając sie tajemnicą handlową.Podano przyklad tabletu, ktory przestał dzialać po ponad dwoch latach (gwarancja jest na ogól dwuletnia właśnie), gdy klient zaniósł tablet do serwisu, usłyszal, ze naprawa ma kosztowalć powiedzmy 600 dol. a nowe urządzenia, akurat wypuszczone na rynek kosztowało chyba 800.Wybór jest oczywisty.
    Mam w domu telewizor kineskopowy prawie 18 letni, pralka ma ponad 20 lat, lodówka też kilkanaście i chucham i dmucham na te urządzenia, bo pan fachowiec serwisant za kilkadziesiąt zlotych do stu naprawi mi pralkę(najczęściej pada kondensator), w lodówce wymieniałam agregat za 280 zł już dwa razy, ale za każdym razem inny(ma dwa), telewisor jeszcze nie widzial serwisanta(SONY prod. Angielskiej, nie chinksiej ani azjatyckiej).
    W filmie tym widzialam elektrośmieci, ktore zalegają całe wsie w Indiach i na południu Chin, z ktorych ludzie gołymi rękami wyszarpywali surowce do do dalszego przetworzenia. Wokół smród, brud i zanieczyszczenie środowiska i ludzie, ktorzy na skutek obcowania z oparami spalin, bo zdejmowali koszulkę z kabli miedzianych zatruwają się toksynami i zyją o wiele krócej.
    Przyznam, że film mną wstrząsnął, choć z przyzwyczajenia nie wyrzucam urządzeń, ktore dzialają i cieszę się, że tak długo mi slużą. Telefon komórkowy miałam 12 lat ten sam, mial nową baterię, ale przyszlo się z nim rozstać i cóż- kupiłam jakis czerwony, ktory nawet robi zdjęcia i mam w nim intenret.
    Tak na marginesie- marnujemy w ten sposób mnóstwo energii, surowców i pracy ludzi. Może takie czasy i pęd ku nowinkom, bo są tacy, ktorzy muszą mieć co roku nowy model tego czy owego urządzenia i tych ludzi jakoś mi żal; pędzą za nowinkami i wciąż są z tyłu…

  234. pombocek
    13 listopada o godz. 21:51
    kormoranow z tej odległości nie widzę, ale wierzę Ci na slowo.
    Faktycznie, do wiosny będzie wiele guana; ciekawe, czy będzie wiosenne sprzątanie.
    A może morze zmyje…

  235. Konstancja
    13 listopada o godz. 21:55

    Umiłowana ze wszystkich stron Konstancjo, ruszyłaś temat, który mi nie daje żyć od urodzenia. Ale nic nie powiem, bo się od tego spalam. Oszczędzam wszystko: torby foliowe na plastyki i papier służą mi prawie rok każda, buty, jeśli góra się nie rozsypuje, podklejam, aż się rozsypie, żona wystała w nocnych kolejkach pod koniec 80-tych lat pralkę, która jej służyła ponad 25 lat. Lata temu kupiła telewizor panasonykowy, który chciałem wyrzucić, bo waży ponad 40 kg. Ale gość w sklepie powiedział, że to, co on ma w sklepie, to podług tego panasonyka – badziewie, i niech żona go szanuje, to jeszcze wnuki będą po jej śmierci oglądać. Ludzkość w podskokach zmierza ku zagładzie siebie i ziemi. Ale prędzej chyba sama się zagładzi.

  236. @Konstancja
    13 listopada o godz. 21:31

    Konstancjo, nic się nie dzieje.
    Następne takie zdarzenie będzie w styczniu 2018. Niczego nie przespaliśmy. Takie zjawiska można bardzo dokładnie obliczyć i astronomowie to robią. Po czym próbują robić trochę szumu, aby ich praca nie szła na marne.
    To jest tylko sensacja medialna.
    Teraz wyobraź sobie, że z odległości 102 metrów obserwujesz oświetlony słońcem kolisty obiekt o średnicy 1 metra.
    To jest odpowiednik tarczy Księżyca widzianego z Ziemi podczas perygeum. Jeśli powierzchnia tego koła zwiększy się o 14 proc. to oznacza, że jego średnica wzrośnie o 6 cm czyli koło to zyska dodatkową obręcz szerokości 3 cm. Rozpoznasz tę różnicę z odległości 100 metrów? Mając w pamięci „normalne” wymiary tego koła?
    A jasność Księżyca zależy od klarowności powietrza oraz od kąta padania promieni słonecznych. W czasie pełni padają one na powierzchnię Księżyca pod tym samym kątem, pod jakim my go obserwujemy. Nierówności i góry na jego powierzchni nie rzucają cienia i sprawiają, że „świeci” tak jasno, ale i tak ok. 400 000 razy słabiej niż Słońce.
    Ciekawostką jest, że na dwa i pół dnia przed pełnią, kiedy tarcza Księżyca jest oświetlona w 95 proc. jest on tylko w połowie tak jasny, jak w czasie pełni.
    Księżyc w perygeum ma oczywiście wpływ na większe pływy morskie powodowane jego grawitacją.
    Niektórzy mogą odczuwać zmiany samopoczucia, dlatego wspomniałem o lunatykach 😉

  237. @pombocek
    13 listopada o godz. 21:51

    No to jednak na coś ten beton się przydaje, a ty tu cały czas narzekałeś 😉
    Kormoran zasrywający betonowy falochron mniej zasrywa drzewa, które na kormoranie guano nie są odporne i umierają stojąc 🙁

  238. PS.
    Konstancjo,
    na księżyc w pełni patrz, kiedy jest w zenicie i wtedy porównuj jego jasność i wielkość z poprzednimi pełniami. Ręczę, że tylko porównanie fotografii robionych tym samym aparatem w dokładnie tej samej fazie wykaże rzeczywiste różnice. Reszta to iluzja.
    Oczywiście astronomowie, którzy dziś mierzą i liczą wszystko bardzo dokładnie, mogą ci wykazać te wszystkie niuanse.
    A media trzeba czymś karmić, bo są nienasycone, a kto chce stale czytać o Trumpie, Syrii czy prezesie 🙄

  239. Tobermory
    13 listopada o godz. 22:15

    Aż przykro na to pokormoranowe umieranie patrzeć. Pierwszy raz widziałem w 1962 na praktyce na Mazurach. Wyspa Kormoranów się nazywała. A ostatnio, we wrześniu, byłem nad jeziorem Dołgie Małe w Słowińskim Parku Narodowym i widziałem na przeciwległym brzegu białe drzewa. Tak więc faktycznie ten beton na coś się przydał i może w dłuższej perspektywie będzie ratował drzewa przed obs…umieraniem.

  240. Konstancja
    13 listopada o godz. 21:55

    Mój komentarz
    Konstancjo, poruszyłaś kilka tematów ściśle splecionych ze sobą :
    – galopujący rozwój technologii, pościg firm za nowościami,
    – rynek, konkurencja na nim wymusza produkcję jak najszybszą nowości i to na skalę masową, co obniża cenę i jednocześnie jakość (w pewnym stopniu),
    – problemy recyklingu, utylizacja gwałtownie przybywających elektrośmieci odbywa się w krajach z niska kulturą ochrony środowiska, bo taniej.

    Producenci wszelkiego sprzętu elektronicznego mają niby alternatywę, ale bardzo teoretyczną – produkować solidnie i drożej, produkować tanio i z obniżoną żywotnością wyrobów. Rynek, prawa ekonomii zmuszają ich do produkowania, szybko, tanio i z jakością minimalną, taką, by to jakoś działało. Nie ma czasu , ani pieniędzy na cyzelowanie wyrobu, doprowadzanie go do solidności, długotrwałości, wysokiej niezawodności, ponieważ rozwój technologii goni i firmy, które by przesadnie dbały o to, zostałyby w tyle.
    Wywarza się mechanizm produkcji za wszelką cenę nowości i to przy globalnej gospodarce, która wynagradza sowicie producentów operujących w tym mechanizmie, jeżeli przystosują się do niego. A innych każe okrutnie – zniknięciem.

    Ten sam mechanizm szybkiej i taniej produkcji napędza, zwiększa gwałtownie rotację materiałów, miliony ton zużytych telewizorów, komputerów, telefonów do zutylizowania. Mechanizm kieruje je do krajów trzeciego świata i takich, które wszystko przyjmą, bez względu na BHP, warunki pracy i płacy, byle jakiś grosz zarobić na tym. Rynek jest smutny-okrutny dla przegrywających i hojny dla przodujących.
    Pzdr, TJ

  241. pombocek
    13 listopada o godz. 22:08
    nie chwaląc sie powiem, że (ponieważ potrafię i mam na czym) uzywam tylko własnoręcznie uszytych toreb na zakupy.mam ich kilka z jakichś ortalionów, daja się zlozyć w kosteczkę, do tego gustowny futeralik, żeby mi sie w torebce nie rozwijały: piorę od czasu do czasu, a mam ich … oj dużo! Ostatni taki wyrób to…waham się, czy napisać o tym, ale niech tam.Kupilam w lumpeksie dlugie do kolan spodenki kąpielowe męskie, ż kieszenią na zewnątrz; mialy długość ok. 60 cm. Wyszła z tego fajna, duża torba na zakupy.
    Pomyślałam, że jeśli mogą być na czyjeś pupie, to mogą byc i na zakupy. Wzór robi furorę, ale wyszedł mi tylko jeden egzemplarz.
    A plastikowe torby używam tylko, gdy kupuję karmę suchą dla mojego Mecenasa; wielkiej paki 25 kg nie udźwignę, ale 1 kg w tytce jakoś odżaluję.

  242. Tobermory
    13 listopada o godz. 22:09
    księżyc świeci mi w okno, gdy idę spać( a jestem nocnym markiem). Ten wielki śiecący jutro na pewno zobaczę w oknie,nic mi nie zasłania.
    Muszę się uczulić, może jednak lunatykuję?

  243. @Tobermory
    Oby było bezchmurne niebo… To będę patrzyć na owe „14% więcej” jak szpak w telewizor ;–). Podobno Księżyc oddala się każdego roku o 4 cm od Matki Ziemi… To okropne!

  244. tejot
    13 listopada o godz. 22:32

    Tejocie, widzisz, jako rzeczowy, spokojny analityk dookolnej rzeczywistości, nadzieję na wytrącenie się z tego błędnego koła?

  245. @zezem
    13 listopada o godz. 22:41

    Kiedyś nam ucieknie 🙁
    U mnie zanosi się jutro na spore zachmurzenie, a teraz pada deszcz.
    Wczoraj widziałem go jak wylazł zza góry i poszybował dalej, a jasny był, bo powietrze czyste i mroźne, ale owalny trochę.

  246. Tobermory
    13 listopada o godz. 20:44

    Nie całkiem to miałam na myśli;)
    http://shipgratis.eu/media/catalog/product/cache/5/image/900×700/7f2fb0a6ed5c1bd0a7727c60c7b5d40c/S/K/SKU278106_0_2.jpg

    Konstancja
    13 listopada o godz. 22:34

    Ja też mam torbę z materiału ale kupioną.

    I nie wymieniam sprzętu co chwila chociaż na ipada drugi raz się nie dam nabrać.
    Lubię sprzęt z jabłkiem bo dobry ale polityka firmy przestała mi być po drodze.

  247. Nasz Księżyc jako jedyny nie ma imienia (no bo ta Luna?)

    poprawcie jeśli się mylę

  248. @tejot 13 listopada o godz. 21:26

    Wyławiam termin „opis apologetyczny” – który szalenie mi się spodobał.

    Dorzucę jeszcze drobiażdżek – kreacja potrzeb. Bo w sumie nie chodzi o to, że perfumy marki „Dusza Messaliny” są mi do czegoś szczególnie potrzebne. Chodzi o to, żeby mi wmówić, że bez nich moja uroda i samopoczucie będą pozostawiać wiele do życzenia. A w dodatku tych samych perfum używa Beyonce – a ja powinnam chcieć być jak ona, piękna, bogata i rozchwytywana. Jest to od samego początku oczywista bzdura, ale przy odrobinie konsekwencji można człowiekowi wmówić przeróżne rzeczy.

    Zastanawiam się, czy tak samo jest w polityce. Bo to, co obiecują i „sprzedają” PiSi zawodowcy – to chyba przede wszystkim jakaś forma zbiorowego dowartościowania (Polska wstaje z kolan), którego normalny, niezakompleksiony człowiek raczej nie potrzebuje. Z kolei to, czym epatuje premier Broszka – „my to na pewno państwu zapewnimy, rozwiążemy od razu wszystkie problemy kraju, proszę nam wierzyć” – to chyba język i retoryka telemarketerki, a nie osoby odpowiedzialnej piastującej eksponowane stanowisko. Ale czego właściwie oczekuje jej elektorat? Przytulenia i dowartościowania?

  249. w tym filmie, o ktorym wspomniałam wyżej byla też rozmowa z serwisantami telewizorów. Ze smutkiem i nostalgią wspominali czasy, gdy za kilkanaście franków lub juz euro dokonywali napraw, wymieniając jakieś drobne częsci. Pokazywali, jak dziś wygląda wymiana częsCi- caly podzespól zatopiony w plastiku, trzeba wyrzucic połowę urządzenia no i kosztuje to o wiele więcej, czasem staje sie niopłacalne.

    Ta ekipa telewizyjna zrobila kilka filmów, m.in. o żywności GMA(genetycznie modyfikowanej); zaden z producentów nie przyznawał sie do przetwarzania takiej żywności, rolnicy nie przyznawali sie do uprawiania takiej żywnośći, a przecież wiemy, że mnóstwo tego wokół nas.
    Drugim filmem tej ekipy była sytuacja chinskich pracowników fabryk tekstylnych- głownie chodziło o dżinsy i zatrudnianie nieletnich w Chinach, Indiach i Pakistanie oraz ich praca w farbiarniach tkanin i skór.
    Turyści nie widzą tych wielobarwnych rzek ścieków, ale ciasne uliczki w slamsach tych krajów sa pelne rzemieślniczych farbiarni.
    Film ten powstał po zawaleniu się budynku fabryki tekstylnej w Chinach czy PAkistanie, w ktorej zginęlo kilkaset kobiet głównie, a wielu rannym amputowano kończyny. To bylo glośne wydarzenie; komentowane w wiadomościch na calym świecie.Film mial tytuł „Ukryty koszt- prawdziwa cena mody”. Do obejrzenia dla chętnych w internecie
    Te kobiety nie doczekaly się żadnego odszkodowania ani środków na rehabilitację czy protezę.Systemu emerytalnego nie ma w tych krajach.

  250. NeferNefer
    13 listopada o godz. 22:50
    Nasz księżyc nazywa się Księżyc. ;–)

  251. @zezem
    13 listopada o godz. 22:59

    Acha 😉

    (i jeszcze, z opóźnieniem) Suweren jest gupi.

    A Ewa-Joanna ma rację.

  252. Konstancja
    13 listopada o godz. 22:34

    Umiłowana, też mam na czym szyć i od dziecka – szyję, ale coraz mniej się chce. Chłopy, zdaje się, szybciej zanikają niż kobiety. A Twoje nieużywanie plastyków jest dla losów ziemi tyle warte, co moje ich oszczędzanie, czyli zero, nic. Powiem Ci o innym drobiazgu, który jeszcze mniej jest wart.

    Ja napisałem: „plastykowy”, Ty – Jezu, dostojnej damie mówię „ty”! piszesz: „plastik”. Obie postaci są już chyba uprawnione, choć miękkie „t” jest obce językowi polskiemu. Oczywiście, jakoś się zadomowiło w nielicznych obcych wyrazach („Tirana”, „butik”, „kotik”) i nie razi. Mnie jednak męczy stara, jeszcze sprzed urodzenia myśl, czy powszechne preferowanie obcego, miękkiego „t” w „plastiku” bierze się z bycia pawiem narodów i papugą, czyli że obcość jest atrakcyjniejsza niż swojość. Oczywiście, Ty akurat nie jesteś paw i mówisz i piszesz z powodu powszechności takiego pisania i mówienia, ale kiedyś taka preferencja czymś jednak w Polsce była wywołana. To mnie tak męczy, że chyba nie umrę, dokąd nie rozstrzygnę.

  253. Na marginesie
    13 listopada o godz. 22:52
    no i to haslo, ktore temu towarzyszy\
    Musisz to mieć
    lub
    Jesteś tego warta…
    czy na kogoś to jeszcze działa?

    NeferNefer
    13 listopada o godz. 22:48

    wiedzialam, że jesteś eko
    mój czerwony telefon jest…nadgryziony, ale w innych markach nie bylo czerwonych aparatów, a w czarnym czy srebrnym kolorze mi nie do twarzy…

  254. tejot
    13 listopada o godz. 21:26
    wyrób ten został skonstruowany specjalnie pod Twoje potrzeby klienciw (przyjazna poufałość), spełnia wszystkie wymagania norm…
    ……………………………………………………………………………………
    Dobre! Może jakiś spec od marketingu to przeczyta… Kto wie…
    Fucha byłaby niezła.
    Dobrym przykładem są reklamy farmaceutyków. Albo coraz to nowszy i lepszy płyn do zmywania naczyń lub proszek do prania oparty na jeszcze lepszej recepturze.

  255. zezem
    13 listopada o godz. 22:59

    W imię ojca i dziadka, i dzieciaków gromadka, nasz księżyc nazywa się i „księżyc”, i „Księżyc”. Dużą literą – termin astronomiczny, małą – powszednia plamka na niebie. Ale chyba wiesz, tylko żartnąłeś.

  256. A tu – maleńkie zestawienie komentarzy.
    Wnioski pozostawiam…
    lonefather 13 listopada o godz. 3:05
    Listopadowy SUPERKSIEZYC
    „http://www.cbsnews.com/news/supermoon-november-2016-closest-to-earth-since-1948/
    Jutro, to jest 14 Listopada bedzie pelnia ksiezyca, w czym nie ma niczego niezwyklego. Tyle tylko, ze jutrzejszej pelni ksiezyca towarzyszy “perigee moon”, czyli usytuowanie ksiezyca w najblizszym Ziemi miejscu jego orbity.
    W sumie przelozy sie to na ksiezyc okolo 30% jasniejszy i 14% „wiekszy” i to wlasnie zlozenie pelni i bliskosci do Ziemi nazywa sie superksiezycem.
    Wszyszystkim zainteresowanym zycze bezchmurnego nieba i sprawdzenia zawczasu, kiedy kto ma lokalny wschod ksiezyca.
    ps. Ostatnio tak „wielki” ksiezyc byl obserwowalny, wedlug NASA, w 1948 roku, a nasteny, pominawszy grudniowy mniejszy od listopadowego 2016, bedzie dopiero w 2034.
    Tobermory 13 listopada o godz. 10:38
    Co to jest „superksiężyc”?
    To jest księżyc w pełni podczas perigeum czyli na orbicie najbliżej Ziemi.
    O superksiężycu mówi się, gdy jego odległość podczas pełni wynosi mniej niż 361 524 km.
    W 2016 były już dwa (9. marca i 16. października), jutro i w grudniu będą dwa następne. W 2017 nie będzie żadnego, bo pełnia i perigeum nie trafią się w tym samym dniu, ale w styczniu 2018 będziemy znowu mieli okazję się podniecać niezwykłym zjawiskiem
    Wprawdzie astronomowie twierdzą, że nieuzbrojone ludzkie oko nie jest w stanie odróżnić pełni super od przeciętnej (podana w procentach różnica wielkości i jasności odnosi się do pełni w apogeum czyli możliwie największym oddaleniu księżyca od Ziemi) ale przy odpowiedniej sugestii…
    Wiele osób nie wierzy, że księżyc na horyzoncie, taki wielki i piękny, ma dokładnie tę samą średnicę, co widziany niedługo później na gołym niebie.
    Nasz mózg tak łatwo ulega iluzji.

    lonefather 13 listopada o godz. 17:17
    Na marginesie
    13 listopada o godz. 16:29
    On musi…
    Jak tylko widzi, ze cos napisalem, to nie umie zapanowac nad soba… Taka ma do mnie i tego co pisze „slabosc”. Ja go pozostawiam jego losowi. Zostaw i Ty. Nie jest wart wiekszej uwagi, poza ogladaniem fotek, ktore robi, czy linkow jakie usluznie wynajduje. I jedynie, na szczescie tylko od czasu, do czasu, trzeba prostowac falsz, ktory z ignorancji pospiesznej rozpowszechnia, trollujac wybiorczo wybrana aktualna ofiare swojej wrodzonej zlosliwosci. JAk to sie mowi? Ten typ, tak po prostu ma. I tyle.

    NeferNefer
    13 listopada o godz. 20:27
    Nie widzę niczego napastliwego ani niestosownego w komentarzu @Tobemory o księżycu. Komentarz jak inne, przeczytałam i przeszłam dalej.

    Mój komentarz do całości: Taaak?

  257. @Konstancja 13 listopada o godz. 23:06

    To chyba działa podprogowo, jeśli dany produkt kojarzy Ci się z celebrytą albo przynajmniej z kimś przepięknym i godnym zazdrości czy naśladowania. A jeśli każda psiapsiółka musi to mieć albo dziecko domaga się nabycia – wtedy presja staje się całkiem realna.

  258. pombocek
    13 listopada o godz. 23:11

    No bo ale pombocku kochany że niby jest Io, Europa, Deimos, Fobos czy jakaś Tytania a nasz co, Masło Maślane 😉

    Konstancja
    13 listopada o godz. 23:06

    Mój biały, jakoś czarnego sprzętu nie lubię a czerwonych ta firma nie robi. Akurat czegoś uwzięłam się na ten model.

  259. pombocek
    13 listopada o godz. 23:11
    Pół żartem, pół serio.
    @NeferNefer zastanawia(ła) się jaką nazwę ma księżyc krążący wokół Ziemi (tu też z dużej litery).
    Może tak: planeta Mars ma dwa księżyce. Te księżyce mają własne nazwy : Fobos i Deimos. No a księżyc ziemski nazywa się…

  260. @pombocek 13 listopada o godz. 23:03

    W tym co mówisz jest chyba coś na rzeczy. Jednostkowe działania niewiele dadzą, tym bardziej, że (w moim przypadku) muszę używać toreb plast… no nie wiem 🙂 żeby wyrzucić śmieci, bo inaczej tych śmieci nie zabiorą. Więc batalia o ograniczenie plast… (hm hm) na wysypiskach wydaje mi się z góry przegrana. A najbardziej mnie śmieszą nawoływania o niekorzystanie z samochodu skierowane do szaraczków takich jak ja, podczas gdy multimilionerzy posługują się odrzutowcem jak taksówką. Kwestia skali…

  261. @zezem 13 listopada o godz. 23:24

    A dlaczego mieszkając na peryferiach mówimy „jadę do miasta” bez wymieniania nazwy miasta? Gdybyśmy mieli dwa księżyce – na pewno miałyby nazwy 🙂

  262. pombocek
    13 listopada o godz. 23:03
    byc może masz racje z tym TI; ale w czasach, gdy plastik nie byl jeszcze w powszechnycm uzyciu (bywały jakieś rzeczy z tworzyw sztucznych, na ogół w szaroburym kolorze, zapomnialam ich nazwy, ale mam jeszcze coś z tych burasów w domu) choć jeszcze nie używało sie tej nazwy (TS) ,a nasz polonista wbijal nam do głów, że PLASTYK to artysta plastyk, a rzeczy moga być z plastiku. Może dziś , w dobie powszechnośći i zastępowalności tworzywami wszelkich naturalnych substancji zmienilby zdanie na temat tej nazwy, ale wbita w dzieciństwie do głowy niczym pacierz nie chce mi z tej głowy wyjść.
    Uczciwszy uszy i oczy Twoje proszę Cię o aprobatę dla mojej słabości. Mogę używać określenia Tworzywo sztuczne, ale równie sztucznie to brzmi.

  263. zezem
    13 listopada o godz. 23:24

    Właśnie przyszło mi do głowy że „Ziemianka” jednak nie brzmi dumnie:(

  264. @Konstancja 13 listopada o godz. 23:31
    🙂

  265. NeferNefer
    13 listopada o godz. 23:31
    może Ziemianin
    księzyc w polszczyznie jest męskiego rodzaju…
    ale kim byliby mieszkańcy Ziemi jako globu, męskiego rodzaju?
    Ziemianami?
    w liczbie pojedynczej ziemianin. tak źle i tak nie do pary.
    świstak zawija nam w sreberka…

  266. Na marginesie
    13 listopada o godz. 23:30
    O ile peryferie leżą w pobliżu jednego miasta… Problem wyłania się gdy mieszkasz pomiędzy trzema miastami…
    Ale są tu poloniści i specjaliści od zjawisk astronomicznych ( ;–) ) więc może przy okazji kiedyś wyjaśnią kiedy piszemy Słońce i słońce.

  267. @zezem 13 listopada o godz. 23:42
    Tak, niewątpliwie sprawa jest poważna, bo ktoś musiałby być specjalistą od wszystkiego…
    Coś mam wrażenie, że chyba widzę kandydata 😉

  268. pombocek
    13 listopada o godz. 22:44
    tejot
    13 listopada o godz. 22:32
    Tejocie, widzisz, jako rzeczowy, spokojny analityk dookolnej rzeczywistości, nadzieję na wytrącenie się z tego błędnego koła?

    Mój komentarz
    Pombocku, jestem obserwatorem siedzącym wewnątrz cywilizacji (jak każdy inny człowiek), a taki obserwator będący częścią obiektu mało co może powiedzieć o procesach zachodzących w nim, jako, że ma tylko jeden obiekt do dyspozycji, jedną kombinację procesów i nic, prawie nic nie wie o warunkach brzegowych, które gdzieś tam tkwią zakodowane w umysłach populacji ludzkiej, nie jest w stanie przewidzieć, czy machnięcie skrzydełkiem jakiegoś motyla gdzieś tam na peryferiach nie spowoduje katastrofalnego domina-tsunami w układzie.

    Ziemia jet jedyną planetą w układzie słonecznym z wysoko uorganizowanym życiem. Nie mamy w pobliżu żadnego punktu odniesienia, żadnej kontrolnej planety, z którą moglibyśmy się porównać, jeśli chodzi o przebieg rozwoju i przypuszczalny jego koniec lub koniec jakiegoś etapu rozwoju.

    Jak na razie zidentyfikowano kilkadziesiąt, czy setki planet (metodami bardzo pośrednimi) przy innych gwiazdach, lecz niestety żadna z tych planet ze względu na ich wielkość, masę skład, orbitę, wielkość, jasność gwiazdy nie nadaje się do życia. Ostatnio odkryto planetę, która ma mieć masę bliską masie Ziemi, ale krążącą wokół gwiazdy nie bardzo wydajnej i nie wiadomo dokładnie w jakiej odległości.

    Gdyby prawa fizyki pozwoliły nam odnaleźć podobne jak Ziemia planety w Kosmosie, z życiem na nich i cywilizacją i umieścilibyśmy jakieś obserwatoria nad nimi by śledzić stan rozwoju cywilizacji, to zapewne można by było z tych obserwacji złożyć teorię ewolucji cywilizacji na planetach typu Ziemia i z tej teorii wyciągnąć wnioski co do przyszłości naszej cywilizacji.

    Statystycznie te cywilizacje na kosmicznych ziemiach, podobnie jak gwiazdy w całym kosmosie, musiałyby być w różnych stadiach rozwoju i dałoby się złożyć teorie ewolucji życia i cywilizacji na tych ziemiach podobnie jak złożono teorię ewolucji gwiazd i galaktyk obserwując w kosmosie te obiekty w różnych stadiach rozwoju.

    Niestety Ziemia dla obserwacji jest tylko jedna i w dodatku widzimy ją zawsze od środka życia i cywilizacji na niej. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć co będzie jutro, tzn. za sto, czy dwieście, czy tysiąc lat.

    Hipotetycznych cywilizacje są niezbadane, może gdzieś istnieją, lecz nie mamy do nich dostępu obserwacyjnego, nie wiemy, co może je zburzyć nagle i nieodwracalnie, nieodwracalnie w naszym ludzkim odbiorze – w krótkim okresie czasu. Bo np. taka katastrofa z wyginięciem dinozaurów była nagła, lecz ewolucja ssaków ruszyła z kopyta i po 65 milionach lat wydała człowieka po to, by się zastanawiał powszechnie i nieustannie – co dalej.
    To wiemy na pewno, lecz nic to nie zmienia w naszej niewiedzy o przyszłości cywilizacji na Ziemi, nie zamienia ją w wiedzę.
    Pzdr, TJ

  269. Konstancja
    13 listopada o godz. 23:39

    Ziemniaczkami 🙂 (nie dawaj mi więcej sreberek bo się nie skończy;) )

  270. tejot 13 listopada o godz. 23:50

    W skali globu – masz zupełną rację, w skali cywilizacji – Jared Diamond „Upadek”
    To jest prawdziwe i wnikliwe. Polecam bez zastrzeżeń.

  271. Na marginesie
    13 listopada o godz. 22:52
    @tejot 13 listopada o godz. 21:26

    Mój komentarz
    Masz rację, to, co wyczyniają rządowi PiSowcy, z tym chwaleniem się, czego to oni już nie zapewnili i co jeszcze ofiarują narodowi, to jest bliskie telemarketingowi – proste i zrozumiałe, podbechtujące i dowartościowujące nie dowartościowanych.
    Pzdr, TJ

  272. @tejot – Dorzucę wyjaśnienie. Jared Diamond w „Upadku” analizuje upadek pojedynczych lokalnych cywilizacji, diagnozując przyczyny. Zakłada również, że obecnie lokalnych cywilizacji już nie ma – bo jest jedna globalna – ale w sprawie ewentualnego upadku tej globalnej można wyciągnąć wnioski z upadku lokalnych cywilizacji. Niedokładnie (bo dokładnych danych nie mamy) ale zawsze to jest jakaś ekstrapolacja. Tyle Diamond.

  273. @tejot 13 listopada o godz. 23:59

    Tu się zgadzamy. Ale pomyślmy kawałek dalej – skoro PiSowski wyborca reaguje pozytywnie na język i retorykę standardowej reklamy i na przechwałki – to być może warto przemawiać do niego właśnie językiem reklam, które zna z telewizji? Teza poniekąd ryzykowna, ale nie całkiem bezsensowna. Ktoś niedawno pytał na forum o język, jakim można trafić do tego odbiorcy. Być może tutaj jest prawdopodobna odpowiedź?

  274. @Tobermory
    13 listopada o godz. 22:09
    Gadaj sobie gadaj naukowo. Ale taki wielki pomarańczowy księżyc wyłażący zza horyzontu na oceanie to widok zachwycający. I nieważne ile on ma tych centymetrów… 😉

  275. Konstancja
    13 listopada o godz. 23:31

    Konstancjo myślicielska, obywatelska i podróżnicza, rację to mam na pewno, bo ją życie ma, a ja tylko za nim odklepałem, że obie formy są w użyciu i obie – akceptowane przez językoznawców. Nie po to przecież powiedziałem, by Cię z zazdrości w kompleksy wpędzać dla towarzystwa, jako sam kompleksów z przodu i z tyłu mam bez liku. Natomiast amatorszczyzną się popisał Twój nauczyciel twierdzący, że plastyk – to człowiek, a plastik – materiał. To jego prywatne, niekonsekwentne w dodatku rozróżnienie, bo przecież mówił: „plastyczny”, nie „plasticzny”. Nie dopuszczał tylko w tym akurat wypadku wieloznaczności wyrazów, która jest jednym ze sposobów wzbogacania języka. „Osioł” jest nazwą osła, ale i posła, i człowieka w ogóle, a nawet w szczególe, np. …a zresztą. Uboższy byłby język, bez tego rozszerzenia znaczeń, prawda? Jesteś prawdą, Konstancjo, a nawet Prawdą, niczym księżyc i Księżyc, po tym świetnym analitycznym spiczu wstępnym. Zamiatam ziemię szapką.

  276. @Konstancja
    13 listopada o godz. 21:55
    Tak na marginesie- marnujemy w ten sposób mnóstwo energii, surowców i pracy ludzi. Może takie czasy i pęd ku nowinkom, bo są tacy, ktorzy muszą mieć co roku nowy model tego czy owego urządzenia i tych ludzi jakoś mi żal; pędzą za nowinkami i wciąż są z tyłu…

    @tejot
    13 listopada o godz. 22:32
    Wywarza się mechanizm produkcji za wszelką cenę nowości i to przy globalnej gospodarce, która wynagradza sowicie producentów operujących w tym mechanizmie, jeżeli przystosują się do niego. A innych każe okrutnie – zniknięciem.

    @pombocek
    13 listopada o godz. 22:44
    Tejocie, widzisz, jako rzeczowy, spokojny analityk dookolnej rzeczywistości, nadzieję na wytrącenie się z tego błędnego koła?

    Smutne, ale prawdziwe: Ludzie muszą mieć pracę, państwo podatki, przedsiębiorcy ( a właściwie to źle napisałam, powinno być – korporacje) zysk. W czasach kiedy przedsiębiorstwa miały jednego właściciela, lub były małymi spółkami – jakość była gwarancją sukcesu na rynku. Od kiedy człowiek w procesie produkcji spadł z pozycji fachowca – technika do pozycji naciskacza guzika „start” szybkość produkcji wzrosła, inwestorzy kupili akcje firmy i domagają się dywidend, towar leży w magazynie bo klienci kupili i mają, po co im drugie? Ale od czegóż reklama? Wciska się ludziom ciemnotę, ale nie każdy jest głupi i tak jak Konstancja nie kupi nowego póki stare pracuje. No to trzeba zepsuć… I tak to działa.
    U nas już od dawna praktycznie nie istnieje coś takiego jak NAPRAWA sprzętu. To znaczy umieją wyjąć jeden moduł i wstawić inny, ale cena modułu z usługą jest równa cenie nowego sprzętu. Napraw gwarancyjnych też się właściwie nie robi – po prostu dają nowego grata.

  277. P.S. A ścierwo pralka wylewa wodę z proszkiem po 8 minutach a potem przez 45 następnych międli te nieszczęsne szmaty kropiąc wodą ( oszczędność! ) i odwirowując czort wie po co.

  278. Nie ma potrzeby pisania „ziemianin” dużą literą, skoro to nazwa pospolita. „Ziemianka” faktycznie śmiesznie się kojarzy, ale co z tego, skoro Duda się kojarzy jeszcze śmieszniej, a żyje i ma się dobrze. Drugie, trzecie znaczenie, czwarte – nie nowość w języku. „słońce”, „ziemia”, „księżyc” w potocznej, nie astronomicznej, komunikacji – tylko małymi literami.

  279. A ja oglądałam ten super-księżyc nie nad żadnym oceanem, tylko w korku na autostradzie. Samochód na dachu, walnął w barierkę jadąc co najmniej 80mph. Pewnie nic w środku nie zostało. Może kierowca wysyłał teksty. A może się zapatrzył na księżyc.

    A w książce Stephensona „Seveneves” już na pierwszej stronie ktoś nam ten księżyc rozwala. A potem jest już tylko ciekawiej. Też nie na temat, ale co tam.

  280. pombocek
    14 listopada o godz. 5:10
    Doceniam Twoje tłumaczenie, bo masz rację, a w sprawach językowych masz większą wiedzę ode mnie, czego niejednokrotnie dałeś tu wyraz.
    ………………………….
    Sprawdziłam dziś w słowniku (poprawnej polszczyzny, który mam w pracy) i przyznaje Ci drugą rację, ale na szczęście obie formy są dopuszczalne. Słownik mam w pracy dlatego, żeby sprawdzić, do jakiej szkoły chodziłam, bo czytając wypowiedzi studentów trafiających do mojej instytucji zastanawiam się, kto im dał maturę.
    O nauczycielu polskiego wspomniałam także w odniesieniu do czasów, w których mnie uczono. Dodałam do tego przypuszczenie, ze może dziś nauczyciel zmieniłby zdanie na ten temat wobec powszechności plastiku lub plastyku.
    Choć nadal w uszach mi zgrzyta plastykiem 🙂

    A tak poważnie-uwielbiam Twoje potyczki językowe na tym forum.

  281. @Ewa-Joanna
    14 listopada o godz. 5:03

    A czy ja twierdzę, że nie zachwyca?
    Zachwyca także, kiedy nie wiesz, czy akurat jest w perygeum albo w ogóle w 100 proc. pełni

    https://goo.gl/photos/W2WtvfYbQd4gCgFg8

    Potrafi zachwycić, gdy się uśmiecha cieniutkim sierpem w pierwszej kwadrze albo „pełny” oświetla ci drogę w zimową noc, a latem umożliwia nocną wędrówkę w górach z fascynującym widokiem wiecznych śniegów w jego poświacie…
    Krajobrazy skąpane w świetle księżyca, srebrna ścieżka na wodzie…
    Wspominałem tu kiedyś o wielkiej „krwawej” tarczy księżyca w Kentucky (kwiecień 1996) kiedy stałem zapatrzony nie wiedząc, że jest akurat zaćmienie, a moi sąsiedzi w motelu biegali z kubełkami po lód do drinków zupełnie nie spoglądając w niebo.
    Ten księżyc wydaje mi się dotąd największy ze wszystkich, jakie kiedykolwiek widziałem.

    Superksiężyc, notabene, to pojęcie wymyślone przez astrologów.

  282. tejot
    13 listopada o godz. 23:50

    Dziękuję, tejotku, za obszerną, bardzo, jak to u Ciebie, komunikatywną i ubogacającą małpią kapustę odpowiedź. Nie liczyłem na odpowiedź futurystyczną, liczyłem natomiast na jakieś oznaki realnego, zauważalnego przytomnienia człowiekowatych. Wychodzi na to, że ich za bardzo nie ma, że nasze na przykład niby-dyscyplinowanie klientów sposobem płacenia grosików za większe foliowe torebki i sprzątanie świata przez dzieci śmiechu jest bardziej warte niż nadziei, skoro na drugi dzień po sprzątaniu jest więcej śmiecia niż przed. Z blaszaków z powodów ideowych nie zrezygnuje nikt, a liczba małp rośnie. W 90-tych latach objawił się bardzo katolicki poseł, wedle którego polska ziemia może utrzymać i 100 milionów małp. No pewnie. Tylko po co?

  283. @pombocek
    14 listopada o godz. 9:52

    Pombocku, nie widzisz ty świata zbyt czarno?
    Małymi krokami, powoli, ale ekologiczne wychowywanie społeczeństwa postępuje i świadomość korzyści z czystego środowiska rośnie.
    Z tym, że to raczej młodzi gotowi są bardziej do protestów i ewentualnych ograniczeń w imię wspólnych wartości, a stare zgredy, Szyszki itp. za nic mają puszczę, wilki, torfowiska i najchętniej zrobiliby „porządek” po swojemu – wyciąć, wystrzelać, zabetonować.

    Wiesz, z jakim zdumieniem skonstatowałem, że są dziś młodzi rodzice używający pieluch tetrowych? Piorą, prasują, a pampersy mają tylko na podróż i nagłe przypadki.

  284. @Tobermory< (14 listopada o godz. 10:21)

    Wiesz, z jakim zdumieniem skonstatowałem, że są dziś młodzi rodzice używający pieluch tetrowych? Piorą, prasują, a pampersy mają tylko na podróż i nagłe przypadki.

    To bardzo dobra wiadomość. Czy widziałeś to gdzieś poza Szwajcarią?

  285. @mohikanin przedostatni
    14 listopada o godz. 10:42

    Ja to widziałem w Czechach. U młodych, wysoko wykształconych ludzi.

  286. 1. Tobermory
    14 listopada o godz. 10:21
    @pombocek
    14 listopada o godz. 9:52
    Pombocku, nie widzisz ty świata zbyt czarno?
    Małymi krokami, powoli, ale ekologiczne wychowywanie społeczeństwa postępuje i świadomość korzyści z czystego środowiska rośnie.
    Z tym, że to raczej młodzi gotowi są bardziej do protestów i ewentualnych ograniczeń w imię wspólnych wartości, a stare zgredy, Szyszki itp. za nic mają puszczę, wilki, torfowiska i najchętniej zrobiliby „porządek” po swojemu – wyciąć, wystrzelać, zabetonować.
    Wiesz, z jakim zdumieniem skonstatowałem, że są dziś młodzi rodzice używający pieluch tetrowych? Piorą, prasują, a pampersy mają tylko na podróż i nagłe przypadki.

    Mój komentarz:
    Pieluchy tetrowe wymagają prania, a to pochłania spore ilości wody i prądu. O tym zapewne młodzi rodzice nie pomyśleli…

  287. @@@Namargineska, pomobcek, Tobermory
    Jak nie kręć, sempiterna zawsze z tyłu. Ekologiczna sempiterna też 🙁

  288. pombocek
    14 listopada o godz. 9:52
    a liczba małp rośnie. W 90-tych latach objawił się bardzo katolicki poseł, wedle którego polska ziemia może utrzymać i 100 milionów małp. No pewnie. Tylko po co?

    Mój komentarz
    Jak na razie cywilizacja ziemska, to układ samoregulujący się. Ludzie wewnątrz tej cywilizacji sądzą, że to oni są panami sytuacji, jednakże takie zjawiska, jak:

    eksplozja demograficzna
    na razie ciurkiem płynące ludy z Południa na Północ – przykładem jest stałe zasilanie Europy od południa wędrującymi na Północ Afrykanami oraz uciekinierami z terenów byłego Żyznego Półksiężyca (legalne i nielegalne), napór Południowej Ameryki na Północną, dla których to wędrówek bodźcem jest nie tylko ucieczka, lecz zajęcie nowych lepszych siedlisk

    ocieplenie klimatu oraz wynikająca z pychy programowa niewiara w to ocieplenie
    wyznawanie zasady absolutnej suwerenności tak zwanych państw prowadzącej do dominacji jednych populacji zamieszkujących określony obszar, nad innymi populacji zajmującymi inne obszary, każącej gromadzić zapasy broni, szkolić się w jej wykorzystywaniu (przyszłym) i używać tych zapasów gotowych do użycia jako argumentu a to suwerennościowego, a to godnościowego

    prawa ekonomiczne obiektywne, zimne i nieprzyjazne dla wielu podlegających im ludzi – najbogatszy, a także najsprytniejszy na rynku zwycięża. Jest to analogia do prawa przewodzenia w stadzie, tylko zglobalizowana, rozszerzona obecnie na cała planetę)

    samorzutna i nieunikniona koncentracja kapitału niszcząca drobne podmioty, czyli likwidująca indywidualizm, sprowadzająca je do roli czysto usługowej, zależnej

    własność giełdowa (zbiorowa, płynna, przechodnia) podłożem dla globalizacji, operacji finansowych, przepływu kapitału (ułatwiającego koncentrację), inwestycji, polityki ekonomicznej, itd,

    zysk motywem przewodnim, kategorycznemu pierwszeństwu zysku nie są w stanie przeciwstawić się idee altruizm, sprawiedliwości społecznej, itp. nie są w stanie wyrównać negatywnego dla jednostki oddziaływania praw ekonomicznych, chociaż stale próbują to czynić, co niweluje w pewnym stopniu bezwzględność zysku

    To nie my się rządzimy. To rządzą nami prawa planetarne. Gdyby obserwator zewnętrzny (pozaziemski) systematycznie śledził rozwój naszej cywilizacji, to zapewne by w jego kajecie znalazły się takie zapiski, jak:

    Faza A – permanentne walki, brak gospodarki
    Faza 1 – ogień
    faza 1b – narzędzia
    faza 2a – hodowla
    faza 2b – miasta

    faza n – permanentne wojny
    faz n+2 – permanentne wojny stechnicyzowane
    faza n+2 – elektronika, informatyka, komunikacja planetarna, transport planetarny, wojny na drugim planie
    faza n+3 – równowaga demograficzna na granicy
    faza n+3 – utrata równowagi eko i społecznej i uruchamia wybuch

    faza B – drugi etap ewolucji, małe ssaki rosną, wspinają się na drzewa, schodzą z drzew, chwytne dłonie chwytają narzędzia, rodzi się inteligencja i postrzeganie czasu, działania z instynktownych staja się planowe, celowe, organizacja z instynktownej przeradza się w planowana i unormowaną

    Itd. Tak się można zabawiać w futurologa, co w każdym przypadku nie bardzo jest śmieszne.
    Pzdr, TJ

  289. Przepraszam za formę wpisu powyższego. Brudnopis, luźne uwagi, bałagan w numeracji, w znakach przestankowych, itd.
    Pzdr, TJ

  290. @tejot
    W uproszczeniu, ale prawdziwie przedstawiłeś obraz naszego najlepszego ze światów in statu nascendi, który już skomentowałem dla blogowych ekologów w poście z godz. 11:25. Z sempiterną z tyłu nie da się oglądać świata na zewnątrz jego – tego świata będąc. A z zewnątrz to tylko byty bezcielesne mogą se naszą planetę oglądać. A ponieważ my som ateisty, skazani jesteśmy na kręcenie się wokół du…, ups… wokół własnego ogona 😉

  291. @anumlik
    14 listopada o godz. 11:25

    Tak, najmniej prania i śmieci mają tradycyjne chińskie matki

    http://www.thechinabox.info/wp-content/uploads/2014/11/open-crotch-pants-split-china-chinese-children-babies-03.jpg

    A propos strzelców, co meldują „Ku chwale Boga i Ojczyzny” (dalipan, słyszałem te wielkie litery) to dreszcz przechodzi.
    Strzelanki ku chwale bozi, która te kule będzie nosić, to nie będzie „panu bogu w okno” 🙄

  292. @Stasieku, @Lofather,
    Niby z punktu widzenia logiki to niemożliwe, ale… obaj macie rację, z tym że – tu znów, logice wbrew zdawać by się mogło – bardziej rację ma jeden z Was, według mnie – Lonefather. Pisałem już o tym rozgardiaszu na blogu, rwaniu wątków i rwaniu SIĘ wątków, ale zdziwienie ustąpiło, zrozumiałem, że tak musi być, a ścisłe trzymanie się wątku głównego może może blog uśmiercić albo sprowadzić go do roli blogu jakichś niszowych hobbystów, bo – powtorzę pytanie zdane w tej albo poprzedniej odsłonie – ile można jeszcze gadać o ateizmie skorośmy sobie wszystko, a może i więcej nawet, powiedzieli. Zresztą nawet Szanowny Gospodarz zaakceptował fakt, iż jego blog staje (stał się) pluralistyczny i zaakceptował, choć -jak się później okazało – nie do końca, jego „kawiarnianość”, jego odstępstwo. No, ale cóż, jeśli kawiarnia jest dobra, menu jest nienajgorsze i urozmaicone, goście rzadko rzygają po stolikach i wszczynają bójki, nie obrażają się zbytnio nawzajem, i – w ogóle – „plusy dodatnie” dominują nad „minusami ujemnymi”, dopóty, dopóki tolerowani są tu nieateiści („vice versa” byłoby chyba niemożliwe – tzn. np. kawiarnia katolicka, w której byłyby możliwe takie sportkania – to jest dobrze. Może hasło „Listy Ateistów” niekoniecznie dobrze przystaje już do rzeczywistości, ale mnie np. ateizm kojarzy się również z otwarciem na innych.

  293. 300 wpisów i starczy. A teraz coś z zupełnie innej beczki… Zapraszam!
    jk