Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

18.10.2016
wtorek

Głosowałem na Szymborską, czyli uroki demokracji

18 października 2016, wtorek,

Chłopak opuszcza lokal wyborczy. Zaczepia go dziennikarz TVN: – Jak się panu głosowało?

– Dobrze. – A skąd pan wiedział na kogo głosować? – Mama mi powiedziała. – A mama skąd wiedziała, na kogo pan ma głosować? – No, w kościele ksiądz mówił. – I na kogo pan głosował? – No…, na tą, na Sz…, Szy… – Szymborską? – podrzucił dziennikarz. – Właśnie na Szymborską. – Wisławę Szymborską? – upewnił się dziennikarz. – Tak, na tę właśnie. – I myśli pan, że będzie dobrym posłem? – No może dla mnie, to nie wiem, ale dla kraju to może coś zrobić.

Fundamentem demokracji są obywatele. Ten chłopak formalnie spełnia kryteria obywatelskie, bo skończył 18 lat i ma dowód osobisty. Takich kryteriów nie spełniają psy, koty i konie, bo nie mają dowodu, dlatego nie mogą głosować, nawet jak skończą 18 lat.

Demokracja to bardzo kruchy system polityczny, do którego ludzkość dojrzewała przez wieki, a dojrzała tylko w niektórych krajach. Swoją dojrzałość demokratyczną wykazali Szwajcarzy, którzy w referendum zagłosowali przeciwko wypłacaniu im przez państwo pieniędzy. Z pewnością Szwajcarzy nie daliby się kupić za żadne 500+, bo w przeciwieństwie do kotów i koni, wiedzą, że rozdawany pieniądz, a więc nie wypracowany, na dłuższą metę jest mirażem bez pokrycia w realnej rzeczywistości.

W Polsce, po upadku systemu gospodarki planowanej, przez 26 lat powoli budowała się demokracja. Jakimś cudem, mimo braku prawdziwych, świadomych obywateli (nie tych od Szymborskiej) zostały stworzone zręby państwa demokratycznego; mniej lub lepiej doskonale trójpodział władz funkcjonował. Kościół nie przeszkadzał. Ba, sprzyjał wszelkim antykomunistycznym ruchom, wydawałoby się, że jest obrońcą demokracji, skoro do swych przykościelnych sal zapraszał Michnika i innych szatanów. Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem (na razie) myślał Bin Laden.

Ale kiedy wróg został spacyfikowany, Kościół przestał się ograniczać. Znów się ujawnił jako instytucja, która ma cele rozbieżne z interesem kraju. Ten rak wżarł się głęboko w tkankę narodu, ma swoje oparcie w tych dziwnych obywatelach-nieobywatelach i ta strona demokracji mu odpowiada, skoro Kościół demokratycznie legitymizuje.

Kościół to nie są jacyś komuniści przyniesieni na bagnetach przez sowietów, to korporacja, która mistrzowsko wykorzystuje słabość demokracji do własnych celów. To on jest odpowiedzialny za ten niszczący proces, jaki ma obecnie miejsce w Polsce. Kaczyński i PiS to tylko pochodna; bez Kościoła, bez tych proboszczów i biskupów, którzy skutecznie wpływają na ciemną masę tak zwanych obywateli, PiS nie doszedłby do władzy. Ta kościelna gangrena toczy wszystkie partie, toż to dotyczy nawet tych nie do końca „prawdziwych” Polaków – Kukizów, Liroyów, Schetynów, Protasiewiczów…

90 lat temu Tadeusz Boy-Żeleński pisał:

„Rola duchowieństwa była zawsze w Polsce olbrzymia. Niepodobna mi w tych szczupłych ramach pokusić się o rozważenie, w jakim stopniu kler, który, uporawszy się z „heretykami”, położył w dawnej Polsce rękę na wszystkim, przyczynił się do pogrążenia narodu w owej straszliwej ciemnocie, w jakiej tkwiliśmy przez cały wiek siedemnasty i trzy czwarte osiemnastego, wówczas gdy inne narody spełniały największą pracę myśli. To pewna, że, jeżeli Polska z tej ciemnoty spróbowała się wydźwignąć, jeśli, częściowo bodaj – niestety za późno – to się jej udało, zawdzięczała to przede wszystkim owym do dziś jakże znienawidzonym w pewnych sferach »Diderotom«, Wolterom i Monteskiuszom, których wpływ wyraził się w pięknym dziele Konstytucji Trzeciego Maja. Ale już było za późno: Polska upadła. I wówczas, dzięki warunkom, w jakich naród się znalazł, zaczął się ów proces, który trudno określić lepiej, niż słowami najszlachetniejszej i głęboko wierzącej pisarki, Narcyzy Żmichowskiej: »między grozą schizmy rosyjskiej a protestantyzmu niemieckiego, duchowieństwo katolickie znalazło grunt wybornie przygotowany pod siejbę swych życzeń i zamiarów; – wszystko, co polskie, przedzierzgnęli na katolickie, wszystko, co katolickie, udali za szczeropolskie, i tak dziś tymi dwuznacznikami zręcznie szermierzą, że odrobili już prawie wszystko, co od początku XVIII w. w sumieniu ogólnym ludzkości uczeni i bohaterowie, rozumni i poczciwi, kosztem krwi, życia i ciężkiej pracy, wypracowali na koniec«”.

I tak koło zatoczyło pełny obrót, znów odrobili już prawie wszystko, spychając Polskę w przepaść. Czy znów bez pomocy sąsiadów sami się rozbieramy, sami narzucamy sobie okupację, znów upadniemy?

Nóż to pożyteczne narzędzie; można nim chleb kroić, ale również można nim zabić.

Podobnie jest z demokracją.

Lewy

Na deser:

Radio_Wieslaw

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 914

Dodaj komentarz »
  1. Lewy nie jest aż tak źle.
    Mógł przecież oddać głos na Galla Anonima.

  2. @Lewy
    Tak trzymać!
    A przy okazji zwierzenie.
    Jako 100% ateiście, mnie się wydaje, że większość ‘wierzących’, nie wierzy.
    Np. taki prezes na pewno nie wierzy.
    On też nie wierzy w zamach smoleński.
    Kłamcy, brrr

  3. @Lewy

    „Kościół to nie są jacyś komuniści przyniesieni na bagnetach przez sowietów, to korporacja, która mistrzowsko wykorzystuje słabość demokracji do własnych celów. To on jest odpowiedzialny za ten niszczący proces, jaki ma obecnie miejsce w Polsce. Kaczyński i PiS to tylko pochodna; bez Kościoła, bez tych proboszczów i biskupów, którzy skutecznie wpływają na ciemną masę tak zwanych obywateli, PiS nie doszedłby do władzy. ”

    Lewy chciałem tylko przypomnieć,ze Prawo i Sprawiedliwość objęła pierwszy raz rządy ( wraz z koalicjantami) w 2005 roku.
    Być może pamiętasz tamte czasy.
    Czym żyły wówczas polskie masy?
    Na pewno nie wsłuchiwały się w teksty kazań i listów pasterskich.
    Gdzie indziej leżała przyczyna takiego, a nie innego wyboru Polaków.
    Była jakaś afera której bohaterami w pierwszym jej akcie byli dwaj Polacy o żydowskich korzeniach.
    Popili, pogadali ponagrywali.
    Póżniej było wielkie Polaków słuchanie.
    Nie Jasnogórskich apeli, ale obrad słynnej komisji.
    Gdzie jedni robili kariery , inni spadali z piedestału.
    Spadali, spadali , a inni rośli, rośli, rośli… i wyrośli.
    To wówczas karierę zrobił m.in Zbigniew Ziobro. Ale nie tylko.
    To wówczas dokonywał się przełom.
    A później to już poszło, jak lawina.
    Smoleńsk,budowanie idiotycznej legendy, żałosne rządy PO, brak sensownej alternatywy.

    I poszło.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jak obywatele nie mają biernych i w konsekwencji czynnych praw wyborczych to i tak nie są obywatelami, a ich głosowanie jest dokładnie tyle samo warte, jakby głosował kot, czy pies.

    Ten chłopek roztropek, to jest typowy polski „wyborca”. Jest zupełnie obojętne na co zagłosuje. Żaden wyborca w Polsce się od niego nie różni. Głosuje tylko na tego, co pokażą mu palcem w telewizji.

    Ja to wcale nie głosuję, bo niby dlaczego mam głosować na tą … jak to było ???? … NSDAP, czy PZPR? Nieważne, jakieś kreatury zmyślone lub wyciągnięta z telewizji. Poza tym jestem bezpartyjny, a my bezpartyjni jesteśmy pozbawieni możliwości udziału w wyborach. Więc niech się partyjna hołota ze swoim kibolstwem sama wybiera.

  6. „Rozdawany pieniądz, a więc nie wypracowany, na dłuższą metę jest mirażem bez pokrycia w realnej rzeczywistości”.
    Ależ pieniądz rozdawany to też jest pieniądz wypracowany, choć nie zawsze otrzymują go wypracowujący. Zgodnie z Twoją logiką nie powinienem otrzymywać rocznego procentu od pieniędzy na koncie bankowym, gdyż to nie ja wypracowałem ten procent (bank to zrobił – ja jestem tylko beneficjentem rozdawnictwa).

  7. Tobermory
    18 października o godz. 17:55
    „zero trafień”. Tak myślałem ,ale to były moje skojarzenia.
    Nieracjonalne.

  8. gregg84
    18 października o godz. 19:28

    Pieniądz dodrukowywany, czyli nie wypracowany, to jest pieniądz rozdawany. Lewy wyraźnie łączy rozdawanie z niewypracowaniem.
    A tak bliżej, to o co Ci się rozchodzi?

  9. „No, w kościele ksiądz mówił” na kogo głosować.

    Ten tekst (brawo, Lewy!) jest o KOSCIELE.
    Ciekawe tylko, że spośród wszystkich komentatorów
    Na razie tylko „stasieku” to zauważył 🙂

  10. gregg84
    18 października o godz. 19:28

    Chyba pomyliłeś blogi, młody człowieku, wyjaśniając dwa razy starszemu od ciebie autorowi rewelację, że rozdawany pieniądz też jest przez kogoś wypracowany. Lewy użył myślowego skrótu – też ich używasz – a ty użyłeś intelektu czepiaka (małpa).

  11. Pombocku, witaj!
    Tak się cieszę, bo się zastanawiałam, co z Tobą

  12. @Tobermory

    (z poprzedniego wpisu)

    Niezamaco używam rzadko, tak mi się tylko przypomniało. Przepiękne zdjęcia, właśnie sobie myślałam gdzie to Cię znowu wywiało.
    Ostatnio mniej piszę, prawie wszystkie panie się czegoś wycofały. A teraz lepiej się ugryzę w tablet bo inaczej napiszę coś o sierioznej rąbaninie i będzie wielka draka w chińskiej dzielnicy.

    Jestem wyjechana to piszę krótko 😉

    @pombocek

    Nareszcie jesteś. Ciebie też mi brakowało.

  13. Stasieku
    Zwracam uwagę :
    Istnieje wiele kościołów bez boga, ale ani jeden bóg bez kościoła. To kościół GO tworzy.
    Nawet Zeus ostatnio zmartwychwstał i rozpoczął nowe życie dzięki rosnącej liczbie wyznawców. I trzeba przyznać, że modły, święta i ofiary na jego cześć sprawiają znacznie więcej przyjemności niż wieczne powtarzanie „zmiłuj się nad nami”.
    Stąd warto pamiętać: wierzymy w instytucję ziemską Kościół a nie jakiś twór abstrakcyjny. JP2 i LK/(łamane przez)JK chyba też się nadają. Ale to potrwa.

  14. Lewy

    Tak mi się spodobało „ksiądz mówił”, że zamiast komentu, swoje stare trzy grosze wtrynię (skrócone) Liczę, że się nie pogniewasz.

    SKĄD SIĘ BIORĄ BRUKOWCE

    „Raz usłyszałem w kościele wyraz „brukowiec”. W tamtym życiu chyba nie chodziłem do kościoła, ale teraz patrzę: wszyscy idą, to i ja polazłem.
    – Ty, co to jest brukowiec? – pytam żonę, mego anioła.
    – Idź do diabła! – ona na to. – Nie mam czasu na głupie żarty.
    Pytam kumpla.
    – Durnia kleisz? – mówi. – Chłop po podstawówce nie wie, co to brukowiec?
    – Teraz tobie odbiło – mówię. – Czytam tylko duże litery, piszę – szkoda gadać i to – małymi, a on: „podstawówka”! Tuman jestem i tyle.
    Puknął się w czoło, ja mu odpukałem i żeśmy się rozeszli.
    Aż trafiłem w kościele na sąsiada z klatki, który mnie nie znał ani ja jego. Akurat staliśmy obok siebie. Był znak pokoju. Sąsiad kiwnął do mnie głową, ja powiedziałem: „dzień dobry” i tak żeśmy się poznali. Potem wracamy, gadamy, że w sklepach – ceny, a trawa – zielona. Pytam:
    – Nie wie pan, co to jest brukowiec?
    Chętnie się rozgadał.
    – Czyta pan „NIE”? – mówi.
    – Nie ma się czym chwalić – wcale nie czytam.
    – I słusznie, bo to jest właśnie brukowiec.
    – Kiedy właśnie nie wiem, co to jest.
    – Właśnie mówię: „NIE”.
    – Proszę pana, ze mną trzeba jak z dzieckiem – umiem czytać tylko numer swojej chałupy. Nabyty zanik pamięci i wrodzona niepoczytalność.
    Popatrzył z sympatią.
    – Och, każdemu się coś przytrafi. Ja, na przykład, chciałem rano myć zęby żyletką. Czyli musi się pan wszystkiego uczyć od nowa. Spróbuję wyjaśnić możliwie najprościej. Będę mówił powoli.
    – Najlepiej – jak do dziecka.
    – No więc, proszę pana, „NIE” to jest gazetka ewska: ewy piszą i ewy czytają.
    – A o czym?
    – O ewstwie, rzecz jasna: afery, mordowanie dzieci, pornografia, Kościół.
    – Bój się pan Boga! A cóż to ma ewstwo do Kościoła?
    – No widzi pan. Ewstwo wszędzie wlezie, dla nich nie ma świętości. Same obrzydlistwa piszą: że biskup polowy się stroi, że chla, że to, że tamto, a co drugi wyraz nie da się powtórzyć: „kura”, „lupa”, „kolejarz”, „stój”. Nawet o papieżu piszą chamy na „pan”.
    – I pan czyta takie paskudztwo?
    – Na głowę pan upadł!?
    – To skąd pan wie?
    – Ksiądz mówił.
    – Czyta o ewstwie?
    – Niech pan nie obraża osoby.
    – To skąd wie?
    Uśmiechnął się jak wół do analfabety.
    – Można wiedzieć, ile pan wiosen pan sobie liczy? – zapytał.
    – Ze siedem.
    – Dzieci pan ma?
    – Nie było kiedy – tylko wnuczkę.
    – Ile latek?
    – Też siedem.
    – W sam raz. To są najlepsi specjaliści od „po co?”, „na co?”, „dlaczego?”. Jak pan jeszcze czegoś nie będzie wiedział, niech się pan z nią skontaktuje. A teraz panie – na lewo, panowie – na prawo.
    Przekazał gwałtownie znak pokoju i poszedł jak burza – w prawo. Ja siłą odrzutu – w lewo. Nasza chałupa została pośrodku.
    Dopiero w karczmie, która „Rzym” się nazywa i jest niepotrzebnie w bok, jak się idzie z kościoła, przypomniałem sobie, że nie jestem żadna pani. Uśmiałem się, bo mówią: Kto pyta, nie błądzi. Na drugi dzień pamiętałem, że coś NIE jest brukowcem. To co JEST?”.

  15. Lewy, dobrze napisałeś . Fajne złożenie dialogu z wykładem.

    „W Polsce, po upadku systemu gospodarki planowanej…”
    Taka drobna uwaga: za PRL-u była to raczej gospodarka centralnie sterowana, co jest niemal synonimem gospodarki „centralnie planowanej” , choć sterowanie nie musi być specjalnie starannie planowane. Poza wieloma znanymi, kiepskimi przejawami, „centralne planowanie” ma też pozytywne, ba, nieosiągalne inaczej, przejawy. „Polska demokratyczna”,, centralnie rozlazła, właśnie demonstruje od 26 lat niemożności: doprowadzenia do spójności w infrastrukturze transportowej oraz intermodalności i uzyskania efektu synergicznej ekonomiczności pomiędzy środkami transportu (samochód-kolej-statek śródlądowy/morski-samolot).
    Przywoływany tu już parę razy pomysł ni z gruchy-ni- z pietruchy przekopania Mierzei Wiślanej, jest przykładem takiego szaleństwa nieskoordynowanych czynności mózgowych na każdym poziomie (planowanie krajowe-regionalne-gminne i międzyinstytucjonalne).
    W Polsce to za cholerę nie wychodzi i długo nie będzie wychodzić. Już Stanisław August Poniatowski próbował próbować – i nic. No, prawie. Od tamtej pory tylko w PRL-u się to udawało, choć także nie bez upadków.
    Jak się już Polska tego nauczy, to wcześniej asteroida w Ziemię walnie i Polska będzie cała w niebie.

    „zostały stworzone zręby państwa demokratycznego; mniej lub lepiej doskonale trójpodział władz funkcjonował. Kościół nie przeszkadzał. „
    Przeszkadzał, oj przeszkadzał. Pożerał jednak w tych pierwszych latach Polskę poprzez Komisję Wspólną rząd-Episkopat. Żarł tysiące hektarów za tysiącami i miał od tego wzdęte brzucho, mniej się więc zajmował tym, co dziś, gdy już przetrawił i znowu, jako smok wawelski, głodny.
    Chociaż – na boku robił państwo kościelne. Żarcie żarciem, a pilnowanie chłopa pańszczyźnianego – obowiązkiem świętości jest.
    W tej sytuacji sięgamy po książeczkę ilustrowaną panów: Kornela Makuszyńskiego i Mariana Walentynowicza, i korzystamy z porady, jak się pozbyć złego smoka katolickiego: potrzebny do tego jest dzielny szewczyk Skuba, baranek boży i worek pełen siarki ze smołą. Baranka szewczyk nadziewa worem z siarką, smok żre siarczystego baranka, dostaje ognistej zgagi, pędzi do Wisły podwawelskiej, chłepcze wodę – i bum ! Smok jest w niebie.

    Kto ten dzielny? kto się zgłasza (na szewczyka Skubę)?
    „Ja!” – zakrzyknął w głos koziołek.
    Miał maleńką, piękną bródkę,
    A wołano nań: Matołek.

  16. — Uważasz, że (Szymborska) będzie dobrą kandydatką?
    – Może dużo pomóc starszym ludziom, np. babci.
    Młodzieży to nie pomoże, młodzież sama da sobie radę 😎

    I tak trzymać.
    Młodzież weźmie łuki w juki i uda się do „normalnych” krajów (o ile jeszcze będą wpuszczać), a starych zgredów – dewotów i dewotki zostawią na przyzbie (kanapie) z telewizorem i różańcem.
    Na rozbiory bym nie liczył.
    Niemcy ledwie dali sobie finansowo radę z wchłonięciem i ucywilizowaniem NRD, teraz borykają się z uchodźcami, kto by miał głowę do tego zatęchłego zaścianka na wschodzie 🙄
    Będzie się kisiło w sosie własnym puszczając co jakiś czas śmierdzące gazy na Europę, czasem rozlegnie się skomlenie kobiet…
    Telewizja pokaże migawkę i przejdzie do bardziej pasjonujących tematów jak rozwód Brada i Angeliny na przykład 🙄

  17. Vera 18 października o godz. 20:26
    Terry Pratchett (ten jeszcze dobry, sprzed paru lat) w „świecie Dysku” głosił teorię, że każdy Bóg więdnie i marnieje gdy ubywa mu wyznawców. A bez wyznawców go nie ma…
    Po prostu.

  18. NeferNefer
    18 października o godz. 20:23

    @pombocek
    Nareszcie jesteś. Ciebie też mi brakowało.

    Toż dajta spokój – a Ciebie nie mniej brakowało.

    Był taki zawód: brakarz. Teraz jest: bramkarz. Bo bogactwa w narodzie przybywa, to i mowić obficiej ludzie umieją.

  19. Na marginesie, NeferNefer

    W imię matki i tatki, witojcie Damy i Damowie. Jak zdrowie? I dziękuję za pamięć. Zawsze to raźniej, kiedy w okolicy są kobiety, które od dziecka wydawały mi się pierwszym cudem świata, w dodatku – nieśmiertelnym.

  20. Tanaka 18 października o godz. 20:33
    Smok właśnie został nakarmiony – PiSem 😉

  21. Lewy, położyłeś akcent na KK jako głównego sprawcę pominąwszy ogół równie zasadniczych czynników wpływających na elektorat, na stan świadomości, samopoczucie, układ sił w polityce, itd.
    KK jest elementem, który politycy muszą uwzględniać w każdej swojej kalkulacji, w każdym przewidywaniu, ponieważ KK wpływa na elektorat, a ten jest glebą demokratycznych mechanizmów.

    Tak czy inaczej, w dużym uproszczeniu, w grze wyborcy-politycy biorą udział wszystkie siły wpływające na zasadnicze dwie strony uczestniczące w demokracji – substrat, który jest ludem oraz jego emanację, którą są politycy. Substrat jest stały nie w sensie przekonań, a w sensie składu osobowego, a emanacja w demokracji powinna się charakteryzować niewymuszoną stała przepływnością – jedni wychodzą, drudzy przychodzą.

    Demokracja nie jest stabilna jak prąd trójfazowy w gniazdku, nie jest stała jak pogoda na Sacharze, trapią ją stałe tendencje rozrywające, bowiem liczba czynników, które ją kształtują, nie pozwala na absolutną stałość. Z drugiej strony każdy system potrzebuje jakiejś minimalnej stabilności, by funkcjonował w miarę sprawnie. Jedni politycy pilnują tej stabilności, co często oznacza – swojej władzy pilnują, drudzy starają się wszelkimi sposobami, pod wszelkimi pozorami zburzyć tę statyczność demokracji, co oznacza – teraz my chcemy się dorwać do władzy, za długo już czekaliśmy.

    Demokracja, to ciągłe ścieranie się sprzeczności społecznych, konstytutywnych i generowanych doraźnie. Politycy na górze mogą nie wiem jak się pilnować lecz jeśli elektorat z jakiegoś powodu się zbiesi, to czort weźmie wszystkie świeckie, czy antyklerykalne argumentacje, dociekania, co było przyczyną i wtedy wszyscy analitycy, think tanki i politolodzy są skazani na stare bycie mądrym po szkodzie.

    Demokracja to precyzyjna machina wymagająca stałego doglądu. Dla polityków przewidujących i roztropnych demokracja jest doktryną pełną reguł i zasad, które należy uwzględniać, szanować i spełniać, dla sił szukających tylko okazji demokracja, to żywioł, to zaprzęg trojki, z którą wykwalifikowany furman (polityk energiczny, wyrachowany i przebiegły) sobie poradzi i zawiezie towarzycho tam gdzie zamówi.

    Lewy, zwróciłeś uwagę w swoim liście pasterskim o demokracji na wszystkie te aspekty. Znakomicie wypunktowałeś słabości, które same się objawiają, przychodzą bez zaproszenia oraz na siłę demokracji, którą trzeba budować, stale podtrzymywać, bo sama się nie stworzy, sama nie chce trwać. Dałeś przykład sukcesu demokracji w Szwajcarii jako kraju modelowym (model dla Polski nieosiągalny jak na razie) i w innych państwach, w których wieki pracowały na to co widzimy, na co patrzymy z respektem i z pewną zazdrością dzisiaj.

    Cóż począć ze stanem demokracji w Polsce, który ma za sobą wieki raczej żywiołu niż budowania, walki, nieraz tak chaotycznej, że beznadziejnej, zamiłowania do pańskości i zdradliwych pchnięć nad przepaścią, siewów zatrutych i orki na ugorze, jeśliby już wejść w poetykę Żmichowskiej.
    Pzdr, TJ

  22. @Tanaka

    Korale Mecyje 😉

  23. @pombocek 18 października o godz. 20:40
    No to ja Ci… Cmok, cmok! Ze stron obydwu.
    Choć po namyśle to może nie… zostawię drugą stronę dla NeferNefer.

  24. Tanaka
    18 października o godz. 20:33

    Wiesz co, Tanako? Może wiesz. Że PiS kupił obietnicami rewolucji w żegludze śródlądowej trochę mojego ongiś zawodowego towarzystwa. Do tego stopnia rewolucja, że w ciągu czterech lat planują udrożnić Odrę, a w perspektywie doprowadzić ją do IV klasy żeglowności, czyli umożliwić wjazd barkom zachodnim. Plus połączenie z Dunajem. Czesi się okropnie rwą. Nawet Chińczyki. Część łodziarzy po staremu kiwa głową ( ja też): „Pożyjemy, zobaczymy”.

  25. @pombocek
    18 października o godz. 20:30

    😀
    Przypomniałeś mi starą historię.
    NIE czytałem od pierwszego numeru, a zaprenumerował je dla mnie, zupełnie nieoczekiwanie, jeden stary znajomy, który najwyraźniej uznał, że powinienem być właściwie poinformowany 😎
    Któregoś dnia zadzwonił i pyta:
    – NIE dostałeś?
    – ??? Czego nie dostałem?
    – NIE, dostałeś?
    Trochę potrwało, zanim pojąłem 🙄

  26. @Na marginesie, odpowiedziałem pod poprzednim wpisem.

  27. pombocek
    18 października o godz. 20:30

    Otóż właśnie: dorosły jest dziecko. trzeba mówić powoli, i jak jest. Wtedy i tak nie zrozumie, nie od tego on jest, ale może zrobi jak trzeba i krzyżyk postawi, gdzie należy.
    Kiedyś tu przywoływałem Teresę Kłys i jej przedszkolne dzieci z „Powtórki z rozrywki” : dzieci, skąd się bierze ciepło ? – ze skarpetek! A prąd? – ze ściany !
    Dorosły ma tak samo, ale gorzej.

    Żeby mieć umysł Zen, trzeba mieć pusty umysł. Do czasu.
    Polak maryjny woła zza krzaka: chwilo, trwaj !
    Umysł Zen jest umysłem Poszukującego. O tym Polak jeszcze nie słyszał. Cieszy się bowiem chwilą. Od 1050 lat.

  28. @NeferNefer
    Podobno w Brukselce-Lasku zakończono właśnie z powodzeniem akcję oswobodzenia 15 zakładników z rąk porywacza…

  29. @zezem

    Nic nie wiem bo jestem w Polsce czyli nigdzie 🙂

  30. pombocek
    18 października o godz. 20:07

    Panie Boże, jak widać wiek Autora nie chroni go przed skrótami prowadzącymi prosto w jeżyny – bo tak nazywam tę próbę przemycenia taniej demagogii na temat dochodu gwarantowanego w tekście zasadniczo antyklerykalnym. W czym jest lepsze rozdawnictwo, jakie uprawia ojciec-miliarder w stosunku do syna, który nie wypracowuje pieniądza, lecz utrzymuje się z tego, co przekazał mu stary? Jeśli Szwajcarzy zadecydują w referendum, że koniec z przekazywaniem majątku rodzinie (poza tym bogaty rodzic może nim dysponować jak mu pasuje; po śmierci pozostawiony przez niego majątek przechodzi na skarb państwa), to wówczas Autor też zapieje z zachwytu nad szwajcarską dojrzałością demokratyczną?

  31. pombocek
    18 października o godz. 20:49

    wiedzieć – wiem. I wiem o co chodzi w sprawie, o której mówię.
    PIS rzucił taką przynętę ze zdechłego robaka: 70 miliardów na udrożnienie żeglugowe Wisły, a może i wszystkiego.

    Po pierwsze – PIS z definicji nie wie, co gada. A ten,co mu podpowiada, niewątpliwie ekspert w lustrze, też nie wie.

    Pu drugie, 70 miliardów to grubo za mało. Na jakiś skromny początek. Nie wiadomo czego.

    Po trzecie – żeby sensownie wydawać takie wielkie pieniądze w takich wielkich sprawach, trzeba mieć wielkie mózgi, i adekwatne zdolności organizacyjne. Prawo też, ale prawo można dosyć łatwo skonstruować. Tyle, że później należy je wypełnić treścią życia. treści nie ma, od prawie 30 lat, więc i przez następne tyle, co najmniej, nie będzie.

    Po czwarte – w PRL-u właśnie realizowano wielkie, dobrze ( w zasadzie) rozpracowane i skoordynowane przedsięwzięcia intrastruktualne, na miarę c y w i l i z a c y j n ą. Poprzednie tego rodzaju przedsięwzięcia, na znacznie mniejszą skalę, robili… zaborcy: Prusacy dla siebie, Austriacy dla siebie, i Car -dla siebie.

    Za obecnej RP wszystko to, co planowano i co zrealizowano, rozpierzchło się Przede wszytskim zaś – ludzie. ich głowy są nie do zastąpenia i ne do kupienia. Od Holendrów można sie uczyć, ale nie da się skopiować Nie ma recept.

    W międzyczasie – wszystko poszło na żywioł. Zebranie tego do sensownej cywizacyjnie kupy, jest na granicy niemożliwego. Rządy i obywatele musieliby gospodarkę i mądre działanie mieć za absolutny priotytet, na pokolenia. Nie mają, bo mają wartości chrześcijańskie. Oraz wojnę partyzancką z Rosją.
    Jak nie mają – to tak jest.

    Żeglugowcom o tyle się nie dziwię, że jak pływali, to chcieliby,żeby było jak w Holandii czy Niemczech. Ale żeglugowiec to nie węgorz; nie ma łykać zdchłego robla na haclu, ale mysleć. Wie bowiem – teoretycznie praktycznie, skoro się kształcił i plywał, że w takich sprawach trzeba mieć wyjątkowo ścisły, inżynierski, oraz wizjonerski umysł I niewyczerane zasoby konsekwencji w działaniu.

  32. Dosłownie sekundę temu nauczyłem się, że fotki robione jako panoramiczne, czyli wyświetlane jako podeszwy od baletek widziane z boku, można obrabiać tak samo jak zwykłe, więc i dać im czytelne rozmiary. Nigdy nie wiedziałem, jak pokazać ujście kanału Jamneńskiego z całym, pies z nim tańcował, falochronem, żeby to nie były kroki i przecinki. Więc pokazuję całą falochronowo-kanałową okoliczność po trzydniowym sztormie.

    Falochron miał chronić ujście przed zatkaniem piaskiem. Proszę zobaczyć, jak chroni. Przeszedłem od brzegu do samego falochronu, który jest teraz grzędą dla mew i kormoranów, i tylko obcasy piankowych gumiaków mi się zamoczyły (przed sztormem wody przy falochronie było po pierś). A kanał jest zaszpuntowany piaskiem gdzieś na 50 metrów w głąb. Wygląda na to, że projektanci tak się znali na morskim budownictwie i na morzu, jak panowie biskupowie i dezerter – na niejakim panu Jahwe.

    https://lh4.googleusercontent.com/-QgvMsri578w/WAZwOxzEesI/AAAAAAAALE0/eZJRLf3su_kSntJGCsi1HQ49brE9GkVHgCL0B/w1044-h454-no/DSC03752.JPG

  33. Tanaka
    18 października o godz. 19:57

    A kto mówi o dodrukowywaniu pieniądza bez pokrycia?

  34. NeferNefer
    18 października o godz. 20:47

    I góralskie muszelki znad morza?

  35. @mohikanin przedostatni 18 października o godz. 20:52

    Tak, przeczytałam. Nadal nie odpowiadasz na pytanie, z czego wnioskuje, że nie chcesz ZWALCZAĆ ambicji KaKa. Chcesz tylko z nim grzeczniutko koegzystować. Słusznie zgadujesz, ze Twoje propozycje „nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia” i nadal będę używać nazwy KaKa, chociaż uznajesz ją za nieprawdidłową.

    „Co do formuły blogu, to wyciągam wnioski z deklaracji @lonefathera, który pisał, że „wstępniaki” może pisać każdy, kto opisuje świat z pozycji ateistycznych. Nikt temu nie zaprzeczył. Nie dostałem też odpowiedzi na pytanie dlaczego zdecydowaliście się na taką monokulturę. Trudno zatem o inne wnioski.”

    No tak, no tak. Tylko jak to się ma do Twojego określenia tego blogu jako „formuły grupy wzajemnego wsparcia”? Jest oczywiste, że blog ateistyczny chce opisywać świat z pozycji ateistycznych. Czy uznałbyś za dziwne, że blog katolicki chce opisywać świat z pozycji katolickich? Chyba nie.

    „I jeszcze słówko „nam”, (przedstaw nam). Pytasz w swoim imieniu czy też jesteś pełnomocniczką jakiejś grupy?”

    Nie widzę nic nadzwyczajnego w użyciu sformułowania „przedstaw nam”. Widzę natomiast dziwaczną wścibskość w Twoim pytaniu. Na które, oczywiście, nie zamierzam udzielać odpowiedzi.

  36. @Jobrave z poprzedniego wpisu 18 października o godz. 20:52
    Ale byłyby jaja, gdyby się okazało, że bóg istnieje!

    Komentarz mój:
    Ale co by się wtedy okazało? Że światem rządzi krwiożerczy, wredny sadysta?
    W dodatku jeszcze narcystyczny i zidiociały?

  37. Mysli na dobranoc

    Wspolczesna sekularyzacja stworzyla pusta przestrzen a polityczne turbulencje w jakiej znalazla sie Europa wzmaga nacjonalizm, ksenofobie i terroryzm a jedoczesnie kolektywny brak wiary i ideologii. Jedna z odpowiedzi na te polityczna porazka jest dalszy rozwoj badan i dzialanosc artystyczna.
    To wszystko obserwuje sie w Europie, w ktorej religia jest zastepowana na dobre i zle i to jest „nasza” sila. Ale zerwanie z tradycja religijna nie jest procesem globalnym.
    W ten sposob zostaly wyzwolone rozne grupy ludzi spod opresji i ucisku: kobiety, niewolnicy, dzieci a nawet dokonalo sie wyzwolenie pod wzgledem plci. I to jest nieslychane.
    Jednoczenie nie bylismy w stanie zaopatrzyc populacje europejska w ideal. Mlodei lpokoenie przezywaja ideologiczne niezadowlenie albo jest dotkniete „choroba ideologiczna”. W ten sposob staja sie bardzo latwym lupem totalitaryzmu.
    To ze czlowiek odnosi sie do psychologiczny wymiaru i odczuwa potrzebe religii jest wazne, by spojrzec na wspoleczesne problemy z psychodynamicznej perspektywy (tu klania sie Julia Kristeva)
    Freud mowil. ze religia nie moze miec substytutu a jest jedynie poddawana procesowi sublimacji. Ale jak? Przez problematyzacje, kwestionowanie a takze przez sztuke i literature.

    PS czytajmy przeto i sluchajmy Boba Dylana 🙂

  38. Przypomniało mi się coś takiego

    Let’s eat grandma.
    Let’s eat, grandma.

    Punctuation can save lives.

  39. Ktos kiedys tak sie wymadrzal, na pewnym blogu:

    – Kim pan jest? – Pomidor… to znaczy, A..a..dam Mi..i..chnik.
    – Kim pani jest? – Pomidor … to znaczy, Wisława Szymborska, towarzyszu Stalin.

    No i zobaczcie co sie porobilo. Wpis, czyli wstepniak, z tego sie porobil, na obywatelskim blogu. Dzieki ob. Lewuskowi za to

  40. Lewy

    Wybacz, Lewusku, to nie poprawka, bo jasno prowadzisz wywód o przemyślności Krk, tylko – dopowiedzenie do słów „Kościół to nie są jacyś komuniści przyniesieni na bagnetach przez sowietów”. Kościół, na nasze nieszczęście, też był przyniesiony na bagnetach.

  41. @Lewy

    Dzięki za ten ciekawy, krótki i lotny wstępniak. Chociaż deser drugiej świeżości 😉

  42. Ten temat podany przez @Lewy jak ulal pasuje do poprzednich przekomarzanek o planach ograniczenia (przynajmniej) roli KK do tutejszego, skandynawskiego poziomu powiedzmy. To i moj wpis ostatni na tamtej stronie rowniez jak ulal musi.

    Przechodzimy wszystkie stadia rozwoju kregowcow u mamci w brzuszku. Przeskakiwanie etapow, z genetycznych powodow, czy innych, to klopoty pozniejsze z Asperger, autizm, Downs, ADHD… cala masa komunikacyjnych problemow.

    A ci co sie zdrowi urodzili? Co bedzie, jak przeskocza jakis etap dalszego rozwoju? W szkole, w domu, w innym otoczeniu.

    Braki w wyksztalceniu, od przedszkolnego/podstawowego dalej, nieumiejetnosc wspolpracy, zadnych mozliwosci formulowania abstrakcji, zadnej artykulacji czegokolwiek, lacznie z wlasnymi potrzebami. Jak komunikowac sie z takimi co te braki maja? Taki rodzaj autyzmu/Downs tylko socjalno/kulturowy, nie fizyczny. Jak trafic do nich? Z planami o tym, ze inne wybory sa mozliwe i lepsze.

    Dajmy temu nazwe blogowicze, od wpisu @Lewy. Moze SZYMB Syndrom pasuje? Albo inny. Piecioliterowy. 😉 I jak sie go lapie, genetycznie czy gdzieindziej po instytucjach.

    @Lewy, moje najwyzsze uznanie

    pzdr seleuk(os)

  43. @ozzy 18 października o godz. 21:37

    To prawda, że brak silnej, jednoczącej ideologii zostawia po sobie pewnego rodzaju pustkę. Ale czym jest religia? Ideologią? Sposobem na życie? Wiarą w jakieś nadprzyrodzone ideały? Duchowością? Rytualem? Należałoby to rozebrać na czynniki pierwsze i zobaczyć, czego właściwie tu brakuje. I komu, bo ludzie są jednak różni. Ale sama myśl jest ciekawa. Dylan i podobne rzeczy – tak.

  44. Tanaka

    Tanako, idę się zabić, tylko nie pamiętam, czy mam się utopić, czy powiesić – demencja, by ją szlag!

    Gdzie pisałeś o racjonalizowaniu wiary w Boga, które jest większym odjechaniem rozumu niż sama wiara?

  45. @NeferNefer 18 października o godz. 21:41

    Z tej samej beczki:
    Nauczyciel pyta:
    „-What do you think the answer is, Bobby?
    -What do you think, Sir?
    -I don’t think. I know.
    -Well sir, I don’t think I know either.
    Punctuation – “Eats, Shoots and Leaves” – książeczka taka 😉

  46. Tobermory – 20:35

    Zapomniales o linku

    http://www.radiozet.pl/Rozrywka/O-tym-sie-mowi/Filip-Chajzer-pyta-o-wybory-2015.-Na-kogo-glosowali-Polacy-VIDEO-00013372

    „andydatka Wisława Szymborska to ulubiona kandydatka każdej mamy. A wiadomo, że dorośli lepiej wiedzą, co dla Polski jest najlepsze. Sprawą kandydatury Wisławy Szymborskiej zajęli się dziennikarze śledczy Radia ZET. Nie udało nam jednak odnaleźć programu Wisławy Szymborskiej ani dowiedzieć z ramienia jakiej partii startowała. Wiemy więc jedynie tyle, że Szymborska to kandydatka, która zająć się miała przede wszystkim sytuacją osób starszych.
    – Młodzieży to nie pomoże, tak? Młodzież to se sama da radę, ale gorzej ze starszymi osobami – zdradził Filipowi Chajzerowi jeden z wyborców.

    Jesteśmy jednak pewni, że w internecie pojawi się niedługo kolejna porcja zabawnych memów z odpowiedzialnymi wyborcami w roli głównej. „

  47. NeferNefer (21:46)

    „Dzięki za ten ciekawy, krótki i lotny wstępniak. Chociaż deser drugiej świeżości ”

    No nie wybrzydzajmy az tak. Lewusek poza skansenem mieszka od lat i nie wszystko co niezupelnie swieze jest, musi od razu wylapywac.

    A jajeczko czesciowo nieswieze to byl przysmak w peerelu. Prawie jak dziewczyna pana Janka

    https://www.youtube.com/watch?v=GOv91Hz68K0

    Ta luka zebna..

  48. Na marginesie
    18 października o godz. 21:47

    Na marginesie, dotknęłaś na marginesie sprawy właściwie nie wiem nawet jakiej realnej wagi i czy w ogóle realnej: „To prawda, że brak silnej, jednoczącej ideologii zostawia po sobie pewnego rodzaju pustkę”.

    Nie rozum tego jako zaczepki czy choćby zwykłej nieupierdliwej krytyki, lecz jako ciekawość. Masz jakąś wiedzę o tej pustce po ideologii, czy tylko się domyślasz?

    Sam jestem ateistą, jak wielu w naszym mesjańskim mocarstwie, nie byle jakim, bo chrześcijańskim, ale stopniowo zanikająca we mnie wiara nie pozostawiła po sobie żadnej pustki.

  49. Lewy,
    Bardzo ładny wpis. Pozdrawiam!

  50. @Orteq

    Ja nie wybrzydzam na Lewego tylko na siebie.

  51. Szanowni pańtwo.
    Wlaśnie wrocilem z imprezy, żegnając sie z moimi francuskimi przyjaciółmi, ponieważ jadę już jutro do Ojczyzny, więc musiałem co nie co wypić, więc już nie jestem taki mądry jak rano, kiedy jeszcze myślałem jak Polak po szkodzie, bo teraz jestem przed szkodą: jutro będzie kara, czyli mądry po szkodzie.
    Z wielką uwaga przeczytałem wszystkie komentarze i pozdrawiam wszystkich, ktorzy odnieśli sie do moich przemyśleń. Szczególnie pozdrawiam gregga84(chyba tak), który wątpi w istnienie pienądza bez pokrycia, tzn nie wypracowanego. Musze przyznać, że gregg zwrocil mi uwagę na rzecz, ktora mi dotychczas umykała; że zlodziej kradnąc wypracowane przez kogoś pieniądze, też wypracował je, kradnąc.Więc te ograniczone Szwajcary nie potrafia zrozumiec, że żadna praca nie hańbi, że KaKa ciężko pracując wypracowuje sobie pieniądz, który dzięki ciężkiej pracy należy mu się, jak buda psu, abo kość budzie. Te młode rocznik(84) mają ciekawe podejście do ekonomii, ktore może obalić wszystkie tradycyjne teorie na temat wartości dodatkowej (od Smitha do Marksa). Valeur ajouté catholique w każdej parafii, u każdego proboszcza. A za to trzeba płacić.Trudno, taka ekonomia.
    Dobra noc

  52. Na marginesie
    Czyli ten twój guru za mądry nie był. Bo ludzie nie wierzą w boga tylko w kościół. Bóg ginie ale kościół kwitnie. I tak to jest kiedy się podkrada cudze poglądy zamiast mieć własne. Tylko dlatego, że od takiego z anglosaskim nazwiskiem.

  53. pombocek
    18 października o godz. 21:53

    Pisałem już nieraz. zajrzyj do poprzedniego wstępniaka.

  54. Neferko – 22:17

    Ja tez nie wybrzydzam na Lewuska. On jest cool.

    Natomiast pan Janek, bard PiS-u, nie jest cool. On utworzyl, w swojej produkcji o dziewczynie z peerelu, szpare we frontowych zebach Monisi O., nie wyjasniajac o co mu idzie. Uwazam to za dosyc POwazne fapa

  55. NeferNefer

    Neferko, miałem Cię zapytać, czy pamiętasz pojęcie „złota polska jesień”, ale Ty kwitniesz w Polsce, więc po co masz pamiętać, jak jest za oknem. No ale że miałem Ci przypomnieć, to niech przypomnę.

    https://lh4.googleusercontent.com/-FVqNPj-Z2Zk/WAaEqNbM2kI/AAAAAAAALFg/L_jQNGuBVQMdcgNqQRQWrVlpq38wS67KACL0B/w960-h540-no/DSC03740.JPG

  56. @Panie Jacku, do jasnej ciasnej, tak się nie robi. Ja kwitnę na poprzednim wpisie, a tu już ponad pięćdziesiąt komentarzy. Proszę wrzucać info. 😉

    Pzdr.

  57. pombocek
    18 października o godz. 22:11

    Jest wręcz odwotnie: wiara, składająca się z plątaniny fantazmtów, zmyśleń, nieprawd, oszustw, bajań, zlepionych z wyrzutami psychiki – raz panicznej, raz histerycznej, raz depresyjnie zapadłej w sobie, czy sztucznie rozdętej pychą czy roszczeniami tworzy bezkształt pozbawiony istotnej substancji. Jest więc czymś w rodzaju pustki.

    Pozwolić tej glei opuścić głowę, to znaczy zrobić miejsce na myśl własną, własne doświadcznie, na siebie. Co znaczy: napełnić siebie treścią.

  58. pombocek

    o, pombocku, jakie piękne drzewa. Tu jest jakosik szarawo, zresztą od dwóch dni biegam po urzędach a w urzędach zamiast liści…

    Bardzo dziękuję 🙂 bo akurat za oknem nie mam

  59. Żorż Ponimirski – 22:35

    „tak się nie robi. Ja kwitnę na poprzednim wpisie, a tu już ponad pięćdziesiąt komentarzy. Proszę wrzucać info.”

    Czyzby ci lonek nie przetlumaczyl?

    Co my aktualnie posiadamy, na naszym wlasnosciowym niczym spoldzielnia mieszkaniowa na Zoliborzu, blogu, to blog obywatelski. Wiec wrzucanie info o nowym wpisie nalezy do OBYWATELI. I nie do pana Jacka. Redaktora naszego jedynego

  60. Heh, @Nefcia, aleś mnie rozbawiła swoją miniaturą radyjną. 😉

  61. Neferka – 22:38

    a w urzędach zamiast liści…

    Ateisci?

  62. @pombocek 18 października o godz. 22:11

    Nie, nie – to nie jest refleksja osobista :). To jest refleksja, że tak powiem, kulturowa. Poza tym zauważ, że nawet nie mówię o religii, tylko o każdej, czyli jakiejkolwiek, ideologii. Bo tak właśnie podszedł to tego Ozzy, pisząc „brak wiary i ideologii”.

    Religia w kulturze Zachodu w zasadzie sprowadza się do ideologii – z czego naśmiewają się np. wschodni religianci („Co tam oni mędrkują? My – tańczymy”). Efekt mariażu judaizmu z Arystotelesem, zakuty w pancerz rzymskiego prawa, to jest w ogóle dość dziwaczny twór. Oni się w życiu z tego dziwactwa nie uwolnią, dlatego KaKa, moim zdaniem, jest kaputt. Chociaż jeszcze o tym nie wie. Ale to mówię tylko na marginesie.

    Osobiście – jestem (chyba) agnostykiem, bo jest mi całkiem obojętne, czy jakiś Bóg istnieje, czy nie. Ukrzyżowali go, zmartwychwstał – załóżmy przez chwilę, że tak było – i CO Z TEGO? Czy gdyby nawet tak było, to chciałabym TO wielbić? NIE. A religianctwem zwyczajnie się brzydzę.

    Z kolei na płaszczyźnie intelektualnej najbliżej mi do ateizmu. I bardzo chciałabym chronić w Polsce ateistyczną przestrzeń publiczną – bo tylko w tych ramach może istnieć swobodna dyskusja. Ona wszędzie zamiera, gdy wtarabania się dyżurny religiant. Dlatego tak mi zależy – wręcz osobiście – na istnieniu tego bloga – tej kawiarenki, czy ateistycznej enklawy. Powinno być ich więcej – najlepiej bez religianckiego smrodu. Wtedy Polska byłaby… normalniejsza? Dobranoc, pombocku!

  63. Vera
    18 października o godz. 22:23

    ludzie to najbardziej wierzą w krasnoludka. Dosłownie. Z krasnoludkiem poznają się za dziecka, i do śmierci do swojego krasnoludkowego dzidziusia wracają.
    Dlatego Jezus nie jest żaden Jezus, ale Jezusek. Najlepiej – betlejemski.
    Kto twierdzi inaczej, sam się oszukuje.
    A z Kościoła to wierzą w najpewniej w to, że jak się wychylą, to dostaną w zęby. Bo dostają.
    Dlatego równo stoją. Albo równo siedzą. I wszyscy równo powtarzają: „boziu, choć cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję”.
    Nawet się nie zastanawiają, co to znaczy. Może i dobrze, bo to nic nie znaczy. Taki odruch w buźkach. Nawet nie w głowie. Tak samo ma pies dra Pawłowa.

  64. A w urzędach zamiast liści
    kwitną sobie ateiści

    Żorż, dzięki (gapciu 😉 )

  65. Panie Lewy (chyba tak…),
    Również pozdrawiam i proponuję referendum, które ustali, czy ludzie powinni mieć w ogóle zagwarantowane jakiekolwiek prawa z tytułu obywatelstwa i człowieczeństwa, czy też raczej powinni je sobie indywidualnie wypracowywać za życia. Miejmy nadzieję, że wygra demokratyczna dojrzałość i ludzie – w przeciwieństwie do kotów i koni – pojmą, iż prawa rozdawane, a więc nie wypracowane, na dłuższą metę są mirażem bez pokrycia w realnej rzeczywistości.

  66. @Vera 18 października o godz. 22:23
    Terry Pratchett to nie jest żaden „guru”. To jest żartowniś.
    Twój komentarz – kulą w płot, czyli Panu Bogu w okno.

  67. Tanaka
    18 października o godz. 22:38

    Pardą, nie dopowiedziałem. Zrozumiałem, że mówiłeś o racjonalizowaniu – właściwie o pozornym racjonalizowaniu, coś jak u dezertera – religii przez jej funkcjonariuszy, czyli właścicieli. I to jest dopiero megaodjechanie.

  68. gregg84 18 października o godz. 22:50
    Nie ma praw rozdawanych. Sa tylko prawa wypracowane. Bardzo dlugim poszukiwaniem kompromisow, konsensusow. Czesto dosc krwawych, w przeszlosci i dzis. Szukanie konsensus to jedna z najciezszych prac. Wymaga uwagi i przygotowania, dlugiego w czasie
    seleuk(os)

  69. NeferNefer (22:49)

    „A w urzędach zamiast liści
    kwitną sobie ateiści
    Żorż, dzięki (gapciu )”

    Nie kojarze co Żorż mial wspolnego z lisciami i ateistami. Chociaz zapewne mogl miec

  70. Orteq

    Nic nie miał, dwie odpowiedzi w jednym wpisie.

  71. pombocek
    18 października o godz. 22:53

    Czy to racjonalizowanie jest pozorne, czy nie – to rzecz do dyskusji.
    Niepozorna w tym, że proces racjonalizowania ma nieustannie miejsce, bez niego religia katolicka, ani żadna inna „objawiona” i monoteistyczna nie istnieje. Zero, nul.
    Pozorna w tym, że racjonalizowanie nie wytwarza skutku. Nie da się zracjonalizować. Można tylko czynić ciągłe usiłowania i w tych usiłowaniach się zupełnie, jak w pajęczynie czy labiryncie, zaplątać. Gubiąc drogę wyjścia i gubiąc siebie.
    Natomiast jako całość jest to megaodjechane. Fifactwo i świr kompletny.

  72. Żorż Ponimirski
    18 października o godz. 22:35

    Ale się nie bój – to nie znika, jak bozia.

  73. Ta Monisina szpara pomiedzy zebami frontowymi. Przez pana Janka wyprodukowana. Ona mi spokoju nie daje. Co na to fachowiec ma do powiedzenia?

    „Szpara między przednimi zębami (odstęp między zębami) moze oznaczac
    – ryzykanta
    – szybkie, intuicyjne podejmowanie decyzji
    Chętnie podejmujesz ryzyko, nawet jeśli nie jesteś pewien wyniku. Prawdę mówiąc, gdy masz do wyboru zachować ostrożność lub iść na żywioł, wolisz to drugie. Im większa szpara między zębami, tym silniejsza jest ta cecha charakteru. Przyjaciele mogą mieć cię za ryzykanta, ponieważ decyzje podejmujesz w jednej chwili, kierując się intuicją, i nie unikasz niebezpieczeństw. ”

    Czy to pasuje do Moniki Olejnik? Jesli pasuje, to po co pan Janek te akurat strone swojej nieprzyjaciolki wywlokl na swiatlo dzienne? Przeciez ta akurat strona psychologiczna POZYTYWNIE chyba swiadczy o Monisi.

    Nic nie rozumiem. Z niczego. Jak Krzychu z B-stoku

  74. NeferNefer (23:04)

    „Nic nie miał, dwie odpowiedzi w jednym wpisie.”

    A komu te dwie odpowiedzi w jednym wpisie – poscie moze? – zostaly udzielone?

  75. Osobiście – jestem (chyba) agnostykiem, bo jest mi całkiem obojętne, czy jakiś Bóg istnieje, czy nie. Ukrzyżowali go, zmartwychwstał – załóżmy przez chwilę, że tak było – i CO Z TEGO? Czy gdyby nawet tak było, to chciałabym TO wielbić? NIE. A religianctwem zwyczajnie się brzydzę.
    @Namarginesko, a ja myślę, że dochodzenie istnienia/nieistnienia jakiegokolwiek boga jest infantylne, bo to, że boga nie ma, jest intuicyjne. Wiara to dzieciństwo rozumu. 
    Też się brzydzę. ;)‎

  76. @Orteq, Czy Ty moglbys mnie udzielic odpowiedzi na pytanie ktore Tobie postawilem kilkanascie godzin temu. Mnie odpowiedz bardzo interesuje. Naprawde. Czy brak odpowiedzi to tez odpowiedz?
    seleuk(os)

  77. Tanaka
    18 października o godz. 23:05

    Tomaszowe dowody istnienia Boga to rzecz do dyskusji, bo nie wiadomo, czy to racjonalizowanie pozorne czy nie?! Uomamuniu! Chyba że jako przerywnik występów mistrza Grocka byłaby ta dyskusja. Dobranocka.

  78. seleuk(os)
    18 października o godz. 22:57

    Prawa ciężko wypracowane przez jednych są prawami rozdawanymi innym – tak samo jak pieniądze w systemie dochodu gwarantowanego oraz w powszechnie akceptowanych rodzinnych darowiznach i spadkach. Analogia jest jeszcze bliższa, gdyż egzekwowanie praw człowieka i praw obywatelskich wiąże się z wydatkami, które społeczeństwo ponosi na każdą jednostkę ludzką niezależnie od tego, czy dokłada się ona do wspólnej kasy swoimi podatkami, czy też nie. Z pewnością na niskim szczeblu rozwoju żadne społeczeństwo nie może pozwolić sobie na gwarantowanie wielu praw swoim członkom (tym bardziej wszystkim członkom), lecz jest to właśnie kwestia określonego poziomu rozwoju, a nie żadnych niezmiennych prawidłowości historycznych czy ekonomicznych, jak próbuje to przedstawiać Lewy.

  79. „bez Kościoła, bez tych proboszczów i biskupów, którzy skutecznie wpływają na ciemną masę tak zwanych obywateli, PiS nie doszedłby do władzy”.

    Gdyby „ciemna masa” głosowała tak, jak proboszczowie radzili – nie byłoby wieloletnich rządów SLD i PO. Nie mówiąc już o Kwaśniewskim czy też Komorowskim.

    Tym co przeważyło w ostatnich wyborach – moim zdaniem – były nagrania z restauracji u Sowy, sprzeciw PiS wobec uchodźców, obietnica obniżenia wieku emerytalnego oraz „rybka” zamiast „wędki” czyli 500 złotych z kolejnego kredytu, który – rzecz jasna – nie PiS będzie spłacał.

    Opinie, o rzekomym ogromnym wpływie biskupów na decyzje wyborcze katolików , to efekt propagandy watykańskiej mającej skłonić partie polityczne do uległości wobec „głównego rozgrywającego”. Wydaje się, że autor wpisu – podobnie jak politycy i dziennikarze – dał się nabrać. Nie On pierwszy – i zapewne nie ostatni.

  80. gregg84 18 października o godz. 23:31 Spoleczenstwo to jest wspolnota. Rozdawanie rzeczy wypracowanych przez jednych innym jest egalitaryzmem. Egalitaryzm mozna stosowac w kazdym spoleczenstwie, na kazdym stopniu rozwoju materialnego, czy ilosci pieniedzy wspolnych jak wolisz. Egalitaryzm jest racjonalny ekonomicznie. Mniejsza ilosc konfliktow.

    Niedaleko ode mnie jest prowadzony taki experyment. W Finlandii. Bedzie chyba dwuletni, jak sie orientuje. Racjonalnym jest ograniczenie wielkosci bezwzglednej kosztow transferow socjalnych. Te transfery wynikaja po czesci z globalizacji, po czesci z wypadania olbrzymich grup zawodowych z wymiany miedzy spoleczenstwami. Jakie beda efekty nikt nie wie dzis. Projekt zostanie zbadany stat. pod wszystkimi katami, za i przeciw. Taka praca do zrbienia. Byc moze okaze sie, ze koszty w mld dla spoleczenstwa jako calosci, beda mniejsze jak koszty dzisiejsze. To jest racjonalne do bolu.

    Trzeba tylko zrozumiec argument oponenta. To znaczy przesledzic na czym to sie opiera. Zrozumiec, to nie znaczy zaakceptowac zawsze. Kazdy ma jakas indywidualna baze pogladow. Zrozumiec, to jest szacunek do oponenta, o calkiem przeciwnych pogladach.

    Mam nadzieje, ze dosyc jasno to napisalem
    seleuk

  81. Na dobranoc:

    Dytyramb na cześć ateistów

    A w urzędach, zamiast liści –
    szczerząc swe urocze mordy –
    przekwitnięci ateiści
    tworzą legion i dwie hordy.

    Racjo – siebie – nalizują
    w sens wklepując cenne racje.
    Czasem rzecz trafnie ujmując,
    idą wspólnie na kolacje.

    Na kolacjach dęte gadki
    produkują ateiści.
    Miast rozpuszczać w gatkach kwiatki
    tkają fetor dziwnych myśli:

    To brzuchatego biskupa
    ma kleryku przyiwanią.
    To – gdy mignie czyjaś dupa –
    skojarzą ją z Imć Onanią.

    Zamiast w sensach łowić stricty
    taplają się w dętych bojach,
    nie pomni Ockhama brzytwy
    tkwią w przedziwnych paranojach.

    Gdy Paranoj z Paranoją
    owładnie sny ateistów,
    oddal Matko Boża moja
    zło z Pana Boya artystów.

  82. @anumlik jak zwykle dzieki, tym razem za brzytewke tego mnicha, ladnie wkomponowana.
    dobranocka od seleuk(os) rowniez

  83. Seleuk(osie). Do spolki z anumlikem zreszta

    „seleuk(os) – 23:21
    Czy Ty moglbys mnie udzielic odpowiedzi na pytanie ktore Tobie postawilem kilkanascie godzin temu. Mnie odpowiedz bardzo interesuje. Naprawde. Czy brak odpowiedzi to tez odpowiedz? ”

    Nie, nie. To tylko brak odpowiedzi to twoja percepcje tOmatu. Bo ja myslalem, ze ja tej odpowiedzi Ci udzielilem. Na 12:54, pod poprzednim wpisem:

    „Wyscie me tak tym Orestesem powalili ze ja ani zasnac ani sie wybudzic tera nie mogem. Chyba udam siem w jaka drzemka. O mojej godzinie duchow to czyniac. Albo co.’

    Rozumiem jednakze, ze taką odpowiedz ty bedziesz mogl potraktowac jako wykop. Za co ja ciebie pardą. anumlika tez ja pardą z tego samego powodu.

    Czy ty o tym gadasz, Seleukosie? Mowiac takie prawdy podstawowe:

    „seleuk(os) , 8:09. Ja to @Orteq mam do Ciebie prosbe. Pytanie/teorem z prosba o odpowiedz, jak jeszcze spac nie poszedles. Moze zreszta to ma zwiazek z aktualnym tematem o kobietach/szmatach, to nie bedzie konfliktow blogowo/tematycznych. Ja @Orteq Twoja odpowiedz przyjme na wiare, chociaz ja agnostyk Moj teorem jest taki. Czy ta Clinton Hillary to co by nie zrobila to zawsze bedzie blad? Czy ona nie popelnila bledu podstawowego, pare lat temu, jak malzonek rozpial rozporek do slodkich ust praktykantki w Pokoju Bez Kantow?” Czy blad Hillary nie byl, ze nie chciala zostac ofiara tej historii? Gdyby wtedy zostala skrzywdzona ofiara, moze by juz dawno byla Prezydentem? Takie jest moje pytanie @Orteq do Ciebie. Ja am polityke to ogladam tylko z dwoch gazet, a i to pobieznie. Z gory dzieki @Orteq i pozdrawiam seleuk. PS. Orestes to byl taki co musial stanac pod rynna w czasie deszczu albo polewac sie zimna woda z gumowego weza. Innego wyboru nie mial. I wybral.”

    Wiesz, te mitologie greckie. I dunno. Rynne i weza gumowego odpuszcze, jesli pozwolisz. A jak nie pozwolisz, to tez odpuszcze.

    Natomiast Hilary to inksza jakosc.. Ona chyba ma szanse. Choc do niedawna tak nie sadzilem. Jesli oczekujesz ode mnie glebszej odpowiedzi, to bedziesz musial poczekac na lepsze czasy

  84. @jobrave z poprzedniego wpisu….

    Nawołujesz do zaanagażowania się KODu w intencji zmian w religijności Polaków.
    To jest zadanie na kilka pokoleń- tak myślę.Nie na dziesięciolecia i nie za naszego i naszych bliskich życia.

    Państwo polskie po 89 roku dało kościołowi takie przywileje, nieznane w innych krajach Europy, w których finanse kościoła są równie przejrzyste jak woda źródlana.
    Wszystko w podzięce za pomoc w odzyskaniu niepodległości, za Lolka kremówkowo kajakarskiego, za Popiełuszkę i …za przyszłe poparcie wyborcze (dla wybranych partii)
    KOściól dostał zwolnienia podatkowe, darowizny na rzecz kościoła mogą sięgać rocznego DOCHODU podatnika; dało kościołowi możliwość przejęcia na własność kopalin (bursztyny!); wciąż daje i daje, a to na opaczność bożą, a to na szkólki i wydziały teologiczne otwierane we wszystkich uczelniach wyższych (państwowych!); daje na działalność donbroczynną (CARITAS)a ostatnio dało nawet prawo pierwokupu nieruchomosci rolnych SP za przysłowiową złotówkę (nawet bez VAT). A kościól wciąż wyciąga rękę po dalsze datki.
    Jak kiedyś powiedziała p. Senyszyn- Kościól jest 3 X Be: bezideowy, bezczelny…..a oprócz tego nienasycony, pasożytniczy, pazerny….

    Kazda rządząca lub obecna w Sejmie partia juz przynajmniej raz rządziła i rozdawała przywileje Kaka, chcac zaskarbic sobie łaski przed wyborami zwłaszcza.
    Rząd Mazowieckiego zgodził się n areligię w szkołąch, uwarunkowania były określone, że za darmo, zr tylko pierwsza lub ostatnia lekcja w danej klasie.
    Po roku, dwóch okazalo się, że swiadczący pracę w państwowej placówce mają prawo do wynagrodzenia, ze obowiązuje ich karta nauczyciela, ale mają dodatkowy przywilej- ich program, zatrudnienie to decyzja proboszcza, biskupa czy kogoś z kk i sam kurator szkolny, o dyrektorze szkoly nie wspominająć nie ma wpływu na to, kim i jak będzie nauczał katecheta.
    Słowem-państwo wpuściło lisa do kurnika.

    Rząd Mazowieckiego zgodził się na religie w szkołach, Preambułę Konstytucji uzgodaniał z biskupami, SLD, a przedtem SDRP dalo następne przywileje pozwalając Kk na szarogęsienie się w Komisji Majątkowej (sześciu z dwunastu czlonków tej komisji reprezentowało SKARB PAŃSTWA i nikt nigdy nie nawoływal ich do rozliczenia i sprawdzenia, dlaczego działają na rzecz kk(przy okazji sami sie uwłaszczali za grosze przy zwróconych gruntach )a nie pilnują interesu państwa, potem nastąpiły rządy Solidarności, a chwilę potem , po zmianie rządów Suchocka w przeddzień dymisji rządu podpisała Konkordat, który zaakceptował Prezydent Kwaśniewski.

    PIS wiedział, komu zawdzięcza swoje pięć minut w rządzie, za jego rządów rozkwitła sprawa i Rydzyka i jego zródeł termalnychnych oraz sprawa swiatyni opacznosci. PO zapowiadał zmiany( za jego czasów zakończyła działalność Komisja Majątkowa) ale nic nie zmienił w dalszych rozliczeniach z kk, sprawa finansowania kościoła i zwiążków wyznaniowych teoretycznie utknęła w martwym punkcie, ale za rzadów Ewy Kopacz KOściół dostał na swoje wydatki o kilkanaście milionów złotych więcej, niż wynikałoby z inflacji i innych wskaźników ekonbomicznych.
    Donkowi Tuskowi juz na tym nie zależało, bo od wiosny wiedział, ze jesienią będzie w UE.
    Nikt z rządzących nie jest bez winy w sprawie kościoła i tak bedzie trwać przez kilkanascie dziesięcioleci.

    Kaka, księza, biskupi widzą pewnie schyłkową prognozę dla swojej indoktrynacji chrześcijańskiej w świecie, skarzą się na brak alumnów w uczelniach teologicznych, państwo otwiera kierunki teologiczne na wszystkich niemal uczelniach państwowych, nie będzie misjonarzy szerzących tzw, dobrą nowinę i nie znikną białe plamy na mapach, związane z brakiem chrześcijan w jakimś kraju.
    I sądzę, że kościól przymierza się do tych zmian, wyludzająć ze swoich wiernych kasę, bo brzęcząca, a jeszcze lepiej szeleszcząca waluta to jest to, co sukienkowi, czarni czy zieloni lub purpurowi lubia najbardziej.
    Oni przeżyją chude lata; będą czerpać z tego, co wyłudzili, dostali, kupili za grosz…
    Przytaczając slowa Urbana- kościół się wyżywi przez stulecia.
    Dlatego nie wierzę, że ktokolwiek, a tym bardziej KOD przy swoim przekroju zwolenników czy sympatyków oraz przewodnictwie Kijowskiego cokolwiek z tym zrobi.
    Mam wrażenie, ze im zależy na sukcesach (mnie jako sympatyzującej z nimi też), atu robota na dziesięciolecia i nie widać bliskiego sukcesu.
    To my, społeczeństwo może przyczynić się do zmian w postrzeganiu kościoła i jego roli w społeczeństwie. \Będzie mniej chrztów, ślubów, pogrzebów,ale przede wszystkim zacząć trzeba od tego, żeby policja, straż, wojsko, służby celne i wszelakie zwolniły swoich kapelanów i przestały kropić wodą swoje inwestycje i nabytki, urządzać uroczystości, w których pierwszym jest lokalny biskup i całe wierchuszka

    To jest wieloletni proces i jak zaznaczyłam na początku- nie doczekamy tych zmian w swoim życiu; bvyłoby dobrze, gdyby doczekały tego nasze prawnuki.

    Trochę niepełna ta wypowiedź, ale pierwsza wersja pisana na blogu poszła w…chmurę, czyli diabli nadali…nie wszystko, co tam trochę zgrabniej napisałam udalo mi się odtworzyć.

  85. Kochani (i Szanowni, of course!) Blogowicze, zapisujcie swoje myśli, przemyślenia, kontry, riposty i zwischenrufy (wybaczcie germanizm, ale w Wiedniu siedzę jeszcze dwa dni), w wordzie, albo w notatniku, a potem wklejajcie w tablicę. Unikniecie wywalenie „w chmurę” swoich perełek. Aha. Na tablicy dokonajcie ostatecznej korekty. Skursyrwienia, pogrubienia i takie tam. Potem … przejedźcie kursorem (albo alt i „A”) po tekście i klik w „opublikuj komentarz”. Perły pójdą przed wieprze (znaczy do nas), a nie w ch… murę.

  86. anumlik
    19 października o godz. 1:00
    raz mi się zdarzyło, że diabli nadali, ale w domu pisać będę najpierw w Wordzie.
    Troche musztardy po obiedzie, ale….to dzis najmodniejszy kolor. Rada w sam raz …i dziękuję za przypomnienie

  87. Zdarzyło się za późnej komuny. Odwiedziłem kolegę, który w był dyrektorem ds. administracyjnych w niewielkim zakładzie. siedziałem u niego w gabinecie. Byłem elegancko ubrany, co mi się rzadko zdarza, albowiem miałem na sobie granitur, co jeszcze rzadziej mi się zdarza (wracałem z jakiegoś pogrzebu). Kolega musiał wyjść z gabinetu, bo poprosił go do siebie dyrektor główny. Jakieś pięć minu później usłyszałem pukanie do drzwi. Powiedziałem: -Proszę.
    Drzwi się otworzyły i gabinetu weszli trzej umorusani osobnicy w brudnych ferszelungach i ubłoconych gumofilcach.
    – Dziędobry – przywitali się
    – Dzień dobry – odpowiedziałem grzecznie.
    -.Hasiu jest, panie dyrektorze.
    – Nie jestem dyrektorem.
    – Aha, no to niech mu pan powie, że hasiu jest.
    – Że hasiu jest?
    – Tak, że my go już przywieźlim, żeby za zara tam przyszedł.
    – A to ważne? Bo on u naczelnego jest.
    – Bardzo ważne, bo my zara musim jechać.
    Udałem się do sekretarki i powiedziałem, że pryszli jacyś robotnicy i powiedzieli, że jakiś pan Hasiu jest, że przyjechał w bardzo ważnej sprawie.
    Kolega szybko wyszedł od naczelnego, dziwił się, bo żadnego pana Hasia nie znał. Robotnicy stali w korytarzu, ja mówię: To jest pan dyrektor. A oni chórem: -Hasiu jest.
    On gdy to usłyszał wybuchnął tak potwornie głośnym śmiechem, że chyba wszyscy biuraliści wylegli ze swoich pokojów na korytarz. Śmiał się i tłukł pieścią we własne czoło, przestawał i znów, zaczął bordowieć na twarzy, nie mógł się opanować, próbowalem podać mu wody, myślałem, że zwariował. Przestał wreszcie i wyszedł z robotnikami, ale jeszcze, od czasu, do czasu, wybuchał śmiechem. Wrócił po kwadransie i znów się śmiał. Znów się uspokoił i powiedział: – Dobra chodź ze mną do dyrektora, muszę mu opowiedzieć o panu Hasiu. Przez całą drogę rechotał, zaniepokojeni biuraliści krzyczeli pytająco: -Co się stało?! A dyrketor odkrzykiwał: – Później, później wam powiem!
    A on z k…., ja nie mogęęę, pan Hasiu, ja pier….
    Przedstawił mnie i mówił coś do naczelnego i po chwili on zaczął tż rechotać, a rechocząc wyjął flachę z szafki. A ja ciągle nie wiedziałem o co chodzi. Dowiedziałem dopiero po czwartej kolejce, kiedy już przystopowali z tym śmiechem. Rzecz się miała następująco: Robotnicy przywieźli żużel, czyli popiół pozostały po spaleniu koksu, potoczna nazwa, to hasz (niem. Asche), którego używano do wrównywania terenu itp. Przywieźli i zgodnie z prawdą poinformowali: -Hasz już jest. Jednak w ich bezzębnych ustach zabrzmiało to: – Hasiu jest. W tym regionie , w miejscowej gwarze wymawia się „ś” zamiast „sz”, „ju” zamiast „już” itd. Parę lat temu, na zjeździe absolwentów, długo niewidziany kolega powiedział mi, że zawsze opowiada to jako kawał przy różnych okazjach i zawsze ten się najbardziej podoba.

  88. @jobrave

    Pan Hasiu, gdy równiarka po nim
    przejechała – jak po jakimś ciulu –
    wyrzęził: Dyrektorku, Pcim
    semantyczny namieszał nam w ulu.

  89. @Konstancja,
    Dziękuję, że przeczytałaś mój wpis, bo myślałem, że już nikt tam nie zajrzy i pójdzie na zmarnowanie. I współczuję, że wcięło Ci pierwszą wersję, wszyscy wiemy, jaki to ból, szczególnie przy utracie wpisu długiego i zaangażowanego, gdy autor wie, że się postarał, ale druga próba też jest świetna i bardzo interesujące są Twoje spostrzeżenia, szczególnie te dotyczące zabiezpieczenia sobie bytu na czasy „postreligijne”.
    Niedawno dyskutowałem z Aateistą na temat Marka Lilli, który twierdzi, że Bóg (religijność wróci do Europy), ale jeszcze większy autorytet w tych sprawach Marcel Gauchet, twierdzi, że religia się „zwija”, twierdzi to na podstawie badań, że ona zniknie. Proces laicyzacji jest zaraźliwy – ulegają mu również muzułmanie, co znaczy, że jałowienie gleby pod „uprawy religijne” cały czas postępuje. Rzeczywiście Watykan całkiem nieźle, a może nawet najlepiej orientuje się w różnych procesach społecznych, niekoniecznie dlań korzystnych, więc zawczasu gromadzi dobra (czynił to zresztą zawsze), w Polsce jednak udaje się to najłatwiej. Obecnie w Polsce ma po temu największe możliwości, ponieważ ma wreszcie prawdziwego zakładnika. Bez Kościoła PiS jest niczym, co najwyżej dużą partią opozycyjną w Polsce, a sukces wyborczy zapewniający rządzenie może się już nie powtórzyć. Kler musi teraz jak najwięcej nagrabić, bo później może się to nie udać, a przynajmniej nie przyjdzie tak łatwo.

    Co do Twojej wizji Polski w przyszłości, z nadal silnymi, wpływami Kościoła na władzę. No widzisz, sama dajesz do zrozumienia, że wpływy Kościoła maleją, a będą maleć jeszcze bardziej. Ty, to widzisz w innej perspektywie czasowej, niż ja, dla Ciebie to kilka generacji, a ja wierzę, że to nastąpi jeszcze za mojego życia, ale być Ty jeteś większą realistką, widzisz więcej i lepiej. I to być może. Owszem, jakieś zmiany jakościowe, takie bardzo widoczne odwrócenie proporcji jak np. we Francji (2 proc. chrześcijan), na pewno nie nastąpi za mojego życia, ale wierzę, że on się jednak w tym czasie zacznie.
    Wydaje mi się, że można go znacząco przyśpieszyć. Uważasz, że to praca na kilka-kilkanaście pokoleń, „Mohikanin przeodstatni” mówi o edukowaniu społeczeństwa. No właśnie, edukować, ale jak. Jeśli spojrzymy na mapę wyborczą, to-jak na dłoni – widać, gdzie gnieździ się największa ciemnota. Gdzie gnieździ się te żelazne 20 proc. (+16 proc. nie liczę, bo ci zagłosują na każdego, kto da im kasę) popierające Kaczysyna i kaczysynków – to przeważnie wieś i małe miasteczka, tam jeszcze gdzie niegdzie, ale coraz mniej, prawie wcale, widać jeszcze PSL. Tam rządzą proboszczowie, tam lud nadal wierzy w każde słowo padające z ambony, tam matka słucha księdza, a syn matki, a matka każe głosować …nie, jednak nie na Szymborską [ 🙂 ], lecz na jakiegoś pisiaka. ale wyniki pokazują, że nawet w pisowskich bastionach są ludzie,którzy nie głosują na PiS, lecz na inne partie, bywa nawet, że 20-30 proc. Tych ludzi już edukować nie trzeba, ale tych których trzeba, to zwyczajnie nie da się. To są dotarte wspólnoty z dziada pradziada, może to nawet i w 100. procentach ateiści, gadają w karczmie, że ksiądz żyje z gospodynią, że te dzieci, to jego, albo, jakaś parafianka zachodzi po nocach do księdza, ale nie księdza potępiają za to, tylko parafiankę, komentują, że znów auto sobie kombinują, że to z ich pieniędzy, że ksiądz pijany na mszy był. Kobiety też wymieniają różne informacje o wyskokach farosza, albo wikarego. No co, ksiądz też człowiek, zresztą wolno mu więcej, nawet wolno mu to, czego mu nie wolno. Przychodzi niedziela wyborcza, ksiądz mówi, że głosować na innych, to grzech. Ponadto chłop, czy mieszkaniec małego miasteczka widzi, że rządzi tam kler, że ma długie ręce, że odmieńców się nie lubi, że mają problem ze znalezieniem roboty albo z utrzymaniem roboty. Są oczywiście enklawy, gdzie w gminie rządzi peetpeerowski wójt, który zaczął jeszcze za komuny, bezbożnik, trzyma proboszcza na dystans. Jednak to rzadkość. Jak więc dotrzeć do takiego zamkniętego kręgu? Lepperowi się udało, bez krzyży, Maryj, użył solidarnościowych metod – strajk, blokada, wzbogacił je jeszcze o swoje własne metody: wysypywanie ziarna, pałowanie komorników, udało mu się przebić PiS, czarnych pasterzy ani razu nie wspominając o bogu, honorze, ojczyźnie, Maryji,nie mówił, że jest źle, bo Żydzi (sam zresztą figuruje na słynnej liście „krypto-Żydów)chwalił komunę, Gierka i zdobył wieś, a nawet trochę miasta i gdyby nie POPiS-wska akcja z niejaką Anetą Krawczyk i orgiami), to z PiS zostałby dzisiaj tylko cień. Lepper pokazał, że da się nawet na wsi, ale nie poprzez edukcję, tam trzeba inaczej – wskazać dokładnie wroga, poszczuć i zlikwidować (nie dosłownie).
    Z polskim Kościołem trzeba walczyć, oczywiście bez stosowania przemocy, bo to nie wypali, ale trzeba zacząć od tych liczb -ile naszej kasy idzie na czarnych pasterzy, siać, siać, siać i jeszcze raz siać. Jest zapotrzebowanie na ruch lewicowy, KOD już coś znaczy, jest rozpoznawalny „De-mo-kra-cja, de-mo-kracja!” – hasło mało nośne, dla większości niezrozumiałe, banalne już. TK już mało kogo obchodzi, zaczyna nudzić. Trzeba ruszyć to, co zostało zapomniane przez tzw. lewicę. Ma być lewica prawdziwa i radykalna, antyklerykalna, jako przeciwwaga. Ostre, celne, konkretne hasła, blokady, pikiety, strajki – to może, podkopać Kkpol i PiS. KOD potrzebuje paliwa, bo gaśnie.

  90. @Anumlik,
    🙂 🙂 🙂

  91. Dawno nie widzialem tak dobrego filmu jak ‚A royal affair” (powiedzmy ‚Romans krolewski’) w tutejszej telewizji. Goraco polecam!
    Film produkcji dunskiej (‚En kongelig affære’ – 2012) z samym Madsem Mikkelsenem jako doktorem Johann Friedrich Struensee.
    Rzecz dzieje sie w okresie Oswiecenia (czasy kiedy przynosilo zaszczyt krolom, ze Wolter do nich napisal) glownie na dworze krola Danii, umyslowo chorego Christiana VII.
    Przepyszne i jakze pouczajace. Wymiar tej historii iscie szekspirowski.

    Bardzo sie ciesze, ze ten blog przetrwal, i to jak!

  92. Dla E-J

    http://kafeteria.pl/ziu/zyc-jak-w-australii-a_2227

    „Francuzi zyja zeby jesc
    Niemcy jedza zeby zyc
    Polacy jedza zeby umrzec przed terminem”

    Ani slowa o Australiczykach. Go figure

  93. jobrave – 4:45

    Czytajac te twoja humoreske, jedno mi na mysl sie wepchalo: W. O. Mitchell. Pisarz bergamucki. Przewaznie dla zaangazowanej mlodziezy polecany. Literacko usposobionej mlodziezy. Pewnie odgrzewaniem tu sobie pozwole. Co pasuje do aktualnego wstepniaka Lewuskowego.

    W.O. Mitchell, odwiedzajac, pod koniec swojego zywota, klasy lekcyjne, jako popularny pisarz, tak przemawial do przyszlych adeptow sztuki pisarskiej. Nauczajac ich jak trzeba pisac ksiazki:

    – You have to lie a lot.

    Czys ty, joe, pozwolil sobie zaczerpnac z W. O. Mitchella?

  94. A spac nie muszem jeszcze chodzic, joe. U mnie godzina jest wciaz przed National News

  95. Ta Szymborska ze wpisu wstepniakowego blogowego. I dunno

  96. Czy Szymborska lgala w swej noblowskiej poezji? Jak W.O Mitchell lgal w swojej prozie bergamuckiej?

    Jest taka mozliwosc. Tak methinks

  97. @Orteq,
    Jak Ci powiem, że nie, to przecież i tak nie uwierzysz. O Mitchellu nigdy nie słyszałem, ale i bez niego potrafię zmyślać, niegorzej niż Munhausen. 🙂
    Zdarzyło mi się dwa dwukrotnie zmyślić treść artykułu, raz napisałem recenzję z koncertu grupy „Dżem”, na którym nie byłem. Recenzja się ukazała, tyle że koncert się nie odbył, ponieważ przez miasto przeszedł huragan i było oberwanie chmury, a innym razem wymyśliłem jakiegoś rolnika, ponieważ potrzebowałem „rolniczej” wypowiedzi, nazwałem gościa Józefem Dańko, robił o w tekście za właściciela 10 ha gospodarstwa, narzekał na rząd Suchockiej, że rząd nie pomaga rolnikom. Poszło do druku. Za tydzień dzwoni telefon, facet przedstawia się: Józef Dańko. A ja sobie myślę, ze skądś znam to nazwisko, ale nie pamiętam skąd. Facet mówi: – Bardzo ładnie pan to napisał, ale ja coś musżę sprostować, w tej wiosce, co pan napisał, to nie mieszkam ja tylko mój brat Zbigniew i ja nie mam 10 hektarów, tylko trzy i pół. Dziękuję i daj boże zdrowia.
    Czyli słowo ciałem się stało. 🙂
    Ale historyjka z panem H. prawdziwa, od początku do końca.

  98. joe

    Tys wspanialy jest

  99. > „Chłopak opuszcza lokal wyborczy.”
    Widziałem podobną scenkę na ostatnich wyborach:
    — Te wybory to jakiś skandal! Na liście są jakieś zupełnie nieznane mi nazwiska!

    > „Swoją dojrzałość demokratyczną wykazali Szwajcarzy, którzy w referendum zagłosowali przeciwko wypłacaniu im przez państwo pieniędzy.”
    Kwestia dochodu gwarantowanego nie jest tak prosta, by ją załatwić dojrzałością-niedojrzałością polityczną.

    > „W Polsce, po upadku systemu gospodarki planowanej, przez 26 lat powoli budowała się demokracja.”
    Nie widzę powodu do przeciwstawiania „gospodarki planowanej” — „demokracji”. Organizacja gospodarki i funkcjonujący ustrój polityczny, to dwie różne rzeczy.

    > „Jakimś cudem, mimo braku prawdziwych, świadomych obywateli (nie tych od Szymborskiej) zostały stworzone zręby państwa demokratycznego”
    Przed 1989 rokiem, na WOSie dopytywałem, jak można się dowiedzieć kto jest kandydatem, co reprezentuje, jakie ma poglądy… Nauczycielka odesłała mnie do spotkań wyborczych z kandydatami… Czyli przed 1989 rokiem można się było uczyć „świadomego obywatelstwa” — funkcjonująca „demokracja fasadowa” to jak najbardziej umożliwiała.

    > „Kościół przestał się ograniczać. Znów się ujawnił jako instytucja, która ma cele rozbieżne z interesem kraju.”
    Nie, no przepraszam. To akurat rzecz o demokracji, której nauczyłem się po 1989 roku — dysponując ograniczoną wiedzą i inteligencją, nie możemy określić w sposób absolutny i obiektywny co jest „interesem kraju”. Stąd różnorodność partii, w których owszem, bywają karierowicze, ale które zasadniczo odzwierciedlają różne wizje tego, co dla kraju jest dobre.

    > „bez Kościoła, bez tych proboszczów i biskupów, którzy skutecznie wpływają na ciemną masę tak zwanych obywateli, PiS nie doszedłby do władzy.”
    To prawda. Tyle, że:
    — proboszczowie i biskupi mają prawo uważać, że PiS to najlepsze rozwiązanie dla Polski;
    — ba! mają prawo uważać, że PiS to najlepsze rozwiązanie dla Polski, bo wspiera Kościół;
    — może i warto zwrócić uwagę, że przy całej wyraźnej sympatii dla PiS, zwykle od jawnego poparcia tej partii się wstrzymywali;
    — na uważanie proboszczów i biskupów mają wpływ media — proboszczowie i biskupi czytający GW zapewne PiSu nie popierają; czytający Gazetę Polską, czy Gościa Niedzielnego — zapewne popierają…
    — mimo braku demokracji w Kościele (i faktycznie, braku uznania jej za wartość samą w sobie), proboszczowie i biskupi nie tylko kształtują ogół wiernych, ale i sami się z niego wywodzą i są przez niego kształtowani*.

    > „których wpływ wyraził się w pięknym dziele Konstytucji Trzeciego Maja.”
    Czy ta Konstytucja nie jest złym przykładem? Owszem, to owoc polskiego oświecenia, ale też polskie oświecenie nie było za bardzo wolterowskie i diderotowskie… Wkrótce już zaczęto się jej wstydzić, jako bardzo zacofanej. Że dzisiaj pamiętamy o niej wybiórczo, to już inna sprawa…

    > „»między grozą schizmy rosyjskiej a protestantyzmu niemieckiego, duchowieństwo katolickie znalazło grunt”
    Dodałbym, że identycznie zadziałała II wojna światowa.

    ***

    Nie uważam tezy Autora za udowodnioną. „Kościół poparł PiS, czyli Kościół jest wrogiem demokracji”, to co najwyżej pewna poszlaka; zostawiając na boku fakt, że to daleko idące uproszczenie.

    Owszem, prawdą jest, że Kościół nie buduje kultury demokratycznej, a jest dużą siłą, która mogłaby mieć dla niej znaczenie. Ale też i budowanie kultury demokratycznej nie jest celem Kościoła.

    Owszem, mam bardzo, ale to bardzo poważne wyrzuty wobec Kościoła, że nie dba zupełnie o poziom merytoryczny „własnych wypowiedzi” (co rozumiem szeroko, od listów biskupów, poprzez kazania, na poziomie dziennikarstwa w mediach katolickich kończąc). Ale to nie jest zarzut świadomej akcji antydemokratycznej, tylko zarzut ślepoty na wartość, która filozoficznie (czy nawet teologicznie) mogła by się wydawać wyjątkowo głęboka (w końcu chodzi o służbę Prawdzie, we wszystkich jej wymiarach), ale która daleka jest od typowego myślenia o chrześcijaństwie, skoncentrowanego na Dekalogu (gdzie nawet jeśli jest zakaz fałszywego świadectwa, to dość marginalnie traktowany i bardzo spłycony).


    *) Tu dodam, że z dobrego źródła się nasłuchałem, jak to jedna z kurii gremialnie popierała 5 lat temu PO. W ostatnich wyborach wydawało się jednak, że sympatyzowała z PiS… To znaczy, że poszła ona za zmianą postaw innych wyborców.

  100. @gregg84
    Odpowiem Ci jak mojej wnuczce, która zapytała, dlaczego tylko ktoś kto zna hasło „Sezamie otwórz się” mał dostęp do skarbu 40stu rozbójników ?
    Ty się pytasz: Dlaczego syn milionera dziedziczy niewypracowane przez siebie pieniądze. No i cała koncepcja Lewego o niewypracowanych pieniądzach wali się w gruzy.
    Ja Lewy przysięgam na boga, że wiem iż wartość dodatkową tworzą nie tylko proletariusze przykuci do maszyny, ale również nieprzykuci inżynierowie, bankierzy,kupcy i tym podobni pasożyci. Ty mnie greggu nie sztychuj Marksem, bo Ci tak odpowiem. Każda maszyna, urządzenie elektroniczne, np Twój laptop skada się z baterii(te robotniki), przewodów(kupcy) , mikroprocesorów(banki,ubezpieczenia), ekranu,klawiszy itp. Jak domniemuję, wg Ciebie tylko bateria tworzy wartość dodaną, a te pozostałe, reszta to tacy synowie milionerów. Ale na co taka bateria,skoro nie wykorzystują jej owi pasożyci, na co przydałoby się wymachiwanie kilofem przez muskularnego robotnika, gdyby temu wymchiwaniu nie nadał celu nierobotnik ?
    Prawo gwarantuje synowi milionera dziedziczenie wypracowanego pieniądza i jeśli ten dziedzc będzie dalej inwestował, to już nie będzie to zwykły pieniądz lecz kapitał.Takie prawo gwarantuje ciągłość podmiotu gospodarczego.
    Natomiast, jak pisałęm, nie ma takiej ciągłości w przypadku kradzieży. Złodziej niczego legalnie nie stworzył, przywłazczył sobie cudzą wypracowaną własność.
    I tak ma się rzecz z kościołęm; produkt który oferuje nie zawiera w sobie wypracowanej wartości, tak samo ja Warsiawiak na bazarze Różyckiego zachęcający do gry w trzy lusterka, nie wytwarza,tylko żeruje na naiwności turystów z Broku czy Radomia.
    Najuczciwsze są różne totolotki, tam sprawa jest czysta; miliony składają się na wygraną jednego szczęśliwca, czyli miliony wypracowanego pieniądz idą do jednej kieszeni.
    Moja wnuczka zrozumiała, że „Sezamie otwórz się”, to ta karta bankowa, umożliwiająca dostęp do skarbów wypracowanych i prawnie gwarantownych, co rozumieją Szwajcarzy, a nie rozumieją koty, psy i konie.

  101. @pombocek
    Wybacz, że będę upierdliwy, ale to historyczny anachronizm. Kiedy Mieszko wprowadzał chrześcijaństwo, potem następcy utwardzali mordując przywiązanych do Peruna Mazowszan, bagnetów nie było jeszcze na świecie. Ale oczywiście używano innych ostrych narzędzi, jak również koła do łamania, ognia, siarki, ołowiu itp
    Tak samo ci wdzięczni misjonarze nie znali iperytu, cyklonu b i tym podobnych bagnetów

  102. Teraz o jodzie bedzie . Czyli o niezwykle aktualnym, biomedycznym, FAKTcie o kretynizmie. Tez odgrzewane:

    „Kretynizm. Matołectwo, czyli kretynizm, jest odmianą niedoczynności gruczołu tarczowego. Rozwija się wtedy, gdy niedoczynność wystąpi w życiu płodowym lub we wczesnym dzieciństwie…W leczeniu matołectwa, podobnie jak w leczeniu innych postaci niedoczynności gruczołu tarczowego, stosuje się preparaty z gruczołu tarczowego, hormony syntetyczne, oraz JOD.”

    http://www.biomedical.pl/…..m-336.html

    A wiec mamy do czynienia z ciezka przypadloscia, ktora po pierwsze, moze byc pochodzenia plodowego.

    http://www.biomedical.pl/choroby/hormonalne/kretynizm-336.html

    Czyli, aborcja by byla ze wszech miar pozadana interwencja, gdyz bylaby skuteczna metoda kontroli wzrostu populacji NIEPOZADANEJ, I, po drugie, osobnicy dotknieci ta przypadloscia sa aktualnie zagrozeni nadciaganiem radioaktywnosci z nad Japonii. Tej spowodowanej trzesieniem ziemi i uszkodzeniami w japonskich elektrowniach atomowych. Jako jedyne remedium, wskazane jest podawanie jodu. Jod zostal juz calkowicie wykupiony w polnocnej Japonii i szybko znika z polek w calej Japonii.

    W Japonii trwa walka o zachowanie przy zyciu jak najwiekszej liczby osob dotknietych kretynizmem. Czy polscy kretyni maja szanse na podobne, japonskie, traktowanie? Som wontpliwosci danym w tOmacie

  103. Ale ale ale ale, co ma kościół do polityki? Napisane jest „będziesz politykował”? Nie wiem bo nie czytałam 🙂

    ***

    Przy okazji ukłony dla Czarnoksiężnika Anumlika za dytyramb.

  104. @Na marginesie, (18 października o godz. 21:30)

    wnioskuje, że nie chcesz ZWALCZAĆ ambicji KaKa. Chcesz tylko z nim grzeczniutko koegzystować.

    Przecież pisałem bardzo jasno. Jestem od Kuronia. Od budowania. Jestem od Ghandiego. Od zmian, rewolucji bez przemocy.
    Możesz sobie to komentować, jak chcesz. Bo jestem też od Woltera: „nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale oddam życie, żebyś mógł je głosić” (cytuję z pamięci).

    No tak, no tak. Tylko jak to się ma do Twojego określenia tego blogu jako „formuły grupy wzajemnego wsparcia”? Jest oczywiste, że blog ateistyczny chce opisywać świat z pozycji ateistycznych. Czy uznałbyś za dziwne, że blog katolicki chce opisywać świat z pozycji katolickich? Chyba nie.

    Wszelka monukultura jest na dłuższą metę szkodliwa. Opisywanie świata tylko z jednej perspektywy musi być rodzajem redukcji, zawężenia tego opisu. Ludzie o otwartym umyśle nie boją się spotkania z odmiennymi poglądami. Syndrom oblężonej twierdzy jest tak samo szkodliwy u katolików, jak i u ateistów. U wegan i mięsożernych, itd., itp..

    Na marginesie
    18 października o godz. 22:48
    Z kolei na płaszczyźnie intelektualnej najbliżej mi do ateizmu. I bardzo chciałabym chronić w Polsce ateistyczną przestrzeń publiczną – bo tylko w tych ramach może istnieć swobodna dyskusja. Ona wszędzie zamiera, gdy wtarabania się dyżurny religiant. Dlatego tak mi zależy – wręcz osobiście – na istnieniu tego bloga – tej kawiarenki, czy ateistycznej enklawy. Powinno być ich więcej – najlepiej bez religianckiego smrodu. Wtedy Polska byłaby… normalniejsza?

    Sama dostarczasz dowodu, którego tak bardziej się ode mnie domagasz 😉

  105. Chyba dam se spokoj

  106. @PAK4
    19 października o godz. 9:04

    Dziękuję za wyrażenie dokładnie moich zastrzeżeń.

    Referendum szwajcarskie w sprawie gwarantowanego dochodu podstawowego wykazało przede wszystkim, że większość społeczeństwa obawia się kosztów tego eksperymentu (208 mld SFr rocznie wobec 55 mld spodziewanych oszczędności w sektorze socjalnym) który pociągnie za sobą nieokreślony w tekście inicjatywy wzrost podatków oraz może zmniejszyć motywację do podejmowania pracy zarobkowej, co oznacza dodatkowy spadek wpływów z podatków.
    Sami inicjatorzy zresztą nie spodziewali się zwycięstwa swojej mało konkretnie sformułowanej inicjatywy, chodziło raczej o pobudzenie dyskusji na temat lansowany już od około 30 lat przez Basic Income Earth Network (z siedzibą w Belgii).
    Przeciwnicy inicjatywy podkreślali, że przewidywany dochód (2500 Fr miesięcznie na osobę) nie gwarantuje utrzymania osobom z ciężkim upośledzeniem, inwalidom, osobom korzystającym z niematerialnych świadczeń typu rehabilitacja zawodowa itp. więc oszczędności na ubezpieczenia socjalnych i związanej z tym biurokracji mogą się okazać o wiele mniejsze, niż szacowane przez zwolenników.
    Tak więc lęk przed kosztami zwyciężył, choć w przeciwieństwie do polskiego 500+ beneficjentów byłoby znacznie więcej.
    Przy 46 proc. frekwencji przeciwnicy pomysłu stanowili 76,9 proc. Inicjatywa nie została przyjęta w ani jednym kantonie.

  107. @namarginesko
    Ty nie potrzebujesz żadnej ideologi, religi, ja też nie potrzebuję. Ale miliony potrzebują. Nie każdy jest jak Tanaka, który sam sobie jest przewodnikiem. Masy potrzebują celu, wodza,pasterza, który nadaje ich życiu sens. To może być kościół, jagiellonia białystok,zamach smoleński,onerowskie hasło Polski jagiellońskiej w brunatnych koszulach itp
    Tych ludzi męczy brak pomysłu na życie, mają zapewniony byt, jedzenie, ubranie, wolnosc, a oni jak w piosence Wysockiego :”Mnie wczeraj dali swobodu, szto snieju diełać budu”. Gdyby im było materialnie źle, byliby czymś zajęci, gdyby była wojna…a tak pozostają im ustawki.
    Kanada w ramach zadośćuczynienia za dawne krzywdy dała Eskimosom łatwy dostęp do wszelkich dóbr materialnych: żywności,karabinów, ratraków.. Lud ten walczący przez wieki o przeżycie, uganiając się w kruchych czułnach za fokami, gdy dostał wszystko na tacy, stracił sens życia. Alkoholizm dotyka tam małe dzieci.
    Jest to poważny problem, a takie samozadowolenie, że ja jestem autonomicznym panem swoich myśli, swojego losu, niczego nie załatwia. Tym ludziom trzeba wskazać cel, jakoś ich zagospodarować. A takich zagospodarował Hitler, a teraz ubiera ich w śliczne mundurki moro Macierewicz

  108. @Ewa-Joanna
    19 października o godz. 9:51

    Cudne te drzewa.
    Widziałem kiedyś na żywo, wiosną, w Kalifornii i byłem oczarowany.

  109. Lud potrzebuje chleba i igrzysk, wiedzieli to już starożytni Rzymianie.
    Stąd tyle seriali w TV, tańców z… , dzieci wzruszająco piejących arie operowe, meczów, loterii, teledurniejów sugerujących: i ty zostaniesz Indianinem (milionerem, gwiazdą, idolem) etc. etc.

  110. mohikanin przedostatni
    19 października o godz. 9:35

    Jeszcze nie zauważyłeś, że tu się gada o tym, co ślina na język przyniesie, w tym – o wszystkim i o niczym? A ze swoim wykładem – „Wszelka monukultura jest na dłuższą metę szkodliwa” – chyba pomyliłeś przedszkola, bo mówisz jak starszak do maluchów. Blog to fragment, może fragmencik albo i fragmenciczek życia blogowiczów, a Ty, kaznodziejo, głosisz o szkodliwości monokultury. W dodatku mówisz to o ludziach, z których wielu jest dość wszechstronnymi erudytami. Takie mówienie nazywa się „Powiedział, co wiedział”. Wpada gość tam, gdzie mówią o słupie i mówi o dupie, bo akurat o niej chce powiedzieć.

    Blogowicze mówią i będą mówić o tym, o czym chcą mówić lub o tym, co ktoś podsunie, a nie będą się oglądać na Twoje dziecinne mantry o szkodliwości monotematyczności. Swoim niewczesnym wykładem ujawniłeś, że dopiero rośniesz.

  111. @Lewy,
    Twoje domniemanie jest błędne i nie mam pojęcia, skąd pomysł, iż mógłbym mieć tak uproszczony ogląd ekonomii.
    „Prawo gwarantuje synowi milionera dziedziczenie wypracowanego pieniądza” – to nie jest adekwatna odpowiedź, bo ja także mogę powiedzieć, że w systemie dochodu gwarantowanego to prawo gwarantuje każdemu człowiekowi wypracowany niekoniecznie przez niego dochód i tym prostym sposobem złodziej przestaje być złodziejem. A jak jeszcze gość zainwestuje część tych pieniędzy, no to mamy kapitał i w ogóle gitara. Podobnie prawo gwarantuje każdej jednostce pewne prawa człowieka i prawa obywatelskie, dla których uskutecznienia społeczeństwo musi ponieść pewne koszty. Czym różni się zasada tych kosztów od kosztów związanych z dochodem gwarantowanym?
    Co do Kościoła, to muszę zabawić się w adwokata diabła i powiedzieć, że jeśli instytucjonalna religia nie generuje wartości, to podobnie ma się rzecz z wydziałami historycznymi i filozoficznymi na uczelniach wyższych, z całą branżą popularnej rozrywki i z branżą reklamową. Wszystkie one powinny zniknąć z powierzchni demokratycznej Polski wraz ze stanem kleszym?

  112. Ewa-Joanna
    19 października o godz. 9:51

    A niech to chudy bocian, cudo! Ale u Was to jest! I nie widać nikogo, żeby chodził do góry nogami.

  113. Tobermory,
    a potem zakwitną poincjany…
    http://www.redlandcitybulletin.com.au/story/2717519/this-years-poinciana-bloom-magnificent/#slide=1
    Tez pewnie widziałeś na Florydzie 🙂

  114. pombocku, bo zdjęcie jest do góry nogami 😉

  115. @jobrave, (19 października o godz. 4:45)

    „Mohikanin przeodstatni” mówi o edukowaniu społeczeństwa. No właśnie, edukować, ale jak

    Wbrew pozorom wcale nie jest to takie trudne. Metody, techniki i środki są znane i opisane. Należy z nich korzystać. Wcześniej należy sobie mocno uświadomić, że to musi trwać. Nie od razu widać efekty.
    Trzeba postępować metodycznie, tak jak w każdego rodzaju edukacji.
    Jasno określić cele dalekosiężne i etapowe.

    Żeby nie kręcić się w obrębie ogólników.
    @Lewy słusznie podkreśla siłę głosu kościoła rzymskiego i jego wpływ na ważne społecznie decyzje.
    @Konstancja, co niestety przeszło na blogu bez echa, zwróciła uwagę na to, że ostatnia niedziela była niedzielą przebłagania. Pytała za co będzie się przebłagiwało.
    To bardzo istotne pytanie. Pytanie, które można rozbić na kilka pytań szczegółowych:
    1. Co powiedział krk?
    2. Co usłyszał „lud boży”?
    3. Jakie mogą być, będą praktyczne konsekwencje?
    4. Jaki powinien być kontrprzekaz społeczeństwa obywatelskiego?

    Tak się składa, że wysłuchałem części Apelu Jasnogórskiego i tak to widzę:

    1. Teoretycznie, w formalnej, jawnej warstwie przekazu było to po pierwsze podziękowanie za JPII, po drugie przebłaganie za grzechy aborcji.
    2. „Lud boży” otrzymał przekaz ukryty, psychologiczny sprowadzający się do stwierdzenia: świat jest zły, jedyny ratunek przed coraz gorszym światem jest w Maryji, do której prowadzi nas święty JPII. Ziemską dyspozyturą obojga jest instytucja krk.
    3. Z przyjmowanymi informacjami jest podobnie, jak ze wszystkim co „przyjmuje” organizm. Muszą zostać przetworzone. Część przyswojona. Część wydalona. Konsekwencje przewidywalne. Rządzą tym znane reguły.
    „Lud boży”, nakarmiony słowem spod ołtarza, będzie, jest nieufny wobec, świata. Wycofany. Posłuszny ekspozyturze. Zalecenia ekspozytury stają w sprzeczności z prawami psychologii. Powoduje to frustrację a ta rodzi agresję. W niektórych przypadkach zaczyna działać tak zwana podwójna blokada, mechanizm wywoływania schizofrenii.
    4. Społeczeństwo obywatelskie powinno pokazywać: przekaz psychologiczny, objaśniać wykorzystywane mechanizmy i konsekwencje postępowania zgodnie z przekazem ukrytym.

    Wracając do pytania @Konstancji: za co przebłagiwano?
    Za to, że zgodnie z „prawem naturalnym”, ośmieliło się dorastać, rozwijać, stawać autonomiczną „osobą”.
    Bo celem korporacji krk, szczególnie jej polskiej edycji, jest zamrożenie człowieka w postaci ubezwłasnowolnionego dziecka. Sprytnie manipuluje się pojęciem „dziecko”. Następuje podmiana relacji: „dziecko Boga”, na etap w rozwoju: dziecko vs dorosły.
    Społeczeństwo obywatelskie ma dokładnie odwrotny cel. Wspieranie w rozwoju, w wykorzystaniu potencjału wszystkich członków społeczeństwa.

    KrK zajmuje się tą robotą setki lat. PiS, przy pomocy kleru i dziennikarzy „niepokornych” wykonał kawał roboty przez ostatnie sześć lat.

    Pytanie: czy będzie nam się „chciało chcieć” wykonać długi marsz, żmudną, metodyczną pracę u podstaw? Czy zadowolimy się wymachiwaniem „czapką z piór” i dęcie w „złoty róg”?

  116. @Tanaka
    Wiesz kiedyś tłumaczyłem moim uczniom różnicę między gospodarką socjalistyczna a kapitalistyczną w taki sposób.
    Kapitalizm to jest taki samochód, który ma bardzo dobry silnik, ale bardzo słabe hamulce. Jeżeli za kierownicą takiego samochodu siądzie zuchwały, nieopdowiedzialny młodzieniec, to ani chybi że rozwali się na pierwszym lepszym drzewie.
    A socjalim to samochód z tak słabym silnikiem, że właściwie nie potrzebuje hamulców.
    I nie negując sporych osiągnięć w PRLu, trudno nie przyjć, że ten wehikuł na początku nawet poruszający się godziwie, zaczął coraz bardziej pyrkotać, wyrzucać z rury wydechowej czarny dym i w końcu ugrzązł i tylko dzięki popychowi tego lamborghini, czyli pożyczkom jeszcze trochę pojechał, ąz wreszcie zupełnie się zatrzymał.
    Natomiast teraz poważnym problem jest ów wyścigowiec, który nieuchronnie gna ku nowemu kryzysowi. Może właśnie kryzys załatwi te szalone dysproporcje, kiedy owi multimiliarderzy obudzą się z kontami pozbaionymi 6 albo 9 zer.
    Oby tylko nie było wojny, na którą ostrza sobie zęby maciarewiczowe chłoptasie z łukami przeciwko iskanderom Putina.

  117. Lewy,
    chyba zapomniałeś o paliwie do samochodu, czyli o sankcjach.

  118. @pombocek, (19 października o godz. 10:26) nie interesują mnie argumenty ad personam. Gdybyś chciał merytorycznie, to mogę rozważyć. Choć niczego nie obiecuję 😉

  119. pombocku,
    ano jest. Tu kwitną cale drzewa i wiosna jest oszałamiająca. A na tych drzewach szaleją bardzo kolorowe papużki. Normalnie orgia.

  120. seleuk(os)
    18 października o godz. 23:50

    Daleki jestem od nieszanowania swoich oponentów, a raczej powiedziałbym, że z oponentami, których nie szanuję, szybko kończę dyskusję bez wdawania się w jałowe utarczki.
    Najpierw piszesz, że egalitaryzm jest ekonomicznie racjonalny, gdyż zmniejsza ilość konfliktów, a zaraz potem dodajesz, że racjonalność transferów socjalnych (a więc działań zmierzających do egalitaryzmu) jest dopiero przedmiotem badania. Jak rozumiem, nie każdy sposób dochodzenia do egalitaryzmu jest wg Ciebie racjonalny ekonomicznie – i ja się z tym zgadzam. Ale nie jestem przekonany, że racjonalność ekonomiczna powinna być głównym wyznacznikiem dążenia do równości społecznej. Jeśli byłoby prawdą, że racjonalne ekonomicznie dla społeczeństwa jako całości jest pozbawienie części jego członków praw człowieka, to miałoby oznaczać, że wolno nam to uczynić?…

  121. gregg84
    19 października o godz. 10:30
    No trudno skoro jako adwokat diabla porównjez nieproduktywne uniwesytety z nieproduktywnym kościołęm, to ja tylko gębę z podziwu otwieram. Więc jednak tylko robotnik cos generuje, a historycy to jak księża , pasożytują na tych generatorach, bo nie generują. Pośrednio dowiodłes że znajmość przeszłości, nap. coś o Kościuszce, Jagielle, jest równie użyteczna lub nieużyteczna jak wiedza o zmartwychwstaniu, dziewicy matce i tym podobnych wiarygodnych informacjach. Ty chyba jesteś jak to powiedział Boy, daltonistą moralnym, bo nie odróżniasz oszusta od historyka czy prawnika, bo i jedni i drudzy tacy nieproduktywni

  122. Lewy
    19 października o godz. 10:38

    To porównanie jest dosyć popularne.
    Ale, odkładjąc na bok obrazowanie różnic w systemach polityczno-gospodarczych, ciekawi mnie nieustannie, skąd przekonanie niektórych, że ma być jakaś (raczej nie jakaś, a konkretna: Rosja zaatakuje Polskę, bo mało kogo zmartwi jak będzie kolejna wojna na skraju Afryki z Azją) wojna, albo obawa, że (realnie) może być?

    Kogo mogę, tego pytam: po co wojna, jaka z niej miałaby być korzyść (dla Rosji)? I znikąd nie widzę odpowiedzi posiadającej jakąś treść.

  123. mohikanin przedostatni
    19 października o godz. 10:44

    Dziecko, tu jest Emerittengang, a nie przedszkole. Nikt nikomu nie zabrania wchodzić, ale obyczajowy elementarz podpowiada, że jeśli nie chce człowiek wyjść na durnia, mądrzej jest zakładać, że to, co chce komuś powiedzieć, ten ktoś wie CO NAJMNIEJ tak samo jak onże człowiek lub lepiej, więcej, wcześniej niż się człowiek urodził i nauczył mówić.
    A Ty swoimi wykładami pokazałeś się jak chłopczyk, co zapuszcza na brodzie puszek, żeby się wydawać dorosłym. Nie zapraszaj mnie do gadki, bo bachorów nie cierpię. Rośnij zdrowo.

  124. Tanaka
    19 października o godz. 11:11

    Tanako, politykę mam z tyłu, ale trochę widzę. Jak patrioty budziły strach przed Rosją zamiast przyjaznego współsąsiadowania i współpracy, to oczywiste, że wojna ma być z ogromnego strachu. Strach myśleć, co w Polsce będzie, jak Rosja weźmie i nie zaatakuje, tylko każe nam się puknąć w czółko.

  125. Lewy
    19 października o godz. 9:54

    Mój komentarz
    Lewy, przyszło mi się zgodzić z Tobą w sprawie zapotrzebowania na sens bytu u ludu gdziekolwiek ten egzystuje oraz w sprawie wolności, która jest „co ja z nią mógłbym zrobić” (na przykładzie autochtonów kanadyjskich).
    Wolność jest przerabiana na ideologię w każdej niemal doktrynie, nawet w tej, która wolności nie udziela, w jednej jako podstawowe założenie, w innej jako podstawowa przyprawa.

    Sens życia jest zasysany przez religię. W istocie religia powstała z zawirowań myślenia o życiu, z potrzeby uporządkowania świata, uprzytomnienia człowiekowi, że ma w nim swoje miejsce i że ma to jakiś sens ta cała hierarchia wartości przekazywanych w ustnych podaniach, czy opisanych w księgach.
    Każda hierarchia, by była zrozumiała, przystępna musi mieć swoja symbolikę. Z tej konieczności wyewoluowało pojęcie boskości, które jest niewidzialnym symbolem nadrzędności, prymatu, wartości absolutnej, źródłowej, z której wywodzi się wszystkie pozostałe.
    Pzdr, TJ

  126. Lewy
    19 października o godz. 11:01

    Halo, halo, tu Radio Erewań: nie „nieproduktywne uniwersytety”, tylko „nieproduktywne wydziały”; nie tylko robotnik generuje wartość, ale właśnie również teolog z historykiem; i nie „nie odróżniasz” tylko waśnie „dostrzegasz punkty wspólne”.
    To, że akurat dla mnie osobiście produkt generowany przez Kościół katolicki ma wartość bliską zeru (m.in. właśnie za sprawą zmartwychwstania, dziewicy matki i tym podobnych wiarygodnych informacji), albo wręcz ujemną, to inna rzecz – nie rzutuje to na wartość refleksji filozoficznej na temat transcendencji jako takiej.
    Co zaś się tyczy historii jako nauki, to mam, proszę Ciebie, problem z pojmowaniem jej wartości w znaczeniu „adequatio rei et intellectus”. I piszę to jako wyrodny syn „nieproduktywnego wydziału”.

  127. pombocek
    18 października o godz. 23:27
    Tanaka
    18 października o godz. 23:05
    Tomaszowe dowody istnienia Boga to rzecz do dyskusji, bo nie wiadomo, czy to racjonalizowanie pozorne czy nie?! Uomamuniu! Chyba że jako przerywnik występów mistrza Grocka byłaby ta dyskusja. Dobranocka.

    Tomasz usiłował wyprodukować filozoficzno-logiczne dowody na bozię. Sądził, że mu się udało, był jednak w głębokim błędzie. Usiłowanie zracjonalizowania nie jest pozorne, bo usiłował, i bardzo się od tego spocił. Natomiast brakuje racjonalnego skutku – bo, pomimo usiłowań, nie zracjonalizował: jego dowody na bozię są dęte, fantastyczne, NIERACJONALNE.
    Rzecz jasna, Kościół kat uważa spocenie się Tomasza, za dowód zracjonalizowania: bozia została dowiedziona, więc jest to zracjonalizowanie. Kościół kat jednak wierzy, że Tomasz udowodnił bozię, co – samo przez się – jest nieracjonalne.
    To może wywoływać właśnie pewną niejasność nazewniczą, co do pozorności, lub nie, racjonalizowania.

    Tenże Tomasz twierdził coś – pozornie – racjonalnego: wszelka wiedza pochodzi z doświadczenia. A figusa: nasze ciała, cała kula ziemska, jest nieustannie przenikana przez promieniowanie kosmiczne, o którym nie możemy mieć żadnego doświadczenia. Wszelka o nich wiedza pochodzi wyłącznie z nauki, spoza naszego osobowego doświadczenia.
    Nauki i jej dowodów nie uznaje jednak Kościół kat. A wtedy byłby racjonalny; jednak nie byłby sobą – kościołem i wiarą.
    Nie możemy doświadczyć jednak rzeczy pozornie prostych: wielkości Słońca, na przykład Nie możemy doświadczyć odlegości od niego. Ludzki umysł nie jest w stanie doświadczyć 150 milionów kilometrów, ani temperatur sięgających kilkudziesięciu milionów stopni Celsjusza. W ogóle niewiele możemy doświadczyć. Nawet pies więcej od człowieka doświadcza, bo ma węch 10.000 razy lepszy niż człowiek.
    Jakbyśmy mieli taki węch jak pies, moglibyśm jeszcze dziś doświadczyć wyniuchania śladów Jezuska nad jeziorem Genezaret.
    I bylibyśmy zadowoleni.

    Jak powiedziałem wcześniej – Kościół kat nieustannie usiłuje racjonalizować, i ma się za racjonalny. Inny Tomasz dowiódł ran Jezuska, czyli prawdziwości całego Jezuska, wsadzając w nie palce. Miliony relikwi też mają racjonalizować. Najważniejsza, niepodważalna relikwia, dowodząca prawdziwości Jezuska, a więc i bozi, to relikwia napletka Jezuska. Która była bardzo racjonalna bo bardzo prawdziwa, rzeczywista, materialna przez setki lat. A kiedy możliwe stało się bezwzględne,niezależne od czyichkolwiek przekonań, zracjonalizowanie Jezuska za pomocą zbadania jego napletka na okoliczność kodu genetycznego – napletek, „ w sposób cudowny” i „na sposób szczególny” – wziął i zniknął.

    Racjonalna nieracjonalność i nieracjonalna racjonalność są tak Kościele kat poplątane ze sobą, że wyznawca jest tym całkowicie zagubiony. Gdy się mu udowodni nieracjonalność w tym, czy owym, natychmiast odwołuje się do „cudu”, albo „wielkiej tajemnicy”. A najczęściej – nie słucha, lub ryczy, że zostały obrażone jego „wartości chrześcijańskie”.

    Bodaj najciekawsze w tym jest to, że biskupi i ich wyznawcy słabe, albo żadne mają pojęcie o tym,że tak usilnie, kompulsywnie i panicznie usiłują racjonalizować i w każdym takim usiłowaniu ponoszą nieustanną klęskę. Co w nich wywołuje podświadome parcie, by jeszcze usilniej racjonalizować, ponosząc kolejne klęski. Napinają się więc jeszcze bardziej, i… perpetuum mobile.

  128. Tejot,
    a ja myślę, ze religia powstała ze zwyczajnego strachu człowieka skonfrontowanego z niepojętymi dla niego zjawiskami przyrody i strach ten został sprytnie zagospodarowany przez paru cwaniaków. I tak to sie narodziło….

  129. pombocek
    19 października o godz. 11:39

    Z pewnością są tacy, co żyją w takim strachu, wytworzonym we własnej głowie, albo w nią włożonego przez jakiegoś prawidłowego patriotę, czyli człowieka skrzywionego, że gotowi są sami zaatakować, bo nie wytrzymują ciśnienia we własnej głowie.
    W takich głowach wojna już trwa.
    Ja jednak mówię nie o psychiatrii, ale o wojnie w przestrzeni rzeczywistej.
    Głosicielom wojny co będzie lada dzień, zadaję pytanie: po co Putin m napaść na Warszawę, na Polskę? Jaki będzie jego zysk, a jaka strata? NIe dostałem jeszcze żadnej odpowiedzi, poza bełkotem psychiatrycznym – jak wyżej.

    Wojnę z Rosją, właściwie już – w 2010 roku – mieliśmy, oczywiście została przez nas wygrana. Otóż pewien generał, Polko Roman, były dowódca GROM-u, ówczesny (2010) doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Kaczyńskiego Lecha, tuż po upadku prezydenta i całej delegacji, w Smoleńsku, oświadczył w propramie TVP („warto rozmawiać” – Pospieszalskiego Jana, co rozmawia z ludźmi, bo warto), że Polska powinna wysłać do Smoleńska komandosów którzy otoczyiby lotnisko i nie pozwoliliby się Rosjanom zbliżyć do wraku samolotu.
    Gdyby stało się, jak chciał ten generał i poważna postać – mielibyśmy pradziwą wojnę z Rosją. W dodatku Polska byłaby napastnikiem.
    Tenże generał, przyjaciel PISopaństwa, zamiast siedzieć w psychiatruku, chodzi na wolności i dalej gada. Parę dni temu oświadczył co nastepuje:
    „Jesteśmy bezbronni, a Rosja może uderzyć za kilka miesięcy”
    Po czy dodaje:
    „Dobrze, że nie kupimy Caracali”
    Jednocześnie przyznał, że armia potrzebuje śmigłowców „praktycznie na wczoraj”. Ostrzegł, że Rosja może uderzyć w ciągu kilku miesięcy „pod wygenerowanym pretekstem”.

    Jedno mu nie przeszkadza w drugim: Caracale nie są porzebne, pomimo tego, że drastycznie kończą się możlowość transportowania wojska, sprzętu i zaopatrzenia przy pomocy śmigłowców – i dlatego przecież był przetarg na śmigłowce, w którym zwyciężył Airbus z Caracalami. Za kilka miesięcy będzie wojna – tak wieszczy generał, Polska niemal bez śmigłowców, a on się cieszy, że Caracali nie będzie.

    Jaki byłby ten „wygenerowany przez Rosję pretekst” do napaści wojennej na Polskę? Generał Polko Roman zna poważny powód i śmiało dzieli się wiedzą ze słuchaczami:
    „ochrona rosyjskich miejsc pamięci w Polsce.”

    Wojna Rosja-Polska-NATO, realnie III wojna światowa, byłaby więc z tego rodzaju powodu: Rosji nie podoba się to, jak w Polsce traktuje się pomniki ich żołnierzy, co zginęli w II wojnie, więc wywoła III wojne światową. Na której tez przecież zginą rosyjscy żołnierze.

    Jak się ma takich generałów, takich speców od obrony narodowej i takich polityków – wojna musi być. I kolejne Powstania Warszawskie, w każdym mieście, dwa razy w roku.
    Tak polska, katolicka, psychiatryczność narodowa.

  130. mohikanin przedostatni
    19 października o godz. 10:38
    chyba niczego takiego w moim wpisie nie ma; nie pomyliłeś mnie z kimś?
    niedziela przebłagania?
    to nie są moje słowa….

  131. Tanaka
    19 października o godz. 11:55

    Znakomicie ujęte.

  132. Ewa-Joanna
    19 października o godz. 12:06
    Tejot,
    a ja myślę, ze religia powstała ze zwyczajnego strachu

    Mój komentarz
    Strach, to fizjologia. Jednakże strach był jednym z napędów do poszukiwania przyczyny, czego owocem było odnalezienie podmiotu. Strach przed czymś po tym wynalazku przerodził się w strach przed kimś.
    Pzdr, TJ

  133. pombocek, (19 października o godz. 11:33)

    ad meritum:

    1. Każdy kościół i sekta, nieważne religijna, polityczna, konsumencka czy jakaś inna, pilnuje zawsze „czystości” przekazu i prawidłowości wykonywania „rytuałów”. Czyli: co, kiedy, komu i jak wolno. Jednym słowem knebluje wszystko co wzbudza nawet cień podejrzenia o odchylenie od ortodoksji.

    2. Każda sekta robi to, rzecz jasna, w imię wyższego dobra. Na przykład i mię obrony „obyczajowego elementarza”. Starsi sekty mogą sobie tym elementarzem podcierać zadki, ale zawsze można walnąć nim w łeb tego, kto nie przestrzega kolejności dziobania, ustalonej przez starszyznę.

    3. Każda sekta potrzebuje swojej świętej inkwizycji, policji politycznej czy innej obrony terytorialnej. Przy naborze decyduje niezłomna wierność i siła zadawanych ciosów.

    4. Każda sekta pilnuje nie tyle prawa do życia według własnych zasad co usiłuje kontrolować innych. (żeby inni nie wykonywali aborcji, żeby nie pisali tego, na co nie daliśmy im przyzwolenia)

    5. Każda sekta gromadzi członków „naznaczonych” szczególnym rodzajem wybraństwa. Na przykład nieprzeciętnych erudytów. Co, w ich pojęciu daje, im prawo do traktowania innych z buta.
    Tymczasem człowiek mądry nigdy tego nie zrobi. Właśnie dlatego, że jest mądry.

    6. Przynależność do żadnej partii. Zadeklarowanie wyznania czy bezwyznania, wiara w Boga, boga czy też negowanie jego istnienia, nie chroni przed sekciarskim myśleniem i zachowaniem.

  134. @tejot, @Ewa – Joanna, (19 października o godz. 12:36) różnica pomiędzy strachem i lękiem sprowadza się do ich źródła. Źródłem strachu jest konkretny obiekt. Zewnętrzny lub wewnętrzny. Zawsze istniejący realnie. Brak pieniędzy, choroba. Źródło lęku tkwi w psychice. Nie zawsze jest do końca zdefiniowane, rozpoznane. Nie zawsze musi istnieć realnie. Może być wytworem wyobraźni.
    Niektórzy religioznawcy upatrują początków religii w zachowaniach imponujących naczelnych. Na przykład wygrażanie grzmotom i błyskawicom. Czyli źródłem byłby strach. Zmodyfikowane echa tych zachowań odnajdujemy w obrzędach „przywoływania” deszczu w pierwotnych religiach. Wraz z postępem ewolucji i rozwoju mózgu zaczęły się pojawiać pytania i lęki egzystencjalne. Pytania o cel, sens życia. Odpowiedzi dostarczały religie. Do strachu dołączył lęk. Blisko dwa tysiące lat prosperity krk ufundowane było na lęku przed piekłem.
    Jak to się potoczy dalej? Czy zdołamy wyeliminować lęk?

  135. @konstancjap, (19 października o godz. 12:25)
    przepraszam za nieprecyzyjne cytowanie. Robiłem to z pamięci. Odnosiłem się do tych Twoich wpisów:

    konstancja
    15 października o godz. 22:13

    a tymczasem….
    http://wiadomosci.onet.pl/slask/wielka-pokuta-na-jasnej-gorze-ponad-100-tys-osob/r22g20„

    konstancja
    15 października o godz. 22:14

    chcialam dodac, ze smieszno, coraz smieszniej.
    Grzechy narodowe???? a kto grzeszy?

    Jeszcze raz przepraszam 🙁

  136. @konstancjo, odpowiedziałem, ale przymknięto mnie w poczekalni 😉

  137. Religia powstała wraz z rozwojem inteligencji.
    Pierwszy cwany obserwator zjawisk przyrodniczych zagospodarował lęki i nadzieje swoich współplemieńców i został szamanem żyjącym na ich koszt. Zlokalizował bóstwa (słońce, księżyc, święte drzewa, węże, demony, niewidzialni giganci etc.) powiązał niewytłumaczalne zdarzenia z ich działalnością (pioruny, susze, zarazy, powodzie, nieudane łowy etc.) wymyślił ceremonie i ofiary dla przebłagania gniewu i zapewnienia pomyślności, znalazł wytłumaczenie na nieskuteczność modłów…
    I tak to poszło.

  138. Czy zdołamy wyeliminować lęk?

    Mój komentarz
    Pytanie retoryczne. Jeśli lęki są częścią psychiki homo sapiens, to nie da się wyeliminować ich. Mam na myśli psyche zdrową w pojęciu medycznym.
    Pzdr, TJ

  139. tejot
    19 października o godz. 13:48

    Lęk występuje u mnóstwa gatunków istot. Prawdopodobnie jest czynnikiem służącym przetrwaniu, choć równocześnie stanowi dla organizmu zagrożenie. Powodowane lękiem, organizmy mogą czynić coś co im zaszkodzi, ale i coś, dzięki czemu unikną zagrożenia.

  140. @tejot, (19 października o godz. 13:48), no właśnie, pytanie retoryczne.
    Nie wyeliminujemy lęku i nie wyeliminujemy religii. To, co możemy i powinniśmy zrobić, to starannie oddzielić, najpierw w świadomości społecznej, potrzeby religijne od instytucjonalnej religii i instytucji religijnych.
    Walcząc z czymś tak głęboko zakorzenionym w psychice ludzkiej, jak potrzeby religijne, ustawiamy się w roli użytecznych idiotów, torujących drogę zinstytucjonalizowanym religiom i instytucjom religijnym.
    Człowiek motywowany lękiem jest zdolny do wszystkiego.

  141. Orteq 19 października o godz. 0:18 🙂 poczekam, przeczekam, poprzecze…
    i
    jobrave 19 października o godz. 7:32
    razem
    mnie nie interesuje kto wygra w ameryk. wyborach, zdajac sobie sprawe jednoczesnie, jak ten wybor ma wplyw na moj swiat. Ja jestem ten, co zbieral grzeszki/ulomnosci caly zywot i kontynuuje to zajecie. Jak filatelista znaczki. Cenie niezmiernie sobie moj zbior. Sa tam rarytasy i dosc pospolite rowniez, wielkonakladowce. Jedna z cech tego zbioru jest odleglosc logiczna miedzy obiektami, w przestrzeni i czasie, rowna jest 1, zawsze. Inna cecha jest, ze arytmetyka zbioru jest taka: 1+1=2.2 a w druga strone 1+0.8=1.6

    Inne cechy rowniez istnieja, np wymiar geometryczny (nieeuklidesowy) 2.7 albo 5.6

    Mnie interesuje bardzo, bo to ma wplyw na moja teorie panstw upadlych (do ktorych nadwislanski obszar zaliczam), jak am. wyborcy, ktorych mialem za przewazajacych racjonalnie, doszli do odpowiedzi zeby ten stan porzucic, racjonalnosci. To ma zwiazek bezposredni, odleglosc logiczna 1, dlaczego nadwislanczycy takiego stanu osiagnac nie moga. Tu na tym blogu, rozpatrywane sa stany nadwislanskie, z pozycji ateizmu.

    Ja jestem agnostykiem, pytania religijne o bozie olewam szczerze, dowody bytu albo niebytu i podobne. Na pytanie, czy stan nadwislanczykow mozna zmienic odpowiedz mam tak, mozna. W moim zbiorze grzeszkow (filatelistycznym) odpowiedz mozna=nalezy czy mozna=trzeba. Tyle dla @Orteq i @Jobrave z bardzo dobrym opowiadaniem jak wykreowac rzeczywistosc nowa, poza katolicyzmem korporacyjnym. Sprowadzic ten wplyw do poziomu tutejszego, zerowego.

    Z pozdrowieniami seleuk(os)

  142. gregg84 19 października o godz. 10:49
    co ma zwiazek rowniez do
    odpowiedzi Tobermory 19 października o godz. 9:54 na wpis @PAK4 19 października o godz. 9:04
    Zdajac sobie sprawe z niedoskonalosci mojej potocznej polszczyzny proponuje czytac z uwaga. Wkladanie na mnie argumentow nieuzywanych jest nieuwazne.

    Problem dochodu podstawowego jest powazniejszy niz okreslenie wysokosc dochodu na 1000+ albo 20000+ Proste prace znikaja.

    Niedawno temu, samolot w ktorym mialem przyjemnosc przebywac, pokonal trase Florencja – Frankfurt przy calkowitej ,zerowej widocznosci w nocy. Przyjemnosc mialem, obserwujac budowe stewardessy ktora mnie intensywnie obslugiwala i silnika po prawej stronie, naprzemiennie. [Vortex] czesci skrzydla obserwowac nie moglem, z powodu zerowej widocznosci. Samolot wystartowal, lecial i wyladowal bez jakiejkolwiek ingerencji pilota. Rowniez moja przesiadka we Frankfurcie, odbyla sie jedynie za pomoca karteczki polozonej na kolorowym szkielku. Operatorzy obiektow nad Jemenem siedza w dobrze wyposazonych w kawe obiektach w Virginia. Nie robia zadnych pomylek w wyborze napojow chlodzacych. Ja uwazam, ze pilot na trasie FLR-FRN byl niepotrzebny. Brak stewardess, o wysokiej klasy budowie, ktore przyjemnie myla sie w wyborze napojow, uwazalbym za strate.

    Jednak proste prace znikaja. Problem dochodu podstawowego jest powazniejszy niz jego wysokosc, przynajmniej dla mnie. Nie wszyscy moga/chca przekwalifikowac sie na kucharzy kebabow. Albo bednarzy, producentow palet.

    seleuk(os)

  143. Istoty powodowane lękiem produkują adrenalinę, która mobilizuje do ucieczki lub walki.
    Ogólnie biorąc rządzą nami hormony 😎

  144. @seleuk(os)
    19 października o godz. 14:09

    Jednym z motywów inicjatorów wprowadzenia bezwarunkowego dochodu podstawowego była „humanistyczna odpowiedź na technologiczny postęp”.
    Roboty i automaty wyręczają nas w coraz więcej dziedzinach, wielu ludzi odczuwa lęk przed przyszłością. Podstawowy dochód mógłby dać im poczucie bezpieczeństwa i wolności, umożliwić partycypowanie w życiu publicznym i zapewnić całemu społeczeństwu godną egzystencję, bez upokarzającego chodzenia „po prośbie” do urzędów i tak zapewniających pomoc socjalną, przy okazji niejako likwidując biurokrację z tym związaną.

  145. PS.
    Gdybyś siedział w kabinie pilotów, widziałbyś, że jednak parę guziczków nacisnęli 😉
    Intensywna obsługa przez stewardessy to też niedługo tempi passati.
    Niektóre linie przechodzą na serwowanie jednego drinka, po następne trzeba się samemu pofatygować 🙁 Dobrze, jeśli nie za dodatkową opłatą.
    I nie mówię tu o tanich liniach.

  146. „Nie wyeliminujemy lęku i nie wyeliminujemy religii. To, co możemy i powinniśmy zrobić, to starannie oddzielić, najpierw w świadomości społecznej, potrzeby religijne od instytucjonalnej religii i instytucji religijnych.”

    Mój komentarz
    Tak jest. Państwo prawa nam jest potrzebne nade wszystko. Lecz ta potrzeba nie jest zbyt popularna wśród krajan.
    Poszanowanie prawa w Umęczonej jest marne, w oczekiwaniach większości obywateli od państwa, na pierwszym miejscu stawiana jest skuteczność w pilnowaniu ich interesów, a prawo w obszarze działań państwa (w popularnym rozumieniu są to rządzący politycy) traktowane jest przez społeczeństwo (jego większość) jako pewna pożyteczna teoria, niekiedy przydatna, lecz jeśli stwarza ta teoria trudności dla pożytecznych działań rządu, to staje się przeszkodą, która należy ominąć jako zbyt wymyślną, teoretyczną, patrz stosunek obywateli do oraz maksymę wygłoszoną w Sejmie i oklaskiwaną na stojąco przez posłów mówiąca wprost o prymacie dobra ludu nad prawem. Podobne maksymy mogą być głoszone przez związki wyznaniowe, które zajmują się przede wszystkim dobrem człowieka. Z czym jest w stanie się uporać państwo prawa.
    Pzdr, TJ

  147. mohikanin przedostatni
    19 października o godz. 13:19

    dziękuję za przypomnienie; istotnie, coś takiego załączyłam.
    Odzewu się nie spodziewałam, bo wpisy toczyły się na zupełnie inne tematy. Ale było to do refleksji…

  148. Korekta
    Jest
    patrz stosunek obywateli do
    Ma być
    patrz stosunek obywateli do TK
    TJ

  149. mohikanin przedostatni
    19 października o godz. 14:06

    „z czymś tak głęboko zakorzenionym w psychice ludzkiej, jak potrzeby religijne,…”

    Nic takiego nie istnieje. To fantazja.
    To co istnieje, to lęki oraz potrzeba ich uśmierzenia, za pomocą różnych dostępnych środków. Są wśród nich religie, narkotyki, alkohol, bajania, rytuały, spacery na świeżym powietrzu, sport, albo zmierzenie się z lękami za pomocą rozumu i jego racjonalnego działania. Większość lęków, pod wpływem badania, rozpuszcza się jak pastylka pluszszszsz..

  150. @Ewa-Joanna, (19 października o godz. 12:06)

    a ja myślę, ze religia powstała ze zwyczajnego strachu

    teorii jest mnóstwo
    http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=179

    niektórzy twierdzą, że posiadamy „gen”, „moduł” religii
    http://www.psychologia-spoleczna.pl/zlote-mysli-pinkera/1230-psychologia-religii.html

    ale nawet przeczytanie tej, nagrodzonej, cegły pozostawia nas wciąż bez jednoznacznej odpowiedzi
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/101629/psychologia-religii

  151. Oczywiscie @Tobermory, ja to wiem
    pzdr seleuk

  152. „Króluj nam Chryste! Króluj w naszej Ojczyźnie, króluj w każdym narodzie – na większą chwałę Przenajświętszej Trójcy i dla zbawienia ludzi. Spraw, aby naszą Ojczyznę i świat cały objęło Twe Królestwo: królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju.”

    http://episkopat.pl/jubileuszowy-akt-przyjecia-jezusa-chrystusa-za-krola-i-pana-2/

  153. @konstancjap, (19 października o godz. 14:28) zapamiętałem, że zwróciłaś na to uwagę, bo mnie, choć zobaczyłem tylko migawki, poraził zakres i głębokość klasycznego prania mózgu.
    Tu naprawdę trzeba bić na alarm. Ale rzeczowo i metodycznie. Nie przez kopanie się z koniem, tylko przez EDUKACJĘ, budowanie społeczeństwa obywatelskiego.

  154. @tejot, (19 października o godz. 14:27) zgadzam się z każdym słowem, które napisałeś. I co z tego wynika? Pilna potrzeba znalezienia mocnego sznurka, ostrej brzytwy?
    Popełniamy zasadniczy błąd koncentrując się na deficytach. Czy można wybudować dom mówiąc nieustannie o tym, czego nam brak? Trzeba się skoncentrować na zasobach. Na tym, co mamy. Nawet, gdyby to było wielkości ziarenka maku. Chuchać, dmuchać, pielęgnować, żeby się rozwijało. I wykazać ogromną cierpliwość i konsekwencję. Do zasobów zaliczam wszystkie ruchy obywatelskie. Łącznie z tym wspaniałym miejscem, jakim jest blog ateistów 🙂
    Lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach… wpłyń na bieg lawiny.

  155. Może się ktoś z tym nie zgadzać, ale dla mnie jest jasne, że da się wyeliminować religię, wystarczy odpowiednio kształtować psyche w dzieciństwie. Mity silnie budują architekturę ludzkiego umysłu. Neuronalne szlaki i połączenia ukształtowane w dzieciństwie, tworzą gęstą sieć skojarzeń i silnych przekonań, że mity są prawdziwe. Stąd właśnie mamy takich dezerterków i aaronków. Poza tym to upraszcza życie i oszczędza energię, bo świat staje się prostszy, nie trza wtedy rozumieć skomplikowanych rzeczy. Prościej przyswajać i powtarzać mity, niż uczyć się naukowych wyjaśnień, których rozumienie przychodzi nielicznym.

  156. @Tanaka, (19 października o godz. 14:33)

    Większość lęków, pod wpływem badania, rozpuszcza się jak pastylka pluszszszsz..

    Czy to pomyłka, czy rzeczywiście uważasz, że „większość lęków rozpuszcza się pod wpływem badania”?

    Co do „potrzeb religijnych”, to nie ma jednoznacznej odpowiedzi na temat ich „wrodzonego” pochodzenia. Że istnieją i są głęboko zakorzenione w psychice, to fakt (podałem literaturę o 14:36).
    Być może powodem nieporozumienia jest różne definiowanie, przez nas, pojęcia „potrzeb religijnych”.

  157. @Żorż Ponimirski, (19 października o godz. 14:57) teoretycznie jest to możliwe. Trzeba jednak pamiętać, że psychika dzieci nie kształtuje się w próżni.
    Istnieją plemiona, które kompletnie nie znają agresji wobec dzieci. Ale one żyją bez kontaktu z naszą zachodnią cywilizacją.

  158. @Żorż Ponimirski
    19 października o godz. 14:57

    Episkopat to wie, stąd taki nacisk na wprowadzenie religii w przedszkolach i możliwie wczesną pierwszą komunię.

  159. @panowie i panie, dodam jeszcze, że wychowany na uniwersalnych wartościach, bez boga, wiary i skostniałej tradycji, przekaże to samo mojej córce i niech mi nikt nie mówi, że religia jest człowiekowi jako takiemu potrzebna do życia. 😉

  160. mohikanin przedostatni
    19 października o godz. 15:03

    W cokolwiek by ludzie na ziemskim padole wierzyli, nie zmienia to faktu, że bóg i religia nie jest potrzebna. Czego jestem najlepszym dowodem.
    😉

  161. Tobermory
    19 października o godz. 15:04

    Biskup wie co robi, aby pod sutanną miał dobrze.

  162. mohikanin przedostatni
    19 października o godz. 14:41
    wyżej nad Twoim wpisem @Tobermory dołączył coś, co najpierw mnie rozśmieszyło, a potem jednak poraziło.
    Chodzi o ogłoszenie Królem Polski pewnego bóstwa w Polsce wyznawanego.
    I na to się zanosi całkiem serio, serio!
    mam nadzieję, że dotyczyć będzie tylko republiki krakowskiej, choć żal mi wielu krakowian, którzy tej wiary nie podzielają…

  163. mohikanin przedostatni
    19 października o godz. 14:59

    „Zakorzenienie w psychice potrzeb religijnych”, w dodatki jakiś „gen’ religii (literatura fantasy) – to czysta brednia.
    Jeśli jest „gen” i „zakorzenienie” to, zanim się taką brednię ogłosi, należy stwierdzić, która religia jest zakorzeniona i posiadająca własny gen – katolicka? moskiewsko-ortodoksyjna? szyicka? sunnicka? szintoistyczna?
    Czy może „zakorzeniona potrzeba religii” maniestuje się wiarą w Potwora Spaghetti? Może chodzi o gen 7763-PS-12U9 ? PS – jak Potwór Spaghetti? A gen: 887-CHJ-4409 to gen: Chrystus Jezus?

    Byłaby okazja zbadać geny Jezuska, który zostawił po sobie napletek. Ale Kościół kat – ten co się bardzo cieszy z „genu religii” i „zakorzenienia”, wziął i znikł napletek, którym wykazałby nie tylko gen i zakorzenienie, ale i Najwybitniejszy Gen i Najwybitniejsze Zakorzenienie Potrzeb Religii. W końcu Jezusek jest bozia, wszystko ma w najwyższym stopnu.

    Literatura dowodząca genów i korzeni, to literatura fantasy: Wiedźmin to jest Jezusek. I tego się trzymajmy. Albo się trzymajmy napletka.

  164. @Żorż Ponimirski
    19 października o godz. 15:06

    Przypuszczam, że religia jest niepotrzebna do życia bardzo wielu ludziom.
    Potrzebne są jednak pewne rytuały, obrzędowe obramowanie ważnych momentów w życiu, najlepiej odbywane w obliczu lub przy udziale wspólnoty, i tu religie mają pole do popisu, bo sobie takie obrzędy wypracowały.
    Organizacje świeckie też to potrafią, tyle że w Polsce jakoś nie za bardzo. Zawsze jeszcze doproszą jakieś kropidło 🙁
    Uczestniczyłem w kilku bardzo pięknych świeckich pogrzebach, gdzie przyjaciele mówili o zmarłym, śpiewali dla niego i muzykowali, aż się samemu chciało być nieboszczykiem 😉
    Polska wyobraźnia słabo jeszcze ogarnia takie możliwości, ale nie traćmy nadziei. Chociaż przy tym poziomie szkolnej edukacji w dziedzinie śpiewu… 🙄

  165. @Tobermory, zwyczaje i obyczaje kształtują nasze potrzeby, przed kulturą nie uciekniemy, a to, co będziemy z niej czerpać, zależy od tego jacy jesteśmy i jak nas wychowano.

  166. Coś z życia polskiej prowincji, jak u Formana.
    Wesele. Postawny ksiądz,miejscowy casanowa, zwraca uwage na dorodną panne młodą.
    Nakłania ją, aby udali się gdzieś w ustronne miejsce, to on jej udzieli specjalnych sakramentów. Ksiądz z panna znikaj, kiedy nie ma ich dłuższy czas, zaczynaja sie poszukiwania. W końcu wpadają na strych, a tam spanikowana panna zakleszczyła udzielającego jej sakramentu księdza. Pary nie da sie rozdzielić,więc wzywają karetkę. Zjawia się podchmielony pielęgniarz. Ten wygłasza sentencję ; Co bóg złączył, niec człowiek nie waży się rozłączyć!” Po czym dał pannie mocnego klapsa i ta puściłą księdza. Ksiądz jakby nic zszedł na dół i zaczął robić to, co księża zwykle lubią robić, czyli nałożył sobie kopiasto talerz wędlinami i walnął kilka kielichów i wesołość wróciła. A panna młoda przetańcowała całą noc z panem młodym.

  167. @Vera, 20:26
    Przeczytałem Twoją uwagę dwa razy, chyba wiem, o co Ci chodziło, ale podaj proszę przykład „kościoła bez boga”.

    Kreml (kościół) miał boga, a ten nazywał się Lenin, w którego, na niby, wierzył biskup Stalin.
    I kazał swoim poddanym wierzyć pod karą śmierci. Oni też nie wierzyli, ale chcieli żyć i udawali.
    Teraz Putin udaje, że wierzy.
    Przepraszam za banały.
    Pozdr

  168. @Konstancja, 00:30
    Tekst smutny – masz smutną rację, że zmiany w Polsce (świeckie państwo) to kwestia pokoleń.
    Mam podejrzenie, że kierunek polityczny „metropolie” jest torpedowany przez PIS ze względu na KaKa.
    Dla KaKa, Polska, jako kilka silnych metropolii i 50-100 hektarowe farmy to pierwszy krok do laicyzacji podbitego przez wieki terenu.

    Podziwiam Twoja wytrwałość, że po utracie pierwotnego tekstu, powtórzyłaś, w końcu długim tekstem tamte myśli.
    Zależy Ci na blogu, a to jest bezcenne.

  169. @mochikanin przedostatni, 9:35
    Piszesz starannie, ‘kursywujesz’ cytaty (to ułatwia wieczorne czytanie zmęczonym okiem i rozumem), ale na boga, ateistyczny profil właściwie wyklucza dyskusję o „wyższości świąt BN (…)”.

    Poszukiwanie boga wynika z potrzeby ludzkiej, niekiedy zrozumiałej (choroba śmiertelna), niekiedy obrzydliwej (dla złoczyńcy, który chce się oczyścić), niekiedy z potrzeby zdobycia łatwego chleba z deserem w postaci nieletnich.

    Nie wiem jak długo piszesz na blogach Polityki, ale ‘stasieku’, stary wiarus, obserwował miesiącami upadek b. popularnego blogu, w którym Szanowny ‘tejot’, tłumaczył/ciągle tłumaczy jednemu z włoskim nickiem, że „to była katastrofa lotnicza”.

    Czy myślisz, że ten z włoskim nickiem, wierzy w zamach?
    Czy wyobrażasz go sobie na łamach Listów Ateisty?
    Popatrz na klikalność!
    Myślisz, że tu piszący to sami ‘niewierni’?

    Pozdr

  170. @PAK4, 9:04, @Lewy, wpis
    Ten kawałek z Boya
    „»między grozą schizmy rosyjskiej a protestantyzmu niemieckiego, duchowieństwo katolickie znalazło grunt”
    to jest codo, cudeńko!
    Lewy, popatrz, to już tyle lat stoi w księgach.
    Czy młodzież to kiedyś przeczyta na smartfonie?
    Jak na blog wpuścić więcej młodych?
    Pozdr

  171. Inne lęki
    Piszę, a za głową radio, a w nim coś na kształt;

    Kiedyś ludzie chodzili do psychiatrów, bo bali się latać samolotem, przechodzić przez ulice, itp.
    Teraz boją się wojny…

    Nie myślicie Najmilsi czasami, że w Polsce musi się polać krew?
    W jakimś krwawym starciu ‘służb p. M z demonstrantami, nie w wojnie domowej (uchowaj nas boże przenajświętszy!).

    Przecież UNY nie odpuszczą.
    Precz z komuną! To powinno być hasło KOD.

  172. @mohikanin przedostatni – 19 października o godz. 9:35

    Rozmazujesz po prostu kaszę na talerzu, powtarzając w kółko te same zarzuty pod adresem blogu – które (jak już doskonale wiesz) moim zdaniem są bezzasadne. Jeśli nie odpowiada Ci formuła blogu – poszukaj innego. Internet jest rozległy i bardzo różnorodny. Jeśli o mnie chodzi, dalsza dyskusja z Tobą jest bezcelowa – bo reprezentujemy całkowicie różne stanowiska. Co zresztą było jasne od początku. Have a nice life!

  173. @Lewy 19 października o godz. 9:54

    Tak. I o takie właśnie „ideologii” pisał ozzy – a ja do tego tekstu się odniosłam.
    W pigułce – i na polskim gruncie – powtórzę raz jeszcze diagnozę Kaczmarskiego:

    „W niewoli za wolnością płacze, nie wierząc by ją kiedyś zyskał
    Toteż gdy wolność swą zobaczy święconą wodą na nią pryska
    Bezpiecznie tylko chciał gardłować i romantycznie o niej marzyć
    A tu się ciałem stały słowa – i BÓG WIE CO SIĘ MOŻE ZDARZYĆ”

    Tak to właśnie wygląda. Wolność przeraża, a trzoda potrzebuje poganiacza

  174. @tejot 19 października o godz. 11:47

    Wspominasz o „potrzebie porządkowania świata” – i słusznie. To jest właśnie potrzeba, czyli coś, co tkwi w człowieku, a nie w obiektywnej rzeczywistość. Rzeczywistość, tak naprawdę, jest chaotyczna. To ludzki umysł nakłada na nią siatkę „porządku” – często iluzorycznego. I tu upada jeszcze jeden „dowód istnienia Boga” – na który niedawno powołał się dezerter, perorując (a raczej cytując „autorytet” – religianci kochają „autorytety”) że tak wspaniale uporządkowany świat musi być dziełem jakiegoś wyższego umysłu.

  175. @konstancja, (19 października o godz. 15:17) widziałem. Przygotowuję podanie o azyl w Iranie 👿

  176. @Tanaka 19 października o godz. 11:55

    Celnie ujęte. Nawet rozważana w kategoriach religii doktryna KaKa jest zupełnie absurdalna i doskonale o tym wie, bełkocząc „credo quia absurdum” i poczytując to sobie za zaletę. Bo jeśli coś jest kompletnie bezsensowne, to uwierzyć w to coś – to ho hooo! Nie lada wyczyn i powód do chwały. Oczywiście według nich. A co do prób zaprzęgania logicznego myślenia do rydwanu owej „wiary”… to z kolei następny demagogiczny przekręt.

    Łamańce wykonywane w celu ratowania doktryny KaKa są czasami naprawdę przezabawne.

  177. @Tanaka, (19 października o godz. 14:33)

    Nadal ciekawi mnie odpowiedź na to pytanie

    Większość lęków, pod wpływem badania, rozpuszcza się jak pastylka pluszszszsz..

    Czy to pomyłka, czy rzeczywiście uważasz, że „większość lęków rozpuszcza się pod wpływem badania”?

  178. @stasieku, (19 października o godz. 16:18) chętnie odpowiem, jak się już uporam z podaniem o azyl w Iranie. A tymczasem miej mnie proszę za usprawiedliwionego 😉

  179. @Na marginesie, (19 października o godz. 16:44)

    Rozmazujesz po prostu kaszę na talerzu…

    Czy to takie trudne, okazać nieco ateistycznego miłosierdzia „przedszkolakowi od starszaków”? 😉

  180. Konstancja
    19 października o godz. 0:30
    Konstancjo, skoro dwa razy napisałaś ten tekst, po pierwszej anihilacji, to przyjmuj moje wyrazy uznania za tak drobiazgową i pracowitą powtórke.
    Piszesz obszernie i ogarniasz wielką część spraw. Dodam do tej listy coś jeszcze: w każdej gminie w Polsce, dostał Kościół kat co najmniej jedną, a im większa gmina tym więcej nieruchomość z zasobu Skarbu Państwa lub z zasobu nieruchomości gminnych, czyli publicznych. Dostał, bo realnie nie kupił. Nie można zasadnie nazwać kupnem czegoś, co się uzyskuje za 1 zł, a ma to coś wartość miliona lub więcej złotych. Podobnie jest z uzyskaniem nieruchomości za 1% wartości. To nie jest kupno. Nikt tak nie sprzedaje. Jak są wyprzedaże zleżałych śmieci w hipermarketach, to oferuje się zniżki 20-50%, na wyjątkowe badziewie zdarzy się 70%. Nie zdarza się nigdy za rzecz cenną, wielkiej wartości, upust 99% ceny. Bądź 99,999999% ceny, czyli za 1 złotówkę z miliona.
    To jest rozdawnictwo, nie tyle „za bezcen”, ale wręcz darmo. Wchodzi to też w zakres definicji złodziejstwa. Jeden złodziej – samorząd – oddaje mienie publiczne wielkiej wartości za złotówkę drugi złodziej – Kościół kat, wiedząc o wielkiej wartości rzeczy, ochoczo bierze ją za złotówke, lub 1% wartości.
    Już wiele lat temu stwierdziłem i co raz to powtarzam, że Kościół kat UWŁASZCZYŁ SIĘ NA POLSCE. Sposobami, o których Ty mówisz, ja mówię, oraz jeszcze tymi, co przypomnę: wprowadzono w III RP przepisy tworzące w przedsiębiorstwach publicznych, lub przy nich, posady kapelanów: policja, wojsko, straż graniczna, szpitale i podobne instytucje, nawet sanatoria (oraz, zdaje się, kopalnie itp.) – wszyscy mają swoich kapelanów. Z pieniądze tych instytucji, czyli publiczne. Jeśli do tego dodamy płacenie przez szkoły (czyli znowu – pieniądze publiczne) armii katechetów, to się okaże, że każdy członek kleru katolickiego ma pracę/etat opłacany z pieniędzy Polski.
    Polska nie jest im już do niczego potrzebna, poza jednym: aby żyła dalej, wyłącznie po to, by Kościół kat mógł dalej na niej pasożytować. Pasożyt nie zabija swojego żywiciela, ale tak go umiejętnie wysysa z soków żywotnych, by ciągle trwał na granicy śmierci. Ssanie nazbyt oszczędne jest głupie – zbyt wiele zostawia państwu, co jest dla Kościoła kat marnotrawstwem. Co więcej, jest to ryzykowne, bo skoro państwu zostawi więcej soków życia niż tyle, by całkiem nie zdechło, to soki te mogą zostać kiedyś spożytkowane w celu likwidacji pasożyta.
    Czas zborów wykazał, że Kościół kat będzie współpracował z każdym, kto da mu korzyści większe niż inni. Cała historia Kościoła kat to potwierdza. Watykan, jego biskup i kler szeregowi świetnie współpracowali z faszystami, nazistami, Hitlerem i III Rzeszą. Kościół kat miał z tego liczne i rozległe korzyści. Dopiero, gdy III Rzesza zaczęła dostawać w dupę od Armii Czerwonej, od czasu Stalingradu, frenetyczne uwielbienie biskupów dla Hitlera zaczęło, stopniowo, się zmniejszać. Ale nigdy całkiem się nie skurczyło. Mieli jeszcze korzyści z nazizmu, ale już zaczynali rozważać, że korzyści te maleją, a rosną koszty i bilans staje się coraz mniej zyskowny.

  181. @Tanaka
    19 października o godz. 16:57

    99,999999% ceny, czyli za 1 złotówkę z miliona.

    To jest 10 groszy 😎

  182. @mohikanin przedostatni 19 października o godz. 16:57
    Bezzasadne i bezcelowe. Bye!

  183. Myśl na dziś. 
    Religiant jest wobec ateisty tym, czym świeca wobec lampy elektrycznej, osioł wobec automobilu, latawiec wobec aeroplanu.

  184. Zwinąłem powyższe od Francisa Picabia z „Manifestu błyskawiczności”.
    Bankierzy bywają artystami, a artyści bankierami; sprzedawcy – literatami, a literaci- sprzedawcami; kino ma w sobie coś z teatru, a teatr z kina; lekarzom zdarza się chorować, chorzy mogą być lekarzami. Tak jak lekarze mogą nas swoimi chorobami zarazić, tak też i teatr, na nieszczęście, zaraził kino swymi zadawnionymi chorobami. Teatr jest wobec kina tym, czym świeca wobec lampy elektrycznej, osioł wobec automobilu, latawiec wobec aeroplanu.

  185. Na marginesie
    19 października o godz. 16:45

    Taaaak, zdezerterowany powtarza ten sjudoargument ad mortem usrantum. Jest to zresztą wzięte z Tomasza z Akwinu.

    Ten Tomek to w ogóle był wesoły Romek, co miał na przedmieściu domek. Ten tomcioromkowy sjudoargument brzmi w oryginale tak:
    dowód na bozię – „z różnic w doskonałości” : w hierarchii doskonałości jest Istota Najdoskonalsza.
    Doskonałość nie jest stopniowalna – albo coś jest doskonałe, albo nie jest. Samo takie ustawianie rzeczy wskazje na Romkowatość Tomka.

    Z „hierarchii” obserwowalnych przez człowieka istot nie wynika, że jest nad nimi jakaś doskonała istota. Podobnie nie wynika, że jest jakaś istota absolutnie niedoskonała. Skala hierarchii musiałaby być pełna: od absolutnej niedoskonałości do doskonałości (Tomcioromkowej: „najwyższej doskonałości”). Nie ma takiej,, zakładnie, że być musi jest tezą, a nie dowodem, a teza ta jest uzurpacją.
    Zaś ta „Najdoskonalszość” nie musi być wcale bozią z niebieskiej książeczki. Książeczka ta zresztą, co jest dowodem na nieistnienie bozi „najdoskonalszego” udowadnia, że bozia jest bardzo lichy. Ale skoro to bozia, to właśnie najdoskonałość nie jest ani potrzebna, ani nie występuje, skoro „najdoskonalszość” jest taka licha.

    Tomcioromek gadał też, że bozia to coś co jest tym najdoskonalszym o którym w ogóle można pomysleć. Problem w tym, że Tomek nie wie, o czym może sobie pomyśleć Romek, a Romek o tym co może sobie pomysleć Zocha. Każde może się natężyć i pomyśleć o czymś doskonalszym od drugiego. Pawian, albo meduza, albo marsjanin mogą sobie pomyśleć o czymś jeszcze doskonalszym niz może TomcioRomcio – i jest kicha: bozia UFOka jest bozią wyższą niż bozia z niebieskiej książeczki.
    Tymczasem ten Najdoskonalszy bozia zajmuje się w niebieskiej książeczce rzucaniem głazów na głowę dzieci bożych (swoich !) i ich rozkwaszaniem na miazgę. Po tym się własnie poznaje Najdoskonalszego i na tym on polega. Jest to bardzo serio: najdoskonalsze ludzkie pomyślenie o Najdoskonalszym = Najdoskonalszy = bozia z niebieskiej książeczki = miażdżący głazami dzieci.

    Jak ten Tomcioromcio myśli, to niech on już lepiej nie mysli.

  186. @Żorż Ponimirski
    19 października o godz. 17:25

    Na górskim bezdrożu więcej korzyści z osła niż z automobilu.
    Na koniec podróży można go jeszcze zjeść 😎

  187. mohikanin przedostatni
    19 października o godz. 16:49

    kto jest w tej sprawie zaciekawiony, ten sięga do książek psychologicznych i jego ciekawość zostaje zaspokojona.

  188. Tobermory
    19 października o godz. 17:33

    Osłów nie zjadamy. Zjadamy Jezuska. Oraz jego religiantów.

  189. @ Tobermory
    Gdzie ja bym tam po górach łaził. Nic nie robić, słuchać Monka, zimne piwko w cieniu pić. 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=4M-qyDt6Ocs

  190. Tobermory
    19 października o godz. 17:06

    Słuszna racja, albo odwrotnie.
    Mając 10 groszy wobec miliona, czujemy tą samą lekkość bytu, jak wtedy gdy mamy złotówkę wobec miliona.
    Spiewamy wtedy piosenkę: wsiąść do pociąu byle jakiego nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet, ściskając w ręku kamyk zielony , patrzeć jak wszystko zostaje w tyle…

  191. Telewizja Narodowa ( co za narod?)

    Takiego s w i n s k i e g o propagandowego materialu o Adamie Michniku w TVP w „Wiadomosciach” dawno nie widzialem – przycmil pomarcowa nagonka. Ziemkiewicz, Gwiazda, Jachowicz – daleko im do Jerzego Urbana, bo ten ma klase.

  192. Kilka faktów, które tłumaczą, skąd się wziął na blogu zdezerterowany i aaronu.

    Mózg nie służył do myślenia tylko zwiększenia szans na przeżycie. Prosta odpowiedź na pytanie dlaczego mamy skłonność do irracjonalnego myślenia jest taka: mózgi tak działają, nie są doskonałe.

    Próba znalezienia związków przyczynowych jest trudna, a błąd może kosztować życie; lepiej popełniać częste błędy, wierzyć w istnienie fałszywych związków przyczynowych, niż przeoczyć jeden prawdziwy, który może kosztować życie.

    Modele ewolucyjne pokazują, że silne korelacje są zwykle prawidłowo spostrzegane, bardzo słabe są zwykle pomijane, ale słabe i średnie są interpretowane często niewłaściwie – dmuchamy na zimne.

    Lepiej założyć, że każdy podejrzany dźwięk to skradający się drapieżnik, niż dać się zaskoczyć. Zabobonne zachowania są często ubocznym skutkiem tego mechanizmu.

    Uzależnienie od wspólnoty koniecznej do przetrwania, długi okres dzieciństwa, prowadzi do konformizmu i wiary w autorytety.

  193. @Tanaka
    19 października o godz. 17:43

    No, nie wiem 🙄
    Kupując tysiąc nieruchomości na taki procent trzeba dobrze uważać, aby nie przepłacić 😎 😉

  194. ozzy
    19 października o godz. 17:55

    Mój komentarz ironiczny
    Ozzy, nie jest ta źle, jak piszesz. Ziemkiewicz ani nikt inny w mediach nie ogłosił, że uczyli Michnika jeść widelcem, a Michnik bezczelnie olał tę naukę, jadł łyżką, lewą ręką i w jarmułce.
    Pzdr, TJ

  195. Tobermory
    19 października o godz. 18:13

    jak się nie wie, łatwo się dowiedzieć. Wystarczy prosty eksperyment,nieskutkujący pożarem, można więc przeprowadzić w domu:
    masz milion, wywalasz za okno, i od razu się czujesz lekko.

  196. @Tanaka
    19 października o godz. 19:45

    Zaraz jutro wypróbuję 😉
    Bywają gorsze scenariusze:
    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/564x/24/70/68/247068939dd26290f3da7508fa1f474f.jpg

  197. Dziś oglądam „Dantona” na arte. 20:15.

  198. @stasieku, z godz. 16:27
    Piszesz, cytując nie Boya, a Narcyzę Żmichowską, którą z kolei zacytował Boy w „Dziewicach konsystorskich” – „między grozą schizmy rosyjskiej a protestantyzmu niemieckiego, duchowieństwo katolickie znalazło grunt”. To jest cudo, cudeńko! Lewy, popatrz, to już tyle lat stoi w księgach. Czy młodzież to kiedyś przeczyta na smartfonie? Jak na blog wpuścić więcej młodych?

    Poprawiłem w Twoim, @stasieku, cytacie literówkę – sorry, ale nie literówkę idzie, a o sens tego zdania i w ogóle o sam cytat z prekursorki polskiego feminizmu. Zdanie to najlapidarniej ujmuje to, co od wieków jest solą w oku rosyjskich prawosławnych nacjonalistów, a co stosunkowo niedawno, bo 19 lat temu Aleksander Dugin (twórca Putinowskiej propagandy) zawarł w wydanej w 1997 roku książce „Podstawy geopolityki” (z podtytułem Geopolityczna przyszłość Rosji). Książka została zalecona przez Putina jako podręcznik dla studentów – najpierw w akademiach wojskowych i dyplomatycznych, a następnie w pozostałych uczelniach wyższych. Oto jak myśl Narcyzy Żmichowskiej „twórczo” rozwija Aleksander Dugin:

    W geopolityce Polska pozostaje częścią kordonu sanitarnego rozdzielającego kontynent eurazjatycki na dwie części, co jest bardzo wygodne dla antytradycyjnych sił anglosaskich. Polska nie może w pełni zrealizować swej eurazjatycko słowiańskiej istoty, gdyż przeszkadza jej w tym katolicyzm, ani swej zachodnioeuropejskiej tożsamości, gdyż przeszkadza jej własna słowiańskość, tzn. język, zwyczaje, archetypy, klimat miejsc itd. Na skutek tej dwoistości, tej graniczności sytuacji Polska zawsze pada ofiarą trzeciej siły, tak jak dziś mondializmu czy atlantyzmu. To położenie na granicy między Rosją a Niemcami sprawia, że zawsze w historii będzie występował problem rozbiorów Polski między Wschód i Zachód.

    Jaka jest na to rada? Według Dugina rozwałka katolicyzmu. Pisze Dugin – Trzeba rozkładać katolicyzm od środka, wzmacniać polską masonerię, popierać rozkładowe ruchy świeckie, promować chrześcijaństwo heterodoksyjne i antypapieskie. Katolicyzm nie może być wchłonięty przez naszą tradycję, chyba że zostanie głęboko przeorientowany w kierunku nacjonalistycznym i antypapieskim.

    Refleksja, jaka po przeczytaniu tych słów (w kontekście cytacji słów Żmichowskiej) jest smutna. Jak nie kręć, dupa zawsze z tyłu. Albo polski zaściankowy katolicyzm, albo prawosławie. Z „tradycji zachodu” wypinamy się od roku w szybkich abcugach.

    Pozdrówka

  199. @Tanaka, (19 października o godz. 17:38) to może zechcesz chociaż podać źródło, w którym piszą o „rozpuszczaniu lęków w czasie badań? Nie bądź egoistą, daj się podszkolić mniej gramotnym 😉

  200. seleuk(os)
    19 października o godz. 14:09

    Niejaki Wojciech Cejrowski podniósł ostatnio lament, że oto przez 500+ już mało kto zbiera w lesie jagody, by sprzedawać je następnie przy drodze. Cejrowski wolałby, aby zdesperowani finansowo ludzie godzinami pochyleni i przykucnięci zbierali mozolnie drobne owoce, narażeni na ugryzienia kleszczy i choroby przez nie przenoszone, by na koniec dnia wystać jeszcze swoje przy rowie w słońcu – i to wszystko za psie pieniądze. Teraz za sprawą 500+ nasz bohater zacznie płacić za jagódki cenę nie uwłaczającą człowiekowi i pracy włożonej w ich zebranie, albo będzie musiał sam potuptać do lasu i nazbierać sobie na dżemik. W każdym razie taniochy, do jakiej przyzwyczaili go widocznie kolumbijscy muchachos – biedni, ale szczęśliwi – już nie dostanie.
    I to jest właśnie moja odpowiedź na znikanie prostych prac przy dochodzie podstawowym: nie chcesz zbierać jagódek, to zmień dietę, albo zacznij płacić przyzwoite pieniądze jako wyraz docenienia włożonej pracy. Osobisty dochód gwarantowany to nie jest coś, co gwarantuje życie w luksusie, ale podstawowe minimum zapewniające przetrwanie w znośnych warunkach. Zapewne wielu ludziom to wystarczy i ci będą dla gospodarki bezproduktywni (przynajmniej przez jakiś czas – można ich wszak lepiej aktywizować już od dziecka). Ale także wielu ludziom minimum egzystencji nie wystarczy. Dla nich dochód podstawowy będzie oznaczać ekonomiczną wolność od przymusu pracy na niekorzystnych warunkach i podstawowe bezpieczeństwo.

  201. @stasieku, zastanawiam się czy jestem właściwym adresatem Twojego apelu:
    ateistyczny profil właściwie wyklucza dyskusję o „wyższości świąt BN (…)”.
    Popatrz na tytuły najnowszych wstępniaków, nowej edycji listów ateisty:
    Głosowałem na Szymborską, czyli uroki demokracji
    Kobieta odkłada szmatę i wstaje z kolan. Z kościelnej posadzki
    Czarny poniedziałek w Polsce powiatowej
    Spotlight — dziennikarskie wyzwanie
    Pamięciobójstwo

    Tylko dwa z pięciu nie odnoszą się bezpośrednio do kościoła rzymskiego.
    Przewiń ostatnie komentarze. Przecież w nich aż ocieka od odmieniania PB przez przypadki. Czy na tym polega „ateistyczny profil”?

  202. gregg84 19 października o godz. 20:39
    Ja nie wiem nic na temat nadwislanskiego programu 500+ . Sorry. Przyczyn powolania, wstepnych opracowan, spodziewanych skutkow krotkookresowych, dlugookres., kosztow/zyskow spolecznych etc. Prawdopodobnie, jak moge przypuszczac, nawet projektodawcy tego nie wiedza. Poniewaz jest to zwiazane z dotychczasowymi dochodami zainteresowanych, podlega probie administracyjnej, ubiegania sie z mozliwoscia odmowy, nie mozna tego w zadny sposob podciagnac do pojecia gwarantowanego dochodu obywatelskiego.

    Nazwisko wymienione przez Ciebie, nic mnie nie mowi. Poszukiwan o robil nie bede.

    Seleuk(os)

  203. anumlik
    19 października o godz. 20:32

    Mój komentarz
    Co wg Dugina Rosji najbardziej przeszkadza w Polsce (i w całej Europie), to dwa zjawiska, które są również destrukcyjne w oglądzie Dugina dla Rosji, których trzeba się wystrzegać , uważać by nie wpełzły bokiem przez jakieś NGO do Rosji, lub przez trefne prawo lub nie zostały wpuszczone jak lis do kurnika przez jakieś nierozważne zawierające w sobie podstęp porozumienie typu Partnerstwo Wschodnie.

    Te zjawiska zostały nazwane przez Dugina – mondializm oraz atlantyzm. Jeśli chodzi o to pierwsze, to Putin ma licznych sojuszników w Europie na nie dla mondializmu. Jeśli chodzi o to drugie ma też sprzymierzeńców lecz znacznie mniej. Ostatnim, najgorętszym jest Trump.

    Jeżeli jesteśmy już przy geopolityce, to Dugin pominął trzecie rozwijające, na razie w oddali, zjawisko – sinoizm (trzymając się duginowego sposobu myślenia i jego słowotwórstwa), lecz nie wymienił go w swojej pracy, bo uznał zapewne, ze jest to proces sojuszniczy dla Rosji a może z innego powodu, np. po co wywoływać wilka z lasu?
    Pzdr, TJ

  204. Tobermory
    19 października o godz. 17:06

    jesteś księgowym?

  205. seleuk(os)
    19 października o godz. 21:10

    Nie wiem nic na temat, ale wiem, że na pewno nie można w żaden sposób podciągnąć do pojęcia; nic mi nie mówi nazwisko, ale poszukiwań robił nie będę – i w ogóle do meritum riposty się nie odniosę… To po ch…rę wdajesz się w dyskusję?… Pozdrawiam…

  206. Tobermory
    19 października o godz. 15:04

    @Żorż Ponimirski
    19 października o godz. 14:57
    Święta racja! 🙂
    Zarówno w świecie zwierząt jak i ludzi potomstwo od pierwszych chwil życia chłonie w siebie zachowanie rodziców i powiela je w późniejszym życiu uzupełniając o własne doświadczenia, Ale te wzorce pierwszych lat życia zostają na zawsze i trzeba dużo samokontroli żeby się ich pozbyć. Stad te jabłko z jabłonią.

  207. @Tanaka
    19 października o godz. 16:57
    I ten twój wpis powinien trafić na miejsce naczelne felietonu blogowego. Bo jest realny i konkretny i pokazuje cale świństwo jakie jest robione Polakom przez watykanczykow.

  208. A skąd ksiądz wiedział, kogo polecić?

  209. @mohikanin przedostatni
    19 października o godz. 20:46
    Czy na tym polega „ateistyczny profil”?
    Mam wrażenie, ze się czepiasz. A o czym według ciebie maja rozmawiać ateiści żeby zachować ten ateistyczny profil?

  210. Bardzo polecam w Polityce:
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1679758,1,koniec-sojuszu-z-francja.read

    Całość świetna, ale ostatni akapit po prostu w samo sedno:

    Podstawowa choroba pisowskiej polityki zagranicznej to jej podporządkowanie interesom partyjnym dla budowy specyficznego modelu ustrojowego w kraju. Stąd się bierze i redefinicja Europy, dotąd postrzeganej jako szansa cywilizacyjna dla Polski, a teraz jako ryzyko czy wręcz zagrożenie dla rządu. Stąd – schlebiający pisowskiemu kościołowi ton moralnej wyższości wobec partnerów, np. Andrzej Duda na Węgrzech mówił o „wielkiej misji” niesienia „naszych wartości” na wypaczony już Zachód (choć orbanowskie Węgry mają i liberalną ustawę aborcyjną, i legalne związki partnerskie). Stąd też próby odwołania Tuska z wysokiego stanowiska europejskiego. Do tego jakaś chimera Międzymorza czy Trójmorza. Chaos i niekompetencja. Smutne i niebezpieczne.

  211. Tanaka
    19 października o godz. 16:57

    Moje głębokie uszanowanie za ten wpis!

  212. anumlik
    19 października o godz. 20:32

    Wnioski są pesymistyczne, ale widzę je w nieco innej konfiguracji.
    Ortodoksja wschodniego chrześcijaństwa nam nie grozi; nie zalała Polski w zaborze rosyjskim miała zerowe znaczenie w PRL-u, tym bardziej, że Stalin poszedł nam na rękę – zabierając prawosławnych do siebie, albo może poszedł nam na nogę (strzał w stopę) – bo homogeniczność kulturowo-religijna, jaką mamy, jest obrzydliwa i otępiająca, niczym nie równoważona, albo choćby dająca alternatywę.

    Jeśli diagnoza Dugina jest trafna, to Polska składa się z dwóch różnych tożsamości. Niewątpliwie tak jest, widać to na codzień, nie jest natomiast pewne jakie dokładnie obszary każda z nich zajmuje i jaką siłą dysponuje.
    Ta dychotomia, historycznie na to patrząc, faktycznie sprzyjała rozdarciu, siedzeniem okrakiem na swoistej barykadzie, z kolcami w tyłku, oraz rozbiorom. Nie jest to jednak dowodem na to, że w przyszłości będą z tego następne rozbiory, czy wojny, ponieważ wzajemne interesy i uwarunkowania tych interesów nie są takie same jak w historii.
    Mam poważne wątpliwości co do tego, co jest w polskiej tożsamości okcydentalnego i jak to działa, oraz co jest wschodniego. W czym jest słowiańszczyzna, a w czym jej przeciwieństwo, i jakie: krzyżackość, wikingowskość, prusackość?

    Ponieważ Kościół kat rządzi polską głową, po części u źródła, w bebechach, a po części we włosach tylko, co się miesza ze słowiańskością i z pogańskością w nas silnie obecną, co tak wyraźnie widać w kultach i obrzędowości, to nie da się uniknąć nazwania i badania tej trzeciej siły, trzeciego fundamentu polskiej tożsamości: południowości watykańskiej. Tego rodzaju południowości, która jest silnie obecna w krajach południa Europy. Katolicyzm nie jest bowiem naszą okcydentalną tożsamością. Nie od czasów reformacji, której Polska realnie nie przeżyła, nie doświadczyła, nie jest więc w tym okcydentalna, jak Niemcy, Dania, Holandia,po części Francja, Anglia, cała Skandynawia, a więc co najmniej połowa naszej bliskiej sfery geograficznej, kulturowej, religijnej, mentalnej, gospodarczej. Czyli, sumarycznie – tożsamości.
    Doświadczyła natomiast Polska silnego wzmożenia kontrreformatorskiego, nie pozwalającego się ani Reformacji, ani jej tożsamościowym paradygmatom w Polsce wyraźniej się zakorzenić.

    Widząc mentalne uzależnienie od południowości katolicyzmu watykańskiego, zasadne jest porównywanie tej części polskiej tożsamości do tożsamości ludzi w krajach zdominowanych przez katolicyzm: Włoch, Chorwacji, Hiszpanii, Portugalii i krajów im podobnych. Typ kulturowy, mentalny, działanie ram cywilizacyjnych, społecznych, gospodarczych, szerzej – cywilizacyjnych, jest w dużej mierze podobne (choć to się w czasach współczesnych zaczyna zmieniać, vide np. głębokie zmiany mentalne w Hiszpanii). Nieuswalną częścią tej południowości katolickiej jest przyzwolenie na nierówności, niesprawiedlowości, na hierarchizowanie ludzi wedle wartości (Watykan, nieustanie miłujący biżniego jako ostatni kraj Europu zniósł niewolnictwo pańszczyźniane, a pańszczyzna w Polsce jest nieusuwalnym fundamentem tożsamości Polaka i fundamentem jej bytu przez ponad 800 lat historii – chrześcijańskiej, tu – katolickiej. tej tak pełnej dumy historii, jak chcą łgarze, a pełnej nędzy i upodlenia, jak chce rzeczywistość) i zgoda, a nawet czynny udział w faszyzmach i nazizmie. Oraz w antysemityźmie. W każdym z tych południowych, katolickich krajów, „na sposób szczególny” – jak codziennie deklamował Lolek narciarski.
    Dwoistość w polskiej tożsamości wydaje się być znacznym uproszczeniem, a więc i uproszczeniem diagnozy. Troistość dopełnia ten obraz, choć i troistość nie czyni go skończonym.

  213. Płynna Rzeczywistość
    19 października o godz. 21:49
    Bardzo polecam w Polityce:
    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1679758,1,koniec-sojuszu-z-francja.read
    Całość świetna, ale ostatni akapit po prostu w samo sedno:
    Podstawowa choroba pisowskiej polityki zagranicznej to jej podporządkowanie interesom partyjnym dla budowy specyficznego modelu ustrojowego w kraju.

    Mój komentarz
    Jak na razie w odniesieniu do realizowanej polityki zagranicznej i wewnętrznej przez PiS jako siłę polityczną, można powiedzieć, że nieudolność, brak kompetencji oraz kłótliwa agresywność i wzmacniana kompleksami pycha i samochwalstwo, są głównymi rysami tej polityki. W co PiS nie wdepnie, tam wychodzi chryja, nieudacznictwo, buraczane pyskówy, przaśne zachowania, nieokiełznane pieniactwo.
    Pzdr, TJ

  214. Dwie sprawy. Raczej bez znaczenia, ale jednak.
    Po pierwsze bardzo zgrabny cytat. A jak cytat to napomknę jedynie o swoich problemach w momentach kiedy przybliżałem, udostępniałem, cytowałem…wiadomo co mam na myśli.
    Oczywiście w moim przypadku ilość tego typu zabiegów była bardziej widoczna, ale powiedzmy że trening czyni mistrza, i ja również zaczynałem w ilościach bardziej niż śladowych, a doszedłem do …Nie liczyłem ,ale było ( i chyba będzie) tego sporo…i uważam to za powód do pewnej satysfakcji.

    I rzecz druga.
    Lamenty nad refleksyjnością Polaków przybywających do lokali wyborczych.
    Mój komentarz będzie lakoniczny.
    Wart Pac pałaca, a pałac Paca.

    Tak to jakoś było.

    A poza tym: jest temat, ale nie mam czasu.
    Do paru kwestii odniosę się w terminie nieodległym.

  215. Cytat to oczywiście Boy u Lewego.

  216. mohikanin przedostatni
    19 października o godz. 20:33

    Ja Cie prosze o uprzejmość: nie namawiaj mnie, bym się zajmował Twoją edukacją, to mało grzeczne. Chowasz za tym lenistwo. Jeśli się szczerze chcesz uczyć, weź i się ucz. Grzeb, choć do bibliotek, kupuj książki, zapisz się na kursy, czytaj i myśl.
    Wiedza o tym, że badanie i edukacja rozświetla mroki, a lęki w wielkiej mierze rozpuszczają jak pastylkę Pluszszszsza – to zupełna podstawa psychologii i poznania.
    Możesz tanio się o tym dowiedzieć, robiąc drobne doświadczenia na sobie samym, metodami domowymi. Niepotrzebna do tego droga aparatura.

  217. Kazik już wiele lat temu przewidział obecną kolonizację Polski: https://www.youtube.com/watch?v=3gGFL0vb8cg

  218. tejot
    19 października o godz. 22:18

    Sęk w tym, że polityka PiS na każdym kroku jest dramatycznie nieudolna. Oni po prostu nie maja kadr. Mają partyjnych funkcjonariuszy i dewotów od Rydzyka. To wystarczy do blokowania i wygaszania (np. gimnazjów), ale nie do budowania. To wszystko pierdyknie z wielkim hukiem!

  219. @Ewa-Joanna, (19 października o godz. 21:48) specjalistą od „ateistycznego profilu” jest @stasieku. Jego pytaj.

  220. Ewa-Joanna
    19 października o godz. 21:38

    Płynna Rzeczywistość
    19 października o godz. 21:52

    To jest moja straszna wada: takie wpisy produkuję w ramach dyskusji, zamiast je sobie cwanie chować do wrzucenia w ramach wstępniaka. Próżnia się podobno rozszerza, co widać po mojej głowie.

  221. Płynna Rzeczywistość
    19 października o godz. 22:29

    Kadry to pikuś, chociaż cenił je Stalin.
    Gorzej (a może jednak lepiej), bo pisoidy nie posiadają głów. Jak się nie ma głowy, trzeba używać widelca, kórym pisoidalny wiceminister obrony chciał ugodzić prezydenta Francji.

  222. @Tanaka
    No zesz się tak nie kajaj – zachowaj, lekko rozwiń i wstępniak jak drut – nigdy za mało przypominania o złodziejstwie. To tak naprawdę jest dużo bardziej istotne niż ten cały bełkot o demokracji.

  223. @Tanaka, (19 października o godz. 22:25) spokojnie, nie denerwuj się. Nie będę Cię więcej męczyć. Od początku wiedziałem, że nie możesz podać źródeł. Nie możesz, bo ich nie ma.
    Chcę Ci tylko przypomnieć, że to Ty rozpocząłeś wątek „rozpuszczania lęków pod wpływem badania”. I zrejterowałeś z boiska.
    I to by było na tyle. Nie czuj się zobowiązany do odpowiedzi.

  224. @mohikanin przedotatni i tylko,
    Zadałem pytanie jak edukować obywateli, żeby byli świadomymi obywatelami, a przedewszystkim, żeby dostrzegli to, że większość związków wyznaniowych, a K-rk w szczególności, to doskonale zorganizowane mafie, żerujące na ludzkiej naiwności i strachu, pasożytnicze korporacje bezwzględnie drenujące wiernych z pieniędzy, za które oferują ciemnotę.
    Próbowałem, niezbyt udolnie najpewniej, że praca u podstaw, tam gdzie jest najbardziej konieczna, nie jest możliwa. Jest niewykonalna, ponieważ nie istnieje stosowne zaplecze i to ani intelektualne, ani lokalowe. Problemem jest to, że inteligenci brzydzą się „wiochy”, a ponadto boją się jej, ale nawet gdyby się nie brzydzili i nie bali, to i tak nie daliby sobie rady z dotarciem do prowincjuszy, którzy uznają proste prawdy i konkrety. Jeśli nawet jakimś cudem agitatorowi uda się zgromadzić kilkuosobowe audytorium, to stopnieje ono do zera w ciągu kwadransa, albowiem znudzi ich treść pełna nieznanych, a więc nic nie mówiących pojęć: „deficyt budżetowy”, „redystrybucja”, „demokracja”, „trójpodział władzy”, „inflacja”, „sekularyzacja”, „podofilia”, „fikcja”, „apostazja” itd. Gdy pojawi się agitator pisowski, to jest gwarancja, że przyjdą tłumy, zadadzą pytania i wyjdą zadowolne. Prelegent, po przywitaniu, oczywiście „Szczęść Boże mili państwo” przedstawi hasłowo stan państwa, bardzo tragiczny rzecz jasna, zapyta dlaczego tak jest i kto ponosi winę. Padają konkrety: nazwy partii, nazwiska winowajców, przykłady. Padają też stwierdzenia: „Chcieliśmy to zmienić już w 2005 roku, ale układ, był jeszcze wtedy za mocny, chcieliśmy pozamykać zdrajców, złodziei, łapowników, ale nie mieliśmy większości w Sejmie. W 2010 roku układ, nie chcąc dopuścić, by pan prezydent Lech Kaczyński pełnił swój urząd przez kolejną kadencję, , posunął się do zbrodni w Smoleńsku, Tusk nie oszczędził nawet swoich”.
    Później padają pytania oraz odpowiedzi,które pytający chcą usłyszeć.
    Do Londynu prawie co tydzień przyjeżdża jakiś pisowski dupek, rzadziej dupka i pieprzą różne farmazony. Dość długo chodziłem na te „wykłady” ( jak oni to nazywają),by sobie na nich poużywać, poznęcać się (bywało, że próbowano wyprosić mnie z sali,choć nie wulgaryzowałem), ale znudziło mnie to po pewnym czasie. W każdym razie na te farsy przychodzi sporo ludzi i -niestety również młodych, którzy w normalnej rozmowie sprawiają wrażenie rozsądnych, ale tracą ten rozsądek, gdy prelegent zaczyna wygłaszać pisowskie brednie -biją rzęsiste brawa.
    Nikt z PO i innych ugrupowań opozycyjnych się tam nie pojawia, a przecież ja pamiętam czasy kiedy PO wygrywała tu w cuglach.
    Musi powstać coś, co zrównoważy wpływy PiS i Kościoła, w pracę organiczną nie wierzę, ponieważ nikt nie ma na to ochoty, nikt nie odważy się robić tego w szkołach, a tam trzeba byłoby zacząć. To muszą być wstrząsy, ofensywa, budowanie komitetów trwałoby zbyt długo.
    Wydaje mi się, że jeśli zależy nam

  225. Tanaka 19 października o godz. 21:59
    Rozszerzyl bym Twoje spostrzezenia. Na poludnie Europy, ale w druga strone. W Grecji. Udalo mnie sie tutaj spedzic dwa lata. Bardzo aktywne lata. Nie tylko zeglarstwem, plywaniem, zwiedzaniem, czy nauka jezyka. Rowniez towarzysko. Wsrod ludzi dobrze wyksztalconych, na porzadnym materialnym poziomie.

    Dosc szybko zauwazylem caly szereg blizniaczych podobienstw do nadwislanskich. Tylko je tutaj wymienie, bez specjalnie dluzszych opisow. Surrealistycznie, groteskowo podobnych do opisywanych tutaj na blogu. Tylko zmienic nazwy wlasne.

    Megali Idea, koncepcja Miedzymorza w wydaniu greckim.
    Grecy, sa jedynymi ludzmi rozumiejacymi swiat. Reszta to barbarzyncy.
    Panstwowosc grecka, jest zewszad otoczona wrogami. Turcy i Ameryka to ci co sie najbardziej zasaczaja. Inni tez sa. Kazdy.
    Merkel powinna zaplacic odszkodowania za wojne. Juz raz zaplacili Niemcy, w czasie poprzedniego bankructwa, ale za malo.
    Wszyscy ludzie/panstwa na swiecie powinni placic rodzaj podatku do Grecji. Za osiagniecia cywilizacyjne sprzed 2500 lat temu.

    To jest podstawowy kanon greckosci. Kosciol grecki jest jedynym gwarantem greckosci dlatego musi byc tak bogaty zwalniany ze swiadczen na rzecz spoleczenstwa.

    Jak ja tego sluchalem, to trudno mnie bylo nie traktowac tego jako humoru tylko na poczatku. Ale to nie byl humor. Kazde spotkanie, raz na tydzien, u nas albo gdzies, konczylo sie zawsze zazarta proba przekonania o slusznosci… Ja jestem dosyc oblatany w greckosci historycznej. To wzpudzalo tylko wscieklosc. Chociaz ja wlasciwie tylko sluchaczem bylem, dozuczjac od czasu do czasu uwage w moim stylu. Jest cos w spoleczenstwach nieudanych chyba, co musi im rekompensowac to nieudacznictwo, z ktorego doskonale zdaja sobie sprawe. Chyba ta najbardziej denerwujaca cecha moja, to byla taka powsciagliwo/zachecajaca uprzejmosc. Im wiecej osob przy stole, tym wiekszy krzyk, jeden przez drugiego.

    Takie spostrzezenie. W czasie dwu/trzytygodniowych wakacji w hotelu tego sie nie widzi.

    Pozdrawiam Seleuk(os)

  226. errata
    dorzucajac

  227. @Tanaka, z godz. 21:59
    Lekko ironiczne zakończenie mego postu bardzo poważnie rozwinąłeś, za co Ci Szapkoj Monachomaszoj (aby z kręgu wschodniej ortodoksji nie wyjść) bacham – bach! I to rozwinięcie – w kierunku południowo-watykańskim jest (chyba?) clou całego programu pod nazwą Polska po raz kolejny jest ostoją chrześcijaństwa – jak to z powagą oznajmił mi niedawno, komentując „dobrą zmianę”, mój serdeczny, z dawnych lat, kolega ksiądz – proboszcz baaaardzo bogatej parafii ursynowskiej, do której należą (m.in.) prominentni, uwłaszczeni, działacze nieboszczki PZPR, nie szczędzący datków „za zbawienie duszy” oraz (należą) nowi nowobogaccy z pobliskiego Wilanowa, którzy do „wyciskarki cytryn”, czyli Świątyni Opaczności Bożej nie chcą chodzić z przyczyn estetycznych (takie cholery!). Wypowiedź kumpla księdza ukazuje, że ta „trzecia noga” (albo trzecia droga) jest poważnie brana pod uwagę przez tzw. światły kler. To nie moher z Rodziny Radia Maryja, to nawet nie Opus Dei, z Gowinem na czele, a Markiem Jurkiem w tle. To tradycja polskiej kontrreformacji, która – jak słusznie zauważyłeś – nie pozwoliła się ani Reformacji, ani jej tożsamościowym paradygmatom w Polsce wyraźniej się zakorzenić (sorry za lekką zmianę Twojej cytacji).

    Oczywiście, że Dugin błądzi postrzegając Polskę jako schizoidalną zjawę siedzącą okrakiem na dwóch tożsamościach – zapadnioj i Swarógowoj. Ta zjawa siedzi od jakichś czterdziestu lat (dokładnie od 16 października 1978 roku, kiedy to z balkonu Bazyliki św. Piotra padły słowa: Habemus papam!, ogłaszające Urbi et Orbi nowy pontyfikat) na trzeciej tożsamości – watykańskiej. Uwidoczniającej się bardziej niż kiedykolwiek w historii Umęczonej (a Durnej). I wcale ona nie jest Lolkowo-kremówkowa, jak se czasem żartujemy.

    Reszta jest milczeniem [powiedział z patosem i poszedł wypić to co czeka i stygnie, a co nalał mu młody Wiedeńczyk].

  228. @mohikanin przedostatni
    19 października o godz. 22:53
    To na poparcie slow Tanaki opowiem ci historie z mojego dzieciństwa.
    Miałam chyba tak z 5 lat. Obudziłam się kiedyś późnym wieczorem ( rodzice jeszcze nie spali) i patrze – na krześle niedaleko mojego łóżka siedzi diabeł. Szybko zamknęłam oczy a potem powolutku otwieram – siedzi! Diabeł aż milo, z rogami na łbie i cały czarny bo ciemno było.
    Jak nie wrzasnę!
    Przyleciał ojciec, oczywiście zapalił światło i cala się trzęsąc ze strachu opowiedziałam mu o diabelskiej wizycie.
    Zapytał, czy zgodzę się na eksperyment – on będzie ze mną, zgasimy światło i zobaczymy czy ten diabeł odważy się pojawić. Zgodziłam się, ojciec światło zgasił i pyta:
    – No i co , jest diabeł?
    Otworzyłam na wszelki wypadek zaciśnięte powieki i patrze – jest!
    Jjjest – wyjąkałam – siedzi na krześle.
    – To patrz na tego diabla a ja zapale światło – powiedział ojciec.
    Patrzyłam. Ojciec zapalił światło…
    Nie było żadnego diabla tylko moje rzucone nieporządnie ubranie. Jak ułożyłam inaczej diabeł zniknął.
    Gdyby nie mądra reakcja ojca, który zamiast paść na kolana i zawieść modły do niebios, racjonalnie wyjaśnił zjawisko – pewnie do dziś byłabym przekonana o jego prawdziwości. Przecież sama widziałam.
    To miał na myśli Tanaka, drogi przedostatni.

  229. @seleuk(os)
    19 października o godz. 22:58

    Pogadaj z Włochami 🙄
    Ja się dowiedziałem, że to najinteligentniejszy naród na świecie, a wśród Włochów najbardziej furbo są Sycylijczycy 😎
    Wiem to od nich samych, oczywiście 😉
    Mówisz o społeczeństwach „nieudanych”?
    Chyba tylko bardzo nieliczne (jeśli w ogóle) są wolne od tego typu mitów. Nawet skandynawskie mają swoich wikingów, co odkryli Amerykę na długo przed Kolumbem 😎

  230. mohikanin przedostatni
    19 października o godz. 22:53

    I tak miej w głowie: nie ma źródeł. Mnie to odpowiada. Upraszcza dyskusję do zaniku.

  231. Poprawiam, bo miało być: „@Mohikanin przedostatni i nie tylko”
    Pisałem w metrze, a tam niewygodnie.

  232. Tobermory
    19 października o godz. 23:12

    Aa, Tobermory, ja tutejszych konstrukcji nie zaliczam do nieudanych 😉

    Pozdr seleuk

  233. Wpadam w biegu, tak się składa, i chcę tylko podzielić się informacją, że OKO.press ogłosiło konkurs na nazwę dla śmigłowca Macierewicza.
    Moi ulubieńcy to Air Fork One i Fiuu Bździuuu :))

    1,https://oko.press/produkt-polski-konkurs-okopress-wymysl-nazwe-dla-smiglowca-macierewicza/

  234. Dantona momentami przespałem 🙁 Sorry, Wajdo.
    Tylu świetnych polskich aktorów, jeden wyglądał na b. młodego Lindę (śliczny Saint-Just). I ten szczupły Depardiow… Eh…

  235. Tobermory
    19 października o godz. 23:12

    Skand. nie uwazaja, ze odkryli Am. przed Kolumbem. Uwazaja, ze tam byli przed nim. kopiac dziury w ziemi i wydobywajac resztki. Spol. islandzkie jest jednym z najbardziej homogenicznych genetycznie na swiecie. Posiada rowniez baze danych genetycznych do ok 9 wieku. Kolejnych generacji. Zyje dzis na Islandi 22 osoby genetycznie spokrewnionych z kobieta pochodzenia indianskiego od 11 wieku.

    Pozdr Seleuk(os)

  236. @seleuk(os)
    19 października o godz. 23:25

    Znaczy przywieźli sobie Indiankę czy sama przypłynęła i odkryła Islandię?
    O tej genetycznej homogeniczności coś niecoś czytałem, indiańskie geny jakoś mi umknęły.

  237. Też wpadam w biegu i też w sprawie śmigłowca.
    „Wrzuciłam” wczoraj jeszcze pod poprzednim wstępniakiem. Tylko więc przeklejam.

    Misiem-2 bliżej! Do bozi.
    http://koduj24.pl/wp-content/uploads/2016/10/szb-jest-pierszy-model-mis-2.jpg

  238. seleuk(os)
    19 października o godz. 22:58

    Ortodosja, jak sądzę i jak wskazują liczne przesłanki, bardzo mało się różni od katolicyzmu. I jedna i druga religia są zawłaszczające. Żądają zupełnego poddaństwa rozumu, ciała, przejawów życia.
    Zarówno ortodoksja jak i katolicyzm uważają się za prawdziwe, oryginalne, jezuskowe chrześcijaństwo. Ortodoksja ma to zresztą w nazwie: ortodoksyjny znaczy czysty, wierny, niezakłócony, niespaczony.
    Katolicyzm nie ma tego wprost w nazwie, choć prawie: katholikos – czyli powszechny, co zresztą pochodzi z greki. Ale co więcej, katolik polski gada o 1050-letnim chrześcijaństwie w Polsce i o „wartościach chrześcijańskich utożsamiając chrześcijaństwo z katolicyzmem. Gadając o tym tysiącleciu i o tych wartościach nie ma przecież w żadnej mierze na myśli wartości protestanckich, zielonoświątkowych, baptystycznych, anglikańskich, ortodoksyjnych (sic!), ani polskokatolickich Tylko i wyłącznie – katolickie w wersji rzymskiej. realnie katolik ma się za ortodoksa. Jedynego, słuszngo.
    Ortodoks ma tak samo, muszą się więc szczerze nie znosić. I właśnie to robią.

  239. mag
    19 października o godz. 23:31

    Otóż to!

  240. Po opublikowaniu Dytyrambu na cześć ateistów, w „Kociarni” , czyli na blogu Kot Behemoth w poszukiwaniu Autorycza ukazała się riposta JERGA2, autora aktualnego wpisu. Poety. Wklejam:

    Anumlik mnie sprowokował 😉

    Chudy, niski, dość cherlawy,
    no – typowy ateista,
    opłotkami szedł Warszawy,
    a właściwie się przemykał,
    bo pogoda była dżdżysta
    i jak zwykle do śmietnika
    zajrzał, grzebiąc tam uparcie;
    znalazł pierwsze, drugie, trzecie
    przeterminowane żarcie,
    bo to było przy markecie,
    więc szczęśliwy i spełniony,
    z torbą zapełnioną całą
    wracać chciał do legowiska,
    kiedy nagle dostał pałą
    prosto w głowę, całkiem z bliska;
    wypatrzyły go dwa drony,
    a tuż obok była czujka,
    przykościelna specnaz-trójka,
    więc zawlekli do kościoła
    ochrzcić – on litości woła,
    tłum do linczu jest ochoczy;
    ateista, choć krwią broczy,
    jeszcze broni się niemrawo,
    już go jednak pokropili,
    zaciągnęli do biskupa,
    żeby wyrok wydał żwawo;
    ten, choć już zalany w trupa,
    czknął i parsknął: Moi mili,
    jak już żeście pochwycili
    wroga – zróbcie mu Golgotę,
    belki, deski – jak w ustawie;
    trzeba wybić tę hołotę;
    jest ich jeszcze setka prawie;
    zaciągnęli znękanego,
    przywiązali i przybili
    prawie już wykrwawionego
    i cierniową mu koronę…
    potem sobie z niego kpili,
    uszkodzili mu śledzionę
    włócznią; wisiał przez dzień cały;
    pewien chłopczyk, całkiem mały,
    na krzyż patrząc, gdzie bezkrwista
    postać była zawieszona,
    spytał: Babciu, kto to kona?
    To nikt, wnusiu – ateista
    .

  241. Tanaka
    19 października o godz. 23:31
    To sterowanie panstwem przez grecki kosciol ma dokladnie ten sam mech. co w panstwowosci polskiej. Kazda org. tego typu jest totalitarna, czy chce byc. Ale na odleglosc, z ubocza sterowac wszystkim. W Grecji nawet gospodarka, z dosyc komicznym skutkiem. Co czasem slychac z prasy.
    pzdr seleuk

  242. Ktos tu narzekał, ze młodych trudno przyciągnąć na nasz blog.
    No to żebyśmy jak najmądrzej pisali, to zawsze będziemy Emeriten Gangsta czyli nudni i nie do czytania.
    Młodzi są innym pokoleniem ( myślę tylko i wyłącznie o technologii) przekaz dla nich powinien być krotki i obrazowy, środki przekazu zaawansowane (?) jak np. fejs albo inny twitter. Czy potrafimy przenieść nasz blog na Facebooka?
    Fakty i Mity maja dział dla młodych – Heretykon, redagowany w całości przez młodych.
    *
    @jobrave
    19 października o godz. 22:55

    Dobrze napisane. Jak chcesz być zrozumiany używaj języka odbiorcy.

  243. anumlik
    19 października o godz. 23:33

    kurcze, nie zdążyłem poszapkować na okoliczność dytyrambu na cześć ateistów, więc od razu szapkuję podwójnie.

  244. Anumlik,
    warte rozpropagowania.

  245. Na Marsie właśnie wylądowała sonda ExoMars, wspólnego projektu ESA i Rosyjskiej Agencji Kosmicznej Roscosmos.
    Nat Geo właśnie pokazuje dokument temu poświęcony.
    Szapka bach. Nie da się nie lubić rozumu.

  246. W Grecji to bywaja nawet piloci wojskowi czy czolgowi ksiezmi. Taki to sie moze tez ozenic, ale juz nie zostanie biskupem. Najczesciej taki co ma zone jest proboszczem lokalnym i rolnikiem. Ja raz na Lewkas kupilem baniak z 20 litrami najlepszego gr. wina jakie pilem (to nie komplement) od takiego ksiedz. To wino potrzebne mnie bylo do skonsumowania 40 kg barana z rozna. z paroma innymi poszukiwaczami przyjemnosci grilowania.

    Cieszcie sie ateisci, ze nadwislanscy sukienkowcy czolgami nie jezdza. Ale kto wie… co przyszlosc ma zapazucha…
    seleuk

  247. Wy tu sobie gadu, gadu i nawet nie zauwazyliscie, ze juz mamy Katolicka Monarchie Narodu Polskiego. Wlasnie byl kkat intronizowal Jezusiczka na krola polskiego, z czego wynika, ze monarchia, a ze „ziemskim cialem boskiego jezuska” jest kosciolek katolicki, to Monarchia jest Katolicka. Skladowa Monarchii sa wylacznie „prawdziwi polacy”, wiec mamy juz z pewnoscia Katolicka Monarchie Narodu Polskigo… Choc Konstytucja nic o tym nie wie i twierdzi, ze jest cos innego niz katolicka monarchia narodku polskiego.

    Co sie ostanie po niewatpliwym starciu, to zobaczymy…

    Kościół ogłosi 19 listopada w Krakowie tzw. akt intronizacyjny. W intencji kościelnej chodzi o akt religijny, ale są podstawy, by się obawiać, że intronizacja w Krakowie nabierze znaczenia aktu polityczno-państwowego i przyczyni się do dalszych podziałów w społeczeństwie

    (podkradzione z blogu Adama Szostkiewicza)

  248. Sam nie wiem co mam myslec … Tak sie „bije ze swoimi myslami” od przedwczoraj, kiedy to przeczytalem w Metro, ze juz ponad 100 potomkow Zydow co z Reichu w latach trzydziestych nawiali do GB, wystapilo oficjalnie do ambasady Bundesrepublik o obywatelstwo niemieckie….

    Z historii wiadomo, ze najbystrzejsi z bystrych o lata cale wyprzedzaja swoje otoczenie i jakims szostym zmyslem wyczuwaja nadciagajace niebezpieczenstwo.

    W UK co moze grozic Zydowi, jak „pod reka” sa pakistanczycy, hindusi, czy polacy? No nic nie moze grozic, nic innego niz grozi kazdemu jednemu poddanemu Krolowej. Kazdemu jednem, czyli mi, czyli hindusowi sklepikarzowi ze sklepiku „na rogu”. KAzdemu, a wiec i trzeciemu, calkowicie juz zaaklimatyzowanemu pokoleniu bylych uchodzcow przed Hitlerem.

    Chyba najwyzszy czas przestac sie przejmowac BREXITEM, a za to uwaznie sledzic ilosc podan o niemieckie obywatelstwo, jakie beda skladane w Ambasadzie Bundesrepublik…

  249. lonek,

    Chcesz wiecej wiadomosci z Lepszej Zmiany?

    „W Gdansku odbyly sie obchody 30 rocznicy Trybunalu Konstytucyjnego. Rzad uroczystosci zbojkotowal, rzadowe media przedstawily obchody jako sfinansowane ‚przez Gdansk i Niemcow’. W tym samym czasie , 90 organizacji z calego swiata wystosowalo apel do polskiego rzadu i prezydenta, o zakonczenie kryzysu konstytucyjnego przez przyjecie zalecen Komisji Weneckiej i opublikowanie wyrokow Trybunalu Konstytucyjnego. Rzad juz wczesniej oglosil, ze z Komisja Wenecka w ogole wiecej rozmawiac nie bedzie.”

    To dlatego na gwalt potrzebna jest Intronizacja. W Krakowie, rzecz jasna. No bo Gdansk to miemiecka finansjera.

    Jakas rownowaga musi byc

  250. Kochani, pomyslane napredce w pracy w czasie lunch’u:

    no ale co z Bogiem deistow, Wielkim Demiurgiem i Poruszycielem.
    Tym, ktory w klasycznej, ‘zimnej’ wersji nie objawia sie bosko, nie interweniuje
    w sprawy naturalne a wiec i ludzkie takze.
    Bogiem opatrznosciowym bylby on tylko w sensie bardzo ogolnym, np. jako podtrzymujacym prawa natury.
    Bog jako hipoteza naukowa jak chca niektorzy tzw. nowi ateisci?
    Czemu nie ale czyz mozna byloby oczekiwac od rozumu
    (albo empirycznego eksperymentu) dowodu jego istnienia?
    Trudno wyobrazic sobie niezalezny eksperyment udowadniajacy, ze paradygmat
    badan naukowych jest jedyna podstawa wszelkiej prawdziwej wiedzy.
    Pozostaje wiec wiara, ze tak jest, bo gdybysmy oczekiwali, ze nauka udowodni
    swoja ‘prawdziwosc’ wpadlibysmy szybko w pulapke nieskonczonego regresu, czyz nie?
    Pozostaje zatem niewygodne, dla wielu, pytanie: czy wiara w Boga deistow
    nie ma podobnego statusu jak wiara w poznanie naukowe.

  251. Wlasnie ogladam/slucham „Jeden na jeden” w TVN24 i wlos sie jerzy ze strachu na glowie, bo mamy „zokochanego w budzecie” MM u steru finansow panstwowych. I to podwojnie „u steru”, bo steruje zarowno „zarabianiem” jak i „wydwaniem” panstwowej kasy. Sluchalem i patrzylem na te chytrze zmrozone oczka, oczeta ukrywajace sie za szklami okularow, ktore odbijajac swiatla dodatkowo utrudnialy zobaczenie tego co „oczy mowia” i „ust skrzywienie” obserwowalem, ust mowiacych „prawa polowa…”

    Mowi MM tylko prawa polowa ust swoich, a „lewa polowa” porusza sie tylko w reakcji na to, ze pociaga ja ta gadajaca prawa polowa.

    Czy mozna wierzyc czlowiekowi, ktory lewicowe poglady wyglasza „prawa polowa” ust swoich?

    Czy mozna wierzyc czlowiekowi, ktory nie patrzy wprost w oczy, tylko chytrze mrozy swoje, tak zeby nie dalo sie ich zobaczyc?

    Czego sie mozna spodziewac po „zakochanym” w budzecie MM spodziewac?

    Wolalbym „nie zakochanego”, a zwyczajnie chlodnego i fachowego ksiegowego, ktory bedzie nudny, nudny az do bolu wiadomo czego, niz „zakochanego”, ktory w razie „niewiernosci” ukochanej, moze oszalec z tej swojej milosci …

  252. Dzisiejsza debata Number 3 Donald-Hilary wynikla z tego tutaj obrazka

    http://twitter.com/DailyMail/status/629629372601901056/photo/1

    Te dwa malzenstwa slawnych ludzi bo bylo foursome dekade wczesniej. Dzisiaj owocujace wyscigiem do Bialego Domu tych dwoja.

    Jak oni mogli, bedac takimi sobie bliskimi ludzmi w 2005 roku, nie podac sobie rak przed, czy po, debacie?

    Melania ma nieciekawa role do wypelnienia. No bo to chyba ona bedzie musiala wyglosic concession speech 8 listopada. Donald tego raczej nie uczyni.

    Bez concession speech – w ktorym to przemowieniu powyborczym przegrywajacy kandydat akceptuje wynik wyborow – nie ma zakonczenia wyborow. Taka prawda

  253. Nasz przegrywajacy Genialny mial podobne jak Trump ciagoty. Nie akceptujac wynikow niekorzystnych dla siebie wyborow. A tych mial sporo.

    Donald Trump wszystko zrzyna z Kaczystego. Z Putina nie moze zerznac gdyz Putin ma 90% poparcia spoleczenstwa.

    Trump i gnom zoliborski to nowi blizniacy

  254. E-J, 7:53

    Z Twojego linku:

    „Robert Biedroń opisał wrzucone na Facebooka zdjęcia, na których widać biskupa Dydycza i papieża Franciszka. Na górze polski duchowny w karocy jak z bajek Disneya, na dole najważniejszy człowiek Kościoła jadący metrem. ”

    Wiesz co, E-J? Posluze sie tu Twoim skrotem myslowym, jesli go dobrze pamietam: dupa zawsze pozostanie z tylu. Przedrostki niewazne.

    Co z tego, ze Franek sie ubral w metro? Czy papieski Watykan frankowy cos portafi zmienic, w czymkolwiek?

  255. Jak mnie ktos prezentuje papieza wybierajacego metro a nie limuzyne, to ja siem zapytuje samego siebie: czy oni zyja w OBECNYM swiecie? Czy w jakims alternatywnym?

    Co nie oznacza, ze nie dostrzegam PROB Franciszka. On chyba ma szczere zamiary.

    Czy jest to franciszkowe mierzenie zamiarow na sily? Czy mierzenie sil na zamiary?

    Nie domagam sie rozumienia tego co powyzej. Bo ja sam nie rozumiem

  256. @act
    20 października o godz. 6:42

    Jakie prawa natury, twoim zdaniem, musi podtrzymywać ów zimny Demiurg, aby jego stworzenie nadal działało?
    Podtrzymywać, bo się rozpadnie, wróci do totalnego chaosu i tohuwabohu?
    Zimny, ale mu się chce?
    Demiurg ten i Poruszyciel nie jest więc kreatorem tak doskonałym jak bóg biblijny, który uznał swoje dzieło za DOBRE.
    Dobre z jego punktu widzenia.
    Człowiek patrzy trochę inaczej i marudzi.
    Skoro dzieło stworzenia jest z założenia DOBRE, to dlaczego prawa rządzące naturą są tak okrutne? Jedno zwierzę musi pożreć inne, aby przetrwać, całe jego życie upływa w stresie, żeby nie stać się z kolei ofiarą swoich naturalnych wrogów, a i sensu w tej egzystencji w zasadzie brak, poza przekazywaniem genów kolejnym pokoleniom.

    I po co mu były potrzebne wirusy, priony i inne tałatajstwo?

  257. @Ewa-Joanna, (19 października o godz. 23:11) piękny przykład. Dziękuję :)
    Tyle tylko, że Ty piszesz o strachu a @Tanaka o lęku.
    A to nie jest to samo. Pisałem o tym, ale powtórzę.

    Strach – jedna z podstawowych cech pierwotnych (nie tylko ludzka) mających swe źródło w instynkcie przetrwania. Stan silnego emocjonalnego napięcia, pojawiający się w sytuacjach realnego zagrożenia, naturalną reakcją organizmu jest np. odruch silnego napięcia mięśni a w konsekwencji ucieczka lub walka.

    Lęk – nieprzyjemny stan emocjonalny związany z przewidywaniem nadchodzącego z zewnątrz lub pochodzącego z wewnątrz organizmu niebezpieczeństwa, objawiający się jako niepokój, uczucie napięcia, skrępowania, zagrożenia. W odróżnieniu od strachu jest on procesem wewnętrznym, nie związanym z bezpośrednim zagrożeniem lub bólem.

    Ty doświadczyłaś strachu na skutek mylnego rozpoznania realnie istniejącego obiektu. A nie na skutek przewidywania nadchodzącego niebezpieczeństwa. Dlatego, w Twoim przypadku, wystarczyło skorygowanie trafności spostrzeżenia. W przypadku lęków, zwłaszcza tych pochodzących z wewnątrz, postępowanie musi mieć zupełnie inny charakter.
    Oba stany łączy wspólny element: nieprzyjemne napięcie emocjonalne. I, w stopniu ograniczonym, funkcja przystosowawcza. Poza tym różnią się zdecydowanie zarówno pod względem substancjonalnym, jak i funkcjonalnym. Przepraszam za trywialność porównania, ale mylić strach z lękiem, to tak, jak mylić otwór gębowy z otworem odbytniczym. Bo obydwa są częścią układu pokarmowego człowieka.
    Nie można mylić elementarnych pojęć: odruch, automatyzm, magia, lęk, strach. Albo rozmawiamy racjonalnie, a ateiści aspirują do bycia racjonalnymi, albo uprawiamy pseudodebatę na poziomie smoleńskich parówek i puszek po piwie.
    Za jedną z największych zbrodni, popełnionych przez Krk, dewastujących ludzką psychikę, zarówno w wymiarze jednostkowym, jak i społecznym, uważam wywoływanie i podtrzymywanie stanu lęku patologicznego.
    Lęk staje się patologiczny, gdy stale dominuje w zachowaniu, gdy nie pozwala na swobodę, a w konsekwencji prowadzi do zaburzeń. Reakcje lękowe tracą swoją przystosowawczą funkcję i są nieadekwatne do bodźców, a niepokój wywołują sytuacje nie mające znamion zagrożenia.

  258. Mam pytanie: czy ta rozmowa z początku felietonu to autentyk, czy jakiś satyryczny skecz?
    Co do wyborów to większość głosuje i tak na ludzi z listy określonej partii. Na liście takiej zazwyczaj jest jakaś „gwiazda” („morda” czy inny „ryj” jak mówią tzw. dziennikarze z brukowych szmatławców), która bryluje w mediach i ona jak się to mówi „ciągnie” listę. Reszta to ludzie mało znani lub nie znani w ogóle. A w swoich opisach mogą jak się ostatnio okazało w przypadku p. Misiewicza napisać wszystko np. że są magistrami i doktorami (bez ukończonych studiów) i koniecznie patriotami działającymi dla dobra kraju.

  259. errata: Tyle tylko, że Ty piszesz o strachu a @Tanaka o lęku.
    A to nie jest to samo. Pisałem o tym, ale powtórzę.

  260. Tobermory
    20 października o godz. 10:11

    W imię tatki i matki, i tek psiary sąsiadki, uważam, że uważasz najsłuszniej jak można. Prócz drobiazgu:

    „bóg biblijny, który uznał swoje dzieło za DOBRE”.
    oraz
    Skoro dzieło stworzenia jest z założenia DOBRE

    Jahwe rzeczywiście uznał swoje dzieło za dobre. Ale dopiero PO FAKCIE stworzenia, kiedy ZOBACZYŁ swoje dzieło. Czyli tworząc, nie był pewny, jak wyjdzie. Na jakiej podstawie więc uznał wszystko bez wyjątku – m.in. trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, pchły, trąd, mordowanie – za dobre, czort go wie. Nie ma w Biblii ani jednego słowa o tym, że ZAŁOŻYŁ stworzenie DOBREGO – po prostu tak wyszło. Kiedyś inżynier, który zaprojektował most, stawał pod mostem, jak się odbywała pierwsza próba. Bóg bez prób orzekł, że wszystko jest dobre. Coś jak wszechwładny PiS. To czemu pierwsi anieli wymknęli się spod kurateli – bez powodu? Coś widać nie pasowało, ale Biblia o tym sza.

  261. seleuk(os)
    19 października o godz. 22:58

    Mój komentarz
    Takie same wrażenia przywoził kolega z pobytów w Grecji. gdzie oparcie miał w znajomych, przyjaciołach, był przyjmowany prawie jak swój. Pamiętam, że ostrzegał, by gdy się spotka rozmownego Greka nie nadeptywać mu na odciski ojczyźniane i to licząc do 2500 lat wstecz. Jeszce dodam, że typ kombinatorstwa, że tak się wyrażę, spotykanego w Grecji był identyczny jak cwaniactwo krajowe (wężykiem, wężykiem panie majstrze, co, podatek, nie będę płacić złodziejom, chcą mnie puścić z torbami, niedoczekanie, itd.). Dla równowagi podam, ze tak samo przykazywał, by w Jugosławii nie nadeptywać na te odciski.

    W Bułgarii inny kolega miał kontrakt długi i również napominał by się nie wdawać w bałkańskie dyskusje, itd. Zresztą niech ktoś w Polsce spróbuje podobnie krytycznie o Umęczonej pogwarzyć. Z punktu zostanie najpierw podejrzany, następnie oskarżony o obcość, agenturalność, antypolskość, kto wie, czy to nie jest jakiś żydek, albo w najlepszym przypadku ruski pachołek albo komunista.
    Pzdr, TJ

  262. @pombocek
    20 października o godz. 10:51

    Pombocku, ty myślisz jak, za przeproszeniem, inżynier.
    Projekt, dyskusja, wykonanie, ocena.
    Bozia działała spontanicznie, jak artysta, który ma wizję, nie robi szkiców ani modeli, ale WIE, w której bryle marmuru ukryła się Wenus, i tylko odkuwa niepotrzebne kawałki 😎
    Dlatego ten świat tak wygląda. Pełen odprysków w postaci pcheł, wirusów, półgłówków…

  263. anumlik
    19 października o godz. 23:04

    Mój komentarz
    Anumlik, z Dugina zjechałeś na kościół od wewnątrz. Otóż KK jest traktowany na blogach jako mafia en block, machina sterowana precyzyjnie i bezbłędnie zza watykańskich kulis, zarządzana na codzień przez pełnomocników państwa kościelnego w Polsce.
    Do moich spotkań (kilku) z klerem nic z tego nie pasuje. Mało tego, wyczułem akcenty krytyczne i mocno krytyczne wobec PiSu o to, że tak się żre ze wszystkimi, krzyczy, poklepuje ten KK po plecach, demonstruje przyjaźń, itd. Stanowisko tych funkcjonariuszy jest praktyczne, trzeźwe, wyraźnie oddzielają sacrum od profanum i oszacowują działania PiSu nie jako pracę od podstaw, a jako postępowanie doraźne dla interesu partyjnego. Kaczyński jest oceniany półsłówkami i aluzjami jako sprytny, ale mierny.
    Pzdr, TJ

  264. Tobermory
    20 października o godz. 11:06

    Tobermorku, muszę myśleć jak inżynier, bo zaraz jadę jabłka rwać. Jak nie pomyślę – spadnę. A co Boga-artysty bezmyślnego, to się, na szczęścieniestety, mylisz. Toż Ci napisałem, że stoi jak byk: „I Bóg zobaczył, że to jest dobre”. Wszechwiedzący musiał ZOBACZYĆ, bo inaczej by nie wiedział. To bardzo zdrowy, LUDZKI odruch. I jeden z niezliczonych dowodów, że hebrajski pasterz wymyślił Boga Jahwe na wzór i podobieństwo swojego zobaczania.

  265. Pojęcie potrzeb religijnych mieści się w obrębie psychologii religii. Nazwać potrzeby religijne „bzdurą” to zdezawuować wieloletnie wysiłki dziesiątków badaczy, wywodzących się z bardzo różnych, często krańcowa przeciwstawnych, szkół psychologicznych.
    Główne podejścia teoretyczne stosowane w psychologii religii:
    • psychoanalityczne (wątek edypalny) (S. Freud, E. Erikson, A. Godin, M. Carroll)
    • neopsychoanalityczne (wątek pre-edypalny) (M. Klein, J. Suttie, A. Rizzuto, narcyzm -H. Kohut)
    • analityczne (C.G. Jung, A. Adler)
    • fenomenologiczne i interpretacyjne (W. Dilthey, M. Scheler, R. Otto, W. James, F. Heiler, T. Thun)
    • behawioralne (G. Vetter, B. Skinner)
    • poznawcze (kognitywne) (J. Piaget, D. Elkind, B. Spilka, J. van der Lans)
    • humanistyczne i humanistyczno-egzystencjalne (E. Fromm, K. Horney, G. Allport, V. Frankl)
    • ewolucyjne (A. Hardy, D. Hay)
    • kulturowe (religijność jako wynik akulturacji) (E. Bourginon, H. Sundén, H. Grzymała-Moszczyńska)
    (za Wiki)

    Wymienia się następujące psychologiczne źródła religijności:
    • instynkt religijny – doszukiwanie się skłonności i predyspozycji do religii, które spontanicznie stać się mogą instynktownym przeczuciem i pełnym tęsknoty podążaniem za instynktem religijnym, które uspokoją się, gdy znajdzie się swój cel, wyjaśni samego siebie;
    • wrodzona zdolność kontaktowania się z tym, co boskie, pragnienie przeżywania czegoś innego od zwykłej codzienności, tajemnicy, „czegoś całkiem innego”, doświadczenie numinotyczne, świętości (Rudolf Otto). Łączy ono dwa komplementarne aspekty:
    o mysterium tremendum – lęk przed czymś co jest nieznane,
    o mysterium fascinans – zachwyt Bogiem i pięknem np. Stworzenia;
    • totemizm i magia (psychoanaliza, Freud);
    • przekaz treści religijnych przez rodziców (wzór obrazu Boga pochodzi nie tylko od ojca) i osób znaczących (na przykładzie genezy obrazu Boga udowodnione między innymi przez Anę-Marię Rizzuto);
    • temperament – niektórzy są bardziej temperamentalnie dysponowani do przeżywania religii niż inni;
    • zaspokajanie potrzeb – poznawczych (np. koncepcje „pierwszej przyczyny”, antropogenezy), emocjonalnych (np. redukcja lęku przed śmiercią, dążenie do dobrostanu), egzystencjalnych (potrzeba sensu życia);
    (za Wiki)

    W podsumowaniu obszernego dzieła D.M. Wulffa „Psychologia religii”, autor zamieszcza schemat „podsumowujący psychologię religii”, który następnie omawia (s. 532 – 535).
    Wyróżnia cztery fundamentalne postawy zajmowane przez psychologów wobec religii. Umieszcza je w polach wyznaczonych przez oś pionową: włączanie transcendencji – wyłączanie transcendencji i poziomą: podejście literalne – podejście symboliczne.
    1. Literalne potwierdzenie (włączanie transcendencji, traktowanie literalne) – fundamentalizm religijny – przedstawiciele: religijny, psychologia korelacyjna.
    2. Literalne zaprzeczanie (włączanie transcendencji, traktowanie literalne) – fundamentalizm racjonalny – przedstawiciele: socjobiologia, materializm, behawioryzm teoretyczny.
    3. Interpretacja odtwarzająca ( włączanie transcendencji, podejście symboliczne) – wiara koniunktywna – przedstawiciele: fenomenologia, psychologia interpretacyjna, psychologia analityczna.
    4. Interpretacja redukująca (wyłączenie transcendencji, podejście symboliczne) – ortodoksyjna psychoanaliza – przedstawiciele: psychologia ego Eriksona, psychologia humanistyczna, teoria relacji z obiektem.
    Za tymi postawami kryją się dziesiątki lat badań, dziesiątek badaczy.
    Powiedzieć, że potrzeby religijne to bzdura może jedynie skrajny freudysta, który nie doczytał późnych dzieł mistrza.. Skrajny Freudyzm cieszy się na gruncie współczesnej psychologii dokładnie taką samą estymą, jak Lefebryści w otwartej wersji kościoła rzymskiego.

    Zaznaczyć należy, że z faktu posiadania pewnych potrzeb nie musi wcale wynikać konieczność ich realizacji. Toteż nie wszyscy są zdeterminowani do bycia religijnymi

  266. @jobrave, (19 października o godz. 22:55) napiszę później.
    Teraz muszę upolować jakiegoś mamuta. Nie samym gadaniem człowiek żyje 😉

  267. @tejot
    20 października o godz. 11:02
    To tak naprawdę o czym to świadczy?
    Ano o tym, ze ludzie są do siebie podobni mimo rożnych państwowości i nie ma się co biczować i umartwiać po polsku, wszyscy maja to samo za uszami. Atawizm plemienny z nas wyłazi…

  268. I po co mu były potrzebne wirusy, priony i inne tałatajstwo? – pyta @Tobermory, o godz. 10:11 . Jemu nie, temu Demiurgowi, ale to nie żaden Demiurg do stworzenia świata doprowadził, a najmniejszy, kwark wiercipięta, któremu znudziło się tkwić w nic. Oczka swe powabne otwarł ten kwark wiercipięta i zapragnął się przeciągnąć w przestrzeni Banacha. Sięgnął (nad głową Demiurga) po wnioski Vitali-Hahn-Saksa, dotyczące ciągów miar znakowanych, które ograniczają każdą funkcję mierzalną do granicy funkcji zbioru oznaczanego miarą znakową. Ponieważ funkcja ta jest przeliczalnie addywna wyłącznie w przestrzeni unormowanej, tworzy kulę jednostkową, słabo metryzowaną i to tylko wtedy, gdy jest ośrodkową przestrzenią unormowaną. Kula ta jest słabo gęstą podprzestrzenią topologiczną, a jej słaba metryzowalność równoważy inną słabo gęstą podprzestrzeń topologiczną, mianowicie tę która unosi się nad głową zimnego Demiurga. Kwark wiercipięta wszedłszy w kwantową fluktuację (zgodnie z zasadą nieoznaczoności Heisenberga), przekroczył stałą Plancka i rozciągnął podprzestrzeń topologiczną znad głowy Demiurga w jeden ze Wszechświatów. W nasz, mianowicie.

    Oczywistym jest, że topologia niedyskretnej przestrzeni jednostajnej może być dyskretna, ba – nawet spójna. Podobnie jak kwark może być powabny oraz wiercipiętny. Przecież najlepszymi matematykami i fizykami kwantowi są poeci, nawet jeśli o tym nie wiedzą.

    @act’cie (z godz. 6:42), czy powyższe wyjaśnienie zaliczasz do „wiary”, do „poznania naukowego”, czy może do „wiary w poznanie naukowe”? Tak tylko pytam na blogu ateistów 😀

  269. @Orteq
    20 października o godz. 9:13
    Nawet jak Franciszek w tramwaju to ustawka, to jednak pokazanie tego wieprza w karecie budzi odrazę i niech tak będzie.

  270. Mohikanin przedostatni, ty mi powiedz jakie są źródła niereligijności, bo źródła religijności dla mnie mało ciekawe. Ot, zboczenie takie.

  271. tejot
    20 października o godz. 11:02
    Moim najlepszym chwytem bylo, jak chcialem jakiegos tamtejszego do bialej goraczki doprowadzic, powiedziec, ze sie od Turka nie rozni genetycznie. To jest naprawde fakt, po piecsetletniej okupacji.

    Raz udalo mnie sie wypadek samochodowy spowodowac. Nieprawdopodobne. Ale ja spec od rachunku nieprawdopodobienstwa…

    Jechalismy do takiego jeziorka ze specjalna woda i masa zywych malych rybek, polowa w grocie wapiennej. Ja za rodzinka, w drugim samochodzie, bo sam drogi nie znalem. Do tego jeziorka jezdza wszyscy, bo ma wlasnosci lecznicze, mineraly. No i dzieci sie moga pluskac, duza czesc jest ok 1.5 metra gleboka. Rowniez kawiarnia, jak sie z wody wyjdzie, i masz dosc podgryzania przez rybki kosmetyczne. Do jeziorka trudno sie dostac, trzeba bilety rezerwowac. Miedzy Glyfada a Voulagmeni, poludniowa Attyka.

    Jedziemy sobie i pogadujemy o waznych sprawach przez telefon. W koncu mialem dosc tych monologow, wiec sprobowalem tureckiego chwytu, okazjonalnie. Patrze, jego auto jakies 20 m przed moim, a on walnal w kamienny plotek domu co stal przy drodze. Zlikwidowal kompletnie chlodnice i szkod narobil w plotku. Zabudowa Attyki jest praktycznie ciagla. Zona nie wiedziala co sie stalo. Przesiedli sie ona i dzieci do mnie. On zaczal wydzwaniac o pomoc drogowa. Wiecej sie nie pojawil. Pewnie mial trudnosci z blacharzem.

    Ja mialem dosyc wesolo w jeziorku. O kombinatorstwie i dziecinnym cwaniactwie tez mam mase roznosci, ale to blog nadwislanski, nie atenski. 😉 Albo macedonsko/greckie historie…

    pzdr Seleuk(os)

  272. @tejot, z godz. 11:16
    Ba, ja znam nawet takich przedstawicieli kleru naszego rzymsko-katolickiego, którzy PiS uważają za zło (ale koniecznie konieczne). Ale oni raczej Watykańce są, a nie Toruńce. A sojusz demiurga Kaczora z demiurgiem Oj-Dyrem (z Putinem w tle) uważają za taktyczne budowania przedmurza przed miazmatami Liberté, égalité, fraternité. Zważ, Tejocie, jaką rolę pełnią w sekcie smoleńsko-toruńskiej takie osoby jak Sławomir Cenckiewicz, czy Jacek Bartyzel – obaj silnie związani z Bractwem Kapłańskim Świętego Piusa X, czyli z lefebrystami.

  273. @anumlik
    20 października o godz. 11:39

    Nooo, teraz to wszystko jasne, dziękuję 😎
    Wirus-świrus z kwarka-smarka
    Kula hula, a człek sarka 🙁

  274. Tobermory
    20 października o godz. 10:11
    @act
    20 października o godz. 6:42
    Demiurg czy nieporuszony poruszyciel to taki sam bulszit jak inne boskie dziwolągi, a co w takim razie z krasnoludkami, chciałoby się rzec.
    Bądźmy poważni, no chyba, że robicie sobie jaja. 😉

  275. anumlik
    20 października o godz. 11:39

    hihi.
    😉

  276. @Tobermory
    Mogę bez „naukowego zadęcia”, co mi tam:

    Małpiszon w majtkach Pitagorasa
    Ze ciasteczkami hasa.
    Chciałaby w modelach mnogości
    Topos ugościć.
    Topos to dureń i leń, a w nilpotencji
    Się kręci.
    Całkę przygruchał w przestrzeni Banacha,
    Skalar uchachał.
    Z ciał zespolonych wykroił cienie
    Na podpiereścienie.
    Topos spod cookies wylazł ot, kajtek.
    A małpa? Znów bez majtek.

  277. Żorż Ponimirski
    20 października o godz. 12:33

    Ja mam lidera wsrod wszystkich listonoszy, tego z Tarsu. Moim faworytem wsrod jego tffurczosci jest pierwszy do Koryntian. Bezapelacyjnie. To zreszta byl powod, dla ktorego prztyknalem sie z niejakim Turnau. O czym kiedys napomknalem tutaj, nieostroznie na blogu, kiedys tamtam.
    Problematyka tego calego balaganu wynika z faktu, ze nikt nic nie wie, ani widzial, ani razu w czolko sie nie puknal gumowym mloteczkiem, chyba, ze z lozeczka wypadl w malenkosci, a pisze, pisze, pisze komentarze od ca 2000 lat zwane…

    Gdyby nie pewna, udokumentowana historycznie, przypadkowosc zderzenia drobnego, nadwislanczycy nazywaliby sie mitryki a nie katoliki. Od iranskiego wynalazku zwanego [Mitra], dokladnie z takim samym skutkiem. Tutejsi, byliby tez mitryki byc moze, ale zreformowane augsbursko.

    Zainspirowal mnie ten wpis @jobrave, o kreowaniu virtualnej rzeczywistosci w realnej. Cudowny. Takie kreacje, sa centralnym wezlem w marszu na Kase (Serce Milosierne) kazdej Korporacji. Kreacje. Wiedza, publicystyka, argumenty, statystyki, antyklerykalowie, cokolwiek, tak oczywiscie… Jako pomoc oczywiscie. Przeciez juz nie tylko Boy tutay blogowal w temacie. Przeciez tutaj juz np. T. Kosciuszko bylby doskonalym blogowiczem. I co? Dwiescie lat by blogowal, z okladem. Innych wymiencie sami, historycznych blogowiczow. Rowniez act 20 pazdziernika o godz. 6:42 dotykajac pytaniem o dowody, dotyka bardzo waznego punktu. To nie jest historia o dowodach albo faktach i ich mietoszeniu blogowo/publicystycznym tam i z powrotem.

    A co z ceremonialnoscia waznych wydarzen w zyciu kazdego z Was i moim tez. Ktos z Was zapytal mnie kiedys, co to jest origami apostaty. Ceremonialne. Ilu ateistow slub bierze w budynku z kolorowymi obrazkami. W domu grafik nie maja? Dlaczego na mojej hakamie jest zekken jak klaniam sie ceremonialnie do shomen w dojo? Albo certyfikaty zbieralem z nudnych zajec. Tylko zeby konkurencyjnosc czy dochody podniesc? Czy nie swietowaliscie wlasnych egzaminow studenckich? Ja tak.

    Kreacje sa centralnym punktem zmian jakichkolwiek. Virtualne do rzeczywistosci i prawdziwe. Ceremonialnym jezykiem opowiedziane. W czasach postPrawd, proxy wojen, komiksow codziennych, na zapomnianych przez cywilizacje terytoriach.

    To ja sie teraz zamienie w Seleuka z Tarsu. Napisze list do Was. Pierwszy. Do Koryntian Blogowych. Zobacze, jak zareagujecie i czy w ogole zareagujecie. Na wiare. Bez widzenia, bez wiedzy konkretnej o faktach. Jak zbudowalibyscie ceremonialnosc i powage religijna dookola listu. O mlotkach gumowych nic nie wiem. Ale to wszystko jest na /faktach/ oparte, od Seleuka z Tarsu. Beda rowniez numerki qwerty. To sie wierni beda mogli powolywac, cytujac obficie, jakby chcieli mysli rozwijac argumentami.

    Wasz Seleuk(os) z Tarsu donosi i pozdrawia, choc nie wie ile mu to czasu zajmie.

    PS. We fragmentach opuszczonych (dlatego wykropkowanych), stezenie soku z buraka pastewnego przekracza normy Inspekcji Sanitarnych, dla krajow zrzeszonych w Europejskiej Unii. Ostrzegam przed zatruciem pokarmowym, przy probach w [Project Perseus] na wlasna reke.

  278. Mój ulubiony list Pawła jest po niemiecku (już cytowałem, ale Emeriten Gangsta może mi wybaczy)

    Der Paulus schrieb an Irokesen:
    Euch schreib’ ich nicht,
    Lernt erst mal lesen

  279. @seleuk(os), szkoda, że nic nie wspomniałeś o krasnalach ogrodowych. 😉

  280. anumlik
    20 października o godz. 11:57
    @tejot, z godz. 11:16
    Ba, ja znam nawet takich przedstawicieli kleru naszego rzymsko-katolickiego, którzy PiS uważają za zło (ale koniecznie konieczne).

    Mój komentarz
    Funkcjonowanie KK w Polsce ma wiele odsłon, aspektów, miar i zawiera się wielu podzbiorach, jeśli trzymać się topologii Twojej.

    Zarówno duża część kleru, jak i świeckich będących w obrębie współdziałania z KK, jak i działający w zupełnej neutralności do niego laicy zajmujący prawą stronę światopoglądu nadwiślańskiego są zjednoczeni wspólnym przekonaniem, teorią o postępującym upadku moralnym Zachodu pociągającym za sobą zanik zwartości społeczeństw, upadek państwowości i w ogóle bałagan w Europie.

    Podstawowe tezy tej teorii mówią, że objawem, wyznacznikiem postępu tego upadku jest laicyzacja, upadek wiary wzmacniany celowymi działaniami wrogów religii podnoszących coraz bardziej głowy w Europie. Europa wymaga po pierwsze obrony, zatrzymania pochodu laicyzacji traktowanej jako wstęp do upadku, wymaga nowego spojrzenia na państwo, na ludzkość, nowej doktryny porządkującej świat.

    Między innymi takie myślenie leży u podstaw ubiegania się PiSowskich polityków o renegocjację traktatów unijnych, czyli napisanie ich od nowa. Pomijam PBA, bo nie jest z niej żaden polityk. Mówi, co jej każą. Nie tylko Prezes.

    Zupełnie podobne, tylko wychodząc z innego punktu, teorie głosi Dugin. Stąd wspólnota ideowa (ukrywana niezręcznie) i sympatyzowanie aktualnie zarządzających Rosja praktyków z zachodnimi ugrupowaniami prawicowo-nacjonalistycznymi, które same siebie traktują jako zaczyn nowego porządku w Europie.

    Jak znajduje się pomiędzy tym wszystkim KK i PiS , czyli Prezes? Lawirują – tak w skrócie oceniam ich działania. Są miedzy kowadłem laicyzacji, państwa prawnego i mondializmu (termin Dugina), a młotem ekstremizmów prawicowych, która zakładają w każdym przypadku zrobienie porządku na raz dwa trzy, co nie musiało by być miłe dla takiego Prezesa, postaci nobliwej i rozważającej oraz dla KK, w którym wszystko się dzieje wolno, sukcesywnie, wedle reguł stosowanych od wieków.
    Pzdr, TJ

  281. @anumlik, 20:32, wczoraj
    Dopiero przed chwilą przeczytałem Twój komentarz.
    Dziękuję za związane informacje, opowiem o sprawie rodzinie przy najbliższej okazji.
    Twoja erudycja jest imponująca, a w dodatku „klecisz wiersze”
    Pozdrawiam najserdeczniej z nieukrywanym podziwem.

  282. Ewa-Joanna
    20 października o godz. 11:44

    Mohikanin już Ci niewiele powie, bo jak on powie, to dryfuje w kierunku tego, co kompulsyjnie cytuje Miłosza. Im więcej cytuje, tym mniej pojmuje.
    Takie śliczne definicje strachu i lęku podał, że jak sie wziął do badania przypadku który opisałaś, to się zaraz zgubił.

  283. Jakość i ilość poważnych tekstów na blogu rośnie ‘zatrważająco’.
    Mnie nie stać na poważny tekst, za co przepraszam.

    Ta czystość, jakieś niepokalanie to panuje.
    Pewnie Opiekun pilnuje porządku, a być może trolle się wstydzą zepsuć powietrze w nieswoim towarzystwie.

    Takie trolle wstydliwe są one, te trolle…
    Puk, puk w niemalowane.

  284. @pombocek 20 października o godz. 11:21

    Trafiłeś w sedno z tym hebrajskim pasterzem.
    Zazdroszczę jabłek – naszych w tym roku prawie nie ma.
    Miłej szarlotki! Można zamrozić na całą zimę. Pycha!

    Dalej przejrzę później… bo niestety jestem w biegu.

    P.S. Ależ ten anumlik – sam smak!
    I co tu dużo mówić, jesteście doborowym towarzystwem.
    Z przyjemnością się Was czyta, ATEIŚCI.

  285. @mohikanin przedostatni
    Czytam Ciebie z ciekawością i dostrzegam odrobinę zadziorności w Twoim charakterze.
    Wg mnie pasujesz do „profilu ateistycznego”.
    Pozdr

  286. @stasieku-20 października o godz. 14:15
    Zgłaszam zdanie odrębne – ale i tak zapewne czas pokaże.

  287. Tobermory
    20 października o godz. 11:06

    Jak za przeproszenie, to nic podobnego.
    Jak bozia jest artysta, to są lepsi artyści. Taki, weźmy – Michał Anioł. Znany – znany. Ale nie bardzo, bo za bardzo znany. Leonardo da Vinci – to samo. Ale weźmy Rembrandta – znany Znany, ale jakby nieco mniej niż Anioł. Rembrandt, weźmy, zajął się bozią na poważnie. Jak się nim zajął, to mu zaczęło wychodzić, że człowiek przegania bozię.

    Bo jak się do bozi wziąć serio, to nie dajemy się wziąć na lep na muchy, że DOBRE było to, że bozia tak człowiekowi urządził okoliczności życia, żeby człowiek miał bardzo licho, i za tą lichość bozi dziękował, w rączkę całował i ładnie odmawiał paciorki majac za zaszczyt, że go bozia weźmie do swojego nieba. Lepszy na wolności kąsek lada jaki, niźli w niewoli – przysmaki. Jakoś tak gadał pewien dziwaczny biskup, który miał fajnego brata, od czego Polska musiała upaść.
    Ale to osobna okoliczność. Tu się rozchodzi o tą samą okoliczność: jest niewolnik (och, „niewolnik miłości”, czyli nogi miękkie i maślane oczka na nabożeństwie majowym) i jest pan jego. „Na żądanie raz można” mówi niewolnik i pan łaski uświęcającej mu udziela: jak się niewolnik da zabić w trzęsienu dzieci, wesoło, bo z rodziną – na obrazku i w chałupie, pan podwoje otwiera i pokazuje: o, tu jest Sala Orientalna, z kominkiem na modłę mauretańską. Siedź i podziwiaj, będziesz zadowolony.

  288. anumlik
    20 października o godz. 11:39 🙂
    Moze bysmy scalkowali objetosc kartofla? Metodami poza archimedesowymi nie do ugryzienia. Z trzech wymiarow, sprowadzili na plasko?

    Pozdrawiam Seleuk

  289. seleuk(os)
    20 października o godz. 12:53

    Tak jest, Kościuszko byłby dobrym blogowiczem, a nawet walnąłby wstępniaka:
    Nie można mieć nadziei, że zmieni się ich zachowanie, gdyż w ich podstawowym interesie leży mamienie ludu kłamstwami, strachem przed piekłem, dziwacznymi dogmatami oraz abstrakcyjnymi i niezrozumiałymi ideami teologicznymi. Księża będą zawsze wykorzystywać ignorancję i przesądy Ludu, posługiwać się (proszę w to nie wątpić) religią jako maską przykrywającą ich hipokryzję i niecne uczynki.

  290. @stasieku

    Mnie też nie stać a w dodatku tymczasem

    http://images.forwallpaper.com/files/thumbs/preview/90/906086__sad-cat_p.jpg

    to na razie

  291. @Tanaka 20 października o godz. 14:39

    No właśnie, co jest DOBRE? I przede wszystkim – dla kogo?
    Wmawianie głupkom, że „niewola miłości” to sama słodycz –
    To taka skatolona perwersja. Niejedyna.

  292. NeferNefer
    20 października o godz. 14:49 Stac Was, stac Was. Jak chcesz to ja Tobie bajke napisze dlaczego ja z Gr. wrocilem do tutejszych, i potem koleje dalsze. Takiego podobnego jak na zdjeciu, tylko w kropki. Kazdy dobry wpis, albo foto, moze byc inspiracja dla innych
    pozdr Seleukos

  293. pombocek
    20 października o godz. 10:51

    Pombocku, my bozię traktujemy poważnie, ale nie mamy tego samego od bozi. Jak bozia mówi, że to co zrobił jest dobre, to my się przyjrzyjmy, co to znaczy – dobre.
    Bozia mówi DOBRE. Można się w tej sprawie poważnie wyrazć tylko tak: ogólnie to jest dobre. Jak co jest dobre ogólnie, to ma w sobie części niedobre, ale sumę uznajemy za ogólnie dobrą.
    Dobre jest najniższym stopniem odmiany: dobre-lepsze-najlepsze. To najlepsze, powiedzmy to inaczej, a znaczy to (z grubsza) to samo: doskonałe.
    Jest DOBRE, i, powiedzmy, zgadzamy się z bozią, ale może być lepsze. Bozia mógł się bardziej postarać i zrobić dobre lepiej, byłoby lepsze. Ale mógł też zrobić najlepiej – byłoby doskonałe.

    Bozia jest doskonały – tak o sobie mniema i takiego uważania dla siebie, od nas, żąda. No i doba, to my od niego żądamy: rób jak sam mówisz – doskonałe. Bozia nie dał rady.
    Po czym widzimy, że bozia ma większe ambicje i większe uroszczenia, niż możliwości. Jak kto tak ma, to ma w sobie pychę, jednak bozia to nas się czepia, że my ją mamy.
    jak ktoś ma lice możliwości, to się mu nie daje do roboty dzieła, które go przerasta. Inaczej będzie katastrofa. Teo uczą w szkole zawodowej: stolarzy, ślusarzy, elektryków, hydraulików.
    Mamy więc syytuację ciekawą. Na Sposób Szczególny, bo Lolkowy: bozia ma trudności w szkole zawodowej.
    Są jeszcze szkoły specjalne – dla młodzieży trudnej.

  294. @seleuk(os), z godz. 14:39

    „Nie będę całkować kartofla”
    księżycowa rzekła kartoflanka –
    z głębi musztardówki do trufla,
    gdy przekraczał gęstość Plancka.

  295. @NeferNefer, z godz. 14:49

    Nie miała Neferka kłopota
    sprawiła sobie kota,
    który wygląda – cholernik –
    jak przed De revolutionibus orbium coelestium Kopernik.

  296. @Tanaka
    20 października o godz. 14:39

    A kto powiedział, że DOBRE na miarę człowieka?
    Tego wiecznie niezadowolonego marudy?
    Bozia jest dumna z tego, co jest, ale może to był pierwszy świat, który stworzył? Jest w kosmosie tyle planet…
    A może lubi patrzeć na krwawe jatki, thrillery live, inaczej mu nudno?
    Może nie wszystko mu wyszło, ale efekty specjalne, chyba przyznasz, prima sort 😎

  297. @Neferka
    Nigdy dość poprawek. Zamiast wymądrzania się po łacinie, widzę to krócej:

    Nie miała Neferka kłopota
    sprawiła sobie kota,
    który wygląda – cholernik –
    jak przed heliostatum Kopernik.

    Kopernikańska mądrość z ócz Twego kota wyziera.

  298. Tobermory
    20 października o godz. 16:01
    A kto powiedział, że DOBRE na miarę bozi?
    Tego narcystycznego (i durnego) sadysty?
    Bo ludzie jednak miewają czasem LUDZKIE odruchy…
    LUDZKIE – czyli DOBRE. Na miarę człowieka 🙂

  299. @anumlik 20 października o godz. 16:08
    Zwróć uwagę na uszy! To jest kot wodny.

  300. “Na marginesie
    20 października o godz. 16:13
    Jak to, kto?
    Biblia.
    Dokładna lektura właśnie uświadamia, jakim sadystą i narcyzem jest Wszechmogący, i jakim trzeba być popaprańcem, żeby takiego boga wielbić i wychwalać.

  301. @Tobermory 20 października o godz. 16:21

    No i wytrącasz mi Waszmość oręż z garści!
    Już się z Tobą nie pokłócę – nie ma szans 🙂

  302. Glosujacy na Szymborska mlodzi ludzie niewiele zmienia w ostatecznych wynikach wyborow. Czasami wydaje sie, ze prosciej i taniej byloby zamiast tych demokracji pociagnac losy kto wygral. Na calym swiecie. Chociazby ostatnio w Austrii. A juz jedna z najbardziej watpliwych spraw sa krajowe referenda, gdzie wyniki jak wiemy wahaja sie w zaleznosci od nastroju, pogody, czy jakiegos pojedynczego wydarzenia z ostatniej chwili. Taki brexit moznaby absolutnie zastapic losowaniem; kto wygral. Moznaby w celach uczciwosci robic nieoparzysta ilosc glosowan – np. trzy.
    Amerykanski kandydat na prezydenta liberal, czy libertyn ( wotewer) Gary Johnson, na ktorego jak na dzis bedzie glosowalo 8% rozczarowanej mlodziezy nie wiedzial co to jest Aleppo (myslal, ze to cos z jedwabnym, a moze swietlistym szlakiem), a ostatnio nie byl w stanie wymienic zadnego swiatowego przywodcy. (Troche ta jego niewiedze zmanilpulowano, niemniej nie rzucil zadnym nazwiskiem). Tluczenie tych informacji w mediach zaowocowalo wzrostem popularnosci do 10%. Bo ludzie tez nie wiedza co to Aleppo, czy Merkel, ale tez Gary Johnson. W tym ostatnim przypadku dostali nowe nazwisko i moga se zaglosowac.
    Idealizujemy Szwajcarie, ktora w swoich referendach tez ma wiele wstydliwych decyzji. Odrzucenie przez jej obywateli idei stalego dochodu dla wszystkich chyba jednak nie bylo oparte na kalkulacji ekonomicznej, bo przeciez tego do konca nikt nie wie, tylko na obawie, ze bede z tego korzystac rozne przybledy.
    Mecz nie jest zakonczony na globalnym boisku.
    Mnie zastanawia jak ludzie zagospodaruja wolny czas, bo takiego beda miec coraz wiecej.
    Obejrzalam z przyjemnoscia, bo juz nie boje sie o wynik wyborow, wczorajsza debate amerykanskich kandydatow. Podobnie jak wiekszosc sluchajacych, a wlasciwie obserwujacych juz nie bardzo sluchalam co mowia, ale omal caly czas wisialam wzrokiem na twarzy republikanskiego kandydata. Co za puppetowa ekspresja!!!. H. Clinton ze swoim pokerowym wyrazem twarzy i amerykanskim usmiechem jest po prostu nudna. Stad ten puppet, bo wyzywali sie puppetow.
    W zasadzie dzisiaj wszelakie komentarze sprowadzaja sie do ostatniej odpowiedzi Trumpa w debacie: Nie wie, czy po listopadowych wyborach uzna ich wyniki.
    No i jeszcze, ze nazwal na koniec H. Clinton : nasty women. A jeszcze kilka lat temu byli nawzajem najwazniejszymi goscmi na wystawnych weselach corek, a jeszcze wczesniej Clintonowie jako serdeczni przyjaciele byli zaproszeni na kolejne wesele Trumpa i obfotografowali sie w czulych pozach z polmloda mloda para.
    Dlatego moze tak nie nalezy sie przejmowac swiatem, ktory nigdy nie byl lepszy, czy doskonalszy, bo ludzie sa zawsze jednakowi, niezaleznie od tego, czy jest etap bitwy o ogien, czy o rope naftowa. O…. chyba to juz nie bardzo dobre porownanie.

  303. anumlik
    20 października o godz. 15:52

    Z tym kartoflem to bylo tak. Tutaj, na poprzednim blogu, przeczytalem jakis text oczyms, nie pamietam. Zanim sie ujawnilem, rok, poltora temu. Poszedlem na jutuba posluchac. Ale ze mna to jest tak, ze ja lubie ogladac z zamknietymi oczami, a sluchac z wylaczonym glosem. To wylaczylem glos z jutuba, bo mialem sluchac. I zrobilem odkrycie do opatentowania. Wynalazek nowy. Teraz upubliczniam, to patentu nie bedzie dla nikogo.

    Kilkanascie lat temu Lolek wydal takie lelum polelum, zeby nie uzywac prezerwatyw w Afryce, tylko wyciag z rzodkiewek, na AIDS/HIV. Mial tez inne rekomendacje na ten temat w sprawie ograniczania. To ja slucham tego kartofla, z wylaczonym glosem, i co slysze. On wymyslil calkiem nowa metode zapobiegania czemukolwiek. Nie uzywac szczoteczki do zebow.

    Nie myc zebow. To jest tania i bezpieczna metoda nie tylko na AIDS, rowniez zapobiega niepozadanym ciazom, znaczy nie bedzie przerywania ani przerywanych stosunkow w lelum polelum rekomendowanych mierzeniem temperatur. Myslalem, ze mnie WHO ozloci, ale moja mnie powiedziala, ze oni w WHO nie mysla strategicznie. Tak bylo, jak sluchalem jutuba bez glosu. Glosu mojej to ja wylaczyc nie moge i moze dobrze.

    Jak Ty @anumlik, ujawniles nieobca Tobie znajomosc analizy mat. to mysle, ze calkujac kartofla dostalibysmy medal Fieldsa.

    I tyle. Szkoda, ale pozdr @anumlik serdecznie seleuk(os)

  304. @zyta2003 20 października o godz. 16:25
    Panem et circenses. Z naciskiem na to drugie…

  305. Tobermory
    20 października o godz. 16:01

    my jesteśmy w sprawie bozi poważni: bozia się niebieskiej książeczce przed człowiekiem chwali i do człowieka gada, że co zrobi, to zaraz – dobre.

    Jak są dzieś jakieś UFO-ki, to bozia ma dla nich inną książeczkę, bez pudła – tęczową, bo niebieska jest dla naszych, Polaków, i ogólnie, DOBRYCH ludzi z Ziemi.
    Z UFOkami bozia musi gadać inaczej, bo – sam rozumiesz – oni mogą od ręki zrobić lepszy Kosmos niż bozia zrobił dla ludzi. Jak klient bardziej fachowy, to trzeba z nim ostrożniej gadać i byle czego się nie wciśnie.

  306. @jobrave, (19 października o godz. 22:55 ) czytam to, co piszesz i moje myśli biegną do @Konstancji, bo to Wielkopolska. Pozdrawiam @Konstancjo.
    Biegną tam z powodu „najdłuższej wojny nowoczesnej Europy”. Scenariusz Bratkowskiego trzeba, od czasu do czasu czytać na nowo, oglądać serial. Analizując w kontekście aktualnych zdarzeń. To trwało, ale przyniosło efekty. Łącznie z udanym powstaniem, którego dowódca do dzisiaj nie jest do końca znany.
    Udało się w Wielkopolsce. Udało się KORowi. Wierzę w siłę bezsilnych.

    Moim zdaniem trzeba uwzględnić kilka zasad:
    1. „Nie ma czegoś takiego, jak darmowy lunch” – tyle wolności, za ile gotów jesteś zapłacić, również brzęczącą monetą.
    2. Nie licz na to, że zrobi to ktoś inny, albo zrobisz to Ty, albo nie zrobi tego nikt.
    3. Na początku niewielu się do Ciebie przyłączy, może nawet wyśmieją Cię.
    4. Jeżeli się powiedzie, to zadziała stara prawda: „sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą”.
    5. Trzeba też pamiętać o innej prawdzie mówiącej, że „każdy dobry uczynek zostanie solidnie ukarany”.

    Jeżeli mając świadomość tego, co wyżej zdecydujesz się na pracę u podstaw, to zaproś, razem z grupą przyjaciół, kogoś kto nie tylko potrafi mówić, ale i wie co mówi. Z pewnością przyjaciele z Polski podpowiedzą Ci, kto to mógłby być. Może zapytasz o to Gospodarza, innych Blogowiczów.
    Nie ma skuteczniejszej reklamy od tej przekazywanej poczta pantoflową. Nie mam wątpliwości, że ludzie zaczną przychodzić. Nie setki, na początek, ale dobre wieści przyciągną innych.

    I jeszcze jedno porzekadło: „kto chce, szuka sposobu, kto nie chce, szuka powodu”.

    Pozdrawiam 🙂

  307. @zyta2003
    20 października o godz. 16:25
    „Idealizujemy Szwajcarie, ktora w swoich referendach tez ma wiele wstydliwych decyzji.”

    Wymienisz kilka?
    I dlaczego wstydliwe?

    „Odrzucenie przez jej obywateli idei stalego dochodu dla wszystkich chyba jednak nie bylo oparte na kalkulacji ekonomicznej, bo przeciez tego do konca nikt nie wie, tylko na obawie, ze bede z tego korzystac rozne przybledy.”

    To jest bardzo polskie myślenie.
    „Różne przybłędy” korzystają już teraz i kosztują podatników rocznie prawie 2 mld franków. Jeden ubiegający się o azyl oznacza wydatek 20 000 CHF/rok.
    Imigranci, którzy przepracowali co najmniej 12 miesięcy, nabierają takiego samego prawa do zasiłku dla bezrobotnych, co tubylcy, więc też już korzystają. Słyszałaś jakieś sarkanie z tego powodu i propozycję referendum, aby to znieść?

  308. @Tanaka
    20 października o godz. 16:42

    No właśnie.
    Ta klientela 🙁
    Jak popatrzeć na tych naiwniaków, co sobie dają wcisnąć garnki i kołdry za tysiące złotych… 🙄

  309. „Rzeczywistość, tak naprawdę, jest chaotyczna”.

    Dzięki ofiarnej pracy wielu naukowców, wiemy obecnie, że gdziekolwiek spojrzeć, od najodleglejszych galaktyk aż po zakamarki atomu, wszędzie we wszechświecie spotykamy porządek.

    Skoro informacja i porządek zawsze mają naturalną skłonność do zaniku, to skąd się wzięły wszystkie te informacje, które uczyniły świat czymś tak szczególnym?

  310. @NeferNefer, 14:49
    Klikam Ci ja, w Twojego ‘jotpega’, myślę sobie „pewnie jakaś mężczyzna piękna będzie, takie ciacho ponętne” – ‘jotpeg’ się otwiera, a tam Twoje oczy ‘Neferku’.
    Czy jesteś taka puszysta i wtulona?
    Jaka jesteś?
    Czasami łatwiej się rozumie blogowicza po spotkaniu w realu.
    Kiedy czytam ‘Lewego’, to go widzę mówiącego.
    Słuchajcie, słuchajcie – ‘Lewy’ mówi tak, jak pisze!

    Neferku, ‘stasieku’ może napisać coś poważnego z dziedziny sterowania wieloparametrowymi procesami przemysłowymi.
    To jest dość trudna, hermetyczna, ale, mimo pozorów, bardzo humanistyczna dziedzina.
    Wielki Prof. Władysław Findeisen był promotorem mojej pracy magisterskiej.
    Wspominam Go, bo to Jeden z Ostatnich, co tak poloneza (…), Jego asystenci pytani „wszystko wiedzieli”, a On pytany uśmiechał się skromnie i podawał tytuł źródła i w przybliżeniu stronę.

    Mistrzu, Pana uczniowie zawsze piją zdrowie Profesora.

    Neferku, przepraszam za wtręt osobisty, ale to dotyczyło niemocy pisania na blogu czegoś poważnego w „profilu ateistycznym”.
    Miau, miau.

  311. @Namarginesko
    Taraj, czyli kot cętkowany, albo kot wodny wygląda tak:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kotek_c%C4%99tkowany
    To maleństwo od Neferki to brytyjczyk, pięknie umaszczony. Podobnego, ale o maści stalowo-szarej mam właśnie na kolanach. Felek – syna. Rzadko kiedy wskakuje na kolana. Musi co mnie lubi, ale ja kociarz jestem.

  312. „To czemu pierwsi anieli wymknęli się spod kurateli – bez powodu? Coś widać nie pasowało, ale Biblia o tym sza”.

    Pokorne osoby znajdują już teraz satysfakcjonujące odpowiedzi, na wiele tego rodzaju pytań – w ramach indywidualnego studium Biblii, prowadzonego przez ŚJ.

  313. @Namarginesko
    Taraj, czyli kot cętkowany, albo kot wodny wygląda tak:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kotek_c%C4%99tkowany
    To maleństwo od Neferki to brytyjczyk, pięknie umaszczony. Podobnego, ale o maści stalowo-szarej mam właśnie na kolanach. Felek – syna. Rzadko kiedy wskakuje na kolana. Musi co mnie lubi, ale ja kociarz jestem.

  314. @stasieku

    Kot alegorią nastroju na dziś. Napiszę więcej później, pozdrowienia dla wszystkich.

  315. @dezerter83 20 października o godz. 16:59
    @dezerter83 20 października o godz. 17:06

    Naprawdę można paść… ze śmiechu.

  316. @anumlik 20 października o godz. 17:15

    Ten cętkowany kot wodny ma NIE TAKIE uszy.
    Najlepszy dowód na fuszerkę ewolucji –
    która NIE JEST doskonała. Chociaż bywa…
    😉

  317. Nie zdzierżę… przecież to jest NAPRAWDĘ cudne:

    „Dzięki ofiarnej pracy wielu naukowców, wiemy obecnie, że gdziekolwiek spojrzeć, od najodleglejszych galaktyk aż po zakamarki atomu, wszędzie we wszechświecie spotykamy porządek.”

    Przeraźliwy idiotyzm (jak przeraźliwa brzydota) zawiera pewien element fascynacji.

  318. dezerter83
    20 października o godz. 16:59
    skąd się wzięły wszystkie te informacje, które uczyniły świat czymś tak szczególnym?
    Odpowiedź jest prosta, ale za ciężka dla Ciebie, a więc uwierz, nie chcesz wiedzieć, zostań lepiej przy bozi.

  319. @Tanaka, 14:44
    I popatrz ‘Tanako’, tylu wybitnych Polaków przestrzegało/obnażało/uświadamiało/itp., a lud wali do kościoła, (coraz częściej dojeżdża) i słucha tych niezrozumiałych, wieloznacznych mów, które mu przynoszą ukojenie.
    Pogrzebów nie znoszę, ale coraz częściej umiera ktoś bliski, który do kościoła nie chodził „za moich czasów” i to zobowiązuje. Rodzina / ostatnia wola (której nie znam) wymusza pogrzeb z księdzem i mszą.
    Coraz mniej pamiętam z dzieciństwa, obserwuję kątem oka kiedy wstać, żegnać się umiem i ‘Tanako’, żegnam się za każdym razem!
    Wszyscy się żegnają, a większość starszych uczestników mszy do kościoła od lat nie chodzi!

    Wczoraj, w tele, widziałem fragment z pogrzebu Jednego z Ostatnich.
    Ksiądz, dominikanin, Jan Andrzej Kłoczkowski i inni bliscy, z pewnością niewierzący, mówili pięknie, oczy miałem spocone.

    Ale ja na filmach z trudem ukrywam łzy, nie wiem dlaczego wstydzę się przed żoną wzruszenia, a najgorsze, że piękna, filmowa muzyka też mnie łzy wyciska.
    Nie musi się coś specjalnie wzruszającego dziać! Wystarczy piękna symfonia.

    Czekam na Twój wpis, ‘Tanako’ i pozdrawiam najserdeczniej.

  320. I jeszcze bzdurka tego samego autoramentu:

    „Nazwać potrzeby religijne „bzdurą” to zdezawuować wieloletnie wysiłki dziesiątków badaczy, wywodzących się z bardzo różnych, często krańcowa przeciwstawnych, szkół psychologicznych.”

    Łomatkoscórkom, czyli ajaj! Czyżby podobna… parafia?
    Tak tylko pytam…

  321. @Ewa-Joanna, (20 października o godz. 11:44)

    Mohikanin przedostatni, ty mi powiedz jakie są źródła niereligijności, bo źródła religijności dla mnie mało ciekawe. Ot, zboczenie takie.

    Wprawiłaś mnie w wielką konsternację. O 7:53 piszesz: „Brawo Biedroń!” Czyli potrafisz uszanować ludzi o odmiennej orientacji seksualnej. Jak zareagowałabyś, gdyby ktoś, tu na blogu, napisał o homoseksualizmie: „ot, zboczenie takie”. Dlaczego wobec ludzi o odmiennym światopoglądzie pozwalasz sobie na coś, czego nie zaakceptowałabyś w stosunku do odmiennej orientacji seksualnej? Odmienność, to odmienność. Albo szanujemy ludzi odmiennych od nas samych, albo ich nie szanujemy. Naklejając etykietki: odmienność akceptowalna, odmienność nieakceptowana.
    Nie bawi mnie konsumpcja jajeczek drugiej świeżości.

    Rozumiem i popieram napiętnowanie urzędników PB za ich udokumentowane niegodziwości. Rozumiem i popieram radykalny sprzeciw wobec narzucania komukolwiek reguł i zasad myślenia i postępowania motywowanych religijnie. Rozumiem i popieram sprzeciw wobec dewotek i dewotów usiłujących, przy pomocy okładania różańcem, narzucić swój model życia.
    Ale nie rozumiem i nie akceptuję obrażania ludzi z powodu ich religijności. Dlaczego? Po co? Żeby odreagować swoje urazy i pretensje? Upuścić trochę żółci?

    ty mi powiedz jakie są źródła niereligijności, bo źródła religijności dla mnie mało ciekawe.

    Widzę, że nie opuszcza Cię sarmacka fantazja i nadwiślański temperament, chcesz rozpoczynać budowę domu od komina zamiast od fundamentów 😉
    Ludzie nie doświadczają potrzeb religijnych, czy jakbyś Ty to nazwała, , nie ulegają zboczeniu, z równie wielu powodów, dla których mu ulegają.
    Mówiąc najogólniej, jeżeli rodzice zaspakajają wszystkie te potrzeby dziecka, które mogłaby zaspokoić religia i wychowują je w środowisku areligijnym, to prawdopodobieństwo zwrócenia się dziecka w stronę religii jest raczej małe. O czymś takim pisał tu @Żorż Ponimirski (?).
    Dwie cechy osobowości osłabiają zdecydowanie podatność na wpływy religii: wysoki poziom odporności na konformizm i wysoki stopień odporności na brak domknięcia informacyjnego.

    Mam nadzieję, że zdołałem się wywiązać ze zleconego mi zadania 😉

  322. @stasieku 20 października o godz. 17:31
    I takie właśnie Twoje (śliczne i LUDZKIE) reakcje i odczucia
    są zaprzęgane w służbę… zinstytucjonalizowanej bozi.
    Sutannici grają na nich jak na flecie…
    doskonale przeszkoleni w trzewiach KaKa.

  323. No i skursiwiło mi się 🙁
    Od „widzę, że nie … , nie powinno być kursywy.

  324. @mohikanin przedostatni 20 października o godz. 17:36

    NIE ROZUMIESZ i NIE POPIERASZ odmienności – ateistycznej.
    Po raz kolejny to udowadniając.

  325. @stasieku, możem i ja zadziorny, ale z oddechem nie wyrabiam. Tyle tu się dzieje, że łatwiej mi dogonić mamuta, niż dotrzymać kroku Szanownemu Blogowisku 😉
    Rzeczony mamut upolowany, sprawiony i skonsumowany. Należy mi się teraz drzemka przy ognisku.
    Pozdrawiam 🙂

  326. @mohikanin przedostatni 20 października o godz. 17:36

    „Mam nadzieję, że zdołałem się wywiązać ze zleconego mi zadania”
    Tak tak… Religiant wśród ateistów może tylko się wić… nie zazdroszczę.

  327. @Na marginesie, (20 października o godz. 17:40) no trudno! Jak „udowadniając”, to udowadniając. Jakoś będę musiał żyć z tym kalectwem.
    Tym bardziej należy mi się drzemka, jako niepełnosprawnemu 😉

  328. Jak się wyśpię, to zabiorę się za ogacanie wigwamu na zimę!

  329. @tejot, z godz. 13:37
    Wybacz, że po kilku godzinach, ale dopiero teraz przeczytałem Twój post. Piszesz, odnosząc się do naszego PiS-owatego podwórka – Stąd wspólnota ideowa (ukrywana niezręcznie) i sympatyzowanie aktualnie zarządzających Rosja praktyków z zachodnimi ugrupowaniami prawicowo-nacjonalistycznymi, które same siebie traktują jako zaczyn nowego porządku w Europie. Ten porządek, wcale nie skrywany, realizuje głównie człowiek numer dwa (a może nawet numer jeden) w PiS-ie, mianowicie Antoni Macierewicz. Swoje dociekliwe i żmudne badania na temat związków naszego ministra od (hu, hi) obrony z Rosją Putina przedstawia w punktach, na facebooku Tomasz Piątek. Wklejam, bo warto się z „samą nagością faktów” zapoznać:

    1. Macierewicz przez dziesięciolecia współpracował z płatnym konfidentem PRL-owskiej bezpieki, Robertem Luśnią (prowadzonym przez oficera SB na wiele sposobów powiązanego z sowieckim, a potem rosyjskim wywiadem). Luśnia był politycznym i biznesowym współpracownikiem Macierewicza, dawał pieniądze jego firmie.
    2. Macierewicz wielokrotnie spotykał się z amerykańskim kongresmanem Daną Rohrabacherem, który jawnie działa na rzecz Putina w Waszyngtonie. Zaraz po katastrofie smoleńskiej Macierewicz poleciał do USA spotkać się z Rohrabacherem.
    3. Macierewicz zapowiedział produkcję polskich śmigłowców we współpracy z ukraińską firmą, która należy do zwolenników Putina i pracuje dla Rosjan.
    4. Macierewicz współpracował lub współpracuje z jawnymi zwolennikami Putina, jak płk Krzysztof Gaj lub Marian Szołucha. Macierewicz powołuje ich na wysokie i bardzo odpowiedzialne stanowiska.
    5. Macierewicz ma liczne, w tym pieniężne związki z Alfonso D’Amato, lobbystą producenta śmigłowców Black Hawk. Pan D’Amato z kolei:
    – ma liczne powiązania z mafijnymi rodzinami Gambino, Genovese i Lucchese, które z kolei mają powiązania z rosyjską mafią;
    – ma liczne powiązania z Thomasem Renyi, szefem Bank of New York, który na wielką skalę prał pieniądze rosyjskiej mafii, rosyjskich polityków i rosyjskich oligarchów;
    – jednym ze sponsorów D’Amato był Sam Kislin (według amerykańskiej prasy – człowiek rosyjskiej mafii nadzorujący pranie rosyjskich pieniędzy w USA)
    – poprzez swoich klientów D’Amato ma liczne powiązania z kremlowskim koncernem Energomasz, kontrolowanym przez Putina i jego współpracowników (w tym – przez Jurija Kowalczuka, założyciela Rossiya Bank, w którego zarządzie zasiadali przedstawiciele rosyjskiej mafii);
    – D’Amato wcześnie poparł prorosyjskiego kandydata w wyborach na prezydenta USA, Donalda Trumpa;
    – W 1996 r. D’Amato utrudniał wejście Polski do NATO poprzez rozsiewanie fałszywych informacji o rzekomym zagrabieniu złota ofiar Holokaustu przez polskie państwo

    (Tomasz Piątek relacjonuje swoją rozmowę z Elizą Michalik w „Superstacji”)

  330. Jak byłem pacholęciem nikt mi do głowy nic nie wbijał. Czułem intuicyjnie, że coś jest nie tak z tym bogiem, że to twór ludzkiej wyobraźni, a dorośli mi to tylko potwierdzili, później na drodze rozwoju osobowego tylko się to wzmacniało, bo okoliczności przyrody coraz silniej mnie w tym utwierdzały. Zresztą to nic szczególnego, każdy poprawnie myślący człowiek powinien dochodzić do takiego wniosku już w dzieciństwie, bo to, jak pisałem, jest intuicyjne, ale skoro dorośli/rodzice karzą swoje dzieci religianctwem, można co najwyżej im współczuć, że są molestowani religijnie i osłabieni przez to poznawczo.

  331. „wszędzie we wszechświecie spotykamy porządek” – Przeraźliwy idiotyzm.

    Amerykański fizyk i laureat nagrody Nobla Arthur Holly Compton powiedział:
    „Rozszerzający się w uporządkowany sposób wszechświat dowodzi prawdziwości najuroczystszego ze złożonych kiedykolwiek oświadczeń: ‛Na początku Bóg stworzył niebiosa i ziemię”.

  332. dezerter83 20 października o godz. 17:57
    Gdzie i kiedy to powiedział? Podaj źródło.

  333. dezerter83 20 października o godz. 17:57
    Poza tym co ten cytat ma wspolnego z Twoim BZDURNYM twierdzeniem
    „wszędzie we wszechświecie spotykamy porządek” ?

  334. @Na marginesie 20 października o godz. 18:02

    A poza tym – co ten wyimaginowany „porządek”
    miałby mieć wspólnego z równie wyimaginowaną „bozią”?

  335. Tobermory
    20 października o godz. 16:56

    Tysiąc? Osoba z mojej rodziny, pozbawiona głowy, kupiła kilka lat temu zestaw garnków za 4 tysiące. ta osoba umie cztytać, pisać, ma wyższe wykształcenie magisterskie, dawnego sortu, więc takie porządniejsze niż dziś, różne kursy podyplomowe i jest fachowiec w swoim fachu. A garnki za 4 tysiące weźmie, choć budźet nadwyrężą i szczęśliwa jest. z garnkami. Bo one coś robią, czego inne nie robią: w bambuko.

  336. @mohikanin przedostatni 20 października o godz. 17:51
    Czy w seminariach uczą głupawych dowcipasów?
    Gdy trzeba robić dobrą minę do złej gry?

  337. @Tanaka 20 października o godz. 18:07
    A najbardziej jak usłyszą „nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi”
    Z odpowiednio uroczystym przyświstem.
    I w oparach tego no… kadzidla.

  338. mohikanin przedostatni
    20 października o godz. 11:30
    „Nazwać potrzeby religijne „bzdurą” to zdezawuować wieloletnie wysiłki dziesiątków badaczy…”

    Bardzo ciekawy komentarz. Pozwolę sobie też na cytacik w tym temacie:

    „Fakt, iż człowiek wszędzie i we wszystkich epokach, od zarania dziejów aż do dziś, odczuwa potrzebę oddawania czci czemuś, co uważa za wyższe i silniejsze od siebie, dowodzi, że religijność to potrzeba wrodzona, zasługująca na naukowe uznanie. (…) Winniśmy z podziwem, zdumieniem i szacunkiem dostrzegać powszechność ludzkich poszukiwań istoty najwyższej i wiary w nią” (A. Cressy Morrison, Man Does Not Stand Alone).

  339. @mohikanin przedostatni 20 października o godz. 17:49

    W dodatku jeszcze dyżurny religiant jest CZEPIALSKI.
    Ortograficznie.
    Niżej upaść już chyba nie można.
    Ale spokojnie, oni wszystko dla KaKa.
    Czyli: seviam – ad majorem Dei gloriam…

  340. @dezerter83 20 października o godz. 18:14
    Pedofilia też jest potrzebą wrodzoną… Hosanna!
    Czekam na święto.ebliwą dyskusję obu religiantów.

  341. „A poza tym – co ten wyimaginowany „porządek”
    miałby mieć wspólnego z równie wyimaginowaną „bozią”?

    Całkiem sporo trzeźwo myślących osób, podziela opinie wyrażoną przez znanego członka Francuskiej Akademii Nauk, który oświadczył: „Porządek w naturze nie jest wynalazkiem ludzkiego umysłu ani wytworem zdolności postrzegania. Istnienie porządku wymaga istnienia inteligencji, która organizuje. Może nią być tylko inteligencja Boga” (Pierre-Paul Grassé, zacytowany przez Christiana Chabanisa w książce Dieu existe? Oui, s. 94).

  342. @Zdezerterowany bęcwale, to potrzeba obyczajowa wynikającą z kultury, a nie wrodzona.‎

  343. @dezerter83 20 października o godz. 18:22
    Ten cytat – to nie tylko bzdet, lecz bzdet na bzdecie.
    Nie widzisz tego? Klapki na oczach?

  344. @Tanaka
    20 października o godz. 18:07

    Toć pisałem: tysiące
    To samo ze „zdrowotnymi” kołdrami, materacami…
    Moi krewni, na szczęście dobrze sytuowani, wykształceni na dobrej politechnice, a dali sobie wcisnąć androny o cudownych własnościach niesłychanie kosztownych kołder i poduszek utkanych z owczej wełny i wyglądających jak baranica, a których należy używać bez powłoczek, bo jakoby się nie brudzą, natomiast zimą grzeją, latem chłodzą, leczą reumatyzm i alergie, ponadto usuwają dodatnie jony i ogólnie chronią przed elektrosmogiem 😎

  345. Żorż Ponimirski 20 października o godz. 18:24

    Oczywiście! Antropologia to potwierdza.
    Tzw. „prymitywne” plemiona do dziś praktykują „rytuały przejścia”
    Polegające na natychmiastowym zabiciu „nieposłusznego” chłopaczka.
    Kwestia przeżycia – nonkonformista może narazić całą grupę.
    Jakie szanse przeżycia i rozrodu miał osobnik niewrażliwy na zew konformizmu?
    Czyli w praktyce – religianctwa? Odpowiedź: nikłe. „Kultura” w działaniu 😉

  346. anumlik
    20 października o godz. 17:52
    @tejot, z godz. 13:37

    Mój komentarz
    Liczą się fakty, które mówią kim kto jest.
    Zachowania Macierewicza są coraz bardziej zaskakujące, kluczące, nietypowe, nieprzewidywalne. Momentami mam przeczucie, że on się miota w z ograniczeniach bez wyjścia popełniając nie tylko gafy, lecz systematycznie rozwalając politykę państwa na wszystkich obszarach, gdzie sięgają skutki jego działań.
    Pzdr, TJ

  347. „Cytoj, wnucku cytoj to ci się na starość psyda” mawiał do mnie dziadek kiedym w pacholęcym wieku za krowami chadzał.
    No i czytałem, bo dziadka „cytoj” to po polsku czytaj.
    Ale po co czytać za cholerę nie wiedziałem, ale ostatnio coś mi chodzi jednak po głowie.
    Chociaż żem jeszcze w wieku produkcyjnym to doszedłem bez niczyjej pomocy, że dziadek kazał mi cytać, bo jak będę cytał to bedę mógł to później cytować.

    No i ja właśnie cytałem i tera będę cytować Cata.

    Cat to oczywiście Cat-Mackiewicz ,czyli żubr kresowy, a także publicysta polityczny i premier śmiesznego rządu w Londynie w połowie lat 50-tych.
    Wrócił do Polski i ponoć niezbyt ciekawie wyrażał się o swoich ministrach i o całym środowisku emigracji londyńskiej. Ale to tylko taka na marginesie, bo najważniejszy jest cytata z Cata.

    A przytoczony fragment pochodzi z 1931 roku z artykułu ze „Słowa”i zatytułowany jest ( artykuł ,nie fragment)„Boy – pisarz jednoręki.”

    „Trafił na epokę ruchu z dołu do góry, kiedy Polska wypuszcza coraz nowe warstwy, uintyligentniane przez uniwersytety, wzbogacone przez dyplomy szkolne, wynoszone przez zamożność chłopską – wreszcie emancypowane przez zanik patriarchalnego getta, a niwelowane z resztą społeczeństwa przez zwycięskie zasady równości. Syn chłopski i wyemancypowana Żydówka – oto ten czytelnik Boya, który stanowi główną masę jego wielbicieli i entuzjastów”… twierdzi Cat.

    No k… tego to się nie spodziewałem.
    Lewy chreczkosiej, Tanaka z pługiem za koniem lata tylko mu się pompon u bereta dynda, Kaziuk krowom zielone szykuje.
    Tego nawet Ionesco by nie wymyślił, no chyba, że fermę nosorożców wielbiciele Boya założyli.

    Oczywiście blogowe femme fatale z wiadomych względów nie mają nic wspólnego z plemieniem Abrahama, ale Cat chyba nie przez przypadek je akurat wymienił, bo w myśl dziejowej karuzeli Nietzschego po Ż jako ostatniej literze alfabetu wracamy ponownie na początek i wszystko się raczej zgadza.
    A jak ateiści i …ateistki

    Syn chłopski i wyemancypowana Ateistka – powiedzmy w kwiecie wieku . fanclubem Tadeusza Boya-Żeleńskiego.

    Oczywiście żeby nie było, że jestem jakiś strachliwy, czyli AntyBoyowy.
    Boy z wielu względów jest ważną i pozytywną postacią w kulturze polskiej XX wieku, ale na jego dorobek i samą osobę można spojrzeć również z nieco innej perspektywy, co będę się starał w miarę swoich skromnych możliwości w najbliższym czasie uczynić.

    @Lewy hektarowiec. Koniec świata.

  348. @Aateista 20 października o godz. 18:45
    Znakomite! Już są bardzo prawidłowe insynuacje, że kto nie kocha bozi – ten potomek Abrahama. Tak działa (pod)świadomość skatolonych… nieomylnie.

  349. Żorż Ponimirski
    20 października o godz. 18:24

    Nie zamierzam wymieniać z Tobą opinii na jakikolwiek temat. Nauczono mnie szacunku dla rozmówcy – także wtedy, kiedy się z nim nie zgadzam. Dla Ciebie ta umiejętność wydaje się być obca.

  350. Bo najlepsze pole do skatolonych bluzgów to blog ze słowem „ateiści” w nazwie.
    Taki blog jest magnesem dla różnego rodzaju religiantów.
    Zadeptać, zakrzyczeć, zohydzić ten ateizm! No już, no już!
    P.S. Najlepiej w imię „różnorodności poglądów” –
    bo to zadziała na tych „głupich” ateistów.

    Niech nie zamykają się we własnym gronie…
    Łoni przecie xiunca potrzebują…
    A może nawet egzorcysty?
    Co nam jeszcze zaaplikują dyżurne kuriewne wtyczki?
    Czekamy, czekamy! Wszak nabożność ich wierci… jak pieprz w…

  351. Tobermory
    20 października o godz. 18:28
    @Tanaka
    20 października o godz. 18:07
    Toć pisałem: tysiące
    To samo ze „zdrowotnymi” kołdrami, materacami…

    Mój komentarz
    Dyskusja o popycie na cudowne garnki jest dyskusją o potrzebach wierzenia w coś, co daje spełnienie, wartość, samoocenę, pozwala utrzymać sens bycia sobą wśród ludzi, rozwija konformizm, który był przez miliony lat niezbędny do przeżycia w stadzie i który jest cechą nieusuwalną z gatunku homo.

    Miałem w rodzinie, proszę się nie śmiać, specjalistę od tych spraw (najogólniej materiałowych), który musiał zaakceptować zakup rodzinny kompletu garnków, które mają różne cudowne właściwości, nasycają pozytywnymi jonami jedzenie, niepotrzebne jest mycie, bo nic do nich nie przywiera, chronią przed szkodliwym promieniowaniem, pleśnieniem, fermentacją, trzymają potrawę gorącą i świeżą przez kilkanaście godzin, tak że można wieczorem ugotować obiad i zjeść go świeżutki i gorący jutro po południu.
    Pytałem po roku praktyki gotowania w tych cudownych i bardzo tanich jak na właściwości naczyń – jak tam garnuszki? Służą? Eee, ee… pada dzisiaj cały dzień. Nie drążyłem dalej tematu.
    Pzdr, TJ

  352. @dezerter83 20 października o godz. 18:54
    Skoro “nauczono Cię szacunku dla rozmówcy”
    – to dlaczego zakładasz, że rozmówca jest idiotą?

  353. Na marginesie
    20 października o godz. 18:00

    Namarginesko, nie pytaj się zdezerterowanego o źródło, bo się nietrafnie pytasz. Pytasz się bowiem oszusta, który jest substancjalnym oszustem – oszustwo jest istotą jego życia. Chcieć od oszusta uczciwości to chcieć być oszukiwanym.

    Ten podły oszust pisze tak:

    Amerykański fizyk i laureat nagrody Nobla Arthur Holly Compton powiedział:
    „Rozszerzający się w uporządkowany sposób wszechświat dowodzi prawdziwości najuroczystszego ze złożonych kiedykolwiek oświadczeń: ‛Na początku Bóg stworzył niebiosa i ziemię.

    Sugeruje oszukańczo, że za tym twierdzeniem o bozi stoi „laureat nagrody Nobla”, czyli, że Nobla dostał za to twierdzenie i za twierdzenia podobne. Nobla, co jest powszechnie znane, dostaje się w fizyce za osiągnięcia z dziedziny fizyki, a nie wiary, nie z religii, katechezy i nie za znajomość niebieskiej książeczki.
    Bycie religiantem, religijnym oszustem, wariatem religijnym, szajbusem w dziedzinie religijnego oszołomstwa, bycie kłamcą religijnym, a nawet bycie religijnym pedofilem nie uniemożliwia uzyskanie nagrody Nobla w dziedzinie fizyki.
    Prawdopodobnie przypadek bycia pedofilem wykluczy jednak uzyskanie Nobla w fizyce, ale nie z powodu dyskwalifikacji w fizyce, a z powodu dyswalifikacji moralnej, obywatelskiej i kryminalnej – bycia bandziorem, zbrodniarzem, potworem – co się kłóci z godnością jury noblowskiego, szacunkiem dla Alfreda Nobla, powagą samej nagrody, kodeksami karnymi i oczywistym standardem: bandytom nie daje się nagrody Nobla.
    Jeśli noblista twierdzi coś o „najuroczystszym ze złożonych przez bozię oświadczeń” – sam wystawia sobie świadectwo: jest idiotą. Oraz, że w tej sytuacji nie wypowiada się jako fizyk, ale jako religijny idiota i oszust. Fizyk, który podpiera się nagrodą Nobla,żeby gadać o bozi, staje się oszustem.
    Prywatnie – proszę bardzo: nieznany nikomu jako fizyk i noblista pan Compton gada, że bozia ma uroczyście złożone oświadczenie, że stworzył niebiosa i ziemię.

    Oszustwo takie spotykamy codziennie:
    Włazi do studia TV, do radia, na net, Hoser Henryk, arcybiskup katolicki, oświadcza się, że jest też z wykształcenia i praktyki medyk, oraz ma doktorat katolicki (tak jest! doktor nałk, a co!), oraz jest dobry z niego człowiek i rączkę poda. Po czym wali kłamstwo za kłamstwem na temat gwałtów, ciąży, poronień, zapobieganiu niechcianym ciążom, itd itp. Rypie te łgarstwa słowem gładkim, z łagodnym uśmieszkiem pasterza – i jest słodko. Na słodko popełnia draństwa.
    Wyłazi na mównicę profesor X od fizyki i wali swoje religijne tezy o zamachu w Smoleńsku. Gdyby to mówiła kobieta szorująca kościelne posadzki – można by stwierdzić – głupia (niestety) baba, nie wie co gada. Ale gada profesor, który swoją profesurą z danej dziedziny podpiera łajdackie kłamstwa.

    Za to powinno się odbierać profesurę i wszelkie inne tytuły. Nie w Polsce, bo w przytomnym świecie naukowym nawet jeśli tytułu się nie odbierze, to jest się skończonym jako poważny naukowiec, choć rozpoczyna się karierę jako idiota i złodziej. Wtedy taki palant może śmiało publikować we „Frondzie” „Gościu Niedzielnym”, albo zasiadać w podko-komisji PIS ds. Zamachu w Smoleńsku. W poważnej nauce natomiast jest skreślony.
    Ale Polska w niczym nie jest poważna, tu każde łajdactwo uchodzi bezkarnie i każde, pardą – gówno – jest łykane ze smakiem, oraz wołaniem o jeszcze.
    Dlatego mamy kolejną intronizacje Jezuska na Króla Polski. By Jezuskiem przyrżnąć kobietom od Czarnego Marszu żądającym, by miały prawa ludzkie, jak każdy.
    Tak, po bandycku, używa się Jezuska. Jezusek zaś milczy.

  354. @tejot, z godz. 18:41
    Momentami mam przeczucie – piszesz – że on się miota w z ograniczeniach bez wyjścia popełniając nie tylko gafy, lecz systematycznie rozwalając politykę państwa na wszystkich obszarach, gdzie sięgają skutki jego działań.
    Jeśli to użyteczny (dla Putina, bo nie dla innego „ktosia”) idiota, to sekwencja jego działań już dawno powinna zaowocować odsunięciem go od sprawowania jakichkolwiek związanych z bezpieczeństwem państwa spraw. Nie został odsunięty, ba… prezes PiS-u chwali go publicznie. Wytłumaczenie może być wyłącznie takie, że to nie idiota (choć na świra pozuje), a świadomy agent wpływu, który ma na prezesa wpływ nie byle jaki. Znaczy – jakiegoś haka. Albo – co też prawdopodobne – obaj są na rosyjskiej „liście płac”. Giertych nie bez racji zadał pytanie o to, czy Macierewicz emeryturę pobierać będzie w rublach. Co do Kaczyńskiego – pytanie takie zaczyna być równie zasadne.

  355. @Tanaka 20 października o godz. 19:06

    Nie ma lekko, trzeba uczyć (się) myślenia.
    Nie wiem, kto powiedział, że myślenie nie boli…
    To jeszcze jedna bzdura. Moim zdaniem 😉

  356. @zdezerterowany, i prawidłowo, że nie zamierzasz, bo w ogóle nie rozumiesz co się do Cię pisze. Tu nie o rację chodzi, bo ja piszę jak jest, a Ty ględzisz fantasmagorie, a więc nie o zgodę chodzi, a o fakty, z którymi się mijasz.

  357. Ciekawe, czy w ramach „różnorodności poglądów”
    tacy różni nam teraz zaczną wciskać shintoizm?
    Czy nadal będą nam serwować KaKa w potrawce,
    KaKa w sosie własnym, KaKa w wigwamie?

  358. Jasna sprawa, @Namarginesko. 😉

  359. Chodziło mi o 18:32.

  360. „Jeśli noblista twierdzi coś o „najuroczystszym ze złożonych przez bozię oświadczeń” – sam wystawia sobie świadectwo: jest idiotą”.

    Tych „idiotów” jest więcej.
    W sondażu przeprowadzonym kilka lat temu wśród 1646 wykładowców z 21 prestiżowych uczelni w USA tylko co trzeci wybrał odpowiedź: „Nie wierzę w Boga”.
    Jak się okazuje, sporo naukowców wcale nie odrzuca wiary w Boga.

  361. @Żorż Ponimirski 20 października o godz. 19:27
    Wiem, cholera (to cytat z jakiegoś kabaretu) 😉

  362. dezerter83
    20 października o godz. 18:22

    Powiadasz, dezerterze: „Całkiem sporo trzeźwo myślących osób, podziela opinie wyrażoną przez znanego członka…”. To ilustracja Twojej przenikliwości – mojej też, bo i ja używam bezprawnie sformułowania „trzeźwo myślący”, jakbym miał narzędzie do badania cudzej trzeźwości – jako że nawet w myślach Boga czytasz. Ale w mowie agitatorów i propagandystów takich prawie niezauważalnych chwytów sugerujących monopol agitatora-demiurga na wiedzę jest sporo. Jednym z nich jest na przykład wyraz „prawda” z pochodnymi. Jak prawda, to prawda – największy tłuk powie, że wie, co to prawda, więc jak ktoś używa wyrazu „prawda”, to mówi prawdę, inaczej nie może być. Albo „trzeźwy”, „trzeźwo”. Trzeźwy, czyli jasno widzący (nie mylić z jasnowidzącym), nienapity – taki jest wiarygodny, można mu wierzyć. Niestety nie wymieniasz tych trzeźwych i nie wyjaśniasz, skąd wziąłeś „całkiem sporo” – policzyłeś? Poza tym nie wiem, skąd wiesz o porządku we wszechświecie, jakbyś go cały przewędrował wzdłuż i wszerz.

    Ale to głupstwa. Powiem Ci, dezerterze, z mnogich obserwacji, że Twoja wiedza o „trzeźwo myślących osobach” jest z racji Twojej religijnej apologetyczności najmniej upoważniająca Cię do oceniania, czy ktoś jest trzeźwo, czy nietrzeźwo myślący. Powiedziałeś to jako zawodowy agitator, od stóp do głów ucieleśnienie subiektywizmu – jak zresztą każdy zaparty religiant – a Twoja religia nawet tysiąc kilometrów od obiektywizmu nie siedziała. To jeden z ulubionych chwytów Świadków Jehowy: przywoływanie mniej lub bardziej znaczących postaci nauki. Na maluczkich to działa, ale Ty przecież pomyliłeś adres – tu są same dużutkie, Emerittengang. Tu usłyszysz: No i co z tego, co plecie jakiś Pier? Bóg jest, bo Pier tak powiedział? A czemu Pier – bo Bóg języka w gębie nie ma? Wszechwiedząca i Wszechmocna Niemowa, która Pierami i dezerterami się podpiera? Chłopie, człowiek jest tym, czego go nauczą i czego się sam nauczy – to dotyczy wszystkich bez wyjątku – i mnie, i Ciebie, i Jezusa, i Kaczki-mamlaczki, i Einsteina. Czego się Jaś nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Jednego się człek nauczy więcej, innego – mniej, a inniejszego – wcale. Skoro życie naukowca Piera tak się układało, że nie rewidował sprawnym w określonych obszarach poznania umysłem wbitego mu w niewinną główkę istnienia takiego cudactwa jak Bóg, to onże naukowiec w dziedzinie religii jest identycznym znawcą jak dziecko w dniu pierwszej komunii. W różnych sferach poznania i praktykowania, dezerterze, nosimy i będziemy nosić do usranej śmierci swoje dziecięctwo z całym jego nieskomplikowanym bagażem poznawczym, tyle że ubrane w bardziej dorosłe słowa. Ani Ty, ani Twój Pier nie jesteście wyjątkami. Jezus też nim nie jest. Tyle że on był właściwie jeszcze dzieckiem, kiedy w ogóle przestał być.

  363. @dezerter83 20 października o godz. 19:29
    Podaj źródło tej informacji
    P.S. Nie doczytałeś komentarza Tanaki.

  364. @pombocek 20 października o godz. 19:32

    No właśnie! „Bóg języka w gębie nie ma?”
    Już, już prawie miałam coś o tym…
    Ale Ty zrobiłeś to lepiej 🙂

  365. anumlik
    20 października o godz. 19:11

    Mój komentarz
    Bez zbędnych tłumaczeń. W moim przekonaniu pan M. i jego Prezes są najbardziej niebezpiecznymi szkodnikami w polityce polskiej od kilkudziesięciu lat. To są ludzie z jaskrawymi objawami niestabilności emocjonalnej i innych niestabilności, nadaktywni fantaści, konfabulanci, którym korzyści osobiste (wyobrażana przez nich spływająca na nich sława, chwała, mir, reputacja śmiałków i niezłomnych) pomerdały się z interesem państwa.
    A że są pożytecznymi idiotami, to jest inna sprawa.
    Pzdr, TJ

  366. Panie i Panowie (nie napiszę Szanowni/ne), jak bumerang wracają wyświechtane argumenty brooklyńskiego cyborga, a Wy tego bumeranga za jaja, ups…, za wirnik chwytacie i – zamiast połamać – odrzucacie, a on wraca, bo taka jego aborygenijska natura. Wysłannicy brooklyńskiej sekty nachodzą mnie z częstotliwością srok, które upodobały sobie moje drzewka przydomowe i żarcie dla kota, który aż do nastania mrozów śpi na zewnątrz i zawsze małe co nieco ma na werandzie wystawione. Sroki spylają, gdy otwieram drzwi i wołam „a sio!”, jehowicka para spyla, gdy mówię: „porozmawiajmy o Koranie i hadisach”. Boją się, że spod szlafroka dżihad wypuszczę. W dysputy religianckie się nie wdaję, co i Wam, Panie i Panowie sugeruję.

  367. Albert Einstein chociaż uchodził za ateistę wyznał:
    “Jesteśmy w sytuacji małego dziecka wchodzącego do olbrzymiej biblioteki wypełnionej książkami w wielu językach. Dziecko wie, iż ktoś musiał napisać te książki. Ale nie wie jak. Nie rozumie ono języków, w których książki te zostały napisane. Dziecko niewyraźnie dostrzega tajemniczy porządek w układzie ksiąg, ale nie wie, co to jest. Taki, wydaje mi się, jest stosunek nawet najbardziej inteligentnej istoty ludzkiej do Boga.”

    “Moja religia polega na pokornym podziwie tego nieograniczonego wyższego ducha, który objawia się w drobnych szczegółach, jakie jesteśmy w stanie dostrzec naszymi wątłymi i słabymi umysłami. To głęboko emocjonalne przekonanie o obecności wyższej rozumnej mocy, która jest objawiona w niepojętym wszechświecie, kształtuje moje wyobrażenie Boga.”

  368. „wszędzie we wszechświecie spotykamy porządek” – Przeraźliwy idiotyzm.

    Ernst Boris Chain , biochemik: nagroda Nobla w dziedzinie medycyny:
    “Laboratoryjna synteza nawet najprostszej komórki jest po prostu niemożliwa, a wyobrażenie człowieka, że może konkurować z Bogiem jest absurdalne.”

    “Prędzej uwierzyłbym w bajki niż w takie szalone spekulacje. Od lat mówię, że spekulacje na temat pochodzenia życia nie prowadzą do żadnego użytecznego celu, jako że nawet najprostszy żywy system jest o wiele bardziej złożony niż to, co można by zrozumieć na poziomie niezmiernie prymitywnej chemii, którą stosują naukowcy w swych próbach wytłumaczenia tego, co niewytłumaczalne i co miało się wydarzyć miliardy lat temu. Boga nie da się ominąć wymówką opartą na tak naiwnym myśleniu.”

  369. anumlik
    20 października o godz. 20:01

    Anumliku, a czemu sugerujesz, bo co? Ja też się w różne rzeczy nie wdaję, ale żebym moje niewdawanie się aż innym sugerował?! Nie wdaję się i nawet tego nie ogłaszam – po prostu się nie wdaję. Niestety, nie jesteś jedyny, który z przekąsem się wyraża o preferencjach innych niż jego własne, tyle że u Ciebie to…oj mamuniuw proszku…chyba płaknę

  370. dezerter83
    20 października o godz. 20:10

    Dezerterze, jeszcze nie kumasz, że z religianckim, ośmieszonym siłą rozumu, nie autorytetów, podpieraniem się noblistami i Einsteinem (im większy umysł mówi o Bogu, tym bardziej Bóg JEST?) w dziedzinie bogowości prędzej byś znalazł posłuch u maluchów w przedszkolu niż na tym blogu? Najtężsi intelektualni siłacze są takimi samymi znawcami domniemanego Boga jak Ty, on, Yoko, ona, pies, krowa i krowy teściowa.

  371. @mohikanin przedostatni,
    Myśl pozytywistyczna, z jej jednym z przejawów -pracy podstaw jest mi bliska, ale współcześnie, gdy wszystko dzieje się tak szybko, za szybko – rzekłbym, wszystko jest tak nieprzewidywalne, jej ralizacja napotyka na poważne trudności. W erze pośpiechu, niecierpliwości, niepewności, nie ma czasu na działania o których wspominasz i które mogłby objąć szersze kręgi społeczne. Próbowano tego w Polsce XIX wiecznej, w czasach kiedy już nie była i jeszcze nie była Polską. Wtedy wszystko toczyło się wolniej, przez dziesiąrki lat panował w Europie pokój, można więc było działać w ten sposób -metodycznie, powoli. A i tak się nie wyszło, bo trudno za sukces uznać to, że na mizernym poletku wyrosły rahityczne rośliny. Kontruktywnych patriotów, było tyle, co kot napłakał, większości elit działała pod hasłem „Bóg,Honor,Ojczyzna”, ale choć hasło jedno, to każde z niepodległościowych ugrupowań różniło się w istotnych szczegółach. Pozytywiści w każdym razie nie przeorali w jakimś znaczącym stopniu swiadomości Polaków, ani polskich elit, „bogoojczyźnianość” trzymała się mocno. Pozytywiści przegrali sromotnie z „romantykami”. Pozytywizm jest ściśle związany z pragmatyzmem, ale II RP, było go jak na lekarstwo.
    W czasach PRL, władza dość konsekwentnie realizowała idee…pozytywizmu, mając do tego wszystkie niezbędne instrumenty, a jednak na polu laicyzacji poniosły porażkę, nie udało się również przekuć patriotyzmu konserwatywnego, romantycznego w patriotyzm konstruktywny. Doceniam, lecz nie przeceniam działalności KOR-te wszystkie kursy,spotkania, wykłady, struktury terenowe, też świadomości ogółu, ba -nawet znaczącej części społeczeństwa nie zmieniły, dopiero wstrząs, do którego doszło za sprawą „Solidarności”, zmienił, przynajmniej na pewien czas, świadomość obywateli. „S”zaczęła od roszczeń socjalnych pod hasłem „Socjalizm-tak, wypaczenia-nie”. Jednak do strajkujących dołączyli różni doradcy, zarówno tacy, którzy uważali, że socjalizm jest OK pod warunkiem, że się go zreformuje i jastrzębie tzw. elementy antysocjalistyczne,”ekstremiści” żądający walki o niepodległość „tu i teraz”. Tak czy owak ze zrealizowania Kuroniowej koncepcji działania „krok po kroku” nic nie wyszło. Wszyscy chcieli, już, natychmiast. Być może, gdyby komuna potrwała jeszcze z 20 lat, to – niewykluczone -że w terenie powstałyby jakieś struktury obywatelskie, ale wiadomo, że natychmiast podłączyłyby się tam klechy, a bez klechów by się nie dało. I teraz też się nie da. Dość długo próbowałem stworzyć, choćby „elitkę”, która miałaby właśnie podjąć się edukacyjnych działań w terenie i nawet są ludzie, którzy by chcieli, ale się boją – nie chcą stracić pracy, nie chcą robić tego kosztem rodzin, dlatego milczą, a niektórzy nawet, udają pisowców. „Jiba” nieraz przytaczała przykłady. Ja też. Tam, czyli na prowincji, tacy ludzie nie mają już żadnego wsparcia, wszystko oddano pisowcom. Ci ludzie potrzebują wsparcia z zewnątrz, jakiegoś impulsu zewnętrznego, muszą mieć poczucie bezpieczeństwa, gwarancję, że ktoś za nimi, że ujmie się za nimi, gdy dotknie ich krzywda. Gdy poczują twardy grunt pod nogami, zaczną działać i dadzą przykład innym, będąc na miejscu łatwiej im będzie zjednać zwolenników.

  372. Nie płakaj w proszek, proszę Cię, Pieczulu.
    Proszek nie groszek, nie wzrośnie na tiulu.
    Choćbyś Einsteinem podparł się – jak lagą –
    Ciul z brooklyńskiej sekty owionie Cię blagą.

    Ale wsiak po swojemu s uma schodit.
    😉 🙂 😀

  373. Na marginesie
    20 października o godz. 19:34

    Czy ten głupek czyta, czy nie czyta – nie ma znaczenia, widzimy to od początku, że kłamał, kłamie i dalej będzie kłamał. To się nazywa u niego „prawda”, jak u pozostałych religinych idotów.
    Kłamie dalej, bo nie może się bez łgarstw odnieść do moich komentarzy:
    W sondażu przeprowadzonym kilka lat temu wśród 1646 wykładowców z 21 prestiżowych uczelni w USA tylko co trzeci wybrał odpowiedź: „Nie wierzę w Boga”.
    Jak się okazuje, sporo naukowców wcale nie odrzuca wiary w Boga.

    Tak działa kłamca: jak ktoś „nie odrzuca” – a nie wiadomo, co znaczy „nieodrzucanie”, to zaraz oszust tworzy skłamaną aurę jak u wróżki Ludmiły – ma być wyznawcą bozi z niebieskiej książeczki.
    Jest dokladnie odwrotnie: wśród najpoważniejszych naukowców, tych co przesuwają granice naszego poznania, tylko wyraźnie mniejsza część w ogóle przyznaje się do jakiegokolwiek bajania jakimś wyższym bycie.
    Co więcej, bajanie o takim bycie nie jest bajaniem o bozi z niebieskiej książeczki, a tylko taki bozia jest bozią.
    Tych naukowców ze światowej czołówki nauki, co ściśle wierzą w bozię z niebieskiej książeczki – a pojawia się zaraz pytanie, w jakie cechy tego bozi wierzą ściśle, dogłębnie nieskończenie mocniej niż w kanony nauki, a nie tylko wierza w wiarę i w gadanie o wierze w bozię, co z bozi czyni aerozol ze słów – jest ilość śladowa.
    Nieco więcej jest naukowców religijnnie zidiociałych w uczelniach podrzędnych, typu Acron University, gdzie siedzi ten naukowiec od fizyki smoleńskiej u Macierewicza – Binienda. Chwalił się ten kuglarz, że ma laboratorium ze sprzętem za 20 milionów. A jak się ma 20 milionów, to w Smoleńsku musiał być zamach.
    Mimo jednak, że więcej, to wciąż bardzo mało jest takich religijnie pukniętych naukowców.
    Einstein miał tylko własną głowę, notes, ołówek,tablicę i kredę – i wymyślił, jak działa świat, co zostało brutalnie i pozytywnie zwryfikowane. W psychiatrii jednak wygrywa Binienda, bo Einstein nie miał laboratium za 20 milionów.

    Skoro o Einsteinie: nie wierzył w literalnego bozię z niebieskiej książeczk i to łgarstwo było mnóstwo razy prostowane. Natomiast bywało, że wyrażał się o niezbadanych jeszcze przez naukę obszarach w sposób poetycki, malarski, barwny, którzy oszuści usiłuja wsadzić w wiarę w bozię z książeczki.
    Podobnie tez wyrażał się Bertrand Russell: „matematyka zawiera nie tylko prawdę, ale i ostateczne piękno”. Kłamliwe łajdaki też usiłują „prawdę” i „piękno” przeflancować w bozię z niebieskiej książeczki. Przed chwilą było o polskiej Konstucji – w której katolicki bozia to „źródło prawdy, dobra i piękna” Takimi łajdackimi kłamstwami religianci przerabiają naukowców w apostołow Jezuska.

    Kłamca zdezerterowany dokładnie tak kłamie.

  374. dezerter83 o godz. 17:06 napisał bardzo ważne słowa: Pokorne osoby.
    Zastanawiamy się tu czasem dlaczego Polacy są jacy są, dlaczego zamiast usiłować się podciągnąć do góry, ściągamy w dół prowadzącego, dlaczego jesteśmy zawistni i wredni, dlaczego wylewa się z nas to co w człowieku niedobre.
    Tych dlaczego jest wiele.
    A odpowiedzią jest owa pokora.
    Każdy z nas słyszał niejednokrotnie „pokorne cielę dwie matki ssie”, wstrzymywany w działaniu i pacyfikowany w buncie.
    To właśnie ta pokora, wciskana nam od dziecka jest podstawą wszelkiej opresji i podstawą każdej religii, odbiera nam nasze człowieczeństwo, naszą indywidualność i niezależność.
    Pokorny znaczy bezwolny i bezrozumny.

  375. A sam program Dnia Patrioty? Bogaty. W planach jest m.in. wykład „Kalanie polskości i wiary w teatrze”, czy „Antynarodowa literatura”. Wstęp do Opery jest wolny, ale… nie każdy wejdzie. Obowiązuje rezerwacja miejsc.

    To z kategorii śmiechowe.

  376. Jakiś czas temu przeczytałem na zupełnym luzie książeczkę. Była to całkowicie neutralna światopoglądowo- obrzędowa pozycja literacka.
    Autorka Szpakowska Małgorzata. Nie, Pani Małgorzata nie jest małżonką znanego komentatora sportowego Pana Dariusza, chociaż lubi sport, szczególnie wspinaczki górskie.
    Które niestety, nie zawsze kończyły się szczęśliwie. Nie, nie żadna lawina, ale jedna z wycieczek skończyła się w sądzie.
    Była oskarżona w sprawie tzw. taterników. Następnie przez 1,5 roku miała szlaban na wycieczki górskie. Siedziała w Zakładzie Karnym.
    Swego czasu popełniła ( Pani Małgorzata jest kulturoznawcą i krytykiem literatury ciekawą rzecz. Napisała mianowicie książkę zatytułowaną „Wiadomości Literackie dla wszystkich”. Uważane czasami za pismo grupy Skamander
    Dlaczego o tym wspominam?
    Po pierwsze, bohater tekstu Lewego był ( obok Antoniego Słonimskiego ) jednym z dwóch filarów tego tygodnika. I o Boyu ( i nie tylko), z pomocą Pani Małgorzaty wrzucę zdań kilkoro.
    Po drugie, dostrzegam pewne analogie z czasami współczesnymi. Ale o tym później.
    Jeszcze raz powtórzę, że Boya – nawet dzisiaj – zaliczam do grona osób, którym kultura polska zawdzięcza bardzo dużo. Wiem to, i nie zamierzam powielać opinii innych.

    „Wiadomości literackie” były w czasach przedwojennych właściwie czymś więcej niż zwykłym tygodnikiem społeczno- kulturalnym. Były gazetą instytucją:

    „Krag „Wiadomości” był to rodzaj samozwańczej elity, która próbowała narzucić innym miarę, i która wyobrażenie o społeczeństwie i sztuce traktowała uniwersalnie. Zwłaszcza własne wyobrażenie o nowoczesności i kierunkach rozwoju – realizując , tym samym bardzo starą i tradycją rolę polskiej inteligencji” – pisze Szpakowska

    Osobom które kojarzą czym były Wiadomości od razu nasuwa się analogia z jednym z gazetowych tytułów wychodzących współcześnie w Warszawie.
    Od razu dementuję domysły ,że chodzi o Przegląd Sportowy, ewentualnie „Wiadomości Wędkarskie”.
    Blisko, blisko, ale nie to.
    Dla ułatwienia dodam, że redaktorem naczelnym był Żyd z pochodzenia Mieczysław Grydzewski. Ponoć niezły w swoim fachu

    Oto jak opisuje „Wiadomości” we „Wspomnieniach Polskich” Gombrowicz”:
    „Znaleźli świetnego impresaria w redaktorze Grydzewskim. Uzyskali z miejsca popularność, wpływa nawet sławę(…) Sterroryzowali warszawską kawiarnie, a poprzez nią i prasę- nie będąc twórcami na większą skalę, wypracowali jednak pewien genre i to zapewniło im przewagę, póki wojna nie zmiotła wszystkiego”

    Jakie treści przekazywało pismo, jakie wzorce propagowało, do kogo był adresowane?
    Autorka ostatni ,podsumowujący rozdział swojej ponad 400 stronicowej książki zatytułowała:

    „Pismo ludzi zadowolonych”

    Ale nie wszyscy byli zadowoleni.

    Jeszcze raz Gombrowicz. Niestety również niezadowolony.. Dostaje się i Boyowi.

    „Z Grydzewskim i jego możnym tygodnikiem nie dochodziłem do porozumienia(…)Gdybym się przyjaźnił ze skamandrytami – gdybym ich dowcipy kolportował – gdybym redakcję ‘Wiadomości” odwiedzał i bił czołem przed Boyem – inaczej by to zapewne wyglądało, gdyż cały ten kramik Grydzewskiego rządził się osobistymi sympatiami i antypatiami. Ale mnie ten ton wodzowski przybierany przez Grydzewskiego zwłaszcza w stosunku do nas młodych drażnił.

    Coś jeszcze wrzucę.

  377. @mohikanin przedostatni
    20 października o godz. 17:36
    Nie wiem dlaczego wysnułeś taki wniosek, że nie akceptuję innego światopoglądu pisząc „Ot, zboczenie takie”. Ja pisałam o sobie nie o innych, znaczy wyznanie uczyniłam a ty mi tu z wykładem na temat tolerancji itepe itede. Czyli z powodu błędnego założenia cały twój wykład poszedł się pasać na zielonej łączce.

  378. @Aaaaronku, mógłbyś – korzystając ze Słownika poprawnej polszczyzny – przełożyć na język zrozumiały ten bełkocik, który dopiero co zaserwowałeś. Zbyt wiele chyba nie wymagam. Ale – błagam – własnymi słowami, bez ani jednej cytacji. Plizzz 😉

  379. @E-Jotko, masz słusznego. Pokora, o której piszesz, to domena słabych i uciśnionych. Do religiantów pasuje jak ulał, oni często nawołują bezbożników do pokory. Ileż razy ja to słyszałem, i tyle samo razy wzbudzało to we mnie uśmiech.
    😉

  380. @jobrave, (20 października o godz. 20:39) masz rację, realia XIX wieku a nawet drugiej połowy XX wieku to nie to samo co realia drugiej połowy XXI wieku. Trzeba czekać na tak zwaną masę krytyczną. Czekać aktywnie.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  381. Ewa-Joanna
    20 października o godz. 21:33
    „Pokorny znaczy bezwolny i bezrozumny”.

    Słownik języka polskiego tak definiuje pokorę:
    1. «świadomość własnej niedoskonałości»
    2. «uniżona postawa wobec kogoś»

    Natomiast według Biblii, pokora to: „Brak pychy i wyniosłości, uniżenie umysłu. Nie jest to słabość, lecz stan umysłu podobający się Bogu”.

    Wybacz proszę Ewo – Joanno, ale żadne poważne źródło nie potwierdza Twojej opinii.

  382. dezerter83
    A mnie to wisi, wiesz? Ja właśnie niepokorna jestem i dałam sobie prawo do własnego zdania i co gorsze, do wypowiadania tego zdania gdzie mi się podoba.

  383. nie wiem, czy ktoś z Was oglądał….

    http://www.tvn24.pl/prof-chazan-odmowil-im-aborcji-dzis-opowiadaja-swoja-historie,685587,s.html

    po tym programie w rozmowie na temat obejrzanego materiału rozmawiali z Andrzejem Morozowskim p. Wanda Nowicka i Kaja Godek….
    zatkało mnie…

  384. @Ewa-Joanna, (20 października o godz. 21:41) chcesz powiedzieć, że akceptujesz „zboczenia”? I co to są „zboczenia”?
    Mnie tam wsio rawno gdzie „poszedł się pasać cały mój wykład”. Jestem pokorny, co znaczy ni mniej ni więcej, że nie przeceniam swojego znaczenia. Co więcej, podpisuję się pod wschodnim przekonaniem, że „kwiat lotosu najpiękniej zakwita na bagnie”. Chcesz ciepnąć mój „wykład” na „zieloną łąkę” czy na bagno? Twoja wola. Tylko po co zadajesz pytanie, skoro sama wiesz lepiej?

  385. Ależ ty kręcisz mohikanin przedostatni – i dokładasz mi następne zmyślone przywary.
    Tłumacze prosto: To MOJE zboczenie polega na tym, ze źródła religijności są dla mnie mało ciekawe. Czy już przestałam być wielbłądem?

  386. @mohikanin przeodostatni,
    Sorry za niechlujny wpis z godz. 20:39, ale znów byłem w ruchu, tzn. w środku komunikacji miejskiej, a więc presja czasu. 🙂 Również pozdrawiam.

  387. @Konstancja, (20 października o godz. 21:56) tak, oglądaliśmy całą rodziną i włos nam się jeżył na głowie. To jest czysty obłęd. Tym trzeba się zająć na cito. Jeżeli tego nie zrobimy, przyczynimy się do stworzenia prawdziwego piekła dla naszych dzieci i wnuków. Będą miały prawo nas przekląć.

  388. @Ewa-Joanna
    Widzisz (widzisz, WIDZISZ). Stan Twojego umysłu nie podoba się Bogu. Sama tego chciałaś, Grześnico Drzymalska. I żadne poważne źródło nie potwierdza Twojej opinii, że można pokorę pojmować indywidualnie, bez świadomości własnej niedoskonałości i bez (a tu już kwiatuszka zasiał egzotycznego brooklyński komiwojażer) uniżonej postawy wobec kogoś. Bo uniżoną postawę można mieć jedynie wobec Jahwe. No i na co Wam, O Szanowni (niech Ci będzie), te tasiemcowe rozmowy z zdezerterowanym? [Oddala się mnąc w kieszeniach szlafroka dżihad].

  389. anumlik,
    🙂

  390. @jobrave, fajny finał miał ten filmik. Podobał się.

  391. Jednym z tematów wiodących ostatnich tygodni jest nowelizacja ( pomysł okazał się poronionym) wiadomej ustawy.
    Większość opinii publicznej była zachwycona postawą polskich kobiet. Ich poczuciem wspólnoty losów.

    Wiadomości miały w swoim składzie chyba pierwszą polską feministkę. Irenę Krzywicką.
    Autorkę między innymi „Pierwszej krwi”. Była również „dziewczyną” Boya.
    Strasznie przeżywała swój feminizm.
    Słonimski pokpiwał trochę z jej feministycznych zapędów.
    Napisał między innymi po jakiejś jej entuzjastycznej recenzji:

    „Solidarność babska i owa „zmowa kobiet” przypomina mi przysłowiową solidarność żydowską. Wszystko jest cacy, dopóki nie dojdzie do protestu weksla na 100 zlotych.”

    A jak widzi problemy kobiet Boy? Jakich udziela im rad ?

    Oto jeden z przykładów „Stwórzcie polskie gejsze!” z 1931 roku, a więc z lat kryzysu.

    „Jesteśmy w ostatnich czasach świadkami podniesienia kultury ciała, estetki stroju. Kobieta może być cnotliwa lub nie, ale musi być – dobrze obuta, musi być schludna, prawie elegancka. Nie może być nie umytej cnoty na wykrzywionych obcasach, jak było dawniej, tego nikt jej nie daruje. Pewne rzeczy stały się koniecznością, którą kobieta zdobyć musi(…) Kobiety pracuję dziś samodzielnie, zapewne. Ale jakże często nie wystarcza im to, co zapracują. Ileż pracujących kobiet dorabia sobie po troszę miłością i czyż ktoś potępia za to te girlasy, manicurzystki, stenotypistki, urzędniczki itd. Praca daje im obiad, ale miłość daje im pończoszki.”

    Tak widzi problemy kobiet Boy i sposoby ich rozwiązania.
    Jak postęp to postęp.
    Urocza, schludna, dobrze obuta. A mogła by jeszcze bardziej elegancko wyglądać, ale d… ma się tylko jedną. Niestety.

  392. @Ewa-Joanna, (20 października o godz. 22:04) a niby po co miałbym Ci coś dokładać lub odejmować? „Kto pyta, ten dostaje odpowiedzi”. Pytałaś, dostałaś odpowiedź. Co z nią zrobisz, Twoja sprawa.
    Skoro piszesz, że to Twoje „zboczenie, że źródła religijności są dla Ciebie mało ciekawe”, to rzeczywiście zmienia to punkt wyjścia całej dyskusji. Nie byłaś i nie jesteś dla mnie wielbłądem, bo ja sobie nie daję takiego prawa do oceniania ludzi. Ty sama wiesz najlepiej kim jesteś. A ja nie zamierzam Twojej opinii kwestionować. Staram się, najlepiej jak potrafię, odpowiadać na zadane mi pytania. Tak właśnie rozumiem pokorę 😉

  393. @anumlik
    Mógłbym, ale nie mam czasu.

  394. @mohikanin przedostatni 20 października o godz. 22:17

    Więc po co przynudzasz na blogu ateistów o źródłach religijności?
    I jakie motywy Cię – akurat tu – sprowadzają?
    Chcesz zakwitnąć jak ów lotos na ateistycznym bagnie?
    Czy demonstrować „pokorę” czepialstwem ortograficznym?

  395. anumlik
    20 października o godz. 22:05

    Anumliku na patyku, a na co w ogóle w pewnym wieku rozmowy? Czy tłuczenie bez końca tych samych tematów politycznych lub wyliczanki, co kto czytał, czyta i będzie czytał różni się jałowością od rozmów z dezerterem (które, nawiasem mówiąc, dla zainteresowanych mają tak samo mobilizującą umysł wartość, jak każdy inny temat)? Wielokrotnie padały tu słuszne porady, że jeśli się komuś coś/ktoś nie podoba, a nie przekracza wymogów regulaminu, nie ma przymusu uczestniczenia. Pierniczę – płaczę dalej, żeś taki ten…I płacząc, snę. Dobra no…

  396. a na dobranoc moj faworyt

    WARREN ZEVON (1947-2003)

    „My Shit´s Fucked Up”
    https://www.youtube.com/watch?v=LbhYqV17CoQ

    Warren Zevon artysta o niesamowitej biografii („I´ll SleepWhen I am Dead: The Dirty Life and Times of Warren Zevon”, 2003, Ecco Book)

  397. @dezerter83, (20 października o godz. 18:14), Okudżawa śpiewa „i jakoś tak jest, że gotowiśmy czołem im bić”
    https://www.youtube.com/watch?v=yL9FnYo7jlc
    Erich Fromm pisze o „systemie orientacji i oddania”.
    Na ile jest to wszystko „słuszne, racjonalne”, etc., to inna sprawa. Rzecz w tym, że jest ponadczasowe. Uniwersalne. I co zrobić z taką ludzką „głupotą”?

  398. mohikanin przedostatni 20 października o godz. 22:45

    A Ty – jakiego jesteś wyznania i komu bijesz?

  399. mohikanin przedostatni 20 października o godz. 22:17

    „Staram się, najlepiej jak potrafię, odpowiadać na zadane mi pytania. Tak właśnie rozumiem pokorę”

    Komentarz: Hi hi hi !!!

  400. @Na marginesie, (20 października o godz. 22:30) czy możesz przestać mi się narzucać? Nie jestem zainteresowany rozmową z Tobą. Czy wyraziłem się dostatecznie jasno? Będę zobowiązany za brak odpowiedzi.

  401. @mohikanin przedostatni 20 października o godz. 22:57

    Niestety, wcale mnie to nie wzrusza.
    Jesteś na publicznym ATEISTYCZNYM forum
    O publikacji komentarzy decyduje tylko moderator.

    Jeśli moje pytania pozostaną bez odpowiedzi
    – brak odpowiedzi zawiśnie w internecie
    I będzie bardziej wymowny niż jakakolwiek odpowiedź.

  402. Amen, droga Krzysiu, amen. Żadnej innej odpowiedzi nie będzie. Spij spokojnie.

  403. @mohikanin przedostatni 20 października o godz. 23:05

    Idź zademonstruj swoją „pokorę”
    przed „niepokalaną” figurką
    A potem siusiu, paciorek i lulu
    Aha, jeszcze amen, alleluja!

  404. A swoją drogą… zdezerterowany zaprzęga noblistów do rydwanu wydumanej bozi… a przedostatni przywołuje ironiczne „bożyszcza” Okudżawy, nie tylko biorąc je za dobrą monetę, ale w dodatku twierdząc, że są „ponadczasowe” i „uniwersalne”.

    Ciekawe, jakie jeszcze ciężkie działa wytoczą na tym forum religianci? Podejrzewam, że w tym względzie wszystko przed nami… Naturalnie „dla naszego własnego dobra”. Bo przecież wszelkie święto.ebliwe smrodki są aplikowane wyłącznie ku zbudowaniu tych, no, bezbożników. Przez których, jak wiadomo, spada na Umęczoną wszelkie zło. Jak palnął kiedyś niedościgniony epidiaskop od lgnących dzieci… W liście pasterskim.

  405. @Na marginesie
    20 października o godz. 23:10

    Nieprzyjemna dość ta twoja napastliwość wobec @mohikanina.
    Masz jakieś stare porachunki do wyrównania?
    Pytanie o wyznanie uważam za niegrzeczne i niedopuszczalne.
    Kwestia przekonań religijnych lub ich braku jest sprawą prywatną i publiczne przesłuchiwanie kogoś w tej kwestii jest taką samą ingerencją w prywatność jak wypytywanie o orientację seksualną.
    Można sobie wyciągać wnioski (słuszne lub błędne) na podstawie zamieszczanych tu komentarzy, można mieć nadzieję na dobrowolną deklarację, ale Blog Ateistów to nie jest Hiszpańska Inkwizycja żądająca: Confess, (wo)man, confess!
    Przynajmniej dotąd tak było.

  406. Tobermory
    19 października o godz. 23:30

    Przepraszam, ze nie odpowiedzialem od razu na to pytanie o indianska kobiete. Probowalem dotrzec do zrodel arch. tego ale mnie sie nie udalo. Ten program na podstawie ktorego napisalem o DNA sladach indianskich na Islandii byl w tutejszym programie tv pod nazwa Kunskapskanalen (kanal Wiedzy). Pomylilem sie rowniez co do ilosci islandczykow z tym mitochondrialnym (kobiecym) DNA. Napisalem 20. Jest ich ponad 80 osob. Sam program byl o wykorzystaniu zdjec satelitarnych do badan arch.

    Osiedla vikinskie mialy bardz spec. charakterystyczna forme. Byly budowane z torfu. Tylko na zdjeciach sat. mozna to zobaczyc dzis. To osiedle o ktorym byla mowa w programie, lezy na stalym ladzie Kanady, na pld. czesci zatoki sw.Wawrzynca. Kompletne bezdroze. Nikt by nie szukal, gdyby nie satelity.

    Pierwszy link jest o wykopaliskach w Kanadzie:

    http://news.nationalgeographic.com/news/2012/10/121019-viking-outpost-second-new-canada-science-sutherland/

    Drugi link o tych genetycznych badaniach:

    http://news.nationalgeographic.com/news/2010/11/101123-native-american-indian-vikings-iceland-genetic-dna-science-europe/

    Reszte, jezeli Ciebie to interesuje, odnajdziesz latwo sam. 🙂

    seleuk(os)

  407. @seleuk(os)
    21 października o godz. 0:43

    A może kierunek był zupełnie inny?
    Indianie amerykańscy pochodzą z Syberii (23 tys. lat temu wyemigrowali przez zamarzniętą Cieśninę Beringa), dowodzą tego jednoznacznie badania DNA.
    Może Islandczykom pasuje lepiej mieć krew indiańską niż jakichś Ewenków czy Czukczów? 😉
    Tak sobie żartuję, ale lądem do Skandynawii, a potem na Islandię chyba łatwiej niż przez Atlantyk do Ameryki.
    Trza by sprawdzić na globusie.

  408. Tobermory
    21 października o godz. 0:58

    Niestety mylisz sie Tobermory. Morzem jest duzo latwiej w Skandynawii. Ale to by wychodzilo zupelnie poza tematyke blogu. To czym byl okret w Skand. mozna by napisac, jest jedna z podstaw tego czym jest Skand. dzisiaj. Bardzo wazna. Dookola okretu powstaly spoleczenstwa polnocno germanskie. A wlasciwie prawidlowo dookola wody.

    Przeczytaj art. o DNA, dlaczego nie Czukcze

    Pzdr seleuk

  409. @Tobermory 21 października o godz. 0:43

    Nie, nic osobistego. Po prostu wyczuwam konfesyjną osobowość i łatwo mi zrozumieć, co taki ktoś robi na blogu ateistów – ewangelizuje, czyli razi. Mnie przynajmniej. A w wymiarze osobistym – nie zapomnij, że to mohikanin zaczął od dość nachalnego wypytywania o to, czy reprezentuję jakąś organizację. Organizację! A zrobił to w oparciu o moje sformułowanie „powiedz nam”. Niewinne słówko „nam” ściągnęło na mnie tę dziwaczną indagację.

    A dalej było już tylko lepiej. Przed kilkoma godzinami zadeklarował: „Staram się, najlepiej jak potrafię, odpowiadać na zadane mi pytania. Tak właśnie rozumiem pokorę”, więc wykazuję, że ta „pokora” to po prostu pic na wodę, razem z fałszywą deklaracją, że odpowiada na zadane mu pytania. Już zresztą Ewa-Joanna przed chwilą wytknęła mu, że kręci. W sprawie owej „pokory” i w innych sprawach też.

    Ale ponieważ przedostatni wydaje się bardzo aktywny – i nader skłonny do pouczania – na pewno sam niedługo wyrobisz sobie o nim własne zdanie. All will be revealed. Cierpliwości. Ja już swoją ciekawość co do niego zaspokoiłam. To znaczy mam ugruntowaną opinię. Ergo, spox. Nie będę więcej pytać 😉

  410. @seleuk(os)
    21 października o godz. 1:11

    Z Czukczą sobie oczywiście zażartowałem, a bywając sporo w Skandynawii i mając tam zaprzyjaźnionych Norwegów, wiem trochę o wodno-okrętowych tradycjach.
    Wyobraziłem sobie raczej, ile trwało zasiedlenie Ameryki przez Indian idących od Alaski, a Wikingowie docierali tam od drugiej strony, przez Grenlandię i Nową Fundlandię, może dlatego załapali się na tylko jedną Indiankę? 😉
    Podobno ten zestaw genów niby-indiańskich jest zbliżony do spotykanych u Indian amerykańskich, ale nie taki sam. Stąd wniosek, że może pochodzić od grupy wymarłej po przybyciu Kolumba i europejskich osadników.

  411. @Na marginesie
    21 października o godz. 1:13

    Mnie „ewangeliści” nie rażą, jestem odporny na pouczanie, ale może ja ostatnio zbyt powierzchownie traktuję przekazywane tu treści, a niektórych w ogóle nie chce mi się czytać, taka chandra jesienna człowieka nachodzi 🙄
    Chyba spać pójdę. Dobranoc 🙂

  412. @Tobermory 21 października o godz. 1:33
    I takes all sorts to make the world!
    Dobranoc 🙂

  413. Namarginesko – 1:40

    Ja takie tos mam w danym tOmacie

    It takes all kinds of sonofabitches to make the world go ’round. If everyone was straight-laced and uptight, it would sure be a drag. We need a little tug of war in society.

    Mam nadzieje, ze blogowe uptightasses jezykowe jakos sobie poradza z tlumaczeniem. Wujek G zawsze do uslug

  414. Tobermory
    20 października o godz. 10:11

    „Jakie prawa natury, twoim zdaniem, musi podtrzymywać ów zimny Demiurg, aby jego stworzenie nadal działało?”

    Chodzilo mi o fundamentalne prawa fizyki (z ktorych wynikaja dalsze prawa np. chemii, geologii, biologii etc) By wymienic kilka: prawo grawitacji, prawa termodynamiki, prawo zachowania masy-energii i million innych.
    A takze takie prawa jak prawo przyczyny i skutku, akcji reakcji itp.
    Czy te prawa moga sie zmieniac, nikt nie wie, czy rozne stale fizyczne na zawsze sa stale, tez nie.
    Czy tak wykoncypowany Bog deistow musialby opatrznosciowo ‚podtrzymywac’ swoje stworzenie czyli wlasciwie energie i jej prawa – rzecz do dyskusji.
    Ale przynajmniej Bog deistow w wersji ‚zimnej’ ma te zalete, ze nie trzeba sie martwic o ‚niebieskie ksiazeczki’, kongregacje wiernych w religiach-instytucjach, kler wreszcie. Czysty koncept.

    Żorż Ponimirski
    20 października o godz. 12:33

    „Demiurg czy nieporuszony poruszyciel to taki sam bulszit jak inne boskie dziwolągi, a co w takim razie z krasnoludkami, chciałoby się rzec.
    Bądźmy poważni, no chyba, że robicie sobie jaja.”

    Zorzyk,
    robimy sobie jaja ale na powaznie.
    Hipoteza (naukowa) istnienia Wielkiego Kreatora to nie zadne panie, krasnoludki, choc i w te latwiej uwierzyc niz w wiele fenomenow scisle fizycznych.
    Kosmogonia to powazna dyscyplina hehehe…
    No bo co? Wszechswiat zostal stworzony, ma poczatek? Przez co, kogo?
    I nie pierniczmy o Wielkim Wybuchu, bo skad sie wziela ‚gravitational singularity’ e? albo skad wziely sie te membrany czy struny a?

    Nie, powiadaja niektorzy, Wszechswiat istnieje od zawsze. Tak?
    No to jak jest mozliwa terazniejszosc skoro, by dojsc do niej trzeba nieskonczonego czasu w przeszlosci. Ba, zaden punkt w czasie nie bylby mozliwy.
    To sa dopiero jaja Zorz, bataliony fizykow, filozofow, kosmologow
    i tylko pytania coraz bardziej skomplikowane a odpowiedzi brak.

    anumlik
    20 października o godz. 11:39

    „@act’cie (z godz. 6:42), czy powyższe wyjaśnienie zaliczasz do „wiary”, do „poznania naukowego”, czy może do „wiary w poznanie naukowe”? Tak tylko pytam na blogu ateistów”

    Zaliczam ‚powyzsze’ do wiary w poezje i wiary w poznanie poprzez poezje poeto.

  415. Ewa-Joanna (22:04)

    „Czy już przestałam być wielbłądem?”

    A ja myslalem ze to o kangura szlo. Wielblady rzadza w innej GPS

  416. Tobermory
    20 października o godz. 10:11 – raz jeszcze.

    „Skoro dzieło stworzenia jest z założenia DOBRE, to dlaczego prawa rządzące naturą są tak okrutne? Jedno zwierzę musi pożreć inne, aby przetrwać, całe jego życie upływa w stresie, żeby nie stać się z kolei ofiarą swoich naturalnych wrogów, a i sensu w tej egzystencji w zasadzie brak, poza przekazywaniem genów kolejnym pokoleniom.

    I po co mu były potrzebne wirusy, priony i inne tałatajstwo?”

    Odpowiedziales sam na wlasne pytanie.
    Jedynym ‚sensem’ w tym absurdzie i cierpieniu jest przepychanie ‚samolubnego genu’ dalej. Nawet tak wysoko moralnie ceniony przez nas altruism ma to samo podloze – samolubne z perspektywy genow.
    Kamieniowi ‚wystarczy’ istniec, my ludzie chcemy takze zyc a wiec i miec poczucie sensu istnienia. Stad kultura, religie i wszelkie sublimacje intelektu i ‚ducha’, ktore jakos nijak nie potrafia zniwelowac odwiecznego egzystencjalnego leku. Zagluszac ten angst da sie pewnie na jakis czas (duzo pic trzeba i nie mozna przestawac, bo depresja nachodzi jeszcze gorsza) a i moze nawet sa ludzie, ktorzy go nie doswiadczaja, biedni szczesliwcy.

    Bog mial racje mowiac DOBRE, tak, jak mowimy ‚dobre’ po uslyszeniu swietnego kawalu a kawalarz z niego przedni.

  417. mohikanin przedostatni (22:17)

    „E-J.. Nie byłaś i nie jesteś dla mnie wielbłądem, bo ja sobie nie daję takiego prawa do oceniania ludzi. Ty sama wiesz najlepiej kim jesteś. A ja nie zamierzam Twojej opinii kwestionować. Staram się, najlepiej jak potrafię, odpowiadać na zadane mi pytania. Tak właśnie rozumiem pokorę ”

    Pokore rzeczywiscie roznie mozna rozumiec.

    Wiec tak jak Ewa-Joanna rozumie. Czyli, pokora jest be. I tak jak inni rozumieja. Czyli, pokora jest ok.

    Dla mnie wyznacznikiem zrozumienia pokory jest zrozumienie faktu zaistnienia, w najnowszej historii swiata, Holokaustu. Czyli najwiekszego LUDOBOJSTWA jakiego sie dopuscila UCYWILIZOWANA ludzkosc XX-go wieku.

    Ci jehowici co maja czelnosc usprawiedliwiania zaglady Zydow w latach 1933-1945, jakimis bajkami z Biblii, tej pokory nie znaja. Czy to dobrze o nich swiadczy?

    Ty zadecyduj, Ewo-Joanno

  418. act – 5:55

    „Kamieniowi ‚ wystarczy’ istniec”

    A Drzerziemiu Kosinskiemu, „Wystarczy(lo) byc”.

    I on tam wcale nie bazgral o zadnych kamieniach. Tak jak dzisiaj nikt nie bazgrze o zadnych tam umizgach Putin-Trump. Kosinski pisal o tym co przewidzial kilkadziesiat lat naprzod

    „Karpatow, szef sekcji specjalnej, przybył w piątek do Nowego Jorkuna spotkanie z ambasadorem Skrapinowem. Bez zwłoki wprowadzono godo gabinetu ambasadora.- Nie mamy żadnych informacji o O’Grodnicku – zameldował, kładącna biurku cienki skoroszyt. Ambasador zerknął do środka i odsunął skoroszyt na bok.
    – A kto je ma? – spytał.- Nie znaleźliśmy nawet wzmianki na jego temat.- Karpatow, proszę przejść do sedna! Mężczyzna zawahał się.
    – Towarzyszu ambasadorze – powiedział – zdołałem jedynie ustalić, że Biały Dom intensywnie próbuje odkryć, co my wiemy o O’Grodnicku. Wynikałoby z tego, że facet jest osobistością polityczną najwyższego rzędu.

    Skrapinow popatrzył z wściekłością na Karpatowa, po czym wstał i zaczął spacerować wzdłuż biurka.
    – Od waszej sekcji żądam jednego: faktów z życia Rossa O’Grodnicka!
    – Towarzyszu ambasadorze… – Karpatow miał posępną minę. – Moim obowiązkiem jest was powiadomić, że nie udało nam się zdobyć choćby najbardziej podstawowych danych o tym człowieku. Nigdzie nie mażadnego śladu, zupełnie jakby wcześniej nie istniał w sferze publiczno-rzadowej
    Skrapinow huknął dłonią w blat biurka; drobna statuetka przewróciłasię i spadła na dywan. Karpatow podniósł ją drżącą ręką i ostrożniepostawił na miejscu
    – Niech wam się nie zdaje – powiedział przez zaciśnięte zęby krapinow – że możecie mi wciskać ciemnotę! Nie pozwolę na to! Jkbywcześniej nie istniał! Nie zapominajcie, że O’Grodnick jest jedną znajważniejszych osób w tym kraju, a tak się składa, że ten kraj nie nazywasię Gruzja, tylko Stany Zjednoczone Ameryki Północnej i jest największymimperialistycznym mocarstwem świata! Tacy ludzie jak O’Grodnick odziennie decydują o losach milionów obywateli! „Jakby wcześniej nieistniał”! Czyście oszaleli? Nie zdajecie sobie sprawy, że powołałem się naniego w swoim przemówieniu?

    Nagle urwał i pochylił się w stronę arpatowa.
    – W przeciwieństwie do członków waszej sekcji nie wierzę w uchy ani w pokazywanych tak często w amerykańskiej telewizji kosmitów, tórzy przybywają z odległych planet, żeby straszyć ziemian. Dlatego też tanowczo żądam, aby wszystkie informacje na temat Rossa O’Grodnickazostały mi dostarczone do rąk własnych najdalej za cztery godziny!
    Zgarbiwszy plecy, Karpatow opuścił ambasadę. Kiedy cztery godziny minęły i wciąż nie miał wiadomości od Karpatowa, Skrapinow postanowił dać mu nauczkę.

    Wezwał do siebie Sulkina, człowieka, który uchodził w misji za małoważnego urzędnika, a w rzeczywistości był jednym z najbardziejwpływowych ludzi od polityki zagranicznej.Poskarżył mu się na nieudolność Karpatowa; podkreślił, jak nesłychanie ważną sprawą jest zdobycie informacji o przyjacielu Randów, i wrócił się do Sulkina o pomoc w uzyskaniu jasnego obrazu przeszłościO’Grodnicka. Poobiedzie Sulkin zaprosił Skrapinowa na poufną rozmowę. Przeszli do pomieszczenia zwanego w misji „Piwnicą”, które było specjalnie zabezpieczone przed wszelkiego rodzaju podsłuchami. Tam otworzył skórzaną teczkę, z której uroczystym gestem wyjął czarny skoroszyt, a z niego czysty arkusz papieru. Skrapinow czekał w napięciu.
    – Oto jak wygląda przeszłość O’Grodnicka! – warknął Sulkin.Skrapinow wziął do ręki kartkę; ujrzawszy, że jest nie zapisana, rzuciłją na podłogę i zmierzył Sulkina gniewnym wzrokiem.
    – Nie rozumiem, towarzyszu. Karta jest pusta. Czyżby to miałooznaczać, że nie jestem dość zaufanym człowiekiem, aby mi powierzono informacje na temat O’Grodnicka?

    Sulkin usiadł na krześle, zapalił papierosa i wolno potrząsając ręką,zgasił zapałkę.- Towarzyszu ambasadorze, zbadanie przeszłości O’Grodnickaokazało się zadaniem nader trudnym dla agentów sekcji specjalnej, taktrudnym, że w wyniku tej pracy straciliśmy jednego z naszych ludzi, niedowiedziawszy się najdrobniejszego nawet szczegółu z przeszłościczłowieka,

    który was interesuje! – Przerwał na moment i zaciągnął siępapierosem. – Na szczęście wpadłem na pomysł, żeby od razu w środęwieczorem przesłać do Moskwy taśmę z nagraniem „Nocnych gości”. Zpewnością zainteresuje was, towarzyszu ambasadorze, że taśmęnatychmiast przekazano do analizy psychiatrom, neurologom ijęzykoznawcom. Z pomocą najnowszych komputerów nasi fachowcyprzestudiowali słownictwo O’Grodnicka, jego sposób wypowiadania się,akcent, gesty, mimikę oraz inne cechy. Wyniki badań zdziwią was,

    towarzyszu. Otóż wszelkie próby, mające na celu ustalenie pochodzeniaetnicznego O’Grodnicka czy dopasowanie jego akcentu do jakiejkolwiekspołeczności na terenie Stanów Zjednoczonych, spełzły na niczym.Na twarzy Skrapinowa pojawił się wyraz dezorientacji.Uśmiechając się blado, Sulkin ciągnął dalej:- Z pewnością zainteresuje was również fakt, że ów O’Grodnickwydaje się być jedną z najbardziej emocjonalnie stabilnych postaci, jakiena przestrzeni ostatnich czterdziestulat pojawiły się na forum publicznym w Ameryce. Ale jego przeszłośćprzedstawia się… jak pusta kartka papieru – oznajmił unosząc za róg niezapisany arkusz, który przyniósłze sobą w teczce.

    – Jak pusta kartka?

    – Właśnie tak. Jak pusta kartka. Niech to będzie kryptonimO’Grodnicka.Skrapinow sięgnął po szklankę wody, którą wypił jednym haustem.

    – Wybaczcie, towarzyszu,

    ale kiedy w czwartek wieczorem postanowiłemwspomnieć O’Grodnicka w przemówieniu, jakie wygłosiłem w Filadelfii,myślałem, że należy on do uznanej elity finansowej z Wall Street. Przecieżsam prezydent powołał się na niego. Jeśli jednak zaszła pomyłka… Sulkinpodniósł dłoń.- Pomyłka? – spytał. Jaki macie powód, aby sądzić, że RossO’Grodnick nie jest tym człowiekiem, którego opisaliście?- No ale jeśli pusta kartka… – wydusił z trudem Skrapinow – jeśli brakjakichkolwiek faktów…

    – Towarzyszu amb

    asadorze – przerwał mu Sulkin – poprosiłem was narozmowę specjalnie po to, żeby pogratulować wam waszej intuicji. Mamygłębokie przekonanie, że O’Grodnick należy do grona czołowychprzedstawicieli pewnej frakcji amerykańskiej elity, która od kilku latprzygotowuje przewrót. Musi być kimś niezwykle ważnym w tej frakcji,skoro wszystkim tak bardzo zależy na ukryciu faktów z jego życiorysu.- Powiedzieliście przewrót? – spytał Skrapinow.- Owszem. Czyżbyście wątpili w taką możliwość?

    – Ależ nie. Skądże znowu. Sam Lenin ją przewidział.- Bardzo dobrze, towarzyszu ambasadorze, bardzo dobrze – rzekłSulkin zatrzaskując teczkę. -Intuicja was nie zawiodła, a zainteresowanieO’Grodnickiem okazało się w pełni uzasadnione. Macie, towarzyszu,świetny instynkt, prawdziwie marksistowski instynkt! – Wstał i ruszył wstronę drzwi. – Wkrótce otrzymacie instrukcje odnośnie do postępowania,jakie należy przyjąć w stosunku do tego człowieka.Nie do wiary! – pomyślał Skrapinow po wyjściu Sulkina. Co rokuwydaje się miliardy rubli na sprytne japońskie urządzenia, na szkolenie iukrywanie całymi latami asów wywiadu, na satelity rozpoznawcze, nautrzymywanie tak licznego personelu w przedstawicielstwachdyplomatycznych i misjach handlowych, na wymiany kulturalne, łapówki iprezenty, a w końcowym efekcie liczy się tylko dobry marksistowskiinstynkt! Rozmyślając o O’Grodnicku, Skrapinow zazdrościł mu jegomłodości, opanowania i przyszłej roli jako przywódcy państwa. Pusta Karta,Pusta Karta – kryptonim O’Grodnicka obudził w nim wspomnienia z drugiejwojny światowej, wspomnienia o partyzantach, których tylekroć prowadziłdo zwycięstwa. Może dokonał niewłaściwego wyboru, decydując się nasłużbę dyplomatyczną, może kariera wojskowego bardziej by mu odpowiadała… Ale był już za stary na takie klocki.

    A w ogole to o wolna amerykanka! Szczegolnie w sprawie Dzrzerziego. Kosinskiego, znaczit

  419. – Panie prezesie, zostalam zgwalcona, Na ulicy
    – To niemogla sie pani dac zgwalcic w lozku?

  420. „maja czelnosc usprawiedliwiania zaglady Zydow – napisał Orteq.

    Zakładam, że Jesteś tylko niedoinformowany. Najlepszym się zdarza. Służę zatem pomocą:

    Dnia 9 lutego 1934 roku J. F. Rutherford, wysłał do Hitlera list protestacyjny, w którym oświadczył: „Człowiekowi Pan jest w stanie się skutecznie opierać; lecz Wszechmocnemu Pan nie zdoła skutecznie stawiać oporu. W imieniu Jehowy Boga, żądam by Pan wszystkim władzom i urzędnikom swego rządu dał rozkaz, ażeby świadkowie Jehowy spokojnie mogli się zgromadzać w Niemczech i bez przeszkód wielbić Boga”

    Na owo żądanie hitlerowcy odpowiedzieli nasileniem aktów przemocy i wysyłali wielu ŚJ do nowo powstałych obozów koncentracyjnych. W ten sposób znaleźli się oni wśród pierwszych więźniów. Kiedy w roku 1939 wybuchła druga wojna światowa, w obozach i więzieniach przebywało już 6000 Świadków.

    Dnia 2 października 1938 roku Rutherford wygłosił transmitowane przez radio przemówienie „Faszyzm czy wolność”, w którym ostro i bez ogródek potępił Hitlera. „Zwykli ludzie w Niemczech miłują pokój” — oświadczył Rutherford. „Diabeł postawił u steru władzy swego przedstawiciela Hitlera, człowieka nie będącego przy zdrowych zmysłach, brutalnego, złośliwego i bezwzględnego. Okrutnie prześladuje Żydów, ponieważ byli oni kiedyś narodem związanym przymierzem z Jehową i nosili Jego imię i ponieważ Chrystus Jezus był Żydem”.

    Prezydent Franklin D. Roosevelt, stwierdził kiedyś: „Powtarzanie kłamstwa nie sprawi, że stanie się ono prawdą”.

    Bóg szczodrze udziela mądrości każdemu, kto żywi pewne uprzedzenia, lecz usilnie stara się wyrugować je ze swego serca. Ponownie, serdecznie zachęcam Cię do przemyślenia takiego rozwiązania.

  421. anumlik
    20 października o godz. 21:47

    @Aaaaronku, mógłbyś – korzystając ze Słownika poprawnej polszczyzny – przełożyć na język zrozumiały ten bełkocik, który dopiero co zaserwowałeś. Zbyt wiele chyba nie wymagam. Ale – błagam – własnymi słowami, bez ani jednej cytacji. Plizzz

    @anumliku rzecz sprowadza się do jednej podstawowej kwestii.

    Ty wiesz, że… wiesz jakie są zasady poprawnej polszczyzny.. a ja tylko wierzę, że wiem.
    Stąd i cała ta maja dysfunkcjonalność.

  422. @jobrave, (20 października o godz. 22:04) nie ma sprawy, wszystko było dostatecznie czytelne 🙂

  423. Tobermory, (21 października o godz. 0:43)
    dziękuję 🙂

  424. @Aateista z godz. 8:25
    Ty wiesz, że… wiesz jakie są zasady poprawnej polszczyzny… a ja tylko wierzę, że wiem.
    Ot i cała miałkość bon motu wyszła przy okazji. Ja nie wiem przy pisaniu nic, ja przy pisaniu nie wierzę w żadne zasady poprawnej polszczyzny, bo nie na wierze (tak jak Ty wierzysz, że wiesz) oparta jest moja cała pisanina. Ja przy pisaniu (i redagowaniu tego, co napisane – także przeze mnie) otoczony jestem stosem słowników. Od ortograficznego poczynając, na Słowniku Poprawnej Polszczyzny kończąc. Po prostu nie ufam moim wiadomościom, znaczy wiedzy, wyniesionej ze szkół, z uniwersytetem na czele. Terminowanie w zawodzie redaktora (najpierw korektora) w wydawnictwie nauczyło mnie, że wiara w wiedzę jest złudna. Każde zdanie, powtórzę – każde zdanie – musi zostać zweryfikowane w słowniku. Raz zawierzyłem korektorce (wyśmienitej skądinąd), i przed popisaniem książki do druku i rozpowszechnienia nie przeczytałem tekstu jeszcze raz uważnie, a tylko sprawdziłem, czy zostały naniesione poprawki z poprzedniej, przedostatniej korekty. Efekt. Trzeba było drukować „erratę”, bo ujawnił się ortograf. Brzydki ortograf. Aż dziś się wstydzę, że tak brzydki i tak oczywisty. Oczywiście premia kwartalna poszła sobie spać, a ja od tych por nie wierzę w moją wiedzę. Czego i Tobie życzę. Mniej wiary, Aaronku, a więcej poszukiwań. Także w Słowniku Poprawnej Polszczyzny 😉

  425. @Ewa-Joanna, (20 października o godz. 21:41) masz rację, moje założenie było błędne. Jeżeli nawet wynikało z niejednoznacznego Twojego wpisu, to i tak mnie to nie usprawiedliwia. Skoro tyle tu gardłuję na okoliczność poszanowania znaczenia i precyzji używanych pojęć, to pierwszy powinienem zadbać o precyzję. Powinienem był dopytać Ciebie, do czego odnosi się to sformułowanie „ot, takie zboczenie”. Nie zrobiłem tego, co mnie wyprowadziło na manowce. A Tobie sprawiło przykrość. Moja wina. Wyrażam skruchę i przesyłam serdeczne przeprosiny. Z nadzieją, że zechcesz je przejąć od starego Indianina.

  426. A swoją drogą ( niekoniecznie wyasfaltowaną) dostrzegam u Ciebie anumlku ( wiem co to znaczy „anumlik”, natknąłem się na Niego u Miłosza)pewną niekonsekwencję.

    Nie da się ukryć ,że świat staje się coraz bardziej dwubiegunowy.

    Z jednej strony cały czas jakaś moderne, świat nieustannej zmiany, coraz bardziej oszałamiających swoją formą i treścią trendów i mód.
    Współczesność to jedno ciągłe poszukanie nowych wyzwań, kulturowych i światopoglądowych błyskotek.
    Błyskotek -jednosezonowych z reguły.

    Z drugiej strony monotonny, bez wyrazu, nudny jak flaki z olejem świat przeszły.
    Świat przeszły, ale świat w jakiś sposób stały, nazwany, zakreślony sensownymi ramami. Świat którego istota zawarta była w religii.

    I z tego co zdążyłem wywnioskować, to pomimo estetycznej maestrii swoich wypowiedzi, .lokujesz się ze swymi tezami w tym pierwszym świecie, gdzie człowiek stał się niewolnikiem nieustannej zmiany, gdzie jakieś uniwersalne, ponadczasowe normy zdają się być reliktem.

    I Ty anumliku w kontrze do mnie, powołujesz się na jakieś zasady poprawnej polszczyzny. Kładę akcent na słowie „zasady”

    Więcej konsekwencji anumliku.
    Bez zbytniej przesady, ale jednak więcej.

  427. act
    21 października o godz. 5:03

    Dzisiaj nauka przekracza granice ludzkiej wyobraźni, a więc nie dziwota, że człowiek ma problem ze zrozumieniem, skoro jego aparat percepcji nie jest w stanie tego ogarnąć. Zapytaj bakterii żyjącej w kałuży, co dzieje się poza nią. Na pewno Ci nie odpowie, tak samo, jak Ty mi nie odpowiesz, czym jest nicość, w której rozszerza się wszechświat. Ale z bogiem ma to tyle wspólnego co nic, bo doszukiwanie się boga to wada antropocentrycznej kosmologii, która jest błędem. Człowiek to robi po to, aby lepiej się poczuć, zakładając protezę zrozumienia.

  428. @Orteq, (21 października o godz. 6:08) z pojęciem „pokora” jest rzeczywiście kłopot. Jest to pojęcie, jedno z wielu, zawłaszczone przez tak zwaną etykę i pedagogię kościoła rzymskiego. Za ich rozumieniem „pokory” kryje się nakaz posłuszeństwa, uniżenia: „siedź w kącie a znajdą cię”, „pokorne ciele dwie matki ssie”. I naturalne, że musi to budzić odruch sprzeciwu w każdym szanującym się człowieku. Potocznie używa się pojęcia „pokora” w tym właśnie znaczeniu.
    Co doskonale pokazuje, że nawet ateiści, ludzie walczący ze światopoglądem religijnym, antyklerykałowie stają się ofiarami przemocy symbolicznej krk.

    Tymczasem „pokora”, w wymiarze etycznym i psychologicznym, oznacza coś innego:
    Pokora – cnota* moralna, która w ogólnym rozumieniu polega na uznaniu własnej ograniczoności, nie wywyższaniu się ponad innych i unikaniu chwalenia się swoimi dokonaniami.
    Jak mówi znany holenderski psychiatra, Gerard J. M. van den Aardweg: „Pokora jest warunkiem uzyskania dojrzałości duchowej oraz psychicznej”
    Pokora jest bardziej stanem ducha, postawą życiową wyrażającą nasze przekonanie na temat otaczającego nas świata, jak również ogółu istot go zamieszkujących. Może stanowić punkt odniesienia do naszych działań lub przemyśleń. Ale także w rozumieniu psychologicznym dawać oparcie. Jestem pokorny, a zatem uznaję, że wszyscy ludzie są równi i podlegają tym samym prawom. Pokora w sensie filozoficznym jest uznaniem ludzkich ograniczeń; ciała i umysłu.

    * Pojęcie „cnoty”, to kolejne zawłaszczone pojęcie, sprowadzone do błony dziewiczej, która jak wiadomo zajmuje centralne miejsce z moralności krk.
    Tymczasem pojęcie „cnoty” znane było w starożytności. W nowoczesnej psychologii „cnota” definiowana jest jako silna strona ego.

    Zmiana znaczenia ważnych pojęć stanowi wygodne i skuteczne narzędzie, jeżeli nie władzy nad umysłami, to z pewnością ich kontroli.
    Pozwoliliśmy, żeby „prawdziwi Polacy” odebrali nam „patriotyzm”.
    Co z zawłaszczeniem „pokory”?. Można używać pojęcia „adekwatna samoocena”, ale w mowie potocznej brzmi to sztucznie.
    Ja osobiście ignoruję rzymskokościelną definicję „pokory” i staram się być pokornym, we właściwym tego słowa znaczeniu.

  429. @seleuk(os)
    21 października o godz. 0:43

    „If Sutherland is correct, (…) Viking seafarers and Native American hunters were partners together in a transatlantic trade network.”

    Fajne są takie spekulacje o pozytywnym wydźwięku, można bajać a bajać, byle nie czytać do tego wikińskich sag, w których się przechwalają:
    Napotkawszy paru śpiących (Native Americans) – zaciukaliśmy ich 😎

    Dowody na indiańskie geny sięgają 17. wieku, wcześniejsze są czystą spekulacją. Ślady tego DNA (badacze sami przyznają, że takie samo napotkali we wschodniej Azji) mogą pochodzić z Europy i wcale nie być prekolumbijskie.
    Nikt dotąd nie przebadał całej populacji europejskiej ani chociaż całej Skandynawii, i chyba tego nigdy nie zrobi, więc spekulować można dużo i smacznie, fantazja ludzka nie ma granic.

  430. @Aaronku, no weź i przestań udowadniać, że jednak nie czytasz tego, co do Ciebie piszą (nie tylko ja), bo czytać hadko, jak mówią starzy Wilnianie. Gdybym nie przestrzegał „zasad”, to bym – tymi słownikami poprawności językowej i innymi dykcjonariuszami – się nie otaczał. Właśnie po to, aby – jak to zgrabnie (też Ci to czasem wychodzi) napisałeś – jakaś moderne, świat nieustannej zmiany, coraz bardziej oszałamiających swoją formą i treścią trendów i mód – się nie przerodził (ła – ta moderne) w chaos. Pół biedy w chaos, chaos to porządek à rebours, ale aby nie przerodził się on w bełkot. Co u Ciebie jest częste, niestety.

  431. Tobermory
    21 października o godz. 1:26 i pozniej 😉

    Dziekuje za uwazne przeczytanie mojego wpisu. Nie wiem czy Twoi norwescy przyjaciele wprowadzili Ciebie w znajomosc pojecia ledung, ang. i norw. [leidang]. To jest w nauce polskiej (historii) pojecie zupelnie nieznane. To pojecie jest centralne dla zrozumienia roznicy miedzy wschodnio- a polnocno- europejskim sposobem organizacji spoleczenstwa, rowniez struktur wladzy. W Skand. to pojecie funkcjonowalo od ok. 8 wieku do ok. 14. Przeksztalcajac sie oczywiscie. W jakims sensie funkcjonuje do dzis, tak jak panszczyzna funkcjonuje do dzis w jakims sensie nad Wisla.

    Nie chce sie o tym rozpisywac, poza jednym, dwoma, wg mnie b. charakterystycznymi szczegolami w pojeciach, a majacymi reperkusje blogowe tu.

    Jezykowe odpowiedniki slow wojewoda, palatyn, komes etc. etc. maja oczywiscie odpowiedniki skand. jarl, härsyr etc. Asocjacja jezykowa polska jest ilosc ziemi jaka taka osoba wladala, dawala pozycje spoleczna. W Skand. asocjacja jest mozliwosc/ilosc wystawienia okretow z zalogami, co dawalo pozycje. Nie znaczy to ze skand. mozni nie mieli uprawnej ziemi albo polscy nie mogli zbudowac lodki. Historia parlamentaryzmu ang. i skand. jest historia [ting]u, malo historia dem. atenskiej. Ktos komu nie podobalo sie costam, wsiadal na swoj okret (z zaloga mesko/kobieca) i szukal szczescia gdzie indziej. Jarl/wladca skand. byl tylko pierwszym miedzy rownymi. Zdanie (chyba Waszczykowskiego jak wiem) o jedynie 200 latach historii parlamentaryzmu ang.saskiego w Am. jest kretynizmem.

    Drugi b. wazny szczegol, co dotyczy blogu bezposrednio.

    Chrzescijanie (kobiecy/mescy) przybywali do Skand. od ok 7 wieku jako niewolnicy do w. 11. Na obszar Piastow przybyli jako srodek wladzy w wieku 10, w celu budowy struktur wladzy. W Skand. mezczyzni najczesciej konczyli jako ofiary Odynowi (bombki choinkowe). Mniszki o dobrej budowie jako lalki sexualne, te o gorszej do prac porzadkowych. Wladcy skand. wprowadzali chrzescijanstwo etapami, wybierajac te elementy ktore im najlepiej pasowaly dla umacniania osobistej wladzy. Bardzo ograniczonej, o czym wyzej.

    Jezeli chodzi o zasiedlanie Am. przez Ciesn. Beringa. Ostatnie badania wskazuja, ze rowniez odbywalo sie za pomoca sprzetu plywajacego. Rownolegle do pieszej wedrowki wzdluz Am. do Patagonii i kolejnymi falami, nie jednorazowo. Najstarsza /piesza/ kultura zw. clovis jest jako tako przebadana. Znaleziono jednak rowniez slady kultury/kultur posuwajacej sie cienka warstwa obszaru, wzdluz calego wybrzeza Pacyfiku. Te kolejne fale, /pieszych/ clovis i /morskich/ clovis, mieszaly sie rowniez ze soba. Tu rowniez DNA poszukiwania sa bardzo pomocne. Ale to wychodzi poza tematyke blogu.

    To co piszesz o grupie wymarlej po przybyciu innych europejczykow, bardzo prawdopodobne.

    I jeszcze jedno. Zamiast czytac nudne texty, albo cos podobnego, i spekulowac o badaniach DNA, namow Twoich Norwegow na zorganizowanie, przy okazji, rejsu na jakiejs replice dlugiego okretu. W Norw jest ich wiele. Ja plynalem raz miedzy Stavangr a wyspy Owcze/Szetlandy. Nie ma lepszego sposobu na zrozumienie czym byl/jest zaglowy okret dla tutejszych. Nie ksiazki. 😉
    Pozdrawiam seleuk(os)

  432. @Żorż Ponimirski, (21 października o godz. 10:58)

    doszukiwanie się boga to wada antropocentrycznej kosmologii, która jest błędem. Człowiek to robi po to, aby lepiej się poczuć, zakładając protezę zrozumienia.

    Widzę to podobnie. Praktyczne wnioski, jakie z tego wyciągam, każą mi delikatnie obchodzić się z ludźmi religijnymi.
    Jeżeli, jako ludzie cywilizowani, uznaliśmy protezowanie ciała za coś dobrego, pożytecznego i potrzebnego, a nie zawsze tak było, to dlaczego ma nas denerwować protezowanie psychiki?
    Wielu ludziom zatarła się granica pomiędzy wymogiem szacunku do drugiego człowieka, zwłaszcza wymagającego protezowania, a słusznym gniewem wywoływanym przemocą symboliczną, prawną, obyczajową, stosowaną przez instytucję krk, posłuszne mu agendy państwowe, zapiekłych dewotów.

    Należy bezwzględnie bronić prawa do własnej autonomii i własnego stylu życia. Ale, czy musi to pociągać za sobą okazywanie agresji, lekceważenia, pogardy ludziom, którzy nie potrafią żyć bez protezowania?

    Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że krk, jak i inne instytucje religijne, wykorzystują zapotrzebowanie na protezowanie do prania mózgów, uzależniania, przejmowania kontroli i władzy. To trzeba precyzyjnie demaskować. Odwojowywać zawłaszczone pola (vide zawłaszczone pojęcia). Nie ma potrzeby upokarzania protezowanych. Czy bezmyślnego i brutalnego niszczenia „oddziału protezowania”, na wzór Ziobry niszczącego polską transplantologię.

  433. mohikanin przedostatni
    21 października o godz. 11:31
    Skazani na protezowanie, skazują się na kpiny, nic na to nie poradzę, takie są prawa natury, że jak jest zima, to musi być zimno.

  434. @seleuk(os), Skandynawia, a szczególnie Norwegia, to moja wielka miłość. Staram się tam bywać jak najczęściej. Choć ciągle jeszcze nie udało mi się dotrzeć za koło podbiegunowe.
    W jednym z wcześniejszych swoich wcieleń z pewnością byłem Wikingiem 😉

  435. @Ewa-Joanna

    Wiesz, co ja sobie wczoraj zrobiłem? I to mając w pamięci obraz kwitnących australijskich cudowności?
    Obejrzałem sobie:

    https://www.youtube.com/watch?v=oqWvWR8KYFw

    „Wake in Fright” (Na krańcu świata) z 1971 roku.
    Nie zdrzemnąłem się ani na moment, jak przy „Dantonie” (sorry, Wajdo) a potem śniły mi się rozstrzeliwane kangury i te tumany czerwonego pyłu…

    ‚Doc’ Tydon: All the little devils are proud of hell.

    John Grant: Do you mean you don’t think the ‚Yabba is the greatest little place on Earth?

    ‚Doc’ Tydon: Could be worse.

    John Grant: How?

    ‚Doc’ Tydon: [drinking] Supply of beer could run out.

    I końcowa kwestia:
    – Fajne wakacje miałeś?
    – The best 😎

    Amerykanie dostrzegli przede wszystkim „Male Full Frontal Nudity” 😉

  436. @Żorż Ponimirski, (21 października o godz. 11:39) szanuję Twoje zdanie, ale się z nim nie zgadzam. Nie czuję się też niewolnikiem Natury, choć jej podlegam. Staram się pełnymi garściami, na ile jest to możliwe, korzystać z dorobku Kultury.
    Z dorobku Kultury korzystali Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata, nie poddając się dyktatowi Natury. To oni ocalili honor Człowieka.

  437. mohikanin przedostatni
    21 października o godz. 11:31
    Niestety. Oddzial protezowania musi byc zniszczony. Powod jest prosty. Oddzial zada protezowania wszystkich bez wyjatku i bezkompromisowo. Zgodzilbym sie na utrzymanie nowej formy oddzialu protezowania tylko dla zainteresowanych protezami.

    Czlowiek bez nogi/reki nie ma przymusu zakladania protezy. Jak chce moze jezdzic na wozku. Oczywiscie moze rowniez startowac na Olimpiadzie na kevlarowyvh protezach biegac. Bez przymusu.

    Nowy oddzial protezowania musi zrezygnowac z przymusu. Tylko tyle i az tyle.

    seleuk

  438. @seleuk(os), (21 października o godz. 11:50) a jak go zniszczysz? Zbombardujesz? Czy wystarczy, jak to pisałeś, trzymać biskupów za jaja? Myślisz, że „lud boży” Ci na to pozwoli? Bardziej bym się martwił o Twoje klejnoty, gdyby doszło do rzeczonego ściskania.

  439. @mohikanin przedostatni
    21 października o godz. 11:44

    Mnie najbardziej fascynuje właśnie okolica powyżej koła podbiegunowego.
    Gdy przez 3 tygodnie zaznajesz ciągłego dnia, zaczynasz żyć jakby w innej rzeczywistości. Planowałem kiedyś przeżyć tam parę zimowych tygodni, nie widząc z kolei słońca zupełnie, ale dotąd są to (z powodów prywatnych) plany trudne do ziszczenia, choć nie niemożliwe.

  440. mohikanin przedostatni
    21 października o godz. 11:44
    Ja tez bardzo tutaj lubie i tutejszych. Jezeli gdzies na swiecie sa dobre miejsca do zycia to tutaj jest takie miejce. Trzeba oczywiscie znalezc tez miejsce do zycia spol. nie tylko krajobraz albo wygoda.

    Ja w tym wieku co jestem, zaczynam coraz czesciej myslec o odejsciu. Rozmawialem o tym ostatnio z moimi dziecmi, jak byli na wakacjach u mnie. Dobrze jedlismy i pilismy w mojej prywatnej Vallhall na pieterku. Ustalilem z moimi dziecmi ze zostane pochowany jak sternik okretu dlugiego. Troche w innej formi ale… Inaczej nic po mnie nie dostana. Takie alternatywne pochowki sa tutaj czesto. Dobrze sie przy tym usmialismy, jak opowiadalismy sobie co bede robil jak mnie Tor przyjmie do swoje halli.

    seleuk(os)

  441. @Tobermory, (21 października o godz. 11:58) ciągle nie tracę nadziei, że tam dotrę. Też już, już jechałem i nie dojechałem. Samo życie. Wygląda, niestety, na to, że jeżeli pojadę, pojedziemy, to ze zorganizowaną wycieczką. A marzyła się nam prywatna wyprawa. Znajomi byli w czerwcu, ale mieliśmy inne zobowiązania.

  442. @seleuk(os), (21 października o godz. 12:01) rozważałem osiedlenie się w Norwegii na początku lat 90. Miałem propozycje pracy w swoim zawodzie. Niestety, druga połowa jest kompletnym antytalentem językowym. To przesądziło sprawę. Nikt też wtedy nie przewidział „dobrej zmiany”.

  443. mohikanin przedostatni
    21 października o godz. 11:55

    Ja mam taka idee, jak to zrobic. Wynika z moich doswiadczen korporacyjnych. Wlasciwie wszystkie moje wpisy o tym tutaj byly. Ja dlatego tez ten blog obserwowalem, dlugi czas. To co nazwalem atmosfera. Czytam wszystkie wpisy tutaj, o religii. Tak jak bym czytal manuale Oracle czy Cisco. Co te manuale maja wspolnego z Oracle czy Cisco?

    To nie jest pytanie jak zastapic jeden manual drugim. To jest pytanie jak zlikwidowac korporacje Facit albo Kodak. Dosc proste w wypadku Katolickiej, bo jest prymitywna na obszarach prymitywu, produkt jest prymitywny.

    Niestety, wymaga zmiany sposobu myslenia. Z manuali, na kreacje rzeczywistosci. Kreacje. Jak sie kreuje (ufizycznia) cos nieistniejacego, przeczytaj wpis (chyba jobrave) jak szukal rolnika. To jest kwintesencja kreovania np produktu iPad.

    Niestety wymaga to innego myslenia. Tego szukam na blogu, tu. Ze skutkiem ???

    pozdrawiam seleukos

  444. Tobermory
    21 października o godz. 11:58
    Doznałem tego przed wielu laty. Wschód tuż po północy. A o 23-ciej spotkanie ze stadem łosi na szosie („skąd te konie tutaj o tej porze do cho…..?”).
    Z podobną myślą o zimie tam igram od lat…
    PS. Miałem szczęście bo przed zapuszczeniem się „w dzicz” tankowałem w ostatniej chwili przed zamknięciem na ostatniej stacji benzynowej…

  445. Tobermory
    21 października o godz. 11:58
    na pewno znasz to miejsce i uczucia z literatury, ale polecam Ci książki Ilony Wiśniewskiej(niedawno wydane) BIAŁE (…) i HEN (…).
    Po przeczytaniu obu też miałabym ochotę spróbować i zimy, i lata.
    Może sie tams potkamy…

  446. Pytanie naiwne
    Pytanie o kreację komórki biologicznej utknęło w martwym punkcie, bowiem a Biblii nic nie ma na temat stworzenia jednokomórkowców, a przecież stanowią one olbrzymią większość organizmów i materii organicznej na Ziemi. Większość masy żywych organizmów na Ziemi, to jednokomórkowce, a w Biblii ani słowa o ich stworzeniu. A to one są podstawą życia.

    Dołączę do tego pytanie – kto stworzył komputery.
    Nie ma jednego wynalazcy. Komputery same się coraz to wynajdują, komputery rozwijają się, ewoluują w tempie zaskakującym. Dzisiaj wygrywają w szachy z człowiekiem, sterują robotami z dokładnością i szybkością niedostępną osobnikom gatunku homo, a pamięć ich (połączonych w zespoły) przewyższa pojemnością i dostępnością operacyjną miliony razy pamięć człowieka. Nagle okazało się że żyjemy w chmurze (sieci) pamięci globalnej, która uzależniła już setki milionów ludzi jeśli chodzi o wymianę informacji.
    Kto jest stwórcą komputerów? Przecież same się nie zbudowały.
    Pzdr, TJ

  447. Konstancja
    20 października o godz. 21:56

    Obejrzałem. Potworność.

    Pierwsza potworność – to cierpienie płodu i narodzonego dziecka oraz trauma rodziców, który musieli przejść przez wymuszone na nich donoszenie zdeformowanego płodu, oraz poród i mękę asystowania w agonii dziecka pełnej niewypowiadalnego cierpienia. Dlatego, bo cyniczni bandyci niemoralności swoje prawa do spotworniałego sumienia stawiają ponad prawem rodziców do podjęcia trudnej decyzji. I to swoje prawo wymuszają na innych.

    Druga potworność – niejaka Godek Kaja: arogancka, napastiwa, nieustannie uciekająca od niewygodnych pytań, powtarzająca skłamaną mantrę pozornej istoty rzeczy: mordowania dzieci, przerywająca nieustannie wypowiedź Wandzie Nowickiej, atakująca pomówieniami dziennikarza i stację telewizyjną, atakująca tych rodziców, który o traumie mówili, pomawiająca ich i stację o manipulację i głosznie wolności do mordowania dzieci, pełna krajnie podłego cynizmu i pomiatania godnością tych ludzi, pomiatania faktami i prawdą o tym zdarzeniu i o mnóstwie podobnych zdarzeń.
    Tak działa katolicyzm, tak się objawia robota szatana, którego w głowie mają ci wzorowi katolicy.

    To takie charakterystyczne: gdy kler i „obrońcy życia” robią publicze wystawy pokazujące abortowane płody – to jest działanie święte, słuszne, „pokazujące prawdę”. Gdy im ktoś pokaże prawdę bez cudzysłowia – skutki tego, co bandyckim wymuszaniem wytwarzają te niemoralne potwory, to dostają wścieklicy na obraz tej prawdy o bluzgają pianą pomówień, potępień, przekleństw.
    Jest to ścisły obraz działania szatana, który przedstawiają egzorcyści katolickiego kościoła, poczynając od watykańskiego speca – Amortha, po diecezjalnych egzorcystów opisujących działanie szatana w człowieku.
    Jest to ścisły obraz głębokiego skrzywienia psychicznego, zdeformowanej i spotworniałej, zamordystycznej, kapolickiej niemoralności.

    Jakież odwrócenie ról: można by oczekiwać, że młoda kobieta będzie w tej „dyskusji” kimś na kształt anioła, a „stara baba” (ktoś na kształt kurwy w oczach tych świętych „obrońców życia”) – Wand Nowicka, będzie robić za szanata. Tymczasem było dokładnie odwrotnie: Nowicka była i mówiła jak człowiek, jak osoba wrażliwa, a Godek gadała językiem szatańskiego spotwornienia.

    I jeszcze jedna, ważna, uwaga: Nowicka powiedziała, że kobiety „wyjeżdżają” za granicę, by móc dokonać aborcji, bo w Polsce im nie wolno mimo, że aborcja jest w określonej (przedstawionej w programie) sytuacji legalna.
    Otóż Nowicka się myli. Kobiety nie „wyjeżdżają”. One – dosłownie – uciekają ! Uciekają z kraju, w którym zarówno prawo jak i szantaż zamordystów „obrony życia”, są dla nich jak prześladowcy, jak bandyci. te ucieczki są często ucieczkami ratującymi życie. Muszą uciec przed nieluzkim prawem, muszą uciec przed spotworniałymi katolikami. Muszą uciec z Polski, żeby przeżyć.
    Taki jest faktyczny i moralny wymiar sprawy i taki jest wymiar nieludzkiego życia w katolickim państwie. Taki jest przeciwkobiecy i przeciwludzki katolicki terror.

  448. @anumliku niepotrzebnie się unosisz i wznosisz jednocześnie.
    Swój tekst o Twojej niekonsekwencji zacząłem pisać… kontynuowałem tę żmudną robotę… jak również ukończyłem na chwałę Bożą, nie znając jeszcze treści twego postu o stercie słowników i innych bibuł metodycznych.
    By może gdybym znał jego treść, inaczej pobiegłaby moja myśl ,a tym samym Twym oczom anumliku inny ukazałby się efekt końcowy procesu poznawczo -opisowego mojego autorstwa.

    A swoją droga anumliku zaczynasz wcielać się w rolę pombocka, ktory swego czasu nieustannie wytykał mi wpadki składniowo-fleksyjno-logiczne.

    Ale ja się nie dałem wpuścić w maliny i robiłem, robię i robił będę swoje.

    Tylko, że pombocek przynajmniej pokazywał palcyma, a Ty anumliku ograniczasz się eufemizmów w rodzaju „bełkot”.

    Napisz konkretnie „co” – uniknę uwag w przyszłości.

  449. Aateista
    21 października o godz. 13:23

    Umiłowany w panu Urbanu, udający kiedyś ateistę, będący na początku i od razu na końcu drogi poznania duży dzieciaku, ja Cię podam do sprawy za wmawianie pombockowi nieustanności, „ktory swego czasu nieustannie wytykał mi wpadki składniowo-fleksyjno-logiczne”.

    Z dwóch wypadków zrobiłeś „nieustanność” – to czysty magiel, gdzie jedna pani drugiej pani z dwóch wypowiedzi dwóch koleżanek robi „większość ludzi na świecie”. Ale że palcyma, to masz rację. Teraz Ci ze złości też pokażę:

    „Tylko, że pombocek przynajmniej pokazywał palcyma

    Popełniasz bardzo powszechny – również na blogu – błąd, dając przecinek w konstrukcji „tylko, że”. W wyrażeniach spójnikowych – „zwłaszcza że”, „mimo że”, „chyba że”, „tylko że”, „tyle że” i in. – które są całością, a „że” pełni w nich rolę partykuły, nie spójnika, przecinka przed „że” się NIE STAWIA. Widzę, oczywiście, wszystkie językowe kiksy na blogu intelektuałów, tylko nic nie mówię. A do Ciebie, psia Twoja mać, mówię, bo Ty mówisz. Gdybyś nie mówił, to bym, psia moja mać, nie mówił. Niech będzie pochwalona Maryja Magdalena Zawsze Dziewica.

  450. Przynajmniej jeden czyta moje posty i traktuje je tak jak na nie zasługują,
    czyli bardzo poważnie i merytorycznie pochyla się nad ich zawartością.

    A jakby co pombocku to polecam się na przyszłość.

    Prawdziwa cnota krytyk się nie boi – jak mawia moja bardzo dobra znajoma.

  451. @seleuk(os), (21 października o godz. 12:14 ) człowieku, gdybym mógł, to zagoniłbym wszystkich sukienkowych do pracy w charakterze salowych w szpitalach, do fedrowania pod ziemią i innych, równie pożytecznych prac. Za pensję minimalną z obowiązkiem oddawania 3/4 na utrzymanie dzieci specjalnej troski.
    Jak popuszczę wodze fantazji, to dochodzę dalej, dużo dalej.
    Upuszczam trochę żółci ze spuchniętej wątroby. I tyle z tego pożytku.
    A tu czynu trzeba.
    Na początek należałoby zerwać konkordat, potraktować wszystkie kościoły na prawach stowarzyszeń.
    Tylko kto to zrobi? Każda zmiana wymaga wykonawców. Przecież ta garstka ateistów, jaka jest w Polsce, nie zrobi tego. Widziałeś czym się skończyło wielkie zadęcie Palikota i Hartmana?
    Solidarność nie zmieniłaby ustroju w Polsce bez pomocy PZPR. Ateiści nie wymuszą zmian światopoglądowych, bez pomocy „katolików otwartych”. Hurtowe obrażanie i zrażanie wszystkich ludzi religijnych to strzelanie sobie w kolano. Trzeba ich pozyskać.
    „Od zawsze” imponują mi Czesi. Powinniśmy się od nich uczyć pragmatyzmu.
    Pamiętam swoje ogromne zdziwienie w Bernie, kiedy pokazywano mi miejsca, w których wydawano narkomanom narkotyki. Pragmatyzm. Bez zero – jedynkowego zadęcia. „Mądrość etapu”.
    Zamiast sarmackiego wywijania kłonicą, potrzebna jest nam mądrość i wyrafinowanie wschodnich sztuki walki. Musimy przestać się brzydzić kompromisem.

  452. A teraz post w kierunku starego blogowego druha…

    Wielce czcigodny i o gołębim sercu @Tanaka ogląda potworności. Nie zazdroszczę mu.
    Ale to chyba wszystko kwestia estetycznego smaku i może czegoś więcej.

    Na przykład zdefiniowania terminu rodzina i wielu rzeczy powiązanych z tym pojęciem i jego empirycznym desygnatem. Jak również wielu kontekstów w których współczesna „rodzina ” występuje.
    Parę pytań.
    Co to jest rodzina?
    Jakimi kryteriami wyznacza sobie cele w życiu?
    Jak postrzega swoje miejsce we współczesnym świecie?
    Jak sytuują siebie, swoją rodzinę, swój związek dwóch osób wobec tradycyjnej polskiej rodziny?
    Jak postrzegają swoją przyszłość, swoją zdolność prokreacyjną na przykład?

    I teraz niespodzianki nie będzie.
    Przytoczę jak na problemy współczesnej rodziny, wyzwania jakie sobie stawia współczesna podstawowa komórka społeczna spogląda Szczepan Twardoch. Pisarz o śląskich korzeniach:

    – Bo to przecież są martwi ludzie. Wydrążeni, skorupki takie z chińskiego plastiku. Te wszystkie wypindrzone dupki podobne do siebie, jakby je w jednej fabryce robili, Warszawa, Kraków czy Poznań, korporacja, mieszkanko na strzeżonym osiedlu, pierdolony kotek i jego kuweta, bo na dzieci jeszcze ”się nie zdecydowały”, wydaje im się, że o wszystkim decydują, takie pewne siebie, samorealizacja, samodoskonalenie i inwestowanie w siebie, a do tego ci ich, kurwa, ”partnerzy”, bo to przecież nie chodzi o żaden romans, tylko właśnie ”partnerzy”, wykastrowane toto zupełnie, bo się baby własnej boją nawet bardziej niż szefa w robocie – czy oni w ogóle sypiają ze sobą?
    Jak można sypiać z kimś, z kim zasady pożycia negocjuje się jak kontrakt? W tym jest tyle seksu co w umowie o dzieło. Jakby to spółka była, nie coś, co się dzieje między dwojgiem ludzi w łóżku i potem przy stole, i w życiu w ogóle. Przecież nawet licealne ”mój chłopak” czy ”moja dziewczyna” albo seryjny i niedokonany ”narzeczony” jest lepszy od tego pierdolonego ”partnera” czy ”partnerki” rodem z kodeksu handlowego. I potem czarna rozpacz, jak te biedne laski patrzą nagle w lustro po czterdziestce, partner poszedł w cholerę razem z ich młodością, kotek zdechł, tylko kuweta zasrana została i nagle – przepraszam – gdzie się podziało nasze życie?

  453. mohikanin przedostatni
    21 października o godz. 14:13
    Ja chetnie odpowiem na twoj wpis, ale nie teraz. Nawal obowiazkow zmusza mnie do odejscia od komputerow. Oprocz kreowonia, sa jeszcze potykania o poprzednie kreacje innych, co jest zreszta zgodne z trescia blogu, ale w innym kontekscie. Do blogowania powroce najszybciej jak mozna.

    Odpowiedz na Twoje watpliwosci Palikot/Hartman i pare innych wymaga zreszta namyslu i lepszych formulowan niz w tym okienku.

    pozdrawiam seleuk

  454. mohikanin przedostatni
    21 października o godz. 11:05

    „Jak mówi znany holenderski psychiatra, Gerard J. M. van den Aardweg: „Pokora jest warunkiem uzyskania dojrzałości duchowej oraz psychicznej”

    Ojej, doprawdy?

    Zajrzyjmy do Wikipedii:
    Gerard van den Aardwerg
    ur. 1936) – holenderski psycholog i psychoterapeuta, wykładał w Europie, USA i Brazylii, autor m.in. licznych publikacji na temat homoseksualizmu, który według autora jest chorobą wyleczalną za pomocą terapii konwersyjnej, badacz parapsychologii katolickiej związanej z wizytami i objawieniami osób zmarłych, autor wielu publikacji przeciw aborcji.

    Powiedz mi kto jest twoim autorytetem, a powiem ci, kim jesteś.

  455. Tanaka
    21 października o godz. 13:09
    nie wiem, kiedy oglądałeś ten program, ale ja pisałam o tym na gorąco, tuz po jego emisji, więc mnie zatkało.
    Dziś opowiadałam koleżankom w pracy to, co usłyszałam i…nie chciały mi uwierzyć…przesłałam im linka do tej audycji. Uwierzyły.

    To jest tak podłe, ze słów brak; pani Godek chciałaby swoim językiem- morderstwo, dzieci, manipulacja, ile zapłaciliście za ten wywiad?; straszeniem sądem za jej wypowiedzi pod adresem zarówno p. Nowickiej jak i prowadzącego, a przede wszystkim swoją postawą,
    nieokazującą żadnego zrozumienia dla dramatu tej rodziny, zwalaniem problemu na in vitro i diabli jeszcze co usprawiedliwić swoje (?) słowa.

    Pamiętam w latach 90., gdy toczyła sie dyskusja o zmianie tej ustawy, wciąż w tv występowała Pani nazwana Jajakolekarz, czyli p. Buba.
    Język jej wypowiedzi podobny, choć nie aż tak upodlający kobiety słowami, których wczoraj używała p. Godek.

    Tak, młode kobiety maja podstawy żeby uciec z tego katolibanu, w którym kobieta jest potraktowana jako chodzący inkubator.
    Chciałoby sie ogłosić przekazanie np. p. Dzierżawskiemu własnego „inkubatora”, niech spróbuje czuć to wszystko, co kobiety w dzisiejszej Polsce czują będąc w ciąży. W programie Czarno na Białym, we wcześniejszej części wyjaśniono, jak w Polsce przestrzega sie praw kobiet, przede wszystkim tych praw, związanych z macierzyństwem.
    KK mówi o okresie”błogosławionym”; dla wielu kobiet może być przeklętym.

  456. Aateista
    21 października o godz. 14:13
    ….Prawdziwa cnota krytyk się nie boi – jak mawia moja bardzo dobra znajoma.”
    a ta Twoja znajoma podała Ci źródło tego powiedzenia, czy jego autorstwo przypisała sobie?

  457. Tanaka .
    Ogólnie się zgadzam, może mniej emocjonalnie. Mam tylko uwagę – nie ma Boga a jest Szatan? Mówicie tym samym językiem!

  458. Obejrzałem to dziś.

    Powrócę do mojego wstępniaka: „Kobieta wstaje z kolan…” Przywołałem tam inny program, w którym wystąpił prof. Wiesław Dębski, oraz sojusznik tej Godek – szef Iuris Ordo, o nazwisku bodaj – Kwaśniewski.
    Identyczna sytuacja: szczekajacy, pomawiający, kłamiący, agresywny „obrońca życia”, i realny obrońca życia, kobiet, ich godności, prawa, rozumu, empatii – profesor.
    Profesor powiedział do tego troglodyty katolickiego: mam propozycję – proszę znaleźć rodziców zastepczych dla ciężko uczkodzonych dzieci, ja znajdę kobiety, które, mimo wszystko, wiedząc, że czekają na te dzieci kochający rodzice zastępczy, urodzą.
    Oczywiście, propozycja nie została podjęta. Nigdy katoliccy zamordyści takich propozycji nie podejmują, chyba, że w ścisle nikłych, bez znaczenia dla ogółu, pojedyńczych przypadkach, a i to pewnie ograniczonych do najbliższego kręgu rodziny. Chociaż w to należy silnie wątpić. Wszak profesor Dębski powiedział to, co zna z własnej praktyki lekarskiej i wielu swoich kolegów lekarzy: jak przychodzi do sytuacji „sprawdzam”, to i w rodzinie biskupa od razu im się zmieniają poglądy.

    Myślę, że nazwałem to trafnie. To co się dzieje, to konflikt ZŁYCH z niezłymi.

  459. Tejot,
    No nie, komputery miały stwórców, znamy ich nazwiska, może nie wszystkich, bo część mogła pozostać anonimowa. A komputery jak sie jeszcze bardziej rozwiną też będą miały swoje księgi święte jak u Lema.

  460. Stachu39
    21 października o godz. 14:45

    Stachu, a czytasz uważnie?
    Nie mówimy tym samym językiem, ja natomiast zobowiązuję tych niemoralnych drani, by używali własnego języka konsekwentnie: skoro są egzorcyści, bo w ludziach siedzi szatan, to właśnie w tych agresywnych, moralnie zdegenerowanych, zamordystycznch „obrońcach życia siedzi szatan.

    Mówienie językiem nieemocjonalnym jest mówieniem, co do zasady, językiem nieadekwatnym. Gdy kto na kogoś pluje, przestańmy mówić: „bardzo uprzejmie dziękuję za wypowiedź”.
    Mamy do czynienia z wojną kultur i z wojną cywilizacji.
    Językiem nieemocjonalnym należy mówić w ściśle określonych sytuacjach, np, gdy sie powołujemy na ściśle naukowe dane. Na dane takie powołuje się profesor Szamatowicz, czy profesor Dębsi, natomiast na fa łałszywe dane powołuje sie lek. med. Hoser Henryk, abp.dr , czy Franciszek de Berrier – ksiądz prof, czy też też Oko Dariusz ksiądz dr hab. Sfalsyfikowanymi przez siebie i swoich kolegów w klerze katolickim oraz wśród prawidłowych katolików posłygują sie do uzasaniania uroszczonych, kłamliwych tez, bezczelnych żądań i takich potępień.

  461. @Tejot
    My tu sobie, na blogu, wymieniamy uwagi na temat Macierewicza Antoniego, ostatnio ministra od obrony, pełniącego w swym dotychczasowym życiu także inne stanowiska z bezpieczeństwem państwa związane, które to stanowiska – jak pokazuje dokładana analiza – bezpieczeństwo Polski narażało (i naraża) na szwank, a tu, nagle, przyjaciel pro-Putinowskiej kamaryli w Polsce i w USA, zostaje Patriotą Roku 2016, z nadania jury, któremu przewodniczył Andrzej Nowak, profesor Uniwersytetu Jagielońskiego, historyk, specjalizujący się w historii najnowszej ze szczególnym uwzględnieniem historii naszych stosunków z ZSRR oraz obecną Rosją, także Putinowską. O tempora, o mores! – można by powiedzieć. Dodam krócej – o q…rwa!.
    ‚http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/antoni-macierewicz-patriota-roku-2016,685761.html

  462. Tanaka 21 października o godz. 14:56

    Mamy do czynienia z wojną kultur i z wojną cywilizacji.

    TAK.

  463. Na marginesie
    21 października o godz. 14:30

    Powiedz mi kto jest twoim autorytetem, a powiem ci, kim jesteś.
    Hihi.

  464. @konstancja
    21 października o godz. 12:29

    Dzięki za literackie sugestie, rozejrzę się za tą autorką.
    Posłuchałem nawet owej Mari Boine

    https://www.youtube.com/watch?v=aYevBLUtuLc

    a także tradycyjnego lapońskiego folku, który jako żywo kojarzy mi się z muzyką indiańską.

    Wczorajszy horror, o którym wspomina Tanaka, obejrzałem również, choć z wielkim trudem.
    Przerażająca jest ta Kaja Godek.
    Odniosłem wrażenie jakiejś hiperaktywności, którą blokuje takim historiom, jak ta opowiedziana przez rodziców skrzywdzonych przez Chazana, dostęp do własnych uczuć wyższych, bo chyba nie jest ich pozbawiona.
    Wiem, że ma dziecko z syndromem Downa i zdaje mi się, że związane z tym problemy sublimuje w histeryczną walkę z „mordowaniem dzieci”, do którego jakoby agituje „lewica”. Nie przebierając w środkach dopuszcza się nawet insynuacji, że protesty polskich kobiet to inicjatywa „organizacji lewackich” za pieniądze firm produkujących „sprzęt aborcyjny”.

  465. @Żorż Ponimirski 21 października o godz. 15:06

    „Mohikanin przedostatni” nie zawiódł moich oczekiwań 🙂
    Pomijając nieistotne pogaduszki (bonding strategy!) i przymilanie się tu i ówdzie,
    jedyna istotna treść jaką ma do przekazania streszcza się w jednym zdaniu:
    WSZELKIMI SPOSOBAMI CHRONIĆ KAKA!

    Wszelkim sposobami – przymilaniem, zastraszaniem, manipulacją, pseudoerudycją
    wypaczaniem cudzych intencji – i oczywiście przywoływaniem „autorytetów”.
    Bez autorytetów nie ma religianctwa. Poobserwuj 😉

  466. @Namarginesko, czuje to. 😉

  467. Odniosłem wrażenie, że Kaja Godek swoją aktywnością polityczną cały czas werbalnie i publicznie utwierdza się w słuszności decyzji urodzenia dziecka, które będzie cierpiało. Bo złudzeniem jest, że dzieci z syndromem Downa to takie miłe, przylepne misiaczki bez większych problemów zdrowotnych, za to z szansami na występ w serialu TV.
    W zależności od stopnia aberracji chromosomowej miewają obok stałych cech jak upośledzenie umysłowe i niedobór odporności także ciężkie wady serca i inne problemy somatyczne.
    Decyzja o świadomym urodzeniu takiego dziecka obejmuje także odpowiedzialność za jego los i późniejsze życie, na ogół krótsze niż u zdrowych, ale jednak z perspektywami przeżycia rodziców.

  468. Konstancjo
    Jak mniemam masz tylko dobre zdanie, co do konduity moich znajomych.
    Musisz bowiem wiedzieć Konstancjo, że ta akurat kobieta mego serca, wie że był nim katolicki pasterz.
    I wie również, że ludzie tylko tego pokroju mogą być autorami tej rangi słów.

    Czego za nic w świecie nie może sobie przyswoić @Tanaka, na przykład.

  469. „katolicki pasterz” – to zawłaszczanie języka? Musi co.
    Bo od razu (dyskursywnie) definiuje przynależność do „stada”.

  470. Tobermory 21 października o godz. 15:45

    Co do dzieci z zespołem Downa – pisopaci twierdzili, że większość aborcji uszkodzonych płodów w Polsce dotyczy właśnie zespół Downa, który – jak twierdzili – jest w zasadzie lekkim schorzeniem (akurat!). Portal Na temat próbował dotrzeć do danych – i okazało się, że danych nie ma! To znaczy w Polsce nie prowadzi się ewidencji rodzaju schorzeń, które były przyczyną aborcji. Dane o Downie wzięto z sufitu – czyli wyssano z pisiego palca.

  471. @Namarginesko, a gdyby tak napuścić WWF na tych katolickich pastuszków, że strzygą owce w uwłaczających warunkach. Hihi.

  472. Na marginesie
    21 października o godz. 16:10

    Heh, no różne już nazwy tworzono, ale PiSopatów jeszcze nie było. 😉

  473. Tobermory
    21 października o godz. 15:16

    Ta jej hiperaktywność w agresji, pomawianiu i obrażaniu innych ma swoje głębokie, oraz staranne zabetonowane, powody psychologiczne.
    Skoro ma dziecko z zespołem Downa, jest niemal pewne, że w trakcie ciąży – gdy dowiedziała się o stanie płodu, lub po porodzie, miała poważne, wewnętrze przeżycia, sięgające mrokow jej psychyki. Jeśli nie jest osobą psychopatyczną, przeżywała głębokie dylematy związane z ciążą i urodzeniem poważnie upośledzonego dziecka, może rozważała aborcję, a z pewnością miała okresy traumatyczne.
    Wyparła to jednak ze świadomości, zabetonowała w głębi siebie, ale nic nie daje się tam utrzymać ani na stałe, ani bez kosztów i objawów. Ta jej hiepraktywność, ataki, złorzeczenia, pomówienia są manifestacją jej wewntrznego, mrocznego, pokrzywienia. Osoba o jasnej, zdrowej psychice musiałaby z całą głębią pojąć koszmar rodziców mówiących przed kamerą i tragedii przymusowego urodzenia i nieodwołalnego konania ich dziecka w męce, na ich oczach. Miała by też empatię dla samego dziecka i jego męki. Godek Kaja ani mrugnięciem nie ujawniła, że cokolwiek z tego pojęła i cokolwiek z tego przeżyła. Ją to odrzuciło i wywołało agresję – ponieważ musiał tej dramatyczny obraz wywołać wspomnienie o jej własnych, mrocznych, przeżyciach.
    Dramatycze i koszmane jest jednak to, że zachowuje się w konsekwencji potwornie cynicznie, w typie zimnego psychopaty, gardząc cudzym życiem i cierpieniem, cudzymi prawami ważniejszymi od jej praw i w jej prawa w niczym nie ingerującymi.

  474. Żorż Ponimirski 21 października o godz. 16:15
    Odżegnuję się od autorstwa w interesie elementarnej uczciwości 🙂
    Podchwyciłam. Niektóre rzeczy chłonę jak gąbka…

    Żorż Ponimirski 21 października o godz. 16:13
    😀

  475. @Tanaka
    21 października o godz. 16:20

    Tak właśnie to odebrałem i uważam, że czyni ją to kobietą niebezpieczną jako polityk.

  476. @Tobermory 21 października o godz. 16:26

    Ja bym zapytała o źródła finansowania tej, ehem, organizacji. I podobnych.
    To znaczy jaja smrodek itp.

  477. Chazan zwany profesorem mistrz absurdu.
    Profesor Bogdan Chazan odkrywa przed światem nowe obszary medycyny. Właśnie stwierdził, że osoby o lewicowych poglądach częściej mają problemy z zajściem w ciążę. A wytłumaczenie jest jeszcze bardziej absurdalne niż sama teza. Dzieje się tak, bo „przesadnie dbają o szczupłą sylwetkę”.

  478. Kaja Godek jest godną następczynią takich pań jak Halina Nowina – Konopczyna, posłanka która zasłynęła z wypowiedzi, że nie można decyzji w sprawach aborcji oddać w ręce przypadkowego społeczeństwa. Czy marszałkini Senatu Alicja Grześkowiak, nazywana też matką boską senacką. Ta z kolei zasłynęła z powiedzenia, że nie interesuje jej co czuje kobieta. Interesuje ją przestrzeganie prawa.

  479. @Aateista, (21 października o godz. 14:17) może jednak najpierw obejrzysz a potem zaczniesz wyśmiewać?
    Wczorajsze programy w TVN 24 o 20:30 i o 21:00. Wolę wierzyć, że nie widziałeś i wyśmiewasz „dla zasady”. W głowie mi się nie mieści, że mógłbyś widzieć i kpić.

  480. @mohikanin przedostatni 21 października o godz. 17:11

    Bzdura – bo nie sposób porównywać tych trzech pań.
    Naturalnie pod względem absurdalności ich wypowiedzi.
    Poza tym słowa wyrwane z kontekstu – mają dokładnie taką samą wartość
    jak ględzenie „znanego holenderskiego psychiatry”, Gerarda J. M. van den Aardweg o pokorze.

  481. @ Na marginesie
    Mam nieodparte wrażenie, że trochę się Pani zaperza w tej relacji z @mohikaninem. Może niepotrzebnie?
    Pozdrawiam
    JK

  482. ” anumlik
    21 października o godz. 15:01
    @Tejot
    My tu sobie, na blogu, wymieniamy uwagi na temat Macierewicza Antoniego,

    Mój komentarz
    Jak wyczytałem w programie uroczystych obchodów „Dnia patrioty”, podczas których Macierewicz otrzyma tytuł „Patrioty roku 2016” wygłoszone będą patriotyczne wystąpienia o tytułach mówiących same za siebie, jak:

    „Kalanie polskości i wiary w teatrze”, „Repolonizacja Polski”, „Antykultura w natarciu”

    ze szczególnie intencjonalnie zatytułowanym referatem posła „Świat w rękach banksterów”, tego samego, który był głównym ekonomistą SKOKów i który w związku z tym współpracował z innym nadzorcą tych banków (dzisiaj kilkanaście z nich, nie, więcej jak dwadzieścia, jest w stanie głębokich strat, straty kilkumiliardowe, nie w kij dmuchał, pokryte będą przez państwo, czyli przez podatnika), który wziął dołożył się i założył z rodziną i kolegami prywatną spółkę w Luksemburgu, w której zgromadzony jest całkowicie prywatny kapitał, który jest szacowany na ponad 100 mln zł oraz który przez udział w powiązaniach pośrednio przykładał się do umów ze SKOKami, umów outsorcingowych na odpłaty od SKOKów za wszystko – za wynajem, za wykonanie różnych prac, usług, itd., które to umowy otworzyły szeroką zlewnię kapitalików tworzących szeroki strumień zasilający konta właścicieli. I ten facet wygłasza referat o świecie w ręku banksterów. Tupet, czy bezczelność?
    Pzdr, TJ

  483. Proponuję, żeby jednak nie analizować cech osobowości i życia wewnętrznego p. Kaji Godek. Ona ma swoje racje, być może błędne, ale ma prawo je wyrażać, może się nie podobać sposób ich wyrażania – można nie słuchać.Tanaka pisze wcześniej ,że emocje są potrzebne, ona też je wyraża. Szanujmy przeciwnika. Uważam, że niezniżanie sie do pewnych poziomów- ataków ad personam- daje ,przynajmniej mnie ,pewien komfort psychiczny, czuję się szlachetniejszy, a to przyjemne .
    Aateista. Nie wiem skąd ta cytata z Twardocha. Słowo partner zastąpiło konkubina czy konkubenta, brzmiały one jak z kroniki policyjnej. Partner jest bardziej neutralny. Czasy się zmieniają , dziewictwo nie jest cenione i bardzo często przed ślubem młodzi oficjalnie mieszkają razem, a potem nie mają na wesele, nie mają mieszkania, poznali sie już wystarczająco, żeby stwierdzić,że się do siebie nie nadają. Za moich młodzieńczych lat wesele nie było obowiązkowe, gdyby było i dorwałbym do tego pannę ze wsi ,byłbym do dzisiaj kawalerem. Oczywiście związek partnerski, tak samo jak małżeństwo , jest pewnym układem biznesowym, który łatwiej rozwiązać.

  484. W sprawie spotkania w TV dwóch osób: Wandy Nowickiej i Godek Kai, wobec wywiadu z rodzicami koszmarnie zdeformowanego dziecka, do którego urodzenia zmuszona została matka ( a psychicznie – oboje rodzice i pewnie szerszy krąg rodziny), a dziecko zostało zmuszone do wielodniowej agonii w męce – dla luksusu spotworniałych moralnie katolickich sumień wymuszaczy donoszenia ciąży do porodu, jest jeszcze jeden, zuełnie fundamentany aspekt:
    To bozia tak zdeformował ten płód. Nie rodzice, nie żaden medyk. Bozia. Tak to załatwił. Dla katolików nic nie dzieje się bez przyczyny wyższej, wszystko dzieje się z woli i za przyzwoleniem bozi, nic nie dzieje sie „samo z siebie”. Żadnego wpływu i udziału w tej tragedii nie mieli ludzie nie miała kobieta w ciąży – matka. Za całość odpowiada bozia.
    O tym należy głośno i stanowczo mówić. Oczywiście, prawidlowi katolicy, wyznawcy i zawzieci religianci zapierają się rękoma i nogami – nie chcą o tym mówić, co sami wyznają. Nie chcą tego słyszeć od innych, co w innych usiłują wcisnąć. Wierzgają, kręcą,wyłgują się.

    Tak działa prawidłowy katolik i jego bozia.

  485. @Jacek Kowalczyk 21 października o godz. 17:47

    Zaperzam? Nie. Po prostu wzbudza moją ciekawość. Przyznam, że mnie interesują głoszone przez mohikanina poglądy – również dlatego, że nie on jeden głosi je z uporem godnym (chyba) lepszej sprawy. To jest taki internetowy trend, a przy tym mohikanin wyraźnie próbuje kogoś pouczać i coś organizować, powołując się przy tym na niewiarygodnie reakcyjne „autorytety”.

    Osobliwa kombinacja i na swój sposób fascynująca, bo komu mogłoby na tym zależeć? No komu, no komu? Interesuje mnie to nadzwyczaj. Ale postaram się powściągnąć te zapędy.

    Pozdrawiam również.

  486. Słów kilka o Szwajcarskim „rozsądku”.
    Pamiętacie zapewne szum, gdy do pewnej ustawy dopisano
    „lub czasopisma”.
    Do referendum w Szwajcarii dopisano, moim zdaniem,
    2500 franków zamiast np. 500.
    To spowodowało że rozsądni, bez cudzysłowu, Szwajcarzy pomysł odrzucili.
    Myślę że, zrobiono to po to aby referendum się odbyło,
    ale z negatywnym skutkiem.
    Teraz proponuję pewne ćwiczenie. Wyobraźmy sobie referendum w Polsce.
    Pytanie – Czy wprowadzić warunkowy dochód gwarantowany
    (dla bezrobotnych) W wysokości 500 zł/m zamiast 500+.

  487. @Tejot, z godz. 17:49
    Tupet, czy bezczelność?
    Jedno i drugie. A trzecie dno tych dwóch den nosi imię – „Łapać złodzieja!” – wykrzykiwane przez tych, którzy w czasie pierwszych uwłaszczeń – także tych kościelnych, mających miejsce podczas działania komisji do spraw zwrotu mienia kościołów i związków wyznaniowych, zwanej Komisją Majątkową uwłaszczyli się tylko na dwóch kamienicach w centrum Warszawy (sprawa Srebrnej), a teraz robią (poprzez SKOK) skok na resztę. Z pomocą takich „banksterów” jak Mateusz Morawiecki i nie wymieniony przez Ciebie z nazwiska Grzegorz Bierecki. A patronują temu najgorliwsi krzykacze i lustratorzy, tacy jak prof. z Jagiellonki, Andrzej Nowak. Takie czasy nastały, Monsieur Tejot.

  488. @Stachu39
    21 października o godz. 18:06

    Cechy osobowości osób publicznych, w tym Kai Godek, mają istotne znaczenie dla zrozumienia trendów w polskiej polityce.
    Jeśli obejrzałeś jej występ w programie TVN, powinieneś zauważyć, kto tam atakował ad personam i z jakim zacietrzewieniem.
    Ty możesz się wznieść ponadto, czuć się szlachetniejszym i nie oglądać. Jednak kobiety (twoje córki, wnuczki) w wieku prokreacyjnym i ich partnerzy powinni dobrze się przyglądać osobom, które chcą urządzać im życie.

    Rozumiem, że świrowanie Prezesa, Macierewicza i spółki też ci nie przeszkadza, bo dla komfortu psychicznego ignorujesz ich istnienie.

  489. @Tabermory, Zapewne niepotrzebnie uogolnilam, ze wyniki niektorych referendow ze Szwajcarii moga byc wstydliwe, zamiast napisac, ze dla mnie takie sa. Oto przyklady mnie razace; referendum dot. zakazu budowania minaretow (tj sprawa lokalna o zapotrzebowaniu lub jego braku ma takowy powinno sie decydowac na szczeblu lokalnym) referendum utrudniajace zatrudnienie obywateli krajow unijnych, (ktore do dzisiaj odbija sie czkawka rowniez na obywatelach o slusznym kolorze skory z EU), rozne referenda utrudniajace zdobycie obywatelstwa tego kraju. Chociazby odrzucenie prawa do skladania prosby o obywatelstwo przez ludzi w wieku 18-24 lat, ktorych rodzice urodzili sie w Szwajcarii. (To oni juz tak jak pariasi w Indiach beda na zawsze?)
    Mnie jako naturalizowanej obywatelce kraju, w ktorym jest tak latwo zostac obywatelem nie miesci sie to w glowie.
    Uzylam slowa przybleda, bo ja tez jestem przybleda w kraju, w ktorym mieszkam, tyle ze mam bialy kolor skory. I jestem wdzieczna temu krajowi za bardzo wiele, a takze wiem ze, bogate kraje maja obowiazek pomagac tym, ktorzy urodzili sie po gorszej stronie ulicy. Szwajcaria slynie z bogactwa, wiec i slusznie pomaga, USA jak wiemy jest zadluzone, upada, przegrywa z Chinami i kim sie da i ciagle pomaga tym roznym przybledom. I tez slusznie.
    Nie bywam w Szwajcarii wiec nie moge slyszec, czy obywatele narzekaja na przybledow. Mysle, ze jest i tak i tak. Moja opinie powzielam na podstawie artykulow analizujacych wyniki referendow o Basic Income, ‚przelecialam” i w kazdym bylo to podnoszone.
    pozdrowienia

  490. @Tanaka
    21 października o godz. 18:09

    Bozia, ale z zemsty za in vitro

  491. Tanaka 21 października o godz. 18:09

    Bozia MUSI być dobry. A skoro tak – to obdarzenie rodziców potwornie zdeformowanym dzieckiem jest łaską, za którą należy dziękować. Jeśli rodzice nie docenią tej łaski – będą winni obrazy Bozi. Tak działa „logika” swoiście pojęta.

    Według tej samej „logiki” wkomponowano fragmenty smoleńskiej „tutki” w jeszcze jedną cenną „sukienkę” do ubrania ciemnogórskiego obrazu. Jako wotum. Dziękczynne przecież.

    To jest psycho(patologia) wiernej gawiedzi, którą niedawno określono na tym forum jako „ponadczasową” i „uniwersalną”. Sugerując przy tym, że należy ją SZANOWAĆ.

  492. Wiem, ze w Szwajcarii mozna dostac obywatelstwo, ale sa to wybrancy spelniajacy wysokie kryteria, ktorym przeogromna ilosc ludzi n ie jest w staniem sprostac.

  493. @Tanaka – a tak w ogóle szapka bach.
    Bo „są bakterie, które zabija się światłem”.
    A Ty wyciągasz podświadomość na światło dzienne.

  494. @zyta2003
    21 października o godz. 18:18

    „odrzucenie prawa do skladania prosby o obywatelstwo przez ludzi w wieku 18-24 lat, ktorych rodzice urodzili sie w Szwajcarii.”

    Możesz to bliżej sprecyzować? Skąd czerpiesz takie informacje i kiedy było takie referendum?

    O ile się orientuję, to w proponowanym nowym prawie ułatwiającym uzyskanie obywatelstwa szwajcarskiego przez tzw. secondos czyli generacji cudzoziemców urodzonej w Szwajcarii chodzi o to, by podania składali przed ukończeniem 25 roku życia czyli nie zdążyli wymigać się od służby wojskowej.
    Rodziny z nieletnimi dziećmi mogą się starać o obywatelstwo w swoim i ich imieniu, pełnoletni decydują sami.
    Wszyscy inni cudzoziemcy (także secondos) mają takie same możliwości uzyskania obywatelstwa tj muszą spełnić określone prawem wymagania.
    W 2004 roku było referendum (odrzucone 3 proc. różnicą głosów) mające ułatwić cudzoziemcom drugiej generacji uzyskanie obywatelstwa (skrócenie i uproszczenie procedury), a trzeciej generacji nadawać obywatelstwo w momencie urodzenia, o ile rodzice (bez obywatelstwa CH) nie zgłoszą sprzeciwu.
    Jednym z argumentów przeciwników było właśnie składanie podań przez secondos dopiero w wieku powyżej 25 lat.
    W takiej sytuacji naród szwajcarski uznał, że nie zasługują na ułatwione uzyskanie obywatelstwa i już.
    Uważasz, że to nie fair? I powód do wstydu?

    Co do minaretów, to może większość głosujących w referendum uznała argument przeciwników, że minarety nie są tylko symbolem religijnym, ale w pierwszej linii znakiem zwycięstwa władzy i potęgi islamu? I cztery w takim małym kraju wystarczą?
    Fakt, że zakotwiczenie tego w konstytucji, to przesada, ale wyznawcy islamu jakoś się z tym pogodzili i nie wyprowadzili gremialnie z tak niegościnnego kraju. Meczetów (z którymi minarety są nagminnie mylone), notabene, nikt im budować nie zabrania.

  495. anumlik
    21 października o godz. 18:15
    @Tejot, z godz. 17:49
    Tupet, czy bezczelność?
    Jedno i drugie. A trzecie dno tych dwóch den nosi imię – „Łapać złodzieja!” – wykrzykiwane przez tych, którzy w czasie pierwszych uwłaszczeń – także tych kościelnych, mających miejsce podczas działania komisji do spraw zwrotu mienia kościołów i związków wyznaniowych, zwanej Komisją Majątkową uwłaszczyli się tylko na dwóch kamienicach w centrum Warszawy (sprawa Srebrnej), a teraz robią (poprzez SKOK) skok na resztę.

    Mój komentarz
    Tak jest. Złodzieje krzyczą – łapać złodzieja.

    Poświęciłem trochę czasu i przejrzałem dokument Komisji Nadzoru Finansowego (wygooglować – KNF – Informacja w sprawie powiązań kapitałowych i personalnych w sektorze spółdzielczych kas oszczędnościowo – kredytowych 2014) pokazujący schemat powiązań spółek pana B. i akolitów ze SKOKami i między sobą, opisujący działalność nadzorców SKOKów na rzecz przychodów dla fartownych spółek. Istna pajęczyna finansowa.

    Otóż założyli oni kilkanaście spółek (całkiem legalnie), które drenują dochody SKOKów w postaci różnych opłat za coś tam. SKOKI wpłacają pieniądze za coś tam do tych spółek, a spółki te przekazują między sobą pieniądze pobrane od SKOKów, tak że trudno się rozeznać ile, gdzie, kto jest właścicielem, czy dysponentem kapitału.

    W dokumencie KNF jest schemat pokazujący powiązania tych spółek. Marny los SKOKów – myślę sobie gdy studiuję ten schemat i opis powiązań personalnych. Jak cwanie to zostało porozrzucane w różnych podmiotach i działa, bowiem na czele (nieformalnie oczywiście i zgodnie z prawem) tych powiązań stoi spółka prywatna właścicielstwa pana B., rodziny i przyjaciół, która jest zarejestrowana w Luksemburgu (dlatego w Luksemburgu, bo tam nie trzeba się tłumaczyć nikomu skąd pieniądze, nie trzeba składać rzetelnych sprawozdań) i uwaga, uwaga, jak KNF napisała w swoim raporcie-analizie, spółka ta nie zatrudnia ani jednego pracownika!

    Przypuszczalnie łączny kapitał – zysk, który przybył spółce w jednym roku, to około 140 mln.

    Nie wdając się w szczegóły. Ci ludzie mają czelność objawiać się na bogojczyźnianej imprezie w Krakowie nazywanej „Dzień Patrioty” z wystąpieniami w rodzaju „Świat w rękach banksterów”. Ludzie, którzy instalują się bankstersko z poważnym kapitałem w Luksemburgu.
    I co? Można tylko im nagwizdać.
    Pzdr, TJ

  496. @zyta2003
    21 października o godz. 18:29

    Zaledwie 4.4 mln z 7 mln stałych mieszkańców Szwajcarii w wieku powyżej 15 lat to Szwajcarzy z dziada pradziada lub co najmniej w trzeciej generacji od uzyskania obywatelstwa.
    Dalszych 2,5 mln czyli 35 proc. stałych mieszkańców Szwajcarii posiada tzw. Migrationshintergrund, w tym 850 tys. ma również szwajcarskie obywatelstwo w pierwszej lub drugiej generacji.
    Uważasz, że to nieliczni wybrańcy w tej „przeogromnej” masie?

  497. Stachu39
    21 października o godz. 18:06

    „Proponuję, żeby jednak nie analizować cech osobowości i życia wewnętrznego p. Kaji Godek. Ona ma swoje racje, być może błędne, ale ma prawo je wyrażać”

    Wpadłeś nie tylko w powszechny stereotyp mantrowania o wolności słowa, ale i w sprzeczność z samym sobą, proponując, by nie analizować pani Godek. Wolność słowa dla pani Godek, jej krytycy – morda w kubeł? Krytyczne analizowania nie są odbieraniem prawa do paplania – również na tym blogu – odwrotnie: są możliwe właśnie dlatego, że pani sobie, jako wolne dziecię, plecie. Tyle że wolność jest palcem na kamieniu pisana. Pani plecie jako autonomiczny aparat mowy, ale tego se nie wymyśliła – za tępa – Kościół podsunął. Przez 45 lat nie słyszeliśmy w Polsce o aborcji – było zwyczajne, niesensacyjne, dozwolone przerywanie ciąży, nieprzyjemniej – skrobanka. Kiedy nastała tzw. wolność, obwisłobrzuche pany, nagle zapotrzebowały więcej narzędzi do wymuszania posłuszeństwa, żeby wolny (he, he) naród się nie zbisurmanił – przerywanie ciąży jest jednym z nich. Wtedy podobne do pani Gądek manekiny – które mają prawo do wyrażania poglądów, tylko poglądów nie miały, a teraz Kościół podsunął – wpadły w patetyczną słuszność i żadna siła ich z tego nie wygrzebie. I nie ma po co – niech idą w kibinimatier do nieba. Takie słuszne damy na ziemi są stracone razem z ich prawami i racjami. Nie mam żadnego poczucia posłannictwa, ale mówię jasno i prosto o kościelnych bydlętach, co na jedno kolano klękają, cuda, cuda ogłaszają i wszystkich, prócz siebie samych, w dupie mają, przy okazji okradają państwo i naród już tysiąc lat i otumaniają tumanów takich jak pani Gądek. Może trzecie, czwarte pokolenie, od 1989 licząc, zaprowadzi porządek.

  498. @mohikanin przedostatni
    21 października o godz. 17:11

    Najbardziej przykre jest to, że to kobiety kobietom chcą szykować taki los.
    Ale jak się przyjrzeć rzezaniu kobiet w Afryce, to i tam kobiety – matki własnoręcznie prowadzą córki do… kobiet z żyletkami i kawałkami szkła w rękach 🙁

  499. pombocek 21 października o godz. 19:29

    No więc właśnie. Z ust mi to wyjmujesz.
    I podpiszę się pod tym obiema ręcami

  500. @Tejot, z godz. 19:14
    Oscylator ART-B to pikuś w porównaniu do skoku na SKOK-i. Mógł zadziałać jednorazowo i wykorzystał opieszałość w przekazywaniu informacji z banku do banku o aktualnych kursach walut. Baksik i Gąsiorowski byli „podwiązani” do Porozumienia Centrum poprzez Adama Glapińskiego, aktualnego prezesa NBP (nie dziwi Cię ta nominacja?) oraz Macieja Zalewskiego, jedynego, który został skazany na dwa i pół roku odsiadki za ART-B, a któremu prezes Kaczyński regularnie dostarczał paczki do pierdla. Przekręty w FOZZ miały charakter jednorazowy i służyły (poprzez nieoprocentowane krótkoterminowe pożyczki) tworzeniu „funduszy założycielskich” dla zakupu towarów reglamentowanych, taniej gorzały, tanich papierosów i benzyny na zachodzie, po to, aby bez cła sprzedać te dobra na wygłodniałym rynku polskim. SKOK-i (i podobne bankowe przekręty, o których nie wiemy, a które pewnie wypłyną) to działania długoterminowe. Grzegorz Bierecki, kierujący komisją finansów w senacie i Adam Glapiński, kierujący Narodowym Bankiem Polskim to najlepsza gwarancja dla długoterminowości takich działań. Glapiński to lojalny człowiek prezesa Kaczyńskiego, z „Zakonu PC”, a Bierecki – związany z PiS-em (oraz ojcem Rydzykiem) od czasu PiS-u, będzie trzymany za jaja przez bezwzględnego (wiem o czym mówię) Glapińskiego i jest pewne, że z duuuużą kasą będzie się dzielił z partią rządzącą, która trzyma nad nim parasol ochronny.

  501. A co z przejęciem NIK-u przez PiS? Czy ktoś się tym zainteresował?

    Coś czytałam, nie mogę rozwinąć – bo chwilowo padłam ofiarą…
    Sukcesów zawodowych. W efekcie – padam na nos.
    Ale i tak Was czytam. Z doskoku.

  502. anumlik
    21 października o godz. 20:23

    Mój komentarz
    Anumlik, obyczajem stałym w polityce polskiej jest realizowanie następującego mechanizmu sprzyjającego oligarchizacji i mafijności w państwie, mechanizmu szczególnie rygorystycznie realizowanego w partiach prawych i sprawiedliwych.

    Otóż każda partia po uchwyceniu władzy pierwsze co robi, to rozdziela wśród wytypowanych swoich intratne stanowiska w różnego rodzaju spółkach, agencjach, zarządach, itd. Nominowani do tych stanowisk muszą dać niepisaną gwarancję, muszą się zgodzić wicie, rozumicie, że określoną część dochodów z pełnionej funkcji będą przekazywali na cele partyjne. Taki mechanizm działa w każdej partii u władzy. Niestety nie jest to mechanizm demokratycznego państwa prawa.

    Spółki pana B. wielkiego chytrusa, to wytwór właśnie tego mechanizmu. Pozakładał on (legalnie!) całą sieć różnego rodzaju „..exów” by ścieżkami nie do zidentyfikowania przeprowadzać pieniądze do kont docelowych, w tym partyjnych. Przy okazji na rekompensowanie sobie wysiłku włożonego w organizację misternej sieci spółek jakieś grosze docierały do niego.

    Prezes na takową sytuację musiał patrzeć przez palce, bowiem pieniądze na partyjne konta wpływały, a Prezes, jeśli chodzi o ekonomię, finanse, bankowość i te sprawy jest lamer i noga bez butów. Pan B. i spółka to wyczuli i powolutku, krok po kroku obłaskawili Prezesunia rozkręcając proceder na niebywałą skalę.
    Mechanizm jest w istocie bardzo prosty, lecz wszyscy udają, że król jest ubrany, ponieważ taki sam, podobny mechanizm jest stosowany w każdej partii, gdy jest możliwość, są ludzie w niej zdolni go zainicjować i nim pokierować, mechanizm doli na potrzeby partyjne.

    Pan B. tę dolę wyśrubował do niebywałych rozmiarów, a Prezesunio był usatysfakcjonowany, przymknął oczy aż do całkowitego nie widzenia. W ten sposób zrodziła się w Umęczonej i wytworzyła tradycję machina korupcji, jawnej grabieży, której nikt nie zauważał, a o której PiSowscy propagandyści mówią, a jakżeby inaczej, że to nie oni, a ubecja, WSI i w ogóle złogi poprzedniego systemu są aferzystami. Poniekąd, mają jakieś 10 % racji, ponieważ te złogi zostały dopuszczone w SKOKach do profitów na zasadzie przykrywki, maskirowki, wymówki na przyszłość ustalonej – a nie mówiliśmy – to oni wszystko rozkradali latami. Ze my też? -To potworne oszczerstwo – odpowiadają.
    Pzdr, TJ

  503. @ Na marginesie, z godz. 20:36
    A co z przejęciem NIK-u przez PiS? – pytasz. – Czy ktoś się tym zainteresował?
    Śledzę to z przyczyn osobistych, bo Krzysztofa Kwiatkowskiego znam, ba…, nawet kiedyś współpracowaliśmy. Dziś, kilka godzin temu, sejm uchylił mu immunitet, ale droga do przejęcia NIK-u przez partię Kaczyńskiego daleka. Wklejam stosowną informację:
    http://wyborcza.pl/7,75398,20868048,sejm-uchylil-immunitet-prezesa-nik-krzysztofa-kwiatkowskiego.html

  504. Tobermory
    21 października o godz. 18:20

    Bozia takie jest – mściwy. Bardzo ładnie sie tym chwali w niebieskiej książeczce. Mściwość go ubogaca. Na sposób szczególny.

  505. @anumlik 21 października o godz. 21:07 – Dzięks! Kwiatkowski istotny, ale NIK bardziej.

    @tejot 21 października o godz. 20:55 – kolejny raz podziwiam wnikliwość i precyzję Twoich… no tak, wykładów. Bo trudno to inaczej nazwać.

  506. Na marginesie
    21 października o godz. 18:27

    Bozia MUSI być dobry. A skoro tak – to obdarzenie rodziców potwornie zdeformowanym dzieckiem jest łaską, za którą należy dziękować. Jeśli rodzice nie docenią tej łaski – będą winni obrazy Bozi.

    Oczywiście.
    Ludzie bardzo ładnie dziękują bozi:

    Monika
    2016-08-23 18:32
    Panie Boże dziękuję Ci za zdrowego syna.

    Jagoda
    2016-07-01 22:08
    Panie Boże i Matko Boska dziękuję za wysłuchanie modlitw i za to ,ze mogłam zobaczyć bijące serduszko Maleństwa,które rośnie w moim brzuszku…DZIĘKUJĘ! !!!

    Ewa
    2016-09-24 12:31
    Panie Boże, dziękuję Tobie za powołanie mnie do życia. Bóg zapłać.

    Elżbieta
    2016-03-01 08:36
    Panie Boże,dziękuję za szczęśliwe rozwiązanie mojej synowej Kamilki,zdrowego wnuczka.Chwała Tobie Panie.Bądz uwielbiony Panie w sercach moich najbliższych.

    Ewa
    2016-01-26 12:51
    Panie Boze dziekuje Tobie za to, ze mnie powolalas do zycie i ukochales jak wlasne dziecko.

    I tak samo ludzie bardzo ładnie dziekują bozi, jak im się rodzi dziecko takie, jak w dyskutowanym wywiadzie. Nie ma przecież dzieci gorszych, wszystkie dzieci to są nasze dzieci, a my wszycy jesteśmy dzieci bozi.

    Oprócz podziękowań za dzidzię, dziękujemy też za co innego:

    Emilia
    2016-05-05 16:56
    Kochany Panie Boże dziekuje Ci za to że przestano mnie mobbingowac Kocham Cię

    Kiedy Emilia była mobbingowana, albo może pedofilona, także dziękowała bozi. Ona i jej mobbingowiec.
    W ogóle, dziękujemy też za łaskę pedofilenia. Pedofil i dziecko klękają razem i odmawiają paciorek dziękczynny do bozi.

    Wszyscy, za wszystko ślicznie dziękują bozi i świętemu Atanazemu, za jego wstawiennictwo.

    Z pewnością jest to jakiś feler wyświetlarki, ale nie mogę znależć ani jednego podziękowania dla bozi za to, że pod serduszkiem szczęśliwa mamusia nosi zdeformowany płód, który umrze w męce 10 dni po urodzeniu, dzięki szczęśliwemu wstawiennictwu Chazana i Godek Kai.

  507. @Tejot
    A tak ten mechanizm korumpowania na najwyższych szczeblach funkcjonuje w Miatiuszkie Rasiji”. Wypisz wymaluj PiS, jeno w mniejszej skali:
    http://labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl/2016/09/27/i-babcia-tez/

  508. Polska nauka posuwa się do przodu siedmiomiliowymi krokami. Są to kroki Chazana Bogdana, prof.dr hab nauk medycznych.
    Mąż ten oświadczył właśnie, co następuje:

    „Osoby o poglądach lewicowych częściej mają problemy z zajściem w ciążę, a przyczyną zaburzeń płodności jest przesadna dbałość o szczupłą sylwetkę”

    Jak widać, polska nauka wyprzedza inne przodujące kraje. Nie jest co prawda jasne, czy w dziedzinie medycyny (problemy z zajściem w ciążę), czy w dziedzinie politologii (poglądy lewicowe), czy chodzi o kobiety, a może o mężczyzn (osoby), ale ważne są pomyślne wnioski: przez to, że lewactwo ma problemy z zachodzeniem w ciążę, zniiknie ono wkrótce z Polski. W ciągu jednego pokolenia odczujmy paromilionowy ubytek lewactwa, a w roku 2086 padnie ostatnia lewaczka, trzymana w zoo razem z danielami im. abepe Głodzia Tadeusza.
    I za to podziękujmy bozi.

    Wśród tak pomyślnych informacji jest jdnak drobny feler: estetyczny. Na ulicach i na placach będziemy widywać tylko kobiety nie dbające o szczupłość sylwetki.
    Ale i to ma dobrą stronę: panie te nie będą kusić małżonków swych żon sakramentalnych do popełniania czynów nierządnych. Z czym obecnie jest spory problem. Oczywiście z powodu osób o lewicowych poglądach

  509. @Tobermory, (21 października o godz. 19:32) dzisiaj w „Tak jest” była przewodnicząca prawicowej Konfederacji Kobiet RP Małgorzata Owczarska i ginekolog dr Południewski:
    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/dyskusja-o-aborcji-w-programie-tak-jest,685914.html
    Owczarska zachowywała się w zasadzie kulturalnie. Ale rozmowa z nią, to jak rozmowa ze zdartą płytą. Przerażają mnie tacy ludzie. Przypominają mi o napisie z łagrów Kołymy: „żelazną ręką doprowadzimy ludzkość do szczęścia”.
    Bywałem w Rumunii za czasów Ceausescu. Polacy handlowali biseptolem, który Rumunki stosowały dopochwowo, jako środek antykoncepcyjny. System zarobków (dodatków na dzieci) był tak ustawiony, że dopiero przy czwórce dzieci dawało się żyć na jako takim poziomie. Poniżej czwórki dzieci była to wegetacja.
    Zastanawiam się czy katobolszewia nie zmierza w tym samym kierunku?

  510. mohikanin przedostatni (11:05)

    „z pojęciem „pokora” jest rzeczywiście kłopot. Jest to pojęcie, jedno z wielu, zawłaszczone przez tak zwaną etykę i pedagogię kościoła rzymskiego. Za ich rozumieniem „pokory” kryje się nakaz posłuszeństwa, uniżenia”

    Ale tylko posłuszeństwa i uniżenia wobec Pana. Oraz wobec Jego (nie)ziemskich „Autorytetow”. Ze my to rozciagamy, niczym parasol czy kondom, na wszystko inne, to nasz problem

    Ja bym jednak az tak bardzo zawlaszczenia sie nie lekal. Wystarczy przeciez odwolac sie do ogolnych definicji slow takich jak ‚pokora’ czy ‚pokorny’. Nie ma najmniejszego przymusu wciagania do tego religii.

    Najlepiej zas jest przepuscic te dwa slowa przez inny jezyk. I tam poszukac definicji. Pozbawionej badziewia religiancko nadwislanskiego

    Humbleness, humility: the state or quality of being humble
    Humble: not thinking of yourself as better than other people

    Przetlumaczmy:

    Pokora, skromność: stan, jakość bycia skromnym
    Skromność: nie myśleć o sobie jako o kims lepszym od innych ludzi.

    I tak oto – abracadabra! – pozbyles sie badziewia katpolskiego, polczlowieku!

    Rowniez i badziewie jehowickie, zreszta o wiele paskudniejsze od polkatolskiego, ci wtedy znika automatycznie. Nie musisz bowiem myslec o sobie jako o jednym ze 144 tysiecy Swiadkow pana Jahwe. Tych wzietych do NIEBIANSKIEGO raju*).

    Ani tez nie musisz brac sobie jako niedomytego jehowite, dla ktorego zabraknie miejsca w niebie niebianskim, ale poniewaz wciaz jestes lepszy od wszystkich innych religiantow – swiadkowanie jehowskie jest jedyna religia mila Jemu – pan J. stworzy dla ciebie raj na Ziemni. Wiec i tak jestes lepszy, jako jahwiniak, od wszystkich innych ludzi, zwyczajnych grzesznikow. Ktorzy przewalili sie przez ziemski padol przez te wszystkie tysiace lat, nie dostepujac laski jahwinskiej. Ile tysiecy lat trwa to zycie nasze na ziemni? Szesc, cztery, ile? Ciebie ja o to pytam, dezerterze. Pan red Kowalczyk cos byl kiedys nabazgral na temat tych lat trwania ludzkosci. Dotychpor trwania

    Albowiem laska Panska jakiej jehowici dostapili, datuje sie od nie tak dawna. Czy to aby nie byl 1870 rok byl, dezerterku? Bo mogl byc nawet 1931 rok. Toz to by bylo prawie jak wczoraj!

    ++++++++++++++++

    *) 144 000: Świadkowie Jehowy wierzą, że Bóg wybrał spośród ludzi 144 000 jako tzw. małą trzódkę, klasę ludzi, którzy mają współkrólować z Jezusem Chrystusem w niebie (przez 1000 lat, po Armagedonie). Są oni powoływani od czasów Chrystusa aż do naszych czasów. Liczba jeszcze żyjących przekracza 15 tysięcy osób; jest to tzw. ostatek żyjących na ziemi.

    Czy my sie miescimy w tym ostatku żyjących na ziemi? Podejrzewam, ze nie sadze

  511. dezerter tez ma dosyc slabe szanse, liczbowo czy statystycznie biorac, na zalapanie na ten 15-tysieczny ostatek

  512. tejot
    21 października o godz. 22:35
    Anumlik, Rosja tym się różni od Ukrainy, ze w UA wielka korupcja polityczna jest szalona, na wariata, jawna, agresywna, weszła głęboko w obyczaj, a w Rosji jest uporządkowana, w ryzach, ograniczona do ściśle kontrolowanych kręgów, reglamentowana i tkwi po cichu w obyczaju.
    Pzdr, TJ

  513. Tanaka 21 października o godz. 22:04

    Śmieszne i straszne. A przy tym w żadnym wypadku nie spontaniczne.
    Takie dziękowanie Bozi za wszystko jest wpajane trzodzie przez KaKa.
    Z dużym nakładem sił i środków. Oraz gotowych zbiorow modlitw.

    Dodam, że dziękowanie wszystkim za wszystko i czołobitne wyrazy wdzięczności są normą w kręgach zawodowych wyznawców, praktykowaną na zasadzie odruchu Pawłowa (tak jak po dłuższym pobycie w Japonii człek odruchowo zgina się w pół w ukłonie gdy mu przypadkiem nadepną na odcisk). To jest odprysk tych nieustannych boziodziękczynień – żeby lud boży przypadkiem nie wyszedł z wprawy.

    A najbardziej mi się podoba dziękczynienie wpajane dzieciom: „Dziękuję ci, mamusiu, że mnie nie zabiłaś”. Czy dziękczynienie może być agresywne? Jak najbardziej. Inwencja KaKa sięga jeszcze dalej. Xiunce suflują dziecku pytania: „Mamusiu, czy przypadkiem nie zabiłaś mi braciszka? Przyznaj się, mamusiu, na pewno będzie ci lżej.” Bo widzisz, KaKa spontanicznie oferuje ludziom DOBRO. Naturalnie swoiście rozumiane 😉

  514. @Orteq 21 października o godz. 22:24

    Jeszcze jedna propozycja (którejś Teresy świętej): „pokora jest prawdą o sobie.”
    I tu docieramy do sedna problemu: dlaczego nie użyć po prostu słowa „prawda”?
    I po co odkościelniać kościołowe pojęcie „pokory”, tym bardziej w charakterze frytki do wszystkich dań? Po co je tak pracowicie „odzyskiwać”, odbierając je sutannitom?
    O co tu chodzi? Ktoś sięga prawą ręką do lewego ucha, żeby sprzedać ową „pokorę”… ateistom?

    Dlatego mohikanin… ale cicho sza, obiecałam że nie będę się go czepiać.
    Główkujcie sami…

  515. Czy Bozia przyzwoli swiadkowitom jahwianym na ich ZAWLASZCZANIE RELIGII WYBRANEJ? No bo tylko religia wybrana sluszna jest?

    Tak siem zastanawiam. Popie.dujac z wolna

  516. Tanaka
    21 października o godz. 22:21
    … Chazana Bogdana, prof.dr hab nauk medycznych.
    Mąż ten oświadczył właśnie, co następuje:
    „Osoby o poglądach lewicowych częściej mają problemy z zajściem w ciążę, a przyczyną zaburzeń płodności jest przesadna dbałość o szczupłą sylwetkę”

    Mój komentarz
    Jest to kolejny dowód na to, że w Umęczonej najbardziej utytułowany i szanowany przez PiS naukowiec może wygadywać idiotyzmy, wierutne bzdury nie podważając przy tym ani na jotę swojej naukowości i nieomylności, patrz powoływanie się ministra Antoniego, męża równie zacnego jak prof. Chazan, na równie wierutne wypowiedzi jego utytułowanych naukowo ekspertów o smoleńskiej katastrofie.
    Pzdr, TJ

  517. Zapomnialem dodac, ze stokrotka rosla polna

  518. Och, język mnie swędzi… watażka Hoser, medyk z wykształcenia, oświadczył w wywiadzie, że ciąży z gwałtu być nie może. Albo prawie nie może. Dlaczego? Bo stres utrudnia zajście!. A że stres się medykowi pomylił z traumą to już detal. No cóż, następny… specjalista. W sumie nic w porównaniu z rewelacją o bruździe dotykowej, która wyszła z profesjonalnych ust specjalisty… od prawa rzymskiego.

  519. @Orteq 21 października o godz. 23:03

    A jeden harcerz tam w pokrzywy wlazł.

  520. @Na marginesie, z godz. 22:38
    A najbardziej mi się podoba dziękczynienie wpajane dzieciom: „Dziękuję ci, mamusiu, że mnie nie zabiłaś”
    A co ma powiedzieć antynatalista: Dlaczego mnie urodziłaś?. Ot, zagwozdka.

  521. Jejuny, piątek jest

    I tak nie będę spać bo reise fever. anumliku kieliszki jakieś czy coś (uprzedzam że u mnie tylko wyimaginowane)

  522. @Namargineska, z godz. 23:05
    W sumie nic w porównaniu z rewelacją o bruździe dotykowej, która wyszła z profesjonalnych ust specjalisty… od prawa rzymskiego.

    Poszli my z Hanką odszukać Fejsbuka;
    Córkę oszukał.
    Za katolika podawał się, menda,
    Ten Żyd, przybłęda.
    Poszli my z teściem obić mordę Żyda;
    Fanpejdż nas wydał.
    Takeśmy z szwagrem obili Fanpejdża,
    Aż się zaśmierdział.
    Poszli my wtedy skołować Dżendera.
    Ksiądz się upiera:
    Dżender – ksiądz mówi – choć stworzenie boże,
    Grzech przynieść może.
    Dżender to ruja i bruzda Longszamba,
    Wiedzie do szamba.
    Prowadź nas Boże twoją drogą świętą,
    Nam niepojętą.
    Od Żydów, mendów Fejsbuka, Dżenderów,
    Innych cholerów,
    Uchroń ojczyzny strudzony dyjament
    W wiek wieków, amen(t).

  523. @anumlik 21 października o godz. 23:07

    Już był przypadek, że ktoś wytoczył proces rodzicom… w UE 🙂

    Witay, NeferNefer!

    Czy dostaniemy anumlik na dobranoc?
    Bo ja bez poezji nie pójdę spać!

  524. Rety, anumlik przeczytał w moich myślach!
    I uprzedził życzenie! Nie do wiary…

    Chociaż ten anumlik nie jest nowy –
    ale nie szkodzi, bo wybitnie znakomity!
    Dzięki serdeczne, anumliku – i dobranoc wszystkim.

  525. @Neferko,
    dzięki za kieliszki, bo właśnie nalewam znakomite cabernet sauvignon, które w South Africa dojrzewało jakieś siedem lat, aż dojrzało do tego, abym się z nim podzielił z przyjaciółmi. Dzieliłem się wieczór cały z syneczkiem i synową, ale jutro wybywam z Wiednia i będę skazany na polskie owoce krzewu winnego. Może ciut droższe niż te z Wiednia, ale parę miejsc, gdzie mają niezłe wina znam.

    Nalewam. Prost!

  526. Pewno przyszłam na gaszenie świec

  527. anumliku

    (dziubię powoli) ja jutro przez Warszawę, ciekawe gdzie się miniemy
    Kieliszek udawany chętnie, dziękuję

  528. Bozia Bozia Bozia Bozia i Bozia cały dzień, jak tak patrzę. Mój tablet musi nawiedzony, sam na dużą literę poprawia. Nie będę się z nim kopać.

  529. Nie gaśmy świec, Neferko, kiedy bukłak pełny,
    a w szatni jeszcze wisi niejedna kapota.
    Wieczór radości pełen, choć bywa cholerny,
    dziś cholerę do ścieku, niech gnije niecnota.

    Toastem czcijmy to, co pod słońce w fontannie
    sikiem zdrowym przepędzić możemy – gdy świta,
    A kiedy weltschmerze przegonimy w wannie,
    toastem z krzewów winnych niech nam dzień zakwita.

    O! Specjalnie dla Ciebie – anumlik.

  530. @NeferNefer 21 października o godz. 23:46
    A nie poświęcił Ci go przypadkiem epidiaskop? Przyznaj się.

  531. @NefeNefer
    Zjeżdżam jutro do Warszawy w godzinach późnowieczornych. Będę machał do każdego przelatującego samolotu 😀

  532. Tanaka
    21 października o godz. 22:21

    Polska nauka posuwa się do przodu siedmiomiliowymi krokami. Są to kroki Chazana Bogdana, prof.dr hab nauk medycznych.
    Mąż ten oświadczył właśnie, co następuje:

    „Osoby o poglądach lewicowych częściej mają problemy z zajściem w ciążę, a przyczyną zaburzeń płodności jest przesadna dbałość o szczupłą sylwetkę”

    Czyżby Andrzej D. z małżonką byli lewakami przesadnie dbającymi o swoją sylwetkę? A co z sylwetką Pawłowicz – czyżby gdyby nie jej dbałość, objawiająca się bezpłodnością, to nie mogłaby się zmieścić w szafie?

    Szanowny Dezerterze i Aaateisto,
    Czy para p.o. prawicowo prezydencka, czyli Andrzej Duda z kobitą, grzeszyłaby bardziej uprawiając seks w zabezpieczeniu czy nie uprawiając go wcale poza tym jednym razem, gdy spłodziła córkę?

  533. anumliku

    Przepiękne, bardzo dziękuję (nawet sobie do sztambucha zakonotuję)

    Na marginesie

    Przypadkiem nie mógł bo nie bywam 🙂

    Strasznie mi powoli idzie pisanie

  534. anumliku

    To ja będę machać około 16.30

  535. Na marginesie 21 października o godz. 23:05

    Och, język mnie swędzi… watażka Hoser, medyk z wykształcenia, oświadczył w wywiadzie, że ciąży z gwałtu być nie może.

    No jasne. Z gwałtów na klerykach najczęściej powstaje szczelina odbytu, nieprzyjemna przypadłość proktologiczna, ale gdzie szczelina, a gdzie ciąża?

  536. Ale nikt z was nie grał w karty w kościele oprócz mnie prawda? *złośliwie uśmiechnięty emotikon*

  537. Płynna 🙄

  538. Przyjaciel z Wrocławia donosi, że w Narodowym Forum Muzyki, gdzie chciał nabyć bilet na koncert, pani w kasie zapytała:
    – Pan członek czy z ulicy?
    Nie śmiał zapytać, czy ewentualnie jest możliwe wciągnięcie go na członka, pomny starej szkoły, że nie jest to proste, bo następuje z ramienia 🙄

  539. @Płynna Rzeczywistość 21 października o godz. 23:58
    Tak na Oko to chodzi Ci o te… tłoki? I ruchy wydechowe? Xiunce to lubiom…

    @NeferNefer 21 października o godz. 23:58
    W kościele? W Oko? Czy w Czarnego Henrysia?

  540. @Tobermory

    A płaszczyk miał? Może to przez to?

  541. Na marginesie

    Nie pamiętam, umilaliśmy sobie czas przed katechezą

  542. @Tobermory

    Kiedy członek występuje z ramienia,
    ramię ma drętwe – od noszenia nasienia.

  543. anumlik dzwoni kieliszkami to i tańce się przydadzą

    http://youtu.be/HNjVaaZXcBY

  544. Uwaga ateistki i ateiści o poglądach nieprawicowych (zazwyczaj)!
    „Osoby o poglądach lewicowych częściej mają problemy z zajściem w ciążę”.
    Takie rewelacje padły na konferencji naukowej, którą zorganizował wojewoda wielkopolski (nominowany przez Beatę Szydło). Jak ginekolog uzasadniał swoją tezę? – Przyczyną zaburzeń płodności jest przesadna dbałość o szczupłą sylwetkę – cytuje jego słowa „Głos Wielkopolski”.

  545. Z wrażenia pominęłam nazwisko nazwisko wykładowcy, którym był – rzecz jasna – prof. Chazan.

  546. @mohikanin przedostatni
    21 października o godz. 17:25

    „Wolę wierzyć…”

    Nie wól. Ja niewole*, ty też możesz.

    *Bez „ę”, jak u Janerki.

  547. mag cegój nie śpis 😉

  548. Mag, cegój nie cytas, co pisom inni?
    Żorż, Tanaka, tejot, Płynna Rzeczywistość…
    Mam nadzieję, że nie poczuli się zlekceważeni 🙄

  549. Przymierzałem się jakiś czas temu do tego pytania. Odwiedzaliście tę stronę? richarddawkins.net/community/convertscorner

    Kiedyś, gdy jeszcze działało forum, a sam Dawkins się na nim pojawiał, w jakiejś dyskusji wspomniałem z jakiej części świata (czyt. z Polski) się tam pojawiam. Dominującą reakcją było współczucie i ciekawość – jak sobie radzę.

  550. @NeferNefer, z godz. 0:29
    Tańce się przydadzą.
    Czemu nie. Do Twojego tanga, akurat odnalazłem słowa:

    W knajpie na rogu podają dziś mielone;
    Szczególnie smakują tam one w antrakcie,
    gdy snujemy, ot tak, rozmowy nieskończone:
    o pannach na popołudniowej huśtawce.

    W knajpie na rogu Bóg w kąciku przystanął;
    Podziwia, biedaczek, kapelusz staruszki,
    co smutno się rozstała z czasem, który minął,
    nim wepchnęła wspomnienia do poduszki.

    Zaklęcia miłosne zrzuciła do katakumb,
    z bliznami po ranach w za odległej walce.
    Jesień już. Opuszczona przez pismaków,
    na rogatkach tango wciąż tańczy w woalce.

  551. Piękne i przejmujące, anumliku, podziwiam bez egzaltacji której nie lubię.

  552. Konstancja
    chyba swego czasu w Nie bylo wspomnienie z pobytu w Polsce malzenstwa z zachodniej Europy z dzieckiem downa w tramwaju i reakcja wielebnego na ten widok:,,bardzo panstwu wspolczuje” tym ludziom opadla kopara do samej ziemi,

  553. Takiego bejbi Kaczysty nie odmowi. Bo on to taki jakby Zuma. Lider ktory wyszedl z PO-apartheidu poststyropianowego. Z innego apartertheidu, tego postkomuszego, wyszedl inny nasz lider. Tusek chyba siem nazywal.

    Tez ma klopoty

    http://businesstech.co.za/news/government/103447/this-is-what-zumas-r4-billion-plane-could-look-like/

    A wtedy – do Smolenska!

    https://www.youtube.com/watch?v=AuBZjrW_IBw

    UwazamRze Smolensk powinien zostac ogloszony stolicom Jewropy Wschodniej

  554. A ja nie mysle. Ze Lewy to celnie napisal. A ze komentarze niezbyt madre to juz sie niewypowiem. Te ateistyczne dyskusje nie prowadza do czegokolwiek. One jatrza i odracaja uwage od wielkich korporacji co chca zapanowac nad swiatem.

  555. Oreq 4 20:

    Pisales kiedys jak madry facet. Nie wiem co sie stalo z twoja watroba.

  556. A anumlik powinien zostac krolem.

    No dobrze, nie calej Polski krolem. Bo tam juz jest krol ustanowiony. W Krakowie, bodajze. Czyli, stara i nowa Polsza jest krolewstwem Jego. Jezusicka, znaczy. Wiec jakiej Polski anumlik powinien zostac krolem? Wy zadecydujcie. Pod waszom rozwage przedkladam tem propozycjem.

    Anumlikowi nalezy sie krolestwo. Co do tego nie moze byc wontpliwosci. Ani innych if or buts

  557. @bubekró, (22 października o godz. 0:47) baaa! Chciało by się, ale wyżej d… nie podskoczysz. Jak cie wolem stworzono, orłem nie będziesz. Nawet bez korony 😉

  558. @ anumlik

    Pan, panie anumlik, różne ładne rzeczy ładnie piszesz, a ja gorę. Znaczy się – nie zdanżam.

    W knajpie na rogu Bóg w kąciku przystanął;
    Podziwia, biedaczek, kapelusz staruszki,

    To ja w tej sytuacji posiadam dedykację, boziotematyczną. Jest tak:

    dzień jesienny, coś jak teraz, szaro, a nawet ciemno; buro. Wieje i siąpi. Jezusek postanowił się po latach znowu pojawić, żeby się przekonać jak ludzie wykorzystai jego nauki i jak się trzymają jego i tatusia napomnień i przykazań.
    Zlądował gdzieś na mapie Polski, nieco nieprzygotowany na taką nieciekawą porę, ale za to w czas statystycznie wiarygodny, bo nie w jakiś Dzień Szczególny: słoneczny, uroczysty i wolny od pracy.
    Chodzi po ulicy, w prawo i w lewo, ale żadnego człowieka – wszystkich gdzieś wywiało w taką pogodę. Nie ma kogo spytać: ludzie, jak moich nauk przestrzegacie?
    Chodzi tak dalej, po mokrych i ciemnych ulicach, już prawie tracąc nadzieję, że kogo spotka (ecce homo), wtem widzi, na końcu ulicy światełko.
    Zbliża się – jest! światło zza zasłon, okno, lokal. Wejść można.
    Wchodzi. Jak tylko drzwi otworzył, buchnęło mu w uszy muzą i gwarem, walnęło błyskami światła, uderzył w nos ciężki, knajpiany aromat. Pełno ludzi.
    Dobrze jest – pomyślał – zaraz się od ludzi dowiem, co i jak.
    Ale ludzie jakoś niezainteresowani nowo przybyłym, świetnie się zajmują sami sobą. Jezusek zdał sobie sprawę, że właściwie nie bardzo wie, jak zagaić rozmowę, od czego zacząć. Dawno nie praktykował, i trochę się poczuł onieśmielony.
    Ale, wreszcie, widzi, że ktoś do niego macha ręką: choć, chłopie, do nas, siadaj, walnij sobie lufę – i podaje mu kielicha.
    Jezusek siadł, ale ma dylemat: picie alkoholu nie jest czynnością bożą, sam ludzi od chlania odwodził. Nie może dawać złego przykładu. Ale cóż zrobić, jak inaczej się zbratać i wreszcie móc się dowiedzieć od ludzi jak przestrzegają jego przykazań? – wziął kielicha i golnął.
    Dobre było, mocne. Rozgrzewa.
    Swój chłop jesteś, brachu – słyszy – masz tu i trawkę, zapal sobie.
    Coż miał robić: trawki palić nie polecał uczniom, ale z ludźmi trzeba się zbiżyć, żeby rozmowę zagaić. Wziął skręta, pociągnął, raz, drugi, trzeci. Zaczęło mu się coraz bardziej podobać: lokal, atmosfera, ludzie wydali się jacyś tacy fajni, kobiety ładne – ogólnie zrobiło się całkiem miło. Stres minął, poczuł, że chce zagaić rozmowę.
    Wstał, odsunał krzesło, rozlożył szeroko ręce i powiedział:
    Ludzie, jestem Jezus Chrystus!
    Facet, ten co podał mu trawkę, na to:
    i widzisz, facet, i o to chodzi !

  559. Przedostatni mohikaninie ( albo odwrotnie)

    Jeżeli czułeś się( i czujesz nadal) urażony treścią jednego z moich postów, powstałym w kontekście wrażeń Tanaki po obejrzeniu jakiegoś konkretnego programu telewizyjnego, to pragnę donieść, że z mediami dźwiękowymi, jak i wizualnymi staram się wchodzić w bezpośrednią i świadomą styczność dosyć rzadko i nie oglądałem rzeczonej jednostki programowej.
    Przywołałem osobę Tanaki i odniosłem się do jego wrażliwości mając za podstawę stałość jego zapatrywań, bez względu na różnorodność przejawów bytu.

    A poza tym oczywiście przepraszam, że wszedłem w kolizję z Twoją wrażliwością.
    Przepraszam również wiadome 25 procent i tych nieznanych bezimiennych stanowiących pozostałe 75 % wchodzących w relacje z ateistycznym blogiem.

  560. @Aateista, (22 października o godz. 8:51) nie tyle urażony co zaskoczony. Zaskoczony, że mógłbyś się opowiadać po stronie bezdusznego okrucieństwa.
    Cieszę się, że moje „wolę wierzyć” nie okazało się bezzasadne.
    Pozdrawiam 🙂

  561. Dzisiaj zaczyna się kolejna runda Czarnych Marszów. Praktyczne i pragmatyczne kobiety wiedzą, w których miejscach powinny protestować. Protestowały na Nowogrodzkiej, przed siedzibą PiS. Protestowały przed domem nadprezesa. Przy całej mojej mientkości i wyrozumiałości dla różnych potłuczonych, byłem i jestem po ich stronie. Jeżeli ktoś wchodzi z buciorami w prywatną sferę cudzego życia, zasługuje na to, żeby mu zajrzeć za płot.
    Równocześnie zastanawiałem się, dlaczego kobiety nie protestują tam, gdzie bije zatrute źródło okrutnych pomysłów. Przed siedzibami panów biskupów.
    Bardzo się ucieszyłem, słuchając dziś poranka w radiu TOK FM, kiedy w przeglądzie prasy podano, że sugestia protestu w tych miejscach została wyrażona i opublikowana. Chyba w GW, autorem psycholog.
    Ten pan, słusznie, powiedział, że należy protestować tam, gdzie te pomysły się narodziły. Brawo ten pan!
    Tak właśnie należy robić. Dewoci z wiadomej rodziny nie wahają się protestować przed teatrami, salami koncertowymi, wykładowymi. Sami cieszą się całkowitym spokojem w swoim mateczniku. Trzeba im ten spokój zakłócić. Trudno. Elegancja elegancją, ale czasem nie ma wyboru.

  562. @Orteq, (21 października o godz. 22:24) jasne, można po Twojemu, bypasować. Jeżeli miałbym podtrzymywać swoje argumenty to nie dlatego, że uważam moją „prawdę” za najprawdziwszą. Brałbym pod uwagę dwie przesłanki. Pierwsza, to kontekst społeczny, czyli Polska okresu dobrej zmiany. Tu żyję. I tu kler wywiera ogromny wpływ na myślenie i zachowanie (na przykład każe głosować na Szymborską 😉 ). Druga, myślimy przy pomocy słów. Ergo, fałszywe rozumienie słów to poplątane myślenie. I tak dalej i tak dalej. Intronizacja Chrystusa na króla Polski to tylko etap pośredni.

  563. @Tobermory,
    w tym „rozliczamy sie” z multi kulti 🙂
    https://www.youtube.com/watch?v=jYvVJyB4_4I

  564. mohikanin przedostatni (9:41)

    „jasne, można po Twojemu, bypasować.”

    Hej, hej. Bypasowac? Ja unikam bypasowania jak ognia. Czy innego zelaza.

    Do tego stopnia, ze bedac w stanie ataku serca, sporo lat temu, mialem czelnosc zazadania innej niz BYPASS operacji. Bom byl wciaz przytomny. Czyli, nie OPERACJI NA OTWARTYM SERCU. I ONI, rozumiesz, sie postawili, z powodu mojego zazadania. Zamiast bypasow, ONI wstawili mi w serce stenty. Kilka ich.

    A tak w ogole to swoja racje posiadasz. Szczegolnie jesli chodzi o kler. Ten każacy głosować na Szymborską

  565. Niech będzie, bijcie, jeżeli musicie. Chazan nie jest bohaterem z mojej bajki. Wręcz przeciwnie. Nie chcę mieć nic wspólnego z nim i z jemu podobnymi.
    Ale to nie znaczy, że ślepnę i głuchnę na ziarna prawdy, które mu się zdarza pomieścić w ideologicznej papce. Istnieje, od dawna znany, związek pomiędzy optymalnym poziomem tkanki tłuszczowej a poziomem hormonów gwarantującym prawidłowe funkcjonowanie układu rozrodczego. W tym możliwość zajścia w ciążę.
    Chazan ma, w tym punkcie, rację, choć nie odkrywa Ameryki. To, co mówi dalej, o powiązaniu przesadnej dbałości o sylwetkę z tak zwanym lewactwem, to czysta manipulacja i demagogia. A w przypadku lekarza, sprzeniewierzenie się etyce zawodowej. Nie pierwsze i nie jedyne.
    Przyczyn aberracji związanych z lansowaniem anorektycznej sylwetki należy szukać w świecie mody i w mediach.

  566. @Orteq, (22 października o godz. 10:16) 🙂 🙂 🙂

  567. mag pisze:

    22 października o godz. 0:40

    Uwaga ateistki i ateiści o poglądach nieprawicowych (zazwyczaj)!
    „Osoby o poglądach lewicowych częściej mają problemy z zajściem w ciążę”.
    Takie rewelacje padły na konferencji naukowej, którą zorganizował wojewoda wielkopolski (nominowany przez Beatę Szydło). Jak ginekolog uzasadniał swoją tezę? – Przyczyną zaburzeń płodności jest przesadna dbałość o szczupłą sylwetkę – cytuje jego słowa „Głos Wielkopolski”.

    Wstukałem sobie Forum ginekologiczne.pl
    A w nim artykuł zatytułowany:

    „Wpływ masy ciała na płodność kobiety oraz przebieg ciąży, porodu i połogu”

    Z całego artykułu wynotowałem tej oto treści fragment:

    „…Nieprawidłowa waga może być wykładnikiem wielu schorzeń, ale również może stanowić czynnik wyzwalający chorobę. Niektóre z nich mogą mieć znaczący wpływ na prawidłową płodność kobiety, a także na przebieg ciąży, porodu i połogu oraz prawidłowy wewnątrzmaciczny rozwój płodu. Wszelkie zaburzenia funkcjonowania organizmu kobiety bardzo często mają swoje odzwierciedlenie w nieprawidłowościach cyklu miesiączkowego. Poprzez zaburzenia przemiany materii, będące wynikiem niedożywienia lub nadwagi, może dojść do zachwiania równowagi hormonalnej wpływając na cykl płciowy. Mogą pojawić się nieregularne miesiączki jak również cykle bezowulacyjne. Zaburzenia owulacji mogą powodować trudności w zajściu w ciążę oraz niepłodność…”

    Komentować obu tekstów : autorstwa mag ,jak i tego z forum ginekologicznego nie zamierzam.
    Niech każdy uczyni to we własnym zakresie.

  568. A tak w ogole to istnieje jedno wielkie przeklamanie, jesli o operacje na otwartym sercu chodzi.

    Bo tam jest operacja na otwartym sercu. Dodotyczaca zastawek sercowych, na przyklad. I jest operacja na otwartym sercu. Dotyczaca zastawek sercowych. Czy dotyczaca wszelkich innych spraw sercowych. Zatorow, na przyklad. We wszystkich przypadkach, klatka piersiowa jest cieta elektryczna pila lancuchowa. Chirurgiczna taka. Seriozna sprawa, no less.

    Ale! Nauka wyrwala do przodu i wymyslono stenty. Czyli interwencje operacyjne na sercu, bez operacji.

    Jestem pelen podziwu dla tych stentow. Wciaz bedac po tej stronie, po ich zaistalowaniu sporo lat temu. Bo gdyby nie moje stenty, z przed 15, czy 9 lat – tak, tak nastepne stenty sie przydaly tez – to nie wiem po ktorej bym ja byl stronie dzisiaj.

    Blog by nie ucierpial

  569. Dzien dobry / deszczowy,

    duzo tu sie pisze o wszystkim , o Kosciele i tematach z okolic zakrystii. Chcialbym
    jednak zwrocic Panstwu uwage, ze pan Jerzy Urban na lamach swego cotygodnika i
    w krociotkich facebookowych filmikach robi to bardzo genialnie.
    Minimum slow maksimum tresci.

    NIE, czyli TAK dla NIE

    PS kiedy pewien adept sztuki pisarskiej zapytal mistrza Antona Pawlowicza Czechowa jak nalezy pisac? Ow mu odpowiedzial: Molodoj czielowiek, piszitie, pozalujsta bukwami:
    a, b, w, g, d….

  570. @Tanako Szanowny, pytanie tylko jedno zadam w kontekście Twego speechu z godz. 8:43. Dlaczego gdy cytowałem (kilka razy przy różnych okazjach) „Hymn 129, Początek rzeczy” z mandali 10-tej „Hymnów Rygwedy”, z jego genialnym zakończeniem, cytuję:

    I jak się zrodziła ta wysnowa bytów,
    Czy kto ją zdziałał, czy też nikt nie zdziałał –
    Ten, co na ziemię patrzy z najwyższego nieba,
    Ten może wie o tym, a może też nie wie?

    To nie zapytałeś z wyczuwalną ironią: Pan, panie anumlik, różne ładne rzeczy ładnie piszesz, a ja gorę. Znaczy się – nie zdanżam ? A? I dlaczego wtedy nie przywołałeś Jezuska? Skądinąd ładny ten obrazek Jezuska w knajpie (na rogu? bo nie doczytałem) i cićne zakończenie. Jestem pod wrażeniem. Jej Bohu.

    Czy Tobie, Monsieur Tanaka, Bóg (albo bóg, mnie wsio ryba) tylko z tym naszym, z Jezuskiem (Boh trojcu lubit) się kojarzy? Bóg to Bóg. Nazwa na jakiś rodzaj absolutu nadana. W wierszyku o staruszce, co tańczy tango na rogatkach, to figura stylistyczna. Jak sama staruszka i „mielone – wpieprzane w antrakcie” 😉 🙂 😀

  571. ozzy

    Pisanie bukwami przez nas, nadwislacow, to raczej niezbyt pozadane zajecie

  572. @Tanaka, (22 października o godz. 8:43) podoba mi się Twój tekst. Napisany z wyraźnym nerwem literackim. Niezła satyra na ten rodzaj religijności, który Marks określił „opium dla ludu”. Flaszka i żółwik 🙂
    Oczywiście, nie byłbym sobą, gdym nie poddał Twojemu namysłowi sugestii niewielkich poprawek redaktorskich, dzięki którym, moim zdaniem, tekst byłby jeszcze lepszy.
    Po pierwsze, żadna jidisze mame nie wypuściłaby dziecka na ulicę. A zdrobnienie „Jezusek” sugeruje, że mamy do czynienia z dzieckiem. Po drugie, Jezus nie zajmował radykalnie negatywnego stanowiska wobec alkoholu. Wręcz przeciwnie. Wziął i rozmnożył.
    To tylko drobiazgi, ale, jak wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach.
    O tym, że Twój tekst nie może się odnosić do religijności takich osób jak, dla przykładu, ks. prof. Michał Haller, chyba nie warto nawet wspominać.
    Pozostaję z szacunkiem.

  573. Gdzie jest Bob Dylan?

    Zniknela we czwartek informacja o Noblu Boba Dylana z jego stronicy internetowej. Wielu spekuluje, ze Mistrz nie przyjedzie do Sztokholmu na „tydzien noblowski” (rozne atrakcje dla samych laureatow). Fundacja Nobla i sama Akademia nic nie wie, poza samymi procedurami a takze o przygotowan do tego dorocznego festynu.
    Mija tydzien jak Bob Dylan jest laureatem literackiego Nobla.
    Odbierze albo nie odbierze? Prawie szekspirowski dylemat. Z jednej strony jakies 8 mln koron – co Mistrzowi male piwo. Ale jest taka tradycja od wielu lat, kiedy organizuje sie
    „Nobelvackan” (Tydzien noblowski) odczyty, spotkania, bankiety i wizyta w szkole.
    Ale najwazniejszy jest 10 grudnia, czyli samo wrecznie nagrody przez krola Szwecji (precz z minarchia, niech zyje republika!)
    Zdarzalo sie, ze laureaci byli nieobecni jak np. Harold Pinter, Alice Munro czy Doris Lessin – ale to byly rozne zdrowotne zpray i wiek podeszly.
    Jest jeszcze troche czasu. Nie ma jakiej granicy. Ale stalo sie tak, ze laureat nie dal ani slowa, co wprawia w zaklopotanie organizatorow. Te milion dolarow jak banku, tak dlugo jak sam Mistrz nie zrezygnuje z tej sumy albo przeznaczy na inny cel. Tylko raz sie zdarzylo, ze noblista zrezygnowal z pieniedzy. Ale laureat musi to zadeklarowac osobiscie.
    Ale na jakie konto? Tego komitet noblowski nie wie.
    Jednak wiekszosc jest przekonana, ze Bob Dylan przybedzie i o tym powiadomi w ostatniej chwili.
    Taki juz jego styl bycia a g e n i u s z o w i mozna wiecej, prosze Panstwa

  574. @orteq

    czyzbys zrozumial dobrze rade Czechowa? Dotyczy to nas wszystkich a poniektorych w szczegolnosci.

  575. „Poprzez zaburzenia przemiany materii, będące wynikiem niedożywienia lub nadwagi, może dojść do zachwiania równowagi hormonalnej wpływając na cykl płciowy.”

    Mój komentarz
    Aateista, czy dbanie o sylwetkę, to jest niedożywienie?
    Niedożywienie anorektyczne nie jest dbaniem o sylwetkę. Anoreksja jest uznaną chorobą w medycynie. Czy profesor medycyny o tym nie wie i omówi o dbaniu o sylwetkę wśród polskich kobiet, co miałoby być przyczyną niepłodności?

    Niedożywienie może być jest współprzyczyną nie tylko zburzeń hormonalnych lecz setek innych zaburzeń i może prowadzić do śmierci. Czy to oznacza, że kobiety w Polsce doprowadzają się przesadnym dbaniem o sylwetkę do śmierci?
    Naciąganie do absurdu prostych tez jest niegodne profesora medycyny.
    Pzdr, TJ

  576. ozzy

    A za update o noblowskich udziwnieniach Dylana, dzieki. On to jednak szczerze, oraz z gory, olewa.

    Moja tesciowa tak ostatnio glosi, posiadajac 93 lat: po co mi to? Przeciez nie zabiore ze sobom

    I ona wcale nie glosi tego o zadnym dla niej Noblu przyznanym

  577. ozzy

    dawaj te rade Czechowa

  578. Gratulacje!

    Pani Olga Tokarczuk
    __________

    otrzymala nagrode sztokholmskiego „Kulturhuset Stadsteatern” (Dom Kultury-Teatr Miejski) jest to nowa nagroda dla pisarzy spoza Szwecji, za powiesc „Jakobsböckerna” (przekl. Jan Henrik Swahn, Ksiegi Jakubowe). „Tokarczuk maluje obraz czasu z ludzmi i ich ideami, ktor ozywia przy pomocy narracji”
    Pisarka w odpowiedzi na przyznana nagrode: „Rzeczywiscie dobra wiadomosc! Odczuwam jabym dostala Nobla”.

  579. Aateista
    22 października o godz. 10:29

    Spadam, więc ćwierć słowa.

    Aaronku, tusza i jej wpływ na małpę – sobie, ideologia okołoaborcyjna – sobie, to dwie odmienne, nieprzystawalne rzeczy.. Nawiedzony bęcwał i barbarzyńca profesor – jak również czarne pasożyty w sukienkach – nie dojrzał do rozumienia, że podpieranie ideologii – i moralności!!! – jakimikolwiek korzyściami lub stratami praktycznymi jest zaprzeczeniem istoty odboskiej moralności. Jestem moralny, bo mi się to opłaca. Iditie wy na .uj z waszą propagandową moralnością, ludzkie świnie.

  580. ozzy,

    A teraz dawaj nam te Tokarczuk. POrobilo sie, rozumiem. Czy to tez sie sPiSilo?

  581. tejot i…w ostatniej chwili dopisuje pombocka

    Być może masz( macie) rację , ale kiedy spojrzę na kobiety z obrazów Rubensa, które zdaniem malarza były po prostu piękne( prawdopodobnie również zdrowe) i na ciała kobiet będących ideałami parametrów dla iluś tam letnich dziewczątek, to jednak twierdzę, że problem jest.

    Ty to nazywasz jednostka chorobowa określaną jako anoreksja, a ja twierdzę, ze to coś więcej.
    Po prostu wzorce są chore.

    A jeżeli dojdzie do tego opóźnianie przez kobiety (a może pary) wieku świadomego zachodzenia w ciąże i związanego z tym faktem następstwa (zwiększone ryzyko powikłań w okresie ciąży) to efekt końcowy nie jest trudny do przewidzenia.

    Tak jak kiedyś Clinton zasłynął powiedzeniem:

    „Gospodarka, głupcze!”

    tak teraz Zachód powtarza nowy bon mot:

    „Demografia idioto!!!

  582. @Orteq

    In illo tempore….

    Czukcza zdawal egzamin na „filfaku” w Leningardzie i profesor prosil go, by ten
    wymienil paru pisarzy, ktorych ksiazki przeczytal. Czukcza milczal, w sufit wzrok wbil
    i stal jak zaklety.
    – Alez, nie czytaliscie Puszkina czy tez Szolochowa?! – podniosl glos zazenowany egzaminator.
    Czukcza nagle obudzil sie i stanowczo odpowiedzial:
    Ja nie czitatiel, ja pisatiel, profiesor!

    a w glazach czitalas toska po…

  583. anumlik
    22 października o godz. 10:57

    Czy ja widzę, co piszę, a Ty słyszysz, co czytasz? Toż – wziełem – i napisałem; nie zdanżam. Znaczy się: bym też tak się wierszykiem zgrabnie określił, ale, włanie – nie zdanżam.
    A najlszybszy transport ma mleczarnia, bo się zsiada. Wtedy bym zdanżał.
    Się wie, i się rozumie, że bozia, to jest każda bozia. w te, czy we wte.
    ładnie słowa składasz, i szlus !

  584. A jeżeli chodzi o rosyjskie klimaty, to przymierzam się do… „Alonki partyzantki”.

    Nie, nie Alonka jest pełnoletnia i jest tytułową bohaterką niezłej mikropowieści autorstwa Kseni Bukszy.
    Ponoć dobra – oczywiście książka, czyli perypetie głównej bohaterki.

  585. ob. Aateista

    problem jest w Kraju, ze multiplikuja sie i rozmazaja sie na potege rozni
    trubadurzy rezymu, akrobaci maszyn rotacyjnych, hieny klawiatur komputerowych—-s durackimi woprosami

    te „byc moze macie” racje…. ale—paranoja!

    PS czy latwiej zachodza w ciaze kobiety, ktore sluchaja RM cz tez radia Erewan?

  586. mohikanin przedostatni
    22 października o godz. 11:06

    Jezusek jest dorosły, ale zawiera treść dziecka. Najlepiej – silnie przedkomunijnego. Jak się Jezuska traktuje poważnie, oraz jego tatusia, to się nie da mówić naczej, jak Jezusek – i – bozia.
    Tylko w tym czasie, gdy się jest samemu dzidzią, wiara w nieokreślonego, a fajnego Jezuska i tatusia, co przytuli i się z nami pobawi w chowanego, a potem razem pójdziemy na lody, jest szczera. Zaraz później, zaczyna się mataczenie kręcenie, łganie i produkcja teologicznych mętów, oraz najważniejsze: interesy na Jezusku i tego tatuśku. Masz to na talerzu: zaraz będzie (kolejna !) intronizacja Jezuska na króla Polski.

    Jezusek i bozia są skutkiem powagi w oglądzie. Bozia nie jest wobc nas ani szczery, ani poważny, ani uczciwy. Chcąc właściwie się wobec takiego uzurpatoa wyrazić, należałoby używać słownictwa wszetecznego, czyli grypsery. Trafniej i bardziej elegancko jest się więc odnosić do bozi z czasów, zanim zaczął się nami nieelegancko bawić, a był jeszcze bozią z piaskownicy. Jezusek zaś puszczał z nam „maczboksy”.
    Kto jest wobc bozi nieszczery, zaraz gada: Bóg ojciec i duch święty.

  587. „W(Alonki) partyzantki”

  588. @Tanaka
    Też ładnie składasz słowa, tylko – czasem – ciut za szybko. I nie zdanżasz? Ot, zagwozdka 😉

  589. Aateista
    22 października o godz. 11:40
    tejot i…w ostatniej chwili dopisuje pombocka
    Być może masz( macie) rację , ale kiedy spojrzę na kobiety z obrazów Rubensa, które zdaniem malarza były po prostu piękne( prawdopodobnie również zdrowe) i na ciała kobiet będących ideałami parametrów dla iluś tam letnich dziewczątek, to jednak twierdzę, że problem jest.
    Ty to nazywasz jednostka chorobowa określaną jako anoreksja, a ja twierdzę, ze to coś więcej.
    Po prostu wzorce są chore.

    Mój komentarz
    Aateista, napisałeś – Ty to nazywasz jednostka chorobową określaną jako anoreksja. Nie wmawiaj mi dziecka w brzuch. Anoreksja, to jest anoreksja, choroba, której skutkiem jest niedożywienie, co z kolei daje dziesiątki innych patologii. Anoreksja, to nie jest „to”.

    Nie naciągaj, jak prof. Chazan, dbania o sylwetkę do niedożywienia, nie utożsamiaj „tego” z dbaniem o sylwetkę. Dbanie o sylwetkę jest zalecane przez wszelkie medyczne autorytety, tłumaczone i rozumiane przez obywateli jako utrzymywanie w jakimś rozsądnym przedziale wagi ciała i nie ma to nic wspólnego z niepłodnością.
    Obrazy Rubensa, canony estetyczne z epoki baroku, są tutaj ni pri cziom.
    Pzdr, TJ

  590. nowy tekst blogowy pana Andrzeja Celinskiego

    jak zwykle celna diagnoza spoleczenstwa krajowego,
    bo przeciez za tymi politykami ze swoimi „wymiocinami umyslowymi” stoi elektorat i to nawet nie taki maly.

  591. @Tanaka, (22 października o godz. 12:03) acha! Popraw mnie, jeżeli coś źle zrozumiałem: używasz słowa „Jezusek” jako środka wyrazu, który ma uświadomić czytelnikowi, że Podmiot Liryczny korzysta ze stanu ego Dziecko (Eric Berne analiza transakcyjna, stany ego: Rodzic Opiekuńczy, Rodzic Kontrolujący, Dorosły, Dziecko Przystosowane, Dziecko Spontaniczne, Dziecko Zbuntowane). Owszem, można w zachowaniu Twojego „Jezusku” odnaleźć elementy Dziecka Przystosowanego i Dziecka Spontanicznego. Ale poziom refleksyjności i cel zamierzonej wycieczki wskazywałyby raczej na stan ego Dorosły.
    Jeżeli można pójść dalej, podrzuconym przez Ciebie, tropem, to Narrator korzysta ze stanu ego Rodzic Opiekuńczy. Czy dobrze Cię zrozumiałem?

  592. @ozzy, (22 października o godz. 12:25), niestety, epidemia ma dużo szerszy zasięg. Jesteśmy świadkami pochodu „wymiocin umysłowych” przez świat. Sprawcy Brexitu, AfD, córeczka Marin, widmo Trumpa – a kysz, a kysz – nasza rodzima katobolszewia. Źle się dzieje, nie tylko w państwie duńskim.

  593. @mohikanin

    tak, tak… jest taki obraz Arnolda Böcklina „Dzuma”, ktory przedstawia smierc lecaca na smoku a ponizej lezacy zmarli. Czarna smierc. Pierwsza zanotowana w historii medycyny byla juz w 430 p n e w czasie dlugiej wojny peloponeskiej. inne slynne dzielo nawiazujace do tej panidemii to „Tryumf smierci” Pietera Breugela Mlodszego z XVI stulecia. W wiekach srednich, w czasie kulminacji choroby zostala utworzona czwarta kategoria lekarzy od dzumy. Charles de l´Orme, XVI w, nawet zaprojktowal specjalny stroj dla nich: dlugi woskowany plaszcz, rekawice a na glowie maska przedstawiajaca dlugodziobego ptaka. W reku dzierzyl rozge ow medyk. Wspomniany Charles de l´Orme byl lekarzem trzech francuskich krolow: Hanryka IV, Ludwika XIII i Ludwika XIV. Byl on tez prekursorem teorii miasmy, ze choroby przenosily sie droga wietrzna – stad ta maska, w ktorej byly aromatyczne przyprawy jak kamfora czy gozdziki, by nieco ulzyc lekarzom w morowe czasy. Z punktu wspolczesnego widzenia nie bylo prawda stanowisko miasmatykow a bylo to zwyczajne „contagium”, czyli dotyk.
    Czy Perykles zmarl na dzume? Nigdy nie dowiemy sie, bowiem zwloki kremowano wowczas i nie ma sladow po uzubieniu, by mozna bylo analizowac DNA przy pomocy techniki PCR (polymerase chain reaction, metoda noblisty Kary Mullis, 1993), by stwierdzic „yersinia pestis”

    I tak pochod „wymiocin umyslowych” (pandemia) a o lekarzy coraz trudniej

  594. anumliku

    Zostawię dla Ciebie namachane w Warszawie, dobrze? Odbierzesz wieczorem 😉

  595. Mohikanin Przedostatni.
    Ale ten psycholog wyjaśnia dlaczego demonstracje nie odbyły się w niedzielę, bo oznaczałoby to, że albo występuję z kościoła i demonstruję, albo nie demonstruję i idę na mszę. polecam artykuł:wywiad z Pawłem Droździakiem GW 22.10.

  596. ponbocek.
    W dalszym ciągu uważam rozprawianie o tym co odczuwa p. K.G. w związku z tym, że ma dziecko z zespołem Downa za nieeleganckie.Czy uległa indoktrynacji, czy sobie sama wypracowała takie poglądy to inna sprawa

  597. tejot 22 października o godz. 11:09

    „Naciąganie do absurdu prostych tez jest niegodne profesora medycyny.”

    Czytając (od góry) dyskusję o tkance tłuszczowej (dotyczy kobiet w wieku rozrodczym, bo macica to kwestia katonarodowa), czekałam na podobną konkluzję.
    No i proszę, nie zawiodłam się!

    P.S. W mowie potocznej taki proceder nazywa się – przeginaniem pały.
    A doszukiwanie się „ziarna prawdy” w bredniach skatolonego osobnika –
    to rzeczywiście… odruch warunkowy w pewnych kręgach.

  598. @pombocek 22 października o godz. 11:27
    Perełka! Zwłaszcza ostatnie zdanie.

  599. mohikanin przedostatni
    22 października o godz. 12:38

    acha! Popraw mnie, jeżeli coś źle zrozumiałem:
    Poprawić ? psze bardzo: „aha”, zamiast „acha”.
    Co do Jezuska i człowieka: kto na bozię patrzy poważnie, musi go grać z całym dobrodziejstwem inwentarza. Bozia z dobrodziejstwem, to jest Bóg – mroczny drab i zawzięcie szczery ludobójca. Zupełnie przeciwludzki. Osobiste zeznania tego bozi mieszczą się w niebieskiej książeczce.
    Kto chce ocalić swoje dziecięce, landrynkowe marzenia o jakimś dobrym, opiekuńczym duszku na chmurce, lub chce dać bozi szansę na poprawę, by stał się takim landrynkowym słodziakiem – będzie z sympatii do własnego marzenia o nieistniejącym Bogu mówił: bozia, oraz: Jezusek.
    Rzeczywistość mniemana, którą produkuje religia, papież,jego łupież, każdy biskup ze swm księdzem, prawidłowy wyznawca ze swoim teologiem i Chazanem Bogdanem, są bowiem drańskie, cyniczne, obrzydliwe, obleśne, oraz zupełnie nieestetyczne.
    Zaś dziecięce marzenie o fajnym Jezusku-przyjacielu z podwórka, mają nieodpartą urodę.

  600. @Stachu39 22 października o godz. 13:56

    A mnie nadal interesuje, kto sponsoruje finansuje panią K.G.
    I kto i po co ją wystawia na widok publiczny.

  601. Szanowna P.T. Publiczności Światowa.

    Mamy dzisiaj sobotę, dzień zwykły. Jutro niedziela, dzień święty, na Sposób Szczególny. Biskup Asher ustallił dokładnie, że w niedzielę, 23 października 4004 roku przed naszą erą, o godzinie 9 rano, minut zero-zero bozia stworzył świat.

    Proszę się odpowiednio przygotować, wyglądać schludnie, być ogolonym – panie golą nogi – mieć zęby umyte, w klapie Matka Boska, na zmianę z Broszką Dobrej Zmiany, a w rączce stosowność: bukiet chryzantem. Na stoliku święty obrazek i książeczka do komunii, oraz koperta dla księdza.

    Rocznicę tego katolickiego Big-Bangu przeżyjmy w skupieniu, mając myśli wzniosłe.

  602. @Tanaka 22 października o godz. 14:07

    I tu trafiłeś w samo serce – czyli sedno skatolenia.
    Przepaść między utopią a stanem faktycznym
    Metodycznie tuszowana, zasypywana, zakłamywana-
    Wiarą. Ze szkodą dla rozumu.

  603. @Tanaka 22 października o godz. 14:15

    Nie ma to jak „twarde fakty” w służbie „wiary”.
    A że owe twarde fakty wyssano z palca?
    No przecież na tym polega istota religii.

  604. @Teddy’bear

    To nie korporacje chcą władzy nad światem, tylko kisieliści, albowiem „Z Bladego Beretu z Antenką* wypłynął Kisiel oraz wyskoczyła Goła Baba. Kisiel, będąc treścią beretu, chciał również stać się formą, i się zbrylił”.

    * Według beretyków – z dwiema antenkami.

  605. pombocek
    22 października o godz. 11:27

    Otóż to: granicą moralności jest jej opłacalność. A zatem, co daje mi korzyść, przestaje być moralne. Skutek jest taki, że wiara w bozię jest niemoralna, gdy wierzymy także w niebo i nasze zbawienie. Jest to bowiem korzyść z wiary.
    „Biznes is biznes” – powiedział doktor Plama.

  606. bubekró

    😀

  607. Na marginesie
    22 października o godz. 14:19

    Aleszszsz,pardą: biskup to starannie obliczył, używając do tego niebieskiej książeczki.

    Zaś katolików traktujemy poważnie: my wiemy, że oni wierzą w wiarę w bozię, ale oni mówią, że wierzą.
    Wiara w wiarę byłaby dla nich korzystniejsza, bowiem z wiary w wiarę łatwiej się wycofać – jest to bowiem fantazmat. Wiara bez podsmażenia jest zaś surowa i ośmiesza jej pożeracza, oraz przyprawia o rozstrój kiszek i zwojów mózgowych.

  608. anumlik
    22 października o godz. 12:06

    przecież piszę z głowy czyli -jak wiadomo – z niczego. Próżnia się szybko ulatnia, więc trzeba pisać szybko. jak szybko, to się nie zdanża, o ile nie ma się transportu mleczarskiego.

  609. @Tanaka 22 października o godz. 14:27

    W Stanach działają stowarzyszenia osób, które twierdzą, że przeżyły porwanie przez UFO. Są o tym święcie przekonane.

    Nie ma powodu nie wierzyć w ich wiarę. Ale nie jest to podstawa do wiary w UFO.

    To tak na marginesie „świadectw”, w tym również „świadectw” z niebieskiej książeczki. O zmartwychwstaniu miszcza i podobnych rzeczach.

  610. A Celiński – dobry. Dzięki, ozzy!
    Katastroficzny jednak trochę ten Celiński.
    Chociaż ma ku temu powody.

  611. @Tanaka 22 października o godz. 14:30

    W głowie masz lepiej poukładane niż xiunc Heller.
    Który prawi cuda niewidy o „boskim” wszechświcie
    I podpiera się… astronomią w służbie Jezuska.

  612. A dlaczego xiunc Heller? Bo sztandarowo naukawy.
    Każdy prawidłowy wyznawca prędzej czy później odpali pocisk:
    Patrzcie, mamy JEDNEGO naukawego w NASZYM obozie.
    Onże uczony naukowy wierzący jest! Więc jak można wątpić?

    Przy czym oświadczam uroczyście, że niczego nie ujmuję żadnym Hellerom.

  613. Ja tu sobie gadu gadu, a tymczasem…

    Do Krakowa zaplątał się wałęsak brazylijski.
    Śmiertelnie groźny pająk wywołujący erekcję!
    Co na to Dziwisz? Rozgrzeszy???

    https://www.wprost.pl/zycie/10027900/Krakow-Smiertelnie-grozny-pajak-wywolujacy-erekcje-ukrywal-sie-w-bananach.html

  614. Wracam do poprzedniego tematu, ktory w posredni sposob nawiazuje do czasow dzisiejszych wedlug mojego kalendarza 5777 r (20 tiszri), chociaz mi patronem jest Woody Allen. Naleze do „lojalnych opozycjonistow Boga”.

    In illo tempore

    W czasie trymfu smierci w zadzumionych miejscach korzystano z jedynej dobrej rady: cede mox, recede long, redi tarde – zabieraj sie stad szybko, bardzo daleko i nie powracaj za wczesnie. Wielu dalo posluch tym radom a siedliska ludzkie byly opustoszale. Izolacja trwala czterdziesci dni, kiedy do portow mogly przybywac uciekinierzy z terenow ogarnietych dzuma – stad nazwa „kwarantanna” – 40.
    Lekarzy z cenzusem nie bylo wielu. Oferowano przerozne srodki na epidemie a to
    zywego kurczaka przywiazywano do wrzodow chorobowych albo sporzadzano mikstury
    z rteci i arszeniku.
    Uzywano „ekologiczne” lekarstwo: sproszkowana zabe. Ta byla najmniej szkodliwa.

  615. @ozzy – a dalej?

  616. @Na marginesie

    Pewien facet wyznal: „Mnie w pracy nawet doceniaja antysemici”
    Opowiedziala mu mloda kobieta: „Prosze pana, pan sobie nie wyobraza, jak bardzo cenili sobie antysemici Hitlera”

    a dalej, nie wiem kto powiedzial : „najwieksza tragedia mego zycia byla smierc Anny Kareniny”

  617. Hm… Woody Allen… I zaraza… śmiać się, czy?
    Bo w sumie nie jest to wesoła perspektywa.

    A co do tego, że społeczeństwa czasem dostają stadnej głupawki…
    Dżuma? Czy cholera?

  618. @Stachu39, (22 października o godz. 13:47) z wywiadu z Pawłem Droździakiem przeczytałem tylko to, co GW udostępniła w Internecie.
    KRYSTYNA ROMANOWSKA: Nie pamiętam takiego wylewu agresji i pogardy wobec kobiet w żadnym europejskim kraju. Co się stało z polskimi mężczyznami?
    PAWEŁ DROŹDZIAK: Ta niekontrolowana agresja jest wynikiem męskich dramatów i doświadczenia porażki. Ćwierć wieku „wolnej konkurencji” zrobiło swoje. Agresji wyleje się jeszcze więcej. Mamy tylko niewielką grupę mężczyzn zadowolonych ze swoich osiągnięć. Reszta czuje się oszukana, przegrana. Pomysł zmuszania do rodzenia martwych dzieci można rozumieć jako formę zemsty. Sfrustrowany mężczyzna mści się na niedostępnej dla niego niezależnej kobiecie z dużego miasta.
    Przez 27 lat nie doceniano olbrzymiej siły frustracji kogoś, komu wmówiono, że może mieć wszystko. On tymczasem nie ma nic prócz długów.

    I szczerze powiedziawszy nie przekonuje mnie to. Agresja kobiet z kręgów „prawdziwych Polaków” jest, moim zdaniem równa męskiej. Spróbuję jutro poszukać papierowej GW. Może zmienię zdanie.

  619. A kto „zmusza kobiety do rodzenia martwych dzieci”?
    Mężczyźni??? Skądże znowu! Tylko i wyłącznie mężczyźni spod znaku KaKa.

  620. Anonimowy komentarz wyczytany w necie:

    Zastanawialiście się nad hipokryzją Kościoła w tym wszystkim? W latach 70` i 80` księża mieli zakaz poruszania kwestii aborcji (za komuny była całkowicie legalna) – zakaz wydany przez EPISKOPAT. Przydziały cementu, drutu zbrojeniowego i innych niedostępnych materiałów do budowy kościołów otrzymywało się od władz. Przez ostatnie 20 lat rządów komuny, za Gierka i Jaruzelskiego, w Polsce wybudowano WIĘCEJ kościołów, niż przez 1000 lat chrześcijaństwa. Jednym słowem: przekupiony Kościół milczał o aborcji.

    Sprawa druga. Dlaczego Kościół nie czepia się koncernów farmaceutycznych produkujących wiadome pigułki? To są za duże pieniądze i Kościół się boi – to się nazywa relatywizm moralny,

  621. #”eyebrowssonfleek”

    „Twarz bez brwi jest jak kraj bez drogowskazow”. Tak komentowalo niegdys czasopismo”Psychology Today” studium z MIT. Poslugujemy sie nie tylko w komunikacji z innymi brwiami – unoszac je, opuszczajac czy tez sciskajac, by w ten sposob pokazac co czujemy.
    Rowniez sluza, by rozpoznawac drugich.
    Wielkosc brwi Michelle Obama zbliza sie do rozmiarow George Clooneya i moza byc znakiem zwiekszajacego rownouprawnienia. A moze ljest miara sytuacji ekonomicznej.
    Brwi ogromne to rowniez domena Kim Kardashian a takze na niezliczonej ilosci selfies.
    Brwi Pierwszej Damy USA ewoluowaly od cienkiej linii 2008 az po obecna wyrazna i szeroka linie 2016 r.
    Obfite brwi modelki i aktorki brytyjskiej Cary Delevigne imponujace – nazywa ja Vogue
    „Her Eyebrowness” a 35 mln podaza za nia na Instagram.
    A jak po drugiej stronie – u mezczyzn. Look sukcesu od Groucho Marxa czy tez Goerge Clooneya. Charlie Chaplin, Richard Nixon a takze kandydat demokratow na stanowisko wiceprezydenta Tim Kaine, ktorego uklad brwi jakby w sarakstycznym pytaniu:”hmm, czy tak sadzisz rzeczywiscie?”
    Meskie brwi nie byly nigdy trendem w modzie. Dlaczego kobiece sa w takim razie?
    Powiadaja, ze to znak zwiekszjacego sie rownouprawnienia kobiet. Moze wplywy innych kultur, w ktorych brwi odgrywaly wieksza statusowo spolecznie role. Im lepsze czasy finansowe, tym bardziej geste brwi.

    PS ale jak juz niektorzy dyktatorzy mody zapowiadaja: brwi maja byc bardziej dyskretne – jesienna kreacja i ledwo widoczne brwi jakie lansuja Marc Jacobs i Givenchy.
    Ale, ale…Frida Kahlo z jej zrosnietymi brwiami. ; )

  622. Coś uroczego, nie tylko dla Pań….

    https://www.youtube.com/watch?v=1R4q6AmgXPo

  623. ozzy 22 października o godz. 19:38
    Kim Kardashian to nie tylko – i nie przede wszystkim – ogromne brwi.
    I tylko mi nie mów, że mój komentarz jest seksistowski 🙂

  624. Jeszcze (na krótko) kontynuując kwestię pojawiania się i znikania pewnych tematów: po dojściu PiS-do władzy ucichły jak nożem uciął dyrygowane z kurii wrzaski na temat „dżender”. Przypomnijmy, że termin „dżender” pojawił się w dyskursie publicznym stosunkowo niedawno. A wymyślił go – no któżby – nasz umiłowany polski KaKa.

    Przedtem istniały sobie spokojnie Gender Studies – na uniwersytetach. I nagle w ciągu kilku miesięcy „dżender” stał się w Polsce straszakiem, wyczarowanym – Deus ex machina – przez wszędobylską ambitną instytucję. Nieodporni byli przerażeni… a wrzask jak nagle powstał, tak teraz nagle ucichł.

    Czy ktoś może mieć jakiekolwiek wątpliwości, kto organizuje polowania na czarownice w Klechistanie? Kto wskrzesił teraz temat całkowitego zakazu aborcji? PiS? Doprawdy? A kto wywindował PiS-do władzy? Kościół, Kościół i jeszcze raz Kościół. Po wyborach radość czarnych była wielka…

  625. Ja w domu a bagaż w Warszawie 🙂