Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

4.10.2016
wtorek

Czarny poniedziałek w Polsce powiatowej

4 października 2016, wtorek,

Wczoraj rano w TVN24 na pytanie, jaki oddźwięk będzie miał #czarnyprotest w Polsce powiatowej, Konrad Piasecki odpowiedział, że pewnie niewielki. „Pewnie ma rację – pomyślałam. – Trudno, nawet jeśli będę tylko ja jedna z tak małego miasteczka (3500 mieszkańców), to i tak dobrze”.

Ciężko pracowałam nad wodoodpornym banerem (styropian, czarny marker i farba akrylowa), gdy zadzwoniła koleżanka, która jest nauczycielką. Pod koniec rozmowy mówi do mnie: – Tylko pamiętaj, ubieraj się dzisiaj na czarno.

A jednak!

– Kochana – odpowiadam po chwili – ja jadę na protest. Zabieram gwizdek, baner…

– Ty wiesz, że u nas dziś cała szkoła na czarno? Wszystkie nauczycielki, woźne, kucharki. Wczoraj wieczorem była gorąca linia, dzwoniłyśmy jedna do drugiej…

– Naprawdę ?

– Naprawdę. Ja przez tych… spać nie mogę. Żeby prokurator stał przy łóżku dziewczyny, która poroniła? Jakby mi tak któryś stanął, zastrzeliłabym go na miejscu!

– No, to prawda. Ja też bym go zastrzeliła.

– Pojechałabym z tobą, ale wiesz, dzieci. Przecież nie zamkniemy szkoły. Słuchaj, muszę kończyć, a ty jedź, protestuj, krzycz, gwiżdż za nas wszystkie, za te, które nie mogą jechać. A później opowiesz.

Gdy ludzie próbują sobie skojarzyć, gdzie jest Konin, powtarzają frazę znaną z podstawówki: „Koło, Konin, Turek – kopalnie węgla brunatnego”. Nie zdążyłam na początek manifestacji. Mijałam ją, gdy jechałam na miejsce spotkania ze znajomymi i pomyślałam, że nie jest zbyt duża. Na dobrze wszystkim znanym portalu społecznościowym 400 osób zadeklarowało swój udział. Sądziłam, że jest mniej. Znajoma zadzwoniła, że one już idą, wysiadłam z samochodu i ruszyłam w pościg za kolumną kobiet, a razem ze mną reszta spóźnialskich.

– Co oni tak, nawet pięć minut nie zaczekali?

– Zapomniałam o tych wieszakach!

– Słuchaj, muszę kończyć, bo nie dam rady biec i gadać!

Zatrzymaliśmy się pod biurem europosła Ryszarda Czarneckiego, oczywiście zamkniętym. Nie zmieściłam się na dziedzińcu. Stoję przed i rozglądam się. Bardzo młode dziewczyny, świetnie ubrane, nie sądziłam, że czerń ma aż tyle odcieni. Są mamy z dziećmi w wózkach. Gdy zaczynało mocno padać, prosiły, by puścić je pod dach, tworzył się szpaler i ludzie przenosili wózki tak, jak przenoszone są gwiazdy rocka, gdy rzucają się ze sceny w tłum. Są też ludzie starsi. Pary lub osoby samotne. Skupieni, poważni, patrzą prosto w oczy.

Zerkam na fasadę budynku. Obok reklam firanek, siłowni, biura europosła i szkoły jazdy zauważam wyblakły relikt z przeszłości: Biuro Poselskie Adama Hofmana. Przypomina mi się to, co powiedział kiedyś pracownik firmy odpowiedzialnej za naklejanie plakatów, m.in. wyborczych, na słupach ogłoszeniowych: nigdy po sobie nie sprzątają.

Do następnego biura poselskiego, tym razem Kukiz’15, nie znam nazwiska posła/posłanki i nie zamierzam go poznać, trzeba było przejść przez pół miasta. Oczywiste utrudnienie w zakorkowanym mieście.

Przyznaję, bałam się reakcji ludzi nieuczestniczących w manifestacji. Bałam się, że będą okazywać niechęć, dezaprobatę, wrogość. Wbiłam wzrok w plecy dziewczyny idącej przede mną i pomyślałam, że to jest linia, której będę się trzymać, choćby nie wiem co.

Idę, gapię się w plecy, twardo trzymam transparent. Gwar rozmów jakby przybrał na sile. Rozglądam się. Tłum przede mną, tłum za mną. Słyszę trąbienie towarzyszące zazwyczaj jadącemu weselu. Macha do nas kobieta w białym samochodzie. Ludzie przyglądają się nam, robią zdjęcia, uśmiechają się dziewczyny czekające na przystankach. Tylko jedna starsza pani puka się w czoło. Wąsaci kierowcy biją brawo lub pokazują gest wiktorii. Ze sklepów, urzędów, banków wychodzą pracownice i machają do nas, a my machamy do nich. Mam wrażenie, że uczestniczę w jakimś święcie, fieście.

Dotarliśmy na drugi koniec miasta pod biuro posła/posłanki Kukiz’15. Zostało mi niewiele czasu, muszę wracać. Biuro Kukiz’15 było otwarte. Część osób zostawiła ulotki i ruszyliśmy dalej do biura senatorów PiS. Wołają mnie, bym zostawiła swój baner. Przebijam się, wchodzę do środka, a tam jakiś postawny pan po sześćdziesiątce próbuje zagarnąć nas ramionami jak łopaty wiatraka i wypchnąć na zewnątrz.

Mówi: – Jak my będziemy protestować, to też przyniesiemy wam swoje transparenty!

– Tak? – pytam. – A gdzie? Do domu?

Ale pan nie odpowiada. Nie słyszy albo udaje, że nie słyszy.

Ze dwie godziny później poszłam do sklepu, by kupić coś na kolację. Jedna na cztery kobiety miała na sobie czarne ubranie. Przyglądałyśmy się sobie, przyglądała nam się reszta ludzi. W poniedziałek 3 października czerń miała inne znaczenie niż zazwyczaj.

W Koninie, 80 tys. mieszkańców, protestowało ok. 700 osób.

Jiba

Radio_Wieslaw

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 654

Dodaj komentarz »
  1. Jiba, fajne opowiadanko, reportażyk na gorąco.
    Jiba, coś do przodu w Umęczonej idzie, chociaż mało tego i powoli, ale idzie. Chodzi mi o obywatelskość, podmiotowość.
    Pzdr, TJ

  2. Jibo – brawo za debiut !

    Polska powiatowa, to ta Polska co się w niej najwięcej złego i mroczngo dzieje w sprawach aborcji. Te powiatowie wioski, osiedla, osady, te popegieerowskie wsie, przysiółki i – już prawie Paryże, w postaci Paryżewów z filmu z „Panem Anatolem”, gdzie proboszcz, szeptan opinia i niemiłosierność zawsze rządziły. I nic, poza „spędzaniem płodu” się samo nie mogło zdarzyć. Skoro sie taka Polska budzi, to się dobrze dzieje.
    Niech ta i taka Polska popędzi tych zdegeerowanych moralnie bandziorów usiłujących zrobić znowu to samo co zawsze i na wszystko znających jedną metodę: brać kobietę, dziecko, mężczyznę niewładnego – człowieka, za mordę.
    Niech tych drani weźmie cholera !

  3. Wreszcie i młodzi wyszli na ulice bronić swoich praw!
    Tak trzymać. Brawo @Jiba 🙂

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Chciałbym jedynie uściślić, że projekt ustawy nad którym pracować będą obecnie w komisjach Panie i Panowie posłowie jest projektem obywatelskim i przynajmniej od strony formalnej PIS nie ma z nim nic wspólnego.
    Czyli, właściwie protest winien być skierowany w stronę kilkuset tysięcy obywateli którzy złożyli swoje podpisy pod owym szczęśliwym – nieszczęśliwym* projektem.

    *- niepotrzebne skreślić

  6. @Jiba – szacun! Dobry tekst i przede wszystkim życie na gorąco. Chyba przelało się… poczucie krzywdy. Jak u Miłosza „który skrzywdziłeś… nie bądź bezpieczny… spisane będą czyny i rozmowy”. Takie „mane, tekel, fares” dla „władzuchny”. Czy anumlik też w ten sposób to odczuwa?
    P.S. Panowie, daliście dziś koncert i wyraziłam Wam swoje senty-menty, które to one się przelały i buzują. Naturalnie pod poprzednim tematem 😉

  7. A tak poza tym wydaje mi się, że problem aborcji to nie jest wyłącznie problem kobiet. Chociaż być może ich dotyczy najbardziej.
    Jest Ona – kobieta, matka, potencjalna matka.
    Jest On – mniej lub bardziej kochany, albo znienawidzony prze Nią mężczyzna, który
    chce dziecka
    marzy o dziecku
    jest mu Ono obojętne
    nienawidzi dzieci
    Jest Ono – jedna wielka niewiadoma
    Jest Osoba ( może nią być facet lub kobieta) która będzie musiała TEGO dokonać. Kobieta uważa, że nie chce być matką, a ta Osoba będzie musiała się do tego odnieść.
    Jest też Państwo i jego emanacja, któremu w wyniku jakiejś umowy, zmowy Obywatele powierzyli opiekę nad wspólnotą.

    Być może kogoś jeszcze pominąłem, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że problem aborcji to nie jest tylko i wyłącznie kwestia kobiet.

  8. Gratulacje Jiba, świetnie piszesz! Bardzo się cieszę że nareszcie kajecik w użyciu i nie marnujesz talentu. Podziwiam i przeczytałam dwa razy.

    Brawo 🙂

  9. @Nefer Nefer – co postawiło Cię na nogi? Bardzo proszę, zaraz mów. Bo sezon grypowy za pasem.

  10. Fragment z Etyki w działaniu Jacka Hołówki
    Z rozdziału dotyczącego przerywania ciąży.
    Fragment dotyczy okresu starożytności. Konkretnie Grecji.

    „Kiedy kobieta decydowała się na przerywanie ciąży?
    Powodów było wiele. Jeśli była niewolnica, decyzja nie zależała do niej, lecz ci zazwyczaj żądali przerywania ciąży. Ciężarna niewolnica była bez wartości – nie nadawała się do pracy, ponieważ musiała się zająć się dzieckiem. Wyjątkiem była sytuacja w której niewolnica i jej właścicielka zachodziły w ciążę jednocześnie. Wtedy niewolnice zachęcani do urodzenia dziecka i przyjmowano na mamkę.”

    Właściwie to nie wiem dlaczego przytoczyłem ten fragment, bo to i niewolników nie widać, ani ich właścicieli nie uświadczysz.

    Powiedzmy, cytat ma wyłącznie walor poznawczy.

  11. A tymczasem, kot ogonem do przodu

    Rząd nie pracował i nie pracuje nad żadnym prawem zmieniającym aktualne przepisy dotyczące aborcji – powiedziała podczas konferencji prasowej premier Beata Szydło.

    http://fakty.interia.pl/polska/news-premier-szydlo-rzad-nie-pracuje-nad-prawem-dot-aborcji,nId,2285404

    Waszczykowski, zakała wszystkich dyplomatów świata:

    i- Wczorajszy protest był kpiną z bardzo ważnego wydarzenia, z bardzo ważnej kwestii. My jesteśmy gotowi na bardzo poważne rozmowy, bo rozmowa o życiu i śmierci to najważniejsza rozmowa w naszej cywilizacji – powiedział na antenie TVN24 szef MSZ Witold Waszczykowski. Po wypowiedziach Waszczykowskiego o protestach kobiet liderka „Inicjatywy Polskiej” Barbara Nowacka domaga się odwołania ministra. Z kolei posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz oceniła, że szef MSZ obraża kobiety i lekceważy sprawy ważne dla tysięcy Polaków.

    http://fakty.interia.pl/polska/news-waszczykowski-wczorajszy-protest-byl-kpina,nId,2285018

    A tu przykrycie kota i udawanie że go nie ma czyli klasyczny manewr wymijający prezesa

    Nadprezes:

    – ​Wyobrażam sobie, że polski rząd nie poprze Donalda Tuska na drugą kadencję w Radzie Europejskiej – mówi Jarosław Kaczyński, prezes PiS, w rozmowie z „Polską The Times”.

    – W Polsce toczą się postępowania i w Sejmie, i w prokuraturze, które mogą doprowadzić do tego, że zostaną mu postawione jakieś zarzuty. Czy taka osoba powinna stać na czele Rady Europejskiej? Mam daleko idące wątpliwości – podkreśla Kaczyński. W opinii prezesa PiS dalszy pobyt Donalda Tuska w Brukseli jest bardzo ryzykowny, „przede wszystkim dla Unii Europejskiej”.

    – Powinniśmy UE ostrzec przed ewentualnymi problemami – zaznacza.

    Nadkaczalnik insynuuje w swoim stylu, tym razem na arenie międzynarodowej. Myślałam że będzie trzymał lisa z daleka od kurnika ale jednak nie wytrzymał, krótkie długie rączki sięgają aż do Brukseli.

    No i, jak nadprezes sobie coś wyobraża to ciekawa jestem co rząd z tym wyobrażaniem sobie zrobi… 🙄

    http://fakty.interia.pl/polska/news-rzad-nie-poprze-tuska-na-druga-kadencje-w-re-kaczynski-odpow,nId,2285355

  12. Na marginesie
    4 października o godz. 16:07

    Nic nie postawiło, jak dzisiaj doktorka wezmę na litość to może da zwolnienie do końca tygodnia 😉

    @jobrave

    Doskonały wywód matematyczno-religijny pod poprzednim wpisem 🙂 ale żadnego krzyża w domu nie mam…

  13. A Schetyna palnął coś o „obecnym kompromisie aborcyjnym” do zapisania W KONSTYTUCJI. Następny palant? W sondażach zwyżkuje Nowoczesna, którą cenię, ale (wstyd się przyznać) przede wszystkim ze względu na działające w niej KOBIETY.

  14. @NeferNefer 4 października o godz. 16:23
    Do! Blog na tym zyska, bo nudzić się będziesz 🙂
    Ale pamiętaj, dużo pij. Płynów znaczy. To jest podobno b. ważne.

  15. Na marginesie
    4 października o godz. 16:30

    Dlaczego wstyd? Właśnie dobrze, brawo te młode babki. Petru to jest chłoptaś w krótkich majteczkach niestety.

    I dzięki za troskę:)

  16. Nadziwić się nie mogę jak wspaniale nadprezes sabotuje własny kraj obsadzając ważne stanowiska doskonale najgorszymi, najbardziej niekompetentnymi ciemięgami w rodzaju:

    Szyszko – ochrona środowiska
    Gliński – kultura (trzymajcie mnie bo nie wytrzymam)
    Zalewska – edukacja (j.w)
    Waszczykowski – dyplomacja (śmiech na sali)
    Antoni – obrona kraju
    Ziobro – nadszeryf od wszystkiego
    ozdobny szlaczek w postaci Kempy przeplatanej Mazurek

    oraz wisienka na torcie w postaci Dudy

    No jeniusz, normalnie.

  17. Jibo – brawa wielkie i gratuluje wiele obiecujacego debiutu !

    Swietny reportaz z marszu i „Czarnego poniedzialku” w Koninie. Gratuluje jeszcze raz dynamiki, czytajac tak sie czulem, jakbym tam byl z Wami i razem maszerowal.

    Wlasnie tak, we wspolnym protescie rodzi sie spoleczenstwo obywatelskie, a mieszkancy miejscowi zamieniaja sie w miejscowych obywateli.

  18. O kurczę, poszło ! 🙂
    Dziękuję Wam za miłe słowa na temat tekstu.

    Wiecie, jaki uczucie było najcenniejsze we wczorajszych wydarzeniach?
    To nie było tak, że człowiek jechał sobie na tę manifestację ot, jak na piknik. Owszem, byłam wściekła, ale gdy dojeżdżałam na miejsce, co tu dużo ukrywać, miałam stracha. A jak zobaczyłam tę kolumnę, która wydawała mi się mało imponująca, to już w ogóle.
    Moment, kiedy się zorientowałam, kiedy poczułam, że to my jesteśmy siłą, naprawdę armią kobiet, zapamiętam chyba na zawsze:)) Nikt by nas chyba wczoraj nie zatrzymał, a przynajmniej nie bez przemocy.

    A dziś, gdy wiem, że to już nie PiS rządzi, tylko faktycznie jego suweren, skaczę z radości 🙂

    Uciekam, muszę pomoc w lekcjach

  19. @Jiba
    Czytając Twój wpis cały czas miałem (i mam – chyba mi tak zostanie do następnego „wpisu inicjującego”) kciuk uniesiony w górę. Świetny reportażyk. Polska powiatowa, jak się okazuje, wcale nie taka powiatowa.

    @Na marginesie, z godz. 15:56
    Chyba przelało się… poczucie krzywdy. Jak u Miłosza „który skrzywdziłeś… nie bądź bezpieczny… spisane będą czyny i rozmowy”. Takie „mane, tekel, fares” dla „władzuchny”. Czy anumlik też w ten sposób to odczuwa?
    Anumlik też w ten sposób odczuwa, czemu dał wyraz dwa dni temu (2 października, o godz. 18:22) pisząc: A do efektu synergii coraz bliżej. Wczorajszy protest kobiet przed sejmem i zapowiedź jutrzejszego masowego – w około 200 polskich miastach – uczestnictwa kobiet w strajku przeciwko „dobrej zmianie” (ustawa antyaborcyjna nie poparta przez episkopat w kształcie pisowsko-obywatelskim jest tylko pretekstem dla protestu) i pokazuje, że w mentalności bardzo dużej grupy Polaków nastąpiło trwałe przewartościowanie co do istoty zmian. Wspólnym celem bowiem stały się wspólne „wartości europejskie”, w których mniej miejsca poświęca się historii (także tej dla Europy najtragiczniejszej), a więcej przyszłości swojej i swoich dzieci. Nic więcej do tych słów nie dodam.

    @NeferNefer, z godz. 16:18
    Od wypowiedzi Waszczykowskiego odciął się PiS słowami jego rzeczniczki. Beata Mazurek nazwała wypowiedź ministra od spraw zagranicznych „prywatną”. Mamy świadomość tego, że wczorajsze marsze były ważne i były istotne, wskazujące na problem, który się w naszym kraju pojawił, problem wywołany przez organizacje, które złożyły oba projekty do Sejmu. Zapomniała jednak dodać, biedactwo, że sejm przyjął do procedowania tylko jeden z projektów, choć ten drugi – podobnie jak ten organizacji Pro Life – poparty był setkami tysięcy podpisów.

  20. anumlik
    4 października o godz. 17:02

    Rząd może się odcinać a Mazurek mówić o kolesiach czy prywacie – Waszczykowski nadal do rządu należy i ta opinia poszła w Polskę i świat. Buta przedstawicieli PiSu nie ma końca. Albo będzie on czarny.

    Tak, pamiętam że projekt obywatelski, dotyczący liberalizacji prawa aborcyjnego, do którego nawoływała m.in Nowacka został utrącony na wstępie.

    Mnie się spodobał artykuł Władyki

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1677930,1,po-czarnym-poniedzialku-cos-peklo-i-juz-sie-nie-sklei.read

    Może faktycznie, choć na początku myślałam że to pobożne życzenia, jednak się nie sklei – skoro Polska powiatowa dostała ostrogę w bok.

  21. Jibo, dzięki, za pokazanie rzeczy od spodu, świetny reportaż, bez zbędnych uogólnień.
    Jeszcze wrócę by napisać do Ciebie więcej.Ale w tej chwili przyjechał do mnie przyjaciel z Polski i muszę się nim zająć
    Trzymaj sie Ty dzielna , powiatowa sufrażystko

  22. @NeferNefer,
    Wystarczy, że od NdM odejmiesz M, wówczas otrzymasz K, czyli krzyż. Na podobnej zasadzie odbywa się pozyskiwanie zapałek, lub zapalniczek, ponieważ wiadomo, że dziecko plus zapałki równa się pożar (D+Z=P), to dzięki prostemu przekształceniu: P – D = Z otrzymamy zapałki.
    Z życzeniami błyskawicznego wyzdrowienia i odwrotnie proporcjonalnego czasu trwania zwolnienia lekarskiego. Jobrave
    PS, Wczoraj rano zajrzałem do „Independenta” i dowiedziałem się, że będziesz „damą w czerni” 🙂

  23. Prezes jako wybitny specjalista od insynuacji skierował ostrze swojej analitycznej opinii przeciwko Tuskowi mówiąc:

    ” W Polsce toczą się postępowania i w Sejmie, i w prokuraturze, które mogą doprowadzić do tego, że zostaną mu postawione jakieś zarzuty. Czy taka osoba powinna stać na czele Rady Europejskiej?
    Mam daleko idące wątpliwości.”

    Jest to standardowa insynuacja skierowana do krajowego elektoratu PiSowego sugerująca, że Tusk może się okazać przestępcą, bo są prowadzone „postępowania” przez Prokuraturę i przez Sejm, czekamy na „jakieś zarzuty” To „jakieś zarzuty” jest masakryczne, inteligentne i podstępne.

    Otóż:
    a) Jakie postępowanie prowadzone jest przez prokuraturę w sprawie Tuska? Przez którą prokuraturę?

    b) Jakie postępowanie jest prowadzone przez Sejm w sprawie Tuska?

    Prezes jak zwykle ogłosił coś, co nie daje się ujednoznacznić, zebrać w całość, zinterpretować, ale można to zebrać do kupy i zażyczyć – niech Tuskowi dobiorą się do …y. Taki jest cel prezesowych zagrywek medialnych – rzucić błotko i następnie powiedzieć – no co, przecież nie doleciało, co ja takiego złego powiedziałem, prawdę miałem na myśli.

    Insynuacja typowa dla kultury politycznej PiSu, zacięta, mściwa, oskarżająca, zawiadamiająca społeczeństwo, że Tusk jest przestępcą i to nie byle jakim, skoro jednocześnie w Sejmie i prokuraturze „toczą się postępowania”.

    Pytanie padło na blogu – na czym Prezes się przejedzie? Prezes zaplącze się we własne sznurówki. Z własnej inicjatywy, całkiem samodzielnie.
    Pzdr, TJ

  24. jobrave
    4 października o godz. 17:23

    Tekst był przezabawny ale nad krzyżem się zastanowię;) A czy P – Z = D? To byłby łatwy sposób.

    Znalazłeś mnie 😀 ja im tam czasem jeżdżę patykiem po klatce (zwłaszcza Brexitowcom) jak mi się nudzi. A w czerni byłam, owszem, bez kurtki na zimnie, to mam teraz. Dzięki za życzenia.

  25. Aateista zwrócił uwagę na pewien istotny fakt, z którego wynika, że ustawa, której dotyczył wczorajszy protest, nie jest dziełem PiS, co- zdaje się – umknęło wielu ludziom ślędzącym ostatnie wydarzenia. Właśnie PiS zaczyna o tym przypominać, sugerując, że łączenie go z tzw. projektem obywatelskim jest niesłuszne. Jeszcze może się tak stać, że objawi się jako obrońca obowiązującej jeszcze, ustawy tzw. kompromisowej.

    To, o czym napisała Jiba jest budujące, ponieważ widać, że jednak ciągle nie brakuje ludzi, którym mimo obowiązków i innych trudów życia codziennego, chce się brać czynny udział w walce o swoje prawa i dzieje się tak nie tylko w metropoliach, ale i w Polsce powiatowej – to bardzo ważne!

  26. @jobrave
    Wbrew temu co łże @Aateista, ustawa jest dziełem PiS, bo to głosami posłów PiS projekt organizacji ProLive dopuszczono do dalszego procedowania. To, co teraz PiS robi, jest wycofywanie się rakiem pod wpływem powszechnego oporu wobec tej, a nie innej ustawy.

  27. Trochę relaksu. Humor wisielczy, fakt, ale humor.
    https://www.youtube.com/watch?v=qRGcRUTicuw

  28. anumlik
    4 października o godz. 17:46

    łojezuskuż, to czytasz, co ten łgający łgarz bazgrze?

  29. Anna Dryjańska w portalu NaTemat: „Wolność, równość, siostrzeństwo. Co dalej po Ogólnopolskim Strajku Kobiet, jeśli po raz pierwszy protestowałaś na ulicy.” To jest bryk o tym, co można (i trzeba?) robić. Czyżby nareszcie tworzyły się zręby społeczeństwa obywatelskiego? Najpierw KOD, a teraz… waaadza rozwścieczyła kobiety.

  30. Jiba

    Jibko, jesteś reporterski zuch – obrazowy, rzeczowy, skondensowany, niemanieryczny. Kłaniam się w podzięce i składam na Twe ręce. W imieniu własnym i mojego drugiego „ja” to, co dziś akurat się zdarzyło. Pierwszego nie muszę tłumaczyć, a drugie – to, co się rusza – to dzisiejszy sztorm, który zmiótł wszystkie wyspy i półwyspy imienia Św. Świętego Świętego i pokazał, co są warte imiona, własności i świętości. Ciekawostka jest ta, że woda idzie pod górkę. Bo normalnie to wypływa z kanału, a nie do niego wpływa. Jak robiłem fotki, dziewiąta fala zalała mnie ubranego po kolana, znaczy – nie że ubrany byłem tylko po kolana, ale po kolana zalany. Cześć Ci, Jibko, i szapka bach.

    https://lh3.googleusercontent.com/-Bjz7JFs_WWQ/V_PSpVYczDI/AAAAAAAAKeE/FsNPynwFQDMh3K9rkwE2haXHgLYoM0jAQCL0B/w962-h541-no/DSC03656.JPG

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/albums/6337642783064890161/6337642783134894354

  31. A społeczne potępienie „FE! FE-ministek” to standardowa świadomie stosowana strategia określonych czynników – których nie nazwę. Nie jestem zwolenniczką metod „Femenu” – chociaż przyznaję, że rozbawiło mnie porwanie „dzieciuntka” z tego żłobu na Placu św. Piotra. Albo „Kill Kirył” na nagich plecach dziewczyny.

    I byłam trochę zbulwersowana tyradą osoby z serduszkiem na głowie w programie Sowo-Morozowskim, chociaż jej nie potępiam – tym bardziej, że Morozowski z Sową ewidentnie mieli plan obliczony na jej ośmieszenie – bo rozwrzeszczana, wygolona i w dodatku z serduszkiem na głowie.

    Więc o co chodzi? W każdej kampanii jest pewne spektrum działań. Jest lotnictwo, walące na oślep. I jest piechota, szara masa, która pod ogniem tego lotnictwa sunie do przodu. Ta szara (czarna?) masa w Polsce chyba wreszcie się ruszyła…

    Przecież nie można zapomnieć, że np. walka o prawa wyborcze dla kobiet zaczynała się od rozwydrzonych awanturnic, które w więzieniach urządzały głodówki i były siłą karmione. Desant lotniczy?

  32. Jak zwykle nie na temat ,czyli o etyce.
    Trochę się czyta, bo nie sposób w dzisiejszych czasach nie czytać. No chyba że wystarcza komuś kultowa stacja telewizyjna…ale ja czasami miewam problemy, bo nie wiadomo gdzie jest dobro gdzie zło, kogo zdzielić przez łeb ,z kim pójść na piwo , albo kogo pogłaskać po łepetynie i pocałować w…czoło

    Facet zwie się Alasdair McIntyre.
    Szkot Uważany za mocniejszych w swoje dyscyplinie, czyli w dziedzinie XX wiecznej etyki.
    Jego mistrzem jest niepopularny już dzisiaj Arystoteles i jego eudajmonia.
    Jego – Arystotelesa – eudajmonia, nieco inaczej była interpretowana niż e. Platona, stoików, czy hedonistów. To w dużym skrócie o Alasdairze.

    Główne pojęcia Arystotelesowej eudajmonii to:

    dążenie do osiągnięcia maksymalnego szczęścia
    i
    obowiązek

    A kiedy do tego dochodzi Tomasz z Akwinu to wtedy się – zdaniem McIntyre’a – dzieje.
    Bo poglądy szkockiego etyka to w zasadzie synteza etyki biblijnej z etyką grecką i w ich zespoleniu dostrzega wartość która ( teraz będzie mocniej)może ocalić współczesność.
    Bo etyka współczesna, osnuta nimbem racjonalizmu to zdaniem McIntyre’a jedne wielkie jaja.
    Spokojnie!
    Jaja to oczywiście Ja, Ja, Ja,
    Czyli
    Idea indywiduum wsparta usłużnym ramieniem racjonalizmu. Z dialogu osobistego szczęścia i wspólnego dobra nici.
    Zdaniem Szkota ten projekt nowoczesności jest skazany na niepowodzenie, czyli za niedługi czas czeka nas postnowoczesny park jurajski
    Jego zdaniem nowoczesne społeczeństwa są napiętnowane walką indywiduów o zaspokojenie własnych interesów, które absolutnie nie posuwają moralnie świata do przodu
    W takim społeczeństwie moralność staje się jedynie narzędziem walki o władzę, czego świadkami jesteśmy właśnie.
    A gdzie sa jakaś kooperacja, odpowiedzialność za drugiego, Innego,jakaś wspólnotowość, komunitaryzm?
    Jedynie przy wykonywaniu wspólnych czynności, zadań jednostka może poznać drugiego zrozumieć i przystosować się do innych i do tego potrzebuje – zdaniem Alasdaira McIntyre’a znajomości takich cnót m.in. jak sprawiedliwość, odwaga, uczciwość.

    A jak je zna i wie, że bez nich…to…

    Ale nie da się ukryć,że w ostatnich dniach zapachniało w Polsce Wielkanocą
    czyli:
    Ja ja, Ja ja

  33. A przecież jeżeli tak kole was chrześcijaństwo , katolicyzm to spójrzcie na problemy w imię, na przykład…humanitaryzmu.

    To taka moja sugestia na zakończenie.

  34. anumlik
    4 października o godz. 17:46

    Wypieranie się, że to nie my, jest typowym zapieraniem się PiSowców w żywe oczy. PiS otwiera coraz to nowe fronty walki z państwem i prawem i doznaje coraz to większych rozczarowań.
    Pzdr, TJ

  35. Tusk do Kaczyńskiego via Twitter:

    „To może debata, Panie Prezesie? O Europie, Polsce i Pana insynuacjach. Jestem do dyspozycji”

  36. Jiba,

    Poruszający wpis.

    Udało Ci się zarejestrować eksplozję, która wisiała w powietrzu.

    W moich oczach wyrosłaś na dojrzałą Gwiazdę, która śmiało wchodzi w czas Przemian.

    Pozdrawiam
    Rosa

  37. Szanowni!
    Wpis uzupełniony dodatkiem z cyklu.
    jk

  38. no i wsypa *wczołguję się pod poduszkę*

  39. Niesłusznie. 🙂

  40. @NeferNefer
    Pod żadną poduszkę. Ty lepiej pierś swą kobiecą, zagrypioną nieco, do następnych wypnij nobli, wszak to Twe noblesse oblige. A swoją drogą – jak sama przyznałaś – dodam nieskromnie: szkoła anumlika.

  41. @Nefer Nefer
    PEWIEN prezes? Bluźnierstwo.
    Jak tak można, ach jak?
    To jest przecież Nadprezes Tysiąclecia.

  42. Akrobacje Aaaaaktywnych są charakterystyczne dla gatunku…
    i przypominają „Weź pan siekierkę” Młynarskiego.

    „Raz urzędnik zbyt ostrożny nie chciał się przekonać
    że sprzedawać aNgrest można jako winogrona
    Nie chciał bite trzy godziny uznać tej drobnostki
    że wystarczy wziąć jarzynę i ogo-lić włoski”

    Towarzystwo nie kupuje religii? To ogolmy, zmienmy smaczek…
    i popchnijmy kolanem. A nuż tym razem towarzystwo nie zwymiotuje?

  43. @Na marginesie, z godz. 19:46
    To jest przecież Nadprezes Tysiąclecia na wspak.
    I już się zrymowało.

  44. Aateista
    4 października o godz. 18:54

    Aaronie,
    Jestes tak soba zaslepiony, ze nie widzisz jak humanitarnie jestes tu traktowany. Jest to humanitaryzm najwyzszej proby, powstrzymywac sie od wyrazenia tego, co do glowy przychodzi. Powstrzymywac sie od dreczenia ciebie prawda. Jestesmy to w ogromnej wiekszosci humanitarni i tego wlasnie doswiadczasz w naszym milczeniu. Choc z dugiej strony Ty jestes identycznie niehumanitarny i zadreczasz nas bezlitosnie, swoimi produkcjami religijnymi, maskowanymi w sosie pseudofilozoficznym.

    Jak zwykle bez odbioru, to jest wiadomosc wygenerowana „automatycznie”.

  45. @anumlik 4 października o godz. 19:58
    Widzę że “szkoła anumlika” nie zasypia… gruszek w popiele 😀

  46. Ta ustawa (w projekcji) w takim samym stopniu nie jest dziełem PiS, jak Kaczyński nie rządzi krajem, a Duda ma coś do powiedzenia w wojsku.

  47. Na marginesie
    4 października o godz. 19:48
    Dyskusja z Aaaktywnymi bylaby dosyc sucha. Tam jest duzo w tym wpisie o Arystotelesie. Z Arystotelesem dyskutowal I. Kant. Nazwisko znane tylko ze slyszenia u aaaaktywnych. Jest rzecza, dla mnie przynajmniej, dosyc dziwna. Chciec dyskutowac, ale tylko opowiadac oponencie. To nie jest fair. Probowalem kiedys znalezc w nadwislanskich wydawnictwach cos bardziej obszernego w jezyku. Nie ma. Najczesciej wybrane fragmenty. Z dosc pasujace. Nawet ci wielcy Tatarkiewicz i Kotarbinski tylko komentuja.

    Pozniej nie lepiej.

    Moze bys tak @Na marginesie zaproponowala aktywnosc w przekladach nadaaaaktywnym ADHD-om? Szczegolnie o etyce. Nadaaaaktywni uwazaja, ze nie ma etyki poza wiara. Przynajmniej ja tak slyszalem. Przetlumaczyc cos w calosci (krotkiego) dla nadaaaktywnych @Na marginesie? Myslisz, ze przeczytaliby o obowiazkach i szczesciu? Naprzyklad w I.K. wydaniu.

    Jeden dodatek o Grekach. Zwykle popelniany szkolny blad. Od Arystotelesa do teraz. Grecy w zdecydowanej wiekszosci uwazali Innych za barbarzyncow. Z barbarzyncami nie chcieli sie dzielic. Niczym. Inni-Barbarzyncy mieli scisle okreslona role. W jezyku to jest synonim, i w pojeciach. Ten zwykle popelniany blad to powiedzenie, ze europejczycy sa dziedzicami grecko-rzymskiej kultury. Tak to latwo zapamietac. Prawidlowo jest, ze odzieczylismy ze swiata helleno-rzymskiego, czesc ich dorobku. Od innych tez. Ale to bardziej skomplikowane, bo trzeba sie zastanawiac, kto to jest Hellen a kto Grek. Kto byl pierwszym Europejczykiem? Nie Arystoteles w kazdym razie. Jezeli ta epoke wymienic tylko, ten czas, tych ludzi to prawdopodobnie Eumenes z Kardii.

    Ale to nie byloby o etyce @Na marginesie.

    @na marginesie i @jiba pozdrawia seleuk(os)

  48. errata
    ale tylko opowiadac o oponencie

  49. @Namarginesce:

    Zaspała gruszka w popiele
    po szkole, jak ciele.
    Obudziły ją twardziele
    dobrym słowem na niedziele:
    My są dudki, ele-mele.
    Bęc!

  50. Oraz @Neferce:

    W wyjątkowo zgrabne wnyki
    Nefer łowi limeryki.
    A choć się od pochwał wzbrania
    nie znosi to o niej zdania,
    że ogromne łowi dziki

  51. lonefather
    4 października o godz. 19:59

    Jest to wręcz „humanitaryzm do granic ludzkich możliwości” 🙂

  52. Maciej2
    4 października o godz. 20:32

    Zwykle jest. Ale rownie humanitarny jest @Tanaka, ktory pisze do niego, czasem o nim, sam prawde i tylko prawde. Ja jestem hmanitarny w milczeniu, a @Tanaka w pisaniu prawde. Takie to bywaja dwie strony tego samego humanitarnego medalu.

  53. @Jiba
    Doskonale rozumiem Twoje obawy i wątpliwości. To jest bardzo gorący spór, w którym druga strona tzw. „pro-life” stosuje zagrywki brutalne i oszczercze, nazywając osoby opowiadające się za dostępnością aborcji „mordercami dzieci”, porównując do nazistów, itd. Publiczne, we własnym środowisku, opowiedzenie się za dostępnością aborcji, wymaga wiele odwagi, za którą Cię podziwiam.

  54. (po chwilowej przerwie technicznej, głos spod poduszki)

    Jacek Kowalczyk
    4 października o godz. 19:12

    ale ale ale ale ale… no dobra 😉

    anumlik
    4 października o godz. 19:37

    Prawda, gdyby nie blog, ten blog, to do dzisiaj mówiłabym wyłącznie prozą, tak tu na mnie wszyscy dobrze wpływacie. Twój wierszyk prześliczności, pięknie dziękuję. Pewnie weny na wiele mi nie wystarczy więc wiem u kogo szukać pomocy;)

    Na marginesie
    4 października o godz. 19:46

    Jak widzę i słyszę prezesa to bluźnierstwa mi się same cisną.

  55. seleuk(os) 4 października o godz. 20:26 – oj prowokujesz Waszmość, prowokujesz 🙂 A ja powinnam… już nawet boję się myśleć, co powinnam i co w tej chwili leży odłogiem (piosenka: „Przewróciło się, niech leży” dźwięczy mi w uszach)

    Więc po żołniersku i w telegraficznym skrócie:

    Dyskusji z Aaaaktywnymi nie podejmę, bo po pierwsze mamy różne sfery zainteresowań (a tak w ogóle moje zainteresowania są dość kapryśne i często powierzchowne), a po drugie nie odpowiada mi dyskusja z kimś kto, przynajmniej w moim pojęciu, jest czymś w rodzaju agenta pewnej ambitnej wszędobylskiej instytucji, która w dodatku rości sobie prawo do JEDYNEJ prawdy. Pardon, JEDYNEJ Prawdy.

    Dyskusja z nimi jest całkowicie bezprzedmiotowa, nie tylko dlatego, że to im na niej bardziej zależy – już była mowa o wysyłaniu sutannitów, żeby zaczepiali ludzi na ulicy – nie tylko dlatego, że rozmówcę traktują jak zwierzynę łowną, nie tylko dlatego, że nie mają do zaoferowania nic, co chciałabym sobie przyswoić, nie tylko dlatego, że są przeważnie przeszkolonymi agitatorami – ale przede wszystkim dlatego, że wyznajemy fundamentalnie różne światopoglądy.

    Tu nie może być mowy o żadnym zbliżeniu – poza tym MNIE nie zależy na przekonaniu religiantów do moich „racji”. Ja nie mam żadnych racji, którymi należałoby się dzielić. Nie muszę nikogo do niczego przekonywać. Jeśli ktoś jest niekompatybilny – to zostaje po prostu zignorowany. Świat jest pełen ludzi mniej lub bardziej kompatybilnych; po co marnować cenny czas na… fanatyków? Oni z kolei nie znajdują u mnie punktu zaczepienia, chociaż próbują – bo korci ich mój deklarowany antyklerykalizm. Ale nie mają klucza do mnie, tak jak nie mają go do współczesnego świata.

    Z kolei co do tych fundamentalnych różnic – moim zdaniem prawdziwym i zasadniczym gwoździem do trumny dla KrK (i jego odprysków) będzie teoria ewolucji i jej implikacje. Oni już to czują i już starają się ją dyskredytować. Ale z reguły każda ważniejsza teoria naukowa otwiera drogę do zmiany światopoglądu. Wszystko wskazuje na to, że ewolucja nadal trwa – i to łącznie z ewolucją gatunków. Co do ewolucji idei, etyki i mentalności – to jest tylko nadbudowa. Zmienia się BAZA.

    A jak w tym układzie wyglądają modele bazujące na solidnych podstawach, budowanych przez tysiąclecia? I zakładające, że człowiek jest czymś w rodzaju pralki automatycznej, do której „instrukcje” dostarczył mityczny producent? Jak dom na skale w obliczu tsunami. A od tej skały nie idzie im się oderwać 😉

  56. Jiba

    Sam z żywymi ludźmi się nie jednoczę, unikam tłumów, bo się gubię, nie chcę, wstydzę, ale to, co opisałaś, popieram z całej duszy, serca i wątroby.
    O meritum protestu kobiet, czyli tego, co katabasy używają jako jednego z narzędzi do wymuszania posłuszeństwa, wypowiedziałem się jeszcze przed urodzeniem i to samo mówię dziś: Pilnujcie, czarne pasożyty, swoich obwisłych brzuchów! Nawiasem mówiąc, te trutnie zakaz aborcji sobie wymyśliły, bo w Biblii nie ma o tym nawet pół przecinka. Oni to wywiedli z zakazu zabijania, udając, że nie widzą w tej samej Biblii mnóstwa NAKAZÓW zabijania i że sam Jahwe rżnie, aż miło. Biblia mówi: „Nie zabijaj” i „Zabijaj”. I tak właśnie trzeba żyć, bo nie kto inny to powiedział, lecz Wszechdobry, Wszechwiedzący i Nieomylny.

  57. pombocku kochany, wypowiedziałeś straszliwe słowo BIBLIA.
    Stukot klawiatury dezertera słychać aż tutaj…

  58. Płynna Rzeczywistość (20:08)

    „Ta ustawa (w projekcji) w takim samym stopniu nie jest dziełem PiS, jak Kaczyński nie rządzi krajem, a Duda ma coś do powiedzenia w wojsku.”

    No dobrze juz, dobrze. Przeciez wszyscy wiemy kto za jakim guanem w Polszy stoi.

    Co jednakze nie zmienia faktu, ze gnom nie tylko przepycha wszystko to co, czego oczekuja od niego mohery. On jeszcze potrafi wyorkiestrowac to tak jakby to lajno pochodzilo od ‚obywateli’. Od jego suwerenow, znaczy. A to jest juz wyzsza szkola konnej jazdy na kaczkach.

    PS. Jibus! Ode mnie tez szapkaba. I to nie jest zadne fapa. Te Twoje dialogi. Z powodu ich zgrabnosci, jeszcze i peruga ba. Ups. Obnazylem sie

  59. „Wszechdobry, Wszechwiedzący i Nieomylny.”

    Nie zapominajac o Niedomytym. Mycie stop WWNN to byl zwykly, natretny piar. Z gatunku womitacyjnych piarow wywodzacy sie.

    Taki wczesny faczystowski kaszyzm. Jesli ktos nie skojarzyl

  60. Maciej2
    4 października o godz. 21:05

    Ja również. Ode mnie wyjście na protest żadnej odwagi nie wymagało, wyparadowałam sobie bez pytania w porze lunchu, jak cała reszta (u nas było od 12.00 do 14.00) i wróciłam do pracy. Ale przeciwstawić się małomiasteczkowej mentalności, środowisku w którym nie jest się anonimowym to wymaga odwagi cywilnej.

  61. Atak hackerow na moj computer przychodzi w pierwszej minucie po moim poscie na obywatelskim blogu. Inne moje wejscia internetowe nie interesuja tych hackerow.

    Pewnie jakis przypadek. Prawda, .vertamedia.com? .optomatic.com? Znamy was, stare nieroby

    Babciusiny komp jablkowy jest na to impregnowany. On jest moja lifeline podczas atakow. Atakow na ten obywatelski blog, i na moj nick, napuskanych

  62. ubrana na czarno, w pozyczona bluze dalam nura w tlum wylegly na pl. Mickiewicza. Kobiety swoja obecnoscia wstrzymaly ruch na ulicach, wszyscy stali w korku, ale z osobowych samochodow, z autobusow zaplakanych deszczem slano do nas usmiechy, mile gesty i i viktorie.
    Tlum kobiet, wczoraj tez bardzo mlodych ruszyl na siedzibe PIS i wowczas cos sie stalo z policja, ktora na poczatku wydawalo sie nam kibicowala. Kilku panow nie wytrzymalo i rzucilo petardami, widzialam i lezace na ulicy kamienie (przyniesli je w kieszeniach?). byla rozroba, ale tlum kobiet poszedl dalej.
    Przemoczona, w polowie drogi odlaczylam sie od tlumu i powloklam do domu. Tramwaje staly w korku, ktory dopiero sie rozladowywal po przejsciu protestujacych, wzielam dwie aspirynki i do lozia, dzis juz jestem w innym miejscu.
    Wieczorem ogladalam migawki z czarnego protestu z wielu miast i poczulam dume. Wydawalo sie, ze deszcz zatrzyma wiele kobiet w domach, pewnie gdyby pogoda bardiej sprzyjala, byloby nas wiecej.

  63. Prezes sam się zapętlił, za głosy poparcia od ortodoksyjnych środowisk musi się teraz wypłacić – wystawili mu rachunek i prą do przodu. Wszystko to tylko polityczne machniom a że walec rozjedzie po drodze prawa człowieka – kto by się tym przejmował. I to jest jedna z najbardziej ohydnych twarzy PiSu.

  64. pombocek
    4 października o godz. 8:57

    Mój komentarz – pod poprzednim wpisem.

  65. Na marginesie
    4 października o godz. 21:25 🙂

    Oj wymigujesz sie, wymigujesz @Na marginesie argumentem T.Kotarbinskiego. Wprowadzasz nowe pojecie/argument, zeby ominac temat. A temat jest tematem wpisu @jiba dokladnie.

    To kto jak nie Ty bedzie posrednikiem? Bo ja tez nie dyskutuje z religiantami. Agnostyk, wzrusza ramionami.

    Niestety pytanie jest dokladnie o tym. O aborcje (wpis @jiba), o eutanazje, o kare smierci, o obrone ojczyzny (udzial/odmowa), o prawo zniewolenia ekonomicznego, o … Wszystkie te pytania ocieraja sie o sceptycyzm wartosci. T. Kotarbinski omija Kanta, zastepstwem. Ale to i tak lepiej jak A. MacIntyre. On neguje Kanta.

    Czy dzialamy //z obowiazku//, czy //obowiazkowo//. To jest roznica u I. Kanta. U A. MacI. nie ma pytania.

    Szkoda @Na marginesie :-), pozdrawiam seleuk(os)

  66. NeferNefer
    4 października o godz. 21:37

    Sama widzisz, pombocek się tak w emocje i ich wątrobę zanurzył, że nie wytrzymał i palnął. Zamiast jak należy: niebieska książeczka.
    Jak palnął, to i jest – zdezerterowany zaraz się pokazał.

  67. Bardzo jestem z was dziewczyny dumna!
    Ale czy zdajecie sobie sprawę, ze to nie koniec a dopiero początek, bo inaczej przepadnie wasz protest i wasza determinacja i pozostanie : połaziły sobie kobitki, poprotestowaly, a teraz won do kuchni.
    Odrzucony projekt obywatelski o zmianie istniejącej ustawy „kompromisu” (tfu!) powinien trafić ponownie do Sejmu. Z hukiem i poparty tłumem zdeterminowanych kobiet. Z zadaniem wprowadzenia refundowanej antykoncepcji, profilaktyki i rzetelnych lekcji w szkołach.
    Inaczej przegracie, wycofają się do rzeczywistości, która jednak skrzeczy i będziecie z powielonym Chazanem i jego sumieniem. Znowu zależne od widzimisię nawiedzonego durnia.

  68. Ja bym zaczal szanowac zdezerterowanego. Tylko on nam pozostal do wpuszczania sredni swierzego swiezego powietrza w wydzieliny TWA

    Pamietajmy o naszych adwersarzach. Bez nich jak bez butli z tlenem. O astmatykach tu przypominam

  69. Przedstawiła debiut Jiba
    dzwoniąc zębami – chyba
    na tygrysa zaraz wskoczy
    by krwi z niego utoczyć

    już się potwór zaczął słaniać
    gną się pod nim kolana
    puszczają szwy, sypią się trociny
    ruszył zegar, bije mu godziny

  70. Orteq,
    masz Windows 10?
    Popraw sobie ustawienia prywatności, to są strony reklam.

  71. Konstancjo,
    nie bardzo zrozumialam: Tlum kobiet, wczoraj tez bardzo mlodych ruszyl na siedzibe PIS i wowczas cos sie stalo z policja, ktora na poczatku wydawalo sie nam kibicowala.
    To co ta policja?

  72. E-J,

    Strony reklam nie mialy, dotychpor, sily wyrzucania mnie z traktu bazgrania na obywatelskim blogu. Ja bazgram a mnie tu sily wyzsze, internetowe, wylaczaja. Bo tak one maja ze mnie wylaczaja. I to jest ta roznica. Pewnie przypadkowosc jakas.

    Specjalista od IT mi pedziol, ze zostalem NAMIERZONY. Pytanie: czyzbym zostal czyms WYROZNIONY ?

    Nie lubiem byc wyrozniany w czym kolwiek. Naprawde nie lubiem

  73. A to ciekawostkę znalazłam z wczoraj z Bxl (najlepiej od 1:08) tego wam tv nie pokaże

    https://youtu.be/AlQvoe9Q4iA

  74. Ewa-Joanna (22:37)

    „masz Windows 10?”

    Chyba nie mam. Przyznaje sie, ze skruchom, ze uwierzylem w NEGATYWIZM oceny Widows 10. Mam Windows, zdaje sie, 7. Nic mi nie wiadomo o Widows 8 czy 9

    „Popraw sobie ustawienia prywatności, to są strony reklam.”

    A-ha. No to se poprawie te ustawienia prywatnosci. Co czynilem, wielokrotnie, wczesniej. Ale kto mi w tym zadaniu bedzie teraz asystowal? Czy Twoj Bogus-miner, specjalista, jest teraz, po przepropwdzce, available? Daj znac. Ze zmiana genderu jakos sobie poradzimy

  75. @seleuk(os) 4 października o godz. 22:14

    „Hath had no fury like a woman scorned” – a „scorned” to znaczy również (figuratywnie) zmieszana z błotem. W tym przypadku katabasy wkraczają z buciorami w sfery intymne (Hartman tuż obok formułuje to jeszcze dosadniej). Mniej więcej tak odczuwa NORMALNA kobieta każdą próbę zinstytucjonalizowania jej… przydatków.

    Zdjęcie siedmiu dyskutujących o aborcji PANÓW, które obiegło internet, to właśnie emblemat idiotyzmu tej sytuacji. Ten gigantyczny wkurz kobiet jest faktem, bardzo silnie przez kobiety odczuwanym – a w Polsce doszło po prostu do jego uzewnętrznienia. Tak samo było wcześniej w innych katolickich krajach.

    Emocje – ale przecież „prolajferzy” też odwołują się do macierzyńskich emocji, a kremówkowy Lolek kanonizuje idiotkę, która wolała osierocić kilkoro dzieci niż abortować jedno, gdy ciąża zagrażała jej życiu. W emocjonalnej aureolce.

    O wymiarze etycznym można dyskutować bez końca, bo chodzi tu o DWA splątane ludzkie istnienia, z których jedno żywi się ciałem drugiego. Z biologicznego punktu widzenia płód jest pasożytem, wykorzystującym organizm żywicielki. Nawet chemiczne przeprogramowanie odbywa się w analogiczny sposób, jak w przypadku pasożytów różnych gatunków. Ale biologią (nie tylko ludzką, ale po prostu biologią) jest również silny instynkt macierzyński. Tak więc tu też – na dwoje babka wróżyła. Że etyka gładko przechodzi w biologię? Ona tu przecież na biologii się opiera.

    A wymiar prawny to jeszcze insza inszość. Czy prawo powinno odzwierciedlać religiancką etykę, czy gwarantować człowiekowi wolność? I kto jest tu człowiekiem, embrion czy kobieta? Systemy prawne w Europie (nie licząc Polski, Malty i Irlandii) i w Ameryce Północnej, choć w praktyce wyglądają podobnie, to jednak wychodzą z przeciwnych założeń; w Europie chroni się płód, w Ameryce – raczej kobietę.
    W sumie – wygrywa ten, kto jest silniejszy. Tam gdzie kobiety mają cokolwiek do powiedzenia – aborcja jest dostępna. Tam gdzie rządzą panowie w sutannach – nie jest.

    A wymiar etyczny – to tylko jeden z kilku.

  76. „Biblia mówi: „Nie zabijaj” i „Zabijaj”.

    Wnikliwa analiza tekstu pozwala ustalić, że hebrajskie słowo tłumaczone na „mordować” i „zabijać” odnosi się w Biblii do odebrania życia, przy czym kontekst pozwala ustalić, czy dokonano tego umyślnie i bezprawnie.

    O takie celowe i niezgodne z prawem pozbawienie kogoś życia chodzi np. w szóstym przykazaniu Dekalogu: „Nie wolno ci mordować” (Wyjścia 20:13).

    Przykazanie to, należy jednak rozpatrywać w świetle całego Prawa Mojżeszowego, które w pewnych okolicznościach upoważniało do odebrania ludzkiego życia, np. przez stracenie przestępcy – i wtedy nie było to morderstwem.

    Rzecz jasna, zgładzenie zamieszkujących ziemię Kaanan kompletnie zdemoralizowanych narodów – z punktu widzenia Stwórcy człowieka – było jak najbardziej uzasadnione (Kapłańska 18:6-25).

  77. Moi drodzy,
    Bardzo Wam dziękuję za niezwykle serdeczne komentarze :)) Aż nie wiem, co powiedzieć.
    Przyznałam się dwóm koleżankom do pisania na blogu.
    Pierwsza towarzyszyła mi wczoraj i powiedziała, że przekazałam wiernie, co się działo, druga to ta nauczycielka, która chciała zostać w szkole ze względu na dzieci. Niestety, nie mogę zacytować, co mówiła dziś na temat projektu Ordo Iuris, PiS i słów Waszczykowskiego. A’propos – nie wymyśliłam dialogów, ja je zarejestrowałam.

    Gdy minęła pierwsza euforia, zaczęłam się zastanawiać, co się stało, że na ulicę wyszło aż tyle kobiet.
    Macie rację, nie było łatwo.. no dobra, zdemaskować się.
    Komentarze pod relacją z czarnego protestu na miejscowym portalu są przerażające, obrzydliwe i ohydne, np. że wczorajszy protest to wina mężczyzn, bo „baba jęcząca w nocy, nie warczy za dnia”.
    Przygłup, który to napisał, nie dysponuje „instrumentem intelektualnym”, jak to ujął kiedyś prof. Mikołejko (pamiętam mu wózkowe, a jakże), by pojąć, że to nic innego jak molestowanie seksualne.

    No właśnie.
    I teraz będzie na poważnie.
    Nie znam kobiety, która by tego nie doświadczyła.
    A właściwie dziewczynki, bo zaczyna się, gdy jesteśmy dziećmi.

    Ja swoją inicjację wspominam z perspektywy osoby dorosłej i gdy tylko mi się przypomni, wybucham śmiechem, choć nie bez powodu to pamiętam.
    Był cudny maj. Przepiękny dzień. Szłam do szkoły pod baldachimami kwitnących drzew owocowych, gdy nagle wynurzył się się z nich pan ze spodniami opuszczonymi do kolan, co zarejestrowałam jako odstępstwo od normy, na szczęście, i zapytał:
    – Ej, mała, chcesz ch… ?
    Nie miałam pojęcia, co to jest ch.. , ale mama nauczyła, by nie brać nic od nieznajomych. Popatrzyłam na niego, pamiętam to dobrze, bo musiałam unieść głowę i odpowiedziałam przegrzecznie:
    – Nie, dziękuję.
    I poszłam dalej.
    Wyobrażam sobie, że zboczeńcowi musiała opaść kopara do ziemi, ale to tylko moja wyobraźnia.
    Później było normalnie.
    Pamiętam swoją zaryczaną przyjaciółkę, dziś urzędniczkę unijną, miała wtedy z 15 lat, gdy przechodzień na ulicy po prostu włożył jej rękę pod spódniczkę. Przytrzymał pod kamienicą, pobawił się, puścił.
    Kolejna moja koleżanka. Dzwoni do mnie roztrzęsiona, że gdyby ktoś nie wszedł do socjalnego, to nie wiadomo, co by się stało, bo kolega z pracy pchnął ją na stół, a ona nie mogła się wyrwać, facet trenował judo.
    Ze mną nie było tak źle.
    Najgorsze, z czym miałam do czynienia, to pracodawca, który miał lepkie ręce. Ogólnie to jest dość ciekawy temat. Pracowałam tam dwa tygodnie i odeszłam z przytupem zostawiając na lodzie wiedźmę z Czarnobyla, przed wybuchem w elektrowni pracownicę szpitala, a później pomoc kuchenną, która sypiała z właścicielem od 12 lat zapewniając sobie w ten sposób, że tak powiem, etat.

    Wiem, co to jest ten szczególny dotyk. Człowiek chce od razu zmienić skórę. Jak wąż.

    Kobiety wyszły na ulicę, bo myśl, że miałyby tym ludziom rodzić dzieci, budzi grozę z sortu instynktów pierwotnych.
    Zagonione w narożnik, złapałyśmy nóż i walnęłyśmy na oślep.
    Tym był właśnie czarny protest.
    Tak to czuję.

  78. Hip hip HURRRRAAAAAA…

    „Listy Ateistow” wisza na glownej stronie wydania interntowego Polityki. Wisza zaraz w w drugim szeregu!

    @Jiba jeszcze raz GRATUUUULACJE !!! Patrzcie jak to jest debiut i od razu na stronie glownej. Zuch dziewczyna, swietny tekst i w dodatku w temacie aktualnym, co pewnie pomoglo, ale jak juz raz trafilismy na strone glowna, to pewnie jeszcze trafimy.

  79. Od pierwszego wydania…

  80. Jiba nie sprezala sie na WYPRACOWANIE. Ona poszla na OPOWIADANIE i wygrala.

    „The bear came over the mountain”. Opowiadanie tylko. A w co sie ono obrocilo, mozg staje.

    Jibo! Czekam na staniecie mozgu. Na inne staniecia niekoniecznie

  81. Jiba
    4 października o godz. 23:45

    Nie jestem dziewczynka i nigdy nie bylem, wiec nawet nie bede sobie wyobrazal, lub udawal, ze sobie wyobrzilem. Ale choc sobie nie jestem w stanie wyobrazic odczuc, to jestem w stanie pomyslec o reakcjach i postawach, jakie z odczuc instynktownych mozna wyprowadzic.

    Pierwsze jest to, ze tak jak wspomnialas juz sie zaczal hejt wylewac. Jak was ponamierzaja, to zaczna sie ataki spersonalizowane i jedyna obrone przed nimi moze dac wasza jednosc i wzajemne wspieranie sie …

    Bez wzajemnego wsparcia wylowia was pojedynczo i kazda pojedynczo beda „zalatwiac”. Beda was zalatwiac i „politycy” i prolajfowcy i „kolka rozancowe” i „rodziny radiomaryjne”. Bo #czarnyprotest to nie tylko protest przeciwko polityczno prawnej dyskryminacji, ale tez jest to protest przeciwko dominacji kosciola rzymskokatolickiego, wiec te wszystkie organizacje wieszajace sie na kosciolkowej klamce jak jedne rzuca sie na was.

    Lepiej zebyscie sobie z tego zdawaly sprawe i zawczasu sie skrzyknely, zeby wspolnie sie nawzajem wspierac. W duzych miastach nie da rady tego zrobic, ale w lokalnych mniejszych spolecznosciach, bedzie inaczej. Na „prowincji”, gdzie kosciol jest najmocniejszy, to nie odpusci i swojego „lupu” w postaci zniewolonych kobiet tak latwo z lap nie wypusci.

    Pozdrawiam i trzymam kciuki.

  82. A ja wiem (dobra, zgaduję) kto to zrobił, tę pierwszą stronę. Ten Co Maluje Nam Świat Na Niebiesko.
    *wyszczerzony emotikon* 😀

  83. lonek, – 23.48

    „„Listy Ateistow” wisza na glownej stronie wydania interntowego Polityki. Wisza zaraz w w drugim szeregu! @Jiba jeszcze raz GRATUUUULACJE !!! Patrzcie jak to jest debiut i od razu na stronie glownej. Zuch dziewczyna, swietny tekst i w dodatku w temacie aktualnym, co pewnie pomoglo, ale jak juz raz trafilismy na strone glowna, to pewnie jeszcze trafimy. ”

    Ja tez Jibie POgratulowalem. Tylko, o jakiej to ‚stronie glownej’ ty rozprawiasz, loniu?

    Pofolguj. Bo Jiba siem wezmie i zaczerwieni

  84. @Jiba 4 października o godz. 23:45 – no to zaczęłaś… następny temat. Przewiduję, że będzie gorąco.

    A biskup Hoser (z wykształcenia lekarz) peroruje, że z gwałtu nie można zajść, bo stres… Pomyliła mu się trauma z długotrwałym stresem, ale to peszek. Ktoś w komentarzach już wykoncypował, że skoro skutkiem gwałtu jest ciąża, to zapewne stresu nie było, więc sama chciała… a zatem nie było gwałtu. I wszystko mają xiunce poukładane 🙂

    Ja też miałam kilka dość niemiłych sytuacji. Raz w zatłoczonym pociągu, w ścisku ciał, ktoś zaczął wkładać mi rączkę… brr. Więc po krótkim namyśle położyłam rączkę na rączkę… a pazurki mam bardzo ostre. Błądząca rączka skapitulowała z dyskretnym kwikiem 😉

    Innym razem wczesnym rankiem w Sewilli wybrałam się sama na spacerek. Zaraz pojawił się wesolutki pan, wołając do mnie radośnie: „coś ci pokażę!” Coś tam manipulował sobie pod płaszczem… Zaczęłam szybko iść w kierunku „przeciw-położnym”, ale szedł za mną i dalej coś pokrzykiwał. Natchnęło mnie. Przestałam uciekać, odwróciłam się nagle do niego frontem, z aparatem fotograficznym skierowanym wprost na niego. Wydał z siebie dziwny dźwięk, po czym to on zaczął uciekać. Nie goniłam…

    Tego typu dziwacy są wszędzie, rzecz w tym, że w Polsce… bardzo trudno ich zgłosić. Nie wypada, a poza tym. Ofiary takich i „prawdziwych” gwałtów są „same sobie winne” zdaniem dewotek i wymiaru sprawiedliwości. I w tym sęk.

  85. A wszystko dlatego, zes nie jest ubrana w burke. Na marginesie o tym wspominam.

    Dobrze, ze nie gonilas

  86. Na marginesie
    4 października o godz.

    To jest wlasnie to. Nie da sie rozwiazac tego dylematu dyskutujac. Zeby dyskutowac trzeba miec oponenta. Trzeba rowniez z oponentem ustalic reguly dyskusji.

    Katolicy (inni tez sa) uwazaja, ze maja monopol. Korporacyjny monopol.

    Jest wiele korporacji, ktore tez tak uwazaja, choc produkty inne. Rola panstwa (nie tylko w tym wypadku) jest byc arbitrem miedzy korporacjami. Panstwo Polskie nie spelnialo i nie spelnia tego warunku. To jest przyczyna nieprzystawalnosci Polski do m.in. Europy. To wychodzi w wielu tego typu konfliktach, w ktorych nie ma prawidlowej odpowiedzi, bo byc nie moze. Musi byc dyskusja caly czas, przy zachowaniu szacunku do argumentow oponenta. Katolicy tak nie uwazaja.

    Tutaj gdzie ja mieszkam, tez taka dyskusja ma miejsce, caly czas. W krajach ktore Ty wymienilas tez. Ale forma jest byc moze inna. Politycy/wymagaja tej formy. Nadwislanscy nie trzymaja tej formy.

    Tutaj, w praktyce, kompromis aborcyjny jest wyznaczony mozliwosciami opieki tzw. prenatalnej (??? nie znam pl slow). Konkretnie. Jest prawnie wyznaczona granica medyczna wynikajaca z mozliwosci utrzymania noworodka/wczesniaka przy zyciu, w tzw kuwecie (???). Praktycznej mozliwosci medycyny tutaj. To jest bardzo kosztowny proces. Jakby utrzymac ciaze poza organizmem. Ja nie znam ostatnich mozliwsci medycyny. Od tej daty odejmowany jest czas nazwijmy to graniczny. Nie znam tez danych. Efektem jest mozliwosc dokonania aborcji chyba do 12 tygodnia ciazy. Tez nie jestem pewien. Jezeli ta granica wyznaczona mozliwosciami medycyny zostanie przesunieta, prawodawca dosc szybko przesunie (skroci) okres 12 tygodni o odpowiadajaca dlugosc. Np. 11 tygodni.

    Kobiety w ciazy sa objete opieka prenatalna (???) od poczatku. W tych granicach o ktorych napomnialem (nie wiem czy dokladnie) kobiety maja prawo podjac jakakolwiek decyzje bez dyskutowania przyczyn z kimkolwiek, czy szukania zgody z kimkolwiek. Poza soba samym. Oczywiscie prawodawca zdaje sobie sprawe z traumatycznosci decyzji o przerwniu ciazy. Dlatego zawsze zanim zabieg jest jedna, dwie rozmowy, z kobieta. Czasem, ale nie zawsze z partnerem trzecia. Psycholog/kurator sam nigdy nie sugeruje jakiegokolwiek stanowiska. Bylby to z jego strony blad zawodowy, z rezultatem b. prawdopodobnym zwolnienia z pracy, odebrania leg. zawodowej. Kurator/psych jest neutralny. To wszystko. Wyjatkow od reguly 12 tygodni nie pamietam. Chyba sa zwiazane z zagrozeniem zdrowia kobiety. Tzn granica mozliwosci przerwania ciazy lezy na granicy medycznej mozliwosci przezycia w kuwecie.

    Nie wiem czy to dokladnie opisalem. Nie znam terminow med. polskich/szwedz. poza b. ogolnymi, ich odpowiednikow. Probowalem opisac sposob myslenia panstwa/prawodawcy. Probowalem opisac to co tutaj nazywa sie konsensus. Obie strony musza dojsc do porozumienia. Spor (ciagly) ma reguly. To jest wazne.

    O ile wiem, to co jest nazywane w Polsce kompromisem, tutaj bylo by uznane za dyktat. Organizacji ktora (z jakichkolwiek powodow) chce wprowadzi monopol. Tutaj istnieja praktycznie monopole (w wielu dziedzinach). Ale nie religijne. Panstwo musi byc swieckie. Panstwo musi byc panstwem prawa. To jest I.Kant w praktyce.

    Caly rzad i parlament moze latac co niedziele do jakiejkolwiek swiatyni. Jako urzednik ta sama osoba ma byc neutralna wyznaniowo. Jakakolwiek wiara, jakakolwiek, nie daje monopolu na prawde, moralnosc etc. To jest I.Kant w praktyce.

    Z mojego punktu widzenia Polska jest/zbliza sie do modelu panstwa teokratycznego.

    Ja czytam wszystkie wpisy @na marginesie, nie wiem jak dlugo jeszce ale… Wszystkie bardzo emocjonalne. Ja rozumiem, ze to dla kobiet jest bardzo podwojnie traumatyczna sytuacja dzisiaj. To co napisalem wyzej, ta pierwsza trauma. A te polglowki sejmowe, Korporacja, te wszyskie korporacyjne przybudowki, traumatyzuja polskie kobiety jeszcze raz, podwojnie. Nawet te ktore tego same nie rozumieja. Ten ostatni acapit to napisalem zebys @na marginesie dobrze odczytala to co napisalem poprzednio. Empatia to jest cos, co sie ma, a nie o niej mowi. Prawodawca polski, organizacje katolickie, pracodawcy, media etc. nie maja zadnej empatii, a mowia. Kazda decyzja na ten temat, wiele innych tez, jest orestiada. Nie ma dobrych, prawidlowych, sprawiedliwych odpowiedzi. Malo tego. Nie moze byc takich. To za kazdym razem, musi byc indywidualna decyzja. Jak postapic. Bez przymusow, bez naciskow, bez stawiania w pregierzu.

    I znow wyszedl mnie tasiemiec @na marginesie . Pozdrawiam Ciebie selekos

  87. NeferNefer
    5 października o godz. 0:15

    Nefciu nieladnie.
    Moze i to Pan Jacek „zrobil”, ale mogl to zrobic, bo jakosc tekstu Jiby na to pozwolila. Gdyby teks relacji @Jiby nie byla na takim poziomie, na jakim jest , to nikt by nic na to nie poradzil. A poza tym to nie podejzewalbym Pana Jacka o najmniejsze chocby kumoterstwo.

  88. Nie wiem, czy ten wpis będzie zauważony, ale zaryzykuję. Czy ktoś mógłby ten ogryzek uzupełnić?

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Strajk_kobiet

    Na górze jest taki niemiły szablon – przy artykule o protestach antyACTA był podobny. A tu brakuje polski powiatowej:

    https://commons.wikimedia.org/wiki/Category:Women%27s_strikes_in_Poland,_October_2016

  89. lonefather
    5 października o godz. 0:44

    lonek łojezu, ale żeś przesadził. Z grubej rury do wróbla.
    Miło ze strony Gospodarza, o co go trochę podejrzewam (bo powiedziałam że zgaduję)
    Wystarczy że wszyscy się cieszymy i gratulujemy Jibie, i tyle.

  90. Chce nadmienić, ze Jiba jest na pierwszej stronie dwa razy!.
    Raz jako blog Listy ateistów, a drugi raz jako relacja z Konina.
    I brawo! <3

  91. jiba
    Dziekuje za swietny reportaz i gratuluje odwagi. Przemoc w sobie lek to jest wlasnie odwaga, cos nieporownanie wiekszego od brawury osobnokow pobudzonych i niemyslacych. Zycze ci sily w opieraniu sie atakom koltunow.

  92. Eeech, to miał być emoticon z serduszkiem a wyszło jakieś coś 🙁

  93. Ewa-Joanna
    4 października o godz. 22:34

    Masz dużo racji ale chyba coś się będzie kluło.

    Można wymyślić coś w guście czarne.pl a dzisiaj widziałam określenie „morze czarne”

    PS.: serduszka nie działają 🙁 szkoda

  94. @Nefcia z 1:04

    Daleko nie musisz szukac „czarnego”. Choc juz jestem „salt and pepper”, to kumple i przyjaciele z mlodosci, nadal jak kiedys, nie mowia do mnie inaczej niz wlasnie Czarny. Tak wiec choc sam przybralem na potrzeby blogowe nickname „lonefather”, to nadal silniej reaguje na Czarny… (lol)

  95. seleuk(os) 5 października o godz. 0:41 – no właśnie. Tak to wygląda w NORMALNYM kraju. Tak jak piszesz. A w Polsce – to jak w Polsce.

  96. @Orteq 5 października o godz. 0:31 – kto wie, może burki kręcą niektórych fetyszystów?
    Są gusta i guściki. A że nie goniłam… Nie jestem sadystką 🙂

  97. lonefather
    5 października o godz. 1:12

    lonek ale tu chodzi o kobitki jak sam wiesz. TE czarnE. Tak mi tylko przez głowę przemkło.
    Powiedziałam że „coś w guście” bo oczywiście czarne.pl już istnieje i nijak się ma.

  98. Coś się za bardzo rozgadałam, dobranoc waćpaństwu

  99. @wszyscy
    Zebyscie nie mysleli, ze ja tylko z @na marginesie tu sie wymieniam…
    Zebyscie nie mysleli, ze ja nie umiem linkow pisac/szukac…

    Jest takie pojecie kulturowe. Mem. [wiki, haslo:mem]. Znajdzcie mem. Ja dzis znow na trzech maszynach. To mnie da troche oddechu na innych klawiaturach 😉 . Mam nadzieje ze znajdzicie na jutubie. A Pan J. Kowalczyk nie bedzie musial moderowac moich linkow 😉 . Dwa ostanie, gdyby ktos pytal, odpowiem. Wierszy pisac nie umien, ale nie wiadomo, nie wiadomo… Zaczyna sie i konczy #CzarnymProtestem.

    1. /watch?v=p0_DuiVogqU
    2. /watch?v=9lkImZnNo6A … pulapka
    3. /watch?v=o1NwI6K01G8
    4. /watch?v=yYfK-8YsfUE
    5. /watch?v=i2d5a3c1Gb0
    6. /watch?v=u0cS1FaKPWY
    ( 6a. /watch?v=WSQOS4a20uo … >3:50 to dla @NeferNefer 😉
    7. /watch?v=ssqmu-MYwBQ

    pzdr seleuk(os)

  100. i zawsze aktualny …
    Na krzaczku ślimaczek ze wstydu spiekł raczka,
    Gdy z dud wychynęła miast Dudy zła kaczka.
    Choć dudziarz się sprężał, z dud ducha wytężał,
    To przykryć nie zdołał kaczego oręża,
    Ni kaczych orszaków związanych wstążeczką
    W pakiecie z Tomusiem i z Maciory teczką.
    Ślimaczka spod krzaczka nie goni ślimaczka,
    Bo nie chce biedaczka na ostrzu zgnić haczka.
    A hak od pisowo-magicznych lśni lśnień,
    A z mroku Madame Guillotine straszy cień..
    Nie bujaj ślimaczków ma Dudo wśród krzaczków
    Płonących, jak rożen Mojżesza. Dla kaczków.
    Krzak kopnie jak osioł Balaama, lub koń,
    Gdy woń tamaryszku oplecie twą skroń.
    anumlik

  101. NeferNefer – 23:10

    Dzieki, Nefraterko. Po pierwszym wejsciu na zapodany przez Ciebie link do Adblock, nawet przed downloadowaniem czegokolwiek, hackerskie ataki ustaly jakby kacza lapa odjal. Nie wiadomo na jak dlugo, jednakze. Bo podobne lekcje przerabialismy wielokrotnie

    Kolega mi powtarza caly czas: zaplac za parasol ochronny i bedziesz mial spokoj. Ale jam twardziel. Nie bede placil zadnych okupow zadnym kidnaperom. Bo taka zasade przyjal bergamucki rzad. A ja, obywatel kraju bergamuckiego, popieram polityke tego kraju. Przewaznie..

  102. Na marginesie – 1:15

    „moze burki kreca niektorych fetyszystow”

    Ee tam, fetyszystow. Raczej zboczencow zwyczajnych, niewyzytych, bym proponowal.

    W tej sprawie chyba zbyt wielkich tajemnic nie ma. Przestepstwa seksualne, glownie genderow meskich na genderach zenskich, choc moze to byc i w odniesieniach roznogenderowych, wystepuja we wszystkich kulturach seksualnych. Czy burki cos w tej sprawie zmieniaja? Who knows.

    Te samce od wielozenstwa – o wyznawcach Mahometa ja tu perroruje – zdaja sie wierzyc w wielka moc sprawcza burek. I innych wymyslow producentow tanich tkanich w odstreczajacych kolorach. Czy to zahacza o fetyszyzm? Byc moze. Choc niekoniecznie

  103. Lubimy Jibe. Te z okolic Konina wywodzaca sie.

    Bo Konin to jest to. Bylem tam, na praktyce studenckiej, wiele dzisiatkow lat temu. I wciaz zachowuje jakies fragmenty z tej praktyki. Na przyklad:

    Wyganiaja nas na zniwa. Wiec wylazimy ze spiworow. Byle jakich, prawde powiedziawszy. Wywoza nas w pole, po sniadaniu mangarynowo kaszkowym. Ladujemy na polu pszenicznym. A tam pegieerowskie baby wiedzomo robiom. One nas, tych studentow nierobow, upupiajom

  104. Z tego co mnie wiadomo, dzieckow zadnych z owych zniw koninskich nie bylo. Aborcje byly wszedzie wowczas dostepne za kaszowke. Czy cos sie w tej sprawie dzisiaj zmieni, po „obywatelskiej” ustawie antyaborcyjnej?

    Podejrzewam ze watpie. Powtarzam sie? Jak najbardziej

  105. W miedzyczasie hackerzy wykasowali czy moje posty

  106. Pan Jacek nie ma zadnych watpliwosci jesli o ataki na Jego OBYWATELSKI blog chodzi. Ja jemu gratululem tego braku watpliwosci

  107. Aż się wzruszyłem czytając ten tekst. Historie o ludziach walczących o swoje prawa zawsze robią na mnie wrażenie. Nie chodzi nawet o jakieś heroiczne czyny, ważne żeby przynajmniej wypowiedzieć swoje zdanie, zobaczyć że inni myślą podobnie.

    To bierność większości pozwala, żeby KK robił co chce. Przecież spora część społeczeństwa nie popiera KK, ale głośno tego nie powiedzą. Dla świętego spokoju trwają w tym zakłamaniu.

    Mam nadzieję, że ten polski naród o mentalności niewolniczej przejrzy w końcu na oczy. Zamknięto ludzi w klatce, ale drzwi są otwarte, każdy może wyjść. Dotychczas mało kto się na to decydował. Mam nadzieję, że powoli zacznie się zmieniać.

    Nie jestem naiwny. Wiem, że to się nie zmieni z dnia na dzień. Takie akcje są potrzebne, nawet jeśli mają tylko znaczenie symboliczne. Kropla drąży skałę.

  108. Orteq,
    siedem postów to jeszcze ci mało?

  109. E-J,

    Moze nie malo, siedem. Ale to w dalszym ciagu jest mniej niz 10. A my zawsze mierzymy na 10

  110. Orteq
    5 października o godz. 6:14

    Mam nadzieję że pomogło. Ale po download zainstalowałeś? Sam download nie wystarcza.

    Tu masz jeszcze, oba darmowe

    firewall

    http://www.zonealarm.com/software/free-firewall/

    antywirus

    https://www.avast.com/index

    Polecam

    b. zrobić restart komputera
    c. zainstalować przeglądarkę Chrome i jeszcze raz wejść w adblockplus i go zainstalować
    d. zainstalować darmowy firewall i antiwirus
    e. przeskanować cały komputer używając antywirusa

    a. pożyczyć 20-latka od sąsiadów który Ci to wszystko zrobi w 15 minut.

  111. Jiba
    4 października o godz. 23:45

    Temat ktory poruszasz jest wielkim i mrocznym cieniem w katolickiej kulturze społecznej.
    Słowo „kultura” wydaje się tu w ogóle nie pasować, bo molestwanie i pedofilia wydają sie być absolutnie z kulturą sprzeczne. Ale ta kultura to całokształt stosunków w społeczeństwie, opartych o zasady fundamentalne, wśród wyznawców oparte o ich relogijne kanony. Czyli o niebieską książeczkę, „Tradycję” i podobne sprawy.
    W ostatnich latach zaczęto co prawda mówić co nieco o okropnościach molestowania, głównie właśnie z powodu głównego i najbardziej drańskiego filaru tejże kultury – Kościoła kat i zbrodni pedofilii, w której jest całkowicie zanurzony, ale to ledwie początki mówienia i początki dyskusji.
    Ta drańska kultura wymaga głębokiej, sięgającej po nieświadome w zachowniach społecznych i indywidualnych, zmiany.
    Może napisałabyś o tym następny tekst?

  112. Ewa-Joanna
    4 października o godz. 22:39
    przepraszam,ze dopiero teraz.
    policja zaaresztowala kilku sposrod protestujacych za rzucanie kamieniami w policje (trzech rannych policjantow, w tym jeden dosc powaznie),ze strony tlumu rzucono i petardy (nie widzialam tego, bylam w innym miejscu)wiec policja ruszyla.
    Na poczatku policja byla po stronie protestujacych; poniewaz tlum rozlal sie na jezdnie ruchliwej ulicy, zajela sie regulacja ruchu nsa niej kierujac strumien pojazdow na dugi srodkowy pas.
    Nie wiem, skad wziely sie petardy, protest mial byc w zalozeniu przeciez pokojowy, a tu takie cus.
    Wczoraj juz bylam w drodze do Niemiec i bede tu dwa tygodnie.

  113. seleuk(os)
    5 października o godz. 1:33

    Nie bardzo wyszły te linki. Próbowałam ale nic z tego bo je poobcinałeś sekatorem:(

  114. dezerter83
    4 października o godz. 23:16

    Dezerterze, przestań ty w końcu chociaż na tym blogu kręcić swoje krętactwa – idź do katolickiego kościoła i tam kręć. Oni są odszczepieńcami, więc ich możesz jeszcze przyszczepić, tu niczego nie osiągasz, prócz zaspokajania własnej pychy – wielokrotnie wytykałeś blogowiczom niewiedzę. Sam masz jeszcze większą (psychologiczną), nie rozumiejąc, że wielu z nich biblijne dyrdymały ma i mieć będzie aż do skończenia świata po prostu w dupie. Z tego powodu nie spełniasz – i nigdy tu nie spełnisz – kaznodziejskiego zadania. Ale sterczysz jak ten ułan na bidecie, gadasz do siebie, bo tylko dwóch, trzech jest tu zainteresowanych treścią Biblii, ale nie w religijnej, apologetycznej interpretacji. Ja na przykład mam przyjemność w szukaniu w Biblii myślowej nieporadności tych, którzy Boga Jahwe wymyślili. Przy okazji
    widzę Twoje krętactwa religianckiego apologety, który staje na rzęsach, żeby z tysiąca kompletnie do siebie nie przystających właściwości zwykłych ludzi sklecić harmonijnego psychologicznie, doskonałego Boga.

    Biblia jest dla wszystkich, a nie tylko dla uczonych jak Ty Świadków Jehowy, więc jeśli dla nieuczonych jest niezrozumiała, to raczej módl się do swojego Boga, żeby się nauczył mówić zrozumiale DLA WSZYSTKICH i napisał Biblię drugi raz – może już własnoręcznie na laptopie – a nie pieprzył za uszami jedną stroną gęby: „Zabijaj”, drugą: „Nie zabijaj”. Nie ma w Waszej świadkowojehowowej Biblii o mordowaniu, lecz o zabijaniu, więc nie kręć. Świadek Jehowy usprawiedliwiający zabijanie w Biblii, a równocześnie odmawiający służby wojskowej to coś najgłupszego, co w ostatnich stu latach spotkałem. Najostatniejszy dureń i bandyta potrafi wymyślić, że jego zabijanie jest słuszne, tylko innych – niesłuszne. Cała pisana historia ludzkości na tym stoi.

  115. Orteq
    5 października o godz. 9:13
    Ja to mysle @Orteq ze my sie gdzies pod Atlantykiem mijamy w tym samym czasie. Ty tutaj pedzisz, a ja w tamta strone. Moze bysmy kiedys do siebie pomachali z wagonikow co jada w przeciwna strone. Ja tam mase wagonikow wysylam i odbieram, ale z innej maszyny. @NeferNefer dobrze radzi 🙂 ❤ 🙂 ale ja bym Tobie inne linki dal, w innej sieci, co sie Tor nazywa. Te same kable a siec inna. Ale teraz musze z WooHoo… Zimno jest, ponizej zera powietrze, ale slonce wyszlo, moze sie ociepli. pzdr seleuk(os)

  116. seleuk(os)
    5 października o godz. 9:43

    A teraz gadaj – jak zrobiłeś to serduszko że Ci wyszło (pewnie przeglądarka inna)

  117. Dezerter

    Ty, psia twoja mać, pyszałkowaty, uzależniony od publiki, niesyty sławy religiancki trutniu usprawiedliwiający zabijanie, choć z jakiegoś powodu „dezerter” się nazywasz, czy z równą pewnością siebie wyjaśnisz sobie ( i Tobie podobnym, bo nie ateistom tym na blogu), jaką sprawiedliwością się kierował bzdurny wytwór pastuchów o imieniu „Jahwe”, kiedy własnoręcznie mordował pierworodnych i co rusz obiecywał ten miłosierny, że będzie się mścił do siódmego, dziewiątego pokolenia, choć równocześnie „każdy z nas sam za siebie zda sprawę Bogu”, a nie za ojców, dzieci, dziadków? No pewnie, że wyjaśnisz, skoro pieprzona książeczka w swych bełkotach jest wytworem najdoskonalszej Doskonałości zrodzonej w skromniutkich główeńkach starożytnych pastuszków z nudów, kiedy paśli baranki na spłachetku palestyńskiej ziemi.

  118. @anumlik,
    Nie mogę się zgodzić, albowiem projekt tej restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej jest projektem obywatelskim, w każdym razie nie jest oficjalnym pisowskim projektem. Pod koniec ubiegłego roku widziałem na YT, fragment jakiejś dyskusji, w której brało udział trzech osobników: senator PiS, niefunkcyjny działacz ruchu Pro-Life również z PiS oraz nazista Winnicki. Pierwszy zabrał głos ten trzeci, stwierdzając, że on widzi innej możliwości niż wprowadzenie bezwarunkowego zakazu aborcji, czyli „żeby skały nawet srały…”, mało tego domagał się wpisania tego do konstytucji, ponieważ aborcja „jest niczym innym, jak dokonywaniem ludobójstwa na narodzie polskim”, a kto podnosi rękę na naród….
    Tym stwierdzeniem Winnicki postawił obu pisowców pod murem, nie dając im możliwości manewru, bo cóż jeszcze bardziej restrykcyjnego można wymyślić? Obaj się wili jak padalce pod butem, co drugie zdanie z ich strony: „oczywiście pełna zgoda, ale…”. Tym „ale”, nie jednym zresztą, to było m.in. to, że zmiany, w tak delikatnej materii nie należy wprowadzać nagle, lecz stopniowo, że ustawa tzw. kompromisowa, jest na „dzień dzisiejszy” jedynie aktem przejściowym, że wymaga konsultacji społecznych, dyskusji w parlamencie itp. Winnicki się nie poddał, do końca pozostawał na swojej pozycji.
    Według mnie, ale – jak mi wiadomo – nie tylko według mnie, PiS doskonale zdawał i zdaje sobie sprawę, z tego, że majstrowanie przy ustawie antyaborcyjnej, jej dalsza de-liberalizacja, może się odbić nie tylko na bieżących sondażach (właśnie już się odbija), lecz również na wynikach wyborów samorządowych (2018) i, nawet, parlamentarnych. Polit- macherzy z PiS zdają sobie sprawę z tego, że nie warto podpadać kobietom.
    W ruchu prolajfowskim roi się od pisiorstwa, ono tam, tak naprawdę rządzi, a w związku z tym ten projekt absolutnego zakazu powstał z ich inspiracji, tylko po to, żeby na ich tle PiS mógł oficjalnie uchodzić za liberałów w tej kwestii.
    Tak, więc mogę się zgodzić z tym, że najnowszy projekt ustawy antyaborcyjnej, czyli ten „obywatelski” zrodził się w PiS, jako karta, która przyda się w grze, tyle że nie jest to oficjalny projekt PiS. Zobaczymy, co z tego wyjdzie- na razie powstał zamęt, na którymś ktoś skorzysta. Zobaczymy kto.

  119. Przepraszam, ale nie zdołam wszystkim odpowiedzieć, tym bardziej że mam dość pilną pracę, choć będę próbować:)

    lonefather
    5 października o godz. 0:11

    „(…)Bez wzajemnego wsparcia wylowia was pojedynczo i kazda pojedynczo beda „zalatwiac”. Beda was zalatwiac i „politycy” i prolajfowcy i „kolka rozancowe” i „rodziny radiomaryjne”(…)”

    Jeśli wydarzy się to, o czym ptaszki śpiewają, nie mogę na razie napisać, o co chodzi i mam nadzieję, że nie napiszę, to stanie się …coś. Jeszcze nie wiem, co i myślę, że ci, którzy próbują, nie wiedzą tego tym bardziej.

  120. Tanaka

    Tanako, sztorm północno-wschodni 8 – 10 w porywach 11. Letę po raz tysięczny sprawdzić, czy idiotyczny jak wiara w bogów prąd wsteczny mnie zabierze w morze, czy wypieprzy na brzeg.

  121. NeferNefer
    5 października o godz. 9:46 ❤

    Linki i serduszka nic z przegladarkami nie maja. Przegladarki tylko prezentuja to co server wysyla do Ciebie.
    Krotki manual (wiem, ze nie lubisz moich rozlazlosci), w trzech punktach.

    1. Ja jestem bardziej podejrzliwy niz Nasz Pan Red. Moj poziom jest 2^64 wiekszy byc moze.
    2. Jest kilka konwencji prezentowania znakow na monitorach i ich czytania. Same literki sa mala czescia tych konwencji znakowych. Te konwencje to m.in. Unicode, Unicode big endian, ANSI, UTF-8. Sa i inne. W tych konw. znaki maja rozne znaczenie. Tzn @NeferNefer, ze [Enter], [null], [zero] moga miec rozna wartosc na serverze i kliencie. Serduszko jest w konw. Unicode. Tylko Ziobro jest w tych konw. takim samym znakiem.
    3. Skad wiesz @NeferNefer co sie kryje za tymi pustymi spacjami ktore na Twojej przegladarce wygladaja na puste? Moze ktos chce Twoja maszyne ukrasc? Przeciez tam mozna wstawic kod do server-client (front-end). Twoja maszyna, nawet telefon, jest zawsze front-end naprzemiennie.
    4. Server ktory wysyla z powrotem nasze posty do czytania nie wie kim jest czytelnik (przegladarka). Musi byc dosyc uniwersalny, zeby jak najwiecej moglo czytac. Poza tym protokol ktorym sie tu poslugujemy ma ponad 60 tys bramek. Tutaj uzywamy bramke 80. Wiesz @NeferNefer co sie dzieje na innych bramkach?
    5. Ja jestem bardziej podejrzliwy niz Pan Red. Moj poziom jest 2^64 wiekszy byc moze.

    … ale teraz musze juz naprawde leciec. Pzdr seleuk(os)

  122. @jobrave, z godz. 10:13
    Zgadzam się z Twoim wywodem o tyle, o ile rzeczywiście PiS pojechał po bandzie jako „zły policjant” w sejmie po to, aby w senacie wystąpić jako „dobry policjant”. Gdyby Kaczyński wziął pod uwagę, że aż tak wielka będzie skala protestów, to pewnie w dobrego i złego policjanta się nie bawił. Wypowiedź Beaty Mazurek, która – jako rzeczniczka PiS – przemówiła w mieniu całej partii, pokazuje, że Kaczyński takiej skali protestów nie przewidywał. Ale skoro PiS przyjął do dalszego procedowania projekt „prolajfów”, to za całość bierze też odpowiedzialność w całości. Dlatego też uważam, że ucieczka w „to nie my, to vox populi”, jest zwykłym mydleniem oczu tej części elektoratu, która PiS poparła na złość Tuskowi, ale która z liberalnych poglądów nie zrezygnowała.

  123. Zakładam, ze każdy , tak więc Tanaka, na marginesie, lonefather, seleukos i inni są dumni ze swojej aktywności na blogu Ateistów.
    Upajają się swoją wiedzą, światopoglądowym credo ,zręcznością manualna obsługi klawiatury, rozwiązaniami formalnymi w obrębie kształtowania treści swoich postów.
    Jednym słowem jest czego zazdrościć. Piszę to bez jakiegokolwiek sarkazmu.
    Ale zanim w/w przyjęli tę postać gatunkowego i osobniczego rozwoju byli małym Tańciem, niewiele wiekszą na margineską, ganiającym za piłką lonefathrem, czy łapiącym za warkocze w przedszkolu swoje nie dostrzegające jeszcze żadnej odrębności płciowej koleżanki.
    Ale powstaje pytanie następującej treści:
    Kiedy się to wszystko zaczęło? No kiedy?
    Nie, nie należy się w tym momencie rumienić.
    Kiedy mamusia z tatusiem ( albo tatusiem biologicznym) w jakąś upojna czerwcową, lutową noc…
    I w taką upojną czerwcową, lutową, albo majową noc rozpoczęły się dzieje małego Tańcia i większego Tanaki, rezolutnej na marginesie i jej starszego, aktualnego wcielenia.
    I gdzieś miedzy 6 a 12 dniem tyci, tyci lonek, seleukos, jako też tańcio zagnieździli się w formie zarodka w macicy swojej matusi.
    Ale matusia ( na potrzeby tej historii przyjmuje tę niezręczną ewentualność) zaczęła mieć wątpliwości. Wątpliwości mieć również począł tatuś ( tatus biologiczny)
    A po co nam to?
    A jeszcze jedna gęba do wyżywienia?
    A mieliśmy jechać za 9 miesięcy do Ciepłych krajów
    I tego typu pytania i wątpliwości zaczęły sie legnąć w głowach mamusi i tatusia ( rownież biologicznego) tych przyszłych Tańciów, lonciów, aaronów, Żorżet, Lewych.
    I wówczas prawdopodobnie pojawić się mógł ktoś z mniej lub bardziej bliskich -zastanej w momencie wątpliwości- osób.
    A to chrzestna matka. a to kolega z wojska ( kolega tatusia, albo tatusia biologicznego), a to uncle Stasiek, a to urzędnik pionu administracyjnego jakiejś miejscowości, czyli Pan sołtys.
    I doradzali w te oto słowa:
    A wyrzućta ze swych łbów te myśli.
    Bóg chciał coby się pocęło to niech się i rodzi
    Jakby co to będziemy pomagać.Może i jakieś 500 złotych co miesiąc rzucimy- powiedział przedstawiciel pionu administracyjnego
    No i się urodził mały tańcio, niewielka na marginesie, niewiele większy aaron i aatesita, wiesio, czy rubaszny wacuś.

    A co później się działo?
    W tym momencie wszyscy niech sobie w duchu opowiedzą smakowite perypetie swoich biografii.
    Ja wiem jedno.
    Efektem tej wyważonej decyzji popartej głosem wujka Staśka, stryjenki Teresy mogą błyszczeć swą inteligencją, humorem, polemiczną swadą na blogu wolnomyślicieli Tanaka, Konstancja, NeferNefer, Ewa-Joanna, Orteq i wielu innych którym się udało przejść przez ten trudny okres ich biologicznego życia.

    I w tym momencie zadaję pytanie treści następującej?

    Czy mamy moralne prawo już nie jako aunt Helenka, czy dziadek Rysio, ale jako potencjalni, albo faktyczni ustawodawcy odbierać szansę jakimś kilku tygodniowym embrionom szansę zaistnienia na tym najpiękniejszych ze światów.
    Czy mamy moralne prawo odbierać 15-dniowemu zarodkowi szansę zaistnienia na blogu redaktora Kowalczyka.
    Nie wiem być może to coś, ten ktoś ( poczęte dziecko) za kilkanaście, kilkadziesiąt lat mogłoby byc gwiazdą drugiego pokolenia Inicjatywy Oliwskiej.
    Wiem, że Ja, Tanaka, czy Ewa- Joanna nie są wieczni. Tym bardziej że oprócz mnie w/w nie wierzą w życie wieczne.
    I tego typu pytań można postawić mnóstwo.
    Nie oczekuje oczywiście odpowiedzi, ale proszę uwzględnić również i ten aspekt problemu.

  124. Kukiz:

    Nie mogę zgodzić się ze względów etycznych na projekt, który mówi: róbta, co chceta ze swoim dzieckiem, bo to moje ciało. Trzeba było zdawać sobie sprawę, komu się dawało

    I TO miał być prezydent Polski. Bez komentarza.

    http://natemat.pl/191539,kolejna-kompromitacja-kukiza-aborcja-na-zadanie-nigdy-trzeba-zdawac-sobie-sprawe-komu-sie-dawalo

    ***

    seleuk(os)
    5 października o godz. 10:34

    No jak nie lubię jak lubię 🙁

    Zanim napisałeś przeszło mi przez głowę że mam system ustawiony na PL i znaki z wordpressem się nie zgadzają. Dzięki.

  125. @ Aateista
    Gratulacje! Napisał Pan coś „od siebie”.
    Zgodnie z przewidywaniem okazało się, że jednak jest pan idiotą (i nawet nie mogę Panu tego uzasadnić, bo i tak by Pan nie zrozumiał). Przykro mi, ale musi się Pan z tym pogodzić. Niektórzy tak mają.
    Proszę się na mnie solidnie obrazić i najlepiej już tu nie zaglądać, żeby nic nie raniło Pańskiej infantylnej „duszyczki”.
    To już naprawdę ostatni mój post do Pana. Jeszcze raz nie wytrzymałem, bom ułomny, a nie niezłomny.

  126. Redaktor Jacek Kowalczyk

    Dziękuje za gratulacje.
    Mam nadzieję, że są szczere.

  127. Wróciłam, bo mnie zaraz trafi!

    Trwa konferencja prasowa marszałka Karczewskiego. Wycofali się z przedstawienia senackiego projektu, czekają na prace w komisji, ale on osobiście chciał zauważyć, ze zawsze jest i będzie za zyciem i ogólnie planowali zakazać aborcji dzieci z zespołem Downa, bo takie dzieci są słodkie i wnoszą do domu mnóstwo radości i miłości.
    Oczywiście, jak dorosną, to świetnie sobie w życiu radzą i rodzice nie muszą zdychać ze strachu, co z nimi będzie, jak rodzic w końcu umrze.
    Nie było tam ani słowa o jakichś kobietach, zresztą po co, przecież to tylko inwentarz domowy służący do reprodukcji – ale tego to akurat spodziewałam się po pisowcu.

    Wiecie, co mnie naprawdę wkurzyło, mówiąc delikatnie?
    Dziennikarze, zamiast powiedzieć marszałkowi w krótkich słowach, że ten ich kompromis, bo tak to nazwał, czyli kompromis między obowiązującą ustawą a projektem Ordo Iuris, jest ZAOSTRZENIEM prawa aborcyjnego w Polsce, zaczęli pytać o… Tuska.

    Kurna, to po co w ogóle tam poszli???
    Jezu, czy te manifestacje wywołały tylko chwilowy efekt?
    Minęły dwa dni i ważniejszy jest Tusk niż te tysiące ludzi, którzy po coś na ulice wyszli??
    Jeśli nie dziennikarze, to kto tych ludzi może rozliczyć na bieżąco z tego, co robią?

  128. „W Koninie, 80 tys. mieszkańców, protestowało ok. 700 osób.”

    Jiba

    To nawet nie jest 1%.
    W tzw. „wielkich miastach” odsetek zacietrzewionych glupkow jest moze nieco wiekszy, ale i tak nie macie z czym podskakiwac.
    Pozostaje Wam tylko zalosne zawodzenie na smietniku historii.

  129. pombocek
    5 października o godz. 9:41

    Dezerter uważa siebie za wybitnie pokojowe dzieciątko Jezuskowe, bo ŚJ tacy są, we własnym mniemaniu. Bozię, który jest największym okrutnikiem i modercą w dziejach świata, co go w 6 dni stworzył – uspawiedliwia. Jak kto był dla bozi niemiły, to go bozia rozkazuje zamordować, lub morduje osobiście, własnymi rączkami.
    Bozia, co chwilę, zajmuje sie mordowaniem nie tylko tych, co, wedle jego mniemania (bozia ma mniemania, co jest, samo w sobie, paradne), byli dla bozi niemili, ale morduje po równo i dzieci. W tym „dzieci poczęte”, w brzuchach kobiet, które też morduje. Nie ma dla niego żadnych względów ułaskawiających i wyłączających z mordowania – morduje hurtem.
    Na bozi, bardzo starannie, więc po chrześcijańsku i wzorowo, przez co już jest w niebie – Hiter z kolegami i narodem swoim – też wybranym – mordowali Żydów. Brali dobry przykład z Najlepszych Przykładów – bozi. Bozia, mordując, dokonywał Aktów Najwyższego Dobra – bozia przecież nigdy ie robi nic co nie jest Najwyższym Dobrem. Nic mniej nie umie – co bozię likwiduje jako Doskonałego i zarazem robi z bozi małego bozię, co – chyba – trochę umie i nieco może, ale niedużo.

    Dezerter, broniąc bozi-mordercy i go usprawiedliwiając, sam staje po stronie mordercy i staje się mordercy sojusznikiem, podziela wartość mordu i go na życie własne, oraz ludzi wokół przenosi.

    Ludzie motywowani wartościami nieboziowymi, wyznaczyli paragrafy karne za współpracę z mordercą, za należenie do bandy mordercy, za wychwalanie zbrodni, za jej ukrywanie, lub za kłamstwo na jej temat. „Kłamstwo oświęcimskie” jest jednym ze znanych przykładów: kto zaprzecza, że mord na Zydach w Auschwitz był mordem i że miał w ogóle miejsce, popełnia przestępstwo.
    Gloryfikowanie nazizmu jest przestępstwem. Wieszanie portretów Hitlera, czy innych znanych nazistów; posiadanie przedmiotów nazistowskich, wykonywanie gestów nazistowskich itd – jest przestepstwem.

    Zdezertrowany jest wspólnikiem zbrodni bozi poprzez zaprzeczanie tej zbrodni, poprzez jej usprawiedliwianie i gloryfkowanie zbrodniarza, oraz życiu wedle nakazów i zakazów zbrodniarza. Kto tak żyje, żyje nieustannie w cieniu zbrodni.

    Bozia zmotywował swój ukochany lud – Izraelitów, do – tytułem przykladu – wykonania takiej roboty:
    „Izraelici pobili mieszkańców Aj na otwartym polu, na pastwisku, po którym ich ścigano, i gdy wszyscy oni aż do ostatniego polegli od miecza, cały Izrael zwrócił się przeciw Aj i poraził je ostrzem miecza. 25 Ogółem poległych tego dnia, mężczyzn i kobiet, było dwanaście tysięcy, czyli wszyscy mieszkańcy Aj. ”

    Cały Izrael mordował. Jak cały, znaczy, dzieci też, to musiała być dalsza część tej historii – chrześijanie też mieli cały Izrael, wszyctkich Żydów z dziećmi poczętymi włącznie – za morderców pana Jezusa. Morderców zaś traktuje się tak, jak się bozia pochwalił w niebieskiej książeczce – co jst wzorowe, święte i do obowiązkowego wykonania: ścigać wszędzie, razić ostrem miecza, wszystkich.

    Wiedząc jaki jest bozia, człowiek rozumny rozumie, że „zakaz mordowania dzieci poczętych”, czyli po prostu dzieci, a więc – ludzi, co to go biskupi uważają za zbrodnię, nie jest żadną zbrodnią u bozi. Zakaz aborcji służy czemuś innemu – pozbawieniu człowieka władztwa nad sobą, siebie podmiotowego, ubezwłasnowolnieniu jego ciała i umysłu przez biskupów za pomocą potępień, przekleństw i szantażów.

    Zdezerterowanemu należy się kara kodeksowa, jako wychwalaczowi mordercy. Sąd mógłby dokonać złagodzenia kary, wziąwszy pod uwagę, że ma porażony umysł. Mówiąc potocznie – nie wie, co gada.
    To się robi ciekawe, pod względem moralnym, a właściwe – niemoralnym: Jezusek powiedział o swoich prześladowcach: nie wiedzą, co czynią. Co miałoby być ich usprawiediwieniem kto nie wie, co czyni, albo w mniejszym stopniu ponosi winę, albo w żadnym.
    Prawidłowy wyznawca bozi – jako na umyśle porażony – nie wie, co czyni, nie można go więc o nic winić i za nic karać. Każda jego zbrodnia jest , z mocy zasady, bezkarna. Oraz wzorowa – bo tylko i wyłącznie naśladuje bozię.

    Nie ma większego absurdu niż absurd bycia prawidłowym wyznawcą bozi. Nie ma też większej choroby umysłu i uprzedmiotowienia człowieka.

  130. Podkarpacie jest bastionem PiS i kato-ciemnoty. To tam de-facto rodziły się wszelki uwsteczniające Polskę inicjatywy, bo tam zrodziło się PC, przepoczwarzone później w PiS. Tam zawsze wygrywa „Chaunsey Ogrodnik”, czyli Kuchciński, który nb. od wielu lat nawet nie trudzi się zbytnio kampanią wyborczą – nie musi jej prowadzić, ponieważ wie, że i tak wygra.
    Przemyśl był w latach 90. poletkiem doświadczalnym PC, laboratorium i poligonem, tam się swego czasu urodził Kuchciński. To nb. przepiękne miasto znane jest również jako „Jama Michalikowa”, a to z tej racji, iż rządził tam, pardon, służył Michalik Jozef, jako arcypasterz i metropolita. Przemyśl zwany jest również „małym Watykanem” nie tylko dlatego, że na niewielkim skrawku śródmieścia (ok. 500 m kw.) roi się od kościołów, klasztorów, budynków zamieszkałych przez księży, nieruchomości będących własnością kurii, zakonów, jest tam Wyższe Seminarium Duchowne, a nawet duża świńska ferma, hodująca wieprze dla alumnów, choć hodowla świń oraz innej niż chlewna, trzody jest bezwzględnie w mieście zakazana.
    Władza, jeśli chce być władzą, to -gdzie, jak gdzie, ale w Przemyślu – musi dobrze żyć z czarnymi (i nie chodzi tu Murzynów), bo czarni, to elektorat zdyscyplinowany, to w samym tylko Przemyślu kilka tysięcy głosów w wyborach (4-5 tys.). PiS jest tam najwięszym pracodawcą, bo tak się jakoś dziwnie składa, że szefowie różnych urzędów, szkół, placówek kulturalnych itp. są pisowcami, bądź krypto-pisowcami, toteż bez pisowskiej rekomendacji trudno o pracę, a jeśli już się ją zdobyło, to lepiej nie wychylać się z poglądami, jeśli są niezgodne z „nauką KK”, z pisowską ideologią.
    Owo tło przemyskie nakreśliłem nie bez kozery i nie bez kontekstu, bo przecież wpis „Jiby” dotyczy Polski powiatowej, prowincjonalnej. Wielkość Przemyśla i Konina jest porównywalna, oba miasta pod względem liczby mieszkańców są, mniej więcej w tych samych widełkach, tyle że Konin to bardziej centrum Polski, a Przemyśl, to zadupie. Konin szczęśliwie uniknął nasycenia klerem, Przemyśl zawsze był nim nasycony, a tak o Przemyślu pisał Ignacy Krasicki, biskup zresztą, w swojej „Monachomachii”

    W mieście, którego nazwiska nie powiem,

    Nic to albowiem do rzeczy nie przyda;

    W mieście, ponieważ zbiór pustek tak zowiem,

    W godnym siedlisku i chłopa, i Żyda,

    W mieście – gród, ziemstwo trzymało albowiem

    Stare zamczysko, pustoty ohyda –

    Było trzy karczmy, bram cztery ułomki,

    Klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki.

    W tej zawołanej ziemiańskiej stolicy

    Wielebne głupstwo od wieków siedziało;

    Pod starożytnej schronieniem świątnicy

    Prawych czcicielów swoich utuczało.

    Zbiegał się wierny lud; a w okolicy

    Wszystko odgłosem uwielbienia brzmiało.

    Święta prostoto! ach, któż cię wychwali!

    Wiekuj szczęśliwie!… Ale mówmy daléj.
    (…)

    Śledząc enuncjacje dotyczące poniedziałkowych demonstracji, bez wiary wpisałem w „Google”: „Rzeszów -czarny poniedziałek” i było nieźle, sporo ludzi, dla formalności sprawdziłem Przemyśl i proszę, co zobaczyłem: https://www.youtube.com/watch?v=fFtpNoeXOLU
    Szok! To był naprawdę akt odwagi! Na zadupiach, gdzie PiS jest panem życia i śmierci, takie rzeczy!? Dziękuję Wam Kochane, Mądre, Piękne Panie, z Konina, z Przemyśla, zewsząd.
    PS. Wiem, mogłem się streścić, ale… nie mogłem 🙂

  131. Jiba
    5 października o godz. 11:10

    Bo prezes specjalnie wrzucił granat dymny czy jak to się nazywa a kto głupi to się złapał.

  132. @jobrave
    Filmik z Przemyśla i „wstępniak” Jiby wystarczają (mi wystarczają), aby mieć nadzieję, że nie wszystko jednak zostało spisiałe. Znam prowincję bardzo dobrze, byłem burmistrzem „prowincjonalnego” miasteczka (fakt podwarszawskiego) przez 12 lat i wiem, że proboszcz w parafii ma więcej do powiedzenia niż wójt czy burmistrz. Takie otwarte wyjście na ulicę świadczy o duuuużej odwadze. Warszawa, Wrocław czy Poznań dostarczają anonimowości, Konin, czy nawet Przemyśl już nie.

  133. seleuk(os)
    5 października o godz. 0:41

    Mój komentarz
    Seleukos, odczytałem Twój komentarz o szwedzkiej metodzie dochodzenia do regulacji prawnych w państwie opartej na zupełnie innych zasadach niż w Polsce.
    Zasugerowałeś, że za Szwedem dyskutującym stoi prawo, Kant, w dyskusji nie ma założenia wyjściowego o jedynej racji, bo nie ma korporacji. Coś bardzo odmiennego niż tok, styl myślenia krajan polskich, w którym istnieje coś takiego jak jedyna racja (np. prawo naturalne lub mityczny suweren, który ma zawsze rację), która dominuje nad prawem (w stanowieniu prawa), obowiązkiem i porozumieniem.
    Pzdr, TJ

  134. Jiba
    5 października o godz. 11:10

    Wróciłam, bo mnie zaraz trafi!

    Mój komentarz
    Jiba, nie ma co się wkurzać na Karczewskiego. To jest gość, którego mądrość jest tak rozległa i niepodległa, że każdego rzuci na kolana, padną wszyscy na twarze, gdy Prezes zmarszczy brew i mówić jemu każe.
    Pzdr, TJK

  135. Jiba
    5 października o godz. 10:15

    (lol)
    Piszesz tak tajemniczo, ze musze z uznaniem pochylic czolo, bo napisalas tak, jakbys niczego nie napisala.

    W mojej poradzie jest najprostsza rzecz pod sloncem. Mianowicie Wam, czyli Dziewczynom z malych miasteczek, do wygrania wystarczy to, ze sie nie dacie stlamsic i uciszyc !

    Zeby wytrwac kazda z was musi miec wsparcie. I jedynymi ludzmi, ktorzy moga Wam to wsparcie zapewnic, jestescie Wy same !

    Mysle, ze kolezanki i koledzy z bloga zgodza sie z moim zapewnieniem, ze Ty, tu na blogu masz nasze wsparcie. Masz je, ale to za malo do codziennego wytrwania w srodowisku, w ktorym mieszkasz i zyjesz. Tego, zeby wytrwac, w tym co nadejdzie nieuchronnie, czyli w ostracyzmie codziennym, malych i podlych codziennych zlosliwosciach i szykanach, to wsparcie blogowe bedzie za malo. Zeby wytrwac potrzebne jest wsparcie dziewczyn i kobiet, ktore sa w identycznej jak Ty sytuacji.

    To dlatego napisalem, ze musicie sie zorganizowac. Zorganizowac nie tylko do dalszego wspolnego dzialania, ale rowniez i do tego, zeby sobie nawzajem udzielac wsparcia.

  136. Jiba
    5 października o godz. 11:10

    Spokojnie. Pieklo sie otworzylo i PiS choc bardzo nie chce, to musi cos zaostrzyc.

    Nie ma wyboru!

    NAjpewniej ofiara zaostrzania padnie „eugenika” jak to nazywaja aborcje plodow uszkodzonych genetycznie. A Karczewski odgrywa komedyjke, zeby zakryc prawde, ze PiS wspoldziala z kosciolem, ze projekt nie jest jego i.t.d.

    Wiem, ze ciezko jest znosic oblude i bezczelna hipokryzje. Ale trzeba sie trzymac i sie powstrzymywac od ulegania emocjom. Szkoda zdrowia.

    I 3-ym sie…

  137. Jeszcze jedna insynuacja Prezesa
    Odpowiadając na pytanie dziennikarza, czy podejmie propozycję debatowania z Tuskiem Prezes odpowiedział:

    „Proszę państwa, ja nie jestem w stanie rozmawiać z panem Tuskiem ani o tym, żeby został świadkiem koronnym – małym albo dużym, albo o zgodzie na karę. No krótko mówiąc – nie ma o czym rozmawiać. On nie jest partnerem politycznym – odparł Jarosław Kaczyński. ”

    Mój komentarz
    Prezes tym razem odpowiedział prosto z mostu na propozycję Tuska jeszcze bardziej zaplątując się w swoje sznurówki.
    Oświadczając, że nie jest w stanie rozmawiać z Tuskiem, pokazał swoja słabość, co ujmuje mu sporo punktów w polityce.
    Prezes wydał z siebie parszywą insynuację o Tusku jako świadku koronnym (świadkiem koronnym jest winny, który zdradził współsprawców) oraz, co jest wyczynem logicznym nie lada,
    dodał, że nie chce rozmawiać o zgodzie na karę, w czym zawarte są dwie potężne insynuacje:

    1) Tuska czeka kara, będzie karany, a zatem jest winny, kwestią czasu jest zakończenie „postępowań”, o których Prezes wspominał wczoraj w swojej pierwszej insynuacji na temat kadencji Tuska jako przewodniczącego Rady Europejskiej.

    2) Prezes nie chce rozmawiać, bo taka rozmowa dotyczyłaby zgody na karę. Karę dla Tuska, bo dla kogo innego. Czyjej zgody? Prezesa oczywiście, bo w dyskusji wystąpiłoby tylko dwoje partnerów – Prezes i Tusk. To freudowskie „zgoda na karę” obrazuje stosunek Prezesa do prawa.
    A mianowicie, on poczuwa się w tej swojej insynuacji do wydawania zgody na karę dla kogokolwiek. Najwidoczniej niejedną taką zgodę wydal. Nie postępowanie procesowe, nie sąd orzeka o winie o karze, tylko Kaczyński przez wydanie zgody. Nadprezes wydaje najpierw zgodę, następnie sąd wykonuje.

    Kolejna parszywa insynuacja zawierająca w sobie passus groźnie brzmiący dla państwa prawa.
    Pzdr, TJ

  138. Seleuk(os) pisze w jednych z postów o Szwecji m.in:

    „Jest prawnie wyznaczona granica medyczna wynikajaca z mozliwosci utrzymania noworodka/wczesniaka przy zyciu, w tzw kuwecie (???).”

    Nie bardzo rozwija tę myśl seleuk(os) i nie wiem coż oznacza ta prawnie wyznaczona granica, ale wiem za to co to jest kuweta.

    To wszystko przy okazji aborcji, ale i nie tylko .

    Wiem za to jak jest mniej więcej ten problem postawiony za nasz zachodnią granicą, czyli w Niemczech.
    Kraj sporej wielkości, tak więc być może dlatego więcej osób interesowało się tym problemem bo podejście do tematu jest cokolwiek inne, bo i wypracowane konkluzje są odmienne od tych funkcjonujących w Szwecji.

    Status prawny będący wynikiem prac ustawodawcy niemieckiego ( stanowisko wypracowane wspólnie z niemieckimi filozofami i etykami) w dużym uproszczeniu i skrocie przedstawia się w sposób następujący.

    Momentem kiedy możemy mówić o podmiocie prawa zarodka( prawodawca , ustawodawca może orzekać o jego statusie i prawach) jest moment zagnieżdżenia się embrionu w macicy matki.
    Proces ten zachodzi od 6 do 12 dnia od wiadomego momentu.
    Wówczas embrion zespolony z ciałem kobiety staje się istotą społeczną i ma związane z tym określone przez ustawodawcę prawa.
    Tak więc, nie dusza, nie KK, ale status prawny będący wynikiem prac przedstawicieli różnych dziedzin nauki spowodował, że kuwetę sobie odpuścił niemiecki. parlamentarzysta

    A jeżeli chodzi o Kanta. Ktoś tam, coś tam …

    To w nawiązaniu do jego poglądów funkcjonuje w w niemieckim świecie filozofii, kultury, polityki stanowienia „dobra” pojecie tak zwanej:

    „perspektywy metafizycznej”

    Wiadomo, że Kant miał problem z akceptacją Boga, ale umyślił sobie, że nawet religia rozumu musi mieć w miejsce Boga teologicznego jakiś ideał nieomylnego, integralnego osądu własnej moralności.

    Dlatego tez jeżeli chcemy mieć nadzieję i szansę na dobre życie nie możemy z tej perspektywy zrezygnować.

    Przypominam ten termin to perspektywa metafizyczna.

    A co to jest metafizyka niech , jeżeli ktoś jest zainteresowany poprosi o interpretacje anumlika. Moim zdaniem jednego z najbardziej rozerotyzowanych uczestników blogowych dysput u Kowalczyka.

    Dlaczego rozerotyzowany jest anumlik?

    Bo jest zakochany w mądrości.

  139. A my jeszcze mamy państwo prawa?

  140. i tak, anumliku, zostałeś rozpsotnikiem.

    Żorż, dawaj popcorn, będą baty 🙂

  141. NeferNefer
    5 października g. 9:43
    Na razie nie mogę. Tak się jakoś ze mną porobiło.
    Ale usilnie pracuję, żeby dojść do siebie.

  142. mag
    5 października o godz. 13:16

    Trzymaj się, kochana, życzę dużo zdrowia. I czego tylko chcesz.

  143. @NeferNefer,
    I tak to jest z tym Kukizem – jednego dnia powie coś mądrego:
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/pawel-kukiz-rozpala-mnie-wscieklosc/ltke6g
    a następnego wyskoczy z czymś chamskim i debilnym (vide – Twój link).

  144. Czy ja widzę komentarze do góry nogami? O_O

  145. Przepraszam za zasadzenie orta :/ i dziękuje litościwemu moderatorowi za przepuszczenie mimo tego.

  146. cos sie porobilo, zniknal mi z ekranu caly wczorajszy wieczor i dzisiejsze wpisy. Jakas awaria, czy tylko tu, w moim magicznym domu…
    czy ktos moze mi wyjasnic?

  147. @ konstancja
    Na stronie P wszystko jest widoczne.

  148. @Konstancja

    Nie tylko u Ciebie, ja też miałam bałagan i połowę wpisów a teraz komentarze są najnowszy od góry zamiast na dole. Dziwne.

  149. Wszystko jest widoczne – ale posortowane od najnowszego wpisu do najstarszego.
    Też się przez chwilę pogubiłam…

  150. Panie Jacku – ratunku ! Toż to teraz jesteśmy do góry nogami. Pierwsze wpisy komentujące wstepniaka są na samym końcu, a żeby śledzić jak się dyskusja rozwijała, trzeba zacząć od głębokiego tego, no.., ty-ty-tyłu. A to co na wierzchu i na początku z kolei może w ogóle nic nie mieć wspólnego z tekstem autora, bo odfrunęło dygresją od dygresji.

  151. Się zastanawiam: Dlaczego płody ludzkie nie są chrzczone, skoro są już ludźmi? Ja wiem, że to niełatwe zadanie, bo jak się tam dostać z dzbanuszkiem wody święconej, ale – jak się chce – to można inaczej. Np. brzemienna wchodzi do kropielnicy w długiej sukni, ale bez „niewymownych” i zanurza się w niej po piersi. Woda święcona penetruje narząd rodny i dociera do płodu. Ktoś powie, że nie da się ustalić, czy woda dotarła do główki płodu, co jest sine qua non bez którego chrzest jest nieważny. E tam, w dzisiejszych czasach, to nie problem – przed zanurzeniem kapłan wprowadza „tam” małą kamerkę, dzięki czemu może obserwować co dzieje, więc gdy woda dotrze do główki, może wypowiedzieć sakramentalne: Ja ciebie chrzczę.
    Myślę, że takie chrzty poczętych, nienarodzonych, całkiem przyzwoicie zasiliłyby zionące pustkami księże kiesy, zamykając przy tym dyskusję ph. „Czy płód, to już człowiek?”. Oczywiście, że tak, bo przecież nie można ochrzcić kogoś, kogo nie ma.
    Jest jednak pewien problem w sytuacji gdy płód jest jeszcze niewykształcony i nie bardzo wiadomo, gdzie jest główka? I z tego jest wyjście – jeśli woda święcona zaleje całą zygotę, to i miejsce, gdzie znajduje się główka, również.
    Dziwię się, że watykaństwo jeszcze nie wpadło na to.

    Wyobraźmy sobie teraz taką sytuację: oto przyszła położnica dowiaduje się, że urodzi bliźniaki, problem w tym, że syjamskie i bez szans na rodzielenie. Bozia lubi czasem porobić se jaja. Siedzi se później na chmurce, gładzi swą długą siwą brodę i zanosi się ze śmiechu, gdy widzi takiego dziwoląga z dwiema głowami, trzema rękami i jedną nogą.
    Załóżmy teraz, że w obliczu takiej perspektywy staje jakaś pro-lajfistka albo np. siostra księdza, który tłumaczył wiernym, że każde dziecko jest darem bożym, jeśli jest niewydarzone, to jest krzyżem, który człowiek musi dźwigać, a im on cięższy, tym większe zasługi u bozi, tym życie wieczne pewniejsze.

    Kurcze, gdybym ja był bozią, to bym takich potwornych kawałów tym biednym ludziom nie robił.

  152. Sprawdzamy. Tak jest na pozostałych blogach.

  153. Nie wiem, co się dzieje – wszedłem na blog i ostatni wpis, to wpis „tejota” z wczoraj z 15.22, a przecież ja już wchodziłem dzisiaj kilka razy. Co się dzieje?

  154. Zbanowany żem albo co?

  155. Tanaka
    5 października o godz. 9:25

    „(…)Temat ktory poruszasz jest wielkim i mrocznym cieniem w katolickiej kulturze społecznej.(…)”

    Nie tylko w katolickiej kulturze, Tanako. Szef z lepkimi łapami był Grekiem. Na Cyprze byłam w pewnej restauracji, która należała do Cypryjczyka. Pracowały tam same kobiety, imigrantki z Gruzji. Sypiał ze wszystkimi, taki był warunek podjęcia pracy, z wyjątkiem jednej dziewczyny. Bardzo pracowitej, dlatego miała tę pracę, ale w jakiś sposób niepełnosprawnej. Myślisz, że tej jednej odpuścił zabawę jej kosztem? Nie. Nie dotykał jej, co prawda, ale nadał jej ksywkę. „Traktorek”.

    Czytałam sporo na temat czarnego poniedziałku, najbardziej trafiło do mnie to, co napisał Edwin Bendyk w tekście pt. „Polka potrafi, czyli mamy rewolucję”. Zacytował socjologa Alaina Touraine’a i ja może wskażę ten fragment, który mnie zadziwił.
    „(…) Badacza zaskoczyło, że zdecydowana większość ankietowanych na pytanie: kim jesteś?, odpowiadała: jestem kobietą, czyli jestem samodzielnym, autonomicznym podmiotem, sprawującym kontrolę nad swym losem, ciałem i seksualnością. (…)”.
    Badacza zaskoczyło? Czyli to, jak o sobie myślę, co jest dla mnie normą, nie jest w społeczeństwie oczywistością?
    Tu jest problem.
    Czytam przeważające po czarnym poniedziałku komentarze o babach, które chcą tej aborcji, by móc się swobodnie puszczać, piszą je i kobiety i mężczyźni, i żadnemu z tych ludzi nie przychodzi do głowy, że od tego, co ja robię ze swoim życiem, powinni się zwyczajnie od……….

    Ja nie żądam od kierujących się katolicką obyczajowością ludzi, by przestali chodzić do kościoła, z jakiegoś powodu ci ludzie żądają ode mnie, bym była im podporządkowana. Otóż nie. Nie ma mowy. A im bardziej będą naciskać, tym większy będzie opór.

    cdn, praca

  156. A już screena robiłam, u mnie już po staremu

  157. Już udało się przywrócić poprzedni stan. Za zamieszanie przepraszamy (pojawiło się przy okazji innych zmian).
    Pozdrawiam
    JK

  158. Jacek Kowalczyk
    5 października o godz. 15:25

    To była metafora dobrej zmiany – do góry nogami 😀

  159. I tak, anumliku, zostałeś rozpsotnikiem – szepnęła mi na ucho @Neferka, o godz. 12:54. Toż to się aż prosi o anumlika.

    Rozpsotnik w lirycznej manierze?
    Oczkom przeczystym nie wierzę,
    że liryka anumlika
    to ontologiczne zwierzę
    i erotyzmem szyta metafizyka.

  160. Niby nic się stało, ale niestety niezły tekścik poszedł się je…Jezus Maria, ale brzydkie słowo chciałem upublicznić.

    Ale co ma wisieć nie utonie.

    A teraz zaprezentuje mój jeden z ostatnich zakupów,czyli:

    „Symbole chińskie. Słownik”

    Otwieram książkę na literce „L”. „L” jak @lonefather i wzrok mój się stabilizuje na haśle „Lustro”.

    I autor tego słownika pisze na wstępie o lustrze w te oto słowy:

    „Lustra znane były w Chinach już przed pierwszym tysiącleciem p.n.e..
    Ciągle jeszcze dużą popularnością cieszy się historia o chłopce , która prosiła swego męża, żeby przywiózł jej z miasta grzebień, a ponieważ był zapominalski, dodała jeszcze, że powinien kupić coś, co wygląda jak młody Księżyc. Chłop przypomniał sobie, że ma coś przywieźć dopiero wówczas gdy księżyc był już w pełni, i kupił lustro. Kobieta spojrzała w nie i ogarnęła ją wściekłość:
    „Co ci przyszło do głowy,żeby przyprowadzać do domu konkubinę, na dodatek jeszcze taką brzydką!”…

    Tyle na temat chińskich luster, a tematowi aborcji oczywiście przyjrzę się niebawem również.

  161. @Jiba – trzymaj się! I proszę, pisz na bieżąco. Czy są jakieś reakcje na ten kobiecy protest? Bo w mediach i na portalach społecznościowych – widzę kontratak „prawidłowych samców”. Sposób postępowania – przewidywalny i standardowy. „Ona? Aborcja? Ktoś musiałby ją najpierw chcieć.” I podobne.

    Przypomnę, że w pojęciu kremówkowego Lolka i kolegów kobieta jest istotą specjalnej troski, bo jest powołana do „dawania życia” Inaczej mówiąc, jej wzniosły cel istnienia sprowadza się do jej funkcji biologicznych. Agent Tomek z Akwinu pisał, że kobieta nie jest właściwie człowiekiem – wystarczy, że urodzi dziecko, ale na wychowanie jest za głupia. Człowiekiem jest tylko – uwaga, uwaga! – konsekrowana dziewica.

    To nie jest TYLKO jakaś zamierzchła przeszłość. Taki sposób myślenia pokutuje w korporacji starych kawalerów, którzy z urzędu pielęgnują własną „wspólnotę” i hierarchię. A kobiety – w KrK i Opus Dei – pełnią „zaszczytne” role kucharek i sprzątaczek.

    Sposób myślenia „prawdziwych Polaków” (niektórzy wprowadzają wygodny termin: Wolactwo) jest prosty jak budowa cepa: jeśli nie potępiasz aborcji, nie słuchasz xiunca proboszcza i nie zgadzasz się z ich wizją świata, to jesteś… dalej jest niecenzuralnie. A skoro jesteś (…) to można Cię bez żenady nazwać „szmatą” i snuć obszerne rozważania (mówię o necie) o tym, jak „powinnaś” być wleczona po krzakach. Całkiem inaczej niż „prawdziwe kobiety”, które popierają dążenia tych Wolaków – bo one są poniekąd windowane na piedestał.

    Antynomia odrealniony anioł/ladacznica naprawdę funkcjonuje w praktyce, w tzw. kulturze masowej. Wolskiej. Oczywiście twórcy tych stereotypów chyba nigdy nie mieli bezpośrednio do czynienia z żadną normalną kobietą, bo ta ich wizja ma się do rzeczywistości jak pięść do nosa.

    I jeszcze jedno: coraz więcej badań wskazuje na to, że mężczyźni i kobiety nie są (mentalnie) ukształtowani według tego samego modelu. I nie chodzi wcale o oczywiste różnice anatomiczne; chodzi o działanie hormonów, sposób reagowania, mentalność, zdolności, nawet funkcjonowanie mózgu. Oczywiście nie dotyczy to koniecznie wszystkich mężczyzn i wszystkich kobiet – „męskie” cechy – takie jak orientacja w przestrzeni – wykazuje również wiele kobiet. Podobnie „kobiece” cechy – np. wspólnototwórcze – może wykazywać wielu mężczyzn.

    Dlaczego o tym mówię? Bo bez wzajemniej tolerancji dla tych oczywistych – i mniej oczywistych – RÓŻNIC – nie może być mowy o wzajemnym szacunku, lubieniu i współdziałaniu. Bez życzliwości mężczyzn nie wygramy. Zresztą kto chciałby ich nie lubić – są wspaniali! Ale podważając stereotypy wchodzimy jednak na dość śliski grunt. Warto sobie wyhodować grubą skórę, silne nerwy i poczucie humoru.

  162. A skoro już się rozczuliłam – no to proszę:
    Najzabawniejsze są reakcje – na widowni 😉

    ,https://www.youtube.com/watch?v=t3dWEQteJcA&list=RD16slFAUhZ6M&index=3

  163. Jiba
    5 października o godz. 15:14

    Wszędzie tak, gdzie katolicka kultura społeczna sięga – to katolicka. tam gdzie katolicka sensu largo – to chrześcijańska. Grecja jest chrześcijańska jak się patrzy, a to że na sposób orientalny nic nie zmienia. Może nawet, w pewnych aspektach, dodaje mrokowi kultury chrześcijańskiej mrocznych kolorytów i chorych rumieńców z nieco inaczej rozsypanymi po twarzy pryszczami. Co dla choroby, ani dla chorego nie stanowi różnicy.
    U każdego tyfus inaczej rozrzuca na ciele wrzody, co nie zmienia faktu, że to tyfus.

    Kiedyś zaskoczył mnie kolega. Lekarz, wybitny fachowiec w swojej medycnej diedzinie, doświadczony jako ojciec, partner; widział na własne oczy z 50 krajów, bo sporo miał okazję podróżować. I, wyobraź sobie, na zajęciach dla wybitnych mededżerów, na pytanie do rozważenia: kim jesteś?, odpowiedział bez namysłu – jestem katolikiem ! Dopiero po chwili, po namyśle, podał jeszcze kilka innych konstytutywnych dla siebie cech, w tym i tą, że jest lekarzem.
    Jak on tak wyskoczył z tym katolikem, to ja zdębiałem. Żeby tak wyskoczył ministrant cierpiący na młodzieńczy trądzik mózgu, to bym się ogóle nie zdziwił. Ale on?
    Ja uważam, że najpierw to się jest człowiekiem, bezprzymiotnikowym. Chyba, że z tym ma się trudności. Wtey się trzeba podeprzeć, albo w ogóle człowieka zastąpić, jakimś przymiotnikiem, cechą specyficzną.
    Więcej – jestem, jesteśmy, dziećmi Wszechświata. Każdy atom naszego ciała wziął się z kosmosu, a dokładniej, z młodego Wszechświata, z pierwszych chwili, gdy Big Bang przekształcał się w dziecko poczęte Wszechświata i powstawały pierwsze pierwiastki. I to nas najbardziej fundamentalnie konstutuuje, nie żaden katolicyzm, protestantyzm potrójnie reformowany, islam, czy jakakolwiek inna religia.

    Natomist religia w tym znaczeniu nas konstytuuje, że czyni więźniem wewnątrz siebie, odcina nas od naszego istotnego, głębokiego ja. Powiedzieć: jestem katolikiem, to tożsame z powiedzeniem: jestem nie-sobą; jestem chory.

    Jeśli Touraine pyta kobiety, a one odpowiadają: „jestem kobietą, czyli jestem samodzielnym, autonomicznym podmiotem, sprawującym kontrolę nad swym losem, ciałem i seksualnością”, to dobrze, że tak mówią, o ile jest to prawdą. Dobrze, znakomicie, że tak jest i oby każda tak głęboo czuła i oby takży człowiek był głęboko sobą, autonomiczny, wolny, władający sobą.
    Jednak rzeczywistość psychologiczna jest – co do zasady – inna. Mało kto jest sobą, mało kto jest głęboki, autonomiczny, wolny.

    Tym cenniejsze jest to, co się w poniedzialek zdarzyło.

  164. Na marginesie
    5 października o godz. 16:05

    Kobieta jest mężczyzna, a mężczyzna – kobietą.
    Wzajemne przepływanie i przenikanie jednego w drugie daje najepsze skutki – najlepszych, najzdrowszych, najpełnieszych ludzi.
    Męska/kobieca czystość niemal nie istnieje w przyrodzie – sprzeciwia sie to ewolucji, natomiast istnieje jako koncept i przymus ideologiczny, lub religijny, co zresztą jest niemal tym samym.

  165. Tanaka pisze:

    „Więcej – jestem, jesteśmy, dziećmi Wszechświata. Każdy atom naszego ciała wziął się z kosmosu, a dokładniej, z młodego Wszechświata, z pierwszych chwili, gdy Big Bang przekształcał się w dziecko poczęte Wszechświata i powstawały pierwsze pierwiastki. I to nas najbardziej fundamentalnie konstutuuje, nie żaden katolicyzm, protestantyzm potrójnie reformowany, islam, czy jakakolwiek inna religia.”

    Czyli, zdaniem Tanaki człowiek to właściwie tablica Mendelejewa.

    Dobrze że o tym Maria Konopnicka nie wiedziała.
    No bo kto by wtedy opisał perypetie krasnoludków i sierotki Marysi…

    …że o Józefie Czechowiczu nie wspomnę.

  166. Do swojego, może niekonieniecznie madrego wpisu zapomniałem dołączyć kilka pytań George’ a Carlina. Osobom, które biegle znają angielski zalecam raczej, by nie patrzyły na polskie napisy, ale nie dlatego, że tłumaczenie jest złe, lecz dlatego, że oryginał jest lepszy
    „Aborcja a świętość życia” – https://www.youtube.com/watch?v=E5zLR_5cGtA 🙂

  167. Tanaka z charakterystyczną dla siebie dezynwolturą pisze:

    „Męska/kobieca czystość niemal nie istnieje w przyrodzie – sprzeciwia sie to ewolucji, natomiast istnieje jako koncept i przymus ideologiczny, lub religijny, co zresztą jest niemal tym samym.”

    Muszę sobie to zapisać i podkreślić wężykiem.

    Trzeba byc chyba mało skomplikowanym osobnikiem by nie dostrzec co dzieje się na naszych oczach.

    Europa i cały świat zachodni który funkcjonuje według modelu opisane przez Tanakę to właściwie już marny epigonizm.
    Paradygmat do którego pije T. to taki kiepski odpowiednik Starożytnego Rzymu, albo chocholi taniec społeczności mieniącej się koryfeuszem ludzkości.
    Skrajny konsumpcjonizm, perspektywy demograficzne żadne, kultura to permanentny obciach, społeczności bez jakiejkolwiek więzi aksjologicznej i emocjonalnej. Zero empatii, odpowiedzialności za drugiego człowieka i to jest zdaniem Tanaki ten koncept który powinniśmy powielać.

    No ale decydujący jest ten plus dodatni, czyli przeciwwaga dla „konceptu i przymusu ideologicznego”.

    Śmiać się czy płakać?

  168. @jiba, Ty sie nie sugeruj ta //matematyka koninska//, ze 700 to ponizej 1%. 700 to jest…

    80 tys. to jest 40tys. potencjalnych wyborcow (2+2=4, dla Konin dane niepewne). Przy frekfencji ~50% (dla Konin dane niepewne) to jest 20tys. glosujacych. Nalezy przyjac, ze czesc wyborcow z przyczyn socjalno/rodzinnych naciskow, nie zabiera glosu/siedzi cicho przy kontrowersjach. To duza czesc tych @jiba co byli w tym sklepie kolorowo ubranych i tylko patrzyli. Brak odwagi to nie jest tchorzostwo. Tych co mieli odwage jest ~1400, tych co byli z partnerami(virtualnie) lub bez, nie wiem… Piszesz ze w sklepie bylo Was… %. Zrob @jiba taki rachunek jak ja tu. Na danych ktore znasz, ja nie. Zamien swoja odwage we wscieklosci na odwage szachisty. Spotkajce sie jeszcze raz, ponad podzialami. Podzialami w innych sprawach. Moze Wam wyjdzie, ze macie wiekszosc konstytucyjna (wedlug d´Hondta pisiakow ~18%). Nawet jak nie osiagniecie tej wielkosci, policzycie sie Sami dla Siebie, ponad podzialami. Moze jakas lokalna gazeta albo tv, z Wami sie zacznie liczyc dla swoich partykularnych interesow, ktos zastanowi sie.

    @jiba, //pisiakowa matematyka// jest na liczbach urojonych.

    @tejot i @inni, dziekuje za przeczytanie mojego wpisu. Byc moze popelnilem blad piszac o kuwetach. Proba ze znakami zapytania byla niewypalem. Byc moze powinienem napisac o Lex Maria. [ang. wiki, haslo: Lex Maria]. To prawo doprowadzilo do innych: Lex Sarah, lex IT etc. Jadrem jest obowiazkowa powinnosc meldowania niespojnosc/niedokladnosci/zagrozen w tych dziedzinach przez pracownikow kontraktowych i stalych. Nie przez pacjentow, krewnych, klientow czy rejestrowanych. Przez pracownikow.

    To teraz @tejot opisze kuwete. To jest zespol pomieszczen ze szklanymi oknami do wew. korytarza. Zeby zagladac. To ja zagladalem, jak sie moj syn rodzil, bo pierwsza miala komplikacje. Duzo nie widzialem, bo tam byla cala masa takich w kolorowych hidzabach. Normalnie to ja bym tam byl tez w hidzabie w srodku i pomagal, bo taki tu zwyczaj wsrod partnerek/partnerow. Ale tym razem bylo nienormalnie, to tylko moglem przez szybe. Troche sie rozgladalem dookola. W jednym pomieszczeniu staly takie malutkie lozeczka przezroczyste, z dziurkami i daszkiem, jak male puszki. I dwie takie w hidzabah. Wsrod tych paru lozeczek byla jedna puszka z bebiskiem, co sie troche pospieszyl. I troche dalej sie rozgladalem, w innych pokojach. Wszedzie staly male i wieksze televizorki z zielonymi ekranami, masy kabli miedzy nimi i polkami z czyms tam. Wiekszosc tych maszyn to byly niemieckie produkty Siemens-Nixdorf. S-N produkuje systemy liczenia pieniedzy np bankomatowe, tylko takie i dla obronnosci, ale to tajemnica. Byly tez inne pokoje. Bez szyb. Tam potem mieszkala moja pierwsza troche, jak ja pojechalem do domu. Mnie tylko pokazali syna przez szybe, jedna w hidzabie. I wyrzucili z kuwety, zbanowali mnie 31 lat temu.

    Ja teraz mieszkam niedaleko takiego miasta @tejot, jak Konin, ~90tys mieszkancow. Tam jest tez kuweta. Nie wiem jak wyglada bo nie bylem. Tam nie mozna kupic biletu, to nie opisze bo na term. med. sie nie znam.

    pzdr seleuk

  169. @Tanaka 5 października o godz. 16:17

    No właśnie – myślisz Waść po heretycku 😀
    Nic dziwnego, że Aaaaaaa dostaje drgawek.

    Jak zwykle – najpierw są fakty stwierdzone eksperymentalnie, a w następstwie – ewolucja myślenia i wyobrażeń. Najpierw konstatacja, że nawet od chromosomowego modelu „XY” jest tak wiele wyjątków, że trudno mówić tu o jakiejś „normie” (artykuł Doroty Romanowskiej „Kobietomężczyzna” w Newsweeku to wart polecenia tekst popularyzatorski), a potem odejście do „dychotomicznego” modelu… nie tylko płci, ale w ogóle rzeczywistości.

    Podobnie jest ze „zdrowiem” i „chorobą”, bo to również jest kwestia w dużej mierze umowna. Podobnie jest z „normą” – i tu zaczyna się wrzask: Aaaaaa !!!! Ewolucja idei… czyli tsunami zmiatające „niewzruszone” struktury. Scholastyczny „dom na skale” podbudowany Arystotelesem – i nieuchronna Fukushima.

    We współczesnym myśleniu kontinuum zastępuje dualizm – bo tak wynika z obserwacji świata. W dodatku ewolucja – to nie tylko historia powstawania gatunków, to codzienna rzeczywistość – rozmyta ze względu na nasze wąskie okno czasowe. A kościółkowi „myśliciele” twierdzą, że jeśli nawet była, to się skończyła… dawno temu. I twierdzą tak z uporem godnym lepszej sprawy – bo tym sposobem pośrednio bronią swojej wychuchanej doktryny, bez której ich po prostu nie będzie. A zatem wiedzą, o co walczą.

    Kiedyś natknęłam się w necie na osobnika, który chciał mnie przekonać, że płeć istnieje „tylko między nogami”. I że są dwie – bo jak świat światem to wiadomo !!! Osobnik nie był standardowym cepem – on (podejrzewam) po prostu miał zadanie do wykonania 😉 A rzecz dotyczyła podpisania konwencji antyprzemocowej – gdy KaKa rozwalił się w progu Rejtanem.

    Dla nich ten narzucony dualizm – to jeden z „dogmatów”, bez którego zawali im się świat. Dlatego warto z nim powalczyć – bo jest o co.

  170. Jobrave 5 października o godz. 17:15 Znakomite! Już znam – ktoś mi to podrzucił na innym forum. Bardzo chciałabym tu jakoś ściągnąć tę osobę, ale środki mam niestety ograniczone. Nie chcę tu ściągać zbyt wielu INNYCH osób. I mam dylemat. Ale może już jest i czyta. Serjicalme, ahoj! Jesteś tu?

  171. Żeby tak te wszystkie teraz mądre baby poszły wcześniej na wybory solidarnie zagłosować przeciwko PiS-owi… Ja wiedziałam, że tak będzie. Ale żeby było jasne – też poszłam na manifestację.

  172. seleuk(os) 5 października o godz. 17:58 – To są wariacje na zadany temat… WariaNcje raczej? Wielobarwne i wielopłaszczyznowe… Hmmm, że tak powiem. Rozbrykany umysł 😉

  173. @Na marginesie,
    Oj, chyba nie zakumałem – myślisz o zaproszeniu Carlina? No i dalszej części wpisu też nie bardzo… Pani bądź miłościwa mnie durnemu 🙂

  174. głos ludu 5 października o godz. 18:10

    Bo te baby są chyba mądre – po szkodzie? Poza tym każda myślała, że jakoś to będzie. To jest sedno myślenia w Umęczonej. Przeżyliśmy komunizm, przeżyjemy PiS – a w Smoleńsku wylądujemy na drzwiach od obory, bo albośmytojacytacy. A twarde lądowanie też sobie jakoś wyjaśnimy – przecież jesteśmy zdradzeni o świcie i w ogóle nasze za grobem zwycięstwo.

    O „Chrystusie narodów” już nie wspomnę… Szwankuje nam po prostu myślenie przyczynowo-skutkowe. O Suwerenie mówię, tak ogólnie 🙂

  175. jobrave 5 października o godz. 18:18 Ależ nie jesteś wcale durny – to ja sobie popuściłam wodze… skojarzeń. Carlin to jedno, osoba która mi go podrzuciła kilka tygodni temu – to drugie. Twój Carlin (znakomity!) przypomniał mi tę osobę, a potem się rozmarzyłam… gdyby TU była… Ależ byłoby cudnie! Niestety, zaprosić jej tu bez ryzyka nie mam jak. Więc wołam: serjicalme!!! Bo może już tu jest??? Takie sobie wołanie na puszczy 🙂

  176. „wyjaśnisz sobie jaką sprawiedliwością się kierował Jahwe, kiedy obiecywał, że będzie się mścił do siódmego pokolenia (…) choć równocześnie „każdy z nas sam za siebie zda sprawę Bogu”.

    Wnikliwa analiza tekstu ujawnia, że nie występuje tutaj żadna sprzeczność. Spróbuję to uzasadnić.

    „Ja, Jehowa, twój Bóg, jestem Bogiem wymagającym wyłącznego oddania, zsyłającym karę za przewinienie ojców na synów, na trzecie pokolenie i na czwarte pokolenie, w wypadku tych, którzy mnie nienawidzą, lecz okazującym lojalną życzliwość tysiącznemu pokoleniu w wypadku tych, którzy mnie miłują i przestrzegają moich przykazań” (Wyjścia 20:5,6).

    Chociaż Biblia ma tylko jednego Autora, to spisywało ją wielu ludzi. Tych 40 pisarzy nigdzie nie zaprzecza sobie nawzajem, ale też żaden z nich nie mówi w określonej sprawie wszystkiego. Jeżeli więc szczery poszukiwacz prawdy chce zrozumieć, jak na daną kwestię zapatruje się Bóg, to postara się zebrać wszystkie wypowiedzi związane z omawianym tematem.

    Zapewne natknie się na wersety, które można zrozumieć dwojako, ale jeżeli je porówna z innymi tekstami biblijnymi na ten sam temat, ich znaczenie stanie się jasne.

    Jak zatem należy rozumieć zacytowaną na wstępie wypowiedź? Czego na ten temat uczy cała Biblia ?

    U stóp góry Synaj, Bóg zawarł z Izraelitami przymierze Prawa. Po wysłuchaniu warunków tego przymierza, publicznie oświadczyli: „Wszystko, co rzekł Jehowa, jesteśmy gotowi czynić”. Niebawem jednak zaczęli tak rażąco łamać prawo Jehowy, że Jego imię stało się przedmiotem drwin wśród okolicznych narodów. Po kilku stuleciach postanowił więc ukarać swój lud i pozwolił Babilończykom uprowadzić go do niewoli.

    Biblia wskazuje, iż zbiorowa wina Izraelitów była tak wielka, że ich występki WPŁYNĘŁY na trzy, cztery lub nawet więcej pokoleń . Przykład ten pokazuje, że dzieci lub dalsze pokolenia MOGĄ ODCZUĆ przykre konsekwencje grzesznego postępowania przodków (Ezechiela 18:20).

    I to właśnie miał na myśli Bóg, gdy wypowiadał słowa, które przypomniałem na wstępie.

  177. @seleuk(os)
    Proste nieporozumienie nomenklaturowe zafundowałeś sobie i niektórym nam. Twoja „kuweta”, to „inkubator”. Obok każdej porodówki stoi, aby wcześniaki mogły do dalszego życia dochodzić. Nie wszędzie – jak w Szwecji – mamuśki wcześniaków mogą swoje maleństwa (oj, bardzo maleńkie czasem maleństwa) podglądać, ale gdy noworodki podrosną oddawane są matczynym cyckom do karmienia. Czasem, w tych inkubatorach, maluchy przedwcześniakowe (znaczy przed 22 tygodniem ciąży wyjęte z łona mamuśki) karmione są pozaustrojowo – przez pępowinę.

  178. anumlik
    5 października o godz. 18:52

    Dzieeeeki

  179. anumlik

    „gdy noworodki podrosną oddawane są matczynym cyckom do karmienia”

    W przypadku bardzo wczesnych wczesniakow, to oddawanie matczynym cyckom do karmienia, gdy noworodki podrosną, nie jest takie proste.

    Po pierwsze to z racji bardzo wczesnego przyjscia na swiat nowododka, gruczoly mleczne nie musza zaczac produkcji mleka.

    Po drugie, nawet jakby ta produkcja jakims cudem sie rozpoczela, podtrzymywanie jej do czasu podrosniecia w inkubatorze, czasem przez ladnych kilka tygodni jesli nie miesiecy, jest sztuka nie lada.

    Wiem cos na ten temat. Noworodek mial 500 gramow. Do matczynego cycka nie mial najmniejszych szans dorosnac. W inkubatorze przebywajac przez kilka miesiecy. Natomiast mial szanse dorosnac do karmienia cycem swojego potomstwa. Co aktualnie czyni akurat

  180. Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka odrzuciła projekt o całkowitym zakazie aborcji. Za wcześnie na gratulacje, tym niemniej wydaje się, że rządzący postanowili jak najszybciej uciszyć burzę, którą rozpętali (według sondaży opinii publicznej, które widziałem, zaledwie 6% Polaków chciałoby zaostrzenia regulacji prawnych dotyczących aborcji). Jutrzejsze głosowanie w sejmie pokaże, czy tak jest w istocie – tj. czy sejm ten projekt odrzuci.

  181. Obecnie na chwilę powrócimy do Polski powiatowej.
    Jesteśmy w mieście powiatowym położonym gdzieś na południu Polski, chociaż ta część naszej pięknej Ojczyzny nazywana jest czasami również Polską wschodnią.
    Znajdujemy się znanym w całym kraju zakładzie produkującym szufelki do zbierania psich odchodówz miejskich skwerów i trawników.
    Jesteśmy świadkami jednej z rozmów odbywających się w trakcie procesu produkcyjnego słynnych na cały cywilizowany świat szufelek

    – Panie Dyrektorze, czy mogę wejść?
    – Ależ proszę pani Patrycjo, niech pani spocznie na fotelu. A cóż Panią sprowadza do mnie?
    – Panie Dyrektorze stało się?
    – Co się stało Pani Patrycjo?
    – Nie mam okresu od dwóch miesięcy, a więc chyba zaszłam
    – Pani Patrycjo nie mówi się zaszłam, ale jestem w stanie który Kodeks Pracy określa mianem „Bycia w ciąży”
    – No tak właśnie Panie Dyrektorze, chyba jestem w ciąży
    – Och, jak bardzo się wszyscy cieszymy Pani Patrycjo. My, to znaczy moja skromna osoba, zarząd naszego zakładu, jego rada nadzorcza i dwie organizacje związkowe
    – To znaczy, że ja również mogę się cieszyć
    – Ja również się cieszę ,że pani się bardzo cieszy. Będzie to miało pozytywny wpływ na kondycje psychofizyczna maleństwa
    – To w takim razie ja już sobie pójdę panie Dyrektorze
    – Pani Patrycjo w razie jakichś problemów zdrowotnych cały personel naszej przychodni zakładowej jest do pani dyspozycji. I proszę oto są dla Pani kwiaty z tej wyjątkowej okazji ,w Pani, i naszego zakładu życiu
    – Bardzo dziękuje Panie Dyrektorze

    Obecnie przenosimy się do innego miasta powiatowego położonego w Polsce północnej, chociaż ta część naszego kraju jest również zwana Polską wschodnią
    Znajdujemy się na terenie wspaniale prosperującej korporacji której głównym zadaniem jest produkcja i kolportaż po rubieżach całego naszego kraju patyczków do oczyszczania małżowin usznych

    Jesteśmy właśnie świadkami jednej z rozmów odbywających się w trakcie procesu produkcyjnego wspaniałych i niezawodnych patyczków do oczyszczania małżowin usznych.

    – Panie Prezesie, czy mogę wejść?
    – O co chodzi?
    – Panie Dyrektorze nie wiem jak to Panu powiedzieć, ale…
    – No , o co chodzi?
    – Chyba jestem w ciąży, robiłam test i jest pozytywny
    – No, to niedobrze Zielińska, niedobrze
    – Ja wiem Panie Dyrektorze, że nie jest najlepiej, ale…
    – No właśnie. Umawialiśmy się z pania podczas rozmowy kwalifikacyjnej ,że przyjmiemy Panią do pracy, ale pod warunkiem, że przez najbliższe 10 lat nie ma mowy o żadnych dzieciach.
    – Pamiętam tę rozmowę panie Prezesie
    – No właśnie, myśmy Panią wysłali na kurs, wyłożyliśmy na Pani szkolenie pieniądze, zaopatrzyliśmy Panią w ubranie robocze, a pani nas zawodzi pani Zielińska
    – Bo to mojego męża wina
    – A sugerowaliśmy żeby państwo przez najbliższe 10 lat spali w oddzielnych pokojach i zamykali się na klucz
    – Ale my mamy tylko kawalerkę i mieszkamy z teściową to nawet klucza od drzwi wejściowych nie mamy, bo teściowa na wózku jeździ i cały czas jest w domu
    – To trzeba było stosować prezerwatywy, albo odbywać stosunki według kalendarzyka
    – Ale u na s na wsi nie ma ani gdzie kupić prezerwatyw. Kiosk i sklep zlikwidowali a do Biedronki 12 kilometrów. Mieliśmy coś w zapasie, ale się skończyły. a mężowi jakoś tak się zachciało
    – No niestety Pani Zielińska będziemy się musieli pożegnać, albo…wie pani. Na pani miejsce czekają tłumy kobiet z okolicznych wiosek
    – Wiem. ale mąż się tak cieszył, bo to nasze pierwsze…
    – Niestety Pani Zielińska…będziemy musieli skończyć naszą współpracę, proszę się zgłosić do działu kadr
    – Panie Dyrektorze, to ja porozmawiam jeszcze z mężem, może go przekonam
    – A gdyby mąż dał się przekonać to proszę się zgłosić. Dam pani adres dobrego specjalisty. Musimy sobie pomagać.

    I tym optymistycznym akcentem kończymy naszą wizytę w Polsce powiatowej.

  182. Zarzucanie dezerterowi iz on klamie, jest nie fair. Nic nie mowiac o netykiecie.

    Osobniki takie jak on, a i nie tylko takie jak on, wszystko co mowia wyprowadzaja z WIARY. A co wiara moze czynic, nie musze przeciez dodawac. Chociaz dodam

    „It’s not a lie… if you believe it…”

    https://www.youtube.com/watch?v=vn_PSJsl0LQ

    Dezerter nie moze klamac mowiac to w co wierzy. Myslalem ze profesorowie teksanscy pewne prawdy objawione znaja

  183. @Maciej2 5 października o godz. 19:50

    Chodzą słuchy, że kaczelnik popiera zaostrzenie ustawy – w sensie eliminacji „furtki” aborcyjnej w przypadku poważnie uszkodzonych płodów. Ale na dłuższą metę narzucony przez Kościół „kompromis aborcyjny” i tak się nie utrzyma – bo nie zadowala nikogo. Polska ustawa jest jedną z najbardziej drakońskich w Europie (tylko Malta i Irlandia – też sztandarowo katolickie kraje mają podobne).

    Poza tym projekt „Ratujmy kobiety” dotyczył nie tylko złagodzenia ustawy, ale dostępu do edukacji seksualnej i antykoncepcji. Kobiety, raz wkurzone, raczej nie popuszczą. A takie gorące dyskusje jak teraz w Polsce, toczyły się w krajach Zachodu – mniej więcej 30 lat temu. Teraz już jest w nich normalnie – kobiety wywalczyły, co chciały.

  184. Orteq 5 października o godz. 20:01 – it’s not a lie – zgrabny fikołek i trudno się nie zgodzić. To jest kreacja wirtualnej rzeczywistości. I obłąkana nadzieja, że im wirtual przejdzie w real. A jeżeli rzeczywistość temu przeczy – tym gorzej dla rzeczywistości 😉

  185. wlasnie pojawilo sie w necie, ze PIS odryuca calkowity zakaz aborcji. Po czarnym protescie i zapowiedziach epidiaskopu o nie popieraniu karania kobiet zupelnie czarno maja juz przed oczami.
    Ale i tak to daleko idaca hipokryzja…ten jezyk, ktorym poslugiwali sie poslowie; zaklecia posla Pilki (mariana) i taki zachwyt nad sytuacja przedstawicielek prolajferskich organizacji…juz byli w ogrodku, juz witali sie z gaska a tu…figa z makiem i pasternakiem…

  186. @Orteq, z godz. 19:33
    Wiem!!! Uprościłem pisząc o tych wcześniakach, które przychodzą na świat „naturalnie” w siódmym miesiącu ciąży. Te wcześniejsze, jak twoja pociecha (tak się domyślam), na cycka nie mają żadnych szans i są karmione pozaustrojowo, jak się to w położnictwie fachowo nazywa (o czym zresztą pisałem). Ale to już są szczegóły nieistotne dla nieporozumienia „kuwetowego”. Które to nieporozumienie zrodziło zgryźliwy komentarz u Aaaronka. Przy okazji wyszło szydło z worka. Aateista, musi co młody bardzo, zapomniał musi co, że kuweta kiedyś, w dobie fotografii analogowej, służyła do wywoływania i utrwalanie (dwa odrębne procesy, Aaronie) zdjęć – nagatywów i pozytywów. Od czasu scyfryzowania foć, kuweta służy wyłącznie jako miejsce, do którego sikają koty. Moje wyłącznie do kuwet. Stąd Aaronkowe qui pro quo: wcześniaki noworodki trzymane w Szwecji wśród kocich szczyn. Pogratulować wyobraźni, Aateisto – intelektualisto.

  187. @seleuk(os), anumlik, Orteq, – Panowie, targa mną szczery podziw – że wiecie, że się interesujecie, że Wam się chce. Więc go niniejszym spontanicznie wyrażam. Brawko!

  188. @Na marginesie,
    E tam, jakie ryzyko, przecież antykoncepcja nie jest w Polsce (jeszcze) zakazana. 🙂

  189. dezerter83
    5 października o godz. 18:38

    „I to właśnie miał na myśli Bóg”.

    Te Twoje słowa wystarczą, by uczeń na poziomie przedmaturalnym nie zawracał sobie Tobą gitary. A jeśli dodać poniższy idiotyzm, którym nieistniejący Jahwe nie różnił się od kowboja-mściciela, ukraińskiego upowca, polskiego pana szlachcica lub pisowatej małpy –

    „Biblia wskazuje, iż zbiorowa wina Izraelitów była tak wielka, że ich występki WPŁYNĘŁY na trzy, cztery lub nawet więcej pokoleń” –

    i skonfrontować ten idiotyzm ze znacznie mądrzejszymi słowami przypisywanymi Pawłowi, które już cytowałem: „Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu”, a które wykluczają odpowiedzialność za cudze czyny, wychodzi, że Bóg Jahwe jest od Pawła o całą wieczność głupszy. Nic dziwnego – sławny Nieistniejący składa się z cech pastuchów, którzy go wymyślili, w tym – z prostackiej mściwości.

  190. Kurczę, Big Bang mi świadkiem, że próbuję czytać wpisy Aateisty, tak, jak niegdyś próbowałem uporać się z twórczością Pabla Coelho, ale nie mogę, nie daję rady.

  191. @Jobrave 5 października o godz. 20:24 – podoba mi się to Twoje „jeszcze” 🙂
    Ale realnie z dostępem do antykoncepcji bywa różnie – szczególnie w małych miejscowościach. Pamiętaj, że jest proboszcz, który wpływa na „sumienie” lekarza – często jedynego. Aptekarz tez ma sumienie… Problemów jest wiele.

  192. Do innego fragmentu od @jiba
    @jiba napisala pare zdan o kulturze //pierwszego razu//, inicjacji sexualnej.
    Tutaj jest dyskutowana wlasnie, przez zainteresowane strony, bardzo duza zmiana w calym prawodawstwie przestepstw sexualnych wszystkich kategori. Wszystkie propozycje, kazde nowe spojrzenie, jest kolejnymi rundami rozmow, od nowa maglowane przez oponentow.

    Taka runda, nie tylko w sprawie sex, rozrodczosc, bioetyka, etc. obejmowac moze poszukiwanie konsensusu miedzy okolo 10-20 oponentow. Czesc z nich to organizacje zajmujace sie problematyka, czesc osoby szczegolnie zawodowo/spolecznie/kulturalnie mogace wniesc wklad do tej dyskusj. Bardzo czesto taka runda rozmow konczy sie prawnikach, konkretnymi formulami prawnymi prawnikow na danym etapie. Pozniej znowu dyskutowane nowa runda. Moze dojsc tez do sytuacji, ze runda daje odpowiedz, konsensus jest niemozliwy na tym etapie. Caly ten proces jest b. dlugi. Miesiace lata. Intencja wszystkich jest, nie tylko prawodawcy, uzyskanie najbardziej precyzyjnych definicji na danym etapie procesow spolecznych.

    Wracajac do @jiba wpisu. Podstawa przyszlego prawodawstwa ma byc //kategoria wymaganej, wyraznej zgody//. W przypadku ktory opisala @jiba, pan ktory chce pokazac swojego ptaszka powinien grzecznie zapytac czy moze. Oczywiscie brak wyraznego tak, uniemozliwia pochwalenie sie skarbem. Osoby niepelnoletnie, znajdujace sie w stanie upojenia alkoholowego, zaleznosci ekonomicznej, socjalnej, rodzinnej, prawnej etc. juz od dawna uwazane sa, za niezdolne do udzielenia twierdzacej odpowiedzi. Brak tej zgody bedzie gwaltem… Poklepanie po pupie w supermarkiecie bedzie gwaltem, wykorzystanie sexualne osoby podporzadkowanej bedzie gwaltem, etc etc.

    Obowiazujaca dzis kategoria okresla gwaltem rowniez sytuacje partner/partnerka, prostytucje. Zaden z partnerow nie ma //obowiazku//. Callgirl moze zglosic gwalt.

    Ta nowa definicja zwiekszy prawdopodobnie znacznie ilosc gwaltow w statystyce. Szwecja stanie sie b. moze mistrzem swiata w ilosci gwaltow, bijac na glowe RPA. Prawodawca uwaza, ze to mistrzostwo da rowniez inne mistrzostwo. W ilosci zgwalconych, ale w dol.

    Nie znam prawnych kategorii polskich w wyzej napisanym.

    Podejmuje sie wyjasnic czterema zdaniami, dlaczego Julian Assange [Wikileaks] siedzi trzeci czy czwarty rok w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, oskarzony oficjalnie europejskim listem gonczym o probe gwaltu (nieudana). Osiwial i bedzie lysial. Utyl i bedzie tyl dalej. Brak ruchu na swiezym powietrzu/jeden pokoj. Gdyby wyszedl, zostanie przez ang. policje odstawiony do najblizszgo samolotu do Stockholm i doescortowany (nie mylic z escort).

    pzdr seleuk(os)

  193. Brawo, Drogie Panie, PiS ma pełne portki strachu. Tak trzymać!

  194. jobrave
    5 października o godz. 20:29

    Po sto plusów dodatnich za każde „próbuję” „uporać” „Aateisty” „Coelho” i „nie daję rady” z osobna.

    Nawet ja zaczynam mieć dosyć.

  195. @Na marginesie, z godz. 20:37
    Aptekarz też ma sumienie. Ładny bon mot, akurat do „Gościa Niedzielnego”. Moja przyjaciółka, „aptekarka” – farmaceutka z rodziny farmaceutów, żona lekarza, właścicielka nieźle prosperującej apteki obsługującej całą, 2 tysiące „dusz” liczącą miejscowość, gdy wiozłem ją do jej domu moim samochodem, w niedzielę (ważne!), zatrzymałem się przy „Biedronce”, aby kupić sobie butelkę wina i jakieś wiktuały. Po powrocie do samochodu zaniemówiłem widząc – zdawało by się – normalną, o „europejskich poglądach” damę, która pomiędzy siedzeniami, okryta pledem siedzi i mówi do mnie: „Ććććśśś”. Dlaczego? „Gdyby proboszczowi donieśli, że w niedzielę kupuję w sklepie wino, to bym miała przechlapane na najbliższym kazaniu”. Proboszcz alkoholik, na odwyku był dwa razy, ale jego nie tykają, bo namiestnik boży. Aptekarkę (z sumieniem, hi, hi) palcami by wytykali. No i na obrotach apteki by się to odbiło. A z jej miejscowości do Pałacu Kultury niecałe 15 kilometrów.

  196. Przez chwilę zagotował się internet. Byłyśmy pewne, że PiS wykorzystując moment spadku emocji po proteście, będzie forsował projekt Ordo Iuris. Zagotowały się telefony. Dziewczyny dzwoniły i pytały, co robimy dalej. Super! Byłam pewna, że czarny poniedziałek to fenomen, który się nie powtórzy. A jednak!
    Wiem, że to nie koniec. Jestem zdania, że PiS będzie kombinował z zakazem aborcji dzieci z zespołem Downa, bo przecież taka jest wola prezesa. Czas pokaże.

  197. Na marginesie – 20:12

    „A jeżeli rzeczywistość temu przeczy – tym gorzej dla rzeczywistości ”

    Mark Twain tak jeszcze zlapal sprawe za jej cojones:

    Never let the truth get in the way of a good story. (Pedzem w dyrdy z tlumaczeniem dla wybrzydzaczy: Nigdy nie pozwól, żeby prawda zepsuła ci dobre opowiadanie)

    Natomiast W.O, Mitchell, begramucki pisarz, odwiedzajac, pod koniec swojego zywota, przyszlych pisarzy w ich klasach lekcyjnych, zwykl tlumaczyc brzdacom:

    To write a good book, you have to lie a lot (Zeby napisac dobra ksiazke, musisz duzo lgac)

  198. anumlik
    5 października o godz. 21:11

    Gdy Radziwiłł ogłosił, że „tabletka po” wraca jako lek na receptę, z ciekawości zapytałam aptekarkę, u której zazwyczaj kupuję leki, jak to będzie. A ona odparła:
    – No jak to, jak? Skoro nie można spodziewać się rozsądku od rządzących, to my, kobiety, musimy sobie pomagać!
    Pałac Kultury jest jakieś 250 km stąd 🙂

  199. Jiba – 21:12

    „Wiem, że to nie koniec”.

    Sluszna realizacja, Jibo. Wydaje sie, ze i za trzy lata tego konca nie bedzie widac jeszcze. Jak dotychpor, kaszystowscy faczysci nie maja konkurenta, ktory bedzie w stanie ich uwalic w nastepnych wyborach.

    Bo oni maja swoja metode D’Hondta! Podczas gdy calej niedomytej reszcie pozostana, w arsenale politycznym, Czarne Poniedzialki tylko.

  200. dezerter83
    5 października o godz. 18:38

    Widać, dezerterze, notoryczny kłamco, przypisujący sobie znajomość myśli nieistniejącego Boga, że Twój Jahwe nic nie słyszał o Chińczykach, Indianach, Aborygenach, Zulusach, Masajach, Madziarach, Mongołach, Indusach, Turkach i Słowianach, skoro plecie wyłącznie o karaniu Izraelitów, jakby reszta świata to były skrzydlate aniołki. Ano nie słyszał, bo był maluteńkim plemiennym bożkiem Izraelitów właśnie, których nie stać było na kupienie mu porządnego aparatu słuchowego i okularów. Pokażę Ci jeszcze powód, dla którego siedzisz na blogu ateistów, niczego nie zyskując jako kaznodzieja, za to po trochu tracąc szacunek jako człowiek i się masochistycznie ośmieszając: tu wąchasz takie kwiatki, jakich nie ma w żadnych zbiorowiskach religianckich (tam tylko apologia), przez dostajesz silne kopniaki do gadania i popisów, czyli do spełniania się świeckiego, a nie nauczycielskiego. Nie widzę innego tłumaczenia dla tak jałowego tkwienia tam, gdzie mnie nie chcą.

    Poleceniem Jezusa o strząśnięciu pyłu po odejściu z miejsca, gdzie Cię nie chcą, tak bezczelnie zakręciłeś, że nawet od księży nie słyszałem bardziej pokrętnej reakcji. Powiedziałeś, że na razie każdy może wejść na blog. Jezus – o słupie, Ty – o swojej dupie. On mówił o honorowym wyjściu, nie o wejściu – nakazywał wyście, stąd, gdzie cię nie chcą. A Ty, choć świetnie jego słowa rozumiesz, uzależniłeś się od publicznego miejsca, od świata, od swoich w nim kazań i kłamstw i żaden smarkacz Jezus Cię stąd nie ruszy. Na dodatek, kiedy Ci niedawno kolejny raz o tym przypomniałem, powołałeś się, łżąc jak pies, na odpowiedź, której jakoby udzieliłeś. Udzieliłeś, zawodowy fałszerzu, odpowiedzi, że każdy ma prawo być na blogu. Czyli kompletnie na inny temat. Sekta Świadków Jehowy jest na tak wysokim poziomie intelektualnym, że chyba ich główki wystają ponad słońce, księżyc, gwiazdy i drogę mleczną. Tak im dopomóż, nieistniejący pombocku Jahwe.

  201. Jiba,
    Bardzo fajny wpis, który skojarzył mi się z A day in a life Biteslów, czyli z ich szczytowym osiągnięciem.

    PiS przestraszył się Konina i innych mało-średnich miast bardziej niż Warszawy czy Wrocławia i cofa się rakiem. Nie wiadomo tylko, czy taktycznie, czy naprawdę. Cofa się, bo Kaczyński sporu o aborcję nie uważa za istotny dla Polski, przynajmniej nie dzisiaj (przypomina się casus bodaj Jurka). Kościół z pewnością ma więc świadomość, że został potraktowany instrumentalnie – chyba że Kaczyński będzie mamił go obietnicą, że to tylko zagrywka taktyczna.

  202. pombocku

    Chodź ze mną w jakie ćciny bo mi czegoś głośno

  203. Płynna Rzeczywistość
    5 października o godz. 21:38

    „(…) PiS przestraszył się Konina i innych mało-średnich miast bardziej niż Warszawy czy Wrocławia i cofa się rakiem. (…)”

    Poseł PiS Witold Czarnecki, który złożył wniosek o odrzucenie projektu Ordo Iuris, jest z Konina.

    A TERAZ UWAGA:
    Nie wiem, czy to prawda

    „(..) Dziewczyny mamy informacje z Sejmu. Przed północą drugie czytanie ustawy o całkowitym zakazie aborcji. Około 2 głosowanie!!!! Bombardujcie profile posłów wszystkich opcji znajdujących się obecnie w Sejmie. A przynajmniej z naszego regionu. Wrzucajcie ich zdjęcia!!! Pełna mobilizacja!!! (…)”

  204. anumlik (20:19)

    „Te wcześniejsze, jak twoja pociecha (tak się domyślam)”

    Akurat owa 500 gramowka wczesniaczka przytrafila sie sasiadom. Tez sporo lat temu. Mnie sie zdarzyla prawie podobna , a i owszem. Wazyla, po naturalnym urodzeniu, 3 funty i 14 uncji. Tak ja zapisali wtedy. Teraz by juz dali 1757 gramow. Byl 32 tydzien ciazy.

    Po urodzeniu, nikt nawet nie wspominal o karmieniu piersia. Bo i mleko tez zapomnialo zaczac sie produkowac. W inkubatorze byla przez 5 tygodni. Pod koniec, czesciej pozwalali ja nam z niego wyjmowac. W szpitalu bylismy dwa razy dziennie. Przed praca i po pracy. Szpital byl przy-uniwersytecki. Wiec blisko bylo

  205. Właśnie przeczytałam:
    Mariusz Dzierżawski z komitetu „Stop aborcji” zapowiedział, że projekt zostanie złożony ponownie.
    I to jest właśnie to co proponowałam poprzednio – iść za ciosem i nie odpuszczać, bo jak widać ONI nie odpuszcza.

  206. „wychodzi, że Bóg Jahwe jest od Pawła o całą wieczność głupszy”.

    Na długo przed czasami Pawła, Jehowa pobudził Ezechiela do napisania takich oto słów: „Dusza, która grzeszy, ta umrze. Syn nie będzie niczego ponosił za przewinienie swego ojca, a ojciec nie będzie niczego ponosił za przewinienie syna. Na prawym spocznie jego prawość, a na niegodziwca spadnie jego niegodziwość” (18:20).

    Apostoł Paweł tylko przypomniał tę zasadę.

    Dlaczego zatem napisałem o „zbiorowej winie” Izraelitów ? Ponieważ przy wyjątkowych okolicznościach – wspomina o tym także Biblia. Oto przykład:

    NT wyjawia, że Jezus cieszył się wśród wielu Żydów ogromną popularnością. Zaledwie pięć dni przed jego pojmaniem i egzekucją tłumy witały go w Jeruzalem jako Mesjasza. Kto zatem chciał zgładzić Jezusa, kilka dni później ?

    Mateusz wyjawia, że to przywódcy religijni uknuli spisek na Jego życie, ponieważ demaskował ich obłudę. Jakim kłamstwem musieli się posłużyć, żeby tak podjudzić tłum ? Być może tym samym, którego użyli już w czasie sądu nad Jezusem i które powtórzyli później w czasie egzekucji, a mianowicie, że Jezus chce zburzyć świątynię.

    Rzecz jasna, wspomnianego tłumu Żydów nie tworzył cały naród. A jednak 50 dni później apostoł Piotr powiedział do ogromnej rzeszy zgromadzonej w Jeruzalem na Święcie Tygodni: „WYŚCIE [Jezusa] rękami bezbożnych ukrzyżowali”? (Dzieje 2:22, 23). Apostoł oczywiście dobrze wiedział, że większość tych ludzi w zasadzie nie miała nic wspólnego z wydarzeniami, które doprowadziły do stracenia Jezusa. Dlaczego więc tak się wyraził ?

    Według Biblii, morderstwo, za które nie poniesiono kary, ściągało winę nie tylko na sprawcę, ale także na społeczeństwo, gdyż nie dopisało ono w wymierzeniu sprawiedliwości. Chociaż przeważająca większość nie była bezpośrednio w nie uwikłana, jednak tolerując ten postępek, usprawiedliwiała go i dlatego ponosiła pewną miarę odpowiedzialności. Jak słusznie kiedyś zauważono, „milczenie oznacza zgodę”.

    Również Żydzi z I wieku nie protestowali, gdy ich przywódcy dopuszczali się zbrodni. Skoro jednak pozwolili na podstępne działania arcykapłanów i faryzeuszy, odpowiedzialność za nie ponosił cały naród. Niewątpliwie z tego powodu Piotr wzywał słuchających go Żydów do okazania skruchy.

    Jakie były skutki odrzucenia przez Żydów Jezusa jako Mesjasza? Powiedział on do mieszkańców Jeruzalem: „Dom wasz [świątynia] pusty zostanie”. Bóg istotnie przestał roztaczać opiekę nad Jeruzalem i w rezultacie armia rzymska zburzyła je razem ze świątynią. Tak jak krewni człowieka, który roztrwonił cały majątek, odczuwają konsekwencje tego czynu, podobnie utrata ochrony Bożej dotknęła nie tylko tych, którzy żądali śmierci Jezusa, ale również ich rodziny.

  207. Ech, żeby ten Jezus wiedział co narobi przyszłym pokoleniom to by się sam abortował.

  208. Ten dezerter83. Naprawde

    A niektorzy wciaz jeszcze nie wiedza, ze to sama bozia zeslala na ziem Holokaust.

    I bozi niech bendom za to dzienki

  209. E-J,

    Celnie mowisz. Samoabortacji nawet projekt Ordo Iuris powstrzymac by nie zdolal

  210. Neferka

    Dobrze trafiłaś, Neferko, bo nie cierpię nawet takiej głośności jak kwakanie kaczek za oknem czy bzykanie komara, dlatego od 20. lat żyję na okrągło w stoperach. Ale chwilowo nie mamy gdzie pójść. Ćciny są tak zajęte przez wiatr, że niewykluczone, że mój niezatapialny okręt już jest na dnie. Jak tylko gdzieś w głuszy będzie wolne miejsce – lecimy. A teraz sama zobacz, co dziś się działo.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/albums/6338081224848054449/6338081224473917458

  211. Na marginesie
    5 października o godz. 18:00

    Ni wiem czy i jakich drgawek dostaje na mój temat cymbał, oszust i klamca aaaacoś tam, bo od czasu, jak stwierdziłem, że to dziecko osierocone w potrzebie utulenia i cycusia z gumy, nie zaznajamiam się z tym co produkuje infantylny przedpółgłówek. Natomiast, czasem, mówię w jego stronę: cymbale, i jest to dobre: należy mówić, jak jest, samą prawdę. Tego się bozia spodziewa.

    Nauka, rozum, autonomiczność i ciekawość rzeczy to fajne sprawy. Ciekawe i dowcipne. Mają kolory, dobrze smakują i można sobie z nimi stroić wspólnie figle. Nie nudzą się i same nie są nudne.

    Richard Feynman powiedział: naukowcy uwielbiają nie wiedzieć ! Wyznawcy mają przeciwnie: ich to strasznie męczy. Dlatego muszą mękę przerobić w pewność wiary w wiarę: bozia to miał na myśli, gdy mówił to i to. Spojrzysz na pierdoły wypisywane w sposób kompulsywny i zarazem bezczelny – on zna myśli bozi ! – przez @dezertera i masz multum przykładów. Skoro przeczytałaś coś z tego cymbała i oszusta Aaaa..cośtam to masz te same przykłady popierniczenia w jego głowie.

    Nauka ma mnóstwo pięknych właściwości. Nikogo nie kocha, przeciwnie do bozi, a rozkochuje i emanuje urodą. To rzekł inny naukowiec, Bertrand Russell: „matematyka zawiera nie tylko prawdę, ale i ostateczne piękno”.
    Inny naukowiec, Richard Dawkins tak mówi: ” nauka zastępuje osobiste uprzedzenia publiczne weryfikowalnymi dowodami”.
    Znowu – dokładne przeciwieństwo bozi. Co więcej, z Dawkinsem i z nauką coraz bardziej zgadzają się standardy dobrego i pomyślnego życia, a nawet biznes: przetargi wymagają przejrzystości i racjonalności procedur, w życiu osobistym także to mocno czujemy – kto jest jasny, otwarty, mający czysty umysł i klarowną osobowość – i tego pragniemy i mamy go za wartość a kto jest skrzywiony, mętny, zawieszony na łgarstwach i rojeniach o nieodpowiedzialnym za nic bozi, który popełnia zbrodnie, stawia żądania i karze niewinnych, a co najmniej nieskończenie mniej winnych od siebie.
    Od takiego draba osoba zdrowa trzyma się z daleka.

    Nieskończenie fajniej jest być towarzyszem podróży prawdy w nauce i jej urody, niż lipnego i drańskiego bozi i jego mrocznych, pogiętych prawidlowych wyznawców.

  212. @Na marginesie
    5 października o godz. 20:04

    Obawiam się, że przez najbliższe lata będziemy co najwyżej bronić obecnego „kompromisu”, bez szans na poprawę edukacji seksualnej czy ułatwienia w antykoncepcji. Aby ta sytuacja uległa zmianie, musi powstać nowy rząd, który nie będzie złożony z konserwatystów. A to możliwe będzie chyba dopiero po kolejnym dużym przesileniu, związanym ze zużyciem się/kompromitacją obecnych przedstawicieli. Trudno przewidzieć, kiedy to nastąpi.

    Nie ma to zresztą większego znaczenia – opór wobec fanatyzmu jest konieczny zawsze, niezależnie od tego, czy ten fanatyzm ma akurat wsparcie rządu, czy go nie ma 🙂 Jak słusznie piszesz, kobiety prędzej czy później osiągną swoje cele.

    W tym roku spędziłem sporo czasu w Gruzji i mogłem się do woli napatrzeć na odstręczające cechy patriarchalnego, konserwatywnego społeczeństwa, w którym większość życiowych przyjemności i przywilejów zarezerwowana jest dla mężczyzn, zaś większość win i obowiązków – dla kobiet.

  213. pombocek
    5 października o godz. 22:42

    Ojojoj. Nawet w ćciny się nie da. A tu jakoś ciasno, głośno, coś nie pasuję, rakiem się wycofywawszy. Pewnie mnie zrozumiesz.

  214. seleuk(os)
    5 października o godz. 20:50

    ‚(..) @jiba napisala pare zdan o kulturze //pierwszego razu//, inicjacji sexualnej. (…)”

    Nie pisałam o „kulturze//pierwszego razu// inicjacji seksualnej” . Pisałam o przestępstwie.
    Pan, który wyskoczył z krzaków ze swoim obnażonym skarbem, wspiął się na wyżyny odwagi i skonfrontował swoje pragnienia z nieświadomością, nie pamiętam, może 10-letniego dziecka?

  215. Maciej2,
    Aby taki rząd w ogóle mógł powstać, na lekcje religii musi przestać uczęszczać co najmniej połowa dzieci i młodzieży. Jeszcze długa droga. Przecież nawet tzw, opozycja (zwłaszcza PSL i PO) jest świętsza od papieża, a w stosunkach (!) z biskupami dokładniej wysmarowana wazeliną niż tureccy zapaśnicy https://www.youtube.com/watch?v=31wqGwSfd_E

  216. „dezerterze (…) przypisujący sobie znajomość myśli nieistniejącego Boga”.

    Też mógłbyś posiąść tę zdolność. Ona wciąż stoi otworem – przed wszystkimi ludźmi .

    Na kartach Biblii Jehowa podaje wszystkie informacje potrzebne do tego, byśmy Go dobrze poznali. Zachęca też każdego człowieka, żeby naśladował Jego sposób myślenia. Co prawda nigdy nie pojmiemy w pełni wszystkich myśli Boga, jednak Pismo zachęca nas do nawiązania z Nim „zażyłej więzi”.

    Dużą pomocą okazuje się w tym względzie – opisany w Ewangeliach – sposób myślenia Jezusa, gdyż jest On „obrazem niewidzialnego Boga”. W miarę jak poświęcamy czas na wnikliwe studiowanie relacji biblijnych, zaczynamy lepiej dostrzegać przymioty Jehowy oraz rozumieć Jego sposób myślenia.

    Biblia zachęca: „Zaufaj Jehowie całym sercem i nie opieraj się na własnym zrozumieniu. Zważaj na niego na wszystkich swych drogach, a on wyprostuje twe ścieżki”. Warto zwrócić szczególną uwagę na zwrot „nie opieraj się na własnym zrozumieniu”. Zaraz potem czytamy: „Zważaj na niego”, czyli na Boga.

    A zatem, kiedy studiując Biblię, analizujemy jaki jest Boży punkt widzenia – poznajemy Jego myśli. Kiedy natomiast na jego podstawie dokonujemy różnych życiowych wyborów — wzorujemy się na umyśle Jehowy.

  217. Jiba
    5 października o godz. 23:18

    Czasem udaje mnie sie potknac w pisaniu. Nie pierszy raz bylo dzisiaj.
    Czasem udaje mnie sie potknac w czytaniu. To rzadziej widac na zewnatrz. Moj wpis, zainspirowany Twoimi, dotyczyl wlasnie przestepstw. Z tej strony lustra widzianych. Jezeli poczulas sie w jakikolwiek sposob dotknieta moja niezrecznoscia, przepraszam.
    I pozdrawiam seleuk(os)

  218. errata
    pierwszy

  219. pombocek
    5 października o godz. 22:42

    Toż dajta spokój, pombocku – działo się.
    U mnie to się działo:
    http://wiadomosci.onet.pl/trojmiasto/sopot-uszkodzone-molo-w-sopocie-sztorm-na-baltyku/ynvqwl
    Morze molo w Sopocie nieładnie potraktowało.
    Mnie dwa razy uszy na ulicy urwało, i musiałem gonić.

    Są to, niewątpliwie, Znaki.
    Bozia daje znaki, żeby przyjąć ustawę „stop aborcji”. A jak jaki pedał pedalski wlezie na molo, to go zatopi.

    Nie jest jednak jasne, czemu mewa łazi po sztormowym brzegu u Twojego morza, i za nic sie bozią nie przejmuje. Normalnie, ma spoko. A przecież u mew pedałów jak mrówków.
    Pewnie dlatego, że śmieszka.

  220. Tanaka
    5 października o godz. 23:53

    Mewa lazi „po sztormowym brzegu”, bo czeka, czyli poluje na to, co morze wyrzuci na brzeg… , niezaleznie od tego czy jest, czy go nie ma, „prad zwrotny”.

  221. Pamiętne zdjęcie Kryśki Pawłowicz, p.sm.: ‚https://twitter.com/aneta_moscicka/status/783783465166790658/photo/1

  222. No dobra ! Choc mam dosc innych zajec, to jutro, czyli w Polsce juz dzis, kolejny odcinek Kontrrewolucji Kaczystowsko Kosciolkowej

    A jest o czym pisac i piszac zwrocic uwage p.t. publicznosci, na oglad sytuacji i to jak sie ona ksztaltuje w ogniskowej kontrrewolucyjnego widzenia.

    Buziaczki…

  223. Kocham nowoczesne babki!

    Joanna Scheuring-Wielgus (Nowoczesna): Drodzy państwo z PiS, przestraszyliście się, prawda? To waszymi głosami posłaliście do komisji projekt barbarzyński i podły. A dzisiaj pani Pawłowicz podnosiła wysoko rękę, by znalazł się w koszu, tam gdzie jego miejsce.

    – Gdzie jest wasz honor? Chodziliście po Sejmie z podniesionymi głowami, z ustami pełnymi frazesów, a dzisiaj się wycofujecie. Nie macie honoru. Oszukaliście dwie grupy społeczne. Polityka rządzona przez chaos zemściła się na was.

    To co się wydarzyło dziś to była lekcja, którą dało wam społeczeństwo. Ludzie uwierzyli, że jest na was sposób i przywołali was do porządku. I zrobią to znów, gdy zauważą, że niszczycie im państwo.

  224. Mam problem

    Mnie przeszkadza bardzo, ze dezerterowe wciskania ciemnoty o bozi karajacej zbrodniczych Zydow, i to az do n-tego pokolenia, uchodza bez nazwania tej podlosci po imieniu. Przeciez on wyraźnie rozgrzesza Zaglade!

    Co medrcy blogowi na to? A nic. Pyk myk, siu bdziu, srali muchi. I ponowne obrzucania go jakimis ogolnymi wyzwiskami. A to oszust. A to lgarz. Czy odwrotnie.

    A przeciez zostalo powiedziane, i udowodnione, ze wszystko co zdezerterowany przywleka na ten blog, jest wyprowadzane z jego glebokiej WIARY. Jak sie w koncu okazalo, rowniez wiary w sprawiedliwosc oraz slusznosc calego Shoah. Na Izraelitow zeslanego przez samego Jahwe. Tyle, ze tym razem bez przypominania o wspolnictwie w tym ludobojstwie Namiestnika Piotrowego. Bo w to ostatnie dezerter tez gleboko wierzy. W ramach zwojej dezercji z PolKaKa. Wiec on potrafi obarczyc wina rymskiego pape za zaglade Zydow. Jednoczesnie calkowicie usprawiedliwiajac za te sama zbrodnie swojego swiadkowego Jehowe.

    Przypominam wiec raz jeszcze slowo kluczowe w tym wszystkim. WIARA. To z niej czerpie swa sile nasz wspoluzalezniony blogowicz. Nie wolno wiec ciemnoty, przez niego nam wciskanej, nazywac ot takimi jakimis tam, niewinnymi oszustwami lub lgarstwami. Nie jest bowiem klamstwem to, w co sie wierzy

    Jerry, remember. Its not a lie if you believe it

  225. @Płynna Rzeczywistość
    5 października o godz. 23:21

    Masz rację, że dziś nie wygląda to ciekawie. Pociesz się, że jedyne, czego w życiu można być pewnym – to nieuchronność zmiany! Oraz jej nieprzewidywalność. Ta cecha rzeczywistości jest wysoce niefortunna zwłaszcza dla konserwatystów 😉 Po pierwsze dlatego, że zawsze może się wydarzyć coś, co zupełnie zmieni reguły gry i unieważni dawne atuty. Po drugie, bycie konserwatystą (nawet koniunkturalne) może niejako zmusić do działań samobójczych – patrz Kaczyńskiego zmagania z aborcją.

    A jeszcze odnośnie „nowoczesnych babek” (które też bardzo cenię) – to w tym akurat momencie wolałbym, aby trzymały język za zębami. Nie dzielmy skóry na niedźwiedziu. Pamiętajmy, jakie cechy osobowości ma nasz „umiłowany przywódca”. Jeśli zbyt mocno zostanie urażona jego miłość własna, może zachować się nieracjonalnie. Nam chodzi o efekt (tj. odrzucenie barbarzyńskiego projektu ustawy). „Nowoczesnym babkom” z pewnością też… ale również o politykę. Kaczyński głupio rozpętał konflikt – pewnie nie jeden członek opozycji wolałby, aby trwał on jak najdłużej. Także ja odetchnę dopiero, gdy naszemu parlamentowi uda się zbiorowo nie powiększyć cierpienia kobiet.

  226. W miescie NY Polki tez protestowaly solidaryzujac sie z Polkami w kraju. Oczywiscie malo licznie, ale z dobrze przygotowanymi plakatami i zapalem. Nie watpie, ze tutaj jest nieporownanie latwiej okreslic sie bez narazania. Tym wiekszy szacunek dla kobiet w Polsce. Mam nadzieje, ze determinacji w podejmowaniu kolejnych krokow, a takze do rozpoczynania od nowa i od nowa – nie zabraknie.
    Cieszy, ze coraz wiecej osob rozumie, ze tzw kompromis to oszustwo, tak to rozumieja autorki (-rzy) odrzuconego przed czytaniem projektu.
    W moim tez 70tys. miescie w Polsce, w dawnych latach ostoi tzw. klasy robotniczej, akcja nie spotkala sie z odzewem. Przykre, ale i brak zaskoczenia, to miasto lezy w pasie podkarpackim.

  227. Te twarze. Polskie twarze

    http://s.tvp.pl/images/f/b/a/uid_fba8362aec65d21464d3b1f5ab87c84d1475689517724_width_633_height_356_play_0_pos_0_gs_0.jpg

    Kacze klapacze. Reprezentujace nie tylko przeciez moherowy PiS. One teraz nas, wszystkich Polakow, reprezentuja.

    Jak z takimi buzkami, na widoku publicznym przez 24/7, zyc? Wyslanie ich na Madagaskar raczej nie wchodzi w ruchube, z tego co wiadomo z poprzednich doswiadczen. Choc poprzednie doswiadczenia madagaskarskie dotyczyly buziek o nieco innych rysach charakterystycznych..

    Nic z projektu ‚Madagaskar’ nie wyszlo 80 lat temu, nic nie wyjdzie i dzisiaj. Chyba wiec jestesmy skazani na zjedzenie tej zab.. err, kaczki wlasnym sumptem.

    Nu to, Wania, palewaj

  228. Ozzy, gdy sie wybudzi, pewnie dostrzeze antysemickosc naszego domowego Swiadka. Pozostali co maja w tej sprawie dostrzegac? A najlepiej nic. Na to sie zanosi

    Boc to przeca tylko blog. Obywatelski, na dodatek, Czyli takie jakby g.wno-nic. Pyk myk, siu bzdziu, srali muchi. Wiec wystarcza ponowne, wielokrotnie az na tyle, ze na wymiotnosc zbiera, obrzucania ukrytych antysemitow jakimis ogolnymi wyzwiskami. A to oszust. A to lgarz. Czy odwrotnie. Taki jakby nastepny pisowiec. Bez podkreslania KIEDY ten ich, antysemickich lgarzy i oszustow, antysemityzm wylazi, jak sloma z walonkow.

    Jesli ktos znowu bedzie apelowal do pana Jacka: banowac! to prosze pamietac com ujawnil niniejszym.

    Banowania nigdy nie popieralem. I nie zamierzam popierac. Bo w banowaniu dyskutantow blogowych ZAWSZE chodzi o IGNOROWANIE pogladow ludzi rozniacych sie ode mnie.

    Mnie natomiast sie rozchodzi o niesprawiedliwosc banowania jednych, pomniejszych antysemitow. Waclaw1 na mysl przychodzi. I o pozostawianie nietknietymi antysemitow PRAWDZIWYCH. Tych wychodzacych nie z zywienia sfery fizycznej czlowieka tylko z dostarczania pokarmu dla jego sfery wiary. Tej najglebszej WIARY

    „apostoł Piotr powiedział do ogromnej rzeszy zgromadzonej w Jeruzalem na Święcie Tygodni: „WYŚCIE [Jezusa] rękami bezbożnych ukrzyżowali”? (Dzieje 2:22, 23). …Według Biblii, morderstwo, za które nie poniesiono kary, ściągało winę nie tylko na sprawcę, ale także na społeczeństwo, gdyż nie dopisało ono w wymierzeniu sprawiedliwości. Chociaż przeważająca większość nie była bezpośrednio w nie uwikłana, jednak tolerując ten postępek, usprawiedliwiała go i dlatego ponosiła pewną miarę odpowiedzialności. Jak słusznie kiedyś zauważono, „milczenie oznacza zgodę”.”

    I dalej dezerterek se pozwala

    ‚Również Żydzi z I wieku nie protestowali, gdy ich przywódcy dopuszczali się zbrodni. Skoro jednak pozwolili na podstępne działania arcykapłanów i faryzeuszy, odpowiedzialność za nie ponosił cały naród. Niewątpliwie z tego powodu Piotr wzywał słuchających go Żydów do okazania skruchy.”

    I skutki

    „Jakie były skutki odrzucenia przez Żydów Jezusa jako Mesjasza? Powiedział on do mieszkańców Jeruzalem: „Dom wasz [świątynia] pusty zostanie”. Bóg istotnie przestał roztaczać opiekę nad Jeruzalem i w rezultacie armia rzymska zburzyła je razem ze świątynią. Tak jak krewni człowieka, który roztrwonił cały majątek, odczuwają konsekwencje tego czynu, podobnie utrata ochrony Bożej dotknęła nie tylko tych, którzy żądali śmierci Jezusa, ale również ich rodziny.”

    Odczuwaja konsekwencje ich rodziny az do n-tego pokolenia. No no.

    Pokolenie objete Zaglada bylo pokoleniem o dosc wysokim numerze istnienia pokolen zydowskich. Kilkaset? Jesli nie wiecej?

    Antysemityzm w wydaniu najwazniejszego rywala semitow i PolKaka, Swaiadkow Jehowy. A my w odpowiedzi pyk myk. Siu bzdziu. Srali muchi. Tez ladnie

  229. Orteq
    6 października o godz. 6:51
    „Ozzy, gdy sie wybudzi, pewnie dostrzeze antysemickosc naszego domowego Swiadka”

    Według słownika, antysemityzm to: „niechętne lub wrogie nastawienie do Żydów wynikające z uprzedzeń”. Z kolei uprzedzenie to: „nieuzasadniony, negatywny stosunek, niechęć do kogoś lub czegoś”.

    Oskarżenie o antysemityzm to bardzo ciężki zarzut. Czy biorąc pod uwagę obie te definicje, mógłbyś uzasadnić Swoją dość śmiałą tezę ?

  230. Do wszystkich

    Odpowiedział Jezus Samarytance: „Wierz mi , kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów”.

    Stary młodszy sikawkowy, nieustający wybrzydzacz Orteg z wychodka za remizą, nie rozumiejąc, co mówi dezerter, publicznie oskarża go o antysemityzm. W Polsce w ostatnich dziesięcioleciach narodził się antyantysemityzm: wystarczy bez żadnych intencji powiedzieć „Żyd”, by być oskarżonym przez antantysemickich durniów o antysemityzm. W tekście, w którym pokazywałem medialne kłamstwa o głównej bohaterce seksafery w Samoobronie, wytknąłem bezmyślne powielanie kłamstwa również przez pana KTT. Napisałem tam zdanie: „Seks bez przyzwolenia nazywa się ‚giewałt’ czy jakoś tak”. Jak tekst został opublikowany na portalu lewicy, od razu rzuciła się na mnie sfora smarkatych antyantysemitów. Z jednego wyrazu wyciągnęli bezdyskusyjny wniosek jak stąd na Kamczatkę – z tak daleka widać było, kim jestem.
    Słowem, trzeba się ugryźć w język, nim się w Polsce powie „spasibo”, „haj”, „so”, „yes”, a nie daj Boże „Związek Radziecki”.

    Cała Biblia jest od Żydów i o Żydach traktuje. Ale nie daj Bóg w obecności jakiegoś upośledzonego strażaka, mówić kazanie o Biblii i powiedzieć: „Żyd”.

  231. dezerter83
    6 października o godz. 7:44

    Kolejny raz, dezerterze, mimo tego, co nas dzieli, wyrażam Ci uznanie za nieprzeciętną równowagę. Czyli za to, czego mnie sporo brakuje.

  232. Krótko,bo mój goś jeszcze śpi.
    Oj zaczyna pisowskie robactwo skierczeć na patelni. Tysiące Jib znalazło slaby punkt, piętę achilesową tej zgrai. Żaden Rzepliński, żadne sądy, żadne komisje weneckie, żadne media, jeszcze nienarodowe, nie były w stanie zachwiać tej arogancji, tej hucpy pisowskiej sfory z samczykiem alfa na czele. Nikt im nie naskoczył, ze białe nie może być białe, że prawdziwa demokracja to taka, kiedy wszyscy słuchają jednego samczyka.
    Ale robak wije się ,nawet sam nadludzko wyniosły samczyk, co to dziennikarzom się nie kłania, tym razem raczył odpowiedzieć , ale na swój swoisty sposób, że świadek koronny Tusk nie jest dla niego partnerem do rozmowy.
    Więc nic jeszcze nie jest wygrane. Ta antypolska partia, to nieszczęście Polski, jeszcze nie zginęła, póki kaka, inne poważniejsze nieszczęście ją popiera. Ta licząca prawie 2000 lat korporacja jest niebywale elastyczna. Serwuje ona różne „prawdy” tzw.dogmaty o dziewictwie Maryi, o wniebowstąpieniu, o zmartwychwstaniu, o całunie toruskim, o nieomylności papieża itd,itd.Do tego kanonu „prawd” dokłada mniejsze „prawdy” 😮 świętości życa, które bóg dal i bóg bierze, więc o grzechu aborcji wynikającym ze świętości życia zarodka, o grzechu in vitro, jako metodzie wtrącania się w kompetencje bozi(bo to bozia w trakcie stosunku płciowego czuwa nad poczęciem, a nie jakiś ancychryst ginekolog).
    Mozliwe jest, że kaka jest w stanie ze względów taktycznych wycofać się na jakiś czas z tych pozakanonowych dogmatów.Przecież kka kiedyś tłukł, zabijał, palił na stosie, organizował wyprawy krzyżowe, a dzis taki ludzki. Więc co mu szkodzi wycofać się z antyaborcji,czekając na lepsze czasy. Wtedy i jego syn boży , czyli pis też z piskiem zrezygnuje z tego antyaborcyjnego, świętozarodkowego szaleństwa.
    Dopóki nie będzie się naruszać podstawowego dogmatu(tej dziwicy Maryi itp) i komisji majątkowej, to kaka może w pozostałych sprawach pójść na „kompromis” dając zielone światło pisowi.
    Jibo i inne dzielne dziewczyny, pamiętajcie, skąd się bierze całe zło, gdzie jest ten raka, który toczy ten zrakowaciały naród. Walka z nim będzie dużo trudniejsza, bo tam są mistrzowie od omotowywania, klamanie, słodkiego uśmiechu na przemian z moralnym grzmieniem. Ale w Irlandii, Hiszpanii, w Qubecku, tych matecznikach kaka, dostali poważnie potłustych łapach. Jest więc nadzieja.
    Z szacunkiem dla Polek

  233. //Na marginesie 5 października o godz. 20:22 @seleuk(os), anumlik, Orteq, – Panowie, targa mną szczery podziw – że wiecie, że się interesujecie, że Wam się chce. Więc go niniejszym spontanicznie wyrażam. Brawko!//
    rowniez @jiba pozniejszy wpis do mnie

    Za komplement oczywiscie dziekuje. Niemniej… Obydwa elementy, komplement plus wpisy, daja mnie mozliwosc wyrazenia pewnej mysli. Szczegolnie skierowanej do Panow mysli. Wyjasnienia krotkiego dlaczego…

    Kazde ograniczenie, czy proby wprowadzenia, sa probami ograniczania mnie. Proby takie dotycza moich bylych, aktualnych, czy przyszlych partnerek. Proby takie moga dotyczyc rowniez moich najblizszych osob. Partnerek. Moje wpisy, dosc przydlugie, nie sa kierowane empatia. Sa kierowane wyrachowaniem i ocena skutkow z racjonalnych pozycji. Proby ograniczania praw moich, rowniez najblizszych mnie, PARTNEREK/PARTNEROW, sa proba ograniczania MNIE samego. To nie moja empatia, to wyrachowanie.

    Wszystkim Panom proponuje sie zastanowic nad tym…

    Mam nadzieje ze wystarczajaco krotko seleuk(os)

  234. pombocek
    6 października o godz. 7:59

    Filipian 4:13.

    Pozostaję z szacunkiem.

  235. Ciag dalszy o wyrachowaniu…

    Gdyby moj PARTNER i ja, wykorzystujac mozliwosci dzisiejszej biologi/genetyki/medycyny chcieli je wykorzystac w kierunku naszej prokreacji, proby ograniczen prawnych spotkalyby sie z naszymi protestami.

    Koniec o wyrachowaniu. seleuk

  236. 8:28.

    Pozostawanie z szacunkiem za co? Za rozgrzeszanie Zaglady? Bo to o rozgrzeszenie Najwiekszego Ludobojstwa W Historii ludzkosci sie rozchodzi. I o nic innego. Tylko narcystyczny buc, antyfamilijny, o czym innym bedzie zawracal kijem Bz(d)ure. Bo buc to buc. Zadne fotki tego nie zmienia.

    „22:12. Jakie były skutki odrzucenia przez Żydów Jezusa jako Mesjasza? Powiedział on do mieszkańców Jeruzalem: „Dom wasz [świątynia] pusty zostanie”. Bóg istotnie przestał roztaczać opiekę nad Jeruzalem i w rezultacie armia rzymska zburzyła je razem ze świątynią. Tak jak krewni człowieka, który roztrwonił cały majątek, odczuwają konsekwencje tego czynu, podobnie utrata ochrony Bożej dotknęła nie tylko tych, którzy żądali śmierci Jezusa, ale również ich rodziny.”

    „Odczuwają konsekwencje tego czynu” rodziny do ktorego pokolenia, zapytacie? A no az do n-tego. Wiec i do dzisiejszego jeszcze pokolenia Zydow. Czekajacych na slusznie nalezacy sie im nastepny Holokaust. Tym razem w swoim wlasnym, niesprawiedliwym dla Palestynczkow, kraju czekajacym.

    Utrata ochrony Bożej dotknęła nie tylko tych, którzy żądali śmierci Jezusa. Ta utrata dotknela ich rodziny. Po wsze czasy. I to jest PODSTAWA wiary swirow pn. SJ.

    Mozna i tak, czemu nie. POMowej buckosci pegieerowca tez cos nalezy sie.

  237. Zauroczenie buckiem. Narcyzem. Przeciwnikiem, zadeklarowanym, rozmnazania sie. Nie rozumiem pewnym Pan.

  238. Nie marudź Orteq.
    Happy Birthday! 😉

  239. Jehowici rozgrzeszyli SHOAH. Cy ktos zdaje sobie z to sprawe?

  240. A skad wiesz o Birthdayu, E-Jotko?

    Babciusia siem sprezala do okazji az padla. Wienc celebrujem toto sam, w danym momencie . Cyfra B-daya jest utajniona. Dja niektorych

    Happy B-day to me.

  241. Tanaka

    Tanako, lonek mówi podręcznikowo. Ta mewa to, tak samo jak ja, wlóczykij. Stąd wiem, że jak przechodziła koło mnie, to mi pomachała. Nie słyszałem, czy coś przy tym rzekła, bo okropnie gwizdało.

    Ciekawostka: Rzadka sytuacja, kiedy woda w kanale od strony morza była na wyższym poziomie niż jezioro – jakieś 20-25 cm. Ta wyższość nie oznacza wyższego poziomu morza, lecz wyłącznie chwilowy, niestabilny poziom wody wpychanej przez fale do kanału. Jak się wepchało parę większych fal, woda na wrotach przelewała się przez zagradzające belki – wtedy różnica poziomów wynosiła jakieś 50 cm. Czyli tyle, ile wpadłem, idąc przez wielką kałużę, kiedy wdepnąłem w rozrzedzony przez wodę piach.

    https://lh4.googleusercontent.com/-fpiPHwA-4dk/V_X-YPl6kMI/AAAAAAAAKqk/WJk-C3ioXXgnE2kfI3FLWBhYNCL3lxdcwCL0B/w899-h541-no/2016-10-05%2B13.33.02.jpg

    https://lh4.googleusercontent.com/-0n3QoXc3zmI/V_X-YyJl-2I/AAAAAAAAKqs/NVkdWQGAclQYU0BoSK34fTMGiIGSswxOQCL0B/w899-h541-no/2016-10-05%2B13.34.55.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-2itOjt1tXts/V_X-YloicWI/AAAAAAAAKqo/_ySCXNTOpZgKFN4A7ASyVxBwRsTRWtYsQCL0B/w899-h541-no/2016-10-05%2B13.35.40.jpg

  242. 4.10.2016
    wtorek
    Tweet
    Czarny poniedziałek w Polsce powiatowej
    W Koninie, 80 tys. mieszkańców, protestowało ok. 700 osób
    ………………………………………………………………………………….W kilkusettysięcznym mieście, w jego centralnym punkcie protestujących wg. mojego szacunku było 600-800 osób, głównie młodych dziewcząt.
    Czy to dużo, pozostawiam indywidualnej ocenie.

  243. @Jiba&seleuk(os)
    Wasze nieporozumienie dotyczące „inicjacji” ma przyczynę semantyczną, że tak to nazwę. Stwierdzenie Jiby z (4 października o godz. 23:45) – Ja swoją inicjację wspominam z perspektywy osoby dorosłej i gdy tylko mi się przypomni, wybucham śmiechem, choć nie bez powodu to pamiętam – dotyczące „inicjacji” w znaczeniu metaforycznym, bo przecież nie dosłownym, wzięte zostało przez Seleukosa dosłownie. Odległość Szwecji od Polski to tylko bałtycka kałuża, ale odległość języka polskiego wyniesionego z dzieciństwa do języka obecnie potocznie używanego, to już Ocean Atlantycki.

  244. W miarę jak poświęcamy czas na wnikliwe studiowanie relacji biblijnych, zaczynamy lepiej dostrzegać przymioty Jehowy oraz rozumieć Jego sposób myślenia.

    Mój komentarz
    Dezerter jest doskonalszy od Boga, ponieważ zaczął dostrzegać sposób myślenia Jehowy. Wygląda na to, że przeniknie zaraz boże zamiary, a taki człowiek, który zna zamiary Boga, jest prorokiem, przez niego przemawia Bóg.
    Pzdr, TJ

  245. Tanaka
    5 października o godz. 22:42
    Richard Feynman
    …………………………………………………………
    „Feynmana wykłady z fizyki” – PWN 1974.

  246. @Tejot
    Znaczy, dostępujemy łaski bycia pierwszymi świadkami proroctw jehowickiego świadka – proroka dezertera, niech imię jego będzie uwielbione. Ament.

  247. Cytat taki:

    W odpowiedzie , cytat inny:

    „Wiara w katolicka wyjatkowosc niczym sie nie rozni od wiary w wyjatkowosc SJ.”

    Taki cytat:

    „Wiara to wiara. A od tej wiary religijnej, jedyna ucieczka jest WIECZNOSC. Wiec zmierzajmy tu temu przeznaczeniu godnie. Wszyscy razem cu zamen. Modlitwa po modlitwie”

  248. Orteq
    6 października o godz. 9:18

    I będziesz ciągnął, ty zamorski kleszczu i durniu, swoje chamskie insynuacje NIE NA TEMAT wobec wypowiedzi dezertera.

  249. Orteq
    6 października o godz. 9:35

    Przy okazji, głupawy słowotokowcu, naucz się rozróżniać wyrazy „zadeklarowany” i „zdeklarowany”, nim ich publicznie użyjesz na eleganckim blogu.

  250. @ pombocek
    Może już starczy? Jeśli to rzeczywiście ma być „elegancki blog”.

  251. Orteq,
    pamiętam z ubiegłego roku 🙂

  252. Jacek Kowalczyk
    6 października o godz. 10:24

    Proszę o zachowanie symetrii i uważne czytanie również zamorskiego insynuatora. Skończyłem.

  253. @ pombocek
    Rzeczonego czytam. Uwagę zwracałem. Osobista animozja Panów degraduje merytorykę wypowiedzi.
    W tym wypadku odnoszę się do języka, nie racji.
    Pozdrawiam
    JK

  254. @Gospodarz – zawsze Szanowny.
    Taki malowniczy język, Panie Jacku. Czytam i wyławiam kwiatki, perełki i bardzo puszyste insynuatorki. Póki od …rwów i gałanckich (obaj świetnie także rosyjski opanowali) …ów sobie nie wymyślają, to na elegancji (przyrodzonej mu) blogowi nie zbywa 😉

  255. @ anumlik
    Skoro nie ma problemu, to nie ma problemu.
    🙂

  256. Jacek Kowalczyk
    6 października o godz. 10:40

    Szkoda, że nie potępił Pan publicznie ciężkich insynuacji zamorskiego kleszcza pod adresem dezertera i blogowiczów, którzy nie reagują na domniemany antysemityzm dezertera, potępił zaś Pan mnie, który nazywa kleszcza „kleszczem”, durnia – „durniem” i zaczepnego chama – „chamem”. Niestety, wytykanie wyrazów zwyczajowo uznawanych za inwektywy (które zwykle są znaczeniowo puste) i obok tego niezauważanie większych, o wiele bardziej kłamliwych i obraźliwych wypowiedzi artykułowanych podręcznikowym językiem to choroba polskiego internetu. Gdyby gospodarze blogów i moderatorzy reagowali zdecydowanie na to, co mniej widoczne, za to sto razy bardziej brudne, chamskie i obraźliwe, zamiast na to, co się rzuca w oczy, impulsywni, jak ja, uczestnicy blogów nie musieliby używać „durniów”, „kłamców”, „idiotów” itp.

    Może Pan nie zauważył, ale ja na osobiste zaczepki Ortega nie reaguję – szlag mnie tylko trafił z powodu łajdackiej insynuacji pod adresem dezertera.

  257. Na klubie PiS Macierewicz nawoływał, by pokonać największy kryzys polityczny, jaki zdarzył się PiS do tej pory. Mówił, że pokonanie kryzysu jest najważniejsze, bo pełnej ochrony życia i tak się na da teraz wprowadzić.

  258. Maciej2
    5 października o godz. 22:54

    takie patrzenie do woli na odstręczające, bo na religi ufundowane społeczeństwo, musi psuć smak.
    Wszędzie jest to samo, gdy religia rządzi, jedynie lokalne akcenty mogą być nieco różne.
    Jest to – mówiąc jak należy – bandytyzm uświęcony.

  259. Chciałem też przypomnieć, że w Polsce penalizacja aborcji zależy nie od ustaw, a od woli prezydenta. Jeśli mnie wybierzecie na prezydenta, to nawet jeśli przejdzie ustawa całkowicie zakazująca aborcję, ja wszystkich lekarzy i kobiety ułaskawię i to przed prawomocnym wyrokiem, a nawet przed procesem. Oczywiście zamiast mnie możecie wybrać też choćby i pombocka, byle zdecydować się na jedną kandydaturę.

  260. Właśnie chciałam nadmienić (że nie nawidzę tego słowa) ale Duda się całkowicie schował, o zakurzonym manekinie nie wspominając.

    Zresztą cóż mógłby taki święty młodzianek zrobić gdyby go postawiono przed NIE-podpisaniem czegoś. Strach pomyśleć.

  261. (nienawidzę razem, pardą)

  262. Bo Duda służy tylko do podpisywania; w nagrodę za ładny podpis może sobie użyć na stokach narciarskich. Poza tym dzięki miłej aparycji ma 51% poparcia. A może on zamilkł dlatego, że znów ciężko dorabia do skromnej pensji w Radosnej Wyższej Szkole Gotowania na Gazie im. Mieszka I w Poznaniu?

  263. Znamienne słowa Krystyny Pawłowicz z jej tablicy na FB: (…)uwzględniając dzisiejszy, popołudniowy komunikat Episkopatu dystansujący się od projektu ustawy przewidującego karanie kobiet – PIS odrzucił w Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka projekt społeczny wywołujący zamieszanie.
    Znaczy – pisowski sejm bez instrukcji kościoła rzymsko-katolickiego, sam z siebie nie jest w stanie procedować żadnej ustawy. Dobitniej już nie można.

  264. Być może, w czasach Noego, Jakuba, Ezawa, Izraela, Abrahama, Jozuego, Dawida, Jezusa i czort wie kogo jeszcze, Izraelici nie mieli pojęcia o przerywaniu ciąży, bo nie znalazłem o tym ani jednej wzmianki (dezerter poprawi, bo mogłem czytać z lotu mewy śmieszki). Gdyby więc bożego zakazu przerywania nie było, znaczyłoby to, że kościelny zakaz jest bezpodstawną KONCEPCJĄ wywiedzioną ze Słowa. Tymczasem w Słowie jest mowa wyłącznie o zabijaniu lub niezabijaniu – ale częściej o zabijaniu – ludzi UKSZTAŁTOWANYCH: mężczyzn, kobiet, dzieci (wytwór pastuszkowej wyobraźni Jahwe upodobał sobie zabijanie pierworodnych). To ludzie, a nie kijanki czy dafnie. Czy ktoś, przepraszam, mówi o zabijaniu jajka? Albo czy bogobojni myśliwi idą na kolanach do Częstochowy, jak zabiją łanię z zarodkiem bądź lochę z dwunastoma zarodkami? Kiedy więc obwisłobrzuche katabasy traktują jako wytyczną „Czyńcie sobie ziemię poddaną”, to również jako wytyczną powinni traktować brak w Słowie zakazu przerywania ciąży, a nie wywodzić go pokrętnie stąd, gdzie go wyraźnie nie ma. Jest natomiast powiedziane wyraźnie, że mężczyźni, którzy mają zmiażdżone jądra (które to miały taki kowalski chwyt?), nie mają prawa wejść do przybytku pańskiego. Jest to wyraźne potępienie nawet niezawinionego upośledzenia. Czy więc nie można logicznie wywieść, że Bóg , który jako doskonałość stworzył wyłącznie doskonałość, potępia każde upośledzenie? Gdyby go zatem poinformować za pośrednictwem satelity o badaniach prenatalnych i zapytać, co robić z upośledzonymi płodami, nie ma siły, że zatrzęsie się z obrzydzenia i wrzaśnie:
    – Usunąć!

  265. @pombocku, coś dla Ciebie, jako welocypedzisty. Mając do dyspozycji takie ścieżki, w ogóle nie musisz się obawiać tych cholernych kierowców w tych cholernych blaszakach.
    http://www.boredpanda.com/glowing-blue-bike-lane-tpa-instytut-badan-technicznych-poland/

  266. anumlik
    6 października o godz. 13:15

    Czytałem.
    Uważam, że tego rodzaju wydarzenia, a jest ich bezlik, są dowodem, że rację mają Einstein , Krauss czy Hawking: światło się zakrzywia pod wpływem grawitacji, czas płynie wolniej, albo całkiem staje.

    Skutkiem tego jest to właśnie zjawisko, które sobą tak jednoznacznie i precyzyjnie przedstawiła Pawłowicz Krystyna, biała mysz laboratoryjna: dla jednych czas płynie standadowo, dla inych wolniej. Postać owa, wraz z resztą Najlepszego Sortu Polaków, żyje w czasie przedwczorajszym, czyli w czasie Cro-Magnon. Można to łatwo zaobserwować zarówno w budowie anatomicznej, jak i funckjonowaniu narządów – mózg wykazuje budowę prostszą, mniej pofałdowaną, a więc i śliską – co rzeczona zademonstrowała na gwizdek eksperymentatora, jak i w manifestachach odruchów życiowych.

    Niektorzy sądzą, ale są to kiepscy badacze, nie posługujący się ścisłą metodą naukową, że pisoidzi manifestują się tak, jak działacze PZPR we wczesnej epoce PPL-u. Jest to błąd.
    Bliższe nadanie tych osobników pozwala datować ich epokę na Cro-Magnon właśnie.

    Są z tego poważne skutki: Jezuek co prawda w ich czasie został już przez bozię Przewidziany, ale jeszcze bardzo długo nie zmineralizowany. Pisoidzi wierzą, że wierzą w Przewidzenie, od czego maja Widzenia: co uchwali episkopat – to wykonają. Własnego życia nie mają. To dopiero długa perspektywa ewolucji.

  267. anumlik
    6 października o godz. 13:45

    To się nazywa „Błękitna rapsodia”

  268. anumlik
    6 października o godz. 13:45

    Dziękuję, anumliku, za głos w bok, który, niestety, ani trochę mnie nie przybliża do niebania się. Chyba żaden nieślepy nie ma kłopotu z poruszaniem się ścieżkami w ciemnościach, ma natomiast kłopot z poruszaniem się w biały dzień ścieżkami rowerowymi wśród pieszych, innych rowerzystów, szosami – wśród blaszaków. Każdego rowerowego dnia przeżywam od 3 do 120 stresów z polską dziczą, a z rzadka też mi ptak na głowę siknie i od razu wypalona tonsurka. Nie byłoby taniej, zamiast takich ścieżek, obniżyć trochę Drogę Mleczną?

  269. @pombocek
    Obniżyć Drogę Mleczną? Wtedy byłaby to „Mleczna rapsodia”.

  270. @ pombocek

    ja widzę – na fotach z kanału – dojścia do technicznej obsługi jazu, a nie widzę – kładek w poprzek, dla cywilnych użytkowników.
    Czy ja dobrze widze, czy może czego nie widzę?

  271. No i mleko się rozlało…
    Dwa dni temu odmówiłam odpowiedzi dezerterowi, bo chciałam uniknąć dyskusji Z DEZERTEREM o antysemityzmie ewangelii.

    A uniknąć jej chciałam dlatego, że byłaby beside the point, a dezerter i tak zalewa forum cytatami z niebieskiej książeczki. Ale skoro do tej dyskusji włączyli się ludzie, których lubię i cenię, zatem w krótkich żołnierskich słowach wyjaśnię, o co mi chodziło:
    Najpierw cytacik, który jeszcze raz powtórzę:

    „Jakie były skutki odrzucenia przez Żydów Jezusa jako Mesjasza? Powiedział on do mieszkańców Jeruzalem: „Dom wasz [świątynia] pusty zostanie”. Bóg istotnie przestał roztaczać opiekę nad Jeruzalem i w rezultacie armia rzymska zburzyła je razem ze świątynią. Tak jak krewni człowieka, który roztrwonił cały majątek, odczuwają konsekwencje tego czynu, podobnie utrata ochrony Bożej dotknęła nie tylko tych, którzy żądali śmierci Jezusa, ale również ich rodziny.” – TO JEST TYLKO SKRZYWIONA INTERPRETACJA.

    Biblijny Jezus rzeczywiście przeklina żydów. Świątynia rzeczywiście została zburzona. Przez RZYMIAN. Tych samych Rzymian, którzy (podobno) stracili buntownika imieniem Joshua czy jakoś tak. Dlaczego buntownika? Bo śmierć na krzyżu była zarezerwowana dla rebeliantów sprzeciwiających się rzymskiej władzy okupacyjnej. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że opisana w n. książeczce awantura w świątyni w święto Paschy, gdy do Jerozolimy ściągały tłumy (wielu nabuzowanych „rycerzy wolności”) oraz rzymskie legiony stacjonujące nieopodal (w celu pacyfikacji ewentualnych burd) wystarczyłaby, żeby szybko skazać awanturnika.

    Dla kapłanów – lepiej było wydać Rzymianom JEDNEGO człowieka niż ryzykować masakrę wielu w zatłoczonym pielgrzymami mieście. Co do realiów śmierci na krzyżu – skazańców wrzucano do wspólnego rowu albo pozostawiano psom na pożarcie. Skalny grób, opisany w niebieskiej książeczce, jest wysoce nieprawdopodobny historycznie. On był POTRZEBNY dla potrzeb narracji o zmartwychwstaniu. Bo jak opowiadać o rzekomym zmartwychwstaniu, gdy nie ma ciała? Ciało musiało się znaleźć. Powtarzam, dla potrzeb narracji.

    Antysemityzm widać nie tylko w wypowiedziach WŁOŻONYCH W USTA JEZUSA przez PÓŹNIEJSZYCH narratorów (żaden z autorów tekstów kanonicznych nie mógł być bezpośrednim świadkiem „wydarzeń” – o ile w ogóle były tam jakieś wydarzenia, a nie tylko legenda o Janosiku).

    Niebieska książeczka to NARRACJA. Jest o narracja stworzona przez wczesny Kościół. Cztery ewangelie kanoniczne, które nie powstały RÓWNOCZEŚNIE, opisując to samo ukrzyżowanie, coraz wyraźniej (i to chronologicznie) obwiniają ŻYDÓW o egzekucję Jezusa. Temu służy m.in. scena umycia rąk przez Piłata i deklaracje typu „śmierć jego na was i na syny wasze”.

    A dlaczego wybielano Rzymian? „Dobrą nowinę” głoszono w Cesarstwie Rzymskim. Nie wypadało promować awanturnika, którego urzędnicy tegoż cesarstwa skazali na śmierć. Nie wypadało obwiniać tychże urzędników o śmierć idola nowej religii. Trzeba było obwinić żydów, tym bardziej że oni się opierali – nie uznawali „zapowiedzi” przyjścia idola zawartych rzekomo w ICH świętych księgach. Trudno się im dziwić – te „zapowiedzi” okrzyczane przez KrK są tak przerysowane i przeinterpretowane, że dziś nawet dziecko się na to nie nabierze. Po prostu tekst ST ich nie potwierdza.

    Kłania się dezerterom współczesna wiedza historyczna i niekonfesyjna krytyka tekstu. To tak gwoli objaśnienia, o co biega.

  272. NeferNefer
    6 października o godz. 13:01

    Zniknięcie zostało zauważone 🙂
    PS. Zastanawiam się, jak Cię znaleźć na fb..

    Słuchajcie, chyba zyskałyśmy w tym państwie podmiotowość.
    Nie tylko wśród polityków, ogólnie mężczyźni postrzegają nas nieco inaczej, przynajmniej na razie.

    @seleuk(os) – Wszystko w porządku, nic się nie stało. Tak sądziłam, że zaszło jakieś nieporozumienie.

  273. Tanaka
    6 października o godz. 14:24

    Cywilni użytkownicy nie mają tam nic do roboty. A ja wciąż nie rozumiem, co wrota mają do roboty (z idei jazu one mają tylko belki, które jaz ma zwykle stojące jak iglice), bo taki sztorm by pięknie w jeziorze wodę mącił, ryby by się cieszyły i ja. Z cywilnych użytkowników wrót raz tylko widziałem moczykijów, którzy się przeprawiali przez wrota pontonem, no i siebie – też się chciałem przeprawić okrętem. Uznałem jednak, że 45 cm różnicy poziomów z powrotem, czyli pod górkę, był nie pokonał z racji, że przy wrotach jest ponad trzy metry głębokości – nie mógłbym stać, żeby okręt przeciągnąć. Ale się jeszcze nie poddaję – coś wymyślę, jak nikt nie będzie widział.

  274. Muszę, bo się uduszę.
    Na usprawiedliwienie – czytam Was uważnie. Uczestniczyłam w czarnym marszu (wiem, łatwizna, bo w Warszawie). Jestem prenumeratorką Polityki, ale rzadko zabieram głos na forach. Teraz się odezwałam i dostałam po łapach.
    Otóż pod tekstem Elżbiety Turlej skrytykowałam sposób, w jaki zredagował jego zapowiedź redaktor głównej strony internetowej: “Kukiz obraża zwolenniczki aborcji”.
    Napisałam, że nie ma takiego zwirza, jak „zwolenniczki aborcji”. Są za to, i to liczne, zwolenniczki PRAWA do aborcji.
    Mój wpis został usunięty jako niezgodny z netykietą czy regulaminem.
    Ktoś coś rozumie?

  275. @Orteq – wracając do Twojego fikołka. Autorzy pism Nowego Testamentu nie kłamią 🙂

    Bo wierzą (lub chcą wierzyć) w to, co piszą. Oni WIERZĄ, że żydzi są źli, a ich ukochany nadkaczelnik jest Mesjaszem. A skoro tak jest (i to jest najprowdziwsza Prowda) to zbeletryzowanie tego faktu (włożenie w usta nadkaczelnika „odpowiednich” słów) to już detal. Bo przecież tak „musiało” być. Według nich.

    Tak to wygląda od strony psycho(patolo)gicznej. Zresztą nawet KrK przytomnie stwierdza, że ewangelie to KATECHEZA, czyli wykładnia „wiary”. Czyli poniekąd odżegnuje się od odpowiedzialności za nagie fakty tamże opisane.

  276. @ Midaro 6 października o godz. 14:59 – podpiszę się pod Twoim tekstem „obiema ręcami”. Nie ma czegoś takiego, jak „zwolennicy aborcji”. To taka sama bzdura jak termin „obrońcy życia”. A zwrot powinien być tępiony co najmniej z takim samym zapałem jak wzmianki (a tfu!) o „polskich obozach śmierci”.

  277. @ midaro
    PS: mam świadomość, że są ważniejsze sprawy niż brak kompetencji językowej jakiegoś redaktora stron internetowych. Musiałam się pożalić, padło na Was.

  278. midaro
    6 października o godz. 14:59

    Ja coś chyba rozumiem. Przyznawanie się do własnych słabości i błędów to znacznie wyższa góra do zdobycia niż wyższe wykształcenie. „Przepraszam”, „Myliłem się”, „Nieuważnie czytałem”, „Czytałem z uprzedzeniem”, „Wstydziłem się przyznać do błędu”, „Pomanipulowałem”, „Imputowałem” – dużo takiej szczerości na blogach?

  279. Aha, bo w „bóstwo” nadkaczelnika to wcale tak od razu nie wierzono. Nastąpiło stopniowe „uświadomienie” bo nadkaczelnik przysłał oświeciciela, który oświecał (tak to ujmuje „jedynie słuszna” propaganda). A jak to wyglądało od strony historycznej – historia dogmatów jest naprawdę ciekawa. Na soborach pałki były często istotnym „argumentem”. Podobnie zresztą, jak nakaz cysorza i niedotarcie na czas na miejsce ewentualnych oponentów. To znów tak w skrócie.

  280. @Na Marginesie, 15.11
    Dzięki. To przecież powinno być oczywiste.
    Rozzłościło mnie, że to się stało na łamach akurat „Polityki”.
    I ten durny tytuł, i usunięcie mojego wpisu.

  281. @midaro 6 października o godz. 15:12 Nie wiem o “Was”, ale mnie się żal do woli. Werbalny myk o „zwolennikach aborcji” też mnie wpienia. Chociaż w kwestii aborcji jestem ekstremistką – twardo uważam, że ostateczna decyzja w tej sprawie powinna należeć do kobiety. A państwo ma zapewnić środki bezpiecznej realizacji tej decyzji. A za nazwanie mnie „zwolenniczką aborcji” walnę w pysk. Niekulturno, sorry bardzo 😉

  282. Na marginesie
    6 października o godz. 14:30
    „Bo jak opowiadać o rzekomym zmartwychwstaniu, gdy nie ma ciała? Ciało musiało się znaleźć.”

    Tak się śpieszyłaś, że zapomniałaś zajrzeć do źródła. Przypominam zatem ważny szczegół:

    „Jednakże w pierwszym dniu tygodnia bardzo wcześnie poszły do grobowca, niosąc wonne korzenie, które przygotowały. Ale zastały kamień odtoczony od grobowca pamięci, a wszedłszy, nie znalazły ciała Pana Jezusa”

    Dlaczego w grobie nie było ciała ? To proste: „Jego uczniowie przyszli w nocy i go wykradli”.

    Następnym razem lepiej się postaraj.

  283. anumlik
    6 października o godz. 9:52
    Dziekuje @anumlik raz jeszcze. O metaforycznosci jezyka wpis moj…

    Dobry Cesarz Franciszek Jozef w grobie sie przewraca. Experci z Akademii GorniczoHutniczej w Krakowie, ktorej byl Zalozycielem, zajmuja sie wypadkami lotniczymi. Experci Akademi Lotniczej (adres mnie nieznany) zajmuja sie prawdopodobnie wypadkami gorniczymi. Opracowaniem technologii uplynniania wegla w kraju Nadwislanskim, wnosze z tego, musza zajmowac sie experci z nieznanej mnie blizej Nadwislanskiej Akademii Wodnej. Smiem twierdzic w zwiazku z tym, ze wymieniona technologia zostanie wdrozona najpredzej w Szkocji (niewiele wegla) lub Australii (troche wiecej wegla). Experci z Akademii Wodnej stawiaja na technologie odkrywkowa. Powstanie w ten sposob najwieksza na swiecie kopalnia, kopalnia odkrywkowa wegla. Caly wegiel lezacy na powierzchniach odkrytych, bedzie pozniej uplynniony przez Szkotow/Aussi. Interdysciplinarnosc nauki nadwislanskiej jest doskonale opisana w dwoch pracach podstawowych dziedziny. //Krol Ubu// i //Iwona, ksiezniczka Burgunda//. A Dobry Cesarz Frans Josif dalej w grobie sie przewraca.

    Uwazam rowniez osobiscie, ze szczegolowe zajmowanie sie Krolem Ubu i Jego Dworem nie jest przyszlosciowe. Poswiecanie na to czasu, oslabia tylko zdolnosc/mozliwosci przepustowe kabli z wlokien szklanych w Sieci. J. Kaczynski, uznawany przez Nadwislanczykow za stratega, jest posiadaczem Doktoratu z Analfabetyzmu. Jego doktorat dotyczy (chyba ???) praworzadnosci organizacji uniwersyteckich. Moje doswiadczenie mlodosci, z Politechniki War. Wydzial…, ze jedyna rzadnosc panowala w Podstawowej Organizacji Partyjnej (POP) tego wydzialu. Prawa tam nie bylo, tylko rzadnosc. Nie znam odmiennych wypadkow z osrodkow innych. Dlatego uwazam, ze zajmowanie sie doktoratem Krola Ubu jest bezproduktywne. Rowniez wyznawcow figury siatko-cementowej w szaliku kibicow klubu swiebodzinskiego, klubu pilki i jego dworzan. O ile mozna stwierdzic, ze Krol Ubu, J.Kaczynski steruje sznurki z tylnego siedzenia, trzeba logicznie zauwazyc, ze sam musi byc sterowany z bagaznika sznurkami.

    Sterownik Bagaznikowy (poj. z cybernetyki nadwislanskiej) ma wyrazna strategie. Nie dopuscic, za wszelka cene do tego, zeby ktos z Nadwislanczykow wystapil na Festiwalu Nobla. Dlatego jednostka Sterownika sterujaca procesem ze sznurkami, podrzuca w sposob wyrafinowany temat igrzysk okazjonalnych. Igrzyska okazjonalne maja na celu odbieranie chleba na potrzeby Sterownika. To jest rzymska zasada, na opak tez sprawdzona. Poczatki procesu sprzedazy chleba dalej, anonsowalem krotko we wpisie do ❤NeferNefer, jakis czas temu.

    Tutejsi przygotowuja sie do corocznego Festiwalu Nobla z nagrodami. Alfred Nobel, w sposob kategoryczny zabronil uczesniczyc w festiwalu mieszkancom Prowincji Krolestwa Ubu i brac nagrody. A. Nobel nie ma dzis mozliwosci zmiany kategorycznosci testamentu, poza transcedentalnymi. Obawiam sie, nie bezpodstawnie, ze dyskusja w kraju Przywislanskim ograniczy sie do aspectu etnologicznego jedynie, pomijac przyszlosciowe mozliwosci Alfreda Nobla, transcedentalne. Mianowicie, czy ewentualnie Japonczycy, Hindusi czy Kanadyjczycy nie sa przypadkiem Semitami. A Dobry Cesarz F.J. Habsburg dalej po grobie bedzie sie krecil (w srodku). Moze nie etnologii zreszta to dotyczy, a etiologii. Ale dla Dobrego Cesarza F.J.H. to bez znaczenia.

    Tyle o metaforycznosci i merytorycznosci do wpisow na temat #CzarnegoProtestu ktory popieram goraco.

    @wszystkich ktorzy czytali pozdrawiam, @uwaznym dziekuje seleuk(os)

  284. midaro 6 października o godz. 15:19 – czuj duch, pombocek też Cię chyba rozumie. Nie znam realiów etatowych „Polityki”, ale podejrzewam pracę w pośpiechu i cięcia budżetowe. Takie tam realia dziennikarskiego zawodu. Co nie znaczy, że nie należy wytykać błędów – tak jak to robisz. A może zgłośmy bezpośrednio do redakcji?

  285. @ Pombocek, 14.59 – Pombocku drogi, tu chodzi o coś więcej niz „szczerość na blogach”. To, na co się pożaliłam, zrobil REDAKTOR, zatrudniony w moim ulubionym tygodniku.

  286. Jiba
    6 października o godz. 14:35
    Pomysl o odwadze szachisty 🙂
    seleuk

  287. @Na marginesie – 15.27
    Napisałam już wczoraj do redakcji. Nie dostałam – jeszcze – odpowiedzi.

  288. @dezerter83 6 października o godz. 15:22 – bzdecisz i doskonale wiesz, na czym polega twój bzdet. Na takim dennym poziomie nie ma dyskusji – i dlatego nikt z Tobą nie dyskutuje.

  289. midaro 6 października o godz. 15:33 – poczekaj jeszcze trochę. Ale za chwilę daj znać, czy była odpowiedź. Może coś wspólnie wymyślimy. Ale najpierw dajmy im czas.

  290. @midaro

    Masz rację. Ciekawa jestem, jaka będzie reakcja Redakcji. Dzieje się trochę, pewnie mają urwanie głowy.

  291. dezerter

    Wygląda na to, że na razie tylko nas dwóch rozumie, że Żydzi w Biblii nie mogli inaczej mówić o Żydach niż „Żydzi”. Byli Żydzi kłaniający się Baalowi czy gnojowym bożkom i byli Żydzi umiłowani przez Jahwe. Byli Żydzi, którzy ulegli kaznodziejskim mowom Jezusa i byli Żydzi, którzy żądali jego śmierci jako uzurpującego sobie prawo do nazywania się żydowskim królem. Jeśli ktoś znajduje w Nowym Testamencie antysemityzm jako stosunek Żydów do Żydów, to polecę po angielsku sprawdzić, czy mi sztorm okrętu niezatapialnego nie zatopił.

  292. @Pombocek 6 października o godz. 15:46 – biblijny Jezus jest żydem z krwi i kości i swoje przesłanie kierował do żydów. Co więcej (świadkiem Geza Vermes) w tym przesłaniu nie było nic, co nie byłoby zgodne z Talmudem czy jak to się tam zwie. Rozłam wśród żydów nastąpił po śmierci Jezusa i chodziło o to, czy był, czy nie był żydowskim Mesjaszem. O to się spierano. A do innych, czyli tzw. pogan, z „nauką” ruszył dopiero Paweł z Tarsu, który „głosił Jezusa i to ukrzyżowanego”, więc nie miał nic wspólnego z Jezusem – wędrownym rabbim, który chodził po Palestynie i coś tam opowiadał żydom.

  293. Na marginesie
    6 października o godz. 15:57

    A gdzie tu antysemityzm i usprawiedliwianie Shoach, co zarzucał dezerterowi jeden szkaradny osobnik?

  294. @Na Marginesie 15.35, Pombocek 15.15
    Zapowiedź na stronie głównej właśnie została zmieniona.
    Odpowiedzi od redakcji nie dostałam, przywrócenia mojego komentarza (ani przeprosin, Pambocku) się nie doczekałam.
    Dobre i to. Choć takie jakieś……

  295. Aha, jeszcze pombocek. Chyba nie całkiem zrozumiałeś, o co mi chodziło. Stosunek żydów do żydów to jedna kwestia. Oczywiście, rozłam dotyczył z jednej strony Pawła, a z drugiej Jakuba-Piotra i środowiska, które znało człowieka – rabbiego imieniem Jezus. Echa tego rozłamu widać w listach Pawła – z czasem sprawę zagłaskano (zobacz jak przemawiają Paweł i Piotr w Dziejach Apostolskich – jakby z jednej katarynki. To REDAKCJA).

    Ale spisywacze-czy autorzy- ewangelii kanonicznych niekoniecznie byli żydami, a jeśli – to z diaspory. To nie byli niepiśmienni rybacy, ich językiem OJCZYSTYM był grecki. Byli kumaci i całkiem sprawnie władali słowem w tym ich ojczystym, GRECKIM języku. Ich środowiskiem był wczesny Kościół, nie synagoga.

  296. Midaro 6 października o godz. 16:07 No i dobrze. Zmiana mentalności zaczyna się od małych spraw i bardzo dobrze, że tych spraw nie zaniedbujesz. Odzywaj się tu – jeśli chcesz. I jeśli potrzebujesz wsparcia. Pozdrowienia 🙂

  297. Na marginesie
    6 października o godz. 16:07

    Trzymam się zadanego tematu antysemityzmu, nic ubocznego mnie nie jenteresuje.

  298. Coś mnie tu chyba zrobiło się za dużo. Koniec z rozrywką – idę popracować. Do miłego!

  299. (nadal z łózia)

    midaro
    6 października o godz. 15:19

    Mnie też redaktor Szostkiewicz we własnej osobie raz nie puścił jak na coś zwróciłam uwagę. Byłam tam aż dwa razy, pierwszy i ostatni 🙂

    A pół roku temu coś przygadałam pod artykułem o sortowaniu społeczeństwa według rodzajów pitej kawy i też nie poszło. Pewnie ten sam redaktorek co u Ciebie.

    Aila
    5 października o godz. 14:58

    Wyłaź z krzaków. Kobiety na blogi 🙂

    Jiba
    6 października o godz. 14:35

    Możemy Tanakę poprosić o przekazanie maila na zapleczu. Tylko ja nie bardzo fejsbukowa jestem.

  300. Pombocek 6 października o godz. 16:05 – nie doczytałam, co napisał Orteq. Może przegiął, on czasami przesadza. A czasem świadomie aplikuje nam mentalne fikołki. Nie miej mu za bardzo za złe, ja bardzo lubię Was obu. A jak masz coś do niego, powiedz zwyczajnie. Masz wspaniały, kwiecisty język, to jest talent i świetnie, że go używasz. Ale rozmówca może czasem się obrazić. Pozdrawiam Ciebie, naprawdę muszę znikać.

  301. „Niebieska książeczka to NARRACJA” – napisała na marginesie.

    Rzecz jasna, istnieją też odmienne opinie. Być może, nie miałaś czasu albo ochoty, żeby starannie je rozważyć. Może jednak warto to uczynić ? Serdecznie zachęcam i służę pomocą.

    Z Biblii wynika, że życie tego, który stał się znany jako Jezus z Nazaretu, nie zaczęło się na ziemi. Zanim urodził się on w Betlejem, żył w niebie jako istota duchowa. Chociaż zajmował u boku Ojca szczególną pozycję, to jednak pokornie i posłusznie przyszedł na ziemię aby nauczyć swoich naśladowców ofiarnej miłości.

    Wiele lat wcześniej, w Pismach zapowiedziano pojawienie się Mesjasza. Miał on być potomkiem króla Dawida i urodzić się z dziewicy w Betlejem. Biblia mówiła również, że będzie pogardzany przez ludzi, odda życie za grzechy wielu i zostanie pochowany wśród bogaczy. Zapisano w niej jeszcze, że Mesjasz wjedzie do Jerozolimy na ośle i że zostanie zdradzony za 30 srebrników oraz wiele innych szczegółów, które spełniły się na Jezusie.

    Niektórzy twierdzą, że Jezus i jego uczniowie zręcznie manewrowali wydarzeniami, aby te proroctwa spełniły się na nich. Rozważając taką możliwość, warto wziąć pod uwagę pewne fakty.

    Ani Jezus, ani jego rodzice nie mogli nakłonić cesarza rzymskiego do wydania dekretu w sprawie spisu ludności, nakazującego Józefowi i Marii, żeby akurat wtedy, gdy miał się narodzić Jezus, poszli do Betlejem. A zatem Rzymianie, którzy przecież wcale nie byli zainteresowani spełnieniem się proroctw biblijnych, przyczynili się do tego, że zgodnie z proroctwem z Micheasza 5:2, urodził się on w tym miejscu.

    Im skuteczniej Jezus demaskował obłudę przywódców religijnych, tym bardziej chcieli go oni zgładzić. Jednakże śmierć nie miała go spotkać bezpośrednio z rąk rodaków. Gdyby Żydzi mieli zabić Jezusa, najprawdopodobniej by go ukamienowali, bo taki sposób wykonywania wyroku przewidywało Prawo Mojżeszowe. Tymczasem zgodnie z proroctwami Mesjasz miał zawisnąć na palu. Ponieważ zwyczajem rzymskim został przybity do pala, nie ulega wątpliwości, że te zapowiedzi na nim się urzeczywistniły. I tak oto Rzymianie, znowu odegrali dużą rolę w wykazaniu prawdziwości proroctw biblijnych.

    Ponadto kiedy Jezus wisiał na palu, nie miał żadnego wpływu na to, co się stanie z jego szatami. Nie mógł pokierować żołnierzami rzymskimi, żeby rzucali o nie losy. A jednak oni to uczynili, dokładnie tak, jak to zostało przepowiedziane w Biblii.

    Sam Jezus przepowiedział też wydarzenia, które miały się rozegrać w Jeruzalem za życia współczesnego mu pokolenia i które miały zarazem oznaczać nagły koniec tego miasta. Kiedy Jerozolima została zburzona w 70 roku n.e. – znowu proroctwa biblijne okazały się wiarogodne.

    Czy jednak nie było tak, że – jak sądzą sceptycy – to uczniowie Jezusa, znający treść tych proroctw, przypisali mu po śmierci właściwe słowa i czyny ? Teoretycznie mogli by tak zrobić. Tylko po co?

    Jezus wielokrotnie przestrzegał ich przed prześladowaniami jakie miały ich spotkać, w związku z ich obstawaniem przy jego nauczaniu. Powiedział na przykład: „Wykluczą was z synagogi. Doprawdy, nadchodzi godzina, gdy każdy, kto was zabije, będzie mniemał, że spełnia świętą służbę dla Boga”(Jana 16:2). Jakże szybko spełniły się Jego słowa.

    Kolejne fale okrutnych prześladowań, przynosiły uczniom Jezusa niewymowne cierpienia. O jednej z nich – rozpętanej przez Nerona – napisał Tacyt: „A śmierci ich [chrześcijan] przydano to urągowisko, że okryci skórami dzikich zwierząt ginęli rozszarpywani przez psy albo przybici do palów, albo przeznaczeni na pastwę płomieni, gdy zabrakło dnia, palili się służąc za nocne pochodnie”.

    Czy to bestialskie traktowanie zniechęciło ich do rozgłaszania Dobrej Nowiny o zmartwychwstaniu Jezusa ?

    O dziwo, niektórzy światli ludzie nadal twierdzą – oczywiście mają prawo – że Jezus nigdy nie istniał, że jest wytworem wyobraźni grupki ludzi z I wieku n.e. Odpowiadając takim sceptykom, historyk Will Durant przytoczył następujący argument: „Gdyby kilku prostych ludzi za życia jednego pokolenia wymyśliło tak silną i ujmującą osobowość, tak wzniosłe mierniki moralne i tak urzekającą wizję braterstwa, byłby to cud o wiele bardziej niezwykły niż którykolwiek z opisanych w ewangeliach”.

  302. anumlik
    6 października o godz. 13:15

    Znamienne słowa Krystyny Pawłowicz z jej tablicy na FB: (…)uwzględniając dzisiejszy, popołudniowy komunikat Episkopatu

    Mój komentarz o czwórpodziale władzy.
    To jest to. Państwo i prawo bez episkopatu jest wg elukubracji posłanki Krystyny jest nie do pomyślenia. Furda suweren, furda panowie przy ciasteczkach i kawie. Czekamy na następne komunikaty episkopatu.
    PiS wraz z Prezesem zaplątuje się we własną sieć (przez Prezesa utkaną). Teraz Prezes może powiedzieć – my, ja pchaliśmy tę ustawę, ale się nie udało, oni są winni.
    Czy to jeszcze jest śmieszne, czy już przestało?
    Pzdr, TJ

  303. @ pombocek
    Polecam lekturę, która dość szczegółowo omawia, w jaki sposób poszczególni „ewangeliści” zmieniali narrację o Jezusie (z elementami antysemickiej perspektywy, jaką przy tym przyjmowali):

    Bart D. Ehrman, Nowy Testament. Historyczne wprowadzenie do pism wczesnochrześcijańskich
    Wydawnictwo CiS (niestety drogie). To w zasadzie podręcznik akademicki, ale fascynujący.

  304. @NeferNefer 6 października o godz. 16:12 – witaj z łóżka! Zdrowia życzę – ale nie tak zaraz 😉 Na razie przekazuję pałeczkę. Przypilunuj, żeby nie skakali sobie do oczu. Bye!

  305. @Jacek Kowalczyk 6 października o godz. 16:19 – Yes, yes, yes! I nie tylko. Książki profesora Barta Ehrmana polecam bez zastrzeżeń. Idealne połączenie erudycji z popularyzacją. Poza tym znakomicie się czyta. Pozdrawiam. Znikam.

  306. Na marginesie
    6 października o godz. 16:23

    Dziękuję:)

  307. tejot
    6 października o godz. 16:18

    To już dawno przestało być śmieszne. Poniżej trochę histeryczny w smaku (jak zawsze) artykuł z natemat

    ‚http://natemat.pl/191667,kobiety-mialy-obalic-ten-rzad-ale-pis-nie-wzial-pod-uwage-swoich-czujemy-sie-oszukani-przestaje-byc-wyborca-pis

    Ucieszyli jednych, mocno wzburzyli drugich. PiS znalazł się w kompletnym potrzasku. Z jednej strony ugłaskał nieco kobiety z Czarnego Protestu, ale potwornie podpadł ruchom pro-life i i środowiskom konserwatywnym. Również kobietom. Teraz to z ich ust padają mocne, antyrządowe słowa. „Oszukali nas, zdradzili, sprzeniewierzyli się naukom Jana Pawła II” – tak teraz krzyczą ich wyborcy rozczarowani odrzuceniem projektu ustawy o zakazie aborcji. I zapowiadają, że przestają głosować na PiS.

    PiS zawiódł je na całej linii. Środowiska pro-life, konserwatywne, zwykłych ludzi, polityków i przede wszystkim kobiety. Te po drugiej stronie Czarnego Protestu. Joanna Banasiuk, twarz Ordo Iuris, które zgłosiło projekt ustawy, dziwiła się dziś w Sejmie, jak to się stało. Przecież posłowie PiS zmienili zdanie o 180 stopni i to zaledwie w ciągu dwóch tygodni. Okazując tym swoje lekceważenie . – Dla mechanizmów demokracji bezpośredniej, jak i społeczeństwa obywatelskiego oraz nas, kobiet pragnących pełnej ochrony życia – mówiła.

    Wielkie zdziwienie bo Kalemu krowy ukradli.

    ***

    Może teraz do jednej z drugim dotrze że Trybunał Konstytucyjny jednak jest ważny przy przetrącaniu nieludzkich ustaw?

  308. Widzieliście, co PIS wrzucił na swoim profilu na fb?

    ” Opozycja okłamała Polki i Polaków.
    Chciała wykorzystać tak delikatną sprawę jak aborcja do niecnych, cynicznych planów politycznych. Nie ma programu, dlatego gra na emocjach kobiet.
    PiS zawsze jest i będzie za ochroną życia, ale nie pozwoli wyprowadzać Polek na ulice. ”

    Widzicie? Oni nie pozwolą mnie wyprowadzić. A na smyczy, w kagańcu i przy nodze?
    Normalnie parasolka się otwiera.

  309. Jiba, właśnie miałam to samo

    Gratulację dla PR PiSu z Twittera (oglądajcie póki nie zniknie) chociaż może „inside job”? Kto wie?

    ‚https://pbs.twimg.com/media/CuEx1fZWEAAuVAM.jpg

    Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (Razem) odpowiedziała Prawu i Sprawiedliwość

    Nie pozwolicie „wyprowadzać Polek na ulice”? My nie psy, nas się nie wyprowadza. Wychodzimy same i same o sobie będziemy decydować

    Co znaczy „nie pozwoli” co znaczy „wyprowadzać”?

  310. pombocek
    6 października o godz. 14:46

    ale cywilny użytkownik może mieć ochotę przejść z prawa na lewo, albo odwrotnie ? znaczy – ze wschodu na zachód, dajmy na to?
    Żeby sobie po plaży pospacerować i czuć Łączność w Panu?

    Bo może chodzi o co innego: żeby armia Putina się ze wschodu na zachód nie przedostała. Wtedy to by był bardzo inteligentny projekt. Taki perspektywiczny, w czym Polska zawsze się wyróżnia.
    Jak nie kupujemy śmigłowców Airbusa, ani okrętów podwodnych. Ale mamy własnych partyzantów. Będą strzelać przez kanał, jak w filmie Miasto ’44.
    Polska mistrzem Polski.

  311. Jiba
    6 października o godz. 17:17

    Mnie się otworzył papierek. Od cukierka.
    A w piwnicy wisi siekierka.
    To są wszystko Znaki.

  312. Niech będą pochwalone odważne kobiety z powiatów.

    Byłem chory z moimi dziewczynami, dlatego nie mogliśmy towarzyszyć w manifestacji warszawskiej, ale śledziłem na bieżąco w tv i chwilami można się było rozczulić, a nawet się rozczuliłem, bom wrażliwy chłopiec.

    Pozdrawiam gang ateistów EmeritenGangsta.

    @magencja, wracaj szybko do zdrowia!

    PS. Widzę, że na blogu pojawili się ciekawi emeryci. Pozdrawiam Was wszystkich.

  313. Jiba
    6 października o godz. 17:17

    Widzieliście, co PIS wrzucił na swoim profilu na fb?

    ” Opozycja okłamała Polki i Polaków.
    Chciała wykorzystać tak delikatną sprawę jak aborcja do niecnych, cynicznych planów politycznych. Nie ma programu, dlatego gra na emocjach kobiet.

    Mój komentarz
    Prezes zaplątuje się we własne sznurówki. PiS wpada w krętactwa, ucieka w rzeczywistość równoległą, w której fakty są posegregowane, jedne pominięte, inne wymyślone, tak, że żadni szatani tego nie rozplączą.

    I tak się sprawy dzieją w państwie. Według konstytucji TK jest sądem konstytucyjnym, wg PiSu grupką znajomych zbierających się na kawę espresso i ciasteczka. Identycznie jak z katastrofą smoleńską.
    Najpierw jest zaprzeczanie, potem kłamstwa, następnie kłamstwa mające charakter hipotez naukowych, a na końcu – to oni są winni.
    Ci ludzie w swej niesamowitej wsobności nie są zdolni do popatrzenia w lustro.
    A Tusk został mianowany przez Prezesa poprzez insynuację świadkiem koronnym. Na razie nie wiadomo w jakiej sprawie. Prezes wie, ale nie powie. Co z tego, że jeszcze nie zeznawał, ale coś w tym musi być. Jiba , nie gadaj, Tusk nie ma czystych rąk, widziałem te jego wilcze oczy, jak błyszczały gdy przybijał żółwika Putinowi. Jiba, uwierz mi, coś w tym jest. Itd.
    Tak wygląda mniej więcej PiSowska metoda transformacji medialnego kłamstwa w oczywistą prawdę.
    Pzdr, TJ

  314. Jiba
    6 października o godz. 14:35

    O ile ja się znam na podmiotowości, to droga do niej w przestrzeni publicznej nadwiśla, długa jest jeszcze.
    To co się stało w poniedziałek, to bardzo ważny, mocny, ale zaledwie sygnał. Kto i jak to odczyta, oraz co z tym zrobi, to dopiero zobaczymy.
    Uzyskanie rąbka z łaski, to – moim zdaniem – sporo za mało, by mówić o podmiotowości kobiet, in gremio.

  315. @pombocek
    Jeśli wolno mi pokusić się o autorską egzegezę tekstów Orteq na wiadomy temat – to myślę, że on się obraził za usunięcie z bloga A.F. Orteq jest blogowym idealistą, który wymaga absolutnej wolności słowa. Czyli zwiększania blogowej „produkcji”, nawet za pomocą wytworów najewidentniejszych trolli, bez oglądania się na „krańcowe koszty”, którymi dodatkowa jednostka blogowej produkcji obciąży nasze zdrowie psychiczne.

    Wybaczcie te łamańce, tak mi się skojarzyło z teorią ekonomii 🙂 W każdym razie myślę, że to przewrotny odwet Orteq!

  316. Żorż Ponimirski
    6 października o godz. 17:33

    jacy emeryci ? Młodzież, Wszech, Wszech.., – stronna.

  317. Tanaka
    6 października o godz. 17:38
    jacy emeryci ?
    Sami wszechstronni.
    😉

  318. midaro
    6 października o godz. 14:59

    Muszę, bo się uduszę.

    Czy już jesteś odduszona?

    Mam jeszcze drugi pytanie – skoro czytasz nas, w dodatku uważnie, to czemu się nie ujawniająca byłaś: Ja, córka Leonida i Marcjanny, urodzona pomyślnie roku onego, absolwentka przedszkola imienia Betlejemskiego, szkoły podstawowej w miejscowości zacnej, będąc młodą lekarką na placówce, oświadczam jak następuje…

    Mnie to zawsze interesuje, że ktoś się przyzna, że czyta. I co z tego wynika.

    Masz rację w sprawie zwolenników do prawa, w miejsce zwolenników aborcji, i o to idzie w tej ustawowej sprawie. Ci „obrońcy życia” mają tak, że jednym się zdaje, bo mózgi mają kurze, a inni tak stanowczo twierdzą, bo mózgi maja kwaśne, że kobiety lubią sobie co raz poabortować. Bo się nudzą w czasie deszczu. Dlatego trzeba im zamknąć na niedziele galrie handlowe. Bo jak się tak nudzą, a na zewnątrz pada, to one się szwendaja i szwendają i z tego aborcje sobie robią, i słitfocie z tego. Żeby się chwalić, kolegom.

  319. Wybaczcie wulgaryzm, ale może zwróciliście- podobnie jak ja- uwagę na to, że te PiSdzielcze obrończynie życia są jakieś takie niedoje*$%@#$. Jak dla mnie większość ma to wypisane na facjatach.

  320. @Tanaka, mirado
    „Zwolennik aborcji” ma tyle samo sensu, co „zwolennik trepanacji czaszki”.

  321. @ Żorż Ponimirski
    Lepiej żeby się Pan nie wpisywał w język Ziemkiewicza, Pospieszalskiego i Kukiza…

  322. „Bóg jest mężczyzną, bo żadna kobieta nie spieprzyłaby sprawy tak żałośnie”
    „Jeśli, więc Bóg istnieje, jeśli żyje, to każdy rozsądny człowiek uzna, że jest on co najmniej niekompetentny, a może ma, całkiem po prostu, to wszystko w dupie?”
    „Poszukałem sobie innego obiektu czci. Wybrałem Słońce i teraz je czczę, nie w nocy, rzecz jasna, bo wtedy go nie widać, lecz w dzień.”
    „Stałem się wyznawcą Slońca, bo po pierwsze: widzę je, w przeciwieństwie do innych bogów…”
    Całość: https://www.youtube.com/watch?v=g5s6alhXtHA
    George Carlin oczywiście 🙂

  323. Tanaka
    6 października o godz. 17:27

    Tanako przestronny i niewąski, jeżeli coś trzeba powiedzieć, to niech to będzie niezwłocznie powiedzone. Otóż gdyby ktoś cywilny – ale i wojskowy, a nawet ksionc i sam pombocek – miał życzenie pochodzić z lewa na prawo, z prawa – na lewo, w tył i w przód, to bądź uprzejmy kiknąć na stary most, po którym jeździły rakiety rakietowe i pontony pontonowe z pobliskich baz. Sam bardzo lubię chodzić – kiedyś trzy razy przeszedłem/przebiegłem marszobiegiem trasę Koszalin-Słupsk, czyli 67 km na jedną noc, ale mi nogi odjęło, dlatego teraz od wrót do mostu – roweruję. „Niech się dzieje wola boska” – powiedziała kura nioska – „moje jajo – moja troska”.

    https://lh6.googleusercontent.com/-mEuzHK4BzVk/V_Z3H9JkajI/AAAAAAAAKrY/DhcJz4Et6U8Mg15LpuB2Lhf2BEAX8RjUwCL0B/w721-h541-no/IMG_4933.JPG

  324. jobrave
    6 października o godz. 18:04

    Słońca nie da się czcić w nocy, bo go w nocy nie ma. W dzień, można sobie poczcić. I nawet jest dowód, że jest. Co się u bozi z niebieskiej książeczki nie da przeprowadzić.
    Czczenie boga Słońca jest przy tym bardzo wygodne, chodziaż można się przy tym spocić. Ale wiadomo – Słońce. Można jednak się spocić na sposób pożyteczny – opalając się, weźmy, na plaży w Sopocie.
    @Neferka była latem w Sopocie, może poświadczyć, jak jest.

    Przy czczeniu bozi też się można spocić, ale nie da się spocić od samego bozi, w dodatku tak korzystnie i przyjemnie dla zdrowia i urody. Panie czczące bozię nie są takie ładne jak panie, co się opalają na plaży w Sopocie.
    To w ogóle jest Wielka Tajemnica Wiary – zemu Najlepsze Czcicielki Bozi wyglądają jak, przepraszam – Pawłowicz Krystyna?
    Bo co czcicielek Słońca człowiek ma skłonność się zbliżyć. A do Pawłowicz Krystyny, mimo, że jesy prawidłowa nie.
    Zauważyłem też sporą trudność w zbliżeniu sie do Faustyny. A przecież ona jest święta, więc – w zasadzie – powinienem mieć ochotę. A jednak – nie działa. Badania terenowe wskazują też, że trudności w zbliżeniu dotyczą większości Męskiej Młodzieży Katolickiej. Wynika z tego bardzo skromny przyrost naturalny, a mówiąc bardziej fachowo – mały przyrost Substancji Narodu. Przez co nas Imigrant Islamski przykrywa czapką, a dokładniej – napletkiem. Tym samym, co go święta Teresa z Avillla uwielbiala ssać i połykać. Jak tylko połknęła, to natychmiast – cudownym sposobem – znowu jej na język wracał. Do czasu. bo w roku 1980-tym Relikwia Napletka Pana Jezusa na dobre zniknęła. Akurat wtedy, gdy stało się możliwe przeprowadznie badań genetycznych. Co byłoby przecież Zbawienne: udowodniono by raz na zawsze, że Jezusek istniał naprawdę. Oraz, czyim był tatusiem, dlaczego akurat z Marią Magdaleną miał komunię ciał i jakie geny ma tatuś Jezuska czyli bozia. Byłoby więc udowodnione – raz na zawsze, że bozia istnieje.

    A tak – ciągle ta męka, że bozi nie można udowodnić, oraz, że przykro się jest zbliżyć do Pawłowicz Krystyny. A ona ciągle do wzięcia.
    Ona Pragnie Księcia z Chęcią Wzięcia Dziecięcia. Z Jej Łona. Gdy zostanie Pobłogosławiona.
    Nie ma Przyrostu Substancji Narodu. Ustały Komunie Ciał.
    Jest przykrość.

  325. Tanaka
    6 października o godz. 18:54
    Dokladnie stad wynika potrzeba Niepokalanych Poczec (zwanych przez Nadwislanskich in vitro), z troski o przyrost. O spotkaniu z jedna Teresia (nie z Avilla) ktora tez miala podobne umiejetnosci lykania, a swieta nie zostala, nie mam czasu napisac, bo musze na razie do garazu leciec. Przygotowac ⛵WooHoo do jutrzejszych igraszek wiatrowych. W duchu [Endianness] co na pl. przetlumaczono [kolejnosc bitow]. [kolejnosc bitow] zawiera, w moim pojeciu, doskonala definicje pojecia Endian (duzy i maly) w dziale Etymologia.

    pzdr seleuk

  326. Humor z zeszytów szkolnych w „Angorze”:

    „Nasze plemiona przed przyjęciem chrztu zachowywały się jak normalni ludzie”.

  327. pombocek
    6 października o godz. 20:02

    pombocku, to nie jest humor, to jest prawda

  328. NeferNefer
    6 października o godz. 16:12
    Tylko ja nie bardzo fejsbukowa jestem.
    …………………………………………………………..
    ;–)
    A co z WhatsApp? Tu ostrożność też nie zaszkodzi.

  329. @Tanaka,
    Poruszyłeś szereg ważnych kwestii, wartych dyskusji. Zacznę do sprawy mi najbliższej (w sensie odległości), czyli napletka.
    Nie nam pojęcia, dlaczego Nowy Testament przemilcza, coś, czym Jezus przebijał wszystkie, przynajmniej te znane nam bóstwa? Mam tu na myśli jego wieloprąciowość, a tym samym wielonapletkowość. W czasach wczesnego średniowiecza, kiedy relikwie stały się modne, każda świątynia chrześcijańska chciała mieć jakąś relikwię, najchętniej I. go stopnia, czyli kawałek jakiejś świętej osoby. Sądząc po liczbie relikwii, święci i święte Kościoła obu obrządków, były osobami niezwykłymi nie tylko duchowo, lecz również fizycznie i tak np. Jan Chrzciciel miał cztery głowy oraz trudną do policzenia liczbę palców u rąk, św. Maryja dawała hektolitry mleka, dzięki czemu tysiące świątyń głównie we Włoszech, Francji Niemczech, Hiszpanii oraz Bizancjum dysponowały dzbankami samo odświeżającego się mleka z piersi późniejszej Królowej Polski Zawsze Dziewicy, ale wróćmy do naszych baranów, czyli napletków Chrystusowych. Liczba mnoga bierze się stąd, że było ich 30, co oznacza, że co oznacza, iż Chrystus był wielopenisowcem. Dlaczego nie wspomnieli o tym ewangeliści, dlaczego nawet w apokryfach ni śladu? Może dlatego, że nadliczebność penisów zaprzeczałaby temu, iż był on Synem Człowieczym, miał mieć zwykłe ludzkie, jednoprąciowe ciało (aby się wypełniło Pismo), NT oraz apokryfy zataiły również fakt, że Jezus miał ponad 2000 zębów, w tym połowę trzonowych!
    Wracając do napletków, otóż bizantyjski teolog Alatius, stwierdził, że Chrystus miał tylko jeden napletek, który po Zmartwychwstaniu towarzyszył mu w podróży do Królestwa Niebieskiego i już w Niebiesiech zdecydowano, że napletek będzie pełnił funkcję jednego z pierścieni Saturna. I komu tu wierzyć?
    Co zaś się tyczy św. Faustyny, to bardzo dobrze, że nie zbliżyłeś się do niej. Według mojej ciotki Faustyna była czystą wariatką, a ciotka wie, co mówi, bo jest prof. dr hab. psychiatrii.
    Gdybyś jednak zdecydował się na zbliżenie, to odmów wcześniej Litanię do św. Faustyny – jest w internecie 🙂
    A św. Teresa powinna być wykluczona z grona świętych, albowiem w jej czasach ssanie i połykanie było uznawane za grzech cięższy niż cudzołóstwo.

  330. odchorowuje poniedyialkowy cyarny protest. Na razie tylko aspirynka, mam nadzieje, ze wystarczy.
    Przemoklam wowczas do suchej nitki, w butach chlupalo, parasol nie wytsrczyl.

    Leze wiec juz w loziu, podobnie jak inne kobiety, ktore protestowaly w Polsce i nie tylko tam.
    Ale gdy trzeba bedzie, wstane z lozka i pobiegne,; zaloze tylko cieplejsze buty i odzienie.

  331. kurcze, niemiecka klawiatura mialo byc poniedzialkowy czarny protest

  332. seleuk(os)
    6 października o godz. 19:34

    W Kościele kat wszystko jest do góry nogami. Niepokalane poczęcie powinno być jedyna obowiązującą formą poczynania. Tymczasem biskupi upierają sie przy mało wydajnej, zawodnej, słabowitej, chorowitej i wywołującej nagminne pomyłki co do osoby, metodzie zupełnie przestarzałej.
    Oczywiście – rozumiemy biskupów, bo kto ich zrozumie, jak nie my. Przecież nie sami siebie. Oni muszą się upierać, żeby była to metoda wielce grzeszna i dla kobiet, zarówno na początku (zakaz przyjemności – czynności należy wykonywać w workach z juty, by tarcie powodowało otarcia), w trakcie, oraz na końcu ( „w bólach rodzić będziesz”, a w trakcie połogu jedna na kilkanaście kobiet odwali kitę, więc od razu do piekła – jak na początku miała z tego jaką przyjemność, albo, jeśli bez przyjemności – przed oblicze Pana – co też znaczy, że piekło).
    Ale przecież mogliby, czasem, być nieco ludzcy. Co im szkodzi?
    Nie to, żeby im co szkodziło. Sami lubią wygody. Ale oni tacy, że nawet nie wiedzą, co to takiego: być człowiekiem. W domu, szkole, zakładzie formatującym – robią z nimi coś odwrotnego.
    Nauka mówi na to: Ciemna Masa.

  333. jobrave
    6 października o godz. 21:17

    Nie widzę w tym nic szczególnego, że Jezusek posiadał tuziny męskich urządzeń, które tak nieroztropnie, z nazwy, wymieniasz.
    Mógł kilka chlebów rozmnożyć tak, że pięć tysięcy ludzi nakarmił Mógł I jeszcze kosze ułomków zostały.
    To mógł sobie męskie urządzenie rozmnożyć. A zrobił to z większą wstrzemięźliwością, bo – o ile dobrze pamiętam – zostało po Jezusuku mniej niż 5 tysięcy napletków. I kosze ułomków.
    Chyba, dla precyzji: złamasów.

  334. Obejrzałem sobie wczoraj i dzisiaj dyskusję nad projektem oszołomskiej ustawy antyaborcyjnej (kto nie ma dostępu do polskiej TV, to można obejrzeć w necie – jest kilka możliwości)) i gratuluję udanej próby obalenia tej ustawy, ale myślę, że Kaczy, też nieźle tę sprawę rozegrał wcielając się w rolę „dobrego policjanta”. Był przy tym pojednawczy, że on owszem, jest za ochroną życia, ale projekt ustawy antyaborcyjnej musi być głęboko przemyślany, przedyskutowany, że PiS ma swój projekt, który będzie omawiany w Sejmie, że trzeba wyłączyć emocje, że końca roku ta sprawa będzie załatwiona (ale -oczywiście nie będzie, bo znów bedą zadymy). Później wystąpiła Szydło i zapowiedziała, że wszystkie matki, które wychowują niepełnosprawne dzieci, oraz te które zdecydują się takie dzieci urodzić, lub postanowią donosić ryzykowną ciążę otrzymają daleko idącą pomoc, że właśnie wydała polecenie, by rząd zabezpieczył środki i od 1 stycznia 2017, te programy zaczną działać. Wszyscy posłowie obecni na sali, w tym cała opozycja biła jej brawo na stojąco. Kaczy ma spokój, pewnie załatwił to z czarnymi -ostatecznie to on jest dysponentem kasy. Rydzyk np. siedzi już cicho po tym jak łyknął 20 baniek. Myślę, że tak już zostanie, tzn. stara ustawa przetrwa.

  335. konstancja
    6 października o godz. 21:21

    Dużo zdrowia moja droga 🙂
    Ja tu miałam nieprzyjemność z klawiaturą azerty, to dopiero jest dziadostwo i katastrofa. Na szczęście można zamówić laptopa qwerty jak się bardzo poszuka.

    zezem
    6 października o godz. 20:43

    Miałam dawno temu ale wywaliłam niedługo później. Na FB mam 4 znajomych i absolutnie nic osobistego.

  336. jobrave
    6 października o godz. 21:46

    Ale hyr poszedł że zmiękli. Widziałam że nauczyciele zaczynają się organizować.

  337. jobrave,
    Cała opozycja na stojąco?
    A wyobrażasz sobie Kaczyńskiego bijącego brawo choćby na siedząco Tuskowi lub Kopacz za coś innego niż strzelenie sobie w łeb? Naprawdę takich durni wybraliśmy?

  338. Tanaka
    6 października o godz. 21:34
    Ja zaklady formatujace okreslam nazwam Powiatowo/Gminnymi Szkolami Przyzakladowymi. Tam sa formatowane mozgi w duchu Manualu. Manual KK jest dokladnym odpowiednikiem manuali innych korp. np. MikroskopijnieMalenkiego albo Wrozki. Oczywiscie do Ciemnej Materii nalezy zblizac sie z ostroznoscia. Niemniej takie zblizania sa mozliwe a nawet pozadane. Byc moze bede mial kiedys okazje o tym napisac, z okazji jakiegos nowego tematu albo…

    Pozdrawiam seleuk(os)

  339. errata
    MikroskopijnieMiekkiego

  340. tejot
    6 października o godz. 16:18,

    Po prostu Suweren = Episkopat, a suweren to reszta, czyli bezrozumny motłoch bez prawa głosu.

  341. @Tanaka, 6 października o godz. 17:52
    Jestem odduszona w sprawie najważniejszej, ale nie co do detali. Napisałam już przecież o tym (16.07).
    Na drugie pytanie, czemu się dotąd nie ujawniałam, odpowiedź brzmi: bo mi się nie chciało.
    Interesuje Cię, że „ktoś się przyzna, że czyta”. Nie „się przyzna”, a tylko „przyzna”. Bez „się”. Nie wyznawałam winy.
    Pytasz, co z tego, że czytam, wynika. Wynika to, że znane mi są opinie osób, zabierających głos. Twoje np. znam od lat i cenię bardzo. Się przyznaję.
    Na koniec tłumaczysz mi, że mam rację w sprawie „prawa do…”, co wiem i bez blogowego wsparcia. Mój pierwszy wpis dotyczył czegoś innego. Przyszłam się tu wypłakać na Politykę (a właściwie na jednego jej anonimowego redaktora), nie na polityków.

    Koniec. Ta sprawa jest pomyślnie (choć bez przesadnej elegancji) załatwiona. Odezwę się, jak mnie coś znowu mocno wpieni. Lub uraduje. Dobrze?

    Teraz dodam tylko – i może to zaspokoi Twoją ciekawość co do mojego przedszkola – że uważam, że z Kościołem nie robi się kompromisów.
    Powód mniej istotny: Kościół nie wie i (chyba) nie może wiedzieć, co to słowo znaczy.
    Powód zasadniczy: nowoczesne państwo ma WSKAZAĆ Kościołowi właściwe dla niego miejsce, a jak ten zbyt natarczywie marudzi, bo mu za ciasno na poboczach, to ma mu dać po łapach.

    Chciałeś coś też o mojej szkole podstawowej, ale to już są sprawy zbyt intymne.

  342. Seleukos, jak ty to robisz?
    tak:
    NeferNefer
    czy tak: ♥NeferNefer ?

    :putnam: ⛵

  343. midaro
    6 października o godz. 22:12
    @midaro, chcialbym zapytac nieelegancko bycmoze, ale inaczej nie potrafie. Czy Ty tez jestes z pogranicza?

  344. NeferNefer
    6 października o godz. 21:46
    z cyklu „Wujek Dobra Rada”.
    Gdyby w grę wchodził system „W-10” to nie należy się spieszyć z kolejnymi aplikacjami (update). Ostatnio pojawił się problem – po kolejnej instalacji może dojść do destabilizacji systemu – charakteryzuje się permanentnym włączaniem i wyłączaniem laptopa czy komputera. Mówią ,że MS jest bezradny, jak na razie…

  345. królik doświadczalny jestem, no ładnie 🙂

  346. Płynna Rzeczywistość
    6 października o godz. 22:15
    Bravvvvo. Ja to robie inaczej, ale jestes na bardzo dobrej drodze. Przeczytales z uwaga moje wpisy. BRAVO

    pzdr seleuk(os)

  347. zezem
    6 października o godz. 22:30

    Nigdy nie dość ostrzeżeń, dziękuję. W-10 mam, zachwycona nie jestem, ni pies ni wydra.
    W dodatku instalacje i update robi sobie sam, ogłasza mi „teraz muszę zrestartować żeby zainstalować” i siup. Ja nie mam wrażenia że to mój komputer, on żyje własnym życiem, sterowany z zewnątrz. Nie wiem jak nie dopuścić do samodzielnych aktualizacji, jest jakiś sposób?

  348. Dla mnie Rzeczywistosc jest tez Plynna. Seleuk(os)

  349. Jacek Kowalczyk
    6 października o godz. 16:19
    @ pombocek
    „Polecam lekturę, która dość szczegółowo omawia, w jaki sposób poszczególni „ewangeliści” zmieniali narrację o Jezusie (z elementami antysemickiej perspektywy, jaką przy tym przyjmowali):
    Bart D. Ehrman, Nowy Testament. Historyczne wprowadzenie do pism wczesnochrześcijańskich
    Wydawnictwo CiS (niestety drogie). To w zasadzie podręcznik akademicki, ale fascynujący.”
    To porywająca lektura, napisana niezwykle przystępnym językiem, moim zdaniem obowiązkowa dla uczestników tego blogu. Być może dostępna jeszcze na rynku. Od siebie proponuję: Mario Liverani. Nie tylko Biblia. Historia starożytnego Izraela. Po jej lekturze wniosek może być tylko jeden. Nowy Testament to Matrix Kontynuacja.
    Pozdrawiam wszystkich.

  350. NeferNefer
    6 października o godz. 22:37
    Kto jest wlascicielem Twojego laptopa nie zalezy od systemu operacyjnego. Probowalem to Tobie powiedziec. Byc moze taki sam problem ma @orteq, inni ktorzy pisali o podobnym. To ma z Ciemna materia, ale nie gminna/powiatowa, nie sadze. To jest tylko blog.
    Seleukos do ❤NeferNefer

  351. NeferNefer
    6 października o godz. 22:37
    Obok W-10 mam (na innym „aparacie”) W-7 – dla porównania.
    Szkoda ,że ten ostatni będzie aktualizowany do bodaj 2020r.
    Ja mam W-10 przepoczwarzony z siódemki. Znając takie czy inne problemy zrobiłem tzw. klona poprzedniego systemu (obecnego, świeżo po instalacji też ;–) ).
    Ad rem. Przynajmniej u mnie po kliknięciu na symbol „okna” – dolna listwa, pierwszy symbol po lewej, pokazują się cztery opcje. Jedną z nich jest „włącz – wyłącz”. Po ponownym kliknięciu na to-to przy wprowadzanej/proponowanej aktualizacji
    pojawia się informacja (wybór): „aktualizować , ponowny start” albo „aktualizować , zamknąć” . Oprócz tego mam też wybór „zamknąć” (bez aktualizowania!). Co też czynię, czekając na tzw. bugfix (patch). O tym ostatnim może się dowiemy w najbliższej przyszłości.
    Mam nadzieję ,że opisałem dosyć zrozumiale.

  352. seleuk(os)
    6 października o godz. 22:54

    Widać za trudne dla mnie 🙁 ale nic to

    ***
    dobranoc waćpaństwu

  353. @zezem

    przeczytam uważnie i dziękuję

  354. @seleuk(os), 6 października o godz. 22:27
    Pytaj mniej elegancko, żebym dać mi szansę zrozumieć, o co pytasz. Co to znaczy „być z pogranicza”?

  355. Ja tez ide spac NeferNefer, dobranoc

  356. midaro
    6 października o godz. 23:15
    To znaczy latwo przekraczac bariery jezykow, idei, pojec etc etc. Kiedy odleglosc w czasie, przestrzeni, klimacie jest zawsze 1. Logiczne 1. Kiedy mozna laczyc z soba cokolwiek i stworzyc wartosc ktorej dotad nie bylo. To jest byc z pogranicza. Czy wystarczajaco elegancko?

    pyta i pozdrawia seleuk(os)

  357. midaro
    6 października o godz. 22:12

    „(…)Powód zasadniczy: nowoczesne państwo ma WSKAZAĆ Kościołowi właściwe dla niego miejsce, a jak ten zbyt natarczywie marudzi, bo mu za ciasno na poboczach, to ma mu dać po łapach.(…)”

    W kilka godzin po tym, jak PiS odrzucił projekt Ordo Iuris, Episkopat pogroził paluszkiem, że pakiet pomocy dla rodzin z dziećmi z „trudnych ciąż” oczywiście jest potrzebny, ale przede wszystkim należy chronić zycie od poczęcia.
    Zauważcie, że oni opowiedzieli się tylko za tym, by nie karać kobiet dokonujących aborcji 🙂 Same na sobie przecież tego nie zrobią.
    Najwyraźniej trzeba dać do zrozumienia Episkopatowi, że to juz te czasy, gdy określonych postaw powinni oczekiwać tylko od swoich wyznawców.

  358. pombocek
    6 października o godz. 15:46
    „Jeśli ktoś znajduje w Nowym Testamencie antysemityzm jako stosunek Żydów do Żydów, to polecę po angielsku sprawdzić, czy mi sztorm okrętu niezatapialnego nie zatopił.”

    Apostoł Paweł doświadczył wielu ostrych prześladowań ze strony swoich rodaków. Łukasz wspomina o tym wielokrotnie. Oto przykłady:

    „Saul zaś coraz bardziej się umacniał i wprawiał w zakłopotanie Żydów, którzy mieszkali w Damaszku, gdyż logicznie udowadniał, że ten [Jezus] jest Chrystusem. A gdy upłynęło sporo dni, Żydzi uradzili, że go zgładzą”.
    „W Jerozolimie] rozmawiał też i toczył spór z Żydami mówiącymi po grecku. Ale ci usiłowali go zgładzić”.
    W Listrze [Żydzi] „ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, mniemając, że umarł”.
    Sam Paweł napisał: „Od Żydów otrzymałem pięć razy po czterdzieści uderzeń bez jednego, trzy razy byłem bity rózgami, raz kamienowany”.

    Czy cierpienia których doznał ze strony rodaków, sprawiły, że zaczął przejawiać wobec nich wrogość bądź uprzedzenie ? Nic podobnego. W swoich listach wielokrotnie wyrażał gorące uczucia wobec nich. Znalazły one wyraz w delikatności, z jaką podszedł do opisywanych zagadnień dotyczących Izraelitów.

    W Liście do Rzymian, najdobitniej jak to tylko możliwe, wyraża uczucia względem Żydów:
    „Prawdę mówię w Chrystusie; nie kłamię, gdyż moje sumienie świadczy wespół ze mną w duchu świętym, że odczuwam wielki smutek, a także nieustanną boleść w mym sercu. Albowiem życzyłbym sobie, żebym ja sam został jako przeklęty oddzielony od Chrystusa dla dobra moich braci, MOICH KREWNYCH WEDŁUG CIAŁA”.

    I dalej: „Bracia, dobra wola mego serca oraz moje błaganie, które ZA NIMI [Żydami] zanoszę do Boga, są doprawdy ku ich wybawieniu. Zaświadczam im bowiem, że mają gorliwość dla Boga, ale nie według dokładnego poznania”.

    Kiedy Paweł w końcu dotarł do Rzymu, gdzie miał stanąć przed Neronem – znalazł się w areszcie domowym. Swoim zwyczajem, wciąż szukał sposobności, by głosić. Komu najpierw pragnął pomóc zrozumieć, że to Jezus jest obiecanym Mesjaszem ?

    Trzy dni później zwołał przedniejszych Żydów, chcąc przedstawić im dobrą nowinę. Potem w wybranym dniu dał im jeszcze obszerniejsze świadectwo. W Dziejach 28:23 czytamy, że miejscowi Żydzi, „wyznaczywszy mu dzień, jeszcze liczniej przyszli do niego na kwaterę. A on wyjaśniał im sprawę, od rana do wieczora dając dokładne świadectwo o królestwie Bożym i przekonując ich co do Jezusa zarówno na podstawie Prawa Mojżeszowego, jak i Proroków”.

    Jeśli zatem ktoś znajduje w NT antysemityzm jako stosunek Żydów do Żydów, to jutro, czyli dzisiaj, polecę zobaczyć czy molo w Orłowie też ucierpiało – jak to w Sopocie.

  359. @midaro
    Jestem w trakcie czytania, nie dotarłam jeszcze do końca, ale skoczyłam na stronę Polityki i sprawdziłam – twój komentarz jest widoczny. Myślę, ze po prostu trafiłaś do poczekalni i trochę to trwało zanim otworzyli drzwi. Oni prawdopodobnie dostają setki komentarzy i niekoniecznie zgodnych z regulaminem, to łatwiej jest zatrzymać wszystkie i pościć te normalne po przeczytaniu, niż czyścić ten ściek jaki bez wątpienia tam spływa.

  360. dezerter83
    7 października o godz. 0:13

    No właśnie, dezerterze. Przy okazji można zapytać wmawiaczy Żydom antysemityzmu w Nowym Testamencie, czy jest coś takiego jak antypolonizm wśród wiecznie skłóconych ze sobą Polaków. Czy obecna przepaść między pisowatymi i antypisowatymi to antypolonizm, czy raczej coś innego. No i najważniejsze: o ile wiem, pojęcie „antysemityzm” ma w świecie jednoznaczną konotację. Czy więc nazywający tym pojęciem stosunek Żydów do Żydów w Nowym Testamencie utożsamiają go z odwiecznym stosunkiem nie-Żydów do Żydów?

  361. @Pombocek 7 października o godz. 1:16 – musiałbyś najpierw ustalić, kto jest żydem i Żydem, tzn. czy chodzi o religię, czy o pochodzenie etniczne? Czy zhellenizowani Żydzi, mieszkający np. w Efezie czy Koryncie, byli żydami, nadal wiernymi swojej religii? Czy byli Żydami (tzn. etnicznymi Żydami) czystej rasy?

    Następna kwestia: kto pisał Nowy Testament? Paweł z Tarsu, autor listów (ale też nie wszystkich listów mu przypisywanych) był „prawowiernym” żydem. Inni (uczniowie Pawla?) – kto wie. Co do autorów czterech ewangelii i Dziejów Apostolskich – tak naprawdę nie wiadomo, kim byli. Wiadomo, że posługiwali się językiem greckim jak ojczystym, czyli byli wychowani w kulturze greckiej i nie pochodzili z Palestyny.

    Z kolei uczniami biblijnego Jezusa byli niepiśmienni galilejscy rybacy, mówiący po aramejsku, tak jak sam Jezus. Nie ma powodu sądzić, że Jezus umiał pisać i czytać – jego pochodzenie to raczej wykluczało. Bariera językowa, bariera geograficzna, odstęp kilkudziesięciu lat… między opisywaną rzeczywistością a jej opisem zawartym w Nowym Testamencie istnieje przepaść.

    Paweł, Żyd ale już nie żyd (bo uważał, że Jezus jest Mesjaszem) bluzgał przeciwko żydom wiernym swojej religii i tradycji (np. Piotrowi i Jakubowi) tak strasznie, że tłumacze jego listów mają problem, jak udawać, że nie powiedział tego, co powiedział.

    Ale to tylko na marginesie. Nawet jeśli ten spór zaczął się jako spór żydowsko-żydowski, to „wrogiem” nowej religii byli spadkobiercy starej. Stary Testament był potrzebny chrześcijanom, żeby „udowodnić”, że ich religia ma pradawne korzenie. Bez tego byłoby im trudno znaleźć wyznawców. A że zachachmęcili cudze pisma? Tym gorliwiej opluwali ich prawowitych właścicieli. Tak się zaczęło…

  362. Pan Jacek Kowalczyk, mopus11

    Dziękuję za propozycję, ale poza paroma czasopismami i zaglądaniem do kilku sto razy czytanych książek popularno-naukowych, niczego nowego już nie czytam. Mój czas się kończy, więc po trochu tracę uczniowskie zainteresowanie cudzymi myślami na rzecz własnoręcznego, zmysłowego przeżywania życia. Poza tym mój ateizm analityczny zaczął się od kupienia w 1969 roku we Wrocławiu w księgarni naukowej (Rynek po stronie placu Solnego) książki „Testament” księdza Mesliera i postanowieniu – po przekartkowaniu pierwszych stron – że kiedyś ją przeczytam, ale na razie będę analizował Biblię tak jak została dana ludowi pracującemu miast i wsi. Nie chciałem się cudzymi analizami sugerować. I nie sugerowałem się przez jakieś 30 lat. Później tym bardziej się nie sugerowałem sugestiami „Przeczytaj to”, „Przeczytaj tamto”. Z jednym wyjątkiem: „Boga urojonego”. Tyle że było to dla mnie odkrywanie dawno odkrytego. Szkoda mi uciekającego ekspresowo życia na wielodniowe zapoznawanie się z wybranymi szczyptami spośród trylionów lub kwintylionów spisanych cudzych myśli. Rowerowanie jest dla mnie rzeczą konieczną, czytanie – niekonieczną. Dziękuję.

  363. pombocek
    7 października o godz. 1:54

    @Jurek,
    „Duchem” jestem z Toba i z Twoim widzeniem waznosci…

    W widzeniu waznosci zawiera sie jej odwrotnosc, czyli niewaznosc. Waznosc definiuje niewaznosc i niech tak juz pozostanie.

    Ja wysilkiem woli zakupilem podpowiadana knige i ja przeczytam, bo choc mam od dawien dawna wlasne poglady, to sie jeszcze zdobede na ich poglebione rozumienie. Nie spodziewam sie rewelacji. Spodziewam sie tylko potwierdzenia z dowodem.

    Ide „na Jamno”, czyli spac i zasypiac marzac o kajakowaniu po Jamnie.

    ps. Zerknij do poczty, jak bedziesz mial okazje i odpisz jak sie zapatrujesz na to o czym napisalem. Ale nie tu,, tylko w mailu i tylko po przemysleniu. Pospiechu nie ma.

  364. @lonefather 7 października o godz. 3:20 – a wedle lektur – jakiś czas temu polecałeś na forum „Sapiens”. Nabyłam, przeczytałam, teraz mam okazję podziękować.

  365. Na marginesie
    7 października o godz. 1:51
    „uczniami Jezusa byli niepiśmienni galilejscy rybacy (…) Nie ma powodu sądzić, że Jezus umiał pisać i czytać”

    Jak wypada ta opinia w konfrontacji z tym, co mówi Biblia ?

    „I przybył [Jezus] do Nazaretu, gdzie się wychowywał; ZGODNIE ZAŚ ZE SWYM ZWYCZAJEM wszedł w dzień sabatu do synagogi i stanął, żeby czytać (Łukasza 4:16).
    „Gdy już upłynęła połowa święta, Jezus wstąpił do świątyni i zaczął nauczać. Żydzi popadli więc w zdumienie i mówili: „Skąd ten człowiek MA ZNAJOMOŚĆ PISM, skoro nie studiował w szkołach? (Jana 7:14,15).

    O czym świadczą takie wypowiedzi Pisma ?

    Cieśla z Nazaretu, syn cieśli Józefa, systematycznie w każdy sabat chodził do synagogi. Chociaż nie uczęszczał do szkół rabinicznych, był człowiekiem wykształconym, o czym świadczy to, że potrafił odszukiwać, odczytywać i objaśniać fragmenty świętych Pism.

    Z jakim skutkiem to robił ?

    „Gdy Jezus zakończył te słowa, skutek był taki, iż tłumy były niezmiernie zdumione jego sposobem nauczania”(Mateusza 7:28).
    „Urzędnicy wrócili więc do naczelnych kapłanów i faryzeuszy, a ci rzekli do nich: „Czemuście go nie przyprowadzili?” Urzędnicy odrzekli: „Nigdy żaden inny człowiek nie mówił jak ten” (Jana 7:45,46).

    O tym, iż umiejętność czytania była wówczas powszechna, świadczą liczne relacje biblijne. Np. historia etiopskiego prozelity, który czytał proroka Izajasza i dlatego został zagadnięty przez apostoła Filipa. Za swe zainteresowanie treścią ST został nagrodzony – otrzymał przywilej przyłączenia się do uczniów Jezusa. Zanim stało się to możliwe, Filip, jak czytamy w Dziejach 8:27-38, pomógł mu zrozumieć różne fragmenty Pism – odnoszące się do Mesjasza (Por. Dzieje 17:10-12).

    O tym, że Rzymianie nie wybraliby na poborcę podatków, „niepiśmiennego” Żyda, Mateusza – pisarza pierwszej Ewangelii, powstałej ok.41 r. n.e. – nie ma w ogóle sensu wspominać.

    W Izraelu umiejętność czytania i pisania posiadali nie tylko kapłani oraz wybitne postacie, ale też — z pewnymi wyjątkami — zwykli ludzie. W Sędziów 8:14 czytamy o Gedeonie: „Po bitwie wracał Gedeon, syn Joasza, poprzez wzgórze Chares. Zatrzymawszy młodzieńca spośród mieszkańców Sukkot, przepytał go, a on spisał dla niego przywódców Sukkot i jego starszych mężów”(por.Izajasza 10:19).

  366. Światowy antysemityzm – jeśli coś takiego istnieje – to „anty” wobec całej nacji, trudno więc sobie wyobrazić antysemityzm Żydów z czasów Jezusa. Choć wstyd za Polaków i obrzydzenie do polskości z powodu dzikości współczesnych obyczajów nie tylko sobie wyobrażam, ale i mam. Antysemityzm to coś niekonkretnego – w odróżnieniu np. od antyislamizmu – mistycznego, ewentualnie podpartego paroma mitami jak choćby najważniejszy – że Żydzi zabili Jezusa. Żydzi zabili Żyda, bo łamał ich ówczesne prawo. Polacy zabijali i zabijają Polaków – nic to nie ma wspólnego ze stosunkiem do nacji. Antysemityzm to takie wariactwo, że w Polsce znane jest pojęcie „antysemityzm bez Żydów”. Ledwie smark od ziemi odrośnie, już smaruje szprejem na murze „Żydzi do gazu”. Jak więc można nie być posądzonym o niedorozwój, jeśli współczesnego pojęcia antysemityzmu jako obwiniania Żydów o całe zło świata używa się do charakteryzowania stosunków między ludźmi dwa tysiące lat temu. A równocześnie nie używa się pojęcia „hitleryzmu” dla nazwania tego, co angielscy czy hiszpańscy przybysze robili z Indianami w Ameryce. Znaj, proporcją, mocium panie.

  367. Jiba – popłakałem się ze śmiechu. Coś mi się zdaje, że Pan Poseł ma w Koninie przefiut totalny…..LOL

  368. Polecam, aby podstawowym źródłem informacji pozyskiwanych z mediów w codziennej działalności służbowej były programy telewizji publicznej, w szczególności TVP Info. Taki rozkaz o sygnaturze 15871/16 wysłał 26 września do wszystkich jednostek Garnizonu Warszawa jego dowódca, gen. brygady Robert Głąb – czytamy w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej”.

    Oczko się jemu odlepiło, temu Głąbu 😉

  369. Przecież dobrze wiedziałam, że blog wciąga i żre czas.
    Będzie zbiorczo i po kolei.

    @seleuk(os), 6 października, 23:23
    Tak, elegancko. Też pozdrawiam.
    Tak, przekraczam bariery języków, na codzień żyję w trzech. Jak, u licha, to wyczułeś?
    Tak, dawno temu połączyłam z sobą nie takie znowu cokolwiek i faktycznie powstała wartość, której dotąd nie było. Czyli syn.
    Ale chyba nie o to Ci chodziło i dalej nie wiem, czy jestem z pogranicza. Rozumiem, że to komplement, więc dziękuję.

    @Jiba, 6 października, 23:50

    „(…) to już te czasy, gdy określonych postaw powinni oczekiwać tylko od swoich wyznawców”.
    Dopowiem: „tylko od wyznawców” i „tylko oczekiwać”. Bo Kościół nie powinien mieć możliwości egzekwowania posłuszeństwa – także i od swoich wyznawców – za pomocą nieprzynależnych mu narzędzi, jak instytucje państwa i obowiązujące w państwie prawo.
    Kościół sam z siebie nie ustąpi. Więcej: zawsze będzie próbował się rozpychać (to zresztą jego świnte prawo). Dlatego zwracanie się do władz kościelnych jest kompletnie bezproduktywne, a przez to demobilizujące.
    Tylko aktywne społeczeństwo może wymóc na politykach, żeby wykonywali właściwie robotę. I to zaczyna się dziać.
    Nie tylko ze względów sentymentalnych podoba mi się, że solidarnie wystąpiły kobiety, zwłaszcza te młode, zwłaszcza te spoza największych miast. Chodzi o coś więcej, niż walka o swoje prawa. To kobiety przecież w głównej mierze dają zręby wychowania. Nic tu obecnym panom nie chcę ujmować, mam na myśli tych bardziej konserwatywnych, którzy sami uważają, że wychowanie to babska sprawa. I dokładnie na tym, oby jak najszybciej, się przejadą.

    Piszesz “Episkopat pogroził paluszkiem”. W tej nowocześnejszej Polsce Episkopat mógłby robić swoim zbiorowym paluszkiem, co tylko zapragnie, a prawo nie zabroni. Tyle, że te palcówki miałyby nikły wpływ na stanowienie praw i w ogóle na życie publiczne.

    PS. rozkoszna ta informacja o warunku, pod jakim Ewa Jeżak kupi mięso u posła. Osobiście.

    @Ewa-Joanna, 7 października, 1:16
    Nie, Ewo-Joanno, mój wpis nie był w poczekalni. Nie zawracałabym głowy, gdybym nie zobaczyła:

    2016-10-05 18:33 | midaro
    Wpis został usunięty z powodu naruszenia Regulaminu forum lub Zasad netykiety

    Popatrz zresztą trochę dalej: nadal wisi tekst o naruszaniu w miejsce mojego drugiego wpisu, z następnego już dnia, w którym prosiłam o wyjaśnienie, dlaczego usunięto pierwszy.
    Nie wiem, czy zadziałał mój email do redakcji (bo nie dostałam odpowiedzi), czy raczej, jak sądzę, Ktoś czytający tego bloga interweniował bezpośrednio.
    Dzięki za informację, sama z siebie już bym pewnie nie sprawdzała. I chwalmy Ktosia.

  370. A tu mamy orędzie wygłoszone do narodu – za pośrednictwem „Radia Maryja” w telewizji „Trwam” – przez ministra od narodowej obrony przed lewactwem i Platformą Obywatelską. To temu ministrowi podlega bezpośrednio generał Głąb. Tylko patrzeć, aż generał walnie rozkaz, aby żołnierze oglądali także obowiązkowo telewizję Trwam w czasie, gdy każdego miesiąca swoje orędzia wygłaszał będzie Antoni Macierewicz.

  371. Anumliku – a jak inaczej przekonać tych szwejów, że lepsze szybownictwo niż Caracale?
    Że o wyższości OT nad Specnazem nie wspomnę?

  372. anumlik
    7 października o godz. 12:27

    A tam, walnie rozkaz. Kukuruźniki się pozakłada w koszarach i szlus.

  373. Melduję się w pośpiechu, czytam tylko kątem oka, pozdrawiam w biegu…

    Jiba – ten Wasz bojkot to jest hit! Tak 3mać i nie puszczać!

    midaro – zapowiadasz się ciekawie. Pisz.

    pombocek – ślicznie! Wykładasz kawę na ławę bez obrażania kogokolwiek. To ma sens.

    Nefer Nefer – kukuruźnik? To takie kołchoźne radio? Bo ja zawsze myślałam, że samolot.

    dezerter – kolejny wpis, którym się kompromitujesz. Nie masz pojęcia o badaniach naukowych, ZERO znajomości współczesnej biblistyki, a o krytyce tekstu – to już w ogóle. Z czym do ludzi? Masz nas tutaj za bezmózgich matołków? Obrażasz czytelników. Tyle w temacie.

  374. midaro
    6 października o godz. 22:12

    Pewnie, że dobrze – czytaj, wpisuj.
    Alo tylko czytaj. Albo tylko wpisuj.

    I z Kościołem kat nie robi się kompromisów. Pół kradzieży, z której żyje Kościół kat to cała kradzież. Nie zgadzay się na taką kradzież.
    Kompromis, że pół kłamstwa, nie jest kompromisem, a zgodą na całe kłamstwo, z jakiego żyje Kościół kat.

  375. Na marginesie
    7 października o godz. 13:42

    A tak, kołchoźnik. No, ja nie z tej epoki to coś mi dzwoniło jak w kościele. Przepraszam.

  376. anumlik
    7 października o godz. 12:10

    Mój komentarz
    Polecenie generała by jego podwładni oglądali tylko TVP, jest drobnym ale charakterystycznym przejawem myślenia o państwie liderów PiSu, popleczników PiSu oraz zhołdowanej reszty.
    Państwo demokracji jedynie słusznej, sterowanej w naszym interesie, czyli idea Orbana-Putina.
    Pzdr, TJ

  377. Ja bym zaryzykował stwierdzenie, że antysemityzm jest cechą kulturową Polaków (innych nacji też), przejawia się choćby w różnych negatywnych w wymowie zwrotach np.” liczysz jak Żyd „i gorszych. Osoby tak mówiące, pewnie zaprotestowałyby, ja Antysemita , skąd?

  378. Tanaka – no i proszę, znów się zgadzam z Tobą w 100 procentach. Co do midori i co „nie” dla kompromisu z KaKa.

    Stachu39 – tu jest chyba coś na rzeczy. Każdy naród ma swojego „czarnego luda”.

    tejot – myślenia PiSu, ale także wojska i KaKa. Taka gmina…

    midori – wybacz pytanie, ale czy ja Cię przypadkiem nie spotkałam już gdzieś wcześniej? Zaczynasz brzmieć znajomo. Ekstrema, Pinokio, L16? Co Ty na to? Kojarzysz? Dwa dni temu odstawiałam tu wołanie na puszczy… Czyzby??? Chociaż może to tylko wishful thinking.

    Nefer Nefer – a to dopiero! To radio NAPRAWDĘ nazywało się „kołchoźnik”? Z mojej strony skojarzenie podprogowe, „kołchoźne radio” palnęłam na oślep. Zabawne, co się człowiekowi kłębi pod czaszka. Pozdrówka.

  379. @Na marginesie&NeferNefer
    Dwie nazwy za PRL-u biegały: kołchoźnik i kukuruźnik.

  380. Pardon serdeczne. Midaro, nie midori.

  381. anumlik 7 października o godz. 14:24
    Aha!

  382. anumlik
    7 października o godz. 14:24

    Coś w rodzaju „na pole” i „na dwór”? Bo ja z tych co to na dwór 🙂
    z ucałowankiem

  383. anumlik
    7 października o godz. 12:28

    To jest Frontalne Spojrzenie Oczek Psychiatrycznych.
    Żey tak mataczyć, kręcić i łgać – trzeba mieć takie oczka.
    Na tym polega ich przewaga nad oczkami zwykłymi i niewodnistymi.

  384. @Tanaka, z godz. 15:42
    To mataczenie, kręcenie i łganie z oczkami pełnymi uwielbienia do Maryi-zawsze-dziewicy – czym na wstępnie uraczył nas posiadacz oczek psychiatrycznych – miało na celu ukrycia drugiego dna. Takiej pułapki w pułapce. Jak doniósł niedawno Tomasz Piątek, były amerykański senator Alfonse D’Amato jest prezesem polsko-amerykańskiej fundacji Friends of Poland, której wiceprezesem jest Antoni Macierewicz. D’Amato powiązany jest też z Władimirem Putinam oraz z Alliance Defending Freedom, amerykańskim think-tankiem współpracującym z Ordo Iuris, która wniosła do sejmu projekt ustawy antyaborcyjnej. Niewykluczone, że po to, aby „zadyma w Polsce” miała charakter stały, co by mogło na dłuższy czas odwrócić uwagę świata od Putina. Ale to już spiskowa teoria, a ja w spiski bez dowodów nie wierzę. „Orędzie” Macierewicza wygłoszone w TV „Trwam” pokazuje, że ma on pełne portki strachu i stara się zwalić winę na lewactwo i PO za to, że PiS dał się złapać w pułapkę ofsajdową zastawioną przez Ordo Iuris. Skądinąd fajne są takie „szkatułkowe” akcje. Jak u Jana Potockiego w „Rękopisie znalezionym w Saragossie”.

  385. anumlik
    7 października o godz. 15:19

    „Rękopis…” to smak nad smaki.
    Tymczasem mamy ciąg dalszy czarnego marszu: ONR donosi do Ziobry, że organizator marszu popełnił przestępstwo znieważenia „symbolu religijnego” – czyli paluszka z krzyzykiem gemrającego we wnętrzu kobiety – co było widać na plakacie niesionym przez uczestniczki. Oraz, że „uczucia religijne” zostałyobrażone.

    Plakat pokazał, dokładnie, fotograficznie, jak jest: biskup ze swoim proboszczemi sodalicją i katolskim politykiem wsadzają łapy w kobietę. Prawda obraża Prawdziwego Polaka, i donosi na nią do prokuratora Ziobry.

    Ta bezczelność, ta uzurpacja, to – pardon – rzyganie na ludzi – jest taką podłością, że aż mi się podoba. Skoro inaczej być nie może, niech tak będzie. Niech ta podłość tak się ujawnia, tak demonstruje, tak unaocznia bandycko, żeby pękło co musi, wylało się ostatecznie; każdy widział sam, bez podowiedzi, z jakimi bandytami niemoralności ma do czynienia i czym jest religia katolicka ze swoimi łotrami upierścienionymi.
    Niech będzie tak, by każdy czuł się w obowązku podjąć decyzję: jest za byciem człowiekiem, sobą i sobą kierującym, czy jest ochłapem w łapach ludzi na wskroś podłych.
    Niech się Polska rozjedzie na dwie Polski. ta podła w końcu zdechnie. Będzie jeszcze dlugo śmierdzieć, długie będą bluzgi, trujące wyrzuty gnijacych trzewi zdychającego potwora, ale czas jego końca już jest odmierzany. Takimi działaniami jak marsz.

  386. Kukuruźnik to był lekki samolot zwiadowczo-bombowy PO2. Służył również jako maszyna współpracująca z artylerią. Dwuosobowy – pilot i strzelec pokładowy – w wersji podstawowej. Całkiem udana maszyna. Jak na owe czasy.

  387. Nazwa „kukurużnik” wzięła się z przeznaczenia tego samolotu do oprysków pól – co było podstawowym zadaniem tego samolotu do II WŚ.

  388. !
    Poza Chinami, w zadnej innej cywilizacji nie wytworzyl sie taki kult wiedzy i slowa pisanego jak wsrod Zydow.
    Mozna powiedziec, ze najbogatszy Zyd nie znaczyl zbyt wiele wobec najubozszego rabina, ktory slynal ze swej wiedzy i swiatobliwosci.
    Byla to wiedza sakralna ale jednak jakas wiedza. I tak modlono sie nie tylko, by wytrwac w bojazni Bozej ale i w s t u d i a c h.
    Nalezy dodac, ze zniszczona Tore i ksiegi modlitewne (siddurim) nalezy grzebac na cmentarzu (nie tylko ksiegi) a wiec te, w ktorych wystepuje imie hebrajskie Boga (nie dotyczy to junk mail, poczty osobistej, czasopism, szkolnych materialow itp. W USA dzialaja Jewish Cemetery Associations.

  389. anumliku – muszę Cię zmartwić – kołchożnik zawsze był głośnikiem radiowym z centralnym podłączeniem do TVPiS……:) i głównie służył do przekazywania „prawdziwych” wieści z frontu walki ideologicznej.

  390. Jak już jesteście niechcący przy Rękopisie znalezionym w Saragossie, to będę nudny i wkleję po raz enty mój ulubiony fragment, w którym Don Pedro Velasquez mówi jak jest. 😉
    Zresztą Rękopisu nigdy za wiele, to jeden z tych obrazów, które można oglądać na okrągło.
    https://www.youtube.com/watch?v=-tRkMDYr1gA

  391. Sir Jarek
    7 października o godz. 16:06

    Na tychże maszynach latały „nocne wiedźmy” polskie pilotki z pułku lotniczego „Kraków”, okładające nocą szwabów bombami.
    Wzór na obecne czasy.

  392. @anumlik – ta „pułapka ofsajdowa” to jest werbalne cacko. Vintage anumlik.

    @ozzy – tak. No właśnie. Żydzi DYSKUTOWALI nad wykładnią tych ksiąg. Dyskusja rozwija umysł. Czy wyobrażasz sobie dyskusję nad „treścią wiary” w KrK? JPII zakneblował nawet teologów. Insytucjonalnie i skutecznie. Poza tym Żydzi nigdy nie brzydzili się biznesem. Wypędzenie Żydów i „moriscos” z Hiszpanii przez „Reyes Catolicos” – Izabelę i Ferdynanda – skutecznie pogrążyło kraj. Wypędzili bankierów i rzemieślników – na pohybel własnej gospodarce. Z kolei w Polsce – klasa średnia… której PO WOJNIE już nie było… I nadal nie ma. Niby inna historia – ale też Żydzi, po których została pustka.

    @Tanaka – tak! Biskupów i ludu bożego kneblować nie należy. Perfekcyjnie strzelają sobie w stopę. Raz za razem.

    @Sir Jarek – aha, bo kukurydza to kukuruza? Jak w „Panu Tadeuszu”.

  393. Żorż Ponimirski
    7 października o godz. 16:25

    Otóż to właśnie !

  394. Na marginesie
    7 października o godz. 16:30

    Nie tylko nie należy ich krępować, ale należy grabnie zachęcać, by sobie w łeb strzelili. Zwłaszcza biskupi. Lud boży, gdy biskup się sam odstrzeli i bez łba do nieba uleci – co mu przyjdzie lekko, zacznie wracać do przytomności. Ból przestrzelonej stopy dobrze otrzeźwi.

  395. Tanaka – a toś mnie ubawił wizją Jiby na czele klucza złożonego z Neferki, Midaro wzmocnionych płynną rzeczywistością – jak lecąc na miotłach bombardują Pierwszego Partyzanta Kraju…… – właśnie czym…..?….Mam pomysł – ale mógłby obrazić poczucie dobrego smaku….:-)

  396. @Sir Jarek
    Naści, Monsieur, muzyczkę z okresu kukurużników i kukurydzy (zgodnie z zaleceniami politbiura CCCP):
    https://www.youtube.com/watch?v=skgWrrAeg3M

  397. Na marginesie
    7 października o godz. 13:42

    Miałaś w ogóle kiedyś Biblię w dłoniach ? Pytam, ponieważ dzieci ŚJ w pięć minut, obalają wszystkie Twoje „rewelacje”.

  398. @na marginesie

    kiedy Polacy osiedlali sie w Ameryce, to najpierw wznosili koscioly a kiedy przybywali
    Zydzi z roznych zakatkow swiata, to zaczynali od…biznesu, bowiem modlic sie mozna
    bylo gdziekolwiek a za domy modlitewne (beith tefilah) mogly sluzyc zwykle baraki z drewna. Pozniej mozna bylo juz budowac synagogi, bowiem bylo juz za co.
    Jeden z moich amer. starszych kolegow, ktorego dziadek przywedrowal z Bialegostoku (gdzies tam w okresie pogromow na poczatku XIX w) w swojej ksiazce autobiograficznej opisuje jak w Miami Beach wznoszono syngagogi a bylo ich wiele, dalekie od pompatycznych katolickich swiatyn, ktore oddawano do uzytku innym mniejszosciom etnicznym, bowiem wielu opuszczalo biedne dzielnice zydowskie i po awansie spolecznym przenosilo sie do lepiej polozonych domow albo gremialnie udawnao sie do Nowego Jorku (Brooklyn). Synagoga to wlasciwie „szkola”, miejsce studiow i wspolnoty . Dopoty jest tam zwoj Tory umieszczony w miejscu glownym (czesto pali sie tzw. wieczna lampka) dopoki jest to miejsce kultu.
    Mego przyjaciela dziadek mial na imie Zalman ale po przybyciu do amer. Ellis Island
    urzednik zapisal mu imie „Solomon” i jak pisze w w poemacie: Zalman, here called Solomon! With a new syllable to lenghten his name”. Przypomina to nieco historie z Genesis 17: 4-5 (Abram-Abraham).

  399. ad.

    ktos tu wczesniej wspominal o „towarzystwie emerytow” na tym blogu. Dodam tylko, ze do niego bede nalezal za dobrych pare lat. Ale z calym szacunkiem dla szanownego gremium.

  400. anumliku – świetne. Choć muszę się ze wstydem przyznać, że od usłyszenia tej piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=T2nds6UPVSE – moje drogi z rosyjską muzyką się trochę rozeszły i wróciłem do poczciwego Tomka Waits’a. Jako przedstawiciel szczytu Naczelnych za cholerę nie mogę się pogodzić z wylewaniem dobrych procentowo trunków.

  401. W Polsce w czasie miedzwojnia istnialo wiele interesujacych syngog i domow modlitwy zbudowanych z drewna a przy tym mozna bylo zaobserwoac wplyw lokalnej ornamentacji.
    Jest piekny album, ktory nawiazuje do powyzszej tematyki, ktorego autorem jest Tomasz Wisniewski, postac wielce znana z szerzenia i popularyzacji kultury zydowskiej w Polsce a zwlszcza na Podlasiu.

  402. @Sir Jarek

    zgadzam sie z Toba z tym rozejsciem sie z muzyka rosyjska (underground) Akwarium, Maszina Wriemieni, DDT, Nautilus Pompilus, Gorky Park, Wiktor Tsoi & Kino.
    Chyba jedynie Andriej Makarewicz i Jurij Szewczuk trzymaja sie dzielnie, czego nie powiem
    o konformiscie Borisie Grebenszczikowie (kiedys nagral plyte przy pomocy Davida Stewarta i Annie Lennox)
    Bylem na koncertach niektorych wymienionych.

  403. @ozzy
    Nie widzę pejoratywnych konotacji w byciu emerytem, a nawet więcej, sam chciałbym być już na emeryturze, a przede mną jeszcze 26 lat pracy. Wspominam o tym, bo ja pisałem o emerytach i mam wrażenie, jakbyś przepraszał pod 17:09, że użyłeś określenia towarzystwo emerytów. Zawsze można użyć w zastępstwie określenia señor kawalerzy. 😉

  404. @Zorz,

    zgadzam sie z Toba, señor Zorz.
    ach, jakby jeszcze chcial miec przed soba te 26 lat 🙂

  405. a dla piatkowych Gosci tego eminentnego bloga chcialbym
    zagrac
    ****
    CARL SAGAN,”A Glorious Dawn” z: Stephen Hawking (Symphony of Science)
    https://www.youtube.com/watch?v=zSgiXGELjbc

    PS a przede mna ksiazka Carla Sagana, „Cosmos” (taka biblia, kiedy chcem sie poczuc lepiej)

  406. @Na marginesie 7 października o godz. 1:51 Doskonaly opis //przeniesienia nienawisci// przyczyn. Przechodzc tu i tam w czasie, skutki mozna zaobserwowac na dobrym przykladzie. Jak ten zarazek sie przenosil. Polibius i Jozef Flavius. Obydwaj nalezacy do lokalnych elit. Po wojnie jako zakladnicy w Rzymie, cale zycie, pisza do tych swoich dluzsze texty. Zeby dac im zrozumienie, zeby poznali przyczyne porazek. Zakladnik Sypionow i przyjaciel, drugi zakladnik Flaviusow i przyjaciel obydwu. Polibius otoczony szacunkiem wspolczesnych i pozniej, drugi zdrajca od razu i pozniej. Takie przeniesienie zarazka //nienawisci//. Skad bierze sie odpornosc na katar?

    @Midaro 7 października o godz. 12:25 Na moje wyczucia nie licze nigdy. Staram sie wiedziec. Dosc czesto nie znajduje odpowiedzi. Spedzam b. duzo czasu w Sieci (za duzo), ale nie na blogach. Odpowiedz Twoja @Midaro jest dla mnie kompletna. O to mnie chodzilo. Bardzo Ci dziekuje. Moj sposob pisania prowadzi czasem do nieporozumien. Ciesze sie, ze nie tym razem.

    @NeferNefer Ten moj wpis z linkami do rebusa z [mem]ow byl nieudolnym zartem. Ten pierwszy link jest/byl do jutuba, reszta tez. Odnosniki mozna podawac poza cenzura, na dziesatki sposobow, np wstawic do jutuba:
    1. Ewa Demarczyk – Taki pejzaż (1967)
    7. Imperiet – Märk hur vår skugga
    Text 7. jest poety z 18 wieku tutejszego. Jezeli bedziesz chciala @NeferNefer przetlumacze ten text/wiersz. Jest polskie tlum. ale bez ISBN papierowe, dla mnie nie do znalezienia w szybki sposob, jak pisalem linki.
    6a. od 3:50 min. jest przez jednego Holendra (tlumaczony tez ten text z 7.).

    Razem 1-7 to taki #CzarnyProtest. Wydawaly mnie sie adekwatne (linki). Ja nie jestem wojujacym ateista ortodoxyjnym, jak autor pojecia [mem], ale jego idea jest b. uzytkowa. Jak sie przenosza kulturowe asocjacje i idee po czasoprzestrzennych bezdrozach. To ma zwiazek rowniez z tym co napisalem w acapit 1 do @Na marginesie.

    Bede niestety nieobecny teraz przez jakis czas. Konferencja bezpieczenstwa z Cosmo de’Medici 😉 . To jest zart tez. Najbardziej absurdalne w tym jest, ze to dokladnie prawda, albo postPrawda, jak kto woli co do slowa. Przeczytam wszystkie zalegle wpisy. Jezeli ktos bedzie chcial wytlumacze.

    pzdr wszystkich seleuk

  407. errata
    Zakladnik Scypionow

  408. @ozzy, a poznajesz tego gościa?
    http://4.bp.blogspot.com/-vp5vkvkb5JI/VSxrr9CN1GI/AAAAAAAAHZo/yVcUxWgYmnI/s1600/1.jpg
    Pytam, bo nadajesz ze Szwecji, a ostatnio jestem bardzo zafascynowany postacią Larsa Gullina, gość był niesamowitym jazzmenem, ale sobie nie pożył, bo narkotyki go wykończyły.

  409. ???
    Prezydent Kolumbii Juan Manuel SANTOS laureat pokojowego Nobla 2016
    Tylko tyle.

  410. @Zorz

    jak najbardziej – Lars Gullin, geniusz piana i saksofonu – z nim sie wszyscy porownuja
    ma swoje muzeum w Sanda /zachodnia Gotlandia.

  411. aprop na temat roznoszenia #Czarny(ch)Protest(ow) na okolice.
    Czytam wlasnie w mojej b.lokalnej papierowej o Protescie. Ten co papier roznosi, zaspal dzis, ja mialem inne zajecia rano. Zeby dac panorame pisal rowniez o innych wyczynach tych tu na blogu wymienianych, sazniscie ale bez nazwisk, bo to dyskretny, powazny red. polityczny choc bardzo lokalny. seleuk

  412. @Zorz

    saksofon barytonowy imponujaco brzmi u Larsa Gullina – posluchaj, znasz napewno, saksofoniste tenor. Lew Tabackina, ktory wystepowal z wieloma m.in. Chuckiem Israelsem, znanym najbardziej jako basista od Bila Evansa i wielu, wielu innych

  413. @Sir Jarek, z godz. 17:10
    Nie walaj duraka, Sir Jarrrr… ups…Amierika, nie obidijem, kamu gawaria, atdawaj, ziemliczku
    Alaseczku, jak śpiewa Lube.
    A Tomeczka Waitsa toże lublu. Kak Maskowskoju nastojku.
    https://www.youtube.com/watch?v=knII3S0MZtY

  414. aprop 3
    https://www.youtube.com/watch?v=eYNjosffOew
    Ten co spiewa 7. jest postPunk. Spiewa i pisze muzyka/poezja/maluje dla wielu tutejszych //moherowych beretow// i takich tam. Jak popatrzycie dobrze to zobaczycie wielu lysych i siwych. Ale ja jestem ten co nie lysy i siwy, bez beretu tez. To jest dlugi konc. ale w czasie mozna rozpoznac wiele nazwisk i miejsc nadwislanskich, chociaz jezyk tutejszy, lokalny. Jak wystarczy cierpliwosci i szerokosci [router]a 😉

    seleukos z dobrymi szerokosciami [router]ow pozdrawia

  415. na zakończenie tych rosyjskich dywagacji muzycznych: ,https://www.youtube.com/watch?v=9y9DfylJoXw

    i krótka anegdotka – słucham ja sobie tego kawałka…a ponieważ nie w słuchawkach to trochę po domu niesie…..Jareczku – co Ty tam słuchasz?????? pyta moja Najwyższa Izba Kontroli. Kochanie – Chóru Kozaków Kubańskich. ………Żartujesz – a skąd Kozacy na Kubie?

    Do dzisiaj ryczymy ze śmiechu

  416. @Na marginesie, 7/10, g. 14:23

    Nie, nie mogłyśmy się spotkać, choć wcale mnie nie dziwi, że mogę brzmieć znajomo – takie poglądy mają miliony ludzi i zapewne jakaś ich część potrafi je sformułować w miarę klarownie po polsku. Czytam regularnie tylko kilka blogów, ale pierwszy raz w życiu, uwierz mi, odezwałam się tutaj, wczoraj. Jestem zdziwiona, że aż tak się wzburzyłam (zazwyczaj pogodnie przyjmuję do wiadomości oznaki bęcwalstwa), ale nie żałuję, bo miło mi tu.

  417. @Sir Jarek, 7/10, g.16.38

    Ja akurat bym się raczej nadawała do formacji dowodzonej przez Pierwszego Partyzanta. Zdobyłam pierwsze miejsce w mistrzostwach okręgu warszawskiego w łucznictwie, w kategorii młodziczek. Zaczaiłabym się w krzakach i strzelała z łuku do specnazu.
    Po namyśle: przecież mogę wleźć na Jibową miotłę z łukiem i kołczanem i latać w kluczu.

  418. !!!
    Kozacy w swoim okrucienstwie w stosunku do ludnosci zydowskiej niewiele sie roznili od odzialow SS Einsatzgruppen

  419. ozzy – wybacz – ale Pierścień Nibelunga też mi wpadł w ucho – mam sobie nie robić przyjemności bo Wagner cieszył się popularnością u nazistów? Zapewniam Cię, że „Horst Wessel Lied” nie jest moją ulubioną piosenką do poduszki. Z resztą – gdyby stosować te kryteria – to „Tommorow belongs to me” – też trzeba byłoby wywalić na śmietnik.
    Pozdrawiam

  420. @sir Jarek

    zupelne nieporozumienie. O dwa zdania za duzo w Twoim komentarzu ( po znaku ?)
    Pozdrawiam

  421. Lew Tabakin jest mi znany tyle o ile, jakoś mnie nie urzekł swoją aurą. Ale za to wspomniałeś o mojej jazzowej namiętności. Bill Evans to mój wielki idol. Z basistów, którzy z nim grali, najbardziej cenie i mam wielką słabość do gry Scotta La Faro, który odszedł w młodym wieku.
    http://cfs15.tistory.com/image/7/tistory/2009/05/04/01/34/49fdc78dbad88
    Jak już jesteśmy wśród tych, którzy młodo odeszli, wspomnę o trębaczu Booker Little (grał też ze Scottem na jednym ze swoich albumów), którego album „Out front” ostatnio nabyłem na Jarmarku Dominikańskim. Warto posłuchać, gra na nim Eric Dolphy. https://www.youtube.com/watch?v=kkEFwRFONXo&list=PL2E250D0B661A6F03

    A wracając do Larsa, od którego zaczęliśmy, jakiś czas temu niemiecka Sonorama wydała jego niepublikowane wcześniej materiały. Pozycja obowiązkowa. http://www.sonorama.de/index.php?section=LARS_GULLIN_The_Liquid_Moves_Of_Lars_Gullin
    A ten film jest unikatowy. Możliwe, że już wklejałem, ale to nie ważne, bo jest przedni. https://www.youtube.com/watch?v=cSFjIvWEIFA

    Pozdrówki ze ŚróPn!

  422. Powyższe oczywiście do @ozzy. 😉

  423. Nie chciałam się już dziś odzywać, ale…

    @Sir Jarek 7 października o godz. 19:44 – oczom nie wierzę, uszom nie słyszę!
    Naprawdę ktoś ich słucha… oprócz mnie???
    Ja nie mogę się oprzeć… dynamice tej muzyki.
    I nic nie szkodzi, że są po rosyjsku szowinistyczni ci Kozacy
    a ten dyrygent na koncertach plecie androny,
    „Myśmy przecież NIGDY nikogo nie skrzywdzili…”
    Ale po takim kawałku im wybaczam te puste przechwałki:

    https://www.youtube.com/watch?v=MCuqR4Jz9DU

    P.S. Co do tej Kuby… zabawne to nadzwyczaj.
    Ja się zastanawiałam, skąd on w Rosji? Ale już wiem.
    Niezawodna Wikipedia 😉

  424. Ale nie ukrywam, że jak inni zobaczą, com wkleił, to się nie pogniewam. 😉

  425. ozzy – ależ ja po prostu zamierzałem Ci powiedzieć, że nie zamierzam sobie psuć kontemplacji fresków z Kaplicy Sykstyńskiej smrodem dymów ognisk śniętej inkwizycji. Po prostu stwierdzam, że natura człowieka jest wieloraka. I w całej rozciągłości się z Tobą zgadzam co do okrucieństwa Kozaków.
    Pozdrawiam

  426. I jeszcze to:
    Taka uwspółcześniona dumka kozacka.
    https://www.youtube.com/watch?v=_Pfm4YXberQ
    Wyławiam smaczki:
    „Zaczem CZUBATOJ KRASOTOJ kozaczki serce wocarił”
    „Zaczem w stanicy za toboj kozaczki chodiat TABUNOM”
    A co do okrucieństwa Kozaków… sprzeciwu z mojej strony nie będzie.
    Rozrywka jest rozrywka. Tylko tyle.

  427. na marginesie – dygnąłem……:-)

  428. @Sir Jarek
    Rozchichotałam się całkiem nieprzystojnie 🙂
    To już ostatni link, obiecuję!
    Kozackie romansidło – ale podoba się kobietom.
    Na widowni… Warto obejrzeć do samego końca,
    żeby ujrzeć tę zachwyconą „kobietkę”.
    W tym wieku to się ludzie umieją cieszyć… całym sobą

    https://www.youtube.com/watch?v=rKWYW28ZqzQ&list=RD02KHGBzkZGWBY

  429. @Zorz

    dzieki za ciekawe informacje – zawsze bogatszy o wiedze muzyczna, chociaz moja specjalnosc to raczej blues i w nim siedze od dawien dawna. Jednakoz wirtuozow przez Ciebie podanych slucham z wielka przyjemnoscia.
    Niegdys mialem okazje poznac osobiscie Lew Soloffa (1944-2015) trebacza jazzowego, pamietnego z Blood Sweat and Tears ,”Spinning Wheel” , gral z miejscowym Bohuslän Big Bandem i wieloma wieloma innymi – m.in z innym Evansem (Gill).
    Bardzo lubie czytac internetowy jazztimes.com
    Zaraz bede ogladac w SVT1 talk-show „Skavlan” m.in. z Belinda Gates, Lars Urlich (Metalica, ur. w Danii), David Blaine, iluzjonista, „endurance artist” czyli Harry Houdini AD 2016)
    Pozdrawiam

  430. @sir Jarek

    i ja tez sie zgadzam i pozdrawiam

  431. no dobra – ja też ostatni…..ale jak tego nie posłuchać ………bo Stalin- zbrodniarz?

    https://www.youtube.com/watch?v=qSYouIbLthM

    Dobranoc

  432. Dobry wieczór!

    @Jiba

    Wielkie brawo za całokształt!

    @Sir Jarek
    7 października o godz. 19:44

    Dawno, dawno temu w radzieckim pociągu sypialnym w rozmowie ze współpasażerami napomknąłem coś o rumie kubańskim , co moich towarzyszy przyprawiło o atak nieopanowanej radości.
    Rum kubański, ha ha ha, rum kubański 😆
    W końcu uświadomili mnie, że jak coś pochodzi z Kuby, to jest „kubinskie” 😎

    Bawicie się świetnie, to nie będę wam psuł wieczoru informacją na temat chrztu „łonowego”. Ktoś tu bodajże snuł przyszłościowe wizje czegoś, co już przed stu laty zostało fachowo opisane w dziele
    „Medycyna Pastoralna – Podręcznik dla kleru katolickiego”.

    Delikatni – nie czytać.

    „…Odróżniamy chrzty wśródmaciczne i pozamaciczne. Wobec chrztów wśródmacicznych, które się udzielać winno, jeżeli jest obawa, że dziecko nieżywe na świat przyjść może, najlepszem zaspokojeniem dla duszpasterza jest sumienny lekarz chrześcianin. Chrzest, udzielony w takich warunkach przez akuszerkę, zawsze winien być uważany za wątpliwy, ponieważ z przyczyn nizkiego wykształcenia ogólnego i fachowego akuszerek nie ma się gwarancyi, czy akt chrztu św wykonany był tak jak się przypisuje. Kościół bowiem wymaga, skoro tylko część dziecka może być dosięgniętą, dokonania chrztu, jeżeli już nie >per ablutionemper aspersionem<. Za pomocą strzykawki możemy zawsze przez mały otwór, sztucznie zrobiony w błonach płodowych, polać wodą część ciała dziecka. Przy tej sposobności zaleca się wprowadzenie strzykawki przy pomocy palca, ażeby się tym sposobem przekonać, czy doprowadzona woda rzeczywiście w bezpośrednią styczność przychodzi z odnośną częścią ciała dziecięcego. Chrzest wśródmaciczny albo też dla krótkości maciczny, dokonany z zamoczonym w wodzie palcem, jest w każdym razie natury bardzo problematycznej, gdyż na palcu się znajdują, a woda przy wprowadzeniu palca do części miękkich narządów porodowych zwykle z niego bywa startą, a przynajmniej znacznie zmięszaną śluzem lub innemi nieczystemi domieszkami… "

    W warunkach "polowych" musiała wystarczyć pobożna akuszerka ze słomką…
    Przy okazji taki chrzest gwarantował niemal pewne zejście zarówno płodu jak i położnicy z powodu infekcyjnej gorączki, ale duszyczki nie wędrowały do otchłani (limbus puerorum)…

    Ksiądz Antoni Borowski w dziele: Zagadnienie chrztu dzieci, „Ateneum kapłańskie”, t. 50, 1949 r., s. 235-250 kombinował szczegółowo na takie tematy m.in.

    Chrzest płodu (nawet embrionu)

    Chrzest płodu poronionego

    Chrzest płodu zniekształconego

    Chrzest w razie zgonu matki ciężarnej
    …….

  433. @Namargineska (za całokształt):

    Rozsprzęgnęła (bez sprzęgła) konie Namargineska.
    Na ulubionym został kantar. Ot, burleska.
    Nie pomoże dumka: Zaczom ty ostałaś,
    kagda mir kierpicza prosit: Or not to be?. Żałość?.

  434. @Tobermory

    Nareszcie zrozumiałem: zamiast badań prenatalnych, będzie chrzest prenatalny. Nowa, wysokopłatna procedura medyczna 🙂

  435. O tym chrzcie „wewnętrznym” straszne.Natomiast mój stosunek do kleru – nie czuję nienawiści, jak chyba niektórzy. Trzeba ich wychowywać, pilnować, oświecać czy kompromitować.Ale i podawać rękę. Jak już pisałem wcześniej, religia jest potrzebą atawistyczną, a z atawizmami walczy się trudno.Wiara jest poza poznaniem, tłumaczenia i wyjaśnienia logiczne nie pomagają, także agitacja. Są oczywiście różne religie lepsze i gorsze, bardziej nowoczesne i prymitywne. Trzeba się starać, żeby ta powszechnie wyznawana u nas religia stała się nowocześniejsza, bardziej cywilizowana i więcej brała ze swojej pierwotnej mitologii. Że zniknie- nie wierzę, może zostać najwyżej wymieniona na inną Oczywiście jestem za całkowitym rozdziałem państwa i kościoła, natomiast prześladowanie rodzi bunt i męczenników. Przeraża mnie natomiast, że elity np. były i obecny prezydent deklarują głęboką religijność tzn. albo się maskują albo nie potrafią wyjść z imprintingu , jaki im zastosowano w dzieciństwie, dotyczy on oczywiście innych sfer też. Albo,uważają że sfera nauki,i myślenia to coś innego od religii. W pracy się myśli, w kościele klepie się formułki i się myśli -, może coś w tym jest. Przecież i uczeni nie wiedza wszystkiego,skąd się wzięła materia, co było przed wielkim wybuchem. A jak umrę i nic ?,a tamci obiecują życie w niebie, chociaż Gagarin tam był i nic nie widział. Kiedyś jako chłopiec, gdy doznałem oświecenia ateistycznego, tak to było, szedłem ulicą i postanowiłem, od dzisiaj nie wierzę : przeczytałem wcześniej Pismo Święte w Obrazach, było takie przedwojenne wydanie, potem reprint, polecam razem z Nowym Testamentem Barta D. Ehrmana. wydawnictwo CIS Stare Groszki14.Wydawało mi sie wtedy, że ci wszyscy funkcyjni kościoła ludzie, w rzeczywistości też nie wierzą, tylko udają ,żeby dobrze wykonywać swój zawód :pocieszać, obiecywać szczęście w życiu przyszłym.Miałem szczęście poznać dobrych Był komunizm, byłem przeciw, a mój świeży ateizm chowałem do kieszeni.I tak mi zostało trochę do dzisiaj. Przy rozmowie z pacjentem jeśli jest religilny używam czasem argumentów z arsenału religii, a jeśli pyta się, czy wierzę to wychodzę z szafy, nie robi to większego wrażenia. Tak sie rozgadałem , nie zawsze na temat. Jeszcze jeden emeryt.

  436. Stachu39
    8 października o godz. 0:33
    „Wiara jest poza poznaniem”

    Pewien słownik podaje między innymi następujące znaczenie słowa wiara: „Mocne i bezkrytyczne przeświadczenie o czymś, na co nie ma dowodów”. W rzeczywistości jednak taka definicja odpowiada raczej opisowi łatwowierności czyli gotowości do uwierzenia, nawet gdy brak dobrego uzasadnienia. Oczywiście łatwowierność w gruncie rzeczy nie jest wiarą.

    Według Pisma, wiara to osobiste przekonanie, że Bóg istnieje, które jest oparte na mocnych podstawach czyli przekonujących dowodach.

    Liczne relacje zawarte w Biblii wskazują, że wiara musi opierać się na faktach, wcześniejszych przeżyciach lub niezbitym świadectwie, któremu można zaufać. Dopiero wówczas to, w co wierzymy lub czego się spodziewamy, nie rozczaruje nas. Oto dwa przykłady:

    Przykład pierwszy: Jeżeli mamy serdecznego, zaufanego przyjaciela, który nas nigdy nie oszukał, wierzymy temu, co mówi, i to do tego stopnia, że swe postępowanie opieramy na jego słowach jak na filarach — oczywiście dopóki wyraźnie nie zaprzeczają faktom lub dobrze nam znanym cechom jego charakteru. MNÓSTWO DAWNYCH PRZYKŁADÓW jego prawdomówności służy nam za podstawę wiary.

    Przykład drugi: Kiedy wiara Abrahama została poddana próbie w związku z żądaniem złożenia w ofierze jego syna Izaaka, przynajmniej z dwóch powodów wierzył on, iż Bóg wzbudzi Izaaka z martwych.
    1. Bóg wcześniej DAŁ MU SŁOWO, że z Izaaka powstanie wielki naród, i to było oczywiście wystarczającym zapewnieniem.
    2. Abraham WIEDZIAŁ również, że otrzymał Izaaka przez cud, gdyż w tym celu zostały jemu oraz Sarze przywrócone siły rozrodcze. Ten czyn Boga był cudem równie wielkim, jak wzbudzenie z martwych. Z powyższych przyczyn, patriarcha liczył na to, że Bóg wskrzesi jego umiłowanego Izaaka.

    Te oraz mnóstwo innych przykładów, wziętych z życia albo z Biblii, wyraźnie wskazują, że wiara ma bezpośredni związek z wiedzą. Jak mówi Biblia: „Wiara idzie w ślad za tym, co się słyszy” (Rzymian 10:17).

    A więc pierwszy krok, żeby uwierzyć w Boga, to ‛wysłuchanie’ tego, czego naprawdę o Nim uczy Biblia. Bóg pragnie, by osoby, które Mu służą, były w pełni przekonane o Jego istnieniu i miłości. Trudno jest wierzyć w coś, o czym się niewiele wie. To jeden z powodów, dla których Biblia podkreśla wagę szukania i poznania Boga. (W poznawaniu Biblii chętnie pomagają ŚJ)

    Podsumowując, nasza wiara powinna opierać się na dowodach, które my sami poznamy, studiując Biblię i zastanawiając się nad jej treścią. W ten sposób będziemy naśladowali chrześcijan, którzy w I wieku naszej ery „przyjęli słowo z największą gotowością umysłu, każdego dnia starannie badając Pisma, czy tak się rzeczy mają” (Dzieje 17:10-12).

  437. pombocek
    7 października o godz. 1:16

    Antypolonizm = zdrada narodowa = Tusk. W tym rozumowaniu istnieje mały haczyk: istnieją prawdziwi Polacy (patrioci) i fałszywi (głupcy lub zdrajcy). Ale tak samo jest w Nowym Testamencie. Na ewangelistów, Jezusa, Pawła, Piotra czy Maryję nie patrzymy jak na Żydów. Maryja nie była Miriam, była Polką. Oni wszyscy już są po lepszej, patriotycznej stronie. Zdrajcami są faryzeusze – choć jeden czy dwóch przeszło na naszą stronę niczym Gowin czy Duda, wiec oni już są patriotami.

  438. dezerter83
    8 października o godz. 7:55

    Faktycznie panu odbiło. Później to rozwinę.

  439. Stachu39
    8 października o godz. 0:33

    Porozmawiajmy, Stachu, jak emeryt z emerytem.

    Kiedy mówisz: „Był komunizm”, jedziesz standardem, który był obelgą już chyba w II RP. Jest mocniejszy, poręczniejszy w wymowie niż „socjalizm” czy najbardziej adekwatny skrót „PRL” (nie w treści, lecz w tym, że był używany jako oficjalna nazwa własna), ale zakłamujący tamtą rzeczywistość, jako że nigdy nie było u nas komunizmu. W nazwie „komunizm” przyczepionej PRL jest tyle prawdy, ile w powoływaniu się na to, że najpierwszymi komunistami byli Jezus i pierwsi chrześcijanie. Lepiej nie wprowadzać nazewniczego bałaganu nazywaniem jednej rzeczywistości pojęciami z innej rzeczywistości – po to są właśnie nazwy, by te rzeczywistości rozróżniać.

    Kiedy przeczytałem o księżach, że „Trzeba ich wychowywać, pilnować, oświecać czy kompromitować. Ale i podawać rękę”, to gęba sama mi się uśmiechnęła. Bo spokojniejsi księża identycznie mówią o ateistach. Tak sobie można mówić następnych 1700 lat. Ale powiedz to protekcjonalne zdanie proboszczowi, to go obrazisz i każe Ci się puknąć w czółko.

    „Religia jest potrzebą atawistyczną”.

    Skąd to wytrzasnąłeś?

    Bo przecież religia nie jest potrzebą, lecz systemem wierzeń. Chyba sam nie wierzysz w takie cuda, że wymyślony i skonstruowany przez człowieka system jest atawistyczną potrzebą. Atawizmem jest to, co genetyczne, instynktowne, a nie wymyślone. To, co wymyślone, nazywa się „kulturą”, a kultura może być „dziedziczona” tylko w znaczeniu metaforycznym. Realnie jest przekazywana kolejnym pokoleniom przez pokaz lub słownie, nie dziedziczona. Inaczej mówiąc, tego, co kulturowe, trzeba się uczyć. Więc i religia nie jest żadnym atawizmem, lecz przekazywanym przez rodziców dzieciom zachowaniem i sposobem widzenia świata – jest wbijana w niewinne główki jak gwoździe w ścianę. W szkole uczą religii, czyli atawizmu?!

    „Wiara jest poza poznaniem, tłumaczenia i wyjaśnienia logiczne nie pomagają, także agitacja”.

    To co byś wyjaśniał parafianinowi, gdyby wiara była poza poznaniem? Kolejny kategoryczny sąd z sufitu wzięty. Może coś i jest poza poznawczymi możliwościami człowieka, ale na pewno nie wiara religijna, która towarzyszy małpie homo sporo tysięcy lat i jest rozpoznana tak samo dobrze jak pokrzywiona psychika jednego kurdupla na drabince. A co chciałeś powiedzieć myślowym skrótem, że „tłumaczenia i wyjaśnienia logiczne nie pomagają, także agitacja”, czort jeden wie. Jeśli chciałeś powiedzieć, że nie da się dorosłego parafianina przerobić żmudnym wyjaśnianiem na ateistę, to miałeś rację. Ale czy z tego wynika, ze wiara jest poza poznaniem? „Nie da się przerobić dorosłego człowieka” znaczy tylko tyle, że to, co jest mechanicznie wbite w główkę dziecka – nie tylko wiara religijna – jest w późniejszym życiu najtrwalsze i zwykle nie rewidowane do u-śmierci. Więc nawet profesor w jednych sprawach jest profesor, w innych – małoletni dureń.

    Z jednym się z Tobą zgadzam bez zastrzeżeń: że wierzący w nieistniejących bogów – też człowiek.

  440. Stachu39
    8 października o godz. 0:33
    Przeraża mnie natomiast, że elity np. były i obecny prezydent deklarują głęboką religijność

    A to mi akurat zwisa. Biedroń ma prawo nie kryć się z homoseksualizmem a Komorowski z religijnością. Mnie przeraża brak szacunku i zaufania przez organa władzy państwowej do wiedzy naukowej. Mnie przeraża działanie struktur państwowych oparte na emocjach a nie starannych analizach. Przeraża mnie niezrozumienie, a może nawet pogarda, dla części zdobyczy Oświecenia. Ten trend można było zaobserwować w działalności większości, jeśli nie wszystkich, poprzednich rządów, ale obecnie przybrał on rozmiary klęski narodowej.

    Konsekwencją oddania biskupom rządu dusz podczas wyborów parlamentarnych i okołoparlamentarnych jest Sejm, Senat i Budyń, których najważniejszą kwalifikacją na zajmowanym stanowisku jest głosowanie za ochroną życia napoczętego oraz popieranie zwracania Kościołowi RzK wszelkich nieruchomości i ruchomości, nawet jeśli jego nigdy nie były. W takim Sejmie nawet Kaczyński może uchodzić za geniusza. Ale taki Sejm, jakie społeczeństwo.

  441. Krysia Pawłowicz powiedziała na FB do protestujących ludzi (pisownia oryginalna)

    „(…) Już się naszczekaliście? Z ustawą antyaborcyjną i tak przegracie. Już składamy nowy projekt, coprawda bez kar, ale tak czy inaczej będzie to nielegalne. Włóżcie sobie swoje wieszaki tam gdzie słońce nie dochodzi. 🙂
    CETA też wam przeszła koło nosa – nie macie władzy – dużo zdrowia po nordik walking ulicami Warszawy. My działamy zgodnie z wola osób, które nas wybrały. na tym polega demokracja.Nie podoba się? a byliście na wyborach? wybierzcie PO nastepnym razem, aleprzez 3 lata zrobimy ci obiecalismy(…)”

  442. Żorż Ponimirski
    7 października o godz. 16:25
    Zresztą Rękopisu nigdy za wiele
    ……………………………………………………………………………….
    jak np. gdy Beata Tyszkiewicz przez 3-4 sekundy jest „Damą z łasiczką”.

  443. Śledzę od czasu do czasu polemiki z @dezerterem83.
    Oczywiście polemistami są osoby deklarujące się explicite ( wprost)jako ateiści, albo Ci którzy chcą być uznawani za ateistów.
    Swego czasu, chyba @mag stwierdziła, że jej credo światopoglądowe to agnostycyzm, ale oczywiście nie jej pogląd jest na blogu przeważającym.
    Górę bierze ateizm i jego wyznawcy.
    Ateizm ,czyli co?

    W tym momencie przytoczę pogląd agnostyków którzy sobie delikatne podśmich…ki robią z ateistów twierdząc że:

    Ponieważ nie można jednoznacznie udowodnić nieistnienia Boga lub bogów
    a jednocześnie nie można jednoznacznie udowodnić istnienia Boga lub bogów,
    można przyjąć teoretyczny ateizm jako szczególną formę wiary w nieistnienie Boga lub bogów.

    Niezłe.

    To nawet gorzej niż dezerter , bo on twierdzi, że:

    dezerter83
    8 października o godz. 7:55

    „…Liczne relacje zawarte w Biblii wskazują, że wiara musi opierać się na faktach, wcześniejszych przeżyciach lub niezbitym świadectwie, któremu można zaufać…”

    czyli, że na placu boju z Dezerterem ostali się wierzący ateiści.

    Co jeszcze bardziej robi się obsceniczne, bo wychodzi na to, że ja jako:

    „A – ateista”, czyli stojący kontra wobec wierzących ateistów mogę uchodzić za jakiegoś wyrafinowanego scjentystę.

    A poza tym Dzień dobry , bo się chyba nie zdążyłem przywitać.

  444. Pombocek.
    Co do komunizmu to racja, mówi się „za komuny”, oficjalnie jednak tylko dążyliśmy do komunizmu w jakiejś odległej przyszłości, potem już chyba tylko do socjalizmu, nawet z ludzką twarzą

    Atawizm jest cechą odziedziczoną po przodkach, obecnie już nieprzydatną. Nie mówiłem ,że religia jest atawizmem, spełniała tylko potrzeby naszych przodków: wyjaśniania świata, pytania o cele, potrzeby społeczne, porządkowe ,mistyczne. Mógłbym mnożyć i każdy pewnie mógłby coś dorzucić.Myśmy odziedziczyli religie, kulturę też i w znacznym stopniu są nierozdzielne. Dlatego walczy się o „kulturę świecką”

    Wiara jest poza poznaniem- to jest argument religijny – jeśli coś jest nielogiczne, sprzeczne- to wysuwa się argument, że umysł ludzki nie jest w stanie zrozumieć zamysłów Boga. Dlatego trudno „nawrócić” kogoś na ateizm argumentami, bo nie wchodzi tu w gre logika tylko „łaska wiary”. Czasem ktoś traci wiarę, bo się obraża

    Płynna Rzeczywistość :

    Chodzi mi o takie dwójmyślenie – mam ukończone studia, wiem mniej więcej co trzeba o współczesnej nauce na poziomie maturalnym i wierzę jednocześnie,że świat został stworzony w ciągu tygodnia.
    Dezerter83

    Opowieść o Abrahamie i Izaaku został stworzona po to,żeby powstrzymać Izraelczyków, czy raczej ich protoplastów przed składaniem ofiar z pierworodnych synów i w ogóle dzieci. Może zresztą inspirowana przez kapłanów, bo wołem można sie było najeść za kotarą, a dzieckiem nie. Ta ostatnia uwaga to głupi żart

  445. AAteista:
    Boga nie ma , bo nie ma , inaczej – nie ma na to dowodów, są tylko dowody religijne. Istnieje natomiast potrzeba posiadania Boga.

  446. „Nie mówiłem ,że religia jest atawizmem, spełniała tylko potrzeby naszych przodków”

    A ja nie mówiłem, że mówiłeś, więc nie odnoś się do tego, czego nie mówiłem. Wyraźnie zacytowałem, do czego się odnoszę. Odnoszę się do sformułowania „atawistyczna potrzeba religii”. Nie ma atawistycznej potrzeby religii i nigdy nie było. Nie ma ŻADNEJ atawistycznej potrzeby kulturowej.

    „Wiara jest poza poznaniem- to jest argument religijny”

    W porządku, tylko mów wyraźnie.

    Chrzanię bogów i religie. Jamno wzywa, lete na woda.

  447. Ale można do ateizmu podejść z drugiej strony.
    Efekty są podobne.
    Ateizm , czyli twierdzenie o nieistnieniu Boga lub bogów.
    Swego czasu rzucałem w stronę Pombocka i chyba Tanaki pytanie w jakiego Boga nie wierzą?
    Czy tego z brodą wspartego na lasce, a może w indiańskim pióropuszu, czy w meksykańskim sombrero?
    Niestety nie doczekałem się żadnej odpowiedzi. Zbyto mnie milczeniem
    A wiedząc z jakim ateizmem mam doczynienie mógłbym z łatwością doprecyzować definicję mojego

    Aateizmu.

    Niestety do tej pory w tej sprawie panuje cisza.

    A problem jest naprawdę poważny,
    Bo jeżeli twierdzi się tezę negatywną (symbolem jest słynne „A”) o istnieniu bytu ( w tym przypadku Boga) to należy jednoznacznie określić jego naturę i sposób istnienia. W co dokładnie nie wierzę.
    Tego domagają się elementarne zasady logiki.

    Jeżeli twierdzę, że nie wierzę w istnienie kwadratowego koła to wiem, że koło to:

    Koło – zbiór wszystkich punktów płaszczyzny, których odległość od ustalonego punktu na tej płaszczyźnie, nazywanego środkiem koła, jest mniejsza lub równa długości promienia koła.

    I wiem, że istnienie kwadratowego koła jest wykluczone.

    Jeżeli twierdzę, że nie wierzę w istnienie fruwających krokodyli to wiem, że:

    Krokodyle to rząd dużych gadów drapieżnych z grupy zauropsydów, wiodących ziemno-wodny tryb życia.

    I wiem, tym samym, że nie moga istnieć latające krokodyle.

    Jeżeli twierdzę, że nie wierzę że Wisła jest największą rzeką Chin to…itd. , itd.

    A proszę podać definicje Boga.

    Boga teologów, filozofów, Ojca Dyrektora, Szestowa, Tischnera, Bierdiajewa, dezertera83, moją, papieża Franciszka, Kierkegaarda, prostej kobiety spod Żywca, czy publicysty Znaku.

    Twierdzenie że definicja Boga jest jednoznacznie określona jest tak samo prawdziwe jak to, że ja jestem żabą.

    Ateista nie może nie wierzyć w Boga, bo on po prostu nie wie w co nie wierzy.

    No chyba, że Bogiem dla „kowalczykowych ateistów” jest Prezes Kaczyński, to ja w tego Boga też nie wierzę i ja również jestem ateistą.

  448. Jiba
    8 października o godz. 11:00

    Wulgarna Kryśka jest jednym z prowodyrów i idoli kibolstwa. Pisze ona to, co kibole pragną przeczytać – w tym wypadku, pocieszenia po przegranej. A że kibolstwo jest jakie jest, najlepszym dla nich pocieszeniem jest wulgarne poniżanie przeciwników.

    Czy kierownictwo PiS wróci do sprawy aborcji? Moim zdaniem, to się PiS nie opłaca i będą starali się trzymać prolajferów pod pokrywą kotła, jak długo się da.

  449. A co to k… prąd odcięło?

    Cicho jakby makiem zasiał.

    Ale od czego są aateiści, czyli ja:

    Wie, wiem. Teoria Wielkiego wybuchu który niezaprzeczalnie itd. , itd….

    Wielki Wybuch to model ewolucji Wszechświata uznawany za najbardziej prawdopodobny, czyli nie udowodniony empirycznie, ale po prostu wierzy się w niego że jest prawdziwy.
    Tal jak dezerttert83 wierzy, że Biblia jest prawdziwa , tak większość ateistów ( i nie tylko, bo wierzę w nią również Ja) wierzy w jej empiryczną weryfikowalność, o którą oczywiście będzie raczej trudno.
    I tutaj warto przypomnieć pierwszego który przestawił tę hipotezę światu.
    Nie, nie był nim tym razem przedstawiciel Narodu Wybranego, ale…

    … Belg, niejaki Georges-Henri Lemaître który…

    … oprócz tego, że był astronomem był przede wszystkim katolickim księdzem.

  450. @Aa…

    Możesz prostymi i własnymi słowami zdefiniować, na czym polega twoja wiara w Biblię i jej weryfikowalność?
    I co to znaczy, że Biblia jest prawdziwa?

  451. @NeferNefer
    8 października o godz. 13:58

    Dziękuję 😀
    To by była już odpowiedź, ale niech Aa… ma co robić 😉
    Tymczasem udam się na grzyby.

  452. Tobermory
    8 października o godz. 14:02

    Grzybobranie z nagonką? 🙂 powodzenia
    chętnie zobaczę zdjęcia;)

  453. Stachu39
    8 października o godz. 11:39

    Płynna Rzeczywistość :

    Chodzi mi o takie dwójmyślenie – mam ukończone studia, wiem mniej więcej co trzeba o współczesnej nauce na poziomie maturalnym i wierzę jednocześnie,że świat został stworzony w ciągu tygodnia.

    Nitrafnie to nazwałeś dwójmyśleniem
    Pierwsza część to, w zasadzie, myślenie (matura, studia, i te sprawy).
    Druga część to wiara, co sam podajesz; nie jest to więc myślenie. Co najwyżej – odruchowa figura mowy: myślę, że bozia w 6 dni uwinął się ze zlepieniem świata, Cześka Pajkerta i Gwiżdż Janiny.
    Jest to odruch, a nie myśl. Myśl naukowa, na poziomie maturalnym wystarczająo się kłóci z figurą, że „myślę” to i owo w sprawie bozioprodukcji światowej, że tylko jedna ze stron porównia może być prawdziwa, lub żadna Nie obie jednocześnie.

    W zakresie boziowulkanizcyjnym, możliwe jest natomiast wierzenie w wiarę, że to bozia i że w 6 dni. I że się od tego bardzo spocił, oraz miał strzykanie w stawach. Od czego musiał sobie odsapnąć, siedząc dzień siódmy na trawie i pytając skręta z trawki.
    tak mu zresztą zostało: 6 dni kulawej roboty, i 13, 75 miliara lat nic nierobienia. Jak do tej pory. Potrwa ta bumelka jeszcze ze 100 miliardów lat.

  454. Chodzi mi o takie dwójmyślenie – mam ukończone studia, wiem mniej więcej co trzeba o współczesnej nauce na poziomie maturalnym i wierzę jednocześnie,że świat został stworzony w ciągu tygodnia.

    A skąd ono? Czy nie z przeplatania lekcji geografii (kambr, jura kreda) czy chemii (materia organiczna podlega dokładnie tym samym prawom, co nieorganiczna), biologii (rozwój ludzkiego zarodka bardzo przypomina rozwój zarodka ryby albo nawet jakiejś świni; ewolucja gatunków) z lekcjami o Jonaszu, co trzy dni spędził w brzuchu wieloryba?

    Dlatego jestem za utrzymaniem lekcji religii w budynku szkolnym, i to płatnych z budżetu (choć w mniejszym wymiarze godzin), ale poza strukturą szkolną. Po lekcjach można księdzu udostępnić za darmo klasy i nawet po nim posprzątać. Ale niech wszyscy wiedzą, że dzieje się to poza strukturą organizacyjną świeckiej szkoły.

  455. Jiba, zagadka: któż to i o czym wypowiedział te znamienne słowa?

    W tych sprawach jako katolik podlegam nauce, którą głoszą biskupi i co do tego nie ma wątpliwości. Jestem przekonany, że ogromna większość klubu, a może w ogóle wszyscy, poprą tę propozycję

  456. Tobermory
    8 października o godz. 14:00

    @Aa…

    Możesz prostymi i własnymi słowami zdefiniować, na czym polega twoja wiara w Biblię i jej weryfikowalność?
    I co to znaczy, że Biblia jest prawdziwa?

    Nie wiem w którym momencie użyłem tego akurat sformułowania jako i Ty, Tobermory mi to imputujesz.
    Wiem natomiast, ( i tak to przedstawiłem),że np. dezerter traktuje Biblię jako wyrocznię. Jego zdaniem Pismo Święte wyjaśnia wszystko
    Od tego kiedy doimy krowy i z której strony do tego podchodzimy i do zasad ruchu drogowego.
    To, że w Anglii jeżdżą akurat lewą stroną a do krów podchodzą ze strony prawej to efekt błędnego, niezgodnego z intencją jej autora odczytania księgi Ezechiela.

    Sa tacy którzy twierdzą, że SJ nie wierzą, w Boga, ale w Biblię.
    Darzą ją bezgranicznym zaufaniem, bo przez Jahwe to tylko mają kłopoty.
    Ciągle muszą się za niego tłumaczyć.

    Dla mnie Biblia jest ewidentnie historycznym odzwierciedleniem swoich czasów.
    Operuje opisem świata, pytaniami, słownictwem ,definicjami, wiedzą, formą wyrazu, językiem symboli, zestawami tabu charakterystycznymi dla jej czasów dla czasów jej powstawania
    Oczywiście odmiennie należy podchodzić do objawienia lub objawień, bo one stanowią istotę religii, w tym przypadku chrześcijaństwa.
    Ale ich obecność i akceptacja przez osoby wierzące jest przejawem ich wolności.
    Nikt im nie może narzucić swoich prawd i zasad.
    Ani zdrowy rozsadek, ani prawa fizyki, ani teoria kwantów, teoria ewolucji ,czy prosta fizykalna przyczynowość do które odwołują się ateiści.
    Dla nich świat nauki jest za prosty, zbyt prostacki, oni są wolni i wierzą nawet w taka rzecz jak zmartwychwstanie Chrystusa .

    Bo wierzą , że tutaj jest prawda.

    Jaki i ja tak czynię.

  457. @Stachu39

    Bo widzisz Stachu39… sprawy stanęły naprawdę na głowie.
    Ateizm to dzisiaj obciach.. Lgną ku niemu umysły raczej niezbyt lotne.
    Już spieszę jednak dodać, ze Redaktor Kowalczyk staje ze swoją wiedzą i powierzchownością w poprzek tej tezie, ale reszta jest empiryczną egzemplifikacją tej teorii

    Przytoczę w tym miejscu zdanie jednego z polskich poetów który jakiś czas temu zjawisko to opisał we taki oto sposób:

    Odwrotnie

    W Polsce są wszelkie dane na odwrócenie: kiedyś była sceptyczna, mocno pozytywistyczna inteligencja i pobożny lud zapełniający kościoły. W niedalekiej nawet przyszłości może być inaczej: chrześcijaństwo, zmagające się z powszechną niewiarą, okaże się za trudne dla ogółu i większość swoich wiernych zachowa jedynie wśród najwyżej wykształconych.”

    Po prostu religia jest, i będzie za trudna.

    Ale jakby co, to mogę wytłumaczyć.

    Gratis. Na koszt firmy.

  458. Kolejnym kandydatem do literackiej nagrody Nobla 2016 jest (od wielu lat)
    CLAUDIO MAGRIS, ktorego nowa ksiazka „Åtalsgrund saknas” (it.Non lugo a procedere) trafila do szwedzkiego. Najbardziej znana jest jego pierwsza „Danubio” z 1986 r.
    W nowej ksiazce probuje Claudio Magris ocalic wiedze przed zapomnieniem o Zydach z Trieste, jego rodzinnego miasta, ktore tak czesto gosci stronicach jego ksiazek. Claudio
    Magris jest raczej eseista anizeli autorem powiesci. Jak ta nowa powiesc, ktora jest bardziej historyczno-filozoficzna medytacja przekazana w formie prozy narracyjnej.
    W rodzinnym Trieste byla fabryka w ktorej palono miejscowych Zydow, rozstrzeliwano
    partyzanatow i przeciwnikow politycznych. Jedna z glownych postaci ksiazki „Brak dowodow oskarzenia” (przekl. ze szw. tytulu) sporzadzila kopie napisow ze scian fabryki, nim zostala zamalowana na bialo.
    Claudio Magris to nie r o m a n c i e r a eseista. Prawie nie ma rozgrywajacej sie fabuly.
    Wszystko jest jakby raportem dla refleksji, opisem dla oceny – taki „chor glosow” Zadna z ofiar nie zabiera glosu a o nich mowi glowny bohater.

    PS w roku 2001 Claudio Magris byl lauretem nagrody im Erazma z Rotterdamu a drugim
    Adam Michnik.

  459. Aateista
    8 października o godz. 16:39

    Bredzisz o czyms o czym nie masz pojecia, czyli medrkujesz o ateizmie.

    Zeby przystepnie wytlmaczyc odwolam sie do „wiary”. Ty wierzysz zarowno w to, ze bozia jest, jak i w to, ze nie wierzysz, ze nauka tlumaczy jak dzialaja rozne rzeczy i skad sie biora. Sortjesz swiat wedlg kryterium wierzenia, lub niewierzenia w cos, lub kogos.

    Ja bedac ateista wiem, ze nie ma „bozi” poza bajedami, mitami, podaniami i jesli gdziekolwiek jest to tylko w glowkach wierzacych i wiem tez, ze choc nie na wszystkie pytania nauka umie w pelni dzis odpowiedziec, to za jakis czas pozna te odpowiedzi.

    Rozmiesz roznice?

    Ja sie opieram na wiedzy, ty na wierze.

    ps. przy okazji juz zupelnie odleciales w majaczeniach o przyszlosci religii, co jest „za trudna”… to co tu umiesciles, to sa majaczenia z domu udreki, czyli medrkowanie imbecyla.

  460. @lonefather
    Bywa jednak i tak, że kościelne „nauczanie” oraz nauka idą ramę w ramię:

    http://www.andrzejrysuje.pl/wp-content/uploads/2016/10/ciaza-z-gwaltu-niemozliwa.png

  461. Maciej2
    8 października o godz. 17:29

    Sie mylisz !
    To nei jesr zadne „ramie w ramie”, to jest zawlaszczenie w celu zgwalcenia.

    Gwalt zostal popelniony na oczach niczego nie rozumiejacej publicznosci, ktora sluchala i nie rozumiala, ze wlasnie obserwuje gwalciciela rozumu w dzialaniu.

    Stalosc zadawania gwaltu, zrodzila stan znieczulenia na gwalcenie.

  462. Tobermory
    8 października o godz. 14:02
    Tymczasem udam się na grzyby.
    ………………………………………………………………………
    Ja mam to z głowy. I parę zaprawionych słoików. Zdjęcia też porobiłem.
    Najlepsze miejsca wg. mnie to okolice Torsby (S). nawet nie trzeba iść w las , rosną przy drodze (leśnej) ;–)

  463. @lonefather

    Masz rację, oczywiście. „Ramię w ramię”, to był gorzki żart. A tamta smutna satyra idealnie opisuje wzajemną relację religii i nauki. To są dwa światy, całkowicie rozłączne, pod każdym możliwym względem. Najbardziej dlatego, że religia jest kłamstwem, kneblem i zakazem, zaś nauka – dążeniem do poznania prawdy.

  464. Aateista
    8 października o godz. 12:08
    Bo jeżeli twierdzi się tezę negatywną (symbolem jest słynne „A”) o istnieniu bytu ( w tym przypadku Boga) to należy jednoznacznie określić jego naturę i sposób istnienia. W co dokładnie nie wierzę.
    Tego domagają się elementarne zasady logiki.

    Mój komentarz
    Elementarne zasady logiki nie obowiązują do zdefiniowania tego, czego nie ma.
    Elementarne zasady logiki zobowiązują do przedstawienia dowodu na istnienie bytu.Nie udowadnia się nieistnienia bytu, tylko jego istnienie. Jeśli nie można udowodnić, że konkretne pojęcia ma desygnat, to byt ten ma charakter metafizyczny, czyli niematerialny, jest ideą.

    Byt niematerialny nie jest bytem. Jest pomysłem.
    Jeśli nie ma dowodu, to przynajmniej powinny być przedstawione przesłanki przemawiające za tym, że ten byt jest wymyślony. Bo jeśli go nie ma, to może być tylko i wyłącznie wymyślony, wyobrażony dla jakichś potrzeb, czy konieczności, które są definiowalne. Sam byt nie jest definiowalny, ale potrzeby są.

    Aateista
    8 października o godz. 13:45
    Wielki Wybuch to model ewolucji Wszechświata uznawany za najbardziej prawdopodobny, czyli nie udowodniony empirycznie, ale po prostu wierzy się w niego że jest prawdziwy.

    Mój komentarz
    Użycie pojęcia „empiryczny” w odniesieniu do Wielkiego Wybuchu, to trik, sztuczka, która niczego nie wyjaśnia, a wiele gmatwa. Kto empirycznie widział dinozaury? Kto empirycznie (dosłownie) był we wnętrzu słońca? itd.
    Bez sensu.
    Pzdr, TJ

  465. @Maciej2 8 października o godz. 18:31 Podsumowałeś – to są dwa całkowicie, od podstaw, rozbieżne światopoglądy. Diametralnie odmienny sposób myślenia. Dlatego tak mnie śmieszą podrygi Aaaa-dezerterów – oni tak strasznie chcą sami siebie przekonać, że są… lepsi, mądrzejsi i złapali bozię za nogi. Tylko co oni właściwie TUTAJ robią? Nielogiczne, chociaz to przecież w sumie ich problem. Liczy się fakt, że im bardziej się sprężają, tym skutki są odleglejsze od zamierzonych. „Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej tam Prosiaczka… nie było”. A oni dalej święto.ebliwie młócą ten temat 🙂

  466. @Tejot 8 października o godz. 18:56 – trafiłeś w punkt, ale oni i tak nie widzą tej różnicy. Własnym gadaniem tworzą sobie wirtualną „rzeczywistość”, którą się potem niezdrowo podniecają.

  467. Polecam.
    _______

    W repertuarze kin jest film „Toni Erdaman” rez. Maren Ade (prod.niem.austr.) , ktory cieszy sie niesamowita popularnoscia wsrod widzow. Glowny bohater filmu Toni Erdman to wlasciwie postac wyjeta z show Andy Kaufmana, czyli Toni Clifton grany przez Boba Zmude.
    https://www.youtube.com/watch?v=MtHyc43Firk

  468. @tejot
    Niestety moją odpowiedź na Twoje ekscytujące tezy szlag trafił.

    Nie zamierzam przynajmniej w tej chwili ponawiać prób polemiki.
    Jedynie co mogę obecnie napisać to zdanie, że…

    …że ta twoja odpowiedź jest jak ten twój ateizm, czyli ludowy, z głębi serca , ale niewiele w nim z tego świata do którego racji się odwołujesz, czyli racjonalizmu i podstawowych zasad logiki.

  469. A skoro już… to warto wspomnieć o psychologii religii i teoriach, które postulują istnienie „zmysłu Boga” u niektórych osób i brak tego „zmysłu” u innych. To by oczywiście sporo tłumaczyło 🙂 Nie chodzi o to, czy taki byt istnieje obiektywnie, chodzi o to, czy „istnieje” w wyobraźni/świadomości/odczuciu nawiedzonych.

    A przy tym warto zdawać sobie sprawę, że jeszcze w czasach Spinozy ateizm w ogóle nie istniał jako opcja. Tak przynajmniej twierdzi Antonio Damasio, bardzo interesujący autor książek o świadomości i teorii jej rozwoju.

    Dorzućmy do tego inny znany fakt – że w nielicznych przetrwałych jeszcze plemionach myśliwych-zbieraczy wszelki brak konformizmu jest nierzadko karany śmiercią. Czytałam o rytuale inicjacji chłopców, polegającym na tym, że starsi zabraniają im podglądać. A potem patrzą, który z nich podgląda (czyli tylko udaje, że zakrywa sobie oczy) i zabijają go na miejscu – bo taki nieposluszny członek plemienia może narazić innych na niebezpieczeństwo.

    A skoro tak się traktuje te sprawy – a „cywilizacja” jest stosunkowo nowym wynalazkiem – to do niedawna logika przetrwania po prostu wykluczała nonkonformistów – i ludzi skłonnych do samodzielnego myślenia. Religia właśnie scala wspólnotę i wymusza konformizm.

    A wniosek z tego moim zdaniem – że dobór naturalny (czy może raczej mechanizm społecznej eliminacji) jeszcze do niedawna ostro faworyzował religiantów. Ludzie (z natury?) bogobojni i posłuszni mogli liczyć na sukces i długie życie. Nie mówiąc już o licznym potomstwie. Taka teoria, ale chyba podbudowana…

  470. I jeszcze jedno: ludzie na ogół łatwo ulegają presji otoczenia. Jak łatwo – wykazały eksperymenty psychologiczne, gdzie podstawieni uczestnicy eksperymentu twierdzili, że krótsza kreska jest dłuższa. I rzecz niewiarygodna: w sprawie tak oczywistej, jak długość kreski, uczestnicy niepodstawieni podejmowali decyzje niezgodne z tym, co sami widzieli, ale zgodne z sugestią podstawionych.

    Niewiarygodne, ale prawdziwe. Zatem przebywanie w religianckich środowiskach – wiadomo… Dlatego zresztą KaKa kładzie tak silny nacisk na uczestnictwo w zorganizowanych rytuałach. Wspólne kiwanie się w takt – czy przyklęki – też odgrywają istotną rolę w przynależności do trzody.

    To nie są żarty. Wykazano, że skoordynowane ruchy ciała w istotny sposób wpływają na opinie. Dlatego podporządkowanie sobie rozmówcy często zaczyna się od tego, żeby go skłonić do przytakiwania – obojętnie na jaki temat. Bo jak już wejdzie w ten całkowicie fizyczny rytm, to zacznie zgadzać się ze wszystkim, co mówimy.

    Przy okazji (na marginesie?) polecam książkę Mistakes Were Made (But Not by Me), autorzy: Carol Tavris i Elliot Aronson. To jest wiedza wcale nie tajemna, ale chyba znana przywódcom religijnym.

  471. @Ozzy 8 października o godz. 19:33 – sądząc z opisu w Wiki, coś jak fuzja Borata z Almodowarem, z domieszką Woody Allena. Mylę się?

  472. @na marginesie,

    cos w tym rodzaju, chociaz rezyserka Mare Ade nawiazuje do Andy Kaufmana i jego
    alter ego Toni Cliftona ( patrz film „Man on the Moon”, moj ulubiony film w rez. Milosa Formana)

  473. @Na marginesie, z godz. 20:04
    To jest wiedza wcale nie tajemna, ale chyba znana przywódcom religijnym – piszesz o wiedzy zawartej w książce „Błądzą wszyscy (ale nie ja)”, bo taki jest polski tytuł Mistakes Were Made (But Not by Me), Tavrisa i Aronsona, wydanej w 2008 roku w wydawnictwie „Smak słowa”. Problem ze zrozumieniem tej nie tajemnej wiedzy przez przywódców religijnych polega na tym, że dwaj amerykańscy psycholodzy społeczni ujawniają techniki manipulacji, jakie sami wobec siebie stosujemy, aby ukryć swoje własne pomyłki, fobie i uprzedzenia samo się usprawiedliwiając. Pomyłki i uprzedzenia grup i większych społeczności (religijnych wspólnot, sekt, lóż masońskich, organizacji typu Opus Dei, czy paramilitarnych jednostek prowadzonych przez wywiady – cywilne i wojskowe) nie podlegają tym samym mechanizmom społecznym co indywidualne rozterki zdrajców, oszustów, agentów, radykalnych islamistów i – równie radykalnych – fanatyków ze smoleńskiej sekty. Ich działania podlegają ocenie psychologów społecznych i w tym kontekście książka „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” jest ważna i odkrywcza. Działania grup, sekt, lóż i kahałów podlegają ocenie socjologów, którymi Elliot Aronson i Carol Tavris nie są. Wpływy kulturowe i wynikające z nich wzorce zachowań grupy to nie to samo, co wpływy kulturowe i wzorce zachowań indywiduum – fakt, czasem w grupie się odwzorowujących. Jak to, Namarginesko, określasz – uczestnictwo w zorganizowanych rytuałach, wspólne kiwanie się w takt – czy przyklęki. Innym – dla mnie – mankamentem książki „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” jest to, że autorzy założyli istnienie obiektywnych prawd, które determinują samousprawiedliwianie się. A jeśli tych prawd nie ma? Ja wiem, że nie ma, bo każdy ma swoją własną, indywidualną prawdę (czasem gówno prawdę), a życie społeczne jest de facto (i de iure) starciem prawd indywidualnych. Autorzy jednak tego zdają się nie zauważać.

    Moja konkluzja. Przywódcy religijni oraz mistrzowie lóż masońskich i szefowie wywiadów (cywilnych i wojskowych) bardziej z wiedzy socjologicznej niż z tzw. psychologii społecznej korzystają. Psychologię społeczną bardzo adekwatnie charakteryzuje słynne powiedzenie Gomułki ni pies ni wydra, coś na kształt świdra. Ale książeczkę panów Aronsona i Tavrisa warto przeczytać i po przeczytaniu trzymać się jak najdalej od kościołów, cerkwi, synagog, meczetów, masońskich lożów i szpiegowskich wywiadowni. Ament 😀

  474. @zezem
    8 października o godz. 17:40

    Nie wybrałem się na grzyby dla zapasów, bo te także już w sierpniu poczyniłem (grzybki w occie, grzybki mrożone, grzybki suszone) ale dla sprawdzenia terenów i tak ogólnie przebieżki po górach, zanim spadnie zapowiedziany niebawem śnieg.
    Do celu nawet nie dotarłem, bo w połowie drogi (stromej i krętej) natknąłem się na leżącego na poboczu rowerzystę, nad którym klęczał inny rowerzysta. Zatrzymałem się, aby sprawdzić, czy aby nie potrzebują pomocy.
    Ten leżący (17-latek) miał zakrwawioną i czarną od pyłu prawą połowę twarzy i wielkiego, rozciętego guza na czole, klęczący (tatuś rowerzysty) właśnie próbował mu tę krew i kurz otrzeć i nawiązać z nim kontakt głosowy. Młody był przytomny, ale momentu upadku nie pamiętał, miał też obolałą całą prawą stronę, kask był roztrzaskany, okulary ochronne też w kawałkach…
    Zaproponowałem, że wezwę pogotowie albo natychmiast zawiozę ich obu do odległego o 12 km szpitala, ale tatuś się opierał, mamrotał coś o mamusi, że przyjedzie po nich z odległej o ponad godzinę jazdy innej górskiej wsi, gdzie znają lekarza i ten mógłby…
    W końcu do tej mamusi zadzwonił, poinformował o wypadku i mojej propozycji, a mamusia nakłoniła go do rozsądnego działania czyli akceptacji jazdy do szpitala. Cały czas jednak twierdził, że nie jest źle, bo gdy sam dojechał rowerem do miejsca wypadku (młody pędził przodem) to syn był przytomny i w ogóle, aż sam nabrałem wątpliwości, czy nie przesadzam z moją „paniką”.
    W szpitalu się okazało, że młody nie pamięta, jak się w nim znalazł, choć po drodze dawał odpowiedzi, tomografia potwierdziła wstrząs mózgu, lekarz zaordynował pobyt kontrolny przez noc, bez jedzenia i telewizji, kazał też zarekwirować komórkę…
    Mamusia, notabene, dotarła do szpitala (w połowie drogi między miejscem jej pobytu, a miejscem wypadku) gdy syn miał już zaopatrzone rany na twarzy i był w drodze do CT.
    Tak więc zostałem dziś samarytaninem i chodzę z aureolą 😉 zwłaszcza że pojechałem jeszcze po pozostawione na trasie rowery i zwiozłem do doliny, rodzice rannego odebrali je wieczorem.

    PS. @zezem

    Nie skąp zdjęć.
    Swego czasu w Szwecji, aby postawić namiot na polance, musiałem najpierw zebrać porastające ją prawdziwki 😎

  475. A tak w ogóle, to pozdrawiam was, ateistyczne głupki, za mało inteligentne, by uwierzyć w Boga dezerterów i Aateistów 😎
    Zaprawdę powiadam wam, że prędzej wielbłąd będzie bogaty albo coś uszyje, niż Aaronowi uda się wejść do królestwa racjonalistów i napisać coś ponad
    „jak dezerttert83 wierzy, że Biblia jest prawdziwa , tak większość ateistów ( i nie tylko, bo wierzę w nią również Ja) wierzy w jej empiryczną weryfikowalność”
    z czego już samo pisanie o sobie z wielkiej litery sprawia, że zastygam w niemym podziwie 😎 😆

  476. Aateista
    8 października o godz. 19:47
    @tejot
    Niestety moją odpowiedź na Twoje ekscytujące tezy szlag trafił.
    Nie zamierzam przynajmniej w tej chwili ponawiać prób polemiki.
    Jedynie co mogę obecnie napisać to zdanie, że…
    …że ta twoja odpowiedź jest jak ten twój ateizm, czyli ludowy, z głębi serca , ale niewiele w nim z tego świata do którego racji się odwołujesz, czyli racjonalizmu i podstawowych zasad logiki.

    Mój komentarz
    Podstawowa zasada logiki nakazuje udowodnić, że coś jest, a nie udowadniać, że czegoś nie ma.

    Księga ze spisanymi przypowieściami jest tworem kulturowym, literackim. Księga taka nie jest dowodem na istnienie czegokolwiek poza jednym, że takie przypowieści istnieją i dodatkowo, że są one oparte na archetypach, które wytworzone są w wielu kulturach na przestrzeni dziejów i które są podobne do siebie.
    Pzdr, TJ

  477. tejot
    8 października o godz. 23:09
    „Księga taka nie jest dowodem na istnienie czegokolwiek…”

    Jesteś świadomy tego, że wypowiadasz się o rzeczach, o których nie masz pojęcia?

  478. dezerter83
    8 października o godz. 23:40

    Mój komentarz
    Dezerter, dziękuję za inwektywę. Księga jest dowodem na to, że przypowieści, mity i legendy mające znaczenie kulturowe (historia kultury), symboliczne i wychowawcze i są tak stare jak cywilizacja. Wynalazek pisma był tą epokową innowacją, która umożliwiła zebranie, zredagowanie tych wszystkich przypowieści i zapisanie ich w jednej księdze. Księga niczego nie udowadnia, jest zbiorem opowieści, które istniały i ewoluowały na długo przed spisaniem księgi.
    Pzdr, TJ

  479. @anumlik 8 października o godz. 21:32
    Oni (Carol Tavris i Ellion Aaronson) piszą m.in. o radykalnych zmianach stanowiska, które się dokonują krok po kroku, prawie niedostrzegalnie. Mały kompromis, potem większy kompromis… To może być albo presja okoliczności albo indywidualny wybór, ale w praktyce chyba trudno to odróżnić.

    Chodziło mi o mechanizm, bo zaczęłam coś o mechanizmach identyfikacji, których sobie w czasem nawet nie uświadamiamy (kiwanie głową przytakując rozmówcy), ale które mogą realnie wpływać na nasze decyzje. A wycwanieni sprzedawcy „zbawienia” lub samochodów po prostu wiedzą, jak manipulować ludźmi. Nie tylko zespołowo, ale właśnie indywidualnie – przecież oni są spowiednikami.

    A że coś wiedzą tych małych kroczkach prowadzących do zmiany stanowisk? Zauważ, w jaką histerię wpada KaKa na puncie tybetańskich pamiątek, uprawiania jogi, zabawki Hello Kitty… Oni się boją takiego podprogowego „rozmiękczenia mózgu” prawidłowego wyznawcy? Czy może tego, że zaświta w nim krytyczna myśl?

    Zresztą cały temat sugestii, autosugestii i stopniowego powstawania silnych przekonań (bo na pewnym etapie już WSZYSTKO jest interpretowane na korzyść wybranego stanowiska) jest dość ciekawy – Tavris i Aaronson piszą również o policjantach święcie przekonanych, że „szóstym zmysłem” wyczuwają, kto ma coś na sumieniu i „diagnozowaniu” pedofilii tam gdzie jej nigdy nie było.

    Nie chodzi tylko o proste nieprzyznawanie się do błędów, chodzi o nabytą wybiórczą ślepotę. Oczywiście, że nie musi to dotyczyć wszystkich – im bardziej to sobie uświadamiamy, tym mniej podlegamy takim właśnie automatyzmom.

    A w sumie – zahaczmy o starożytnych Greków – czy przypadkiem nie chodzi o hubris? „Ja wam nie bronię radości, bo losu nie zmienią wam wróżby, ale pomyślcie o własnej słabości zamiast o triumfie nad ludźmi” – to „Kasandra”. Kaczmarskiego Jacka 🙂

    Chyba już czas na anumliki, co? Ja sobie tutaj przycupnę – na marginesie 😉

  480. tejot
    8 października o godz. 23:55

    Nie odpowiedziałeś na moje proste pytanie.

  481. dezerter83 8 października o godz. 23:40
    Punctum! To TY nie masz bladego pojęcia o realnym znaczeniu niebieskiej książeczki.
    A wypowiadasz się na ten temat bezustannie.

  482. Na marginesie
    9 października o godz. 0:04

    Nie odpowiedziałaś jeszcze na moje pytanie z 7 października o godz. 16:42.
    Czy zamierzasz to zrobić, żeby wykazać, że masz jakieś pojęcie o Księdze, którą krytykujesz ?

  483. @dezerter83 9 października o godz. 0:22
    Nie zamierzam odpowiadać na żadne Twoje pytania.
    Ani niczego Ci „wykazywać” – bo jest mi wszystko jedno, co o mnie sądzisz.
    To Tobie zależy, żeby kogoś o czymś przekonać. I na tym właśnie polega Twoja słabość.
    Dlatego tak się miotasz…

  484. Waaaadza nietylko nie znosi tego, zeby jej patrzec na „rence”, czyli lapy, w ktore chwyta wszystko ci sie da, ale rowniez nie znosi tego, zeby jej patrzec na nogi, a dokladnie to „stopy z butow wyzute”, ktorymi waaaadza depcze prawa i wolnosci obywateli Rzczpospolitej. Waaaadza, eby sie zabezpieczyc przed patrzniem obywateli na stopy z butow wyzute, postanowila nie dopuscic do tego, zeby fotoreprterzy stopy z butow wyzute fotografowali i publice pokazywali.

    Roczny zakaz wstepu do Sejmu wlasnie dostal fotoreporter Superekspresu:

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1678502,1,fotograf-super-expressu-ukarany-za-niewygodne-dla-politykow-zdjecie-ale-to-dopiero-poczatek.read

  485. Uprasza sie p.t. blogowiczow do oszczedzenia udrek psychicznych czlowiekowi logujacemu sie do bloga pod nickami:

    Aateista
    Aaaron
    Dezerter
    Zorszeta Tyraspolska
    i mozliwe ze rowniez innymi, ktoych nie chce mi sie pamietac…

    Wspomniany jak mi sie zdaje cierpi na wielkokrotne rozszczepienie jazni, co tlumaczy poniekad ilosc „wcielen” po jakimi sie na blogu pojawia.

    NAwet pobiezna analiza postow wspomnianego, nie pozostawia watpliwosci, ze wdawane sie w polemiki powodje wylacznie nasilenie sie objawow. Bedac humanistami, nie berzmy na siebie obciazenia, jakim jest udzial w pglebianiu sie stanu chorobowego, u jednego z blogowiczow.

    Tylko tyle, to znaczy prosze o „ugryzienie sie” w paluchy, co swierzbia do polemicznych wpisow w odpowiedzi na brednie wypisywane…

    lonefather

  486. Jacek Kowalczyk (6 października o godz. 10:52)

    „@ anumlik Skoro nie ma problemu, to nie ma problemu.”

    Wiec na koniec wiem dlaczego Pan Jacek jest moim guru. Thanks, Redaktoru

    Bo moj wczesniejszy guru, w himalajskich gorach medytujacy od lat, swojemu anumlikowi, mnie jakby, mowiącemu ze zycie nie jest tam zadną rzeką, jak ow guru chce, odpowiedzial:

    „Skoro nie jest rzeką, to nie jest rzeką.”

    Ja przepadam za mondrosciom gurow. Roznych gurow. To dlatego dokonuje, od czasu do czasu, testu na sobie nt. uzaleznienia. Zaleconego przez guru z himalajskich gor „Polityki”. A wiec przez Pana Red. Jacka Kowalczyka.

    Czasem mi sie udaje zdac test podstawowy. Czyli, trzy dni nie wchodzenia na blog panajackowy. Ktory wlasnie albo zdalem albo walnalem o ziem. Ale to jest tylko podstawowy test! Do testu 2-tygodniowego jeszcze nie dojrzalem. A takowy mi przepisal Pan Redaktor

    Aktualnie, rozwazam odciecie sobie internetu. Bo innego odciecia, zolądka trawiennego, chirurdzy na mnie dokonali, sporo lat temu. I przezylem, jak dotychpor. Wiec czemu nie odciecie zolądka internetowego, tak sobie przemysliwuje? Czy, o guru ty moj Jacku redaktoru drogi, popieralbys ten ambitny zamysl moj?

    Tylko prosze o nie wklejanie powyzej zastosowanego przez Pana standardu o ‚jak nie ma problemu to nie ma problemu’.

    Bo ten standard raczej nie dotyczy antysemityzmu Swiadkow Jehowy. Ten tutaj problem. Istniejacy jak najbrardziej od ponad 80 lat

    ‚http://www.bible.ca/jw-penton-3rdreich.htm

    „The Declaration of Facts [Jehowas Witnesses] said: ‚The present government of Germany has declared against Big Business [of Jews] oppressors and in opposition to the wrongful religious influence in the political affairs of the nation. Such is exactly our position…. Then it proclaimed: „Instead of being against the principles advocated by the government of Germany, we stand squarely for such principles, and point out that Jehovah God through Christ Jesus will bring about the full realization of these principles.”

    Hitler religijnych wesolkow o nazwie SJ olal. Calkowicie. A te wesolki co do dzisiaj glosza w sprawie hitlerowskiego ich potraktowania? A wciaz to samo jeszcze dzisiaj zapodaja. Ze oni Hitlera popierali, jesli o zgladzenie Zydow. Za Zydowskie grzechy zgladzenie zgladzenie calej nacji, of kors.

    Jak wy, ateisci, a nawet I aateisci, o agnostykach nie wspominajac, mozecie dyskutowac z takim tu jednym wesolkiem? Czyli z nimi wieloma, jak sugeruje lonek, nickami: ‚Aateista, Aaaron, Dezerter, Zorszeta Tyraspolska, i mozliwe ze rowniez innymi, ktoych nie chce mi sie pamietac…’

    „That was not all. Besides damning the League of Nations, the Declaration said:

    „The present government of Germany has declared against Big Business oppressors and in opposition to the wrongful religious influence in the political affairs of the nation. Such is exactly our position….” [10]

    Then it proclaimed:

    „Instead of being against the principles advocated by the government of Germany, we stand squarely for such principles, and point out that Jehovah God through Christ Jesus will bring about the full realization of these principles.” ”

    A tak w ogole, to tak trzymac. I przypuszczac. W kazdym tego slowa znaczeniu

  487. Dajmy jeszcze raz

    http://www.bible.ca/jw-penton-3rdreich.htm

    „Tylko Swiadkowie Jehowy moga zrealizowac principia nazistow, zadeklarowali Hitlerowi, juz w 1933 roku, przywodcy tej sekty”

    A my tu sobie o wolnosci slowa. Ktora ja popieram w calej rozciaglosci.

    Czy ktos zdaje sobie z tego sprawe z jakich pozycji religijno-antyzydowskich wychodzi ten wieloniknickowy, wedlug lonia, troll?

    Chyba pundem siem przezegnam. A moze nawet i do konfesjonalu siem udam. Bom nagrzeszyl sporo.

  488. Chyba pundem siem przezegnam. A moze nawet i do konfesjonalu siem udam. Bom nagrzeszyl sporo.

  489. Czy katabasy spia o tej porze?

    No tak. Seczego bylo, tak? Babciusia delikatnie przypomina: powtarzasz sie

    Byc moze, byc moze. No to siem udam. Albo nie

  490. Orteq
    9 października o godz. 7:08

    Jak już cytujesz, wyrwane z kontekstu fragmenty deklaracji z 1933 roku, to dla równowagi może warto przytoczyć opinie historyka, który był wolny od uprzedzeń. Polecam zatem:

    „Największą odwagę okazali Świadkowie Jehowy , którzy już od początków istnienia nazistowskiego państwa głosili otwarcie swoją opozycję, wynikającą z pobudek ideowych. Ściągnęło to na nich prześladowania. Świadkowie Jehowy odmawiali wszelkiej współpracy z państwem nazistowskim, które uznawali za przejaw absolutnego zła. Wielu z nich skazano na śmierć za odmowę służby wojskowej i nakłanianie innych do takiego postępowania, inni kończyli w Dachau lub szpitalach psychiatrycznych. Jeszcze innych po prostu mordowano. 97 procent członków [tego wyznania] padło ofiarą prześladowań” (Paul Johnson, Historia chrześcijaństwa , Gdańsk 1993, s.626).

    Więcej tutaj: http://www.tygodnikprzeglad.pl/fioletowy-trojkat-smierci/

  491. Orteq
    9 października o godz. 7:27
    „Tylko Swiadkowie Jehowy moga zrealizowac principia nazistow, zadeklarowali Hitlerowi, juz w 1933 roku, przywodcy tej sekty”

    Nie ty pierwszy – i nie ostatni – dałeś się zwieść przez autorów tej zniekształconej informacji. Jej prawdziwa wersja, brzmiała tak:

    „Staranne przeanalizowanie naszych książek i innych publikacji wyjawi, że są w nich przedstawiane, pochwalane i mocno podkreślane te same wysokie ideały, do których dążą i które propagują władze państwowe. W naszej literaturze wykazano też, iż Jehowa Bóg dopilnuje, by każdy, kto miłuje prawość i jest posłuszny Najwyższemu, we właściwym czasie osiągnął te szczytne cele”.

  492. @tejot, @lonefather

    Informuje w/w , że polemizując ze mną – jako klasycznym trollem – jesteście narażeni na karcące pouczenie ze strony wujka Tancia ,czyli Samego @Tanaki.
    Jego zdaniem każda forma dyskusji „nakręca mnie” do dalszych prób ujawniania moich bogobojnych przesłań.

    Ta sama uwaga dotyczy oczywiście i innych wchodzących ze mną w interpersonalne otarcia.

  493. @tejot kreśli m.in. w moim kierunku taka oto frazę:

    „Podstawowa zasada logiki nakazuje udowodnić, że coś jest, a nie udowadniać, że czegoś nie ma.”

    Jeżeli @tejot pisze to ja, jako dobrze wychowany i ułożony facet odpowiadam:

    Ja nie twierdzę, że moja wiedza i życiowe doświadczenie upoważnia mnie do twierdzenia, że Bóg jest .
    Jedynym instrumentarium poznawczym którym w jakiś sposób potwierdza obecność Boga w moim życiu jest termin „wiara”.

    Wierzę w Boga.

    Może nie do końca jest do Bóg katolickiego kościoła, ale do niego z moja wiarą jest mi najbliżej.
    Chociaż wschodnia wersja chrześcijaństwa staje się coraz bardziej nęcąca.

    I już na koniec.

    Wiara nie potrzebuje żadnych dowodów.
    Wierzę , bo jestem wolnym człowiekiem, i w swoim życiu duchowym nie jestem spętany żadną logiką, fizycznymi prawami Ohma i Newtona, żadnym przyrodniczym determinizmem.

    Wierzę, bo jest mi z tym dobrze.

  494. @Na marginesie, z godz. 23:59 (jeszcze wczoraj)
    A w sumie – zahaczmy o starożytnych Greków – czy przypadkiem nie chodzi o hubris?
    O to właśnie chodzi. O hybris, jak ją Grecy starożytni nazywali. O pychę wywodzącą się z pochodzenia. I w ślad za nią idącą pogardę. To przypadłość władców i ich wojowników. Oni – ci władcy i wojownicy – nie myślą o własnej słabości, gdyż triumf nad ludźmi mają wpisany w fatum.

    Chciałaś anumlika? Psze bardzo, Contessa Namarginessa. Znów on trochę (?) w kontrze do Jacka, ale wpisuje się w nasz dyskurs o Carolu Tavrisie i Ellionie Aaronsonie.

    Wojownicy pychę wpisaną mają w herbarze;
    panoplie oświetlają ich szlachetne pochodzenie
    pochodniami Eupatrydów sprzed przemiany.
    Gotowi ginąć za cesarstwo tego kto możniejszy
    nie czują żalu, a euforia bólu uwzniośla ich
    proste przecież czynności zwykłego zabijania.
    Ołtarze rytuałów składanych cesarzom zamieniają
    w przedsionek raju przechowujący kalekie dusze
    wojowników – szafarzy cierpień haftujących
    panoplie Auschwitz, Kołymy i Pańskiego Grobu.

  495. dezerter83

    Dezerterze, nie chcę już wchodzić z Tobą w spory, dlatego nic nie mówię. Ja mówię tylko, że niech każdy uprawia swój ogródek, nie machając drugiemu Biblią przed oczami ani „Testamentem” Mesliera czy „Bogiem urojonym” Dawkinsa. Poza tym nic nie mówię. Chyba że mówię. Choć nie muszę. Ale Ty, niestety, machać Biblią musisz. Nie jesteś na blogu bezinteresownie.

    Wiele razy zarzucałeś tubylcom nieznajomość Biblii. Mogliby Ci odpłacić tym samym: Twoją nieznajomością zasad myślenia racjonalnego i ateistycznego. A ja z racji zainteresowań praktycznym językiem i codzienną komunikacją mógłbym ich głosy wzmocnić wieloma przykładami Twojego – i wszystkich rozgadanych głosicieli wiary religijnej – POZORNEGO racjonalizmu i POZORNEJ logiczności, które są najczystszą apologią, a nie bezinteresowną analizą. Zaczynasz od kategorycznego, choć nie wypowiedzianego głośno sądu, że jest Bóg, a potem niby szukasz dowodów, że jest Na to wygląda, że nigdy nie wyjdziesz z siebie i nie staniesz z boku, by dostrzec, że Twoje okołobiblijne myślenie nie ma nic wspólnego z racjonalnym odczytywaniem biblijnych opowieści ani też z racjonalną analizą, której warunkiem sine qua non jest brak ideistycznych uprzedzeń. Każdy bez wyjątku Twój kaznodziejski wykład – który zresztą częściej jest odtwarzaniem cudzych wypowiedzi niż konstruowaniem własnych – jest z uprzedzeniami. Największym Twoim uprzedzeniem jest pewnik: „Jest Bóg”. Udając oświeconego, chłodnego analityka, zadajesz chytrze niby pytanie „CZY jest Bóg?” i prowadzisz słuchacza niby racjonalnymi drogami do niby odkrycia, że, a widzicie – jest! To erystyczny zabieg, przemyślna, perfidna indoktrynacja, dezerterze, a nie droga czystego, racjonalnego poznania, o której nie masz bladego pojęcia, skoro produkujesz niezliczoną ilość słów o nieistniejących krasnoludkach.

    Może nie zauważyłeś, ale to nie ateiści niosą kaganek ateizmu zgodnie z poleceniem „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody” i to nie oni powołali 41 tysięcy sekt i, powiedzmy 1,8 miliarda ateistycznych baranów. Wypowiadają swoje ateistyczne poglądy na ATEISTYCZNYM blogu. Nie są aż takimi natrętami, by się pchać się z głośnymi poglądami na zgromadzenia wiernych, do kościołów ani Waszych zborów. Więc nie wymyślają kaznodziejskich taktyk, jak to robią na przykład Świadkowie Jehowy, Kościół rzymskokatolicki i wszystkie bez wyjątku ideologie. Nie znam badań na ten temat, ale śmiało sądzę, że ateizm w zasadzie nie jest efektem indoktrynacji (choć w ZSRR na pewno był, ale w PRL ateistycznej indoktrynacji nigdy nie doświadczyłem), lecz prywatnym, niewymuszonym dorobkiem wolnych, że tak powiem żartem, jednostek. Nie ma więc żadnej ateistycznej doktryny, żadnego ateistycznego dekalogu, ateistycznego guru ani ateistycznego celu, nie ma ateistycznej ideologii – jest tylko z doświadczenia i przemyśleń wynikające zaprzeczenie, że miałby być jakiś Bóg. Więc cóż możesz, dezerterze, wiedzieć o myśleniu ateistycznym, któremu jako wiedzący znacznie więcej, przeciwstawiasz wyuczone mantry chrześcijańskie z lektury baśni wzięte. Na pewno mniej niż ja o myśleniu chrześcijańskim, bo przecież byłem i chrześcijaninem, i ministrantem. Znałem i znam paru mocnych ateistów, którym znajomość Biblii do niczego nie była i nie jest potrzebna, i nigdy się nią nie interesowali – żyją identycznie jak ja: bez Boga i bez wątpliwości. Ty zaś ze swoim obnoszeniem się ze szczegółową znajomością Biblii wśród ateistów jesteś, wybacz, coś jak Eskimos popisujący się między Węgrami znajomością eskimoskiego, który Węgrom do niczego nie jest potrzebny. O feneediemek!

  496. dezerter83
    9 października o godz. 0:01
    tejot
    8 października o godz. 23:55
    Nie odpowiedziałeś na moje proste pytanie.

    Mój komentarz
    Dezerter,czy poniższy tekst, który zamieściłeś na blogu, to jest Twoje pytanie?

    „dezerter83
    8 października o godz. 23:40
    tejot
    8 października o godz. 23:09
    „Księga taka nie jest dowodem na istnienie czegokolwiek…”
    Jesteś świadomy tego, że wypowiadasz się o rzeczach, o których nie masz pojęcia?”

    Pytanie w rodzaju – co się tak gapisz nieświadomy jeden?
    Pzdr, TJ

  497. Na marginesie,
    Jeśli za czasów Spinozy (XVII w) ateizm nie był opcją, co zgadza się z moim oglądem historii, to od kiedy był? Od Jakobinów? A w filozofii – kto był pierwszym ateistą? Przecież to filozofia musiał podłożyć ogień pod Bastylią i dać w chłopskie ręce pałki dewastujące francuskie kościoły. Bo mnie z prekursorem ateizmu filozoficznego – oraz ojcem nowożytnej filozofii – kojarzy się właśnie Spinoza, nieprzypadkowo Baruch, ale to skojarzenie z drugiej ręki, bo filozofii nie studiowałem. Więc jak to było?

  498. Aateista
    9 października o godz. 9:05
    @tejot kreśli m.in. w moim kierunku taka oto frazę:
    „Podstawowa zasada logiki nakazuje udowodnić, że coś jest, a nie udowadniać, że czegoś nie ma.”
    Jeżeli @tejot pisze to ja, jako dobrze wychowany i ułożony facet odpowiadam:
    Ja nie twierdzę, że moja wiedza i życiowe doświadczenie upoważnia mnie do twierdzenia, że Bóg jest .
    Jedynym instrumentarium poznawczym którym w jakiś sposób potwierdza obecność Boga w moim życiu jest termin „wiara”.
    Wiara nie potrzebuje żadnych dowodów.
    Wierzę , bo jestem wolnym człowiekiem…”

    Mój komentarz
    Aateista, trzeba było od razu tak napisać, a nie wstawiać na blog rozważania o elementarnych zasadach logiki.:
    „Bo jeżeli twierdzi się tezę negatywną (symbolem jest słynne „A”) o istnieniu bytu ( w tym przypadku Boga) to należy jednoznacznie określić jego naturę i sposób istnienia. W co dokładnie nie wierzę.
    Tego domagają się elementarne zasady logiki.”

    Aateista, wiara jest poza zasadami logiki, więc trzeba było nie kombinować, tylko postawić od razu kropkę nad i.

    Aateista, wiara nie jest instrumentem poznawczym. Instrumentem poznawczym jest rozum.
    Wiara jest przekonaniem w rodzaju c.b.d.o., przekonaniem łączącym się silnie z emocjami, jest potwierdzeniem, przyklepaniem poglądu, wyrobieniem sobie stanowiska w jakiejś sprawie. Pogląd ten i wyrobienie stanowiska nie koniecznie są wytworzone samodzielnie, najczęściej są przyjmowane na zasadzie konformizmu, która to zasada jest stara jak człowiek, służyła pierwotnie ludziom, była niezbędna jako podtrzymująca spoistość grupy.

    Wiara religijna jest stanowiskiem najszerszym, jest zespołem poglądów, które rozwinęły się u człowieka (bardzo niejednolicie w wielu miejscach na ziemi, lecz z cechami wspólnymi dla wszystkich wierzeń) by dać mu sens egzystencji i wytłumaczyć świat. Wszystkie większe systemy wierzeń mają swoje Księgi.
    Pzdr, TJ

  499. „Wierzę , bo jestem wolnym człowiekiem”

    Wierzę, bo chętnie poddaję się kontroli i lubię autosugestię (Dziej się wola twoja) i lubię się dobrowolnie sam programować, że nic ode mnie nie zależy, lecz od tego, który aktualnie nade mną PANuje.
    Wolę być owieczką w stadzie wiedzionym przez pasterza, niż samemu szukać drogi przez życie.
    Daję sobie napełnić głowę tyloma religijnymi nonsensami, że w odpowiedzi nie pozostaje mi nic innego, jak (czasem dosłownie) pochylić głowę w pokorze…

    Podobno religijność i w ogóle podatność na wiarę jest kwestią zaawansowania rozwoju tzw. nowej kory mózgowej (neocortex) i może nic się nie da na to poradzić? 🙁

  500. Aa,
    Przyznaję ci rację, gdy piszesz, że ateiści nie potrafią „jednoznacznie określić natury i sposobu istnienia” bóstwa, w którego istnienie nie wierzą. Czasem nawet sami (w zaślepieniu, które im słusznie wytykasz) otwarcie to wyznają.
    Przyznaję ci rownież rację, gdy w środku zdania piszesz o sobie „Ja”. Trzeba się szanować.
    Chcę ci wreszcie podziękować za to, że trwasz tu na przekór pohukiwaniom, bo dzięki temu ja, poganka*, mogłam doznać łaski wiary. A przecież nie wierzyłam, że można mieć tak przemożną potrzebę obnoszenia się publicznie ze swoim matołectwem.
    Tego podziękowania domagają się elementarne zasady logiki.
    Idź. Z Bogiem.

    —————————
    * Piszę o sobie poganka, bo co to za pomysł, żeby się samookreślać w kontrze do czegoś doskonale mi obojętnego. To na „t” chciałoby się doprawdy wszędzie wpieprzać.
    Dodam, że ten „problem jest naprawdę poważny”.

  501. oko.press o rzeczywistej skali aborcji w Polsce:
    https://oko.press/polek-przerywa-ciaze/

  502. Doczytałam zaległe.
    Lonefather nocną porą, masz rację.

  503. oko.press o sondażach w sprawie czarnego poniedziałku:
    https://oko.press/bunt-kobiet-stal-sie-masowy-polowa-popiera-jedna-siodma-przeciw/

    I co na to świętoszkowate PSL?

  504. Nie mam dziś nic do powiedzenia oprócz tego że Rosja postawiła Iskandery w Kaliningradzie a naszym ministrem obrony jest Macierewicz.

    Dla spokojności wracam do oglądania porcelany w internecie.

  505. @Płynna Rzeczywistość
    9 października o godz. 11:59
    Wystarczy poczytać drobne ogłoszenia dostępne niemal w każdym większym mieście

    GABINET 24 – PEŁEN ZAKRES USŁUG I ZABIEGÓW GINEKOLOGICZNYCH

    Bezbolesne Przywracanie Cyklu Miesiączkowego
    Farmakologiczne Wywoływanie Miesiączki
    Regulacja Utraconego Cyklu Miesiaczkowego
    …..

  506. Widzę, że kowalczykowi ateiści doszukują się korzenia.
    Życzę powodzenia.

    Chociaż jak na moje wyczucie będą z tym problemy.
    Chyba ,że chodzi o ateizm ludowy, będący odpowiednikiem kultów totemów.
    Obawiam się, że żaden szanujący się filozof nie mógł powiedzieć, że Boga, Absolutu, Prajedni, Jahwe nie ma.
    Po prostu logiczne prawidła tego mu wzbraniają.

    Jedyne do czego możecie dotrzeć to poglądy filozofów w których nie występuje twierdzenie o istnieniu Boga.
    Ten ateizm polega na takim opracowaniu ontologii świata i filozofii człowieka w którym pojęcie Boga nie występuje.

    Z reguły filozofowie uciekali się do wytykania błędów w przesłankach i ujawnianiu dowodzących o istnieniu Boga.
    Tak się bowiem złożyło ,że niejaki Tomasz z Akwinu po zapoznaniu się z filozofią Arystotelesa postanowił jego metodologię dowodzenia bytów zaadoptować na grunt chrześcijański.
    I stąd jego i nie tylko jego dowody, racjonalne argumenty dowodzące, że Bóg istnieje.
    Jak Tomasz dowodził, to jego przeciwnicy zbijali te dowody.
    Ale raczej nikt nie twierdził, że Boga nie ma.
    Uważano jedynie, że ‘uznanie Jego, czyli Boga istnienia jest obarczone jakimś błędem lub niepoprawnością w przesłankach lub wnioskowaniu
    Ale to także nie daje podstaw do stawiania tezy o nieistnieniu Boga.
    Szanujący się filozof zdaje bowiem sprawę z metodologicznej zasady, że niepoprawność argumentacji za jakimś twierdzeniem nie dowodzi jeszcze fałszywości tego twierdzenia.

    Zresztą problem z filozofią Tomasza ma tylko świat chrześcijaństwa Zachodniego (Katolicy i większość protestantów).
    Chrześcijaństwo wschodnie, judaizm, islam, religie azjatyckie nie dały się wpuścić Tomaszowi w maliny i problemy z racjonalistami i pseudoracjonalistami to nie ich bajka.

  507. Tomaszowi z pomocą Arystotelesa.

    …albo odwrotnie.

  508. @tejot pisze:

    „Aateista, wiara nie jest instrumentem poznawczym. Instrumentem poznawczym jest rozum.”

    Instrumentem poznawczym może być rozum, ale również empiria,czyli doświadczenie(zapytaj się czy piszę prawdę @anumlika) instynkt, intuicja, instrumentarium organoleptyczne,czyli:
    zmysł węchu
    zmysł powonienia
    wzrok
    dotyk
    słuch

    W moim zestawie znajduje się również wiara.

  509. Mój sympatyczny gość wyjechał i rzucam się wygłodniały na blog. Przez te kilka dni dyskusja odleciał od podanego przez Jibę tematu, ale tak zwykle się dzieje. I tak jak siła ziemskiej grawitacji sprawia, że wszystko spada, tak samo ciężar blogowej grawitacji ściągnął dyskusje na temat stosunku religi do nauki.
    W przeciwieństwie do Namargineski, która nie daje się wplątać w wymianę myśli z „myślami”aarona czy dezertera, krewcy ateiści lonek, pombocek usiłują wyprostować kręgosłupy tym intelektualnym kalekom. Nawet wielki Tanaka przestał tym upartym głosicielom słowa bożego tłumaczyć zawiłości niebieskiej książeczki, doszedłszy do wniosku, że nie da się garbatego wyprostować.
    Kilka uwag na temat religi i ateizmu, może niezbyt odkrywczych, ale zobaczmy..
    Najpierw taki banał: religia zrodziła się w głowie sapiensa wraz z obudzeniem się świadomości. Ten nasz praprzodek ubrany w skóry rozejrzał się wokół i zdziwił się skąd ja tu się wziąłem ?, przestraszył się czy jak umrę ,to co będzie dalej ze mną? Takie mu różne egzystencjalne pytania rodziły się w głowie. Więc sobie stworzył jakieś odpowiedzi na te pytania, na swój sposób zinterpretował i „zrozumiał” sens własnego istnienia. Ta „wiedza” dawała mu pewien komfort, bo najbardziej niekomfortowym jest pozostawanie na pytaniu bez odpowiedzi.
    Ateizm to patrząc historyczne bardzo niedawne „odkrycie”. Wprawdzie już w starożytności pojawiały się jednostki, które nie wierzyły w boga (choćby faraon Echnaton, który na krótko wprowadzil kult Słońca), ale trzeba było czekać do czasów Oświecenia, aby ateizm stał się zjawiskiem społecznym, a nie tylko wyznawanym przez jednostki światopoglądem.
    Ale w dalszym ciągu ateizm nie jest w stanie ukonstytuować się jako silny, wlywowy prąd intelektualny. Wciąż to są jednostki (pisał to pombocek i Tanaka) a nie ma wspólnoty.
    Próba tworzenia takich wspólnot kończy się groteskowo, bo aby stworzyć ową wspólnotę, powołuje się jakieś parareligijne sekty typu wolnomularstwa, z infantylnymi akcesoriami w postaci fartucha, kielni i oka ducha świetego. Podobnie było z próbą narzucenia przez Robespierre’a kultu Rozumu.
    Wreszcie te wszystkie quasireligijne parady w Związku Radzieckim., nie mogły dać tego upojenia, które daje ludziom typu dezerter czy aaron niebieska książeczka. Dla ateisty niebieska książeczka i wszystkie inne korany, nie dają tego efektu, jak nie daje tego efektu woda pita z butelki z etykietą „Wyborowa”. A religianci jakoś potrafią się upić tą zwykłą kranówką.
    Ateizm, racjonalizm,demokracja te nowe „wynalazki” to cieniutka warstwa, pod którą dobrze się miewają fideizm, barbarzyński irracjonalizm i zamordyzm w obecnej Polsce.
    Wiara lepiej mobilizuje niż ateizm. Ateistę można oskarżyć o obrażanie uczuć religijnych, religianta nie można oskarżyć o obrażanie ludzkiego rozumu, no bo czy można obrazić się na głupca ?
    Ale mobilizuje . To religia skłoniła ludzi do zbudowania piramid, kościołów gotyckich.To ta irracjonalna wiara napedzała ludzi, wydobywała z nich niebywałą energię.
    Kiedy słucham Pasjii Mateusza Bacha, to ja , ateista, jestem głęboko przejęty, gdy ewangelista śpiewa Ich will bei meinem Jesum wachen. Ta dziwna emocja pod wpływem genialnego muzyka mi się udziela.
    Twory racjonalisty nie wywołuja takich emocji. To co jasne, prawdziwe, jest przyjmowane jako oczywiste.
    Wprawdzie taki twór racjonalisty jak genewski akcelerator Wielki Zderzacz Hadronów w CERN budzi mój wielki podziw, ale chyba nie zachwyca tak jak katedra w Chartes.

  510. Jak pachnie Bóg?
    Fiołkami, siarką, smołą, dymem, kadzidłem?
    I czym go łatwiej rozpoznać, zmysłem węchu czy zmysłem powonienia?
    Jakim głosem przemawia?
    Jak wygląda na pierwszy rzut oka, a jak na drugi (złudzenie optyczne, fatamorgana, krzew gorejący?)?
    Jaki jest w dotyku? Szorstki, miękki, jedwabisty, lepki, oślizły, ciepły, lodowaty?

    Wiara…
    Jak byłem mały, wierzyłem, że pod moim łóżkiem mieszkają Ruski i Indianin. Starałem się tam więc nie zaglądać.
    Na strychu zaś, w ciemnym kącie czaiło się COŚ.
    Schodząc po schodach intuicyjnie i instynktownie czułem jego wzrok na plecach. Wrażenie było wręcz fizyczne. Reagowałem zimnym potem i przyspieszonym biciem serca.
    Z czasem mi przeszło 😎

  511. A teraz Maria Janon:
    https://pbs.twimg.com/media/CuNUMxkXgAAk-uU.jpg:large

    Naród, który nie umie istnieć bez cierpienia, musi sam sobie je zadawać

    Jak celnie!

  512. Oto co Aateista napisał o 12h13
    Uważano jedynie, że ‘uznanie Jego, czyli Latającego potwora Spaghetti istnienia jest obarczone jakimś błędem lub niepoprawnością w przesłankach lub wnioskowaniu
    Ale to także nie daje podstaw do stawiania tezy o nieistnienia Latającego Potwora Spaghetti.
    Szanujący się filozof zdaje bowiem sprawę z metodologicznej zasady, że niepoprawność argumentacji za jakimś twierdzeniem nie dowodzi jeszcze fałszywości tego twierdzenia.

  513. Lewy,
    Aby wykazać istnienie Latającego Potwora Spaghetti, wystarczy nad drugimi drzwiami w Sejmie RP powiesić durszlak, dla narodowców: cedzak.

  514. Wiara jako przeciwstawieństwo wiedzy nie potrzebuje dowodów.
    W logice i empirii jej zguba i utrata.

  515. Słów kilka do poprzedniego felietonu @Lewego, choć i do obecnego pasuje – czyli o sile kościelnej korporacji miłośników dzieci:
    http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20161007/charamsa-o-koscielnych-mailach-i-solidarnosci-w-zlu

  516. Aateista
    9 października o godz. 12:37
    @tejot pisze:
    „Aateista, wiara nie jest instrumentem poznawczym. Instrumentem poznawczym jest rozum.”
    Instrumentem poznawczym może być rozum, ale również empiria,czyli doświadczenie(zapytaj się czy piszę prawdę @anumlika) instynkt, intuicja, instrumentarium organoleptyczne,czyli:
    zmysł węchu
    zmysł powonienia
    wzrok
    dotyk
    słuch
    W moim zestawie znajduje się również wiara.

    Mój komentarz
    Aateista, coś Ci się kitwasi.
    Wzrok, słuch, są to zmysły. Oko i ucho są to narządy zmysłów, które dostarczają informacji do mózgu. Bez mózgu nie ma poznania. To mózg interpretuje wszelkie sygnały i wiadomości dochodzące z zewnątrz, a nie oko, czy ucho (ściślej mówiąc układ nerwowy interpretuje). Niemniej mówi się często – kogo to moje oczy widzą – by podkreślić np. przyjemne zaskoczenie.

    Mózg, czyli potocznie mówiąc rozum, jest narzędziem poznania.
    Malutka pszczoła ma również oczy, lecz nie są to narzędzia poznania pszczoły, lecz narządy zmysłu wzroku dostarczające do obróbki mózgowi obrazy. Pszczoła lata, lata, zbiera pyłek z kwiatów, ogląda otoczenie, rejestruje lot tam i z powrotem, jej mózg buduje z tego plan informacyjny mówiący o tym, gdzie jest pożytek, czyli kwiaty do odwiedzin. Pszczoła przylatuje do ula i na podstawie tego, co poznał mózg, odtańcowuje w ulu informacje mówiące innym pszczołom, w jakim kierunku i jak daleko mają lecieć by dotrzeć do pożytku pszczelego.
    Chociaż pszczoła nie ma mózgu w pojęciu takim, jak ssaki, to ma układ nerwowy, a w nim zwój nerwowy główny, w którym przetwarzane są informacje o locie i układany jest plan tańczenia. Instrumentem poznania u pszczoły jest „rozum” pszczoły.
    Podobnie jest z człowiekiem. Oczy jego widzą, lecz to mózg przysłany przez oko obraz przypasowuje do znanych wzorców, interpretuje go. Mózg, rozum jest narzędziem poznania.

    Instynkt nie jest instrumentem poznawczym. Jest to struktura w mózgu z zakodowanym określonym zachowaniem. Na przykład – biją, to uciekaj. Nie ma to nic wspólnego z poznaniem. Jeśli ludziom w tłumie udziela się panika, to oznacza, ze poznanie zostało całkowicie wyłączone, działa i kieruje zachowaniami ludzi wyłącznie instynkt.
    Owady latające od urodzenia umieją latać. Mają taki instynkt. Instynkt latania. Nie ma to nic wspólnego z poznaniem.
    Ptaki się uczą latać w trakcie rozwoju osobniczego, lecz tę naukę napędza instynkt. Instynkt latania.

    Aateista, jeśli do jednej kategorii zaliczasz wzrok, słuch, rozum, empirię, instynkt oraz wiarę, to dziękuje bardzo za dokonanie wyjaśnień. W jednym worku wzrok i słuch, pod spodem czuj duch, w środku doświadczenie-zasadnicze nadzienie, a na górze woła wiara – od rozumu wara.
    Pzdr, TJ

  517. @Lewy

    Pisałem to wszystko już wcześniej, ale teraz przytoczę fragment na który ku radości mojej natknąłem się „u Tatarkiewicza” przy okazji Kanta. Sprawdzałem jego noumeny

    Tatarkiewicz obrabia Krytykę metafizyki w wydaniu filozofa z Królewca.

    Dokładnie krytykę teologii racjonalnej.
    Relacjonuje Tatarkiewicz o tym jak Kant pastwi się nad dowodami potwierdzającymi istnienie „idei Boga”.

    A to wrzuca do kosza dowody ontologiczne ( z wiadomych względów je omijam).
    A to rozpala w kominku dowodami kosmologicznymi.
    Idzie w ustronne miejsce z kartkami zawierającymi dowody fizyko- teologiczne.
    Używa sobie Kant na tych dowodach jak tylko może.

    A teraz drogi @lewy zacytuję już dosłownie jaki z tego wniosek wyciąga Kant – zdaniem Tatarkiewicza.

    „Żaden tedy dowód nie wytrzymuje krytyki:ale tak samo jak niepodobna dowieść, że Bóg istnieje, tak samo niepodobna dowieść, że nie istnieje. Nie jest to w ogóle możliwym tematem dociekań naukowych”.

    Historia Filozofii. Władysław Tatarkiewicz. Tom 2, str 176

    Wniosek.

    Treść przytoczona powyżej jest mniej więcej zbieżna z tym co ja próbuje wtłoczyć od 2 dni w głowy i główki ateistycznej braci.

    Jak się okazuje z marnym skutkiem.

    Cóż, opór materii jest widoczny.

  518. @tejot
    9 października o godz. 14:05

    Na nic twoje wywody, szkoda fatygi.
    Przyjmij po prostu do wiadomości, że niektórym do podtrzymania wiary wystarczą ich zmysły z pominięciem obróbki uzyskanych wrażeń zmysłowych w racjonalnej części mózgu.
    Nasz najstarszy zmysł – węch łączy (w uproszczeniu) nos bezpośrednio z mózgiem. Poczujesz zapach świeżego chleba i już wiesz, że w pobliżu jest piekarnia, chociaż mógłby to być tylko aromat świeżego chleba (2-Acetyl-1-pyrroline, 4-hydroxy-2,5-dimethyl-3(2H)-furanone, 2,3-butanedione,methional, (E)-2-nonenal, methylpropanal, and 2- and 3-methylbutanal) rozpylony w supermarkecie dla zachęty 😉

  519. Wiem,że oczywiście teraz to co przytoczyłem wszyscy potraktują wzruszeniem ramion.

    Do tego zdążyłem się przyzwyczaić.
    Ateiści są z tego znani.

  520. @tejot

    Mimo szczerych chęci nie nadążam za Tobą i jednak poddaje się.

    Czuję się wręcz upokorzony tym faktem.

  521. Lewy
    9 października o godz. 12:45

    Lewy, ja aż zazdraszczam Twojemu znajomemu, że przebywał w pięknym mieście nad Rodanem – które wywołuje zachwyt ponadorganoleptyczny, a więcej taki jak religia: ja jestem zawzięty wyznawca miast dobrze pomyślanych, pięknie wyposażonych i świetnie działających.
    Odpowiednie katedry i podobne urządzenia są, owszem, same w sobie, ale i jako klocki w układance świetnego miasta. Jest się czym zachwycać, więc jestem biskup Dobrego Miasta. Albo nie, od razu się wybieram na papieża, za pomocą białego dymu puszczonego z ogródka.

    Jako, że miałeś luzacką przerwę od bloga, to popadłeś w błąd do co prawidłowości wyrażania rzeczy. Skoro piszesz: „ ..rzucam się wygłodniały na blog”; muszę Cię skorygować: wyznawca wyznaje prawidłowo, bo on inaczej nie umie: „ …umarł i pogrzebion”. Skoro prawidłowe jest pogrzebion, to nieprawidłowe jest „wygłodniały”, a prawidłowe – „wygłodnioń”.
    Tak więc prawidłowo się wyrazisz mówiąc: „rzucam się wygłodnion na blog”. Zwróć przy tym uwagę, że tak się wyrażając, zyskujesz na okrągłości, elegancji, oraz powadze słowa.
    Okrągłość jest co prawda butelkowa, elegancja sztuczna, a powaga – nadęta, ale nic nie szkodzi. Jeszcze tak nie było, żeby katolickie gadanie było pozbawione takiej lipności.

    To racja: ateizm nie jest religią, a osobistą postawą co do rozumu i wartości. To co ateistów do siebie może przyciągać, a każdego inaczej, to wspólnota rozumu, co jest wartością nie do przeskoczenia. Nic nad rozum nie mamy.
    Nie zachodzi tu żadna sprzeczność między rozumem, a postawą, np. altruistyczną, czy zdolnością do empatii. Postawa bierze się z rozumu, niekoniecznie stale z jego części świadomej. I zgadza się z ewolucją: wraz z awansowaniem budowy i działania organizmu, pojawia się rosnąca potrzeba tworzenia dobrych relacji międzyosobniczych. Wiedzą to już mrówki, czy pszczoły: jedna mrówka niewiele znaczy, mrowisko, to świat, czyli wszystko.

    Tysiące i setki lat temu człowiek, bez wątpienia, potrzebował prostego wyjaśnienia swojego – marnego – losu: czemu zleciał na niego głaz i zmiażdżył mu nogę, czemu piorun walnął w jego kurną chatę i spalił kobietę z potomstwem u cycka, czemu pali go ogień wewnętrznego cierpienia w tej czy innej sprawie, zwłaszcza gdy stary (choć ma lat trzydzieści), chory i nim umrze – musi się namęczyć. Wyjaśnił sobie na sposób bezmyślny bakterie, wirusy i inne sprawy. Świat bozi był niegdyś bardzo prosty i luksusowy.

    Używanie rozumu do rozumowania, jednak komplikuje sprawy. Najpierw bozia zakazał używać rozumu, ale człowiek nie po to rozum dostał, żeby miał się kisić. A jak używał, to zauważył, że można mieć własne zdanie, niekoniecznie takie, jak każe bozia, a rozum od tego rośnie i człowiek ma się dobrze. Jak się zorientował, że są bakterie, wirusy i inne bakcyle – odpadły tłumaczenia, że bozia pali ogniem, bo ogniem pali ciało wirus albo bakteria.

    Skomplikowało to bozię u współczesnego człowieka. Wlecze bowiem ze sobą tzw. tradycję – czyli tego bozię sprzed wieków, co wyjaśniał zmiażdżoną nogę – o, bozia tak zdecydował, znaczy” jestem śtrasny grzesznik i mi się należało. Niech mi noga zgnije, za nim cala reszta i będzie nareszcie wesoło: pójdę po męce do nieba. Co jest w niebieskiej książeczce szczegółowo opisane.

    Biskup jest od tego, wraz ze swoim papieżem i każdym członkiem kleru, by się przeciwstawiać komplikowaniu bozi, bo biskup jest leń patentowany i ciemniak ktakumbowy – darmo chce mieć luksusy. A jak człowiek użya rozumu ( na większą chwałę pana bozi przecież), to mu bozia w skutku zanika. I teraz biskup ma robotę, której strasznie nie lubi: bozię trzeba coraz bardziej komplikować i bozią zwiewać spod rozumu, już się w galaktyce nie mieści, z bozonu musiał nawiać, jeszcze się zasłania matematycznością swojego Hellera księdzoastronoma. Co już musi budzić uśmiech politowania: ten fajowy, prawie całkiem świeży bozia, co się w trampkach przechadzał po raju i do Adama wołał: a kuku – Adamie, gdzie jesteś?, i za krzaczek za potrzebą musiał się udać – gdzie i król chodzi piechotą. Teraz już nie ma inaczej, jak beztrampkowy bozia matematyczny, którego nijak w konkret bozi nie da się wrócić.

    Stąd ten śmiech i stąd zagubienie: jak kiedyś człowiek gadał, że bozia spalił piorunem rodzinę z dziećmi poczętymi – to było proste i jasne. Z bozią się nie dyskutuje, bo się od niego w zęby dostaje. Teraz człowiek nie uie o bozi nic bez zaawansowanych spekulacji i włączenia superkomputera powiedzieć, a i z tego bełkot wychodzi brak kształtu i zawartości. Nie da się ani nic powiedzieć o bozi jako przedmatematyce, ani nie ma to żadnej treści. Bozia bez kształtu i bez treści nie istnieje.

    Dlatego też we współczesnym świecie nie ma nawet jak gadać o bozi inaczej, jak budząc śmiech i politowanie, pomieszane ze złością na typa o bozi bełkoczącego. Bo on inaczej już nie może.
    Może sobie jeszcze, ten i ów, w bozię wierzyć. Zupełnie jednak nie wie, w co wierzy. Z każdej realności wiary wypchnęło go i racjonalne doświadczenie i rozum i nauka i jej weryfikowalność.
    Można – i ludzie mający rozum w siatce z Biedronki tak robią – twierdzić, że bozia pod postacią Maryji fruwała nad wojskami nadwiślańskimi i osobiście Armię Czerwoną przerażała, przez co osobiście bitwę wygrała, i że są na to tysiące świadków, siedzieli oni na drzewach, kalenicach, kominach i patrzyli na tą Fruwającą i Przerażającą (co powtórzył niedawno nasz milusiński ulubieniec – Hoser Henryk Lekarz A-borcyjny Arcybiskup Rwandyjsko-Lemański) ale nic ponad śmiech politowania nie uzyskają, co ich zmusza do kiszenia się we własnej, ciasnej, beczce.

    Rezultat jest taki, że nie tylko zwykły zjadacz hamburgera w Hamburgu, Kolonii, Barcelonie, Lyonie, Dublinie czy Sztokholmie nie umie nic zbornie, prosto i przekonująco o bozi powiedzieć, ale i w Warszawie, Krakowie, Lublinie, Tarnowie i Białce Tatrzańskiej – też, i tym bardziej, nic, nie bełkocząc, powiedzieć nie umieją. A żyją oni nie w zachodniej Cywilizacji Śmierci, ale tam, gdzie nie śmierdzi: w cieniu Lolka Giewontowego i biskupich produktów Jego: Dydycza, Wątroby, Hosera, Michalika , Budzika. Depo, Głodzia, Dziuby Jeża, Pindela, Pikusa, Tyrawy, i – niech będzie na koniec szort listy – Szkodonia.
    Jak produkty biskupie nie dają rady, a co mogą – to ubliżać, dać jej nie mogą i cymbały wyznające na blog włażące. Ubliżać się co raz starają, ale i w tym są lichsi od biskupów.

  522. midaro
    9 października o godz. 11:49

    „* Piszę o sobie poganka, bo co to za pomysł, żeby się samookreślać w kontrze do czegoś doskonale mi obojętnego. To na „t” chciałoby się doprawdy wszędzie wpieprzać.
    Dodam, że ten „problem jest naprawdę poważny”.”
    ————————————————————-
    Myślę jota w jotę, ale mi się już nie chce pisać.
    dzięki

  523. @Lewy

    A propos Bacha. Są tacy którzy twierdzą, że Bach i jego muzyka jest dowodem na istnienia Boga.
    Co więcej. Na przykład kompozytor Wojciech Kilar (Krzesany) stwierdził ,że kto wie, czy „język” muzyki nie jest językiem w którym przemawia Bóg.

    Oczywiście muzyka jak każdy język ma swoje dialekty i muzyka rap to raczej taki dialekt którym posługują się niebiańskie warstwy niższe.
    Na salonach króluje muzyka baroku i rosyjski balet.

  524. O godzinie 14:38 po raz kolejny eksplodował @tanaka.

    Trajektoria lotu jego myśli nie wykazuje żadnych oznak odchyleń od toru poprzednich przelotów.

  525. Aateista jak zwykle omija (nie)zręcznie niewygodne argumenty polemistów, Kantem i Arystotelesem dźga blog, po czym z satysfakcją i wyższością oznajmia – ha! cisza na blogu, nic o Bogu, to znaczy, że istnieje, bo nic się nie dzieje. Takie masło maślane.
    Pzdr, TJ

  526. Że wezwę imienia nadaremno

  527. Ale lista i sama znajomość nazwisk wyższych rangą sług pańskich robi jednak piorunujące wrażenie…

    …. Dydycza, Wątroby, Hosera, Michalika , Budzika. Depo, Głodzia, Dziuby Jeża, Pindela, Pikusa, Tyrawy…

    Ja osobiście kojarzę chyba z 5 nazwisk.

  528. @Aateisto
    Nie zauważyłeś czy co ? Przecież ja się z toba zgadzam, że nie da się udowodnić nieistnienia Latającego Potwora Spaghetti.

  529. @Lewy
    Rzeczywiście masz rację…
    …ale myślą podążyłem za Tanaką, a że prędkość rozwija zawrotną…

    Takie są tego później efekty

  530. No dobra – na dzisiaj koniec.

    Lektury czekają.
    Na przykład:

    „Problem religii w polskich dziennikach intymnych. Stanisław Brzozowski, Karol Ludwik Koniński, Henryk Elzenberg.”

    Wydana przez Instytut Badań Literackich PAN.

    W komitecie redakcyjnym zasiada m. in. znana i lubiana Kazimiera Szczuka.

    Książka wyszła w serii lupa obscura.

  531. Tobermory
    8 października o godz. 21:41
    …………………………………..
    Akcja ratunkowa przypomina mi zdarzenie ,którego byłem czynnym uczestnikiem. Góry jak to w Beskidzie. Późnym popołudniem wyłania się zataczająca się postać młodego mężczyzny,która na naszych oczach wali się ze ścieżki do niewielkiej trawiastej niecki obok. Obserwujemy co dalej. Facio, zionący alkoholem już chrapie. Zbliża się noc i to b. zimna. Budzimy i z bełkotu dowiadujemy się,że wracał z pracy, z budowy… I że chce sobie odpocząć. Przez znaleziony telefon komórkowy powiadamiamy szanowną małżonkę,że zaczniemy sprowadzać „onego” na dół, by ta później go odebrała (chyba taksówką).
    Po bodaj 2 godzinach dotarliśmy do wyznaczonego punktu.
    Happy end w wydaniu polskim.

  532. Tanaka
    9 października o godz. 14:38
    To taki język archaizujący, hieratyczny, dający tym Dydyczom, Wątrobom rodzaj ubogaconej szlachetności.Taki Watroba czy Dziwisz nie chodzi nigdy normalnie, tylko dostojnie kroczy. Nigdy np. nie drepce, dreptać może wierna córa kościoła ubogacająca kościół kwiatami. Nawet figle nieboszczyka Wesołowskiego z chłopcami na Dominikanie,(link anumlika) musi co miały w sobie cos dostojnego, kiedy ten szlachetny mąż, obnażal swoje dostojne dupsko i męską biżuterię. Aby temu aktowi komunijnemu nadać doniosły charakter z pewnością nawet nie zdejmował z karku arcybiskupiego krzyża, a z głowy tej wielkiej czapy, którą hierarchowie odznaczają się, tak jak niektórzy afrykańscy czarownicy wyróżniają się noszeniem w nosie kości szympansa.
    Kapłani Latającego Potwora Spaghetti też się odróżniają, dostojnie latają, z durszlakowymi nakryciami głowy.
    Trochę tej dostojności przejął od kaka prezes Jarosław, też używa słów takich trochę dla ludu niezrozumiałych a dostojnych, „zakamuflowanej opcji, zaraźliwych pierwotniaków itp” i on też mimo małego wzrostu nie drepce tylko dostojnie kroczy korytarzami Sejmu.

  533. Aacymbał to intelektualny pasztet, taka osobliwość parafialna. Te quasi wywody na poziomie gimbazy dobre są w kółku parafialnym. Tutaj co najwyżej budzą fale śmiechu, kpiny i współczucia. Aaaa ten dalej swoje. Ma to pewien urok etnograficzny, ale na dłuższą metę irytuje ten typ głupoty. ‎

  534. Aateista domaga się od blogowych ateistów deklaracji, deklaracji – w rzeczy samej -idiotycznej, żąda bowiem, by określili oni, w jakiego boga nine wierzą. W/w sypiący na blogu cytatami z wypowiedzi dzieł wybitnych filozofów, pisarzy, naukowców, mieniący się tym, który wyzwolił się z pęt logiki, zdradza jednocześnie, że ma problemy z elementarną wiedzą, albowiem żądając takiej deklaracji od ateistów, pokazuje, że nie ma pojęcia, czym jest ateizm, chyba że jest to, z jego strony, zabieg podchwytliwy, czyli: cwaniaczek Aateista zakłada, że na blogu „kowalczykowych ateistów” uda się znaleźć głupka, który odpowie, że nie wierzy, w takiego a takiego boga.

    Tylko Indiach, tamtejsze ludy oddają cześć ca. 80 tysiącom bóstw, a przecież istnieją jeszcze inne w pozostałych rejonach świata i licho wie, ile ich jest. Nie sposób wymienić ich wszystkich, tym bardziej nie wymieni ich hipotetyczny, blogowy głupek, który poprzestanie na 100 najbardziej znanych, a wtedy Aa zakrzyknie: „Tu cię mam, bo oznacza, że w pozostałe wierzysz!”.
    Aateisto- blogowy „eseisto” (cudzysłów uzasadniony jakością Twojej twórczości) – jak człowiek o tak nieprzebranych pokładach intelektu, tak oczytany, wybiegający ponad poziom wiedzy dostępny maluczkim możesz składać, tak kretyńskie propozycje? Chociaż jest coś, co tłumaczy ich kretyńskość, i Twoją, to mianowicie, że -jak podkreślasz – wyzwoliłeś się od logiki.

  535. Przeglądam po kolei (i czasem po łebkach, bo Aaaaa mnie usypia, a dezerter śmieszy)
    Na razie dotarłam tu:
    @Płynna Rzeczywistość 9 października o godz. 10:47
    Piszesz: „Przecież to filozofia musiał podłożyć ogień pod Bastylią i dać w chłopskie ręce pałki dewastujące francuskie kościoły. Bo mnie z prekursorem ateizmu filozoficznego – oraz ojcem nowożytnej filozofii – kojarzy się właśnie Spinoza, nieprzypadkowo Baruch, ale to skojarzenie z drugiej ręki, bo filozofii nie studiowałem. Więc jak to było?”

    Więc po kolei:
    Też filozofii nie studiowałam 🙂 Historię Barucha Spinozy poznałam za pośrednictwem Antonio Damasio (nadal go polecam, ale to wcale nie filozof). Pamiętam tyle, że Spinoza został uznany za heretyka przez kilka wyznań, ale musiał do jakiegoś należeć, więc poddano go jakiemuś niezbyt przyjemnemu rytuałowi pokutnemu, żeby należał. Mimo to jego pisma były w dużym stopniu ignorowane ze względu na PODEJRZENIE bezbożności.

    Co tych chłopskich pałek dewastujących kościoły – nie wiem, czym ma to coś wspólnego z ateizmem. Wiem, że polskie środowiska religijne programowo demonizują Rewolucję Francuską, ale spójrzmy na to w perspektywie: co powiemy o katolickich bestialstwach na ludności prawosławnej w Chorwacji, gdzie aktywnie działali ojcowie franciszkanie, a papież błogosławił? Skąd się brały kolekcje wyłupionych oczu? I dlaczego kanonizowano biskupa Stepinaca, tego samego, który podburzał do tych czystek?

    Motywy agresji są przeróżne, ale silne przekonania, również religijne, mogą w nich odgrywać istotną rolę. Poza tym kilkanaście wieków wcześniej tak samo dewastowano „pogańskie” świątynie, niszcząc dorobek starożytnego Rzymu i poprzednich cywilizacji. Hordy chrześcijańskich mnichów terroryzowały ludność. Hypatia, starożytna „kobieta Renesansu” (bo uczona, mądra i wszechstronna), została rozerwana na strzępy przez chrześcijański motłoch, podburzany (tak samo jak dzisiaj) przez ambitnych i głodnych „rządu dusz” biskupów.

    Tak przebiegają wszystkie rewolucje… KrK, rozdrapujący swoje „rany” zapomniał już „jak cielęciem buł”. Hybris – przeczytaj anumlika 🙂

    A co do historii Europy w TYM okresie, to gorąco polecam Adama Zamoyskiego „Holy Madness. Romantics, Patriots and Revolutionaries 1776-1871” (polski przekład: „Święte szaleństwo”). Ciężkie dzieło, ale czyta się znakomicie. I naprawdę daje wgląd w to, co działo się wtedy Europie. To był cały konglomerat różnych zjawisk i różnych dążeń. Ateizm jako taki nie miał z tym wiele wspólnego.

    To tak na chybcika, bo ja dzisiaj TEŻ pracuję. Taka gmina…

  536. @anumlik, 9 października o godz. 9:48
    Chapeau bas! Już, już miałam zaaplikować Ci szpileczkę, że nie podajesz autora, ale zaraz… zaraz, zaraz. To… naprawdę??? Zaniemówiłam i nadal jestem zamurowana. Różne emocje we mnie wrą. No i czuję się zaszczycona tym… anumlikiem.

  537. Lewy
    9 października o godz. 15:43

    Biskupi muszą mówić takim językiem, bo nic innego nie umieją. Są puści w środku, poza językiem, tak przekręconym na modłę czasów średniowiecza, nie mają nic.
    Ten język nie ma nic wspólnego z czlowiekiem, jego osobowym doświadczeniem, zagłębieniem w życiu,możnością dialogowania, rozumienia, a więc poznania.
    Brak kontaktu z rzeczywistością, po raz enty, został wykazany w sprawie aborcji i jej skutku – czarnego protestu kobiet oraz ludzi przytomnych i mających języki do mówienia, a głowy do myślenia.

    Ci nosiciele miażdżycy, umęczonych wątrób i głów skrzywionych w kierunku Częstej Chowy, nie umieją, bo nigdy nie mogli, nosić własnych głów prosto.

  538. Dezeterze,
    Zakładam, że Twoje wpisy nie są „wklejkami” z – za przeproszeniem – organu ŚJ „Strażnicy”, lub jakiegoś tutorialu dla agitatorów pt. „Jak pozyskiwać naiwnych poprzez Biblię”, lecz są to Twoje własne słowa, pomijając oczywiście cytaty z „świętej księgi”
    Nie rozumiem, dlaczego przytaczasz różne fakty z Biblii, skoro podstawowym warunkiem zbawienia i tak jest wiara. Wyjaśniając, tłumacząc, tudzież racjonalizując działalność Jahwe, działasz wbrew swojemu panu, ponieważ: Jehowa wybrał przecież najlepszych kronikarzy właśnie po to, żeby jak najlepiej, czyli jak najskrupulatniej przekazali wszystko, czym ich natchnął, co im przekazał, by jego lud wiedział, o co biega, co wolno, czego nie wolno? Dlaczego więc owo Słowo Boże zawiera tyle sprzeczności, niejasności, że do dziś dziesiątki tysięcy teologów, biblistów próbuje nadal zgłębić „co autor miał na myśli”, dlaczego coś, co powinno być jasne, a nawet najjaśniejsze wymaga wykładni? Według mnie jest to jeden z kluczowych dowodów na nieistnienie boga, bo przecież bóg – to wszech doskonałość, mógł więc zadbać o jasny przekaz, nie dopuszczając do takiego, totalnego zagubienia się ludzkości.
    Objaśniając słowa Jahwe, objaśniający niejako przyznają, że jego przekaz jest niejednoznaczny, niespójny, zawiera sprzeczności, a ponadto tłumacząc to wszystko, niejako przyznają, że bóg nie stanął na wysokości zdania, że mógł to załatwić lepiej. Czy to nie głupie, że doskonały bóg musiał przez tysiące lat i musi nadal korzystać z pomocy niedoskonałych ludzi, by przekazać, to, co chciał przekazać?
    Jako dziecko wierzyłem, że jest możliwe, iż piękna księżniczka była zaklęta w żabę, że wystarczy żabę pocałować, by zdjąć z niej zaklęcie. Całowałem rzekotki i ropuchy i nic, wierzyłem w „kwiat paproci” spełniający życzenia i w samo nakrywający się stoliczek, kalosze szczęścia, w św. Mikołaja, boga, w Borutę mieszkającego w spróchniej wierzbie i nic się potwierdziło, a przecież miałem jakieś podstawy sądzić, że to prawda, no, bo żaby istnieją, księżniczki i stoliczki również, św. Mikołaja widuję do dziś i to nie jednego. Ciekaw jestem czy miewasz wątpliwości, czy też dociekanie to dla Ciebie zamknięty już rozdział?

    PS. Przeprosiłem oczywiście za użycie słowa „organ”, a nie za: „Strażnica” 🙂

  539. jobrave
    9 października o godz. 16:09

    Ten wzorowy głupol domaga się określenia przez ateistów, w którego konkretnie bozię nie wierzą?
    Ooo,to mi się podoba. Ten cymbał gminn już się sam przez to związał obowiązkiem, każdego rana, przed zrobieniem siku do nocnika – wyznać swoją niewiarę we wszystko w co nie wierzy. Po kolei i detalicznie.

    Wyznawanie niewiary w nieistniejące, wyłubując z nieistniejącego nieistniejące definicje, by wyznać, że się w nie nie wierzy – na tym polega właśnie wyznawanie nieistniejącego bozi. Wystarczy tylko upuścić „nie” z głowy” do nocnika i już jest „wiara”.

    Rzeczony głupek wioskowy jest bardzo biblioteczny: przeczytał pół wsiowej biblioteki – i nic z tego nie pojął. Dlatego ciągle cytaci cytatami – sam z własnej nieistniejącej zawartości głowy nie wyprodukuje treści.
    Pustką własnej grzechotki daje dobry dowód, że nie da się zrobić bozi z nicości.

  540. @Na marginesie
    🙂
    Zawsze podaję autora. Ale ja poeta jestem…, potem długo, długo nic, a potem… co tam chcesz.

  541. @Aaronowi Aateiście sam nie wiem po co, ale niech mu będzie:

    Śnił mi się absurd
    Wyglądał jak nic
    Później śnił mi się Bóg
    Też wyglądał jak nic

    I to było na tyle, jeśli idzie o Twoje teologiczne wywody.

  542. Pilne

    Miałam się o to spytać już wcześniej: skąd się wzięło określenie „niebieska książeczka”?
    Z poważaniem, mi

  543. „Mam nadzieje i wierze, ze Europa ktora kocham nie upadnie”
    (Adam Michnik)
    ___________________________________

    Adam Michnik i Wlodzimierz Cimoszewicz w dzisiejszym niedzielnym wydaniu szwedzkiego dziennika „Dagens Nyheter” (DN, 9.10, Kultura) w rozmowie z autorem Maciejem Zaremba na temat populizmu w Polsce i Europie. Zagrozenie demokracji
    chyba najwieksze od lat 30. „Polskie reformy to pelzajacy zamach stanu i putinizacja”
    – mowi Adam Michnik.(…) Dla Viktora Órbana i Jaroslawa Kaczynskiego „liberalna demokracja” to przeklenstwo. Podobna retoryka, kiedy mowia o zgnilych elitach i koniecznosci wiary w silnego przywodce. Jak sie to skonczylo w faszyzmie i komunizmie
    wiemy wszyscy. Dzisiaj istnieja inne alternatywy. Nie tylko w krajach arabskich, w ktorych narod jest wabiony idea, by przy pomocy religii stworzyc lepszy lad.” (A Michnik).
    Wlodzimierz Cimoszewicz powiada, ze nigdy dotad nie odczuwal niepewnosci jak obecnie, bojazni i niebezpiecznstwa. W ciagu ostatnich 15 lat USA i Unia Europejska (UE)
    maja ujemny bilans w handlu z Chinami, ponad 100 mld euro. Dawny porzadek swiata nie istnieje. Wiedza zdobyta dzisiaj nie gwarantuje pracy za 10 lat. Zaden uczciwy polityk nie moze tego obiecywac ale to robia populisci. Wyrzucamy imigrantow, opuszczamy UE, budujemy mur z Meksykiem. (W.Cimoszewicz).
    Populizm jest na prawicy i lewicy ale ten sam wrog: demokracja liberalna, ktora opowiada sie za pluralizmem i odmawia organizowania referendum w sprawie praw czlowieka.

  544. ; )
    We czwartek, 13 pazdziernika, godz. 13.00
    a moze Nobel literacki 2016 dla Amerykanow?

    PHILIP ROTH
    DON DeLILLO
    RICHARD FORD

  545. ???
    Kiedys w PRL istnialo Stowarzyszenie Ateistow i Wolnomyslicieli – nawet gdzies znalazlem
    pare numerow ich organu „Argumenty” (byla tam ciekawa postac prof. Andrzeja Nowickiego)
    – tam byla kultura, bez wyzwisk, bez obrazania —- . Mozna sie nauczyc nawet od „komuchow”.

  546. midaro
    9 października o godz. 19:20
    Niebieską książeczką nazwał Biblię Tanaka. I tak się przyjęło. A że niebieska, no bo opowiada o tym, co się dzieje w niebie u bozi

  547. @Lewy
    9 października o godz. 19:59

    Dzięki.
    Że Biblia – to było jasne z kontekstu. Brałam pod uwagę, że niebieska od nieba, ale wtedy byłaby niebiańska. Jak się przyjęło, to się przyjęło. Brzmi szlachetnie.

    Próbowałam się powymądrzać à propos tego, co pisałeś (9 października o 12:45), ale mi się tekst rozłaził na boki. Pomyślę o tym jutro.

  548. bo okładka niebieska była…

  549. @Tanka,
    Aateista powinien zająć się teraz drugą połową tej biblioteki, może natknie się na jakąś encyklopedię, słownik, znajdzie hasło „ateizm” i wreszcie dowie się o czym pisze, chyba że proboszcz wydarł wcześniej kartkę z tym hasłem.:)

  550. @Tanaka,
    Sorry za zgubienie „a” w Twoim nicku.

  551. anumlik
    9 października o godz. 19:11

    @Aaronowi Aateiście sam nie wiem po co, ale niech mu będzie:

    Śnił mi się absurd
    Wyglądał jak nic
    Później śnił mi się Bóg
    Też wyglądał jak nic

    anumliku jestem naprawdę zbudowany.
    Toż to prawie jaby sam mistrz Eckhart pisał.

    Przypomnę, że Mistrz Eckhart to słynny średniowieczny mistyk.
    Szczególnym wyróżnikiem mistyków tamtego okresu było traktowanie Boga jako antynomii złego,realnego, fizycznego Bytu, czyli jako…Niebytu, czyli …nicości.

    Czyli Bóg to jest nic – to w nawiązaniu do Twego czterowiersza

    Niektórzy doszukiwali się w przypadku jego poglądów odniesień do buddyzmu zen, ale to już chyba nie wchodzi w obręb Twoich zainteresowań.

  552. Lewy
    9 października o godz. 19:59

    Niebieska książeczka ma kilka mocnych uzasadnień, które czynią ją nieusuwalnie niebieską książeczką i żadna inna nazwa się nie nadaje:
    1. jest to niebieska książeczka. Dosłownie – farbiarsko-drukarsko. Jest niebieska i basta. Reszty nie trzeba.
    2. jak kto chce resztę, to ma: owszem, książeczka jest o sprawach bozi w niebie, więc niebieska podwójnie. W kolorze bluuuu..!
    3. jest niebieska, i dobrze, bo jest i czerwona książeczka – inżyniera Ma, jest zielona książeczka, brązowa i jeszcze może jakie inne.
    4. bardzo ładnie niebieską książeczkę zaopatrzył we wpis polecający Święty Ojciec Święty: „Przekazuję młodzieży akademickiej w Polsce Biblię Tysiąclecia, życzę, aby odnajdowała w niej Chrystusa , który jest Prawdą, Drogą i Życiem”.
    Człowiek rozumny mógłby sądzić, że jak się jakąś książeczkę przekazuje Młodzieży Akademickiej – to po to, by czytała bez uprzedzeń i bez zadanego z góry wyniku czytania. Tego wymaga szacunek dla młodzieży, a dokładniej – każdej Młodzieżowej Osoby Ludzkiej z osobna.
    Od tego przecież jest Młodzież Akademicka – żeby kształtować swobodny krytyczny, głęboki rozum, wolny od uprzedzeń, tez zadanych z góry, nacisków. Tym cenniejszy jest wynik czytania i badania umysłem, im więcej wolny jest badacz. A wskazanie wyniku, jaki Młodzież Akademicka ma powziąć – likwiduje wartość badania i świadczy o braku zaufania, oraz braku szacunku dla Młodzieży, dla każdego czytelnika.
    Mogłaby ta Młodzież dochodzić do dowolnych wniosków, na co się nie zgadza Święty Ojciec Święty. Ma być tak, jak on ustalił: czytajcie po to, żeby się ze mną zgodzić !
    ŚOŚ mówi, że Młodzież ma odkrywać Chrystusa, który to i owo. Natomiast nic nie mówi o bozi, tatusiu Jezuska. Kto bowiem pozna bozię z niebieskiej książeczki – ten nie może – będąc człowiekiem wolnym i głębokim – nie rozpoznać bozi jako największego tyrana w dziejach. Który swojego syna użył jako przedmiotu do załatwiania własnych, mrocznych spraw z własnym, tak licho pomyślanym i wykonanym produktem.
    Cały ten punkt należy więc skwitować tak jak poprzednie: to jest niebieskie gadanie.

  553. jobrave
    9 października o godz. 18:08
    „Nie rozumiem, dlaczego przytaczasz różne fakty z Biblii, skoro podstawowym warunkiem zbawienia jest wiara.”

    Od ponad 2 miliardów wyznawców religii nominalnego chrześcijaństwa wymaga się, żeby czcili Boga, którego nie są w stanie pojąć. Znaleźli się przez to w podobnej sytuacji jak starożytni Samarytanie, do których Jezus rzekł: „Wy czcicie coś, czego nie znacie”. Niejeden z nich przyznaje, że w rzeczywistości Go nie zna.

    Jeżeli studiowałeś Biblię ze ŚJ, powinieneś wiedzieć, że wiara która jest wymagana od chrześcijan – ma ścisły związek z dokładną wiedzą. Jehowa zawsze akceptował tylko taką formę oddawania czci, która harmonizowała z Jego wolą (Marka 7:7).

    Izraelici, znali prawdę objawioną przez Boga, ponieważ to im powierzono wiedzę zawartą w Pismach (Rzymian 3:1, 2). Dzięki temu, wierni Żydzi oraz inni ludzie mogli się cieszyć uznaniem Jehowy.

    Również obecnie, każdy osoba, która pragnie cieszyć się Jego uznaniem , zamiast mówić: „Moja religia mi odpowiada”, powinna się upewnić, czy jej sposób oddawania czci Bogu spełnia stawiane przez Niego warunki. Wymaga to zdobycia dokładnej wiedzy czyli poznania prawdy zawartej w Biblii, ponieważ Jezus oświadczył, że słowo jego Ojca jest prawdą (Jana 17:17).

    Jezus powiedział też: „Nie każdy, kto do mnie mówi: ‚Panie, Panie’, wejdzie do królestwa niebios, lecz tylko ten, kto wykonuje wolę mego Ojca, który jest w niebiosach” (Mateusza 7:21). Słowa te nasuwają prosty wniosek: Jeżeli chcemy podobać się Bogu, to musimy się dowiedzieć, co jest Jego wolą, a potem zgodnie z nią postępować.

    Sama wiara w istnienie Boga to za mało. Nie wystarczy też jedynie zakładać, że nasza forma wielbienia podoba się Bogu i oddawać Mu cześć tak, jak nas nauczyli rodzice. Biblia zachęca do upewnienia się, że nasze postępowanie cieszy się uznaniem Bożym (Rzymian 12:1,2 ; 1Tesaloniczan 5:21).

    W rozmowie z Samarytanką, Jezus powiedział jeszcze: „Prawdziwi czciciele będą czcić Ojca duchem i prawdą, bo właśnie takich szuka Ojciec, aby go czcili. Bóg jest Duchem, a ci, którzy go czczą, muszą oddawać cześć duchem i prawdą” (Jana 4:21-24). Jak spełniają się Jego słowa w naszych czasach ?

    Z Biblii wynika, że Bóg pragnie, aby ludzie wszelkiego pokroju doszli do dokładnego poznania prawdy i zostali wybawieni (1 Tymoteusza 2:3, 4).

    Dlatego polecił Swemu Synowi zapoczątkowanie działalności ewangelizacyjnej. Obecnie – zgodnie z zapowiedzią Jezusa – jest ona kontynuowana. Zanim Królestwo Boże przejmie władzę nad Ziemią – dobra nowina ma dotrzeć do wszystkich narodów (Mateusza 24:14).

    „Dlaczego więc Słowo Boże wymaga wykładni (…) Czy to nie głupie, że bóg musi korzystać z pomocy ludzi, by przekazać, to, co chciał przekazać?”

    Biblia mówi otwarcie, że istotnym warunkiem zrozumienia jej treści jest pokora i gotowość do przyjmowania pouczeń. Niejednemu trudno przyjąć nowe poglądy od kogoś, kto nie dorównuje mu pod względem wykształcenia czy też inteligencji. Warto przy tej okazji przypomnieć, że apostołowie Jezusa byli „ludźmi niewykształconymi i prostymi”.

    Dlaczego Bóg wybrał takie osoby ? Paweł tak to wyjaśnił: „Widzicie bowiem, bracia, jak was powołał, że powołano niewielu mądrych na sposób cielesny, niewielu mocnych, niewielu szlachetnie urodzonych; lecz Bóg wybrał to, co głupie u świata, by zawstydzić mędrców”(1 Koryntian 1:26-29).

    Jeśli zatem treść Biblii albo sposób jej przedstawiania przez kogoś mniej znaczącego, wystawia na próbę naszą pokorę oraz gotowość do uczenia się, to warto wtedy pamiętać, że jest on po prostu narzędziem, za pośrednictwem którego uczy nas sam Bóg.

    Poza tym, o tym, komu Bóg udzieli zrozumienia Biblii decydują pobudki, które żywi osoba studiująca Pismo – a nie jej zdolności. Te właściwe, podano w Psalmie 119:34:
    „Obdarz mnie zrozumieniem, bym PRZESTRZEGAŁ TWEGO PRAWA
    i bym się go TRZYMAŁ CAŁYM SERCEM”.

    Apostoł Paweł napisał: „Skoro bowiem świat przez mądrość swoją nie poznał Boga w jego Bożej mądrości, przeto upodobało się Bogu zbawić wierzących przez głupie zwiastowanie” (1 Koryntian 1:21). Jestem przekonany, że On na pewno wie co robi.

    Pozostaje z szacunkiem.

  554. Niesłusznie zaginiony wcześniejszy komentarz @ pombocka przytaczam w całości:
    dezerter83

    Dezerterze, nie chcę już wchodzić z Tobą w spory, dlatego nic nie mówię. Ja mówię tylko, że niech każdy uprawia swój ogródek, nie machając drugiemu Biblią przed oczami ani „Testamentem” Mesliera czy „Bogiem urojonym” Dawkinsa. Poza tym nic nie mówię. Chyba że mówię. Ale Ty, niestety, machać Biblią musisz. Nie jesteś na blogu bezinteresownie.

    Wiele razy zarzucałeś tubylcom nieznajomość Biblii. Mogliby Ci odpłacić tym samym: Twoją nieznajomością zasad myślenia racjonalnego i ateistycznego. A ja z racji zainteresowań praktycznym językiem i codzienną komunikacją mógłbym ich głosy wzmocnić wieloma przykładami Twojego – i wszystkich rozgadanych głosicieli wiary religijnej – POZORNEGO racjonalizmu i POZORNEJ logiczności, które są najczystszą apologią, a nie bezinteresowną analizą. Zaczynasz od Na to wygląda, że nigdy nie wyjdziesz z siebie i nie staniesz z boku, by dostrzec, że Twoje okołobiblijne myślenie nie ma nic wspólnego z racjonalnym odczytywaniem biblijnych opowieści ani też z racjonalną analizą, której warunkiem sine qua non jest brak ideistycznych uprzedzeń. Każdy bez wyjątku Twój kaznodziejski wykład – który zresztą częściej jest odtwarzaniem cudzych wypowiedzi niż konstruowaniem własnych – jest z uprzedzeniami. Największym Twoim uprzedzeniem jest pewnik: „Jest Bóg”. Udając oświeconego, chłodnego analityka, zadajesz chytrze niby pytanie „CZY jest Bóg?” i prowadzisz słuchacza niby racjonalnymi drogami do niby odkrycia, że, a widzicie – jest! To erystyczny zabieg, przemyślna, perfidna indoktrynacja, dezerterze, a nie droga czystego, racjonalnego poznania, o której nie masz bladego pojęcia, skoro produkujesz niezliczoną ilość słów o nieistniejących krasnoludkach.

    Może nie zauważyłeś, ale to nie ateiści niosą kaganek ateizmu zgodnie z poleceniem „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody” i to nie oni powołali 41 tysięcy chrześcijańskich sekt i, powiedzmy 1,8 miliarda chrześcijan. Wypowiadają swoje ateistyczne poglądy na ATEISTYCZNYM blogu. Nie są natrętami, nie pchają się z głośnymi poglądami do kościołów ani Waszych zborów. Więc nie wymyślają kaznodziejskich taktyk, jak to robią na przykład Świadkowie Jehowy, Kościół rzymskokatolicki i wszystkie bez wyjątku ideologie. Nie znam badań na ten temat, ale śmiało sądzę, że ateizm w zasadzie nie jest efektem indoktrynacji (choć w ZSRR na pewno był, ale w PRL ateistycznej indoktrynacji nigdy nie doświadczyłem), lecz prywatnym, niewymuszonym dorobkiem wolnych, że tak powiem żartem, jednostek. Nie ma więc żadnej ateistycznej doktryny, żadnego ateistycznego dekalogu, ateistycznego guru ani ateistycznego celu, nie ma ateistycznej ideologii – jest tylko z doświadczenia wynikające zaprzeczenie, że miałby być jakiś Bóg. Więc cóż możesz, dezerterze, wiedzieć o myśleniu ateistycznym, któremu jako wiedzący znacznie więcej, przeciwstawiasz wyuczone mantry chrześcijańskie z lektury baśni wzięte. Na pewno mniej niż ja o myśleniu chrześcijańskim, bo przecież byłem i chrześcijaninem, i ministrantem. Znałem i znam paru mocnych ateistów, którym znajomość Biblii do niczego nie była i nie jest potrzebna, i nigdy się nią nie interesowali – żyją identycznie jak ja: bez Boga i bez wątpliwości. Ty zaś ze swoim obnoszeniem się ze szczegółową znajomością Biblii wśród ateistów jesteś, wybacz, coś jak Eskimos popisujący się między Węgrami znajomością eskimoskiego, który Węgrom do niczego nie jest potrzebny. O feneediemek!

  555. Jerzy Pieczul
    „Więc cóż możesz, dezerterze, wiedzieć o myśleniu ateistycznym”

    Bardzo sobie cenię Pańskie uwagi, Panie Jerzy. Wydaje się, że jest Pan jedyną osobą – na tym blogu – której krytyczne komentarze zawierają rzeczową argumentację. Jest późno więc będę się streszczał.

    „Zdrowi nie potrzebują lekarza, tylko niedomagający”- powiedział Jezus. Osoba znająca te słowa, wie też zapewne, co one oznaczają. Każdy lekarz wie jak ważną rolę w procesie skutecznego leczenia odgrywa trafna diagnoza. Żeby stawiać trafną diagnozę, długo trzeba się uczyć a potem praktykować.

    Z naśladowcami Jezusa jest dokładnie tak samo – cały czas się uczą i praktykują. Dlatego niektórzy z nich, mają jakieś pojęcie o ugruntowanym ateizmie. Chociaż większość ateistów nie chce ze ŚJ rozmawiać, to jednak rozmawiałem już z wieloma – a pombocek także napisał tutaj o nim już sporo.

    Napisałem kiedyś, że „większość ateistów zrezygnowała z poszukiwania Boga z winy chrześcijaństwa, które nie przedstawia prawdy o Bogu Biblii”. Moja opinia wynika z wieloletnich kontaktów z osobami podającymi się za ateistów – wielu z nich otwarcie deklarowało, że przestali interesować się religią, pod wpływem fatalnego świadectwa jakie dają od wieków, przywódcy nominalnego chrześcijaństwa.

    Osobiste refleksje, które zamieszczane są na tym blogu, częściowo potwierdzają taki stereotyp. Wiele osób zostało ateistami – na długo wcześniej, zanim zaczęli czytać Biblię. Jej lektura – jak twierdzą – utwierdziła ich tylko w przekonaniu, że obrali właściwy światopogląd. Jak już o tym już pisałem, nie mogło być inaczej, ponieważ przyjęli – moim skromnym zdaniem – błędne założenie, że potrafią ją sami zrozumieć.

    Przy okazji chciałbym także wyjaśnić, że pisząc o ateistach, którzy zrezygnowali z poszukiwania Boga, miałem na myśli takie znaczenie tego słowa, które ilustruje pewien prosty przykład:

    Młody człowiek zamierza wstąpić do seminarium aby zostać księdzem katolickim. Spotyka jednak mężczyznę, który spędził kilka lat w tym miejscu i który opowiada mu o wykorzystywaniu seksualnym kleryków przez ich przełożonych. Młodzieniec rezygnuje więc ze swoich planów, bez sprawdzania czy taka praktyka jest powszechnym zjawiskiem w KK.

    Podobnie wielu ateistów, „rezygnuje” z poszukiwania Boga czyli przestaje interesować się religią, widząc obłudne postępowanie większości religii. Wielu po prostu nie zdaje sobie sprawy, że w tej kwestii, tak naprawdę liczy się tylko to, co mówi Biblia – a nie poglądy i tradycje stworzone przez człowieka.

    Pozostaje z szacunkiem.

  556. @Jacek Kowalczyk 9 października o godz. 22:31 & @pombocek

    „ateizm w zasadzie nie jest efektem indoktrynacji /…/, lecz prywatnym, niewymuszonym dorobkiem wolnych, że tak powiem żartem, jednostek”.

    Niektórzy nawet tyle nie mogą o sobie powiedzieć. Jak mnie moi poczynali (dobrze mówię?), to już oboje byli z dorobkiem, zdobytym samodzielnie w nastolactwie. Mam w moim ateizmie zero zasług; własnym dorobkiem na tym polu byłoby, gdybym spobożniała. Ale nie bylo klimatu.

    Cała reszta – oczywiście tak.

    @NeferNefer 9 października o godz. 21:00

    „bo okładka niebieska była…”
    A wiesz, zanim spytałam, to była moja najmocniejsza hipoteza: że mianowicie odwołujecie się do jakiegoś ogólnoobowiązujacego wydania w niebieskich okładkach. Tanaka wyjaśnił rzecz detalicznie, jestem w pełni usatysfakcjonowana.

  557. midaro

    Dziubię na tablecie to krótko, mój ojciec miał, pamiętam jak przez mgłę, ale na pewno była niebieska.

    ***

    Ciśnie mi się na klawiaturę „naprawdę liczy się tylko to co mówi biblia” biblia czyli kto dokładnie, że zapytam retorycznie i dlaczego ma się liczyć dla ateisty.
    Upraszcza się o niewyjaśnianie.

  558. Uprasza. Cholerny tablet.

  559. @Aateista, 9 października o godz. 22:19
    Tak to już z Tobą jest, Aaronie, że wyczytujesz jeno to co Ci wygodne. Mistrz Eckhart nie zaprzeczał istnienia Boga, ani – jak sugerujesz wyciągając mylny wniosek z mego czterowiersza – nie uważał, że Bóg to jest nic. Eckhart von Hochheim pojmował Boga poprzez kontemplację i mistycznie się z nim zespalał, podobnie jak cała gromada ówczesnych mistyków i mistyczek z Mechtyldą z Magdeburga na czele. W moim czterowierszu, który odczytujesz w duchu mistyki nadreńskiej, nie ma słowa o Bogu, który jest nicością. Jest natomiast mowa o absurdzie, który wygląda jak nic oraz o Bogu, który również wygląda jak nic. Nie „jest nic”, a „wygląda jak nic„. Jeśli nie dostrzegasz w śnie śniącego podmiotu lirycznego, że Bóg jest absurdem, to ja już nic nie poradzę, na Twoje nic.

    Aha. Używam italika nie bez przyczyny.

  560. Dobra, ciemnoniebieska 😉

  561. Bardzo ciemnoniebieska 😉

  562. Czekałam, kiedy padnie ten „argument” i niezawodnie wyskoczył z nim dezerter: jeśli, zbłądzony ateisto, nie kochasz bozi, to znaczy że jej NIE ZNASZ! Więc spróbuj POZNAĆ. Ludzi odrzuca od religii np. pedofilia kleru. Ale kler to nie bozia!!! Bozię poznaje się ze słyszenia, więc słuchaj tych, którzy ci ją głoszą. Zostań adeptem. Zgłębiaj bajki o bozi. Krok po kroczku na pewno w to wrośniesz i sam uwierzysz, że bozia to Wielkie szczęście. Tak mniej więcej wygląda ten nieustannie odgrzewany religiancki nieświeży kotlet. Przewidywalni są do bólu. I nieskuteczni.

  563. Jeszcze raz @Płynna rzeczywistość – teraz (musztarda po obiedzie, ale zawsze musztarda!) trochę lepiej przetrawiłam, co napisałeś. Twoje pytanie jest nieco przewrotne i po namyśle mnie zaintrygowało.

    Kiedy zaczyna się ateizm w filozofii? No kiedy? Chyba w sumie jeszcze się nie zaczął? Ale w ogóle w tzw. dzisiejszych czasach filozofia jakby zeszła do podziemia? Wymienisz jakiegoś wybitnego współczesnego filozofa? Bo ja nie. Jedyny o jakim się mówi to John Gray, autor „Czarnej mszy” i „Słomianych psów”, ale to raczej historyk (historiozof?) niż filozof. Czy w ogóle ateizm potrzebuje jakiejś systematycznej filozofii? Obecnie filozofia jakby rozeszła się po kościach – to co wiemy o sobie jako gatunku zawdzięczamy antropologii, psychologii, biologii, socjologii, historii, historii idei… że wymienię tylko kilka nauk.

    A przy okazji wypada zapytać: do czego służy (czy służyła) filozofia? Do teoretyzowania na temat tzw. zagadek bytu? Do moralizowania? Do wyznaczania kierunków poznania? To przecież są te same pytania, na które religia (rzymskokatolicka, bo jednak nie każda religia) chce udawać, że udziela odpowiedzi. Każdy xiunc, a najbardziej akademicki, chce zastrzelić Cię pytaniem: „Po co żyjesz?” A zaraz potem: „Czy chcesz służyć Najwyższemu Dobru?” I tym sposobem znajdują naiwnych, którzy „zrealizują się” w zakonach.

    Tak więc chyba filozofia jako taka jakby zwiędła przy uwiądzie religii? Czy przestała być potrzebna? Filozofia tomistyczna całkiem otwarcie służyła religii. Dalej był deizm – ale „Bóg” był nadal potrzebny filozofom choćby tylko jako pojęcie.

    Dla mnie pytania zadawane przez religiantów jako wabik są nie tyle bezsensowne, co może są pytaniami bez JEDNEJ odpowiedzi. Każdy musi sobie tę odpowiedź znaleźć sam. I w tym sensie filozofia, podobnie jak religia, straciła chyba rację bytu – bo ateizm? Czy badania empiryczne? Jak to jest?

    Ciekawa jestem, co myślą o tym inni. To znaczy czy istnieje filozofia ateistyczna i czy w ogóle ateizm da się pogodzić – z filozofią? Czy może filozofia usiłowała mędrkowaniem odpowiedzieć na pytania, na które dziś szukamy odpowiedzi – w wiedzy opartej na faktach i myśleniu przyczynowo-skutkowym?

    Naturalnie takie myślenie nie wystarcza – jest jeszcze poezja, muzyka, zachwyt nad światem… To wszystko również usiłuje zachachmęcić wścibska i wredna religia – dowodem komentarz Aaaaa na temat muzyki Bacha. Są zupełnie realne uroki absurdu… jest mnóstwo rzeczy, których logiczne myślenie nie ogarnia.

    Homo sapiens jest zdolny do operowania różnymi rodzajami myślenia… Ale myślenie NORMALNIE nie prowadzi do żadnych „wniosków” na temat religianckich absolutów. Są jeszcze mity… w takim znaczeniu, jak pisze o nich np. Joseph Campbell, który na punkcie wierzeń miał hopla, ale do żadnego religianctwa pociągu nie miał.

    Więc jak to jest z tą ateistyczną filozofią? Po pierwsze, czy istnieje? A po drugie, czy jest potrzebna? Tadeusz Kotarbiński zajmował się teorią poznania, dziś teoria poznania to coraz bardziej zwyczajna wiedza. Taka wiedza, jaką reprezentuje np. Antonio Damasio. Wie o czym mówi, bo jest neurochirugiem. A że trochę filozofuje? No nie wiem. Może po prostu teoretyzuje. Ale to jego teoretyzowanie ma solidną podbudowę – empiryczną.

  564. dezerter83
    9 października o godz. 23:39

    Powiedziałeś, dezerterze: Napisałem kiedyś, że „większość ateistów zrezygnowała z poszukiwania Boga z winy chrześcijaństwa, które nie przedstawia prawdy o Bogu Biblii”.

    Dezerterze, to zdanie jest kaznodziejską demagogią w pigułce. Skąd wziąłeś „większość ateistów” – przeprowadziłeś badania statystyczne na całym świecie, czy porozmawiałeś z dwoma ateistami, z czego w naturalny sposób się zrobiła „większość”? Bo większość, owszem, jest, ale nie ateistów – to 5 miliardów człowiekowatych małp, które nigdy chrześcijańskiego Boga nie szukały, a całe stada nawet nie słyszały, że gdzieś coś takiego jest („gdzieś”, czyli, rzecz jasna, w świecie słów, nie rzeczy). A on też widać ich nie szukał, bo gdyby, jako wszechobecny i wszechmocny, szukał, to by znalazł. Więc albo nie jest wszechobecny i wszechmocny, albo mu 5 miliardów zwisa, albo go w ogóle nie ma.

    „Większość ateistów zrezygnowała z poszukiwania Boga”.

    Żeby zrezygnować z poszukiwania, trzeba najpierw szukać. „Szukanie” Boga to tylko życzeniowa teza, bo ja się z „szukaniem” wśród bożego ludu nie spotkałem. Spotkałem się ze świętymi obrazkami na ścianie, z chodzeniem do kościoła, z piciem wódki, ale nie z szukaniem Boga. Sam z siebie szukałem od piątego roku życia grzybów – Bóg był mi podsunięty przez mamę, tak że nie musiałem szukać. Jako ministrant też nie szukałem, tylko wykonywałem z przejęciem ważne czynności klękania, wstawania, dumnego kręcenia się przy ołtarzu w komży. Jedną z najprzyjemniejszych było kręcenie na dworze kociołkiem, w którym się tliły wonne zioła, żeby były gotowe na moment, kiedy ksiądz będzie w czasie mszy czy nabożeństwa kadził Bogu.

    „Większość ateistów zrezygnowała z poszukiwania Boga z winy chrześcijaństwa” (czyli również z Twojej winy?).

    Wina więc to tylko niesłuszny przekaz i niezgodne z Pismem praktyki? Gdyby był słuszny, to by nie było rezygnacji? To ateistycznych wypierdków produkuje tylko niesłuszne chrześcijaństwo, a inne religie świata – nie? Masz jakąś wiedzę o tym, że ateistami stają się również dzieci jedynie słusznych Świadków Jehowy? Bo ja dwóch takich znam. A jak Świadek Jehowy sprawdza słuszność – że na przykład jest Bóg, a ewangelijny Jezus jest jego synem? Jak sprawdza SYNOWOŚĆ? Czy tylko na słowo wierzy, że to syn (wedle semantyki z tej ziemi)? Pochlebiasz sobie, dezerterze, stawiając sprawę tak, jakby tylko Świadkowie Jehowy mieli głowy. Wszyscy religianci świata dowiadują się o swoich plemiennych lub ponadplemiennych bogach ze słów o nich i z niczego więcej. A słowa nie są nazywanymi przez nie rzeczami. Kaznodziejska weryfikacja słów o bogach też odbywa się wyłącznie z pomocą słów. A słowa to teoria. A jedynym wiarygodnym weryfikatorem teorii są rzeczy, doświadczenie, praktyka. Co za pech, że jak dotąd ani jeden bóg nie dał się doświadczyć. Choć z kaznodziejskich słów i tylko z nich wynika, że plemienny bożek Jahwe jest bardziej obecny w życiu każdego człowieka na ziemi niż sam człowiek.
    Nie tylko więc z winy chrześcijaństwa, dezerterze, wykluwają się (lub są nimi od pokoleń) ateiści. Pierwotnym ateistą człowiek się po prostu rodzi – każdy. Wystarczy spróbować pogadać o tym z niemowlakiem. Wtórnym ateistą grubego kalibru – a nie chwilowo zawiedzionym religiantem – gość się staje z powodu niedoświadczania bogów, nie zaś z powodu zniechęcenia kościelnymi słowami i czynami .

    Powiedziałeś też o chrześcijaństwie, że „nie przedstawia prawdy o Bogu Biblii”.

    Dezerterze, pierwotne i podstawowe znaczenie wyrazu „prawda” to to, co JEST, to, co dowiedzione, zweryfikowane, a nie to, co by się chciało, żeby było. Jeśli uczciwie dążymy do wzajemnego rozumienia się, to tylko w tym znaczeniu wyrazu „prawda” trzeba używać. Niestety, wszystkie bez wyjątku ideologie używają „prawdy” głównie w celu propagandowego wzmocnienia i lepszego sprzedania przypuszczeń, urojeń, hipotez, a nawet kłamstw. Skoro mówisz, że ktoś nie przedstawia prawdy, to musisz ją znać.

    W katolickim katechizmie są tzw. „prawdy wiary” (oczywisty oksymoron). Pierwsza z nich – że jest Bóg – musi być i Twoją prawdą, bo w przeciwnym razie nie byłbyś chrześcijaninem. Tylko że ta „prawda” jest identyczną prawdą jak potwór z Loch Ness, baby-jagi, krasnoludki i kwiat paproci. Aha, i pewna wygrana w totka. Jest wyobrażeniem, nadzieją, przypuszczeniem, hipotezą, wiarą. Nie da się wiary nazwać „prawdą” i być w zgodzie z odwieczną, niemetaforyczną semantyką tego słowa, z logiką. Używasz, dezerterze, tych samych propagandowych narzędzi, których używa 41 tysięcy chrześcijańskich sekt. Żadna zresztą bogowa religia – i jakakolwiek ideologia – nie potrafi inaczej.

  565. dezerter83 (23:39)

    „Zdrowi nie potrzebują lekarza, tylko niedomagający”- powiedział Jezus. Osoba znająca te słowa, wie też zapewne, co one oznaczają. Każdy lekarz wie jak ważną rolę w procesie skutecznego leczenia odgrywa trafna diagnoza. Żeby stawiać trafną diagnozę, długo trzeba się uczyć a potem praktykować.”

    Dr William Osler tak przeistoczyl te slowa niby panajezusowe:

    „Dobry lekarz leczy choroby. WIELKI [great] lekarz leczy pacjenta, który ma tę chorobę.”

    ‚Czytaj więcej na: http://www.brainyquote.com/quotes/authors/w/william_osler.”

    Czy wam, sekciarzom jehowiastym, narzucono jakies mus ? Mus wciskania niewinnym niczego ludziom calkowitych pierdol?

    Po co ja o to pytam. Przeciez to jasne ze im narzucono to g.wno. Nawet niekoniecznie kacze guano.

    Wycofuje pytanie

  566. pombocek
    10 października o godz. 5:46
    „A on też widać ich nie szukał, bo gdyby, jako wszechobecny i wszechmocny, szukał, to by znalazł.”

    On szuka pokornych osób, które będą gotowe Mu służyć – już od wielu lat.

    W I wieku Jezus z Nazaretu, zainicjował działalność rozgłaszania dobrej nowiny o Królestwie Bożym. Wyszkolił też swoich naśladowców i polecił im: „Zachodźcie do zaginionych owiec z domu Izraela”.

    Po swojej śmierci i zmartwychwstaniu powiedział uczniom: „Idźcie na cały świat i głoście dobrą nowinę całemu stworzeniu”. Zapowiedział też, że w okresie poprzedzającym objęcie przez Niego władzy nad ziemią, Jego naśladowcy będą prowadzić ogólnoświatową kampanię edukacyjną – na niespotykaną wcześniej skalę (Mateusza 24:14).

    Jehowa zawsze dotrzymuje słowa – do wszystkich drzwi pukają więc obecnie Jego świadkowie. Działalnością tą, objętych jest już 240 krajów.

    „Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli Ojciec, który mnie posłał, go nie pociągnie”- powiedział Jezus. Warto wniknąć w tę Jego wypowiedź, gdyż dostarcza ona dowodu, że Bóg interesuje się każdym z nas indywidualnie.
    Skoro obdarzył nas wolną wolą, nie chce otwierać naszych serc na siłę. Pewien biblista ujął to tak: „Po zewnętrznej stronie ludzkiego serca nie ma klamki. Mogą one być otwierane tylko od wewnątrz”. A zatem Jehowa bada miliardy ludzkich serc, szukając jednostek, które pragną się do Niego zbliżyć. Co robi, gdy znajdzie kogoś takiego?

    Gdy jakiś człowiek przejawia odpowiednie usposobienie, On delikatnie przyciąga jego serce, czyli je pobudza. Kiedy widzi, że ktoś w sercu żywo reaguje na orędzie biblijne, posługuje się swoim duchem, by pomóc takiej osobie poznać i zastosować te prawdy w życiu.

    Pierwszy krok należy jednak do nas. Pismo zachęca: „Zbliżcie się do Boga, a on zbliży się do was”.

  567. Interesujące pytanie postawiła @Na marginesie : Czy istnieje filozofia ateistyczna ? Czy jest potrzebna ?
    Jak chodzą słuchy, filozofię stworzyli Grecy. Była to pierwsza w historii ludzkości próba zrozumienia świata bez odwoływania się do religijnych podpórek. Tym różnili sie od Egipcjan, Babilończyków, Asyryjczyków czy Żydów. Zresztą i wśród greckich filozofów byli fideiści podpierający się religijnym mistycyzmem(Sokrates ze swoim Dajmonem, czy twórca świata idei Platon), ale i ci idealiści w przeciwieństwie do kapłanów, stosowali logiczny dyskurs, a nie arbitralny dogmat.
    Ale tacy jak Tales, Anaksagoras, Anaksymander, Heraklit, Demokryt i Arystoteles zupełnie pomijali nadprzyrodzony aspekt w swych rozważaniach i stawiali bardzo nowoczesne pytania o strukturę świata, nature człowieka itp.
    Pytania były nowczesne, ale odpowiedzi często naiwne (woda z której zbudowany jest świat Talesa, ogień Heraklita, a nawet atomy Demokryta daleko odbiegają od obecnego modelu atomu Bohra, Heisenberga czy Schrodingera) – albo jak u pracowitego Arystotelesa odpowiedzią był zagmatwany obraz świata, pełen sylogizmów, epicyklów. który zaciążył nad myśleniem europejskim aż do czasów Galleusza , Kopernika i Newtona.
    Grecy stawiali rzeczowe pytania, odpowiedzi jakich udzielali nie mogły być inne, bo poza matematyką, i systematyczną obserwacją świata, nie dane im było poznać praw fizyki, nie znali chemii, nie mieli do dyspozycji mikroskopu czy lunety. Ich ciekawość świata, owo kochanie mądrości wymuszało na nich odpowiedzi, które dzisiaj wydają się naiwe. Czesto popełniali w myśleniu błąd petitio prncipi, czyli zakladając cos z góry, tym założeniem „udowadniali” słuszność założenia(co w dalszym ciągu czynią różni religijni myśliciele włączając w to Aaa i dezertera)
    W Ulissesie Joyce tak kpi sobie z rozumowania Arystotelesa; Obnaż sztylety swych definicji: Końskość jest cością wszechkonia
    Podobnie poczciwy i bezradny ksiądz Chmielowski w swych Nowych Atenach daje słynną definicje Koń jaki jest każdy widzi
    Tak to jest, jak człowieka prześladują pytania i nie wytrzymuje i udziela pochopnych odpowedzi.
    Ale w renesansie naukowa maszyna ruszyła najpierw powoli, ospale jak ta lokomotywa. Z tej matki filozofii wyłaniały się różne nauki , które badając dokładniej wybrany teren
    udzielały coraz lepszych odpowiedzi na temat natury świata i człowieka.
    Czy te dzieci popełniły matkobójstwo, czy zamknęły matkę w komórce, żeby ona tam sobie gawędziła i powoli gasła ?
    Czy filozofia ateistyczna jeszcze jest potrzebna ? pyta Na marginesie
    Dla conajmniej dwóch powodów jest potrzebna
    1. Wytycza ona kierunki rozwoju poszczególnych nauk. Bez tej ateistycznej filozofi (pozytywizmu)Einstein nie byłby w stanie uzyskać dystansu do przedmiotu wlasnych rozważań, nie byłoby Freuda i psychoanalizy, bez fenomenologii nie mielibyśmy tak głębokich analiz dzieł sztuki..
    2. W dzisiejszym świecie, gdzie niesposób jest pojedynczemu człowiekowi objąć bezmiar czastkowej wiedzy, filozofia jest takim wytrychem, który takim laikom jak ja daje uproszczony do tej wiedzy dostęp.

    Uff, mam nadzieję, że obroniłem poczciwą staruszkę filozofię przed pogrzebaniem ją żywcem. A jakby ktoścmiał jescze inne argumenty na jej obronę, to proszę, pomóżcie ja ratować 🙂

  568. Gaworzę z Anumlikiem
    Piszącym italikiem

    Moje!

    Oczywiście powstaje problem z rodzaju tych :

    „A co chciał poeta powiedzieć pisząc…?”

    Ty znasz anumliku swoje intencje obecne przy powstawaniu miniaturki, a ja w miarę mocy intelektualnych i odrobiny humoru próbuję to w jakiś sensowny sposób odzyskać.

    Powiedzmy więc ,ze wymowa utworu jest wielowarstwowa .
    Ty ukazałeś jego głębie, a ja jego blask.

  569. @Lewy

    Niezłe.

    Nie bardzo mam czas, ale to upominasz się sensowną obecność filozofii.
    Ja podrzucę tylko z „Traktatu teologicznego” Miłosza jeden wers:

    „Dlaczego teologia? Bo pierwsze ma być pierwsze.”

    Podyskutowałbym, ale chwilowo jestem bezczasowy.

  570. Film pt. „Stalingrad”. Ten niemiecki film nakręcono w 1992r., a jest w nim jedna niezwykła scena.

    „Msza święta dla żołnierzy na przedmieściu Stalingradu. Kapelan, w mundurze Wehrmachtu z wielkim krzyżem na piersi, stoi na kupie gruzu i głosi kazanie: Bóg z nami — taki napis widnieje na sprzączkach żołnierskich pasów. W tym momencie jeden z żołnierzy patrzy na pas i mówi: Faktycznie, nie zauważyłem, a kapelan głosi dalej: Nie ma zaszczytniejszego zadania niż obrona zachodnich, chrześcijańskich wartości przed bolszewicką nawałą ze wschodu. Dlatego niemiecki żołnierz, w przeciwieństwie do bolszewika u którego na pasie nie ma miejsca dla Boga, nigdy nie jest sam, nawet gdy znajduje się daleko w głębi terytorium wroga.”

    Noo.”Gott mit uns” po sprawiedliwej stronie, „Za rodinu za Stalina” po drugiej. Kto wygra, Gott czy Stalin?

    W telewizji TVP1 byl film dwa lata temu, i to był puszczony po północy. Trzeba o tym przypominać. Mało kto np. wie, że biskupem polowym Wehrmachtu był Franz Justus Rarkowski, człowiek o polskobrzmiącym nazwisku, który swoją korespondencję często kończył pozdrowieniem: Heil Hitler. Znane są zdjęcia biskupów katolickich z wyciągniętą ręką w hitlerowskim pozdrowieniu.

    Dużo pisze się o Westerplatte i obronie Poczty Gdańskiej, ale nie ma wiadomości, że Pius XII naciskał na Polskę na kilka tygodni przed wojną do ustępstw na rzecz Hitlera.

    Co Swiadkowie Jehowy wyczyniali, juz w 1933 roku, zeby sie przypodobac Hitlerowi w jednej jedynej sprawie: antysemityzmu, mozg staje.

    „Declaration od facts” J.F. Rutheforda (czerwiec 1933).

    https://en.wikipedia.org/wiki/Declaration_of_Facts

    Swiadkowie Jehowy najwiekszego tylka dali z Hitlerem. Ich proba odbicia od podlogi bejsmentu religijnego – TO NAS HITLER PRZESLADOWAL – jest calkowicie NIESKUTECZNA

    Antysemita jest antysemita. I niewazne w jakich slowach probuje on sie wylgac z tego antychrystusowego antysemityzmu.

    Tam nie bylo zadnego stawania mozgu. Tam byl CALKOWITY odlot mozgowy

  571. ZYDZI MUSIELI ZAPLACIC ZA ICH NIEPOSLUSZENSTWO boskie. Litosci tam mialo nie byc. O jablko zapewne sie rozchodzi.

    To o tym odlocie mozgowym mowa jest. Jablkowym odlocie

  572. Tobermory
    10 października o godz. 0:50

    rozbawiło mnie 😀 (piszę z sympatią, nie złośliwie)

  573. Wajda nie żyje. Odchodzą tacy ludzie jak Kuroń, Geremek, Mazowiecki, Bartoszewski. Trudno, takie prawo przyrody. Ale żal, że odchodzą ci wielcy, a wciąż żyją i niszczą Polskę ludzie podli. Czy bozia nie mogłaby lepiej wybierać sobie do towarzystwa tych drugich, których preferuje.

  574. Lewy
    10 października o godz. 9:16

    Widziałam już wcześniej. Nie mogę czuć wielkiego smutku – dobrze przeżyte, długie, owocne życie, sława, pamięć i osiągnięcia pozostaną. Oraz muzeum japońskie w Krakowie.
    Tych drugich bozia widać u siebie też nie chce :/

    (A takie wpisy filozoficzne z 8:09 to byś zostawiał na wstępniaki, trąbko)

  575. Na marginesie
    10 października o godz. 1:18

    Mój komentarz.
    NM, zapytałem kiedyś, dawno temu pewnego filozofa (człowieka zajmującego się zawodowo historią i filozofią) – po co mnie szaremu człowiekowi filozofia. Przyznam, że odpowiedź była tasiemcowa i niezbyt jasna. Po to by objaśnić świat, ująć w reguły nasze myślenie, by poszukiwać, itd.

    Swoją drogą, to filozofia powstawała w ścisłym związku z wierzeniami. Inaczej być nie mogło. Ten związek trwał tysiące lat. Całkiem niedawno filozofia oddzieliła się od religii.
    Z filozofią było trochę podobnie jak z astrologią, alchemią lub znachorstwem. Mit, boskość, duch były ściśle splecione z materią.
    Pzdr, TJ

  576. a ja sie dowiedzialam od @Lewego.

    radio internetowe jeszcze o tym nie wspomnialo, a moze ja cos przegapilam?

    Gdy odejda najlöepsi, zostana nam tylko Antoni Krauze i Ewa Stankiewicz oraz im podobni przedstawiciele polityki, nie majacy o niej pojecia. Ale za to wiele rozprawiajacy

  577. NeferNefer
    10 października o godz. 9:25
    Sprowokowała mnie Namargineska. A na wstępniaki niech się zapisują inni, bo ja nie chcę być posadzony o przywłaszczenie sobie blogu pana Jacka.
    A za te trąbkę to ja sobie wypraszam

  578. To z kogo uoni tera wystrugajo Wajdem? Jednego czy drugiego?

    Nie moze byc tak, ze zabraknie materialu na czlowieka czegos. Roku. Tforczosci calosciowej zycia. Innych dokonan. Kto w tych dokonaniach zastapi tera Wajde?

    Smuta. Ogromna smuta

  579. Redaktor naczelny gazety przechadza sie po biurze. Az zobaczyl jak Kowalski wyglada przez okno.
    – Panie Kowalski, lepiej by pan zrobil, jakby pan dupa przygladal sie przechodniom, a oczami patrzyl na monitor.
    – Bardzo czesto to robie !
    – Tak? A co na to przechodnie?
    – Zazwyczaj mowia: dzien dobry, panie Michnik.

    Ze to oni nie wypowiadali nazwiska na W to dziw nad dziwy

  580. No dobrze. O umarlych tylko najszczytniej. Najdobrzej nie chwatit’. Kasuje to co powyzej. Daje nowe. Z Joe Monstera

    „Szkoda tylko że nie zdążył zrobić „Człowieka z Wazeliny”, biografii Adama Hofmana. Chociaż dzisiaj bardziej pasowałoby „Zastępy z wazeliny” „

  581. dezerter83
    10 października o godz. 7:57

    Kolejny raz, dezerterze, pokazałeś, że nie umiesz lub nie zamierzasz rozmawiać. Rozmowa polega na rozmawianiu swoimi słowami – informował Cię o tym Tanaka – a nie na niekończącym się obrzucaniu cytatami i nazwiskami. Ty jesteś tu nie po to, by rozmawiać, lecz po to, by indoktrynować kazaniami, ustosunkowując się bardzo wybiórczo do wypowiedzi krytyków Twoich kazań. Wymądrzałeś się o ateistach i to było głównym powodem mojego poprzedniego wpisu. Nie odniosłeś się do tego ani słowem – wybrałeś sobie do skomentowania cytatami moje kpiące słowa o tym, że wszystko mogący Bóg nie dotarł do 5 miliardów (w dniu dzisiejszym, bo w dziejach będzie tego grubo więcej) innowierców:

    „On szuka pokornych osób, które będą gotowe Mu służyć – już od wielu lat”.
    (..)
    „Jehowa zawsze dotrzymuje słowa – do wszystkich drzwi pukają więc obecnie Jego świadkowie. Działalnością tą, objętych jest już 240 krajów”.
    Nie żaden nie istniejący Jehowa dotrzymuje słowa, lecz Świadkowie Jehowy pukają do drzwi w 240 krajach – taki ma być uczciwy przekaz, bez demagogicznej interpretacji.
    Śmieszna jest Twoja reakcja na zarzut niemocy domniemanego wszechmocnego w porównaniu z mocą człowieka, którego telewizja i internet dotarły błyskawicznie do wszystkich miejsc na świecie – nawet do mysich dziur i na szczyty gór.

    Niedotarcie wszechmocnego i wszechobecnego do ponad pięciu miliardów, czyli większości ludzi na świecie, jest zaprzeczeniem jego wszechmocy i wszechobecności, czyli jest jednym z wielu dowodów jego nieistnienia, a wszechwiedzący, który SZUKA (Adamie, gdzie jesteś? Skąd wiesz, ze jesteś nagi?) jest karykaturą makówek, co go wymyśliły.

  582. W moim wieku przychodzenie na czyjs pogrzeb jest czestsze, o wiele czestsze, niz udzial w weselach. To sie fachowo nazywa peer pressure. W innym, alternatywnym jezyku, to sie zwie давление со стороны сверстников. Tak wujek G mowi

    Tesciowa, lat 93, od ladnych kilku juz lat nie byla na zadnym pogrzebie. Wszyscy powymierali wczesniej.

    Wienc ja siem zapytujem: kto przyjdzie na pogrzeb Wajdy?

  583. @Tejot, z godz. 10:09
    Z filozofią było trochę podobnie jak z astrologią, alchemią lub znachorstwem. Mit, boskość, duch były ściśle splecione z materią.
    A także ze sławojką, Tejocie. Ile wspaniałych dzieł filozoficznych początek swój wzięło ze sławojki. Pozwolę sobie sprafrazować słynny wiersz Herberta, noszący tytuł „Do Ryszarda Krynickiego – list”, dodając słów kilka do Martina Hejdeggera. Ale aby oddać głębie sławojki opatrzę całość mottem filozofa z Fryburga.

    Każde myślenie rozwijające sens jest poezją, a każda poezja myśleniem
    (Martin Heidegger)

    Niewiele zostanie Ryszardzie naprawdę niewiele
    z poezji tego szalonego wieku na pewno Rilke Eliot
    kilku innych dostojnych szamanów którzy znali sekret
    zaklinania słów formy odpornej na działanie czasu bez czego
    nie ma frazy godnej pamiętania a mowa jest jak piasek
    .

    Heideggerowi, Ryszardzie, zarzucono brak precyzji pojęciowej i niejasność, ale ta, jak wiesz, cechuje poetów. Jest autorem wielu neologizmów, a dzielenie słów myślnikami: wrzuceni-W-świat, czy bycie-KU-śmierci, nadaje starym słowom nowy, metaforyczny, sens. Dodam, Ryszardzie, w tym miejscu, że Heidegger konsekwentnie obdarza poetę (nie tylko Hölderlina, którego wielbił) mianem Dichter, co – odwołując się do sensu zawartego w czasowniku dichten – ukazuje twórcę zagęszczającego, a jednocześnie uszczelniającego znaczenia, jakie nadaje się słowom. Zagęszczenie znaczenia w zdaniu – Warum gibt es den Schlüssel zum Plumpsklo, aber nicht das Plumpsklo selbst – już samo w sobie jest trywialnym uproszczeniem.

    Jakich sił trzeba by na przekór lasom,
    wyrokom dziejów ludzkiej nieprawości,
    w ogrójcu zdrady szeptać cicha noc
    .

    Sławojka, Ryszardzie, nie jest kluczem KU chodzeniu ZA, a raczej kluczem OD czegoś DO czegoś, co jest. Co do reszty, Ryszardzie, zgadzam się. Wyznawanie, że jest COŚ, czego NIE MA, jest Die größte Dummheit seines Lebens.

    Szczerze Ci oddany w uścisku serdecznym, pozostający jednak w ukłonie swojego cienia – Zbigniew Herbert.

  584. Powiedzial Wajda: „Ludobójstwo” w Katyniu? Złe określenie

    – Ludobójstwo to nietrafne określenie na Zbrodnię Katyńską” – powiedział Andrzej Wajda. Reżyser stwierdził, że do określenia „ludobójstwo” lepiej pasuje to, „czego doświadczyliśmy w czasie okupacji niemieckiej”

    Andrzej Wajda już dawno podpadł części środowisk prawicowych. Poparł kandydaturę Bronisława Komorowskiego na prezydenta, później mówił, że Jarosław Kaczyński jest niebezpieczny i powinien się leczyć. Potem wszedł w otwarty konflikt z twórcami spornej tablicy w Smoleńsku, którą Rosjanie usunęli z miejsca katastrofy (spornej, bo oprócz złożenia na niej hołdu zmarłym w katastrofie, zawarto w niej słowa o „ludobójstwie katyńskim”).

    – Ludobójstwo to nietrafne określenie. Ludobójstwo znaczy to, czego doświadczaliśmy w czasie okupacji niemieckiej, a Zbrodnia Katyńska polegała na zbiegnięciu się trochę innych okoliczności – tłumaczył . Na pytanie, czy wybaczył już Rosjanom to, co zrobili również jego ojcu, Wajda odpowiedział:

    – Mam wielu przyjaciół wśród Rosjan. To znani reżyserzy tacy jak Tarkowski, Konczałowski… i jak oni opowiadali mi, czego oni doświadczali, by zrobić film to ja się czułem jak dziecko – odpowiedział. Ostatecznie Wajda stwierdził, mord katyński to wynik „systemu stalinowskiego”, a dokładnie Stalina i Berii.

    A zaraz potem zrobil film „Katyn”. Czesc Jego Wielkiej Pamieci

  585. Lewy
    10 października o godz. 10:12

    Eee, czemu ? – trąbka ładnie brzmi. Weźmy taki saksofon altowy. Albo taka trąbka sygnałówka harcerska, o taka, z „Zezowatego szczęścia”

  586. pombocek
    10 października o godz. 12:21

    Skoro o rozmowie, to powiem coś dżenderowego i plażowego: żeby rozmawiać, trzeba być nagim. Mieć tylko siebie, własny umysł i życie. Nic więcej. Wtedy słowa mówią i wtedy znaczą.

    Kto się zasłania, kto mówi kim innym, kto nie przetrawił, nie przeżył , nie zweryfikował w sobie sobą autentycznym słów i ich znaczeń – w ogóle nie mówi, tylko produkuje dźwięki.
    Nie ma w nich żadnej różnicy wobec chrapania.

  587. Macierewicz w wywiadzie dla Rzeczpospolitej powiedział, że ujawnione będą nowe bardzo ważne materiały dotyczące katastrofy smoleńskiej.
    No, nareszcie jakieś konkrety poznamy – gdzie i ile było wybuchów, jak były zdetonowane bomby wolumetryczne w samolocie Tu-154M, jakie materiały wybuchowe zastosowano, itd.

    Tymczasem, jak podaje onet.pl:
    „Z wywiadu szefa MON Antoniego Macierewicza, opublikowanego w piątek na łamach dziennika „Rzeczpospolita” wynika, że nie będzie to ostateczny materiał, lecz – jak zapowiada sam Macierewicz – wystarczający, aby rzucić istotne światło na przebieg i przyczyny katastrofy smoleńskiej. Idąc krok dalej, będzie to materiał, który ma obciążyć odpowiedzialnością za tą tragedię osoby, które wówczas sprawowały władzę, czyli rząd PO i samego Tuska.”

    Tak więc jeszcze nie będą to ostateczne materiały. Ciekawe, jakie to materiały mogłyby być ostateczne w pojęciu Macierewicza. Tyle materiałów, co zespół Macierewicza przestudiował i wyprodukował, to wystarczyłoby na ustalenie przyczyn dziesięciu katastrof, napisanie piętnastu raportów, ogłoszenie trzech białych ksiąg, wsadzenie do pierdla 100 bojowników Putina, zdelegalizowanie PO jako organizacji zbrodniczej, sprawiedliwe osądzenie wszystkich agentów Tuska na podstawie zeznań byłego premiera, a teraz pożal się Boże szefa Rady Europejskiej (szkodnika i ruskiego kreta) jako świadka koronnego.

    Na przykład materiały z podsłuchanych rozmów Putina z Tuskiem na molo w rodzaju – tak jest panie prezydencie – rozwalić ich trzeba, ma pan moje poparcie, a sprawą niech się zajmą w szczegółach wasi. Nu, dobra – odpowiedział Putin. Po czym obaj odwrócili się od balustrady na sopockim molo i słali twarzami radość pojednania dziennikarzom.
    Czy takie materiały mogą być ostateczne?

    Tymczasem, jak zapowiada Macierewicz:
    „nie będzie to ostateczny materiał, lecz wystarczający, aby rzucić istotne światło na przebieg i przyczyny katastrofy smoleńskiej.”

    Co to znaczy, ze materiały rzucą wystarczające światło? Na przebieg katastrofy? Ze była mgła jak mleko i kapitan samolotu w locie o statusie Head nie miał prawa podejmować próbnego podejścia? Wystarczające do czego? Na co rzucą światło? Na wybuchy? Na zamach? Ile tego światła będzie?

    Krętacz bez końca będzie kręcić. Złapany za rękę będzie twierdzić, że to nie jego ręka. Ale jakieś światło rzuci na sprawę, bowiem wg logiki smoleńskiej trudno będzie wykluczyć z cała pewnością, że to nie jego ręka.

    Dziesiątki ekspertów (rzekomych) od katastrof lotniczych pracuje dla Macierewicza od lat. Dziś mają oni do dyspozycji wszystkie tajne szafy, nagrania, sprawozdania, raporty, ekspertyzy, itd. I co? -Nico.
    Nie będzie to ostateczny materiał – tako rzecze ten specjalista od prawdy smoleńskiej.
    Gdzieś się zapodział materiał ostateczny. Na razie powinien wystarczyć materiał nieostateczny.
    Pzdr, TJ

  588. Administratora proszę o skasowanie mojego komentarza:
    tejot
    10 października o godz. 13:17
    Przepraszam
    TJ

  589. Komentarz nie wadzi. Może być i tu.

  590. Tanaka
    10 października o godz. 12:51
    No nie wiem,jakbys się czul jakby Cię piękna kobieta nazwała trąbką.

  591. Lewy
    10 października o godz. 13:32

    Lewy, to była czułostka !

  592. Lewy
    10 października o godz. 13:32

    Oj Lewy. Ale komplement że Twój wpis na wstępniak się nadaje to pies? 😉
    Dobra, zabieram tę trąbkę, w końcu głównie to ja nią jestem.

    I jeszcze zapytam „A waćpan skąd wiesz, kiedy ciemno?” (anumlik będzie wiedział skąd to, założę sie)

  593. @Tanaka

    O, właśnie.

  594. Ostatnie doniesienie z frontu konfrontacji natury z głupią małpą: Po ostatnim trzydniowym sztormie ujście kanału Jamneńskiego znów jest zakorkowane, choć zbudowany za ciężki grosz falochron miał właśnie przed tym chronić. Tym razem to właściwie nie korek, ale szpunt, jeśli oceniać po dlugości zasypanego odcinka. Obecne z sześciu zasypań jest najdłuższe. Moczykije alarmuja, że pogłowie ryb w Jamnie gwałtownie spada z powodu odcięcia rybom z morza drogi do jeziora na tarło. W morzu w strefie przybrzeżnej bytuje trochę gatunków słodkowodnych, które trą się w jeziorze: sandacz, leszcz, okoń, płoć, szczupak, może jeszcze jakieś.

    Teraz będą częściej sztormy, więc i szpuntowań będzie więcej. Niewykluczone, że gmina lub Urząd Morski (nie wiem, kto zawiaduje kanałem) zatrudnią koparkę do odszpuntowywania, tak jak to robiono przed zbudowaniem falochronu i psu na budę potrzebnych sztormowych wrót.

    Słoneczna fotka jest z wczoraj, pochmurna – z przedwczoraj.

    https://lh6.googleusercontent.com/-bAVedtRpSXw/V_t5nbLF6oI/AAAAAAAAKwA/IlHCnzONfJMVsRhecK0c-4SdEtnUbjkBwCL0B/w899-h541-no/014.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-7FBSq9xofhc/V_t5ncWux9I/AAAAAAAAKwE/zHCdBwpNZrkHsaIbyIP2f0PKFuSqIC0ZgCL0B/w899-h541-no/2016-10-09%2B15.44.39.jpg

  595. tejot
    10 października o godz. 13:18

    No nie bądź! Na blogu racjonalistów może być. całkiem. Zgadzam się z Jackiem Kowalczykiem.
    Dwie komisje państwowe – rosyjska, dokładniej – międzypaństwowa, oraz polska państwowa, kierowana przez Jerzego Millera – dały aż nadto „wystarczających świateł” cały skład towarowy, 50 wagonów, po 60 ton świateł wystarczających w każdym.

    Po Macierewiczu spodziewamy się tego, co się spodziewamy. Tego samego spodziewamy się w wyjaśnieniu przez niego zerwania rozmów z Airbusem, tuż przed podpisaniem kontraktu na „Caracale”. I mamy. Ten sam język, te same konstrukcje umysłowe, ta sama frazeologia.

  596. Tanaka
    10 października o godz. 13:42
    Acha ? Ale ze mnie gamoń ? Więc znaczy się, ze nie jestem trąbką ?
    Tak to mam rozumieć ?

  597. tejot
    10 października o godz. 13:17

    Tejocie, dałeś słuszny głos na temat zaplanowanego, być może, od pierwszego dnia po katastrofie przeciągania sprawy w nieskończoność w celu maskowania roli pisowatych, w tym Jarosława i Lecha Kaczyńskich w sprawstwie katastrofy. Czego Ty chcesz od samego siebie? Bardzo dobry, słuszny tekst. Chyba że, winowat, przechodzisz do pisowatych – wtedy wycofanie tekstu byłoby zrozumiałe.

  598. @NeferNefer, z godz. 13:44
    „Ot! koza!” – pomyślał pan Wołodyjowski.
    A co do @Lewego, to – Koniec i bomba, a kto czytał ten trąba. Ale Lewy musi co nie czytał „Ferdydurke” – zyg, zyg, marchewka.

  599. anumlik
    10 października o godz. 14:17

    Wiedziałam 😀 a koza, cóż, też pasuje.

  600. Panowie, please… 🙂

    Mnie po prostu zaintrygowało pytanie zadane mnie przez Płynną Rzeczywistość.
    A odpowiedzi… wszystkie są na swój sposób znakomite. Głównie dlatego, że każdy z Was jest INNY. I oczywiście do kwestii sensu i natury filozofii też podchodzi inaczej. TO jest wspaniałe. Moim skromnym zdaniem.

    Dla Lewego – nie trąbka, tylko wawrzyn czyli laur! I bardzo proszę nie mylić tego z listkiem bobkowym 😉

    P.S. Mgliście pamiętam, że jakiś starożytny Grek pisał, że Bóg kocha różnorodność. I chce być chwalony W RÓŻNY SPOSÓB. Abstrahując od Boga, przecież o to właśnie chodzi. Tę ciekawość i zachwyt nad różnorodnością (sposobów myślenia, przejawów bytu?) całkiem skutecznie zabiło chrześcijaństwo. Na wiele lat. Teraz to chyba się odradza? Mam nadzieję.

  601. Melanż z Lions-Officier
    Nefer rzuciła na żer.
    Wstążka z mélange d’honneur
    przypomina nieco por.
    W śpiewce Allez venez! Milord
    czai się zdradziecki mord,
    któren duszę mą przeczystą
    wódką zalać chciałby czystą.
    Tę zaś z NeferNefer wnet
    wypijemy – tête-à-tête.

  602. anumlik
    10 października o godz. 14:40

    doskonałe, od razu jakoś weselej na duszy:)

    ***
    pudrując nosek powiem że ja do kwestii sensu i natury filozofii nawet nie mam z czym podchodzić, podchodźcie sobie za mnie 😉

  603. @anumlik – link o piwie trafił do przechowalni.
    Na razie pamiętaj, że nie tylko czystą vive la France 😉

  604. fi donc, zaśmiała się księżniczka po francusku (która chyba jako jedyna tak ma)

  605. @NeferNefer 10 października o godz. 14:57
    Spokojnie, nikt od Ciebie tego nie oczekiwał!
    Różnorodność = a chacun son gout 😀

  606. @NeferNefer 10 października o godz. 15:08
    Ja znam: „Zaśmiała się księżniczka i padła z wycieńczenia”
    Jest jeszcze „mercy buckets” – taki anglosaski żart.
    Anglosasi są notorycznie jednojęzyczni…

  607. Na marginesie
    10 października o godz. 15:10

    Machając rzęsami powiem och jak to dobrze 🙂 już się uspokoiłam, dziękuję