Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

10.10.2016
poniedziałek

Kobieta odkłada szmatę i wstaje z kolan. Z kościelnej posadzki

10 października 2016, poniedziałek,

Wydarzenie, jakim był „czarny marsz”, jest zdarzeniem mającym cechy soczewki skupiającej, pozwalającej wejrzeć głębiej, zobaczyć detale niewidoczne w oglądzie potocznym, zobaczyć ukryte życie. Wydaje się, że „czarny marsz” był wydarzeniem niewielkim i nic nieznaczącym – tak twierdzą jego przeciwnicy – „obrońcy życia”: na 19 mln kobiet w Polsce tylko tysiące wyszły na ulicę. Niech sobie myślą, że tak jest. To dobre dla sprawy „czarnego marszu”. Niech sobie myślą, że myślą. Wiara w wiarę jest stałą cechą tych, co nienawidzą tego, co marsz wyraża, i to się łatwo nie zmieni. Wydawało się, że długo jeszcze trzeba będzie czekać, nim coś wreszcie pęknie. I pęknie tak, że nie da się już skleić.

Wydawało się, że pokłady cierpliwości kobiet, ciągłej, niewypowiedzianej, kulturowej zgody, by być człowiekiem drugiej kategorii – Untermenschem w wersji (trochę) soft, by dać się poniżać, pozwalać dysponować sobą i pełnić rolę przedmiotu – są ciągle niewyczerpane i długo jeszcze trzeba będzie czekać na zasadniczy znak niezgody. Zapewne dalej byśmy czekali, gdyby biskupi, wraz z władzą państwową, nie przekroczyli takiej granicy pogardy i zamordyzmu, która wreszcie wywołała ten impuls i ten krzyk: dość! Może – wreszcie – zgnilizna wrzodu życia w zakłamanej i opresyjnej katolickiej kulturze społecznej doszła do takiego stanu, by pęknąć.

Można mieć jednak wątpliwości, czy to co się stało, jest myszą rodzącą górę, bo może to być mysz, która urodziła mysz. Wątpliwość dotyczy bowiem tego, czy marsz miałby się wyczerpać po załatwieniu sprawy jednorazowej i na chwilę – a biskupi z władzą partyjno-państwową dalej będą stosować wszelkie sposoby odwrócenia rzeczy lepszych dla ludzi na gorsze, dla siebie zaś lepsze, czy też Polki – i które Polki? – oraz podzielający ich racje mężczyźni, czują i pojmują, że zmiany muszą przeorać Polskę do głębi, by wyrównać prawa, uwolnić życie i uczynić je nieusuwalnym fundamentem stosunków w społeczeństwie. Tak jak zrobili to Francuzi, gdy – w XIX wieku (sic!) – stopniowo przeorali własną, katolicko niemiłosierną i zakłamaną kulturę społeczną, by wreszcie, u początków XX wieku przyjąć i – nie bez oporów i potknięć do dziś – realizować zasady obywatelskie, świeckie, humanistyczne, w miejsce mrocznych, opresyjnych, oszukańczych uroszczeń religii.

Wątpliwość może budzić też to, czy ludzie, pojmują, kto i dlaczego jest głównym przeciwnikiem w ich żądaniu prawa do własnego ciała i własnej podmiotowości. Nietrafne oznaczenie przeciwnika, który nie działa całkiem jawnie i odżegnuje się od przyznania, że nim jest, byłoby bardzo bolesne dla kobiet, dla praw i wolności wszystkich. Błąd oceny i łatwość zaniechania dalszej pracy łatwo mogą się skończyć fundamentalną i niezwykle bolesną porażką. Czy „czarny marsz” jest więc krokiem, kilkoma krokami na długiej drodze, czy tylko krokiem, po którym będzie następny: w tył zwrot?

Niezwykle frapujące będzie poznać odpowiedź. To niezwykle cenne poznanie, z perspektywy indywidualnej, socjologicznej, psychologicznej oraz cywilizacyjnej. W istocie dalszy rozwój wypadków wynikających z marszu, będzie – jak sądzę – taką, powiększoną i wzmocnioną przez samo wydarzenie odpowiedzią na trzy pytania konstytutywne, zawsze nad człowiekiem i społeczeństwem zawieszone: skąd przychodzimy – kim jesteśmy – dokąd zmierzamy?

Nie jest to wyłącznie konflikt wartości rozumianych jako koncepcje filozoficzne czy polityczne. Siła i treść protestu kobiet i mężczyzn ujawniają konflikt wartości sięgający do wartości fundamentalnych oraz głębi psychologicznej.

Władza religii i władza państwowo-partyjna, napęczniała obsesjami, lękiem skutkującym nienawiścią oraz czystym cynizmem, sięga bowiem swoimi spotworniałymi łapami w głąb ciał kobiet, do macic, po samo źródło życia i największą prywatność osoby. Tam chce grzebać i stamtąd rządzić. Jako pasożyt, zjadający ciało i umysł od środka. To jest psychologiczny wymiar głębi konfliktu. I to, zapewne, było tym granicznym impulsem wywołującym gwałtowny odruch sprzeciwu.

Jest to konflikt pomiędzy kłamcami a niekłamcami.

Jest to konflikt pomiędzy rozumnymi a nierozumnymi.

Jest to konflikt pomiędzy tymi, co używają języka, emocji i prawa, by okłamać i nimi zniewolić, a tymi, co używają języka do wyrażania siebie istotnego, autentycznego wolnego, do rozpoznawania rzeczy i szukania o nich prawdy, oraz budowania połączeń za pomocą języka.

Jest to starcie kłamstwa, bezczelności, ryku, nienawiści, złorzeczenia przeciw dotąd cichym, znoszącym nieludzkie ciężary, którzy wreszcie zaczynają podnosić głowy. Widać to z niezwykłą ostrością i klarownością.

Biskupi dostają gorączki i ich politycy dostają gorączki. Padają słowa – niezmienne – potępienia, kłamliwe, pomawiające, łajdackie, także bezbrzeżnie cyniczne oraz ukazujące fundamentalną niewiedzę – co do formalnego meritum sporu – o ciążę, jej przeżywanie i dramat jej terminacji oraz – jeszcze bardziej – niewiedzę co do kobiety, człowieka, społeczeństwa.

W niczym nie powinno to dziwić. Religia katolicka bowiem polega na gadaniu o człowieku i na żądaniach, a nie jego słuchaniu i pojmowaniu.

Ta obrzydliwa mieszanka w mowie biskupów zdradza głęboko schowany, na dnie osobowej psyche lęk – o ujawnienie bezczelnego uroszczenia uzurpacyjnej władzy. Lęk przed ujawnieniem tego, że istotnie są nikim. Nikim żywym, nikim autentycznym. Nikim ponad dowolnego i zwykłego człowieka, a niżej od niego przez to, że żyją w kłamstwie i żyją z oszustwa.

Język biskupów to język, który w pierwszym słowie mówi na ludzki zarodek: dziecko poczęte; gdy zaś drugi raz powie, to już mówi: dziecko. I tak już dalej powtarza. Reszta prawidłowych katolików, reszta zawziętych przeciwników podmiotowych praw kobiet mówi tak samo: dziecko-dziecko-dziecko. Dzieckiem katują kobietę.

Dziecko to człowiek. Za zabicie, za morderstwo człowieka Kodeks karny przewiduje karę więzienia, wieloletniego więzienia. Jednak obłudni biskupi ponoć nie chcą, by karać za zabicie dziecka w łonie kobiety. Bo – jak fałszywie mówi abp Hoser Henryk – specjalista od medycyny (lekarz z wykształcenia!), Rwandy i wdeptania w błoto księdza Lemańskiego – mówi, że są różne okoliczności zabicia dziecka, co trzeba uwzględnić, więc episkopat nie jest za karaniem kobiet zabijających dziecko.

Prawo stanowione, świeckie, to skażone, bo niebędące Prawem Bożym mówi, że każdy podejrzany o zabójstwo, morderstwo – co jest przestępstwem szczególnie ciężkim, zbrodnią – musi stanąć przed sądem. To sąd bada okoliczności zbrodni i zgodnie z jej oceną, wymierza karę. Cięższą, lżejszą, a w zupełnie wyjątkowych przypadkach – o ile prawo karne w ogóle pozwoli – może odstąpić od wymierzenia kary. Ale – to kardynalna zasada – człowiek musi stanąć przed sądem, a jego czyn dokładnie być zbadany. I tyko w sądzie można orzec, czy czyn zostanie ukarany, czy nie.

Tymczasem biskupi – jest to ich łaska i za to kobiety mają im być bezgranicznie wdzięczne podporządkowane – ponoć nie chcą, by kobiety zabójczynie i morderczynie były karane. Bez stanięcia przed sądem, bez badania. Nie karać – z zasady. Chcą więc biskupi, by znieść polskie – i uniwersalne dla kultur wywiedzionych z Grecji i Rzymu – prawo. W żadnym innym przypadku jednak nie spodziewają się zniesienia prawa. Zwłaszcza gdy im ktoś zrobi coś złego – to takiego złoczyńcę, obowiązkowo, bez pardonu, zgodnie z prawem – pod sąd i kara zgodnie z kodeksem!

Tym samym skłamani biskupi – nie wprost – mówią, że dziecko zabijane w łonie matki przez matkę – to jednak nie taki sam człowiek, jak człowiek urodzony. Jak człowiek. Skoro – definicyjne – zamordowanie takiego człowieka nie spotka się z żadna karą, to nieodwołalnie znaczy to, że realnie taki człowiek, to nie człowiek. A gadanie, że „człowiek jest od poczęcia” – jest tylko figurą retoryczną, która jest pałką na kobiety i na ludzi w ogólności oraz narzędziem do załatwiania całkiem innego interesu: szantażu i trzymania w uległości każdego człowieka. Co robią od początku, skutecznie, w Polsce – do dziś. Rozpoznanie tego skłamania i tego szantażu jest dla przemiany kobiety-przedmiotu w kobietę-podmiot, zasadniczym warunkiem powodzenia.

Jak działa szantaż i kłamstwo, widać na żywych, codziennych przykładach.

Wystarczy popatrzeć na dwóch profesorów: Hartmana i Chazana; wystarczy posłuchać, co mówią, jak mówią, jakich argumentów używają i jak kształtują swoją mowę, by – mając własny rozum – widzieć z pełna jasnością, kto kręci, kto manipuluje, kto nie wie, co mówi nawet w podstawowych sprawach, kto stawia fałszywe tezy i fałszywie je uzasadnia bądź w ogóle nie uzasadnia, bo teza ma być młotem na przeciwnika, a nie wynikać z dowodów.

Tenże Chazan, profesor, ginekolog – dawniej aborter, masowy morderca i realizator „Holocaustu dzieci” – jak regularnie i nienawistnie mówią „obrońcy życia”, więc i o sobie sam Chazan tak uczciwie mówić powinien, jest wobec ogromu własnych zbrodni niezwykle subtelny: „To były dawne czasy, wstydzę się tego” – wyznał. Bycie masowym i nieukaranym za zbrodnie mordercą jest więc zrekompensowane „wstydem” oraz wyciszone tym, że „to były dawne czasy”.

To powinna być zasada prawa karnego w sprawie zbrodni: zbrodniarza skazuje się za zawstydzenie się własną zbrodnią. Niech wstanie i się przez minutę powstydzi. Chazan jednak nie zamierza się ograniczać do tego, by kobiety-morderczynie, były skazywane na „powstydzenie się” za zbrodnie, ale na konkretne kary kodeksowe. Mówi: „Sprawa karalności kobiet jest sprawą mało istotną w perspektywie poszanowania życia ludzkiego. Jeśli jesteśmy przekonani, że dziecko to jest istota ludzka, która ma ciało i duszę, to nie możemy pozostawiać winnego bez kary, która ma przecież również wymiar edukacyjny”. Dodaje jeszcze: „Trudno, żeby w takiej sytuacji tylko pogłaskać ją po główce i nie zawsze psychologiczne następstwa aborcji są dla niej karą w wystarczający sposób”.

Wystarczy popatrzeć na profesora Wiesława Dębskiego, lekarza i ginekologa, przy jednym stole z szefem Ordo Iuris, niejakim Kwaśniewskim Jerzym, mecenasem. Profesor – znający życie kobiety w ciąży, jego medyczną i dramatyczną stronę, stawiający przynoszenie ulgi w cierpieniu za cel i szanujący prawo kobiety do podejmowania trudnych decyzji; humanista, człowiek po prostu mądry, odpowiedzialny, ważący słowa, mający rozum, operujący faktami i wiedzą – musi w końcu powiedzieć: „Czy pan może przestać oszukiwać ludzi?” – agresywnemu, mijającemu się nieustannie z wiedzą, faktami i prawdą mecenasowi od katolickiej ideologii.

Gdy tego katolickiego napastnika pyta, przed kamerami, redaktor Renata Kim: „Co pan zrobi jako ojciec, gdy przyjdzie do pana córka i z płaczem powie, że została zgwałcona i jest w ciąży” – ten katolicki troglodyta odparowuje, że to pytanie z brukowca. I nie odpowiada.

Zaiste – każda kobieta będąca w ciąży po gwałcie – jest jak z brukowca, bo jest zbrukana: musi odpowiedzieć sobie na pytanie – co zrobić? I na to pytanie musi umieć znaleźć w sobie odpowiedź każdy odpowiedzialny i ludzki rodzic: co zrobić w takie sytuacji, jakich słów użyć wobec zgwałconego dziecka, by go słowami nie zabić? Co doradzić, jak pomóc?

Cóż za bezbrzeżny cynizm, cóż za pogarda wobec innych! Tak właśnie działa katolicyzm.

Wystarczy posłuchać, co w sprawie in vitro mówi specjalna komisja Episkopatu i jej wybitny przedstawiciel – o dzieciach mających na czołach bruzdy dotykowe. Bez wątpienia jako stygmat zła wcielonego: in vitro.

Wystarczy posłuchać kolejnej odpowiedzi profesora Dębskiego na słowa profesora Chazana: „Skończyliśmy polską terapię prenatalną. Będzie zakaz dotknięcia się z igłą do dziecka, bo będzie mi grozić za to do 3 lat więzienia. (…) Jeśli zrobię cesarskie cięcie i dziecko umrze, grozi mi do 3 lat pozbawienia wolności. To przepraszam bardzo – niech ona umiera, niech dziecko umiera”. Mówi też profesor Dębski: „Prowadziłem ciążę po in vitro w rodzinie biskupa. Jak to ich dotyczy, nagle zmieniają poglądy”.

Mało? Dobrego zawsze mało. Posłuchajmy więc, co kobietom i do kobiet mówi kolejny arcybiskup – Marek Jędraszewski. Nawiązał do tego, że czarny protest w Piotrkowie Trybunalskim miał rozpocząć się pod pomnikiem Jana Pawła II: „Kłamstwo nie zna granic bezczelności. A wszystko w imię haseł »moje ciało należy do mnie, ratujmy kobiety«”. I dalej: „Chce się dziś głosić antyewangelię, chce się powiedzieć »czarną Ewangelię« (…) to, co się dzieje, te czarne marsze są przerażającą, współczesną manifestacją cywilizacji śmierci”.

Wystarczy posłuchać, co i jak mówi o gwałcie i ciąży z gwałtu jego wybitny znawca –arcybiskup Hoser Henryk. Którego manipulacje i niewiedzę w sprawie musi prostować ten, kto wie, zna fakty i rozumie – prof. Bogusław Pawłowski, kierownik Katedry Biologii Człowieka Uniwersytetu Wrocławskiego. Prostuje kłamstwa Hosera tak: „Otóż arcybiskup mija się z prawdą, a podpierając się jakoby naukowymi danymi, których zresztą nie ujawnia, wprowadza wszystkich w błąd”.

Przywoływany już parę razy wyżej, profesor Dębski, mówi do szefa „Ordo Iuris” Kwaśniewskiego: proszę znaleźć rodziny, które zaadoptują dzieci urodzone z zespołem Downa, a ja znajdę matki, które takie swoje dzieci do adopcji przekażą. Jaka jest odpowiedź katolickiego szefa i prawnika katolickiej organizacji? Żadna. Ale przecież prof. Dębski nie mówi nic nowego, nic szokującego. Chcecie zmusić kobiety, by rodziły ciężko uszkodzone dzieci? Pomóżcie im – kobietom i ich dzieciom, zajmijcie się nimi, pokażcie, że stać was na ciężką, koszmarnie stresującą pracę i odpowiedzialność wobec cierpienia i dziecka i matki.

W sukurs profesorowi Dębskiemu zdaje się iść ksiądz, tak jest – ksiądz katolicki, publicysta „Gościa Niedzielnego” Wojciech Węgrzyniak. Oddajmy mu głos:

„Wiem, że to zabrzmi absurdalnie, ale chciałbym jeszcze raz podsunąć pomysł o wykupie nienarodzonych dzieci. Marzy mi się istnienie takiego zgromadzenia, albo fundacji, która zapłaci matkom, które nie chcą urodzić chorych dzieci. Zapłaci za miesiące ciąży i poród. Jak by to miało wyglądać? W momencie kiedy kobieta dowiaduje się, że dziecko jest chore i nie chce go urodzić, podpisywałaby umowę z fundacją. Jeśli po porodzie zmieni zdanie, dziecko jest oczywiście jej. Jeśli nie zmieni zdania, albo dziecko umrze w trakcie ciąży, dostaje pieniądze, np. 10 tys. za każdy miesiąc ciąży plus 10 tys. za poród. Fundacja zajmowałaby się także organizacją życia tych dzieci w rodzinach zastępczych czy domach dziecka. Jeśli w Polsce co roku dokonuje się prawie 1000 aborcji, to 1000 razy 100.000 daje 100 mln. Chodziłoby więc o to, żeby zebrać w Polsce 1 mln osób, które raz na rok wpłacą 100 zł na ten cel. Oczywiście nie wszystkie kobiety będą chciały nosić w ciąży chore dziecko i urodzić dla pieniędzy, ale nawet jeśli 10, 20% pomyślałoby, że może jednak warto to dziecko na takich warunkach urodzić, to już byłby sukces”.

Zanim wyjdę z szoku na taki pomysł, proste pytanie weryfikujące: czy ktokolwiek zabraniał biskupom, księżom, instytucjom katolickim by, w dowolnym momencie swojej historii, zajmował się dziećmi w ciąży okaleczonymi (przez Stwórcę!), a następnie urodzonymi przez nieszczęśliwe kobiety? By niósł im szczerą, ludzką pomoc, realnie opiekował się całe życie tymi dziećmi, dziećmi-roślinami? Każdymi innymi cierpiącymi i chorymi? Dopiero czarny marsz kobiet wyzwolił w nich – jakże obłudne – gadanie o opiece, o kupowaniu dzieci?

Gdzie są te rodziny katolickie, aż piszczące z bożego szczęścia, że nareszcie zajmą się dziećmi- warzywami? Gdzie te fundacje, zgromadzenia, o których marzy ksiądz Węgrzyniak? On przecież nie musi marzyć, bo takich rodzin i zgromadzeń pełno dookoła. Są, bo taki jest katolik. Są? Jest? Gdzie?

Jeden milion osób miałoby wpłacić po 100 zł? Czyż nie więcej osób wpłaca podobne lub większe kwoty samemu tylko księdzu doktorowi (sic!) Tadeuszowi Rydzykowi? Iluż wpłaciło miliony na „ratowanie Stoczni”? Iluż z nich, i każdych innych katolików – nie wpłaca na wykup dzieci nienarodzonych?! Dlaczego?

I jakież ten ksiądz ma pojęcie o liczbie aborcji w Polsce – tysiąc! Czyta swoje katolickie statystyki. A nie czyta życia, które mówi: 80–150 tysięcy aborcji rocznie!

Ale właściwie, jak można skomentować pomysł kupowania dzieci? Jak inaczej niż tak, że religia i jej prawidłowi wyznawcy są w głębi swojej istoty zakłamani, puści, przeciwludzcy?

Terlikowski Tomasz, prawidłowy katolik, prawie papież i punkt odniesienia dla innych prawidłowych katolików, zaproponował kobietom, żeby założyły mundury hitlerowskie – bo czarne, a przede wszystkim, bo kobiety te są jak hitlerowcy – morderczyniami.

Skoro jednak Terlikowski miał czelność sięgnąć po czarny mundur, ma powód, by – stosując tę samą zasadę, co wobec kobiet – samemu go założyć: skoro jest katolik, mógłby się porównać do brata-katolika – Adolfa Hitlera. Prawidłowo ochrzczonego, po katolicku wychowanego, przez biskupów, lud katolicki i papieża Piusa XII gorliwie popieranego. Tego jednak nie zrobił i nie zrobi. O sobie ma lepsze i subtelniejsze mniemanie. Jak Chazan. Jednak ubliżyć kobietom, to jego miara. I wymiar.

Ale zaraz – swastyka to przecież nie oznaka nazizmu i zbrodni! To – jak orzekła prokuratura w Białymstoku – znak szczęścia! Szczęśliwie więc zaproponował Terlikowski, by kobiety chodziły w nazistowskich mundurach: nosząc je codziennie, będą szczęśliwe. Im więcej swastyk w Polsce, tym większa suma szczęścia, tym bardziej Polska będzie Polską, a Polak – Polakiem.

Terlikowski popełnił swoja katolicka podłość od razu hurtowo: nienawistnie ubliżył kobietom porównując je do hitlerowskich morderców, fałszywie je przeprosił, raz obłudnie migając się od przyznania się do własnego braterstwa z Hitlerem, w katolicyzmie. Kiedy już, przymuszony, powiedział „przepraszam” – to nie przez wzgląd wprost na człowieka, na obrażone przez siebie kobiety, ale przez wzgląd na swojego Jezusa. Jego przeprosił. Gdyby nie był naśladowcą Jezusa – widać właśnie jak naśladuje i na czym polega jego „prawdziwe rozumienie Ewangelii” – można przyjąć za pewnik, że by nie przeprosił. Nie miałby powodu.

Tymczasem niewyznawcy Jezusa przepraszają. Ludzie przyzwoici przepraszają. Niepotrzebny im do tego Jezus.

Jedna strona manipuluje, kłamie pomawia, kieruje się ideologią i nienawiścią. Odmawia kobietom podmiotowości, a więc pełnych i równych praw – co jest u niej cechą stałą. Druga – żyjąca w opresji religii, prawa i obyczaju – broni się, szczerze, choć nieraz mało sprawnie. Pomawiacze i kłamcy bowiem zawłaszczyli, ukradli język, czyniąc z języka narzędzie przemocy.

Kto ma rację, kto jest w prawdzie, kto ma wiedzę, rozumienie głębi rzeczy i ma dla jej złożoności pokorę – nie krzyczy, nie wrzeszczy, nie ryczy, nie pomawia, nie poniża. Mówi cicho, broni się niewidowiskowo. Tylko mocą racji i prawdy.

Kto nie ma racji, stoi na oszustwie i chce zwyciężyć wymuszeniem – robi to, co biskupi i inni „obrońcy życia”: krzyki, nienawistne wrzaski, pomówienia, potępienia, szantaże.

Nie ma równości racji. Jest prawda ludzi wolnych przeciw kłamstwom szantażystów.

Kobiety, obywatele, ludzie wolni i uczciwi mówią prosto: nie chcesz aborcji, to sobie jej nie rób!

Nie oczekują, żeby prawo na innych wymuszało ich żądania. Nie żądają przymusu aborcji i nie tworzą presji społecznej na jej dokonywanie.

Przeciwnicy chcą na innych wymusić swoje. Ci wyznawcy nie wierzą ani człowiekowi, ani – tym bardziej – kobiecie. Kobieta – znowu – to mniej niż człowiek. Musi mieć swojego właściciela i nadzorcę: biskupa, funkcjonariusza państwa i partii, prokuratora. Oraz ochotnicze i bojowo nastrojone hufce moralności katolickiej. Które wymuszą, co należy. Zgodnie z katolickim, państwowym przepisem albo obok niego. „Milito pro Christo” – oni walczą dla Chrystusa. Z człowiekiem. Nihil novi sub sole.

Jest to konflikt złych z niezłymi. Nie ma tu równości stron. Racja, prawda, podmiotowość i autentyzm są po jednej stronie. Oraz czas. To wielka siła.

Tanaka

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 952

Dodaj komentarz »
  1. Jeszcze nie czytałam. Ale oblizuję się na zapas.

  2. @Tanaka
    We Francji atakowanie katolickiej hydry zaczęło się w XVI wieku. Owszem wcześniej byli katarzy, albigensi, ale ich papież kazał wymordować. Ale wraz z Rabelais, Molierem (Świętoszek), czy Pascalem, obnażanie obłudy firmy postępuje, by osiągnąc apogeum w pismach Woltera. Ale potem, jak piszesz trzeba było całego wieku, aby przyciąć pazury tworowi.
    Jestes polskim Wolterem. Teraz pytanie: Czy też mamy czekać jak Francuzi, cały wiek, by oslabić czy wręcz usunąć tego raka z polskiego organizmu.
    Nie będzie to łatwe. Stalin zadrwił sobie z potęgi papieża: „A ile dywizji ma papież ?” no i proszę , zapełniony dywizjami Związek Radziecki rozpadł się, a kościół ma się dobrze !
    O czym to świadczy ? Że ogromna jest siła, odporność tego organizmu, oparta na kłamstwie, zakłamaniu, cynizmie. Umiejętności kameleona do dopasowywania się do wszelkich okoliczności.
    Poświęciłeś dużo uwagi tak obecnie gorącemu problemowi podporządkowania kobiety. Jest to kluczowa sprawa. Czy kobiety będą przy wsparciu mężczyzn dalej walczyć?
    Boję się, że takich Jib nie jest dużo. Są Szydły,Kempy i kempoidalne Pawłowiczówne.
    A może jednak ! Tych wartościowych, uczciwych jest więcej.? Zobaczymy

  3. Tanaka

    Szapka bach, Tanako, i ba-bach, i jeszcze raz ba-bach. Ten tekst powinien był rozesłany do wszystkich parafii i odczytany na wszystkich mszach w najbliższą niedzielę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

    Pokazałeś szczegółowy obraz katolickiej obłudy i katolickiego okrucieństwa jako skutek umieszczenia źródeł moralności nad chmurami, poza człowieczeństwem. Nie przed ludem odpowiada katolicki troglodyta za swoje słowa i czyny, ale przed Najwyższym, a lud może mu naskoczyć.

    Na początku 90-tych lat, kiedy bojownicy okrutnego Boga Jahwe zaczęli publicznie pohukiwać, że zygota to człowiek i żądać utworzenia specjalnego prawa, które przewidywało dwa lata za morderstwo aborcji popełnione na tym człowieku, myślałem, że klepki mi się przestawiły z racji uzyskania wolności do wolności. No bo jak? Skoro zygota to człowiek, to po co nowe prawo? Przecież jest od wieków i przewiduje nawet czapę. Czapa za morderstwo popełnione wyłącznie dla samego morderstwa byłaby adekwatna do czynu, a nie tam, panie, dwa lata jak dla brata. Chyba że zygota to trochę-człowiek. Pasowałoby, ale stwórca takiego czegoś nie przewidział – nie ma w Piśmie nawet cienia ni zapachu trochę-człowieka. Więc co? A pstro. Kto by tam się z kościelnych truł o logikę. Ma być tak jak chcemy i szlus – bo my znamy myśli Boga, jego marzenia, życzenia, sny – nie wy, hołoto. Jesteśmy jego osobistymi doradcami.

    Więc nadszedł czas, uważam, by kobiety chlasnęły katabasom ścierką w dziób, powiedziały: „Dość, psia wasza mać, oszuści! Teraz my Polki jesteśmy panna Marianna (broń Boże, nie mylić z niepokalaną Marią) od rewolucji, teraz my jesteśmy wolność i poprowadzimy lud na wasze pałace, żeby wam skopał tłuste dupy, wszetecznicy, demoralizatorzy, obłudnicy, złodzieje gorsi niż z ulicy, i skazał na bogobojne życie z emeryturą 749 zł, na biedę, cierpienie i naturalne chorowanie i umieranie w boleściach ku chwale Pana.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Tanaka
    Gdybyś do – skądinąd znakomitego – tytułu „Kobieta odkłada szmatę i wstaje z kolan. Z kościelnej posadzki”, dodał – „Mężczyzna w sutannie pada na kolana, aby dokończyć mycie”, byłoby happy. Nie dodałeś. Happy nie będzie. Gdybyś drugiej części – „z kościelnej posadzki” – nie dodał, byłoby o poważnym kroku w kierunku utrwalenia podmiotowości kobiet. Bo ten kobiecy protest w „czarny poniedziałek” był przede wszystkim poważnym krokiem w kierunku upodmiotowienia kobiet. Wszystkich. Wierzących i niewierzących. Procedowana w sejmie ustawa stała się pretekstem nie tylko do powiedzenia nie troglodytom z profesorskimi tytułami i w biskupich infułach (choć także), a do powiedzenia nie postfeudalnym stosunkom w naszym kraju, kraju, w którym kobiety (szczególnie na prowincji) traktowane są jak przedmioty.

    Zgadzam się z całym Twoim wywodem na temat roli kościoła rzymsko-katolickiego w kształtowaniu od wieków polityki – tej na szczeblu państwa i tej w rodzinie, a często i „pod pierzyną” w parafialnych domach. I oczywistym jest, że hierarchów, księży i kółka różańcowe z Rodziną Radia Maryja na czele, należy wreszcie zamknąć w kruchcie, bo tam ich miejsce. Będą sączyć jady? Będą, ale niech sączą w przykościelnych salkach katechetycznych, a nie w publicznych szkołach. Tego należy się w pierwszym rzędzie domagać. A reszta? Dobrze, że wiele kobiet wstało z tych kolan. Myślę, że będzie ich coraz więcej.

    Temat nie nowy. Arystofanes już dwa tysiące trzysta lat temu świetnie go na proskenion wprowadził. Bohaterka komedii Lizystrata, przywódczyni ateńskich kobiet, jako sposób na przywrócenie pokoju proponuje… kobiecy strajk erotyczny (prof Hartman też to proponował, ale i dla bab i dla chłopów, a nawet ładną nazwę wymyślił – The Onan’s Day 😉 ). Bohaterka „Sejmu kobiet”, Praksagora chciała uzdrowić państwo przez uchwałę zgromadzenia ludowego, wówczas niedostępnego dla kobiet. Nasz sejm jest co prawda dostępny kobietom, ale one… No właśnie… Co one mogą? I właśnie o to chodzi, aby to także one mogły, a nie Chazan, Hoser, Michalik, Jędrzejewski, Rydzyk i Kaczyński.

  6. No to mnie zatkało. Nie skomentuję, pomilczę sobie.
    Tanaka, szacun za ten tekst!

  7. jestem pod wrazeniem!!!

    W koncu lat 70. dziecko urodzone z waga ponizej 1000 g nie mialo nawet prawa do rejestracji nawet jako martwo urodzone; nie mozna bylo nadac imienia, nie bylo pochowku, choc byl 6 tygodniowy urlop macierzynski, jak w pologu.
    W roku 83 bylo podobnie.
    Szesc, siedem lat pozniej razem z solidarnoscia zmienilo sie postrzeganie dziecka juz w zarodku.
    Wczesniej nie bylo rownania ani alternatywy, kto wazniejszy-jajo czy kura. Nikt nie mial watpliwosci.
    Dzis najglosniej i najczesciej glos zabieraja ci, ktorzy maja jednego potomka i prawdopodobnie nigdy nie doswiadczyli trwogi o zycie i zdrowie zony, swojej kobiety czy nienarodzonego, ale juz zdolnego do zycia poza lonem matki dziecka.

    Przemieszczaja sie z jednego studia radiowego czy tivi i gledza w kolko to samo.

    Jak wspomnial Tanaka- wiele jest dzieci urodzonych z roznymi wadami; jesli sa smiertelne, dzieci umieraja w wielkim cierpieniu.
    Jesli nie sa to wady letalne zyja z dala od nas, niewidoczne, niewidziane, dogladane przez oplacane opiekunki, czasem zakonnice lub inne samarytanki. Ciekawe, czy ich ta opieka nie nuzy, nie nudzi, nie ciazy. Moze nie zdaza, bo pracuja kilka godzin i maja czas wolny; matka takiego nieuleczalnie chorego dziecka czesto ma problem, zeby zadbac o swoje zdrowie, bo malo kto chetny jest przez kilka godzin ja zastapic, gdy ona musi do lekarza. Nie daj los, gdy nagle ja z ulicy zabiora do szpitala po urazie, wypadku.

    Poznalismy siostre Bernadette z osrodka dla osieroconych dzieci; poznalismy jej metody wychowawcze i unikanie odpowiedzialnosci za swoje winy wzgledem nich.

    A dzieci niepelnosprawne? kto sie za nimi ujmie, gdy bywa, ze sa ponizane, nekane przez opiekunow,ktorzy mieli im zapewnic opieke, rehabilitacje i inne dzialania, zeby im ulzyc w cierpieniu. Te dzieci sie nie upomna o swoje prawa, a srodowisko przymknie oko, nie chcac narazic sie tym w czarnych sukienkach.
    Trzy lata temu mielismy w Sejmie strajk okupacyjny matek i rodzicow, ktorzy swoim protestem upominali sie o prawa rodzin zajmujacych sie niepelnosprawnymi dziecmi.
    Niewiele te rodziny wskoraly, dzis dostaja bodaj 1700 zl na rodzica samotnego z dzieckiem; to sa kwoty niewiele wieksze od minimum socjalnego, a tu przeciez chodzi o dwie osoby, z ktorych jedna czasem tylko lezy i wymaga calodobowej opieki.
    O doroslych niepelnospörawnych nikt sie nie upomnial.

    Ale wszyscy mowia o humanitaryzmie.
    mam wrazenie, ze wielu nalezaloby odeslac do slownika

  8. Nie wiem, jak będzie z kościołem, ale wiem, że PiS popełnia ogromny błąd.
    Ale tez nie mogli go nie popełnić. Nie z taką mentalnością.

    Zamiast więc po czarnym proteście powiedzieć: przepraszamy, że nie liczyliśmy się z waszym zdaniem, usłyszałyśmy, że zostałyśmy zmanipulowane, że nie pozwolą nas więcej wyprowadzić na ulice (sic!), że te, które wyszły, to, delikatnie mówiąc, latawice, które chcą się puszczać bez konsekwencji, ewentualnie stare raszple, które nie wiadomo, po co idą, są przecież tak brzydkie, że nikt nie chciałby ich puknąć.

    Lżone lub lekceważone są wszystkie kobiety, które wzięły udział w czarnym proteście.
    I dziewczyny i dojrzałe kobiety.
    I cały ten przekaz trafia nie tylko do nich, ale do ich mężów, dzieci, wnuków i przyjaciół.
    Co więcej, atak na jedną uczestniczkę czarnych protestów jest odbierany jak atak na wszystkie, które wzięły w tym udział choćby tylko przez ubranie się na czarno.
    Tu nie ma mowy o uspokojeniu emocji. Nie po takim gnojeniu i szykanach. To raczej przyczajenie się.

    A my naprawdę się policzyłyśmy.
    Przecież usłyszałam: Idź za nas wszystkie, bo my nie możemy.
    Wiem, do kogo wysłać wici w razie czego i wiem, że tym razem poszłoby nas więcej.
    Jeśli PiS nie przestanie, wyhoduje sobie regularny ruch oporu.
    Jak mówiły dziewczyny z czarnego protestu: wszystkich nas nie spalą.

    @Tanaka
    Szacun 🙂

  9. a tak nawiasem mowiac, mam nadzieje, ze choc poniedzialek byl pierwszym dniem buntu, nie spoczniemy na laurkach i w razie potrzeby pojdziemy na czerwone, zolte, rozowe , zielone marsze, gdy tylko poczucie manipulowania nasza babska godnoscia, a takze zdolnoscia do odczuwania i myslenia oraz innych uczuc, z ktorych chciano nas wyzuc zostanie naruszone.

  10. Taki trunek trzeba pić powoli. Mogę po kawałku komentować, wszystkiego naraz po jednym przeczytaniu nie jestem w stanie. Wielkie uznanie, Tanaka, za głębokość myśli i znajomość tematu, za naświetlenie go z różnych stron. Każdy z czytających na pewno znajdzie coś dla siebie i zechce się zastanowić – a już samo to jest wartością dla człowieka myślącego.

  11. Nareszcie, nareszcie, nareszcie. Zaczyna się coś dziać, czarny protest, teksty bez ogródek mówiące o państwie kościelnym nad Wisłą. Otwarty bunt. Tylko nie łudźmy się, że łatwo pójdzie. Nie zmieni się z dnia na dzień, ani nawet z roku na rok, odruchów warunkowych wielkiej części klasy politycznej, przywykłej już do oportunizmu i tchórzostwa wobec księżej kiecki jak do sejmowych diet i apanaży. A to politycy mają w końcu wyrzeźbić prawne realia, w których rozdział kościelnej tacy i budżetu państwa przestanie być fikcją. To ministrowie, a więc politycy, mają wprowadzić do szkół edukację seksualną i etykę. To w gabinetach szefów partii urodzi się, lub nie, kurs na prawdziwie świeckie państwo prawa, w którym każdy będzie mógł wybrać / stworzyć swój światopogląd i sposób życia. A my możemy, powinniśmy, musimy na nich naciskać wszelkimi sposobami zgodnymi z prawem, bo to jednak nie ulica prawo stanowi.
    Potęga kościoła kat. nie zostanie złamana jeśli nie odizoluje się go od wpływu na politykę, dopóki nie stanie się on jedną z wielu organizacji religijnych w kraju. A nikt już chyba nie ma wątpliwości, że dopóki kościół jest potęgą, nie ma szans na nowoczesne państwo, ba, na sprawną demokrację, bo będzie ona bez przerwy podmywana przez różnych kościelnie namaszczonych zbawców i wodzów narodu. Kościół boi się demokracji, nie rozumie jej i to ją w dużej mierze obwinia o laicyzację życia prywatnego i społecznego, a tym samym utratę swojej trwającej setki lat władzy, wpływu na niemal każdą dziedzinę życia. I kółko się zamyka, a my, jeśli nadal pozwolimy mu się tak zamykać w sejmowych salach i gabinetach, pozostaniemy in saecula saeculorum rzeczpospolitą proboszczów i biskupów, jaką jesteśmy. Proboszczom i biskupom przecież o nic innego nie chodzi.

  12. Dobre ale za długie. Wspaniale ale przegadane.
    Większość nie doczyta nawet do polowy a przecież tematów poruszonych starczyłoby na co najmniej trzy felietony. A tak to się zmarnowało…
    Sorry, że ja tak z krytyką, bo tekst Tanaki świetny i mądry, ale niestety nie spełni swojego zadania – nie pójdzie w lud i nie będą go czytać ci z lewej i ci z prawej z tego prostego powodu, że za długi.

  13. Kasjodor 10 października o godz. 21:58 – JAK to zrobić? Masz jakieś konkretne pomysły, na tu i teraz? Od czegoś przecież trzeba zacząć.

  14. Jiba
    10 października o godz. 21:40

    nie mialam watpliwosci, ze waadza uzna, ze zostalysmy namowione przez nieodpowiedzialnych do protestu przeciw szlachetnej idei zasiedlenia kazdej koloni, wsi i calej Polski, bo tak nas wladza postrzegala.

    Ale po tym poniedzialku – Broszydlo nagle zauwazyla dzieci niepelnosprawne w rodzinach, zobaczyla, a moze ktos jej podpowiedzial ze to glownie ubogie rodziny,ze posiadanie dziecka niepelnosprawnego powaznie narusza ich sytuacje ekonomiczna, wreszcie- ze rzadko ktora dostala zasilek z 500+, bo o kilka zlotych przekroczyly kwote uprawniajaca do otrzymania tego zasilku.

  15. … a ja z czarnym humorem i nieco krócej:

    Kobieto!
    Organizacja zaprasza w swoje szeregi!
    Potrzebujemy właśnie Ciebie, a Ty na pewno potrzebujesz nas!
    Zapewniamy to, czego nie kupisz i nie dostaniesz nigdzie indziej.
    Wystarczy, że się przyłączysz i będziesz przestrzegała paru zasad:

    1. Obowiązuje u nas ścisła hierarchia.
    2. Nie wolno krytykować nikogo, kto jest wyżej.
    3. Stanowiska managerów i specjalistów są w 100% zarezerwowane dla mężczyzn.
    4. Najwyższą władzę sprawuje SZEF (niektórzy twierdzą, że Go widzieli).
    5. Organizacja ma misję i wizję – pozytywne, pełne nadziei. Kieruje się nimi tak samo, jak większość firm.
    6. Jeśli ktoś działa niezgodnie z misją i wizją – zwróć mu uwagę. Chyba że ten ktoś jest wyżej – wtedy patrz punkt 2.
    7. Musisz zapisać także swoje dzieci, już w niemowlęctwie, a potem dbać, by należały dalej.
    8. Teoretycznie usługi wewnątrz Ogranizacji są darmowe – w praktyce zwykle musisz zapłacić.
    9. Organizacja będzie regulowała Twoje życie seksualne i rozmnażanie. Dla większej skuteczności zadba,
    żeby te regulacje znalazły się w obowiązującym prawie.
    10. Gdy wystąpisz z Organizacji lub zostaniesz wyrzucona, czeka Cię wieczne potępienie.*
    11. Jeśli wytrzymasz z nami do śmierci, czeka Cię wieczne szczęście w naszym towarzystwie.*

    Już należysz?
    To świetnie!!!

    * Pukty 10 i 11 nie stanowią oferty w rozumieniu Kodeksu Cywilnego.

  16. @Na marginesie
    Już zaczęliśmy i ciąg dalszy nastąpi, miejmy nadzieję. Jak się wydaje kluczem do sukcesu jest upór, konsekwencja, pokazywanie, że nie ma i nie będzie zgody na katolicko-narodowe, autorytarne państwo rodem z XIX wieku. Pokazywanie nie tylko panom Kaczyńskiemu i Rydzykowi, ale i na przykład panu Schetynie czy posłom PSL-u, wszystkim tym, którym dotychczas do głowy nie przychodził jakikolwiek sprzeciw wobec kościelnych dyktatów i szantaży. Wydaje mi się też, że wielu / wiele myślących podobnie jak uczestniczki czarnego protestu, ale nie mających dotąd odwagi mówić tego głośno, teraz tej odwagi nabierze.

  17. kasjodor
    10 października o godz. 21:58

    Masz racje piszac, ze kosciol katolicki boi sie demokracji

    Ale nie masz racji, gdy piszesz, ze sie jej boi, bo jej nie rozumie !

    Otoz kosciol rzymsko-katolicki swietnie rozumie demokracje i jeszcze swietniej rozumie skutki jakie pelne zapanowanie demokracji bedzie mialo dla jego dalszej egzystencji. I dowodem na to, ze rozumieja, jest wlasnie ta furia z jaka demokracja jest atakowana.

    Odbywa sie ta walka na obszarze macicy, ale choc pole starcia jest do macicy ograniczone, to dotyczy calosci ludzkiej wolnosci.

  18. Brakuje mi w tym madrym wpisie informacji kto pierwszy otworzyl szeroko furtke polskiej hierarchii koscielnej zeby mogla jak obrazowo i slusznie napisal Autor grzebac w kobiecych macicach. No kto? Ano prof. Andrzej Zoll orzeczeniem TK. Z poltora roku temu kiedy to jeszcze nie bylo PiSu u wladzy w obszernym wywiadzie w Polityce rozwinal swoja koncepcje bardziej. Niewiele roznil sie od Chazana tylko slownictwo prawnicze bylo z najwyzszej polki. Ale przeciez to ulubieniec wszelakich formacji politycznych w Polsce.
    @Konstancjo. Chorymi., cierpiacymi, okaleczonymi przez nature dziecmi, ktore nigdy nie dojrzeja do samodzielnosci zajmuja sie przede wszystkim samotne matki. Wobec skandalicznie niklej pomocy panstwa nie tylko borykaja sie ze straszliwymi trudnosciami, ale poza tym maja ciagle jedna mysl. A kiedy mnie zabraknie? A wczesniej – jak juz nie bede miala sily podzwignac?
    Tez uwazam, ze upodmiotowienie kobiet w Polsce powinno objac i inne aspekty ich zycia, ale odczegos trzeba zaczac. Ladna ilustracje mentalnosci panow polakow daja komentarze pod ostatnim wpisem J. Hartmana.

  19. Pierwsza partia bez oszolomow która się odważy na pewno będzie miała głosy.

    @Panismok

    Fajny tekst i nick 🙂

  20. @Tanaka

    Jak zwykle szacunek najwyzszy za swietny tekst i krzewienie wiedzy o niuansach na „co dzien przegapianych”.

    Ale @Ewa-Joanna ma racje. Mysle jak ona, ze cos w rodzaju wyciagu, lub streszczenia, lub kondensatu dajacego sie latwo i szybko przeczytac, jest wrecz niezbedne, by oddzialywanie tego co przedstawiles mialo szanse na szerszy, niz blogowy zasieg.

    Zarowno sam przekaz, jak i jego waznosc, sa tego nie tylko warte, ale wrecz krzycza o wersje „dla ludu”, jezykiem ludu wyrazona.

  21. konstancja
    10 października o godz. 22:14

    No wlasnie – nagle zauważyła.
    Wiesz, ja sobie chodzę po mieście i zbieram dane. Ot, tak. Sama jestem ciekawa, co takiego wydarzyło się, że choć rządzi ukochany PiS, kobiety wzięly udział w czarnym proteście.
    I wychodzi mi na to, że one już więcej po prostu nie mogą.
    To jest ogólnie temat do głębszej analizy.
    Owszem, jest 500 +, ale poza 500+ nie ma nic więcej poza zwaloną na kobiety odpowiedzialność za opiekę nad domem, dziećmi i nad starymi rodzicami.
    Usłyszałam bardzo emocjonalną wypowiedź osoby, która codziennie rano obserwuje ze swojego sklepu pewną kobietę.
    Kobieta, samotna matka, samotna ze względu na upośledzenie dziecka, musi dowieźć dzieciaka do odległego o 30 km specjalistycznego przedszkola i wiezie go PKS-em.
    Po odwiezieniu wraca, kilka godzin później jedzie znowu i przywozi dziecko z powrotem.
    PKS nie jeździ jak pociąg podmiejski. PKS jeździ co kilka godzin. I tak dzień w dzień.
    Osoba, która obserwuje tę dzielną mamę, mówi, że nie wie, skąd ta kobieta ma tyle siły. Ja domyślam się, że ją ma, bo nikt inny jej nie znajdzie.
    Bardziej nie da się dokręcić śruby. Stąd sprzeciw.

  22. Kasjodor 10 października o godz. 22:29 – to jest ważne i potrzebne, ale to nie wystarczy. Potrzebne są konkrety. Mam na myśli np. takie rozwiązania prawne, które odetną KRK od państwowych źródeł finansowania. Warto byłoby je sformułować, spopularyzować i lobbować za nimi wszelkimi dostępnymi kanałami. Rząd PO coś przebąkiwał o likwidacji Funduszu Kościelnego i zastąpieniu go opodatkowaniem „wiernych”, ale sprawa się wlokła i w końcu utknęła. KrK STRASZNIE tego nie chciał…

    Świetnym pomysłem (i to ich naprawdę zaboli) byłoby (po prostu!) nie chrzcić dzieci. Efekt rozłoży się na pokolenia, ale warto byłoby go przyspieszyć. I tu jest pole do popisu dla jednoczących się, wkurzonych kobiet. Następny punkt – wyprowadzić katechezę ze szkół albo przynajmniej tak ją utrudnić, żeby uczestnictwo dziecka w tym procederze nie było rzeczą oczywistą.

    Chodzi o rozłożenie tych możliwych działań na czynniki pierwsze. I wyznaczenie jakichś konkretnych kierunków kampanii anty-KrK. Przy czym musiałaby to być kampania prowadzona z głową, żeby nie podpadła pod szyld prześladowania religii. Wolność wyznania jest zagwarantowana w każdym państwie demokratycznym i od tego odstąpić się raczej nie da. Nie da się ich zdelegalizować. Nie można prześladować szeregowych „wiernych”. To musi być dokładnie przemyślane, bo wtedy będzie skuteczne. Kampanie medialne? Naciski na parlamentarzystów? Warto się nad tym zastanowić.

  23. Lonefather 10 października o godz. 22:43 – w zasadzie racja, ale kto to zrobi? Ty się piszesz?

  24. zyta2003
    10 października o godz. 22:38

    jeszcze wczesniej Obecny Prezes TK wraz ze swoimi sedziami w majestacie prawa uznali, ze mozna obrazic uczucia religijne Polakow (nie pamietam, czy bylo o innych narodowosciach takze); szok po uslyszeniu slow Andryeja Zolla wstrzasnal mna bardzo, bo gdy Zoll byl juz jakis czas BYLYM sedzia TK nie pamietam, zeby takie opinie jakkolwiek sugerowal.
    Widac przeszedl jakies oswiecenie…

    Uwazam, ze natura ducha nie powinna byc w ogole rozstrzygana przez TK, SN czy inne sady, chyba, ze chodziloby o swiadczenia podatkowe lub inne daniny na rzecz panstwa, ktore kosciol powinien placic.

    A CARITAS, ktorym kosciol sie tak chwali, ze tak pomaga…coz, ta pomoc nie pochodzi z zasobow samego kosciola, biskupa, ksiedza tylko z naszych podatkow!

  25. zyta2003 10 października o godz. 22:38 – potwierdzam, czytałam wtedy wywiad z Zollem i nie wierzyłam własnym oczom. Teraz Zoll jest fetowany jako „umiarkowany” prawnik. Żenada. Wychodzi na to, że normalnych prawników już nie mamy.

  26. Na marginesie
    10 października o godz. 22:53
    to jest praca na wiele pokolen. nie da sie tego wprowadzic jednym zarzadzeniem czy ustawa, bo Suchocka podpisala konkordat,
    Kto wypowie Konkordat? wielu tylko czeka na ciepla synekure w Watykanie, niejeden dla tej sprawy poswieci zycie i zdrowie nie tylko kobiet, ale i wszystkich Polakow, ich portfele, zasoby prywatne (co sie dzieje dzis z ustawa o obrocie gruntami rolnymi?)byle tylko ustawic krk w uprzywilejowanej pozycji.
    Dziwie sie,ze rolnicy jeszcze nie ruszyli z klonicami i kosami na rzad, ktory ich tak pozbawil wlasnosci.
    ……za duzo moich wpisow.
    Dobranoc Panstwu

  27. @Jiba
    Czytam i znowu myślę, że bardzo wielu kobietom odebrano poczucie własnej wartości, siłę, pewność. Wychowanie dziewczynek to pod tym względem katastrofa… Ciągle, w XXI wieku, trudno wyzwolić się z tradycyjnych wzorców, co kobieta powinna, jak ma się zachowywać, i że ten chrzest i ten ślub to ma być… Mamy dużo pozornej swobody, ale do spraw poważnych mało kto chce nas dopuścić. A jak walczymy o to, by się nimi zająć, to zaraz pada tekst o „feminazi”, „babochlopie”, lub komentarz odnośnie naszego wyglądu.

    Właśnie dlatego napisałam ten tekścik – to wręcz tragiczne, jak kobiety wspierają instytucję działającą wbrew ich interesom.
    To prawie jakby czarnoskóry chciał wstąpić do ONR…

    @NeferNefer: dzięki;-)

  28. Konstancja 10 października o godz. 23:05 Dobra… ale, ale. Konkordat owszem, można zerwać (konkordaty to zresztą przeżytek), ale póki co można byłoby go po prostu egzekwować. A przedtem warto byłoby go przeczytać… bo tam, o ile mnie pamięć nie myli, stoi czarno na białym o tym, że Kościół i państwo są autonomiczne i niezależne. Nie tylko Kościół od państwa, ale państwo od Kościoła też. Dlatego z konkordatem w garści warto byłoby się upomnieć o to i owo. A w ogóle to potrzebny byłby dobry prawnik… w roli doradcy.

  29. Do żartobliwego w tonie, ale bardzo poważnego w treści postu @Panismok dodam – równie żartobliwe uzupełnienie do mojego postu. Zwróciła mi na ten aspekt nierówności w traktowaniu kobiet @NeferNefer w ostatnim (kierowanym do mnie) poście spod poprzedniego felietonu-reportażu @Jiby. Czegoś mi się przypomniała Klara z Howardów Mydełko – napisała NaferNefer. – Jak w pysk strzelił.

    Fakt. Jak w pysk strzelił. Klara z Howardów Mydełko, jedna z bohaterek „Emancypantek” Prusa, choć rolę odgrywa dla zasadniczego wątku epizodyczną, to ona jest karykaturą XIX-wiecznych polskich feministek. Klara tokowała o równouprawnieniu przy każdej okazji, a także bez okazji. Taka natura starej panny, kiepsko opłacanej nauczycielki. Kres jednak tym feministycznym popisom położyło jej małżeństwo z pierwszym lepszym napotkanym chłopem, który (wdowiec) ją za żonę pojął. Zacytujmy jednak samego Prusa:
    Już od czterech dni nie należę do siebie – odparła pani Klara. – Spuściła jasne rzęsy i usiłowała jeszcze więcej zarumienić się, ale było to niepodobieństwem. – Braliśmy ślub u Wizytek, w najściślejszym incognito, o siódmej rano i… od tej chwili zaczęło się dla mnie nieprzerwane pasmo szczęścia… Mam męża, który ubóstwia mnie i którego najdumniejsza kobieta mogłaby obdarzyć uczuciem…
    Wierz mi, panno Magdaleno – mówiła z zapałem – że kobieta dopiero wówczas staje się naprawdę człowiekiem, gdy wyjdzie za mąż. Pielęgnowanie rodziny, macierzyństwo – oto wzniosłe posłannictwo naszej płci… Nie mogę przeczyć – dodała skromnie – że trafią się kłopotliwe sytuacje, nawet przykrości… Ale wszystko znika wobec przeświadczenia, że uszczęśliwiamy kogoś, kto na to zasługuje.
    – Bardzo cieszę się, że pani jest zadowolona – wtrąciła Madzia.
    – Zadowolona?… Powiedz pani wniebowzięta!… Przeżyłam nie cztery… właściwie – nie trzy doby, ale trzy wieki, trzy tysiąclecia… Ach, pani nawet… nawet nie domyślasz się…

    Noc poślubna z panem Mydełko skutecznie wybiła z głowy mademoiselle Howard myśl wszelką o emancypacji. Madame Mydełko z wojującej feministki na-ten-tychmiast stała się podnóżkiem:

    – Tak mnie bolą nagniotki… Założyłbym się, że jutro będzie słota.
    – Więc włóż, aniołku, pantofle – odezwał się głos niewieści. (…)
    – Kiedy nie chce mi się szukać pantofli – odparł bas.
    – Ja ci znajdę, duszko…
    – Trzeba jeszcze ściągać buty!… – mruknął bas.
    – Ależ ja ci zdejmę… Przecieżeś ty mój… cały mój… moja pieszczotka… mój koteczek…

    I tak w gruzy potrafi lec potęga kobiet. Warto, Moje Panie, o Klarze z Howardów Mydełko pamiętać.

  30. Już miałam napisać że same baby a tu anumlik wziął i zachachmęcił.

  31. Panismok 10 października o godz. 23:15 – A kto Ci odbiera poczucie własnej wartości? Nikt nie może Ci go odebrać przecież. Chyba tylko Ty sama? Oczywiście, społeczeństwo jest takie jakie jest – ale wzorców kulturowych tak od razu zmienić się nie da. I nie warto walczyć o swoje jakimiś prymitywnymi środkami. Mamy kobietę (hi hi!!!) premier, mamy Kempy i Krychy P. w parlamencie. Czyli statystycznie rzecz biorąc, kobiety są przy władzy. Tylko że… no właśnie.

    Moim zdaniem warto zacząć od tego, żeby sensownie formułować swoje żądania. I opisywać te wzorce kulturowe. I dyskutować, jak je można zmienić. Bo kobiety i mężczyźni to jednak przede wszystkim ludzie, różni prawie pod każdym względem, ale… homo sapiens, ten sam gatunek. I nie ma mocnych, musimy koegzystować.

  32. Ale z tego wniosek że rzeczona Klara sama się podłożyła i sobie winna.

  33. anumlik 10 października o godz. 23:21 – w Mary „Poppins” Disneya, całkiem dobrym filmie dla dzieci, jest postać stale nieobecnej mamuśki – emancypantki, która biega na wiece, macha transparentem i wykrzykuje coś o prawach wyborczych kobiet. Rzecz się dzieje w XIX wieku. Potem jej mężuś zostaje wyrzucony z pracy i znika, podczas gdy wszyscy się o niego niepokoją. Jest podejrzenie, że z rozpaczy rzucił się do Tamizy.

    W końcu mężuś się odnajduje, wesolutki i lekko nieprzytomny. Wygląda jak obszarpaniec. A mażonka rzuca mu się na szyję i woła: „Ach George! Nie rzuciłeś się do Tamizy. Jakie to wspaniałe i mądre z twojej strony!” Ten kontrast jest znakomicie podpatrzony – bo w domu jednak trzeba być CZASEM kobieciątkiem 🙂 Nie ma mocnych na różnicę płci.

  34. @Na marginesie, z godz. 23:40
    Nie ma mocnych na różnicę płci.
    Na różnicę mentalności też nie ma, póki co. Oto scenka z Poznania (z Twojego Poznania @Konstancjo) protestujących nie za ochroną życia, a przeciwko koncertowi:
    http://poznan.wyborcza.pl/poznan/10,88284,20818988,protest-i-modlitwy-przed-koncertem-grupy-behemoth-w-poznaniu.html

  35. Panismok
    10 października o godz. 23:15

    Odebrano? Raczej jest wojna o to, by wróciły w ramy nakreślone w czworakach II RP 🙂

    „(..) Ciągle, w XXI wieku, trudno wyzwolić się z tradycyjnych wzorców, co kobieta powinna, jak ma się zachowywać, i że ten chrzest i ten ślub to ma być(…)”

    Czytam dzieciakowi przed snem. Oczywiście nie od dziś. Uwielbiałam kiedyś baśnie z przeróżnych stron świata. Mam ich mnóstwo i sięgnęłam po nie, gdy pojawiło się zapotrzebowanie.
    Nie były już takie piękne ze względu na królewny rozdawane jak ulotki w supermarkecie.
    Zaczęłam te baśnie delikatnie cenzurować, ale bez nachalnej ingerencji. Przy okazji kolejnej opowieści o królu i jego trzech synach, moje dziecko zapytało:
    – A gdzie jest mama tych synów?
    Brawo!
    Andersena zostawiłam dla siebie ze względów oczywistych, sięgnęłam po „Włóczęgi Północy”, „Małego Księcia” i… Orhana Pamuka, którego uwielbiam.
    Orhan jest czytany na specjalne zamówienie.

    Pod płaszczykiem tradycji ukryta jest dyskryminacja i trzeba ją nazwać.

  36. @Na marginesie
    10 października o godz. 22:53

    Teraz znacznie łatwiej będzie wytłumaczyć mamom i babciom, dlaczego nie chce się chrzcić dziecka. #nie chrzczę? W Google ta fraza zwraca nieco ponad 100 wyników.

  37. NeferNefer – 23:31

    „Ale z tego wniosek że rzeczona Klara sama się podłożyła i sobie winna.”

    Pewna sekta religijna wykorzystala syndrom Klary do swojego stworzenia i nazwania siebie Swiadkami Jehowy. Rok byl 1931

    „Kobiety w zborach Świadków Jehowy, mają ograniczone możliwości rozwoju. Zgodnie z tym, co jest napisane w Biblii, kobiety w zborze i w całym swoim życiu, mają być uległe, podporządkowane mężom i starszym. Nie mogą przewodzić w zebraniach; funkcja starszego zarezerwowana jest tylko dla mężczyzn… Poza służbą pomocniczą kobieta może jeszcze być pionierką stałą, czyli poświęcającą na służbę 90 godzin miesięcznie; jeśli jest wolna może zostać pionierką specjalną (120 godzin służby miesięcznie); może także oddać wszystkie swoje siły na służbę w ogólnopolskim ośrodku kierowniczym Świadków Jehowy w Nadarzynie pod Warszawą. „

  38. Taka realizacja

    Im, Swiadkom J., wcale nie chodzilo o syndrom Prusowej Klary

    http://i.racjonalista.pl/img/strony/jehowi9.jpg

    „To żydowscy kapitaliści z imperium brytyjsko – amerykańskiego zbudowali świat wielkiej finansjery i wykorzystują go do wyzyskiwania i uciskania narodów”.

    http://watchtower.org.pl/iszbin/jl2.htm

    W związku z tym cytatem zadawane jest Świadkom Jehowy pytanie takie:

    czy właśnie tak wyglądało uzasadnianie faktu ‚nieszkodliwej działalności świadków’ w Niemczech, w 1933 roku, w slynnej ‚Rezolucji faktow’? ? Czy ta rezolucja była w rzeczywistości ostrym protestem przeciw nazistom? Ktorzy to nazisci, w 1933 roku, niczym strasznym sie jeszcze nie objawili. Procz „Main Kampf” ich fuhrera sprzed kilku lat.

    Niedlugo po wojnie okazalo się, że nawet niektórzy niemieccy Świadkowie J. byli rozczarowani spolegliwym Hitlerowi językiem rezolucji Rutherforda w 1933 roku.

    Dopiero po WW II, i po ‚zmadrzeniu wszystkich o doswiadczenie pn Zaglada, zaczelo sie wycofywanie, rakiem, z poprzednich pozycji swiadkowotforczych. Tych okreslanych w nastepujacym zdaniu:

    ‚żydowscy kapitaliści z imperium brytyjsko – amerykańskiego zbudowali świat wielkiej finansjery i wykorzystują go do wyzyskiwania i uciskania narodów”

    Ostatnie wtrety dezertera83, na tym blogu ateistow – niby – uskuteczniane, zdaja sie wskazywac na nawrot jehowityzmu sprzed 80 lat

    Link powyzej

  39. A Tanaka sie rozgadal. Ten wpis nie przeszedl zadnego testu edytorskiego

    E-J ma calkowicie slusznego. Co nie oznacza, ze ja sie z teksanskim profem nie zgadzam.

    Nie zgadzam sie tylko z wodolejstwem. Jak E-J to uczynila. Odwazna ona taka. Ja zas tak cichcem za E-J podazam

  40. Ten tytul wpisu aktualnego

    „Kobieta odkłada szmatę i wstaje z kolan. Z kościelnej posadzki”

    Za komuny, moich czasow komuny, mozna bylo sie wybrac na studia do Zwiazunia. Za psi ciul sie to czynilo. Zakwalifikowali ciem, w POP, czy w ZSP, i jedziesz. Mnie nie zakwalikowali. Wiec nie nie pojechalem. Ale niektorzy koledzy pojechali.

    Po powrocie, o jednym tOmacie byly rozmowy. Takie Trumpowe lockeroom banty to byly

    ‚Na kolana, suko’

    Tak mi raportowal siostrzeniec. Spedziwszy 5 lat w Leningradzie na studiach. Lata byly PRZED rosyjskim przewrotem. Chyba byl rok 1991

  41. @Na marginesie
    Nie napisałam, że mi odebrano poczucie wartości. Dorosłej świadomej osobie nikt go odebrać nie może. Ale wcześniej jak najbardziej działają wzorce kulturowe, o których piszesz Ty i Jiba – a bronić się przed nimi będąc dzieckiem jest trudno.

    Widać to chociażby w sytuacji (mam ostatnio z tematem do czynienia), gdy kobiety chcą występować publicznie. Większość ma ogromne opory, bardzo boi się oceny, porażki, czy popełnienia błędu. Nawet gdy są merytorycznie dobrze przygotowane, inteligentne, z dobrym głosem i dykcją. Bez mediów trudno zaistnieć w polityce.

    Dziękuję za poruszenie tematu współpracy kobiet z mężczyznami;-) Zgadzam się, że bez tego nic się nie zadzieje. Ale potrzebna jest świadomość z obu stron. Kobiety nie mogą budować swojego poczucia niezależności na nienawiści do mężczyzn (a to się zdarza), a mężczyźni mogliby wspomóc nas w przełamywaniu nieśmiałości i czasem odezwać się 3 minuty później 😉

  42. @Na marginesie
    10 października o godz. 23:02

    „(…) Teraz Zoll jest fetowany jako „umiarkowany” prawnik. Żenada. Wychodzi na to, że normalnych prawników już nie mamy”.

    Donoszę uprzejmie, że jest przynajmniej jeden, i to konstytucjonalista. W przeciwieństwie do Zolla – całkowicie „nieumiarkowany”.

    Prof. Wojciech Sadurski, normalny nowoczesny demokrata. Wykłada w Australii, ale cóż to za przeszkoda, zresztą bywa regularnie w Polsce.

    Wiem to wszystko stąd, że się czasem produkuje w polskich mediach (GW, Rzepa). Nadałby się (i chyba nie odmówił, sądząc po jego zaangażowaniu w polskie sprawy, ale tu już ssę z palucha).

    Lecę na fabrykę.

  43. Instytucja tyle razy brana na celownik przez najwybitniejszych myślicieli, obnażana, osmieszana, pokazywana w całej jej ohydzie. I co ? i nic.
    Był taki Palikot, który zamachnął się na czarnych i sie wypalił, człowiek-motyl drwi sobie z dostojnych procesji, niczym major pomarańczowej alternatywy, fruwając przed dumnie dźwiganym baldachimem. I co z tego. KK ma już w Sejmie swoich ludzi i nawet ci sceptyczni, tulą uszy, bo wiedzą kto im podstawił suto wypełnioną michę i że ten ktoś może im ją zabrać. Ciekawe, ze najbardziej krytyczne wypowiedzi pod adresem kościoła padają w Sejmie z ust wiernego katolika Niesiołowskiego, człowieka zagubionego,bo głęboko przywiązanego do bozi i jezuska ale uczciwego. Ale to nie on, tylko cyniczni, zaakłamani ,w nic niewierzący hierarchowie (bo czy Wesołowski popełniałby te ohydne czyny gdyby wierzyl w karę boska) księża, to Czarnecki, Kaczyński,..to oni grają na uczuciach ludu wierzącego w pasterskie baśnie z Bliskiego Wschodu.
    Więc tam u góry nie ma co szukać naprawy. Tylko taki ruch, jak pokazały kobiety w pamiętny poniedziałek, może przynieść jakiś skutek. No i rzeczywiście, jak tu ktoś postulował; nie chrzścić dzieci, żadnych aniołków komunijnych, ślubów kościelnych, pogrzebów w asyście księdza, do kościoła chodzić tylko wtedy, gdy go się zwiedza, a odmawiać dania na tace, gdy naciągacz zbliży się do ciebie z”prośbą”co łaska.
    Takie pstulaty powinny sie pojawiać wszędzie, gdzie tylko możliwe, na ulotkach, w prasie niezależnej, przed kosciołami, w Sejmie, na Krakowskm Przedmieściu, w muzeach, kinach. Nie bać się oskarżania o obrazę uczuć religijnych. A niech oskarżają, niech opluwają.
    Niesłuszny jest zarzut, że tekst Tanaki jest za długi. Ten tekst jest naszą „niebieską książczką”, czyli biblią ateisty, antyklerykała. A jak ktoś uważa,że za długi, za zbyt męczący dla ludu, to niech upraszcza, niech tworzy wersje skróconą, popularno-naukową. Też bardzo potrzebną.
    Cesarz zarzucił Mozartowi,że w jego muzyce jest za dużo nut!!

    Więc od tej strony nie da sie tej korporacji ruszyć.

  44. To ostatnie zdanie wyskoczyło mi z tekstu jak diabełek i wisi nie przypiął ni przyłatał

  45. Nie zapominajcie, że tylko 26 posłów ślubowało bez boga. To Polska jest, ona długo jeszcze będzie katolikiem stała.

  46. Żorż Ponimirski
    11 października o godz. 8:29

    Bo wiedzą z której strony chlebek posmarowany i na kościelnym płaszczu wjechali do Sejmu.

  47. Naród, który nie umie istnieć bez cierpienia, musi sam sobie je zadawać … Te cierpienia to … „sadystyczne fantazje o zmuszaniu kobiet do rodzenia półmartwych dzieci, rycie w grobach ofiar katastrofy lotniczej, zamach na zabytki przyrody, a nawet uparte kultywowanie energetyki węglowej, zasnuwającej miasta dymem i grożącej nadchodzącą zapaścią cywilizacyjną

    http://wyborcza.pl/7,75410,20813344,mesjanizm-to-przeklenstwo-list-marii-janion-do-kongresu-kultury.html

    Czy mamy szansę na rewolucję parasolek?

  48. Panismok
    11 października o godz. 7:11

    Mnie niestety odebrano, jako dziecku właśnie. Takie wrażliwe dzieciątko, przejmowało się ze zgrozą tymi wszystkimi grzechami i nieustannym poczuciem winy za wszystko. Okropnie mi psychikę przeorało, byłabym lepsza i pewniejsza siebie dziś gdyby nie to. Rodzice nie zdawali sobie sprawy jak ja to odbieram, a jak mała ośmioletnia dziewczynka może powiedzieć „nie macie racji”? Do końca nigdy się nie uwolnię. Całe lata zajęło mi żeby się jako tako wygrzebać.

  49. Panismok
    11 października o godz. 7:11

    „(…)Ale wcześniej jak najbardziej działają wzorce kulturowe, o których piszesz Ty i Jiba – a bronić się przed nimi będąc dzieckiem jest trudno.(…)”

    Będąc dorosłym również.
    G. dostał informacje o jakiejś konferencji architektów. Zerkam mu przez ramię na monitor, o czym będzie mowa, a tam pierwsza prelekcja (cytuję z pamięci, może nie byc dosłownie) pt. „Dlaczego dwudziestka jest lepsza od dziewiętnastki. Mowa o Archicadzie oczywiście. ”
    Zatkało mnie.
    Prelegent, szanowny pan architekt sądzi, że to bardzo zabawne. Pomyślałam, że wyślę do niego maila z pytaniem: dlaczego palant jest lepszy od durnia, mowa o grze oczywiście, ale przecież to nie był mail do mnie.
    Jestem zdumiona, że taki tytuł prelekcji został przyjęty przez organizatorów.

  50. @Tanaka, wspaniały tekst, przeczytałam w całości i zgadzam się z każdym słowem. Równie wspaniałe są komentarze; rzadko kiedy zdarza się, żeby większość komentujących była tak jednomyślna.

  51. @Panismok, z godz. 7:11
    mężczyźni mogliby wspomóc nas w przełamywaniu nieśmiałości i czasem odezwać się 3 minuty później.
    Kapitalne zdanie. Bon mot, który mógłby wejść do „Wikicytatów”. Kiedy już mężczyźni sens tego zdania wreszcie pojmą, to może nasza priwiśleńskija nacja, zatęchła „we wzorcach kulturowych” z krainy pastuchów z nad Jordanu sprzed 2 tysięcy lat, uczynił krok w kierunku normalności. Tej już obowiązującej w wielu krajach. Sam sens tego zdania pojąłem dłuuuugo po wkroczeniu w wiek prokreacyjny.

  52. Panismok
    11 października o godz. 7:11

     mężczyźni mogliby wspomóc nas w przełamywaniu nieśmiałości i czasem odezwać się 3 minuty później

    Zmartwię Cię: nie mogliby. Mężczyźni by – nie – mogli.
    Jeszcze nie teraz

    Są tego zasadnicze, głębokie przyczyny. Mężczyźni wytworzyli kulturę – patriarchat, działający od dobrych tysięcy lat, w większości kultur świata. W ramach patriarchatu zaś wytworzyli kulturę machismo. W tej kulturze większość świata żyje do dziś. Jest tak, ponieważ daje to ogromne korzyści facetom.
    W ten sposób jednak mężczyźni odcięli się od głębszych związków z kobietami (a szerzej – z dziećmi, z przyrodą) , od tego co pozaświadome, podświadome, nieuświadomione – a więc w strukturze osobowości każdego człowieka najważniejsze i nim powodujące. Kobiety zaś – uwięzione prze mężczyzn, także w wielkiej mierze nieświadomie, podtrzymują i wzmacniają ten mur pomiędzy płciami, a ściślej – pomiędzy ludźmi, osobami, ich istotnym „ja”. Mężczyźni tak to sobie wykombinowali i urządzili, ale odcinając się od kobiet, dzieci i przyrody, odcięli się w ten sposób od siebie samych. Sami stali się więźniami własnego, powiedzmy „sukcesu”.

    Dlatego też nie mogą wspomóc kobiet w przełamywaniu nieśmiałości i nie mogą odzywać si 3 minuty poźniej. Nie rozumieją tego, bo nie rozumieją ani kobiet, ani siebie. Nie wiedzą, nie kapują, że to bardzo ważne: wspomóc, przełamywać nieśmiałości, lęki, odzywać się bez wrzasku i 3 minuty po kobiecie. W ogóle nic – z zasady – nie kapują.
    Takie są nieuchronne, więzienne, wojenne i zbrodnicze skutki luksusowych decyzji mężczyzn, podejmowane w zamierzchłych czasach, w przekonaniu, że robią sobie dobrze i że tak mają wyglądać prawidłowe stosunki między ludźmi. Oraz stosunki święte.

    To właśnie zostało zapisane w niebieskiej książeczce. Bozia i jego niebieska książeczka są zapisem, są konstytucją zniewolenia człowieka, są nakazem uwięzienia, na dożywocie, każdego człowieka i każdego pokolenia ludzi – do końca świata. Tak ma być !

    Jedyna droga, jaka może prowadzić do tego, czego się spodziewasz: „mężczyzn pomagających kobietom w przełamywaniu nieśmiałości i odzywaniu się (nie na okrągło przecież) 3 minuty po kobiecie”, prowadzi przez żmudną, bolesną interakcję, badanie siebie nawzajem, pośród nieskończonej ilości bolesnych porażek, by stopniowo odzyskiwać siebie i stopniowo siebie nawzajem poznawać i rozumieć. Wyzwalając się w ten sposób z niewoli fałszywego wzorca kulturowego i wyzwalając się z niewoli niemiłosiernego bozi z niebieskiej książeczki.

    Wyzwolenie się od niemiłosiernego bozi odbywa się może tylko łącznie z wyzwoleniem się od jego kapłana który stracił siebie, zaparł się siebie, by stać się sługą Niemiłosiernego. Kapłan jest w najwyższym stopniu zniewolony i jest uwięziony w najgłębszej ciemnicy. Dosłownie: w największej ciemnicy,, na dnie swojej psyche. Są o najwięksi nieszczęśnicy wśród ludzi. Którzy jednak się uśmiechają. Noszą bowiem maski.

    Tędy droga: mężczyźni wspomagający kobiety, kobiety wspomagające mężczyzn. Ku światłu, ku wolności, bez bozi, a w równości i braterstwie, oraz integracji z całym światem.

  53. Można mieć jednak wątpliwości, czy to co się stało, jest myszą rodzącą górę, bo może to być mysz, która urodziła mysz

    Myślę że ten marsz coś obudził. Może będzie jeden – w tej sprawie – ale świadomość, samoświadomość i podmiotowość w jakiś sposób się przecknęła i trudno będzie ponownie uśpić. Grupy zawodowe (nauczyciele) też już się organizują. To kobiety, nie KOD – znalazły sposób by coś pokazać społeczeństwu. Przyszły kobiety z różnych warstw – nie tylko te chodzące z KODem, pamiętające PRL.

    PiS z biskupami, zajęci wzajemnymi politycznymi machlojkami, przyłożyli elektrodę i prąd poszedł po całym organiźmie.

    ***

    Czarnoksiężniku Anumliku, mam nadzieję że Cię nie uraziłam wczoraj niechcący bo po tej trąbce boję się że znowu co chlapnę (bez złych intencji)

  54. @NeferNefer
    Ja nie Zosia z trzeciej be i się tak łatwo nie obrażam. A anumlikowe zachachmęcenie wzięło się z Twojego postu do mnie, na który to post się lojalnie powołałem. Kto, no kto przyprowadził Klarę z Howardów Mydełko?

  55. Tanako – oczywiście gratuluję, ale przecież nie debiutu. Jesteś na blogach Polityki od bardzo dawna i, w zasadzie, wszystkie twoje komentarze spełniają kryterium bycia w czołówce. Ale – podlinkowałem Twój tekst koleżance. „Jarek – świetne…choć Autorowi jakaś panna powinna nakopać do dupska za to wstawanie z kolan. To był protest Tych, które na te kolana nigdy nie dadzą się zapędzić. I może niektórym pozwoli wstać”

    anumliku – to jest nas dwóch w docenieniu tego Smoczego Pomiotu. Czuję się zaszczycony towarzystwem.

    Pozdrawiam.

  56. Tanaka

    Ze wszystkim zgoda, prócz jednego: katabasy nie są sługami Niemiłosiernego, lecz ZARZĄDCAMI.
    A chłopy – z dumnie wypiętymi brzuchami, z nadmuchanymi mięśniami, łysiele z karkami, rozkraczeni i na stojąco, i na siedząco (gdzie by tam kobiecie lub dziadkowi miejsca ustąpili, jak bywało w słusznie minionych czasach) – to najobrzydliwszy dla mnie widok w krainie najwyższej w świecie Bogu miłej cywilizacji. Nie mogę się nadziwić, że przy takich bywają kobiety w odległości mniejszej niż 100 metrów.

  57. NeferNefer
    11 października o godz. 10:21
    Nefciu nic nie chlapnęłaś. Niestety ja sobie żartowałem z tym „wypraszam sobie” i Ty i jeszcze kilka osób, które szanuje, wzięło mnie za głupola. Przykro mi, muszę na przyszłość uważać z żartami i udawaniem obrażalskiego cymbała.

  58. Sir Jarek – 10:35

    „Autorowi jakaś panna powinna nakopać do dupska za to wstawanie z kolan. To był protest Tych, które na te kolana nigdy nie dadzą się zapędzić. I może niektórym pozwoli wstać”

    Ten Tanaka. On nie tylko wodolej jest, jak chce E-J. On przede wszystkim, jakis taki nijaki jest. Wbrew Sir Jarkowi

    ‚Kobiety wspomagające mężczyzn, mężczyźni wspomagający kobiety?’

    Come on. To gdzie prokreacja siem podziala?

    W rozkazie , Adamie i Ewie wydanym przez Panabozie po ich dokonaniu czynu pierworodnego jablkowego – hello, Waclawie1, I miss you – , w Edenie sie zdarzajacym, byl jednoznacznie brzmiacy nakaz Najwyzszego:

    „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną abyście panowali nad rybami morskimi nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”. Rdz 1, 28

    Jak mozna wypelnic to przykazanie, wypelniajac poslanie ‚Kobiety wspomagające mężczyzn, mężczyźni wspomagający kobiety’ ?

    Babciusia, na ten przyklad powiada – na szczescie dzisiaj w wieku postprokreacyjnym ona siem znajdujoncy – tak:

    don’t wanna
    don’t hefta
    not gonna

    Dzieki, spoznione nieco, anumlikowi za jego literackie przetlumaczenie babciusinego credo zyciowego. Niektorzy majo uczulenie na Babciusie. Ja was wszystkich niektorych oczen sorry z tego powodu przepraszaju

    To z tego powodu nie pundem jej, Babciusi, natenczas budzic. Niech ona spi snem niesprawiedliwosci

  59. Zobaczymy, czy KK wypuści na ulice swoje odwody przeciwko kobietom, artystom, pielegniarkom, może i górnikom(kto wie ?) W końcu ma Miedlara i spory korpus chwackich kibolo-patriotyczno-onerowskich łysoli. No i te stare mohery, od lat zawodzące na Krakowskim Przedmieściu nad nieszczesnym,poległym prezydentem tysiąclecia . Może cała wschodnia ściana ruszyć na stolicę. Przemyśl to nie Konin, a Tarnów to nie Poznań.
    Te hordy agresywnych owieczek karnie sterowane przez wyposażonego w tubę katabasa, zostaną w Warszawie przyjęte przez naszych ladców Wolskiej :Kaczyńskiego, Kuchcińskiego, Dudę, jako suweren, a Nycz czy jakis inny Polak pokropi ich święconą wodą.
    Takiej broni walczące o godność kobiety nie mają. Ciężko będzie, ale trzeba !

  60. NeferNefer
    11 października o godz. 10:21

    Żeby marsz faktycznie obudził, nie może się wystudzić.

  61. anumlik
    11 października o godz. 10:30

    No kto, no ja 🙁 a ona głośna baba jest i gada durnowato

    Lewy
    11 października o godz. 10:49

    A tam, głupola. „to nie tak panowie, nie tak” posty w internecie są wyprane z mimiki, uśmiechu, gestykulacji. Bardzo łatwo źle odczytać – i lawina rusza.
    Nie bierz wszystkiego do siebie bo dla innych nie starczy 😉

  62. Sir Jarek
    11 października o godz. 10:35

    podlinkowałem Twój tekst koleżance. „Jarek – świetne…choć Autorowi jakaś panna powinna nakopać do dupska za to wstawanie z kolan. To był protest Tych, które na te kolana nigdy nie dadzą się zapędzić. I może niektórym pozwoli wstać”

    Ja się z tą koleżanką zgadzam, ale ona nie ma racji.
    Najpierw dlatego, że nie mam „dupska”, ale, bardzo klasyczną, męską dupę, za którą chętnie oglądają się koleżanki.
    Ale kwestię mojej męskiej dupy pozostawię tu bez ciągu dalszego, bo moja dupa nie zachodzi w ciążę; nie ma więc tego problemu, co Twoja koleżanka, jej koleżanki i koleżanki koleżanek.

    W sprawie braku racji u koleżanki: jeśli jej się zdaje, że protestowały te kobiety, co to nigdy nie szorowały kościelnych posadzek, nigdy przed klechą nie klękał i nie dawały jemu pierrszeństwa przed sobą, przed jego bozią się nie korzyły, to ta koleżanka nie wie co mówi, albo w nosie ma kobiety, a nie w nosie ma tylko siebie i wąskie grono swoich koleżanek.
    Nie protestowała więc w imieniu kobiet jako takich, a wszystkich to dotyczy, ale w imieniu siebie, pozakobiecej, i jak jej się może zdaje – nie podlegającej tego, co powszechne, w Polsce jak grawitacja.
    Zdaje się, że nie przeczytała mojego tekstu ze zrozumieniem.
    Zdaje się też, że nie bardzo sobie przemyślała o co w istocie chodzi z czarnym marszem. Jeśli ona sądzi, że chodzi i załatwienie interesu tylko niektórych kobiet, to ona nie wie w dwójnasób, o co chodzi.
    Te niektóre kobiety, to sobie luksusowo wyjeżdżają do Niemiec Holandii, czy Czech na aborcję i po sprawie. Teoretycznie.
    Więc po co protestują, skoro mają wyjście?
    A te emocje, to poczucie wspólnoty losu kobiet w czasie protestu i wokół niego – z czego się bierze?

  63. Podzielam zdanie anumlika. Ostatnie protesty kobiet, to przejaw postępu w najważniejszym procesie dla demokracji – kształtowania się samoświadomości, podmiotowości obywatelskiej, czegoś zupełnie przeciwnego, do koncepcji ustrojowej Orbana-Kaczyńskiego.
    To kształtowanie musi potrwać. Jego konsekwencje będą różnorodne, zasadnicze dla systemu nazwijmy go patriarchalnego, który cofając się stale zostawia jednak głębokie odciski w stosunkach społecznych, w instytucjach wyrosłych pod protektoratem tego systemu.
    Pzdr, TJ

  64. Przepięknie napisane,rzeczowo i na przykładach. Bardzo dziękuję za ten list. Po czymś takim człowiek więcej rozumie i zniesie. Po tym czarnym marszu, w następnych więcej kobiet się odważy wystąpić. Tama pękła i woda już się leje. Tego żadni bogowie nie zatrzymają !. Moje WIELKIE UZNANIE za te słowa. Cytować je powinna B.Szydło z ambony w Toruniu.

  65. Tanaka – chyba Cię poniosło. A szkoda.

  66. Jednym słowem – głupia egoistyczna Baba. No cóż.

  67. @Sir Jarek
    chyba jednak nie zrozumiałeś Tanaki tak do końca.

  68. Brawo Tanaka.
    Ten tekst jest uniwersalny.Tutaj rzeczy są nazwane po imieniu.Ja osobiście mam wrażenie jakby wiekszość moich własnych ,czesto chaotycznych przemyśleń zostało tutaj opisane uporządkowane.Daje mi to pewnośc i jasność spojrzenia a zwłaszcza poczucie,że jeszcze Polska nie zginęła.Polityka powinna ten twój artykół wydrukować.
    Z wyrazami szacunku!

  69. Sir Jarek
    11 października o godz. 11:40

    A w czym mnie poniosło?

  70. odpowiedź masz w drugim poście. A tak na marginesie. W moim przekonaniu to nie był żaden protest antyklerykalny, choć usiłujesz go zawęzić do problemu wstawania z kościelnej podłogi. Żeby Ci, Tanako, niejako przybliżyć tę prawdziwą istotę rzeczy – spróbuj poklepać po tyłku obcą (i nieoglądającą się za Twoją męską dupą) Kobietę. Dostaniesz w mordę bez pytania o wyznanie. Więc protesty Kobiet niepozwalających na grzebanie w sobie jakimś obcym chamom – nie dadzą się, ot tak, po prostu zaszufladkować w klęczeniu na biskupiej posadzce. Ta posadzka to synonim czegoś o wiele szerszego.

  71. @Tanaka
    Ja podchodzę do kwestii męskiej świadomości bardziej pozytywnie, pewnie ze względu na kontakty z facetami z krajów mniej uzależnionych od niebieskiej książeczki… A i w Polsce jest już coraz więcej takich, którzy mogą poczekać 3 minuty.

    I pozwolę sobie jeszcze zacytować swojego męża: „Zakładanie, że facet jest niewolnikiem swoich popędów i krótka spódniczka zrobi z niego gwalciciela, jest dla mnie osobiście obraźliwe. Zrównuje mnie z nieświadomym zwierzęciem.” To było trochę z innej beczki, ale obrazuje dokonująca się jednak zmianę w myśleniu.

    Pozdrawiam z optymizmem

  72. 1. Mizoginizm nie jest wynalazkiem kościoła rzymskiego.
    2. Wynika z, o tyle niezbyt chlubnej, co dość powszechnej, tendencji do podporządkowywania sobie innych.
    3. Tendencja podporządkowywania innych motywowana może być:
    a. potrzebą nadawania struktury,
    b. potrzebą posiadania władzy
    4. Religie, przy wszystkich ich ewidentnych wadach, pełnią niezwykle ważną funkcję: odpowiadają na pytania egzystencjalne. Nieważne czy prawidłowo czy nie. Ważne, że pomagają. A przynajmniej stwarzają takie pozory.
    5. I wystawiają rachunek. Wysoki. Tyle, że kiedy zawieramy kontrakt nie jesteśmy świadomi ani zapisów kontraktu ani wysokości rachunku.
    6. Trwanie i dobre się manie kościoła rzymskiego opiera się na zgrabnym połączeniu elementów produktu, jaki sprzedaje: lęku, poczucia winy, wstydu i nadziei.
    7. Kościół rzymski jest korporacją, grupą interesu. Nie istnieje żaden powód, dla którego miałby zrezygnować ze swojej pozycji, władzy, dochodów.
    8. Walka z kościołem, dał nam ostatnio przykład Palikot z Hartmanem, ze względu na powyższe, jest skazana na porażkę.
    9. Trzeba zastosować się do rady Kuronia: „nie palcie komitetów…”.
    10. „Komitety” to stowarzyszenia, organizacje, społeczeństwo obywatelskie, które dadzą to, co dają religie. Z wyłączeniem lęku, wstydu, poczucia winy.

  73. Ps. A refleksje o naturze, patriarchacie, podziale na sprawy „kobiece i męskie” może ujmę w formie listu;-)

  74. @Tanaka, (11 października o godz. 10:03) mężczyźni mogą i powinni być bardziej refleksyjni i powściągliwi. Potrafią to zwierzęta. Nie obrażaj facetów. Nie są skazani na formułę: bodziec – reakcja 😉

  75. Sir Jarek
    11 października o godz. 12:19

    Nie będę Ci nic polecał, tylko zaproponuję: przeczytaj, jeszcze raz, bez pośpiechu, by był czas na trawienie, co napisałem. Twoja koleżanka może zrobić to samo.
    Jeśli masz taki wniosek, że „głupia, egoistyczna baba” – to trzeba jeszcze raz czytać, co jest napisane.
    Jak się rozejrzysz dookoła, to zobaczysz, że sporo osób czyta i rozumie, co jest napisane.
    Nie podglądam, więc można czytać bez stresu.

  76. mohikanin przedostatni
    11 października o godz. 12:34

    A konkretnie, to którego faceta obraziłem? Józek mówi, że nie czuje się obrażony, Gienek też nie, więc?

  77. Wacka i Mariana 😉

  78. Wicka i Jędrka, takoż 😉

  79. Panismok
    11 października o godz. 12:21

    Ci fajni faceci, o których mówisz, to są ci co się wyzwalają, albo – niektórzy – już się wyzwolili. Co jednak, przy bliższym oglądzie, czasem budzi wątpliwości. Ale – z optymizmem, przyjmujemy, że są już tacy faceci, i nie jest ich tak całkiem mało.

    Tego co tkwi na dnie psyche nie daje się usunąć ani w godzinę, ani w rok, ani często w jednej generacji. Tym bardziej, że jeśli ktoś się nawet wyzwala, to tkwi dalej w przeciwnej wyzwalaniu kulturze i nieświadomie, tu i tam, jej ulega. Zupełnie bez złych intencji i bez świadomości. Tak bowiem działa kultura, że większej części jej działania nie dostrzega się wprost. Ona wnika w głąb, pod strefę świadomą.

    Twój mąż ma rację – zakładanie, że facet, jak tylko zobaczy spódniczkę, ma ochotę gwałcić, jest dla sensownego faceta obraźliwe. Powinien więc mieć poczucie obrazy skierowane bezpośrednio pod adresem Kościoła kat, który na okrągło mówi – to samo zresztą – co kultura patriarchatu: kobieta w spódniczce, umalowana, z odsłoniętą szyją, biustem, widoczną figurą – sama prowokuje do gwałtu, niech potem nie ma pretensji.

  80. @ mohikanin przedostatni

    Wacek z Marianem i Wicek z Jędrkiem nie czytają ze zrozumieniem.

  81. Sir Jarek
    11 października o godz. 10:35………ta koleżanka nie wie co mówi, albo w nosie ma kobiety, a nie w nosie ma tylko siebie i wąskie grono swoich koleżanek.
    Nie protestowała więc w imieniu kobiet jako takich, a wszystkich to dotyczy, ale w imieniu siebie, pozakobiecej, i jak jej się może zdaje – nie podlegającej tego, co powszechne, w Polsce jak grawitacja………

    no przecież nawet ja się wkurwiłem na tę pozakobiecość. Choć bym to czytał 1000 razy – nijak nie potrafię tego zrozumieć inaczej.
    Tanaka, zło na świecie nie ma 2000 lat. Nie jest nawet wymysłem kościoła katolickiego. Mizoginizm (jak słusznie napisał Unkas) nie występuje tylko w krajach chrześcijańskich ze szczególnym naciskiem na katolickie. A Ty usiłujesz nam wmówić, że za klęczenie Kobiet odpowiada biskup. Likwidacja KK nic kompletnie nie da w tej materii. Dlatego napisałem, że to o wiele szerszy problem.
    ooooo – właśnie odebrałem telefon. „Jarek – napisz temu tanace, że kobiety nie mają jednego wspólnego problemu. Ale ich problemy mają wspólny mianownik”

    ….LOL
    chyba szykuje się kolejny „czarny protest”

    I już na zakończenie – Tanaka – przecież chodziło tylko o to wstawanie z kolan w tytule.

  82. fuck – errata – przedostatni mohikanin to przecież – Chingachgook. Unkas był ostatnim….wybacz Wężu…..:-)

  83. errata – kwack…..mię poniesło……

  84. A propos obrażania. To też silna broń w rekach kaka. On jest bardzo na tym punkcie czuły i zaraz podnosi rwetest jak sie go obrazi
    Kilka obrazków.
    1.Kiedy moja matka umierała w szpitalu, krążyl tam jak zwykle łowca zagubionych duszyczek, który chciał te duszyczki pogodzic z bozią. Czy chcesz córko – zapytal 75 letniej kobiety 30to letni ojciec -wziąć ostatnie namaszczenie ?
    Matka była przytomna,więc kazała katabasowi natychmiast wyjść. Czyli obraziła tego pasterza. Zaraz potem matka zmarła.
    Ale mój bogobojny szwagier bardzo chciał, żeby pogrzeb odbył się z udziałem księdza. Więc zwrócił się z prośbą do w/w łowcy dusz.Ten go splawił szybko mówiąc:
    – Ja nie mogę brać udziału w pogrzebie tej prostytutki.
    Zaznaczam,że moja matka nigdy nie uganiała sie po chodnikach za klientami, była nauczycielką matematyki.
    2.Kiedyś zdarzyło mi się w towarzystwie rozmawiać z księdzem.Ten zapytał mnie czy jestem żonaty. Kiedy powiedziałem, że tak , ten dalej drążył; Czy mam ślub kościelny ?
    Nie -odpowiedziałem. A dlaczego ? ten pytał dalej. To były czasy, gdy kościół jawił się jako obrońca przed komuchami, więc starałem się odpowiadać grzecznie, choć mógłbym mu po francusku odpowiedzieć,że to nie jego cebule.Więc mu powiedziałem, że ze względów formalnych ślub kościelny nie jest możliwy, bo żona była rozwódką.
    Wtedy obrażony ksiądz mi powiedział : Ale się pan w bagno wpakował.
    3.A ta zaszłyszana historia
    Przychodzi ksiądz po kolendzie do emerytki.
    _-Corko trzeba wkościeledach naprawić, podłoga skrzypi,tynk odpoada…
    -Proszę księdzanie mam.Mam małą emeryturę, nie mam skąd wziąć pieniędzy
    -Córko to trzeba gdzieś pożyczyc, możekrewni znajomi, bo dac nakościółsię nalezy !
    Wtedy nieco rozeźlona emerytka tak obraziła księdza
    -A jakby ksiądz sprzedał swój samochód, to może znalazło by sie na ten dach i resztę
    – Oj córko, ty nie igraj z panem bogiem, ty pana boga nie obrażaj !

  85. Też historyjka taka, autentyczna:

    Przyszedł ksiądz po kolędzie. Traf chciał że mu zabrakło w kropidle wody. Za wskazówką gospodyni udał się więc do kuchni, napełnił owo naczynie po czym (nawet nie przeżegnawszy i nie odmówiwszy nad nim i wodą abrakadabra) zaczął kropić mieszkanie.

    Od tego czasu mieszkanki zrozumiały że kąpały się w wodzie święconej prosto z kranu. Ciepłej.

  86. Sir Jarek
    11 października o godz. 13:13

    Pierwszy raz slysze, że zło ma więcej niż 2000 lat.
    Jest to zaskakujące odkrycie, o którym, dając te 1000, albo 2000 wpisów, co dałem – nie miałem bladego pojęcia. Jak bardzo – możesz poczytać, jak chcesz i umiesz czytać.
    Skąd się wzięło zło i na czym ono polega, to – jak zgaduję, ale nie wiem – nieco dłużyszy temat. Ale, skoro nie wiem, to może jest to prosty temat: zło bierze się z ciemnego pokoju. Każde dziecko to wie.

    Nebieska książeczka i jej Kościół kat ma swoje, wewnętrze zło.
    Polski i jej katolików mało dotyczy zło Peszgaldaramasza, albo zło Nezahualcoyotla, natomiast w wielkim stopniu zło budowane w religię katolicką, w chrześcijaństwo, oraz w ludzi religią sie posługujących, mających się za jej uprawnionych i poświęconych sakramentalnie przedstawicieli, apostołów, sędziów, prokuratorów i katów.

    W związku, i wewnątrz tego zła, występuje zło bozi: bozia zamienia „dziecko poczęte” w kobiecie na „agonię w trakcie” w kobiecie, a święty przedstawiciel bozi nakazuje tej kobiecie rodzić, za nic mając i kobietę i agonię we wnętrzu jego ciała – wyrządzając jej święte zło.

    Zapewne masz dokładniejsze wiadomości na temat zła, nic nie stoi na przeszkodzie, byś je dogłębnie przedstawił. Na tym blogu tematy takie są bardzo na miejscu. Byłby z tego nawet potencjalnie niezwykle ciekawy tekst wstępniaka.

  87. Skoro już się policzyła ta spora grupa kobiet, to chyba nie powinno być problemu z nagłośnieniem (i wzajemnym wspieraniem) akcji:

    – nie posyłam na religię
    – nie chrzczę
    – nie biorę ślubu kościelnego

    Można policzyć deklaracje i zobaczyć, że nie jest się samej (również samemu) w podejmowaniu takiej (takich) decyzji. A takie wsparcie na pewno się przyda.

  88. Sir Jarek
    11 października o godz. 13:13

    Tanaka – przecież chodziło tylko o to wstawanie z kolan w tytule.

    Tylko – jak tylko, to tylko.
    Znaczy – chodziło o gimnastykę?

  89. Polecam tekst:
    https://oko.press/czesc-antykoncepcji-nielegalna-czyli-nowy-projekt-zaostrzajacy-prawo-aborcyjne/
    projekt jest już w sejmie – marszałek nadał mu bieg 6 października – jakoś cicho na ten temat…
    Uchwali się nocą zanim kolejne czarne marsze pojawią się na ulicach?

  90. @@ Neferka, Lewy

    Autentyczne:
    Tafiłem kiedyś na przewodnika z wycieczką (Szwedów akurat) Orbisu. Jak miałem sprawę ze Szwedami, ale siedzieliśmy w jakiejś przerwie z przewodnikiem i gadamy.
    On, od lat, razem z kolegami, jeździł z „pielgrzymami” nadwiślańskimi do Ziemi Świętej. Było ty czasy wczesno-środkowego Lolka, więc popyt na „Ziemię Świętą” – gigantyczny.
    Jak sie znaleźli na miejscu, w „ziemi świętej”, to się „pielgrzmi” czuli z zasady bardzo zmachani. Caly dzień łazili po świętej ziemi, a taka ziemia męczy swoim świętym promieniowaniem.
    Norma więc była taka: Panie nasz Mareczku kochany, my byśmy jeszcze chcieli wody ze świętego Jordanu, znaczy – świętej. Dasz pan radę załatwić?
    Pan Mareczek (na początku praktyki obwoźnej w Ziemi: proszę państwa, ale nie zdążę, mamy plan zajęć i nie mam kiedy tak daleko jechać. Przykro mi, muszę odmówić.
    „Pielgrzmi”: panie mareczku kochany, już pan tam coś wymyślisz, żeby było dobrze. Nam się woda święta bardzo przyda i rodzina w kraju czeka. O, masz pan tu dwa dolarki, i załatw pan, żeby było dobrze.
    (Wtedy „pielgrzym” nadwiślański zarabiał, w przeliczeniu czarnorynkowym, czyli obowiązującym, jakieś 25-30 dolarków).

    Co miał robić kochany pan Mareczek? Zbierał zamówienia, i załatwiał wodę świętą, żeby było dobrze, znaczy – pielgrzym zadowolony. Szedł do najbiższego kranu, za rogiem hotelu, lał kranówę do plastikowych butelek po „fancie” – i było dobrze.

    Tak robili wszyscy (ponoć) przewodnicy, i było dobrze: wszyscy zadowoleni. Oraz polska gospodarka: biznesy w latach 80/90 wyrastały na wodzie świętej z Jordanu, w którym Jan ochrzcił Jezuska. Znaczy – woda święta działała.

    Teraz PIS wzmacnia „polski kapitał”. Tak właśnie pędzony – na wodzie.

  91. @Panismok – poczytałam to i owo. Więcej Ciebie tu na forum widzieć fcem!

    @Lewy 11 października o godz. 13:29 – znakomicie wypunktowane. To jest to!
    Właśnie tak robią ludziom wodę z mózgu. I co z tym robić? Tylko za kołnierz i ze schodów.

  92. W „Misiu” Prezes Ochucki w ostatnim momencie zbiera z londyńskiego bruku kamyczek, żeby go wręczyć polsko-katolickiemu sklepikarzowi. Cyniczny Tym-Ochucki popełnia małą gafę, bo odaje kamyczek z Jeleniej Góry, ale szybko sie poprawia,”no z Jasnej Góry , oczywiście”

  93. Na marginesie
    11 października o godz. 14:22
    Namarginesko, trzeba zbierać takie historyjki o klechach, powstałoby grube dzieło pt „O obrażaniu katabasów i innych religijnych obrażaniach”

  94. W kwestii formalnej…..

    Istnieje JESZCZE na tym świecie jakakolwiek religia, w której kobieta ma rolę dominującą, a w ostatecznosci- równoprawną względem mężczyzny?
    Czy też wszystkie zostały zdominowane przez samców?

    Służebna rola kobiety w systemie rodzi określone skutki.
    Uprzedmiotowienie kobiety, poddanie władzy testosteronowi.
    Protestantyzm poradził sobie po 500 latach z tym brzemieniem.
    W Islamie, Hinduizmie, kobieta jest przedmiotem obrotu……

  95. Szczegół pisopaństwa:

    Zmarł Andrzej Wajda. W niedzielę wieczorem.

    Przed pisopaństwem, zasadą kultury (sic!) było, że gdy umierał ktoś dla kultury polskiej ważny (lub dla kultury w ogóle) następnego dnia, TVP dawała albo film jego reżyserii, albo film, w którym zmarły grał jako aktor, albo robił scenariusz, zdjęcia itp, albo dawała film dokumentalny, paradokumentalny, ostatni z posiadanych wywiadów ze zmarłym.

    Nastepnego dnia, w najważniejszej porze, czyli wieczornej, w żadnym kanale TVP w którym takie obrazy honorujące zmarłego dawano (TVP 1, 2, a zwłaszcza – TVP Kultura) takiego obrazu nie było.
    Dla pisopaństwa i jego pisotelewizji, Andrzej Wajda nie istnieje.

  96. wiesiek59
    11 października o godz. 15:04

    Wiesiek – w kwestii formalnej: protestantyzm sobie nie poradził, ale próbuje radzić. Z pewnym, w miarę niezłym, skutkiem.
    Próba radzenia sobie, a poradzenie sobie, to dwie, silnie różne sprawy: czas dokonany wobec niedokonanego.

  97. Aila
    11 października o godz. 14:14

    To jest właśnie część zamodyzmu. czy kobiety przeciw temu się także buntują, bo to część tej samej opresji – właśnie takie pytanie stawiam.

  98. Coś w tomacie.
    ‚http://www.penera.pl/upload/images/2016/06/no_co_ty_andrzej_nie_rob_sobie_jaj_2016-06-10_15-43-30.jpg

  99. Orteq
    11 października o godz. 5:21

    Zacytowany przez Ciebie fragment wypowiedzi J.Rutheforda zachęcił mnie do przedstawienia faktów, które być może skłonią Cię, do poważnej refleksji nad treścią komentarzy, które zamieszczasz na blogu.

    W tym wczesnym okresie swych rządów, Hitler starannie kształtował opinię publiczną, przedstawiając siebie jako orędownika chrześcijaństwa. Zobowiązywał się do obrony wolności religijnej i obiecywał, że wyznania chrześcijańskie będzie traktował z „bezstronną sprawiedliwością”. Aby to uwiarygodnić, nowy kanclerz pojawiał się w kościołach. Wtedy właśnie wiele osób z krajów, które później znajdowały się w stanie wojny z Niemcami, wyrażało podziw dla osiągnięć Hitlera.

    Zdaniem ich krytyków, ŚJ podzielali wrogość wobec Żydów, jaką powszechnie propagowano wówczas w niemieckich kościołach. Nie ma w tym cienia prawdy. Treść ich publikacji wydawanych w tamtym czasie oraz postępowanie w okresie rządów nazistowskich dowodzi, że odrzucali oni poglądy antysemickie i potępiali hitlerowskie prześladowania Żydów.

    Jakie jednak okoliczności skłoniły ich, do przedstawienia swojego stanowiska w przyjętej rezolucji ? Chociaż ówczesna konstytucja niemiecka gwarantowała wolność wyznania, to Świadkowie często byli celem oszczerczych kampanii, inicjowanych głównie przez przeciwników religijnych. Oskarżano ich o powiązania z żydowskimi ruchami wywrotowymi. Piętnowano jako niebezpieczne bolszewickie „robactwo żydowskie”.

    Kiedy więc zmienił się rząd, ŚJ chcieli jasno przedstawić swe stanowisko. W przyjętej rezolucji, podkreślono religijny charakter działalności Świadków: „Nasza organizacja w żadnym wypadku nie ma natury politycznej. Zależy nam tylko na nauczaniu ludzi Słowa Bożego”. Zdecydowanie zaprzeczono oskarżeniom o finansowe lub polityczne powiązania z Żydami: „Wrogowie fałszywie zarzucają nam, jakoby nasza działalność była wspierana materialnie przez Żydów. Całkowicie mija się to z prawdą”.

    Po tej wzmiance potępiono nieuczciwe praktyki wielkiego biznesu słowami, które przytoczyłeś w komentarzu. Wypowiedź ta, rzecz jasna, nie odnosiła się do całego narodu żydowskiego. ŚJ ubolewali, że została źle zrozumiana i zapewne niektóre osoby uraziła. W żadnym razie, nie oznaczała ona – jak zarzucają nasi krytycy – iż na początku rządów nazistowskich, ŚJ starali się pójść na ugodę z reżimem hitlerowskim.

    Bezpodstawność tego zarzutu najdobitniej wykazują opinie historyków. Paul Johnson w dziele Historia chrześcijaństwa, napisał: „Świadkowie Jehowy odmawiali wszelkiej współpracy z państwem nazistowskim, które uznawali za przejaw absolutnego zła”. Gdańsk 1993, s.626)

    Już w czerwcu 1933 r. Hitler zdelegalizował ŚJ w Niemczech, powołując jednocześnie w celu ich zwalczania specjalną jednostkę gestapo. Do wiosny następnego roku aresztowano około tysiąca świadków Jehowy, z których blisko połowa skierowana została do obozów koncentracyjnych.

    Dr Detlef Garbe, dyrektor Muzeum Obozu Koncentracyjnego w Neuengamme, w jednej ze swoich książek napisał: „Ze wszystkich społeczności chrześcijańskich świadkowie Jehowy spotkali się z najokrutniejszymi i najzacieklejszymi prześladowaniami, porównywanymi do Holokaustu Żydów. (…) Chodziło o zlikwidowanie tego wyznania. W Niemczech nie miało być ani jednego świadka Jehowy”.

    Na koniec kilka słów pokrzepienia ode mnie – specjalnie dla Ciebie: Z Biblii wynika, że Bóg udziela mądrości każdemu, kto żywi pewne uprzedzenia, lecz usilnie stara się wyrugować je ze swego serca. Serdecznie zachęcam do rozważenia takiego rozwiązania.

    Pozostaje z szacunkiem.

  100. Od kiedy ciąża przestała być tajemnicą, dziecko błogosławieństwem bożym, przestano wierzyć w bociany, czy zbawczą rolę pola kapusty?

    Te wszystkie zielarki, wiedzące, szeptuchy, czarownice, wiedźmy, rozsiane były po całym globie. Posiadały wiedzę w oparciu o którą mogły aplikować różne mikstury blokujące płodność, powodujące poronienie.
    Chyba jedynie w cywilizacji łacińskiej rozprawiono się z nimi tak systematycznie, likwidując prawie w całości przedstawicielki tego zawodu.
    Jaka była tego przyczyna?
    aż takiej nienawiści kleru wobec mogących kontrolować rozrodczość?

    Te obsesje sprzed 300 lat, pojawiły się w naszym kraju stosunkowo niedawno. Też chcą kontrolować dostęp do wiedzy, farmakologii, badań.
    Po co?
    Logiką tego objąć nie można.
    Ale, można zwalić na zbiorową obsesję…….

  101. Tanaka
    11 października o godz. 14:03
    Sir Jarek
    11 października o godz. 13:13….

    pieprzysz Tanaka………a na dokładkę usiłujesz być protekcjonalny. Wyłazi z Ciebie, niestety, zwykły buc. Miłość jest ślepa a miłość własna jest zaślepiona. Rozumiem, że Ty już się gimnastykować nie musisz – wszak wstałeś z kolan.
    bez pozdrowień

  102. wiesiek59 11 października o godz. 15:04

    Istnieje JESZCZE na tym świecie jakakolwiek religia, w której kobieta ma rolę dominującą, a w ostatecznosci- równoprawną względem mężczyzny?

    Komentarz
    Wygląda na to, że nie istnieje… JUŻ. Rola kobiet w religii odzwierciedla rolę kobiet w społeczności. Osiadłe ludy rolnicze (np. sumeryjskie) czciły matkę ziemię i praktykowały matriarchat. Ale zostały podbite przez koczownicze plemiona pasterskie (np. Izreael), które były zorganizowane na patriarchalnych zasadach. Echa tego konfliktu widać we wczesnych tekstach biblijnych.

    Weź np. legendę o raju – gdzie wąż jest personifikacją „zła”, które przyszło przez kobietę. Dla Sumeryjczyków wąż był święty – i to on był właścicielem tego rajskiego ogrodu. Z kolei w niebieskiej książeczce masz tę samą historię z całkiem innym rozłożeniem akcentów – wąż jest zły (bo reprezentuje dawne wierzenia, które należy koniecznie wykorzenić?).

    Przy okazji: jedno z najwcześniejszych odkrytych miejsc kultu, oceniane na 40 tys. lat wstecz, zawierało posążek bogini-matki, której mąż (partner) był jednocześnie synem. Dodajmy, że kult Maryi w chrześcijaństwie jest stosunkowo nowy, a dogmat o Theotokos został przyjęty na soborze w Efezie, który to Efez był ważnym ośrodkiem kultu bogini Isztar… Czyli z czasem doszedł do głosu ten „kobiecy” wątek w patriarchalnej religii bliskowschodnich pastuchów 🙂 Inna sprawa, że doszedł do głosu w dziwaczny sposób.

    A jeśli chodzi o rolę kobiet w cywilizacji zachodniej – gdzieś przed chwilą o to zahaczył Tanaka. Społeczeństwo, które odeszło od harmonii z naturą i które gloryfikuje dominację, rabunek i podbój – nigdy nie będzie przyjazne dla kobiet. Jakoś to się tak wszystko razem dziwnie splata.

  103. Tanaka
    11 października o godz. 15:09

    Światełko w religijnym tunelu, to „pastorki” czy nawet „biskupki” w niektórych odłamach protestantyzmu.
    Tam kobiety mają powoli równouprawnienie, wstały z kolan, zdjęto przynajmniej część szklanych sufitów.

    W innych światowych religiach nawet jeszcze nie ma pierwszych oznak takiego trendu.

    Ja zwalam to – jak zwykle- na poziom zamożności społeczeństw.
    Sekularyzacja, równouprawnienie, wolnomyslicielstwo, może zacząć się od jakiegoś pułapu dochodów.
    Poniżej tego poziomu- załóżmy 40 000 $, wystąpić po prostu nie może.
    Byt określa świadomość?

    Jest sporo reportaży z krajów arabskich na przykład, tyczących życia ich elit. Ochlaj, orgie, wyuzdanie- to w prywatnych domach.
    Gorliwe zasuwanie do meczetu- dla publiki i medialnych przekazów.
    Prawa elit i ludu ZAWSZE sa różne…

  104. Na marginesie
    11 października o godz. 16:02

    W którymś z arcydziełek- subiektywnie oczywiście- Sapkowskiego, jest znamienny fragment.
    Zwycięża ten, co szybciej wyżyna wrogów i dmucha baby…..
    Fale barbarzyńców nieprzypadkowo uderzały średnio co 20 lat.
    Tyle trzeba było na nadrobienie strat powstałych w starciu z osiadłymi cywilizacjami.

    eksplozja demograficzna daję sporą przewagę.
    Ale jest możliwa jedynie po ubezwłasnowolnieniu kobiet, sprowadzeniu ich do roli inkubatora.
    Świat opanują arabskie, indyjskie, czy afrykańskie macice?

  105. Świetny artykuł, Tanaka – gratulacje. Ale przekonywanie, przekonanych nic nie daje. Trzeba zrobić z tego łatwo przyswajalną papkę i wlać ją w puste głowy rodaków. Te marsze powinny się kończyć przed pałacykami biskupów.

  106. Przy całej mojej niechęci do rządzącej katobolszewii:
    http://www.teleman.pl/program-tv/stacje/TVP-1?date=2016-10-10
    wczoraj o 20.30 ,w programie pierwszym, kurwizja wyemitowała „Pana Tadeusza” w reżyserii Andrzeja Wajdy.

  107. Sir Jarek
    11 października o godz. 15:51

    Protekcjonalizm? Kto się domaga, ten dostaje: sir Jareczku, proponowałem grzecznie – weź i napisz, jak to z tym złem jest. W miniaturze – tu gdzie stoisz między blogowiczami, albo jako Autor – walnij tekstem z góry a dół.
    Robisz to co każdy dzidziuś: chowasz się w krzakach i udajesz tygrysa, chociaż jesteś chrząkacz.
    Dasz pokaz zawartosci głowy i nade mną przewag – i będziesz zadowolony.
    Spróbuj i się nie bój.

  108. Specjalna dedykacja dla @Tanaki. Wrzuciłem link z programem tvp1 z wczoraj. Jak Redaktor wypuści z poczekalni, przekonasz się na ile ścisłe są Twoje informacje.

  109. wiesiek59
    11 października o godz. 16:08

    Widzę, że zwalasz to na poziom zamożności, ale to nie jest czynik jedyny, ani pewnie najważniejszy. Owszem – byt kształtuje świadomość – ale tylko z grubsza. Warunkiem powstawania i przyboru zamożności jest także i może zwłaszcza to, co się ma w głowach.
    Niezłym tego przykładem jest Reformacja.
    Nie to, że Luter to był zaraz jakiś śliczny chłopak, bo antysemita z niego był wzorowy – całkiem jak papieże i ich biskupi, oraz miał inne brzydkie stny głow. Ale w sumie tego co zapocztkował doszło do zmiany paradygmatu, którego jednym z najważniejsztch skutków był modernizacja, rozwój myślnia, rosnąca swoboda myslenia, umiejętność czytania, rozwój gospodarek, edukacji, nauki, miast, bankowości. To z głowy, przede wszystkim, wzięła się zamożność.
    A co było wtedy u prawidłowych katolików – spójrzmy na Polskę, Portugalię, Hiszpanię, Włochy, Austro-Węgry. Jak te kraje jeszcze do niedawna wyglądaly? A Polska – gigant Europy, od morza do morza, i z powrotem ?

  110. Wszystko dzieje się w głowie, a głowa głowie nie równa. ‎

  111. Tanaka
    11 października o godz. 16:44

    Sekularyzacja zwalnia kolosalne zasoby- czasu, energii i pieniędzy, które do tego momentu konsumował jakis kościół na własne cele- głównie pomnażanie majątku.
    I ten proces uruchomił Kalwin i Luter.
    Czytanie, pisanie, dyskusja, praca u podstaw, zatrudnianie pastora przez parafię na umowę- elementów różnicujących można wymieniać w nieskończoność.

    Ale, miało być o pozycji kobiety….nie tylko w religii ale i społeczeństwie.

    Podmiot liryczny, czy ekonomiczny?
    Mamy całą plejadę babek tworzących wierszem i prozą nową rzeczywistość w XIX wieku, dziś już prawie zapomnianych.
    Takie Konopnickie, Zapolskie, Rodziewiczówny, Orzeszkowe, dałyby sie zapędzić do kruchty, na kolana obalić?
    Przecież to one zbudowały fundament równouprawnienia w 1918.
    Pracą u podstaw, a nie szturmem barykad…..

  112. Nierówna ma się rozumieć. 😉

  113. Chrześcijaństwo, w pierwszych wiekach, nie było opresyjne wobec kobiet. Oprócz tak zwanych ojców pustyni były też matki pustyni, szanowane na równi z tymi pierwszymi. Bardzo prawdopodobne jest to, że źródłem mizoginii ojców kościoła była ich zrepresjonowana seksualność. Lęk przed własną seksualnością, spostrzeganą jako coś groźnego, nieczystego i niebezpiecznego powodował projektowanie własnych obsesji na obiekt seksualnego pożądania. Na kobietę. Ponieważ nie dało się fizycznie wyeliminować kobiet, zrobiono wszystko aby je wymodelować do postaci zarówno niegroźnej, jak i użytecznej. Zniszczyć to, co stanowiło przedmiot pożądania. Stąd aseksualna służebnica pańska, Maryja dziewica. „Czysta”, bo wyprana z seksualności. Jej największym i najważniejszym przymiotem: posłuszeństwo. Jako „czysta” i posłuszna była niegroźna. Kobieta realna, wyposażona w sferę seksualną, jest „nieczysta”. A taką można i „należy” traktować z całą surowością. Dla „zbawienia jej duszy”, rzecz jasna.

  114. @bubekró, (11 października o godz. 14:06)

    Skoro już się policzyła ta spora grupa kobiet, to chyba nie powinno być problemu z nagłośnieniem (i wzajemnym wspieraniem) akcji:

    – nie posyłam na religię
    – nie chrzczę
    – nie biorę ślubu kościelnego

    Dodam jeszcze: nie życzę sobie kościelnego pogrzebu, co właśnie wpisałem do testamentu. W moim przypadku jest to możliwe, bo po pierwsze, rodzina ma grobowiec na cmentarzu komunalnym. Nie jest skazana na cmentarz parafialny. Po drugie, moje dzieci mają zdrowy dystans do nacisków otoczenia.

    To, o czym piszesz jest drogą do celu, ale nie jej pierwszym krokiem. Człowiek jest stworzeniem społecznym, potrzebuje grupy wsparcia i rytuałów przejścia. Wszystkie rytuały przejścia znajdują się w rękach kleru. Trzeba wypracować ich świeckie odpowiedniki. Trzeba tworzyć wspólnoty, grupy wsparcia, grupy hobbistyczne. Żeby monopolu na nie nie miały kościół i prawica.
    Dopóki tego nie wypracujemy, będziemy bezradni. Nie da się oszukać podstawowych potrzeb, takich, jak potrzeba przynależności, akceptacji.
    Nawet Hartman posłał swoje dziecko na religię. Nie chciał mu fundować piekła wykluczenia z grupy rówieśniczej.

  115. @Tanaka
    Argumentacja tego wspaniałego tekstu przebiega na 2 poziomach: Ogólnym filozoficzno-etycznym i praktycznym, poziomie prawodawstwa i jego realizacji. Najpierw ten niższy:

    Nie jest prawdą, że PiS tę batalię przegrał. Wręcz przeciwnie, tak szybkie i sprawne zakończenie prawy to wielki (niestety) sukces PiSu i Kaczyńskiego. W ten sposób próby kobiecego wstawania z kolan skończyły się gorzkim zwycięstwem. Gorzkim bo szybką interwencją Kaczyński stłumił w zarodku (dokonał aborcji!) budzącego się ruchu społecznego. Inteligentnie dostrzegł potencjał takiego protestu i zakończył sprawę. Dodatkowo jeszcze pokazał się jako pisowski liberał w odniesieniu do najbardziej zaciętych wrogów skrobanek. Czy to na pokaz, nie wiem. Wiem jednak, że będzie wykorzystane.
    Natomiast wiara, że to jakaś damska rewolucja to bajki i złudzenia. Podobnie Tusk postąpił z gwałtownymi protestami młodych przeciw ACTA. Przyjął, zakończył protesty i spacyfikował w ten sposób ruch. Czy dzisiaj ktoś mówi o rewolucji młodych? Może poza Bendykiem, ale on to zawsze.
    Choć komentatorzy polityczni ciągle czekający na zbawcę, którzy zrobi za nich rewolucję bo im się za dobrze żyje, mało nie wyskoczyli ze spodni, to jednak nie ma już w tej chwili wielkich szans na konsolidację ruchu kobiet. Nie wierzę.
    Pozostaje powtarzane tu pytanie, dlaczego tak jest i co robić? Co robić, nie wiem. Ale przyczyną jest stosowana także przez dawną władzę teza, że wszystko musi się opłacać. Ludzie, którzy demonstrują by prezentować swoje poglądy i stanowisko byli ośmieszani. I na blogach nikt poza mną nie bronił. Każdy wywiad TV z protestującymi od 25 lat zaczyna się od „czy wam się opłacało? Po co wam to było?” Do tego jeszcze „czy to dobre dla Polski”. Problem, że to się nigdy nie opłaca i zawsze jest złe dla władzy czyli „Polski”. Skutki widać. Dzisiaj mamy to samo z nauczycielami, którzy będą protestować tylko jeśli im się to opłaca. Przez 25 lat była to taktyka niszczenia związków zawodowych choć to prze-starszawa idea. Gdyby dzisiaj istniały…
    Niestety tak nie zrobi się żadnej rewolucji. Do dzisiaj jednak nie udało mi się zobaczyć ani przeczytać nikogo, kto dałby odpór takim zarzutom. Może więc zacząć od tego, żeby się nauczyć doprowadzać do rozpaczy cynicznych prezenterów TV rzucających hasełkami opłacalności. Da się?
    P.S. Poziom ogólny jest ważniejszy a krytyka głębsza i później.

  116. @Żorż Ponimirski, (11 października o godz. 17:04) stąd tyle zabiegów o ich uformowanie według jednej matrycy. Wtedy łatwiej się rządzi. Łatwiej o totalną władzę nad jednolitą masą. Zauważ, jak rzadko mówi się o tym, że totalitaryzmy nazistowski i komunistyczny, nie były pierwszymi w Europie. Najpierw był rzymsko-katolicki. I nigdy nie został do końca nazwany po imieniu. Opisany i rozliczony.

  117. @ Tanaka, 11 października o godz. 10:03

    Na Panismokowe mężczyźni mogliby (…) czasem odezwać się 3 minuty później

    odpowiadasz: Nie mogliby. (…)
Jeszcze nie teraz.
    I punktujesz przyczyny, które sprawiają, że droga prowadzi przez żmudną, bolesną interakcję, badanie siebie nawzajem, pośród nieskończonej ilości bolesnych porażek, by stopniowo …

    Analiza świetna i i program czto diełat’ słuszny. Ale, jak sam piszesz, to robota na kilka pokoleń – czyli trochę jak z „niebieskiej”: doskonalimy się, każdy siebie, w codziennym znoju, a odroczona nagroda (może) będzie, kiedy już nas tu, na Ziemi, nie będzie.

    A nie pokusilibyśmy się o spisanie pomysłów stymulacji tego procesu? Nie – zamiast, bo żadnego zamiast być nie może. Chodziłoby o spis ćwiczen praktycznych na już, teraz. Istniejących i do wymyślenia.

    Dam przykład. Warsztaty majsterkowania dla kobiet. Chwilka, spokój: nie chodzi o to, żeby kobiety zzuwały kolejnego buta z nóg umęczonych panów, nauczywszy się same wymieniać sparciałe uszczelki.

    Pani przychodząca regularnie na zajęcia pyta prowadzącą: mąż też chciałby, może? Okazuje się, że paru innych mężów też byłoby zainteresowanych. Prowadząca: nie zgadzam się i wyjaśnię, dlaczego. I dalej dokładnie w duchu Tanakowego jeszcze nie teraz (ale dając krótszą perspektywę czasową – powtarzam, to tylko ćwiczenie w ramach). Jakby przyszli panowie, to, bez nawet świadomego zamiaru, zaprowadzą monopol na ich warunkach. Po pierwsze, będą zadawać mi pytania, ja będę odpowiadać, panie będą się przysłuchiwać. A to nie o to chodzi, nie jestem tu tylko od pokazania, co z tymi uszczelkami. Po drugie, będą paniom wyjmować z z rąk obcęgi, „bo się połamią śliczne paznokietki”. Może za parę miesięcy pójdą panie na warsztaty „koedukacyjne” i sprawdzą, czy poczuły się jak pełnoprawne uczestniczki. Jak uznają panie, że próba się nie powiodła, proszę tu wrócić i ponowić próbę za jakiś czas. Bo moim podstawowym zamiarem jest, żeby się za którymś razem powiodła, choć nie będzie nieszczęścia, jak tego panie nie osiągną – może uda się córkom.

    Rzecz działa się lata temu i nie Polsce (piszę, jakbym przy tym była; nie byłam, ale dokładnie przepytywałam przyjaciółkę, tę prowadzącą, inżynier, działaczkę feministyczną), ale w Polsce takie warsztaty majsterkowania istnieją, prowadzi je np. Feminoteka. W reklamie w internecie czytam: Warsztaty majsterkowania dla Pań „We Can Do It”, to coś więcej niż możliwość wysłuchania, zobaczenia i zadania pytań z hydrauliki, murarki, elektryki. To również możliwość realnego wypróbowania swych sił i przełamania wewnętrznych oporów i lęków np. przed wiertarką.

    Ani słowa o przełamywaniu innego kalibru wewnętrznych oporów. Nie czepiam się, być może osoby prowadzące te warsztaty myślą jak ta, o której napisałam – nie muszą tego pisać w reklamie (ona też zresztą dobitnie sformułowala swoje credo dopiero „sprowokowana”).

    PS: jestem niezły majsterkowicz, ale muszę poćwiczyć zwięzłe pisanie na tematy, na których się nie znam. W swojej działce potrafię, więc może się uda. Póki się nie zirytujecie, będę ćwiczyć na Was.

  118. Mohikanin, źródłem mizoginii jest natura gatunku homo sapiens, podział na płcie, z których jedna, w dziejach setek tysięcy lat gatunku była obarczona rodzeniem i „chowaniem” dzieci ile się da, a druga zajęciami wymagającymi innych cech osobniczych.
    Cywilizacja od tysięcy lat istniejąca rozwijała się adaptując ten podział, traktując go jako oczywistość, która religie ujęły w swoje kodyfikacje.

    Uwolnienie kobiety od brzemienia poddaństwa, mniejszości i posłuszeństwa, to całkiem niedawna sprawa w rozwoju cywilizacji. Podział na płcie tkwi w nas wszystkich zarówno w genach biologicznych, jak i w genach kulturowych i rodzi nieustannie konsekwencje na wszelkich polach współdziałania.

    Powyższa wypowiedź nie oznacza, że jestem zwolennikiem bezpośredniego przekładania na prawo stanowione tak zwanych praw naturalnych przysługujących mężczyznom, a nie przysługującym kobietom. Jestem zwolennikiem równych praw przysługujących zarówno w teorii, jak i egzekwowanym w praktyce, wszystkim obywatelom.
    Pzdr, TJ

  119. @Vera, (11 października o godz. 17:26) zgoda, co do doraźnej taktyki Kaczyńskiego. Mówi się, że „wyłączył prąd opozycji”. Jeżeli chodzi o skutki długofalowe, to mam dokładnie odwrotne zdanie. Czarne marsze stanowią przełom. Grunt przygotowywały, przez lata, różne organizacje kobiece, równościowe. W tym Kongres Kobiet, Feminoteka, LGBT. Przyłączenie się młodych kobiet i mężczyzn stworzyło nową jakość. Od tego nie ma odwrotu. Nawet gdyby zostało okresowo zdławione, jak Solidarność w 1981, odrodzi się z jeszcze większą siłą.

  120. Zżarło mi wszystkie italiki, a było ich sporo – może da się zrozumieć i bez nich.
    Proszę o instrukcję, taką dla półanalfabety.

  121. @ midaro
    Najłatwiej napisać cały tekst w jakimś edytorze (nadając style) i całość wkopiować w okienko postu. Powinno działać (i unika się „przepadania” tekstu z powodu kliknięcia w niewłaściwe miejsce).

  122. @ mohikanin przedostatni
    11 października o godz. 17:23

    „Hartman posłał swoje dziecko na religię. Nie chciał mu fundować piekła wykluczenia z grupy rówieśniczej”.

    To naprawdę prawda? Beznadziejne. Na mój gust, to brak kompetencji wychowawczych & oportunizm. Moi rodzice potrafili mnie wystarczająco uzbroić, żebym się nigdy nie poczuła w piekle i wyosobniona. Dopuszczam, że byłam gapowata.

  123. @ Jacek Kowalczyk
    11 października o godz. 17:48

    Ale tak właśnie zrobiłam! W brulionie są, a tu nie ma.
    Przecenia mnie Pan, jeśli sądzi, że potrafiłabym napisać więcej niż trzy zdania pod rząd bez brulionu.

  124. Vera
    11 października o godz. 17:26

    Zdaje się, że wyjaśniasz to, co i ja wyjaśniam, oraz co do czego zadaję pytania: czy mysz urodzi górę, czy może mysz. Oraz: czy to konsekwentne kroki, czy może będzie za chwilę w tył zwrot.

    To właśnie zależy od poziomu głębszego czy kobiety z „czarnego marszu” chcą załatwić tylko jedną i chwilową sprawę: żeby nie było totalnego zakazu aborcji, czy też rozumieją i czują, że trzeba zejść głębiej i że w czym innym jest jądro problemu.
    Bo jeśli chcą załatwić szybki interes, to będzie to na końcu marny interes.

    To, czy Kaczyński odniósł jakiś sukces przeciw kobietom, właśnie od tego zależy: czy one protestowały w głębkiej, czy w doraźnej sprawie.
    Zwróc uwagę: w jego obozie koncentracyjnym wielu posłów i osób związanych – tych od szczególnie zajadłej „obrony życia” walczy o wartości, nie o doraźność. To, że sa to wartości chore w swojej istocie, nie ma znaczenia. Dla nich to fundamentane wartości. Jeśli kobiety od czarngo marszu mają cele doraźne, nie przemogą tych, co walczą o życie – dosłownie i w przenośni. Pierwsi odpuszczą, drudzy – nie.

  125. Bardzo dobry tekst…ale jeszcze go nie przeczytałem.

    Bardziej rozbudowaną recenzję zamieszczę niebawem.

    A jeżeli chodzi o prof. Hartmana, to zamieszczono w ostatnich „Medytacjach” jego dosyć ciekawy artykuł.
    „Medytacje” – periodyk którego redaktor naczelny jest uczestnikiem Wspólnoty Modlitwy Wewnętrznej „Melete”.

  126. @mohikanin przedostatni 11 października o godz. 17:32

    Piszesz: …totalitaryzmy nazistowski i komunistyczny, nie były pierwszymi w Europie Najpierw był rzymsko-katolicki. I nigdy nie został do końca nazwany po imieniu. Opisany i rozliczony.”

    I powtarzania tego nigdy dość! Hitler był synem katolickiej dewotki, a Stalin – wychowankiem prawosławnego seminarium. Dodam tylko, że totalitaryzm jest metodą, ideologią jest często jakaś utopia społeczna realizowana brutalnymi środkami. Doskonałe wprowadzenie: John Gray „Czarna msza. Apokaliptyczna religia i śmierć utopii”. Znakomita moim zdaniem analiza tego, co zaszło i zachodzi w Europie i na świecie.

  127. midaro
    11 października o godz. 17:37

    Ja tam mało irytujący się jestem, chyba, że ktoś notorycznie gada glupio, albo ściemnia i trolluje.

    Dajesz bardzo dobry przykład i przedstawiasz ciekawą propozycję: przyspieszmy proces dając dobre pomysły, i je realizując.
    Ale, skoro wymieniasz Feminotekę, to czy tego wlaśnie nie robi ? – mam na myśli nie tylko zajęcia z majsterkowania.
    Domyślam się, że chodzi też o tego rodzaju pomysły, które odnosiłyby się do problematki, którą w tekście stawiam. To są rzeczy głębokie, więc i pomysły musiałyby to uwzględniać.

    Ja mam takie specyficzne widzenie: od razu zastanawiam się nad technologią. Co czasem komplikuje prostotę wyskoczenia pudełka i radosny okrzyk: joo-hooo, róbmy to tak !

    Nie wiem, czy ten blog pomieściłby rozważania pomysłów w szerszym zakresie, chociaz można by spróbować. czy są jakieś inne miejsca, pełne życia i buzującej zbiorowej gotowości do myślenia i działania?

  128. @wiesiek59 11 października o godz. 16:15

    Piszesz: “Świat opanują arabskie, indyjskie, czy afrykańskie macice?”

    Całkiem możliwe… Historia Europy się powtarza, bo znów Wandale ante portas. Ale warto pamiętać o kilku sprawach: liczne potomstwo opłaca się wtedy, gdy potrzebujesz rąk do pracy. Te arabskie i inne macice przyhamowują, gdy tylko trochę zakosztują dobrobytu i chcą dać dzieciom dobre wykształcenie… które kosztuje. Wtedy z reguły sięgają po środki antykoncepcyjne. Poza tym to oni – ci osiadli w Europie – są największymi przeciwnikami nowej imigracji. Oni już się zaaklimatyzowani i trochę dorobili, a tu zwala im się lawina prosto z buszu, zabiera miejsca pracy i psuje reputację. Tak to widzą.

    Afryka… mnożą się bez opamiętania, żyją w slumsach i nie są w stanie się wyżywić. Wołają wielkim głosem o datki z Zachodu, podczas gdy (w Angoli na przykład) bogactwo leży na ulicy – przecież mają własne diamenty. Powstają obłędne fortuny (mała rządząca grupa), a większość nie ma co jeść – bo uciekła ze wsi do miast, gdzie nie ma pracy – pracę dostają specjaliści z Zachodu i wszędobylscy, przedsiębiorczy chińscy imigranci. Poza tym AIDS… duży odsetek zaraża się od matek przy urodzeniu.

    To jest mieszanka wybuchowa – ale ona jest teraz wszędzie. Bo ten sam proces – koncentracja kapitału w rękach coraz mniejszej grupy – zachodzi w różnych miejscach, chociaż to zubożenie oczywiście wygląda różnie. Powstają nieprawdopodobne fortuny – wiesz, ile kosztuje tablet Apple w Chinach? 50 dolarów. Na Zachodzie kosztuje tysiąc. Ktoś przecież wkłada do kieszeni tę różnicę. Elektronikę produkuje się za grosze. Inne rzeczy też.

    Miejsca pracy – niewiele lat temu pracownik fabryki samochodów w Stanach miał zapewniony przyzwoity byt przez całe życie, a żona nie musiała pracować. Dzisiaj te miejsca pracy są w Meksyku… a ludzie na bruku. Więc jak ci „Wandale” to niekoniecznie przyjezdni. To również wściekły elektorat w Stanach – który głosuje na Trumpa.

    Jeszcze jedna kwestia – globalna bomba demograficzna. Zasoby planety są ograniczone. Poza tym rozwój medycyny… W krajach tzw. cywilizacji zachodniej ratuje się usilnie każde chore dziecko. I bardzo dobrze, bo nie można inaczej. Ale naturalna selekcja zostaje tym sposobem wyeliminowana. Czytałam wywiad z lekarzem, który co dzień (a raczej co noc) bada imigrantów wyławianych z morza u wybrzeży Włoch. Bo przecież inwazja imigrantów z Afryki trwa nieprzerwanie od wielu lat, chociaż dopiero teraz stała się medialnym tematem i straszakiem. Ten lekarz mówił, że ci ludzie są wycieńczeni, ale jeśli chodzi o ogólny stan zdrowia – są tak zdrowi, jak bardzo niewiele osób w Europie. Naturalna selekcja tam, skąd przybyli? No chyba tak.

    A co do tej bomby – banalna sprawa – jakość spermy. Jest, globalnie rzecz ujmując, coraz gorsza. Winne pestycydy i inna chemia? Musi co. Ale warto pamiętać, że wśród zwierząt gdy liczba osobników wzrasta na tyle, że zagraża im głodem (ograniczone zasoby) włącza się całkiem naturalny mechanizm regulacji: przestają się rozmnażać. Teza trochę obraźliwa dla homo sapiens, ale przecież też jesteśmy ssakami.

    A co do „panów stworzenia” z niebieskiej książeczki, którzy „czynią sobie ziemię poddaną”… please! Może jestem zblazowana i cyniczna, ale mnie chodzi po głowie: „Daj małpie brzytwę” 😉

  129. midaro 11 października o godz. 17:37

    Piszesz: „jestem niezły majsterkowicz, ale muszę poćwiczyć zwięzłe pisanie na tematy, na których się nie znam. W swojej działce potrafię, więc może się uda. Póki się nie zirytujecie, będę ćwiczyć na Was.”

    Głos ludu: mogę mówić tylko we własnym imieniu, ale jak dla mnie – ćwicz ile tylko chcesz! Czytać Ciebie chcem i bendem. I już 🙂

  130. @Tanaka bez rewelacji.

    Po prostu rozlało się i zapach nieszczególny.

    Ale anumlik i jego twórczość przywróci zapewne zdrowe proporcje.
    Bez niego i paru jeszcze innych osób ciężko byłoby w przybytku wolnej myśli oddychać.

  131. (w biegu)

    midaro
    11 października o godz. 18:12

    Musisz zrobić italiki kodem HTML, normalnych z worda nie przyjmie.

    nawias ostry lewy i nawias ostry prawy TU TEKST nawias ostry lewy /i nawias ostry prawy

    i = litera i (zwróć uwagę na ukośnik przed i po TU TEKST, on zamyka italiki
    to samo b jesli chcesz bold

  132. @NeferNefer 11 października o godz. 18:41
    Dzięks! Też skorzystam.

  133. mohikanin przedostatni
    11 października o godz. 17:32

    Fundamentalnie trafna uwaga. Piszę o tym od dobrych paru lat.

    Na marginesie
    11 października o godz. 18:25

    Hitler był nie tylko synkiem dewotki. to byłby jeszcze mały kłopot i nie wyprodukowałby takiego potwora, jakim stał się Hitler.
    Adolf Hiler jest ofiarą dwóch zasadniczych potworów:
    1. społeczeństwa hierarchicznego i zamordystycznego, opartego na chrześcijaństwie.
    2. antysemityzmu, opartego zwłaszcza na chrześcijaństwie, choć nie wyłacznie.

    Ojcem Adolfa był półżydowski bękart, którego matka była slużącą w żydowskim domu w Wiedniu i – najprawdopodobniej – została użyta seksualnie. W każdym razie miała dziecko nieśubne, za służbę jej podziękowano i nie najgorzej na do widzenia wynagodzono, ale opinia publiczna była jednoznaczna: to bękart żydowski. Ten stygmat niosła dalej, całe zycie, matka, a bękart – od urodzenia.
    Żeby się jakoś mocować z tą traumą: bękarta i żydowskiego pomiota, wykombinował coś w sumie standardowego: być gorliwszym od gorliwych i prawdłowszym od prawidłowych męskich członków społeczeństwa. Aby takim się stać, musiał zostać potworem, niszczącym innych, pomiatająm nimi, w tm potworem wobec kobiet. Mścił się za swoje krzywdy z jednej strony, a z drugiej robił wszystko, by zasłużyć na łaski społeczeństwa, pozycję – wiecznie niepewną wskutek żydowskiego bękarctwa wśród chrześcijańskich antysemitów, i tzw. uznanie.
    Kiedy się ożenil, mścił się na żonie. Ona to znosiła i nawet znajdowała w tym jakąś masochistyczna przyjemność. Co nie dziwi – kobieta jest od noszenia krzyża: własnego, męża, rodziny i w ogóle – calej ludzkości. Tego – wprost – uczy i wymaga chrześcijaństwo, a katolicyzm – wybitnie.
    Jak mu się urodził syn – Adolfek, to się na Adolfku mścił. Widział w nim odbicie siebie: żydowskiego bękarta. Jest to klasyczna reakcja przeniesienia psychologicznego. Jak powiedział Wałęsa: masz pan temperaturę – stłucz termometr.
    Adolf, jak tylko zaczęły się pojawiać takie możliwości – a bardzo się, jako dziecko z nieuleczalnymi i spotworniałymi traumami o to starał – zaczął się mścić za swoje krzywdy nie tylko na poszczególnych osobach, ale na całych społeczeństwach i narodach. Żydów postanowił wymordować co do jednego. I prawie to zrobił. Zanim to zrobił – zamordował sam siebie. Dosłownie. Jego potworność i szaleństwo doprowadziły go w końcu do atodestrukcji – i strzelił sobie w łeb. Zabił w sobie Żyda, półbękarta i zabił swoje wszyskie traumy. Wreszcie.

    Oczywiście – jego świadomość w ogóle, albo prawie w ogóle, nie miała pojęcia o tym, co i dlaczego robi. Jego potwornością kierowały głębokie siły schowane na dnie osobowości i przez świadomość wyparte.

  134. @midaro, z godz. 17:43
    Na tym blogu italiki oraz boldy podlegają specjalnej obróbce. Przed fragmentem, który chcesz skursywić wstaw „i” w dwa ostre nawiasy – w tej kolejności „”. Zakończ fragment ty samym, tylko pomiędzy ostrym nawiasem „”. Z boldem podobnie, ale zamiast „i” wstaw „b”. Ufff, mam nadzieję, że się pokaże prawidłowo.

  135. Dla poparcia twierdzenia o lekceważącym i poniżającym stosunku religii i kościołów do kobiet cytuję kilka „miłych” przesłań dla Pań od „świętych” autorytetów kk:
    – „Każda kobieta powinna być przepełniona wstydem przez samo tylko myślenie, że jest kobietą” – św. Klemens z Aleksandrii,
    – „Kobiety mają milczeć w kościele.” – św. Paweł z Tarsu,
    – „Przez bramę raju wpuszczają nas kobiety do piekła.” – św. Cyprian,
    – „Kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga”- św. Augustyn,
    – „Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj to diabeł! Ona jest swoistym piekłem!” – Papież Pius II
    – „Za twym mężem powinno iść twoje pożądanie, to on powinien być twoim panem. Zniż się więc do poddaństwa, bądź jedną z podległych” – św. Jan Chryzostom,
    – „Dziewczynki rodzą się z uszkodzonego nasienia lub w następstwie wilgotnych wiatrów” – św. Tomasz z Akwinu,
    – „Obejmować kobietę, to jak obejmować wór gnoju” – św. Odo z Cluny,
    – „Kto obcuje z kobietami narażony jest na skalanie swego ducha” – św. Franciszek z Asyżu,
    – „Kobietę należy trzymać z dala od Biblii i wszelkich nauk. Kobieta uczona, to coś gorszego niż brodata” – François Garasse SJ,
    – „Kobieta to zwierzęca niedoskonałość” – św. Tomasz z Akwinu,
    – „Pośród wszystkich dzikich bestii nie masz szkodliwszej nad kobietę”- św. Jan Chryzostom.
    ================

    Taka wypiska mi się trafiła…….
    Przy TAKIM POZYCJONOWANIU kobiety przez kosciół, widzeniu jej roli społecznej, nietrudno o mizoginizm….

    Od kiedy to życie od poczęcia jest takie święte, można sobie zadać pytanie.
    10- 30 lat?
    Wynalazek jak się zdaje, przynajmniej w polskiej sferze publicznej, dość nowy.
    Przecież terminów bękart, znajda, podrzutek, funkcjonujących wcześniej na naszych terenach, za gloryfikację macierzyństwa uznać nie można?

    Nasi posłowie w dużej części zostali opisani przez prasę.
    Prostytutki, balangi, seks za pracę.
    Nie mówiąc o ślubnych i progeniturze porzucanych dla „młodszych modeli”.
    A gęby pełne frazesów……

  136. PS (midaro)
    Ostre nawiasy nie weszły, czego należało się spodziewać. Kolejność ich użycia przy italiku: znak mniejszości – „i” – znak większości. Przy boldzie: znak mniejszości – „b” – znak większości. Aby zakończyć fragment pomiędzy znakiem mniejszości, a „i” oraz „b” – ukośnik.

  137. Już ze 30 lat temu czytałem reportaże polskiego lekarza (chyba Szczygieł), który dołaczył do francuskich Lekarzy bez Granic.
    Rozłożyli oni w strefie Sahelu obóz-szpital. Polak dziwił się, bo aż po horyzont widział tylko piach, rachityczne krzewy i skały. Ale już następnego dnia zjawił się pierwszy pacjent: Na osiołku przywiózł tubylec ciężko chorą żonę. Potem zjawiali sie kolejno i po kilku dniach wyłaniający się zza horyzontu tubylcy zapełnili szpital.
    O końskim zdrowiu miejscowych opowiadał niesamowite historię; pamiętam, że małemu chłopcu wyjęli z brzucha kilka kilogramów soliterów, czego żadne europejskie dziecko nie mogłoby przeżyć.
    Francuzi przemieszczali sie ze swoim szpitalem z miejsca na miejsce i z dumą opowiadali, że dzięki ich pomocy w tym regionie liczba ludności wzrosła trzykrotnie.
    Dr Szczygiel ich zapytał: A co będzie dalej z tymi ludźmi ? Skąd w tym pustynnym kraju zdobędą pożywienie ?
    – A to już sprawa polityków ? – odpowiedzieli francuscy lekarze.

    Medycyna rzeczywiście zakłóca mechanizm selekcji naturalnej. Ludzkośc w pewnym sensie degeneruje się. Istnieje dychotomia między interesem gatunkowym i interesem indywidualnym. Prawdziwy dylemat ; czy mam preferować wzmocnienie gatunku, tak jak to w obłędny sposób stosowali naziści (zresztą nie tylko bo również Szwedzi) stosując eugenikę, czy nie chcąc stracić dziecko, zrobię wszystko aby zoperowano mu wyrostek, tym samym osłabiając gatunek.

    Nauka doprowadza do dwóch przeciwstawnych skrajności; albo ratuje sie za wszelka cenę słabe jednostki, albo je się „naukowo” usuwa. Przeszkadza się przyrodzie działać tak, jak ona działa na Ziemi od 3 miliardów lat i w końcu nas wyselekcjonowała.

  138. Pozdrawiam wszystkich tu piszących, dawno mnie nie było 🙂 Odzywam się, bo chciałam poinformować PaniąSmok, że jej tekst zamieściłam na fejsbóku bez pytania, za co serdecznie przepraszam i wyrażam nadzieję, ze nie będę ścigana za prawa autorskie 🙂

  139. italiki i boldy bez opisów, kto chce niech klika na link 😉

    https://goo.gl/photos/aGd4Fq7kc421QsGQ9

  140. Tanaka 11 października o godz. 18:45

    Fascynująca analiza psychologiczna! Tak w ogólnym zarysie to nawet… przypomina jednego, co by chętnie ukradł księżyc 🙂

    Kompleksy w połączeniu z nadmiarem waaadzy – to niewątpliwie mieszanka wybuchowa. Jedni w takich warunkach katują żony i dzieci, inni eksterminują całe narody.

    Ale chyba należałoby zapytać, dlaczego im się udaje zapanować nad ludźmi.
    Co do Hitlera – to zachwycali się nim biskupi i angielskie arystokratki.
    Mit silnego człowieka – a przy tym przemiłego (tak autentycznie o nim pisano!)
    Władza w roli afrodyzjaka? Ale do tej władzy przecież musiał jakoś dojść.

    A tak ogólniej – wydaje się, że jest sporo psychopatów na przeróżnych eksponowanych stanowiskach. Jak tam trafiają? Bo umieją manipulować? Bo chcąc się dobić waaadzy nie przebierają w środkach? Bo mobilizują ludzi, często szczując ich przeciwko sobie? Bo mają wyniki? W korporacjach liczą się wyniki… Więc chyba cały korporacyjny „męski” świat faworyzuje właśnie psychopatów. Co napisawszy, już się zastanawiam – bo podobno najgorsze zołzy na stanowiskach – to kobiety.
    No i wot mnie tiepier – trudnost’ 😀

  141. anumlik 11 października o godz. 18:55

    Łomatkosórkom! „skursywić” – cudne!

  142. @wiesiek59 11 października o godz. 19:00

    Mogę polecić „Eunuchy do raju”; rzecz o traktowaniu kobiet przez kaka. Autorka, Uta Ranke-Heinemann, była wykładowczynią teologii na katolickiej uczelni. Po opublikowaniu tej książki wyleciała z pracy… Widocznie kogoś zabolało 😉

  143. @lewy 11 października o godz. 19:02

    Tak! Jesteśmy w pewnym sensie rozdarci między batem natury a uciekaniem spod tego bata. Dorzucę tylko: wyeliminowanie głodu na jakimś zagłodzonym obszarze przynosi zwykle natychmiastowy skutek: lawinowy wzrost liczby urodzeń.
    Błędne koło…

  144. @Na marginesie
    Język polski elastyczny jest 😀

  145. Na marginesie
    11 października o godz. 19:49

    Każdy średnio wykształcony człowiek jest w stanie przewidzieć skutki konkretnych działań w długiej perspektywie.
    Z wyjątkiem oczywiście kapłanów i polityków……

    Ich odłożenie w czasie, powoduje bezkarność decydujących o takim a nie innym posunięciu.
    Najbardziej chyba spektakularnym przykładem są Chiny i Indie.
    Polityka jednego dziecka preferująca chłopców, skutkuje nierównowagą demograficzną zarówno w proporcjach płci, jak i wieku.
    Ale, dzięki zahamowaniu wzrostu populacji zyskali czas na rozwój ekonomiczny.
    Indie mnożą się w postępie geometrycznym prawie.
    Jaki będzie skutek tego demograficznego ciśnienia, łatwo przewidzieć.

    Polaków rozproszonych na różnych kontynentach doliczono się 64 miliony.
    Rozmnażamy sie głównie na różnych kontynentach, nie w kraju.
    I częściej w związkach różnorasowych…….
    Polki lubią Orient?

  146. NeferNefer
    11 października o godz. 19:38
    http://www.panoramio.com/photo/31401531
    ;–)

  147. @mohikanin przedostatni
    11 października o godz. 17:23

    Jedna grupa wsparcia już chyba jest, chociaż wirtualna – te dziesiątki tysięcy osób, które uczestniczyły w marszu. O tej bliższej nie pisałem wprost, ale we wcześniejszym wpisie wskazałem, że teraz będzie łatwiej przekonać członków rodziny do #nie chrzczę

    Zazwyczaj to jest presja rodziny, głównie rodziców, od którym młodzi rodzice nierzadko są (chociaż częściowo) zależni m.in. finansowo. Teraz łatwiej wobec rodziny, a później sąsiadów dać argumenty, dlaczego ten rytuał sobie odpuszczamy. Warto się jednak w swoim sąsiedztwie policzyć – byłam/byłem na marszu to już jest wyraźny przekaz. Niekoniecznie dla wszystkich „zaraźliwy”, ale chociaż w tej Polsce powiatowej średniej wielkości miast.

    Przed rewolucją rolniczą były rytuały przejścia. W Czechach teraz pewnie też jakieś są. Tego nie trzeba programować. Wsparcie jest potrzebne dla właśnie (jeszcze) trudnych decyzji. Z czasem będzie łatwiej. Z pewnością ci, którzy korzystają z rytuałów kościelnych tylko ze względu na najbliższych krewnych, nie będą tego wymagać od swych potomków.

  148. wiesiek59 11 października o godz. 20:07 – czy Polki lubią Orient? Nie mam pojęcia! Ale chyba wszędzie za granicą – czasami wybierają tubylców. I Polki, i Polacy. Normalka przecież!

  149. Ciekawe czy nasi politycy POLICZYLI koszty wprowadzenia takich rozwiązań jak:

    -przymus rodzenia u nieletnich
    -likwidacja badań prenatalnych
    -uniemożliwienie ingerencji w ciąże patologiczne
    – wymuszenie urodzenia dzieci z wadami genetycznymi

    Będą to konkretne koszty ludzkie i materialne.
    Śmiertelność kobiet w połogu, opieka nad niepełnosprawnymi dziećmi, przełoży się na konkretne sumy.
    Nie licząc kosztów indywidualnych, ponoszonych głównie przez kobiety……

  150. Na marginesie
    11 października o godz. 21:00

    Wśród krewnych i znajomych, i ich kobiecych wyborów, przeważają „kolorowi”.
    Co jest oczywiście bardzo subiektywną próbką, absolutnie niereprezentatywną.
    Mieszają się geny.
    Ale, jako że samce są decydujące, Polki mają niewiele głosu w takich rodzinach.
    Yin- Yang……

  151. zezem
    11 października o godz. 20:07

    oooo, gdzie rosną takie dorodne brokuły?;)

  152. @tejot, (11 października o godz. 17:41) po pierwsze, patriarchalna struktura społeczna nie musi być jednoznaczna z mizoginią. Po drugie, granica pomiędzy naturą a kulturą jest płynna. Nie ma powodu, żebyśmy dzisiaj zaliczali do sfery natury to, co możemy spokojnie lokować po stronie kultury. W tym relacje między płciami. Dostatecznie dużo wiedzy dostarcza nam na ten temat wiedza z zakresu gender.

  153. @NeferNefer
    Tajemnic nie ma (w tym przypadku). Opis gdzie znajduje się po prawej stronie* , łącznie z „google-earth”. Fotkę można powiększyć klikając na nią. Pod fotką są też strzałki gdzie można „pójść” nieco dalej po foto-okolicy.
    *-w tym wypadku:prowincja Cadiz, miejscowość podana pod zdjęciem.
    PS. Cadiz jest warte odwiedzin…

  154. @midaro, (11 października o godz. 18:05) tak, to prawda. Hartman mówił na ten temat w wieczorze w radiu TOK FM, w dyskusji z ks. Kazimierzem Sową na temat religii w szkole. Myślę, że można odnaleźć tę audycję w archiwum radia.
    Sowa nabijał się z Hartmana, że taki niby odważny a nie miał dość odwagi …
    Nie osądzam Hartmana. Sam o sobie pisze, że jest neurotykiem. Skoro wiedział, że nie potrafi dać dziecku odpowiedniego oparcia, osłony, postanowił nie wystawiać go na taką próbę. Każdy musi sam podejmować własne decyzje. I ponosić ich konsekwencje.

  155. @ubekró, (11 października o godz. 20:44) czyli jesteśmy zgodni co do strategii. To będzie baaaardzo dłuuuugi marsz. W Sejmie jest już następny projekt ustawy. Równie parszywy. Niby nie ma być karania kobiet, ale żaden przytomny lekarz nie pomoże. Ma obowiązywać zakaz antykoncepcji hormonalnej.

  156. zezem
    11 października o godz. 21:44

    Wiem, dziękuję, widziałam. Tak sobie tylko żarty stroję, trochę ze zmęczenia po długim dniu.
    Drzewo jest piękne, niezwykłe.

    ***

    Dobry artykuł w temacie dyskusji

    ‚http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1678630,1,w-sprawie-aborcji-pis-osiagnal-himalaje-hipokryzji.read

    jest i o księdzu Sowie, bez pobłażania.

  157. Dlaczego biskupi i pozostałe klechy chcą żeby rodziły się dzieci kalekie?
    Odpowiadam: dlatego że zwykle takie dzieci wcześniej czy później trafiają do przytułków kościelnych a tam są one przeznaczone do wyboru, do koloru dla pedofilów w sutannach a przy okazji bestie zakonnice mają sposobność wyżycia się na nich.
    Takie dzieci nigdy się nie poskarżą nikomu.
    ps.
    Odnośnie zaś Terlikowskiego to jest on żywym przykładem, że dziecko urodzone bez mózgu może żyć i funkcjonować a takich „terlikowskich” jest od cholery w Polsce i na całym świecie.

  158. wiesiek59
    11 października o godz. 19:00
    „Dla poparcia twierdzenia o lekceważącym i poniżającym stosunku religii i kościołów do kobiet cytuję kilka „miłych” przesłań dla Pań…”

    Umieszczenie w tym zestawie apostoła Pawła – jest nieporozumieniem.
    Aby właściwie zrozumieć jego nauczanie , należy uwzględnić też inne wypowiedzi na ten temat.

    W 1 Koryntian 11:3,7, Paweł napisał na temat pozycji wyznaczonej przez Boga mężczyźnie i kobiecie: „Chcę, byście wiedzieli, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus, a głową kobiety jest mężczyzna, a głową Chrystusa jest Bóg”. Aby to uwypuklić, dodał: „Albowiem mężczyzna (…) jest obrazem i chwałą Boga; kobieta zaś jest chwałą mężczyzny”(1 Koryntian 11:3,7).

    Podleganie czyjemuś zwierzchnictwu, samo w sobie nie jest poniżające. Sprawowanie zwierzchnictwa służy zachowaniu porządku. Jezus podlega zwierzchnictwu Boga i jest to dla niego źródłem wielkiej satysfakcji. Mężczyzna po prostu – w przeciwieństwie do kobiety – został stworzony z cechami, dzięki którym potrafi się należycie wywiązywać z roli głowy rodziny.

    Warto zauważyć, że po udzieleniu powyższej rady, Paweł zaleca mężom (w kolejnym liście), by tak kochali swe towarzyszki życia, jak Jezus umiłował zbór, a on przecież oddał za niego nawet życie. Dalej powiada, że mężczyźni mający żony powinni je kochać jak siebie samych, to znaczy żywić je i pielęgnować, jak to czynią z własnymi ciałami. Nie ulega wątpliwości, że gdy mąż darzy żonę taką życzliwą troską, wtedy podleganie jego zwierzchnictwu stanowi dla niej przyjemność. Gdy mąż jest delikatny, wyrozumiały, troskliwy i niesamolubny, żonie znacznie łatwiej jest uznawać w małżeństwie zasadę zwierzchnictwa. (Efez. 5:25-33).

    Także Piotr udzielił rad żonatym chrześcijanom: „Wy, mężowie, podobnie mieszkajcie z nimi [swymi żonami] stosownie do wiedzy, darząc je szacunkiem jako naczynie słabsze, żeńskie” (1 Piotra 3:7). Kto szanuje drugą osobę, ten ma dla niej wielkie uznanie. I przy podejmowaniu decyzji, uwzględnia jej opinie, potrzeby i pragnienia. Właśnie w taki sposób ma postępować chrześcijański mąż.

    Napisawszy o darzeniu żon szacunkiem, Piotr dodał przestrogę: „Aby wasze modlitwy nie napotykały przeszkód”. Słowa te podkreślają, jak wielkie znaczenie ma dla Boga postawa męża wobec żony — gdyby nie okazywał jej szacunku, jego modlitwy ‛napotykałyby przeszkody’. Rzecz jasna, żony otaczane przez mężów szacunkiem zazwyczaj chętniej z nimi współpracują.

    Uczciwa analiza NT pozwala ustalić, że z punktu widzenia Boga, jedna płeć nie jest lepsza lub ważniejsza niż druga. Obie odgrywają doniosłą rolę zarówno w rodzinie jak i w zborze chrześcijańskim. Takie też nastawienie umysłu powinni przejawiać wszyscy chrześcijanie.

    Bardzo trafnie wyraził to apostoł Paweł: „Ani kobieta nie jest bez mężczyzny, ani mężczyzna bez kobiety [oboje są od siebie zależni]. Bo jak kobieta jest z mężczyzny, tak też mężczyzna jest przez kobietę, a wszystko jest z Boga”(1 Kor. 11:11, 12).

  159. Widzę w tej całej awanturze o aborcję element komiczny. Z religijnego punktu widzenia bezwzględny zakaz aborcji mógłby mieć sens w buddyzmie. Z perspektywy kolejnych narodzin, powrotów, aborcja uniemożliwiałaby reinkarnację, przejście w kolejne wcielenie. Przełamanie/zmianę karmy. Utrudniałaby, być może, przejście do lepszej formy wcielenia.
    W chrześcijaństwie, które jasno mówi nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą, nie ma to żadnego sensu. Dusza wyabordowanego „nienarodzonego” wędruje do nieba bez niepotrzebnej ziemskiej udręki. I ogląda Boga twarzą w twarz. Szczególnie od czasu, kiedy koszmarny pomysł Augustyna, miejsca odosobnienia nieochrzczonych dzieci, uznano za niebyły.
    Czy kościół rzymski, tak bardzo dbający o eliminację konkurencji, postanowił wspierać buddystów?
    Myślę, że wątpię. A jak nie wiadomo o co chodzi ….

  160. Vera
    11 października o godz. 17:26

    PiS tę batalię przegrał.
    Fakt, że Kaczyński uciął doraźnie projekt Ordo Iuris, świadczy tylko o tym, że zależy mu na wyciszeniu emocji i nikt nie ma złudzeń, że na czymś więcej.
    PiS zadeklarował, że zamierza przeforsować zakaz aborcji dzieci z Downem, co jest zaostrzeniem obecnych przepisów i my o tym wiemy.

    Mój znajomy próbował przekonać mnie, że wszystko, co robi PiS, mieści się w ramach demokracji. Wygrali i realizują swój program. Tylko, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a kobiety wiedzą, jakie gniazdka im się mości.

    PiS może odejdzie za trzy lata, ale ofiary ich prawa raczej nie przestaną mieć dzieci, które musiałyby urodzić. A to nie jest żadna demokracja, tylko chichot Ceausescu.
    Ze strony kobiet to wojna o własne życie, PiS gra tylko o władzę.
    Jak myślisz, kto jest bardziej zdeterminowany?

  161. mohikanin przedostatni
    11 października o godz. 21:40
    @tejot, (11 października o godz. 17:41) po pierwsze, patriarchalna struktura społeczna nie musi być jednoznaczna z mizoginią. Po drugie, granica pomiędzy naturą a kulturą jest płynna. Nie ma powodu, żebyśmy dzisiaj zaliczali do sfery natury to, co możemy spokojnie lokować po stronie kultury.

    Mój komentarz
    Nie jest jednoznaczna. Jednoznaczna jest biologia w postaci zapisu genowego, który różnicuje gatunek na płcie, lecz przekładanie się tego zapisu na praktykę, to co innego, to zależność raczej korelacyjna, czyli rozpatrywana w kategoriach prawdopodobieństwa, a nie jednoznaczna – stuprocentowa, zależność dająca się modyfikować trwale jako że na geny nakłada się cywilizacja, czyli z grubsza mówiąc środowisko technologiczne plus kultura – idee, memy, tradycje państwa i prawa, tradycje wspólnotowe, itd., wszystko to sprzęga się ze sobą spychając geny do najważniejszych ich ról – ekspresji biologicznej.
    Pzdr, TJ

  162. Będzie nie na temat, a więc o empatii, wrażliwości, ludzkich odruchach, itd, itd.

    Dużo Polaków, może większość, szczególnie tych obznajomionych z kulturą przez duże K, obnoszących swoją europejskość nie tylko po salonach co i rusz daje wyraz szczerych i niekłamanych uczuć wobec…

    I tutaj zaczyna się…
    …a to ogrody zoologiczne i ich ubezwłasnowolnieni mieszkańcy, a te małpy, szympansy ich nieludzki los…wypuścić wszystkie szympansy na wolność…precz z niegodziwością wobec naszych dalekich kuzynów
    …a nie mniej inteligentne, a może nawet jeszcze bardziej mądre i przemądrzałe o obłych ciałach delfiny…nieskrępowana inicjatywa gospodarcza dla delfinów… Przy okazji wypuśćmy wszystkie szproty, śledzie i inne makrele z puszek słoików i innych opakowań wielofunkcyjnych…śledzie na Madagaskar…albo na wody obok Madagaskaru.
    …a los naszych milusińskich, naszych czworonożnych mruczących wieczorne kołysanki…nie pozwólmy ranić ich kocich uczuć…prawa wyborcze dla kotów…
    …a te szczekające, merdające ogonem, trzymające jak najbardziej drogocenny skarb znalezioną przez przypadek kość…zorganizujmy ogólnopolską akcję każdemu psu piękną budę, a dla wybranych drogą losowania nawet dwie…a tym którym nie dostanie się nawet jedna buda…Polska stoi budami dla psów!!!…Hau, hau
    …budowniczowie bud z całego świata łączcie się i dzielcie wrażeniami z budowy waszych bud

    Tak w dużym skrócie ( bo samo zjawisko jest wielowątkowe)humanitaryzm Polek i Polaków z miast, wsi , przysiółków zagajników i innych ośrodków administracyjnych naszej wrażliwej krainy.

    I ja rozumiem troskę o prawa kobiet, o ich deptane czasami poczucie kobiecej odrębności i tożsamości, o brak równouprawnienia w relacjach damsko-męskich , o prawodawstwo które nie dostrzega ewidentnych przejawów przewagi facetów w przestrzeni , publicznej, społecznej itd., ale…

    …ale moje poparcie dla stanowiska kobiet malało z każdym dniem, kiedy okazywało się, że słowo dziecko, człowiek, przyszły człowiek zostało wyparte ze słownika protestujących.

    Cały czas słychać było tylko Ja, Ja, moja niezależność, moja wolność, moje prawa.
    Być może słabo wsłuchiwałem się w okrzyki demonstrujących i hasła wypisywane na transparentach, ale oprócz dziecka z zespołem Downa nie pojawiało się Ono tam prawie w ogóle jako podmiot protestu

    Szympansy, delfiny, koty, pieski, może wróbelki, a nawet myszki to tak.
    Myszy do samorządów lokalnych, ale dziecko.
    Przypominam, ze dla prawodawcy niemieckiego embrion od mniej więcej 12 dnia ma osobowość prawną, jest obiektem troski ich prawa, obyczaju, kultury, a u nas Ja, ja, a jeżeli jeszcze rzucane są w stronę wiadomej instytucji…

    Pisałem trochę – tak przynajmniej ją rozumiem – o empatii, wrażliwości, ludzkich odruchach.

    Na koniec przytoczę fragment wywiadu z Fransem de Wallem. ( „Bonobo i ateista” , „Małpy i filozofowie”).
    Niektórzy wiedzą kim jest de Waal.
    Ostatni numer TP

    „….a co z ciągłością ewolucyjną w zachowaniu? Pana zdaniem możemy wskazać ewolucyjne korzenie naszych zachowań moralnych.
    – Moralność składa się z elementów, z których wiele dzielimy z innymi zwierzętami, choć ludzie z tych elementów składowych mogą czynić inny użytek. Nie wyobrażam sobie moralności bez empatii. Jeśli nie odczuwasz empatii, nie możesz być istotą moralną, będziesz raczej psychopatą…”

  163. Ktoś rzucił pomysł na innym forum – przed zakupami w aptece pytać o stosunek do „klauzuli sumienia”. Po czym (w domyśle) omijać te, gdzie aptekarz ma „sumienie” zdalnie sterowane przez kaka. Ktoś inny dorzucił, żeby zadawać to pytanie studentom medycyny, a tych obdarzonych „sumieniem” odsyłać na inne kierunki… To tyle wieści z cudzego podwórka. Bo jednak trzeba coś robić – to jest wojna.

  164. (O kobietach, tym razem niekościelnie. Jak się podoba, niech Upoważnieni zrobią z tego artykuł;-)

    Zrobiłam kiedyś mały stand-up dla kilku znajomych. Rekwizytem było typowe (a może nawet z górnej półki wzięte) kobiece czasopismo. „Mówiło” ono do czytelniczki: „Ach, wiem, że wyglądasz staro – zobacz, oto cudowny krem i balsam. Na pewno nie masz pomysłu, co ugotować (pewnie w internecie też nie umiesz znaleźć, biedactwo), ale na szczęście my znamy super przepisy! Oczywiście dietetyczne, bo pewnie jesteś gruba. Jeśli nie układa Ci się w małżeństwie, zapraszamy do działu porad. Twoje życie to porażka? Ależ popatrz, Kim Kardashian i Anji Rubik się udało. Z pewnością też możesz mieć 185 cm wzrostu, 23 lata, ciało bogini i sławę celebrytki, a potem napisać o tym wszystkim ksiażkę! …w sumie zagalopowaliśmy się, nie możesz. Ale popatrz sobie – za jedyne 4,50.”

    Było śmieszno i straszno. A teraz o tym, co straszne.

    Po pierwsze, obsesja wiecznie młodego, szczupłego ciała, rzesze „fanów” śledzących piękności z Instagrama. Co w tym złego? Nic, dopóki mówimy o modelkach, których „zawodem” jest olśniewanie urodą. Wszystko, jeśli przez pryzmat wyglądu ocenia się osoby, które działają w innych dziedzinach. Liczone są fałdy i zmarszczki u polityczek, piosenkarek, aktorek, dziennikarek… Każda kobieta pokazująca się publicznie naraża się na chamskie komentarze, od swojskiego „ruchałbym” po „ale z tym cellulitem to mogłaby coś zrobić”.
    Czy można się nie przejmować? Tak, ale wymaga to grubej skóry (z cellulitem lub bez), a kolejnym pokoleniom pewnie będzie jeszcze trudniej, bo rywalizacja w dziedzinie urody i ciuchów zaczyna się coraz wcześniej.

    Po drugie, zakres tematów. Praktycznie każdy portal internetowy z kobietą w nazwie zawiera działy: uczucia, kuchnia/diety, dzieci, magia/horoskopy, porady, moda. Z innej beczki – gdybyśmy zapytali (obie płcie), jakie ważne sprawy kształtują życie ludzi, odpowiedzieliby pewnie: ekonomia, polityka, religia, technika i wynalazki, nauka, może sztuka i literatura. To się rażąco rozjeżdża, nieprawdaż?
    Dlaczego?
    Wyobraźmy sobie państwo, w którym żyją obywatele i niewolnicy. Ci pierwsi snują filozoficzne rozważania, piszą wiersze, prowadzą eksperymenty techniczne, lub po prostu leniuchują. Starają się także wywoływać konflikty między niewolnikami, bo tak łatwiej nimi zarządzać.
    Ci drudzy rozmawiają o zwyczajnym sprawach – co ugotować, kto z kim randkuje, o wychowaniu dzieci, oraz obgadują obywateli. Niektórzy nie umieją czytać i pisać. Trochę spiskują.
    Gdyby pewnego dnia zrównano te dwie grupy w prawach, co by się stało? Scenariusz pierwszy – dawni niewolnicy pozabijaliby obywateli. Scenariusz drugi – przede wszystkim najedliby się, napili i odpoczęli. Poczuliby się wolni. A następnie zaczęliby próbować tego, czym się do tej pory nie zajmowali.

    Tę alegorię serwuję osobom twierdzącym, że „kobiety są głupsze, bo tak niewiele spośród nich zdobyło Nobla/Pulitzera/Oscara”…Ten proces musi potrwać. To pokolenia. Jak trzydziesto- czy czterdziestoletnia ma poczuć się wolna, jeśli jej matka nie wyobraża sobie, że można np. się rozwieść czy mieć własne pieniądze?
    Zatem gorąco popieram babskie firmy wykończeniowe, warsztaty z majsterkowania, podróżniczki, badaczki, instruktorki jazdy, polityczki i artystki. Oby wielka sempiterna Kim Kardashian i sztuczne cycki przestały przesłaniać je w mediach.

    I tak doszłyśmy do tematu numer trzy – do nieobecnej Bohaterki. Świetnie opisano, jak być grzeczną dziewczynką, dobrą żoną, troskliwą mamą i serdeczną babcią. Poza tym jest do wyboru tylko „stara wiedźma” (dotyczy m.in. Niani Ogg, Babci Weatherwax i Galadrieli;-), wdowa-mścicielka oraz femme fatale. Gdzie babska wersja Tezeusza, Heraklesa, Króla Artura, Nieśmiertelnego, Aragorna, Thora, Batmana itd.? Gdzie kobieta, która ma interesujące życie pełne przygód? Która rządzi, a nie tylko wychodzi za mąż za króla?

    Jeśli nie identyfikujemy się z klasycznym „kobiecym” schematem, otacza nas pustka. Jesteśmy nie-wiadomo-kim, dziwadłem, które musi samo siebie wymyślić. Dobrze, że istnieją chociaż księżniczka Leia, Fiona ze Shreka, Laura Roslin, a zwłaszcza Honor Harrington. One raczej nie czytałyby „Vivy” czy „Życia na gorąco”…

    …i nie użalałyby się nad sobą. Ja też tego nie robię – przedstawiam jedynie potwory z serii „wzorce kulturowe”. Prostym językiem, gdyż „nie umię” w genderowy słownik wyrazów obcych.
    Baba i potwór, czyli Panismok

  165. Tanaka
    11 października o godz. 18:25

    „…wymieniasz Feminotekę, to czy tego właśnie nie robi? – mam na myśli nie tylko zajęcia z majsterkowania”.

    Uczciwie? Nie wiem. O tych zajęciach wiem z dwóch zaledwie relacji, które z grubsza odpowiadają temu, co w zacytowanej reklamie, czyli nie tylko majsterkowanie, także poczucie się lepiej w kobiecym gronie. Ani mi w głowie podważanie użyteczności tych funkcji, nawet gdyby się zajęcia tylko do nich ograniczały.

    Ale. Współpracę i psychiczne wspomaganie się we własnym gronie kobiety praktykują od stuleci (inna sprawa, że w tychże gronach mogą się też nawzajem pilnować i sekować).

    Gdyby się na tych dwóch funkcjach kończyło, damskie majsterkowania konserwowałyby tylko stare społeczne techniki przystosowawcze, a przy okazji otwierałyby kolejne pola do zzuwania panom butów.

    Na Feminotekę trzeba chuchać i dmuchać, więc pociagnę ten do-it-yourself przykład w oderwaniu od niej (zwłaszcza, że to, co w reklamie i dwóch wysłuchanych relacjach niekoniecznie odzwierciedla pełnię programu, a paskudnie bym się czuła, krzywdząc F. insynuacjami).

    Piszesz: „(…) pomysły, które odnosiłyby się do problematyki, którą w tekście stawiam. To są rzeczy głębokie, więc i pomysły musiałyby to uwzględniać” i troche dalej: „zastanawiam się nad technologią”.

    Mam jak Ty, też zastanawiam się nad technologią. Mam i gorzej, bo brak mi motywacji oraz narzędzi do „rzucania na szerokie tło”; zresztą co się będę spinać, wolę przeczytać, jak Ty to robisz, bo robisz świetnie.

    Spróbuję wykazać, że przynudzanie o majsterkowaniu nie ignoruje kryterium „głębokości” ani technologii.

    W naszym spisie ćwiczen praktycznych uwzględnimy tylko te, dla których potrafimy sformułować ich funkcję docelową, specyficzną oczywiście dla każdego ćwiczenia. Wskaże ona, jak (jaką technologią) każde z nich, malutkimi krokami na różnych poletkach, wpasowuje się w ogólną, nieznośnie długoterminową perspektywę zmian na rzecz radykalnie lepszego świata. Jak nie potrafimy, to znaczy, że to nie jest poszukiwane ćwiczenie.

    W opisanych zajęciach z majsterkowania tą specyficzną dla nich, trzecią, docelową funkcją było skłonienie uczestniczek do ponawiania testów własnych postępów poprzez sprawdzanie się na kursach „koedukacyjnych”. Rozumiem to jako właśnie technologiczną wskazówkę.

    Wedle zagranicznej pani inżynier (i mnie) jest to w gruncie rzeczy funkcja najważniejsza: zachęcanie do realizacji już teraz, w życiu doczesnym, właściwego celu ćwiczenia, jakim jest umiejętność (nie – obowiązek) nawiązania partnerskiej, na równych prawach, współpracy z mężczyznami, na tym jednym, malutkim poletku. Może być?

  166. Aateista, piszesz o bardzo różnych sprawach nie odczuwając zupełnie potrzeby wykazania związku między przyczynami protestu kobiet (upominanie się o swoje prawa), a problemem małp bonobo lub humanitaryzmem wobec psów.
    Mieszasz beztrosko, wykpiwająco walkę kobiet o swoje prawa z losem zwierząt i wyśmiewasz atakującą Polskę od Zachodu poprawność polityczną przedstawioną na fałszywych przykładach jako czysty idiotyzm. Odnosząc następnie te przykłady do protestów kobiet, sugerując ich związek pokrewieństwo z motywami demonstrujących kobiet usiłujesz ośmieszyć, zbagatelizować, wykpić ideę podmiotowości obywatelskiej.
    Pzdr, TJ

  167. @Maritta: zamieszczać można, aby ze wspomnieniem o autorce;-)

  168. Panismok
    11 października o godz. 23:01

    Wyrazy uznania.

  169. Jiba 11 października o godz. 22:14 – ten argument o “realizacji programu” przes PiS jest wielokrotnie powielany i całkowicie absurdalny. Żadna partia nie ma mandatu do rozwalania podstaw ustroju, a to właśnie robi PiS. Podstawą demokracji jest trójpodział władzy – podział na władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. To takie proste, że aż banalne – system niezależnych, wzajemnie się kontrolujących sił.

    Jedynowładztwo się nie mieści w tym modelu. I dlatego PiS dostaje raz po raz po głowie od Komisji Weneckiej i całego zachodniego świata – dla nich po prostu to co się w Polsce wyprawia jest kompletnie nie do pojęcia. W dodatku Polska zobowiązała się do przestrzegania zasad demokracji wstępując do Unii – bo Unia zrzesza państwa demokratyczne i ma co do tego określone wymagania.

    Dodam, że „wstęp” do wprowadzenia ustroju totalitarnego wyglądał bardzo podobnie w hitlerowskich Niemczech – partia Hitlera wygrała wybory. A potem zdemolowała ustrój i wprowadziła dyktaturę.

  170. Panismok – 11 października o godz. 23:01
    Pytam wprost: czy to Ty? Pod innym nickiem?

  171. dezerter83 – 15:31

    „Z Biblii wynika, że Bóg udziela mądrości każdemu, kto żywi pewne uprzedzenia, lecz usilnie stara się wyrugować je ze swego serca. Serdecznie zachęcam do rozważenia takiego rozwiązania. Pozostaje z szacunkiem. ”

    Ja tez trwam w szacunku,

    Jesli zas o uprzedzenia chodzi

    Pewnie ze moga to byc jakies uprzedzenia. Gdy czlowiek, slabo religijny na dodatek, musi na codzien znosic skutki jehowickich praktyk WYKLUCZANIA – czyli wlasnie UPRZEDZEN wcielonych w zycie rodzinne – to trudno jest cwiergotac pollyannicznie: a to tylko deszczyk kropi.

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4158/k,3

    No ale my nie o tym. Bo my tu mowimy o stosunku jehowitow do Zydow. Tym z samej Biblii wynikajacym stosunku. Cos sam, dezerterze, nam produkowal, na tym tutaj blogu, nie tak dawno temu. Mowiac ze Zydzi, cala ich nacja, beda NAJSUROWIEJ karani, przez samego Jahwe, do n-tego pokolenia. Za co beda karani ci Zydzi tak surowo? Ano za to, ze wypelnili przepowiednie boskie. I ukrzyzowali, zgodnie z planem boskim, Jezusicka w celu odkupienia grzechow ludzkosci. A moze i jeszcze w jakim innym celu.

    https://watchtower.org.pl/podolski_hitler_i_zydzi.php

    „Świadkowie Jehowy dość często szczycą się tym, że doznawali prześladowań w okresie władzy Hitlera. Nie mogą jednak poszczycić się zbyt wielką ilością ofiar faszyzmu. Jak podają ich władne źródła w historii prześladowań III Rzeszy ścięto i rozstrzelano co najmniej 203 osoby. Jest to przysłowiowa kropla w morzu w porownaniu do ofiar spośród wyznawców judaizmu czy Kościoła Katolickiego.”

    O Cyganach nie wspominajac..

    Ten przymilający charakter „Deklaracji Faktów”. Pomieszczony w „Roczniku Świadków Jehowy 1934 rok. To w owej „Deklaracji” chwalono nowy hitlerowski rząd Niemiec za „jego politykę zgodną z planami Bożymi”.

    To jehowickie chwalenie rzadow wczesnego fuhrera nic nikomu dobrego nie dalo. Szczegolnie samym Swiadkom J. Przynioslo natomiast Shoah. Zgodnie z planami bozymi, of kors.

    Tak szkodliwej sekty religijnej jak SJ trzeba dlugo szukac w historii religianckosci ludu bozego na tym swiecie. Na tym INNYM swiecie, po kilkakrotnie juz zaopowiadanym Armargedomie, bedzie sama szkodliwosc. Czyli, 144 000 wybranych jehowitow w Niebie. I niedomyta reszta tychze samych Swiadkow w Raju na Ziemni.

    Inne niz Swiadkowie Jehowy duchi ludzkie sczezna w popiolach. I dobrze im tak.

    Tak oto, usilnie, staralem się wyrugować ze swego serca moje uprzedzenia

  172. @ NeferNefer
    11 października o godz. 18:41

    Dziękuję. Będę ćwiczyć. Gdybym wcześniej przeczytała, to tekst, który przed chwilą wysłałam, ładniej by wyglądał.

  173. @ Na marginesie
    11 października o godz. 18:33

    Uwielbiam komplementy! Oczywiście tylko od osób, które cenię, bo inne, to…
    To jeszcze, żeby mi było słodziej, może napisz, z kim Ci się skojarzyłam do tego stopnia, że spytałaś, czy to aby nie ja. Tzn. podałaś jakieś nicki, ale gdzie mam ich szukać? Bo wzięłam to też za komplement.

  174. @bubekró
    11 października o godz. 14:06

    Dodalabym do tego : Nie daje na tace!!

  175. Jiba – 22:14

    „PiS może odejdzie za trzy lata”

    A jak on odejdzie, Jibo daragaja, to co? Odejdzie dobrowolnie?

    Slupki – 30% plus dla PiS – oraz metoda D’Hondta, przez Genialnego zatrudniona w polskim systemie przekladania glosow wyborczych na partyjne miejsca w Sejmie, GWARANTUJA, na dzien dzisiejszy, ponowne wybranie PiSu za trzy lata. Co do tego nie moze byc zadnych watpliwosci. „Nowoczesna” – co za nieszczesna nazwa partii politycznej – podzieliwszy sie z PO glosami, moga dzisiaj tylko pogwizdywac po lesie. Lesie pisim

  176. Midaro 11 października o godz. 23:34 – Nieistotne. Jeśli nie Ty, to nie ma sprawy. Po prostu niedawno zaprosiłam tu kogoś – okrężnymi drogami. A gdybyś była tamtą osobą, to skojarzyłabyś np. Pinokia albo L16. To jest nawet nie historia, tylko wręcz archeologia – z innego forum. Ale w sumie liczy się tylko fakt, że tu dotarłaś i że piszesz do rzeczy. Pozdrawiam Cię i będę czytać!

  177. @ anumlik
    11 października o godz. 18:55

    O, o o! To jest tak, jak prosiłam. Dla prostego człowieka. Dziękuję. Jutro będę ćwiczyć. Na Was.

  178. @Ewa-Joanna 11 października o godz. 23:35
    I (próbuję bold) /b/ nie przyjmuję po kolędzie /b/
    Wypytują o wszystko – a w razie czego również o sąsiadów.
    Gdzie pracuje, na co choruje, jak się prowadzi…
    Wszystko to trafia do akt parafialnych kaka.

  179. mozna powiedziec, ze nowy projekt Polskiej Fedracji Obrony zycia
    pozbawil kobiety PRAW PUBLICZNYCH I OBYWATELSKICH

    Przy tym Mickiewiczowskie „Kobieto, puchu marny …”brzmi jak staroswiecka przyspiewka

    Nie pojmuje, jak kobiety nalezace do tej organizacji szykujacej Polkom i Polakom taki zamordyzm przygotowuja nam taki pasztet(przepraszam, slowo pasztet nie oddaje idei samego pomyslu, ale nie chce uzywac slow z literka R, bo chole…a to troche za malo).
    Przeciez w swoim srodowisku i rodzinach maja siostry, kuzynki, kolezanki, przyjaciolki… i tym znajomym przeciez kobietom czy mlodym dziewczynom gotuja takie pieklo?
    Same nie maja empatii dla przedstawicielek swojej plci?
    maja pretensje do pan bozi, ze uczynil je kobietami?
    nie maja dosc bycia podnozkiem dla biskupow i ksiezy,politykow, szefow i wreszcie czasem takze wlasnych mezow?

    Kots tu sie szaleju najadl?

    protestowalam w imieniu tych kobiet i dziewczynek, ktore jeszcze nic nie wiedza o zyciu, ale napakowane sa w szkole takimi tekstami o swietosci zycia; mysle , ze takze w imieniu tych kobiet, ktore tego dnia nie mogly wziac wolnego, albo mieszkaja gdzies, skad trudno dojechac na protest w najblizszym miescie, maja malolaty pod opieka i nie da sie z dnia na dzien zorganizowac opieki; maja mnostwo roznych przeszkod i nie przyjechaly.
    Przeciez Projekt RATUJMY KOBIETY podpisalo 225 tysiecy kobiet, inicjatywa ta nie byla rozreklamowana, jak projekt ORDO IURIS. Dodatkowo trwaly wakacje, czesc gotowych do zlozenia podpisu na urlopie…nie bylo latwo w kilkanascie dni zebrac te podpisy.

    ………………..na koniec zapytam naiwnie
    czy w zwiazku z planami nielegalnosci kántykoncepcji planowana jest moze wazektomia dla panow…?
    bo jak slysze w reklamach, srodki wzmagajace potencje sa bez recepty i w kazdej aptece….

    Wkurzona jestem niemozebnie.Wiedzialam, ze jeden czarny protest niczego nie wstrzyma, choc moze da do myslenia.
    Ale wladza juz wymyslila…dopoki masz macice- musisz rodzic!

  180. Takie zestawienie. Faktologiczne

    Wybory – 37% glosow oddanych na PiS
    Sejm – 51% PiSowskich foteli. Wiekszosc parlamentarna, znaczy. Jak oni tego dokonali? No jakze jak. Tylko dzieki Genialnemu Strategowi! D’Hondt

    Czy cokol na pomnik Starszego Blizniaka gotowy juz? Nie mogem siem doczekac. Putin! Zrob co. Bo cie obroco w wiadomoco

  181. konstancja 11 października o godz. 23:48 – mnie wkurz minął już dawno, została zimna determinacja – tłuc, gdzie boli, w sutannowe łono. A wazektomia, o ile wiem, jest w Polsce całkowicie zakazana.

  182. „Darwin”
    11 października o godz. 22:08

    Byc moze…
    Ale na 100% to juz chodzi o kase. Kazdy „wychowanek”, to sa konkretne pieniadze, dla prowadzacych. A to co piszesz, to jesli juz, to raczej „przy okazji”, a nie jako cel glowny.

  183. @ anumlik
    11 października o godz. 19:02

    No żesz kurczę! Wiedziałam! Wiedziałam, że nie będzie tak prosto. Zaraz siądzie mi psychika. Idę posłuchać czegoś dobrego i lulu.

  184. A tu jeszcze rosyjski politolog: decyzja Putina potwierdza nową zimną wojnę

    http://wiadomosci.wp.pl/rosyjski-politolog-decyzja-putina-potwierdza-nowa-zimna-wojne-6046526717527169a

    • Ekspert ocenił decyzję o odwołaniu wizyty prezydenta Rosji w Paryżu
    • Jego zdaniem to wyraźny sygnał wobec Zachodu
    • Andriej Kolesnikow: w grafiku Putina widnieje „zimna wojna nowego typu”

    Dopoki bedzie to tylko „zimna” wojna, bedziemy mogli dyskutowac. Alternatywa jest slabo ciekawa

  185. midaro
    11 października o godz. 23:57

    kliknij na mój nick a problem z italikami się natychmiast rozwiąże

  186. midaro
    11 października o godz. 17:37

    :))
    Przyznaję, niedawno chciałam pójść na łatwiznę.
    Miałam zrobić coś na aukcję dla dziecka. Zrobiłam, ale nie chciało mi się wziąć odpowiedzialności za wywiercenie dziury na gwóźdź idealnie pośrodku dzieła, by dzieło nie fikało na boki.
    Wyszłam z założenia, że gość z wrodzoną perspektywą w oku zrobi to dużo lepiej, więc wystarczy poprosić.
    Zabił mnie śmiechem:
    – A ty co? Nie umiesz wiercić? Proooszę cię….

    Moja ulubiona maszynka to wiertarka Makita, własność nad własnościami, ojciec przychodzi pożyczyć.
    Miałam kiedyś wyrzynarkę włosową Proxxona, ale musiałam zamienić na Dedrę i jestem pod głębokim wrażeniem bezmyślności np. w kwestii wymiany brzeszczotów. Wywaliłam parę zbędnych wg mnie elementów, być może chodzi o jakieś patenty, mam jeden malutki imbusik i mogę montować brzeszczoty, o jakich nie ma mowy w instrukcji, choć to dosyć czytelne.
    Rzeczywiście nie chodzi o wzzucie się w buty, raczej o radość tworzenia.
    Moja kuzynka, konserwatorka zabytków, wzięła się za spawanie i mówi, ze to nie takie trudne 🙂

  187. Orteq
    11 października o godz. 23:36

    A wziąłeś pod uwagę nieobliczalne?

  188. Jiba
    12 października o godz. 0:13

    Ja ze śrubokrętem w zębach zamontowałam w środku komputera nową nagrywarkę przykręcając i podłączając kable. A jak mi się innym razem komputer kompletnie wywalił zainstalowałam cały windows od zera włącznie ze zmianą partycji dysku i działał elegancko. Nie, nie byłam na żadnym kursie.
    Dawno ale się liczy:)

  189. NeferNefer
    12 października o godz. 0:21

    Liczy się! 🙂

  190. konstancja
    11 października o godz. 23:48

    spokojnie
    „(…) Przy tym Mickiewiczowskie „Kobieto, puchu marny …”brzmi jak staroswiecka przyspiewka (..)’

    Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!
    Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,
    kto cię stracił.

    Zdaje się, że PiS powinno to sobie wypisać na sztandarach.

  191. po czesku „holko, ty pirze zatracene”

    🙂

    (przepraszam, nie wytrzymałam)

  192. NeferNefer
    12 października o godz. 0:42

    Pół godziny temu jeszcze nie było 3.000 !

  193. Projekt zaostrzenia prawa aborcyjnego to oczywiscie nie PiS. I nie PiS „szuka” organizatorow Czarnego Poniedzialku, tylko „Solidarrnosc” …

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20823606,prokuratura-szuka-organizatorow-czarnego-protestu-co-na-to.html#MTstream

    Na wniosek Solidarnosci Gdanska Prokuratura rozpoczela sledztwo i wcale nie musi sie trudzic, bo winne zorganizowania same sie masowo zglaszaja, przyznajac sie do organizacji i wspoludzialu w organizowaniu. Zglosilo sie juz niemal 3000, glownie kobiet, ale i mezczyzn.

    Chetne i chetni do zgloszenia sie, ktore/rzy poczwaja sie do winy wspoludzialu w organizacji, moga sie zglaszac tutaj, zeby zaoszczedzic publicznych pieniedzy, czyli ulatwic i przyspieszyc prace prokuratury:

    https://secure.avaaz.org/pl/petition/Prokuratura_Okregowa_w_Gdansku_Prokuratura_Krajowa_Prokurator_Generalny_Uprzejmie_donosze_ze_organizowalamem_Czarny_Prot/?cvvylab

  194. @Jiba

    a to jutro u nas

    https://www.facebook.com/events/780088892094607/

    coś bym powiedziała o głównym zdjęciu ale może nie;)

  195. lonek, czytaj czasami co kobity piszą na blogu 😉

  196. Nefciu czytam z zafascynowaniem.

    Czepiasz sie niepotrzebnie, bo gdy zaczynalem pisac jeszcze nic na blogu nie bylo. NIC

  197. to odświeżaj 😉 😛

  198. NeferNefer
    12 października o godz. 0:52

    Powiedz, powiedz.
    Tanace na boczku. 🙂
    Na zdjęciu fajny tygrys 3D:)

  199. @lonek, Nefcia

    Z dumą donoszę, że zmieścilam się w pierwszych 3 tyśkach.
    Niestety, muszę iść spać.
    DobraMoc 🙂

  200. Jiba
    12 października o godz. 1:02

    Ja też dobranoc. A na zapleczu mogę powiedzieć;)

  201. Gdzieś ta fraza utkwiła

    „i do jednej rzeczy
    przyznać się dziś muszę
    nam chodzi o ciało
    wam chodzi o duszę”……..

    Odwieczny problem damsko- męski.
    Cele jakie sie chce osiągnąć……
    Cele kapłonów są zamazane w tym kontekście,

  202. Orteq
    12 października o godz. 0:05

    Gra według zachodnich reguł- to pewność przegranej.
    Jelcyn próbował…….
    Reguły gry można narzucić jedynie krajom małym, zależnym i słabym.

    Zastanów się lepiej, kto na wojnie zarabia, kto traci.
    I oczywiście, kto PŁACI.
    Odpowiedź dała już dawno Konopnicka, czy Tuwim.

    Najwięksi wrogowie Zachodu- Rosja, Chiny, Iran, nie mają interesu w konfrontacji militarnej. To psuje handel, interesy, obciąża kosztami budżet.
    Natomiast sprywatyzowanie zysków z wojny, jest w interesie kilku zachodnich korporacji.
    Zapłacą podatnicy, albo produkcja papieru bez pokrycia……

  203. (z łózia) proszę jak dzisiaj pasuje

    Chłopcy, przestańcie, bo się źle bawicie!
    Dla was to jest igraszką, nam idzie o życie

    dobranoc waćpaństwu

  204. Tez doniosłam na siebie.
    Moze prokurator skorzysta z okazji darmowej wycieczki i przyjedzie mnie przesłuchać?

  205. Te ostre nawiasy. Jak obejsc ich utajniona sile sprawcza? Sprobujmy przy pomocy apostrofu

    Jiba (0:17)

    „A wziąłeś pod uwagę nieobliczalne?”

    Oczywiscie ze wziąlem. Jakze by mozna bylo nie wziąsc.

    Nieobliczalne kretynstwo moherowego elektoratu jest jedyną wiadomą wartoscią w tej polskiej nierownosci z wieloma nieobliczalnymi niewiadomymi. W uproszczeniu, te nierownosc tak mozna przedstawic:

    37% (zdobytych glosow) ‚ wiekszosc konstytucyjna.

    Wszystko w najpelniejszej zgodzie z tąże samą konstytucją. Lukiem Kurskim zakreslona. Durny lud kupi wszystko. Noo, chyba ze to bedzie czarny poniedzialek. Wtedy kupi tylko to co wazne.

    Pierdoly takie jak ordynacja wyborcza nie znajda w polu uwagi durnego luda

  206. Nie da sie pomiescic nierownosci, uzywając ostrych nawiasow. Wiec zastąpmy jeden ostry nawias nawiasem kwadratowym

    Jiba (0:17)

    „A wziąłeś pod uwagę nieobliczalne?”

    Oczywiscie ze wziąlem. Jakze by mozna bylo nie wziąsc.

    Nieobliczalne kretynstwo moherowego elektoratu jest jedyną wiadomą wartoscią w tej polskiej nierownosci z wieloma nieobliczalnymi niewiadomymi. W uproszczeniu, te nierownosc tak mozna przedstawic:

    37% (zdobytych glosow) [= 51% mandatow poselskich

    Pod koniec kadencji, za trzy lata, Genialny Wuc przeksztalci powyzsza nierownosc w nowa jakosc:

    51% mandatow poselskich => wiekszosc konstytucyjna

    Wszystko zas w najpelniejszej zgodzie z tąże samą konstytucją. Lukiem Kurskim zakresloną konstytucją. Durny lud kupi wszystko. Noo, chyba ze to bedzie czarny poniedzialek. Wtedy kupi tylko to co wazne.

    Pierdoly takie jak pomylona ordynacja wyborcza nie znajdą w polu uwagi durnego luda

  207. wiesiek59 (1:16)

    „Gra według zachodnich reguł – to pewność przegranej. Jelcyn próbował… Reguły gry można narzucić jedynie krajom małym, zależnym i słabym. Zastanów się lepiej, kto na wojnie zarabia, kto traci. I oczywiście, kto PŁACI. Odpowiedź dała już dawno Konopnicka, czy Tuwim.”

    No dala. Tyle tylko, ze od tamtego czasu polski chlop panem sie stal. I dzisiaj zamiast polskich chlopow gina te niedomyte muzulmany. Arabskie czy inne

    „sprywatyzowanie zysków z wojny, jest w interesie kilku zachodnich korporacji. Zapłacą podatnicy, albo produkcja papieru bez pokrycia…”

    Wojny zawsze byly, jak sam twierdziles niejednokrotnie, w czyims interesie. Zas placenie za nie przez podatnikow jest tak stare jak sam wynalazek ‚podatki’.

    W tym miejscu, przytoczmy Benjamina Franklina:

    In this world nothing can be said to be certain, except death and taxes

    A ta produkcja papieru bez pokrycia stracila co nieco na aktualnosci ostatnio. Dzis mamy do czynienia z pieniadzem WIRTUALNYM. Zupelnie nowa jakosc. A i ilosc tez

  208. Jakby ktos nigdy nie slyszal o wirtualnym pieniadzu

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitcoin

    „W grudniu 2015 roku amerykańskie portale Wired i Gizmondo, po przeprowadzeniu śledztwa dziennikarskiego, zasugerowały, iż twórcą bitcoina może być australijski przedsiębiorca z branży IT – Craig Steven Wright.”

    Hello, E-J. Te kangury. Kto by pomyslal

    „Australijski biznesmen w celu zakończenia spekulacji na swój temat oficjalnie przyznał się i przedstawił dowody, iż to on pod pseudonimem Satoshi Nakamoto stworzył najpopularniejszą wirtualną walutę, niemniej jednak społeczność Bitcoina uważa, że to oszustwo”.

    Podejrzewa sie, ze to ‚oszustwo’ moze wynikac z faktu, iz zgodnie z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości w sprawie C‑264/14, wymiana walut tradycyjnych na Bitcoin jest zwolniona z podatku..

  209. @Na marginesie
    Posługuję się tylko jednym nickiem.

  210. A co smokcem?

  211. Miedzy nami „donosicielami”, jest nas juz oficjalnie niemal 4000… (lol)

  212. Od 15 lutego 2016 polska Izba Skarbowa wydała interpretację stwierdzającą zwolnienie wymiany bitcoinów z podatku. Podczas gdy w Szwajcarii bitcoin jest traktowany jak zwyczajna waluta.

    I jak tu mozna jeszcze mowic o drukowaniu papierowego pieniadza?

  213. @Tanako
    Przyciągnąłeś na ten bezbożny blog bardzo inteligentne kobiety i chwała Ci i za to. Szkoda, że Mag jest smutna i nie może zabierać głosu, brak mi jej inteligentnych ripost.
    Pozwolę sobie nazwać wystepujące tu Panie „Aniołkami Tanaki”, skoro w obiegu już są „Aniołki Petru”. Może brzmi to mizoginistycznie, ale jeszcze daleko nam do „Seksmisji”, ale nawet tam w kobiecym raju szefem był Michnikowski.
    Jak ja lubię inteligentne, integralne, pyskate (Mag nie lubi, jak ja tak oniej mówię, ale to słowo jest jak najbardziej adekwatne, absolutnie nie pejoratywne). Ja je po prostu kocham.
    Zawsze byłem kochliwy.Poraz pierwszy (wcześniej nie pamietam) zakochałem się od razu w dwoch dziewczynkach. Miałem wtedy 6 lat. Stanęły przede mną Marylka i Urszulka, też sześciolatki. Były tak piękne (jadły lody) i przyglądały mi się z zaciekawieniem, ale też jakby z lekką ironią jak jakieś boginie. Ja tylko gapiłem się oniemiały. Potem zdarzyło mi si jeszcze wiee razy zakochać,ale nigdy tak mocno jak wtedy. Teraz też jestem zakochany w aniołkach Tanaki, ale to już nie pierwszamiłość.
    Na wszelki wypadek 🙂

  214. W nawiązaniu do tematu przewodniego.

    Jest byt który mówi, jest byt który czuje i do tych obu faktów powinien się odnieść byt który myśli.

    Powiedzmy, że moje.

  215. tejot
    11 października o godz. 23:02
    Tejocie, toż nie raz mówiłem Ci, że podziwiam Twój talent pedagogiczny, Twoj upór w tłumaczeniu głąbiom, że krawężnik służy do tego, żeby samochody nie wjeżdżały na chodnik itp. Odpowiadałeś mi, że piszesz nie pod adresem głąbia, ale do innych czytających, którym głąb mógłby namieszć w głowie smoleńskiem. Zgoda.
    Ale tłumaczenie innym, że aaron plecie bzdury, nie ma sensu. Tu wszyscy wiedzą.Jest to megacymbał, który w dodatku uważa się za oczytanego dowcipnisia (Kiedy on zażartuje, to mnie zęby bolą).Ten drugi cymbał dezerter przynajmniej nie dowcipkuje.
    Ja systematycznie przewijam tego ględzącego specymena.O czym pisze, dowiaduję sie z drugiej ręki, kiedy czytam Tanakę albo pombocka, kiedy oni walcem przejeżdzają po aateiście. Gdyby to był prawdziwy walec, a nie taki słowny, to Aateista byłby już cieniutki jak jak blaszka po puszce z piwa. Ponieważ odbywa sie to abstrakcyjnie, to intelekt aateisty nie pozwala mu zrozumieć, ze jest taką cieniutka blaszką. Wręcz twierdzi, ze przewalający sie po nim walec mocno ucierpiał, bo go porysował. Wtedy chichoce.
    A pisząc coś o aateiście, dowartościowujesz go. Już on sie do Ciebie pzyklei i nie da Ci żyć. Uważaj to natręt

  216. @Jiba
    Ta moja pierwsza miłośc do Marylki i Urszulki przydarzyła mi się koło Konina, w miejscowości Możysław. Czy Ty aby ine z Możysławia ?

  217. @tejot

    A widzisz, ostrzegałem czym grozi próba polemiki z moimi głupotami.
    Wówczas Tanakę określałem jako źródło kłopotów.
    Okazuje się, że i z @Lewym możesz mieć na pieńku.

  218. @Lewy, Dyablice Tanaki. Aniołki mi się źle kojarzą, a poza tym są oklepane od czasów Charliego. 😉

  219. Taka prawda

    http://i.racjonalista.pl/img/strony/kranm.jpg

    Kran przecieka wiec nie ma w nim cieplej wody. Czy to tak trudno zrozumiec?

    Od roku 2014, kranowy kranmajster przeprowadzil sie do Brukselki. Wiec skad tera mamy brac cieplo wode? Pewnie z gejzerow. A tych w Polszy brak

  220. mohikanin przedostatni
    11 października o godz. 17:32
    Clerico-fascism
    😉

  221. Lewy
    10 października o godz. 19:43

    Jakoś tak, nieco półokiem, obejrzałem w nocy dokument filmowy, przypominający stopień odporności tego przedsiębiorstwa skrzywionych ludzi. Widziałem go już kiedyś, ale nie ma to jak odświeżyć sobie co raz.
    Był to dokument o pedofilii w Kościele kat. Rozmowy z mężczyznami, którzy, jako małe dzieciaki, byli w specjalnym kościelnym zakładzie dla dzieci niemówiących.
    Zakład ten, w Veroni, był „dumą Kościoła kat” znany w całych Włoszech, bo demonstrował jak to się Kościół kat „pochyla nad kalekami, nad dziećmi, nad biednymi – czyli pełni swoją „misję”. Biskupi pękali z dumy. I pychy.
    Zaś małym chłopcom w wieku 6-12 lat pękały, pardon, odbytnice.
    Przez kilkadziesiąt lat działalności „zakładu opieki” cała banda gwałcicieli w sutannach wyżywała się pedofilnie i zbrodniczo na tych chłopaczkach. Nie mieli się komu i nie mieli się jak poskarżyć – byli niemowami ! Dziećmi ! Dziećmi z biednych środowisk, nic nie znaczące, na łasce u „kochanego Kościoła kat – który, przecież, zawsze tylko dobra chce”. A ksiądz – świętość ! A biskup – Apostoł! A Watykan – mieszkanie Jezusa !
    Kiedy sprawa zaczęła – w ostatnich latach, wraz z innymi zbrodniami Kościoła kat, wychodzić na jaw, można się bylo przekonać, jak nadzorcy kościelni kręcili, jak zwodili, jak się wypierali odpowiedzialności i zbrodni. Jak kłamali, szli w zaparte. Jak się usprawieliwiali łgając co słowo, manipulując co oddech.

    Cała ta świętość Kościoła kat to zinstytucjonalizowana potworność. Wszystko się nią zsłania, wszystko tłumaczy, od wszelkiej odpowiedzialności i zbrodni wymiguje i każdego nią szantażuje: ręka podniesiona na Święty Kościół kat…
    Ileż rąk musiało zostać odrąbanych, ileż czasu musiało upłynąć, ile nieszczęść dokonanych przez Kościół kat, iluż nieprawidłowych ludzi, nieświętych, niebożych musiło działać, by wreszcie można było ledwo zacząć, ledwo wzruszać tą bryłę obmierzłej świętości fałszu i spotworniałych uroszczeń.

  222. anumlik
    10 października o godz. 20:52

    Gdzieś mi umknęło, że Hartman proponował The Onan’s Day Pomysł – przedni.
    Sejm ? Owszem, są w nim kobiety. Ile 30% ? Może ciut więcej. Ale właśnie – co z tego. Podwójne co z tego, skoro nie brakie takich Pawłowicz Krystyn (doktorka praw, chyba nawet shab., znaczy – shabilitowana), czy Wróbel Marzen, albo jakichś podobnych), przciwsobnych, przeciwkobiecych, przeciwludzkich.

    Słyszę raz po raz, że kobiety mają „różne interesy”, co ma być „naturalne” i „oczywiste”. Więc nie ma się co dziwić, że nie brakuje tych, co same żądają całkowitych zakazów aborcji całkowitego, państwowo-partyjnego zamordyzmu.
    Zatem nierówność ludzi, poddanie jednych drugim, uprzedmiotowienie i poniżenie jest „naturalne i oczywiste”. i – ponoć – nie nie jest to w interesie wszystkich kobiet, by miały pełnię praw ludzkich.
    Nie chce mi się wyobrażać, co i jak się dzieje w rodzinach, w których matka głosuje przeciw prawom córek do bycia człowiekiem. Zaraz od tego dostaję ścieklicy.

  223. Lewy
    12 października o godz. 8:17

    Martin Luther King się przyznał: ‚I have a dream…’, to się zaczęło.
    Kiedyś mi się śniło, że fruwam dookoła Ziemi, zerkając na nią z kosmosu. Później mi się śniło co innego od tego się tak zrobiło, że powstaje, się mi zdaje – Telewizja Dziewcząt i Chłopców, oraz – fantastyczny – Maciej Zimiński.
    Bo jak sami faceci ze sobą gadają, to nie całkiem jest to. A jak dziewczęta i chłopcy, faceci i dziewczyny, panie i panowie, to zaraz jest, ten, no… – więcej życia.
    I mnie się, normalnie, policzki rumienią. A że nie widać – nic nie szkodzi.

  224. @ Lewy

    Właśnie, brakuje tu @mag. Coś, mimochodem, wspomniała, że ze sobą do ładu dochodzi, ale nic więcej nie wiem.
    A @mag, bo @mag, to fajna i śliczna dziewczyna jest.
    Mag – słyszysz? To mówię ja, Tanaka, trener pierwszej klasy.

  225. Pomysł, że panie donoszą na siebie same do prokuratury, że są współogranizatorkami „czarnego marszu – jest świetny, fenomenalny.

    Państwo zamordyzmu katolicko-partyjnego należy obrócić w absurd, w rzeczywistość do góry nogami, przewrócić je lewą stroną na wierzch, uczynić snem pijaka. Tak, by się ten sen stał maligną, majakiem, dygotem delirycznym dla pijaków katozamordyzmu.
    A ludzie normalni i wolni niech maja jeszcze z tego wywracania katopolitmordystów cyrkową zabawę.

    Bawmy się, robiąc z katopaństwa jajecznicę ! Lejmy na nich musztardę i zróbmy z nich grilla dla ich własnych szatanów.

  226. @Tanaka, Kiedyś oglądałam końcówkę filmu irlandzkiego „Szkoła dla łobuzów”. Te 20 minut filmu wstrząsnęło mną tak, że nie mogłam spać. Takie filmy, dosadnie pokazujące, co działo się i najprawdopodobniej dzieje się w zakładach wychowawczych prowadzonych przez kk, powinny być masowo pokazywane, tym bardziej że nie są to pojedyncze przypadki. Dodam tylko, że na całe szczęście to był koniec filmu, bo nie wyobrażam sobie jak przeżyłabym cały film. To był naprawdę koszmar.

  227. Ilez trzeba miec w sobie nienawisci do drugiego czlowieka,
    aby nawolywac matki do zabijania wlasnych dzieci?
    Wyglada na to, ze mniej wiecej tyle, ile na tutejszym blogu
    prezentuja sfrustrowani epigoni bolszewizmu.

  228. @ mohikanin przedostatni
    11 października o godz. 21:48

    „Nie osądzam…”

    Żałuję. Źle zrobiłam. Opinii o rażącej niezgodności działań z światopoglądem nie zmieniam (gdyby to było tematem dyskusji, uzupełniłabym ją o wyjątki w szczególnych okolicznościach, które tu nie zaszły). Niemniej nie powinnam była jej wygłaszać w ten sposób, wytykając po nazwisku, i to anonimowo, jakiegokolwiek konkretnego człowieka. To nie było w porządku.

  229. Levar
    12 października o godz. 10:30
    Levar, mordo ty moja. My tak czekali na twoje wejście smoka. A ty jak zwykle, świeży, myślący, empatyczny w stosunku do zarodków. A czy tęz tak sie użalasz nad swoimi plemnikami,kiedy walisz konia w toalecie ? Nie szkoda ci, tyle maych levarków spuszczonych do kanalizacji.

  230. hortensja
    12 października o godz. 10:07

    A oglądałaś „Tajemnicę Filomeny”, z kapitalną Judi Dench?
    Film ściśle oparty na faktach.

  231. Fajny filmik Żorża. Ksiądz tłucze przed ołtarzem dzieci, ale ich w tym miejscu ne używa. Może to jakieś światełko w tunelu 🙂
    Ten nieszczęsny Levar musi co mocno obrywał od swego katabasa.
    Musimy go zrozumieć i pochylmy sie nad nim

  232. @Lewy, to jest zygotarian, a oni stawiają zarodek ponad kobietą. A w toalecie pewnie odmawia różaniec po spuszczeniu małych levarków do muszli.

  233. Lewy
    12 października o godz. 11:04
    Żadnemu dzieciakowi nie odpuścił, taki czuły. Temu co przemykał na czworakach, zasadził kopniaka.

  234. @Lewy, jakiego Boya wypadałoby wrzucić. Ja jestem mocno zajęty i zerkam kątem oka, ale jak znajdziesz chwile, to wrzuć coś boyowskiego w tomacie.

  235. @ Jiba
    12 października o godz. 0:13

    „Zabił mnie śmiechem…”. Opowiem, jak udało mi się zabić śmiechem kilku panów na raz. Dokładniej: dostali rykoszetem. Chciałam w nowym mieszkaniu podłączyć zmywarkę. Lekki makijaż, spódnica, szpilki, i jazda do półhurtowni. Przy ladzie paru majstrów w drelichach prowadzi ze sprzedawcą pogaduszki. Rozstąpili się trochę, wyjęłam z torebki rysunek z pomiarami: – Tu jest woda i ma zostać, a zmywarka ma być tu, w następnym pomieszczeniu, z drugiej strony ściany prawie naprzeciwko istniejącej instalacji. Mam, co trzeba do dziurawienia ścian, przyszłam po hydrauliczności.
    Sprzedawca, przy okazywanej przez majstrów aprobacie: – Taka ładna kobieta, nie ma pani męża czy narzeczonego, żeby pani tę zmywarkę podłączył? – Ojejku, to się robi (polecę peryfrazą, było plugawiej) tym, co w majtkach? Panowie dali wyraz, że się spodobało, raz-dwa naradzili, sprzedawca wyłożył na ladę rurki i resztę, zespołowo udzielili mi wyjaśnień i załatwione.
    Polecam – absolutnie mordercze, z gwarancją wysmienitej fachowej obsługi. Grupka majstrów niekonieczna, choć ich rozkoszny chórek dodał wtedy blasku. Nieodzowne są szpilki, przezwyciężenie niechęci do wulgaryzmów i dokładne pomiary. Myślę, że nieźle byłoby umieć trzepotać rzęsami.

    Kuzynka ma rację. Wystarczy sprzęt i pierwsza, spartolona próba. Miałam w życiu szczęście do utalentowanych mężczyzn, ale obustronnych mańkutów; pierwszy raz wzięłam do ręki wałek do malowania z potrzeby, potem już, jak piszesz, z radości tworzenia.

    W domowym języku moja szafa z narzędziami nazywa się buduarek.

  236. Żorż Ponimirski
    12 października o godz. 11:14
    Ok.Żorżu.Muszę się zastanowić bo mam 12 tomów Boya, ale niech tam zobaczę co on o kobietach, które kochał, lubił, szanował al i trochę żartował

  237. midaro
    12 października o godz. 11:20
    Żeby była jakaś równowaga, to ja opowiem moją historię.
    Zawsze miałem kompleks leworecznego nieudacznika.Kiedyś miałem okazję pokazać małżonce, ze drzemie we mnie ukryta złota rączka.
    Nadarzająca okazja była taka; W oknie z podwojna szybą, jedna szyba byla pęknięta. Zmierzyłem dokładnie jej długość i szerokość i udalem się do szklarza, który mi wedle podanych parametrów przyciął. Zabrałem sie metodycznie do pracy, zdjąłem okno,położyłem na podłodze, wyjąłem pękniętą szybę, wytarlem starannie tą drugą, następnie wstawiłem nowo zakupioną, ogwoździkowałem, ładnie zakitowałem i kiedy już miałem podnieść z podłogi okno, potrzebowałem jakiegoś narzędzia,które znajdowało się po drugiej stronie okna, więc aby sięgnąć po nie klęknąłem na szybach. Obie z trzaskiem rozpadły się na kawałki. Byłem zielony ze złości , a żona o mało nie umarła ze śmiechu.
    Więcej nie próbowałem wykazywać się swoją złotorączkością

  238. Lewy
    12 października o godz. 8:35
    tejot
    11 października o godz. 23:02
    Tejocie, toż nie raz mówiłem Ci, że podziwiam Twój talent pedagogiczny, Twoj upór w tłumaczeniu głąbiom, że krawężnik służy do tego, żeby samochody nie wjeżdżały na chodnik itp. Odpowiadałeś mi, że piszesz nie pod adresem głąbia, ale do innych czytających, którym głąb mógłby namieszć w głowie smoleńskiem. Zgoda.
    Ale tłumaczenie innym, że aaron plecie bzdury, nie ma sensu.

    Mój komentarz
    Lewy, Aaron, to nie indywiduum, którego oryginalność wzbogaca blog. On usiłuje ogołocać tę lokalną agorę z jej nie do przyjęcia przez prawdziwych Polaków właściwości – otwartości, swobody myślenia, logiki i zrozumienia, empatii i sympatii.
    Aateista reprezentuje rdzeń krajowego kodu społeczno-kulturowego. Reguły tego krajowego kodu są dalekie od właściwości, które są praktykowane na blogu, są niezgodne z nimi. Aateista stara się wszelkimi środkami, bezpośrednią i okrężną argumentacją zniweczyć zasady, jakie obrał blog, przedstawić je jako wrogą ideologię, szkodliwą poprawność polityczną, jałowe, lekkomyślne nowinkarstwo, odrzucanie tradycyjnych wartości, itd. Wszystko to, co na co dzień słyszymy jako homilie Prezesa do ludu smoleńskiego lub pohukiwanie jego przybocznych na niesuwerennych, przywoływanie ich do odwiecznego porządku, wyklinanie wszystkich, którzy zarażeni zachodnimi ideami tak zwanej równości płci i indywidualistycznej demokracji (jak napisał Wiesiek na blogu EP – demokracja to jest pomysł złodziei) dyskusję nie wiadomo o czym wszczynają i co gorsza „wynoszą poza ojczyznę”.
    Moje pisanie jest skierowane do tego kodu, którego cząstka tkwi w każdym (niemal) z nas.
    Pzdr, TJ

  239. @Joł! Wszyscy.
    Mam coś przyjemnego dla Was. Wiem, że powinienem wrzucić to bliżej północy niż południa, ale mam chwilę, to się zamanifestuje fortepianowo na blogu.
    Tord Gustavsen interpretuje Etiudy baletowe Komedy. Siedziałem na widowni, jak to grał. 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=qGB8crUDCVk

  240. Dzisiaj skończyłam murować murek, jutro przekwalifikowanie na malarza – wałki i pędzle przygotowane, farba wymieszana.
    W dawniejszych czasach studenckich dorabiałam jako pomocnik malarza, robiłam mu olejne i bardzo mnie cenił bo malowałam dobrze i nie miałam szewskich poniedziałków.
    Ale szyć też umiem. 🙂

  241. Żorż Ponimirski
    12 października o godz. 9:41

    Bozioprzytulenie.
    A jaka słodka muzyczka na żywo, grana przez boziogitarzystów i boziopieśniarki.
    Jeden maluch chciał być cwany, bezczel, i postanowił kraulem pod stołem ołtarzowym minąć miłującego klechę. Klecha czujny: dał mu miłoboziokopa.

  242. Ewa-Joanna
    12 października o godz. 11:57

    No pacz, ja też daję radę szyć, maszynom. A ręcznie w zakresie naszywania łat. Oraz jestem dobry cerarz. Znaczy – fachowo ceruję. Artystycznie. Mam taki zabytkowy pokrowiec na mebel, niezastępowalny, więc robię mu co raz artystyczne cerowanie.
    Kiedyś chciałem się nauczyć wytwarzać cud za pomocą szydełka. Tu nastąpiła katastrofa – świetnie mi wychodziło szydłkowanie, ale tylko w jednym kierunku – wzdłuż. Wszerz za Chiny nie dawałem rady. Więc produkowałem ozdobne sznureczki na rękę, a raz nawet sznurowadła.
    Może dlatego, że byłem wtedy całkiem chudy.
    Natomiast dom z przyległościami buduję, z przyległościami parkowymi, w trymiga.

  243. Lewy
    12 października o godz. 11:40

    Sam teraz rozumiesz, że skoro chodzenie po szybie nie jest takie proste, to jezuskochodzenie po wodzie, bardziej nieproste.
    Albo mniej.
    Albo: mniej więcej.
    Nie wiadomo kto wie, bo Jezusek po szybie nie chodził. Nie ma jak porównać.

  244. Gdzieś tak w wieku lat 14 uszyłam sobie pierwsze spodnie z płótna żaglowego – modne były wtedy takie. Na pożyczonej maszynie. Świetnie wyszły, ale nadawały się tylko do stania, bo zapomniałam dodać na szwy 🙂

  245. Tanaka
    12 października o godz. 12:04
    Qrde, śmichy, śmichami, ale ten katabas to był jakiś zboczek sadysta. Słabo to świadczy przede wszystkim o rodzicach, którzy te biedne dzieci posyłają na takie sado obrzędy.

  246. Siegnąłem do Boya i na chybił trafil przepisałem fragmenty (szkoda, że nie można tego znaleźć i skopiować z internetu), tylko fragmenty, ale należałoby skopiować wszystko, ale nie mam czasu.
    Fragment ten pokazuje, jak do problemu aborcji (wtedy tego słowanie znano, kojarzyło się ono z pirackm wchodzeniem na napadniety statek było jak dziś „przerywanie ciąży”) podchodzili myślący przedstawiciele elit, z jaką uwagą. I jak po tych 70ciu latach cofneliśmy się do Chazanów, Ziobrów, Pawłowiczów i tym podobnych troglodytów.

  247. Boy
    ‚Kobieta Wspólczesna” podnosi znamienny fakt milczenia kobiet:
    ‚Kobiety milczą -pisze – Milczą jak zawsze, gdy mężczyźni rozstrzygają ich sprawy;milczą wstydliwie w niewoli niewidzialnej, choć istniejącej „zmowy mężczyzn”.
    Mnie się fakt milczenia kobiet w tej sprawie nie wydaje dziwny. Wszak milczeli o niej wszyscy;żywi i – umarli.Trupy grzebało się po cichu, obłudzie moralnej dzialo się zadość. I aby nareszcie ktoś poczuł potworność tego stanu rzeczy, trzeba było, aby w obronie kobiet wupowiedzieli się ci, których zadaniem jest zwykle oskarżać lub sądzić: prokuratorzy i sędziowie. Dlatego, aby ośmielić do przerwania tego milczenia,uważam za wlaściwe przytoczyć szereg głosów najbardziej autorytatywnych…..
    .Prezes Sadu Najwyższego p.Mogilnicki:
    „Rzecz ma trzy fizjognomie:lekarską,prawną i społeczną.Jest bardzo trudna. Zła jest ustawa, złą wydaje się bezkarność. Ja, po głęokim namyśle, doszedłem do przeświadczenia, że ustawa, której się nie wykonywa, którą na dziesiatki tysięcy wypadków stosuje się kilka razy, taka ustawa jest martwa i nie do utrzymania…..Byłbym za dozwoleniem tego zabiegu lekarzom i za pozostawieniem ich etyce lekarskiej troski oto, aby go wykonywano jedynie w wypadkach istotnych wskazań lekarskich lub społecznych.Bardzo ostro natomiast należałoby karać osoby nieuprawnione.

    …Prezes Czerwiński …- „Niedorzecznością jest – wobec osobistego poczucia każdego człowieka -wymierzanie jednakiej kary dzeciobójczyni a kobiecie, która bodaj w pierwszych dniach przerwie ciążę.”

    Prof. Michal Orzęcki:
    „Prawo ! Uważam, że prawnicy są od redagowania ustaw, a nie od ich tworzenia; nieraz nie mają oni tu mniej do gadania od innych, nie znają często życia i jego spcjalnych warunków. Prawo jest dziecinne. Tak samo jak dziecko bije przedmiot,o który się uderzy, tak prawo karne nie ogląda się, czy ta kara ma jakiś skutek, czy ma jakiś sens, czy odpowiada wyższej sprawiedliwości. Zbrodnia mieści w sobie pojęcie czynu rzadkiego: nie może być zbrodnią to, co jest powszechne.
    Medycyna zna hasło: primum non nocere; czy nie byłoby słuszne, aby i Komisja Kodyfikacyjna przyjęła tę zasadę ?

  248. @Lewemu

    Oszybiwszys’ szurnął w szybę szybowczyk z Lajona.
    Długo leczył durną dumę – świadkiem była żona.

  249. … i kobiety przestały milczeć.

  250. Lewy
    12 października o godz. 12:23

    Prof. Michal Orzęcki:
    „Prawo ! Uważam, że prawnicy są od redagowania ustaw, a nie od ich tworzenia; nieraz nie mają oni tu mniej do gadania od innych, nie znają często życia i jego spcjalnych warunków.

    Racja ! Oczywista oczywistość.
    Kiedy pierwszy raz poszedłe do prawniczki, by pomogła mi napisać umowę z zagrancznym partnerem, powiedziała mi: niech sam pan napisze. Ja tylko rzucę okiem.
    Pomyslałem, w pierwszym odruchu: aż to leń z niej migać się chce, ale forsę weźmie. Od czego, do jasnej, są prawnicy?!
    Jak już miałem drugi odruch, to zacząłem myśleć.
    W następnych odruchach przekonałem się, że prawniczka miała rację: samemu trzeba obmyśleć, czego się chce od umowy, czy też od prawa, a jak już się ma to we łbie poukadane, można skonsultować z prawnikiem. I to głównie poprawność redakcyjną oraz zgodność z normami prawa odnoszącymi się do sprawy, a nie po to, by prawnik mi mówił, o co ma mi chodzić.

    Ktoś mówił, bodaj prawnik, że mamy, od dawna, za mało prawników w Sejmie. Zdaje się, że za dużo. Pełna jest ich Kancelaria Sejmu i Biuro Legislacyjne. I co tam jeszcze. Niech pilnują poprawności prawnej prawa, ale nie jeg sensu i treści.

  251. Żorż Ponimirski
    12 października o godz. 11:19
    Brawo Żorżyku, znalazłeś z Boya to co najistotniejszen najbardziej precyzyjnie powiedziane

  252. @ Lewy
    12 października o godz. 11:40

    „Więcej nie próbowałem…”
    Nie spodziewaj się po mnie damskiej solidarności. Jestem przekonana, że najlepszym majstrom płci dowolnej przydarzyły się głupio roztrzaskane szyby.
    Nie spróbowałbyś kiedyś jeszcze raz?
    Tylko koniecznie pod nieobecność żony!

  253. anumlik
    12 października o godz. 12:29

    Dobrotliwe

    Przysunąwszy przyskrzypek po szybie anumlik
    Przypalił Lewemu dwuwiersz jako gumlik
    Siedzi Lewy w szklanej wacie
    Żona patrzy –
    opadły mu gacie

  254. No prosze,
    wystarczy lekko puknac w stol, a czerwone knajactwo zacznie
    podskakiwac niczym wszy na grzebieniu wystawiajac przy tym
    na pokaz swoj brak kultury i intelektualna pustke.
    Doskonala okazja, aby panie, ktore w swej naiwnosci daly sie naciagnac
    na rozne „czarne marsze”, mogly przyjrzec sie blizej swoim „obroncom”.
    Moze otrzezwieja i przypomna sobie stara sentencje:
    „Boze chron mnie od „przyjaciol”, bo z wrogami sama sobie poradze”.

  255. Żorż Ponimirski
    12 października o godz. 12:20

    Pod koniec tej procesji strzelania przez klechę w łeb malutkim, pojawiają się, zdaje, się dwie-trzy mamusie z dzieciątkami. A może starsze siostrzyczki.
    Wsjo normalno, w Kościele kat.

  256. Lewy
    12 października o godz. 12:36

    Na każdą okoliczność znajdzie się jakiś boyowy komentarz. 😉

  257. anumlik
    12 października o godz. 12:29
    Ale ostatnio u mojej Pani udało mi się naprawić zepsuty zawias w szafce. Mordowałem się ze dwie godziny, ale jakoś wyszło. Tylko trzeba wkładać tampon ze złożonych gazet, bo inaczej drzwiczki same sie otwierają. I za boga ne rozumiem dlaczego.

  258. Tanaka
    12 października o godz. 12:42
    Rodzice skazują swoje pociechy na katoterror, bo sami są na tyle zindoktrynowani, że nawet nie dostrzegają w tym problemu. Długo jeszcze będziemy świadkami takich zachowań, bo tradycyjka obyczajowa jest mocno ugruntowana wśród ludków bożych.

  259. Levar
    12 października o godz. 12:41

    Właśnie wyłapałem, co o kobietach i czarnym marszu mówi Pietrzak Jan:
    „w Polsce działaja specjalne grupy agentów, którzy doprowadzają do sytuacji, gdy Polacy nie mogą ze sobą normalnie rozmawiać”.
    Ta agentura, wedle Pietrzaka Jana, to „fragment wojny hybrydowej z Polską”. Ci agenci, to „pprzebierane na czarno kobiety i mężczyźni udający Polaków”. Są oni „wściekli, nienawistni i obłąkani, którzy niiei pozwalają rozmawiać, a jedynie sieją nienawiść. Takie zresztą mają polecenie”.

    Do tego, co napisałem, dając codzienne żywe przykłady języka nienawiści katopisopaństwa wobec kobiet, wobec ludzi, musiałbym co kwadrans dodawać nowe przykłady.
    Napisałem – o skradzionym języku. I popatrz: Pietrzak Jan mówi, że nienawiść, wściekłość, obłąkanie – to kobiety chcące być ludźmi, chcące praw do siebie. O też ukradł język. Jak PIS, jak państwo oficjalne, jak biskupi.

  260. Żorż Ponimirski
    12 października o godz. 12:49

    Tak jest, bo ten katoterror sidzi na dnie osobowości I zatapia, gdy się siedz przy stole z rodzina, i gdy się wyjdzie na ulice.
    Tak działa System: musi być wszędzie.

  261. @Levar
    Przestań robić te rzeczy, ty paskudo. To już święty Ignacy ,a potem św.Jan Chryzostom Jakub,Anzelm,Jacek z Plackiem twierdzili, że nielegalne pozbywanie sie pewnych plynów prowadzi do umysłowego kalectwa. Wedle katolickiej medycyny ten płyn wydostaje sie z mózgu, spływa w dół po kregosłupie, a toliż po jelicie grubym, mija przysadkę tarczyczną, nadnercze i dostaje sie do twojego testiculusa(ba nawet do obydwu) A ty wyprawiając takie niecności chcesz przeciągnąć na swoją stronę Panie donosząc na jakichś obronców. Szyjesz zbyt grubymi nićmi Levarku

  262. @Lewy, z godz. 12:44
    Ty się nie boż, Ty w górnej części drzwiczek przykręć mały magnesik, a w dolej części górnego blaty małe żelazidełko. Takie zestawy są do nabycia także w miasteczku nad Rodanem.

  263. Tanaka
    12 października o godz. 12:53
    Religianctwo to psychpatologia. To są świry, których jeszcze nie zdefiniowano w katalogu psychicznych wykolejeń.

  264. Lewy
    12 października o godz. 12:44

    Źle zamocowałeś.
    Środek ciężkości jest na zewnątrz, dlatego się odchylają.
    Pomaga wypoziomowanie mebla.
    Choć magnes jest też niezłym wyjściem.
    Nowoczesne zawiasy mają regulację umożliwiającą odpowiednie ustawienie…..

  265. O, jaka ciekawa dyskusja. Szkoda, ze nie mam czasu dzisiaj ja dokladnie przeczytac, a potem to jest juz za duzo, zebym mogla „przerobic.”
    Wczoraj na kanale TV Bloomberg byla pierwsza czesc wywiadu z Sedzia Sadu najwyzszego USA Rutha Ginsburg. Mianowana jeszcze za ClintonaI (he,he) kruchutenka, nieurodziwa, za to utalentowana, uczciwa, bezkompromisowa, madra ( dla mnie to nie to samo co utalentowana). Oczywiscie oprocz wzmianek z zyciorysu, ( od zawsze rak nie rozpieszczal zarowno ja jak i jej rodzine). Dlatego wszyscy, ktorzy maja postepowe poglady drza jak dlugo da jeszcze rade ta pani dobrze juz po 80-tce.
    We wczorajszym wywiadzie przewijal sie watek kobiecy, akurat nie w kontekscie aborcji, ale traktowania przez prawo kobiet na rowni z mezczyznami. Powiedziala, ze czuje sie niekomfortowo kiedy jej przeciwnicy nazywaja ja pogardliwie feministka. Ona jest od interpretacji rownosci prawa wobec wszystkich obywateli a nie od feminizmu.
    Poniewaz w Ameryce prawo jest precedensowe podala kilka przykladow ze swojej praktyki, tez sprzed SN. Jako ciekawostke podam, ze kilkadziesiat lat temu walczyla ze zmuszaniem kobiet nauczycielek do korzystania z 6-miesiecznego urlopu macierzynskiego, po ktorym nie mialy gwarancji zatrudnienia. Przestano zmuszac, co wy na to.
    A tak wogole po przyjezdzie za wode prawo precedensowe wydawalo mi sie glupie, teraz jednak widze, ze jest ono blizej czlowieka i pozwala ludziom wiecej zrozumiec niz suche paragrafy.
    Rowniez prawo do aborcji opiera sie na precedensie, ktory dotarl do SN pod nazwa Roe v. Wade. W roku 1972 SN stosunkiem glosow 7:2 (widocznie jeden sie wstrzymal) uznal, ze ludzie maja prawo do podejmowania prywatnych decyzji bez wtracania sie panstwa, rozszerajac to na prawo kobiet do podejmowania osobistych medycznych decyzji, w tym decyzji o aborcji. Po kilkudziesieciu latach 7 na 10 obywateli uwaza, ze prawo to jest sluszne. Poszczegolne stany maja w ramach tej fundamentalnej zasady rozne ograniczajace przepisy, ktore co rusz sie powstaja. Nagol sprawa dociera do SN, ktory decyduje roznie.
    Nawiasem mowiac kobitka w imieniu ktorej sprawa dotarla do SN dziecko zdazyla dawno urodzic nim sprawa dotarla do SN i obecnie nie jest zwolenniczka aborcji wg obowiazujacego prawa. Jej wybor.
    Wracaja do mojej ulubionej Ruty Ginsburg, taka sama wspaniala jest Ewa Letowska, Nawet to maja wspolne, ze obie kochaja opere i na codzien sa pelne radosci zycia . Ogromna szkoda dla Polski, ze taka osoba nie moze juz orzekac, a jej rozsadny glos publiczny ginie w jazgocie szalencow i kulturalnego prawnika w piatym pokoleniu.
    No i niestety kamyczek do ogrodka Polek. Kobietom nic nie jest dane raz na zawsze. Obserwowalam sama jeszcze z Polski, potem moja corka w kraju jak kobiety zniechecaly sie, stawaly sie bierne i…. oglupione. O ile w tamtych odleglych czasach 3/4 kobiet uwazalo aborcje do 12 tyg. za dopuszczalna, a tyle teraz ta liczba wynosi kilkanascie procencikow. Trzymam kciuki, nie mozna sie zrazac. Jednak dlaczego w Irlandii – ultrakatolickim kraju z ultrarestrykcyjna ustawa – spoleczenstwo sie nie oglupilo i w referendum ponad 60% wypowiedzialo sie za prawem do aborcji.
    Ale to jest juz inny temat.

  266. Religia to jeden ze sposobów kontroli społecznej.
    Daje władzę- w teokracjach, albo jest jej podporą.

    No i ma funkcje terapeutyczne….
    Rytuały, mantry, modlitwy, zapełniają czas i pustkę egzystencjalną.
    czasem, są wspaniałym pretekstem do spotkań, życia towarzyskiego, ustalania hierarchii ważności w grupie.
    W społeczeństwach wiejskich nieocenione.
    W miejskich, zbędne ze względu na anonimowość tłumu.

  267. @@anumlik,Wiesiek
    Dwóm złotym rączkom dziękuję za radę.Jak pojadę do mojej Pani, to przyjrzę się tym zawiasom i może Waszą wiedze wykorzystam

  268. No i mamy jasność: (za gazeta.pl)
    „Prezes PiS nie wykluczył, że obecne prawo aborcyjne zostanie znowelizowane w kwestiach eugenicznych. – Będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię – zapowiedział prezes PiS.”
    W głowie się nie mieści – jaką pogardę trzeba mieć dla kobiet, żeby wystąpić z taką argumentacją… nawet chrzcić będą przymusowo? Pojawi się jakiś „projekt obywatelski” ustawy o przymusowym chrzcie dzieci?

  269. Tanaka
    12 października o godz. 12:51
    No coz, Jan Pietrzak to jednak inteligent.
    Znajduje sie na poziomie, ktory dla
    potomkow zawszonych chalaciarzy z prowincjonalnych
    sztettli jest nieosiagalny, chocby nie wiem jak podskakiwali.

  270. Zezuję na forum… i widzę Levar. Pluje „RAZ-owym” językiem spisionych.
    Lewy – 12 października o godz. 12:56 – celne i kulturalne!
    Ale onże „jenteligent” nie zrozumie…
    „choćby nie wiem jak podskawiwał” jak… aha, jak wesz na grzebieniu.

  271. Aila 12 października o godz. 14:47
    Tu nie ma żartów. Chazanięta na billboardy!

  272. @ Na marginesie et al
    Myślę, że już wystarczy popisów @ Levara. Nie zasługuje nawet na kpinę.

  273. Lewy 12 października o godz. 12:23

    Boya można znaleźć i skopiować.
    Portal „Wolne lektury” ma prawie wszystko.
    Nawet recenzje teatralne…
    A już na pewno „Piekło kobiet” i podobne.
    Możesz pobrać jako plik PDF, nie potrzebujesz nawet czytnika typu Kindle.

  274. Jacek Kowalczyk 12 października o godz. 15:22
    Popieram i przyklasnę! Brawko!

  275. @Lewy, z godz. 12:44

    Nie piszesz dokladniej jakiego typu zawiasy poprawiales, czy montowales. Ale jesli sa to typowe zawiasy „meblowe” to na kazdym z nich sa dwie sruby regulujace, co na obu zawiasach daje cztery mozliwosci regulacji zawieszenia.

    Zwykle, jesli drzwiczki sie „same otwieraja”, wystarczy „wpuscic glebiej” gorny zawias, lub „wysunac dolny”, a jak to jest za malo, to nalezy zrobic to na obu zawiasach jednoczesnie.

    Jesli masz zawiasy bez srub regulacyjnych, tez mozesz to zrobic „wybierajac” spod zawiasu i go mocniej dociagajac, lub dodajac pod zawias podkladke.

    Albo jesli Ci sie nie chce, to tak jak doradza @anumlik, kup zamek magnetyczny i po klopocie.

  276. Tanaka

    12 października o godz. 9:23
    Wyławiam perełkę:
    „Cała ta świętość Kościoła kat to zinstytucjonalizowana potworność.”
    Celne! Nic dodać, nic ująć.

    12 października o godz. 9:54
    Mnie też brakuje „mag”. Mag, daj znak życia!

  277. Orteq
    11 października o godz. 23:22
    „Świadkowie Jehowy dość często szczycą się tym, że doznawali prześladowań w okresie władzy Hitlera”.

    Może lepiej zdobyć się na osobistą refleksję – zamiast powtarzać opinie osób, którymi kieruje uprzedzenie ?

    1.Pokaż mi proszę, gdzie „szczycę się tym, że ŚJ doznawali prześladowań w okresie władzy Hitlera” ? Gdybyś zdobył się na odrobinę obiektywizmu, dostrzegłbyś bez problemów, że wspominam o niezłomnej postawie ŚJ tylko dlatego, że różne niedoinformowane osoby – Twojego pokroju – zarzucają nam, że postępowaliśmy dokładnie tak samo – jak inne religie.

    Ponieważ te poważne zarzuty są całkowicie bezpodstawne – staram się dawać odpór tym złośliwym insynuacjom.

    2.Jeżeli już w naszych wypowiedziach bądź publikacjach, wspominamy o bezkompromisowej postawie jaka cechowała ŚJ pod rządami totalitarnymi – mówimy o tym z ważkiego powodu. Jakiego ?

    Częstokroć można usłyszeć lub przeczytać opinie osób, którzy sugerują, że gdyby istniał mądry i wszechmocny Bóg – stworzyłby człowieka rzeczywiście zdolnego do pokojowej i szczęśliwej egzystencji. Jeden z blogowiczów, nawiązując do olbrzymich problemów z jakimi boryka się cała ludzkość, napisał tutaj kiedyś: „To Bóg odpowiada za skutki swojego marnego czynu.”

    Jeżeli jestem przekonany o tym, że pogląd ten jest z gruntu fałszywy – to czy nie powinienem o tym zaświadczyć, dla dobra tych osób, które szukają prawdy ? Każdy trzeźwo myślący człowiek zapewne przyzna rację. A zatem raz jeszcze:

    Bóg nie jest temu winien. Zapewnił ludziom doskonały start, ale oni woleli zlekceważyć Jego wymagania i sami chcieli decydować o tym, co jest dobre, a co złe. Obecnie robią to na niespotykaną wcześniej skalę – i zbierają tego owoce. Jehowa obdarzył ludzi wolną wolą. Pozwala im z niej korzystać – nawet jeżeli nie robią tego mądrze.

    Przez cały czas zachęca nas jednak, abyśmy skorzystali z Jego praktycznych rad, które zawarte są w Biblii. Gdybyśmy zrobili z nich użytek – udałoby się uniknąć wielu problemów. Postępowanie ŚJ dowodzi prawdziwości tego twierdzenia. Ich postawa potwierdza też, że nawet niedoskonały człowiek może pozostać wierny Bogu, chociażby go srogo doświadczono czy prześladowano.

    A.Hitler po zdobyciu władzy zapowiedział swoim współpracownikom, że zamierza „wytępić z korzeniami” chrześcijaństwo w Niemczech. „Albo ktoś jest chrześcijaninem albo Niemcem. Nie można być jednocześnie jednym i drugim” – powiedział. Dodał też: „Pastorzy sami będą musieli wykopać sobie groby. Zdradzą Boga dla nas. Zdradzą wszystko, by uratować swoje nędzne posadki i dochody”. Szybko okazało się, że osąd ten był bliski prawdy. Jakże inaczej postępowali ŚJ.

    Historyk zanotował: „Największą odwagę okazali ŚJ, którzy już od POCZĄTKÓW ISTNIENIA nazistowskiego państwa, głosili otwarcie swoją opozycję, wynikającą z pobudek ideowych. Odmawiali wszelkiej współpracy z państwem nazistowskim, które uznawali za przejaw absolutnego zła”.

    W latach 30–tych, w Niemczech, działało 25 tysięcy głosicieli. Ich postawa dowiodła, że nawet niedoskonały człowiek może pozostać wierny Bogu, chociażby go srogo doświadczono czy prześladowano. I jeszcze jedno, najważniejsze: Bóg nie pomylił się stwarzając człowieka. Nawet w najtrudniejszych warunkach jest on w stanie pozostać pokojowo usposobioną i życzliwą osobą.

    Jeżeli zbrodniczy reżym, nie zniszczył takiej garstki bezbronnych Świadków, to czemu miałby to uczynić z potężnym Kościołem katolickim albo protestanckim ?
    Wystarczyło zaufać swojemu Bogu i trzymać się Jego zasad.

  278. @Lonefather 12 października o godz. 15:28
    Ja te zawiasy rozszyfrowałam „na czuja”, ale wyjaśnić bym tego nie umiała. Tobie się udało. Montować meble nawet lubię, ale wiertarki nie dotknę za żadne skarby. Nie mówiąc już o pile mechanicznej. Mało tego, dostaję drgawek i oczopląsu kiedy owych narzędzi dotyka Wąż. Ale mę-czyźni traktują te straszne rzeczy jak fajną… zabawkę. Nie ma mocnych różnicę płci!

  279. @Żorż Ponimirski 12 października o godz. 12:43
    „boyowy komentarz” – wart zapamiętania 🙂

  280. @zyta2003 12 października o godz. 13:27

    To jest cenny materiał porównawczy. Wyłowię: w USA prawo do aborcji jest prawem człowieka – a człowiekiem jest kobieta. W Europie mówi się o prawach płodu (zwanego w Polsce „dzieckiem nienarodzonym”). Efekt w praktyce mniej więcej ten sam – z wyjątkiem Polski (poroniony „kompromis aborcyjny”), Irlandii i Malty.

    Mam wrażenie, że referendum w Irlandii dotyczyło małżeństw homoseksualnych, nie aborcji. Ale i tak katolicki kraj powiedział twardo „nie” własnym sutannitom. Którzy – nie zapominajmy – nadal prowadzą w Irlandii większość szkół.

  281. Aila
    12 października o godz. 14:47

    Dla moralnych bandytów nie ma żadnych granic.
    Gadanie o eugenice, to gadanie o nazizmie, o Hitlerze. Ma być taki przekaz wbity w głowy: kobieta, która chce mieć prawo do siebie to ta, co stosuje eugenikę, którą stosowali hitlerowcy. Kobieta jest więc hitlerówką.
    To samo skojarzenie przedstawił Terlikowski Tomasz : niech noszą hitlerowskie mundury !
    Samo jądro katolicyzmu, samo jądro ciemności.

    Dlatego też „czarny marsz” nie jest marszem po to, by nie było absolutnego zakazu aborcji. To marsz po to, by kobieta była człowiekiem, a każdy człowiek podzielający te kobiece podstawowe żądania nie został w katopolskce ogłoszony bandytą.

  282. @Jacek Kowalczyk
    Dzięki panie Jacku. Ja z tym chamem i prostakiem mam wątpliwą przyjemność spotykać się od lat. Żeruje on głównie u Daniela Passenta. Miałem z nim problemy z powodu podobieństwa nicku. Kiedyś nie do końca doczytałem komentarz Marit (starość nie radość), myślałem, że to Ona o mnie i napisałem coś niemiłego. Potem przepraszałem dziewczynę jak mogłem. Bywam raptusem i z tym miewam kłopoty.

  283. @ wiesiek59 12 października o godz. 13:28

    Tak! Jeśli chodzi o życie społeczne na wsi – to jest kościół i dyskoteka – i w sumie tyle. Ten, kto stworzy jakąś rozsądną lokalną alternatywę – ma szansę dotrzeć to tych – no przecież wyborców. Niech to będzie klub, niekoniecznie dyskusyjny, ale kółko gospodyń, darmowa pomoc prawna, cokolwiek – i najlepiej z własnym zapleczem, czyli lokalem.

    Niech ma potencjał przyciągania ludzi. Przecież sukces klubów Gazety Polskiej polegał na tym, że ktoś do nich przyjechał – jakiś aktor czy inny celebryta. I poczuli się dowartościowani. Tak PiS wykuwał sobie poparcie na prowincji. Celebryta plótł przeraźliwe bzdety – ale i tak dla nich był gościem z „lepszego” świata. Tak się zaczęło.

  284. Jacek Kowalczyk
    12 października o godz. 15:22

    Ten osobnik się wypowiadał obficie, powiedział więcej niż mu się mieści w głowie, doznał szczęścia przedwiecznego hasając jak chce, więc nie zgłasza żadnych zastrzeżeń, by zostać wywalonym.
    Wziął więcej niż dał, a co dał, to widać. Niech mu będzie amen i kij na drogę.

  285. Dziwny jest ten W a c ł a w . Tutaj wypisywal takie obrzydliwe antysemickie bzdury, a u Hartmana zachwyca się Józefem Henem. Jak to można pogodzic, że docenia on wielkiego pisarza (ale jednak zydowskiego pochodznie sic) a z drugiej podziela poglądy właśnie wyrzuconego na pysk jaskiniowca L e v a r a .
    Hej, kiedys na studiach bawiliśmy się w tworzenie najgłupszych sentencji, takich truizmów; byłem w tym mistrzem i właśnie a propos W a c k a przypominam sobie taki:
    „Żebys nie wiem jak chciał, to człowieka nie zgłębisz”

  286. Na marginesie
    12 października o godz. 15:50

    Ech… No dobra, niech bedzie moja strata. Wiesz co? Jest do kazdej paczki zawiasow dolaczany taki smieszny swistek papieru, co sie nazywa „Instrukcja”. Mozna wyrzucic, mozna przeczytac. Dalej to juz sama wiesz, czyz nie tak?

    A po tem to juz czysta praktyka. Im wiecej sie montuje i „ustawia” tym latwiej to wychodzi. Patrzy sie i sie wie bez zastanawiania, ktora srubke dokrecic, a ktora odkrecic, lub na odwrot. W standarcie to wszystkie zawiasy przychodza w pozycji „neutral”, czyli dla mebli stawionych, czy powieszonych poziomo i pionowo we wszystkich kierunkach. Im dokladniej sie ustawi, tym mniej zachodu z regulacja zawiasow. Choc czasami trzeba zawiasy wyregulowac ostatecznie po obciazeniu mebla tym co sie ma w nim znajdowac. Ale to juz niuans.

    A co do narzedzi, to znam kilka Pan, co sie ich nie boja. DLatego sadze, ze to jest glownie kwestia nastawienia i uprzedzen. Im lepsze nastawienie i im mniej uprzedzen, tym lepsze rezultaty. Czego kilka Pan tu na blogu dowiodlo swoimi postami.

    Szyc, nie szyje, ale uszylem sobie dawno temu „rubache”. A gotuje lepiej niz wiele znanych mi kobiet. O wychowywaniu dzieci chyba nie musze dodawac, tym bardziej, ze sa na blogu swiadkowie naoczni, ktorzy potwierdza jesli bedzie trzeba.

    Tak wiec zasadniczo to uwazam, ze jedyna praktyczna roznica pomiedzy plciami jest zdolnosc do zajscia w ciaze i urodzenia potomstwa. Co nie znaczy, ze mezczyzni nie moga ciazy donosic, bo juz kilka dzieci, ktore przez cala ciaze nosili tatusiowie, chodzi po swiecie. Jest to latwe do wykonania, od kiedy odkryto, ze macica wyksztalca sie z „kreski” jelita grubego. Wystarczy na niej umiescic zaplodniona jajeczko i gdy sie zagniezdzi to kreska jelita wytwarza blony plodowe … Jajeczko umieszcza sie metoda laparaskopowa, a dziecko rodzi sie przez „cesarke”. A karmienie to tez obecnie nie jest problem, tyle jest substytutow mleka w supermarketach, czy aptekach. Wiem, bo sam wychowalem od trzeciego tygodnia zycia, choc piersi z pokarmem nie posiadam.

  287. @Tanaka, 12.10. g. 11,02

    nie oglądałam „Tajemnicy Filomeny”, ale jeśli ten film chociaż w połowie przypomina „szkołę dla łobuzów”, to niestety nie dam rady. Tę piekielną „szkołę dla…” przeżyłam strasznie, to był dla mnie naprawdę horror. Muszę jednak przyznać, że mimo tego iż zlekceważyłam ostrzeżenie o tym, że to nie jest film dla osób o niezbyt mocnych nerwach, w sumie nie żałowałam decyzji.

  288. Pietrzak, lewarek i Kaczyński to kolejne przykłady potwierdzające fakty, ze czasem zdaża się, że kalekie dzieci urodzone bez mózgu mogą żyć.

  289. POTRZEBA matką wynalazku…….

    Tak dla przypomnienia.
    Emancypacja kobiet zaczęła sie na górze znacznie wcześniej, niż na dole.
    Kobiet decydujących o losach ówczesnego świata, czy królestwa, nie trzeba przypominać raczej.
    Głowy koronowane czy alkowiane……

    Te doły społeczne, niezagospodarowane dotychczas gospodynie domowe, rezerwową siłę roboczą, zagospodarowano po raz pierwszy na masową skalę w czasie I światowej.
    Nagle okazało się, że mogą być mechanikami, obsługiwać maszyny, samoloty, są niezbędne w produkcji sprzętu wojennego.
    Wystarczyło tylko zagnać do okopów kilkadziesiąt milionów samców- jedynych żywicieli rodzin i zwolnić stanowiska pracy……

    Bez tego impulsu, i kolejnego w 20 lat później, być może dalej funkcjonowała by na zachodzie paternatalistyczna rodzina?
    Złamano tabu dominacji męskiej, wyższości Pana Stworzenia i usługowej, wtórnej roli kobiety.

    Samce które wróciły z wojny, zastały całkiem inny świat.
    Miały problem w odnalezieniu się w roli partnerów, nie władców.
    I musiały walczyć o miejsca pracy z nową konkurencją….

    Tak na marginesie.
    Socjalizacja polega na wdrażaniu do przyszłych ról społecznych.
    Dać dziewczynce wózek i lalkę do zabawy, a chłopcu samochodziki i żołnierzyki, a w 20 lat później bez mrugnięcia okiem wchodziły jako już dorosłe osobniki w rolę.
    Nie mieli wyboru, większość go nawet nie dostrzegała.
    Przeważająca część populacji planety, dalej nie ma wyboru, nie ma możliwości wyłamania się z zaprogranowania od dzieciństwa.
    Mężczyźni walczą i utrzymują, kobiety rodzą i służą…….

  290. @lonefather 12 października o godz. 17:05

    Wiem, że jesteś szczególnym przypadkiem – mamą i tatą w jednym – i chwała Ci za to!
    Więc w Twoim przypadku – chyba byt określa świadomość? Sam jesteś wszechstronny i samowystarczalny – więc zakładasz, że każdy jest w stanie przełamać opory i wszystkiego się nauczyć.

    Cóż, nie ukrywam, że w grę wchodzi lenistwo – zwykle w każdym „tandemie” naturalnym rzeczy porządkiem na każdego spada to, co robi LEPIEJ – więc nie ma motywacji, żeby się rozwijać w innych kierunkach. Problem zaczyna się wtedy, gdy tej „wyspecjalizowanej” osoby nagle zabraknie. A jeśli jej zabraknie na stałe – jest to tragedia. Trzeba się wtedy bardzo szybko czegoś nauczyć – akurat wtedy, gdy stres i żałoba realnie podcinają zdolności poznawcze.

    Utrata kogoś bliskiego otępia – tymczasowo, ale skutecznie (na szczęście czy nieszczęście – bo w sumie ile bólu można znieść), ale największym problemem jest (moim zdaniem) nieustanny napór tych DROBNYCH spraw – dobra wiadomość, warto przekazać – i nagle sobie uświadamiam, że NIE MA KOMU. Albo trzeba coś załatwić – a tu… nagle jak bez ręki. TO właśnie bije w człowieka jak obuchem. Nieustannie, codziennie, raz po raz.

    Więc dla własnego dobra – i dla dobra partnera – warto zawczasu zadbać o wszechstronność obojga… ale ciągle się okłada to na potem. A co do gotowania – mogę potwierdzić – mężczyźni (w pewnym sensie) gotują lepiej. W pewnym sensie – bo podchodzą do tego naukowo, chcą wiedzieć dokładnie, jakie procesy zachodzą w cieście francuskim… I każdy przepis muszą sobie „twórczo” prze… kręcić. Nic po prostu!

    Ja wymiękam. I nie gotuję – bo w moim „tandemie” robiłabym to GORZEJ. A że nie zawsze mi smakują efekty tego „naukowego” podejścia – no trudno. Zwykle przecież to jest jadalne, a nawet więcej 😉

  291. Gnom zapowiedział, że bedzie za tym, aby kobiety donosiły każdą ciążę, nawet jeśli to ma być bezmózgi potworek, stworzenie, które umrze krótko po porodzie, bo w ten sposób ochrzci się to stworzenie i poda się go na tacy panu bogu jako katolika. Gdyby to powiedzial oszołom Jurek, to nie byłoby co komentowac, ale to mówi człowieczek, który do niedawna był ateistą . Jest to więc bydlak, który dla dobrych układów z kościołem, gotów jest skazać kobiety na niebywałe cierpienie (Kobieta, która zamiast cieszyć się z macierzystwa, myśleć o malenstwie, który ma się zjawić, nosi w sobie potworka i musi go donosić). Że też mamusia Jadwiga takiego potworka donosiła.
    Któraś z posłaek pisu, grzmiaca przeciwko aborcji,chwali się, że ma dziecko z zespolem downa i że ona jest bardzo szcęśliwa i je bardzo kocha. A może ta kobieta tak głęboko wyparła swoje nieszczęście, że wmówiła sobie, że jest szczęśliwa i po cichu myśli sobie: a niech inne też tego doznają, niech też maj jak ja.
    Ale u gnoma nie można doszukać sie takich psychologicznych motywacji. Jest to po prostu czyste, nieumotywowane zło

  292. Gadu gadu a tymczasem mamy nowego prezesa TVP

    🙂

  293. @Jacek Kowalczyk
    Ten blog rozkwita też dzięki temu, że Pan pilnuje porządku.
    Dziękuję, ukłony.

  294. @NeferNefer 12 października o godz. 18:09
    Wraca nowe…
    😉

  295. Rozbłysnęło światełko w ponurym tunelu. Kobiety upomniały się o swoją godność. Czas był najwyższy.

    Czarni od wieków prowadzą swoją ogłupiającą narodek propagandę czarów, a narodek – przeniknięty religijną trwogą – i wierzy, i się boi, i nie ma odwagi sprzeciwić się. Bo i intelektualnych podstaw dyskusji z wyternowanymi szamanami przeciętnemu człowiekowi brakuje. A oni się rozbestwili i wciąż tworzą nowe podstawy religii. Wymyślają ideały moralne, za którymi się skrywają, gadają tak, jakby sam bóg gadał i lepiej od swego boga wszystko wiedzą. Przykład: In vitro, na które rabbi Jezus nigdy się nie wypowiedział. W biblii też nic o tym nie ma. Ale religijne hycle wiedzą, co by Jezus powiedział i co myśli o tym ich pan bóg.

    Ciągle, od wieków, zwalczają osiągniecia racjonalizmu i nauki. I swoją doktrynę bezczelnie nazywają „nauką wiary”. Jakby nie zdawali sobie sprawy z różnicy pomiędzy czarami, a osiągnięciami nauki. Swoją podłą propagandę uprawiają w sposób zorganizowany i sytematyczny, zarówno ze stopni ołtarza, jak i z pozycji katechetów w szkole. Najpierw wywalczyli sobie status autonomii wobec Państwa, a teraz to Państwo tratują w swoim interesie. Podporządkowali sobie państwowy system edukacji, ogłupiają dzieci i jeszcze Państwo im za to płaci! Prof. Gliński ponownie przyznał wielomilionową dotację na dokończenie budowy tzw. świątyni opatrzności bożej. Mówią, że budują muzem. A jest to przecież jedna budowla, budynek kościoła. Jedna budowla, za to w bardzo złym stylu architektonicznym, przypominającym architekturę faszystowską albo stalinowską, jednym słowem – totalitarną. Wieża tej budowli na zdjęciu jako żywo przypomija sterczący do góry penis.

    Zwycięstwo kobiet polskich, odniesionie w „czarnym proteście” jest pierwszą jakółką nadziei na osiągnięcie takiego stanu, jaki od wieków obowiązuje w Europie. Zwycięstwo to niczego nie załatwiło, a stanowi tylko zachętę do podjęcia zmagań z przebiegłymi przeciwnikami w złocistych chałatach. Wycofanie całkowitego zakazu aborcji nie narusza przecież dotychczas obowiązującej ustawy, dopuszczającej tylko wyjątki. I nic to, że ustawa ta, tak popierana przez hycli, jest w istocie dowodem ich niesamowitego zafałszowania. Mówi się bowiem, że rocznie „legalnie” dokonywanych jest około 1000 aborcji. Trzeba to widzieć w slangu tych hycli: Oni akceptują zabijanie 1000 dzieci rocznie! Gdzie jest sumienie w tym wypadku tych szubrawców w szpiczastych czapach?

    Inny problem. Konstytucja III RP – jeśli nie mam racji, bardzo proszę, niech mnie ktoś pouczy – przewiduje rozdział Państwa i Kościoła. Ten konstytucyjny rozdział stał się podstawą konkordatu, w wyniku którego Kościół wywalczył sobie autonomiczną niezależność od Państwa i podkreślił swoją solidarność i agenturalność z Watykanem. Co robią więc katecheci w państwowych szkołach? Dlaczego Państwo im płaci za ich ogłupiającą dzieci mityczną propagandę czarodziejstwa? Dlaczego Państwo wciąż płaci tzw. kapelanom, bezczeszczącym mundur żołnierski oraz – później – emerytury oficerskie? Taki Głódź pobiera ponad 11 tysięcy miesięcznie emerytury oficerskiej! Na przykład!

    PiS zawarł sojusz z Kościołem i się teraz nawzajem wspierają. Kaczyński jawnie głosi, że „bez Kościoła nie ma Polski”. Jest to postawa obywatelska szanująca Konstyucję w aspekcie wymogu rozdziału Kościoła od Pażstwa? Może nie jest, moim zdaniem na pewno nie jest, ale wykładni prawa dokonuje „waaadza”, a ta „waaadza” ma w dupie moje zdanie w tej sprawie. Oni bowiem uwierzyli w siebie i wydaje się im, że „waaadzy” nigdy nie utracą. Kościół się o to modli! O ogłupia swoje owieczki!

    Według doktryny Kościoła, środki antykoncepcyjne są zabronione. Jest tak także z woli naszego świętego papieża, który nie tylko abpa Wesołowskiego sobie wychował, abpa Paetza obronił, ale i w tej sprawie niczego mądrego nie ustanowił. Kościół kłamliwie zapewnia o skuteczności „naturalnej metody” zapobiegania ciąży. Stosowanie pigułeł jest ciężkim grzechem. Tak dochodzi do niepożądanych ciąż, wiec zabrania „zabijania dzieci”. Sam wprowadza ludzi w nierozwiązywalne sytuacje i potem ich „moralnie” katuje! Tylko żeby panować nad ogłupiałym i wystraszonym narodkiem.

  296. Ciepło mi się na sercu (czy w sercu?) zrobiło, że moi najulubieńsi o mnie pamiętają, poczynajac od @@@lewego, Tanaki i Żorzyka, a na dziewczynach @neferce i @namarginesce (nowym i cennym nabytku blogowym) kończąc.
    Brawo kobitki (też „świeżynka” tutaj @midaro) i w ogóle wszystkie, łącznie z ich parasolkami.
    Coś czuję, że nieprędko się z nimi rozstaniemy (towarzyszący nam panowie- również). Asumpt do działania daje właśnie prokuratura poszukująca organizatorek czarnego protestu, a kolejny (24 października? przed nami).
    A Naczelnik Nadprezes walnął dziś rzecz straszną!
    Kobiety powinny rodzić (postaraMy się, znaczy MY czyli ONI – Pisy) dzieci nawet ciężko upośledzone, by można je było… ochrzcić.
    Dalibóg nie wierzyłam własnym oczom, gdy dotarł do mnie sens tego oświadczenia przeczytanego bodaj w e-wyborczej.
    Śledziłam pilnie świetnie teksty kolegów i koleżanki Jiby (bardzo udany debiut reporterski) na obywatelskim już blogu oraz czujne i rozważne ingerencje red Kowalczyka, bez których blog mógłby się, niestety, stoczyć na manowce, czyli w kierunku innych blogów na tym portalu, opanowanych przez znanych hejterów
    Włączę się z komentarzami, gdy poczuję, że jestem w zwyczajowej, jak na mnie, formie.
    @Tanaka
    Kochany i mądry jesteś, ale twój tekst bardzo gęsty i wielowątkowy zyskałby „skurtyzowany” albo gdybyś go rozpisał na dwa odcinki.

  297. @ Na marginesie
    12 października o godz. 16:10

    „Mam wrażenie, że referendum w Irlandii dotyczyło małżeństw homoseksualnych, nie aborcji. Ale i tak katolicki kraj powiedział twardo „nie” własnym sutannitom. Którzy (…) nadal prowadzą w Irlandii większość szkół”.

    Wrażenie masz słuszne.
    Co do „katolicki kraj” melduję, że w zastraszającym (jak kogo) tempie spada liczba praktykujących.

    Co do wcześniejsze „nie ma mocnych różnicę płci” melduję, że to różnice osobowościowe, a nie płci.
    Ale zgoda, w zespole przytomniej dzielić się pracą według umiejętności i upodobań.

  298. Mamy obecnie w Polsce do czynienia z „centralnie planowanym zwrotem ku kulturze upadłego, epigońskiego romantyzmu”. „(…) Kanon stereotypów bogoojczyźnianych i Smoleńsk jako nowy mesjanistyczny mit mają scalać i koić skrzywdzonych i poniżonych przez poprzednią władzę. Jakże niewydolny i szkodliwy jest dominujący w Polsce wzorzec martyrologiczny! Powiem wprost – mesjanizm, a już zwłaszcza państwowo-klerykalna jego wersja, jest przekleństwem, zgubą dla Polski. Szczerze nienawidzę naszego mesjanizmu”.
    „(…) Nie mam wątpliwości, że trwała nasza niezdolność do modernizacji ma źródło w sferze fantazmatycznej, w kulturze przywiązania zbiorowej nieświadomości do bólu, którego źródeł dotykamy z największym trudem, po omacku. Naród, który nie umie istnieć bez cierpienia, musi sam sobie je zadawać. Stąd płyną szokujące sadystyczne fantazje o zmuszaniu kobiet do rodzenia półmartwych dzieci, stąd rycie w grobach ofiar katastrofy lotniczej, zamach na zabytki przyrody (…)”
    To wyimki z listu prof. Marii Janion odczytanego podczas otwarcia Kongresu Kultury, który mamy właśnie za sobą.
    Jakby na jego zakończenie… odszedł jej rówieśnik Wielki Wajda, niedościgniony mistrz ekranu i sceny od odważnych gorzkich rozrachunków z polskim romantyzmem, mitami i trumnami, bez których nie potrafimy żyć.
    No i zostawił nam memento, brzmiący jak przestroga film „Powidoki”, który jest polskim kandydatem do Oscara.

  299. Jam na ten blog nie chwaląc się @mag sprowadził. ;)‎

  300. Wiesiek napisał:
    Socjalizacja polega na wdrażaniu do przyszłych ról społecznych.
    Mężczyźni walczą i utrzymują, kobiety rodzą i służą…….

    Mój komentarz
    Dodam od siebie
    1) Mężczyźni mają męskie cechy, kobiety kobiece
    2) Kobiety oddychają płucami i mężczyźni oddychają płucami, ale kobiety są mniejsze
    Itd.
    Pzdr, TJ

  301. @mag
    Jak to dobrze ze odżyłaś. Mam nadzieję, że już tu będziesz

  302. @tejocie
    Wiesio, to Wiesio. On ma cały wór takich oczywistych truizmów, albo truistycznych oczywistości. Jedną z nich jest stalowe prawo Wiesia, które głosi, że
    Każdy skutek ma przyczynę, a każda przyczyna skutek
    Okazuje sie, że Wiesio zauważyl, że kobiety mają mniejsze płuca. To nie jest prawo Wiesia tylko takie wiesiowe zauważenie

  303. Witaj „mag” – i brawo „Żorż” – że Cię sprowadził.

    Z nowych kobiecych twarzy – ja już powoli blogowo się starzeję 
    – jest „midaro” i jest „panismok”. Obie Panie wybitnie z sensem.
    Z sensem jest jeszcze „Ailia”- ale nie wiem, czy nowa czy nie.
    Resztę uczestników to chyba znasz. Jeśli kogoś pominęłam – scusi tanto!

  304. Kaziuk
    12 października o godz. 18:38

    Po to jest niebieska książeczka, żeby bozia mógł się dowiedzieć, co ma do powiedzenia o sobie oraz różnych sprawach.

    Nie ma rozdziału Kościoła kat od państwa, natomiast Konstytucja zawiera Invocatio Dei: Bozia jest źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, oraz zgadza się z biskupami, a Jezus jest blondynem i ma niebieskie oczy.

    Skoro sprawy tak zostają ustawione, cała reszta z tego wynika.
    Art. 25.2 mówi nie o rozdziale, ale o tym, że „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym”
    Co, pod egidą Invocatio Dei oznacza, że państwo nie jest stroną wobec siebie samego, a Kościól kat może robić co chce.

    Konstytucja nie zawiera żadnych zobowiązań kościołów wobec państwa, identycznie jak Konkordat.
    Konkordat jest listą obowiązków pańszczyźnianych państwa wobec Kościoła kat, bez żadnej wzajemości.

  305. tejot
    12 października o godz. 19:57

    Kraje skandynawskie eksperymentują z neutralnością płciową- od przedszkola.
    Dziecko samo wybiera pełnioną rolę, samookreśla się.

    Nie wiem, jakie będą wyniki takiego eksperymentu za lat dwadzieścia.
    Podobny- wychowanie bezstressowe- okazał sie raczej klapą.

    Czy zaś cechy męskie i żeńskie sa wrodzone, czy nabyte w procesie socjalizacji, uwarunkowane kulturowo a nie genetycznie, możemy się spierać.

    Czy kobiety są mniejsze, słabsze?
    Jest kilka kultur które przeczą tej tezie.
    Bywają i takie, w których głównym żywicielem rodziny są kobiety uprawiające ziemię.
    Meżczyźni służą do „innych, wyższych celów”…..

    Kłania się kulturoznawstwo, tak na marginesie.
    Europejskie wzorce nie są uniwersalne w skali globu.

    Lewy
    12 października o godz. 20:13

    Tez TJota nie wkładaj w moje tezy.

    Drobne, filigranowe kobietki?
    Dykiel na przykład…..

    „Baba Śląska?
    W barach szeroka i w d…niewąska”……

    Każdy typ urody, budowy, na ogół znajduje swoich admiratorów.
    Odsetek pań i panów pozbawionych kontaktów czy związków z płcią przeciwną, jest stosunkowo niewielki, oscylujący w okolicach 10% populacji.
    Każda potwora znajduje amatora, i odwrotnie również.
    Wola boża, albo feromony…..

  306. mag
    12 października o godz. 18:46

    Mag, toż dajta spokój – świetnie, że jesteś !
    ja bym mógł napisać w dwóch odcinkach, albo w szesnastu, ale nie mogłem: „matka, dolej mi zupy, bo w nerwach jadłem i smaku nie czułem” -pamiętasz skąd to?
    Więc nie mogłem – jak się pisze w nerwach.
    A poza tym, raz krótko, raz długo, nawet małą książeczkę do nabożeństwa trzeba. A temat trzeba przeorać głęboko, po piastowsku, sochą, do świeżej ziemi.
    Ale fakt, @anumlik dał długo, ja jeszcze bardziej, będzie więc pora będzie na formę krótszą.

    Z tego miejsca przypominam się autorom i wzywam do czynu – pisarze, do piór !
    @ mag, jako pisząca jesteś – napisz też.

  307. 🙂
    ___________
    „Religija – jad
    Beriegi rebjat”
    _____________________ze plakatu sowieckiego, na ktorym babuszka ciagnie za warkocz dziecko i wskazuje na stara zapadla cerkiew, nad ktora kraza wrony a dziecko (oktjabrionok) wskazuje na szkole, nad ktora leci samolot.

    „Dawdcat´pierwoje stolietie
    I stoletie Oktjabrja” ( z piesni „My rebjata Oktjabrja”)

    Zelazny argument z epoki Chruszczowa nie niestnienie boga (pisano wowczas z malej litery)
    „Gagarin z Titowym na niebo letali –
    boga nie widali”
    Za czasow Jelcyna bog juz byl Bogiem, ale nie byl jeszcze panstwowym, nieooficjalnym byl.
    Bog w pelni uzyskal swoja utracona pozycje po 1917 roku w pierwszej dekadzie XXI wieku za Wladimira Putina.
    Teraz jak ktos napisze na blogu, ze BOGA NIE MA, to wierzacy, ktorego uczucia religijne zostaly obrazone poda do sadu i wygra proces.

  308. @mag,
    Wiedziałem, że wrócisz o swoim czasie, więc się nie gorączkowałem tak jak inni. 🙂
    Na cześć Twojego powrotu – „Autumn Leaves” piękny utwór Josepha Kosmy w rytmie bossanovy”
    https://www.youtube.com/watch?v=2slOcM359iA

  309. @weisiek59

    te eksperymenty z neutralnoscia plciowa powoli juz zamieraja i bardzo czesto sa przedmiotem kpin satyrykow – a bylo tak, azeby wprowadzic nowy zaimek osobowy „hen” czyli ani „han” (on) ani „hon” (ona).
    I skonczy sie to jak z bezstressowym wychowem.

  310. : )

    Jom Kippur sie skonczyl – mozna zartowac.

  311. a jutro, 13.10, godz. 13.00
    Nobel literacki,
    moi kandydaci:

    1.ADONIS
    2.CLAUDIO MAGRIS
    3.DON DeLILLO
    4.RICHARD FORD
    5.PHILP ROTH

    PS niestety, Adam Zagajewski bedzie nadal w poczekalni, nim uslyszy slowo: „wejsc”!

  312. Wiesiu,
    ja cię bardzo proszę przestań powtarzać bzdurę o wychowaniu bezstresowym! To wymysł polskich katolickich podobno pedagogów , żadna szkoła wychowania. Sprawdź, że hasło w Wiki jest tylko po polsku, że nigdzie poza Polską nie istnieje coś takiego, a zachodnie permissive parenting nie ma nic wspólnego z polskim pokręconym pojęciem wychowania bezstresowego.

  313. @jobrave
    Ty to masz przeczucia i wyczucia!
    Skąd wiedziałeś, że uwielbiam bossanovy?
    Miód na moje serce.

  314. ozzy
    Podobno w poczekalni noblowskiej jest już Olga Tokarczuk.

  315. @mag

    witam jesiennie – pieknie u nas, chlodno i wyz (lubie)
    tak, tak, jak najbardziej zasluzone miejsce Oldze Tokarczuk – przypominam ja , gdzies tam z lat 90 a takze Stasiuka (targi ksiazki) a tegoroczna laureatka Nike Bronka Nowicka
    „Nakarmic kamien” – to debiut godny polecenia zagranicznym tlumaczom.

  316. @Ozzy 12 października o godz. 20:50

    Się nie oprę – bo trafiłeś w dziesiątkę.
    „Boh” powrócił – i jest teraz cerkiewny hurrapatriotyzm.
    A ilustracja (śmiać się czy płakać?) tu:

    https://www.youtube.com/watch?v=KHGBzkZGWBY

    Zauważ spontaniczny entuzjazm, gremialne zrywanie się zmiejsc
    – i te święte obrazki w rękach dzieciów.

    Pieśń „Praszczanie sławianki” ma wiele odmian i niektóre całkiem śliczne,
    ale tu w refrenie skandują: „Wstan’ za wieru, russkaja ziemlia”
    A cały spektakl – to jest bojowa mobilizacja. Z przytupem.
    I doskonale wyreżyserowana. Oni mają w tym wprawę.

    Nawet przepiękne wojenne piosenki (np. „Tiomnaja nocz”)
    Były pisane na zamówienie i regularnie popularyzowane przez radio –
    Uczono ich w specjalnych programach.

  317. Ewa-Joanna
    12 października o godz. 21:06

    O ile pamiętam, była to koncepcja niejakiego dr Spocka, która stała się MODNYM trendem w pedagogice.
    Cóż, mody przemijają…..

    Takich mód sporo było w historii.
    Wychowanie klasyczne jest intencjonalne.
    Chcemy osiągnąć konkretne cele, uwarunkowane zapotrzebowaniem społecznym na konkretny model pożądany przez decydentów.
    Pracownik, wojownik, obywatel o określonych cechach, itp.

    Koncepcje zmieniają się w czasie i w zależności od kulturowych zapotrzebowań.
    Jaki był cel tego konkretnego eksperymentu, trudno mi powiedzieć.

  318. @mag

    no i bez watpienia Piotr Matywiecki, weteran Nike, ktorego poezje pierwszy raz czytalem, gdzies tam w poznych latach 70.
    Zreszta wszyscy laureaci 20 lecia Nike jak i sami kandydaci to duma polskiej literatury.

  319. Miło, mag, że znowu jesteś:)

    wiesiek59
    12 października o godz. 20:47

    Pozwolisz że raz poprawię

    To był chłopak śląski – w biodrach szeroki, w barach wąski

    ***

    Przy okazji pomamroczę do siebie na boku metaforycznie (uprasza się nie zwracać uwagi) że metaforycznie coraz bardziej bolą mnie zęby. No i że wolę kici:( niż rozkoszniutkie szczeniaki z adhd.

  320. jesli Olga Tokarcyuk w Noblowskiej poczekalni to za chwile beda dziwy prawej strony, ze nieslusznie dostala, choc wypowiadajacy sie (lacznie z ministrem kultury) ksiazek jej nie czytali, ale juz wiedza, ze tak jak IDA nie zasluguje na nagrode….na pewno maja lepszego kandydata….

    Dopiero usiadlam przed laptopem i nie doczytalam nigdie, czy mamy juz nowego prezia Radiokomitetu i kto nim zostal, choc w radiu slyszalam rano, ze nadal jest 4 chetnych na zarzadzanie gustem Polakow

  321. konstancja
    12 października o godz. 21:37

    Ależ mamy, mamy – to sam Jacek Kurski. A co myślałaś? 🙂

    A Nadprezes podobno Tokarczuk zachwycony.

  322. E-J – 21:06

    „przestań powtarzać bzdurę o wychowaniu bezstresowym! To wymysł polskich katolickich podobno pedagogów ”

    Narodowi wybranemu zawsze wolno troche wiecej. A wiec nie tylko bezskrobankowa prokreacja nam sie nalezy. My jeszcze musimy miec bezstesowe wychowywanie bachorow. Dopiero wtedy wszystko bedzie dobrze w ogrodzie.

    W skansenie, znaczy. Wiesiek zdaje sie nie wiedziec, ze skansenowe rzeczy powiela. Myslac, ze to sa jakies swiatowe tryndy co popadaly

  323. Pozorom wbrew obecność na tym blogu niejakiego Levara oraz nijakiego (nie, nie zjadłem „e” – tak ma być – „nijakiego”), ma albo miewa swoje dobre strony, mam tu na myśli właściwości terapeutyczne ich wpisów, przynajmniej terapeutyczne dla mnie, jako, że iloraz inteligencji w/w osobnika sytuuje go na ostatnim miejscu wśród udzielających się tym blogu, co zwalnia mnie z dotychczas zajmowanej pozycji „czerwonej latarni”, dzięki czemu wzrasta moja samoocena.
    Aateista – blogowy „szopenchałer” (od szopy i chały) – Jeśli ktoś jest kompletnie pozbawiony poczucia humoru, to niech się nie martwi, bo Aa jest pozbawiony nadkompletnie. Kiedy ktoś (np. ja) pomyśli sobie: „Kurczę, ale przygrafomaniłem, przynudziłem, przypseudointelektualizowałem”, to zaraz -za przeproszeniem – staje mu (mi) przed oczami którykolwiek wpis Aa i poczucie wstydu znika. Inż. „Aussie” Falicz, też miał dobre strony – jego wpisy pozwalały na znaczne oszędności kawy i koniaku, czy innej wódki -jego wpisy podnosiły mi ciśnienie, a mam bardzo niskie.
    Na koniec złota myśl w stylu Pablo Coelho: „Większość ludzi ma swoje dobre i złe strony”. 🙂

  324. @Ozzy
    To Olga Tokarczuk nawet nie w poczekalni ? Największy obecnie pisarz polski ? No dobra Zagajewski jest starszy,wiem bo służylem z nim w studium wojkowym na UJcie, może mu sie też nalezy. Ale Olga Tokarczuk to literacka supernowa, ona przyćmiewa wszytkich i Pilcha, Stasiuka,Huelle, Zagajewskiego.To tak jakby sie zastanwianić czy dać nagrode Szekspirowi czy Marlowowi. Przecież to takie oczywiste.
    Prawda: ani Proust ani Joyce, ani Faulknera (choćby za Wsciekłości Wrzask),ani Kafka nie dostali nobla bo dawano Hemingwayowi, Sartrowi i jeszcze paru inym drugorzednym pisarzom.
    Ten noblowski komitet ma kiepskie lornetki: nie wypatruje najokajzalszej zwierzyny

  325. NeferNefer
    12 października o godz. 21:42

    nie wiem, czy mam byc zachwycona, otwierac butelke szampana i swietowac, czy raczej ubzdryngolic sie na smutno?
    slyszalam , ze Nadprezes zachwycony, ale czy na pewno czytal Tokarczuk? czy moze Rymkiewicza…
    na pewno zmieni o niej zdanie, jesli dostalaby nagrode….

    ………………
    ktos wyzej wspomnial o neutralnosci plci…
    pamietam, sprzed dwoch lat afere wywolana przez Kempe, ktora larum podniosla (a z nie KK) ze chlopcom w przedszkolu zalozono spodniczke czy fartuszek…
    gdy chodzilam do przedszkola, chlopcy nosili fartuszki (tzy. krzyzaki, bo szelki skrzyzowane na plecach) i ponczoszki na podwiazkach, tzw. patentki, bo o rajstopach mozna bylo jeszcze marzyc, kalesonow chlopiecych tez chyba nie bylo. Mam starszych braci, bylismy w jednym przedszkolu (nawiasem mowiac, prowadzonym przez siostry zakonne- Frustratki)- musze ich zapytac, czy czuli sie juz gender wowczas, albo zniewiescieli od noszenia fartuszkow…

  326. A skoro mowa o wychowaniu… Warto przeczytać „W Paryżu dzieci nie grymaszą” Pameli Druckerman. To jest relacja amerykańskiej dziennikarki, która zamieszkała w Paryżu i urodziła tam troje dzieci.

    Więc jak to jest z tym francuskim wychowaniem? Stara się być bezstresowe (Rousseau świadkiem), kładzie nacisk na samodzielne poznanie świata… A przede wszystkim dziecko (od dziecka!) ma świadomość, że nie jest pępkiem świata. Jest szeregowym członkiem rodziny, ma swoje prawa i obowiązki…. i wie, że rodzice potrzebują czasu dla siebie. Francuska matka nie czuje się winna gdy zostawia dziecko, żeby o siebie zadbać.

    Dorzućmy do tego sieć przedszkoli i znakomitych przedszkolnych wychowawców – autorka wysłała dzieci do przedszkola, mimo że mogła zajmować się nimi w domu (wolny zawód) bo – po prostu – było to z korzyścią dla dzieci. Dla osoby z… USA (gdzie rodzice często pozwalają się dzieciom terroryzować, bo inaczej przygniata ich poczucie winy) to francuskie wychowanie było prawdziwym objawieniem.

  327. Lewy
    12 października o godz. 21:53

    !!!

    Czy Ty też uważasz Hemingwaya za drugorzędnego????? Niech ja skonam, myślałam że sama jestem.

    Ale Patricka Noblistę Modiano polecam

  328. @konstancja 12 października o godz. 21:55
    Te “Fustratki” to przemyciłaś, tak?
    😀

  329. NeferNefer
    12 października o godz. 21:42
    Nefciu,prezes jako znfca fszystkiego stwierdzil,że Księgi Jakubowe , to nawet niezly pomysł, ale wykonanie do bani. Jego smak to wyczuł ; Ta Tokarczuk uzywa za dużo liter, jak Mozart nut. Jakby ona przyszła do niego, żeby jej doradzil,to te Księgi byłyby dużo lepsze. A jakby jeszcze wsadzila tam, jak Rymkiewicz, apel smolenski, to może by był nobel a przynajmniej nagroda instytutu Lecha Kaczyńskiego

  330. konstancja
    12 października o godz. 21:55

    Zawsze lepiej na wesoło. Bo przecież to farsa. „Śmiej się pajacu…”

    Podobno czytał i zrugał tego pisowskiego nadgorliwca który krytykował Tokarczuk w bodaj Wałrzychu podczas fety na jej cześć. Detali nie pamiętam.

  331. NeferNefer
    12 października o godz. 22:00
    Od dawna, drogie dziecko, a skąd on wielki,to ja gryze sie od lat, jak nad naszym Zanussim

  332. Nadal się mylisz Wiesiu. Ja jestem głęboko wdzięczna doktorowi Spockowi za racjonalne podejście do dzieci, akceptacje ich indywidualności i zdjęcie z rodziców całej masy stresu wychowawczego. Kamień mi z serca zleciał jak przeczytałam, że niemowlę MUSI powrzeszczeć czy popłakać, bo jakże inaczej ma wyrobić sobie odpowiednie mięśnie i należy mu na to pozwolić i nie panikować.
    Zakoduj sobie – to co się w Polsce mówi i pisze na ten temat to bzdura na resorach, wymysł kościółkowców na wyższość katolickiego wychowania.

  333. Lewy
    12 października o godz. 22:03

    Ach, pardą. A tak mi coś nie pasowało do Nadprezesa jakoby miał się aż zachwycać. No jakby nie on. I masz.

    No właśnie, jak to, Hemingway wielkim pisarzem był (ale w towarzystwie bałam się odezwać) Mówisz o Krzysztofie Zanudzim? (to nie ja, to Kałużyński)

  334. @Ewa-Joanna 12 października o godz. 22:10

    Dziecko musi również “faire ses nuits”, czyli przesypiać noce. Każda francuska matka Ci to powie. To znaczy niemowlę normalnie się budzi kilkakrotnie w ciągu nocy, ale po chwili z reguły samo zasypia. Chyba że nadgorliwy rodzic przebiega i rozbudza go noszeniem na rękach. Tyle teoria…

  335. NeferNefer
    12 października o godz. 22:11
    Zyzio dobrze mowił – Zanudzi stasznie nudzi.
    A jak pisywał, przez kilka lat, felietony do Poliyki, to nieustannie pisał o sobie: lecę do Moskwy,lecę na wyklad do Paryża, mam spotkanie z młodzieżą aktorską w Neapolu, piję wlasnie wino gruzińskie w samolocie i zastanawiam się nad winami ktore wcześniej piłem,ocebralem nagrode imienia Gucia w Buciach za mój film.. itd itp

    Okropny megaloman

  336. dezerter83 (15:45)

    Orteq : „Świadkowie Jehowy dość często szczycą się tym, że doznawali prześladowań w okresie władzy Hitlera”.
    dezerter83 : „Może lepiej zdobyć się na osobistą refleksję – zamiast powtarzać opinie osób, którymi kieruje uprzedzenie ? ”

    Ustalilismy, ze mna tez kieruje, poniekad, uprzedzenie. Wynikajace z jehowickiej praktyki WYKLUCZALNOSCI.

    Wiec ja nie tylko POWTARZAM. Co akurat mnie to dotknelo. Jako rodzica dziecka, ktore sie zlaczylo z dzieckiem rodzicow, ktorzy sa Swiadkami Jehowy. I to dziecko jehowickie zostalo wykluczone nie tylko z jehowitosci. Ono zostalo wykluczone z jego, tego dziecka, RODZINY.

    Nie wolno dzwonic, nie wolno przychodzic do rodzinnego domu. Nie wolno NICZEGO. Jak u Kononowicza.

    Wiesz co, dezerterku? Tych Zydow, i tego Hitlera, to Ty sobie odpusc. To byl rok 1934. Inne czasy, inni ludzie. Ja tez odpuszcze. Bylo, minelo. Bog da – ten nie jehowicki tylko zydowski – ze sie nic nie wroci z nieslawnej historii lat 1933-1945.

    Skoncentrujmy sie nad OBECNA polityka religijna Jehowitow. Ta wykluczalnosc dzieci mi z mysli mej nie schodzi.

    Bo gdy ja zapytalem to jehowickie dziecko wczoraj, jak sie miewaja jego rodzice, ono sie rozplakalo. Bo ono nie ma ZADNEGO Z NIMI, RODZICAMI, KONTAKTU! Wszystko wynikajace z jehowickiej polityki wykluczalnosci. Jako kara za nieposluszenstwo wobec przywodcow sekty. Rodzice maja nakazane, przez sekte, zeby nie miec zadnych kontaktow z wlasnymi dziecmi. Ludzie! Za Stalina tego nie bylo

    Nie umiem tu wstawic swojego, orteqowego ‚I dunno’. Bo I know. And you know. And everybody else knows.

    Jehovas Witnesses are pretty bad. Taka prawda

    You know it
    I know it
    Everybody knows it
    Kononowicz tez
    NIE BEDZIE NICZEGO

  337. Tanaka
    12 października o godz. 22:17

    Tego nie pamiętam, musi później zaczęłam Politykę czytać. Ale jakoś o jego dorobku nikt nie mówi, może się pralkami zajął bo spokrewniony.

  338. Na marginesie
    12 października o godz. 22:03
    oczywiscie, z pelna swiadomoscia!

  339. Tanaka
    12 października o godz. 22:17
    Okropny megaloman
    ………………………………………………
    Każdy (z nas) ma swoje za uszami.
    „Strukturę kryształu” oglądałem z zainteresowaniem.
    „Barwy ochronne” z cynicznym Zapasiewiczem też niezły.

  340. @mag

    Witay @mag na blog obywatelskim. Witaj i nie daj sie slabostkom i bolaczkom i wytrwaj dzielnie.

    Pozdrowka serdeczne od nas obu.

  341. @Lewy

    z tymi lornetkami noblowskimi to chyba tak: uzytkownicy sami sobie kalibruja. Bylo wiele przedziwnych i dosc koniukturalnych laureatow, ktorzy znikneli dosc szybko z pierwszychmiejsc medialnych a ich tworczosc zalega polki tanich ksiazk za symboliczna „1korone” Polityczne Noble – wcale nieliterackie. Byly tez animozje czlonkow komitetu noblowskiego w stosunku do niektorych literatow jak np Artura Lundkvista (jeden z najbardziej wplywowych ojcow chrzestnych lit.noblistow) wobec Williama Goldinga a takze wybor takich laueratow jak Claude Simon, Naruda, Asturias, Clezio). Sam Lundkvist byl zreszta z dyskrecja na bakier i czesto ujawnial klotnie komitetu.
    Samo stwierdzenie, ze „przycmiewa” wymienionych pisarzy nic mi nie mowi. Sa bardzo rozni. A oczywistosc nie jest kryterium, bowiem juz ci ktorych wymienilem a moglbym jeszcze dodac wielu wiecej. zasluguja na te nagrode. Ale to ostatecznie czytelnik jest tym pierwszym i ostatnim ogniwem tworcy literatury.
    Osobiscie najbardziej mi odpowiada CLAUDIO MAGRIS ten eseistyczny prozaik, ktory
    jest dobrym znajomym Adama Michnika, ale komitet nie bierze tego pod uwage : )

    PS Hemingway nigdy nie byl na podrecznej mojej polce, blizej z kolei mi do Thomasa Wolfe(zyl tylko 37 lat), ktory raczej skapo byl przekladany na j.polski

  342. @pombocek

    Jurek,
    Zesz ich nagla cholera by pokrecila, tych pisow obmierzlych i durnych. Klne jak szewc, bo sie jednak w swojej glupocie odwazaja:

    http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2016-10-12/kontrowersje-wokol-przekopu-wislanego/

    Niby mozna sie posmiac z dziennikarzyny, co konczy gadanie zapowiedzia, ze „przekop bedzie kosztowal poltora miliona zlotych…” ale kazdy myslacy wie, ze sie przejezyczyl i koszt przekop mierzei wyniesie poltora milarda zlotych!

    Jesli nie wiecej…

    I oczywiscie nie liczac kosztow ciagnionych w postaci nastepstw jakie przekopanie za soba pociagnie.

    Jest dokladnie tak jak w Kontrrewolucji Kaczystowskokosciolkowej wielokrotnie pisalem, ze to co PiSy ukradna to bedzie „betka”, na przeciw tego co zmarnuja.

  343. @lone

    kiedys chyba Wisle regulowano (prostowano?) i co z tego wyszlo? Teraz beda przekopywac
    a moze tak autorom tego przekopu dac kopa w d…..
    Pozdr.

  344. @ozzy 12 października o godz. 22:46
    Wspomniałeś Thomasa Wolfe’a.
    A jak (i czy w ogóle) Ci się widzi Jonathan Franzen?
    Tak tylko pytam, bo ciekawość mnie dopadła.

  345. @Na marginesie
    12 października o godz. 22:15

    Może i nie taka głupia ta teoria. Pamiętam jak moja córka miała parę tygodni, to po kąpieli, jedzonku i odbekaniu kładłam smarka do łóżeczka i grzecznie spało a ja leciałam prać pieluchy, bo nie miałam pralki. I było dobrze i bez kłopotów. Aż wtrąciła się moja matka z uwagą, że wyrodna matka jestem, że dziecku pośpiewać trzeba, pokołysać. Ok, ale ja nie mam czasu! No to babcia wzięła się za śpiewanie i diabli wzięli porządek i święty spokój. Koniec z zasypianiem bez smętnego wycia. Najlepiej córcia lubiła Głos Ameryki, mowy nie było o spaniu!

  346. @Na marginesie

    czytalem tylko „Niekomfortowa zone” i eseje, chociaz powinienem (jakies szwedzkie powiazania rodzinne).

  347. lonefather
    12 października o godz. 17:05

    „(…) A co do narzedzi, to znam kilka Pan, co sie ich nie boja. DLatego sadze, ze to jest glownie kwestia nastawienia i uprzedzen. Im lepsze nastawienie i im mniej uprzedzen, tym lepsze rezultaty.

    Tak wiec zasadniczo to uwazam, ze jedyna praktyczna roznica pomiedzy plciami jest zdolnosc do zajscia w ciaze i urodzenia potomstwa (…)’

    Wiesz, faktem jest też, że wolniej biegamy i mamy mniejsze szanse na przeżycie w starciu z niedźwiedziem jaskiniowym. 🙂
    W walizce leży frezarko-wycinarka, cudne narzędzie. Mam żal do sprzedawcy, że nie podszedł do tematu na serio. Powinien był wiedzieć, że nie będę w stanie utrzymać jej w ręku. I nie mogę dalej, choć mierzę się ze smokiem od czasu do czasu.

  348. @Ewa-Joanna 12 października o godz. 23:21
    Bo macierzyństwo bez kłopotów to nie u nas !

  349. @ozzy 12 października o godz. 23:23
    Ja przeczytałam „Corrections”. Drobnomieszczańska tragikomedia, ma swój smak.
    Rzecz na dłuuuuugie zimowe wieczory.

  350. Orteq
    12 października o godz. 22:26
    „Bo gdy ja zapytalem to dziecko wczoraj, jak sie miewaja jego rodzice, ono sie rozpłakało”.

    To naturalne, że zaistniała sytuacja może Cię bulwersować. Pozwolę sobie jednak wspomnieć, że Twoje emocjonalne wyznanie oparte jest na relacji tylko jednej ze stron – tego konfliktu rodzinnego.

    Pomyśl co czują rodzice ukochanego syna, kiedy decyduje się on odrzucić system wartości, który oni uważają za najlepszy. Jaki ból i jaką głęboką rozpacz wywołuje ta jego decyzja – w ich sercach.

    Szczerze mówiąc, to ich dziecko – a nie oni – świadomie dokonało tego smutnego wyboru. Dobrze wiedziało ono, że ŚJ uważają, Biblię, za jedyny miernik prawdziwości wiary i ściśle się jej trzymają w każdej dziedzinie życia. W Księdze tej, Jehowa daje ludziom wybór i każdy musi ponieść swój własny ciężar odpowiedzialności czyli odczuć konsekwencje własnych decyzji.

    Konieczność wykluczenia ze zboru zachodzi tylko wtedy, kiedy ktoś dopuszcza się ciężkiego przewinienia i nie okazuje skruchy. Daje w ten sposób do zrozumienia, że nie chce już dalej być uważany za ŚJ. Biblia zaleca w takiej sytuacji określone postępowanie (1 Koryntian 5:11-13).

    Stosunek rodziców do syna, który wybrał drogę niezależności, jest wynikiem ich lojalnego obstawania przy wymaganiach biblijnych – a nie wyrazem posłuszeństwa wobec jakiegoś „przywódcy”.

    Poza tym, od czasu do czasu, starsi zboru starają się odwiedzać takie osoby, jeśli nie trwają one w złym postępowaniu. W trakcie takich wizyt nakreślają, jakie kroki trzeba poczynić, by ktoś taki mógł powrócić do zboru.

  351. Jiba
    12 października o godz. 23:46

    Ups.. ROzumiem, ze masz problem. Ale moze myslal ten sprzedawca, ze dla kogos kupujesz. Jakis czas temu widzialem na wyprzedazy Makite 475W. Taka to bys bez problemu mogla operowac. Jesli wyrazisz zyczenie to zapodam stronke z wyprzedazami, albo sama powertuj katalogi Makity. Jak cos znajdziesz to moze bede mogl dopomoc w zakupie. Ja sam nieco „wyzej”, ze tak powiem zagladam, bo mam wrodzona slabosc do dobrych narzedzi. Ale nie wszystko co nowe jest dobre, lub lepsze niz stare. Na przyklad dluta do drewna i do rzezbienia w drewnie, to mam moze kilka „nowek” cala reszta kolekcji to sa „vintage” Marples, Woodward, Shefield, czy Staines & Son, majace po okolo 100 lat i caly czas bija na glowe wszelkie nowosci. Do ostrzenia tez kupilem „vintage oil stone” za £24.50, choc nowki sa za £7.50, bo nie wszystko co nowe jest rownie dobre.

  352. Jiba
    12 października o godz. 23:46

    Wiesz, faktem jest też, że wolniej biegamy i mamy mniejsze szanse na przeżycie w starciu z niedźwiedziem jaskiniowym.

    Z powyzszym, czesciowo sie zgodze, ale jednoczesnie stanowczo zaprzecze. Bo widzisz, Ty, ja i wszyscy wspolczesni, jestesmy potomkami tych co przezyli lwy, weze i niedzwiedzie jaskiniowe. Bo nie sama sila sie liczy…

  353. Właśnie obejrzałam po latach „Wszystko na sprzedaż” na TVP Kultura. Porównywane onegdaj z „8 i pół” Felliniego (mojej równorzędnej z Wajdą Miłości, gdy chodzi o mega mistrzów kina). Chyba nawet wolę film o robieniu filmu naszego Wielkiego.
    Ale nie o tym chciałam.
    Mam do Andrzeja Wajdy poniekąd stosunek osobisty. Już wyjaśniam w czym rzecz.
    Ku pamięci tych co już odeszli, grzebałam dziś w albumie rodzinnym moich rodziców, gdzie są zdjęcia ojca Wajdy, kpt Jakuba, który przyjaźnił się z moim ojcem i małego Andrzeja, który był rówieśnikiem i towarzyszem zabaw moich starszych o ponad dwadzieścia lat sióstr przyrodnich.
    Nasi ojcowie służyli razem w 41 suwalskim pułku piechoty. Mój tata wylądował potem na jakiś czas jako dowódca jednostki KOP (Korpusu Ochrony Pogranicza na dalekich Kresach). Obaj panowie kapitanowie spotkali się znowu i odnowili przyjaźń, gdy Jakub Wajda ściągnął mojego ojca, który miał przywilej wyboru kolejnego garnizonu za służbę w KOP, do Radomia w połowie lat 30. Obaj służyli w 72 pułku do wybuchu wojny. Jakub Wajda dostał się do sowieckiej niewoli, a mój tata uniknął Katynia, bo udało mu się przedrzeć na Węgry, gdzie został internowany.

  354. @ozzy

    Przekopano i tak zle to nie wyszlo. Ale Wisla „Smiala” to nie to samo co przekop przez mierzeje. Pretekstem ma byc Port Moski Elblag, a dodatkowo pokazanie ruskim gestu Kozakiewicza. Oba nie sa warte tej kasy jaka zamierzaja wydac. TAniej i bez ryzyka finansowego, byloby zrobic tak, jak robili Chinczycy na Amurem.

  355. @Orteq
    Jak śledzę Twoją dyskusję z d… to mam wrażenie,
    że rozmawiasz z nakręconą katarynką.
    W TYM nic nie ma NIC ludzkiego. Taka prawda.

  356. dezerter83 (0:16)

    Orteq : „Bo gdy ja zapytalem to dziecko wczoraj, jak sie miewaja jego rodzice, ono sie rozpłakało. Bo ono nie ma ZADNEGO Z NIMI, RODZICAMI, KONTAKTU! Wszystko wynikajace z jehowickiej polityki wykluczalnosci. Jako kara za nieposluszenstwo wobec przywodcow sekty. ”
    dezerter83 : „To naturalne, że zaistniała sytuacja może Cię bulwersować.”

    Ty mi, wesolku dosyc ponury, nie wstawiaj farmazonow o jakims ‚bulwersowaniu’. My tu mamy do czynienia z sytuacja o wiele powazniejsza nic jakas tam niewinna bulwersacja.

    Ja ci jeszcze raz powtorze: Jehowici to dosyc nieciekawe stworzenia. I zaczynam sie zastanawiac czy oni nie sa stworzeniani PRZECIWIENSTWA panbozi biblijnej. Tego rogatego przeciwienstwa..

    Tam musi byc jakis powod dla ktorego Swiadkowici sie zapieraja wszystkimi czterema, iz czegos takiego jak PIEKLO nie ma, nigdy nie bylo. I nigdy nie bedzie.

    http://www.miskeptics.org/2012/07/ten-things-you-didnt-know-about-jehovahs-witnesses/

    „9: Jehovah’s Witnesses Don’t Believe In A Literal Hell”

    Zwroc uwage na komentarz Na marginesie, powyzej. Moze ci sie katarynka nieco odkreci..

  357. Na marginesie,

    Chyba wstrzelilas sie w bull’s eye. Ci akurat sekciarze, w odroznieniu od innych nawiedzonych, nie umieja, sami, zmienic tasmy w maszynce grajacej te ich bzdety.

    Im musza te tasmy zmieniac „starsi zboru „. Co zreszta czynia, od czasu do czasu. Szczegolnie jesli chodzi o wyznaczanie kolejnej daty slynnego Armageddonu jehowickiego. No bo poprzednio wyznaczona data przyszla i poszla

  358. Jak juz jestesmy w tOmacie

    Oto lista zakazów i nakazów jehowickiej „Straznicy”, które wszyscy czlonkowie jehowowie muszą przestrzegać. Oraz czynności, których świadkom Jehowy wykonywać nie wolno. Pod zadnym pozorem:

    – noszenie lub posiadanie symboli – nie tylko religijnych = ( fałszywe bóstwa),
    – jakikolwiek związek lub branie udziału w uroczystościach religijnych innych wyznań i czynnościach z tym związanych np. pogrzebach = ( bałwochwalstwo),
    – obchodzenie urodzin = ( bałwochwalstwo),
    – toasty w czasie wesel i innych uroczystości = ( fałszywe bóstwa),
    – udział w wyborach = ( mieszanie się w sprawy świata),
    – praca w sektorze zbrojeń = (popieranie wojen),
    – obchodzenie jakichkolwiek świąt (= bałwochwalstwo),
    – transfuzja krwi i oddawanie krwi = ( świętość krwi),
    -spożywanie pokarmów zawierających krew np. kaszanka =(sprzeczność z Biblią )
    – czytanie książek i publikacji innych wyznań religijnych = ( zaśmiecanie umysłu),
    – przeszczep organów (w międzyczasie zmieniane) = ( grzech, niezgodne z Biblią),
    – działalność w stowarzyszeniach młodzieżowych = (strata czasu),
    – jakikolwiek udział w polityce; ubieganie się o stanowiska polityczne nawet na szczeblu gminy = ( pozostawanie nieskażonym przez świat),
    – oglądanie filmów = ( grzeszny wpływ; stracony czas, który można poświęcić na głoszenie),
    – pełnienie funkcji gospodarza klasy = ( pozostawanie skażonym przez świat),
    – przynależność do harcerstwa = ( pozostawanie neutralnym),
    -noszenie odzieży żałobnej = ( zwyczaj pogański),
    – próby usprawiedliwiania się = (brak pokory),
    – branie udziału w działalności związkowej = ( pozostawanie neutralnym),
    – wielbienie lub naśladowanie gwiazdorów filmowych lub muzycznych = ( bałwochwalstwo),
    – interesowanie się znanymi osobistościami i ich filozofią = (cześć oddawana ludziom, niebiblijne wartości),
    – organizowanie spotkań młodzieżowych = ( pokusa seksualna),
    – czerpanie przyjemności z pokazywania się publicznie – modelka = ( szukanie własnej chwały),
    – datki na Czerwony Krzyż lub podobne organizacje charytatywne = ( popieranie organizacji religijnych),
    – uczestniczenie w świętach zakładowych = ( światowe towarzystwo),
    – modlenie się – wyłącznie w towarzystwie ochrzczonych, nienagannych Świadków Jehowy (tylko Świadkowie są prawdziwymi chrześcijanami),
    – okazywanie zbyt wielkiej namiętności podczas stosunków płciowych z partnerem małżeńskim = ( niemoralność),
    – taniec z kimś innym niż partner małżeński = ( pokusa seksualna),
    – udział w zajęciach pozaszkolnych = ( wolny czas wykorzystywać na głoszenie),
    – czytanie starej literatury Towarzystwa [Strażnica] = ( strata czasu),
    – udział w sądzie jako przysięgły = (neutralność),
    – udział w służbie wojskowej i formacjach cywilnych = ( ćwiczenie się do wojny),
    – ćwiczenie technik samoobrony = ( pochodzenie militarne),
    – opuszczanie wspólnych zebrań i działalności głoszenia = (nieposłuszeństwo względem Boga),
    – używanie sformułowań takich jak: O Boże!, O Panie!, itp. = (zwracanie się do fałszywych bóstw),
    – wizyta u psychiatry lub psychologa = ( może wprowadzić w błąd?),
    – studia wyższe; niektóre kierunki kategoryczne zabronione = (światowe
    towarzystwo, strata czasu),
    – udział w reformach socjalnych i grupach samopomocy = ( strata czasu),
    – wątpliwości skierowane przeciw Organizacji = ( wymierzone przeciw Bogu),
    – gra w szachy, warcaby, karty itp. = ( charakter militarny),
    – wypracowywanie nadgodzin = ( czas potrzebny na głoszenie),
    – przyjaźnienie się z osobami spoza Organizacji = (światowe towarzystwo),
    – noszenie przez kobiety spodni podczas zebrań = ( nieodpowiednie ubranie, upodobnianie się do mężczyzn)

    Dluga to dosyc lista. Nie az tak dluga, co prawda, jak wpis Tanaki ale tez meczy..

    Jak widać, większość nakazów „Strażnicy” ma na celu stworzenie możliwości swobodnego manipulowania umysłami członków. Przywódcom sekty zależy aby odseparować wyznawców od otaczającego ich świata, i aby przez to móc narzucać swoje doktryny, oraz zachęcać do działalności na rzecz organizacji. Należy jednak wyjaśnić że nacisk na wszystkie te praktyki związane z ograniczeniami, nie jest rozłożony równomiernie.

    Na przykład gra w szachy może być jedynie nie mile widziana, natomiast uczestnictwo np. w pogrzebie katolickim, czy w innym weselu, będa kategorycznie zakazane. Nie lzia i wsio.

    O czym bysmy rozprawiali na blogu obywateli ateistow jakby nam jehowitosci tu zabraklo? Co nadmieniam w celu zapobiezenia ciagotom banowanowym. Nie bananowym, bron ciem panie boze. Taki czy inny boze.

    Co i tak za wiele nie moze. Wobec owych restrykcji. I innych ograniczen. Przez starszych zboru narzucowych calej niemytej reszcie

  359. Nadchodzi

    https://www.youtube.com/watch?v=dCytYh2G3io

    Noo chyba ze nie nadejdzie. Okaze sie 8 listopada

  360. Nowym/starym Prezesem TVP zostal/pozostal Jacek Kurski. To on wygral konkurs na prezesa. Oswidaczyl, ze jego dotychczasowa dzialanosc przywrocila „obiektywizm” i „uczciwa debate” w Telewizji Polskiej.

    No i tak trzymac. A PiS niech nam kroluje po wieki wieczne ament

  361. „Nie spac ktos musi zeby spac mogl ktos.”

    A cale to dobrodziejstwo jest nam dostepne dzisiaj dzieki roznicom czasowym. Istniejacym na kuli ziemskiej od poczatku jej stworzenia. W slynnym 6-dniowym procesie Tworzenia. Tego i owego Tworzenia przez Pana Stworce tego wszystkiego.

    Bo takiej akurat sie On nabawil fanaberii, pewnego dnia. Tforzyc, powiedzial. Tforzyc ciengiem wszystko co sie da (s)tforzyc. Przed nadejsciem Dnia Odpoczynku on tak tforzyl, biedak.

    No i teraz mamy co mamy. Te Jego stforzonosc. Z Trumpem, z Orbanem. No i oczywiscie z Orbanem.

    O Tusku nic nie mowiem. Bo nim zajmuja sie Ziobrowe sady ostateczne

  362. Mialo byc ‚no i oczywiscie z Prezesem’. Orban i Prezes sa slowami wymiennymi na niektorych komputrach

  363. Trump to Hilary:

    „you w’d be in jail” [„If I were the president”].

    On to zerznal z Kaczora! Gnom to samo glosi, od ponad roku, o Tusku. Minister Ziobro podaza, na rozkaz gnoma zoliborskiego, w tymze kierunku.

    A Tusk wie, ze jego powrot do kraju z Brukseli zakonczy sie murowanym aresztowaniem. Wiec tego powrotu raczej nie bedziemy oczekiwali z utesknieniem

  364. Szanowny Tanako!
    Już pojawiło się wydarzenie polityczne, które potwierdza to, co w swym „wykładzie inauguracyjnym” napisałeś o szkodliwej i zbrodniczej działalności kościoła katolickiego, oraz jego indoktrynacji, kaleczącej ludzką mentalność.
    Otóż w MSN został opublikowany tekst wypowiedzi J. Kaczyńskiego, z którego wycinek przytaczam:
    „Ale będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię. Chcemy, by było to możliwe ze względu na realną pomoc, która będzie udzielana także ze środków publicznych. Oczywiście mowa tylko o tych przypadkach trudnych ciąż, gdy nie ma zagrożenia życia i zdrowia matki” – zastrzegł J. Kaczyński.
    „Będziemy rozwijać te wszystkie instytucje, takie jak m.in. hospicja prenatalne, które dzisiaj są społeczne, będziemy się starać, by kobieta, która znalazła się w takiej sytuacji, otrzymała bardzo poważną pomoc. To może dotyczyć także ciąż, które są wynikiem przestępstwa, ale oczywiście i tutaj przymusu zastosować nie można, można zastosować perswazję, i to delikatną, bez presji” – podkreślił.
    A więc mamy drugi, przeciwny biegun doktryny hitlerowskiej, która była podstawą unicestwiania osób niepełnosprawnych, głownie chorych psychicznie albo z zaburzeniami psychicznymi, którą niesłusznie nazywano eutanazją. To była hitlerowska eliminacja ludzi drugiego sortu.
    Według J. K. ludzkie płody „mocno zdeformowane” , mają się narodzić, aby mogły być ochrzczone, tj. poddane wątpliwej przyjemności polania zimną, towarzyszącą temu zabobonnemu rytuałowi, który on uważa za ważny i konieczny dla wszystkich.
    Obracam się w koleżeńskim środowisku, w którym ostatnio przyjęło się uznanie, że najbardziej obraźliwym epitetem dla mężczyzny jest zawołanie do niego: „Ty Preeezesssie!!!!”.
    Niech to starczy za mój komentarz na temat tej wypowiedzi i religijnego pomyślunku J. K., ponieważ szerszy komentarz mógłbym napisać tylko przy użyciu wyrazów ze słownika wulgaryzmów polskich, uważanych za wyjątkowo obraźliwe.

  365. Cieszę się, że tu zawitałeś Kropkozjadzie, lubiłam cię czytać.

  366. Lewy, wyraziłeś sceptycyzm, co do dobrej woli Prezesa i jego madrości politycznej w kontekście prezesowskiej propozycji, by uszkodzone płody donaszać do urodzenia by móc je potem ochrzcić i nadać imię zanim umrą.

    Lewy, a co powiesz o teorii wygłoszonej w ramach wykładu „pt. „Perspektywy polityczne dla Polski i Lubelszczyzny” przez wojewodę lubelskiego na spotkaniu z członkami i sympatykami klubu Gazety Polskiej w Klubie Inteligencji Katolickiej?

    „Wojewoda wyjaśnił zgromadzonym, co jest tego powodem. – Konserwatywni europosłowie, kiedy przyjeżdżają do Parlamentu Europejskiego, wchodzą w lewacki klimat i ulegają przekształceniom. Obecny skład Parlamentu Europejskiego nie odpowiada woli wyborców. Zostało to celowo wymyślone, by zniszczyć w Europie chrześcijaństwo. Mamy na to wiele dowodów – podkreślił wojewoda lubelski.”

    Jaką miarą można mierzyć głupotę?
    Pzdr, TJ

  367. Kropkozjad
    13 października o godz. 11:42

    Gdyby ten prezes był bardziej oblatany w doktrynie katoginekologicznej, to by (sobie i kobietom) nie zawracał d. donoszeniem ciąży.

    …Odróżniamy chrzty wśródmaciczne i pozamaciczne. Wobec chrztów wśródmacicznych, które się udzielać winno, jeżeli jest obawa, że dziecko nieżywe na świat przyjść może, najlepszem zaspokojeniem dla duszpasterza jest sumienny lekarz chrześcianin.
    Chrzest, udzielony w takich warunkach przez akuszerkę, zawsze winien być uważany za wątpliwy, ponieważ z przyczyn nizkiego wykształcenia ogólnego i fachowego akuszerek nie ma się gwarancyi, czy akt chrztu św wykonany był tak jak się przypisuje. Kościół bowiem wymaga, skoro tylko część dziecka może być dosięgniętą, dokonania chrztu, jeżeli już nie per ablutionem to przynajmniej per aspersionem.
    Za pomocą strzykawki możemy zawsze przez mały otwór, sztucznie zrobiony w błonach płodowych, polać wodą część ciała dziecka. Przy tej sposobności zaleca się wprowadzenie strzykawki przy pomocy palca, ażeby się tym sposobem przekonać, czy doprowadzona woda rzeczywiście w bezpośrednią styczność przychodzi z odnośną częścią ciała dziecięcego.
    Chrzest wśródmaciczny albo też dla krótkości maciczny, dokonany z zamoczonym w wodzie palcem, jest w każdym razie natury bardzo problematycznej, gdyż na palcu się znajdująca woda przy wprowadzeniu palca do części miękkich narządów porodowych zwykle z niego bywa startą, a przynajmniej znacznie zmięszaną śluzem lub innemi nieczystemi domieszkami…

    Kcecie źródło?

    Co prawda mowa w cytacie o już bardziej uformowanym płodzie, ale przecież łatwo byłoby o per aspersionem na, dajmy na to, 10-tygodniowym, no nie?

    Nawiasem mówiąc, mogliby tak sobie kropić te zamrożone niewykorzystane zarodki przy in-vitro. Przestałyby drzaźnić ich uszy.

  368. @Lewy
    Rosja zawsze rzucała się na ‘trupy polityczne’, dlatego teraz gra na chaos w Polsce.
    Chaos-‘smuta’, to stan znany z historii Rosji, zawsze kończył się krwawo.
    Tego się boję, kiedy rządzi prezes z Rydzykiem.
    Wyobrażam sobie za jakiś czas prowokacje.
    A może kraczę, wszak to XXI wiek…

    W Warszawie słońce, to poprawia nastrój.

    @mag
    Pisz częściej.
    Nawet kilka słów.

    Uściski

  369. Na samym końcu walnęłam głupotę: ochrzczenie niewykorzystanych zarodków nie likwiduje kryminalnego charakteru in-vitro – nadal byłoby im okropnie zimno. Nie trzyma się malutkich dzieci w lodowce.

  370. stasieku
    13 października o godz. 13:21
    Macierewicz to zombi Putina.Ma wgraną płytę, na którym to nagraniu on nienawidzi Ruskich, a wszystko robi żebyśmy wpadli w łapy Putina jak przejrzała gruszka. Ale coś zaraz wrzucę z Boya co uwypukla rolę kaka.

  371. z Boya

    Rola duchowieństwa była zawsze w Polsce olbrzymia. Niepodobna mi w tych szczupłych ramach pokusić się o rozważenie, w jakim stopniu kler, który, uporawszy się z „heretykami”, położył w dawnej Polsce rękę na wszystkim, przyczynił się do pogrążenia narodu w owej straszliwej ciemnocie, w jakiej tkwiliśmy przez cały wiek siedemnasty i trzy czwarte osiemnastego, wówczas gdy inne narody spełniały największą pracę myśli. To pewna, że, jeżeli Polska z tej ciemnoty spróbowała się wydźwignąć, jeśli, częściowo bodaj — niestety za późno — to się jej udało, zawdzięczała to przede wszystkim owym do dziś jakże znienawidzonym w pewnych sferach „Diderotom”, Wolterom i Monteskiuszom, których wpływ wyraził się w pięknym dziele Konstytucji Trzeciego Maja. Ale już było za późno: Polska upadła. I wówczas, dzięki warunkom, w jakich naród się znalazł, zaczął się ów proces, który trudno określić lepiej, niż słowami najszlachetniejszej i głęboko wierzącej pisarki, Narcyzy Żmichowskiej:
    …między grozą schizmy rosyjskiej a protestantyzmu niemieckiego, duchowieństwo katolickie znalazło grunt wybornie przygotowany pod siejbę swych życzeń i zamiarów; — wszystko, co polskie, przedzierzgnęli na katolickie, wszystko, co katolickie, udali za szczeropolskie, i tak dziś tymi dwuznacznikami zręcznie szermierzą, że odrobili już prawie wszystko, co od początku XVIII w. w sumieniu ogólnym ludzkości uczeni i bohaterowie, rozumni i poczciwi, kosztem krwi, życia i ciężkiej pracy, wypracowali na koniec…
    85
    Kamień grobowy odwalono, Polska zaczęła żyć własnym życiem. Natychmiast kler wyciągnął rękę po nią, niby po swoje prawe dziedzictwo. Umocniony w potędze przez naszą ordynację wyborczą, świadom swego wpływu na masę włościańską i na kobiety, oparł się przede wszystkim na tych czynnikach. Kwestia cywilnego ustawodawstwa małżeńskiego jest, z tej perspektywy, punktem bardzo drażliwym, bo odbiera klerowi supremację w najbardziej powszechnej i życiowej sprawie. Nie tyle o dogmat tu chodzi, nie tyle o niebo („z Niebem zawsze poradzić jakoś sobie można”… powiada Molier) — ile o ziemię. Ta walka o władzę tłumaczy „podwójną buchalterię” konsystorzy wobec tłumu a wobec uprzywilejowanych: tłum trzymać siłą, a możnych tego świata ustępliwością. Stąd pobłażliwość dla jednych, nieprzejednanie dla drugich; stąd armia konsystorskich adwokatów, która się stała zorganizowaną instytucją fałszu i świętokradztwa. Stąd wynalazek nad wynalazki: „konsystorskie dziewice”.
    86
    Ale metody te oddziaływują pośrednio na całe nasze życie. Będę mówił o tym, co znam najbliżej. Klerykalizm pokumał się z nacjonalizmem; oba obozy potrzebowały „ostrych piór”; poszukały ich, gdzie mogły. Toteż, kiedy przeniosłem się kilka lat temu do Warszawy, z uśmiechem patrzałem, jak wszystkich największych wygów i cyników, jakich znałem, skupiono w „Okopach świętej Trójcy”, w rzędzie obrońców wiary i cnót staropolskich. Ale kiedy przyjrzałem się bliżej, rychło przestało mi to być zabawne, a stało się obmierzłe: widziałem zastraszające znieprawienie charakterów.

  372. Ja bym poprosiła o klarowną interpretację „będziemy dążyli do tego” żeby przypadki bardzo trudnych ciąż zakończyły się porodem. Jakiś nadzór będzie?
    W jaki sposób będziemy (kto) „dążyć”?

  373. Bob Dylan laureatem literackiej Nagrody Nobla. Jaja se robi ten Komitet Noblowski. Lubię Boba Dylana za całość, ale jego teksty bez muzyki są sentymentalno-grafomańskie. Oczywiście de gustibus… Tyle, że żyje i pisze jeszcze wielu znakomitych poetów, którzy bardziej zasługują na tę najbardziej prestiżową (było nie było) nagrodę. Teraz trza nie książkę laureata kupić, a płytę.

  374. anumlik
    13 października o godz. 14:09

    No, no. Nigdy jakoś nie przepadałam, tak jak za Hemingwayem. Ale ja jestem odmieniec.

  375. A mówiłem, że Komitet Noblowski ma źle ustawione lornetki. Teraz ciekawe, kto w Oslo dostanie pokojowego Nobla; strzelam: Hilary Clinton albo Donald Trump (poczekają na zwycięzce)

  376. Łał, a ja nie na bieżąco

  377. „Cała Polska czyta Boba Dylana”.
    W ramach promocji czytelnictwa.

  378. Przykłady palenia głupa przez wodza PiSu i jego przybocznych

    1) Kilka dni temu Prezes powiedział:

    ” Nie jestem w stanie rozmawiać z panem Tuskiem ani o tym, aby został świadkiem koronnym – małym, albo dużym, albo o zgodzie na karę. Krótko mówiąc – nie ma o czym rozmawiać. On nie jest partnerem politycznym”

    Wczoraj Prezes powiedział dziennikarzom coś nowego na ten temat – to był żart. (???)
    Chłe, chłe, chłe.

    W ten sposób Prezes uniknął zawiłości wyjaśnień, że źle go zrozumiano, że to była nadintepretacja, ze nie miałem tego na myśli, że wypaczono moją wypowiedź, itd.

    2) Dziś rzeczniczka PiS Beata Mazurek wypowiedziała się na temat opinii Prezesa o ustawie aborcyjnej do której należy zdaniem Prezesa wprowadzić przepis, że płód należy donosić aby się urodził, by dziecko ochrzcić, by miało imię zanim umrze. Beata Mazurek wpierw zrugała dziennikarzy (zwracając się po pańsku do gryzipiórków – przez wy), którzy śmią czytać wypowiedź Prezesa taką jak jest. Tak nakrzyczała:

    „No przecież to o pomstę do nieba woła, co niektórzy robią. Wy się zastanówcie, co mówicie i piszecie. Gdzie jest zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek?! Puknijcie się wszyscy w głowę! „

    Dalej już było łagodniej:
    „Nie godzę się na to przypisywanie insynuacji Jarosławowi Kaczyńskiemu, to czyste szaleństwo. Wojna światopoglądowa naprawdę nie jest nikomu potrzebna. Wywiad z prezesem PiS trzeba przeczytać w całości, a nie wyrywać zdania z kontekstu  ”

    Zastosowanie chwytu Prezesa z żartem nie wchodziło w rachubę, więc trzeba było znów wykręcać kota a ogonem – że Prezes tego nie powiedział, że wypaczono sens, że wyrwano z kontekstu. Rola ta przypadła Beacie Mazurek. Zagrała ją znakomicie dodając do tego event z ruganiem dziennikarzy.

    Palladyni PiSowscy są na tyle niewrażliwi, obojętni na sprawy, opinie, stanowiska, poglądy, idee inne niż oni noszą w głowie, że nie przychodzi im na myśl, ze psują w przyspieszonym tempie, intensywnie reputację swoją, reputację PiSu oraz, co najgorsze w tym – reputację Polski, bowiem ich słowa, insynuacje, krętactwa i konfabulacje (jak ta o Tusku jako świadku koronnym) nie są wypowiadane w głuchej komnacie, tylko publicznie, idą w eter i z pewnością nie będą wkładem w budowanie opinii o krajanach jako rozsądnych, rozumiejących, kierujących się otwartością i wolą porozumienia obywatelach.

    Ich to zupełnie nie rusza bowiem Prezes ma na to metodę – wypieranie niewygodnych faktów ze świadomości, jak to on niedawno określił – fakt może być non est, czyli z chwilą wypowiedzenia tego zaklęcia fakt staje się niebyły.
    Pzdr, TJ

  379. anumlik – też byłem zdziwiony……..ale ja jestem nogacki. Dylana wolę w wersji Martyny Jakubowicz:, https://www.youtube.com/watch?v=1aGdmaoBHsA

    oraz oryginała – człowiek ponazywał wszystkie zwierzęta:, https://www.youtube.com/watch?v=vzx19B_w3KU

    ale Nobel????

  380. a co pocznie Komitet Noblowski z Cohenem?

  381. Nowy przydomek Nadkaczelnika: „Ojciec chrzestny”

  382. no – jeszcze jest Joan Baez…….diamond and rust…….polecam wersję Judas Priest – acoustic…….. – REWELACJA!!!!!!!….:, https://www.youtube.com/watch?v=6wGlbYpBQdQ

  383. nooo – jeszcze są Noce Blackmora: https://www.youtube.com/watch?v=D1aB4Be–Jc

    koncert zmiękczyłby nawet serce Jarosława – kot by się łasił….:)

  384. nooooooooooooooooo – i jeszcze jest ‚Bard’s Song’….:https://www.youtube.com/watch?v=u_tORtmKIjE

    …choć to z Noblistą ma niewiele wspólnego……:-)

  385. @Sir Jarek – jak tak, no to… czemu właściwie nie Kaczmarski?
    Rzecz gustu, ale moim zdaniem teksty miał lepsze i mniej banalne.
    Ale ja nie jestem Komitetem Noblowskim. Szkoda 😉

    For better or worse – oto Wam noblista:

    Tekst pokaże się po kliknięciu u dołu.
    https://www.youtube.com/watch?v=3l4nVByCL44

  386. I podążając dalej za tą myślą – bard o bardzie…

    https://www.youtube.com/watch?v=213yT3uE2Qo

  387. na marginesie – Puzo się w grobie przekręca. Cała Sycylia ma załzawione oczy ze śmiechu…….:-)

  388. Jacek …to Jacek……….!…właśnie?

  389. Lewy
    13 października o godz. 13:43

    Boya można dziś, po 80 latach czytać, z tą samą dosłownością i precyzją.
    Dla porządku wystarczy tylko nieco zmienić kolejność zdań, oraz wstawić aktualne nazwiska oraz dodać świeże przykłady. Cały sens, wszelkie szczegóły nawet – nic nie straciły z aktualności.

    Rok 1945:
    Polska z tej ciemnoty spróbowała się wydźwignąć, jeśli, częściowo bodaj — niestety za późno — to się jej udało, zawdzięczała to przede wszystkim owym do dziś jakże znienawidzonym w pewnych sferach „Diderotom”, Wolterom i Monteskiuszom, których wpływ wyraził się w pięknym dziele Konstytucji Trzeciego Maja.

    Rok 1989:

    Rola duchowieństwa była zawsze w Polsce olbrzymia.
    Kamień grobowy odwalono, Polska zaczęła żyć własnym życiem. Natychmiast kler wyciągnął rękę po nią, niby po swoje prawe dziedzictwo. [Konkordat, religia w szkole, całkowia bezkarność generalna, w tym bezkarność pedofilów w sutannach]

    Rok 2016:

    Nie tyle o dogmat tu chodzi, nie tyle o niebo („z Niebem zawsze poradzić jakoś sobie można”… powiada Molier) — ile o ziemię..
    [Komisja Wspólna Państwa i Kościoła kat. – mroczny rabunek nieruchomości, z roszczeniami kościelnymi nieraz i 8-krotnymi do tej samej nieruchomości, zamienianej na 7 „zwrotów” nieruchomości zastępczych i 1 zwrot nieruchomości żądanej po raz pierwszy w kolejce. Nierochomości zwolnione z podatku.
    Konkordat.
    Państwowe i unijne dotacje, dopłaty, współfinansowanie biznesów katolickich: Świątyni Opaczności Bożej w Wilanowie, Radio Maryja nadające z Moskwy, z nieujawnionych pieniędzy, „cegiełki”, państwowe i bezprzetargowe, lub z ustawianymi przetargami wygrane Rydzykowych lub innych kościelnych instytucji w ubieganiu się o środki publiczne – vide ostatnie 3 miliony dla Rydzyka na „szkolenia” ludzi od Ziobry.
    Masowe przekazywanie gruntów przez samorządy „na działalność Kościoła kat” za 1zł, lub za 1% wartości rynkowej. Brak kontroli nad wykorzystaniem tych nieruchmości, odsprzedawanie z zyskiem rzez Kkat, prowadzenie na nich działalności komercyjnej itd., znikające pieniądze Stella Maris i znikająca odpowiedzialność abepe Gocłowskiego, itp. itd., etc. etc, itd….]

    Ta walka o władzę tłumaczy „podwójną buchalterię” konsystorzy wobec tłumu a wobec uprzywilejowanych: tłum trzymać siłą, a możnych tego świata ustępliwością. [sojusz PIS-biskupi] Stąd pobłażliwość dla jednych, nieprzejednanie dla drugich [mowa nienawiści pisodów , kiboli, półfaszystów – jest dobra i zbawienna, oburzenie i protesty ludzi porządnych – to „mowa nienawiści”] ; stąd armia konsystorskich adwokatów, która się stała zorganizowaną instytucją fałszu i świętokradztwa
    Klerykalizm pokumał się z nacjonalizmem; oba obozy potrzebowały „ostrych piór”; poszukały ich, gdzie mogły. [ Sienkiewicz Ewa, Terlikowski Tomasz, Gmyz Cezary, Karnowscy bracia, Gargas Anita, Wildstein Bronisław Ziemkiewicz Rafał]. Toteż, kiedy przeniosłem się kilka lat temu do Warszawy, z uśmiechem patrzałem, jak wszystkich największych wygów i cyników, jakich znałem, skupiono w „Okopach świętej Trójcy”, w rzędzie obrońców wiary i cnót staropolskich. Ale kiedy przyjrzałem się bliżej, rychło przestało mi to być zabawne, a stało się obmierzłe: widziałem zastraszające znieprawienie charakterów.

  390. @Sir Jarek – no właśnie! Jacek… ta parodia… i ten imitowany zdarty głos.
    Smakowite! Ideał – bóg młodości -w odbiorze Jacka sięgnął bruku?

    Co do motywu… sycylijskiego – to w porównaniu z Marlonem Brando TEŻ wysiada 🙂

  391. stasieku
    13 października o godz. 13:21

    Zawsze-niezawsze. Rosja, w XVIII wieku także broniła Polski przed Polakami.

  392. Kropkozjad
    13 października o godz. 11:42

    Jak się patrzy na Kaczyńskiego, uważnie, jak się obserwuje mowę ciała tej nieznacznej bryły komórek, jak się słucha brzmienia jego głosu, jak się zwraca uwagę na intonację, melodykę, frazowanie, strukturę mowy i kolejność zdań, to się świetnie wie, że ówże niczego nie „zastrzegł”, tylko robił uniki i gadał pozawerbalnie, by oszukać tych, co biorą jego gadanie po wierzchu.
    Ci, co są odbiorcami jego komunikatów, świetnie wiedzą, co powiedział, bo czytają go niewerbalnie. Głupkowaci dziennikarze i naiwniacy nadziani nadzieją, że „jakoś to będzie” czytają jego mowę werbalną, więc nic nie czytają, nic nie kapują i są głupolami sądzącymi po pozorach.

  393. No i widzicie co sie porobilo? Nie pozostal ani jeden wesolek na blogu, ktory by odwaznie poinformowal reszte DLACZEGO ten Nobel nadano temu akurat artyscie.

    Robert Allen Zimmerman. Z Dinkytown. Pre-Dylan poczatki: Bobby Z, Zimmy, the Z-Man, The Zimster, et alia.

    Ot dlaczego. Innego wytlumaczenia nie ma

  394. @Tanaka – w Rosji idea „braterstwa narodów” ma szczególny wydźwięk.
    Dla nich „Polsza nie zagranica”, Ukraińcy – to w gruncie rzeczy ten sam naród.
    A niedawno ktoś mi podesłał link do piosenki „Syria – maja siestra” śpiewanej z ogniem w oczach przez rosyjską nastolatkę. Takie utwory, rzecz jasna, powstają SPONTANICZNIE. Rozumiesz, wiesz.

    A co do obrony Polski przed Polakami – coś mi się kołacze po głowie, że Kongresówka miała – eksperymentalnie – większe wolności obywatelskie niż sama Rosja. Z łaski cara, który się przejął duchem Woltera i encyklopedystów. Eksperyment się nie powiódł, a sam car bardzo szybko zmienił zdanie. Częściowo pod wpływem Polaków.

    Ale czytałam również, że brak porządku (również prawnego) w Polsce przedrozbiorowej to nie tylko „wina” Polaków. Bałagan w Polsce był interesie ościennych potęg. No i – historia się powtarza, tylko natura owych „potęg” jakby częściowo różna?

  395. Nobel 2016
    _____________
    BOB DYLAN —
    -najlepszy jednak wybor, rowniez wyroznienie za muzyke, bez ktorej artysta nie zaistnialby jako glos pokolenia lat 60

  396. @Orteq
    Wesołka na blogu to może nie znajdziesz, ale na pytanie dlaczego? odpowiedział zwięźle i trafnie Irvine Welsh, pisarz szkocki: Jestem wielkim fanem Dylana, ale to wyróżnienie to wyraz chorej nostalgii wytrysłej ze zjełczałych prostat starych, bełkoczących hippisów.

  397. @anumlik – Jestem (od dziś) wielkim fanem Irvine Welsh 😉

  398. 🙂
    tak jak poprzednio reportaz byl nowym genre docenionym przez komitet noblowski
    tak i teraz Bob Dylan reprezentuje gatunek jaki nigdy dotad nie byl nagradzany.
    Nagroda odwazna i warta pochwaly. W komiteciu noblowskim jest wielu fanow Boba Dylana. No, coz odmladza sie jury literackiego Nobla i bardzo dobrze.

    PS dalej w kolejce Stephen King….

  399. @ozzy – i E.L. James!

  400. @anumlik

    Imaginuję sobie że zasadność tej nagrody jest dla Ciebie trudna do przyjęcia i się nie dziwię. Nie mówię tego z krytycyzmem bynajmniej.

  401. @Nefer Nefer
    In-dubitably.

  402. „Blonde on Blonde” (1966) moj faworyt Boba Dylana a sama nagroda Nobla, zreszta ilez juz tych nagrod roznych otrzymal artysta (m.in. Polar Prize 2000, taki muzyczny Nobel), to rowniez w jakis sposob przypomnienie starej tradycji amerykanskiej muzyki folkowej a takze roznorodnego repertuaru Boba Dylana. Komitet literackiego Nobla to nowa generacja.

  403. 🙂
    a postumt
    H P Lovecraft

  404. @ozzy, z godz. 17:36
    Pośmiertnie (a postumt) to można nagrodzić – ho, ho i jeszcze trochę. Choćby przypomnianego tu, na blogu, niedawno przez @Orteqa za „Skowyt” – Allena Ginsberga. To był dopiero głos pokolenia. Dylan do pięt Ginsbergowi nie dorasta.

  405. marginalna – nie wysiada – A WŁAZI NA DRABINKĘ….:)

  406. @Sir Jarek – pojąłeś! Brawko!
    Ale JEMU to już nic nie pomoże 😀

  407. Protest kobiet przed matAcznikiem Słońca Żoliborza…
    „On nam zagląda do łóżek, my tylko zajrzymy mu przez płot”

  408. Anna Świrszczyńska

    SPRĘŻYNA

    Największe szczęście, które mi dajesz,
    to szczęście, że cię nie kocham.
    Wolność.
    Wygrzewam się przy tobie
    w cieple tej wolności
    łagodna
    łagodnością siły.
    Czuła,
    czujna jak sprężyna.

    W każdym moim przytuleniu
    jest gotowość odejścia.
    Jak w ciele lekkoatlety
    przyszły skok.

    I wszystko wiadomo. Niedługo podrzucę coś naprawdę smakowitego.
    Ale na razie szkolę swój angielski.
    Dwa tygodnie temu rozpocząłem kurs angielskiego dla początkujących.
    Jakiś program unijny. Oczywiście wszystko gratis.
    Na razie jest nieźle, ale nie znaczy ,ze „Hamleta w oryginale mogę czytać.
    Być może za jakiś czas.
    Na razie podstawy podstaw.
    To be, rodzajniki, liczebniki, daty.

    Przy datach to nawet błyszczałem, może z jednym wyjątkiem.
    Najpierw Pani Lektor ( niezła laska) podawała jakieś daty .
    Należało je przypisać do znanego wydarzenia historycznego..
    Nie powiem, błyszczałem.

    33 Oczywiście śmierć i zmartwychwstanie Cgrystusa
    966 Chrzest Polski
    1025 Koronacja ( i śmierć) Bolesława Chrobrego
    I410 Grunwald
    1525 Hołd Pruski –

    Cały czas podaję w uniesieniu z czym kojarzymy daty

    1918 itd.

    I nagle Pani podaję rok 1978 i katastrofa!!!

    Ja oczywiście wyskakuje jako pierwszy i informuje wszystkich ,że 1978 rok to Mundial w Argentynie…
    … i w tym momencie moja gwiazda zgasła, bo prowadząca zajęcia podała, że w tym roku Karol Wojtyła został wybrany papieżem.

    Po tak spektakularnej klęsce powiedziałem sobie, że pokutą będzie zwiększona aktywność na ateistycznym blogu.

    Tak więc znowu witam swoich wielbicieli jak i tych którzy krzywym okiem spoglądają na moje post – osty.

  409. Polecam nowy wpis Bendyka. Dla zachęty mały fragment

    Nie chodzi o pojawienie się w przestrzeni politycznej partii kobiet, tylko o to, jaka/jakie siły dostrzegą w roszczeniach kobiet żądanie uniwersalne. Tak jak uczyniło to francuskie Zgromadzenie Narodowe w listopadzie 2014 r. W 40. rocznicę tzw. prawa Veil, czyli ustawy aborcyjnej, Zgromadzenie niemal jednomyślnie przyjęło rezolucję definiującą prawo do aborcji jako prawo podstawowe i uniwersalne, ważne nie tylko we Francji, ale i poza jej granicami. Tylko w ten bowiem sposób zrealizować można postulat pełnej równości kobiet i mężczyzn jako podmiotów politycznych.

  410. Jesli posmiertnie nadac Nobla to bym zaglosowal na Iliade i Odyseje, czyli za caloksztalt tworczosci, Homerowi.

    Tylko czy to cokolwiek zmieni?

    Zwiekszy slawe, czy czytelnictwo?
    Czy moze „ulzy” Grecji w zadluzeniu?

    A Dylan stokrotnie bardziej zasluguje, niz dajmy na to Obama, ze o Noblu dla Wampirzycy z Kalkuty nie wspomnimy.

  411. O cipach głośno na świecie
    Wczoraj, późnym wieczorem, wpadłem w CNN na ‘ekskluzywny’ wywiad g. Ławrowa.
    Ostatnie pytanie przed przerwą dotyczyło „Pussy Riot”, a Ławrow, w nawiązaniu do ‘pussies Trump’a odpowiedział po chwili milczenia, że ‘coś ostatnio mamy za dużo o cipach na świecie’.

    Mam kiepską pamięć zdarzeń niedawnych, to było coś w tym rodzaju, może nie dokładnie zrozumiałem przysypiając, ale dziennikarki serdeczny, długi śmiech mam w pamięci do tej chwili.
    Ona nie mogła opanować wesołości podczas, w końcu, poważnego wywiadu. Można powiedzieć, ‘pokładała się ze śmiechu’.

    A było o Syrii, rakietach w Kaliningradzie i tych wszystkich przepychankach ludzi w krawatach w czasie, kiedy giną tysiące dzieci.

    @mag
    Mnie nie wypada, ale Ty masz blisko. Rzuć, proszę, okiem w okolice prezesa i opowiedz wrażenia.

    ONYM będzie głupio blokować ulicę, bo sami stali co roku pod domem g. Jaruzelskiego.
    To jest dopiero gang!

  412. No to juz wiemy, ze sobie z ma zdezerterowany, „czysciec” prywatny na blogu zorganizowal. Sami sobie „jestesmy winni”, bo tak tu powszechnie kochamy Lolka Kremowkowego Narciarskiego, a to na nim sie zdezerterowany „przejechal”…

    Czy to nie jest slodkie?

  413. Pochwała odmiany – trend nieświeży
    Też wczoraj, w znakomitym filmie biograficznym o Susan Sontag (HBO2), padło kilka razy, że bohaterka szukała zawsze odmienności, kwestionowała utarte poglądy, sama nawet była biseksualna.

    Decyzję o literackim Noblu dla Dylana, traktuję, jako świadome poszukiwanie Komisji czegoś niestandardowego.
    Przecież niektóre Noble pokojowe to jedne, wielkie jaja…
    PS
    Kiedy rzuciłem whisky dla czerwonego wina, rodzina zamiast potępić nową skłonność – w końcu też ekstra wydatek i trucizna – długo komentowała zmianę z uznaniem.

  414. Czytając wczoraj objawienie wiadomokogo, w którym zaargumentowano, aby chrzcić wszystko, co wyjdzie z łona kobiety, poczułem się jak Franek Dolas.

    Huh. Poczuwam się do odpowiedzialności, aby dać odpowiedź. Padły argumenty o grupie wsparcia, szczególnie wśród najbliższych. Myślę, że prędzej czy później pojawią się transparenty: „Córko, nie chrzcij”.

    Wyobrażam sobie, że jedno wydarzenie można byłoby zorganizować w większych miastach, gdy dzieci będą biegać z dyniami i gromadzić cukierki. W Polsce powiatowej, gdzie mniejsza byłaby aprobata do organizacji „marszu wsparcia” (może lepiej jakiejś innej formy niż marsz), można byłoby coś zorganizować, gdy Saruman zwoła armię wiernych orków w stolicy na doroczny pokaz siły i brutalności.

  415. @lonefather, godz. 18:37
    Obama i wampirzyca z Kalkuty dostali „nobla” za szerzenie pokoju (hi, hi) na świecie, Dylan za literaturę. Czaisz różnicę? Poza tym czy można porównać Mo Yana (Nobel z 2012) albo Jelinek (Nobel 2004), czy poezję Tomasa Tranströmera (Nobel 2011) z Bobem Dylanem? Jeśli Tobie to nie przeszkadza – gratuluję. Lonek, przeca Ty nie należysz do pokolenia hipisów, co to im – jak Komitet Noblowski określił Irvine Welsh – chora nostalgia wytryska ze zjełczałych prostat. Ja prędzej, bo Bob Dylan i cała ta hipisowska hałastra to moi rówieśnicy.

  416. @stasieku
    Na Żoliborzu, pod chatką capo di tutti capi coraz gęściej od kobiet. Przeważa czerń. Mam bezpośrednie połączenie ajfonowe.

  417. @anumlik z godz. 19:05

    Ja nie jestem hipisem? Ja????
    Wypraszam sobie takie insynuacje na temat mojej hipisowatosci. (lol)
    Niedawno, cos z pol roku temu zrobilem test „How many Hippie is still at you?” i nawet na blog linke zarzucilem. W/w test wykazal ze choc lata mijaja, to wciaz w ponad 75% jestem Hippie. A jesli nadal niedowierzasz to sie @mag zapytaj, lub @Tanaki, co naocznie mogli zaobserwowac. Choc nie jestem ze „srodka pokolenia”, to sie jeszcze zalapac zdazylem.

    Oczywiscie, ze Dylan to sie ma do Tranströmera, Jelinek, czy Mo Yana, jak sierp i kamienne zarna, do kombajnu i nowoczesnego mlyna przemyslowego.

    Tak wlasnie to postrzegam. To sa zupelnie inne kategorie.

    Jesli nadal jeszcze nie doszlusowales mysleniem do tego, do czego zmierzam, to prosze:

    Ilu ludzi czyta i rozumie Tranströmera, Jelinek, czy Mo Yana?

    A ilu ludzi sluchalo, nadal slucha i rozumie przekaz Dylana?

    Mozesz byc fanem zafascynowanym glebia i subtelnoscia Tranströmera. Ale czy to wystarcza do kwestionowania innej, ale tez wielkosci, Boba Dylana?

  418. Ale czy w Noblu chodzi o popularyzację kultury już popularnej?

  419. bubekró 13 października o godz. 19:03
    Co do chrzczenia “wszystkiego co wyjdze z łona” – to przypomnę (bo nigdy dość)
    Ksiądz, który podczas porodu własnego dziecka (na plebanii) puszczał sobie muzyczkę, żeby nie słyszeć jęków rodzącej, po porodzie (który sam spie.rzył, bo dziecko urodziło się martwe lub zaraz zmarło) NAJPIERW ochrzcił to nowonarodzone, a POTEM wezwał pogotowie do dziewczyny. Hierarchia ważności wbita łopatą do głowy?

  420. lonefather 13 października o godz. 19:23
    Jest taki trend – a jego źródłem są (chyba) amerykańskie uniwersytety – do ignorowania podziału na literaturę „z wyższej półki” i literaturę popularną (chociaż niekoniecznie gatunkową). Ale rzecz o literaturze, nie o „cantautorach”. Zresztą wiele tradycyjnych podziałów się zaciera – stąd np. moda na studia interdyscyplinarne. Ale to tak… na marginesie.

  421. @Lonek, ja nie kwestionuję wielkości Boba Dylana, widzę jeno, że jego wielkość, porównywalna do Burbona, została przez kiperów z noblowskiego komitetu zakwalifikowana do wielkości, którą rezerwują dla swych doznań miłośnicy Chablis. Dla jednego i drugiego trunku mam szacunek graniczący z uwielbieniem, ale pomieszanie ich z sobą nie zwiększa moich doznań, natomiast skutkuje weltschmerzem (nie mylić z prostackim kacem) 😉

  422. @NeferNefer, @ anumlik
    Dylan-Nobel.
    Już myślałem ,żem odmieniec jaki. Teraz jest mi lżej.
    Mój Nobel przyznaję Stones’om m.in. za długowieczność ;–)

  423. @NeferNefer z 19:32

    Wiesz co sobie mysle ?
    To nie chodzi o popularyzowanie. Tylko o uznanie, a przez uznanie, wskazanie ze warto szukac (nauka), czy dzialac pro pblico bono, czy tworzyc …

    Przyznanie Nobla nie popularyzuje, ale docenia dokonania i zacheca do poswiecenia sie. Czy jakos podobnie.

  424. I WSZYSTKO JASNE

    Jerzy Janiszewski, autor znaku Solidarności, wypowiedział się na temat pozywania uczestników „Czarnego Protestu” przez „Solidarność” Piotra Dudy za rzekome naruszenie praw autorskich:

    Szanowny Panie,

    Moje stanowisko jest takie:

    NSZZ ma prawo do korzystania ze znaku “Solidarność” w ramach statutowych oraz jego ochrony.

    Jednak jako autor, nie zgadzam się ze ściganiem i karaniem osób wykorzystujących znak w pokojowych i w moim przekonaniu słusznych demonstracjach na rzecz Praw Kobiet w Polsce.

    Znak Solidarność to przede wszystkim symbol walki o wolność, o prawa człowieka, prawa obywatelskie.

    Takim symbolem był i zawsze powinien pozostać.

    Osobiście nie mam nic przeciwko jego wykorzystaniu w manifestacjach Kobiet, wręcz cieszę się, że jeszcze reprezentuje te wartości.

    Pozdrawiam,
    jjaniszewski

  425. lonefather 13 października o godz. 20:29
    Dzięks! Właśnie chciałam napisać to samo.

  426. @Anumliku

    Burbon? Moze czasami? Kiedys. Z poczatku to bylo, jak wiesz glownie trawka, obecnie zwana ziolem. Pozniej tez wcale nie Chablis, tylko zwykle, najzwyklejsze piwko. Ale po co to gadam, skoro wiem, ze Ty wiesz? Ano dlatego gadam, ze mnie zatkalo ze wzruszenia, ze Ty do „obrobki” Dylana, odwolales sie do Francji i jej wspanialych osiagniec trunkowych.

  427. W wiadomej sprawie.

    Kilka lat temu Polityka wydała zgrabna serię zatytułowaną „Wielkie mowy historii”.
    W 4 tomach pomieszczono ważne dla losów świata i Polski (czasami między Polską i światem można postawić znak równości)mowy, przemówienia, oracje.
    Polityków, przywódców religijnych, filozofów, ludzi nauki.
    Na wstępie się przyznaję, że nie czytałem wszystkich ciurkiem.
    Okazjonalnie, zależnie od sytuacyjnego kontekstu wertuje, mniej lub bardziej uważnie czytam.
    Tytułowa wiadoma sprawa to oczywiście nieudana nowelizacja ustawy zgłoszonej jako inicjatywa obywatelska do Sejmu.
    Przyszła i poszła, ale w górze unoszą się w dalszym ciągu jej jakieś tam pozostałości.

    I przy okazji tych pozostałości…
    W tomie 4- tym WMH zamieszczono między innymi słynną swego czasu mowę Simone Veil.
    Proszę nie mylić z Simone Weil filozofką. Moja Veil, pełniłł w momencie wygłaszania przemówienia funkcję ministra zdrowia w rządzie Giscarda d’Estaigna.
    Przemówienie to było wygłoszone przy okazji prowadzonych prac nad ustawą antyaborcyjną w parlamencie francuskim.
    Oczywiście ustawy liberalizującej prawo do dokonywania aborcji.
    Nie znam ówczesnych realiów paryskich, ale z tego co mówiła Veil sytuacja była nieciekawa:
    Lekarze łamią prawo.
    Prokuratorzy ich ścigają
    Kobiety jeżeli maja kase wyjeżdzają za granice
    Jeżeli nie mają gdzieś pokątnie radzą sobie z problemami.
    Państwo francuskie postanowiło położyć temu kres.

    Samo przemówienie jego ton, argumenty robią naprawdę mocne wrażenie.

    W tym momencie tym którzy zapomnieli swego czasu nabyć serię po raz pierwszy ujawnię i dla tych którzy kupili przypomnę kilka fragmentów z tego przemówienia.

    Nieskromnie powiem, że o większości tych spraw wcześniej pisałem, ale to pisałem Ja – Aateista, a teraz przemówi Ona – Simone Veil

    Pierwszy fragment

    „Bez wątpienia pomyślą, ze naszą jedyną troskę stanowi interes kobiet, że ustaw ta została opracowana z uwzględnieniem jej perspektywy. Że nie zostały w niej w najmniejszym stopniu uwzględnione interesy społeczne, czy raczej narodowe, interes ojca przyszłego dziecka, a jeszcze mniej – interes innego dziecka.
    Wystrzegam się jednak uznania, że chodzi o interes jednostki, sprawę dotyczącą kobiety, a interes narodu jest bez znaczenia. Problem ten dotyczy narodu w najwyższym stopniu, lecz z innej strony…”

    Fragment drugi:

    „Drugim elementem nieobecnym w tym projekcie – bez wątpienia dla wielu spośród państwa – jest osoba ojca. Decyzja o przerywaniu ciąży, jak sądzi każdy z nas , nie powinna być podejmowana wyłącznie przez kobietę, lecz również przez jej małżonka lub partner. Ze swej strony pragnęłabym by w rzeczywistości tak się dzialo zawsze i wdzieczna jestem komisji za propozycję idące w tym kierunku”

    I już na koniec cytat z „O duchu praw” niejakiego Monteskiusza którego duch zdaniem Veil unosił się podczas prac nad projektem ustawy:

    „Naturą praw ludzkich jest to, ze podlegają one wszystkim zdarzającym się przypadkom i ze zmieniają, w miarę jak wola ludzi się zmienia, naturą praw religii jest przeciwnie to, że nie zmieniają się nigdy.
    Prawa ludzkie stanowią o tym, co dobre; prawa religii, o tym ,co najlepsze”.

    Tyle moich wrażeń po lekturze słynnego przemówienia Simone Veil.

  428. Dla utrwalenia:

    „Naturą praw ludzkich jest to, ze podlegają one wszystkim zdarzającym się przypadkom i ze zmieniają, w miarę jak wola ludzi się zmienia, naturą praw religii jest przeciwnie to, że nie zmieniają się nigdy.
    Prawa ludzkie stanowią o tym, co dobre; prawa religii, o tym ,co najlepsze”.

    Autorem Monteskiusz.

  429. Jak podszkolę się z moim angielskim, to może przetłumaczę coś z Dylana.

    Myślę, że warto.

  430. @Aateista – Bardzo skutecznie obrzydzasz ludziom religię.
    Robisz dobrą robotę. Oby tak dalej!

  431. lonefather
    13 października o godz. 20:29

    Nie chodzi, rzecz jasna. To chyba zawsze był taki, toutes proportions etc, Oscar za całokształt. Co tym niemniej wpływa na boom i modę, a nawet snobowanie się (literatura, bo raczej nie fizyka).
    Ciekawe co z tym zrobią księgarnie ebooków 🙂

    zezem
    13 października o godz. 20:07

    Takich dwóch jak nas trzech to nie ma ani jednego;)

  432. Tanaka – jak tam dupka?

  433. wstała z kolan?

  434. Nie dokazuj, Sir Jarek, nie dokazuj…
    Przecież nie jest w końcu z Ciebie taki cud…

  435. Mariola mówiła że z Ciebie żaden kochanek……

  436. nie jest – ale zawsze dam sobie radę z Tanakami……..

  437. @Na marginesie

    (lol)

    @anumliku

    (lol) Tak juz na marginesie, to jesli juz „z francuska” odniesc sie do Dylana i jego tworczosci, to bym ja chyba podsumowal tak: „Vive la vie !.

    Ale nie znam calosci. MAlo kto zna calosc z okolo 200 krazkow, czy tysiecy tekstow, wiec nie wiem, czy on sam kiedykolwiek wypowiedzial Vive la vie !. Niemniej gdybym mial dwoma slowami podsumowac tworczosc Roberta Dylana, to chyba wlasnie tymi francuskimi bym to zrobil.

    A teraz co kto chce, Burbon, czy Chablis, czy sztach gandzii, lub lyczek piwa, za zdrowko nagrodzonego i to, zeby byl przykladem dla innych.

  438. 🙂
    super-mini koncert BOBA DYLANA dla jednego (!) fana – szwedzkiego autora talk-shows
    Fredrika Wikingssona (Phladelphia, 23.11.2014)

    https://www.youtube.com/watch?v=tMyRwlr6dCU

  439. marginalna – wstałaś z kolan?

  440. z kościelnej pośladki?

  441. a kiedy klękłaś?

  442. @lonedad,

    niech zyje nagrodzony: mazel tov, BOB DYLAN

  443. NeferNefer
    13 października o godz. 20:44

    CO z ksiegarniami ebookow to nie wiem, ale moze I-Tunes zanotuja zwiekszone obroty?

  444. @ozzy

    Ciesze sie, ze sie razem cieszymy… We shell overcome … One day … (lol)

  445. Sir a cham, trochę cuchnie

  446. marginalna – toż on ma was za byle co…..
    i tylko tanakowy shield Was broni przed – to kretyn………..z niebieską książeczką……

  447. lewy – – nie da się ukryć…….:-)

  448. @sir Jarek,

    sadze, ze prawidlowa forma jest „kleknelas” a nie ” k l e k l a s”
    od czasownika przechodniego dokonanego „kleknac”

    (nie uzywam j.polskiego od wielu, wielu lat….)

  449. @Lewy – spox, to tylko kolejny troll
    Na pewno będzie ich tu więcej.

  450. ja skromny magister ekonomii………….

  451. wstałyście z kolan?

  452. @ Sir Jarek
    Ma Pan jakiś problem ze sobą? Przemęczenie? Proszę odpocząć poza blogiem.

  453. Tanaka – wiesz – kiedyś moi Rodzice mieli kurnik….
    w kurniku rządził kogut liliput . – wrócił Tatko z kurnika – wiesz Kochanie – musiałem go zabić……….bo mu się wydawało, że jego kurnik to cały świat………nazywał się …….Tanaka?…..Mama się uśmiała…..LOL

  454. Panie Jacku – Pan mnie zbanuje………

  455. Niby „ksiegowy” jestes, a rozmieniasz sie na drobne. Sam sie wez przypilnuj i nie maraś tukej.

    To jest porada, ktora moze sie zmienic w ostrzeżnie, z możliwymi konsekwencjami zlekceważenia.

    l.

  456. @ Sir Jarek
    Wystarczy wytrzeźwieć.

  457. mam jeszcze jakieś 12 piw……….:) Pan to wpuścił na blog? – Pan odpowiada….

  458. Pan wybaczy…….

  459. trzeźwość z Tanaką? – wolałbym się zastrzelić z moździerza………..

  460. @lonefather
    Niech żyje przyjaźń francusko-amerykańska. Burbon to amerykański łyskacz, a z francuskimi Burbonami nie łączy go nic. Jankeska kukurydzianka produkowana pierwotnie i do dziś) w hrabstwie Bourbon w stanie Kentucky, nadała nazwę tej szlachetnej gorzale. Burbon pasuje mi bardziej do natury Boba Dylana niż Chablis, które bardziej w naturze Żabojadów leży. Ale prostaczkowie z przerośniętą prostatą ze szwedzkiej Akademii Noblowskiej takich niuansów musi co nie czają.

  461. Tanaka – wiesz – ta panna od telefonu……poprosiła mnie no – ta pozakobieca……….żebyś się zajął swoją niebieską……i otrząsnął łupież……

  462. Pan mnie zbanuje…. – Panie Jacku….. – poproszę…….pocierpię za miliony….:)

  463. Kto wstał z kościelnych pdłóg – na marginesie? neferernefer?

  464. Tanaka, 12 października o godz. 20:42

    Bardzo dziękuje za wyjaśnienie moich błędów z 18.38. Wypowiadałem się w sprawie, nie mając pojęcia o konstytucyjnym umocowaniu Kościoła. Zawsze lepiej jest, jeśli komentarz opiera się na rzetelnej wiedzy. A ja mędrkowałem. Wstyd mi. Bardzo przepraszam.

    Wyjaśnienie to przyjmuję z bólem głowy. Ja myślałem, że jest źle, w rzeczywistości jest jeszcze gorzej. Kościół – konstytucyjnie! – stoi ponad Państwem, albo przynajmnie obok. W tej sytuacji i słowa Kaczyńskiego – bezczelnika państwa… oj, przepraszam, chciałem powiedzieć – naczelnika draństwa, są dla mnie jeszcze bardziej przygnębiające. Zadeklarował on, że „bez Kościoła nie ma Polski”. Przed nami jeszcze długa droga…

  465. Pan mnie zbanuje – Panie Jacku……

  466. „W sobotę w Sejmie odbędzie się konferencja pod tytułem „Zrównoważony rozwój w świetle encykliki Laudato Si’”. Pierwszy panel będzie poświęcony rozważaniom nad pytaniem „Co oznacza, że Bóg jest stwórcą Świata”. To kwestionowanie przez instytucje państwa teorii ewolucji i promowanie kreacjonizmu.
    Marszałek Sejmu Marek Kuchciński i minister sprawiedliwości Jan Szyszko z Prawa i Sprawiedliwości oficjalnie kwestionują nauczaną w polskich szkołach teorię ewolucji. Do nich bardziej przemawia teoria kreacjonizmu, która mówi, że świat został stworzony przez Boga. Nad tym zagadnieniem będą debatować uczestnicy konferencji, która w sobotę 15 października odbędzie się w Sejmie” (caly tekst w „Na temat”)

    Trzymajcie mnie mnie ludzie! Czy to jawa czy sen?

  467. @Kaziuk 13 października o godz. 21:49

    Nie jestem prawnikiem… i nie jestem Tanaką. Ale z całym szacunkiem dla Tanaki – on też chyba nie jest prawnikiem. Nie wydaje mi się, żeby Kościół (nawet w Polsce) był KONSTYTUCYJNIE uprawniony do ingerowania w sprawy państwa – jest po prostu niedopuszczalne w normalnym demokratycznym systemie (a taki system wymusza w Polsce przynależność do UE).

    Poza tym owszem, konkordat zobowiązuje państwo do określonych świadczeń na rzecz Kościoła, ale interpretacja konkordatu to jeszcze inna kwestia. Np. nawet jeśli konkordat wymaga od szkół zapewnienia katechezy uczniom, których rodzice sobie tego życzą, to nie oznacza, że katecheci muszą otrzymywać wynagrodzenie, tym bardziej OD PAŃSTWA. Warto odróżnić same ustalenia od tego, co dopisuje do nich nasza (czy parlamentarzystów) wyobraźnia.

  468. mag 13 października o godz. 22:01
    To jest ponura groteska – burleska.

  469. stasieku
    Sorry! Nie sprawdziłam osobiście, co się działo przed domem Kaczora. Krzyż mnie boli jak cholera, a to nie są dwa kroki ode mnie tak jak dawniej, gdy jeszcze nie jako Prezes Wielki mieszkał na Lisa Kuli.

  470. @anumlik, 21.40

    Ostatnie zdanie nie pasuje do Ciebie (moze sie myle…) prostaczkowie z prostata nie glosowali na Boba Dylana a wielu z nich jest o wiele mlodszych od wielu uczestnikow tego bloga.

  471. anumlik (17:12)

    „Wesołka na blogu to może nie znajdziesz..’

    No nie znajde. Wszystkich tych co by sie czegos mogli dopatrywac w nazwisku Zimmerman, wiatry blogowe dopadly. I ich zmiotlo z posadzki. Niezupelnie koscielnej przeciez. Wacka, i nie tylko Wacka, brakuje tu..

    Ozzy czegos sie najwyrazniej dopatrzyl. No bo Mazel tov i Mazel tov precz sklada Dylanowi

    „ale na pytanie dlaczego? odpowiedział zwięźle i trafnie Irvine Welsh, pisarz szkocki: Jestem wielkim fanem Dylana, ale to wyróżnienie to wyraz chorej nostalgii wytrysłej ze zjełczałych prostat starych, bełkoczących hippisów.”

    No faktycznie ten belkot

    „a stunning announcement that for the first time bestowed the prestigious award on a musician for “having created new poetic expressions within the great American song tradition”.”

    Zauwaz: po raz pierwszy to uczyniono. Po stworzeniu, przez Dylana, ‚nowych ekspresji poetyckich w wielkiej amerykańskiej tradycji piosenki’.

    Nagroda hybryda. Podobuje mi sie z powodu jej swiezosci. A nie z powodu chorej nostalgii wytrysłej ze zjełczałych prostat starych, bełkoczących hippisów. Bo to niekoniecznie o to idzie.

    Tak na moj rozum biorac. I na rozum ozzy’ego biorac, jak widze

  472. mag
    13 października o godz. 22:01

    Wiesz co, to już nic tylko łopatą przyklepać i zamknąć na cztery spusty. Jak tak o tym na poważnie pomysleć to … no, ale ja nie mówię jak Kukiz.

  473. Czy Dylan miał wpływ na muzykę, jej trendy?
    Czy jego teksty wpływały na ogląd świata, wyznaczały jakąś nową jakość?
    Czy było przełożenie polityczne?

    Nietuzinkowa postać, ze sporą wagą- moim zdaniem.
    Mógł przeważyć na przykład szalę wojny i jej odbioru w społeczeństwie.

    Czy muzyka i jej wpływ na politykę, populację, nie powinna być odrębną kategorią noblowską?

  474. Zeby tylko Pan Jacek nie ulegl SKOWYTOWI tego napranego Sira.

    Thanks, Allen Ginsberg. anumlikiem podparty.

    A tak nawiasem. Nigdy nie moge pojac skad sie biora nasze wyszukane tlumaczenia z obcych jezykow.

    Taki „Skowyt” zamiast „Wycie’, na przyklad. Bo „Howl” Ginsberga to raczej wycie. Niezupelnie skowyt, jak mi sie wydaje.

    Kiedys, pamietam, angielski tytul ksiazki „Ten thousand lovers” polska tlumaczka po bozemu przesturchala na „Dziesiec tysiecy ukochanych”. Pewnie jakas poprawnosc polkatolska. Czy cus.

    Tytul innej ksiazki, „In the memory of the forest” Charlesa T. Powersa, tez udziwniono, tlumaczac na „Na pamiatke lasu”. Zamiast „W pamieci lasu”.

    Przedziwne czasem sa te polskie tlumaczenia.

    loniowi tylko jeszcze przypomne jego angielska przymiarke:

    „How many Hippie is still at you?”

  475. Aaaa widzę, że ser się zaśmiardł. Czekałam na to pamiętając wcześniejsze zachowanie. A ta panienka to chyba w burce bo czemuż sama głosu nie zabierze, tylko pośrednika potrzebuje.

  476. wiesiek – 22:25

    „Mógł przeważyć na przykład szalę wojny i jej odbioru w społeczeństwie.”

    Nie on sam. Tam jeszcze dosyc spora role odegrala Hanoi Jane.

    https://patriotpost.us/pages/80

    And the rest is propaganda.

  477. @anumliku

    Chyba nie masz mnie za prostaka co jak widzi Bourbona, to mysli, ze to z Francji?

    Nie wiem kto na to wpadl, ale wiem dlaczego wpadl. Otoz nazwa Whiskey jest zarezerwowana dla prodktu na bazie jeczmienia, owsa, czy zyta. Producenci tychze sie wsciekli i wymusili zaprzestanie nazywania produktu na bazie kukurydzy, whiskey. Producenci kukurydzianki, czy tylko jeden z nich wpadl na pomysl marketingowy Bourbon… i sie przyjelo. Tak wiec, jak czytasz na etykiecie Bourbon, to rozumiesz KUKURYDZIANKA.

    I Ty myslisz, ze ja wiedzac to, przypisalbym Bourbona Francji? A fe ! Nieladnie, ze sobie tak pomyslales.

    A co do reszty, to @ozzy juz Ci podpowiedzial, ze polowa czlonkow Akademii ma polowe Twoich lat…

  478. mag
    13 października o godz. 22:01
    Witaj mag, ciesze się, że mimo bólu kręgosłupa jesteś intelektyalnie sprawna jak zawsze.
    Co do kreacjonizmu; pisiaki wybieraja z Ameyki najlepsze ciasteczka np. schodzone helikoptery, schodzone dzinsy i schodzony kreacjonizm.W prawdzie w Ameryce jest chyba 8 uniwersytetów ,które się mieszcza w pierwszej dziesiątce, ale te są albo na wschodnim albo na zachodnim wybrzeżu, natomiast to co najlepsze jest w środku od Kolorado, przez Kansas do Ohio. Tam podobno strzelają do zwolenników teorii Darwina. Nasze kochane kaka (po francusku kaka to jak dzidziuś zrobi kupkę) i kreatywni myśliciele pisu mają wlasną naukę. Po tę wiedzę sam Macierewicz z Fotygą jeździli do samej krynicy w amerykańskiej Częstochowie.Przy okazji przywieźli ekspertów samolotowych biniendę, Nowaczyka i jeszcze paru doradców Obamy i NASy.Teraz jak już tą wiedze posiedli, to dziela się nią w budynku na Wiejskiej,który kiedyś był Sejmem. Obecnie bawią tam znakomite klowny, każdy z nich zna inne sztuczki; Karski ma jak rasowy klown czerwony nos, Tyszka strasznie śmiesznie wyzywa innych klownów od małp, Kukiz świetnie udaje klowna który poważnie myśli i oburza się, Schetyna szczerzy zęby i jest lepszy od Fernandela, kobieta klown Pawłiowicz pokazuje Francuzom jak sie widelcem je sałatkę śledziowa, Szydło to klown mistrz jak Chaplin nigdy się nie uśmiecha, bo smutny klown ma wywoływac w nas współczujący uśmiech przez łzy, no i jest dwoch mały i duży Pat i Patachon.Pat niczym Maciej Zebaty rozśmiesza kobiety makabreską, strasząc je,ze będą rodzic i chrzcić trupki, a Patachon Terlecki nic nie dodaje, bo sam widok wywołuje radość..Mógłbym tak ciągnąć..a Mazurek, a Kempa , każdy w tym zespole wnosi cos wlasnego do tego Monty Pythonoweg Flying Circus
    Acha, to miało być o kreacjonizmie i jakoś zdryfowałem

  479. @ozzy, z godz. 22:06
    Ostatnie zdanie nie pasuje do Ciebie. Zdanie nie moje, a cytowanego przeze mnie Irvine’a Welsha, o czym przecież wiesz. Jednak ja się z tym zdaniem zgadzam i żadne tłumaczenia, że to o stworzenie przez Dylana, nowych ekspresji poetyckich w wielkiej amerykańskiej tradycji piosenki – jak zgrabnie przetłumaczył wyjaśnienie szwedzkich młodziaków z przerostem prostaty Orteq – mnie nie przekonują do tego, że literacki Nobel na psy nie zszedł po raz enty. Słowa sprzeciwu bym nie miał, gdyby Dylan został uhonorowany jakąś specjalną nagrodą Grammy, ale nie literackim Noblem. Jego twórczość literacka, nie tylko ta zawarta w tekstach piosenek i ballad, jest kiepska raczej, choć jego twórczość jako barda – wybitna. Poza tym – myślę – on literackiej nagrody raczej nie potrzebuje, i bez niej jest gwiazdą pierwszej wielkości. Gwiazdą, Ozzy, nie poetą. Francuscy trubadurzy też byli bardami i gwiazdami, ale to, co zachowało się z ich poezji – bez muzycznego uzupełnienia i całego sztafażu kompozycyjnego oraz aktorstwa – nie wytrzymało próby czasu. Z poetów Prowansji dla mnie ostał się jako poeta jedynie oksytański Guilhèm, książę Akwitanii, reszta jest taka sobie. Wolę Omara Chajjama, czy Alal al din Rumiego, tworzących w tym samym czasie poetów perskich, czy Omara Ibn Abi Rabi’a, twórcę gazeli. Nota bene oksytańczycy pełnymi garściami czerpali z Persów i Arabów.

  480. A oto skad nasza wlasna „S” wziela najwazniejszy symbol

    http://media.patriotpost.us/img/ref/hanoijane10.jpg

    Te rospostarte dwa paluchy Walesy wymyslila dla nas, dekade wczesniej, Hanoi Jane. How lovely. Mozna powiedziec, f..g lovely

  481. Na marginesie z godz. 22:04

    To jest ponura groteska – burleska.

    Alez NIE !

    To jest dokladnie to co opisuje w nieregularnym cyklu Kontrrewolucja Kaczystowsko Kosciolkowa. Pis kontrrewolucyjnie cofa do PRLu, kkat rownie kontrrewolucyjnie cofa Polske i Polakow jeszcze dalej.

    Tak, wiec to co sie w Sejmie bedzie dzialo nie jest niczym nadzwyczajnym, to jest normalna konwulsja kontrrewolucyjna i jednoczesnie balsam leczniczy w zamian za nieudane zakazanie calkowite aborcji, na co kosciol liczyl.

  482. Lewy
    13 października, g.23:07
    W USA i Wielkiej Brytanii STRASZNE klauny atakują przechodniów i przestrzega przed nimi policja. Taka idiotyczna modna „zabawa”, ale jednak tylko zabawa.
    Nic to przy naszych POTWORNYCH klaunach w sejmie i na różnych urzędach z Mega Klaunem UPIORNYM na czele, który dzieli i rządzi pospołu z klaunami w czarnych sukienkach.
    Jak żyć Lewy, jak żyć w świecie takiego „kreacjonizmu”?

  483. anumlik – 23:09

    „ja się z tym zdaniem zgadzam i żadne tłumaczenia, że to o stworzenie przez Dylana, nowych ekspresji poetyckich w wielkiej amerykańskiej tradycji piosenki – jak zgrabnie przetłumaczył wyjaśnienie szwedzkich młodziaków z przerostem prostaty Orteq – mnie nie przekonują do tego, że literacki Nobel na psy nie zszedł po raz enty. Słowa sprzeciwu bym nie miał, gdyby Dylan został uhonorowany jakąś specjalną nagrodą Grammy ”

    anumliku, tys dalej w skansenie. Niekoniecznie polskim skansenie. To tak tytulem usprawiedliwienia tego i owego

    Sztokholmski komitet noblowski dokonal PRZELOMU.

    On sie porwal na rozszerzenie LITERACKIEJ nagrody Nobla na hybryde. Literacko-muzyczna hybryde. Przeciez dopraszajaca sie o wpuszczenie jej na noblowskie salony od wielu juz lat.

    Jak mozna bylo, na przyklad, zachwycac sie, przez tyle lat trwania LITERACKIEJ nagrody Nobla, tylko i wylacznie slowem pisanym poezji? Pomijajac muzyczne interpretacje tejze poezji? Dylan tego dokonywal, od ponad pol wieku. NajwyzszyCzas dostrzec te oczywista oczywistosc. Brawo Komitet sztokholmski

    anumliku! You are barking the wrong tree. Tak mi siem wydaje

  484. Dlaczego tak okrutnie brakuje mi Wacka?

  485. Kaziuk
    13 października o godz. 21:49

    Jak się słucha Kaczyńskiego, to się wie, co mówi. A niby nie wiadomo, co mówi.
    Bez Kościoła nie ma Polski? Czyli: bez Kościoła kat nie ma mnie – Kaczyńskiego i całego pisoizmu państwowego. Nikościelni nie głosują na Kaczyńskiego.
    Różnica jakości pomiędzy Polską na Kościołem kat jest taka, że Kościół bez Polski istnieje.
    Co dobrze wyjaśnia, i w ogóle nie ma potrzeby zaglądać do Konsytucji, kto jest panem, a kto niewolnikiem. Niewolnik może sobie mieć napisane na karteczce schowanej w jedynej parze butów, po ojcu, a ojciec miał je po swoim ojcu, że Polska to coś tam, gdzie nikt nie jest równiejszy. To niewiele, zgoła nic nie znaczy. Każdego dnia to widać.

  486. mag
    13 października o godz. 23:36

    Mag, aktualna wersja polskiego kreacjonizmu nazywa się kreaturonizm. Ten aparat twórczy ma swojego bozię – Największą Kreaturę.

  487. NeferNefer
    13 października o godz. 22:03

    Ja się zgłosiłem do GROMU z pytaniem, czy rozprowadzają kiszone ogórki.
    Program koferencji w sprawie zrównoważonej bozi wskazuje, że konfrencja składa się z Sasa i lasa, czyli nie jest naukowa.
    Jest to bardzo naturalne. W Polsce obowiązują nauki smoleńskie, oraz matematyka katolicka – korci mnie, żeby o tym w jednym z nieodległych tekstów napisać.

  488. Panie Jacku! Redaktorze drogi.

    Ja nie skowycze. Ani nie wyje. Ja po prostu przypominam, ze Waclaw1 to byl blogowicz poswiecony swojej filozofii zyciowej. Tej opartej na NAUKOWOSCI zywienia dra Kwasniewskiego. Co w tym zlego? W plularystycznym spoleczenstwie?

    Uprasza sie o przywrocenie praw egzystenckich, na tym tutaj blogu, nicka ‚Waclaw1’.

    O przywrocenie praw egzystenckich, na tym tutaj blogu, innych nickow, upraszam na przyszlosc.

    Ta TWA. KWA podparta. I dunno

  489. @lewy, @mag – Czyli regresja aż do króla Ćwieczka?
    Cyrk z domieszką makabry? Sejmowy kabaret?

    Jedyny pozytywny element w tym wszystkim to fakt, że wreszcie rozjeżdża się KaKa (dzięki, Lewy – ja tego skrótu używam z pełną premedytacją 😉 z różowiutkim obrazem tegoż KaKa pokutującym w świadomości dużej części społeczeństwa.

    To się chyba rozpadło – i już się nie sklei. A przy tym warto nieustannie przypominać, że to KaKa wywindował PiS do władzy.

  490. Tanaka
    g.23:45
    A może lepiej brzmi kre(a)tynizm polski, ups… pisi?

    Tanaczku & Miłe koleżeństwo! Posłuchajcie na dobranoc noblisty. Na spokojność i radosność.

    https://www.youtube.com/watch?v=65-_ocuGODM

  491. Orteq
    Dziwne ale też mi brakuje Wacka. Trochę.

  492. Tanaka 13 października o godz. 23:44 – rzecz polega na interpretacji i egzekwowaniu prawa. Co jest po prostu prostszym ujęciem tego, co piszesz.

  493. @Orteq, z godz. 23:29
    Ja nie szczekam na niewłaściwe drzewo, ja niewłaściwe drzewo obsikuję, aby pozostać przy Twojej stylistyce. Z hybryd toleruję wyłącznie te, które wynikają z możliwości słowotwórczych. Takie tam – neologizmy i inne portmanteauki. A w ogóle to dobrze mi w skansenie.

  494. Na marginesie
    13 października o godz. 22:03

    Namarginesko, wcześniej wyjaśniłem, w ujęciu syntetycznym, jak to jest z Konstytucją i Kościołem kat. Jest to dosyć jasne. Jeśli wszystkie artykuły Konstytucji znajdują sie pod wysokim patronatem Inwokacji, w której jasno dobitnie stwierdza się, że bozia to prawda dobro i piękno, a niewyznawcy bozi są opisani jako ci, którzy co prawda nie podzielają boziowartości, ale coś tam, coś tam, to znaczy, że Kościół kat ma szczególne uprawnienia, wyższe niż reszta adresatów ustawy zasadniczej.
    Kościół kat definiuje bozię i bozią się posługuje. On więc definiuje „prawdę, dobro i piękno”.
    Konstytucja, co jasne, zawiera „prawdę, dobro i piękno”. Nie jakieś odrębne, ale dokładnie to, którym rządzą biskupi.
    Są to oczywiste związki logiczne, i tak też jest to powszechnie rozumiane. Czego, jak powiedziałem, każdy dzień dowodzi.

    Konkordat, w skutkach, przesądza, że członek kleru, pracujący w szkole, jest opłacany przez polskie państwo. Z konkordatu wynika, że religia katolicka siedzi w środku polskiej szkoły, i religia sama się nie uczy, ale robią to członkowie kleru, lub, ewentualnie – jak już nie ma żadnego wolnego do tej przyjemnie dochodowej roboty – to odwalają tą robotę panie katechetki, „mające misję kanoniczną od biskupa”.
    Jak ktoś tą robotę odwala, to wchodzi, jako pracownik, w stosunek zatrudnienia, a jak wchodzi, to obowiązuje kodeks pracy, który każe pracodawcy płacić za gadanie o bozi i propagowanie bredni o 6 dniach stworzenia. Prawo pracy zaś jest wywiedzone z Konstytucji i ma się z nią zgadzać.

  495. mag
    13 października o godz. 23:59

    Tak jest ! Kreatynizm brzmi zgrabniej.
    O Dylanie nic nie mówię, bo sobie słucham, dzięki za muzyczną dobranockę. Jakoś mi sie Dylan zlewa obrazkowo z Sewerynem Krajewskim. Natomast z Noblem mniej mi sie zlewa. Komitet Noblowski się nieco zakałapućkał.

    A skoro o pućkaniu wspomniałem, to czy Twój tato całą wojnę spędził na węgierskim internowaniu?

  496. No to i ode mnie na dobranoc najlepsza wersja, Dylana i Knockin on heavens door, with Mark Knopfler of course…:

    https://www.youtube.com/watch?v=ZgAoe1o2134

  497. No i nie wiem, co najpierw – cytować Konstytucję czy słuchać noblisty 🙂
    Tanaka – golono, strzyżono. Nadal uważam, że nie taki miał być sens tej inwokacji.
    Ale mniejsza…

  498. anumlik (0:09)

    „Ja nie szczekam na niewłaściwe drzewo, ja niewłaściwe drzewo obsikuję, aby pozostać przy Twojej stylistyce. Z hybryd toleruję wyłącznie te, które wynikają z możliwości słowotwórczych. Takie tam – neologizmy i inne portmanteauki. A w ogóle to dobrze mi w skansenie.”

    Jak ci tak dobrze w tym skansenie, to dobrze ci tak. I tak trzymac. Nie popuskajac.

    Bo Dylan to Dylan. anumlik to anumlik. And these two should never meet. No bo i po co mieliby sie oni spotykac? Nagroda Nobla tylko jednemu z nich zostala przyznana. Case closed

  499. A w miedzyczasie, w miescie Zgierzu …

    Sluzby ratunkowe, z pomoca Policji, ewakuowaly okolo 30 pensjonariuszy Domu Opieki nad osobami Starszymi i Niepelnosprawnymi.

    Ewakuacja nastapila po tym jak w krotkim czasie zmarlo 4 klientow w/w placowki.

    Placowke, a jakze, prowadzil ksiadz Marek, z kosciola „starokatolickiego”, za cholere nie wiem co to takiego, ale nie interesuje mnie. W trakcie ogladania materialow w Faktach TVN zauwazylem za to plakacik z wampirzyca z Kalkuty i radosnym tekstem o bozim milosierdziu w polaczeniu sie z bogiem, lub podobnym belkotem religijnego mataczenia.

    Milosierdzie moze i bozia ma, za to ksiadz Marek i jego personel nie mieli go za grosz, wspomniani zmarli klienci, zmarli glownie z powodu odwodnienia i innych zaniedban. Odwodnienie sluzby ratownicze stwierdzily u wszystkich ewakuowanych.

    Niemilosierny ksiadz i jego personel starokatolicki po prostu zalowali wody i nie dawali jej klientom, zapewne biorac przyklad z kalkuckiej wampirzycy, ktora tez nie podawala lekow, zeby cierpiacy lepiej i mocniej doswiadczali bozego milosierdzia…

    CAly material w Faktach z 13/10/16, okolo 6 minuty.

    http://fakty.tvn24.pl/

  500. Dzien dobry,

    @anumlik,
    zgoda, pelna zgoda – Bob Dylan nagrody nie potrzebuje. Komitet dal. I klopot. Jak wiem Dylan nie lubi tych ceremonii i juz poniektorzy szwedzcy fani artysty zadaja sobie pytanie: przyjedzie czy nie przyjedzie, by nagrode odebrac? Juz uprzednio spotkal krola, kiedy mu przyznano Polar Prize (muzyczny „nobel”) ale nudzil sie niesamowicie.
    Jak juz pisalem mialem swoich kandydatow, najblizszy mej duszy byl Claudio Magris.

    Pozdrawiam

  501. @orteq

    by przekladac poezje i nie tylko – nie wystarczy dobra znajomosc jezyka oryginalnego tekstu. Konieczna jest znajomosc macierzystego jezyka i to bardzo dobra. To pierwszy warunek bez ktorego zdrowy tlumacz nie powinien zabierac sie za Borysa Akunina cz tez Roberta Desnosa (moje obecne lektury).

    Pozdrawiam jesiennie.

  502. Panie „mag” i „na marginesie” się bulwersują.

    Temat kontrowersyjnej konferencji:

    „Zrównoważony rozwój w świetle encykliki Laudato Si’”.

    Laudato Si
    Tytuł dokumentu jest cytatem z XIII-wiecznego włoskiego kantyku o nazwie Pieśń słoneczna. Papież wskazuje, że inspiracją do napisania tej encykliki był dla niego Franciszek z Asyżu. Głównym tematem Laudato si’ jest ochrona środowiska przyrodniczego.

    „Wielkie to nieszczęście być kobietą, ale jeszcze większe być mężczyzną widzianym oczami kobiety” – Henryk Elzenberg

  503. Joanna Bator, również Joanna Bator-Łukasiewicz – polska pisarka, publicystka, felietonistka. Laureatka Nagrody Nike.

    Studiowała kulturoznawstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończyła także Szkołę Nauk Społecznych przy Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Jej doktorat w dziedzinie filozofii poświęcony był filozoficznym aspektom feministycznych teorii i dyskusji, jaką feministki prowadziły z psychoanalizą i postmodernizmem. Była to jedna z pierwszych w Polsce prac na ten temat.

    A teraz przybliżę jej klasyfikację filozoficznych teorii kobiecości w bardzo dużym skrócie, pozwalającym jednak odczytać stanowisko w rzeczonej kwestii.

    Teoria pierwsza.
    Przekonanie o równości w społeczeństwie przy pewnej kulturowej niższości kobiet.

    Teoria druga
    Niższość kobiet pozbawionych z natury pewnych cech wartościowych.

    Teoria trzecia
    Przekonanie o zasadniczej odmienności, ale i wartości pierwiastka kobiecego.

    A teraz podam autorów (zdaniem Joanny Bator) tych teorii w przypadkowej kolejności.
    Pytanie.
    Które teorie są ich autorstwa.

    I tak:

    Jednej z nich uważana za klasyczną – autorzy od Arystotelesa do Freuda
    Autorem jednej z nich jest – charakterystycznej dla tradycji liberalnej) jest J. S. Mill
    I autorami kolejnej ( ale której?) są filozofowie o religijnych i mistycznych skłonnościach

    Nagrodą jest oczywiście darmowa karta wstępu na odczyt o którym wspomniała wczoraj„mag”.

  504. i przypomne jeszcze jedno.

    Zdaniem ludzi od spraw blogowo- społecznościowychw Internecie jedynie 25 % czytających następnie udziela się empirycznie na blogach, fejsach, forach.

    Większość, czyli 75% ogranicza się jedynie do czytania internetowych tekstów i również ( a może przede wszystkim) w kierunku tej akurat grupy kieruje swoje mało skomplikowane teksty.

  505. Aaronie,

    Zas 99.99% przytaczanych statystyk brana jest z powietrza. Nie bedziesz geniuszem. Ja tiebia sorry. I twoju mat’ sorry

    +++++

    ozzy – 7:30

    Jesli Dylan tak bardzo NIE potrzebuje nagrody Nobla, to po jakiego jasnistego ty Mu tak mazel tovujesz z okazji jej nadania twojemu, powiedzmy, ziomalowi?

    Potrzebuje On tej nagrody czy nie, szwedzki Komitet Noblowski dobrze zrobil, w madrosci swej, doceniajac genialnosc dylanowego polaczenia poetyki z muzyka. Po raz pierwszy w historii Nagrod Nobla to czyniac. Polar Prize, czy inne Grammy, to troche inny rodzaj doceniania. To tak na moj chlopski rozum biorac.

    Na babski rozum tez zreszta biorac. Babciusia bowiem byla pierwsza, ktora zakrzyknela z samego ranka dzisiaj: oo, good. Ona zakrzyknela tak po uslyszeniu najwazniejszej wiadomosci radiowej. Nie dopytywalem sie o szczegoly tego jej ‚oo, good’.

    A wsprawie tlumaczen poezji (7:41) to jest mi bardzo trudno nie zgodzic sie z Toba.

    Natomiast tlumaczenia TYTULOW ksiazek czy wierszy, udziwniane przez naszych tlumaczy od siemiu bolesci, nie zawsze daja sie czymkolwiek wytlumaczyc.

    „Skowyt” zamiast „wycia” ? Wzietego z „Howl” Allena Ginsberga. Tego, o ktorego sie ocieral Bob Allen Zimmerman/Dylan.

    http://www.rollingstone.com/music/pictures/relive-bob-dylans-legendary-rolling-thunder-revue-with-rare-photos-20160128/dylan-and-allen-ginsberg-visit-jack-kerouacs-grave-20160127

    O co tam moglo chodzic? Pewnie znowu czegos nie doczytalem. Albo nie dorozumialem. Wiec nie bede sie upieral jak mi ktos wytlumaczy roznice pomiedzy skowytem i wyciem. Tym z ginsbergowego „Howl” wyprowadzanym.

    Tez pozdrawiam. Jesiennie-deszczowo. Jakby jeszcze dach nie przeciekal..

  506. @Ortesiu
    W Lyonie tez ciemno, ponuro jak w dupie kaczora
    Gdybym był mlodszy to bym wypił pół litra i śmierdział jak ten wczoraszy camember albo tylżycki.
    Co do tlumaczenia tytułów to kiedyś znalazłem, ze jakiś tłumacz spolszczył Huxleya Point counterpoint na Punkt przeciw punktowi. To biedaczysko nie słyszało żadnej fugi Bacha i przetłumaczyło całą książkę nie zrozumiawszy wiodącej idei.
    Ale to to już żart; Jan Wilkołaz Boży autor Pięść
    Kto to taki ? Zgadnij Ortesiu

  507. Mała podpowiedź, to po niemiecku

  508. Na dobry dzien Wszystkim blogowiczkom i blogowiczom, z zyczeniami powodzenia w zyciu zawodowym i osobistym. Jeszcze raz Bob Dylan, tym razem w interpretacji Marleny Dietrich:

    https://www.youtube.com/watch?v=OfOoo4vmEq4

    Dobrego danego dnia z gwiazda spiewajaca nobliste.

  509. Bando tlłumaczy!

    Jak przełożyć z języka Dylana na nasze:

    My good woman, after what these eggs?

    (Sprawdziłam – nie zrobiłam żadnej literówki.

  510. @midaro

    Nie znam kontekstu (cena?) ale mogłoby być

    „dobra kobieto, po czemu te jajka”

  511. Orteq dziś Ginsbergiem wyje.
    Jak odwyje sobie szyje
    to wyląduje w skowycie
    na OIOM-ie. Pieskie życie.

  512. @NeferNefer
    – Po pięć.
    – Co po pięć?
    – Jaja po pięć.
    – I po co ci ten chłop, dobra kobieto?

  513. Ten lonek

    +++++++++++++++++++++

    No juz dobrze, dobrze, Lewusku. Francuzi podobno tak majo, ze cokolwiek im się powie, oni od razu na swoje przetłumaczajo. Ktore to tlumaczenie natenczas staje siem ich własnym językiem i wyraza zupełnie co innego. O Johannie Wolfgangu Goethe my czy my tu sobie nie zapodajemy czasem?

    A w języku staropolskim słowo „całka” oznaczało dziewicę. Dlatego szukanie całki jest
    znacznie trudniejsze od rózniczkowania. Co ma niby byc popularnym dowcipem.. Jak zreszta slowo „szukac”. Po czesku je rozumiejac

    http://www.nto.pl/magazyn/reportaz/art/4127537,porucha-na-ruchadle-czyli-polskoczeskie-nieporozumienia-jezykowe,id,t.html

    Porucha na ruchadle. czyli polsko-czeskie nieporozumienia językowe

  514. anumlik
    14 października o godz. 10:55

    Klęska urodzaju 🙂

    Chłop jest po to żeby słoiki otwierał. Oraz pająki usuwał.

  515. (mogłam napisać żeby „brzydkiego pająka pochłaniał” ale chyba intelekt mimo kawy się nie obudził)

  516. anumliku,

    Zajmij pozycje w sprawie skowytu i wycia. Wtedy porozmawiamy

  517. @NeferNefer

    Pająk ze słoika wyszedł – odtworzony;
    Wypił, zakąsił, czknął i chodu do żony.
    Żona, miast intelektu, kawy się domaga.
    Pająk: Bez jaj ma duszko, dopadnie cię zgaga.

  518. Orteq jeszcze nie odwyty,
    piskliwe wydaje skowyty.
    Za nim zaś blogowa zgraja
    chórem woła: Ale jaja!

  519. Tanaka
    14 października, g.0:16
    Na Węgrzech żyło się internowanym oficerom jak u pana bozi za piecem, a poza tym co i rusz próbowali przedzierać się do aliantów, często z pozytywnym skutkiem.
    Wiadomo, że Węgrzy nie spieszyli się z wypełnianiem sojuszniczych zobowiązań wobec Niemców, lawirowali jak mogli, ale w końcu musieli „przekazać” internowanych i tym sposobem mój tata resztę wojny spędził w niemieckim oflagu.
    A ja jedyny „powojenny dorobek” ojca, jak o mnie mawiał z dumą, ale i goryczą (do służby wojskowej nigdy już nie wrócił) byłam wychowana wprost w kulcie dla Węgrów jako naszych prawdziwych bratanków.
    Tym smutniej mi, co Orban wyprawia i że żałosny Kaczor z nim knuje, choć nawet jemu do pięt dorasta.

  520. @ NeferNefer
    14 października o godz. 10:50

    Tak!
    Do tej pory, a nie raz zadawałam to pytanie, wszyscy (niektórzy nawet prosili o kilka dni do namysłu) oddawali język kotu.

  521. Neferko
    Spokojnie można się obyć bez chłopa, gdy chodzi o otwieranie słoików.
    Bierzesz słoik w obie ręce, przechylasz i uderzasz wieczkiem czyli zakrętką o skraj kuchennego blatu. Oczywiście obracasz słoikiem, by „puknięcie” było w różnych miejscach.
    Niezawodny sposób i nie wymagający żadnych mniej lub bardziej wymyślnych otwieraczy ani siły Goliata.

  522. anumlik
    14 października o godz. 11:24

    Pójdę po jeszcze jedną kawę bo coś dzisiaj nie błyszczę. Jaja (XL) w lodówce 😉
    a anumlik przedni

    A pombocek z Tobermorym to pewnie na grzyby poszli 🙁

    @midaro
    14 października o godz. 11:29

    dzięki
    (chociaż to „after what” takie kłopotliwe)

  523. mag
    14 października o godz. 11:37

    Dzięki. Ja tam nożem podważam (parę już wykrzywiłam) a jak coś wyjątkowo oporne to zakrętkę przez, za przeproszeniem, coś gumowego trzymam.

    Przed pająkami i ćmami uciekam z piskiem.

  524. NeferNefer
    14 października o godz. 11:39

    Nie kłopocz się. Wkrótce damy Angolom w offsecie (za eksport nabiału) odmianę przez przypadki.

  525. midaro
    14 października o godz. 11:48

    Bardzo słusznie, niech się trochę pomęczą. Chociaż ciekawe co będzie z Brexitem jak wczoraj Tusk powiedział że albo hard Brexit albo może byście się wycofali z tego głupiego pomysłu.

    Nie bedę dalej rozwijać, tymczasem lepiej się zaszyję bo żadnego pożytku ze mnie dziś nie ma oprócz ple ple.

  526. @Neferko, nie zaszywaj się na długo, bo Twoje ple ple zaśnie(dzieje), a tak błyszczy nawet wtedy, gdy przez – za przeproszeniem – gumkę odkręcasz jaja w rozmiarze XL 😉

  527. Tak się zadumałem nad aaronem. Myślę, że każdemu zdarza się być kretynem. Tak przypuszczam, bo mi sie to zdarzyło wiele razy, ale potem orientowałem sie, że bylem kretynem. Ale ten biedny aateista zwany aaronem nie wie i chyba nigdy sie tego nie dowie, bo on jest permanentnym kretynem. A może jednak dałoby się jakoś mu pomóc. Wprawdzie pacjent powinien sie zgodzić na taka terapię, bo jak nie to próżny trud.
    Proponuje aaronowi, zeby sprężył się, zacisnął pięści, zamknął oczy i powiedział sobie; Już nie będę więcej żartobliwy, nie będę puszczal inteligentnych oczek, bo może one nie takie inteligentne, skoro innych od tych żarcików bolą zęby.
    Jakby aaron zastosowal ten pierwszy krok,to możnaby mu podpowiedzieć następny.
    Kto wie, może dałoby się z tego chłopaka zrobić porządnego chłopaka,zostałby szewcem i oprócz zelowania butów zabawiałby klientów Miłoszem i Hołówką

  528. KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ dzien 355

    Glupie slowa wyglosil Tusk odnosnie Brexitu. Swiadcza te slowa o kompletnym nierozumieniu Anglikow. Tymi slowami jedynie utwierdza wychodzenie i wole wyjscia. Co wiecej, ta wypowiedzia przyczynia sie do rozwalania Unii…

    Tym co stworzylo UE byla swiadomosc koniecznosci wspolpracowania, co nieodlacznie sie wiaze ze zdolnoscia do ustepowania z uwagi na koncowy sukces wspolpracy.

    Ustepowania z uwagi na dlugookresowy interes, a nie jako efekt nacisku, czy innego wymuszania.

    Slowa Tuska, sa zaprzeczeniem wspolpracowania, sa jej absolutna odwrotnoscia, sa zaprzeczeniem tego co stworzylo Unie Europejska.

    Tak wiec mamy slowne deklarowanie koniecznosci utrzymania UE i jej jednosci z jednej strony, z drugiej zas glupie slowa, ktore same w sobie sa zaprzeczeniem fundamentow ideowych UE i jednoczesnie skutkuja dokladnie odwrotnie, w odniesieniu do Brytyjczykow, wypychajac ich, a nie zatrzymujac w Unii.

    Obawiam sie w tej sytuacji, ze jedynym argumentem dla pozostania Tuska na stanowisku, na kolejne 2,5 roku, bedzie akcja jego dezawuacji jaka rozpoczal Kaczynski z PiSem.

    Kaczynski, gdyby nic nie robil i nic nie gadal, dostalby to co chce, Tusk sam by sie „zalatwil”… i nie zostalby wybrany. Na szczescie dla Tuska, Kaczynski nie mialby z tego zadnej satysfakcji, wiec musi swoje Tuskowi dowalic, czym paradoksalnie daje Tuskowi szanse na reelekcje, zeby zagrac Kaczynskiemu i PiSowskiej Polsce na nosie.

  529. @Lewy, z godz. 12:49
    Było. Witkacy to skutecznie obśmiał. Jak powiedział Sajetan w „Szewcach”:
    Nie wstydaj się tak, Jędrek! Nieprawda: materializm biologiczny autora tej sztuki mówi inaczej: jest to synteza poprawionego psychologizmu Corneliusa i poprawionej monadologii Leibniza. Przez miliardy lat łączyły się i różniczkowały komórki, aby takie ohydne ścierwo jak ja, mogło o sobie powiedzieć właśnie: „ja”!

    I co tu dodać? Aaronek musi co też nic nie doda. Ale niech nawija.

  530. (z offu)

    anumlik
    14 października o godz. 12:20

    anumliku, przez Ciebie robiłam głupie miny do telefonu, jadąc metrem i usiłując się na głos nie śmiać 🙂
    I dziękuję za miły sercu komplement. Pewnie wieczorem nie wytrzymam i wrócę jak niezapłacony weksel.

    A Aaron mentalnie przypomina prowincjonalną, pulchną paniusię w średnim wieku, z pretensjami. Nie zdziwiłabym się gdyby to „on” to była tylko kreacja, w końcu wystąpił tu już jako Żorżeta.

  531. @Lewy

    Moim zdaniem Aaron jest pożyteczny, bo pokazuje, jak działa wiara w praktyce i do czego służy: do załatwiania swoich interesów. Fakty: Aaron ma palącą potrzebę się-tutaj-produkowania; literalnie nikt z blogowiczów nie udziela mu wsparcia. Wtedy w sukurs przychodzi wiara: Aarona wspiera wymyślony bóg oraz wymyślona publiczność, niezwykle liczna (75%, jak się właśnie okazało!).

    Schemat działania identyczny, jak w przypadku kaka: narzucamy – się oraz swoją wolę – ludziom, którzy nas proszą: odczepcie się! – gdyż twierdzimy, że wierzymy…

  532. Co Wy wypisujecie?

    Ja z nim nie „gadam”. Czasem do niego napisze, zeby sobie ulzyc, lub zeby zaklamanie szerzone sie nie rozprzestrzenialo, ale za „wspieranie” chyba tego nie da sie zakwalifikowac.

    Wzial byl sam sam wyznal, ze sie sam „za kare”, za wpadke z Lolkiem Narciarskokremowkowym na blog oddelegowal. Co juz skomentowalem, ze sobie tu urzadzil czysciec za przewiny wlasne. Czyli wchodzi tu masochistycznoczysccowo, by cierpiec wyszydzanie, ponizanie i co tam jeszcze sobie uwidzil, zeby sie „oczyscic przez cierpienie jakie go tu spotyka”. Taka jego religijna szajba jest. I tyle.

    Nie zamierzam mu w tym ani przeszkadzac, ani pomagac. Kazdy musi sie sam zdecydowac, ale mam wrazenie, ze wiekszosc jak ja, instynktownie trzyma sie z daleka.

    @Lewy,
    To bardzo szlachetny odruch, chciec pomocy udzielic cierpiacemu, ale wybacz mi, ze brutalnie zwroce Tobie uwage, ze jemu sie nie da pomoc, a probujac, samemu sobie sie szkode wyrzadza.

  533. lonefather
    14 października o godz. 12:55

    Pierwsza rzecz jest w tym taka, że Brytyjczycy sami siebie nie rozumieją.
    Głosowali za „Brexitem”, ale ta przewaga była przecież minimalna. A jeśli chodzi o to, o czym przed głosowaniem byli poinformowani, jaką wiedzę mieli i co sobie na ten temat w głowach dobrze przemyśleli, to moje sądzenie jest takie, że bardzo mało wiedzieli, prawie o niczym nie zostali poinformowani i mało co sobie dobrze przemyśleli.
    Nic w tm dziwnego, bo ani władza nie ma interesu czy też ochoty by dogłębiej informować, ani sami wyborcy nie mają czasu zbierać informacje, a już najtrudniejsze i niemożliwe – to sobie porządnie rzecz przemyśleć.
    Teraz (sic!) , kiedy zaczynają się, po kolei dowiadywać, co się wiąże z Brexitem, wobec Europy, wobec Brytanii i ich samych, sporo z nich może zacząć trzeźwieć, i nabierać rozumu.
    Taka metoda nabierania to jest metoda marynarska: nabiera się rozumu idąc z okrętem na dno. Na dnie już można powiedzieć, że się ma rozum dobrze nabrany.

    Czy Tusk był grzeczny, czy za mało grzeczny wobec Brytyjczyków, nie jest to jasne. Tusk, zdaje się, zajmuje się Europą, a Brytania obraca do niej plecy więc czemu ma się wzruszać tym, co się z tylu dzieje?

    Kraj doemokratyczy i rozumny mógłby zademonstrować, że właśnie taki jest: zanim pyta „suwerena” o decyzję, informuje rzetelnie. Po poinformowaniu odbywa się wszechstronna dyskusja i badane są wszelkie altrnatywu, scenariusze i dzieje się to na poziomie parlamentu, członków wspólnoty, przedsiębiorstw, hrabstw, gmin, szkół, przysiółków i sąsiedztw.
    Jak się tak ze 2 lata bada i gada, to może są rozsądne przesłanki do podjcia przytomnej decyzji: czego się chce i czego się, zasadanie, po decyzji spodziewamy.
    A jak się już Brexit ogłasza, to się może jeszcze okazać, że życie ma lepszy scenariusz niż każdy gadacz. Więc może w proces rozstawania się należy wkomponować ścieżkę separacji, czyli czegoś, co pozwala wrócić do siebie, znów mieć różowe policzki i pół motylka w brzuchu, niż leźć prosto do rozwodu. Po jakichś 2-3 latach można by wtedy przeprowadzić głosowanie weryfikujące, i to obustronne, mając doświaczenie realne: brytyjskie i unijne – czy obie strony mają na siebie ochotę.
    Bo jak się jednej stronie pokaże najpierw figę, a po czasie chce od niej buziaka, to można usłyszeć: teraz to spadaj, palancie.

  534. Lewy
    14 października o godz. 12:49

    Ja nie posiadam na temat tego cymbała żadnego zadumania.
    Taką usługę wykonałem dla niego dawno temu. Zadumanie było, i się skończyło. Diagnoza jest jasna i potwierdza ją życie tego cymbała. A nie ma nic lepszego niż – jak to ładnie mówią w książkach do historii: „życiem swoim potwierdził coś tam”.
    No, i cymbał potwierdził.
    Jemu trzeba cycusia, utulenia – wtedy, może, dzieciątko Jezuskowe podniesie się z kolan i zacznie mu działać głowa.

  535. Etam Lonek, jezus mi powiedzial,że trzeba się nad każdym pochylić.A poza tym, jakby nawet nie wyszło nic z moje pomocy, to będę mial zasługi u jezuska. Ty Lonek daleko w życiu nie zajdziesz, w życiu trzeba kombinować.
    Maćku2
    Ja jednak mysle, że on taki cyniczny nie jest. Jest beznadziejnie głupi, o czym świadczą jego figle migle i podpieranie sie nadętymi cytatami. A ja mam w sobie coś z Sokratesa, który każdego probował przywrócic do rozumu metodą mejeutyczną, czyli wydobywając z człowieka ukryty w nim rozum, bo Sokrates zakładał, że w każdym tkwi, tylko u niektórych bardzo głeboko. Majeutyka to po grecku położnictwo: pomaga sie człowiekowi wydobyć rozm jak dziecko z łona matki, czasem potzrebna jest cesarka. Wiem, ze w przypadku aarona może dojść do poronienia, ale ochrzści się martwe maleństwo i może następnym razem wyłoni się z głowy aarona żywe dziecko niechby nawet rachityczne

  536. Bo w sumie nic tak nie jednoczy jak wspólny „wróg” –
    i w tym sensie Aaaaa jest pożyteczny.
    I zobacz Lewy, nawet ten ser się trochę przydał 😀
    A że daje nieustanne świadectwo, do jakich ludzi przemawia religia – to tyż piknie.
    Aaaa pilnie udowadnia, że ateiści są mądrzejsi i ciekawsi.
    Co potwierdzam raz jeszcze po przeczytaniu Waszych komentarzy.

  537. @Namarginesko
    Co z tego, że jestesmy ciekawsi, jak ten biedak tego nie wie. Jakby on się dowiedział, to może wziąłby się do roboty i trochę poćwiczył, może by mu przybyło troche bruzd na płaskej jak stól korze mózgowej. Jakby zaczął (znow Sokrates) od „Wiem, że nic nie wiem”.to by była trampolina i wlasnie gorąco go namiawiam, żeby na nią wskoczył

  538. Kim jest? Jaki jest ( podaję w kolejności poczęcia) Aaron Sprężyner, Żorżeta Tyraspolska, Hortensja Ramiączko i Aateista?

    Niech powie w moim imieniu Miron…

    „wywód jestem’u”

    jestem sobie
    jestem głupi
    co mam robić
    a co mam robić
    jak mam wiedzieć
    a co ja wiem
    co ja jestem
    wiem że jestem
    taki jak jestem
    ale to może tylko dlatego że wiem
    że każdy dla siebie jest najważniejszy
    bo jak się na siebie nie godzi
    to i tak jest się jaki jest

    czyli

    Miron Białoszewski.

    @Rafał Kochan był wzwiódł, albo wywiódł swego czasu pogląd, po zamieszczeniu tejże miniaturki jakoby Aaron ,Miron i podmiot liryczny łączyła pewna , istotna wedlug niego nić pokrewieństwa.

    Do tej pory zachodzę w łeb pusty co miał na myśli Rafał?
    I snują się po głowie różne przypuszczenia, ale jedno wykluczyć mogę na pewno.

    Powstaniec byłby ze mnie żaden.

  539. @Lewy

    Zeby wiedziec, ze sie nic nie wie, to sie wpierw trzeba duuuuzo naumiec.

  540. Na marginesie
    14 października o godz. 14:44

    Jakos mam klopot z „zobaczeniem” jakiegos zjednoczenia. Chyba zeby za „zjednoczenie” uznac to, ze co ateista, to inna opinia i inny pomysl, o co chodzi.

    Dlatego jeszcze raz zwroce uwage, ze zamiast wymyslac, trzeba przyjac co sam wyznal, czyli, ze on tu „pokutuje” za jakies swoje wyimaginowane winy.

  541. Niebawem przy dźwiękach fanfar ogłoszone będą wyniki konkursu – testu ogłoszonego w godzinach porannych, tego pięknego październikowego dnia.
    Nazwisko laureata spoczywa już w pięknie zalakowanej kopercie.
    Oczywiście na początku zostanie ujawniona prawidłowa odpowiedź która – powiem państwu na ucho – będzie dla wielu zaskoczeniem, ale niewątpliwie będzie dodatkowym impulsem do dalszej wytężonej pracy na wytyczonym spontanicznie światopoglądowym szlaku.

  542. @Lewy
    Dla mnie opinie Aaaa się nie liczą! Ale jak chcesz go reformować – pokibicuję 😉
    @lonefather
    Ja sobie trochę zażartowałam – tongue in cheek 😉
    Ale różnice zdań w normalnym świecie są normalne
    Ludzie są różni. Urawniłowka to efekt wszelkich totalitaryzmów
    W tym religijnych.

  543. Obok odkryłam optymistyczny felieton Hartmana. A kolega „L..ar”, tu na szczęście nieobecny, tam wymyśla komuś od „bezbożników”. No i widzicie – moja teoria się potwierdza. Religianctwo rodzi 1) agresję 2) zidiocenie.

    Ale czytam w „Newsweeku”, że „prawdziwi Polacy” pragną teraz penalizować „obrazę Polski i katolicyzmu”. I gdyby przeszło, to dopiero byłaby jazda! Mądremu biada, czyli Gore ot uma. A co z „sapere auso”? Kaczki zdepczą?

    Za TRZECIM razem zajarzyłam, dlaczego ten komentarz mi nie przechodzi 🙂

  544. Nie bardzo podążam za lotna myślą aktywnej w tym momencie ateistycznej braci, ale odnoszą wrażenie, że szare, monotonne, płaskie i wypłowiałe tło jakie stwarzam swoimi mało wyszukanymi tezami, tekstami, przypuszczeniami, powodować może tylko to, że jeszcze większym blask bije ze świata waszych idei, jeszcze głębszą toń podejmuje w posiadanie wasze i tak głębokie – już bez tego – myśli.

    Wiem, że możecie usłyszeć zarzut kierowany w Waszą stronę, że działacie tanim kontrastem, ale powiedzmy, że to nie wy ustawiacie ostrość obrazu, i nie wy ponosicie, za ten akurat kontekst winę.

  545. Oooo, i pani Krystyna P. nie nie zawiodła…
    ktoś skomentował, że prezes „wysoko zawiesił poprzeczkę obłędu swoim podwładnym”

  546. @Lewy
    Moim zdaniem, facet jest po prostu natrętnym megalomanem.

    A jego „pożyteczność” dla bloga może szybko zniknąć pod kolejną falą grafomanii, wywołanej atakiem samouwielbienia. Bywało już tak w przeszłości i kończyło się banem.

  547. @Namarginesco (nie uważasz że to dźwięczniej, jakby z włoska brzmi? Ale jeśli Ci się nie podoba, odszczekuję)
    Też mi nie przeszedł komentarz z powodu kolegi „L”, gdy pisałam że jeśli trochę „tęsknię” za zbanowanymi, to tylko za Wackiem z jego obsesyjnym, wręcz religianckim kultem tłuszczu jako antidotum na wszelkie bolączki ludzi i świata. Poza tym pisywał całkiem do rzeczy. No i był zabawny oraz grzeczny w obejściu.
    Obawiasz się co z sapere auso?
    Uszy do góry! Ufam że kaczki nas nie rozdepczą.
    Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne (czytaj: mądre) tam gdzie chcą. I kaczki mogą im skoczyć.
    To samo dotyczy chłopców z Jasiem Kapelą na czele.

  548. @mag
    Wacek chyba z głupoty powtórzyl tak wstretną rzecz, ze zostal zbanowany.Napisał, że bogaci Żydzi zaplacili Hitlerowi,zeby zlikwidował biednych Żydow,bo oni ich się wstydzili.
    Natomiast u Hartmana napisał bardzo przychylnie o Józefie Henie. Wacek jest chyba niestabilny i nie wie czasem co mówi.
    Fakt, że jest sympatyczny,nigdy nie okazywał agresji i ma czasem zdrowy rozsądek,choć podziwiając intelgencje Żydów, zapomina się, bo twierdząc, że inteligencja pochodzi od tuszcu wieprzowego,nie uwzglednia faktu, że Żydzi nie jedza wieprzowiny. No ale nawet wielcy uczeni, bywało, że zaplątywali sie we własne sznurówki, więc dlaczego Wacek miałby być lepszy od wielkich uczonych

  549. Ktoś tam pisze o kimś „…natrętny megaloman…”.
    Ktoś tam pisze o kimś „…fala grafomanii…”
    Ktoś tam pisze o kimś „…atak samouwielbienia…”

    Zastanawiam się, czy Ja mógłbym w ten sposób napisać?
    A czy chciałbym żeby tak o mnie pisano?
    Jeżeli byłoby to prawdą…
    To…

  550. i na zakonczenie literackim Noblu 2016: niepotrzebna nagroda

    Bob Dylan otrzymal Nobla „literackiego”, chociaz, prawde mowiac, dluga nieobecnosc przedstawicieli amerykanskiej literatury na liscie noblistow nie swiadczy najlepiej o komitetcie noblowskim. Chyba nastepnym razem bedzie Paul McCartney albo Paul Simon.
    Popularne teksty piosenek nie sa literatura. Nie ma ich na polkach ksiegarskich. To przede wszystkim muzyka albo glos.
    „Tarantula” Dylana to zadna literatura a ze zostala wydrukowana, no, coz z innych wzgledow anizeli merytoryczne. Niektorzy krytycy literaccy uwazaja artysta za wielkiego poete (np. sir Christopher Ricks) ale sa bardziej wartosciowi tworcy, ktorzy transformowali jezyk i bardziej na serio: John Cage czy tez John Ashbery.
    Stalo sie. I wystarczy tych komentarzy – przynajmniej ze strony wyzej podpisanego.

  551. A teraz bardzo poważną kwestię poruszę.

    Kto właściwie teraz banuje. Na kogo spadła ten niezbyt krotochwilny splendor?
    I jaki właściwie jest obecny status Redaktora Kowalczyka?
    Jako autor, na wykazie blogów przy „Listach ateisty” już od jakiegoś czasu jego nazwisko nie figuruje.
    Od czasu do czasu Jego nick z personaliami w trakcie dyskusji się ujawnia.
    Niby mógłbym bez tego żyć, ale chciałbym wiedzieć kto zasiada w jury i ocenia występy poszczególnych zawodników w wiadomej konkurencji.

    Wiem, ze nota za wartość techniczną programu byłaby u mnie niezbyt wysoka, ale wrażenie artystyczne bywa od zawsze moją silną stroną.

  552. ozzy 14 października o godz. 17:26
    Doskonałe podsumowanie całej sprawy. Nikt nie kwestionuje, że Dylan jest artystą i głosem pokolenia. Ale –literacki- Nobel? No cóż, krąży opinia, że komitet noblowski szczyci się tym, że jest nieprzewidywalny i z reguły zawodzi wszelkie oczekiwania. Dlatego typowanie kandydata jest gwarancją, że akurat ten kandydat owego Nobla nie dostanie. Tyle plotki. I dorzucę, że kiedyś w Umęczonej typowano papieża Wojtyłę na laureata pokojowego Nobla. I oburzano się, gdy go nie dostał 😉

  553. mag 14 października o godz. 16:10

    Mag, lejesz miód na serce Namarginesci! Nazywaj mnie jak tylko chcesz – aby nie Kasią Namarginesią 🙂

    Jaś Kapela – mam nadzieję, że pomszczon będzie. Nergal, czyli Adam Darski (w wywiadach całkiem rozsądny chłopak) był szczerze wdzięczny biskupom – za reklamę 🙂 Nie powiem, żeby się zachwycała jego muzyką, ale… z awantury o podarcie świętości na ZAMKNIĘTYM koncercie wyszedł z twarzą.

    Co do Wacka i dietetycznych obsesji – nie podzielam. Teorie na temat żywienia zmieniają się jak rękawiczki, jeszcze kilkanaście lat temu lekarze zabraniali chorym na serce jedzenia jajek – bo to bomba cholesterolowa! Teraz powoli przebija się do świadomości, że cholesterol w spożywanych produktach wcale się nie przekłada w prosty sposób na zawartość cholestrolu w organizmie – bo organizm wytwarza swój własny cholesterol.

    Co do straszenia tłuszczem zwierzęcym – ta nagonka też jest mocno przesadzona. Utwardzane tłuszcze (margaryna jak masło) są, jak się teraz okazuje, bardziej szkodliwe. A co do epidemii otyłości – cukier, cukier i jeszcze raz cukier. Cukier i proste węglowodany. Cukier wyrasta na aktualnego chłopca do bicia. A co będzie na parę lat? Zobaczymy. A że dla niektórych dieta jest jak religia? No jest… Stąd Wacki.

  554. @ Lewy
    14 października o godz. 16:42

    ” (…) Wacek chyba z głupoty (…). Napisał, że bogaci Żydzi zaplacili Hitlerowi,zeby zlikwidował biednych Żydow,bo oni ich się wstydzili.
Natomiast u Hartmana napisał bardzo przychylnie o Józefie Henie. Wacek jest chyba niestabilny….

    To nie jest dowód na niestabilność. Po prostu uznał Hena za biednego Zyda.

  555. midaro 14 października o godz. 18:23
    Boskie !

  556. Nadkaczelnik dał głos!

    „Skala protestu i zaangażowanie – wątpliwe z punktu widzenia prawnego – klas szkolnych w ten protest zaskoczyło mnie w niemałym stopniu (…) Protest był groźny dla fundamentów naszego narodowego jestestwa, bo był w istocie atakiem na Kościół.”

    Teraz armia aktywistów – do roboty!
    Tłumaczyć ludowi, co nadprezes miał na myśli.

  557. @ Na marginesie
    14 października o godz. 18:41

    Się zaczerwieniłam. Widać?

  558. Decyzja jurorów KN rzeczywiście odważna to chyba pierwszy przypadek od czasów jej powołania, że laureatem literackiego Nobla został słaby literat, tak słaby, że nawet kąciku poezji amatorskiej w „Nowej Wsi” miałby niewielkie szanse na publikację. Te słabe teksty niesie muzyka, znakomita, ale czyż mało w jej historii utworów takich, jak Dylanowskie, w których teksty słabe a muzyka wspaniała? Tomek Jastrun napisał na swoim blogu, że teksty Dylana wyjęte z muzyki są jak ryby wyjęte z wody – tracą życie.
    W poniżej linkowanym artykule, jak do tej pory najobszerniej uzasadniającym słuszność werdyktu jury, Dylan jest porównywany nawet do…Szekspira. OK, ale ja bym się nie odważył.
    http://www.rollingstone.com/music/features/why-bob-dylan-deserves-his-nobel-prize-w444799
    Od 10. lat, co roku, bywam w Glastonbury na słynnym festiwalu, w tym czasie Dylan gościł tam trzykrotnie, ostatni raz rok temu. Owszem wzruszałem się do łez, dreszcze przechodziły mnie przy każdym utworze, choć nie był to już ten sam Dylan, chropawy, fałszujący na harmonijce, nierzadko z niedostrojoną gitarą,mijający się z tonacją (sorry, ale mam k… słuch absolutny) -wszystko wyczyszczone aparaturą, już nie był taki prawdziwy jak, choćby wtedy: https://www.youtube.com/watch?v=OeP4FFr88SQ
    Bob Dylan jest w moim panteonie bóstw (muzyki wokalno-instrumentalnej, nieklasycznej), jest magiczny, niepowtarzalny, i nie tylko w moim panteonie, ale w moim panuje niesamowity tłok i gdybym miał przedstawiać kandydatów do Nobla, miałbym dylemat nie do rozwiązania i przedstawiłbym jakąś setkę, równie niepowtarzalnych, tyle że, z lepszymi tekstami. I myślę, że nie ja jeden. Nobel LITERACKI dla Dylana? Nie. No, ale może się nie znam. Aha, dodam jeszcze, że od czasów „Traveling Wilburys” Dylan nie skomponował nic nowego, ciągle śpiewa „self-covery”, ale -podobno – najlepsze są te filmy, które już znamy :), więc utworów muzycznych zapewne to też dotyczy.

  559. @@ozzy, Namarginesci
    Co do Boba Dylana – absolutna zgoda. Sam zainteresowany podobno … gdzieś się zapodział. W każdym razie milczy.
    Moim faworytem był Murakami.
    @midaro
    Albo dla Wacusia Hen to ten „biedny Żyd” albo sprawdza się stara zasada, ze każdy nawet ansytemita lub tylko krypto ma „swojego” Żyda, którego szanuje i lubi.

  560. midaro 14 października o godz. 18:49
    Przypomina mi się anekdota z miejsca pracy. Trochę ją spolszczę, ale nie za bardzo:
    „Kiedy przyjęto do naszego laboratorium nową osobę, nie wiedzieliśmy, jak się przyjmie. Wątpliwości zostały rozwiane, gdy zastałam ją przy biurku w pustym poza tym pomieszczeniu.
    -You the only fool here? – zapytałam
    -Not any more – odparła natychmiast.”

    A o co chodzi w tej przydługiej przypowieści?
    Jak by powiedział jeden mój Sojusznik – ogarniasz fazę 😉

    Przy czym jest to oczywiście moja jednostkowa opinia,
    bo za resztę szanownego gremium nie odpowiadam.

  561. mag 14 października o godz. 18:55

    Murakabi czy Murakami?
    Bo ja za bardzo w literaturze ne czytaty.

  562. @Na marginesie

    O którym proteście mówił Kaczyński: kobiecym czy nauczycielskim? Bo zaczynam się gubić 🙂

    Przeciwnikiem kobiet faktycznie jest kościół katolicki, choć być może żadna ze stron wolałaby nie nazywać rzeczy po imieniu, aby nie wywoływać totalnej wojny kulturowej. No i, oczywiście, kobiety nie atakują kościoła, tylko z coraz większą determinacją się przed nim bronią.

  563. Maciej2 14 października o godz. 19:01
    O kobiecym – w wywiadzie dla Onetu.

  564. A te „klasy szkolne” – to chyba chodziło o młody wiek niektórych uczestniczek. Był np. jakiś wywiad z piętnastoletnią manifestantką, która sensownie wyłożyła, o co chce walczyć.

  565. @Na marginesie
    „Atak na kościół”, to było zaklęcie, które przez lata obezwładniało dotknięte nim ofiary. Kaczyński gra tą kartą w nadziei na stłamszenie protestów rękami ludzi kościoła. Ja jednak sądzę, że efekt takich usiłowań, czynionych przez kościół na masową skalę, byłby dziś dokładnie odwrotny: potężne zamieszanie w państwie i wojna kulturowa.

  566. Maciej2 14 października o godz. 19:23

    Społeczeństwo się zmienia… chociaż polskie zmienia się powoli 🙂

    Gdy w Kanadzie toczyła się debata w sprawie dopuszczenia małżeństw jednopłciowych, jeden z biskupów zagroził ekskomuniką premierowi za popieranie tej nowej ustawy. A premierem był wtedy Jean Chretien, zdeklarowany katolik. Efektem wypowiedzi biskupa był natychmiastowy wzrost poparcia dla jednopłciowych małżeństw… wśród katolików.
    Nie dlatego, żeby nagle zapałali sympatią do gejów, ale mieszanie się biskupa w sprawy państwa i szantażowanie premiera – oburzyło kanadyjskich katolików. No i masz (babo placek). Wygrali na tym geje…

  567. @Na marginesie
    Haruki Murakami

  568. Jobrave 14 października o godz. 18:51

    Wrzuciłam wcześniej – nie chcę się powtarzać. Jest bardzo zabawna (i zupełnie bezlitosna) wypowiedź Jacka Kaczmarskiego o Dylanie i spotkaniu z tym idolem. Razem z całkiem zgrabną parodią Dylana („Epitafium dla Dylana” – chociaż żyje). Wszystko to – zawiera tyle różnych smakowitych podtekstów, że przyznaję bez bicia delektuję się tym Kaczmarskim. Co do wielkości Dylana – no przecież bardem jest. Niepowtarzalnym, chociaż parodiowalnym. Fakt.

  569. mag 14 października o godz. 19:52
    Lubię go! Chociaż czytałam w sumie niewiele – dwie powieści i kilka opowiadań.
    Jest, moim zdaniem, niesamowicie oryginalny.

  570. @mag

    Komitet szuka Boba Dylana, jak mowi przew. Per Wästerberg: bez rezultatu. Na internetowych stronicach Mistrza Boba—-cisza. W Las Vegas ostatni trop.
    Jak odmowi przyjecia, to wedlug regulaminu, nagroda i tak pozostaje.

  571. jukebox z Dylanem
    ______czyli d z i e s i a t k a, ktora lubie

    1.”A hard rains a-gonna fall” (1962)
    2.”The times the are a-changin” (1963)
    3.”Like a rolling stone” (1965)
    4.”Desolation Row” (1965)
    5.”Visions of Johanna” (1966)
    6.”You aint goin nowhere” (1967 wydana w 1975)
    7.”All along the watchtower” (1968)
    8.”Tangled up in blue” (1974)
    9.”Changing of the guards” (1976)
    10.”Blind Willie McTell” (1983, wydana 1991)

    ————————moj ulubiony cover „One More Cup of Coffe” (B.Dylan) w wykonaniu The White Stripes. Super!
    https://www.youtube.com/watch?v=DZfVbvSVUbw

  572. A propos Wacka. Jestem przeciwnikiem antysemityzmu, ale też i ksenofobii i rasizmu w ogóle, ale jeśli jakiś Żyd, wiedząc np. że odpiłowując konar spadnie wraz z nim, a mimo to odpiłowuje, to nazwanie go głupim nie będzie przejawem antysemityzmu, natomiast jeśli obserwujący piłującego nie-Żyd, powie: „Tylko Żydzi są tak głupi, że odpiłowują konar, na którym siedzą.” -to już podpada pod antysemityzm, a w przypadku Żyda mówiącego tak o piłującym Polaku będziemy mieli do czynienia z antypolonizmem.
    Wśród tzw. oświeconej polskiej inteligencji spotykałem się niejednokrotnie z karykaturalnym wręcz wydaniem poprawności politycznej, otóż w dyskusjach na różne tematy, w międzynarodowym towarzystwie, w którym również brali udział Żydzi, praktycznie nikt z nimi nie polemizował, kiedy po spotkaniu pytałem się dlaczego nie ripostował, gdy ktoś nie miał racji, czy nawet ewidentnie mijał się z prawdą słyszałem w odpowiedzi: „Czyś ty zwariował, przecież to Żyd!”, A ja na to: „Przecież dyskusja dotyczyła Focaulta i moralności i facet pier…. straszne głupoty i nikt go nie przystopował!” Odpowiedź: „No wiesz, z Żydami trzeba ostrożnie, żeby nie urazić.” Ja: „Przecież nie musiałbyś mówić, że facet nie ma racji, bo jest Żydem, lecz dlatego, że swoje twierdzenia opierał na fałszywych przesłankach.” On: „A, wiesz na wszelki wypadek…”
    Normalny człowiek, bez względu na to, czy jest Żydem, Czechem, Eskimosem, czy nawet Polakiem człowiek nie lubi jak mu się włazi do tyłka, drażni go taka emablacja.
    Po zakończeniu dyskusji dopadłem tego Żyda i dzieląc się swoimi wątpliwościami (Polak, przerażony uciekł). Przypałętał się do nas jakiś facet, z wyglądu abnegat, w niemodnej i burej marynarce, niezbyt uczesany, który mnie poparł, nasz interlokutor był bardzo otwarty na kontrargumenty i w końcu się, przy czym zauważyłem, że traktował mojego sojusznika z zauważalną czołobitnością. A jeszcze później poszliśmy do baru na szklaneczkę. Tam się okazało, że ten, który mnie wsparł to sam Mark Lilla, który za kilkanaście minut miał mieć swoją prelekcję w tej samej sali – „Związki Heiddegera z faszyzmem”.
    Powyższy epizod, to tylko jeden z wielu przykładów, któr
    Nie czytałem wpisu Wacka, ale myślę, że przypinanie mu łatki antysemity, to przesada, może popełnił grzech generalizacji, może to – czym zawsze tłumaczą się nasi politycy, często u nich spotykany „skrót myślowy” :)? Może byli jacyś Żydzi, którzy handlowali z Hitlerem, czego zresztą wykluczyć nie można, może nie bezpośrednio, może nie czuli się Żydami, lecz biznesmenami, bo kapitał przecież nie ma narodowości, nie identyfikowali się z żydostwem. Natomiast „płacenie Niemcom, przez bogatych Żydów za likwidację biednych Żydow”, to – oczywiście absurd – bo w gettach, w komorach gazowych ginęli również bardzo bogaci Żydzi, ponadto bogaci potrzebują biednych, żeby ci drudzy pracowali dla nich.
    Przypomniało mi się jeszcze inny epizod. Przyjaźniłem się rabinem Mendelem Reichsbergiem, z Nowego Jorku, który w latach 90. , przynajmniej raz w roku przyjeżdżał do Polski i zawsze gościł w moim rodzinnym Krakowie. Pewnego razu pewien taksówkarz, jedne z nielicznych już Żydów mieszkających na Kazimierzu, a zarazem osobisty kierowca rabina na czas jego popbytu w Polsce, zaprosił nas na tradycyjną żydowską kolację, tzn. tradycyjne potrawy i pejsachówkę. Mój kumpel, znany polski poeta, straszny żydofil, prosił mnie, żebym go tam wkręcił. Wkręciłem. Był zachwycony. Po każdym kieliszku wychwalał Żydów pod niebiosa. W którymś w momenci nieustającego peanu, w którym kumpel podkreślał nieskończoną mądrość, inteligencję i liczne talenta którymi bozia obdarzyła Żydów rabin nie wytrzymał i przerwał mu: „Panie Z., zaręczam panu, że ja sam znam kilka tysięcy bardzo głupich Żydów, nieinteligentnych i nie posiadających żadnych talentów, znam też nieuczciwych Żydów: morderców, gwałcicieli, oszustów, złodziei, więc daj pan spokój panie Z., z tym wychwalaniem.” Kumpel zaniemówił, w każdym razie chciał dobrze :).
    Jeśli chodzi o stosunek Polaków do Żydów, to dają się tu zaobserwować dwie skrajne postawy, albo niechęć przechodząca w nienawiść (irracjonalna, ów „magiczny antysemityzm”), albo czołobitna, trudno natomiast zetknąć się z normalną, którą np. obserwuję tu w Wielkiej Brytani i której ja jestem zwolennikiem i Żydzi, przynajmniej ci, których znam, również.

    Dopiero teraz się zorientowałem, że miałem napisać coś o Wacku? 🙂

  573. @jobrave

    Czy poeta Z. to wieczny kandydat do literackiego Nobla, czyli Adam Z.?

  574. Wracając do „adremu”.
    Szanowny Tanako (13 października, godz. 16:53, 23:44 i 23:46)!
    Twoje uwagi dotyczące języka, którym posługuje się J. K. a za nim inni działacze pisowscy są trafne. Jest to zwulgaryzowana forma języka dostojników i księży kościoła katolickiego w Polsce, którym chodzi o to, aby było ładnie powiedziane, do uczuć, zgodnych z katolicką ideologią, i ma niemal dogmatyczny charakter, wykluczający sprzeciw i nawet jakiekolwiek rozważania nad treścią wypowiedzi.
    Język J.K i kaczystów, już nie bywa tak piękny, również przedstawia dogmaty, ale czasem zawiera prowokacje do sprzeciwu, oczywiście niesłusznego wedle ideologii pisowskiej, jako narzędzie metody divide et impera. W wersji kaczystowskiej ten język też zaciemnia rzeczywistą treść wypowiedzi.
    Jeżeli J. K. stwierdza, że „To może dotyczyć także ciąż, które są wynikiem przestępstwa, ale oczywiście i tutaj przymusu zastosować nie można, można zastosować perswazję, i to delikatną, bez presji””, to oznacza to, iż przymus prawny – państwowy zostanie zastąpiony bardziej dokuczliwym naciskiem środowiskowym, płynącym z ambon, z dewocyjnego potępienia środowiskowego i ze skutków niezgodnej z Konstytucją klauzuli sumienia ginekologów. Tak właśnie trzeba rozumieć „perswazję” w ich wydaniu.
    Wyrażam uznanie za „kreaturonizm” jako aktualną wersję polskiego kreacjonizmu.
    Szanowny lonefather (13 października, godz. 23:15)!
    Także Tobie przekazuję uznanie za nową nazwę polskiego Ku Klux Klan’u (KKK). Niegdyś sympatyczna blogowiczka, której pseudonimu już nie pomnę określiła tę organizację, i jej szkodliwe dla Polaków działanie jako Klub Kawalerów Kolratkowych, bo to oni za tą Kontrrewolucją Kaczystowsko Kosciolkową stoją.

  575. @ NeferNefer
    14 października o godz. 11:57

    (…) ciekawe co będzie z Brexitem jak wczoraj Tusk powiedział że albo hard Brexit albo może byście się wycofali z tego głupiego pomysłu.

    @ lonefather
    14 października o godz. 12:55

    (…) Glupie slowa wyglosil Tusk odnosnie Brexitu. (…) Tymi slowami jedynie utwierdza wychodzenie i wole wyjscia.
    (…) Slowa Tuska, sa zaprzeczeniem wspolpracowania, sa jej absolutna odwrotnoscia, sa zaprzeczeniem tego co stworzylo Unie Europejska.

    @ Tanaka
    14 października o godz. 14:21

    (…) Teraz (sic!), kiedy zaczynają się, po kolei dowiadywać, co się wiąże z Brexitem, wobec Europy, wobec Brytanii i ich samych, sporo z nich może zacząć trzeźwieć, i nabierać rozumu.
Taka metoda nabierania to jest metoda marynarska.
    (…) Czy Tusk był grzeczny, czy za mało grzeczny wobec Brytyjczyków, nie jest to jasne. Tusk, zdaje się, zajmuje się Europą, a Brytania obraca do niej plecy więc czemu ma się wzruszać tym, co się z tylu dzieje?
    (…) Bo jak się jednej stronie pokaże najpierw figę, a po czasie chce od niej buziaka, to można usłyszeć: teraz to spadaj, palancie.

    Woli wychodzenia wcale nie trzeba było Brytyjczykom utwierdzać. Sami dali radę.
    I zwlekano, jak długo się dało, z powiedzeniem im „spadaj, palancie”.

    Złudzenia co do miękkiego Brexitu robiła sobie Komisja Europejska, jeszcze we wrześniu. Ze znaczących polityków najdobitniej formułowała je Merkel. Jeszcze we wrześniu mięciutko mówił Hollande. Nikt nie dolewał oliwy do ognia, jedyną, kilkakrotnie ponawianą formą nacisku była prośba, by wreszcie podali datę, kiedy przystąpią do negocjacji.

    2 października przemówiła Theresa May. Podała datę. Przypomniała, przychylając się do najtwardszych brexiterów: „Lud głosował za wyjściem z Unii. Co oznacza, że z Unii wyjdziemy”. Odrzuciła jakiekolwiek kompromisy, które mogłyby ograniczyć pełną suwerenność: „Niektórzy wspominali o przehandlowaniu kontroli imigracji na handel z Europą. To ślepy zaułek, (…) sami będziemy decydować o imigracji.”
    Odrzuciła jakikolwiek model, który zmuszałby WB do zastosowania choćby części unijnej legislacji i swobodnego przepływu pracowników, nawet jeśli ceną byłoby zamknięcie jednolitego rynku dla brytyjskich przedsiębiorstw. Że odrzuca zarówno model norweski, jak i szwajcarski jako wzory dla przyszłych stosunków z UE.
    Pierwszy: chodziło jej o Europejski Obszar Gospodarczy, który w pełni włącza Norwegię, Islandię i Liechtenstein w jednolity rynek; w zamian muszą stosować wszystkie przepisy wspólnotowe (nie uchwalając ich przeca), przestrzegać swobód przepływu (osób, towarów, usług i kapitału), poddać się orzecznictwu ETS i dorzucać się do unijnego budżetu na poziomie zbliżonym do państw członkowskich.
    Drugi odnosi się do serii umów ze Szwajcarią, dających jej dostęp do znacznej części wspólnego rynku (ale nie do rynku usług finansowych) w zamian za przestrzeganie swobodnego przepływu i składkę do budżetu UE.
    May: „Musimy mieć swobodę przyjmowania własnych przepisów we wszystkich dziedzinach, od etykietowania naszej żywności po kontrolę imigracji”.

    Po jej bojowym przemówieniu głos dał Hollande: Brexit „Ma być zagrożeniem, ma nieść ryzyko, ma mieć swoją cenę.” Merkel zamilkła. A tak po prawdzie to twarda linia została przyjęta, jako główna hipoteza, na czerwcowym, post-brexitowym szczycie w Bratysławie. Do dziś nie jest kwestionowana przez żadne państwo członkowskie (w tej sprawie polska delegacja nawet dzioba nie otworzyła). Premier Słowacji, która teraz przewodniczy UE, w wywiadzie dla Financial Times: „Unia będzie korzystac z tej okazji, aby powiedzieć ludziom: patrzcie, dlaczego ważne jest, by pozostać w Unii (…) Nawet dla piątej światowej gospodarki rozstanie będzie bardzo bolesne.”

    Tusk nie ma sprawczej roli w Unii (tak stoi w traktacie w opisie funkcji przewodniczacego). W niedzielę wypowiedział się tak, jak jemu przystoi, po innych, wyrażając wspólne stanowisko państw członkowskich.

    Na deser garstka przykładów, jak brytyjskie ministry robiły atmosferkę, zanim przemówiła premier.
    Min. Spraw Wewn. poinformował, że przedsiębiorstwa będą składać spisy zatrudnionych nie-obywateli i wyjaśniać, dlaczego nie odwołali się do swoich. Min. Zdrowia, że wydali cały zagraniczny personel medyczny i nałoży grzywny na brytyjskich lekarzy pracujących za granicą. Min. Handlu, z waszczykowskim wdziękiem oświadczył, że mieszkający w WB obywatele państw unijnych są świetną „kartą przetargową” w negocjacjach z Unią. Foreign Office zwrócił się do London School of Economics, by do prac przezeń zlecanych, związanych z Brexitem, nie zatrudniali osób o obywatelstwie nie-brytyjskim lub podwójnym, ze względu na bezpieczeństwo narodowe.

    Ani Tusk, ani ktokolwiek z unijnych notabli nie przypomniał Brytom, że to łamią traktaty, które ich jeszcze obowiązują.

    Cała ta historia jest okropna, wolałabym, żeby się nie wydarzyła, ale za jazdę na suwerenistycznych delirkach obateli się płaci. Czasem gotówką. Czasem na raty.

    Za indukowanie tej delirki niektórzy będą się smażyć w …tym, no, jak to się nazywa? Kręci się tam gdzieś aa?

  576. @jobrave

    A Twój rozmówca Mark Lilla to autor jednej z lepszych książeczek jakie łyknąłem ostatnio (2016 rok).

    „Bezsilny Bóg. Religia, polityka i nowoczesny Zachód”.

    Tytuł może nazbyt wyrazisty, ale sama treść może powodować inne wnioski.

    A jeżeli podam fragment z recenzji zamieszczonej w „The New Republic” o autorze to już może mieć lilla u ateistów „ciepło”.

    Oto to zdanie:

    „Lilla jest zauroczony religią – nie potrafi żyć z nią, ani bez niej.”

  577. @ Na marginesie
    14 października o godz. 19:46

    Doczytuję, cośta pisali, kiedy zajęta byłam wypracowaniem.
    (…) Gdy w Kanadzie….

    Analogiczny mechanizm zadziałał w Irlandii.
    Gaudeamus?

  578. jobrave, Aaronek

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Zagajewski#/media/File:Szymborska_zagajewski.jpg

    Podejrzewam, ze poezja tego ‚strasznego zydofila’ slabo by sie nadawala do zawodzen barda. Samo filstwo doesn’t cut the mustard w sztokholskim KN

  579. Fragment „Bezsilnego Boga” Marka Lilli.

    Przywołuje Lilla osobę Locke’a i jego wrażenia z podróży do Chin:

    „Przywołał, pewną opowieść znalezioną w relacji z podroży po Chinach, o jakimś mieście, które poddało się w następstwie oblężenia. Jego mieszkańcy oddali w ręce zdobywców majątek, a nawet swoje rodziny; ale kiedy rozkazano im, aby obcięli kucyki, postanowili stawić opór i walczyli aż do śmierci. Tak wielka jest władza wierzeń i zwyczaju nad ludzkim umysłem.”

  580. Ku rozwadze co poniektorych wybrzydzaczy na Nobla dla Dylana

    „Głosy odmawiające Dylanowi poetyckiego mistrzostwa to głosy tych, dla których literatura musi pachnieć papierem. Z kolei opinie, które stawiają Dylana raczej przy Leonardzie Cohenie czy Nicku Cavie, każą podejrzewać, że ludzie, którzy je wygłaszają, tekstów Dylana po prostu nie znają, bo między tym, co pisze Dylan, a twórczością słowną dwóch wymienionych tu, znakomitych skądinąd, panów jest przepaść. Nie rozumiejąc słów, które śpiewa Dylan, nie rozumiemy Dylana.”

  581. @Ateista, Aaron (i cala reszta nickow z jakimi sie logujesz)

    Blog jest od pewnego czas Obywatelski, to znaczy „zarzadzany” przez grupe blogowiczow, ktorzy skupili sie w Inicjatywie Oliwskiej. Zarzadzanie jest spoleczne, co oznacza, ze decyzje sa wspolnie podejmowane.

    Jednoczesnie blog jest caly czas pod redakcja Pana Jacka Kowalczyka, co przeklada sie na akceptacje tekstow umieszczanych jako „wstepniaki”, czyli wpisy blogowe, jak i dbanie o poprawnosc bloga.

    Poprawnosc bloga jest regulowana, ze tak powiem oddolnie, to znaczy, ze „obcinamy ogony” w postaci trollingu.

    Czegos takiego jak „jury oceniajacego wartosc wystepow„, NIE MA !

    „Wartosc wystepow” ocenia sam blog. Jak cos, znaczy sie post blogowy, jest warte cokolwiek, wywoluje reakcje bloga. Rzeczy mialkie, nijakie, bezsensowne, czy zwyczajne gledzenie dla gledzenia, nie wywoluja zadnej reakcji, czyli sa olewane przez blog. Jesli chcesz, to mozesz to uznac za ocene swoich wystepow na blogu.

    lonefather
    (bez powazania)

    ps. Choc do Aateisty zaadresowane, dotyczy wszystkich, w tym mnie, @Tanaki, i wszystkich innych bywalcow bloga.

  582. Tusk wyraził opinię ogółu szefów rządów państw UE w sprawie Brexitu i aluzji polityków brytyjskich o negocjowaniu jakiejś szczególnej formie stowarzyszenia GB z Unią po Brexicie – nie będzie ciasteczek na stole, ani dla nas ani dla was.
    Mógł to zrobić równie stanowczo, lecz ubrać to w znośniejsze słowa, bardziej koncyliacyjne, bez wytyków w rodzaju – jak chcieliście to macie, nie będziemy tak rozmawiać, itd.
    Musze jednak dodać, że Tusk powiedział również, że o ile mielibyśmy odwrócić ten proces (izolacji GB, co będzie konsekwencją występowania GB z UE), to znajdziemy wielu sojuszników, co chyba było aluzją do powrotu GB w przyszłości w skład UE.
    Pzdr, TJ

  583. midaro
    14 października o godz. 21:24

    Hm, przeczytałam i sobie siedzę i myślę. Ponieważ jestem w Bxl i powiedzmy że mam jakieś spojrzenie na to co się dzieje w kołach zbliżonych do, to mogę powiedzieć jak to wygląda skąd ja patrzę. Dzień „po” atmosfera była jak w rodzinnym grobowcu. Wszyscy nabrali powietrza i wypuścili je dopiero tydzień później. Cokolwiek Kaczyński wyprawiał zeszło na dziesiąty plan, z czego zresztą trudno się było cieszyć.

    Juncker był wściekły, nie przesadzam, do tego stopnia że na jakimś spotkaniu oficjeli zaczął mówić po francusku, dając Brytyjczykom do zrozumienia gdzie ich ma – i owszem dolał oliwy do ognia. W związku z czym nie bardzo mogę się zgodzić że ktokolwiek robił tu sobie złudzenia co do miękkiego Brexitu, wręcz przeciwnie. Od początku było: nie ma żadnego „pick and mix”. UK automatycznie straciła wszystko co Cameron dopiero wynegocjował cztery miesiące wcześniej w lutym.

    Prostym, uboższym Brytyjczykom nakłamano solidnie, w czym wielki udział miała cała prasa Murdocha, od jakichś dwudziestu lat szkalująca unię i wszystko co się z nią wiąże. Brexitowcy rozpętując kampanię nie liczyli na wygraną, Johnson zdrowo się przejechał a teraz robi dobrą minę do złej gry. W ogóle to referendum (o statusie doradczym, niewiążącym) to jedno wielkie nieporozumienie, Cameron za przedłużenie urzędu zatopił własny kraj.

    O EEA nie będę pisać bo za długo. Ani model szwajcarski ani norweski nie wchodzi w grę. Tusk nie ma roli sprawczej ale może wywierać spory nacisk. To co mówi May to wypadkowa lawirowania wśród podzielonych Torysów i trzymanie się stołka.

    Z tworzenia listy zatrudnionych obcokrajowców w firmach już zrezygnowano.

    Nie rozpisuję się z detalami bo detale znam i Ty znasz, widzę tylko z innej perspektywy. Śledzę z ciekawości na bieżąco, natomiast żadne wiadomości tv o Brexicie już nie mówią, nie jest już też tematem debat przy kawiarnianych stolikach. People have moved on. Wszystko rozegra się przy politycznych stolikach, wśród wielkich bonzów. Jedyne co to czasami „obrywa” mój brytyjski kolega, któremu z sympatii nie wtykam palca w oko.

    Ja jestem Remainer. Ale skoro tak zdecydowali to „sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało”, ze szkodą dla siebie i dla całej Europy. Mogłabym tak dalej i dalej ale wystarczy;)

    piątek, weekendu początek:)

  584. a teraz lonek psyjdzie i mi powie że mam rację ale się mylę 🙂

  585. @Kropkozjad – Tanaki tu chwilowo niet, ale postaram się przemówić nieobecnym:
    Tanaka
    24 lipca o godz. 15:51
    Kkat wyprodukował taki metajęzyk. On nie mówi do człowieka wprost, ale obok i poza. Język ma być pozbawiony sensu, dzięki czemu odnosi skutek.

    A teraz skojarz to z J.K.
    Zaraz poszukam szerszego kontekstu.

  586. @lonefather

    Dziękuję za wyczerpujące informacje w wiadomej kwestii.

  587. @Kropkozjad – i jeszcze to. W charakterze odzewu Tanaki. Daty brak mi.

    „Kościół, a dokładniej religia, to jest gadka oparta na domyślnym orzeczeniu, na niedopowiedzeniach i ludziska „dopowiadają” i „domyślają” to co sami mają w głowach. Więc zawsze im pasuje i zawsze „słyszą” samą prawdę, bo przecież i oni sami tak właśnie myślą. Więc musi to być prawda!

    JPII był mistrzem takiej gadki, był takim mistrzem, że według wielu, to on doprowadził do upadku komuny. I choć nie ma ani jednej konkretnej wypowiedzi, choc nie ma ani jednego konkretnego uczynku, to nie przekonasz, że dopomógł zmianom swoim byciem, ale sam niczego konkretnego nie zrobił.

    Mistrzem, ale tym razem mistrzem prymitywnym gadania niedpowiedzeniami jest Rydzyk, ale ten gada głównie do mocherów, więc się zniża w poziomie, tak żeby mochery zrozumiały co „artysta ma na mysli”

    Równiez Kaczyński tez mówi tym rodzajem manipulacyjnej gadki, co często powoduje śmieszność, ale za to zabezpiecza go przed przegrywaniem procesów o oszczerstwa
    Tak więc mamy manipulujący sposób mówienia, gdzie jakaś część przekazu jest tworem własnym i będąc tworem własnym dopomaga reszcie przekazu, prześlizgnąć się i opanować rozum i myślenie zaatakowanej jednostki.

    To jest tak, że weryfikacja odbywa się w uproszczony sposób. Jeśłi jakaś część informacji, jest tym co już kiedyś zaakceptowałem, to reszta do niej “podczepiona”, też zostaje zweryfikowana pozytywnie. Taki automat działa u większości ludzi i trzeba trochę potrenować myślenie, żeby się przed tym umieć obronić.
    Reszta problemu to jest już czysta psychologia.”

  588. @midaro 14 października o godz. 21:41
    Musi co jeszcze nie 🙂
    Niech najpierw zadziała w Polsce.

  589. @Aaron,
    Jeśli łyknąłeś, to może przekładał ją tatko Rydzyk, zresztą nie wiem, co ma wynikać z Twojego wpisu. Mark Lilla nie jest zafascynowany religią, bo wierzy w bozię, lecz fenomenem religii, jej aspektami: psychologicznym, antropologicznym, politycznym, mniej filozoficznym, choć i w tych kręgach się obraca. W żadnej książki, ze znanych mi esejów nie wynika, że jest on wyznawcą bozi pod tą, czy inną nazwą. Zresztą w jego dorobku pisarskim, naukowym jest stosunkowo mało literatury poświęconej religii, ale nawet tam nie ma żadnych deklaracji w kwestii wiary.

    W „The Stillborn God: Religion, Politics, and the Modern West” poświęca on dużo miejsca rozważaniom na temat Oświecenia i dlaczego w Europie Zachodniej mógł taki prąd, jak owo „światło rozumu” się zrodzić, a w innych częściach świata nie. Sporo miejsca poświęca też sprawie rozdziału Kościoła od państwa, koncepcji, która właśnie w czasach Oświecenia została wprowadzona w życie (Republika Francuska, Stany Zjednoczone) i dlaczego nie stało się tak w Indiach, Chinach, Japonii.
    Mark Lilla, to niesamowity gość, bo imponuje swoim wyjątkowym dystansem do badanych „obiektów”, potrafi na badany problem spojrzeć bez emocji, z oddalenia. Co zaś się tyczy stwierdzenia, przytoczonego przez Ciebie, a ściślej – jego drugiej części, czyl „nie może żyć bez religii ani z nią”, to -przede wszystkim – nie jest ono autorstwa Lilli, lecz impresja jakiegoś recenzenta, a -po drugie -wytłumacz mi,co według Ciebie ono oznacza? Że niby Lilla jest wierzący? Ano skup się, myślę, że dasz radę.

  590. @Orteq,
    Imię „żydofila” się zgadza, ale nazwisko już nie. Skojarz to go z tzw. poezją śpiewaną.

  591. @jobrave 14 października o godz. 22:58
    Dzięks! Obejrzę sobie tego Lilla. A już, już prawie Aaaaa mi go obrzydził…

  592. NeferNefer
    14 października o godz. 22:26

    Jak wiesz, to po co mnie przywolujesz?

    Ech, zeby nie bylo, ze zbywam. To sie zgadzam zasadniczo z tym, ze Tusk werbalizuje, co zostalo ustalone i tym samym on na klate bierze skutki tego co powiedzial, a nie bezposrednio ustalajacy. Klopot w tym, ze doslownie nikt nie zawraca sobie glowy tym, ze to co wypowiada Tusk, to wypadkowa powstala po wspolnym ustaleniu. Za to wszyscy lacza to co zostalo powiedziane z tym, kto to wypowiedzial publicznie. W tym wypadku z Tuskiem i tyle, w temacie.

    Taka rola, taka cena i takie koszty, jakie beda skutki.

    Ja oceniam niby z zewnatrz, ale bedac w „srodku”, sam odczulem skutek, czyli wkurzenie na to co powiedzial Tusk, bo nikt nie lubi, jak sie mu cos narzuca, ale rozsadni ludzie sami odnajduja to w czym warto ustapic dzis, zeby cos wiecej osiagnac.

    O niuansach brytyjskich, skad i dlaczego sa takie a nie inne wiecej i obszerniej pisze w poscie do @Tanaki. Nie chce sie powtarzac i zasmiecac bloga powtorzeniami, wiec dokladniejsze wylozenie tego, czego nie znajac, nie uwzgledniasz, znajdziesz wlasnie w odpowiedzi @Tanace.

  593. lonefather
    14 października o godz. 23:16

    Nie widzę obszernego postu do Tanaki tylko kontrrewolucję, to miałeś na myśli?

    Wydaje mi się że to Brexit jest zaprzeczeniem współpracowania – mimo wielu wyjątków i ulg jakie UK wyróżniały na tle innych państw, a słowa Tuska to konsekwencja wydarzeń. To Anglicy pokazali plecy UE. Przypuszczam że on się dobrze orientuje.Taka fucha.

    Nie chce mi się jałowo spierać, zostaję przy swoim.

  594. jobrave – 23:02

    „Imię „żydofila” się zgadza, ale nazwisko już nie. Skojarz to go z tzw. poezją śpiewaną.”

    Poezja spiewana tego drugiego Adama Z. to tym bardziej nie material na Nobla. Tym bardziej iz on sam jej nie spiewa. On tylko ja pisze

    ‚https://www.youtube.com/watch?v=2Gny2wzUN6Y

    PS. Tym sposobem Aateista otrzymal odpowiedz na swoje pytanie. Do ciebie kierowane

  595. NeferNefer
    14 października o godz. 23:31

    Odpowiedz do @Tanaki, to nie jest Kontrrewolucja, tylko odpowiedz na to co @Tanaka napisal do mnie po przeczytaniu dzisiejszego odcinka Kontrrewolucji. I ta wlasnie odpowiedz, ktora wciaz pisze jeszcze mam na mysli.

    Czy po przeczytaniu zmienisz zdanie, to nie wiem, ale taka mozliwosc teoretycznie istnieje. Zaobaczymy, gdy napisze, zapostuje na blogu, a Ty sie zapoznasz i przemyslisz.

  596. Jako osobnik świeżo przyjęty do grona córek i synów Albionu (Królowa zdarła ze mnie łącznie 1065 funtów, za to), żyjący wśród około 130 Anglików, 20 Irlandczyków i dwojga muzułmanów z Indii, w tym jednego, który nie przestrzega zakazu Koranu zabraniającego picia alkoholu (przez co i mnie rozpija), pozwolę sobie rzucić kilka zdań na temat BREXIT, choć uprzedzam, że ta liczba może wzrosnąć do kilkuset. 🙂
    Z mojego rozeznania wynika, że mieszkańcy mojego osiedla (zachodnia część Londynu), głosowali za wyjściem z UE -miałem sporo czasu, żeby to wysondować. Nawet ten, z którym muszę pić oraz jego żona, głosowali za wyjściem. Większość mieszkańców, to ludzie wykształceni, dobrze sytuowani, lub kształcący się. Stan ich wiedzy na temat UE był zaskakująco niski, jedyne co wiedzieli to to, że UE jest zła, ponieważ UK musi płacić Unii za to, że do niej należy.
    Stawiam tezę, że UK z UE nie wyjdzie, bo nigdy wyjść nie zamierzała. Cameron zagrał va banque, chcąc przelicytować Farage’ a, któremu przedwyborcze sondaże dawały liczbę głosów uniemożliwiającą torysem bezwzględną większość w parlamencie. Cameron zaczął więc jechać na Unię, na imigrantów z Europy Wschodniej ze szczególnym uwzględnieniem Polaków, bo to mniejszość największa i znakiem tego, najbardziej widoczna, rozpoznawalna, ponadto pochodząca z kraju, który się najbardziej nadaje na kozła ofiarnego, bo nie ma instrumentów, dzięki którym mógłby zaszantażować Brytyjczyków na zasadzie: „jak wy nam tak, to my wam tak”.

    Torysi, utwierdzając obywateli, w przekonaniu, że UE jest be, że okrada poddanych JKM, podawali jakieś horrendalne sumy, informując jednocześnie, jak pięknie byłoby, gdyby te pieniądze zostawały w kraju, nie wspominając przy tym, że choć UK wpłaca do UE 6,5 mld funtów rocznie, to otrzymuje ca 13 mld funtów. Nie wspominał o dopłatach dla rolników, o różnych programach społecznych, gospodarczych, które UE finansowała i innych beneficjach i jeszcze, idiota wyskoczył z tym referendum, które najpierw zaplanowano na czerwiec 2017 roku, a później, już po wyborach, i tu kolejny idiotyzm zdecydowano się zwołać rok wcześniej. Durne to i ja nie widzę tu jakiegoś rozsądnego wytłumaczenia – może Cameron chciał postraszyć Unię, może liczył, że UE widząc jego determinację referendalną, zacznie go błagać, żeby nie, że ustąpią przed żądaniami Camerony, żeby tylko referendum nie było. Unia się nie ugięła.
    Kilka miesięcy przed referendum Cameron wpadł w panikę. Kto mieszka w UK, ten doskonale pamięta, że w mediach pojawiły się różne rządowe ogłoszenia, które agitowały, choć nie wprost, by głosować za pozostaniem, przedstawiano za pomocą liczb, co i ile straci UK, wystepując z UE. Im bliżej było referendum, tym kampania na rzecz pozostania stawała się bardziej intensywna, wreszcie sam Cameron zaangażował się w przekonywanie za rezygnacją z BREXIT, byłem nawet na takim wiecu, gdzie bardzo emocjonalnie przekonywał zdecydowanych, by głosować za wyjściem. A miał się czego bać, bo w sondażach liczba zwolenników BREXIT niebezpiecznie zaczęła rosnąć. No i nie udało się i trzeba było zobaczyć po tym minę Camerona -widać było, że wynik go załamał, że do końca wierzył, że obywatele zdecydują inaczej. Farage też się nie spodziewał i też tego nie chciał, bo przecież to miłe być europosłem i mieć jak najwięcej posłów w PE, każdy z nich płacił haracz na partię. Widziałem go BBC, strasznie bełkotał po tym referendum i szybko zrezygnował z szefowania w UKIP.
    Już wiadomo, że UK straci na wyjściu i to bardzo, może nawet katastrofalnie i każdy, kto twierdzi, że będzie inaczej, jest półgłówkiem, a nawet kompletnym idiotą.

    Najostrożniejsze prognozy mówią, że mininium osiem lat potrwa wychodzenie UK z po-BREXIT-owego kryzysu. Bzdurą jest również, że UK po wyjściu będzie zawierać korzystne, bilateralne umowy gospodarcze państwami UE. Nie będzie mogła, ponieważ owe państwa obowiązuje prawo unijne. Zawierać to sobie mogą z Mołdawią, Ukrainą, Macedonią. Tu można mnożyć i mnożyć niedogodności związane z BREXIT. Aha, niby UK nic nie straci, bo pozostanie, ewentualnie wejdzie do EEA, czyli Europejskiej Strefy Gospodarczej, ale, żeby tak się stało, i tak trzeba akceptować nieskrępowany przepływ siły roboczej z państw UE, czyli imigrantów, to jest warunek, którego Wielka Brytania za nic nie chce spełnić, bo to był najważniejszy powód BREXIT.
    Pani Theresa May robi z siebie idiotkę, bo nie ma innego wyjścia, musi udawać twardą brexitówę, że niby już, zaraz, twardo z „unitami”, wychodzimy. Mydlenie oczu. Torysowskie móżgi wiedzą, czym grozi wyjście, próbują zyskać na czasie, znaleźć dobry powód, żeby z honorem zakończyć BREXIT-ową szopkę. Co prawda wyborów parlamentarnych jeszcze cztery lata (2021), ale torysi mają świadomość, że gdy negocjacje „wyjściowe” się zakończą (teoretycznie 2019), to skutki wyjścia będą już nieźle widoczne i nie będą one fajne, a wtedy klęska wyborcza pewna. A jeszcze do tego całkiem realna jest secesja Szkocji (od kumpla z SNP wiem, że przygotowują się do tego bardzo poważnie) oraz Irlandii Płn.
    Minęło już pół roku, a Izba Gmin jeszcze nie głosowała w sprawie BREXIT, a to jest warunek, żeby UK mogło rozpocząć procedurę wychodzenia. A mieli głosować w październiku, no zobaczymy, ja tam wątpię, ale nawet to jeszcze niczego nie przesądza – bo pozostają jeszcze parlamenty Szkocji i Irlandii. I tak oto konserwatyści weszli na minę, a teraz muszą wygłówkować, jak z niej delikatnie zejść, by nie wylecieć w nieznane. Tak myślę.

  597. @Orteq,
    Przepraszam za pomylenie Cię z Aateistą.

  598. @Orteq
    Jeszcze raz: Przepraszam Cię za pomylenie z Aateistą. 🙂

  599. lonefather
    15 października o godz. 0:49

    Zrozumiałam że „O niuansach brytyjskich, skad i dlaczego sa takie a nie inne wiecej i obszerniej pisze w poscie do @Tanaki. Nie chce sie powtarzac i zasmiecac bloga powtorzeniami, wiec dokladniejsze wylozenie tego, czego nie znajac, nie uwzgledniasz, znajdziesz wlasnie w odpowiedzi @Tanace.”

    dotyczy tego co już zamieściłeś na blogu.

    Późno już, idę czytać kryminała. @Lewy, Bezcennego zostawiłam na amen.

  600. @Aateista,
    Przepraszam Cię za pomylenie z Orteqiem 🙂

  601. Wczoraj na okolicznosc kampanii wyborczej Michelle Obama wyglosila porywajace przemowienie wlasnie dot. walki o upodmiotowienie kobiet. Jej speech byla swietna, co stwierdzili nawet zaciekli przeciwnicy demokratow, nawet padaly z ich strony wypowiedzi, ze od czasu Reagana nikt nie wyglosil takiej efektywnej mowy.
    Oto niektore fragmenty 30 min wystapienia, omal kazdy jest w tym duchu. : „Nie moge uwierzyc, ze kandydat na prezydenta USA przechwala sie swoimi mozliwosciami atakowania kobiet. To nie jest normalne. To nie jest to kwestia polityczna, tylko kwestia poszanowania czlowieka”….. „Te bezwstydne komentarze o naszym ciele ( kobiet), ten brak szacunku dla naszego intelektu i ambicji, ta wiara, ze jako mezczyzna moze z kobieta zrobic wszystko. To jest okrutne i przerazajace.”
    „Jesli zwyciezy nasz przeciwnik bedzie to sygnal dla naszych dzieci, ze tak wolno, ze mozna ponizac i lekcewazyc kobiety, ze pogarda dla drugiego, znecanie sie moralne nad nim jest do zaakceptowania. „I jeszcze raz: to nie jest kwestia polityki ktorejkolwiek z partii, to kwestia podstawowej ludzkiej przyzwoitosci”….
    Azeby moc wyglosic takie przemowienie musi byc spelnione wiele warunkow ze strony mowcy i sluchaczy. Ale to juz inne opowiadanie.
    Co do Dylana, ktory tak rozbudzil emocje mysle podobnie jak niektorzy, ze to jest proba wyjscia ze starych schematow. W sztukach pieknych, zgodzilismy sie na bardzo dalekie odejscie od dawnej estetyki, moze i czas na slowo. Moze tak mysla mlodzi, ktorzy zastapia obecnych.
    Przetwarzajac to na inne dziedziny zycia, taki sobie przykladzik. Gdyby te stokilkadziesiat lat temu uwierzono gurom (l.mn. od guru) czyli wlascicielom kolei, ze samochod to dzielo szatana czy tp, to….. moze byloby lepiej, bo nie byloby tych wszystkich probemow jaki spowodowal samochod. A moze jeszcze byloby lepiej gdybysmy sie zatrzymali na dylizansach?

  602. jobrave
    15 października o godz. 0:55

    Lejesz miod na moje serce, tak jak Ty, nowego brytola. Ale choc mi „slodzi” zycie i myslenie, to co czytam, bo odnajduje swoje wlasne myslenia, w tym co piszesz, to az tak optymistyczny nie jestem. Bo takie myslenie nie uwzglednia dumy narodowej.

    Choc swietnie wychwyciles reakcje „po”, to w ocenianiu ostatecznych decyzji, mam wrazenie, ze za wiele wishfulthinking jest w Twoich przewidywaniach.

    Obawiam sie, ze nie uwzglednienie wspomnianej dumy narodowej, moze zakonczyc sie odwrotnie niz przewidujesz. UK to nie polandia i tu jak sie cos powiedzialo, to sie to robi, albo sie z gry wypada. Co sie przeklada na to, ze jesli u wladzy beda Torysi, to czy Theresa, czy Borys, czy ktokolwiek inny bedzie u wladzy, to zrobi co zostalo zapowiedziane. Chyba, ze znajdzie sie pretekst, zeby odkrecic bez utraty twarzy.

    Tsku niestety z tym co powiedzial, pretekstu nie dostarczyl. A wrecz odwrotnie. Dostarczyl Tusku Brytyjczykom wszystko co jest niezbedne do podbicia bebenka dumy narodowej i wychodzenia.

  603. @Aateista
    Nie, nie chodziło o Zagajewskiego, to nieprzystępny samotnik, nie pije, a ten drugi Adam (Orteq- bingo!), choć też dużo starszy ode mnie, to równiacha, co zresztą po nim widać.
    @Orteq,
    Dylan nie jest literatem, a literackiego Nobla otrzymał a Adam nie-Zagajewski jest literatem i Nobla nie dostał. Ja tam za poezją spiewaną nie przepadam, zresztą, co to za głupia nazwa, a Kaczmarskiego, to wręcz nie cierpię, wszystko przez te jego „pieśni zaangażowane”, bo od nich zacząłem słuchać JK i nabrałem już doń takiego uprzedzenia, że nawet tych niezaangażowanych nie mogłem słuchać, ale Adamową lubię.

    Rozmawiałem własnie z Adamem i przypomniałem mu tę historię z rabinem i o moim wpisie, on za bardzo tego nie pamiętał, natomiast nie spodobało mu się, że nazwałem go żydofilem:
    -A co to, nie można Żydów lubić, bo zaraz żydofil. Po prostu ich lubię normalnie, bez żadnej „filii”.

    A Zagajewski, to jednak potęga.

  604. @jobrave

    Też za Kaczmarskim nie przepadam. Twój wpis o Brexicie ciekawy, ja ciągle śledzę na bieżąco w the Independent (jak wiesz). Mam nadzieję że sprawa się rypnie – tylko na razie torysi idą w zaparte, właśnie powołali jakiś „gabinet wojenny” twardogłowych. Zobaczymy.

    Dobranoc:)

  605. @Lonefather,
    Masz rację, nie uwzględniłem dumy narodowej, a to jest okoliczność, której nie należy lekceważyć, przede wszystkim właśnie u Brytyjczyków, a ściślej u Anglików, oni potrafią się zjednoczyć w takich sytuacjach i machnąć ręką na wyrzeczenia.

    A torysi, to jednak ideowcy i dżentelmeni, a ci którzy nie są snobują się na nich. Honorowość, konsekwencja i dotrzymywanie słowa, mimo to myślę, że będą próbować zręcznie się z tego wyłgać, bo jednak zwolenników BREXIT niewiele więcej niż przeciwników, niewiadomo też, co zrobi opozycja, jak rozegra te wątpliwości.
    Poza tym w konserwatywnym „Timesie” pojawił się artykuł o katastrofalnych skutkach BREXIT (roczne straty od 30 do prawie 70 mld funtów i to przez kilkanaście lat), a przecież wiesz, że „The Times” jest własnością Murdocha, którego media przed referendum cały czas judziły za wyjściem, szczególnie tabloid „The Sun”, a i w „Telegraph” znalazłem kilka podobnych artykułów, więc może to jest jakiś początek odkręcania? Tak czy owak kasy na swoje teorie bym nie postawił. 🙂

  606. @Zyta,
    Wydaje mi się, że Donek Trampek, zanim przystąpił do rywalizacji o tron, zlecił jakieś badania opinii społecznej na okoliczność niskich instynktów u potencjalnych wyborców i pewnie trafił do takich. Jeśli pozwala sobie na takie słowa wobec kobiet, to może oznaczać, że takich mężczyzn, którzy się z nim zgadzają jest sporo, ale i pań, które lubią być trzymane za twarz, albo lubią jak inne panie są trzymane za twarz – są przecież kobiety, które nienawidzą kobiet, zdolne do tego, by poświęcić swoje prawa, dać sobie je ograniczyć, po to, żeby te „wyzwolone” też miały źle, więc może Trampek wie co robi, skoro jedzie na całego?

    Ciekawa refleksja na temat postępu technicznego – też miewam podobne myśli.

  607. Dżizas, a co ja żem się tak dzisiaj rozpisał?!

  608. jobrave,

    Przestaniesz pisac jak przestaniesz polewac. Muzulmanowi i sobie. Ot i cala tajemnica

  609. Zagajewski potega jest i basta. W mycce czy bez

  610. @Orteq
    Po pierwsze: piszę wówczas kiedy nie polewam, ponieważ gdy polewam, to ręce mam zajęte. Po drugie: chętnie scedowałbym polewanie na niego, ale on robi strasznie długie przerwy w polewaniu, ponieważ te 200 g, które ja wypijam od razu, on pije długo i małymi łyczkami, delektuje się. W młodości otrzymałem staranne katolickie wychowanie, więc piję jak na Polaka-katolika przystało, a ten pije jak jakiś dżentelmen albo, co najmniej, inteligent, a ja na takie ceregiele nie mam czasu. No to chlup.
    Muszę ja polewać, bo on jest delikatny i robi długie przerwy, za długie

  611. @jovebrave

    Mam nadzieje, zescie sobie te przerwy juz zakonczyli. O tej godzinie

    No bo ty chyba juz nie polewasz? O tej godzinie. Jesli polewasz, to ty masz kondyche, chopie

    +++++++++++++++++++++++++++

    Ten tytul wpisu teksanskiego profa. I dunno

    „Kobieta odkłada szmatę i wstaje z kolan. Z kościelnej posadzki”

    Przyznam sie dobrowolnie, ze wpis pod tym tytulem pomieszczony wciaz jeszcze probuje przesylabizowac. Dobry ten wpis jest, zgadzam sie z przedmowcami. Ale nie dlatego dobry, ze taki dlugasny. On dobry jest dlatego, ze uderza we wszystkie wlasciwe nerwy. Zebym ja tylko mogl stamine wygenerowac na te dlugasnosci profa

    Pytanie mam do profa:

    Czy po wstanieciu z kolan, z posadzki wiadomego przybytku, ta kobieta odklada szmate w celu szczytnej walki z odwiecznym wykorzystywaniem kobiet przez kler? Wykorzystywanych do czyszczenia przez nich posadzek koscielnych przeciez.?

    Czy tez, alternatywnie, ona dlatego te szmate musi wyrzucic, gdyz musi w nia wypluc to co miala do wyplucia? Kleknawszy najpierw, na zadanie, przed sukienkowcem?

    Niektore kobiety musza wypluc. Nie umieja przelknac. Taka prawda

    A to to dosyc POwazne rozroznienie.

    Ja was wsiech oczen sorry za te przyblizenia naturalistyczne

  612. ” Na kolana suko”

  613. A spluwaczki zlikwidowali

  614. No juz dobrze, dobrze. Egzaminu nie bedzie.

    Ani niczego innego nie bedzie. Jak u Krzycha Kononowicza

  615. Przegadany tytul wpisu. Przegadany sam wpis. A tu komary konsajo. Wiec my w zyto.

  616. @jobrave

    Mój jedyny post w którym zawarłem relacje między Lillą a Panem B. miał tę oto zawartość:

    Aateista
    14 października o godz. 21:28

    @jobrave

    A Twój rozmówca Mark Lilla to autor jednej z lepszych książeczek jakie łyknąłem ostatnio (2016 rok).

    „Bezsilny Bóg. Religia, polityka i nowoczesny Zachód”.

    Tytuł może nazbyt wyrazisty, ale sama treść może powodować inne wnioski.

    A jeżeli podam fragment z recenzji zamieszczonej w „The New Republic” o autorze to już może mieć lilla u ateistów „ciepło”.

    Oto to zdanie:

    „Lilla jest zauroczony religią – nie potrafi żyć z nią, ani bez niej.”

    Za wyciągnięte z jego lektury wnioski nie zamierzam ponosić odpowiedzialności.

  617. że mężczyźni w sukienkach chcą nadal dominować, to można (jakoś) zrozumieć; ale jak zrozumieć kobiety, które same szmatę dzierżą – Agaty, Beaty, Krysie i inne – i odebrać jej sobie nie dadzą?
    dobry tekst;
    ale adresaci/purpuraci i tak nie przeczytają

  618. Po pierwszej kawie zabrałem się do czytania. Jestem oszołomiony poziomem nocnego dyskursu. Analiza @jobrave i opis sytuacji w UK świetna, dla mnie nie będącego w temacie, bardzo pouczająca. Przekaz @Zyty wypowiedzi Michelle Obamy bezcenny.
    No i mądre wypowiedzi@@@NefeNefer,Namargineski,Midaro. Świetnie sie dziewczyny kamuflujecie: Ty Nefciu udajesz słodką,kaprysną idiotkę , Ty Namarginesko cicha wodo, a w rzeczywistości jak Nefcia niebezpieczna tygrysica.O Midaro to nawet boję się pisać, toz ona w szpilkach, z usteczkami wymalowanymi mogłaby jak ta czarna wdowa obcęgami i laubzegą (chyba coś takiego jest w użuciu) powalić krzepkiego jaskiniowca obrzucająć go łacińskim mięsem. Dorzuciłbym do tego szemranego towarzystwa @mag, ale mag znam od lat i wiem co to znaczy wejść jej na odcisk.
    Jakich to czasów dożyliśmy, panowie, baby nas biją jak Sztura
    Bardzo zabawny jest Aaaa, który jak dzieciak łazi miedzy dorosłymi i próbuje zwrócić na siebie uwagę swym paplaniem. Dio aajonka cieba się umiechąć wziąć chopcyka na kolanka, po głowce pogłaskać,pocałować w plecki, psecie on cficy język ojcysty.
    PS
    @jobrave
    Czy to jeden ze śpiewaków z Piwnicy pod Baranami ?

  619. Jakoś mi nie daje spokoju nobel literacki dla Boba Dylana.
    OK – jest legendą rock popu, a teksty jak teksty. Bywali wybitniejsi bardowie poeci, choćby Cohen czy Brel.
    Dlatego podeprę się @jacobskim (mam nadzieję że mi wybaczy), który u Passenta tak się wypowiedział:
    „Dylan od dwudziestu kilku lat nic nowego nie napisał, na koncertach ciągle te same stare songi, a przecież jest o czym pisać.
    Poza tym nie bardzo mi się podoba to „rozhermetyzowywanie” tradycji, zasad przyznawania literackiego Nobla, uważam to nawet za jakiś rodzaj zamachu na coś, co powinno trwać i to, co nie jest literaturą, dobrą literaturą – poezją, prozą, eseistyką , lecz pieśnią, piosenką nie powinno być nagradzane, zresztą piosenki mają swojego „Nobla” – Grammy.”