Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

9.11.2016
środa

Człowiek z drabinki

9 listopada 2016, środa,
Na początku miesiąca Prezes jak zwykle nie mógł znaleźć sobie miejsca. Coś go gryzło.
– Ach, tak – spojrzał na swoje niewyczyszczone buty – to znowu jutro. Nie będę czyścił, nie opłaca się – pomyślał i zgrzytając tym, co mu jeszcze pozostało, zadumał się, że jutro taka niepogoda, a on, otoczony swoimi dzielnymi zło… złotoustymi, znów wyruszy na deszcz i wiatr, nie bacząc na nic.
– Tylko żeby drabinki nie zapomnieli zapakować do bagażnika… Trzeba będzie Brudzińskiemu pod nos podstawić, niech się wykazuje, przez długie złe miesiące…
Radio_Prezes
Nef
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 319

Dodaj komentarz »
  1. Każdego miesiąca co dnia dziesiątego
    Słucha lud smoleński mów Drabiniastego

    Słucha lud prezesa, wiatr porywa słowa
    Za miesiąc je trzeba będzie ekshumować

  2. A drabinka nie takich już widziała gierojów
    Co z niej spadli, gdy i ją zagrzewali do bojów

  3. A co mi tam – wklejam swój ostatni wpis z poprzedniego wątku, bo „ponadczasowy”.
    @NeferNefer,
    Masz już ponad 600 komentarzy pod swoim wstępniakiem i jeszcze narzekasz?! Zwróć uwagę ilu ludzi zainspirowałaś, jak szerokie spektrum tematów, które wzbudziłaś! 🙂

    Zwięzłość wypowiedzi jest wielką wartością, wielką sztuką, a Tobie wychodzi, to fantastycznie. Powinnaś być z siebie dumna i ze swojego poczucia humoru. Świeżego humoru.
    I nie zaszywaj się, ćwicz silną wolę – powiedz sobie: „Nie piję i już!” 🙂
    ——————
    To nie są niewyczyszczone buty, to „vintage” 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Drabinka u mnie tradycyjnie będzie jutro, dziś dłubię w ogródku.
    Za to juuuutro! Ho Ho! Powspinam się dzielnie, jak ten prezes nie przymierzając. I sama drabinkę poprzestawiam, bez Brudzińskiego.

  6. A w USA na razie wygrywa Trump. I to dość wysoko.

  7. Będzie ciekawie.

  8. @Na marginesie
    No i bardzo dobrze, że wygrywa. Moj ukochany aktor John Voight go popiera i bardzo, ale to bardzo mądrze o ewentualnej prezydenturze mówi. Wiem, że popieranie Trumpa, to obciach, że to nieinteligenckie, ale Voight popiera Trumpa, mnie to wystarczy. Zresztą dla Polski, tej bez PiSdiotów, będzie to lepsze, a nawet z nimi – skończą się mrzonki o tarczy antyrakietowej i inwazji na Rosję.

    http://europe.newsweek.com/jon-voight-says-donald-trump-will-be-greatest-president-and-attacks-hillary-509988?rm=eu

  9. @Maciej2 9 listopada o godz. 0:21 Dziekuje za komplement.

    Wszystkim zainteresowanym tematem i textami (ang. przekl.) link. W dziale „References: English translations” i „References: studies” dalsze mozliwosci.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Sagas_of_Icelanders

    @NeferNefer, spadlbym rowniez z krzeselka za „…zgrzytając tym, co mu jeszcze pozostało…”. Cudowny hɛitɪ. Niestety, siedze w fotelu 🙂

    A teraz… Podwojnie zatrudniany na umowe o dzielo, branza Business Security jednoczesnie branza Public Relations, Senior Consultant i Associate Partner, Gunnlaug Ormtunga nie zyje. Rownie ciezko pracujacy w wymienionych branzach i utytulowany, karierowicz Hravn Skald, nie zyje rowniez.

    Czas na bohaterke, bez przypisow.

    pzdr seleuk(os)

  10. ————————————————

    14. sny, zajazd i o uzyciu oszczepa

    Latem, zanim wiadomosc o tych zdarzeniach rozeszla sie po Islandii, mial Illuge Czarny sen w domu na Gilsbakke. Gunnlaug przyszedl do niego we snie. Byl we krwi caly i taki wiersz ulozyl. Illuge pamietal kiedy sie obudzil i powtórzyl innym:

    „Hravna ostrym mieczem
    dostalem cios smiertelny,
    ale moje ostrze dosieglo
    jego slabosci.

    Ze zrodla cieplym napojem
    lakomy orzel ugasil
    swoje pragnienie. Twardy cios
    rozczepil twojego syna glowe.”

    Tej samej nocy zdarzylo sie na Mosfellu, snil Onund, ze Hravn przyszedl do niego. Byl we krwi caly i taki wiersz ulozyl:

    „Czerwony byl miecz, jak miecza
    nosiciel mnie mieczem uderzyl,
    kiedy, wzdluz morza,
    twardo na tarczach je próbowalismy.

    Krwawo staly krwia
    krwawe ptaki nad moja czaszka.
    Rany glodny, rany strumieniem,
    rany sep brodzi.”

    Pózniej latem na górze tingowej rzekl Illuge Czarny do Onunda: „Jaka grzywne dasz mnie za mojego syna, kiedy twój syn Hravn zdradzil go przeciw wierze i obietnicy?”

    „Grzywny za niego nie jestem winien”, odpowiedzial Onund, „tak wiele sam stracilem w ich walce. Nie zamierzam tez zadac zadnej grzywny od ciebie za mojego syna.”

    „W takim razie ktos z twoich najblizszych albo krewniaków zaplaci mnie za to”, powiedzial Illuge i zamyslony byl czyms reszte lata po tingu.

    Na jesieni wyjechal Illuge, powiadaja, z domu w Gilsbakke z trzydziestoma ludzmi. Wczesnie rano przybyl do Mosfellu. Onund z synami uszedl, ale dwóch powinowatych – jeden zwal sie Björn, drugi Torgrim – Illuge uwiezil. Zanim wrócil do siebie kazal stracic Björna a Torgrima okaleczyl, obcinajac mu noge. Onund nigdy nie zadal za to zadoscuczynienia.

    Hermund Illugesson zalowal gorzko swojego brata Gunnlauga i nie uwazal, ze wystarczylo zemsty tym co zrobiono. Hravn zwal sie bratanek Onunda na Mosfellu. Byl znacznym kupcem i wladal statkiem co stal wyciagniety przy Hrutafjordzie. Jednego dnia, wiosna, wyjechal Hermund samotnie z domu. Na pólnoc, przez Hultavord wrzosowiska, pózniej do Hrutafjordu dojechal i w dól do Bordeyre do statku. Kupcy gotowali sie wyjsc w morze. Hravn, dowódca, byl na ladzie i mial wielu ludzi dookola siebie. Hermund podjechal i przebil go oszczepem. Ludzie Hravna, zupelnie zaskoczeni, dali Hermundowi odjechac w spokoju. Grzywny za to zabójstwo nigdy nie bylo.

    Tak konczy sie spór miedzy Illuge Czarnym a Onundem na Mosfellu.

    ————————————————

    15. dalsze losy Helgi

    Torstein Egilsson wydal pózniej Helge za Torkela Hallkelssona co mieszkal wyzej, w Hraundalen. Helga wprowadzila sie do jego domu, ale kochala go niewiele. Nie zapomniala nigdy Gunnlauga, choc ten nie zyl. Torkel zreczny byl, zasobny i dobry skald. Mieli dzieci razem i wcale nie malo. Toraren zwano jednego, drugi Torstein, a jeszcze wiecej ich bylo.

    Najwieksza radoscia Helgi bylo rozlozyc plaszcz Gunnlauga, usiasc i patrzec na niego. Kiedys ciezka zaraza spadla na gospodarstwo Torkela i Helgi. Wielu lezalo, ciezko chorujac. Helga tez chorowala, ale nie kladla sie. Jednego sobotniego wieczoru siadla przy ogniu i glowe polozyla na Torkela, malzonka, kolanach. Kazala sluzbie przyniesc plaszcz, dar Gunnlauga. Kiedy przyniesli wstala. Rozlozyla tkanine przed soba. Dluga chwile na nia patrzyla. Z powrotem w ramiona meza wpadla i tak zmarla. Torkel zlozyl piesñ:

    „Smierc utopila w moich objeciach
    moja dobra malzonke.
    Bogowie wzieli ja
    i zabrali z zycia.

    ( – – – – – – – )
    ( – – – – – – – )
    Ciezko przyjdzie mnie zyc,
    kiedy jej nie ma.”

    Helge pochowano w kosciele. Torkel mieszkal samotny pozniej. Wszyscy uwazali, ze smierc Helgi dziwna byla, chociaz taka zwyczajna.

    Tak koñczy sie saga.

    ————————————————

  11. @Na marginesie
    No i bardzo dobrze, że wygrywa. Moj ukochany aktor John Voight go popiera i bardzo, ale to bardzo mądrze o ewentualnej prezydenturze mówi. Wiem, że popieranie Trumpa, to obciach, że to nieinteligenckie, ale Voight popiera Trumpa, mnie to wystarczy. Zresztą dla Polski, tej bez PiSdiotów, będzie to lepsze, a nawet z nimi – skończą się mrzonki o tarczy antyrakietowej i inwazji na Rosję.

    http://europe.newsweek.com/jon-voight-says-donald-trump-will-be-greatest-president-and-attacks-hillary-509988?rm=eu

  12. (Jeszcze Mi Nie Przeszło a Poza Tym Trump Ukradł Radio)

    jobrave
    9 listopada o godz. 2:23

    To nie o ilość komentarzy chodzi. Tylko że dwie osoby permanentnie się martwią jaki wpis włożyć do garnka. Panowie sobie tu pawie ogony prezentują a pomóc nikt nie pomoże.

    No nic. Nie lękajcie się, następny wpis nie będzie mój.

    (i dziękuję za miłe słowa)

  13. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.

    „Poznanie rzeczywistości nie ma charakteru reprodukcyjnego, ale konstrukcyjny”. (konstruktywizm)
    „Amerykanie zagłosowali zgodnie z zakorzenianym mitem: przychodzi silny człowiek z nikąd i ich ratuje”. (Katarzyna Sławińska w programie „Ameryka wybiera” w TVN24)
    Jedni widzą drabinkę inni białego konia. Ci ostatni wygrali wybory i idą jak walec.
    Popyt na, i podaż zbafcuw na białym koniu rosną. Orban, Kaczyński, Farage/Johnson, Trump. I na tym nie koniec. Społeczeństwa też są zdolne do popełniania samobójstw. (Niemcy hitlerowskie)
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Wertera
    Przed nami wybory w Austrii, referendum we Włoszech, wybory we Francji, Niemczech.
    I nie powinno nas usypiać badanie opinii wyborców.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Spirala_milczenia
    Zgadzam się z Sierakowskim, który powiedział rano, że
    mamy zapewnione dwadzieścia lat rządów Kaczyńskiego w Polsce. ( w TOK FM)
    Można wytupać z blogu, tych którzy nie maszerują w równym szeregu, w rytm obowiązującej melodii. Można mobbingować tych, których wytupać się nie dało.
    Ale co dalej? Gorzki śmiech?
    19 listopada rząd, na kolanach, odda Polskę we władanie Chrystusa Króla. Jeżeli komuś wydaje się, że to tylko gest symboliczny, to szybko zostanie z tego błędu wyprowadzony.

  14. @jobrave, (9 listopada o godz. 7:18) „ukochany aktor” starszego pokolenia, Jerzy Zelnik, popierał i nadal popiera Kaczyńskiego, Dudę, Macierewicza 🙁
    W miejsce „nauczycielskiego urzędu” krk, „ukochany aktor”? 😉
    Trump w tej chwili mówi Dudą, „prezydentem wszystkich Polaków”.

  15. @NeferNefer, (9 listopada o godz. 9:17) masz świetne pióro i łatwość trafiania w sedno. Dlaczego nie miałabyś pisać często? Nie pozbawiaj nas przyjemności czytania Twoich tekstów 🙂

  16. na drabince było wielu i z onundem na mosfellu
    swetr bojowy prosto z głowy do tego ostrogi
    nocny kowboj ale w walonkach, po rusku
    niesie wieść w odessie

  17. errata do 9:29 – zakorzenionym

  18. @byk, (9 listopada o godz. 9:42) taaa, „przegrał wojnę głupi malarz”.

  19. jobrave
    9 listopada o godz. 2:23

    Ponieważ jak zwykle nie mam nic do powiedzenia, to powiem, co wiem: racja, racja ! – Neferka się zgrabnie sprawiła: raz-dwa, i zrobiła !
    Neferko, mówię z niedrabinki: ciesz się.

  20. @mohikanin przedostatni, z godz. 9:28
    Przed nami wybory w Austrii, referendum we Włoszech, wybory we Francji, Niemczech
    Każde z tych wyborów może przynieść zaskakujący (dla nas) wynik. Przykład węgierski pokazuje kiedy szalki wagi – nieznacznie się wychylając – zmieniają nastroje. Jak podaje portal społecznościowy na faecebooku – UCHODŹCY.INFO – Podczas gdy Amerykanie wybrali Donalda J. Trumpa na 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych, węgierski premier Orbán Viktor przegrał dwoma głosami kolejne już – po październikowym referendum – głosowanie w sprawie unijnego systemu relokacji uchodźców. Nie udało mu się bowiem przegłosować w parlamencie zmiany konstytucji, która usystematyzowałaby niezgodę węgierskiego rządu na mechanizm relokacji. Co ciekawe, stało się tak za sprawą skrajnie prawicowego Jobbiku, który zwykle popiera wszystkie antyimigranckie posunięcia rządzącego Fidesz. Tym razem stanął po stronie reszty opozycji.

    „Żółta kartka” Jobbiku to forma sprzeciwu wobec polityki handlowania węgierskim (i tym samym unijnym) obywatelstwem. Obecnie mogą je otrzymać cudzoziemcy, którzy zainwestują co najmniej 300 tys. euro w węgierskie obligacje rządowe. Węgierskim obywatelstwem się nie handluje – zdają się mówić węgierscy nacjonaliści.

  21. mohikanin przedostatni
    9 listopada o godz. 9:28

    @Mohikanin przedostatni, @Mohikanin, Ty znowu „religijnie”. Ten Vyking Krul to tylko logotyp. Akwarelkami malowany obrazek. Blondi o niebieskich oczetach i dlugach u Gillette. „the best a man kan get”.

    Sprobuj powiedziec @mohikanin „Board of Directors”, od razu bedzie wiadomo kto jest „Chief Executive Officer” na folwarku. CEO byc moze nawet wybierze „Kurdupla Intelektu” (wg Sierakowski) na Outside Director (OD). Nadwislanski skrot bedzie KI (Kurdupel Intelektu). Podaje link do prawidlowej terminologii, z opisem funkcji. Ponizej jest spis literatury dla poglebienia, jak ktos chce wiedziec jak to dziala. Szczegolowe funkcje ze skrotami i modele.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Board_of_directors

    @Mohikanin, @Mohikanin ten logotyp to moja babcia nieboszczka, juz w dawnych czasach na scianie miala zawieszony. Tam sie lampka niskoenergetyczna palila calodobowo.

    pzdr seleuk(os)

  22. byk
    9 listopada o godz. 9:42

    Twoj flokkr jest dla mnie troche niejasny. Moglbys jeszcze pare?

    pzdr seleuk

  23. @anumlik, (9 listopada o godz. 10:25) odnotowałem „żółtą kartkę” i bardzo się z niej cieszę.
    O niczym w tej chwili tak bardzo nie marzę, jak o tym, żebym okazał się fałszywym prorokiem. Jeżeli tak będzie, bez wahania ustawię się pod pręgieżem 😉
    Wprawdzie nadzieja umiera ostatnia, ale skorzystam z rady pani Merkel i uzupełnię zapasy w domowej spiżarni 🙁

  24. @seleuk(os), (9 listopada o godz. 10:31)

    ??????!!!!!!!

  25. „- Właśnie odebrałem telefon od Hillary Clinton. Pogratulowała nam wygranej, a ja pogratulowałem jej. Bardzo ciężko pracowała. Jesteśmy jej winni podziękowania za wiele lat pracy dla naszego kraju – mówił Donald Trump w czasie pierwszego wystąpienia po wyborach”.

    Ojezuniubabuniu! To jakiś dziki kraj! Słyszysz, Jarku? Powiedz im coś.

  26. Do powyższego

    Chyba nie znają widelców.

  27. @pombocek 9 listopada o godz. 11:38

    STRASZNY brak kultury, to jest fakt 🙂
    Może nawet (a tfu!) uścisną sobie ręce?
    Jasne, inna kultura…

    Ale poza tym oni przyjaźnili się już wcześniej –
    bezpardonowa walka dotyczy TYLKO kampanii wyborczej.
    Poza tym Trump ma powiązania z tym samym globalnym biznesem co Hillary
    I w sumie tylko pozuje na antysystemowca.
    A gawiedź głosowała, bo myślała, że coś ugra…
    Całkiem jak w Polsce.

  28. @seleuk(os) 8 listopada o godz. 22:31

    Kontynuuję Twój temat z poprzedniego wątku – bo mnie zaciekawiłeś.
    Oczywiście, wiem jak narzucono Europie chrześcijaństwo – razem z władzą imperialną, bo po upadku starożytnego Rzymu kościół przetrwał – nadal podpinając się pod te struktury, które się rozpadły w społeczeństwie świeckim. A że biskupi -dzięki głupiemu Justynianowi- byli bogaci i zawsze umieli podburzyć „lud” przeciwko władcom… dalej wiadomo. W „zwycięstwie chrześcijaństwa” nie było nic nadprzyrodzonego.

    Oczywiście, warto dowartościować INNE tradycje – tak jak Ty to robisz. Trochę to robi Norman Davies w swojej Historii Europy – ale jednak za mało i za słabo – bo starając się uwzględnić Europę wschodnią – i tak jednak zapomina o Wikingach i muzułmańskiej Hiszpanii. Dla ciekawych – wystarczy wyguglować „Al Andalus” – na terenie dzisiejszej Hiszpanii i Portugalii. To oni byli WTEDY wykształceni i tolerancyjni, to oni mieli ambicję tworzenia bibliotek, to oni likwidowali analfabetyzm.

    To oni wreszcie przechowali np. pisma starożytnych Greków (Arystoteles), z których potem korzystali chrześcijańscy… skrybowie, bo przecież nie uczeni. Tacy jak agent Tomek z Akwinu – gloryfikowany kompilator, w dodatku żywcem ściągający z Arabów – bez podania źródła.

    W kwestii moralizowania historią lub historiozofią – rozumiem, że Twoje sagi są bez morału. Ale np. rzymscy kronikarze (Tacyt, Swetoniusz, Józef Flawiusz czy Cezar i podobni) tworzyli swoje dzieła literackie nie tyle po to, żeby rzeczowo przedstawić znane fakty, ale po to, żeby zilustrować jakąś tezę (np. straszne skutki braku cnót obywatelskich) albo po prostu odwołać się do emocji słuchaczy. To musiało być ładnie (literacko) skomponowane.

    W Twoich sagach brak morału, ale te poetyckie przerywniki… przecież to jest typowy zabieg literacki. Odpowiednikiem w tradycji rzymskiej jest wkładanie sążnistych przemów w usta znanych z imienia bohaterów historycznych – których oczywiście nigdy nie wygłosili. I już tylko z rozpędu dorzucę sążniste przemowy Piotra i Pawła w „natchnionych” (hi hi!!) pismach Nowego Testamentu. NIC tam nie jest autentyczne w dzisiejszym tego słowa znaczeniu.

    Co do terminu „kosmogonia” – chodzi po prostu o mity powstania świata i pochodzenia ludzi. Trochę też o astronomię. W zasadzie każda kultura snuje na ten temat własną bajkę. Nie bardzo wierzę, że Twoja ulubiona kultura ich nie miała – musieli trochę znać astronomię żeby żeglować. A że nie snuli sobie fantazji na ten temat? No może nie.

  29. Teraz już nic nie będzie takie jak było, a przyroda nie akceptuje powrotów.

  30. @Na marginesie
    9 listopada o godz. 14:24

    Wpisz w gugla „mitologia nordycka”, a znajdziesz dużo informacji o bogach i ich krainach, olbrzymach, potworach, elfach, stworzeniu świata i ludzi etc.
    http://fronsac.republika.pl/mitologie/nordycka.htm

  31. @Na marginesie, z godz. 14:24
    O Al Andalus znakomicie piesze Stephen O’Shea, w książce „Morze wiary: islam i chrześcijaństwo w świecie śródziemnomorskim…” Jest to jedna z najciekawszych monografii/opowieści o convivencia (współistnieniu) trzech kultur i trzech religii (judaizm w tle) w obszarze basenu Morza Śródziemnego. Piszę „opowieści”, gdyż wydarzenia stricte historyczne i bez fantazjowania O’Shea przedstawia tak, jakby pisał powieść. Rzadka to umiejętność. U nas tak historię opisywał Jasienica.

  32. @Tobermory 9 listopada o godz. 14:54

    Dzięki! Rzuciłam okiem… Ciekawe, że tak na pierwsze spojrzenie te historie o bogach są jednak bardzo realistyczne i w sumie bardzo przypominają historie o ludziach… właśnie te, które opowiada seleuk(os). Ale być może to samo dotyczy wszystkich historii o bogach – również o „bogu”, który spacerował po Galilei.

    Czytałam (ale już nie pamiętam gdzie), że któryś z tych nordyckich bogów dobrowolnie dał się ukrzyżować – w zamian otrzymał coś cennego – zrozumienie starożytnych (dla niego) runów.

    A na stronie, którą mi zalinkowałeś „stoi”, że Baldr „został złożony w krwawej ofierze, aby wypełniły się tajniki trwania świata”. Czyli znowu wszędobylski mit zbawcy-Prometeusza. „Bohater o stu twarzach” jak by to nazwał Campbell.

    A jak doklejono tę bajkę do ukrzyżowania rabbiego, który (podobno) komuś objawił się po śmierci – opisuje Bart Ehrman. Pasjonujące. Nie sam mit, ale ludzka inwencja – zmierzająca stale w tym samym kierunku. Mowa o kurczowym chwytaniu guzika i doszywaniu do niego… marynarki 🙂

  33. @anumlik 9 listopada o godz. 15:23

    Dzięki serdeczne! Już zamówiłam, dostarczą mi niebawem. Onże O’Shea ma też książkę o katarach. Rzuciłam okiem na Friedmana „The Hidden Book in the Bible”, ale jak dla mnie zbyt wiele jest tam filologii – to znaczy mozolnego cytowania i porównywania tekstów biblijnych. Sama teza jest, oczywiście, bardzo ciekawa i na pewno uzasadniona, ale co do jej dowodzenia – wolę uwierzyć 🙂 Dlatego książkę raczej przeglądam niż czytam. Leniwa jestem, bez dwóch zdań 😉

  34. @anumlik – a co do przedstawiania wydarzeń historycznych w formie opowieści – dla mnie niezrównany jest Adam Zamoyski. Czysta historia – ale jak opowiedziana! Zobacz np. „Święte szaleństwo” – naprawdę klucz do zrozumienia Romantyzmu w szerszym kontekście. Albo „1812” o wojnie Napoleona z Rosją. Nie tylko fakty, ale motywy, sposób myślenia tych ludzi… którzy rzucali wszystko na szalę z przeraźliwie idiotycznych powodów.

  35. A obok Bendyk – wylawiam rodzynek:
    „Wygrał kandydat, który oparł swoją kampanię nie tyle na kłamstwie, co taki, który po prostu zrezygnował z kategorii prawdy. Bo o ile Hillary Clinton można zarzucić, że z prawdą się rozmijała co jakiś czas, Trump prawdy rozumianej jako „zgodność zdań z faktami” nawet nie dotykał.”

  36. Człowiek z drabinki
    sięgnął do szminki
    Ja wam pokażę!
    (jak się umażę)
    Ja was rozdepczę!
    (daj szminki jeszcze)
    Ja was opluję!
    (już się farbuje)

    Drabina niewielka
    taka dwuszczebelka
    Stojak na niej nadęty
    i całkiem pogięty.

  37. Na drabince stoję
    Trumpa się nie boję
    Choć wzrostem dębowy
    Sięgam mu do głowy
    Spojrzę prosto w oczy
    Mój dech go zamroczy
    I powiem: Kolego,
    Mamy coś wspólnego
    Pytasz, co to będzie?
    Jaja jak żołędzie 😎

  38. Ciekawe, czy teraz PiSopaci z Jackowa (zwolennicy Trumpa?)
    będą musieli dzięki niemu wrócić do kaczego raju?

    Bo nie wiem, ilu z nich ma tak naprawdę prawo pobytu…

  39. Przypadek? Być może…

    CTV donosi:
    Citizenship and Immigration Canada’s website was “temporarily inaccessible” to users as the U.S. election results were being tallied, the federal government says, confirming that the outage was due to a surge in people trying to access it.

  40. Rząd (podobno) się wyżywi, ale reszta…

    Na razie ucierpi budowa nowych dróg. Na razie.
    http://natemat.pl/194145,tez-myslales-ze-europa-nie-ma-bata-na-polske-bruksela-wlasnie-zablokowala-wyplate-miliardow-z-unijnej-kasy

  41. I jeszcze jedna ciekawostka:

    Na Trumpa głosowało – w liczbach bezwzględnych – MNIEJ osób niż na Clinton.
    Mniej o 0,1 procenta – ale mniej. Rzecz w tym, że liczą się tylko globalne wyniki poszczególnych stanów. Np. w Kaliforni Hillary wygrała 65 do 35 procent – ale to nie miało znaczenia. Mogła wygrać 51-49, efekt i tak byłby ten sam.

  42. Na marginesie
    9 listopada o godz. 14:24 Dziekuje za Twoj wpis.
    Tobermory
    9 listopada o godz. 14:54 Dziekuje za odpowiedz, linkiem w moim imieniu.

    Ta strona ktora Tobermory podal jest doskonala. Bardzo systematycznie, krotkimi zrozumialymi zdaniami, przechodzi przez temat. Moze dlatego ze autorem jest matematyk. Wiem z wlasnych doswiadczen, ze jest to bardzo zmudna praca. Mnie to zajelo cale lata, zeby przejsc przez wszystkie, mozliwe mnie fragmenty. Bardzo czesto sprzeczne ze soba, imiona ktore sie nie zgadzaja, miejsca. Te zrodla sa kompletnie rozproszone, tu dwa zdania, gdzies dalej we fragmencie wiersza albo fragmencie runicznym trzy slowa. To jest jak ukladanka dla dzieci, skladajaca sie z dziesiatkow tysiecy kawalkow, puzzle games. Jestem zaimponowany ta strona, ktora podal Tobie Tobermory. Prawdopodobnie jest rowniez tak, ze autor z rowna pieczolowitoscia i systematycznie opisal wierzenia (kosmogonie) innych tam, ze strony, grup Indoeuropejczykow. Bede mial czas to przeczytam. Link zachowalem. Na stronie o jez indoeurop. jest blad edytorski (2x ten sam text). Poza tym programisci szukaja tego jezyka za pomoca komputerow. Poniewaz znane sa zmiany „do przodu w czasie” mozna tez zalozyc „cofanie sie w czasie”.

    Pisze Indoeuropejczykow, bo oszustwem jest narzucenie Indoeuropejczykom wierzen Semitow. Czesc z nich sie wybronila przed oszustwem, czesc nie. Oszustwem jest rowniez, proba wmowienia, ze ich prawdy sa jedynymi prawdziwymi, „najmojszymi” prawdami. Na tej podstawie jest dzis budowane pojecie „polskosci”. Budowa tego pojecia ma swoje bardzo urocze odbicie m. in. tutaj na blogu. To z tym ja sie nie zgadzam, nazywajac tych ludzi „religijni”. Oni nie buduja „polskosci”. Oni buduja „nadwislanskosc”. Ja uwazam, ze oba pojecia sa rownorzedne, jak kto lubi. Ale niektorzy nie lubia konsekwencji. To roznica.

    Mam nadzieje, ze rozumiesz @Na marginesie, jak zajrzalas na ta strone od @Tobermory, dlaczego odpowiedzialem jak odpowiedzialem. Ja nie umiem tego skrocic do rozmarow sms-a. Ci ludzie ktorych wymienilas Tacyt, Flavius czy „religijny” Swetonius oczywiscie ilustrowali teze. Koncepcje panstwa czy wladzy (to dzisiejszy jezyk) pojeciami ktore znali. Kiedys nawet wspomnialem tu na blogu Flaviusa w porownaniu do Polibiusa. Tylko dobrze ich znac i jak formulowali pytania, na ktore sami odpowiadali. Ja nie chce dowartosciowywac jakiegos typu historii. Ja chce powiedziec, ze wszystkie sa warte zapoznania. Zeby nie ulec zludzeniu, albo byc oszukiwanym. KK oszukuje i w politykach „nadwislanskich” znajduje chetnych harcownikow, na potrzeby gawiedzi. Od „antyklerykala” Palikota do Kurdupla Intelektu. Jutro znajdzie innych. Dlatego dalem link dla @Mohikanin przedostatni: https://en.wikipedia.org/wiki/Board_of_directors Tam jest napisane dlaczego jutro znajdzie innych, albo tych samych zostawi. Bez wzgledu na to, co powie fellow gawedziarz Sierakowski czy Macierewicz zbuduje 1 Zmechanizowana Dywizje Bumerangow (o czym pisalem kiedys) Nadwislanskich.

    @NeferNefer napisala o wspinaniu sie na drabinke do malowania. Moze ten KI (Kurdupel Intelektu) chce z drabinki ogolic tego Vykynga Krula? To go wtedy KK zmieni na innego. Tylko KK moze zmienic logotyp firmy i golic. Obrazek Blondi Krula mozna znalezc tutaj:
    https://www.bing.com/images/search?q=serce+jezusa&FORM=HDRSC2
    U mojej babci wisial taki w wym 40X60 a pod spodem palilo sie swiatelko niskoenergetyczne calodobowo. Jak ja przeczytalem ten wpis @NeferNefer to mnie sie przypomnialo, jak na jutubku sluchalem KI z wylaczonym glosem i wpadlem na metode zapobiegania ciazy, 100%-owa. Tak mnie to rozsmieszylo, ze musialem napisac. Kazdy z nas ma jakas osobowosc nabyta w pracy na przyklad. Ja sam sie z tego smieje. Ja stawalem przed jarlami i mowilem „mam text dla ciebie, przeczytaj”. Zaden jarl dzisiejszy, nie jest odporny na tak ceremonialne wejscie. Choc moje texty mialy mase skrotow paroliterowych. I dostawalem zlote naramienniki. Do napisania strony o nordyckich bogach trzeba moze miec inna osobowosc.

    O zeglarzach moze kiedy indziej @Na marginesie 😉 Dwa lata temu chyba obchodzilem 50lecie.

  43. @seleuk(os) 9 listopada o godz. 18:16

    Ten Twój tekst – to nie tyle żeglowanie, co surfing 😉
    Ale jakże sympatyczny.

  44. Konstandinos Kawafis – Czekając na barbarzyńców

    Na cóż czekamy, zebrani na rynku?

    Dziś mają tu przyjść barbarzyńcy.

    Dlaczego taka bezczynność w senacie?
    Senatorowie siedzą – czemuż praw nie uchwalą?

    Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy.
    Na cóż by się zdały prawa senatorów?
    Barbarzyńcy, gdy przyjdą, ustanowią prawa.

    Dlaczego nasz cesarz zbudził się tak wcześnie
    i zasiadł – w największej z bram naszego miasta –
    na tronie, w majestacie, z koroną na głowie?

    Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy.
    Cesarz czeka u bramy, aby tam powitać
    ich naczelnika. Nawet przygotował
    obszerne pismo, które chce mu wręczyć –
    a wypisał w nim wiele godności i tytułów.

    Czemu dwaj konsulowie nasi i pretorzy
    przyszli dzisiaj w szkarłatnych, haftowanych togach?
    Po co te bransolety, z tyloma ametystami,
    i te pierścienie z blaskiem przepysznych szmaragdów?
    Czemu trzymają w rękach drogocenne laski,
    tak pięknie srebrem inkrustowane i złotem?

    Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy,
    a takie rzeczy barbarzyńców olśniewają.

    Czemu retorzy świetni nie przychodzą, jak zwykle,
    by wygłaszać oracje, które ułożyli?

    Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy,
    a ich nudzą deklamacje i przemowy.

    Dlaczego wszystkich nagle ogarnął niepokój?
    Skąd zamieszanie? (Twarze jakże spoważniały.)
    Dlaczego tak szybko pustoszeją ulice
    i place? Wszyscy do domu wracają zamyśleni.

    Dlatego że noc zapadła, a barbarzyńcy nie przyszli.
    Jacyś nasi, co właśnie od granicy przybyli,
    mówią, że już nie ma żadnych barbarzyńców.

    Bez barbarzyńców – cóż poczniemy teraz?
    Ci ludzie byli jakimś rozwiązaniem.

  45. @Aateista 9 listopada o godz. 19:37

    KaKa trzęsie portkami przed „cywilizacją śmierci”.
    Znamy to, znamy. Dlatego tu dyżurujesz.

  46. @mag, z godz. 18:51
    Putin przyjął dziś 19 ambasadorów w Rosji, którzy złożyli listy uwierzytelniające. I tylko jednemu – Włodzimierzowi Marciniakowi z Polski – powiedział głośno i dobitnie (tak, aby wszyscy słyszeli), że oczekuje od rządu w Warszawie szacunku i pragmatyzmu. Po czym – może nie na jednym oddechu i przy okazji prasowego briefing, ale też dziś – powiedział, że spotka się z prezydentem elektem Trumpem po jego zaprzysiężeniu. Czyżby dał nam czas, abyśmy do zaprzysiężenia Trumpa okazali Rosji szacunek? Tak tylko pytam zainspirowany muralem, który zalinkowałaś, @mag.

  47. @anumlik 9 listopada o godz. 20:08
    Putin, jak widać żywi spore nadzieje. Ale nie jest wykluczone, że się przeliczy. Bo wyborcza paplanina to jedno, a twardy interes polityczny USA – to drugie. Jak będzie? Czas pokaże. Jedno jest pewne, żyjemy w ciekawych czasach.

  48. @seleuk(os)

    Naprawdę fajną wersję Krula (choć nie blond) napotkałem w zeszłym roku, włócząc się po Hiszpanii. Moja przyjaciółka stwierdziła, że dla takiego maczo skłonna by była się nawrócić! Jest to zarazem mój prezent dla naszego drogiego blogowego @Aateisty, który mu oddaję, zachęcony nastrojem zgody i miłości, jaki dziś przypłynął z Ameryki i mnie ogarnął 😉

    https://s21.postimg.org/7mxkxi04n/IMG_0157.jpg

  49. A my na razie
    „Mamy taki plan, aby dokonać inwentaryzacji wraku. Ta inwentaryzacja wraku, czy też elementów, które z tego wraku pozostały, ma polegać na sfotografowaniu poszczególnych części, trwałym opisaniu tych elementów i oznakowaniu tych elementów poprzez użycie specjalistycznego oprogramowania i urządzeń”
    I jeszcze przesłuchać „25 rosyjskich biegłych, którzy po katastrofie smoleńskiej wykonali sekcje zwłok ofiar tej tragedii.”
    A potem oskarżyć ich o poświadczenie nieprawdy.

    A było powybierać szczątki z błota, popakować w worki foliowe, załadować w TIRa chłodnię i wysłać do Warszawy. Niech sobie sami układają te puzzle.

  50. Pan Drabinkowy. To taki ktoś jak Siekierowy w „Rozmowach przy wycinaniu lasu”. Ustawia drabinki, aby przemawiający mogli wycinać nimi opozycję. Po co – to też rola Drabinkowego – musi wytłumaczyć, że nie godzi się atakować zwykłych obywateli. Ale gdy się wytnie opozycję (politycznie), to przyjdą zające (TOW, narodowcy…) i będą podgryzać drzewa w nierentownym sadzie (gorszy obywatelski sort/zdegenerowaną tkankę społeczną/opcję niemiecką…). A pan Prezes jest jak Gajowy ze sztuki Tyma (a może to rola dla ministra MON), który przychodzi, aby opowiedzieć bajeczkę ministrom (wycinającym). Teraz kogo obsadzić w roli Bimbra, Dunlopa, Macugi i Zyzola?

  51. Widzę że humory dopisują, choć trochę czarne. Ja osobiście czuję się jakbym dostała obuchem po głowie, więc chyba zaudam się na imigrację wewnętrzną. Szkoda słów, koń jaki jest każdy widzi. A lepiej już było.

  52. Maciej2
    9 listopada o godz. 20:20

    Alleluja, sam tak kiedys wygladalem, ale dawno 😉 To i nawroconych Magdalenek pelno. To byly czasy.

    Te wiesci z Hameryka nie takie straszne jak je malowac pastelowymi akvarelkami.

    pzdr Seleuk

  53. Maciej2
    9 listopada o godz. 20:20
    „Naprawdę fajną wersję Krula (choć nie blond) napotkałem…”

    Ja napotkałem jeszcze inną. Oraz ciekawą argumentację.
    https://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/przebudzcie-si%C4%99-nr5-2016-pazdziernik/

  54. izabella
    9 listopada o godz. 20:31

    Dla mnie nic nowego, ja się tak czułam jak Duda wygrał, tyle że konsekwencjie jakby mniejsze. Szczerze współczuję. A mój paszkwilek się zmarnował przez Trumpa, szkoda.

    Trudno, świetnie.

  55. 1.NAFTA – prawdopodobnie poleci
    2.Umowa Paryska – poleci
    3.Umowa handlowa z Azja – poleci
    4.ObamaCare – ???? watpie, co zrobic z tymi ca 100mln co ja maja (zabrac 500+)
    5.Umowa z Europa TTIP – prawdopodobnie poleci
    6.Mur do Mexyku za mex pieniadze, Ja bym tez chcial zeby mnie sasiedzi budowali za swoje
    7.Obnizyc podatki o polowe i podniesc zarobki – hmmmm. Excel sie nie zgodzi
    8.Przeniesc produkcje tanich towarow do USA z powrotem, Tu trzeba 2Jezusow
    9.40% clo na chinskie gadzety i komponenty do am. technologii – znaczy ciac galaz co sie na niej siedzi
    10. Otworzyc kop. wegla kam. w Pensylwanii, tu chyba trzeba Broszke za konsulta wziac

    Tak moglbym jeszcze chwile

    seleuk pozdrawia zmartwionych

  56. @mag – pamiętasz, jak na samym początku gdy tu wlazłam myślałaś, że ja jestem „Muszynianką”? Otóż zajrzałam pod Passenta (świetny i mądry tekst „tejota”!) i tam wisi też bardziej osobisty komentarz „Muszynianki”. Ona mieszka w Kanadzie!

  57. rakieta z Kremla też poleci…

  58. @seleuk(os) 9 listopada o godz. 21:12

    A kurs peso polecial na pysk…
    Chinom nie podskoczą, ich dług publiczny w większości siedzi tam.

  59. bubekró
    9 listopada o godz. 20:27

    Pan Drabinkowy. To taki ktoś jak Siekierowy w „Rozmowach przy wycinaniu lasu”.

    Otóż to ! Siekierowy od dawna mi po głowie chodził.

  60. NeferNefer
    9 listopada o godz. 18:20

    ten pan ma rację

  61. @Maciej2 9 listopada o godz. 20:20

    Te „azulejos” (ceramika na fasadzie) są całkiem efektowne.
    Możesz powiedzieć, gdzie w Hiszpanii to jest?

  62. A co powiedza konserwatywni kongresmeni? Na nowego do Sadu Najwyzszego OK, ale na wolnosc handlu? Zawetuja „swojego” prezydenta?. Poza Swiatem jest jeszcze polityka krajowa. Albo beda przeciwni wlasnej reelekcji za 2 lata?
    Ojjjojjjjojjoj. Takich „prawiczkow” to nawet wsrod zakonnic ze swieca szukac.

    seleukos pozdrawia zmartwionych

  63. Dziwne i niezbadane są motywy głosowania.

    Właśnie do mnie dotarło, że bardzo głośna i wpływowa NFA (National Firearms Association) prowadziła własną kampanię – też bardzo głośną i wpływową, wzywając WSZYSTKICH do głosowania na Trumpa. Up in arms – że się tak wyrażę. Oni się bali, że Hillary ograniczy dostęp do broni palnej.

  64. NeferNefer
    9 listopada o godz. 21:18
    poleci, doleci…czy będzie bum?

  65. @seleuk(os)
    Dawno czy niedawno – i tak szczerze gratuluję! 😉

    @Na marginesie
    Pisałem z pamięci i pomyliłem lokacje, to było w Portugalii, w miejscowości Perafita, około 12km na północ od Porto. Ceramiczne elewacje, które można napotkać na tamtejszych domach i budynkach, uwielbiam. W ogóle, tam jest tak wiele oryginalnych i pięknych domów! I mówię o domach jednorodzinnych, należących do zwykłych ludzi, które często są nieprzeciętnie gustowne i wyróżniające się. W Polsce jakość architektury jednorodzinnej jest niestety dużo niższa.

  66. @Maciej2 9 listopada o godz. 22:18

    Tak myślałam! Ale nie chciałam Cię kwestionować.
    W Hiszpanii też mają (na przykład Plaza de Espana w Sewilli) ale raczej w innych kolorach.

    A jeśli chodzi o te udekorowane domy – ja w miastach notorycznie wsadzam nos ludziom do sieni – bo sień jest z reguły otwarta i oddzielona od ulicy (śliczną) kratą. A za kratą – właśnie taka reprezentacyjna, otwarta sień. Często są tam płytki ceramiczne i inne cuda. A otwarte to musi być – coby się wietrzyło?

    Portugalii jeszcze nie widziałam – ale mam chęć. Właśnie ta chęć zaczyna we mnie buzować. I Ciebie za to winię, Macieju2! Jak również Twój aparat fotograficzny 🙂

  67. komentarz w sieci
    prezes popadnie w depresję- wszędzie Donald…

  68. Konstancja
    9 listopada o godz. 21:59

    Skąd mnie wiedzieć, kochana. Czytam oto sobie jak neoliberalizm, globalizacja, political correctness, równouprawnienie a zwłaszcza zaniedbania doprowadziły do wyhodowania radykalnej prawicy.

  69. Zadufani faszysci podwazaja oparte na glebokiej wiedzy wnioski Sikorskiego w Wyborczej, polecam. Bowiem prymitywny pisizm zasluzyl na ponowne obnizenie kursu zlotego, ale ograniczone umysly tego nie widza. Nie widza tez ze spadly do zera, pod „rzadami” Morawieckiego, inwestycje z wykorzystaniem funduszy europejskich.
    Morawiecki z jednej strony bredzi o nowoczesnej gospodarce, ale z drugiej strony m. in. uzależnia Polskę od spekulacyjnego kapitału zagranicznego i nie potrafi wykorzystać pieniędzy z UE. Cóż, gospodarka to nie prezentacja w Powerpoincie…

  70. anumlik
    9 listopada g.20:08
    Ameryka „wstaje z kolan”, a Putin daje nam szansę.
    Nie wiem tylko, z czego cieszy się PIS.

  71. po angielsku, polecam

    https://www.theguardian.com/commentisfree/2016/nov/09/globalisation-dead-white-supremacy-trump-neoliberal

    @mag

    Z tego że teraz za demokracją nikt się nie ujmie. Mogą robić co im się podoba bo to już nikogo razić nie będzie. RIP.

  72. Czy jutro Człowiek TYLKO stanie na drabince, czy zacznie JUŻ obchodzić 11 listopada?
    Coś mi się zdaje, że dzień niepodległości planował świętować w Krakowie.

  73. @Na marginesie

    Aparat tak, ale „fotograficzny”, to w tym wypadku za duże słowo 😉 Do Portugalii koniecznie jedź – wśród wielu rzeczy, za które lubię ten kraj, bardzo poczesne miejsce zajmuje łatwość wkręcania się na imprezy, które niespodziewanie objawiają się, np. na zapleczu przydrożnego baru 🙂

  74. NeferNefer
    9 listopada, g. 22:42
    No to przechlapane.
    Tylko czekać, jak jeszcze wybory we Francji wygra Marine le Pen.

  75. Pardą, Le Pen

  76. A tu w podobnym kontekście jak powyżej ale po polsku

    http://www.forbes.pl/wyniki-wyborow-w-usa-donald-trump-prezydentem-decyzje-podjeto-w-przyczepie,artykuly,208859,1,1.html

    mag
    9 listopada o godz. 22:53

    Zapewne ośmieli to w pewnym stopniu ruchy odśrodkowe w Europie.
    To może już lepiej będę żartować 🙄

  77. @NeferNefer
    Autor wieszczy ponuro, że potrzebny jest nowy model, który zapewni bezpieczeństwo kobietom i mniejszościom. Bo to, co nadchodzi, najbardziej uderzy w te grupy. Nie mogę powiedzieć, żebym się z tymi przepowiedniami nie zgadzał, niestety.

    Z drugiej strony, jak powiedział nie-pamiętam-kto, przewidywanie jest trudną sztuką, zwłaszcza gdy dotyczy przyszłości. Często uderza nas nie to, czego się obawialiśmy, ale coś, co w ogóle nie przyszło nam do głowy. I takie mam dla Ciebie pocieszenie, przewrotne 🙂

  78. NeferNefer
    9 listopada o godz. 21:06

    „(…) Dla mnie nic nowego, ja się tak czułam jak Duda wygrał (…)”

    A kto to jest Duda?

  79. Namarginesko
    Fakt.@Tejot świetnie podsumował Trumpa. Zresztą dla niego i dla @Muszynianki zaglądam na blog Passenta. Poza Mauro, Wiesiem, Bar Norte i wściekłym Gzem już prawie nikt tam nie pisuje.
    Czy też, jak Muszynianka, pocieszasz znajomych w Stanach?

  80. Maciej2
    9 listopada o godz. 23:11

    Największą niespodzianką i utarciem nosa dla Clinton byłby Trump prezydent zrównoważony i mdły (ktoś tu napisał w Polityce). Ciekawe czy sam sobie czy ktoś jemu nałoży plaster na otwór gębowy bo zabawa się skończyła. Ja już bym wolała żeby nic we mnie nie uderzało, s’il vous plaît.

    A teraz ważniejsze. Kto pozował do tego portretu, nazwisko, numer telefonu, biegusiem. Chyba że Ten osobą własną, to na nic 🙄
    (chyba mi jeszcze mi wychodzi)

    Jiba
    9 listopada o godz. 23:12

    A właśnie. Może (chociaż znaj proporcją mocium panie) Trump tak samo się przymknie jak nasz niezłomny. Bo z Fotela to już całkiem inaczej widać :/

  81. Ale, ale, wróć. Przecież z wazeliną dziś wyjechał. A zapasy nawet się nie uszczupliły 🙂

  82. Moi mili, zamiast kołysanki, coś co Was może ukoi/odpręży a na pewno rozśmieszy (w kontekście wyborów prezydenckich i nie tylko)
    „Król” Brassensa spolszczony przez Filipa Łobodzińskiego. Śpiewa Kwartet Pro Forma
    https://www.youtube.com/watch?v=3VdvM9SLaZw

  83. Maciej2
    9 listopada o godz. 23:11

    :))) Z jednej strony trochę mi go szkoda, ale z drugiej zapracował na ten serdeczny szacunek obiema ręcyma :))

    A’propos:
    „(..) Autor wieszczy ponuro, że potrzebny jest nowy model, który zapewni bezpieczeństwo kobietom i mniejszościom. Bo to, co nadchodzi, najbardziej uderzy w te grupy. (…)”

    A ja sądzę, że to druga fala rewolucji, która ustawia się za plecami tej, która właśnie święci triumfy.

  84. @mag
    9 listopada o godz. 22:45

    Będzie obchodził – niezdekomunizowane ulice – aby (przy użyciu drabiki służącej mu za szczudła) dostać się na rondo Dmowskiego.

  85. NeferNefer
    9 listopada o godz. 23:23

    Zapasy wazeliny to nie lód w Arktyce. Nie stopnieją 🙂

  86. @NeferNefer

    Ha! Teraz widzę, ze to był Jego chytry plan, aby na skutek oglądania zamieszonego zdjęcia, doszło do gwałtownego przerzedzenia szeregów ateistek. Jezu – tym razem wygrałeś! [odsłaniam – skrywane wcześniej – kopyta i ogon; wśród dymu, ognia i zapachu siarki, zapadam się pod ziemię].

  87. Maciej2
    9 listopada o godz. 23:43

    Ty piąta kolumno, ty, co to przerzedzasz szeregi jako ślepe narzędzie Wiadomo Kogo. Nareszcie się pośmiałam bo od wczoraj byłam czegoś zgryźliwa jak ten dziadek z mapetów.

  88. @NeferNefer
    9 listopada o godz. 23:54

    Który? Ten bardziej zgryźliwy, czy ten jeszcze bardziej zgryźliwy?

  89. bubekró
    10 listopada o godz. 0:00

    Ten jeszcze bardziej. Siedziałam zeźlona i czekałam aż mi przejdzie na kogo innego.

  90. @Jiba
    9 listopada o godz. 23:42

    Ludziom ulepionym z wazeliny nie może braknąć wazeliny. Gdyby im jej zabrakło, przestaliby być.

  91. Wazelina to firmowa nazwa kisielu.

  92. @NeferNefer

    … „przejdzie na kogo innego” 🙂 przypomniało mi się opowiadanie (a może to było słuchowisko radiowe?), w którym było coś, co się nazywało „brzyd” i to przeskakiwało z człowieka na człowieka. Kto miał tego brzyda, wyglądał paskudnie, ale mógł się go pozbyć, przekazując innej ofierze 🙂

    @mag
    9 listopada o godz. 23:32

    Rozśmieszyło, dziękuję!

  93. Maciej2
    10 listopada o godz. 0:28

    Berek 🙂

    (łózio, dobranoc)

  94. NeferNefer
    9 listopada o godz. 21:06

    Hej, dzięki za współczucie, zawsze odrobinę raźniej się robi. Ale to jeszcze potrwa zanim przestanie boleć. Duda też mnie przygnębił (ja też trochę, jak Ty, jedną nogą tu, drugą tu, wszędzie czyli nigdzie).
    Ale teraz jest sporo gorzej, i różnice są z grubsza dwie.

    Pierwsza to przerażający seksizm tej kampanii. W Polsce też się pojawił, ale w rok po wyborach i przy okazji ustawy o aborcji. Ludzie na to nie głosowali, i może by nie głosowali. Taki Kukiz chyba się na „dawaniu” trochę przejechał. Tutaj to był Kukiz, Korwin, i Samoobrona z pracą za sex i gwałceniem prostytutek, w jednym i do sześcianu. I mimo to, kukizo-korwino-lepper wygrał i jeszcze dostał prawie połowę głosów kobiet (to dopiero kobiety nienawidzące kobiet). No więc w miarę kompetentna, inteligentna kobieta przegrała z (pardon my french) obleśnym wieprzem.

    Druga różnica to aspekt ekonomiczny. Jeśli w Polsce poniekąd można winić platformę że trochę dała ciała (że już zostanę przy tym słownictwie), to tutaj całą władzę dostali ci którzy gospodarkę rozpieprzają permanentnie i uparcie od kilku dekad. Demokraci, którzy nieudolnie, bo nieudolnie próbują życie ludziom poprawić, przegrali wszystko.
    Oczywista oczywistość jest taka, że trump nikomu życia nie poprawi. Praca sobie poszła i już nie wróci.

    A paszkwilik jest ponadczasowy. Czy ktoś mi może wyjaśnić co z tą drabinką? Oglądam, słucham ale coś mi chyba umkło.

  95. Na marginesie
    9 listopada o godz. 21:55

    To akurat nic nowego, NFA, NRA, oni zawsze są za repsami. Ta sama retoryka jest przy każdych wyborach. Postraszyć zawsze można, gawiedź idzie kupić jeszcze więcej broni, a zyski rosną. Program republikanów jest w skrócie taki, ani jednego dolara podatku więcej, and jednej sztuki broni mniej.
    No i jeszcze wojna z aborcją i ewolucją.

  96. mag
    9 listopada o godz. 23:32

    Dzięki, po praz pierwszy się dzisiaj nawet zaśmiałam. Przydałaby się nowa zwrotka, albo i dwie.

  97. @NeferNefer, (9 listopada o godz. 21:06)

    A mój paszkwilek się zmarnował przez Trumpa, szkoda.

    Moim zdaniem wręcz przeciwnie! Nie mogłaś trafić lepiej. Człowiek z drabinki przejął władzę kłamiąc. Człowiek z plezerą przejął władzę nawet nie ocierając się o prawdę. Nie ma znaczenia, USA czy PL, dzisiaj czy przed wiekami. Ludzie czują podobnie, myślą, jeżeli im się to przydarzy, wedle tych samych reguł.
    Można ich uwieść nowymi szatami cesarza, zamachem smoleńskim, powrotem do niegdysiejszych śniegów.

  98. c.d.
    Śmiech jest potrzebny. Bez niego można zwariować.
    Ale warto uważać, żeby nie „zabawić się na śmierć” (N. Postman). I nie odkleić od rzeczywistości, biorąc ja w „ontologiczny nawias” (J. Puzynina).
    Mamy kryzys nowoczesności/ponowoczesności, kryzys racjonalności. Jeżeli odkleimy się od realiów (dlaczego ludzie dokonują takich wyborów ), stracimy szansę na to, żeby był kryzysem rozwojowym. Zamienimy go w kryzys traumatyczny, chorobowy.

  99. izabella
    10 listopada o godz. 5:19

    Po prostu wiem jak się można czuć. Ręce mi opadły jak Duda wygrał, psioczyłam, narzekałam, bolało, siłą rozpędu jeszcze piekliłam się na blogu, a jak wygrał PiS to zaniemówiłam. Brexit jeszcze mnie zaskoczył ale Trump już nie.

    Od roku nie komentuję polityki – albo prawie wcale, inaczej szlag by mnie trafiał – oraz resztę ludzi wokół, I tak to nic nie da. Tak samo jestem na emigracji wewnętrznej. Zaczynam mieć za to problem z KODem, jakoś to się w szwach rozłazi, za miętkie, nie wiem.

    Wszystkich różnic oczywiście nie widzę, w Europie kampania prezydencka w USA była głośna ale trafiały co smakowitsze kąski, całej atmosfery nie byliśmy w stanie odebrać. O ile Duda to jest nikt to jednak Trump na stanowisku „prezydenta świata” to co innego.

    mohikanin przedostatni
    10 listopada o godz. 7:14

    Dziękuję (chociaż myślę po swojemu) I dziekuję za miłe słowa powyżej na które przez humorzastość nie odpowiedziałam.

    jobrave
    9 listopada o godz. 2:23

    Również dziękuję, bardzo sobie cenię tak miłe uwagi a opóźnienie wynikło jak wyżej. W dodatku zostałeś podziobany za niewinność (przepraszam).

    seleuk(os)
    9 listopada o godz. 6:57

    Cieszę się że Ci się podobało – i jestem wdzięczna za sagę w odcinkach.

    pombocku miły

    Dziekuję za żółty kwiat, został zauważony i mile przyjęty ale sama byłam jak cytryna. Trochę mnie jeszcze trzyma (trzydniówka) to lepiej skończę.

    A teraz żeby nie nudzić, zostawiam mikrofon dla innych 🙂

  100. Natomiast mogę donieść, gdzie świętował 11 listopada będzie ten…, no… jak mu tam? Ten na D.
    W Świdniku. Na głównym placu miejskim, gdzie kiedyś stal pomnik, jak go tamtejsi określali, Bolka i Lolka, uskuteczniał będzie z miejscowym społeczeństwem i miejscowymi notablami pieśni patriotyczne.
    Krótko mówiąc: z dupy trąba.

  101. NeferNefer, (10 listopada o godz. 9:32)

    chociaż myślę po swojemu

    Cała nadzieja w tym, że nie przestaniemy myśleć po swojemu. A jak jeszcze potrafimy się nawzajem słuchać uważnie i z szacunkiem, to ho, ho … 😉

  102. @NeferNefer

    Het poszła cytryna!
    Została drabina.
    Nie nasza to wina;
    Napijmy się wina.

    Witam, Neferko, w dość głupawkowym nastroju będąc. Wino – wieczorem. Obawiam się (a może mam nadzieję), że czekają nas czasy, których bez seczego nie przeżyjemy. A drabinka niech zostanie i przypomina, że bez niej kurdupel nawet porządnego przemówienia nie jest w stanie wygłosić 😉

  103. anumlik
    10 listopada o godz. 9:45

    Dziękuję anumliku. I byle wino nie było kwaśne;) ale Ty znajęcy jesteś.

    Mam niestety otumaniającą robotę – wybieram mak z popiołu – i chociaż nie wiem jak bym się starała odsunąć ten akurat kielich od siebie to muszę się tym zająć.

    Więc do widzenia się z Państwem 🙂 (wieczorem prawdopodobnie psyjdę)

  104. @anumlik
    10 listopada o godz. 9:45

    Mówisz, że przemówienia z drabinki są porządne?

  105. „Trump was of course the most absurd placeholder joke name that we could think of at the time” – mówi twórca Simpsonów, który 16 lat temu „przewidział” tę prezydenturę.

    http://www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-3919640/The-Simpsons-predicted-Donald-President.html

  106. @Tobermory
    Są wyjątkowo francowate, ale porządną polszczyzną wygłaszane. Gdyby nie było drabinki, to byłyby to nie przemówienia, a monologi zza biurka. Trzy razy takie słyszałem i na więcej się nie piszę. Także na te z drabinki.

  107. @Tobermory
    Anumlikowi zapewne chodziło o to, że gdyby nie drabinka, musiałby gadać do portek borowików. Podwójny dyskomfort dla ochrony.

  108. @paradox57
    10 listopada o godz. 10:18

    No, nie wiem 🙄 Ciepły chuch w te chłody…

  109. Może to niezbyt elegancko, ale kopiuję jeden z wpisów na wyborcza.pl (dla rozweselenia):

    Wybór Trampa na prezydenta USA przypomniał mi balladę Andrzeja Waligórskiego o Zenku:

    Ballada o Zenku
    Na basztę wlazłszy, chrobry kneź
    Zawołał po łacinie:
    Drużyno! Nowe szaty weź
    I przybądź na dziedziniec, hej,
    I przybądź na dziedziniec!
    Ożywił się kneziowy dwór,
    Już zbiega się rycerstwo,
    A każdy silny niczym tur,
    I każdy twarz ma czerstwą, hej,
    Bardzo a bardzo czerstwą!
    A kneź nerwowo zmierzwił wąs
    I zadął w róg specjalny,
    I spytał:
    – Czy już wszyscy są?
    Niech sprawdzi personalny, hej,
    Niech sprawdzi personalny!
    A gdy sprawdzono cały dwór,
    Rzekł tonem zatroskanym:
    Najstarsza z moich licznych cór
    Dojrzała dziś nad ranem, hej,
    Dojrzała dziś nad ranem!
    Tu się na zamku zrobił szum,
    Brzęknęły miecze w pięściach…
    – Kogo dojrzała? – pytał tłum.
    Dojrzała do zamęścia…hej!
    Dojrzała do zamęścia!
    A ten jej mężem będzie mógł
    Mienić się w sposób hardy,
    Kto napnie ten prastary łuk
    Niewiarygodnie twardy, hej,
    O, patrzcie, jaki twardy!
    Już ktoś wyciąga krzepką dłoń
    Wierząc, że cel osiągnie,
    Ujmuje zabytkową broń,
    Zapiera się i ciągnie, hej,
    O rany, jak on ciągnie!
    A wtem się rozległ głośny trzask…
    Lud chciał zawołać „hurra”,
    Ale zawodnik podniósł wrzask:
    – Joj, wyszła mi ruptura, hej,
    Wylazła mi ruptura!
    Lecz oto drugi stawa w szrank,
    Naciągnie łuk azaliż ?
    Drży cały… stęka… a wtem bang!
    I trafił go paraliż, hej!
    I trafił go paraliż!
    A kneź na ganku blady stał
    I było mu niedobrze,
    A trup się na dziedzińcu słał
    Tak gęsto niczym w „Kobrze”, hej,
    Dosłownie tak jak w „Kobrze”!
    Lecz nim zaczęto serię styp,
    Wystąpił na arenę
    Cherlawy i szabrawy typ,
    Niejaki Dreptak Zenek, hej,
    Niejaki Dreptak Zenek!
    Odłożył chleb, co właśnie żuł,
    Odchrząknął, brzucho wciągnął,
    I łuk palcami chwycił wpół,
    I ciach! I go naciągnął… hej…
    Bez nikakich naciągnął!!!
    Następnie czknął, dokończył chleb,
    Poprawił zgrzebne gacie,
    Piękną kneziównę wziął za łeb
    I zamknął się z nią w chacie, hej,
    I zamknął się z nią w chacie!!!
    A kneź o mury głową bił
    I głośno biadał z płaczem:
    Któż mógł przewidzieć, że on był
    Aż takim naciągaczem, ha???
    Aż takim naciągaczem?

  110. @NeferNefer, izabella

    A to nie jest tak, że na każdy z przypadków (wygrana PiS, brexit, wygrana Trumpa) trzeba jednak spojrzeć osobno?

    Na wygraną PiS zapracowała Platforma i kampania PiS-u, który przedstawiał siebie jako w miarę cywilizowaną, umiarkowaną partię. Prezia w zasadzie nie było (a Trump był i to jak!), Macierewicz siedział ukryty w szafie, złapany na ulicy za guzik Duda obiecywał, że nie utrąci in vitro. Ludzie przecież wcale nie głosowali na prymitywny, brutalny, konserwatywny beton. Ok, ci, którzy co do PiS nie mają złudzeń, nie nabrali się na kampanię, ale ilu jest takich wyborców?

    Nigdy nie bylam w UK, trudno mi się wypowiadać w kwestii brexitu, ale widziałam tę słynną kampanię reklamową, w której to obiecywano, że zamiast pompować pieniądze w Unię zasili się służbę zdrowia. Przecież to był majstersztyk. Jeśli się jeszcze weźmie pod uwagę fakt, że rzeczywiście m.in Polacy najechali wyspy tłumnie, to czemu się tubylcom dziwić, że poczuli się zagubieni? Co by było w Polsce, gdyby dzielny husarz z symbolem powstania na bluzce musiał błądzić w gromadzie ludzi, by spotkać kogoś mówiącego po polsku? Co więcej, takiej sytuacji nie ma wcale, a i tak brunatni kibole szukają wroga.

    Przeciętny wyborca Trumpa to biały mezczyzna, który tęskni za starymi czasami, kiedy to przychodził z pracy, potulna i pokorna żona podawała mu obiad, a dziecko zakładało mu kapcie. Później gwiazdor kładł się na kanapie z gazetą, a rodzina przemykała na palcach, by mu nie przeszkadzać.

    Choć te zdarzenia mają wspólny mianownik, niekoniecznie te same przyczyny.

  111. Dzięki, Panie Jacku!
    To jedna z moich szczególnie ulubionych ballad 😀

  112. Dzielę się z Wami sprawą prywatną, bo robię teraz za doradcę- samozwańca. Trumpty i Dumpty, ani nawet Kaczki na grzędzie mnie nie interesują, jako są za horyzontem.

    Znajomy w Niemczech przeszedł alarmową wymianę sztucznego oprzyrządowania serca (29 lat temu (!) przeszedł to, co mnie czeka: wymianę zastawki aortalnej). Okazało się, że poprzednio założono coś felernego, co grubo wcześniej się rozregulowało, niż było w planie. Błąd już naprawiony, prawie 80-latek jest już w domu i cieszy się zdrowiem i życiem.

    Jakiś pierdzistołek podpowiedział jego żonie, żeby założyć sprawę sądową o odszkodowanie. Ta zadzwoniła do syna. Chłopakowi przed trzydziestką, rozpoczynającemu błyskotliwą karierę kogucikowi zaświeciły się oczy i natychmiast kazał kompletować papiery – on poprowadzi sprawę.

    Niby nie moja rzecz, ale jak się o tym wczoraj dowiedziałem, ruszyło mnie i napisałem do pani w mejlu coś takiego.

    Wybacz, Ruth, ale tak emocjonalnie przyjąłem bardzo niemądrą decyzję Twojego syna, że nie mogłem wytrzymać, żeby się nie wtrącić. Twój mąż ma się teraz dobrze, błąd został naprawiony, a sądowa sprawa NICZEGO U NIEGO NIE POLEPSZY, może natomiast spieprzyć i zaszkodzić jego zdrowiu (a i po Tobie nie spłynie jak woda po kaczce). W tej sprawie ambicje trzeba trzymać na grubym łańcuchu. Nie ma się nad czym zastanawiać nawet ćwierci sekundy. Ten, kto Ci podpowiedział, patrzył na sprawę z pozycji pierdzistołka i kodeksowych możliwości, a nie z punktu widzenia realnego dobra Twego męża. Jego najwyższym dobrem jest jego zdrowie i życie – i ono teraz JEST. Więc nie wolno nim ryzykować!!! I dla was – dla Ciebie i syna – jego dobro, a nie zafajdana ambicja, ma być teraz dobrem nadrzędnym, najwyższym. Co można zyskać procesem – parę groszy, satysfakcję? Same marności. Nawet dobro społeczne w tej konkretnej sytuacji, kiedy może być zagrożone dobro bliskiego człowieka, odpada. O dupę tłuc teraz dobro społeczne. Dla dobra społecznego można ryzykować WŁASNYM zdrowiem i życiem, ale nie cudzym!!! Nawet gdyby Twój mąż się zgodził na wszczęcie sprawy, dla jego dobra NIE WOLNO jej wszczynać! Ruth, opamiętaj się! Tu może być jedna jedyna twarda Twoja decyzja: NIE POZWALAM! ŻADNYCH PROCESÓW SĄDOWYCH! MA BYĆ CISZA! Nie majstrować przy dobru Twego męża! Jemu właśnie teraz jest dobrze!”.

    Imię pani zmieniłem, nie ma tu żadnych danych do ewentualnego zidentyfikowania ludzi. Chciałbym tę sprawę wystawić na Wasz osąd. Mnie jeszcze trzęsie, bo się fest przejąłem sprawą i nie wiem, czy nie zbiorę podziękowań od syna tych państwa w postaci jobów, ale uważam, że syn się poczuł bojownikiem dobrej sprawy, a dla matki jest tak ukochanym dzieckiem (w dodatku robi smyk karierę!), że nie śmiałaby mu przeczyć. A ja widzę głupawą ambicję, pomieszanie wartości i wielkie ryzyko dla głównego bohatera z felernym sercem, który przez sądowy proces, czort wie, ile trwający, może być narażony na długotrwałe stresy.

  113. Panie Jacku, ballada smakowita, dopracowana. Gdy czytam,to melodię słyszę.
    I tak jakby na czasie.
    Pzdr, TJ

  114. @Jiba, z godz. 10:54
    NeferNefer wczoraj o godz. 23:00 zapodała linka do artykułu w „Forbes”, w której przedstawiony jest portret wyborcy Trumpa. Przypominam:
    http://www.forbes.pl/wyniki-wyborow-w-usa-donald-trump-prezydentem-decyzje-podjeto-w-przyczepie,artykuly,208859,1,1.html

  115. @pombocek
    10 listopada o godz. 10:57

    Pombocku, nie wiem, jak sobie wyobrażasz proces sądowy w Niemczech i dlaczego miałby on zagrażać życiu znajomego?
    Sąd zajmie się oceną sprawy na podstawie opinii biegłych – ekspertów, którzy przede wszystkim oprą się na dokumentacji. Jeśli szpital sam przyznaje, że popełniono błąd lekarski, a znajomy doznał uszczerbku na zdrowiu i dokumentacja to potwierdzi, to prawnicy ustalą, czy się odszkodowanie należy, czy też nie.
    W Niemczech jest nawet specjalna instytucja – Unabhängige Patientenberatung Deutschland, która wspiera pacjentów w takich przypadkach.
    Nie stresuj się niepotrzebnie. Oni się nie będą procesować z Chazanem i w Polsce.

  116. Tobermory
    10 listopada o godz. 11:16

    Tobermorku, wiesz sto razy lepiej. To jeszcze powiedz o tym, jak ewentualnie wygląda w Niemczech stosunek PO STOSUNKU, czyli sytuacja tegoż pacjenta – którego rodzina lub on sam skarżą klinikę – kiedy jest skazany, być może, na wielokrotne jeszcze pobyty w tej klinice, a załóżmy, że sprawę wygra.

  117. @pombocek
    10 listopada o godz. 11:28

    Natychmiast go otrują, ale tak, że nikt im nie udowodni 😎

    Pombocku,
    będą obchodzili się jak z jajkiem, bo to niebezpieczny pacjent 😎

    Wybierz sobie 😉

  118. PS.
    Niemcy to nie USA, na milionowe odszkodowania nie ma co liczyć.
    A płacą firmy ubezpieczeniowe.

  119. Tobermory
    10 listopada o godz. 11:41

    Nie sądzę, że o odszkodowanie im chodzi, skoro chłopak zarabia 5 tys. euro, bardziej może o ambicję, a i celu dydaktycznego nie wykluczam. Jeśli w Niemczech taki proces nie byłby aż tak stresujący i długotrwały jak u nas, to rzecz wygląda inaczej. A ja miałem na myśli wyłącznie dobro pacjenta.

  120. @pombocek
    10 listopada o godz. 11:51

    Rozumiem troskę o dobro znajomego, ale uważam, że zbyt emocjonalnie angażujesz się w sprawę.
    Niech się procesują choćby dla satysfakcji, ale być może, jeśli sprawa jest oczywista, czego nie wiesz na pewno, to może się zakończyć polubownie. Albo biegli dojdą do wniosku, że nie ma się o co procesować, a oni jednak będą skarżyć, to wtedy zarobią adwokaci.
    Mnie bardziej zajmuje twoje samopoczucie.
    Szkoda twoich „nerw”, pombocku.

  121. Po tym, co tu – do tej pory przeczytałem – czuję się, jak bym to ja był białym mężczyną o IQ gdzieś pomiędzy krętkiem bladym, a trichomona vaginalis (nazwa łacińska, bo nie podoba mi się polska), mieszkającym w przyczepie, osobnikiem lubiącym sponiewierać kobietę czyli zwyzywać, potarmosić, skopać nawet. Wdzięczny jestem Wam, że nikt tu tego wprost nie napisał, choć może nie pownienem chwalić dnia przed zachodem słońca, dlatego też, by zapobiec ewentualnemu, personalnemu wytknięci, oświadczam, co następuje.
    Sprawa wyborów w USA, to bez wątpienia wydarzenie ważne, ale nudzi mnie bardziej niż wykłady z analizy finansowej przedsiębiorstw przemysłowych. Jednak nieopatrznie zabrałem głos w sprawie Trumpa i teraz wszystkie wypowiedzi na temat matołectwa wyborców w/w, ich troglodytyzmu, biorę do siebie. To przykre, co powiedział o kobietach i ja swego czasu, to potępiłem i już do tego nie wracam. Wypowiedziałem się natomiast na temat jego deklaracji w sprawie wycofania się z roli światowego żandarma, odprężenia w relacjach z Rosją i skutków, które z tego – jeśli dotrzyma obietnic – wynikną dla Polski. Według mnie miałoby to następstwa pozytywne, ponieważ Polska przestałaby być poligonem, na którym USA zamierza testować nową broń, a w miejsce baz radzieckich pojawiłby się bazy jankeskie.

  122. @pombocek

    Myślę podobnie jak Tobermory, którego uwaga o Chazanie i Polsce najdobitniej pokazała, czego Twój znajomy nie musi się obawiać w swoim kraju.

    Z drugiej strony, jeśli błąd lekarski wystąpił podczas operacji serca, a facet przeżył potem 29 lat i wciąż żyje – to jak już mają być błędy lekarskie, niech będą tylko takie. Nie wiem oczywiście, czy i jak bardzo odbiło się to na zdrowiu tego człowieka. Lecz jeśli on sam nie czuje się skrzywdzony, to będąc na jego miejscu, chyba bym sobie darował.

  123. Kontynuuję, bo niechcący nacisnąłem „wyślij”

    cd.
    Polska przestałaby być państwem frontowym, stroną w konflikcie rosyjsko-ukraińskim. I to są plusy tej prezydentury. Zmusiłoby to PiSdiotów, do zwrócenia się ku Europie, choć gwarancji nie ma, ale sądzę, że już kolejne władze, tak właśnie by uczyniły. Powtarzam jednak – wszystko to pod warunkiem, że Trump wprowadzi w życie swoje deklaracje.
    Niech mi Szanowne Panie wybaczą, ale bardziej interesuje mnie pokój w Europie, niż mizoginizm Trumpa, mam również gdzieś to, że napożyczał on kasy i nie oddaje, że oszukiwał na podatkach, że jego żona pokazywała cycki w gazecie.
    Oburzenie, iż jest on antyimigrancki, bardzo mnie śmieszy, ponieważ polityka imigracyjna jest od dawna bardzo restrykcyjna, bez względu na to, kto rządzi Coast Guard zawsze odpędza różnych pontoniarzy, kajakarzy i tratwiarzy, kompletnie nie intersując się, co stanie się z nimi po odpędzeniu – potopią się, czy nie – doesn’t matter. Tak więc w tym względzie polityka będzie kontynuowana i gdyby Clinton wygrała, działoby się to samo. No, ale ten aspekt nie spędza snu z moich oczu, choć oczywiście – żal mi po ludzku tych potopionych. Howgh!

  124. Jobrave
    Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju, trudno mi więc wyrokować, czy wybór Trumpa i normalizacja, jak ją nazywasz stosunków rosyjsko-amerykańskich poprawi sytuację nas w Polsce. Natomiast jedno dla mnie nie ulega wątpliwości. Dobrodziejstwa istnienia rosyjskich baz w Polsce już doświadczyliśmy, i nie jestem pewny, czy chcielibyśmy to doświadczenie powtarzać.
    Logistycznie też łatwiej byłoby je z powrotem zorganizować, niż analogiczne amerykańskie.

  125. @pombocek

    Być może problem rozbije się o czas, kiedy założono owe oprzyrządowanie – 29 lat temu
    Piszę tak posiłkując się własnym doświadczeniem.
    Ponad 20 lat temu doznałem dosyć poważnego urazu głowy
    Wybuch zaworu gazowego na linii przesyłowej gazu ziemnego.
    Ciśnienie gazu bardzo, ale to bardzo…
    2 tygodnie nieprzytomny.
    Żonie lekarze mówią, że musi być pani przygotowana na wszystko. Włącznie z zejściem męża do Hadesu.
    Uszkodzone b poważnie płaty czołowe mózgu.
    Głowa jak po czołowym zderzeniu z rozpędzonym nosorożcem.
    Metalowe odłamki zaworu zagnieździły się w moim czole.
    Było – minęło.
    Wiedziałem jakie były przyczyny zdarzenia, ale nie widziałem nic w tym nic szczególnego. Wypadek w pracy. Odszkodowanie z PZU, renta powypadkowa
    Ale po upływie około 12, może 13 lat wczytałem się w prokuratorskie pismo umarzające postępowanie i wyczytałem ,ze przyczyną była wada konstrukcyjna zaworu który przyp… w mój łeb.
    Co więcej, przebywając w sanatorium dowiedziałem się, że po naszym wypadku ( było nas dwóch , bo i odłamków było wiele)w całej Polsce ten typ zaworów został usunięty z linii przesyłowych gazu ziemnego
    Oczywiście nieco się podpaliłem.
    Byl to czas kiedy zaczęło się pisać o niezłych odszkodowaniach za tego typu, i innych zdarzeniach.
    Suma odszkodowań czasami robiły wrażenie
    Sprawdziłem, że zakład produkujący zawory jeszcze działa . Firma z Rawicza. Będzie z kogo ściągać kasę.
    Zacząłem powoli liczyć forsę.
    Udałem się nawet do …b. Ministra Sprawiedliwości (Miał biuro poselskie w moim mieście) aby polecił mi jakiegoś łebskiego gościa z branży adwokackiej.
    Wszedłem z uniesioną do góry głową i z uśmiechem na twarzy do kancelarii adwokackiej i… wyszedłem z miną przypominającą wczorajsze twarze amerykańskich demokratów.
    Przyczyna?
    W tego typu sprawach jak moja, po 10 latach wszystko staje się niebyłe i od tamtej pory zbieram do mojej świnki po 2 złote dziennie i na koniec roku mogę sobie nieco poszaleć.

    Nie wiem jak jest u naszych zachodnich sojuszników – być może prawo jest bardziej pamiętliwe( np. 30 lat od zdarzenia ),ale w Polsce okres 10 lat będzie chyba stanowił granicę nie do przekroczenia.

  126. pombocek, 10.57.

    ten drugi akapit Twojego wpisu, licząc od dołu, wyraża łagodność zharmonizowaną z głęboką mądrością-:).

    W ukłonie głębokiej zawodowej pokory wyrażam podziw i uznanie -:).

  127. @Maciej2
    10 listopada o godz. 12:34

    Po 30 latach i tak następuje przedawnienie, bez względu na to czy pacjent zdążył się o błędzie dowiedzieć, czy nie.

    Jeżeli mowa o ewentualnej szkodzie, to mogłaby nią być konieczność drugiej operacji/zabiegu.
    Nie wiem, czy w takim przypadku (po tylu latach) można w ogóle mówić o błędzie, chyba że zastawka miała gwarancję np. na 50 lat.
    Kiedyś czytałem we włoskiej gazecie, że gdy JPII po złamaniu (miał przybyć na Sycylię, ale pośliznął się w łazience) wstawiono nowy staw biodrowy, to dostał najwyższej jakości, z gwarancją na 75 lat. Papież miał wtedy 74 lata.

  128. I teraz łomoce w krypcie…

  129. @Ewa-Joanna
    10 listopada o godz. 13:08

    😀
    Ta proteza ma jeszcze 53 lata gwarancji 😎

  130. Jeśli w przypadku tego znajomego w Niemczech to zastawka była wadliwa, to trudno mówić o błędzie w sztuce lekarskiej.
    Można skarżyć producenta, jeśli firma w ogóle jeszcze istnieje.

    Przypomniało mi się, jak moi krewni wymieniali w domu okna i z dumą podkreślali, że wytwórca dał im 50 lat gwarancji.
    Obrazili się, gdy zapytałem, czy mają gwarancję, że wytwórnia i firma montująca będą istniały jeszcze choćby 10 lat.
    Firmy już nie ma, okna chyba jeszcze dobre, ale parapety (w pakiecie z oknami) już musieli wymieniać. Na własny koszt.

  131. Ewa-Joanna
    Nic nie łomoce. Wypłynie jako relikwia.

  132. Łomoce. Wypłynie po gwarancji.

  133. W czasie tej kampanii Hilary powiedziała coś, po czym pomyślałam, że niech już może lepiej wygra ten Trup. A powiedziała, że wprowadzi No fly zone nad Syria co oznaczałoby otwarty konflikt z Rosją i kto wie, czy nie następną wojnę.
    Ale zdobyła moje uznanie swoim wystąpieniem po przegranej.

  134. Ale swoją drogą , adwokat polecony przez b. Ministra Sprawiedliwości po rozmowie ze mną przyznał:

    „Trochę grosza nam, czyli mnie i Panu koło nosa przeleciało.”

    Od tamtej pory zastanawiam się jak duża mogła być ta kwota.

  135. Polszczyzna dzisiaj:
    „w Landowym Urzędzie Kryminalnym”

  136. A teraz zacytuje fragment „Wyniku badania TK głowy bez kontrastu” przeprowadzonego 4. 11. 2016 roku.
    Wynik odebrałem przed 2 godzinami.

    Fragment

    Stan po kraniekotomii w okolicy czołowej po str. Lewej. Obszary malacyjno- bliznowate w obu płatach czołowych; wielk. ok. 2 cm po str. prawe i ok. 3 cm po stronie lewej.
    Dość duże wpuklenie się nadsiodłowych zbiorników pajęczynówki w obręb siodła tureckiego…

    Niezłe.
    Ale ciekawe, co oznacza termin „wpuklenie”?
    Takie pojęcie zawiera wynik badania.
    Właśnie dzisiaj idę po interpretację mojego badania do uczonego w wiadomej sztuce.

  137. Wpuklenie to przeciwieństwo wypuklenia. Dołek.
    Może od tego to nawrócenie?

  138. Przeciwieństwo wpuklenia to wkleśnięcie.
    A poza tym ten termin – po założeniu mocniejszych szkieł – brzmi „wpuklanie.

  139. @Tobermory 10 listopada o godz. 14:26

    Bingo. Nie takie rzeczy się zdarzały ludziom… walniętym.
    Którym, rzecz jasna, należy współczuć. Z obydwu podowdów.

  140. Pierwsze następstwa wyboru Trumpa w Stanach…

    Dość masowe demonstracje uliczne, z petardami o ile dobrze widzę.
    Przy czym ten naród jest jednak NADAL dość dobrze uzbrojony.
    Będzie się działo?

  141. Wklęśnięcie jest w siodle tureckim, spowodowane wpuklaniem się zbiorników nadsiodłowych.

  142. Wygląda na niedokończony proces, to wpuklanie.
    Mam nadzieję, że nie boli.

  143. No dobra, powoli kończę . Przede mną wspomniana wizyta u lekarza, oraz…i tutaj zaskoczę wszystkich.
    Idę szukać śpiewników z patriotycznymi …pieśni.
    Wszak jutro narodowe święto.
    Ale i nie tylko święto. W końcu wyda się, gdzie się taki ulungł, jak Aaron Aaronowicz S.

    Otóż do mojej obłasti X, położonej w gubernii Y zawita jutro ON.
    On , czyli pierwszy Obywatel Rzeczpospolitej.
    U boku jego zapewne kroczyć będzie Pierwsza Dama, de domo Kornhauser.
    I tak dalej. I tak dalej.

    Z wiadomych względów( bezpieczeństwo głowy państwa) nie podaję szczegółów wizyty. O wszystkim dowiecie się jutro z …TVN24.

  144. „Obietnic danych Bogu trzeba dotrzymywać” – mówi metropolita warszawski kardynał Kazimierz Nycz. A mówi to na okoliczność wyciskania środków na budowę/utrzymanie świątyni Opaczności. Są granice idiotyzmu, ściemy i łgarstwa? Jak widać nie dla KaKa…

  145. @Aa…

    Mnie nie zaskoczyłeś. Jestem jednak rozczarowany, że nie znasz tych pieśni na pamięć 🙁
    W Świdniku będzie więc co najmniej dwóch nawiedzonych 😉

  146. @Tobermory pisze raczej do mnie:

    „Wpuklenie to przeciwieństwo wypuklenia. Dołek.
    Może od tego to nawrócenie?”

    W dużym skrócie,
    Do wybory mamy:

    Religia ( nie wchodzę w tym momencie w sferę transcendentu) ze swoim archaicznym Dekalogiem, wraz z mniej lub bardziej współczesnymi przypadłościami.

    Demokracja

    Patriotyzm.

    Wiem ,że będzie to bardzo duże uproszczenie, ale można sobie na swój użytek problem skomplikować.

    Wpadł mi w łapy artykuł; sprzed wyborów w USA. Świąteczna z ostatniej niedzieli. O USA.

    I z tego artykułu wyłowiłem dwa fragmenty które ukazują w bardzo prosty sposób dlaczego „ Może to nawrócenie”

    Fragment pierwszy – Demokracja
    „Zgromadzenie Indain jakiego kraj nie widział od stuleci, a jednocześnie zlotem najbardziej zaangażowanych
    lewicowców w kraju. Dla nich wszystkich USA są imperium zła rządzonym przez mamonę. Różnice między Trumpem i Clinton nie mają większego znaczenia. Do wymiany nadaje się cały system.”

    Jestem podobnego zdania

    Fragment drugi – Patriotyzm
    „Największym w tym kraju problemem jest programowana od najmłodszych lat ignorancja. Nie uczy się prawdy o Holocauście Indian, o tym, ze ojcowie założyciele mieli niewolników, czy o zbrodniach, których dokonujemy dzis. Ja patriotyzm, dzięki Bogu mam już za sobą. To czysta indoktrynacja. Wiem , bo byłem w samym jebanym środeczku.”

    I czy się rzecz dzieje w ojczyżnie Clintonowej, czy ojczyżnie Kowalskiego nie ma to dziś większego znaczenia.

    Świat to jedna globalna wiocha i tylko w ten wymiarze należy patrzec dzisiaj na problemy współczesności.

    Autor fragmentów był pracownikiem amerykańskich służb specjalnych i „walczył na frontach wojen domowych w Ameryce Łacińskiej, w które mieszały się USA.

    Aha, i została ta trzecia….

    …ale o niej cały czas piszę.

  147. Na wyrazne upomnienie @Na marginesie, napisze teraz o zeglarstwie. Ze szczegolnym podkresleniem znaczenia budowy i podstaw nawigacji okretow ledungowych. Tutaj link do zapoznania ewentualnego:
    http://www.vikingskip.com/vikingshipclasses.htm
    Moja WooHoo odpowiada calkowicie pojeciom, przy zastosowaniu nowoczesniejszych materialow kompozytowych. Zdjecie kiedys podalem dla @Pombocek. Tak zwane pojecia budowlane low aspect i high aspect stosuje zawsze rownolegle. Text podaje w pkt. dla latwosci referencji.

    Punkt 1. Pojec w moim text nie dyskutuje, ani zadnych innych. Czytelnikow ujawnionych (typ A = @nickami) jak i nieujawnionych (typ B = bez nickow) zachecam do poszukiwan na wlasna reke. Mniej wiecej tak, jak z tymi kosmogoniami ( = zespolem pojec na temat…)

    Punkt 2. Zasady komunikacji na okretach ledungowych sa takie jak opisal niejaki Habermans teoretycznie. Czytelnikow typu A i B odsylam do pkt 1, jezeli chca dyskutowac ze mna te zasady nawigacji ledungowej praktycznie ( znaczy nawigacja zliczeniowa i portolanowa). Znaczy nie dyskutuje.

    Punkt 3. Zeglarstwo jakiegokolwiek typu, historycznie i dzis, bylo i jest mozliwe jedynie przy braku Wrzoda na Dupie. Dla niepowtarzania dlugiej nazwy wprowadzam skrot WnD (trzyliterowy). WnD ma wiele wariantow. Rozumienie wariantow sprowadza sie do pkt 1 i pkt 2. Historycznosc osob wystepujacych w opowiadaniu o zeglarstwie ledungowym dyskusji podlegac nie moze. Zaprzeczanie historycznosci jest niewiedza, jak rowniez prowadzenie dyskusji na ten temat. Najbardziej extremalnym przykladem tego niech bedzie Jezus (formy inne Joszua, Josua, Jessi, Dzessika etc.). Imie to bylo i jest dalej popularne na roznych obszarach, od Samarii do Ziemi Krolowej Maud wsrod pingwinow, w druga strone Ziemia Jan Mayen. Jedynie na obszarze nadwislanskim zostalo wytrzebione, zeby sie tamtejsi „nadwislanczycy”nie zorientowali jak nizej. Tutaj link do jednego ktorego spotkalem trzykrotnie:
    https://sv.wikipedia.org/wiki/Jes%C3%BAs_Alcal%C3%A1
    Jedyne co moge powiedziec na temat jak wyzej, toto, ze kazda osoba o tym imieniu wali glupotami na osciez. Spotkanie moje z Jezusem z linku trzykrotne, sklania mnie do stwierdzenia, ze wolalbym spotkac jeszcze raz Jezusa z Ermioni. To bysmy przynajmniej cudow przy ostatniej kolacji, Last Supper, dokonywali zamieniajac wode na… Tyle o autentycznosci postaci w historii i praktyce zeglarskiej, co bedzie pozniej.

    Punkt 4. Kosciol Katolicki (KK) sprowadza sie do pojecia Board of Directors. Czytelnikow A B odsylam do literatury. Linki podalem w pkt 1, 2. Pojecia board nie nalezy mylic w przypadku KK i WooHoo. To dwie rozne rzeczy. Zeglarstwo (w ciezkiej pogodzie) jest jedyna dziedzina jaka znam do doswiadczenia nastepujacego. Nawet jak sie dostanie bomem w leb, przy nieudanym zwrocie, to zeby zjesc lunch w porzadnej knajpie trzeba doplynac do portu (knajpy). Zadna inna dziedzina tego warunku nie spelnia. Zadna sportowa, zadna gospodarcza czy towarzyska czy… Z kazdego zebrania, w kazdej korporacji, mozna wyjsc pod pretekstem pudrowania nosa albo bez. Kazdy mecz pilkarski, opuscic pod pretekstem gwaltownego zakrwawienia palca. Nawet od pozaru da sie odejsc tlumaczac koniecznoscia dostarczenia wody. I tak dalej. Prawdopodobnie wspinaczka wysokogorska rowniez spelnia ten warunek, korzystania z restauracji. Znaczy rownorzedna jest zeglarstwu ledungowemu.

    Punkt 5. KK = WnD. Czytelnikow A i B nie rozumiejacych rownan matematycznych odsylam do dwoch dziel podstawowych. Ksiazka pierwsza w sztywnych okladkach: „Elementarz” – praca zbiorowa. Ksiazka druga w podobnych okladkach „Dodawanie i odejmowanie” – praca zbiorowa. Obie ksiazki wydano w serii „poczytaj mnie mamo”. Podaje ISBN nr. xyyyxxyyxxxxyxyxyxxy, albo cos takiego, wg. (ISO 2108). To sa podstawy nawigacji ledungowej. Powolujacych sie na autorytety odsylam do pkt 3.

    Prace moja historyczna, chcialbym zadedykowac wszystkim Paniom. Panie zasmucil tr(y)umf(f) Trum(ph)a. Poza tym wyczuwam pewien smutek z powodu nieuchronnosci oddalenia Wisly od innych miejsc i kontynentow. To bedzie dla „serc pokrzepienia”. Wzruszam ramionami panom, jako agnostyk.

    Wstepu do opowiadania, tzw. preface(k), spodziewac sie nalezy jak znajde chwilke czasu, na razie mam sie zamiar poswiecic wymianie glupot na tutejszym blogu, pozniej zobaczymy. Moze dam seczego czasowi. 🙂

    pzdr Seleuk(os)

  148. Tobermory

    Tylko problem jest tej oto natury.
    U mnie Obywatel Duda będzie przez parę godzin ( i tyleż mógłbym z nim śpiewać), ale jest miasto w Polsce gdzie zaszczyt z Nim przebywania mają jego mieszkańcy ( np. mag) w nieco dłuższym wymiarze.
    I Ci, to sobie mogą wspólnie ponucić.
    Zazdroszczę.

  149. Maciej2
    10 listopada o godz. 12:34

    Jeśli w moim opowiadaniu wyszła niejasność, to przepraszam i rozjaśniam. Gość żyje 29 lat od pierwszej wymiany zastawki. Problem (bodaj z rozrusznikiem, ale dokładnie nie pamiętam, bo mnie to samo czeka, więc się specjalnie nie interesuję) został zauważony w ostatnich tygodniach, a dokładnie zdiagnozowany w ostatnichdniach po ponad dwóch latach pracy urządzenia, które powinno pracować 5, 6 lat. Tak więc nawet podziwiani przez mnie Niemcy nie są cudotwórcami.

  150. Wyrobiłam normę na dzisiaj to mogę coś skrobnąć.

    jobrave
    10 listopada o godz. 12:20

    Ani przez chwilę nie pomyślałam o Tobie w takim kontekście. Dziwi mnie tylko jak można zakładać jakieś machinacje polityczne na podstawie wyborczych sloganów kogoś kto palnąłby cokolwiek byle przejść dalej. Prawdopodobnie skończy się na silnej doradczej (wyłącznie męskiej i podstarzałej) klice która Trumpowi zwiąże ręce z tyłu i będzie nim poruszać trochę (częściowo) jak marionetką. Bo nie wierzę żeby on był merytorycznie przygotowany do rządzenia. Bardzo to dulce et decorum z Twojej strony że myślisz co Polska będzie/może z tego mieć ale ja powiadam że nic, oprócz tego że granica w Kaliningradzie wydaje się jakoś bliżej.

    Rzeczywista szkoda już się stała – właśnie te hasła o imigrantach, seksistowskie i rasistowskie uwagi cofnęły Amerykę i świat – tak jak w UK łeb podniosą prawicowcy i mizogyni wszelkiej maści i trudno będzie znowu przywrócić pokojowe współegzystowanie – a skoro w Ameryce wolno to tym bardziej gdzie indziej. TO może niekorzystnie wpłynąć na stabilność UE i pokój w Europie.

    Ale widać tacy właśnie ludzie są, politura political correctness była bardzo nietrwała.

  151. Cisną mi się wyrazy na temat pisania Nim, Jego itd z dużej litery jeśli nie jest to osoba zasłużona i w dodatku zmarła. O Wajdzie można tak pisać, o fafuśniakach nie.

  152. @NeferNefer
    10 listopada o godz. 16:04

    Na dodatek taka czołobitność Aa… w jego sytuacji to narażanie co najmniej zdrowia 🙄
    Odszkodowań nie będzie.

  153. Aateista

    Aaronku, tak pięknie i bez cytatów z Miłosza opisałeś swe przeboje odłamkowo-adwokackie, że sam bym chciał dostać takim zaworem w łeb i tak pisać.

  154. Aateista

    Aaronku, może wpuklanie to propozycja, by skoczyć na pukiel.

  155. Tobermory
    10 listopada o godz. 16:08

    I jeszcze ten „zaszczyt” 🙄

  156. Słuchajcie, czy ja dobrze zrozumiałam, że w amerykańskich wyborach wzięło udział 36% uprawnionych?

  157. Rosa91b
    10 listopada o godz. 12:55

    Dziękuję. Parę godzin później zdałem sobie sprawę, że mam wyobraźnię wynikłą z naszej podchmurnej i durnej rzeczywistości i w niej tylko funkcjonującej – gdzie dobro petenta jest w cudnych słowach pod chmurami, a niżej odbiera nadzieję i marzenia durna rzeczywistość.

  158. Jiba
    10 listopada o godz. 16:34

    Hmm, ja widziałam 48.7%, ale może się mylę. Ale to i tak najniżej od lat. Ostatnie 4 lata były powyżej 50%.

  159. Jacek Kowalczyk
    10 listopada o godz. 10:30

    Nie mam pod ręką akurat tego, ale mam coś podobnego o kneziu Dreptaku. W wykonaniu Tadeusza Chyły

    https://www.youtube.com/watch?v=Z54oS3pKVDE

  160. @seleuk(os) 10 listopada o godz. 15:48

    Bardzo trafnie kontynuujesz podrzucony przeze mnie wątek 🙂
    I nie było to red herring. Co do reszty… zastanowią się, może pociągnę.
    Inspirujesz mnie.

  161. @Jacek Kowalczyk, Tanaka

    A ja myślałam, że TYLKO MNIE się od razu skojarzył ten drugi – Dreptak Chyły.
    I siedziałam jak mysz pod miotłą – a tymczasem Tanaka – niezawodnie pomyślał
    W TYM SAMYM KIERUNKU.
    Panie Redaktorze – TEGO nie znałam. Znakomite (że się tak podliżę) 🙂

  162. Wykorzystałem cudze.

  163. Do teraz miałem tylko jeden powód, żeby jutro nie być w Świdniku (mimo że wypadało, bo teść). Z powodu utrudnień. Pewnie dwie główne ulice i kilka bocznych zostaną zupełnie odcięte.
    Teraz doszedł jeszcze drugi. Powinien podlinkować swoje wiernopoddańcze wpisy gdzieś do kancelarii. Może dostąpiłby zaszczytu i dopuściliby go gdzieś w okolice ronda ze śmigłowcem.

    Jeśli chodzi o zawiłości terminologiczne. Wpuklenie jest terminem używanym głównie w medycynie czy szeroko pojętych naukach biologicznych i stosowane jest do nazwania procesów zachodzących w obrębie tkanek. Nie ma nic wspólnego z wgłębieniem. Wgłębienie mogło powstać pierwotnie w czaszce w wyniku uderzenia części wadliwego zaworu w głowę.

    Nie chcę snuć domysłów co do wieku tu obecnych, ale domniemywam, że znaczna większość pobierała nauki szkolne mniej więcej w tym samym okresie co i ja. Wystarczy teraz sięgnąć do niezmierzonych pokładów pamięci i przypomnieć sobie rozwój jednych z pierwszych tkankowych organizmów zwierzęcych – stułbi płowej czy chełbi modrej – czyli jamochłonów. A i w naszym ontogenetycznym rozwoju takie wpuklenia co i raz miały miejsce.
    I co tu wydziwiać?

  164. @pombocek 10 listopada o godz. 16:46

    A ja myślę, że to ładnie, że się troszczysz o innego człowieka i przejmujesz cudzym losem. Nawet jeśli postrzegasz ten cudzy los (naturalnie) w kategoriach własnych doświadczeń.

    Ja widzę we współczesnym świecie dwie zasadnicze postawy. Tradycyjna (która w skrajnym przypadku zalatuje parafiańszczyzną) to troszczenie się o innych z wielkim naciskiem na to, że TYLKO MY wiemy, co jest dla innych lepsze. Taka postawa dominuje w Polsce.

    Taką postawę (i to jest SKRAJNY przypadek) reprezentują ex definitione ludzie zarażeni miazmatem KaKa – bozia wie, my wiemy to od bozi, my to przeforsujemy, choćby nie wiem co – bo ci, co chcą inaczej sami nie wiedzą co jest dla nich dobre. Powtarzam – to jest skrajność, wynikająca w nieuchronny sposób z pretensji KaKa do reprezentowania JEDYNEJ prawdy.

    Druga postawa – dominująca raczej na Zachodzie – to założenie, że dorosły człowiek (a nawet, do pewnego stopnia, niedorosły też) ma prawo decydować o własnym losie i pouczanie go, co ma robić – trąci paternalizmem i arogancją. Dlatego nadmierne zajmowanie się cudzymi sprawami, zwłaszcza gdy ktoś nie pyta mnie o radę, jest po prostu źle widziane – bo to nie są MOJE sprawy.

    Przy czym mówimy tu oczywiście o skrajnych przypadkach. Między nimi jest całe spektrum postaw, a jedną z nich jest Twoja interwencja w interesie znajomego. Powtarzam – to jest ładne. I czasem potrzebne. Bo ten ktoś – dzięki Tobie – nie jest sam.

  165. @Jacek Kowalczyk 10 listopada o godz. 17:25

    Wiem. Ale to nie zmienia meritum sprawy – że tak pozwolę sobie się nie zgodzić 🙂

  166. PS.
    Albo jeszcze inaczej. Z tego samego okresu. Pewnie wszyscy pamiętają, jak opisywano proces odżywiania się przez pełzaka (nie mylić z Dreptakiem). Zbliżał się taki pełzak, pełznąc po podłożu do czegoś jadalnego, wypuszczał część tej swojej pełzakowatej, otaczał stopniowo tą wypustką to coś jadalnego (wtedy właśnie powstawało wpuklenie) i w końcu zamykał ją. Po czym w spokoju i ciszy zaczynał błogo trawić.

  167. @paradox57 10 listopada o godz. 17:40

    A przepuklina? Jest wpukleniem czy nie?

  168. Jiba
    10 listopada o godz. 10:54

    Lokalne smaki są inne ale podłoże to samo – nacjonalizm, izolacjonizm, antyliberalizm, antyglobalizm, wsobność, „wstajemy z kolan”, „taking back control”, „making America great again”

  169. Jiba
    10 listopada o godz. 16:34

    To 36% to jakaś kaczka dziennikarska, widziałam że interia prostowała.

  170. Na marginesie

    Przepuklina to przepuklina. W jednej tkance powstaje dziura, przez którą wyłazi część innej. I cała filozofia.

  171. pombocek
    10 listopada o godz. 10:57

    Nie mam sprecyzowanego zdania.
    W polskich realiach widzę to tak:
    * jak polski pacjent jest biedny i cokolwiek od służy zdrowia dostanie, to tylko wtedy, jak sobie wyrwie. No to wyrywa.
    Może sobie wyrwie na zaś – jak mu co innego będzie potrzebne, to się odszkodowanie może przydać.
    * polskie pieniactwo: o cokolwiek można się kłócić – trzeba, mus. Kto nie żyje wścieklicą, ogóle nie żyje.
    * może to ewidentny błąd producenta. Histora – w tym przypadku skończyła się nieźle, ale mogła też źle. Niedbałość producenta może powinna spotkać się z reakcją.
    * dochodzenie roszczeń faktycznie zwykle wiąże się ze stresem. A czy warto się na stres narazić – to decyzja danej osoby.

    W realiach niemieckich spor rzeczy działa inaczej: rynek ubezpieczeń i zdrowia, standardy, stosunek do pacjenta, jego prawa, rzetelność poszczególnych instytucji i zasada zaufania – na innym niż w Polsce poziomie.

    Zdrowie najważniejsze – jakby tak. Dlatego co czwarty obywatel chleje, co trzeci pali, 8-10% bierze dragi, a Kowalski – którego imię legion – tłucze żonę. A 80% żre takie odpady, że nie ma siły: musi na progu emerytury owalić kitę.

  172. Jacek Kowalczyk
    10 listopada o godz. 17:25

    Panie Jacku, teraz nie ma, że cudze. Teraz tylko nasze, wstajemy przecież z kolan.
    Dlatego nie ma Caracali, ale będą biedahołki. Bo Ameryka to jak Polska – i odwrotnie.

  173. @paradox57 10 listopada o godz. 17:48

    Wyguglowałam z czystej ciekawości, bo nadepnąłeś mi na wyobraźnię.

    Inwaginacja (wpuklenie, wklęśnięcie, embolia) – typ gastrulacji. Polega na wpukleniu do wnętrza blastuli komórek bieguna wegetatywnego. Komórki te zbliżają się następnie do otaczających je komórek bieguna animalnego, co prowadzi do utworzenia dwuwarstwowej gastruli.

    Ale inwaginacja w mózgu? Chyba po prostu chodzi o wklęśnięcie albo o wciśnięcie czegoś w coś?

  174. No może nie od razu dziura. Czasem wystarczy lokalne osłabienie elastyczności, czy wytrzymałości. Niemniej z wpukleniem nie ma nic wspólnego.

  175. Na marginesie
    10 listopada o godz. 17:18

    Ja patrzę W TYM SAMYM KIERUNKU co nasz Wódz ukochany, Zbawca Narodu, Słońce Tatr i Bryza Bałtyku.
    Nie jest łatwo patrzeć tam gdzie On, więc muszę wejść na drabinkę. Ten obok Wodza, to ja.
    Brawo ja.

  176. Na marginesie

    Pobudzanie wyobraźni jest niezłe. Zauważ, że w opisywanym przykładzie wygląda to tak, jakbyś wzięła lekko napompowany balonik. i palcem (delikatnie, żeby nie przerwać ciągłości), wcisnęła jeden jego biegun do środka. I żeby tak pozostało. Oczywiście w przypadku organizmu proces biegnie dalej. Między ściankami balonika toczą się swoje procesy rozwojowe. Natomiast zamknięcie powstałej przestrzeni będzie generowało kolejne.

  177. Na marginesie 10 listopada o godz. 17:14

    Podrzucony przez Ciebie watek jest dla mnie okazja do opowiedzenia pewnej mysli. 🙂

    Ta mysl jest taka. Zeby zauwazyc duzy las, to nie trzeba do tego lasu wchodzic. Wejscie zaslania widok. Sytuacja z wyborami w Am. zestresowala wielu. Kiedys napisalem, ze dobrze by bylo, zeby wszyscy ludzie mieli mozliwosc glosowania w USA. Wszyscy, to znaczy nie tylko am. Podalem przyklad oprocentowania w szwedzkich bankach zaleznego od FED. Prawdobodobnie nastepny prez. Trump, wprowadzi swojego czlowieka i jego polityke. To samo z nast. przyklad Sad Najwyzszy (vakans). To tylko przyklady. Ubytki klasy „sredniej” we wszystkich panstwach OECD sa b. stresujace dla wielu tych „sredniakow”. To sie nazywa pauperyzacja.

    Niemniej, nalezy zauwazyc, ze w krajach innych nastapil olbrzymi wzrost kl. tzw. „sredniej”. Wszystkie ubytki w swiecie rozwinietym, zostaly wielokrotnie zrekompensowane/przekroczone w innych krajach. Przewaznie azjatyckich. Oczywiscie kto o tym mysli w OECD. Nie ci ktorych realne place, warunki zycia praktycznie sie pogarszaja. Sa w lesie, widza drzewa, procenty tu i tam, swoje korp. co caly czas wypychaja prace do tych „tanszych” albo robotyzuja. Przeciez komputeryzacja od lat 80, to forma robotyzacji i stresu. Komp. odpowiada na pytanie od razu, to wymaga od prac. postawienia nowego pytania, znow natychmiastowa odp. itd. itd. Dawniej liczac kolumne cyfr olowkiem, mialo sie pol dnia. Dzisiaj sek.

    Zeby wyjsc z tego lasu i zauwazyc jak eventualnie ta stress sytuacje zmienic, trzeba obejrzec caly las. Trump nie zatrzyma procesu pauperyzacji klasy sredniej w Am. ani wsrod tutejszych. Tylko przyspieszy. Clintonowa byc moze hamowala by lekko, bo wie jak. Sanders, dla przykladu, przyspieszyl by tylko, dokladnie jak Trump. Nie ma wiekszego znaczenia kto jest wladca, w danym momencie.

    Dlatego chcialem opisac ta potrzebe wyjscia z lasu. W przypadku Pl. tym kto steruje jest wg. mnie KK. To ta korporacja wypycha ludzi z Pl. Zawsze to robila. Tak jak w USA, tylko korp. sa inne. To nie jest Marks albo Piketty. Ja uwazam, ze ten proces jest pozadany i nieuchronny. W przyp KK uwazam ze ta korp. nie ma prawa istnienia. Z prostej przyczyny. Ta korp. nie dzieli sie z nikim. Tylko wprowadza folwark na opanowanym terenie. Korp. am. czy szw. czy inne likwiduja folwark w Azji, jako przyklad. To znaczy, przenoszac prace tam, likwidujac jedno miejsce na dotychczasowym obszarze, stwarzaja wiele miesc „niefolwarcznych” w tych nowych miejscach. Ale oczywiscie nie robia tego w imie milosci. Ja uwazam, ze problem obecnosci KK nad Wisla, nalezy rozpatrywac w kat. korporacyjnych. Tak to widze latajac nad lasem. To nie jest o wierzeniach, przynaleznosci, kulturze, tradycji czy cos takiego. To jest w kategoriach jak uzywac telefon kom., jaki model. To nie jest pytanie czy uzywac telefon do rozmow z bozia np. Co telekom obchodzic moze rozmowa z bozia. Plac za abonament jest policy telekom.

    Tyle na „goraco” do okienka, o zeglarstwie ledungowym 🙂

    Pzdr seleuk(os)

  178. @Tanaka 10 listopada o godz. 17:51

    Zajmuję się czasami produktami medycznymi typu implant. Otóż dokumentacja każdego takiego produktu zawiera obowiązkowo tysiące zastrzeżeń w rodzaju: szpital/chirurg stosuje taki produkt na własną odpowiedzialność.

    Zrzeczenie się WSZELKIEJ odpowiedzialności przez producenta jest starannie wycyzelowane, chociaż z reguły zawiera też klauzulę, że o ile przepisy prawa danego kraju wykluczają całkowite zrzeczenie się odpowiedzialności, to producent uznaje takie prawo (bo musi) ale pozostała część zastrzeżeń pozostaje w mocy.

    Tyle praktyka zwana dosadnie „cover your ass”. Z drugiej strony w przypadku wielu producentów – oni po prostu wolą zapłacić, bo tak im się to lepiej kalkuluje. Przepychanki są „bad for business”. I mówię tu o przypadkach takich, jak złamanie zęba na kawałku pestki w dżemie. Producent przysyła formularz, ten formularz oddaje się dentyście, dentysta wysyła im rachunek… No problem, have a nice life. A my ci chętnie sprzedamy więcej dżemu.

    Czyli – na dwoje babka wróżyła. Ale w sprawie znaczących odszkodowań, zwłaszcza gdy nie jest to „class action”, czyli przypadek jest jednostkowy – producent zastawki ma chyba lepszych prawników niż ten syn.

  179. @paradox57

    Uwypuklił przygłupa zaczepny pełzaczek;
    nibynóżką otoczył go czule.
    Trawić samotnie się poszli pod krzaczek
    na skraju Ultima Thule.

    Głupawki mają to do siebie, że jak rano dopadną, to trzymają do wieczora.

    @NeferNefer
    Wino czeka. Otworzyć buteleczkę?

  180. @paradox57 10 listopada o godz. 18:00

    Bą… bą… bą… bąbelki???

  181. @anumlik 10 listopada o godz. 18:10

    Mylisz wpuklenie z uwypukleniem. Precyzja się liczy.

  182. anumlik
    10 listopada o godz. 18:10

    hm, jeszcze robię za Jętyka, przynajmniej do 21.30 nie mogę się rozsiąść, tylko z doskoku a tak nie wchodzi. Ale może otworzyć, niech się wietrzy? 🙂

  183. @paradox57
    Ja? Mylę? To pełzaczek uwypuklił. Pełzaczki takie są: najpierw uwypuklą nibynózką, potem otoczą, a potem strawią tak perfidnie, że przygłup nawet nie wie, kiedy się stał religiantem. I sam zaczyna otaczać. Jak @dezerter, albo inny @Aaronek.

  184. @NeferNefer
    Wietrzę. Znaczy postawiłem w aromatach – niech oddycha.

  185. @seleuk(os) 10 listopada o godz. 18:07

    Chciałam się najpierw troche zastanowić… ale podbechtałeś mnie na gorąco 🙂
    Więc na gorąco: oczywiście, masz rację. A ja jestem świeżo pod wpływem, bo właśnie czytam „Liquid Times” Zygmunta Baumana. Dwie kwestie: po pierwsze, wg niego globalizm jest faktem, którego żadna siła nie zatrzyma. Dlatego wprowadzanie demokratycznych rozwiązań, poprawa warunków bytowych itd. po prostu muszą być globalne. I dlatego żaden rząd nie jest w stanie zapanować nad sytuacją – bo nie może opanować globalnych procesów. Inaczej mówiąc – politycy w pewnych sprawach nie mogą NIC. Tego właśnie nie dostrzegają wyborcy – z powodu drzew nie widzą lasu.

    Druga sprawa – rządy państw nie są już w stanie zapewnić tego co Bauman nazywa „security” – czyli parasola ochronnego od kołyski do grobu. A żeby uzasadnić własne istnienie w tych warunkach usiłują „sprzedawać” to co Bauman nazywa „safety” – czyli, w telegraficznym skrócie, budują mur ochronny i obiecują dać po nosie terrorystów. Według Baumana terroryści korzystają na takiej polityce, społeczeństwo na tym traci, a rząd – po prostu żongluje strachem, który sam sieje. Tyle (na razie) Bauman.

  186. @Namargineska, z godz. 18:11
    Bąbelki to z szampana. Bez wciskania. Wystarczy korek zluzować. Tylko… plizzz… Nie potrząsaj butelką. Paradox – choć to Formuła Pierwsza – jeszcze do mety nie dojechał.

  187. @anumlik 10 listopada o godz. 18:25

    A teraz mylę Ci się ja z “paradoxem”.
    Ale poza tym to chyba dobrze gadasz.
    Dalej zwykle następuje „polać mu” 😉

  188. To może ja uwypuklę temat frekwencji wyborczej w USA

    Clinton – 59,8 mln głosów
    Trump – 59,6 mln
    Inni – ponad 6 mln
    Uprawnionych do głosowania ca 231 mln (różne liczby widziałem, ta była najwyższa)

    Rachuj, rachuj…
    Mnie wychodzi ok. 55 proc.

  189. Wy tu sobie śmichy-chichy, a ja pilnie coś muszę. Too bad.

    Seleuk(os) ja to chcę „kontynuować dalej”.
    Ale nie teraz. Do miłego.

  190. Na marginesie
    10 listopada o godz. 18:28

    Z tego co Ty napisalas do mnie o Baumanie zgadzam sie absolutnie. Sam nic nie czytalem, wiem o nim niewiele. Ja mam tez wiele roznych innych zajec, jak tylko blogowanie czy czytanie. Lubie tez spac, a doba ma tylko 24. Bede mial okazje to cos znajde. Czy Bauman ma jakas koncepcje rozwiazania paradoksu? Jezeli ma to napisz mnie krotki tips, piec zdan wystarczy. Bede mogl ocenic czy warto zajrzec doglebniej.

    pzdr seleuk(os)

  191. @Namargineska
    Pół pełzaczka w sprawie Baumana. Największymi globalistami są korporacje i banki (a to są z sobą tak powiązane, że nie rozplączesz). Kapitał korporacji jest z reguły większy niż budżet nie jednego kraju. Zauważ, że korporacje „robią za państwa opiekuńcze”. Pakiety socjalne, opieka medyczna, składki emerytalne – to narzędzia, którymi trzyma się potrzebnych korporacji pracowników. To marchewka. Kij to wykluczenia poza nawias korporacji. Oczekiwania – niewolnicza uległość. Nie ma mocnych na korporacje. Rządy za słabe, a globalny rząd jest mrzonką. Najbardziej zdumiewa mnie to, że amerykańscy wyborcy tak dalece „weszli w las”, że nie dostrzegają, iż ten las należy w dużym stopniu do Trumpa i tarmpoidalnych globalistów.

  192. anumlik
    10 listopada o godz. 18:26

    Super:)

    Wczoraj mi przemkło przez myśl że dezerter się tutaj stara i stara a wziąłby i zapodał to zdjęcie co to wczoraj Maciej2, tyle pisania na darmo :/

    Ech, jutro wolne, zamiaruję obejrzeć Blues Brothers, leżąc plackiem na sofce.

  193. @Naraginesko, z godz. 18:31
    Ja oszybiłsia. Izwieni, Barysznia 😀

  194. To wpuklanie może cisnąć na przysadkę.
    Obejrzałem sobie siodło tureckie. Fascynujące, co człowiek ma w głowie

    https://en.wikipedia.org/wiki/Sella_turcica#/media/File:Sella_turcica_-_animation03.gif

  195. anumlik
    10 listopada o godz. 18:44

    Nie ma potrzeby „rozplatywania” sieci korp. Pakiety soc., fundusze em, opieka zdr. doksztalcanie sie etc. jest porownywalna w kazdej korp. na dobrym poziomie. Jak sie niechce byc niewolnikiem to mozna pojsc do konkurencyjnej korp. Ja tak robilem praktycznie jak bylem Gunnlaug. Z korp. kat. wyjscia nie ma do innej, bo jest tylko prymitywna i za fundusz emerytalny uwaza opieke bozi w niebiesiech.

    pzdr seleuk

  196. @NeferNefer,
    No i właśnie tak sobie pomyślałem – kto, jak kto, ale NeferNefer na pewno nie. 🙂

    Zgadzam się z Tobą, że Trump będzie raczej figurantem, a decyzje podejmować będą ci, którzy go do tej roboty wypchnęli.
    Wydawać by się mogło, ze taki facet wyborów nie wygra, ale jego sztab zapoznał się ze statystykami, zbadał, przeliczył: co, kto, jak, ile i wyszedł mu target.
    Trochę to wszystko przypomina ostatnie wybory w Polsce, ale skutki podobne raczej nie będą – nie da się rozwalić Kongresu, nie da się Sądu Najwyższego USA podporządkować prezydentowi, bez względu na to iluma ludzi w Kongresie w Senacie, nie da się podporządkować sędziów, prokuratorów, w USA są pewne rzeczy nienaruszalne, są też niezależne media – naprawdę niezależne i naprawdę niepokorne.
    A podobieństwo, o którym wspomniałem, jest takie, że demokraci rządzili przez dwie kadencje i się „wysferzyli” – kompletnie stracili z oczu biedaków, frustratów, czyli też biedaków, a może nawet zapomnieli, że coś takiego, jak bieda istnieje, że jak się nie ma na chleb, to można zjeść ciastko albo jak nie ma się mieszkania, to wystarczy zmienić pracę na lepszą i wziąć kredyt. To nie było tak, że to, co głosił Trump, to sama demagogia, że populizm od „A”do „Z”. Było w tym sporo racji, a Hillary Clinton ani jej sztabowcy nie mieli dobrych odpowiedzi. No i oczywiści Trump, to taki „swój chłop”, też ma długi, teź „się hazardował”, raz na wozie, raz pod wozem. Poza tym on nie pluł na czarnych i innych kolorowych obywateli, on pluł na nielegalnych przybyszów, dlatego nie tylko biali głosowali na niego, choć podejrzewam, że w Tennesee, Texasie, Alabamie, Georgii, Karolinie, to tam czarni nie bardzo na Trumpa.
    Ponadto, to nie jest tak, że obywatel amerykański pochodzenia meksykańskiego przejmuje się losem swojego rodaka, który dostał się USA przez podkop pod ogrodzeniem albo w inny nielegalny sposób i on, choć też dostał się nielegalnie, ale udało mu się naturalizować, nie wykazuje żadnej solidarności z rodakiem, podobnie zresztą, jak potomek czarnych niewolników nie rozczula się nad innym czarnym, który dopłynął z Kraibów na jakimś czółnie.
    Zresztą podobne zjawisko obserwuje się wśród brytyjskich polonusów, ale tych tzw. starych, czyli nie z tej ostatniej „unijnej” fali. Oni znakomitej większości głosowali za BREXIT i wbrew pozorom nie z powodu „ciapatych”, czarnych czy „muslimów”, lecz z powodu…Polaków. Wszystkie polonijne organizacje charytatywne pomagające bezdomnym, bezrobotnym rodakom, wszystkie, czyli jedna, może dwie :(, powstały z iniocjatywy tych najświeższych polonusów. No, ale zapędziłem się -jak będzie okazja, to temat rozwinę.
    Już wcześniej napisałem, że nie będzie bardziej anty-imigracyjnie, bo cały czas było i jest, nawet wjeźdżający legalnie też nie mają gwarancji, że zostaną wpuszczeni i to bez wyjaśnień. Bardziej anty-femistycznie też nie. Natomiast być może, iż zmniejszą się wydatki na różne misje, co wcale ni eoznacza, że Rosja zaatakuje Polskę, dla Rosji najważniejsze jest w tej chwili „zszywanie” po linii prawosławia, ambicją Putina jest odzyskanie Ukrainy – nie jej podbicie, lecz by ściągnąć na powrót pod swoje wpływy io nie potrzeba wojny, na którą Rosja nie jest w stanie sobie pozwolić. Wystarczy, że Trump przestanie płacić oligarchom, wtedy zacznie to robić Putin i to nawet tym samym ludziom.

    Kurczę, jak to źle człowiekowi, jeśli nie jest zwięzły. 🙂

  197. jobrave
    10 listopada o godz. 18:59
    Dobrze @jobrawe, dobrze. Nie wszystko mozna opowiedziec sms-em 🙂

    pzdr seleuk

  198. jobrave
    10 listopada o godz. 18:59
    @NeferNefer
    ……………………………………………………………………………..
    NYT – statystyka wyborcza. Materiał obszerny i… ciekawy.
    * http://www.nytimes.com/interactive/2016/11/08/us/politics/election-exit-polls.html?_r=0*

  199. zezem
    10 listopada o godz. 19:52
    🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂

  200. @@zezem i seleuk(os)
    >_>

  201. @seleuk(os)
    Znak zapytania nie był kierowany do uwag z 19:08.
    To do moderacji/redakcji blogu „Listy ateistów” – chodzi o mój wpis (z ok. godz. 19:00) z linkiem NYT dot. analizy wyborów w USA , który czeka być może w przedsionku cenzorskim (?) lub krąży w cybernetycznej nirwanie – był to dodatek do uwag @jobrave z 18:59.

  202. @jobrave masz racje i nie masz racji.
    Szczególnie mylisz się w kwestii dotyczącej USAńskiego Sądu Najwyższego.

    Cytat z GW z lutego tego roku:

    „W tej chwili jednak znacznie bardziej prawdopodobne jest, że sąd przechyli się na prawo. I to drastycznie. Jeśli senat nie przyjmie żadnego z sędziów nominowanych przez Obamę, a prezydentem zostanie wybrany w listopadzie republikanin, to Amerykę może czekać kulturalne i obyczajowe trzęsienie ziemi.”

    To tyle, i aż tyle.

  203. zezem
    10 listopada o godz. 20:19

    Ja to doskonale rozumiem. moj komentarz, byl rowniez kom. do „zatkania” blogu korkiem. Zawartosc flaszki jest rzecza drugorzedna. Dobrze jest miec dwa komp. obok, jak ja.

    pzdr seleuk

  204. O globalizacji
    Od lat gdzieś dziewięćdziesiątych 20 wieku, gdy termin „globalizacja” wyszedł na światło dzienne i dotarł do Polski, śledziłem nieco rozwój tego pojęcia, powstanie nowej nauki jako że miałem dostęp pośredni do niej poprzez ambitnego młodego, który obrał sobie ten temat jako obiecujący badawczo i poszukiwał w nim szansy na przyszłość.

    Prowadziłem z nim szereg dyskusji. Doszliśmy do ciekawych wniosków. Pierwszymi globalizatorami byli teoretycy komunizmu, tacy jak Marks, Lenin, bo to oni potraktowali rozwój społeczeństw globalnie – od niewolnictwa poprzez feudalizm i kapitalizm, imperializm do komunizmu. Komunizm według teoretycznego założenia miał być ustrojem globalnym. Komunizm miał stanowić zwieńczenie, zakończenie historii rozwoju społeczeństw, był w istocie z założenia końcem historii, taką ziemią obiecaną lub ultima thule.

    W tym kontekście powstaje pytanie teoretyczne – czy rozwój może mieć swój koniec? Pytanie retoryczne, bo koniec rozwoju to jest śmierć, czyli bryła wygasłej materii.

    Czy można uniknąć globalizacji, ją zatrzymać lub ominąć? Odpowiedź coraz bardziej staje się jednoznaczna – Nie.
    Obserwując procesy industrializacji, mechanizacji automatyzacji, komputeryzacji można dojść do jednego tylko wniosku – nie da się tego zatrzymać.

    Drugie pytanie – czy jest jakiś kres rozwoju, jakiś punkt nasycenia, czy może punkt osobliwy, albo czerwona linia, której te zjawiska nie przekroczą? Nie wiemy. Jeśli odpowiemy tak, to będzie to odpowiedź optymistyczna.
    Jeżeli odpowiemy – nie, to będzie to odpowiedź pesymistyczna, bo zaraz za tą odpowiedzią musi paść pytanie – a co z nami będzie?

    Czy zjawiska, które dzisiaj obserwujemy na żywo, procesy biegnące tak szybko, jak nigdy dotąd, to nie są wczesne symptomy tego, co globalizacja nam przyniesie?

    Gniew ludu, który można wzbudzić jednym przemówieniem na wiecu transmitowanym do milionów skrzynek w domach i smartfonów w rekach młodzieży młodszej i średniej i zmienić wynik wyborów z plus na minus – na z tuż pod 50 % na tuż nad 50 % (Brexit, wybory prezydenckie w USA).

    Rozpowszechnianie się błyskawiczne różnych teorii spiskowych, które mogą zawładnąć wyobraźnią milionów i wpłynąć na poparcie tej lub innej polityki, nawet ekscentrycznej i polegającej na jawnie fałszywych założeniach.

    Zwołanie tysięcy ludzi przez sieć np. do walki z niewiernymi stało się dziś tak proste, jak zwerbowanie ochotników do biegu przełajowego.

    To wszystko przynosi globalizacja.

    Kupując dżinsy za 30 zł nie zastanawiamy się gdzie i jak były uszyte, bo one są tu na półce, zapewniła nam je na wyciągnięcie reki globalizacja.
    Przeglądając w necie witryny wyszukane przez google’a i inne przeglądarki traktujemy to odnajdywanie i przeglądanie jako zwykłą codzienną czynność, zabawę, w której zdobywanie wiedzy nie wymaga wycieczek do bibliotek, ślęczenia w czytelniach, jest dostępne na kliknięcie na klawiaturze w Enter.
    To wszystko jest przejawem globalizacji. Globalizacja jest jak powietrze. Nikt się nie zastanawia nad tym, że oddycha powietrzem, które go otacza zewsząd.

    Także łatwość wojowania, zasięg współczesnych broni oraz ich niszczycielska siła zostały udostępnione tysiącom polityków na świecie na wyciągniecie reki. Czy wszyscy i zawsze będą roztropni, świadomi?

    Czy Ameryka odzyska fabryki samochodów w Detroit? -Nie.
    Czy kurs złotówki i jej siła nabywcza staną się w końcu stałe, niezależne od dolara, euro, czy zawirowań np. w Rosji? -Nie.
    Czy przedsiębiorcy będą płakać nad losem miejscowych i wybudują im fabryki tam gdzie trzeba – pod nosem? -Nie. Bo jeśli globalizacja ma działać, to muszą działać prawa ekonomii. Fabryki powstaną w Wietnamie lub Nigerii, bo tam taniej, szybciej i bez konfliktów o warunki pracy.

    Gdzie jest nasza przyszłość? W czym? Czy z globalizacją możemy wygrać lub przynajmniej zremisować?
    Pzdr, TJ

  205. tejot
    10 listopada o godz. 20:31
    Odpowiedz krotka na ostatnie pytanie. Nie i dobrze

    pzdr seleukos

  206. Kolejna infetka ze strony „Żegluga Śródlądowa”, którą ona zaczerpnęła ze strony gospodarka morska.pl. Mnie się po gospodarkach nie chce latać, bo sam wyraz „gospodarka” automatycznie i nieszczęśliwie mi się kojarzy z „socjalistyczna” i „kaczka”, więc zrzynam od kolegów. Trochęśmy tu już o pisowatym kanale przez Mierzeję Wiślaną pogadali, więc kolejne doniesienie.

    „115 pytań od firm zainteresowanych udziałem w przetargu na projekt dokumentacji kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną trafiło do Urzędu Morskiego w Gdyni. Termin składania ofert minął w poniedziałek, jednak, ze względu na duże zainteresowanie, przesunięto go do czwartku. Cała inwestycja ma być sfinansowana z budżetu państwa.

    Kontrakt na wykonanie dokumentacji tego projektu jest skomplikowany. Inwestycja obejmuje budowę kanału żeglugowego łączącego Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską, w tym m.in. śluzy z konstrukcją zamknięć oraz portu postojowego od strony Zalewu Wiślanego. W zakres tego przedsięwzięcia wchodzą także połączenia drogowe i mostowe, w tym modernizacja wejścia do portu Elbląg. Dodatkowo projekt zakłada utworzenie sztucznej wyspy na Zalewie Wiślanym. Do tego dochodzą m.in. koncepcja inwestycji oraz analizy środowiskowe, w tym badania geotechniczne, falowe oraz ruchu rumowiska.

    Lokalizacji nadal brak

    Mimo że zainteresowanie przetargiem jest ogromne, nadal nie ustalono miejsca przekopu Mierzei Wiślanej. Pod uwagę, ze względu na ruchy rumowiska, brane są dwie lokalizacje: Nowy Świat i Skowronki. Jak informuje Anna Stelmaszyk-Świerczyńska z Urzędu Morskiego w Gdyni, to tak zwane miejsca zmiany kierunku ruchu rumowiska.

    Budowa kanału przez Mierzeję Wiślaną powinna zostać zakończona do 2022 roku. Sam przekop ma kosztować 880 mln zł”.

    Przy okazji: Kto chodził po wodzie na Mazurach i chce dalej chodzić, niech wie, że koło śluzy Guzianka koło Rucianego będzie budowana druga śluza, bo teraz jak popatrzeć latem na jachty w śluzie, to śluzy nie widać.

  207. – Gdy Polska jest pęknięta, jest Polską słabszą; gdy jest zjednoczona, jest Polską silniejszą – powiedział w czwartek prezydent Andrzej Duda w orędziu wygłoszonym z okazji Święta Niepodległości

    Wuj to wuj 🙂

    @jobrave

    Coś wysmaruję z cyklu „nie znam się ale się wypowiem” ale trochę pózniej;)

    @zezem

    Bardzo ciekawe, dzięki.

  208. @ Tejot
    W kwestii zatrzymywania globalizacji i rozwoju (choć trochę weksluję temat w bok) Sam Harris na TED o przyszłości sztucznej inteligencji (AI). Niestety nie ma polskiego tłumaczenia. Mocny kwadrans.

  209. @NeferNefer, 10 listopada o godz. 18:45

    🙂

    Może nie zauważyłaś, ale Dezerter bardzo szybko zrozumiał swój błąd i podlinkował własne zdjęcie. Ale – umówmy się – jego Krul nawet nie stał koło mojego Krula. Jakiś taki za bardzo Lawrence z Arabii z dziwnymi oczyma. Przekombinowany.

  210. @tejot
    W kwestii uroków i perspektyw globalizacji doradzam zawiesić oko na zawartości książki Imanuella Wallersteina „Koniec świata który znamy”.
    znajdziesz tam również co nieco o perspektywach zglobalizowanego świata kiedy powstaną już fabryki w Wietnamie i Nigerii.

    Co wtedy?
    Świat kapitału znowu będzie szukał nowych Wietnamów i nowej Nigerii tylko już ich znajdzie.
    I ten czas już właściwie nastał.

  211. No ta koronacja krula będzie jutro?
    Sorry za głupie pytanie, ale z powodu braku czasu czytam tylko ten blog. 🙂

  212. pombocek
    10 listopada o godz. 20:41

    Dziekuje za tips o Guziance. Tam plywalem ~50lat temu z Ruciane/Zamordeje do Goldopiwo/Kruklanki. Dzungla przez Sapina i sluze na Goldopiwo. Dziekuje, sprobuje obejrzec z satelity.

    Kopanie piachu tylko ucieszy port w Hamburgu. Problem Elblaga rozwiazania nalezaloby szukac w budowie aglomeracji. Szybka kolejka do Gdansk/Gdynia. 2, 3 przystanki na odleglosci. Max. Czas podrozy 20 min z opcja na 15 min. Nie kopac piachu. Te same pieniadze, moze troche wiecej, niewiele.

    pzdr Seleuk(os)

  213. Sprawdziłam szafkę na okoliczność czym to się będę raczyć gdzieś za godzinę

    https://goo.gl/photos/2TuRqGf8skPZyxuZ7

    Maciej2
    10 listopada o godz. 20:48

    A no nie sprawdziłam. Ale pewnie ten jego temu twojemu mógłby sandały czyścić 🙂

    Ewa-Joanna
    10 listopada o godz. 20:57

    Podobno 19.11.

  214. NeferNefer
    10 listopada o godz. 20:46
    ……………………………
    Dwie pozycje są szczególnie interesujące (NYT)
    1.Can bring needed change *
    2.Decided how to vote **
    * – to znudzeni i rozczarowani dotychczasowym kalejdoskopem
    ** – w zasadzie rozstrzygnięcie padło już wczesną jesienią.

  215. Seleuk(os)

    Seleukosku, no to specjalnie dla Ciebie podpierniczyłem z portalu „Żegluga Śródlądowa” fotkę właśnie Guzianki, której w ogóle spod jachtów nie widać. Chodziłem tam na praktyce po wodzie w roku 1962 i robiłem fotki ruską smieną, w tym – przejście moim „Marcelim Nowotką” przez Guziankę, kiedy to mój szef, pan mechanik, wpadł do wody z racji urody po nocnym seczego. Jak się wygramolił o własnych siłach na pokład, dogadywał nam:
    – No i co – myśleliście, że nie umiem pływać? Nie umiem, tak?
    Ale się cholera, wszystkie fotki z treścią i fabułą zapodziały.

    http://www.zegluga.wroclaw.pl/images/news/guzianka-panoramio.jpg

  216. @Jacek Kowalczyk, 10 listopada o godz. 20:47

    Panie Jacku, temat AI jest fascynujący, dla mnie także z racji wyuczonego zawodu. W największym skrócie, mój pogląd jest taki, że do pewnego momentu w dziejach, AI będzie się rozwijała i ewoluowała niezależnie od ludzi. W kierunkach, które intelektualnie są dla nas niedostępne. Być może AI będzie miała szansę zrozumieć świat, w którym żyjemy.

    Uważam, że nastąpi to niezależnie od naszych obaw odnośnie jej stosunku do nas. Taka jest dynamika rzeczywistości, że ludzie będą próbowali ją stworzyć, do skutku – choćby z chęci zysku (potężna AI to przepustka do ogromnego bogactwa, permanentnego „wygrywania” na rynkach finansowych).

  217. Jako dodatek do linku P. Redaktora podaje link, dalej jak ktos chce pod spodem. Dzisiejsze mozliwosci procesor/pamiec sa praktycznie na granicy. Jeden atom jest najciensza warstwa. Problem zasilania i chlodzenia rowniez. Tutaj link na czym ewentualnie AI moze sie oprzec technologicznie. Inne mozliwosci istnieja rowniez. Systemy Operacyjne tez.

    http://ideas.ted.com/the-jaw-dropping-promise-and-brain-twisting-challenge-of-quantum-computing/

    pzdr seleuk(os)

  218. pombocek
    10 listopada o godz. 21:23

    Bardzo dziekuje Tobie za zdjecie. Ja tam bylem pierwszy raz na czyms co sie nazywalo DZ. Potem zrobilem (nielegalnie) patent ster. jachtowego. Mam do dzis tutaj, miedzy wszystkimi innymi (legalnymi). Jak zrobilem ten patent to plywalem tam na Omega. I bylem KRUL nawet wsrod starszych gimnazjalistek. 😉

    Dzieki pzdr seleuk(os)

  219. Rzuciłem okiem kto to jest ów Harris, którego zachwala Redaktor Kowalczyk
    Amerykański filozof…i od razu zaświeciła się kontrolka.
    Filozofia i Ameryka. Dobre.
    Dawno się tak nie uśmiałem.
    A coż wymyślił ów Sam Harris?
    A na przykład ( za Wikipedią) napisał;

    „Pejzaż moralny: w jaki sposób nauka może określać wartości;”

    Zgroza.
    Jestem po lekturze książki zatytułowanej „Skorumpowana nauka” i ręce opadają.
    Opisywane w niej są realia amerykańskie.
    Nauka staje się coraz bardziej na usługach sponsorującego ją biznesu.
    Biznesu w którym liczy się wszystko, tylko nie wartości.
    Dla nędznego potencjalnego dolara zysku finansujący badania są w stanie tak sprostytuować branże( szczególnie farmaceutyczno –medyczną),że świat nauki na widok każdego dolara merda ogonkiem jak suka podczas wstępnej fazy cieczki.I dla kasy zrobi wszystko

    I zdaniem Pana Harrisa nauka będzie określać świat wartości.
    A prądem go.

  220. anumlik
    10 listopada o godz. 18:44
    „Najbardziej zdumiewa mnie to, że amerykańscy wyborcy tak dalece „weszli w las”, że nie dostrzegają, iż ten las należy w dużym stopniu do Trumpa i tarmpoidalnych globalistów.”

    No właśnie anumliku, no właśnie. I tu jest pies pogrzebany.

  221. jobrave
    10 listopada o godz. 18:59
    „A podobieństwo, o którym wspomniałem, jest takie, że demokraci rządzili przez dwie kadencje i się „wysferzyli” – kompletnie stracili z oczu biedaków, frustratów, czyli też biedaków, a może nawet zapomnieli, że coś takiego, jak bieda istnieje, że jak się nie ma na chleb, to można zjeść ciastko albo jak nie ma się mieszkania, to wystarczy zmienić pracę na lepszą i wziąć kredyt.”

    Sorry za długi cytat. Ale rzeczywistość tutaj jest trochę sprzeczna z intuicją. Zaczęłam się zastanawiać nad obecnością rządzących w życiu przeciętnego człowieka. Obama głównie wygłasza przemówienia o stanie państwa i przy okazji kolejnej masakry. Czyli dość często. I podejmuje gości obiadami (rzadko). Czasem coś wetuje. Jego ministrowie podróżują na szczyty albo zeznają przed kongresem. Szefem FBI jest teraz reps, szefem CIA zazwyczaj były generał.
    Znacznie bardziej w oczy rzuca się kongres, który rządzi finansami państwa, czyli praktycznie wszystkim.
    I ten kongres od 6 lat jest republikański (a senat chyba od 4). Więc jeśli ktoś miał się „wysferzyć” i stracić z oczu biedaków, to nie ci którzy właśnie przegrali. Z drugiej strony jak kogoś się nie lubi to ten ktoś bardziej rzuca się w oczy. Więc do końca nie wiadomo.

  222. Z doskoku:
    Co do tego Harrisa – niby tak, tylko że…

    Po to, żeby przewidzieć wszystko należałoby mieć pod ręką wszystkie istotne informacje – a my nie wiemy, co jest lub będzie istotne. Czy przyszłość AI to koniecznie elektronika? Coś mi się obiło o uszy na temat możliwości „układów scalonych” organicznych.

    Poza tym NATURALNE możliwości ludzkiego mózgu nie są jeszcze dokładnie zbadane. Jeszcze 30 lat temu nikt nie wierzył, że mózg dorosłego człowieka jest plastyczny. Dziś wiadomo, że anatomia mózgu zmienia się pod wpływem wykonywanych czynności.

    Co do lenistwa – zgłupiejemy z bezczynności? – równie dobrze można przypuszczać, że uwolnieni od konieczności np. pracy zarobkowej będziemy mieli więcej czasu na rozwijanie swoich możliwości intelektualnych. Przecież jeszcze nie tak dawno ludzie (z bardzo nielicznymi wyjątkami) pracowali od świtu do zmierzchu i nie mieli w zasadzie żadnych potrzeb poza jedzeniem, spaniem i rozmnażaniem.

    Ja wiem, że apokaliptyczne wizje z reguły świetnie się sprzedają, ale strach jest raczej złym doradcą. Zresztą jeśli mowa o strachu – to ludzkość bez obawy wysłała już w kosmos dokładne namiary, gdzie nas można znaleźć. Mamy piękną planetę nadającą się do życia. Jakaś naprawdę inteligentna cywilizacja może tu wkrótce przybyć – i przerobić nas na mydło.

    Ale co tam groźba buntu robotów. Jak napisał Terry Pratchett – siedzimy na beczce prochu, napełnionej gorącą lawą, pędzącej z obłędną szybkością gdzieś w nieznane. W tej sytuacji powinien nas dziwić i zachwycać fakt, że codziennie w tym samym miejscu znajdujemy ciepłe łóżko, w którym potem nieodmiennie się budzimy. To jest kwestia perspektywy – po prostu na co dzień się nie przejmujemy faktem, że mieszkamy na wulkanie.

  223. Rzeczywiście te 36% to jakaś kaczka. Ma rację @Tobermory. Głosowało ponad 55% uprawnionych.

  224. NeferNefer
    10 listopada o godz. 17:45

    A może bieda?

  225. @Na marginesie

    Potencjalne zagrożenia i korzyści dość dobrze wypunktowane są tutaj: http://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,20870967,sztuczna-inteligencja-bog-juz-istnieje.html. Artykuł jest dłuuuugi, więc polecam tylko zainteresowanym tematem.

  226. NeferNefer
    10 listopada o godz. 20:46

    Podziwiam, źe dajesz radę słuchać Dudę (Dudy?). Ja się przyznam, że jak słucham Dudę albo Szydło, to coś mi się robi, i muszę natychmiast przestać. Inni z pisu tak na mnie nie działają. Nie wiem co to jest, co oni w sobie mają. Jakieś wyjątkowe nadęcie? Fałsz?
    Co do Maciarewicza, to na niego nawet nie mogę patrzeć.

  227. @Maciej2 10 listopada o godz. 22:17

    Ale po co aż taki skomplikowany scenariusz? Wystarczy wybuch “caldery” w parku Yellowstone i będziemy ugotowani. Po huraganie Katrina w Nowym Orleanie działy się dantejskie sceny. Społeczeństwo jest cywilizowane tylko wtedy, gdy wierzy w narzucony porządek. Bo jeżeli przestanie w niego wierzyć, nie pomoże żadne policja i będziemy mieli wszędzie władców much. Cieszmy się chwilą – jutro może jej nie być. Albo nas 😉

  228. Maciej2
    10 listopada o godz. 22:17
    „Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu” 🙁 🙁
    Krotkie streszczenie w pkt? Komentarze beznadziejne.

    pzdr seleuk(os)

  229. tejot
    10 listopada o godz. 20:31

    Dziękuję za ten mini wykład, bardzo sobie cenię Twoje wpisy.

    jobrave
    10 listopada o godz. 18:59

    Oj, no nabierasz mnie 😉 otóż pacz pan, zgodzę się z Aateistą, gdzieś mi już przemknęło podczas lektury ostatnich artykułów że Republikanie mają wszędzie znaczącą większość, jak PiS i będą mogli a nawet wywrą wpływ na sędziów Sądu Najwyższego – nie wymyśliłam tego, gdzieś „stało napisane”. Nam też wydawało się wiele rzeczy niemożliwe, a jednak.

    A teraz się zacięłam bo po męczącym dniu chciałabym coś analityczno-mądrego wysmażyć ale nie idzie.
    Chyba odłożę, przepraszam.

    zezem
    10 listopada o godz. 21:23

    Przejrzałam uważnie, ciekawe też było white christians, no college degree, conservative, rural, poor (Trump) Też zauważyłam „decided how to vote” – czyli nagonka FBI teoretycznie nie wpłynęła, zastanawiające, bo wyglądało inaczej. I wszędzie ta „dobra zmiana”, zmiana za wszelką cenę – ale nikt nie pyta „jaka?” Czytam te analizy wyborów USA i jakbym czytała o Polsce PiSu rok temu. Jakieś podskórne prądy przebiegają wszędzie.

    Jiba
    10 listopada o godz. 22:06

    Też ale nie głównie. Ciekawy był link który podał zezem, zajrzyj jesli masz chęć.

    Czy jest na sali anumlik? Cyk?

  230. @Na marginesie, 10 listopada o godz. 22:27

    No wiem, nie musisz mnie przekonywać, że jest multum możliwości, abyśmy wylądowali w piekle. Nie o to chodzi. Naprawdę ekscytująca jest dla mnie perspektywa, że ludzkość może wydać na świat coś (świadomy byt?), który potencjalnie będzie w stanie dojść o wiele dalej na drodze poznania, niż ludzkość kiedykolwiek mogłaby dojść, nawet po milionach lat ewolucji. Może to nasze przeznaczenie? 🙂

  231. izabella
    10 listopada o godz. 22:19

    Oooo kochana podpadłaś poważnie :/ KTO powiedział że słucham, ja tu niewinne copy-paste z interii a Ty mi tak? Jeden jedyny raz rok temu włączyłam mu głos w tv (kiedy ułaskawiał Kamińskiego) i jak usłyszałam ten zgniły nadęty głosik to postanowiłam nigdy więcej :/ i słowa dotrzymałam. Wszyscy z PiSu na mnie tak działają.

    (howk, ale wiesz że żartuję z tym podpadaniem)

  232. NeferNefer
    10 listopada o godz. 22:35

    Sąd Najwyższy – w chwili obecnej jest wakat, od niespodziewanej śmierci Antonina Scalii z niecały rok temu. Obama delegował kandydata (zgodnie z prawem), a republikanie w senacie go zignorowali (też zgodnie z prawem). Zagrali va bank i się opłaciło. Teraz Trump wysunie kandydata (zgodnie z prawem) i senat go zaakceptuje. Czyli znowu będzie 5-4 dla prawicy, więc aborcja pójdzie z dymem.

    Większym problemem jest dwóch bardzo starych liberalnych sędziów. Gdyby któryś zmarł, to koniec na długie lata (kadencje są dożywotnie).
    Tyle wykład, nic tu nie jest nielegalne. Zwykły pech.

  233. Skopiowałem cały tekst tu: http://pastebin.com/2fceUDjN
    Formatowanie poszło się paść, ale za to nie ma reklam 😉

  234. Maciej2
    10 listopada o godz. 22:47 tenks seleuk

  235. izabella
    10 listopada o godz. 22:45

    Dzięki, nie znam tych zawiłości.

  236. @Maciej2 10 listopada o godz. 22:37

    Przeznaczenie? Dojście o wiele dalej? Ale jaką miarą to mierzyć? 🙂

    Ludzkość wyrywa się w kosmos, ale głębiny oceanów są zbadane zaledwie w 1 procencie! W zasadzie każda wyprawa na większą głębię ujawnia nowy, nieznany gatunek czegoś. Odkryto życie, które nie potrzebuje słońca (a do tej pory sądzono, że bez energii słonecznej nic nie przeżyje) bo wykorzystuje symbiotyczne bakterie, które to bakterie przetwarzają siarkę czy tam coś.

    Nie wiem nic o tej perspektywie, bo też jak seleuk(os) wyczerpałam limit, a nie prenumeruję GW. Może opowiesz?

  237. @NeferNefer
    Czy jest na sali anumlik?
    Jest. Ciut się przyczaił w cieniu sztucznej inteligencji, której nie przypisuje żadnej znaczącej pozycji, ani innej istoty niż służenie tej – przyrodzonej na chwilę sapiensowatym. Kognitywistyce też nie przypisuje, choć – przyznając w cieniu AI – rozumie coraz więcej na temat rozumienia. Cykam! Ale nie tą czekoladówką, jaką zaproponowałaś. Malbec z Mendozy znakomicie się nadaje na cykanie. Cyk!

  238. NeferNefer
    10 listopada o godz. 22:42

    Wiem, że żartujesz :). Na serio to chyba nie na tym blogu. Chociaż, kto wie.

    Powinnam był powiedzieć dwoje bardzo starych sędziów, bo jeden jest kobietą. Teraz są 3 kobiety na 9, najwięcej w dziejach. I pewnie więcej już nie będzie.

    Strasznie to wszystko czarno widzę. Może trzeba by trochę tej medycznej marihuany na poprawę humoru. U nas legalna :).

  239. Jacek Kowalczyk
    10 listopada o godz. 20:47

    Mój komentarz
    Idea AI, jak z Lema wzięta. Sztuczna inteligencja w zamiarze badaczy, to taka maszyna, która jest inteligentna, czyli postępuje w swoim przetwarzaniu informacji nie tak jak komputer na którym piszę ten tekst, czyli ściśle jednoznacznie, wg programu, tylko jest to maszyna, która robi przegląd, kojarzy zadane fakty, wyciąga wnioski, przedstawia rozwiązania działając podobnie jak mózg człowieka.
    To może być straszne, ponieważ nie chodzi tu o kontrolę nad maszyną, lecz o odpowiedź na pytanie – czy można w każdym przypadku zawierzyć maszynie i zastosować zaproponowane rozwiązania? A jeżeli można, to w którym przypadku można, a w którym nie należy?

    Bo jeśli ona jest inteligentna, to może proponować rozwiązania pozorne, nieprzystające do stanu faktycznego, nie do poprawnego zastosowania, itd. Bo ona, jak człowiek, choćby największy geniusz, może mieć swoje złe dni, przegapienia, niedopatrzenia, może się zezłościć, itd. Poza tym żadna maszyna w rozpatrywaniu sytuacji ziemskich nie będzie miała 100 % potrzebnych danych, bo kto by te 100 % danych dostarczył. A więc i wynik może nie być 100 procentowy.

    Moje przeczucie odnośnie rozwoju nauki i techniki i nieznanej czerwonej linii, która już być może jest tuż tuż, to biotechnologie. Kamieniem milowym, symboliczną bramą do manipulacji stało się odczytanie genomu ludzkiego ponad 10 lat temu. Co prawda to był tylko odczyt kolejności zasad-liter (ACGT) w tym genomie, ale pewna bariera techniczna została przełamana. Póki co, to tylko niektóre geny są zlokalizowane, a ich działanie jest tylko częściowo rozszyfrowane.

    Techniki manipulacyjne w biotechnologii rozwijają się burzliwie, błyskawicznie. Dziś badanie identyfikacyjne DNA (to nie jest ustalanie kolejności ACGT), to rutynowe działanie wykonywane przez maszyny, oczywiście skomputeryzowane maszyny.

    Jeśli dadzą się poznać geny i ich rola oraz rozwiną się sprawniejsze techniki wszczepiania genów do genomu niż dzisiaj stosowane, np. w opracowywaniu GMO, to powstanie pole do nadużyć i manipulacji, o jakim się najodważniejszym wróżbitom nie śniło.
    Np. już dziś rozpatruje się tzw. terapie celowane w leczeniu, gdzie podstawą do nich jest rozpoznanie DNA pacjenta oraz synteza (biotechnologiczna we współpracy z żywymi organizmami odpowiednich cząsteczek wprowadzanych do organizmu pacjenta, walczących ze szkodliwymi genami lub je zastępujących.

    Technika kreacji tzw. komórek macierzystych z komórek somatycznych organizmu mknie w tempie ekspresowym.
    Komórka macierzysta, to jest komórka, która, podobnie jak zygota, może dać początek nowemu organizmowi, a naukowcy już są na wstępnym etapie tworzenia komórek macierzystych, które dają początek nie całemu organizmowi, a żądanym organom. Już się mówi o tym, że będzie można produkować (biologicznie) np. mięsień sercowy lub część wątroby lub nerkę. I to pod danego osobnika, taką część jego organizmu, która będzie oryginalna, której jego organizm nie odrzuci.

    Mało tego, korzystając z tych technik są prowadzone próby produkcji mięsa do spożycia, np. tkanki mięśniowej świni. Wyobraźmy sobie reaktor biologiczny, do którego naukowcy wrzucą jakąś mikroskopijną (startową) porcję komórek macierzystych świni, jakieś enzymy, odżywki, itd. i w tym reaktorze zajdzie produkcja tkanki mięśniowej, czyli przydatnego do spożycia mięsa. Itd.

    Mówiąc przenośnią (żadna inna nie pasuje) – człowiek wchodzi w rolę Boga. Lub – człowiek przechodzi sam siebie.
    Pzdr, TJ

  240. @Maciej2 10 listopada o godz. 22:47

    Dzięki! Przeczytam, ale nie teraz. Na razie tylko rzuciłam okiem i przeczytałam coś na temat obaw, że „człowiek straci poczucie wyjątkowości” (i może się, biedaczek, zakompleksić?). Rozbawiło mnie to, bo ja nie mam żadnego poczucia, że homo sapiens jest w czymkolwiek wyjątkowy – takie poglądy to jest po prostu efekt niewiedzy i mit powielany przez – no przecież – przez homo sapiens. Ale temat jest ciekawy – będziemy chyba kontynuować? Jak przeczytamy, bo chyba seleuk(os) też.

  241. anumlik
    10 listopada o godz. 22:57

    No bo już się zmartwiłam żeś zniknął. Właśnie kończę drugi kieliszeczek czekoladówki i tylko tym mogę cyknąć. Pierwszy raz tego próbuję, taka rozpuszczona pralinka, 17% wstyd się przyznać. Ale strasznie trudne wyrazy napisałeś jak na mój drugi kieliszek :/

    izabella
    10 listopada o godz. 22:57

    Różnie z tą powagą bywa, bywały i długie nocne Polaków rozmowy, niestety ja sieję tylko ferment 🙁

    Szczerze, nie będzie tak źle jak to malują. Uspokoi się i uładzi bo musi.

  242. @tejot 10 listopada o godz. 22:58

    No więc właśnie. Nie tyle Boga, co ewolucji.
    Czyli po prostu cokolwiek ją przyspiesza.

  243. @NeferNefer
    Pozostaję przy malbecu. Cyk! Jak się pozostaje w cieniu sztucznej inteligencji owiewającej skołataną głowę anumlika wykładem Sama Harrisa zapodanym przez red. Kowalczyka, to przez samą grzeczność dla Gospodarza wypada używać trudnych wyrazów. Przy trzecim Ci przejdzie, a przy następnych, to ho, ho…

  244. @Izabella,
    Obawiam się, że przykładów mojej ignorancji może być, więcej – przed Tobą Aateista, równie delikatnie zwrócił mi uwagę, że mam zbyt wyidealizowany obraz pewnych instytucji np. Sądu Najwyższego.
    Ale coś tam wiem, np. wiem o tym, że republikanie stanowili większość w konegresie, ale wiem również, że bywało też i tak, że część republikanów wspierała demokratów w głosowaniach, podobnie bywało w Senacie, dzięki czemu wiele propozycji Obamy przechodziło.
    Nie podoba mi się ani Trump, ani Clinton, nie upieram się przy swoich prognozach, proszę to potraktować jako naiwne spekulacje osoby, która w USA spędziła zaledwie miesiąc i to dość dawno temu. Bardzo polubiłem Sandersa, wydał mi się osobą mądrą, dobrą i szczerą. Bardzo się zmartwiłem na wieść o tym, że nie o został głównym kandydatem.
    Ty nienawidzisz Trumpa i ubóstwiasz Clinton, a ja nie mam emocjonalnego stosunku do obojga, po prostu mi się nie podobają, po prostu oboje są antypatyczni, ale nie jest tak, że nie sypiam z tego powodu. Emocjalny stosunek mam natomiast do naszych naszych wybrańców i zdarzało mi się nie sypiać ze złości.

    Niebawem wszyscy przestaniemy się ekscytować tymi wyborami przechodząc nad ich wynikiem do porżadku dziennego, a z czasem może się okazać, że nasze prognozy w ogóle sie nie sprawdziły, bo wyszlo zupełnie coś innego. Nie ma się jednak czego wstydzić – najtężsi sowietologdzy świata nie tylko nie przewidzieli upadku ZSRR, ale jeszcze długo po tym jak Sojuz upadł, twierdzili, że nie upadnie. 🙂

  245. Jezu, jak się cieszę : ( – ekshumacje rozpoczynają się w dniu moich urodzin. Na szczęście od dawna nie obchodzę.

  246. @anumlik 10 listopada o godz. 23:13

    I zdań złożonych – co doskonale Ci się udaje 🙂

  247. @jobrave 10 listopada o godz. 23:19

    Niezbadane są wyroki Opaczności. I nic nie dzieje się przypadkiem.
    Dodajmy: bozia ma dla każdego wspaniały plan…
    Spox, nie zwariowałam. Ja po prostu cytuję religiantów.

  248. jobrave
    10 listopada o godz. 23:14

    „Ty nienawidzisz Trumpa i ubóstwiasz Clinton”

    No więc to nie jest tak, nie chciałbym żeby ktokolwiek tak o mnie myślał. Bo to jak jak powiedzieć o Was wszystkich, ze nienawidzicie PISu, a kochacie PO (czyli to ci oderwani od koryta). Ja w ogóle nie kocham żadnej partii politycznej, ale wybory są tylko dwa. I one nie są takie same. Do Sandersa tez mam dużo szacunku. To jest uczciwy człowiek, i w większości się z nim zgadzam. W moim stanie wygrał prawybory. Ale nie wygrał ich w całości. Więc co mi zostało?.

    Myślę że łatwiej to teraz komukolwiek wytłumaczyć, bo to jest jak pis versus nie-pis. Clinton nie ma tu znaczenia, chociaż w chwili obecnej jest mi jej strasznie żal jako człowieka. I w ogóle kończę wpisy a Ameryce :).

  249. @izabella 10 listopada o godz. 23:32

    No więc właśnie. Dojrzały wyborca nie głosuje na ludzi, tylko na opcje polityczne.
    A w dojrzałych demokracjach programy poszczególnych partii są mniej więcej przewidywalne.
    Z kolei w Polsce…
    A teraz nawet w USA…
    Coś się jakby z dziwnego porobiło.

  250. @Namarginesko – lubię także równoważniki zdań 😉 A przeplatanie nimi tych złożonych… 🙂 Ten tygrysy lubią takie zabawy 😀

  251. W temacie wpisu 😉

    Rzeczpospolita, którą dziś mamy, jest wolna, ale jej wolność jest ciągle słaba, podnoszona jest na nią ręka zarówno tu wewnątrz, jak i na zewnątrz – mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński w czwartek w przededniu Święta Niepodległości.

    No prawdę powiedział, niech mnie gęś kopnie 🙂

    http://fakty.interia.pl/polska/news-kaczynski-na-wolnosc-rzeczypospolitej-podnoszona-jest-reka,nId,2304548

    anumlik
    10 listopada o godz. 23:13

    Na dzisiaj dwa mi wystarczą;) i mnie tu na dzisiaj też wystarczy więc dobrze się składa.

    Pchły na noc!

  252. @anumlik 10 listopada o godz. 23:37

    Tatusiu, czy wąż ma ogon? Wyłącznie, synku, wyłącznie.
    Trening czyni mistrza. Zatem w każdy warunkach.
    Zdanie złożone będzie złożone bez zarzutu 🙂
    Bo noblesse oblige i te rzeczy.

  253. Ależ mi się podoba to „ podnoszona jest na nią ręka”
    Majstersztyk prezesiej niedookreśloności.

  254. @Na marginesie
    10 listopada o godz. 23:09

    Ewolucji chyba niekoniecznie. Bo aby mówić o ewolucji, potrzebna jest niesterowana replikacja, zmienność, dostosowanie. Jeżeli dostosowanie nie będzie procesem spontanicznym, będzie to tylko inżynieria.

  255. Pchły na noc! – powiedziała za zakończenie dnia Neferka. I te…tam… pod poduchy – dodaję. I te… no… do zabawki! Dobranoc. Mam jeszcze trochę malbecu. Cyk!

  256. @Na marginesie
    10 listopada o godz. 23:44

    Ale żeby ją odrąbać, potrzebny byłby Siekierowy, a jest tylko Drabinkowy. Drabinką można tę rękę przytrzasnąć.

  257. No a tym to się już zupełnie pozajączkowało 🙁
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,20959954,walesa-pokazuje-zdjecie-z-trumpem-i-dla-niego-moja-historia.html#BoxNewsImg
    https://oko.press/kukiz-trumpa-taki-oko-press-jestes-zupelnie/
    Jak to gówno co się do okrętu przyczepia i krzyczy: Płyniemy!
    W ogóle to sytuacja z tym trupem jest zabawna – wyśmiewali się z niego na całym świecie i ci z prawa i ci z lewa, teraz usiłują odkręcić. Wczorajsze mowy w parlamencie australijskim tak ociekały wazeliną, że aż się niedobrze robiło.

  258. @bubekró 10 listopada o godz. 23:48

    No to mówimy o ewolucji sterowanej. A może nawet o rewolucji?
    Poza tym kto powiedział, że ewolucja musi być spontaniczna?
    Albo nawet przypadkowa? Człowiek po prostu przejmuje rolę przypadku.
    Albo ją sobie uzurpuje? Jak wolisz 😉

  259. @bubekró, z godz. 23:48
    Jeżeli dostosowanie nie będzie procesem spontanicznym, będzie to tylko inżynieria
    I tu uroboros został złapany za rogi. Bez człowieka będzie żarło własny ogon, to bezpłciowe – artificial intelligence – zwane 😀
    Prost!
    Dobranoc wszystkim.

  260. Polityczne hocki-klocki-toto-locki omijam leśnymi duktami, jeziorami, bezdrożami lub się chowam za ćcinami. Ale i tam coś, bywa, dotrze.

    „Nie będzie prawdziwie wolnej Polski bez prawdy” – mówił prezes Polski. I jeszcze mówił o „walce, żeby prawda wyszła na jaw”.

    Ja bym to, kuna, dla młodych i starych ubogacił: „Tak naprawdę nie będzie prawdziwie wolnej i prawdziwej Polski bez prawdziwej prawdy. Naprawdę. Tak mi dopomóż prawdziwy Polak-Bóg”.

    No i oczywiste jest dla każdego młodego i starego dziecka, że prawda musi wyjść na jaw, bo bez jawu nie wiadomo czym jest – nawet nie wiadomo, czy jest prawdą. A jak ktoś tak walczy, by wyszła na jaw, to chyba wie, co jest pod jawem. Bo cóż to za walka o niejawne – chyba tylko wariat walczy, nie wiedząc o co.

    Chlastanie po uszach „prawdą” i pochodnymi, jest specjalnością oszustów. Co bardzo wyraziście pokazuje księga chiromantów i oszustów „Biblią” zwana. Niedaleko upadł prezes od tej księgi.

  261. ,@Izabella,
    Ta emocjonalność, to nie był zarzut, bo ja, to dopiero jestem emocjonalny przyznałem się do problemów z zaśnięciem z powodu rządów PiS, ba nawet z powodu jego istnienia. Szczerze przyznaję, że nienawidzę tych ludzi i wszelkich tego rodzaju formacji bogoojczyźnianych, bolejąc jednocześnie nad tym, że nie potrafię nabrać dystansu, choćby takiego, który pozwoliłby mi się tylko nie zgadzać, czyli nie nienawiść, lecz brak zgody na takie idee i na takich ludzi. Ja mam swoich, Ty masz swoich do bicia, ja mam swoich. 🙂

  262. @Na marginesie
    10 listopada o godz. 23:55

    Człowiek jest (kolejnym) przypadkiem na drodze ewolucji, któremu się wydaje, że ma jakąś wolę i dzięki niej może osiągać jakieś cele.

    Tylko pytanie, czy złudzenie wolnej woli wynika z przypadku, czy z determinizmu? Ewolucja nieprzypadkowa to już blisko IP (inteligentnego projektu).

    Jeżeli replikacja tworów AI miałaby być sterowana, to tylko przez wytwory biologicznej ewolucji. A więc na mocnej smyczy. Ale problem jest taki – czy AI może tę smycz zerwać?

  263. jobrave
    11 listopada o godz. 0:16

    Hej, mnie Polska też boli. Do wtorku bolała głownie Polska, teraz obie, a nawet Polska trochę bardziej bo się boję jak to wpłynie.
    Trzeba było wybrać inny kraj, jakiś normalny. Lepiej masz z UK, i to mimo brexitu. Ale to zajmie parę lat zanim człowiek się zacznie przejmować w nowym miejscu. Ja się też przejmuję bo widzę globalne trendy. Wydaje mi się że przyszłość staje się niepewna, i ludzie robią się coraz bardziej autorytarni. To się nigdy dobrze nie kończyło.

    Też nie potrafię nabrać dystansu. Ale może trzeba będzie dla własnego zdrowia.

  264. @bubekró, z godz. 0:24
    Ale problem jest taki – czy AI może tę smycz zerwać
    Problem jest inny. Ludzki. Wyłożył go w dość żartobliwej formie, w pierwszym wieku naszej ery Juwenalis. Custodes ipsos custodiet quis – napisał. Jeśli AI smycz zerwie, to będzie musiało ustanowić kontrolę nad wyjątkowo inteligentnymi bestiami. Jeśli nie zerwie – homo sapiens sapiens – mocno wyewoluowany – będzie musiał ustanowić ludzką kontrolę nad sztuczną nadistotą. Kiedy zostanie skorumpowany? Ę?

  265. @anumlik
    11 listopada o godz. 0:45

    Budyń nie kontroluje tego, w jaki sposób bulka. Człowiek nie kontroluje swojej biologii i swojej inteligencji. Ile osób potrafi świadomie wykonywać tak sprawnie operacje logiczne (przeliczać), jakie wykonuje mózg, gdy ciało człowieka ma wykonać prostą czynność (np. dostosować siłę uścisku ręki przy powitaniu). To nie problem kontroli tu jest sednem, tylko raczej konkurencji i możliwego „wymarcia”.

    Jako gatunek specjalnie szybko nie ewoluujemy – bestie Homo sapiens nie były mniej inteligentne kilkadziesiąt tysięcy lat temu. Nie ewoluujemy szybko.

  266. Wydaje mi się, że AI również będzie mogła ewoluować, tj. generować przypadkowe zmiany w swojej strukturze i je testować. A być może nawet będzie zdolna do przeprowadzania wielokrotnych, współbieżnych obliczeń skutków takich zmian. Czyli do symulowania samej siebie, może również symulowania rzeczywistości – nie koniecznie na najbardziej podstawowym poziomie.

    To są oczywiście baaaardzo luźne dywagacje i mogą okazać się totalnie chybione 🙂

  267. @Bubekró 11 listopada o godz. 0:59

    Nie zdzierżyłam… sennym okiem jednak doleję oliwy do ognia 🙂

    Zastanawiając się nad Twoim komentarzem właśnie odkryłam mankament AI.
    Bo Ty wnioskujesz, że ewolucja przebiega powoli – sądząc z DOTYCHCZASOWEGO przebiegu ewolucji. Dokładnie tak samo funkcjonują modele wprowadzane do „mózgu” komputera. Zasygnalizował to również „tejot”, mówiąc, że nie sposób dostarczyć komputerowi WSZYSTKICH danych.

    Nawet patrząc wstecz nie wiemy, co konkretnie było bodźcem bardzo (stosunkowo) szybkiego rozwoju inteligencji homo sapiens, który przedtem był tylko jeszcze jedną małpą. Dlaczego akurat ten gatunek od pewnego momentu zaczął się „rozwijać” szybciej niż inne? Jest na ten temat szereg spekulacji, ale pewności nie ma. A zatem przeszłość NIE MUSI determinować przyszłości. Tempo ewolucji w przyszłości można zatem uznać za niewiadomą.

    Człowiek nie kontroluje swojej biologii i łatwo głupieje gdy ma katar lub jest zmęczony? Łatwo się rozprasza, gdy musi jednocześnie prowadzić samochód i nakładać tusz na oko? To prawda. Ale są ludzie, którzy owszem, kontrolują swoją biologię. Niewykształcony, niepiśmienny malezyjski rybak, nurkując bez żadnej aparatury jest w stanie wstrzymać oddech na 5 czy 7 minut… gdy się skoncentruje. Buddyjscy mnisi całe życie ćwiczą umiejętność koncentracji i ich mózgi funkcjonują całkiem inaczej niż Twój czy mój.

    Człowiek dopiero ZACZYNA poznawać własne naturalne możliwości. Sky is the limit. Jeśli wcześniej nie podetniemy gałęzi na której siedzimy.

  268. @bubekró. z godz. 0:59
    Budyń nie kontroluje swoich bul-bulek, człowiek je kontroluje mieszając, aby nie bul-bulnęły w grudki, a sam budyń aby nie przywarł do dna garnka i się nie przypalił. Pytanie które zadałem po łacinie pozostaje otwarte i po polsku: kto kontroluje kontrolujących. Czy AI sama siebie będzie kontrolować, aby – wyewoluowane sztucznie przez człowieka – synapsy super komputera bionicznego (albo kwantowego) nie przejęły kontroli nad całością procesu i nie zerwały się ze smyczy (to Twoje określenie)? Czy kontrolującym będzie – jak dotąd – człowiek ze swym o wiele słabszym w możliwości mózgiem? Wiem, że jest to pytanie dla pisarzy SF, ale skoro wspomniałeś o smyczy, to spróbuj podywagować o smyczy zerwanej.

  269. @anumlik
    11 listopada o godz. 7:49

    Człowiek zawsze może postraszyć AI wyjęciem baterii 😉

  270. Czapki z glow!

    Dzis w nocy zmarl Leonard Cohen.

    https://www.youtube.com/watch?v=RUdvMqLoarE

  271. @Tobermory, z godz. 8:57
    AI zawsze może postraszyć człowieka odcięciem go od protein, a sama se baterie naładuje 🙁

  272. „Maszerują chłopcy, maszerują.” I dziewczyny też
    http://mitologiawspolczesna.pl/umarszowienie-polityki/
    A mnie się nie chce. Nie lubię.
    Zbyt cienka jest granica pomiędzy narodem a nacjonalizmem.
    Napalę w kominku, odkurzę starą nalewkę, posłucham Cohena …

  273. @Lonek, dziś w nocy puściłem sobie Dance Me To The End Of Love, przypominając, jak słuchałem jej w samochodzie, z kasety, na okrągło, przez całą niemal drogę z Nowego Sącza do Warszawy. Zaraz potem dowiedziałem się o śmierci Cohena 🙁 🙁 🙁

  274. @anumlik
    11 listopada o godz. 9:42

    Próbuję to sobie wyobrazić, to odcięcie człowieka od świni 🙄

  275. @Tobermory, z godz. 10:00
    W enklawie poza cywilizacją i jej wszystkimi udogodnieniami, które oparte są na sieci – od elektrycznej, przez komunikacyjną (szosy, szyny), po informatyczną, odcięcia nie będzie. Ale człowiek do poziomu kamienia łupanego powróci. W dalszym ciągu lecę Juwenalisem – Custodes ipsos custodiet quis?

  276. https://www.youtube.com/watch?v=oBFQg7P5YKw
    „Siostry miłosierdzia” kojarzą mi się w pierwszym rzędzie z Henri de Toulouse-Lautrec.
    Lubię też polską wersję Zembatego
    https://www.youtube.com/watch?v=JfZ9bUUm_IE

  277. @anumlik
    11 listopada o godz. 7:49

    Ale właśnie zacząłem od tego, że kontrola jest ciekawym złudzeniem. Skoro trudno nawet mówić o wolnej woli, to tym bardziej o kontroli.

    @Na marginesie
    11 listopada o godz. 3:55

    Ciekawą hipoteza jest ta, mówiąca, że szybki rozwój mózgów (i rozwiązań kulturowych/technicznych) nastąpił wraz z koniecznością dostosowywania się do warunków społecznych w dużych grupach. Ewoluowaliśmy, aby móc dostosować się do warunków społecznych, które sami sobie stworzyliśmy. Manipulujemy, mamy teorię umysłu – ale jakie musiałyby być nowe warunki, aby się musieć do nich dostosowywać i aby nastąpić miała zmiana ewolucyjna. Skoro maszyny liczą za nas…

  278. @anumlik

    Bo zycie i kochal i zyc kochal i rozumial. „Tanczmy wiec, az do konca…”

  279. Na marginesie
    10 listopada o godz. 23:44
    Ależ mi się podoba to „ podnoszona jest na nią ręka”
    Majstersztyk prezesiej niedookreśloności.

    Mój komentarz
    Mnie też się spodobała ta fraza. Piękna jest.
    Prezes przekombinowal, ale swój urok na tle męczeństwa Umęczonej ta fraza posiada. Coś w tym rodzaju – Prezes zamachnął się ręcznie na TK, a ten nie mówi, tylko czka.
    Pzdr, TJ

  280. bubekró
    10 listopada o godz. 23:48
    @Na marginesie
    10 listopada o godz. 23:09
    Ewolucji chyba niekoniecznie. Bo aby mówić o ewolucji, potrzebna jest niesterowana replikacja, zmienność, dostosowanie. Jeżeli dostosowanie nie będzie procesem spontanicznym, będzie to tylko inżynieria.

    Mój komentarz
    To jest problem, bowiem ewolucja biologiczna jest spontaniczna, niesterowana, chociaż steruje nią globalnie dopływ energii do Ziemi, siła grawitacji, klimat (stabilny w miarę), czynniki samoistne, niezależne od człowieka, choć dziś mamy pierwsze przejawy wpływu globalnego człowieka, jak ocieplenie, przełowienie mórz, wycinka lasów, itd.

    Co steruje ewolucją, rozwojem nauki? Człowiek jako gatunek? Jak dotychczas – tak. A jeśli ten rozwój wymknie się spod kontroli? Czy nie stanie się spontaniczny?
    Pzdr, TJ

  281. @bubekró, z godz. 10:20
    O wolnej woli mówić należy, bo to ona determinuje w nas to takie dziwne, nieokreślone i osobliwie sapiensjonalne (podobne jak miłość, altruizm, wyrażanie siebie poprzez twórczość), czyli chęć kontrolowania zachowań innych (prawo, sądzenie, egzekucje). Te wszystkie osobliwości (na wzór tych astronomicznych) opisane ślicznie przez twórców SF, to nic innego jak produkty naszych mózgów. Indywidualnych mózgów, a nie zbiorowej AI. Ja (anumlik) i Ty (bubekró) możemy stanąć naprzeciw całej złożoności wszechświata i zadać mu kilka pytań. Choćby o sens istnienia, ale to zbyt trywialne dla naszej dwójki. Tyle, że obok nas podobne pytania mogą zadać miliardy takich samych sepiensjoidów, z których większość nie ma ochoty na zadawanie żadnych innych pytań prócz – czegoś, suko (to do małżonki) jeszcze mi obiadu nie przygotowała. Oni też by potencjalnie mogli być altruistami, kochankami gwiazd, poetami, bardami i wynalazcami. Ale nie chcą. Nie potrafią. Nie mają ochoty próbować. Boją się. Ale intelektualny potencjał do tego, aby nakręcać się jakąś ideologią, religią, czy przesądem mają. I potrafią opasać się pasem szachida i wejść do zatłoczonej hali odlotów na lotnisku i się (na chwałę Allaha) wysadzić w powietrze. To wypływa z ich wolnej (choć skażonej ideologią) woli. A teraz ponowne pytanie o kontrolujących. Czy wyewoluowane mózgi ludzkie, wspomagane AI kwantową, tych wszystkich religiantów, obiboków żyjących na koszt innych, zbrodniarzy wreszcie, zamkną w obozach odosobnienia? I kiedy? Po ujawnieniu ich „nieprzystosowania”, czy przed? A jeśli przed, to według jakich kryteriów? Znaczy – co AI zrobi z nieproduktywną mierzwą ludzką? Oraz – czy zdecyduje się na hodowlę „nowego człowieka”? Znów polecę Juwenalisem. Kto będzie pilnował tej hodowli?

  282. Ewolucja spontaniczna (biologiczna) przebiega bardzo powoli, lecz ewolucja sterowana przebiega nieporównanie szybciej. Taką ewolucją sterowaną jest hodowla, czyli ewolucja polegająca na doborze sztucznym, świadomym, opartym na skonstruowanej uprzednio i potwierdzonej teorii, niezależnie od tego z jakich – naukowych, czy nienaukowych przesłanek ta teoria wychodzi.

    Pierwsze teorie wytopu żelaza w dymarkach były nienaukowe, musiały być mistyczne, ale ewolucja techniki oparta na świadomym doborze dokonywanym z zewnątrz była bardzo szybka (kilka tysięcy lat).

    W przyrodzie doborem steruje środowisko, nisza ekologiczna, co wymaga bardzo wielu prób reprodukcyjnych, a środowisko nie wychwytuje spontanicznych zmienności i nie preferuje ich w rozrodzie tak szybko, jak hodowca.

    Rozwój nauki jest sterowany przez wytwór ewolucji biologicznej – człowieka. Sterowany również metodą prób i błędów jak w ewolucji spontanicznej, jednak to sterowanie jest ujęte w teorie, co pozwala znacznie szybciej eliminować zdarzenia nieudane, preferować doświadczenia zgodne. Tu cel jest nieznany w 100 %, ale zakładany i istnieje świadomość, że z puli losowej należy wybierać przypadki zgodne.

    Paradygmat nauki zastąpił niszę ekologiczną w ewolucji.
    Pzdr, TJ

  283. NeferNefer
    10 listopada o godz. 23:38
    podnoszona jest na nią ręka zarówno tu wewnątrz, jak i na zewnątrz
    ……………………………………………………………………………………
    Swego czasu były już propozycje co z taką ręką zrobić.
    1) Uciąć (Poznań 1956)
    2 Połamać (Radom 1976)

  284. Prezes podnosi rękę, a naród ma ją całować 😎

  285. Maciej2
    10 listopada o godz. 22:47
    Ale gdy tysiąc albo 10 tysięcy, to co wtedy? – pyta Stephen Hawking, genialny kosmolog (IQ 160), który niczym Kasandra przestrzega przed sztuczną inteligencją. – To może być największe osiągnięcie ludzkości. Ale zarazem jej koniec.
    ……………………………………………………………………………..
    Jednym z przykładów naszej arogancji jest np. próba wytępienia jednej plagi inną czego przykładem są eksperymenty
    w ub. wieku w Australii.

  286. Znacie argument z symulacji?
    ‚http://filozofuj.eu/nick-bostrom-czy-zyjemy-w-symulacji-komputerowej

    @Na marginesie
    O braku danych wejściowych odpowiedniej jakości też myślałem. Choć założenie jest zdaje się takie, że odpowiednio wysoka inteligencja będzie w stanie znacznie lepiej wnioskować na podstawie dostępnych danych i dochodzić do konkluzji dla nas nieosiągalnych. Oraz opracuje nowe, znacznie lepsze narzędzia badawcze. Mówimy tu o poziomie AI zdolnej do improwizacji, stawiania hipotez, świadomej.

  287. @zezem, 11 listopada o godz. 12:00

    Mam mieszane uczucia, bo nie uważam, aby obecna sytuacja, w jakiej znajduje się ludzkość, była dobra. Mam na myśli biologiczne uwarunkowania człowieka, perspektywy demograficzne, gospodarkę. To, co nazywamy „światowym ładem i porządkiem”, zwyczajnie nim nie jest. Słabo nam wychodzi kontrola nad „światem ludzi”, nie mówiąc już o wpływaniu na rzeczywistość na jakimś bardziej podstawowym poziomie. Podobnie jak @bubekró uważam, że nie specjalnie kontrolujemy czynniki, które określają nasze życie. Więc tak wiele do stracenia znowu nie mamy.

  288. Na początku miesiąca Prezes jak zwykle nie mógł znaleźć sobie miejsca. Coś go gryzło.

    Czyżby transcendencja – czyli ta nicość, w którą przeobraziło się jego sumienie?

  289. Maciej2
    11 listopada o godz. 12:23
    …………………………………………………..
    Nie można wykluczyć takiego scenariusza… ewolucyjnego:
    „były dinozaury , byli ludzie”. Jesteśmy , jakby nie patrzeć , częścią układu, jego wytworem , jeżeli już mowa o ewolucji.

  290. Zezem 12:23

    Czemu nie?
    Przecież nie da się wykluczyć kolejnego globalnego kataklizmu, a to one były siłą sprawczą największych i najbardziej radykalnych przemian, jakie zachodziły w skali globalnej. Sami nie jesteśmy w stanie przewidzieć bardziej odległych skutków naszych własnych działań. Próba opanowania i kontrolowania pewnych procesów powoduje kaskadowe narastanie skutków, niekoniecznie korzystnych w innych sferach (właściwie to całkiem często).
    A na drodze ewolucyjnej? Trudno powiedzieć. Jeszcze nie tak dawno powszechnie uważano, że neandertalczyk zniknął, bo pojawiliśmy się my i żeśmy go wyeradykowali. Najpewniej zbrojnie i siłowo. Pewnie jeszcze żeśmy tych nieszczęśników skonsumowali, bo co by się miało zmarnować. Teraz to już nie jest wcale takie pewne. Niemniej jednak obecnie człowiek ma całkiem spore, większe niż te dzieści tysięcy lat temu możliwości, żeby to co nam nie pasuje, usunąć z naszej drogi rozwoju.

    A co do szybkości procesów ewolucyjnych. Zależy jaki punkt odniesienia przyjąć. Wszyscy skupiają się na powolności ewolucji dotyczącej organizmów wysoko uorganizowanych. Jeśli przyjąć, że podłożem zmienności są spontaniczne mutacje, zachodzące z określoną częstotliwością, to trzeba wziąć pod uwagę, że ta szybkość jest różna dla różnych genów. Poza tym istnieją liczne i całkiem skutecznie działające mechanizmy naprawcze aż do radykalnego eliminowania takich nieudanych „eksperymentów”.
    Wracając do szybkości zmian jest przynajmniej jeden dowód, że ewolucja może przebiegać z całkiem znaczną prędkością i dotyczyć jednej z grup kręgowców. Afrykańskie jeziora ryftowe zostały zasiedlone i opanowane praktycznie przez jeden rodzaj rybek – pielęgnic. Przy czym ich różnorodność jest obecnie niezwykła. A prędkość, z jaką powstają nowe – zauważalna w skali życia kilku pokoleń ludzi. Całkiem ekspresowo, jak sądzę.
    Poza tym mamy do czynienia z niezmiernie wielką liczbą (może z powodu jej nieokreśloności powinienem użyć sformułowania „ilością”) mikroorganizmów o niezwykłej plastyczności i zdolności do ewoluowania. Nie cała odpowiedzialność z wszystko, co się tam dzieje, można zrzucić na radosną twórczość ludzi, chociaż mamy się czym pochwalić. Ale większość zachodzi spontanicznie, albo przez samoistne mutacje, albo przez wymianę „korzystnych” cech między komórkami należącymi mało, ze do tego samego gatunku, ale do całkiem grup taksonomicznych. Ot, taka kooperacja.

  291. Dnia dziesiątego miesiąca każdego
    Wódz ten przemawia do ludu swojego
    Wolski to lud jest a wódz nieco kaczy
    Tak im z drabinki ich życie tłumaczy

    Losu ach wcaleście nie są ofiary
    Wstańcie i skruszcie rozumu kajdany
    Światło i prawda to moje sztandary
    Kto wierzy we mnie ten zburzy świat stary

    Zaraz zbuduję wam dom wymarzony
    Służby w nim będą posłuszne szwadrony
    Rządzić będziecie i żyć w dobrobycie
    Nikt was nie zdradzi jak mnie w owym świcie

    Jam bowiem alfa i jam jest też omega
    Kto na mej drodze ten szkodnik i plewa
    Strzeżcie się słuchać więc słów człeka złego
    Co to nie wierzy w mesjasza Bożego

    Michnik, ach Salon, a wcześniej lewaki
    Kłamcy to są za niemieckie groszaki
    Jam bowiem alfa i jam jest też omega
    Kto na mej drodze ten szkodnik i plewa

  292. Miało być:

    Jam bowiem alfa i jam jest omega

    bo „też” burzy rytm

  293. Do wszystkich Czytelnikow typu A i B ktorzy zastanawiaja sie nad AI konsekwencjami… Text „niedziennikarski” od mojej praprapra…babci Lucy z Olduway. 😉
    Tutaj jej foto:
    https://en.wikipedia.org/wiki/Australopithecus_afarensis

    Lucy pisze /cytuje:

    1. Stworzyc „maszyne/maszyny” ktora/e wszystko wiedza i pamietaja.

    Nie ma potrzeby tworzyc. One juz od dawna sa. Wszyskie potrzebne elementy dawno istnieja. Tu pierwszy przyklad, jeden z wielu:
    https://setiathome.berkeley.edu/
    SETI@home wykorzystuje tzw. Distributed computing pl.”Obliczenia rozproszone” (??? dlaczego) Istnieja rowniez inne systemy dystrybucji. Nie tylko BOINC. Kody zrodlowe i algorytmy dostepne otwarcie dla wszystkich. Bariera zaporowa jest tylko Twoj wlasny mozg (rozumienie tego). Dalsze linki znajduja sie w textach albo faq. Na temat „biologicznosci” projektow czy polaczenia bilogii z AI. Najciekawszym projektem, wg. mnie prywatnie, jest stworzenie pierwszej komorki ze sztucznym DNA (projektowanym komp.). Komorka spelnia wszystkie cechy „zycia”. Rozmnaza se m.in. Sex? 😉 „Zycie” jakie znamy nie musi opierac sie na weglu i tlenie + zelazo jako dystryb.. Doskonale nadaja sie do tego siarka, czy krzem, miedz do wymiany energi. Szybsze reakcje bio-chem. To byl przyklad, jeden z wielu. Tutaj daje link do tej „sztucznej komorki”. Co to znaczy „sztuczna”? Co znaczy „prawdziwa”? Odpowiedzcie Ateisci mnie, co to jest Prawda? Link (sa polskie subbar):
    https://www.ted.com/talks/craig_venter_unveils_synthetic_life
    Dalsze linki dla tych co chca, tylko szukac na wlasna reke. Tu nastepna porcja o mozliwej komunikacji miedzy takimi gagatkami co sie rozmnazaja (sorry. tylko ang):
    https://www.youtube.com/watch?v=NhTZnnJJP64&feature=youtu.be

    Centralnym pojeciem pkt 1 jest tworzenie „algorytmu”, szeroko rozumiane pojecie. Jak sie nie znudziles czytaj dalej

    2. Centralne pojecie „algorytm” – wprawka – napisz szczegolowy algorytm jak zrobic jajecznice. Dla ulatwienia zadania dodaje, ze wszystkie algorytmy jajecznicy ktore beda mialy ponizej ~2000linijek „pseudokodu” sa niepelne. 😉 . Zadne sms-y

    Wiekszosc jezykow programowania, prawie wszystkie, opieraja sie na algorytmach. Od jezykow wys. inteligencji do bliskich maszynowo. Od kompilowanych do tlumaczonych (???). Proponuje zapoznac sie z pojeciami ktore wszyscy znaja, hi, h, hi, takie jak dziedziczenie (po babci), klasy (szkolne), polimorfizm (balwochwalstwo), obiekty (nieruchomosci) i inne. Hmm, hmm. Ale… zawsze jest ale. Te pojecia w odniesieniu do jezyka Java. Jezyk Java nie jest jezykiem javanczykow. Slownik jezyka Java(kawa) mozna kupic tutaj, u Wrozki:
    https://www.oracle.com/java/index.html
    Dla tych kawiarzy, co slowniki maja gdzies, dla zapoznania z pojeciami ktore juz „znaja/znali wczesniej” typu dziedziczenie mebli po babci link po pl:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Java
    Inne jezyki „algorytmowe” istnieja rowniez. Poszukajcie na wlasna reke, mnie sie nie chce jak pisze sms 😉

    Dla tych ktorzy tutaj dotarli, o algorytmach dalej. Tym co nie rozumieja powrot do 1 Stworzyc maszyne/maszyny co wiedza wszystko.

    Jasna jest rzecza, ze nie wszyscy takimi pojeciami moga operowac swobodnie.

    3. Swoboda operowania algorytmami

    Takimi ludzmi ktorzy nie operuja swobodnie algorytmami, sa wszyscy wielcy tego swiata. Dyr. bankow, dyr.korporacji, dyr. org. miedzynarodowych zajmujacych sie finansami, dyr. producentow dobr szerokiego zastosowania np. rakiet na Ksiezyc, etc etc etc. Oni nic z tego nie umieja ale… Zawsze jest ale.

    Transact Structured Query Language jest jezykiem ktory daje dostep do duzych ilosci danych. Te dane sa zmagazynowane w zasobach zwanych bazami danych. Transakcja w tym jezyku nie jest tym samym co transakcja zakupu kartofelkow albo elektrycznosci. Algorytm tzw. motoru (engine) jest rowniez nieznany. Pisanie programu bez algorytmu znajomosci, sprowadza sie do zadawania sekwencji pytan w jezyku SQL. Pytania moga byc zlozone i wielopoziomowe. Istnieja rowniez mozliwosci operowania na tabelkach bez pytan. Jak wyglada gramatyka (syntax) pytania link przyklad u MikroskopijnieMiekkiego:
    https://msdn.microsoft.com/en-us/library/ms189499.aspx
    Pytanie zadane niepoprawnie daje zawsze wynik syntax error (po pl. niedostateczny z gramatyki)

    Te zasoby z baz danych daja sie rowniez zmagazynowac w jednym miejscu ktore sie nazywa Data warehouse po pl. „hurtownia danych”. Dzisiaj rowniez BigData. Tam sie kopie jak w kopalni wegla (mining) Ludzie nie posiadajacy znajomosci algorytmowania procesow lub kopania wegla, moga zadawac pytania, bez posrednikow programistow za pomoca EnglishQuery. Tutaj link, reszta linkow sami:
    https://social.msdn.microsoft.com/Forums/en-US/70861399-d64d-49f7-a457-c9888bf6a2da/how-to-convert-sql-query-to-english?forum=csharpgeneral
    Azeby jeszcze bardziej ulatwic tym co nie rozumieja (dyr.) to wszystko razem wyswietla sie w okienku, jak tutaj co to czytasz, jak doszedles dotad. To okienko to jest na koncu obrazka co sie nazywa 3-tier. Tych tierow to zreszta moze byc dowolna ilosc. Niektorzy dyr to nawet zadaja za scianami ogniowymi z mat protokolodpornych. Tu mozna poczytac o tych tierach (warstewkach):
    https://en.wikipedia.org/wiki/Multitier_architecture

    Przykladem takiej n-tier kompozycji jest blog na ktorym tu wystepujemy, Listy Ateistow. Jezeli tego nie wiedziales z powrotem do pkt.2

    4. Szukanie inteligencji dystrybuowanych

    Linki podawalem poprzednio, we wpisach do poprzednich rozdzialow. Od Bostonu do Kutna. Przyklady, reminiscencje z lotnisk Lufthansy, przy powrocie od Medyceuszow we mgle. O „chlopcach uberowcach” tez jakos tak. A przedtem adresy do „wieloliterowych protokolow dystrybuowanych inteligentnie”. Jezeli nie rozumiesz wyrazenia w cudzyslowie wroc do Aracaibo (pkt.1). Takie SETI@home. Znaczy search for extraterrestrial intelligence w domu. Chce zwrocic uwage Was, ktorzy doszliscie tak daleko w czytaniu, i ktorzy chcielibyscie stawiac pytania wg pkt3, ze: inteligencje dystrybuowane nie sa zainteresowane pytaniami typu filozoficzno-religijnego. W Waszych pytaniach musi byc przynajmniej slad zainteresowania finansami. Czy da sie zarobic?. Jak da sie zarobic, to kazde pytanie jest sformulowane prawidlowo wg.EnglishQuery Probowalem na to zwrocic uwage przy opisie dostepnosci/ceny „tabletek po”. Win-to-win. Podawalem rowniez adresy do graczy gry „win-to-win”.

    5.Rozrywka dystrybuowana

    Dla tych z Was, ktorzy mieli watpliwosc, dlaczego wstepniak @NeferNefer mnie rozbawil do lez, jak wlazl na drabinke zgrzytajac tym co nie ma, jak rowniez dotarli tak daleko, proponuje nastepujaca rozrywke. Algorytm (pseudokod podstawowy) dla zabawy z „algorytmowalnoscia” procesow. Otworz w pierwszej instancji przegladarki z jutubka kurdupla intelektu, w drugiej karzelka intelektu zwanego wawelskim. Wylacz glos z obydwu instancji. W trzeciej instancji wlacz glos, nie obraz, tego co muchomorki halucynogenne smolenskie na sniadanie wsuwa. Lokalne warianty kanadyjsko-australijskie do algorytmu podstawowego rowniez mile widziane. Inne scen. rowniez. Rozrywka dystrybuowana nie zna granic, tylko trump(h)y.

    Tyle na temat AI dla ateistow od agnostyka. Taki wpis na temat:

    //Hawking pozegnal go slowami: „Zycze ci powodzenia”, lecz po chwili dodal: „Ale nie za duzo”.//

    Tylko Twoja fantazja stwarza granice do pkt 1, 2, 3, 4, 5 Tak napisala moja praprapra…babcia Lucy, co przekazuje z pzdr Seleuk(os) ledungowy „freerider”

  294. Scenki rodzajowe, w piżamach

    1.

    – Młody, spadaj sprzed telewizora
    – Ale ja tu graaaam
    – Dawaj, nie bądź taki
    – A co, chcesz słuchać tego głupiego prezydenta?
    – …

    2.

    Kotłowanina na kanapie w celu wyrwania mamie pilota i włączenia na złość mamie głosu Budyniowi (zakończona niepowodzeniem)

    3.

    (Młody, śpiewa)

    – Legioonyyy tooo żołnierska nuuuda

    – nuta!!!

    4.

    – O, zobacz, Józef Piłsudski, drugie nazwisko jakie masz zapamiętać oprócz Lecha Wałęsy, powtórz: PIŁ-SUD-SKI

    – Pii-su-cki

    – PIŁ-SUD-SKI

    – Piłsudski

    – No.

  295. @anumlik
    11 listopada o godz. 11:14

    „O wolnej woli mówić należy, bo to ona determinuje w nas to takie dziwne, nieokreślone i osobliwie sapiensjonalne (podobne jak miłość, altruizm…”

    Altruizm to relacja typowa w ewolucyjnych procesach. U ludzi on jest bardzo słaby.

    A wolna wola to religijny wytrych. Złudzenie. Decyzje, które podejmujemy, uświadamiamy sobie dopiero wtedy, gdy zostaną przez nasz mózg podjęte. Pierwsze badania to wykazujące przeprowadzono chyba jeszcze w latach 80.

  296. Płynna Rzeczywistość
    11 listopada o godz. 12:43
    Na początku miesiąca Prezes jak zwykle nie mógł znaleźć sobie miejsca. Coś go gryzło
    …………………………………………………………………………………
    Zdanie z dobrze zapowiadającej się opowieści.
    Szkoda ,że tylko tyle… ;–)

  297. zezem
    11 listopada o godz. 14:12

    Bo ja mam styl (?) telegraficzny 🙁

    A o ręce, cóż powiedzieć, wszystko już było, rzekł Ben Akiba

  298. paradox57
    11 listopada o godz. 13:13
    Niemniej jednak obecnie człowiek ma całkiem spore, większe niż te dzieści tysięcy lat temu możliwości, żeby to co nam nie pasuje, usunąć z naszej drogi rozwoju.
    …………………………………………………………………………………..
    Podobno wagony jednego z towarzystw kolejowych mają taki napis przy oknach wagonów:” wyglądaj, wyglądaj,a będziesz wyglądał”. Może się zdarzyć , że podetniemy gałąź na której siedzimy.

  299. Zezem

    Gdybyś podrzucił ten wątek Jergowi z Kociarni, on z pewnością wiedziałby jak to rozwinąć twórczo. Nie ujmując praw autorskich NeferNefer.

  300. @Tobermory
    11 listopada o godz. 11:58

    Naród powinien się pochylić, aby pocałować rękę. Tylko prezes się nie pochyla przy rytualnym zwilżaniu skóry dłoni.

  301. @bubekró, z godz. 13:59
    Decyzje, które podejmujemy, uświadamiamy sobie dopiero wtedy, gdy zostaną przez nasz mózg podjęte. Pierwsze badania to wykazujące przeprowadzono chyba jeszcze w latach 80.
    Badania znam. Wyniki zaskakują. Sam kilka razy doświadczyłem tego, że podjęta przeze mnie decyzja zrealizowała się jakby (?) poza moją świadomością. Ale moje pytanie dotyczyło czego innego. Kto, na podstawie jakich przesłanek i kiedy zdecyduje, że ludzką mierzwę należy zapakować do miejsc, hm, hm, odosobnienia, a ich (ewentualnych ?) potomków wychować na nowego człowieka (niekoniecznie nadludzia)? Inni nowi ludzie, czy AI?

    Altruizm to relacja typowa w ewolucyjnych procesach. U ludzi on jest bardzo słaby.
    Słaby, bo nienastawiony na ludzkość, jako taką. A ona, ta ludzkość, z indywiduów się składa. Te indywidua to raczej miłością do innych indywiduów pałają indywidualną. A to już bardzo ludzkie uczucie. Tylko mi, proszę, nie wyjeżdżaj z gęsiami gęgawymi (co to aż po grób), z pingwinami i resztą bożego (hi,hi) stworzenia. To inny rodzaj przywiązania do partnera w gatunku.

  302. @zezem
    11 listopada o godz. 14:27

    Trzeba tylko zdefiniować „nam” i „rozwój”, a tu już jest problem. Co znaczy rozwój dla jednostki – PKB? Zazwyczaj wygoda i odpoczynek od myślenia.

  303. NeferNefer
    11 listopada o godz. 14:16
    Bo ja mam styl (?) telegraficzny
    ……………………………………………………………………………….
    Tym nie mniej był tu apel o kontynuację lub popróbowanie własnych sił , które to próby spotkały się z uznaniem. Krótkie, telegraficznie(!) pisane opowiadanie nie zaszkodzi!
    Co do opowieści o „PIŁ-SUD-SKIM” to te „No” zakończyłbym wykrzyknikiem. ;–)

  304. @anumlik
    11 listopada o godz. 14:33

    Uczuć tzw. wyższych nie ruszam. Empatia, teoria umysłu, to specyfika być może tylko Homo sapiens, może wcześniej też neandertalczyków. Podobnie jak samoświadomość i te inne bajery, które się włączyły. Co mogłoby się i kiedy włączyć u AI? Znaczy jaka kolejność? Na razie nie ma w AI wyraźnej rywalizacji, która prowadziłaby do selekcji. Ale jeśli zasobem jest np. uwaga człowieka… (konsekwencje wrażenie przydatności)… to już się dzieje. Tylko, że maszyny (programy) nie mają jeszcze „autonomii” w replikowaniu się. Jak będą się wygryzać z naszych komputerów bez udziału crakerów i to będzie skutkowało akceptacją ze strony człowieka. Dla AI raczej nie będziemy konkurencją w walce o zasoby, których AI nie potrzebuje.

  305. @bubekró
    11 listopada o godz. 14:31

    Podnoszenie ręki na cokolwiek w Polsce rozumiem symbolicznie.
    Nie każdy zamach wymaga wymachiwania kończynami 😎

  306. NeferNefer
    11 listopada o godz. 13:43
    😀

  307. Mam do sprzedania jeden limeryk na premierę Broszydło ale szukam autora do napisania krótkiego tekściku jak wyżej 🙂

    Tanaka
    11 listopada o godz. 14:50

    Tak było…

  308. Patrzę sobie na mieszkania sąsiadów. Biorąc pod uwagę stosunek do symboli patriotycznych, to flaga narodowa im zwisa i powiewa.

  309. Na razie proponuję kolejny debiut na łamach „Listów ateistów”. Na poważnie, skoro dzień taki podniosły.
    Pozdrawiam autorkę i jej czytelników!
    JK

  310. zezem
    11 listopada o godz. 14:37

    Tymczasem nic nie mam i nie chciałabym się tu wszystkim przejeść.
    „No” było zakończone wykrzyknikiem ale ustnie;)