Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

19.09.2016
poniedziałek

Idzie nowe.

19 września 2016, poniedziałek,
Co idzie, jeszcze nie całkiem wiemy, ale jak przyjdzie – to się dowiemy. Wiemy natomiast, jak jest dziś: Jacek Kowalczyk, świetny autor bloga „Listy ateisty”, podjął decyzję, by zawiesić pisanie. Zawieszenie nie jest równoznaczne z całkowitym i na zawsze stąd wybyciem – należy się z tym jednak liczyć. Decyzja autora była dla wielu gości bloga czymś, co wstrząsa, co chce się odwrócić – czemu spora część z nas dała wyraz. Niewątpliwie dlatego, że Gospodarz prowadził go tak, że chce się, żeby robił to jeszcze i jeszcze. Ale – teraz – „jeszcze” nie będzie.
Mówiąc pierwsze słowa, poniekąd, w imieniu sporej grupy, która nie chciałaby się z Jackiem Kowalczykiem i blogiem „Listów ateisty” żegnać, dalej powiem od siebie, mniemając, że to co mówię, odzwierciedla myśl wielu z nas.
Głos ateistyczny, wolnomyślicielski, autentyczny – oparty na zasadach racjonalności i dowodów nauki, jest bardzo potrzebny w przestrzeni publicznej. Bez głosów różnych i wolnych, ograniczanych jedynie przez racje rozumu i przyzwoitości, jałowieją i zwyczajnie głupieją ludzkie umysły – i całe społeczności. Tracą ciekawość i tracą środki obrony siebie.
Nikt tu jednak nie ma nic oficjalnego do wykonania. Żadnego „ratujmy Ojczyznę”. Przeciwnie – każdy mówi, co chce, a mówiąc, sam się przedstawia. Jako ktoś, kto przyciąga, zaciekawia, wnosi więcej niż bierze, lub jako ktoś, kto sobą odbiera i  odpycha. A jeśli z tego, przy okazji, wyniknie co dobrego na tym wyższym poziomie – to i dobrze.
Jacek Kowalczyk stworzył taki blog, który jest dobrem publicznym. W mikroskali, rzecz jasna. Małe jest jednak piękne, co wyjaśniał Ernst Friedrich Schumacher w swojej książce, i co wyjaśnia sztuka, oraz bardzo mały, a wszystkomogący (almighty) – ateista-niesporczak (dla fachowców: tardigrada).
Żaden znany mi blog „Polityki” nie zebrał takiej konfiguracji osób interesujących, niebanalnych, mających duże rozeznanie w wielu sprawach oraz pogłębione widzenie rzeczy, które w dodatku miałyby niejaką przewagę nad działalnością złośników i trolli. Żaden też nie iskrzył tak żartem, ochotą na dyskusje oraz dowcipnie trafną wymianą rymowanek drobnych, aż po całkiem okazałe – co razem jest zupełną rzadkością. Wiele to mówi o wartości bloga. Sporo mówi liczba wejść, która należała do największych, a liczba wpisów łatwo sięgała tysiąca i więcej. Oraz swobodny śmiech, który się raz za razem na blogu rozlegał.
Jak każdy blog na którym odbywa się dyskusja, miał też cienie: jałowe spory, bezsensowne połajanki, mijanie się z faktami i prawdą oraz nawiedzenia przez nawiedzonych, frustratów i trolle.
Dalsze istnienie bloga zależy od tych, którzy chcą, by działał dalej – w zmodyfikowanej formule, jako pewien rodzaj kontynuacji, przenoszący „genius loci” do nowego formatu. Formuła, jaką udało się grupie inicjującej wymyślić i zaproponować, ma charakter obywatelski, zbiorowy i eksperymentalny: teksty wprowadzające będą pisane nie przez stale tę samą osobę, ale kilku autorów będzie zamieszczać swoje własne teksty, w kolejności ustalonej lub bardziej swobodnej. Autorzy ci to po prostu goście bloga – osoby, które ten blog cenią, mają coś ciekawego do powiedzenia i chcą nieco na wspólną rzecz podziałać. To powinien być blog obywatelski i swobodny, choć trzymający się jego przesłania: „Listy ateistów”. Autorzy nie są, nie muszą być zawodowymi dziennikarzami, choć z pewnością pisanie testów wymaga nieco umiejętności, trochę pracy i namysłu oraz szczypty odwagi. Niech teksty będą ciekawe, rozumne, inspirujące. W żadnym razie nudne. Niech mają też czasem jakąś humorystyczną nutę.
Jest już grupka kilku pierwszych, zadeklarowanych, autorów. Startujemy z pierwszymi tekstami. Oczekujemy zgłoszeń chętnych do pisania – różnorodność to wartość trudna do przecenienia. Uda się albo się nie uda, będzie ciekawie, albo nieciekawie – sami się przekonamy, działaniem, bądź zaniechaniem.
Zapraszamy do czytania!
Panie Jacku – serdeczne i wielkie podziękowania za blog! I proszę całkiem stąd nie znikać.

Tanaka

Radio_blog

 

Romantyzm plucia

Nasz naród jak lawa
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.

Wiara, którą Mickiewicz żywił w ten naród, ukryty pod plugawą skorupą, wracała wielokrotnie, czy to pod postacią chłopomanii, czy później wiodącego dziejową rolę robotnika z młotem i chłopa z sierpem, a wraz z PiS-em znów wrócił ten podskorupowy naród.

Każdy naród, każda społeczność składa się z różnych warstw, ale upraszczając można się ograniczyć do dwóch: elity i prostego ludu.

Co to jest ta zimna, twarda sucha i plugawa elita? Z narodu wyłania się pewna jego część, która dzięki swemu wykształceniu, wychowaniu, inteligencji i, najważniejsze, własną postawą i słowami promuje pewne wartości. Powinna być dla reszty narodu przewodnikiem moralnym, jak Stefan Żeromski czy Bolesław Prus, jak Bronisław Geremek, Władysław Bartoszewski czy Tadeusz Mazowiecki.

Dobrze funkcjonujące społeczeństwo powinno mniej lub bardziej kierować się przykładem i wskazówkami elity. Szkoła nie może funkcjonować, jeśli nauczycielska „elita” nie będzie miała autorytetu, jeśli będzie lekceważona przez uczniowski „lud”. W szpitalu o tym, jak leczyć czy operować ma decydować „elita” lekarska, a nie jakieś konsylium pacjentów.

Last but not least społeczeństwo demokratyczne nie przetrwa, jeśli lekceważy się sędziów, jeśli jakiś Jaki drwi sobie z wyroku, a niejaki Duda Andrzej kpi z praworządności ułaskawiając nieskazanego.

Niektórzy przedstawiciele owych elit nie są doskonali, jak to ludzie, popełniają błędy, bywają niemoralni. Nie znaczy to jednak, że należy całą elitę usunąć, wymienić na inną, bo elity nie tworzy jakiś jeden pan bucek z Nowogrodzkiej, ona się tworzy sama w powolnym procesie eliminując z siebie czarne owce.

To, co się obecnie dzieje w Polsce, to powtórka z rozrywki. Lud, owa ludzka magma, bez idei bez samoświadomości, zostaje poddany indoktrynacji przez zwyrodniałą część elit. Jest to czysty bolszewizm.

Lenin i większość bolszewików to byli ludzie wykształceni (poza bandziorem Stalinem), podobnie Kaczyński i jego świta to różni magistrzy, doktorzy czy profesorowie. Oczywiście są różnice; Lenin zauroczony wizjami Marksa postanowił po trupach stworzyć społeczeństwo, gdzie wszystkim będzie dobrze, a lew będzie leżał koło jagnięcia i też żarł trawę.

Sam lud bez leninowskiego uświadomienia nigdy by na taki pomysł nie wpadł.

Kaczyńskiemu też kołacze się w głowie idea „lepszej zmiany” na którą namówił „lud” pięćsetką, obnażając niecność PO zegarkiem Nowaka, ośmiorniczkami i trefnymi rozmowami na cmentarzu. Bolszewia Kaczyńskiego jest tylko parodią tej leninowskiej, jest komiczna, niemniej jest też groźna, bo niszczy autorytety. Kaczyński chce doprowadzić do tego, by na tym moralnym gruzowisku, gdzie nikt się z nikim nie liczy, został tylko on jako jedyny autorytet.

I zaczynamy widzieć efekty. Nazywanie Trybunału Konstytucyjnego grupą kolesi zaowocowało pobiciem w tramwaju profesora przez krewkiego przedstawiciela suwerena. Wypuszczenie dżina z butelki, albo po prostu otworzenie wrót i napuszczenie na elitę hordy, która dotychczas okupowała stadiony i tłukła się między sobą, namaszczenie tej hołoty na prawdziwych patriotów skrapianych na Jasnej Górze przez Kościół, maszerujących pod znakami ONR, ryczących „white power”, każących bogu ducha winnym Azjatkom spierdalać z Polski, oto ponury efekt działania szkodnika z Nowogrodzkiej.

Teraz rzeczywiście sto lat tego wewnętrznego ognia nie wyziębi, bo ubierany w mundury przez Antoniego Macierewicza naród poczuł swoją wartość, żadna elita nie będzie mu mówić co wypada, a co nie. Kiedyś źle zachowujący się młodzieniec, przeklinający spotykał się z powszechną dezaprobatą, potępieniem. Dziś nie tylko przeklina, ale może nawet dać w mordę i nikt mu nie naskoczy, bo przecież on patriota.

Lewy

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 199

Dodaj komentarz »
  1. @Tanaka

    Dzięki, o pierwousty 😎

    od prawie zera absolutnego do ponad 150°C, 6000 atmosfer nacisku i 100 lat bez wody, a także więcej soli niż w beczce ze śledziami – to wszystko przetrzyma ateistyczny niesporczak, jak musi 😎
    Widoki zatem optymistyczne 😉

  2. Ja tam nie uznaję i nie szanuję elit, zwłaszcza samozwańczych. Z jakiej racji mam szanować Kaczyńskiego, Leppera, czy braci Kurskich?

  3. Ooooo, nowy lokal 🙂 szyld jakiś inny, bar zmieniony ale tapicerka na fotelach ta sama i te same powycierane stoliczki. Można poskakać po kanapie? 😉

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. I przede wszystkim wielkie podziękowania Gospodarzowi oraz Tanace który bardzo się napracował.
    Jak się już dobrze rozejrzę to skomentuję wpisy.

  6. trochę to przypadkowe, ale …w sam raz na urodzinowy prezent.
    Dobrze się czyta, nie gniecie, nie zblaknie w czytaniu ani w praniu.
    Dziękuję 🙂

  7. Noo, gratuluje. A nie dowierzalem lonkowi. Co mi przypomina: gdziez to on? Ten lonek inicjator?

  8. Tytuł powinien brzmieć raczej klasycznie „Wraca nowe”.

  9. Panie Jacku

    Jako dziękujący emanat duszy zbiorowej za to co było, dziękuję jako ja (acz nie ja-jako-były), oraz podobny emanat, za czynności uruchamiające i aniołostróżujące („rano-wieczór, we dnie-w-nocy, bądź nam zawsze ku pomocy”?).
    Ratunku i się zaczęło w imię Jeziora.

    NeferNefer
    19 września o godz. 14:34
    Mam takiego sąsiada, co się darmo na rzecz publiczną od lat udzielał: wynieniał zepsute żarówki na schodach, regulował pracę drzwi, naprawiał automat zamykacza i zamki. Za co go spotykała słuszna krytyka sąsiadów: co je grane, kurde, od wczora nie ma śfjatła na schodach, a dźwi tszeszczom !
    Ten co rozumie, to niech to rozumie – jak powiedział Jezusek. Albo jakoś podobnie.

    W tej i w ogóle – sytuacji, należy powiedzieć publicznie, że za Twoją pomoc to ja przed Tobą klękam i „z serca dziękuję”.

  10. Tobermory
    19 września o godz. 13:54

    Otóż to! Ateista-niesporczak nie da sobie w kaszę dmuchać.

  11. Konstancja,

    Życzenia najlepsze!

  12. Dzisiejsza GW:

    Ten film jest ewenementem – trudno znaleźć dla niego odpowiednik po 1989 r. Po raz pierwszy od wielu lat miałem wrażenie, że polski film uderza we mnie, widza „z drugiej strony”. Ostatni przykład filmu opartego na podobnie przewrotnej zasadzie, którego również wstydziły się kina – propagandowego, choć też na swój sposób szczerego, wyrażającego zarówno stanowisko władzy, jak i poglądy części społeczeństwa – była „Godność” Romana Wionczka z 1984 r., film przedstawiający ludzi „Solidarności” jako warchołów.

    Kupowałem bilet na „Smoleńsk” w niedzielę wieczór w centrum Warszawy. Nikt zresztą nie sprawdzał biletów. Na sali było pięć osób. Być może zapełnią ją w jakimś momencie szkoły czy parafie, ale teraz czuło się atmosferę klęski – kino nie chciało tego filmu, wypierało się go.

    Jego oglądanie jest doznaniem perwersyjnym. Dla myślącego widza „Smoleńsk” stanowi cios w „religię smoleńską” mocniejszy, niż gdyby zadał go szyderca. Jak to możliwe, że film tak zły – w perfidny sposób mieszający dokument i kłamstwo, manipulujący prawdą i zmyśleniem, oparty na insynuacjach, uczący pogardy dla rozumu, ale też dla własnego państwa, ukazujący defetystyczną, straceńczą wizję polskiej historii – zostaje oficjalnie wsparty przez prezydenta i rząd, znajduje wsparcie w Kościele?

  13. E pur si muove

  14. @Tanaka

    oj tam, oj tam, cicho;)

  15. Lewy, tanaka,
    Dziękuję za reinkarnację. Pierwsze koty za płoty.

    Tylko czy te koty nie mogłyby być nieco krótsze? Wątpię, by redaktor wydania młodym redaktorom kazał coś dopisywać, spokojnie jednak wyobrażam sobie sytuację, gdy beznamiętnie skreśla całe akapity.

    I będzie git!

  16. Ojmajgocie, ruszyło!
    Wielkie dzięki naszemu miszczu Kowalczykowi, że poparł obatelską inicjatywę i Tanace co orację początkową zapodał oraz wszystkim braciom i siostrom (m.in. lonkowi, który dzwonił do mnie na wieś z Londynu, Żorzykowi, który pierwszy esemesem hiobową wieść mi doniósł, że blog pada), no i oczywiście nie tracącym ducha, czuwającym na blogu.
    Z tego ducha pierwszy przyoblekł się w tekst Wielki Lewy z Lyonu.
    Lewusku, zawsze wiedziałam, że jesteś Gościu i chętnie cię znów ugoszczę na kanapie (spalnej) jeśli tylko zawitasz do Warszawy.
    Merytorycznie odniosę się do Twojego tekstu później. Na razie się cieszę i po flaszkę lecę.

  17. When the day becomes the night and the sky becomes the sea,
    When the clock strikes heavy and there’s no time for tea.
    And in our darkest hour, before my final rhyme,
    he (Mr. Kowalczyk) will come back home to Wonderland and turn back the hands of time.

  18. 🙂

  19. Szanowni Panstwo

    Jest dobrze gdy obywatele biora swoje zycie w swoje rece. Mniejszosc ateistyczna slusznie domaga sie prawa do glosu i rozglosu tak samo jak mniejszosc LGBT. Redaktor Kowalczyk mam nadzieje staje sie teraz patronem i zapomni o funkcji moderatora/cenzora.

    Slawomirski

  20. Nie jestem cenzorem, ale nie dopuszczę, by uprawiał Pan tutaj swoje obsesje. Zbyt wiele już padło z Pańskiej strony kalumni (wobec wielu osób i wobec mnie), by to akceptować. Tylko oficjalna decyzja grupy, która zainicjowała to nowe wcielenie blogu, może zdjąć ban z pańskiej osoby. Jak na razie wszystkie dotychczasowe bany pozostają w mocy (a jest ich niewiele).
    JK

  21. In principio erat verbum
    et verbum erat apud Tanakam
    Sub Tuum praesidium,
    Magister Kowalczyk

    Tanaka, odmienialem przez przypadki jak Seneca : )
    apud+acc

  22. No, nie mogę, ruszyło się! RUSZYŁO SIĘ!

    Liderem oglądalności od 1 do 18 września 2016 r. pozostaje Polsat z udziałami na poziomie 13,5 proc. w tzw. grupie komercyjnej, czyli widzów w wieku od 16 do 49 lat – wynika z danych Nielsena. Polsat stracił względem ubiegłego roku 5,5 proc. Na drugim miejscu plasuje się TVN z wynikiem 13,1 proc. – spadek o 2,6 proc. Na trzecim miejscu znalazła się TVP 2 z udziałem na poziomie 7,2 proc., po spadku o 6,2 proc. rok do roku. Największe problemy ma jednak TVP 1. Nie dość, że główny kanał Telewizji Polskiej spadł za TVP 2, to jeszcze rok do roku stracił ponad 15 proc. udziałów w stosunku do początku września 2015 r. W tym roku TVP 1 miała zaledwie 6,6 proc. Za wielką czwórką plasują się odpowiednio: TV Puls, TVN 7, TV 4, TVN 24 i Puls 2.

    Ostatni gasi światło. A jak już to wszystko padnie, to sprzedać co najmniej jeden z dwóch głównych kanałów TVP. I zlikwidować zbędny, jak się okazuje, urząd prezydenta.

  23. mag
    19 września o godz. 17:41
    Dzięki Maguś za nazwanie mnie Wielkim Lewym (Jestem drugim wielkim Polakiem po Kazimierzu Wielkim)
    Tak trochę a propos.
    W okupowanym przez Niemców Paryżu do kiosku podchodzi niemiecki żołnierz i kupuje gazetę. Nastawiona bojowo Paryżanka podając mu gazetę mówi
    -Tiens grand con (Masz wielki durniu)
    Za którymś razem, kiedy żołnierz znów słyszy te same słowa, zaintrygowany pyta;
    -Co to znaczy grand con ?
    Speszona i trochę przestraszona Paryżanka odpowiada wykrętnie
    – Grand con to znaczy, wieli żołnierz, wielki wódz
    Na to żołnierz ; Och nein , madame, Hitler ist grand con, ich bin nur kleiner con.
    Z gościny nie omieszkam skorzystać

  24. Lewy
    Odstawmy na bok żarty, fajerwerki i toasty (wróciłam z flaszką dry gina, ale na razie nikt tematu nie podjął).
    Teraz serio nawiązuję do Twojego inaugurującego „Listy ateistów” wpisu.
    „Nasz naród jak lawa” to przede wszystkim nasze nieszczęście, czyli „gorączka romantyczna”. Specjalistką w tej dziedzinie jest, jak wiadomo, prof. Maria Janion (oprócz „Gorączki” np. „Zło i fantazmaty”, „Purpurowy płaszcz Mickiewicza”, „Niesamowita slowiańszczyzna:: fantazmaty literatury”) tyleż wobec romantyzmu krytyczną, co nim zafascynowaną.
    Nie mógł mieć siły przebicia do umysłów i serc rodaków antyromantyk Norwid, którego chyba żaden historyk czy krytyk literatury nie ogłosił (formalnie) czwartym wieszczem, bo zbyt gorzko o Polakach pisał czyli prawdziwie.
    Mam świadomość, że powtarzam banały, ale czyż nie jest banalna powtarzalność błędów, jakie popełniamy, a które świadczą o braku poczucia obywatelskości i o rozbuchanym ego narodowym. Wystarczy trącić właściwą zakompleksiała strunę (bijo nas, krzywdzo, nawet swojacy|)
    Na naszych oczach (niektórzy maja klapki w tym miejscu) „Naczelnik” Kaczyński i jego ludzie niszczą autorytety w durnym mniemaniu, że można je zastąpić nadmuchanymi, że wystarczy pstryknąć palcami i mieć tzw. nowe elity („prawdziwe’).
    Póki co przybywa nam umundurowanych i uzbrojonych „ochotników”. Już nie tylko Macierewicza. „Służbę ekologiczną” wyposażoną w broń dla ochrony minerałów(?) chce powołać minister Szyszko (ten od „ratowania ” puszczy białowieskiej przed kornikami przez wyrąb).
    Coś czuję, że niedługo zaczniemy się nawzajem napierd… (pardą) jak to Polacy, ale już nie tylko słownie.

  25. …agnostyk krotko: no, no… 🙂 🙂

  26. Ech, jak przed wojną 🙂

  27. Panie i Panowie oraz – osobno – Reaktorze Kowalczyku!
    Szampan się chłodzi, zaraz strzelę korkiem i wzniosę toast za otwarcie nowej, choć w starych dekoracjach, kawiarenki wzajemnych adoratorów. Wstęp @Tanaki znałem, bo wcześniej dał nam – wzajemnym adoratorom – jego projekt do przeczytania. Wstępniak @Lewego przeczytałem z radością że taki aktualny i na każdą okazję się nadający. Cóż, takie mamy czasy, że czego byśmy nie napisali, to Lenin z Kaczyńskim nam bokiem (lodówki) wylizą. Szczególnie ucieszyła mnie pozostawiona z poprzedniego bloga superheterodyna „Dobra zmiana”. Doskonałe miejsce dla limeryków. Już się przymierzam.

    No, szampan się już schłodził, strzelam korkiem i…
    Prosit! Na zdrowie! Pomyślności! Na zdar! À vos souhaits!

  28. @@lonefather, Żorż Ponimirski
    Chlopaki, gdzieście sie podzieli, że Was nie ma?!
    Szampan się chłodzi, ale do czasu.

  29. Lewy

    Z Twojego antyPiSowskiego wpisu takie pol-zdanie mnie napadlo:

    „ubierany w mundury przez Antoniego Macierewicza naród poczuł swoją wartość, żadna elita nie będzie mu mówić co wypada, a co nie.”

    Chce niesmialo przypomniec, ze to PO ubralo w generalski mundur Andrzeja Eugeniusza Błasika, dowódce Sił Powietrznych RP w latach 2007-2010. I to tenze general czul swoja wartosc, pod kierunkiem pelowskiego ministra obrony. Pakujac sie do kokpitu, tuz przed walnieciem w pancerna brzoze.

    Owszem, Blasik byl z pisianego kacznika. Pytanie tylko sie namolnie wciska:

    czy PO czyms sie roznilo od PiSu, pozwalalajac na dublowanie uroczystosci katynskich w 2010 roku? I, w efekcie, na 96 trupow smolenskich? Dzisiaj ekshumowanych, jak rozumiem?

  30. a wszystkim Panstwu
    staropolskim zwyczajem zycze
    מזל טוב czyli mazal tov

  31. snakeinweb (15:37)

    „Tytuł powinien brzmieć raczej klasycznie „Wraca nowe”. ”

    No to i brzmi. Bo odwrociwszy, mamy „Idzie stare”. To o tym jest mowa.

    Trudno jest odkrywac, cale zycie, Ameryke na nowo.

  32. A tak na marginesie, czy na tym nowym logo przy Listach ateistów to jest talerz UFO, czy cóś innego?

  33. Muzyczna sygnatura tego bloga
    ___________________
    CARL SAGAN
    „A Glorious Dawn” (Symphony of Science)

    https://www.youtube.com/watch?v=zSgiXGELjbc

  34. Orteq
    19 września o godz. 20:58
    O PO wolę nie mówić,bo nie ma sensu kopać trupa.Kiedyś głosowałem na PO, przy pisie była to partia normalnych ludzi, ale rzeczywiście PO jest odpowiedzialne za dojście do władzy małego gnoma. Że pozwalało temu człowieczkowi przez lata lżyć, ubliżać, insynuować z mównicy Sejmu. Jest to bez wątpienia największa wina Tuska.
    Ostani raz głosowałem na Petru, bo Platforma po odejściu Tuska, to był tonący wrak z kapitanem Kopacz i bosmanem Miśkiem Kamińskim.
    Teraz Szrek Schetyna usiłuje grać twardziela, no i zatopi Platformę, tak jak Miller zatopił przy pomocy jednego ogórka SLD.

  35. @mag
    To nasza Galaktyka widziana z Andromedy

  36. Lewy
    Kurka wodna, tak jak nie znam się na awiacji, tak i na Kosmosie jako takim, ale podziwiam.

  37. Jacek Kowalczyk (18:56)

    „Nie jestem cenzorem, ale nie dopuszczę, by uprawiał Pan tutaj swoje obsesje …Zbyt wiele już padło z Pańskiej strony kalumni (wobec wielu osób i wobec mnie), by to akceptować. Tylko oficjalna decyzja grupy, która zainicjowała to nowe wcielenie blogu, może zdjąć ban z pańskiej osoby. Jak na razie wszystkie dotychczasowe bany pozostają w mocy (a jest ich niewiele). JK”

    Co jest z tym Slawo? Mirskim, podobno?

    Przypominam sobie, ze jakis tutejszy wyscigowiec blogowy probowal mnie utozsamiac ze Slawo. A ja jestem za a nawet w poprzek!

  38. Orteq(usiu)
    Ty jak bumerang zawsze wracasz. Prawie codziennie. Z Ameryki prosto na TEN stary-nowy blog.
    I bardzo dobrze.
    Naschledano!

  39. Lewy (21:31)

    „O PO wolę nie mówić,bo nie ma sensu kopać trupa.”

    Noo. POfolguj. Ja tu jeszcze trupa nie wacham

    „Kiedyś głosowałem na PO, przy pisie była to partia normalnych ludzi, ale rzeczywiście PO jest odpowiedzialne za dojście do władzy małego gnoma. Że pozwalało temu człowieczkowi przez lata lżyć, ubliżać, insynuować z mównicy Sejmu. Jest to bez wątpienia największa wina Tuska.”

    A Twoja wina? Gdzie ona jest? Bo przeciez to Ty, pozwalajac na te rzeczy, jestes prawca tego i owego.

    „Ostani raz głosowałem na Petru, bo Platforma po odejściu Tuska, to był tonący wrak z kapitanem Kopacz i bosmanem Miśkiem Kamińskim. Teraz Szrek Schetyna usiłuje grać twardziela, no i zatopi Platformę, tak jak Miller zatopił przy pomocy jednego ogórka SLD.”

    Nic dodac. Moze ujac?

  40. Lewy
    19 września o godz. 21:31

    Święta prawda. W 2005 czy 2006 inteligencja zatykała nosy i unosiła w zdumieniu brwi ale nikt chama nie napiętnował, publicznie, i to tak żeby więcej na światło dzienne nie wyjrzał. No to mamy co mamy. Calamitatis regni…

  41. Na dobry początek…

    Zajrzałem po południu na blog i autentycznie mnie wzruszyło.
    Zrobiliście TO! ( i to jak!).
    SERDECZNIE GRATULUJĘ.
    # Inicjatywie – inicjatywy! (i owocnego trudu)
    # Panu Redaktorowi Kowalczykowi – że mu się chce i autentycznie buduje pomosty dialogu, wbrew wydmom i wądołom socjologii, no i że jest, jak prawdziwy przywódca na pierwszej linii a nie w Zaleszczykach…
    # „Polityce” – jaj (może „P”olityka udowadnia tym nam, zbawiennie, że wszelcy Oni to My sami?)
    # Wydawcom (JK&Inicjatywa) – że sugerują przy tej okazji, nienachalnie, o trwałości i ciągłości regulaminu blogów „P”.

    Gratuluję Tanace jakże elitarnego (jakże …by inaczej) wstępniaka – trafnego, oszczędnego w emocjach a przecież drżącego z nieśmiałości i skromności jakiejś takiej… ech, inteligencja, klasa nieumarła.

    Gratuluję Lewemu że na wysokim diapazonie pojechał w Akermany, pisząc przecież to, co nie w dzięcielinie, a w duszy Polaka pała (ale, jak to belfrowi wypada powiedzieć, tu nie pała, ale celujący i trafiający za wpis się należy).
    Przy tej wzniosłej okazji, trochę pomarudzę, z emotikonem na bielmie… Czy naprawdę elity to oziębła, zgrubiała skorupa obojętności na los spoza szkiełek i ócz? A lawa, to głębia (bo chyba nie o głąba chodziło wieszczowi?)
    Ja bym elit w tym naszym Dziadostwie szukał jednak w lawie, co wypływa, jak się w bryłę posad walnie obcą pałą – niedzięcielinią bynajmniej – w łeb; gdy skorupa pod naprężeniem pęka, a glob narodu spod skorupy zionie i zażega lawą pospólną właśnie, spopielając rękę, co nań podniesiona usycha…
    Mówiąc bardziej ozięble, nosi skorupa razy kilka… a elity nie rodzą się na pniu.
    Zobaczymy, jak zechcemy, czy kacze kopy wstrząsną skorupą, plwając w głebię, na kaczy pohybel.
    Na razie to i głębia i skorupa zamieniają się miejscami, ruchając posad listę płaca (warte to pacnięcie płaca, tyle co PAD pałaca).
    Lewy, z Tobą nawet umysłowa lewizna elitaryzuje czytelnika. 🙂

    Na marginesie uniesień…
    Epokowy Blog Inicjatywny przykrył jakże ważką erupcję wartości narodowych, następującą jakby na przekór misji formujących się samopomocnie elit blogowych Ateistów.
    Otóż, od dziś nikt nie może powiedzieć, że piss relatywizuje pojęcie patriotyzmu (aka: bursztynowy świerzop).
    Obowiązującą DEFINICJĘ PATRIOTYZMU podał czynem i słowem niejaki Richard, Czarnecki Richard.
    „…Jest patriotą i chce pracować w polskiej firmie – tak Ryszard Czarnecki mówił o swoim 26-letnim synu, który pracuje w Polskiej Grupie Zbrojeniowej.”
    (zaprzeczając swemu udziałowi w umieszczeniu syna na liście płac i osób „które dzięki powiązaniu z PiS miałyby znaleźć pracę w państwowych spółkach”). http://bit.ly/2d6vi8O

    Proszę Państwa (i Ty, pombocku),
    nie zapominajmy że patriotyzm to upragmatyczniona czynem rodzicielskim chęć pracy w państwowej firmie.
    A miłość Ojczyzny wyraża się liczbą zer, następującą po pierwszej cyfrze wynagrodzenia w Złotych! Polskich!
    I tego na dobry początek jakże warto się trzymać, czego życzę każdemu o rodzinnym, jak na blogu, nastawieniu, jeśli już nie elitarnym spokrewnieniu.
    Ukłony i raz jeszcze szczere i radosne gratulacje!

  42. @Lewy, z godz. 21:33

    Gwiazda rozpoczyna taniec w łonie matki:
    wiruje radośnie.
    Muzyka sfer niebieskich wypełnia wnętrze łona
    zespalając powstałe życie z wolą najwyższego nic.

    Wielkie galaktyki powstają tak samo:
    dwie spirale z czarną dziurą w jądrze
    wirują w radosnym tańcu tworząc w zespoleniu…

    … czy myślałeś kiedyś jak my powstajemy?
    śmieją się z Ateusza upadłe anioły.

  43. @ orteq
    Gwoli prawdy, na Zachód od Smoleńska:

    „[Andrzej Błasik] 19 kwietnia 2007 prezydent RP Lech Kaczyński awansował go na stopień generała dywizji i mianował dowódcą Sił Powietrznych, a 15 sierpnia 2007 awansował go na stopień generała broni” [Wiki]

  44. Powodzenia Blogu!!! 🙂

  45. Umiłowaniu w panu Urbanu, kłaniam się z uznaniem Tanace i Lewemu, ale chyba każdy niepieprznięty od dawna wiedział, że to fachury. Kłaniam się też całemu TWA, jako ciału, z którego się zrodziła idea kontynuowania. Liczę, że pan Jacek, duchowy ojciec nie byle czego przecież na tle bylejakości, też się zapisze.

    Wróciłem dwie i pół godziny temu z rowerowania z Kołobrzegu (do Kolobrzegu pociągiem) do Dżwirzyna i Mrzeżyna i z powotem do Koszalina. Z pomyleniem trasy w lesie wyszło jakie 92 kilosy. W domu zaczęło mną telepać – takie bywają skutki niepotrzebnego starzenia się – ale po rosole z żony przestało.

    Od paru dni przy wschodnich wiatrach woda przy naszych brzegach jest tak czysta, że czystsza od najczystszej. Proszę kiknąć na pierwszą fokę. Jest, z przeproszeniem, cień fotoamatora, ale akurat pod tym kątem najlepiej było widać przeżroczystość wody. Powiedziałem: „czystość”? A niech ta.

    https://lh4.googleusercontent.com/-hZ2ZGnofZbw/V-BD7s1ky6I/AAAAAAAAKKk/KDhEYnwhD0kUM9G241x_U6ddfV23e7TAwCL0B/w899-h541-no/2016-09-19%2B12.03.09.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-uuawO2_VabU/V-BD7hwGFpI/AAAAAAAAKKs/BDnmmUq_xB0zB3ouPM74JPV6DGvLYsbfACL0B/w899-h541-no/2016-09-19%2B12.03.55.jpg

    To porcik w Dżwirzynie. Znałem go od strony morza jako grubą kreskę, dlatego mnie korciło, by zobaczyć z bliska. Porcik to porcik, ale Dżwirzyno cudem jest w sosnowych lasach, z szeroką plażą i piaskiem jak cukier-puder, bardzo przejrzyście zaplanowana i wykonana piekna miasteczko-wioska, elegancka szosa, a ścieżka rowerowa – pięknym lasem aż do Kołobrzegu. Chciało mi się to Dżwirzyno zjeść jak tort. Pokazać nie mogę, bo ile można – same pojedźta i zobaczta.

    https://lh6.googleusercontent.com/-0bY78CWfhow/V-BD7uTv1pI/AAAAAAAAKKo/hnnoVd1-H1kByKyuJSmCk_OYyJWZClTagCL0B/w899-h541-no/2016-09-19%2B12.15.35.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-UeWhymXG66o/V-BD8Ljgj2I/AAAAAAAAKKw/crSQ9FPKC0ghTaX5-NCbsDbO6iOTxjUhQCL0B/w899-h541-no/2016-09-19%2B12.17.52.jpg

    No i Mrzeżyno-port jaki jest, koń widzi.

    https://lh6.googleusercontent.com/-0hqrNwPPIsE/V-BD8nN_ZbI/AAAAAAAAKK4/cS6qbp5bixYJkftQKfgZlP6hkaZfauB7gCL0B/w899-h541-no/2016-09-19%2B13.18.41.jpg

    Ale też widzi rzadkie w portach cudo: płyciznę nawet nie do kolan, a na płyciźnie, jak dobrze pod kątem popatrzeć – ławica rybek mi nie znanych. Pytałem, jak się nazywają, ale chyba pod wodą nie słyszały. Co do płycizny, to może ona powstała z tymczasowego odkładania urobku przy pogłębianiu toru wodnego przez pracujący dziś refuler.

    https://lh4.googleusercontent.com/-_mA5Kh0CWvM/V-BD8oEd3hI/AAAAAAAAKK0/N1-ELmhWXYI9cqLl_BTNAZUDVcEeOAErgCL0B/w899-h541-no/2016-09-19%2B13.08.00.jpg

    Dobranocka.

    Gekko, dziękuję, bo jako mądrzejszy, powiedziałeś o wszystkim i za mnie.

  46. @ ozzy, 19 września o godz. 21:27
    „A Glorious Dawn” (Symphony of Science)

    Ozzy, rewelka! 😉
    Lepsze niż Herb-the-Healing (ale nie Alpert) 😉
    Umieściłem właśnie na dysku w samochodowym odtwarzaczu gigantofona, tuż obok ‚całowania walkirii’.
    Niestety, parkuję przy plebanii – będę musiał ruszać z jedynki i bez palenia gum…
    PS Jak Ty znajdujesz takie perełki?
    Pozdro.

  47. @ pombocek, 19 września o godz. 22:53

    Dzięki za wspomnienia z Dźwirzyna, przed laty była tam najdziksza i wydmiasto-czysta plaża (jak dla mnie, szczura lądowego).
    Ja spuchłem wczoraj po 60 km, fakt że na azymut, po piasku, korzeniach i borach. No więc kto tu jest mądrzejszy, licząc w kilosach?
    Nie prowokuj nieświeżą wazeliną tylko pisz! Ty osełko języka adeptów publicystyki w stylu dowolnym…;)
    Pozdrawiam.

  48. Kocham panów, panie gekko, pombocku, tanacku, anumliku itd. (panie też kocham, ale trochę inaczej) za obronę zwycięską wież Alpuhary.
    Dzieckiem będąc małym ( widać ktoś mi to musiał czytać do poduszki) byłam pewna, ze z wież Alpuhary to jest taki Zwierzalpuhary, czyli coś na ksztalt potwora-wikołaka.
    Troszki mnie jakby rozebrało, bo z radości wypiłam dwa dryginy (co to poszłam po flaszkę z okazji).
    Dobranoc

  49. Orteq
    19 września o godz. 20:58
    Pamiętam, że Błasika miał odwolać Kaczyński spod abażura, na wniosek PO w konsekwencji za katastrofę CASY pod Wałczem.
    Błasik uciekł pod obronę Lecha i został wiernym generalem PISu i Lecha.Z wdzięcznością poleciał do smoleńska,a potem skierował Tutkę na brzozę i katastrofę drugą. Ciekawe, czy ktoś go teraz odwoła.
    Na razie wdowa wręczyła w Krzesinach małych generałów pilotom F-16; mieli nietęgie miny przy ich odbieraniu…

  50. Gekko – 22:18

    W 2007 gen. Błasik został komendantem-rektorem Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. 19 kwietnia 2007 prezydent RP Lech Kaczyński awansował go na stopień generała dywizji i mianował dowódcą Sił Powietrznych. A 15 sierpnia 2007 awansował go na stopień generała broni. Powyzej stopnia Generala broni jest tylko stopien GENERAL. Tak wymyslili wesolki od generalstwa. Zenua, if you ask me.
    Ludzie! Najwyzsiejszy stopien generala swirowi smolenskiemu. Nadany przez PO
    Blasik Był pilotem klasy mistrzowskiej, posiadał ogólny nalot 1592 godzin, w tym 482 godzin na samolocie Su-22[8]. Miał uprawnienia instruktorskie do szkolenia we wszystkich warunkach atmosferycznych na samolotach Su-22 i PZL TS-11 Iskra. Wykonywał także loty na samolotach Zlin-42M, PZL-101, Lim-2, Lim-5, Lim-6M i Jak-40[8]. Posiadał tytuł honorowy „Zasłużony pilot wojskowy”[8].

    Gen Blasik zginął 10 kwietnia 2010 w katastrofie polskiego samolotu Tu-154M w Smoleńsku w drodze na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej 10 kwietnia 2010. Bronisław Komorowski, wykonujący obowiązki Prezydenta RP, postanowieniem Nr 112-8-2010 mianował go pośmiertne generałem. 28 kwietnia został pochowany w Kwaterze Smoleńskiej na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie (był to pierwotnie ostatni pogrzeb ofiary z 10 kwietnia 2010. W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyli urzędnicy państwowi i przedstawiciele wszystkich rodzajów wojsk, w tym także m.in. dowódca Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych w Europie gen. Roger A. Brady. ”

    Ten gen. Roger A. Brady. On jak gen. Blasik jest

    ‚Gdyby jego tez sciagnieto, do koszar, z uroczystosci MIEDZYNARODOWYCH POLSKICH, to co bysmy mieli?’

    No jak co bysmy mieli?

    I dunno

  51. Właściwie wszystko juz opisano, skomentowano; i przedmowę Tanaki i piękny spicz Lewego, tak piękny i oddający ducha, że tchu mi brak. I jakieś wzruszenie odebralo mi słowa, ktore chciałam tu napisać, ale pierwej w pracy nie wypadalo, bo mamy właśnie audyt, a potem juz inni wyrazili to, co i ja czuję.
    Dołączam się do chóru podziękowań i wiwatów na cześć wszystkich, którzy tak pięknie przywrócili nam miejsce spotkań; Szanowni Państwo wybaczą, lekko się ubzdryngoliłam i dziś już nie odniosę się do niczego w piśmie, z mową też już siadło.
    Teraz tylko Rick Wakeman oraz płyta „The myths of legends of King Artur”

  52. @Orteq
    19 września o godz. 23:52

    Profesor nadzwyczajny też jest niższy rangą niż zwyczajny 🙄

  53. Niestety trzeba przyznać, że grunt pod obecną wymianę elity(poprzez wycięcie starej)przygotował cały „obóz posierpniowy” solidarnie. Kiedyś aby zostać elitą trzeba się było albo dobrze urodzić albo solidnie napracować, zaś po odzyskaniu wolności przepustką do nowej elity stał się fakt przespania się na styropianie z elektrykiem ze stoczni. I wtedy zaczął się proces eliminowania fachowców (nie wszyscy za komuny byli BMW) i zastępowania ich najpierw kombatantami a następnie działaczami partyjnymi. A że partii zrobiło się nagle mnóstwo a rządy zmieniały się często to co rusz upychano właściwych ludzi. Nie wystarczyło starych odsunąć, trzeba też było ich zdyskredytować w oczach opinii publicznej Robiły to wszystkie rządzące ekipy.

  54. Czy kropka w tytule „Idzie nowe.” ma mieć jakieś szczególne (symboliczne?) znaczenie?

  55. Tobermory – 0:11

    „Profesor nadzwyczajny też jest niższy rangą niż zwyczajny”

    Kotku! Przemondrzalski brytyjski

    My tu nie rozprawiamy o profesorstwach. My tu mowim o umunderowanych bucach. Takich co to to wiedzom sycko na tematy absolutnie syckie. Majac stopnie gienieralskie. Zaraz po okazaniu swoich stopni gienieralskich ladujacych w blotach CASY czy innego Smolenska.

    Tam jest REGULA. Wynikajaca z BUTY. Syndrom arogancji taki. Nasz syndrom.

    Te buty, z arogancji wynikajace, lub odwrotnie, to nasze dzisiejsze polskie przeznaczenie. Swiadkowie Jehowy, you help us. And then f.ck off

  56. Ta kropka po „Idzie nowe.” Rzeczywiscie, ona nie pri czom.

    Wraca co ma wracac. Kropka

  57. Pytanie jedno mnie nurtuje:

    skad Putin znal, az tak doglebnie, nasze przywary narodowe? On, kagiebista ze wschodnich Niemiec? A wiec nie z priwislanskiego kraju kagiebowiec? Dzisiaj sprawiajacy wrazenie SPEcJALISTY od Polski pisuarowskiej.

    Uwalic tutke 154 tak bezblednie jak tego dokonano, 10 kwietnia 2010, tylko profesjonalista mogl tego dokonac. Jak 9/11, 10 lat wczesniej. Podobna klasa. Tyle ze bez zadnego aspektu SAMOBOJCZOSCI zamachowcow.

    Inna religia pewnie

  58. Tobermory – 0:21

    „Czy kropka w tytule „Idzie nowe.” ma mieć jakieś szczególne (symboliczne?) znaczenie?

    To „Idzie nowe” z kropka. Czy to sa „znaki czasow” nadchodzacych problemow ?

    Zeby tylko wymiotnosci uniknac. Tak niektorzy marzyli

  59. @lonfather
    Jesteś głównym sprawcą tego, że blog Jacka Kowalczyka dalej funkcjonuje. Bo co by nie mówić, to ta spółka z nieograniczoną nieodpowiedzialnością, w dalszym ciągu jest blogiem pana Jacka, nawet jakby on sie nie wiem jak zarzekał i wypierał.
    Ale to dzięki Tobie, lonku, Twojemu uporowi, Twojemu dziecinnemu entuzjazmowi udało się rzucić kości i przejść Rubikon i (ozzy ratuj co by tu jeszcze).
    My zblazowani, do których ja też należę, sceptycznie podchodziliśmy do Inicjatywy Oliwskiej. Kto wie czy nawet Tanaka bez Twojego entuzjazmu, zaangażowałby się tak mocno.
    Dziecko potrafi zadziwić dorosłego swymi pomysłami, entuzjazmem, czasem zmęczyć swoją żywotnością, czasem wsadzi palec do kontaktu z prądem, w tym wszystkim ma inicjatywę, której często brakuje dorosłemu, który skrzywi się i powie : Na pewno się nie uda !
    Lonku, odeezwij się

  60. Sorry lonku za tego lonfatera ma być LONEFATHER

  61. dzien dobry,

    Idzie nowe. I bardzo dobrze. Dzisiaj mamy spotkanie – bedzie pelna sala – z Adamem Michnikiem i Wlodzimierzem Cimoszewiczem.
    @Gekko,
    Herb Alpert z deta Tijuana..oj, jak to dawno bylo! Mam troche szczescia (?) a najczesciej z moich lektur czasopism (prenumeruje muzyczne „Mojo”, „Uncut” – tam ciekawe pytania czytelnikow) m.in. przypomnialem sobie o dawnych artystach, ktorych zapomnialem.
    Az tyle drobiazgow siedzi mi w glowie, ze niejednokrotnie moglbym konykrowac z Wiki
    (oczywisicie, przesadzam).
    Dzisiaj Twitter ogosil, ze rezygnuje z tej restrykcji znakow a takze mozna bedzie uzmieszczac sound+vision.

    Pozdr

  62. @ ozzy (20 września o godz. 7:13)

    Stare i Nowe…
    Michnik i Cimoszewicz… postaci, które dziś na ugorze życia publicznego w Polsce jawią się jak przybysze z Marsa – w gronie kilku podobnych, a jakże różnych miedzy sobą.
    Piętnem aż nazbyt widocznym na gumnie, które łączy ich, tych ‚obcych’, jak niechybne i rychłe kajdanki i kneble, to jakieś oldskulowe przywiązanie do rozumu i przyzwoitości.
    Cimoszewicz zażył publicznej cykuty mówiąc, w imieniu Państwa Polskiego, prawdę oszustom i wydrwigroszom powodziowym – nie żadnym wykluczonym i zapomnianym „ofiarom”.
    Michnik popełnił błąd wierności ideałom wykluczającym na amen i ekskomunikujących z gumna. Odmówił kosmicznych pieniędzy transformujących ideały w prywatę i złapał za rękę i doprowadził do światła dziennego sprawiedliwości złodzieja(i) takichż w skali pieniędzy, w dodatku łapówkarza(y).

    Wszystko to, jak policzek wymierzony Narodowi, grzech najnieświętszy na polo-tej-ziemi, wyznaczyło im granice uchodźctwa moralnego i intelektualnego, spoza których mogą tylko konstatować destynacje Narodowych Lotów Smoleńskich, spółki z jurajskiego cywilizacyjnie Zoo, czyli naszej rodzimej polo-kokty pospólnej.
    Mi do tego, i jakże, pasuje i akordeon Weltmeister i Tijuana BrassBand, bo przecież jak wszystko – to w Polsce jedno.
    Jak słyszę Michnik i Cimoszewicz w Szwecji, to mi się otwiera klapka 300 mil do nieba i kajaki na Bornholm.
    Albo: Czardasz w wykonaniu rosyjskiego duetu akordeonowego. http://bit.ly/2d7p1cX 🙂

    Jako addendum do rozmów o Szwecji i jej polityce wspólnotowej, chyba jednak sunt certi denique fines zidiocenia (jak słusznie broniłeś szwedzkiego znaczenia efektu toblerone)
    „…Szwecja otrzymała „ściśle tajną” informację o zwiększonym zagrożeniu ze strony Rosji, co przyczyniło się do szybkiego przywrócenia stałej obecności szwedzkiego wojska na wyspie Gotlandia – pisze szwedzki dziennik „Dagens Nyheter”. http://bit.ly/2d7rdkz

    Nadzieja nasza w powracającym Potopie z Michnikiem i Cimoszewiczem na fali?
    Choćby w imię przywrócenia Częstochowie in vitro?
    🙂
    Pozdrawiam.

  63. …lonefather…
    Przyłączam się do apelu Lewego (i nie tylko), by zaznaczyć i uhonorować niewątpliwie kluczowe (nawet dla postronnych, jak Gekko) zasługi Lonefathera dla podtrzymania bloga, skoro On sam, Lonefather, na blogu chwilowo -miejmy nadzieję że tylko chwilowo- niewidoczny.
    Stąd moje spóźnione, niemniej szczere gratulacje i podziękowania @ lonefatherowi.

  64. Pomamroczę do siebe że nawet najradośniejszy przedszkolak nawet jeśli zbierze grupę innych przedszkolaków nie pojedzie sam do wesołego miasteczka bez dorosłego.

  65. Jak kto kiedy widział taki środek miasta, że domów między drzewami nie widać, to na pewno było to Dźwirzyno.

    https://lh3.googleusercontent.com/-uQ_kMiS4vnU/V-DWNej-rOI/AAAAAAAAKLg/mg6KBr8md-svxRlFVv9HV6-CQzmnkKT0QCL0B/w962-h541-no/DSCN0272.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-0Z_dtfQJzvY/V-DWNo72ghI/AAAAAAAAKLo/2BGzo01YccU6xbAb3ZZyspb5Z_7q9nORACL0B/w962-h541-no/DSCN0275.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-fDBPdwQFowc/V-DWNRcNBII/AAAAAAAAKLk/tpUwSl4pbqQofbJkaQ9RmdmKEpxHhIbcACL0B/w962-h541-no/DSCN0273.JPG

    A to, co Gekko mówił o czystości tamtejszej plaży, to widać jakaś stara tradycja, pewnie władzy. Choć, nie powiem, taką nową tradycję da się widzieć w całym moim Środkowopomorskiem. Inna rzecz, że w mesjańskim naszym kraiku nie uczą w kościołach o sprawach małych – że jak ci było lekko wnieść do lasu pełną puszkę z piwem, niech ci na przykład będzie tak samo lekko wynieść pustą. A czego Jaś się nie nauczy, to Jan mordę może obić, jak kto uwagę zwróci.

    https://lh3.googleusercontent.com/-gwEqNmVwq9I/V-DWOanieuI/AAAAAAAAKLw/GzrbKdFOfL802yDnJsj9iUG7SXEnwoblgCL0B/w962-h541-no/DSCN0281.JPG

    To jeszcze miasto z piekną szosą i ścieżką rowerową.

    https://lh3.googleusercontent.com/-WOskK8_Y1CQ/V-DWOPKpnQI/AAAAAAAAKLs/rGBQb5Poy0QmUjvJfgGjMN2oEy6vwCr5gCL0B/w962-h541-no/DSCN0280.JPG

    A tak, między innymi okolicznościami przyrody, sobie idzie ścieżka rowerowa z Dźwirzyna do Kolobrzegu, o którym to Dźwirzynie myślałem, przejeżdżając od niego ze dwa kilometry łódką, że to rybacka dziura śmierdząca rybami i niczym więcej. Dźwirzyno nawet w środku miasta przy szalecie pachnie sosną.

    https://lh3.googleusercontent.com/-ez7-K_w0UcQ/V-DWOtg5uJI/AAAAAAAAKL0/2h6pbr0ZAywRLu9HiBwmvkPU6dNkCxHhgCL0B/w962-h541-no/DSCN0288.JPG

    PS Doświadczenie z wczorajszej podróży pociągiem. Owszem, informują na peronach: „Proszę zachować ostrożność i nie włazić pod pociąg”. Albo: „Proszę sprawdzić, czy w przedziale nie został jakiś bagaż”. I że zbliżamy się do jakiejś stacji. Ale nigdy nie słyszałem, by PKP informowało przez głośniki w pociągu, z której strony pociągu będzie peron. Dla podróżnych z bagażem może to być mniej ważne, ale dla rowerzysty, który nie wie zawczasu jak ustawić rower do wyjścia, żeby go ewentualnie w zatłoczonym wagonie nie odwracać o 180 stopni, jest trochę ważne. Raz mało nie wylądowałem w szpitalu, wynosząc rower kierownicą do tyłu – uratowały mnie tylko silniejsze od felernych nóg ręce.

  66. ozzy
    20 września o godz. 7:13
    Tych dwóch Panów razem rzadko występuje.
    Wybierasz się, ale zdaj relację, jak odebrałeś to spotkanie.

  67. Niech będą pochwalone Listy Ateistów.

    Idzie nowe, czyli wszystko po staremu. Tak trzymać! Przyłączam się do żalów dziękczynnych za lonkiem.

    mag
    19 września o godz. 20:31
    Życie poza blogowe wre. Wpadam na chwile, czytam co lepsze kąski i wracam do rzeczywistości, która nie znika, jak jestem na blogu.

  68. O! ateiści wrócili do kółka:) Jak to miło:) Czytam wszystkich od dechy do dechy, dziękuję i pozdrawiam:)

  69. Heh, przecież to jest kpina, aby ona odpowiadała za program nauczania matematyki. PiSowscy eksperci świadczą o jakości. Oj słaba ta jakość w PiSie.
    http://natemat.pl/190281,od-tej-pani-bedzie-zalezal-program-matematyki-w-szkolach-regina-pruszynska-to-znana-dzialaczka-ruchow-katolickich

  70. Bardzo dobra inicjatywa nowojorska.
    Zbiorowisko i tak czekało przed wejściem do budynku. „Nie musieliśmy lać hektolitrów wazeliny, jak to robiła wczoraj polonijna ciemnota w Amerykańskiej Częstochowie – czytamy. – Mieliśmy Dudę na wyciągnięcie reki. Teksty: „Duda, to ci się nie uda, marionetka, notariusz” same w zgodnym rytmie cisnęły się na usta. … a za nami gwizdy, ponieważ Wszyscy mieliśmy gwizdki. Ochronę zamurowało (…) Mina Dudy BEZCENNA. W tym czasie Agata, wysyłała nam buziaki i gesty gratulacyjne” – relacjonuje Bojar.
    http://natemat.pl/190323,prezydent-wygwizdany-w-nowym-jorku-teksty-duda-to-ci-sie-nie-uda-notariusz-same-cisnely-sie-na-usta

  71. Polska to kraj wspaniałych możliwości, zupełnie jak Hameryka. Radny PiS prowadził kebab, dzisiaj jest wicedyrektorem departamentu badań w PGNiG.

  72. Cześć Wam wszystkim, obudził mnie telefon z Lyonu, dobrze, że mnie obudził, bo wiadomość o eksperymencie blogowym, jest najlepszą wiadomością towarzyską od wielu tygodni.

    Podczas trzech miesięcy ‘na wsi’, skazany na DV3T, postanowiłem się oczyścić politycznie – lepiej powiedzieć: odświeżyć.

    Ściskam Was wszystkich najserdeczniej, od dziś zaczynam walkę z własnym lenistwem i oby nie zapaskudziły nam salonu ci marni ludzie, te kreatury, płatni najemnicy szkodnika, próbujący wszędzie się wcisnąć ze swoimi kłamstwami.

    PS
    Gratuluję Autorom wstępniaka i pierwszego wpisu!

  73. stasieku
    Nie nie!
    Patrzę i oczom nie wierzę, ale to naprawdę TY!
    Jak to dobrze, że Lewy Cię pogonił.
    Pamiętasz jak obiecywaliśmy sobie, że nie dopuścimy do zeszmacenia en passant hejterstwem i trollizmem?
    Dopuściliśmy, a raczej dopuścił Gospodarz, który nas nie wsparł.
    Tego blogu pilnował jednak i nadal pilnuje Naczelny Ateista, red. Kowalczyk.
    Chyba możemy czuć się bezpiecznie, choć nie wszyscy należą do TWA i raczej to nikomu wadzi.

  74. A u pana Celińskiego sama „śmietana”, najgorsze trolle ze wszystkich blogów, aż mi szkoda bo niedawno zaczął.

    @stasieku

    Dobrze że wróciłeś 🙂

  75. stasieku
    20 września o godz. 13:37
    nie znam, ale skoro chwalą Cię i tęsknią za Tobą ci, których lubię i ufam; pozwolę sobie dołączyć do grona witających.

    NeferNefer
    20 września o godz. 14:31
    też mi szkoda, ale to przyzwolenie na obrzucanie się hejtem w swoim blogu tak się właśnie kończy, jak wyżej wspomniała @mag.
    Bez wsparcia Gospodarza w tej sprawie każdy blog zamienia się w ściek…

  76. Życzę powodzenia blogowi w nowej formule. Jednak bez Wackowej diety będzie to bardzo trudne do osiągnięcia.
    Na okoliczność uroczystego otwarcia przygotowałem stosowny cytat, uznałem, że
    życzenie uczestnikom bloga wysokiej zdolności do myślenia jest rzeczą najważniejszą, szczególnie w szacownym wieku.
    Jeżeli sterownicy „Listy ateistów” uznają moje wtrącenia w dyskusję za zasadną,
    nie wniosą stosownego protestu – będę umieszczał tutaj swoje uwagi z akcentem na sposób odżywiania.
    Podstawowa uwaga: praca umysłowa jest jedynie możliwa, z właściwie rozumianą
    skutecznością – pod warunkiem dostarczenia do ustroju homo sapiens – odpowiedniej porcji tłuszczu. To obowiązuje, tylko wtedy, gdy ten tłuszcz – będzie
    dostarczany egzogennie, żeby nie zmuszać własnej wątroby do produkcji tłuszczu.
    Teraz będzie cytat okolicznościowy:

    „Ponad 20 lat temu zauważono, że ludzie pracujący intensywnie umysłowo, zachowują do końca swych dni sprawny umysł, nie chorują na chorobę Alzhemera, na sklerozę tętnic mózgowych, na zanik mózgu i żyją znacznie dłużej od innych (np. Jerzy Giedroyc, czy Benedykt Dybowski).
    Ostatnio dokonano ponownych obserwacji tego zjawiska. I wcześniej i obecnie uczeni podają, że przyczyną długiego życia, braku otępienia starczego, zaników kory mózgowej, czy choroby Alzheimera – jest praca umysłowa. Taki mają pogląd, tak im się wydaje, ale nie wiedzą jak jest faktycznie. A w rzeczywistości przyczyną intensywnej pracy umysłowej, sprawnego umysłu, braku sklerozy, zaników mózgu i otępienia starczego, długiego życia, jest lepszy od innych model żywienia. Tym lepszy, im bardziej jest zbliżony do żywienia optymalnego. Umysłowo intensywnie pracuje ten, kto lubi pracować umysłowo. lubi tylko dlatego, że odżywia się tak, że umysłowo pracować lubić musi.
    Zatem pracuje. Bo nie wystarcza mu wiara, czy zgromadzone poglądy, a chce wiedzieć. Żeby móc wiedzieć musi szukać i myśleć. ” Zarówno uczeni, jak i nieuczeni nie mają czasu na myślenie. A przecież myślenie jest podstawową cechą człowieka” – pisał ks. prof. Włodzimierz Sedlak.”

  77. Orteq, Gekko;
    gen. Andrzej Błasik był jednym z nielicznych pilotów wojskowych, którzy (o ile mnie pamięć nie myli) przeżyli zestrzelenie swego myśliwca (Su-22) przez własne wojsko w trakcie ćwiczeń. W nagrodę został awansowany.
    Co do jego nalotu życiowego, to wystarczy wspomnieć, że cywilną licencję samolotowego pilota liniowego uzyskuje się po osiągnięciu nalotu 1500 godzin. Niestety, polscy piloci wojskowi mocno ustępują w ilości wylatanych godzin cywilom. Dlatego większość latających wojaków po nabyciu mundurowych uprawnień emerytalnych, stara się uciekać do cywila i lotnictwa cywilnego, gdzie dopiero mogą spokojnie funkcjonować i cieszyć się lataniem.

  78. konstancja
    20 września o godz. 14:38

    Ja tego u p. Celińskiego nie napiszę bo mnie w błocie i w pierzu wytarzają a na koniec kamieniami obrzucą.

  79. NeferNefer
    Niech Cię ręka boska broni, co byś miała wchodzić na blog p.Celińskiego.
    Na początku jeszcze tam trafiali się „normalsi”, z którymi można bylo pogadać. Szybko wymiękli.
    A gdy pozwoliłam sobie wyrazić zdziwienie, że Gospodarz toleruje ściek, on nie zareagował, a mnie… jak burą sukę.
    Zastanawiam się, jaką satysfakcję mogą czerpać z prowadzenia blogu w takich okolicznościach przyrody panowie Passent, Hartman i Celiński.

  80. @ lonefather
    Tu na Ciebie czekają czekoladki i zimne lody. Się nie opóźniaj, bo lody się stopią, a czekoladki jakaś słodka rączka podprowadzi.

  81. zak1953
    20 września o godz. 15:26

    Inżynier Błasik, w podskokach przyprezydentokaczyńskich, awansował fiknięciami w górę co parę miesięcy. Wbrew wszelkim zasadom, przepisom i lojalności wobec innych żołnierzy, co musieli latami się wyrabiać na awans, udowadniaąc przy tym swoje kompetencje. Błasik nic nie musiał. Tam gdzie rządził, rządził tak – o czym mówiło wielu znających go i pracujących z nim oficerów, że rządził on i jego zachcianki, a nie rudemetaria przepisów, bezpieczeństwa, procedur. Styl działania 36 pułku specjalnego to był ten sam styl. Na ziemię zwaliła się Casa, grzebiąc główną generalicję, a echa stylu Błasika słuchać na nagraniach z czarnej, smoleńskiej, skrzynki. Zarówno u zalogi, jak i samego Błasika, co w kabinie siedział.

  82. Żorż Ponimirski
    20 września o godz. 11:31

    „Polonia w Ameryce” – to najbardziej dziadowska, wsteczna, nieudana, niewykształcona spośród wszystkich innych grup etnicznych spośród w miarę sporych krajów pochodzenia. Organizacja, czy też organizacje ją „reprezentujące” i ich liderzy, to zupełne kurioza. Odwiedzanie ich i zachwycanie się nimi, co czyni polskie „patrioty” podnieca wzajemnie chore głowy, dowodząc, że gość z Polski niczym się nie różni od „amerykańskich rodaków”.

  83. @Tanaka
    Masz słusznego. Do tego warto dodać, że trzymają się kurczowo swoich parafii.
    No, ale co by nie było, znalazło się kilkunastu trzeźwych w NY, którzy zaskoczyli DługoPiSa. ‎

  84. @Tanaka
    20 września o godz. 17:05

    3/4 „amerykańskich rodaków” głosowało na PiS.
    W wyborach prezydenckich głos na Dudę oddało ponad 80 proc.
    W Chicago, w punkcie wyborczym w Bazylice Św. Jacka oddano na niego 94,9 proc. głosów, w Polskim Domu Narodowym na nowojorskim Greenpoincie – 81,92 proc.
    Gwiżdżąca garstka w NY powinna być chroniona jako rzadki gatunek na wymarciu 🙄

  85. @ zak1953, 20 września o godz. 15:26

    Ja zacytowałem tylko z wiki, kto awansował i promował Błasika, bo orteq jak się zdaje pobłądził w sobie wiadomym słusznym kierunku…
    Co do standardów polskiego wojska i ich jakości, lepiej się nie wypowiadać, a tym bardziej polegać na nich, bo można ginąc – polec, co najwyżej.

    Mamy w kwestii standardów oficerskich eksperta-praktyka na blogu, Rafała Kochana, który może coś o tym zaświadczyć, jak to już wielokrotnie czynił.
    Mam nadzieję, że nie obraził się na bloga, tylko ew. na Gekko, stąd nie ma przeszkód, aby powrócił, o ile blog ugości nas obu. 😉

    – – –
    @ Żorż Ponimirski nawiązał z kolei do armii „Misiewiczów”.
    Ja nie wiem, czy Państwo NAPRAWDĘ zdają sobie sprawę, że modus operandi zawłaszczania Polski ‚na Misiewicze’ w gumniakach, to jest jak najbardziej tradycja nienowa.
    To wcale nie usprawiedliwia wybitności pissu w skali, prostactwie i hucpie tego najazdu na Rzeczypospolitą…
    Jednak, ośmielam się zauważyć, że nie mniej jawne hucpiarstwo bezczelnej akompetencji i arywizmu, łącznie z prezydętą stołeczną i premierą uprzednią, na tak kluczowych stanowiskach przecież, łyknęliśmy bez sprzeciwu najmniejszego.
    Mało tego, nie brakował o akolitów ich „przywództwa” i chwalców obrony przed referendami.
    No i mamy, jak sobie pościeliliśmy, tyle że na bogato.
    Nie da się SPOŁECZNIE tolerować jawnego zła, by nie stać się ofiarą jego owoców.
    Piss, choć to oczywisty i toksyczny acywilizacyjny najeźdźca, nie najechał Polski; to efekt wieloletniego chowu wsobnego i milczącego przyzwolenia, jeśli nie aplauzu dla tego typu, jak casus „Misiewicze” praktyk.

  86. mag
    20 września o godz. 16:22

    Czyniąc przyzwolenie (na taki ściek komentatorski) wbrew własnym zasadom, sprawiają że ich rozum i pióra działają w służbie zła, a np. mądre (Pasent) i płomienne (Hartman) wpisy stają się autoparodią osobistej postawy wyrażonej czynem.
    Bardzo, bardzo: niestety…

    Karawana, biorąc w zadufaniu sforę krwiożerczych wściekłych hien za szczekające psy, staje się karawanem woźniców.

  87. Widze, ze stypa po jednym z „czolowych publicystow” juz sie zaczela.
    Zycze Panstwu dobrej zabawy na stypach po nastepnych.

  88. Hanka bierem kara i jedem do syty, Kces. zebym w szopie cosik kupil ?
    Pamintaj kobito ze jutro ksiundz byndzie, to tsyba sybe w łyndoł wymyc coby była polisz.
    Ksiunc lubi se ceguś napić, to moze wezmym trochy kanów bira i flaske łabsoluta, no i soczyza najlepsy to krakowski bo ksiunc taki lubi.
    Jo bym zabył, psyjezdzo pon Duda nos pryzydent, to tseba bedzie w polish hałzie pospsontoć. Pójdzies i pomozes. Powidz dzieciakom, tseba zeby Dzesyka i Kewin se psypomnieli „Kukułecka kuka” bo bedom śpiwoć nasemu prezydentowi

  89. Gekko
    20 września o godz. 17:46

    Na nikogo i na nic się nie obraziłem. Podobnie, jak u Pana Jacka, wyczerpała się u mnie ekscytacja z wyrażania na blogu swoich opinii, które w efekcie niczemu i nikomu nie służą. Zdecydowanie wolę pożytkować ten czas na czytaniu książek, oglądaniu filmów oraz zajmowaniu się pisaniem o muzyce.

    Życzę powodzenia i wytrwałości w prowadzeniu bloga..

  90. Ocho, pojawił się pierwotniak Levar, jeden z tych o ktorych mówił mały gnom, że to uchodźcy przynoszą takie pierwotniaki, pierwiastki i inne pasożyty. Te małe zwierzątka normalnie kryją się w wykładzinie, starych dywanach, ale czasem taki wyłazi i murowana alergia. Pierwotniak życzy nam dobrej zabawy. Jaki grzeczny.

  91. Rafał KOCHAN
    20 września o godz. 18:13

    Czytanie, z nagła bez ekscytacji wyrażania, to jakby co nieco podglądactwo… 😉
    Rafale, poglądy nie idą na marne, o ile same nie są.
    🙂
    Nb. zawsze mnie fascynowało, czy słuchałeś czegoś osobiście przez stetoskop – i jaki model?
    Pozdro.

  92. Lewy
    20 września o godz. 18:18

    Lewy, A czemu nie Lev-ar?
    Skoro miękki i elegancki, jak elitarna ostryga?
    Sam chciałeś, szanowny Lewy, trochę skorupę podrapać, to i spodziewaj się lawy! Choćby mięczaków, ale uszlachetnionych chęcią łyknięcia.
    Takiej lawy, lekko cieplutkiej, do zabawy… 😉

  93. @@@mag, NeferNefer, konstancja

    Wróciłem właśnie z kina Luna, gdzie obejrzałem nowy film mojego ulubionego łudyalena pt „Śmietanka towarzyska”.
    Świetna aktorstwo, cudowne standardy jazzowe, bajeczne stroje epoki, nawet momenty wzruszające we fragmentach romantycznych.

    Otwieram Carmenere i laptop, potem „nasz blog”, a tam Wasze ‘hej ‘stasieku’’, które oznacza, że mimo mojej długiej absencji, przynajmniej Damy blogowe mnie zapamiętały.
    To miłe, dziękuję.

    ‘konstancjo’, nie znasz mnie, więc uproszczę swoją charakterystykę polityczną.
    Nie wiem dlaczego, skąd to się bierze, ale żabojad ‘Lewy’ co napisał / napisze, to moje poglądy w 99% przedstawił / przedstawi.
    Jeśli się spieraliśmy, to o granice banałów, które warto powielać na blogu.

    Proszę, wybaczcie mi, jeśli napiszę coś nieświeżego, coś o czym było na blogu, ale nie mam siły czytać archiwum „Listów ateisty”.

    Wasze oba małe palce wargami muskam…

  94. Gliński urządza konkurs na film historyczny; wybitne jury, stypendia. Głupota tych matołów nie zna granic
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,145400,20720616,wielki-odzew-na-pomysl-glinskiego-az-811-pomyslow-na-scenariusz.html#Prze

  95. Wacław1
    20 września o godz. 14:52

    W imię ojca i matki, i uczonej dzierlatki pięćdziesięciolatki, co przychodzi na przystań, żeby siedzieć na jachcie i gawędzić, aż przy wietrze od lądu na środku jeziora, mimo na okrągło noszonych stoperów, ją niechętnie słyszę.

    Wacławie, z wielkim uznaniem dla Twej niezmordowanej tłuszczowej dydaktyki się odnoszę – podobnie jak do Prometeusza – ale ośmielę się Cię zapytać, czy Ty może nie widzisz, że Polacy tak lubią jeść dużo i tłusto, że wcale ich nie trzeba namawiać? Czy w związku z tym jest jakiś rosnący poziom poznawczy i odkrywczy oraz nadprzeciętna inteligencja Polaków na tle światowej populacji świniożerców? Mamy moc noblistów i mistrzów we wszystkim, tylko gdzieś się poskrywali po kątach?

    Druga rzecz, którą w blog uderzyłeś nie po raz pierwszy, to Twoje lub pana Kwaśniewskiego uzależnienie umiejętności myślenia od jedzenia inteligentnych świń. Tyle że po zjedzeniu świni przechodzi na człowieka nie jej inteligencja i duch, ale – tłuszcz. Dopiero z tłuszczu rozgorzeje płomień. Otóż, Wacławie, ja nic nie mówię. Ja mówię tylko, że nie mam pojęcia, jak jest z inteligencją, bo nie mam z nią nic wspólnego. Mam natomiast coś wspólnego z wiedzą o myśleniu, które jest nabywaną w długim procesie uczenia się i ćwiczenia umiejętnością – całkiem jak bieg przez płotki czy podnoszenie ciężarów. Choćbyś Ty konsumował z chrzanem jednego stukilowego tucznika dziennie, tłuszcz Cię myśleć nie nauczy. I odwrotnie: choćbyś jadł, jak ja okresami, tylko pokrzywę z jajkiem, olejem, śmietaną i pszenicą, a przy tym uczył się myślenia – mógłbyś zostać beztłuszczowym mędrcem. Ja nie zostałem, bo miałem tysiąc bardziej zajmujących spraw, ale Ty, pełen entuzjazmu – co u Ciebie podziwiam – wiecznie młody gość, możesz.

    Pana księdza Sedlaka kiedyś podziwiałem zwłaszcza z racji jego nauk o świetle, ale kiedy przytaczasz taką jego myśl: ”Zarówno uczeni, jak i nieuczeni nie mają czasu na myślenie. A przecież myślenie jest podstawową cechą człowieka” – pisał ks. prof. Włodzimierz Sedlak.”, to mówię: Widać nie taka ona podstawowa, skoro uczeni i nieuczeni nie mają na nią czasu. Sądzę inaczej niż pan ksiądz: uczeni i nieuczeni nie tyle nie mają na myślenie czasu – jeśli już takimi absurdalnymi ogólnikami rąbać – ile po prostu nikt ich myśleć porządnie nie nauczył. W Polsce w ogóle nie ma systemowej nauki myślenia, odbywa się ona chałupniczo. Bez grama tłuszczu.

  96. Siedzi baca przed szałasem i patrzy przed siebie.
    – Baco, a co wy tak robicie bez cały wiecór? – pyta młody juhas.
    – Ano, jak mam duzo casu, to tak siedzem i myślem…
    – A jak macie mało casu?
    – To ino siedzem

  97. Lewy
    20 września o godz. 19:30

    Sam pomysł może nie byłby taki zły ale podany w pisowskim sosie i pod egidą mojego ulubieńca Glińskiego, szkoda.

    Se na marginesie dodam że blog jakoś mi nie przeszkodził przeczytać 58 książek od sierpnia łońskiego roku :/

  98. po katastrosie smoleńskiej, a może juz po katastrofie CASy wyszło na jaw, że szkolenia pilotów to fikcja, że się nie odbywały, ze mowy nie ma o tym, że się szkolili na symulatorach, bo tego im odmówił minister Szczygło, obecny w kancelarii prezydenta Lecha, ktory i sam zginał w smoleńsku.
    Takie buńczuczne zapowiedzi, np. onegdaj Komorowskiego, że „polski pilot i na drzwiach od stodoły doleci” plus obcięcie środków na ćwiczenia na symulatorach Tutki ( bo jakże to od Ruskich brać nauki ) skończyło sie tym, czym się skonćzyć musiało.
    Dziś obecny u Moniki Olejnik p. Paweł Deresz, mąż Jolanty Szymanek Deresz wspomniał o tym, że sam Macierewicz, gdy był ministrem w latach 2005-2007 nie zgadzal się na to, żeby polscy piloci pojechali do Moskwy czy gdzieś tam ćwiczyć na symulatorach.

    …………………….
    Wczoraj p. Jarosłąw Sellin u Moniki Olejnik, w obecności także p. Barbary Dolniak-Marszałek sejmu chwalił się, że przyszło ponad 800 pomysłów(podkreślam:pomysłów) na wielkie epopeje narodowe, które mogłyby być zrealizowane z hollyłodzkim rozmachem i sławić imię polskiego żołnierza; stwierdził, że specjaliści opracują około 50 scenariuszy folmów i komisja wybierze 3-5 folmów do realizacji.
    Zamiast hollyłódź proponuję Łódź- ma chyba jeszcze jakieś studia, w których możnaby zrealizować te pomysły, z braku odpowiednich aktorów wielkiej sławy proponuję zrobić film rysunkowy na tle np. obrazów Matejki i puśćić w swiat.Mamy zdolnych grafików komputerowych, w mig powstałoby mnóstwo filmów, możnaby w odcinkach dawać na dobranoc dzieciom i uzupelniać tym edukację historyczną w szkole.
    Na film rysunkowy pójdzie wielu, może się czegoś dowiedzą (choć wątpię, czy najważniejszy scenarzysta i cenzor filmowy z Nowogrodzkiej pozwoli) ; dzieci lubią obrazki i choć zakłamaną rzeczywistość, ale jakąś tam obejrzą, a może w dorosłym życiu skonfrontują z prawdą o czasach w obrazkach przedstawionych.

  99. I bez związku z czymkolwiek powiem że kupię sobie ten Sony Cybershot DSC-RX10 III, mam już nawet 150€, brakuje mi jeszcze 1749 🙂

  100. NeferNefer
    20 września o godz. 21:27
    Syn pyta się ojca: Tato co to jest inteligent ?
    Wiesz synku, to taki dziwak co czyta ksiązki, a przecież ma radio i telewizję.
    No to Ty Nefciu z 58 książkami jesteś niebywałe dziwadło

  101. Konstancja
    20 września o godz. 21:28
    Niedawno nasze media trąbiły, że „Wiedźmin” stal się światowym bestsellerem, takim naszym hightechiem, obok Żubrowki i ogórków kiszonych

  102. Lewy
    20 września o godz. 21:32

    Wiem 🙁 (w trakcie 59, „Bezcenny” Miłoszewskiego ale takie sobie, wolę trylogię z Szackim)
    Książka roku do tej pory to „Jak przestałem kochać design”

    A przy blogowaniu i czytaniu książek fakt że na tv nie starcza czasu, jedyne co lubię oglądać to to

    http://www.natgeotv.com/uk/ice-road-rescue

    nowy sezon właśnie się zaczyna

  103. NeferNefer
    20 września o godz. 21:31
    może jakieś ratki na resztę kwoty?
    albo poczekaj do wyprzedaży…w Polsce na ogół w styczniu, lutym….

  104. @Tobermory

    Fajne 😉

    @Konstancja

    Nie śpieszy mi się, zanim uzbieram cena spadnie:)

  105. Konstancja
    20 września o godz. 21:28

    To też. I też to, że Błasik sam zameldował swojemu pryncypalowi wiedząc, że jst współodpowiedzialny na oszustwa z fałszowaniem wynikow szkoleń pilotów. Oraz, że tylko 1 osoba z załogi miała uprawnienia do lotu tym samolotem.
    Jak już sobie wesoło frunęli do Smoleńska i pojawiała się mgła, to ż a d e n z członków załogi n i e m i a ł u p r a w n i e ń do lądowania w tych warunkach. ŻADEN ! Oni jednak usiłowali lądować – i w tym ma rację raport MAK, nie polski. Polski jest nadzwyczaj oszczędny jeśli chodzi o pewne kozmarne błędy polotów i o r g a n i z a t o r a, czyli Kancelarii Prezyenta RP. To Kacelaria odmówiła wzięcia na pokład rosyjskiego prowadzącego (Rosjanie proponowali – zgodnie z procedurą , rozsądkiem i życzliwością) , który by albo bezpiecznie sprowadził samolot w Smoleńku, albo stanowczo żądał odejścia na lotnisko zapasowe w tak drastycznie trudnych warunkch. Podobno padły słowa : „nie będzie się nam Ruski szwędał po samolocie”.
    No to się nie szwędał. I dobrze – dzięki temu „Ruski” żyje.

  106. Ta Unia bezczelnie narzuca nam jakieś reguły, nie można opodatkować kogo się chce. Lepiej żeby siedziała cicho, a płacić nam musi bo my cierpieli.
    Co to jest szczyt bezczelności ? Zrobić komuś przed drzwiami kupę, zapukać i poprosić o papier.
    No ale Unia zagroziła,że nie da papieru.Trzeba będzie podetrzeć sobie dupę czym innym.
    Ale skąd wziąć pieniądze na te pińcetki, skoro Unia nie da papieru.

  107. Gekko (17:46)

    „Ja zacytowałem tylko z wiki, kto awansował i promował Błasika, bo orteq jak się zdaje pobłądził w sobie wiadomym słusznym kierunku…”

    A ja zacytowalem tylko z samego siebie: I dunno. (Orteq, 19 września o godz. 23:52)

    Czy moje „I dunno” wskazuje na jakis wiadomy kierunek?

    Jedyny kierunek jaki ja tu widzem, w odniesieniu do atakowania mnie, Orteqa, to napastliwosc. Zapoczatkowana przez pewnych pseudoliteratow. A ja te akurat przyware nasza polska zwyklem traktowac olewaniem z wyzyn. Mnie dostepnych wyzyn, that is. Sorry.

    Ja tiebia sorry, Lewusku. Ja twoju mat’ sorry. I wsiech twoich druzjej ja sorry ja sorry jest.

    A jesli o Gekko idzie, to tyle rzekem:

    Mam respekt do nicku Gekko. Do innych wyzyn ty mnie nie winduj. Gekko, please

    PS. Uprasza sie o mniej bufonady. Jesli mozna

  108. Tobermory (21:27)

    „Siedzi baca przed szalasem i patrzy przed siebie”

    W slowo zes mi wpadl

    Siedzi baBa na kozetce i patrzy przed siebie.

    Doktor:
    – Ja jestem doktorem filozofii/historii, prosze pani.
    – To mi nie przeszkadza, doktorze.
    – Wiec po co pani tu przyszla?
    – Po usluge medyczna.
    – Ale ja nie jestem medykiem.
    – Panie doktorze Jaroslawie. Ewentualnie, doktorze Lechu. Bo ja was nie rozrozniam.
    Mnie siem rozchodzi o usluge pseudomedyczna.
    – Oo?
    – O zaplodnienie in vitro chodzi
    – Aa, to co innego. Czy chce pani bym to uczynil do pani wlasnego kubka? Czy ten tutaj laboratoryjny bedzie wystarczajacy? O ile dr Rydzyk nie zakwestionuje

  109. NeferNefer
    20 września o godz. 21:39
    Miloszewskiego kupiłam córce- byla zachwycona! że taka sensacyjna, choć jak ją znam, trudno ją bylo posądzać o zamiłowanie do sensacji.
    A Ty wybrzydzasz….za dużo ksiązek widać przeczytałaś 😉
    Ja chyba z 8 w tym roku, wszystkie z Twojego polecenia.
    Ale zachwycona jestem podobnie jak Ty „Jak przestałem kochać design” oraz książki o architekturze.
    Ale nie pogardziłam i Marią Czubaszek, w papierowej wersji oraz Arturem Andrusem i Wojciechem Mannem.

  110. mag (19 września o godz. 21:39)

    „Ty jak bumerang zawsze wracasz. Prawie codziennie.”

    Nie przesadzajmy z tym prawie codziennie. Jak mnie nie ma, przez kilka dni, to mnie nie ma. Ale rzeczywiscie wracam jak boomerang.

    Uzaleznienie? Podejrzewam ze tak. Niestety

    „Z Ameryki prosto na TEN stary-nowy blog. I bardzo dobrze. Naschledano!’

    I pust’ wsiegda budiet solnce, too. Mag(us) daragaja

  111. mag
    19 września o godz. 20:31

    @magus,
    Sprawy pilniejsze od pilnych i wazniejsze od waznych mnie odciagnely…

    Juz jestem!
    Juz nadrabiam!

    Pozdrowka i najlepszego

    ps. A najbardziej sie ciesze, ze pomysl ktory zapodalem „zaskoczyl” i Inicjatywa Oliwska wystartowala.

  112. Tanaka
    20 września o godz. 16:48

    @Tanaka,

    „Lajf is lajf”, jak z pewnoscia wiesz.
    Lody, ani „lody”, ani tym bardziej czekoladki i „czekoladki” mnie nie ciagna, ani rajcuja. Jak do @mag wyzej napisalem, „sprawy wazniejszo od waznych” mnie z nagla i niespodziewana wciagnely i im musialem sie poswiecic.

    Ale juz jestem. Juz doszlusowuje. Juz wspieram… Wiecej znajdziesz Ty i inni zaangazowani w Inicjatywie Oliwskiej w swojej jutrzejszej poczcie.

  113. Ups… pardon…

    Jutrzejszej z powyzszego postu znaczy dzisiejszej

    Ech! Ta roznica czasowa plata figle mnie „biednemu…”

  114. lonefather (0:38)

    „Sprawy pilniejsze od pilnych i wazniejsze od waznych mnie odciagnely…Juz jestem!
    Juz nadrabiam!”

    loniu! No pressure. Daj seczasu. My damy seczego. A jak bedzie dalej, to pasmotrim. I uwidzim. W widzie takim lub owakim

  115. Orteq
    21 września o godz. 1:28

    @Ortesiu… No worries. No worries at all.

    Bedzie dobrze. @Tanaka wespolzespol z @Lewym wspaniale zainicjowali „nowe”, czyli obywatelskie blogowanie. Beda roznice, bo byc musza, ale beda to wciaz Listy Ateistow i „cafe” niezmienna wraz z nimi.

    I o to wlasnie mi sie rozchodzilo, gdy apel swoj, na blog wrzucilem kilkanascie dni temu.

  116. 17:05, 17:41

    Temat:
    Polonia Amerykanska

    Widzem, ze nasza niewinna cecha narodowa, bezinteresowne niezainteresowanie, obraca sie momentalnie w hejterstwo w momencie wspomnienia czegos takiego jak „Polonia Amerykanska”. No bo kogo mozna bardziej hejtowac niz swoich wlasnych rodakow?

  117. No i jeszcze, oczywiscie, nasz NOWY wpisowiec pierwotniak. Nie kojarzyc z byle jakim wPiSowcem. Bo un antypisiak jest

    Lewy (18:12)
    „Hanka bierem kara i jedem do syty, Kces. zebym w szopie cosik kupil ?’

    Nie kupil tylko kupiel

    „Pamintaj kobito ze jutro ksiundz byndzie, to tsyba sybe w łyndoł wymyc coby była polisz. Ksiunc lubi se ceguś napić, to moze wezmym trochy kanów bira i flaske łabsoluta, no i soczyza najlepsy to krakowski bo ksiunc taki lubi.”

    Ooo, nie zalapujem. Soczyza? A w jakiej toto kiszce je, ta soczyza? Stolcowyj?

    „Jo bym zabył, psyjezdzo pon Duda nos pryzydent”

    Un, ten Duda Duda nos prezydent je jeno lotego ze my, jackowiaki, na niego zaglosowali, rajt? Bez nosego glosu polonijnego z Jackowa wygralby ten, no jak mu tam, acha, Komoruski. A wtedy co bysmy mieli? No jak co? Przeca ze komuszy trybunal. Komstetucejny czy jakos tam

    „tseba bedzie w polish hałzie pospsontoć. Pójdzies i pomozes.”

    Pewnie o polisz tak zwano polsko hale biega. Remize na Jackowie, znaczy. Dawniej wiejska swietlice w starem kraju. W komuszem kraju. A moze nawet jeszcze i w sanacyjnej uojczyznie, za samego Ziuka. Swietlica to jest to. Dowodzona przez KO. Kaowca, znaczy. Nie mylic z POwca. Bo POwiec to pelowiec. POsel, znaczy, z wiadomej partyji wywodzoncy siem. Posel osel. Zupelnie co innego niz posel pisiol. Choc to tez taki sam osel

    „Powidz dzieciakom, tseba zeby Dzesyka i Kewin se psypomnieli „Kukułecka kuka” bo bedom śpiwoć nasemu prezydentowi”

    Tu trafienie trochu slabsze. „Kukułecka kuka” zostalo wyparte przez bardziej postepowy utwor pana Jana „Żeby Polska była Polską”. Oraz przez „Badz wierny”

    https://www.youtube.com/watch?v=2l5_3I2fVHk

    PS. loniu! Po kiego grzyba zescie zachowali ten kowalczykowy wymog ZATWIERDZANIA/MODEROWANIA przytaczanych linkow? Tylko on sie wybzdyczyl na to moderowanie linkow. Nikt inny, z tego co mnie wiadomo

  118. lonefather (1:56)

    „No worries. No worries at all.”

    E-J posiadala jakies tam worries

  119. E-J,

    Nie boj koali. lonek cie nie dopadnie na antypodach, bez twojego przyzwolenstwa. Wienc wchodz na ten nowy stary blog. Bez krempacji zadnej. Believe you me

  120. Te zony czasowe na blogach. Czy, czy cztery, tych zon mamy na tym blogu: Krajowo, Hamerykansko i antypodowo. Inne zony nie ujawniajo siem. Np. Wladywostok. Nie ujawniajom siem

    Zapraszamy do ujawnienia siem, zony. Kto nie spi, wygrywa

  121. Lewy dal ciala

  122. I ja tiebia oczen za to sorry

  123. Ten drugi od aktualnego wpisu blogowego.. I dunno

  124. Zachecam do komentowania ROZWIJAJACEGO sie blogu

  125. Sorry,

    Wszyscy spia (procz antypodow), jeden buszuje.

    Czas na poddanie sie

  126. Lewusku!

    Ja liubliu tiebia. Choc nie wszystkie pierdoly ktore wyglaszasz

  127. Idzie nowe – szybciej, niż splunąć.

    Nowy dzień refleksji nad wstępniakami bloga owocuje szybciej, niż dobra zmiana. Z tytułów – o nowości i romantyzmie, polska rzeczywistość naszym staraniem czyniona, wykonuje co najwyżej plucie, i nic w tym nowego.
    Ozzy jakąś chwilę temu zapowiedział wizytę Michnika i Cimoszewicza w Szwecji.
    Ja, czekając na relację ozzego, prognozowałem rychłą konieczność banicji obu zacnych Polaków.

    Tymczasem nie minęła doba od emigracji Michnika, a już dziś równie zacny umysłem i duchem Polak, prof. Sadurski komentuje zapowiedź pokornych władzy pissu mediów sponsorowanych.
    W tej zapowiedzi, nowe nadchodzi na Michnika już nie pluciem (jak w romantycznej naiwności Lewego), nie tiurmą (jak w mojej prognozie), ale po prostu mało zawoalowaną zapowiedzią egzekucji.
    Nowe, zanim się oglądamy, przekracza ostatnie granice (tu: ‚http://wojciechsadurski.natemat.pl/190405,ostatnia-granica-przekroczona).

    Ja się więc Ciebie, ozzy pytam: czy Ty byś Michnika nie ostrzegł i jakiegoś azylu mu nie podpowiedział, zanim z ty Szwecji ośmieli się na swą zgubę wrócić?
    Zanim dobra zmiana zamieni romantyzm plucia na szubienice?
    A to jest kwestia dni, tygodni, a nie wieczności…

    Miłego dnia od samego początku…
    (jak mawiało na do widzenia CBA za Ziobry odwiedzanym o szóstej rano)

  128. @Orteq

    Czy byłbyś tak uprzejmy i powiedział mi jak mam Cię poprosić tak aby Cię nie urazić – żebyś nie pisał 12 postów jeden po drugim po jednym zdaniu?
    Dziekuję z góry za zrozumienie.

  129. 20 września o godz. 14:52

    W imię ojca i matki, i uczonej dzierlatki pięćdziesięciolatki, co przychodzi na przystań, żeby siedzieć na jachcie i gawędzić, aż przy wietrze od lądu na środku jeziora, mimo na okrągło noszonych stoperów, ją niechętnie słyszę.

    Wacławie, z wielkim uznaniem dla Twej niezmordowanej tłuszczowej dydaktyki się odnoszę – podobnie jak do Prometeusza – ale ośmielę się Cię zapytać, czy Ty może nie widzisz, że Polacy tak lubią jeść dużo i tłusto, że wcale ich nie trzeba namawiać? Czy w związku z tym jest jakiś rosnący poziom poznawczy i odkrywczy oraz nadprzeciętna inteligencja Polaków na tle światowej populacji świniożerców? Mamy moc noblistów i mistrzów we wszystkim, tylko gdzieś się poskrywali po kątach?

    Druga rzecz, którą w blog uderzyłeś nie po raz pierwszy, to Twoje lub pana Kwaśniewskiego uzależnienie umiejętności myślenia od jedzenia inteligentnych świń. Tyle że po zjedzeniu świni przechodzi na człowieka nie jej inteligencja i duch, ale – tłuszcz. Dopiero z tłuszczu rozgorzeje płomień. Otóż, Wacławie, ja nic nie mówię. Ja mówię tylko, że nie mam pojęcia, jak jest z inteligencją, bo nie mam z nią nic wspólnego. Mam natomiast coś wspólnego z wiedzą o myśleniu, które jest nabywaną w długim procesie uczenia się i ćwiczenia umiejętnością – całkiem jak bieg przez płotki czy podnoszenie ciężarów. Choćbyś Ty konsumował z chrzanem jednego stukilowego tucznika dziennie, tłuszcz Cię myśleć nie nauczy. I odwrotnie: choćbyś jadł, jak ja okresami, tylko pokrzywę z jajkiem, olejem, śmietaną i pszenicą, a przy tym uczył się myślenia – mógłbyś zostać beztłuszczowym mędrcem. Ja nie zostałem, bo miałem tysiąc bardziej zajmujących spraw, ale Ty, pełen entuzjazmu – co u Ciebie podziwiam – wiecznie młody gość, możesz.

    Pana księdza Sedlaka kiedyś podziwiałem zwłaszcza z racji jego nauk o świetle, ale kiedy przytaczasz taką jego myśl: ”Zarówno uczeni, jak i nieuczeni nie mają czasu na myślenie. A przecież myślenie jest podstawową cechą człowieka” – pisał ks. prof. Włodzimierz Sedlak.”, to mówię: Widać nie taka ona podstawowa, skoro uczeni i nieuczeni nie mają na nią czasu. Sądzę inaczej niż pan ksiądz: uczeni i nieuczeni nie tyle nie mają na myślenie czasu – jeśli już takimi absurdalnymi ogólnikami rąbać – ile po prostu nikt ich myśleć porządnie nie nauczył. W Polsce w ogóle nie ma systemowej nauki myślenia, odbywa się ona chałupniczo. Bez grama tłuszczu.

    @pombocku 20,09,2016 g. 21:06
    Aleś dał mi bobu, tym swoim napisaniem, aż gotuje się w mojej głowie od myślenia, mam wątpliwość, czy wyrobię się z Tobą za jednym razem.

    W pierwszej kolejności poza kolejnością, zapowiadam Tobie, że myślenie nie nadaje się do tego, żeby tworzyć z tego myślenia naukę formalną. To się nie udaje
    ludziom już od kilku tysięcy lat, ciągle z myśleniem mają pod górkę, jak te osły dardanelskie. Przykładów na to oporne myślenie rasy ludzkiej jest tak wiele; czy w tej sytuacji można je wymieniać, nie sposób. To jest niemożliwe. Wystarczy cały blog POLITYKI przeczytać: myślenia w nim jest niewiele, prawie wcale go nie ma.

    Myślenia @pombocku nie potrzeba się uczyć, trzeba go uprawiać, jak zboże na polu, świnie w chlewie. Myślenie się nabywa @pombocku, ciągle nowym myśleniem, poprzez nieustanne zadawanie sobie pytań, czy to o czym myślę jest zgodne z prawdą obiektywną, czy zbliża się do niej, oddalając się od zła.

    Słusznie zauważył pewien blogier, tu w tym temacie, napisał, dał wszystkim do zrozumienia, czyli myślenia: nie warto tutaj przebywać, bo mało jest tutaj myślenia,
    że lepiej dla niego będzie jak sobie książkę poczyta.

    @pombocku, staram się myślenia w literaturze szukać, najpierw w żywieniu. Mam
    właśnie przy sobie, dosłownie, „Listy do syna” Stanisława Witkiewicza, do przyszłego WITKACEGO napisane, wtedy jak Ignaś w wieku mojego wnuka był.
    Mój wnuk właśnie do liceum poszedł, w Warszawie na Świętokrzyskiej, dowiedziałem się, że aż pięć pierwszych klas jest w tej szkole. Będzie miał ten mój wnuk sporą konkurencję, są tam chłopcy i dziewczyny z całego mazowieckiego,
    i z dalszych stron.

    @pombocek, jak ten stary Witkiewicz pięknie myśleniem pisze, czasami mi się zdaje, że jestem dziwakiem, że tak myślę, bo nie chce mi się w to uwierzyć, że to jest prawdą.

    Tak jestem tym myśleniem Witkiewicza zafascynowany, że wczoraj popołudniu
    maila do mojego ukochanego wnuka wysłałem, z zamysłem, może mu to rozszerzy horyzonty myślowe; napisałem gdzie ma szukać wiedzy witkiewiczowskiej,
    artyzmu, cytaty z najpiękniejszymi zdaniami zdaniami, zwrotami, prośbami — napisałem, pod nowym tematem „Stanisław Witkiewicz 1851- 1915 „Listy do syna”.
    Pisał będę dalej, liczę na jego wyrozumiałość, sobie życzę cierpliwości, nadziei,
    że nie odrzuci dziadka w kąt.

    Do Ciebie @[pmbocek też napiszę, jeszcze, o myśleniu, dlaczego z żarciem jest powiązane, tylko później.

  130. Konstancja
    20 września o godz. 23:46

    No, wybrzydzam, sensacyjna owszem ale przesadzona, jakoś wierzyć mi się nie chce i dlatego mimo sensacji wolno idzie, postacie też na wyrost. Ale trylogia z prokuratorem Szackim lepsza, jakaś bardziej… życiowa.

    A teraz poczłapię do kuchni po kawę bo bez tego nijak

  131. Orteq
    21 września o godz. 7:42
    Ortesiu, Babciusia odstawiła, to kleisz się tylko do mnie. Aber warum, jak zapytał znajomi Niemiec Lothar na umizgi geja, Ich habe nur ein Loch

  132. NeferNefer
    21 września o godz. 8:57

    Orteq jest osobliwością przyrodniczą tego bloga i niech tak już zostanie.

  133. Wacław1
    21 września o godz. 9:05

    Z ogromnym szacunkiem, Wacławie, jak muł do człowieka: Ty mówisz, ojej:

    „W pierwszej kolejności poza kolejnością, zapowiadam Tobie, że myślenie nie nadaje się do tego, żeby tworzyć z tego myślenia naukę formalną”>/b>

    Ja nic nie mówię, Wacławie, ale może weź Ty przeczytaj nie Witkiewicza, ale na przykład elementarz Andrzeja Jurkowskiego „Ontogeneza mowy i myślenia”, a na deser – Adama Schaffa „Język a poznanie”. Te rzeczy to nauka, Wacławie. Język i myślenie – to jedno.

    Więc z całym szacunkiem, zacznij może edukację o myśleniu od początku, później ewentualnie – gdzieś po 15. latach, jak będziesz oswojony i otrzaskany – daj jakiś wykład. A Ty, mój Boże, zaczynasz od wykładu i to profesorskim tonem, nie mając pojęcia o elementarzu. Mawiasz mądrze, ale i niemądrze – jak ja.

    „Myślenia @pombocku nie potrzeba się uczyć, trzeba go uprawiać”

  134. Gekko
    21 września o godz. 8:42
    Ja bym się o Michnika nie martwił, to twardy, żywotny człowiek (nie mówiąc o inteligencji). W czapę mu nie dadzą, bo to nie te czasy (na razie), ale go mogą wsadzić.To on znów będzie mial mnóstwo czasu, aby napisać parę ciekawych książek. A jak ta wataha pisowska pójdzie w niebyt, to następcy go z honorami wypuszczą, dadzą mu nową gazetę, ale potem przyjdzie nowa wataha, która znowu zamknie Michnika do ciupy, to on napisze nowe książki…..
    Aha jeszcze nagra jakiegoś nowego Rywina, a jacyś nowi kelnerzy nowego Falenty nagrają nowego Sienkiewicza, a nowy Ziobro nagra nowego Leppera i tak to sie będzie toczy do końca świata .. bo Świat obraca się w kólko, co już odkryli starożytni stoicy.
    Wataha wróci jeszcze wiele razy aż do ostatniego eonu

  135. Wacław1
    21 września o godz. 9:05

    Przepraszam, Wacławie, laptop mi się pieprzy ze starości i reaguje jak te dotykowe paskudztwa albo jeszcze gorzej. Nigdy nie wiem, co wyjdzie samo z siebie – jak Twoje myślenie.

  136. Żorż Ponimirski
    21 września o godz. 9:22

    Hm. Co ma osobliwość do poproszenia?
    Lepiej już wypiję tę kawę.

  137. @Nefer
    Ano ma, bo Orteq to specyficzne zjawisko na tym blogu, które się nietypowo manifestuje. I Ty prosisz, aby pisał typowo.

  138. Żorż Ponimirski
    21 września o godz. 9:40

    Nie proszę żeby pisał typowo. Tylko mniej.

  139. Wszystko jedno, i tak po łbie dostanę…

  140. @Nefer
    W takim razie prosisz po próżnicy, po seczego tak jest, nic na to nie poradzisz. Niektórzy to lubieją.

  141. Pamiętacie tan kawałek Świetlika z 1995 roku, pasuje teraz do rządów PiSdzielczych. Prosty tekst, ale mówi sam za siebie. Zdelegalizować wszystko, nie legalizować niczego.
    https://www.youtube.com/watch?v=0BdDqnja33U

  142. Gekko
    21 września o godz. 8:42

    Przeczytałam i post i zalinkowany artykuł. Ostatnio zauważam u siebie niepokojące zjawisko. Na widok takich niegodziwości odbiera mi mowę i mówiąc metaforycznie sztywnieję a potem jestem jak te japońskie małpki, wszystkie naraz. A to, podkreślam, bardzo źle. I wiem o tym. Co robić żeby chronić swoją konstrukcję psychiczną a jednocześnie milcząco nie przyzwalać?
    Ktoś tu niedawno pisał o przekraczaniu kolejnych granic – których nie ma. A tymczasem odeszła nagle i niespodziewanie już druga działaczka KODu.

    Żorż Ponimirski
    21 września o godz. 9:44

    No tak. Ale i tak mi się dostanie.

  143. @ Lewy, 21 września o godz. 9:26

    Ja też „bym się nie martwił” …jakbym tu nie był.
    I nie o martwienie przecież chodzi, ani o Michnika, tylko o każdego, kto sobie samemu tak ściele, jak i zwiśnie.
    Kto z tubylców (a może i nie tylko) „o Michnika” się „nie martwi”, ten sam wkrótce los ‚michników’ podzieli, w kraju ‚misiewiczów’…
    To przecież takie oczywiste, zwyczajne, proste i ludzkie w cywilizacji, że nad Loarą już zapomniane? 😉
    Oj, Lewy, nie wierzę (sic!), że taki przekaz dnia chciałeś zasadzić.
    To pewnie tylko tak, dla poddierżanja (niemniej – dziękuję).
    Pozdrawiam.

  144. NeferNefer
    21 września o godz. 9:58

    Taka to i przypadłość wielu (a może i jakoś Gekko) myślących wrażliwców, że na widok kobry szytywnieją, o co właśnie kobrze chodzi – by się nie namęczyła nad gonieniem za celem.
    Sam się ustawia i czeka…
    Paraliż i zobojętnienie – oto cel „szczytów bezczelności”, że i o papier (jak w witzu Lewego) nawet prosić agresor nie musi.
    Sami podcieramy….hihi.
    Pozdrawiam.
    – – –
    Apropo szczytów bezczelności.
    Czy ktoś z Państwa (i ew. pombocek) zauważył jakąś OPOZYCJĘ ,/b>w naszym nadal przecież praworządnym kraju demokracji parlamentarnej?
    Efekt kobry, czy urok dotrwania kadencji na ciepłych posadkach?
    Niewczesne nadzieje…hihi.

  145. @NeferNefer
    21 września o godz. 9:42

    Ja tam wolę Orteqowe krótkie refleksje wrzucane co 3-5 min. niż sążnisty wykład Wacława nie wiadomo o czym 🙄

    https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/564x/7a/9b/ea/7a9bea035fa33e11e6eca77ced6fffb9.jpg

  146. Ponad 75% osób, które to czytają będzie próbować polizać swój łokieć.
    A to jest naprawdę niemożliwe.

  147. Gekko
    21 września o godz. 10:07

    Bardzo, bardzo trafione z tą kobrą, dokładnie mój przypadek. Ale jak mam się odkobrzyć?

    http://memedad.com/memes/167064.jpg

    Tobermory
    21 września o godz. 10:07

    Uśmiecham się ciepło 🙂

  148. Tobermory
    21 września o godz. 10:15

    Polizanie łokcia wydaje się bardziej prawdopodobne, niż, w niektórych przypadkach, zrozumienie czytania.
    Sporo nadeszło dowodów na blogu, że czytanie powinno być czynnością chronioną.
    Chroniącą litery przed lizaniem, z następstwem wynurzeń o czytaniu.
    😉

    Nb. jak ja uwielbiam niekiedy pojedynki na tytuły i autorów lektur, to mi przypomina o czasach, gdy więcej nalepek na ‚syrence’ dawało fory przed ‚warszawą’ na parkingu pod kościołem, przed niedzielną mszą… 🙂 Kto to pamięta?… a tradycja trwa.
    Pozdr.

  149. NeferNefer
    21 września o godz. 9:58

    Nie wiem, kto tu pisał o przekraczaniu granic, których nie ma, bo ja pisał.
    Bo Wiesław Władyka – głowa nie od parady powiedział – że przekrozone zostały wszelkie granice, z czego miałoby wynikać, że takowe w ogóle są. Nie dla pisoidów, ale dla wąskiej wyobraźni i „poczucia moralnego” redaktora. To taki popularny błąd: sądzić, że „oni na to się nie poważą”, albo że „tej granicy nie przekroczą”. takie sądzenie może działać wtedy, gdy strona przekraczająca jakąś granicę ma w sobie poczucie przyzwoitości, moralności, akceptacji postaw kulturowych i cywilizacyjnych wspólnych dla koniecznego utrzymania wspólnoty społecznej, zgodę na mówienie tym samym, albo choćby zbliżonym jęzkiem – do języka publicznego, poczucie własnej niedoskonałości czy względności rzeczy. I tylko się, niechcąco, zagalopowali, więc zza granicy wracają i przepraszają.
    Kto sądził, że piosoidy mają cokolwiek z tego, pozostawał w stanie braku kontaktu z rzeczywistością. A przecież pisoidy strannie demonstrwały a priori, czym są i co będą robić. Ale, widać, patrzący tak patrzyli, że mało co widzieli. No to teraz widzą, i jeszcze więcej zobaczą.

  150. pombocek
    21 września o godz. 9:25

    Język i myślenie – to jedno.
    ==============================
    @pombocek, zdaje mi się – mylisz poznanie z myśleniem.
    To są dwie różne rzeczy.
    Tych trzech myślicieli wymienionych przez Ciebie; tylko techniką myślenia
    się zajmują, a nie samym myśleniem. To są tylko narzędzia, czasami myśleniu przydatne.
    Jeszcze inaczej: myślenie jest szukaniem przyczyn rzeczy. Pedagogikę, psychologię,
    socjologię, a nawet filozofię akademicką, reprezentowaną na blogowisku POLITYKI
    przez profesora zwyczajnego Jana Hartmana – przyczyna rzeczy nie obchodzi,
    wisi tym naukom, jak przysłowiowe kilo kitu.

    Myślenie, jako takie, praktycznie w debacie naukowej, politycznej,ekonomicznej
    – nie występuje.

    @pombocek — popatrz dobrze, na wpisy zaśmiecające,właściwie, blogowisko POLITYKI – one tylko opisem patologii się zajmują, objawami rzeczy, jakie są nieprzyjemne, jak wszystkim szkodzą.

    Tak się porąbało ludziom w głowach; tylko myśleniem negatywnym się zajmują,
    zamiast szukać dobra zmierzają swoim myśleniem do zła. Na palcach jednej ręki można policzyć, w dzisiejszej rzeczywistości — ludzi myślących pozytywnie,
    w kierunku dobra.

    Cwaniakowanie, kombinowanie, głupkowanie – ludziom odpowiada – bo jest łatwiejsze, ludziom leniwym , bez energii do myślenia, nawet bardzo wyuczonym
    – lepiej służy.

  151. Ja mam mieszane odczucia co do Michnika; czasami bredzi jak poparzony – rzekomo, w/g niego, tylko w kościele Polak uczy się odróżniać dobro od zła.
    Dobro to PIS, a cała reszta to zło.
    Tutaj więcej jego wynurzeń:
    http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,132907,15645067,Michnik__Polska_bez_Kosciola_to_czarny_obraz.html

    Oni wszyscy chcieli zrekompensować kościołowi, rzekome krzywdy jakich doznał za PRL-u. A dziś wzdychają do demokracji, po tym jak ustanowili teokrację.

  152. @Żorż Ponimirski
    https://www.youtube.com/watch?v=Tm9z7dYK2rs
    Skoro jesteśmy przy Świetlikach, to przypominam Złe misie.
    Zosi może na razie nie puszczaj.

  153. @ Tanaka, 21 września o godz. 11:24

    Na narzędzie przekraczania granic można też spojrzeć pod innym kątem.
    Tak, jak to czyni strategia najeźdźcy-agresora.
    Chodzi wtedy o paraliżujące, celowe i jak najbezczelniejsze przekraczanie cudzych granic.
    Z tym właśnie mamy do czynienia, ku zgubnemu zdziwieniu wielu posągowych żon Lota.
    – – –
    @ sugadaddy, 21 września o godz. 11:53
    Niewątpliwie uporczywe mieszanie się Michnika do nie swoich spraw, to będzie jeden z wielu punktów poegzekucyjnego aktu oskarżenia.
    Zwłaszcza w kwestii kościoła, który na tym gumnie nigdy nie był tym Kościołem, jaki się widział i widzi w marzeniach różnym obcym mieszańcom, Michnikom, Kuroniom…

  154. Adam Michnik dobrze mówi, ma racje, tylko KK uczy ludzi szukać różnicy między dobrem a złem — jest jednym z nielicznych w Polsce, o którym można powiedzieć: jest człowiekiem myślącym. Dla niego jest nieszczęściem, z którym musimy się pogodzić, bo nie mamy innego wyjścia.

    Wczoraj odkryłem biskupa myślącego, szefa diecezji opolskiej – bp Andrzeja Czaję:

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwiMzYzVmaDPAhUBkywKHQc4AKMQqQIIKzAB&url=http%3A%2F%2Fwiadomosci.onet.pl%2Fopole%2Fbiskup-opolski-andrzej-czaja-krytykuje-pis-i-po%2Fcdte78&usg=AFQjCNHJTDCX9dWvrUiut36-zs5xzKQb0A&sig2=_Yo_IReU-ZxooDkVnseaig

    Mam żal do całego świata, że takim biskupem myślącym – nie jest – ksiądz biskup prymas Wojciech Polak.

  155. @mag
    Świetliki to było wtedy na polskiej scenie ciekawe zjawisko. Muzycznie nie powalali, ale to nie o to chodziło, to był nastrój, budowali specyficzną atmosferę w oparciu o ciekawe, proste teksty. Ja to w każdym razie tak odbierałem.

  156. @sugadaddy
    21 września o godz. 11:53

    Ja bym to inaczej rozumiał. Jako sarkazm.
    Polak idzie do kościoła i tam się dowiaduje, co jest dobre, a co złe.
    I dalej już go nie ciekawi, co mają do powiedzenia jakieś świeckie autorytety czy gazety. Proboszcz jako źródło poznania dobrego i złego jest dla wielu wystarczająco wiarygodny.

  157. Michnik miał rację, bo ciemny lud nie kupuje tylko tego, co w tv wyszczekają bulteriery Jarka, ale przede wszystkim to, co słyszy z ambony.

  158. Chyba przesadziłem z tym sarkazmem.
    On (Michnik) to mówi poważnie, ale na myśli ma „zwykłego Polaka” czyli chyba te masy, co nie czytają ani jednej książki w roku, z prasy kupują głównie pozycje z tygodniowym programem TV, a dokładniej studiują tylko gazetki promocyjne z supermarketów…

  159. Chyba z opóźnieniem dostrzegłem zmianę w nagłówku tego Bloga.
    Ktoś już tu napomknął o UFO, a u mnie ciągle była poprzednia szata graficzna, aż tu nagle…
    Podoba mi się 🙂

  160. Wiem, że to nie jakaś magia, a sprawka mojego komputera i tego Firefoxa, co mu ostatnio jakoś niesporo idzie i się jąka.
    Przed chwilą usunąłem całą kronikę ostatniego tygodnia i… hokus pokus, jest inna grafika na blogu

  161. Dlaczego po zamieszczeniu, ucina część linku?

  162. Czasem tak się robi i czasem (ale nie zawsze) da się to skorygować.

  163. W jakichś zamierzchłych czasach był podział na kościół toruński i łagiewnicki dla ęteligencji. Ale łagiewnicki przestał istnieć.

    Nie ma w tej chwili partii która ośmieliłaby się zadrzeć z kk w jego obecnej formule. Nawet obecny papież nie daje im rady.

    Tanaka
    21 września o godz. 11:24

    Widzisz, utkwiło w makówce. Zgadzam się z całością. Nu pagadi…

  164. sugadaddy
    21 września o godz. 11:53

    Jakoś nie miałem słabości do Michnika. Facet, zasadniczo, cenny, ale tak wszystko wie, że co raz gada piramidalne głupoty w sprawach podstawowych – czyli szkolnych, oraz fundamentalnych, to każe mi wątpić w klarowność i moc jego rozumu.

    Cyt:
    „Kościół przestał być przyjazny ludziom.”

    Co znaczy, że do całkiem niedawna był przyjazny ludziom. Się od tego michnikotwierdzenia zdziwiłem, że aż. To ja się pytam – kiedy Kościół kat był przyjazny w ciągu tych 2 tys. lat i na czym o polegało?
    Bo polegało na tym, że przyjazny to on był – sobie.

    Cyt:
    „Stał się narcyzem, wielbi sam siebie jako instytucję”

    Znowu się pytam jakiej groty w Lourdes i portretu Upadłej madonny z wielkim cycem – van Klompa – skoro się „stał, to kiedy nie był narcyzem? A co do wielbienia siebie jako instytucji to i owszem, a poza tym to biskup wielbi najpierw siebie. Po to jest biskupem. A instytucję – to niekoniecznie jest pewne.

    Albo taka michnikofajowość głowy:
    „Kościół wciąż robi wiele wspaniałych rzeczy, nie chodzi tylko o pomoc biednym i odrzuconym.”

    Kościół kat tak robi, że najpierw produkuje biednych i odrzuconych i z tego znakomicie żyje (bardzo się zawsze wzruszam i mnie mi się koszula, jak sobie pomyślę o takiej katodrobnostce – Watykan jako ostatnie państwo w Europie (sic!) zniósł niewolnictwo pańszczyzny. O grubszych drobnostkach nie wspomnę, bo trochę już wspominałem. A jak się czasem kto wśród członków kleru wzruszy, albo mu się co w głowie pomiesza, to się nieco użali nad losem „biednych i odrzuconych” – najlepiej na cudzy koszt, a własne konto chwały. O, taka jeszcze mniejsza drobnostka: „caritas Polska” dostaje ogromne dotacje z pieniędzy publicznych, a ma jedne z najwyższych kosztów własnych. Co znaczy, że najwięcej pieniędzy albo marnuje, albo bierze dla siebie, a najmniej trafia do potrzebujących. Na Owsiaka zaś Kościół kat pluje, złorzeczy mu i przeklina ślicznie – bo po katolicku, Owsiak zaś ma bardzo niskie koszty własne i ogromna większość środków trafia w najpotrzebniejsze miejsca. I są to głównie środki bezpośrednio od ludzi.

    I taki figiel z głowy Michnika, który przywolujesz:
    „To jedyne miejsce, do którego zwykły Polak przychodzi co niedziela i dowiaduje się, gdzie jest dobro, a gdzie zło”

    Żeby się „zwykły Polak” miał w kościele co niedziela dowiadywać co to dobro a co zło, to by się musiał Kościół kat cofnąć 2000 lat do tyłu, i zacząć jeszcze raz. Tym razem słuchając „co naprawdę mówi nam ewangelia”. A ponieważ nikt nie wie co naprawdę mówi ewangelia – można sobie te bajki darować.

    Taka śliczność:
    „To bolesne dla katolików, którzy przeżywają wiarę serio, czy ludzi takich jak ja”
    Może sobie być bolesne. Przecież Jezusem miał bolesną mękę, a co to jest bolesność wiary Michnika przy bolesności Jezuska – w ogóle nic, i wstyd, że Michnik swoją bolesnością się tak chwali. Przecież cierpienie nie tylko uszlachetnia wyznawcę bozi, ale jest dowodem, że bozia sobie takiego delikwwenta upatrzył „na sposób szczególny”. A na szczególnościach to już się najlepiej zna kolega Michnika – Lolek giewontowy.
    No, i mówmy jak jest: każdy traktuje swoja wiarę na serio, i niech sobie Michnik nie myśli, że to on taki szczególny, bo „popada w narcyzm” i „wielbi siebie jako instytucję”. Sprawy poważne traktujemy poważnie.
    Albo jest odwrotnie: wiara w bozię w ogóle jest niepoważna i wtedy Michnik stęka z boleści niepoważnej. Jak kto lubi fantazje, niech sobie ma. Ale niech potem się nie użala, że go fantazja męczy.

    Jakbym miał tak wielbić Michnika jak on boleśnie wielbi swoją wiarę, to bym „popadł w narcyzm i wielbił siebie jako instytucję.”

  165. NeferNefer
    21 września o godz. 13:37

    Ja na takie dictum: „…zgadzam się z całością”, od razu klękam, rączki ladnie skladam, odmawiam paciorek i ślicznie Cię proszę: weź się czasem i nie zgódź. Bo jak się tak zgadzasz, to mnie swędzi mowa Michnika – „popadam w narcyzm i wielbię siebie jako instytucję.”

  166. Tanaka
    21 września o godz. 13:48

    Ady nie umie… co ja zrobie że mi wszystko w tym poście pasuje i tylko głową kiwam, rację przyznajęcy narcystycznie i instytucjonalnie

  167. Tanaka,
    W punkt.
    Jeszcze apropo Władyki i przekraczania granic; prof. Sadurski, też dał się ponieść i uznał, że przekroczono już ostatnią granicę.
    Nomen omen, życząc śmierci Michnikowi.
    A tu jeszcze wiele granic będzie przekroczone jak nic.

    http://wojciechsadurski.natemat.pl/190405,ostatnia-granica-przekroczona

  168. Tak se dumam co da ten marsz KODu 24.09…

  169. Tanaka
    21 września o godz. 13:44
    Wydaje mi sie, że Michnik zafascynowany pokojowym wyciąganiem ręki do przeciwnika przez Mahatmę Gandiego, poszedł tym tropem. Ażeby móc pokojowo stawiać mu opór, zaczął w nim dopatrywać się jakichś zalet; w Kiszczaku dopatrzył się honoru, a w kościele jakiegoś dobra. Jest to niebezpieczna strategia, która skończyła się żałośnie dla pewnego miłośnika niedźwiedzi czy krokodyli, który tak długo tulił się do tych zwierzątek, tak doszukiwał się w nich moralności, że w koncu kiedy już uwierzył w ich dobroć, jego przyjaciele go zeżarli.
    Kiedyś w „Szpilkach” był taki rysunek; do nabitego na haczyk robaka podpływa ryba. Robak mówi; Nie jedz mnie . – Dlaczego – pyta ryba – bo jestem nabity na haczyk. Ryba opływa robaka i powoli go nadgryza od strony bez haczyka.
    Nadgryziony robak z goryczą – Niepotrzebnie myślałem, że ryby sa moralne !

  170. NeferNefer
    21 września o godz. 13:55

    Ja się ślicznie modlę, ale paciorek nie działa, bo się za nic niech chcesz zaprzeć, że Ci się zgadzasz. I co z tego dobrego wynika? To właśnie, że bozia jest nieistniejący. Bo jakby był, to by się z moim paciorkiem zgodził. A przecież intencję miałem boziozbożną: żebym zara w narcyzm instytucjonalny nie popadł.

  171. NeferNefer
    21 września o godz. 13:56

    Co da to niewiadomo.
    Oprócz tego, co wiadomo: 2,5 kilograma mączki z butów. Jak się chodzi, to się ściera. Jest mączka, jest granulat. Jest ruch w dziedzinie ekologii.

  172. Tanaka
    21 września o godz. 13:44

    Żeby się „zwykły Polak” miał w kościele co niedziela dowiadywać co to dobro a co zło, to by się musiał Kościół kat cofnąć 2000 lat do tyłu, i zacząć jeszcze raz. Tym razem słuchając „co naprawdę mówi nam ewangelia”. A ponieważ nikt nie wie co naprawdę mówi ewangelia – można sobie te bajki darować.

    Señor kawalerze, ale to nie zmienia faktu, że katabas z ambony- abstrahując od niebieskiej książeczki- mówi co dobre, a co złe, a owce bezrefleksyjnie słuchają.

  173. @Żorż Ponimirski
    21 września o godz. 14:47

    Próbowałem to powiedzieć o 12:14
    Co dobre, a co złe – wedle kk.

  174. Tanaka
    21 września o godz. 14:39

    Ale jak bym się zaczęła zapierać to by wyszło że muszę trzy razy a mi się nie fce… i skąd koguta wezmę żeby wszystko odkręcił?

    Sędzia do świadka:

    – A opierała się pani?

    – tak, Wysoki Sądzie, o sofkę…

  175. Żorż Ponimirski (9:22)

    „Orteq jest osobliwością przyrodniczą tego bloga i niech tak już zostanie.”

    Jesli juz ma zostac to o uscislenie poprosze. Osobliwością przyrodniczą organiczną Orteq jest.

    Ze to czlowiek musi sie ze snu wybijac nie wiadomo po co. Zeby NeferNefer denerwowac? No bo innego powodu nietu

  176. Ona sie opierala o kant stolu. Okraglego

  177. Tobermory
    21 września o godz. 14:55

    Tak właśnie zrozumiałem Michnika, tyle że tam sarkazmu nie było, choć pod sarkazm to podchodzi. Motłoch idzie w niedziele i słucha katabasa. I nie wiem jak byśmy chcieli zaczarować rzeczywistość na naszą korzyść, tak jest i póki co żadna siła tego nie zmieni.

  178. Orteq
    21 września o godz. 14:57

    Śpijcie Ortequ, bo Babciusie obudzicie.

  179. Słucham sobie jednego arcybiskupa

    https://www.youtube.com/watch?v=6MNjsH2wNhA

    Cztery żony, 14 dzieci własnych, 7 pasierbów, 90 wnuków i 19 prawnucząt… Żył 70 lat i był królem.

  180. TWA trwa, gratuluję. Myśli nowych niewiele, bo ile razy można powtarzać to samo, nawet jeśli słusznie. Elity powinny się wymieniać, bo inaczej kostnieją lub skorupieją, jak „krakówek” w niedawnym felietonie Hartmanna ,a lawa to oczywiście nowe. Potrzebny jest ktoś „młody i gniewny”, który wszystko wie lepiej, a jeśli się myli , to trzeba do tego się ustosunkować. Przeczytałem niedawno nowe książki Ledera i Jana Sowy. Czy ktoś je zauważył? A może słowo Marks jest wyklęte?

  181. Na przykład taki Międlar. Młody, gniewny, wszystko wie lepiej, ustosunkować się też można…

  182. @Nefcia, ale Stachowi chodziło chyba o to, że TWA musi trochę nowego żywiołu wchłonąć, bo skostnieje. Choć uważam, że blogowe TWA ma jeszcze dużo czasu, nim kostnieć zacznie. 😉

  183. Żorż Ponimirski
    21 września o godz. 16:17

    no niby wim.

    Ależ niech przychodzą wszyscy którzy myślą że nie są TWA czy KWA i niech piszą. Cieszę się że pisze sugadaddy (chociaż trochę się go boję)

  184. Halo! Nowy komentarz. Tym razem anumlik. Na poważnie.

  185. Żorż Ponimirski
    21 września o godz. 14:47

    „Zwykły Polak” nie po to co niedzielę łazi do kościoła, żeby się co niedzielę dowiadywać, co jest dobre, a co złe. Łazi w celach społecznych – bo wioska od zawsze do kościoła lazła. Łazi w celach towarzyskich: chłopaki pogapć się na panienki, a panienki – na chłopaków. Łazi się z musu tradycji i szantażu społecznego: kto nie łazi, ten na przerąbane, bo na pewno pedał. Łazi się w celach narcystycznych i próżnych: żeby sie pokazać co do stroju, nowego smartfona i bryki. Łazi się w celach plotkarsko-podniecających – bo ksiądz z ambon powie kto pedał i dżender, kto komuch, kto „morduje dzieci poczęte”. Łazi się w celach komercyjnych – załatwienia interesu: „bozia – ja łażę, a ty mnie wzbogacasz a na koniec bierzesz do nieba „.

    Żeby to tam łaził po odróznianie dobra od zła to jest badzo wątpliwe. Korzyści z tego nijakiej nie ma, a koszta mogą być poważne. A poza tym, już się za czasów komunijnych każdy dowiedział, co dobre a co złe. A jak i był bierzmowany – znaczy się: umocniony – to jest umocniony w wiedzy, co dobre a co złe.
    A że ksiądz gada, to gada, wiadomo – taka robota. Z gadania żyje, czyli dobrze żyje, co widać po tłuszczu, bryce i kobiecie plebanijnej. No i gada: Kaczyński jest dobry, reszta – zła. I to jest odróżnianie dobra od zła.

  186. Przeczytałam nowe ale jest tak poważne i poza moją jakąkolwiek kompetencją że mogę jedynie pochylić głowę z szacunkiem. Nie będę bruździć.

  187. @Tanaka
    Przeczytałem Twój post u J. Ż. nt ‘Schetyny’ i poczułem się lepiej, bo zawsze raźniej w niepopularnych sądach.
    Muszę Cię zacytować, wybaczysz mi wygodnictwo, ale tak mam i z tym umrę.

    „Schetyna jest śmiercią.
    Jest to polityk tak mdły, niekompetentny jako urzędnik państwa (minister SZ), tak ściśle niecharyzmatyczny, niebłyskotliwy, niewymowny, nie bystry, nie na miejscu w takiej partii i w takim czasie, że w żadnej mierze nie wyprowadzi PO z głębokiego kryzysu, który jest kryzysem bardziej wewnętrznym niż przychodzącym od brzydkiego PIS-u.
    Nie ożywi partii, nie tchnie w nią nowego życia. Może zrobi w niej Wojny Gwiezdne, ale nie wywoła Nowej Nadziei. Skiśnie on i skiśnie z nim PO.
    Jako przywódca PO jest bardzo wygodnym, bo żadnym, przeciwnikiem dla Kaczyńskiego.”

    Poprawiłem literówki, które podpowiedział edytor.
    Pozdrowienia.

  188. Hej,

    nie bylem we wtorek na spotkaniu z red.nacz. GW ale spotkalem go dzisiaj
    prywatnie (razem z pewnym panem z Dagens Nyheter) przed odjazdem
    do Warszawy.
    Tyle.

  189. @Zorz 15:07

    zgadzam sie z Toba a takze z pewna dosc osobista wypowiedzia Jerzego Urbana na temat naczelnego GW.
    Pozdr.

  190. stasieku
    21 września o godz. 17:25

    No masz – człowiek się narobi, a Ty tylko kopiuj-wklejasz. 😀
    Na pozdrowienia – pozdrowienia.

  191. Brawo ! Dziekuje ! Wspanialy pomysl !