Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

25.10.2016
wtorek

Rosja mistrzem Polski?

25 października 2016, wtorek,

Tym razem tekst niespecjalnie ateistyczny, ale ściśle racjonalistyczny. Nie miałem jasności, czy publikować, ze względu na czytelniczki – taka tematyka może mniej je interesuje. Zasięgnąłem więc rady u cennej specjalistki – i dostałem parasolką w łeb: co se myślisz, że kobiety tylko „Tiny” i „Pańcie” czytają?! A o caracalach i Macierewiczach to już nie? Podpadłeś, hultaju, dawaj tekst na blog!

Nie mam wyboru – daję. Parasolka wisi.

tmnt-helicopter-toy-hand-control-usb-baby

Caracale: z dziejów polskiej wojennej psychiatrii narodowej

Ministerstwo Obrony ogłosiło przetarg na wybór uniwersalnego śmigłowca dla polskiej armii. Przetarg był poprzedzony długotrwałą fazą dyskusji, analiz przewidywanych potrzeb i sposobów użytkowania nowego helikoptera; parametrów technicznych, eksploatacyjnych, oraz oczekiwanego wpływu podnoszącego jakość zaplecza sił zbrojnych i polskiej gospodarki, poprzez inwestycje dostawcy w polskie przedsiębiorstwa, udostępnienie praw patentowych, oraz know-how. Żołnierze różnych rodzajów sił zbrojnych dyskutowali między sobą, następnie z analitykami, ci z badaczami, a wszyscy – z ministrami i politykami.

Po kilku latach sformułowano istotne warunki zamówienia, i przetarg został ogłoszony. Po długim postępowaniu zwyciężył europejski Airbus, z oferowanym śmigłowcem Caracal. Po zwycięstwie Caracala przeprowadzano z nim liczne próby weryfikujące jakość oferty: techniczne, wytrzymałościowe, próby w locie i zadaniowe. Wyniki uznano za bardzo dobre, w wielu parametrach śmigłowiec wyraźnie przewyższał dane ofertowe.

Wszystko to działo się za rządów Platformy Obywatelskiej i PSL.

Jeszcze przed wyborami PiS ogłosił, że jest to fatalna decyzja, nie akceptuje jej i zrobi wszystko, by caracale zostały odrzucone.

W tle:

wrzaski związkowców z zakładów śmigłowcowych w Polsce, należących do konkurentów Airbusa w przetargu (odpadli): Lockheed-Martin (USA, śmigłowiec Black Hawk), oraz Leonardo (włosko-brytyjski śmigłowiec AW-149): śmigłowce muszą być w całości robione w naszych zakładach! Po objęciu rządów przez PiS, trwały finalne negocjacje z Airbusem.

Macierewicz: Negocjacje wygasły.

Airbus: Negocjacje zostały zerwane. Jednostronną decyzją rządu PiS.

Macierewicz i Szydło: Nasze oczekiwania, dobre dla polskiej gospodarki i dla Airbusa, nie zostały spełnione.

Airbus: Wszystkie oczekiwania strony polskiej, sformułowane w przetargu, zostały spełnione i nawet przekroczone.

Szydło: Nie chcemy, żeby Polska była krajem magazynów (zamiast fabryk produkcji finalnej).

Morawiecki: Nie chcemy montowni!

Fakty:

Zakłady w Mielcu produkują tylko „gołe” black hawki, pozbawione osprzętu i systemów. Mówi się na nie potocznie „biedahołki”. Z Mielca trafiają do USA, są wyposażane i konfigurowane dla klienta i stamtąd trafiają do odbiorców. Zakłady w Polsce nie mają z tym nic wspólnego.

Macierewicz i Szydło (w Łodzi, w zakładach naprawczych śmigłowców, na tle radzieckiego śmigłowca szturmowego Mi-24, używanego przez Polskę): Śmigłowce muszą być produkowane w Polsce (w całości), przez polskie zakłady, polskich robotników, służyć polskiej gospodarce (i podnosić jakość polskiej innowacyjności oraz zapewnić posiadanie najnowszego, światowego know-how).

Airbus: Właśnie to, od początku przetargu, proponowaliśmy. Włącznie z przekazaniem praw patentowych, know-how, pełnego dostępu do kodów źródłowych sprzętu, wraz z prawem do ich modyfikacji, zgodą na samodzielny eksport produkowanych w Polsce śmigłowców oraz produkcję śmigłowców, aż do pełnego ukompletowania, w Polsce, w dodatku w będących własnością polskiego Skarbu Państwa zakładach lotniczych w Łodzi, które rozbudujemy, utworzymy centrum badawcze i naukowe. „Airbus Helicopters byłby pierwszą i jedyną spółką śmigłowcową, która uwzględniłaby ambicje polskiego rządu dotyczące rozwoju państwowych zdolności wytwórczych w obszarze śmigłowców”.

Macierewicz: W tym roku również pierwsze śmigłowce zostaną dostarczone. To jest to zestawienie, wraz z najnowocześniejszą amerykańską technologią, realizowaną przez polskich inżynierów dające synergię, która pozwala czuć się bezpiecznie. Mam nadzieję, że polski przemysł i technologia będzie się rozwijać.

Fakty:

Amerykanie nigdy nie przekazują zaawansowanych rozwiązań technicznych. Swoich osiągnięć i tajemnic strzegą bardzo pilnie. W polskich F-16, jeśli jakikolwiek sprzęt, agregat, system wymaga przeglądu czy naprawy, jest w całości wywożony do USA i stamtąd wraca do Polski.

Tomasz Siemoniak (minister Obrony za rządów PO, a więc z czasów formułowania wymagań na nowe śmigłowce i prowadzenia przetargu): To jedna wielka ustawka – sytuacja, w której producenci i związkowcy dyktują to, co MON kupuje. Będziemy się domagać wyjaśnień w komisji obrony – kto, kiedy i jakie rozmowy prowadził w sprawie caracali, czy były jakieś ustalenia, na jakiej podstawie, bo to rzeczywiście zbliża nas do standardu takich krajów, które nie kupują tego, co chcą, czego potrzebują ich siły zbrojne, tylko tego, co akurat producenci mają na składzie.

Macierewicz: Nie będzie caracali, Francuzi się fatalnie zachowali, będą inne śmigłowce. Nie będziemy działali na korzyść innego państwa i obcego producenta. Zawsze i wyłącznie, działamy dla Polski.

Airbus: Negocjacje były prowadzone przez nowy rząd od początku w złej wierze.

Macierewicz (w Lublinie): Po raz pierwszy od 70 lat będziemy mogli powiedzieć, że jesteśmy bezpieczni.

Fakty (w głowach nawy partyjno-rządowej): Rosja coraz bardziej nam zagraża.

Gen. Koziej (były wiceminister obrony narodowej w rządzie Kaczyńskiego (sic!) i były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego): Bez nowych śmigłowców polskie wojsko z miesiąca na miesiąc będzie traciło zdolności operacyjne. Polska porzuciła jednolitą platformę śmigłowcową. To chaos różnych rzeczy robionych pod publiczność – własną, a nie coś robione pod – wykazaną – strategiczną potrzebę obrony państwa. Zrażanie sobie zwłaszcza sojuszników europejskich to ogromne ryzyko. Polska nie może sobie pozwolić na poleganie na jednostronnym, choć cennym, sojuszniku. USA mają interesy globalne i na rzecz spraw np. w Azji, mogą sobie odpuścić zaangażowanie w Europie.

Macierewicz: „Caracale słabo się wznoszą”.

Mariusz Cielma, ekspert lotnictwa wojskowego, Nowa Technika Wojskowa: Caracale w większości parametrów przewyższają black hawki, mają znacznie większe możliwości transportowe, uniwersalność, a wojskowi chwalą je za duży zapas mocy, zapewniający bezpieczeństwo. Black hawki nie zastąpią caracali.

Szydło: Chcemy reindustrializować kraj. Świdnik i Mielec to były kiedyś polskie zakłady. W wyniku transformacji nasi poprzednicy niestety tę politykę wyprzedaży polskiej gospodarki kontynuowali. My będziemy robili dokładnie odwrotnie.

Fakty:

Zakłady Lotnicze w Mielcu zostały sprzedane w 2007 r., za rządów Kaczyńskiego. Amerykanie objęli 100 proc. udziałów.

Ministerstwo Rozwoju (które prowadziło rozmowy offsetowe): „Polska uznaje za zakończone negocjacje umowy offsetowej” w sprawie caracali. Kontrahent nie przedstawił oferty „zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego”.

Macierewicz: Polska armia potrzebuje śmigłowców i dlatego rząd będzie dążył „do jak najszybszego rozwiązania tego problemu z punktu widzenia potrzeb armii polskiej i polskiego przemysłu zbrojeniowego”, a także do „zawarcia umów, które pozwolą jak najszybciej wyposażyć polską armię w niezbędne helikoptery wielozadaniowe i sprawić, by polski przemysł mógł korzystać z nowych technologii”.

Fakty:

Amerykańskie black hawki produkowane są w Mielcu („gołe”) w minimalnych ilościach, a produkcja jest zakontraktowana przez klienta. Nie ma „gotowych” śmigłowców czekających w magazynie na nieistniejącego klienta. Moce produkcyjne fabryki gołych śmigłowców są dostosowane do skali produkcji. Zbyt małe na polskie potrzeby.

Zastępca ministra obrony zadaje Francuzom cios widelcem w oko: Oni od Polaków uczyli się żreć widelcem.

(Wskutek rozwoju wydarzeń okaże się po kilku dniach, że był to cios tryzubem w kształcie widelca).

Prof. Góralczyk, dyplomata: Taka wypowiedź nigdy nie powinna paść.

Prof. Roman Kuźniar (z Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW, były doradca przez. Komorowskiego): „Trzeba umieć zachować się rozumnie i przyzwoicie”. W sprawie tej wypowiedzi (wiceministra obrony o widelcu i Francuzach) nie doczekaliśmy się też reakcji jego bezpośredniego przełożonego, czyli ministra obrony, ale i zwierzchnika sił zbrojnych Andrzeja Dudy. Prezydenta, który w tej sprawie milczy i zachowuje się prześmiesznie, a który nie zna konstytucji, która nakłada na niego poważne obowiązki w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności. Umowa z Airbusem miała po raz pierwszy w historii dać Polsce technologię i udział w wielkim konsorcjum europejskim. A jak wiadomo, Amerykanie technologii nie sprzedają. Co jeszcze straciliśmy? Tego szybko dowiemy się od Francuzów, którzy z całą pewnością ujawnią szczegóły zerwanego kontraktu.

Fakty:

Tego właśnie, szybko, się zaczęliśmy dowiadywać. A jest to tylko początek.

Prezydent Francji odwołuje wizytę w Polsce, Airbus jest oburzony, we francuskich mediach – wrze.

Dyrektor generalny Airbus Group Tom Enders: Koncern będzie domagał się odszkodowania za zerwanie przez polski rząd negocjacji ws. zakupu 50 śmigłowców Caracal. Airbus miał wrażenie, że „miesiącami był zwodzony przez obecny polski rząd”. Nigdy nie zostaliśmy tak potraktowani przez rząd klienta, jak zostaliśmy potraktowani przez ten rząd.

Airbus, 11 października 2016 r., wystosowuje oficjalny, podpisany przez Prezesa Airbus Helicopters Guillaume’a Faury’ego.

List otwarty do Prezesa Rady Ministrów RP Warszawa. Czytamy w nim m.in.:

* Jesteśmy przekonani, że Polacy i Siły Zbrojne Rzeczpospolitej Polskiej zasługują na pełną wiedzę o postępowaniu przetargowym, w który Airbus Helicopters i Airbus Group były w pełni zaangażowane w ciągu ostatnich czterech lat.

* Decyzja o zerwaniu negocjacji offsetowych została podjęta jednostronnie przez polskie Ministerstwo Rozwoju 4 października 2016 r. W uzasadnieniu decyzji podano, że propozycja offsetowa Airbus Helicopters rzekomo nie zabezpieczała podstawowego interesu bezpieczeństwa Polski.

* W kwietniu 2015 r. Polska wybrała ofertę Airbus Helicopters w związku z modernizacją swojej floty śmigłowców wielozadaniowych. Oferta obejmowała zarówno dostawę śmigłowców H225M Caracal, jak i powiązaną z nią ofertę offsetową (w zakresie współpracy przemysłowej w Polsce). Oferta Airbus Helicopters została wybrana jako jedyna w pełni zgodna z rygorystycznymi wymogami Ministerstwa Obrony Narodowej i uwzględniała transfer zaawansowanych technologii uznanych za niezbędne dla zapewnienia ochrony podstawowych interesów bezpieczeństwa Polski.

* Airbus Helicopters zdecydowanie zaprzecza zarzutom, jakoby prowadził negocjacje w złej wierze.

* Wartość naszej oferty offsetowej wygenerowałaby większe korzyści gospodarcze w Polsce niż przychody, które przypadłyby Airbus Helicopters w ramach umowy na dostawę śmigłowców.

* Ambicją Airbus Group było stworzenie w Polsce 6000 miejsc pracy, z czego program Airbus Helicopters doprowadziłby do stworzenia 3800 miejsc pracy, w tym bezpośrednio 1250, głównie w Łodzi, Radomiu i Dęblinie.

Ministerstwo Rozwoju postawiło wymóg kompensaty poprzez offset nie tylko ceny netto dostawy, ale również dodatkowych 23 proc. odpowiadających kwocie polskiego podatku VAT, który pozostałby w Polsce, co doprowadziło do łącznej wartości offsetu w wysokości 13,4 mld zł.

* Pomimo że kompensacja podatku VAT poprzez offset nie jest standardową praktyką, Airbus Helicopters zgodził się na dokonanie kompensaty do wartości brutto umowy dostawy.

* Oferta Airbus Helicopters uwzględniała między innymi 45 wymogów transferu technologii określonych przez Ministerstwo Obrony Narodowej i Ministerstwo Rozwoju w postępowaniu jako służące ochronie podstawowych strategicznych interesów bezpieczeństwa Państwa Polskiego.

* Nasza oferta offsetowa zapewniłaby co najmniej 30 lat działalności polskim spółkom państwowym w ramach wielu projektów przemysłowych zapewniających ochronę podstawowych interesów bezpieczeństwa państwa.

* W swojej ofercie Airbus Helicopters zgodził się na utworzenie wraz z WZL-1 jedynego w Polsce państwowego zakładu produkcji śmigłowców, w którym Polska posiadałaby 90 proc. udziałów.

* Airbus Helicopters zaoferował linię produkcyjną H225M Caracal, identyczną pod względem możliwości jak w istniejącym zakładzie we Francji. Pozwoliłoby to na produkcję śmigłowców zarówno na rynek krajowy, jak i rynki eksportowe. Zakład miałby potencjał rozwoju z myślą o produkcji innych typów śmigłowców w przyszłości. Nasza oferta zawierała zobowiązanie do dostaw śmigłowców wyprodukowanych w WZL-1 na eksport. Porównywanie tego projektu do „lakierni” całkowicie wprowadza w błąd opinię publiczną.

* Częścią naszej oferty była produkcja minimum 50 kompletnych śmigłowców H225 w Polsce. Biorąc pod uwagę czas potrzebny do transferu technologii do Polski oraz uwzględniając pilne potrzeby operacyjne Sił Zbrojnych RP, pierwsza partia śmigłowców byłaby zmontowana we Francji, przez polskich pracowników WZL-1. To zapewniłoby odpowiedni transfer umiejętności, know-how i technologii do Polski.

* Airbus Helicopters przedstawił Polsce kompleksową ofertę zabezpieczającą interes bezpieczeństwa państwa, zgodnie z regulacjami w zakresie offsetu.

* Oprócz linii produkcyjnej śmigłowców Caracal, która zostałaby utworzona w Łodzi, Airbus Helicopters zaoferował Polsce zbudowanie dodatkowego, nowego zakładu produkcyjnego, w którym powstawałyby złożone elementy wirników i przekładni dla pełnej gamy obecnych i przyszłych produktów Airbus Helicopters. Początkowo inwestycja ta opiewałaby na 370 mln zł. Przez 10 lat wygenerowałaby obroty na poziomie 1,7 mld zł, a przez następne lata roczne obroty przekroczyłyby 200 mln zł. Ten imponujący projekt z oferty offsetowej został odrzucony przez Ministerstwo Rozwoju.

W sierpniu 2016 r. Ministerstwo Rozwoju wprowadziło nowe wymagania. Airbus Helicopters potwierdził, że włączenie do oferty niektórych z tych projektów nie było możliwe, w szczególności z uwagi na niezgodność z regulacjami Unii Europejskiej obowiązującymi w przetargu.

Fakty:

Do dzisiaj polski rząd nie odpowiedział oficjalnie, precyzyjnie, punkt po punkcie, na pismo od Airbusa, sformułowane na najwyższym szczeblu. Jest to w istocie pismo, za którym stoi Francja oraz inni udziałowcy Airbusa: Niemcy, Brytania, Hiszpania, Włochy. A więc główne państwa Unii i NATO w Europie.

Airbus jest światowym gigantem w dziedzinie lotnictwa, przemysłu kosmicznego i uzbrojenia. Roczny przychód grupy ponad 64 mld USD (2014). Zatrudnienie – ponad 133 tys. osób (2013).

Polska miała okazję być następnym z największych partnerów/udziałowców Airbusa.

W międzyczasie Macierewicz zapowiedział dwie rzeczy, które są oparte na rzeczywistym odrzuceniu wypracowywanej przez kilka lat koncepcji potrzeb w zakresie nowych śmigłowców i ich osadzenia w polskiej gospodarce, bez wypracowania żadnej nowej koncepcji unieważniającej poprzednią:

* kupno amerykańskich black hawków – bez przetargu, jako zakup „z wolnej ręki” (co jest – zasadniczo – złamaniem prawa, jeśli nie wynika z absolutnej i udokumentowanej nadzwyczajności nagłej potrzeby).

* budowę śmigłowców ukraińsko-polskich – „środkowoeuropejskich”. Przez dwa państwa niemające niemal żadnej zdolności ani doświadczeń w produkcji tak – koniecznie – nowoczesnych, dużych i uniwersalnych oraz wyposażonych w najnowsze know-how, śmigłowców.

Te środkowoeuropejskie śmigłowce musiałyby, oczywiście, konkurować na rynkach międzynarodowych z… Airbusem, Lockheed-Martinem (ex Sikorsky) oraz Leonardo, a także z innymi producentami: z Rosji, Chin, Korei i jeszcze kilku krajów.

Macierewicz: Wiadomo, że Ukraińcy mają znakomite silniki, produkowane przez Motor Sicz (zakłady z Zaporoża, które przez wiele lat były dostawcą silników dla śmigłowców produkowanych w Rosji).

Fakty:

Zakłady Motor Sicz są producentem silników do śmigłowców poradzieckich i w części – rosyjskich. Z powodu znanego, głębokiego kryzysu, Rosja w szybkim tempie rozbudowuje moce wytwórcze własnych zakładów silnikowych, o silniki kupowane dotąd w zakładach Motor-Sicz. Wkrótce nie będą jej ukraińskie silniki potrzebne.

Prawa patentowe, dokumentacje techniczne, osiągnięcia badawczo-rozwojowe oraz kadra inżynierska są w Rosji, a najlepsi specjaliści pracujący dotąd na Ukrainie właśnie się przenoszą do Rosji. Zaś w zakładach Motor-Sicz siedzi wywiad Rosji. Tak będzie wyglądać mniemana produkcja kozacko-husarskiego śmigłowca środkowoeuropejskiego: pod kontrolą Rosji.

W tle:

Polska kupuje amerykańskie samoloty dla VIP-ów, państwowy PLL LOT po raz kolejny odrzuca Airbusy i wybiera Boeingi, mamy amerykańskie F-16, kupimy amerykańskie rakiety Patriot, amerykańskie pociski manewrujące, amerykańskie drony. Zapewne też amerykańskie śmigłowce szturmowe. Wszystko amerykańskie. Mimo że inne kraje, w tym europejskie kraje NATO, mają – jak widać po europejskim Airbusie – nie gorszy lub nawet znacząco lepszy sprzęt i lepsze oferty.

Najnowsze tło:

Macierewicz (minister obrony – sic!) stwierdził, że „wie na pewno”, że Rosja kupiła – po 1 dolarze za sztukę – okręty desantowe Mistral, które pierwotnie miała Rosji sprzedać Francja (warte, w pierwotnej cenie zakupu od Francuzów po ok. 500 mln euro za sztukę), ale się ze sprzedaży wycofała (w dużej mierze ze względu na prośby Polski: „bo Rosja zagraża”). Dowiedział się tego z mediów, o charakterze trollowym. Gdy Rosja rewelacje Macierewicza wyśmiała, a Francja oświadczyła, że nie udzieliła Egiptowi prawa do reeksportu okrętów, Macierewicz zażądał od Rosji oświadczenia, że nie kupiła i nigdy nie kupi. Bo „Polska musi mieć absolutną pewność”. Tym samym Macierewicz oświadczył, że Polska nie ma wywiadu (bo sam go wcześniej rozwalił), wobec czego zastępczo Ministerstwo Obrony zajmuje się czytaniem trollowych portali w internecie, zaś aby się czegoś dowiedzieć, musi publicznie prosić o informacje swojego (mniemanego) przeciwnika. I tym oświadczeniom, którym absolutnie nie ufa, musi absolutnie ufać.

Państwa Unii, europejskie państwa NATO, będą się teraz trzy razy zastanawiać: po co nam współpraca z Polską, skoro Polska jest źródłem nieuczciwości, nielojalności, obrazy i kłopotów? Konkluzje nie mogą być dalekie od wniosku: niech sobie sama radzi w napięciach, które wywołuje i sama załatwia swoje sprawy z Rosją.

Mądrzy ludzie mówią: nie szukaj przyjaciół daleko, a wrogów blisko. Polska ma odwrotnie. Dlatego realnym gwarantem bezpieczeństwa Polski jest Rosja. O ile Polska, własnymi rękoma, sama się nie rozwali.

Tanaka

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1 117

Dodaj komentarz »
  1. Na marginesie
    25 października o godz. 13:31 i inni
    Na marginesie
    25 października o godz. 13:56 i inni

    Zeby nie bylo, ze to do poprzedniego tematu PS nizej. Ale teraz jeszcze…

    Panstwo musi byc straznikiem obojetnosci swiatopogladowej, nie konstytucji. Panstwo musi byc laickim panstwem. Gwarantowanie Konstytucji przez Panstwo prowadzi do dzisiejszej sytuacji opisywanej przykladami na blogu. Wladza wykonawcza, dzisiejsza nadwislanska, interpretuje konstytucje ze slusznych, ze swojego punktu widzenia, pozycji. To robily wszystkie poprzednie wladze wykonawcze i beda robic nastepne wladze. Wedlug zasady T(eraz)K(urwa)M(y). To znaczy, ze uczestnicy blogu, inni rowniez, beda mieli konkretne zyciowe problemy, wystepujace w panstwach totalitarnych w przyszlosci rowniez.

    W panstwie laickim, wladza wykonawcza nie ma zadnych uprawnien do interpretowania, nawet wiekszosciowa. Stad wynikaja zasady podzialu wladzy, wzajemnej kontroli. Tron musi byc pusty.

    Okolo 30 lat temu, korporacje miedzynarodowe zaczely budowe, wewnetrzna, tego co pozniej nazwano Intranet. Przeplyw informacji poza kontrola sieci dystrybucji panstw. Poza kontrola poczty, tel/telegr, list klientow, wewnetrznej dokumentacji, etc.etc. Z czasem wprowadzono tunelowanie(???) polaczen, nazwane pozniej VPN (VirtualPrivateNetwork). Prawdopodobnie wielu z Was jest praktycznymi uzytkownikami takich sieci. Sieci te prowadza dzialalnosc najczesciej wg modelu B2B. To nie jest teoria spiskowa.

    To laickie panstwo, bunt przeciw totalitarnemu zawlaszczaniu kolejnych obszarow zycia, jego budowa, musi zaczac sie od Was. Ten model powinien byc w swoim charakterze modelem nazwijmy U2U, User2User. Dlatego od Was, ze Wy probujecie formulowac problemy zycia w panstwowosci zawlaszczonej. Tego nie moga zrobic ludzie ktorych slownik jest 1000wyrazowy. Ale oni, tez maja prawo byc uzytkownikami takiego modelu.

    Sieci spolecznosciowe nie spelniaja warunku U2U. Konta facebuka i innych mozna zlikwidowac. Centralnie. Siec taka, U2U, nie moze byc centralnie sterowana. Musi skladac sie z dziesiatkow/setek malych applikacji (app) umozliwiajacych natychmiastowy kontakt miedzy uzytkownikami mobilnych urzadzen komunikacyjnych. Nie tylko w sprawie zapobiegania ciazy (tabletki), przerywania ciazy, szukania szkol, vegetarianskiego jedzenia czy sposobow spedzania wolnego czasu. W kazdej waznej zyciowo sprawie, w ktora ingeruje totalitaryzm koscielny. Byc moze z czasem rowniez problemom sadzenia drzewek owocowych, jezeli teokracja uzna gatunek jablek ZlotaMaria za jedynie sluszny. Albo opony zimowe marki JezusBezpieczny. Kazdy z tych app moze byc dowolnie instalowany/wyinstalowany z kazdego urzadzenia. Nawet wiecej. Juz dzis jest mozliwe technicznie poslugiwanie sie urzadzeniami/programami poza stacjami przekaznikowymi czy monopolami kablowymi. Wasze urzadzenia mobilne, (katolikow tez), sa w stanie tworzyc sieci ANDNA (Abnormal Netsukuku Domain Name Anarchy). Inne protokoly rowniez istnieja, poza scentralizowanymi strukturami.

    Protesty z ambon, wzmacniane przez kolejne rzady nadwislanczykow w przyszlosci, mozna skwitowac przestawieniem na polozenie lotnicze, gdyby zaszla potrzeba.

    Jezeli chodzi o male miasta i przedszkola to moge sobie wyobrazic wiele babc w moim wieku i mlodszych, ktore chetnie zaopiekuja sie 2-3 przedszkolakami, majac w swojej komorce app BabciaSzukaPrzedszkolaka. Cena app standartowa 10zl. Inne koszty/warunki do uzgodnienia z posiadaczami app RodzicSzukaBabci. U2U.

    Tyle o omijaniu panstwa totalitarnego i budowie laickiego. Prawdopodobnie za 20-30 lat pojawila by sie koncepcja jak napisac nowa Konstytucje bez konkordatow. Jak wybierac ludzi do organow przedstawicielskich na zasadach meritokracji. Ale ja juz bede u Tor w Vallhall, dalej agnostyk ateisci. 🙂

    PS. Macierewicz, glowna postac tego horroru, to taki powiatowy Kim Philby, w calej swojej dzialalnosci rewolucyjnej. Ktos powiedzial, ze jak sie trzech rewolucjionistow zbiera na narade, to dwoch musi byc z CZeKa. To wyslali mlodego M. zeby sie wprawial w naradach.

    seleuk(os)

  2. Na razie wymiękłam… ale wrócę do tego tekstu.
    A co do „Szydło i Macierewicz” – kojarzy mi się nieodparcie…
    Tak argumentuje niezłomny człowiek… sowiecki.

    https://www.youtube.com/watch?v=0drR7ZojdNk

  3. @Tanaka

    Przeczytałem.
    Świetnie zebrałeś wszystko do kupy, teraz tylko można zatańczyć. Taniec polskiego chochoła. A potem naciągnąć na głowę papierową torbę.

    Ale co Francuzom daliśmy popalić za ten Gdańsk, to daliśmy 😎

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Religijnym to ja moge napisac list do Galatow albo Efezjan od Ryby jak chca. Nie od Sasiadki

  6. @seleuk(os)
    Ładna perspektywa… ale to też przeczytam później. Na razie wyczerpałam limit czasu i pilnie muszę zająć się czym innym. Ogólnie rzecz biorąc – mankament Twojej wizji polega na tym, że to jest partyzantka. A dolegliwe prawo jednak REALNIE może uderzyć np. w kobiety. Nawet jeśli masowo obchodzą je w lewo.
    Tyle na razie… Pozdrówka.

  7. @tejot – odpowiedziałam Ci dość obszernie pod poprzednim felietonem.
    Jeśli chcesz kontynuować – temat jest ciekawy. Pytanie – co robić?
    Na tu i teraz.

  8. Tak podejrzewałem, że ten blog został przeformatowany na konkurs najbardziej oszołomskich tekstów zakonu bądź sekty ateistów. Intuicja mnie nie myliła.
    (dotyczy tylko wstępniaka tekstu, dalej nie chciało mi się czytać)

  9. Wiadomo Rosja to kraj rozległy, dlatego też o Rosji można godzinami rozmawiać. I pisać dużo – jak uczynił to mistrz Tanaka.

    Ja tym razem o Rosji w nieco innej tonacji.
    Przywołam mianowicie specyficzny zawód.
    Nie, nie będzie o rosyjskich kosmonautach, ale o najstarszym zawodzie świata i tej profesji przedstawicielkach.
    Cały czas mamy przed oczami Rosję i …na przykład poetę Puszkina z rewolwerem w dłoni. Właśnie pojedynkuje się z Dantesem
    A gdzieś w oddali…
    …zima, sypnęło śniegiem. Na horyzoncie zawieruszyło się blade, samotne światełko. Leniwie ku gwiazdom podąża dym .
    Miejsce spotkania ich dwojga to nie jakaś przypadkowa speluna , czy pozbawiony klimatu hotelowy pokój, ale przytulne mieszkanko, pelargonie w oknie, kanarek w klatce , haftowane poduszki , a i samo spotkanie ma charakter towarzyski, gościnny, gospodarski. Coś w rodzaju „wizyty u cioci”.
    A kiedy On postanawia, że chwilowo miłości ma dosyć, gospodyni proponuje klientowi przerwę odpoczynkową.
    Ale robi to w sposób jak najbardziej taktowny:

    „Może kawaler teraz trochę się pobawi moim cycem, a ja tymczasem napiję się herbaty”.

  10. Teraz już wiemy, że nie tylko prezesa, ale i Macierewicza, wszyscy mogą pocałować wiadomo gdzie.

  11. A swoją drogą ciekawe, czyje przemówienia były dłuższe Fidela, czy Gomułki?
    Fachowcy mówią, ze Fidela, ale u Gomułki poetyka była bardziej urozmaicona.

  12. Cały szczegółowy opis Tanaki prowadzenia negocjacji o zakup Caracali i ich zerwania oraz wizje Macierewicza w sprawie polsko-ukraińskiej współpracy w dziedzinie nie wiadomo jakiej, a w szczególności Antoniego wrzutka o sprzedanych okrętach przez Egipt Rosji za 1 dolara sztuka, ilustruje niesamowite bałaganiarstwo, amatorszczyznę, nieudolność, infantylna zarozumiałość, lekkoduchostwo i pyszałkowatość PiSowskich przewodników „dobrej zmiany”.
    Ludzie z wysokim deficytem kompetencji, wrobieni, zakochani w swoich poczynaniach, teflonowo odporni na racjonalne argumenty, groteskowi, vide słowa prezydent nie wszystkich Polaków, jak to on będzie zmieniał świat i ludzi.
    Niekiedy mam wrażenie, że zostałem teleportowany do innej rzeczywistości, szczypię się w policzek. Nie nie, to są jakieś jajca, teatrzyk, kabaret. To nie może być prawda.
    Pzdr, TJ

  13. @Tanaka,
    Świetne zestawienie faktów i mitów, szkoda, że do pisowców to nie dotrze, a jeśli nawet dotrze, to i tak nie wyciągną z tego wlaściwych wniosków. W każdym razie wrzuciłem to na FB znajomym pisowcom poprosiłem też znajomych niepisowców, żeby wrzucili znajomym pisowcom. 🙂

  14. @Tobermory, z godz. 17:22
    Ale co Francuzom daliśmy popalić za ten Gdańsk, to daliśmy
    O komentarz poprosiłem Jacka Saryusza-Wolskiego, europosła z nadania PO, nieźle orientującego się w kulisach europejskiej polityki, pełniącego wiele ważnych i odpowiedzialnych stanowisk w różnych unijnych strukturach, znającego nieźle Francję (ukończone studia podyplomowe w Centre Européen Universitaire w Nancy, kojarzonego – jak dotąd – z raczej przyjaznego stosunku do Francji. Oto ta odpowiedź:
    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/jacek-saryusz-wolski-w-horyzoncie,682368.html

    Żeby nie było to tamto. Zgadzam się z wymową wstępniaka

    @Tanaki. Daliśmy się – znaczy Macierewicz się dał swoimi kretyńskimi wypowiedziami na temat Mistrali (Psze pani ten Hollanade orżnął NATO sprzedając Ruskim okręty za dolara) oraz jeszcze bardziej kretyńskimi wypowiedziami na temat koprodukcji polsko-ukraińskiej na zgliszczach post sowieckiego i rosyjskiego Motor Soczi – ograć Putinowi. Czy daliśmy się ograć Jankesom? Nie wiem. Za mało wiem. A jeszcze mniej wiem po wyliczance zalet i wad helikopterów Caracal produkowanych przez Airbusa i zalet i wad helikopterów Black Hawk produkowanych przez Lockheed-Martina. Te wszystkie listy od szefów Airbusa nie są dla mnie wiarygodne. Macierewicz też nie, żeby nie było wątpliwości. Sądzę, że jeszcze nic nie jest tak do końca pewne. Poza jednym.

    Sławomir Nowak został szefem Ukrawtodoru (Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy) z pensją 10-12 tysięcy hrywien miesięcznie (1,5-1,8 tys. zł – hi, hi) Dla tej fuchy przyjął obywatelstwo Ukrainy. Czy z tego faktu można wyciągać jakieś wnioski? Każde. Oraz – jak napisałeś – możemy też zatańczyć taniec polskiego chochoła.

  15. Czy to mozliwe ze dziennikarze zapomnieli czy nie zauwazyli ze Mecierewicz ze swoimi vice Tomaszem Szatkowskim I Bartoszem Kownackim tworzy uzbrojona armie z tzw OBRONY TERYTORIALNEJ na ktora skladaja sie kibole narkomani mafia onr inni faszysci i ukochane brygady Kaczynskiego.To Macierewicz I jego zastepcy Tomasz Szatkowski I Bartosz Kownacki zlikwidowali polski wywiad I kontrwywiad, przekazujac raport o stanie tych sluzb Ambasadzie Rosyjskiej

    Vice-minister Obrony Nasrodowej Szatkowski byl przez wiele lat prezesem Narodowego Centrum Studiów Strategicznych.Obecnie prezesem NCSS jest Jacek Kotas. Obaj zaangazowani w plany OBRONY TERYTORIALNEJ.

    Kotas byl latach 2014-2016 był prezesem spółki deweloperskiej Radius (wg organizacji “Miasto Jest Nasze” tej, co chce wyburzyć Nie dla wyburzenia budynku Syreniego Śpiewu. Ratujmy warszawski modernism wg http://www.reprywatyzacja.miastojestnasze.org)
    Narodowe Centrum Studiow Strategicznych powiązane jest personalnie z zarejestrowaną na Cyprze spółką Radius kontrolowaną przez związanego z Rosją szwajcarskiego biznesmena, który jest dyplomatą Gambii (!) w Moskwie. Szefem NCSS był obecny zastępca Macierewicza Tomasz Szatkowski, jego następca przyszedł wprost z prezesury Radiusa, a ekspert NCSS płk Krzysztof Gaj (który wyrażał zrozumienie dla ataku Putina na Ukrainę) powołany został z rezerwy na stanowisko szefa Zarządu Organizacji i Uzupełnień w Sztabie Generalnym.
    CYPR TO KROLESTWO ROSYJSKIEGO KAPITALU gdyz tam bodaj mozna kupic obywatelstwo .nie proceuralnie lecz zwyczajnie kupic za kase ………tak wiec zapewne nikt nawet nie wie ze dany obywatel cypru to zakamuflowany kapital rosyjski gdyz skad to mozna WIEDZIEC .

    Ośmiorniczki was zgorszyły? Zobaczycie ile ten cyrk będzie nas kosztował!

  16. Przepraszam, Tanako, że nie na bieżący temat. Polityka jest tak dalece nie moją materią, że staram się nie zabierać głosu. Choć zawsze gotów jestem wrzasnąć nawet na łożu śmierci: „Precz z partiami politycznymi! Niech żyją kobiety!”.

    dezerter83
    25 października o godz. 14:16

    „Wielokrotnie wyjaśniałem już na blogu, co mnie przekonuje o istnieniu Boga. To prawda, że treść Biblii jest jednym ze znaczących dowodów . Ale nie jedynym”.

    Przepraszam, po niemal tygodniowej przerwie w rowerowaniu pierwszy raz objechałem dziś Jamnika (45 km – tyle co splunąć) i mnie zad naiwania, więc mogę krzywo pisać. W dodatku kolejno w ciągu paru dni zmarli mój kardiolog (38 lat, śmierć samobójcza), a dziś się dowiedziałem, że wczoraj zmarł w łódce bosman mojej przystani po powrocie z jeziora i uwiązaniu łódki, silnika nie zdążył wyłączyć; nikogo na przystani nie było; kiedy przyjechał jeden z ratowników, Krzysio już był zimny. Tak więc kręci się coś koło mnie, przez co mętnie widzę.

    Dezerterze, sam sobie opowiadasz bajeczki o samodzielnym dojściu do sprawczej inteligencji świata.

    Najpierw zostałeś jako bachor zaszczepiony religijnie – i to jest główne i podstawowe źródło każdej religijności. Nie odkrywałeś logiki świata – jej zresztą nie ma, są wyłącznie prawa fizyki i chemii, nie żadna logika – jako stworzenie religijnie obojętne, lecz z już wszczepioną wiarą w Boga Jahwe. Bądź zatem tak dobry i nie chromol, że własnym rozumem doszedłeś do istnienia inteligencji, która powołała do życia świat i wszechświat. Mając dawno zasiedziałego w głowie Boga, powiadasz, że o własnych siłach doszedłeś do istnienia Boga. Gratuluję przenikliwości myślenia. Niech będzie pochwalony Twój dziewiczy rozum.

  17. Tanaka tak sobie pozwolil:

    „Mądrzy ludzie mówią: nie szukaj przyjaciół daleko, a wrogów blisko. Polska ma odwrotnie. Dlatego realnym gwarantem bezpieczeństwa Polski jest Rosja. O ile Polska, własnymi rękoma, sama się nie rozwali”

    Sprobujmy zilustrowac to jakos

    http://demotywatory.pl/1431973/Polsko-nie-szukaj

    Jak sie dobrze przyjrzec powyzszemu obrazkowi, to wszystko pasuje w tej madrosci. I to juz od 10 kwietnia 2010 roku!

    Samorozwalanie sie Polski rozpoczelo sie w blotach smolenskich

  18. A Slawomir Nowak, nosze dwa razy drozszy zegareki i o tym nikt nie donosi. Nikogo nie dziwi emigracja Polakow gdziekolwiek w swiat . Bardzo podoba mi sie emigracja pana Nowaka, za cztery lata Ukraina bedzie miec autostrady lepsze niz w Polsce bo nowsze. Powodzenia panie Nowak !!!

  19. Co jest groźne dla państwa ze strony PiSu? Nie tylko Macierewicz, nie on jest jedynym naprawiaczem państwa na modłę sarmackiego rozrabiaki.
    Najgorszą strategią jaką można sobie wyobrazić na wojnie i w polityce jest walka na wielu frontach.
    PiS taką taktykę realizuje. Wpadł w nią bez zamiarów, po prostu tak wyszło. Partia ta nie przewidziała, nie zdawała sobie sprawy lub nie chciała wiedzieć, że ma w sobie olbrzymi potencjał poróżniania. Skłóca się z coraz to nowymi środowiskami, jest w permanentnym konflikcie politycznym ze wszystkimi partiami i ugrupowaniami.
    Można to było przewidzieć, jeśli się wzięło przedtem pod uwagę takie cechy partii jak:
    – kłótliwość przejawiającą się przy okazji wielu, bardzo wielu poczynań partii
    – uwikłanie w politykę nienawiści do innych – tych którzy mają odmienne zdanie lub są uważani za obcych
    – ograniczone kompetencje dużej, a głośnej części liderów PiSu
    – konserwatyzm sprowadzający się do bogojczyźnianego traktowania państwa i społeczeństwa oraz w razie różnicy zdań do siermiężnego, zawadiacko-karczmianego traktowania konkurentów i partnerów jako niedorosłych do stawianych im wymagań, niedouczonych i niedoinformowanych
    – sarmackość polegająca na nagłym chwytaniu się za szabelkę, wykrzykiwaniu byle czego i demonstrowaniu wsobności (co to nie my) jako nadzwyczajnej zalety sprzedawanej jako samodzielność
    – niedojrzałość emocjonalna dużej części kadry PiSowskiej

    Można było przewidzieć. Lecz kto z obywateli zastanawia się nad takimi szczegółami, jeśli pięćset plus przed oczami, wrogowie Polski pakują walizki, a banksterzy sięgają głębiej do sakiewek by wypłacić się słusznie Polakom za wieloletnie krzywdy wyrządzone narodowi polskiemu i gospodarce polskiej.

    Duża część krajan nie rozumie państwa jako całość, widzi państwo poprzez pryzmat emocji, chciejstw i walki z wrogiem wewnętrznym i zewnętrznym. Do wyobraźni dużej części społeczeństwa przemawiają najlepiej emocje, przysięgi kandydatów na liderów dobrej zmiany bajdurzących o ruinie państwa i podnoszeniu Polski z ruin przez odnowicieli, bogojczyźniane zaklęcia, wyklinanie obcych, poszukiwanie agentów, którzy szkodzą państwu, złodziei którzy nas omamili, skolonizowali, podporządkowali, obietnica wymiany elit z kompradorskich na uczciwe, itd.
    Oklaski spotkają każdego polityka, który przyrzeka wytropić i ukarać szkodników-Michników, a uwolnioną od nich Polskę odbudować by ludzie godnie żyli i byli szczęśliwi. Taki nieskomplikowany obraz, tak zarysowana perspektywa dobrze się wpisuje w nieskomplikowane myślenie krajan o państwie.
    Ból demokracji.
    Pzdr, TJ

  20. Tanaka.

    Temat interesujący, ale dość dogłębnie spenetrowany.

    Patrząc szerzej, histeria napędzająca zakupy zbrojeniowe, jest warta sporo.
    W naszym przypadku ten torcik wart jest jak na razie, co najmniej 130 miliardów zł, co nawet w przeliczeniu po obecnym kursie daje okrągłą kwotę.
    Komu decydenci polityczni ją przydzielą, na jakich zasadach?

    USA z nikim nie dzieli się technologiami.
    Inne kraje, i owszem- w naszym przypadku dość szczodrze uczynili to już i Izraelczycy i Niemcy.
    Uzależnienie Polski od jednego dostawcy, dyktującego do tego astronomiczne ceny za sprzęt nad którym nie mamy kontroli, to dość dziwne działanie.
    Ale, skoro takie są zalecenia decydentów……

  21. Co do pana Nowaka…..
    Żadna praca nie hańbi, z wyjątkiem społecznej.
    Pensja może wynosić 500$.
    Nikt nie mówi o premiach, czy innych gratyfikacjach.
    Dysponowanie zamówieniami publicznymi w każdym kraju świata jest dość intratnym zajęciem.
    I co rusz wychodzą takie powiązania, nie tylko na wschodzie….

  22. Droga Pani Koro!

    tą drogą chciałem ustosunkować się do wielu oczernień jakie czytam na łamach internetowych wiadomości. Informuję Panią, że i ja również dołożyłem się do konta Fundacji, celem której było zebranie środków na poprawę stanu Pani zdrowia, skoro Państwo które Pani zamieszkuje takowego nie zapewniało. Nie mam jakichkolwiek zastrzeżeń do sposobu dysponowania środkami jakie dzięki takim jak ja udało się Pani zgromadzić. Na swoje dobre zdrowie Pani sobie wielokrotnie zasłużyła. Życzę Pani wielu lat w zdrowiu.

    P.S. Dla wszystkich wypowiadających się zawistników informuję, że ta kwota była jeszcze zbyt skromna aby kupić luksusowe BMW.

  23. @Kölner Jeck
    Nie rozumiem sensu publikowania tutaj tego oświadczenia – w Gazeta.pl jest na ten temat artykuł, pisz tam. Tu raczej tego typu zawistników nie ma, wiec trafiłeś jak kula w plot.

  24. Może w szaleństwie jest metoda. Jeśli uznają nas za szalonych, to… Spróbujmy poszukać (przewrotnie) pozytywów. W biologii to się nazywa kosztowne sygnalizowanie, w pokerze – blef.

    Jeżeli można zerwać wszelkie umowy, to… myślę, że tu jest jakieś szukanie drugiego Budapesztu i samooszukiwanie się w możliwościach wyjścia z klubu, który nas zobowiązał jakimiś umowami do współpracy.

    Trochę mniej tajemniczo – BRIC był chyba pierwszą taką próbą szukania alternatywy. Tu jest tworzenie mikroklubu, który może chciałby powiązać się z większymi BRICami. Jeśli tak, to kontrakt z Amerykanami też będzie finalnie blefem. Tylko takie ciągłe blefy skończą się tym, co w Grecji. Na końcu ktoś powie „sprawdzam”, a BRIC ten czy inny też powie, że blefował.

    Szaleńców ktoś będzie pewnie hamował, aby jeszcze stwarzać pozory. Ale może niekoniecznie. Układ, który się tworzy może sprzyjać jeszcze nieznanym postacią, aby się w miarę dobrze ustawić, oczywiście kosztem biernego społeczeństwa. Opowieść można ciągnąć…

  25. karo131 (21:10)

    „Macierewicz I jego zastepcy Tomasz Szatkowski I Bartosz Kownacki zlikwidowali polski wywiad I kontrwywiad, przekazujac raport o stanie tych sluzb Ambasadzie Rosyjskiej… Vice-minister Obrony Narodowej Szatkowski byl przez wiele lat prezesem Narodowego Centrum Studiów Strategicznych. Obecnie prezesem NCSS jest Jacek Kotas latach 2014-2016 był prezesem spółki deweloperskiej Radius… Narodowe Centrum Studiow Strategicznych powiązane jest personalnie z zarejestrowaną na Cyprze spółką Radius kontrolowaną przez związanego z Rosją szwajcarskiego biznesmena… ekspert NCSS płk Krzysztof Gaj (który wyrażał zrozumienie dla ataku Putina na Ukrainę) powołany został z rezerwy na stanowisko szefa Zarządu Organizacji i Uzupełnień w Sztabie Generalnym. CYPR TO KROLESTWO ROSYJSKIEGO KAPITALU gdyz tam bodaj mozna kupic obywatelstwo .nie proceuralnie lecz zwyczajnie kupic za kase ………tak wiec zapewne nikt nawet nie wie ze dany obywatel cypru to zakamuflowany kapital rosyjski gdyz skad to mozna WIEDZIEC.”

    Noo. Prosty zas czlowiek, nic nie wiedzacy i na dodatek myslacy po prostacku, takim jezykiem wali wprost, przychodzac w sukurs Tanace:

    „Kiedy wreszcie skonczy sie ta rusofobia? USA miala, ma i bedzie miala Polske w dupie. Moim skromnym zdaniem Kaczynski byl najgorszym prezydentem w historii tego kraju wlasnie za szczekanie Rosji i Niemcom, ktorzy to powinni byc najwazniejszymi sojusznikami dla Polski w dzisiejszym swiecie.”

    Najgorszy prezydent w historii kraju musial odejsc. Nie jak Balcerowicz, odejsc tylko ze stanowiska. On musial dokonac totalnego odlotu. No to i dokonal.

    Na uroczystosci wawelskie 18 kwietnia 2010 roku nie stawil sie „odwrotny” daleki przyjaciel Polski. W jego miejsce poslusznie przybyl „odwrotny” bliski wrog naszego umeczonego kraju. Tu, jeszcze raz, odpowiednia ilustracja

    http://demotywatory.pl/1431973/Polsko-nie-szukaj

    Dzieki skladamy Tanace za odkrycie tej odwrotnosci. Jak sie wydaje, umozliwilo ono Tobie, karo131, napisanie tego cos napisal. Wiec dzieki i Tobie skladamy. Me, myself and I to czynimy gromadnie

  26. Przepraszam za byka w przedostatnim zdaniu.

  27. pombocek
    25 października o godz. 21:10
    „Nie odkrywałeś logiki świata jako stworzenie religijnie obojętne, lecz z już wszczepioną wiarą w Boga Jahwe”.

    Pozwól, że wyjaśnię raz jeszcze, jak ze mną naprawdę było (Przepraszam, Tanako, że nie na bieżący temat).

    Powinieneś to wiedzieć , że z punktu widzenia Biblii – księgi, która wyjaśnia czym jest wiara – z człowiekiem wierzącym mamy do czynienia wtedy, kiedy dorosła osoba, pozna i zrozumie naukę Jezusa i dobrowolnie zdecyduje się zgodnie z nią żyć. Jestem tego klasycznym przykładem.

    Masz bogate doświadczenie życiowe, powinieneś więc także wiedzieć, że żadne dziecko nie dziedziczy po rodzicach wiary, ale raczej – tradycję religijną. To zupełnie dwie różne rzeczy. Według Pisma, wiara to głębokie, wewnętrzne przekonanie o istnieniu rzeczy, których nie można zobaczyć – inaczej mówiąc pewność.

    Nie ma takiej możliwości, żeby taka pewność zrodziła się bez gruntownej, rzetelnej wiedzy oraz zapoznania się z przekonywującymi dowodami. Żadne katolickie dziecko, nie jest w domu wdrażane do zdobywania gruntownej wiedzy z zakresu znajomości Pisma. Nie może więc być mowy, w jego przypadku, o wierzącym chrześcijaninie. Co najwyżej o kandydacie na niego.

    Chrześcijanin to naśladowca Jezusa z Nazaretu. Katolicyzm jest kpiną z nauczania Jezusa, więc żaden katolik nie żyje zgodnie z tym, czego On nauczał. Nie może tak żyć, ponieważ nie tylko go nie rozumie, ale nawet nie zna. Nie ma więc też wiary, która znajduje wyraz w chrześcijańskich uczynkach. Pismo mówi: „Wiara bez uczynków jest martwa” – czyli nie ma jej (Jakuba 2:26).

    Gdybyś napisał zgodnie z prawdą, że jako dziecko byłem zmuszony do przyjmowania „tradycji katolickiej” – a nie wiary w Boga – wszystko byłoby jasne. Tradycja katolicka ma niewiele wspólnego z Bogiem, a jeszcze mniej z Biblią. Dlatego nie wiedziałem nic na temat Jehowy. Chrześcijaństwo było więc dla mnie – tak, jak dla moich krewnych, znajomych oraz sąsiadów – bardziej zwyczajem niż religią.

    Moja „wiara” była wtedy martwa – tak, jak rytuały którymi ją wyrażałem. Wiara zrodziła się w moim sercu dopiero wtedy, kiedy podjąłem starania o których jest mowa w Dziejach 17:10-12.

    Pozostaję z szacunkiem.

  28. dezerter83 – 23:31

    „Masz bogate doświadczenie życiowe, powinieneś więc także wiedzieć, że żadne dziecko nie dziedziczy po rodzicach wiary, ale raczej – tradycję religijną. ”

    Jak sie wydaje, z ta akurat uwaga nie pod najlepszy adres zes sie wybral. Doswiadczen zyciowych w pewnych dziedzinach tam nie bylo zbyt wielu

  29. @Ewa-Joanna
    nie wiedziałem, że pracujesz za administratora tego blogu i doskonale wiesz kto czyta wpisy na tym blogu. Słyszałem że zamieszkujesz w Australii, a skoro tak to cel swój osiągnąłem, jeżeli dotarłem z informacją aż do Australii. A poza tym nie posiadam konta ani w wyborcza.pl, ani na Facebook aby tam swe informacje umieszczać.

  30. @Kölner Jeck 25 października o godz. 23:52
    Ewa-Joanna ma całkowitą rację, bo Twój post jest tu ni z gruszki, ni z pietruszki. Zwróciła Ci uwagę bardzo uprzejmie i z dużą dozą życzliwości. Nie musi być moderatorem tego forum żeby móc wyrazić swoje zdanie o Twoim komentarzu. A Ty – nie dosyć, że przyszedłeś i załatwiłeś się na wycieraczce to jeszcze zadzwoniłeś do drzwi i poprosiłeś o papier. Takie jest moje zdanie. Na razie. Chyba że (co się może zdarzyć) napiszesz tu coś sensownego. Nie wykluczam…

  31. Namarginesko,

    Powiadasz ‚nie wykluczam’. A to mi cos przypomnialo

    dezerter83 – 23:31

    „Moja „wiara” była wtedy martwa ”

    A dzisiaj jest bardzo zywa. Bo praktykujaca „zywe” PRAWO DO „PRAWDY”. Oraz inne wredne praktyki. Np. WYKLUCZANIE. W tym wykluczanie Z RODZINY wlasnych dzieci

    •Strażnica wyklucza za praktyki, które nigdy nie były nawet wspomniane w Biblii, takie jak palenie tytoniu, uprawianie hazardu i przyjęcie transfuzji krwi.
    •Wykluczenie zostało poszerzone o uniemożliwianie najbliższym członkom rodziny kontaktów z wykluczonym krewnym.
    •Kara ta obowiązuje już na zawsze

    Z dwojga zlego, wole martwosc chrzescijanstwa niz wrednosc jehowickosci

  32. A oto jak pan jehowita dezerter83 przejawia swoja wyzszosc nad niejehowitami

    „z człowiekiem wierzącym mamy do czynienia wtedy, kiedy dorosła osoba, pozna i zrozumie naukę Jezusa i dobrowolnie zdecyduje się zgodnie z nią żyć. Jestem tego klasycznym przykładem.”

    Na ile ta klasyka jest klasyczna? A na niezbyt duzo.

    Zycie zgodnie z nauka Jezusa to rowniez przebaczanie. Szczegolnie wlasnym dzieciom.

    Ta „klasycznosc” przykladu to nastepne swiadectwo wrednosci jehowitoidow

  33. Dla lepszego zrozumienia wpisu Tanaki nt. polskich przerzutek z francuskimi caracalami

    http://demotywatory.pl/4699872

    Francja nie przebiera w srodkach. O yeah! Podczas gdy Macierewicz w objecia Puti Puti sie pcha

    PS. Tobermory! Wyborne te kocieta caracalne. Mimo ze to tylko stepowe rysie

  34. I komentarz do powyzszego demotywatora

    Fajnie sobie robić jaja z Francuzów, tylko, że:
    – oni są potęgą militarną i atomową,
    – wygrali przetarg uczciwie,
    – zostali chamsko potraktowani przez polskie buractwo,
    – z burakow to tylko mozna robic bialą trucizne. Tuczącą oraz rakotworczą

  35. dezerter83
    25 października o godz. 23:31

    Widzę, dezerterze, że nie rozumiesz psychologicznego znaczenia faktu, że podejmując wysiłek niby samodzielnego rozeznawania się w sobie samym i świecie, nie byłeś w dziedzinie bogowości białą kartą – miałeś już wdrukowane pojęcia boga, nadprzyrodzoności, świętości itp. Byłeś już skażony Bogiem i religią. Nie ma znaczenia, w jakiej formie i jak głęboko. Więc niczego nie odkryłeś. Umocniłeś się tylko w tym, co Ci było wbite w niewinną główkę od najmłodszych lat. Niuansami możesz sobie wytapetować mieszkanie.

    Gdybyś pochodził z rodziny od pokoleń ateistycznej, zamieszkałej na bezludnej wyspie i własnym umysłem doszedł do istnienia jakiegoś boga, miałbyś zasługę jako głupi, ale choć oryginalny, a tak to tylko w dorosłym życiu z własnej woli zaczadziłeś się o wiele bardziej niż dziecko i niech Ci ziemia lekką będzie.

    Krótko mówiąc, wychodzi na to, że nie bardzo rozumiesz, dezerterze, jak doniosłą rolę gra w życiu kształtującego się człowieka nowe pojęcie. Miliardy człowiekowatych małp zostało skażonych w dzieciństwie pojęciem „bóg” i jemu podobnymi – na zawsze. Do nich należysz. Twoja wiara to tylko jeden z wielu tysięcy wariantów tego samego.

    Część ateistów z tego blogu przeszła swoją drogę do dorosłości w przeciwnym kierunku niż Ty – wyzwoliła się z dziecięcego obciążenia psychiki pustymi, czasem infantylnymi, zawsze zaś nieweryfikowalnymi pojęciami i treściami. Więc nawet jeśli niektórzy z nich przed śmiercią wrócą do krainy lękliwego dzieciństwa i zrobią znak krzyża, Twoja i ich drogi nigdy się nie przetną, ba – nawet się do siebie nie zbliżą. Tracisz tu czas, dezerterze.

    Chyba że lubisz pokazać to i owo na wybiegu jak modelka, o co Cię od dawna podejrzewam. W tym jesteś trochę anty-Chryst.

  36. Mozna sobie poczytac

    http://www.jwfacts.com/watchtower/preach.php/watchtower/polish/shunning.php

    Jak ktos jeszcze trawi te jehowitanskie pierdoly? Ten taki jeden, na tym tutaj blogu, nie moze sie doczekac na nastepna dawke jehowitanskosci. I ja nie tylko o sobie mowie!

  37. A E-J ma swoje zasady. PAINT THE CHINKS!

  38. Orteq,
    bzdury mówisz.

  39. @Orteq 26 października o godz. 1:55
    Po co dokuczasz E-J? Co do zdezerterowanego – ja też nie trawię tych jehowickich pier.ołów (czy może pier.ół)? Ale mnie one specjalnie nie bolą. Rozumiem, że Ciebie to dotyka osobiście – bo względy rodzinne. Ale tak w ogóle – to może już dasz sobie spokój? P.S. Widziałeś film „The Man on the Moon”? Ja obejrzałam, bo ozzy kiedyś napisał, że jest dobry. I teraz sobie wyobrażam, że ten film podobałby się Tobie. Taki zupełnie odjechany typ humoru… Znasz go?

  40. Na marginesie

    nikomu nie probuje dokuczac. Reaguje na posty, to wszystko.

    Nie znam filmu, sorry

  41. Na marginesko

    Jesli jeden immigrant probuje wybrzydzac na innego immigranta, w kraju czysto immigranckim, to daruj ty mnie.

  42. Szydlo, Duda i Anton razpizd*ili patafon.

  43. To metoda trolli, odbijac pileczke w calkiem innym kierunku niz zadany, a tu kierunek zgory wiadomy ateistyczny, ktory popieram w calej rozciaglosci i mimo wielo, wielo wieloletniego braku kontaktu z polskim jezykiem. Z gory przepraszam za moja polszczyzne inzynierska,

  44. Na zakończenie. Wybrałem niniejsze forum do przesłania swej informacji na ręce Pani Kory ponieważ jest to forum już z tytułu odpowiadające mi światopoglądowo, i jak się orientuję mogłoby również światopoglądowo odpowiadać Pani Korze. Dalszym uczestnictwem w wymianie poglądów na tematy bieżące nie jestem zainteresowany.
    Powodzenia.

  45. Dzien dobry,

    zauwazylem moj alias w @na marginesie – nie rozumiem Twojej rekomendacji filmu
    Milosa Formana @orteqowi – zreszta nie wiem, czy znasz dlaczego rezyser wybral te postac jako bohatera swego filmu. Polecam jeszcze innego „bohatera” z mojej menazerii artystycznej a mianowicie: Tiny Tima. A takze mego proto stan up´a : Lenny Bruce´a.

    Pozdrawiam

  46. Rosja realnym gwarantem bezpieczeństwa Polski – dlaczego nie? mielibyśmy pewnie taką autonomię jak Czeczenia, a w roli Kadyrowa Macierewicz.

  47. act – 5 :07

    Wymienione przez ciebie osobliwosci rozpizd*ily o wiele wiecej niz pafanon.

    A w ogole to tam jest ich przynajmniej szostka. Macierewicz, Kaczyński, Duda, Szydło, Ziobro oraz Kaminski. Prawdziwe nieszczęścia polskie. Pol tuzina populistycznych beztalenci.

    Jak mowic prawde to cala. A nie po polowie

  48. ozzy – 7:27

    „nie rozumiem Twojej rekomendacji filmu Milosa Formana @orteqowi – zreszta nie wiem, czy znasz dlaczego rezyser wybral te postac jako bohatera swego filmu.”

    Tez nie rozumiem. O aktorze Jimie Carrey slyszalem jedno: specjalista od overacting

  49. Ewa-Joanna (2:21)

    „bzdury mówisz.”

    Dziekuje. Niektore z tych bzdur dzieki Tobie udaje mi sie wygenerowac czasem. Tez i za to serdecznie Ci dziekuje.

    To emigranckie wybrzydzanie na innych immigrantow. Sam bym na to nigdy nie wpadl. Po prawie polwiecznym zyciu poza krajem

  50. Podsumowując rzecz słowami mistrza Bukartyka:
    „Patrz, jaka piękna jest ojczyzna nasza z lotu ptaka,
    aż chce się płakać, normalnie chce się płakać…”

  51. karo131 (5:30)

    „To metoda trolli, odbijac pileczke w calkiem innym kierunku niz zadany”

    Eee tam, zaraz trolli metoda. A w ogole to co to jest troll?

    Kierunek zas jest jak najbardziej ten sam:

    Puti Puti is here to stay.

    Tanaka to wypowiedzial. Ty to wypowiedziales. I ja za wami powtorzylem. Calkiem niewinnie zreszta to czyniac

    „a tu kierunek zgory wiadomy ateistyczny, ktory popieram w calej rozciaglosci i mimo wielo, wielo wieloletniego braku kontaktu z polskim jezykiem. Z gory przepraszam za moja polszczyzne inzynierska”

    Nic nie widze zlego w Twojej polszczyznie. Ani w ateizmie.

    Nie wiem tylko co Putin sobie powtarza, pod swoim kabiebowskim nosem, na ten temat. Bo oficjalnie to on tak jakby za bozia cerkiewna mocno sie ustawil od kilkunastu lat.

    „Przestaniecie śmieszkować gdy Władimir zostanie ośmielony na tyle naszą nieudolnością, że sobie zrobi w tempie zajęcia Krymu jakiś korytarzyk lądowy z Kaliningradu do Białorusi”.

    Te pileczki odbijane w innych kierunkach niz zadane. Ja tam nie widze tych niby innych kierunkow. Bo ja ciagle mysle o Tanakowym przypomnieniu madrosci finlandczyka Kekkonena:

    Nie szukal przyjaciol daleko a wrogow blisko.

    I ciagle mysle: czy Polska juz osiagnela odwrotnosc tej madrosci Kekkonena, jak chce Tanaka? Czy dopiero zmierza do tej odwrotnosci?.

    PS. Przestrzegam. Tanaka potrafi mowic jak Max. Czyli jak jest. Ale on potrafi tez mowic jak nie jest. Tez zrzynajac to Maxa Kolonki

  52. No cóż, sprawdza się powiedzenie v. Bismarcka: „dajcie Polakom władzę, a sami się wykończą”. Oczywiście to nie jest cytat dosłowny, słyszałam go bardzo dawno, od czasu do czasu ktoś na niego się też powołuje, ale te słowa doskonale oddają to, co się w Polsce dzieje. Przyznam, że gdy pierwszy raz usłyszałam to słowa, byłam oburzona, ale teraz…
    No i drugie powiedzenie, tym razem naszego wspaniałego Poety, Jana Kochanowskiego:
    …”nowe przysłowie Polak sobie kupi, że i przed szkodą, jak i po szkodzie, Polak głupi”.
    Ciekawa jestem tylko czy doczekam się powrotu do normalności.

  53. Jakby ktos nie potrafif wygenerowac tanakowej odwrotnosci madrosci Kekkonena

    Kekkonen:
    „Nie szukaj przyjaciol daleko a wrogow blisko”

    Tanaka:
    „Szukaj przyjaciol daleko a wrogow blisko”

    No bo jak inaczej mozna te madrosc odwrocic? No jak?

    Tanaka?

  54. Tanace something pojebalos z ta odwrotnoscia. Tak methinks

  55. Dobry tekst, szkoda tylko że długi.
    W dzisiejszych czasach mało kto czyta takie długie teksty.
    Rada: przerobić na memy, z króciutkim tekstem i koniecznie ze śmiesznym obrazkiem. Tylko tak można dotrzeć do większości, która nie jest zdolna do czytanie i zrozumienia dłuższych tekstów.
    Przy okazji przypominam, że obecnie głos wyborcy czerpiącego wiedze o świecie z memów liczy się tak samo, jak głos wyborcy, czerpiącego wiedze o świecie z czasopism z dłuższych tekstów.

  56. Orteq

    Rzecz jasna masz prawo kwestionować słuszność poglądu, który wyrażony jest w Piśmie. Niestety – moim zdaniem – w ten sposób pogłębiasz tylko swoją frustrację. Może więc warto starannie rozważyć punkt widzenia tego, który ma na uwadze naszą wiecznotrwałą pomyślność, a nie tylko doraźne korzyści ? Serdecznie Cię do tego zachęcam i przypominam „abecadło” chrześcijanina:

    Bóg ma prawo wymagać od osób, które chcą utrzymywać z Nim bliską więź, że będą starać się żyć zgodnie z Jego miernikami. Dzięki temu mogą korzystać z życia w najlepszy sposób.

    Jehowa jest święty i oczekuje tego samego od swych sług: „Jako posłuszne dzieci, przestańcie się kształtować według pragnień, jakie poprzednio żywiliście w swej niewiedzy, ale w zgodzie ze Świętym, który was powołał, sami też stańcie się święci w całym swym postępowaniu, gdyż jest napisane: „Macie być święci, ponieważ ja jestem święty” (1 Piotra 1:14,15).

    ŚJ wnikliwie studiują Biblię i dzięki temu poznają zasady ustanowione przez Boga. Wiedzą zatem, czego On od nich wymaga. Do wykluczenia ze zboru dochodzi tylko wtedy, gdy ktoś dopuszcza się rażącego grzechu i nie okazuje skruchy.

    To Biblia zaleca wykluczanie ze społeczności tych, którzy zatwardziale łamią zasady biblijne. A zatem usunięcie nieokazującego skruchy grzesznika dowodzi przestrzegania mierników Bożych oraz pomaga utrzymać zbór w duchowej czystości. A samego winowajcę może skłonić do opamiętania się (1 Koryntian 5:9-13).

  57. Z double negative – podwojny negatyw – mamy tu do czynienia.

    – NIE szukaj przyjaciol daleko a wrogow blisko
    -Szukaj przyjaciol daleko a wrogow blisko

    Oto co sie wkradlo w something pojebalos Tanakiego. Podwojny negatyw powinien przyrocic pozytyw. A czy przywrocil?

    Tanaka dal sie zlapac we wlasne wnyki pseudonaukowo-profesorsko-texanskie.

    Kekkonnen niekoniecznie dal sie w cokolwiek zlapac. Inne czasy byli, you see

    Nawet WIELCY potrafia sie od siebie roznic inteligencja. Chocby nieznacznie

    Powtorzmy. Kekkonen:
    – NIE szukaj przyjaciol daleko a wrogow blisko
    Tanaka:
    – Szukaj przyjaciol daleko a wrogow blisko.

    Jak dalej zyc? Who knows? Or cares?

  58. dezerter83 (9:44 )

    „Rzecz jasna masz prawo kwestionować słuszność poglądu, który wyrażony jest w Piśmie.”

    Noo, dzieki za te slusznosc

    „Do wykluczenia ze zboru dochodzi tylko wtedy, gdy ktoś dopuszcza się rażącego grzechu i nie okazuje skruchy.”

    Ja mowilem WYLACZNIE o wykluczaniu, BEZ WYJATKOW, wlasnych dzieci. Nie tyle z religii swiadkoidalnej co z ZYCIA RODZINNEGO

    „To Biblia zaleca wykluczanie ze społeczności tych, którzy zatwardziale łamią zasady biblijne. A zatem usunięcie nieokazującego skruchy grzesznika dowodzi przestrzegania mierników Bożych oraz pomaga utrzymać zbór w duchowej czystości. A samego winowajcę może skłonić do opamiętania się (1 Koryntian 5:9-13).”

    A ten wykluczony „grzesznik” to twoje wlasne dziecko.

    To ty sie opamietaj. Zgodnie z 1 Koryntian 5:9-13.

    Obawiam sie, ze ten drugi blogowiec, dobrze wychowany, tez ci bedzie jakies androny prawil w odpowiedzi. I bedzie nastepne pustoslowie.

    Marze o tym, ze to nastepne pustoslowie przeciwjahowickie na tym blogu bedzie nieco odmienne od mojego.

    Bo ja sam siebe zanudzam niemilosiernie

  59. dezerter83
    26 października o godz. 9:44

    „To Biblia zaleca wykluczanie ze społeczności tych, którzy zatwardziale łamią zasady biblijne”.

    Jesteś więc, dezerterze, wyjątkiem, może nawet Jezusem na odwyrtkę, ponieważ zatwardziale łamiesz zalecenie Jezusa, by otrzepywać pył z nóg po opuszczeniu miejsca, gdzie Cię nie chcą słuchać. To zalecenie jest proste jak kij od szczotki, a Ty na moje kilkakrotne uwagi odpowiadałeś krętactwem – że blog jest dla wszystkich. Czyli swoim zwyczajem, jak nie masz nic mądrego do powiedzenia, mówisz nie na temat. Ja Cię przecież z blogu nie wyganiałem, wskazywałem tylko, że naukę swego nauczyciela obchodzisz szerokim łukiem, bo Ci za cholerę nie pasuje.

  60. dezerter83
    26 października o godz. 9:44

    Pardą. Powinno być: „Tę naukę swego nauczyciela obchodzisz szerokim łukiem, bo Ci za cholerę nie pasuje”.

  61. Jak zatem widać, na relatywnie małym akwenie, w pierwszych dniach listopada, we wschodniej części Morza Śródziemnego, przypadkowo na finiszu wyborów prezydenckich w USA, znajdą się dziesiątki okrętów i setki samolotów obu „warczących” na siebie Supermocarstw.

    Towarzyszące od dwóch lat napięcie między obu krajami, owocujące szeregiem incydentów z udziałem samolotów i okrętów obu krajów, nie wróżą temu spotkaniu nic dobrego.

    Należy żywić nadzieję, że politycy i wojskowi obu stron, zamiast przeć do starcia, dojdą do tego samego wniosku co komputer „Joshua” wyposażony w sztuczną inteligencję w słynnym filmie science-fiction w reżyserii Johna Badhama pt. „Gry Wojenne”. Pamiętamy dramatyczną końcówkę, gdy świat stojący u progu wojny nuklearnej uratował młody człowiek. Zatrzymał on zarządzający amerykańskimi wyrzutniami nuklearnymi i chcący je odpalić serwer grą w kółko i krzyżyk. Serwer nie mogąc wygrać sam ze sobą „zmęczył” się i zresetował, po czym przywitał się ze swoim twórcą profesorem Falkenem, wypowiadając słynne zdanie – „Dziwna gra. Jedynym zwycięskim ruchem jest nie grać.”

    Ta puenta filmowa w roku 1983 była jawnym pacyfistycznym przesłaniem dla tkwiących w spirali zbrojeń i prących do III Wojny Światowej: USA i ZSRR. Niestety ten apel jest znów aktualny.
    http://trybuna.eu/czy-grozi-nam-iii-wojna-swiatowa/
    =============

    Macie ciekawą analizę…..
    W tym kontekście, nasze helikoptery, to mało znaczący pyłek….

  62. Gratulacje dla Tanaki za główną stronę 🙂 brawo

  63. Nie żeby zaraz memy, ale spróbuję zrekapitulować. Przeczytałam szybko, więc szczegóły mi umykają. Ogólnie (o ile dobrze rozumiem) było tak: Polska ogłosiła przetarg na wojskowe helikoptery, stawiając przy tym (Szydło i Macierewicz!) szereg twardych warunków (których np. Amerykanie by NIGDY nie spełnili). Ofertę uwzględniającą WSZYSTKIE te warunki przedstawiła Francja, a raczej firma Airbus, która jest międzynarodowa – w granicach Unii Europejskiej. Macierewicz odrzucił tę ofertę, czym naraził się poważnie (i chyba nie tylko Francji). Zdecydował się (mgliście) na jakiś produkt wytwarzany na Ukrainie, w zakładach rojących się od wtyczek Puti Puti. W sumie jest to, typowa dla PiSu, tromtadracja, awanturnictwo i chamstwo przeplatane głupotą.

    Inna kwestia to fakt, że Airbus w zakresie liniowych samolotów pasażerskich niejako utknął w martwym punkcie (z tym właśnie ogromnym „Airbusem” na który nie ma zbyt wielu zamówień). Z kolei Boeing… jego liniowy model sprzedaje się jak świeże bułeczki. Ambicja „to beat the Americans” odgrywa istotną rolę w działaniach Airbusa. Z kolei Amerykanie – po prostu śledzą rynek i wysnuwają odpowiednie wnioski. Inaczej mówiąc, nie tylko Polacy, ale Airbus również podchodzi do spraw produkcji i sprzedaży samolotów – ambicjonalnie i niekoniecznie biznesowo. Czyli Polacy są po prostu skrajnym przypadkiem tego samego nie merytorycznego podejścia do biznesu, jaki wykazuje również Airbus, chociaż być może w mniejszym zakresie?

    I jeszcze jedna daleka refleksja. Niedawno (bo we wrześniu) był w „Polityce” artykuł na temat klęski wrześniowej. Jak zwykle nie pamiętam szczegółów, ale chodziło o rażące błędy w polskiej polityce – błędy typu wydłużenie polskiej granicy z Niemcami poprzez sprzyjanie zajęciu Czech przez Niemców. W dodatku błędy w polityce militarnej, tromtadracja, brawura, głupota… Polscy żołnierze we wrześniu niejednokrotnie walczyli bohatersko, ale ich dowódcy byli… no poniekąd idiotami, zapatrzonymi we własne ambicje i chimery. Czy ten obraz coś Wam przypomina? Bo ja mam wrażenie, że historia się powtarza.

  64. @Orteq 26 października o godz. 3:47

    Ja na Ciebie nie wybrzydzam, po prostu staram się Ciebie zrozumieć.
    To znaczy szukam jakiegoś sensu w Twoim postępowaniu. I tylko tyle.

  65. „Macierewicz i Szydło : Śmigłowce muszą być produkowane w Polsce (w całości), przez polskie zakłady, polskich robotników, służyć polskiej gospodarce (i podnosić jakość polskiej innowacyjności oraz zapewnić posiadanie najnowszego, światowego know-how).”
    Od tego trzeba zacząć powracanie do normalności. Polska musi zacząć produkować, a nie importować. PiS sprzedał zakłady produkujące samoloty i ma wyrzuty sumienia. Polska może czuć się bezpieczna jako kraj kompletnie odstąpiony obcemu kapitałowi .
    Wojny prowadzi się o przejęcie żródeł surowcówych lub kolonizowanie krajów zdobytych w czasie wojny. Polska jest całkowicie przejęta przez obcy kapitał, więc jest całkowicie bezpieczna. Agresja na Polskę ze wschodu jest wykluczona, bo by doprowadziła do konfrontacji z obcym kapitałem.
    Propaganda wojenna ministra Macierewicza jest objawem choroby polskich polityków, którzy odstąpili Polskę obcym, rezygnując z zarządzania własnością czyli suwerennością Polski, ale w napadach schizofrenii politycznej bredzą o zagożeniu wojennym ze wschodu.
    Polska jest bezpieczna, tylko zagrożna przez własnych polityków , którzy z z powodu braku zajęcia przy budowaie polskiego przemysłu, na terenach okupowanych przez obcy kapitał, zajęli się importowaniem propagandy wojennej na teren Europy wschodniej. Polityk kierujący krajem pozbawionym własności jest tworem wirtualnym , śmiesznym i godnym pożałowania.

  66. @seleuk(os) 25 października o godz. 17:19

    Przeczytałam. To jednak nie jest takie proste. Po pierwsze zakładasz katastroficzny scenariusz, że rząd zamknie obywatelom wszystkie drogi porozumienia, czyli sieć. Coś takiego przeżyli Polacy podczas „wojny polsko-Jaruzelskiej”, gdy odcięto telefony, a internetu jeszcze nie było? Oczywiście, może się to zdarzyć. Jakie konkretnie sieci masz na myśli? Czy mógłbyś sypnąć technicznymi szczegółami?

    Po drugie, państwo, jak by nie patrzeć, jednak normalnie gwarantuje pewne standardy. Piszesz o babciach przyjmujących 2-3 dzieciaki na przechowanie. Większość rodziców nie odda dziecka ot tak, babci, która chce sobie dorobić do emerytury. Standard placówek przedszkolnych, również tych całkiem prywatnych, gdzie jakaś pani przyjmuje pod opiekę we własnym domu np. 6 dzieci, gwarantuje… państwo właśnie. Nad tymi placówkami prowadzi nadzór, zapewnia szkolenie, stawia wymagania… to jest kwestia wzajemnego zaufania między ludźmi, którego często do siebie nie mają – i bardzo często całkiem słusznie. Rolę pośrednika i gwaranta przejmuje państwo, przynajmniej teoretycznie. A jak się wywiązuje? To już inna kwestia.

    Stawiasz na maksymalną niezależność i samodzielność obywateli – w systemie totalitarnym. Ciekawe, bo przecież system totalitarny maksymalnie podcina tę samodzielność… Ale Twoja intuicja może częściowo być prawdziwa. W Rosji, gdy np. dojdzie do kraksy na drodze, natychmiast wszyscy świadkowie wypadku rzucają się na pomoc. Robią to lepiej lub gorzej (czasem całkiem źle), ale czują się zobowiązani. W Ameryce… no nie wiem. Raczej wszyscy pozostawiają akcję ratunkową policji, czyli liczą na państwo, a nie na siebie.

    Oczywiście, oczekiwania wobec służb porządkowych wynikają częściowo z doświadczenia – tam, gdzie niczego się od nich nie oczekuje, te służby zwykle rutynowo nie spełniają oczekiwań. Ale jak widzisz, z tym jednoczeniem się obywateli bywa różnie. Ciekawe jednak, że właśnie w państwach w sposób oczywisty totalitarnych obywatele są bardziej (?) skłonni do spontanicznej współpracy, przynajmniej w nagłych wypadkach.

  67. @ozzy 26 października o godz. 7:27
    Nie wiem, czy widziałeś mój komentarz do Ciebie z wczoraj pod poprzednim felietonem – przeczytaj, zrozumiesz więcej. „Menażeria artystyczna” – podoba mi się! Postaram się zapoznać, in the fullness of time 🙂

  68. W TVN 24 bis wyemitowano dzisiaj kolejny odcinekk filmu dokumentalnego „Ameryka w liczbach”, zatytułowany „Nasze prywatne Idoho”. Pokazano życie mieszkańców w miejscowości Coeur d’ Alene, do której ludzie uciekają przed wielokulturowością. Miejscowości praktycznie zamieszkanej przez bardzo konserwatywnych białych. Przypominających elektorat PiS. Jeden z bohaterów powiedział dziennikarce: „przyjedź do Idoho, ale nie próbuj go zmieniać”.
    Trump oświadczył ostatnio, że razem z Wielką Brytanią, Polską i Węgrami chce zwalczyć globalizm. Prosił o głosy amerykańską Polonię. Pewnie je dostanie.

  69. I jeszcze @ozzy – wyłapałam Twoją odzywkę o Gladwellu i 10 tys. godzin 🙂
    A że Twój syn ma chęć, talent i cierpliwość – to bardzo dobrze.

  70. A jeszcze na ten (jak widzę, tu powracający) temat szukania przyjaciół blisko lub daleko…

    Na zdrowy rozum należy ich szukać blisko. Ale państwa (narody, kultury) bezpośrednio ze sobą sąsiadujące bardzo często serdecznie się nie znoszą… czyżby dlatego, że mają ze sobą na co dzień do czynienia i są zaszłości historyczne walki o miedzę? Dotyczy to w szczególności państw, które lubią rozpychać się łokciami. Stany Zjednoczone jako sąsiad… to „mixed blessing”, a czasem nawet wręcz odwrotnie. A jak „lubiani” są w Azji Japończycy? No właśnie.

    Zatem instynktowna niechęć do Rosji w Polsce jest, moim zdaniem, zupełnie zrozumiała. Przy czym chodzi, jak zwykle, o Rosję, nie o Rosjan. Bo Rosjanie to przeuroczy ludzie… pod warunkiem, że sprzedamy im mięso i proszek do prania i nie będziemy źle mówić o Putinie…

  71. Na marginesie
    26 października o godz. 15:44
    A jak „lubiani” są w Azji Japończycy? No właśnie…
    ………………………………………………………………………………
    …gaworząc dalej: Hiszpanie z Portugalczykami albo Chorwaci
    z Serbami. Nie wspomnę o Baskach czy też Irlandii….

  72. @zezem 26 października o godz. 15:51
    A już co do Francuzów i Niemców… 😀
    I nie zapomnij, że gaworzymy w kontekście „szukania przyjaciół”…

  73. Na marginesie
    26 października o godz. 15:44

    Największym przyjacielem Polski stają się obecnie pingwiny. Jeszcze przed Amerykanami.
    Jeśli zaś mówimy o krajach sąsiedzkich, to jest jasne, że mnóstwo między nimi było, czy jest, niesnasek, pretensji, napięć czy wojen. Z – choćby – oczywistego powodu: wspólnej granicy. Każdy ma własne ambicje co do jej przebiegu i ładności na mapie. Właśnie mamy takie emocjonalne echo: Międzymorze – te gacie już się obecnej Polsce wydają za ciasne – więc jest marzenie: Trójmorze, i da się – na razie – dopiąć guziki.
    W Europie każdy miał pretensje do każdego, najeżdżał i z każdym wojował: Norwegia-Szwecja, Szwecja-Finlandia-Rosja, Dania-Szwecja, Holandia-Hiszpania. Holadia-Niemcy, Niemcy-Polska, Polska-Ukraina-Rosja, Anglia-Francja, Irlandia-Anglia, Anglia-Szkocja, Portugalia-Hiszpania, Hiszpania-Francja, Watykan-reszta świata, itd itp.
    Przytomniejące państwa i społeczenstwa doszły jednak do tego, że niekoniecznie trzeba się kochać i iść do łóżka. Wystarczy się nie tłuc i normalnie współpracować. To się każdemu może opłacić. A jak się coś wspólnie opłaca, to się ludzie mogą lepiej rozumieć, albo co najmniej mieć jeszcze mniej ochoty na wzajemne wyniszczanie.

    Na tym zresztą, co do zasady, opiera się Unia Europejska. Gdzieś jest napisane, że Polska jest jej członkiem.

  74. @Tanaka 26 października o godz. 16:13

    No więc właśnie! Gdyby można było wlewać ludziom olej do głowy…
    I powściągnąć fobie, zaszłości, resentymenty…
    Inaczej mówiąc, rzecz się sprowadza do… wychowania?
    Pracy u podstaw? Czy może samokontroli?

    Tu by wypadało zacząć od samoświadomości
    I (excusez le mot) pracy nad sobą?
    Katolicyzm tu nie pomoże, tylko przeszkodzi.

    Może buddyści mieliby coś do powiedzenia?
    Buddyzm to nie religia. Na szczęście 🙂

  75. Żadne zbrojenia nie zapewnią nam bezpieczeństwa. Jeśli opór będzie większy nie zostanie kamień na kamieniu, jak już bywało. Najlepiej zlikwidować armię, jak ktoś będzie miał odwagę wejść, sam się przekona że naszym narodem nie da się rządzić. Dla każdego okupanta była to bolesna lekcja. Nie potrafimy nawet sami sobą rządzić.

  76. Na marginesie
    26 października o godz. 16:22

    Mój komentarz
    Praca w kierunku świadomego przystosowywania się do rzeczywistości by tę rzeczywistość zmieniać, może być nazwana pracą od podstaw.
    Moim zdaniem takiej pracy w Umęczonej jest wielki niedostatek. Jest praca na rzecz doraźnych korzyści, a tam gdzie nie ma korzyści, na rzecz odczuwania krzywdy i męczeństwa (wszystkiego tego co mieści się pod terminem „lęki egzystencjalne”), ma rzecz nienawiści, wypierania win, ojczystości zamkniętej i pretensjonalnej, pobudzania ksenofobii, która jest naturalnym odruchem człowieka, na rzecz działania bezplanowego, byle jakiego, na rzecz unoszenia się honorem i obrażania, itd.
    Najmniej pracy jest na rzecz wzajemnego zrozumienia, współpracy, umiejętności kooperacji bez wzbudzania negatywnych emocji i roszczeniowości, na rzecz zgody.
    Pzdr, TJ

  77. @tejot 26 października o godz. 17:39

    Jak zwykle, mądry komentarz.
    Od czego, Twoim zdaniem, należałoby zacząć?
    Mnie się kołacze po głowie –
    nazywanie rzeczy po imieniu.

    To wymaga znajomości nieco więcej niż 1000 słów.
    Ale również wymagałoby chwilowej rezygnacji
    z hermetycznego „akademickiego” języka.
    I zejścia na poziom – nie troglodyty, ale może dwunastolatka?

    Na co dzień często obserwuję totalną lingwistyczną bezsilność-
    gdy taki czy inny osiłek nie radzi sobie z emocjami
    Nie umie nazwać, co go gnębi – i co dwa słowa powtarza „k..a” lub „f…cking”
    A z bezsilności rwie się do bicia???

    Jak to jest? Przywrócić sens w dyskursie publicznym?
    Cenić ekspresję, ale eliminować beztreściowe bluzgi?

  78. Na marginesie (14:58)

    „Ja na Ciebie nie wybrzydzam, po prostu staram się Ciebie zrozumieć. To znaczy szukam jakiegoś sensu w Twoim postępowaniu. I tylko tyle.”

    Szukasz sensu w moim postepowaniu? Wspolczuje ja Tobie.

    Mnie nie chodzilo, pod 3:47, o TWOJE wybrzydzanie na ‚innych immigrantow’. Bo ja nawet tak sie pogubilem, ze zapomnialem iz ty tez immigrantka.

    Mnie chodzilo o sympatyczna Ewe-Joanne. Wybrzydzajaca, nieco mniej sympatycznie, na chinskich jej sasiadow downunderowych.

    Immigrant immigrantowi – immigrantem? Kiedys bylo Polak Polakowi – Polakiem..

    Tejot, pod 17:39, zdaje sie, troche o to zahacza

  79. @Orteq 26 października o godz. 18:11

    Aha, pojęłam. Trochę rozumiem Ewę-Joannę, bo ja też nie lubię niektórych zachowań Chińczyków. Ale mamy też znajomego Chińczyka, który swoich rodaków wręcz nie znosi… i często się z nich wyśmiewa. Go figure 🙂 Coś jak z Polakami?

    W ogóle imigranckie środowiska wydają mi się bardzo… no nie wiem. Pełne właśnie resentymentów, dziwacznych pretensji, złych emocji, wtykania innym przed oczy, co (materialnie) osiągnęli… Chociaż na pewno nie dotyczy to wszystkich i wszędzie. Zresztą może na imigracji (z racji narodowości) spotykają się ludzie tak różni, że w kraju pochodzenia na pewno obracaliby się w różnych środowiskach i nigdy się ze sobą nie zetknęli? Moźe o to chodzi?

    Co do komentarza tejota… mam nadzieję, że się jeszcze odezwie. Bo pisze z sensem.

  80. Namarginesko,

    W miedzyczasie, na boczku, poprawiono me. Powiedziano: nie Polak Polakowi – Polakiem, tylko Polak Polakowi – Polactwem. A jak to strawestowac, przerzucajac na nasze immigractwo? Moze: immigrant immigrantowi – Jackowem? Tym sposobem bysmy oddali czesc nalezna pisiorom

  81. Przyznaję, że ten atak na „Kölnera Jeck” mocno mnie zaskoczył, albowiem nie widzę nic złego w jego wpisie na temat Kory. A już zarzut, że nie pisze on na temat wydaje mi się co najmniej komiczny. Któż na tym blogu, rzec może z ręką na sercu, że zawsze trzymał się tematów „zadawanych” przez gospodarza(y) blogu? Zazwyczaj kilka, kilkanaście pierwszych wpisów dotyczyło tematu poruszanego we wstępniaku, ale w późniejszych bywało różnie – od postu na temat 8. Symfonii Mahlera, po częstotliwość występowania wirusa zapalenia wątroby wśró

  82. @jobrave
    26 października o godz. 19:28

    Mnie zaskoczył wybór tego forum na występ rzeczonego „Jecka”.
    „Jeck” w kolońskim dialekcie oznacza, poza okresem karnawału, kiedy każdy świętujący jest Jeck = Narr, po prostu „świra”).
    Założenie, że akurat Kora czyta ten blog, przekonanie, że pretensje do niej są uzasadnione i ta potrzeba publicznego wypomnienia jej swojego datku – w sumie jakaś groteskowa, absurdalna sytuacja.
    Zwłaszcza w zestawieniu z aktualnym tematem – zbrojenia polskiej armii.
    Mrożek by tego nie wymyślił 😉

  83. jo

    Jesli ja bym mial miec jakas uwage do postu Jecka to tylko taka, ze nic nie wiedzialem o zadnej Korze i Jeck mnie o niczym nie poinformowal

  84. Kontynuuję, bo- przypadkiem -wcisnąłem „opublikuj”

    …wirusa zapalenia wątroby wśród ludności etnicznej zamieszkującej północne tereny Peru.
    Przykre jest to, że „Koelner” dostał większe bęcki za swój niewinny wpis, niż niejaki „L*v*r” czy Endrju F., czy inny J***k NH, którzy trudnili się wyłącznie insynuowaniem.
    Mam nadzieję, że „Koelner” ma wystarczająco grubą skórę, by zdzierżyć to niemiłe zderzenie z „Listami Ateistów” i wróci, stając się mile widzianym dyskutantem.

  85. @Tobermory,
    Z wpisów „Kolońskiego” zrozumiałem, że solidaryzuje się z Korą, jest przeciwny pomówieniom, że ten blog mu odpowiada z racji światopoglądu, który on wyznaje. To, że zwracał się do Kory, choć ona nie czyta tego blogu (skąd ta pewność?), nie jest wystarczającym powodem, by bić chłopa po głowie. Może on wybrał sobie formę listu, jako formę manifestacji sprzeciwu wobec fałszu, kłamstwa jakiego dopuszczono się wobec Kory, nie sądząc, że zostanie to odebrane dosłownie, jako list. Tak czy owak uważam reakcję wypominających uważam za przesadną, bo nie takie „nienatematyczne”, a nawet absurdalne wpisy się tu pojawiają.

  86. Nie znam się na helikopterach, ale uważam, że ani dla PO, ani dla PiS techniczne aspekty ofert nie miały większego znaczenia. Obu partiom chodziło tylko o zrobienie dobrze swoim zagranicznym protektorom. Kwaśniewskiemu wypsnęło się w wywiadzie radiowym, jak to było z Mistralami i „dżentelmeńską umową” w UE. Po stronie PiS też dzieją się rzeczy, o których można przeczytać tylko między wierszami.

    Niedawno natknąłem się na artykuł z 2014 roku, napisany zaraz po wybuchu afery taśmowej, sugerujący, jakoby za kelnerami stał wywiad USA, który po wybuchu kryzysu na Ukrainie postanowił wymienić w Polsce prounijny i proniemiecki rząd PO na proamerykański PiS. Artykuł tym bardziej zastanawiający, że napisał go Tomasz Sakiewicz, człowiek od zawsze wspierający PiS.

    Według Sakiewicza dla Amerykanów kluczowa była koncepcja Międzymorza, którą PiS promował od lat. Kaczyńscy zawsze uważali Rosję i Niemcy za wrogów, i marzyli o bloku sięgającym od Estonii po Gruzję, opierającym swoją siłę na USA i NATO. W czasie pierwszych rządów PiS miłość Kaczyńskich do USA pozostała jednak nieodwzajemniona. Podczas kryzysu gruzińskiego w 2008 roku Lech Kaczyński bez wsparcia USA, na które liczył, wyszedł na idiotę, a kontrolę nad negocjacjami przejął Sarkozy. W 2014 roku sytuacja geopolityczna uległa jednak zmianie i Międzymorze stało się ważne również dla USA (chodziło o wbicie klina między UE i Rosję, bo Merkel i Putin zaczęli się za dobrze dogadywać). PO, które chciało bliskiej współpracy z Niemcami i poprawnych stosunków z Rosją, stało się przeszkodą. Dlatego Amerykanie postanowili pomóc PiS-owi w pokonaniu Platformy.

    Nie wiem, czy za taśmami kelnerów rzeczywiście stało CIA, ale PiS zachowuje się, jakby spłacał wobec USA jakiś dług.

    Weźmy na przykład Morawieckiego. Gdy występuje na „pierwszej linii medialnej”, jak mantry powtarza hasła o „odbudowie przemysłu narodowego” czy „wyjściu z pułapki średniego rozwoju”, zgodnie zresztą z programem PiS, który zawsze wzywał do „odzyskania suwerenności” czy „repolonizacji gospodarki skolonizowanej przez zachodnie koncerny”. Wystarczy jednak zajrzeć do działów gospodarczych popularnych portali, aby się dowiedzieć, że Morawiecki jest wielkim entuzjastą umów TTIP/CETA. Zaraz po objęciu stanowiska przygotował przepisy ułatwiające szybkie wdrożenie TTIP w Polsce (choć nie było wiadomo, czy UE w ogóle tę umowę przyjmie), i to z dodatkowymi klauzulami wzmacniającymi pozycję amerykańskich korporacji wobec polskich firm i instytucji. Jak to się ma do „suwerenności, repolonizacji i dekolonizacji”?

    Równocześnie PiS dzielnie pomaga Ukrainie (4 mld praktycznie bezzwrotnej pożyczki, odwracanie kota ogonem w sprawie uchwały o rzezi wołyńskiej, ściąganie miliona Ukraińców w celu obniżenia w Polsce płac czy snute ostatnio przez Macierewicza wizje budowy polsko-ukraińskich helikopterów pod patronatem USA) i walczy o oddzielenie Europy Wschodniej („Międzymorza?”) od „starej” Unii zdominowanej przez Niemcy.

    Dlatego gdy Macierewicz ogłosił zerwanie umowy z Francuzami, „aby wesprzeć polskie zakłady i miejsca pracy”, byłem pewien, że będą to „polskie zakłady” w Mielcu należące do Lockheed Martin, a nie te w Świdniku, będące własnością Włochów i Anglików. Później zrezygnował z Airbusów na rzecz Boeingów. Gdy doda się do tego powiązania Antoniego z niejakim d’Amato, dziwny przypadek Edmunda Jannigera czy fakt, że główni „eksperci smoleńscy” pochodzili z USA, można dojść do wniosku, że Macierewicz niekoniecznie jest rosyjskim agentem.

  87. @Orteq,
    Kora, to znana piosenkarka rockowa (znana tylko w Polsce). Zachorowała na raka, nie stać ją było na na kurację, więc zwróciła się do jakiejś fundacji o pieniądze. Udało się zebrać 100 tys., brakowało jeszcze 200 tys., ale w tym samym czasie rząd postanowił, że od września kuracja będzie refundowana, więc zbierać już pieniędzy na Korę nie trzeba. Kilka dni temu, faceci z „Super Expressu”(tabloid taki), zobaczyli Korę jak wysiada z luksusowego BMW. Napisali, że kupiła sobie, tę limuzynę, za pieniądze, które zebrała na leczenie, ale zaoszczędziła je dzięki refundacji. Kora zaprzeczyła, zaprzeczyła też fundacja, której rzecznik stwierdził, że pacjenci nie dostają gotówki do ręki, fundacja płaci bezpośredni służbie zdrowie, na podstawie rachunków przysłanych przez zakład lecznicy.

  88. remm
    26 października o godz. 20:24

    Mówiąc krótko.
    Za reprezentowanie amerykańskich INTERESÓW i politykę zgodną z nimi, różne kraje świata dostają corocznie kilka- kilkanaście miliardów zielonych- prosto z dodruku.
    Egipt, Turcja, Pakistan, i kilkanaście innych.
    Dlaczego?
    Bo interesy wymagają inwestycji……

    Polska nie dostaje nic.
    Nawet uczestnicząc w misjach realizujących nie nasze interesy i zużywając własne zasoby w celu ich realizacji.
    Cokolwiek kupimy, zużyjemy w tym celu i nie zostanie nam to niczym zrekompensowane.
    Układ jest idealnie jednostronny.

    „Bo nasza krew jest
    ich jest nafta”………

    Jakie mamy korzyści z takiego układu, trudno mi wskazać.
    Jaki interes robimy na rusofobii?
    To jest enigma.

    Media są w stanie wygenerować każdą psychozę.
    Realną, lub nie.
    Udowodnił to już Wells.

  89. A propos pracy od podstaw na przykładzie działań PO i PiS w sprawie katastrofy smoleńskiej

    Katastrofa Smoleńska była zbadana zgodnie z zaleceniami załącznika nr 13 do chicagowskiej konwencji lotnictwa cywilnego. Zgodnie z wytycznymi, procedurami badawczymi nakazującymi określone postępowanie wykonano w zespole rosyjskim MAK i zespole polskim Millera badanie przyczyn katastrofy i sporządzono raporty MAK i Millera.
    Raporty te zostały natychmiast przez PiS okrzyczane jako stronnicze, interesowne i fałszywe z najbardziej podstawowego powodu – ruskie kłamali w sprawie Katynia, to i teraz nakłamali w sprawie Smoleńska. Perfidia i idiotyzm. To był uzgodniony przez wiadome osoby zamach na prezydenta RP i elitę polityczną i wojskową państwa polskiego – taką śpiewkę skomponowali smoleńczycy.

    Obywatele zapewne zaczęli sobie zadawać pytanie – jaki idiota wsadził do jednego samolotu całą elitę polityczną, najważniejszych dowódców wojsk i prezydenta?
    Pytanie to tak doskwierać zaczęło PiSowcom, jako promotorom (Prezes) i organizatorom wyprawy smoleńskiej, ze rzucili się w następne szaleństwo – do zakłamywania katastrofy, przerabiania jej na zamach wszelkimi sposobami, by zdjąć z siebie odium niedołęstwa, bezplanowości, braku elementarnej zdolności przewidywania.

    PiS zmobilizował swoje kadry propagandowe, zorganizował Zespół Parlamentarny ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154M z 10 kwietnia 2010 roku (nazwa sugeruje, że komisje MAK i Millera nie ustaliły, a raczej ustaliły, ale nie podały prawdziwych przyczyn katastrofy w oficjalnych raportach). Odnaleziono chętnych naukowców do firmowania swoimi nazwiskami hipotezy zamachowej, zorganizowano ich w grupę doradczą i przeprowadzono kilka tzw. naukowych konferencji, na których naukowcy-ochotnicy wygłaszali referaty uzasadniające hipotezę zamachową wybuchową.

    PISowscy eksperci od przekonywania, że białe jest czarne, zainicjowali pracę od podstaw polegająca na zaprzeczaniu faktom, dowodom i logice. Trwało to latami. KBWL w osobie szefa zachowywała się wyjątkowo biernie, prokuratura nie wychylała nosa spoza biurek, a smoleńczycy rozochoceni brakiem wszelkiej reakcji szaleli ze swoją hipotezą zamachowo-wybuchową gdzie się da w kraju, próbowali nawet za granicą (w PE), lecz odzew był nikły, a w tym nikłym odzewie przeważało pukanie się w czoło.

    Rząd i partie polityczne siedziały cicho.
    Nie powstał żaden ośrodek, nie zatrudniono żadnych naukowców w obronie prawdy, władze akademickie tolerowały nieetyczne zachowania uczelnianych pracowników w służbie teorii smoleńskich, społeczeństwo nie otrzymało przekonywujących (mówionych językiem zrozumiałym) argumentów przeciwko kłamstwom smoleńczyków z wyjątkiem poburkiwania pod nosem – a to są jakieś fantazje, brednie, nie warto się tym zajmować.

    Mamy to co mamy. Jeśli nie ma pracy od podstaw na tak, to pole do popisu pozostaje dla pracy od podstaw na nie. W rezultacie mamy w społeczeństwie stały poziom wiary w hipotezę zamachową oraz bardzo wysoki poziom ludzi niezdecydowanych okazujących postawę typu – nie wiem jak było, ale z tego co słyszę, musiało tam być coś dziwnego, bo rząd niczego nie wyjaśnia, robi uniki, ględzi coś o kłamstwach, ale konkretów nie podaje. Jednak w zespole Macierewicza są uznani naukowcy i twierdzą oni, że coś tam musiało się wydarzyć. Takie są krytyczne spostrzeżenia dużej części społeczeństwa na temat „wyjaśniania” katastrofy smoleńskiej, krytyczne względem oficjalnych raportów, względem państwowej komisji, a tym samym państwa.

    Taki jest rezultat spoczywania na laurach badaczy katastrofy, polityków, którzy nie patrzą dalej niż na koniec swojego nosa oraz energicznej pracy zespołu smoleńczyków, którzy narzucili skutecznie swoją równoległą narrację o katastrofie jako zamachu wybuchowym, zasieli wątpliwości u obywateli, nawet u tych, którzy w zamach nie wierzą.

    Tak wyglądały te dwie prace od podstaw. Jedna praca (której nie było) od podstaw na tak i druga praca od podstaw na nie, która przyniosła pożądany skutek – przekonanie dużej części społeczeństwa, że w Smoleńsku był zamach.

    Platformiści nosili głowy wysoko, nie zniżali się do argumentacji, do reakcji na ataki smoleńczyków na prawdę i dzisiaj dopiero, po 6 latach zrozumieli, że problem hipotezy zamachowej smoleńskiej, to jest sprawa polityczna i należy dać odpór.
    Przez 6 lat wszyscy wiedzieli w PO, ze jest to sprawa polityczna, ważna z punktu widzenia stosunku obywateli do państwa, do polityki, do klasy politycznej, lecz nie byli tak przewidujący, przezorni, by potraktować ją poważnie. Teraz dopiero PO tworzy jakieś ciało mogące być postrzegane jako lustrzane odbicie zespołu Macierewicza i usiłuje dawać polityczny odpór zakorzenionej w umysłach dużej części społeczeństwa hipotezie wybuchowej zamachowej. Rychło w czas.

    Przy takiej argumentacji uzasadniającej utworzenia zespołu parlamentarnego ds. smoleńskich kłamstw można już teraz przewidzieć z dużym prawdopodobieństwem, że zespół będzie od razu oskarżany o motywacje polityczne, realizowanie interesu partii, a nie dochodzenie do prawdy, co nie ma nic wspólnego jakoby z porządnym, naukowym uzasadnieniem hipotezy wybuchowej przez zespół Macierewicza.

    Nie dziwię się politykom PO. Ich wyobraźnia nie sięga dalej niż poza opłotki własnej ugruntowanej w partii idei, którą kiedyś na początku drogi PO streszczała się w haśle – jak najmniej państwa. Teraz PO zbiera owoce funkcjonowania tej idei w sercach i umysłach swoich członków.

    Propagowanie i wyznawanie dosłowne, okrojone do populistycznego rdzenia, myśli politycznej liberalnej (jak najmniej państwa) z góry wyklucza jakąkolwiek pracę od podstaw. Dlatego PO nie podjęło pracy od podstaw w sprawie smoleńskiej ani w żadnej innej sprawie. PO nie miała żadnej wizji na dalej niż kadencja polityków.
    Pzdr, TJ

  90. Dzieki, Jo

    W miedzyczasie dowiedzialem sie, ze Kora nie cierpi katabasow. O czym Jeck tez nie wpomnial.

    To rzuca nieco wiecej swiatla na sprawe..

  91. Kora i jej brat zostali w latach powojennych oddani do przyklasztornego domu dziecka. Ich samotna matka była w skrajnej biedzie i nie radziła sobie z wychowaniem dzieci. Kora wyniosła stamtąd wyjątkowo bolesne doświadczenia.
    Może dlatego @Kölnera Jeck zdecydował się przekazać swoje wyrazy solidarności na blogu ateistów. Co w tym złego?

  92. @Orteq 26 października o godz. 20:51
    Kora nie cierpi katabasów – być może m.in. dlatego, że w dzieciństwie padła ofiarą sutannowego pedofila. I Kora nie robi z tego tajemnicy. Jest nawet o tym piosenka… którą właśnie staram się znaleźć.

  93. @mohikanin – 21:11,
    Na marginesie – 21:24

    Wlasnie o tym myslalem, piszac: ‚To rzuca nieco wiecej swiatla na sprawe..’.

    Co jednakze wciaz nie pomaga w rozwianiu mojej pierwszej watpliwosci, z niewiedzy o Korze wynikajacej. Watpliwosci wczesniej wyrazonej przez, zdaje sie, E-J, a moze i przez Na Marginesie.

    To mi wygladalo jak obijanie gruszke o pietruszke. Na blogu ateistow. Gdzie nikt nigdy wczesniej nie wspomnial o konflikcie Kory z polklerem

  94. Komentarz Jecka był z gatunku – użyjmy forum jako słupa ogłoszeniowego.
    Być może dlatego wzbudził sprzeciw Ewy-Joanny, który podzielam.
    Niektórzy publikują treści typu: oszczędzam w tym banku, daje mi najlepszy procent.
    I wrzucają je ciurkiem na każdym forum.
    Uważam, że jest istotna różnica między swobodną dyskusją na różne tematy
    A działalnością reklamową typu „kup pan cegłę”.
    Dlatego oprotestowalam tego Jecka.

  95. @Na marginesie
    26 października o godz. 15:21
    Mnie się wydaje, ze to raczej system jak piszesz totalitarnego państwa wyrabia w ludziach zdolność do radzenia sobie w różnych sytuacjach, gdyż nie mogą oni liczyć na nikogo innego.
    W oczach mi stoi obrazek z huraganu Katrina – młoda kobieta siedzi na ziemi z puszka Coca Coli w reku i jęczy – Can somebody help?

  96. Orteq ( calosciowo)
    Ja cie uprzejmie proszę zejdź ty ze mnie i przestań mi dorabiać etykietkę rasistki i wrednej emigrantki. najpierw czytaj uważniej, potem trochę pomyśl, jak nie zrozumiałeś to przeczytaj raz jeszcze, pewnie musisz kilkakrotnie żeby zrozumieć.
    Mam prawo do niezadowolenia z sytuacji, kiedy krok po kroku przestrzeń anglojęzyczna się wokół kurczy, nie podobają mi się pewne zachowania wykraczające poza ogólnie przyjęte zasady tego społeczeństwa, denerwują mnie pewne zachowania itd. Ale nie lecę zapisywać się do partii pani Hanson, zwyczajnie wyprowadzam się tak jak robią to inni.

  97. @Ewa-Joanna 26 października o godz. 21:33

    Tak… o to właśnie mi chodziło z tym porównaniem Rosji (totalitarnej przecież) z Ameryką.

    Tam gdzie państwo nie spełnia swoich obowiązków ludzie pomagają sobie we własnym zakresie. Ale mam wrażenie, że ta kwestia jest bardziej złożona – bo wchodzi w grę również względny dobrobyt i wygoda. W takich warunkach ludzie przyzwyczajają się do tego, że wszystko jest – i że nie muszą o siebie wzajemnie dbać. To jest tzw. „nanny state”, niby wcale nie totalitarny, ale jednak nie sprzyjający – no takiej sobie zwyczajnej zaradności.

    Przecież jeszcze nie tak dawno dzieci chodziły pieszo do szkoły. Same! Dziś dowozi się je samochodem albo autobusem szkolnym. Dlaczego? Bo tak. Bo nikt chce narażać dziecka. Niedawno czytałam reportaż o nastolatkach nocujących w leśniczówce. W nocy był pożar – dwoje z nich zginęło – a pozostałym dwojgu, którzy uciekli, nawet nie przyszło do głowy, żeby obudzić tych dwoje śpiących. Nikt im nie powiedział, że tak trzeba… To było w Polsce! Wychowujemy pokolenie niezaradnych?

  98. @jobrave
    26 października o godz. 19:28
    No dziś mam dzień tłumaczenia – to nie był żaden atak, zwyczajnie zwróciłam mu uwagę, ze cala wypowiedz poszła w pole, bo to nie ci odbiorcy i powinien napisać to pod stosownym artykułem. Tam gdzie przeczyta to więcej osób i to zainteresowanych. No ale onże nie ma tam konta wiec napisał tu. Co za logika!

  99. @tejot 26 października o godz. 20:49

    Jeszcze nie czytałam, bo chwilowo jestem bezczasowa.
    Ale jeszcze przed przeczytaniem mam propozycję:
    Weź może trochę przeredaguj i zaproponuj to jako wstępniak?
    Przecież to jest doskonały temat. O roli państwa.

  100. Brawo Tanaka! Tak nalezy zwalczac wszelkie pisie brednie SOLIDNA ROBOTA. Zestawiac co jelop mowil dwa lata temu z tym co dzis bredzi. Innej rady nie ma.
    PREZYDENT I PREMIER Z TEGO SAMEGO UGRUPOWANIA TO ZAGROZENIE DLA DEMOKRACJI. Kto i kiedy to glosil?
    Dodam, ze jak widac MIAL RACJE…

  101. No i znalazłam tę piosenkę Kory o „przedziwnym ojcu”
    „Szczęść Boże mówił i wszystkim się kłaniał”

    https://www.youtube.com/watch?v=bXXaJNm9_6g

  102. tejot (20:49)

    „Obywatele zapewne zaczęli sobie zadawać pytanie – jaki idiota wsadził do jednego samolotu całą elitę polityczną, najważniejszych dowódców wojsk i prezydenta?”

    Wsadzenie czy nie calej elity do jednego samolotu niewiele wyjasnia jesli o przyczyny katastrofy chodzi. Wiec pytanie nieco odmienne – jak doszlo do katastrofy? – bylo pytaniem ‚od podstaw’. Dajcie wy mnie przyczyny tej katastrofy!

    A szczegolnie taki tego pytania aspekt:

    czy piloci PLF 101 który uległ katastrofie w wyniku nieprzepisowego zejścia pod tzw. Minimum Descent Altitude (MDA, ustalone na 100 m wysokości barycznej) mieli możliwość zrozumienia dwóch najbardziej kluczowych poleceń wydanych przez wieżę smoleńską:
    1. Posadka dopolnitiel’no, 120, 3 metra (ok. 2 minuty przed katastrofą)
    oraz późniejszego
    2. Gorizont 101! (komenda padła po przekroczeniu MDA, na wysokości nad ziemią 55-60 m, co odpowiadało ok. 20 m wys. barycznej nad pasem 26)

    Niedawnym Artymowiczem tu sobie pozwolilem

    http://pawelartymowicz.natemat.pl/189619,propozycja-prosby-do-prokuratory-smolenskiej

    Pawel Artymowicz tak sobie odpowiedzial, na swoje pytanie:

    „Piloci tupolewa nie mieli moim zdaniem najmniejszej szansy na poprawne zrozumienie wyżej wymienionych instrukcji.”

    Niby drobiazg. Po szesciu latach odgrzebany. Ale wlasnie wygrzebany ze smietnika o nazwie ‚od podstaw’.

    Jest to o tyle ciekawsze, to nierozumienie przez zaloge tu-154 polecen kontrolerow, ze lud smolenski Macierewicza nie forsuje tezy winy rosyjskich kontrolerow lotow. Lud smolenski wybral ‚zamach’ i tego sie trzyma. Dlaczego, mozna zapytac?

    No bo przeciez to taki wdzieczny temat: kontrolerzy sciagneli Najlepszego Prezydenta w bloto. Wiadomo z czyjego rozkazu.

    Moim zdaniem – tu tez Artymowiczem posuwam – maciorstwo smolenskie od poczatku zdaje sobie sprawe z faktu, iz PRAWDZIWA przyczyna katastrofy bylo ZDUDLOWANIE uroczystosci obchodow 70-cia mordu katynskiego. Tam bylo chodzenie w zaparte. Jak w locie do Gruzji dwa lata wczesniej. Czy w wyscigu po krzeslo w Brukseli.

    ‚Oni nas dyskryminujo. No to my tym bardziej ‚jestesmy po to zeby walczyc’.

    To sa slowa wlasne Prezydenta Tysiaclecia. W Tbilisi, w sierpniu 2008 roku wygloszone. Tuz po rozwiazaniu konfliktu przez Sarkoziego i Putina.

    A w ogole to miejmy wzglad na odczucia ludzi, ktorzy do tematu „Smolensk” maja podejscie ambiwalentne.

    Ktory to poglad i ja reprezentuje. Co, nie widac tego? Kamuflarz!

    PS. E-J. Juz schodzem ze ciebie. Babciucia tez swoje potrzeby posiada

  103. @Na marginesie, 22:23

    Ales ty upierdl…, tego, co to ja chcial..

    Nie wyswietla siem ta „Kora – Zabawa W Chowanego”

  104. @Orteq 26 października o godz. 22:29

    Herod babą nie jestem… ale bywam 🙂
    Poza tym skoro temat Kory już zaistniał, to dlaczego nie?
    A link mnie się wyświetla. Może spróbuj jeszcze raz?

  105. Na marginesie

    Jednak sie wyswietlila, na innym portalu

    Wciaz probuje zglebic tresc. Tersc? Siersc? Korosc?

    Chyba mamy tu do czynienia z zapsciom generaracyjnom. Choc Kora to prawie moj wiek

  106. @Na marginesie – 22:37

    „Herod babą nie jestem… ale bywam”

    No bywasz. Zapraszam do jeszcze czestszej bytnosci

  107. Orteq – no nie wiem, jak to rozumieć…
    Jako herod – czy jako bytność?
    A tu masz (mam nadzieję) bardziej kompatybilną Korę 😉

    https://www.youtube.com/watch?v=Vswq_qcGOOk

  108. Ja tiebia liubliu, Namarginesko.

    Jak Babciusia siem dowie, nie daj bog, i ze eto wzaimno, to siem bendzie dzialo. Uoj bendzie dzialo. Wienc odpowiedz negatywnym plusem. If you can

  109. Tresci ponizszej nie panimaju. Bezglosna katarynka?

    http://demotywatory.pl/4703170/Grillowalbym

    Wiek? Przyzwyczajenia? Brak niebieskich pigulek?

    Moze byc, iz jest to „cuzamen do kupy”. Wirus mnie atakujacy

  110. Na marginesie
    26 października o godz. 15:21

    Ja uwazam, ze wszystkie zmiany w kierunku ucywilizowania musza zaczac sie od dolu. Obserwowalem polityke w Polsce z daleka, przez prawie czterdziesci lat i wszystkie zmiany dokonywane byly przez kogos z kolegami. Czasem dobierali sobie Broszke kolezanke do garniturow. Od srodkowego Gierka do teraz. I dalej beda to kontynuowac. Gwarantem tego jest KK. Ta korporacja dogada sie z kazdym, zeby byc gwarantem i wlascicielem obszaru nadwislanskiego. Nie tylko z Putinem albo Am. Jak zajdzie potrzeba to i z Aborygenami. To znaczy, ze potomkowie @Tanaka beda blogowac na temat zalet i wiarygodnosci stron umowy zakupu, przy zakupie sprzetu od Aborygenow. Niewatpliwie bedzie to transferem technologii, taki zakup. Z desek prostych (palety), nadwislanczycy przejda na produkcje desek gietych (bumerangi). Potomek Macierewicza to uzasadni, a w PowerPoint opisze Morawiecki potomek.

    Proba zmiany takiego statusu, budowa spoleczenstwa obywatelskiego, jak to niektorzy nazywaja (wg mnie najlepsza nazwa), musi zaczac sie od dolu. I obejmowac tych rowniez ktorzy umieja czytac tylko memy, jak to ktos ladnie nazwal. Ci, co tylko czytaja memy sa wyborcami tych kolegow z broszkami. I beda w przyszlosci rowniez, bez zmian.

    W moich latach studenckich (sredni Gierek) zajmowalem sie m.in kolportacja niezaleznych zrodel info. Za pomoca tramwaju i autobusu. Ci co z tego przekazu korzystali tez korzystali z podobnych srodkow. To znaczy, ze w tej wymianie poza obowiazujacym monopolem panstwa prowadzonej, znajdowali sie trzej partnerzy. Ten co dostarczal, zainteresowany i tramwajarz. Taka byla logistyka procesu. Czasem konczyla sie rewizja. Ale w zdecydowanej wiekszosci wypadkow powstawalo cos, co mozna nazwac zaufaniem miedzy partnerami. Zaufanie miedzy rownorzednymi partnerami jest klejem takiego obywatelskiego, laickiego spoleczenstwa. Spoleczenstwo obywatelskie nie moze powstac jako nielaickie. KK spelnia tu role rozpuszczalnika, nie jak chca niektorzy dzisiejsi lewicowcy, pomocnika. Tutejsi, o czym napisze dalej, praktycznie zbudowali podstawy i buduja dalej spoleczenstwo laickie i obywatelskie. To jest proces nieprzerwany. W kraju nadwislanskim zostal przerwany przez zainteresowanych. Boleslaw Piasecki, po wojnie zostal zalozycielem stowarzyszenia PAX i zasiadal w poselskiej lawce, obok przyszlego premiera /niepodleglych/ nadwislanczykow T.Mazowieckiego. To T. Mazowiecki, z pomoca paru przyjaciol i paru uniwersyteckich glupkow, wprowadzil dzisiaj flagi faszystow do kosciola. Swiadomie. Lemanskie, tischnery, bonieckie sa tylko mydleniem oczu, kurtyna. Zamknij oczy zeby zobaczyc.

    Teraz o tutejszych. Moje przygody z opiekunkami dzieci dawno sie zakonczyly, ale proba. Tutaj jest taka instytucja, dagmamma (mama na dzien). To znaczy opiekunka do dzieci poza komunalnymi, zinstytucjonalizowanymi. Przedszkoli komunalnych jest zawsze za malo. Rowniez ich lokalizacja, nieczesto pokrywa sie z miejscem zamieszkania dzieci. Budowa budynkow przedszkolnych jest droga. Ja mieszkalem w okolicy z nieistniejaca siecia przedszkolna, w szkierach sztokholmu. W mojej okolicy (lekkosc transportu) byly trzy dagmammy. Jedna ok 50lat wtedy, dwie troche mlodsze. Od dwoje, do szescioro dzieci. Moj syn wyprobowal wszystkie. Najbardziej podobala mu sie ta 50letnia, co miala szesc dzieci pod opieka. Panstwo tutejsze, ani komuna (jedn. organizacyjna, powiat???) nie ingerowaly w wybor mojego syna. Platnosc odbywala sie za pomoca miesiecznego przelewu do komuny. Komuna uwazala (i uwaza), ze jest to tansze niz budowa budynkow. Niektorzy rodzice zakladaja tez kooperacje. Tzn. pracuja sami (jeden dzien kazdy, albo sprzatanie w sobote np., albo gotuja jedzenie bez modlitw) i tak wspolnie opiekuja sie 20-30 swoich dzieci. Komuna uwaza, ze jest to tansze, bo nie placi pensji. Ja tez tak uwazam, choc moje dzieci dawno dorosle.

    Teraz o tutejszych i samfällighet. Nie znalazlem nigdzie polskiego slowa. Bede pisal (sam), taki skrot. Jak chcielismy zalozyc klub zeglarski w tych szkierach, to zebralismy sie w domu jednego sasiada. I zalozylismy klub. Powolalismy prezesa, a jakze, oraz paru innych waznych gagatkow. Ja zostalem supleantem (???). To taki co zawsze marudzi i szuka dziury w calym. I tak powstal klub. To znaczy wpuscilismy boje w jednej zatoczce, a na brzegu postawilismy maluski domeczek, dla wartownika. Kazdy kto chcial byc czlonkiem klubu, musial jeden noc pilnowac boi, dlatego domeczek. Ten prezes (prawnik) napisal pismo do tutejszego urzedu rejestracji pism i zalaczyl nasz statut, tzn. ze lubimy zeglowac w okolicach zamieszkania. To bylo w punktach, dla latwosci czytania w urzedzie. Tutaj zadna organizacja typu panstwo nie zaklada klubow zeglarskich. Uwaza chyba, ze nie ma pieniedzy na to. Ja nie wiem, bo nigdy panstwa pieniedzy nie liczylem, ale za to jestem uwazny jak wydaja. Tam w tych szkierach to bylem rowniez czlonkiem sam do oczyszczalni sciekow, sam do wody pitnej (niegazowanej), sam do sprzatania sniegu z naszych dojazdow i sam klubu tenisowego. Wszystko bylo sam. Wystepowalem w roznych rolach, ale nigdy jako prezes. Prezes otrzymuje zwyczajowo mala gratyfikacja ~2000Skr na rok (ca 800Pzl). Teraz tutaj jestem czlonkiem sam do odsniezania. Tutejsi chlopi nie maja co robic zima (chlop spi, a w polu mu samo rosnie). Komuna tutejsza zle odsniezala pare dojazdow, moj tez. Jako powod podawala brak pienidzy. Tak, ze mamy teraz sam, a jeden chlop co w nocy nie spi, swoim traktorem odsnieza dojazdy, jak zmieni narzedzie na traktor. Dostaje zaplate nawet jak nie ma sniegu. Wtedy moze spac.

    Jak ja bym stal obok @jiba na tym protescie w Koninie to bym myslal o niebieskich migdalach, no moze trzymal plakat w reku z jakim memem. I tak bym myslal o migdalach. Przeciez ten problem, ingerencji panstwa w prywatnosc, dotyczy rowniez kobiet i ich partnerow w Suwalkach i Walbrzychu, zadne panstwo nie zalozy torow tramwajowych miedzy. Tylko KK takie tory zalozyl i uzywa. To ja teraz zbocznikuje te tory, poza koscielno/panstwowymi. Znajde tramwajarzy. Zaloze sam do torow tramwajowych i tramwajarzy. Trzej partnerzy. Problem z tramw. jak i poprzednio jest taki, ze oni tylko chca miec skasowane za bilety. Nic innego ich nie interesuje. Taki sort. To ja im dam bilet. Polacze Suwalki przez Konin do Walbrzycha. Moi tramwajarze operuja tylko trzy i czteroliterowymi skrotami. Dlatego trzeba sie zainteresowac troche tymi skrotami, zeby wiedziec komu dac za bilet. Takich samow mozna i trzeba zalozyc setki, na wszystkie problemy zyciowe, w ktore ingeruje KK z pomoca opresyjnego panstwa kolegow Broszki i innych, jedzie swoimi torami. Trzeba znalezc tramwajarzy, zainteresowani na obydwu przystankach sa. Jestem zdania, ze na takie samy zalapia sie nawet wyborcy Szymborskiej. Proste potrzeby dotycza wszystkich. Projekty przekluwania balonow stratosferycznych, w rodzju konkordat czy zmiany konstytucji czy ordynacji wyborczej na jakakolwiek, wyborcow Szymborskiej nie interesuje i nie bedzie, ani tramwajarzy.

    To co napisalem jest podstawa funkcjonowania spoleczenstwa laickiego, takiego jak tu. Polaczenie tysiecy takich samow jest tym spoleczenstwem. Nikt nikogo nigdy nie zapytal sie w co wierzy. Nie myslcie sobie, ze tutejsi nie maja problemow. Ale nie z pastylkami po, albo opieka bez modlitw. Nie mieli by tez problemow z ocena bumerangow macierewiczowskich, dlatego do nich nigdy by nie doszlo. To wszystko jest tez trudno opisac memami.

    Na temat Kory nic nie wiem. Rozumiem tylko ze spotkala ja krzywda ze strony koscielnych i dalej probuja ja krzywdzic za pomoca cywilnych zakonnikow.

    Ale jeszce jedna rzecz chcialbym napisac. Ma tez dosc bezposredni zwiazek z tematyka blogu. To jest o klamstwach i zawlaszczaniu jezyka opisu rzczywistosci np. jak Airbus-nierzad nadwislanski. Kazdy z Was ma jakies zdanie na temat umowy CETA. Ja tez mam, ale nie powiem, ha, ha, ha. Klamstwo i zawlaszczenie polega na tym, ze kazdy ma zdanie, a niewielu wiem o czym. Zarzuty sa takie: nie znamy tresci umowy, jest ukryta, umowa ktora nam wciskaja te wraze sily. Protstujmy, zapobiegajmy. Moje zdanie jest takie. Zapoznajmy sie z trescia i znajdzmy zdanie. Ja tak robie. To jest zainteresowanie przyszloscia moja, jakakolwiek bedzie. Zeby wiedziec czy protestowac czy klaskac.

    Tutaj jest tresc umowy, 1590 stron, ktorych nie mozna opisac memami. Memami moge opisac kazdy manual KK.

    http://trade.ec.europa.eu/doclib/docs/2014/september/tradoc_152806.pdf

    Pzdr @na marginesie i wszystkich innych ateistow. agnostyk Seleuk(os)

  111. @seleuk(os)
    26 października o godz. 23:22

    samfällighet = wspólnota?
    W jakich krajach, twoim zdaniem, państwo zakłada kluby (żeglarskie, wysokogórskie, filatelistów etc.)?

  112. @seleuk(os)

    Co do władania obszarem nadwiślańskim, to może choć da się ograniczyć ich władanie obszarem nadodrzańskim – chyba większe szanse laicyzacji…

  113. Tobermory
    26 października o godz. 23:48 W tych w ktorych organizuje pielgrzymki do miejsc urodzenia krolowej nadwislanskiej. Subwencjonujac zakladanie takich klubow, a innych pozbawiajac subwencji. Ty czytasz Tobermory poza trescia, taka moja uwaga, Ty czytasz to co juz wiesz, ze przeczytales. To tez jest sposob, dosyc szybki i bezbolesny. Dlatego memy sa dobre. seleuk

  114. seleuk(os) (23:22)

    „Obserwowalem polityke w Polsce z daleka, przez prawie czterdziesci lat i wszystkie zmiany dokonywane byly przez kogos z kolegami. Czasem dobierali sobie Broszke kolezanke do garniturow. Od srodkowego Gierka do teraz.’

    Czy maluchy juz byly wtedy wymyslone? Bo transformacja siermieznej Polski pn. ‚Wieslaw Wieslaw’ w Polske pn. ‚maluch maluch’ zaczela sie dopiero wtedy. Wczesniej nie bylo NICZEGO. Kononowicz to odkryl. Nie ja.

    „potomkowie @Tanaka beda blogowac na temat zalet i wiarygodnosci stron umowy zakupu, przy zakupie sprzetu od Aborygenow. Niewatpliwie bedzie to transferem technologii, taki zakup. Z desek prostych (palety), nadwislanczycy przejda na produkcje desek gietych (bumerangi). Potomek Macierewicza to uzasadni, a w PowerPoint opisze Morawiecki potomek.”

    Tu pelna zgoda. Od potomkow nie ma ucieczki. Szczegolnie jesli oni wszyscy, ci potokowie, uherbowani sa. Choc umyka mi herb Macierewicza. Pewnie znowu jakies przeoczenie klasowe z mojej strony nastapilo.

    O reszcie pozniej. Jesli w ogole. Sorry, seleukosny

  115. bubekró
    26 października o godz. 23:51
    Tez tak mysle, ale mam tylko historyczne odniesienia. Zadnych wspolczesnych. Biblioteka Ossolinskich chyba powstala w Poznaniu, nie na wschodzie.
    pzdr seleuk(os)

  116. Orteq
    27 października o godz. 0:00

    O reszcie rowniez pozniej event. Sorry Oczki mnie sie zamykaja. Dobranoc
    seleukos

  117. I ja twaju mat’ soru. I twajewo atca ja soru

  118. Biblioteka Ossolińskich?
    Ossolińskiinstitutet eller Ossolineum är ett institut grundat 1817 i Lviv av Józef Maksymilian Ossoliński.

    Samlingen innehöll ett stort bibliotek med handskriftssamling, tavelgalleri samt mynt- och vapensamlingar.

    Efter andra världskriget då Lviv tillföll Sovjetunionen flyttades samlingarna till Wrocław.

  119. Orteq
    26 października o godz. 7:44

    „Wymienione przez ciebie osobliwosci rozpizd*ily o wiele wiecej niz pafanon.” (Orteq straszne ‚typos’ popelniasz – @act)
    A w ogole to tam jest ich przynajmniej szostka.”

    Boh trojcu lubit, on oczien’ nie lubit sziestierkow (@pombocek wybacz) – vide ‚666’

    U mnie na podworku w dziecinstwie znana byla, rymowanka
    z cyklu ‚kancierta nie budiet’:

    ‚Kancierta nie budiet, patamu szto Misza, Grisza i Anton padpiz*ili patiefon.
    Tri niedieli na nim grali, a na czwartoj razje*ali’.

    I stad moj plagiat/pastisz onego.

    Lepsze chyba byloby jednak:

    ‚Szydlo, Duda i Anton padpizd*ili patafon. Tri kadiencji na nim grali, a na czwartoj razje*ali’.

  120. act – 3:56

    „straszne ‚typos’ popelniasz.. Misza, Grisza i Anton padpiz*ili patiefon”

    No to trzeba bylo od razu tak gadac. Twoj plagiat/pastisz onego w blad wprowadzil mojom klawiaturem. Niemniej, ja tiebie izwiniajus w imieniu mojej klawiatury. Od tego momentu mozemy zaczac wymiane mysli na takim poziomie kredensu na jaki sobie zaslugujemy

  121. Z beczki smolenskiej

    ‚Zespol parlamentarny ds. badania przypadkow manipulowania przyczynami katastrofy smolenskiej w celu osiagniecia korzysci politycznej – utworzyla PO. Zespol bedzie badac przypadki manipulacji, sprawdzac jak kancelaria prezydenta przygotowywala wtedy te wizyte, dlaczego samolot wylecial z Warszawy tak pozno. Glowny cel: odklamanie rozlicznych teorii na temat katastrofy smolenskiej.’

    Puti Puti bedzie ucieszony. Albo nie

  122. Orteq,

    ja zabyl ruskowo jazyka. Niedawno jednak zaczalem czytac krotkie opowiadania
    Czechowa w oryginale, dla frajdy (pewnie tez dla odkupienia 9 lat nauki rosyjskiego w szkolach hehehehe)

    Zaczepka o ‚typos’ to oczywiscie zart, ktoz ich nie popelnia…

  123. act

    Postaram sie popelnic tylko tyle typos, ponizej, na ile obaj zaslugujemy

    ‚Pani prezeska Rodzin Katynskich, Izabella Sariusz-Skapska ostro zaprotestowala przeciwko ekshumacji ciala jej ojca, ktory zginal w katastrofie smolenskiej.
    – Jak politycy i prokuratura to sobie wyobrazaja? Wyciagniemy wszystkich z grobow i ulozymy pasjansa z 92 zwlok? Ponura lamiglowke…’

    Czyli inacy mowioncy, jigsaw puzzle. Brakuje 4 zwlok. Jak to w puzzlach bywa

    ‚Sariusz-Skapska jest jedna z osob, ktore podpisaly list sprzeciwu wobec dzialan prokuratury zmierzajacych do ekshumacji ofiar katastrofy. List podpisalo 230 osob z 17 rodzin. Na list rodzin odpowiedzialo MON:
    – Szanujemy uczucia bliskich poleglych, ale jestesmy swiadomi obowiazku respektowania prawa.’

    Blizej nie wiadomo o jakiego „prawa” respektowanie siem rozchodzi. Sa podejrzenia ze to chodzi o to „prawo”, co ze „sprawiedliwoscia” zostalo odkryte na nowo. Taki folklor polski

  124. Orteq,
    leb za maly u mnie na te Twoja ‚beczke smolenska’. Ja po prostu wysiadam, poddaje sie (leze i kwicze) kiedy czytam o katastrofie smolenskiej i ‚religii’ wokol niej stworzonej.
    Oddycham z ulga, zem wyjechany.

    Mowisz: „Blizej nie wiadomo o jakiego „prawa” respektowanie siem rozchodzi. Sa podejrzenia ze to chodzi o to „prawo”, co ze „sprawiedliwoscia” zostalo odkryte na nowo.”

    Jak to nie wiadomo: to stare prawo kaduka.

  125. Czekam na moderacje z powodu spacji z pierwszym linkiem, to podam drugi z bardzo ludzka i mądrą wypowiedzią.:
    http://wyborcza.pl/7,95891,20888174,aborcja-to-nie-problem-wyksztalconej-klasy-sredniej.html

  126. act (5:20)

    „ja zabyl ruskowo jazyka.”

    A ja jewo pripominaju. I pripominaju.

    Zacytujmy cus z „Propozycji prośby do obecnych prokuratorów smoleńskich i min. Ziobry” prof Artymowicza:

    „W związku z kluczowym znaczeniem zrozumienia lub niezrozumienia przez załogę PLF 101 poleceń „posadka dopolnitielno, 120/3 m” i „gorizont 101″ wydanych przez rosyjskich kontrolerów 10.04.10,”

    Mowa jest o dwoch ostatnich poleceniach/komendach wydanych zalodze Tu-154 przez punkt kontroli lotow na oficjalnie nieistniejacym lotnisku Siewiernyj. Sprobujmy cos zrozumiec z ruskawo jazyka

    „posadka dopolnitielno, 120/3 m”, i
    „gorizont 101”

    ‚Posadka’ to ladowanie. A co to ‚dopolnitielno, 120/3 m’?

    Z tego co prof Artymowicz niezbyt klarownie wytlumaczyl, ‚dopolnitielno, 120/3 m’ WARUNKOWALO to ladowanie. Niby o wiatr moglo isc. Choc ‚dopolnitielno’ to nie zadne ‚dodatkowo’. To bardziej ‚warunkowo’. O czym NIKT posrod polskiej zalogi nie mial najmniejszego pojecia.

    A wiec nie bylo to zadne tam zezwolenie na ladowanie.Ta komenda praktycznie przestrzegala przed ladowaniem. Kto mogl to zrozumiec, w taki wlasnie sposob? Napewno nikt z polskiej zalogi. Nie znajacej ruskawo jazyka. Nawet Protasiuk tego nie wiedzial, bez specjalnego przeszkolenia

    Macierewicze smolenskie to w lot wylapaly. I dlatego nigdy nie szly w tym kierunku, „badajac” katastrofe. Ony od razu siem wzieny za zamach. I za wybuchi buch buch

    Teraz zajmijmy sie komenda druga. Wydana tutce w ostatnich sekundach lotu:

    „Gorizont 101”

    Z tego co mozna wyczytac, polecenie/komenda „gorizont 101” to ROZKAZ zaprzestania nurkowania, w poszukiwaniu lotniska. Ktorego to wciaz nie widac. Z powodu mgly. Tylko po ‚wyhoryzontowaniu’ samolotu mozna przejsc do ‚odchodzenia na drugi krag’.

    Ani pierwszego POLECENIA, ani drugiego ROZKAZU Ruskich, polska zaloga nie odnotowala potwierdzeniem ich zrozumienia. Bo tam nie bylo tego zrozumienia jezykowego. Rezultatem tego braku zrozumienia jezyka bylo walniecie tutki o ziem.

    W ostatecznym rezultacie, masz co masz. Miszmasz, znaczy. W ktorym swiry wszekiego rodzaju moga sobie grzebac.

    Wiec i ja siem zalapalem

  127. To ze komunikacja pomiedzy kontrolerami lotow lotniska Siewiernyj i zaloga tutki-154 odbywala sie w innym niz MIEDZYARODOWYM (angielskim) jezyku, wynika z faktu, ze ze Siewiernyj byl, w 2010, OFICJALNIE nieistniejacym lotniskiem. Never mind „miedzynarodowym”

  128. Rozumiem, E-J, ze zapodalas nam ten link z powodu zakonczenia jego tresci:

    „Jeśli nie macie w planach wkrótce emigrować,”

    Ta emigracja. Ona dzieli – nie laczy! – WSZYSTKICH. Bo to i tych, ktorym sie udalo. Oraz tych, ktorzy wciaz maja nadzieje

    to pomyślcie dziś życzliwie o polskich zarodkach. W końcu to jedyni obywatele, którzy nas prawdziwie obchodzą. Czas powiedzieć sobie to prosto w oczy, nim pójdziecie ponownie na ‚czarny marsz’, a później wylejecie wiadro pomyj na Natalię Przybysz.

  129. Te zarodki. Zeby one siem zechcialy podporzadkowac jakims regulom

  130. Tanaka tez mnie denerwuje. Ty swoim dlugachnym wpisem. Dobrym wpisem. Ale tak dlugachnym, ze wymienkam.

    Wpisy pana red Kowalczyka nie byly dlugachne. Czy jest jaks szansa na ich przywrocenie? Chocby raz na jakis czas?

  131. Czy „Smolensk” stracil traction?

  132. Underpodowcy siem scianujom

  133. O tej godzinie. Najbardziej plodnej. Accie?

  134. @Tanaka
    Rzetelnie sporządziłeś „Kronikę wypadków „. Akurat ja znam te wypadki, ale Ty je systematycznie przedstawiłes : caracale a Macierewicz, więc ktoś nie na bieżąco, ma całą wiedzę na temat w jednym miejscu.
    Czytając Twój wstępniak miałem takie uczucie bezradności; na co to ? po co to ? No ale to takie subiektywne uczucie.
    Podobnie wczoraj oglądając i słuchając Laska, który ma koordynować komisję smoleńską PO, następnie wielką damę polskiej palestry profesor Łętowską, znów miałem takie samo uczucie bezradności; co z tego, że to są świetni, kompetentni, uczciwi ludzie, skoro decydują Edki Mrożka; Jaki, Macierewicz, Kownacki, Terlecki, padalec Gowin, Ziobro, bełkotliwy Sasin i królujący im mistrz nad mistrze kłamstwa, insynuacji, podłości, chamstwa Kaczyński.
    Waleczny Budka,dzielne dziewczyny z Nowoczesnej mogą krzyczeć, rozdzierać szaty, a uśmiechnięty ex-prokurator Piotrowicz powie, że naruszają demokratyczny porządek, a Kuchciński na jedno pstryknięcie palcami prezesa wyłączy Grasiuk Pihowicz mikrofon.
    Wiem, wiem mówić trzeba, punktować podłość, nieudolność, głupotę, ale co dalej ? Cyniczna kanalia rządzi Polską, pozwala wariatowi Antkowi organizować bojówki a la SA, innym „fachowcom” od dyplomacji, Trybunału Konstytucyjnego, sądownictwa, koni, puszczy, szkolnictwa, finansów, mediów, aborcji słowem wszystkiego rozwalać, niszczyć.
    A my możemy sobie ich „punktować”.
    Co robić ? Nie wystarczy sporządzenie nawet najbardziej drobiazgowej diagnozy. Trzeba wziąć się za leczenie, może nawet za operacje. I chyba niestety metody muszą być poza demokratyczne, skoro w kraju biega z brzytwą wariat.
    No a na zapleczu kościół to dyskretne nieszczęście Polski, ma siłę i mógłby przeciwstawić się temu szaleństwu, ale dlaczego miałby robić coś, co jest sprzeczne z jego interesem. A niech wariat biega z brzytwa, dopóki nie zamachnie się nią na kościół, jest bardzo pożyteczny.
    Jestem troche chory, mam lekką gorączkę, może dlatego wszystko wydaje mi się takie beznadziejne. Zobaczę, czy zmieni mi się nastrój jak wyzdrowieję

  135. Jesli underdpodowcy kangurze siem scianujom, to ja tez. Bergamut bowiem ja jest

  136. Wyzdrowiej, Lewusku. To jest mus

  137. @Namarginesko
    Co do ciotki z Australi Genowefy Aldony, pardon Ewy Joanny , to chciałbym zauważyc, że owa ciotka lubi okazywać swoją moc, Są tacy samozwańczy właściciele terenu. Wchodzisz dajmy na to na klatkę schodową, a taka ciotka w roli stróża obcesowo pyta: A ty co tu robisz ? Albo jak ten kapral Czechowa pyta: Czy było pozwoleństwo na stanie tutaj ?
    Ja co do ciotki Ewy Joanny, nie ujmowałbym sie tak bardzo za nią, bo jej ingerencje typu „co tu robisz” nie sa tak grzeczne, jakby Ci się zdawało. Nawet po francusku potrafi być ona wulgarna. Tak, tak ta ciotka zna francuski !!

  138. Bergamut jest takim jakby przeciwienstwen kangura

  139. Adieu, daragije. Wszyscy inni tyz. Czas nadszedl taki

  140. Seleuko(s) napisał:
    „Zapoznajmy sie z trescia i znajdzmy zdanie. Ja tak robie. To jest zainteresowanie przyszloscia moja, jakakolwiek bedzie. Zeby wiedziec czy protestowac czy klaskac.
    Tutaj jest tresc umowy, 1590 stron, ktorych nie mozna opisac memami. Memami moge opisac kazdy manual KK.”

    Mój komentarz
    Seleuko(s), czytanie przez wszystkich umowy CETA jest pomysłem nierealistycznym i dlatego nieprzystającym do Twoich teorii. Czy jeśli ktoś idzie do sądu lub zaciągną go do sądu, to bierze się za czytanie kodeksu karnego, prawa cywilnego, administracyjnego, czy raczej wynajmuje prawników?
    Zapoznawanie się społeczeństwa z tego rodzaju umowami niestety może polegać tylko na zaufaniu, że zawierający umowę w naszym imieniu mówią prawdę oraz że krytycy umów, którzy przeczytali umowy, również mówią prawdę. W obu przypadkach, szczególnie w demokracji młodej, niezakorzenionej, w dużej części fasadowej i zoligarchizowanej (tak jak w Polsce) każda strona wypowiadająca się u o umowie – rządowa i społeczna (ci nieliczni, którzy mają inny interes niż rządzący politycy), będzie dobierać cytaty selektywnie, tworzyć uogólnienia naciągane, omijać jedne, uwypuklać inne, itd.

    Językiem przystającym do głów smartfonistów nie da się wyjaśnić państwa o i prawa, co najwyżej da się wskazać – o, ty to jest obywatel, a oni to państwo, itp.

    Ilu obywateli czyta konstytucję, potrafi ją zinterpretować (najogólniej) i zająć stanowisko uzasadnione zdobytą przez czytanie wiedzą?
    Przed głosowaniem w referendum w sprawie przyjęcia konstytucji każdy obywatel w Polsce otrzymał egzemplarz tej ustawy. Pytałem w swoim czasie kogo się tylko dało, ile osób czytało te przysłane pocztą książeczki. Nikt nie czytał, a wielu z rozmówców wyglądało jakby chciało dać mi w mordę za wywyższanie się, zarozumiałość i prowokację.

    Drugi problem, to samoorganizacja społeczeństwa pragmatyczna, sensowna, twórcza. Tradycje takiej samoorganizacji w Szwecji są bardzo długie, konkretne i dające namacalne efekty.

    To, co powyżej napisałem, nie oznacza, ze jestem przeciwnikiem samoorganizacji, państwa prawa, szerzenia wiedzy o państwie i społeczeństwie wśród tegoż (także za pomocą memów). Przeciwnie, uważam, że samoorganizacja (z wyjątkiem narodowo-socjalistycznej), różne inicjatywy oddolne, NGO, itd. jest wskaźnikiem demokracji i świadomości obywatelskiej. Są to czynniki utrwalające demokrację, nadające jej wigor, życie, treść, podnoszące jej jakość i skuteczność że tak powiem.
    Pzdr, TJ

  141. @seleuk(os), (26 października o godz. 23:22)

    Boleslaw Piasecki, po wojnie zostal zalozycielem stowarzyszenia PAX i zasiadal w poselskiej lawce, obok przyszlego premiera /niepodleglych/ nadwislanczykow T.Mazowieckiego. To T. Mazowiecki, z pomoca paru przyjaciol i paru uniwersyteckich glupkow, wprowadzil dzisiaj flagi faszystow do kosciola. Swiadomie.

    Coś mi się wydaje, że nie tylko Ossolineum myli Ci się z Biblioteką Raczyńskich. Bo nie chciałbym stawiać tezy, że „oszczędnie posługujesz się prawdą”.

    Tadeusz Mazowiecki działał w Stowarzyszeniu Pax w latach 1948–1955. Pax został założony w roku 1947. Mazowiecki nie współuczestniczył w jego zakładaniu. Na przełomie 1955 i 1956 ostatecznie opuścił „Pax”, po latach bycia w wewnętrznej opozycji. W Sejmie PRL III (1961 – 1965), IV, V kadencji zasiadał z ramienia Znaku. Na dalsze jego posłowanie władze nie wyraziły zgody.
    Bolesław Piasecki był posłem od IV do VII kadencji włącznie.
    Panowie zasiadali w ławach poselskich „obok siebie” o tyle, o ile Borusewicz i Macierewicz (obaj działali w KOR) zasiadają w parlamencie „obok siebie”.

    Mazowiecki prezentował poglądy o lewicowym zabarwieniu, inspirowane personalizmem Emmanuela Mouniera, poszukiwał dialogu z niekatolickimi intelektualistami niezależnymi od władz.
    Emmanuel Mounier był jednym z czołowych przedstawicieli lewicy katolickiej, twórcą nurtu w personalizmie katolickim, zw. personalizmem otwartym. Wychodząc od twierdzenia o istnieniu osób wolnych i twórczych, krytykował zarówno totalitaryzm, jak indywidualizm; sądząc, że osoba istnieje tylko w ramach stosunków społecznych, gdzie otrzymuje powołanie moralne. Mounier postulował radykalną przebudowę społeczeństwa w duchu zreformowanego socjalizmu. Krytykował cywilizację konsumpcyjną i egzystencjalistyczny „prymat osoby”, podkreślając potrzebę otwartości wobec drugiego człowieka. (za wiki)

    Mazowiecki nigdy nie był nacjonalistą. Jego związek, bardziej z Pax – koncesjonowanym ruchem katolickim, niż z samym Piaseckim, wynikał ze sprzeciwu wobec ówczesnych władz państwowych a nie z podzielania nacjonalistycznych poglądów Piaseckiego.
    Mazowiecki konsekwentnie szedł własną drogą, co drażniło i Partię i Kościół:
    W 1964 Wydział Administracyjny KC PZPR negatywnie oceniał jego działalność redakcyjną, sugerując, że „Więź” „spełnia funkcję dywersji ideologicznej wobec ośrodków partyjnych” i sugerował jego odwołanie z funkcji redaktora naczelnego pisma. W 1968 został ostro skrytykowany przez Stefana Wyszyńskiego za blok artykułów Dyskusja o księżach w Polsce („Więź” nr 7–8 z 1968), co skończyło się czasowym zakazem publikowania w tym miesięczniku przez księży (pod nazwiskiem lub pseudonimem).

    Bezsprzeczną winą, błędem Mazowieckiego była zgoda na wprowadzenie religii do szkół po ’89. Dał się ograć czarnym. Uwierzył im, że nie posuną się dalej. Pod koniec życia bardzo tej decyzji żałował.

    Stwierdzenie:
    To T. Mazowiecki, z pomoca paru przyjaciol i paru uniwersyteckich glupkow, wprowadzil dzisiaj flagi faszystow do kosciola. Swiadomie.
    To potwarz. Tym gorsza, że oczerniony człowiek nie żyje i nie może się bronić.
    Żałuję, że takimi wpisami sprowadzasz blog, autoryzowany przez redaktora Kowalczyka, do poziomu „mediów niepokornych”.

  142. jobrave
    26 października o godz. 19:28
    Tobermory
    26 października o godz. 19:45
    „Kölner Jeck” faktycznie wskoczył z zupełnym fikołkiem. Ale czy mało takich fikołków na blogu było? Ten, akurat, sympatyczny. Też się mogę dopisać: kolejna fala hejtu na kolejną pozytywną , a nawet świetną osobę – Korę. (napisało mi się najpierw : świętą – tak mi program podpowiedział. To dopiero byłby hejt wobec Kory, zaraz – święta !)

  143. @Lewy, (27 października o godz. 9:05)
    @Ewa – Joanna już wytłumaczyła motywy swojego wpisu. Naprawdę to Ci nie wystarczy?
    Zauważyłem, że @Ewa – Joanna ma dość oszczędny, skrótowy styl wypowiedzi. Minusem jest to, że może zostać źle zrozumiana. Plusem to, że nikt nie zaśnie w czasie czytania „tysiąca słów o sadzeniu grochu”. Można lubić, można nie lubić. Ale atakować ad personam? I to w takim stylu? Styl to człowiek, człowiek to styl. 😉

  144. @Orteq
    27 października o godz. 6:09

    „Brakuje 4 zwlok. Jak to w puzzlach bywa ”

    Trudno (choć nie niemożliwe) ekshumować zwłoki poddane kremacji.
    Dziwię się, że tylko tyle tych kremacji się odbyło.
    Niejedna rodzina zapewne teraz żałuje, że nie skorzystała z tej opcji.

    @Tanaka
    27 października o godz. 10:58

    Masz rację. Przeczytałem jeszcze raz, co napisał i widzę, że przypisałem mu trochę inne intencje, ale to chyba przez zaskoczenie 🙁
    No, bo po co pisze, że zebranych pieniędzy nie wystarczyłoby na ten akurat model BMW?
    Potraktowałem to jako sarkazm i dwuznaczność. Sorry.

  145. @mohikanin przedostatni
    27 października o godz. 10:56

    Dziękuję, że ci się chciało.
    Mnie już ta poznańska Biblioteka Ossolińskich wystarczyła 🙄

    Ogólnie preferuję mniej słownej mgły i pseudoliterackiej ekwilibrystyki oraz fikołków imitujących błyskotliwość, a więcej materii nie zmuszającej do „czytania poza treścią” w sytuacji jej nad wyraz oszczędnej obecności.
    Ale może to tylko ja tak mam 🙄

  146. mohikanin przedostatni
    27 października o godz. 11:06
    Szanowny przedostatni Indianinie. Ciotkę Ewę Joanne znam od dłuższego czasu. To ladnie z Twojej strony, ze ujmujesz się za damą, ja też tak robie. Ale EJ jakoś mi nie pasuje do damy.
    Więc styl style, a równouprawnienie równouprawnieniem; kobieta to też człowiek, Indianinie, więc jeśli ów czlowiek czy to kobieta czy męzczyzna, zachowuje się arogancko, to dlaczego ja miałbym reagować tylko na aroganta mężczyznę, a podobną kobietę nawet kwiatkiem nie można.?
    Oj coś mi sie wydaje, że ty w dniu kobiet niesiesz na miękkich nogach, jak to polski dżentelmen, goździka, i wyrywasz jej rękę, żeby ją obślinić w stylu Kaczyńskiego.
    No widzisz, każdy ma jakis styl.

  147. Dodam do rozsądnego głosu @tejota, z godz. 10:29, że porównywanie Szwecji do Polski jest absolutnie pozbawione sensu. Inna historia, inna tradycja, inne wreszcie warunki klimatyczne.

    Do tych ostatnich należy się w pierwszym rzędzie odnieść. Dłuuuga, mroźna zima powodowała niemal zawsze – jeśli nie klęskę, to przeczucie klęski głodu na przednówku. Inny rodzaj gospodarowania na niezbyt urodzajnej ziemi (gospodarstwa raczej farmerskie nie – jak nasze – zagrodowe, oddalone od siebie częstokroć o mile) powodował (musiał powodować), że wytworzył się ten rodzaj więzi pomiędzy wspólnotami, który sprzyjał samoorganizacji. Znaczy wytwarzania społeczeństwa obywatelskiego. W Polsce tego nie było. Nie znaliśmy klęski głodu z powodu warunków klimatycznych, a ten głód, który doświadczały od czasu do czasu poszczególne miejscowości brał się z powodu wojsk przez kraj nadwiślański się przewalających. Także (a może przede wszystkim) szwedzkich w czasie pamiętnego „potopu” w latach 1655-1660. Wcześniej mongolskich, tatarskich, krzyżackich, a później kozackich, rosyjskich, pruskich, austro-węgierskich, francuskich, znów rosyjskich, niemieckich i zwów rosyjskich. Uff, chyba wymieniłem wszystkie wraże wojska.

    Różnica druga to reformacja, która nas nie dotknęła tak, jak większą część kontynentu, ze Szwecją na czele. Ona spowodowała inne podejście do roli, jaką pełniła religia. Niescentralizowana, niewatykańska i „swoja”, oparta o lokalne wspólnoty, które miały ewidentny wpływ na wybór pastorów i biskupów, gdzie głową kościoła jeszcze do niedawna był król. Trwa to od roku 1527, kiedy to Gustaw I Waza ogłosił przyjęcie przez Szwecję luteranizmu i przeprowadził sekularyzację większości dóbr ziemskich kościoła rzymsko-katolickiego. Ponad 500 lat inne rzeczywistości religijnej. W Polsce w tym czasie kontrreformacja przybierała na sile. Aż przebrała Targowicą (ale to temat na inną opowieść).

    Te dwa czynniki spowodowały, że w Szwecji istnieje społeczeństwo obywatelskie, to znaczy samoorganizujące się, gdy taka jest konieczność. Dla powołania i funkcjonowania klubu żeglarskiego, opieki przedszkolnej nad małymi dziećmi we wspólnocie lokalnej, czy – wedle dyżurów tworzonych ad hoc – do odśnieżania dróg osiedlowych i podjazdów do garaży.

    Przykład tworzenia sieci optymalnych gmin, to egzemplifikacja tego mechanizmu. Kiedyś o tym pisałem. Powtórzę w kilku słowach o co chodzi. 21 länów szwedzkich (odpowiednik naszego województwa) skupia 290 gmin (kommun), bez szczebla pośredniego – powiatów. Do tego stanu Szwecja dochodziła powoli, przez kilkadziesiąt lat, od czasu, gdy w 1960 roku, na spotkaniu szefów urzędów statystycznych państw nordyckich, ustalono, że granicą uznania za miejscowość gęsto zabudowaną jest liczba 200 mieszkańców oraz gdzie odległość między zabudowaniami mieszkalnymi nie przekracza 200 m., a odsetek domów letniskowych nie jest większy niż 50 procent. Przed reformą administracyjną istniało w Szwecji istniało 2200 gmin, ale do stanu obecnego (290 gmin) dochodzono stopniowo – by tak rzec – „nie administracyjnie”, a starą metodą „kija i marchewki”. Marchewką były pieniądze przeznaczane na realizację zadań o charakterze lokalnym, zgodnie z zasadą subsydiarności. Czego nie możesz zrobić w rodzinie – zlecasz parafii, osiedlu, a czemu nie podoła osiedle czy parafia – komunie, ta – länowi (województwu). Jeśli gmina chce zachować starą nazwę i granice – może, ale sama musi zadbać o drogi, przedszkola, szkoły i co tam jeszcze. Jeśli zdecyduje się na oddanie tego „wyżej” decyduje się również na rezygnację z „gminności” i stajesz się częścią większej gminy (najczęściej mającej już stosowną infrastrukturę techniczną i społeczną). Szczebla pośredniego – powiatów – nie przewidziano. Cała te procedura-reforma rozciągnięta na kilkadziesiąt lat, przyniosła w rezultacie najbardziej rozwinięte społeczeństwo obywatelskie w Europie.

    Howk!

  148. Jak broni się „dżentelmen” skrytykowany za wycieczkę osobistą?
    Oczywiście kolejną wycieczką, tym razem wobec krytyka.
    Bez insynuacji normalnie nie da rady 🙁

  149. @Toby
    Ja ci juz mowiłem, że nie jestes dla mnie żadnym moralnym drogowskazem. Zauważyłem tylko, że ugiąłeś się przed autorytetem Tanaki i zdradziles swoją damę z Australii. Oj nieladnie, Toby, damy nie należy opuszczac, nawet jesli podpadnie się Tanacę.
    Ale przyniesiesz goździka damioe i ci wybaczy

  150. @Toby
    Jeszcze jedno pytanie. Rzeczywiście nie doczytałeś i nie zrozumiałeś, czy tylko tłumaczysz się przed Tanaka jak Piekarski na mekach ?

  151. @Lewy
    Nie interesuje mnie, czym dla ciebie jestem.
    Widzę tylko, że mimo pewnych wysiłków wyłazi z ciebie polski cham, który swoją „godność” buduje na znieważaniu innych.

    Nie wiem, na czym miałaby polegać moja „zdrada” wobec Ewy-Joanny, skoro ja nadal i niezależnie od niej uważam za groteskowe zamieszczenie TU rzeczonego tekstu.

  152. tejot
    26 października o godz. 20:49

    Tejocie, wiemy jednak, że oba raporty (MAK i komisji Millera) są jednak nieco stronnicze i dla sprawców katastrofy łaskawe: oba, z nadzwyczajną delikatnością, traktują stronę polską.
    Można mieć pewne uwagi do tego, że raport MAK mniej się zajął udziałem rosyjskiej kontroli lotów w procesie zdarzeń, który doprowadził do katastrofy. Polski raport zwraca na to uwagę. W pewnej mierze ma rację, w pewnej – nie ma racji. Racja zwrócenia uwagi w polskim raporcie na lakoniczny opis działań rosyjskich kontrolerów ma uzasadnienie, jednak szybko się ono kończy i staje się ryzykowne. Skoro się polski raport bardziej skupia na działaniach strony rosyjskiej, to powinien być konsekwentny: kwintesencją sytuacji, jaka spotkała Rosjan było to, że polska delegacja (osoby podejmujące decyzje) postanowiła – dosłownie – zwalić się Rosjanom na głowę.
    Rosjanie nie rozwodzili się o tym w raporcie, z – hm, uprzejmości, litości (?) nad tym, że nic nie mogło polskiej delegacji odwieść od lądowania w Smoleńsku. Kontrolerzy kontaktowali się z Moskwą, ze zwierzchnikami, ci mieli problem międzynarodowy, dyplomatyczny: przegonienie (i tak bez szans na realizację, co jest jasne, gdy się wie, jak działała polska delegacja) samolotu znad Smoleńska byłoby poważnym kryzysem stosunków dwustronnych. Strona polska natychmiast podniosłaby wrzask, że „nie wpuszcza się Prezydenta Rzeczpospolitej” , że to „zemsta za Tbilisi i Gruzję”, że „Ruscy ingerują w polską politykę” (Kaczyński leciał do Smoleńska by w Katyniu rozpocząć (sic!) kampanię wyborczą, mając śmiesznie śladowe szanse na ponowny wybór) itd. itp.
    Jeśli dobrze pamiętam szczegóły polskiego raportu – chyba nie wspomniano w nim, że Polska ODMÓWIŁA przyjęcia na pokład samolotu rosyjskiego prowadzącego, który miałby za zadanie ułatwić załodze bezpieczne lądowanie w Smoleńsku. Co jest zarówno gestem ściśle profesjonalnym i życzliwym: lotnisko było od dawna nieczynne, nie miało nowoczesnej apratury, było na czas wizyt Tuska i Kaczyńskiego przywrócone do funkcjonalności na zupełnie prostym poziomie. Jest to standardowa praktyka.
    Jednak strona polska – Kancelaria Prezydenta, odrzuciła propozycję Rosji, na długo (bodaj 2-3 tygodnie) przed lotem. Podobno komentarz w KP był taki: „nie będzie się nam Ruski szwędał po pokładzie”.
    Jeśli się odrzuca taką propozycję, co jest – samo w sobie – skrajną głupotą, to jest automatycznym obowiązkiem strony polskiej, by szczególnie starannie się do lotu przygotować, rozpoznając każdy szczegół lotu, zbliżania, podejścia, lądowania, alternatywnych lotnisk, stanu lotniska, sposobu komunikacji z kontrolą lotu, w tym – absolutnie lotniczo sprawną znajomość języka rosyjskiego przez polską załogę!
    Załoga powinna była mieć wbite w głowy topografię lotniska i doskonale wiedzieć, że podchodzenie do lotniska będzie się odbywało nad obszernym i głębokim jarem, u podstawy mającym kilkadziesiąt metrów niższą wysokość względną wobec progu pasa do lądowania !
    Ten element – substancjalnie ważny dla tragicznego finału – został przez oba raporty potraktowany z nadmierną łagodnością.
    Rosjanie zwrócili uwagę na zawartość alkoholu w krwi gen. Błasika. Niewiele, 0,6 promila. Drobny rauszyk, jeszcze nie upicie. A Błasik nie był (formalnym) członkiem załogi. Rzecz, dla generałów, normalna i wręcz obowiązkowa. Rozumiemy sytuację: na pokładzie pan Prezydent, Małzonka Prezydenta, inni generałowie, biskupi (tak jest!), jest szarża i honor, to i jest koniaczek. Może dwa. Generał trzyma fason, nogi mu nie miękną. Jest dobrze, lecimy.
    I nie byłoby z tego żadnych złych skutków, gdyby nie to, że wszystko było najfatalniej skonfigurowane. Pojawienie się mgły tą fatalność uczyniło katastrofalną. Generał postanowił pójść do kabiny pilotów i przypilnować załogę, żeby lądowała, jak się należy, w Smoleńsku, bo inaczej Prezydent się spóźni, zblamuje w kampanii wyborczej (!), dozna uszczerbku na honorze, zostanie obśmiany za nieudolość i nieustanne wpadki, a generał też od tego dozna uszczerbku – na honorze i na karierze. On doskonalne wiedział, komu nadzwyczajną, wręcz kosmiczną prędkość kariery, od dawna ponad kompetencje zawdzięczał: Prezydentowi Kaczyńskiemu.
    Rosjanie też dołączyli do raportu analizę przeprowadzoną przez psychologów. Wniosek był oczywisty, dla każdego rozumnego człowieka, czytającego oba raporty, słuchającego zapisów z taśm, czy czytającego stenogramy rozmów w kokpicie: załoga była pod silną presją przymusu wykonania zadania. Członkowie załogi byli psychicznie wpływowi, za dowódca może najbardziej. W dodatku był członkiem załogi lotu „do Tbilisi”- w ktorym to locie Kaczyński usiłował dokonać bezpośredniej ingerencji w lot i jego bezpieczeństwo, i gdyby nie stanowcza odmowa kapitana, niemal na pewno skończyłoby się to tragicznie, czego skutkiem mogłaby być wojna polsko-rosyjska (sic!), a może i wojna NATO-Rosja. A a co najmniej – dramatyczne zawalenie się stosunków w Europie.
    Raport polski znacząco wyciszył sprawę alkoholu we krwi Błasika, presji na załogę, oraz obecności samego Błasika w kabinie pilotów (co samo w sobie było presją psychologiczną: dowódca i przełożony z tyłu obserwuje działania załogi) i jego ingerencji w lot. Jak wyjasniał dr Maciej Lasek: przyjęto podejście bardzo konserwatywne – skoro nie można z absolutną pewnością stwierdzić, że głos osoby X w kabinie załogi był głosem Błasika, to nie będziemy tak twierdzić.
    Proceduralnie – zgoda. Nie można twierdzić, że Błasik na pewno był, bo nie ma absolutnego dowodu. Jednak, zarówno członkowie zespolu Millera, jak i każdy rozumny człowiek wie to doskonale: Błasik był w kabinie pilotów. Wynika to jednoznacznie – kontekstu sytuacyjnego: tylko Błasik znał się na lataniu (zapis ścieżki dźwiękowej to wyraźnie potwierdza), był dowódca i przełożonym członków załogi lotu, on (zamiast dowódcy załogi) meldował Kaczyńskiemu w Warszawie gotowość do lotu, itd.
    Wreszcie, polski raport miękko się wypowiada o tym, o czym raport rosyjski mówi jasno: żaden z członków załogi nie miał – nawet w przybliżeniu – uprawnień do lotu i lądowania w takich warunkach pogodowych ! Mało tego – dowódca załogi nie miał prawa w ogóle wsiąść do samolotu w Warszawie. Ponieważ popełnił przestępstwo fałszerstwa i poświadczenia fałszerstwa podpisem. Przestępstwo to popełnił (popełniał) zarówno on, jak i jego kontrolerzy i przełożeni. Powszechną praktyką w 36 pułku specjalnym było – od dawna – robienie fałszywych dokumentów i raportów. Dowódca załogi odbył bowiem lot weryfikujący, niezbędny do uzyskania certyfikatu do latania w odkreślonych warunkach minimalnych (bez certyfikatu nie mógłby latać), w którym to locie rzekome złe (niskie parametry) warunki lotu były doskonałe. Wszyscy: sam pilot, weryfikator, dowódca pilota (pułku) i jeszcze ktoś wyżej, pod ty fałszerstwem się podpisali ! Musiał o tym wiedzieć i Błasik, tym bardziej, że praktyka taka była stosowana od dawna.
    Dowódca załogi w locie do Smoleńska doskonale o tym wiedział: był przestępcą, nie miał prawa w ogóle się zbliżyć do lotniska, ani w ogóle wsiąść do samolotu! Miał więc w głowie presję psychologiczną o charakterze apriorycznym: cały lot był dla niego stresem, a zbliżanie się do Smoleńska musiało być koszmarem: wlatywał w strefę pogody w której absolutnie nie miał prawa latać, tym bardziej lądować (znał drastycznie złe warunki widoczności w strefie lotniska !), a jednak wleciał ! I Jednak usiłował lądować nic nie widząc, lekceważąc głęboki jak przed lotniskiem, przstawiając radiowysokościomierz, lekceważąc TAWS itd.
    Nie mógł przecież oświadczyć prezydentowi Kaczyńskiemu: przepraszam, ale nie mam uprawnień do tego lotu, lecimy do Moskwy (albo: wracamy do Warszawy!). I nie mógł też się przyznać Kaczyńskiemu Błasik – współodpowiedzialny za te fałszerstwa.

    To co się stao, było sekwencją zamykającej się pułapki: logicznej i psychologicznej. Od Kaczyńskiego poczynając: musiał lecieć do Katynia, by nad grobami zamordowanych oficerów rozpoczynać kampanię wyborczą, musiał „zneutralizować” oficjalną (spotkanie z Putinem) wizytę Tuska – trzy dni wcześniej (Kaczyński leciał w ramach długo wyszukiwanej formuły dyplomatycznej:”pielgrzymki” – sic!), musiał zdążyć na czas (każde lotnisko zapasowe to strata kilku godzin i blamaż wizerunkowy, oraz „honorowy”). Błasik musiał załatwić co trzeba, żeby w Smoleńsku wylądować, załoga także musiała wylądować, każdy miał całą litanię przymusów psychologicznych i faktograficznych, by w tej gęstej mgle lądować !
    Jednoznaczność presji psychologicznej jest niepodważalna, i jej wpływ na katastrofę oczywisty.
    Jednak oba raporty, ale – zwłaszcza – polski, podchodzą do tych kwestii z pewną delikatnością.
    Dlatego też uważam oba raporty za – w tej mierze – niedopracowane, przy czym rosyjski, w wymienionych aspektach, za lepiej opracowany. Jednak , w sumie, OBA – bardzo dobrze i zgodnie z rzeczywistością, wyjaśniają przyczyny wypadku.

  153. seleuk(os)
    27 października o godz. 0:02
    Tez tak mysle, ale mam tylko historyczne odniesienia. Zadnych wspolczesnych. Biblioteka Ossolinskich chyba powstala w Poznaniu, nie na wschodzie.
    …………………………………………………………………………………
    Chyba nie.
    Zakład Narodowy im. Ossolińskich został powołany do życia we Lwowie w roku 1817 przez Józefa Maksymiliana Ossolińskiego, a otwarty w roku 1827 tamże. Był jednym z najważniejszych ośrodków kultury polskiej, o czym decydowały przede wszystkim niezwykle bogate zbiory biblioteczne, pod względem wartości drugie w kraju po Bibliotece Jagiellońskiej. Od roku 1947 zbiory przechowywane są w Bibliotece Ossolineum w Wrocławiu. Fotografie w Ossolineum były gromadzone od XIX wieku, jednak do 1939 roku zbiór liczył 8 tys. jednostek i był raczej przypadkowy…

  154. @Tanaka
    27 października o godz. 12:16

    Świetnie przedstawiona sytuacja presji, przymusu, braku alternatywy.
    Gdy jeszcze dodać sugestię pilotów jaka: „Jest p…a, ale możecie spróbować”…
    Jednakże dysktowałbym ze zdaniem:

    „Członkowie załogi byli psychicznie wpływowi, za dowódca może najbardziej”
    Dla mnie
    „wpływowy” = władczy, potężny, wszechwładny, ustosunkowany

    Członkowie załogi byli raczej podatni na wpływ.

    Jeśli badający katastrofę chcą wykluczyć Błasika, ale nie negują obecności kogoś dodatkowego w kabinie, głos przecież słychać, to kogo proponują w zamian? Nikt nie docieka, wystarczy, że nie Błasik?

  155. @zezem
    27 października o godz. 12:31

    Ja mu to w nocy zamieściłem po szwedzku, może prędzej uwierzy 😉

  156. @Toby
    Tak mi sie z toba mój poczciwy Toby dziś gada. Powiedz Toby, czy ty strawiłes kiedyś Rabelais’go, Joyce’a, Boya. Toz to same chamy. No wiem, wiem twoja delikatna, sarmacka kultura nie może zdzierżyć traktowania kobiet jak i meżczyzn rubasznie, bo to fi donc Bo kobietę to „sianowna pani pozwoli”, „caluję w raćkę sianownwo panio”. To tak prosto od Sienkiewicza, gdzie owe dziewice, proste jak topole, kraśnieją im jagody i ty, he, he, lubisz to, co nie mój poczciwcze.
    Taka nadwiślańska klasa, taki styl. A jedna taka matrona, o której pisał Boy wywędrowała nawet na Antypody.
    Ale najważniejsze, że ty nie jesteś cham i tego ci zazdroszczę

  157. anumlik
    27 października o godz. 11:50
    Dłuuuga, mroźna zima powodowała niemal zawsze – jeśli nie klęskę, to przeczucie klęski głodu na przednówku. Inny rodzaj gospodarowania na niezbyt urodzajnej ziemi (gospodarstwa raczej farmerskie nie – jak nasze – zagrodowe, oddalone od siebie częstokroć o mile) powodował (musiał powodować), że wytworzył się ten rodzaj więzi pomiędzy wspólnotami, który sprzyjał samoorganizacji.

    Mój komentarz
    Porównanie Szwecji do Polski pod względem zaawansowania cywilizacyjnego ma wiele aspektów, których nie da się opisać tak prosto, jak długa zima, surowe warunki.

    Samoorganizacji sprzyja samoorganizacja, a długa ostra zima i duża odległości między gospodarstwami, to przeciwieństwo, które jedna samoorganizacja pokonuje, a inna samoorganizacja nie daje rady. Im dalej na północ i wschód, tym cięższe i dłuższe zimy. Czy ktoś udowodnił pozytywny związek między długą i ciężką zimą, a rozwojem samoorganizacji takiej jak w Szwecji. Idąc dalej, ironizując można postawić tezę, że na Syberii (tam gdzie można uprawiać ziemię), tam to była samoorganizacja.

    Ludzie zamieszkujący tereny Skandynawii mieli predylekcje do samoorganizacji od więcej jak tysiąca lat, to oni organizowali wyprawy handlowe i zdobywcze do innych krain, wędrowali w sposób zorganizowany przez kontynent europejski, zakładali, organizowali państwa, tysiące kilometrów od swojej pierwotnej ojczyzny. Do tego konieczny był warunek – samoorganizacja. Samoorganizacja nie była rezultatem wędrówek, to wędrówki i zakładanie struktur państwowych, gdzie indziej były wynikiem samoorganizacji.
    Pzdr, TJ

  158. @Tobermory, (27 października o godz. 11:39)
    dzięki za dobre słowo 🙂
    Mam to sobie za obowiązek. Milczenie równałoby się przyjęciu duchowej legitymacji partii nieprawych i niesprawiedliwych 👿

  159. @Lewy, (27 października o godz. 11:39) na jakiej podstawie twierdzisz, że treść mojego komentarza była motywowana względami typu: płeć? Wykaż mi to, w oparciu o to, co napisałem.
    Tak się składa, że na drugie mam gender. Nie gmeram nikomu przy sexie!

  160. @tejot, z godz.12:43
    A pozostałe „dwie części” mojego wywodu przeczytałeś. Tę o roli religii, a właściwie o takiej religii, która się od Watykanu odkleiła. Oraz o mądrym, centralnie sterowanym, ale bez przymusu, tworzeniu struktur gminnych najbardziej optymalnych z punktu widzenia ich funkcjonowania? W 1960 roku, na spotkaniu szefów urzędów statystycznych państw nordyckich – jak napisałem – ustalono, że granicą uznania za miejscowość gęsto zabudowaną jest liczba 200 mieszkańców oraz gdzie odległość między zabudowaniami mieszkalnymi nie przekracza 200 m., a odsetek domów letniskowych nie jest większy niż 50 procent. Ten model „optymalnej gminy” został zaimplamentowany i do Danii, i do Norwegii, i do Finlandii.

    Przykład Syberii jest strzałem przysłowiowej kuli w płot. Syberia nie jest i nie była jednakowa etnicznie i językowo, a religijnie łączył poszczególne plemiona szamanizm. W okresie okupacji rosyjskiej i sowieckiej ustrojowym modelem było jedynowładztwo, by pozostać przy elegantszej od samodzierżawia, polskiej nazwie.

    Nie pisałem ponownie (do @Seleukosa kiedyś pisałem) o roli jaką w Szwecji pełnili wysocy urzędnicy państwowi, którzy – jak kanclerz Axel Oxenstierna – potrafili do najwyższych zaszczytów wynieść ludzi wywodzących się ze stanu chłopskiego, w przeciwieństwie do Polski, gdzie chłop to był cham, bydlę i pańszczyźniany niewolnik.

  161. @tejot
    27 października o godz. 12:43
    „Ludzie zamieszkujący tereny Skandynawii mieli predylekcje do samoorganizacji od więcej jak tysiąca lat…”
    A ta predylekcja wzięła się nie z mrozu, a wręcz przeciwnie – ocieplenia.

    Na skutek ocieplenia klimatu i rozwoju technik rolniczych w Skandynawii pod koniec VII wieku nastąpił nagły wzrost populacji, pojawiły się grupy młodych mężczyzn bez zajęcia, za to z pomysłami. Po założeniu klubów żeglarskich ruszyli na wyprawy w dalsze okolice, które okazały się bogate w różne dobra (Szkocja, Anglia, Francja) ale słabiej zorganizowane i zjednoczone albo na etapie kryzysu struktur państwowych, a więc łatwe do obrabowania i podbicia, a potem – do zasiedlenia.
    Kolejne wyprawy posuwały się coraz dalej, aż do Morza Śródziemnego, Czarnego, a nawet Kaspijskiego, nie wszystkie były rabunkowe, czasem wystarczył intratny handel, także niewolnikami, a sukcesom sprzyjała właśnie znakomita samoorganizacja.

    „https://www.youtube.com/watch?v=hExE6iLxfEw

  162. Tanaka
    27 października o godz. 12:16

    Mój komentarz
    1) Zgadzam się. Przyczyną wypadku była presja, dominacja nacisków przełożonych nad procedurami, przepisami lotniczymi, nad prawem (kapitan samolotu jest jedynym rozkazodawcą w locie), nad instynktem samozachowawczym.

    2) Tanaka napisał:
    „Jeśli dobrze pamiętam szczegóły polskiego raportu – chyba nie wspomniano w nim, że Polska ODMÓWIŁA przyjęcia na pokład samolotu rosyjskiego prowadzącego, który miałby za zadanie ułatwić załodze bezpieczne lądowanie w Smoleńsku. Co jest zarówno gestem ściśle profesjonalnym i życzliwym: lotnisko było od dawna nieczynne, nie miało nowoczesnej apratury, było na czas wizyt Tuska i  Kaczyńskiego przywrócone do funkcjonalności na zupełnie prostym poziomie. ”

    Raport Millera wspomina o oferowaniu przez stronę rosyjską nawigatora – lidera i o odmowie przyjęcia takiego nawigatora przez stronę polską, na str. 13.

    „Pod koniec marca strona rosyjska zwróciła się do Ambasady RP z pytaniem, czy
    podtrzymywane jest zamówienie rosyjskich nawigatorów („liderów”). W dniu 31.03.2010 r.
    36 splt skierował do Szefostwa Służby Ruchu Lotniczego, a za jego pośrednictwem do
    Ambasady RP w Moskwie, pismo z prośbą o anulowanie zamówienia „liderów”, motywując
    to decyzją o wyznaczeniu na rejsy do SMOLEŃSKA załóg znających język rosyjski. Strona
    rosyjska zaakceptowała rezygnację 36 splt z „liderów”.

    Odmowa wynikała z czegoś, moim zdaniem z pychy.

    3) Tanaka napisał:
    „Wreszcie, polski raport miękko się wypowiada o tym, o czym raport rosyjski mówi jasno: żaden z członków załogi nie miał – nawet w przybliżeniu – uprawnień do lotu i lądowania w takich warunkach pogodowych !  ”

    Raport Millera, str. 21, o kapitanie samolotu Tu-154M:

    „pilot w dniu 10.04.2010 r. nie posiadał ważnych uprawnień do wykonywania
    lotów w charakterze dowódcy samolotu Tu-154M i Jak-40.”

    Raport Millera, str. 22, o drugim pilocie:
    „pilot w dniu 10.04.2010 r. nie posiadał ważnych uprawnień do wykonywania lotów jako drugi pilot samolotu Tu-154M.”

    Cóż można powiedzieć więcej? A dałoby się. Piloci nie tylko nie mieli ważnych uprawnień, ale nie mieli prawa podchodzić do lądowania we mgle do takiego lotniska jak Smoleńsk Siewiernyj w locie o statusie Head. Musieli odczuwać niesamowitą presję, skoro otrzymali kategoryczny wiążący prawnie komunikat z wieży – nie ma warunków do lądowania, a kapitan nawiązuje kontakt z kapitanem Jaka na płycie lotniska, który oświadcza, że jemu udało się wylądować („nam się udało” – wylądował bez pozwolenia wiezy) w tej mgle i radzi się go co do pogody, a ten mówi – bo ja wiem, tu p..a jest (żargon lotniczy), ale możecie spróbować. Horrendum.

    Musiała to być opresja niesamowita, ze kapitan, który zdaje sobie sprawę z tego, że widoczności nie ma, że lotnisko jest pozbawione urządzeń do naprowadzania we mgle, że wylatując już z Warszawy wiedział, że tam może być mgła, że samolot pasażerski, to nie lekki myśliwiec, którym można sztuczki w powietrzu wyczyniać, że z rosyjskim u niego było słabowato, itd., ale przewidywał także że szlag może trafić jego karierę, gdy się spróbuje postawić, więc próbuje lawirować (możemy tak powisieć nad lotniskiem, ile mamy paliwa).

    Możemy powisieć nad lotniskiem zamglonym dokładnie, samolotem z prezydentem i blisko setką polityków i wojskowych dowódców czekając aż niebiosa się zmiłują i rozgonią mgłę. Czyż te słowa nie są wynikiem presji? Straszne i tragiczne.
    Pzdr, TJ

  163. Tobermory
    27 października o godz. 12:38

    Pojęcie „wpływowy” jest, wedle słownika języka polskiego, używane w 3 znaczeniach:
    1. taki, z którym inni się liczą, posiadający wpływy, ustosunkowany;
    2. dający możliwość wpływania, zapewniający wpływy;
    3. środowiskowo: łatwo ulegający cudzym wpływom

    Jasne jest, że użyłem znaczenia nr 3. Częściej, owszem, używamy znaczenia nr 1 /2.

    Ta jest: w obu rapotrach powinno być dokładna analiza zachowań załogi jaka-40. Wylądowali wbrew kontrolerom; w sposób zupełnie, nie tyle nawet wariacki, co przestępczy. Po czym, rzucając przekleństwami, namawiali do tego samego załogę Tupolewa. To -oczywście – także stanowiło psychologiczny czynnik wpłuwu na myślenie i zachowanie załogi: skoro oni „dali radę”, to my – w „prezydenckim samolocie” – tym bardziej ! GDYBYŚMY TERAZ NIE WYLĄDOWALI – byłby to straszny DYSHONOR i nasze umiejętności ORŁÓW-SOKOŁÓW zostałyby zakwestionowane. A przy tym – dokonane przestępcze fałszersta mogłyby wyjść na jaw.
    To – bez wątpienia – miała załoga z tyłu głów, gdy zbliżali się do lotniska. I to także powinno było być wyraźnie przedstawione.
    Ale wiemy też, że polska komisja stosowała konserwatywne podejście, i jak powiedziałem – rozumiem to podejście, ono się – w zasadzie – dobrze broni, jednak nie przestawia zarazem rzeczywistości psychologicznej karastrofy, co jest, moim zdaniem – błędem w zakresie poznawczym, nie wprost błędem samego raportu.
    Jak wiemy nawet podejście bardzo konserwatywne, delikatne, częściowo oszczędzające wobec współrawców katastrofy, nic nie dało. eksplozja kłamstw, pomówień,nienawiści, psychiatrii nauk „smoleńskich” i religii smoleńskiej – nastąpiła z pełną mocą.

    To wskazuje bardzo jednoznacznie na to, że PISoidom wcale o rzetelność zbadania katastrofy nie chodziło, nigdy. Tym bardziej, że największa część odpowiedzialych za tą katastrofę to są zarówno ludzie z kręgu PIS jak i swoista kultura mentalna i niemoralna, którą tworzyli, rozpylali mgłą na całe państwo polskie, i z której zagęszczania i eksploatowania teraz tak dobrze żyją.

  164. anumlik
    27 października o godz. 13:05

    Mój komentarz
    Anumlik, nie napisałem, że masz zero racji. Odniosłem się do jednego wątku-założenia, które wyłuszczyłeś w swoim komentarzu. Do tezy o bezwzględnie pozytywnym wpływie okoliczności klimatycznych i gęstości zasiedlenia na samoorganizację. Nie o wpływie klimatu i ziemi w ogóle na organizację społeczeństw, lecz o decydującym wpływie tych czynników na wzrost samoorganizacji społeczeństwa na terenie Szwecji przy braku tego pozytywnego wpływu na terenach Syberii o podobnych warunkach klimatycznych jak w Szwecji.
    Anumlik, uznaję większość Twoich argumentów.
    Pzdr, TJ

  165. Tobermory
    27 października o godz. 12:38

    na tym polega oszczędność i nadmierna delikatność polskiego raportu: jeśli Błasika nie było,to kto był? Kto się znał, w sposób zaawansowany, na lotnictwie, na awionice samolotu, na odczytywaniu wskazań instrumentów, na znajomości sytuacji lotniczej, kogo wreszcie załoga przyjęła w kabinie jak fachowca?
    Nikt inny spośród pasażerów nie miał takich umiejętności.
    Czyli: nie Błasik, nikt inny, więc nikogo nie było, choć nagranie audio jednoznacznie dowodzi, że był.
    To jest pułapka, w którą wpadła polska komisja. Jak powiedziałem – nie tyle z własnej woli, ale – znowu kłania się ten sam czynnik (sic!) – rodzaj presji: oszczędzimy brutalnych, ale w pełni uzasadnionych wniosków.

    Moge, ale tylko w jakiejś i dawno zminimalizowanej mierze – usprawiedliwiać żonę Błasika, która po prostu nie chce przyjąć faktów do wiadomości. Trauma, ból, z którym zwykle żyje się do końca życia. Żeby sobie z tym dać radę, chce żyć w zakłamaniu. Jej wolno. Ale już nie wolno jej bluzgać nienawiścią do członków polskiej i rosyjskiej komisji, do Tuska, do Kopacz, do wszystkich, którzy nie ylko nie popełnili żadnej zbrodni, ale starali się wziąć jak najlepszy udział w rzetelnym wyjasnieniu katatrofy i uczciwym przedstawianiem wnioskow w przestrzeni publicznej.
    Na gruncie osobistym i prywatnym, niech sobie będzie zakłamana. Nie na koszt Polaków i Polski.
    Dla nikogo więcej nie mam żadnego usprawiedliwienia.

  166. @Tanaka
    27 października o godz. 13:52

    Jakże się ten język zmienia i staje niejednoznaczny 🙄
    Domyślałem się, w jakim znaczeniu użyłeś tego terminu, ale ja jednak przywykłem do słownika PWN i jednoznaczności:

    wpływowy = taki, z którym inni się liczą, mający wpływy

    Bo jak teraz rozumieć termin „wpływowy człowiek” bez dokładniejszego sprecyzowania, w którą stronę „wpływowy” – potężny i znaczący czy uległy i słaby?
    To samo (albo jeszcze gorzej) widzę w stosowaniu terminu „spolegliwy” – z „godnego zaufania” zrobił się „uległy”.
    Staram się w ogóle tego terminu nie używać.

  167. tejot
    27 października o godz. 13:48

    Nie sprawdzałem teraz w raporcie PL tego stwierdzenia, pamięam je lepiej z wpowiedzi polskiego ambasadora w Moskwie, Jerzego Bahra. To, co mówił o przygotowaniu tej wizyty, głównie przez Kancelarię Prezydenta, było właściwie przerażające. Jedna wielka amatorszczyzna, nadęcie godnościowe, bałagan, niekompetencja, łamanie przez polskopisowską stronę standardów dyplomatycznych.
    Ambsador mówił o tym dramatycznym i śmiesznym zarazem poszukiwaniu formuły dyplomatycznej, na podstawie której Kaczyński mogłby przylecieć do Rosji. Sam wcześniej uznał Rosję i Putina za wroga, Putin nie miał ani zamiaru ani ochoty się z nim spotkać, ale przydent pełniący obowiązki nie poże pojechać do innego kraju „prywatnie”. Stąd, o długich poszukiwaniach i negocjacjach, wymyślono nieistniejącą w normalnych procedurach dyplomatycznych „pielgrzymkę”. Co do której Rosjanie doskonale wiedzieli, że będzie miała co najmniej akcent, lub wiele więcej, antyrosyjski.
    Ale dobrze – chce, proszę bardzo niech przyjeżdża.

    Należy tu dodać ważny element, ale w Polsce zupełnie pomijany: nieustający, od ponad 6 lat festiwal pomówień, kłamliwych oskarżeń, nienawiści wobec Rosji nie może nie budzić poczucia obrazy w Rosjanach.

  168. Tanaka
    27 października o godz. 12:16

    Tanako, czytałem, oczywiście techniczne szczegóły katastrofy – m.in. uśmiechałem się, kiedy na filmiku o jakoby dobijaniu rannych pasażerów, słyszałem durny polsko-ruski język, no i nie miałem wątpliwości, że pilot nie rozumiał terminologicznego znaczenia informacji „posadka dopołnitielno” i „gorizont” (sam dopiero po długim czasie domyśliłem się, że to ścisła terminologia, a nie powszednie znaczenie), ale w sumie szczegółami niespecjalnie się interesowałem, bo mnie zajmowała stara moja myśl, jakie nieszczęścia potrafią sprowadzać ambitne kurduple z kompleksem kurdupla. Cieszę się, że podniosłeś przemilczane raczej niuanse – choćby ten o miękkości polskiego raportu w porównaniu z ruskim.

    Na gazeta.pl odniosłem się do słów pana Kierwińskiego. Prawie cytuję to moje odniesienie się.

    „Ten samolot tego dnia w tych warunkach nie powinien lądować na źle przygotowanym lotnisku” – powiedział pan Kierwiński.

    Od razu źle zaczął. Sformułowanie „źle przygotowane lotnisko” może sugerować niechlujstwo i winę Rosjan. Tymczasem to lotnisko było lotniskiem nieczynnym, nie wymienionym na liście czynnych lotnisk. To Polacy – i ekipa Tuska, i ekipa Kaczyńskiego – uparli się tam lądować. Rosjanie od razu powinni byli pokazać gest Kozakiewicza, ale są grzeczni i nie chcieli zadzierać z durniami. Jak przygotowali, tak przygotowali, w każdym razie Polacy wiedzieli z góry, że decydują się lądować na kartoflisku. To polscy organizatorzy tych propagandowych wycieczek zlekceważyli bezpieczeństwo własne i zależnych od nich ludzi.

    Ten samolot w tych warunkach nie tylko nie powinien lądować, ale nawet nie powinien tam lecieć.
    Mówiąc o lekceważeniu bezpieczeństwa przez „polskich organizatorów propagandowych wycieczek” mam na myśli przede wszystkim dwóch zamachowców: Jarosława Kaczyńskiego i Lecha Kaczyńskiego. Bo to był zamach: wyborczy, propagandowy cel z kompletnym lekceważeniem zasad bezpieczeństwa już w samym pomyśle – coś jak gówniarstwo jadące na rowerze z góry i jeszcze pedałujące bez grama wyobraźni. Najmniej ważne było bezpieczeństwo pasażerów, a właściwie w ogóle nie było brane pod uwagę. Własny cel i własną wygodę mieli w głowie egocentryczni i egotyczni kurduple, a nie bezpieczeństwo ludzi, którzy im zaufali. Rzecz chyba nie do pomyślenia w cywilizacji zachodniej. Jeśli zgodzić się z teorią zamachu, to głównymi zamachowcami są bracia Kaczyńscy. Nie planowali katastrofy, ale sporo się przyczynili, by do niej doszło.

    Moje oskarżenie jest znacznie łagodniejsze niż oskarżenie Tuska przez pisowate małpy o zamordowanie pasażerów.

  169. @tobermory @mohikanin @anumlik @na marginesie @tejot i inni ktorzy przeczytali moj wpis

    Za pomylke Wroclawia z Poznaniem i dwoch rodzin przepraszam. Tak to jest pisac do malego okienka na /goraco/. Twierdzenie @bobekro podtrzymuje pomimo pomylki. Pozostale twierdzenia jak: Piasecki/Mazowiecki, za kulisami KK, podtrzymuje rowniez.
    Liste org/klubow zbieraczy znaczkow/pism ktorym dobra zmiana odebrala mozliwosc dzialania znajdzcie sami. Najczesciej to organizacje kobiet broniacych sie przed najblizszymi mezczyznami. Te mnie interesuja, reszta tak sobie. Sposob samoorganizacji spoleczenstwa skandynawskiego, wydaje mnie sie opisalem krotko. Na temat tlumaczenia slowa samfällighet-wspolnota, wypowiadal sie dalej nie bede. Poniewaz dyskusja zeszla na zeglarstwo i jego przyczyny, w ramach przeprosin podaje pare linkow. Chyba @tobermory pisal, ze chcialby wiedziec jak wyglada wyscig na tym duzym jeziorze. Zeby miec obraz, podaje linki jak powstala WooHoo:

    Po powrocie z Gr. i julafton (pl wigilja) stwierdzilem, nie mam na czym plywac.
    Znalazlem mem co mnie odpowiadal:
    http://naruhodo1.tripod.com/fast-boats/
    Niestety tylko ca 20% calosci. Na stronie:
    http://www.unifiber.net/2013/mast-selector
    znalazlem maszty (3) co mnie odpowiadaly. Do tego dobralem zagle (4). Moj najwiekszy (9.2)jest taki:
    http://www.windsurf.co.uk/test/2014-gaastra-vapor-test-review-report/
    Reszte znalazlem na stronie:
    http://www.surfzone.se/kop-salj/bladdra-i-kategorier/1/saljes/
    gennaker kupilem uzywany (8mkw), codezero(6,5mkw) zamowilem w RoyalSails. W czasie tym, w garazu zajalem sie budowa pletw mieczowych i sterowych. Materialy znalazlem tutaj:
    http://www.textreme.com/
    https://www.youtube.com/watch?v=AuaEeu3G53Y
    http://carbix.se/
    Wszystko razem bylo gotowe w polowie marca. Zalozenie sznurkow odchudzanych zajelo mnie dwa dni. 20 marca pojechalem na Hjälmaren, bo lod puscil. Na jakich regulach, ew. w nastepnym opisie. Z takimi co zegluja HobieCat i Laser4000. Jak wyglada taka zegluga (Laser standart) link:
    https://www.youtube.com/watch?v=g2qBxax-W1Y
    Na konkretne pytanie o zeglarstwo/szkutnictwo/przyczyny/historie czasow vikingow odpowiem poza wikipedia.
    Tyle w ramach przeprosin.
    Na temat dwuczasteczkowego ozonu i geszefciarza podtrzymuje. Na temat kto kogo odkrywal rowniez.
    pzdr seleuk(os)

  170. @anumlik, (27 października o godz. 13:05) jestem skłonny postawić religię na pierwszym miejscu.

    A konkretnie takie czynniki, jak:
    * rola księdza/pastora,
    * odpowiedzialność za własny los,
    * stosunek do bogactwa.

    W wyznaniach protestanckich pastor pełni urząd, na zasadzie powierzenia mu go przez współwyznawców. I jest równy innym wyznawcom. U katolików rzymskich ksiądz jest powołany i wybrany przez samego PB. Jest jego pośrednikiem, tłumaczem, wykonawcą jego woli.
    To przekłada się bezpośrednio na kształtowanie takich cech jak zdolność do samostanowienia, podmiotowość w pierwszym przypadku i skłonność do uległości, próby przekupywania i „dogadywania się”, w drugim.

    Protestant pozostawiony jest przed PB w sytuacji „sam na sam”. Niczego nie wytarguje za pomocą modlitwy, dobrych uczynków czy odpustów. Za sprawą predestynacji. Ale może i chce odgadnąć swoje przeznaczenie. Dobre uczynki nie są walutą, za którą może kupić niebo. Są potwierdzeniem, że żyje zgodnie z wolą PB. Dobrze postępujesz, znak że jesteś blisko PB. Ergo dobre postępowanie ma sens i jest potrzebne. Warto „brać sprawy w swoje ręce”.
    Katolik rzymski zachęcany jest do „zawierzenia” i „powierzenia się”. Za pośrednictwem wybrańców PB. Jeżeli mu się nie wiedzie, to znak, że PB go „doświadcza” i oczekuje jeszcze większego „zawierzenia”. Poddania się „nauczycielskiemu urzędowi kościoła”, bycia „dzieckiem” PB. Przy czym bardziej dzieckiem w rozumieniu fazy rozwojowej. Ustawia to katolika rzymskiego w roli wiecznego petenta, klienta. Wzmacnia poczucie bezradności i bezsilności. W wyniku, której wszystko co można zrobić, to upić się.

    Kościół rzymski podnosi ubóstwo do rangi cnoty. Rzecz jasna nie dotyczy to funkcjonariuszy krk. U protestantów bogactwo stanowiło widomy znak życia zgodnie z wolą PB. Kalwin dosłownie zinterpretował przypowieść o talentach. Przy czym bogactwo nie mogło być używane w sposób lekkomyślny. Przegrywane w kasynach. Stąd protestancka etyka pracy, o której pisał Max Weber.

    Jak sam piszesz, warunki naturalne Syberii nie zaowocowały ani demokracją ani bogactwem.
    Warto dodać, że bogactwo Hiszpanów i Portugalczyków, płynące z podbojów, również nie zaowocowało demokracją i dobrobytem.

  171. Ossolineum powstało we Lwowie, który jest na Wschodzie
    Ozon jest molekułą (cząsteczką) pojedynczą ale trójatomową (coś jak trójca święta)
    O wyścigi na dużym jeziorze pytał kto inny, ale za linki dziękuję 🙂
    ……

  172. @mohikanin przedostatni
    27 października o godz. 14:49

    Celna analiza różnic w wyznaniach.
    Społeczeństwa, w których żadne wyznanie nie dominuje w sposób jednoznaczny, żyją całkiem znośnie, bo katolicy nie mają szansy na pełny rozwój najgorszych cech katolstwa. W porównaniu z polskimi wychodzą niemal na protestantów.

  173. mohikanin przedostatni
    27 października o godz. 14:49

    Mój komentarz
    Mohikanin, dobrze, że przypomniałeś podstawowe różnice dzielące dwa wyznania – katolickie i ewangelickie. Katolik w wiecznej prośbie do Pana Boga o wszystko, ewangelik może być lub nie w predestynacji, lecz w każdym przypadku odpowiada za siebie, za swój stosunek do innych. Duchowni katoliccy są wybrańcami Pana Boga, stąd w nich wierni powinni widzieć i uznawać wysłanników niebios, duchowni ewangeliccy do pełnienia posługi są wybierani przez wspólnotę i odpowiadają przed nią.
    To tylko kilka, ale bardzo istotnych różnic.
    Pzdr, TJ

  174. Tobermory
    27 października o godz. 14:52 Co do Ossolineum absolutna zgoda. Przeprosilem za pomylke. Z ozonem zgoda, jak sie z ozonu zabierze jeden atom (z innymi celebrytami), to powstaje OZON (pierwsza czasteczka), z reszta O mozna wyprodukowac plyn, czesto naduzywany o nazwie…(druga czasteczka). Wszystkie sa trujace. Ozon i OZON sa/byly nietrwale. Plyn jest trwaly. Producenta nazwalem geszefciarz, byc moze zastapil bym synonimem koniunkturalista, z plecami do wiatru, zeby innym w oczy wialo.
    pzdr seleukos

  175. pombocek
    27 października o godz. 14:16

    Pombocku, masz zupełną rację. Zwracasz przy tym uwagę na apekt niewyklej ważności, zwłaszcza w takich sytuacjach: precyzję mowy i myśli, prawidłowie ustalanie reliacji między rzeczami, trafne ocenianie ważkości.
    Jest to w Polsce umiejętność rzadka, śladowa, mało ceniona , nawet – wykpiwana. Co wskazuje gdzie jesteśmy: w epoce przedrozumu.

    „Nieprzygotowane lotnisko”? Przygotowane. W stopniu minimalnym (to nie było Okęcie, ani Frankfurt, a byłe lotnisko wojskowe), ale zupełnie wystarczającym do bezpiecznego lądowania i startu, jeśli załoga zachowuje się fachowo i racjonalnie oraz słucha kontrolerów lotu.

    Wiele razy sluchałem dra Macieja Laska, specjalisty komisji od odsłuchu nagrań (nie pamiętam w tej chwili nazwiska), czy któregoś z członków komisji MAK, oraz wielu innych fachowców z komisj i specjalistów spoza komisji, w tym Pawła Artymowicza – ich racjonalnej, rzeczowej, opartej ściśle na faktach mowy. To jest zupeł nnie inny świat. Trudny, bo racjonalny, a nie epitetalny. Trudny, bo wymagający myślenia, odpwiedzialości za myśl i słowo, trudny, bo boleśnie trafiający w fobie i nadęte mity,oraz jeszcze boleśniej punktujący złe intencje złych ludzi.

    Poprzeciwnej stronie jest coś, co jest bardzo tanie: brak wysiłku poznawczego, brak rozumu, brak wykształcenia, brak wszystkiego. Za to nadmiar nadęcia, miologii, uprzedzeń, złych i najgorsych,nienawistnych emocji. Emocje się tanio i łatwo wzbudza ale ich złe skutki są bardzo drogie.
    Właśnie – od pierwszych dni po wypadku, dla nienawistników, wszystko było jasne dobijanie rannych, trzy osoby przeżyły i zostały dokądś wywiezione (pewnie Kaczyński przeżył), zamiana wraku itp i td. Kto dobijał – oczywiście „ruscy”, nawet nie „Rosjanie”. Kto „wywiózł” – też „ruscy”. Kto wrak podmienił, kto rozpylił hel, mgłę.. – „ruscy”, kto „zbroniczo sprowadził ich do ziemi” – „ruscy”. Kto wsadził w samolot 2,3 ładunki wybuchowe? – „ruscy”. Kto postawił „pancerną brzozę” – „ruscy”, kto „obezwładnił samolot” – „ruscy”. I tak bez końca.

    „Obezwładnienie” owszem nastapiło. Ale jednak inaczej: nie nastąpiło od-obezwładnienie: nie wszysliśmy z epoki przedrozumu. W takiej epoce łatwo się manipuluje ludźmi i łatwo budzi ludzkie złe moce.

    Bardzo poważnym błędem ekipy Tuska było to, że nie zadbał z wielką starannością o to, by badanie i publikacja wyników w postaci raportu komisji Millera, była swoistym i narodowym programem nauki podstaw myślenia.
    Tego nie pojął ani Tusk, ani bodaj nikt inny. Inny fatalny błąd zaniechania, mający za podstawę błąd poprzedni – to – realnie – pozostawienie członków państwowej (sic!) komisji samym sobie, jakby byli prywatną bandąkolegów od piwka. Zwłaszcza dr Macieja Laska, który jednoosobowo (!) musiał stanać naprzeciw tlumu spotworniałych kłamców i nienawistników.
    To była rejterada (zdrada) państwa wobec swoich kanonalnych zobowiązań: wobec lojalnych mu i rzetelnych przedstawicieli, i wobec wartości tworzących państwo i jego uzasadnienie.

  176. @seleuk(os)
    27 października o godz. 15:13

    OK, nigdy nie przepadałem za rozwiązywaniem szarad.
    Płyn jest trwały? Jeśli porządnie uwodniony. W czystej postaci tylko w niskich temperaturach, inaczej ulatnia się jak… duch święty 😉

  177. @tejot 26 października o godz. 20:49

    Masz całkowitą rację – z perspektywy czasu. Ale (o ile pamiętam) niedawno temu panowała opinia, że Kaczyński i spółka są prostu niepoważni, więc nie ma sensu odpierać bredni (bo to zakładałoby, że traktujemy je poważnie) I ta opinia jest nadal uzasadniona, po prostu w Polsce niepoważni doszli do władzy.

    Od początku mam wrażenie, że śledztwo smoleńskie jakby strachliwie unikało pewnych pytań, takich jak np. rola JK w organizacji tej wyprawy, sytuacja w polskim lotnictwie wojskowym (Błasik, wcześniejsza katastrofa lotnicza w bardzo podobnych warunkach) rażące błędy w przestrzeganiu przepisów (kancelaria Prezydenta!). Owszem, była narodowa histeria i żałoba, ale mimo wszystko. W takich przypadkach „naród” żąda jasnego wskazania „winnych”, a tego nie było, PO unikała polowania na czarownice. Więc swoich „winnych” mianował PiS…

  178. Tak mi sie przypomnialo, ze pobozne zyczenia U. Kekkonena, ktory siedzial caly czas na beczce prochu, zeby szukac przyjaciol za miedza, czy blisko, jest tylko poboznym zyczeniem. Podano tu przyklady antypatii europejskich krajow, ktore sasiadujacy nie bardzo sie lubia, albo i jeszcze gorzej. czasami dochodzi do rzeczy strasznych, a czasami tylko „dobre maniery polityczne” trzymaja to wszystko na uwiezi. Prosze popatrzec na uwielbiany przez wielu Daleki Wschod. Tam beczka prochu caly czas jest aktywna, a nienawisc miedzy narodami jest oficjalna i zupelnie dobrze widziana, a ich okrucienstwa z niedalekiej przeszlosci juz jak by przez nas zapominane.
    Japonia, Chiny, Korea… nawet „ikona” agresji amerykanskiego imperializmu Wietnam jeszcze jednej rany nie wygoil a zaraz napadl na sasiednia Kambodze i inne.
    Tytul ksiazki Barbary Skargi – „Czlowiek to nie jest piekne zwierze” chyba warto pamietac. Wg mnie odnosi sie do wszystkich niezaleznie od orientacji duchowej, czy koloru skory. Moze nie jestesmy tacy brzydcy, ale… na pewno nikt nie jest doskonaly.

  179. @seleuk(os) 26 października o godz. 23:22

    No widzisz, teraz lepiej rozumiem o co Ci chodziło. Zgadzam się w szczególności z jednym zdaniem:

    „Zaufanie miedzy rownorzednymi partnerami jest klejem takiego obywatelskiego, laickiego spoleczenstwa. Spoleczenstwo obywatelskie nie moze powstac jako nielaickie. KK spelnia tu role rozpuszczalnika, nie jak chca niektorzy dzisiejsi lewicowcy, pomocnika.”

    Oczywiście! Każda sensowna inicjatywa OBYWATELSKA musi trzymać się z daleka od KaKa. KaKa nie może być „gwarantem”, „rozjemcą”, „partnerem” ani w ogóle niczym takim. A to z co najmniej kilku prostych przyczyn: 1) KaKa ZAWSZE promuje tylko własne partykularne interesy i nie kieruje się żadnym dobrem obywateli 2) KaKa przepycha wszelkimi kanałami własną, zupełnie obłąkaną ideologię 3) KaKa, gdy tylko się gdzieś zagnieździ, natychmiast przerasta wszystko jak rak i usiłuje mącić i mędzić.

    Co do przedszkoli typu „dagmama” – mówisz, że płatność odbywa się przelewem do komuny. A zatem komuna jednak nadzoruje te placówki? Nie państwo jako takie, ale jednak lokalne władze? Więc wygląda mi na to, że te inicjatywa nie jest jednak całkiem prywatna, bo ktoś (=jakaś władza) musi jednak za tym stać i gwarantować np. przestrzeganie pewnych norm.

    Co do CETA – czy znasz jakieś objaśnienie jej treści, które byłoby zrozumiałe dla laika? O co tu właściwie chodzi? Czy jest już jakaś obywatelska inicjatywa?

  180. @Lewy 27 października o godz. 9:05

    Zakonotowałam 🙂 Ale ja jednak inaczej odebrałam –uprzejmą przecież- interwencję Ewy-Joanny w tej konkretnej sprawie – postu skierowanego do Kory a zamieszczonego tu ni z gruszki, ni z pietruszki. Chodzi mi bardziej o tę sprawę, niż o osobe E-J. Nie lubię postów typu: „Kupuj w Auchan – ba kupuję i dobrze mi z tym!” Poza tym chyba regulamin forum wyklucza reklamy (no widzisz, już się zdradziłam z tym, że nawet nie znam owego regulaminu).

    Nie wiem, jaka E-J jest poza tym. Ostre kobiety (ale bez przesady) mi raczej nie przeszkadzają – zwłaszcza gdy upominają się o prawa kobiet albo zwracają uwagę osobom naruszającym pewne oczywiste zasady. Może rzecz w tym, że sama jestem kobietą? Denerwują mnie z kolei słodkie kobieciątka, które wchodzą na fora głównie po to, żeby trzepotać rzęsami i opowiadać, jak szalenie są delikatne i wrażliwe. Zapewniam Cię, że jest ich całe mrowie, w różnych odmianach. Ale, jak mawia ktoś mi bliski, rzecz to inna 🙂

    Poza tym jak wiadomo de gustibus… ale do tych spraw chyba jeszcze nieraz wrócimy. Na razie zdrowiej i pojawiaj się częściej!

  181. Na marginesie
    27 października o godz. 15:35

    Komuna nie nadzoruje dagmamm. Jezeli nie ma bezposrednich skarg. Wtedy soc. biuro ingeruje, kontrluje, przeprowadza dochodzenie. Dlatego przez komune bo koszty i pensja dagmamy przekracza wysokosc wplat rodzicow. Rodzice placa w zaleznosci od dochodu, czasem nic. Dziecko ktorego rodzice nic nie placa, tez kosztuje sume rowna takiej ktorego rodzice placa. To wszystko razem jest i tak tansze jak budowa przedszkoli i zatrudnianie na etat przedszkolanki. Taka dagmamma jak ma jakies opiekuncze/wychowawcze doswiadczenie to bardzo dobrze. Moze tez byc Montesori albo inny prog. Dagmamma ktora b.lubil moj syn nie miala zadnego. Uwielbiala dzieci, moze dlatego, ze nie miala swoich biologicznych. To samo dotyczy kooperacyjnych (???) przedszkoli/szkol poczatkowych. Program, kontrolowany jest w klasach szkolnych od 6 lat. Tez ew. skargami. Nie nadzorem. Mam nadzieje, ze sie nigdzie nie pomylilem i napisalem jasno.

    Co do CETA. Oczywiscie znam ta umowe. Podalem link. Ja to robie tak, ze z kazdym argumentem jaki uslysze, probuje znalezc odpowiedni fragment i miec zdanie. To jest dosc karkolomne zadanie. Umowa ta tutaj jest bardzo zywo dyskutowana. Codziennie mozna uslyszec/przeczytac cos na temat. Argumenty za i przeciw. Prawdopodobnie jest tak, to tylko wrazenie poparte znajomoscia tutejszych dyskutantow, stanowisko za/nie zalezy od bardzo ogolnego pogladu politycznego i miejsca w spoleczenstwie. Typu lewica, prawica, federalisci, drobne przedsiebiorstwa, srednie, wielkie, organizacje spoleczne, org miedzynarodowe, NGO, prasa o profilu… etc.etc.etc. Kazda osoba moze miec kilka takich pozycji. To daje dosc duza rozpietosc arg. i pogladow. Nie wiem czy Tobie o taka odpowiedz chodzilo. Ostatnim arg. jaki slyszalem np. ze CETA jest ukryta furtka do wprowadzenia TTIP.

    Belgia (Walonia) powiedziala ja wlasnie. To znaczy, ze umowa zostanie wprowadzona, dosc szybko. Miedzy 35 mln federacja a 550 mln EU. Nie wiem jak ta dyskusja, analizy wygladaja w P. ani na temat TTIP w P.

    Co do reszty o KK absolutna zgoda.

    Pozdrawiam Seleuk(os)

  182. errata
    Belgia (Walonia) powiedziala tak wlasnie

  183. @Mohikanin
    To, ze ktos zmarl nie moze byc przeszkoda do oceny dzialalnosci politycznej polityka. Tak jest byc politykiem. Wylaczenie jakiejs osoby z takiej oceny jest…

    Ktorych zmarlych politykow nie dyskutuje sie w Polsce? Z cytatami. Albo w innych krajach?

    Pzdr seleuk(os)

  184. Na marginesie
    27 października o godz. 16:01
    Dzięki namarginesko
    Ja też lubię „pyskate” kobiety, wolę je od trzepoczących oczetami kobieciatek.
    Moze niepotrzebnie odniosłem się do EJ, ale jest długi kontekst.
    Nie jestem wyczulony na twardą wymianę myśli; tak potrafią dyskutować pombocek, Tanaka , Ty też, no i @mag, której niestety nie widać.
    Ale nie znoszę, jak ktoś szarogęsi się, ustawia po kątach, do pionu. Kiedyś Toby zarzucił mag, że ta mu „przywlokła” na ten intelektualny blog chama Cynamona(też chyba już go nie ma), bardzo sympatycznego blogera z Hamburga, E-J też ni z gruszki ni pietruszki, lubi pokazać swoją „waadzę”, no bo byle kto nie bedzie się tu pętał bez jej pozwoleństwa (Kapral Pribiszew Czechowa). Chyba dlatego Toby i E-J tak się wspierają; takie pokrewne dusze.
    Nic, jeszcze dwie aspiryny i kładę się. Zamykam kompa
    Dobra noc

  185. @seleuk(os), (27 października o godz. 16:50) trochę za dużo w Twojej „ocenie” mijania się z prawdą. Człowiek żyjący może się bronić. Zmarły nie ma szans.
    Szkoda, że odwracasz kota ogonem. Wikingowi nie przystoi. Thor pogoni Ci kota.

  186. @Lewy 27 października o godz. 16:51

    No to teraz rozumiem dużo lepiej 🙂
    Brak mi tego szerszego spojrzenia, jakie zapewnia śledzenie blogu przez dłuższy czas.
    Wprawdzie czytam go od dawna, ale tylko wyrywkowo, więc słabo wyłapuję różne niuanse, że tak powiem, międzyludzkie. Ale zaczynam zgadzać się z Tobą co do innego bywalca blogu… co chyba dobrze wróży w kwestii blogowej synergii. Ale cóż, pożyjemy zobaczymy.
    Pozdrówka!

  187. Tanaka
    27 października o godz. 15:24

    Tanako, tuskowaci byli i są mi obcy – właściwie wszyscy politycy – ale mogę trochę rozumieć ich bierną postawę wobec budzącego się i potem pędzącego tsunami bezczelnego wariata Macierewicza. Pewnie liczyli, że prawda sama się obroni. i zwyciężą fachowość, rzeczowe dowody i argumenty. Nie mogli przewidzieć aż tak potężnej fali irracjonalnych oskarżeń, teorii, teoryjek z patriotycznym i chrześcijańskim pluciem, przy których prawda karlała aż do zaniku w kurzych umysłach. Ich oskarżenia i teorie są irracjonalne i infantylne, ale przyczyna – jak najbardziej racjonalna: zagłuszyć szumem informacyjnym rolę obu braci w doprowadzeniu do katastrofy. Jarosław Kaczyński jest moralnym sprawcą katastrofy i rzeczywistym podwodnym wulkanem, który wzbudził tsunami maskujących kłamstw. Ta rola w oficjalnym obiegu informacji w ogóle nie istniała, choć od początku, od dnia katastrofy rozumiał ją i rozumie każdy widzący na oba oczy, nawet na jedno.

  188. Tanaka
    27 października o godz. 15:24

    Zapomniałem potwierdzić swoimi słowami Twoje spostrzeżenia, że Tusk w sprawie komisji Millera, którą zostawił samej sobie, okazał się po prostu głupi. Nie rozumiał ani swojej roli premiera, ani swojego nieuczonego narodu – który komisje mogły trochę poduczyć – ani przepaści między ludźmi, którą kopał mały krecik, rozumiał tylko siebie i swoją karierę.

  189. @pombocek
    27 października o godz. 18:14

    Mnie największa bezsilność ogarnęła, kiedy w czerwcu 2010 zostałem skonfrontowany z kurzymi umysłami nie, zdawałoby się, ciemnego ludu, a moich niektórych koleżanek i kolegów z solidnym wykształceniem przyrodniczym, obejmującym m.in. po cztery semestry fizyki i chemii, a plotących z żarem w oczach o bombie próżniowej.
    Obok dwóch nawiedzonych z tytułami profesorskimi, (może jakoś zobowiązanych, bo mianowanych przez Kaczyńskiego?) trafił się jeden „normalny”, ale o poglądach lewicowych i z tytułem od Kwaśniewskiego, więc lekceważony przez obu zwolenników zamachu.
    Na szczęście opcja przyjaznej koegzystencji (widujemy się co dwa lata) ostatnio zwycięża i dyskusje polityczne ustąpiły nieco na rzecz podróży, zdrowia, wnuków, wspomnień sprzed lat…

  190. @zyta2003
    27 października o godz. 15:35

    Patrz, pani, ten Wietnam 🙄
    ” jeszcze jednej rany nie wygoil a zaraz napadl na sasiednia Kambodze i inne”
    No, wiecie, wziął i napadł 🙄
    Rządy Czerwonych Khmerów mu się nie spodobały, a tak fajnie ta Demokratyczna Kampucza terroryzowała swoich i masakrowała wietnamskie wioski w Zatoce Syjamskiej.
    Pol Pot w najlepsze czynił motyką i maczetą porządki w swoim kraju i sąsiedztwie, a tu napada go Wietnam i, co gorsza, zwycięża 🙄

  191. mohikanin przedostatni
    27 października o godz. 17:58
    To jest blog, wyglasza sie opinie i odczucia. Krotkimi zdaniami, w dluzszych/krotszych textach. To nie sa doktorskie dysputy z promotorami albo oponentami, gdzie caly czas trzeba publikowac bibliografie i biografie.

    Ja oceniam polityke nadwislanska i politykow z wysokosci samolotu miedzykontynentalnego. Nawet nie z wysokosci helikoptera, ani tym bardziej nizej. Zadnej polityki tak nie oceniam poza tutejsza.

    Z wysokosci jumbojet widac las, gory, jeziora. Ja tak widze dwudziestoparoletnie wysilki politykow nadwislanskich. Ukryc kto ciaga zasznurki. Ale efekty widac. W tutejszej tv tez czasem je pokaza. Poza tym sa ludzie zawodowo zajmujacy sie Polska, ale nie nadwislanczycy. Ostatnio czytalem A.Snyder spostrzezenia o potrzebie panstwowosci w czasie pogardy. Albo A.Applebaum jak to sprawnie zaprowadzono komune za kurtyna. Czytalem tez @jiba o protestach w powiatowym miescie. To ja sie pytam, kto to praktycznie zaprowadzil. Ja niestety nie znajduje innej odpowiedzi. Zeby nie wiem ile cytatow. Tak to widac z duzej wysokosci

    Czlowiek zmarly nie potrzebuje sie bronic. Wedlug mnie jest mu to obojetne. Moze pozostalej rodzinie nie jest, ale jemu napewno. Zreszta ten zmarly konkretny, ma obronce w Tobie @mohikanin. Inni tez sie moze ze mna nie zgodza, moze zniuansuja z wys. helikoptera. Ja akceptuje Twoj poglad, co nie znaczy, ze sie z nim zgadzam. Czy to nie wystarczy? 😉

    pzdr seleuk(os)

  192. Tobermory
    27 października o godz. 18:49

    Akurat w czerwcu 2010 spotkałem się po raz pierwszy od 1969 roku na zjeździe z moim rokiem. Z kolegami w sprawie smoleńskiej było zwyczajnie, z paroma prawoskrętnymi koleżankami musiałem się natomiast fest hamować, żeby się nie wdać w polsko-polską wojnę. Ale i one się trochę hamowały, więc w końcu wróciliśmy na ziemię – do lodów, oscypków (Świeradów Zdrój) i wspomnień z młodych czasów, kiedy o żadnych ideistycznych sporach nikt nie myślał. PRl było jednak bezsporne.

  193. pombocek
    27 października o godz. 18:14

    Nie jestem Tusk ale jestem lepszy: w momencie, jak się dowiedziałem, że Tupolew „upadł”, natychmast miałem pojasność jasną w głowie: będzie to narzędzie walki politycznej Kaczyńskiego.
    Skoro Tusk tego, od razu, nie kapował, ani jego „gabinet polityczny”, ani „doradcy”, ani „eksperci”, ani stu dwudziestu siedmiu profesorów PO-logicznych, to w takim razie to są ten, no.., gicze wołowe, nie politycy.

    To są tego rodzaju sytuacje, które można, bardzo głęboko i skutecznie rozgrywać politycznie. Tuska można zrozumieć, w kategorii empatii międzyludzkiej: mógł być rzeczywiście porażony i przytłoczony tym wydarzeniem, bo to wydarzenie – niestety – najwybitniejsze na świecie: państwo i jeg poszczególni urzędnicy tak rzeczy szokująco spaprali, że musiało zginąć 96 osób, z prezydentem i grupą wyższych i najwyższych przedstawicieli tego własnie państwa – Polski.
    Tusk mógł być przybity i zagubiony, ale nie mieli prawa być przybici jego doradcy. Oni powinni byli działać natychmiast. Państwo musi być przytomne, zawsze.
    Tak robią Rosjanie, Amerykanie, Francuzi, Anglicy, ale nie Polska.

    Kaczyński rozgrywał tą tragedię w przestrzeni „wartości”. Tusk nawet nie przeciwstawił mu przestrzeni faktów, dowodów i racjonalności. Działały, niezależnie od siebie, co najmniej 2 grupy: państwowa komisja Jerzego Millera, prokuratura wojskowa i bodaj też cywilna. Chaos informacyjny, w ktorym tonęli zwykli Polacy, nie mogąc się dowiedzieć, kto co właściwie robi, jakie są postępy dzialań, jakie fantazje i ponure oskarżenia nie mają podstaw i dlaczego, był świetną pożywką dla Kaczyńskiego.
    Jest w tym jednak jeszcze inna rzecz,bodaj najbardziej plugawa: kościelność, katolicyzm, całe zastępy maryjne i zawodowych katolików z klerem włącznie – które same działały i były używane jako młot, nóż, szafot, stryczek – do linczowania, przeklinania, odmawiania człowieczeństwa, kradzieży przestrzeni publicznej wszystkim tym, którzy się nie zgadzali na kłamstwa, robienie polityki na śmierci ludzi, którzy rozumieli, że był to wypadek, a nie zamach.
    Trudno się temu przeciwstawić, ale pokazuje to też mroczność religii i skrzywienia ludzi w niej żyjących, mających w sobie katolicką, papieską,olkową gotowość do plucia, kłamania, nienawiści.

    Niezależnie od trudności przeciwstawienia się temu, należało to stanowczo robić. Nie robiąc, pozwolono na porażenie tak państwa jak i ludzi morderczym tumorem.

  194. seleuk(os)
    27 października o godz. 19:29

    Seleukosie (psia Twoja mać, czemu utrudniasz ludziom życie końcówką w nawiasie?), miałem czas, kiedy robiłem przegląd przysłów, aforyzmów i tego typu skamieniałych mądrości. Wyszło mi, że w tych nobliwych skamieniałościach jest tyleż mądrości, co głupoty. Być może, te głupie powstawały w konkretnych okolicznościach lub w takiej ideowej atmosferze, że wtedy, kiedy powstawały, mogły się wydawać lub rzeczywiście były mądre. Ale w miarę upływu czasu i coraz lepszego kształcenia ludzi mądrość blakła lub się całkiem ulatniała. Tak jest z aforyzmem o zmarłych. Gdyby go traktować poważnie, nie byłoby historii. A gdyby się kierować w poznaniu aforyzmami, w ogóle nie byłoby poznania. Na przykład negatywny epitet „Niewierny Tomasz” jest epitetem religijnego chowu i wziął się z kompletnej bzdury: Tomasz nie wierzył, że domniemany zmartwychwstaniec jest Jezusem (żaden z apostołów tego podstawionego „Jezusa” nie rozpoznał) i musiał włożyć palec w rany, dopiero wtedy uwierzył. Zapytałem w swoim tekście o domniemanym zmartwychwstaniu: „A jakież to w ranach są dowody tożsamości?”. Staram się więc od dawna żadnymi nobliwymi skamieniałościami nie zajmować, tym bardziej – nie sugerować. Mam własną kapustę, parę zmysłów – i starczy.

  195. Tanaka
    27 października o godz. 19:58

    Masz rację, Tanako. Niestety. Dlatego państwo Tuska nazwałem „bezpaństwem”.

  196. @Tanaka 27 października o godz. 19:58

    Wyławiam określenie: „zawodowi katolicy”. Tak! Warto ich odróżnić od „zwyczajnych”, którzy w nagonkach nie biorą udziału, chociaż odgrywają rolę karty przetargowej, którą KaKa przy każdej okazji rzuca na szalę. Ale rozpowszechniona religiancko pojęta „przyzwoitość” zapewne wiązała ręce również Tuskowi i jego doradcom, dlatego w publicznym przekazie tuszowali winę JK i obozu PIS.

    Pamiętasz pokrzykiwania „ciszej nad tą trumną?” Pamiętasz jazgot na forach, że „ból po stracie brata należy zrozumieć i uszanować?” To są takie „zwyczajne ludzkie odruchy”, znakomicie wykorzystywane przez religianckie środowiska – jeśli powściągliwość jest dla nich wygodna. Podobnie brzmią na forach nawoływania, że należy „o zmarłych tylko dobrze”. Oczywiście, nie popieram niepotrzebnej agresywności. Ale jednak należy promować krytycyzm i niezagłaskiwanie faktów. W polskim skatolonym społeczeństwie jedno i drugie jest przeważnie traktowane jak herezja i wyciszane kuriewnym szeptem „nie wypada!”.

  197. @pombocek 27 października o godz. 20:07

    Ja to nazywam „gniotami pojęciowymi”. Wśród nich prym wiodą: „Kościół do złego nie namawia”, „Do Kościoła się chodzi dla Chrystusa, a nie dla księdza”, „Dłużej klasztora niż przeora” (to ostatnie usprawiedliwia właściwie wszystkie wybryki poszczególnych sutannitów „wyższym dobrem” ambitnej instytucji).

  198. pombocek
    27 października o godz. 18:14
    Tanaka
    27 października o godz. 15:24
    Tanako, tuskowaci byli i są mi obcy – właściwie wszyscy politycy

    Mój komentarz przekorny, lecz nie po to pisany by dokuczyć pombockowi

    A mi nie byli i nie są obcy tuskowaci ani PiSowaci ani SLDowaci, itd. Mam ich wokół siebie, widzę ich na co dzień, rozmawiam, wymieniam opinie, zgłębiam ich motywacje, znajduję podobieństwa dusz, wychowania, tradycji, historycznych naleciałości, ambicji, wyobrażeń. Wszystko mieści się w kanonach umęczoności zmieszanej z chęcią bycia wyjątkowym i poczuciem, że nie wszystko się udaje, nas obrażają, wszędzie podstępy i spiski (bardzo niski zaufania ufności w narodzie), ale myśleć i zastanawiać się trzeba zawsze, itd.

    Przeciętni tuskowcy, PiSowcy, SLDowcy (w sensie poparcia wyborczego dla różnych partii) nie są tak wyraziści i jednoznaczni, jak politycy partyjni, partyjne programy PO, PiS, czy SLD. Są to nieraz, a może w większości ludzie buszujący, podchwytujący, zasłuchani w polityczną kakafonię, próbujący wyłowić z niej miłą dla ucha melodię.
    Pzdr, TJ

  199. Na marginesie
    27 października o godz. 20:22

    Brawo, Nam…żeby tych ateistów z onymi nikami-łamańcami coś przygniotło pojęciowo – jakiś cudzy nik, na którym sami by język połamali…Mój ojciec po wypiciu powtarzał pierwsze przytoczone przez Ciebie powiedzenie, choć wcale się nie palił, żeby sprawdzać, do czego właściwie Kościół namawia. Tymczasem Kościół namawia w dzień i w nocy do niemyślenia, nazywając to dla niepoznaki „myśleniem”, i do niewolniczego posłuszeństwa. Same dobre rzeczy.

  200. tejot
    27 października o godz. 20:29

    W imię tatki i matki, i ponętnej sąsiadki, mówiąc „tuskowaci” miałem na myśli wyłącznie polityków. Nie jako zwykłych ludzi, lecz ludzi władzy, sławy i pieniądza, słowem – ludzi koryta zdobywanego w kraju się transformującym bardzo tanim kosztem, a nawet bez kosztów.

  201. hej @seleuk(os)ie,

    znany zpewne Ci Jan Myrdal ( z takich porzadnych rodzicow Almy i Gunnara Myrdalow)
    niegdys zwolennik Lenina, Mao i Pol Pota obecnie zaczal publikowac w „Nya Tider” (Nowe czasy) w gazecie skrajnie prawicowej, ktorej redaktorem naczelnym jest Czech mieszkajacy w Szwecji (syn niegdysiejszego sygnatariusza Karty77). Zapewne masz na mysli Timothy Snydera ( napisales A.Snyder?) – bliski przyjaciel Adama Michnika . Timothy Snyder autor wielu pracy na tematy polskie a takze swietny znawca mysli Kazimierza Kelles-Krauza – rodem z lewicy demokratycznej (swietne stronice internetowe na: lewicowo.pl). Anne Applebaum byla niedawno w Sztokholmie (mozesz znalezc ciekawa z nia rozmowe w dodatku ilostrowanym do „Dagens Nyheter” – szefem
    tego dziennika jest Peter Wolodarski, syn architekta z Warszawy emigrant pomarcowy 68.
    Kiedy opisujesz Szwecje , sprobuj wyjasniac niektore pojecia czytelnikom bloga, czestokroc nie maja odpowiednika w rzeczywistosci polskiej.
    Oosbiscie nie mam tu kontaktu z Polakami a jesli juz to jakies bardzo sporadyczne i to od dobrych pare dziesiecioleci.

    Pozdrawiam

  202. @Tobermory
    Dwucząsteczkowy ozon.
    Ostatnio czytałem w czasopiśmie ,które jest kierowane podobno
    do wyrobionego odbiorcy reportaż z oblężonego Aleppo. A tam
    para architeków wie jak z”plastiku” wytworzyć olej napędowy lub benzynę tudzież gaz.

  203. Lewy 27 października o godz. 16:51

    @Cynamon, bodaj do konca 2014 mieszkal i pisal z Hamburga, ale na poczatku 2015 przeprowadzil sie do Greiswaldu. Raz czy dwa sie jeszcze odezwal po przeprowadzce, ale od dawien dawna znikl i zamilkl. Calkiem mozliwe, ze to sprawka wieku i zdrowia, a nie olanie bloga.

    Co do @Ewy-Joanny, to sadze ze ja „ponioslo”, gdy o Korze przeczytala, ale upierdliwego czepiactwa u niej nie zaobserwowalem. Jednokrotnosc „czepniecia sie” przynajmniej jak dla mnie to za malo, zeby porownywac ja do „mistrzunia czepialskosci”.

  204. Tanaka
    27 października o godz. 19:58
    Kaczyński rozgrywał tą tragedię w przestrzeni „wartości”. Tusk nawet nie przeciwstawił mu przestrzeni faktów, dowodów i racjonalności.

    Mój komentarz
    Dokładnie tak było i skończyło się zgodnie z przewidywaniami. Prezes był silny emocjami.
    W Umęczonej emocje zyskują najczęściej przewagę nad faktami, jeśli nie znajdują żadnego przeciwstawienia. Taka karma. Dlaczego Tusk i jego doradcy o tym nie wiedzieli? Bóg raczy wiedzieć.
    Pzdr, TJ

  205. czy ktos z Panstwa wie o gdzie jest @Gekko?
    Dawno nie widzialem go na tym blogu (ani na innym w „Polityce”)

  206. pombocek
    27 października o godz. 20:48
    tejot
    27 października o godz. 20:29
    W imię tatki i matki, i ponętnej sąsiadki, mówiąc „tuskowaci” miałem na myśli wyłącznie polityków. Nie jako zwykłych ludzi, lecz ludzi władzy, sławy i pieniądza, słowem – ludzi koryta

    Mój komentarz
    Pombocku, przyznaję, chodziło Ci o drużynę Tuska (wysoko uplasowany polityk- zamachowiec na literę T w nowo rozpowszechnianych bredniach tym razem piórem niemieckiego hochsztaplera, przekazem rodzimych fantastów z Do Rzeczy i innych niepokornych mediów).
    Moja myśl wybiegła dalej, skupiłem się na koncepcie demokracji, który zakłada, że władzy politykom udzielają wyborcy. To owych wyborców podzieliłem na tuskowych, PiSowych i SLDowych.
    Pzdr, TJ

  207. Tanaka

    Tanako, jeśli przechodzisz w pobliżu, informuję, że jutro jest możliwość przekonania się, czy morze rozniesie to piaskowe wzgórze przy kanale i czy tym samym odkorkuje kanał, czy go jeszcze bardziej zakorkuje. Ma być sztorm zachodni i północno-zachodni 7 – 8 w porywach do 9. Jak dam radę jechać pod wiatr i deszcz, sprawdzę po południu. Chyba że sztorm będzie za krótki, bo tylko dziś w nocy i jutro.

  208. Pan prokurator ma racje….

    „Prokuratura nie odpuszcza Grossowi” pisze GW. Timothy Snyder w przypadku odebrania
    odnaczenia Grossowi oddaje swoje neomoczarowcom. I tak zacznie sie reakcja lancuchowa
    zwracania medali, orderow, odnaczen przyznanych w RP.

  209. tejot
    27 października o godz. 21:15

    Fakt, tejotku, że emocje mają – lub miewają – przewagę nad rozumem, a ten mały bohater narodowy, co szedł, jak sam o sobie mówi, „na bezczela” między straszne ZOMO, dobrze to z drabinki widzi i wie i bez skrupułów wykorzystuje.

  210. pombocek
    27 października o godz. 21:17

    Niech wieje, się przekonamy. Jak dasz radę być, sfocić i zameldować – zamelduj. Jestem ciekaw. Ale bez napinki. Całokształt pombocka w pombocku ma pierwszeństwo przed sztormem.

  211. ozzy
    27 października o godz. 21:17

    Mój komentarz
    Decyzja prokuratora o nie odpuszczaniu Grossowi, to typowa sarmacka zadziorność, ambicjonalny upór oraz nacisk PISowskich prawidłowo polskich zwierzchników, którzy chcą się przypodobać te części ludu, w której ksenofobia jest wciąż żywa, wciąż aktualna.

    Decyzja ta jest to poza tym objawem paranoi i głupoty. Niezależnie od tego w jakim kontekście Gross wygłosił swoje „Polacy więcej zabili Żydów…”, czy to się może podobać lub nie, to tego rodzaju oznajmień nie można traktować jako przestępstw przeciwko narodowi. Nonsens.
    Pzdr, TJ

  212. @tejot

    i tak jest jak napisales – zbedne dalsze komantarze.

    PS
    a ostatni (chyba tak!) album Leonarda Cohena nie daje mi spokoju (You Want It Darker)
    https://www.youtube.com/watch?v=YD6fvzGIBfQ
    w koncowce glos kantora synagogi montrealskiej Gideona Zelmyera.

  213. @14:16

    „nie miałem wątpliwości, że pilot nie rozumiał terminologicznego znaczenia informacji „posadka dopołnitielno” i „gorizont” (sam dopiero po długim czasie domyśliłem się, że to ścisła terminologia, a nie powszednie znaczenie”

    Profesorowi Pawlowi Artymowiczowi zajelo ponad szesc lat zeby zwrocic uwage na problem niezrozumienia rosyjsko-jezycznych komend/polecen kontrolerow przez zaloge Tu-154. On dopiero trzy tygodnie temu uznal to niezrozumienie za na tyle istotne, iz postanowil wystosowac takie cos:

    „Propozycja prośby do obecnych prokuratorów smoleńskich i min. Ziobry”

    http://pawelartymowicz.natemat.pl/189619,propozycja-prosby-do-prokuratory-smolenskiej

    Przepraszam za powtorne, jesli nie wiecej, przypominanie o tym fakcie

  214. Orteq
    27 października o godz. 22:01

    Bardzo przez mgłę (bo była mgła) przypominam sobie z tekstu komisji Millera rozmowę wieży z pilotem naszego jaka – czy jak się tam ten samolot z dziennikarzami nazywał. Kontroler mówił: „priamo”, a samolot pokołował w prawo. Ale dokładnie sytuacji sobie nie przypominam. Wiem tylko od pół wieku, jakie urocze niespodzianki może w sobie kryć sformułowanie „znać język”.

  215. Drodzy Blogowicze!
    Parę słów wyjaśnienia. Ogłaszając mój wpis motywowałem się następującymi prawidłowościami:
    1.Domena Polityka.pl i jej blogi są własnością czasopisma Polityka a nie blogowiczów (nawet Was). Więc pisałem do Polityki a nie do Was.
    2.Polityka.pl jest jedyną domeną internetową, w której posiadam swoje konto, gdzie mogę ewentualnie za zgodą Polityki coś wypowiedzieć.
    3. Pani Kora od pewnego czasu jest niesprawiedliwie (moim zdaniem) szykanowana na różne sposoby, zgodnie z zasadą „kto nie z Mieciem tego zmieciem”.
    4. Pani Kora jest chora i potrzebuje wsparcia, do którego się ja z moich środków dołożyłem. „Człowiek zdrowy ma wiele życzeń, człowiek chory ma tylko jedno życzenie”.
    Ponieważ wczuwam się w styl tej nagonki jaka ma miejsce wokół Kory, chciałem przesłać jej jakieś parę słów otuchy, jako skromny współsponsor tej zebranej kwoty. Liczyłem nie na Was, a bardziej na jakiegoś redaktora Polityki,że prześle dalej parę słów otuchy. Wybrałem ten blog ponieważ, pisząc go u kogoś innego albo nie będzie opublikowany, albo przez blogowiczów zostanę tak opluty,że utonę w tych plwocinach. Tutaj jedynie zostałem przez dwie osoby opluty, a uważam, jeżeli ich sprawa nie dotyczy to niech siedzą cicho.
    A co dotyczy skromności kwoty, to wyliczyłem sobie, że spośród 50 mln osób na świecie mówiących po polsku na tą kwotę jedynie około 1000 osób przesłało sumę taką jak ja aby uzbierać tą pulę. Sala koncertowa na której występowała Kora ma więcej miejsc.
    Powodzenia.

  216. @13:48

    „lotnisko było od dawna nieczynne, nie miało nowoczesnej apratury, było na czas wizyt Tuska i Kaczyńskiego przywrócone do funkcjonalności na zupełnie prostym poziomie”

    Dla mnie, najciekawsza rzecza w tej przywracalnosci do zycia lotniska Siewiernyj jest fakt, iz od momentu katastrofy – 10.IV.2010, godz. 10:41 czasu miejscowego – lotnisko to znow wrocilo to stanu jego zamkniecia. „Pogrzebowcy”, polscy, rosyjscy czy inni dziennikarze, musieli sie fatygowac w to nieludzkie miejsce, uzywajac srodkow transportu nie zahaczajacych o to lotnisko, nie-lotnisko.

    Puti Puti, zeby spotkac Tuska w namiocie, zostal tam przeniesiony, przez Sluzby, drogami zupelnie innymi niz tymi sprzed 3-ch dni:

    7 kwietnia, dojechal do Katynia przez Siewiernyj
    10 kwietnia, po katastrofie, w ogole Siewiernego nie dotknal. A byl w Smolensku

    Zmadrzal? Pewnie co tak. Niezbadane sa idiotyzmy tego swiata. A i tamtego tez

  217. @Kölner

    j ak najbardziej rozumiem Twoje intencje a jednoczesnie Ty powinienes miec na uwadze, ze wolnosc wypowiedzi na blogu – zwlaszcza bardzo goscinnej „Polityki” (niewiele jest takichw Kraju) – zobowiazuje Ciebie do akceptacji komentatorow, ktorzy, jak piszesz „opluli” Ciebie i maja „siedziec cicho”. Konto w „Polityce” to zadna legitymacja, bys nazywal inaczej myslacych „opluwaczami” przy tym by trzymali morde w kubel i siedzieli cicho.
    Ja tez mowie (pisze) po polsku i jakos nie rozumiem tych Twoich kalkulacji na rzecz pani Kory Jackowskiej, bowiem nie ma znaczenia czy to jest Artystka czy tez szary(a)
    obywatel (ka) Kraju. Dla mnie wszyscy sa egalité.
    To jest blog obywatelski, citoyen Kölner!

  218. ozzy
    27 października o godz. 21:49

    Mój komentarz
    Ozzy, odsłuchałem, perfekcyjne jak zwykle u Cohena. Przejmujący, głęboki baryton.
    Kantor echem zawtórował mu – Jestem tu.
    Pzdr, TJ

  219. Kölner Jeck
    27 października o godz. 22:37

    Z opluciem to może przesadziłeś, bo niewykluczone, że nawet te krytyczne (spontaniczne) reakcje bardziej były wywołane zaskoczeniem radykalnie się różniącym od innych charakterem wpisu niż głęboką niezgodą na takie interwencyjne teksty. Tak sądzę, ale autorom ani na głowie, ani tym bardziej w głowie, rzecz jasna, nie siedziałem.

  220. @tejot

    Bob Dylan
    Leonard Cohen
    Lou Reed
    Tom Waits
    John Cale
    Patti Smith
    Warren Zevon
    …………………………………SIODEMKA wspanialych ( nie bylem na koncercie tylko ostatniego) a takich siodemek mam wiele.

    Pozdr. i zycze spokojnej nocy

  221. Niezbadane takze sa zbieznosci przeroznych okolicznosci. Na przyklad takich:

    1. Uroczystosci obchodow 70-lecia mordu katynskiego prezydent Kaczynski wyznaczyl na 10 kwietnia 2010
    2. Uroczystosc POlsko-rosyjskiego pojednania pokatynskiego – he he – PREMIER Putin, wraz z PREMIEREM Tuskiem, wyznaczyli na 7 kwietnia 2010
    3. Nikt nigdy nie wykonal ani jednego telefonu zeby uniknac kompromitacji zdublowania uroczystosci. Bo tam nie bylo zdublowania! Tam bylo KASOWANIE uroczystosci pierwszej przez uroczystosc druga. Wszystko przy pelnej o tym wiedzy Tuska.
    4. Ladowania, Putina i Tuska, 7 kwietnia na Siewiernym, przebiegaja biez nikakich. Niezla zacheta do powtorki.
    5. Polski Jak-40, z dziennikarzynami, laduje na Siewiernym, trzy dni pozniej, z komentarzem kontrolerow: molodcy. Molodcy zas mowia Protasiukowi przez radio: ‚tu jest p.zda, ale nam sie udalo. Wy tez mozecie probowac’
    6. No to Protasiuk, majac generala Blasika na karku, probuje probowac. Usilnie to czyniac. No bo czy mial on inne szanse? Nie majac ZADNYCH uprawnien, procz Blasikowych, do ladowania w takich okolicznosciach pogodowych?
    7. Dochodzi do niezrozumienia, przez polska zaloge, rosyjskiego terminu: ‚posadka dopolnitielno’

    Oto siedem grzechow glownych katastrofy smolenskiej.

    Wytlumaczeniem jest slowo ‚k*rwa’. Jest to ostatnie slowo z czarnej skrzynki. Nikt nie musi tego slowa tlumaczyc. Szczegolnie na blogu polskojezycznym

  222. seleukos
    (…)biblioteka Ossolinskich chyba powstala w Poznaniu, nie na wschodzie.(…)

    w Poznaniu jest Biblioteka Raczyńskich, zalożona wieki temu przez Edwarda hr Raczyńskiego; istnieje do dziś, została nawet rozbudowana o nowe skrzydło.

    WIem, że Ossolińskich powstała we Lwowie i stamtąd po wojnie została przeniesiona do Wrocławia, tam, gdzie wysiedlono większość pozostałych przy życiu naukowców i wykładowców uczelni we Lwowie oraz wielu zwykłych mieszkańców tzw. Kresów

  223. errata:
    przesiedlono po wojnie, nie wysiedlono

  224. @Kölner Jeck
    Więc pisałem do Polityki a nie do Was.
    Właściwy adres – polityka@polityka.com.pl
    Polityka.pl jest jedyną domeną internetową, w której posiadam swoje konto
    Polityka ma wiele blogów, w tym muzycznych. Na żadnym z nich nie raczyłeś umieścić tego postu.
    Liczyłem nie na Was, a bardziej na jakiegoś redaktora Polityki,że prześle dalej parę słów otuchy.
    To jak wyżej. Adres : polityka@polityka.com.pl
    […] potrzebuje wsparcia, do którego się ja z moich środków dołożyłem
    Już to mówiłeś i już wiemy jaki jesteś szlachetny.
    chciałem przesłać jej jakieś parę słów otuchy
    Bezpośredni adres: https://www.facebook.com/KORA-110367666344/

  225. @ozzy
    @pombocek,
    przyznaję Wam rację w kwestii użytego przeze mnie określenia zachowania się blogowiczów tego forum jako opluwacze za co chciałem przeprosić – to było z mej strony za daleko.
    Natomiast sprawa równości o jakiej mówi ozzy jest dla mnie nie przekonywująca. Ty jako mieszkaniec Szwecji i ja jako mieszkaniec Niemiec nie mamy żadnych problemów z dostępem do świadczeń medycznych, o których ludzie w Polsce mogą sobie tylko pomarzyć. Ja uważam, że egalite w sprawach zdrowia powinno zapewniać państwo wszystkim z definicji. W Polsce z tym różnie bywa, a na dodatek są osoby, które nie są „z Mieciem” i którym przez to rzuca się kłody pod nogi. I dlatego w tym momencie uznałem że i ja powinienem pomóc.

  226. Kölner Jeck (22:37, 23:45)

    „Tutaj jedynie zostałem przez dwie osoby opluty, a uważam, jeżeli ich sprawa nie dotyczy to niech siedzą cicho… osoby, które nie są „z Mieciem””

    Ja ciebie rozumialem bezblednie. Ty, na tym tutaj blogu, obijales gruszke o pietruszke. Tak mnie sie wtedy wydalo, uzywajac mondrosci kangurzycy. I tak samo dalej mi sie wydaje.

    Tu nie chodzi o siedzenie cicho. Tu chodzi o nawiazywanie czegos do czegos. Kontekst, znaczy.

    I love Kora. I niech ona zyje wiecznie. Czego i sobie zycze nieskromnie. Bom tez rakowski. Od 15 lat

    Nie MFR, jednakze. Bo MFR to rowniez byl „Miecio”. Nie tylko Rakowski

  227. przepraszam, mój wpis zostal drugim grzybem w barszczu…

    w tym roku grzybów niewiele w mojej okolicy, więc każdy wart jest wiele. Kapusta z grzybami jest bardzo u mnie lubiana. Sos i zupa grzybowa także…

  228. @Kölner Jeck 27 października o godz. 23:45

    Informacja specjalnie dla Ciebie:
    Kontakt z Korą wcale nie jest aż taki trudny
    I nie musisz go szukacj na blogach Polityki.

    Wizerunek – Promocja – Koncerty
    Manager: Katarzyna Litwin
    +48 605 107 058, +48 661 555 000
    k.litwin@music-zone.pl, biuro@music-zone.pl

    adres do korespondencji: Music Zone Katarzyna Litwin ul.Ludowa 17/45 Warszawa 00-780
    W sprawie autografów prośby prosimy wysyłać na adres autograf@kora.org.pl (autografy do odbioru na koncertach).

    Firma Kamiling Publishing reprezentowana przez Kamila Sipowicza zajmuje się wydawaniem płyt Kory i zespołu Maanam, promocją, reklamą i wizerunkiem Kory.

  229. @Orteq
    Twoje słuszne (a jakże) oburzenie dotyczące nieuwzględnienia przez komisję Milera nie zrozumienia przez polskich pilotów terminologicznego znaczenia informacji „posadka dopołnitielno” i „gorizont”, które – jakoby – funkcjonują w rosyjskiej procedurze, jest takim samym oburzeniem, jak opóźnione (o sześć lat) właściwe – jakoby – przetłumaczenie tych dwóch ostrzeżeń/dyspozycji wieży naprowadzającej (albo – zgodnie z dyspozycją/ostrzeżenie – odprowadzającej) prezydencką Tutkę na lotnisko w Smoleńsku. Panowie musi co budzą się z ręką w nocniku. Pytanie w związku z tym mam jedno (nie do Ciebie Ortequsiu, bo na nie odpowiesz, choć też powinieneś je zadać). Dlaczego generał Tatjana Anodina nie wykorzystała w swoim raporcie tak przytłaczającego dowodu niewinności kontrolerów lotu w Smoleńsku, a jednocześnie równie przytłacającego dowodu obciążajacego tych, którzy lot zorganizowali, zaprogramowali i dobrali załogę nie kumającą rosyjskich poleceń? Przecież znająca język, jego niuanse i procedury szewfowa MAK-u wraz z zespołem, od razu powinna jazykowuju oszybku wykorzystać. A przez sześć lat Anodina milczała.

    Może teraz przemówi, bo właśnie się objawiła, zachowała stanowisko, generalski stopień i mimo 77 lat jest umysłowo sprawna i – podobno – wpływowa. Dopiero co ogłosiła, że zaprosiła do Moskwy członków zespołu Macierewicza, aby odpowiadać na ich pytania i rozwiać (jeśli to możliwe) wątpliwości. Członkowie komisji już przebierają nogami z niewcierpliwości, aby jak najszybciej przed obliczem kawalerki francuskiej Legii Honorowej się grzecznie ustawić.

  230. @Kölner Jeck

    Niepotrzebnie sie unosisz i jeszcze mniej potrzebnie podkrecasz napiecie.

    Pewnie sie E-J niepotrzebnie do Ciebie zwrocila, ale patrzac z boku nie widze niczego takiego co by usprawiedliwialo nazwy jakie pozwoliles sobie nadac. Ty sobie wyobraziles ze zostales „opluty”, a ja widze tylko za ostra, ale nie obrazliwa wypowiedz.

    Czesto komus pomagasz? Tak sie pytam, bo pomagam i jakos nie mam z tego powodu potrzeby chwalenia sie publicznie im czesciej i wiecej pomagam, tym mniej o tym gadam.

    A blog jest obywatelski. Co oznacza nie tylko pisanie, czy dbanie o stan bloga przez Inicjatywe Oliwska, ktora uczy sie prowdzic blog spolecznie i obywatelsko.

    Ale choc nigdy nie mowione i nijak nie narzucane, to dbanie o stan bloga dotyczy wszystkich bywalcow. Stalych i przelotnych bywalcow, tych co tylko czytaja i tych co sie odzywaja, czy wypowiadaja sie na blogu. Samopilonowanie sie jest zdecydowanie lepsze od czujnego i nadreagujacego „stojkowego”.

  231. Aha, @Kölner Jeck, tu jeszcze jeden adres Kory:
    „Kamil@kora.org.pl

  232. @lonefather 28 października o godz. 0:14

    Jeszcze nie wiem, czy “Kolner Jack” jest naprawdę niekumaty, czy udaje.
    Jeśli naprawdę chodzi mu tylko o kontakt z Korą, to teraz zniknie.
    Jeśli będzie dalej rozwijał temat, chodzi mu (chyba) zupełnie o co innego.
    A jak nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o… już wiesz.

  233. anumliku,

    U mnie jest godzina aktywnosci raczej zawodowej. A nie blogowej. Co nie oznacza, ze ja zawsze sie dostosowuje do tego rozroznienia. Teraz jednak musze. Sily wyzsze.

    Odpowiedz bendzie jak wody przybendzie. Wszystko po uwzglednieniu zapytania:

    Jesli to nie byl gen Blasik, w kokpicie, to kto to byl?

    Pytanie niemniej bulwersujace jest takie:

    jesli to nie prezydencka tutka zcinala brzoze, i inne drzewa, to kto je poscinal?

  234. anumlik
    28 października o godz. 0:06

    Dalej w Smoleńskiej Mgle brodzicie?

    Anodina wykazała delikatność- moim zdaniem.
    Nieznajomość rosyjskiego, czy komendy z wieży, były nieistotnym czynnikiem w badaniu PRZYCZYN katastrofy. Decyzje zależały od kapitana statku powietrznego, nie od komend z ziemi.
    A te były takie, jakie były….

    Ignorowanie wskazań przyrządów, procedur, instrukcji obsługi, warunków meteorologicznych, w zupełności wystarczą do określenia przyczyn.
    Nie ma potrzeby mnożyć bytów nieistotnych dla sprawy.
    Chyba że szuka się usprawiedliwienia dla własnych błędów.
    Ale to już nasza domena.

    Na pokładzie wybuchła „bomba wazelinowa”.
    Śmiertelne połączenie z mgłą….

  235. @Na marginesie
    28 października o godz. 0:10
    Dzięki za te adresy, ja wysłałam go na fejsa, ale pewnie do jutra powiszę w poczekalni za linki. Moje gapiostwo, zawsze zapominam o tych dodatkach. 🙂
    No to teraz się zacznie…

  236. anumlik
    28 października o godz. 0:06

    Anumliku, nie mogę zasnąć z powodu, że nie mogę zasnąć, więc nie mogę zasnąć.

    Anodinę może tłumaczyć to, że za dobrze zna język i niekoniecznie musi kojarzyć, że ktoś tak oczywistych rzeczy nie rozumie, zwłaszcza jeśli organizatorzy wycieczki odrzucili asystę Rosjanina na pokładzie. Widać czuli się pewni i bez niego. Poza tym i u nas gówniana znajomość rosyjskiego przez załogę nie od razu była oczywista, a właściwie było eksploatowane przekonanie, że dobrze znał jedynie Protasiuk. Anumliku, jeśli mnie zajęło parę minut domyślenie się, że kontroler nie rozmawia językiem potocznym, lecz terminami – zwłaszcza chodzi o „posadka DOPOŁNITIELNO”, bo „gorizont” to jasne – to Protasiuk tych minut nie miał. A jeśli nie znał terminologii, to choćby był czystym Rosjaninem, nic by to nie pomogło.

  237. Od jakiej sumy datku („jedynie około 1000 osób przesłało sumę taką jak ja aby uzbierać tą pulę”) ma się jakieś szczególne prawa i oczekiwania wobec „jakiegoś redaktora Polityki,że prześle dalej parę słów otuchy”?

    Zebrano 160 tys. zł. Podzielone przez 1000 daje 160 zł. Powiedzmy, że to było 50 euro. Ładny gest. Czyńmy dobro i mówmy o tym głośno 😎

    Ja bym się jednak pofatygował na FB, tam można osiągnąć szerszy odzew, a może nawet sama Artystka się dowie.

  238. wiesiek59
    28 października o godz. 0:29

    Wiesiek, z przykrością to mówię, ale jeśli dla Ciebie „Nieznajomość rosyjskiego, czy komendy z wieży, były nieistotnym czynnikiem w badaniu PRZYCZYN katastrofy”, to Ty chyba jesteś furman i o pilotowaniu samolotu mówisz jak o prowadzeniu furmanki, przy którym w ogóle nie ma niczego istotnego, nawet kiedy furman jest napity, bo koń i tak wie, co ma robić.

  239. Tobermory
    28 października o godz. 0:31

    Tobermorku, to dziecko.

  240. pombocek
    „żaden z apostołów tego podstawionego „Jezusa” nie rozpoznał”.

    Uczniowie nie rozpoznawali wskrzeszonego Jezusa po wyglądzie – z ważnego powodu:

    1.Mesjasz nie mógł odzyskać poprzedniego ciała, gdyż oddał je za ludzkość. Po złożeniu tej ofiary, Bóg usunął ciało Jezusa żeby spełnić zapowiedź podaną w Biblii. Ojciec postanowił usunąć ciało Swego Syna, tak jak kiedyś usunął ciało Mojżesza. Dlaczego ? Gdyby ciało pozostało w grobowcu, uczniom Jezusa trudno byłoby zrozumieć, że został wskrzeszony z martwych, ponieważ wtedy jeszcze nie pojmowali w pełni spraw duchowych.

    Biblia mówi wyraźnie: „Chrystus umarł za grzechy raz na zawsze (…), będąc uśmiercony w ciele, lecz ożywiony w duchu”

    2.Jezus nie mógł także odzyskać ciała fizycznego, ponieważ nie miał już mieszkać na ziemi. Jego „domem” są niebiosa, gdzie przebywa jego Ojciec, który nie jest bytem materialnym, lecz duchowym . Dlatego został wskrzeszony jako istota duchowa.

    A zatem, przez 40 dni po zmartwychwstaniu ukazywał się swym uczniom w różnych materialnych ciałach – zapewne podobnych do tego, w którym poniósł śmierć. Chciał w ten sposób zapewne utrwalić w ich umysłach przekonanie, że jest duchem , który może w dowolnej chwili materializować i dematerializować swoje ciało, by dostarczyć namacalnego dowodu, że został wskrzeszony.

    W związku z powyższym, nawet jego bliscy przyjaciele nie od razu go rozpoznawali . Niemniej dzięki temu, że wielokrotnie ukazywał się im w zmaterializowanych ciałach i przy takich okazjach zawsze mówił i zachowywał się tak, iż mogli go utożsamiać z Jezusem, którego znali, umacniał ich wiarę w rzeczywiste wskrzeszenie go z martwych.

    Jak pokazał rozwój wydarzeń, uczniowie byli tak przekonani o wskrzeszeniu Jezusa z martwych, że wielu nawet narażało życie, by mówić o tym innym ludziom.

  241. Chciałem na samym początku dokonać tylko jednego wpisu, na tym sprawę zakończyć i zniknąć gdyż jak wcześniej wspomniałem wymianą poglądów na tematy bieżące nie jestem zainteresowany. Niestety ta sprawa została na różne pierwiastki rozczłonkowana i jak się przyglądniecie nie przeze mnie. A poza tym informuję, iż nie jestem wielkim wielbicielem Kory, jak to niektórzy z Was sobie wyobrażają, a jedynie wiedziałem, że ta osoba zaczęła być prześladowana za swój światopogląd, i to taki jak mój i Wasz. I na tym kończę słowami ateisty „Idźcie z Bogiem, modlitwa skończona”. Żegnam.

  242. @Ewa-Joanna 28 października o godz. 0:30
    Mnie też! Dwa posty mi zjadło w poczekalni,
    zanim wyłapałam i zneutralizowałam wszystkie linki 🙂

  243. Kora prześladowana za światopogląd?
    To już druga artystka obok Dody 🙁

    Co za kraj 🙄

  244. A ten dalej o jezusicku. Tym nierozpoznawalnym. A co tu jest nie do rozpoznania?

    Juzus zydowski

    http://www.fronda.pl/site_media/media/uploads/article/gwiazda_krzyz.jpg

    Jezus jehowitowski

    http://images.walbrzyszek.com/261/261790_0_445__5677_6a65686f7761.jpg

    Adolf od razu uwidzial tem roznicem. I postompil zgodnie z niom

  245. dezerter83
    28 października o godz. 0:50

    Błogosławię Cię, dezerterze, w imię ojca i syna i bat’ki Stalina. Idź i nie bredź więcej.

  246. „przez 40 dni po zmartwychwstaniu ukazywał się swym uczniom w różnych materialnych ciałach”
    Zawsze „dziurawych” czy tylko Tomaszowi pokazał swe rany, a reszta rozpoznawała go (lub nie) jak Błasika?

  247. Jesli zas o Stalina i SJ chodzi

    „Operacja Północ (ros. Операция «Север») – kryptonim operacji przeprowadzonej przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego ZSRR (MGB, późniejsze KGB), dotyczącej masowych deportacji na Syberię Świadków Jehowy oraz członków ich rodzin mieszkających na terenie ZSRR, która rozpoczęła się w nocy z 1 na 2 kwietnia 1951 roku. Liczba deportowanych w trakcie tej operacji wyniosła 9389 osób z sześciu republik radzieckich. Operacja miała przeciwdziałać liczebnemu wzrostowi Świadków Jehowy na terenie Związku Radzieckiego, a osoby zesłane miały nigdy nie powrócić z Syberii. Deportowani zostali zesłani do 54 łagrów na terenie Związku Radzieckiego.”

    Dezerter napewno o tym wie. A dlaczego sie tym nie chwali? Niezbadane sa ..

  248. @Orteq 28 października o godz. 1:21
    A dlaczego? Powiedz.

  249. Partia Wkurzonych Parasolek
    podoba mi się ta nazwa, ma w sobie sile.

  250. Przepraszam ale postanowiłem jeszcze raz zabrać głos na tym forum. Zauważyłem iż podobne chmury zbierają się nad innymi osobami tj, Owsiak i Biedroń. Ci jednak nie występują o pomoc i są w lepszej kondycji. Ale zapewniam Was, że w ich wypadku postąpiłbym podobnie i ze wsparciem finansowym i z przesłaniem jakichś słów otuchy. Jednak w sprawie przesłania słów otuchy wybrałbym z pewnością inną drogę, aby nie narazić się na niezadowolenie blogowiczów, bo nie sądzę aby Polityka sama w sobie miałaby mi to za złe.

  251. Namarginesko – 1:39

    Ja, tak naprawde, nawiazalem do dezerterowego wczesniejszego chwalenia sie faktem, iz nazisci przesladowali Swiadkow Jehowy. Co nazisci uczynili zaraz po jehowickiej „Deklaracji Faktow” z 1933 roku. Deklarujacej ich poparcie dla antysemityzmu Hitlera.

    http://watchtower.org.pl/deklaracja_faktow.php

    To jehowianskie poparcie dla wczesnego Hitlera zostalo przez nazistow olane. I potem „az” ponad dwie setki jehowitow stracilo zycie. Razem z 6-cioma milionami Zydow.

    Pozniej, w latach 50-tych, Stalin sie zabral za ich, jehwow, przesladowanie. Moze w odwecie za „Deklaracje Faktow”, moze nie. Fakt z tego wszystkiego wynika jednakze jeden:

    swiadkoidowcy nie maja sie czym chwalic jesli o ich poparcie dla Hitlera z 1933 roku chodzi. Wiec logicznym jest, ze stalinowski REWANZ/ODWET za to poparcie, w formie zeslan na Sybir w roku 1951, tez nie moga byc powodem do dumy. Czy do innego chwalenia sie czyms, czego powinno sie wstydzic.

    Bic sie w piersi, tak naprawde

    PS. Przepomnialem. Jehowici nie uznaja bicia sie w piersi. W zamian za to nieuznanie, oni praktykuja WYKLUCZENIA. Z rodziny. Szczegolnie wlasnych dzieci. Za grzechy popelnione przeciwko sekcie. Jest to bowiem sekta niezwykle logiczna. Im potezniejszy pas ktorym przylewamy w dzieciece tylki, tym lepsze rezultaty. Takie pisiorstwo przedpisiorskie, mozna rzec

  252. Jehowictwo zostalo wynalezione w 1857 roku. Chyba. A moze dopiero w 1933. W ramach „Deklaracji Faktow”

    Ten ateistyczny blog powinien przychodzic mi w sukurks. A nie przychodzi

  253. Jak wesolek pn dezerter83 znow mnie sprowokuje do przeczytnia jego wierutnych pierdol ksiazeczkowych, to siem chyba pochlastam. Ten drugi blogowy fantasta dezertera moze czynic co fce. Fotki falochronu? Ladne

  254. „Blog ateistow i sekciarstwo”. Chyba nic bardziej tematycznego nie da sie wymyslic

  255. Ozzy
    27 października o godz. 20:50
    Konstancja troche pozniej

    Ja piszac popelniam pomylki. Drodzy blogowicze- omylny jestem, omylny. Pisze do tego okienka. Za pomylke Raczynscy Ossolinscy, Poznan Wroclaw przepraszalem wielokrotnie z linkami. Przepraszam jeszcze raz. Omylny jestem piszac do okienka. @Ozzy oczywiscie masz racje. Zle napisalem imie Snydera. Omylny jestem/bylem odpowiadajac na pytanie Bubekro, czy P. zachodnia jest bardziej cywilizowana niz wschodnia, w szczegole. Nie bede pisal dlaczego, bo byscie sie ze smiechu skrecili. Omylny jestem. Ale zgadzam sie z Bobekro, ze jest roznica cyw. miedzy wsch. a zach. nadwislanczykami.

    Co do innych czesci Twojego wpisu @Ozzy to moglbym napisac to samo. O wywiadach, kto jest red etc. Myrdal to byl/jest szmondziak. wg mnie. Anne A. powinna byc ozlocona wg mnie. Niewiele jest w pol. kulturze osob ktore staraja sie zbudowac pomost miedzy cywilizacjami, z tej strony. Zaprzyjaznic sie z obiema kulturami i probowac byc tlumaczem. Co na jej temat uwazaja nadwislanczycy nie chce mnie sie pisac. Jestem prenumeratorem DN (elektr). Wiele lat bylem papierowego. Od Jutterström. O zabojstwie P. czytalem o 5rano w DN na dworzu i dostalem kataru, bo bylem tylko w moim kimonku, jak poszedlem do skrzynki i przeczytalem pol DN w kimonku na dworzu. Jestem aktywny lokalnie. Prowadze teraz kurs dla dzieci szachowy. Za darmo. Moj znajomy Niemiec, co uciekl 45lat temu z NRD zaglowka, prowadzi dla emerytow gimnastyke. Smiejemy sie, ze moze sie zamienimy na kursy, albo razem poprowadzimy zeglarski. Jak moje dzieci byly male, bylem przew. w Hem o Skola (Dom i Szkola, pol. Komitet rodzicielski) w szkole 600 uczniow, pod Stockholmem. Byla wtedy dyskusja o swiadectwach, od kiedy i czy relatywne czy absolutne (??). W zeszlym roku mialem kurs dla holendersko/niemieckich dzieci na jednym campingu na Unden. Dwa razy w tyg 5-6 godz na 3 zaglowkach. Mam tez inne zajecia. Ktos kiedys zauwazyl, ze jestem tu zadomowiony. Jestem. Daje mnie to olbrzymia satysfakcje. Cena tej satysfakcji jest brak jakiegokolwiek kontaktu z nadwislanczykami. Tutaj tez tacy sa. Brak jakiegokolwiek poza tym blogiem i sporadycznie dwoma elektr gazetami. Czasem obejrze na jutubku jakis komediantow. Ja uwazam siebie za zywy dowod, ze niewolnik moze sie ucywilizowac. Powinni mnie wstawic w formaline (na WooHoo) kiedys i brac na bilety. Jak za Lenina, tylko inaczej.

    Slow nie tlumacze i wyjasniam, bo uwazam, ze sie nie da. Samfällighet to nie jest to samo co wspolnota. Slowa tak, ale nie zawartosc. Kazde slowo ma jakas asocjacje. Probowalem to napisac dla porownania wojewoda-jarl. Inna jest zawartosc znaczeniowa. To samo gdybym uzyl slowa bostadsrätt-spoldzielnia, jako przyklad podaje niezwiazany. Moglbym dziesiatki. Slowa sie zgadzaja, ale nie zawartosc. Ja raczej staram sie malowac jak cos pisze, nie opisywac. Piszac do okienka nie mam korektora ani redaktora. To jest normalny ciag pracy ze slowami, a ja ich nie mam kor/red. Poza tym wiem, ze popelniam omylki ortograficzne, literowe i w skladni polskiej. W tutejszej nie popelniam, albo b. rzadko. Czy to jest tak trudno zrozumiec? A poza tym lubie bawic sie slowami na swoj sposob. W tutejszym jezyku rowniez, robie to codzien. Takie moje wlasne [kenning] i [heiti}, ktorych tez nie mam pl. odpowiednikow. Jak ktos chce, niech szuka. Stawiam slowo w kwadratowych nawiasach. Ostatnio opowiedzialem teorie, dlaczego mleczko kokosowe jest drozsze od krowiego. Bo krowy rasy kokosowej sa mniejsze od krow holenderskich. Tym zdemolowalem prelegenta, co bzdurami lecial. Pol uzdrowiska, ze smiechu sie skrecalo. Mieszam tez przyslowia, dwa trzy naraz. Po pl. to np. Nosil wilk razy kilka, dopoki mu sie ucho nie urwalo. Taki rebus.

    A poza tym omylny jestem, czasem mnie sie akwarelki jedna w druga wleje. Kiedys mnie znajomy Hindus designer powiedzial, ze jak sie na kogos palcem pokazuje, to trzy palce pokazuja na ciebie samego. Aprop pomylek lwowsko-poznanskich palcem wskazujacym, to nie tak daleko, jak sie zastapi/zamieni dwa wyrazy, kresowiacy pomorscy i ziomkostwo wolynskie. Obejrzy strony internetowe. To bylo, bo blog jest polityczny. O wybuchach wielokrotnych helu w brzezinie wiem niewiele.

    Pozdrawia wszystkich ateistow bez kenningow Seleuk(os) agnostyk, religijnych nie

  256. Odpuskamy. Religilnie oraz niereligijnie

  257. pombocek (22:29)

    „Bardzo przez mgłę (bo była mgła) przypominam sobie z tekstu komisji Millera rozmowę wieży z pilotem naszego jaka – czy jak się tam ten samolot z dziennikarzami nazywał. Kontroler mówił: „priamo”, a samolot pokołował w prawo. Ale dokładnie sytuacji sobie nie przypominam. Wiem tylko od pół wieku, jakie urocze niespodzianki może w sobie kryć sformułowanie „znać język”.”

    A ja od szesciu lat slysze, nic innego nie przypominajac, ze zezwolenie na ‚posadke’ nigdy nie padlo, od kontrolerow. Ani dla jaka-40 ani, dla tu-154. Mimo tego braku zezwolenia, obaj polscy debesciarze parli na te posadke. Z roznymi skutkami. Co tez, ta roznosc zkutkow, byla umieszczona w PLANIE.

    „Jak pierwszemu sie uda wyladowac, drugi nie bedzie mial wyjscia. Tez bedzie musial probowac”

    Genialnosc tego PLANU godna tylko Genialnego Stratega jest . Bo on zaplanowal wygranie wyborow dzieki katastrofie i mu wyszlo.

    Pewnie mu to wygranie wyjdzie za trzy lata tez. Moze nawet bez nastepnej katastrofy.

    On bedzie odcinal 96 kuponow az do samiutkiego konca

  258. Prof Artymowicz:

    „Pilot zdał sie wg mnie pomyłkowo na słowa kontrolera („posadka, dopolnitiel’no..” odebrane jako „posadku rozrieszaju; dopolnitiel’no…” czyli „clear to land; wind … „) i uznał, że lądowanie ma dużą szansę powodzenia, mimo znanej mu fatalnej wręcz pogody na drodze startowej, określonej w korespondencji radiowej między jakiem a tupolewem, jako „200 m” (runway visual range, czyli widzialność na pasie była dziewięciokrotnie mniejsza od wymaganej minimami osobistymi pilota) oraz zamglenia i podstawy stratusa poniżej 50 m. Taki efekt psychologiczny jest dobrze znany psychologom lotniczym jako „delegation of authority” – mentalne przekazanie odpowiedzialności spoczywającej zawsze na pilocie-dowódcy, na osoby trzecie. Występuję szczególnie często u pilotów mniej asertywnych. ”

    Ta niby ‚mniejsza asertywnosc’ pilota-dowodcy wynikala z jednego faktu: obecnosci w kokpicie jego naczelnego dowodcy. „Zachecajacego” pilota bez uprawnien do proby ladowania wbrew warunkom.

    Zamach zaplanowany przez team Puti-Tusku byl, w tej sytuacji, nie do spieprzenia

  259. Wybuchi buch buch bylyby tam zwyczajnym przedobrzeniem

  260. Dlaczego Rosjanie postanowili otworzyc Putinowi, w dniu 7-go kwietnia 2010 roku, ZAMKNIETE od lat lotnisko Siewiernyj? Przeciez premier Rosji mial zupelnie bezpieczne drogi dostania sie do Katynia, na uroczystosc obchodow 70-lecia sowieckiego mordu w Katyniu. Dlaczego wybrano mu droge najbardziej niebezpieczna?

    Istnieje podejrzenie, graniczace z pewnoscia, ze tam chodzilo o padgatowke do mgielnego ladowania, trzy dni pozniej, Najlepszego Prezydenta WszechPolszy. Ladowania nie do wykonania. Z racji nieznajomosci jezyka. Oraz z wszystkich innych pozostalych racji.

    Maciorowe obijanie gruszek o wybuchowe wierzby to zwyczajna sciema. Diversion tactic. Czyli, taktyka kogos chroniaca. Nie mnie!

  261. Polskie konusy byly znane z nieznajomosci jezyka rosyjskiego. I gen Krasnokudski na tej ich nieznajomosci jezykow oparl swoj generalski plan.

    ‚Posadka dopolnitielno’ to byl mastersztyk

  262. @seleuk(os)
    28 października o godz. 5:19

    Pisałeś tu jakiś czas temu, że czytasz ten blog od dawna i wreszcie podjąłeś odważną decyzję (bodajże w momencie zagrożenia blogu zamknięciem) i się odezwałeś. Zostało to przyjęte entuzjastycznie, chyba pamiętasz.
    Rozumiem, że musiałeś w sobie przełamać jakiś opór i nawiązać kontakt z „nadwiślańczykami”, wirtualnymi i ateistami, ale jednak. Może wolałbyś komunikaty jednostronne, przyjmowane z zachwytem i opadłą koparą, a tu ci próbują jakieś „wspólnoty”, „wojewodów” i w ogóle cały ten chłam pojęciowy, co ty z PRL pamiętasz i nijak ze SZWECJĄ nie dasz rady pogodzić 🙁
    Ten ból zna wielu nie używających na co dzień polszczyzny i zadomowionych w obcym idiomie do tego stopnia, że rodzimy staje się obcy, brakuje adekwatnych pojęć i trudno im przekazać pełnię tego, co odczuwają. Ale nie jesteś w tym sam.
    Są tu nawet tacy, co przysłowia mieszają, dwa trzy na raz (Nie wkładaj palca, gdzie tobie niemiło), piszą limeryki albo mieszkają na rogu Obrońców Monte Cassino i Zdobywców Westerplatte 😉 – pełne panoptikum 😉
    Z czasem może ochłoniesz i przywykniesz do pewnego oporu materii, a na razie to mi się bardzo podoba, że nie reagujesz agresją i próbami deprecjacji interlokutorów. Pod tym względem – Szwed jak się patrzy 😎
    Z krową kokosową – fajne 😉

  263. Zeby ty;lo ten od falochronow nie zwekslowal nas , znowu, na tematy jehowitanskie.

  264. Tobermory
    28 października o godz. 9:00

    Podpisuję się, Tobermorku, pod tym, co powiedziałeś o seleukosie. To człowiek czynu, otwarty, pełen życzliwości i pogody. Na moje krzywe oko: Zorba.

  265. Na marginesie
    28 października o godz. 0:20

    Nie takie „anonse”, jak omawiany, blog zniesie i wytrzyma. I nie chodzi o to by je w jakikolwiek sposob powstrzymywac. O wiele bardziej gorszaca, od samego anonsu, jest dyskusja, ktora wywolal.

    Tak ja to przynajmniej widze, bo slusznie zrobil, ze wsparl Kore. Chcial zyskac dla niej wieksze wsparcie, a dokladniej to wsparcie dla obywatelskiej solidarnosci i napisal o tym. Nie zostal zrozumiany, bo sam niedokladnie napisal o co mu chodzilo.

    W tej chwili najwazniejsze wydaje mi sie to, ze pomimo pewnych, a zbednych napiec, udalo sie calkiem lagodnie i kulturalnie wyjasnic nieporozumienia.

    Pozdrawiam. l.

  266. Po co Wy, mileńcy moi, tyle czasu marnujecie na rozprawianie o mnie? Przecież mnie nie ma.
    Żebyście chociaż takiego rabanu przy tym nie robili. O co uprzejmie upraszam. Bo mi aniołki w niebie strasznie się znerwicowały.

  267. Panie/Pani Boziu, nie rozprawiamy o Tobie, bo Cię nie ma – rozprawiamy o człowieku.

  268. PB vel bozia
    28 października o godz. 10:42

    A poza tym czy to nie Ty, Aaronu?

  269. Tobermory

    Tobermorku, mówiłeś o czernidłakach. Te białe to czernidłaki kołpakowate – jadalne i smaczne bez
    żadnych warunków. Oczywiście, kiedy młode, czyli kiedy mają białe lub różowe blaszki, bo czarne – to już maź. Choć i tę maź jadłem.

    Te szare to czernidłaki pospolite. Tak samo jadalne i smaczne jak kołpakowate, ale pod warunkiem: zero alkoholu przed i po ich zjedzeniu – minimum 40 godzin. Jeśli ktoś się zatruje, to coś na pewno rzuci – albo grzyby, albo alkohol. Ja kombinowałem zatruć się instruktażowo, ale że alkoholu nie cierpię – z przykrością zrezygnowałem. Chciałem Ci jeszcze pokazać parę innych gatunków czernidłaków (jest ich ze sto), które jadłem, kiedy jeszcze w ogóle coś jadłem, np. gromadny, błyszczący, ale chwilowo nie bardzo mogę kuśtykać po lesie. Najwyżej jak będę mógł, a już będzie zima, pokażę Ci łyczaka późnego (podobny do boczniaka, tylko inny kolor), ucho bzowe czy cóś.

    ‚https://lh5.googleusercontent.com/-BGbEugrIGMA/WBMcH_sxfoI/AAAAAAAALIg/ky3V5hmYSWAsL9NjOa6oU52cz7Y-YUTtACLcB/w962-h541-no/DSC03792.JPG

    ‚https://lh4.googleusercontent.com/-2Jw4XeDrPKw/WBMcHBNviNI/AAAAAAAALIc/A8_yfitH5AQwMt7zJNzSiL7N2RXd6jV1wCL0B/w960-h540-no/DSC03782.JPG

  270. PB vel bozia
    28 października o godz. 10:42

    My tu nie o bozi, bo jej nie ma, tak ze nie ma nawet co olewac, jak przydroznego drzewka. My tu rozprawiamy jak te aniolki co u nadwislanczykow siedza po przyzbach do nieba wyslac w peczkach. Zeby sie tam bozia zajmowaly, nie nad Wisla.

  271. Jak nie rozprawiacie, jak rozprawiacie? Czy jestem prawdziwy czy nie prawdziwy. Co powiedziałem a czego nie powiedziałem. W koło Macieju.
    Nawet napletka syna mojego jednorodzonego w spokoju nie zostawicie, tylko go miętolicie w gębach, jak jakiś rarytas. A co to w końcu za rarytas? Kawalątek skóry.
    Mnie tam od tego ani nie przybędzie ani nie ubędzie czy kto we mnie wierzy czy nie wierzy. W łaskawości swojej, którą niektórzy biorą za bezduszność i obojętność, nie wtrącam się do tego co wyprawiacie na tym pięknym świecie.
    Nie przejmuje mnie to jak mnie piszą i jak mnie malują. Co mi tam, niech się bawią.
    Ale miałem nadzieję, że chociaż ateiści zajmą się czym innym i nie będą mi wrzeszczeć nad uchem: bozia taka, bozia siaka. Zajmicież Wy się kochanieńcy czymś bardziej pożytecznym. Bo od tej Waszej słownej cieczki na mój temat, stary łeb mi, uczciwszy uszy, niemiłosiernie napierdala.

  272. PB vel bozia
    28 października o godz. 14:05

    Jak Ci tak strasznie napierdala, to weź tabletkę z krzyżykiem i popij wodą z Lourdes.

  273. PB vel bozia
    28 października o godz. 14:05

    No to już wiadomo, że nie jesteś Aaronu. Ale jako Wszechwiedzący powinieneś wiedzieć, że człowiek się zajmuje tym, co go zajmuje, a nie tym, co nie zajmuje. Skoro Ciebie nie zajmuje to, co innych zajmuje, to przecież wszechświat jest wielki – sam wiesz najlepiej. Więc oddal się razem z uszami od tego, co Cię nie zajmuje, poprzemieszczaj się tu i tam nad powierzchnią wód jako czynna siła boża – może co znajdziesz dla siebie.

  274. Łatwo powiedzieć: „oddal się”. Taż te Wasze przekrzykiwania czynią harmider, przed którym trudno uciec. Nawet Wszechmocnemu, ale jednak kapkę zmęczonemu. „Człowiek zajmuje się tym, co go zajmuje”. Dobrze powiedziane. Człowieka najbardziej zajmuje własny pępek. Jest w niego zapatrzony niczym w samo centrum wszechświata. A w tym pępku, w centrum kosmosu umieszcza siebie samego. Umieszcza, wielbi i czci. I strasznie pilnuje, żeby mu jakiś inny obiekt kultu nie robił konkurencji w oddawaniu czci własnemu pępkowi.
    Zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam, czcijcie swoje pępki do upadu. Mnie to ani ziębi ani grzeje. Tylko przestańcie już robić tyle hałasu na mój temat. Nie ma mnie i juuuszzzzzz! uwierzcie w to niewierni. Nie ma. I nie warto się mną zajmować. Amen.

  275. No weź, daj se siana! Chyba nie wierzysz, dobry człowieku, w jakąś wodę z Lourdes!? Te z krzyżykiem mi nie smakują. A i krzyżyk często albo ośliniony albo czymś brzydkim obrzucony 🙁

  276. PB vel bozia
    28 października o godz. 14:33

    Rio Brawo! Wracaj do swojego pępka.

  277. Tanaka

    Przykrość, Tanako. Chciałem zobaczyć na żywo, co morze robi z tą górą piasku, ale, niestety. Pod wiatr bym może pedałował, ale pod deszcz mniej mi się chciało. Wprawdzie przestał i ciut się rozjaśniło, ale wracałbym po ciemku. Tak samo mi to pasuje jak deszcz. Tak czy owak skutek do jutra się nie ulotni, a do pojutrza ewentualnie – tym bardziej. Bo w niedzielę ma być słonko. Fakt, że latem się umordowało, niech se odpocznie. Wracam do obierania jabłek na marmoladę, przy okazji słucham, co bozia pieprzy.

  278. Niczego bardziej nie pragnę poza kontemplacją swojego pępka. Tyle, że strasznie mi przeszkadzacie swoim hałasem.
    Prawdę powiedziawszy to nie tylko Wy. Ci którzy wierzą, że istnieję, Robią dużo gorszy harmider. No, ale wiadomo, maja do mnie różne interesy. I nie ma co liczyć na to, że odpuszczą.
    Toteż miałem nadzieję na odrobinę zrozumienia ze strony ateistów. Że mi dadzą święty spokój. Ale widać nie dadzą. Wszystkie po jednych pieniądzach. I te wierzące i te ateistyczne. Oh, ludu, ludu po com cie uczynił!

  279. Jest bardzo łatwe do przewidzenia, że ateiści – w tym ateistyczny blog – będą solą w oku – nie dla żadnej bozi (która nie istnieje) tylko dla „personelu naziemnego” owej wydumanej bozi. Rzecz odbija się czkawką na każdym kroku. Stąd Aaaaa, dezerter i inne internetowe wydmuszki (nawet jeśli nie są to inni LUDZIE).

    Zjawisko nie przestaje mnie dziwić, bo ja (na przykład) nie czuję żadnej potrzeby nawiedzania religianckich portali (których jest mrowie) i zaczepiania użytkowników. Po co? Live and let live. W kwestiach światopoglądowych i tak nikt nikogo nie przekona. A jednak religianci, jak widać, jakoś nie lubią towarzystwa swoich braci w wierze? I czują szczujną potrzebę wtarabanienia się na blog ateistyczny.

    Skąd ten pęd? Oczywiście, z poduszczenia pasterzy, którzy wmawiają „wiernym”, że religiancką „dobrą zmianę” trzeba GŁOSIĆ i zawłaszczać dla potwora zwanego bozią – nowe przestrzenie.

  280. Mosz recht, córeczko! Wszystko przez te religianckie geszefty. Oby szczezły. Ale dlaczego Wy ateiści nie dajecie mi spokoju? Jakie geszefty za tym stoją?

  281. Na marginesie
    28 października o godz. 15:05

    Umiłowana w panu Urbanu, Namargineskonienamarginesie, na pewno masz trochę racji i ja na pewno trochę mam. Religianci między sobą nie bardzo mają o czym gadać. Bo co – będą śpiewać, wzdychać modlitewnie, jęczeć? Więc niektórzy – a nawet sam bozia, niech mu ziemia lekką będzie – lazą, gdzie ciekawiej. Sama widzisz: żegna się i stoi w drzwiach, nie może odejść.

  282. @pombocek 28 października o godz. 15:23

    Oczywiście. Po raz kolejny stwierdzam… że KaKa po prostu nie wytrzymuje TRZEŹWEGO spojrzenia. Dlatego trzeba i należy mu się uważnie przyglądać. Uważnie – to znaczy bez sentymentalnej otoczki. Religia żeruje na strachu i głupocie – jeśli ich w ludziach nie znajduje, opluwa tych ludzi. Z czystej bezsilności, bo przecież nie ma żadnych rozsądnych argumentów.

    A że każda niekonfesyjna wypowiedź o panbozi spotyka się z histerycznymi reakcjami – to jest bez końca, wielokrotnie potwierdzone. Oni się boją, że ten mit im się rozsypie. To ich boli. A gdy już wiemy, gdzie boli – tam właśnie trzeba tłuc. I patrzeć, czy równo puchnie. Naturalnie bez agresji – bo ludzie silni jej nie potrzebują.

  283. Language – the loaded weapon. Musi co 😉

  284. Na razie mamy dowód, że boli – trzeźwe spojrzenie na sadystę i potwora czczonego przez lud niebieskiej książeczki. Internetowa wydmuszka to potwierdza. Zatem dorzucamy do arsenału… środków. Dyskursywnych oczywiście. Live and learn.

  285. A tu – jak zwykle przenikliwe – spojrzenie Jacka Kaczmarskiego na religię:
    O strąceniu aniołów…

    „Więc egzekucja, więc egzekucja, więc egzekucja dokonana
    anioł szatanem nazwie brata
    Na chwałę Pana, na chwałę Pana…
    I wieczną rozpacz świata.”

    Takie są skutki „oddzielania owiec od kozłów”
    W wykonaniu skatolonych funkcjonariuszy…

    https://www.youtube.com/watch?v=klpIaFFMpj0

  286. „Stąd Aaaaa, dezerter i inne internetowe wydmuszki (…) Oni się boją, że ten mit im się rozsypie.”

    Gdybyś używała siły argumentów zamiast argumentu siły – może zaowocowałoby to jakąś ciekawą dyskusją. A tak, to wypada mi tylko przypomnieć:

    Powiada się, że wielcy ludzie rozmawiają o ideach, przeciętni o rzeczach, a mali — o bliźnich.

  287. dezerter83
    28 października o godz. 18:03

    Wielki człowiek dezerter w ogóle nie rozmawia własnym językiem, ino – cytuje, cytuje, cytuje…

  288. @dezerter
    Znaczy – jeśliś wielki – rozmawiasz nie o Bogu, a idei Boga. Ten rodzaj megalomanii jest do zaakceptowania, ale ustawiasz się na pozycji co najmniej agnostyka. Jeśliś przeciętniak (czego nie przesądzam) to rozprawiasz o rzeczach – równie fałszywych jak idee, bo każdy każdą rzecz inaczej osobniczo postrzega, ale będących samymi w sobie. Ot, przypowieść o talentach – ani idea, ani drzewo czy marchewka, metafora raczej. Znaczy Boga w metaforze postrzegasz. Żeby nie było „to tamto”. Przypowieść o talentach jest tak samo metaforyczna jak wszystkie inne przypowieści w obu księgach Biblii. O bliźnich rozprawiamy wszyscy. Oni są bliżej nas niż Bóg. I wcale nie smuci mnie to, że nazwany zostanę przez mędrca z Brooklynu małym człowiekiem. Pozostań w małości, dezerterku ‚)

  289. @anumlik 28 października o godz. 18:20

    W kwestii METAFORYCZNEJ przypowieści o talentach –
    wypada przypomnieć, że samodzielne myślenie
    przyczynowo-skutkowe (niekompatybilne z religianckim myśleniem magicznym)
    to właśnie talent, który „bezpieczniej” jest zakopać 😉

  290. @Contessa Namarginessa
    Dlatego właśnie przeciw metaforze najjaskrawiej (o ile można dla wrażliwego dezertera) się wypowiadam. Jezus wali wprost i po oczach: Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. No jaśniej już nie można powiedzieć co Najwyższe Miłosierdzie sądzi o myśleniu magicznym. Znaczy – zakopię, a może wyrośnie pole talentów. Jak u Collodiego.

  291. Pycha dezertera jest niezmierzona. On utwierdza się stale w swojej mądrości wypróbowaną i cenioną w kręgach współwyznawców metodą – nieskończonym cytowaniem Księgi na każdą okoliczność, temat, na każdą okazję. Myśliciel staje się katarynką. Dezerter daje do zrozumienia ze swojej wysokości, ze jest inteligentną katarynką.
    Pzdr, TJ

  292. Tanaka

    Tanako, jak będziesz może znów przechodził przypadkiem, to ci zostawiam pod kamieniem odtoczonym od grobu Jeszui nie wiadomo po co informację, że jednak sztorm jest dłuższy – jutro też będzie, i też w porywach do 9. aż się trzęsę z ciekawości, co narobił i jeszcze narobi.

  293. pombocek
    28 października o godz. 18:15
    „dezerter (…) ino – cytuje, cytuje, cytuje…”

    Staram się naśladować mojego Mistrza.

    Jezus absolutnie nie polegał na własnym zrozumieniu. Dlatego gdy uczył czegoś swych naśladowców lub gdy prostował błędne poglądy, często oświadczał: „Jest napisane” albo nawiązywał do Pism w jakiś podobny sposób.

    Skoro więc najmądrzejszy człowiek, jaki kiedykolwiek żył na ziemi, nie chciał opierać się na swojej mądrości , i w ten sposób okazywał pokorę, to cóż innego wypada czynić Jego uczniom – jak tylko postępować zgodnie ze wzorem pozostawionym przez Jezusa ?

  294. pombocek
    28 października o godz. 19:18
    „pod kamieniem odtoczonym od grobu Jeszui nie wiadomo po co …”

    Pragnę uprzejmie wyjaśnić, że wspomniany kamień został odsunięty, ponieważ niewiasty które przyszły do grobowca martwiły się w drodze: „ I mówiły jedna do drugiej: „Kto nam odtoczy kamień od wejścia do grobowca pamięci?”

    Gdyby anioł nie odtoczył kamienia, to trudno by im było się przekonać, że Jezusa już tam nie ma. A przecież miały zanieść tą Dobrą Nowinę apostołom.

  295. @dezerterku, q…rwa, kilka postów wcześniej ukazałem Ci na przykładzie słów cytowanych przez ewangelistę Mateusza, na czym polega to, co nazywasz postępować zgodnie ze wzorem pozostawionym przez Jezusa. Przecież to Jezus powiedział (expressis verbis do uczniów, podsumowując przypowieść o talentach) – Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Ty, @dezerterku, obracasz w arystokratycznych, pulchnych (takimi je widzę oczyma duszy mojej) rączkach brooklyńskiego maklera talenty i podtykasz je pod zmęczone oczęta każdego, zamiast – metodą bankową (czyżby brooklyńskie ciało kierownicze nie nauczyło Cię jak się obraca mamoną, aby przynosiła zyski – przecież podałem Ci nawet numery kont banków nowojorskich, które pieniądze z wieeeeelu międzynarodowych datków Chrześcijańskiego Zboru Świadków Jehowy budują luksusowe apartamentowce na Manhatanie). Twoje mamona, @dezerterze, to słowa Biblii (mnie wsio ryba jewhowckiej, jewrejskiej czy rzymskiej), a Ty – zamiast te słowa twórczo ubogacać (takie modernowe słówko rzymskich katolików) ładujesz je łopatą do głów ateistów i agnostyków, nie otrzepawszy nawet z gówna, w którym – zakopane – przez wieki leżały. Jak te zmarnowane talenty z Mateuszowej przypowieści.

  296. Jezunuiu, co ten jedyny wśród ateistów Świadek Jehowy za cyrkowe numery wywija! Sam siebie przeskoczył fiflakiem: „Jezus absolutnie nie polegał na własnym zrozumieniu”.

    A to umysłowe kalectwo ten Bóg! Na szczęście miał i ma pod ręką dezertera, który zna jego myśli, więc nie rozumiejący Wszechwiedzący śmiało może nie polegać na własnym rozumieniu.

  297. @pombocku Kochany, jamneński welocypedzisto wszechstronnie usztormiony, Jehowici mają Jezusa wyłącznie za awatar archanioła Michała, nie za Boga. Za Boga mają Jahwe. Dlatego też @dezerter może napisać bez obrazy boskiej, że Jezus absolutnie nie polegał na własnym zrozumieniu. On nie wszechmogący, ten Jezus.

  298. @pombocek – biorąc pod uwagę historyczne prawdopodobieństwo, tam NIE BYŁO żadnego grobu.

    Ciała ukrzyżowanych rebeliantów (bo rzymskie władze okupacyjne rezerwowały karę ukrzyżowania dla rebeliantów, sprzeciwiających się tejże rzymskiej władzy) albo pozostawiano zwierzętom na pożarcie, albo wrzucano do wspólnego dołu. Bajka o grobie wykutym w skale, w którym rzekomo pochowano Jezusa, jest historycznie nieprawdopodobna.

    Ale ten grób wykuty w skale był potrzebny dla celów NARRACJI. Gdyby nie było grobu, nie byłoby ciała, a bez ciała nie byłoby zmartwychwstania. Widzisz, „uzasadniam” istnienie grobu tak jak zdezerterowany „uzasadnia” swoje bzdety: „kamień został odsunięty, bo… niewiasty martwiły się po drodze”! I wszystko jasne!!! Dalej – śmiech na sali. Ale zdezerterowany nie dostrzega własnej śmieszności, dlatego zachowuje się tu jak błazen.

  299. Jak druga osoba boska jest w stanie nie polegać na własnym rozumieniu. Co to jest własne rozumienie” w odniesieniu do Boga. To nie herezja, a bluźnierstwo. Przepraszam – głupota nie bluźnierstwo. Bóg nie polegał i nie miał własnego rozumienia. Antropomorfizacja większa niż u zaratustrian.
    Pzdr, TJ

  300. Dodam, że najwcześniejsze wersje najwcześniejszej ewangelii (nie dam głowy, ale chyba jest to „ewangelia według Marka”) kończą się na tym, że kobiety zobaczyły pusty grób, a w nim jakiegoś osobnika, który nakazał im nikomu nic nie mówić o tym pustym grobie. I kobiety, jako żywo, NIKOMU NIC NIE POWIEDZIAŁY. Dalszy ciąg dopisano później, a w późniejszych ewangeliach historia się… rozrosła 😉

    Fakt, że akurat te cztery historyjki wybrano jako „kanoniczne” spośród dziesiątków, jeśli nie setek, innych podobnych historyjek, które spisano dopiero po kilkudziesięciu latach po rzekomej śmierci rzekomego Jezusa, na podstawie ustnych legend przekazywanych przez niepiśmienny ludek na zasadzie głuchego telefonu… to jeszcze inny aspekt tej wielkiej ściemy.

  301. @tejot, z godz. 20:09
    Traktuj @dezertera poważniej niż na to zasługuje. Już wyjaśniłem @pombockowi, że odarcie Jezusa z boskości to u Świadków Jehowy ani herezja, ani bluźnierstwo. Oni – jak Żydzi i mahometanie – nie uznają Jezusa za Boga, a dogmatem Trójcy podcierają się po obfitym śniadaniu. Jezus u Jehowych to wcielenie archanioła Michała. Po śmieci został boską mocą wydobyty z grobu i służy Jahwie, tak jak służył przez eony.

  302. @tejot – takich bzdurek jest więcej i to nie tylko w narracji zdezerterowanych. Weź pod uwagę opowiastki z ewangelii: gdy pojmano Jezusa, uczniowie się rozpierzchli. Inaczej mówiąc, ze strachu zbaranieli. Tako rzecze jedna historyjka. Następna historyjka opowiada, że pod krzyżem Jezusa był jego ulubiony uczeń, jego matka (od której wcześniej brutalnie się odciął, gdy przyszła razem z braćmi Jezusa powiedzieć mu, żeby przestał się wygłupiać i wracał do domu – co też „wiernie” odnotowano w ewangelii) i że Jezus wygłaszał ze tego krzyża jakieś przemowy.

    Inna historia w tym „nieomylnym” źródle – zapewne równie „prawdziwa”, hi hi hi!!! – twierdzi, że Jezus zapowiedział własną rychłą śmierć, ale uczniowie go „nie zrozumieli”! No ale skoro zapowiedział, to dlaczego tak ich zaskoczyło aresztowanie Jezusa, że się rozpierzchli? Zapomnieli, że im powiedział, że zaraz umrze? Co do „niezrozumienia” – to też nie trzyma się kupy. Galilejscy rybacy byli niewykształceni i niepiśmienni, ale z ewangelii wynika, że każdy z nich bez wyjątku był przygłupem? Przygłupem, który „nie zrozumiał” prostej przecież zapowiedzi? I to jest tylko kilka z bardzo licznych ewangelicznych niekonsekwencji, które apologeci usilnie próbują zagłaskać.

  303. Spróbujmy zatem sprawdzić wiarygodność uczniów, którzy rozpropagowali opowieść o zmartwychwstaniu na całym świecie. Może ci ludzie byli kłamcami, a cała sprawa wielką mistyfikacją ?

    Nie sposób nie wspomnieć, że apostołowie byli później okrutnie prześladowani a wielu z nich zamordowano. Czy ludzie poświeciliby własne życie w imię wymyślonego przez siebie kłamstwa ? Czy znasz kogoś, kto bez wahania oddałby swoje życie za coś, o czym doskonale wie, że opiera się na fałszu ?

    Przecież któryś z uczniów lub innych uczestników spisku w obliczu tortur lub śmierci prędzej czy później przyznałby się, że cała ta historia została wymyślona. To by zaś zmusiło pierwszych chrześcijan do odniesienia się do takiego twierdzenia. Pozostałyby na pewno jakieś źródła pisane, zarówno chrześcijańskie, jak i pogańskie. Tymczasem my nic o czymś takim nie wiemy. Wszyscy uczniowie umierając, byli święcie przekonani, że Jezus naprawdę powstał z martwych.

    Najwybitniejszy niemiecki znawca NT w XX w. Rudolf Bultmann (który sam uważał, że zmartwychwstanie to mit) napisał, „że w całej tej historii pewna jest tylko jedna rzecz: apostołowie naprawdę w nią wierzyli. Co do tego nie ma wątpliwości”.

    Warto też wziąć pod uwagę pobudki tych, którzy uwierzyli w cud wskrzeszenia Jezusa. W odróżnieniu od wielu innych ludzi, którzy znosili ucisk i nawet zginęli za swoje przekonania religijne czy polityczne, chrześcijanie nie odnosili ze swych cierpień najmniejszych korzyści materialnych ani politycznych. Nie zdobywali przez to władzy, bogactw czy pozycji. Przeciwnie, często wszystko to tracili. Głosili o zmartwychwstaniu Jezusa, lecz nie stosowali żadnych środków przemocy ani do szerzenia swych poglądów, ani do swojej obrony. A z ich utrwalonych wypowiedzi wynika, że byli ludźmi rozsądnymi, nie fanatykami. Powodowani miłością, chcieli pomagać bliźnim.

    Ważnym dowodem jest też fenomen, jakim było i jest chrześcijaństwo. Gdyby Jezus umarł i został pochowany jak każdy inny człowiek, upłynęłoby wiele lat, być może nawet stuleci, zanim legenda o jego zmartwychwstaniu zaczęłaby oddziaływać na ludzi. Tak to bowiem jest z mitami, że potrzebują czasu. Tymczasem w tym wypadku od razu po śmierci Jezusa jego uczniowie głosili dobrą nowinę i oddawali za nią życie. A chrześcijaństwo rozprzestrzeniało się w błyskawicznym tempie. Zmartwychwstanie nie tylko odmieniło ludzkość w sensie duchowym czy metafizycznym. Ono miało również skutki czysto materialne. Całkowicie odmieniło bieg historii.

    Czy spisek kilku nawiedzonych uczniów czy też powstała po latach mglista legenda mogłaby na dłuższą metę zrobić tyle zamieszania ? Wydaje się, że gdyby zmartwychwstanie nie zdarzyło się naprawdę, w ogóle nie byłoby chrystianizmu — i zapewne w ogóle byśmy nie usłyszeli o kimś takim jak Jezus.

    O dziwo, niektórzy twierdzą jednak, że Jezus nigdy nie istniał, że jest wytworem wyobraźni grupki ludzi z I wieku n.e. Odpowiadając takim sceptykom, ceniony historyk Will Durant przytoczył następujący argument: „Gdyby kilku prostych ludzi za życia jednego pokolenia wymyśliło tak silną i ujmującą osobowość, tak wzniosłe mierniki moralne i tak urzekającą wizję braterstwa, byłby to cud o wiele bardziej niezwykły niż którykolwiek z opisanych w ewangeliach”.

  304. „kilka z bardzo licznych ewangelicznych niekonsekwencji…”

    Biblia otwarcie przyznaje, że niektóre osoby mogą mieć problem ze zrozumieniem jej treści. O kim mowa ?

    Apostoł Piotr napisał o listach Pawła: „Są w nich jednak pewne sprawy trudne do zrozumienia, które ludzie nieuczeni i niestali przekręcają — podobnie jak pozostałe Pisma — ku własnej zgubie” (2 Piotra 3:16).

  305. @dezerter83 28 października o godz. 20:40 – zdezerterowany jak zwykle bzdeci.

    Rzekome „wielkie prześladowania” chrześcijan w pierwszych wiekach istnienia chrześcijaństwa to jeszcze jedna wielka ściema, której NORMALNE badania historyczne nie potwierdziły. Z historii wynika, że prześladowania owszem, bywały, ale były zlokalizowane i raczej sporadyczne. Cesarstwo Rzymskie było państwem, w którym obowiązywał synkretyzm religijny i bardzo łatwo tolerowano różnych bogów. Pod jednym wszakże warunkiem – należało czcić cesarza i składać ofiary lokalnym bóstwom, żeby zapewnić sobie ich przychylność.

    Chrześcijanie odmawiali udziału w składaniu ofiar – ale w zależności od lokalnych warunkow mogli sobie załatwić fałszywe zaświadczenie, że ofiarę złożyli. Te przeraźliwe brednie o rzekomym strasznym męczeństwie były potrzebne – dla zachowania morale – a rozpowszechniali je (oczywiście!) sami religianci.

  306. anumlik
    28 października o godz. 20:07

    Anumliku, trudno ateiście nie wiedzieć od samego poczęcia, za kogo mają Jezusa ci, co znają myśli samego Jahwe. Ale ja jako ja przecież nie muszę się kierować ani jehowickim rozumieniem, ani tym bardziej – nierozumieniem. Dla katolickiego ateisty Jezus jest jedną z trzech osób boskich, czyli Bogiem i kropka. Zaś dla ateisty bez epitetu – wsio ryba, jak nieistniejącego rozczłonkowują lub scalają jehowate. A to, że dezerter dawno zapomniał, czym się różni rozmowa od obrzucania się cytatami, tytułami, nazwiskami (współcześnie – linkami) i bredzi uparcie o rozmowie, to po zastanowieniu się chyba już rozumiem, bo sam mam pamięć krótszą niż zajęcza kitka.

  307. @dezerter83 28 października o godz. 20:52

    To są sprawy bardzo łatwe do zrozumienia – dzięki rozwojowi takich dziedzin nauki, jak historia, antropologia, lingwistyka czy analiza tekstu. Również dzięki niedawnym odkryciom antycznych tekstów np. z Qumran czy Nag Hammadi. Niestety, obiektywne zrozumienie nie potwierdza cudownego charakteru tych przekazów.

  308. tejot
    28 października o godz. 20:09
    „Jak druga osoba boska jest w stanie nie polegać na własnym rozumieniu.”

    Pismo zawiera wiele rad dotyczących skromności w ocenianiu samego siebie. Przysłowie mówi: „Mądrość jest u skromnych”. Jehowa miłuje takie osoby i udziela im mądrości.

    „Zaufaj Jehowie całym sercem i nie opieraj się na własnym zrozumieniu. Zważaj na niego na wszystkich swych drogach, a on wyprostuje twe ścieżki”. – czytamy w Przysłów 3:5,6.

    Każdy, kto chce zyskać Jego uznanie, musi ‛być skromny, chodząc ze swoim Bogiem’. Musi zdawać sobie sprawę ze swej pozycji przed Nim, ze swego grzesznego stanu, będącego przeciwieństwem wielkości, czystości i świętości Jehowy. Musi uznawać, że jest Jego stworzeniem, całkowicie od Niego zależnym i podlegającym Jego władzy.

    Najwspanialszy przykład skromności dał Jezus. Swoim uczniom powiedział, że nie może nic uczynić z własnej inicjatywy, lecz tylko to, co widzi u swego Ojca. Oświadczył też, że Ojciec jest większy niż on. Jezus nie przyjmował tytułów, które mu się nie należały. Gdy pewien władca nazwał go „Dobrym Nauczycielem”, odparł: „Dlaczego nazywasz mnie dobrym? Nikt nie jest dobry oprócz jednego, Boga”.

  309. Na marginesie
    28 października o godz. 20:09

    Wysoka Damo, kiedy dojrzałem do potrzeby gruntowniejszego dowiedzenia samemu sobie, że człek hebrajski ubzdurał sobie Boga, a nie Bóg – człowieka, odrzuciłem cudze myśli, historię, religioznawstwo, ateistyczną literaturę, w ogóle naukę i skupiłem się wyłącznie na treści Biblii – tak jak była dana pasterzom i owieczkom. Precyzując: interesowały mnie życiowe prawdopodobieństwo zachowań ludzi, psychologiczna prawda/nieprawda, poradny/nieporadny język, relacje literackiego Jezusa z najbliższymi, kompletny brak humoru dosłownie u wszystkich i takie tam. Czyli jestem z ciut innych ziem niż Ty. Ale weź, kurna, popatrz, jak się zgadzamy w ocenie bredzeń takiego dezertera, czy jakiegokolwiek religianta. Sądzę też, że mielibyśmy – lub realnie mamy – respekt a nawet szacunek, jeśli zasłużony, wobec człowieka religijnego, który się z religijnością nie obnosi, ma ją dla siebie i nie wchodzi oknem tam, gdzie go parę razy wyrzucili drzwiami, bo pamięta, że ze swoich czynów zda sprawę swemu bogu, a nie z cudzych.

    Niech będzie pochwalony łodziarski bóg w swoich licznych jemiołach (wzdłuż Odry – oznaczają legion łodziarskich bocznych dzieci) i swoich świętych.

  310. Anumlik, ale jak uważany przez SJ Jezus jako jednorodzony syn boży, mógł nie polegać na swoim rozumieniu? Przecież jest to logiczna sprzeczność, doktrynalna sprzeczność oraz intelektualny szwindel, który pokazuje jak beztreściowe i puste znaczeniowo są kataryniarskie dyskusje dezertera samego z sobą.
    Przypominam sobie, że ile razy wchodziłem w temat Jezusa-syna bożego (kiedy się zrodził?) w dyskusjach z wędrującymi SJ, tyle razy wpadali oni w panikę i czym prędzej na wyrywki sięgali do cytatów w swoich egzemplarzach Pisma, które oczywiście były nie na temat. Jak zwykle u tych Świadków. Mechanizm kataryny ratował ich niezawodnie z opresji.

    Jednorodzony syn boży, który teraz stoi na czele rządu w Niebie, nie polegał na swoim rozumieniu.
    Czyż można wymyślić coś bardzie chwiejnego, zwodniczego, zakręconego, płaskiego i bezkresnego? Jak jednorodzony syn boży, który nie polega na swoim rozumieniu może rządzić niebem?
    Kończę, bo jakiś arianin (z tych rzymskich) się włączy i będzie bijatyka
    Pzdr, TJ

  311. „prześladowania owszem, bywały, ale były zlokalizowane i raczej sporadyczne”.

    Nigdzie nie napisałem, że pierwsi chrześcijanie byli bez przerwy prześladowani – wszędzie i przez wszystkich. Troszeczkę poczytałem więc wiem, ze cierpieli głównie ze strony przywódców judaizmu oraz Rzymu.

    Rzym tolerował niemal każdą religię, jeśli tylko jej wyznawcy oddawali też cześć cesarzowi. Jego kult uznawano za ważny element jednoczący imperium. Kto nie chciał w nim uczestniczyć, był więc uważany za wroga państwa. Chrześcijanie nie oddawali czci cesarzowi, toteż choć byli uczciwymi obywatelami, często padali ofiarą zaciekłych prześladowań. Wszczynali je m.in. Neron, Domicjan, Marek Aureliusz i Dioklecjan.

  312. pombocek
    „mielibyśmy respekt a nawet szacunek, jeśli zasłużony, wobec człowieka religijnego, który się z religijnością nie obnosi”.

    Z moją religijnością się nie „obnoszę”. Jak każdy naśladowca Jezusa, po prostu staram się prostować błędne poglądy na temat Boga. Nie ma w tym chyba nic złego. Każdy ma wybór – może tez nie czytać.

  313. pombocek
    28 października o godz. 21:25
    kiedy dojrzałem do potrzeby gruntowniejszego dowiedzenia samemu sobie, że człek hebrajski ubzdurał sobie Boga,

    Mój komentarz
    Przypominam sobie, że koncepcja Starego Testamentu (czy Tory), łącznie niebem, piekłem, buntem przeciwko bogu, zbawicielem mającym się objawić, wojnie dobra ze złem i szeregiem innych konceptów, jak koszerność potraw na przykład, jest zaczerpnięta w całości z zaratustranizmu z jedną istotną adaptacją – jednoznacznym, ekskluzywnym przymierzem Boga stworzyciela z ludem wybranym, który został obrany przez Boga do objawienia się.
    Pzdr, TJ

  314. PB vel bozia
    28 października o godz. 14:59
    (…)Niczego bardziej nie pragnę poza kontemplacją swojego pępka(…)

    To pan Bozia ma pępęk? a któż był jego matką?

  315. Przymierze z ludem wybranym, mowisz tejocie?

    Dezerter83 tez ten lud wybrany przypomnial. I znowu walnal wszem wobec i kazdemu obuchem:

    „cierpieli głównie ze strony przywódców judaizmu”

    Praktyka wykluczania chrzescijan to byla moze?

    Przypomnijmy jehowicka praktyke Wykluczania. Bardzo praktyczna praktyke, jak sie okazuje

    „Pewien młody człowiek ponad 10 lat był poza zborem. Jego ojciec, matka i czterej bracia ‛przestali się z nim zadawać’. Nieraz próbował się do nich przyłączyć w różnych zajęciach, ale co godne pochwały, każdy członek rodziny stanowczo się temu sprzeciwiał. Kiedy mężczyzna ten wrócił do zboru, powiedział, że zawsze tęsknił za towarzystwem bliskich, zwłaszcza w samotne wieczory. Jak przyznał, gdyby rodzina utrzymywała z nim chociaż niewielki kontakt, to by mu wystarczyło. Ponieważ jednak nikt z krewnych nawet sporadycznie tego nie robił, gorące pragnienie przebywania z nimi stało się jedną z pobudek do odzyskania więzi z Jehową.”

    Wykluczenie to karcenie które przynosi dobroczynne skutki. Wasirionowicz, do spolki z Adolfem, nieco za daleko zaszli w swoich praktykach wykluczania. Ofiary ichniego wykluczania nie otrzymywaly szansy na wygenerowanie pobudek. To byl wielki blad.

    Bledu tego Swiadkowe Jehowy postanowili raz na zawsze sie pozbyc. Jehowicka praktyka Wykluczania została wprowadzone przez Strażnicę w 1952 roku

  316. dezerter83
    28 października o godz. 19:23
    co bylo pierwsze: jajo czy kura?

    (…)Dlatego gdy uczył czegoś swych naśladowców lub gdy prostował błędne poglądy, często oświadczał: „Jest napisane” albo nawiązywał do Pism w jakiś podobny sposób(…)

    o jakich pismach mówisz?
    niebieska książeczka?
    tylko bez cytaty proszę….

  317. @pombocek 28 października o godz. 21:25

    Zgadzamy się (chyba) nie tylko w ocenie bredzeń dezertera 🙂
    Jeśli chodzi o przekazy zawarte w ewangeliach – są ciekawe jako świadectwo ludzkich naiwnych wierzeń i narratywnych prób ratowania sensu – tam gdzie sensu nie sposób się doszukać. Oczywiście, trudno byłoby nie doceniać znaczenia mitu – w takim sensie, w jakim ujmuje to np. Joseph Campbell, odróżniając prawdę od faktu.

    Mit nie jest faktem, chociaż (być może) odzwierciedla jakąś „prawdę” w sensie potrzeby zakodowanej w ludzkiej psychice – a przynajmniej w psychice niektórych osób. Dlatego mity mają dużą siłę oddziaływania, ale jak dużą? Jaką (i czyją) potrzebę spełnia religia? Odpowiedzią jest poznanie człowieka, a nie bredni zawartych w antycznych piśmidłach. Liczy się to, co człowiekowi (i mówimy tu o konkretnym człowieku) pomaga żyć. Czy jest to prawda czy bajka – to z punktu widzenia tak pojętego celu jest mało istotne… tak długo, jak wierzenia pozostają sprawą prywatną. Z kolei szczujna działalność skatolonych apologetów i innych zdezerterowanych – to jest po prostu molestowanie religijne, którym się brzydzę.

    A skąd się biorą śmieszni zdezerterowani? Pamiętam powieść, w której jedna z postaci woziła wszędzie ze sobą katalog z cenami narzędzi, podczytując go sobie w wolnych chwilach. I dopiero gdzieś tak w połowie wyjaśniono, że ta postać (kobieta) znajdowała jakiś rodzaj ukojenia w fakcie, że parametry tych narzędzi były tak ściśle sprecyzowane i uporządkowane. Chyba podobnie działa psychika zdezerterowanych – niebieska książeczka wyjaśniania ad infinitum w kategoriach… tej samej niebieskiej książeczki, gdzie masło jest maślane, a średnica wiertła ściśle określona.

    Ciekawe jest, że osobnik nie dostrzega bzdurności tego, co nieustannie plecie. A że ta bzdurność jest oczywista dla każdego, kto przygląda mu się z boku… Religiant jest jak ten biblijny Paweł, co „sam się otrzebił”. Z rozumu, pomyślunku i wszelkich LUDZKICH uczuć i odruchów.

  318. @tejot 28 października o godz. 21:51
    A chrześcijański kult Jezusa bardzo przypomina kult Mitry –
    bardzo popularny w starożytnym Rzymie.

  319. @tejot, z godz. 21:31
    Jezus u Jehowitów jest takim samym synem bożym, jak aniołowie. Jest – jak napisałem – awatarem jednego z największych aniołów, archanioła Michała, drugiego po Bogu w panteonie bytów niebieskich. Jego śmierć, tego Jezusa, została dokładnie opisana w ewangeliach, a jego zmartwychwstanie odbyło się za pomocą bożego „fiu-bziu”, z grobu Nikodema prosto pod tron Jahwe. Tam króluje, jako drugi po Bogu i stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. I to by było na tyle jeśli chodzi o rozumienie Boga, Jezusa, zbawienia po Armagedonie i takich tam, mało znaczących dla kosmosu dupareli u Świadków Jehowy. Zaratustry bym do tego mieszał, bo to pomniejszy prorok, mniejszy niż Jezus dla mahometan.

  320. tejot
    28 października o godz. 21:31

    Powiadasz, tejotku, nie jak niewierny Tomasz – bo nie rozumiał, co plecie – ale o całą swą spokojną, choć skazaną na piekło z racji pukania się przed Najwyższym w czółko, mądrość:

    „Jednorodzony syn boży, który teraz stoi na czele rządu w Niebie, nie polegał na swoim rozumieniu.
    Czyż można wymyślić coś bardzie chwiejnego, zwodniczego, zakręconego, płaskiego i bezkresnego?”

    Okazuje się, że można. Mówi nie kto inny, jak dezrter:

    „Skoro więc najmądrzejszy człowiek, jaki kiedykolwiek żył na ziemi, nie chciał opierać się na swojej mądrości”

    Trzydziestoletni smark awansował na funkcję najmądrzejszego człowieka na ziemi. Skąd autor tej wiekopomnej mysli wyciągnął, że Jezus był najmądrzejszy, skoro nie chciał opierać się na swojej mądrości – czort jeden wie. Czort i ja możemy nie wiedzieć, ale dezerter na pewno (choć niekoniecznie głośno mówi) wie, bo wie wszystko – nie było jeszcze sytuacji, żeby się zająknął – najwyżej zniknął. Tak że Jezus to przy tym mędrcu pryszcz.

  321. Do @wszystkich mam krotkie pytanie. I chcialbym b. przeczytac jakas sensowna odpowiedz, bo sie pogubilem.

    Co jest ciekawego w dyskusji miedzy 28 października o godz. ~10:40 a 28 października o godz. ~22:10 ???

    pzdr seleuk

  322. errata
    a 28 października o godz. ~22:40

  323. seleuk(os)
    28 października o godz. 22:42
    Co jest ciekawego w dyskusji miedzy 28 października o godz. ~10:40 a 28 października o godz. ~22:10 ???

    Odpowiadam 😉

    pombocek
    28 października o godz. 11:21
    Panie/Pani Boziu, nie rozprawiamy o Tobie, bo Cię nie ma – rozprawiamy o człowieku.

  324. dezerter83
    28 października o godz. 21:48

    Z moją religijnością się nie „obnoszę”. Jak każdy naśladowca Jezusa, po prostu staram się prostować błędne poglądy na temat Boga.

    No a z czym spacerujesz po ludziach i wchodzisz na blog, jak nie z religijnością. A błędne poglądy możesz sobie prostować do woli, jak kto zechce dać się prostować. Tu nie wyprostowałeś i nie wyprostujesz nawet ćwierci ćwierci cudzego poglądu, choć z uporem już nie Świadka, ale grubo, grubo większym – kogucika liliputka – usiłujesz. Dlatego zacząłem Cię uważać za rozmiłowanego nie w Bogu, ale w samym sobie, w swoich kazaniach, w swoim słowie (przyznaję bez bicia: bardzo poprawnym, wręcz wzorcowym).

  325. Na marginesie
    28 października o godz. 22:58 i inni

    Ja mam zdanie lekko odmienne od wiekszosci, jak to z tym konkordatem mialem, zachowac czy wyrzucic. Zdanie, na temat obecnosci religiantow tutaj.

    Dobrze ze sa, uwazam. Jak jeden jest to i drugi sie pojawi. Zeby wesprzec brata w potrzebie. Nie wszyscy sie ujawnia, ale czytac beda wszyscy. To moze wyczytaja, ze tu nie o cytaty chodzi z historycznych ksiazek, ale o kase. Ich wlasna kase, ktora on religiant odprowadza do KASY. Moglby ja sam lepiej zagospodarowac, jakby sie zastanowil, niz KASA jego zagospodarowuje, poprzez politykow. Coponiektory sie zastanowi. Czesc tej KASY idzie, zeby zycie codzienne utrudniac przez politykow, tym co kasy nie odprowadzaja. To jest inwestycja wysokowydajna, zeby nadwislanczykow na folwarczku trzymac. Moze sie zastanowi taki religijny, czy dla tego celu warto wlasna kase w KASE pakowac. Dlatego tak uwazam na obecnosc religiantow pozadana. Od czasu do czasu nalezy jednak odpor dac. Poruszyc tych, co tu oddelegowani przez starszych w wierze. Inaczej sie znudza i machna reka. Czy nie widzicie, ze sama panbozia sie odezwala? Moze, zaczyna brakowac chetnych do apostolowania o kase. To i general musi za szable chwyta w obronie KASY.

    Obecnosc tak. Jednym, dwoma wpisami zaporowymi zakonczona. A reszta o czym? To jest pismo Polityka, blog o przyczynach zasciankowosci, jak to naprawic, moze jeszcze pare innych przyczyn. To jest rozmowa, ale nie w kontekscie bozi. Czy o czlowieku/ludziach nie mozna mowic w innych kategoriach? To jest wlasnie to co chca religijni. Nie ma jezyka, odniesienia poza jezusmaryja, tego chca. Czy to jest OK? Czy da sie zbudowc spol. laickie albo obywatelskie o swiadkach Sasiadki dyskutujac?

    pzdr seleuk

  326. seleuk(os)
    28 października o godz. 22:42

    Co jest ciekawego w dyskusji miedzy 28 października o godz. ~10:40 a 28 października o godz. ~22:10 ???

    Seleukosie, nie ma we wszechświecie nic a nic, o czym można by powiedzieć bez wskazania osoby: „Jest ciekawe”, bo nic nie jest ani ciekawe, ani nieciekawe JEST i nic więcej. To człek przydziela rzeczom wartości, jest miarą rzeczy. A skoro tak, można sensownie powiedzieć tylko tyle: „Dla mnie jest ciekawe”, „Dla mnie jest nieciekawe”. A na wkus i cwiet towariszczej niet. Więc na Twoje niby-pytanie odpowiedzi być nie może. Źle zadane

  327. @pombocek
    28 października o godz. 12:03

    Dzięki za grzybki! Czernidłaki jadłem niedawno po raz pierwszy w życiu. Przemogłem nieufność, ale były jeszcze pięknie białe w środku i całkiem smaczne. Takich podciekających atramentem chyba jeszcze nie spróbuję 🙄

    Podoba mi się wizja bozi kontemplującej swój pępek.
    Taki ssak łożyskowy, może nawet z rzędu naczelnych, ale polizać go sobie nie może 🙁
    Ciekawe, czy językiem dotknie chociaż łokcia. Bozia, moim zdaniem, powinna 😎
    I czy syn wziął urodę po tatusiu?

    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/04/c6/a2/04c6a2bd9d9214a5869d5b1b3a11316c.jpg

  328. „z grobu Nikodema prosto pod tron Jahwe”.

    „A że było późne popołudnie, przyszedł pewien bogaty człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który sam również został uczniem Jezusa. Człowiek ten poszedł do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wtedy Piłat kazał je wydać. A Józef wziął ciało, zawinął je w czystą, delikatną tkaninę lnianą i złożył je w swym nowym grobowcu pamięci, który wcześniej wykuł w masywie skalnym. I przytoczywszy duży kamień przed wejście do tego grobowca pamięci, odszedł” (Mateusza 27:57-60).

  329. Na marginesie
    28 października o godz. 22:22

    Mój komentarz taki tam ogólnikowy, swoimi słowami
    Koncepcja niebios jako instancji czuwającej nad prawidłowym ładem na Ziemi jest obecna we wszystkich religiach. Także koncepcja otchłani (np. piekło), walki dobra ze złem (złych i dobrych bóstw, herosów, szatanów i innych zbuntowanych jest bez obecna w większości religii. Są to wspólne dla wszystkich wierzeń idee, bardzo podobnie posadawiane w różnych religiach, wśród bóstw, czy też sił niebiańskich.

    Narodzenie się tych idei, jak wykazuje archeologia, było charakterystyczne w rozwoju cywilizacji dla wszystkich ludów, plemion, organizacji państwowych głębokiej starożytności. Religie wtedy wyznawane były częścią porządku państwowego, plemiennego, społecznego, wojennego, administracyjnego.
    Każda religia miała swoich prekursorów, swoje mity oraz późniejszych redaktorów zbierających te mity i przypowieści, nauki i wskazania moralne w księgi oraz kapłanów, uczonych w piśmie zatwierdzających ostateczną redakcję doktryn.

    Stary Testament jest opowieścią o świecie, który dzięki badaniom naukowym, nowoczesnym technikom badawczym dopiero teraz ukazuje nam swoją twarz, klimat, rodzaj, swoje strachy, bóstwa, organizację. Dzięki analizie ksiąg religijnych skojarzonej z wynikami badań archeologicznych, lingwistycznych (wspomaganych dziś przez metody numeryczne), historycznych i innych odkrywamy przepływ idei, ich ewolucję, ich rolę w dawnych państwach i społeczeństwach, oraz zyskujemy troszkę wglądu w mentalność ludzi sprzed tysięcy lat (więcej jak 2000). Rola ksiąg religijnych jest nieoceniona w aspekcie poznawania jakimi drogami przebiegał rozwój cywilizacji i myślenia o świecie.
    Pzdr, TJ

  330. seleuk(os)
    28 października o godz. 22:42

    JAko nieobecny we wskazanym czasokresie odbylem podroz w czasie i sie zapoznalem.

    Jedyne co jest ciekawe i warte odnotowania to fakt, ze sie jednak udalo zdezerterowanemu odniesc sukces polegajacy na tym, ze wciagnal niemal wszystkich do dyskusji nad swoimi bredzeniami. I to nawet do tego stopnie wcagnal, ze az @anmlika do wscieklosci doprowadzil.

    Tylu rozumnych ludzi uleglo i dalo sie wciagnac, zamiast olac, czyli nie karmic trolla.

  331. @Konstancja
    28 października o godz. 22:11

    Chce bozia mieć pępek, to ma pępek. Wszechmogący może mieć nawet dwa. I ogon do tego. I czułki jak ślimak. I język metrowy do lizania sobie, gdzie zechce. Kto mu zabroni?

  332. pombocek
    28 października o godz. 23:18

    OK dziekuje. Zapytam inaczej. Czy wszyscy ludzie od lewicy do prawicy, wielcy u nadwislanczykow i mali, potegi intelektu i polanalfabeci musza wszystko dyskutowac w kontekscie bozi? Nie ma zycia poza swiadkami Sasiadki? Czy jest tylko virtualne? Czy jest tez w realu?
    seleuk

  333. @seleuk(os) 28 października o godz. 23:13

    Moim zdaniem religianckich nachałów powinno się po prostu zbanować – bo jest oczywiste, po co tu są – tylko po to, żeby mącić i molestować. A ja nie lubię czuć się obiektem propagandowej, szczujnej nagonki. Ale (również moim zdaniem) nie ma sensu narzucać tematu dyskusji – ona i tak się potoczy własnym torem. A czy my tu budujemy społeczeństwo laickie? Nie. Po prostu tak sobie dyskutujemy. Take it easy, seleuk(os)!

  334. lonefather
    28 października o godz. 23:24

    🙂 🙂 🙂 🙂
    dzieki
    🙂 🙂 🙂 🙂

  335. Piątek wieczór – czy anumlik na dobranoc będzie nam dany?

  336. Na marginesie
    28 października o godz. 23:30
    W zadnym wypadku nie chcialbym byc zrozumiany, ze narzucam temat dyskusji. Wlasnie sprobowalem zaprotestowac, przeciw narzucaniu 12 godzinnemu.

    pzdr seleukos

  337. seleuk(os)
    28 października o godz. 22:42

    Jeszcze drobiażdżek, seleukosie. To nie jest pismo „Polityka”, lecz przez sześć lat był autorski blog „Listy ateisty” pana Jacka – mnie tylko to przyciągnęło – a teraz jest obywatelski blog „Listy ateistów” pod redakcją pana Jacka. W mesjańskiej Polsce niemal wszyscy ateiści są ateistami pochodzenia katolickiego, co najczęściej oznacza nie obojętność wobec religii, lecz potrzebę rozliczania się z nią. Stąd dominująca obecność tematyki religijnej. Choć jest i miszmasz. Ale próby dopominania się o inną tematykę są niepotrzebnym natręctwem, bo nikt nie broni mówić o czymkolwiek. Więc lepiej od razu wchodzić samemu z tematem, który w duszy gra, a nie wybrzydzać „Po co wy o tym, jak ja wolę o tamtym”. Kiedyś pretensje mojej żony sprowadzały się do czegoś takiego:

    – Jak on może gdzieś chlać to piwo, jak ja tu siedzę, biedna, sama i wolę herbatę!

  338. @seleuk(os) 28 października o godz. 23:38

    Protesty zwykle na forum nic nie dają. Ale gdybyś np. wrzucił komentarz na inny temat, to ktoś by go kontynuował – albo nie 🙂 Proste? Proste!

  339. pombocek
    28 października o godz. 23:39
    Odpowiedziales mnie @pombocek, ze zle zadalem pytanie pierwsze. OK, zgodzilem sie, ale w dalszym ciagu nie znajduje odp. na moja poprawke.
    pzdr seleuk

  340. Na marginesie
    28 października o godz. 23:44
    😉
    Moze pytania w mojej poprawce?
    pzdr seleuk

  341. seleuk(os)
    28 października o godz. 23:29

    Seleukosku, a czyż Twoje życie ogranicza się do tego blogu, że tak cię boli to, o czym się tu gada? „Listy ateistów” to tylko jedna z tysięcy możliwości. Mamy ją przykrawać co dzień albo parę razy na dzień do oczekiwań każdego z aktywnych uczestników?

  342. pombocek
    28 października o godz. 23:39

    To jest domena polityka.pl.
    Tak mnie uczyli 30lat temu o hierarhicznej strukturze DNS (Domain Name Services)
    Do tej pory w DNS bez zmian
    pzdr seleukos

  343. pombocek
    28 października o godz. 23:51

    Boli mnie, bo na tym blogu szukam kogos (plural) kto bylby moim /zagubionym ogniwem/ do moich pozostalych /zywotow/ virtualnych, i nie znajduje. Ci zagubieni, mialem/mam nadzieje znajda mnie w innych obszarach virtualnych. Bez potrzeby pokazywania sie tutaj. 😉
    To mnie boli
    pzdr seleuk

  344. Na marginesie
    28 października o godz. 23:44

    Otóż to. Ale nie tylko nic nie dają – również mogą psuć nastrój. W jakim celu – zademonstrowania publiczności, że womitować mi się chce, jak słyszę to czy tamto? Idź do toioty i womituj, po co o tym ogłaszać. No i masz rację: niech womitant obrzydliwy dla niego temat przykryje własnym, lepszym. Wiesz, co Namarginesko? Nie mogę zrozumieć takiego aż dziecinnego nierozumienia, że tu jest wolność, wolność i swoboda, i dziewczyna młoda, a taki sympatyczny seleukos zapisał się do klubu womitantów i wybrzydzaczy, zamiast pokazywać piękne filmiki z żeglowania lub gadać o czymkolwiek.

    Gadajmy, jak gadaliśmy do tej pory – co komu w duszy gra

  345. @tejot 28 października o godz. 23:23
    Dokładnie tak – moim zdaniem fascynujący jest w tym wszystkim tylko człowiek 🙂

  346. Namarginesko,

    Ja swoj sens w moich wypowiedziach pod adresem zdezerterowanego jehowity zalozylem taki: wskazywac na ZLE strony praktyk Swiadkow Jehowy. A tam tych zlych stron jest dosyc sporo.

    Banowac jehowite z ateistycznego blogu?? Zdecydowanie nie

  347. @pombocek 29 października o godz. 0:05
    Ale seleuk(os) to oryginał. I ma ciekawe pomysły.
    Mam nadzieję, że się nami nie zbrzydzi 😉

  348. pombocek
    29 października o godz. 0:05
    No dobrze, u mnie wieje mocno. Ide spac. Na jutro i pojutrze umowilem sie z jednym na to dlugie jeziorko, to mnie dwa dni nie bedzie.
    pozdrawiam wszystkich seleuk(os)

  349. @Orteq 29 października o godz. 0:08

    Wiem, Ty w ogóle jesteś przeciwnikiem banowania.
    Ja nie mówię, żeby go zbanować. Ja mówię, że MOIM ZDANIEM byłoby to rozsądne posunięcie. Naturalnie zawsze są argumenty za i przeciw. Ale jeśli chcesz go tu trzymać w charakterze małpy w klatce czyli worka treningowego – no to… no skin off my nose 😉

  350. @seleuk(os) 28 października o godz. 23:29
    W realu nie dyskutuje się o polityce i religii. Bo jak się zacznie, to dochodzi do rękoczynów.
    A w wirtualu to jednak… wirtualnie. I nikt nikomu nie podbije oka 😉

  351. Tobermory
    28 października o godz. 23:29
    nie zasnęłabym, gdybym tego nie wbiła sobie w pamięć!
    tylko po co? jak bozia będzie chciała mieć trzy pępki i cztery ogony oraz zęby jak pirania- też może miec…a co? któz zabroni wszechmocnemu?

  352. Na marginesie – 0:21

    Noo, Namargiesku daragaja! Ja tu kogos trzymam jako malpe w klatce? Boj sie ty nieistniejacej bozi.

    Nasz rezydent jehowita przychodzi tu sam. I napewno nie do MNIE. On wie ze do mnie nie po co przychodzic

    On, oraz setki tysiecy jemu podobnych, wszedzie gdzie ida, glosza MISJE Ciała Kierowniczego świadków Jehowy. Poniewaz mamy pelna wiedze nt. misyjnosci wymyslonej przez CK SJ, oraz prawie pelna wiedze na temat paskudnosci ich PRAKTYK, uwazam ze powinienem ukazywac te paskudnosci. Moim zdaniem bowiem, jest to metoda konstruktywniejsza niz banowanie z tego blogu jednego, jedynego jehowitoida.

    Samo jego ugrzecznienie blokuje we mnie normalnie naturalna agresywnosc w stosunku do naczepow. Tak juz mam. I bozi jehwinskiej niech bendom za to dzienki

  353. @NeferNefer

    Gdzież ty się podziewasz?

    Wyobraź sobie, że spotkałem dziś prawdziwego Fina. Młody był i trochę introwertyczny, litewska żona wręcz przeciwnie. Znaczy się młoda też była, ale bardziej kontaktowa. Sprawdziłem czy wiedzą, jak rozpoznać ekstrawertycznego Fina 😉 Ona się bardzo ucieszyła się, a on się nawet uśmiechnął pod nosem. 3-letni synek był bardzo kontaktowy w kilku językach. Chodzi w Berlinie do międzynarodowego przedszkola. Ulepiliśmy razem bałwanka.
    Znali film „Kukuszka”, który tu kiedyś polecałem.

    https://www.youtube.com/watch?v=34qTK6KJZqg

    Obejrzał go ktoś w międzyczasie?

  354. @Orteq
    29 października o godz. 0:48

    No właśnie.
    Prywatnie czuję się trochę niedomisjonowany, zaniechali mnie ŚJ (może wymarli, bo wiekowi byli) porzucili mormoni, ale o tych wiem, że zmieniające się ekipy mają w swoim lokum adresy, gdzie warto molestować. Trafiłem chyba na czarną listę przez ostatnich, którzy mówiąc, że czują moją potrzebę modlitwy, gruchnęli na kolana przede mną i pogrążyli się w jakimś transie łypiąc dyskretnie, czy się ugiąłem. Postałem tak przed nimi ze dwie minuty i w końcu zakomunikowałem, że mogą już iść, audiencja skończona.
    Poszli i już nigdy więcej żaden nie zapukał 🙁

  355. In the mean time, back on the Smolensk Ranch, prof Pawel Artymowicz zapodaje tak:

    „Wydaje się, że sprawa niewyszkolenia załogi w jezyku rosyjskim, a w szczególności w bardzo trudnej do zrozumienia dla osób postronnych (nawet znających rosyjski) frazeologii radiowej podejść nieprecyzyjnych obowiązującej konkretnie w 2010 r. w FR (albowiem formy instrukcji 1 i 2 były niemal na pewno inne jeszcze 3 lata przed wypadkiem) – jest bardzo istotna i powinna być zbadana. Wg mnie przesłuchanie i udowodnienie karygodnego wysłania w niebezpieczny lot niewyszkolonej załogi bez nawigatora rosyjskiego będzie kwestią kilku przesłuchań i sprawdzenia dokumentów ze szkoleń w 36 SPLT.”

    Prof powiada: bedzie kwiestia przesluchan i sprawdzenia dokumentow. A sie pytam: przesluchan i sprawdzan przez kogo dokonywanych?

    Macierewicz i S-ka sprawe jezykowego nieporozumienia pilot-kontroler ukrywaja, od ponad szesciu lat, pod trotylem red Gmyza i pod wybuchami buch buch dra Szu. Tego z downunderowego bushu. Tam nie ma miejsca na durne rozwazania co kto rozumial, i kiedy, z polecen kontrolerow. Wydawanych z nieistniejacej wiezy na nieistniejacym lotnisku

    Prawdziwi sprawcy katastrofy – The Terrible Twins, znaczy – wiedza, ze jedynie ZAMACH „usprawiedliwi” to, czego oni dokonali.

    Jednemu, mlodszemu z tych Twins, juz jest wszystko fuk. Wawelskie fuk. Temu, ktory pozostal przy zyciu, nie jest wszystko fuk. Bo ktos moze sie dogrzebac do JEGO sprawczej roli w tej katastrofie.

    Wiec, profie Artymowiczu. Zapomnij ty o jakichs tam ‚przesluchaniach’ i innych ‚udowodnieniach’ w sprawie nieporozumien jezykowych.

    Nieporozumienia jenzykowe sa nie pri czom w maciornej wersji zamachowej buch buch

  356. Zaniechani my som, Tobciu. Wiek?

  357. Dopoki kaszystowskie PiSdzielstwo faczystow bedzie utrzymywalo sie przy wladzy, nikt nigdy nie bedzie badal aspektow nieporozumien jezykowych pomiedzy zaloga Tu-154 i kontrolerami lotow smolenskich.

    Ten prof Artymowicz ma przechlapane, jesli o jego jenzykowo misje chodzi. I to na dosyc dlugi czas on to ma przechlapane.

  358. Wybuchi. Na wysokosci 20m barometrycznym. Niemozliwej do poderwania sie do odejscia na drugi krag.To sa przyczyny ZAMACHU. A swiry smolenskie mowiom, ze byl to napewno zamach. Wraz z wybuchami buch buch dra Szu.

    Nie wykluczam teorii zamachu. Co wykluczam to jego koniecznosc. Na wysokosci 20m.

    Tam swiety Boze nie pomoze. A do tak niskiego zejscia Tu-154 nikt, procz gen Blasika, nie mogl zmusic Protasiuka. Nawet nie kapitana jeszcze

  359. Bendzie wolna swiatowa z powodu Smolenska czy nie bendzie? Po wypowiedzeniu wojny Putinowi przez Macierewicza. Lub odwrotnie

    http://www.newsweek.pl/polska/macierewicz–smolensk-to-wojna–platforma–zrobcie-cos-,90916,1,1.html

    Bo tylko to sie liczy

  360. Samobojca byl kretyn Blasik. Inni doszlusowywali. Folklor taki. Jak zwykle

  361. Niechetnie raczej znowu klepie w klawiature. Po kilku ladnych godzinach wstrzemiezliwosci. Ale co mam robic gdy wszyscy inni spia? Albo drzemia. Na antypodach, na przyklad.

    Taka dobawka

    „Strażnica z 1 stycznia 2013 roku, str. 16, zabrania kontaktów rodzinnych nawet przez e-mail, stwierdzając: „Nie szukaj wymówek, żeby móc kontaktować się z wykluczonym krewnym, na przykład za pośrednictwem e-maili”. Co ciekawe, podczas gdy w większości tłumaczeń tego tekstu treść jest taka sama, to w wydaniu polskim rozszerzono to na „SMS-ów czy e-maili”, a w wydaniu hiszpańskojęzycznym dodano „rozmowy telefoniczne”, co brzmi tak: „Nie szukaj wymówek, żeby móc kontaktować się z wykluczonym krewnym, na przykład za pośrednictwem poczty elektronicznej, rozmów telefonicznych czy wiadomości tekstowych”.

    Jakby ktos jeszcze nie skojarzyl: mam dosyc osobisty stosunek do jehowickiej praktyki, wprowadzonej w 1952 roku, wykluczalnosci. Szczegolnie tej odnoszacej sie do wlasnych dzieci

    http://www.jw-ex.pl/ostracyzm/kwestia-wykluczenia/

    Czy jehowitowe „wykluczanie” czyms sie rozni od doniesienia, ‚do wladz’, Pawlika Morozowa na wlasnego ojca?

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Pawlik_Morozow

    Procz odwrocenia pokolen? Tak tylko pytam. Bez innych podtekstow

  362. A w ogole to ja piss. Z gory zreszta

  363. BOB DYLAN przerywa milczenie
    _________________

    Sara Danius, staly sekretarz Szwedzkiej Akademii przeprowadzila wczoraj rozmowe – jakies 15 min – tegorocznym laureatem literackiego Nobla, ktory potwierdzil ze przyjedzie osobiscie – o ile to bedzie mozliwe – po odbior nagrody do Sztokholmu.
    Sara Danius powiedziala, ze Bob Dylan byl niesamowicie sympatyczny, wyrazal zadowolenie za to uznanie ze strony Komitetu Nagrody Nobla, ktora dla niego jest wielkim
    zaszczytem.

  364. Jehowici to nasteone pokolenie pawlikowskomorozowskie. Zapoczatkowane w 1952 roku.

  365. A z zaakceptowania Nobla przez Dylana me, myself and I siem cieszymy ogromnie

    Wiekszych pierdol nie potrafie przytoczyc aktualnie

  366. „Dylan akcertuje narrode Nobla”.

    Ludzie!

  367. Dzien dobry,

    @orteq

    dlaczego tak przyczepiles sie tych SJ? Najspokojniejsza sekta pod sloncem w odroznieniu
    od wojujacych katolikow.
    O Pawliku Morozowie bardzo ciekawie pisal w swej dokumentalnej ksiazce Jurij Ilicz Druznikow „Zdrajca numer jeden, czyli wzniebowziecie Pawlika Morozowa” (przekl. Michalak i Ociepka, wstep Woroszylski, Warszawa 1990)

    ***
    Priwykli my wsiakuju jeries
    Czitat´na stranicach gaziet

  368. @Konstancjo, jest tak, jak pisze @Tobermory. Sam sobie pępek zmajstrowałem, bom Wszechmogący. Lubię być podobny na Ziemi do Ziemian, na Marsie do Marsjan.
    Rację ma @pombocek. Tyle o mnie ateiści rozprawiają, bo trudno im się pozbyć katolickiej pępowiny. Szarpią się niebożątka i wrzeszczą. Im mocniejsze szarpanie, tym większy ból i głośniejszy krzyk.
    Najgłośniej krzyczą ci, którzy, świadomie czy nie, najbardziej są tą pępowiną spętani.
    A nie prościej wrzucić luz i poczekać aż „organ nie używany ulegnie zanikowi”? Bez szamotaniny, bez bólu, bez wrzasku. Skruszeje i samo odpadnie.
    Cóż, dałem Wam wolną wolę i teraz muszę znosić Wasz raban.
    Krzyczcie dalej, skoro musicie. Na Berdyczów.
    Ja sobie zmajstruję zatyczki do uszu 😉

  369. @orteq

    komentujesz po swojemu – „moja malenkaja orteqiana” –
    dosc czesto nie wnikasz w tresci tekstow gosci tego bloga.
    A stad to juz prosta droga do wielu nieporozumien.

    PS czy masz klopoty ze snem albo niekontrolowana sklonnosc do rozmow z samym soba?

  370. @ PB

    jestem bezprzymiotnikowym wiecznym opozycjonista PB a rozprawianie o istnieniu badz nie
    – nudnym zajeciem jest.

  371. @Tanaka
    Jeszcze o wojnie, którą Rosja prowadzi. Odpowiedź dał @Orteq, 29 października o godz. 2:30. Z zapytaniem – kto komu wypowiedział – Putin Macierewiczowi, czy Macierewicz Putinowi? Ech, ta Rosja. W Syrii z Jankesami walczy, w Polsce z Macierewiczem, a mnie gore.

  372. Tytuł do artykułu w naTemat: Pokaz „Smoleńska” w Berlinie odwołany! Kino wycofało się, bo nie chce się mieszać w polskie konflikty polityczne. Ciekaw jestem jak zareagują kina w pozostałych krajach UE? A jak w Rosji?!

  373. Brawo @ozzy! to jest naprawdę nudne i jałowe zajęcie. O całe niebo lepiej mieć do czynienia z mądrym opozycjonistą niż z bezmyślnym wyznawcą. Wiem coś o tym, bo mi się naprzykrzają, przeinaczają moje słowa, wykorzystują je do niecnych celów. Lepią, na swój obraz i podobieństwo, ze wszystkich swoich wad i kompleksów.
    Ale najbardziej mi żal ciotek ateistycznej rewolucji. Jak wszystkie ciotki rewolucji są i biedne i niebezpieczne.
    Pozdrawiam Cię @ozzy, mimo, że nie istnieję
    PB vel bozia 😉

  374. Kanonicze ewangelie smoleńskie, zaakceptowane przez sobór wiejski

    Ewangelia wg sw. Biniendy
    I wstąpił do metalowego ptaka pan Lech. Była pora chmurna. Azaliż – zapłakał pan Lech – będziem, dotrzem tam na czas ? Panie – odrzekł rybak Blasik – czyż nie jesteś władny dotrzeć tam gdzie syn człowieczy zmierza. Powiadam wam, powiadam – rzekł pan Lech – jeden z was jeszcze tego ranka zdradzi mnie. Któż to taki ,Panie ?– zapytał rybak – czy to ja ? Rzekłeś – odpowiedział mu pan Lech i znów zapłakał. Kiedy tak lecieli w niebiosach, pan Lech sięgnął po małe naczynko , zwane świety gralem, mające u góry zwężającą się szyjkę. Przyłożył wylot szyjki do swych ust i napił się trochę. Następnie przekazał świętą buteleczkę rybakom tak im rzekłszy – Pijcie, pijcie, ten napój to moja krew, pijcie bo juź wkrótce nie będzie mnie wśród was. Dlaczego, Panie – zatrwożyli się. Ale po chwili upojeni napojem świetej małpki, posnęli. Pan Lech usłyszał głos brata – Twój los musi się spełnić ! Nie możesz zawrócić! Ach, czemuż śpicie, czemuż nie czuwacie – zawołal żałosnie Pan Lech.
    Natenczas metalowa zakrętka świetego grala w cudowny sposób uniosła się w górę, a potem gwaltownie opadła w dół, razem z zakrętką spadały wszystkie metalowe sprzączki, eleganckie spinki, zmyślnie wykonane w żelazie pistolety, noże i nadobne papierośnice. I cały metalowy ptak w ślad onych spadających przedmiotów runął ściągnięty piekielną, magnetyczną siłą .
    Ziemia zadrżała, ciemności ogarnęły wszechświat. Przerażony apostoł Antoni z trudem przełknął schabowego z kapustą i zaprzańsko umknął z miejsca kaźni. Trzy razy kogut mu zapiał, a on na przekór i wbrew pędził by dać świadectwo prawdy. I to on stał się tą skałą, opoką, na której twardo stanął kościół smoleński.

    Według ewangelii sw.Nowaczyka
    Było tak jak powiada św.Binienda, ale do miejsca ;.. .Ach czemuż śpicie,czemuż nie czuwacie -zawołał żałośnie pan Lech..
    Natenczas pojawił się ów wielogłowy potwór z apokalipsy świętego Jana wnosząc do wnętrza metalowego ptaka trzy piekielne maszyny. Ach czemuż Panie pozwoliłeś moskiewskiemu szatanowi wstąpić w tego najświętniejszego ptaka, w to sanktuarium, miejsce najlepszego człowieka, syna człowieczego, syna bożego Pana Lecha ? Panie czemu Go opuściłeś ?
    Nieszczęsny ptak porażny pierwszym wybuchem, jeszcze się wzniósł, jeszcze chciał chciał ratować najlepszego człowieka świata. Ale nie ! Szatan nie dal mu szans, drugi wybuch dopełnił dzieło apokaliptystycznej bestii, a trzeci ostatecznie przypieczętował los Pana Lecha. Przy okazji zginęło 95 osób, ale nasz ból ich nie dotyczy, nasz ból, naszą rozpacz przeżywamy po tej straszliwej stracie Pana Lecha, człowieka, który nas zbawił. I dlatego ziemia zadrżała, ciemności ogarnęły wszechświat. Przerażony apostoł Antoni z trudem przełknął schabowego z kapustą i zaprzańsko umknął z miejsca kaźni. Trzy razy kogut mu zapiał, a on na przekór i wbrew pędził by dać świadectwo prawdy. I to on stał się tą skałą, opoką, na której twardo stanął kościół smoleński.

    Są jeszcze apokryfy, gdzie niewiarygodni świadkowie największej tragedii w dziejach ludzkości donoszą jakoby była mgła i brzoza. Ta wersja została ostatnio odrzucona przez sobór wiejski

  375. Lewy! Tys nad poziomy

  376. ozzy,

    Ja nie czitatiel. Ja pisatiel. Kim ja tu sobie pozwolilem? Ty eto atczitaj. Pisaj toze. If you must

  377. @PB vel bozia
    Czarownice z Chwaliszewa już się Ciebie nie boją. Nawet w protest songu to wykrzykują. Chyba hymnem protestów ten protest song się stanie.
    https://www.youtube.com/watch?v=ls5u3uiawRA
    A tu o nich, o tych czarownicach, artykuł w Wyborczej:
    http://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,105531,20902619,czarny-protest-i-jego-konsekwencje-poznanianki-stworzyly-chor.html

  378. Olga Tokarczuk, którą trudno oskarżyć o „katolstwo” czy „religianctwo”, uważane za śmiertelne grzechy na tym blogu, jest autorką wstępu do książki „Błaganie o mit” R. Maya. Tokarczuk jest absolwentką psychologii. We wstępie do wspomnianej książki pisze, że mit pełni rolę konstrukcji nośnej dla naszej psychiki.
    Nie da się żyć bez mitu. Bez narracji nadającej sens życiu człowieka.
    Żyjemy na obszarze, w którym dominują mity tradycji judeochrześcijańskiej, greckiej. Splatając się z baśniami, których rola częściowo się pokrywa z rolą mitów. Choć cel jest odmienny.
    Każdy rozsądny człowiek wie, że prawda zawarta w mitach nie jest prawdą materialną, typu greckiego. Nie jest prawdą typu alathea (światło).
    To jest prawda typu psychologicznego. Mająca dostarczać wsparcia. Prawda typu emet (skała, opoka).
    Niektórzy, z czasem, na tyle uwewnętrzniają przesłanie mitu, którym się w życiu kierują, że nie tylko uniezależniają się od źródła mitu, ale nawet nie zauważają faktu posługiwania się mitem. Nie wiedzą, że mówią prozą.
    Inni, z różnych powodów, nie są zdolni do wypracowania sobie autonomii od źródła. Ale to chyba nie powód, żeby z nich szydzić. Nie powód żeby szydzić z mitów.

  379. Nie zauważyłem, proszę @mandragory, aby na tym forum szydzono z mitów, z mitomanów – owszem 😉

  380. @ozzy 29 października o godz. 8:59

    A nie mówiłam? „Prawidłowi wyznawcy” boją się trzeźwego spojrzenia na swoje brednie. Dlatego blogowa skatolona wtyczka chętnie akceptuje takich jak Ty – odżegnujących się od dyskusji światopoglądowych, ale z zapałem opluwa takich, którzy mają własne zdanie na temat mitów. KaKa wkracza na ateistyczne forum, żeby ukrócić – dyskusje na temat KaKa. Które zresztą wcale nie dotyczą istnienia czy nieistnienia bozi – bo od pojęcia „bozi” do bredni KaKa – to i tak jeszcze daleka droga.

  381. @mandragora 29 października o godz. 15:40

    anumlik podsumował 🙂

    Poza tym mylisz szerego pojęć – dowartościowując oczywiste brednie KaKa za pomocą FIKCYJNEJ narracji Olgi Tokarczuk. Wypada przypomnieć, że według KaKa i religiantów historyjki opisane w niebieskiej książeczce to NIE JEST MIT. To jest (według nich) najprawdziwsza prawda historyczna. Jezus (według nich) naprawdę istniał, naprawdę zmartwychwstał i naprawdę jest synem bożym. Tu nie ma miejsca na żadne metafory.

    Zresztą przeanalizuj treść katolickiego Credo, oklepywanego chóralnie na każdej mszy.
    I Ty mnie idziesz mówić o „prawdzie materialnej, typu GRECKIEGO”? Starożytni Grecy wcale niekoniecznie wierzyli w stado pań i panów urzędujących w kręgle na Olimpie. Po prostu metaforycznie ujmowali przyczynowość i ludzkie losy. Z kolei „wykute w skale” dogmanty KaKa – to dopiero jest odjazd do stacji Absurd! Ale z mitem to nie ma nic wspólnego.

  382. @anumlik 29 października o godz. 15:35

    Trafiasz w sedno – brednie KaKa z metaforami nie mają nic wspólnego. One tworzą ALTERNATYWNĄ RZECZYWISTOŚĆ, która ma się do rzeczywistej rzeczywistości – jak pięść do nosa. Oni twierdzą, że „powołaniem kobiety jest macierzyństwo” i że kobietę definiuje jej funkcja… biologiczna. Oni twierdzą, że wyschnięty celibatariusz kierujący państwem kościelnym jest nieomylny. Oni twierdzą, że „kapłani prowadzą lud boży” – i ta ma być. A jeżeli rzeczywistość im do tej wizji nie pasuje – to tym gorzej dla rzeczywistości.

    Na tym polega (między innymi) ich najzupełniej realna szkodliwość społeczna. Bo oni nie tylko tak twierdzą – oni wciskają te przeraźliwe brednie każdemu, wszędzie i na wszelkie sposoby.

  383. @Lewy 29 października o godz. 13:10

    Znakomite! I chyba nawet sam nie wiesz, ile w tym prawdy. Tak powstają religie. Początki KaKa są dość odległe w czasie (chociaż, paradoksalnie, coraz LEPIEJ poznawane z upływem czasu), ale powstanie religii Mormonów jest nie tak dawne i wiadomo dokładnie, jak tworzono religianckie pisma założycielskie. Cyrk…

  384. A jeszcze w kwestii wszechobecności wtyczek KaKa – sutannici patrolują wszystkie fora. Kiedyś jeden wdał się ze mną w dyskusję i oświadczył mi wręcz, że chętnie by się ze mną zgodził, ale „uczynił na wieki wybór” i w związku z tym „musi” mnie tępić – czyli opluwać 😉

    Zauważcie, jak postępuje funkcjonariusz przedstawiający się jako Bóg – nie dyskutuje, tylko szydzi. „Bóg” nie ma ludziom NIC DO POWIEDZENIA, poza usilnym słowotokiem zmierzający tylko w jednym kierunku – przestańcie o mnie dyskutować, bo ci którzy podejmują dyskusje – są tacy owacy i „spętani pępowiną”. Ajajaj!

    Ten kwik „Boga” na forum jest, powiedziałabym, symptomatyczny. Sypie się bajka…

  385. Lewy,

    wiedziałem, że gdy znudzą cię wyjaławiające przejażdżki rowerowe nad Rodanem, to skierujesz swój zwrok na wielką literaturę.
    Rozumiem, że to pierwsze próby.

    Życzę powodzenia, ale oczekuję w tekstach więcej precyzji anumlika i dowcipu Orteq’a.

    Szczęśc Boże.

  386. @Rosa91b 29 października o godz. 17:12
    A czym różni się tekst Lewego od Apokalipsy św. Jana?

  387. @anmulik, a co to jest wobec tego słynna „niebieska książeczka”, chyba nie podszewka pod „słynnym niebieskim prochowcem”?

  388. @Na marginesie, ostrożnie, bo Ci żyłka pęknie. A jak dostaniesz udaru, to nie daj Bóg czy bóg lub inna bozia możesz się „nawrócić”. I to dopiero będzie dramat.
    Wstęp Tokarczuk nie jest fikcyjny. Możesz sprawdzić.
    Prawda typu greckiego, to prawda taka, jak ją definiuje Arystoteles.

  389. Mam wrażenie, że ktoś nadepnął słoniowi na ucho…
    Od dawna mam sprawdzoną teorię na temat KaKa.
    KaKa w Polsce jest jak słoń w pokoju.

    Słoń wypełnia sobą całą przestrzeń
    I w tej ciasnej, dusznej przestrzeni nie sposób zrobić kroku
    bez nadepnięcia na jakiś fragment słonia.
    Przy czym – i to jest najciekawsze – słoń usilnie udaje, że go nie ma!
    Na tym forum robi się coraz ciekawiej…
    Reakcje takie.

  390. @mandragora 29 października o godz. 17:28

    Rzeczywiście, mocny argument” 🙂
    A już co tej „żyłki” – klasyka!

  391. „Wstęp Tokarczuk nie jest fikcyjny”… Ojoj!

  392. Będziemy teraz udowadniać bajdy o zmartwychwstaniu ciała
    za pomocą Olgi Tokarczuk?
    Czy ględzenia o pępowinie Na marginesie?

  393. Kiedyś wdałam się w dyskusję z dyżurną zakonnicą na forum
    Dobra kobieta poinformowała mnie, że Christopher Hitchens
    Znany pisarz i dziennikarz, ateista i demaskator „mateczki” Teresy
    Ten „biedny” Hitchens nie lubił KaKa bo…
    Jego matka uciekła z księdzem! I miał uraz!

    Tak działa psycho(pato)logia w wydaniu KaKa.
    Wszystko sprowadza się do wymiarów osobistych.
    A skoro już się tu zleciały dyżurne sępy
    Będziemy mieli okazję… poobserwować 😉

  394. Punktuję jeszcze jeden klasyczny myk skatolonych –
    Bardziej lub mniej zawoalowane aluzje
    Do choroby lub śmierci oponenta –
    Do tego dochodzą wyrazy wrednej nadziei
    Że wtedy ów oponent „zobaczy” bozię.
    I (w domyśle) przyzna rację skatolonemu.

    Religia żeruje na strachu i głupocie
    I tylko tym się żywi. Co właśnie potwierdziła
    Kolejna kuriewna wtyczka.

  395. @Na marginesie, brak mi odpowiedniego przygotowania do rozmowy z Tobą. Mam na myśli odzież ochronną, ze szczególnym uwzględnieniem wysokoobrotowych wycieraczek.
    Bez odbioru.

  396. Widzę, że dyżurni chwilowo zamilkli…
    Zapewne poszli się modlić o ten „udar”
    Bo śmierć i „nawrócenie” Na marginesie –
    To dopiero byłaby dla nich gratka!

  397. „Czasem są wtyczki ale nie ma kontaktu…” – SJ Lec.

  398. @mandragora 29 października o godz. 17:52

    Pozdrowienia dla Twojego wikarego prowadzącego!

  399. mandragora
    29 października o godz. 15:40

    Co jest lub nie jest powodem szydzenia z ludzi lub z mitów zostaw może tym, którzy szydzą lub nie szydzą. Nie chcesz szydzić – nie szydź. A ja se poszydzę. Z Ciebie.

    Najpierw prosiłbym o jaśniejsze pisanie. Bo czyje to są słowa – „Nie da się żyć bez mitu. Bez narracji nadającej sens życiu człowieka” – pani Tokarczuk czy Twoje? Bo trzeba odnotować. Oczywiście, bez względu na to, cyje co je, formułowanie takich kategorycznych uniwersaliów przynależy człowiekom wybitnie papierowym. Więc tylko na papierze jest ich miejsce, znaczy – takich odkryć, dlatego mówię, że trzeba odnotować i dać etykietkę, kto tak bredzi. Jeśli zaś dodać do tego okropność jak modny, ale nie przypiął, ni wypiął, i tak pakowny, że wlezie w niego wszystko, co się komu zamarzy, tak że nie wiadomo o co chodzi, wyraz „narracja”, to autor odkrycia, że nie da się żyć bez mitu, ma, być może, sto procent racji, pod warunkiem, że mówi wyłącznie o sobie.

  400. @mohikanin przedostatni 29 października o godz. 17:55
    KaKa jest niereformowalny. Wszelkie przepychanki z hierarchami są bezsensowne.
    A najlepsze, co mogą zrobić kobiety – to nie chrzcić dzieci. Proste? Proste.

  401. @pombocek 29 października o godz. 18:02

    Oni mają tylko takie kadry, na jaki ich stać 🙂
    Przeszkolone – ale w bardzo specyficzny sposób.

    Zresztą warto poobserwować ich tok myślenia.
    Masz okazję – obserwuj. I porównaj z dezerterem.
    Wnioski pozostawię Tobie 😉 Bo umiesz myśleć.

  402. Papiez Franciszek z wizyta w Szwecji ( 26 godzin w Skåne) 31.10
    _________________________

    druga wizyta papieska w Krolestwie Szwecji. W 500 rocznice Reformacji w katedrze w Lund (z 12. wieku) spotkanie ekumeniczne, w ktorej spotka sie papiez z biskupami i przedstawicielami Swiatowej Federacji Luteranskiej. Po poludniu 31.10 spotkanie ekumeniczne z Franciszkiem na stadionie w Malmö ( dochod przeznaczony na syryjskich uchodzcow, uczestniczy bp z Aleppo Antonio Audo). We wtorek, 1.11 msza katolicka w na stadionie Swedbank w Malmö (ok 19.000 uczestnikow) . Papiez Franciszek konczy
    wizyte w Szwecji.
    Dla wielu katolikow szwedzka wizyta papieska jest kontrowersyjna z powodu samej przyczyny: spotkanie ekumeniczne. Nie jest to wizyta panstwowa, chociaz powita papieza premier Szwecji Stefan Löven a takze para krolewska. Swiatowa Federacja Luteranska i Kosciol katolicki spotykaja sie na wspolnym nabozenstwie w katendrze lundenskiej. Wielkie wydarzenie, chociaz w wielu kregach katolickich niepopularne.
    Papiez Franciszek zapytany przez redaktora szwedzkiego pisma katolickiego „Signum” o
    znaczenie tradycji luteranskiej dla Kosciola katolickiego odpowiada krotko: reforma i Biblia. Franciszek uwaza za pozytywne znaczenie Biblii, ktora wierni otrzymali we wlasnym jezyku. Zamiast, jak w katolicyzmie, ksieza czytali po lacinie i jedynie byli jedynymi egzegetykami Biblii. Wynalazek druku byl bardzo waznym dla popularyzacji Biblii w jezykach narodowych.
    Papiez nie kwestionuje samej reformacji i celu Martina Lutra, ktory „chcial miec lek na
    powazny stan chorobowy”. Konkwencja reformy Lutra byl podzial w chrzescijanstwie.
    Kosciol katolicki trwal w dogmatycznych okowach i ideologii. W krajach poreformacyjnych rozwijaly sie mocno panstwowosc, ktora sprzyjala kapitalizmowi i
    rozwojowi ekonomicznemu, w wyniku ktorego zaczely sie rozwijac spoleczenstwa dobrobytu. Krotko mowiac: odpowiedzialnosc jednostki i moralnosc.
    Dla lepszej ilustracji powyzszego wystarczy porownac tworczosc filmowa Federico Felliniego z Ingmarem Bergmanem.
    „Badzmy otwarci na reformy” tak knkluduje papiez Franciszek w rozmowie z dzinnikarzem szwedzkim (jezuita) Ulfem Jonssonem w dzisiejszeym dzienniku libralnym
    „Dagens Nyheter” ( taka szwedzka GW), ktory w dodatku ilustrowanym poswieca wielu miejsca renesansowi katolicyzmu w Szwecji zwlszcza wrod ludzi mlodych.

    __________
    : )
    Pisarka amer. Jamaica Kincaid o Noblu Boba Dylana: ” Uwielbiam to. Lubie jego odpowiedz albo nie-odpowiedz”

  403. @ozzy 29 października o godz. 18:08

    Tonący chwyta się brzytwy…
    A KaKa wie, że traci „wiernych”
    Nawet w Ameryce Łacińskiej –
    Tradycyjnym bastionie katolicyzmu.

    Dlatego wybrali sobie „medialnego” papieża
    Ale w gruncie rzeczy nie ma istotnej różnicy
    Między Franiszkiem a Michalikiem
    Ta sama… mafia. Reszta jest grą pozorów.

  404. @pombocek, „tak bredzi” psychologia narracyjna. Jej początki wiążą się z wydaniem na Harwardzie, w roku 1986, tekstu amerykańskiego psychologa J. Brunera „Actual Minds, Possible Worlds”. Warty odnotowania jest też jego tekst „Life as Narrative”.
    Oczywiście, możesz szydzić z mitów, konstytucja ci to gwarantuje. Jeszcze.
    Możesz też szydzić ze mnie. Wystawiasz tym świadectwo nie mnie, ale sobie.

  405. @mandragora 29 października o godz. 18:43

    Pombocek nie szydzi z mitów – tylko z mitomanów.
    Poza tym co ma wspólnego cytowana przez Ciebie publikacja
    Z „historyczną” brednią o zmartychwstaniu ciała?

    Dogmaty KaKa według KaKa NIE SĄ MITEM.
    Nie kojarzysz najprostszych faktów.
    Religia katolicka z mitami nie ma nic wspólnego.

  406. Lejesz miód na moje stare skołatane serce @anumliku.
    To dobrze, że się mnie nie boją. Bo nie od tego jestem, choć mnie nie ma.
    Raduję się słuchając czarownicy. Kiedyś nazywano je wiedźmami. Nie bez powodu. Tak się ich bano, że na wszelki wypadek palono je na stosach. Jest nadzieja, że już nigdy więcej to się nie powtórzy.

  407. @Na marginesie, a może zaczniesz myśleć samodzielnie, co? Myślenie nie boli. Słowo skauta!

  408. Oj, boziu, boziu! Wojujących ateistów, którzy nie rozumieją, że teksty Starego i Nowego Testamentu należą do tak zwanych Wielkich Narracji. I pełnią rolę dokładnie taką samą jak mity. Ateistów, którzy nie rozumieją różnicy pomiędzy zawartością narracji a sposobem jej wykorzystania w praktyce. Takich ateistów, to pierwszy lepszy wiejski proboszcz zjada na śniadanie, jako dodatek do jajecznicy na kiełbasie.
    Czarno widzę przyszłość polskiego ateizmu. A szkoda, bo przydaliby się mądrzy ateiści do budowania państwa świeckiego.

  409. @PB vel bozia 29 października o godz. 18:50
    To jeszcze jeden STANDARDOWY myk skatolonych:
    Wmawianie ludziom, że im „bliżej do Boga niż myślą”

    KaKa ma tysiąc sposobów zagłaskiwania niekompatybilnych.
    Szymon Hołownia, katolicki publicysta, zaleca… kawę i ciasteczko.
    Jako metodę „neutralizowania” apostatów.
    Jeszcze jedna wersja samooszukującej narracji
    W wykonaniu… no przecież wiadomo.

  410. @Na marginesie

    jak sie ma Michalik (biskup) do Jamy Michalikowej?

  411. mandragora
    29 października o godz. 18:52

    „Myślenie nie boli” to kolejny u Ciebie bardzo powszechny manieryzm. Nawet najmniejsze ogoniaste pisowate się nim biegle posługują. A dowcipne to przestało być już przed potopem.

  412. @mandragora 29 października o godz. 19:01

    KaKa z mitami NIE MA NIC WSPÓLNEGO.
    Powtarzam po raz kolejny.
    Dogmatem KaKa jest RZECZYWISTE wkroczenie Boga w historię.
    Nie zakłamiesz, nie zagłaszczesz, nie podepniesz tej bzdury pod mit.

  413. Swoją drogą zabawne, jak skatolone wtyczki
    Deklarują chęć „budowania społeczeństwa świeckiego”
    Naturalnie z pomocą (hi hi hi!!!) odpowiednio spreparowanych… ateistów.

  414. @ozzy 29 października o godz. 19:04

    Się nie ma 🙂

    Pytasz poważnie? Jama Michalikowa to kabaret w Krakowie, do którego teksty pisał Boy.

    Michalik to biskup, który wsławić się twierdzeniem, że „dziecko samo lgnie” do sutannowego pedofila – i tym sposobem sprowadza pedofila na złą drogę. Wcześniej był list pasterski, odczytany w niedzielę we wszystkich kościołach diecezji, w którym onże Michalik stwierdził, że w Polsce źródłem wszelkiego zła są „ateiści, masoni i libertyni”. Sutannowego pedofila w swojej diecezji Michalik bronił do upadłego.

    Michalik twierdzi, że chęć poznania praw rządzących światem jest nie do pogodzenia z „wolą Bożą”, która tym światem rządzi. Michalik nie jest w łonie KaKa niczym niezwykłym – on jest po prostu bardziej SZCZERY niż większość jego konfratrów. Częściej chlapie… językiem znaczy.

  415. PB vel bozia
    29 października o godz. 18:50

    Bozia, wlazłeś tu, żeby powiedzieć, jak womitujesz, kiedy słyszysz tutejsze gadki niby-ateistów. I zaraz po tym miałeś wypaść. Tymczasem siedzisz i womitujesz, i nic jeszcze poza obrzydzeniem nie wypowiedziałeś. Więc jak już siedzisz, to może infantylnym ateistom coś powiedz, żeby kopary im opadły. Daj żywy przykład, bo dowcip o bozi może i był niezły, ale już się skończył. Znaj miarę, młodożeńcu udający starca.

  416. @pombocek 29 października o godz. 19:07

    Dorzuć do kolekcji gniotów pojęciowych, typu „Kościół do złego nie namawia”. „Myślenie nie boli” to przeraźliwy bzdet. O tym wie każdy, kto choć raz w życiu próbował myśleć.

  417. @pombocek 29 października o godz. 19:20

    Ty i ja chcemy tu być. A ta kreatura musi… Służba nie drużba, rozumiesz wiesz.

  418. mandragora
    29 października o godz. 18:43

    Popisuj się, dzieciaku, popisuj. To, co robisz, to najczystsze trollolijo trollolo. A ono jest z kompleksów i obsesji, o narracyjna psychologio na miotle.
    Cholera, naleciało się smarków. A taki był spokojny Emeritengang.

  419. @Namarginesko
    Wczoraj zapragnęłaś „piątkowego” anumlika. Ciut nie w nastroju byłem, ale teraz. S’il vous plâit, Contessa:

    Kwadrans po roratach udziergał dzierlatce
    ślicznego bobaska w proboszczowskiej chatce.
    Wypił wino mszalne, zakąsił brewiarzem,
    dzierlatka piwo spija z proboszcza mirażem.

    Ta, co pić nie chciała, wraz z czarownicami
    wyje pieśń ponurą pod proboszcza drzwiami.
    Proboszcz egzorcyzmem śwista zamaszyście,
    czarne są umbrele, na biskupiej liście.

    Niech se one wyją, te czarne umbrelki
    pies po nich zawyje, po nim jego szelki,
    po nich się świat cały zawyje po szyje,
    kiedy czerń umbrelek czerń z Polski odwyje.

    Którego to odwycia życzę wszystkim mitomankom i mitomanom, obojętnie z jakich mitów korzystają: niebieskich, brązowych, arystotelejskich, czy psychologiczno-egzystencjalnych 😀

  420. @@namarginesko,pombocku
    Zdaje się, że Centrala postanowiła wysłać bardziej kompetentnych w motaniu specjalistów od takiego Aaa. Ta mandragora i ten vel bozia. Mandragora chytrze miesza mity, które są taką ludzką mgłą, snem, baśnią, nieokreślonym marzeniem, powrotem do dzieciństwa, z konkretną ideologią, twardą jak beton Kaka, ktora w dziejach ludzkości doprowadziła do przelania morza krwi i dorobiła się na tym „micie” olbrzymiego majatku, wpływów, dostępu do dzieci obojga płci, do niebywałych nadużyć. Mit może istnieć w poezji, można go znaleź u Rilkego, Rimbaud, Leśmiana,Brunona Szulca. Na takim micie nikt się jeszcze nie dorobił, tak jak Kaka na swoim ukrzyżowanym bozi.
    Natomiast PB vel bozia dostał od Centrali rolę błazna, ma skupiać na sobie uwagę ateistów, ironizując sobie z podejmowanych tu tematów, skonsternować, zawstydzić; bo faktycznie co my tu mówimy o nieistniejącym bozi, czemu się tak infantylnie tym nieistniejącym zajmujemy ? Jednak ta bozia istnieje w świadomości wielu ludzi i z tej wiary Kaka czerpie swoje ogromne zyski, i podważanie tej wiary w bozię jest groźne. Więc ów vel bozia otrzymal zadania sparaliżowania prób wyrywania z głów niedorzeczności serwowanych przez Kaka.
    Wygląda więc na to, że nieskuteczny Aaa został z placówki odwołany, a jego miejsce zajeli bardziej kompetentni agenci. Ta od myślenia, co to nie boli (pombocku, podzielam Twója alergię na ten tani chwyt erystyczny) i ten wesoły clown.
    Chyba trzeba ich zostawić w spokoju,niech sobie pofiglują , a jak okażą się nieskuteczni to ich Centrala też odwoła i pewnie przyśle innych specjalistów.

  421. Program publicystyczny (dla cierpliwych)

    Prezydent Rosji Wladmir Putin w Klubie Waldajskim
    (https://www.youtube.com/watch?v=WLvZNU0aVj4
    _______________________________________________________
    Ciekawe!
    * Globalizacja – zagrozenia
    * Kampania wyborcza w USA (Trump i Clinton nie rozmawiaja o polityce) – trumpizm-populizm? (czesc elity konkurencyjnej z Trumpem) – mlodzi Amerykanie z Sandersem
    * Integracja protestu i inkorporacja do elit (1967-68)
    * Brexit
    * Jak bylo to juz nie bedzie (rozryw elit z narodem – rowniez w Rosji) – zmiana elit dosc
    powolna; „gora nie moze a dol nie chce” (W I Lenin), czy nowe elity lepsze od starych?
    *regionalizm w globalizacji
    *miejsce w swiatowym systemie (Rosja)-jaki prezydent taka elita
    * oligarchiczny kolchoz?
    * wygrana Hillary Clinton nie zmienia niczego
    * gdyby nie bron jadrowa, to wojna bylaby juz zapewne
    * to co zdarzylo sie w Turcji, gdyby zdarzylo sie w USA mialoby o wiele bardziej tragiczne konsekwncje
    * jaka jest strategia Rosji? (zachod, Syria) – administracja Obamy nie mogla (podzial)
    doprowadzic do porozumienia z Rosja w sprawie Syrii : czerwona linia jest taka nie „rozowa” – „amer.wojskowi powiadaja, ze nie nalezy z Rosjanami rozmawiac, bowiem oni i tak wykiwaja” ¨- nie uznaje sie Rosji jako strony dialogu. „My n ie chamim wam”
    -powiedzial Putin, ” no my mozem wam tolko nachamit´”

    ________________
    i wiele innych ciekawych tematow

  422. Uczestniczyłem dziś w szczególnej uroczystości – rozsypaniu prochów starego przyjaciela w miejscu wybranym przez niego za życia, pod stuletnim świerkiem na górskiej hali, z widokiem na zaśnieżone majestatyczne szczyty. W bardzo międzynarodowym i wielojęzycznym towarzystwie, ze stadkiem (ponad tuzin) małych dzieci, przy cudnej pogodzie i w równie pogodnych nastrojach dotarliśmy (częściowo pieszo w półtoragodzinnym marszu, częściowo samochodami) na wysokość 1500 mnpm i małą przełączkę z owym świerkiem.
    Niejeden z nas natychmiast pozazdrościł zmarłemu tego widoku, kilka osób zadeklarowało wręcz życzenie późniejszego spoczęcia w tym samym miejscu.
    Bez księdza i modlitwy, bez mistrza ceremonii, przy zbyrczeniu dzwoneczków trzymanych przez dwóch małych wnuków towarzystwo zebrało się obok świecy zapalonej pod drzewem. Po wysłuchaniu serdecznych i bardzo osobistych słów najstarszej córki i brata zmarłego oraz kolejnym dzwonkowym sygnale prochy zostały rozsypane, po czym ów brat przepięknie odśpiewał starą katalońską pieśń pożegnalną, a hiszpańska część rodziny chóralnie zaśpiewała hymn Katalonii…
    Potem było ognisko, dużo jedzenia, wina, wspomnień, mówiono po angielsku, francusku, niemiecku, hiszpańsku, bengalsku, i wszyscy się jakoś rozumieli.
    A świeca płonęła do ostatka…

    https://goo.gl/photos/apysq9qvDdQ3uVAMA

  423. W razie by kto widział Tanakę, jest dla niego przesyłka. Zresztą może i lonek zerknie, i Tobermorek, i kto chce.

    Pierwsza fotka jest z 17. października. Pokazuje zakorkowany kanał Jamneński i mnóstwo nowego lądu powstałego po trzydniowym sztormie. Widoczny falochron za ponad 17 milionów miał chronić ujście kanału właśnie przed zakorkowaniem piaskiem. Trzydniowy sztorm zaszpuntował ujście na co najmniej 40 metrów w głąb kanału, a jest to już szósta taka złośliwa operacja od zakończenia budowy falochronu wykonana przez Bozię. Czyli falochron za 17 milionów zdał się psu na budę. Czy więc Bozia nie jest złośliwy? Tylko ja mam uciechę, bo ciągle coś nowego – to wyspy się robią, to półwyspy, to stałe lądy na tydzień, dwa. Na drugiej fotce widać sytuację z dnia dzisiejszego, czyli po dwóch dniach sztormu z zachodu, potem – z północnego zachodu. Widać też po lewej stronie kupy piasku. To świeżo po koparce, która musiała udrożnić kanał, bo po deszczach się zrobiła w jeziorze Jamno za wysoka woda, co mogło zagrozić niektórym piwnicom. Czyli wróciliśmy do punktu wyjścia. Przed zabetonowaniem kanału, zbudowaniem niepotrzebnych wrót sztormowych i falochronu parę razy w roku ujście kanału też udrożniała koparka z mojej firmy. Zmieniło się tyle, że koparka dalej udrożnia, a nowiuteńki falochron obsrywają mewy i kormorany. Ja go podam do nagrody Darwina. Całość kosztowała ponad 40 milionów. Polak potrafi.

    A trzecia fotka jest dla Namargineski. Za plecami fotografa jest jezioro, za fotką – morze. Bo to mierzeja. Niech będzie pochwalona kiszona kapusta.

    https://lh5.googleusercontent.com/-YXHx1t5dPYQ/WBTd3akEo5I/AAAAAAAALOE/Bui25A1ZlG4aoquf5rlXjwzuQ_i0kmnQgCLcB/w1044-h454-no/DSC03752.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-tWVdKE5diac/WBTd3uyadOI/AAAAAAAALOM/4mGP4QP75C0e7PbueaPVn-7ddmZZOP-7gCL0B/w1044-h435-no/DSC03835.JPG

    https://lh4.googleusercontent.com/-SJXczKtpdxU/WBTd3VAlOKI/AAAAAAAALOI/aNNxa8YkZEkfx0erXwBhOwcjLHztduebwCL0B/w960-h540-no/DSC03828.JPG

  424. @anumlik 29 października o godz. 19:42

    Anumlik przerósł wszelkie oczekiwania!
    Dziękuje pięknie! Poza tym brak mi słów 🙂

  425. @Lewy 29 października o godz. 19:58

    Musi co masz rację. Ja tu przeżywam violent case of déjà vu…
    Podejrzewam, że jeszcze wszystko przed nami. Ich jest dużo.
    Ale musi co wszyscy w gruncie rzeczy tacy sami 😉
    Wydmuszki – z jednego szablonu…

  426. Ozzy, to co podałeś, to program posiedzenia Klubu Wałdajskiego?
    Bo mi wygląda na sprawozdanie z wieczoru w klubie plotkarzy.
    Pzdr, TJ

  427. Prosze Panstwa,

    trzeba patrzec z dystansu historycznego, nie tylko jak sprawy wygladaja obecnie – ale
    jak moga sie rozwinac, nic przeciez nie jest wieczne.
    Ergo: nauczajmy, pouczajmy,przyuczajmy, douczajmy, poduczajmy i wyuczajmy

    Kornel Filipowicz (1913-1990)

    NIEWOLA

    W panstwie totalitarnym
    Wolnosc
    Nie bedzie nam odebrana
    Nagle
    Z dnia na dzien
    Z wtorku na srode
    Beda jej nam skapic powoli
    Zabierac po kawalku
    (Czasem nawet oddawac
    Ale zawsze mniej niz zabrano)
    Codziennie po troche
    W ilosciach niezauwazalnych
    Az pewnego dnia
    Po kilku lub kilkunastu latach
    Zbudzimy sie w niewoli

    Ale nie bedziemy o tym wiedzieli
    Bedziemy przkeonani
    Ze tak byc powinno
    Bo tak bylo zawsze

    III.83

  428. @pombocek
    29 października o godz. 20:08

    Obejrzałem, dziękuję.
    Może to jest metoda, aby morze nie zabierało nam piasku do Szwecji? 😉

  429. @@ozzy, tejot
    Trzy grosiki do sprawozdania z wieczoru w klubie plotkarzy.

    Bardzo wysoko postawiony w amerykańskiej hierarchii, James Comey – dyrektor FBI – poinformował w piątek, że agencja wznawia dochodzenie ws. skrzynki mailowej, którą kandydatka Demokratów na prezydenta USA Hillary Clinton prowadziła niezgodnie z przepisami, będąc sekretarzem stanu. Comey poinformował o tym – bynajmniej nie w plotkarskim tonie – amerykańskich kongresmenów, pisząc że badając zupełnie inną sprawę FBI dowiedziała się o istnieniu maili, które wydają się mieć związek z zamkniętym wcześniej dochodzeniem ws. Clinton. Zostałem o tym poinformowany wczoraj i zgodziłem się, że FBI musi podjąć odpowiednie kroki (…) by ustalić, czy [maile] zawierają tajne informacje, a także by ocenić ich wagę dla śledztwa – napisał Comey. Zastrzegł, że nie może przewidzieć, jak długo potrwa ta dodatkowa praca.

    Wszystko na jedenaście dni przed wyborami. W godzinę po tych rewelacjach Donald Trump wyraził podziw dla „odwagi” FBI, która wznowiła śledztwo przeciw demokratycznej kandydatce na prezydenta. Korupcja Hillary Clinton jest tak wielka, że nigdy przedtem czegoś takiego nie widzieliśmy. Nie możemy pozwolić, aby swoje kryminalne intrygi przeniosła do Gabinetu Owalnego. Mam wielki szacunek dla tego, że FBI i departament sprawiedliwości są gotowe, by mieć odwagę naprawienia potwornego błędu, który popełnili – powiedział Trump, a sondaże dotyczące wyniku wyborów zaczęły się od zwycięstwa Clinton wyraźnie odwracać.

  430. @tejot

    to komentatorzy polityczni, ktorzy byli na spotkaniu
    „Da, my mozem wam stolko nachamit” (Putin)
    Kiedys Adam Michnik byl na tym forum.

  431. @anumlik

    sama Hillary Clinton wyrazila zadowolenie a takze koniecznosc wyjasnienia sprawy e-majli

  432. Pisałem nie tak dawno o wielkopolskich tradycjach pracy u podstaw.
    Jakiś miesiąc temu ośmioletnia Asia zorganizowała aukcję, zbierając pieniądze na leczenie mamy. Dzisiaj media podały informację o sześcioletnim Julku, który zainicjował mecz, żeby zebrać pieniądze na leczenie kolegi ojca. Czarownica z Chwaliszewa ma odwagę śpiewać protest song.
    Kulturowe memy pracy u podstaw, pracy organicznej?

  433. Lewy
    29 października o godz. 19:58

    Pies z nimi tańcował, Lewusku. Natomiast w apelowaniu o myślenie, które nie boli, jest ciekawostka: apelujący apelują o coś, o czym sami nie mają pojęcia. Jakby myślenie nie różniło się od mycia ząbków czy rączek – wystarczy zaapelować i już się robi. A jest to przede wszystkim umiejętność. Zdobywana takim samym wysiłkiem, jakim zdobywane są wszystkie umiejętności – i mycie ząbków, i szycie butów, i podnoszenie ciężarów, i eleganckie oszukiwanie klientów przez galantych oferentów. W szkołach różnych szczebli przedmiotu „myślenie” nie ma, więc dzieci uczą się myślenia nie programowo, lecz przypadkiem, przy najróżniejszych życiowych okazjach, na przykład na lekcjach matematyki lub przy podsłuchiwaniu dorosłych. Więc i zdobyte umiejętności bywają najróżniejsze – zależne głównie od poziomu myślenia przygodnych nauczycieli. Szczęście mają dzieci, którym się trafi nauczyciel nieprzygodny, wiedzący, czym jest myślenie i potrafiący go uczyć – ale to, niestety, perełki. Najprościej mają ludzie wierzący w boziów, zwłaszcza w bozię Jahwe, bo „Bóg dał rozum i wolną wolę”. Wziął i dał gotowe – tylko wleźć na jakiś blog i używać.

  434. Tobermory
    29 października o godz. 20:44

    Ale nie rozumiem, czemu tylko przy Jamnie – może warto byłoby całe nasze wybrzeże obfalochronować po chińsku z płatnymi bramkami dla statków.

  435. ????

    a moze najlepiej isc tym tropem: Follow the money! a e-majle miedzy bajki wlozyc

  436. @ozzy 29 października o godz. 20:39

    Ktoś napisał – w podobnym duchu – felieton o gotowaniu żaby.
    Jeśli temperatura wzrasta stopniowo – żaba nigdy się nie zorientuje, co się dzieje.
    Do momentu gdy jest – no tak! – ugotowana.

  437. @pombocek
    29 października o godz. 21:24

    Czemu tylko przy Jamnie?
    Gdzieś trza było zacząć 🙄
    Byłeś może ostatnio w Chłopach?
    Tam też coś eksperymentowano zaczynając budowę w październiku 2015, aby zdążyć z funduszem, podobno.
    Zagrodzili wtedy plażę i trzeba było obchodzić przez pół wsi.
    Jak tam teraz wygląda?

  438. @mohikanin przedostatni 29 października o godz. 21:06

    To jeszcze jeden religiancki gniot pojęciowy.
    „Rozumowanie” wygląda mniej więcej tak:
    Krytykujesz łajdactwa matki Teresy z Kalkuty?
    A co TY zrobiłeś dla umierających? No co? No co?
    I jak w ogóle śmiesz cokolwiek krytykować?
    Tak wygląda kuriewny standard. Ograne chwyty.

  439. Radosna wiadomość na dobranoc – żeby się niby-ateistom religijniej spało.

    Są cztery osoby boskie, a nie trzy, jak łże kłamliwy Kościół. Hurrra!
    Czwarta osoba się nazywa „czynna siła Boża” (przepisuję dokładnie z Biblii).

    Cyt.: „(…) a czynna siła Boża przemieszczała się tu i tam nad powierzchnią wód”.

    Same epokowe cuda: nie Bóg, lecz oddzielona od niego siła; przemieszczała się, więc nie była wszechobecna, czyli Bóg w pewnych miejscach nie ma siły; no i zagadka: po co się przemieszczała, jak nic jeszcze nie było? Dobranoc, trzy pchły na noc.

  440. Tobermory
    29 października o godz. 21:39

    Tak jak wcześniej, tyle że z pomostem. zerknę do pendrajwa, to Ci wrzucę parę fotek z tego roku.

    Coś podobnego ma się wyszykować w Unieściu. Ten drewniany pomost (dowiedziałem się, że był prywatny) już nieczynny, ale niedawno wlazłem, żeby trochę fal z góry pstryknąć.

  441. Dobry wieczór 🙂

    @Tobermory

    Postanowiłam z rozmysłem wziąć sobie wolne, bez ogłaszania wszem i wobec. Ostatnimi czasy odczuwałam zmęczenie niektórym materiałem a nawet, bywało, irytację. Przerwa mi dobrze zrobiła żeby spojrzeć z dystansu.

    Dowcip o Finie zawsze będę wspominać z uśmiechem, takie poczucie humoru lubię najbardziej:) jako i tę kokosową krowę, super (macham do seleukosa)

    Ale bałwanek, znaczy śnieg? Ja czekam na śnieg. Nie mogę się doczekać kiedy znowu na biegówki, zwłaszcza że nowiusie narty wypróbowałam tylko raz i to w topniejącym śniegu, z wystającą trawą i kamieniami. Okulary też już mam, wszystko gotowe. Ale obawiam się że będzie koślawo i śmiesznie bo wszystko zapomniałam i nogi mi się zaplączą albo rozjadą, na pewno będę leżeć. A w dodatku narty mam bardzo szybkie. Ale nic to. Marzą mi się wyratrakowane, płaskie, otwarte przestrzenie, takie wielkie, ogromne ośle łączki w sam raz dla mnie.

    W czasie przerwy przeczytałam, a właściwie połknęłam, książkę Marii Czubaszek „Nienachalna z urody” Lepiej napisane niż „Dzień dobry jestem z kobry” którą miałam nieszczęście przeczytać najpierw. Wątki podobne, poglądy z którymi się utożsamiam choć ekscentryczność zostawiam na boku. Mimo to nie jestem w stanie bałwochwalczo się wpatrywać i wielbić. Takie poglądy, zwłaszcza na sytuację w kraju, zdaje mi się ma każdy normalny człowiek. W porządku babka ale na piedestale nie postawię. Ciekawa jestem co ty o niej myślisz, napisz jeśli masz chęć.

    I jeszcze grzyby bo Konstancja wspomniała.

    Czy może któryś z panów powie mi co to za jedne? Wszystkie w moim ogrodzie. Nie tykam bo nie znam, wysypałam tylko antyślimacze kulki żeby miały szanse urosnąć zanim je ślimaki zeżrą. Te dwa wielkie rosną pod brzozą, w zeszłym roku miałam kozaki na białej nóżce, te są jakieś inne.

    ‚https://goo.gl/photos/nYAYjntE14cMRm2c9

  442. @pombocek, z godz. 21:47
    Poleciałeś „Strażnicą” jehowicką. Czynna siła boża, co to się przemieszczała tu i tam nad powierzchnią wód, to według mędrców z Brooklynu duch święty. Według „Biblii w przekładzie Nowego Świata” – używanej przez Świadków Jehowy do ewangelizowania błądzących (fragment z Ks. Rodzaju 1:1-19).

  443. Tak to wyglądało, Tobermorku, 29 maja tego roku. Pojechałem rozpoznać rowerowy szlak wzdłuż brzegu na trasie Mielno – Chłopy. Rozmawiałem z rybakiem w Chłopach: mają problem z zamulaniem strefy przybrzeżnej na wprost przystani – Sam widzisz, ile łódek (część w Kołobrzegu, część w Unieściu). Czyli to samo, co przy kanale. Jeśli identycznie zrobią w Unieściu (też planowany jest pomost), nie ma siły, że to złośliwego Bozi robota – a na to nie ma siły. NATO nie ma siły? Cholera!

    ‚https://lh4.googleusercontent.com/-oUhaY83-zLA/WBUEVfh3SNI/AAAAAAAALO8/qK43c7BzMhMCe9HXDDRlDpIWZFVzrJByACL0B/w960-h540-no/DSC02119.JPG

    ‚https://lh4.googleusercontent.com/-_0l8FNYZTZo/WBUEWCasutI/AAAAAAAALPA/oMiogUyF53k3o3It8zRLV8U7t8CuCIvbgCL0B/w960-h540-no/DSC02121.JPG

    ‚https://lh4.googleusercontent.com/-LjAglW-s5Jo/WBUEW0u4OMI/AAAAAAAALPI/dxb6_LuC2KEqrWLmjglvhjMX_qB4kPZQwCL0B/w960-h540-no/DSC02123.JPG

  444. anumlik
    29 października o godz. 22:20

    Spokojna głowa, anumliku – nikt mi nie wmówi, że białe jest białe, a czarne – czarne. „Czynna siła boża” to czynna siła boża, a duch to duch. Nikt zdrowy na głowę nie nazwie jajka „kurą” czy główki od szpilki – „człowiekiem”. Howgh.

  445. na marginesie,

    dopiero marzy mi się otworzenie szeroko wrót i przypływ świeżego powietrza do więdniejącej literatury (dzisiaj nawet pisowscy publicystyczni pałkownicy uważają się za literatów).
    Lewy ma przebłyski, może właśnie kopnął w zamknięte wrota?

    Czas na spanie.
    Ja do poduszki, na płynne przechodzenie ze stanu trzeźwości w sen, czytam Słońce i Księżyc Gutersloha.
    To absolutne arcydzieło pomaga mi wieczorową porą na łagodne przejście z szarej rzeczywistości w lepszą, kolorową.
    I tak od czterdziestu paru lat.

  446. NeferNefer
    29 października o godz. 22:00

    Neferko, Cię witam z umiłowaniem, ukłonami i prysiudami. Ten rurkowy grzyb pasuje na borowika usiatkowanego – czyli nie tylko jadalny, ale i ze szlachetnych. Pora, cholera, nie pasuje, bo on – letni, do końca sierpnia. Ale z drugiej strony lokalizacja pasuje, bo i w ogrodach, parkach umie rosnąć. Więc może taki studwudziestolatek wśród grzybów. Że trujący – wykluczone. Wśród rurkowych w ogóle śmiertelnie trujących nie ma, najwyżej niektóre mogą w krzaki pogonić. A te spore blaszkowe to oczywiście olszówki. Kwalifikowane jako perfidnie trujące, bo mogą po długim czasie się odezwać. Niektórzy jedzą i nic. W mojej wileńskiej rodzinie się nie jadło, ale ja jako szkrab jadłem u wileńskiego odległego dziadka – do dziś pamiętam, że mi bardzo smakowały (po usmażeniu były czarne). Minęło ze 65 lat i na razie nic.

  447. NeferNefer
    29 października o godz. 22:00
    moja znajomośc grzybów jest o wiele mniejsza niż @pombocka, ale pozwalam sobie zauważyć, że te pierwsze grzyby z wywiniętym kapeluszem to maślaki, tyle, że to już dośc stary grzyb. Młody maślak ma zółtawą gąbczastą (znawcy powiedzą że rurkowy) spód grzyba. Kolor, jaki mi się ujawnia w moim laptopiku wskazuje, że maślak juz jest dość stary, Mlode mają zwinięte do środka kapelusze; z kapelusza zdejmuje się brązową skórkę i maślak jest biały. Mozna je marynować w occie, można usmażyć na maśle z cebulką (ślinka mi leci…)
    Natomiast co do pozostałych na zdjęciach grzybów podejrzewam, że to są grzyby z blaszkowym spodem; te wyglądają mi na olszówki (inaczej krowiak podwinięty), które juz ża życia mojego dziadka zostały uznane za szkodliwe ze względu na jakieś substancje przyczyniające się do problemów zołądkowo-jakichśtam. Szczegółów tych wywodów nie pamiętam; mój dziadek, ktory zabierał mnie na grzybobranie i uczył rozpoznawanie grzybów oraz ich zbierania nie gardził olszówkami; zawsze w koszyku kilka się znalazło. Nie pamiętam, żeby trafiały do marynaty,może je zjadaliśmy.
    Najbardziej oprocz maślaków uwielbiałam gąski zielonki, lekko twardawe, ale wyśmienite.
    Chętnie sprawdziłabym, jak smakują piestrzenice kasztanowate, czyli smardze, w Polsce pod ochroną, ale Tobermory pokazał nam zdjęcia, które zapisałam sobie w pamięci komputerka: kilka smardzy w zupie z pomidorami….pyszota!
    Na pewno bardziej pomoże Ci w rozpoznaniu @pombocek, grzyboznawca nad znawcami.

  448. Konstancja
    29 października o godz. 23:09

    Konstancjo, o rurkowym już powiedziałem, ale niech Cię Bóg kaszubski i wątroba bronią przed konsumowaniem piestrzenicy kasztanowatej – jest trująca i może być nawet śmiertelnie trująca. Smardz to smardz. Na swoim terenie nie spotkałem. Jedyny raz widziałem w Słupsku 60 lat temu w mieście pod kasztanem (później sobie skojarzyłem). Z kolei parę lat temu koleżanka ze Słupska mi powiedziała, że właśnie koło Słupska jej koleżanka zbiera smardze. To bardzo wczesny grzyb: rośnie kwiecień, maj.

  449. pombocek
    29 października o godz. 23:22
    gdy już wysłałam swojego maila dotarło do mnie, że mi się cosik pozajączkowało. ALe bardzo się cieszę, kochany@pombocku, że uświadomiłeś mi co…mi się pomieszało.
    Dziękuję Ci serdecznie.
    A gdy się dokladniej przyjrzałam temu niby maślakowi i przeczytałam Twoją wcześniejszą o kilka minut informację dla NeferNefer pomyślam, że …dawno nie bylam na grzybach…..
    Borowik szlachetny i każdy inny borowik jadalny kojarzy mi się z dość grubym trzonkiem u nasady, a dokładniej w miejscu zetknięcia się z podłożem. Temu na zdjęciu Neferki brakuje tej cechy, ale może on jest GMO?

  450. Dziękuję, pombocku miły, za ciepłe słowa. A teraz do Ciebie i Konstancji

    to znaczy, kochani, że te małe w kupie trujące a te dwa wielkie można? I tak dla bezpieczeństwa nie ruszę, ale dobrze wiedzieć.

    Dołożyłam jeszcze dwa zdjęcia, dwa pierwsze z brzegu to te wielkie grzyby jak były małe, wtedy wysypałam kulki. Wyglądały jak kozaki ale wyrosło coś innego. Widoczne miski z wodą to dla ptaków (jest rodzina kosów w ogrodzie) ale gruby kot sąsiadów też się zakrada (i jest wyganiany bez litości)

    dla wygody link jeszcze raz

    https://goo.gl/photos/nYAYjntE14cMRm2c9

    Mnie się marzy kapelusz kani w jajku i panierce 🙂

  451. Zaraz GMO, ja mam naturalne grzyby w ogrodzie (że sobie żartem fuknę)

  452. na pewno @pombocek coś nam podpowie.
    Bo mi sie zdawało, że te dwa nowe zdjęcia przedstawiają kozaki.

    PS.Oglądam terazz na Kulturze koncert Queen z Budapesztu w 1986 r

  453. na siódmym zdjęciu w górnym prawym rogu masz jakies pomarańczowe grzybki. na cienkich nózkach.
    Nie znam się na nich, przypuszczam, że to jakieś opieńki, ale ufam @pombockowi w tej mierze

    Nie mow mi o akni, bo mi język uciekł….mniam, mniam….nawet pieczarką duża bym nie pogardzila, choć do kani to żadne porównanie…ale na bezrybiu…

  454. @Konstancja

    Mnie też ale przysięgam że to te same grzyby.

  455. Konstancja
    29 października o godz. 23:58

    Pewnie jakieś psianki. A co może zjeść takiego grzyba, mam na myśli zwierzęta, bo dziś jak patrzyłam przez okno to z daleka widać że jednego dużego już nie ma, jutro sprawdzę.

  456. NeferNefer
    dawno nie bylam na grzybobraniu. Miejsce, do którego jezdziłam z moim dziadkiem przeksztalciło sie nie do poznania; dziś w pobliżu jest tam lotnisko z F-16, czyli Krzesiny, powstalo też osiedle dla lotników, ale duża częśc tych lasów nadal jest dostępna.
    Klimat jakby nie ten, spowodowany przez niemożebny hałas( trzeba to przeżyc na własne uszy, doświadczyc tego grzmotu- choć lotnisko było tam zawsze, a osiedle powstało dużo, dużo później, w koncu lat 70).
    Zbieram tylko te grzyby, ktore znam; ten las byl zawsze pelen maślaków, borowików i kozaków mniej zwykle w koszyku było, zbieralam też gąski zielonki, czasem byly też gąski siwe( ze srebrzystopopielatym kapeluszem). Przestałam tam jeżdzić już w tym stuleciu.
    W tamtych okolicach brakuje mi dziadka…
    Nie wiem, co może Ci zeżreć te grzyby; maślaki zjadają slimaki i może jeszcze jakieś niewielkie zwierzątka-widzę tylko ich ślady.
    Liczę na pombocka w tym względzi, może jeszcze Tobermory.

  457. Obok – felieton Hartmana o Halloween. A pod nim – bardzo dobry komentarz Kaziuka, tego samego (?) który tu dyskutował z Tanaką. Nienowe, ale ciekawie ujęte.

    Tak w sumie między podświetloną dynią i zabawą w „trick or treat” a kwestią wyniszczenia „rodzimych” religii – jest całe spektrum powagi i nie-powagi. Z drugiej strony – walka z zabawą w Halloween przy pomocy nabożnych czuwań i pochodów „świętych”, rzekomo jakże polskich – tak, TO mnie śmieszy. To jeszcze jedna wersja zabobonnego „A kysz! A kysz!”

  458. Rosa91b (17:12)

    „Lewy, wiedziałem, że gdy znudzą cię wyjaławiające przejażdżki rowerowe nad Rodanem, to skierujesz swój zwrok na wielką literaturę. Rozumiem, że to pierwsze próby. Życzę powodzenia, ale oczekuję w tekstach więcej precyzji anumlika i dowcipu Orteq’a. Szczęśc Boże.”

    Noo, Stanie Rybenko Roso. Jestes dla Lewuska bardzo niesprawiedliwy. On bowiem, w tych jego ewangeliach biniendowo-nowaczykowych, na takie wyzyny wszedl, ze zejsc z nich nigdy nie bedzie mogl. Artretyczne kolana mu na to nie pozwola. No, chyba ze bedzie schodzil tylem

    Taka scenka. Zaobserwowana/uslyszana podczas ostatniej pielgrzymki na trasie Camino De Santiago de Compostela :

    – Znowu bedzie z gorki. Musze sie odwrocic.
    – O czym ty? Schodzenie w dol to wstyd?
    – Jaki tam wstyd. Artretyzm kolan

    Szczesc Boze pasuje tez. Do tego blogu szczegolnie

  459. A propos racjonalność vs szaleństwo, czytaliście już? A propos otwierającego wpisu i taktyki AM

    http://studioopinii.pl/krzysztof-lozinski-militarny-szum-zoltych-papierow/

  460. To znowu ja. Tym razem chciałbym poruszyć inny temat. Biorąc pod uwagę wysoki poziom inteligencji jaki posiadacie. Zadam Wam jedno pytanie. Po co tu jest Wasza obecność na tym blogu? Co chcecie osiągnąć, prowadząc te właściwie do nikogo nie zaadresowane tematy? Myślicie, że ktoś Wasze dywagacje będzie brał pod uwagę? Nawet moderatorowi tego blogu przestało się chcieć. A Wy dalej chcecie gadać żeby gadać.

  461. Wracajac do JEDYNEJ PRAWDZIWEJ RELIGII

    Świadkowie Jehowy – „Jedyna Prawdziwa Religia” – podpisali w 1933 r. haniebną deklarację lojalności wobec Adolfa Hitlera.

    http://watchtower.org.pl/deklaracja_faktow.php

    Mogl ten niezaprzeczalny fakt historyczny byc juz wnoszony na ten blog. Wnosze go jednakze dzisiaj z jednego, niezauwazanego normalnie, powodu:

    deklaracje lojalnosci wyglaszane z okazji niedawnego dojscia kaszynistych faczystow do waadzy w Polsce nie odroznialy sie za bardzo od „Deklaracji Faktow” SJ. Taka prawda

  462. Jehowici dostarczaja slowo nam slowo PRAWDY

    „Gdy Jezus poszedł do Żydów aby powiedzieć im o prawdzie, to właśnie żydowskie duchowieństwo, to znaczy Faryzeusze i kapłani, gwałtownie sprzeciwili się jemu, prześladowali go i sprawili, że został obwiniony za wszelkiego rodzaju zbrodnie i przestępstwa. Odmówili wysłuchania prawdy, a Jezus zwracając się do nich powiedział: „Dlaczego nie rozumiecie mowy mojej? Bo nie możecie słuchać mojej nauki. Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca.”

    Ci Faryzeusze i kapłani zydowscy. Adolfowi zostalo przedstawione zadanie. Dokladnie tak jak mlodszemu Kaczystemu przez Kaczyste starszego. Starszego o cale 20 minut

    PS. Zrodlo: Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. A ponieważ Ja mówię prawdę, dlatego Mi nie wierzycie.” (Jana 8:43-45) Pomimo, że Faryzeusze i kapłani rościli sobie wtedy prawo do reprezentowania Jehowy Boga, Jezus powiedział im, że w rzeczywistości byli przedstawicielami Szatana Diabła.”

  463. Dzieje polskiej psychiatrii wojskowej miały różne okresy w swej historii. Okres najnowszy trwa od 25 października 2015 roku., gdy do władzy, po wygranych wyborach parlamentarnych doszła najnowsza ekipa partyjna, której piękną nazwę:”Prawo i Sprawiedliwość” wymyślili bliźniacy Lech i Jarosław Kaczyńscy. Po raz pierwszy w najnowszej historii III Rzeczypospolitej Polskiej Sejm powołał na stanowisko premiera szeregową posłankę, która doprowadziła do powstania jednopartyjnego rządu przez PiS. Zgodnie z obietnicą złożoną w kampanii wyborczej do parlamentu III RP (ta nazwa jeszcze jakiś czas będzie obowiązywała) szefem MON miał zostać były poseł Platformy Obywatelskiej, były minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska, filozof z wykształcenia Jarosław Gowin-były rektor prywatnej uczelni. Okazało się jednak, że ministrem obrony narodowej (sic!) w rządzie Beaty Szydło został były KOR-owiec, były członek ZChN, były członek kilku partii narodowo – katolickich, historyk z wykształcenia po Uniwersytecie Warszawskim, Antonii Macierewicz. To właśnie jemu prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych, Andrzej Duda wręczył ministerialną nominację. I tak zaczęła się era Macierewicza w polskiej armii. Trzeba przy tym podkreślić, że nowy minister MON przed objęciem funkcji konstytucyjnego ministra miał sporo doświadczenia wojennego. I tak w rządach PiS w koalicji z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin pełnił funkcję wiceministra MON w resorcie, którym kierował Radek Sikorski. Doświadczenie wojskowe zdobył w czasie likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, których implozja kosztowała państwo polskie kilka milionów złotych po procesach, które wytoczyli MON – owi byli funkcjonariusze WSI. Te doświadczenia dały rękojmię powołania A. Macierewicza na szefa Ministerstwa Obrony Narodowej w obecnym rządzie. Jakie korzyści odnosi III RP w mijającym roku? Myślę, że opisane przez red. Kowalczyka na blogu w felietonie zatytułowanym „Rosja mistrzem Polski” przykłady rządów obecnego ministra MON dają wyraźny obraz „dobrej zmiany”, zwanych przez złośliwców „smutą”.

  464. Slowo ‚prawda’, to jehowickie slowo panaboziowe, dalo poczatek slowom takim jak ‚PRAWo’ czy ‚sPRAWiedliwOsc’. Nie wszyscy zdaja sobie sPRAWe z tej etymologii. Przez Genialnego Stratega wykorzystanej do ostatnich granic.

  465. Kölner Jeck (2:13)

    „To znowu ja…Co chcecie osiągnąć, prowadząc te właściwie do nikogo nie zaadresowane tematy?… Wy dalej chcecie gadać żeby gadać.”

    Dokladnie tak jest, Jecku bejbi. My som takie same trolle jak ty. Gadamy zeby gadac. Moze z jednom roznicom: nie wszystkim nam, ateistom, chodzi o sklocenie dyskutantow blogowiczow. Niektorym trollom jednakze dokladnie o to chodzi.

    Jestes na niezlej perci, Jeck. W tem kierunku prowadzacej. Keep on trekking

  466. Na marginesie (0:53)

    „walka z zabawą w Halloween przy pomocy nabożnych czuwań i pochodów „świętych”, rzekomo jakże polskich – tak, TO mnie śmieszy. To jeszcze jedna wersja zabobonnego „A kysz! A kysz! ”

    A co ze „zgin przepadnij maro” ?

    Ja przestalem zapalac swiatla obwodowe mojego domu w wieczor Halloweenowy. Pomoglo jak renkom odjol. Zadne bachory nie odwazaja sie wkroczyc na moja dosyc dluga driveway.

    Kiedys wkraczaly. Ale to byli czasy gdy moje dziecka tez wedrowaly od domu do domu. Te dziecka sie znaly

  467. Konstancja, NeferNefer

    Nie podkadzajcie mi, Szanowne Koleżanki, dzień dobry, że jestem znawca – jestem tylko malutki rozpoznawca 130 jadalnych gatunków grzybów z wyglądu, a w związku z postępującą demencją mogę już rozpoznawać tylko 129.

    Jasne, że nowo dodane grzyby to koźlarze, ale czy to koźlarz babka odmiana czarna, czy bardzo do niej podobny którego nazwy nie znam, bo u mnie chyba nie występuje, to nie powiem. Jeśli w przekroju czerwienieje, to właśnie ten mi nie znany.

    Umiłowana w panu Urbanu Konstancjo, te maleństwa to na pewno nie opieńki, ale jakie, zabij mnie miłosierny Bóg, nie powiem i nie będę się domyślał, czy to jaka maślanka, łuskwiak czy co. Zbieram również niektóre maleństwa, ale je dobrze znam, a w ogóle maleństw jest zatrzęsienie, o wiele więcej niż dużeństw.

    Zaraz ruszam na włóczykijowanie pedałowe na Aleję Bukową koło Nacławia, zobaczyć, czy tam też jesień.

  468. Schodzenie z gory tylem, w przypadku artretyzmu kolan, jest praktyka znana od lat. Dlaczego ja tej praktyki nie znalem? Odpowiedz nasuwa sie jedna:

    jest to wciaz przede mna

  469. Widzieliście to?
    http://ako.poznan.pl/7306/#more-7306
    Żadne wykształcenie nie chroni przed głupotą i podłością.

  470. Kölner Jeck
    30 października o godz. 2:13

    Już Ci Orteg powiedział, smyku, z jakiego powodu się gada – bo się umie. Gdybyś się przyglądnął mewom w czasie silniejszego wiatru, musiałbyś wcześniej czy później wpaść na myśl, że czasem latają dla przyjemności latania, a znów śpiewające ptaki śpiewają również dla przyjemności śpiewania, nie tylko dla komunikowania konkurentom: „Spadać, ja tu rządzę”. Język człowieka służy nie tylko komunikacji i poznaniu, ale i wyrażaniu emocji, w tym – trollolijo trollolo, co właśnie robisz. Niech Cię wściekły Bóg Jahwe ma w swej opiece.

  471. Gdy masz nadwerenzone artretyzmem stany kolanowe, unikasz schodzen w dol. Taka prawda generalna. A co ze stawami biodrowymi.? Tez nadwerezymymi artretyzmem?

    TY SIEM UKLADASZ W W POZYCJI HORYZONTALNEJ

    Dzieki za nie zrozumienie

  472. @Lewy, (29 października o godz. 19:58) czy nie prościej byłoby przeczytać to, co poleciła @mandragora zamiast bredzić, jak Antoni z sejmowej mównicy? Czy nie lepiej poszerzyć trochę horyzonty, zamiast mnożyć czarne ludziki, nasłane na zgubę Twojej ateistycznej niezawisłości, niczym sekta smoleńska wybuchy?
    Gdyby nawet tak było, że ktoś tu przysyła funkcyjnych krk, w co nie wierzę, to i tak nic nie stracisz czytając czym jest mit na gruncie psychologii narracyjnej. J.Bruner to znany i uznany psycholog światowej klasy.
    Ostrożnie, od myślenia sekciarskiego tylko krok do paranoi 🙁

  473. Wymyślona przez braci bliźniaków, Lecha i Jarosława Kaczyńskich partia o mocnej nazwie „Prawo i Sprawiedliwość” po raz drugi rządzi III Rzeczpospolitą Polską.Pierwszy rząd w latach 2005-2007 skończyła klęska przedterminowych wyborów parlamentarnych. Potem, prze 8. lat partia ta poniosła 8 porażek wyborczych: parlamentarnych, samorządowych i prezydenckich. Dopiero wybory sejmowe i senackie w dniu 25 października
    2015 r. przyniosły sukces. Po raz pierwszy od 1989 r., od wyborów do Sejmu kontraktowego,Zjednoczona Prawica (PiS i 2 przystawki partyjne, których nazw niewielu wyborców pamięta).
    utworzyły rząd jednopartyjny, którego prezesem została szeregowa posłanka Beata Szydło, szefowa kampanii wyborczej prezydenta z Krakowa, drobnego urzędnika w kancelarii prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego. I tak szybko minął rok „dobrej zmiany”, czyli polskiego chaosu, zwanego przez złośliwych komentatorów, z rosyjskiego, „smutą”, na szczęście na razie niewielką. Do tej pory udało się rządowi, sejmowi i senatowi sparaliżować Trybunał Konstytucyjny, wejść w konflikt prawny i polityczny z Komisją Wenecką, obrazić Komisję Europejską, opanować przez konstytucyjnego ministra sprawiedliwości prokuratury wszystkich szczebli, zlikwidować służbę cywilną, przyczynić się do zagrożenia istnienia trójkąta Polska, RFN i Francja, odstręczyć Czechy i Słowację od wspólnych stanowisk wielu sprawach w ramach Grupy Wyszehradzkiej, itd., itp. Nie wspomnę o „dorobku” szefa MON w wielu znanych powszechnie kwestiach, jak helikoptery Caracal, sprzedaży przez Egipt dla Federacji Rosyjskiej francuskich Mistrali za przysłowiowego dolara. Na szczęście dla obuwateli III RP już za 3 lata odbędą się nowe wybory parlamentarne, które umożliwią suwerenowi skorzystać z potężnej broni, jaką jest kartka wyborcza. Umożliwi ona dokonać demokratycznej oceny sukcesów i porażek „dobrej zmiany”.

  474. Kölner Jeck
    30 października o godz. 2:13

    Cholera, starość nie radość – zapomniałem coś podpowiedzieć. Nim zadasz bliźnim pytanie: „Po co gadacie?”, ćwicz je rano, wieczór, we dnie, w nocy na sobie. Po czterdziestu, dajmy na to, latach takich ćwiczeń będziesz w zupełnie innym miejscu niż dziś. Rośnij zdrowo.

  475. Dla mojej potrzeby nawiązania do tytułu blogu redaktora Kowalczyka: „Listy ateistów” przytoczę zgrabny dowcip o współczesnej polskiej szkole podstawowej.
    Na lekcji religii katechetka zapytała uczniów, co w ich domu robi się przed obiadem. Zgłosiła się na ochotnika Beata i powiedziała, że ich rodzina przed obiadem się modli. Dobrze – powiedziała katechetka; siadaj Beatko – masz szóstkę. „A co w twoim domu?”- zapytała Jasia, co robicie przed obiadem?” Jasiu odpowiedział: my wszyscy myjemy przed obiadem ręce. „A czy modlicie się?” – zapytała katechetka. Nie, proszę siostry, nie modlimy się – odpowiedział Jasiu. „A dlaczego? „- zapytała katechetka. „Bo mój tato jest ateistą, a mama świetnie gotuje” – odpowiedział Jasio.

  476. mohikanin przedostatni
    30 października o godz. 7:15

    A nie prościej byłoby zająć się tworzeniem własnej wartości dodanej zamiast wtarabaniać się między wódkę a zakąskę i pouczać?

  477. @pombocek, (30 października o godz. 7:45) w zasadzie masz rację. Po co dzielić się wiedzą z tymi, których wiedza brzydzi?
    Margaritas ante porcos? Who knows?

  478. @pombocek, (30 października o godz. 7:45) aaa, rzuciwszy okiem na (30 października o godz. 7:33) widzę, że bronisz swojej wyłączności na „wtarabanianie się między wódkę a zakąskę i pouczanie”. Niestety, gay, mamy wolny rynek. Straszny leberalizm szaleje 😉

  479. pombocku miły, nie rozpajedzaj się tak, pięknie Cię poproszę.

    Przecież mandragora chyba nie był(a) taka straszna. A skoro Jeck pyta to powiem:

    Kölner Jeck
    30 października o godz. 2:13

    Ja tu przychodzę porozmawiać, po polsku, z bardzo inteligentnymi, dowcipnymi ludźmi rozumiejącymi kontekst kulturowy w jakim się wychowałam a takich brakuje w moim pozablogowym życiu. Niczego nie chcę osiągnąć, wyłącznie pogadać, nawet, zdarza się, o Maryni. A po co ktoś miałby to brać pod uwagę? Moderacja jest ale inaczej wygląda.

    lspi
    30 października o godz. 3:34

    Małe sprostowanie, Red. Kowalczyk nie pisze już tu felietonów, blog jest obywatelski. A kartka wyborcza, hm, zobaczymy czy PiS ordynacji nie zmieni :/

    ***

    Miałam się wyspać o tę godzinę dłużej niby (nota bene dali by spokój z tą zmianą czasu, czas zimowy i już) no ale jakoś nijak.

    pombocku

    Ten ogrodowy grzyb to chyba jakiś co się pod koźlarza podszywa ale doprawdy nie wiem. Nie będę ryzykować, zwłaszcza że noga z białej jak był mały zrobiła mu się czerwono-brązowa. Chyba że ktoś podmienił te grzyby jak mnie tydzień nie było w domu.

    @Konstancja

    Troszkę później odpowiem, pozdrawiam 🙂

  480. @NeferNefer
    Witaj porannie. Zupełnie zapomniałem o tej cholernej zmianie czasu i dziwiłem się, dlaczego zaspałem, kiedy nie zaspałem. Te zmiany nie na moje nerwy.

  481. Zmiany czasu z letniego na zimowy w październiku w ubiegłym roku, po wyborach parlamentarnych oraz dzisiejsza nocna zmiana czasu, to jedyne poważne zmiany, które udały się „dobrej zmianie” rządu PiS. Warto uświadomić sobie, że ta trwająca od ponad roku „dobra zmiana” wprowadziła już mnóstwo chaosu w życiu społeczno – politycznym w III RP. Tak więc od 25 października 2015 r. trwa okres historyczny, który przed wiekami w carskiej Rosji nazwano „smutą”.

  482. mohikanin przedostatni
    30 października o godz. 8:27

    Chłopczyku, było kiedyś coś takiego jak terminowanie. Chłopak szedł do terminu uczyć się tego czy owego – był terminatorem, uczniem. Potem się stawał czeladnikiem. Po długiej praktyce pod okiem mistrza sam stawał się mistrzem, czyli fachowcem tworzącym własne wartości. Bywanie na blogach w pojedynczych lub niepojedynczych wypadkach czasem sprowadza się do popisywania się nazwiskami autorów, tytułami książek i nazwami najróżniejszych idei, prądów postępowych i, psia ich mać, wstecznych. Taka rozmowa w skrócie wygląda tak:
    – Ostatnio czytam tego.
    – A ja tamtego.
    – Coś ty! Czytałem.
    – I co?
    – Świetny.
    – Ten też świetny.
    – Możliwe, może przeczytam.
    – Obowiązkowo przeczytaj – świetny.
    Inaczej mówiąc, dzieciaczku, rozmowy mają sens i bywają ciekawe, kiedy się ludzie dzielą własnymi spostrzeżeniami, przemyśleniami, osobowością. Przytaczanie nazwisk, tytułów dzieł, nazw idei jest obowiązkiem bibliograficznym, ale jako przedmiot i treść rozmowy jest pustką lub ambicjonalnym popisem wysokich edukowanych stron. Chyba że to rozmowa naukowców, gdzie powoływanie się na źródła wiedzy niewłasnej też jest obowiązkiem, przynajmniej moralnym. Blogowe rozmowy to nie jest jednak pisanie naukowych monografii. A zdarzyło mi się przeżyć dwóch bardzo wszechstronnych erudytów, którzy do usranej śmierci byli terminatorami lub nawet uczniami popisującymi się wiedzą o cudzej wiedzy i ani nawet przez pół sekundy żaden z nich w rozmowach nie pokazał się jako samodzielny mistrz.

    Kiedy poucza człowiek, który coś przeżył i wie – jak na przykład Lewy – to taki właśnie jest porządek rzeczy. Kiedy jednak jajo poucza kurę, jest to naruszenie porządku. Tak więc pouczanie pouczaniu nie jest równe. Ale do rozumienia tego dopiero dorośniesz. Albo i nie

  483. @Kölner Jeck, z godz. 2:13
    Dołączę się do grona tych, którzy bronią tego, że sami sobie są. Dla siebie. Nazwaliśmy się – gdy red, Kowalczyk ogłosił, że nie będzie prowadził bloga – Kółkiem Wzajemnych Adoratorów (w skrócie – KWA) i tak też się od kilku miesięcy wzajemnie adorujemy, raczej bez rękoczynów, choć często pozostając w złośliwościach naszych codziennym (niektórzy celują w złośliwościach conocnych). Wpadamy do KWA jak kto chce i kiedy chce i się wymądrzamy. Niektórzy to nawet referaty dla wymądrzających się przygotowują. Jak napisała Neferka – jesteśmy dowcipni, inteligentni i cholernie zarozumiali (nawet ci, którzy tę przypadłość chowają za gardą nieśmiałości). Ot, zwykłe polskie towarzystwo wzajemnej adoracji (bez wersalików). No i – co jest wartością samą w sobie – wpadamy tu z różnych stron świata. Świata, który na nas, urodzonych w Polsce i w różnych latach z kraju urodzenia wyemigrowanych, odcisnął nowe piętno. Innej kultury, tradycji, zachowań przy stole i w przedsionkach parafialnych, bo – jak pewnie sam o tym wiesz, zniemczony Polonusie – wszędzie, gdzi jesteśmy unosi się specyficzny zapaszek parafiańszczyzny. U nas, w KWA, tego zapaszku unosi się ciut mniej. I chcielibyśmy, aby tak pozostało.

    Pozdrówka

  484. (w piżamie, z kawą)

    anumliku, na sumę zawsze zdążysz 🙂

    zarozumiale dodam że nie jestem zarozumiała.

  485. @NeferNefer
    (w szlafroku, z kawą)
    Ale na jutrznię nie zdążyłem, Buuu 🙁

    Ty pisałaś – fakt – jeno o naszej wyjątkowej inteligencji i dowcipie, zarozumiałość ja dodałem. Ironicznie, Brukselko. Choć czasem… to i u Ciebie… Ale to wcale nie jest taka wielką ujmę przynosząca cecha. Jeśli tylko zna się własną wartość… Ta cecha to jeden ze szczebelków integracji pozytywnej, jak pewnie uczenie nazwałby to Fromm.

  486. @pombocek, (30 października o godz. 9:15) doczytałem do słowa: „Chłopczyku” i przewinąłem.
    Tak się składa, że potrafię to robić. A Ty rób co chcesz. Nie moja broszka.

  487. No nie! Muszę to przepisać, bo nie mogę znaleźć źródła do skopiowania i wklejenia.
    Z rozmowy ze Stefanem Chwinem w GW.

    (…)”lud polski to jest niedzielna msza i tygodniowa porcja tabloidów, obrona dziecka poczętego i porno w domowym internecie, pielgrzymka na Jasną Górę i codzienny język brudnych przekleństw, miłość do Ojczyzny i twarde pragnienie, by z Ojczyzny wyjechać na zawsze gdzieś, gdzie będzie lepiej, nienawiść do Niemca i pragnienie, by pracować u Niemca, bo dobrze płaci, chociaż jest potomkiem Hitlera, stawianie talerza dla wędrowca na wigilijnym obrusie i ochota, by walnąć kijem bejsbolowym „ciapatych”, którzy uciekają do Europy przed straszną wojną w Syrii”

    Jadę na Powązki zapalić świeczkę na grobie rodzinnym.
    Tam mam spopielony leżeć.

    ‘Lewy’, trzymaj się, nie daj się!

  488. @anumlik, (30 października o godz. 9:48)

    to jeden ze szczebelków integracji pozytywnej, jak pewnie uczenie nazwałby to Fromm

    Jestem wielkim admiratorem Fromma, ale nigdy nie spotkałem się u niego z terminem „integracja pozytywna”. Być może nie wszystko doczytałem. Nie pasuje mi to sformułowanie do całości poglądów Fromma. Tym chętniej poznałbym źródło. Będę Ci naprawdę szczerze wdzięczny za jego podanie.
    Znam pojęcie „dezintegracji pozytywnej”. Jest to bardzo twórcza koncepcja zdrowia psychicznego Kazimierza Dąbrowskiego.
    Z szacunkiem.

  489. anumlik
    30 października o godz. 9:48

    (po dwóch kawach, dalej w piżamie)

    No tak, nie mnie osądzać, w każdym razie niezamierzenie. Na jutrznię to bym się nawet spać nie kładła;)

    stasieku
    30 października o godz. 10:08

    Ja niedawno postanowiłam że będę w wazoniku stać na półce gdzieś w Gdańsku.

    @Tobermory

    Pięknie opisane to pożegnanie przyjaciela.

  490. Dlaczego plączą mi się po głowie wyrazy mandragora, mantykora i mantyka?

    Bez złośliwości wobec nikogo, pewnie Freud by to wytłumaczył.

  491. @mohikanin przedostatni, z godz. 10:13
    Terminu „integracja pozytywna” Erich Fromm expressis verbis nie użył. Ja też nie napisałem, że użył, a – że uczenie nazwałby ją – tę cechę osobowości zwaną „zarozumialstwem” w sensie pozytywnym. Jednak zarówno w „Ucieczce od wolności”, jak i w „Mieć czy być”, wywody Fromma do takich wniosków czytelnika przywodzą. Jeśliś zdezintegrowany, to do pełnej integracji siebie samego prowadzi kilka dróg. Jedna poprzez zespolenie się z Bogiem (absolutem, siłą wyższą), druga poprzez zespolenie się z twórczością (sztuką własną, przez siebie tworzoną, bądź cudzą, przez siebie odtwarzaną), a jeszcze inna poprzez miłość. Ale żeby zintegrować się po poprzez miłość, najpierw należy zaakceptować siebie samego: zintegrować swoje „ja”, gdyż człowiek zdezintegrowany nie jest zdolny do miłości innego człowieka. To o tym pisał Kazimierz Dąbrowski używając pojęcia „dezintegracja pozytywna”. Nie chciałem przywoływać Dąbrowskiego, Fromm wydał mi się „bardziej poręczny”. W końcu to był bon mot, to co napisałem o pozytywnej roli zarozumiałości.

    No i proszę, z bon motu wyszedł mi esej, czego wcale nie zamierzałem 😉

  492. NeferNefer z 30 października o godz. 10:45
    Masz chyba w swojej bibliotece domowej Słownik Wyrazów Obcych, więc wiesz chyba , Droga Pani, że mandragora to (bot.)roślina z rodzaju psiankowatych, bylina o zgrubiałym korzeniu,dużych, dzwonkowatych kwiatach i jadalnych owocach (jagodach); korzeń tego gatunku, przypominający postać ludzką, używany był w średniowieczu jako lek magiczny. Natomiast mantyka (łac. mantica = torba) to człowiek zrzędny, nudny; tetryk, zrzęda. albo (gr. mantik’e) sztuka przepowiadania przyszłości, wróżbiarstwo.Nie znalazłem w żadnym posiadanym w mojej biblioteczce księgozbiorze wyrazu ” mantykora”.
    Myślę, że Zygmunt Freud tych plączących się po Pani głowie myśli by nie wyjaśnił. Może pomoże wizyta u polskiego psychologa lub psychiatry. Pozdrawiam i życzę dobrego zdrowia w tych niespokojnych czasach.

  493. lspi
    30 października o godz. 11:21

    Otóż nie mam (słownika), został w Polsce. Nie wiem jak się odnieść do wizyty u psychiatry czy psychologa więc się nie odniosę. Przyda mi się w każdym razie przy znoszeniu tego co PiS z Dudą wyprawiają.

    Znaczenia znam ale dziękuję, mantykorę na wszelki wypadek sprawdziłam zanim o niej wspomniałam.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Mantykora

    Idę na spacer z aparatem, może co z tego będzie.

  494. Mantykora, to, proszę @lspi – potwór. Mityczny. Podobny do sfinksa albo chimery. Przedstawiany był (i jest) jako lew z głową człowieka. Mantykora występuje też w książeczkach z Harrym Poterem. Skóra Mantykory odbija zaklęcia, a jej ugryzienie powoduje śmierć. Mandragora z Mantykorą, to zabójcza dawka Freudyzmu. A gdy jeszcze połączymy ją z nudnym – jak niektórzy nasi komentatorzy – Mantykiem, to ho, ho, ho … i jeszcze trochę 😀

    Temat w każdym razie na anumlika.

  495. pombocek
    30 października o godz. 6:59jeśli znasz, Drogi@pombocku 129 typów grzybów, to ja Ci się kłaniam na jedno kolano(tylko o poduszeczkę pod to kolanko proszę). Ja znam może ze dwadzieścia. O tych drobnych, na cienkiej nóżce zupelnie się nie rozeznaję.
    Nie kadzę, ale dla mnie Twoja wiedza grzybowa jest imponująca.

    Jedź do Nacławia i przyślij nam piękne jesienne zdjęcia w żółciach i czerwieni oraz wszelkich rudościach i brązach, jakie funduje nam jesień

  496. Ludzki biskup, o ile to nie jest oksymoron, Pieronek, nazwal smolenskie ekshumacje bezczeszczeniem grobow, czym pokazal „ludzkie oblicze” kosciola katolickiego.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20911928,bp-pieronek-powtarza-ekshumacje-ofiar-katastrofy-to-skandal.html#MTstream

    To mily, ale zupelnie bezproduktywne, bo sadzac z caloksztaltu dzialan PiSu, niczego nie zmieni, poza tym ze moze sluzyc kosciolowi jako dowod na to, ze byl przeciwny ekshumacjom…

    Podsumowujac to mamy klasycznie sytego pisowskiego „wilka” i „cala owieczke” kosciola katolickiego, z praktycznym olaniem rodzin ofiar zlozonych w ofierze.

  497. Ja znam tylko jeden gatunek grzyba, który w dodatku odkryłam dziś w moim ogrodzie, nie uwierzycie 😀 aż 9 sztuk

    No i po co mam chodzić do lasu

    https://goo.gl/photos/nYAYjntE14cMRm2c9

    Co to za grzyby na 8 i 9 zdjęciu? Bo to z takich wyrosły te wielkie kapeluszniki później. Te są całkiem nowe.

  498. Elizabeth II zaoferowala amerykanom ponowne objecie zarzadem brytyjskim USA:

    “This two-hundred-and-forty-year experiment in self-rule began with the best of intentions, but I think we can all agree that it didn’t end well,”

    Wiecej, tutaj:

    https://www.yahoo.com/news/m/93876b33-0e5b-38a0-872e-1da162eb4028/queen-offers-to-restore.html

    Przy tym to nawet „ekshumacje smolenskie” wysiadaja, co nie?

  499. @Nefarce, Freudem podszyta balladka:

    Mantyka z Mantykorą zmieniły się głowami,
    z powłoki jednej pozostała Layonela pozłotka;
    choć lśniła – tak jak dawniej – uroczymi cętkami,
    to z Mantykory umknęła gdzieś złośliwość kotka.
    A Mantyka – choć nieźle została otorbiona –
    miast sterczeć jak drewno wpisane do kołka,
    każdego chłopa brała w swe wątłe ramiona
    i nacieszywszy chuć swoją, zamieniała w aniołka.
    A co na to pan Freud? – pyta Nefcia Brukselska –
    dając upust snom swoim, niedośnionym w pośpiechu:
    Freud podrzucił w jaźń Pani trochę – ot, garstkę – zielska;
    Mandragorą je zowią. Groźna jest. Nie dla śmiechu.

  500. lonefather,
    Jest zasadnicza różnica. Prokuratura twierdzi, zapewnia i oznajmia wszem (miedzy innymi rodzinom poprzez doręczanie zawiadomień o nich przez przez funkcjonariuszy Żandarmerii Wojskowej), że ekshumacje smoleńskie to nie jest żart.
    Pzdr, TJ

  501. anumlik
    30 października o godz. 14:55

    No proszę jaki poemat, czyżby po… eee… grzybach? 😉 żartuję, podziwiając i dziękując jednocześnie

    A tu zdjęcia ze spaceru, też grzyby ale już nie ogrodowe. Ciekawe jakie to gatunki?

    https://goo.gl/photos/aGd4Fq7kc421QsGQ9

    Tymczasem znikam. Tobermory mnie wywołał z lasu i zostawił… na śniegu 😉

  502. @lonefather 30 października o godz. 13:52

    Biskup Pieronek to pokazowy nonkonformista – który służy KaKa do określonych celów. Podobnie zresztą jak kilku innych sutannitów, m.in. ksiądz Boniecki. Jest jeszcze dominikanin nazwiskiem Gużyński, jest Wiśniewski, też chyba dominikan. Jest Heller – sztandarowy „naukowiec”. Podobnie jak papież Franciszek, są od tego, żeby ocieplać wizerunek KaKa i wykazywać, że jednak są w nim ludzie umiarkowani, którzy (he he!) pragną prowadzić dialog ze społeczeństwem. Aha, jest Twardowski, sztandarowy poeta. I jest Józef Tischner, autor powiedzonek typu „dialog w Kościele to dialog d… z kijem”.

    To ostatnie – to najlepszy komentarz do rzekomych „różnic w łonie”. Ja nie widzę żadnych istotnych różnić w łonie, bo oni wszyscy jadą na jednym wózku. Wszyscy są funkcjonariuszami dokładnie tej same struktury, wszyscy są związani ślubami posłuszeństwa, które obejmują całkowite podporządkowanie osobowości, rozumu i woli – kościelnej waaaadzy.

    Tego większość NORMALNYCH osób nie rozumie. Dlatego podnoszą się „demokratyczne” głosy, że xiunc „ma prawo” się wypowiadać publicznie jako człowiek (hi hi !!!) prywatny. Bo on, panietentego, prywatnie może mieć własne zdanie… W rzeczywistości żaden sutannita nie ma prawa do „własnego zdania” – a jeśli kiedykolwiek wypowiada się publicznie, to czyni to za pozwoleniem swoich przełożonych. Tego znowu wiele osób nie rozumie… Dlatego kiedy Rydzyk łgał w Brukseli, że w Polsce nie ma demokracji (bo odebrano mu dotacje na odwierty), polski rząd słał protesty do papieża… Co dowodzi elementarnego niezrozumienia funkcjonowania KaKa. Bez pozwolenia z góry Rydz NIGDY by się nie odezwał…

  503. @anumlik 30 października o godz. 14:55

    Ale ta mandragora – oprócz mącenia, opluwania i STANDARDOWEGO wśród skatolonych straszenia chorobą i śmiercią – miała swój cel: usprawiedliwić istnienie KaKa za pomocą (hi hi !!!) Olgi Tokarczuk i przekręconego pojęcia mitu. Jej zachęty do przeczytania tego czy owego z dziedziny psychologii MITU miały ściśle określony cel – propagandowy. Wielu osobom krążącym po forach chodzi o to, żeby wcisnąć ateistom religię – pod dowolną postacią.

    Zabawne jednak, że mandragorze w ogóle nie przyszło do głowy, że religia mojżeszowo-chrześcijańska jednak z mitem nie ma nic wspólnego. Najkrócej mówiąc, mit NIE jest faktem, chociaż wyraża jakąś „prawdę” psychologiczną, czy może raczej jest sposobem metaforycznego uporządkowania świata. Ale dla chrześcijan Jezus i jego rzekome zmartwychwstanie nie są żadną metaforą ani mitem. Są historycznym faktem – tako rzecze ichnia doktryna.

    Artykułem wiary skatolonych jest to, że wafelek nad krórym odprawiono hokus-pokus to NAPRAWDĘ rzeczywiste ciało Żyda, który został ukrzyżowany za bunt przeciw Rzymianom mniej więcej 2 tysiące lat temu. To NIE JEST metafora. Nie wiem, czy mandragora tego nie wie, czy tylko myśli, że my nie wiemy – i że sprzeda komuś swoją „wiarę” pod postacią mitu w wydaniu Olgi Tokarczuk. TO jest niesamowicie zabawne. Moim zdaniem.

  504. @Namarginesko (z godz. 15:23), moim zdaniem, Twoje zdanie jest absooooolutnie słuszne. Znaczy – masz słusznego, jak pisze Orteq. Tyle, że ja w ad hoc napisanym wierszyku dla Neferki, użyłem mandragory nie jako egzemplifikacji osobnicy o tym (złowrogim, brrrr!) nicku, a jako ziela magicznego, częstokroć halucygenu. To, że wywołuje (to ziele) stany zbliżone do spożycia wafelka podczas religijnej ekstazy, nie ma nic do rzeczywistości wierszykowej. Słowa osobnicy, która się jako @mandragora ujawniła, to – jak słusznie prawisz – bełkot o micie, który wyraża jakąś „prawdę” psychologiczną i jest sposobem metaforycznego uporządkowania świata. No i co z tego? – można zapytać. Masz słusznego, gdy piszesz dalej, że dla chrześcijan Jezus i jego rzekome zmartwychwstanie nie są żadną metaforą ani mitem. Są historycznym faktem – tako rzecze ichnia doktryna. Faktem podobnym do tego o helu, wybuchach, mgle i w ogóle całej otoczce smoleńskiej doktryny. Celowo nie napisałem „smoleńskiego mitu”, bo „smoleński zamach” jest dla pisiorów spod znaku Macierewicza faktem historycznym.

    No i znów – zamiast wierszyka anumlika wyszedł mi esej. Buuuu 🙁

  505. Brak przekonania o istnieniu Boga nie jest mi przeszkoda, bym nie mogl rozmawiac czy tez prowadzic dialog z osobami, ktore sa w opozycji do mnie w tejze materii. Nie lubie obrzucac epitetami inaczej myslacych czy tez wierzacych. Po prostu: nie moj styl.
    Ateizm nie zawsze jest antyteizmem i zupelnie nie musi byc walka z idea Boga i nie musi prowadzic do zwalczania religii. Towarzysz „Tomasz”, jak nazywal go moj wuj, wysluchiwal mszy swietej a dostojnicy partyjni i wojskowi np. Piotr Jaroszewicz bral udzial w procesji Bozego Ciala w zruinowanej Warszawie. Podobnie jak pogrzeb katolicki gen.Jaruzelskiego zupelnie mi nie przeszkadzal. Blizej mi do niego anizeli prymitywnych
    reakcji ze strony wierzacych lub niewierzacych – bardzo chamskich najczesciej.
    Pozniej mowiono o mitach greckich i rzymskich (Kosidowski, Keller, hebraista Tyloch . Jan Wierusz Kowalski i wielu innych wolnomyslicieli) a o Jezusie, ze nie istnial i sluzyl klasom posiadajacym.
    Dzialalo w PRL Stowarzyszenie Ateistow i Wolnomyslicieli oraz Towarzystwo Szkoly Swieckiej, ktore polaczono w 1969 w Towarzystwo Krzewienia Kultury Swieckiej (TKKS).
    Byly wydawane pisma „Argumenty” i „Fakty i Mysli”.

  506. !!!
    „Uczmy sie od Izraela”
    (prez.Rosji Wladimir Putin, Forum waldajskie, 27.10)

    https://www.youtube.com/watch?v=w8o7XbZGByY

  507. @anumlik 30 października o godz. 16:17
    To są po prostu różne ujęcia – bo temat (hi hi !!!) mandragory jest… złożony 🙂

  508. @ozzy 30 października o godz. 16:18

    Bardzo klarownie to ująłeś. Ale pozwól, że co nieco dopowiem.
    Co do przekonania czy braku przekonania o istnieniu czegoś,
    czego z definicji nie sposób udowodnić
    – jedno i drugie jest sprawą osobistą.

    Jednak religia katolicka w Polsce NIE CHCE pozostać sprawą osobistą.
    Religia w wydaniu KaKa jest przede wszystkim ideologią,
    która pragnie sobie podporządkować wszystkie dziedziny życia
    i to nie tylko życia religiantów.

    A ponieważ bardzo pragnie być osią życia (powiedzmy) społecznego,
    więc cóż bardziej naturalnego niż obserwacja tego zjawiska?
    I formułowanie empirycznych sądów o tym, czym naprawdę jest religia?
    Przecież KaKa całkiem realnie kształtuje nasze codzienne życie.
    Dlaczego zatem mielibyśmy się nim nie interesować?

    Przy czym nie musi to być wcale zainteresowanie życzliwe.
    Wystarczy, że jest… rzeczowe i niekonfesyjne.
    I naprawdę nie wiem dlaczego objawy tego zdrowego zainteresowania
    Wywołują alergiczne reakcje różnych bytów… w tym internetowych.

  509. Przy czym nie należy zapominać o jednej rzeczy:
    Religia katolicka jest ideologią TOTALITARNĄ.

  510. @mandragora,
    Twoje wejście na blog nie było zbyt imponujące, myśmy tu nie takich „szopenchałerów” (od szopy i chały) już mieli, nie takich kumpli Dyzmy, z Oksfordu”, a jednego nadal mamy.
    Słabo zacząłeś, bo Arystoteles, Bruner, Tokarczuk wrażenia nie robi. Czy masz pojęcie, jakie tu już nazwiska padały, czyje i jakie cytaty, a jakie wyrazy trudne: „ezgzegeza”, „apologetyka”, „empiria”, „transcendencja” -takie ci one były! Powineneś polecieć np. Novalisem, a szczególnie jego esejami, a później przeskoczyć do Waltera Benjmina. Tak, wiem, że to bez sensu, ale nie w tym rzecz, pojedź jeszcze Lacanem, Derridą cytując ich w oryginale. Wrzuć np. temat: „Kult Mitry, a ciśnienie hydrostatyczne”, albo ” Oszczędna głębia harmoniczna w utworach Panufnika jako świadectwo nadprzyrodzoności w kontekście logiki Schellerowskiej.”
    Może się tak zdarzyć, że ktoś wytknie Ci absurdalność takich wpisów, ale nie przejmuj się- jeśli masz fantazję, zawsze możesz tak zabełtać, że nam gacie spadnę z wrażenia. Ja np.nie będę się czepiać, pomyślę tylko: „Ot mądrzejszy – wie więcej, to i widzi więcej”, a jeśli zabełtać uczenie nie potrafisz, to zawsze możesz pogardliwie machnąć ręką i stwierdzić, że z ćwierćinteligentami nie będziesz dyskutował.
    A od siebie nic nie pisz, bo, co się będziesz odsłaniał.

  511. @jobrave 30 października o godz. 17:10

    Ja podejrzewam, że “mandragora” to kobieta.
    Jest coś takiego, jak typowo babski jadzik 😉

    Poza tym rewelacja, że „teksty Starego i Nowego Testamentu należą do tak zwanych Wielkich Narracji” wygląda mi na fragment kuriewnego szkolenia katechetki. Katechetki, nie xiunca. Takie mam wrażenie.

  512. Przemknęło mi przez mózg kilka memów:

    Łyżka → widelec
    Rzym → UE
    WOT – któryśtam Front Judei
    „Smoleńsk” → „Żywot Briana”

    (czytać od końca)

  513. Piekny film kostiumowy prod. wloskiej „Mandragora” (la Mandragola) rez. Alberto Lattuada, w roli glownej pieknosc Rosanna Schiaffino, na podstawie sztuki satyrycznej Machiavelliego, 16.wiek. Oskar za kostiumy.

    PS rowniez Tom Hanks, gdzies tam w koncu lat 70 gral w tej sztuce w nowojorskim teatrze)

  514. No i narobiło się!

    Zdaniem @mandragory, cały ten wielce uczony ateizm ( tak myślą o swoich poglądach blogowi wolno myślący) , podparty od czasu jakimś zagranicznym surnamem, to po prostu mało odkrywczy i czasami nawet śmieszny poznawczo stosunek do świata noumenów.
    A to, czemu dała wyraz @mandragora – marna jakość oponenta – było przedmiotem mojej troski już kilka lat temu.
    Pisałem wówczas w ten mniej więcej sposób.

    Jeżeli drużyna Realu Madryt ( ten klub reprezentuje „moich”) wie, że jej następny przeciwnik ( blogowi scjentyści )nie ma pojęcia o sensownej grze w piłkę kopaną i jedyna niewiadomą niedzielnego spotkania będzie, w której minucie padnie 10-ta bramka, to cały tydzień przed meczem spędzi na braniu z życia tego co najlepsze.

    A jeśli następny przeciwnik nie jest z gatunku tych, którzy kopią się po własnych czołach, to nieuniknionym jest że od poniedziałku – przez cały tydzień – trzeba naprawdę dobrze zapierd… na treningach, żeby nie zostać wygwizdanym przez swoich kibiców.

    No i niby niektórzy starają się, czasami można nawet coś sensownego przeczytać, ale niestety nie widzą, że przeciwnik też nie zasypuje gruszek w popiele i dystans zamiast zmniejszać się – przeciwnik coraz bardziej przypomina znikający punkt.

  515. Pisałem jako niezapomniany Aaron Sprężyner.

  516. tejot
    27 pazdziernika o godz. 10:29
    Zgadzam sie calkowicie. To jest trudny CETA text i dlugi. Nie kazdego stac zeby go czytac. Ale trzeba probowac. Calego kodeksu znac nie trzeba. W konkretnej sprawie prawnik ma pomoc mnie, interpretowac. Powinienem ja znac te dwa, trzy przepisy rozwodowe, czy jak dzielic dobytek, jak zalozyc dzial gospodarcza etc. Najlepszej odpowiedzi na Twoje pytanie udzielil Euklides, 2300 lat temu. Kierownik, byc moze pierwszego uniwersytetu, Bibl. alexandryjskiej. Napisal ksiazke. Zadedykowal krolowi, sponsorowi dzisiaj mozna nazwac.
    Krol do Euklidesa – Czy nie moglbys napisac dla mnie streszczenia, ktore bym zrozumial?
    Euklides do Ptolemajosa – Nie ma krolewskiej drogi do wiedzy.
    Krol byl b. inteligentny, zrozumial. Historia nie mowi czy przeczytal czy nie. Do dzisiaj w szkolach maja uczniowie problemy z ta ksiazka. Szczegolnie z piatym postulatem. Z geometria wykreslna. Komputery tez trzeba rozumiec jak rysuja same. Ta historia opowiadalem zawsze nowym studentom, jak protestowali na temat ilosci obowiazkowej literatury na termin i laboratoria.

    Ja podalem ten text (link do CETA) jako dowod na klamstwo, ze textu nikt nie zna. Bo nie chcial przeczytac, tak jak Euklidesa textu. Ja tez nie mam odpowiedzi na text CETA calej. Raczej jestem ostroznym optymista. Tresc tego dok. bedzie realizowana przez politykow, ludzi ktorych nikt dzis nie zna, za 10-15 lat, wypelniana trescia konkretna. Kto wie jaka? Kto wie, jaka trescia wypelnia za 20 lat politycy nadwislanscy konstytucje? Konstytucja to tez umowa. Ramowa umowa. Dlatego waznym jest kontrolowac jak politycy wypelniaja trescia ramy umowy. Wszystkie umowy. I czytac, zanim sie do tego zabieraja. Byc przygotowanym, tak jak najlepiej mozna.

    Na marginesie 29 pazdziernika o godz. 0:24
    Zgadzam sie polowicznie lub niezgadzam z polowa. Wybierz co Tobie marginesowo pasuje 😉

    Religii nie dyskutuje z nikim, nawet z Sasiadka. Zero. Polityke w realu dyskutuje raz na tydzien mniej wiecej + przygotowanie do dyskusji godzinke, dwie + troche telefonow + 2, 3 maile, mniej wiecej. W obydwu przypadkach nikt nikomu jeszcze oka nie podbil, w przypadku pierwszym bezdyskusyjnie. W drugim dyskusyjnie. Nie sadze zeby rowniez w przyszlosci czlonki (i oczy) byly zagrozone uczestnikow. 🙂

    Lewy 29 pazdziernika o godz. 19:58
    Pelna zgoda. Musialbym zacytowac moj wlasny wpis z 28 pazdziernika o godz. 23:13, skad wynikla potrzeba wprowadzenia na blog Listow Ateistow nowych sil (trolli) od sukienkowych galgankow. O wspieraniu braci (bractwa) w potrzebie. Nawet |sttfurca najwyzzysi| sie pojawil przeciez.

    Do @wszyscy 😉
    Czy mam jeszcze raz skopiowac wlasny wpis o Sasiadce od tego z Tarsu, z 24 pazdziernika o godz. 10:04 Wyborcy Szymborskiej…? To byloby b. nieelegancko i wbrew regulom blogowania. Czy uwazacie, ze niemoglbym napisac nowego tlumaczenia z dowolnego fragmentu kosmogonii KK? Jezeli tak trudno bylo przeczytac tego z Tarsu, bo to dlugi text, czy kazdy z Was niemoglby napisac podobnego? Bezwzgledu na to gdzie mieszka? Moja Sasiadka jest prawdziwa, ona istnieje. Moge podac adres. Bedzie zadowolona tylko. Dokladnie tak, jak w kazdym innym miejscu istnieja sasiadki prawdziwe. Sa prawdziwe. Tam gdzie Wy mieszkacie. Czasem ich policja gania, jako sutenerow. A jak bylo przedtem, zanim sie sprowadziliscie na te miejsca. Nie bylo tam sasiadek?

    Co to jest list do Koryntian, czy kazdy inny text kosmogeniczny KK tutaj cytowany? Ja w tym liscie wstawilem dwa nowe slowa zamiast. Matka i Sasiadka. Wstawcie inne, jak macie ochote. Reszta? Niech ktos mnie zarzuci blad w tlumaczeniu. Kazdy wiersz ma swoj nr i acapit swoj nr. Tylko sprawdzic z orginalem. Tlumaczenie zajelo z org. czas lotu do Londynu + z Londynu + 2 godz. Moja strata bylo, ze nie moglem zajac sie budowa stewardess i jetmotor po lewej stronie kadluba. Tyle jest warta ta kosmogonia, listonosza z Tarsu. Centralne zagadnienie przeslania jest na koncu, jak zbierac datki na Sasiadke, KASE zbierac. Ostatni acapit. 16. Polecenia, pozdrowienia i zyczenia koncowe.

    Mam ochote zrobic wpis o tym, jak pojecia ktorymi operujemy w naszych wlasnych glowach, wiaza nas. Nie pozwalaja wyjsc z zaklecia, ktore ktos inny dla swoich celow narzuca. Jezyk pojec narzuca. Tam nic o kosmogoniach nie bedzie.

    Wialo, wialo, wiac mialo ale sie wywialo. W sobote jakotako, w niedziele zeglowalismy nad pizza, sensu wodowac nie bylo.
    //…co bylo robic?
    Seleuk ani pisnal.
    Wrocil do siebie,
    Kepsem o podloge cisnal.//

    NeferNefer napisala kiedys, ze smutno, rozmowy na inne tory schodza. Pokazala jedno zdjecie kota. Ja napisalem, ze wszystko moze byc inspiracja. Zaproponowalem bajke o kropkowanym, zoltym kocie. Ale cisza. To ja postanowilem zrezygnowac z moich wartosci (jednej tylko) i zalozylem taki album na pare obrazkow. To ten kot, co chcialem opowiadanie krotkie napisac. Dlaczego z Grecji wrocilem do siebie na polnoc. To beda foto, zamiast textu. Te zdjecia sa, jak sie dowiedzialem od veterynarki ze przezyje. I jedno dzis, z kolega zaadoptowanym ze schroniska dla bezdomnych kotow, tutejszy. Ten zolty to Boss emigrant, ten czarny Yatzy. Ja jestem bardzo koci. Bylem tez przedtem.

    https://goo.gl/photos/gaGuin2RW6hsrWzd8

    A przy okazji do Pombocka mam WooHoo na takim malym jeziorku jak Zegrze. Ja tam nie plywam w zasadzie, tylko testuje pomysly, zanim te duze jeziorka. To jest foto jak WooHoo jest zacumowana, sternik pije kawe. W tym roku na wiosne, to chcielismy zrobic film z naszych regat, na czym polegaja. Ale z motorowki nie mozna, bo nie maja srub kavitacyjnych (spec). Znalezlismy jednego z dronem, ktory mogl w ciezka pogode film zrobic, ale zlamal noge, jak wszystko bylo gotowe do filmowania. Moze na wiosne…

    Lonefather (chyba) podal mnie kiedys pare linkow do stron wspinaczkowych. Zrozumial, ze mam trudno wdrapac sie na WooHoo po wywrotce. To byl blad, ale zainspirowal mnie do poszukiwan linkami ktore podal. Byc moze znalazlem. Jak kontrolowac jedna reka cztery sznurki pod obciazeniem, na raz. Zeglarskie rozwiazanie jest szczeki zaciskowe (???) na kadlubie. Alpinisci trzymaja na brzuchu kubki zjazdowe, zawsze blisko reki. Czy nie moglbym miec dwoch kubkow na brzuchu ja? Za dwa tyg. bede w wielkim miescie. Odwiedze sklep alpinistyczny.

    Pojecia narzucane przez innych nie pozwalaja wyjsc z zaklecia. Czasem dobrze o inne linki zaczepic.

    pzdr seleuk(os)

  517. a na sobotni wieczor
    B L U E S
    i Michael Bloomfield, ktory przypomina
    mistrzow tego gatunku muzyki
    https://www.youtube.com/watch?v=P-BOkxviWew

  518. @Na marginesie,
    No kurczę, miałem zamiar dodać jeszcze i to, ale obawiałem się ataku tutejszych Pań, tym bardziej, że sam niektóre wcześniej zaatkowałem (sprawa „Jecka Koelnera”) 🙂

  519. @jobrave 30 października o godz. 19:04

    Jeśli chodzi Ci o moje poparcie stanowiska Ewy-Joanny to…
    Raz na zawsze: NIGDY nie stanę w obronie skatolonej zawodowej dziewicy
    Która w dodatku publicznie onanizuje się na forum wizją
    MOJEJ choroby lub śmierci w sadystycznych łapskach JEJ Boga.

    Jest to owocem długiej tradycji: niebiańska wizja „błogosławionych”
    obejmowała wieczny ogląd piekielnych mąk – tych INNYCH.
    Tak to widzieli „ojcowie Kościoła”…
    A instynkt hieny w obrębie KaKa NADAL ma się świetnie.

    Widzisz, to nie jest klasyczny babski jadzik,
    Ale ja też potrafię się czasem odgryźć 😉

  520. @Na marginesie 30 października o godz. 19:37
    Z kolei Ewę-Joannę poparłam dlatego, że (po prostu) moim zdaniem miała rację.

  521. Konstancja
    30 października o godz. 11:57

    Konstancjo dostojna i umiłowana w panu…ten, cholera…zapomniałem, a mówić, że zwyczajnie umiłowana – się wstydzę.

    Pół godziny temu wróciłem z włóczykijowania, ale bez kija. Jechałem szosą na Polanów, czyli osiemnasta kategoria. Ruch – żeby te blaszaki pogięło – jak na Marszałkowskiej. Szosa bez oznaczonego pobocza, więc dla rowerzysty – ciężki stres. W powrotnej drodze z Nacławia zdecydowałem jechać prawie wyłącznie lasami. Więc jechałem ponad 30 kilometrów z kluczeniem, błądzeniem i ciężkimi jobami ( wsumie trochę ponad 70 km, ale to pryszcz podług błądzenia, gór i jechania pod wiatr. Poza tym ponad półtorej godziny jechałem lasem po ciemku. Okazało się, że stres byl osiem razy wiekszy niż ten na szosie. Nie o ciemności, rzecz jasna, chodziło, lecz o drogę, bo we lesie nie ma drogowskazów, a jechałem drogami częściowo mi nieznanymi. Niech to chudy bocian! Gdybym miał większą wyobraźnię i sobie wyobraził, co się może stać, kiedy dzień za krótki, ale, mać jego wyobraźni zabrakło. W każdym, jak mówią Ruscy, s griechom popołam dokuśtykałem do chaty. Spadam na wyrko. Dobranocka.

    Pierwsza fotka to droga wylotowa z Koszalina na Polanów, Miastko, Bytów. Ten kierunek to cały czas morena czołowa, więc góry, doliny – miód dla rowerowca, bo ciężko wjeżdżaliście, lekko zjeżdżajcie. Gorzej, że jest też odwrotnie.

    Trzy następne to Aleja Bukowa koło Nacławia – pomnik przyrody. Zdrowia i spokojnych snów.

    https://lh4.googleusercontent.com/-qI9FxdK_MYM/WBY0VWNst9I/AAAAAAAALQI/ncnZuinalzUC-gIgT1spxlgxviY4ZAUcwCL0B/w899-h541-no/2005-01-05%2B01.20.13.jpg

    https://lh4.googleusercontent.com/–uMT2HcczWw/WBY0WiMjo2I/AAAAAAAALQQ/bktR_LoK5CM4V8xCgr1hRloIt1SjjW5CQCL0B/w899-h541-no/2005-01-05%2B03.41.33.jpg

    https://lh4.googleusercontent.com/-oytPVKXIsac/WBY0WB4wKII/AAAAAAAALQM/kkfWPY0rscUwdthiBbRXlecUZT7phbW7ACL0B/w899-h541-no/2005-01-05%2B03.48.45.jpg

    https://lh4.googleusercontent.com/-LUGcHuUfgfc/WBY0XEUOoeI/AAAAAAAALQU/0jlF-fyYpPwJ1tNmG5ooTw2BOfZsrRnegCL0B/w899-h541-no/2005-01-05%2B03.54.46.jpg

  522. mohikanin przedostatni
    30 października o godz. 7:15
    czy nie prościej byłoby przeczytać to, co poleciła @mandragora zamiast bredzić, jak Antoni z sejmowej mównicy? Czy nie lepiej poszerzyć trochę horyzonty, zamiast mnożyć czarne ludziki, nasłane na zgubę Twojej ateistycznej niezawisłości, niczym sekta smoleńska wybuchy?

    Drogi chłopcze
    Ostro wchodzisz porownując mnie do Antoniego.
    Czy ty chłopczyku przeczytałeś to co ja napisałem do @mandragory, gdzie odróżniam mit od ideologii katolickiej. Mandragora ni w pięc ni w dziewięć powołuje się na ważność mitów, w czym ma rację, ale świadomie dorzuca do mitów ideologię katolicką, która jest prosta jak świński ogon, gdyż bełkot o niepokalanym poczęciu, o wniebowtąpieniu itp, jest zrozumiałym bełkotem.W końcu można sobie teoretycznie wyobrazić dziewicę, która najpierw zaszła, a potem porodziła i w obydwu przypadkach nie utraciła błony dziewiczej. Więc ja, bawiąc się, wykorzystałem styl ewangelijny do opisu rodzenia się religii smoleńskiej, gdyż kościół serwując swoje niedorzecznośći, przygotował słabe umysły do przyjęcia każdej innej niedorzeczności. Bo mniejszą niedorzecznościa jest przyjęcie jako prawdy, że Ruscy wywbuchem zabili największego prezydenta, niż że dziewica porodziła i dalej jest dziewicą.Lud przełknie wszystko To że potrzebuje on tego „mitu” nie świadczy o głębi tego „mitu”, a to usiłuje przemycić mandragora
    Wlazłeś na blog ateistów udając ateistę, okazuje się jednak , że odgrywasz rolę konia trojańskiego i drażni cię moja ateistyczna niezawisłość. Arogancko każesz mi się dokształcać, poszerzac horyzonty.
    Więc ci powiem chłopcze. Nie używaj takih erystycznych wytrychów jak : „myśl, myślenie nie boli”, „przeczytaj, zamiast bredzic”, „Postaraj się, na pewno potrafisz”. „jak sprobujesz jeszcze raz na pewno ci sie uda”itp
    Ja wiem, że takie uwagi, w oczach je wypowiadającego podnoszą jego godność, wydaje mu się, że sprowadza adwersarza do parteru.
    Broń boże ja ci niczego arogancko nie narzucam, po prostu jako starszy pan daję ci dobrą radę.
    Ps
    Z tą Centralą to był taki joke, a ty myślałeś, że ja poważnie. Oczywiście mandragora, ten vel bocek i ty jesteście wolontariuszami, sami tu przyleźliście żeby szerzyć zamęt. Zdaje mi się, że vel bockowi znudziło się. A tobie?

  523. @Lewy 30 października o godz. 19:40

    🙂 🙂 🙂 A znakami się nie przejmuj.

  524. seleuk(os)
    30 października o godz. 18:36
    tejot
    27 pazdziernika o godz. 10:29
    Zgadzam sie calkowicie. To jest trudny CETA text i dlugi. Nie kazdego stac zeby go czytac. Ale trzeba probowac. Calego kodeksu znac nie trzeba. W konkretnej sprawie prawnik ma pomoc mnie, interpretowac.

    Mój komentarz
    Seleuko(s), z większością prawa zapoznajemy się albo w praktyce, gdy to prawo zadziała na nas lub obok nas i zadamy sobie pytanie – dlaczego tak, a nie inaczej albo zapoznajemy się poprzez pośredników – prawników lub urzędników.

    Jakiś czas temu odbyłem wizytę w przedstawicielstwie firmy ubezpieczeniowej, gdzie musiałem zmienić warunki umowy. Rozmowa z ajentem nie mogła trwać długo, bo za plecami czekali ludzie, lecz wypomniałem mu, że jest on w o wiele lepszej pozycji względem tej umowy niż ja.
    O, a dlaczego – podskoczył na fotelu urzędnik. Dlatego, ponieważ pan zna wszystkie niuanse prawne, bo zajmuje się nimi na co dzień, zna przez wielość podobnych spraw treść mojej umowy lepiej niż ja, jej wydźwięk, jej słabe punkty i mocne, a ja mogę posługiwać się tylko językiem codziennego oglądu spraw i wszystkich niuansów nie jestem w stanie dostrzec, wyłapać. Tak więc wszystko polega na a zaufaniu. Przytaknął, skonał głową.

    Wszystko polega – kontynuowałem – na szerszej, niepisanej umowie, która mówi, że urzędnik ma dobre intencje (ma obowiązek być takim), a umowa nie zawiera haków, podchwytliwych przepisów, które mogą zadziałać nieoczekiwanie na moją niekorzyść lub na korzyść firmy.
    Umowa jak przystało na umowę ubezpieczeniową, napisana jest językiem prawniczym, by była ścisła i jednoznaczna, dlatego trudna jest do interpretacji przez przeciętnego, nieobznajomionego obywatela, trudna do bezpośredniej analizy. Urzędnik zaraz mnie poprawił. To jest język ubezpieczeniowy.
    Urzędnik przyklepał zmiany, wykonał ksero, podpisał, podpisałem ja, wręczył mi oryginał i na tym wymiana opinii się zakończyła bo za drzwiami stali następni petenci.

    Moim zdaniem tego rodzaju umowa jak CETA powinna być szeroko tłumaczona z ichniego na nasze by w ten sposób udostępnić jej najważniejsze założenia szerokiej publiczności, bez omijania trudnych punktów, czy wahliwie sformułowanych paragrafów do wykorzystania na szkodę strony umowy. Takiego przekazywania umowy społeczeństwu w najmniejszym stopniu w Polsce nie było, ponieważ coś takiego jest nie do pomyślenia dla polityków – za trudne, zbyt pracochłonne, eee tam, po co ludziom się wgłębiać w paragrafy, my o to zadbamy, itd.
    Taka postawa jest częściowym odzwierciedleniem mentalności folwarcznej. Dlaczego częściowym tylko? Dlatego, ze przyczyn nie organizowania dyskusji przez państwo, nie udostępniania szerokiego umowy społeczeństwu jest więcej niż tylko folwarczność – brak woli, byle jakość, brak pozytywnych przykładów, brak jakichkolwiek przykładów takich dyskusji z przeszłości i inne.
    Folwarczność, to chociaż szeroki, ale margines w tym przypadku.
    Pzdr, TJ

  525. pombocek
    30 października o godz. 19:39
    tę drogę do Nacławia już nam latem prezentowałeś. Wyglądała pięknie, dostojeństwa dodawał jej liściasty baldachim.
    Piękne kolory jesieni..dziękuję stukrotnie.

    PS. przyjrzyj się, proszę, nowym grzybom Neferki, zdaje się, że borowiki jej urosły w ogródku….(przy czym nie mam na mysli tych w kropki)

  526. @tejot 30 października o godz. 19:57

    I dokładnie ten sam problem (brak rzetelnej, skrótowej informacji przekazanej szerokiemu ogółowi zrozumiałym językiem) widziałabym – od początku – w traktowaniu przez rząd PO katastrofy smoleńskiej. I zapewne również wielu innych spraw.

  527. @tejot
    30 października o godz. 19:57
    Przeciętny obywatel nie jest w stanie przeczytać wszystkich aktów prawnych, przepisów obowiązujących i tych co to dopiero będą – jak CETA. Tu jest pole do popisu dla wyspecjalizowanych dziennikarzy – na przykład australijscy robią to całkiem dobrze przekładając z urzędniczego na nasze najważniejsze punkty.

  528. @jobrave
    30 października o godz. 19:04
    A nie przyszło ci do głowy, ze właśnie tak działa wprowadzona przez religie stygmatyzacja i stereotypy? Jak raz miałam inne zdanie niż ty ( och, co za błąd z mojej strony!) i lewy swoje dołożył, bo tez miałam inne zdanie niż on i nie pozwoliłam na obrażanie mnie, to już siedzę w szufladce – „wredna ciotka z Australii” i już można będzie każdą moja wypowiedz zlekceważyć i spostponować, bo wiadomo – ciotka!
    I nie przyszło ci do głowy, ze postępujesz zgodnie z zakodowana w dzieciństwie religia? Dzielić ludzi według nazw a nie wartości?

  529. Co stało się z moimi postami?

  530. A ile ich było? Ja widzę bodajże dwa.

  531. Na marginesie
    30 października o godz. 20:49

    Mój komentarz
    Problem informowania społeczeństwa przez rząd (w Polsce jest to problem nie informowania) o swoich zamiarach, działaniach i wynikach tych działań, to wycinek dużo szerszego problemu – komunikacji w społeczeństwie.
    Obywatele nie pytają, to władza nie mówi.
    Władza ma jakiś problem, wysyła komunikat jakiś, nie wiadomo jaki do obywateli, obywateli ten komunikat nie interesuje, bo po co mają się wgłębiać w jakieś szczegóły, więc władza uważa, ze obowiązek wypełniła i może dalej sama dla siebie być. Tak było z każdą ekipą rządową na przestrzeni ostatnich 27 lat.

    W sprawie katastrofy smoleńskiej informacja poprzedniego rządu była pod zdechłym psem, rachityczna, enigmatyczna, wycofana, co szeroko wykorzystywali smoleńczycy bez przeszkód zawracając głowy obywatelom swoimi spiskowymi teoriami, ściślej mówiąc chałturami, bzdetami wyprodukowanymi przez zwerbowanych naukowców, którym nadano oprawę spiskową by jak największy oddźwięk w społeczeństwie wywołać.
    Społeczeństwo nie lubi zwykłej prawdy, bo jest nudna, nieciekawa, społeczeństwa lubi sensacje, spiski. Im bardziej soczyste, krwawe i pieniężne, tym większe zainteresowanie.

    Brak kultury komunikacji w państwie sprawia, że teorie spiskowe, plotki, sensacje i inne bzdety znajdują posłuch w społeczeństwie i kształtują światopogląd dużej (zbyt dużej) części obywateli, co z kolei tworzy glebę do rozpowszechniania nowych bzdur przez polityków i zyskiwania na nich na nowo poklasku.
    Pzdr, TJ

  532. @Ewa-Joanna 30 października o godz. 21:17

    Ale w przypadku „mandragory” nie chodzi wcale o inne zdanie.
    Chodzi właśnie o wartości – których ona najwyraźniej nie szanuje.
    Nie mówię nawet o łajdackiej insynuacji, że jak zachoruję to uwierzę –
    A już jak będę umierać – to (ojejku, jejku!) się „nawrócę”
    To jest łajdactwo powszechne i praktykowane przez KaKa

    Mówię o braku szacunku dla inteligencji… czytaczy.
    I wciskaniu im kitu. Do tego (chyba) nawiązuje jobrave.

  533. Ewa-Joanna 30 października o godz. 21:29
    O dwa za wiele 🙂

  534. A zresztą bawcie się sami.

  535. tejot
    30 października o godz. 19:57 i pozniej

    Ja tez tak uwazam. Dyskusja jest zawsze potrzebna. Ci co ukrywaja swoje cele, ukrywaja informacje, mowia ze nie ma, tylko manipuluja. Tutaj jest takie pojecie [Offentlighetsprincipen]. Jakkolwiek bym to chcial przetlumaczyc bedzie zle. To jest dosc unikalne pojecie, bardzo podobne we wszystkich skand. krajach. Co to jest za pojecie najprosciej wytlumaczyc tym, ze kazdy moze zazadac i musi otrzymac informacje go interesujaca. Sa wyjatki inf tajne i ogolne typu journale lekarskie. Ograniczenia sa regulowane prawem ().

    Cytuje text po polsku ze strony rzadowej oficjalnej
    //
    Jawność Zasada jawności
    Zasada jawności polega na tym, że działalność organów administracji państwowej, parlamentu i sejmików podejmujących decyzje na poziomie lokalnym powinna być, na ile to tylko możliwe, prowadzona w sposób otwarty. W celu zagwarantowania jawności prowadzonych działań zasadę powszechnego dostępu do dokumentów urzędowych wprowadzono do jednej z ustaw zasadniczych – ustawy o wolności prasy.

    Zasada jawności oznacza, że każdy ma prawo dostępu do dokumentów urzędowych. Dokumenty wpływające do lub wychodzące z Kancelarii Rządu i innych urzędów, np. listy, decyzje i badania, są najczęściej powszechnie dostępne. Zgodnie z podstawową zasadą wszystkie dokumenty przychodzące muszą zostać zarejestrowane przez urząd przyjmujący.

    Zapisków i szkiców nie traktuje się z reguły jako dokumentów urzędowych. Jeśli obywatel chce dowiedzieć się, jakie dokumenty znajdują się w danym urzędzie lub zapoznać się z nimi, może skontaktować się z urzędem.

    Zasada jawności oznacza również, że urzędnicy i inni pracownicy organów administracji państwowej na szczeblu krajowym, regionalnym i lokalnym mają swobodę informowania o nieprawidłowościach. Oznacza to, że mają oni prawo informować np. media o sprawach, które w innym wypadku są poufne (z wyjątkiem pewnych kategorii informacji) i nie mogą zostać za to ukarani
    //

    Ta regula jest dosc dobrze pilnowana przez wszystkich tutaj.

    Pzdr seleuk(os)

  536. Moge dodac do tego od siebie, ze urzednicy sa tez obywatelami (gdyby ktos nie zrozumial textu) 🙂
    seleuk

  537. @Na marginesie
    30 października o godz. 21:33
    Dotarłam tylko do postu jobrave wyrażającego jakieś strachy przed paniami i twojej odpowiedzi. Tejże nie czytałam, bo nie interesują mnie dyskusje religijne. Poza tym mam parszywie mało czasu i nie nadążam z czytaniem – mogłam misnac to i owo.
    Na wszelki wypadek, gdyby jobrave poczuł się dotknięty – przepraszam.
    A tego rzekomego ateisty od dawna nie czytam, bo nie moja bajka.

  538. @seleuk(os)
    30 października o godz. 21:36
    Freedom of information – tak się to u mnie nazywa. Czasem chytrusy każą sobie za to płacić, ale informacji udzielą. Poza tym każdy urząd jest wyposażony w szereg ulotek informacyjnych na rożne tematy i w różnych językach.

  539. @Ewa-Joanna,
    E tam, zaraz dotknięty, bez przesady, ja tylko broniłem kruchego mężczyzny przed kobietami, które chciały zjeść go w zupie. 🙂

  540. @tejot 30 października o godz. 21:30 @seleukos, @Ewa-Joanna

    Brak kultury komunikacji – jak najbardziej. Ale poza tym chyba powszechny brak zaufania? Bo jeśli jakiś spory procent obywateli z góry zakłada, że rząd notorycznie chce ich wprowadzić w błąd, a rząd nie ufa obywatelom – to mamy to, co mamy. Można to tłumaczyć zaszłościami historycznymi i długoletnią demoralizacją – ale jednak… Jest mnóstwo całkiem prostych rzeczy, które można było zrobić, właśnie w zakresie rzeczowej informacji.

    Z kolei w kwestii zaufania społecznego – Michael Lewis („Bumerang”) opisuje, zestawiając, Grecję i Niemcy. A wszystko to w kontekście niedawnego kryzysu giełdowego. Każdy Grek mówił mu (po przyjacielsku) że Grekom nie można ufać, bo na pewno oszukają. W Niemczech jest wręcz przeciwnie – oni chcą mieć do siebie zaufanie.

    W Grecji nieliczni inspektorzy podatkowi, którzy chcieli naprawdę egzekwować podatki – nie wytrwali na stanowiskach. Od nich OCZEKIWANO nieuczciwości, więc podatki nie trafiały do kasy. Z kolei Niemcom nie przyszło do głowy, że Grecy mogą po prostu sfałszować dane wnioskując o przyjęcie do UE. Gdyby dane były prawdziwe, nigdy nie zostaliby przyjęci. Podobnie Niemcy wierzyli bankierom z Wall Street, kupując ich „instrumenty giełdowe” czy jak to się tam nazywa. Brak zaufania i zaufanie jednych i drugich doprowadziły do ruiny.

    Ale to zaufanie społeczne to jest nawet ciekawa sprawa. Bo na którym biegunie są Polacy? Przy czym zaufanie do rządu i zaufanie do siebie nawzajem są chyba jakoś współzależne?

  541. seleuk(os) 30 października o godz. 21:44
    W punkt 🙂

  542. @Ewa-Joanna,
    Być może mój wpis obronny, był zbyt gwałtowny, jak mnie, czyli osoby nieagresywnej,choć zgryźliwej, ale moja sympatia do Ciebie, tak czy owak, jest stała 🙂

  543. W P. probowano wprowadzic podobne pojecie (w zwiazku z przyjeciem do EU), nazwano to [wiki: informacja publiczna]. Roznice mozna przeczytac w rozdziale /Problemy/
    seleukos

  544. @Ewa-Joanna 30 października o godz. 21:52

    Bo każdy urząd ma na to budżet – i odpowiednio przeszkolonych ludzi, którzy redagują te informacje w sposób przystępny dla zwykłego zjadacza chleba. Od tego chyba należałoby zacząć?

  545. @Na marginesie
    30 października o godz. 22:03
    Myślę, że w Polsce też ma, ale istnieje chroniczna niechęć do podzielenia się wiedzą. 🙂
    Tak anegdotycznie dodam, że kiedyś jako bywalec różnych forów dostawałam pytania o warunki emigracji do Australii i jak mówiłam, że aktualne informacje najlepiej dostać z ambasady australijskiej, to wszyscy uważali, że małpa jestem, sama się wepchłam a innym nie chcę powiedzieć jak.
    Być może jest to również tendencja do zepchnięcia własnych problemów na kogoś? Takie oczekiwanie, że ktoś to za mnie załatwi?

  546. @jobrave
    30 października o godz. 22:01
    No to wszystko w porządku. 🙂

  547. Na marginesie
    30 października o godz. 21:59
    W Gr. sport zwany /oszukiwanie wszystkich przez wszystkich/ doszlo do szczytow absurdu.

    Zeby uzyskac zmiane statusu ziemi podpalano swiadomie lasy eukaliptusowe i uprawy drzew oliwnych. Oba mat. pala sie b. dobrze. Na polnocnej Attyce, gdzie wynajmowalem dom podpalono ok 100 ha oliwek. Zostaly tylko czarne kikuty. Taka ziemia jest bezuzyteczna (nie ma humusu).

    W czasie mojego przejazdu zima przez Tracje do Istambul zauwazylem, ze po tureckiej stronie sa uprawy (mozna uprawiac dwa razy do roku, temp + woda). Po stronie greckiej, ziemia jest splukiwana do morza (brak jakiejkolwiek roslinnosci caly rok). Ten sam typ gleby i klimat.

    W Gr. jest duzo tzw. (przeze mnie) nowoczesnych ruin. Niedokonczone betonowe kikuty z wystajacym zbrojeniem. Urzednik daje pozwolenie za lapowke (fakelaki) i nastepnie sie zmienia. Nastepny tez chce fakelaki. I tak postepuje budowa kikuta (brak srodkow na wiecej fakelaki).
    Kikut taki jest pozniej bardzo kosztowny do rozbiorki. Jest rowniez niemozliwy do dalszej budowy (korozja zbrojenia). Zostaje porzucony bez konsekwencji. Ja, w rozmowach z moimi gr. znajomymi sformulowalem teorie, ze za jakies sto lat beda brac za bilety, jak za Akropolis.
    Jak budowac nowoczesne ruiny.

    Jezeli sie chce zostac miszczem swiata w oszukiwaniu trzeba dazyc do perfekcji, zaczac oszukiwac siebie samego. Tak uwazam, kazdy rasowy sportowiec chce przeskoczyc samego siebie.

    Grecy uwazam sa na poziomie spoleczenstwa klanowego dalej. Dem. atenska byla dem. klanowa (13 klanow). Dzis Gr. rzadzi 7 klanow. Postep.

    pzdr seleukos

  548. Na marginesie (19:37)

    „Jeśli chodzi Ci o moje poparcie stanowiska Ewy-Joanny to… Raz na zawsze: NIGDY nie stanę w obronie skatolonej zawodowej dziewicy Która w dodatku publicznie onanizuje się na forum wizją MOJEJ choroby lub śmierci w sadystycznych łapskach JEJ Boga. Jest to owocem długiej tradycji: niebiańska wizja „błogosławionych”
    obejmowała wieczny ogląd piekielnych mąk – tych INNYCH.”

    Tym sposobem zatem przypominasz wszem i wobec komu to zawdzieczamy wczesne walki gladiatorow. Ja w nich zawsze widzialem cos nadprzyrodzonego

    „Tak to widzieli „ojcowie Kościoła… A instynkt hieny w obrębie KaKa NADAL ma się świetnie. Widzisz, to nie jest klasyczny babski jadzik, Ale ja też potrafię się czasem odgryźć ”

    Faktycznie potrafisz. Uoj potrafisz.

    I niechze bendziesz za to pochwalona
    Tako niechze bedzie i katabasa zona
    Ta od zakrystiana zapozyczona.
    Bo to dzieki wam, kochane damy
    Polkatolstwo mamy takie jakie mamy.

    Wiesz, Namarginesko, tak mi raptem cos do lba szurnelo.

    Czy my uczciwie postepujemy, dowalajac i tylko dowalac PolKaKa? I nigdy nie pochwalajac tej czcigodnej instytucji za nic?

    Ja bym na poczatek wzial powiazania parafialno-gospodarcze.

    Przeciez kazda parafia w Umeczonej zatrudnia ludzi miejscowych do pracy okolo parafialnej. Zakrystiana, czy innego koscielnego dzwonnika lub poslugacza, zatrudnia zdecydowana wiekszosc owych jednostek duchowo przyziemnych. Placac im za to dutkami z tacy. No dobrze, moze czasem rowniez i szeklami z panstwowej, hojnej dla PolKaKi, kasy.

    Jakby tego nie kradl, sa to zaistnienia koscielno pieniezne, ktore podbijaja benbenek ekonomiczny polkatolskiego kraju. UwazamRze nastal NajwyzszyCzas zeby zaprzestac jednostronnosci. W tej naszej napastliwosci na sadystyczne łapska nie naszego Boga

  549. Orteq
    30 października o godz. 22:33

    Kuzyn mojej pierwszej byl dyr Fabryki Narzedzi (??) w Szczecinie. Wczesne 70 lata. Raz wyglosil taka teorie. Dobrze jak pracownicy kradna. Cos z tego zostaje u nich w domach. 😉

    seleukos

  550. A to ze xsiunc za darmo pobiera wiadome uslugi od zony koscielnego zakrystiana to naplewat’. Bo tego nie da sie opodatkowac! No i zakrystianski maz zony potrafi sobie jakos z tym fantem radzic.

    Choc znam jednego ktory nie potrafil. Palnal sobie w leb, skutecznie, ze sztucera. Pociagajac za kurek duzym palcem prawej stopy. Katabasa przeniesli do innej parafii. Zaraz po pogrzebie. Przez tegoz katabasa odprawionym

  551. seleuk(os)
    30 października o godz. 21:36

    Mój komentarz
    Jawność dokumentów w Polsce, nikłe zainteresowanie
    Zasada jawności dokumentów wytworzonych przez organy władzy w Polsce obowiązuje od dłuższego czasu. Na przeszkodzie w jej wykonywaniu stoi bardzo nikłe zainteresowania obywateli wszelkimi działaniami i dokumentami wydanymi przez władzę z wyjątkiem tych, które bezpośrednio dotyczą obywatela i towarzyszy im przekonanie obywatela, ze to jest na jego szkodę.
    Jeżeli nie jest to na jego bezpośrednią szkodę, tylko skutki jakiegoś aktu prawnego, rozporządzenia, dokumentu decyzyjnego będą odległe w czasie i rozproszone, to taka sprawa w ogóle nie podlega zainteresowaniu, a już takie problemy jak z TK, ustawy sejmowe, czy inne akty prawne, są poza wszelką ciekawością przeciętnego obywatela w oparciu o prostą zasadę, wulgarnie wyrażona – a na ch… mi to. Czy mi od tego przybędzie, czy ubędzie?

    Stan świadomości prawnej, obywatelskiej jest na relatywnie niskim poziomie w Umęczonej. Chyba, że jakaś sensacja, bijatyka, ostry konflikt, to my się przyłaczym i zrobim chryję tym złodziejom.
    Z tego powodu każda partia stara się przedstawić potknięcia drugiej partii, a szczególnie tej rządzącej jako niebotyczny skandal obyczajowy, moralny, prawny, w końcu nie ważne jaki, byle był skandal i niebotyczny. Nawet nie ważnym jest, czy oparty na faktach, czy na kłamstwie.

    Klasycznym przykładem jest teoria zamachowa smoleńska, która nie jest oparta na faktach, przeczy faktom, ale jest przedstawiana jako już nie skandal, a zdrada stanu, zbrodnia, spisek, zamach. Część obywateli w to wierzy, bo nie ważne są w takich przypadkach fakty, tylko natężenie, siła głoszenia sensacji. Gdy ta siła jest wystarczająco duża, przestają być ważne fakty, dokumenty, logika, prawo, przepisy, itd. Liczą się emocje. Kto umie porządnie grać na emocjach, ten ma duże szanse na wygraną. Jawność dokumentów staje się wtedy niepotrzebnym dodatkiem, nieszkodliwym wymysłem, który nie sprawi, ze cokolwiek może być uznane jako prawdziwe albo fałszywe. Jawność staje się drugorzędnym czynnikiem, niczego nie dowodzi, niczemu nie zaprzecza.
    Pzdr, TJ

  552. Na marginesie
    30 października o godz. 21:59

    Mój komentarz
    Mała ochota rządzących do informowania społeczeństwa o swoim postępowaniu oraz nikłe zapotrzebowanie w społeczeństwie na informację od rządu wiąże się między innymi z niskim poziomem zaufania (człowieka do człowieka) w Polsce, jak wykazują sondaże, jednym z najniższych w EU, a być może najniższym. W każdym razie ten poziom jest jak państwo demokracji parlamentarnej, które opiera się miedzy innymi na zaufaniu, jest wyjątkowo niski.
    Druga sprawa, to dwie pochodne niskiego poziomu zaufania, a może i nie pochodne, a korelacje – w w Umęczonej nie szanuje się drugiego człowieka oraz słowa swojego własnego.
    Pzdr, TJ

  553. seleukos – 22:42

    Te korzysci z kradziezy. Pozostajace w domu zlodzieja. Cos w tym jest.

    W domu zlodzieja katabasa, posuwajacego zone koscielnego, pozostawaly plebanijne przescieradla do uprania. Wiec i zonie wolno jest zaplacic z tacy. Za jego upranie. I nie tylko jej mezowi za milczenie.

    Wtedy to nie jest zadna korupcja. Wtedy to sie nazywa, po katolicku:

    ZYJ POSROD LUDZI.

    Na zimi zyj. O niebie bendzie jak wody przybendzie. W potopie

  554. @czytelnicy/dyskutanci

    Dyskutowana materia relacji miedzyludzkich w umeczonej, jest pochodna samopoczucia obywatelskiego. Im mniej obywatela w czlowieku, tym luzniejszy i trudniej zauwazalny zwiazek.

    Wnioski sa proste i swa prostota okrutne, bo wystarczy wmowic, lub rozbudzic egoizm i otrzymac w rezultacie zatomizowana „mase ludzka”, z ktora juz bez wiekszych problemow mozna uczynic co sie chce.

  555. tejot
    30 października o godz. 22:43

    Absolutnie sie zgadzam. Ta niechec do szukania info z innych obszarow niz tylko wlasne, bliskie, jest mnie znana. Dlatego uwazam, ze proby jakiegos typu ogolnego ksztalcenia spoleczenstwa w calosci, beda/sa nieskuteczne. Proces takich zmian bedzie generacjami. Uwazam, ze nalezy to sprowadzic do bardzo indywidualneg poziomu. Pokazujac korzysci, od razu widoczne, w bardzo konkretnych problemach zyciowych. Probowalem o tym pisac juz wczesniej. Za sprawce tego opoznienia, bezposredniego sprawce, uwazam KK.

    Moja drobna klotnia z @mohikanin dotyczyla wlasnie (w moim rozumieniu) tego. Piasecki/Mazowiecki byli tymi samymi ludzmi. Dwie strony tego samego medalu. Nie ma znaczenia, ze jeden moczarowiec a drugi natolinczyk. Oboje realizowali konflikt dla publicznosci tylko. Jeden wygral, drugi umarl wczesniej. Kto wlasciwie wygral? Dzisiaj takich konfliktow jest tez pewnie wiele, ale nie moge znac szczegolow. Czasem moge to wyczytac tu na blogu. Wszystkie te maja za zadanie odwrocic uwage, od zainteresowania dzialaniami KK w celu zatrzymania postepu spoleczenstwa. To jest tez moj glowny argument dla sprzeciwu wobec prob pojednania tzw lewicy z KK. Nie chce wymieniac nazwisk. To //pojednanie//, ten dialog ma sie odbywac, jezykiem, pojeciami KK. I sie odbywa. Teraz bo pappa jest ekologiem, albo walczy z globalizmem.

    Zreszta, czy nie widac tu tego na tym blogu? Nie ma moralnosci i prawa poza KK. To znaczyc musi, ze tacy Japonczycy sa wszyscy amoralni, albo hinduisci. Pewnie czesc jest, ale napewno nie wynika to z jakiejs kosmogonii.

    Ale tak poza tym to byc indywidualista jest b. dobrze 😉

    pzdr Seleuk(os)

  556. tejot
    30 października o godz. 22:55
    jestem zdania, że oprócz Dziennika Ustaw, które rząd publikuje (teraz już na stosy przewyższające przeciętnego czlowieka) niezależnie od zapotrzebowania czy myslenia rządzących o społeczeństwie (marszałek Karczewski wyraził się o społeczeństwie niedouczonym lub niewyedukowanym) rząd powinien mieć OBOWIĄZEK upubliczniania nowych ustaw w dziennikach ogólnodostępnych.
    Lata temu to zadanie wypelniała Rzeczpospolita; od czasu, gdy została sprywatyzowana i bez przerwy zmienia się właściciel (została zrepolonizowana?) nie ma chyba nikogo, kto przyblizałby społeczeństwu istotę nowych ustaw, interpretację -nie wiem czy istnieje jeszcze biuro legislacyjno prawne przy Sejmie.
    GW czasami piórem Ewy Siedleckiej i innych dziennikarzy w swoich felietonach interpretuje zapisy ustaw; bardzo dobrze robi to Ewa Siedlecka w wyjaśnianiu zawiłości nowelizacji ustawy dot TKonstytucyjnego.
    Chodzi o to, żeby chętni mieli dostęp do takiej wiedzy.
    Sama nie przebrnę przez zapis umowy CETA; wzorem Australii powinniśmy mieć kilku specjalistów w tej dziedzinie, wszem i wobec ogłaszających znaczenie danego zapisu.

    Problemem jest jakość stanowionego prawa i to od wielu lat. Kiedyś Palikot pokazał ilość dzienników Ustaw „wyprodukowanych” w danym roku; potem mamy taki ambaras, że każdy Urząd Skarbowy interpretuje przepisy skarbowe jak mu wygodnie, albo jak każe prezes danej IZby czy Urzędu.
    Innym klopotem jest powszechna niechęć do czytania treści zawierającej się w tekście na cale strony, choćby to bylo ważne dla społeczeństwa; wielu przywykło do kultury obrazkowej i nijak nie przebrnie przez trudne słowa.
    Z kulturą prawna i ekonomiczną w spoleczeństwei jest źle; zniknęły ze szkół proigramy typu Propedetyka nauki o społeczęństwie, Organizacja przdsiębiorstw i podstawy prawa, niegdyś obecne w szkołach średnich (technikach -nie wiem, czy w liceach)
    O swoich wlasnych doświadczeniach nie będę tu mówiła; każdy z nas ma wiele takich przykladów i może nimi sypnąć jak z rękawa.

  557. seleuk(os)
    30 października o godz. 22:42
    kiedyś się mawiało
    czym chata bogata, w tym pracuje tata….

  558. tejot – 22:43

    „Klasycznym przykładem jest teoria zamachowa smoleńska, która nie jest oparta na faktach, przeczy faktom, ale jest przedstawiana jako już nie skandal, a zdrada stanu, zbrodnia, spisek, zamach.”

    tejotku! Jaki jest rezultat tego przedstawiania? Pozytywny! PiS wygralo wybory, zdobywajac 37% glosow i, nie wiadomo jak, az 51% mandatow poselskich.

    Nie zwalaj ty wszystkiego na propagande. Bo propaganda pisoidalna nigdy nie osiagnela WIEKSZOSCIOWEGO – ponad 50% – wyniku.

    To co Genialny Strateg narzucil Umeczonej w ostatnich wyborach, czyli metode D’Hondta – chodzi o przeliczanie glosow wyborczych na ilosc mandatow poselskish – o pomste do nieistniejacych niebios wola. I nikt sie tym nie przejmuje!

    Choc to nie tak trudno jest pomyslec o nastepnych wyborach. Ktore nie moga przyniesc innego niz ten ostatni wyniku.

    PiS ma za soba ok. 30%, moze wiecej w porywach, poparcia. Moherskiego poparcia. Ono jest znane, dosyc stale i go sie nie da przerzucic na Madagaskar. Co oznacza, ze jedyna PRAKTYCZNA metoda na zapobiezenie wynaturzeniu ostatnich wyborow – 37% glosow dajace 51% mandatow poselskich – jest zrewizytowanie metody D’Hondta. Bo to ona, ta metoda, przez Genialnego wybrana sporo lat temu, przyniosla to ZA WYSOKIE poparcie dla PiSu

    A reszta to irunda. Tak methinks, tejotku

  559. Wiekszosc parlamentarna w Polsce, uzyskana PODSTEPNIE przez PiS w ostatnich wyborach, zaowocuje KRYZYSEM PARLAMENTARNYM w UE. Czy ci donaldtuskowcy brukselscy to takie same neptki jak polskie pelowcy? Podowcami podparci?

    Zal dupe sciska. A serce sie rychtuje to ataku

  560. Konstancja
    30 października o godz. 23:22
    Musze az zacytowac Ciebie:

    // …powinniśmy mieć kilku specjalistów w tej dziedzinie, wszem i wobec ogłaszających znaczenie danego zapisu…//

    To jest wlasnie zadanie uczciwych intelektualistow. Po takich dyskusjach, kazdy moze zajrzec do odpowiedniego fragmentu. I nie tylko CETA. Te dokumenty sa produkowane latami, przez dziesiatki ludzi. Nikt tak naprawde nie moze tego przeczytac samodzielnie.

    Jest jeszcze jeden aspect ktory moge napisac. Ta umowa byla/jest wynikiem niepowodzenia tzw. rund Doha. Prob uregulowania swiatowej wymiany. Obie strony musza sie zgodzic, ze umowa jest lepsza niz brak umowy. Bez tych umow, silni i duzi i tak beda robic swoje, to co chca. Z umowami troche mniej. I bedzie jakas forma kontroli. Niestety, trzeba oddelegowac czas na kontrole. To wada. Same protesty sprzyjaja tylko tym duzym.

    Pzdr Seleuk(os)

  561. @seleuk (os)

    skad Mazowiecki u Natolinczykow ? Poczytaj sobie Witolda Jedlickiego „Zydy i chamy” albo Andrzeja Micewskiego „Wspolrzadzic czy nie klamac”
    Z tego co piszesz to wychodzi czesto takie mieszadlo – „scukrzanie zacieru podgrzanego” (jak mawial dziadek-laborant Janusza Glowackiego)
    Tyle.

  562. @Konstancja

    Tym chata bogata, co ukradnie tata
    Strzez sie ciazy, Lokis krazy (pasuje na Halloween)

  563. ozzy
    31 października o godz. 0:04

    moje pochodzi z dawnego Przekroju, lata świetlne temu…

  564. ozzy
    30 października o godz. 23:56

    skad Mazowiecki u Natolinczykow ? Poczytaj sobie Witolda Jedlickiego „Zydy i chamy” albo Andrzeja Micewskiego „Wspolrzadzic czy nie klamac”
    Z tego co piszesz to wychodzi czesto takie mieszadlo – „scukrzanie zacieru podgrzanego” (jak mawial dziadek-laborant Janusza Glowackiego)
    Ja nie napisalem, ze obaj mieli leg partyjne z odpowiedniej frakcji PZPR. Obaj bezpartyjni, realizowali skutecznie zadania frakcji.
    Listy lektur moich ukladam sam, ale za tips dziekuje. Moze poczytam i poglad zrewiduje na mniej scukrzanym zacierem podgrzewany. To u mnie czasem zachodzi.

    A jaki jest Twoj poglad, do tematow blogowych, poza tym, ze lubisz bluesa i w opozycji jestes do Absolutnego? W ktorej lawce siedzisz @ozzy i za czym glosujesz?

    Tyle

  565. Aateista
    30 października o godz. 17:31

    Po polsku mowi sie ‚nie zasypiac gruszek w popiele’ erudyto.
    Ja to po 30 latach emigracji pamietam.

  566. NeferNefer
    30 października o godz. 15:08

    Trochę Ci podpowiem, Neferko. Duży biały to najpewniej pieczarka lub któryś z jadalnych muchomorów. Obok niego – surojadka (gołąbek), bodaj żółta, ale jest ich 150 gatunków, więc precyzyjnie nie powiem. Kępa szarych pałkowatych to czernidłak, najpewniej pospolity, ale i może być inny, bardzo podobny, których nie rozróżniam – w każdym razie oba jadalne w odległości 100 km od alkoholu. Fotka za nim – też czernidłak (kołpakowaty) – jadalny i smaczny. Potem – purchawka chropowata (wszystkie purchawki, poza tęgoskórem pospolitym, kiedy są w środku białe, są jadalne). A duża kępa małych grzybków: albo grzybówka, albo nieznany mi gatunek czernidłaków, albo któryś z pieniążków (może pieniążek kępkowy, ale widziałem go raz w życiu, to się nie będę mądrzył). Tyle jest słów świętych na święto dzisiejsze. Niech będzie pochwalony grzybowy król Surojadka (w moim Górkowym lesie).

  567. Ewa-Joanna
    30 października o godz. 21:17
    Przepraszam za wszystko, za tę ciotkę. Bywam raptusem potem samemu jest mi głupio. Jesteś mądrą, myślącą kobieta, chociaz charakterną. Nie będę więcej zwracał uwagi na Twoje rządzickie zapędy.

  568. @mandragora, (29 października o godz. 15:40) mam przed sobą książkę „Błaganie o mit” Rollo May’a, wydaną przez Zysk i S-ka w Poznaniu. I nie znajduję w niej wspomnianego wstępu Olgi Tokarczuk.
    Czy możesz się do tego odnieść?

  569. Slusznie zauwazone, accie. Tak trzymac. Na emigracji przebywajonc tak trzymac. Przebywajonc w skansenie pn. Pomroczna, nothing goes

    Przed zasypianiem gruszek w popiele ostrzegano już w pierwszych tekstach pisanych po polsku. Mikołaj Rej z Nagłowic zanotował w „Krótkiej rozprawie między trzema osobami Panem, Wójtem i Plebanem”:

    „A ja też przy swym kościele,
    Nie zaspię gruszki w popiele.”

    Pierwotnie zwrot zaspać gruszki w popiele oznaczał, ni mniej ni więcej tylko, siąść przy gruszkach ułożonych w gorącym popiele po to, by się upiekły i zasnąć przy tym. Skutkiem zbyt długiego przebywania w wysokiej temperaturze owoce mogły się zwęglić i nie nadawały się do zjedzenia. Z czasem związek wyrazowy zasypiać gruszki w popiele nabrał nowego, metaforycznego znaczenia: przegapić właściwy moment, nie dopilnować czegoś, zlekceważyć pracę. Do dziś mówi się przecież do kogoś, kto zwleka z działaniem, nie śpij, obudź się.

    I na koniec najwazniejsza pierdola w tej gruszkowej pierdole

    Jest calkowitym błędem mówienie o zasypywaniu gruszek w popiele w znaczeniu odłożenia sprawy na później.

    Czyz nie mozna bylo tego wylozyc wprost?

  570. @anumlik, (30 października o godz. 11:05) dziękuję za odpowiedź. Fromm napisał 22 książki i setki artykułów. Nie mogę znać wszystkiego, dlatego zapytałem.
    Rozumiem o co Ci chodziło. Fromm doprecyzował tę tematykę w książce „Niech się stanie człowiek. Z psychologii etyki”.
    Przy okazji, z racji problematyki tego blogu, przekartkowałam na nowo „Zdrowe społeczeństwo”, w którym sporo pisze o religii.
    Wrzucę parę cytatów, jak będę przy czasie.
    Pozdro

  571. Nie ‚zasypywanie’ tylko ‚zaspanie’. Nie tyle gruszki co pietruszki. Dejta seczego. A tak w ogole to chyba siem udam

  572. @Lewy, (30 października o godz. 19:40) wypieściłem już sobie w głowie, czyli w niczym, błyskotliwą odpowiedź, zaczynającą się od słów „czcigodny starcze” ….
    Ale po przeczytaniu tego, co napisałeś (31 października o godz. 8:08 ) do @Ewy – Joanny, z przyjemnością wyrzucam rzeczoną błyskotliwość do kosza. Szacun Man!
    A przy okazji, łączy nas stosunek do Boya 🙂

  573. A propos zaufania, wzajemnego zrozumienia pozowolę sobie na małą analogię.
    Fizycy wyróżniają trzy siły wiążące materie; wewnątrz jądrową, grawitacyjną i elektromagnetyczną. Te dwie pierwsze posłużą mi za analogię
    Wewnatrz jądrowe wiąże najsilniej, ale mają bardzo ograniczony zasięg. Grawitacyjne jest słabe, ale ma szeroki zasięg. Do rozerwania sił wewnątrz jądrowych potrzebna jest duża energia, co z kolei wywołuje jeszcze większą energię jądrową.
    Ad rem. Podobne słabe i silne siły wiążące występują wśród ludzi. Co jest odpowiednikiem owej słabej grawitacji ? To jest siła empatii, zaufania, przychylności, tolerancji… Jej zasięg oddziaływani jest duży, jakoś jednoczy ludzi, ale brak jej mocy, gdyż ludzie podlegający tej sile nie są fanatykami.Dziala ona długofalowo(np. Bartoszewski), ale w każdej chwili jej oddziaływanie może zostać zakłócone wręcz zawieszone przez to bardziej spajające ludzi oddziaływanie „wewnątrz jadrowe”, a tą spajającą siłą są; nieufność, wykluczenie, nienawiść, brak tolerancji, fanatyzm (tu wielkim mistrzem był pewien Adolf, a małym jest Prezes wszechczasów). Ponieważ to oddziaływanie ma ograniczony zasięg, ludzie mu podlegający muszą się zawsze znajdować w kupie.Najlepiej służy temu kościół spędzających ich do kupy conajmniej w każdą niedzielę.
    Niestety słaba siła jest słaba(przepraszam za ten pleonazm) i łatwo przegrywa z tą silną siłą(znów pleonazm).
    W sobotę Duda był w Starym Sączu.Zjawiła się tam nieliczna grupka z Krakowa ze skromnym transparentem „Duda czytaj Konstytucję”. Grupka ta została zaatakowana przez fanatycznych reprezentantów mocnej siły,opluta, zwyzywana, i dopiero chroniona szpalerem policjantów zdołała się wydostać z oblężenia. Zaiste był to wybuch nuklearny.
    – To nie ich rynek ! – krzyczeli – Oni nie mają prawa tu być !
    Jest źle a będzie jeszcze gorzej. W 1931-32 roku był taki śmieszny człowieczek, wrzeszcący, wygrażający. W dwa lata później już nikt się ne śmiał. Jak to się stało, że ten inteligentny naród nagle kompletnie zgłupiał ?
    Czy nie zmierzamy w tym samym kierunku ? Opanowanie sądownictwa, szkolnictwa, tworzenie zielonych ludzików SA przez Macierewicza ? Na szczęście jesteśmy dla świata niegroźni tak jak niegdyś Niemcy, więc tylko grozi nam autarkiczny skansem a la Łukaszenko.
    Ale Trump, też śmieszny człowieczek…ja se ne boje, ja mam raka – wesoło powiedział rodak Szwejka.Ja też nie musze się obawiać, bo jestem stary. Ale szkoda mi wnuków.

  574. „Na szczęście jesteśmy dla świata niegroźni tak jak niegdyś Niemcy”

    niegroźny = niewiele znaczący
    bagatelny, banalny, błahy, drobny, niegodny uwagi, nieistotny, nieszkodliwy, nieważki, nieważny, niewinny, nieznaczny, trywialny

    Dokładnie, tak jak niegdyś Niemcy.
    Na szczęście dla kogo?

    Ojczyzna polszczyzna 🙄

  575. seleuk(os)
    30 października o godz. 23:52

    Mój komentarz
    Dyskusja o TIPP, CETA i innych porozumieniach sprawdza się samoistnie w Umęczonej do ścierania się memów.

    1) ONI chcą nas oszukać

    2) Korporacje już nas podporządkowały, a CETA jeszcze bardziej nas zniewoli

    3) Globalizacja, to narzędzie w rękach ONYCH, którzy dążą wszelkimi sposobami do rządzenia światem, a w końcu to utworzenia rządu światowego.

    Kim są ONI? ONI, to coś na kształt złego, może zostać onym każdy, którego prawi obywatele postrzegają jako:
    agenta obcych sił
    obcą siłę
    reprezentanta obcych interesów
    dobrze opłaconego polityka, który realizuje wytyczne onych
    naiwnego polityka, który tego nie wie, a realizuje wytyczne onych
    polityka, na którego są haki i dlatego realizuje wytyczne onych
    nieświadomego obywatela, wychowanego przez światowe korporacje medialne, leminga, który jest marionetką, bezwolnym obywatelem subtelnie sterownym przez media, banki, reklamy i w ogóle przez konsumpcjonizm
    Itd.

    Jakikolwiek temat wrzucić do internetu, to w Umęczonej prędzej czy później zejdzie ten temat pod wpływem żądnych sukcesu trolli na rząd światowy, USrael, anglosaskie morderstwa, knowania pejsatych, spiski masonów, sojusz niemiecko-rosyjski (kondominialny), oszustwa banksterów, kontrole szlaków handlowych przez USRael, ogłupianie ludzi w Polsce przez Rzeplińskiego, który był małomówny na roku studiów razem z Prezesem, nieprzyjemny typ, tylko pejsów mu brakuje, itd., itp. Lista tematów jest wielokrotnie dłuższa.

    Taka sieczka pojęciowa, takie gotowce krążą w internecie i są pożywką dla wojsk specjalnych, czyli oddziałków trolli (przeważnie ochotników pracujących dla własnej satysfakcji), którą to pożywką zatruwają oni blogi, witryny medialne io inne sajty ku uciesze własnej i poczuciu zwycięstwa sprytnego kłamstwa nad bezwolną prawdą.
    Pzdr, TJ

  576. @NeferNefer
    30 października o godz. 15:08

    Sorry za „pozostawienie na śniegu”, ale to był ze wszech miar intensywny weekend, padałem bez przytomności już przed północą 🙁
    Bałwanek był prawdziwy, śniegowy, bo to było na wysokości blisko 3000 mnpm.
    Rozpoznawania grzybów podejmuję się tylko wówczas, gdy je widzę w naturze i mam moje grzybowe księgi pod ręką. Na zdjęciach rozpoznaję ewentualnie gatunek, ale na podstawie obrazka wolę nie doradzać nikomu konsumpcji, zwłaszcza grzybów starych, choćby ich „tożsamość” nie budziła wątpliwości.
    Aby nieznany grzyb zidentyfikować, należy obejrzeć go w naturze lub na bardzo wyraźnych zdjęciach z każdej strony – kapelusz, trzon (cały, z nasadą) od góry, od spodu, z profilu, przyjrzeć się budowie i barwie blaszek etc.
    Dobrze jest mieć solidny atlas grzybów.
    W internecie widziałem już (także w „Polityce”) poradniki, jak odróżniać grzyby jadalne od trujących, z mylącymi ilustracjami, bo autor pomieszał obrazki!

  577. @tejot 31 października o godz. 10:10

    „Przeważnie ochotników pracujących dla własnej satysfakcji”

    Trudno powiedzieć, czy to są tylko -i czy przede wszystkim- ochotnicy. Sądząc z niektórych publikacji (np. Newsweek) przynajmniej niektórzy są płatni. Armia trolli zatrudniana przez Putina nie jest raczej dla nikogo tajemnicą. Chodzi nie tylko o pro-moskiewską propagandę, ale także o masową dezinformację i sianie chaosu.

    W Polsce przed wyborami internetową armią trolli sterował Paweł Szefernaker – za co otrzymał po wyborach dość wysokie stanowisko w rządzie PiS. O tym, jak „właściwe” treści trafiają do widzów za pośrednictwem mediów publicznych – można obecnie napisać tomy – tyle jest materiału do wykorzystania.

    Z kolei co do „IV parafialnej”, jak to nazywa ktoś mi bliski – ona też jest faktem. Kościół zawsze dysponował armią szpiegów. W ubiegłym wieku „Sodalitium Pianum”, tajna policja Piusa X miała efekty działalności godne Czeki. Benedykt XVI kazał swoim funkcjonariuszom „wchodzić w internet”, infiltrując wszystkie środowiska. W polskich warunkach – wabikiem dla kuriewnych trolli są wszelkie treści ateistyczne i krytyczne wypowiedzi o KaKa. A nawet (może przede wszystkim) trzeźwa ocena dogmatów KaKa. Przykłady działalności religianckich trolli widzimy stale na tym forum – chyba głównie dlatego, że jest ateistyczne 🙂

    Z kolei co do roli wszechobecnego KaKa w Polsce – nie łudźmy się. Kuriewnym nie zależy ani na spokoju w kraju, ani na silnym państwie, ani w ogóle na dobru obywateli. Wręcz przeciwnie. W ramach Vatileaks ujawniono list nuncjusza papieskiego w Polsce, xiunca nazwiskiem Migliore, w którym radośnie donosił, że rząd polski boi się Rydzyka, a Kościół może owego Rydzyka uaktywnić na każde żądanie – jako „lwa” czy coś w tym rodzaju. To jest ze strony KaKa ŚWIADOMA i KONSEKWENTNA destabilizacja i działanie na szkodę kraju.

    A to są tylko niektóre siły działające m.in. w internecie na rzecz promocji własnych interesów – które (niestety) obejmują dezinformację, sianie chaosu i rozpowszechnianie oczywistych łgarstw. Czy jest w tym wszystkim jakiś aspekt pozytywny? Chyba wzrost krytycyzmu – na zasadzie „sink or swim”. Tak jak zalew wszechobecnej reklamy uczy krytycyzmu w ocenie oferty. Tyle tylko, że (chyba) nie każdego…

  578. Tobermory
    31 października o godz. 12:31

    Nic to. A o grzyby pytałam z ciekawości, zbierać ani jeść nie będę, nie znam się i za duże ryzyko. Nawet zdjęcia czy atlas mi nie pomagają, wszystkie grzyby wyglądają podobnie jedne do drugich. Chwila nieuwagi grozi śmiercią lub kalectwem :/

    Ale z pięknych muchomorów w ogrodzie to się ucieszyłam, są prześliczne:) najśmieszniejsze że szukałam ich po zagajniku z aparatem a można było nie wychodzić z domu. Pierwszy raz w tym roku się pojawiły, nigdy wcześniej ich nie było. W ogrodzie jest sosna i brzoza, krzaki i ściółka, nie mam, jak sąsiedzi obok, wymanicurowanego, przystrzyżonego na jeża jednolitego trawnika i dlatego są grzyby. Kosy, sikorki, sroki, szpaki, wilgi i żabki (nie latają) też, a raz nawet był krogulec (zwabiony małymi ptaszkami latającymi do karmnika) Żeby tak jeszcze własnego jeża mieć:) ale ślimaki to mogłyby się wynieść :/

    @pombocku

    Bardzo dziękuję za informację – to, jak pisałam wyżej, ciekawość bo niczego nie będę zbierać, za duży ze mnie grzybowy neptek.

    @seleukos

    Przepraszam że nie odpowiedziałam na ofertę bajki o kocie ale miałam wtedy bardzo dużo innych rzeczy na głowie i mi umknęło. Do stasieku też miałam odpisać i w końcu mi się zapomniało. Przepraszam was obu.

    ***
    Przez jakiś czas będzie mnie mniej na blogu, pozdrawiam wszystkich.

  579. @NeferNefer
    31 października o godz. 14:20

    Z grzybami – bardzo rozsądnie.
    Fascynujący jest fakt takiego „zagrzybienia” miejskiej (?) działki.
    Widać bardzo ekologicznie obeszli się z nią budowniczy waszego domu, brawo.
    Czy jest tam też w pobliżu jakiś naturalny las?

  580. @mohikanin przedostatni 31 października o godz. 8:22

    @mandragora, (29 października o godz. 15:40) mam przed sobą książkę „Błaganie o mit” Rollo May’a, wydaną przez Zysk i S-ka w Poznaniu. I nie znajduję w niej wspomnianego wstępu Olgi Tokarczuk.
    Czy możesz się do tego odnieść?

    Komentarz mój:
    Czy Ty NAPRAWDĘ nie rozumiesz tego, co czytasz? Spróbuj przeczytać jeszcze raz, do skutku. I nie wywołuj z lasu… „mandragory”.

  581. Na marginesie
    31 października o godz. 14:16
    Nie jestem całkiem pewny, czy katotrolle są wydelegowani i opłacani przez Kaka, czy też są to bezinteresowni ochotnicy. Przecież kościół ma mnóstwo,szczerych popleczników i spora część tej miłości skapuje na pis. Podobnie było z tymi pożytecznymi idiotami o których mówił Lenin. Niedołężny Aateista nie zasługuje na żaden żołd. No może ci inni, ta trójka, która tu się ujawniła od niedawno, bardziej kompetentna, powinna dostać jakieś gratyfikacje ?
    „Lew” Rydzyk, to z pewnością prawda. To prawdziwy bicz boży na demokrację.

  582. @Lewy 31 października o godz. 14:52

    Naturalnie masz rację. Co do opłacania – „zapłatą” może być (rzekomo obiecane) wieczne zbawienie – łącznie z niebiańską wizją wiecznie smażących się „grzeszników” – czyli nas 🙂 Tak to widział (chyba) św. Augustyn, a w każdym razie jeden z „ojców” KaKa pisząc o raju. Nie łudźmy się, że ta wizja całkiem straciła swój upojny urok.

    Poza tym FIRMA o której mówimy dysponuje olbrzymim kapitałem ludzkim – który poza mąceniem nie ma przecież nic do roboty. Czym zajmują się np. emerytowani xiunce? Albo przejęte swoją rolą katechetki? Nawracaniem „grzeszników” – w internecie. Bo w innej formie do owych „grzeszników” przeważnie nie mają dostępu. Do ględzenia i „przewodzenia gawiedzi” zostali przecież wychowani i wykształceni. A że byt mają zapewniony… No to „zapłata” w sensie dosłownym jest w naturze. Oni są przecież z definicji – dyspozycyjni i posłuszni.

    W dodatku jest cała armia świeckich i pół-świeckich aktywistów. Widziałam już w necie różne odmiany, jeden proponował mi rekolekcje ignacjańskie – obejmujące całkowite przenicowanie osobowości – czy coś podobnego. Nie skorzystałam, ale wiem, na czym polegają owe rekolekcje. Nie polecam nikomu takiego prania mózgu! Inny z kolei oferował mi religię w postaci dania, które sam przyrządzi – i które na pewno będzie mi smakować! No, no, no.

    W sumie owe katechetyczne wysiłki zmierzają (mam wrażenie) do znalezienia haczyka, żeby wstępnie zainteresować ateistów, na zasadzie, jeśli brzydzisz się religią to jej nie znasz – ale ja ci ją przyrządzę tak, że przełkniesz, chociaż się zakrztusisz 🙂 Mus głoszenia mają nie mniejszy niż dezerterzy, po prostu trochę inaczej go realizują.

    Ale cóż, pożyjemy zobaczymy. Podejrzewam, że wszystko przed nami – obywatelskie forum z „ateizmem” w nazwie to zbyt łakomy kąsek, żeby mogli go ominąć. Poczekajmy…

  583. Kultura komunikowania się PiSowców ze społeczeństwem na przykładzie miasta Gdańska

    W Gdańsku radni miejscy (większość ma PO) podjęli inicjatywę nadania imienia Gintera Grassa jakiemuś rondu w mieście.
    Sprzeciwiają się tej inicjatywie gorąco, chaotycznie i niegodziwie radni PiSu.
    Oto co powiedzieli radni PiS o Grassie:

    „Radni Prawa i Sprawiedliwości przypominają, że pod koniec swojego życia Grass przyznał, że w młodości służył w oddziałach Waffen-SS.”
    „Czym tak naprawdę Grass różnił się od pierwszego lepszego żołnierza SS? Problemem przysłowiowego Hansa było to, że on nie napisał później żadnej książki, nie był znanym muzykiem czy sportowcem i w rezultacie nie mógł odkupić swoich dawnych win. Pan Grass miał talent do pisania, ale czy to może usprawiedliwiać jego zachowanie w młodości? Nie sądzę. Moim zdaniem, niczym on nie różni się od oprychów, którzy ze swastyką biegali po polskich lasach”

    Powyższa wypowiedź jest tak charakterystyczna dla PiSowskiego sposobu postrzegania świata, świadcząca o kłótliwości funkcjonariuszy partyjnych, ich kłamliwości i niepowstrzymanego dążenia do oczerniania każdego, z którym się PiSowy działacz nie zgadza. W tym przypadku chodzi o zmarłego w 2015 Grassa, zasłużonego dla polsko-niemieckiego porozumienia jak mało kto, pisarza o randze międzynarodowej, laureata nagrody Nobla, urodzonego w Gdańsku.

    Logika wyznawana przez radnych PiSu jest następująca:
    Grass był Niemiec, a jak Niemiec, to nie wiadomo, czy nie był wrogiem Polaków. Nie dość, że Niemiec, to w dodatku SSman. A jak SSman, to z pewnością był oprychem, który „biegał po lasach”.
    Idiotyzm tego rodzaju logiki jest tak rażący, że nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać. Światopogląd zredukowany do infantylizmu, który przejawia się w wiedzy i opinii o Niemcach jako SSmanach, halt, Hande hoch, SS Obersturmbahnfuerer Brunner, heil Hitler.
    Memy nabyte w dzieciństwie podczas oglądania filmów wojennych, w tym Stawki większej niż życie, procentują zidioceniem.
    Hejterów nie sieją, oni sami przypominają się, że istnieją.

    Kolejny incydent w Gdańsku pokazuje PiSowską metodę docierania do prawdy.
    Grass był w SS. A jak był w SS, to niczym się nie różni od oprychów, czyli był oprychem.

    W pełni analogiczna metodę stosują smoleńczycy do „udowadniania” swoich hipotez wybuchowych. A mianowicie twierdza oni, że z samolotu Tu-154M w Smoleńsku odpadały elementy przed brzozą i za brzozą. Odpadały wskutek zderzeń z koronami drzew, to jest fakt. A więc samolot rozpadał się w powietrzu. A jeśli samolot się rozpadał, to musiały się do tego przyczynić potężne siły. Bo żeby tak potężny blisko stutonowy samolot (wg Prezesa Tu-154M, to ucywilniony ruski bombowiec) się zaczął rozpadać, to musiały być i były w nim wybuchy. C.b.d.o.

    Tym sposobem od marudzenia o „rozpadaniu się” samolotu Tu-154M w powietrzu PiSowi eksperci gładko przechodzą do wybuchów.
    Podobnie z Grassem. Był w SS? Był. Organizacja SS była zbrodnicza? Była. A więc kim był Grass? Co najmniej oprychem.

    Nie należy oczekiwać od ekipy rządzącej wywodzącej się z PiSu by stosowała inne metody informowania społeczeństwa, inne techniki przekonywania niż te przedstawione na dwóch przykładach powyżej.
    Pzdr, TJ

  584. Tobermory
    31 października o godz. 14:39

    Dołożyłam jedno zdjęcie ogrodu. Na końcu w lewym rogu jest olbrzymia sosna, przypuszczam że razem z brzozą wpływają na środowisko sprzyjające grzybom. Ale nigdy nie było ich tyle ile tej jesieni. Działka jest podmiejska, w okolicy nie ma żadnego lasu (niektórzy sąsiedzi też mają sosny, ale ci obok wszystko wycięli) ziemia gliniasta a dom jest z początku lat 60 więc co budowniczowie robili nie mogę wiedzieć;)

    https://goo.gl/photos/nYAYjntE14cMRm2c9

    Broń na stole naszykowana na kota sąsiadów.

  585. @tejot 31 października o godz. 15:47

    Nie chcę znowu o religii… ale to jest po prostu manichejska wizja rzeczywistości, wywodząca się z założenia, że świat jest czarno-biały i rządzą nim dwie siły – dobro i zło. W związku z tym człowiek może być albo dobry, albo zły – bez niuansów. Jak odbyło się potępienie prezydenta Komorowskiego, katolika przecież? Po cichu. To była taka szeptana propaganda, prowadzona (jak najbardziej!) w kościołach i zakrystiach. Czytałam gdzieś o tym, że jakieś zakonnice zrezygnowały z usług lektora, bo był zwolennikiem (a kysz! a kysz!) prezydenta Komorowskiego.

    To jest tylko drobny przykład tego, jak wygląda opluwanie wskazanych osób. Swego czasu regularnie czytałam felietony Magdaleny Środy i Tomasza Jastruna. I zawsze była, niezawodnie, nagonka w komentarzach. Nie żeby zaraz merytorycznie albo żeby ktoś się odniósł do treści felietonu. Nic z tych rzeczy! To było opluwanie OSÓB, moim zdaniem zbyt konsekwentne i zbyt dobrze zorganizowane, żeby było przypadkowe.

    Po tym, jak Nergal czyli Adam Darski podarł biblię na koncercie, jego występ jako jurora został oprotestowany lawiną JEDNOBRZMIĄCYCH listów słanych do telewizji z żądaniem pozbycia się Nergala JAKO JURORA. Akcja była zorganizowana przez Kościół. Szczujne nagonki na ludzi obserwuje się w Polsce nie od dziś – a w kręgach konfesyjnych wystarczy dyskretny szept: „on jest tego no, wicie rozumicie… trzymajcie się od niego z daleka.” dlaczego? Lepiej nie dociekać. Bo xiunc, jak się zdenerwuje, schlasta w niedzielę z ambony…

    A jak działa podobne profilowanie na arenie politycznej – mamy przecież przykład Iraku. Prezydent G.W. Bush, „born-again Christian” naprawdę ględził o „osi zła” i wierzył, że Saddam Hussajn jest złym człowiekiem – bo przecież dybał na jego tatuńcia! I nie było siły, wciągnął cały kraj w kretyńską wojnę, skutecznie destabilizując cały region.

    Zresztą naiwne profilowanie – ocenianie wszystkiego (nie tylko ludzi) w prymitywnych kategoriach dobra i zła dostrzegam nieustannie – w wypowiedziach (no tak!) religiantów. Niektórzy mają tak zakodowane, że nie potrafią sklecić zdania bez oceny – to jest ZŁE.

    Obiektywna ocena rzeczywistości, albo zniuansowany jej ogląd, po prostu nie są nawykiem. Niestety. Brak pracy u podstaw, a raczej praca u podstaw – na nie. Bo czego można wymagać od systemu nauczania, w którym podstawa katechetyczna obejmuje potępienie ateizmu?

  586. Lewy
    31 października o godz. 9:30
    Fizycy wyróżniają trzy siły wiążące materie
    …………………………………………………………
    Cztery.

  587. zezem
    31 października o godz. 17:07
    Ok

  588. Dziękuję za zwrócenie uwagi, @mohikanin przedostatni. Tak to jest, jak się za bardzo zaufa własnej pamięci. I dokładnie nie sprawdzi.
    Faktycznie nie chodzi o wstęp, ale o recenzję książki:

    INFORMACJE SZCZEGÓŁOWE O ZAPISIE
    Dział bibliografii: Teoria literatury
    – Psychologia literatury
    Rodzaj zapisu: recenzja
    Autor: Tokarczuk Olga – szczegóły

    Tytuł: Uzdrawiający mit
    Źródło: Charaktery, 1997 nr 5 s. 33-34 – szczegóły

    Numer zapisu: 750686 (ZS)

    Dotyczy zapisu:
    książka w haśle rzeczowym: Błaganie o mit, Przedmowa. * Cz. I. Funkcja mitów. Rozdz. 1. Czym jest mit? Życie to nie bajka. Kulty i mity. Odrzucanie mitów. Mit jako wgląd w nieskończoność. Rozdz. 2. Odbicie kryzysu osobistego w mitach: Szatan i Charles. Sen pacjentki o Atenie. Sartre i „Muchy”. Sztuki wyrażające mity. Rozdz. 3. W poszukiwaniu korzeni: W poszukiwaniu swego domu. Mit jako uroczystość. Gdzie sie podziali wszyscy nasi bohaterowie? Mity i moralność – morderstwo w Central Parku. Rozdz. 4. Mit i pamięć. Pamięci potrzeba mitu. Adler [Alfred] i wczesne wspomnienia. Rozdz. 5. Freud [Sigmund] i tajemnica mitu: Edyp – mit odkrycia swego „ja”. Mity o miłości i śmierci. Tragizm prawdy o sobie. Odpowiedzialność nie wina. Uzdrawiająca moc mitu. * Cz. II. Amerykańskie mity. Rozdz. 6. Wielki mit nowej ziemi: Mit pogranicza. Samotność w Ameryce. Przemoc i samotność. Uwiedzenie nowym. Mit Proteusza. Rozdz. 7. Indywidualizm w dobie narcyzmu: Mit i nerwica Narcyza. Nerwica naszych czasów. Mit Horatia Algera. Współczesne zło w raju. Wiek melancholii. Narcyzm, narkotyki i pieniądze. Rozdz. 8. Gatsby i American dream [Scott Fitzgerald: Wielki Gatsby]. Epoka jazzu. Tragiczny sukces. Niezdolni do troski. Bóg w stylu amerykańskim. Świadomość w Ameryce. Mit Syzyfa. * Część III. Mity świata zachodniego. Rozdz. 9. Terapeuta i podróż do piekła. „Boska Komedia” Dantego. Wergiliusz i przeniesienie. Podróż przez piekło. Wolność ku miłości. Rozdz. 10. Peer Gynt, czyli mężczyzna wobec miłości [Henryk Ibsen: Per Gynt]. Utrata swego „ja”. Znaczenie mocy trollów. Wartość rozpaczy. Nieznajomy pasażer. Miłość i odbudowa. Rozdz. 11. „Dzika Różyczka” raz jeszcze [Jacob i Gottfried Grimm: Dornroeschen]. Baśń a mit. Twórcza obecność. I znów „Dzika Różyczka”. Rozdz. 12. Faust – mit patriarchalnej potęgi. Historia Fausta. „Faust” Marlowe’a. Świetność i tragedia [Christopher Marlowe: The Tragical History of Doctor Faustus]. Skamieniałe serce. Katharsis w micie. [1997] – szczegóły

    Podane za: „Polska Bibliografia Literacka”, „Instytut Badań Literackich PAN w Warszawie. Pracownia Bibliografii Bieżącej w Poznaniu.
    Już sam tytuł recenzji: Uzdrawiający mit, mówi sam za siebie.

  589. Na marginesie
    31 października o godz. 16:57
    „Zresztą naiwne profilowanie – ocenianie wszystkiego (nie tylko ludzi) w prymitywnych kategoriach dobra i zła dostrzegam nieustannie – w wypowiedziach (no tak!) religiantów. Niektórzy mają tak zakodowane, że nie potrafią sklecić zdania bez oceny – to jest ZŁE.”

    Mój komentarz
    Kategoryzowanie świata według prostej formuły – dobre/złe oraz ludzi – dobry/zły człowiek, dobre posunięcie rządu prawdziwych Polaków, złe posunięcie rządu lemingów, prawdziwy Polak – dobry człowiek, lewak – zły człowiek, wypłaty są dobre, wpłaty są niedobre, itd. Prezes cacy – potomek powstańca, katolik, Tusk …nia, wnuk Wermachtu (oprych), fałszywy katolik, itd., wynika nie tylko z założonej niegodziwości PiSowców w stosunku do swoich partnerów lecz jest metodą, która zdaje egzamin w ich postępowaniu, dobrze trafia w gusta, dociera do licznych odbiorców w Umęczonej, ponieważ w Umęczonej od wieków króluje myślenie typu tak/nie, głupi/mądry, kochany/nienawidzony, uczciwy/łajdak.

    To nie jest manicheizm, chociaż ma coś wspólnego z manicheizmem, to jest myślenie, szacowanie sytuacji, ocenianie ludzi dwuwartościowo. W tym myśleniu jest mało miejsca na prawdę, zgodność z faktami. Emocje są przed nimi daleko z przodu.
    Jeżeli krajan dopatrzy się cienia wątpliwości w czymkolwiek, to woła – nie, nie i jeszcze raz nie. Jeśli rodak poczuje jakiś cień sympatii do kogoś, to gotów rzucić się w objęcia lub klęknąć przed nim (stosownie do osoby) i oddać sprawiedliwość lub cześć temu, na którym spoczął jego cień sympatii.

    Tego rodzaju myślenie jest strasznie trudne do przełamania, ponieważ jest to najwygodniejsze w świecie myślenie, najłatwiejsze, nie wymagające myślenia, więc cieszące się olbrzymią popularnością w Polsce. PiSowcy to wyczuli, tzn. Prezes to wyczuł i jeżdżą na tym myśleniu-niemyśleniu jak małpa w czerwonym na łysej kobyle. Aż ją zajeżdżą.
    Pzdr, TJ

  590. Lewy 31 października o godz. 9:30 Tobermory troche pozniej

    //…niegroźni tak jak niegdyś Niemcy,…// zanim im zabki nie urosly po zdemilitaryzowaniu pierwotnym.

    Tak ja to czytam. Jadac na zebranie dawno planowane. Troche zainspirowany wczorajszym skrzyzowaniem szabel z @ozzy. Bo co slysze jadac na zebranie dawno planowane. Wiadomosc nowa-stara mnie uderza, ekumeniczna. Juz wsiadl do samolotu, juz wita sie z gaska, juz schodami idzie Lutra blogoslawic, o godzinie 14 msze odprawi ekumeniczna z Prymaska (tutejsza kobitka). Pelno policjantow (koszty) i narodu bedzie (zaproszonego). Tak mnie ta ekumenicznosc uderzyla, ze zebranie przebalaganilem szkicujac. Jakostakos sobie szkicowalem i co z tego wyszlo.

    Jest rzecza pewna, ze lekko jestem jakby… Nie moge znalezc moich /brakujacych ogniw/ do mojego projektu. Wydawalo mnie sie, ze na tym blogu latwo bedzie, bo tu oczytani, nawet ci co sie nie ujawnili.

    Do tejot(a) 31 października o godz. 10:10 spostrzezenia o schematach myslenia (i trollowania) dorzucilem moj szkic z zebrania dawno planowanego, postanowilem zostac ekumeniczny. Kwalifikacje mam, bo czesto latam samolotami okreslonych linii. Moze pod podszewka, stricte katolickich blogow, znajde moje brakujace ogniwa?. Tam to dopiero musza sie cytatami z ksiazek swietych nawalac. Blogi musze znalezc w ktorych moderator dopuszcza wkladki bez czytania. Wczasie najwiekszej goraczki, wejde znienacka opowiadaniem „Spotkalem Jezusa”, ekumenicznie.

    Spotkalem go w wsi Petrothalassa (chyba znaczy Morze kamieni), niedaleko miasteczka Ermioni (staroz. Hermione) co ma pomnik tych co pod Platejami walczyli jeszcze. Ta wies przy morzu jest tak biedna, ze taverny nie ma. To szczyt gr. biedy. Ja tam domek wynajalem, taki jak z Grek Zorba, w gorszym stanie, bo lepszych nie bylo. Sniadania mnie przynosila ta co wynajela, ale na reszte juz nie miala produktow. Rano troche plywalem wplaw i inaczej. Pozniej drzemka, zmotoryzowana wizyta w Ermioni na reszte posilkow i czas wolny. To sie wloczylem po okolicy dookola pieszo, jak temperatura spadala. I wtedy wlasnie spotkalem Jezusa, trzeciego dnia wedrowek, przy spadajacej temperaturze poznego popoludnia.

    Schodze z gory i widze postac pod slonce idaca. Wlosy, broda dlugie, kapa ciemna lekko przybrudzona, w reku kostur sekaty. Wiatr w to wszystko wieje cieply. Jak z religijnego spiewnika. Jak sie mijalismy, to on cos zagadal do mnie, na butelke mineralnej ktora w reku mialem wskazujac. Myslalem, ze na wino plyn chce zamienic, ale nie. Tak i usiedlismy na kamieniach i przelamalismy paliwem i woda sie. A dookola rzesze sie zbieraly. Morze rzesz, na oko ze dwiescie bylo. Wszystkie sie zebraly dookola, zeby obserwowac jak sie przelamujemy woda i paliwem.

    We wsi, co nie miala knajpy, mieszkalem jeszcze ze dwa tygodnie. Spotykalem Jezusa czesto. Nawiazalismy dialog polgebkiem. Nawet cudow dokonalismy rozlicznych on i ja. Ja to konkretnie wode na piwo schlodzone zmienilem, jak sie zorientowalem, ze on zawsze spragnionym jest. I zawsze rzesze byly przy tych cudach. A z ostatniej wieczerzy to mam nawet zdjecia, ktore moge na webie puscic. Apostolow, nas, bylo ze 120. Wszyscy moga swiadczyc i zdjecia. Na tej wieczerzy to Jezus zapodal, zeby nie pic wody. Na ouzo butelke wskazal mowiec…

    Ale to juz inna para gumiaczkow ekumenicznych. Ta historia, wycyzelowana slowotworczo, mam zamiar uraczyc na stricte katolickim blogu. Zobacze co bedzie, jak wypoleruje „Spotkalem Jezusa” temat. To jest tez na temat powodow obecnosci na roznych blogach osob roznych. Ja w kazdym razie u tych stricte, nie po cytaty ide. Jak juz tam sie wkrece, to bede Wam zdawal sprawozdania.

    Na pytanie Na marginesie 31 października o godz. 16:57 (quasi)retoryczne, mam jak zwykle odpowiedz odwrotnie gotowa. Zwiekszyc dawke absurdu 2X. Jak nie pomoze, to 3! (trzy silnia). Jak z bilateralnym konkordatem.

    pzdr Seleuk(os), bo mnie moja wola na Ostatnia Wieczerza (dzisiaj)

  591. Skoro się pojawiła – przytaczam w całości:

    mandragora 29 października o godz. 15:40

    Olga Tokarczuk, którą trudno oskarżyć o „katolstwo” czy „religianctwo”, uważane za śmiertelne grzechy na tym blogu, jest autorką wstępu do książki „Błaganie o mit” R. Maya. Tokarczuk jest absolwentką psychologii. We wstępie do wspomnianej książki pisze, że mit pełni rolę konstrukcji nośnej dla naszej psychiki.
    Nie da się żyć bez mitu. Bez narracji nadającej sens życiu człowieka.
    Żyjemy na obszarze, w którym dominują mity tradycji judeochrześcijańskiej, greckiej. Splatając się z baśniami, których rola częściowo się pokrywa z rolą mitów. Choć cel jest odmienny.
    Każdy rozsądny człowiek wie, że prawda zawarta w mitach nie jest prawdą materialną, typu greckiego. Nie jest prawdą typu alathea (światło).
    To jest prawda typu psychologicznego. Mająca dostarczać wsparcia. Prawda typu emet (skała, opoka).
    Niektórzy, z czasem, na tyle uwewnętrzniają przesłanie mitu, którym się w życiu kierują, że nie tylko uniezależniają się od źródła mitu, ale nawet nie zauważają faktu posługiwania się mitem. Nie wiedzą, że mówią prozą.
    Inni, z różnych powodów, nie są zdolni do wypracowania sobie autonomii od źródła. Ale to chyba nie powód, żeby z nich szydzić. Nie powód żeby szydzić z mitów.

    Pytania: Kto, gdzie i kiedy na tym blogu „szydził z mitów”?
    Skąd bierze się skojarzenie „katolstwa” czy „religianctwa” rzekomo potępianego na tym blogu z pojęciem mitu? Mit jest „prawdą typu psychologicznego”? Nie jest prawdą materialną?
    Katolstwo (ani chrześcijaństwo) NIE OPIERA SIĘ NA MITACH.
    Opiera się na RZEKOMYCH faktach. Dlatego jest jak najbardziej MATERIALNE.

    Czy zmartwychwstanie Jezusa Twoim zdaniem jest mitem?
    Czy przemiana wafelka w ciało Jezusa – po wygłoszeniu odpowiedniej formułki – jest mitem?
    A jeśli nie – to jaki sens ma cały Twój wywód tu przytoczony?

  592. NeferNefer
    31 października o godz. 14:20

    Neferko, twoja informacja, że sypnęły Ci się po poduszką…ten… pod oknem grzyby jak nigdy, potwierdza pewną prawidłowość, o której już napomykałem – że gorące lato sprzyja rozwojowi grzybni wzdłuż i wszerz. Jeśli więc pod koniec lata i jesienią będą spełnione dwa warunki – ciepło i wilgoć – wysyp będzie ogromny. I w tym roku prawie by był. Ale kiedy było ciepło, to równocześnie sucho. Kiedy przyszły deszcze, fest się ochłodziło. Ale oznaki hipotetycznego ogromnego wysypu – były. Bardzo krótko sypnęły się grzyby w lipcu – nietypowo. Potem było gorzej. Teraz znów, jak prawie zima, sypnęło się wiele gatunków późnych, choć przez ludzi zdrowych na głową nie zbieranych. Ja gdyby nie to, że brzydzę się jedzenia od 30. lat, chodziłbym teraz tak nabity grzybami, że sam wyglądałbym jak grzyb. Mnóstwo tego jest z czernidłakami, gąskami srebrzystoszarymi i ciemnołuskowatymi, opieńkami, gąsówkami na czele. A i surojadki, i podgrzybki się jeszcze trafią, i prawdziwki. Tylko maczużnika nasięźrzałowatego nie spotkałem. Ale jabłek z polnych drzew o niespotykanych w handlu starożytnych smakach zebrałem ze sto kilo, nie licząc tych z własnego ogrodu. Bajako.

  593. Na marginesie
    31 października o godz. 17:37

    Zauważ, Namarginesko jak ładnie i w sam raz w tym miejscu jest powiedzone (jak mówił jeden pan Stefan): uważane za śmiertelne grzechy na tym blogu.

    Z ciekawości: czy coś, Szanowna Niereformowalna Ateistko, uważasz albo i nie uważasz za śmiertelny grzech?

  594. @pombocek 31 października o godz. 17:55

    Nie uważam niczego za „grzech” – bo „grzech” to dla mnie puste słowo. „Grzech” jest terminem ze słownika religiantów.

    A co potępiam? Na przykład łajdactwo, którego dopuściła się „mandragora”.
    Łajdactwo powielane w tysiącach wersji przez „wierny” skatolony, szczujny ludek.
    Wredną sugestię, że jak „wróg Boga” (czyli wróg KaKa, bo to przecież na jedno wychodzi!) Że jak taki wróg zachoruje, a może nawet (daj Boże!) będzie umierać to się „nawróci”

    Konkurować z taką podłością mogą chyba tylko odzywki skatolonych wielbicieli embrionów („nie popierasz zakazu aborcji? Szkoda, że CIEBIE nie wyabortowano”).
    I dodam tylko, że ta bezgraniczna podłość jest uświęcona przez instytucję – która wpaja swoim „wiernym” instynkt hieny.

  595. Krótki komentarz do rzekomego wstępu Olgi Tokarczuk w książce R. May’a, „Błaganie o mit”, w tłum. B. Moderskiej (T. Zysk, Poznań 1997).

    Za wstęp u Rollo May’a „robi” motto z „z Narodzin tragedii” Fryderyka Nietzschego: (…) oto teraźniejszość, jako wynik owego ku zniszczeniu mitu skierowanego sokratycyzmu. I oto stoi człowiek bez mitu, wiecznie głodny wśród wszystkich przeszłości, i szuka, grzebiąc i dłubiąc, korzeni, choćby ich szukać miał nawet w najodleglejszych starożytnościach. (Jak na człowieka, który napisał Bóg umarł: niechże za naszą wolą, nadczłowiek teraz żyje – niezłe i na motto się nadające)

    Nie wiem jak recenzja Tokarczuk, na którą w drugiej swej blogowej odsłonie powołała się @mandragora, ale mnie cytat z Nietzschego bardzo przekonuje do tego, że człowiek pozbawiony mitów, to człowiek ubogi. O czym zresztą pisze expressis verbis sam Rollo May na str. 13-14: Poprzez mity zdrowe społeczeństwo uwalnia członków od neurotycznego poczucia winy i nadmiernego lęku. W starożytnej Grecji, na przykład, kiedy mity były żywotne i potężne, jednostka potrafiła stanąć w obliczu podstawowych problemów egzystencji ludzkiej bez paraliżującego lęku i poczucia winy. Dzięki temu filozofowie tamtych czasów mogli prowadzić rozważania nad pięknem, prawdą, dobrem i dzielnością.

    @Mandragora zadała pytanie w pierwszym pojawieniu się na blogu ateistów dlaczego walczymy z mitami. Odpowiedziałem, że nie z mitami, a z mitomanami. Takimi samymi jak @mandragora (skądinąd). Tytuł recenzji Tokarczuk, proszę mandragory – Uzdrawiający mit mówi sam za siebie. Podobnie jak tytuł książki May’a – „Błaganie o mit”. Jeśli w tych kategoriach chcesz widzieć „podszewkę niebieskiej książeczki”, jak to napisałaś do mnie, to cóż… Nie pozostaje mi nic innego, jak się z Tobą zgodzić.

  596. PS
    Skursywiło mi się zupełnie bez sensu od słów „@Mandragora zadała pytanie…” Sorry.