Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

21.09.2016
środa

Pamięciobójstwo

21 września 2016, środa,

Zabijanie pamięci o polskich Żydach zaczęło się w Warszawie następnego dnia po zabiciu pierwszych z nich. Żydów Warszawy ostatecznie zamknięto za murami w listopadzie 1940 roku. Domy, które pozostały po nich po aryjskiej stronie, zasiedlano od razu – możemy przeczytać w książce Elżbiety Janickiej „Festung Warschau. Raport z oblężonego miasta”. Zasiedlania miały charakter patriotycznego gestu, który zasiedlający pieczętowali wzniesioną w tym miejscu (najczęściej na podwórzu-studni wysiedlonej z Żydów kamienicy) kapliczką wotywną – ołtarzykiem z wizerunkiem Maryi-Królowej Polski. Wspólnota religijna obejmowała w posiadanie przestrzeń – odzyskaną na wyłączność. Dokonywała jednocześnie narodowej autoafirmacji. W dziele odnowienia i redefinicji granic grupy przynależność religijną czyniła kryterium przynależności narodowej – cytuje Janicka Martę Zielińską z jej książki „Kapliczki Warszawy”. Sakralizacja miejsca uzyskanego jako łup wojenny była równoczesnym egzorcyzmem odczyniającym to miejsce ze złych żydowskich mocy, jakie się nad miejscem tym – w imaginacji zasiedlających – unosiły.

Powyższa refleksja zrodziła się u mnie po przeczytaniu zamieszczonej w internetowym wydaniu „Krytyki Politycznej” z 11.09.2016 recenzji Ireny Grudzińskiej-Gross z książki Marcina Napiórkowskiego „Powstanie umarłych. Historia pamięci 19442014” , wydanej przez Wydawnictwo Krytyki Politycznej, w 2016 roku. Grudzińska-Gross opatrzyła swą recenzję tytułem „Powrót niepamięci”, zarzucając Napiórkowskiemu, że w skądinąd solidnej i wartościowej książce o – nie tyle Powstaniu Warszawskim, ile o (nie)pamięci o Powstaniu, prawie zupełnie nie zauważa, że rok wcześniej w tej samej Warszawie miało miejsce inne powstanie – w warszawskim getcie – oraz o niemal całkowitej niepamięci miejsc, które sporą przestrzeń Warszawy wypełnili warszawscy (choć nie tylko warszawscy) Żydzi w okresie od listopada 1940 roku, gdy Żydów zamknięta za murami getta, do 16 maja 1943 roku, kiedy to wysadzona została w powietrze Wielka Synagoga na Tłomackiem, kończąc warszawską historię polskich Żydów. Napiórkowski zajmuje się (…) czymś, co nazywa kulturowymi praktykami pamięci, i swobodnie porusza się na bardzo rozległym polu antropologicznych badań nad pamięcią – pisze Grudzińska-Gross. Uwadze Napiórkowskiego nie uszła zbiorowa niepamięć o zbrodniach w Chile czy w Argentynie; analizie sposobów jak pamięć jest konstruowana, zawłaszczana, modyfikowana i blokowana poświęca Napiórkowski dużą część swojej książki. Tylko… – jak to ujęła Grudzińska-Gross – okazało się, że jest możliwe napisanie w roku 2016 ponad 430-stronicowej książki o pamięci o wojennej Warszawie bez obecności Żydów.

Grudzińska-Gross ma pełną świadomość tego, że choć Napiórkowski – zgodnie z tytułem swojej książki – zamknął rozważania nad niepamięcią o Powstaniu Warszawskim datami 1944–2014, to jednak sięga po Warszawę przedwojenną, po zniszczenia z września 1939 roku, sam czyni warszawskie ruiny pejzażem swoich rozważań – są to, by tak powiedzieć, ruiny wyłącznie chrześcijańskie. (…) W Warszawie – pisze Grudzińska Gross – niemal od samego początku mieszkali Żydzi, tuż przed wojną było ich 375 tysięcy, 29% ludności miasta. Podczas wojny w Warszawie znajdowało się największe getto okupowanej Europy. Wewnątrz miasta funkcjonował więc kompleks więzienno-obozowy, oddzielony od miasta murem, ale związany z nim na tysiące sposobów.

Skarcony przez profesor Princeton University „uczniak” Napiórkowski odpowiedział Grudzińskiej-Gross po dwóch dniach (13.09.2016) na łamach „Krytyki Politycznej”. Polemika nosi ironiczny (nie wiem – z zamysłu autora czy redakcji) tytuł – „Czy wolno napisać książkę, która nie jest o Żydach?”. W polemice Napiórkowski łagodzi ostrze swojej „tytułowej” ironii dodając do tytułowego zdania passus – „o Warszawie i pamięci”, tak że całość brzmi: Czy można w roku 2016 napisać książkę o Warszawie i pamięci, która nie byłaby książką o Żydach? Odpowiedzią jest wyróżniony boldem podtytuł – Nie każde milczenie jest nieobecnością. Fakt, tylko, że ten rodzaj milczenia – który Napiórkowski usiłuje tłumaczyć „jednoczącą i egalitarną traumą”, jaką przechodzili wszyscy powracający do całkowicie zniszczonej Warszawy (Jedni przeżywali śmierć bliskich poległych we wrześniu 1939 roku; drudzy – sąsiadów zamordowanych podczas likwidacji getta; wspomnienia innych – z różnych powodów – sięgały jedynie roku 1944 – pisze Napiórkowski) – powstał już w momencie, gdy pierwsi Żydzi zostali przesiedleni z Mokotowa, Żoliborza czy Pragi za mury getta. To było od początku złe milczenie. Ten rodzaj milczenia nazywam pamięciobójstwem. To właśnie milczenie opisane zostało w książce Elżbiety Janickiej Festung Warschau. A milczenie to było połączone z zacieraniem śladów przez tych, którzy „po aryjskiej stronie” zasiedlali pożydowskie kamienice i odczyniali egzorcyzmy w modlitwie przy stawianych – jak Warszawa długa i szeroka – kapliczkach wotywnych.

Nie przekonują mnie słowa Napiórkowskiego – Rzetelne porównanie pamięci o dwóch powstaniach w Warszawie dekada po dekadzie wymagałoby następnych dziesięciu lat badań archiwalnych. Bo przecież nie chodzi o to, żeby co drugie zdanie wrzucać „ale dla równowagi pamiętajmy o Żydach”, ale o to, by ta pamięć ze strony badacza miała realny ciężar w postaci badań, lektur, mądrych analiz. Nie przekonują dlatego, że autor chcąc nie chcąc ustawia się w roli porównującego – jednak – aptekarza. Nie on jeden. Podobnie, choć odżegnując się od tego już ze wstępie, problem „pamięci o dwóch powstaniach” widzi Bartłomiej Sienkiewicz, który również podjął polemikę z recenzją Ireny Grudzińskiej-Gross i z niektórymi tezami książki Napiórkowskiego („Krytyka Polityczna”, 14.09.2016). Ścigając się na pamięć o ofiarach, tylko wzmacniamy swoje traumy – oznajmił w leadzie Sienkiewicz. Dalej już pisze expressis verbis o nierówności w poczuciu doznanych krzywd. Uwagi Ireny Grudzińskiej-Gross są emblematyczne wcale nie z powodu kwestii związanych z brakiem dokładnego określenia przedmiotu badań – pisze. – Jest w nich odbita obawa często spotykana wśród nie tyle naukowców, jak prof. Grudzińska-Gross, ile wśród tych, którzy są potomkami ludzi dotkniętych różnymi formami eksterminacji podczas drugiej wojny światowej. Jest to obawa pominięcia, a w rezultacie umniejszenia jednego cierpienia przez podkreślanie innego. I tu dotykamy jednego z najboleśniejszych elementów historii pamięci – pisze dalej Sienkiewicz – konkurencji ofiar. Odnawia się ona zawsze, kiedy jedna z grup społecznych, jeden z narodów czy etosów opisuje swoje cierpienia w czasie wojny lub je uwzniośla.

Ani Napiórkowski, ani Grudzińska-Gross nie porównywali cierpień powstańców w powstaniu warszawskim z cierpieniami powstańców w powstaniu w getcie. Ani też nie uwznioślali żadnego z nich. Zrobiła to za nich polsko-katolicka (także w okresie PRL) szeptana propaganda, która poddając egzorcyzmom pożydowskie kamienice postawiła znak nierówności w cierpieniach. I taki jest prymarny motyw książki Elżbiety Janickiej, do której odwołuje się Irena Grudzińska-Gross zarzucając Napiórkowskiemu, że nie wyciągnął wniosków wypływających z niej, mimo że wymienia ją w bibliografii. Kwestię stosunku między dwoma powstaniami – pisze Grudzińska-Gross – autor wymienia jako jeden z trudnych tematów, i ta trudność nie pozwala na „rzetelną dyskusję”. Swą pracę stawia ponad ideologicznym zapętleniem, które rządzi publiczną dyskusją dwóch „zantagonizowanych obozów”. Instrumentalizują one, jego zdaniem, warsztat historyczny do budowania swej tożsamości. Napiórkowski z książką Elżbiety Janickiej „rozliczył się” w swojej polemice z Grudzińską-Gross jednym zdaniem: Książka o wypieraniu pamięci o tragedii ludności żydowskiej przez kult powstania warszawskiego już powstała. To Festung Warschau, które kilkakrotnie przywołuję. Nie ma potrzeby pisać jej jeszcze raz. Nie potrafiłbym tego zrobić lepiej niż Elżbieta Janicka.

Trudno o gorszą pomyłkę w ocenie książki Janickiej. Książki o mordowaniu pamięci, którą słowami – wypieranie pamięci o tragedii ludności żydowskiej przez kult postania warszawskiego – ocenił – jak go określiła profesor z Princeton University – badacz swobodnie poruszający się na bardzo rozległym polu antropologicznych badań nad pamięcią.

Festung Warschau jest nie tylko o wypieraniu pamięci o tragedii polskich Żydów przez kult powstania warszawskiego, ta książka jest przede wszystkim o mordowaniu pamięci o warszawskich Żydach od momentu, kiedy pierwsi z nich zostali rozstrzelani, gdy pierwsze rodziny żydowskie zostały zamknięte w getcie i gdy pierwsze transporty do obozów śmierci zostały odprawione na rampie Umschlagplatz. Czyli od chwil grubo przed powstaniem warszawskim.

Papież Grzegorz I, zwany Wielkim, dla skuteczniejszego wytępienia pamięci o dawnych kultach, zalecił już w VI wieku n.e. budowę kościołów chrześcijańskich w tych samych miejscach co dawne świątynie „pogańskie”. W okresie 1940–1945, a w pojedynczych przypadkach aż do dziś, zwyczaj ten – rozszerzony po powstaniu warszawskim o nowe, świeckie „miejsca święte” (piszę to bez cienia ironii) – objął te fragmenty Warszawy, w których zamieszkiwały większe skupiska Żydów, a także te, które zostały szczególnie naznaczone klątwą eksterminacji jeszcze przed powstaniem w getcie i przed powstaniem warszawskim.

Do wspomnianych przeze mnie na wstępie „kapliczek wotywnych”, opisanych w Festung Warschau, Elżbiety Janickiej, doszły inne – katolickie w rycie rzymskim – kaplice, świątynie oraz uświęcane imionami katolickich świętych place i skwery będące świadectwem wypierania ze zbiorowej pamięci miejsc, gdzie Żydzi sprzed lat 1939–1943 i – nieliczni – z 1944 roku, żyli oraz życia byli planowo, systematycznie, z niemiecką dokładnością pozbawiani. Skwer im. księdza Jerzego Popiełuszki – biegnący samym środkiem ul. Chłodnej, blisko miejsca, gdzie w okresie istnienia warszawskiego getta niemiecka firma Schmied i Muentzermann zaprojektowała drewniany most nad Chłodną, łączący małe i duże getto – jest, być może nieuświadomionym przez warszawskich urzędników i radnych Warszawy, którzy nadali temu kawałkowi ulicy nazwę polskiego męczennika „Solidarności”, przykładem sakralizowania miejsca pamięci Żydów. Przecież współcześnie, dla wielu z nich, warszawskie getto, z mostem nad Chmielnej jest miejscem równie „świętym”, jak KL Auschwitz. Nie sądzę, by ci, którzy nazwali skwer przy Chłodnej imieniem polskiego kapłana-męczennika, mieli jakieś złe, resentymentalne intencje. Jednak skwerów w Warszawie jest dużo, a most nad ulicą Chłodną tylko jeden. Ani ja, ani warszawscy urzędnicy nie pamiętaliśmy o tym moście. Nasza pamięć jest miejscem, w którym nie ma Żydów – napisała Joanna Tokarska-Bakir w „Obsesji niewinności”, co podaję za Festung Warschau, Janickiej.

Ulica Chłodna upamiętnia nie tylko błogosławionego Jerzego Popiełuszkę, męczennika i patrona „Solidarności”, ulica Chłodna to także Kościół pod wezwaniem Karola Boromeusza, w którym cześć oddawana jest wizerunkowi jednemu z czczonych katolickich świętych, mianowicie Janowi Kapistranowi, papieskiemu inkwizytorowi. Kapistran w lutym 1453 roku, skazał na śmierć 41 wrocławskich Żydów (14 z nich żywcem poćwiartowano, a 27 spalono na stosie), a resztę żydowskiej wspólnoty nakazał wygnać z Wrocławia, pozostawiając w mieście tylko dzieci do lat siedmiu; po ochrzczeniu zostały one oddane „pod opiekę” wrocławskich chrześcijan. Nie wiem, czy to nie któreś z tych dzieci było autorem wyliczanki, znanej do dziś jako entliczek-pentliczek. Jej pierwotne słowa brzmiały:

Entliczek, pentliczek,
czerwony stoliczek,
Pana,
Jana Kapistrana,
na kogo wypadnie,
temu ręka odpadnie

Na Chłodnej Jan Kapistran – święty Kościoła katolickiego – stoi sobie w spokoju. Nie wadzi nikomu. Czekamy na desant „uczonych amerykańskich” i „lobby żydowskiego” – o ile to się czymś różni. A wtedy? Wybuchnie ogólnonarodowa debata według scenariusza mąk sandomierskich. Historia zatoczy koło – napisała Janicka.

Obejmowanie „odzyskanej” pożydowskiej przestrzeni przez polskie wspólnoty (nie zawsze katolickie, ale zawsze po katolicku namodlające „odzyskane” miejsca pod figurkami Najświętszej Panienki) zakończyło się z chwilą rozprawienia się niemieckich zbrodniarzy pod dowództwem Jürgena Stroopa z żydowskimi powstańcami z getta. Spalonych budynków getta nikt już nie namodlił, bo do zasiedlenia się nie nadawały. Po roku do spalonej ziemi getta dołączyła spalona po postaniu warszawskim pozostała część miasta. I zaczął się proces „przykrywania” zasług powstańców spod znaku AK zasługami powstańców spod znaku AL. Świetnie ten proces opisał Marcin Napiórkowski w osobnym rozdziale swojej książki, zatytułowanym „Porywacze ciał – miejska legenda ukazująca proces upolitycznienia zwłok”. Maria Jagowd-Wolska, lekarka i żona uczestnika powstania – pisze Napiórkowski – opowiada, że podczas ekshumacji ciał z ruin, ulic i placów wybuchały otwarte konflikty, gdyżzwłoki młodych, niezidentyfikowanych żołnierzy AK, których nie odkopano wśród poległych z jakiejś grupy AK-owskiej, lub które nie miały biało-czerwonej AK-owskiej opaski, były przez urzędników państwowych rejestrowane jako zwłoki żołnierzy Armii Ludowej i następnie chowane na cmentarzu wojskowym w kwaterze Armii Ludowej”. Juliusz Kulesza, żołnierz powstania i jego kronikarz, przez analogię z kłamstwem katyńskim pisze wprost o kłamstwie powązkowskim. Według Kuleszy wiele zwłok pochowanych w kwaterach Armii Ludowej to ukradzione ciała akowców.

Co ma „podmiana” powstańca z AK na powstańca z AL do kwestii żydowskiej? – można zadać pytanie. Dużo. Uruchomiła ona proces inny, mianowicie przykrywania bohaterstwa żołnierzy AK bohaterstwem żołnierzy z AL. Napiórkowski tak to opisuje: Oficjalna polityka martwych ciał pierwszych lat po II wojnie światowej opierała się na trzech głównych strategiach zawłaszczania zmarłych. Kult prawomyślnych bohaterów tworzył miejsca i rytuały pamięci o tych, którzy właściwie wpisywali się w topos Pochodu (na przykład żołnierze AL); kult niewinnych ofiar (na przykład ludności cywilnej poległej podczas powstania) rozszerzał praktyki pamięci na neutralnych świadków i uczestników wydarzeń; podejmowano wreszcie próby zawłaszczenia wszystkich zmarłych, w ramach których w logikę Pochodu próbowano wpisać także śmierć niektórych żołnierzy AK. Wszystkie te strategie prowadziły do silnej ideologizacji pochówków, towarzyszących im rytuałów (przemówień, oprawy) i miejsc pamięci.

Mechanizm „wypierania pamięci” przeniósł się z połowy lat 40. ubiegłego wieku, na lata 90. ubiegłego i pierwszą dekadę obecnego stulecia wypierając pamięć żołnierzy AL oraz – równolegle – pamięć o Żydach. Żydach sprzed wybudowania getta i Żydach z okresu ich przechowywania w getcie, aż do czasu wywiezienia całej, niemal 375-tysięcznej ich populacji, do obozów zagłady poprzez rampę na Umschlagplatzu. Przykrywają zaś coraz szczelniej tę pamięć „patriotyczne kapliczki wotywne”, wzniesione na cześć powstańców warszawskich – powstania rozpoczętego 1 sierpnia 1944 roku, a krwawo stłumionego po 62 dniach. Oraz kapliczki inne – polskich patriotów drugiej połowy lat 40. i pierwszej połowy lat 50. ubiegłego wieku – tych wywożonych na Sybir i więzionych w enkawudowskich i ubeckich więzieniach. Fakt. Im także należy się więcej niż odrobina pamięci, a tej aż do roku 1989 dla nich brakowało.

I mechanizm wypierania tej, patriotycznej, „wyklętej” pamięci ze świadomości Polaków ma Marcin Napiórkowski, który ów mechanizm zacierania prawdy o powstaniu warszawskim opisuje w swojej liczącej 50 rozdziałów książce. O zacieraniu pamięci o warszawskich Żydach nie wspomina, a jeśli wspomina, to nie sam z siebie, lecz poprzez innych autorów i to w kontekście powstania w getcie.

Zabijanie pamięci o warszawskich (a szerzej polskich) Żydach ma wytłumaczenie w kilku prostych pytaniach. Gdzie było 71 proc. Polaków nie-Żydów, kiedy ich sąsiadów gnano do getta i na Umschlagplatz oraz – ilu z nich uczestniczyło w szmalcownictwie? I pytanie trudniejsze – kto przede mną mieszkał w moim domu, czyje były meble, których używam i kto przedtem jadł moimi sztućcami? Jeśli na te pytania nie odpowiemy sobie sami, będziemy uczestniczyć w pamięciobójstwie i żadna książka opisująca mechanizm wypierania niewygodnych prawd z pamięci nam nie pomoże.

anumlik

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 611

Dodaj komentarz »
  1. Dosyć bezczelny ten tekst. Antysemityzmem staje się już nie tylko mówienie źle, ale nie mówienie w ogóle.

    Pamięć ludzka jest tak skonstruowana, że musi zapominać treści niepotrzebne, nieprzyjemne i to nie jest pamięciobójstwo, tylko naturalny proces chroniący przed zaburzeniami psychicznymi. Żądanie od ludzi, by ci używając widelca myśleli o całej historii tego widelca i o wszystkich jamach ustnych, które były beneficjentami usług tegoż widelca jest albo kiepską kpiną i szyderstwem, albo właśnie oznaką jakiś zaburzeń emocjonalnych i psychicznych.

  2. No toż dajta spokój ! Anumlik się oświadczył, że coś pisze – i napisał !
    To ja – jeszcze przed czytaniem – klękam. Bo jak Jacek Kowalczyk stwierdził – jest poważnie.

  3. Tymczasem zostaję pod poprzednim wpisem bo tu z szacunku dla autora mogę jedynie pochylić głowę.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. To dramatyczny zwrot w profilu bloga.
    Ciekawią mnie reakcje/komentarze.
    „Cóż tu pisać…”

  6. Problem jest szerszy. Pamięć, myślę ,stopniowo wraca. Po wojnie nie było chyba możliwe poruszanie drażliwych spraw polsko-żydowskich.Miałem wielu znajomych Żydów lub pochodzenia żydowskiego ,ale nigdy nie mówiliśmy o wojnie . Samo zapytanie kogoś czy jest Żydem mogło być uważane za nietakt .Słowo to było w jakiś sposób wyklęte ale oczywiście w „drugim obiegu” rozprawiano na ten temat głównie. Potem był nieszczęsny rok 1968, jeden chyba z najbardziej hańbiących w historii Polski, ja przynajmniej tak to odbieram. Bo wojna wiadomo , Niemcy , Rosjanie , komisarze, głód, ale w 1968 r nie było Niemców, a Rosjanie nic nam nie kazali. Teraz to się zmienia, powoli dociera przynajmniej do niektórych, co się działo w czasie wojny, moja wiedza na temat do niedawna była ułomna.
    PS. W moim bloku na Żoliborzu na ul. Sułkowskiego 2 też była kapliczka i zdaje się jest nadal, ale zbudowana dopiero podczas powstania.

  7. @ anumlik

    Mówisz, że Cie nie przekonują słowa odpowiedzi Napiórkowskiego wobec krytycznych uwag Grudzińskiej-Gross. ja bym na to poszukał wyrazistszego określenia – bo te tłumaczenia nie tyle tłumaczą, a dowodzą trafności krytyki.
    Gdyby Napiórkowski napisał książkę, której nie napisał: „Rodzaje broni używane w Powstaniu Warszawskim: sposoby pozyskiwania, produkcji, użycie taktyczne i naprawa” – miałby dobre wyjaśnienie, że nie pisze o warszawskich Zydach, o Powstaniu w Getcie i że „co drugie zdanie” nie wspomina i Zydach. Napisał jednak książkę o czymś innym – zdaje się – właśnie o pamięci. I pisząc o pamięci, stworzył getto niepamieci, przeznaczone i dla mieszkańców Getta i dla dzisiejszego czytelnika, kimkolwiek jest.
    Tak jest: niepamięć nie jest prostą niepamięcią – jest jej mordowaniem. Niepamięć jest stanem rzeczy, pozbawionym dynamiki. Mordowanie to akcja, czynność i procesy. To jest stała metoda dokonywania zbrodni na pamięci, a w istocie na ludziach, których dotyczy. Kto dzisiaj pamięta o „żołnierzach wyklętych” – ale tylko o tym, że to byli „partioci”, oraz Powstańcach ’44 – ale też tylko niektórych – bo gen. Ścibor-Rylski stał się już „zlym powstańcem” – jest oszustem i nikczemnikiem, mordercą pamięci. Kto pamięta o żołnierzach AK, a nie chce pamiętać o żołnierzach AL – jest takim samym mordercą pamięci. Kto pamięta o „polskim narodzie od stuleci” w których to stuleciach nie bylo żadnego „narodu” w dzisiejszym rozumieniu, bo narodem była tylko szlachta i niewielu innych, a nie było narodem 85% ludzi zamieszkujących te ziemie, co „naród” – czyli niewolników pańszczyźnianych – jest takim samym nikczemnikiem.

    Każdy Polak wie, na czym polega różnica między „dobrem a złem” – bo się tego dowiaduje co tydzień w kościele rzymskokatolickim – jak z mocą pewnika oświadczył Michnik – o czym była mowa pod poprzednim tekstem na blogu. Ta wiedza upoważnia do dokonywania codzienej zbrodni przeciw pamięci o innych – kradzieży ich świata kultury, dóbr, ogłaszania, że ich nie było, że nigdy nic takiego nie istniało: zawłaszcza, zakłamuje, popełnia nikczemne zło, obstawiając, grodząc, odbierając cudze – za pomocą swojego – kapliczki maryjnej. Dokonuje za pomocą Mayji i swojego proboszcza, biskupa, papieża egzorcyzmu wypędzenia Złego – Zyda pejsatego, bo Żydzi „zabili Pana Jezusa i nas też prześladowali” i zaproszenia Dobrego – Maryji – „królowej serc”.

    Zbrodnia, która wydawać się komuś może niemożliwa – jest możliwa. Co więcej, jest powszechna, stała, normatywna i konstytutywna: każdy się tu z każdym z kręgu zbrodni zgadza: grodziciel z księdzem zwykłym, ksiądz zwykły z biskupem, biskup z papieżem, a papież z Inkwizytorem kapistranem, a wszyscy razem oraz z powotem – z papieżem Grzegorzem I Wielkim – który jest „wielki” nie bez powodu. I nie bez powodu u samych początków chrześcijaństwa zrobił co było Wielkim Dobrem – zarzadził, by kraść, mordować pamięć i mordować życie.

    Kto się więc dziwi, że katolik ma w sobie zgodę na mordowanie pamięci, nie wie, co konstytuuje katolika. „Naród” – ten „od tysiąca pięćdziesięciu lat” – który jest znacznie słuszniej wybrany przez bozię niż Naród Wybrany. Poznaje się o po wielkości pomników świebodzińskich oraz ich ilości – którymi to pomnikami Naród zaznacza swoje terytorium obsikując je mayjnie. Daje jasny komunikat: Żydzi won! Wszyscy inni – też won ! Dzisiejszy Żyd-tułacz, to uchodźca. On słyszy to samo, z ust najwyższej władzy państwowo-katolickiej: won terrorysto, won roznosicielu pasożytów!

    Jest to wielkie: mordowanie pamięci o Żydach Warszawy. Ale ta wielkość zła jest kroplą wobec morza mordowania pamięci – i żywych – przez 2000 lat istnienia Jedynej Prawdziwej Wiary – o całym pozostałym świecie.

  8. Stachu, pardą, co Ty mówisz mówiąc: „nieszczęsny rok 1968, jeden chyba z najbardziej hańbiących w historii Polski”?
    Lat i wydarzeń „w historii Polski” hańbiących było bez liku. Ten rok był haniebny, jako jeden z wielkiego tłumu. Nic w nim wybitnego.

  9. Tekst wstrząsający. Trudno ciś dodać..Trzeba po prostu o tym pisać i ciągle przypominać. Niech przynajmniej wiedzą jeśli im to nawet „bezczelnie” psuje nastrój podczas jedzenia zupy chociaż nie jest za słona.

  10. @anumlik
    To co napisałeś jest i będzie zawsze aktualne. Wiesz dobrze, że Twój tekst nie trafi do takich troglodytów jak snakeinweb, który nie tylko bez skrupułów(to by było za wiele) ale bez refleksji będzie korzystał z łyżek i widelców zamordowanych Zydów. Kiedy ten snake je kapuśniak żydowską łyżką, to on myśli tylko o kapuśniaku i niech mu żaden bezczelny Żydek nie przeszkadza w delektowaniu się tym przysmakiem.
    Twój tekst może trafić tylko do ludzi, którzy mają jakieś sumienie, którzy może mają jakieś wątpliwości, ale takie teksty jak Twój powinny tym watpiącym wiele tłumaczyć.
    Problem zabijania pamięci dotyczy wszystkich genocide. Pamięć zawsze jest wybiórcza. Niedawno po raz drugi oglądałem znakomity i wstrząsający film „Hotel Rwanda” o ludobójstwie popełnionym przez Hutu na Tutsi.
    Ogladajac ten film pomyślałem sobie, że za parę lat niewielu ludzi poza Rwanda bedzie pamiętało o tej rzezi.
    Kazdy naród ma swoją, wybiórcza pamięć; my pamietamy Kościuszkę, Szwajcarzy Winkelrida, Francuzi Joanne d”Arc, Bułgarzy, Serbowie też pewnie pamiętaja o swoich wielkich postaciach, o których ja nie mam pojęcia.
    Ale polscy Żydzi to nasza przeszłość, nasza tożsamość narodowa. Ich udzial w kształtowaniu naszej kultury, literatury jest ogromny;Leśmian, Brzechwa, Tuwim, Bruno Szulc, Lem., i jeszcze żyje jeden z największych Józef Hen.
    A wydawnictwo Mortkowiczów, bez którego nie ukazałoby sie wiele książek, podręczników. Wśród historyków Handelsman, wśród matematyków Ulam…
    Można by tak ciągnąć.
    Dlatego nasza , jak każda, wybiórcza pamięć bez Zydów , zapomnienie ich straszliwego zniknięcia, jest potworniym okaleczeniem. Mówiąc górnolotnie, to tak, jakby z narodu wyrwano kawał ciała, jakby go pozbawiono kawałka płata mózgowego.
    Pozdrawiam

  11. Lewy
    21 września o godz. 18:20

    Noszsz, Lewy – przecież gdzieś jest jakiś Prawdziwy Polak, o Prawidłowej Tożsamości, skoro patriokościół ciągle o tym Prawdziwym Polaku na okrągło gadają?
    Bo że są Polacy Najlepszego Sortu – to wiemy z nazwisk. Sam Duda Andrzej oficjalnie listę ogłosił.

  12. @Tanaka
    Ja to tak przeżyłem.Było mi wstyd za rodaków, nie wszystkich oczywiście, między innymi Polityka wyróżniła się pozytywnie.

  13. @ Lewy
    Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie jestem rasistą i po prostu nie rozróżniam między łyżkami żydowskimi, aryjskimi, murzyńskimi, mongolskimi, ruskimi itd. itp. Dla mnie wszystkie łyżki są równie, nawet jak są trochę inne. Nie mam zwyczaju przed jedzeniem łyżek i widelców przepraszać za ich pochodzenie i życiorys ani nie oczekuję od sztućców żadnych przeprosin. Moja tolerancja idzie nawet dalej i nie sprawdzam być może zbrodniczych historii noży, których sam w celach wyłącznie pokojowych używam.

    A ty rasisto co czepiasz się narodowości i rasy sztućców idź do lekarza i się naprawdę lecz, bo przekraczasz już granice paranoi w stopniu niebezpiecznym dla najbliższego otoczenia.

  14. snakeinweb
    21 września o godz. 18:
    Oj,przyznoj się, że lepi ci smakuje kapuśniok podowany do gęby polskom lyskom a ni zydoskom, ale pseca jak nima innyj to może być i zydosko. No te niemce tys pseca uzywali zydoskich okulorw, zymbów złotych, skóry na abazury, a to wicie naród całkim kulturny.One nawet uzywali zydoskiego mydła, bo u nich cystość to pierwsozędna. I oni jak się myli to im nie pseskadzalo cy to mydlo ruskie, zydoskie, cy hamerykańskie.

  15. @Lewy
    21 września o godz. 19:09

    Bardzo niesmaczne te insynuacje 🙁

  16. Tobermory
    21 września o godz. 19:27
    Znowwu mendzisz.Twój arystokratyczny smak mnie nie interesuje. Zostawiłem cie w spokoju, to ty zostaw mnie. Cieszę się, że masz tu swoich fanów,poprzestań na nich i nie zwracaj się do mnie, bo autorytetem możesz być dla Nefci,ktora przeczytała 58 książek, ale nie dla mnie

  17. To jeszcze mnie się dostało odłamkowym… no cóż…

  18. Łaskawca zostawił mnie w spokoju 😎
    Uniżenie dziękuję.
    Ja jednak wolę orkiestry, w których dyrygent nie wie, ilu ma Żydów-muzyków od takich, gdzie ich dokładnie spisano i z dumą pokazuje się tę listę wszem i wobec.

  19. @Tobermory
    Co ty bredzisz, o jakiej orkiestrze, o jakiej dumie pokazywana listy wszem i wobec.

  20. Przed laty uczęszczałem na seminarium na UW wówczas docenta Bogusława Wolniewicza.Był to aktywny dzialacz partyjny, członek tak zwanej POP UW. Kiedyś spóźnil sie na seminarumi gdy sie zjawił, przeprosil za spóźnienie, ale z namaszczeniem zawiadomil nas, że musial wysłuchac do końca sprawozdania bardzo ważnego dla Ojczyzny Plenum PZPR.
    Dziś prof.Wolniewicz aktywny gość stacji Rydzyka, nawrócony katolik, zieje nienawiścią do Zydów. Na youtubie można znaleźć jego recenzję „Idy”; przecież ta Kulesza to nawet nie umie zapalić papierosa, albo kto tak proszę państwa wyskakuje z okna, albo jak ona tak grzebie te kości.No prosze państwa tak się tego nie robi.
    A propos kości, zapraszam do obejrzenia profesora Wolniewicza
    https://www.youtube.com/watch?v=rUCqQ3V1DOI

  21. @Tobermory, z godz. 19:47
    Nieśmiało przypominam, że nie mówimy (i tak nie napisalim) o żywych żydowskich muzykach, których nie ma potrzeby wyróżniać (podobnie jak żaden dyrygent nie powinien mieć potrzeby wyróżnienia koloru skóry, kroju oczu i płci członków jego ansamblu) w Metropolitan Opera, a o zamordowanych Żydach warszawskich, których muzyczne instrumenty zostały zawłaszczone przez muzyków polskich tak szybko, jak to było możliwe i nie dość, że zawłaszczone, to jeszcze pokropione wodą święconą i poddane opiece Najświętszej Panienki.

  22. Przepraszam, ja najpierw jeszcze addendum do poprzedniego wpisu i jednego z wątków.

    Kościół Michnika, czyli ateizm od elit

    Z tego co widać na blogu, Michnik mówi językiem i pojęciami zrozumiałymi dla ok. 2% społeczeństwa.
    Gratuluję Tobermoremu i Lewemu, że dostrzegli w ‚Michnikowszczyźnie’ i sarkazm i afirmację pozytywistyczną.
    Ja to nazwałem, że Michnik pisze o Kościele, którym kościół w Polsce nigdy nie był i nie będzie.
    I dlatego właśnie Michnik doskonale wie co i jak pisze.
    Tyle, że pomylił społeczeństwa, jak widać.
    Trudno dziś o kogoś, kto tak bardzo jak Polak Prawdziwy nienawidzi autorytetów zrodzonych nie na pniu i nie na polską miareczkę.

  23. Rozumiem co mówisz, przy czym myślę, że jst inaczej: my możemy przeżywać, owszem, bardzo intensywnie, coś co jest w granicach naszego doświadczenia, zmysłów, co jest bezpośrednie, nie mamy jednak możności równie głębokiego przeżywania czegoś, co się zdarzyło stulecia temu, a nawet tego, co się dzieje dziś, ale w innym miejscu, niż sami jesteśmy. Czy ludobójstwo w Ruandzie możmy przeżyć równie intensywne jak ludobójstwo na Wołyniu – gdy jesteśmy członkiem mordowanej rodziny?
    Stąd też nazwanie wydarzenia roku ’68 jednym z najbardziej hańbiących w historii Polski to moim zdaniem – mocna przesada, wynikająca z mocy subiektywnego przeżycia, nie z mocy i wymowy samych faktów. Bo – jesli mówimy o „historii Polski” – czyli jakimś tysiącu lat – porównywać wydarzenia można wyłącznie na poziomie poznanych faktów oraz w warstwie intelektualnej. Na tym – ułomnym – poziomie można porównać coś hańbiącego z połowy XVIII wieku z falą anstysemityzmu z 1968-go, ale nie można prównać na poziomie głębi wewnętrznego przeżycia.
    Dlatego rozumiem mocne słowa co do ’68-go, ale nijak one się mają do wagi wielu różnych hańbiących wydarzeń „w historii Polski”.

    Zresztą co do roku 1968 mam jakoś podobnie, ale i inaczej: to była obrzydliwość, hańba, okropna polska morda skierowana przeciw czlowiekowi, przy czym jest to część polskiego constansu: antysemityzmu wziętego z niebieskiej książeczki i poprzez antysemickie chrześcijaństwo wszczepionego jako wirus, w polskie głowy.
    Ta przyczyna i ten proces były i są o wiele bardziej haniebne i mordercze,niż hańba roku 1968.

  24. Lewy
    21 września o godz. 20:03

    To żeś mi objaśnił co to ten Wolniewicz. Niedawno widzialem go w TV Republika, w wywiadzie z tą, no, tą, ,jak jej tam – Ewą cośtamcośtam – dzinnikarką, jak się przedstawia, co to by karę śmierci dla Tuska za Smoleńsk, albo za wszysko razem dała – i chyba chętni wykonala. Jak go ta ona cośtamcośtam przepytywała, to ten Wolniewiczo dostał strasznej kurwicy na tą chorą na umyśle redaktorkę. Wywiad się rozwinął bardzo ciekawie – mało jej nie przyłożył w duny łeb. Sam akurat gadał w sprawie mniej durnie, natomiast w innych sprawach – tak samo durnie jak ta baba.

  25. Tanaka
    21 września o godz. 20:22
    Widziałem a jakże. Kiedy namowilem mojego przyjaciela,żeby to oglądał, ten się zżymał, no co ty, przecież to czubki.Ale ja mówie, poczekaj na przełom, na najlepsze i kiedy doszło do Smoleńska i kiedy Stankiewicz namawiała Wolniewicza na przyjęcie jako pewnika, że to ruscy zamordowali prezydenta wszechczasów, to Wolniewicz nie wytrzymał i zaczęła sie awantura między dwoma czubkami , większym czubkiem Stankiewicz i mniejszym Wolniewicz. Jednak w Wolniewiczu drzemie jeszcze troche rozumu. Kiedy nawiedzona ES przypomniała Wolniewiczowi, że to wybitni profesorowie, doradcy Obamy i NASy tak stwierdzili. Wkurzony Wolniewicz wrzasnął : Teraz ja mówie ! A na profesorach to ja się lepiej znam od pani.
    Miałem niebywalą uciechę. To te można znaleźć na youtubie.

  26. Dobrze, że w tytule anumlikowego tekstu nie ma kropki, bo nasz blogowy intelektualista Tobermory by to dostrzegł i zaczął ten ważny temat drążyć

  27. @NeferNefer
    Przepraszam, nie chciałem Cię dotknąć.Lubię Cię i jakos tak rykoszetem wyszło

  28. @anumlik
    21 września o godz. 20:11

    Chyba rozumiesz, że nie odniosłem się do twojego wpisu.
    Naród, któremu trzeba podtykać pod nos żydowskie pochodzenie wybitnych polskich twórców i uczonych, aby łaskawiej spojrzał na swoich byłych współobywateli, mierzi mnie i przeraża.

    Czy instrumenty muzyczne Żydów warszawskich zostały zawłaszczone przez ich polskich kolegów? Może raczej tanio „kupione” za kawałek chleba…

    A jak zostały zawłaszczone instrumenty muzyczne i cenne zbiory sztuki Żydów wiedeńskich oraz ich całe majątki i przedsiębiorstwa, zanim zostali wysłani do gett w Terezinie i Generalnej Guberni, albo prosto do Auschwitz i Bełżca?
    Kto zamieszkał w domach Żydów berlińskich i jadł ich łyżkami?

    Nie próbuję relatywizować, ale Polacy nie wyróżniają się szczególnie na tle epoki. Może pazernością na innym, biedniejszym poziomie, nędznym i lichym, przez to bardziej odrażającym 🙁

  29. O Żydach wygodniej nie pamiętać; przy okazji wraca pamięć o Polakach, którzy np. gdy płonęło getto mówili: „Żydki się smażą, święta nam psują!”
    A to jest nie do strawienia przez niezłomnego, bez skazy i zmazy, cierpiącego na narcyzm Polaka.

  30. Pamięć zamordowana na amen i na sprzedaż.

    Anumlik napisał tekst bardzo dla mnie osobisty.
    Myślę też, że napisał coś więcej, niż sama treść tekstu.
    Chciałbym coś do tego skromnie dodać.

    Jako uczeń podstawówki, odbyłem wraz z całą klasą obowiązkową wówczas wycieczkę szkolną do Auschwitz.
    Wycieczka ta obrazowała hekatombę mordu na 6 milionach Polaków, jak uczyła wówczas szkoła.
    Nikt i nigdy nie uczył mnie w tamtej, komunistycznej podstawowej szkole o jakichś Żydach w Auschwitz !

    W liceum mieliśmy fajnych, odważnych nauczycieli. Oni, członkowie PZPR a nawet funkcyjni, nauczyli nas o Katyniu, pakcie Ribbentrop-Mołotow, wojnie polsko – sowieckiej, czyli o sprawach będących wówczas autentycznie i na poważnie na indeksie cenzury.
    Nikt i nigdy nie uczył mnie w tamtej, komunistycznej licealnej szkole o jakichś tubylczych, polskich – a nawet Polakach! – i jednocześnie Żydach.
    Za komuny, w przekazie nienazwanym mojej szkoły, Polak to był jedynie katolik! (Może dlatego nie może być dziś gimnazjów?) Owszem, pojawiało się pojęcie Holocaustu – tak, że zawsze kojarzone było z Niemcami (nie hitlerowcami!) i nie z Polską a z Generalną Gubernią i okupacją.

    W moim mieście, w którym dorastałem, nigdy nie spotkałem się z przejawami antysemityzmu. Nawet parodiowane na imieninach u cioci szmoncesy miały wymiar co najwyżej rubaszny i zalatywały mi, dziecku, wyłącznie klimatem opowieści tysiąca i jednej nocy z Lewantu.

    Wszystko zmieniło się po 1989 i odzyskaniu przez nas wolności.

    Niespodziewanie, wolność wśród wielu znajomych moich dziadków i rodziców przerodziła się w strach przed Żydami.
    Ponieważ nie byłem już dzieckiem, nie zadając pytań kładłem ten strach na karb naturalnego atawizmu lęków przed wolnością.
    Zauważyłem jednak wkrótce, że boją się niemal wyłącznie ci znajomi, którzy mieli status ludzi majętnych w nieruchomościach, a także – i nierzadko łącznie – czynownicy mniejsi i więksi komunizmu. Ich niechciany coming out, jako kamieniczników, okazał się źródłem lęku.
    Wraz z reformą Balcerowicza, gdy już było wiadomo, że ekonomiczna komuna nie wróci, a status materialny kamienicznika zbierającego czynsze się opłaca, mówili wystraszeni wprost: „…czynsz czynszem, remonty konieczne, ale dwa dni temu u Kamińskiej pojawili się Żydzi! Co będzie, jak wszyscy wrócą po swoje…” (i to jest cytat autentyczny).
    Żydzi wracali na dzień dwa i wyjeżdżali.
    Kamienice i czynsze, tak te spod kapliczki przy oficynie – zostały, choć niekoniecznie w tych polskich rękach, co dotąd.

    Minęły lata, zanim dotarła do mnie, w kwiecie dorosłości wiedza, że pochodzę z miasta w którym przed wojną mieszkało 70-80% Żydów, znajdowały się trzy (3!) największe w rejonie ghetta i nie przeżył z nich nikt. Kamienice, te ceglane i drewniane, należały do Żydów niemal wszystkie (znalazłem 2 wyjątki). Nie wiedziałem też, że istnieją 2 zarośnięte krzakami i zdewastowane żydowskie cmentarze, choć sąsiadowały z tymi, na których leżeli moi bliscy i które zawsze odwiedzałem! Nie mówiąc o wiedzy o istnieniu dobrze zachowanej bożnicy, lata temu przerobionej na dom kultury (jakaż to upiorna ironia).

    Tak oto wolność wyzwoliła w mieście upiory, a mnie przyniosła wiedzę, Także o tym, że znany mi z uwielbieniem, z samizdatów i WE niejaki Michnik – jest Żydem (oczywiście nigdy tego nie ukrywał). Ja po prostu nie miałem nigdy dotąd możliwości myśleć o ludziach w kategorii Żyd – Nieżyd. Jak to się stało udziałem mojego miasta, po odzyskaniu wolności w 1989, z tytułu zagrożenia czynszów i własności. A zapewne i strachu o odpowiedzialność za dawne czyny, w wolnej Polsce, gdy grabieżców nie chroniła już czerwona legitymacja…

    Kończąc, proszę o potraktowanie mojego głosu i doświadczenia, jako drobnej ilustracji, mówiąc w skrócie, morderstwa doskonałego , pamięci, za cenę – metaforycznie – czynszu.

    Celowo pomijam w tym procesie społecznym tzw. rolę kościoła; jest tu sporo znacznie ode mnie kompetentniejszych jej egzegetów i/lub akolitów.

    Pozwolę sobie też zauważyć, że tak mord na pamięci, jak i porywanie ciał ofiar,, o czym świetnie nam zrelacjonował anumlik, to koszmarne i niedobite kołkiem osikowym upiory, mechanizmy i ludzie dzwoniący dziś na msze „religii” smoleńskiej.
    Zauważmy, jak wymazuje się z tej tragedii nie tylko niespowinowacone czy niezblatowane ze sprawcami ofiary, ale i ich godność oraz pamięć o nich.
    Refleksja, jak dla mnie wstrząsająca.
    A dla Państwa?
    – – –
    @ anumliku, Twój świetnie napisany i skomponowany z samej duszy i erudycji tekst, kończy zapewne i jaknajniestetszy naszą bezpośrednią korespondencję. Więcej się nie odważę Cię tykać.
    Gdzież mi Tobie pył choćby spod anumlików wersów strzepywać. 😉
    Chylę czoła i serdecznie dziękuję.

  31. No i plącze się nasz wrażliwy Tobermory jak Piekarski na mękach, że Wiedeń, że nie wypada przypominać, że Zydzi byli istotną cześcią naszego narodu, ale takie podtykanie pod nos wybitnych tworcow mierzi jego subtelny nos.
    Subtelny esteta i etyk każe nam myśleć o antysemityźmie innych, mamy to wyrzucać Austryjakom.A może lepiej by było, gdyby Austriacy sami zajęli się swoim antysemityzmem, a my naszym , polskim. I o tym pisze anumlik a nie o austriackm czy francuskim.
    Coś się Tobermorcikowi pokreciło.

  32. Gekko
    21 września o godz. 21:21
    Bardzo to dopasowane do anumlikowych wywodów. Jestem z Tobą ioczywiście anumlkiem

  33. anumlik (20:11)

    Bardzo ladnie oraz pracowicie popelnione kazanie na gorze na zadany temat

    Dodatkowo, jeszcze nieśmiało przypomniales Tobermoremu, że nie mówilim, i tak nie napisalim, o żywych żydowskich muzykach, których nie ma potrzeby wyróżniać. To sie chwali, przy temacie pamieciobojstwa. Wszelkiego pamieciobojstwa. Na przestrzeni calej naszej bogatej historii czynionego pamieciobojstwa. A wiec nie tylko tego jednego, do Holokaustu odnoszonego. Bo tego akurat pamieciobojstwa to raczej juz nam sie nie uda dokonac.

    Mozemy zadusic poduszka wszelkie inne niegodziwosci. Popelniane licznie i chetnie przy wielu okazjach. Oraz nawet przy ich braku. Natomiast ludobojstwa popelnianego z inicjatywy jednego szalenca na calej nacji, nie uda nam sie ani zadusic ani zaklamac.

    Z prostej przyczyny nie bedziemy mogli tego dokonac: ta niedobita nacja nam na to nie pozwoli.

    Nawet gdy sie jeszcze bardziej niz dotychczas poddamy opiece Najświętszej Panienki. I bedziemy sie zlewali wodą święconą w kazdy Lany Poniedzialek.

    Natomiast inne pamieciobojstwa, dotyczace naszych zapyzialych spraw polsko-polskich, bedziemy w dalszym ciagu popelniali chetnie zwawo. Ot chocby takich jak przemilczanie masowych zabojstw niekatolickiej ludnosci na Ziemiach wschodnich. Przy uswieconym czczeniu pamieci tzw. zolnierzy wykletych. Tych ktorzy te zabojstwa masowo przeprowadzali przez sporo lat po wojnie.

    Za zachowaniem pamieci o tych prostych, czesto niepismiennych ludziach, pomordowanych bez powodu, nie wstawila sie zadna nacja. I tak przeglosowano w Sejmie ustawe o Dniu Zolnierzy Wykletych.

    Ustawy o Dniu Pomordowanych Kacapow (tak ich wtedy zwano, dla lepszego efektu) nie bylo komu zaproponowac.

  34. anumlik,
    Zatkało mnie. Proszę o więcej.

  35. Gekko, napisałeś ważną dla mnie rzecz: „Wycieczka ta obrazowała hekatombę mordu na 6 milionach Polaków, jak uczyła wówczas szkoła.” Dopiero w wieku lat 30+ zdałem sobie sprawę, że Oświęcim, a zwłaszcza Brzezinka, to była sprawa głównie „żydowska”. I że z tych ok. 6 milionów (liczba kwestionowana) ofiar, 3 było Żydami. A ja do osiągnięcia wieku dojrzałego miałem w głowie 6 milionów ofiar jako rodowitych Polaków-katolików. Znaczy się, 99% Polaków (któż oni?) tak w głowach ułożone miało? I stąd choćby ta gorsząca afera o żwirowisko? Czy uważasz, że ta świadomość historyczna uległa zmianie?

  36. Kiedy piszę, że mierzi i przeraża mnie naród, któremu trzeba podtykać, to @Lewy, że mierzi mnie „podtykanie”. Manipulacja i hipokryzja pierwszej wody 🙄
    Czy mnie to dziwi?
    Nie.

    @Gekko
    21 września o godz. 21:21

    Gdzieżeś ty do tej szkoły chodził?
    Nic o Korczaku, getcie, powstaniu w nim? Gwiazdach Dawida na ubraniach?
    Nie wierzę.
    Mnie uczono o 6 milionach polskich ofiar (4 miliony w Auschwitz, które wówczas jeszcze było Oświęcimiem-Brzezinką), oglądałem filmy „Ulica Graniczna”, „Koniec naszego świata”, „Pasażerka”…
    W mojej okolicy wszystkie domy były cudze, poniemieckie. I takiż cmentarz…
    Żyd był kosmitą, jak już tu wspominałem, bo nikt go z nas, dzieci, nie widział, ale nieprawdą jest, że nie mówiono nam o zagładzie Żydów w czasie wojny, o szmalcownikach i o „polskich drzewkach” w Yad Vashem…

  37. Obejrzałem proponowany link z wywodami p. Bronisława Wolniewicza. Poszedłem niejako za ciosem i … posłuchałem co ma do powiedzenia o… Antonim Macierewiczu. Długie to-to ,ale
    warte posłuchania (na youtube). Pada tam sformułowanie : „maciarewiczczyzna”.

  38. Gekko,
    doczytałem do końca, bardzo mocny, dobry wpis, świetne uzupełnienie anumlika.

    Ja mam o tyle „lepiej”, że mieszkam na tzw. Ziemiach Odzyskanych i tu strach był, owszem, ale raczej przed Helmutem. A Żyd to był Jankiel albo drugoplanowa postać z Lalki.

    Na jednej ze starych map odkryłem, że przed wojną na przeciwko moich okien, tam gdzie stoją 10-piętrowe budynki i plac zabaw dla dzieci, był niemiecki, niewielki cmentarz przykościelny. Ruskie szły od południa i zachodu. Kierunek natarcia widać po dziś dzień po rodzaju zabudowy. Zapewne wszystkie cmentarze w moim mieście to były cmentarze niemieckie. Starszy ode mnie brat (w innym mieście) potrafi też wskazać parki, a nawet parkingi, na których kiedyś widział nagrobki. Co się z prochami tych Helmutów stało?

    *****
    Snake,
    wpis anumlika nie ma nic wspólnego z antysemityzmem. Nawet zwierzętom nie jest obojętne, czy mieszkają na cmentarzu. My powinniśmy dodać refleksję nad tym, jak to się stało, że mieszkamy na cmentarzu, ale wypieramy to ze swojej pamięci. Anumilik, Gekko nie pisali o Żydach, tylko o nas.

  39. Tobermory w przeciwieństwie do Gekko wszystko wiedział, a teraz chce za nasze winy walic w piersi Austriakw. Ale on wszystko wiedzial, nawet o szmalcownikach. No to chyba trzeba walić w piersi Austriaków.No bo jak to !

  40. @ Lewy
    Sorry, że się wtrącam. Ale w ten sposób rozwija Pan dyskusję w stronę osobistych rozgrywek i animozji, a nie w stronę merytoryczną. Może nie warto?

  41. zezem
    21 września o godz. 22:28
    Taki ten Wolniewicz, oszalały nacjonalisata , ale czasem mu coś świta i nie akceptuje jeszcze większych świrow takich jak jak Stankiewicz czy Macierewicz. Szaleństwo szaleństwu sie nie równa.
    Sa świry pułkowniki i są świry poruczniki, jak to w wojsku

  42. @Płynna Rzeczywistość
    21 września o godz. 22:34

    Pisałem tu już kiedyś, że na początku lat 70. większość poniemieckich cmentarzy na Ziemiach Zachodnich została zrównana z ziemią, prochami Helmutów nikt się nie przejmował, a nagrobki, jeśli były z dobrego kamienia, zostały „zagospodarowane” jak macewy z żydowskich kirkutów w „rdzennej” Polsce.
    Stosunek do „wrażych” grobów i mienia był chyba mniej ambiwalentny, ale nie miałem porównania.
    Dopiero „Shoah” Lanzmanna pokazało mi oblicze Polaków, jakiego nie byłem sobie w stanie wyobrazić. Potem odwiedziłem Sandomierz, Chełm, Lelów i inne miasteczka, gdzie do wojny połowa i więcej domów należała do Żydów. I tam poczułem się naprawdę obcy, obserwowany, podejrzany…

  43. Tobermory
    21 września o godz. 21:08
    Nie próbuję relatywizować, ale Polacy nie wyróżniają się szczególnie na tle epoki.
    ……………………………………………………………………………..
    Wspomnieć można też dzieje Zydów francuskich czy los węgierskich.
    Za b. młodych lat wiedziałem co działo się w Auschwitz m.in. po lekturze „Smierć jest moim rzemiosłem” czy „Wspomnienia Rudolfa Hoessa*” i pojęcie „sprawiedliwy wśród narodów świata” nie było mi obce.
    * – niektóre fragmenty były wręcz wstrząsające.

  44. Tobermory,
    To Korczak nie był Polakiem, który reformował polską edukację przed wojną? Gwiazdy Dawida – tak, pamiętam, tak samo jak bój pod Lenino, Gomułkę na dożynkach z wielkim bochnem chleba, jak obrazki z Kroniki Filmowej. Filmy „Ulica Graniczna”, „Koniec naszego świata”, „Pasażerka”… – o tym trzecim słyszałem, żadnego nie oglądałem. Na pewno wydumane, psychologizujące nudy. Drzewka w Yad Va Shem – tak, jesteśmy wspaniali! A tego, kto to jest szmalcownik, musiałem się latami domyślać tak, jak znaczenia słowa homoseksualizm. W szkole o tym nie było. Tak samo jak o granatowym policjancie. Campo di Fiori Miłosza było, ale wtedy byłem za młody.

    Powyżej jest opisany stan mojej świadomości we wczesnych latach 90. Szkoła nie przygotowała mnie do konfrontacji z prawdziwymi Żydami, jaką przeżyłem kilka lat później. Najtrudniejsze pytanie, na które do tej pory nie znalazłem odpowiedzi: dlaczego wy, chrześcijanie, uważacie się za monoteistów, skoro wierzycie w 3 Bogów?

    W Dzień Zagłady w telewizji pokazali spektakl teatralny, chyba o polskich chłopach szukających Złota. Spektakl w dziwnym języku. Ale gdy szła czołówka (napisy), lektor piękną polszczyzną czytał określenia Żyda. Trwało to dobrych kilka minut, żadne się nie powtórzyło. A mnie się robiło coraz bardziej wstyd.

    Zapewne dużo zależy od tzw. kapitału kulturowego. Moi rodzice mieli wykształcenie średnie, temat żydowski w domu nie istniał, podobnie jak filmy, teatr, „kultura wyższa”; po latach zorientowałem się, że gdyby ten temat zaistniał, to w wersji antysemickiej.

  45. Jacek Kowalczyk
    21 września o godz. 22:40
    Przepraszam panie Jacku. Wiem, że to robię, ale zostałem zaczepiony, a ja tego typ anie znoszę. Nie reagowałem na jego glupawe uwagi o kropce, na jego stere i twarde jak suchary witze o myślącym bacy. Myślałem sobie; a nich sobie gada, skoro musi .Ale ten nie wytrzymal i mój drwiącą pseudoludową odpowiedź do kretyna snake, uznał za niesmaczną.
    Niech mi Pan wybaczy, Panie jacku, ale jak ja widzę czy słyszę takich smakoszów to nie potrafię nie zareagować. A potem poszły koniepo betinie. Ale obiecuję Panu, że jeśli ten czlowieczek nie ruszy mnie, jeśli bedzie mnie ignorowal, to ja rownież nie będę nagłośnial n ablogu jego jegoproblemów z kropką i innych.
    Z wyrazami szacunku

  46. Tobermory
    21 września o godz. 22:49
    Dopiero „Shoah” Lanzmanna pokazało mi oblicze Polaków.
    ……………………………………………………………………………
    Oglądałem także i to przynajmniej dwa razy. Jednak sceny , gdy Lanzmann rozmawia z prostakami, którzy byli świadkami transportów do miejsc kaźni dały mi poczucie pewnej wybiórczości. Natomiast scena-wywiad z fryzjerem w N.Y. jest przejmująca.

  47. @ Płynna Rzeczywistość, 21 września o godz. 22:16

    Cieszy mnie Twoja uwaga, bo taki był cel mojego postu.
    Sądziłem, że pokłosie morderstwa pamięci, w formie „niezawinionej ignorancji” (powiedzmy), którego sam doświadczyłem, to nie jednostkowy przypadek, ale być może doświadczenie pokoleniowe, czy środowiskowe, ale na pewno nie odosobnione.
    Tak działał system, skrojony na miarę polo-kokty, z czerwonego jak fałsz sztandaru.
    Myślę też, że tak wykrój jak i materiał (nieważne, czy aktualnie wyblakły na biało – czerwono, czy poczerniały sutannie) to niezbywalne nasze dziedzictwo narodowe.
    Z którego nikt, przy nowych szatach prezesa, nie ośmieli się nam zabronić, byśmy wykorzystali.
    Taką mamy świadomość, na jaką nas stać – z kamienicą, czy bez.
    Pozdrawiam.
    – – –

    @ Tobermory, 21 września o godz. 22:22

    No, widzisz ja ukończyłem jedno z 10 najlepszych liceów w PRL.
    Nie ma to jednak znaczenia dla sprawy.
    To, czy wiedziałem o Korczaku czy o gwiazdach Dawida, to jedno, to, czy mi to powiedziano w szkole – to drugie, a to, jaki kontekst i sens przesłania był temu nadawany przez źródło i jaka kompetencja percepcji odbiorcy – to jeszcze co innego.
    Jak już napisałem, a potwierdził niemal identyczne doświadczenie „płynna rzeczywistość”, mnie w podstawówce szkoła zawiozła do …Oświęcimia i Brzezinki, nie do Auschwitz, gdzie mordowali nie hitlerowcy, ale Niemcy, i nie Żydów i obywateli całej Europy oraz Polaków (czy na odwrót), ale POLAKÓW i już.
    To, że Polacy przed wojną to niekoniecznie byli nieŻydzi, nieUkraińcy, nieTatarzy, nieŁemkowie … nikt nie przeczył, ale i nikt nie mówił.
    Podkreślam, w szkole podstawowej, państwowej.
    To apropo instytucjonalizacji grabieży pamięci i systemowego utrwalania fałszu.
    No i wreszcie ja to piszę, bo mniemam że pozwala lepiej zrozumieć (może nie nam, ale młodszym) o co biega w pissaniu sobie patriotyzmu dziarą na stołku rady nadzorczej, krojem czcionki: misiewiczówka.
    Bardzo uprzejmie Cię pozdrawiam.
    Nb masz chyba dziś wapory, wobec wpisu i Lewego; nawet kosztem narażenia się powiem, że i Twój i Lewego dyskurs/narracja są symetrycznie wartościowe i… formalnie idiotyczni niedojrzałe.
    Uwielbiam takie klimaty, byle z owocami drzewa prawdy.
    Z szacunkiem dla obu nisko się kąsających poniżej goleni, stron 😉
    Pozdrawiam.

  48. @zezem
    21 września o godz. 22:50

    Oczywiście. Kto się interesował, to wiedział.
    Książek było sporo. „Medaliony” były lekturą obowiązkową.

  49. zezem, tobermory,
    Nie próbuję relatywizować, ale Polacy nie wyróżniają się szczególnie na tle epoki.

    [Pan Hyde]
    Zdrada! Jesteśmy przecież Chrystusem narodów i MUSIMY się wyróżniać!

    [dr Jekyll]
    Dla mnie punktem odniesienia w sprawie żydowskiej jest kilkudniowy pogrom w rumuńskich Jassach. Nikt im nie kazał. Sami, z własnej nieprzymuszonej.

    [chór]
    Więc czego my się boimy?

  50. Płynna Rzeczywistość
    21 września o godz. 22:34

    W kwestii wymazywania, czy wręcz mrdowania pamięci o tożsamości miejsc i ich twórców, to zapewne, te ziemie odzyskane to jest wieli temat – może coś zapodasz na wstępniaka do TWA?
    Ja sądzę że to rozumiem, mam liczne afiliacje z ludźmi ze Śląska; jeszcze inaczej niż u mnie pamięć mogłaby wyglądać na terenie Podlasia… a co dopiero kwestia Kresów!
    Tyle, że pamięć o Żydach i tym, cośmy im uczynili (my – Nieżydzi, metaforycznie) to w naszej cześci świata rwący jak gdzie indziej Rwanda ból.
    Ból fantomowy, poamputacyjny.
    Piszę o bólu z pełną świadomością, że niezdarnie małpuję pomnikową afirmatywnie postawę Michnika.
    Ale z tej okazji wpisu anumlika, uważam że ryzyko warte śmieszności, do bólu, do łez.
    Pozdrawiam.

  51. @Płynna Rzeczywistość
    21 września o godz. 22:53

    Te „Na pewno wydumane, psychologizujące nudy” radziłbym jednak najpierw obejrzeć.
    Widzę, że chodziliśmy do szkoły w bardzo różnych czasach 😉
    Z Korczakiem to chyba żartujesz?

  52. @ Płynna Rzeczywistość
    21 września o godz. 22:53

    I raz jeszcze, do tego komentarza Tobermoryemu – w punkt.
    Dyszka.
    Pozdrawiam.

  53. Obecnie takie mordowanie pamięci dotyczy polskich żołnierzy z obu armii LWP, partyzantów AL i podobnych formacji; ale też… stanu wojennego. Gdy wymierają ci, którzy pamiętają, liczba przeciwników jego wprowadzenia systematycznie rośnie, co oznacza, że szkoły robią „dobrą robotę”. Ciekawe, kiedy wahadło historii odbije w drugą stronę i politycy z rozrzewnieniem będą wspominać „przewagi PRL”.

  54. Płynna Rzeczywistość
    21 września o godz. 23:00
    Jesteśmy przecież Chrystusem narodów i MUSIMY się wyróżniać!
    ……………………………………………………………………………..
    Dawno temu myślałem ,że jesteśmy owym Chrystusem. Dzisiaj wiem, że przynajmniej kilka nacji myśli podobnie.

  55. Tobermory,
    Jakiego nastolatka obchodzi to, kim był i co zrobił Korczak?

  56. Płynna Rzeczywistość
    21 września o godz. 23:15
    Jakiego nastolatka obchodzi to, kim był i co zrobił Korczak?
    ……………………………………………………………………………
    Dzisiaj chyba tak. Ta postać jest wielu młodym nieznana.
    Wydaje mi się ,że ludziom mojego pokolenia o tej postaci mówiono w szkołach czy wspominano onegdaj w tzw. publikatorach.

  57. Tobermory
    21 września o godz. 22:22

    Ja ze szkoły pamiętam, że mówiono, w kontekście Oświęcimia o „Polakach” – nie różnicując „jacy to Polacy”. Mówiono także o Żydach, o Zagładzie, o Oświęciumiu, Powstaniu w Getcie o innych gettach, o Norymberdze, o antyzemityźmie jako jednym z filarów III Rzeszy itd. Program historii w poszczególnych klasach był ten sam w całej Polsce, chociaż poszczególni nauczyciele z pewnością woleli coś wyraźniej zaakcentować, a coś innego powiedzieć tak, żeby został przesunięty w tło.
    Zgodzę się więc z Twoją opinią.
    Taka uwaga: mówienie – w szkole – o Polakach w czasie wojny raczej niż za pomocą różnicowania etnicznego – ci to Polacy polscy, a ci to Polacy żydowscy, rozumiałem raczej jako mówienie o jedności: człowiek to człowiek – tej samej wartości, a nie jeden taki, a drugi – owaki. Bardzej polski i mniej polski.
    To jest jednak moje rozumienie takiego łączenia pod wspólnym szyldem „Polak”. Być może dlatego, że miałem w miarę niezłe pojęcie o losie Żydów w czasie wojny i dlatego, że nie miałem w głowie podziału na prawidłowych Polaków-katolików, i nieprawidłowych Polaków-Żydów. Żyd to Polak – i nie ma dalszej sprawy.
    Oczywiście – niewiele wiedziałem – ze szkoły i wprost – o tym, że „mienie pożydowskie” – zwłaszcza to nieruchome: działki, domy, mieszkania – trafiło w ręce prawidłowych Polaków-katolików. Jednak zastanawiając się nad tym i owym, dochodziłem do pytań – co się stało z tym, co ci zamordowani mieli? gdzie są żydowskie cmentarze, gdzie te żydowskie miasteczka, bóżnice, domy – co się z tym stało? Jak się zaczyna mysleć i zadawać pytania, to się rodzą coraz bardziej niepokojące odowiedzi.
    Niewątpliwie – dziś mamy o wiele głębsze i precyzyjniejsze pojęcie o tym, co, jak, dlaczego się działo – przed, w trakcie i po wojnie.

    Osobną rzeczą jest to czego się można było dowiedzieć o Żydach od księży. To był istny koszmar. Jaskinia antysemityzmu, jaskinia niechęci i nienawiści wyrażanej już nie tylko w słowie, ale w całej mowie ciała. Choć były też wyjątki. Te wyjątki jednak nie robiły różnicy.

  58. @ Tobermory…
    😉
    ja bym chciał Cię spytać (aby rozładować Twę dzisiejszą irrytację), jak Ty myślisz:

    czy Polska leży tam, gdzie Auschwitz, czy też na odwrót.

    Jeśli to pierwsze – milczmy roniąc łzę, jeśli to drugie, spalmy się ze wstydu.
    To w kwestii narodów wybranych i chytrusów narodów, bo przecież żadni Austriacy nie mają w tym z nami szans.
    😉 (czy jest emotikon na kwaśną łezkę?)

  59. „Medaliony” byly lekturą w latach szkoły średniej lub późnej podstawówki. W klasie 5 lekturą było „Bankructwo malego Dżeka” (chyba pisownia oryginalna, jak na okladce), ktorą przecież Janusz Korczak napisał, ale ani słowa o tym, w jakich okolicznościach zginął ( że w obozie koncentracyjnym – to wynikało z okładki książki, ale że razem z dziećmi -tego nie pamiętam, czy podano).
    W domu nie mówiono na ten temat, ale tu chyba zaważyła przeszłość- do 1918 roku był tu zabór niemiecki. Moi Dziadkowie to pokolenie urodzone w latach 1896-1901, nauczane w języku niemieckim, wcielone do wojska niemieckiego.
    Z lat 60. pamiętam plakat w czarno bialej tonacji z wielką czerwoną liczbą 6.028.000 (sześć milionów dwadzieścia osiem tysięcy ) zamordowanych Polaków- zupelnie nie miałam pojęcia o tym, że spory ulamek tej liczby stanowili mieszkańcy innych narodowości, Ktorzy nawet mieli polskie obywatelstwo.

    Anumlikowi i pozostałym dziękuję za przypomnienia; nie byłam w stanie zwiedzić Oświęcimia i Brzezinki, unikam takich miejsc; byłam raz w podpoznańskim Żabikowie, w ktorym był obóz zagłady i odchorowałam tę wizytę.

  60. @ Tanaka
    „…Żyd to Polak – i nie ma dalszej sprawy…”

    Tanako, a jak sprawa jest taka, że nie ma Żyda, żadnego, to kto jest w Auschwitz?
    Cieszy mnie, że tym sposobem poznajemy różnorodność Polaka w Polaku; po świadomości.
    I to jest po równo.
    Ale nie wszystko jedno, prawda?
    Pozdrawiam.

  61. O pamięciobójstwie coś jeszcze.

    W międzywojennej Polsce, przeprowadzono co najmniej dwie wielkie, i sporo wiecej mniejszych – akcje pacyfikacyjne przeciw ludności rusińskiej. Spacyfikowano – kilkaset wsi, co polegało na niszczeniu domów: burzeni, a najczęściej podpalaniu, paleniu świątyń prawosławnych, zastraszaniu, biciu ludności, wyganianiu, pozbawianiu podstaw bytu, zabijaniu. Zniszczono około 200 wsi, co najmniej kilkadziesiąt cerkwi.
    Kilka lat później był Wołyń. Nie mogło go nie być.
    To kolejna zamordowana pamięć.

  62. Gekko
    21 września o godz. 23:29
    a jak sprawa jest taka, że nie ma Żyda, żadnego, to kto jest w Auschwitz?
    ………………………………………………………………………………
    Był. Stanisław Grzesiuk.

  63. Gekko
    21 września o godz. 23:29

    Chcesz się upewnić, czy pytasz o podstawowe?
    Myślę, że tą razą, i poprzednimi – wyrażam rzecz nad wyraz jasno: jest jeden człowiek. I to uważam za podstawowe, za pierwotne. I – zdaje się – człowiek się rozdwoił, roztroił i tak dalej – gdy jeden drugiego zaczął traktować jako innego i gorszego. Wtedy narodził się Żyd – a raczej żyd, żydek, żydowina, wreszcie – szczur i roznosiciel pasożytów. Jak już to przeciwstawienie zaistniało – to trzeba pamiętać o polskim Żydzie, i nie pozwolić na pamięciobójstwo.
    Niestety.

  64. @Tanaka
    21 września o godz. 23:22

    Otóż to, mnie też uczono o zamordowanych obywatelach Polski, ale przecież wiedziałem, że Hitler najpierw „rozwiązywał kwestię żydowską”, a z reszty Polaków zrobił Untermenschen, których przeznaczeniem była niewolnicza praca i powolna likwidacja.
    Uczono o Dzieciach Zamojszczyzny, wyszukiwaniu materiału do germanizacji – niebieskookich, o blond włosach i czaszkach aryjskich…

    O granatowych policjantach słychać było w domowych rozmowach, wspomnienia dziadków i rodziców były całkiem świeże, ale największą traumą, jak w wielu rodzinach kresowych, był Wołyń.
    A wśród starych fotografii było zdjęcie jakiegoś dalekiego krewnego z medalem od papieża za przywrócenie budynku prawosławnej świątyni z powrotem w objęcia katolików 😎
    Nie dociekałem, jakimi metodami ją przywrócono.

  65. @Gekko
    Dziękuję Ci za głos uzupełniający mój głos pierwszy. Miałem podobne doświadczenia we wczesnej młodości, o czym zresztą kiedyś pisałem. O jednej z rocznic byłych więźniarek z Auschwitz-Birkenau, w której uczestniczyłem jako siedemnastolatek. One były polskimi więźniarkami, choć znaczna większość z nich to były także Żydówki. W latach pięćdziesiątych i na początku lat sześćdziesiątych, gdy chodziłem do szkół we Wrocławiu, jeżeli rysowały się w moim otoczeniu różnice, to bardziej pomiędzy Polakami z Wilna, z Polakami ze Lwowa, z Warszawy, czy z Francji (mój najlepszy wtedy przyjaciel był polsko-francuskim emigrantem), a nie między Polakami, a Żydami, Ormianami czy Grekami. Wszystkie te nacje pochodzące z różnych miejsc znakomicie się rozumiały, ponieważ wszyscy nasi rodzice byli spędzeni (często nie z własnego wyboru, a z przypadku) na „Ziemie Odzyskane”. My wszyscy – w przeciwieństwie do Ciebie z tego okresu – wiedzieliśmy co to było powstanie warszawskie, ale też i co to było powstanie w getcie. Wiedzieliśmy i od naszych nauczycieli i od nas samych, gdyż każde z nas było świadome gehenny, jaką przeszli wszyscy bez wyjątku nasi rodzice. Z antysemityzmem polskim, innym niż niemiecki, zetknąłem się dopiero w 1968 roku. O polskich szmalcownikach mówiło się – zdrajcy. Podobnie jak o polskich „granatowych policjantach” na usługach Niemców, czy o folksdojczach (pisanych – nie mogło być inaczej – z niemiecka: volksdeutsche).

    @Tobermory
    Nie rozszerzałem mego felietonu o wątki z innych krajów, które dokonywały i dokonują lobotomii na mózgach własnych obywateli, w celu wyparcia z nich poczucia winy za to co robili ich – często jeszcze żyjący – przodkowie. Przykłady mógłbym mnożyć. To co napisałem rozumie się – tak myślę – samo przez się. Pamięciobójstwo, które jest ukazane w książce Napiórkowskiego, nie ukazuje u niego tego, co starałem się uwypuklić. Przykrywania pamięci o naszych żydowskich sąsiadach przez kolejne pokolenia Polaków odkrywających historię wyłącznie ze świadectw pisanych. Dr hab. Marcin Napiórkowski, urodzony w 1985 roku, jest dwa lata młodszy od mego syna i dwa lata starszy od mojej córki. Jako semiotyk kultury zajmujący się mitologią współczesną i pamięcią zbiorową, napisał bardzo interesującą, opartą na solidnych podstawach naukowych, książkę fałszującą (nie wiem – świadomie czy nie) pamięć o polskich Żydach z Warszawy. Streściła to jednym zdaniem Irena Grudzińska-Gross. Jest to ponad 430-stronicowa książka o pamięci o wojennej Warszawie bez obecności Żydów. Żadne odniesienia do genocydu ormiańskiego, ludobójstwa belgijskiego w Kongo, czy nierozliczenia się Austriaków i Francuzów z własnego udziału w Endlösung der Judenfrage nie były mi do tego uzupełnienia potrzebne.

  66. @anumlik
    22 września o godz. 0:02

    Przeczytałem, co napisałeś i mam nadzieję, że uwierzysz, iż twoje intencje są dla mnie jasne. Nie oczekiwałem też żadnych odniesień do genocydu ormiańskiego czy innych ludobójstw.
    Jeśli uważasz, że jakiekolwiek rozszerzenie tematu i odniesienia do postępowania innych nacji w podobnych sytuacjach pomniejsza wagę tego, co napisałeś, to się zamknę, pochylę głowę w niemym podziwie i poczekam na inny wątek.

  67. Użył tutaj Gekko (21.09, 21.21) określenia ,,religia” smoleńska. A po cóż ten cudzysłów? Toż to taka sama religia, jak judaizm, chrześcijaństwo z jego setką odmian, islam (z dwoma, z grubsza), że wspomnę tylko te najpopularniejsze. Założenia te same: wiara w coś, czego się nie da udowodnić, czyli np. zamach, hel, spisek, Adam i Ewa, gość, który przed swoim zmartwychwstaniem potrafił chodzić po wodzie, którą mógł zamienić w wino, czy inny, który nie zmartwychwstał, ale pogalopował do nieba na Buraku. Oprócz tego kasta ludzi, która z tego żyje oraz (znacznie liczniejsza), która za to wszystko płaci tej mniejszej kaście. Następny wspólny czynnik to konfliktogenność religii. Potwierdzona we wszystkich przypadkach, bo przecież jej główne zadanie, to oddzielenie swoich od nieswoich i wmówienie swoim, że ich życiową misją jest nieswoich uswojenie.
    Napisałem to, bo zatęskniłem za listami ateisty. To dlatego był najlepszy blog, że nie rządziły we wpisach emocje typu polityka, religia, czy pamięć, czyli coś, co tworzy podziały.
    Panie Jacku, brakuje Pana wpisów. Tekst anumlika świetny, potrzebny… ale może bardziej na forum Krytyki Politycznej?
    Wolałem anumlika sprzed ,,transformacji”.

  68. Michael Ignatieff byly liberalny premier Kanady zostal nominowany prezydentem I rektorem Centralnego Europejskiego Uniwesytetu, w 1991 zalozonego I finansowanego przez wspierajacego demokracje liberalna Soros . Uniwersytet zlokalizowany w Budapeszcie ma wspierac ex-komunistyczne kraje zagrozone autorytaryzmem. (Ksiaze) Ignatieff zrezygnowal z zajmowanej dotychczas pozycji w Harward.

  69. @ Gekko
    W 68r. w niektorych srodowiskach nie mozna bylo o nikim powiedziec Zyd, nie bedac zaraz posadzanym o antysemityzm albo conajmniej o polityczna niepoprawnosc. Nikomu nie przychodzilo do glowy, ze z zydostwa robiono w ten sposob sprawe wstydliwa. A przeciez polscy obywatele wyrzucani z kraju za pochodzenie etniczne tego pochodzenia nie musieli sie wstydzic. Eliminujac slowo Zyd dla politycznej poprawnosci dokonywano nieswiadomie (intencje byly jak najlepsze) wlasnie pamieciobojstwa, zacierano pamiec o tym, ze Zydzi sa czescia naszej historii. Kiedy spotkany po latach w Paryzu, wypedzony w 68r. rodak, uslyszal ode mnie, ze obywatel polski ma prawo czuc sie Zydem, byl mile zaskoczony.
    Twoj pierwszy wpis potwierdzil rodzace sie we mnie (w zwiazku z afera reprywatyzacyjna) podejrzenie, ze dzisiejszy antysemityzm przy niklej obecnosci Zydow w Polsce ma podloze ekonomiczne. Wydawal mi sie do niedawna irracjonalnym przezytkiem.

  70. Mozna zabic i kapliczka a mozna i decha , Polacy przez 2 wojne zabili, wydali ok. 200.000 Zydow , zabijali chlopi , policjanci , akowcy , nsz-owcy , strazacy . Polacy uratowali oficjalnie po swoich nazwiskach tzw. sprawiedliwych 6200 Zydow , nieoficjalnie uratowali przechowali 35.000 -40.000 Zydow.

  71. Tobemory – 0:18

    Ja tez nie oczekiwałem odniesień do innych genocydow czy innych ludobójstw.
    Jednakze ja uważam, że anumlik dokonal rozszerzenia tematu o odniesienia do innych pamieciobojstw.

    Np. komusze pamieciobojstwo o AK, versus kaszystowsko-pelowskie pamieciobojstwo o AL. To rozszerzenie odniesien nie pomniejsza, moim zdaniem, wagi niczego.

    Wrecz przeciwnie, bym rzekl. Szczegolnie w sytuacji gdy cos takiego jak pamieciobojstwo o Holokauscie jest nie do pomyslenia w dzisiejszych czasach. Swiatowa machina pamietania o Shoa jest tak ogromna, ze katpolski gnom skansenowy moze tej machinie naskoczyc

    Dodatkowo uwazam, ze pominiecie przez anumlika pamieciobojstwa o mordowaniu ludnosci prawoslawnej przez zbirow takich jak Lupaszka czy inni, przy wyniesieniu owych zbirow do godnosci bohaterow narodowych – Dzien Zolnierzy Wykletych – nie jest dodatnim plusem do niczego.

    Pamietanie o zagladzie Zydow wybroni sie bez naszego w tym udzialu. Pamiec o masowych mordach na tzw. kacapstwie polskim przez zolnierzy, tfu tfu, wykletych, juz zostala skutecznie zadeptana przez post-styropianowe oszolomstwo. Faczystowskie oszolomstwo glownie. Dzisiaj Smolenskoscia nabuchane.

    Dajcie sebyleczego

  72. O wymiotnosci debatujem ja ze sobom. Na tematy nabuchane.

    Witaj, E-J. Wiem zes wybudzona juz jest

  73. Jak my sie bedziemy wylgiwac z odpowiedzialnosci za zbrodnie na ludnosci tzw. kacapskiej w latach POWOJENNYCH?

    Uwiecznienie BOHATERSKOSCI zolnierzy tzw. WYKLETYCH, niczego nie zalatwia. Mordy sa mordy. Szczegolnie na NIEWINNEJ ludnosci cywilnej. Owszem obcej etnicznie. Slabo gramotnej, na dodatek

  74. Rzeczywiście, kipi w tym rondelku. Tylko gdzie tu miejsce dla ateisty?

  75. Widać, że ateiści to takie same oszołomy i mordercy jak wszyscy inni. Jedne rzeczy zapominają a więc mordują, a inne krzykiem i pieniactwem zakrzykują, a więc jeszcze bardziej mordują (pamięć). Jak napiszesz coś o zagładzie Cyganów w czasie wojny nie wspominając nic o neardentalczykach lub dinosaurach, to znaczy próbujesz jesteś mordercą neardentalczyków i dinozaurów.

    A mówią, że Macierewicz osiągnął już szczyty durnoty za swoimi smoleńskimi wybuchami.

  76. ‚Gdzie było 71 proc. Polaków nie-Żydów, kiedy ich sąsiadów gnano do getta i na Umschlagplatz oraz – ilu z nich uczestniczyło w szmalcownictwie?’
    To pytanie jest wyjatowo obrazliwe.Byli tam gdzie wszyscy szarzy ludzie w historii ludzkosci- z boku,przygladajac sie.A co niby mieli zrobic?Rzucic sie z piesciami na niemieckie straze?Szmalcownikow bylo 3 tysiace na ponadmilionowa ludnosc Warszawy,to tak wiele?Przypomne,ze AK karala szmalcownikow smiercia.
    Rozumiem,ze dla anumlika jest to temat bolesny,ale bije tez z tekstu przekonanie o ‚polskim antysemityzmie wysysanym z mlekiem matki’. To Niemcy dokonali Holocaustu,panie anumlik.To oni zamordowali panski narod,nie Polacy.

  77. Inne narody aktywnie uczestniczyły w holocaustach: amerykańscy osadnicy mordowali indian, australiscy setlers mordowali aborygenów, anglicy, holendrzy, niemcy, belgowie, francuzi mordowali murzynów i handlowali nimi – nie mają takich wyrzutów sumienia. Dlaczego akurat nam Polakom – Żydzi ( ktorzy byli prześladowani i wyganiani z wielu krajów ) plują w oczy za brak aktywnej ich obrony. Prosiłbym o zachowanie proporcji; dużo dużo więcej Żydów Polacy uratowali niż podpuszczona polska hołota zamordowała w Kielcach – i nie jest to wina całego narodu.

  78. observer

    Holokaust byl tylko jeden. Jak matka. Wiec nie rozciagaj Go na inne macochy.

    Mord kielecki byl nt. macy. Tej do ktorej wypieku potrzebna byla krew POLSKICH niemowlat. Podpuszczenie zas polskiej holoty? Tam za wiele nie bylo potrzeba do owego podpuszczenia. To siedzialo w Narodzie Wybranym. Tym nastepnym po pierwszym

  79. @orteq
    „ethnic cleansing” jest stary jak swiat. Żydzi znaleźli na to nazwę.
    Nie wiem co „siedzi w narodzie wybranym”, nie wiem czy krew polskich niemowląt jest do tego konieczna.
    Jak robią macę Żydzi w NY? Czy też porywają polskie noworodki?
    Przestań bredzić.

  80. @observer

    Widze ze czegos nie zalapales z ta maca i krwia polskich niemowlat. Too bad

    http://wyborcza.pl/1,75410,18055387,Moj_dziadek__slusarz_z_huty__robil_ten_pogrom___rozmowa.html

    „Antysemityzm w mieście narastał, korzeniami sięgał jeszcze przedwojnia. Senator Żak wspomina z dzieciństwa krążące opowieści o chrześcijańskich dzieciach porywanych przez Żydów na krew do macy”

  81. Dzien dobry,

    i znowu sie zaczyna….
    czytajcie @orteqa, ale uwaznie 5:14

    Tylko Polacy moga oczyscici polska ziemie z antysemityzmu jesli beda
    ow demaskowac i pietnowac – ten sposob myslenia, ktory tak gleboko
    tkwi korzeniami w narodzie.

    Tylko tyle.

  82. zly (3:56)

    „To Niemcy dokonali Holocaustu, panie anumlik. To oni zamordowali panski narod, nie Polacy.”

    Nie wiem na ile ‚panski’, anumlikowy znaczy, jest narod zydowski. Wiem jednakze jedno: tego narodu nie udalo sie Niemcom zamordowac. Bo plan madmana Hitlera, o nazwie ‚die Endlösung der Judenfrage’, byl nie do zrealizowania.

    Dzieki faktowi NIEMOZLIWOSCI zamordowania calego narodu zydowskiego przez jednego szalenca, mamy dzisiaj przypadek POMYLONEGO wpisu na tym blogu.

    Ocalency z tego planu bowiem maja prawo do ostatniego slowa. I oni je maja i zniego korzystaja. Zorganizowawszy niemozebnie wielkie SWIATOWE przedsiewziecie pn. Pamietajmy o Holokaust. Z calkowitym pominieciem w tym przedsiewzieciu Polakow.

    Tryndowe bicie sie w piersi naszego blogowego poety nic do niczego nie wnosi. Procz wywolania odczucia zazenowania

    Wpis anumlika jest pomylonym wpisem. You’re barking the tree too often barked at, anumlik. Nikt nas, Polakow, nie potrzebuje do wzmacnianiania wszechobecnego w calutkim bozym swiecie, jak najbardziej slusznie zreszta, przedsiebiorstwa pn. Holokaust

    Moje oczekiwanie na wpis mniej tryndowy, o, na przyklad, pomordowanych prawoslawnych woznicach, i innych kacapach, hersta Lupaszki, wciaz jest alive. Moze mag(us) by sie podjela tego zadania?

  83. Myslalem, do spolki z E-J, ze najglupszy WPIS kooperatywny nadejdzie od lonka. Tak mnie/nam sie wzielo i pomyslalo. Nic bardziej mylnego! Anumlik zakasowal syckich

  84. Jak dlugo, i po co, polska zaba antyholokaustowa nadstawia lapke do podkucia wszedzie tam gdzie sie da?

  85. Czekamy na rymowana riposte

  86. ozzy – 7:08

    Nie przesadzajmy

  87. Takie odkrywcze wypowiedzi, jak ta @Złego, że przemysł ludobójstwa wymyślili i realizowali ze znaną sobie precyzją Niemcy, w ogóle nie odnoszą się do podjętej przez aumlika kwestii zabijania pamięci.
    Przecież to Niemcy zajęli wmarcu 39 roku Czechy, a myśmy tylko skubnęli kawalątek Zaolzia. Przy wielkim drapieżniku pożywiła się głupia hiena,która wkrótce sama stała się ofiarą tego drapieżnika.
    Ale aumlikowi nie chodzi o licytowanie się z Niemcami w kwestii holokaustu, o szacowanie ilu było szmalcowników i jak to proporcjonalnie w stosunku do zbrodni niemieckich mial się ich udział.
    Wiele razy słyszałem, a nawet na blogach czytałem takie twierdzenie: „Jaki był ten Hitler taki był, ale nie da się ukryć, że uwolnił nas od Żydów”. Prawda, że, jakby to określil jeden z wyrafinowanych blogowiczów, niesmaczne !!
    Są dwa punkty widzenia; albo traktuje się polskich Żydów jako integralną część narodu istniejącą na terenach Polski od wczesnego średniowiecza, albo uważa się ich za obce ciało, pasożytujące na prawdziwie polskim, katolickim organizmie.
    Jeżeli przyjmuje się pierwszy punkt widzenia, to wówczas wymordowanie takiej olbrzymiej ilości rodaków, wyrwa w narodowym ciele, musi być bolesna i nie może ulec zapomnieniu. To tak jakby bomba spadła na dom, w wyniku czego zginęła 1/3 rodziny.
    Ale skoro Żydów nie traktuje się jako rodaków, jako członków rodziny, tylko jako obcych szkodników, no to tylko należy po cichu podziękować Hitlerow i więcej o tym nie mówić.
    Ale jak się pewnych rzeczy nie da przemilczeć, to można zwalić winę na kogo innego.Po wojnie nie było już w Polsce Niemców, ale zdarzył się pogrom w Kielcach. Resztki uratownych z zagłady Żydów zebrało się w jednej kamienicy, z myślą o dalszym wyjeździe.Plotka o porwanym chłopcu rozpętała histerię, motłoch rzucił się do mordownia Żydów.
    No i kto winny ? Różni spece od tego pogromu Wolniewicze, Michałkiewicze, a nawet nobliwy sędzia Jankowski, głoszą, że to sami Żydzi sprowokowali kielecką hołotę. Przecież w UB w milicji byli sami Żydzi, a ich celem jako syjonistów miało być zastraszenie Żydów, skłonienie ich do wyjazdu do Palestyny, bo Ziemia Obiecana czekała na powrót wybranego narodu. Tak to sobie perfidnie zaplanowali i wykonali, a naiwny, niewinny polski lud spontanicznie zrealizował ich cele nie wiedząc, że jest tylko narzędziem w rękach tych przebiegłych syjonistów.
    A potem był rok 1968, ale to już dalszy ciąg, na ten temat już się wypowiedziano.

  88. Prośba do gospodarza blogu.
    Proszę o powrót do pierwotnego profilu. Nowy autor chyba nadużył pańskiego zaufania i gościnności. Ten temat jest wałkowany już wszędzie i nie służy budowaniu porozumienia a tylko szerzeniu nienawiści i propagowaniu bredni, patrz @orteq.

  89. @observer

    a wszy tez masz?

  90. @Lewy, z godz. 8:13
    Dziękując za Twój jakże rozsądny głos, dodam od siebie jakby Twoimi słowami: Żydów zawsze traktowałem jako współrodaków, jako członków rodziny, nigdy jako obcych szkodników. I tak mi do dziś zostało.

    @zły, z godz. 3:56
    Nie jestem z narodu wybranego. Moje korzenie są mazowiecko-białorusko-ormiańskie w równych proporcjach. To, że upomniałem się o pamięć o Żydach przyszło – jak to napisałem we wstępnie do felietonu – po przeczytaniu zamieszczonej w internetowym wydaniu „Krytyki Politycznej” z 11.09.2016 recenzji Ireny Grudzińskiej-Gross z książki Marcina Napiórkowskiego „Powstanie umarłych. Historia pamięci 1944-2014”.

    @Orteq
    Prześpij się i po przetrzeźwieniu przeczytaj jakie bzdury wypisujesz, po – jak zwykle – początkowych rozsądnych postach Twego nocnego (dla nas) słowotoku. Jeśli wzięcie w obronę pamięci blisko 400 tysięcy polskich obywateli żydowskiego pochodzenia (mieszkańców Warszawy i podwarszawskich miejscowości), traktujesz jako wzmocnienie „Przedsiębiorstwa Holokaust”, to jesteś… Nie napiszę kim, bo musiałoby to być określenie chamskie, a nie chcę w epitetach równać się do Twojego poziomu. Czy wzięcie w obronę wypierania z pamięci tureckiej ormniańskiego genocydu także nazwiesz wspieraniem „przedsiębiorstwa genocyd”? Weź i się puknij w głowę. Masz jednak rację w jednym – co do zbrodni wołyńskiej, masz rację. Chowanie jej pod dywan z przyczyn poprawności politycznej w utrzymaniu poprawnych stosunków z Ukrainą, jest też pamięciobójstwem. Przypomnę jednak, że banderowcy rezali po równo – Polaków i Żydów mieszkających na Wołyniu. Litwini, także sami z siebie i nie rękami Polaków rezali Żydów – polskich obywateli, obok Polaków – polskich obywateli. Taką mamy historię. Wcale jakoś nas – jako rezunów – nie wyróżniającą z tła innych rezunów współczesnej Europy.

  91. @ Tanaka, 21 września o godz. 23:42

    Pytam podstawowo i nie podważam w zamiarze twoich poglądów i przekonań; ciekaw jestem refleksji.

    Tak, człowiek jest jeden.

    Można tę prawdę odrzeć z godności i zakłamać, rozszczepijąc człowieka na czynniki pierwsze, gdzie najpierwszym rasa, a zaraz po niej – religia. Bo to, te różnice, widzi nawet ciemnota, na oko i z daleka. Wtedy już człowiek jeden, ale nie jednaki.
    To budzi dość naturalne odruchy obronne w niemałej części społeczeństw.

    Można też tę prawdę zmanipulować.
    Wymazując ludzi z pamięci i historii … wtedy zostaje człowiek jeden, ten co trzeba, taki jak my, a my to jedyni, wybrani.
    Dzisiaj – za pomoca fotoszopa ‚polityki historycznej’, kiedyś – np. stalinowskich retuszerów zdjęć.
    Wymazywanie pamięci zbiorowej rzadko budzi opór, bo dzieje się podstępnie i stopniowo (a bywa, że ma umocowanie w interesach partykularnych, często niskich).
    W tym sensie, wynaturzona na nice koncepcja „jednego człowieka” (jednego …z braku innych) staje się jakże dogodnym wobec ludzkich ułomności i fizjologii pamięci, narzędziem totalitarnego zniewolenia, upodlenia.

    To chciałem zaznaczyć, o tej różnicy widzenia w ludziach jedności a widzeniu jednego człowieka z braku innych – bo mamy z tym jakże aktualnie do czynienia.
    Ze skutkiem nieuchronnie przewidywalnym.
    Bardzo Cię pozdrawiam.

  92. @ anumlik, 22 września o godz. 0:02

    Ja też dziękuję że zechciałeś się odnieść do mojego postu.
    Tak, ja nie miałem rodzinnych doświadczeń migracji, przeszłości ukorzenionej w wielokulturowym i wielonarodowym środowisku.
    To oczywiście ma ogromne znaczenie; tym bardziej podkreślam to, o co mi w poście chodziło – o roli systemowego, „edukacyjnego’ wymazywania; szkołę i postawy nauczycieli sformatowano pod jeden, zakłamany standard. Oczywiście (poza rodziną i genealogią) różnicę czynili np. belfrzy kontestatorzy, o czym też pisałem.
    Osobnym tematem jest nasza świadomość lokalna, bo np. w bliskim mi otoczeniu znam rodziny, gdzie jeden z braci był volksdeutschem, przymusowo wcielonym do wermachtu, a drugi dezerterem z własnej tradycji, walczącym po stronie polskiej… Nb. trochę jak u Tuska; to są na Górnym Śląsku „zwyczajne” dzieje.
    Przy okazji, bardzo mnie poznawczo poruszyła Twoja, we wpisie, czyniona lekko, „od niechcenia” analiza mechanizmów manipulacji retorycznej i perswazyjnej w dyspucie o publikacjach.
    To też temat, do którego być może wrócę.
    Ukłony.

  93. @ kruk, 22 września o godz. 1:04

    Tak, do dzisiaj w Polsce, jakoś tam lokalnej, coming out z żydowskim pochodzeniem i tożsamością może być trudniejszy, niż z orientacją seksualną.
    Znam osoby, które o swoim pochodzeniu dowiadywały się w trzecim pokoleniu, w latach 90-tych – też pokłosie „poprawnego” wymazywania, tym razem również czynionego wsobnie, w rodzinach.
    I tak, dla bezpieczeństwa, wobec „sąsiadów”. Do wczoraj, do dziś!
    Mam świadomość, że w pewnych okolicznościach umiejscowienia i osobistych uwarunkowań trudno to sobie wręcz wyobrazić.
    Nie lubię pojęcia „poprawność” i jego treści, choć kontekst źródłowy, amerykański jest zupełnie inny.
    Niestety, ja akurat, będąc Polakiem tu i teraz, mam złe i podobne do tych, o wymazywaniu (także modo ’68) skojarzenia.
    Trudno to przeformułować, fakt.
    Pozdrawiam.

  94. @ guziec, 22 września o godz. 0:44

    Cudzysłowu użyłem celowo i słusznie.
    „Religia” w której winni pospólnej hekatomby czynią z jednej z ofiar – boga, w imię uwieszenia 38 milionów Polaków na krzyżu odkupienia win małości jednego toksycznego moralnego karła, za cenę zmisiewiczenia dorobku pokoleń i godności narodowej, to nie jest religia, ale prostacka, chamska hucpa.
    Nie obrażajmy ludzi, którzy wierzą w coś, co im siedzi w głowie, równając je wszystkie do rojeń jednego, pustego a chciwego zasług łebka.

  95. @observer
    Ten blog jak to rozumiem nie ma zajmować się dowodami na nieistnienie Boga, bo ich i tak nie ma, a poza tym kto to jest Bóg, a może co i jesteśmy na śliskim gruncie.
    Ja jestem za szukaniem prawdy wg Leszka Kołakowskiego. Zaglądaj pod podszewkę nawet jak najbardziej oczywistych oczywistości. Zachidź te „ptawdy”, które ktoś ci wciska nawet jako prawdy objawione ze wszystkich stron. Oczywiście to wymaga wysiłku, trzeba coś przeczytać, znaleźć świadków itd…Tekst anumlika i dyskusja pod nim spełnia ku mojej satysfakcji te warunki, a że to niektórych denerwuje, może każe widzieć „swojego ukochanego dziadka i babcię” w trochę innym świetle to już coś innego.

  96. Panowie intelektualisci sie zebrali i dalejze dyskutowac co i kiedy ktory wiedzial za socjalizmu o Zydach . Punktem wyjscia jest ze Polacy przez wojne wydali zabili dechami niekoniecznie kapliczkami podworkowymi okolo 200.000 Zydow . i jak sie kogos wyrzuca za niewygodne poglady jak przed 56 rokiem to sie o tym wzmiankuje np. post niedopuszczony etc, nie idzcie ta droga !

  97. @ janussss

    Do tego gadając ciągle o Holocauście i o Żydach bez wymieniania za każdym razem słówka o losach Krzyżaków, Prusaków, Wandalów i Fenicjan dokonują z premedytacją aktu ludobójstwa i pamięciobójstwa na wymienionych grupach i narodach.

    Cóż za okrucieństwo i obrzydliwość.

  98. anumlik

    Dziękuję, anumliku. Dopiero z życia w PRL, a nie z rodziny się dowiedziałem, że jest coś takiego jak Żyd. Ale tylko tyle się dowiedziałem. Właściwie do dziś nie wiem więcej, choć miałem przyjaciół Żydów. Oni sami nie wyjaśniali, co to Żyd, więc nie wiem. Wiem tylko, że człowiek, bo widziałem na własne oczy i rozmawiałem, a w jednej koleżance z roku się nawet zakochałem prawie na śmierć.

    Zabijanie pamięci to coś, co powoduje, że nie byłem i nie jestem patriotą. Nie interesuje mnie więc Polak, lecz człowiek. Naród to stado, a stado to atawizmy i odwieczna potrzeba oczyszczania domu z obcych. Mniej więcej to, co robi teraz PiS: jak się obcych rozgniecie jak wszy, pchły, pluskwy, wyrzuci na orbity albo i pozabija – będzie raj. Jedyne odwieczne nieszczęście Polski: że Polską rządzą nie-Polacy. Niekończące się, powszednie przeżywanie tego nieszczęścia to – przepraszam za idiotyzm – prawdziwie polski sposób prawdziwych Polaków na prawdziwe życie.
    – Precz z obcymi!
    – Wszyscy są jakoś obcy.
    – To precz ze wszystkimi!

    Tak mnie naszło, że może temat jest w sam raz, by przywołać jedną staroć.

    TO SIĘ MA

    Wrzasnęło coś nad uchem:
    – Jesteście, szwejku, Żyd?
    Obudziłem się ze strachu, a to się dalej drze:
    – Jesteście, szwejku, Żyd?
    – To pan porucznik?! Mało nie umarłem.
    – Już pół godziny pytam. Mówiliście, że nos wam się zadarł, bo wjeżdżaliście w życie nogami do przodu, tak?
    – Tak jest. Przez to widzę tylko na boki.
    – Czyli jeszcze gorzej niż Żyd: obrzydliwy antysemita.
    – Jezus Maria! A co to?
    – Kleicie durnia?
    – Melduję posłusznie, ja już jestem idiota. A po czym pan porucznik poznał, że jestem ten, co pan powiedział – „anty”?
    – Po nosie. Czemu mówiliście, że się zadarł?
    – Bo zadarty.
    – Chodzi o to, czemu mówiliście akurat jak pytałem, czy jesteście Żyd.
    – Żeby coś powiedzieć.
    – A nie mogliście powiedzieć kiedy indziej?
    – Melduję posłusznie, jak jedna z moich dam puściła bąka w łóżku, a ja powiedziałem jak pan porucznik: Nie mogłaś kiedy indziej?, od razu usłyszałem: „cham!”. I ona mogła kiedy indziej, i ja, ale wtedy żadne na to nie wpadło.
    – Wiecie, że Żydzi są garbatonosi?
    – O Boże!
    – Nie udawajcie, że nie wiecie.
    – Ależ to musi być nieszczęście!
    – Proszę! Nie dość, że antysemita, to jeszcze wojujący. Widzicie, jak was łatwo rozszyfrować?
    – Bardzo łatwo – ja siebie co dzień rozszyfrowuję.
    – Wyskoczyliście z zadartym nosem, żebym nie myślał, że jesteście Żyd. Trzeba wyraźniejszych dowodów?
    – Na co?
    – Na jajco. Wiecie przynajmniej, kto to Żyd?
    – Nie.
    – I po co tak kręcić?
    – Melduję posłusznie, Pan feldkurat Katz nauczał, że mowa ma być: tak, tak, nie, nie, więc mówię: nie. Prościej nie umiem. Od dziecka słyszę: Nie wiesz, że to Żyd? No żeby mnie kto zabił, nie wiem – calutka ulica mówiła „Żyd” i tyle. Słuchałem raz jednego towarzystwa. A oni na wyścigi: „Toż to Żyd!” i „Toż to Żyd!”. Albo: „Wiadomo, kto pod naszą świętą ziemią ryje”. I żaden nie tłumaczył. Wyglądało, że Żyd to coś, co się rozumie samo przez się, a ja się wstydziłem zapytać. Dopiero pod koniec jeden powiedział, że Żyd to człowiek. Ale to chyba przesada, bo tyle to bym wiedział. Znajomi, jak zaczną o nieszczęściach, od razu: „Ukrainiec”, „Rusek”, „Żyd”, i nie tłumaczą. Więc zwracam się z uprzejmą prośbą: jak już mnie pan porucznik ze snu wyrwał, to może pan wyjaśni, co to takiego ten antycoś.
    – Wojujący antysemita, który nie wie, że jest antysemitą, a nawet nie wie, kto to Żyd, to najidiotyczniejsze, szwejku, co w naszym świętym kraju może być. Chyba że robicie ze mnie durnia.
    – Melduję posłusznie, jak pan feldkurat Katz wymyślał sobie po pijaku od ostatnich, a ja prosiłem, by nie robił z siebie durnia, tłumaczył, że tego się nie robi, bo to jest dar boży, to się ma.

  99. Lewy napisał:
    Wiele razy słyszałem, a nawet na blogach czytałem takie twierdzenie: „Jaki był ten Hitler taki był, ale nie da się ukryć, że uwolnił nas od Żydów”. Prawda, że, jakby to określil jeden z wyrafinowanych blogowiczów, niesmaczne !!
    Są dwa punkty widzenia; albo traktuje się polskich Żydów jako integralną część narodu istniejącą na terenach Polski od wczesnego średniowiecza, albo uważa się ich za obce ciało, pasożytujące na prawdziwie polskim, katolickim organizmie.

    Mój komentarz
    Słyszałem podobne konstatacje (dziś już bardzo rzadko spotykane, ich nosiciele po prostu schodzą z tego świata), w których endlosung w pewien wstydliwy, moralnie wątpliwy, okropny, gdybym to ja miał osobiście robić, to nie byłbym w stanie, był może nie aprobowany jako czystka etniczna, ale przyjmowany jako zło dla Żydów, które odwróciło ich historię w Polsce, ukróciło wpływy (nadmierne), uwolniło Polaków od ciężaru współżycia z odrębnością, z druga nacją niewygodną, nieprzystępną, liczącą się tylko ze sobą, zbyt asertywną i wyobrażalską nie wiadomo co o sobie, dewocyjną do szpiku kości i to na modłę zupełnie obcą, nieraz śmieszną, uparcie praktykowaną by wyodrębniać się wszędzie i zawsze, co nas raziło, mierziło, zniechęcało, nie dawało nam żyć w spokoju i ładzie narodowym.
    Takie słyszałem w tych opiniach echa.

    Na razie nie mam czasu, bowiem byłem na imprezie kilkudziesięcioosobowej, gdzie próbowałem skrobać dusze prawdziwych i nieprawdziwych Polaków słowem tkliwym i przymilnym lecz dopraszającym się o wyjaśnienie istoty problemu słoń a sprawa Polska. I kolejny raz w ostatnich kilkunastu, a może i więcej latach natknąłem się na zmiany, które zaszły w duszach, na ewolucję mentalności posuniętą o karbik na skali „postępu”, na pozytywną odmienność w porównaniu z zamierzchłymi czasami dwóch bez mała pokoleń w tył, itd.
    Pzdr, TJ

  100. Gekko
    22 września o godz. 9:10

    Piszesz:
    „Wymazywanie pamięci zbiorowej rzadko budzi opór, bo dzieje się podstępnie i stopniowo (a bywa, że ma umocowanie w interesach partykularnych, często niskich).”

    Psychologia, psychiatria, nauki społeczne, historycy, pisarze i mnóstwo innych speców, oraz ludzi posiadających wrażliwość psyche, sumienie i rozum – badali przyczyny, warunki i sposób rozwoju faszyzmu, ze szczegónym uwzględnieniem nazizmu. Z oczywistych powodów – świeżych aktów historii i powodów równie jasnych, choć dla niektórych mniej oczywistych – konieczności poznania, by mieć środki zaradcze ( a o środkach zaradczych wspomniałem we wstępniaku do bloga) przeciw nawrotowi tego samego, może w jeszcze potworniejszej postaci, choć pod bardziej niewinnym przebraniem.
    Jednym z koniecznych i fundamentalnych zarazem warunków rozwoju faszyzmu jest zdehumanizowanie, odczłowieczenie przeciwnika, który zostaje mianowany głównym, podłym i demonicznym wrogiem.
    Przed wojną – i zawsze – od 1050 lat nad Wisłą, a od 2000 lat w ogóle –
    odczłowieczaniem Żyda zajmowało się chrześcijaństwo.
    Wybitne zasługi pod względem odczłowieczania Żyda i mianowania go podłym wrogiem Polaka i katolika położył franciszkanin, Maksymilian Kolbe, Święty (sic!) Kościoła kat.
    Jego uświęcenie jest pamięciobójswem. Obowiązującym już nie tylko w Warszawie, czy w Polsce – o czym pisze anumlik, ale w cały Kościele kat, na całym świecie. Co znaczy, że zbrodnia niepamięci dotyczy wszystkich Żydów świata.
    Kolbe nie wziął się z nikąd. Znowu anumlik – przywołuje papieża Grzegorza I Wielkiego (sic!) – oczywiście – Wielkiego !, który zalecił ( a czymże jest „zalecenie” wydane przez papieża – i to w takich czasach – jak nie nakazem?) w VI wieku stawianie kościołów chrześcijańskich w miejscach świętych dla wyznawców innych religii i kultów.
    Zbrodnia niepamięci pierwotna i płynąca z samej góry, która miała legiony powtórzeń i miliony ćwiczeń praktycznych zanim Kolbe robił, co wiadomo.
    Ale i to pikuś. Drobnostka prawie.
    Jest zbrodnia założycielska: niepamięć w niebieskiej książeczce. Sam bozia domaga się wykonywania mordów od swojego ludu wybranego, doznaje rozkoszy spełnienia gdy lud wykonuje święte żądanie, oraz sam, osobiście, morduje w pełni glorii. całe plemiona i narody miażdży, rozkwasza, rozkawałkowuje, ściera w proch i wysyła w niebyt.
    Założycielska zbrodnia mordu i zbrodnia niepamięci.
    W drugiej części przygód bozi w niebieskiej książeczce pojawia się Jezusek Oświadcza, że przyszedł nie zmieniać Prawo, ale je wypełnić. I w sposób absolutny przemilcza czyny swojego tatusia-bozi, zast epując je fałszerstwami z cyklu: bozia wszystkich ludzi kocha.
    Bozia osobiście wypowiada sie w pierwszej części przygód z niebieskiej książeczki, wielokrotnie, z emfazą się i z dumą wypowiada. W ogóle jest tm bardzo gadatliwy i gada z wieloma osobami.
    W drugiej części przygód z niebieskiej książeczki bozia w ogóle nic nie mówi. Mówi tylko Jezusek o bozi. Mówi tak, że mówi o kimś zupełnie innym niż bozia, który mówił sam o sobie.
    Założycielska zbrodnia niepamięci. Założycielska zbrodnia niepamięci – Jezuska o tatusiu-bozi.
    Po czym, wyznawcy Jezuska twierdzą, że w ogóle nic im nie wiadomo o tym, by bozia popełniał cokolwiek brzydkiego, i że to niemożliwe by popełniał.
    Założycielska zbrodnia niepamięci.
    Kropkę nad i postawił św. Paweł w II części przygód w niebieskiej książeczki:
    „Żydzi zabili Pana Jezusa i proroków, i nas także prześladowali. A nie podobają się oni Bogu i sprzeciwiają się wszystkim ludziom. Zabraniają nam przemawiać do pogan celem zbawienia ich; tak dopełniają zawsze miary swych grzechów. Ale przyszedł na nich ostateczny gniew Boży.

    Pamięciobójstwo które jest fundmentem wiary musi – i ma – swoje konsekwencje, przez wieki. Dokładniej – na wieki wieków – amen! Co się jako fundament zaczęło, dalej jako fundament musi istnieć i sie umacniać.
    Dopóki chrześcijanie byli małą grupką niewielemogąca i muszącą się liczyć z większymi od siebie – byli mało szkodliwi ze swoimi kłamstwami zalożycielskimi Jak tylko doszli do pozycji i władzy – natychmiast zaczęli prześladowania, zacieranie śladow o innych i zacieranie śladow wlasnych zbrodni. Pierwsze getta dla Żydów powstały już w starożytności. Musiało przyjść i do gett II wojny, do Holocaustu, do polskiego, katolickiego antysemityzmu, szmalcownictwa, grabienia i pamięciobójstwa.

  101. @pombocku, gdzie jesteś?
    Na blogu obywatelskim pokazało się myślenie, za sprawą tekstu wstępnego
    @anumlika, który o człowieczeństwie napisał, o problemie żydowskim,a właściwie
    o różnicy w myśleniu między żydami a całą resztą.

    Na blogu trwa tak emocjonująca nawalanka myślowa, jeszcze nie wszystko przeczytałem, ale zauważyłem takich blogierów, którzy nie chcą o człowieczeństwie dyskutować, myśleć – proszą o nowy temat

    Pisząc, słucham jednocześnie rozmowy u Łasiczki, TOKFM, z tej rozmowy wynika
    – że nie wiedzą skąd te różnice się biorą. Już są blisko prawdy, zaczynają wspominać:miłość, nienawiść, gniew, pogarda, ….i wszelkie ludzkie uczucia są chemią, jaka w ludzkich ustrojach się tworzy.
    Łasiczka powiedział; myślenie można przyrównać do wydzielania żółci przez wątrobę….

    A Łasiczka razem z pewnym profesorem o neurowiedzy nawijają , mówią, że ludzie prostych recept szukają, na nie czekają, życie jest nadwyżką – mówi profesor.
    Profesor stawia problem – jak to się dzieje, że grupa ludzkich mózgów wspólnotę potrafi utworzyć.

    @pombocek, gdyby profesor do mnie przyjechał, podał mi swój adres mailowy;
    usłyszałby ode mnie: wspólnota miedzyludzka jest możliwa tylko wtedy, jak ludzie jednakowo się odżywiają, w miarę jednakowo, bo wtedy ich mózgi nadają na podobnych, bliskich sobie częstotliwościach. Czy tylko częstotliwościach, co jeszcze należałoby mierzyć, badać?
    To nie tylko mózgu dotyczy, także całego układu neurologicznego, wszystkiego co mamy unerwione.

    O tym, że to nasze ludzkie prozaiczne żarcie nas kształtuje – jeszcze żadnemu
    osiłkowi naukowemu nie wpadło na myśl. Niestety, cholera jasna.

    Bo jak to profesorom wytłumaczyć, że menel z menelem, robotnik z robotnikiem,
    chłop małorolny z innym małorolnym, wariat z wariatem, głupek z głupkiem, psychopata z psychopatą, niedouczony profesor z niedouczonym profesorem … może się tylko skutecznie porozumieć.

    Po wiedzę, jak żywić ludzkie neurony, jak je odbudowywać,jak dać im energii, żeby funkcjonowały prawidłowo, żeby do myślenia były zdolne — do lekarza medycyny Jana Kwaśniewskiego z Ciechocinka nie pójdą, bo uważają, że ich rozum jest większy, i już więcej tego rozumu nie potrzebują. To są za niskie progi dla nich, słucham i czytam ich wywody myślowe — nic nowego nie tworzą, bez przerwy uganiają się za własnym ogonem.

    Z zaklętego kręgu bezmyślności, ci nasi profesorowie, doktorzy habilitowani, i cała reszta niby rozumnych ludzi, nie może się wyrwać….

    A co Ty na to @pombocku? Bo kto jak nie Ty, jest w stanie, na prostą drogę mnie wyprowadzić?

  102. anumlik
    22 września o godz. 0:02

    <i.Dr hab. Marcin Napiórkowski… Jako semiotyk kultury zajmujący się mitologią współczesną i pamięcią zbiorową, napisał bardzo interesującą, opartą na solidnych podstawach naukowych, książkę fałszującą (nie wiem – świadomie czy nie) pamięć o polskich Żydach z Warszawy.

    To jest sam w sobie, interesujący temat: jak, opierając się na solidnych podstawach naukowych, wyprodukować coś fałszującego, lub – wprost – fałszerstwo.
    Bardzo popularne zajęcie. Religiotwórcze.

  103. @ Tanaka
    „…Jednym z koniecznych … warunków … jest zdehumanizowanie, odczłowieczenie przeciwnika;
    … zawsze … odczłowieczaniem Żyda zajmowało się chrześcijaństwo…;
    musiało przyjść i do gett , do Holocaustu, do polskiego, katolickiego antysemityzmu…”


    Tanako, zadumałem się nad twoim wywodem, za co wielce dziękuję.
    Jest jakiś aspekt, punkt widzenia, z którego masz absolutną rację.
    Jakby spojrzeć z innego, a niewykluczającego krytyki chrześcijaństwa kąta, to ja to widzę szerzej (nie znaczy, że lepiej czy mądrzej czy właściwiej).

    Chrześcijaństwo, religie w ogóle, to dla mnie nie jest jakaś zewnętrzna siła; jest to -jak już kiedyś pisałem- wyraz ludzkiej na wskroś zdolności wiary.
    Wiary, jako pojęcia antropologicznego, psychologicznego, fizjologicznego wreszcie.
    Bóg, cokolwiek nim/tym jest, jest -istnieje- tylko, wyłącznie i aż w naszych, ludzkich głowach (wzdragam się przed użyciem słów umysł, rozum czy uczucia, choć to ostatnie, w sensie emocji jest chyba najbliższe prawdy naukowej).
    Dlatego mnie rozwody nad istnieniem fizjologii człowieka nużą i nie bawią, jeśli dotyczą objawów; to tak jak z widzeniem czarnego kota w zaciemnieniu. Widzenie odbywa się w umyśle, kwestia bodźców i percepcji jest wtórna.
    Tak więc, dla mnie wpływ chrześcijaństwa i religii na czyny sprawców antropocenu są jedynie egidą fizjologii człowieka jako takiego.
    Nie w etykiecie czy egidzie szukałbym źródeł ludzkiej natury, a wręcz na odwrót.
    W tym, co napisałeś jest dla mnie kluczowy mechanizm ludzkiej natury podłości (nie mniej ludzkiej, niż miłość), wskazany jako przeciwnik, czyli narzędzie różnicowania tożsamości zarządzalnych.
    Drugim takim, jest sama miłość; jakże dogodna właściwość natury, mrocząca umysł i zwalniająca hamulce.

    Miłość, w imię tożsamości różnicowania z przeciwnikiem, to uniwersalny model zawiadywania ludźmi, nie tylko religijny.

    Reasumując, dla mnie związek chrześcijaństwa – w szerszej niż lokalna perspektywie – ze zbrodniami ludzkości przeciw niej samej, jest taki, jak związek wysypki z zarażaniem się chorobą.
    Wysypka jest objawem nieodłącznym, ale nie sprawcą zaraźliwości – o tej decyduje konstytucja bytu, wrażliwa na skutek wirusa mniej lub bardziej, mającego te, czy inne nazwy.

    To co czynimy innym, czynimy we własnym i wyłącznie własnym, ludzkim imieniu, bez względu na to, jakie i do kogo modły wznosimy by przebłagać sumienie.

    Nie wiem czy i na ile ten pogląd nas różni (nie sądzę), lecz idiosynkrazja na chrześcijaństwo akurat, w moim wydaniu byłaby mocno przeciwna demokratycznej naturze… 😉

    (Co nie zmienia faktu, że patologię ludzkiej kondycji maskowaną u nas kościołem, a pod wiarę się co najwyżej podszywającą, jak i Ty uznaję za godną krytycznej chłosty i powszechnego wstydu, jeśli się nie mylę).

    Pozdrawiam Cię, dziękując za tę, jakże dla mnie cenną okazję do rozmowy.

  104. @ Wacław1
    …wspólnota miedzyludzka jest możliwa tylko wtedy, jak ludzie jednakowo się odżywiają…

    Wacław, mądrze i ludowo prawisz.
    Wszak lud już dawno zdiagnozował pewien powszechny stan kondycji ludzkiej:
    Tyle wie, co zje.
    Dobrze, że o tym mi przypominasz, bo nadchodzi pora na moją południową macę; czasem czytanie wyczerpuje do cna, nawet jednego postu.

  105. Polak katolik pamięta tylko to, co musi pamiętać, a więc to, co katolickie i polsko- poprawne, patriotyczne. Polak kocha mity i legendy, a szczególnie miłuje się w zabobonach, ale pamięć historyczną ma słabą, no chyba, że to narracja historyczna, poprawnie polsko- polska, katolicka. Polak kocha Jezuska, Maryjkę i wielkiego Polaka prawidłowego- Lolka świętego, ale Żyda nie kocha, bo Żyd obcy, a wszystko co obce jest niepolskie, nieprawidłowe. Polak jest Polak jak jest polski, a nie żydowski. Od taka nieprzemienność, jak w tej geometrii szatańskiej od Hellera, w której punktów brak. Dla Polaka czarne jest czarne, a białe jest białe, i nikt mu nie wmówi, że czarne jest białe, a białe jest czarne, bo jak ktoś pieniądze ma, to skądś je ma.

  106. tejot
    22 września o godz. 12:03
    „…Słyszałem podobne konstatacje (dziś już bardzo rzadko spotykane, ich nosiciele po prostu schodzą z tego świata)…”

    Obawmiam się, tejocie, że przeciwnie, objawem schodzenia z tego świata, nas łączącym, a Ciebie wyróżniającym, jest nieoglądanie transmisji sportowych i niebywanie „na żylecie”.
    No i nieobcowanie ze skutkami hodowli „młodzieżowek” pissowych i pissopodobnych, tudzież niezamawianie świeżych ziół u dilerstwa hurtowego… 😉
    Co z tego, osąd o przemijaniu morderczego rasizmu, to chyba wyraz nie mniejszego upalenia, a przeciwnie.
    Tyle, co nasze – ze za darmo, ale za bardzo, bardzo wysoką cenę zabójczej ślepoty.
    Pozdrawiam Cię, niemniej będąc jakże mało uchachany… 🙂

  107. W trzy lata po wojnie pamięć jeszcze dopisywała

    https://www.youtube.com/watch?v=5zAIfywr02o

  108. Gekko
    22 września o godz. 13:01

    Jeśli Ci odpowiada ten szereg: chrześcijaństwo jako zarażenie, a wysypka przemocy jako objaw zarażenia – niech będzie, chociaż dla mnie to porównianie jest bardzo wydelikacone i kosmetyczne. Oddaje kolejność przyczyny i skutku, ale słabo oddaje intesywność rozwoju. Jeśli już sięgać po medycynę – tumor trafniej oddaje istotę.

    Religia – w swojej lepszej postaci: snów o przyjaźni, wspólnocie bez końca – są wytworem głębi psyche. I tylko na tym poziomie – analizy głębi – można te zjawiska sensownie analizować, badać, formułować wnioski co do tego marzenia. Jest to głęboko wewnętrzne i tak musi pozostać, żeby było autentyczne. Mroczności psyche też są głęboko osadzone I ich rozjaśnianie możliwe jes także wyłącznie na poziomie głębi, chociaż z użyciem pewnych działań także na poziomie świadomym.
    Chrześcijaństwo jednak zaprzecza własnej głębi, uważa ją za strefę śmierci i szatana, więc usiłuje głębię przenieść na poziom świadomy i racjonalny. Nieświadome, nieracjonalne, nieprzetłumaczalne tłumaczy na świadome. racjonalizuje, obudowuje księgami, teologiami milionogłowymi, którzy wyjaśniają „co bozia naprawdę ma na myśli”. I za każdym razem się mylą. Bozia zresztą mówi sam za siebie i wprost – jasno, dobitnie, morderczo dobitnie – o co mu chodzi. Teologowie jednak muszą bozię ciągle poprawiać, bo w całym systemie racjonalizowania nieracjonalnego ciągle się coś sypie, coś się ze sobą fundamentalnie nie zgadza. To się nie zmieniło przez 2 tysiące lat i się nie zmieni. Taka jest moc zasady.
    Produkują więc setki, tysiące, miliony książeczek, tekstów, apeli, objasnień, errat, objaśnień do objaśnień, załączników do załączników. Jst to głęboka – właśnie! – psychologiczna kompulsja – przymus ścigania i łapania tego, co się nie da dogonić, ani złapać, ani wreszcie, raz na zawsze – zlepić, żey było i trwało niewzruszalne niczym. KIm bardziej gonią, tym bardziej wymarzona gładka całość ucieka. Im bardziej ucieka, tym bardziej się stresują w niekończącej się pogoni . Im bardziej się stresują, tym silniej stes się zagłębia w dno psyche i tym trudniej sobie z nim poradzić. Żeby nie oszaleć, lub się poddać – co byoby przecież takie łatwe, trafne i zdrowe – muszą się zakłamywać: przestawiać wszystko inaczej niż się ma. Muszą wszysko przemodlić i przewielbić, oraz poczekać na decyzję „ducha świętego”.

    W rezultacie – prawidłowy chrześcianin, ze szczególnym uwzględnieniem nadprawidłowego – biskupa – zyje w zupełnej sprzeczności z wewnętrznym „ja”. W ogóle nie ma kontaktu z głębokim sobą, a jeśli głębia jego psyche wydobywa się na zewnątrz, do świadomości – ma ją za szatana, z którym musi walczyć za pomocą środków wojny. Walczy ze sobą i siebie niszczy. Im bardziej się zniszczy, tym lepszym jest wyznawcą bozi: „zaprzedałem się na służbę bogu”, „jak słodkie me więzy wiary”, „boże – rozkazuj!”.

    Zwróć uwagę, jak wojenny jest język katolicyzmu: obrona, walka, bój, mury, miecz, krew, rany, cierpienie, pogarda, przeciwnik, przemożenie, pokonanie, rozbicie, śmierć, ofiara, triumf…

    Lolek kremówkowy mówił milion razy: uważajcie na podstępnego oszusta, który was będzie mamił wizją wolności ! Za ofertą wolności może się kryć zniewolenie !
    No właśnie ! Miał rację. Z głębi siebie mówił. O zniewolonym sobie.

  109. O, mamy również nieświeży oddech kaczyzmu z kategorii „a ci oni to robactwo, które roznosi zarazki i wszy”.

    A więc pełny repertuar z klasycznych hejtignowych szczujni. PiS ma godnych partnerów do odpowiednich „dyskusji”.

  110. snakeinweb
    22 września o godz. 14:37
    A kapuśniak kapuśniakowi smakuje ?

  111. gratuluje, ciekawy wpis; cos takiego sie po tobie spodziewalem, anumliku 🙂

  112. @ Tanaka, 22 września o godz. 14:23

    Prawdę mówiąc, nie to miałem na myśli; w telegraficznym skrócie:
    a/ ludzka natura (wraz z psyche) ma immanentną cechę zdolności wiary, czyli niepotrzeby racjonalizowania sensu bytów i czynów – jeśli dzieją się „w imię…”.
    b/ to jest zdolność, otwierająca naturę, jak wrota, na różne drobnoustroje i szczepionki; toksyny i panacea. Kondycja organizmu sprawia, czy natura eksponowana na konstrukty zarządcze, jak ideologie podporządkowujące (to właśnie wirusy, te zjadliwe) , oparte na zdolności wiary (niekoniecznie religie), poddaje się im wyzbywając przydanej sobie także (na równi ze zdolnością wiary) autonomii racjonalnych ocen, czy opiera, zachowując zdolność samosterowania.
    c/ to religia jest ‚wysypką’, objawem skażenia w/w toksyczną ideologią, lecz wcale niekoniecznie zaraźliwą i o tyle groźną dla otoczenia, o ile natura organizmu obróci ją w kierunku destrukcji otoczenia (będąc tym samym wykorzystaną), a nie przekształci w konstruktywną osobniczo i społecznie siłę napędową i sprawczość.
    Religie to więc (w tym modelu) jedynie (i nie będące jedynymi) objawy potencjalnie destrukcyjnej manifestacji zdolności wiary, w wyniku przejęcia władzy nad jednostkami i społecznościami przez ideologie podporządkowania, ukierunkowujące w stronę postaw i czynów wyrażających destruktywne aspekty natury.
    Mam przekonanie, że ta perspektywa znacznie ułatwia rozplątanie pozornych sprzeczności, miotających nami dość praktycznie, a to:
    – dowody na „istnienie boga” vs na nieistnienie
    – przewaga krzywd czy zbrodni inkwizycji vs komunizmu
    – „sprawiedliwy” bilans krzywd i ofiar np. Polaków vs Żydów…
    i tak dalej.
    Zdrowie organizmu w zgodzie z naturą, dla mnie, nie polega na negowaniu religii, jako sposobu realizacji zdolności wiary, wykluczającego pożytek społeczny (kosztem utraty autonomii).
    Tak, jak gorączka jest objawem pożytecznym, zwalczającym szkodliwe aspekty wysypki (w skrócie), choć nie bezpośrednio jej źródło.
    I na odwrót, uczynienie społeczności stadem bezwolnych zombie, pod kontrolą wirusa toksycznej ideologii, jak świetnie wiemy nie musi nosić maski wysypki religijnej.
    A nawet, jeśli tę maskę – wysypkę przyjmuje, nie ona stanowi o źródle i istocie wirusa, czyniącym naturę zakładnikiem narzuconej degeneracji, skutkującej destrukcją.
    No więc, terapia chłostą samej wysypki może nie tylko, kalecząc nieodwracalnie wizerunek pacjenta, pobudzić przyczynowego wirusa, ale i uczynić go bardziej zjadliwym i inwazyjnym dla otoczenia.
    Moje solutio: zaszczepionym na wirusy – z religią do twarzy. 😉
    Uszanowania.

    PS Oczywiście w żadnej mierze nie odnoszę się tu do objawów i obrzędów pseudoreligii na naszym gumnie. To jest trąd, choroba bakteryjna, w której nie trzeba ‚aż’ wirusa przejmującego kontrolę nad organizmem. Tu po prostu i członki i czyny, na pozór powierzchownie stają się nieszczęsną, wyzutą z potencjału natury karykaturą, także wysypki.
    – – –
    Przepraszam za rozwlekłość, ale mi się w rowerze przerzutki rozkleiły, łańcuch rozciągnął, więc (w oczekiwaniu na serwis) z braku możliwości śledzenia szlaków szatana in vivo, zostawiam ślady na blogu.
    Sorry, taki mamy …blog… ciekawy. 😉

  113. „Kropkę nad i postawił św. Paweł w II części przygód w niebieskiej książeczki: „Żydzi zabili Pana Jezusa i proroków, i nas także prześladowali.”

    Staranne rozważenie całej powyższej wypowiedzi Pawła – a nie tylko fragmentu wyrwanego z kontekstu – pozwala ustalić, że apostoł zwrócił w niej uwagę na potrzebę wytrwałego znoszenia prześladowań przez uczniów Jezusa, ale też wyraził swoją radość z niezłomnej postawy braci w Tesalonice – którzy znosili okrutne traktowanie ze strony swoich rodaków.

    Paweł napisał: „Staliście się wzorem dla wszystkich wierzących w Macedonii i w Achai”. Przykład, jaki dawali współwyznawcom, był naprawdę godny pochwały. Paweł cieszył się z ich wytrwałości także dlatego, ponieważ osobiście przyczynił się do założenia tego zboru – dając przykład wiary i ofiarności. Dlatego wywarł na Tesaloniczan doniosły wpływ i skłonił ich do przyjęcia prawdy „w ogromnym ucisku”.
    Jednakże korzystali oni jeszcze z innych dobrych wzorów.

    Zachętą dla nich byli też inni współwyznawcy, którzy wytrwale znosili ucisk. Paweł napisał do Tesaloniczan: „Staliście się, bracia, naśladowcami zborów Bożych, które są w Judei w jedności z Jezusem, ponieważ wy też zaczęliście cierpieć z rąk własnych rodaków to samo, co i one cierpią z rąk Żydów, którzy zabili nawet Pana Jezusa oraz proroków, a i nas prześladowali (1 Tesaloniczan 2:14,15).

    Chociaż Paweł dawał przykład godny naśladowania, sam wskazywał na Jezusa, jako na zasadniczy wzór dla chrześcijan. Potwierdzał tym samym słowa Piotra, który napisał: „Do tego biegu zostaliście powołani, gdyż i Chrystus cierpiał za was, pozostawiając wam wzór, abyście podążali dokładnie jego śladami”.

  114. Mówiono o niej Tuwim w spódnicy. Była bardzo inteligentna, bardzo utalentowana i nieziemsko piękna.
    Maria Ginczanka, bodaj najmłodsza „Skamandrytka”, która w chwili wybuchu wojny miała zaledwie 22 lata. Zadenucjowana jako Żydówka i rozstrzelana w Krakowie w 1944 roku.
    To jeden z wierszy z 1942 znaleziony w jej ocalałych rękopisach

    Non omnis moriar – moje dumne włości,
    Łąki moich obrusów, twierdze szaf niezłomnych,
    Prześcieradła rozległe, drogocenna pościel
    I suknie, jasne suknie pozostaną po mnie.
    Nie zostawiłam tutaj żadnego dziedzica,
    Niech więc rzeczy żydowskie twoja dłoń wyszpera,
    Chominowo, lwowianko, dzielna żono szpicla,
    Donosicielko chyża, matko folksdojczera.
    Tobie, twoim niech służą, bo po cóż by obcym.
    Bliscy moi – nie lutnia to, nie puste imię.
    Pamiętam o was, wyście, kiedy szli szupowcy,
    Też pamiętali o mnie. Przypomnieli i mnie.
    Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
    I zapiją mój pogrzeb i własne bogactwo:
    Kilimy i makaty, półmiski, lichtarze –
    Niechaj piją noc całą, a o świcie brzasku
    Niech zaczną szukać cennych kamieni i złota
    W kanapach, materacach, kołdrach i dywanach.
    O, jak będzie się palić w ręku im robota,
    Kłęby włosia końskiego i morskiego siana,
    Chmury prutych poduszek i obłoki pierzyn
    Do rąk im przylgną, w skrzydła zmienią ręce obie;
    To krew moja pakuły z puchem zlepi świeżym
    I uskrzydlone nagle w aniołów przerobi.

  115. Bardzo, bardzo przepraszam. Jakieś upiorne chochlisko sprawiło, ze mój tekst połączył się w idiotyczny sposób z tekstem @dezertera.
    O Zuzannie Ginczance wspaniałej poetce polskiej żydowskiego pochodzenia wspominam pod datą 22 września o g.16:20.

  116. @mag
    Dzięki za Ginczankę i jej „Non omnis moriar” napisany w 1942 roku. Już miałem ten wiersz wkleić, ale mnie ubiegłaś. 😉 Dodam do Twojej krótkiej notki, że –

    – Zuzanna Ginczanka (właściwie Zuzanna Polina Gincburg), urodziła się 9 marca 1917 roku w Kijowie, w rodzinie zasymilowanych rosyjskich Żydów. Zginęła w wieku 27 lat, jesienią 1944 roku, rozstrzelana przez hitlerowców na dziedzińcu więzienia przy Montelupich, kilka tygodni przed wejściem do Krakowa Armii Czerwonej. Miejsce jej pochówku pozostaje nieznane. W tym roku mija 70-ta rocznica jej śmierci.

  117. mag
    22 września o godz. 16:31
    Byłem na wystawie Ginczanki w Muzeum Fotografii w Krakowie. Zwinąłem kilka jej wierszy, ale legalnie, bo leżały na stole i można było brać.
    Olśniewająco piękna, Tuwim chyba się w niej kochał

  118. Może mi się uda
    ‚https://d-pt.ppstatic.pl/k/r/1/09/57/54bc198557aa8_o.jpg?1429490828

  119. Lewy
    Udało mi się wkleić jedną z jej olśniewających fot.
    Polecam pierwszą edycję „Wierszy zebranych” Ginczanki, Wydawnictwo Pogranicze 2014. Pewnie można znaleźć na allegro

  120. Tak na marginesie kontekstualnie książeczkowych istot rzeczy:

    Nic tak dobrze swym kontekstem nie nadaje fałszom pozorów logiki uzasadnienia mordu, jak obłudne i kłamliwe wskazanie wroga, a następnie obleczenia na się szat ofiar prześladowania:

    „…Prawem bowiem niezbywalnym każdej istoty ludzkiej jest czyniona z miłością wrogom i tym słuszniejsza, obrona przed krzywdą jaką nam uczynili, sądem i karą będąca, wobec jawnej niesprawiedliwości i godność ludzką obrażającej nierównością wyzysku…” [op. cit. ibidem].

    Z jakiej książeczki to cytat, o tym każdy przyzwoity człowiek powinien wiedzieć sam.

    PS Ten post niekoniecznie wyraża opinie wklepującego go na bloga.

  121. @ mag

    Trudno, trudno równie pięknie podziękować, jak pięknie postąpiłaś przywołując…

  122. dezerter83
    22 września o godz. 15:40

    Jesteś ten sam cymbał, od dnia szóstego – który trwał pół sekundy i czterdzieści cztery miliony lat indiańskich – w którym bozia ulepił pradziadka, co go nigdy nie było. To jest dobry kontekst Twoich bezgłowych produkcji.
    Ten „cytat wyrwany z kontekstu”, co to go skróciłeś do ćwierci cytatu, żeby był jeszcze bardziej wyrwany z kontekstu i żeby nie wybrzmiała fraza o ostatecznym gniewie bożym na Żydów, ponoć jest wyrwany, jak twierdzisz dając opis prawidłowego niewyrwania:
    * potrzeby wytrwałego znoszenia prześladowań przez uczniów Jezusa (które to prześladowania wykonywali także ci obrzydliwi Żydzi, na których za to bozia wykona ostateczną pomstę). Ten kontekst tak zmienia prawidłowe rozumienie w kontekście, że tym silniej potwierdza zbierającą się msciwość za prześladowania.
    * „Staliście się wzorem dla wszystkich wierzących w Macedonii i w Achai” – ten kontekst świetnie wyjaśnia brak kontekstu,
    * :”Paweł cieszył się z ich wytrwałości także dlatego, ponieważ osobiście przyczynił się do założenia tego zboru…” – cudnie – przyłożenie się do założenia zboru wyjaśnia dlaczego pomsta bozi na Żydach nie a sensu i chodził mu o grę w kapsle,
    * „Dlatego wywarł na Tesaloniczan doniosły wpływ i skłonił ich do przyjęcia prawdy „w ogromnym ucisku”. Ten kontekst wszystko ostatecznie wyjasnia: trzeba przyjąc prawdę w ucisku. To się od razu zgadzamy i dajemy na mszę za Jezioro Jamno: święty Paweł powiedział prawdę, że bozia się zemści na Żydach – i trzeba ta prawdę przyjąć z godnością, mimo ucisku. Bo taka prawda uciska, jako bardzo mocna.

    Nie ma znaczenia, dzieciaku przewidziany przez bozię przed Wielkim Wybuchem, a stworzonym razem z dinozaurami komórkowymi które ktoś zbudował, co jest wyrwane z kontekstu, a co nie wyrwane z krzaka gorejącego. Ważne, jakie są skutki. Skutek chrześcijański dla Żydów był morderczy, bo tak wyrwane, że nie wyrwane z kontekstu to chrześcijaństwo miliarda chrześcijan pojmowało i to wykonywało.
    Ale się nie martw, żeś taki cymbał. Dla bozi – już jesteś w niebie, bo wytrwale znosisz blogowe prześladowania, które są trudną prawdą. Jesteś ten sam cymbał, od dnia szóstego, w którym bozia ulepił pradziadka, co go nigdy nie było. To jest dobry kontekst Twoich bezgłowych produkcji.

  123. .-.-.-.-.-.-
    ja p…rzepraszam…

    Oby nam wszystkim Gniew w dwójnasób czyniony Tanaki przywrócił wiarę…
    Nie ważcie się więcej Boga istnienie podważać, stojąc przytomnie wobec słów Jego!
    .-.-.-.-.-
    …tym bardziej, że słuszne… 🙂 🙂

  124. Jestescie cenzorami jak za Stalina do 56 roku bo nie z czasow socjalizmu , wstyd.

  125. Heh… niezły kabaret. Właśnie w Tak jest ochroniarka życia z uśmiechem na twarzy mówi o zabijaniu dzieci. Dobre sobie. ‎

  126. zwracam honor znalazlem moj post 50 postow do gory co zreszta nie ma zadnego sensu taki skok , Polityka slynie z cenzury dlatego tak zareagowalem

  127. Z nogami na fotelu w kącie bloga myślę sobie siła konopnego siemienia zażywać…

  128. janussss
    22 września o godz. 18:38
    janusssie gamoniu, zgubiłeś się w natłoku myśli, które jak wyładowania elektryczne przebiegają po tym blogu. Załóż sobie na głowę piorunochron, to nic ci się złego nie stanie.
    Chwali Ci się, że zwróciłeś Polityce honor, no i dobrze, że teraz wiemy dlaczego tak zareagowałeś

  129. Pamięciobójstwo.
    Toż to jest zwykłe , najnormalniejsze zakłamywanie historii.
    Czy tylko stosunków polsko-żydowskich ma dotyczyć?
    Wszystko jest zakłamywane, co tylko jest możliwe do zakłamania.
    Teraz zakłamuje nam oficjalna propaganda Rosjan, narody radzieckie, i wszystko co jest z tym związane – uprawia zwykłe, bandyckie, nieświadome i świadome
    barbarzyństwo — czyli pamięciobójstwo.
    Naszą bieżącą rzeczywistość się zakłamuje, która nie zdążyła być jeszcze historią. Całą historię mamy zakłamaną, pamięciobójstwem. Mówimy tylko o tym, co jest dla nas, w obecnej chwili wygodne.
    Żydzi także zakłamują swoją historię — pamięciobójstwo uprawiają, z nie mniejszą namiętnością jak pozostali.

    Tanaka taki cytat podał:
    „Psychologia, psychiatria, nauki społeczne, historycy, pisarze i mnóstwo innych speców, oraz ludzi posiadających wrażliwość psyche, sumienie i rozum – badali przyczyny, warunki i sposób rozwoju faszyzmu, ze szczegónym uwzględnieniem nazizmu. Z oczywistych powodów – świeżych aktów historii i powodów”

    Kolego! Nikt nigdy żadnych przyczyn nie badał, co najwyżej udawał.
    W swoim rozumowaniu, myśleniu, Tanaka doszedł do wniosku, że do odhumanizowania doszło;
    odhumanizowanie, które miało miejsce w czasach panowania faszyzmu — było i jest , tylko objawem tego faszystowskiego zdziczenia, podobnie stalinizmu, kaczyzmu, globalizmu…. i wielu innych -izmów.

    Przyczyna jest znacznie głębiej, tego zła, które nas otacza, na każdym kroku,
    z coraz większą zaciętością, bezmyślnością, z kalectwem umysłowym współczesnego człowieka. To kalectwo, też jest tylko objawem…

    W tej sytuacji wnoszę o zrozumienie, uruchomienia myślenia – o tym, że temat zadany nam przez @anumlika, nic nowego nie wnosi do sprawy. Dalej w zakłamaniu nas utrzymuje, utwierdza nas w nieświadomości: twierdząc, że tylko polsko-żydowskie pamięciobójstwo istnieje na świecie.

  130. NeferNefer
    22 września o godz. 18:46
    Nefciu kochana co z Tobą w kącie , z nogami na fotelu ?! W dzieciństwie hodowałem chomiki syryjskie, one tak samo jak Ty lubiły siemię lniane, które nadawało ich futerkom szczególny połysk. A Tobie na co to ?
    Zatroskany Lewy

  131. Lewy
    22 września o godz. 19:25

    A nic, tak se siedzę i czytam. Siemię konopne nie mnie się przyda… winem popić. Tak mi się skojarzyło, zresztą nieważne, taka tam zagadka.

  132. NeferNefer
    A na co Ci Nefciu, siemię konopne czy lniane?
    Wiem, że na zdrowotność oba są dobre, ale – opukać – chyba nic Ci nie jest.
    A może smuteczek jesienny? To już chyba lepsza byłaby jakaś smakowita nalewka. Wirtualnie Ci nie podrzucę, ale coś jeszcze wymyślę.

  133. NeferNefer
    Se posluchaj
    „https://www.youtube.com/watch?v=3Lc5bhRLSz

  134. @mag
    Film nie istnieje – wyświetliło się na jutubce 🙁

  135. anumlik
    To miał być „Dzień w kolorze śliwkowym” (Leszek Długosz).
    Może TO się otworzy
    https://www.youtube.com/watch?v=mnHNBCoHnU4

  136. Żorż Ponimirski
    22 września o godz. 18:37
    z tego kabaretu, jak mówisz, mogą wyjśc całkiem straszne opowiastki.
    Jacek Żelek w FpoF też mówił o zabijaniu dzieci.
    Słownik taki, jak w pamięciobójstwie, bo gdy urodzą się już dzieci, da się matce pincet plus i finito.
    Dziś w DF opowieśc matki, ktora od 40 lat zajmuje się niepelnosprawnym dzieckiem, dziś oczywiście już dorosłym.
    Rzuca się ochlapy jakieś tym matkom w postaci emerytury najniższej z możliwych, ale instytucjonalnej opiece placi sie grube tysiące miesięcznie. I potem snują sie wprasie opowieści o horrorze, jakie ci niepełnosprawni przeżywają pod skrzydłami sióstr nazaretenek, betanek i innych imion, ktore zrobily sobie z tego źródło utrzymania i pomnażania majątku zgromadzenia.
    Hipokryzja…

  137. mag
    22 września o godz. 19:46
    Demoralizujesz Nefcie namawiając ją do picia nalewki czyli do alkoholizmu.
    Najlepsze na smuteczki są wg doktora Chazana naturalne środki czyli pacierz, najlepiej na kolanach albo spowiedź. Od razu człowiekowi lepiej.
    A propos Chazana. Wlasnie czytałem, że Chazan nie chcial zgodzić się na cesarkę, bo kobiety zawsze rodziły i dalej powinny rodzić po bożemu, czyli w bólach.
    Do pacjentki(dziennikarka) przyszła jej koleżanka, poinformowana o klauzuli sumienia Chazana, która nawet zaczyna dotyczyć cesarki, owa koleżanka zapytała Chazana: Pamieta mnie pan, panie doktorze. Dwa lata temu zrobił mi pan skrobankę. Na prawdę zrobił to pan znakomicie.
    Katolik sie zmył i już nie ma obiekcji co do cesarki.

  138. Dzięki moi mili, nic mi nie jest.

  139. Wacław1
    22 września o godz. 19:20

    „temat zadany nam przez @anumlika, nic nowego nie wnosi do sprawy. Dalej w zakłamaniu nas utrzymuje, utwierdza nas w nieświadomości: twierdząc, że tylko polsko-żydowskie pamięciobójstwo istnieje na świecie”.

    Przykro mi to mówić, Wacłwie, ale powyższe to klasyczne imputowanie. Zacytuj słowa anumlika o tym, że „tylko polsko-żydowskie pamięciobójstwo istnieje na świecie”. To jedno.

    Drugie: nie było mowy o żadnym polsko-żydowskim pamięciobójstwie, lecz o polskim o zamordowanych Żyadach. Ucz się języka polskiego, Wacławie – z powodu jezykowych głupstw bym słowa nie powiedział, ale tu okropnie zdeformowałeś treść tekstu anumlika. Anumlik napisał o tym, o czym chciał napisać, więc bądź uprzejmy nie wtranżalać się w jego zamiary, lecz przyjąć lub nie, to co napisał, a nie wytykać, że równocześnie nie napisał o 42.tysiącach innych pamięciobójstw na świecie.

  140. Nikt nie lubi zarzutow pod swoim adresem, tych urojonych ni tym bardziej tych prawdziwych. Czasami chce sie po prostu nie wracac do pewnych tematow, chce sie zapomniec o przeszlosci w Polsce.
    Spotkam codziennie ludzi, ktorzy przezyli Zaglade – jedni w Zwiazku Radzieckim a jeszcze inni, jakims c u d e m wrocili z piekiel obozow koncentracyjnych. Odchodza powoli ostatni swiadkowie eksterminacji Zydow.
    Wiem, ze rzetelna i szczera dyskusja jest nielatwa. Historyczne fakty i o te fakty kruszy sie kopie. Okres miedzywojnia i stronnictwa polityczne, ktorych glownym programem
    byla brutalna walka z Zydami, wspolobywatelami. Prasa, programowy i prymitywny antyjudaizm Kosciola, pogromy z ofiarami w mieniu i ludziach.
    Prawde mowiac Zyd ukrywajacy sie zyl w trwodze nie przed Niemcem, lecz przed sasiadem czy przechodniem. Ach ta polska wyostrzona wrazliwosc na zydowskie rysy, wymowe czy ten strach w oczach. Nie szlo juz o aktywna pomoc, bo to bylo bohaterstwo ale na minimum przyzwoitosci na neutralnosc. W ten sposob przezyloby o wiele , wiele wiecej.
    Raport Karskiego o sytuacji Zydow w Kraju jest bardzo przenikliwy i jakze dalekowzroczny. Autor mowi o jawnej wrogosci Polakow wobec Zydow, ktorzy bardzo czesto sympatyzuja z dzialaniami Niemcow do ” rozwiazania” kwestii zydowskiej w okupowanym Kraju.
    Genialny Tuwim, jakze czesto naiwny i zagubiony napisal „My, Zydzi polscy” – wowczas
    przebywal w St.Zjednoczonych. Wspominal o „zoltej lacie”, ktora miala byc orderem
    „zaszczytniejszym niz niejedno dotychczasowe swiecidlo”. Poeta dozyl tych czasow, kiedy niedobitki ocalale z Zaglady, z tych wszystkich kryjowek czy na tzw. „aryjskich papierach” (bali sie pozniej ujawic wlasna tozsamosc nawet przed swymi dziecmi) poniosly smierc z rak wspolobywateli w Kielcach czy tez Krakowie a wielu z nich to
    ludzie przypadkowi, wyciagani z pociagow i autobusow, osoby ktory powracaly do swoich dawnych miejsc zamieszkania i tam gineli z rak sasiadow, tych ktorzy zawladneli ich mieniem.
    „Licytowanie sie z Zydami o straty jest zniewaga” – powtarza czesto Henryk Grynberg.

  141. ozzy
    Piszesz:
    „Prawde mowiac Zyd ukrywajacy sie zyl w trwodze nie przed Niemcem, lecz przed sasiadem czy przechodniem. Ach ta polska wyostrzona wrazliwosc na zydowskie rysy, wymowe czy ten strach w oczach. Nie szlo juz o aktywna pomoc, bo to bylo bohaterstwo ale na minimum przyzwoitosci na neutralnosc. W ten sposob przezyloby o wiele , wiele wiecej”.
    Pewnie pamiętasz jak został opluty przez prawactwo prof. Bartoszewski, gdy ośmielił się powiedzieć publicznie mniej więcej to samo.
    Paradoksalnie na szczęście odszedł w sama porę. Nie doczekał triumfalnego powrotu do władzy PIS „otwartego” na ONR i „patriotyczne” kibolstwo

  142. Wacław1
    22 września o godz. 19:20

    Wacuś – jak co powiesz, to gadasz jako golonka Kwaśniewska.

  143. Lewy
    22 września o godz. 20:06

    Nie wierz kobiecie – jej opowiastka o tym, że Chazan się zmył, to bajka. taki drab się nie zmywa. I nie tylko o paciorku dla kobiet mówi, ale o karze więzienia. Mówi jako ludobójca – zamordował tysiące dzieci poczętych za to, że były dziećmi poczętymi. To wyczerpuje ścisłą definicję ludobójstwa.

  144. Sprawdzam.

  145. @mag

    tak, Jego i Zofii Lewinowny pionierskie dzielo, „Ten z ojczyzny mojej” (Znak) to praca
    nie majaca sobie podobnej (mam wydanie I, 1967) a tytul byl niemile widziany przez wladze ze wzgledu na Slonimskiego.

  146. @NeferNefer
    22 września o godz. 18:46

    Nie przesadzasz z tym zapotrzebowaniem na oleum?
    Ja bym ci raczej nieco dziewiczego kwiecia z tej samej roślinki zaproponował 😎

  147. anumlik

    Anumliku, przepraszam za mój niewczesny tekst nie na temat. Jeżdżę teraz galerniczo – od 60 do 90 km dziennie – z powodu kolan. Umyśliłem sobie spróbować, na ile wyjątkowo jak na dziada regularny i intensywny ruch poprawi ich stan, bo zwyczajny, mniej intensywny już poprawił. Wczoraj byłem okrężnymi drogami przez Dardanele w Dobrzycy, gdzie jest wielki zespół ogrodów (m.in. „ogród purpury i ognia – śródziemnomorski”, „ogród zapachu”, „ogród ziołowy”, „ogród japoński”, „ogród francuski” i wiele innych; jest też „góra trolli” w budowie, którą polecam paru tutejszym, co wpadają wyłącznie po to, by mieć za złe). Po powrocie przeczytałem z lotu zmęczonego ptaka
    i zechciało mi się zrobić to, co zrobiłem. NIE NA TEMAT. Dziś po powrocie z 70 km i coraz chłodniejszej wody w Jamnie na koniec dnia przeczytałem uważnie. Przepraszam, anumliku. Nie jestem patetyczny, ale uważam, że masz rację, podnosząc temat zabijania pamięci. Niestety, u tzw. prawdziwych Polaków nawet śmierć ludzi nie równa. Mieszkam od przyjazdu z wileńszczyzny na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Nagwizdać mi na to, gdzie mieszkam, ale tu są resztki cmentarzy ewangelickich. Sporo ich widziałem – wszystkie co do sztuki rozszabrowane, tylko betonowe podstawy zostały.

    Niedawno w Jamnie młodzi ludzie ozdobili cmentarz ewangelicki trochę artystycznym kawałkiem plecionego płotku z wikliny od strony szosy i ścieżki rowerowej. Mówię: nie jestem patetyczny, ale ciepło mi się zrobiło koło serca na widok tego znaku pamięci o byłych mieszkańcach ziemi. Tej ziemi. Niestety, w naszym też przecież chrześcijańskim kraju to wyjątki. Tu, oczywiście, chodzi o zupełnie inny rodzaj pamięci. Ty mówisz o wypieraniu z pamięci ludzi, którzy żyli w Polsce od wieków i ją współtworzyli. Ponure, ale i żałośnie śmieszne jest usuwanie w niebyt faktów. Ale jeszcze bardziej śmieszne jest wstawianie w to miejsce mitów. No i śmieszni i żałośni są towarzysze polityczni chrześcijanie ze swoją sztandarową „prawdą”, co wyzwala.

    Boję się, anumliku, że znów coś namotałem z umordowania, ale już nie mam siły mówić klarownie.

  148. Tobermory
    22 września o godz. 21:05

    Jejuny. Ciepło ale uprasza się przeczytać jeszcze raz skoro już za tego sfinksa robię, nic nie przesadzam;) i answer on a postcard
    Ale jak powiem że w życiu kwiecia nie zażywałam to znowu będzie że lelija. Chociaż nawdychać z powietrza to mi się zdarzało… (i nie zaciągałam się 🙁 )

  149. @Tobermory
    Nie pisz o powojennej pamięci bo będzie Ci zarzucony intelektualizm i takie tam wymądrzanie się.

  150. cholera, znowu się zaczyna (trzydniówka)

    http://www.amusingtime.com/images/041/arnold-terminator-funny-face.jpg

    obiecuję, ostatnia zagadka na dziś

  151. @pombocek, bardzo mnie zmartwiłeś takim stwierdzeniem:
    =========
    „Jeżdżę teraz galerniczo – od 60 do 90 km dziennie – z powodu kolan. Umyśliłem sobie spróbować, na ile wyjątkowo jak na dziada regularny i intensywny ruch poprawi ich stan, bo zwyczajny, mniej intensywny już poprawi”
    ====================

    Tą galerniczą jazdą wykończysz swoje schorowane kolana. To nie wysiłku fizycznego Twoje kolana potrzebują. Potrzebują kolagenu, pokarmów, w których kolagen się znajduje, a także niewielkiej ilości tłuszczu. Smarowania kolanom Twoim potrzeba. Podobnie jak silnikowi spalinowemu, bez odpowiedniej jakości oleju, o precyzyjnie określonych właściwościach, taki silnik po prostu się zaciera, to samo dzieje się z kolanami. I bolą Ciebie te Twoje kolana, bo muszą.

  152. Nie namotałeś, @pomocku, o godzinie 21:09 (w innych porach też nie motasz, a jeśli motasz, to motasz kreatywnie, konstruktywnie i performensowo).

    Odbierasz i oddajesz na podobnych co ja falach, ale to nie dziwota, mamy podobne biografie, urodziliśmy się w środku wojennej zawieruchy, a w dodatku w Wilnie bądź (u Ciebie) w okolicach. No i szkoły wrocławskie obaj kończylim.

    Wstawianie „mitu na fakt”, jak to określasz, jest powszechne u humanoidów. Nie tylko polskich. Ale wstawianie mitu na mit, to już nasza specjalność. Mitem klęsk przykrywamy mit zwycięstw, a mitem zwycięstw mit klęsk. A jak nam nie pasuje, to podmieniamy jednych truposzy na drugich i – w nowych opaskach na bicepsach – ładujemy do wspólnej, patriotycznej mogiły. Tak, jak te komuchy od Bieruta, które akowców w aelowców zmieniły, aby statystyki poprawić. Teraz – świeżutko, na naszych oczach, co miesiąc dziesiątego – mit smoleński przykrywać zaczyna mit katyński. Piszę mit katyński celowo bez cudzysłowu i ze świadomością, że prawdziwi patrioci skoczą mi do gardeł. A mit dlatego, że ze zbrodni ludobójstwa w Katyniu, w Miednoje i w Ostaszkowie wypreparowano – na użytek mitu – masowe zabójstwa przedstawicieli innych nacji, których enkawudowscy mołojcy-oprawcy pozbawili życia strzałem w potylicę. Ale pamięć o nich – o tych Rosjanach, Ukraińcach (i bat’ka Stalin wie o jeszcze jakich nacjach) – została przykryta pamięcią o – wyłącznie – Polakach. Tworząc kolejny mit. Eeech, jakbym chciał jeszcze kilka choć lat pożyć w krainie bez mitów.

    Prosit! Jureczku. Chyba dam se seczego.

  153. @NeferNefer
    22 września o godz. 21:33

    OK, odetchnąłem po przeczytaniu następnego komentarza 😉
    Nie dla siebie zatem…
    Wiesz, ja bym ci zaproponował inhalacje (z zaciąganiem się, a jakże) świeżego, jeszcze na grządce, właśnie zaczyna pachnieć oszałamiająco…

    @zezem
    22 września o godz. 21:47

    Dziękuję za ostrzeżenie, już przestałem.

  154. Tobermory
    22 września o godz. 22:01

    Bardzo chętnie ale jak wrócę do swojej normalnej postaci 🙁

  155. NeferNefer
    22 września o godz. 21:52
    Do zbioru brakuje jeszcze Stalowego Sylwestra ;–)

  156. anumlik (8:57)

    „Prześpij się i po przetrzeźwieniu przeczytaj jakie bzdury wypisujesz, po – jak zwykle – początkowych rozsądnych postach Twego nocnego (dla nas) słowotoku.”

    Przespalem sie. Dalej to samo mnie nurtuje. Ki rokita?

    „Jeśli wzięcie w obronę pamięci blisko 400 tysięcy polskich obywateli żydowskiego pochodzenia…”

    Czy ktos cie prosil o branie kogos w obrone? W obrone od czego? Od pamieciobojstwa dotyczacego Holokaustu?

    Anumliku, daragienkij! Tego akurat pamieciobojstwa ani ty, ani ja, ani tysiac innych atletow, nie zdola dokonac przez nastepnych raczej bardzo duzo lat. Zobacz ile muzeow Holocaustu istnialo w swiecie 10 lat temu

    ‚https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Holocaust_memorials_and_museums

    W samej Ameryce okolo setki, jesli nie wiecej. Nawet w Polsce ze siedem. O jakim pamieciobojstwie ty bredzisz?

    „traktujesz jako wzmocnienie „Przedsiębiorstwa Holokaust”, to jesteś… Nie napiszę kim, bo musiałoby to być określenie chamskie, a nie chcę w epitetach równać się do Twojego poziomu.”

    Dzieki za uznanie wyrazone dla mojego poziomu. Nie pierwszy raz..

    „Weź i się puknij w głowę. Masz jednak rację w jednym – co do zbrodni wołyńskiej, masz rację.”

    Mnie akurat bardziej sie rozchodzi o zbrodnie Lupaszki i Burego na polskiej ludnosci wyznania prawoslawnego. O zbrodnie wolynska tez, oczywiscie. Ale ta nie byla zbrodnia polsko-polska. Podczas gdy zbrodnie na Podlasiu zostaly popelnione przez tzw. zolnierzy wykletych. Dzisiaj pisuarowsko-pelowscy bohaterowie narodowi. Dzien Zolnierzy Wykletych jest 1go marca kazdego roku hucznie obchodzony. Bez zadnego wspomnienia ze byli to mordercy swoich wspolobywateli

    „Chowanie jej pod dywan z przyczyn poprawności politycznej w utrzymaniu poprawnych stosunków z Ukrainą, jest też pamięciobójstwem.”

    Podobnie jest z twoim chowaniem prawdy o zbrodniach Lupaszki. Czy innego Burego lub Ognia

    A w ogole to chwatit’

  157. @Tobermory
    „Happy day” udany kolaż. No i to ostatnie po prawej na dole jest
    wymowne. Można zinterpretować np. co autor myśli o tym czy tamtym ;–).

  158. zezem
    22 września o godz. 22:09

    A nie, piękny Sylwester nie jest mi do niczego potrzebny. Już wolę tego

    http://murmuro.blog.pl/files/2013/01/sylvester.gif

    a teraz słusznie składając publiczną samokrytykę za paplanie, znikam polerując metalową część twarzy.

  159. pombocek 22 września o godz. 20:18
    ====================================
    Okropnie jest mi przykro, jeszcze raz przeczytałem tekst wstępny @anumlika,
    okrutnie jest długi i zagmatwany, nie dla zrobienia przykrości @anumlikowi napisałem ten tekst, zrobiłem to dla refleksji intelektualnej, żeby przy ocenie faktów, gorzkich żalach nad Żydami — nie zapominać o okolicznościach zdarzeń.
    Pamięciobójstwo jest zakłamywaniem, tego się nie da zmienić, okropnie dużo
    jest na to przykładów, takiego mojego myślenia, nawet tanakowe golonki kwaśniewskiego nie będą w stanie zmienić.

    Szczególnie mierzi mnie żydowskie zakłamanie,pamięciobójstwo, uprawiane przez samych Żydów,
    którzy widzą przewiny wobec nich u Polaków, a nie wspominają nawet słowem o winach Niemców, Niemców a nie hitlerowców, faszystów, o obojętności na ich los swoich zachodnich, szczególnie amerykańskich współplemieńców — nic nie wspominają – nawet palcem nie ruszyli, żeby pomóc Żydom w Europie.
    Książek o tym nie piszą.

    Zakłamywanie faktów, zdarzeń za pomocą słowa się odbywa, w czasach nam współczesnych, ma to słowo bardzo łatwą drogę do drugiego człowieka, poprzez radio, telewizję internet, słowo pisane, na szczęście również obrona przed kłamliwym , zakłamanym słowem jest łatwa.

  160. @zezem
    22 września o godz. 22:15

    Jeszcze raz dziękuję 🙂
    Interpretować można różnie, choć to nie intencja fotografa sprawiła, że wyszło jak wyszło 😎

  161. Komentarz na gorąco
    Ideologia PiSu jest pamieciobójstwem
    Pombocek wspomniał o bardzo ważnej sprawie. Otóż podstawianie pod prawdę mitów wymaga zapominania, pamięciobójstwa. To zapominanie manifestuje się w nakładaniu na fakty, zdarzenia (m.in. Holocaust) i procesy mieszanki faktów wyselekcjonowanych, niereprezentatywnych, faktów wykoncypowanych, czyli zmyślonych oraz nakładaniu na semiologię historozoficzną intencyjnie fałszywej interpretacji tych faktów pozornych, niebyłych i zaświatowych oraz wcieranie tej mieszanki w strukturę mitu by następnie gotowym, wypełnionym tym nadzieniem mitem zabijać przeciwieństwa, wzmacniać tożsamość narodową, podbudowywać politykę historyczną, czerpać z niego usprawiedliwienia wszelkie narodowe, polityczne i moralne oraz traktować tak skonstruowany mit narodowy jako bazę do obrażania się, demonstrowania swej siły przekonań, unoszenia się honorem, który nakazuje odrzucać wszystkie nie pasujące do mitu poglądy jako pomówienia, obelgi i wrogą propagandę.

    Technika skomplikowana lecz łatwa do realizacji, ponieważ jest oparta głęboko o kod społeczno-kulturowy krajan, w którym poczesne miejsce zajmuje antynomia – oni krzywdziciele, napastnicy – my spokojni, pokojowi rolnicy doznajemy krzywd od nich.

    Taka mniej więcej układanka jest aprobowana od wieków w Umęczonej, weszła w mentalność dużej części ludu na czele z Prezesem i wszystko, co on z PiSem wespół wyprawia, wypływa z jednego źródła, z ideologi pokrzywdzenia i cierpiętniczej ofiary, która to ideologia składa się z kilku zasadniczych memów:

    narodu jako ofiary

    – krzywdzicieli, którzy do dziś się nie sumitują, tylko żądają przyznania się

    – z agentów, których pełno wokół (jacyś inni szatani – wg Prezesa)

    – imperatywu – Polska się przebudziła, trzeba się strzec, nie poddamy się

    Ideologia jest typu mesjanistycznego – wyzwolenie przez nawiedzenie państwa PISem. Na pierwszy ogień idą:

    – wymiana elit

    – podstawianie żołnierzy wyklętych przed oczy narodowi jako mitu prabojowców PiSu, jako teoretycznego wzorca wychowawczego

    – przedstawianie Okrągłego Stołu jako umowy ze złem, z diabłem, taka analogia jest kulturowo bardzo dobrze absorbowana przez naród, co znakomicie wyczuwa Prezes

    – przedstawianie obcych jako elementu szkodliwego, nie pasującego do mentalności nas dumnych i spolegliwych Sarmatów

    – podstawianie Zachodu przed oczy narodu jako drzewa z zatrutymi owocami (gender, aborcja, eutanazja, prawa człowieka interpretowane destrukcyjnie, co prowadzi do dominacji indywidualizmu i samolubstwa, itd.)

    – podstawianie katastrofy smoleńskiej pod mit strasznego azjatyckiego wiecznego zaborcy, chytrusa, krętacza i okrutnika, który wyczekuje i nie cofnie się przed żadną zbrodnią, jeśli to będzie mu przynosiło korzyści.

    Wszystko to mieści się znakomicie w pojęciu pamięciobójstwa, czyli kłamstwa w żywe oczy.
    Pzdr, TJ

  162. Pamieciobojstwo Holocaustowe. Co to? Czy ono istnieje w Polsce?

    Jest to problem wydumany na kolchozniczym blogu. Wydumany z braku czegos lepszego do zawrocenia sobie glowy.

    Oraz przy pomocy poczucia winy. Tej wynikajacej z ubzduranej polskiej odpowiedzialniosci za spowodowanie Final Solution.

    Czy istnieje w swiecie cos takiego jak pamieciobojstwo o najwiekszym w historii ludzkosci ludobojstwie pn. Zaglada Zydow? Ilosc muzeow holocaustowych istniejacych dzisiaj w swiecie, oraz w Polsce, wyraźnie temu zaprzecza.

    Polskie poczucie winy za spowodowanie tego ludobojstwa. Czy istnieje cos takiego?

    Najwyrazniej, istnieje. Z czego ono wynika? Noo, z nieczystego sumienia, oczywiscie.

    Bo to nasze sumienie nigdy nie bedzie czyste. Nie wyszlismy z tej proby, przez Hitlera na nasz narod narzuconej proby, niczym nieskalani. Ale zeby sie kajac za SPRAWCZOSC tej najwiekszej zbrodni w historii swiata?

    Jesli ktos lubi, niech sie kaja.

    Panie Jacku! Ma Pan nastepnego wpisuara na tapecie? Gotowego do maszerowania pod prysznic blogowej krytyki? Prosiemy, prosiemy. Dopraszamy sie wrecz.

    PS. Najwyrazniej, niektorzy do innego TWA naleza. Takie jakby nie te same trolle blogowe. Czy ten od przypominania o trollach zna definicje trolla blogowego? Jak nie zna, to niech pozna. Moze podczas pedalowania?

  163. Czy mozna, jakims cudem, zabic DZISIAJ pamiec o Holocauscie?

  164. tejot – 22:50

    „podstawianie katastrofy smoleńskiej pod mit strasznego azjatyckiego wiecznego zaborcy, chytrusa, krętacza i okrutnika, który wyczekuje i nie cofnie się przed żadną zbrodnią, jeśli to będzie mu przynosiło korzyści. Wszystko to mieści się znakomicie w pojęciu pamięciobójstwa, czyli kłamstwa w żywe oczy.”

    Nie mieszalbym pamieciobojstwa „Katyn” jako taki – czyli zbrodnia sowiecka z 1940 roku – ze smolenskiem. Chociaz, kto ICH tam wie

    ONI, kagiebowcy, operuja w innych diapazonach. Podobnie ziobrowcy to czynia.

    Run! Run away from these people. I zapomnij o nich. Wyladowawszy w Nirwanie

  165. Orteq
    22 września o godz. 23:19

    Mój komentarz – moja prośba do mnie o zrozumienie orteqa
    Orteq, nie rozumiem Twoich seryjnych komentarzy. Skaczesz po tematach, facecjujesz, jakieś pretensje i roszczenia wyrażasz do wszystkich i do nikogo. Trudno się w tym połapać (to moja osobista opinia).
    Pzdr, TJ

  166. dziś da się wszystko; w zabijaniu pamięci z przeszłości pomagają PRAWDZIWI PATRIOCI.
    ………………………
    przychodzi mi na myśl kwestionariusz, w którym oprócz obywatelstwa deklarujesz swoją narodowość, np. przy wydawaniu dokumentów paszportowych czy dowodów osobistych.
    Kiedyś zbierało się takie dane.
    Te dokumenty wydaje się obywatelom polskim, niezależnie od narodowości.
    Po co komu taka informacja? dla celów statystycznych? Przecież wszyscy jesteśmy obywatelami RP; czy ja mam napisać, że jestem częściowo Tatarką, Ormianką, Żydówką, a gdyby bardziej poskrobać w moich genach, to i z afrykańskich ludów pochodzę (być może).
    Większość Polaków ma takie wielonarodowe korzenie, czy oni nie są Polakami? dla niektórych pewnie nie są Prawdziwymi; ostatnio ktoś powiedział, że Kaczyński wywodzi się w prostej linii od Bolesława Chrobrego (hahahahaha)

  167. Uprasza sie o nie przypominanie – mag(us)? – o koniecznosci utrzymywania naszego swietego jezyka najpolskiejskiego na tym blogu. My pamietamy o tej koniecznosci. I jom olewamy. Z gory oraz szeroko olewamy my jom. Tem koniecznosc. J

    Jakby ktos nie zalapal: celowo olewamy. Zero tolerance dla skansenowosci

  168. @płynna rzeczywistosc. To wychowywalismy się na dwóch zupełnie różnychyba Ziemiach Odzyskanych. Ja zaczęłam podstawowe i do matury mieszkałam w sumie wtrzech miastach tamtego regionu. Zawsze, wszędzie było mnóstwo Zydow,którzy uratowani wywóz ka na Sybir, do Kazachstanu, wzięci do Armii Czerwonej ltrzetrwali, do szkół chodziły ich dzieci, byli wszędzie i nie byli żadnym dziwowiskiem, podobnie jak repatrianic z Francji czy Belgii, partyzanci z Grecji czy terenów Jugoslawi. Nikt też nie bał się niemcow. Znam drogi przetrwania wielu Zydow, do dzisiaj moje rodzeństwo przyjaźni się z nimi, z acz się ich dziecmi, bo co kilka lat przyjeżdżają na Slask. Bardzo sympatyczni,mili uśmiechnięci ludzie.
    Ja natomiast iast uwazam, że Holocaustu żydowskiego się nie wymazuje, antysemityzm w Polsce jest jakaś obsesja, tak jak kolei obsesja jest dla małej grupki Polaków pod żadnym pozorem nie urazić Zydow, a przeciez to po prostu tez ludzie,

  169. telot – 23:29

    Tez olewamy. tejot, Tanaka. Jeszcze ten od roweru. Who cares?.

    Zeby tylko zakonczyc temat obwiniania sie za wywolanie Holocaustu. Zeby jakos zakonczyc ten temat

  170. (znad 5893763 książki)

    Arnie = migrena na pół twarzy i czerwone oko. Ale nie mogę o tym głośno pisać bo przyjdzie Rafał, nakrzyczy i rzuci we mnie książką którą akuratnie czyta.

    (@Konstancja „Bezcenny” to bajeczka dla dzieci ale jakoś zmęczę jak już zaczęłam, trudno)

    Dobranoc aśćkom i aściom.

  171. Przyjdzie Rafal i wyrofna.

    Ten Rafal. To on w obcych jenzykach przemawia w domostwie twym, Nefciu?Rzucajonc ksionzkom, dla lepszego efektu? Bo ze mozna i tak to powszechnie wiadomo jest

  172. Niesiol wyniesion

    „Stefan Niesiolowski odchodzi z PO i przystepuje do kola poselskiego Europejscy Demokraci zalozonego przez kilku poslow (Michala Kaminskiego, Stanislawa Huskowskiego i Jacka Protasiewicza) wyrzuconych z Platformy. Ochodzac Niesiolowski skrytykowal polityke szefa PO, Grzegorza Schetyny.

    Koniec Schetyny? NajwyzszyCzas by na to byl

  173. Pedaly pedalujom. Bardzo duzom ilosc kilometrow w jednym skoku. I tak im z tym dobrze, ze dobrze im tak. Szczegolnie wspak dobrze im tak

  174. Symptomatyczne sa zarzuty pamieciobojstwa przez pomijanie historii Zydow w kontekscie II Wojny Swiatowej.

    Zwlaszcza te plynace z USA gdzie dla wiekszosci mlodego pokolenia Amerykanow II Wojna Swiatowa rowna sie Holocaust i gdzie ze zdziwieniem przyjmuje sie informacje, ze kolo 6 milionow Zydow zginely rowniez 54 miliony gojow.

  175. „Żydów Warszawy ostatecznie zamknięto za murami w listopadzie 1940 roku. Domy, które pozostały po nich po aryjskiej stronie, zasiedlano od razu – możemy przeczytać w książce Elżbiety Janickiej „Festung Warschau.”
    Palestyńczyków Jerozolimy zamknięto za murami kiladziesiąt lat póżniej. Domy, które pozostały po żydowskiej stronie, zasiedlono od razu- możemy przeczytać w nienapisanej książce anonimowego autora „Festung Palestyna”.
    Historia powtarza się, ale opisujący pamiętają tylko to, co chcą pamiętać ?

  176. „…Zabijanie pamięci o warszawskich (a szerzej polskich) Żydach ma wytłumaczenie w kilku prostych pytaniach. Gdzie było 71 proc. Polaków nie-Żydów, kiedy ich sąsiadów gnano do getta i na Umschlagplatz…oraz – ilu z nich uczestniczyło w szmalcownictwie? ”

    Z pamieci rowniez wyparto to, ze tych Zydow na Umschlagplatz do bydlecych wagonow zaganiala ochotnicza (!) zydowska policja.

    Hannah Arendt, najwybitniejsza filozofka XX wieku za przypominanie tego malo nie zostala wymazana nie tylko z pamieci ale z fizycznej rzeczywistosci.

    Tyle o …pamieciobojstwie i polskich narodowych grzechach.

  177. Obok pamieciobosjtwa wystepuje tez rekonstrukcja… pamieci – a propo’s polskich grzechow wobec Zydow.

    Calkiem niedawno temu premier Izraela Netanyahu w siedzibie ONZ pokazywal starozytny sygnet znaleziony przez archeologow pod murami Jerozolimy z napisem Netayahu.
    Jako najlepszy dowod na prawa „do tej ziemi”…!

    Natayahu oczywscie pominal fakt, ze jego ojciec Binjamin w ramach dzialalnosci w ruchu syjonistycznym w zmienil swojego czasu nazwisko z Mielejkowski (Milikowski) na wlasnie Netayahu.

  178. AeFku,

    Nie mow tylko ze nie rozumiesz, iz psychopata i szaleniec ruszyl na Polske 1 wrzesnia 39 nie dla zwyklego zagarniecia Polski. Nie mow ty nam tego. No nie mow.

    Jego, adolfowe plany byly naszkicowane w Mein Kampf. A tam stalo jak wol kogo on zamierza zmiesc z powierzni ziemi.

    „In Mein Kampf, Hitler used the main thesis of „the Jewish peril”, which posits a Jewish conspiracy to gain world leadership”

    Tylko po to on te wojne rozpoczal, napadajac na Polske. O ‚obrone swiata przed zydowskim zagrozeniem’ szlo psychopacie. Jesli o cos jeszcze mu szlo, to byla akcydentalnosc.

    Te wspomniane przez ciebie 54 miliony ofiar II WS to inna akcydentalnosc. Wynikajaca z KONIECZNOSCI polozenia kresu temu szalennstwu, ktore rozpoczal Hitler.

    Bo ktos musial zastopowac madmana. Dokonal tego inny madman. Iosif Wasirionowicz. Poswiecajac w tym celu kilkadziesiat milionow zyc swoich obywateli.

    Nie wspominaj zatem „54 milionow gojow zginietych w II Wojnie Swiatowej” bez polaczenia tego faktu z koniecznoscia polozenia kresu hitlerowskiemu szalenstwu antysemityzmowemu. Nieuczciwie to brzmi bowiem.

    Ta twoja „symptomatycznosc zarzutow”. I dunno.

    Ja ‚symptomatycznosc’ zarzutow pamieciobojstwa Holocaustu anumlika postrzegam jak postrzegam. Czyli, jako jego infantylnosc. Ty raczej zupelnie inaczej to postrzegasz. Czys ty normalny czlowiek jest? Czy moze to ja nienormany czlowiek jest?

  179. tejot (23:29)

    „moja prośba do mnie o zrozumienie orteqa”

    Dobre zlego poczatki

    „Orteq, nie rozumiem Twoich seryjnych komentarzy. Skaczesz po tematach, facecjujesz, jakieś pretensje i roszczenia wyrażasz do wszystkich i do nikogo. Trudno się w tym połapać (to moja osobista opinia).”

    Fair is fair. Zdarza mi siem czasem to o czym mowisz. Ale nie za czesto!

    ” Skaczesz po tematach, facecjujesz, jakieś pretensje i roszczenia wyrażasz do wszystkich i do nikogo.”

    Czy ty aby nie konfabulujesz tu czegos? Ja raczej probuje utrzymywac sie w tOmacie. Zas ‚roszczenia do innych’? Mogom byc takowe. Nie za czeste jednakze

    „Trudno się w tym połapać (to moja osobista opinia).”

    Nie tylko Tobie trudno sie w tym polapac. Bo mnie rowniez. I to tez jest moja osobista opinia

    Niesmialo chce zwrocic uwage na fakt, ze bloto rzucane szerokim lukiem kurskim czasem przylega. Tego blota na mnie rzucanego od ladnych kilku lat nie chce mi sie juz scierac z facecji mej. No bo bo jaki z tego pozytek?

  180. Zarzut pamieciobojstwa holocaustowego jest zarzutem infantylnym. Wynikajacym z bardzo wlasnych doswiadczen. Nic nie majacych wspolnego w reszta swiata

  181. Pamieciobojstwo dokonywane na historii PRL – bo taka zaistniala, w ciagu 45 lat najnowszej historii Polski – przez poststyropianowe elyty, to dopiero jest pamieciobojstwo. I konca tego pamieciobojstwa nikt dzisiaj nie potrafi przewidziec.

    Czy seczego pomoze? Moze

  182. Dzien dobry,

    i znowu tu sie zaczyna…
    AF et co

    Tylko tyle.

  183. Panie Jacku! Ma Pan nastepnego wpisuara na tapecie blogowej? Gotowego do maszerowania pod prysznic blogowej krytyki? Prosiemy, prosiemy. Dopraszamy sie znow.

  184. tejot
    22 września o godz. 23:29

    Nie tylko Twoja opinia, tejocie. To nie ON, lecz ONA – stara ciota na kanapie: siedzi i zrzędzi. Język lata jak łopata – słowotok bez poczucia miary, bez ładu i składu, z monotonną, nie kończącą się stylizacją (Ta mucha. Ja siem dziwiem, jak ona tak może łazić po ścianie. No jak?), nieodmiennie złośliwie i na „nie”. Co chwila daje do zrozumienia personalnym czepiactwem i ogólnymi inwektywami, że się okropnie na tym blogu męczy. Ale nie wybiera wolności. Z innych powyganiali, to tu się rozkraczyła ze swoimi hemoroidami, fumami, dąsami, piołunem na przepłukanie gadaczki i się męczy.

    Co prze taką babę do publicznego wybrzydzania, że wszystko na tym blogu to pierdoły (jej ulubione słowo-recenzja) i ogłaszania, kto jej się w danej chwili lub nigdy nie podoba?
    Może tu kiedy wpadnie student drugiego roku psychologii i głośno powie.

  185. Niech zyje slowo pedala. Bez najmniejszych animozji to wklepuje na klawiaturze swej

  186. Ten od rowera lubi rzucac blotem szerokim lukiem kurskim. Przylgnie?

    Jest na to szansa

  187. Orteq
    23 września o godz. 6:10
    Orteczku jesteś takim blogowym wisusem,klownem, swawolnym Dyziem, przez Ciebie niejedna ciotka zalamując ręce ze zgryzoty posiwiała. A nie daj bóg, kiedy do cioci przyszły na herbatę i ciasteczka inne starsze panie przyjaciółki, na ogół kończyło się to wielką katastrofą, wielkim skandalem.
    Ale masz swoje wielkie chwilę, kiedy to z potoku Twoich głupstw, zaczepek i innych prób zwrócenia na siebie uwagi, wyskakują jak pstrągi albo łososie bardzo inteligentne refleksje. Takim ostatnim pstrągiem było wytłumaczenie Jędrkowi Faliczowi, że zgładzenie 6 milionów Zydów a śmierć 56 milionów gojów poległych na polach walki, to rzeczy nieporownywalne. Jędrka i tak nie przekonasz, bo jego nie można przekonać do niczego, czego nie ma wgranego na twardy dysk (kiedyś mówiło się zakuta pała).
    W sumie toja Ciebie lubię, chociaż trochę ambiwalentnie. Zastanawiam się jak ta babciusia z Tobą wytrzymuje. I dunno

  188. pombocek
    23 września o godz. 7:07
    A może przekazalibyście sobie znak pokoju. Jerzy, Orteq jaki jest tak ijest, plecie, kiedy my śpimy on waruje przy komputerze. Ale nie ma jednej cechy, której ja nie znoszę, a którą ma tutaj na blogu jeden blogowicz, on nie jest wredny. Ludzie są różni głupsi, mądrzejsi, nieznośni, znośni. Ja np. lubię Wacka, choć rzadko go czytam, bo jest tak przewidywalny, że nie ma potrzeby. Nawet Sławo. w swej głupocie zdawał mi się sympatyczny. Niektórzy tak mają, że muszą coś powiedzieć jak ten fryzjer króla Midasa.
    Dico ergo sum, tak mi się strawestowało powiedzenie Kartezjusza
    Ps
    Będe miał nowy dobry rower. Chyba ruszę do Włoch

  189. Lewy – 7:22

    Ja lubiem, tez ambiwalentnie , twoj, Lewusku, wpis flagowo blogowy. Kilka dni temu popelniony. Oraz ciebie ja lubiem. Czego nie moge powiedziec o innych narcyzach. Tez pedalujacych

    A tak w ogole, to moja sympatia lo ciebie trwa. Wiec niech trwa

  190. Lewusku, (7:35)

    dej se pokoj. Nie fce mi siem rozmawiac z buckiem

  191. Wybrancy wpisowi – marsz! Prosiemy o nowy wpis

    Wpis anumlika to byl gniot

  192. Olejemy 7:07. No bo co innego mozna z tym gownem zrobic?

  193. Wielce pomylony gniot

  194. Lewy
    23 września o godz. 7:35

    Dubito ergo sum.

    Osobnicza wrażliwość, Lewy, nie powstaje z wyborów: z tym się będę kumplował, z tym – nie. Za nią stoi całe wcześniejsze życie. Wybrać to sobie można film, na który się pójdzie. Twoja – i każda – wrażliwość nie jest ani lepsza, ani gorsza od innej – jest inna. Jeśli nie trawię Kaczki, Macierka, Terlikowskiego, Płaszczaka, Chazana i wielu im podobnych, to w jakim celu miałbym szukać sposobów ich trawienia – żeby dopisać ptaszka w kolumnie „dobre uczynki” szykowanej na Sąd Ostateczny? Czasem coś ciężkiego o nich palnę i wracam do swoich spraw. Nie są mi do życia potrzebni.

  195. Tanaka 22 września o godz. 20:38
    Wacław1 22 września o godz. 19:20
    Wacuś – jak co powiesz, to gadasz jako golonka Kwaśniewska
    ============================================
    Czy warto to komentować?
    Tyle w tym jadu. próby ośmieszenia, lekceważenia, infantylności.
    Tanaka! Uważaj, do starego człowieka piszesz, w samym środku drugiej wojny urodzonego.

    Tanaka! Wielką mi radość sprawiłeś, komplementem obdarzyłeś, tym nawiązaniem do Kwaśniewskiego. Bardzo dziękuję!
    Mam nadzieję, że zauważyłeś: niektóre Twoje pisanie jest zwykłym bełkotem.
    Zauważyłeś, bo mowę Ci odebrało, tylko jedno zdanie do mnie napisałeś, bo na więcej po prostu Ciebie nie stać, żeby te zdania miały sens.

    Wacek gada Kwaśniewskim, z czego jestem dumny, bez mojego wejścia w Niego
    – nie byłoby tego pisania.
    Tanaka! Zajrzyj do Kwaśniewskiego, gwarantuję Ci — poprawi się Twoje pisanie,
    po prostu będzie zrozumiałe dla drugiego.

    Pozdrawiam

  196. Myśl na dziś

    „Żeby zrozumieć pańskie książki trzeba być oczytanym”
    Odtelegrafowałem z miejsca:
    „A trzeba, trzeba”

  197. @ Lewy

    Jaki będziesz miał nowy, dobry rower, który nada się na Włochy?
    S’il vous plait?

    – – –
    Tak ogólnie.
    Wpis anumlika równie ważny dla współczesności, co dla pamięci.
    Tyknął ten watek tejot; ja jetem ciekaw co jeszcze widać z innych punktów widzenia.
    Bo mechanizm zakłamywania mitów mitami kłamstwem w żywe oczy- to jakby nasz chleb powszedni na gumnie, przeżegnany na wieki wieków -a jakże- tym i tylko tym znakiem.

    PS. Orteq, w swej niektórym sympatyczności, mógłby zapewne zwiększyć content-feature przewijalności w postach – np. pisząc co drugą literę. Satysfakcja byłaby, tak piszącego w trudzie borderline’owym, jak przewijających – silnie wzmożona.
    O sens i spójność poznawczą dopominać się nie śmiem. 😉

  198. @ NeferNefer, 23 września o godz. 8:34
    „Żeby zrozumieć pańskie książki trzeba być oczytanym”

    Kapitalne! 😉
    A dalej:
    „…a żeby je czytać, trzeba być oczadziałym.” 😉

    PS Have a nice, painless day, Nefer. Dziękuję za Arniego, jakbym widział się w lustrze..hihi.

  199. Przez resztę dnia będę nieosiągalna ale zrobię wam zdjęcia z Brukseli 🙂
    Pozdrawiam

  200. @ NeferNefer
    …ale zrobię wam zdjęcia z Brukseli…

    …Masz taki długi focus…?
    Ja poproszę lewy profil.

    🙂

  201. Gekko,

    Nie smiej

  202. Nie bardzo mam czas na dłuższe wynurzenia , ale przytoczę dwa fragmenty z czytanej z „doskoku” książki, której bohaterem jest…a zresztą niech wszystko wyjawi jej tytuł, czyli: „Miłosz i rówieśnicy.”

    Fragmenty dotyczą oczywiście naszej zbiorowej pamięci.
    Zbiorowej pamięci Polaków:

    „Wszystkie te myśli przyszły do mnie z okazji ubolewań starszego człowieka nad niedokładnością pamięci zbiorowej, poddanej niezliczonym deformacjom. Jesteśmy poddani szczególnej pokusie, ulegając jej możemy powiedzieć: właściwie nie ma historii, bo jest tylko mitologia. Wszystko jest płynne i wypadki oraz ludzie przeszłości uzyskują taką twarz jak im nadajemy”.

    Fragment pochodzi z cyklu „Spiżarnia literacka” i jest noblisty autorstwa.

    Drugi fragment jest również wyłuskany z tejże – autorstwa Marty Wyki – książeczki ale jego „sprawcą” jest przywoływany w tekście Stanisław Brzozowski- patron pokolenia Miłosza.
    Fragment pochodzi z książki „Widma moich współczesnych”. Autorem Brzozowski, facet początków XX wieku.
    A fragment ów przybrał taką postać:

    „I na każda polską mogiłą odbywa się się ta tragiczna i błazeńska łamigłówka: gdzie jeden czyta „rycerz”, ktoś inny widzi „zbrodniarz”, gdzie wczoraj modlono się nad świętością, dziś natrząsają się bad głupotą lub plwają na obłudę. A wszyscy wierzą,ze rzeczy w Polsce przestały od dawna już być, zaczeły się tylko nazywać”.

    Powtórzę ostatnie zdanie którego aktualność jest…po prostu jest:

    „A wszyscy wierzą, ze rzeczy w Polsce przestały od dawna już być, zaczęły się tylko nazywać.”

  203. Lewy
    23 września o godz. 7:22

    No popatrz, a jak tam widzę, że na porządnego klauna musiałby orteq tak się napracować, że on nie daje rady i talentu mu brak, więc zostaje gdzie jest, szumiąc zza śmietnika. Głodne to chłopię, więc woła: dawajcie nowy wpis, bo one takie marne, że mnie aż skręca, by się tą marnością sycić, a jak zeżrę to pospluwam, że marne. Taka u niego psychiczna konieczność: więcej wziąć niż od siebie dać i pokazać, że sam umie niemarnie. Żeby co sensownie napisać i być gotowym na krytyczne opinie – to go przerasta. Do tego trzeba mieć jaja i kwalifikacje, których jemu brak.

  204. Gekko
    23 września o godz. 8:45

    Gekko, z dobowym opóźnieniem kapnąłem się, jaką wagę dla myślowej konstrukcji człowieka i – niech go chudy bocian – narodu ma to, co napisał anumlik. O ile wiem, Niemcy na przykład nie zakłamują swojej przeszłości (może stąd chrześcijańskie „Herzlich willkommen” ichniej mutti), a jeśli to robili, to nie tak tragicznie konfrontacyjnie jak Polacy. PRL programowo wzbudzała wręcz plemienną nienawiść do walczących na Zachodzie jak do zdrajców i wielu tamtych tak właśnie traktowała. Solidarnościowa zmiana odwróciła o 180 stopni kierunki apoteozy i nienawiści i sama, przepraszam, w gómno wpadła.

    „Pamiat’ liudiej jes’t’ samyj briennyj iz pamiatnikow – jesli pomnit’ wygodno, nikto zabyt nie budiet”

  205. Gekko
    23 września o godz. 8:45
    Już się użalałem na blogu, że mi jakiś potrzebujący rowerzysta sprzątnął mój rower przed szkołą, kiedy ja dzieliłem się moją wiedzą z głodnymi mojej wiedzy uczniami. A był to rower rolls royce, chwalilem sie nim kiedys pombockowi, amerykański cannondale, kosztował sporo pieniędzy, ale stać mnie było na to, bo parę lat temu pozbyłem się największego pożeracza pieniędzy, czyli samochodu. nie palę, w totolotka nie gram, pije oszczędnie, bo we Francji wino tanie, na dziwki (pardon to niesmaczne) nie chodzę.
    Ale mam przyjaciół.Jeden podarował mi starego gruchota, nie będę wybrzydzał darowanemu koniowi patrząc w zęby, ale na moim amerykańcu mogłem śmignąć sto kilometrow, a na tym gruchocie po 5 km boli mnie tyłek.
    Ale drugi przyjaciel, złota rączka skompletował mi niezłą maszynkę. W prawdzie nie jest to rolls royce, ale mógłby ujść za niezłego volkswagena.

  206. Tanaka
    23 września o godz. 9:25
    De gustibus etc.. Jeden lubi whyski a drugi wyborową. Orteq jest niepoważny,rzeczywiście 90% jego haików nie ma sensu, ale czasem trafi w dziesiątkę.
    Ja nie przepadam za nabzdyczonymi ponurakami. Orteq sie wygłupia, robi z siebie błazna, zaczepia jak nieznośny bachor, ale ma również dystans do siebie.
    Ten jego brak powagi drażni Ciebie, mi to nie przeszkadza.

  207. Konstancja
    22 września o godz. 20:03
    @konstancja, jasna sprawa, podzielam Twoją opinię, ale ta młoda babeczka, która opowiadała te kocopoły, miała wciąż uśmiech na twarzy, a z ust wypadały jej wciąż: śmierć, zabijanie dzieci, a wszystko mieszała z godnością, którą błędnie pojmuje. O to mi chodziło, o ten obraz buraczano- kartoflany, katolicki. Ona miała uśmiech na twarzy i wierzyła w to, co bredzi. Tym uśmiechem pewnie wspierała te brednie, taki mechanizm, ale głupio wyszła. A obok siedział wykształcony doktor, który mówił jak jest. Już tu kiedyś wspominane było, że sadzają specjalnie w takich konfiguracjach, aby szoł był na antenie, no i był. Bzdury kontra fakty.

  208. Lewy
    23 września o godz. 9:46

    Przepraszam, Lewy, między skończonym właśnie obieraniem jabłek na polach zbieranych (niesamowity urodzaj w tym roku) a robieniem marmolady, jeśli mówisz o drażnieniu Tanaki przez brak powagi u jakiegoś burka, to chyba go z kimś pomyliłeś. Burek jest nieakceptowany nie tylko przeze mnie (nie będę mówił za Tanakę) nie z powodu braku powagi, lecz z powodu prymitywnej, natrętnej trollowatości i pustego słowotoku, a zdarzają mu się tak chamskie zagrywki, na jakie nikt prócz niego się nie zdobył. Nie ma znaczenia, że z rzadka coś powie do rzeczy. Ludobójcy Chazanowi też pewnie zdarza się mówić do rzeczy. I wielu innym burkom.

  209. @pombocek, z godz. 9:30
    Trafnie to polskie przykrywanie mitów mitami skomentował @Aateista, z godz. 9:24 dwoma cytatami – Miłosza i Brzozowskiego. Szczególnie ten kawałek Stanisława Brzozowskiego oddaje moją myśl, której nie śmiem rozwijać, bo autor „Legendy Młodej Polski” ujął ją lapidarniej: A wszyscy wierzą, ze rzeczy w Polsce przestały od dawna już być, zaczęły się tylko nazywać.

    Ponieważ wywołałem swoim first postem temat żydowski, dopowiem ten bon mot Brzozowskiego innym bon motem. Hannah Arendt mianowicie. O Żydach i o percepcji współczesnego antysemityzmu:
    Nie ma już czegoś takiego jak tradycyjnie rozumiany antysemityzm. Jest – jak napisała Hannah Arendt w eseju „Antysemityzm” – przekształcenie Żyda będącego jednostką w zasadę, w konglomerat cech, które powszechnie uznawane są za „złe” i mimo że dostrzegalne także u innych ludzi, zawsze są nazywane „żydowskimi”.

    Sparafrazuję Arendt. Nie ma w Polsce czegoś takiego jak prawda historyczna. Jest jej przekształcenie w mit; w uwznioślenie każdej prawdy tak, aby stała się ona konglomeratem mitów, które – choć powszechnie uznawane są za klęski – w oczach Polaków zawsze nazywane będą zwycięstwem.

  210. pombocek
    23 września o godz. 10:26
    Ok. Jerzy, niepotrzebnie wtrąciłem się, ale ja już tak mam, jak ta dama, co to chciała pogodzić Otella z Desdemoną,albo Tewie Mleczarz, który też starał sie przyznać wszystkim rację. Wszyscy racji oczywiście nie mają i ja nie będę rozstrzygał, kto ją ma.
    Poszło o słowa, a potem poszły konie po betonie.
    Właśnie wróciłem ze sklepu i nie słuchając Wacka, kupiłem sobie dorsza atlantyckiego, żadnej świni pardon wieprzowiny nie trawię. Zaraz będę smarzył. Ciekawe, co sobie dziś pichci Nefcia ? Czy ona lubi ryby ?

  211. anumlik
    23 września o godz. 10:41

    Na identyczną myśl, którą wyraziła pani Arendt, wpadłem wczoraj: że Żyd to już nie człowiek – to zespół najgorszych cech, wcielenie szatana, który o niczym innym nie myśli, tylko – jak zaszkodzić Polsce, która jest pępkiem Boga i świata. Niewykluczone, że polski buc nawet jak zobaczy piękną Żydówkę powie:
    – Co z tego, jak Żydówka.

  212. Żorż Ponimirski
    23 września o godz. 9:58
    właśnie radio podało, że projekt Stowarzyszenia RATUJMY KOBIETY i ich 215 tysięcy głosów poparcia trafił do kosza.
    No to szykuje się dla kobiet nowe piekło.
    Przy czym nikt nie zająknie się o wsparciu finansowym i psychologicznym dla kobiet, którym zdarzy się urodzić bardzo chore dziecko.
    Ważne jest poczęcie, a potem, jak w locie do Smoleńska- jakoś to będzie.
    O edukacji seksualnej też zapomnij; wczorajsza pani w pięknej sukience obok doktora Grzegorza Południewskiego uśmiechając się mówiła o konieczności zachowania tzw. czystości do ślubu, o rodzicach, którzy chętnie, wręcz palą się do uświadamiania własnych dzieci…
    Za właściwą edukację uznała Przygotowanie do życia w rodzinie…przez 5 lat miała takie zajęcia- została totalnie zindoktrynowana

  213. @anumlik
    I znowu kłania się ta szatańska geometria nieprzemienna. Przestrzeń antysemityzmu uległa przepoczwarzeniu i Żyd z obiektu zmienił się w funkcje.

  214. Aateista
    23 września o godz. 9:24

    Otóż właśnie, Żorżeto Aaronu, każdy filozof języka wie, że słowo nie jest rzeczą, którą nazywa, ale u nas się operuje słowami, jakby były rzeczami, a lud wierzy. Jak nie wierzyć, kiedy ktoś opatruje wypowiedź kwalifikacją „prawda”. Prawda to prawda, kłamstwo to kłamstwo. Kto tak niby prostolinijnie mówi, jest „prawdziwy”, wiarygodny, co nie, Jarku Kaczko?

  215. @konstancja
    Podobało mi się, jak doktor powiedział, że wiedza seksualna przyda się również ultra katolickim dzieciom.

    Oj przyda się, przyda, szczególnie na wyjazdach oazowych, jak będą zaspokajać ciekawość seksualną. Katolik też człowiek.

  216. @anumlik
    ‚Nie jestem z narodu wybranego. ‚
    Nic nie mam do Zydow.
    ‚To, że upomniałem się o pamięć o Żydach przyszło – jak to napisałem we wstępnie do felietonu…’
    Niestety, Polska jest krajem cmentarzy i miejsc tragedii, nie wszystkie da sie upamietnic.Kiedys w telewizji brytyjskiej ogladalem reportaz z wycieczki do Auschwitz.Zachodni uczestnicy oburzali sie straszliwie,ze niedaleko obozu mieszkaja ludzie-widocznie nie wiedzac,ze miasto Oswiecim istnieje od X wieku i trudno wysiedlac cale miasto z powodu sasiedztwa.

  217. anumlik
    23 września o godz. 10:41

    To co sobie tu piszemy o pamęciobójstwie to g…o prawda. Prawwdziwa Prawda jest odwrotna, ustaliła to podkimisja Pawła Lisickiego Do Rzeczy: „Sakralizacja Holocaustu zaciera pamięć o polskich ofiarach”.
    Zauważasz tą subtelność: nie tam żadne bezczelne „pamięciobójstwo” – Lisicki nie jest cham, więc mówi z subtelnością: zacieranie.
    Zatarły się też agregaty, silniki i wysokościomierze w Tupolewie. I niebo było zatarte, sztuczną mgłą. I brzoza się przetarła po skrzydle – i nic. I dlatego – zamach. I te parszywe Żydki sobie przemysł urządziły. Na ich nisłuszny przemysł musi być Polski Słuszny Przemysł: Wstawania z Kolan i Odzyskiwania Godności.

  218. Żorż Ponimirski
    23 września o godz. 11:12

    Ja Cie proszę: nie poruszaj tu brzydkich wyrazów. Seks u katolika nie wystepuje. Występuje wyłącznie komunia ciał.
    Ruchy oazowe nie do tego są, żeby zaspokajać ciekawość, tylko od zaspokajania wiary. Ciekawość to stopień na drodze do piekła. Na oazie wykonuje się Prawidłowe Ruchy.

  219. Warto przeczytać jeszcze cieplutki , bo dzisiaj opublikowany w Dzienniku, wywiad z Andrzejem Szpilmanem, synem Pianisty. I koniecznie – komentarze.
    Istna kwadratura koła, co tylko potwierdza, że takich tekstów jak @anumlika nigdy nie dość

    http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/531548,andrzej-szpilman-o-antysemityzmie-w-polsce.html

  220. Lewy
    23 września o godz. 9:46

    Rzecz nie w braku powagi. Figle miewają wartość, sam j uprawiam. W czym rzecz – napisałem, napisał pombocek i może jeszcze ktoś.

  221. @Tanaka, ile prawidłowe ruchy mają wspólnego z ruchami frykcyjnymi, hę? Bo ja już sam nie wiem, zbiłeś mnie z tropu.

  222. @@anumlik,pombocek
    Żyd jako symbol zła miał się dobrze przez wieki. Oczywiście głównym sprawcą jest tu kościół, ale nawet najwięksi poddawali się temu stereotypowi: Shylock w” Kupcu Weneckim” Szekspira, Czy straszny Żyd deprawator w „Olivierze Twiście” poczciwego Dickensa.
    Shylock w swym okrucieństwie żąda o dłużnika kawałków mięsa z jego ciała.
    Więc nie tylko słynny obraz z katedry w Sandomierzu inspiruje do traktowania Żyda jako wcielenie szatana czy wymyślone przez Ochrane „Protokoły Mędrców Syonu”.
    Przekleństwem Zydów jest ich umięjętność kumulowania kapitału. Gdziekolwiek się zjawiali, już po paru latach potrafili ten rozproszony w narodzie kapitał zebrać, jak dobra gospodyni umie zebrać z mleka śmietanę. Ale to wywoływało zazdrość która przeradzała się w nienawiść.
    Po wypędzeniu z Hiszpanii Zydzi znaleźli się również w Anglii, no i po iluś latach dorobili się tam fortuny. Kiedy król Edward III szykował sie do wojny z Francją (która okazała się być wojną stuletnią) poprosił Żydów o pożyczkę. Trudno było odmówić królowi,więc mu jej udzielili licząc na to, że nawet jak król nie zwróci, to może nada im jakieś przywileję, może jakąś kopalnię soli. Ale kiedy król już miał pieniądze, przyponiał sobie, że Żydzi zabili Zbawiciela i jak to sobie przypomniał to tak się wkurzył, że wszystkich ich z Anglii wypędził.
    Jacek Kuroń opowiada, że siedział w jednej celi z Żydem, którego sprawiedliwość ludowa dopadła za to że dorobił się majątku. Skarżył się Kuroniowi, że już go po raz trzeci skazali, bo on po wyjściu z więzienia znów się dorabial milionów
    – A nie mógłby pan przestać robić te miliony i zajął się czymś innym – zapytał Jacek
    – Panie jacku, a co ja mam innego robić, jak ja umiem tylko robić miliony ?

    Zawiść, nienawiść to najsilniejszy motor ludzkiego postepowania

  223. Tak swoją drogą polecam Żyda Fagina Willa Eisnera, który podejmuje próbę odczarowania postaci i przeciwstawia się wiktoriańskiej wersji tej historii. Fenomenalne plansze Eisnera warte sięgnięcia do tej pozycji.

    http://esensja.stopklatka.pl/obrazki/okladkikom/223490_A709zyd_fagin.jpg

  224. @@@Lewy, anumlik, pombocek
    Zapomnieliście o jakże charakterystycznej i nieodzownej w bożonarodzeniowych jasełkach postaci garbatego Żyda w chałacie z wielkim nochalem
    Zniknął to znaczy zdematerializował się dopiero po II wojnie św.
    Jasełka przetrwały.

  225. Taką wyjątkową…umiejętnością obdarzonych jest wiele mniejszości etnicznych rozproszonych po świecie wśród, których króluje bezwzględna lojalność plemienia.

    Często towarzyszy jej mitologia wyjątkowości i lepszosci…nad otoczeniem.

    Robi się , jak doskonale opisywał to Reymont …interesy ze swoimi często wbrew interesom ogółu, który jest obcy i „wrogi” bo zagraża spójności i wyjątkowości…naszych.

    Gdy ktoś się wylamie jak „W Skrzypku na dachu” zostaje na zawsze wyklety i ukarany.

    Taki sposób odnoszenia sukcesów…jest w nowoczesnym świecie nie tylko naganny moralnie ale wręcz często że zrozumiałych względów nielegalny.

    Od mniejszości chińskiej w Indonezji przez Ormian czy Żydów narody pośród których te zwarte i lojalne wobec samych siebie grupy od zawsze spotkały i spotykają się z wrogością.

  226. Obok niewatpliwych sukcesow materialnych nalezy rowniez panietac o tym , że zydowska bieda w Polsce była wręcz przysłowiową.

    Przeludnienie, głód, gruźlica towarzyszyła narodowi wybranemu nie mniej niż polskim „prostaczkom”.

    Polacy w centrum Europy w swoim wlasnym tysiącletnim państwie mogą się czuć prawdziwym narodem wybranym.

    Widocznie trzeba mieć coś za coś…i zawiść w stosunku do Żydów nawet dziś po wiekach tulaczki budujących swoje państwo nie w Europie bez granic ale jako znienawidzona oblężona przez sąsiadów ksenofobiczna twierdza w niczym nie zasługują na zazdrość jako naród.

  227. Jak PIS zbiera śmietanę ?
    Najpierw trzeba było wygrać wybory, więc zaproponowano 500 +. Wygrał i ma zagwozdkę, bo skąd wziąć pieniądze na te pińcet+. Wprawdzie największy ekonomista świata Jarosław K. patrzył łakomie na bankomaty, ale ktoś mu musiał powiedzieć, że bankomat ma dno i nie da się go doić jak nie da się bez przerwy doić krowy.
    Ale od czego głowa ? Szałamacha zaproponował beneficjentom owej pińcetki, by nie wydawali tych pieniędzy, żeby lepiej myśleli o przyszłości, więc niech oddadzą te pińcetki państwu, a otrzymają od państwa obligacje.
    Czy to aby nie jest piramida finansowa, taki łańcuszek świętego Antoniego, gdzie śmietanę zbierają ci pierwsi , te Misiewicze, a poczciwi właściciele obligacji będą za jakiś czas mogli oprawić sobie te obligacje i powiesić na ścianie jako pamiatkę po pieknych marzeniach. Niektórzy Frncuzi do dziś trzymają takie pięknie wydrukowane cyrylicą Empruntes Russes, czyli carskie obligacje, których wartość spadła do zera po Rewolucji.
    Fryderyk Engels snując wizje przyszłej komunistycznej rewolucji, tłumaczył robotnikom, że odbierze się kapitalistom ich fabryki, statki, magazyny i sklepy i odda sie w rece proletariatu.
    Ale, ale .. tu sam właściciel fabryki, Engels nagle palnął się w głowę. No jakże to, tak odbierać komuś jego własność ? Trzeba to jakoś przeprowadzić sprawiedliwie ! I wpadł na pomysl, by tym wywłaszczonym kapitalistom dać w zamian obligacje !! Poważnie. Dopiero inteligentniejszy Marks wybił mu z głowy te drobnomieszczańskie fanaberie, no a Lenin to nawet niczego nikomu z głowy nie wybijał, tylko wybijał kapitalistów bez obligacji.

  228. Zawiść nie ma narodowości.

  229. Żorż Ponimirski
    23 września o godz. 11:08
    @anumlik
    I znowu kłania się ta szatańska geometria nieprzemienna. Przestrzeń antysemityzmu uległa przepoczwarzeniu i Żyd z obiektu zmienił się w funkcje.

    Mój komentarz
    Pojęcie żydostwa weszło tak głęboko w kulturę Polską, rozszczepiło się na wiele znaczeń, weszło do wielu przysłów i powiedzonek, wykreowało Żyda jako podmiot narracji, podmiot liryczny wielu opowiastek i dowcipów nie koniecznie śmiesznych, podmiot imaginacji, mit organizujący naszą wyobraźnię, współtworzący nasz pogląd na świat.
    Pojęcie „Żyd” pełniło rolę wieloraką, reprezentowało obcość, odmienność, dziwaczność, coś niezrozumiałego, podejrzanego, krzykliwego, mamroczącego, na czarno ubranego, wrogiego.

    W kulturze rodzimej ukształtowało się na glebie takich uprzedzeń, lęków, niezrozumień oraz braku jakiekolwiek znośnego modelu kooperacji, wiele powiedzonek, które były odzwierciedleniem tych lęków, niezrozumień i opaczności, jak np.:
    – co ty Żyd jesteś, że w czapce jesz
    – co ty Żyd, że lewą ręką jesz,
    – oj, oj, żydzisz (o skąpym człowieku)
    – dziś jeszcze umyję auto, wypoleruję, a jutro pójdzie do Żyda
    – nie kłóćcie się, krzyczycie, jak Żydzi w synagodze
    – chytry jak Żyd
    – no nie wiem co mam zrobić, tylko do rabina pójść
    – Zenek, ale ty masz kiepełe
    Itd.

    Terminy Żyd, Żydzi, żydowskość w kulturze rodzimej mają szereg znaczeń pejoratywnych, podtrzymujących ksenofobię, nieraz obelżywych, często są używane (także na blogach polityki.pl) i rozumiane jako aluzja, synonim zaprzaństwa, krętactwa, pazerności, postawy obrotowej – w kierunku tam gdzie korzyści, itd., czyli tych wszystkich cech, których nie lubimy i które radzi jesteśmy wyrzucić z siebie, a że nadarza się okazja pod ręką mieć takie pojęcie jak ”Żyd”, więc świadomie lub podświadomie dokonujemy projekcji tych wstydliwych przywar na będący na podorędziu kulturowym obiekt.

    Żyd staje się tutaj taką słomianą kukłą, w stronę której lecą zaklęcia i razy uwalniające nas od tych przypadłości, a na końcu kukłę można spalić, co jest rytuałem, symbolicznym, pozbyciem się niedostatków, wątpliwości, rozjaśnieniem ciemnych stron, symbolicznym oczyszczeniem siebie z grzechu zwątpienia, obmycie siebie z błota nie mienia racji, dźwignią mentalną podnoszącą na wyższy poziom nasza osobowość, poczucie wartości.
    Koniec wymądrzania się mojego.
    Pzdr, TJ

  230. Żorż Ponimirski
    23 września o godz. 11:12

    ciekawe, na ile ta wiedza z `Przygotowania do życia w rodzinie` przyda się uczestnikom Światowych dni Młodzieży, zwłaszcza.
    Efekt 500+ będzie w to wliczony…
    …………………..
    w języku polskim jest wiele słów pochodzących od nadanych poszczególnym narodowościom cech raczej negatywnych
    cyganić, żydzić, skąpić jak Szkot i inne.
    Synonimem Polaka w świecie jest jego …głupota i religijność.

  231. mag
    23 września o godz. 11:25

    Mój komentarz
    Mag, wiesz co mnie najbardziej zdenerwowało, wjadowiło, gdy obejrzałem konterfekt tego Szpilmana na podlinkowanej przez Ciebie witrynie?
    On na zdjęciu wygląda jak normalny, zwykły człowiek!
    O żesz ty syjonistyczna ..ć!
    Pzdr, TJ

  232. Korekta
    Jak by kto wątpił, to wjadowiłem się jako prawdziwy Polak.
    TJ

  233. konstancja
    23 września o godz. 12:31
    Wiesz, że Francuzi obrali sobie za cel kpin Belgów (jak my sołtysa z Wąchocka, albo Pepików) ? I nie potrafię zgadnąć dlaczego
    Oto dwie anegdoty
    1. W Brukseli pochowano pokrojonego w plasterki, jak kiełbasę, belgijskiego wynalazcę katapultowania się z helikoptera
    2. W Brukseli są bardzo chodliwe kasety z nagraniami najciekawszych ciągnięć totolotka

    Nefciu, czy Belgowie opowiadają podobne historie o Francuzach ?

  234. tejot
    23 września o godz. 12:26
    To, o czym piszesz, jest charakterystyczne dla każdej kultury, w której funkcjonowali Żydzi. W mniejszym bądź większym stopniu. Co nie zmienia faktu, że sami musimy się zmierzyć z tymi stereotypami, ale to kwestia świadomości, dlatego długo jeszcze tak będzie, jak piszesz.

  235. Żorż Ponimirski
    23 września o godz. 12:53

    tejot
    23 września o godz. 12:26
    To, o czym piszesz, jest charakterystyczne dla każdej kultury,

    Mój komentarz
    Tak jest. W każdym społeczeństwie ukształtowały się tego rodzaju stereotypy.

    Ale kultura polska jest wyjątkowo bogato nasycona pierwiastkiem żydowskości.
    Wszelkie stereotypy na temat innych nacji, memy powstają na bieżąco, są z życia brane, z obecności innych, z obcowania z innymi.
    W Polsce obecność Żydow i ich kultury była intensywna przez wieki i choć ta obecność była oddzielna, izolowana i izolującą się, to przenikanie, a raczej odbiór kultury żydowskiej przez nas „autochtonów” był dość intensywny, co dało nie tylko mnóstwo powiedzonek, bon motów, zaklęć, ale w pewien znaczący sposób wpłynęło na sposób myślenia krajan, dało mu pewien sznyt, poczucie humoru, frywolność, dualistycznie złączone z niechęcią, dążeniem do odrzucenia, wykluczenia, z obcością i jednocześnie ze świadomością coraz intensywniejszą, że nie da się tego przeprowadzić, należy to przepracować.
    Należy dodać, ze mimo izolacji istniał jakiś przepływ genów i choć może się wydawać z dzisiejszej perspektywy relatywnie nikły, to jednak wieki zrobiły swoje.
    Pzdr, TJ

  236. @tejot
    Masz słusznego. Ja bym jeszcze dodał, że rodzima kultura żydowska jest częścią kultury polskiej.

  237. @tejot
    Wyżej chodziło mi o to, że to wielowiekowe przenikanie kulturowe, o którym piszesz, sprawiło, że kultura żydowska stała się niejako częścią naszej kultury.

  238. Też.
    Nie da się rozgraniczyć, wyodrębnić, oddzielić, a nawet dostatecznie skontrastować tych powiązań, by na końcu oznajmić – to jest nasze, a to wasze.
    Pzdr, TJ

  239. erratka pisana pod stołem, myśli a nie książki
    reszta wieczorem
    ech, kumaty… jedyny (proszę wybaczyć 3 kieliszek białego wina w biały dzień)

  240. Może trochę nie w temacie anumlikowego wpisu, ale w temacie w ogóle. Jakby wczoraj pisane.

    Julian Tuwim
    Do prostego człowieka

    Gdy znów do murów klajstrem świeżym
    Przylepiać zaczną obwieszczenia,
    Gdy „do ludności”, „do żołnierzy”
    Na alarm czarny druk uderzy
    I byle drab, i byle szczeniak
    W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
    Że trzeba iść i z armat walić,
    Mordować, grabić, truć i palić;
    Gdy zaczną na tysięczną modłę
    Ojczyznę szarpać deklinacją
    I łudzić kolorowym godłem,
    I judzić „historyczną racją”,
    O piędzi, chwale i rubieży,
    O ojcach, dziadach i sztandarach,
    O bohaterach i ofiarach;
    Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
    Pobłogosławić twój karabin,
    Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
    Że za ojczyznę – bić się trzeba;
    Kiedy rozścierwi się, rozchami
    Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
    A stado dzikich bab – kwiatami
    Obrzucać zacznie „żołnierzyków”. –
    – O, przyjacielu nieuczony,
    Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
    Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
    Króle z panami brzuchatemi;
    Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
    Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”,
    Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
    I obrodziła dolarami;
    Że coś im w bankach nie sztymuje,
    Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
    Lub upatrzyły tłuste szuje
    Cło jakieś grubsze na bawełnę.
    Rżnij karabinem w bruk ulicy!
    Twoja jest krew, a ich jest nafta!
    I od stolicy do stolicy
    Zawołaj broniąc swej krwawicy:
    „Bujać – to my, panowie szlachta!”

    A tu w oprawie muzycznej.
    https://www.youtube.com/watch?v=7wChlvZbXjY

  241. Żorż Ponimirski
    23 września o godz. 11:26

    Tu się nie ma co zbijać, tylko się słuchać jakie są zasady:
    A. prawidłowe ruchy to są ruchy pielgrzymkowe oraz uskuteczniające „komunię ciał”.
    B. nieprawidłowe ruchy to są ruchy frykcyjne. Przy czym to tych ruchów w ogóle nie ma. One po prostu u katolika nie występują, a nawet poza katolikem nie występują, ponieważ katolik o nich nic nie wie. A katolik – jak wiesz – ma tak, że jak czegoś nie wie, to tego czegoś nie ma.
    Nie ma ruchów: są tylko uwznioślenia, wywyższenia oraz wniebowzięcia.

    To jest całkiem proste. Bo świat katolika jest bardzo prosty: tak-tak, nie-nie. I zba-wie-nie.

  242. Jakby się ktoś pytał korpo robi właśnie Dzień Integracji. pombocku zabierz mnie w siną dal na rowerze, bo za cholerę nie pasuję.

  243. Lewy
    23 września o godz. 12:46

    Belgowie są obśmiewani dwustronnie, przez Holendrów też:

    Holender jedzie autem przez Belgię. Zatrzymuje go belgijski policjant.
    – panie kierowco, migacze w pana aucie nie działaja, będzie mandat.
    – niemożliwe. muszą działać. Ale się upewnijmy: ja włączę, a pan policjant mi potwierdzi, czy działają jak należy. Włączam – działają?
    – tak-nie-tak-nie-tak-nie-tak-nie…

  244. tejot
    23 września o godz. 12:37

    Też dostałem ścieklicy, że on tak normalnie wygląda!
    Co za cham żydowski !

  245. To jakiś upiorny nonsens tym „zawłaszczaniu sakralnym” pożydowskich kamienic. Gdyby była to prawda kapliczki powstawałyby tylko w kamienicach pożydowskich, a one przeciez były wszędzie, w wielu miejscach istnieją do dziś. Kapliczki podczas okupacji stawiano na podwórkach z prostego powodu, obowiązywała godzina policyjna, a większość kościołów była nieczynna, przy kapliczkach mieszkańcy kamienic po prostu wspólnie się modlili. Tak to jest, gdy za uprawienie historii biorą się amatorzy, w dodatku ideologicznie ukąszeni.

    Co do pożydowskich kamienic, należy pamiętać, że to Niemcy wypędzali do getta Żydów. W tej sytuacji Żydzi mieli prost wybór, porzucić mieszkania i kamienice albo je sprzedać i mieć pieniądze na żywność. W ten sposób kamienice przechodziły w nieżydowskie ręce, ale proponowałby pretensje kierować do Niemców jako sprawców tej tragicznej sytuacji.

  246. @Tanaka
    Ruchy frykcyjne są wskazane dla zdrowia psychicznego, ktoś musi im o tym powiedzieć.

  247. Lewy
    23 września o godz. 11:37

    Przekleństwem Zydów jest ich umięjętność kumulowania kapitału.

    Właśnie – to kolejny mit antyżydowski. Owszem, byli Żydzi bogaci i bardzo bogaci. Najwięcej było jednak biednych i tak biednych, że biedny Polak był przy nim bogaty. Znacznie więcej Żydów, proporcjonalnie wobec własnej grupy etnicznej, wymagało pomocy społecznej, niż Polaków – w swojej.
    Oczywiście – mówię o u Polsce. Oraz o Europie Wschodniej, a więc i o Rosji carskiej, czy – w części – Cesarstwie Austro-Węgier.
    W Niemczech, Holandii, Francji itd – było pewnie inaczej i Żydzi mieli się tam, statystycznie, lepiej. Więcej wśród nich było mieszczan, urzędników, artystów, naukowców, znacznych przedsiębiorców.
    A inna jeszcze różnica: W Niemczech, jeszcze przed samym Hitlerem, Żydzi stanowili około 1,7% całości ludności. Prawie nic. A jaką „karierę” zrobili za Hitlera ! W Polsce, na terenach ukrainskich, białoruskich, słowackich – to było kilkanaście, do kilkudziesięciu procent ogółu ludności, zaleźnie od rejonu. Wiele miast i miasteczek we wschodniej (nawet w dzisiejszych granicach) Polsce miało połowę, lub nawet więcej – ludności żydowskiej.

  248. @Tanaka @ tejot

    Domalujcie mu pejsy, brodę i czarny kapelusz, i będzie Żyd jak się patrzy 🙄

  249. No niestety pisowski komisarz, prawy Polak, słuszny katolik Mauro Rossi zabłąkał sie na blog ateisty. Obawiam się, że może to być poczatkiem erozji tego niezależnego jak dotąd blogu. Rossi razem z paroma innymi komisarzami doprowadził do upadku blog Daniela Passenta. Czarne chmury napływają, Mordor nadchodzi

  250. pombocek
    23 września o godz. 10:52

    „Niewykluczone, że polski buc nawet jak zobaczy piękną Żydówkę powie:
    – Co z tego, jak Żydówka”.

    Głupiś. Przed wojna w Warszawie Żydzi stanowili 1/3 ludności miasta, a żydowskich prostytutek było 50 proc. , tak wynika ze statystyk policyjnych. Czyli że żydowskie panienki obsługiwały swoich oraz nieswoich. Jak widać polski buc przesądny nie był. Raczej ty jesteś przesądny, no i niezorientowany.

  251. Lewy
    23 września o godz. 14:55

    „No niestety pisowski komisarz, prawy Polak, słuszny katolik Mauro Rossi zabłąkał sie na blog”.

    Wypij ze dwie kawy i spróbuj merytorycznie. Dasz radę.

  252. Tanaka
    23 września o godz. 14:53

    „Przekleństwem Zydów jest ich umięjętność kumulowania kapitału”.

    Raczej metody zdobywania kapitału, widoczne np. w finansach. Gorzej, że wszyscy już przejęli te metody.

  253. NeferNefer
    23 września o godz. 14:34

    Neferko, właśnie skończyłem gotować drugi szybkowar marmolady z jabłek, w słoiki to przerzuci żona, a ja zasuwam po następne jabłka. Nazywają się „Darzjamno”, bo jabłoń rośnie prawie na skraju żywiołów (zresztą jest od cholery w tym roku jabłek, pół Afryki byśmy wyżywili), obsypana jabłkoma wielkości harbuza, Zrobiłem jabłkowy kaszorek na kiju, żeby największe z czubka brać, no i właśnie ruszam. Siadaj mi na łeb, prujemy. W powrotnej drodze, jak będziesz chciała, możemy sprawdzić z pomocą okrętu, czy chrząszcze jeszcze chrzęszczą w ćcinie, czy odleciały już do ciepłych krajów. Jeszcze wchodzę po okręt do wody w majtkach – albo i bez, bo parkuje w ćcinie – z coraz większą opornością, a jeszcze niedawno, jego mać, zimą się kąpałem. Ale się nie przejmuję, zaraz wiosna. Para buch, koła w ruch, śmigamy, Neferko!

  254. Qrde, zdarza mi się czasami (niechcący) oddać głos na plus, gdzie powinien być minus i w drugą stronę.

  255. NeferNefer
    22 września o godz. 18:46

    W tej postaci polecam. 😉
    ‚http://st.depositphotos.com/1751039/4575/i/950/depositphotos_45754871-Broken-green-buds-marijuana-plant.jpg

  256. Tanaka
    23 września o godz. 14:53
    No nie wiem, czy to tylko mit. No może uproszczenie, ale jak się coś chce zrozumieć, to sie upraszcza.
    Za genialność Żydów jako finansistów świadczą nazwiska Rotszyld, Sorros…i można by wielu jeszcze wymienić. I ja ich za to i podziwiam , wcale nie potępiam.
    Tak samo za ich nieproporcjonalnie duży udział w tworzeniu literatury i to tej najwybitniejszej w różnych językach i krajach:Mandelsztam, Babel, Kafka, Proust, nasi wielcy .
    Czy mitem jest również, że to oni są najbardziej słuchanymi opowiadaczami (Od Starego Testamentu po Jurasicpark Spielberga, filmy braci Cohenów,Woody Allena)
    Tanako, czy to nie jest przypadkiem taki antysemityzm a rebours, taki żeby zbytnio nie podkreślać wyjątkowości Żydów, może dlatego,żeby nie wzbudzać jeszcze większej zawiści ? Przecież wolno powiedzieć , że Murzyni są wybitnymi koszykarzami.
    W „Poszukiwaniu utraconego czasu” Proust opisuje takie przypadki wysublimowanego antysemityzmu a rebours, kiedy to pyszałek baron Charlus odnosi się ze szczególną grzecznością do Blocha, bo to jednak Żyd, a wobec chorego należy być szczególnie delikatnym.
    A jesli odrzucić to uprzedzenie i traktować Żydów jak zwykłych ludzi, no to dlaczego by nie można powiedzieć, że mają takie czy inne zalety czy wady, tak jak Chinczycy mają skośne oczy. A że była biedota, ci cierpiący nędze chasydzi, frankiści (wspaniała książka Olgi Tokarczuk), też prawda.
    Czy potrafisz mi wskazać jakiegoś wielkiego polskiego finansistę oprócz profesora Bugaja ?

  257. @Mauro Rossi
    No proszę już pyskuje. „Sprobuj merytorycznie. Dasz radę „.
    Niestety będziemy mieli do czynienia z takimi chwytami typu;
    ” Czytaj ze zrozumieniem „,”Myślenie nie boli”i itp podobnymi kiwkami, używanymi jako wytrychy erystyczne przez niezbyt lotne umysły.
    Trudno, trzeba go znosić, chyba, że wróci do Passenta.

  258. Poseł PIS, Marek Suski wyjaśnia jak jest:
    „patriotyzm jest powodem, dla którego Jarosław Kaczyński nie ma żony”
    Czyli: 500+ wzmaga dzietność w Narodzie Wzmożenie dzietności, wzmaga pariotyzm. Wzmoźenie patriotyczne wyklucza żonę. Brak żony wyklucza dzietność.
    Teoretycznie, dzietność jest u patrioty możliwa, pomimo braku żony.
    Jednak Kaczyński jarosław swoim wzorowym pzykładem wyklucza taką teoretyczność.
    Patriota dzietny pomimo braku żony naraża się i na Kościół kat, który bardzo się nie zgadza na dzietność bez żony – o ile nie jest się księdzem kat. A patriota nie jest patriotą, jeśli się nie zgadza z Kościołem kat.

    Z tej trudnej sytuacji jest tylko jedno dobre wyjście: oddział zamknięty.

  259. Tanaka
    23 września o godz. 15:41
    Teoretycznie, dzietność jest u patrioty możliwa, pomimo braku żony.
    Honorowy dawca spermy?

  260. Lewy
    23 września o godz. 15:26

    Jeśli mówimy o stosunku do Żydów w Polsce i na wschodzie Europy, o czym wspomniałem wyżej – to mit. Ci „Rotszyldowie” to ledwie cienka skórka brudu na przaśnym kartoflu żydowskiej biedy.
    Do hasła „bogaty jak Żyd” wystarczy jedno nazwisko. Albo żadne: pozór nie gorzej, albo i lepiej – bo jest nieweryfikowalny, robi za fakt.
    W Polsce powojennej realnie bez Żydów, antysemityzm miał i ma się znakomicie. Jak mówiliśmy wyżej: słowo Żyd – jest żywym Żydem. „Żyd=bogacz” – to samo.

    A niemiecki Żyd Rotszyld – a dokładniej – międzynarodowy, czy węgierski Soros, czy jaki amerykański, to ci inni Żydzi, z innego dla Polaka świata. Co też mu wystarczy za pozór.

  261. Żorż Ponimirski
    23 września o godz. 15:44

    Żorż, no coś Ty ! Jaki dawca – in vitro zakazane!
    Ale może się rozwinie nowa forma spermodawstwa, obok AA: ASP – Anonimowy Spermodawca Patriota.

    Matka Katolicka tak mówi do Córki Katolickiej, lat jedenaście:
    – a co to za bęben ?! Zaciążyłaś z Józkiem, gówniaro?
    – Należę do Sodalicji Dziewczynek Patriotycznych: Anonimową Spermę Patriotyczną odebrałam nocą na klatce schodowej. Bądź ze mnie dumna! – w wieku lat dwunastu zostanę Patriotyczną Matką Polką!

  262. @Mauro Rossi był łaskaw o godz. 14:44 napisać:
    Kapliczki podczas okupacji stawiano na podwórkach z prostego powodu, obowiązywała godzina policyjna, a większość kościołów była nieczynna, przy kapliczkach mieszkańcy kamienic po prostu wspólnie się modlili. Tak to jest, gdy za uprawienie historii biorą się amatorzy, w dodatku ideologicznie ukąszeni.

    Kapliczki podczas okupacji stawiano na podwórkach z różnych powodów, a najmniej prawdopodobnym z nich była godzina policyjna, która uniemożliwiała korzystanie z kościołów w godzinach nocnych i porannych. W istniejących kościołach na roraty wierni mogli iść już od godziny 6-tej. A w godzinach od 22-giej do 6-tej (godzina policyjna) rzadko które kościoły na całym świecie są otwarte nawet w czasie pokoju. Ostatnie msze odprawiane są najpóźniej o 19-tej. Nie inaczej było w okupowanej Warszawie. Jedynie pasterki zostały podczas 5-letniej okupacji stolicy „przesunięte” z północy na godzinę 6-tą.

    Co zaś do uprawiania historii przez amatora, w dodatku ideologicznie ukąszonego. Gdyby Mauro Rossi uważniej przeczytał mój artykuł, dopatrzyłby się, że po moim zdaniu Zasiedlania miały charakter patriotycznego gestu, który zasiedlający pieczętowali wzniesioną w tym miejscu (najczęściej na podwórzu-studni wysiedlonej z Żydów kamienicy) kapliczką wotywną – ołtarzykiem z wizerunkiem Maryi-Królowej Polski – następuje zdanie – Wspólnota religijna obejmowała w posiadanie przestrzeń – odzyskaną na wyłączność. Dokonywała jednocześnie narodowej autoafirmacji. W dziele odnowienia i redefinicji granic grupy przynależność religijną czyniła kryterium przynależności narodowej – cytuje Janicka Martę Zielińską z jej książki „Kapliczki Warszawy”. Elżbieta Janicka nie jest ideologicznie ukąszoną amatorką, a jej książka „Festung Warschau”, z której zacytowałem ten fragment stanowi jedną z najważniejszych prac dotyczących tej przestrzeni Warszawy lat 1939 – 1945, która uległa – jak to określam – pamięciobójstwu.

    Jeszcze kilka zdań o kapliczkach. Jak pisze wspomniana już Marta Zielińska w „Kapliczkach Warszawy” – Jesienią 1943 r. było już w Warszawie głośno o kapliczkach, co zauważyła zarówno prasa oficjalna, jak i konspiracyjna. Jesienią 1943 roku, czyli po powstaniu w getcie. Tak to opisuje Elżbieta Janicka, powołując się na relację prztyjaciela: (…) pochodziłem trochę po bramach przy Targowej, Brzeskiej, Ząbkowskiej i… w drugiej czy trzeciej stało się dla mnie jasne, jaka jest geneza tych ołtarzyków. Powstały one podczas powstania, tyle że tego z 1943. To po prostu: 1) zaznaczenie miejsca, 2) odczarowanie go. Wszystkie te zniszczone domy musiały mieć żydowskich właścicieli i pewnie w przeważającej części – także lokatorów.

    Pewnie bym nie zwrócił uwagi na ten fragment „Festung Warschau”, gdyby nie moje osobiste – anumlikowe – wspomnienia. Mieszkałem kilka lat w przedwojennej kamienicy na rogu Brzeskiej i Białostockiej w Warszawie. Frontowe pierzeje domu wychodzą na te dwie ulice, okna od oficyny wychodzą na podwórze-studnię, w której centralne miejsce zajmuje kapliczka – wypisz wymaluj – z książki Marty Zielińskiej. Spytałem kiedyś sąsiadkę mieszkającą w tym domu od przedwojny o tę kapliczkę. A to – panie – pod opiekę Matki Boskiej myśmy się w wojnę udali i wybudowali. Wszyscy. Gdy zapytałem, czy pod opiekę przed Niemcami, uzyskałem odpowiedź: Nie, panie, aby Żydy nie wrócili.

  263. Niestety, ten blog schodzi…
    nie wiem jeszcze na co?
    Mity, uproszczenia.
    To juz zakrawa na jakas obsesje antyzydowska. Jakas teatralnosc polskoakatolicka tak
    wlasciwa Polakom. „Krajniaja toczka soblazna…priediel samoobmana i samogipnoza” (wyarazenie Fryderyka Gorensztajna, pisarza ros. autora m.in scenariusza „Solaris”, rez.Andrieja Tarkowskiego)

  264. Nareszcie w domu.

    Jeśli chodzi o ryby to lubię pływać 🙂

    Lewy
    23 września o godz. 12:46

    Francuscy Belgowie o Francuzach a Flamandzcy Belgowie o Holendrach. Tak we dwie strony. Podobno.

    @Gekko

    Dzięki, jakoś przeżyłam, chociaż korpo i klepanie po pleckach oraz szef kochany wujaszek trzymał mowę jak dobry policjant, ble ble.

    @pombocek

    Bardzo dziekuję i z Tobą wyruszę zawsze. I nie będę gadać.

    @ozzy
    23 września o godz. 17:16

    Ja nie mam żadnej obsesji. Przypominam sobie cielęciną będąc podeszłam nieśmiało do jakiegoś pana czytającego w empiku gazetę w jidysz (?) i poprosiłam żeby napisał mi moję imię w tym alfabecie. Był tak uprzejmy że zrobił to dla mnie.

    *****

    I, kochani, może wyluzujmy na piątek?

  265. Wymazywanie pamieci historycznej istnieje jak swiat swiatem. Opisywane zjawisko w Polsce przykre i zenujace.
    Na 100 Amerykanow 99 nie ma pojecia ze bylo Powstanie Warszawskie ( nawet robilam sobie taka sonde wsrod osob w stosownym na taka wiedze wieku , wyksztalconych, w najlepszym razie bylam poprawiana, ze chodzi mi zapewne o powstanie w gettcie). Czy nastapilo pamieciobojstwo? Chyba nie, pies z kulawa noga tym powstaniem sie nigdy w Ameryce nie interesowal, zreszta jak wiemy powstaniem w gettcie zainteresowano sie tez w stosownym momencie, czyli po wojnie.
    O Powstaniu w Gettcie wie, albo powinien wiedziec kazdy uczen amerykanskiej szkoly sredniej, bo o tym ucza nawet w ramach skromniutkiej tu historii. A na dodatek jesli ktos oglada tv, to w kwietniu ma na okraglo programy okolicznosciowe o tym wydarzeniu. Jednak nikomu to powstanie nie kojarzy sie z nazwiskiem Marek Edelman i nie pada ono tez nigdy z ekranu, a nazwisko Karskiego znane jest wylacznie kilku bardzo starym Zydom, ktorzy trafiali na spotkania w ambasadzie lub w konsulacie polskim w USA. Kto wykonal na tych nazwiskach pamieciobojstwo? PiS, zapewne..
    Przyzwyczailam sie, pogodzilam sie z tym, ze w pamieci historycznej ludzkosci pozostaje bardzo niewiele, przypadkowe. Nawet najmadrzejsi na tym blogu niech nie ufaja, ze oni wiedza najprawdziwsza prawde i tylko prawde.
    Czy wplyw na ta niepamiec maja tez badania profesor z Princeton, nie wiem, ale sie dowiem, bo niedlugo bede na spotkaniu z nia.

  266. @ozzy
    Proporcje komentarzy antyżydowskich do tych rozumiejących znaczenie tego co napisałem w artykule otwierającym post są – co przyjmuję z radością – na korzyść tych rozumiejących sens i znaczenie pojęcia pamięciobójstwo. Spodziewałem się, że po takim – jak go napisałem – artykule, hejtu i samoobmana będzie więcej. Nie bądź taki Mauro Rossi à rebours. Vänligen 😉

  267. zyto2003,

    W kraju twojego wyboru istnieje, od sporo lat juz, okolo setki muzeow czy innych osrodkow pamieci Holocaustu.

    https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Holocaust_memorials_and_museums_in_the_United_States

    W samym NY jest ich ze siedem. Tyle co w Polsce

    Nie bardzo mi to zalatuje pamieciobojstwem o Zagladzie Zydow. Owszem, cala ta pamiecionada jest autorstwa zydowskiego, oraz na koszt Zydow. To sami Zydzi wzieli sie za ochrone pamieci o najwiekszym ludobojstwie w historii ludzkosci.

    Bo prawda jest, ze strach przed powrotem Zydow do ich dawnych domow, do roznych dranstw popychal nowozasiedlonych w pozydowskich domach rodakow. Najczesciej zasiedlonych w wyniku odpowiednich instrukcji hitlerowskich okupantow.

    Przy tak wielkiej ilosci muzeow Zaglady w swiecie, w Polsce przeciez tez, przy tak juz dlugo trwajacej akcji informacyjnej na ten temat, nasze wznowione bicie sie w piersi, w nowym naplywie poczucia winy, nie wydaje mi sie zbyt koszerne. Ani na czasie.

  268. Już o tym kiedys pisałem, ale powtórzę.
    Mój przyjaciel pracował w Chicago w Żydowskim Centrum Kulturalnym przy Synagodze.
    Wlaściciel tego centrum zatrudnił Mariana w charakterze czlowieka do wszystkiego: przygotować sale na jakąś imprezę, sprawdzić czy w kuchni wszystkie garnki są ustawione zgodnie z regułami, sprawdzic elektryczność, ewentualnie naprawić itd.
    Marian mi opowiadał, że kiedy nadchodzil dzień wypłaty, a on gdzieś się zawieruszył na terenie obiektu, to ten milioner biegał zanim, szukał go, nie dlatego żeby jak ten polski biznesmen, który upominającego się o zapłate chłopaka potraktowal łopatą, ale żeby mu wręczyć czek.
    Raz Marian pomylił sobie dni i niewłaściwie przygotował salę na imprezę.Właściciel to zauważył i zwrócił Marianowi uwagę, a nie było wiele czasu. Przyjaciel skonfudowany, ale ów milioner poklepał go po plecach i powiedział, że we dwóch szybko doprowadzą salę do porządku. Po czym razem poprzestawiali stoły i co tam jeszcze..
    W tym czasie dla Żydów otwarły się granicę jeszcze ZSRR (za Gorbaczowa) wielu z nich trafiło do Chicago. Chicagowscy Żydzi zorganizowali komitet powitalny dla tych ludzi, którzy często przybywali tam z jedną waliką. W hallu Centrum na stole leżała taca, na którą miejscowi Żydzi kładli czeki(mój przyjaciel widzial nawet czeki na 10 tys. dolarów).
    Poza tym ukonstytuowała się komisja składająca się z lekarza, psychologa, pedagoga, prawnika i jeszcze kogoś, która zajęła się dziećmi. Badano te dzieci starannie starając się wyznaczyć im w zależności od inteligencji, temperamentu i innych zdolności miejsce w przyszłości; kto będzie prawnikiem, kto matematykiem, krawcem czy skrzypkiem.
    I na tym polega sukces Żydów. Kiedyś to opowiedziałem znajomym Polakom, ich reakcja była: No właśnie Żydki są sprytne, Żyd Żyda nie oszuka, ale innego owszem.
    I cała historia wzięła w łeb, bo zamiast wziąć przykład, nauczyć się prawdziwej solidarności, wyciągnęli wnioski zupełnie opatrzne.
    W Jackowie nikt nie widział czeku na 10 tys dolarów, no może ksiądz

  269. I jeszcze jedno mnie u Żydów fascynuje. Żydzi bardzo często nie zamykają dialogu jakimś potwierdzającym „tak” lub negującym „nie”. Na Arte pokazano ,jak rozmawia dwóch Żydów;
    -Czy przyjdziesz do mnie na obiad ? – pyta pierwszy
    -A dlaczego nie miełbym przyjść do ciebie na obiad ? – odpowiada drugi pytaniem
    Ten komizm wykorzystywali w skeczu Michnikowski z (zapomniałem)
    A czyj to pies ? A dlaczego jest pogrzebany? Itd.
    Wańkowicz opowiadał, że kiedy znalazł się na Kubie, mial problemy z komunikowaniem się, bo nie znal hiszpańskiego. Ale wcześniej ktoś mu powiedział, że są tam Żydzi, którzy mówią po polsku. Wańkowicz udal się we wskazane miejsce i zapytał ;
    -Czy Pan mówi po polsku ?
    -A dlaczego nie miałbym mówić po polsku ? -Odpowiedzial zagadniety Żyd.
    Z jednej strony jest to komiczne, z drugiej zaś świadczy o niesamowitej otwartości, sokratesowskiej zdolności dialektycznej. Taki dialog nigdy nie zamkniety toczą Żydzi ze swoim bogiem, kłócą się, przeklinają. Pytają : „Panie Boże, ja mam dziesięcioro dzieci, a każde dziecko to warte milion, to dlaczego ja nie jestem milionerem ?
    W przeciwieństwie do islamu, gdzie żaden muzułmanin nie ma prawa analizowć Koranu, ma tylko wykuć na pamięć i bezmyślnie powtarzać, albo w katolicyżmie, gdzie tez myślenie jest nie wskazane, bo „oto tajemnica wiary” , „bóg dał, bóg wziął”, itp. judaizm rozkręca umysł. Pewnie to rozkręcania nie zawsze jest poważne, niemniej jednak od młodości Żyd jest przyzwyczajony do nieustannego zadawania pytań, jego umysł nie kostnieje i może dlatego pojawia się pośród nich Einstein, Ulam, albo genialni pisarze ?
    Chciałbym usłyszeć opinię ozzy’ego. Czy ja się zbytnio nie zapędziłem ?

  270. zyta2003
    23 września o godz. 18:12

    Mówisz o perspektywie widzenia standardowego amerykańskiego pożeracza hamburgera, więc nie ma się co dziwić, że nic o Powstaniu warszawskim, ani Powstaniu w Getcie nie słyszał. Spodziewać się, że miałby, to nadmiar polskiego mniemania o własnej ważności w dziejach świata.
    Amerykanin ma trudność w odróżnieniu Polski od Węgier i odwrotnie, a Romania od umbrella – więc dajemu mu się wgryzać w kotleta bez stresu. Niech ma.
    Chociaż – w kilku szkołach amerykańskich jakie widziałem od środka, coś o Holocauście, Polscce i wojnie uczono. Podobnie jak o rycerzach Okrągłego Stołu Artura. Co chyba im się w jedno zlewa: tu bajka i tam bajka.

  271. zyta2003
    22 września o godz. 23:45

    Też ludzie.
    Miałem w szkole ,chyba do dziewiątej,póżniej wyjechali.
    Miałem obok,wtedy jeszcze nie wiedziałem,że te chałupki kryją duchy .Chodziły słuchy ,że wykopali weki z dularami.Chałupki były parszywe.Bez wygód a nawet bez wygódek.
    Zasiedlili je przybyli chcący zostać górnikami .To był awans chałupek i awans górnictwa koksującego.Na Barbórkę strzelałem z karbidu w puszce.Trzeba było nasikać ,wsadzić cyndrę i podpalić.Między chałupkami na kościach.
    Co było wcześniej w chałupkach zobaczyłem dużo póżniej na portalu firmowanym przez
    Spielberga.Do odszukania w Necie.
    Raczej nie dumni a durni bezgranicznie górnicy koksujący.
    Nie mam zamiaru wnuków na Ołtaszynie i na Kabatach dręczyć portalem firmowanym przez Spielberga.
    Mają mieć na uwadze jak dumne Jastrzębie nieloty zmienić w Szufa weekwipowane przez Elbit.
    Biznes jest najważniejszy.
    Imponderabilia także ale po biznesie.

  272. @Lewy,

    pobudzanie do nowych pytan – tak sie studiuje Tore. I tak trzy i pol tysiaca lat temu. Interpretacje i komentarze, tysiace tysiecy stronic zaczernionych inkaustem albo drukiem.
    Ale same pytania nie wystarcza, aby pytac trzeba wiedziec, o co. To jest najdluzsza debata w historii ludzkosci. A celem zaden ultimatywny konsensus. A czy postawione zostalo juz ostatnie pytanie? Z pozoru tak i chyba tak jest z odpowiedzia. Ale za kazdym pokoleniem wstepujacym ta wiedza nie jest rowna, ubozsza od pokolenia odchodzacego. I znowu nowe wymiary, nowe technlogie – internet, szybka edycja ksiazek. Na dodatek
    czlowiek wraz z postepujacym dobrobytem znajduje wiecej czasu na studiowanie.
    I na zakonczenie.
    Przed Endlösung bylo Gesamtlösung w Polsce. Byla zywa dyskusja w latach 30. na temat, co zrobic z trzema milionami. Wszyscy byli zgodni, ze kwestia wymaga jakiegos
    roztrzygniecia. Minister Beck mowil o swym planie, wedlug to ktorego rocznie jakies
    100 tysiecy powinno bylo odejsc. Dokladnie brzmialo to tak;” bez szkody dla gospodarki
    i calosci praz preznosci narodowej”. A znany pilsudczyk-propagandysta Boguslaw Miedzinski nie chcial ich wiecej anizeli 50 tysiecy.
    A czu kto slyszal o Zbaszyniu i o stajniach?
    Wszystko zaczyna si od Zydow od owych 15 tysiecy.

  273. Lewy
    23 września o godz. 19:22

    Intresująca obserwacja.
    ten skecz z Michnikowskim, który przywołujesz, to oczywiście „Sęk” – z Michnikowskim i Dziewońskim. Coś absolutnie genialnego Jest jeszcze drugi skecz, w podobnym klimacie, z tymi samymi aktorami pt. Inkasent. Oba – w „Dudku”.
    Ta otwartość i zdolność dialektyczna rzeczywiście może ćwiczyć myślenie, poszerzać horyzont widzenia, kwestinować ustalone, stawiać przed oczami pozory rzeczy, wydobywać paradoks – co ułatwia odnajdywanie sie w różnych i nieoczekiwanych warunkach oraz obracnia słabości w siłę. I jest to przeciwieństwem skostniałego dogmatu innych religii i innych kultur, zawężających widzenie i w końcu zabijających umysły, a więc i żywotność, żywość, wolność i twórczość.
    To też – w sposób nieuświadomiony i nierozpoznany, może być przedmioem zawiści niewolnika, który tkwi w klatce własnej religii i własnej kultury, które go duszą, a on tego nie ma jak rozpoznać i nie wie co z tym zrobić – bo brak mu narzędzi giętkiego i rozpoznającego rozumu.
    Skecz „Sęk” pokazuje – jak sądzę – dwie strony tej żydowskości: łatwość biegnięcia za myślą i łatwość zapętlenia sie w tej swobodzie biegu. Bo myślenie wymaga dyscypliny, uwagi i precyzji – i jest – samo w sobie – bardzo, wręcz niezwykle – trudną umiejętnością.
    Na samą myśl, jak się to ma do głowy polskiej, ogarnia mnie nerwowy rechot.

  274. Cos z odgrzewanej biezaczki, dla odmiany

    Zarzadca folwarku zwierzecego Janow Podl.

    http://i.wp.pl/a/f/jpeg/18993/wp_zel_jaroslaw_kaczynski_cien_450.jpeg

    Kto ty jesteś?
    Kaczor mały
    Jaki dziób twój?
    Zapyziały
    Gdzie ty mieszkasz?
    Pośród naszych
    W czyim kraju?
    Drani waszych
    Kim ci dranie?
    Moją blizną
    Czym ta blizna?
    Mą ojczyzną
    Czym zdobyta?
    Mym uporem
    To kim jesteś?
    Jej potworem.
    Lecz ją kochasz?
    Kocham szczerze.
    A w co wierzysz?
    W nic nie wierze.
    Nawet w zamach?
    W zamach wierze.
    Wiec kim jesteś?
    Kaczym zwierzem

  275. Szanowni Panstwo,

    te skecze jakze czesto zupelnie niesmieszne, wrecz przeciwnie osmieszajace Zydow
    te skecze w ktorych rozmawiajacy „zydlacza”; ale czy rozmowa ma raczej dotyczyc problemow polskich a nie zydowskich?

  276. Tanaka
    23 września o godz. 20:41
    „Sęk” – z Michnikowskim i Dziewońskim. Coś absolutnie genialnego
    …………………………………………………………………………….
    Tak! Miałem okazję OBU podziwiać przed laty,ale już w dwadzieścia parę lat później po ICH pierwszym występie w „Kabarecie Starszych Panów”.

  277. NeferNefer
    23 września o godz. 18:05
    I, kochani, może wyluzujmy na piątek?
    …………………………………………………………………………..
    Propozycja dobra. Ale są też i samce alfa… ;–)

  278. Lewy, Tanaka

    Aleście mnie obywatele oświecili! Uściskowania w podzięce. No kurde, a ja nietuzinkową inteligencję Żydów kojarzyłem z koniecznością dawania sobie rady wśród obcych, z niekończącym się tułaczym życiem bez własnego dachu nad głową. To pewnie też, ale się okazuje, że ich systemy religijny i dydaktyczny są najlepsze, najmądrzejsze, jakie tylko mogą być. A jeszcze Tanaka dołożył jako przyczynę antysemityzmu zazdrosną nienawiść niewolnika w klatce. To są myśli! Cieszę się, że mam takich znajomych.

  279. ozzy
    23 września o godz. 21:01

    Szanowni Panstwo,

    te skecze jakze czesto zupelnie niesmieszne, wrecz przeciwnie osmieszajace Zydow
    te skecze w ktorych rozmawiajacy „zydlacza”; ale czy rozmowa ma raczej dotyczyc problemow polskich a nie zydowskich?

    Mój komentarz
    Niezupełnie tak jak piszesz ozzy. Skecze są śmieszne, ale czy każdy śmieszny skecz o Żydach musi obowiązkowo być kwalifikowany jajko ośmieszanie?
    Uznaję, ze ten konkretny skecz może być odbierany jako jadowicie satyryczny, niemal demaskujący i odsądzający, lecz ja osobiście odbieram go z wielka sympatią. Nie w interpretacji ośmieszającej, tylko jako spojrzenie z boku, od zewnątrz przez szkło powiększające (jak to w dowcipach bywa) na odrębność logiki, na łańcuch rozumowania, na przytomność co do celu i na manieryzm dialogu, który niewiele jest podrobiony, a śmieszy, nie jadowicie, a radująco. Itd.
    Pzdr, TJ

  280. NeferNefer

    Neferko, wracając z 12 kg. darmowych, pięknych jabłek, wstąpiłem na działo…tfu…na okręt. Ale nie ruszyliśmy – znaczy Ty i ja – w ćciny, bo koło przystani w nich za ciasno. Żeby nie było ciasno, trzeba jechać na drugą stronę jeziora, a późno było. Więc wyjechalim na otwarte wody, gdzie można siedzieć, nic nie mówić, nawet nie myśleć. Mam to na co dzień, a zawsze siedzę w takich okolicznościach z otwartą japą w kompletnej ciszy i żal wracać na brzeg. Więc może i Tobie – zapracowanej, zabieganej czas trochę się zatrzymał na moim okręcie, serce przestało niepotrzebnie bić, zrobiło się spokojniej…

    https://lh6.googleusercontent.com/-mKgadR65mKs/V-V7IDach9I/AAAAAAAAKNg/h-GRJ7WwCEY3a9yNdlxNURNS677Cjj_ewCL0B/w899-h541-no/2016-09-23%2B17.41.49.jpg

  281. tejot
    23 września o godz. 21:31

    Tejotku, odbieram te quasi żydowskie szmoncesy identycznie jak Ty – z wielką sympatią, pogodą i radością. Zresztą nie takie one quasi. Jak zaglądnąć do „Zmierzchu” Babla, okaże się, że wcale nie quasi. A chyba nie bardzo da się Babla podejrzewać, ze w tej akurat materii nie wie, co mówi.

  282. zezem
    23 września o godz. 21:03

    Oni, obaj, tak grają, a raczej – tak są, że każda sekunda to jest najcenniejsza sekunda podglądania: jak oni to robią?
    Ja Wiesława Michnikowskiego kocham za całą aktorskość, ale za grę mimiczną pragnę go już niemal sypialnie – jak śpiewał on sam w „Kabarecie starszych panów”.
    Dziewoński to z kolei fenomen odzielania ciszy od dźwięku. Robi to jak wirtuoz muzyki.

  283. Tanaka
    23 września o godz. 21:56
    Dziewoński to z kolei fenomen
    …………………………………………………………………………..
    Niezapomniana „Eroica”.

  284. pombocek
    23 września o godz. 21:13

    Pombocku, jak Ty do mnie tak, to ja się robię jabłko winne.
    Ale z najlepszym systemem religijnym – to bardzo bym uważał, a nawet inaczej: ten system religijny jest z zasady, nie tylko nie najlepszy, ale podobnie marny jak inne. Zapewne nie bardzo mogli się od niego uwolnić, bo wcześniej się tak spletli w jedno, że religia to Żyd, a Żyd to religia, i nie ma prawie nic poza. Zwłaszcza, gdy się jest wśród obcych.
    Natomiast umieją się tak w tym systemie wiercić, rozpychać, wynajdywać nisze i znośne przestrzenie, tak przeflancowywać, wywracać prawo na lewe i odwrotnie – że staje sie – i system i oni – czymś zupełnie swoistym, unikalnym, zdatnym i podatnym na bardzo rózne okoliczości życia i świata.
    Tak to jakoś widzę.

  285. zezem
    23 września o godz. 21:59

    Bezapelacyjnie !

  286. pombocek
    23 września o godz. 21:33

    Pombocku, Ty tak z jabłkiem, sercem i okrętem do kobiety, że ja – co mi się zdaje, że to i owo wiem w tej sprawie – lecę się dalej uczyć.

  287. Tanaka
    23 września o godz. 22:03

    Mój komentarz
    Tak najbardziej zgrubnie ujmując, to katolicyzm można sprowadzić do katechizmu, a judaizm do nauczania.
    Ostrożnie wyrokując – katolicyzm, chrześcijaństwo mieni się religią miłości, judaizm religią sprawiedliwości. W chrześcijaństwie są kapłani, w judaizmie – bardziej nauczyciele.
    Może są to orzeczenia życzeniowe z obu stron orzekających, ale jakieś ziarnko prawdy w nich jest.
    Pzdr, TJ

  288. pombocek
    23 września o godz. 21:33

    Och pombocku. Jak ja bardzo się nie nadaję do wielkich nieprzyjaznych ludzkich skupisk. Tak bym z Tobą posiedziała w ciszy nad wodą i porozmyślała bez gadania na ten sam temat. Dziękuję zwyczajnie i po prostu za wszystkie piękne słowa i piękne zdjęcie. I na dziś już sobie pójdę bo pożytku ze mnie żadnego.

    zezem
    23 września o godz. 21:12

    Macham przyjaźnie bo na więcej nie mam siły. A jutro do szkoły:(

    Dobranoc Waćpaństwu.

  289. @@pombocek, tejot, a w tle naburmuszony @ozzy

    A „Burzliwe życie Lejzorka Rojtszwańca” Panowie czytali? Musi co czytali. A ileż tam szmoncesów żydowskich – lirycznie pogodnych i nostalgicznie kpiarskich z Żyda, wiecznego tułacza się zapodziało. A Jeana d’Ormessona sama „Historia Żyda Wiecznego Tułacza”. Ileż tam dobrotliwej kpiny w narodu wybranego. A Isaak Bashevis Singer. A Amos Oz. Ileż tam bardzo ostrej kpiny z Żydów – zarówno obywateli Izraela, jak i mieszkańców „wiecznego tułactwa”. Toż to pod antysemityzm podpada, Mr Ozz.

  290. Lot nad asemickim gniazdem… ku światom zaginionym

    Jak to w przelocie, przeleciałem się po blogu; tu od rana, praca umysłowa wre – i przyznam, że podoba mi się nawet obecność wpisów Mauro i Zyty, stanowiących udatne tło, uwydatniające życie umysłowe poza nimi, tymi postami.

    Umysły tymczasem pochłonięte głównie kantorem wstępnym anumlika i jakże ożywczo perorujące nad Żydami i fizyczną i metafizyczną (no dobrze: metapoziomową warstwą metamodelu…). 😉
    Mnie się najbardziej podobało to, co napisał @tejot (23 września o godz. 12:26; i przepraszam, że uskuteczniam wartościowanie emocjonalne, nie chcąc z niemocy przykładać kryteriów i kwantyfikatorów analitycznych).
    Ja się bowiem skłaniam do traktowania wpisu anumlika jako znacznie bardziej zaśpiewu do spraw polskich i współczesnych, niż korzennych i antysemickich.
    .
    W tym dyskursie o narracji bowiem, Proszę Państwa, żadnych Żydów nie ma, ani jako mapy terytorium, ani jako chałatu dla desygnatu.
    Dokładnie w tym sensie nie ma, jak boga.
    To znaczy, dla nas, Polaków, Żyd i bóg są OBECNIE o tyle, o ile nazywają nasze własne kondycje poznawcze i związane z tym lęki, tkwiące przecież w nas samych, a jedynie oblekane w pejsy czy aureole pod wpływem narastającego dysonansu poznawczo-intelektualnego Polaka wobec świata realnego.
    .
    Świat realny i Polak bowiem pędzą z narastającą geometrycznie szybkością w przeciwnych sobie kierunkach.
    Najlepiej dowodzi tego mnogość jakże trafnych cytatów, tak z Norwida, Boya, jak i Brzozowskiego, Miłosza czy Tuwima. Czyli o dzisiejszości polskiej, opisanej przed wiekami.
    Są one trafne i coraz trafniejsze, wraz z mijanką, jakiej my, Polacy z kierunkiem świata doznajemy.
    Cóż dziwić się, że w brudnych szybach wagonu ekspresu do przeszłości, zwanego Polską, za dnia widać najwyżej kontur Maryi (bo nie rozmazany obraz uciekającego świata) a po zapadnięciu zmroku, w tej samej plamie objawia się Żyd (cóż mroczniejszego można sobie wyobrazić przez wielowiekowe niemyte okno duszy)?
    Gdyby świat zatrzymał się, a deszcz historii i cywilizacji nie plamił okien eszelonu, ani Boga ani Żyda, by ukoić lęk troglodyty przed otoczeniem potrzeba by nie było.
    Stojąc niezaprzeczalnie na bocznicy, pozabijalibyśmy się za swe własne winy i jestestwo sami.
    Nic bowiem groźniejszego niż prawda o tożsamości, odarta z bezpiecznych ścian historii, patriotyzmu, Boga i Ojczyny, z których uczyniliśmy kokon wiozący nas po torach wstecz.
    .
    Może to dziwne, ale w takich okolicznościach mnie najbardziej pasują cytaty z Redlińskiego, a ogólnie z Wesela w Atomicach i Konopielki, nie mówiąc o Szczuropolakach (ukłony dla zamorskich korespondentów z otchłani jackowopodobnych). No i rzecz jasna, Głowacki, o którym już była mowa.
    No więc, mamy wpis niekoniecznie o antysemityźmie (choć koniecznie to temat nie do zapomnienia i nie od zabliźnienia).
    To może być wpis o asemityźmie, gdzie wymazywanie (lub mordowanie) obecności kulturowej czy ekonomicznej „obcych” to po prostu moszczenie sobie dogodnej historii na użytek powrotu mentalnego w kolejne, wsteczne wieki.
    .
    Na końcu tej podróży pełnej chwały, my tysiącletni naród nieprzebrany, uwijemy se jaskinię pięściakiem.
    I zostawimy lęki przed współczesnością, postępem i liberalnym społeczeństwem, a mówiąc krócej i po imieniu: Szatana i jego cywilizację śmierci tam, gdzie w tych dniach Sejm Rzeczypospolitej planuje pobyt tysięcy przyszłych płodów poczętych i matek rozprutych: w koszu na śmietniku historii, którą już jesteśmy a jeszcze nie byliśmy.

    Bardzo serdecznie pozdrawiam.
    – – –
    PS Lewy, jakże mnie ubodło, że to nie ja mam Twego czy innego Cannondale’a, cóż za przedni koncept!
    Też celowałem w tę markę, ale rozmiarówki nie mieli na mnie, tak nikczemnej.
    Nb. dodaj coś o nowym składaku, czy idziesz w carbon, czy jeszcze alu? Serdeczności, kole dwóch pedałów i dzwonka… 😉

    – – –
    @ ozzy
    Mam nadzieję, że opcja tej dysputy jako będącej w swej korowej warstwie asemicką, naprawi choć trochę twą poharataną wrażliwość (godną i szacunku i wysokiej tolerancji na przesadne wychylenia wskazówki).
    Bardzo mi ogromnie przykro, gdybyś uznał tę tu rozmowę – z moim wszak udziałem- za uwłaczającą czy pamięci czy wrażliwości.
    Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.

  291. @ Lewy

    Nie mogę się powstrzymać od podziękowań za Twe wspaniałe komentarze (o rowerze już pisałem) ad meritum.
    Przyszło mi w zw. z nimi na myśl, że to, co może być solą w oku narodów bogacących się na cudzym mieniu -grabieżą, podbojem czy wyzyskiem, całymi wiekami, to to, że np. Żydzi nierzadko potrafią to zrobić samotrzeć i za pomocą rozumu.
    Naturalnie przypisywanie tej kondycji akurat Żydom, wynika z potrzeby jak najdalszej alienacji takich potencji, od wręcz przeciwnych horyzontów własnego kręgu kulturowego, spoza którego nie sposób świata uwidzieć.
    Kto wie?
    Pozdr.

  292. @ mag

    Dzięki wielkie za rekomendacje wywiadu ze Szpilmanem Jr, które znalazłem na blogu już po jego przeczytaniu…
    I komentarz jako czytelnik mam ten sam: mało nie wstrząśnięty, ale już dość zmieszany.
    Mnie najbardziej ambiwalesnuje tu zajadłość Szpilmana w pisaniu kroniki zapowiedzianej śmierci cywilno-prawnej dla Tuszyńskiej.
    Nawet, jeśli wie o niej więcej, niż mówi, to i tak mówi więcej, niż chce się o przyzwoitym człowieku wiedzieć.
    Ciekawe, jak postąpiłby sam Szpilman Sr?
    Z wywiadu wynika, że inaczej…
    Ukłony.

  293. Tanaka

    Tanako, mać jego niepokalana, wcięło mi tekst. Nie mam siły odtwarzać, więc tylko powiem, że nie musimy się przekonywać, co do realnej wartości wszystkich religii z osobna i razem wziętych. Więc niech będzie tak, że podoba mi się żydowska religia w wersji Babla (poprzednio dałem większy fragment ze „Zmierzchu”):

    „Arie-Lejb (jakby nigdy nic)

    Lifnej Adonaj, ki wo, ki wo. Oj stoję, oj stoję przed Panem…Jak owies?

    Drugi Żyd (nie przerywając modlitwy)

    Rubel cztery, rubel cztery…

    Arie-Lejb

    Zwariować można!

    Drugi Żyd (kiwa się coraz namiętniej)

    Będzie rubel dziesięć, będzie rubel dziesięć…

    Arie-Lejb

    Zwariować można! Lifnej Adonaj, ki wo, ki wo…”

  294. Tanaka

    Kurde, pewnie pamiętasz, ale może kto inny nie pamięta. Cytowana scena ze sztuki Babla „Zmierzch” dziej się w synagodze. Ki wo, ki wo…

  295. Z beczki ateisty…

    To jest coś, czego blog NIE MOŻE NIE poruszyć:

    „Prof. Środa nawołuje w uderzenie w fundamenty „fanatyzmu, głupoty, zaściankowości i nienawiści do kobiet”. Czyli? Kościół.
    Przestańcie chodzić do Kościoła, Bóg jest wszędzie! …
    Obudźcie się ci, którzy wspieracie ten nieludzki kościół, a potem dziwicie się, że nie macie praw, że jesteście otoczeni przez złych, okrutnych ludzi, którzy bardziej przejmują się zapłodnioną komórką niż Waszym życiem. (…)Ten kraj tonie, niedługo zostanie po nim tylko pełna kościelna taca i ruiny…”

    Tak, jak z prof. Środy ja lubię brać nieliczne ziarna sezamu prawdy z serwowanej przez nią rutynowej buły seksistowskiej, tak tym razem nie tylko łykam całość, ale jeszcze mlaskam za trafność, odwagę i przyzwoitość.
    Poza tym, co wyżej, reszta przedmiotu listów ateistów jest najwyżej przyczynkiem do prolegomeny międlenia zioła, aż do upalenia. (pozdrawiam juvenilków).
    🙂

  296. Gekko

    Może raz wystąpilibyśmy (blog) jako
    jedno ciało i wsparlibyśmy prof. Środę?

    Chciałem już rozpocząć od „Ja ateista Jerzy Pieczul, były katolik solidaryzuję się z wołaniem pani prof. Środy”, ale już mi się oczy kleją, a muszę wstać o 4-tej. Może kto podchwyci, bo wracam dopiero wieczorem.

  297. @ pombocek
    To piekna inicjatywa, jednak ja, jako niebędący przedmiotem apelu Środy, ani podmiotem wspomnianej instytucji, nie mogę go popierać czy solidaryzować się.
    Nie mnie mówić o tym innym i popierać wezwania gdzie maja chodzić.
    Chętnie natomiast popieram ideę świadczenia czynem o swych przekonaniach.
    Pozdro.

  298. Gekko – 22:39

    „Stojąc niezaprzeczalnie na bocznicy, pozabijalibyśmy się za swe własne winy i jestestwo sami. Nic bowiem groźniejszego niż prawda o tożsamości, odarta z bezpiecznych ścian historii, patriotyzmu, Boga i Ojczyny, z których uczyniliśmy kokon wiozący nas po torach wstecz. Może to dziwne, ale w takich okolicznościach mnie najbardziej pasują cytaty z Redlińskiego, a ogólnie z Wesela w Atomicach i Konopielki, nie mówiąc o Szczuropolakach (ukłony dla zamorskich korespondentów z otchłani jackowopodobnych). ”

    Niewatpliwie, uklony te skladane sa wielce unizenie. Przyjmujemy, przyjmujemy. I o wiecej prosiemy..

    Tematem wpisu autorstwa anumlika jest pamieciobojstwo odniesione do Holocaustu. Rzekomo wciaz istniejace i wciaz praktykowane pamieciobojstwo. Czego ja akurat nie uwazam za fakt niezaprzeczlany. Pamieciobojstwo Zaglady Zydow bylo bowiem wtedy kiedy bylo. Od czasu jednakze wziecia tej niemytej swini za rogi przez samych Zydow – ile to juz mamy w swiecie muzeow Holocaustu? W setkach czy w tysiacach jest ta liczba? – ja bym nie rozdzieral szat z powodu przeminionego, jak sie wydaje, tematu.

    Chce jednak cos powiedziec na temat pokrewny. I nie calkiem przeminiony, jak sie okazuje. O zezwierzeceniu ludzkim mowa jest. Tym w kontekscie brukowania drog Macewami wyrwanymi z cmentarzy zydowskich. Filmie „Poklosie” Wladyslawa Pasikowskiego, sprzed kilku lat, nam na mysli.

    Pomysl wykorzystania tematu uzywania zydowskich pomnikow cmentarnych do budowy fundamentow domow, oraz do brukowania drog, zostal Pasikowskiemu podsuniety przez Charlesa T. Powersa w jego ksiazce „In the Memory of the Forest”. Tytul ten zostal kretynsko przetlumaczony, w wydawnictwie Proszynski i S-ka, jako „Na pamiątkę lasu”. Zamiast, jak powinno byc, na „W pamieci lasu”.

    Kretynskie tytulu ksiazki tlumaczenie, i nie inne z tej ksiazki wyzierajace przeslanie. Przeslaniem tym niby jest to, ze polscy chlopi sami z siebie zezwierzecieli, brukujac ulice macewami zrabowanymi z zydowskiego cmentarza. Ani slowkiem sie nie wspomina o hitlerowcach realizujacych, z ogromnym powodzeniem, polityke Holokaustu.

    To w tej nazistowskiej polityce zaglady calego narodu zydowskiego miescilo sie rowniez wyburzenie wszystkich cmentarzy zydowskich. Polityke Holokaustu hitlerowskie Niemcy wcielaly w zycie na WSZYSTKICH podbitych i okupowanych terenach. Skutecznosc tego wcielania byla wszedzie podobna. Okazjonalne „zezwierzecenie” – a niech juz tak bedzie – miejscowej ludnosci bylo wynikiem popelnianego na ich oczach ludobojstwa na narodzie zydowskim.

    Film Pasikowskiego wywolal niezla burze medialna. Czy wpis anumlika tez cos wywola? Jesli bys cos wiedzial na ten temat, daj glos

  299. od młodości Żyd jest przyzwyczajony do nieustannego zadawania pytań, jego umysł nie kostnieje i może dlatego pojawia się pośród nich Einstein, Ulam, albo genialni pisarze?

    Żyd (ale oczywiście nie Żydówka) miał obowiązek nauczyć się jednego języka obcego przed 13. rokiem życia. I tak 2 tysiące lat minęło. Bez analfabetyzmu.

    Judaizm jest religią księgi. I słowa. Tylko Żyd mógł napisać, że na początku było słowo.

    Żyd, jako kapłan swojej religii (bo rabin jest tylko uczonym w piśmie a nie żadnym świętym) miał obowiązek przekazać przekazać swoją wiarę kolejnym pokoleniom; a jako obrzezany, nie mógł od niej uciec czy też się jej wyprzeć. Jest zasadnicza różnica między osobistą odpowiedzialnością za wiarę swoich dzieci a posłaniem ich na katechezę.

    Żyd nie mógł od swojej żydowskości uciec nie tylko z powodu obrzezania, ale i zapisów w księgach parafialnych, które ktoś mógł sprawdzić na 10 pokoleń wstecz, jak pewien biskup Mazowieckiemu, a jednocześnie 2 tys lat żył wśród obcych, którzy go nie kochali. Nie mogąc uciec od swej inności, usiłował ją unieważnić. To wymaga pracy. Stąd Spinoza czy „zażydzenie” partii bolszewickiej w początkowym okresie jej istnienia. A akcja budzi reakcję.

  300. Nie wolno tez zapominac i o takim aspekcie tematu „Zaglada Zydow”

    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/polowanie-na-zydow-bez-polakow-nie-mialoby-szans,212826.html

    Jan Grabowski przybliża relacje, jakie panowały między Polakami a Żydami w ówczesnym czasie.
    – Bez Polaków to polowanie nie miałoby żadnych szans powodzenia – mówi Jan Grabowski, autor pozycji. „Złote żniwa” budzą przerażenie, ale zmuszają do trwałego rozliczenia [sie z przeszloscia]
    – To się odbywało w oparciu o kilka instytucji. Pierwsza to polska policja granatowa – mówi Grabowski. I przybliża kim są ci policjanci.
    – To są miejscowi ludzie ci policjanci, świetnie znają teren, mają tam rodziny, znają tych Żydów sprzed wojny, wiedzą dokąd ci Żydzi pójdą. Oni rabują ich póki mogą, potem mordują.
    – Nawet jeżeli ktoś nie bierze udziału w tym, to jest tego świadom. Ci ludzie wiedzą co się dzieje. Tych Żydów wyrywa się z tych wspólnot brutalnie. Jest orgia brutalności

    Orgia brutalnosci. A my tu sobie o jakims pamieciobojstwie paplamy. Bardzo gornolotnie, rzecz jasna, paplamy. O pamieciobojstwie jakims. Wynikajacym, wlasciwie, z niczego. No bo jak mozna bylo, tak samymi z siebie, mordowac pamiec o Zydach? Sasiadach naszych? Pamiec o pomordowanych mordowac. Jak tak mozna! Kto zas, i dlaczego, mordowal, fizycznie, owych pomordowanych, schodzi na plan dalszy

    „Caloksztat, panowie, caloksztalt. I realia”

    Kim ja tu sobie sobie pozwalam? Czy aby nie MFRem? JE Passent by wiedzial. Pan red. Kowalczyk moze niekoniecznie. Za mlody

  301. Czy te nasze bejbiki blogowe dostrzegaja co jest grane?

    Tzw. PAMIECIOBOJSTWO o SHOA jest tematem zastepczym. Nie istniejacym, w dzisiejszym swiecie. Tej PAMIECI o ZAGLADZIE nikt dzisiaj nie potrafi zabic. Nie potarfi i juz.

    Natomiast ODPOWIEDZIALNOSC za fizyczne mordowanie ludnosci zydowskiej przez ludnosci miejscowe, na okupowanych przez nazistow terenach, mozna analizowac. Zgodnie ze wskazaniami dra Grabowskiego.

    Czas dziala na korzysc mordercow Zydow w czasie Zaglady. . Oni powymieraja smiercia naturalna. Zanim sprawiedliwosc ich dopadnie.

    No i niech tak zostanie

  302. Udac sie do betow? Innego wyjscia nie widze

  303. Skad wiesz @tejocie, ze obracam sie w towarzystwie amerykanskich standartowych pozeraczy hamburgerow? Nawet Polakow, ktorzy wprawdzie wiedza o Powstaniu Warszawskim, ale oprocz tego wiedza inaczej niz ja udalo mi sie wyselekcjonowac, albo oni mnie wyselekcjonowali.
    Swoja wiedze o zerze wiadomosci na temat polskiej gehenny wojennej Amerykanow czerpie np. z tego, ze moich dwoch najstarszych wnukow ukonczylo dwie najlepsze w NY szkoly srednie. W obydwoch szkolach sa specjalne izby pamieci holocaustu (bylam w ramach dni otwartych szkoly), a ja na ta okolicznosc pilnowalam czego ich ucza o II wojnie swiatowej. Oczywiscie o holocauscie, gettcie, Auschwitz, wojnie z Japonia, jesli chodzi o Europe to desant w Normandii ( slusznie) i zbombardowanie Drezna, Berlina i Rotterdamu. To inni, ze stanu Missisipi lub Nebraska co wiedza? Tu nie ma jednakowych programow nauczania i podrecznikow. Projekt o Irenie Sendlerowej, rozslawiony na caly swiat, z jakiejs prowicjonalnej szkoly w skromnym stanie zaistnial bo mowil o zydowskich dzieciach, czy znalazlby sponsorow na opisanie losow dzieci Zamojszczyzny?
    Znam tez np Amerykanow z Phd, co to wykladali we Wiedniu i przed wyjazdem nie rozrozniali tych dwoch powstan. Moje dzieci niekoniecznie zwiazaly sie z Polakami, Amerykanie z ktorymi przez to mam przyjemnosc sie spotykac znaja np. doskonale wszystkie filmy Kieslowskiego i nawet mowia, ze czytali wiersze naszych noblistow, chodza na wszystkie „zadane” im teatry Warlikowskiego, czy Klaty, a moze Lupy z D. Stenka, czy innymi aktorami, ale o powstaniu to ni…. Nierzadko nie wiem, czy jestem bardziej zniesmaczona, czy zazenowana…
    Spotkalam sie dzisiaj z dwoma osobami, jak je wdziecznie nazywam polskie „kreatorki kultury”. Wysmialy mnie z mojego optymizmu, bo uwazam, ze jeden na sto wsrod Amerykanow cos wie o Powstaniu Warszawskim. Uwazaja ze 1 na 1000 absolwentow collegu moze cos wie. Co niekoniecznie swiadczy o tym jacy sa debile, tylko jak sprawnie poszlo w tym zakresie pamieciobojstwo, czyli tworzenie stosownej historii.
    Zdaje sobie sprawe, ze Was martwi jedynie problem w Polsce, ale mnie martwi np. problem pamieciobojstwa na okolicznosc Ormian i wiele innych wydarzen z historii swiata z ubieglego wieku. Obok red. Szostakiewicz pisze o pamieciobojstwie we Lwowie, wiemy jak to jest we Wilnie i co? O tak, tamtejsze wladze albo sypia glowy popiolem, albo oczekuje sie nowej wladzy, ktora wszystkie tez zabojstwa reanimuje.

  304. @tanako, mylisz mi sie z @tejotem i juz nie wiem w koncu kto mi wyjasnia co mysle piszac komentarz, a nie mam zdrowia przewijac. Tak mi sie wydaje, ze wiem znacznie lepiej od Was w kraju jak Polska jest malo wazna na arenie swiatowej . Czyzby projekcja wlasnych uczuc na temat wielkosci ojczyzny?
    Nazwe Sarajewo znamy nie dlatego, ze jest to miasto w Serbii i kazdy Serb uwaza, ze nalezy je znac. Podobnie jak Auschwitz zaistnialo w pamieci ludzkosci dzieki pewnym wydarzeniom. Tak powinny zaistniec w historii drugiej wojny swiatowej slowa – Powstanie Warszawskie, jesli historia tej wojny ma byc w miare obiektywna. A nie zaistnialy.
    A tak naprawde od wielu lat najbardziej martwi mnie w Polsce to co sie dzieje na okolicznosc calkowitego zniewolenia kobiet. One zyja tu i teraz. Przelano tu jeszcze za poprzedniego gospodarza miliony slow w zadanym temacie i okolicznych. Natomiast oprocz kilku pan tutejsi wrazliwcy – humanisci – spolecznicy i co tylko nigdy nie podjeli tego tematu. A to bylo takie piekne pamieciobojstwo – wymazano tyle slow z jezyka polskiego zastepujac juz istniejacymi i nadajac im inne znaczenie. Np. holokaust nienarodzonych. To …bojstwo dokonalo sie za swiatlych ekip, a nie PiS-u, ktory przyszedl na gotowe zniewolenie. I ja jesli mam wybierac walke o przywrocenie nazwy jakiejs uliczce, to wybieram walke o przywrocenie godnosci kobietom. Amen.

  305. Powino byc ament. Jesli, znaczy, ktos wie znacznie lepiej od innych w kraju jak Polska jest malo wazna na arenie swiatowej.

    Bo ja akurat tez tak uwazam. Co mnie nie daje zadnego prawa do niczego. Jedynie moze do tego zeby poprawiac wysoko katpolski amen na zwyczajny, nasz polski, sielski, ludzisty ament

  306. Oraz ludyczny. Wciaz ten sam ament

  307. Pociagnijmy temat amentowy

    Jak mozna bylo, tak z naszymi samymi z siebie wiesniakami Polakami, mordowac PAMIEC o Zydach? Sasiadach naszych? Pamiec o pomordowanych mordowac! Jak tak mozna bylo. Zabijac PAMIEC?

    Kto zas, i dlaczego, mordowal, fizycznie, owych pomordowanych, schodzi na plan dalszy. My tu, intelektualnie, rozprawiamy sobie o mordowaniu PAMIENCI sasiadow . Nie o mordowaniu pomordowanych sasiadow my rozprawiamy tu tylko sobie. My mowimy o czyms istniejacych w sferze intelektualnej.

    Mordowanie pamieci. Sfera fizyczna mordowania schodzi na plan dalszy. Mowiac delikatnie

    „Caloksztat, panowie, caloksztalt. I realia”

  308. zyta2003 nie jest moim ulubionym kontrybutorem tego blogu. No i niech tak pozostanie

  309. Babel jest. Szkoda ze w innej klasie

  310. I szkoda ze nie zyje

  311. Orteq
    24 września o godz. 9:06
    Nie rozumiesz ważnej rzeczy, a moze Ci umyka.Podjęty przez anumlika problem pamięciobójstwa nie jest takim tylko w sferze intelektualnej. Problem ten jest jak najbardziej realnym całokształtem, a nie wymysłem nudzących się intelektualistów.
    „Żydzi do gazu”, szubienice z powieszoną gwiazdą Davida, oenrowscy faszyści pozdrawiający się „hajhitla”, pierwsze patriotyczne kije bejsbolowe, pierwotniaki przynoszone przez uciekających z bombardowanego kraju Syryjczyków, którzy zagrażają naszej szlachetnej rasie „white power”
    Powtarzasz za paroma tu trollami, że anumlik nie mówi „kto zaś i dlaczego mordował”
    To wiemy, odpowiedzialność Niemców za rozpętanie holokaustu jest wyjaśniona, nie wiele tu można dodać. Natomiast udzial naszych hien, różnych szmalcowników jest systematycznie wypierany. Jakże to? My tacy szlachetni, wspaniali ?. Mało, jest ona zastępowana przez jakiś niesamowity kult Hitlera. To polskie buractwo podobnie jak ich idol Hitler, ubzdurało sobie, że jest jakąś wyższą rasą. To że cywilizacje na bliskim wschodzi powstały wtedy, gdy przodkowie tych nadludzi jeszcze nie zeszli z drzew , to trzeba im mówić, przypominać ich wszystkie wystepki łącznie z ich hienowatym udziałem biernym i czynnym w mordowaniu Żydów.
    Chyba Ortesiu pleciesz aby pleść no i żeby być oryginalnym i kontrowersyjnym

  312. Uwielbiam zapach świeżego umysłu o poranku…zza oceanu.

    Na dalekim marginesie dysputy o kondycjach pamięciowych nas, Polaków, chciałbym zauważyć jeden z drobnych, ale charakterystycznych objawów schorzenia, jakże przydatnym do samomanipulacji pod kołderką.
    Jest nim dość częste kryterium oceny postępów intelektualno-poznawczych biednych hamerykanów za pomocą stopnia świadomości o powstaniu warszawskim.
    Oczywiście bez wskazywania, którym, bo poloerudyta wie, że było jedno (to z dużej litery).
    Z punktu widzenia świata, te skutki niezaznajomienia się hameryki z powstaniem, powinny mieć skutek równy skali znaczenia USA, jego obywateli, czynów i historii.
    Najlepiej w postaci reparacji – za jednego ucznia hamerykańskiego bez wiedzy o tem powstaniu i jego pożytkach – dwa dutki na parafię w Jackowie.
    I dopiero wtedy wyrównalibyśmy sobie z tom hamerykom poziomy rozwoju i edukacji…
    Na razie, wystarczy nam przewaga w godności domywania kiczenów po sosidżach, gdy już po tym wynikowym trudzie edukacyjnym, powstajemy z kolan, gdzieś w mentalnym jackowie…
    I to by było jakże nicedajowe majndful happyending z samego rana…kupa mięci.
    Czego wszystkim życzę, z wyjątkiem tempych hamerykanów.
    😉

  313. zyta2003
    24 września o godz. 7:35

    Przeciez napisalem, bardzo uprzejmie, bo z duzym zapasem optymizmu, ze standardowy zjadacz standardowego US hamburgera wie tyle, ze malo co, czyli prawie nic, a wlasciwie – nic. Odroznianie szczgolow to nie dla niego, nawet nie dla standardowego polskiego zjadacza standadowych jhamburgerow – tez malo co wie, albo prawie nic, albo cos falszywego, ale pewnie nieco wiecej niz standardowy zzeracz amerykanski.
    Jak sie zgadzamy, to sie zgadzamy.
    Przeciez wlasnie o tym trwa dyskusja.

    Nie wiem jak standardowego Polaka – pewnie nie, ale mnie obchodza i Ormianie 1916 i Angola i Laos i te sprawy. Byla jakas wojna w Laosie? Nikt nic nie slyszal, bo ze w Wietnamie, to i owszem. A w Laosie uprzejmi Amerykanie zrzucili wicej bomb niz na caly Wietnam. Rozminiwanie Laosu z tych niewybuchow zajmie ponad 500 lat. Co roku kilka tysiecy Laotanczykow ginie lub traci konczyny wskutek wejscia na taa bombe. Czy to US placi za te ofiary i ich leczenie Nie – zero. Czy US rozminowuja Nie Dlatego to bedzie trwac jeszcze 500 lat i dlatego musi zginac lub zostac kalekami kilkaset tysiecy Laotanczykow. Wojny nie ma, a jest.

  314. Orteq
    24 września o godz. 9:06
    Pociagnijmy temat amentowy

    Niemozebnie pleciesz.

  315. Lewy
    24 września o godz. 9:38

    Weź też proszę pod uwagę (tout proportions gardees) , że nawet naszą pamięć o wizytach u dentysty, także wybili nam obcy.
    Pisał o tym Mrożek… o tej wybitej i pamięci i uzębieniu w stanie zionącego wyszczerzenia na świat… 😉

    http://culture.pl/pl/artykul/jak-z-mrozka-cytaty-z-klasyki-ktora-sie-nie-starzeje#second-menu-6

  316. Tanaka
    24 września o godz. 9:58

    Tak na marginesiku, o Naszym Mitycznym Powstawaniu;
    …byłbyś skłonny porównać standardy żywieniowe kapuściano-kartoflane z wynikami zdrowotnymi i mentalnymi spożycia hamburgerów?
    Oraz np. stopień rozpowszechnienia danego modelu w określonej przestrzeni społecznej czy kulturowej?
    Bo „przeciętność” żywienia w USA to jest znacznie, ale to ogromnie znacznie odległe pojęcie od znajomości hameryki po wizycie w macdonaldzie w Grójcu… (o co Cię, oczywiście, zupełnie nie podejrzewam…)
    U nas najbardziej smakują …mity o innych, oczywiście wysmażone jedynie na własny obraz i podobieństwo.
    Takie nasze kolejne powstanie przeciw światom realnym…

  317. Wczoraj, 23.09, zmarl
    Kjell Albin Abrahamson (1945-2016)
    ______________________

    przyjaciel Polski i Bialorusi, wieloletni szwedzki korespondent radia z Moskwy, Wiednia i Warszawy. Autor ksiazki „Bialorus, 89 milimatrow od Europy”. Jego bliskim przyjacielem byl niezyjacy juz Sokrat Janowicz, ktory organizowal w Krynkach (Villa Sokrates) spotkania pisarzy, publicystow z Europy zajmujacych sie problematyka Bialorusi. Kjell Albin Abrahamsson publikowal w „Roczniku bialoruskim” (God bielaruski) redagowanym przez Sokrata Janowicza, jednego z najbardziej znanych pisarzy bialoruskich

  318. zyta2003
    24 września o godz. 7:35

    @tanako, mylisz mi sie z @tejotem i juz nie wiem w koncu kto mi wyjasnia co mysle piszac komentarz, a nie mam zdrowia przewijac. Tak mi sie wydaje, ze wiem znacznie lepiej od Was w kraju jak Polska jest malo wazna na arenie swiatowej . Czyzby projekcja wlasnych uczuc na temat wielkosci ojczyzny?

    Mój komentarz
    Zyta, ile ważna jest Polska w skali światowej, a w niej Powstanie Warszawskie i Powstanie w getcie warszawskim, to dla mnie jest oczywiste, że mało. W 95-99 % (tak sobie strzeliłem te dwie liczby) przypadków rozciągniętych na cały świat, na ludzi świadomych istnienia innych państw i narodów, nic lub prawie nic – nazwa i jakieś mgliste asocjacje .
    W USA Powstanie w getcie jest znane z powodów, o których piszesz – praktyka nauczania, starania diaspory żydowskiej tworzącej infrastrukturę pamięci dostarczającą do głów amerykańskich wiedzę o Holocauście i Powstaniu w getcie warszawskim ściśle kojarzonym z Holocaustem.
    Pzdr, TJ

  319. „Trump to potwor a Putin dyktator”
    (Herta Müller)

    Herta Müller gosci u nas w Göteborgu na dorocznych targach ksiazki. Noblistka promuje
    nowa ksiazka „Mein Vaterland var ein Apfelkern” (Moja ojczyzna byla ogryzkiem jablka).
    W rozmowie z szw. krytykiem lit. Maria Schottenius na temat wolnosci slowa i publikacji nawiazala do sytuacji na Wegrzech i Polski. „Dzisiaj obserwujemy takze nacjonalistyczne
    elementy, ktore zostaly odziedziczone po dyktaturach. Mentalnosc, ktora nie radzi sobie
    z wolnoscia (wolnosc prasy), niezawisloscia sadow czy tez respektem dla wartosci czlowieka. Obserwujemy ten prawie rasistowski ton u Kaczynskiego czy Orbána w sprawie uchodzcow”.

  320. Kiedys w 1956 Leszek Kolakowski tak zakonczyl swoj artykul:
    „Kiedykolwiek cien antysemityzmu…przemyka przed bramami naszych domow – uwaga!
    kanalia stoi za rogiem!
    Najsmutniejsze jest to, ze za pomoca hasla antysemickiego daje sie osiagnac neutraliazacje i zobojetnienie spoleczenstwa. Swiatowy obskurantyzm dosiegnal tych, ktorzy ulegly w powaznym stopniu asymilacji. Nie nadmiar Zydow, jak pisal kiedys Bienkowski, a niedosyt socjalizmu i demokracji byl zrodlem izolacji partii i antysemityzmu w Polsce. Zaintersowanych odsylam do znakomitej ksiazki Wladyslawa Bienkowskiego „Motory i hamulce socjalizmu” (seria Dokumenty, Instytut Literacki, Paryz 1969).
    Historia nie jest fatalistyczna a zagrozenie istnieje – jednak ucieczka nie jest rozwiazaniem.

  321. W czasie pielgrzymki (w intencji aby mi bozia przywróciła prostatę, ale jeszcze tego nie zrobiła) z moją Panią spotkaliśmy młodego Teksańczyka. Zapytałem go, czy wie w którym roku Texas został przyłączony do Stanów. Odpowiedział beztrosko, że nie wie.Wówczas moja Pani wsiadła na niego; You don’t know ! What a shame ! Dopiero wtedy chłopak się zawstydził i potem omijał nas z daleka.
    Więc jak taki Amerykanin ma wiedzieć coś o naszych powstaniach ? On wie kto to jest Maadonna(śpiewaczka nie wieczna dziewica), kaczor Donald
    Słynny rzecznik SLD ex poseł Joński bardziej sie orientuje od Amerykanów, w prawdzie Powstanie Warszawskie zaczęło się dla niego w 1989 roku,ale jednak coś wie,a poza tym też wie kto to kaczor Donald i Myszka Mickey. Mądrość inaczej nie zna granic.

  322. @Tanaka
    To przez Ciebie, chciałem pogrubić tylko słowa mojej Pani. Boję się czy to pogrubienie nie przejdzie na nastepny wpis. Ano zaobaczmy

  323. No tak zapomniałem o „/”. Ja sieę chyba zabiję !

  324. ozzy
    24 września o godz. 11:19

    Swiatowy obskurantyzm dosiegnal tych, ktorzy ulegly w powaznym stopniu asymilacji. Nie nadmiar Zydow, jak pisal kiedys Bienkowski, a niedosyt socjalizmu i demokracji byl zrodlem izolacji partii i antysemityzmu w Polsce.

    Mój komentarz
    Ozzy, Bieńkowski objaśniał istotę ustroju socjalistycznego lata temu, z tamtej perspektywy.

    Jeśli chodzi o źródła antysemityzmu, to Bieńkowski nie zwrócił uwagi na najważniejsza sprawę – antysemityzm jako ksenofobia w różnych odmianach (teoretyczna i ludowa) był praktykowany z różnym natężeniem, sporadycznie i wcale licznie w dziejach zaborowych i w II RP. Jego źródła są liczne, typowe dla zachodniej Europy i specyficzne dla Wschodnich kierunków.

    Realny socjalizm jako doktryna internacjonalna, w obrębie RWPG przynajmniej, traktował kwestie narodowościowe jako rozwiązane same przez się, a antysemityzm (jego pozostałości) został przykryty oficjałkami i czczym teoretyzowaniem, drzemał sobie gdzieś po kątach kuluarów zjazdowych, wśród zwykłych i obdarzonych władzą z nadania mieszkańców miast i wsi.

    Drzemał płytkim snem. Nietrudno było go obudzić, gdy Gomułka znalazł się w potrzebie w 1968 roku. Dziwne, że po tylu latach oficjalnego nie bycia tak łatwo dało się obudzić, może nie demony, ale chęć szczucia w ludziach i ułożyć je w pożądanym dla władzy kierunku. Ten antysemityzm był całkowicie niezależny od socjalizmu, niedostatku demokracji, czy intencji teoretyków realnego socjalizmu. To był antysemityzm przetrwalnikowy. Przetrwał w ludzkich głowach jako część kodu społeczno-kulturowego.

    Ozzy, co oznacza pierwsze zdanie napisane przez Ciebie, a wyżej zacytowane? Widzę tam jakieś niedopowiedzenie, oszczędność w przekazie.
    Pzdr, TJ

  325. @tejot

    cytat Kolakowskiego masz na uwadze? Sadze, ze jest az nadto jasny. Jak bardzo koresponduje z niegdysiejsza wypowiedzia Bienkowskiego tuz po pamietnym Marcu, mowil o elementach „zdeprawowanych, czarnosecinnych”, ktore wyplynely na powierzchnie zycia w Polsce. Istotnie wowczas „kanalia” byla juz w domu.
    Pozdr.

  326. @tejot

    dziwne tym bardziej, nie do pojecia, ze w kraju ktory jest j u d e n r e i n
    ma to tez miejsce

  327. @tejot

    d o d a m, ze sprawa antysemityzmu w pracy Wladyslawa Bienkowskiego to zagadnienie nie pierwszorzedne, ktoremu poswieca w pracy odniesienia a samemu zagadnieniu poswieca tylko krotki rozdzial.
    O wiele wiecej dowiemy sie u m.in.Jerzego Jedlickiego czy tez Jana Jozefa Lipskiego.
    Ale chyba najwiecej u Jana Tomasza Grossa.

  328. Gekko
    24 września o godz. 10:14

    W Grójcu raz byłem, ale dawno.
    Oglądałem natomiast ciekawy serial, w którym pada znamienna wypowiesź głównego bohatera:
    na żądanie – raz można

    Było to całkiem interesujące doświadczenie – swego czasu prowadziłem wykład w amerykańskiej szkole, w stanie Maryland, nt. wojny i tego, jak Holocaust wyglądał w Polsce. Dyskutowałem też z amerykańskimi nauczycielami i obserwowałem jak sami prowadzą zajęcia na taki i inne tematy.
    Przekładanie abstraktu na konkret to bardzo twórcze zajęcie.

  329. Ozzy, pytałem o Twoje odniesienie się nieco szersze do tego:
    „Swiatowy obskurantyzm dosięgnal tych, ktorzy ulegly w powaznym stopniu asymilacji.”
    Z tego powodu, że nie chwytam sensu, nie kojarzę, nie kumam.
    Pzdr, TJ

  330. Lewy
    24 września o godz. 11:49

    Od razu się przyznaję – przeze mnie. Słowa, te słowa się bardzo ładnie pogrubiły.

  331. @tejot

    swiatowym obskurantyzmem byl polski model neo-stalinizmu albo jak ktos nazwal „neo-antysemityzm”. Mozna powiedziec, ze Gomulka w roku 1968 stanal na czele rzeczywistego odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego w odroznieniu od tamtej cezury.
    To wlasnie ci, ktorzy a s y m i l o w a l i sie w Kraju a wiec oni, ktorzy stawali sie wielkimi kiedy „przekraczali granice judaizmu” (uwaga Izaaka Deutschera) – tak ich dosiegnal w pierwszym rzedzie ten obskurancki antysemityzm.
    Powyzsze zagadnienie znakomicie ilustruje Jakub Karpinski, „Mowa do ludu. Szkice o jezyku polityki” (Puls Publications, London, 1984) – np. pewne okreslone kola, okresleni ludzie, V kolumna Dajana, rewizjonisci roznej masci…

    Pozdr.

  332. Tanaka
    24 września o godz. 13:35
    Jakiś anioł stróż czuwa nade mną. Po powrocie z parku zaglądam na blog , patrzę ci ja i wiedzę, że pogrubienie zastało tylko tam, gdzie wypowiada się moja krewka Pani.
    Ej czy ten anioł stróż to przypadkiem nie pan Jacek ?

  333. ozzy
    24 września o godz. 15:07
    @tejot
    swiatowym obskurantyzmem byl polski model neo-stalinizmu albo jak ktos nazwal „neo-antysemityzm”. Mozna powiedziec, ze Gomulka w roku 1968 stanal na czele rzeczywistego odchylenia prawicowo-nacjonalistycznego w odroznieniu od tamtej cezury.
    To wlasnie ci, ktorzy a s y m i l o w a l i sie w Kraju a wiec oni, ktorzy stawali sie wielkimi kiedy „przekraczali granice judaizmu” (uwaga Izaaka Deutschera) – tak ich dosiegnal w pierwszym rzedzie ten obskurancki antysemityzm.

    Mój komentarz
    Przyjmuję, że powyższy tekst jest wyjaśnieniem, interpretacją zdania:
    „Swiatowy obskurantyzm dosięgnal tych, ktorzy ulegly w powaznym stopniu asymilacji.”

    Termin „światowy obskurantyzm” zwiódł mnie troszkę, nie byłem pewien pod co pod ten termin podstawić. Teraz wyjaśniłeś mi Ozzy, ze chodziło o światowy obskurantyzm Gomułki.

    Co do dalszej zapożyczonej przez Ciebie Ozzy egzegezy (przekraczanie granic judaizmu) również mam poważne wątpliwości, lecz nie będę ich rozdrapywał.
    Pzdr, TJ

  334. Lewy
    24 września o godz. 15:13

    Noż, dajta spokój – pan Jacek jako dóh śfjenty? Przez skromność – zaprzeczy. I przez wzgląd na Prawdziwą Prawdę.

  335. @tejot,

    aby troche przyblizyc tematyke podaje pare nazwisk „tuzow” e g : Spinoza, Marks, Freud, ktorzy „przekroczyli granice judaizmu”, bowiem w niej byliby co najwyzej znani
    w Amsterdamie, Trewirze czy Wiedniu. Pozostajac w srodowisku swego otoczenia i konfesji nigdy by osiagneli takiego miejsca w historii idei i wplywow na wspolczesna mysl.

  336. Teoria gwoździa…..
    Za co ich nie lubimy?
    Bo wyrastają ponad nas….

    Czołówka fizyków, ekonomistów, pisarzy, biologów, chemików, architektów, filozofów, polityków, ideologów, wyrosła ze środowiska związanego z judaizmem.
    Wyrastali ponad przeciętność.
    Więc sukcesywnie pozbawiano ich gdzieniegdzie życia i majątku.
    Nisza ekologiczna zostawała błyskawicznie zagospodarowywana przez inne nacje, może mniej uzdolnione, ale mniej rzucające się w oczy.
    Żeby śmieszniej było, czołowe postacie wymienionych profesji, na ogół były agnostykami, niespecjalnie zanurzonymi w religijny nurt własnej społeczności.

    Czy każda nacja ma swego Żyda?
    Dokonywała pogromów na obcych w wierze, języku, zwyczajach?
    Chyba jedynie nieliczne takich procederów nie uprawiały.
    Wyrżnąć Gallów, Hugenotów, Irlandczyków, Indian, Katarów, Chrześcijan, pogan wszelkiej maści, Tutsi, Ormian, Prawosławnych, Starowierców, Buddystów, Hinduistów, Muzułmanów, Sufitów, Zaorastrian, wyznawców Atona- cóż to był za problem dla władcy czy kapłanów sterujących emocjami tłumów?

    Kwestia poręcznego kozła ofiarnego.

    Cała historia ludzkości usiana jest takimi przypadkami, ofiary można by policzyć w setkach milionów. Niektórzy starożytni władcy dokonywali takich rzezi na skalę przemysłową wręcz, wybijając milionowe populacje obcoplemieńców.
    Rzeź Doliny Ferganu, czy Bagdadu, mało jest w Europie znana….

    Historia dumnej Europy, jest mniej dumna na innych kontynentach.
    Dokonania naszych konkwistadorów, kolonizatorów, łowców niewolników, armii kolonialnych utrzymujących w posłuszeństwie tubylców, masakrujących ich setkami tysięcy, nie nadaje się na pierwsze strony gazet, ani historii.
    =========

    W tym kontekście, historia małego plemienia które osiągnęło wielkie wpływy w kręgu kultury europejskiej i jej polityce, to jedynie przyczynek.
    Ważny, ale niekoniecznie mający dominować w narracji.

  337. Tanaka
    24 września o godz. 13:29

    Zapomniałeś odnieść się do meritum, czy przedmiotem Twej internacjonalnej pomocy upośledzonym dietą i napalmem studentom hamerykańskim, była wiedza o wpływie hamburgerów na degeneracje kultur.
    No i, co jedliście.
    Bo tak, to ja jako Polak z Grójca czuję się potraktowany z Góry – świezonarodzoną Twym postem myszką.

    Nb. jak widać każdy ma w sobie jakiś skręt, co ukierunkowuje zastępczy wtręt…
    Ament.

  338. CZARNY MARSZ

    Duch Boya krążył nad manifestującym tłumem.
    Prawo antyaborcyjne nie powstrzyma liczby sztucznych poronień. Życie zawsze było w tej mierze silniejsze od ustaw i od sankcji karnych. – pisal Boy w „Piekle Kobiet” – Zatem powiedziały ktoś – paragraf ten jest obojętny; skoro istnieje na papierze, ale się go nie stosuje, można go uważac za formę niewinnego protestu moralnego przeciw nagannym obyczajom. Niestety tak nie jest;paragraf ten, nie mający siły, aby coś pomóc, posiada olbrzymią moc, aby szkodzić….Bo ten paragraf, niezdolny zpobiec przerywaniu ciąży tam, gdzie imperatyw życia, mocniejszy niż wszystkie kodeksy, zmusza matkę do niego, ma wszakże na tyle siły, aby tę matkę pozbawić umiejętnej pomocy i pchnąć w ręce już naprawdę k a r y g o d n e g o – partactwa.
    Historia zatoczyła koło

  339. Lewy
    24 września o godz. 18:36

    Armaty między wróble…?
    Niestety, poza jakże słusznymi inteligenckimi aspektami funkcjonowania paragrafów, jakie podnosisz, istnieje w kraju wyjadaczy kartoflanych hamburgerów z rąk uprzednio oplutych wytwórców oryginału, zupełnie inny, kluczowy aspekt.
    O wadze i znaczeniu materialnym analogicznym do pamięciobójstwa w imię kamienicznictwa na cudzem…
    Otóż, paragrafy daja nieźle, kosmicznie wręcz zarobić.
    Tak w parafii, jak i we rzemiośle usługowym parafian, jak uzdrowienia, przywracania miesiączek czy szydełkowanie wewnętrzne…
    Niestety ponownie, inteligenckie egzegezy jawnego absurdu stanowienia martwego i toksycznego prawa, zderzają się z prostackim gumnem nietrafnością diagnozy przyczyn (pomijając nieistotne objawy uboczne, jak moralność czy etyka albo degeneracja cywilizacyjna) oraz przepisów na sanację.
    Zupełnie tak, jak -co stwierdzam z rozpaczą- dzisiejsze i zapewne wszystkie przyszłe, pięknodusze i impotenckie inicjatywy i marsze KODu.
    Obym się w tym chociaż mylił, skoro nie w reszcie powyższego, znanego autopsji.
    Pozdrawiam.

  340. ozzy
    24 września o godz. 16:52

    @tejot,

    aby troche przyblizyc tematyke podaje pare nazwisk „tuzow” e g : Spinoza, Marks, Freud, ktorzy „przekroczyli granice judaizmu”, bowiem w niej byliby co najwyzej znani

    Mój komentarz
    Moim zdaniem, krótko i powierzchownie

    Wyjście z judaizmu trudne jest do jednoznacznej interpretacji, bowiem może to być rozumiane jako rodzaj apostazji lub jako porzucenie etniczności lub jako inkulturacja do „większościowego” otoczenia z porzuceniem kultury społeczności żydowskiej.

    Kultura ta była uprawiana przez tysiące lat (3 z okładem) na podłożu religijnym, też w czasach nowożytnych, tak więc porzucenie wiary, całej tradycji, wszystkich założeń i umocowań judaizmu wiązałoby się z porzuceniem żydowskiej kultury w jakiś sposób, a porzucenie, wyjście, oddzielenie się od kultury jest niepełne bez pozostawienia za sobą religii w aspekcie szczególnej wiary jaką ta religia wymaga od synów i córek Izraela.
    Sekularyzacja jest pewnym wariantem wyjścia, lecz nie oznacza ona porzuceniem judaizmu rozumianego jako żydowskość, bowiem religia, kultura, obyczaj, tradycja, rytm życia są zakodowane od dzieciństwa w człowieku i nie dadzą się oddalić od siebie ot tak sobie przez proste wyjście, czy porzucenie.
    Powyższe rozumowanie dotyczy wyjścia w pierwszym pokoleniu. Drugie i trzecie pokolenie tych rozterek doświadcza coraz mniej. Problem jest rozwiązywany przez coraz szerszą działalność stowarzyszeń i organizacji świeckich. Ale to już nie to.
    Pzdr, TJ

  341. Czołówka fizyków, ekonomistów, pisarzy, biologów, chemików, architektów, filozofów, polityków, ideologów, wyrosła ze środowiska związanego z judaizmem.
    Wyrastali ponad przeciętność.
    ==============================================
    Doszło do takiej głupoty, że nikt nie chce słuchać – dlaczego tak się stało?
    Bo nikomu z gojów myśleć się nie chce, żeby myśleć, nawet nie wie się — co to jest myślenie?
    Żeby myśleć, wszyscy by chcieli, ale nie mogą, podobnie jak uczniowie w naszych szkołach, studenci także – tylko chodzą do szkoły, żeby dniówkę zaliczyć.

    Jarek Kaczyński kompletnie do myślenia się nie nadaje, nawet gdyby chciał
    pomyśleć. Widziałem dzisiaj na pasku, po spotkaniu w Jachrance ze swoimi bezmyślnymi przydupasami – powiedział – musimy się wziąć do pracy , żeby wygrać następne wybory. O myśleniu nie pomyślał : pierdziołek.
    Dzisiaj , żeby dobrze biegać po boisku i dolary zarabiać, trzeba być inteligentem, dobrym w myśleniu, byle osiłek w sporcie zawodowym zbyt długo sportowcem nie będzie, i nie jest, niektórym pomaga doping, też rozumnie musi być brany.
    Sport zawodowy za baranów i owieczki, do oglądania ich w telewizji zrobił sobie widzów telewizyjnych, ze znakomitym powodzeniem, nawet stadiony im budują te osły.

    W Polsce o myśleniu zaczął mówić, pisać ksiądz profesor Józef Tischner, niestety, wziął i umarł, prawie 20 lat minęło. Reszta profesorów humanistów, na czele z Janem Hartmanem do myślenia się nie nadaje, bo nie wiedzą skąd myślenie się bierze – myślą, te niedouczone profesorki, że krasnoludki myślenie przynoszą.

    @Wiesław59, o judaizmie wspomniałeś, ktoś na tym blogu wspomniał o różnicy między chrześcijaństwem a judaizmem; jest zasadnicza, nic je nie łączy, bo jedna jest dla wiary, a druga dla myślenia.

    W jednym pokoleniu człowieka myślącego się nie „wyprodukuje” to jest niemożliwe, Żydzi mają specjalny mechanizm selekcji ludzi uzdolnionych, jak już złapią zdolnego „żydka” to na rękach go noszą, specjalne fundusze tworzą, na jego wychowanie. Żydzi o swoje żywienie bardzo dbają; trzy czwarte judaizmu to są zasady żywieniowe: prosto z Biblii wzięte.

    W społeczności chrześcijańskiej jest odwrotnie: tępi się indywidualności.

  342. Wacław1
    24 września o godz. 18:55

    Marudzisz……

    Jadłospis Arabów, czy Persów, niczym się nie różni od tego Judejczyków.
    Stopień emigracji jest podobny.
    A jednak, osiągnięcia naukowe znacząco się różnią.

    Widocznie studiowanie hadisów i Koranu nie rozbudza tak intelektualnie jak Tory i Talmudu. To juz Katechizm ma większe skutki dla rozwoju intelektu.
    O Biblii nie wspominam, bo do niedawna była tylko dla wtajemniczonych, nie plebsu.

    Ps.
    Każdy ma swoje demony i obsesje.
    Ale twoja żywieniowa jest nieco…męcząca…..

  343. Wiesku, – 19:23

    Wacek tym razem do Biblii sie cafnal. Jako do zywieniowej prawdy objawionej. A rozchodzi mu sie o jedna jedyna rzecz w tOmacie, z zywieniem zwiazana: o jablko rajskie. Bedace bardzo be, wedle dra Kwasniewskiego

    Dla ozywienia – ale nie odzywiania – nastroju, odgrzejmy prawde-zagadke objawiona. Z Wackiem w tle

    ONA JAK SŁOŃCE JASNA
    Łamigłówka w trzynastu odsłonach
    ======================

    1. Wynalazł Ją uczony radziecki Wołow; alternatywnie, mogła to być Marynia.
    2. Wszystko się wokół Niej kręci.
    3. Odbiornik przekazywanych zdecydowanych, niewerbalnych sygnałów negatywnych, np. kopniaków.
    4. Odbiornik przekazywanych zdecydowanych, niewerbalnych sygnałów pozytywnych, np. całusów. Może spełniać też rolę lizaka; szczęśliwie, nie wszyscy liżą.
    5. Ma uniwersalną pojemność na wszystko, a już prawdziwie zadziwiającym i skutecznym jest pojemnikiem na całe osoby, a nawet społeczności.
    6. Może służyć jako etalon: jeśli coś nie sprostało wymogom to wtedy spełnia rolę uniwersalnego wzorca porównawczego: to jest na kształt […].
    7. W (lub po) można również dostać. Czynność ta umacnia więzi emocjonalne między rodzicami i dziećmi.
    8. Spełnia rolę siedziska; powiadamy bowiem: “siadaj na”, często z dodatkiem poleceń uzupełniających, jak np. “siadaj na […] i przytakuj”. (Polecenie skrupulatnie przestrzegane na niektórych tzw. poronionych blogach.)
    9. Pełni również rolę uchwytu; można bowiem trzymać się czyjejś. Określenie to nie oznacza braku równowagi lecz samodzielności.
    10. Określenie “dawać (dać) […]” funkcjonuje w dwóch znaczeniach: erotycznym i wartościującym, jednak “ściągnąć kogoś z […]” tylko w tym pierwszym. Można również chronić swoją (lub czyjąś), nie tylko zresztą w sensie erotycznym. To, po raz kolejny, potwierdza Jej ważność w otaczającym nas, egoistycznym świecie.
    11. “Zabrać się do czegoś od Jej strony” oznacza podejście niewłaściwe, od końca; funkcjonuje tu więc jako synonim odwrotności.
    12. Mówiąc o odwrotnościach nie można pominąć faktu, iż jest Ona jedynym skutecznym łącznikiem przymiotników skądinąd przeciwstawnych: młoda – stara; mała – wielka; zgrabna – gruba; do wzięcia – do pomarzenia.
    13. Aż wreszcie, jest Ona również jedynym skutecznym, a przy tym niezwykle wymownym, łącznikiem przeciwstawnych rodzajów: rodzaj męski: ale z niego […]!; rodzaj żeński: ale […]!

    Rozwiązania tej łamigłówki można się doszukać w angielskim haśle zaobserwowanym na ulicy jednego z miast amerykańskich w tzw. bumper sticker, na samochodzie z personalną tablicą rejestracyjną “WACEK”:

    YOU CAN BET MY DUPA I’M POLISH!

    Jeśli komuś nie udało się jeszcze rozszyfrować tej łamigłówki, to podeprzyjmy się na koniec pytaniem pomocniczym: jakiej to stawki w zakładzie (bet) dopomina się WACEK, namolnie frymarcząc swoim patriotyzmem narodowym?

    No, nareszcie. A wydawać by się mogło, że wystarczyło skojarzyć ‘odsłonę’ nr. 2 z odkryciem naszego Wielkiego Rodaka, tego co to wstrzymywał i ruszał. I łamigłówka, jak Słońce jasna, ległaby przed nami otworem niczym dziewica orleańska. I to już przy drugiej próbie jej zgłębienia!

  344. W kwestii wiadomej.
    Prawo (albo jego brak) do przerywania ciąży.
    Argumentów morze, albo nawet oceany po obu stronach sporu.
    Tak jest od wieków.
    Ale ja chwilowo ucieknę od przedstawiania racji.
    Od czasu do czasu przy tego typu sporach (eutanazja, kara śmierci, przerywanie ciąży) zaglądam do książki Profesora Jacka Hołówki.
    Autor – znany filozof, etyk. Raczej nie ubrany, jako osoba publiczna w jakieś konkretne barwy klubowe.
    Tytuł książki „Etyka w działaniu”.
    A w niej dylematy o których wcześniej wspomniałem, ale także pornografia, homoseksualizm i kwestie z dziedziny moralności społecznej, czy etyki politycznej ukazane z perspektywy różnych teorii etycznych.
    A jest tych teorii sporo. Jest w czym wybierać.
    A to formalizm, a to utylitaryzm.
    Etyka cnoty (Platon, Arystoteles)sąsiaduje z etyką miłości bliźniego(chrześcijaństwo)
    Etyka umowy społecznej konkuruje teorią uprawnień.
    Bardzo przystępnym językiem wszystko podane.
    Każdy temat obok interpretacji w duchu konkretnych teorii etycznych kończy się propozycja adresowaną w kierunku czytelnika empirycznego podejścia i rozwikłania danej kwestii .

    Na przykład problem stający przy okazji podjęcia decyzji: usuwać czy nie usuwać?

    „Wyobraź sobie, że jesteś nietoperzem. Czy potrafisz to sobie wyobrazić?
    Spróbuj.
    A) opisz „od środka” kilka chwil z życia nietoperza,
    B) opisz „od środka” kilka chwil swojego życia
    C) opisz kilka chwil z życia płodu, któremu można przypisać czucie i jakąś formę świadomości
    D) W której z tych trzech świadomości może pojawić się lęk przed śmiercią? Jak może się objawiać?

    Pyta profesor Jacek Hołówka w „Etyce w działaniu”.

    Książka wydana w 2000 roku.
    Dotowana przez Wydział Filozofii I Socjologii UW

  345. Wacław1
    24 września o godz. 18:55
    A widzisz, tacy mądrzy, a wieprzowiny nie jedzą ! Coś się zapętliłeś we własne sznurówki

  346. Orteq
    24 września o godz. 19:42
    Ortesiu,powtarzasz się. Tę litanie na temat dupy już wrzuciłeś co najmniej raz o ile nie więcej. Chyba u Passenta

  347. @tejot

    krotko i powierzchownie, bowiem to co dalej napisales jest oczywiste i zadnych
    zastrzezen nie mam co do procesow przytoczonych przez Ciebie. Wyjscie z judaizmu jako proces sekularyzacji a jednoczesnie przynalezenosc do spolecznosci jako pamiec o
    „korzeniach zycia”. Warto tez w tym miejscu przypomniec poczatek deklaracji o niepodleglosci Izraela, 14 maja 1948 (‏מְגִלַּת הָעַצְמָאוּת-megilat ha-acmaim):” narod zydowski (…) stworzyl cennosci kultury ogolnoludzkiej i przekazal calemu swiatu wieczna Ksiege Ksiag”
    Zwiazek Radziecki byl pierwszym panstwem de-jure, ktory uznal 17 maja panstwo Izrael

    PS Kiedys Adolf Rudnicki, jeden z moich ulubionych autorow opowiadal, jak wieczorem roku 68 idac Nowym Swiatem uslyszal krzyczacego pijaczyne: Precz z Zydami, Zydowki z nami! Precz z Zydami skurwysynami, niech zyje Stefan Okrzeja!

  348. @Aateisto
    Etycy to śmieszne ludziki, które lubią udawać naukowców, więc sobie stawiają takie biologiczne zagadki, jak się czuć nietoperzem. Nie czytałem Hołówki, ale wierzę, ze jako etyk mógł coś takiego wymyślić, zeby to potem rozgryzać.
    Kiedyś zajrzałem do katedry na UW sw. pamięci profesora Fritzhanda, guru etyki w latach 70tych. I tam też zostal wymyślony problem do rozgryzania.
    Jesteś sam w łodzi. Z jednej strony tonie jedna osoba, a z drugiej dajmy na to trzy (albo nawet cztery, żeby utrudnić zadanie) Kogo masz ratować, tego jednego czy tych trzech.
    Teraz Aaronie porozgryzaj sobie to zadanie.

  349. Lewy, 20:23 – powiedzialem, ze to rzecz odgrzewana jest . Ta Ona jak slonce jasna jest odgrzewana. Kilkakrotnie, zreszta

    Lewy – 9:38

    „Nie rozumiesz ważnej rzeczy, a moze Ci umyka.”

    Taka mozliwosc i ja czasem dopuszczam. Patrzac wstecz na swoje bazgroly

    „Podjęty przez anumlika problem pamięciobójstwa nie jest takim tylko w sferze intelektualnej. Problem ten jest jak najbardziej realnym całokształtem, a nie wymysłem nudzących się intelektualistów.”

    Jak najbardziej, jak najbardziej! Moje watplwosci z tym zwiazane wynikaja z MOJEGO znudzenia. Nie bede nikomu wciskal, ze „intelektualnego” znudzenia. Ja, Jackowiak, takowego nie mam prawa posiadac!

    A nudzem ja siem jak mops. Bo przegladam, nie za czesto, dodam, informacje o wielu setkach muzeow, i innych osrodkow pamieci Holocaustu w swiecie. A tam jest sporo o wszystkich okropnosciach zaplanowanego w 1925 roku zydobojstwa. Przez Adolfa i zaplanowanego i wcielonego w zycie.

    Wiec w owych dokumentach o Zagladzie, po calym bozym swiecie rozprowadzanych od sporej ilosci powojennych lat, oraz kopiowanych na potege, jest dosyc duzo o udziale ludnosci miejscowych w tej zbrodni ludobojstwa. Jak to dr Grabowski ujal, bez udzialu miejscowych, „polowanie na Zydow bylo nie do przeprowadzenia”.

    A pozniej nastapilo naturalne wygumkowywanie tego wszystkiego z pamieci roznych narodow. Co tez nie zostalo ominiete w informacjach udostepnianych przez setki osrodkow pamieci w swiecie.

    Jesli w Polsce tego sie robi, to moze anumlik cos ma na rzeczy

    Posumowujac. Anumlikowe, oraz nas wszystkich, bicie sie w piersi za winy popelnione wiele lat temu, w 2016 roku, jest jakims takim jakby wymuszonym przedobrzeniem.

    Podobnym troche do kaczego przedobrzenia w probie dublowania uroczystosci obchodow 70-lecia zbrodni katynskiej. Byl wtedy 10 kwiecien, 2010 rok.

    Zakonczylo sie to przedobrzenie jak zakonczylo. Powtarzam jednak: ja mowie tylko o „troche” podobienstwa

    „Chyba Ortesiu pleciesz aby pleść no i żeby być oryginalnym i kontrowersyjnym”

    Chyba nie tylko dlatego ja plote, Lewusku. Chociaz, who knows

  350. Orteq
    24 września o godz. 19:42

    Jestem za pierwiastkiem RACJONALNOŚCI.
    I nie widzę powodu ulegania nachalnym reklamom.
    Jeżeli coś ogłaszane jest Jedyną Prawdą Objawioną, to znaczy że jest wprost przeciwnie.
    Dobry towar marketingu nie wymaga.

    Tak jest z teorią Kwaśniewskiego, drogami do zbawienia w różnych religiach, promowaniem holokaustu jako ewenementu w historii swiata.
    No i kilkoma Narodami Wybranymi, jakie znamy z tejże.
    To wspaniałe podłoże do rasizmu, ksenofobii, mordów założycielskich, pogromów, wojen.

    W historii GLOBALNEJ świata, wszystko już było.
    Tylko, kto ja czyta?
    Chyba nie ogłupiały reklamami i prostacką wizją świata z TV plebs?

  351. Key word jest „Wacek”. You can bet MY dupa I’m Polish z Wacka wynika. To tak jakby ktos chcial i w tym tOmacie mi przylozyc. Co niektorzy uwielbiajom

  352. wiesiek59 – 20:37

    Ja cie rozumiem. Nie do konca, ale rozumiem. A reszta?

    Dlaczego nie ma Falicza? Jakby on byl, ataki na mnie by ustaly. Moze

  353. Orteq
    24 września o godz. 20:34

    Był taki skecz:

    ” W 1990 roku, na każdego Polaka będzie przypadała jedna izba.
    Pamięci Narodowej”…….

    Zastanów się, ile izb należałoby poświęcić innym ofiarom?
    Komunizmu, antykomunizmu, kolonializmu, eksterminacji narodowości, wyznań, klas społecznych, stronników jakichś rodów feudalnych, mieszańców rasowych, albinosów, czy setek innych powodów dla których się ludzie za poduszczeniem polityków i kapłanów wybijają?

    Pominiemy walke o wpływy, zwalczanie konkurencyjnych gangów, mafii, firm, korporacji.
    Trywialne takie, te motywy…..
    Ale, ci na szczytach władzy, mają DOKŁADNIE takie same.

  354. Zamiast łodzi można się zająć dylematem wagonika, książkę polecam, ciekawa

    http://ksiegarnia.pwn.pl/Dylemat-wagonika,84921491,p.html

  355. wiesku,

    nie chce byc lomotem trywialnym. Ale sie odwaze i zapytam: co bylo z tymi albinosami?

    Na powaznie:

    czy ty widzisz roznice pomiedzy Pamiecia Narodowa o Holocauscie i tzw. Pamiecia Narodowa o innych zbrodniach?

    Bo ja te roznice widze i nic niewlasciwego w tym nie dostrzegam. Procz przedobrzenia pamieci o Holocauscie.

    Bo TE pamiec, o TYM ludobojstwie, przechowuja, bardzo udatnie, sami Zydzi. I oni nas W OGOLE nie zapraszaja do uczestnictwa w tym przechowywaniu. Czego anumlik wydaje sie nie dostrzegac.

    Wedle zbiorowej pamieci zydowskiej, Polacy niezbyt WYSOKO sie wpisali w historii oporu przeciwko Zagladzie. Co nie musi byc zadna prawda historyczna. Jednak liczy sie percepcja historii. A nie sama historia.

    Anumlikowe bicie sie w piersi za Holocaust jest phony. I rest the case

  356. Jest wiele rodzajów pamięci i tyle samo zbiorowej amnezji. Politycy powszechnie cierpią na chorobliwą utratę pamięci.
    Onet.pl informuje o skandalicznym popisie ministra Waszczykowskiego, cytuję : „Zamieszanie wokół Anne Applebaum. Wczoraj szef dyplomacji Witold Waszczykowski powiedział, że w związku z publikacją w „The Washington Post” jej artykułu dot. katastrofy smoleńskiej, została ona zwolniona z Center for European Policy Analysis.
    Wczoraj wieczorem zaś sam think tank temu zaprzeczył. Informacja onet.pl /22 września 2016/
    Głos w sprawie publikacji artykułu w amerykańskiej gazecie zabrał minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. „Jeden z istotnych think tanków w Waszyngtonie: Center for European Policy Analysis, który zatrudniał do tej pory panią Anne Applebaum, po tym artykule zwolnił ją ze współpracy. Uznał, że jest to niedopuszczalna ingerencja w wewnętrzne sprawy państwa, które jest przedmiotem zainteresowania tego think tanku” – stwierdził w rozmowie z TVP Info szef polskiej dyplomacji.”
    Kto kłamie? Minister IV RP , czy think tank ?
    Ponieważ informacje podaną przez ministra cytuje internet i lokalne media, a sprostowania nikt , więc informacja podana przez ministra uzyskuje wiarygodność radia Erewań.

  357. Powtorzmy, z 20:34

    „Jak to dr Grabowski ujal, bez udzialu miejscowych, „polowanie na Zydow bylo nie do przeprowadzenia”.

    A pozniej nastapilo naturalne wygumkowywanie tego wszystkiego z pamieci roznych narodow. Winnych udzialu w przestepstwie mordowania nacji. Co tez nie zostalo ominiete w informacjach udostepnianych przez setki osrodkow pamieci o Holokauscie w swiecie.

    Jesli w Polsce to wygumkowywanie sie wciaz odbywa na masowa skale, to moze anumlik ma cos na rzeczy. Ja tego nie doswiadczam, z autopsji

    Posumowujac. Anumlikowe, oraz nas wszystkich, bicie sie w piersi za winy popelnione wiele lat temu, dzisiaj w 2016 roku, jest jakims takim jakby wymuszonym przedobrzeniem.

  358. @Lewy

    „Piszesz, że etycy to śmieszne ludziki”

    Masz do tego prawo.
    I chociaż nie powiedział tego Wolter, a dobrze gdybym podparł swoje zdanie jakimś cytatem żabojada, to je przytoczę, bo będzie to wyrazista odpowiedź na tę Twoją konstatację kierowaną pod adresem Platona, Kanta, Arystotelesa,, bo etyka bazuje również na ich niezdarnych literackich próbach.

    A zdanie to przybrało tę oto postać:

    „Nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale po kres moich dni będę bronił twego prawa do ich głoszenia”

    Znam inna wersję Twojej łódki.

    Jedzie pociąg.
    Zbliża się do rozjazdu. Okazuje się, że za rozjazdem, na jednym torze leży pijany facet .Odjęło mu w nogach władzę.
    Na drugim torze stoi piękna długonoga ( nogi sięgają do ramienia semafora) blondyna . Blondyna stoi tyłem do zbliżającego się pociągu i ma na uszach słuchawki przez które płynie jakiś przejmujący protest song
    I zwrotniczy wie, że pociąg nie zdąży wyhamować, a on ma podjąć decyzję na który tor ma wjechać Inter City relacji Zielona Góra – Tczew.

    Dla wielu sytuacja będzie prosta. Puszczamy pociąg po torze na którym leży nachlany facet.
    Ratujemy blondynę.

    Etycy – „śmieszne ludziki” będą dzielić jednak włos na czworo i uznają, że problem nie jest taki jednoznaczny.

    Tacy są ci etycy.

  359. No to Aaronie rozgryzłeś zagwozdkę; Problem nie jest taki jednoznaczny, więc dalej można jego jednoznaczność rozgryzać.
    A ja bym przejechał tą długonogą blondynę, bo na chłopów nie mam ochoty i to jeszcze nachlanych

  360. ozzy
    24 września o godz. 20:23

    Mój komentarz dalej idący
    Nie wgłębiliśmy się daleko w temat, bo jest to materia skomplikowana, różnie ujmowana, interpretowana. Jedno nie ulega wątpliwości – Żydem trzeba się urodzić, nie da rady przystać jako ochotnik, choć formalnie można przyjąć wyznanie, podjąć zobowiązanie przestrzegania Prawa jako goy w chwili wejścia.

    Izrael jest państwem narodowym, tak jak w deklaracji niepodległości to jest ujęte i nie można się wprosić do tego państwa jako obywatel skądś tam, który postanowił być Żydem, jak np. Chopin lub Linde Polakiem. Żydem nie można zostać, Żydem trzeba być. Aby być w pełni uznanym za Żyda, trzeba być urodzonym Żydem. Żyd, to geny biologiczne i geny kulturowe. Ważniejszym kryterium pochodzeniowym są te biologiczne. Kulturowe geny można zawsze odzyskać mając te biologiczne. Takie są założenia misji rabinicznych w Polsce.
    Pzdr, TJ

  361. Orteq
    24 września o godz. 21:16

    Jak wieść onetowa niesie, albinosów w Afryce przerabiają na talizmany…….
    Co prawda mamy wiek XXI ale…….
    Nie da się szybko wyplenić wierzeń mających lat tysiące.
    Skoro relikwie mają moc, to dlaczego nie talizmany, wykonywane z podobnych materiałów organicznych?

    Można by jeszcze rozważyć inny aspekt kulturowy.
    Flash mobbing czymś się różnił od pogromów?
    Jedynie ilością ofiar.
    Rabunek sąsiadów przy pewności bezkarności jest tym samym psychologicznym motywem działania.
    A jeżeli władza zapewnia jeszcze bezkarność, przyzwala?

    Czytam, że w Szwecji masowo występują ze służby policjanci.
    Jest już 55 stref no go zone, do których policja nie ma dostępu, a jatki z użyciem granatów i broni automatycznej jest codziennością.
    A politycy ględzą, zamiast podejmować brutalne decyzje.
    Ech, Niemen miał rację.
    I jej nie miał.
    Ludzi dobrej woli nie jest więcej, ale, dziwny jest ten świat…….

  362. @Lewy

    A swoją jest rzeczą zastanawiająca, że tak deprecjonujesz cech etyków.

    Szczególną ma to wymowę w kontekście „młodych Polaków chowania”.

    No bo jeżeli przyszłość narodu w ramach edukacji szkolnej problemy moralne ma- decyzją ustawodawcy- poznawać, albo za pośrednictwem ludzi monumentalnej instytucji ( lekcje religii),albo mniej lub bardziej douczonych absolwentów wydziałów filozoficznych (alternatywne lekcje etyki), a Ty @Lewy poddajesz w wątpliwość ich kwalifikacje to tym samym…

    …na edukacyjnym ringu pozostają tylko szkolni katecheci, albo młode, zdolne do wielu poświęceń katechetki…

    …a jeżeli i nie Oni to kto?

    Pracownicy wodociągów.

    Można i w ten sposób podejść do problemu,

  363. Niejaki Himmler miał moc!!!

    On decydował, kto jest Żydem, kto na przykład honorowym Aryjczykiem.
    Podziały są instrumentalne, służą konkretnemu celowi politycznemu, lub ekonomicznemu.

    Wysoki jak Goebbels, szczupły jak Goering, blondyn jak Hitler.
    Ideologia i propaganda moga wykreować wszystko.
    A publika będzie klaskać.

  364. Do rozstrzygających etyczną zagwozdkę – blondyna, czy pijaczek; pięciu czy jeden (obojętnie – w łódce czy za zwrotnicą) mam dwa inne rozwiązania: odkapslowania butelki piwa i spokojne oczekiwanie kogo bozia wybierze do siebie, albo (dla zachłyśniętych własnym sumieniem – jak prof. Chazan – religiantów po przejściach) kulka we własną łepetynę.

    Dla @Orteqa. Odpieprz się klonowy popaprańcu, wyjący za babciusią, od – jakoby – anumlikowego holokaustu. Nie o holokauście jako takim pisałem (o czym Ci już kilka osób napomknęło), a o zakrywaniu (być może nieświadomym, ale młody wiek autora tego nie powinien usprawiedliwiać) mitami (także odwołującymi się do „znaku krzyża” i opieki na Polską jej królowej – zawsze dziewicy) o wyższości powstania warszawskiego nad powstaniem w getcie poprzez zabicie tego (gettowego) powstania. Stąd pamięciobójstwo a’la polonaise, w wydaniu warszawskim. Teraz idź się napić kolejnej porcji seczego. Bez ament się obejdzie.

  365. Parę słów tylko – w moim grajdołku Żydzi stanowili 1/3 mieszkańców miasta. Mieli sklepy, kamienice, drobne przedsiębiorstwa. Wszystkich wywieziono do Chełmna w ciągu jednej nocy. Świadkowie opisują, że po prostu patrzyli, co się dzieje, ale też co innego mogli zrobić?
    Wkrótce po wywiezieniu ludności żydowskiej z miasta odbyła się wyprzedaż ich rzeczy. Zaorano kirkut, macewy wykorzystano do budowy dróg.
    I nie czepiałabym się, gdyby nie fakt, o którym już nieraz pisałam. W 2016r nie ma ani jednej choćby tablicy upamiętniającej tragedię ludności żydowskiej. Wspominałam kiedyś, że rozmawiałam o tym z burmistrzem, a on odpowiedział, ze ma tego świadomość, ale woli nie budzić złych emocji. W pożydowskich kamienicach ktoś mieszka i nie sa to mieszkania komunalne. Inna sprawa, że spadkobiercy nie upomną się o swoje, bo zostali wymordowani w Chełmnie.
    Widziałam niedawno wpis w księdze gości miasta. Jakiś turysta z Izraela, potomek niedobitków, który wyruszył w podróż w przeszłość, napisał coś, co mną wstrząsnęło. Mianowicie podziękował władzom miasto za niezwykłe człowieczeństwo, gdyż synagoga (biblioteka) jest jedynym obiektem w regionie, który jest czynny i otwarty dla ludzi.
    Pękłam z dumy tak bardzo, że wyssało mi powietrze z płuc.

  366. @anumlik

    Szanowny Panie Anumlik,

    pozwole sobie zauwazyc, ze zabijanie pamieci dotyczy wylacznie aspektow materialnych. Sama w sobie zaglada Zydow zyje i ma sie dobrze w zbiorowej pamieci. Zyje i ma sie dobrze – postrzegana jako cos nie tylko ze wszech miar pozytywnego, ale jednoczesnie zabawnego i wesolego.

    W Polsce istnieja i dzialaja setki witryn zawierajacych ludobojcze „dowcipy” na temat mordowania Zydow w komorach gazowych, dowcipow takich oto jak te ponizej:

    „Czym się rożni mały Żyd od dużego?
    – Wartością opałową.
    – Dużemu wystają nogi z pieca.
    – Duży dłużej się pali.

    Gryps na kominie w Oświęcimiu?
    – Żydzi górą.

    Ilu Żydów mieści się w butelce?
    – Full.

    Ulubiona kapela żydowska?
    – Gaz’n’roses.”

    Smierdzaca, wariacka, ludobojcza nienawisc zyje i ma sie swietnie. Zostalo rzecz jasna „zapomniane” ze jedna trzecia Warszawy lezy na pozydowskich gruntach, ze cale miejscowosci zostaly, ze tak powiem, przeksztalcone w calkowicie aryjskie w ogole bez udzialu Niemcow, metoda stodolowo-zapalczana. Najlatwiej „zapomina” folksdojczeria drugiej czy trzeciej generacji, ktora panoszy sie w pozydowskich domach i sadza zady na pozydowskich meblach. Nie zostala jako zywo zapomniana cuchnaca, wriacka nienawisc. Ta nienawisc kwitla w czasach likwidacji warszawskiego getta, kiedy to pod murem bawiono sie swietnie na karuzelach i hustawkach i muzyczka wesolo grala podczas gdy po drugiej stronie muru odbywala sie orgia masowgo mordowania. Ta nienawisc ma sie rownie swietnie dzis – odsylam do „Spiewnika legionisty” („To byly piekne dni/zydzi do gazu szli/az sie do pieca nie zamykaly drzwi”).

    Pojawily sie tutaj jakies, przepraszam za wulgaryzm, _komentarze_ w ktorych (ponownie przepraszam za wulgaryzm) _komentatorzy wycieraja sobie otwory gebowe Korczakiem. Dziwnym trafem jakos nie wspominaja, ze Korczaka przed wojna wyrzucono z Polskiego Radia w charakterze kary za brzydkie „pochodzenie” i jeszcze brzydsza „narodowosc”.

    W Polsce od dlugiego czasu kwitnie moda na poglad, iz wine za masowe mordowanie Zydow w komorach gazowych ponosza… sami Zydzi. Ten poglad nie jest nowy, ostatnio ponownie rozblysnal za sprawa m in profesora Jasiewicza z PAN. No i caly czas przypomina sie rzekome „zbrodnie”, ktorych to „zbrodni” mieli sie dopuszczac – a jakze – „zydzi” na Polakach:

    „Żydzi z czerwoną Gwiazdą
    Piotr Gontarczyk
    Grupy uciekinierów z gett rabowały chłopów, pacyfikowały wsie i współpracowały z Sowietami”

    „Zapomniany” jesy tylko aspekt materialny czy tez niewygodne aspekty historycznych zaszlosci. „Zapomniany” jest na przyklad fakt, ze polska policja (dla niepoznaki nazwana pozniej „granatowa”) tlumila powstanie w getcie reka w reke z Niemcami. Co innego sami Zydzi. Wprawdzie ich nie ma, wprawdzie niedobitki zostaly wypedzone w ramach cuchnacej czystki etnicznej w koncu lat 60-tych – ale nienawisc ma sie swietnie. Aby nie wygasla – ciagle dolewa sie cuchnacej oliwy do ognia. Idzie to dwutorowo. Przekaz z prawej strony politycznej sceny to glownie rewelacje o tym, jak „zydowscy zbrodniarze z UB” mordowali polskich patriotow”. Z lwej strony kwitna rewelacje, jak to „syjonistyczni zbrodniarze” „morduja palestynskie dzieci”.

    No i bardzo dobrze – bo dzieki tej smierdzacej, wariackiej nienawisci, dzieki tej nieskrywanej zadzy mordu – nasze dzieci szybciutko nabieraja rozumu. Niczego nie trzeba tlumaczyc, wystarczy polskeigo uczyc. Jak sobie smarkacz poczyta „dowcipy” o „wartosci opalowej” „zydkow”, jak pooglada napisy „zydzi do gazu” i dowie sie z ust profesora Polskiej Akademii Nauk, ze „zydzi sami sobie winni” – to mu raz-dwa rozumu przybywa.

  367. @Jiba

    „W 2016r nie ma ani jednej choćby tablicy upamiętniającej tragedię ludności żydowskiej. ”

    No i bardzo dobrze. Jakby taka tablica byla, to by aryjscy uzytkownicy wzmiankowanych kamienic mieli co plugawic i dewastowac. W Warszawie jest (niestety) stary cmentarz zydowski. Okoliczni mieszkancy przyprowadzaja tam chetnie swoje psy, zeby mogly zdrowo nafajdac na zydowskie groby.

  368. @wiesiek59

    „Czytam, że w Szwecji masowo występują ze służby policjanci.
    Jest już 55 stref no go zone, ”

    A ja czytalem, ze jest 56 takich stref. Co ja mowie – podobno 65. I jeszcze jedna malutka.

    I dziwi tylko nieco, ze twoi rodacy pchaja sie do tej zlej i niedobrej Szwecji wszystkimi sposobami. Pchaja sie do Szwecji jeden przez drugiego. Przybywa ich w postepie geometrycznym. A jak juz sie jakis zalapie do pracy na zmywaku – to od razu poucza gospodarzy, ze „za duzo ciapatych” naokolo. To znaczy – chcialby pouczac, tylko ze nie ma jak – bo przybysze z Podkarpacia czy spod Bialegostoku na ogol obcych jezykow nie znaja.

    Ale, ale… Jak postepuje zagadnienie „ekstradycji” „zydowskiego zbrodniarza” Stefana Michnika? Bo szwedzkie wladze rzeczony wniosek o „ekstradycje” to bodajze ola… pardon, _zignorowaly_?

  369. @tejot

    „Izrael jest państwem narodowym, tak jak w deklaracji niepodległości to jest ujęte i nie można się wprosić do tego państwa jako obywatel skądś tam, który postanowił być Żydem”

    Klamstwo, bzdura i brednia.

    Oczywiscie ten, kto chce moze przyjac judaizm i zostac Zydem.

    A istnienie Izraela oczywiscie w oczy kluje – to zupelnie zrozumiale. No bo dopoki Izrael istnieje to kominy nie zaczna dymic na nowo.

  370. @Wacław1

    „Szczególnie mierzi mnie żydowskie zakłamanie,pamięciobójstwo, uprawiane przez samych Żydów,”

    No to masz gruntownie prze… przechlapane, powiedzmy. A calkiem sporo twoich ziomali – podobnie. No bo te Zydy takie zle i niedobre, uprawiaja costam, poza tym ponosza wine za to, ze „ukrzyzowali Pana Jezusa” i w ogole za caloksztalt – a za bardzo nie ma jak im dokopac. Tam u ciebie to juz jest judenrein jak na parteitagu w norymberdze. Ostatnio mlodziez narodowo-radykalna spalila we Wroclawiu kukle Zyda – no bo skad wziac prawdziwego i i zywego?

    A w Izraelu zyje i odycha szesc miliona i cwiartka Zydow – ale im z kolei nie ma jak dokopac. Ujmujac rzecz delikatnie – juz nie tacy mocarze probowali.

    Niech ci sie zatem dymiace kominy przysnia.

    Bo na jawie to ich juz nie zobaczysz…

  371. Jestem przerażony Waszym myśleniem, a właściwie brakiem myślenia.
    Albo sam jestem rzeczywiście nawiedzonym, wariatem, który dał się napuścić
    na genialne myślenie Józefa Tischnera, a wcześniej Martina Heideggera .
    Być może, proszę się zastanowić, pomyśleć, bo być może istnieje niezależna kategoria filozoficzna, jeszcze nie uprawiana przez filozofię akademicką,
    czyli myślenie.

    U profesora , naszego sąsiada, często tam zaglądam, profesora Jana Hartmana
    — myślenia nie ma żadnego. Mam do niego o to pretensję, apeluję, żeby się podciągnął, i przestał bajdurzyć.

    Niektórzy zadają sobie pytanie – dlaczego czytelnictwo gazet, książek maleje
    — nikt nie zna przyczyny, bo ciemnotę uprawia, nawet tej przyczyny nie szuka.

    Martin Heidegger powiedział słynne zdanie: „najbardziej daje do myślenia, to, że jeszcze nie myślimy”. Tym stwierdzeniem zafascynował się Józef Tischner, a za Tischnerem — ja drobny robaczek na tym świecie, któremu myślenie tych dwóch filozofów bardzo się spodobało.

    Jan Kwaśniewski w tej mojej fascynacji myśleniem –jest rzeczą wtórną, dość bliską, ale odległą od pojęcia : myślenie, choć prawdopodobnie bez piśmiennictwa Jana Kwaśniewskiego tego co napisali ci dwaj filozofowie: po prostu bym nie zrozumiał: istoty myślenia. Bez tego jedzenia, które stosuję, od bardzo niedawna, bo dopiero od dekady, do tego w zaawansowanym wieku zaczętego, żałuję, że tak późno, w brodę sobie pluję, niestety czasu nie da się nawrócić.

    Ludzie zrozumcie mnie wreszcie, zapomnijcie, że myśleniem jest zdobywanie wiedzy, wymądrzanie się, polegające zwykle, tak to się dzieje na blogach POLITYKI
    — na opisywaniu faktów, ślizganiu się po objawach rzeczy, a nie o przyczynach.
    Gazeta pisana POLITYKA za pomocą samej bezmyślności jedzie, nic nie myśli, prawie.

    Myślenie jest czymś więcej, czymś, co nie poddaje się definicji, czego opisać nie bardzo można , też tego nie potrafię, choć wiem że istnieje myślenie, które my ludzie opacznie rozumiemy.

    Ludzie rzekomo myślący popełniają karygodne błędy w swoim myśleniu, na każdym kroku to widać. Podam przykład dotyczący demografii, zapaści demograficznej; niby światli ludzie a podejmują niezdarną decyzję, zupełnie bez myślenia, polegającą na ratowaniu rozmnażania ludzkiego za pomocą socjalu, takich idiotycznych łapówek, becikowego – wszędzie nieskutecznego.
    .
    Nikt, z grona moim zdaniem bezrozumnych , nie myślących istot nazywanych politykami nie zadaje sobie pytania – co to jest rozmnażanie? – gdzie i jak się odbywa, w jakich warunkach? – dlaczego w jednych społecznościach jest nadmierna dzietność, a winnych za mała? Takich pytań można stawiać wiele i szukać odpowiedzi. Takich pytań nikt nie stawia; tylko podejmuje idiotyczną , bezmyślną decyzję, zupełnie bez myślenia – damy becikowe i problem sam się rozwiąże. Jak wiadomo nie chce się rozwiązać?

    Podobnie jest z problemem ogólnej zdrowotności człowieka; co postanawia bezmyślny człowieczek, nazywający siebie ministrem od chorób. A on wali, bezmyślnie ludziom — zwiększymy nakłady na zdrowie, ale nie wspomina ,
    że najpierw tym jeszcze zdrowym , jeszcze nie na garnuszku NFZ musi przypieprzyć większe podatki,żeby te nakłady zwiększyć — takie ma idiotyczne myślenie. Jego umysł jest tak ograniczony, nawet mu na myśl nie przyjdzie, aby zadać sobie pytania: – skąd się bierze choroba, może można ją wyeliminować, albo ograniczyć – może trzeba poszukać czynników, które powodują choroby? – a może rzeczywiście, jakby udało się usunąć z diety człowieka pewne pokarmy, to może chorób by nie było. Takiego myślenia nie ma. Jest, ale bezmyślność.

    Ta wielka armia ministrów, urzędników wysokiego szczebla: szczyt bezmyślności, która posiada do dyspozycji wielki sztab ludzi do myślenia przeznaczony – nie korzysta z niego – bo nie potrafi zadać pytań, tym , którzy na te pytania powinni odpowiedzieć. Tym dyrektorom instytutów, katedr uczelnianych, uniwersyteckich,
    cholera wie jakich jeszcze. Jest tej hołoty, wysoko opłacanej do myślenia przeznaczonej dużo, dużo za dużo. Sami nie będą się męczyć, do myślenia przymuszać, a po jaką cholerę. Cieszą się, że mają tępą, ograniczoną w myśleniu górę, elitę….

    Pamiętam, ze swojego doświadczenia zawodowego: najlepiej mi było, jak miałem głupiego dyrektora…

    Nie odpuszczę, dalej będę grzmocił, jak to nie pomoże.

  372. radzilowJedwabne
    24 września o godz. 23:17
    (…)Pojawily sie tutaj jakies, przepraszam za wulgaryzm, _komentarze_ w ktorych (ponownie przepraszam za wulgaryzm) _komentatorzy wycieraja sobie otwory gebowe Korczakiem. Dziwnym trafem jakos nie wspominaja, ze Korczaka przed wojna wyrzucono z Polskiego Radia w charakterze kary za brzydkie „pochodzenie” i jeszcze brzydsza „narodowosc”(…)
    A pomyślałeś, że brak wzmianki o powyższym to jeden z efektów pamięciobójstwa?
    Na ogół piszący tu byłi dziećmi w czasach powojennych, może nie dotarli do źródeł tej prawdy, o braku której wyżej wspominasz.
    Do samego tematu pominięcie tego czy innego zdarzenia związanego z określoną osobą nie ma takiego znaczenia; w całej Polsce mamy mnóstwo takich przypadków, znanych lokalnie, a nie w ogólnopolskim wymiarze.
    Myślę, ze właśnie taka pamięć lokalna, regionalna, jej zachowanie i przekazanie potomnym przyświecała piszącemu; użył powszechnie znanych zdarzeń dla podkreślenia naszej pamięci o tym, co działo się tuż obok nas, u sąsiadów, w niedalekiej odległości od miejsca naszych spacerów i innych.
    Może cel tego wpisu był inny, ale ja go własnie tak odczytałam.

  373. radzilowJedwabne

    Żydzi też na myśleniu się nie znają. To zostało zauważone przez samych Żydów,
    tych w Izraelu.
    Mam swoje myślenie w tym temacie : Zagłada im zaszkodziła, powojenne zamieszanie, brakuje im gmin żydowskich w Europie, szczególnie środkowej i wschodniej, tu rodziło się najwięcej mądrości żydowskiej.
    Sami Żydzi nie wiedzą, dlaczego tak mało jednostek wybitnych im się rodzi,
    po zdobywanych Noblach to widać.
    Czy sami przyłożyli swoje pieniądze do zagłady, zapłacili Hitlerowi za nią,
    moim zdaniem, sprawa jest otwarta… sami Żydzi tego dobrze nie wiedzą, plączą
    się w myśleniu….

  374. @Wacław1 walnal:

    „Żydzi też na myśleniu się nie znają. To zostało zauważone przez samych Żydów,
    tych w Izraelu.
    Mam swoje myślen …
    Sami Żydzi nie wiedzą, dlaczego tak mało jednostek wybitnych im się rodzi,
    po zdobywanych Noblach to widać.”

    W ojczyznie Waclawa „wszyscy wiedza” ze „Żydzi też na myśleniu się nie znają.” W innych krajach jakos tego nie zauwazono. I dziwnym trafem malenki Izrael w ciagu obecnego stulecia zdobyl osiem „naukowych” nagrod Nobla (szesc z chemii, dwie z ekonomii). To mniej wiecej jedna nagroda Nobla co dwa lata.

    W roku 2013-tym to w ogole bylo tak dziwnie, ze na Nobla z chemii w ogole zaden aryjczyk sie nie lapal. Laureaci z chemii wowczas to Warshel, Levitt i i Karpluss.

    Ariel Warshel, absolwent Technionu, z doktoratem z Instytutu Weizmanna oraz Michael Levitt, urodzony w Pld Afryce, przyjal obywatelstwo izraelskie, odsluzyl wojsko w Izraelu, wykladal w Instytucie Weizmanna). Karplus to wprawdzie nie Izraelczyk, ale (uzywajac okreslen obowiazujacych w ojczyznie Waclawa) takze “zydek” vel “pejsaty”, ktorego rodzina w ostatniej chwili zdazyla uciec przed gazem i piecem z Austrii tuz po Anschlussie.

    To wszystko oczywiscie przeklada sie na efekty gospodarcze i militarne. Kolejne Noble z chemii pewnie jakos sie wiaza z faktem, iz jeden tylko koncern Teva Pharmaceuticals to dwadziescia miliardow dolarow rocznego przychodu i piec miliardow czystego zysku.

    Dopiero co malenki Izrael po raz kolejny wystrzelil w przestrzen kosmiczna kolejnego sztucznego satelite na swojej wlasnej rakiecie nosnej, z kosmodromu w Palmachim. Kolejny satelita cyka doskonale zdjecia z orbity. Jakby co do czego – to naprawde nie brakuje rakiet balistycznych. A solidnych, termojadrowych glowic tez nie brakuje. Zydzi moze „na mysleniu sie nie znaja” – ale rakiety buduja jak ta lala. I kosmiczne, i balistycczne, i antyrakiety – wlasnie Indie kupily za kosmiczna kase. Tak w ogole to ojczyzna Waclawa tez od tych durnych Zydow, co to na mysleniu sie nie znaja, kupila licencje na rakiety ppanc. Typu „Spike”. Tlucze sie te rakiety w Mesko na koszernej licencji.

    Rakieta „Spike” moze czosnkiem i cebula zajezdza – ale sprzedaje sie jak swieze buleczki. Kupila Bundeswehra, Finlandia, Italia, Peru, Singapur, Holandia, Rumunia – dlugo mozna wyliczac.

    Grunt to wysoka samoocena. „Waclawowi” i jego druzynie gratuluje sie zatem znakomitych sukcesow w dziedzinie eksportu europalet. No i oklaski – bo polskie uczelnie lapia sie juz w piatej czy szostej setce w miedzynarodowych rankingach.

    A tak serio – to folksdojczerii kominowej zyczyc mozna ponownie: Niech sie jej dymiace kominy przysnia.

    Bo na jawie to juz ich folksdojczeria nie zobaczy…

  375. @waclaw

    „Czy sami przyłożyli swoje pieniądze do zagłady, zapłacili Hitlerowi za nią,
    moim zdaniem, sprawa jest otwarta”

    Do zaglady to sie przylozyly te twoje ziomy, co reka w reke z Niemcami tlumily powstanie w getcie. Stroop bardzo ich chwalil, w jego raporcie wymienieni sa z imienia, nazwiska i stopnia sluzbowego.

  376. anumlik (22:31)

    „Odpieprz się klonowy popaprańcu, wyjący za babciusią”

    Hej, hej, nadworny poeto. Odpieprz ty sie od babciusi, oki?

    „od – jakoby – anumlikowego holokaustu. Nie o holokauście jako takim pisałem”

    No to o jakim holokauscie ty pisales? Jakims innym od tego, ktorego Zydzi, bez najmniejszej z twojej strony pomocy, nie pozwola nam nigdy wybic sobie z pamieci?

    Twoje bazgranie, w 2016 roku, o Zagladzie Zydow sprzed wielu juz lat to zwyczajne POpierdywanie na temat calkowicie zawladniety przez samych Zydow. Oni ciebie o to juz nie prosza. A wiesz dlaczego nie prosza? Bo oni to robia o wiele lepiej od ciebie. Masowo zreszta. Ty zas szczebioczesz sobie na jakims blogu. Nie wiedzac po co

    „Stąd pamięciobójstwo a’la polonaise, w wydaniu warszawskim. Teraz idź się napić kolejnej porcji seczego. Bez ament się obejdzie.”

    Idem siem napic sebyleczego. Za zdrowie pamięciobójstwa a’la polonaise, w wydaniu warszawskim. No bo jak sie nie napije za jego zdrowie to ono, to pamięciobójstwo a’la polonaise, w wydaniu warszawskim, jeszcze wezmie i zaginie. Pomimo istnienia wielu osrodkow pamieci o nim. W samej Warszawie pewnie cos okolo 5. Jak nie wiecej. Na swiecie pewnie z 5 setek. Jak nie wiecej

    Posumujmy, jeszcze raz . Twoje, oraz nas wszystkich, bicie sie w piersi za winy popelnione wiele lat temu, jest dzisiaj w 2016 roku, jakims takim jakby wymuszonym przedobrzeniem. Podobnym troche do kaczego przedobrzenia w probie dublowania uroczystosci obchodow 70-lecia zbrodni katynskiej 10 kwietnia, 2010 roku.

    Zakonczylo sie to smolenskie przedobrzenie jak zakonczylo. Nie sugeruje podobnego zakonczenia twojego przedobrzenia. Co to to nie.

    PS. Napastliwosci takiej jaka reprezentujesz, w odniesieniu do mnie, dalej ucz sie pilnie. Uczycieli tej napastliwosci na mnie skolko ugodno jest. Szczegolnie wsrod czlowiekow piora. Balsam na taka napastliwosc to jak sie zapatruje?

  377. Ilustracja do kaczego przedobrzenia w probie dublowania uroczystosci obchodow 70-lecia zbrodni katynskiej 10 kwietnia, 2010 roku

    ‚https://slizewski.files.wordpress.com/2011/05/kaczyc584ski-putin2.jpg

    Tez odgrzewane. Te uwage kieruje do Lewego

  378. @Andrzej Fallus

    „Calkiem niedawno temu premier Izraela Netanyahu w siedzibie ONZ pokazywal starozytny sygnet znaleziony przez archeologow pod murami Jerozolimy z napisem Netayahu.
    Jako najlepszy dowod na prawa „do tej ziemi”…!
    Natayahu oczywscie pominal fakt, ze jego ojciec Binj”

    Gostek,

    jak ci sie nie podoba fakt, ze Zydzi wypedzeni z tego twojego kraju („Zydzi wynocha do Izraela”, „Polska dla Polakow”, „Syjonisci do Dajana”) zyja i oddychaja w tym samym Izraelu, do ktorego ich wypedzano – to masz gruntownie prze… przechlapane, powiedzmy.

    Nie zanosi sie na to, zeby ten zly i niedobry Izrael latwo sie dalo „zepchnac do morza” czy tez „wymazac z mapy”. Ujmujac rzecz delikatnie – dobre checi nie zawsze chodza w parze z mozliwosciami.

    Kolejne miliardy dolarow zainkasowane za bron jak z powiesci fantastyczno-naukowej – antyrakiety, latajace radary – systemy wczesnego ostrzegania. Indie kupily za kosmiczna kase. Kolejne kraje bula ciezki szmal za koszerne bezpilotowce. Kolejny zydowski sputnik wystrzelony z kosmodromu w Palmachim.

    Do przekomarzania sie z niesympatycznymi sasiadami jest zajefajnie duzo ciezkich czolgow. I bardzo duzo artylerii – zwyklej i rakietowej.

    A jakby co tak bardziej serio – to jest od ciezkiego zarabania megaton. I caly czas przybywa,

    Niech ci sie zatem oblane benzyna stodoly przysnia. I dymiace kominy.

    Bo na jawie to juz ich nie zobaczysz …

  379. Hej, bawelniany,

    Skadzes tego Fallusa wytrzepal?

  380. @radzilowJedwabne
    Mimo iż podzielam w wielu przypadkach Twój punkt widzenia, to nie bardzo mi odpowiada Twój napastliwy, trochę arogancki styl. Mnie też oburzają, doprowadzają do szału antysemickie napisy buraczanej hołoty i dowcipy z „wartością opałową Żyda”
    O osiągnięciach intelektualnych Żydów wiem i mam dla nich ogromny szacunek, o sprawności organizacyjnej, logistycznej państwa Izrael.
    Ale po co takie buńczuczne : No spróbujcie tylko, to zobaczycie nasze czołgi, rakiety…
    Wydaje mi się , że straszenie polskich antysemitów, że „niech no oni spróbują zepchnąć Izrael do morza, to będą mieli prze..przechlapane”, jest skierowane do nie właściwego adresata. Takich możliwości polskie aryjskie buraki nie mają (może by i chcieli, ale nie mają), więc po co niepotrzebne straszyć.
    Zresztą i takie słowne straszenie prawdziwych adresatów, czyli państwa arabskie,które rzeczywiści miałyby ochotę zepchnąć Izrael do morza, nie ma sensu. Państwa te wielokrotnie usiłowały zniszczyć Izrael, a Izrael odpowiedział adekwatnie, czyli siłowo a nie słowem,że jak co to będziecie mieli „prze..przechlapana. Nie bądź infantylny , strasząc jak dziecko, że „spróbuj no tylko, to zobaczysz”. Inteligentni żydowscy politycy, generałowie, naukowcy pracują po cichu nad obroną Izraela, a nie wrzeszczą i straszą, że mają bombę wodorową. Wszyscy wiedzą , że Izrael ją ma, a Izrael się zapiera, że nie ma i dobrze. Dorosły człowiek nie pokazuje ekshibicjonistycznie swoich muskułów, ale wszyscy domyślają się, że je ma i potrafi ich w potrzebie użyć.
    Rozumiem Twoją gorycz wywołaną polskim antysemityzmem(polskim a nie jakimś innym, no bo pisząc po polsku, będąc Polakiem o żydowskich korzeniach tym a nie austriajackim się zajmujesz).
    Ale Twoja gorycz nadmiernie Cię pobudza, robisz się skrajny, zajadły i tym samym tracisz na wiarygodności.
    Naprawdę chciałbyś na ten blog rzucić bombę wodorową ?

  381. Za chwilę będzie tu całe enPassant, atmosfera już się psuje

  382. Lewy (24 września o godz. 22:05)

    „A ja bym przejechał tą długonogą blondynę”

    Fciales pedziec: ‚bym przelecial’?

  383. NeferNefer
    25 września o godz. 8:47
    Coś w tym jest. Wygłodniałe muchy w enPassant szukają kolejnego żerowiska.
    Albo pracowity Wiesio, któremu już brakuje miejsca na głoszenia Spiżowego Wiesiowego Prawa że „akcja wywołuje reakcje” i że „w kapitalizmie panuje wyzysk”

  384. Roznica pomiedzy ‚przejechal’ i ‚przelecial dlugonoga blondynke’ umykac moze niektorym emigrantom. Nawet tym w Lyonie umiejscowionym

  385. Warto przeczytać
    „http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20720751,spotlight-w-polsce-legierski-ujawnia-ksiadz-ktory-mnie.html#TRwknd

  386. Kilka słowno-muzycznych impresji z dosyć rozjeżdżonej przez ciężki sprzęt rolniczy miedzy łączącej dwa sąsiadujące pola uprawne.
    Oczywiście właścicielem jednego z nich jest nasz rodak ( załóżmy Maciej Boryna),a drugim opiekuje się jakiś starozakonny. Np. Tewje Mleczarz ze swoją żoną Gołdą.
    A dlaczego impresje muzyczne?
    Albowiem przedwczoraj gościłem w jednym z miast ściany wschodniej na wielokulturowej imprezce gdzie głównym gwoździem programu był koncert niejakiej Sławy Przybylskiej.
    Miejsce występu – tamtejsza synagoga. Pani Sława w znakomitej formie.
    A poza tym.
    W jednym z ostatnich numerów TP ukazał się wywiad z autorami książki której głównym bohaterem jest …filosemityzm. Ale nie o nim w tym momencie
    W trakcie rozmowy padły te oto słowa. Cytuję z pamięci.
    „Czynione są starania przez niektóre środowiska, aby obok tzw. „kłamstwa oświęcimskiego” polski ustawodawca usankcjonował mocą zapisu prawnego pojęcie „kłamstwa jedwabieńskiego”.

    Oczywiście pole działania tego terminu nie dotyczyłoby samego Jedwabnego, ale wielu innych miejsc gdzie nasi rodacy dawali empiryczne dowody swojego uczucia darzonego wobec przedstawicieli narodu wybranego w czasach II wojny światowej i tuż po jej zakońceniu
    Miłość niejedno ma imię.

    A teraz będzie nieco pod prąd.

    Ostatnimi czasy oddaje się ( proszę w tym momencie nie czynić mało wyszukanych skojarzeń)lekturze …korespondencji Miłosza z Giedroyciem.
    Kilkadziesiąt lat wymiany listów wydanych w trzech tomach. Bardzo dobrze opracowanych przez „kogoś tam”.
    W sumie prawie 2000 stron.
    Czytam raczej „z doskoku”, ale momentami naprawdę nie można się oderwać.
    To, że Miłosz jest niezły to wiedziałem( nieźle sobie używa na amerykańskiej Polonii, a także na środowisku emigracji londyńskiej),ale Giedroyc również nie w kaszę dmuchał.
    Jego „pupilem” jest RWE którym oprócz tanich chwytów anty PRL-owskich co i raz zarzuca merdanie ogonem przed amerykańskim chlebodawcą. Radio finansowane jest przez amerykańskiego podatnika.

    A jeżeli chodzi o świat polsko-żydowskich zażyłości to Miłosz sygnalizuje obecność w Ameryce zjawiska antypolonizmu wśród tamtejszych Żydów.
    Przykład.
    18 X 1976.
    Milosz pisze do Giedroycia.

    „Ukazała się ksiązka o Leśmianie po angielsku w Stanach. Niestety przykra i wręcz skandaliczna. Autorka podaje Leśmiana za geniusza, który natchniony przez myśl rosyjską, pisał niestety po polsku i został zaszczuty przez obrzydliwych antysemickich Polaków.(…)Jak wiesz, jestem i byłem antyendecki. Ale to nie znaczy, że mogę tolerować żydowski rasizm i nienawiść do Polaków.

    Tyle Miłosz.

    Ale jeżeli chodzi o Leśmiana, to może nie był geniuszem, ale jego poezja i On sam robią na mnie naprawdę spore wrażenie.
    …szczególnie jeżeli uwzględni się wzrost poety. 155 cm.
    A jego temperament i witalność.
    A oto przykład.
    Leśmiana wspomina jego znajomy.

    „Idziemy sobie kiedyś Marszałkowską. I nagle mija nas jakaś rozwinięta nad wyraz kobieta, przy której Leśmian wygląda jak krasnal.
    I kiedy już ją minęliśmy Leśmian rozmarzony mówi do mnie:
    – …ale bym ją zgwałcił.

    Polsko-żydowskich relacji ciąg dalszy nastąpi.

    Nie wiem kiedy, ale postaram się.

    I o Leśmianie też coś będzie.

  387. Lewy
    25 września o godz. 9:40

    Sami musimy się jakoś bronić. Ale niech się muchom nie wydaje że packi na nich nie ma.
    Poza tym stali bywalcy mogliby być obecni żeby ducha nie tracić, samo się nie zrobi.

  388. radzilowJedwabne
    24 września o godz. 23:32

    @tejot

    „Izrael jest państwem narodowym, tak jak w deklaracji niepodległości to jest ujęte i nie można się wprosić do tego państwa jako obywatel skądś tam, który postanowił być Żydem”

    Klamstwo, bzdura i brednia.

    Oczywiscie ten, kto chce moze przyjac judaizm i zostac Zydem.

    A istnienie Izraela oczywiscie w oczy kluje – to zupelnie zrozumiale. No bo dopoki Izrael istnieje to kominy nie zaczna dymic na nowo.

    Mój komentarz
    RJ, z Twojej wypowiedzi odnośnie nabycia obywatelstwa Izraela wynika, że kto che może przyjąć judaizm.
    Rozumiem, że ta odpowiedź jest pełna – kto (nie Żyd, nie konwertyta) chce otrzymać obywatelstwo Izraela musi przyjąć judaizm. To jest reguła. Rozumiem też, że mogą być bardzo szczególne przypadki udzielania obywatelstwa izraelskiego ludziom, którzy przynieśli lub mogą przynieść szczególne korzyści państwu.

    RJ, niepotrzebnie mieszasz w sposób niesamowicie buńczuczny, zaczepny epitety do dyskusji, wytykasz wszystkim jak leci dowcipy na kominach, oskarżasz o nienawiść do Żydów wszystkich swoich interlokutorów, wszystkich przygodnych i nieprzygodnych świadków, prawdziwych i wymyślonych, pogrążasz wszystkich w przynależnym im historycznie antysemityzmie, głupocie oraz w bezsilności wobec potęgi państwa żydowskiego, potrząsasz atomówkami, itd.
    Pzdr, TJ

  389. Byłem w Czołpinie na latarni. W tamtym rejonie jest trochę pojedynczych gór. Najwyższa – święta góra Rowokół. Kiedyś na nią wbiegłem, a teraz bałem się kroka dać. Kolana mają okres, więc kłaniam się ateistom z podnóża świętej góry. Na górę, na której jest latarnia, jednak wlazłem, nawet na samą latarnię, przez co nogi wlazly w de i tam zostały.

    Mam jednak coś na temat niezabijania pamięci. Fotki są robione w Smołdzinie. I patrzcie państwo: stoi sobie kawałek „niesłusznej” pamięci i nic strasznego się nie dzieje. Ludzie tacy sami jak wszędzie, chodzą normalnie na dwóch, do przodu, nie do tylu, żegnają się z lewa na prawo, a nie odwrotnie, jedzenie – nie zatrute, a w sezonie bywa nawet sporo turystów, którzy włażą na Rowokół, żeby z wieży widokowej zerknąć na Wydmy Łebskie, na jezioro Łebsko, na jezioro Gardno, na jezioro Dołgie Duże w lasach Słowińskiego Parku Narodowego, na morze i morze sosnowych lasów. Zadumałem się nad tymi dwunastoma ruskimi chłopakami. Nie bardzo rozumiem, co oni na tym zadupiu robili, boć Wydmy Łebskie to był chyba tylko poligon amunicyjny

    https://lh3.googleusercontent.com/-u8srmGp_mgM/V-eNqN7N_oI/AAAAAAAAKNw/oMzl31m9bKIGyBdVRKOeqWqQlpZ4nZLDwCL0B/w962-h541-no/DSC03504.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-T3PxN64Xr0U/V-eNqCH5qvI/AAAAAAAAKNs/ZrPOEhCqWcwtZxf6F7gqm81lJMOwp4IIQCL0B/w962-h541-no/DSC03505.JPG

  390. @tejot

    Cztery zjadliwo-obraźliwe riposty in 4, 3, 2, 1….

    @pombocek

    pombocku, chodź ze mną na jesienny spacer, po płaskim 🙂

    https://goo.gl/photos/aGd4Fq7kc421QsGQ9

  391. Orteq
    25 września o godz. 2:04

    Anumlik przedstawił pamięciobójstwo bardzo jasno, sięgając do istoty rzeczy, która tkwi w życiu codziennym i w głębi głowy. Ono się odbywa na tych odwórkach, w tych domach, na ulicach, w pamiętnikach, rodzinnych zdjęciach, w szkole, w dowcipie z warości opałowej Żyda.
    Ilość muzeów nie ma nic do tego. Muzea sobie, życie sobie. Ten kto dokonuje pamięciobójstwa nie łazi do muzeów Holocaustu by się dowiedzieć, że jest pamięciobójcą i swoje życie przestawić na tory niepamięciobójcze od momentu, gdy rodzice, dziadkowie, inni krewni zajęli dom, kamienicę, parcelę po Żydach wywalonych do getta i puszczonych kominem o bozi.
    Pamięciobójca w ogóle puszczcza mimo uszu i mimo oczu, że są jakies muzea, że one coś przedstawiają, że tu czy tam coś się o tych muzeach gada. To jest poza pamięciobójcą, ma to w ciemnej dupie, bo ma swoją kapliczkę maryjną na podwórku, koło której przechodzi parę razy i ma ją wbitą w mózg. A gdzie nie ma kapliczki – o nic nie ma, żanego śladu Żyda – i dobrze jest, że tak jest – dla pamięciobójcy. O to właśnie pamięciobójcy chodzi, z tego żyje i ma usprawiedliwienie: „co z oczu to z serca” – bo on ma wielkie serce, co dobrze widać, gdy je na służbę oddaje Maryji.

    Ty zaś pieprzysz durnoty w tej sprawie – tępe, od rzeczy, którą to tępotę okraszasz gadką jarmarczno-odpustową, by sobie tym bełkotem dodać dowcipu i wiarygodności. Coś co pojmowalne dla głowy rozumującej, demonstrujesz jako dla siebie niepojmowalne. Głupkowata maniera odustowej gadki, zamiast cwanie ukryć pustotę Twojej głowy, jeszcze ją wyraźniej przestawia.
    Zamiast rozumu i pozytywu, dajesz na blogu coraz więcej własnego szajsu. Odbierasz tym, co blogowi dodają od siebie, i cenią sobie jego wartość. Coraz Ci bliżej do złodzieja.

    Anumlik Ci powiedział, co należy: odpieprz się – z tą swoją babciusią, gadką odpustową zastępującą mowę i głowę, i odpieprz się z całą resztą szajsu, który tu wywalasz.

  392. @tejot

    „kto (nie Żyd, nie konwertyta) chce otrzymać obywatelstwo Izraela musi przyjąć judaizm. To jest reguła.”

    Kolejne klamstwo, bzdura i brednia.

    Od ciezkiego zarabania nie-Zydow uzyskuje obywatelstwo Izraela – na przyklad poprzez malzenstwo. Calkiem sporo Rosjan czy Rosjanek, jako zywo stuprocentwych aryjczykow, pozyskalo obywatelstwo Izraela poprzez malzenstwo z Zydami-imigrantami, ktorzy przybyli do Izraela w okresie rozpadu Zwiazku Radzieckiego.

    Warto przy okazji przypomniec po raz kolejny, ze w Izralu zyje i mieszka jakies poltora miliona Arabow-obywateli. Sa i inne mniejszosci – na przyklad Druzowie, jakies sto dwadziescia tysiecy. Druzowie to jako zywo nie Zydzi. To tez obywatele Izraela, pelnia sluzbe wojskowa, niektorzy osiagaja generalskie szlify.

    Jak juz sie gostek sygnujacy swoje wypoc.. pardon, _wypowiedzi_ ksywa „tejot” przyp … przyfastrygowal, powiedzmy do kwestii obuwatelstwa – to warto gostkowi przypomniec, ze jego ojczyzna slynna jest glownie z _pozbawiania obywatelstwa_ ludzi, ktorzy sie wprawdzie w jego ojczyznie urodzili – ale zgrzeszyli ciezko z racji brzydkiego „pochodzenia” i jeszcze brzydszej „narodowosci”.

    Juz w czasach II RP polskie wladze pozbawily obywatelstwa dziesiatki tysiecy polskich Zydow, za pomoca specjalnej ustawy, jednym pociagnieciem piora. Dzialo sie to w przededniu epoki piecow. Istnial zaawansowany projekt wypedzenia polskich Zydow na Madagaskar. Wprowadzony w zycie nie zostal – wybuchla wojna i „kwestia zydowska” zostala rozwiazana nawet bez Madagaskaru, glownie niemieckimi rekami.

    Po wojnie okazlo sie, ze przezylo co nieco niedobitkow – ale od czego pogromy czy „akcja kolejowa”? Ostatnich niedobitkow pozbawiono polskiego obywatelstwa przy akompaniamencie wrzaskow: „Zydzi wynocha do Izraela!”, „Polska dla Polakow!”, „Syjonisci do Dajana!”. Jak sie „tejot” przy.. fastrygowal do kwestii pozyskiwania obywatelstwa, to warto jemu i reszcie komentatorow pod patrzalki podsunac zagadnienie _pozbawiania obywatelstwa_ w charakterze kary za nadmierna dlugosc nosa.

  393. NeferNefer
    25 września o godz. 11:16

    Cudeńka pokazujesz, Neferko. Nie byle jaka z Ciebie obserwatorka. Z taką to i na spacer ciekawie się wybrać, a nawet gdzieś zabłądzić. Wiesz, jak się nazywa ten jadalny za młodu i smaczny grzyb? Żółciak siarkowy – mówię na wypadek, gdybyś nie wiedziała.

    Moich fotek chyba nie trzeba tłumaczyć. Tyle tylko, że na jednej z nich (trochę pod słońce) widoczna jest w oddali – Panie świeć nad jej świętością – góra Rowokół w Smołdzinie, na drugiej widać początek (lub koniec, zależy, z który strony patrzeć) ruchomych Wydm Łebskich i z prawej – kawałek jeziora Łebskiego. Zrobiłem z latarni dookolny film całej okrągłej okolicy, dopiero w domu się okazało, że zapomniałem włączyć kamerę.

    https://lh4.googleusercontent.com/-z9TNW7mbSHQ/V-edLJHaV3I/AAAAAAAAKOc/4iOgIaSaZYQT0esKjp-GILTUk5Hi-GqMgCL0B/w960-h540-no/DSC03527.JPG

    https://lh4.googleusercontent.com/-h3i639c_88E/V-edKyRQuVI/AAAAAAAAKOg/i_MY4tIXbnIBLBKchYzX_bCdC7I0pitxACL0B/w960-h540-no/DSC03529.JPG

    https://lh4.googleusercontent.com/-N3dkIpONSL4/V-edLbeJCXI/AAAAAAAAKOo/prh2toH300s3daqTfidzWaCdbaZ-zvZfgCL0B/w960-h540-no/DSC03549.JPG

    https://lh4.googleusercontent.com/-aYQyNZtBpQU/V-edKyMNjZI/AAAAAAAAKOk/kzDbSPR6gHsT2B1vZRDRRV-3wfXCf5oMgCL0B/w960-h540-no/DSC03532.JPG

    https://lh4.googleusercontent.com/-aoLwWhv9j-Q/V-edLc7F4xI/AAAAAAAAKOs/mwxsyyorkbYV6LdwaJ3IiwDyJOhu6Cj9wCL0B/w960-h540-no/DSC03534.JPG

  394. @Lewy

    ” nie wrzeszczą i straszą, że mają bombę wodorową. Wszyscy wiedzą , że Izrael ją ma, a Izrael się zapiera, że nie ma i dobrze.”

    Cos sie Panu pomerdalo, Szanowny Panie Lewy – i to dosyc gruntownie. Izrael jako zywo nigdy sie nie „zapieral” ze „nie ma” „bomby wodorowej”. Ani nie twierdzil, ze posiada ani nie „zapieral sie” ze „nie ma”. „Zapieranie sie” to juz wylacznie plody panskiej bujnej wyobrazni. Izrael w ogole nigdy sie nie wypowiadal w rzeczonej kwestii.

    „Dorosły człowiek nie pokazuje ekshibicjonistycznie swoich muskułów”

    Oczywiscie ze nie. Dorosly czlowiek zapowiada groznie „nie oddamy ani guzika”. A potem sp.. pardon, oddala sie raczym klusem w kierunku rumunskiej granicy. Guziki mial podobno wszystkie, rzeczywiscie zadnego nie oddal.

    „Naprawdę chciałbyś na ten blog rzucić bombę wodorową ?”

    Szanowny Panie Lewy, obawiam sie, ze nawet najbardziej wnikliwy prokurator nie bylby w stanie znalezc w moich wypowiedziach jakichkolwiek pogrozek czy grozb karalnych. Pan jednak z zupelnie niebywalym, cuchnacym tupetem usiluje wpakowac w moje usta zbrodnicze pogrozki – zeby mnie za te (niewypowiedziane) pogrozki potepic.

    Otoz, Szanowny Panie Lewy – jesli czuje Pan potrzebe, zeby jakiemus mezczyznie cos wpakowac w usta – to prosze sobie poszukac kogos, kto podziela panskie ehmm… preferencje, powiedzmy. Ja ich nie podzielam.

    „Takich możliwości polskie aryjskie buraki nie mają (może by i chcieli, ale nie mają), więc po co niepotrzebne straszyć.”

    Kazdy orze jak moze. Jakis czas temu przybyla na przyklad do panskiego pieknego kraju druzyna pilkarska z Izraela, zeby rozegrac mecz – hi hi – towarzyski. Oczywiscie zaden mecz nie zostal rozegrany, tylko skuto pilkarzom-Zydom mordy na fioletowo, potraktowano gazem pieprzowym, wzieto pod buty. Wszystko na oczach polskich ochroniarzy, ktorzy nie uwazali za wlasciwe aby interweniowac.

    Nie zeby mi bylo tych pilkarzy szkoda – byli pelnoletni, wiedzieli dokad jada. Chcacemu nie dzieje sie krzywda.

  395. radzilowJedwabne
    25 września o godz. 12:07

    Mój komentarz
    RJ, jakie są prawne możliwości uzyskania obywatelstwa Izraela dla ludzi z zewnątrz (nie Żydów), to wyjaśniłeś już – konwersja lub małżeństwo. Dalej niepotrzebnie dywagujesz, epitetujesz, zaklinasz i przeklinasz (niemal). Raptus.
    Pzdr, TJ

  396. pombocek
    25 września o godz. 12:08

    Na widok panoramy zrobiłam oczy, o takie: O_O , piękne widoki. Dzięki za informacje o grzybie, nie wiedziałam. Był chyba półmetrowej wysokości. W Belgii grzyby są pod ochroną, nie wolno zbierać ani niszczyć. Czasami widzę przy ścieżce piękne kanie które aż się proszą o panierkę i patelnię ale – nie wolno.

    A moje zdjęcia, tak krawiec kraje jak mu materii staje – nic ciekawego nie było na trasie to wyszło co jest. Ale motyl to mi się udał, krzak się kiwał od wiatru, motyl skakał z kwiatka na kwiatek ale go trafiłam. I poraz kolejny przekonałam się że mimo wielkiego zoomu mój aparat jest do niczego, nawet statyw nie pomoże (rozmazana czapla z odległości 500 m)

  397. „…Pamięć demokratyczna, czyli o wymazywaniu elit…”

    Jak powstawała inicjatywa, to ja pisałem, że warunkiem niezbędnym jest sprawna administracja…w poszanowaniu regulaminu.
    O regulaminie jakoś nikt nie chce pamiętać (wymazywanie…?), no i mamy blog Passenta, au passant.

    Pewna seryjna postalność uzmysłowiła mi jednak (haha!) ważną rzecz.
    W pamięci także rządzi demokracja – elity biadają nad wymazywaniem, chamstwo nigdy nie zapomniało, jak mordowanie pamięci (pomińmy elegancko sam mord przedmiotu pamięci i przywłaszczenie jego przedmiotów majątkowych) uzasadnić, pielęgnować.
    To prawda, że manifestujące się tu, okazjonalnie ale seryjnie chamstwo i mordercze prostactwo nigdy nie zapomniało, jak gnoić Żyda; są tacy, który z tym styczności nie mieli, ale i tacy, co elitarnie tę świadomość styczności wymazują.

    To dobrze ilustruje, dlaczego kacza szajka wraz z parafią wcale żadnych podziałów nie stworzyła, ona je udemokratyczniła, uprawniła i wzięła na swą służbę.
    Czyniąc swe dzieło i stanowiące je najprostatsze chamstwo fundacją w służbie Narodu. Oczywiście ‚narodu’ w sensie wykluczającym, np. fakt, że nie jest narodem żadna elita, która wymazywania gnoju z gumniaków wstydzi się …za innych, widząc na gumnie dominantę walonków fałszywie oczyszczonych z pamięci o swym smrodzie.
    Tymczasem fakt, walonki i gumniaki zawsze, brudem cuchnęły, z dumom i godnościom go nawarstwiały – no i szambo staraniem jednego niewybrednego w smakach ‚elita żoliborskiego’ – wybiło.
    Powtórzę więc elitom, tolerującym latami różne plugaw Buble, za Mrożkiem: „wybiło, Panie, wybiło…”
    Nb. nie inaczej wróżę, ku przestrodze, blogowi.
    Tolerujmy, tolerujmy… udając, że pada na blogu deszcz.
    Będzie co sobie wymazywać.
    Ukłony.

    Nb. ja jestem pełen podziwu dla skuteczności bootów ruskich służb, co gdzie trzeba kierują nieuchronnie różne wiesie i obwiesie, na samo hasło „Żyd…” przesiane w necie.
    Nie ma takiego świństwa w Polsce, coby nie zyskało zasilenie zza Buga i z automatu.
    Wot, diemokraticzeska polieznost’ gniłowo zapada… 😉

  398. @tejot

    „jakie są prawne możliwości uzyskania obywatelstwa Izraela dla ludzi z zewnątrz (nie Żydów), to wyjaśniłeś już”

    Jakie sa prawne mozliwosci pozbawienia polskiego obywatelstwa ludzi z wewnatrz (Zydow), ktorzy sie w Polsce urodzili – to wyjasniono juz w sposob czynny. Od specustawy Drymmera, na podstawie ktorej pozbawiono polskiego obywatelstwa dzieiastki tysiecy Zydow jednym pociagnieciem piora – az po koniec lat szescdziesiatych, kiedy to wypedzono z Polski i pozbawiono polskiego obywatelstwa dziesiatki tysiecy polskich Zydow („Zydzi wynocha do Izraela!”, „Polska dla Polakow!”).

    To oczywiste, ze jak ktos ma za uszami masowe pozbawianie Zydow obywatelstwa, niezaleznie zreszta od tzw ustroju i od epoki, jak ktos ma za uszami sprawy znacznie gorsze – od „wydarzen” w Jedwabnem po „wydarzenia” kieleckie – to sie bedzie przy… przycyndalal, powiedzmy, do zlego i niedobrego Izraela, na zasadzie „A u was Murzynow morduja”.

  399. Gekko
    25 września o godz. 12:53

    Nie ten pies groźny który szczeka ale ten który od razu gryzie. To że (chwilowo) nie widać nie znaczy że nic się nie robi.

    Do zachowania kultury u przedszkolaków z ADHD nie ma co nawoływać.
    A poza tym, paskudniśmy.

  400. @Gekko

    „prostactwo nigdy nie zapomniało, jak gnoić Żyda;”

    Szanowny Panie Gekko,

    przyklad zawsze idzie z gory. Pozwole sobie zauwazyc, ze „prostactwo” (panskie zreszta, nie moje okreslenie) postepuje akurat tak, jak autorytety nakazuja. Nienawisc to nie chwast tylko roslina uprawna. Sama nie wyrosnie. Zeby zebrac burze – najpierw trzeba starannie zasiac wiatr.

    O tym jak siano wiatr uczciwie i bez upiekszen opowiada literatura. Oddaje glos
    Wladyslawowi Reymontowi:

    ____________________________________________________________

    Szczesciem, co dobrodziej w te pore rozpoczynal kazanie i rumor sie
    czynil w kosciele, gdyz powstawali z kleczek, cisnac sie jeszcze barzej ku
    ambonie i zadzierajac glowy w góre, ku ksiedzu, któren o Mece Panskiej powiadal
    i o tym, jak go to paskudne Zydowiny ukrzyzowaly, ze to swiat przyszedl zbawic,
    ze sprawiedliwosc chcial dawac pokrzywdzonym, ze za biedota sie upominal.
    Tak rzewliwie owe krzywdy Panskie na oczy przywodzil, jaze sie goraco
    robilo i niejedna piesc chlopska zwierala sie na odemste, a babi naród w glos
    szlochal czyniac sprawe wedle nosów. Dlugo nauczal wykladajac wszystko
    dokumentnie

    ____________________________________________________________

    … no i nauczyl skutecznie. To trzeba przyznac.

    „Tak rzewliwie owe krzywdy Panskie na oczy przywodzil, jaze sie goraco robilo i niejedna piesc chlopska zwierala sie na odemste”. No i byla ta „odemsta”, oj byla – kiedy tylko trafiala sie okazja ze „odemsta” bedzie bezkarna.

    Dzis jest zreszta dosyc podobnie – tyle, ze basnie o zlych Zydach nieco sie uwspolczesnily. Dzis mniej juz slychac o tym, ze Zydzi „ukrzyzowali Pana Jezusa”, „profanuja hostie” etc – ciezar zostal przeniesiony na „zydowskich zbrodniarzy z UB” ktorzy „mordowali polskich patriotow” (wariant A) oraz „syjonistycznych zbrodniarzy” ktorzy „morduja palestynskie dzieci” (wariant B).

  401. Szukałem, szukałem i mam!
    Z pomocą przyszedł mi oczywiście niezastąpiony w takich razach Gekko.
    A czego szukałem?
    Pretekstu.
    Pretekstu aby pochwalić się kolejną lekturą i zaczerpniętą z niej ponadczasową i uniwersalną w swoim przesłaniu mądrością.

    Nazwisko – Brzozowski. Z tych samym, z tych samych.
    Imię – Stanisław. Na wsi to u nas Staśków, że ho, ho, ale ten to się nam stara udał.

    A co pisał ów Stanisław Brzozowski rodem z Wojsławic?

    Ano pisał,że:
    Mamy na początku wieku…nie,nie XXI-ego, ale u początków jego poprzednika czyli XX stulecia:
    „snobistyczny, inteligencki salon upajający się swoją postępowością”
    oraz galerię
    „idealnych typów prawicowej i patriotycznej „połaniecczyzny”, spełniającej się w rytuale,który nie wymusza żadnej intelektualnej pracy”

    Tak sobie pisał ten Staśko od Brzozowskich.
    Rodem z Wojsławic.

  402. @Konstancja

    „„Medaliony” byly lekturą w latach szkoły średniej lub późnej podstawówki.

    To byly inne czasy. Dzis grozi ponoc piec lat pierdla (czy tez moze trzy lata, nie chce mi sie sprawdzac) za sformulowanie, ktorego uzyla autorka „Medalionow”. Cytuje expressis verbis z „Medalionow” wlasnie: „Nie dziesiątki tysięcy i nie setki tysięcy, ale miliony istnień człowieczych uległy przeróbce na surowiec i towar w polskich obozach śmierci.” Czy te „Medaliony” juz trafily do Indeksu Ksiag Zakazanych?

    „W klasie 5 lekturą było „Bankructwo malego Dżeka” (chyba pisownia oryginalna, jak na okladce), ktorą przecież Janusz Korczak napisał, ale ani słowa o tym, w jakich okolicznościach zginął”

    Uu, przykry zapach powstaje. Moze warto przypomniec, jak traktowano Korczaka wtedy, kiedy jeszcze byl zywy?

    „Aleksander Lewin, jeden z wychowawców współpracujących z Korczakiem wspominał: Lata 30. pogłębiły jeszcze bardziej tragizm losów Korczaka. … Coraz brutalniej uzewnętrzniały się nastroje antysemickie. Dotykały one boleśnie zarówno Korczaka, jak i dzieci, którymi opiekował się. Pamiętam, że ilekroć w tym czasie (mam na myśli lata 1937–1939) musiałem wyjść z grupą dzieci poza teren Domu Sierot, trzeba było to czynić niemal w ordynku bojowym – straż przednia i straż tylna, złożona ze starszych chłopców, by uchronić się przed zaczepkami, napaściami i pobiciem. Oczywiście, nie zawsze wychodziliśmy z tych opresji bez szwanku. Ale są to zaledwie drobne ilustracje pewnej sytuacji ogólniejszej.”

    „W 1938 roku Niemcy deportowali do Polski 17 tysięcy polskich obywateli, których uznali za Żydów. Polska odmówiła ich przyjęcia – jak to w ogóle możliwe, żeby jakakolwiek rzeczpospolita odmówiła wjazdu na swoje terytorium obywatelom, których jest rzeczą pospolitą?
    Cóż, taka, która w ramach antysemickiej czystki wyrzuciła Korczaka na początku 1939 z Polskiego Radia. Nie mógł dalej wygłaszać na jego antenie pogadanek dla dzieci, bo uznano go za „mniejszość”. „Nieasymilującą się”. I stanowiącą „cholerny problem”.”

    Bylo, minelo. Wiele sie nie zmienilo. W Pani kraju niejaki Miloszewski napisal pare lat temu nienajgorsza powiesc „Ziarno prawdy”, powstal takze calkiem dobry film (rezyseria Lankosza). Dobry kryminal. U podstaw fabuly lezy rozpowszechniona w Pani kraju „wiedza” iz „zydzi” porywaja i morduja chrzescijan, celem pozyskania krwi do wyrobu macy.

  403. No,ale ten radzilowJedwabne moim daniem to delikatnie przegina.
    Facet ma chyba jakieś skłonności masochistyczne.
    No i owszem dzieje Żydów na Polskich równinach nie były usłane różami, ale dzisiaj na naszych oczach dzieje się rzecz , zaiste niespotykana.
    Już nie Żyd Szmul i jego żona Chaja są największymi wrogami Polski, Polaków i ich plemiennego ego, ale wrogiem publicznym numer jeden stają się wyznawcy Allaha.
    To na ich widok , co tam widok, na sama myśl o nich w kieszeni zdrowego na ciele i umyśle Polaka rozwiera się w kieszeni scyzoryk pręży swą smukła sylwetę jego wierny druh – bejsbolowy kij.
    O Żydach już mało kto pamięta.
    Wyznawca islamu, ostatecznie nafaszerowany sterydami rodak Władimira Władimirowicza Putina wzmaga patriotyczną czujność większości Polaków.- to stosunek do nich określa plemienną zwartość i gotowość do wyruszenia na ten decydujący bój.
    Niestety o Żydach nikt już nie pamięta i tego niektórzy nie potrafią sobie uzmysłowić.
    A tak chcieliby w ich imieniu cierpieć.

  404. radzilowJedwabne
    25 września o godz. 12:28
    Trudno chłopcze, myślałem, że ci wytłumaczę delikatnie, że wpadasz w przesadę, że takim językiem zrażasz sobie tylko tych , co nie widzą w Żydzie wroga, ale godnego podziwu człowieka. Ale okazuje sie, że i wśród nich są niedorozwinięte , wściekle trolle, godne tych polskich buraczanych.
    Z tą bombą wodorową to byl żart, gdzież bym się ośmielił cię posądzisz o to, że ją użyjesz ?
    Ale troszcząc się o ciebie, radzę ci, abyś obchodził się z tą bombą delikatnie, bo przy twoim nieobliczalnym temperamencie, a nuż widelec krew ci uderzy do mózgu i katastrofa gotowa

  405. Lewy
    25 września o godz. 13:56

    W sedno, Lewy. Sam nie widzi że największą krzywdę robi swoim.

  406. Polacy lubia, gdy Zyd Polske kocha.
    Ale, nie daj Boze!
    Najwiecej tej milosci od Zydow wymagali wodzireje antysemickich kampanii w historii Polski.
    Niedawno szwedzka publiczna TV przypomniala wielogodzinny film Claude Lanzmanna
    „Shoah”. Pamietam jaka niegdys byla w PRL nagonka na te dokumentalna produkcje – ot, taka aberracja narodowa: Lanzamann kompromituje Polske (?) i psuje jej reputacje.
    Bardzo chcialbym, ale czy to jest mozliwe, by w Polsce pokazano ten film w pelnej wersji i juz sobie wyobrazam jakie chory antysemickich klasykow rozleglyby sie w mediach i nie tylko.

  407. @Lewy

    „Trudno chłopcze,”

    Spoko, lewus. Pozdrawiam ciebie uniesionym w gore, srodkowym palcem prawej dloni.

    „ą niedorozwinięte , wściekle trolle”

    Smierdzacy, plugawy bluzg odnotowany, spuszczony z woda.

    „to byl żart,”

    To nie byl „zart” tylko parszywe pomowienie. Warto przypomniec, ze kazdy pogrom i kazde „wydarzenia” zaczynaly sie od pomowienia, oszczerstwa, od przypisywania „zydom” zbrodniczych zamiarow czy przewinien.

    „bchodził się z tą bombą delikatnie”

    Imponuje twoje, przepraszam za wulgaryzm, _poczucie humoru_.

  408. @Aateista

    Facet, wez pod uwage, ze ja po twojemu jeszcze ciagle nienajgorzej kumam.

    „George Soros przekazał muzułmańskim uchodźcom listę polskich adresów

    Dziennikarz Sky News nieumyślnie ujawnił znaleziony na plaży „podręcznik imigranta”. Zawiera on wskazówki, mapy, numery telefonów i informacje dotyczące uzyskania pomocy w całej Europie. Zobacz pod jakie polskie adresy są kierowani muzułmańscy uchodźcy.”

    „Dyktat Rotszyldów: „Co najmniej milion ludzi rocznie – to koniec waszej Europy!!! … Plenipotent Rotszyldów – o pseudonimie operacyjnym ”George Soros” (człowiek odpowiedzialny za wielką migrację roku 2015) – właśnie raczył poinformować świat i Europę:

    Według miliardera, „UE powinna przyjmować w najbliższej przyszłości przynajmniej milion uchodźców rocznie”, a ich rozmieszczenie powinno być zgodne z warunkami wynegocjowanymi na ostatnim szczycie.” .. „Agenci Sorosa na Bliskim Wschodzie właśnie w tej chwili dostarczają kolejnym kandydatom na ”uchodźców” funduszy oraz niezbędnych informacji przed wysłaniem ich do „Mutti Merkel”:”

    „Uchodźcy – wytwór polityki Międzynarodowego Żyda … ystępujący w żydowskiej gadzinówce Tok FM jakiś syjonistyczny żurnalista stwierdził, że: Polska ma właśnie taki obowiązek, ..Żydowskie władze IIIRP wysłały polskich żołnierzy, błogosławionych przez Kościół, na „misje” do Iraku i Afganistanu.
    Porażająca jest dialektyka syjonistycznych kreatur,”

    Sprobuj zajarzyc, ze z kitem to najlepiej do szklarza. A i my i nasze dzieci swietnie po waszemu rozumiemy. I widzimy, jak sie odgornie i planowo nakreca nienawisc, przypisujac „zydom”, Sorosowi, Rotszyldowi etc odpowiedzialnosc za to, ze Arabowie pchaja sie do Europy.

  409. @NeferNefer

    „e największą krzywdę robi swoim”

    Ciebie to chyba jednak pogielo.

    Mozliwosci „robienia krzywdy” sa dzis cokolwiek cieniutkie.

    Folksdojczeria moze dzis wylacznie drzec ryjki na nutke „zydowscy zbrodniarze” costam. A mozliwosci praktycznego dzialania sa – jakby nie patrzec – ograniczone.

    „Nie czysc etnicznie zbyt dokladnie, bo potem nie bedzie komu dokopac”

    (stare przyslowie rurytanskie)

  410. radzilowJedwabne 25 września o godz. 1:22
    Niech to szlag trafi.
    Żydzi rzeczywiście nie myślą.
    Znowu szykują sobie zagładę.
    Mam nadzieję, że jej nie doczekam.
    Żydzi kombinują, tylko wykorzystują swoją przewagę technologiczną, intelektualną…

    Czy jest zdrowym myśleniem okradanie Polaków, uzależnionych od NFZ, firma Teva posiada uprzywilejowane warunki handlowe, leki w refundacji, zyski pioruńskie,wątpię – czy podatki płaci do polskiego budżetu, nie mam szans, żeby to sprawdzić —
    trując tych schorowanych Polaków – i za te zarobione pieniądze, rakiety budują, eksportują, następnym idiotom w myśleniu.
    Jakby te rakiety dawały człowiekowi szczęście, godne życie, edukację, zwykłe ludzkie uczucia, od miłości zaczynając…
    A co to ma wspólnego z moralnością, z dekalogiem, którego żydzi też znają…

    Człowieku R-J, co to ma wspólnego z myśleniem, to jest zwykłe krętactwo, do tego żydowskie , zwykła chamska arogancja, buta, zaprzaństwo….kombinatorstwo,
    przekupywanie polskich urzędników, jaki problem, jak się ma kasę to każdego się przekupi. No i co z tego?
    Takie myślenie do nieszczęścia doprowadzi, wszystkie strony, Żydów nie ominie.
    Tak, jak ich nie ominęło po styczniu 1942 roku, bo wtedy to się zaczęło na pełny gaz.

    A ty R-J jeszcze się cieszysz, zęby nam wytrzeszczasz, pokazujesz nam swoją żydowską pewność siebie; jacy to my jesteśmy genialni, wszystkie rozumy pozjadaliśmy …
    „Nasze kamienice, wasze ulice…” za moment nam napiszesz….

  411. radzilowJedwabne
    25 września o godz. 14:08

    Przepraszam, wściekły i jadowity chłopcze, czy ty na tym blogu jakieś „wydarzenia” i pogromy tropisz, czy kręci Ci się w głowie jak mnie wczoraj na latarni?

  412. Zgroza. Szalony furiat dostał się na ten blog

  413. @pombocek

    „wściekły i jadowity chłopcze,”

    Sprobuj zajarzyc, prymitywny, durny gamoniu, ze plugawy bluzg to ulica dwukierunkowa. Kto bluzgiem wojuje ten komplementem obrywa.

  414. Szalony furiat to pleonazm, ale był potrzebny aby wzmocnić szaleństwo tego furiata albo furię tego szaleństwa

  415. radzilowJedwabne 25 września o godz. 1:24
    „Czy sami przyłożyli swoje pieniądze do zagłady, zapłacili Hitlerowi za nią,
    moim zdaniem, sprawa jest otwarta”

    Do zaglady to sie przylozyly te twoje ziomy, co reka w reke z Niemcami tlumily powstanie w getcie. Stroop bardzo ich chwalil, w jego raporcie wymienieni sa z imienia, nazwiska i stopnia sluzbowego.
    ============================
    I jak tu można się z tymi żydami – dogadać, toż to jest ciemnota intelektualna, jakbyś nie wiedział – w czasie wojny ze wszystkich stron wszelkie zło wyłazi,
    żydów nie oszczędzało, nie byli lepsi od Polaków. Stroop jest dla niego autorytetem.

  416. @Waclaw1 i jego druzyna

    „Żydzi rzeczywiście nie myślą.
    Znowu szykują sobie zagładę.
    Mam nadzieję, że jej nie doczekam.”

    Jak dlugo ja po swiecie chodze, tak dlugo Polacy-antysemici zapowiadaja Zydom zaglade.

    Juz w maju 67-go roku kazde dziecko w Warszawie wiedzialo, ze „zydki” zaraz „beda uczyc sie plywac”. To byla przejrzysta aluzja do aramskich zapowiedzi: Zepchniemy Zydow do morza!. Potezna piesc zjednoczonych arabskich armii, wyposazona w najnowoczesniejsza radziecka bron, wspomagana cala logistyczna potega Ukladu Warszawskiego, juz-juz miala rozdeptac malenkie zydowskie panstewko jak karalucha.

    A w pare tygodni pozniej juz tak sie nie cieszono…

  417. @Waclaw1

    „I jak tu można się z tymi żydami – dogadać”

    Jak ktos bedzie chcial sie z toba „dogadac”, specu od smierdzacej nienawisci i ludobojczych pogrozek – to na pewno zostaniesz poinformowany.

  418. Strasznie się to radziwinów- jedwabne nabzdyczyło……
    Temperatura polemiki też podskoczyła do niespotykanych rejestrów….

    Otóż, szanowny panie, jedno co wam wychodzi, to robienie interesów na wszystkim.
    Interes na Holokauście, jest robiony na poczuciu winy kilku narodów.
    Dzięki temu otrzymujecie pomoc gospodarczą, wojskową, przymyka sie oczy na ekscesy waszych służb i polityków.
    Od roku 1948 zebrało by się tego zewnętrznego finansowania z 500 miliardów $.

    I bez podtrzymywania cierpiętniczej miny, zainteresowania mediów, kasa by się skończyła.
    Zarabianie na zmarłych, długo po ich kresie, jest dość specyficzną formą upamiętniania.
    Ale, co mnie do tego?
    Każdy orze jak może.
    Tak się gra, jak przeciwnik pozwala.
    ================

    Co do zamazywania przeszłości, czy konstruowania od nowa pamięci historycznej.
    Nie ma takiej nacji która by tego nie robiła.
    Oficjalna historia każdego kraju to układanka.
    Puzzle z faktów dobieranych tendencyjnie przez polityków- historyków.
    Celują w tym szczególnie byłe i obecne imperia.

    Polska jest na ich tle specyficzna.
    My swietujemy klęski……

  419. radzilowJedwabne
    25 września o godz. 14:51

    A teraz, to juz waść pieprzysz, albo konfabulujesz na potęgę……

    Wszyscy się cieszyli, że NASZE ŻYDKI dokopały ICH ARABOM.
    A przynajmniej ja tak ten epizod pamiętam.
    Dużą część armii Izraela stanowili Polacy od Andersa jeszcze, czy oficerowie WP którzy wyjechali w ramach różnych czystek i zwolnień.
    Widocznie nieźle ich wyszkolono.

  420. @Waclaw1

    przeczytaj swoja pisanine, nim ja puscisz w obieg wirtualny, bo sa ta bardzo szmatlawe
    tresci.

  421. radzilowJedwabne
    25 września o godz. 14:46

    Wściekły dzieciaku, faktycznie pomyliłeś blogi albo uciekłeś z zakładu. Idź ty do „Naszego Dziennika”, do Radia Maryja, do niezależnej, do „Gościa Niedzielnego” i tam dokładaj do pieca. Tu bluzgasz na ludzi, którzy dopominają się o pamięć o pomordowanych Żydach polskiego pochodzenia lub też o pomordowanych Polakach narodowości żydowskiej. I z łaski swojej nie utożsamiaj tego blogu z Wacławem I – on tu robi za nieskładnego bełkota i nieodpowiedzialnego obsesjonata. Ja zresztą po dzisiejszych jego wystąpieniach ślepnę na jedno oko i widzę, tylko tych, których chcę widzieć. Ty też, bombardierze, przestałeś dla mnie istnieć. Bajako.

  422. Nie zabierałem dotąd głosu w sprawie postów osobnika mieniącego się nickiem @radzilowJedwabne – szkoda mego głosu na jego bluzgi. Albo to świt, napędzany nienawiścią do wszystkiego co nieżydowskie, albo… Putinowski troll „zadaniowany” na wzniecanie rasowej nienawiści, a do tego Polska się znakomicie nadaje. Normalny, współczesny Żyd, aż do takich inwektyw się w polemice nie posuwa. Znam wielu Żydów, z wieloma się przyjaźnię. I tych z Izraela, i tych z USA, i tych z Austrii, i tych z Polski. Żaden na takie bluzgi jak ten osobnik podający się za Żyda by sobie nie pozwolił.

  423. @NeferNefer

    „Zglosilam”

    No jakzeby inaczej. Tyle, ze urodzilas sie zbyt pozno.

    W innej epoce to za „zgloszenie” bys sie lapala na litr spirytusu i glowe cukru.

  424. @Waclaw1

    czy ty przypadkiem (?) nie pracowales w propagandzie za czasow Mietka i narodowych socjalistow z PRL? Teksty jak za dobrych czasow Der Stürmera.

  425. @anumlik

    a co powiesz w sprawie @Waclawa1, @Wieska59?

  426. radzilowJedwabne
    25 września o godz. 15:16

    Nie jesteś w stanie mnie zdenerwować.

  427. radzilowJedwabne
    25 września o godz. 14:51

    Cholera, jeszcze mnie gówniarz podkręcił. Wymień, rozpędzony, kłamliwy smarku, nick po nicku tę DRUŻYNĘ Wacława I z przykładami, które kwalifikują do DRUŻYNY. Jak nie wymienisz, to jesteś pytel i żabi cycek.

  428. @Anumlik

    „. Normalny, współczesny Żyd, aż do takich inwektyw się w polemice nie posuwa”

    Szanowny Panie Anumlik,

    rozmija sie Pan z prawda.

    Inwektywami sypia tutaj panscy rodacy: „cmenota intelektualna”, „szalony furiat”, z pana strony „putinowski troll”, „wsciekly i jadowity chlopcze”, „stara ciota na kanapie” etc etc.

    Zdarza sie, ze dopasowuje moje slownictwo to slownictwa adwersarza – ale jakos do tej pory inwektywy Panu nie przeszkadzaly.

    Przeszkadza Panu najwyrazniej nie forma – tylko tresc. Coz zrobic – jesli w panskim kraju skanduje sie na stadionach „to byly piekne dni, zydzi do gazu szli”, jesli maluje sie napisy „zydzi do gazu” i publikuje dowcipy o „wartosci opalowej” „zydkow”, jesli wasi profesorowie ucza, iz „zydzi sami sobie winni” i ze „cale pokolenia zydow pracowaly na Holocaust” – to nie radze liczyc na milczenie i zgode ludzi, ktorym zapowiada sie zaglade, gaz i piec.

  429. @Anumlik, @pombocek

    Szanowny Panie anumlik,

    tu z panskiej strony boiska cos przylecialo:

    „, rozpędzony, kłamliwy smarku”

    Odrzucam za siatke – mnie to niepotrzebne. Milo uslyszec, ze przeszkadzaja Panu – hihi – „inwektywy”. To chyba dowcip roku.

  430. @ozzy, Wacławowi kilkakrotnie nawrzucałem, że jest rasistą, a raz nawet go od popierających Aktion T4 zwyzywałem. Nie wdaję się z nim w polemiki, podobnie jak nie mam zamiaru wdawać się w polemiki z panem od Putina. A z Wieśka to taki sam antysemita jak z koziej d… trąba. On bardziej jest antyjankeski i antytrustowy (a trusty to nie tylko Sorose czy inne Rothschildy) niż antyżydowski, czy antyizraelski.

  431. Musimy poczekac aż pielegniarze przyjdą i założą kaftanik.
    Grzeczny chłopczyk, grzeczny, prawda, ze kaftanik ładniutki. Nie będzie chłopczyk kopal i gryzł to mu się kaftanik zdejmie i położy do łóżeczka.Oj nieladnie tak pokazywać środkowy palec panu doktorowi.Pan doktor da zastrzyczek w pupcie i chłopczyk sobie troszkę pośpi.
    O jezu, on mnie ugryzł !

  432. @Wiesiek59

    „Interes na Holokauście, jest robiony na poczuciu winy kilku narodów.”

    Interes na Holokauscie to zrobily te twoje ziomy, ktore sie lapaly na tzw „mienie pozydowskie” – albo wskutek niemieckiego ludobojstwa albo jeszcze wczesniej, metoda stodolowo-zapalczana. Interes na Holokauscie to zrobily te twoje ziomy, co sie panosza w pozydowskich domach, sadzaja zady na pozydowskich meblach, zakladaja swoim babsztylom na paluchy pozydowskie zloto.

    Zajefajny interes – tyle, ze jednorazowy. I dlatego dzis w twoim pieknym kraju za miesieczna wyplate to trzy pary porzadnych butow mozna kupic. Znaczy jak ktos ma prace. A jak nie ma – to trzeba chocby do Londynu na zmywak. A teraz moze byc pod gorke – w Londynie, w Manchesterze i w Loverpoolu ponoc was nie lubia.

    A te pogardzane i znienawidzone w tym twoim kraju „zydki” rzeczywiscie robia nienajgorsze interesy:

    „OPTSAT 3000 (optical satellite) is a new-generation, high-resolution Earth observation satellite being built by Israel Aerospace Industries (IAI) / MBT Space Division in collaboration with Telespazio to support the Italian Armed Forces.”

    Ze sloneczna Italia interes za miliard dolarow. Z Indiami za trzy miliardy:

    „Revealed: India Close to Signing $3 Billion Defense Deal with Israel
    New Delhi is close to approving military deals worth an estimated $3 billion, according to a government source. … The three deals include the acquisition of 164 ‘Litening-4’ targeting pods–targeting designation tools used by ground-attack aircraft—for Indian Air Force fighter jets such as the Sukhoi-30MMKIs, and an undisclosed number of Spice 250 precision guided bombs with a standoff range of 100 kilometers (62 miles). … Furthermore, progress has been made in negotiations over the procurement of 321 ‘Spike’ anti-tank guided missile (ATGM) systems, along with 8,356 missiles, the source reports”

    To po zagramanicznemu – ale moze siostra Edka ci przetlumaczy. Byla dwa lata w Londynie na zmywaku, troche po ichniemu kuma. Generalnie to jest tak, ze na eksporcie elektroniki, rakiet, satelitow czy radarow zarabia sie calkiem niezle.

    Nawet lepiej niz na eksporcie europalet czy jablek.

    „Od roku 1948 zebrało by się tego zewnętrznego finansowania z 500 miliardów $.”

    Ja slyszalem, ze 1500 miliardow $. Zreszta co sobie bedziemy zalowac – podobno 2000 miliardów $.

    Nota bene – twoj kraj zasysa corocznie z bogatych krajow Unii zupelnie kosmiczna kase. Gigaszmal. Przy okazji dostal za friko od Amerykanow parasol atomowy.

    A druga Szwajcaria jakos i tak nie zostal. Dochod na lba 12 i pol tysiaca zielonych . Na poziomie Gwinei Rownikowej, do Estonii jeszcze bardzo daleko. Najwyrazniej naukowe sukcesy profesorow z IPN dotyczace udzialu „Zydow” w „UB” (ponoc 99.9999876% przy tendencji scisle rosnacej) jakos sie nie przekuwaja w eksportowe hity.

  433. anumlik
    25 września o godz. 15:37

    na zimno i z dystansem- tak podchodze do większości spraw.

    I nie jestem ANTY wobec zadnej nacji.
    Co najwyżej doceniam wkład. w globalny burdel, zyski i straty jakie ponoszą ludzie w wyniku czyichś działań.

    Można o Semitach mówić tylko dobrze, albo wcale?
    Przecież to tylko ludzie, popełniający błędy na miarę swoich możliwości.
    A że mają spore, to też ich oddziaływanie bywa duże, czasem nawet globalne.
    Twórcy doktryn politycznych na przykład, w służbie potężnych krajów, sporo złego uczynili.

  434. @Lewy

    Marzenia sa rzecza piekna i nic nie kosztuja.

    W ZSRR istnial proceder umieszczania dysydentow w zamknietych zakladach psychiatrycznych. Ten lewus rzeczywiscie zyje przeszloscia. Nie od jeden zreszta.

  435. @Anumlik

    „podobnie jak nie mam zamiaru wdawać się w polemiki z panem od Putina. ”

    No prosze – po raz kolejny posluguje sie Pan pomowieniem. A pomowienie to rzeczywiscie nie polemika.

  436. @Wiesio
    A najwięcej burdelu zrobił twórca doktryny politycznej Marks do spólki z gojami Engelsem i Leninem. Mógłbyś docenić ich wkład w globalny burdel, zyski i straty jakie ponieśli ludzie w wyniku ich działań ?

  437. pombocek
    25 września o godz. 12:08

    Pombocku – to są kapitalności !
    Patrząc na Twoje foty przedstawiające obelisk ku czci poległych niesmoleńskiej katastrofie ludzkości radzieckich żołnierzy, mam taką myśl, że już bodaj nic to nie znaczy dla miejscowych. Obelisk nierozwalony – owszem,, dobrze, ale czy nie dlatego się ostał, że mieszkaniec tamtejszy przechodzi, przejeżdża mimo – i jego oczy nic nie widzą, a głowa nic nie myśli ?
    Obelisk bowiem nie nosi śladów dbałości, a krzaczory, niemitygowane, obłażą i miejsce, i obelisk, dookoła, zacieniają, zakrywają, brzydoty i niepamięci dodając, zamiast pamiętania, czucia, i rozumienia.
    A to – na „Ziemiach Odzyskanych, albo też Wyzyskanych, bądź – Zyskanych. Obojętnie. Są, mieszkają tu Polacy i jest tu Polska dlatego, że ten radziecki żołnierz zginął, a Wódz zechciał, by tu była Polska Mógł nie zechcieć. A jak w smutnym dowcipie – zamiast pogłaskać Ziemiami, mógł – zabić. A nie zabił. Wziął i dał.

  438. radzilowJedwabne
    25 września o godz. 15:52

    Same zasiłki amerykańskie, przeznaczane na zbrojenia, to 3 miliardy rocznie, ostatnio podskoczyły do 3,8 miliarda.
    Przez 50 lat, masz już słuszną kwotę.
    Niemcy zapłaciły 100 miliardów tytułem rekompensaty.
    Budują wam łodzie podwodne za darmo- 4 miliardy sztuka.
    Nie licząc drobniejszego sprzętu.
    Francja sprezentowała wam uran na pierwsze bombki, i reaktor do produkcji.

    Wszyscy poczuwający się do winy za obojętność, bądź współsprawstwo, bulą jak za zboże. Taki moralny nelson został założony…..

    Jak ktoś na początku tej dyskusji zauważył, Polacy nie odbiegali od ówczesnej normy cywilizacyjnej. Czuć się specjalnie winnymi nie powinniśmy.
    Dumni, też nie.

    Odwaga cywilna i człowieczeństwo sprawdzalne jest jedynie w działaniu.
    Za kilkanaście lat, być może znowu niektóre rządy będą mieć moralnego kaca i sypną groszem. Obecnej fali imigrantów.
    Bo same ją spowodowały działaniami wojskowymi i politycznymi.
    Podatnicy zapłacą……
    Zmierzają do nas dziesiątki milionów, po drodze giną miliony.
    Problemy jednej małej społeczności i jej hekatomby sprzed kilkudziesięciu lat, to mały pikuś wobec tego co się dzieje.

    I w takich proporcjach widzę ten problem.

  439. anumlik
    25 września o godz. 15:37

    No popatrz, niespecjalnie miałem pojęcie, że Wacuś to rasita i Aktion T4. Bo Wacuś takie słowne mielonki produkuje, że ani czytać, ani trawić. Coś mnie ominęło – i dobrze. Bez koniecznych później piguł.

  440. Towarzysze Wzajemnej Adoracji, proponuję niezauważanie jedwabnego słowotoku smarka. To klasyczny zakompleksiolek i jednotematyczny troll reagujący wyłącznie na to, co usłyszy – zero własnych, niezależnych od pogody, wiatrów treści.

  441. Lewy
    25 września o godz. 16:02

    Teoretycy wzięli się za wdrażanie w praktyce koncepcji dostosowanej do całkiem innych warunków wstępnych.
    Znasz przynajmniej podstawowe założenia doktryny- jak mniemam?
    Komunizm miał być budowany na etapie krajów uprzemysłowionych, nie rolniczych….

    Bez takiej konkurencji, kraje zachodnie nie rozwinęłyby takich pakietów socjalnych, jakie funkcjonowały jeszcze do lat 80′.
    Musiała dla komunistów zaistnieć przeciwwaga.
    Znikła, przyszedł neoliberalizm……..

    Można zaryzykować tezę, że bez wschodniego komunizmu nie byłoby zachodniego dobrobytu w tej formie.

    No i jeszcze kwestia, którą możesz rozgryźć jedynie dzięki znajomości odrobiny historii gospodarczej świata.
    Moim zdaniem, Polacy znacznie zyskali w objęciach poprzedniego Wielkiego Brata.
    Skok rozwojowy w porównaniu z czasami Sanacji był olbrzymi.
    Takiego skoku nie dokonały kraje w objęciach Wielkiego Brata zza Wielkiej Wody.
    Szczególnie te latynoamerykańskie.
    Mają sporo multimiliarderów.
    I bardzo biedne społeczeństwa.
    PKB się zgadza, ale jak rozprowadzone?

  442. Wiesio tłumaczy świrowi, podając dokładne dane, ile to miliardów Izrael dostaje od Amerykanów. Ten Wiesio to taki społecznik, nie wie że gadanie takich rzeczy krokodylowi może się źle skończyć, jak krokodyl sie wqrwi.
    Pamiętaj Wiesio o twojej Spiżowej Zasadzie : „Każda akcja rodzi reakcję”. Sam ją wymyśliłes, a nie stosujesz się do niej. Jakże to ?

  443. pombocek
    25 września o godz. 16:09

    Ale o co chodzi, bo nic nie zauważyłam? 😉

  444. Tanaka
    25 września o godz. 16:03

    Jeszcze zauważ, Tanako, że w wielu miejscach takie obeliski poszły pod młot. Niedaleko muszę szukać: Plac Zwycięstwa w Słupsku – miejsce oficjalnych uroczystości. Był podobny do tego w Smołdzinie, tylko trzy razy większy, i też z gwiazdą na czubku, bo Radzieccy wyzwolili Słupsk. Że nie dbają, to oczywiste. Jeśli gdziekolwiek, nawet na cmentarzach, dbają – to służbowo. Mnie nieceremonialnemu, rzecz jasna, nagwizdać na wszystkie obeliski, ale współczesne kalkulacje – że zniewolili, a nie wyzwolili, mają się nijak do czasu wojny z ludobójczą ideologią. A to przecież pamiątka, że taka wojna była, że zginęli zwykli chłopcy, których życiem zawiadują z nieznanych mi powodów różni rządziciele we wszystkich bez wyjątku państwach, mać ich taka owaka, urwa.

  445. @Wiesio
    Fakt, że nam sie w PRLu upiekło, nie było najgorzej, ja nie narzekam. Ale wspolczuję tym milionom, którzy w Rosji, w Chinach w ramach reedukacji musieli jako niewolnicy budować świetlaną przyszłość, ta marksistowska dobra zmiana wykończyła te miliony.
    No ale już z Toba Wiesiu przegadaliśmy ten temat wiele godzin a może dni.
    A pamietasz, jak przerażeni boat people uciekali w Wietnamie przed zbliżającym się rajem, na łodziach, pontonach, skleconych deskach.
    No dobrze, zajmij się świrem, może Cię nie ugryzie.

  446. NeferNefer
    25 września o godz. 16:21

    Nosz o tego nowego, co przyszedł mieć za złe. Nie dochodź, pies trącał nowych, jesteś uosobieniem pogody i niech Cię wszystkie motyle mają w swej opiece.

  447. Lewy
    25 września o godz. 16:18

    Nie przeszkadzaj. Wiesiek ma zajęcie a my spokój.

    (edited to add: great minds think alike)

  448. Tanaka
    25 września o godz. 16:03

    Zapomniałem dodać, Tanako, że obeliski (i nazwy ulic ku pamięci) w ogóle nic nie znaczą. Najlepiej to udowadniają gołębie, gawrony, wrony, kawki, inne latawki. A ludziom też to lata, że na przykład betonowy święty Jan Paweł dęty ma nasrane w głowie…przepraszam…na głowie. Nikt z własnej, nieprzymuszonej woli nie wlezie, żeby umyć.

  449. pombocek
    25 września o godz. 16:29

    pombocku, dobrze wiem. Ja tylko tak dla żartu. Za opiekę motyli dziękuję (lubię ale z daleka bo to robal ze skrzydłami i jak chce na mnie usiąść to uciekam z piskiem)

    Czy ja wiem, pogody. Na blogu się staram. Nie włażę jak mam doła i zły humor, przeczekuję na osobności.

    A poza tym mam jedną cechę którą od blogowania sobie wyrobiłam nie wiedzieć jak: żaden najpaskudniejszy, zapalny, obraźliwy, chamski post nie jest w stanie mnie zdenerwować. To tylko piksele na ekranie. Nawet mi ciśnienie nie podskakuje, szkoda życia.

  450. Lewy
    25 września o godz. 16:28

    Wietnam stał się ostatnio sojusznikiem dawnych wrogów.
    Bo liczą się INTERESY, nie resentymenty……
    A ci z „boat people” wyruszają z różnych kapitalistycznych rajów milionami.
    Nawet z tych, urządzanych na francuską modłę w Afryce.
    Dlaczego?
    Czyżby Francuzi nie stosowali tam prawa własnej ojczyzny, bo było by to kosztowne?
    Marionetki u władzy są w sumie tańsze w utrzymaniu…..

  451. Poważna sprawa, o oliwie i ogniu

    Ja napisze na poważnie i bez ogródek.
    Albo Inicjatywa Oliwska będzie szanować siebie i innych – i za plugawe łamania regulaminu i dobrych obyczajów form dysputy wypie… takie posty, a ew. recydywistów, albo już i Wy i ja na naszym pięknym społecznym gumnie bloga nie mamy co szukać, czasu tracić.
    Takich, pod słuszną i szacowną egidą blogów, siejących gó… jest w okół co niemiara.
    I tak się gó… upowszechnia pożytecznym idiotyzmem tolerowania. Jak tępy nosiciel – cwanego pasożyta, obaj siebie warci.
    Jak się nie odróżnia zasad od kwasów a tolerancji od przymykania oczu (nie mówiąc o karmieniu obma cyckami własnych trolli), to nie dziwota, że kagebecki boot szerzy tu znowu „poprawny” antykapitalizm”, a durnie sądzą, że nie w celu podbijania antysemityzmu.
    Inny, pod płaszczykiem rasowych słuszności, sieje w istocie plugastwo, chamstwo, prostacką demagogię … i znajduje usłużnych apostołów nawróceń polemicznych.
    Na litość …czego kto chce, jeśli taki jest stan umysłu elit to nie dziwota, że prostak nie odróżnia ich przykładu od imperatywu wzorca wprost z burczenia własnych jelit.
    I naprawdę, w takich okolicznościach przyrody, traktowanie bandytów jak puszczenia bąka w salonie, nie przeszkadzającego w zmianie tematu na „neutralny” to taktyka braku charakteru i przyzwoitości, a nie „wychowania”.
    Ciężko się robi, ile wobec takich praktyk znaczą wzniosłe hymny do humanizmu.
    A wpierw po prostu warto u siebie w domu mydło i szczotkę.
    Inaczej nigdy nie braknie tematów rozmów, do wymazania z pamięci wywołanych lub przykrywanych nimi czynów.

    Mnie to wystarczy.

  452. @Wiesiek z nuemrkiem walnal

    „Przez 50 lat, masz już słuszną kwotę.”

    Klamstwo, bzdura i brednia.

    Amerykanska „pomoc” rozpoczela sie dopiero w efekcie narzuconego sila ukladu z Camp David, w efekcie ktorego to „ukladu”, na zasadzie wylamywania reki, Izrael musial oddac Arabom zdobyty w krwawym boju (zdobywany zreszta dwukrotnie) Synaj w zamian za bezwartosciowy swstek papieru. Przez pierwsze dwadziescia piec lat swojego istnienia Izrael nie otrzymywal zadnej „amerykanskiej pomocy”, a do lat szescdziesiatych obowiazywalo embargo na sprzedaz broni do Izraela.

    Obecna „pomoc wojskowa ” to trzy miliardy dolarow rocznie. To rowno jeden procent dochodu narodowego brutto – PKB Izraela to 300 miliardow dolarow. Co by bylo, gdyby tej pomocy zabraklo? No jak to co: Izrael od razu by sie rozlecial. Jakby tego jednego procenta PKB zabraklo – to umarl w butach.

    Podsumowujac – lze to-to jak nie przymierzajac Pinokio. Ale w koncu na narodowo-radykalnych latry… pardon, witrynach nie takie rewelacje mozna znalezc. Podobno zydowny niechrzczone inkasuja tysiac piecset kwadrylionow dolarow miesiecznie. I jeszcze jeden kwadrylion – malutki. I dodatkowa trzynascie.

    „Budują wam łodzie podwodne za darmo- 4 miliardy sztuka.”

    Skadze, siedemnascie miliardow sztuka. I dodatkowa siedem.

    „Francja sprezentowała wam uran na pierwsze bombki, i reaktor do produkcji.”

    Francja to w zlodziejski sposob zagarnela szmal za zaplacone z gory samoloty bojowe i pokazala zamiast samolotow zgiety lokiec. W rownie zlodziejski sposob probowala Francja zagarnac szmal za zaplacone z gory scigacze – ale z tego akurat wyszlo jajo.

    Byl taki czas, ze Francuzi (a konkretnie general de Gaulle) bardzo sie na Zydow rozgniewal, za to ze nie przegrali Wojny Szesciodniowej. Rozgniewal sie do tego stopnia, ze wprowadzil embargo na sprzedaz broni do Izraela. Embargo objelo piec scigaczy, zamowionych przez Izrael, budowanych we francuskich stoczniach i zaplaconych z gory.

    Niestety wredne Zydowiny olaly generalskie dasy sikiem stromym i wyslaly swoich komandosow do Francji. Komandosi delikatnie uspili ochrone zarekwirowanych scigaczy, wyplyneli nimi na pelne morze i scigacze znalazly sie w Hajfie, zanim Francuzi zdolali sie kapnac, co wlasciwie sie stalo.

    Bylo, minelo. Do tej pory juz nawet co cwansi Arabowie pogodzili sie z faktem, ze Zydzi chyba jednak nadal beda zyc i oddychac. Z Arabami mozna sie bylo dogadac. Nie ma oczywiscie zadnej mozliwosci zeby sie dogadac z folksdojczeria szmalcownicza. Folksdojczeria traktuje istnienie jakiegokolwiek Zyda nieprzerobionego na mydlo jako skandal, okropnosc, zbrodnie przeciw ludzkosci i dopust Bozy – nawet na odleglym kontynencie.

  453. NeferNefer
    25 września o godz. 16:30

    Osobiście, jestem za racjonalnością i logiką.
    Irracjonalne, nie trzymające się kupy wpisy, przesycone nienawiścią czy wprost obłędem, zacietrzewieni polemiści, skrajne sądy, to nie jest ten klimat.

    Ale głupotę trzeba powstrzymywać, zapiekłości dawać odpór.
    Inaczej frustraci zdominują świat.
    Nawet ten maleńki- blogowy.
    Milczenie jest oznaką zgody.
    A to duży błąd.
    Zgadzać się na życie w takim świecie?

  454. @Lewy

    „Wiesio tłumaczy świrowi”

    Prymitywne chamiszcze z tego lewusa. Chlusta ten lewus plugawym bluzgiem jak pijany kolchoznik krowim nawozem.

  455. @anumlik, 15:37

    ja nikogo nie pasuje na antysemite – jedynie wykluczam z mojego otoczenia. A z tymi trollami o proweniencji putinowskiej – to zwykla bajka.

  456. radzilowJedwabne
    25 września o godz. 13:00

    Mój komentarz
    RJ, co by się nie napisało, na jakikolwiek temat, to Ty nie jesteś skłonny do zatrzymania się. Siedzisz na swojej kosiarce, jedziesz czupurnie, zawadiacko po swojej działce, wykrzykujesz epitety, tniesz równo po wszystkim i wszystkich nie zapominając wypomnieć, zniweczyć, schlastać, wylać kubełek, ucieszyć się swoją satysfakcją po czym odjeżdżasz na hulankę w inne miejsce.
    Pzdr, TJ
    Pzdr, TJ

  457. NeferNefer
    25 września o godz. 16:30
    Nefciu, słuszna uwaga, już zostawiam Wiesia z jego oponentem. Troche nie zrozumiałem co ci Francuzi nawyrabiali w Afryce , ale nie będę zawracał Wiesiowi głowy, niech on edukuje krokodyla. Życzę mu jak najlepiej

  458. @tejot … i inni
    – – –
    Panowie, czy WY NAPRAWDĘ nie rozumiecie mechanizmu ubeckiej prowokacji, ubranej w kostiumik „krwiożerczego semity” dyskredytującego w istocie tych, co nie chcą nie pamiętać?

    Dlatego bierzecie w niej czynny udział, karmiąc toksycznego trolla własną godnością i rozumem, do utraty obu?

    Opamiętajcie się i weźcie za mydło i szczotkę administracji, whoever cares. 🙁
    – – –

  459. Gekko
    25 września o godz. 17:06

    Sprawa jest w tej chwili omawiana. Mówiłam Ci że coś się robi mimo że narazie nie widać. Daj trochę czasu.

  460. Gekko
    25 września o godz. 17:06
    Uważam, że nie masz racji. To jest wariat.Żaden ubecki troll nie miałby takiego poweru, takiej zajadłości.Tylko ktoś mocno uszkodzony na umyśle może tak reagować. Przypomina on Iwana Bezdomnego z „Mistrza i Małgorzaty”. Tamten dotkniety przez Wolanda tez o byle co wpadal w szał, dawał w mordę, chciał wysyłać karabiny maszynowe przeciwko szajce obcokrajowców, w klinice rozpieprzyć wszystko.

  461. Proszę Państwa Blogowiczostwa

    Kto chciał nowej odsłony bloga – ten ma. O – jest i działa.
    Kto chciał, żeby był blogiem osób, co to są obywatele – temu zostało dane.
    Kto chciał społecznego, wspólnego działania – ten na Ziemi już dostał.

    Kto ma blog za wartość, cenność i rzecz sympatyczną; kto obywatel, kto rozumie, że więcej dać niż zabrać to życie bloga – niech sie przyłoży do współodpowiedzialności.

    Inaczej będzie po blogu i słabe o sobie damy świadectwo.

    Stosujmy parę przytomnych zasad. Tych, albo podobnych:

    * jak włazi tu jakiś jątrzyciel, ksenofob, nienawistnik, dureń, troll – może wleźć na małą chwilę, by zobaczyć co to takiego jest, że ludzie rozumni z rozumnnymi rozmawiają. Niech się nauczy. Szansę sobie, włażąc – dał.

    * jak kto rozumny, to szmondaka szybko rozpozna. Jak nie rozpozna od razu – niech go pytaniem-dwoma zweryfikuje. jak zwryfikuje – to albo niech olewa łobuza z pełną konsekencją, albo niech szmondakowi jasno oznajmia, że szmondak i nie ma co między porządnymi ludźmi co szukać.

    * jak szmondak szmondaczy dalej – niech obywatele bloga dadzą kilka jasnych synałów – wylecisz stąd, jak nie przestaniesz i się na człowieka nie nawrócisz. Szmodak dostaje żółte kartki, może się więc palnąć w łeb i przestać szmondaczyć.

    * jak nie przestaje – do ciemnicy z nim, na miesiąc albo kwartał, o cuchnącej wodzie i szczurach.

    * jak zostanie na światło wypuszczony i dalej jadem pryska – w łeb i do ziemi. I amen w pacierzu.

    Od nas zależy, czy ulegniemy szmondakom i łajdakom a nasze obywatelstwo okaże się dorobku obywateli świata warte.

  462. Lewy
    25 września o godz. 17:26

    Tylko że reagowanie na takiego jest napędem jego wariactwa. Wszystkimi pięcioma popieram Gekko. Moderacjaaa!

  463. Uczestników Grupy IO proszę o przeczytanie maila i zareagowanie.

  464. pombocek
    25 września o godz. 17:46
    Jerzy ja też. Ale dopóki tu był, trzeba było szaleńca jakoś pacyfikować. Tylko Wiesio z nim toczył dialog

  465. Tanaka, pomysł z olewaniem, o ile moje rozeznanie jest dobre, nie jest skuteczny na blogach, na forach wszelkich (pomijam tak szerokie fora, jak onet, czy GW, bo te fora są darmowym medium umożliwiającym badanie opinii publicznej, badanie nieobiektywne, bo dotyczące tylko tych, którym chce się tam pisać), jeśli moderacja nie zastosuje prostych środków. Tyma najprostszym jest zwrócenie uwagi. W 50 – 70 % przypadków taki środek mityguje zapędy trollownicze uczestników.

    Jeśli nie pomoże, to kilka razy. Jeśli nadal nie ma efektu, to należy być konsekwentnym.
    Największą trudnością dla moderatorów jest bariera wrogości, którą taki upomniany za skłonności do trollingu stara się założyć na blog – a że kneblują usta, łamią prawo do wolności słowa, nie dopuszczają do głosu, itd. Znam takie przypadki, gdzie uczestnicy blogowania napomnieni, by się trzymali formy, natychmiast zgłaszali się mailowo do zwierzchników ze skargą, że tu biją, pomiatają, stronniczością zabijają wolne słowo, jak tak można, chciałem tylko wziąć udział w debacie, wypowiedzieć się, ale mi nie dano, spotkałem się z nieprzyjaznym postępowaniem, prześladowano mnie, taki poważny blog, a chryja na cały gwizdek, nie wiem, co mam o tym myśleć, itd.
    Pzdr, TJ

  466. W kwestii foralnej.

    Jako nieuczestnik grupy, pozwolę sobie w sposób jedynie dostępny, publiczny, zupełnie poprzeć ideę @ Tanaki. To przyzwoite podejście indywidualne do wyzwań świata zewnętrznego, z wygodnym skutkiem konieczności pobytu w tożsamościowo dobranej, spójnej grupie. Rozumieją to ludzie nie tylko prości, ale nawet Prezesi, więc czemu i nie ja?.

    Jako osoba świadomie i ewolucyjnie społeczna, niezwiązana z grupami, pozwolę sobie poprzeć całkowicie popierającego mnie @pombocka. W podejściu takim, ze siedzenie grupowo w domu i co najwyżej rozmawianie przez okno z włamywaczem czy aby nie jest dostawcą pizzy, który pomylił maniery – to podejście tyleż jak pisałem wygodne, ale kończy się utratą i fotela i domku. Nie mówiąc o pizzy. Cały zysk moralny i etyczny, że nie donosimy na policję, która przecież nie występuje w grupach, jako opcja cywilizowanego społeczeństwa.

    No i jeszcze , pozwolę sobie poprzeć @ Lewego, że nic tak nie wyrównuje szans wariata, jak wpuszczenie go do domu i drażnienie go wykazywaniem wariactwa, gdy on wynosi nam meble a na koniec przykłada nóż do gardła. Taki wyrównany wariat już od nas samych niczym się nie różni, może tym, że z nas dwóch, na końcu to on pozostaje z głową na karku. Ale na tym polega wariactwo, że się ją ma uporczywie i wbrew perswazji tam, gdzie komunikuje się i zarządza manierami. A nie odwrotnie.

    Przy tej okazji chciałbym powiadomić, że prezentowane tu podręczniki i zagadki etyczne, u nas traktowane jako ciekawostki krzyżówkowicza (w przeciwieństwie do Nauki Filozofii i Etyki, służących punktacji egzaminacyjnej lub schabilityzacji strawy duchowej doktorantów) są w kraju zjadaczy hamburgerów przedmiotem edukacji elementarnej.
    Co powoduje, że każde dziecko zna odpowiedź na pytanie, jak etycznie i moralnie zachować się w sytuacji konfliktu wartości.
    Ja proponuję, aby rozwiązanie tej zagadki hamburgerowej gimbazy opublikować na naszym blogu.
    Na pewno ktoś się znajdzie, co przechodził koło szkółki z takim wykładem, w drodze na placki kartoflane.
    Może jakiś sowiecko-kagebowski boot się tym nawróci. 😉
    Ukłony Państwu i Blogowi.

  467. @Gekko

    Tanaka dwa razy Cię zapraszał do grupy ale chyba nie zauważyłeś. Drzwi nadal otwarte.

  468. @ NeferNefer

    W kwestii formalnej.
    Bardzo Ci dziękuję za zaproszenie.
    Już po pierwszym poście Lonka o grupie, upoważniłem publicznie Pana Redaktora by udostępnił tylko i jedynie Tanace mój adres (jeśli Tanaka tego zechce, dając mu prawo do pass-by). Uczyniłem to dwukrotnie (także po wpisaniu mnie przez Lonka na listę, bez kontaktu ze mną). Taki ani żaden inny kontakt ze mną nie nastąpił, by zadośćuczynić faktom, a nie ambicjom.
    Idea bloga podoba mi się i będę ją wspierał tak, jak najlepiej umiem w roli niezależnego komentatora – dopóki Inicjatywa uzna, że służy to blogowi i będzie publikować, co piszę.
    Ta rola mi odpowiada.
    Serdecznie pozdrawiam.

  469. Gekko
    25 września o godz. 18:42

    W powodzi postów najpierw Gospodarz i Tanaka nie zauważyli (na samym początku) a reszta była wynikiem zwykłego nieporozumienia – mam nadzieję że mi wierzysz.
    Decyzja oczywiście należy do Ciebie, pozdrawiam równie serdecznie.

  470. @tejot – te skargi na moderatorów (ratujcie, Niemcy mnie biją) – owszem, chętnie wierzę, że zbanowany troll powołuje się z ogniem w oczach na „wolność słowa”. Ale słyszę z różnych stron (bo sama raczej tam nie bywam) że prawicowe portale nie patyczkują się nie tylko z trollami, ale z każdym, kto ma odmienne zdanie. Nie zachęcam, rzecz jasna, do brania przykładu z RAZ-owych blogów i frond. Ale z czysto praktycznego punktu widzenia – Wasza dyskusja (świetny tekst anumlika) była ciekawa do momentu, gdy… pojawił się ten agresywny „nowy”. A zatem chyba dla dobra sprawy – podjęliście słuszną decyzję.
    @Gekko – jeśli pijesz do „zagadki etycznej” Aarona (seksowna blondyna czy ochlajtus na torach), to masz rację. Ona pojawia się w testach psychologicznych, ale w nieco innej postaci. Chodzi tam o ilość, nie o jakość, a kluczem do etycznej decyzji jest podjęcie lub niepodjęcie działania. Aaaaaaaa tak ten test przekabacił, że odebrał mu wszelki sens. Etyczny właśnie. Jak do się ma do „sumienia” sformatowanego przez wiadomą instytucję? Odpowiedź oczywista, a „sumienie” umieszczam w cudzysłowie.
    Pozdrawiam wszystkich

  471. @ NeferNefer

    No problem 😉
    Serdeczności.

  472. Nie ma to jak partyjka „Chińczyka” na dywanie, dla spokojności 🙂

  473. Na marginesie, 25 września o godz. 19:26
    „…jeśli pijesz … gdzie chodzi tam … o ilość, nie o jakość, kluczem do etycznej decyzji jest podjęcie lub niepodjęcie działania…”

    Akurat w tej chwili nie piję, więc na trzeźwo: gratuluję rozpoznania właściwego trunku (pardą, kierunku) i dziękuję za pomoc moralną 😉
    Poza tym, ukradłeś mi w nicku mój ulubiony nagłówek postów!
    A niech tam, warto było.
    Pozdrawiam.

  474. Na marginesie
    25 września o godz. 19:26

    @tejot – te skargi na moderatorów (ratujcie, Niemcy mnie biją) – owszem, chętnie wierzę, że zbanowany troll powołuje się z ogniem w oczach na „wolność słowa”. Ale słyszę z różnych stron (bo sama raczej tam nie bywam) że prawicowe portale nie patyczkują się nie tylko z trollami, ale z każdym, kto ma odmienne zdanie.

    Mój komentarz
    Pojęcie „odmienne zdanie” najczęściej przez trollujących jest dla ich potrzeb rozciągane dowolnie daleko, w dowolną stronę i niemal zawsze jest przedstawiane jako tylko prezentacja poglądów.
    Po drugie, nie każdy, który zatrolluje, jest zdeterminowanym trollem. Nieraz wodze popuszczają ludziom z nerw lub w obliczu nikłości argumentów interlokuorów lub z jakiejkolwiek innej przyczyny.
    Pzdr, TJ

  475. Na marginesie
    25 września o godz. 19:26

    @Gekko – jeśli pijesz do „zagadki etycznej” Aarona (seksowna blondyna czy ochlajtus na torach), to masz rację. Ona pojawia się w testach psychologicznych, ale w nieco innej postaci. Chodzi tam o ilość, nie o jakość, a kluczem do etycznej decyzji jest podjęcie lub niepodjęcie działania.

    Mój komentarz jako przerywnik dla rozładowania
    Jeśli chodzi o testy psychologiczne, psychiatryczne, dla kandydatów na szpiegów, do jednostek specjalnych i innych kandydatów, to są one w pewnych miejscach tak dziwaczne i nieprawdopodobnie złośliwe, dociekliwe, wieloznaczne, że nie wiadomo co począć, że człowiek je wypełniający ma wrażenie, że to jakiś inteligentny idiota je wymyślił.
    Po takim czymś delikwent wychodzi z gabinetu z poczuciem, że psychiatrzy i psycholodzy, to psychole.
    Pzdr, TJ

  476. @tejot, z godz. 19:49
    Dlatego szacowne grono szacownych mędrczyń i mędrców (utrzymałem się w poprawności politycznej) zdecyduje in gremio czy trolla zbanować na zawsze, czy ostrzegawczo – na jakiś okres. A że można w ferworze „wyjść z nerw” – normalka. Na „początku znajomości” daję duży zapas sympatii i wyrozumiałości, ale kiedy dojdę do wniosku, że to nie ja i – moja być może gruboskórność i niedostrzeżenie innej wrażliwości, co biorę najpierw za przyczynę agresji – są winne, banuję.

  477. Gekko
    25 września o godz. 18:27

    Gekko, jako nieuczestnik, możesz być uczestnik, co byś nie miał być.
    Pod ostatnim, bye-bye wpisem Jacka Kowalczyka, prosiłem razy parę i pytałem ogólnie i szczólnie – konkretne a zacne osoby, czy sie do IO włączają, oraz czy mają ochotę być autorami dającymi własne teksty.
    Ciebie także pytałem, ale nie pamiętam – czy i co odpowiedziałeś.
    Być może przeoczyłem odpowiedź – Twoją, i czyjąś jeszcze. Miałem jednak sporo roboty innej, oraz roboty przy tworzeniu nowej fomuły bloga, stąd mogłem coś przeoczyć.
    Jeśli coś ominąłem – to wybacz.
    Zapytam więc jeszcze – czy masz wolę się dołączyć do IO oraz/lub pisać jako autor. Jeśli potwierdzisz, pan Jacek będzie mial upoważnienie, by Twó adres mailowy przekazać, dołączę go do puli IO. I miło będzie, jesli do grupy autorów się dodasz.

  478. NeferNefer
    25 września o godz. 19:46

    Rety, w Chinczyka nie gralem całe lata.

  479. Gekko
    25 września o godz. 18:42

    Tu widze, że widzę więcej. Może nastąpiło jakieś zamieszanie z adresami, postaram się sprawdzić.

  480. tejot
    25 września o godz. 18:25

    Olewanie jest, z pewnością, jednym z dobrych narzędzi zachowania wobec szmondaka. Szmondak niekarmiony usycha. Nie lubi gadać do lustra, bo w końcu łapie, że gada do szmondaka.
    Recz jasna, zachodzi pytanie, czy całkiem olewać i kiedy, a kiedy dawać odpór. To kwestia doświadczenia – sztuki fachu.

    Bywa jednak i tak, że się zlezie banda szmondaków i sie między sobą naparzają. Wtedy olewanie szkodzi, więc od razu trzeba zastosować stanowczy odpór, a po chwili, bez zbędnej zwłoki – łby ucinać.
    Łeb urżnięty kwiczy – wie to każdy rzeźnik. Pokwiczy – i przestanie. Blog nie jest miejscem przymusowym, prawa ludzkie i obywatelskie nie są na nim łamane, gdy szmodak szmondaczy i ma jeszcze za ban pretensje. Od tego szmondak jest szmondak, że ma.
    Właściciel portalu, który miałby sam się zgadzać ze szmodakiem, szybko sobie portal i jego blogi zdewastuje. Każdy to kapuje, oprócz szmondaka.

    Dlatego też napisałem powyższe przypomnienie, które jest zarazem propozycją narzędziową i proceduralną.

  481. u Małgorzaty Sikorskiej „produkuje się” rzeczony RJ.

  482. Na marginesie
    25 września o godz. 19:26

    Jako pozdrawiająca, bądź pozdrowiona.
    Oczywiście, że masz rację. Gdy wlazł tu szkodnik, dyskusja na tym mocno straciła.

  483. Konstancja
    25 września o godz. 20:20

    Tak działają chuligani: w jednym miejscu narozrabia i przenosi się dalej.

  484. Oni chyba rzeczywiscie zbanowali wesolka. Kolektywnie! A hersztem baniarzy hunwejbiniarzy kto? Zdaje sie ze baba..

    Hunwejbiny nie dopuszczaja do siebie mysli, iz przyczyna wystepow wesolka jest zbyt denerwujace bicie sie w niby pamieciobojcze piersi tych, ktorzy nie maja po temu powodow.

    Bicie sie w czyjesz piersi, bez najmniejszej do tego okazji, nie jest zbyt koszerne. A jako takie, denerwuje. Szczegolnie gdy solidarnie skrzyknie sie TWA-KWA. Czy inna silna grupa filoczegostamczegostam.

    PS. Dyskusja stracila tylko to co zyskali specjalisci od napastliwosci bez powodu Takich jak te tutaj:

    12:03
    „Ty zaś pieprzysz durnoty w tej sprawie – tępe, od rzeczy, którą to tępotę okraszasz gadką jarmarczno-odpustową, by sobie tym bełkotem dodać dowcipu i wiarygodności. Coś co pojmowalne dla głowy rozumującej, demonstrujesz jako dla siebie niepojmowalne. Głupkowata maniera odustowej gadki, zamiast cwanie ukryć pustotę Twojej głowy, jeszcze ją wyraźniej przestawia. Zamiast rozumu i pozytywu, dajesz na blogu coraz więcej własnego szajsu. Odbierasz tym, co blogowi dodają od siebie, i cenią sobie jego wartość. Coraz Ci bliżej do złodzieja. Anumlik Ci powiedział, co należy: odpieprz się – z tą swoją babciusią, gadką odpustową zastępującą mowę i głowę, i odpieprz się z całą resztą szajsu, który tu wywalasz.”

    Nie bedzie nobilitowania tej napastliwosci jakakolwiek odpowiedzia nan.

  485. „Ściema, którą ma kupić ciemny lud”

    http://wyborcza.pl/1,75968,20729070,anne-applebaum-minister-waszczykowski-i-klamstwa-sciema-ktora.html

    Tu zadnego bicia sie w piersi, wlasne czy cudze, nikt nie oczekuje

  486. A może Panu, łaskawy Panie, też przydałby się urlop od tego bloga? Powiedzmy, na dwa tygodnie?
    Mówi się, że jeśli nie możesz bez czegoś wytrzymać trzy dni, to znaczy, że jesteś od tego uzależniony.
    Proponuję odwyk. Nienapastliwie. Troskliwie.
    JK

    NB Rzeczony R-J jeszcze nie jest zbanowany, ale rzeczywiście ma duże szanse.

  487. Dzieki za troskliwosc

  488. Tanaka

    Proponowałbym zaproponować innej starej ciocie włażącej na blog prawie wyłącznie z muchami w nosie, by oddaliła się z blogu na zawsze BEZ POWODU i bez nobilitowania jej jakąkolwiek argumentacją. Raz nazwałeś adekwatnie to zjawisko żyjące życiem odbitym i starczy, krzyżyk Zasłużonej Cioty jej na drogę. Niech nobilituje inne blogi.

  489. Szanowny Panie Kowalczyk,

    obawiam sie, ze nie ja jeden jakos nie zamierzam sie przyzwyczaic do faktu, iz w panskim kraju nader popularne sa dowcipy o „wartosci opalowej” „zydkow”, na scianach domow mozna podziwiac napisy „zydzi do gazu” a na stadionach rozbrzmiewa przyspiewka „Auschwitz-Birkenau-sia-la-la-la-la”. Jesli sadzi Pan, ze fakt uzytkowania zydowskiego cmentarza na warszawskim Brodnie jako toalety dla psow nie jest znany szreszej publicznosci – to wlasnie jest znany. Od tel-awiwu po NYC i LA.

    Moze byscie Panowie zechcieli zadbac o pamiec o dajmy na to Lemkach? albo Czukczach czy Papuasach? Bo pamiec o Zydach kwitnie w panskim kraju i ma sie swietnie – od gigabajtow ludobojczych bredni na temat „zydowskich zbrodniarzy z UB” po wstretne bzdury na temat „uboju rytualnego” az po Spiewnik Legionisty („To byly piekne dni/Zydzi do gazu szli”).

    Co do cenzury – to juz w czsach srodkowego Gomulki dzialala nienajlepiej. Wystarczylo Wolna Europe wlaczyc. A w dobie Internetu? Adresow IP u nas dostatek.

    Serdecznie –

  490. Nie ma takiej rury, której nie można nie z rury…

    Blog jest bardzo fajnym miejscem.
    Ja na przykład uwielbiam się nie zgadzać z tymi, z którymi często się zgadzam. W obu przypadkach chodzi o treść i sens poglądów. Co do (głównie) formy, to najprościej i cywilizowanie wyznaczają je regulaminy. Jak ktoś wchodzi, to akceptuje, jak nie akceptuje to nie wchodzi, albo JEGO POSTY niezgodne wylatują. Oczywiście po ostrzeżeniu i w procedurze, aby dać szanse reedukacji.
    Wspólnota wyznaczonych sobie nawzajem i symetrycznie granic, pozwala ominąć żenujące licytacje, KTO – JEST – – mianowany przez kogo – WIĘKSZYM – TROLLEM.
    Są tylko regulamin, posty regulaminowe i nieregulaminowe.
    Jest dobrze, gdy na regulaminowośc lub nie maja wpływ głosy udziałowców – tym razem publiczne, ale nie wobec osób, werbalnie, tylko w trybie kwalifikowanym (plus – minus dla posta). Służy temu „łapka”, o czym była już rozmowa, zakończona fiaskiem. Wynik ocen z łapki może (nie musi) być wiążący dla admina, o ile w zgodzie z kryteriami regulaminu.
    Tak działa cywilizowana, demokratyczna wspólnota, jak mniemam i niebezpodstawnie.
    To sprzyja, choć nie gwarantuje, ożywcze dyskusje (a nie naparzanki) i wielość poglądów (a nie 360-degree-wektorów bluzgu), równoprawnie upublicznionych, wydanych na żer argumentów…
    Tak ja rozumiem szczotkę i mydło, czyli first thing first.
    I piszę to już po kąpieli.
    Dobranoc, mój ukochany blożku… 😉

    PS
    @ Tanaka – moje zaproszenie nie zostało nigdy odwołane, feel free… Nie widzę powodu wietrzenia niewymownych w świetle bloga. Na ten moment jest dobrze.
    Pozdrawiam Cię.

  491. Pan Jacek Kowalczyk

    Z jednym się z panem nie zgadzam, Panie Jacku – z urlopami dla obsesyjnych mąciwodów, którzy pchają się na ten blog dlatego, że Pan pozwala. Przecież oni robią tu to samo, za co ich powywalano z innych blogów. Więc czemu miałyby służyć urlopy – radykalnej zmianie osobowości dorosłych ludzi?!


  492. „…Od tel-awiwu po NYC i LA…” …Moskwa.

    Marzenie, które sami globalizujemy, własnymi ręcami, no i IP.

  493. @pombocek
    Stara ciota może i ma muchy w nosie, ja nie laryngolog, nie badałem, ale że jest upierdliwą muchą bzyczącą nad jedzonym salami – to fakt. Można ją załatwić gazetą (w łeb, albo wyrzucając z łam), albo tolerować. Mnie aż tak bardzo nie przeszkadza, abym bzyczenia nie stolerował – póki do mego salami się nie dobiera. Poza tym lubię tę ciotę za jej niebanalne (from time to time) poczucie humoru. Absurdeskowe poczucie humoru, a te anumliki bardzo sobie cenią. Na razie gazetę trzymam podczas picia porannej kawy rozłożoną. Swoją drogą dziwna zagadkowość przyrodnicza się objawiła – bzycząca mucha z muchami w nosie. Tyś jest jednak geniusz słowa, Jureczku Pieczulu 😀

  494. @ radzilowJedwabne
    Wypowiedział Pan tu już swoje myśli wielokrotnie i w nie zawsze akceptowalnej formie. Nie podejmuje z Panem żadnej polemiki w żadnej sprawie, bo nie widzę szans na rozmowę, a wrzaski mnie nie interesują.
    Zgodnie z ustaleniami grupy ludzi, którzy zaangażowali się w powstanie nowej formy niniejszego bloga, zostanie Pan zbanowany na miesiąc, jeśli pozostanie Pan przy powtarzaniu tej samej treści w podobnym jak dotąd stylu. Uwagi o cenzurze może Pan zachować dla siebie. Zmiana adresów IP nie pomoże, bo zapewne nie zmieni Pan swej niepowtarzalnej stylistyki.

  495. @ pombocek

    Egzemplum replicae:

    step łan: Twój post narusza regulamin. Kolejny taki post będzie wstępem do banu.

    step tfo: Twoje trzy posty spowodowały zablokowanie autora, niezależnie od IP na 30 dni.

    step tchre: Notoryczne słanie postów łamiących regulamin spowodowało uniemożliwienie ich dalszego publikowania. Dalsze próby łamania blokady łamiącymi prawo postami będą ścigane zgodnie z prawem.

    ower & lock

  496. anumlik
    25 września o godz. 21:56

    Możemy się, anumliku, całkiem niekonfrontacyjnie różnić. Ja porównuję blog do zwykłego towarzyskiego spotkania towarzyszy, który spotykają się po to, by towarzysko sobie towarzysząc, spędzić wspólnie dobry czas. Na co tu obsesjonat, który wparowuje wyłącznie po to, by demonstrować swoje kwasy? Nawet jeśli prezentuje poczucie humoru młodszego strażaka z Ochotniczej i raz na 15 lat coś z sensem powie. Przecież nie sądzisz, że znany baćka, który nam podarował Ziemie Odzyskane mówił wyłącznie bez sensu. Sporadyczny sens go jednak nie nobilitował.

  497. @NeferNefer, z godz. 22:00
    Gowerko… ups… Neferko, giwera powieszona w pierwszym akcie, zawsze wystrzeliwuje w ostatnim. Bierzesz za to odpowiedzialność?

    Neferka z Giwerlandu użyła giwery:
    łamiąc reguły, wlazła w niższe sfery.
    Saloon zaniemówił,
    bezpieczniki zgubił;
    strzał rykoszetem wrócił. Nie trafił cholery.

    Uff! Już myślałem, że po tych diapazonach – prostego anumlika z siebie nie wykrzeszę.

  498. Tanaka
    25 września o godz. 20:05

    Wyobraź sobie nauczyłam się dopiero miesiąc temu. Muszę sobie jeszcze warcaby przypomnieć, w ramach trójpolówki dla mózgu.

    ***

    Jestem uzależniona od orzechów 🙁

  499. anumlik
    25 września o godz. 22:20

    Jaaaaa? Ja nic nie wiem, ja tylko sprzątam, sam zobacz.

    http://l7.alamy.com/zooms/53bf6d8418b342e091cb23eb9707fdf9/woman-sweeping-floor-olvi008-ou417-f-f2affb.jpg

    Dzięki za anumlika, powoli zamieniam się znowu w Terminatora po dzisiejszym (lewa połowa głowy)

  500. Orteq
    25 września o godz. 20:58

    „Nie bedzie nobilitowania tej napastliwosci jakakolwiek odpowiedzia nan.”

    Łożesz – dostałem kolki ze śmiechu – że byłbym nobilitowany.
    Żebyś wiedział, na czym polega nobilitacja, to bym połknął śmiech i język. Ty się dowiedz, a ja połknę. Będziesz podwójnie zadowolniony.

    I nie będzie odpowiedzi. Pewnie, że nie będzie – obaj dobrze wiemy. Jakbyś miał co odpowiedzieć, to znowu byś się krzywo przedstawił.

  501. NeferNefer
    25 września o godz. 22:22

    Kiedyś leżałem w szpitalu. tak leżałem, że grałem. Jak grałem, to byłem jaki miszcz oddziału, albo czegoś większego – arbuza, czy coś.

  502. Wracając do wątku zapuszczonego przez Anumlika w kilku zdaniach opiszę moje obserwacje zawieruchy wywołanej wydaniem książki Grossa o pogromie w Jedwabnem.
    Na początku niedowierzanie, ale gdzieś tam z tylu głowy przekonanie, że, cholerka, mogło tak być. Rozwijała się dyskusja, która przez kilka chwil miała charakter otwarty, ale szybko uległa segregacji, podziałowi na szeroki nurt sprzeciwiający się, nie, nie ujawnieniu prawdy, lecz szkalowaniu dobrego imienia Polaków, drugi nurt dopatrujący się ogromnej stronniczości w pracy i stawiający jej formalne zarzuty nieścisłości, ahistoryczności nienaukowości, trzeci nurt, który przez Orteqa jest nazywany tu na blogu niepotrzebnym biciem się w cudze piersi, ponieważ muzeów Zagłady na świecie jest aż nadto i czwarty nurt, w którym prace Grossa potraktowano jako odkrycie zapomnianej, szerokiej luki w pamięci społecznej.

    Te cztery nurty nie mogły współistnieć na jakichś równych zasadach, ponieważ dwa pierwsze były godnościowe, operujące racjami najwyższego rzędu oraz kładące nacisk na pracę Grossa jako propagandowo-przygotowawczą w kampanii domagania się przez światowe żydostwo odszkodowań od państwa polskiego za mienie wydarte, ukradzione Żydom zamordowanym w Zagładzie. Były to nurty najwyższej rangi w mniemaniu ich uczestników.

    Pierwszy nurt wykorzystywał do oporu konkluzję Grossa zamieszczona na końcu książki mówiącą o tym, ze Jedwabne, to był polski wstęp do Holocaustu, polski aktywny wkład do Zagłady.

    Pamiętam prywatne dyskusje, które toczyłem z kolegami. Zaskoczenie oraz refleksja, próba zrozumienia tego jak to mogło się stać, analiza Jedwabnego jako jednego z szeregu przypadków pogromów w jego okolicy oraz próba dojścia do przyczyn – niechęć do Żydów szczególnie silna na prowincji, radziecka krótkotrwała okupacja tych terenów, która przyniosła zamieszanie i oskarżenia Żydów o kolaborację, propaganda i praktyka niemiecka, która dawała przyzwolenie do zbrodni jako słusznemu odwetowi, itd. Niemniej jednak większość, przynajmniej w moim środowisku, przyznawała, że było to okrutne, nie do wyobrażenie morderstwo, bez względu na przyczyny, jatka i orgia mordowania.

    Tymczasem przeciwnicy Grossa kreowali się systematycznie na obrońców prawdy stosując identyczna taktykę, jak dziś smoleńczycy, tzn. podważając jakieś szczegóły (nie pod tym krzakiem siedział świadek, nie mógł wszystkiego widzieć, w stodole nie mieściło się tylu ludzi, itd.), siejąc wątpliwości, wytykając nieścisłości formalne w pracy Grossa zdawali się zyskiwać większość, choć żadne sondaże tego nie potwierdziły. Niemniej to ich opinia do dzisiaj jest podstawą dla PiSowskich aktywistów do orzekania, że panie dziejku, nie znamy całej prawdy, należy to wyjaśnić, historycy mają różne zdania, itd.
    Identycznie, jak ze Smoleńskiem. Ten sam typ argumentacji, to samo przedstawianie zmyślonych faktów i opinii jako prawdy, a prawdy jako kłamstwa i tym sposobem tworzenie aury sprawiedliwych i porządnych patriotów wokół siebie, co zawsze się przydaje jako polityczny zysk (kamuflaż).
    Koniec
    Pzdr, TJ

  503. anumlik
    25 września o godz. 22:20
    @NeferNefer, z godz. 22:00
    Gowerko… ups… Neferko, giwera powieszona w pierwszym akcie, zawsze wystrzeliwuje w ostatnim. Bierzesz za to odpowiedzialność?
    Neferka z  Giwerlandu użyła giwery:
    łamiąc reguły, wlazła w niższe sfery.
    Saloon zaniemówił,
    bezpieczniki zgubił;
    strzał rykoszetem wrócił. Nie trafił cholery.

    Użwszy giwery
    wrzasła: do cholery !
    Ten trup się tak ścieli i ścieli
    a wszystko nieładnie –
    bo bez pościeli

  504. @Tanaka 25 września o godz. 20:21 Dzięki! Ja chronicznie, notorycznie zgadzam się z Tobą, a teraz Ty zgodziłeś się ze mną. Miło mi. Dyskusji nie będzie, ze względów oczywistych 
    @ Gekko 25 września o godz. 19:48 Cieszę się, że zgadłam kierunek. Z nagłówkiem trafiłeś w sedno. Ja zaczęłam komentarz od nagłówka „Na marginesie”, po czym zastanowiłam się nad wyborem nicka, zerknęłam, puknęłam się w czoło… dalej wiadomo. A zatem wyszło spontanicznie. Obiecuję, że nie będę nadużywać.
    @ tejot 25 września o godz. 19:49 Znam, znam… Widziałam nawet takich, którzy twierdzą, że celowo prowokują, a przy tym ich trollowanie nie jest właściwie trollowaniem, bo ma szlachetny cel – poniekąd nawet naukowy lub – jeszcze lepiej! – boziolubny. Ja bez żenady od razu przyznaję, że czasem mnie po prostu korci. No bo tak.
    @tejot 25 września o godz. 20:00 – “Złośliwe, dociekliwe, wieloznaczne”… bez wątpienia. Ale może wyjaśnię nieco szerzej, o co im chodziło w tym przypadku. Wariant pierwszy: po torze pędzi drezyna, która za chwilę na pewno zabije pięciu pracujących tam robotników. Jesteś w stanie ich uratować, jeśli przestawisz przekładnię. Szkopuł w tym, że jeśli to zrobisz, drezyna zabije jednego robotnika na innym torze. Decyzja? Większość badanych decyduje się przerzucić tę wajchę. Pięciu-jeden, niby prosty rachunek. Z kolei drugi wariant tego samego dylematu to uratowanie pięciu osób poprzez zepchnięcie na tory jednego korpulentnego jegomościa. I tu większość badanych deklaruje, że tego nie zrobi. Jedyna różnica to bezpośredniość zabójstwa, którą sobie uświadamiają w tym momencie. Uwaga: tu nie ma „prawidłowej” odpowiedzi. Chodzi o sprawdzenie, jakim (nomen omen) torem myśli większość z nas. A że cała sytuacja jest wzięta z sufitu – na pewno tak. Przede wszystkim nikt tak naprawdę nie miałby wtedy czasu na roztrząsanie za i przeciw. Zadziałałby – gdyby zadziałał – instynktownie i bez-myślnie. Z kolei w kategoriach etycznych – moim zdaniem, jeśli przestawię przekładnię to JA zabiję tego jednego robotnika. Jeśli nie przestawię – to tych pięciu zabije drezyna. Wypadek, siła wyższa… ale nie ja. Tak to widzę. Ale łatwych rozstrzygnięć nie ma i ma nie być – w założeniu. To tyle gwoli wyjaśnienia, coby było wiadomo, o co biegło.

  505. NeferNefer – 25 września o godz. 22:22

    Jestem uzależniona od orzechów 🙁

    Laskowych? Mnie się po nocach śnią… macadamiasy to nie to samo, choć tez dobre.

  506. Gekko
    25 września o godz. 21:52

    jak podłubię w głowie, czyli w niczym, to sobie jakoś kojarzę, że się kiedyś nie zgadzaliśmy co do Jana Hartmana.
    Zdaje się, że było jakiś taki przedmiot sporu:
    Ja, że jego udział w jasełkach pt. spalenie Kazimierza Łyszczyńskiego to dobre unaocznianie rzeczy i nie robi on taniego chwytu podpublisiowego dla celów karierowych u Palikota chyba wtedy jeszcze.
    Ty – że robi chwycik, co jest nieładne.
    Albo jakoś podobnie.
    Pozostaliśmy przy rozbieżności. I nie bardzo widzę, po dalszych losach Hartmana, by można było rzecz rozstrzygnąć. Nie został posłem, Palikot podłożył sobie nogę i kolegom, dając widowiskowego rymsa w kałużę, nie widzę jednak dowodu, że Hartmana publisia tym współrymsnięciem ukarała za potencjalne podpieranie się Łyszczyńskim.

    Konkluzja jest jak się należy: dobrze się czasem poniezgadzać. Głowa wtedy działa.

  507. Czy saloon już wysypany świeżymi trocinami?

    bo my tu gadu-gadu a tymczasem mój ulubieniec… 🙄

    http://fakty.interia.pl/swiat/news-piotr-glinski-wzmocnic-walke-o-wizerunek-polski,nId,2280451

    (odmelduję się na dzisiaj bo inaczej polegnę)

  508. Na marginesie
    25 września o godz. 22:43

    @Tanaka 25 września o godz. 20:21 Dzięki! Ja chronicznie, notorycznie zgadzam się z Tobą, a teraz Ty zgodziłeś się ze mną. Miło mi. Dyskusji nie będzie, ze względów oczywistych 

    Łojezusku – a może się czasem ze mną poniezgadzaj..?
    Ja Cię będę przekonywał, Ty się będzisz trochę wiercić, ja znowu z tej i z tamtej strony, za uszkiem pogładzę, zaczniesz robić mrrrauuu.. i na koniec będzie miła zgoda.

  509. (z kanapy, z kompresem na głowie)

    Ewa-Joanna
    25 września o godz. 22:49

    Wszystkich 🙁 (ziemne, pistacje, nerkowce, laskowe, włoskie, nawet migdały ale brazylijskie i macadamia jak nie ma nic innego)

    Dobranoc Waćpaństwu

  510. @Tanaka, z godz. 22:41

    W pościel ułożyła Giwerka ofiary
    (użyte w pierwszym akcie – bez ćwiary)
    Ofiary zmartwychwstały jako jakie zombie.
    Wrzasnęły: Nie damy się blogowej trąbie!
    (Jerychońska zaś trąba
    po ćwiarze rumbę rąba).

    A my wszyscy: I rym, cym, cym, i trala la la, idziemy przez życie w podsko, okach!

  511. Cierpienie indukcyjne ku zachwytom.

    Udzieliły mi się cierpienia Nefer, bo ją lubię i dobrze życzę. W moim przypadku, objawiają się bezsennością i skłonnością do czytania, niekoniecznie postów…

    Nie wiem, kim jest Autor (tak mi wygodniej), ale po raz któryś już polecam Go i jego teksty.
    Tym razem, od dawna nie czytałem czegoś tak trafnego, tak celującego w istotę sytuacji i grotem tak szczerozłotem…
    To także tekst apropo pamięci o postawie, której nie trzeba sobie potem wymazywać.
    Pan Skarżyński, no i proszę (zapamiętać). Nomina sunt odiosa?
    Cóż bo za chwała nad trupem się znęcać? http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20737436,coz-bo-za-chwala-nad-trupem-sie-znecac-skarzynski.html#BoxGWImg
    – – –

    @ Na marginesie

    Bardzo dziękuję za obecność i rozwinięcie wątku, jakże pożyteczne. Mnie pewni prości zjadacze hamburgerów pokazali, że etycznym jet odmowa decyzji nieetycznych i rozplątywanie fałszywych alternatyw – i też są na to sposoby… 😉

    Nb. proszę sobie używać ile wlezie po marginesach Gekkowych i nie tylko, bo mam osobliwie paraliżująca słabość do piękna kobiecego, a najpierwej umysłu. Pani obecność mnie cieszy.
    Tym bardziej przepraszam za pomylenie płci w moim re-poście poprzednim.. 😉
    Ukłony.

  512. Nie bedzie nobilitowania niesprowokowanej napastliwosci. A urlop od uzaleznienia nigdy nikomu nie zaskodzil. Mogl zabic. Ale zaszkodzic?

  513. Tanaka
    25 września o godz. 22:49

    Ja mam tak, że niezgody merytorycznej nie pamiętam, jak szanuję klasę rozbieżności…
    Tego co piszesz nie pamiętam, ale pewnie coś tak było.
    Nie ma to dla mnie znaczenia, ani o żadnej racji weryfikacji w te czy wewte nie myślę.
    Nie zdziwiło mnie więc, że w sporze bodaj Lewego z Tobermorym, któryś nie pamiętał, o co ten drugi pamiętliwy.
    Co innego adpersonam – i tu np. mi z Kochanem po drodze, w emojonalności (od:emocojones) , przy absolutnie przeciwnych wektorach merytorycznych.
    Tak jak pisałem, jest dobrze (i to był Twój tam bardzo celny argument, imho.)
    Co mnie natomiast wojowniczo i pamiętliwie nastraja, to wychwyt wirusa świadomie sianego ku destrukcji społecznej czy osobniczej, drogą trojańskich koni manipulacji… czy /i dewiacji. Touche.
    Niezgadzanie i zgadzanie, to jak falowanie i spadanie, ruch, ekstatyczny ruch ściana przy ścianie … ku prawdzie. O nas samych.
    Ukłony.
    PS. Wietrzenie niewymownych to wyłącznie było o powodach dla których rola w jakiej na blogu jestem wydaje się optymalną (dla mnie). Żaden z tych powodów nie ma cech urażonych ambicji czy emocji personalnych.

  514. @Gekko, z godz. 23:03
    To z „Antygony”, Sofoklesa:

    Upór jest zawsze nierozumu znakiem;
    Ustąp ty śmierci i nie drażń zmarłego
    Cóż bo za chwała nad trupem się znęcać?
    Życzliwość moja tą radą ci służy,
    Dobrze jej słuchać, gdy korzyści wróży
    .

    Też Ci na dobranoc dobrych snów życzę.

  515. Profesorka od II Rzeczypospolitej nauczyła mnie, że aby zrozumieć, trzeba pomniejszyć i rzeczywiście obserwacja najbliższego otoczenia wyjaśnia sporo.
    Pół dnia spędziłam dzisiaj w opuszczonym ośrodku wypoczynkowym, który jeszcze w latach 90-tych należał do jakiegoś zakładu. Moi chłopcy powędrowali na zrujnowany pomost, by łapać ryby, a ja ruszyłam w przeszłość. Początki ośrodka datuję na lata 60-te (archeologia śmietniskowa:). Zakład sprzedał komuś ośrodek za bezcen, (swoją drogą widzę tu zajęcie dla prokuratora poziobrowego), komuś okazał się golcem, mniej więcej trzy lata wszystko miało jeszcze ręce i nogi. Dziś to wydmuszka. Wybebeszone domki letniskowe śmierdzą pleśnią i chrzęszczą pod stopami tłuczonym szkłem. Materace, stare łóżka, wyrzucone pod sosny stoły z namalowaną na blacie szachownicą, ludzie grali wtedy w szachy lub warcaby, miski, lampy, poduszki, pokrywki od waz do zupy, przełożone jeszcze papierem, widać świeża dostawa, przewrócone pod ścianą i potłuczone.
    Wszystko zniszczone doszczętnie. Sama ziemia warta jest ze dwa miliony. Jaka była wartość ośrodka rozniesionego w perzynę? Nie mogę zrozumieć, skąd ta pasja niszczenia. Pytam G. Jego odpowiedź jest bardzo prosta.
    – Bo mogli.

    Po kirkucie nie został kamień na kamieniu, ale został cmentarz ewangelicki. Dwa lata temu zdesperowani ewangelicy zrzucili się na ogrodzenie wokół cmentarza z bramą zamkniętą na kłódkę, bo to, co działo się w miejscu pochówku ich bliskich uwłaszczało ludzkiej godności.
    Zużyte prezerwatywy, papier toaletowy na ekskrementach, potłuczone butelki po wódzie, pety.
    Taka etyka okolicznej ludności. Bo mogą.

  516. @ Jiba
    „…Zakład sprzedał komuś ośrodek za bezcen…”

    Jiba, z całą sympatia, ale cytujesz właśnie in extenso zarzuty prokuratorskie stawiane przez ziobrystów w latach 05-07 wszelkim opozycyjnym wobec nich rządzącym skarbem państwa.
    Wszyscy utytłani, a po 5-8 latach całkowicie uniewinnieni.
    Czy masz świadomość, że osią zarzutu nie było nawet „za bezcen” (bo to absurd wolnym kraju), ale to: „komuś”.
    Chodziło o to, żeby „ten, kto skądś ma pieniądze…”, to był dzięki prywatyzacji akurat ten, a nie zwykły, przetargowy czy jedyny chętny ktoś.
    Dzisiaj wiemy, ze ten własciwy nazywa się „misiewicz”.
    Pouczające, choć na pozór nie do u w i e r z e n i a…

  517. anumlik
    25 września o godz. 23:19

    Tak, Antygona i u Skarżyńskiego…
    Dziękuje z życzenia Tobie i jemu, ale ta nadchodząca na nas noc nie będzie dla Polski dobra…
    Suwerenna większość uchwali zgodnie z klazurą sumienia gniew boży i zatwierdzi na cudzej skórze.
    No i …RIP@pl.

  518. anumlik
    25 września o godz. 23:01
    @Tanaka, z godz. 22:41
    W pościel ułożyła Giwerka ofiary
    (użyte w pierwszym akcie – bez ćwiary)
    Ofiary zmartwychwstały jako jakie zombie.
    Wrzasnęły: Nie damy się blogowej trąbie!
    (Jerychońska zaś trąba
    po ćwiarze rumbę rąba).
    A my wszyscy: I rym, cym, cym, i trala la la, idziemy przez życie w podsko, okach!

    * * *

    Giwera westchnęła – o rety..!
    i jęła wełniane wsuwać skarpety
    uszminkowane już usta
    na czole jedwabna lśni chusta
    paznokieć i oko zrobione
    ze wzrokiem wyostrzonem
    odżywka wklepana
    i woda – od świętego Jana

    nareszcie gotowa i zebrana

    gdy nadeszła chwila
    epickim półobrotem
    zgasiła nogą
    Biskupa – niecnotę.

    Oj dana, dana
    biskup już u Pana.

  519. Tez wierszem, ale trochę z antysemickim jadowitym przytupem

    „W Żywieckiem Żydzi zeżarli biskupa
    I jeszcze sie parszywce naśmiewali z trupa”

    To Tuwim ten ohydny antysemita

  520. Do Zly , chyba nie wiesz co piszesz ograniczasz zbrodnie polskie do 3000 szmalcownikow w Wawie , Polacy wydali , wymordowali okolo 200.000 Zydow przez wojne mordowali strazacy policjanci , chlopi . Polacy ocalili 6200 Zydow to po nazwisku , i jak zwrocil uwage prof. Hartman dodatkowo przechowali 35 -40.000 bo tylu ocalalo z 3 milionow polskich Zydow . Ocalalo takze dzieki Stalinowi 250.000 Zydow ktorzy wrocili z Syberii.

  521. Tanaka i Lewy to para dobrana,
    męczyli biskupa do białego rana.
    Biskup nad ranem wyraził swą wolę:
    Choć Giwera ździra, to Giwerę wolę.

  522. Juz cwalowalem na Kasztance na moj zaslusony 2-tygodniowy urlop gdy sobie przypomnialem recepte na wykonczenie bloga. Recepte autorstwa pewnego ministra rzadu sp. premiera Tadeusza Mazowieckiego. Oto ta recepta. Z przed ladnych kilku lat pochodzaca. Dosyc krotka ona jest

    1. Nie dawac zbyt czestych, i zbyt merytorycznych, wpisow autora blogu. „Zapraszam na polane” dyskutantow, zamiast wpisow, to modus operandi uwalania blogu. (Thanks, Gekko, za ten modus. Lacina twa to operandi ma).

    2. Moderacje ograniczac do uwalania postow nickow wskazanych do uwalenia przez innych blogowiczow. Wskazanych przez hunwejbinow, inaczej mowiac.

    3. Byc poblazliwym, wrecz przyjaznym, dla napastliwych postow tych autorow, ktorzy sie specjalizuja w hejterstwie bez powodu. Ewentualnie, choruja na kompleks wyzszosci. Wynikajacy, jak wiadomo, z kompkleksu nizszosci

    4. Dopuscic do administrowania bloga blogowiczow najbardziej hejterskich. Sukces bedzie murowany

    Wciaz jest szansa na niedopuszczenie do tego co sie stalo z blogiem rzeczonego ministra rzadu pana premiera Mazowieckiego

  523. Po pierwszej kawie (zaraz będzie druga) Powoli, ospale rusz po torach..mój mózg.
    Neferka zaproponowała grę w chińczyka. Tanaka (chyba on, ale nie chce mi się sprawdzać), przyznal się, że dawno w chińczyka nie grał i zapomniał.
    W ten sposób jeszcze od innej strony poruszony został temat zapominania.
    Czy można zapomnieć jazdy na rowerze albo plywania ? Chyba nie ? Ale gry na pianinie ? Niby nie, ale co to za gra ?
    W akademiki graliśmy dużo w ping ponga. Gralismy naprawdę dobrze. Urządzaliśmy turnieje i raz nawet zdobyłem wicemistrzostwo. Minęło parę lat. Kiedyś już jako asystent na uczelni zostalem zaproszony przez studentów do akademika na ping ponga. Chętnie sie tam wybrałem, żeby pokazać im klasę. Najpierw popatrzyłem trochę jak oni grają,. Pomyslałem sobie Przecieżja ich tu wszystkich rozniosę. Wreszcie wziąłem do ręki rakietkę.No i dostałem od tego pierwszego łamagi okropne lanie.
    Niby nie zapomniałem jak sie gra, ale zawsze trafialem w siatkę, albo poza stół.

    Inny przykład zapominania.Przed 30 tu laty całkiem nieźle władalem niemieckim. Minęło ileś tam lat we Francji, zacząłem sprawnie posługiwać sie francuskim. Kiedyś wybrałem się autostopem z Francji do Polski. W Niemczech zabral mnie sympatyczny tubylec. Zaczęliśmy konwesować. Nagle spostrzegłem,że on na mnie dziwnie zerka.
    I połapałem się w czym rzecz; zaczynałem jakieś zdanie po niemiecku a konczyłem po francusku. Po prostu ześlizgiwałem się z jednego obcego języka, na inny obcy ale latwiejszy,oczywiście nie na ojczysty polski, ześlizgiwałem się z większej trudności na mnejszą trudność, bo nawet po latach pobytu we Francji mój francuski zawsze będzie jezykiem obcym i kiedy sie nim posługuje, muszę robić to z pewnym wysiłkiem, kiedy mówiąc po polsku czuje się swobodnie.

  524. Na koniec przypomne:

    moje pojawienie sie na ty blogu nastapilo okolo poltora roku temu. I to od tego moementu, mniej wiecej, rozpoczelo sie hejterstwo, do mnie odnoszone, tego od chudzinki. Ktore tak udatnie zaistnialo w POdatnych umyslach

    A teraz cwaluje

  525. do Orteq dlaczego smiechy sobie stroisz nikt nie obarcza Polakow za final solution , ale wspoludzial jak najbardziej przez wypieranie pamieci jak i mordowanie , ok. 200.000 Zydow przez wojne , dla przypomnienia , ukraincy wymordowali 2 miliony Zydow z niemcami , 3 milionowy narod litewski ok. 200.000 , do tego nalezy dolozyc rumunow , slowakow, bialorusinow , posrednio wlochow , francuzow , chorwatow etc, etc, etc,

  526. Radzilow Jedwabne i setki innych miejscowosci i stodol DOBRZE GADA , prawde wam mowi . Wy sobie tutaj jakas sofistyke uprawiace , a to co sie dzialo w czasie wojny co cierpieli SASIEDZI !!!!!!!! ZYDOWSCY od swych polskich sasiadow jest niewiarygodne ! Mam kilka ksiazek o POLSKIM SASIEDZKIM HOLOCAUSCIE tego sie po prostu nie da czytac !

  527. tutaj 90 proc . komentatorow to jacys swie to jeb liwi antysemici , tacy co parcha na schody kuchenne tylko wpuszczali ,///// alez pani Jadwisiu zydzisko to tez czlowiek ale nie dalej niz na schody okolo kuchenne//// ,, to nie poziom Onetowych antysemitow , ale cos cuchnie tutaj przerazliwie , co do artykulu napisanego przez Amulika to b. dobry i rzetelny , komentarze obrzydliwe .

  528. @ janussss
    Zaczyna się Pan powtarzać. Stając w obronie Żydów w tym stylu i takim językiem dokłada się Pan tylko do antysemickiej narracji.
    Może coś nowego?

  529. Tejot – dobrze Radzilow/ peda/ mowi jak jest bez tych waszych swieto jebliwych zbijan bakow sciskajac jeden pol dupek , i usmiechajac sie wtedy slodko ile lat to juz trenujecie ( nie bic zydziska po twarzy piescia co ludzie powiedza ale z liscia gesto i mocno . U was sie jakis jad tli w sercach ta wasza sofistyka slodka … cos obrzydliwie brudnego w tym jest . Radzilow MOWI JAK JEST ~!

  530. Orteq
    26 września o godz. 8:32

    Przypomnij, paplo, z których blogów cię wywalono, nim tu trafiłaś, a ja zdawkowo przypomnę, jak wyglądało moje „hejterstwo” wobec Ciebie.

    Twoje kolejne wejścia na blog zaczynały się nieodmiennie od pretensji (nie cytuję dosłownie, szkoda mi czasu na szukanie): „Co wy tu za pierdoły opowiadacie”. Ja te wejścia etykietowałem inaczej: „Po co o tym, jak można o tamtym”, „Po co o tamtym, jak Ortega interesuje to”. Inaczej mówiąc, każde twoje wejście zaczynało się od wyrażenia pogardy dla uczestników. Nie przyszło ci do głowy, że możesz mówić swoje bez oglądania się na to, co powiedzieli inni . Ale stara straganiara niewiele własnego ma do powiedzenia między recenzowaniem innych masą jednozdaniowych prztyczków, powtarzaniem nieśmiertelnego dowcipu językowego „w tOmacie” i innych bełkotów używanych natrętnie i bez miary. O nowej postaci bloga też zaczęłaś w swoim destrukcyjnym stylu pleść od wieszczenia jego upadku.

    „Niesprowokowana napastliwość” to ty, bazarowa paplo. Po długim okresie nieczytania twoich zaczepnych wpisów zauważyłem cię pod zamykającym 6 lat tekstem gospodarza, którego nazwałaś „durniem”.

    Ten mój tekst adresowany do ciebie jest wyjątkiem z powodu twojej jakże czułej wobec siebie samej i eufemistycznej „nieprowokowalności”.

  531. Kowalczyk wy jestescie po prostu obrzydliwi co moze byc nowego ? teraz sie dopiero wczytuje i mi jest niedobrze .

  532. lewy -zejdz z Radzilow , boli cie ze cie tak obnaza ?

  533. @ janussss
    Szanowny (?) Panie!
    Widać, że nie jest Pan zainteresowany niczym oprócz pomyj. Żegnam się z panem bez żalu.

  534. Zaczynam podejrzewać jak Gekko, ze RJ a teraz ten janusss z piorunochronem na głowie,to jakaś oenerowska robota, przemyślana akcja. Ma na celu ośmieszenie Żyda, ukazanie go jako ograniczonego, zajadłego przygłupa. Bo trudno sobie wytłumaczyc inaczej brednie tego syczącego janusssa, który dostrzegl tlący się jad w sercach, jakąś słodką sofistykę. .obrzydliwy brud.(„nie bic zydziska po twarzy piescia co ludzie powiedza ale z liscia gesto i mocno”)
    Panie Jacku albo to drugi zarażony wścieklicą przygłup, albo oenerowiec.Trzeciego wyjścia nie ma

  535. janussss
    26 września o godz. 9:26

    Wydarzenia ostatnich kilkunastu lat dowodzą, że załamanie się władzy państwowej skutkuje czystkami etnicznymi.
    Tak było w Jugosławii, Iraku, Libii, Syrii.
    Na tym tle, antysemityzm jawi się jako norma, nie wyjątek w zachowaniach społeczności lokalnych.

    Wystarczy rozprężenie spowodowane wojną, a następuje pogrom mniejszości etnicznej czy religijnej.
    I oczywiście, grabież mienia na wielką skalę.

    Jednym z bardziej ważących czynników jest oficjalna polityka Państwa poprzedzająca zaistnienie pogromu, jego przyzwolenie na podsycanie nienawiści.
    I oczywiście, działalność kapłanów niskiego na ogół szczebla, kierujących energię prostych ludzi na sasiadów wyznających inną religię.
    Bez tych dwóch czynników- politycznego i religijnego, czystki etniczne nie mają miejsca.

    Bajki o wyjątkowości holokaustu w dziejach ludzkości, nie wytrzymują konfrontacji z faktami z historii ludzkości.
    Są narzędziem propagandowym, sposobem na nacisk polityczny, narzędziem wpływającym na ekonomię Izraela.
    Żerowaniem na poczuciu winy wreszcie.

  536. Panie Jacku
    Spóźniłem sie.Musztarda po obiedzie

  537. A może Rj i januss to ta sama osoba. Przecież straszył, że może zmienic swoje id.Moze mieć kilka komputerów, kilka adresów na różnych forach i pluć z róznego miejsca

  538. @Jacek Kowalczyk
    To ten sam troll, tylko pod innym nickiem. Odnosę się do wczorajszego hejtu osobnika o nicku radzilow-Jedwabne. Kego wyliczanka dotycząca potęgi militarnej Izraela, to słowa żywcem wyrwane z przemówienia Benjamina Netanjahu, wygłoszonego na czwartkowej (22 września br) sesji ONZ w Nowym Jorku. Netanjahu mówił tuż po palestyńskim „prezydencie”, Mahmoudzie Abbasie. Wymowa jednak słów izraelskiego premiera i konekst w jakim przemawiał, to coś zupełnie odwrotnego niż to co zaprezentował nasz blogowy hejter. Dawno nie czytałem tak wyważonego przemówienia jak to Netaniahu. Mój polski przyjaciel, bardzo młody lekarz, kolega moich dzieci, który regularnie jeździ z lekarską misją pomocy palestyńczykom, przesłał mi linka do przemówienia Nataniahu, z prośbą, abym je rozpowszechnił. Mój przyjaciel lekarz dotychczas nie pałał zbyt wielką miłością do Izraela i stał „po palestyńskiej stronie” (nie żeby był antysemitą – to mądry trzydziestolatek), ten jednak jego post spowodował, że z uwagą przeczytałem przemówienie premiera Izraela. Cóż, nie będę go streszczał. Udostępniam za portalem „Aktualności z Izraela”:
    http://www.izrael.badacz.org/historia/news.html

  539. O pożytku z pamięci, że mamy XXI wiek… czyli post rozrzedzający gęstość spamu trollującego…

    „…Jeżeli dodajemy na bloga sporo tekstów i chcemy rozłożyć je w czasie, ale nie spędzając przy tym całego dnia na ich publikowaniu możemy skorzystać z pewnej opcji…można ustawić dokładną datę kiedy posty pojawią się na blogu… Automatycznie wygenerowane posty wyglądają tak samo… Ktoś się jeszcze daje na to nabierać?
    Jak widać – tak. Gdy już ktoś da się złapać, to przez jego konto wysyłana jest masa automatycznie napisanych postów-śmieci. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ofiara sama sobie musiała zainstalować szkodnika…”

    Tak, to jest prawie najlepsze. Bo jeszcze lepsze jest perswadowanie automatowi, że testowanie przez niego za pomocą różnych IP i nicków kwalifikacji zarządzania funkcją spam-walla przez ofiarę, to czyn wymagający refleksji i reedukacji.
    Bezradność i dezorientacja, okazywane publicznie, to najlepsze zaproszenie.
    Trzymam kciuki za systemowe, informatyczne katharsis, Panie Redaktorze. 😉
    Z uszanowaniami.

  540. anumlik
    26 września o godz. 10:12

    Na marginesie szczerych gratulacji za refleks i przenikliwość… 😉
    …Rozsyłanie informacji wyrwanych z kontekstu a służących mimowolnie do ustawienia odbiorców-zombie „po właściwej stronie” (tak jakby o ‚stronach’ nie decydowały już półkule mózgowe, ale ustawienie im odpowiednio przykrojonej bramki percepcji i napór sieciowy kontentu), to właśnie objaw XXI wieku.
    Miszczem blogowym takiej moskiewskiej roboty, jest nasz tutejszy, przesympatyczny jak pucio-pucio oczywiście, ob-Wieś.
    Nb. bycie „po stronie Palestyńczyków, whoever-creation-they-were” to właśnie skutek w/w mechanizmów a nie młodości, mądrości czy jakiegokolwiek wykształcenia.
    Things yet, are not the same any more.
    K’sażalienju, drogi anumliku.

  541. @ Lewy

    To jest właśnie najzabawniejsze, że dzięki globalizacji sieciowej, dziś wiedza budzi podejrzenia… 🙂
    Aby Twe (no i małego Gekko) podejrzenia nieco umocnić, zachęcam do podejrzenia coś o wiedzy:

    http://www.newsweek.pl/swiat/internetowy-trolling-w-rosji-czyli-propaganda-za-pieniadze,artykuly,360467,1.html

    To się przydaje, dla świadomej percepcji pewnych postów, np. obwiesich czy zdezerterowanych.
    Dobra zabawa, to dostrzeżenie identycznych wzorców perswazyjnych w kompozycji tych kompilacji okruchów rozbitego lustra Królowej Śniegu…
    – – –

    Przepraszam za sporą dawkę mojego sarkazmu na blogu, ale czy naprawdę spółdzielni „Polityka” nie stać na adekwatne standardy informatyczne wymagane dla poważnej publicznej serwisancji relacji z czytelnikami?
    To jest objaw, który wyjaśnia, dlaczego już od paru lat wybory w krajach kiedyś demokratycznych wygrywają w internecie ruscy hakerzy. Mamy u wrót Trumpa, a jak pisze prasa, w kolejce do odstrzelenia internetową nagonką i kradzieżami danych jest Pani Merkel…
    http://wyborcza.pl/1,75399,20080254,hakerzy-z-rosji-atakuja-niemcy-na-celowniku-partia-kanclerz.html?disableRedirects=true
    No i to by było też ku pamięci, zanim będzie za późno…
    Uszanowania.

  542. „Reprezentowaną przez nas postawę moralną obnaża kompletny brak zainteresowania ofiarami naszych zbrodni i odmowa dochodzenia prawdy na ich temat. Faktycznie zakazujemy prowadzenia dochodzeń. Nasze zbrodnie przeciwko słabszym uznajemy za tak normalne, jak powietrze, którym oddychamy. Ponosimy za nie odpowiedzialność jako podatnicy, obywatele zachodnich społeczeństw, w których możemy wywierać wpływ na prowadzoną politykę. Ponosimy również winę za to, że nie zadbaliśmy o wypłatę odszkodowań; że udzielamy schronienia i zapewniamy nietykalność sprawcom; że pozwalamy, aby straszliwe fakty zostały zapomniane. Nasze mordercze czyny mogą być usprawiedliwione jedynie przy heglowskim założeniu, iż mieszkańcy Afryki i Azji są ‚tylko rzeczami,’ a ich życie ‚nie ma żadnej wartości’ – postawa zgodna z praktyką, co nie uchodzi uwadze ofiar, które mogą wyciągnąć własne wnioski o ‚moralnej ortodoksji Zachodu.’” Noam Chomsky
    https://exignorant.wordpress.com/2015/05/22/nieznana-statystyka-ofiar-bez-wartosci/
    ============

    Głupkowatym wistom Gekko, można przeciwstawić znacznie mądrzejsze treści……

    Pogromy, masakry, rzezie, zaczynają się od przyzwolenia, przygotowania propagandowego, wyjęcia spod prawa.
    Wykonawcy- inspirowani przez polityków, zawsze się znajdą.
    A potem już- „Wanted, alive or dead”…..

  543. wiesiek59
    26 września o godz. 10:48
    Wiesiu, Noam Chomsky to taki amerykańsko-żydowski Wiesio. Żyje w Ameryce dostatnio, wykłada na uczelnieach i Amerykanie go nie wsadzają do ciupy oskarżając go np. o zdefraudowanie 10 miliardów dolarów.Gdy taki Chomsky a rebours pyszczy w Rosji na Putina to zawsze okazuje sie, że okradl naród rosyjski z tych milliardów i w całym dostojeństwie prawa ,z zamyślonym sedzią, ktory szuka w glowie sprawiedliwego wyroku, gronem adwokatów, dziennikarzy, którzy z napięcim czekają na werdykt , wreszcie zostaje skazany. A Putin na demokratycznym spotkaniu z przedstawicielami narodu, wyraża satysfakcję że niezawisłe sadownictwo wciąż jest niezawisłe.
    Wiesio, ale skoro ty tak uparcie zamykasz jedno oko i widzisz tylko belki w oku Zachodu(no Ameryki), to jeszcze raz zapytam Cię, jak się wiedzie Twojej córce na stypendium Fulbrighta?

  544. Jeszcze jedno Wiesio. Wczoraj o 16h52 pochwaliłeś sie NeferNefer, że
    Osobiście, jestem za racjonalnością i logiką.
    Co masz na myśli pisząc „osobiście”. Cz ty znaczy że nieosoboście jesteś za irracjonalnością i brakiem logiki ?
    Ja bym sie takimi, osobistymi przypadłościami nie przechwalał.Każdy normalny, rozsądny człwiekjest za racjonalnością i logiką. To tak jakbyś się przechwalał, że potrafisz oddychać
    Ej Wisio, Wisio, chalipięto !

  545. Lewy
    26 września o godz. 11:50

    Że się spytam, a co ma piernik do wiatraka?

    Część stypendystów różnych fundacji, zostaje opiniotwórczymi postaciami życia politycznego, naukowego, wziętymi publicystami.
    W „Polityce” masz całą plejadę takich.
    Wpływanie na nich w okresie młodzieńczym, za pomocą fundowania im stypendiów, nie pozostaje też bez znaczenia na ich późniejsze nastawienia.
    Robił to Wschód, robi i Zachód.
    Kadry dla przyszłych podbojów gospodarczych trzeba przygotowywać perspektywicznie.
    To tacy współcześni misjonarze, przygotowujący grunt pod ekspansję.

    Niezawisłe sądownictwo występuje zapewne w kilku krajach świata.
    W reszcie, jest dyspozycyjne wobec tych, którzy wyznaczają pensje sędziom.
    Gdy wyroki nie odpowiadają władcom, sedziów się zwalnia, albo usuwa.
    Patrz- Turcja, Egipt….
    Nie sadzę, by w Indiach, Rosji, czy Chinach, było inaczej.
    A to już jakieś 2/3 populacji świata.

    Twoja tendencja do uniwersalizacji zachodnich wartości nijak ma się do rzeczywistości.
    One są propagowane jedynie tam, gdzie mogą wzmóc przewagę Zachodu.
    Tam gdzie mogłyby ją osłabić, są wyciszane przez media.
    Sojusze z prozachodnimi dyktaturami nie są naganne z punktu widzenia interesów….

    Mógłbym ci podlinkować wiele wypowiedzi dość znaczących naukowców, czy zachodnich polityków. Krytykujących hipokryzję zachodu.
    Tylko, mija się to z celem.
    I tak nie przeczytasz, nie będziesz wyciągał wniosków, nie zmodyfikujesz nastawienia.
    Zrobić to mógłbyś jedynie w przypadku podejścia problemów pod twój próg.
    Ale, zdaje się, ta chwila się nieubłaganie zbliża.
    Francuscy politycy posiali wiatr…..

  546. Lewy
    26 września o godz. 12:09

    Zwracałem ci uwagę swego czasu, na stosowanie zdrobnień.
    Nieco protekcjonalne, aroganckie, mające sugerować własną wyższość- takie erystyczne chwyty.

    Równie dobrze, mogą świadczyć o infantylizmie piszącego.

    Więc może przestaniesz stosować takie podprogowe prawie sugestie?

    Szanuję cudze zdania, nawet jeżeli ich nie podzielam.
    I liczę na wzajemność.

  547. Za nazwanie Gospodarza durniem przeprosilem. Ponioslo mnie jego latwe zwalanie winy na blogowiczow za spadajacy w rejtingu jego blog.

    Bo ja, tak w ogole, to mam pelen szacun dla ateisty. Tego oraz wszystkich innych ateistow.

    Owszem, nie podnieca mnie zbytnio ichnie, ateistow, chwalenie sie swoja „religia”. Wolalbym troche mniej showowe wyznawanie „wiary”. Doceniam jednakze ich – i moja przeciez tez – odwage nie ulegania narodowemu amokowi swieto(je)bliwosci.

    Nie doceniam tez, w dalszym ciagu, nie prowokowanej napastliwosci. Szczegolnie wynikajacej z ulegania nagonce innych. To co niektore nicki reprezentuja na tym blogu, hejtujac inne nicki wcale nie za ich poglady tylko za ich obecnosc, bardzo ladnie wpisuje sie recepte uwalania blogu. Te wykoncypowana przez bylego pewnego ministra rzadu premiera Tadeusza Mazowieckiego.

    Zacznij rozstawiac po katach dykuskutantow, zamiast spojrzenia krytycznie na siebie, i masz to co masz. Czyli, znikanie z twojego blogu ludzi o pewnych standardach etycznych.

  548. Wiesłwie, jeszcze ja na Ciebie napadnę: coś na giełdach się dzieje,
    Farmacol chce skupić swoje akcje, czyżby właściciel firmy Andrzej Olszewski,
    czuł pismo nosem, że akcje GPW w W-wie mogą spaść na łeb na szyję.

    Twoich konsultacji potrzebuję.
    Wiem, że wartość giełdowa wielu firm jest mocno przeszacowana,
    w przypadku Farmacolu dwukrotnie, co najmniej.
    A może faktyczny właściciel Farmacolu, ucieczką z giełdy chce nie dopuścić
    do utraty firmy, przez konieczność sprzedania firmy, na przykład wezwaniem do wykupu firmy przez bogatego inwestora zagranicznego.

    http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/wezwanie-do-sprzedazy-akcji-spolki-farmacol,195,0,2160835.html

  549. Rzuc na nich blotem, szerokim lukiem kurskim, i moze cos przyschnie. Briliant metoda. Absolutnie brilliant. A moze nawet diamond

  550. Wacław1
    26 września o godz. 12:39

    Możliwości są dwie:
    1- ucieczka przed wykupem, wrogim przejęciem.
    2-ucieczka przed opodatkowaniem zysków.

    Sporo firm stosuje wykup własnych aktywów, traktowanych przez prawo jako inwestycja, by nie płacić podatków do budżetu. Obniża się wówczas zysk firmy.
    Rozwadnianie bądź skonsolidowanie wartości akcji, to stara gierka dużych graczy, umożliwiająca im bądź pozyskanie dodatkowego kapitału bez emisji skryptów dłużnych, brania kredytów na rozwój, bądź obniżenie zobowiązań podatkowych.

  551. „26 września o godz. 9:46”

    ODPUSKAM. Szkoda slow

  552. wiesiek59 ( 26 września o godz. 10:02)

    „antysemityzm jawi się jako norma, nie wyjątek w zachowaniach społeczności lokalnych.”

    Ty nie zartujesz?

    „Wystarczy rozprężenie spowodowane wojną, a następuje pogrom mniejszości etnicznej czy religijnej. I oczywiście, grabież mienia na wielką skalę.’

    Nigdy nie slyszales o „Main Kampf”? I o tym co Hitler przyobiecal Zydom? W 1925 roku?

    „Bajki o wyjątkowości holokaustu w dziejach ludzkości, nie wytrzymują konfrontacji z faktami z historii ludzkości.”

    Bajki? Ty uwazasz ze Holocaust to bajki?

    Nawet Stalin tak nie uwazal. A on chyba jest dla ciebie jakims autorytetem

  553. Dopoki nie bedzie zrozumieia dla WYJATKOWOSCI ludobojstwa pn. Holocaust, nie bedzie zrozumienia dla niczego.

    Szczegolnie dla FAKTU utworzenia panstwa Izrael. Wbrew interesom Palestynczykow. Ktorych trzy pokolenia juz zyja w obozach dla uchodzcow. Czy wobec takiej niesprawiedliwosci mozna mowic o pokoju na Bliskim Wschodzie?

    Mozg staje

  554. Orteq
    26 września o godz. 13:11

    Patrzysz LOKALNIE a nie globalnie.

    Masz teraz czystki etniczne w wielu krajach ogarniętych wojną.
    Morduje się z przyczyn etnicznych, różnic w doktrynie religijnej, odcienia skóry.
    To że Niemcy robili to na skalę przemysłową, stosując nowoczesne techniki eksterminacji, jest jedynym wyróżnikiem.
    Inne rządy robiły to na podobną skalę za pomocą prostszych metod.
    Maczeta, nóż, zagładzanie, pozbawianie wody, niewolnicza praca w obozach i na plantacjach, wyparcie na nieurodzajne tereny dużych populacji.

    Ps.
    Masz nawet w Biblii zapisy o wyrzynaniu całych narodów.
    Filistyni czy Kaannejczycy, to też byli LUDZIE.
    I nic się od tamtej pory nie zmieniło.
    Za każdym razem robi sie miejsce dla „swoich”.
    Bo pojemność siedliska jest ograniczona.

  555. @Wisio
    Cos z tymi zdrobnieniami jest na rzeczy. Ale jak ktoś mnie nazywa pieszczotliwie Lewuskiem, to mi jest nawet przyjemnie.
    Co do szanowania cudzego zdania. No jak mam szanować twoje jedno zamknięte oko, te nagłe skoki w boki, relatywizowanie,gdy twierdzi, że właściwie wszędzie sądy są przekupne.
    Co do mojej uniwesalizacji zachodnich wartości.No to ja cie jeszcze raz zapytam: w której to dolinie krzemowej Petersburgiem czy możepod Moskwą wymyślono internet, laptop na którym tak zasuwasz na wszystkich blogach, jadąc po Amerykanach jak po łysej kobyle.
    Czasami podsuwasz mi jakieś linki , które mają źle świadczyć o tych amerykańskich niecnotach. Wiesiu nie musisz; wiem że Amerykanie to nie aniołki, znam doktrynę Monroe, czytałem co oni wyprawiali w Ameryce Łacinskiej, na Kubie, Kolumbii, Chile…
    W swoim czasie czytałem Marqueza, Fuentesa, wstrząsające „Werble żałobne dla rancas” Manuela Scorzy.
    Ja patrzę oboma oczami. Ale wolę jednak żyć w strefie wpływów Amerykanów, bo mam laptopa, internet, paszport i wolność podróżowania gdzie zechcę.
    No wiem zaraz wylejesz krokodyle łzy, że tego nie mają ludzie w Afryce, w Bangladesz..
    Taki jest świat, Wiesio, że są pustynie i lasy, kraje, gdzie zyje sie lepiej i takie, gdzie jest bieda. Tak było, jest i będzie i to nie koniecznie przez Amerykanów.
    Dlatego dopóki bedziesz truł na temat niesprawiedliwości wolnego świata i rzekomej wyższosci zachodnich wartości, to ja bedę ci przypominał, że twoja córk wolala pojechać na stypendium do Ameryki a nie do Rosji czy Bangladesz.

  556. Lewy
    26 września o godz. 14:22

    Twoja przenikliwość jest godna co najmniej Marii Antoniny.
    Albo pana Komorowskiego….

    Za cholerę nie byli w stanie powiązać skutków z przyczynami…….
    I mieli efekty…..

  557. Bajka afrykańska
    Żył sobie na sawannie okapi zawany Wiesio. Ten okapi, który żywił sie trawą, bananami, liścmi baobabu i owocami mango, dużo myślal na temat niesprawiedliwośc jaka panuje na sawannie i w dżungli. Bardzo go bolało, że jedne zwierzeta wykorzystują inne, ze jedne zjadają drugie.
    Wiesio byl świadkiem zbrodni popełnianych przez lwy na antylopach, bawołach i żyrafach. Był tym bardzo wzburzony. Kiedyś zobaczył jak krokodyl Putin wciągnął do rzeki i zjadl duże gnu. Nie wywołało to w nim takiej samej niechęci do krokodyli jak do lwów. Wytłumaczyl to sobie tak , że krokodyl też musi coś zjeść, a poza tym gnu był trochę chory, więc może lepiej, że dłużej nie cierpiał, że właściwie krokodyl Putin przywrócił w dżungli i na sawannie porządek.
    Całą nienawiśc okapi Wiesio kierował przeciwko lwom, wszystkie ich zbrodnie zapisywał, głosił wszem wobec.
    A nawet jesli znów zobaczył jakiegoś krokodyla jak zjada kolejne gnu, to relatywizował, twierdząc , że akcja rodzi reakcje, bo po co gnu zbliżył sie do rzeki ?
    Ale sam Wiesio trzymal sie z dala od rzeki i mimo niechęci do lwów, raczej nie korzystal z pomocy krokodyla.

  558. wiesiek59
    26 września o godz. 15:13

    Też wiem, ze umrę. Zgodnie z Twoją zasadą; przyczyna zycie – skutek śmierć.
    Ja kiedyś wymyśiłem inne prawo, prawo lewego , brzmi ono tak:
    Człowiek rodzi się, żyję i umiera
    No i co ty na to ? Niezłe ?

  559. bajki, czyli …rozmowy z dronem… albo o tym, co można, jak nie można

    Można wznosić oczy tak wysoko, że nie odróżnić krokodyla, zalanego łzami, od krokodyla na sucho…
    Można też wysyłkę młodej krokodylicy na placówkę żeru, w nagrodę za skuteczność seniora utapiania Wisły w krokodylich łzach, uznać za niespójność wyboru… jakby wybory u krokodyli to był wybór chateau le baron na kolację nad Loarą.
    Można też, będąc na wysokościach, nie zauważyć, że wygłasza się kazanie dronom.
    Tym razem, dron się ukazal sam, dla poddierżania razgawora na odpowiednim szczeblu…
    „…Dron nad kancelarią premiera. Zatrzymano Rosjanina
    Obywatel Rosji sterował dronem latającym nad kancelarią premier Beaty Szydło i nad Belwederem. Mężczyzna został zatrzymany – podaje TVN24.pl…”
    Może i złapany, ale przekaz wiesiowy nie tylko niezatrzymany, ale i podtrzymywany, jak to u Lwich Serc – wot, imperatyw!

    @ Lewy, gdyby intencje mogły latać w powietrzu jak gołębice, żaden dron by się nie przedarł…
    Serdecznie pozdrawiam, z krytycznym, ale szacunkiem 😉

  560. Albo inne prawa Lewego

    Żebyś nie wiem jak chciał, to człowieka nie zgłębisz
    albo Kobieta jest jak kwiat
    Chociaż to drugie, to chyba już wymyślił jakiś Casanowa w starożytnośi

  561. Tam u samej góry, jest motto tego bloga.
    Polecam zerknąć szanownym polemistom.

    „Nie bądź postronnym obserwatorem niegodziwości i głupoty.”

    Toteż w skromnym zakresie to czynię.
    Nie wiem jak wy…..

  562. @ Lewy,

    jeszcze o przekazie, wg wiesiopoznawczości rodem z k.ch.wkpb – zupełnie nadprogowym…choć tylko udatnie sugerowanym:

    Wszystko – ch…j,
    a Polacy zasługują na tego największego
    , tego od Buga po Władywostok. Jesteś tego warta, Polsko.

    I jak tu nam towo nie pakupat’ – gdy się cierpi za kompleksy …małego?
    🙂

  563. @Orteq, z godz. 10:11 i 10: 28
    Absolutna zgoda. Ci, którzy nie dostrzegają wyjątkowości szoa i próbują holokaust ustawić na tej samej płaszczyźnie co inne znane w historii ludobójstwa – od głębokiej starożytności poczynając – dają świadectwo niezrozumienia tego, co się naprawdę stało od czasu napisania przez Hitlera „Mein Kampf” w 1925 (pierwsza część) i 1927 roku (część druga), do konferencji w Wannsee 20 stycznia 1942 roku. Wydawało by się, że akurat na tym forum użycie określenia bajki o wyjątkowości holokaustu w dziejach ludzkości, nie wytrzymują konfrontacji z faktami z historii ludzkości nie powinno mieć miejsca. Fakty, niestety, przeczą temu, co głosi Wiesiek. Każde masowe wymordowywanie innych ludzi miało swoje bandyckie uzasadnienie – najczęściej ekonomiczne. Szoa – nie. Szoa było szaleństwem, które wylęgło się w głowie jednego człowieka i z żelazną konsekwencją i z niemiecką przysłowiową dokładnością było realizowane. Gdy czytałem protokół z konferencji w Wannsee, to cały czas miałem wrażenie, że czytam protokół z posiedzenia rady nadzorczej jakiejś przemysłowej korporacji. Cóż, z takimi poglądami, jakie głosi Wiesiek też musimy sobie jakoś radzić.

  564. Tango morales:

    Wiesio, on nas oczyści
    do ości, z każdej myśli
    On nas z zagubień oskubie,
    dmąc na kremlowskiej tubie…
    Ref.:
    Wiesław, Wiesław…
    Ty Polszu zbaw z jej niesław…
    .
    Dalsze wzwrotki zapewne w drodze…

  565. Takie sobie zakończenie pewnego znanego wiersza do głowy mi przyszło, gdy sobie przeczytałem, jak Wiesiek „poleciał” pierwszą częścią obecnego motta „Listów ateistów”, aby nas – blogowych gruboskórców – zawstydzić:

    I była zgroza nagłych cisz. I była próżnia w całym niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?

    Ten Leśmianowski kawałek, polecam Wieśkowi – może zacznie rozumieć na czym polegało to całe Szoa.

  566. anumlik
    26 września o godz. 16:07

    Pomijając już starożytność, czy wydarzenia sprzed 100 lat.
    W kilkunastu krajach odbywają się jatki. Rządy tych krajów z premedytacją eksterminują własną populację, różniącą się przynależnością plemienną bądź religijną.
    To celowe, zaplanowane z góry działania.
    Nieszczęśnicy należący pechowo do mniejszości, muszą uciekać, organizować się w formie samoobrony, bądź giną.
    Ta sytuacja różni się czymś od Holokaustu?
    Ja nie widzę specjalnej różnicy.

    Tym bardziej, że i wtedy i obecnie, „cały cywilizowany swiat” nabiera wody w usta, albo jedynie półgłębkiem relacjonuje, czy rejestruje takie fakty zachodzące w Indonezji, Afryce, na Bliskim Wschodzie.

    Biurokraci w Wansee niespecjalnie różnili sie od tych z innych, planujących logistycznie podobne operacje.
    No i mylisz się, że Szoa nie miała wątku ekonomicznego.
    Przymusowy zarząd mienia pożydowskiego, to był rabunek.
    Zblokowanie odszkodowań za ubezpieczenia po Nocy Kryształowej na osobnym rachunku a nie wypłacenie ich poszkodowanym, to było również przejęcie, przymus oddawania do depozytu kosztowności, zajmowanie mieszkań, nieruchomości, wywłaszczanie w majestacie prawa- to wszystko miało miejsce w jednym z bardziej cywilizowanych krajów.
    Takie ……złote żniwa po niemiecku….na których obłowili sie i bezpośredni wykonawcy i dysponenci.

    Reasumując, tezy nie kupuję.
    Uważam ją za naciąganą propagandowo w celu wykorzystania w praktycznych działaniach.

    Nie mam zamiaru też nikogo zawstydzać.
    Po prostu nie podajecie żadnych argumentów podważających moje wnioski.

  567. !!!
    a u Passenta ciekawie jak zwykle i z genialnymi pomyslami
    @jacobsky

  568. Tylko wtedy, gdy wierzymy w wybraństo Izraela, wszystko jedno, czy jesteśmy Żydami, czy chrześcijanami, niemożliwe staje się pełne porównanie „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” z innymi zbrodniami masowego zabijania. (…) Tezę o wyjątkowości Zagłady można uzasadniać, ale każda argumentacja może być podważana. Groza Zagłady ma oczywisty wymiar teologiczny, tym bardziej wtedy, gdy uznamy prawdę o Bożym wybraniu Żydów. Wtedy bowiem wyobrażalność całkowitego usunięcia Żydów z powierzchni Ziemi staje się tezą na temat Boga – pisze Krajewski. Wybraństwo w które wierzą Żydzi, a wśród chrześcijan pewna część sekty ekumenicznej, nadaje ofiarom żydowskim II wojny światowej szczególny status ontologiczny, o którym pisze Tomasz Gabiś. Gabiś pisze: „wyższy status ontologiczny ofiar sprawia, że „Holocaust” staje się czymś absolutnie wyjątkowym, z niczym nieporównywalnym. Inaczej rzecz ujmując to nie jedyność i wyjątkowość czynią z „Holocaustu” wydarzenie „dotykające nieskończoności…”, „transcendentne wobec historii”, „jedyne w swoim rodzaju”. Najważniejszym czynnikiem rozstrzygającym o „wyjątkowości Holocaustu” nie jest już totalny charakter mordu, jego techniczny aspekt, jego pedantyczna i planowa organizacja itp. Najważniejsze jest kto padł jego ofiarą”.

    „Twierdzenie o wyjątkowości holokaustu równa się twierdzeniu o wyjątkowości Żydów” – słusznie zauważa Norman G.Finkelstein.
    ”http://wicipolskie.org/wp/?p=1915
    ==============

    Wpisałem sobie do wujka google- „wyjątkowość shoah”

    Pierwsze z brzegu rozważanie, chyba specjalistów.
    Moje zdanie odrębne od blogowych wypowiedzi, ma zdaje się nie tylko intuicyjny sens, ale i jakieś tam umocowanie w świecie naukowym…..

  569. Przewodniczący izraelskiego parlamentu Abraham Burg skomentował bez emocji wypowiedź rabina Owadia Josefa:

    Wytłumaczenie przyczyn Holocaustu przedstawione przez rabina Josefa mieści się w kanonie teologii ultraortodoksów. Uważają oni że Bóg jest surowy ale sprawiedliwy. Nie mógłby więc pokarać tak straszliwie za winy niepopełnione, a więc Holocaust musiał być karą za grzechy. Nie wolno bowiem mieć pretensji do Boga, lecz tylko do ludzi.

    „(…) ciekawe, jaki wybuchłby skandal, gdyby coś podobnego powiedział Jörg Heider” – stwierdził trafnie szef izraelskiej partii Szinui, Tomasz Lapid. Można powiedzieć, że wybuchłby światowy skandal, gdyby wypowiedział te słowa np. Jan Paweł II lub abp Życiński… Skoro na Ukrzyżowanie Jezusa z Nazaretu można spoglądać przez pryzmat Holocaustu, dlaczego jest zabronione i nazywane „bluźnierstwem” spojrzenie na Holocaust przez pryzmat Ukrzyżowania?… Czy pseudoteologia ks. Chrostowskiego zaneguje w końcu kary zsyłane przez Boga na wiarołomny naród w okresie przedchrześcijańskim? Kto ma rację: „autorytet” ks. Chrostowskiego, czy autorytet Pisma św.?
    ————

    Bez komentarza……….

  570. @Wiesiek59

    niektorzy powiadaja, ze konstrukcja moralnej roznicy pomiedzy „naszym” cierpieniem
    a „ich ” cierpieniem jest parodia samej moralnosci. „Nie mozna porownywac dwoch nieszczesliwych ludow”, pisal Platon, i ze „jeden jest bardziej szczesliwy od drugiego”
    Twoje rozwazania przypominaja mi nieco tresci ksiazki Normana F.Finkelsteina „The Holocaust Industry. Reflections on the Exploitation on Jewish Suffering”, Verso, London
    2000.

  571. Wiesław. J
    estem z Tobą. Za Zagładą Żydów stoją dolary, i to wielkie.
    Niech mnie jeszcze większym burakiem zrobią, jeszcze bardziej czerwonym.
    Niech mnie Pan Jacek na wieczny urlop wyśle – nie zmienię zdania.

    W grudniu 1941 roku Hitlera Rosjanie zatrzymali pod Moskwą, Amerykanie przystąpili do wojny z Japonią. Hitlerowi brakło wtedy pieniędzy na prowadzenie wojny. Dla kierownictwa żydowskiego pojawiła się okazja, wiem, bardzo okrutnie to brzmi, gorsze sprawy, gwałty działy się na świecie. Niemieccy stratedzy od wojowania otrzymali propozycję nie odrzucenia: damy money jak nam sprzątniecie
    z powierzchni Ziemi, naszą biedotę, tę europejską, bo się za bardzo rozmnożyła,
    tylko kłopoty z nią są. Dowodów na ten targ nie ma, bo być nie może, została tylko dedukcja.
    To było kosztowne Unternehmen, a pieniądze na prowadzenie winy były potrzebne.

    Ktoś tam pisał w tym duchu, jakiś Kanadyjczyk, ta koncepcja nie przebiła się
    w debacie publicznej, bo jest bardzo niewygodna , szczególnie dla poszkodowanych, dla Żydów. To mi trochę przypomina nasz Smoleńsk, z Antkiem rozpruwaczem, który zasłonę dymną robi, żeby o prawdzie nie gadać.
    Żydzi, podobnie się zachowują, robiąc wielki szum wokół swojej krzywdy.

    A teraz Panie Jacku, ma Pan pole do popisu, już widzę tych co do tego Pana namawiają.

  572. @Wiesiek59

    wytlumaczenie Zaglady jako kary za odstepstwo od wiary Ojcow naszych, za postepujacy proces sekularyzacji etc etc czesto podnoszone bylo przez zydowska ortodoksje w jej
    ekstremalnej wersji. Zwykla demagogia i nieprawda. Problem w tym, ze masy wierzace, a wiec te najbardziej pobozne i wierne obserwancji staly sie glownymi ofiarami Zaglady (warstwy najubozsze, proletariat zydowski )

  573. ozzy
    26 września o godz. 18:06

    Siedzisz bliżej tematu, i srodowiska, niż ja.
    Moje przemyślenia są ściśle prywatne.
    Dopiero potem, po fakcie zetknięcia się z polemiką, sprawdzam czy i na ile sie mylę lub nie, pisząc taką czy inną kwestię.

    Zdroworozsądkowa logika i doświadczenie życiowe ba ogół mnie nie zawodzą w interpretacji faktów.

    Skoro przytoczone powyżej opinie rabinów, polityków izraelskich, jakichś bliżej mi nieznanych naukowców zajmujących się tematem sa podobne do moich intuicyjnych odczuć, to coś w kwestionowaniu tej wyjątkowości opartej na znajomości historii jest na rzeczy.

    W historii ludzkości zresztą, wszystko już było…….
    I może zdarzyć się powtórnie.

  574. Wacław1
    26 września o godz. 18:16

    To co napisałeś jest w najwyższym stopniu oburzające.

  575. Wacław1
    26 września o godz. 18:16

    Czytałem coś podobnego.
    Jedynymi chcącymi coś zrobić dla tych biedaków, byli żydowscy ortodoksi.
    Wbrew syjonistom kierującym wszelkie środki finansowe na kolonizację Palestyny.
    To ortodoksyjni rabini interweniowali w Kongresie i u prezydenta, bez skutku zresztą.

    To amerykańska straż przybrzeżna zawracała statki z uciekinierami i nie zezwalała na imigracje biedakom.

    Nie chce mi się szukać tego długiego opracowania.
    Pouczające byłoby dla czarno- białej wizji świata.
    Syjonizm jako organizacja polityczna ma sporo za uszami w stosunku do własnych krewniaków. Ale, była to organizacja nie religijna ale świecko- polityczna……
    Cel uświęcał środki dla tych ateistów…….

  576. Wacław1
    26 września o godz. 18:16
    Za dużo tej świniny zeżarłeś i ta świnia wżarła ci się w mózg.Dotychczas byłeś takim kwaśniewkowskoidalnym folklorem, a ty jesteś poprostu szumowiną

  577. Czy nie można jakoś powstrzymać tej uczonej dyskusji między dwoma antysemickimi kanaliami ? Bogaci Żydzi zapłacili Hitlerowi, aby ten zlikwidował kompromitującą ich żydowską biedotę. Czego te szumowiny jeszcze nie wymyślą ?

  578. Polityka ani żadne inne miejsce to nie miejsce na szerzenie takich bredni, ja się pod czymś takim nie podpisuję i PROTESTUJĘ.

    Wstyd.

  579. Lewy
    26 września o godz. 18:42

    Radziłbym więcej poczytać na temat celów ruchu syjonistycznego, zamiast się nabzdyczać.
    Nie wiesz zapewne zbyt wiele na ten temat, a zabierasz głos jako oburzony.
    Cele tej partii/ ruchu, niekoniecznie jako priorytet miały ludzi.
    Tak samo zresztą jak powstałych w tym samym czasie innych, dla których cel uświęcał środki.

    NeferNefer
    26 września o godz. 18:53

    Nie dopuszczasz myśli, że Żydzi mogli traktować instrumentalnie innych?
    Takie sa fakty historyczne, niestety.
    Można historię zakłamywać, idealizować, poprawiać.
    Tylko że z takiej podretuszowanej niczego się nie nauczymy na przyszłość.

    Zawsze możesz czyjeś tezy sprawdzić, szukając źródeł na za i przeciw.
    I wyrobić sobie własny osąd…..

  580. wiesiek59
    26 września o godz. 19:06

    Podtrzymuję wpis z 18:53. Osąd sobie wyrobiłam, dyskutować nie mam zamiaru.

  581. @ NeferNefer
    I słusznie. Właśnie przeczytałem kolejne wypociny Wacława1. Wydaje się, że nic więcej nie możemy oczekiwać. Zatem żegnamy się z tym Panem bez odrobiny żalu.

  582. Lewy, szumowiną mogę być, aby nie Wacusiem.

    Jak mi się oczy otworzyły po przejściu na „sektę” Jana Kwaśniewskiego, zupełnie inaczej patrzę na świat.
    W tej sprawie, tego okrutnego zdarzenia, jakim była zagłada, już w XXi wieku prowadziłem swoje osobiste śledztwo, z ludźmi, którzy pamiętają te czasy, prowadziłem rozmowy, pytałem jak to było z tymi Żydami, w mieście
    powiatowym , gdzie teraz mieszkam, na cmentarz żydowski zacząłem zaglądać.

    Lewy! Sam niejako jestem ofiarą zagłady; jak miałem 5 miesięcy, moja Mama otrzymała zawiadomienie że jej mąż ist gestorben, że w szpitalu obozowym umarł.
    Mam ten dokument. To było w Mauthausen, niedaleko Wiednia. Z innych źródeł wiemy, w jakim to szpitalu umierali więźniowie w tym obozie.

    A ty mi będziesz pie…l Lewy!, gnoju jeden, że Wacek to szumowina jest.

    Oliwy do ognia dodała Gazeta Wyborcza, jak Gross napisał tę słynną książkę,
    o szukaniu złota w okolicach obozowych, gazeta wysłała tam dziennikarza,
    w okolice Lublina, który napisał to co mu pewien rolnik powiedział: czego wy tutaj szukacie, przecież Żydzi sami się kazali wymordować, tak to jakoś brzmiało.

    Moje śledztwo, myślenie o tym wszystkim nabrało tempa, i jest, takie jakie jest.

  583. @ Wacław1

    Wielce Neszanowny Panie!
    Mam pole do popisu i skorzystam z narzędzi, by je odpowiednio uprawiać. Panu już dziękujemy.

  584. Niepamięć o zaWieśnięciu się własnym sumptem czyli wszystko c..uj.

    Tak oto, zupełnie jawnie i postrzeżenie i nasz blog, staraniem wszelkich przyzwoitych ludzi, osuwa się w odmęty toksycznej, nasłanej na bezbronne umysły dialektycznej demagogii – wplatając ją w usłużnie wymazywane granice demokracji, przyzwoitości i wreszcie na koniec – otchłań świństwa.
    Same epitety.
    Ileż bowiem trzeba cytatów, przemyśleń, argumentów czy dysertacji, aby w prostej blogowej dyspucie zrównoważyć „argument” (domyślnie imputowany) że np.
    „Żydzi sami się wymordowali, za własne pieniądze – i tak robią wszyscy na zgniłym, ateistycznym Zachodzie…”.
    Aby tak prostacką i kłamliwą wielopiętrowo i absurdalną dla rozumu jednozdaniową tezę uczynić nie tylko zjadliwą zdrowemu umysłowi, ale postrzeganą jako godną polemik, służą liczne techniki operacyjne.
    Jedną z nich jest stary, dobry bandycki (choć o wyrafinowanej genezie) trick na „dobrego i złego policjanta” albo „cuchnącą kozę”.
    Na naszych „P” blogach w zadziwiający ludzi prostych sposób tam, gdzie wychynie ordynarny, kagebecki troll, zaraz wtóruje mu sympatyczny i inteligentny, czerpiący z wielu portali (o jednym źródle) mnóstwo informacji, usłużny wiesio, sadzący swe „wnioski” tak deliberatywnie i rozumnie (hihi), że aż chce się go czytać i z nim poniezgadzać – ambrozja, w porównaniu z chamskim trollem.
    Trolla więc usuwa się, lub ignoruje, a nam przybywa jakże kulturalny na tym tle …manipulant, sączący przecież ten sam bezmózgi i trujący jad. Wkrótce, przez wyczerpanie polemistów – bo ileż można tłumaczyć bezowocnie, że koń to nie krowa („choć wszystko zależy od punktu widzenia, są tacy, co twierdzą że i koń i krowa to jeden ch..j” – i tu cytat z np. z Lenina, pardą – Chomskiego)… aż wreszcie i sobie trzeba tłumaczyć, że istotnie, może nie wszystko – ch., ale inni – tak.
    Homo polemicus taki, bezwiednie myślący już wiesiem zaczyna widzieć świat wielokolorowo, jak po leczniczym zielu – że świat składa się z jedynie z ch..ów pod pozorami krowy i konia, które to mityczne zwierza zresztą, jedynie wymyślili syjoniści i kapitał, aby mamić klasowo nieuświadomionych…
    Blogi z wiesiem mają też wersję wsobną, gdzie są już tylko dwa , trzy trolle kompromitujące umysł i polski język, oraz dla kontrastu, wyważony i gaszący ich dialektyką perswazji wiesio. Całość staje się trutką na szczury w formie niemal doskonałej, na tyle, ze z dumą żywią ją i żyrują nazwiskami tuzy „Polityki” (wystarczy spojrzeć po sąsiedzku).
    Jeszcze więc dzionek, jeszcze miesięcznica, a sami będziemy się dziwić, co też my mieliśmy pamiętać i o czym
    O jakiej wolności.
    Wszak na rozum biorąc, wszystko …uj – i po co komu więcej.
    Tak, jakbyśmy nie mieli przykładu, do czego te głaskanie wiesia prowadzi, czym społecznie ejakuluje na wschód od Buga.
    Cywilizacja umysłu na tym polega, że stawia granice, poza którymi dyskusji nie ma, jest reedukacja.
    Kto tego nie rozumie, lub z wygody czy naiwności lekceważy, naprawdę zasługuje na nieuchronne wymazanie z pamięci i cywilizacji i geografii.
    Nad czym niejeden wiesio, za pomocą pożytecznych narzędzi pod pozorem polemistów funkcjonujących pracuje, z przerwami na urlop od służby, na Krymie.

  585. @Wiesiek, nie zamierzam się z Tobą wdawać w polemiki, gdyż jest to bez sensu, ale nad jednym warto, abyś się zastanowił. Każda eksterminacja, jaka miała (i ma) miejsce na tym paskudnym świecie, zostawiała (i zostawia) jakąś furtkę dla eksterminowanych, aby nie powędrowali przedwcześnie i bez własnej woli do piachu. Zostawiała wybór. Można się było zatem wykupić albo pracą (ciężką, katorżniczą, niewolniczą), ale żyć. Można było przejść na inną wiarę i będąc mieszkańcem drugiej kategorii – żyć. Można było wstąpić w szeregi eksterminujących, ba nawet robić karierę w hierarchii i tym zapłacić za życie własne. Zawsze była jakaś na to życie nadzieja. Na życie podłe, ale życie. Hitler takiej alternatywy Żydów pozbawił. Wszyscy, bez wyjątku, którzy byli Żydami, albo mieli przodków Żydów do trzeciego pokolenia wstecz, przeznaczeni zostali do piachu. Jeśli nawet – wstępując do Jüdischer Ordnungsdienst – Żyd „urwał” sobie kilkanaście dni życia więcej niż jego współplemieńcy, jeśli nawet miał jakąś tam władzę nad ziomkami, to wiedział, że jest to i życie i władza chwilowe. Każdy był przeznaczony na śmierć. Na tym polega wyjątkowość Zagłady.

  586. Muszę ochłonąć bo jak raz w końcu komuś udało się mnie zdenerwować.
    Personalne ataki spływają po mnie jak woda po kaczce ale wobec czegoś takiego obojętna nie będę.

  587. Słowo cielskiem pada, szybciej od jabłoni…

    W trakcie pisania mojego postu, znalazł i wypracował sobie wiesio – kozę.
    Tak, podpucha wydobyła z prostego „polaczka” od bigosu, co trzeba, zgodnie z łubiankową receptą.
    Na polu bitwy pozostał cwany i jakże kulturnyj, wiesio.
    O k..urcze, aż strach pomyśleć, co będzie dalej, jak się zna receptariusz.

  588. @ wiesiek59
    Ostrzeżenie pierwsze i raczej ostatnie. Roztacza Pan subtelniejszy niż Wacław1 antysemicki smrodek.
    Kto jak kto, ale Pan o „podretuszowanej historii” z pewnością może się wypowiadać, ponieważ głównie antyamerykańskim retuszem się Pan zajmuje. Ciekawe, że „szuka Pan źródeł” tylko po wschodniej stronie.
    Uprawia Pan swój trolling z dużą wprawą, ale nie aż taką, jak się Panu zdaje.

  589. @ NeferNefer

    Coś na ukojenie wyrazami szacunku i poparcia…
    https://www.youtube.com/watch?v=ZgiZLC7aOu4

  590. Dyskusja na temat holocaustu przerodziła się w przemowę dwóch niedorozumianych, którzy złapali okazję i pieprzą bez sensu zapożyczonymi tekstami nie zdając sobie sprawy co mówią.
    Pzdr, TJ

  591. @Wiesiek59

    polecam, zapewne znasz niektore, prace na temat Zaglady prof.Yehudy Bauera, 90.letniego historyka, autora niezliczonych prac, zalozyciela pisma periodyka „Holocaust and Genocide Studies”. Chyba nikt nie opublikowal taka duze liczbe prac na temat Zaglady. Prof. Bauer to rowniez genialny poliglota.

  592. @ Jacek Kowalczyk

    Panie Redaktorze, bez komentarza, poza tym, co poniżej – dla Pana i reszty społeczności blogowej, w podziękowaniu.
    Taki chórek… 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=fDio3_1AaJ8

  593. !!!
    Moi najblizsi przezyli w Zwiazku Sowieckim.
    Ciekaw jestem, czy deklaracja kandydata na prez.USA Donalda Trumpa w sprawie ewntualnego uznania Jerozolimy jako stolicy Izraela jest li tylko „chwytem” wyborczym.
    Never mind—-Jerozolima i tak jest.
    🙂

  594. Czy Panstwo bedziecie ogladac debata przedwyboborcza : Hillary Clinton vs Donald Trump?
    100 mln widzow – szacunkowo.

  595. Wiesiek – powoływał się na Protokoły Mędrców Syjonu i dla niego niejaki Kolonko jest autorytetem. Takich przypadków wieśkowego zdurnienia można znaleźć więcej – jak ktoś chce niech szuka.

    Wacław – sekciarz i wielbiciel teorii spiskowych; poziom wykształcenia wyraźnie przewyższa poziom inteligencji – stąd, kupuje bez zastrzeżeń pseudonaukowy bełkot, bo nie posiada zdolności do analitycznego myślenia, nie wspominając o prostej logice.
    Jednym słowem wyszczekane proste umysły. Szkoda z nimi i o nich gadać.

  596. Jacek Kowalczyk
    26 września o godz. 19:23

    Starlismy się raz, przy ocenie pani Sawczenko.
    Dziś drugi, przy kolejnych tezach nie podlegających dyskusji.
    Rozumiem, „świętości nie szargać”.
    Nie podważać dogmatów.

    Przy takim polu manewru, dyskusja jest niemożliwa, toteż niniejszym dziękuję za cierpliwość.
    Nie mam zamiaru nadużywać ani zakłócać błogostanu.

  597. anumlik
    26 września o godz. 19:18
    Szacunek. Rzeczowe argumenty bez emocji, która i mnie ogarnęła. Podziwiam klasę.

  598. ozzy
    26 września o godz. 19:49

    Nie, nie będę oglądał tej debaty.
    Czasy, kiedy debata nawet pomiędzy nadymającą gazy ropuchą a oślizgłym kłamstwem piskorzem miałaby wpływ na wynik wyborów, to już od czasów debiutu Obamy, zamierzchła historia.
    Wybory – przy podobnym vehiculum kapitałowym obojga – zdecydowane będą przez sieci, zarzucone już dawno zza oceanu.
    Ławice wyborczych rybek, już spętane, ale jeszcze dostaną szanse ostatniego podrygu.
    Wynik wyborów, choć nieznany, ma już przesądzony rezultat.
    Skądinąd jestem ciekaw, co Ty, ze swojego puntu widzenia zobaczysz w szklanej kuli debaty…
    Napisz o tym, pls.
    Pozdrawiam.

  599. Lewy
    26 września o godz. 20:04

    Podzielając szacunek, zasłużony, zastanawiam się nad funkcją jakości argumentów w wykładni rezultatu.
    Czy trafiły w próżnię wywołaną skutecznością imperatywu regulaminu (by Jacek Kowalczyk), czy też wzbudziły refleksje tak silne, że wymagające przepracowania w samotności?
    O, to jest temat na debatę. O skutecznym rad sposobie…
    😉

  600. Nowy wpis. Serwuje @Lewy.