Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

18.08.2016
czwartek

Już wiadomo, dlaczego aukcja w Janowie nie była sukcesem

18 sierpnia 2016, czwartek,

Radio_aukcja

 

Jak donosi Radio Lepsza Nowina, minister Jurgiel ma tak złą prasę, że postanowił zdobyć przychylność chociażby ekologów i wydał okólnik skierowany do górali. Odwołując się do ich patriotyzmu lokalnego i ogólnokrajowego oraz wyczucia biznesowego, wskazał na istotny problem zanieczyszczenia górskich szlaków turystycznych odchodami owiec. Wzywa wszystkich prawdziwych polskich górali, by wzorem sprzątających po swoich psach mieszkańców miast (których górale goszczą licznie w okresie wakacyjnym) zaczęli zbierać ze szlaków owcze kupy w celu podniesienia walorów estetycznych turystyki i ogólnego komfortu miastowych gości. Czyste ścieżki z pewnością przełożą się na wzrost zakupu miejscowych serów — zapewnia minister.

Niemożliwe? Ale właściwie co ogranicza ministra Jurgiela?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 979

Dodaj komentarz »
  1. @Jacek Kowalczyk

    Wlasciwie, to powinienem pytanie postawione na zakonczenie wpisywania blogowego, potraktowac retorycznie i pozostawic bez odpowiedzi…

    Ale, ze niewypazony jezyk i poczucie sensu, nie daja mi spokoju, to odpowiem.

    Ministra Jurgiela ogranicza tylko i wylacznie akceptacja Jaroslawa Kaczynskiego…

    I nic wiecej poza ta akceptacja, go nie ogranicza.

    z powazaniem, lonefather.

    ps. Poszukiwanie innych ograniczen, niz wola Jaroslawa Kaczynskiego, doprowadzi poszukujacych do absurdu, czyli do czegos, co moze byc potencjalnie niezgodne z wola Jaroslawa Kaczynskiego i finalowo doprowadzic do wymiany ministra Jurgiela na osobnika lepiej niz on, rozumiejacego wole wodzuuuuuunia.

  2. tejot
    18 sierpnia o godz. 22:00

    @tejot
    Na Twoj wpis, odpowiedzialem pod poprzednim wpisem @Jacka Kowalczyka

    pzdr. l.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. już widzę górali uganiających się po halach za kupami, zamiast za dudkami…

  5. „Nie znam się to się wypowiem” działa zawsze.

  6. Konstancja
    18 sierpnia o godz. 22:40

    Wiesz co?
    Wcale sie nie zdziewie, gdy za jakis czas sie dowiem, ze sie gorale za tymi owczymi kupkami uganiaja jak za zlotem. Bo najpewniej tego nie wiesz, ale ponad 70% roslin na taytrzanskich halach „zwizalalo” swoje losy z owcami…

    Proces jest dosc prosty do zrozumienia i wyglada tak:

    1) roslina robi sie „smakowita” dla owiec…
    2) jednoczesnie tak sie „ustawia”, zeby byc smakowita najbardziej w okresie gdy wytwarza nasiona…
    3) nasiona zas tak „uzbraja”, zeby tylko przejscie przez przewod trawienny owcy, czynilo je zdolne do skielkowania…

    Bylem moldszy i gdy sie szykowalem do egzaminu na Przewodnika Tatrzanskiego, to moglem bez zajakniecia wymienic spokojnie ponad 20 takich roslin z Krokusem na czele i cala plejada innych roslin zielnych na dokladke…

    Dzis juz tylko Krokusa pamietam i sam proces na dokladke. O czym uprzejmie donosze…

    Jak zwykle z powazaniem

    l.

  7. ups…

    @Konstancjo

    Wybacz, ze w ferworze pisaniny umknelo mi, ze jak dalej pojdzie, to te owcze kupki beda nie tyle zrodlem nawozu, ile stana sie porzadane z uwagi na potencjalna zawartosc zdolnych do kielkowania nasion…

  8. lonefather
    18 sierpnia o godz. 23:18
    wykasowalam to, ale chcialam napisać, że Pecunia non ….” i że górale, zdolne bestyje na pewno cosik zrobią z tego owczego g…
    Odpowiedni marketing i reklama zrobią resztę…
    mam na mysli maseczki twarzowe dla cery określonej z wyciągiem z owczych wydalin….
    przepraszam, to dość obrzydliwe jest…
    Ziarna kawy, ktore przeszły przez przewód pokarmowy określonych zwierząt kosztują krocie…

  9. @@Konstancji i Lonkowi, z marketingowym prywietom:

    Hej, walnął na Świstówce Jurgiel boską kupę,
    Hej, posłali górale od kupy spec grupę,
    Hej, aganippidy admirują kupen,
    Hej, z Opalonego spłynął aganippen.
    Hej, śmieją się do sera bace i juhasy,
    Hej, na dupie Jurgiela dorobią się kasy.

  10. Konstancja
    18 sierpnia o godz. 23:33

    „Pecunia” wogle w niczym … co Gorale wiedza od dziecka, z mlekiem matki wysysajac ta pewnosc, co sie przelozy na pozniejsze spieniezenie owczych kupek, tez…

    Poza powyzej wspomniana pewniscia, maja jeszcze do dyspozycji sienkiewiczowska pewnosc, ze oni Gorale zawsze wierni Maryji Pannie i Jezusickowi sa … Cokolwiek by to ostatnie nie znaczylo. Amen…

  11. @anumlikowi

    W odwdziece…

    Hej, aganippidy piejo Jurgielowi
    Hej, mu piejo, piejo, jako malo komu
    Hej, a jak juz wypiejo, to mu szczezno jajca

  12. anumlik
    18 sierpnia o godz. 23:51

    zdolna z Ciebie bestia, nawet o tej porze…
    😉

  13. @anumliku

    Wez sie kopnij i do zaprzeszlego wpisu pofatyguj, bo skrobnalem tam kawalek odnosny do nauki i edukacji, z penwym odwolaniem do przywolanej przez Ciebie finskiej edukacji, co to jest uznawana za najlepsza.

    Nie wiem, ze bedziesz mial cos do dopowiedzenia, ale jesli, to bylaby szkoda, gdybys nie dopisal, tego co myslisz i uwazasz.

    pozdrowka l.

  14. @Nastus

    Un tak ma, ze jest zdolny o kazdej porze… A najbardziej to jest zdolny nocnie. Nie myslic z „niecnie”.

  15. @Lonek
    Rano będę się odnosił do fińskiej edukacji. Hej! 😉
    @Konstancja
    Każda pora dobra, aby się dobrać do Jurgielowej sempiterny. Hej, hej! 😀

  16. lonek; anumlik

    ale żeby tak całodobowo?

  17. lonku…
    jedna jaskólka przeżyła, na zastępczym karmieniu. Fruwa!

  18. Konstancja – 0:29
    To bardzo fajna wiadomość, taka pozytywna aż się chce hej! wzorem anumlika powiedzieć 🙂
    Na dobranoc mój zaprzyjaźniony ptaszek
    ‚http://bit.ly/2br62aV

  19. Konstancja
    19 sierpnia o godz. 0:29

    Jeden Jezyk przezyl… Nie jaskulka, ale jezyk. Jaksulki nie zakladaja gniazd na oknach w wielkomiejskich domach, jezyki zakladaja…

    I pytanie mam, czy uczycie go samodzielnie lapac zywe?

    Jesli jeszcze sami na to nie wpadliscie, to jesli chcecie dobra tego ptaszka, to wpuszczajcie mu zywe owady, tam gdzie jest trzymany… Jesli mam iec sznse w zyciu, to musi sie nauczyc samodzielnie lapac zywe owady w locie. Bez tego jest bez szans…

    Poza tym, to sie spieszcie, bo zeby mial szanse na przezycie, to musi dolaczyc do stada, ktore sie bedzie formowac przed odlotem. Tu juz niczego nie umiem podpowiedziec, poza tym, ze „choc serce boli”, to trzeba otworzyc okno i pozwolic mu leciec i poznawac swiat i zapoznawac sie z innymi jezykami…

    Kciuki trzymam, zeby sie udalo. Jak juz tyle osiagneliscie, to nie zmarnujcie koncowki przez czulostkowosc ludzka, ktora nie ma nic, a nic wspolnego z prawdziwymi relacjami w przyrodzie. Moze sie uda…

    Ale zrobcie jedno, o co bardzo prosze. Mianowicie skontaktujcie sie z ornitologami. Nich przyjda i zaobraczkuja waszego jezyka. Jest tez szansa wielka, ze powidza wam wiecje niz ja jestem w stanie i cos bradziej sensownego doradza …

    A poza wszystkim, to Konstancjo, wielkie, najwieksze dzieki za informacje. I przyznam sie, ze nie wierzylem, ze choc jeden przezyje. Ale jak sie tyle udalo, to naprawde polecam kontakt z ornitologami, bo oni wiedza wiecej niz ja i to oni moga byc szansa na przezycie, dla tego ptaszka, co go uratowaliscie.

    Pozdrowka z szacunkiem wielkim.
    l.

  20. @Konstancjo

    Nie wiem, czy sprawdzalas i szukalas info o jezykach. Jesli tego nie zrobilas do tej pory, to uwazaj…

    Jezyki wracaja tam gdzie sie wykluly i dorastaly i tam w nastepnym roku szukaja miejsca do gniazdowania…

    Z wszystkimi tego konsekwencjami.

    Co oznacza, ze „wasz” jezyk, jesli przezje trudy zimowe, to wroci tam gdzie dorastal i bedzie szukal wejscia do domu, do pokoju, do gniazda, gdzie sam dorosl…

    O ile przezyje, oczywiscie.

    Niemniej skontaktujcie sie jak najszybciej z ornitologami znajacymi sie naprawde, a nie „tak ogolnie” jak ja, na jezykach, ich zwyczajach i wszystkim innym.

    Nie mowie, ze „cuda sie trafiaja”, ale zawsze potwierdze, ze przyroda nie zna slowa niemozliwe. Dlatego warto sie starac, bo kto wie?

  21. Konstancja
    19 sierpnia o godz. 0:29

    NAstus!
    Zachwyt, podziw, szacunek i uznanie, oraz porad kilka juz wyrazilem. Wiec …

    Jak? Do jasnej cholery, jak? yy moglas mnie tak dlugo trzymac bez wiesci? Bez informacji?

    No jak?

  22. lonefather
    19 sierpnia o godz. 0:50
    wlaśnie ornitolodzy bardzo nam pomogli, bo w pewnym momencie trudno bylo dostarczyć tyle żywności, ile ważyło pisklę.Podpowiedzieli, co mozna dać w zamian, żeby mialo szansę na przeżycie i fruwanie, bo głównie tego się obawiałam, że niezbilansowana dieta nieodpowiednio ukształtuje i odwapni kości oraz pozbawi go umiejętności ptasich.

    Jedno slabsze skończylo żywot kilka dni po moim apelu; idąc za Twoimi radami głównie karmiliśmy to większe(serce mi się w plasterki kroiło! ) bo też i bardziej się rozpychało.
    Przypuszczam, że to słabsze zginęło, przyduszone przez to większe.

    Wiem, że fruwa po pokoju, ale zachowuje sie godnie i wszelkie toalety zalatwia w …klatce ( w domu są dwa koty, choć nieagresywne).Tymczasem lata po pokoju, ale z czasem zostanie wypuszczone na wolność.
    Ornitolodzy powiedzieli, że to jaskółka, a byli u nas trzy dni po tym, gdy straciliśmy jedno pisklę. Doglądają młokosa w domu, podpowiadają co podać na „obiad”- mój Mecenas jest tańszy w utrzymaniu. Zaobrączkowali już.

    Satysfakcję mamy, choć ptaszę nie jest u mnie w domu, tylko w domu mojego syna, rzut beretem ode mnie, ja tylko dostarczam produkty…

  23. trudno mi było o tym pisać, bo na początku wcale nie byłam pewna, że coś się uda. DLatego nie pisałam, nie informowałam, byłam też lekko przybita stratą jednego pisklęcia.
    no już tak mam…
    najtrudniej było zdobyć taki kroplomierz, ktory kiedyś był dodatkiem do kropli miętowych czy innych; a bardzo ulatwił karmienie
    Tym bardziej teraz z radością Cię informuję o malym sukcesiku Leny, z niewielką moją pomocą.

  24. @Nastus

    Dzieki wielkie !
    Juz cos konkretnego wiem, z tym najwazniejszym, ze masz kontakt z fachowcami lepszymi fachowoscia od „semifachowca” za jakiego sie sam uwazam.

    Qurde !
    Nie masz pojecia, jak bardzo chcialbym, zeby wiosna, to odchowane przez was piskle, wrocilo do was i chcialo zalozyc gniazdo…

    A to, ze to jest jaskolka, a nie jezyk (jak ocenialem), to furda, grunt ze prasze zyje i nadal ma szanse zyciowa.

    Pozdrawiam serdecznie]…
    l.

  25. Do ptasznikow powyzej.

    Przepraszam, ja tu tylko po suchy chleb dla konia (z Janowa)

    …ale jakie ptaszki, jaskolki, jezyki. Skad one wyskoczyly nagle, czy byla na tym blogu wszesniej mowa o ratowaniu (tych) ptaszkow – nie kojarze.
    Jezeli byla, to przepraszam, a jesli nie to tez przepraszam ale nie robcie z blogu prywatnej e-poczty, bo alienujecie postronnych.
    Poza tym przemila historia z uratowanym ptaszkiem.

  26. act
    19 sierpnia o godz. 3:24

    Byla…, wiosna tragedia, gdy cos rozwalilo gniazdko przyklejone od szyby, a na parepecie poznanskiego mieszkania @Konstancji ostaly sie dwa pisklaki…

    O pomoc poprosila.

    A gdy „ptasi azyl” nie dal rady, czy tez odmowil przyjecia pisklakow, rady odnosnie karmienia @Konstancji udzielilem.

    Rada jak widac okazala sie skuteczne w 50%, bo jedno piskle w/g moich porad chowane przezylo…

    Teraz widzisz kontynuacje, a jak sie cofniesz, to i poczatek historii, na blogu znajdziesz.

    3ym sie…

  27. act
    19 sierpnia o godz. 3:24

    Ptaszka uratowala @Konstancja z pania, co wynajmuje mieskanie jej syna. I to im sie nakleza slowa uznania.

  28. Od paru dni redaktorzy POLITYKI stali się ekspertami hodowli konia arabskiego.
    Bo czytają GW…a w GW powołują się na ich felietony i opinie” obiektywnych ” inaczej wywołanych z roboty tzw. ekspertów.
    A prawda jest taka, że z legendy zrobiono sobie niezły biznes na upanstwawianiu kosztów przy prywatyzacji zysków.
    Otóż od dawna legendarna hodowle moni utrzymują tylko krowy… bo same zyski że sprzedaży po podzielenia się z prywatnymi kumplami byłych władz stadniny nie wystarczyły by wyjść na plus….

  29. Przy okazji zakładam,
    że Redaktor Kowalczyk wraz z Redaktorem Passentem oglądali już wiele aukcji konia arabskiego i na pewno jako eksperci wiedzą,
    że oprócz zeszłego roku gdy na sprzedazy jednej apolitycznej kobyly niezwykle wzbogacila się prywatna spółka Polturf…bo do koni i tak dokłada się z bydła rzeźnego i mleka co nie jest może tak legendarne jak konie i znajomość z wybranka rockmena ale przynajmniej zyskowne – już na przykład w 2014 dostano za jednego konia kasę zbliżona do 2016 i bez konieczności odpalania działki kumplom byłego szefa stadniny…więc pewnie per saldo zarobiono więcej lub lepiej…stracony mniej.

    Warto też przypomnieć, że politycznie nieświadome kobyly padały również za Tuska.
    Łącznie 50…ale wtedy redakcja POLITYKI była zajęta czymś innym – przyjmowaniem medali za zaslugi w obronnosci kraju od ministra Siemioniaka oczywiście z PO.

  30. Konieczny jest
    artykuł ekspercki…Jak PiS niszczy inna polską legendę
    Puszczę Bialowieszczanska –
    przez wycinke przezartych na wylot przez korniki sztucznych plantacji swierka.

    Do dzieła !
    Z cyklu:
    „jak Duda nie podał ręki Kopaczowej”

    Proponuję się podeprzeć faktami z GW wtedy oni dla odmiany będą się mogli powołać…na POLITYKĘ.

  31. lonek,

    dzieki za objasnienie;

    cholera, teraz to i ja przejalem sie dalszym losem cudownie uratowanego.

  32. dzien dobry,

    nowy dzien, nowe mozliwosci…
    w dzisiejszej porannej „Dagens Nyheter” jedna z ze znanych szwedzkich dziennikarek Karin Bojs, zajmujacych sie problematyka naukowa mowi o jej „podrozy-marzeniu” – wlasnie do… Puszczy Bialowieskiej. Chyba najlepszym ekspertem od tego legendarnego kompleksu przyrodniczego jest Adam Wajrak.
    Pozdrawiam

  33. Z powodu zanieczyszczania hal górskich, aukcja w Janowie nie udała się.

  34. Pleć, pleciugo, byle długo, rozwlekle i niekompetentnie…
    Flaki się wywracają na rewelacje o rozmnażaniu krokusów przy pomocy roznoszenia ich nasion (sic!) przez owce 🙄
    Konia z rzędem temu, kto mi pokaże nasiona krokusa, które może zjeść owca. Najpierw niech taki ekspert skoreluje czas kwitnienia (i dojrzewania) krokusów z okresem wypasu owiec.
    Zalety wypasu owiec w górach o charakterze alpejskim są bardzo względne. Łąki, na których wypasa się bydło, mają znacznie większą różnorodność biologiczną, z wypasu owiec korzystają tylko nieliczne gatunki, inne giną, bo owce preferują rośliny młode i delikatne, omijają silnie aromatyczne, trujące, kolczaste, twarde. Sprzyja to zarastaniu łąk jeżynami, malinami, tojadem, wrzosem, wilczomleczem i twardymi trawami wiechlinowatymi (kłosownica, psiarka, stokłosa) i kostrzewami.
    Owce są ponadto rezerwuarem Mykoplasma conjunctivae – patogenu powodującego ślepotę u kozic i koziorożców alpejskich, i powinny być wypasane w dużej odległości od terenów występowania tych zwierząt. Nie chodzi tu o kontakt bezpośredni, chorobę mogą przenosić muchy.

  35. Przy okazji mała historyjka.
    Moja znajoma, osoba w średnim wieku, mieszkająca w południowych Niemczech natrafiła raz na podrośnięte pisklę jaskółki leżące na chodniku. Najwyraźniej wypadło z gniazda.
    Przyniósłszy je do domu zaczęła się zastanawiać, czym je karmić? Może muchami? Pogoda była raczej chłodna, a w domu ani jednej muchy 🙁
    Ale zaraz, przecież niedaleko jest stajnia jeździecka, a gdzie konie…
    Uzbrojona w klapkę na muchy, puste pudełko od zapałek i woreczek suchego chleba dla koni wyruszyła na ekspedycję. W ciepłej stajni były tylko konie i… mnóstwo much, ale ani jednego człowieka.
    I bardzo dobrze. Znajoma zaczęła się uganiać z klapką i już po chwili miała sporo ogłuszonych much w podełeczku, kiedy kątem oka dojrzała, że ktoś się jej przygląda. W progu stajni stała nastoletnia panienka i wielkimi oczami patrzyła na „starą wariatkę” (tak się poczuła moja znajoma) walącą po ścianach stajni plastikową klapką.
    – Für’s Vögele, zbieram te muchy – rzuciła znajoma wyjaśniająco, co miało znaczyć „dla ptaszka” w lokalnym dialekcie.
    – Ach, so, rozumiem – odpowiedziała cicho panienka, odwróciła się na pięcie i uciekła.
    A znajoma w tym momencie zdała sobie sprawę, że przecież „Vögele” to też nazwisko właściciela stajni… 😳 😉

    Ptaszka, notabene, wykarmiła i pewnego dnia odfrunął z balkonu.

  36. @Tobermory
    Panienka mogła nie usłyszeć Für’sa i zostało samo Vögeln. Też bym spieprzył od pieprzenia starej wariatki.

  37. hmmm… chyba mnie oczy jakos myla, czy co?

    Bo jednak zwiazek owiec z krokusami istnieje, skoro mozna przeczytac taki tekst:

    Prawdziwy wysyp krokusów nastąpił pod koniec kwietnia na tatrzańskich halach. Te piękne kwiaty można podziwiać m.in. w Dolinie Chochołowskiej i na Kalatówkach czyli tam, gdzie latem wypasane są owce.

    A tu linka podaje:

    http://podroze.onet.pl/przyroda/tatry-krokusy-zakwitly-tysiacami-w-dolinie-chocholowskiej-i-na-kalatowkach/9f3tfs

    Tak wiec moze warto o tym nieco „poplesc” i zastanowic sie nad muszkami co to „pasac sie” na owczych kupkach, od wiekow staraja sie wyniszczyc kozice i kozly alpejskie i jakos im to nie wychodzi.

  38. Trudno pojąć, dlaczego red. Kowalczyk, w tytule, dostrzega brak sukcesu akcji w Janowie.
    Jeśli sugeruje w ten sposób, że w Polsce sukcesem państwowej instytucji jest pomnażanie dóbr publicznych z poszanowaniem interesów wszystkich stron – to chyba zasnął przy radiu dobra nowina gdzieś, ok. 1990 roku…
    To, że od 25 lat, z wyjątkiem pierwszych, Polacy budują swe państwo na modłę pegeerowskie dojarni, gdzie każdy przy jakiejkolwiek władzy, ciągnie cycka kosztem pospólstwa omamionego ‚demokracjom’ nie jest niczym nowym.
    To, że piss uskutecznia ten model nie jak dotąd inni, w wersji karykatury kostiumowo-burleskowej, a w odsłonie krwawego w finale dramatu o zbrodni bez kary (co z tego, że uczestniczą aktorzy o kompetencjach postaci z gangu Olsena, z Egonem, niewyrosłym ponad gumno kumem Edka Żoliborskiego na czele)… nie zmienia scenariusza i finału.
    Akcja pod Koniem z Janowa się odbyła, sceneria rekonstrukcji miała imitować tę, pod Arsenałem (polityka historyczna!), kasę z rąk liberał-kapitału odbito w słusznej sprawie i trafiła w jedynie słuszne ręce wyznaczonego przez szajkę słupa – Janusza-Suwerena.
    Dokładnie tak, jak wszystkie przetargi, zakupy i aukcje dokonywane od 25 lat przez Państwo Polskie w swym majestacie szopki gumnej z jasełkami, co umocowano prawnie a przede wszystkim – personalnie.
    Proszę więc tytuł dobrej skorygować.
    Dlaczego akcja bojowa pod Janowem jest sukcesem, nie jest dla żadnego myślącego Polaka- tuziemca (zwłaszcza mającego kontakt z niezależnymi, samorządnymi władzami gmin i powiatów, ze Stolycą na czele).
    A chamstwa i prostackiego bandyctwa ustawki w Janowie, to powinni sie wstydzić ci, co tak nie umią albo już sie nachapali… (o czym wybitnie trafnie pisza pp. Janicki i Władyka w ostatniej „P”).
    Kij Wam w Okonie, elyty 😉

  39. Errata.
    Że akcja jest sukcesem, oczywiście nie jest w przedostatnim akapicie tajemnicą, którego to słowa zabrakło.
    O ile można, prosiłbym o korektę na falach eteru dobrej nowiny… 😉
    Przepraszam.

  40. PS
    Radio Lepsza nowość niż Nowina…

    To, że „podnoszenie walorów” z gleb gumna, kończy się ręką w nocniku (choćby owczym), nie powinno, dla elit, być żadną nowiną.
    A i dla górali podhalańskich, zbieranie w sezonie kupy leżącej na ulicach nie jest niczym nowym, tyle że jest to kupa kasy.
    I, co jeszcze mniej dziwne, że rządzą w naszym kraju, nie od dziś, okólnikami o kupach – Jurgieltnicy.
    Dobrze chociaż, że ogórki się kończą, olimpiada trwa, więc i Putin szykuje nam nowiny, od których, z doświadczenia, cierpną członki.
    My, owce spasane krokusami zapewne będziemy miały o czym (i po czym) beczeć w mediach; po niewczasie, przed szkodą i po szkodzie, jak zwykle.
    Nihil novi, nil melior.

  41. Gekko napisał:
    „Jest dokładnie odwrotnie – udawanie liberalizmu, na niby a nie na serio, zakonserwowało folwark i gumno, które wybiło obecnie szambem.”

    Mój komentarz
    W Polsce idee liberalizmu ekonomicznego zostały odczytane i wcielone podobnie jak idee np. Odrodzenia, Reformacji, czy Oświecenia, co oznacza nijak, cząstkowo, po łebkach, hasłowo i bez esencji, bez substancjonalności.
    Siła tradycji, tej przedwiecznej, okazywała się większa niż wszelkie prądy myślowe, nakazy i dobre wole władców. Tak też po części dzieje się dzisiaj. Po części powiadam, bowiem przepływ informacji dzisiaj jest szybszy, otoczenie inne, doświadczenia przeszłości bardziej uświadamiane, itd.
    Mimo tego przeszłość mocno się trzyma i raz po raz pokazuje swoje pazury i wilcze oczy dla dużej części narodu, która gotowa jest iść z widłami na omamy.
    Pzdr, TJ

  42. @Gekko
    19 sierpnia o godz. 12:35

    Właśnie… jurgieltnicy, targalscy, brudzińscy… i jeszcze więcej jakże adekwatnych kwiatków. Prus by lepiej nie wymyślił.

  43. tejot
    19 sierpnia o godz. 12:37

    Bardzo piękny tekst, z którym się zgadzam.
    Z wyjątkiem diagnozy.
    To nie „przeszłość”, „tradycja” czy inne fantazmaty ogólnowojskowe (oświecone odrodzenia, prądy myślowe, nakazy i dobre wole władców) czynią i utrwalają folwarczne gumno.
    To robią konkretni ludzie, żyjący tu i teraz, gdy „przepływ informacji dzisiaj jest szybszy, otoczenie inne, doświadczenia przeszłości bardziej uświadamiane” a najpierwej czynią oni to gumno systemem, zapewniającym im pokoleniową replikację postaw i zachowań i realizującym korzystne interesy (nie mam na myśli transakcji materialnych per se).
    Aby gumno zanikło w odmętach stepów Akermanu i dziejów wystarczy zmienić nie ludzi, ale systemową siatkę warunkującą grę interesów: najpierw zmieniając je na takie, o sumie niezerowej.
    To się robi, poniekąd, manualnie i personalnie, czego dowiódł Balcerowicz (pod osłoną Kuronia – obie Postaci przytaczam tu jako symbol, nie osoby).
    Chyba, że to się NIKOMU, zwłaszcza naukowcom i elitom NIE OPŁACA….
    Mimo to, pozdrawiam 🙂

  44. Bla, bla, bla…
    Jakiś związek istnieje, bo owce wyżerają trawę i inne rośliny, a cebulki krokusów siedzą głęboko w ziemi i kiełkują przed trawami, zaraz po zejściu śniegu.
    Krokusy rozmnażają się przede wszystkim wegetatywnie.
    Nasionka mogą roznosić najwyżej mrówki.

    Na tych łąkach nigdy nie pasały się owce

    https://goo.gl/photos/F5zS3pEcCct8BF8d9

    Może dlatego te krokusy takie białe?

    „Muszki” nie pasają się na owczych bobkach, a na owczych spojówkach (podobnie jak na krowich, kozich i innych) głównie w poszukiwaniu soli i wody
    https://www.aid.de/_data/img/980er/pferd_fliegen_auge_rdax_720x316_80.jpg

  45. PS
    Przypadki mykoplazmy u kozic stwierdzono na terenach alpejskich oraz w Pirenejach, wszędzie tam, gdzie w pobliżu pasły się owce.
    Choroba ma krótki okres inkubacji, powoduje zapalenie spojówek i zmętnienie rogówki, a także jej uszkodzenie, co powoduje, że zwierzęta ślepną, tracą orientację w terenie i giną głównie w upadkach z wysokości.
    Kilkaset zwierząt (kozic i koziorożców) pada rocznie ofiarą mykoplazmy.

  46. @Konstancja
    Zdjęcia z Islandii (wow!) zdążyłem obejrzeć zanim zniknęły. Powiem ci tyle: twój syn ma świetny aparat i wie jak go używać 😎

    @NeferNefer

    Nawet sobie nie wyobrażasz, jakiej chęci nabrałem na podróż nad Biebrzę. Po twoich obrazkach. Te traktory w wodzie…
    Byłem tam kiedyś jakoś tak na przełomie marca i kwietnia, było zimno, dżdżyście i smutno.
    A tejot ma rację, do długich zoomów o zmroku – koniecznie statyw. Zdziwisz się, co twój aparat potrafi. Koniecznie też samowyzwalacz lub pilot.

  47. Gekko
    19 sierpnia o godz. 12:52
    To robią konkretni ludzie, żyjący tu i teraz, gdy „przepływ informacji dzisiaj jest szybszy, otoczenie inne, doświadczenia przeszłości bardziej uświadamiane” a najpierwej czynią oni to gumno systemem, zapewniającym im pokoleniową replikację postaw i zachowań i realizującym korzystne interesy (nie mam na myśli transakcji materialnych per se).

    Mój komentarz
    Pokoleniowa replikacja postaw i zachowań, to odpowiednik przenoszenia, dziedziczenia kodu społeczno-kulturowego, który jest pewnego rodzaju przepisem na życie, jest mentalnością, która każdy nosi w sobie, mentalnością, w której są posadowione wzorce wspólnotowe oraz wzorce indywidualnego interesu.

    Części wspólnotowe dają znać o sobie w Umęczonej, jednakże wciąż silniejsze są wzorce indywidualnego interesu. Kod ten nie jest niezmienniczy, podlega ewolucji, co pokolenie następują pewne zmiany. Rzecz w tym, że te zmiany idą w Umęczonej opornie i mają tendencje do spłycania się i fragmentaryzowania, co kształtuje każdy kolejny system niespójnie, troszkę ni pies ni wydra. Taka proporcja rodzi w społeczeństwie tendencje do autorytaryzmu, sprawia, że trwa wyczekiwanie na jakiegoś rodzaju dyktat, który sprawniej by nas poprowadził dalej.
    To „dalej” jest postrzegane jako „lepiej” i jest różnie nazywane – przyspieszeniem, wymianą elit, podnoszeniem Polski z ruin, a dzisiaj jest to „dobra zmiana”. Na tym gra Prezes.
    Pzdr, TJ

  48. @Tobermory
    19 sierpnia o godz. 13:18

    Traktory w wodzie imponujące, jak przejechać żeby nie zalać silnika i zbiorów – to chyba wyższa fizyka 🙂 zaganianie krów idących przez rzeczkę nie obyło się bez gromkiego k… które było słychać z odległości kilometra (jedna mućka miała inne plany na wieczór)
    A z tym kajakiem krótko po zrobieniu zdjęcia wylądowałam nosem (kajaka) w szuwarach, bo taki był wiatr że prawie nie dałam rady manewrować aparatem, wiosłami i jeszcze ustać (no, nie na nogach tylko w miejscu) przez sekundę żeby zrobić zdjęcie, nos kajaka już był skręcał, co zresztą widać.
    Byłam podczas największych upałów – też ciężko wytrzymać. Chętnie pojechałabym na wiosnę zobaczyć te wszystkie świergotki.

    Radę co do statywu zakonotuję i zainwestuję, chętnie zobaczę co toto potrafi jak go nie kiwa. A lubię ten aparat, do niewielu rzeczy mam sentyment ale szkoda byłoby go oddelegować do szuflady, jeszcze nie.

    Obejrzałam też Twoje zdjęcia, przepiękne. Podziwiam artyzm. A nad Biebrzę się wybrać nie takie trudne 😉

  49. Dowiedziałem się przed chwilą pewnej ciekawostki.
    Mój kuzyn postanowił ekshumować naszego wspólnego dziadka zmarłego 70 lat temu i pochować go w grobie babci zmarłej 35 lat temu.
    Może to zrobić tylko za zgodą wszystkich żyjących spadkobierców (siedmioro wnuków) którą muszą wyrazić pisemnie z podaniem daty urodzenia, adresu i numeru dokumentu tożsamości i nazwy instytucji, która go wydała. Ekshumacja może być przeprowadzona dopiero w październiku, ale formalności trzeba załatwiać już teraz.
    Zastanawiam się, czy by się nie wybrać na te „wykopki”.
    Żadne z wnucząt nie miało okazji poznać dziadka osobiście, zmarł sporo przed narodzeniem pierwszego 🙁
    Czy wykopki „poległych” smoleńczyków nie miały być ponowione wbrew woli niektórych rodzin?

  50. @NeferNefer
    19 sierpnia o godz. 14:03

    Środek nocy, statyw, światło księżyca, samowyzwalacz, 30 sekund

    https://goo.gl/photos/W2WtvfYbQd4gCgFg8

  51. @Tobermory
    19 sierpnia o godz. 14:15

    Wow O_O to zaraz letę po ten statyw

  52. ino że te statywy ciężkie, cholery…
    jaka jest najlepsza wysokość? 105 cm max to chyba za mało?

  53. Tobermory
    19 sierpnia o godz. 14:04
    w przypadku smoleńskich ekshumacji działa prawo Kaczyńskiego i tzw. stan wyższej konieczności ustalenia prawdy smoleńskiej. Rodzina, spadkobiercy nie mają prawa protestować, co już zapowiedział był Ziobro wespół w zespół z Macierewiczem i innymi specjalistami od puszek i parówek, czyli ekspertów od wyjaśniania zamachu smoleńskiego…

  54. NeferNefer
    19 sierpnia o godz. 14:59
    statyw teleskopowy mocuje sie do plecaka z aparatem i obiektywami itd. W sumie najwięcej ważą te obiektywy, bo to szkło jednak, ale jeśli nie masz takiego wypasionego aparatu i 15 obiektywów, to dasz radę włożyć do zwykłego plecaka.
    Ja nie używam, nie mam takiego aparatu, ale plecak fotograficzny mojego dziecięcia ważył tyle, ze mnie zgięło w pół…

  55. @konstancja
    19 sierpnia o godz. 15:17

    Nie pamiętam ile waży mój aparat i tymczasowo jestem za leniwa żeby sprawdzić. On ma wbudowany obiektyw więc żadnych dodatkowych szkieł nie potrzebuję. Ale 4 kg statyw nosić to mi się nie uśmiecha, a są jeszcze cięższe. Znalazłam kilka od 1,5 do 2,5 kg ale że jestem zielona to nie wiem do jakiej wysokości ma się wyciągać.

  56. tejot
    19 sierpnia o godz. 13:32
    – – –
    Nie ma przeszkód, aby wzorce motywacyjne społeczeństw nazywać mentalnością, gdy przekładamy ich wpływ na zachowania jednostek.
    I właśnie na tym polega społeczeństwo, w odróżnieniu od plemienia, że stwarza środowisko kształtowania mentalności, a więc postaw i zachowań indywidualnych.
    W plemionach, proces przeciwny, tj instytucjonalizacji partykularyzmów, możliwych do realizacji jedynie drogą gry o wyniku zbiorowo niezerowym (można zyskać tylko kosztem straty współplemieńca, lub podboju „obcych”), nazywa się np. tradycją, prawem naturalnym czy też koniecznością dziejową albo też walką klas (np. z liberalizmem czyli wolnością – koniecznie z przedrostkiem -neo, aby zamiar ponadewentualny kradzieży wolności zakłamać).
    Społeczeństwo natomiast wynika z systemu, w którym indywidualne, kolokwialnie mówiąc, mentalności, opłaca się zaprząc w służbę dobra wspólnego, bez utraty korzyści, a przeciwnie, powiększając ją o cześć wspólną.
    Po prostu, społecznie i cywilizacyjnie umocowane państwo jest po to, aby – moralnie, penitencjarnie i materialnie – nie opłacało się jednostce np. kraść, a jednocześnie(!) zyski współpracy wzajemnej czyniły łamanie reguł społecznych kosztowną dewiacją marginesu.
    Że taki byt cywilizacyjny czyni świadomość plemienną zdumiewająco i błyskawicznie zreformowaną, świadczą liczne przypadki empirii emigracyjnej; polskiej – akcydentalnie (ponieważ tu kosztu zmiany nie równoważą otwarte drzwi powrotu do sponsorowanej przez cywilizację, ie. UE, wspólnoty gumna).
    Na tym polega i o takim interesie piszę, tym, który sprawia, że w zadanym otoczeniu, zdrowe na umyśle jednostki i pokolenia swą osobniczą „mentalność” bez trudu, a z zyskiem doskonalą – i robią se same np. ajfony czy inne kosmiczne tesle, nie mówiąc o przełożeniu pekabe na portfele).
    Tak to działa, ale może i na odwrót, jak się kabelki do rotora podepnie na, żoliborskiego np., czuja, albo i wyznawanego boga państwa – świętej dojnej krowy.
    Tak również bytuje ten kwiatek do kożuszego gumna, wisielec na torcie z krowiego placka, czyli nomenklatura funkcjonariatu szkodnictwa wyższego, mieniącego się niekiedy nauką narodowo-przymiotnikową…
    Hihi i ojddana, luby tejocie!
    Pozdrawiam.

  57. NeferNefer
    19 sierpnia o godz. 14:59

    ino że te statywy ciężkie, cholery…

    Mój komentarz doradczy
    NeferNefer, statyw porządny, solidny to maszyna wysoka w stanie rozłożonym, niska w stanie złożonym, z uniwersalną głowicą, która posiada wszelkie bajery takie, jak porządna poziomnica, dokładna skala obrotu (do panoram), przegub kulowy (lub dwa osiowe na krzyż), podatny w reżimie poluzowania, umożliwiający dokonanie bardzo drobnych poprawek położenia aparatu i mocny jak imadło w reżimie zablokowania, nóżki sztywniejsze niż nogi stołowe, rozkładane na trzy sposoby – do zdjęć zwykłych i do zdjęć zbliżeniowych – obiektywem do dołu, do podparcia niesymetrycznego, dwie nóżki w dół, trzecia w górze, a wszystko razem zmyślnie składane i leciutkie jak trzy patyczki. Niestety, to kosztuje, nieraz i 5 – 6 razy więcej niż zwykły, umiarkowany statyw amatorski.

    Najlepsza wysokość statywu, to taka, by nie było potrzeby nadmiernego schylania się przy celowaniu przez aparat w obiekt. Ponieważ im dłuższy, wyższy statyw, tym cięższy i droższy, więc trzeba iść na kompromis i nabyć taki, który można obsłużyć przy tylko nieznacznym schylaniu lub schylaniu głębszym, jeśli stać na to nasz kręgosłup i układ nerwowy, taki, który po złożeniu będzie łatwo przenośny.

    Dla osób niższych wysokość statywu bez aparatu na nim – 120 cm, to absolutne minimum. Dla osób powyżej 175 cm, minimum, to będzie chyba 150 cm. Najlepiej zmierzyć na jakiej wysokości chcemy trzymać oczy przy statywie zwykłą miarą taśmową, a następnie wybrać do tej wysokości statyw, z tym, że jeżeli statyw jest mierzony bez głowicy, to należy doliczyć wysokość głowicy do niego i oraz wysokość aparatu, który będzie zamocowany na głowicy, a jeśli statyw jest z głowicą liczony, to doliczamy tylko wysokość aparatu (na wysokości celowania przez monitor, albo celownik wziernikowy, jeżeli aparat takowy posiada.
    Statyw, to ciężkie ustrojstwo, zajmujące miejsce i zawsze przeszkadza w wędrówce. Poza tym statyw, to udręka – rozkładanie, składanie, szybkozłączka, mocowanie, wybór miejsca (coś zwykle przeszkadza) ustawianie, dokładne celowanie, zdejmowanie, rozmontowanie, składanie, itd. To nie jest robota dla niecierpliwych.

    Współczesne statywy, to poezja dla amatorów. Pamiętam epokę statywów PZO Warszawa. Te amatorskie, to dopiero były konstrukcje. Fotografowanie na nich, to w porównaniu z dzisiejszymi udogodnieniami był każdorazowo wyczyn nie lada.
    Pzdr, TJ

  58. No dobra, zarty sie skonczyly, wiec na powaznie o owcach i ich zwiazku z krokusami.

    Na poczatek troszke literatury, czyli cytata:

    Jak donosi PAP, fioletowe dywany krokusów, roślin pod ścisłą ochroną, zalały polskie Tatry. Szafrany czy też fijołki, jak nazywają je górale, porosły łąki, na których zazwyczaj wypasane są owce. Zresztą, związek krokusów i owiec nie jest tu przypadkowy. Zwierzęta pełnią niemałą rolę w pojawianiu się krokusów: skubiąc rośliny, owce powodują ich rozprzestrzenienie, a ich odchody świetnie nawożą glebę.

    Cytate zaczerpnalem z:

    http://podroze.gazeta.pl/podroze_wyjechani/1,143252,17834946,Juz_sa__Tysiace_krokusow_zakwitly_w_Dolinie_Chocholowskiej.html

    A teraz juz nie literacko, ale za to na powazniej:

    „W samych Tatrach owce wypasane były do lat 60. XX w. Od tego czasu krokusy skazane były na wyginięcie. Aby temu zapobiec, w 1981 toku, na niektórych polanach wprowadzono systematyczne koszenie polan i przywrócono kulturowy wypas owiec. ”

    http://www.gminakoscielisko.pl/pl/dla-turysty/atrakcje/kulturalnie/folklor-i-pasterstwo

    A teraz o krokusie, czyli Szafranie Spiskim, biologicznie i „mrowkologicznie”, choc niezbyt logicznie, co wykaze kawalek dalej:

    W przeciwieństwie do szafranu uprawnego, szafran spiski zawiązuje żywotne nasiona. Są one wyposażone w tzw. elajosom – tłuszczowy wyrostek, nazywany również ciałkiem mrówczym, ponieważ obfituje w substancje odżywcze dla mrówek. Robotnice przenoszą takie nasiona do mrowiska, elajosom zjadają, a nasiona wynoszą poza gniazdo i tym sposobem rozsiewają. Wytwarzanie elajosomów przez krokusy nie tylko umożliwia im skuteczne rozprzestrzenianie nasion ale też ich ochronę przed roślinożercami.

    O czym mozna interesujaco, choc jesli sie o owce rozchodzi, to nad wyraz balamutnie tutaj poczytac:

    https://biologiaroslin.wordpress.com/2014/03/26/1570/

    A mi tkwi w pamieci „wyrok smierci” na krokusy, ktory uslyszalem w Dolinie Chocholowskiej, w polowie lat 70ych, gdy na calej polanie krokusy tworzyly coraz zadszy dywan juz tylko w poblizu schroniska, a tylko pojedyncze kwitly tu i owdzie, glownie w poblizu coraz bardziej zrujnowanych szalasow…

    Wtedy uslyszalem z ust pewnej Pani Profesor od biologii, ze samo wegetatywne rozmnazanie nie uratuje krokusa, bo choc teoretycznie mozliwe, to praktycznie Szafran Spiski rozmnazal sie przez nasiona, ktorych twarde pokrywy musialy zostac oslabione przez soki trwawienne przewodu pokarmowego owiec.

    Dwie ostatnie godziny szukalem informacji potwierdzajacych powyzsze i nie udalo mi sie. Nie udalo mi sie znalezc nigdzie ani kawaleczka informacji o owcach, ich przewodach pokarmowych i zwiazku z rozmnazaniem krokusow.

    Znalazlem tylko przyczynki niesmiale, niesmialo napomykajace o wspomnianym zwiazku i balamutne informacje, w blad wprowadzajace nieuwaznych, a bezmyslnych czytelnikow, przez kierowanie ich uwagi na role mrowek w rozsiewaniu …

    Jak chocby ta zacytowana powyzej.

    W sytuacji, gdy dysponujemy jedynie szczatkowymi i balamutnymi informacjami, pozostaje jedynie posluzyc sie rozumem, zeby dojsc do prawdy, ajk to jest z tymi krokusami i rola jaka spelniaja owce w ich procesie rozmnazania.

    Zacznijmy od rozprawienia sie z balamutnymi informacjami, czyli wyeliminujmy z rozwazan teorie falszywe, ktorych sa dwie.

    Pierwsza falszywa teoria dotyczy mrowek i opiera sie na spostrzezeniu, ze mrowki zbieraja nasiona krokusow, w celu skonsumowania tluszczowego wyrostka zwanego „elajosom”. W/g wspomnianej teorii, mrowki zanosza do mrowisk nasiona, zajadaja sie elajsomami, a nasiona objedzone z elajsomow wynosza i tym sposobem rozsiewaja krokusy.

    Taka piekna ta teoria, ze sie nie dziwmy, ze na blogu sie pojawiaja jej wyznawcy, ktorzy ta teorie rozsiewaja, zupelnie tak samo jak mrowki krokusy…

    A czy jest ta teoria prawdziwa? To znaczy, czy tak wlasnie sie rozmnazaja krokusy?

    Pomyslmy !

    Otoz gdy w latach 1960/5 w ramach ochrony tatrzanskiej przyrody wywlaszczono i usunieto gorali wraz z ich owcami z hal, to nie wywlaszczono mrowek, ktorym pozostawiono wladanie halami, wraz z ich krokusami i elajsomem w nasionach.

    Nic nie zaklocalo wladania mrowek. Hale i krokusy byly ich i zaden czlowiek z kosa, czy owca, lub krowa nie wchodzily mrowkom w parade… A pomimo tego, wredne krokusy wymieraly i z roku na rok, pomimo stalej obecnsci mrowek, bylo ich coraz mniej i mniej…

    W tym miejscu mowie dosc, bo kazdy myslacy i rozumnie czytajacy, juz wie, ze mrowki choc zajadaja sie elejsomami z nasin krokusa, to nie maja nic, a nic wspolnego z rozmnazaniem krokusow !!!

    W tym miejscu z „mrowcza teoria” uczynmy to co sie robi z kazda bledna teoria, czyli wywalmy ja z hukiem do naukowego kosza na smieci.

    Po wywaleniu mrowczej teorii do smietnika, zmierzmy sie z druga balamutna teoria, czyli z „teoretycznym wplywem koszenia hal Tatrzanskich, na rozmnazanie sie Szafrana Spiskiego”.

    Fakt, ze krokusy sa „zagluszane” przez wyzsze rosliny, jest tak oczywisty i niezbity, ze az sie chce wierzyc w to, ze wykaszanie wspomoze rozmnazanie sie krokusow.

    Tak logiczne, ze az wola o przyznanie racji !

    Ale choc tak „oczywiste”, to zadajmy sobie samym pytanie, czy ta bijaca po oczach oczywistosc, jest prawdziwa?

    Jest calkowicie i w absolutnie oczywisty sposob nieprawdziwa !!!

    Czy jak sobie przypomnimy jak wyglada ziemia po marcowym stopnieniu pokrywy snieznej, to „zobaczymy” wysoko wybujale lany traw i innych roslin porastajace gorskie hale?

    Juz wiecie do czego zmierzam, prawda?

    Otoz po stopnieniu pokrywy snieznej, wszystko co roslo w „zeszlym roku”, jest zszarzale, czy zbrazowiale i plasko przygniecione wielomiesiecznym zaleganiem metrowej, lub jeszcze wiekszej pokrywy snieznej…

    Nie ma zadnych „lanow roslin”, co zagluszaja krokusy !

    Krokusy, a dokladniej ich kwiaty wyrastaja spomiedzy lodyg zeszlorocznych roslin plasko rozscielonych na powierzchni hal. Nic, doslownie nic, nie „zaglusza” krokusich kwiatow. Wyrastaja, kwitna, przekwitaja i dopiero wtedy wyrastaja liscie, ktore odzywiaja bulwy skryte w ziemi… A gdy wyrastaja trawy i rosliny zielne, ktore moglyby teoretycznie zagluszyc krokusy, to ich cykl zyciowy jest juz zakonczony. Kwiaty zapylone wydaly nasiona, liscie „nakarmily bulwy” i juz zadne zagluszanie nie jest krokusom groznie. Po prostu ich cykl zyciowy zaczyna sie i konczy przed innymi roslinami okupujacymi to samo srodowisko.

    Jesli komu powyzsze nie wystarcza, to niech rozwazy zagadnienie nastepujace:

    Jesliby remedium na zanikanie krokusow lezalo w wykaszaniu hal, to po co w 1981 roku zdecydowane sie na powrot „wypasu kulturowego”? Przeciez samo wykaszanie powinno wystarczyc, co nie?

    A jednak nie wystarczylo i ratunkiem dla Szafranu Spiskiego, okazalo sie dopiero wyjadanie hal przez owce…

    Dosc tego logicznego znecania sie. Wszyscy uwani czytelnicy, jak mniemam, maja juz wyrobione zdanie i wraz ze mna wyrzuca do kosza na naukowe bredzenia, teorie o wykaszaniu, co ma zapobiegac zagluszaniu…

    Buch! I w koszu na smieci laduje „wykaszanie”, w slad za „mrowkami”.

    Jak juz wyeliminowalismy i wyrzucilismy do kosz na smieci, balamutne, czy wrecz klamliwe teorie dotyczace rozmnazania sie krokusow, jedyne z czym zostajemy to sa owce, ich przewody pokarmowe i rozmnazajace sie dzieki owcom krokusy.

    Czy mamy na to dowody?

    Najlepszym jest fakt, ze od 1981 roku, czyli od czasu przywrocenia „wypasu kulturowego” na tatrzanskie hale, gdzie wypas przywrocono, powrocily krokusy!

    I lepszego dowodu nie potrzeba. Prawda dowodzi sie sama. Prawda?

    Pozostaje w tej sytuacji zastanowic sie jeszcze nad tym, dlaczego sie o tym nie pisze wprost, tylko sie wzmiankuje i w dodatku wzmiankuje sie zawsze w polaczeniu z „wykaszaniem”?

    Czemu ma to sluzyc?

    Np. szafran spiski (popularnie nazywany krokusem) rosnąć może tylko na koszonej lub wypasanej polanie, po zniesieniu jej użytkowania zostaje z czasem zagłuszony przez inne gatunki wyższych roślin.”

    Z:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wypas_kulturowy

    Sadze, ze i na ten problem odpowiedzi mozemy sie stosunkowo latwo domyslic.

    W/g mnie chodzi o pieniadze. A dokladniej o pieniadze na odszkodowania dla gorali, wlascicieli gorskich hal, wywlaszczonych z posiadania pod pretekstem ochrony przyrody

    Gdyby otwarcie potwierdzic, ze wywlaszczenie w latach 1960/5 odbylo sie na podstawie nieprawdziwych powodow, to gorale mieliby w rekach dowod konieczny do domagania sie zwrotu wlasnosci i przywrocenia prawa do wypasu, albo do sowitych odszkodowan za poniesione straty z pozytku jaki by mieli uzytkujac swoja wlasnosc. I to odszkodowan za straty poniesione przez ponad 50 lat.

    Sadze, ze powyzsze wyczerpuje temat zwiazku owiec z Szafranem Spiskim, jednoczesnie obnazajac kolejny „krowi wyziew”, jakim sie sam osmiesza ten zlosliwy czepiak, o krtorym mozna powiedziec tylko jedna dobra rzecz, mianowicie to, ze zna sie co nieco na fotografi i sprzecie i podrzuca na blog calkiem udane wlasne foty.

  59. Gekko
    19 sierpnia o godz. 16:07
    Że taki byt cywilizacyjny czyni świadomość plemienną zdumiewająco i błyskawicznie zreformowaną, świadczą liczne przypadki empirii emigracyjnej; polskiej – akcydentalnie (ponieważ tu kosztu zmiany nie równoważą otwarte drzwi powrotu do sponsorowanej przez cywilizację, ie. UE, wspólnoty gumna).”

    Mój komentarz
    Gekko, powiedziałbym, że w tę samą trąbkę dmiemy lub wariacje na ten sam temat gramy.

    Nie zgodzę się w pełni z powyższym twierdzeniem o błyskawicznym reformowaniu.

    1) Otóż to błyskawiczne reformowanie dotyczy przybyszów, którzy wkraczają do układu o innych właściwościach i aby się weń wpasować muszą tak działać, się zachowywać, jak tego układ wymaga. Jeśli nie stosują się do tych wymogów, a co poniektórzy wręcz kontestują układ poprzez jego skryte łamanie, to czeka ich nocleg pod mostem lub zatrzymanie i przelot samolotem wyczarterowanym przez polskie MSW do reedukacyjnego (w założeniu) miejsca pobytu.

    2) Układ ten, a chodzi zapewne o przykład takiej GB powstawał bardzo niebłyskawicznie, bowiem kilka ładnych wieków (siedem?) zeszło zanim osiągnął stan dzisiejszy.
    Pzdr, TJ

  60. kyrie elejsom 🙄 🙄 🙄

  61. *chichot w kułak*

  62. @tejot
    19 sierpnia o godz. 16:18

    Bardzo dziękuję, przydatne wiadomości do rozważenia. Monopod chyba lepiej nie?

  63. @NeferNefer
    19 sierpnia o godz. 16:48

    😉
    Mój statyw, już dość zabytkowy, bo ok. 35-letni Gitzo, waży z głowicą 1,5 kg, złożony mierzy 43 cm. Służył już pod analogowym nikonem, a także do trzymania mikrofonu przy nagraniach na minidyski (Sony) żab, słowików i różnych koncertów amatorskich, a teraz pod moją zabawką i trochę poważniejszym nikonem D300 s. Jest niezniszczalny.
    Podobny do tego, ale nie z karbonu
    http://www.traumflieger.de/shop/images/product_images/popup_images/1704_0.jpg

    Każdą nogę można ustawić pod innym kątem, na przykład oprzeć o ścianę skalną.

  64. @ tejot
    Trąbka, jak statyw PZO, może być taka sama ale nie ta sama… 😉
    Co poznać po melodii…
    A poważniej, napisałem jak szybko można stworzyć warunki do edukacji mentalności osobniczej przez empirię systemową, co uczynił przecież plemieniu, jednej nocy, Balcerowicz.
    I za to jest właśnie prawdziwie i po posko-chrześcijańsku gnojony i niszczony, na wszelakie sposoby. Dobro bowiem uczynił, tyle że skórka motyla poczwarze tak ubogaconej – swędzi. Co TU oznacza, że zamiast statywów Canona, wytwarza statywy PZO, po wsze czasy, i wali nimi dobroczyńcę.
    …Pewien znany mi przed laty polski student w dziedzinie szacownych profesji, z trudem i ogromem determinacji pokonywał kolejne egzaminy u koryfeuszy nauk polskich.
    Dziś spotkał się z polskimi kolegami ze studiów, będąc od lat naukowcem i wykładowcą w kraju cywilizowanym, wspominał, jak barbarzyńsko te nasze egzaminy ze względu na kometencje koryfeuszy, wyglądały, czemu on sam dziś daje satysfakcję sobie i studentom zupełnie odwrotnie postępując, niż z nim czyniono.
    Spotkanie po tym wyznaniu zakończyło się niesmakiem – koledzy, obecni miejscowi koryfeusze, przyjęli i przenieśli w przyszłość praktyki swoich ówczesnych dręczycieli akademickich, stąd uznali wyznania zreformowanej mentalności za uwłaczające godności nauki polskiej…że można się tak zaprzedać za wolnorynkowe pieniądze, jak kolega-emigrant. Nie od rzeczy był fakt, że „obcy” już kolega, dorobkiem naukowym jednego z trzydziestu lat pracy na obczyźnie, gasił całe kariery razem wzięte pozostałych uczestników spotkania.
    Ot, banalna historia, ale jak widać w niczym nad Wisłą niepouczająca.
    Birety z głów, tejocie, i statyw PZO w dłoń! 😉
    (pozdr.)

  65. @Tobermory
    19 sierpnia o godz. 17:41

    Niezły. Idąc za poradą tejota zmierzyłam i ten powinien mi wystarczyć, jak myślisz? Cena dobra, waży niewiele

    http://www.statiefshop.be/product/306506/category-189851/velbon-ex-530.html

  66. @ Tobermory
    …nie pisz tylko, proszę, jak rozmnażają się statywy.
    To byłby liberalizm wątkowy w swej najplugawiej darwinistycznej formie…hihi.

  67. @Gekko
    19 sierpnia o godz. 17:57

    Ale jeśli przez podział to ja wezmę 🙂

  68. Gekko
    19 sierpnia o godz. 17:57

    hmmm…

    Wiesz co?
    Cokolwiek by sie nie podpowiadalo, to mechanizm selekcyjny, opisany przez Karola i tak zadziala. Bo musi. Ja juz probowalem, podpowiadalem, zeby sie na fotografii i fotografice skupil i do nich ograniczyl swoje blogowanie, ale to na nic, bo wrodzonych cech, jak na przyklad upierdliwej zlosliwosci i czepialstwa i tak wspomniany osobnik, nie jest w stanie opanowac. I kazdorazowo, gdy sie rzeczonemu wydaje, ze mnie na czyms tam „zlapal”, to dostaje po lapach, czyli sie osmiesza. Sam sie osmiesza, zeby nie bylo, ze to ja go osmieszam…

    Juz mi sie nie chce wyciagac z przeszlosci „wpadek” samoosmieszajacych wspomnianego, bo nie w tym rzecz, zeby go osmieszyc, tylko w tym, zeby wspomniany nie rozsiewal nieprawdziwej „wiedzy” i zeby nie zasmradzal bloga swoimi zlosliwosciami. Tylko o to sie rozchodzi.

    Smieszno tragiczne jest w tym wszystkim to, ze jemu sie cosik wydaje i jak sie wydaje, to natychmiast „atakuje” z komentem jak dzis, ze „plec pleciugo…„, co mnie tylko smieszy, bo zarzucajacy plecenie, sam plecie androny i duby smalone, co powyzej wypunktowalem.

    Coz zrobic? Taki on jest i ani Ciebie, ani mnie nie poslucha, bo co innego nim kieruje.

  69. W tym miejscu wypada przytoczyć opinię internauty pod artykułem o tym, jak jakiegoś Muzułmanina zamknęli w Polsce za Gmyzowate ilości odprysków trotylopodobnej farby na walizce, tudzież próbę wynajęcia mieszkania ta trasie przejazdu Ważnej Osoby:

    Przecież jakoś trzeba uzasadnić wydanie ponad 200 mln zł na ochronę. Jeden gościu z szybkowarem to za malo. W dodatku to był Polak. Trzeba było aresztować jakiegos Araba, a te w Janowie padły.

  70. @ lonefather

    Na wezwanie „wiesz co?” zawsze się zastanawiam: co.
    I dlatego z ukontentowaniem ogromnym czasem z Tobermorym pogaduję, bo wiedza i jej świadomość mu w poczuciu humoru nie przeszkadza…
    Ci, co naprawdę wiedzą, cenią sobie chwile wytchnienia na blogu, przecież całkowicie i tak różnorodnie jajcarskim.
    Czego i Tobie życzę, choćby w wyniku researchu.
    Pozdrawiam.
    – – –
    @NeferNefer
    Ostatnio, jak filmowałem w ukryciu ze statywu, to mi się rozmnożył przez podział, rozpadając na dwie części.
    Nie ma rzeczy niemożliwych, oczywiście dla PZO.
    PZDR. ( 🙂 )

  71. @Konstancja

    Przypomniałaś mi coś

    Spotykają się dwie kobitki i jedna mówi:

    – Kupiłam samochód

    – Jaki???

    – Czerwony…

  72. NeferNefer
    19 sierpnia o godz. 17:13

    Mój komentarz
    Statyw trójnożny eliminuje niemal całkowicie poruszenie aparatu podczas wykonywania zdjęcia, jeśli nie bierzemy pod uwagę bardzo małego drgnięcia spowodowanego w lustrzankach klasycznych ruchem lustra w górę, szczególnie na statywach lekkich o małej sztywności a także drgań wzniecanych w statywie przez silniejszy wiatr.
    Żaden statyw nie eliminuje drgnięć obiektu na zdjęciu, np. drżenie liści czy gałęzi drzewa, o czym trzeba pamiętać podczas fotografowania bliskich krajobrazów.

    Monopod ustala aparat w osi pionowej, co oznacza, że aparat nie może się poruszyć w dół lub w górę podczas zdjęcia, lecz na boki może się poruszyć, chociaż w ograniczonym stopniu bowiem to poruszenie musi się odbywać po okręgu o promieniu nogi statywu.
    Monopod także likwiduje niemal całkowicie możliwość obrotu aparatu podczas zdjęcia. Obrót, to też poruszenie.

    Ogólnie patrząc, z punktu widzenia zwykłej mechaniki aparat trzymany „luzem” w dłoniach ma możliwość obrotu wokół trzech prostopadłych osi (x,y,z) oraz możliwość przesunięcia się wzdłuż tych trzech prostopadłych osi.

    Fachowo to się nazywa sześcioma stopniami swobody. Statyw trójnożny odbiera aparatowi wszystkie sześć stopni swobody, monopod cztery. W aparacie na monopodzie pozostają dwa stopnie swobody (z grubsza) – aparat może się poruszać na boki i do przodu lub do tyłu.
    Przepraszam za wykład.

    Monopod jakoś tam działa przy czasach rzędu od 1/60 s do powiedzmy 1/8 s. Przy nieco dłuższych czasach też działa, ale jest to loteria.

    Współczesne aparaty (niemal wszystkie co bardziej zaawansowane) mają układy IS (Image Stabilisation – stabilizacja obrazu) wbudowane w obiektyw lub w oprawę sensora obrazu. Układy te redukują „poruszenie zdjęcia” w rękach fotografa poprzez śledzenie poruszenia aparatu i poruszanie w odwrotnym kierunku odpowiednim elementem obiektywu lub sensorem, co kompensuje wykryte przez układ poruszenia aparatu przy robieniu zdjęć z ręki (lecz nie w 100 % przypadków) i co jest przydatne najbardziej przy czasach 1/30, 1/15, 1/8 i jak się udaje niekiedy przy czasie 1/4 s, przy relatywnie krótkich ogniskowych obiektywu.

    Sęk w tym, że układ IS nie działa na statywie, a na monopodzie nie wiem czy na pewno, być może na monopodzie trochę działa, trochę nie.

    Statyw trójnożny zapewnia niemal 100 % stabilność podczas ekspozycji. Przy długich ogniskowych (powiedzmy 300 – 1000 mm) obiektyw jest niezbędny. Przy krótszych ogniskowych i fotografowaniu z ręki i niezbyt długich czasach poruszenie zdjęcia jest eliminowane mniej lub bardziej skutecznie przez układ IS. Przy stosowaniu statywu należy wyłączyć układ IS w aparacie.
    Pzdr, TJ

  73. @Gekko

    Tak se czasem pogaduje. Slabosc mam, bo z szesciolatkiem jeszcze sobie nie pogadam, wiec na blogu se gadam. Znaczy pisze jakbym gadal na zywo i az mi sie glupio robi, ze przypominam tak zwnae oklicznosci niezlezne, co choc niezalezne jednak uzalezniaja. Chocby w retoryce… , ale nie wazne. Nie musisz sie tym kierowac. Czego i tak jak widac nie czynisz, wiec niby nie ma o czym mowic.

    Mozliwe, ze bedac obiektm powtarzajacych sie „atakow”, jakos nie „dostrzegam” wiedzy wspomnianego. Dostrzegam za to duza sprawnosc w „internet research”, ktora bywa mylona z wiedza, wskutek iluzji jaka daje szybkosc przywolywania „dowodow” znalezionych w necie…

    I w tym momencie nie pozostaje mi nic innego, niz „zdumienie”, ze wspominany tej umiejetnosci nie zastosowal w odniesieniu do owczych bobkow w polaczeniu z krokusami.

    Moje zdumienie jest jednak krotkotrwale i ulotne, bo przeciez zastosowal rzeczony internetowe przeszukanie i wyszly mu z niego „mrowki”, ktore jako pierwsze powolal, do wykazywania, ze „plec pleciugo…”

    Gdy mrowki zostaly „oddalone”, przywolal wspominany, „wykaszanie”…

    Oba przytoczone argumenty, rzeczony nie z wlasnej glowy wyciagnal, tylko z przeszukania netu, gdzie je znalazl.

    W tym momencie mozemy juz spokojnie powrocic do rozwazenia tego, czy wspomniany @Tobermory dysponuje jakakolwiek warta wzmiankowania wiedza?

    Otoz, bez najmniejszego ryzyka pomylki osmiele sie wysunac twoerdzenie, ze @Tobermory moze i jakas wiedze posiada, ale z calkowita pewnoscia nie jest to wiedza z zakresu rozmnazania sie Szafranu Spiskiego i roli jaka we wspomnianym rozmnazaniu odgrywaja owce.

    Stworzyl pozor posiadania wiedzy, ktory rozpadl sie w proch i pyl, gdy zosal poddany analizie logicznej.

    W tych okolicznosciach wspominki o „poczuciu humoru” wspomnianego, brzmia co najwyzej ironicznie, chyba ze masz na mysli to, ze Ciebie podobnie jak mnie, smieszy nadecie i zadecie skonfrontowane z wiedza i logika.

    Pozdrawiam

  74. Oj tam, oj tam, wielkie mi micyje jurgielowe g… . Minister luźne kalesony Radziwiłł, to jest prawdziwy hit!!!

  75. Jest
    Statyw trójnożny odbiera aparatowi wszystkie sześć stopni swobody, monopod cztery. W aparacie na monopodzie pozostają dwa stopnie swobody (z grubsza) – aparat może się poruszać na boki i do przodu lub do tyłu.

    Powinno być
    Statyw trójnożny odbiera aparatowi wszystkie sześć stopni swobody, monopod z grubsza trzy. W aparacie na monopodzie pozostają trzy stopnie swobody – aparat może się poruszać na boki – wzdłuż osi x, do przodu lub do tyłu – wzdłuż osi y oraz obracać się wokół osi pionowej z.
    TJ

  76. NeferNefer
    19 sierpnia o godz. 19:13

    …bo czerwone są najszybsze-
    co stwierdził w swoim komentarzu p. Wojciech Mann ( ze wspomnień Magdy Jethon).

  77. mogę się pochwalić moim ( czerwonym, a jakże!). Żadne cudo, ale i tak lepsze od poprzednich.Postęp technologiczny wciąż zaskakuje.
    Ostatni kupiono mi w 2008r – mial różowy pasek na srebrnym tle

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwiAgYORg87OAhVB1iwKHUA5C_AQFggsMAA&url=http%3A%2F%2Fwww.canon.pl%2Ffor_home%2Fproduct_finder%2Fcameras%2Fdigital_camera%2Fpowershot%2Fpowershot_sx700_hs%2F&usg=AFQjCNGhxvUcJwbFgx2ItGizGYktc8oswg

  78. @tejot
    19 sierpnia o godz. 19:23

    Dziękuję raz jeszcze, za wnikliwie napisany materiał do przemyśleń.

    Znalazłam to, całkiem niczego sobie, ale tymczasem z zakupem poczekam bo nie jest to rzecz pierwszej potrzeby

    http://www.traumflieger.de/shop/Tripods-Heads/Benro-Versatile-Tripod-Flexpod-A1980T::2204.html

  79. mohikanin przedostatni
    19 sierpnia o godz. 19:29
    tiaaa…ten program noszenia luźnej bielizny będzie kosztował tyle, co wydawano na program z in vitro.
    A ile dzieci sie urodzi z tej naprotechnologii, terapii psychologicznej i luźnych spodenek panów?

  80. lonefather
    19 sierpnia o godz. 19:26

    Dziękuję za obszerne wyjaśnienia, za zaciemnienia – także (np aluzje do niewyjaśnionych z nazwy okoliczności niezależnych – czego?, od czego?…).
    Przyjmuję te uwagi jako wyraz otwartej i serdecznej potrzeby pogaduszek o wiedzy innych.
    Tak jak otwarta i serdeczna jak mniemam jest moja i (zakładam, sądząc z postów) Tobermorego ochota na korzystanie z dostępnego nam (?) poczucia humoru, bazującego na wiedzy …o człowieku. Co pozwala mi cenić (i chyba też Jemu) absolutnie niepersonalne postrzeganie wiedzy, w tym nie jako obiektu posiadania, ale badania.
    Za to, że zaszło nieporozumienie w wyniku mojej oględności, przepraszam. Pisałem bowiem nie wprost, choć jasno, o poczuciu humoru nie Tobermorego, lecz Twoim.
    Za dużo abstrakcji szkodzi atrakcji… 😉
    Ukłony.

  81. Prośba ogólna.
    Jakkolwiek piękno posiadanych aparatów i elementów usztywniających je w wielu osiach nie jest i mnie obce, może jednak zejdziemy w wyższe rejony podziwu dla aparatu poznawczego, czy konwersacyjnego?
    Inaczej będę musiał i ja pochwalić się walorami aparatu, a przyznam że byłoby to dla wielu krępujące, by nie powiedzieć – obezwładniająco zniewalające.
    Miejmy chociaż na blogu jakiś sukces, równoważący tytułowe fiasko Konia a sprawę Polską.
    Bez wtykania aparatu w obce mu czeluści.
    😉

  82. Gekko
    19 sierpnia o godz. 20:23
    serdecznie przepraszam za reklamę mojego aparatu.

    serio, serio!

  83. Ja tam nie będę przepraszać, już wolę o aparatach, nawet gębowych, byle nie o bobkach posypanych szafranem. I tak jest kanikuła na blogu, za przyzwoleniem – skoro wpis naszego Gospodarza też żartobliwy.

  84. Konstancja
    19 sierpnia o godz. 20:35

    Na blogu coraz więcej nieporozumień, takie czasy.
    Co maja przeprosiny za czyjś aparat do mnie i w jakim sensie prywatne, towarzyskie poradnictwo rodem z forum zakupowego można postrzegać jako reklamę?
    Dalibóg nie wiem.
    Wiem natomiast, że unoszenie się w lamencie nad naruszonym honorem i godnością, jest ostatnio orężem dobrej zmiany – Edka w Króla Ubu.
    Ostatnio, w pewnym sklepie (bez reklamy) renomowanej zachodniej sieci handlu dobrami trudno zbywalnymi ze względu na cenę, dokonałem kilkutysięcznego zakupu, gotówką.
    Pani w kasie wydała mi pieniądze z zaokrągleniem do kilku złotych na moją niekorzyść.
    Na milczące wezwanie do rzetelnej realizacji umowy (nie odchodziłem od kasy), pani zakrzyknęła suo magna voce:
    Patrzcie ludzie, od złodziejek mnie wyzywa! I wyjęła z kieszeni (sic!) brakującą sumę rzucając na ladę, wraz z rachunkiem kasowym, tamże ukrytym.
    I to nie jest ostatnio przypadek jednostkowy, to już norma, ta godność.
    Czemu to piszę?
    Bo poczucie humoru na taką seryjność wymaga traktowania jej serio, serio. …Konstancjo.
    Kłaniam się i wzajemnie przepraszam, z godnościom – a co, stać mnie.
    🙂

  85. Gekko
    19 sierpnia o godz. 20:17

    Nie bede Ciebie odsylal do blogowiska pisanego piec klat temu i wprost okolicznosci wyloze. „lonefather” to nie jest tylko nickname, to jest stan w jakim sie znalazlem, gdy w 2010 roku zostalem sam z 3 tygodniowym synkiem. Mame, mnie i synka zalatwil blad szpitalnego zaniedabania.

    Sadze, ze to wystarczy do wyjasnienia „okolicznosci niezaleznych”.

    A wracajac sie do poczucia humoru, to moje najwyrazniej zawiodlo, bo nie zidentyfikowalo, ze ot o nim sie wypowiedziales.

    Co do omawianego, to przyszlo mi do glowy jeszcze i to, ze jest on umyslowym cieniasem, co umie znalezc z szybkoscia blyskawicy i rownie blyskawicznie post zlosliwy wyprodukowac, ale najwyrazniej nie jest w stanie w tym co znalazl zauwazyc sprzecznosci i nielogicznosci, o ich przeanalizowaniu juz z litosci nie powinienem wspominac, ale zeby dokonczyc, musze. Otoz warto jest zwrocic uwage na fakt, ze wiekszosc rozumnych, po dostaniu sprzecznych nformacji, co najmniej by sie zatrzymala na chwilke, zeby co najmniej wyeliminowac sprzecznosci, ktorych istnienie dowodzi albo falszywosci wszystkich otrzymanych informacji, lub przynajmniej jednej z nich.

    Mogl sie „zatrzymac” i przemyslec, ale nie zrobil tego, tylko nierozumnie mnie zaatakowal, co sie skonczylo jak skonczylo, czyli podobnym do „krowich wyziewow” samoosmieszeniem.

    Gdybym mial omawianego nazwac, to przypisalbym mu miano „technicznego”, czyli osoby bieglej w wyszukiwaniu w magazynie i przniesieniu na sale wykladowa przyslowiowego epidiaskopu. „Techniczny” nie musi sie znac na epidiaskopie wiecej, niz to, jak sie wymienia zarowke spalona i to gdzie w magazynie epidiaskop sie znajduje.

    Pozdrawiam.

  86. ps.

    Technicznosci „technicznego” dowodzi jego spora umiejetnosc dostarczania widzy o statywach, aparatach i podobnych info, ktore biegle i usluznie w sieci wynajduje i dostarcza. Za co mu czesc i chwala, na wieki wiekow, lub co najmniej do konca bloga.

  87. @Konstancja, (19 sierpnia o godz. 19:55) urodzi się tyle na ile przyzwoli PB nadzorowany przez „Miłujcie się”!

  88. Kiedy zaczęła się Targowica? – przemknęło mi przez myśl pytanie po zderzeniu z sobą dwóch wypowiedzi komentatorów bloga Jacka Kowalczyka – @tejota i @Gekko. Pierwszy, o godz. 12:37, napisał: W Polsce idee liberalizmu ekonomicznego zostały odczytane i wcielone podobnie jak idee np. Odrodzenia, Reformacji, czy Oświecenia, co oznacza nijak, cząstkowo, po łebkach, hasłowo i bez esencji, bez substancjonalności. Siła tradycji, tej przedwiecznej, okazywała się większa niż wszelkie prądy myślowe, nakazy i dobre wole władców. Odpowiedział mu @Gekko następująco: Bardzo piękny tekst, z którym się zgadzam. Z wyjątkiem diagnozy. To nie „przeszłość”, „tradycja” czy inne fantazmaty ogólnowojskowe (oświecone odrodzenia, prądy myślowe, nakazy i dobre wole władców) czynią i utrwalają folwarczne gumno. To robią konkretni ludzie
    Po czym przeniósł Gekko punkt ciężkości dysputy na współczesną nam rzeczywistość nie odnosząc się w ogóle do tego, co u tejota stanowiło clou wypowiedzi („idee wcielone po łebkach, hasłowo, bez esencji, bez substancjalności”).
    Ta pominięta część wypowiedzi wywołała u mnie pytanie „kiedy zaczęła się Targowica?”. I czy aby nie trwała ona od początku istnienia naszej państwowości, a oddalała się wówczas, gdy u steru polskiego kościoła rzymsko-katolickiego pojawiały się takie postaci jak abp Świnka czy abp Uchański? Pierwszy to fenomenalny polityk, drugi fenomenalny reformator i polityk. I pierwszy i drugi, jako prymasi kościoła, działali wbrew Rzymowi, prowadząc taką politykę, która interes kraju gdzie sprawowali swe posługi, stawiała ponad interes Watykanu. Pierwszy uniezależnił Polskę od Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, doprowadzając do koronacji Przemysła II na króla Polski i otwierając drogę do koronacji ważniejszej – Łokietka. Drugi stępił ostrze kontrreformacji pozwalając na szerzenie się Lutrowej herezji nad Wisłą. Tuż przed wypłynięciem na świat Jakuba Świnki (rok jego urodzin jest nieznany) miała miejsce „pierwsza reforma miejska”, czyli uchwalenie prawa chełmińskiego i ulokowanie na tym prawie dwóch miast – Chełmna i Torunia w roku 1233, gdy tymczasem po Europie krążyło widmo uchwalonej w Anglii w 1215 roku Wielkiej Karty Swobód. O czasach Jakuba Uchańskiego pisał nie będę. To okres największej rewolucji chrześcijaństwa w czasach nowożytnych, który Polska spożytkowała doskonale w każdej warstwie – kulturowej, ekonomicznej i edukacyjnej. Okres trzeci – Targowicy historycznej, nie metaforycznej i domniemanej, to czas uchwalenie Konstytucji Trzeciego Maja, z jej istotnym rozdziałem – Miasta nasze królewskie wolne w państwach Rzeczypospolitej. Do tego okresu – i tylko do tego – odnieść możemy słowa @tejota Siła tradycji, tej przedwiecznej, okazywała się większa niż wszelkie prądy myślowe, nakazy i dobre wole władców. Poprzednie „reformacje” dawały sobie (fakt, że mniej lub bardzie skutecznie) radę z siłą „przedwiecznej tradycji”. Czy przedwiecznej? Rzymsko-katolickiej. Ot, od 966 roku raptem, jeśli tę datę za wprowadzenie chrześcijaństwa na ziemie Lechitów przyjmiemy.

  89. Gekko
    19 sierpnia o godz. 20:49

    trochę poczułam się wywołana do tablicy…do tego nieudolnie zamieszczony link…ale nie jestem obrażalska; potraktowałam to z lekkim humorem.
    serio, serio 😉

  90. off topic
    ____
    POLECAM
    jedna z lepszych analiz sytuacji w Turcji
    Wladimir Wolfowicz ZIRINOWSKIJ
    https://www.youtube.com/watch?v=_liuag8mx5M

  91. @anumliku

    Fajnie piszesz, ale czemu piszac o „targowicy” nie o niej piszesz, tylko o dyskusji @Gekko z @tejotem? Czy dlatego, ze oni o „targowicy” w swjej dyskusji nie wspomnieli, czy z jakiego innego powodu?

    Probowalem przeczytac „Krew na sniegu” powiesc poswiecona Przemyslowi II, nazwiska autorki nie pomne, ale nie dalem rady. Zupelnie tak samo jak nie dalem rady Kraszewskiemu. Mzliwe, ze nie dalem rady, bo zbyt mocno mi sie w wyobraznie wrazily Powiesci Piastowskie Bunsha, pisane w wiwkszosci w czasach niemieckiej okupacji… A „po Bunshu”, to dopiero Jasienica swoim, jakze innym od bunszowego pisarstwem do mnie trafil.

    Po co wspominam lektury minione? Ano dlatego, ze wpierw do wyobrazni trafia literacki przekaz i budzi ciekawosc, ktora jest motorem poszukiwan wiedzy. Zwyczajnie to ciekawosc sklania do poglebiania wiedzy, a poglebianie i rozszerzanie znajomosci tematu daje material do przemyslen i wyciagania wnioskow.

    Przypatrzmy sie wiec procesowi coraz mocniejszego „ogarniania” Polakow , a jeszcze bardziej tego co i jak mysla Polacy, przez kosciol Rzymskokatolicki. Im mocniej tzrymal kosciol Polakow i ich myslenie w garsci, tym gorzej sie Polsce i Polakom wiodlo. A gdy sie pojawial taki Jakub Swinka, co nie „ogarnial”, tylko wrecz rozgarnial, tym lepiej sie udawalo i wiecej jako calosc osiagalismy…

    A gdy w polskim powietrzu, w koncu osiemnastego wieku pojawily sie „wonie znad Sekwany” i narastal sprzeciw wobec wszechwladzy kkat, to sie i wspomniana Targowica pojawila, bo jak w kraju kosciol sily tracil, to pomocy zaczal szukac u obcych, byle swoja wladze i przywileje zachowac.

    Takie to proste.

    A co mamy obecnie?
    Ano mamy starannie ukrywana wszechwladze kosciola polaczona z kryciem sie za oficjalnie i glosno wspieranym PiSem. Taki paradoks, dla nie kazdego widoczny. Niemniej, bedac wiecznym optymista, kolejny raz przywolam Bertranda Russella i jego odkrycie, ze tylko wspolne wyzwalanie sie spod koscielnej, czyli religijnej i cywilnej opresji, daje szanse na sukces wyzwalania sie. Miejmy nadzieje, a wlasciwie to dopomozmy temu niedalekiemu polskiemu wyzwalaniu sie z opresji, wskazujac nieustannie na wspoludzial kosciola Rzymskokatolickiego, w opresji, poprzez udzielanie poparcia i usprawiedliwiania tego co PiS wyczynia. Tak zeby, gdy juz dojdzie do wyzwalania sie, nie tylko PiS „polecial”, ale kosciol rzymskokatolicki wraz z nim.

  92. @anumliku

    Czy pozny wieczor, to wciaz moze byc „rano”?
    Tak sie zastanawiam, bo co i rusz zagladam i czekam… Chyba przyjdzie mi skonstatowac, ze jestem naiwny jak dziecko… ech…

  93. @Gekko
    19 sierpnia o godz. 19:03

    Dziękuję 🙂
    Mnie osłabia dezynwoltura zapiekłych w pieniactwie ignorantów, którzy jednym machnięciem ręki uznają myrmekochorię za bzdurę, nie potrafiąc równocześnie przytoczyć jednego wiarygodnego badania owczych bobków na okoliczność nasionek krokusa 🙄

    Miałem parę lat temu (nie)przyjemność uczestniczenia jako przygodny tłumacz w spotkaniu (obozie naukowym) polskich i niemieckich paleozoologów. Nikt z polskich uczestników (w tym profesorka i dwóch doktorów, reszta doktoranci) nie znał na tyle niemieckiego lub angielskiego, aby swobodnie się porozumieć na fachowe tematy.
    Jak się okazało, to i we własnym języku nie potrafili odpowiedzieć na dociekliwe pytania gości m.in. na temat pewnych istotnych aspektów wykonanych badań. Wyglądało, że zostały pominięte. Widząc rosnącą panikę w oczach doktora Krzysia zwekslowałem rozmowę na luźniejsze tematy, co goście przyjęli ze zrozumieniem, a Polacy z ulgą.
    Gospodarze reprezentowali Uniwersytet Wrocławski 🙁

  94. @anumliku

    ale „nie lec” nei pisz byle czego nie przemyslanego… nie warto, szkoda tracic czas na pisanie nieprzemyslanego… A mi sie tak wyrwalo, gdy sie po raz ktorys tam zlapalem na bezproduktywnym zagladaniu pod poprzedni wpis.

    Jak Ci sie nie chce, to po prostu nie pisz. Bedzie jak jest, czyli nic sie nie zmieni.

  95. Cudo, cudowne!

    I jak tu nie lubic „technicznego”, co takie fajnosci na blog wrzuca od niechcenia?

    A najbardziej ujmuje mnie swoja bezpretensjonalnoscia to „zwekslowalem„… Jakiez urocze i pelne podtekstow, ale najwazniejsze, ze wszyscy byli zadowoleni.

    Super! Tak dalej trzymac! Same pozytywne przekazy! Gartulacje za sukces odniesiony wsrod paleozoologow, polsko niemieckich!

  96. Dżizas!
    Ten bełkotliwy pomyleniec dyskutuje sam ze sobą, a potem przypisuje mnie swój bełkot 😯
    W którym miejscu pisałem cokolwiek upoważniającego do takiego komentarza:

    „Moje zdumienie jest jednak krotkotrwale i ulotne, bo przeciez zastosowal rzeczony internetowe przeszukanie i wyszly mu z niego „mrowki”, ktore jako pierwsze powolal, do wykazywania, ze „plec pleciugo…”

    Gdy mrowki zostaly „oddalone”, przywolal wspominany, „wykaszanie”…

    Oba przytoczone argumenty, rzeczony nie z wlasnej glowy wyciagnal, tylko z przeszukania netu, gdzie je znalazl.

    W tym momencie mozemy juz spokojnie powrocic do rozwazenia tego, czy wspomniany @Tobermory dysponuje jakakolwiek warta wzmiankowania wiedza?”

    Mente captus kompletny? 🙄

  97. @lonefather
    Wyjaśniłem, że Targowica skojarzyła mi się po lekturze postów Gekka i tejota. Dodam, że uważam (ugruntowałam to uważanie po uważnym przeczytaniu swego postu), że jesteśmy w stanie permanentnej Targowicy i winę za to ponosi wasalny stosunek do Watykanu i watykańskiej hierarchii w Polsce (inne strony świata potrafiły się od tego uzależnienia odlepić). Apogeum tego stanu obserwujemy obecnie. Akurat jesteśmy świadkami rozwalania najważniejszego (dla mnie) filaru naszej państwowości – niezależnych od centrali samorządów lokalnych: gmin, powiatów i województw samorządowych. Najazdy CBA na miejskie urzędy są tego ewidentnym przykładem. Najpełniej oddaje to opublikowany wczoraj list otwarty Jacka Karnowskiego, prezydenta Sopotu. Wklejam linka:
    http://www.dziennikbaltycki.pl/wiadomosci/sopot/a/list-otwarty-jacka-karnowskiego-w-obronie-demokracji,10528728/
    Książka, którą przywołałeś nosi tytuł „Korona śniegu i krwi” i jest autorstwa Elżbiety Cherezińskiej. W przeciwieństwie do Ciebie, oceniam ją wyżej od powieści Bunsha, o Kraszewskim nie wspominając. Ale ja lubię takie klimaty fantasy, jak u Cherezińskiej. Jak to mówią de gustibus non est disputandum.

  98. Szanowni zebrani,
    kurde, zjadło mi napisane w pocie czoła komentarze i odpowiedzi do Was.
    Cholera i cetera.
    Ponieważ dziś na naszym gumnie komercyjnie wyrabiam nockę, muszę odłozyć swą aktywność blogowa.
    Panie Konstancję i Nefer pozdrawiam z nieukrywana oskomą.
    Pana lonka zapraszam do odszukania sobie adresu Tobermorego – pewnie gdzieś w szufladzie z poczuciem humoru.
    Pana anumlika przepraszam, że tymczasowo nie stanąłem na wysokości aparatu pretekstu do analizy żródeł gumna w Targowicy, a nie np., jak ja cytowany, w braku kanalizacji w Stolicy (czy wiecie, że ma ja co najwyżej ok. 70% domostw warszwskich, anno ’16?)
    Pana tejota, mam nadzieję nie zaplątała w odmęki wieków toga czy biret i się tu odezwie.
    Stokrotnie przepraszam za nadobecność i naprawdę serdecznie pozdrawiam, tymczasem.

  99. Anumlik, zegzegezowałeś mnie. Przyznam, że wszedłeś w temat zdecydowanie i roztropnie.
    Kiedy zakiełkowała Targowica w Polsce? Hmm, jest o czym rozmawiać. Tradycje piękne i niepiękne.

    Przykłady z biskupami-wizjonerami, które podałeś są adekwatne, jeśli chodzi o uzyskanie niezależności oraz statusu państwa szanowanego przy respektowaniu praw wtedy nowych, dziś uznawanych za nieodłączne i należne każdemu państwu. Jednocześnie rodziła się i bujnie kwitła kontestacja, nieokiełznana, nieukierunkowana, interesowna, kontestacja dla kontestacji, nie, bo nie.

    I tak idąc przez dzieje od początków można dostrzec dwie tendencje – szeroką, spojoną z trendami europejskimi, odważną w stawianiu problemów, planistyczną i wizyjną że się tak wyrażę. Oraz drugi trend – interesowny, trend doraźnych rozwiązań i dróg najmniejszego oporu, który dał zepchnąć się Polsce coraz bardziej na Wschód, a tym samym odłączyć się ponad miarę od wszelakich tendencji reformatorskich, idei odświeżających służących zarówno państwu jaki i pospólstwu.

    Próby reformowania, których prekursorami byli dwaj duchowni (nie tylko duchowni, bo niektórzy królowie również byli ludźmi czynu i dobrej zmiany w dobrym znaczeniu tych słów) wymienieni przez anumlika zostały jednak z czasem zastąpione przez postępujące kostnienie od kadencji do kadencji królewskiej przerywane przez co energiczniejszych władców wyprawami w nieznane, próbami instytucjonalnego wzmocnienia państwa. W końcu ery światłego absolutyzmu w Polsce nie było ani światłości ani porządnego absolutyzmu, jeno poruta i gzy hulały po dzikich polach.

    Konstytucja 3 maja była bardzo poważną próbą reformatorską, która trzeba doceniać jako mądry poryw myśli reformatorskiej. Niestety pęta już były założone na państwo, na jego klasę panującą. Sąsiedzi już nabyli przekonania, że chory człowiek Europy nie rokuje na wyzdrowienie. Wkroczenie było tylko kwestią czasu. I ten czas po wkroczeniu, który na Zachodzie zapoczątkował przyspieszony rozwój cywilizacyjny, dla Umęczonej okazał się czasem żałoby i paraliżującej podległości.
    Rozgadałem się.
    Pzdr, TJ

  100. „Jakiez urocze i pelne podtekstow, ale najwazniejsze, ze wszyscy byli zadowoleni.”
    Nigdzie nie napisałem, że wszyscy byli zadowoleni. Goście po prostu wykazali się kulturą i widząc niekompetencję gospodarzy taktownie dali sobie spokój z „nauką”, zajęli ogniskiem i piwem, a gospodarze odetchnęli, bo nikt ich już nie męczył.
    Mnie było nieswojo i zwyczajnie – wstyd.

  101. @Lonek, o permanentnej reformie oświaty w kraju nad Wisłą mógłbym zanudzić na śmierć wszystkich blogowiczów, z Tobą na czele. W realu „popełniłem w tym temacie” kilka artykułów. Jednym zdaniem zamknę temat i dopowiem „cóś” na deser. Jedno zdanie: Żadna z kilkunasty reform oświaty nie trwała u nas dłużej niż pięć – sześć lat. Finowie swoją realizują z żelazną konsekwencją lat ponad trzydzieści.

    Na deser dopowiem, że miałem okazję uczestniczyć osobiście w pracach rady rodziców szkoły na Bednarskiej i Raszyńskiej, których dyrektorką (i założycielką) była (i jest) Krystyna Starczewska. Moje najmłodsze dziecię uczęszczało do „klasy IB”, w tych obu szkółkach. Ten rodzaj nauczania najbliższy był – (już nie jest – Starczewska została zadziobana przez czystą, niczym nieskalaną polską zawiść) w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego i pierwszym dziesięcioleciu obecnego wieku – modelowi fińskiemu. Niestety tylko w jednej szkole w Polsce. 🙁

  102. anumlik
    19 sierpnia o godz. 22:24

    Żadna z kilkunasty reform oświaty nie trwała u nas dłużej niż pięć – sześć lat. Finowie swoją realizują z żelazną konsekwencją lat ponad trzydzieści.

    Ten rodzaj nauczania najbliższy był – (już nie jest – Starczewska została zadziobana przez czystą, niczym nieskalaną polską zawiść) w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego i pierwszym dziesięcioleciu obecnego wieku – modelowi fińskiemu. Niestety tylko w jednej szkole w Polsce.

    Mój komentarz
    Anumlik, z Twojej puenty w komentarzu wynika, że nie każdą reformę da się wprowadzić bezproblemowo oraz, że reformy na ogół w Polsce są albo zastępowane ekwiwalentem gadania albo, a jeżeli są podejmowane próby konsekwentnego ich wdrażania, to ulegają natychmiast atakowi niemocy oraz mikrobów zawiści, bylejakości i interesownej destrukcji, które występują zwykle w godnościowym patriotycznym opakowaniu.
    Pzdr, TJ

  103. @tejot
    🙁 🙁 🙁

  104. Właśnie, takt. Tego bardzo brakuje, chyba już całkowicie jest w zaniku, to „niezauważanie” i „udawanie” że się nie widzi jak ktoś popełni faux pas. Nierobienie komuś przykrości z rozmysłem. Akurat na to jestem wyczulona i ciężko się z tym żyje bo nie umiem się boleśnie odgryzać. Zawsze mokasyny tego drugiego stoją na przeszkodzie.

  105. anumlik
    19 sierpnia o godz. 22:24

    To co opisales, jest glownym powodem tego, ze nie wracam do Polski z Jasiem…

    Jestem zdecydowany oszczedzic mu doswiadczen z tym o czym piszesz. Jedyne co zrobie w przyszlym roku, to na rok, na jeden rok przyjedziemy. I przyjedziemy wylacznie po to, zeby Jas przez rok w polskiej szkole, „zalapal” polska gramatyke… Bo w tej chwili mowi „angielskim” polskim, czyli uzywa polskich slow, ale zdania buduje zgodnie z angielska gramatyka.

    Chce, zeby mowil, umial myslec i pisac zarowno po Angielsku, jak i po Polsku.

    A co do ciaglych zmian i „eksperymentow” edukacyjnych, to jest z tym jak z hodowla zwierzat i formowaniem nowych ras…

    Jak sie zagladnie w spisy ras zwierzat hodowlanych w podziale na kraje, to Polska znajduje sie na samym dole wszelkich zestawien, we wszystkich gatunkach zwierzat hodowlanych.

    Nie chce zanudzac wiec tylko kilka przykladow:

    – trzoda chlewna – zarejestrowane 3 polskie rasy
    – bydlo – zarejestrowana 1 polska rasa
    – owce – 2 rasy
    – konie – 3 rasy
    – psy – 5 ras
    – koty – 0 zero ras

    W Anglii, dla porownania pobieznego:
    – trzoda chlewna – 28 ras
    – bydlo – 16 ras
    – owce 27 ras
    – konie – 11 ras
    – psy – 47 ras
    – koty – 17 ras

    I wszystkie zarejestrowane w miedzynarodowych ksiegach…

    Jak to mozliwe, ze az tak duze roznice w ilosci ustanowionych ras zwierzat domowych sa pomiedzy Polska, a Anglia?

    Podobne w skali roznice sa zreszta pomiedzy Polska a wszystkimi innymi krajami naszego kregu kulturowego. Na tle tego kregu kulturowego, w dziedzinie kultury hodowlanej wypadamy co by nie mowic o tym, po prostu fatalnie. Wypadamy i nie da sie tego ukryc, po prostu jak barbarzyncy i powinnismy sie tego zwyczajnie wstydzic.

    Ale sam wstyd nic nie da, jesli w slad nie pojawi sie zrozumienie i wynikajace ze zrozumiena dzialania naprawcze.

    Nie bede sie zawodowo, choc z wyksztalcenia jestem zootechnikiem, rozwodzil. Sadze, ze do wyjasnienia wzmiankowanego fenomenu w ilosci wlasnych, krajowych ras zwierzat hodowlanych, wystarczy jeden jedyny przyklad…

    Przyklad, ktory jeszcze raz przywolam na blogu, juz kilkukrotnie podawalem. I jest to jak najbardziej aktualny przyklad, bo dotyczy koni czystek krwi arabskiej, co sie sila rzeczy wiaze z aktualnym wpisem Gospodarza.

    W 1984 roku, zbierajac materialy do pracy magisterskiej, zawedrowalem do Instytutu Zootechniki w Balicach, pod Krakowem. Dostalem potrzebne mi materialy w postaci kilkunastu segregatorow zawierajacych dokumenty zwiazane z hodowla koni arabskich w Polsce, w latach od 1921, do 1982, z „wyrwa” na lata 1939/45.

    Spedzilem pracowity tydzien, przepisujac potrzebne mi informacje, ale wertujac i czytajac wszystko co sie w segregatorach znajdowalo, to najbardziej przykuly moja uwage lata 1951/3. Czytalem te pozolkle kartki srawozdan z zebran, z dyskusjami i glosami uczestnikow wyklocajacych sie o „linie hodowlana” jaka w/g dyskutantow trzeba przyjac i brakiem porozumienia, wynikajacym z zacietrzewienia i pewnosci racji prezentowanych…

    Ochyda, w najgorszym z mozliwych wydaniu. Co wiecej ochyda najpewniej uzupelniana donosami do Centralnego Komitetu PZPR i do wiadomosci Towarzysza Pierwszego Sekretarza wlacznie.

    Nie, nie widzialem tych donosow, ale ich istnienie jest dla mnie oczywiste, bo wsrod dokumentow znalazlem tez krotki wyciag z ktoregos tam plenum KC i towarzyszacy wyciagowi list Towarzysza „Wieslawa” do towarzyszy hodowcow koni arabskich. Oryginal, ktory w Balicach jest z pewnoscia po dzis dzien przechowywany, stwierdzal wprost, za on sam, czyli Wieslaw Gomulka, po prostu zlikwiduje hodowle koni arabskich, jesli „towarzysze hodowcy” nie dojda do porozumienia i nie zaprzestana nieustannych klotni…

    Po dzis dzien zaluje, ze nie mialem aparatu fotograficznego ze soba, zeby uwiecznic i rownie mozno zaluje, z enie przyszlo mi do glowy, zeby po prostu przepisac slowo w slowo. Ale choc nie przepisalem, to sens z pelna odpowiedzialnoscia przekazuje. Towarzysz „Wieslaw” Gomulka, po prostu wlnal piescia w stol, i zapowiedzial, ze jesli nie przestana sie klocic, to ten caly hodowlany cyrk arabski, rozpirzy…

    I slowo cialem sie stalo !!!

    JAk nozem ucial, skonczyly sie klotnie na zebraniach, miesiac niecaly minal od rzeczonego listu i to co bylo niemozliwe przez jakies 3, czy 4 lata, czyli osiagniecie zgodnosci, nagle okazalo sie mozliwe i plan hodowlany zostal wypracowany. I nei tylko zostal wypracowany, ale zostal w zycie wdrozony i byl z zelazna konsekwencja wdrazany przez nastepne niemal 50 lat. Bo choc od dawien dawna nie bylo towarzysza „Wieslawa”, to trwal strach, ze jak sie beda klocic, to wladza „rozpirzy” …

    Przypatrzmy sie wiec co zostalo osiagniete i komu to zawdzieczamy.

    Mielismy niemal 50 lat nieprzerwanego wdrazania i stosowania z zelazna konsekwencja planu hodowlanego wypracowanego jesienia 1953 roku. Jesli liczyc konskie pokolenie na 7 lat, to do dzis, czyli do 2016 roku mielismy 9 pokolen konskich. W teorii na wychodowanie potrzeba 7 pokolen, co zostalo spelnione w polowie lat 80tych i zbieglo sie z najwiekszymi sukcesami polskiej hodowli koni arabskich.

    Czlowiekiem, ktory ta niepowtarzalna szanse dal polskim arabom, byl Towarzysz Wieslaw Gomulka, ktory niniejszym, jak nikt inny zasluguje na tytul Najbardziej Zasluzonego Hodowcy Koni Arabskich

    Pisze powyzsze bez cienia ironii. Ja dokladnie tak to widze, jako zootechnik z wyksztalcenia.

    Czy to co wyzej napisalem, cos Tobie @anumliku przypomina?

    No tak, jakzeby inaczaj, oczywiscie ze przypomina to co z edukacja robia finowie. Zelazna konsekwencje we wdrazaniu przyjetego planu.

    I w finskiej edukacji, identycznie jak w polskiej hodowli arabow, 40 lat wdrazania jednego systemu, doprowadzilo do sukcesu. W finskiej edukacji skala i zakres sukcesy beda rosly i beda procentowac. Polski sukces ostanich 60 lat poszedl sie „jebac”, to znaczy doswiadczyl „dobrej zmiany”, ktora rozpirzyla to co zostalo do tej pory osiagniete ….

    A co to ma wspolnego z rasami ziwrzat hodowlanych, czy edukacja, od ktorej wyszlismy sie spytasz?

    Otoz ma. Powyzszy przklad mowi, ze stabilizacja i konsekwencja realizacji, sa warunkami sukcesu.

    Mowi tez o stanie polskiej mentalnosci, ktory „zmusza” do zmieniania kazdego, kto posiada wladze dokonywania zmian. Mowiac brutalnie, brutalna prawde, mamy co mamy, czyli ze kazdy chuj na swoj stroj…

    W osatanim okresie niemal 70 lat wyjatkiem od zasady „chuja i jego stroju” okazala sie hodowla koni arabskich, chroniona grozba rzucona przez Pierwszego Sekretarza Towarzysza Wieslawa Gomulke. I to wlasnie dzieki tej jego grozbie „rozpirzenia”, byla mozliwa nieprzerwana przez dowolnego „chuja z jego strojem”, kontynuacja jednej mysli hodowlanej, co doprowadzilo do ewidentnego sukcesu hodowlanego, przeliczaknego na grube miliony. I wlasnie dlatego jeszcze raz powtorze, ze Wieslaw Gomulka jak nikt inny zasluguje na tytul najwiekszego hodowcy koni arabskich.

    Jakies 7 do 9 pokolen wymaga wychodowanie nowej rasy. Na lata przeliczajac, bedzie to w zaleznosci od gatunku, od okolo 20, do 60 lat. Przez ten czas odchodzi pomyslodawca, a jesli jego nastepca bedzie kontynuowal, a potem nastepca nastepcy, to po wspomnianych latach, pojawia sie nowa rasa. To wlasnie, czyli umiejetnosc kontynuacji dziela zaczetego przez kogos innego, powoduje, ze w Anglii mamy tyle roznych ras i ta sama umiejetnosc kontynuacji powoduje, ze finski system edukacyjny siwci tryumfy.

    Nie umiejetnosc kontynuacji, spowodowana polska wada narodowa, ze „ja wiem lepiej” i co wiem to zastosuje, bo mam wladze zastowania, widzimy w ilosci ras i widzimy w systemie oswiaty, i „widzimy” nie widzac polskich uczelni wyzszych wsrod najlepszych szkol wyzszych na swiecie…

    Bo kazdy chuj, na swoj stroj!… co absolutnie wystarcza, do tego co widzimy, czyli do zapoznien cywilizacyjnych we wszelkich mozliwych dziedzinach i obszarach.

    ps. W miedzyczasie zapisalem Jasia do szkoly angielskiej w Warszawie z polskim jezykiem. Jesli rok okaze sie za malo, zeby opanowal polska gramatyke, to sobie i jemu dam „siana”.

  106. Pozdrowienie szlachetnemu anumlikowi i wszystkiego najlepszego 🙂

    http://www.cognac-only.com/723-thickbox_default/cognac-xo-louis-xiii-rémy-martin.jpg

    (Jakby coś ewentualnie zostało to ewentualnie mógłbyś mi odesłać, ale dopiero jutro 😉 )

  107. @NeferNefer
    Dzięki 😀 Spełnię toast za pomyślność w Twoich planach po uroczystym obiedzie, na który zaprosiła mnie córka 😉

  108. @anumlik

    Dziękuję, przyda się bardzo. Tymczasem życzę Ci wspaniałego dnia 🙂

  109. Znowu tyle słów, a o tym, kto wczoraj o 16:18 pisał o wykaszaniu a potem sam to obalał i wyśmiewał, aby w poście o 19:26 napisać
    Gdy mrowki zostaly „oddalone”, przywolal wspominany, „wykaszanie”…

    Oba przytoczone argumenty, rzeczony nie z wlasnej glowy wyciagnal, tylko z przeszukania netu, gdzie je znalazl.

    W tym momencie mozemy juz spokojnie powrocic do rozwazenia tego, czy wspomniany @Tobermory dysponuje jakakolwiek warta wzmiankowania wiedza?

    O 20:54 dodał:

    Mogl sie „zatrzymac” i przemyslec, ale nie zrobil tego, tylko nierozumnie mnie zaatakowal, co sie skonczylo jak skonczylo, czyli podobnym do „krowich wyziewow” samoosmieszeniem.

    Tak to jest, kiedy podświadomie pisze się o sobie , a przypisuje wszystko wyimaginowanemu wrogowi

    A teraz, @lonefather, właź pod stół i odszczekuj.

    Zalewem kolejnego bla bla bla nie zatrzesz wrażenia człowieka bez honoru i kultury (te ciągłe wycieczki osobiste i epitety) a także bez rzetelnej wiedzy, za to wielkiej skłonności do tokowania w stylu a ja wiem lepiej z jakiejś infantylnej potrzeby bycia w centrum uwagi.

  110. @NeferNefer
    19 sierpnia o godz. 17:52

    Z tym zakupem nie musisz się spieszyć.
    Tutaj jak najbardziej ma zastosowanie zasada – kto kupuje tanio, kupuje dwa razy, bowiem statyw to przedmiot, który kupuje się na lata.
    Długość po złożeniu nie przekraczająca 45 cm (z głowicą) jest poręczniejsza. Lepiej też, gdy nogi nie są „spętane” i każdą można ustawić do różnej długości i ewentualnie pod innym kątem niż pozostałe.
    Aluminium jest niewiele cięższe niż karbon, a sporo tańsze. Karbon ma zaletę w zimie, nie jest lodowaty w dotyku.

    Statyw, wieczór, samowyzwalacz, 1 sekunda

    https://goo.gl/photos/aTE2WwuS9ovQb2bx9

    Ostatnie – z ręki.

  111. Lonefather, interesująca jest Twoja opowieść o odkryciu listu Gomułki do koniarzy w czasie kwerendy dotyczącej hodowli koni w Polsce. Wypowiedziałeś prawdę wydawałoby się, oczywistą – – by jakieś zmierzenie się udało, musi być uzgodniony plan, konsekwencja w jego realizowaniu oraz ciagłość w koncepcjach i obsadach personalnych bez względu na to, kto rządzi w państwie.

    W Umęczonej oczywista jest inna prawda, co skonstatowałeś – trzeba to zmienić, o nie, to źle robią, wymienić ludzi i poddać pod mój zarząd. Nieufność, niepewność, personalne ambicje, ciągłe mieszanie w przedsięwzięciach, permanentne zmiany, niekonsekwencja w działaniu, to wszystko ynika z wad mentalności, niedostatków kultury politycznej i kultury pracy, niedojrzałych wzorców postępowania.

    Źródłem sporów, niszczących kłótni w Umęczopnej jest wsobność krajan, co lonefther zilustrowałeś powiedzonkiem „każdy wuj ma swój strój”. Wsobność, która jest symptomem bardzo blisko spokrewnionym z infantylizmem. Dziecięce – nie ruszaj, to moje, idź sobie, jest rozpowszechnione i praktykowane także wśród dorosłych.

    Nawiasem mówiąc po przeczytaniu Twojej opowieści o hodowli koni rasowych i Gomułce, który uratował przez huknięcie pięścią w stół konsekwentne działanie w hodowli koni, nasunęła mi się analogia z działaniem człowieka czynu – prof. Pieniążka od sadownictwa, który za Gierka położył podwaliny pod polskie sadownictwo. Miał dobrą wizję, plan, zebrał ludzi i konsekwentnie go realizował. Owoce jego pracy zbierane są dziś. Po kilkudziesięciu latach, Bez względu na ustrój.
    Pzdr, TJ

  112. Pieniążek (zagorzały miczurinista w czasach stalinowskich) miał swoich wrogów i krytyków, którzy zarzucali mu, że nadmiernie eksponował w sadownictwie wzorce amerykańskie a zwłaszcza wprowadzenie do sadów ” amerykańskiego parszywca „, jak niektórzy nazywali Mc Intosha.
    Miał bezwzględne zasługi i rozwinął polskie sadownictwo robiąc rewolucję w sposobach upraw jabłek, przechowywania i oprysków, ale nowe odmiany przychodzą głównie z zagranicy, bo tam zadbano o zachowanie puli genetycznej starych odmian jabłoni, lepiej dostosowanych do lokalnych warunków, odpornych na różne choroby i szkodniki, umożliwiających krzyżowanie najlepszych cech.
    A według Pieniążka nowoczesna genetyka oparta na chromosomowej teorii dziedziczności była biologią reakcyjną 😎

  113. Jeszcze tak nie było, żeby tak było, żeby górol zbierał kupy. Więc Tatry muszom być obsrane. Co w niczym nie przeszkadza: codzienna kolejka pań i panów w laczkach do wlezienia na Giewont i tak się nigdy nie skraca poniżej 5 kilometrów.

    Z drugiej strony jeszcze tak nie było, żeby tak było, żeby górol ominął okazję do wzięcia dutków. Co widać po zabudowje każdej górolskiej nieruchomości: nieważne plany, nieważne prawo budowlane, nieważny porządek, ład i ten, no., harmonia z otoczeniem, ważne dutki. Górol buduje co chce, by wycisnąć z cepra dutki i basta, czyli haj !Z czgo może być i tak, że jak mogą być z gówna dutki, to górol gówno pozbiera. Ręcami, najlepiej, cudzemi.

    @@ tejot, anumik

    A bo Polska taka, że reforma musi być:
    a. co chwilę
    b. bezskuteczna, licha, rozlazła, gaciowa, gumiasta, swarna, bezgłowa i cała reszta listy. Edukacją rządzi nie rozum, ale łeb – ideologiczny. ma być jakoś tak, żeby Polak ze szkoły wyszedł prawidłowy.

    Oglądałem u Finów, jak edukacja działa na fińskie głowy: efekt nie jst spekkatularnie brzegowy, ani plantowy, ani w ogóle przemodlony i prawidłowy. A daje spójność społeczną, lojalność wewnętrzną Finów wobec siebie, co omnaża siły indywidualne i pozwala dobrze wykorzystywać skromne zasoby ludzi i przyrody. Każdy jest włączony, nie ma wyłączonych ze społeczeństwa. Kiedy Finowie negocjowali z UE warunk wejścia, zapowiedzieli, że nie dadzą rozmontować swojego systemu zabezpieczenia społecznego, edukacji, ani innych kanonicznych osiągnięć robiących z Finów i Finlanii kraj chłodny, a do życia bardzo zdrowy i wygodny.
    Jednaz rzeczy które mi się w Finlandii bardzo podobały, a które nie istnieją w Polsce w ogóle: myslenie poprzez ludzi niesprawnych, inwalidów – fizyznych i psychicznych. Obiekty uzyteczności publicznej tak się tworzy i tak je prowadzi, żeby oni byli nie tylko w pełni włączeni do obiegu społecznego, ale nawet byli tam w pewnym sensie na pierwszym miejscu. Ośrodki takie nie są sztuczne, ale żywe, w pełni włączone w obieg społeczny i osoby w pełni sprawe nie odczuwają, że mieliby z nich korzystać idąc do „czubków”, lub innych „specjalsów”, ale miejsca. Korzystają z chęci, bo są to miejsca dla wszystkich i wszyscy się tak dobrze czują.
    Edukacja nie ma produkować noblistów – jak się trafi to dobrze – ale ma prodkowac porządmych obwateli, fińskich Finów, a nie watykańskich wyznawców prawidłowej ojczyzny, jak w Polsce.
    Jak sie polska „polityka historyczna” , wbijaja w polskie dzieci sprzecza z polityką historyczną wszystjich polskich sąsiadów kłóci, to są skutki jak widać.
    Finowie są skromni i wiedzą co jest dobre: współpraca i dobrosąsiedztwo ze wszystkimi sąsiadami. Prensje, nieustające, mogloby mieć i do Szwedów, i do Rosjan, a nie mają Przynajmniej nie w stopniu chorobowym. Największa cerkiew poza Rosją stoi na skale w Helsnkach, poniekąd ocieniając sobą miasto, poprzez kompozycyjną i widokową dominację. Wielka cerkiew w Warszawie, została przez Polaków po I wojnie rozebrana, bo „ocieniała”.
    Na głównym placu Helsinek stoi dumny i wielki pomnik rosyjskiego cara Aleksandra II, a Aleksanterikatu to główna ulica prowadząca do placu i pomnika. I nikomu nie przychodzi do głowy ani cerkwi, ani pomnika, ani placu rozwalać, a nazw zmieniać. Taka była historia, a historia jest i bogata i zawikłana i różnorodna, a co dobrego i co niedobrego i komu oraz kiedy przynosi, zwykle nie jest jednoznaczne.
    W Polsce dzieci mają mieć w głowie prawidłowy porządek, za pomocą Sienkiewicza, księdza szkołą rządzącego, oraz partii i państwa, które najbradziej dba o ten porządek. Dbając o porządek nie dba o obywatela bo obywatel przeszkadza i parti i jej partyjniakom co wiedzą lepiej i państwu i jego urzędnikom, co mają tak samo.

    W ogóle, i dotyczy to szerszej, skandynawskiej perspktywy, sprawyi rzeczy mają służyć ludziom. Ani w Helskinkach, ani w Kopenhadze, ani też, w Sztokholmie lub w Oslo, nie ma bałaganu w urbanistyce, architekturze i nie rządzi przeciwludzie pchanie wszystkiego w górę, ktore to zjawisko opanowuje główne polskie miasta. Wysokość i dominacyjność w Polsce zastępuje sens i przykrywa go dekoracją. Architektura w Finandii, a szerzej – Skandynawii – słynna jest na świecie dzięki prostocie, umiarowi, racjonalności, zgodności z człowiekiem i jego dyspozycjami.
    Zasadą współżycia jst tak dialog, nawet, czasem, może i nadmierny niż brak dialogu i wymuszanie przez jednych na innych swojej „racji”.

    Dlatego też, jakiekolwiek próby, w jakiejkolkwiek polskiej szkole, przez jakiegokolwiek dyrektora czynione, by edukację zbliżyć do zasad szkoły fińskiej, nie mogą się powieść w perspektywie i muszą zgasnąć. Chwilowość rzutu głów mądrych musi być zagaszona wylewem głów głupich i zideologizowanych.

  114. @Tobermory
    20 sierpnia o godz. 10:58

    Masz zupełną rację, na nic się wczoraj nie rzuciłam, bez zastanowienia. Po pierwsze primo nie jest mi teraz potrzebny. Zrobię sobie notatki z tego co pisaliście z tejotem i zastosuję w odpowiednim czasie.

    Super te wieczorne zdjęcia, najbardziej podoba mi się klimat ławek w śniegu.

    A to z dzisiaj, pełzacz ogrodowy na brzozie w ogrodzie. Szybka cholera, skacze że trudno trafić 🙂

    https://goo.gl/photos/nYAYjntE14cMRm2c9

  115. Tobermory, w porządku, opisałeś przykładowy ład fiński, porządek w Szwecji, ponarzekałeś ostro na ład w Polsce, w głowach i w przestrzeni (ład w przestrzeni jest pochodną ładu w głowach – inaczej nie może być).

    W tym narzekaniu nie znalazło się miejsce na odpowiedź na zasadnicze pytania.
    Czy możliwe jest kopiowanie ładu z jednego państwo do drugiego?
    Jakie szanse ma Umęczona na wytworzenie swojego ładu uładzonego?
    Ile czasu może to zająć? Na ile lat naprzód należy planować, spodziewać się zauważalnych wyników?
    Pzdr, TJ

  116. Korekta, ma być „przykładny”.
    TJ

  117. Korekta
    Przepraszam za pomyłkę, powinno być – Tanaka. Zwracałem się do Tanaki, a napisałem Tobermory. Przepraszam
    Pzdr, TJ

  118. @tejot
    20 sierpnia o godz. 13:06
    😉
    Zabór pruski trwał w sumie 136 lat. Zostawił ślady gospodarności, uczciwości, solidności do dziś, mimo starań czynionych przez kolejne, już polskie władze i ustroje…
    Usunięcie szkód wyrządzonych w ciągu 1050 lat przez kk to robota na pokolenia.
    Podobno powrót do „normalności” po rozwodzie zajmuje tyle lat, ile trwało małżeństwo 🙄

  119. Tobermory, Z Twojej komebntarza potraktowanego pzreze mnie domyślnie jako odpowiedź na pytanie – ile czasu zajmie kształtowanie ładu w Polsce – wynika, że lata długie. Z czym się zgadzam.
    To proces, a nie impreza, czy wyganianie złego ducha z nawiedzonego. Do pierwszej wystarczy dobry konferansjer, jakiś zgrany zespół organizatorów i kilku zawodowych rozrywkowców. Do drugiego potrzebny jest dobry egzorcysta i troszkę cierpliwości.
    Co i kto jest potrzebny do trzeciego? Do kształtowania ładu w Umęczonej?
    Pzdr, TJ

  120. @tejot
    20 sierpnia o godz. 13:55

    Noo, paru ekspertów już by się na tym blogu znalazło, ale kto ich w tym kraju posłucha 🙁
    Żartuję sobie ponuro, ale narodowi, któremu w swej masie nie wadzi bycie tą magmą bezwładną, czerepem rubasznym, biernym, nieporadnym, ale dzwoniącym ostrogami i kroczącym dumnie z piórkiem w dupie, dźwigającym feretrony i baldachim nad swoim proboszczem, wietrzącym wroga i podstęp w każdym obcym i odmiennym nie da się pomóc, dopóki sam nie zda sobie sprawy z bagna, w którym tkwi po uszy.
    Jak alkoholikowi, który nie przyznaje się do swojej choroby…
    No, nie będzie łatwo 🙁

  121. @NeferNefer
    20 sierpnia o godz. 12:59
    Fajny ptaszek, trudny do fotografowania.
    Mnie ostatnio było łatwiej (ostatnie fotki w albumie)

    https://goo.gl/photos/nA7gL7ED3wtaupcs8

  122. @Tobermory
    Alkoholik przyzna się do choroby tylko wtedy, gdy przynajmniej raz znajdzie się na samym dnie, a kroczący dumnie z piórkiem w dupie pod baldachimem, przy proboszczu, takiej refleksji – bycia na dnie – nie dostąpią nigdy. Ani ich dzieci, nawet te, które zagranicy liznęły. Obserwuję to w pokoleniu moich najmłodszych, wychowanych już poza PRL-em. Ja w każdym razie już takiej zmiany nie doczekam i choć kilkanaście lat w namiastce normalności przeżyłem, pora powiedzieć. Dobrze już było 🙁

  123. tejot
    20 sierpnia o godz. 13:06

    Łomatkoboskozpółmetrowoszyjo, chciałbyś, żebym w jednym wpisie, oprócz szkicu z Finlandii dał receptę na Polskę?
    Polska jest niemożliwa, sam to powinieneś wiedzieć.

    Właściwie to dałem pewnie ze sto wpisów dotykających spraw edukacji polskiej głowy i jej przyszłości.
    Ale jak chcesz kisielu, to dam kisiel, z cukrem:

    Jedna rzecz jest taka, że przwd PIS-em, była ogólna zgoda, że Unia jest, w sumie, cacy. W tym było i to, że Unia nas za gacie i parujące czuby ciągni ku cywilizacji. Ciągnie nieco meandrując, bo przy tym Unia martwiła się o krzywiznę banana, ae banan to jednak nierządząca partykularność. Są przecież i buraki – też smaczne, a tańsze.
    To ciągnienie, powoli, niefanfaroniarsko, z pewną męką, czyniło z ludu polskiego żytniego lud wielozbożowy. Co znaczy, że widzący nieco więcej, kapujący nieco więcej, mniej spluwający na różnorodność, a więcej do niej się wzwyczajający i doceniający.

    Druga rzecz jest taka, że za PIS-u następuje restauracja: od wielozbożowości do żytniości. Znaczy – na powrót do jedynej Prawdy, Pełnej Prawdy Państwowo-Partyjnej, co skrony prezes jasno zapowiedział: tylko my mamy Pełną Jedyną Prawdę i jak będzie potrzeba, wzroży się te Prawdy ustawami.
    Prezes mówi Kościołem kat, kóry też, posiada Pełną, Jedyną, Niezmieną Prawdę.
    Zachodzi pewne pytanie – czy to prezes ma tą Prawdę, czy też biskupi kat. Chwilowo – o Prawdzie myśli się pomiędzy tymi stronami jako o tej samej Prawdzie. Ale to stan przejściowy.

    Pojawia się tu trzec trzecia, która jest najtrwalsza: religijność, obojetnie na ile faktycznie szczera, na ile mniemana i koniunkturalna. Jest ona jednak czynnikiem trwale („od 1050 lat”) porażająca rozum, wolność; przeciwna wszelkiemu rozwojowi i pojawieniu się człowieka jako podmiotu osoby, obywatela, konserwująca niewolnictwo tak mentalne jak i fizyczne – bozia jest stała, nieruchoma, niezmienna.

    Nb., sąsiad blogowy, red. Makowski twierdzi, że Kościół kat stracił rząd dusz nad Polakiem, więc tym zawzięciej walczy o utrzymanie rządów nad jego ciałem. Zgadzam się z nim, ale średnio: Makowski zapomniał o mentalności, nawyku niewolniczym i intelekcie.
    Dusza nie wiadomo co znaczy, nie jest tożsama z mentalnością, bo nad mentalnością Polaka Kościół kat ciągle ma rząd, co się nie zgadza z twierdzenim Makowskiego.

    Stan pierwszy: dieta bardziej urozmaicona, jest stanem nowym, chwiejnym, łatwo ulegającym redukcji do żarcia tylko żyta.

    Z sumy tych stanów i ich wzajemnych związków wynika, że kluczem do powodzenia dla współczesnej, otwartej na świat, traktującej człowieka jak podmiot i istotę wolną, edukacji jest osłabienie rządów Kościoła kat na tyle, by zaistniała masa krytyczna pozwalająca na pojawienie się trwalszego niż tylko chwilowe i skazane na porażkę systemową, eksperymenty w klasie IIIC, lub w szkole P. za dyrekcji Z.

    Ze stanem spraw z Kościołem kat ściśle jest powiązany stan pisoidalny, który się Kościołem kat legitymuje i na który sie powołuje. Oczywiście – jest to manipulacja, ale nie szkodzi – rozjazd pisoidalności kościelnej ze sprawami Kościoła kat tracącego realność rządów , nawet w durniach wzorowych spowoduje odklejenie się rządu od uzasadnienia religijnego, co pozostawi rząd w jednym tylko uzasadnieniu: zamordyzmu dla zamordyzmu. Z czym się łatwiej walczy.

    Oczywiście, przyroda tak działa, że jeden nurt ściera się i osłabia drugi, co jest pracą organiczną. Sama organiczność drobnej roboty właściwie niewiele znaczy wobec żywiołu. Znaczyć może, o ile mamy czas: tysiąc lat, milion, sto. Jak w przypadku wody kapiącej na skałę.

    Kwestią kluczową jest to, czy istnieje w Polsce już masa krytyczna obywateli, wyprodkowanych jeszcze za PRL-u i za ostatniej, przedpisowskiej Polski i ich zdolości do czynu, która sprzężona z czynnikami pomocy zewnętrznej, potrafi przyspieszyć działanie, z lat miliona do, powiedzmy, lat 30-tu.
    Nie sądzę, choć chciałbym się mylić, żeby było jak w roku 80-tym: rach-ciach i zmiana.
    Niesądzenie opieram na dwóch zasadniczych przesłankach:

    * tzw. komuna była prostym obrazkiem w – mniemanym oglądzie chętnych do jej obalania, co ułatwia sprawę. Po obaleniu komuny, zaczęło się jednak okazywać, że nie była taka jednoznaczna,jak się zdawało.
    Obrazek rzeczy dzisiejszych jest nieprosty. Co utrudnia sprawę.

    * Nieprawdziwe jes sądzenie, że likwidacja komuny była rach-ciach. Na finalne rach-ciach, trzeba było przez dekady pracować.

    Jest jednak i przesłanka pozywtywna: komuna, jak i wszelka inność, miała w sobie geny destrukcji. Przez co zapewne bardziej sama się rozsypała, niż zostala rozmontowana. PISoidalność ma podobne geny, nawet po części te same. Też się rozlezie i rozleci.
    Takie same geny, po wielkiej części przekazane „komunie”, ma Kościół kat i jego bozia. Kościół kat boi się bardziej niż diabła, ujawnienia swoich genów.
    Dlatego też, kiedy na początku lat 190-tych sało się możliwe odczytanie genów – co się nagle inieodwracalnie stało w Kościele kat ?
    Gwałtownie, w tajemniczych okolicznościach, i „w sposób szczególny” * [patent nowomowy Lolka i jego poprzedników] zniknęła Najważniejsza Relikwia Wszechświata, dowodząca Jezuska i jego tatusia – jego napletek.

    Żeby za 30 lat było, z gubsza, jak w fiskiej szkole, musi i Polak być jak Fin, bo rozdzielić się tego nie da. Fin robi taką szkołę, a szkoła – takiego Fina.
    Gdyby więc, za 30 lat Polak miał się tak zmienić, to by był cud boski.. A cuda, w Polsce, ponoć, zdarzają się nieustannie.

    Tymczasem jednak, pewien poseł PIS-u zgłosił prawidłową interpelację w Sejmie: zlustrować WSZYSTKICH NAUCZYCIELI.
    W ogóle, w Polsce należy zlustrować wszystkich Polaków, na każdą nieprawidłową okoliczność. Jest to droga prosto do Finlandii. Która zostanie osiągnięta łatwo, bo matematycznie, jak dwie proste równoległe: przetną się w nieskończoności.

    Życie na Ziemi wzieło się z zupy oceanicznej lub, z Kosmosu. A przebiega drogą ewolucji. Życie prawidłowego Polaka zaczęło się bardziej godnie, więc skąd inąd i przebiega jakąś inną, lepszą, drogą.

    Czy sprawa już jest jasna?

  124. W opowiesci jacy wartosciowi sa Finowie, dla mnie glownie przez swoja skromnosc, polityczny rozsadek i tolerancje faktycznie trudno znalezc wiele podobienstw do Polakow. Nie tylko tych stojacych murem za PiS-em ( niesluszni prostaczkowie?!), ale i piszacych na roznych forach Polityki (sluszni nieprostaczkowie ?!). Wiec moze trzeba zaczac od siebie reformowanie?
    Co do reformy szkolnej, merytorycznie nie zabieram glosu, wszystko mozna w takiej materii udowodnic. Jedynie ciagle pamietam jakim dramatem w mediach bylo wprowadzenie przez Handkego gimnazji. Teraz tez dramat, tylko ze zmiana rol.
    PS Sporo lat temu lecialam do Warszawy finskimi liniami, znaczy sie z przesiadka w Helsinkach. Kiedy juz zastalo ze dwoch pasazerow przerwano boarding. Nagle zbliza sie szybkim krokiem grupa urzednicza z grubszawa kobitka w srednim wieku. Zatrzymuja sie, jakas wymiana zdan, usciski dloni. Nas niedobitkow wolaja do wejscia. W samolocie siadam obok sympatycznej kobitki. Starujemy, po chwili zagaja, a wiesz tym samolotem leci prezydent-ka naszego kraju. No to ja sie jej rewanzuje, wlasnie ja widzialam. To byla oficjalna wizyta. Przegadalysmy cala noc, pani byla od oswiaty, wracala po polrocznym stazu na NYU. Glownie opowiadala, o tym jak finskie prawo i spoleczenstwo podchodza do problemu dzieci z rozbitych rodzin. Dolecialismy o 6-tej rano. Przesiadajac sie do W-wy musialam przejsc przez czesc barowo- spozywcza. Sporo ludzi juz siedzialo, duzo z kieliszkami mocnego alkoholu. W drodze powrotnej ok. poludnia tlum juz byl gesty w tej czesci i moglabym powiedziec, omal wszyscy pili. Wiemy, ze jest to tam problem , podobnie jak depresje i samobojstwa. Moze z braku slonca?

  125. Tanaka, zgadzam się z Twoim przypuszczeniem, że członkostwo aktywne w UE dało nam zaczyn do zmian, oprawę do nich i jasne reguły czynienia zmian.
    PiSowcy wzdragają się na samą myśl, że Umęczona może się zmienić w przód. Ich dobra zmiana, to pozór, semantyczny chwyt, zmiana dla nich, to zachowanie tego, co było, powrót do tradycji, choćby nie wiadomo jak uświadamianej, interpretowanej. W świetle PiSowskiej religijno-pogańskiej perspektywy dobra zmiana, to nic innego jak odsuniecie się od postępowców, wyeliminowanie genderów i cyklistów, to powrót i konserwacja stanu wyobrażonego, szczęśliwego i pomyślnego dla serca, niepoznawalnego dla rozumu, stanu, którego jeszcze tutaj nie ma, ale do którego jeszcze wrócimy.

    Z tych powodów członkostwo w UE dla PiSowców jawi się jako coś na kształt trudnej do zniesienia kuli u nogi, dającej jednakże korzyści materialne i jeżeli takie nie jest jak chciałby PiS w dziedzinie wiary i godności narodowej, to ma być sformatowane, kontrolowane pod względem prawidłowości przepływu idei – tylko w jedna stronę – od nas tam oraz przepływu pieniędzy – znów tylko w jedną stronę – od nich do nas, bo oni są dłużni nam poprzez wieki krzywd i prześladowań, które swą polityką narzucili światu i Umęczonej.

    Te dwie zasady definiują postawę PiSu wobec Unii, postawę nacechowaną dwoistością.

    Nieufnością, podejrzeniem o zaplanowane ukryte złoczyństwo, a więc nie możemy się doczekać, kiedy ta opresja unijna w dziedzinie idei się skończy (patrz opinia Komisji Weneckiej oraz domaganie się wyjaśnień przez Komisję Europejską).

    Potrzebą chwili rodzącą popyt na fundusze, które przez PiS są traktowane jako pewien rodzaj należności, rekompensaty, zadośćuczynienia za prześladowania, zdrady i poniesione klęski.

    Jednym z warunku trwałego, rokującego sukces postępu w budowie ładu w Nadwiślańskiej jest uwolnienie się od tego dualizmu i męczeństwa. To jest jeden z warunków. Są jakieś inne?
    Pdr, TJ

  126. – – –
    Zamiast połkniętego przez neoliberalno-kapitalistyczną korporację Microsoft komentarza z wczoraj (to se ne vrati…) ale za to aktualnie.
    – – –
    Niedoszorowana niewinność pierworodna.

    Tak widać, na blogu, ze prawdziwy Polak, racjonalny, wykształcony i inteligentny oraz wrażliwy, ma do oglądu świata jeden aparat, za to z dwoma okularami.
    Okular lewy, to bogoojczyźniana historiozofia z czytanek szkół niższych i wyższych, czyli jak to nam, Polakom, Targowica nie pozwala dziś, wydawania reszty umytymi rękami.
    Okular prawy, to racjonalna mistyka cudu niedokonalnego, czyli o apriorycznej niemożności uczynienia Polaka Finem, a już na pewno nie zaklęciem hop-siup (lepszy byłby knut?), gdzie winny niemyciu rąk przez 85% Lekarzy Polskich kontaktujących się z pacjentem (dane autentyczne) jest czarny okupant, hodowany na plebaniach przez Marsjan.
    Jak by nie patrzeć, higiena i uczciwość, racjonalnie biorąc z dyskusji uczonych Polaków, są Polakowi uniemożliwiane przez różne siły zewnętrzne i okoliczności, wynikające obiektywnie z teorii czasu Herzenberga oraz katechezy, nie mówiąc o geografii dalekiej od skandynawskiego puryzmu fjordów.
    Doświadczenie i wiedza cywilizacyjna wielu innych społeczności, że aby mieć czysto w domu, trzeba samemu, własnymi rękami (umytymi) tu i teraz nanieść wody do wspólnego cebrzyka i szorować, szorować siebie i dom, pomimo Waterloo, Guantanamo a nawet Hegla czy Lutra, jest dla nas zbyt trywialna i prostacka.
    Okulary nasze, takiej perspektywy, z dumą niezbywalnego kompleksu niższości i stąd wyższości ponad cebrzyki, nie obejmują.
    Oczywiście, winna temu jest komunistyczna, czy liberalna edukacja, płace w służbie zdrowia i panoszenie się kleru, a także równie czarne plamy na Marsie i niedofinansowanie (łeh łeh, eufemizm) Nauki Polskiej.

    Piszę to, myjąc ręce po nocnej zmianie i tak sobie myślę, że dobrze że nikt nie widzi, cobym nie obraził zbiorowej naszej godności i determinizmu dziejów.
    Za co zbiorowo przepraszam i takoż pozdrawiam inspiratorów Tejota, Tanakę, Anumlika, Tobermorego, Lonefathera, NeferN, Konstancję i oczywiście dezertera, tego – na wieki wieków… 😉

    PS
    @ anumlik przywołał, jak się okazuje nasze wspólne doświadczenie edukacyjne; jak miło. O tym, jak jedną z niewielu pomnikowych postaci nie tylko oświaty polskiej, p. Krystynę Starczewską traktuje tutejszy, tfu, belfer, można przekonać się na sąsiednim blogu, ponuro świetna ilustracja i nie pierwsza taka w tamtej lokalizacji.
    To edukacja z ceberkiem na pustym czerepie, obecnie standard. 🙁

  127. @anumlik

    przypominam sobie niezyjacego juz Stefana Starczewskiego, niegdys naczelnego „Krytyki”

    PS.Finlandia w statystyce samobojstw gdzies tam oscyluje okolo 10 miejsca, Polska chyba
    w dwudziestce bardzo blisko Szwecji (per 100 000 mieszkancow)

  128. @zyta2003
    20 sierpnia o godz. 14:42

    Ty szczęściaro, widziałaś premiera Finlandii na własne oczy 😎
    Sporo lat temu czyli w 2003?
    To by była pani (rocznik 1955, szczupła nad wyraz) która rządziła przez 2 miesiące.

    http://www.janett.fi/photos_people/janett-jaatteenmaki1.jpg

    Czy może między czerwcem 2010 a czerwcem 2011?
    To ta pani, rocznik 1968, raczej też nie grubszawa, choć to może kwestia twoich własnych kryteriów

    http://suomenkuvalehti.fi/wp-content/uploads/sk/files/2011%20Uutisen%20kuvat/marikiviniemi_2011.jpg

    Więcej kobiet – premierów w Finlandii nie było.

  129. Mowa o prezydentce. Tym razem pudło :).

  130. Skarżyński w GW (http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20572016,pis-u-wladzy-a-jego-propaganda-nadal-w-opozycji-skarzynski.html)

    Dla mediów zależnych od PiS te tematy nie istnieją. Dalej są w opozycji, realny świat nie istnieje. Nie ma złamanych obietnic wyborczych, ograniczeń budżetu, a 500+ nadal jest odpowiedzią na wszystko. Polską rządzi koalicja Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, Komisji Europejskiej, Trybunału Konstytucyjnego oraz lobby hodowców koni i ekologów z Puszczy Białowieskiej.

    Jarosław Kaczyński sam na siebie zastawił tę pułapkę i tylko on może się próbować z niej wydostać. Wszystko wskazuje na to, że mu się to nie uda.

    Jest tak z kilku powodów. Po pierwsze, wymuszenie sztywnej zależności mediów od partii spowodowało, że przez lata w aparacie propagandy PiS zatrudniał ludzi ideowych i lojalnych, nie zwracając jednak uwagi na ich kompetencje. PiS powołał te instytucje tylko po to, żeby powtarzały i nagłaśniały to, co nadaje partia, nic dziwnego więc, że nie są one zdolne dostarczać partii rządzącej danych i analiz pozwalających reagować na sejsmikę emocji społecznych.

    Po drugie, podporządkowane politykom media straszliwie PiS rozleniwiają. Politycy tej partii od lat są rozpieszczani przez spijających im z ust propagandystów i bardziej niż jakakolwiek inna partia przyzwyczajeni do tego, że mogą się nie przejmować mediami, bo one posłuszne się dostosują, a te niezależne są nieważne. Tworzy to w PiS atmosferę przyzwolenia na gadanie głupot, a jednocześnie sprzyja korupcji, nepotyzmowi i bezczelności.

    Oraz uniemożliwia korekty polityki. Kompletny brak słuchu na krytykę powoduje, że PiS robi straszne głupstwa i nigdy się z nich nie wycofuje – a to uniemożliwia mu zamykanie frontów i ograniczanie strat. Wojna o Trybunał Konstytucyjny, wpisanie ofiar katastrofy smoleńskiej do apelu poległych w rocznicę wybuchu powstania warszawskiego, wycinka Puszczy Białowieskiej, zdemolowanie renomy polskich stadnin koni arabskich, medal na piersi Bartłomieja Misiewicza – to tylko garść przykładów, w których PiS forsuje głową mur tylko dlatego, że jego politycy mają media w nosie i czytają tylko prawicowe gazety i portale.

  131. tejot,
    Jestem w 100% pewien, że dla Kaczyńskiego pieniądze z UE = pieniądze z Niemiec = należne reparacje wojenne. Dlatego on te pieniądze przyjmuje jak swoje, ich przepływ nie rodzi w nim poczucia wdzięczności czy jakichkolwiek zobowiązań. W gruncie rzeczy zaś tą „głupią Europą” i „głupimi Niemcami” to on po prostu gardzi. O, Rosja to co innego. Rosji on się zwyczajnie boi.

    Co myśleć o człowieku, który szanuje tylko tych, co mogą dać w mordę?

  132. @Jacek Kowalczyk
    20 sierpnia o godz. 16:49

    Och 😳 😯
    Przepraszam najmocniej @zytę i Towarzystwo.
    Wszystko przez te krokusy 🙁 I niskie ciśnienie, chyba 🙄

  133. Płynna rzeczywistość
    20 sierpnia o godz. 17:05

    Kontrrewolucja kulturalna zaSkarżona beznadziejnie…

    Też czytałem wypisy p. (nota bene) Skarżyńskiego.
    Bardzo samoatrakcyjne, tyle że kompletnie niemądre, bo nieinteligentne.
    Otóż, pan Skarżyński z obserwacji, że chłop zajeżdża batem konie ciągnące zaprzęg z pasażerami, wnioskuje, że chłop straci posadę woźnicy i że przegrał w roli, jaką spełnia.
    Pan Skarżyński nie widzi, że chłop nie jest już wcale woźnicą, ale władcą powozu i jedynym uprawnionym przez siebie pasażerem.
    I kolejnym ruchem tego chłopa, naszego Edka, po padnięciu koni, nie będzie przegrana i sromotne ustąpienie z kozła innym, ale zaprzęgnięcie pasażerów.
    To dlatego pissowi żadnych koni nie żal, gdy płoną ogniem kontrrewolucji baty.
    Zostaną po tym artykule za pół roku klapki z ócz niejednego zaprzęgniętego pana Skarżyńskiego… hihi.
    Ukłony.

  134. Jeszcze apropo wypisów z bratniej GW…

    Jako glossa do dysputy, czy da się ręce hop-siup umyć, system uczący cywilizacji przez mentalność zaimplementować nad Wisłą, czy zamiast mydła elitom wyśliźnie się spod szlafmycy targowica i Finowie (o języku nieprzekładalnym na polski).
    Pisze w wywiadzie z p.Stasińskim (skądinąd niekoniecznie mi po drodze będący) pan prof. Markowski, w okolicach wniosków z:
    „…badań, których był współautorem, podsumowanych w książce „How Europeans view and evaluate democracy” (tu http://bit.ly/2b7HQ9c)

    „…Przeświadczenie, że w demokracjach ludzie wyrażają interesy i przekonania, a potem przychodzą politycy, którzy je realizują, jest nieprawdziwe. Historycznie to raczej elity socjalizują lud do polityki, gospodarki i kultury. Lud to łyka i potem głosuje w wyborach zgodnie z pomysłami podsuniętymi przez elity. Tak było zawsze i tak będzie.”

    I to mniej więcej i ja starałem się zasygnalizować.
    Pozdrawiam.

  135. Jeśli chodzi o Finlandię to jedyne co mi się przypomniało to ten fajny dowcip o butach który raz opowiedział Tobermory 🙂

    Kurę na zdjęciu też mam ale mi się gdzieś zapodziała;)

  136. Ajajajaj panowie fotografowie mnie zrozumieją, o mało nie zapakowałam aparatu na wyjazd BEZ karty w środku O_O

  137. Tobermory 20 sierpnia o godz. 14:15
    =================================
    Przepraszam że się wtrącę, ale coś mnie korci –
    mam wrażenie, w tym kraju o którym mowa, czyli Polsce
    – polityka z autoagresji jest uprawiana, to także KK dotyczy,
    nic innego tam się nie robi, tylko kombinuje, jakby tu samolikwidację
    uskutecznić.

    @Tobermory, Ty wszystko wiesz, podobnie jak ja, tylko więcej
    – powiedz mi, czy określenie „autoagresja” jest adekwatne do procesów gospodarczych , politycznych , społecznych dziejących się w naszym pięknym kraju, do tego co politycy z nim robią, a więc my wszyscy razem z nimi.

    Jeszcze nieskromnie dodam: alkoholizm za pomocą pojęcia autoagresja
    — można wytłumaczyć, tak mi się zdaje, nie jestem pewny.
    Alkoholikiem nie jestem, choć kielichem nie pogardzę, dla towarzystwa.

  138. Gekko,
    U Skarżyńskiego jest ciekawa analiza dziennikarzy prawicowych, co powinno być ciekawe zwłaszcza dla Gospodarza. I tego ten cytat dotyczył.

    Do tego dochodzi oczywista uwaga, że teraz PiS musi się mierzyć z rzeczywistością, a wciąż działa, jakby wymodlił u Najwyższego zgodę na życie mirażami. Jak długo można ignorować rzeczywistość? Związkowi Radzieckiemu udawało się to bardzo długo, ale to jednak inna skala.

    Czy uda się przebudować nadbudowę, nie naruszając bazy? Marksiści twierdzą, że to niemożliwe. Ale na szczęście (dla PiSu) od pewnego czasu marksizm stracił atrybut naukowości.

    Mnie zaś fascynuje, skąd w obecnej inkarnacji „Salonu”, w tym tego medialnego, tyle niekompetencji, ignorancji połączonych z niewiarygodną butą, pogardą, pewnością siebie. Opisany powyżej mechanizm doboru naturalnego Gmyzowatych dziennikarzy niepokornych wydaje się być dość uniwersalnym kluczem, a raczej jednym z kluczy.

  139. Płynna rzeczywistość
    20 sierpnia o godz. 18:35

    Nie zrozumiałeś mnie.
    Tak jak pan Skarżyński – pissu.
    Piss nie odnosi się do rzeczywistości.
    On ją tworzy.

    Pozdrawiam.

  140. @NeferNefer
    20 sierpnia o godz. 17:47

    Już mi się zdarzyło, ale gorsze było zabranie futerału bez aparatu w środku 🙁
    Polka po fińsku

    https://www.youtube.com/watch?v=4om1rQKPijI

    Z następnego kawałka można się nauczyć tekstu 😉
    Jedną z cech, które podziwiam u Finów, jest zamiłowanie do śpiewu, na przykład w chórach studenckich. Zamiłowanie to jest kształtowane właśnie przez lata odpowiedniej edukacji.

  141. Nie wszystko jest OK w Finlandii 🙁
    – Dlaczego nikt się ze mną nie zgadza?
    – W tramwaju nr 3 śmierdzi sikami
    – Dlaczego sznur od odkurzacza jest zawsze za krótki? Podobnie jak lato.

    Mieszkańcy Helsinek skarżą się publicznie:

    https://www.youtube.com/watch?v=ATXV3DzKv68

  142. Gekko napisał
    „Lud to łyka i potem głosuje w wyborach zgodnie z pomysłami podsuniętymi przez elity.”

    Mój komentarz troszkę wpadający w skrajności.
    Tym sposobem doszliśmy do finału debaty o tym jak zmienić mentalność ludu w Umęczonej i uzyskać nowy ład, choćby taki jak w Finlandii.

    Rządzą elity, a lud jest transmiterem pomysłów elit tylko. Teoria prosta, klarowna. Nic się nie da zrobić. Elity jako podmiot, przedmiot, desygnat i fantazmat, kategoria nadrzędna, punkt wyjścia, zbiór zamknięty, niepoliczalny, bezdostępowy, pojęcie uniwersalne i absolutne. Itd.
    Pzdr, TJ

  143. @Tobermory
    20 sierpnia o godz. 19:49

    Sympatyczne:) że też im się języki nie poplątały.

    Od jutra przez tydzień znowu oglądanie youtuba i zdjęć chwilowo poza zasięgiem.

  144. 🙂
    nie ma nic bardziej finskiego anizeli lokalne tango, odlegly wariant argentynskiego czy tez h u m p a rytm, ktore glownym rezprezentantem jest grupa ELÄKELÄISET (Emeryci), znana z wielu covers w rytmie humpa, ponizej z koncertu w Petersburgu
    https://www.youtube.com/watch?v=EgcoWVIr1c4
    (autorem wielu scenografii w/w grupy jest moj kolega finski Tomi Riionheimo, rysownik, autor komiksow)

    PS finskiego tanga najlepiej posluchac w wykonaniu Eino Gröna; ponadto Finowie sa entuzjastycznymi wokalistami karaoke – najczesciej oblegane mikrofony na promach
    relacji Sztokholm-Helsinki.

  145. tejot
    20 sierpnia o godz. 15:40

    Ta dwoistość, którą tak nazywasz, to schizofrenia życie w dwóch (lub więcej) sprzecznych ze sobą stanach. Jest ona (schizofrenia) produktem polskiego niewolnictwa, wypartego, zaprzeczonego, a wciaż działającego i to nieźle.
    Tyle, że jak chłop polski byl niewolnikiem, miał jasna sytuację. kradł z pańskiego ile się dało, obijał się przy robocie na ile ekonom pozwolił, bo nieobijać się nie mógł – byłby umarł w lat kilka odrabiając 10 dni pańszczyzny w tygodniu 7-dniowym. Swojego wlaściciela miał za wroga i wróg ten był oczywisty, a jego gęba znana.
    Teraz – co? Kto jest wrogiem – nie jest wcale pewne. Jakby nie ma, więc tzeba sobie znaleźć; jakiegoś kogoś co to już wie, kto wróg, a kto rodzina. Kraść dalej się kradnie, a przecież podobno to nieładnie kraść, a wszystko jest czyjeś, a nie „niczyje” jak za komuny, mimo, że niczyje było tego, co kradł. Siebie okradał mniemając, że okrada wroga.

    Jak się Polak niewolny wyzwoli, będzie miał szkołę jak w Finlandii.

  146. NeferNefer
    20 sierpnia o godz. 17:47

    Bez karty w środku?
    Żaden problem – robi się za pomocą ducha świętego.
    W niebieskiej książeczce duch święty nie ma wyraźnej definicji. Jest taki jakis nijaki. Mało w ogóle ma roboty, jest mu nudno i zimno. Niewykorzystny bohater, co wskazuje na lichość literacką niebieskiej. Może robić za kartę pamięci. Się rozgrzeje i na co bądź przyda.

    Należy od niego wymagać wysokiej ostrości i większej rozpiętości tonalnej. Oraz pewności statywu.

  147. @tejot
    Elity jako podmiot, przedmiot, desygnat i fantazmat, kategoria nadrzędna, punkt wyjścia, zbiór zamknięty, niepoliczalny, bezdostępowy, pojęcie uniwersalne i absolutne.

    Gdy myśli wszystkich zespolone są każda z każdą,
    prezes rezygnuje z zabawy. Zabawki Milgrama
    chowają się po kątach smutne. Wywalają języki,
    buzie układają w podkówki i zachęcają każdego
    spotkanego w naszym kraju do zabawy:
    W obdzieranie skóry, w obcinanie rąk i nóg,
    w przecinanie piłą, w rozpruwanie brzuchów
    i zaszywanie w nich kotów, w wyłupywanie oczu
    oraz w wiązanie dzieci w pęczki i wrzucanie do rzeki.
    Prezes przygląda się z dobrotliwym uśmiechem
    jak my – elita naszego sanatorium – sami,
    bez zachęty, bawimy się zabawkami Milgrama.

    (taki sobie wierszyk, pod wpływem naszej dyskusji mi wyszedł 😉

  148. @ tejot

    Jeśli już „Gekko napisał”, to tylko cytując prof. Markowskiego, który akurat potwierdził ogólnie dostępna wiedzę naukową o społeczenstwach i jego właściwościach, tym razem empirycznie, w cytowanym także źródle badania wieloośrodkowego 😉

    Jakby na zamówienie naszej dysputy i postów na blogu, które komentuję, również GW wyjaśnia przystępnie (za pomoca wywiadu z psychologiem społecznym i również empirią badawczą gumna, polecam) nieco inny aspekt przeze mnie poruszany.
    Otóż wspomniany prof. Markowski pisze, dlaczego elity (czynne czy bierne, jak szatany) biadające nad plebsem, biadają de facto nad własną kondycją przywódczą, choćby na zaniechanym na rzecz grzebania w Targowicy przykładzie zakasania rąk do mycia (tu: „http://bit.ly/2bqEFuk).
    Psycholog społeczny zaś (p. Wiesław Baryła) wyjaśnia, m. innymi, dlaczego Nauka Polska jest przedmiotem niewiary społecznej, a nie poznawczym, czyli np. dlaczego mądrzy ludzie elit piszą naukowo o świecie, co czują i w co wierzą, a nie wiedzą co piszą, bo się nie uczą (trudno przewracać kartki wiedzy niemytymi rękami…?). No chyba, że chodzi o szkolne lektury implementujące Historię, Boga i Ojczyznę oraz słonia, w sprawie polskiej. (tu: http://bit.ly/2bqESO7)
    Ten ostatni wywiad polecam skromnie również uwadze Cnego Pana Tanaki, względem zamieszczonego powyżej postu (ukłony).

    A poza tym, życzę zdrowia, czemu nam wszystkim abstrakcja od wiedzy świata postrzeganego służy… 😉

  149. @ anumlik

    Piękny Milgram-anumlik wyszedł. … 🙂
    Zastanawia mnie na ile wyraża blogową tendencję do powściągliwiści autorytetów (te mycie rąk nie na hop-siup) a na ile odnosi się do zupełnie odwrotnej misji dezertera (ostatecznie wzywa do wiary w moc ukrzyżowania bliźniego?) 😉
    Ale najbardziej czyję Milgrama na sobie brnąc przez niektóre posty…
    Szacuneczki, z tych większych, zasyłam…

  150. KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ dzien 300

    Zolnierze co maja „zawsze pamietac” o ofierze krwi Prezydenta Kaczynskiego, przemaszerowali uroczyscie Alejami Ujazdowskimi. Rezydent notarialny PiSu i przestepca konstytucyjny zarazem, się prezyl i nadymal policzki, robiąc miny niemal tak udane jak kiedyś Benito i przemawial buńczucznie i wielce patryjotycznie, w dzień Swieta Wojska Polskiego. Uroczysta hucpa odegrana w Warszawie nie zdolala przeslonic wstydu i hanby jakie PiS ze swoja „dobra zmiana” zafundowal nie sobie, ale Polsce…

    Bo tymczasem, z dala od warszawskiego blichtru, na dalekich wschodnich rubieżach rzeczpospolitej, po cichutku, tuz pod polsko/bialoruska granica w Janowie Podlaskim, „dobra zmiana” ujawnila w tych dniach, swoje prawdziwe oblicze. Objawienie oblicza „dobrej zmiany” miało miejsce w czasie imprezy, która w ironie obrocila swoja nazwe, „Pride of Poland”, w „Shame of Poland”.

    O niesławnej aukcji koni arabskich jaka miała miejsce w Janowie Podlaskim, pisza już wszyscy. Nawet redaktor Daniel Passent tez poswiecil jej wpis na swoim blogu.

    Az dwa blogi Polityki poruszyly temat, o dziesiątkach tekstow, w dziesiątkach gazet, magazynow i portali nie wspominając. Padly rozne słowa, rozne określenia, z ust roznych ludzi. Od „obroncow”, co się sami i „dobra zmiane” bronia, przez dotkniętych „dobra zmiana”, po zwykłych chleba zjadaczy, zniesmaczonych widowiskiem jakie ludzie PiSowscy nam i swiatu zorganizowali.

    Miałem wątpliwości, czy się wypowiedzieć o janowskiej porażce w odniesieniu wyłącznie do tego co się stało w polskiej hodowli koni arabskich, czy tez rozszerzyć spojzenie, na tak zwany caloksztalt, czyli napisac o tym co obserwowaliśmy w Janowie Podlaskim. Polaczyc „dokonania” tam widoczne, z tym co PiS nam wszystkim gotuje wszędzie tam, gdzie dokonuje swojej „dobrej zmiany”. Sadze, ze widoczna jak na dloni probka, która się w Janowie Podlaskim ujawnila w czasie niesławnej aukcji, obrazuje dużo więcej i dlatego lepiej będzie to opisac w Kontrrewolucji Kaczystowsko Kosciolkowej, bo za niedługo, podobne zajścia i wydazenia będą się ujawniać wszędzie tam, gdzie ludzie PiSu wprowadzają „dobre zmiany”.

    A wiec do dziela !

    Żeby nieznającym niuansów dac szanse zrozumienia zaczne od historycznego rysu hodowli koni arabskich, nie w celu zanudzenia (choc dosc dlugie), ale dla ułatwienia zrozumienia delikatnej materii marketingowej, bez której nie bylyby możliwe sukcesy finansowe.

    Omowienie będę ilustrowal licznymi linkami do artykulow z internetowych portali, co z jednej strony będzie utrudniać czytanie, a z drugiej strony pozwoli odswierzyc to co już poznali, z jednoczesnym nieco innym spojzeniem na problem i jak jest w mediach przedstawiany.

    Po tym, koniecznym wprowadzeniu zapraszam do Kontrrewolucji, i tego co dokonala w swiecie hodowli koni arabskich i skutkow „dobrej zmiany”, jaka PiS w tym swiecie zaprowadza i do tego co jest jeszcze ważniejsze, czyli w rzeczywistość skutkow, ktore dotkną nie tylko konie arabskie, ale dotkna niezwyczajnie boleśnie nas wszystkich…

    §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§

    Po WW2 polska hodowla koni czystej krwi arabskiej, dalej będę pisal arabow, została odbudowana dzięki poswieceniu ludzi ziwazanych z ta hodowla wcześniej, a którzy znalazłszy się na terenie okupowanych niemiec odzyskali dla Polski te konie i zorganizowali ich ewakuacje do Polski. Po przejeciu przez państwo calosci gospodarki rolnej, wraz z nia została również upanstwowiona hodowla koni. Do państwowych stadnin trafile nie tylko repatriowane araby z przedwojennej panstwej hodowli, ale również te należące przed wojna do prywatnych wlascicieli. Znajac praktykę postepowania Rosjan, to niemiecka ewakuacja koni arabskich, uratowala je dla Polski. Z rak aliantów zachodnich udało się je odzyskac.

    Rownie paradoksalnie jak wyżej wspomniana niemiecka kradzież, tak i wszechwladza PZPR, a dokładniej to wszechwladza jej pierwszego sekretarza Wladyslawa Gomulki, przyczynila się do swiatowego sukcesu tej hodowli, który nastapil 30 lat później. Znuzony kłótniami w srodowisku hodowców, Gomulka zagrozil likwidacja jeśli „towarzysze hodowcy nie dojda do porozumienia”. Ta grozba dala polskim arabom nieoczekiwana szanse, w postaci uzgodnionego i nigdy nie kwestionowanego jednolitego planu hodowlanego, który był spokojnie i systematycznie realizowany. Do tego dolozyla się niezla genetycznie stawka koni, dobre warunki naturalne w wybranych stadninach i talent polskich hodowców. Ale, choć ciężko to jest przyznać, to najważniejszym czynnikiem pod presja którego dzialala polska hodowla arabow, była ta wiszaca w powietrzu grozba rozwiązania hodowli, bo to ona zapewnila trwajaca przez dziesięciolecia ciaglosc przyjętej w polowie lat pięćdziesiątych linii hodowlanej. Dzieki splotowi tych kilku skladnikow, polscy hodowcy doprowadzili do stanu perfekcyjności kilka linii matecznych, nie gubiąc po drodze podobnie cennych linii męskich. Dla nieznających specyfiki hodowli koni arabskich dopowiem, ze konie arabskie sa tradycyjnie zapisywane w liniach zenskich, powod jest prosty, mianowicie ze 100% pewnoscia znana jest klacz matka, a z ogierem to roznie moglo być…

    Niue znalazłem w necie dobrego i przystępnego tekstu o polskiej hodowli arabow, wiec zainteresowanym pogłębieniem wiedzy linkuje tekst po angielsku, z Amerykanskiej Orgganizacji Hodowcow Koni Arabskich:

    https://www.arabianhorses.org/.content/aha-docs/Bloodline_Arabian_Polish.pdf

    W latach 60ych powoli zaczela się rozwijać sprzedaż polskich arabow za wielkie jak na krajowe stosunki pieniądze, bo za kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy dolarów. W sumie rocznie było sprzedawane kilka, czy kilkanaście koni, za ceny w Polsce oszalamiajace, ale nie takie znow wielkie w porównaniu do cen swiatowych. My sami, naszymi własnymi silami nie byliśmy w stanie przebic „szklanego sufitu” cen jakie byli skłonni Polsce placic zagraniczni kupcy.

    Przelom nastapil dzięki nawiązaniu współpracy z jednym człowiekiem, którym był Dr. LaCroix, który w 1963 roku zakupil w Janowie Podlaskim ogiera Bask, wychodowanego w zlikwidowanej stadninie koni arabskich w Albigowej. Poza Baskiem Dr. LaCroix zakupil do swojej stadniny jeszcze 20 klaczy arabskich. Bask zrobil w USA niespotykana wcześniej karierę zdobywając przez kilka kolejnych lat Narodowe Chempionaty we wszystkich klasach z Show Ring.

    Ciekawi kariery Baska w USA więcej mogą poznac tutaj:

    http://www.powderhorncreekranch.com/index.cfm?Page=22

    Pod koniec lat 70tych Dr. LaCroix wydzierzawil z Janowa Podlaskiego ogiera El Paso, który powtorzyl w niemal dokładnie karierę pokazowa Baska i zdobyl slawe chyba nawet wieksza. Stalo się to w okresie, gdy w USA zakup konia rasy czystej krwi arabskiej był kwalifikowany jako inwestycja i pieniądze wydane były wylaczane z obowiązku podatkowego. To rozwiązanie „nakrecilo” rynek i wywindowalo ceny na konie arabskie do niespotykanych wcześniej wyzyn. Splot sprzyjających okoliczności finansowych i sukcesow pokazowych El Paso pozwolily na wykreowanie „legendy Janowa Podlaskiego”, co z kolei przelozylo się na wykreowanie marki „polski arab”.

    Rynkowe zaistnienie marki zostało uruchomione cena za jaka Dr. LaCroix ostatecznie zakupil El Paso, czyli $ 1.000.000.00.

    Okragly milon dolarów na wszystkich robil wrazenie i był swego rodzaju „kamieniem węgielnym” sukcesow sprzedażowych zapoczątkowanych w pierwszej polowie lat osiemdziesiątych. Te sukcesy nie bylyby możliwe bez tych kilkudziesięciu lat spokojnej hodowli, bez talentu takich hodowców jak Andrzej Krzysztalowicz z Janowa Podlaskiego wraz z latami szkolącym się pod jego okiem Markiem Trela, czy Ignacy Jaworowski z Michalowa i szkolonym przez niego Jerzym Bialoblokiem, czy wreszcie Pani Inspektor ds. koni Arabskich Pani Izabeli Zawadzkiej, z jej godna nastepczynia Pania Anna Stojanowska, główna specjalistka ds. hodowli z Agencji Nieruchomości Rolnych.

    O kulisach tej wymiany fachowcow na ludzi znikad, czyli z PiSowskiego rozdania, można więcej poczytać chocby tutaj:

    http://www.bialystokonline.pl/odwolanie-szefow-najwiekszych-polskich-stadnin-to-zemsta-senatora-z-bialegostoku,artykul,90245,1,1.html

    Mowi się, ze nie ma „ludzi niezastąpionych” i zapewne w wielu miejscach, w roznych zawodach, czy roznych stanowiskach tak wlasnie jest, ale to co zaszlo w stadninach koni arabskich jest wyjątkiem od w/w reguly. Calymi latami amerykańscy i inni nabywcy wiązali osoby hodowców wyżej wymienionych, z konmi które kupowali i wlasnie te nazwiska konkretne, były dla nabywcow swoista gwarancja jakości i wartości koni, które kupowali. Gwarancja niewypowiadana, ale towarzyszaca zakupowi polskiego araba, była kilkudziesiecioletnia ciaglosc w postaci hodowcy, który znal i hodowal praprapraprapra dziadka, czy prapraprapraprababke konia, którego kupowal. Powiedzenie, ze „kupiłem swojego araba od Marka Treli z Janowa Podlaskiego”, w swiecie hodowców i wlascicieli koni arabskich, było ekwiwalentem powiedzenia, ze „kupilam ta garsonke od Gucciego”.

    Inaczej tej delikatnej zaleznosci polaczenia konia kupowanego z nazwiskiem hodowcy nie da się wytlumaczyc, jak wlasnie tym modowym porównaniem.

    Przez kilka kolejnych lat polska hodowla arabow czerpala profity z nakręconego amerykańskim zwolnieniem podatkowym rynku. I jak zwykle nagle i niespodziewanie przyszlo załamanie, które znow miało miejsce za oceanem i miało postac wycofania zwolnien podatkowych za zakup araba. Rynek się zalamal. W samych USA kilkadziesiąt tysięcy koni arabskich trafilo do rzezni i wydawalo się ze to już jest koniec. Ale tak jak „twarde” sa konie arabskie, tak samo twardym okazal się swiat hodowców koni arabskich i po ciosie zadanym przez system podatkowy, po kilku latach się podniosl. Wiodacym hodowcom, w tym tez synom Dr. LaCroix, udało się cos niesłychanego, czyli wykreowanie snobizmu na posiadanie konia arabskiego. Nigdzie na swiecie ta sztuczka by się nie udala. To było możliwe wyłącznie tylko w Stanach, gdzie zyje najwieksza na swiecie populacja koni arabskich, liczaca ponad 600 000 (sześćset tysięcy) osobnikow.

    DO wykreowania snobizmu, poza elegancja i prezencja koni potrzebna była legenda, legenda nadajaca specjalny status wszystkim w niej uczestniczącym. I mało co rownie dobrze się nadawalo do wykreowania legendy, jak Janow Podlaski ze slynna „zegarowa stajnia” zaprojektowana przez Marconiego, jak Polska z jej burzliwa historia i tradycja hodowli arabow, ze wzlotami i wojennymi upadkami tej hodowli. I z najważniejszym, czyli z ciaglym odradzaniem się jak feniks z popiolow, po wspomnianych wojennych upadkach. I z ludzmi tej hodowli oddanymi, którzy nieodmiennie ci sami, od dziesiatkow lat prowadzili ta janowska hodowle…

    Metaforycznie można porownac pozycje polskich arabow na amerykańskim i switowym rynku z pozycja wodki Belvedere. Na amerykańskim rynku wodki funkcjonuje kilkaset marek, ale tylko kilkanaście z nich to sa wodki klasy premium z cena kilkudziesięciu dolarów za butelke. Podobnie jest z polskimi arabami. Jeśli uświadomimy sobie, ze w Polsce, populacja koni arabskich liczy kilka tysięcy, a w USA ponad 600 tysiecy, to ceny za konie arabskie z Polski, lub polskiego pochodzenia, sa cenami klasy premium. Osiagnieto to dzięki klasie i urodzie polskich arabow, doklejając do tego „legende Janowa Podlaskiego”, podbudowując legendarnymi sukcesami Baska i El Paso i na koniec okraszając legenda i klasa polskich hodowców, zawsze w polaczeniu z wiedza i wieloletnia praca hodowlana.

    Tak było do 19 Lutego 2016 roku, do dnia w którym do „arabskiego składu końskiej porcelany”, wkroczyl z „dobra zmiana” PiSowski slon i samym wkroczeniem dokonal większych zniszczen, niż by dokonal zywy slon wśród prawdziwej porcelany. Każdy, kto bezmyślnie powtarza fraze o tym, ze nie ma „ludzi nie zastąpionych”, nie wie o czym mowi jeśli się to odnosi do hodowli koni arabskich.W kategoriach marki, ta lutowa wymiana może być powrownana do tego co by się stało, gdyby dajmy na to marke Luis Vuitton przejal jakiś „Kowalski” i na torebkach, tych samych torebkach caly czas, sławny „szlaczek” z LV, został zastąpiony Kowalski. Niby taka sama, ten sam wzor, te same materialy i kolory… i do tego „Kowalski”…

    W tym miejscu przepraszam wszystkich Kowalskich, jeśli się poczuli urazeni.

    Czy torebka LV z sygnatura „Kowalski” będzie warte tyle samo co oryginalny Luis Vuitton? Instynktownie wiemy, ze nie. I rownie instynktownie wiedza potencjalni nabywcy polskich arabow, ze ten sam kon majacy w certyfikacie, w pozycji Hodowca (Breeder) nazwisko: Marek Trela jest więcej warty niż wtedy, gdy ma tam wpisane nazwisko kogos innego, osoby nie znanej w swiecie hodowców arabow. Dla tych ludzi, obrazowo rzecz opisując, „dobra zmiana” jest „napadem rabunkowym”, a sierpniowa aukcja „paserska wyprzedażą” ukradzionego. I kompletnie nie ma znaczenia, to, ze rzadzacy, czyli prawny wlasciciel stadniny, miał prawo wymienić kadry wedle swego uznania.

    Dowodem na „paserski” charakter sierpniowej aukcji jest wywiad ze Szwedka, Anette Mattsson, która w Janowie Podlaskim reprezentowała stadninę Al Thumama z Kataru i jej słowa o obraźliwej propozycji „stajennego zakupu” interesujących ja koni.

    Wiecej tutaj:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20562742,wszystko-dzialo-sie-zbyt-szybko-uczestniczka-aukcji-w-janowie.html#Prze

    47 lat budowania wiarygodności leglo w gruzach, jak to nazwal w wywiadzie dla Gazety Marek Trela:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20553227,gorzkie-komentarze-po-aukcji-w-janowie-47-lat-wiarygodnosci.html#BoxNewsLink

    O tym, ze na teoroczna aukcje nie przyjechal nikt z ludzi liczących się w siwtowej hodowli arabow, to już tylko przypominam, dla dopełnienia obrazu, tego co się objawilo swiatu w czasie „Swieta Konia Arabskiego” w 2016 roku, w Janowie Podlaskim. Marka „Polski Arab” wykreowana na przełomie lat 70tych i 80tych, wraz z prestiżem polskiej hodowli i polskich hodowców, to wszystko w ciągu dwóch sierpniowych dni, leglo na naszych oczach w gruzach.

    Niesprzedane 16 koni, dodatkowo potwierdzają zlodziajsko paserski obraz tegorocznej aukcji, na która nie przyjechali poważni, liczący się nabywcy, zastąpieni przez drobnych paserow liczących na „darmochę”, czyli na zakupy poniżej rynkowej wartości. Oni jak wszyscy paserzy swiata nie kupia kradzionego po rynkowej wartości, ale za 1/4, czy 1/3 co najwyżej. Takie sa skutki zniszczenia reputacji i pozycji marki, czyli natychmiastowy skutek „dobrej zmiany” jaka PiS buractwo i ciemniactwo, nie rozumiejące tego co towarzyszylo i budowalo pozycje polskich arabow w swiecie, zniszczylo swoja pazernoscia na mamone i prestiż, dodatkowo zapewne nakłonione do tego prze tych tam panow D. i W.

    Nieco więcej o aukcji, tutaj:

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,147963,20547640,chaos-na-aukcji-koni-w-janowie-podlaskim-obnizone-ceny-wiele.html

    Odbudowa hodowli po wojennych zniszczeniach okazala się stosunkowo latwa, czy odbudowa tego wszystkiego delikatnego i w dużej mierze umownego, czyli opisanej wyżej otoczki kreującej legendę marki, będzie możliwa, nie mam pojęcia. Tym bardziej nie mam pojęcia, ze miejsce dotychczas zajmowane na amerykańskim rynku, nie pozostanie puste, bo zajma je dotychczasowi konkurenci. Mam za to nieodparte wrazenie, ze latwiej jest odbudowac to co jest materialne, niż to co jest w większej części wirtualne i umowne. Chocby dlatego, ze przerwana została ciaglosc hodowlana gwarantowana nazwiskami hodowców, teraz zastąpionych „swoimi ludzmi”.
    To jest pierwszy rok zmiany i wcale nie musi oznaczac, ze się powtorzy to samo za rok. Ale jeśli się powtorzy, to przyszla odbudowa może się okazac rownie trudna, czaso i kosztochlonna, jak było budowanie polskiej marki. I tym razem nie będzie już wspomagającego polskie wysiłki Dr. LaCroix.

    O roli ludzi w biznesie, z pewnym odwołaniem do hodowli koni arabskich ciekawie i niegłupio napisał w Wyborczej.biz Witold Gadomski. Jedyne w czym się myli, a co można mu wybaczyć jako nieznającemu się na problematyce hodowli koni, to jest ostatnie zdanie:

    Nie rozumiem, czemu prywatyzacji menedżerskiej nie zastosowano w państwowych stadninach. Ktoś uznał, że to firmy o strategicznym znaczeniu dla kraju, a skończyło się kompromitacją.

    Z uwagi na znaczenie państwowego wlascicielstwa stadnin, to pomysl na ich prywatyzacje, moznaby przyrownac do pomysłu na „prywatyzacje Wawelu”. Ciekawe, czy Witold Gadomski poparlby pomysl menedżerskiej prywatyzacji Wawelu? I niech to pytanie wystarczy za komentarz, bo dokładnie takie samo historyczne i kulturalne znaczenie dla Polski maja stadniny i hodowla koni arabskich, jak ma Wawel. Z czego nie tylko Pan Witold Gadomski, ale większość mieszkancow Polski, nie zdaje sobie sprawy.

    Wiecej tutaj:

    http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,20558988,wiedza-uwieziona-w-stadninach.html#BoxBizLink

    Zacytowalem i zalinkowalem tekst Witolda Gadomskiego, glownie z uwagi na „wiedze uwieziona w notatnikach”. Co prawda WG odnosi się do kontaktow z notatnikow, które również Prezesie stadnin arabskich posiadaja. Ale akurat te wszystkie kontakty posiada również Agencja Nieruchomości Rolnych i do wszystkich z pewnoscia rozeslala zaproszenia na tegoroczne Swito Konia Arabskiego i janowska Aukcje. Rozeslala z cala pewnoscia, ale jak widać nikt naprawdę wazny i liczący się w srodowisku, nie przyjechal… Bo z zaproszeniami jest tak, ze można je dostać i olac, gdy zapraszającym jest ktoś, kogo uważa się za niegodnego. I to wlasnie zobaczyliśmy. Proszę zapamietac ostatnie zdania, bo co one oznaczają w szerszym wymiarze opisze nieco dalej. A teraz powroce do tej „wiedzy z notatnikow” i jej znaczenia praktycznego w przypadku koni arabskich. Żeby to wyjasnic odwołam się do własnego doświadczenia:

    W 1984 roku odbywałem praktykę zawodowa w Janowie Podlaskim. W polowie Pazdziernika przyjechali Ignacy Jaworowski z Michalowa i Pani Izabela Zawadzka z Ministerstwa Rolnictwa, inspektor od koni arabskich. Wspolnie z Andrzejem Krzysztalowiczem stanowili Komisje Przegladu koni. Ja, wtedy student czwartego roku zootechniki, zostałem ztrudniony w roli sekretarza komisji i moim zadaniem było notowanie spostrzezen rzucanych w czasie przeglądania wszystkich niemal 750 koni bedacych w stadninie. Przeglad trwal pelne 3 dni i przed komisja pojawil się każdy jeden kon, od zrebakow, po stadne ogiery. Konie były prezentowane z każdej strony i dodatkowo w ruchu. Ja miałem w reku tabele z nazwami koni w polaczeniu z ich bezpośrednimi przodkami, oraz z podstawowymi wymiarami, które na zyczenie komisji podawalem, a w pustej rubryce robielem notatki. Notatatki wygladaly mniej więcej tak:
    Ogier A: glowa po Witeziu, ucho po Pistacji, ruch jak Kuchailan
    Klacz B: Fatima, zupelnie jak Fatima! W każdym calu!
    Ci ludzie, ta komisja przegladowa, oni mieli w glowach zapisane obrazy kilkunastu pokoleń koni, które corocznie oglądali i na własne oczy i oceniali. A te notatki z rzucanych uwag, to były uwagi odnoszące się do dziedziczenia cech w liniach matecznych, czy ojcowskich i tego jak się konkretne cechy dziedziczą w roznych polaczeniach….

    Andrzej Krzysztalowicz w Janowie od sprzed wojny, Ignacy Jaworowski w Michalowie od wczesnych lat pięćdziesiątych, Izabela Zawadzka inspektorem od koni arabskich w Ministerstwie Rolnictwa bodajże od 1952 roku, ta swoja wiedze przekazywali następcom przez kilkadziesiąt lat i wymienieni wyżej specjaliści, wymienieni przez PiS w Lutym 2016r, jeśli pozostaną dalej na uboczu, posiadanej wiedzy już więcej nikomu nie przekaza… Skonczy się ciaglosc hodowlana, największy atut polskiej hodowli koni czystej krwi arabskiej.

    Nie notatniki z adresami, czy telefonami sa tutaj ważne, ale te „notatniki” w glowach. Notatniki z bezcenna wiedza hodowlana. I te „notatniki” zostały „dobra zmiana” wywalone jak na smietnik i ci ludzie zostali zastąpieni „swoimi”, których glowy sa puste. Nie ma w nich nic koniecznego do hodowli koni arabskich na najwyższym poziomie i swiat ma tego faktu pelna swiadomosc. Z ludzmi, którzy nie maja pojęcia o tym czym się maja zajmować, nie ma o czym gadac. Ich się zwyczajnie ignoruje i nie przyjezdza.

    Dla rozluźnienia o tym samym niemal Daniel Olbrychski, u Andrzeja Morozowskiego i to co Zalkowi wprost w oczy powiedział, ze ”…się trzeba znac na tym czym ma się zajmować ! „:

    http://www.tvn24.pl/tak-jest,39,m/stadniny-pod-polityczna-lupa,622518.html

    Obraz zniszczen i dewastacji dokonanej przez PiS w statadninach, jest już chyba dla każdego czytającego widoczny. Nim przejde do zapowiedzianego na początku pokazania związku tego co zobaczyliśmy z całokształtem PiSowskich rzadow wspomnę o tym, co spedza sen z oczu wszystkich mających cokolwiek wspólnego z hodowla koni arabskich, czyli z możliwa doprzewidzenia przyszloscia. Po aukcji staliśmy się świadkami nieudolnych i mętnych tlumaczen facetow umoczonych po uszy w dewastacji marki:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20565283,wiceprezes-anr-po-aukcji-w-janowie-podal-sie-do-dymisji-zaskakujaco.html#MTstream

    Tlumaczen Jurgiela nie usłyszeliśmy, a Senator Dabrowski jak zwykle odmowil komentarza. Wskutek tego zastanawiam się i zapewne nie jestem w tym zastanawianiu się odosobniony, co tez potencjalnie może się stać za rok? W moim przekonaniu najgorszy mozliwy scenariusz, to będzie ambicjonalne parcie na uzyskanie w aukcji w 2017 roku lepszego wyniku finansowego niż te ledwo co wypracowane nieco ponad € 1.500.000.00 jakie się udało uzyskac w tym roku. To parcie na sukces w przyszłym roku, może się okazac najgorszym co może być, bo może oznaczac wymuszenie odgórne decyzji o sprzedaży najcenniejszego materialu genetycznego, czyli najwarotsciowszych hodowlanie koni.

    Obym się mylil !

    §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§

    Ale po co się tak rozpisywać o tym w Kontrrewolucji Kaczystowsko Kosciolkowej?

    Wg mnie jest po co. Tym dlaczego tak dokładnie i wyczerpująco z uwzględnieniem wszystkich aspektow opisałem co się pokazalo w stadninach iw hodowli koni arabskich, jak w soczewce skupia się istota tej „dobrej zmiany” co to PiS Polsce aplikuje.

    Widzimy bezwgledna brutalność i ignorancje zwykłego PiSowskiego chama. I widzimy skutki fatalne jakie ta ignorancja przynosi. Tak wiec teraz przypomnijmy sobie, ze cala panstwowa gospodarka została obsadzona identycznymi ignorantami. Tacy sami ignoranci PiSowscy poobsadzali wszystkie państwowe urzędy i ministerstwa i zabrali się za rządzenie…

    W Janowie proces uwidocznienia skutkow zaszedł natychmiastowo i dzieki temu namacalnie wręcz jak pod mikroskopem widzimy co przynoszą rzady ignorantow zadufanych w sobie.

    Wiedzac to, uświadommy sobie, ze identyczne do tych „arabskich” efekty, będą wszędzie, gdzie PiSowscy ignoranci wezma się do roboty, czyli wprowadzania „dobrej zmiany”. Wszedzie !

    Dlatego wlasnie to opisałem, żeby kolejny raz przypomnieć, ze nie tyle to co bezpośrednio piSowscy ludzie dla siebie samych ukradną, ile to wszystko co poniszczą, zdewastują i zmarnują, to będą największe i najcięższe materialne szkody jakie Polsce i Polakom przyniosą rzady PiSu…

    I jeszcze raz, dla przypomnienia, ze gdy się zacznie „walic gospodarka” pod rzadami PiS i wladza zacznie się z rak wymykać, wtedy dopiero rozkręci się przygotowana maszyneria wymuszenia posłuchu i pokory, czyli wszelkiego rodzaju represje jakie sa w posiadaniu władzy wodzunia Kaczynskiego.

  151. @ lonefather …

    Rany boskie, a pissowej TVInfo na deser nie przejrzałeś???
    Tam już sukces klęski pod Janowem wykryli i przyszpilili.
    To spisek i sabotaż Treli i jego szajki…
    (tu: http://bit.ly/2bqHsmV)
    Co Ty na to???

  152. „Dość powiedzieć, że w plątaninie nazwisk i powiązań pojawia się wyłącznie stara kadra z Janowa i przyjezdni, którzy bardzo byli radzi z dotychczasowych „zasad” prowadzenia aukcji, bo przed aukcją mieli pewność co i za ile kupią. Media wiadomej proweniencji nie zostawiały suchej nitki na sposobie prowadzenia aukcji i jakoś zapominały dodać, że aukcjoner to stary wyga i kumpel poprzedniego zarządu. Media wiadomej proweniencji pokazywałaby zapłakaną Szwedkę, „rozczarowaną” tragicznym poziomem imprezy, ale jakoś zapomniały dodać, że to właśnie ta Szwedka wylicytowała najgłośniejszą w ostatnim czasie klacz Emirę. Ba! Wylicytowała za cenę niższą, niż oferowała pierwotnie. Podobnie przemilczano fakt, że za podawanie ceny byli odpowiedzialni tak zwani ringmeni czyli kurierzy kupujących, jednak to aukcjoner powinien podać kto oferuję najwyższą cenę, no i przede wszystkim po zakończeniu aukcji musiał stuknąć młotkiem. Nic takiego nie miało miejsca, co się w głowie nie mieści biorąc pod uwagę, że mistrz ceremonii ma ponad trzydziestoletnie”doświadczenie.

  153. anumlik
    20 sierpnia o godz. 20:36
    Mój komentarz
    Wierszyk nawiązuje przejrzyście do eksperymentu Milgrama. My strażnicy samych siebie dręczymy onych, a oni wrzeszczą – to my, to my, to nas torturujesz chamie!
    Jak tu się połapać w tym kto jest kto?
    Pzdr, TJ

  154. KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ dzien 300

    Przepraszam. W czasie kopiowania z notatnika „umknal” mi ostatni akapit:

    Wyzej wspomnialem o tym, zeby zapamiatac „kilka zdan”. Otoz w USA jest ponada 600 000 koni arabskich. Sa one w posiadaniu ponad 400 000 ludzi majetenych, lekarzy prawnikow, biznesmenow, ktorzy z racji rodzinnych, zawodowych, czy biznesowych znaja wielokrotnie wiecej rownie wplywowych ludzi. Zadajmy sobie pytanie, czy to co sie stalo i ujawnilo sie w Janowie Podlaskim, w tym i z tym co PiSowscy zaprezentowali podczas nieslawnej aukcji „Shame of Poland” bedzie mialo dobry, czy wrecz odwrotny wplyw na decyzje polityczne, czy biznesowe, jakie ci wszyscy ludzie beda w przyszlosci podejmowac. Zwlaszcza jesli to co sie stalo w Janowie Podlaskim wplynie na wartosc posiadanych przez nich koni. We wpolczesnym swiecie, nie ma oderwanych od siebie wydazen i to co sie wydazylo w polskiej hodowli koni czystej krwi arabskiej, jest dla swiata hodowcow tych koni tym czym ogloszenie zawieszenia wyplacalnosci przez bank, dla swiata finansow. Choc nie umiem sobie wyobrazic tych nastepstw, to mam pewnosc ich nieuchronnosci i skutkow politycznych i gospodarczych, jakie beda tego nastepstwem.

  155. @Gekko

    Ja jak za starych, slusznie minionych czasow, rezimowej nie ogladam…

  156. Gekko
    20 sierpnia o godz. 21:07

    To spisek i sabotaż Treli i jego szajki…
    Co Ty na to???

    Ja znam Marka Trele od praktyk w Janowie, czyli od jesieni 1984 roku. Wiec na to co ja na to?

    Odpowiadam:
    Nic. Ja na to nic. Bo co niby powiedziec?
    Pod detym pwodem zostal wywalony.
    Pamietasz jak Jurgiel rzucal oskarzeniami na konferencji 20 Lutego 2016?
    Minelo pol roku, czy choc pojawily sie jakies nowe powazne zarzuty?
    Chodzi wolny. Zaden prokurator go nie przesluchiwal…
    No to co ja mam o tym, czego nie ma, co nie istnieje powiedziec?

    Mowie, ze ja na to NIC!

  157. @Tanaka
    20 sierpnia o godz. 20:35

    Ale ale ale ja niebieskiej książeczki nawet nie posiadam. Za to Ciebie nawiedzi sms albo telefon w najbliższym czasie, he, he:)

    Tymczasowo się pożegnam (do następnego dziubania na tablecie bo pewnie nie wytrzymam)

  158. @NeferNefer

    Nie dalej jak wczoraj wieczorem ubolewałaś nad brakiem taktu i kultury
    „Tego bardzo brakuje, chyba już całkowicie jest w zaniku, to „niezauważanie” i „udawanie” że się nie widzi jak ktoś popełni faux pas.”

    A co sądzić o kimś, kto znakomicie potrafi nie tylko udawać, że nie widzi własnego „faux pas” (sam to nazwał pleceniem andronów), ale na dodatek zarzuca je komu innemu?
    Mówią, że w Polsce nikt się już chamstwa nie wstydzi. Niektórzy zabierają ten bezwstyd w emigracyjnym bagażu 🙁
    Zero honoru i odwagi osobistej, za to znowu dużo, dużo bla bla bla, jak to u cietrzewia 🙄

  159. tejot
    20 sierpnia o godz. 11:21

    O pieniazku oczywiscie slyszalem, role w rozwoju sadownictwo w okolicach Grojca znam.

    A tego lestu Pomulki do „towarzyszy hodowcow” to nie musialem szukac. Prawde mowiac to jeszcze zanim zaczaolem kwerende, to uwczesny szefo Instytutu Zootechniki Profesor Vetulani, sam otworzyl segregator odpowiedni i wskazal ten liest palcem i poprosil, zebym od niego zaczal …

    Ja mialem list polecajacy od swojego promotora, ale nawet go nie wyciagalem, bo z Profesorem Vetulanim zdazylem sie osobiscie poznac w czasie praktyk w Janowie.

    Wyzej o tym nie pisalem, zeby nie mieszac w tym o czym pisalem.

    Pozdrawiam tym serdeczniej, bo jakos tak ciutciut nieswojo, gdy pomysle o tym, ze tylko Ty zareagowales. Przyznam sie do naiwnosci, bo oczekiwalem liczniejszych niz jedna reakcji na pokazany problem. Nie wiem czy przypadkiem sam tego nie spowodowalem dosadnoscia jezyka, co moglo spowodowac odciecie sie urazonych .

  160. @Tobermory

    Chlopie Ty to naprawde masz jakis problem, nie uwazasz?

    Ale nie ja jestem Twoim problemem. Nie ja. To Twoj problem i znajduje sie w Twojej glowie.

    Pozdrawiam

  161. @Tobermory
    20 sierpnia o godz. 22:27

    Hm. Powiem tak. Zauważyłam niezauważone ale udaję że nie widzę. Przemknęło mi jednak przez głowę gdzie jest granica taktu a gdzie milczeniem daje się przyzwolenie na nieeleganckie zachowanie – cienka granica, która takiego „taktownego” czyni winnym współudziału. I szczerze powiem że nie wiem co mam zrobić. Często gęsto gryzę się w język bo zawsze mi się wydaje że mnie nie wypada zwrócić uwagi i odczuwam silne zażenowanie za tą drugą osobę, zawsze tak miałam odkąd pamiętam. Dlatego bardzo dobrze zrozumiałam jak się czułeś podczas tego polsko-niemieckiego spotkania.
    Co sądzić – życzyłabym wszystkim na blogu mniej ataków personalnych, które w moich oczach nie ujmują osobie obrażanej ale tej która obraża.

  162. onefather
    20 sierpnia o godz. 21:47

    Mój komentarz
    PiSowscy zarządcy dobrej zmiany są tak zadufani, ograniczeni w swoim posłannictwie, że nie zdają sobie sprawy z konsekwencji swoich poczynań. Wyobrażają sobie tylko konsekwencje dobre i przyjmują ufnie, że tak musi być i jest. Ich arogancja nie jest arogancją sensu stricto, tylko niemądrością, niedostatkiem doświadczenia i przemyśleń, zawierzeniem interpretacjom, które głosi Prezes, a które traktowane są niemal jak dogmaty.

    Szkoda, którą czynią w Janowie Podlaskim swoja dobrą zmianą, jak Ty Lonefather wykazałeś, nie ogranicza się do Janowa i jednej nieudanej aukcji. Jest to szkoda wizerunkowa. To jest rodzaj szkody bardzo dotkliwej, trudnej do odrobienia, która długotrwale będzie oddziaływać nie tylko na PiS, lecz także na państwo, którym PiS aktualnie zarządza.
    Pzdr, TJ

  163. cytacik taki

    – I!… tak się jeno sobie mówiło dlatego, żeby się para w gębie nie zagrzała i żeby język nie rozmiękł, co się od przydłuższego milczenia snadnie przytrafić może. Ni go znałem, ni go uczyłem. Albo to nie miałem czego lepszego do roboty niż być niedźwiednikiem i uczyć pana marszałka, jako się na zadnich nogach chodzi? Ale to wszystko jedno.

  164. @
    lonefather
    20 sierpnia o godz. 22:47

    Widzę, że znakomicie wiedziałeś, o kim mowa.
    Brawo.
    To już jakiś postęp.
    A teraz polecę ci twoje wczorajsze posty.
    Dla ułatwienia pisałem o nich dziś rano (20 sierpnia o godz. 10:29).
    Może byłeś w stanie jakiejś pomroczności, to ci dałem szansę, ale ją zlekceważyłeś i znowu próbujesz swoje problemy wmówić komuś innemu.
    To nieładnie.
    Tymczasem poleruj dalej, poleruj. Twoje miedziane czoło świeci już z daleka, ale może na tę pomroczność jeszcze za słabo 🙄

  165. tejot
    20 sierpnia o godz. 22:56

    Ja ta cala syuacje postrzegam nie w pojedynczych efektach, ale calosciowo. O czym wyzej napisalem. Wizerunek „zlodzieja” i „zlodziejskiej” wyprzedazy juz jest i juz sie o tym roznosi w srodowisku. Z niego bedzie trafiac do znacznie szerszych kregow polityczno biznesowych i tylko skonczony naiwniak bedzie sobie wyobrazal, ze nie pociagnie to za soba negatywnych skutkow w miejscach, o ktorych sobie nawet nie pomyslimy.

    Pozdrawiam

  166. @Tobermory

    Jestes za cienki bolo, zeby mnie obrazic. Mozesz sobie na moj temat pisac co tam ci sie zechce.

    Ja, jesli sie do czegokolwiek w Twojej blogowej tworczosci odnosze, to tylko i wylacznie do „krowich wyziewow”. A ostatnio to do „mrowek” rozmnazajacych Szafran, czy wykoszen, ktore tez reklamowales …

    Powodzenia

    I Trzym sie.

  167. Ech, ty bucu nadęty, o wykoszeniach pisałeś sam, a potem ze sobą dyskutowałeś. Przeczytaj swoje wczorajsze wypociny!
    Chyba że nie jesteś w stanie…

  168. A swoją drogą zdumiewające jest, że taki talent polityczny marnuje się na emigracji, podczas gdy „dobra zmiana” tak się męczy z zaprowadzeniem nowych porządków.
    Komu jak komu, ale temu gościowi nikt nie wmówi, że białe jest białe, a czarne jest czarne.
    No, istny dyjament, nieoprawiony we władzę i splendory 🙁

  169. Gekko,
    Oczywiście że PiS tworzy rzeczywistość. PRL też tworzył, i wiele rzeczy wyszło mu całkiem zgrabnie. Ale przepadł we wstydzie. PiS też przepadnie. Tak jak AWS. Tylko jakim kosztem?

  170. tejot,
    „PiSowscy zarządcy dobrej zmiany są tak zadufani, ograniczeni w swoim posłannictwie, że nie zdają sobie sprawy z konsekwencji swoich poczynań.”

    No właśnie. Jestem ciekaw, czy Duda zdaje sobie sprawę, że wziął udział w zmianie ustroju RP. Bo jeśli on mógł ułaskawić Kamińskiego, to każdy następny prezydent też może. Wystarczy więc wybrać prezydenta palikotopodobnego, by ten ułaskawił – z góry, przed procesem – wszystkich lekarzy, którzy zechcą dokonać aborcji. Takich kwiatków można podać więcej. Wystarczy tylko pomyśleć, co się może zdarzyć, jeśli ktoś, kto zdobędzie po nich władzę, zastosuje ich metody przeciwko nim lub ich zwolennikom. Ja bym zaczął od uwolnienia wymiaru sprawiedliwości od procesu cywilnego w sprawie odpowiedzialności za śmierć Ziobry-seniora.

  171. @Tobermorry

    No to sobie przypomnijmy, zeby nie bylo …

    Tobermory
    19 sierpnia o godz. 10:31
    Pleć, pleciugo, byle długo, rozwlekle i niekompetentnie…
    Flaki się wywracają na rewelacje o rozmnażaniu krokusów przy pomocy roznoszenia ich nasion (sic!) przez owce 🙄
    Konia z rzędem temu, kto mi pokaże nasiona krokusa, które może zjeść owca.

    Tobermory
    19 sierpnia o godz. 12:53
    Bla, bla, bla…
    Jakiś związek istnieje, bo owce wyżerają trawę i inne rośliny, a cebulki krokusów siedzą głęboko w ziemi i kiełkują przed trawami, zaraz po zejściu śniegu.
    Krokusy rozmnażają się przede wszystkim wegetatywnie.
    Nasionka mogą roznosić najwyżej mrówki….

    No a jak juz przywolalismy na warsztat, czyli przypomnielismy, to sie przypatrzmy przypomnianym zapiskom @Tobermorego.

    Miejmy nadzieje, ze sie nie wycofa i nie zaprzeczy, ze to jego pisanie… (ironia, gdyby ktos mial watpliwosci)

    Zacznijmy od „mrowek” czyli od tego co na bloga wrzucil @Tobermory. Napisal byl on tak:

    Nasionka mogą roznosić najwyżej mrówki…. – jesli ktos nadal nie moze w to uwierzyc, to niech sam skoczy do 19 sierpnia o godz. 12:53 i sprawdzi.

    „Wykaszanie” … coz fakt niezbity jest, ze tego slowa @Tobermory nie zastosowal, za to napisl tak:

    Jakiś związek istnieje, bo owce wyżerają trawę i inne rośliny… – co moze i nie jest „wykaszaniem”, ale to „wyzeranie” przez owce roslinnosci, choc nei jest wykaszaniem, to skutki wyzerania przez owce, sa identyczne, a nawet i lepsze od wykaszania, bo zadne wykaszanie nie moze sie rownac ze spasaniem przez owce…

    Hej, hej @Tobermorku, wyzerac to se mozesz cos tam z lodowki na ten przyklad, bo owce niczego nikomu nie wyzeraja…, owce zwyczajnie po owczemu spasaja porost, tak to sie fachowo nazywa. Co podaje, bo jak widac nie masz o tym spasaniu nawet najbladszego pojecia.

    W ramach pomocy blizniemu w potrzebie, podpowiadam, ze owce spasaja, a nie „wyzeraja”.

    Smiesznostek jest zreszta wiecej, ale dosc o tym. Nie bede „flekowal” lezacego.

    Zreszta z tego samego powodu, nie upomne sie o: Konia z rzędem temu, kto mi pokaże nasiona krokusa, które może zjeść owca. … – zaoferowanego przez @Tobermory 19 sierpnia o godz. 10:31

    Choc osobiscie spelnilem postawione wymagania w : lonefather
    19 sierpnia o godz. 16:18

    Zreszta i tak nie byloby Cie stac na konia i rzad, ktore mam na mysli od wielu juz lat.

    Pozdrawiam

    „pleciuga” vel „blablabla” vel „buc nadety”, jak raczysz mnie tytulowac…

    ps. Wiesz z czego mam najwiekszy ubaw?
    Nie wygladasz na na tyle bystrego, zeby sie samemu zorientowac, wiec Ci wyjasnie.
    Najwiekszy ubaw mam z tego, ze z takim uporem wystawiasz przyslowiowe „cztery litery” do intelektualnego skopania, ze az mi zaczyna byc zal Ciebie, bo zaczyna mi do glowy dobijac sie mysl, ze Ty to chyba masz jakies sklonnosci masochistyczne z tym ciaglym produkowaniem „krowich wyziewow”.

    pss. Ja to dalem na wstrzymanie i bym nic nie pisal poza tym co wczoraj o 16:18 napisalem. Kazdy czytajacy ze zrozumieniem zrozumial i nie musialem nic dodawac. Dzis dodalem, zeby nei byc nieuprzejmym, nie odpowiadajac na post do mnie napisany.

    Jeszcze raz pozdrawiam serdecznie
    „pleciuga” vel „blablabla” i „buc nadety” zarazem

  172. Ech @Tobermory !
    co Ty wiesz o marnowaniu … (za B.Linda ze znanej anegdotki)

  173. @Tobermory

    A niech te Twoje owcze „wyzeranie” chuda ges kopnie…

    Sam juz nie wiem, czy Cie sklac, czy podziekowac?

    A jak nie wiem, to czynie oba.

    Chudej gesi kopniakiem sklalem, a teraz DZIEKI wielkie !

    Nie @Tobermory, znow sie myslisz. Ja nie kpie i podziekowania sa absolutnie serio. Ze sa serio zrozumiesz, jak przeczytasz kawaleczek ze wspomnieniem z dziecinstwa, ktory wraz z problemem „owczej wyzerki”, sie mi z rana dobil na powierzchnie swiadomosci, czyli przypomnial. Co ewidentnie Tobie i tej „wyzerce” nieszczesnej, zawdzieczam.

    Nie zapytam sie Ciebie @Tobermory o to, czy Ty kiedykolwiek w zyciu widziales hale tatrzanska i wypas owiec. Nie zapytam, bo wiem, ze nie widziales. Bo gdybys widzial i mial ciekawosc z Juhasami pogadac i wypytac ich o ich robote, to nie nie popelnilbys tego „wyzerania” i innych smiesznostek. Ze je popelniles to jednoczesnie ujawniles fakt, ze nie widziales, nie gadales …, wiec pytac, jak widzisz nie musze. Sam to ujawniles.

    A w podziece za wspomnien przywolanie, podziele sie z Toba i innymi, ktorym sie zechce przeczytac, ze wspomnieniem najwczesniejszym, trzylatka, jakie mam z Doliny Chocholowskiej, gdy po raz pierwszy rodzice mnie i siostre tam zabrali. Siostrze co miala jakies plucne problemy lekarze zalecili pobyt w gorach, wiec na miesiac rodzice wynajeli pokoj czteroosobowy w schronisku. Czasy byly takie, ze PKS do Hucisk dojezdzal, a nie tylko do wylotu dolina, jak obecnie, a dalej to juz na piechote. Koszt wynajecia na miesiac pokoju byl taki, ze zeby cos zaoszczedzic rodzice wszystko sami gotowali, a zapasu uzupelniali jezdzac do Kir u wylotu Doliny Koscieliskiej, gdzie byl wtedy najblizszy sklep. Do jezdzenia sluzyl rower, ktory ze soba zabralismy. Codziennie gdzies lazilismy. Fajne byly zabawy nad potokiem, ale lazenie tez fajne. Grzesia w wieku lat trzech na wlasnych nogach zdobylem, a przy tym to spacery na Iwaniacka, czy do Kotla Wolowca, to byl pryszcz, ale za to o wiele ciekawszy dla trzylatka „pryszcz”, bo tam byly Bacowki pachnace wedzeniem oscypkow, owce i juhasi z czapkami ze sznurem muszelek, co ile razy sie nie przyszlo, to wciaz te owce doili i doili. Owce do dojenia byly spedzane do zagrody ciasnej, ktora juhasi nazywali „Koszar”. Jak dzis pamietam swoja z nimi rozmowe o tym Koszarze. Mi sie nazwa z koszeniem kojazyla, bo porost, czyli trawa lakowa, do samej ziemi byla spasiona, jakby wykoszona byla przez owce czekajace na swoja kolej do dojenia. Ale ten „Koszar” to nie od koszenia byl tak nazywany, ale od skoszarowania, ktore sie z wojska CK Monarchii, na hale tatrzanskie przedostalo.

    Dzieki jeszcze raz. Gdyby nie Ty i te Twoje „wyzeranie”, to bym sobie tych wspomnien nie odswezyl.

    Pozdrawiam serdecznie
    „pleciuga” czyli „blablabla” i „buc nadety” zarazem

    ps. A od przezuwaczy to Ty sie lepiej trzymaj jak najdalej, zebys tego konia z rzedem nie musial komus kupowac.

  174. @ płynna rzeczywistość

    Tak, każda rewolucja, tu: kontrrewolucja kulturowa, tworzy nową rzeczywistość.
    Na tym właśnie polega, że jej sparaliżowane niewyobrażalnym ofiary, zanim zorientują się że ich rzeczywistość nie istnieje, już i wyłączni są obarczone kosztami rewolucji – te są wliczone przez rewolucjonistów od początku w zasób „lecących wiór”.
    To nie rewolucja nie przewiduje skutków, to jej ofiary nie rozumieją, że same są skutkami o wartości trociny, którą rewolucja posprząta.
    Im bardziej katastrofa antycywilizacyjna jawi się nieuchronnym wynikiem rewolucji, tym bardziej zabezpieczone łupami przed upadkiem dyrektoriaty nasilają walkę klasową.
    I tym bardziej uwikłani czy uwiedzeni rewolucją pożyteczni idioci, stają w obliczu ściany, oddcinającej im odwrót – co zapewnia niewygasły żar pożogi z ich udziałem.

    O PRLu nie wspominaj, proszę. Tego typu resentymenty podłości czy głupoty przeciw wolności i cywilizacji, wykluczają rozumną dyskusję.
    Pozdrawiam.

    – – –
    @ Tobermory
    Nie warto wikłać się w sanację patologii, jest to bezcelowe; uczestniczyłem tu ongi w dialogu o identycznym mechaniźmie, którego nie warto powtarzać, bo koczy się na przystanku konieczności fachowej pomocy doraźnej.
    A tego nie da się dokonać zdalnie.
    Pozdrawiam – i zapraszam na otwarte przestrzenie dysput na świeżym powietrzu nieskrępowanym personalnymi uwikłaniami i nieszczęściami kondycyjnymi….
    🙂

  175. Płynna rzeczywistość
    21 sierpnia o godz. 0:32
    tejot,
    „PiSowscy zarządcy dobrej zmiany są tak zadufani, ograniczeni w swoim posłannictwie, że nie zdają sobie sprawy z konsekwencji swoich poczynań.”

    No właśnie. Jestem ciekaw, czy Duda zdaje sobie sprawę, że wziął udział w zmianie ustroju RP. Bo jeśli on mógł ułaskawić Kamińskiego, to każdy następny prezydent też może.

    Mój komentarz
    Przyjmuję to jako pewnik – że Duda zdaje sobie sprawę. Lecz działa tu mechanizm wypierania. Duda po prostu nie przyjmuje tego do wiadomości, dla niego jest to „non est”, co oznacza, ze niby jest, ale ze względu na godność urzędu, nadzwyczajne potrzeby dobrej zmiany, którym on stara się sprostać, to łamanie prawa nie jest łamaniem prawa, a Trybunał Konstytucyjny nie jest w tej konkretnej sytuacji trybunałem, ponieważ łamie prawo, Konstytucja nie jest Konstytucją bezwzględnie ustanawiającą, tylko w pewnych sytuacjach dokumentem wyłączeniowym, intencjonalnie, z wysokości urzędu jej strażnika pojmowanym, a nie dogmatycznie, prawnie, itd. Dziesiątki tłumaczeń przychodzi zapewne mu do głowy w tym wypieraniu, a najważniejszym jest najprostsze – tak trzeba.
    Pzdr, TJ

  176. „slyszalem z ust pewnej Pani Profesor od biologii, ze samo wegetatywne rozmnazanie nie uratuje krokusa, bo choc teoretycznie mozliwe, to praktycznie Szafran Spiski rozmnazal sie przez nasiona, ktorych twarde pokrywy musialy zostac oslabione przez soki trwawienne przewodu pokarmowego owiec.”

    No, musiały, inaczej się nie da 🙄

    To jest właśnie polska nauka – spekulacje niepoparte żadnym badaniem, za to zapamiętane i wygrzebane z zakamarków baraniego łba wyżartego (przepraszam – zlasowanego) przez alkohol.

    Skąd się biorą krokusy na łąkach nie wypasanych przez owce, nauka polska, a wraz z nią nadęty buc nadal nie wie.
    Nie wie też, w jaki sposób nasionka mikroskopijnej wielkości miałyby trafić do przewodu pokarmowego owcy.
    Zalążnia krokusa rozwiją się pod ziemią, dojrzała torebka nasienna wysuwa się na powierzchnię i uwalnia nasionka w czasie, gdy trawa i inne rośliny mają już sporą wysokość i nie są zżerane (spasane) do gołej ziemi.
    Wbrew ignoranckim śmiechom mrówki spełniają ważną rolę w rozmnażaniu wielu roślin, i to zostało zbadane, w przeciwieństwie do baranich bobków w Tatrach.

    A dziki krokus rozmnaża się jednak głównie wegetatywnie i to widać z dużym sukcesem, co widuję co roku w wielu okolicach nienawiedzanych przez ani jedną owcę.
    Wypasanie łąk górskich sprzyja utrzymaniu otwartej przestrzeni, niezbędnej dla rozwoju wielu roślin kwiatowych. Piękne łąki alpejskie (hale) muszą być jednak pielęgnowane przez człowieka, który je też swego czasu stworzył. Bydło ani owce nie likwidują zarastających te łąki samosiewek świerków, olch i innych chaszczy.

    Przed polską nauką widzę sporą szansę.
    Może znajdzie się grant dla doktoranta, co zbada owcze bobki np. w Dolinie Lejowej na obecność nasionek krokusa? 😉

    Maj w Tatrach. Doliny Kościeliska i Lejowa.
    Jak co roku, owieczki podczas zbioru nasionek krokusa

    https://goo.gl/photos/avd5NPnCkP3tDPdh8

    Pierwsze trzy zdjęcia zrobiłem po słowackiej stronie.
    Tam robią prawdziwe oscypki, których nazwę zastrzegła sobie strona polska.

  177. @Gekko
    21 sierpnia o godz. 8:53

    Masz rację, ale nie wytrzymałem 🙁 A teraz widzę, że w międzyczasie patologia zdążyła wyprodukować kolejne wykwity:

    „Nie zapytam sie Ciebie @Tobermory o to, czy Ty kiedykolwiek w zyciu widziales hale tatrzanska i wypas owiec. Nie zapytam, bo wiem, ze nie widziales. Bo gdybys widzial i mial ciekawosc z Juhasami pogadac i wypytac ich o ich robote, to nie nie popelnilbys tego „wyzerania” i innych smiesznostek. Ze je popelniles to jednoczesnie ujawniles fakt, ze nie widziales, nie gadales …, wiec pytac, jak widzisz nie musze. Sam to ujawniles.”

    No to sobie popatrz wyżej (link), barani bobku 😉

  178. @Tobermory

    Hmmm… Ok jeszcze raz. Ostatni…

    Mozliwe, ze sie myle. Mozliwe. Ale jesli jestem w mylnym bledzie, to wyjasnij mi i swiatu, dlaczego:

    1) W 1981 roku pietnastu latach od wyrzucenia gorali i owiec z Tatr, przywrocono „wypas kulturalny”?

    2) Dlaczego tylko tam, gdzie ponownie owce sie kulturalnie wypasaja, powrocily masowo krokusy, a tam gdzie sie nie wypasaja coraz ich mniej i mniej z roku na rok?

    Jak przedstawisz racjonalne wytlumaczenie tego fenomenu, to zmienie zdanie. Daje slowo, ze zmienie. Ale warunkiem jest racjonalne, logiczne wytlumaczenie. Bez tego pozostane przy przedstawionym pogladzie.

    Serdecznie pozdrawiam
    „barani bobek”, ” barani łeb wyżarty przez alkohol”, „patologia”, oraz „pleciuga” czyli „blablabla” i „buc nadety” zarazem

  179. Baraniego bobka informuję dodatkowo, że nie tylko wielokrotnie rozmawiałem z juhasami i bacą, ale mam tam dobrych znajomych, u których nabywam oscypki, choć widziałem ich produkcję i „producenta” załatwiającego poranną higienę (golenie) przy pomocy pół szklanki wody 😉
    Dołożyłem kilka obrazków z produkcji (pierwsze cztery w albumie)

    Sporo lat temu przejechałem rowerem całą Chochołowską wyruszając z Doliny Lejowej, przez kładkę na potoku pod skałką, i dalej w górę… Kto zna te okolice, może sobie wyobrazić trasę łączącą te dwie doliny. Ale jakoś się przedarłem 😉
    Dotarłem również rowerem z Kuźnic do Morskiego Oka.
    Pamiętając czasy, kiedy jeździło się tam autobusem PKS, doznałem szoku – masy ludzkie, głównie wycieczki szkolne, drepczące w obie strony, zażywni „turyści” na przepełnionych furmankach… horror.
    I jeszcze wyciąganie dzieciaków w tenisówkach z metrowego śniegu i kosówek wokół Moka… I te bezradne nauczycielki…
    Więcej już się tam nie wybrałem.

  180. tejot
    21 sierpnia o godz. 9:57

    Rewolucjonista niczego nie wypiera i ze wszystkiego zdaje sobie sprawę. Oczywiście pisspad również.
    To postronni obserwatorzy, będąc w rol ofiar rewolucji, nie zdają sobie sprawy i wypierają ten fakt, w złudnej nadziei że aksjologiczne i cywilizacyjne punkty odniesienia ich światopoglądu nie są już niebyłe i unicestwione.
    Na tym polega rola pożytecznych… .
    Pięknym przykładem globalnym była reakcja, jakże skądinąd zacnej i mądrej p. Merkel, po rozmowie z Putinem który właśnie zaanektował Krym i najechał Ukrainę.
    Pani Merkel skonstatowała, jakże słusznie że Putin „znajduje się w innej rzeczywistości”.
    Tylko wniosek wyciągnęła mylny, nie zdając sobie sprawy, że to rzeczywistość Putina jest już jej i Eu rzeczywistością.
    O czym przekonała się wkrótce, aplikując zachowania swojej, zaprzeszłej rzeczywistości do najazdu „uchodźców”.
    To są mechanizmy dość przećwiczone przez empirię nauk społecznych i historię.
    Każde zwycięstwo rewolucji opiera się na jej zupełnym nieprawdopodobieństwie dla żabek, taplających się w garnkach przyjemnie i coraz bardziej ciepłej wody…
    Pozdrawiam, z gorącym pluskiem 😉
    – – –
    @ Tobermory
    Chyba jednak nie doceniasz jeszcze wyniku równania, w którym uczestniczysz jedynie w roli sprowadzanego ciupasem do najniższego z możliwych mianownika.
    IMHO – nie warto. Kto ma rozum i jaja, wie i tak co jest grane; bez Twojej straty.
    Pozdrawiam.

  181. Gekko, Ty o rewolucjoniście, a ja o prezydencie Dudzie.
    Rewolucja, w której jest on cieniem samego siebie nie jest żadną rewolucją tylko skokiem na państwo, a dobra zmiana, to hasło mające w języku potocznym legitymizować ten skok. Skok w miarę dynamiczny i jak na razie bez lądowiska. Lecą wszyscy PiSowcy w bycie-niebycie, w swojej rzeczywistości-nieważności wspierając się wypieraniem.
    Pzdr, TJ

  182. Analityczne i dociekliwe umysły, które teraz zapewne zadają sobie pytanie, skąd w ogóle, a w Tatrach w szczególe wzięły się krokusy, być może przyznają mi rację, że w oparciu o teorię pochodzenia wszy (z brudu) tym bardziej warto zająć się dogłębnym i szczegółowym badaniem owczych bobków 🙂
    Co było pierwsze, krokus czy owca?

  183. Tobermory
    21 sierpnia o godz. 10:40

    A Giewont?
    Byles na Giewoncie?

    Pozdrawiam
    „barani bobek”, ” barani łeb wyżarty przez alkohol”, „patologia”, oraz „pleciuga” czyli „blablabla” i „buc nadety” zarazem

  184. @Gekko

    Przeceniasz… Sam sie sprowadzil do najmniejszego mianownika.
    A moze wcale nie musial sie tam sprowadzac? Moze nigdy go nie opuscil?

    Pozdrawiam i na Giewont spadam, czyli do kina z mlodym na Pete’s Dragon.

  185. @ tejot

    Własnie na tym polega dyskretny (dla ofiar) urok rewolucji, w której takież ofiary widzą cienie i powidoki, a walec miażdży je na placek.
    Pisspad nie jest żadnym cieniem, ale osiową rolą, graną przez aktora bez wykształcenia, ale za to zdolnego do wszystkiego, w zamian za nadęcie ego i wizerunku do poziomu nieosiągalnego w realiach humanistycznych i cywilizacyjnych.
    To zresztą cecha wszystkich obsad ról w tej tragifarsie o rewolucji czynionej przez gang Olsena, ale z pulą trofeów i kosztami ofiar nie z burleski, lecz z tragedii.
    O czym też, IMHO, świadczą niejedne wypowiedzi na blogu ludzi uczonych… czego innego. 😉
    Ukłony.

  186. tejot
    21 sierpnia o godz. 11:07

    Tu ciekawie o tym PiSowskim problemiku:

    http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20572016,pis-u-wladzy-a-jego-propaganda-nadal-w-opozycji-skarzynski.html#BoxGWImg

    Pozdrawiam l.

  187. Byłem na Giewoncie w 1975 roku. W sierpniu. Zaprowadziłem uczestników obozu studenckiego.
    Dzień później, dla higieny psychicznej, wspinałem się na Kościelcu.
    A potem dzieliłem jeden cocktail jagodowy na czterech w Cocktail Barze 😉

    Od ponad 40 lat w Sudetach wypasane są podhalańskie owce, a krokusów na przełęczy Puchaczówka nie ma.
    A może już są? Muszę się tam wybrać pod koniec marca.

    „http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,482636,20140519,po-foto-relacji-udajemy-sie-w-strone-idzikowa-gdzie-natrafiamy-na-milczenie-owiec-czy-to-w-ogole-jest-mozliwe-milczenie-owi.jpg

  188. @Tobermory

    Nie uciekaj we wszy, prosze, tylko odpowiedz na zadane wprost problemy.

    A jak z kina wrocimy, to opowiem Tobie i reszcie blogowiczow, jak z Jozkiem Galica z Poronina wszy u jego owiec zwalczalismy… Arcysmieszna historyjka, ktora miala niewesole zakonczenie, neistety.

    Pozdawiam
    „barani bobek”, ” barani łeb wyżarty przez alkohol”, „patologia”, oraz „pleciuga” czyli „blablabla” i „buc nadety” zarazem

  189. Panie Jacku, nie wiem co Pan na to ale popłakuję w Pańską kamizelkę;)

  190. A może nawet beczę, z krokusami we włosach.

  191. @lonefather
    21 sierpnia o godz. 11:29

    Sam sobie odpowiedz, najlepiej przez napisanie fachowej książki, albo skorzystaj z pomocy znajomych profesorów.
    Nie jestem pewien, czy cokolwiek zaakceptujesz z tego, co ja ci odpowiem.
    Nadajemy niestety na różnych frekwencjach, jak widać całkowicie niekompatybilnie, więc szkoda czasu.

  192. @NeferNefer
    21 sierpnia o godz. 11:31

    Pan Jacek sam zaczął o tych bobkach, a potem już pooszło 😉
    Jak jest taki ekspert na blogu, to sama wiesz, nie skończy się na wymianie lapidarnych zdań 🙁
    Ale owieczki tatrzańskie sympatyczne są, przyznaj.

  193. Tobermory
    21 sierpnia o godz. 11:34

    Logiczne wytlumaczenie, nawet jesli bedzie nadane na innych frekwencjach, zrozumiem. Zatem nie wykrecaj sie wiecej i pisz na tych swoich „innych frekwencjach”, byle rozumnie i logicznie.

    A teraz juz mnie nie ma, bo sie spoznimy do kina i bede mial przechlapne u mlodego.

    Pozdawiam
    „barani bobek”, ” barani łeb wyżarty przez alkohol”, „patologia”, oraz „pleciuga” czyli „blablabla” i „buc nadety” zarazem

  194. Odpowiedzi udzieliłem dziś o 10:00
    Widać nie dotarła 🙁

  195. Gekko
    21 sierpnia o godz. 11:24

    Mój komentarz
    Zgadzam się – Prezes, PAD, minister od stadnin, marszałkowie obu izb i wielu innych, to gang Olsena. Nic dodać nic ująć.
    Pzdr, TJ

  196. Tobermory
    21 sierpnia o godz. 11:39

    JAk sie mlody bedzie czapial, to nie bede mial litosci i zdradze, ze to przez Ciebie…

    Ale jak norka sie usmialem z „sympatycznych owieczek tatrzanskich”. Tak sie usmialem, ze sie mi przypomnial dowcip o Bacy, co wychodzi z chalupy, podciaga portki i rozmarzonym glosem powiada: „Ech lowiecko, cobys ty jeszcze gotowac umiala…”

    Jeszcze raz dzieki @Tobermory, dzialasz na mnie jak katalizator wspomnien.

    Pozdawiam
    „barani bobek”, ” barani łeb wyżarty przez alkohol”, „patologia”, oraz „pleciuga” czyli „blablabla” i „buc nadety” zarazem

    ps. Na boczku i po cichutku, coby sie inni nie zorientowali. Nie ma owieczek „Tatrzanskich”, po prostu nie ma, sa za to cakle. Trzym sie Ty z dala od przezuwaczy i unikaj ich jak ognia, mowie Ci…

  197. tejot
    21 sierpnia o godz. 11:50

    Ja oczywiście cenię i mocno przyswajam Twój punkt widzenia, stąd moje komentarze.
    Myślę, że spokojna analiza sytuacji, przy użyciu dotychczasowych wartości i odniesień (np. ‚zawłaszczanie państwa’, co i ja tak określałem w skrócie) kryje w sobie zalążek klęski, jakiej doświadczamy, dostrzegając naskórkowe jedynie objawy znacznie głębszego procesu, niż demokratycznie wpuszczone do kurnika rządy gangu Olsena.
    Kurnik demokratycznego państwa (choćby był nim dotąd co najwyżej de nomine) staje się bowiem, nieodwołalnie i na oczach naszych dysput stodołą, a nawet barakiem (nie będę uściślał nazw dwóch miejscowości, gdzie postawiono nam, /współ/obywatelom Polski te urządzenia rewolucji biologicznej, niszczącej dotychczasowy porządek i jego byty ludzkie).
    No więc, oczywiście, dla zdrowia psychicznego i higieny paplaniny na blogu, możemy przyjąć wizję uczestnictwa w odcinku komedii slapstikowej.
    Nie mam nic przeciw temu przyjemnemu rozpoczęciu kolejnego, słonecznego i upalnego popołudnia u schyłku sierpnia ku nieuchronnemu wrześniowi…
    Uprzejmie pozdrawiam.

  198. „Charakterystyka grupy rasowej „cakiel”

    Cakle to liczna grupa prymitywnych owiec o wszechstronnej użytkowości, rozpowszechnionych w Europie południowej: w Grecji, na terenie Karpat i Bałkanów, na Węgrzech.

    Ze względu na obszar występowania w grupie tej wyróżniono szereg odmian miejscowych, o różnych nazwach: owca wołoska, siedmiogrodzka, tatrzańska (podhalańska), raczka, curkana.”

    Pisze fachowiec (rzeczywisty), tutaj:

    http://www.izoo.krakow.pl/czasopisma/wiadzoot/2007/4/5Kawecka.pdf

    Ale co ta pani wie, skoro nie skonsultowała z najważniejszym ekspertem 🙄

  199. od stadniny do innowacji…Polska na 72. miejscu;
    minister Gowin chce zmienic…”mala ustawa”
    a moze „mkk” jeszcze?

    https://www.globalinnovationindex.org/gii-blog/global-innovation-index-2015-launched–b138

  200. Autorka cytowanej pracy jest doktorem habilitowanym w Instytucie Zootechniki PIB w Krakowie – Balicach.
    Londyński prezes ekspertów i tak wie lepiej 😎

  201. Tobermory i Lonek – wymiękłem – sypiacie z tymi owcami czy co? Pobili się dwa Górale łowieckami…hejjjjj. Hej widziołek widziołek – do lasu ją wiedą… hejjjj…… cosik mi się zdaje …co jom dupcyć bedą….hejjjj

    Ojczyzna w potrzebie…….a Wy się o narzeczone kłócicie?

  202. Tobermory – ładna ta Pani dochtór?

  203. Chłopy – nie chcę być złym prorokiem. Ale, nie daj bobrze, przyjdzie jakiś zazdrosny baran i obaj będziecie musieli spie**alać z pastwiska.

  204. Proszę się nie naśmiewać z poważnych spraw

    https://www.youtube.com/watch?v=X2uMkz_1xPI

    Kto widział całość, wie, jaki to może być dramat 🙁
    Zwłaszcza gdy „she no longer loves you” 🙄

  205. Gekko
    21 sierpnia o godz. 11:24

    Skojarzenie z gangiem Olsena podoba mi się.
    Ale do pewnego momentu.
    Jest w Polsce takie natrętne, nakolanne, zdradzjące własną lichość mikroskali i krzywości porówywnie się do innych nacji, miejsc, osiągnięć.
    Warszawa to Paryż Wschodu.
    Wrocław to Wenecja Północy.
    Tatry to polskie Alpy
    Oczywiście – Polska drugą Japonią, Irlandią, Koreą, Węgrami, Turcją i co tam jeszcze, poza tym, że Trzecimi USA.
    I też oczywiście – „mocarstwem Europy Środkowo Wschodniej”. Międzymorzem i Chrobrym w Kijowie.

    Z gangiem Olsena, to jest jakoś tak, że gang po duńsku był rozbrajająco niedaczny i przez to zabawny.
    Gang Olsena w wersji pisonadwiślanskiej jest, owszem – nieudaczny,nieporadny niezgułowaty, pogubiony we wszystkim co racjonalne, fachowe, pozytywne, racjonalne, pracowite, rozeznane, ale jeszcze bardziej: mętny, ponury, obrażający i obrażający się, nadęty, śmierdzący i jednoznacznie zamordystyczny.
    Nieporadność i pogubienie mało śmieszą. Nie mają wdzięku, są zbyt kartoflane i boziokatolickie.
    Śmieszny jest bodaj tylko ten pierwiastek: mniemanej wielkości wobec realnej mikrości.

  206. i pomysleć, że to wszystko tak niewinnie się zaczęło: teraz panowie okładają się w piaskownicy łopatkami
    ech…czy na pewno jesteśmy na blogu Pana Jacka?

  207. Faktycznie ostatnia aukcja okazała się sukcesem między innymi wywalonego na bruk byłego prezesa stadniny, który pomógł biednej Szwedzce kupić klacz Emire za pół ceny.
    Użyczyl na aukcji nawet swojego telefonu by pomóc…aukcje fatalnie i skandalicznie prowadził Amerykanin ten sam co zwykle kumpel starej ekipy… wszystko to mozna sibie obejrzec na materialach filmowych TVInfo i pomimo wykluczenia z podziału zysków z prywatnej firemki Polturf znajomej byłego prezesa udało się na pewno znow przytulić niezły grosz na boku.

  208. breaking news
    ______________
    Jak podaje agencja rosyjska Interfax powolujac sie na panstwowa sluzbe graniczna Ukrainy – „znany pisarz rosyjski ” poprosil o azyl polityczny w Ukrainie. Nazwiska nie podano.

  209. @ozzy

    Nie widac tego, u mnie widac tylko to na stronie INTERFAX:

    August 21, 2016

    15:21
    Drunken deserter from Donbas traveling in taxi and firing Kalashnikov rifle out of car window detained in Kharkiv

    13:40
    Two people killed in Ukrainian army’s strikes on DPR territory – DPR

    13:28
    Putin reaffirms to Erdogan readiness to bolster anti-terrorism cooperation with Ankara – Kremlin

    13:15
    IN CONDOLENCES TELEGRAM TO ERDOGAN, PUTIN REAFFIRMS READINESS TO COMPREHENSIVELY BOLSTER ANTI-TERRORISM COOPERATION WITH ANKARA

    13:12
    PUTIN SENDS CONDOLENCES TO ERDOGAN OVER DEATH OF DOZENS OF CIVILIANS AS RESULT OF TERRORIST ACT IN TURKEY’S GAZIANTEP – KREMLIN

    11:28
    Hardware tested at logistics exercises in Crimea to be put into service in 2017

    11:05
    CSTO Enduring Brotherhood-2016 exercise to take place in Belarus with UN mission’s participation

    09:00
    RUSSIA AND FSU GENERAL NEWS

  210. Konstancja
    21 sierpnia o godz. 14:50

    Lopatkami okladaja?

    Tak to z boku wyglada? No to ladnie toto nie wyglada.

    Spodziewam sie, ze sie uda ten dla wszystkich uciazliwy problem skutecznie rozwiazac. Podjalem wlasciwe kroki w tym kierunku i to jest chyba najlepsze co moge uczynic. Mam nadzieje, ze sie uda i wiecej tego „okladania sie lopatkami” nie bedzie.

  211. @ Tanaka

    Co do joty Twę opinię podzielam (co do Olsena).
    Mnie się to porównanie nasunęło w intencji ocieplenia wizerunku dobrej zmiany, trochę na zasadzie, też filmowej, wyrażonej w obrazie „życie jest piękne”.
    Gdyby Egona zagrał nie ktoś o emploi niskiego niemądrego, ale chciwego cwaniaczka, to pewnie i nasz prezes Edków skojarzyć by się mógł mniej komediowo, a bardziej „Kabaretowo”… i nie chodzi o lizę mi nelli, a raczej joela greya, co grał kawał Jokera… 🙂
    Ukłony.

  212. ozzy
    21 sierpnia o godz. 15:17

    Pewnie poprosił na prośbę tych, co pośpieszą z Moskwy go odbić.
    Skoro już pisze o tym Interfax.
    Niejeden uchodźca w tym trybie został już wysłany i w roli pretekstu.
    Ja tymczasem, będąc w Skandynawii, patrzyłbym w morskie tonie, czy aby jakaś anonimowa atomowa łódź podwodna nie prosi właśnie o azyl dla swoich pocisków…
    😉

  213. Wy tu gadu-gadu a ja Bxl->Eindhoven->Gdańsk
    A teraz idę robić to co anumlik robił wczoraj 🙂

  214. Konstytucja wewnętrznie sprzeczna
    Dzisiaj mimochodem usłyszałem z telewizora ułamek wypowiedzi senatora PiS Jana Marii Jackowskiego. Oświadczył on z przekonaniem, patrząc prosto w oko kamery, że konstytucja nasza jest wewnętrznie sprzeczna.
    Przekładając to na slang PiSowski – konstytucja, to fałszywka, podróbka, ściema i humbug.

    Czy w gangu Olsena są tacy, którzy przeczytali konstytucję, a jak przeczytali, to są w stanie się podsumować w głębokim zrozumieniu i dojść do odkrycia wewnętrznej sprzeczności w ustawie zasadniczej? Od dzisiaj wiem, że jest przynajmniej jeden – Jackowski.
    Pzdr, TJ

  215. @Gekko

    o tym pisze wiecej redakcji / w poczekalni obecnie na blogu/ nawet tubylczo-rosyjskich.
    „Nowaja Gazieta”, „Niezawisimaja Gazieta” etc etc

    PS Amerykanie poinformowali Rosje, gdzie w Syrii dziala amer. specnaz. (podaje TASS)

  216. @NeferNefer

    a co? Szydelkowal, czy na drutach a moze wyszywal na tamborku? (anumlik) : )

  217. tejot
    21 sierpnia o godz. 16:27

    Wszystko sie zgadza z senatorem Jackowskim. Jest tez calkowicie zgodne z tym co sie znajduje w linku,ktory Tobie rano podeslalem.

    Pozdrawiam

  218. tejot
    21 sierpnia o godz. 16:27

    Zgadza sie to, ze rzeczony sentor PiS Jackowski dwojga imion ma wielka wprawe w mowieniu wszelkich dowolnosci z jednoczesnym patrzeniem wprost w kamere bez mruganiecia okiem, co ma sugerowac, ze mowi prawde. Doszedl on w tym do nie tylko duzej, ale wrecz ogromnej wprawy. Co wiecej jest to miejetnosc, ktora w PiS wyksztalcilo wielu, jesli nie wszyscy. Patrzec wprost, nie myslec, nie mrugac oczyma, mowic aktualne dowolnosci nie myslac o tym co sie mowi….

    Szkolili sie z tego, czy co?

    Pozdrawiam l.

  219. @ tejot

    Gang jest na tyle cwany – i chyba cwańszy od nas, uczonych (f.bierna) ale niefachowców, że wie co robi w sprawie oszczerstw, insynuacji, pomówień i szkalunków, czyli tym, co nazywa się w ich kręgach ociemnianiem wizerunku.
    Otóż, któż po wypowiedzi cytowanego gościa, o niewymownym bez hańby nomenie, kolportowanej i powielanej tysiącem internetowych gąb do wykarmienia dobrą zmianą, zaprzeczy, że:
    a. o Konstytucji róznie mówią
    b. bo jest niezrozumiała
    c. nawet dla uczonych w okularach
    d. a co dopiero dla suwerena
    e. którego i tak Ona gówno obchodzi
    f. a więc jest niespójna
    g. czyli nie trzyma się kupy
    h. będąc kontrowersyjną
    i. toteż trzymanie się Jej – naraża
    j. na strate pińcetplusa
    k. co go wtedy przechwyco żydzi
    l. a to byłaby rażąca gromem różnica
    ł. czyli obraza aspołeczna
    m. godna kary śmierci, tak nam dopomóz buk i jawor.

    Ta wyliczanka socjomanipulacji ciemną masą cielesną już stała się słowem:
    „…pińcet plus jest przełomowy, bo niweluje rażące różnice społeczne – powiedział dziś metropolita katowicki abp Wiktor Skworc… krytyczne opinie o tym programie…obrażają rodziny, zwłaszcza wielodzietne…”
    Jak to dobrze, że Skworc i jemu podobni nie muszą ujawniać po pięćsettysiąckroć ‚rażących różnic społecznych’, zamieszczonych w ich portfelach.
    To dopiero byłaby broń ciemnomasowego rażenia, przy której pięćset plus gangów Olsena nie powstrzymałoby walca historii na wstecznym biegu.
    I co na to wszystko może jakaś konstytucja?
    Ano, tylko rozpaść się w swej niespójności na pińcet konfetti, ubarwiających igrzyska.
    Uff.
    Basta.
    Pozdrawiam.

  220. ozzy
    21 sierpnia o godz. 16:34

    że pisza i będą pisać, nie kwestionuję; podpowiadam: po co.
    Pzdr.

  221. @ozzy, z godz. 16:36
    a co? Szydelkowal, czy na drutach a moze wyszywal na tamborku? (anumlik)
    Spełniał toasty za zdrowie Neferki (i swoje przy okazji) koniakiem Remy Martin Louis XIII, który Neferka mu podesłała specjalną pocztą. Zacny trunek, zacny ozzy 😀

  222. Gekko, ładnie wypunktowałeś metodę ociemniania stosowaną przez PiS wobec ludu bożego. Rytmicznie i melodyjnie, dopisać muzykę i słowa same się z nią złożą, w parach z nutkami zatańczą menueta dla Jackowskiego i innych niepokornych, rozweselą publikę, zafrasują PiSfirerów.
    Pzdr, TJ

  223. Jak z Jozkiem Galica z Poronina wszy na owcach zwalczalismy.

    Z Jozkiem sie poznalismy i zaprzyjaznilismy w Zbroslawicach na kursie Instruktorow Jazdy Konnej. Jozek trafil tam w desperacji, bo papiery byly mu potrzebne, zeby biznes turystyczny prowadzic, a bez papierow instruktorskich nie chcieli go ubezpieczyc. Ja tez papierow potrzebowalem, zeby legalnie w klubie uczelnianym uczyc jazdy konnej. Jozek samouk umial jezdzic, ale o wymaganiach zbroslawickich z tradycji kawaleryjskich sie wywodzacych, nie mial pojecia. Gdy obserwujacy i oceniajacy nasze wysilki instruktor podszedl i zaczal opieprzac Jozka, wtracilem sie i zadeklarowalem, ze go naucze i to co widac sie nie powtorzy. Instruktor sie odczepil, Jozka w paru zdaniach nauczylem i tak sie zaczelo, ze pod koniec kursu, to juz bez cienia watpliwosci sie przyjaznilismy. Nim sie rozjechalismy zaprosil mnie do siebie do Poronina i na pojezdzenie konno po gorach tez, bo mial Jozek 4 konie huculskie, ktore na zycie zarabialy przenoszac zaoptrzenie od szosy do schroniska w Dolinie Pieciu Stawow Polskich. To ostatnie to mi sie tak spodobalo, ze sie z Jozkiem na Luty i przerwe semestralna umowilem. Jak sie go spytalem o adres odpowiedzial, ze jak do Poronina przyjade, to jak sie kogokolwiek o niego spytam, to mi droge do niego wskaze.

    Dotarlem jakos tak porannie do Poronina. Zacinal deszcz ze sniegiem, ulice puste i jak to sie mowi, zywej duszy nie uswiadczysz. O psie co to sie go na ulice w taka pogode nie wygoni to choc i to mi przemknelo, to powiedziec nie moge, bo pierwsze co po wyjsciu z dwraca zobaczylem, to byl nie jeden, ale cale stado psow za suka w cieczce goniacych. Nikt ich nie wygonil na dwor, tylko instynkt pogonil do gonienia za rozmnozeniem sie. Bulke kupilem i butelke kefiru, wiec mialem pretekst, zeby w cieple sklepu postac i poczekac, az ktos sie pojawi i mi zdradzi jak do Jozka trafic.

    W koncy przyszla jakas babcia w chusty liczne zakutana tak, ze ledwo jej twarz bylo widac, ale nie szlo sie z nia o Jozku dogadac, bo choc pewnie wiedziala, to tak byla glucha, ze nie rozumiala o co sie pytam. Lepiej poszlo z kolejnym sklepu klientem, ktory o Jozka Galice zapytany, zaczal ich po kolei wymieniac. Stalem i sluchalem zafascynowany zarowno iloscia Jozkow Galicow co w Poroninie mieszkaja, jak i pewnoscia „mojego” Jozka, ze kazdy zapytany mi powie, gdzie on mieszka. Zalowalem, ze nie liczylem, ale na pewno wymienil kilkunastu, a moze i wiecej niz 20, ale jak powiedzialem, ze nie liczylem, to i pewnosci nie mam ilu wymienil. W koncu skonczyl wyliczac, a ja doprecyzowalem, ze mi chodzi o tego, ktory jezdzi konno i turystow na konna jazde zabiera. Wreszcie trafilem, bo taki to byl tylko jeden i faktycznie dostalem scisla instrukcje jak trafic. Skonczylem bulke, kefir dopilem i poszedlem. Dzieciec minut i bylem pod domem, to znaczy przy bramie. Jozek sie ganial z owcami po podworku, ale jak zawolalem, to dal im spokoj i przyszedl bramo otworzyc i sie przywitac. Zaprowadzil mnie do chalupy, znaczy sie do domu, ale sam z przyzwyczajenia mowil o nim chalupa, choc mogl stac wszedzie. Posadzil, kanapke jakas przgotowal, herbaty nalal i powiedzial, ze ma robote z owcami, ale sie raz dwa uwinie i zebym poczekal. Pol godziny minelo, kanapke zjadlem, czterdziesci minut minalo, herbate dopilem i sie mi jakos glupio zrobilo tak siedziec, wiec sie ubralem i wyszedlem do Jozka na podworko.

    Glupio mi tak siedziec samemu, wyznalem i oswiadczylem, ze cokolwiek robi, to jak we dwuch to zrobimy, to pojdzie szybciej niz w pojedynke. Na to uslyszalem, ze „krucafix”, p…ne owce wszy gdzies zalapaly i ze trzeba je odwszyc, bo od obcierania sie straca welne. FAktycznie, jak sie po podworku rozejzalem, to wszedzie i do wszystkiego wystajacego, byly poprzyczepiane, wieksze i mniejsze klebki welny. I jak je chcesz odwszyc? – zapytalem. Na co wskazal taczke, trzy wiadra wody i na dodatek podal mi butelke z jakims plynem. Czytam instrukcje i mowie, ze to nie na wszy, tylko na pchly i nie dla owiec, ale dla psow. Nie powtorze w calosci, ale wiekszosc byla niecenzuralnym komentarzem, gdzie sie owady z psami i owcami miejscami wymienialy, a calosc przeplataly soczyste „panienki”. W koncu jak mu nerwy przeszly, oswiadczyl, ze wiadomo co z czym, a jemu to wisi, jak sie uda, to dobrze, a jak nie to rzeznia. No i dobrze pomyslalem i sie zapytalem jak technicznie mamy to robic? Jak jak, sie zdziwil? Woda do taczki, plyn do wody, wymieszamy i zaaplikujemy…

    No to wlalismy wody do taczki, do tego dwie butelki plynu do odpchlania psow i Jozek wyciagnal pierwsza owce z prowizorycznego koszaru, co go w rogu podworka zmontowal. Fachowo uchwycilem owce i wziolem jej leb pomiedzy nogi, reszte owcy zostawiajac Jozkowi do aplikowania przeciwpchelnego roztworu. W pollitrowy kubek nabral roztworu i zaczal owce tym polewac. Pierwszy kubek splynal po jej runie nasaczonym jak to u owiec lanolina, jeszcze lepiej i szybciej niz woda po kaczce. Popatrzylismy po sobie, na owce, znow po sobie i znow na owce. Co bylo robic? Wziolem i obiema dlonmi rozgarnalem runo. Pod brudnobiala zewnetrzna czescia, reszta runa, jak to u owiec byla kremowobiala jak nalezy. Nie tylko odslonilem wnetrze runa, ale naszym oczom ukazalo sie przy okazji kilkadziesiat pchel zwawo uciakajacych z widoku i kryjacych sie pomiedzy wlosami. Jozek nie zwlekal i szybko w ta odlonieta rozpadline runa, wlal kolejny kubek roztworu. I tak jak za pierwszym razem i ten tez przez wszechobecna lanoline po prostu splynal nie wyrzadzajac pchlom najmniejszej szkody. Znow po sobie popatrzylismy i tym razem zgodnie sie rozesmielismy, co owca skwapliwie wykorzystala i wyrwawszy glowe spomiedzy moich kolen do kumpeli ze stada zbiegla.

    Jakos udalo mi sie smiech opanowac i mowie, ze naplynno to nic z tego nei bedzie i lepszy bedzie proszek, bo on nie bedzie splywal tylko sie w runie utrzyma. Ale Jozek byl uparty, jak to goral i mowi, ze jak ma w plynie, a polewanie nic nie daje to trzeba owce w nim wykapac! Wlasciwie to wszystko bylo juz gotowe, owce troche niespokojne, ale w jednym miejscu skoszarowane. Taczka pelna gotowego roztworu czeka. Nic tylko lapac owce jedan za druga i kapac. No jeszcze tylko ustalilismy jak lapiemy, jak trzymamy i jak w roztworze kapielowym przeciwpchlowym zanurzamy. Majac gotowy plan dziarsko do dziale przystapilismy. Owce zlapalismy tuz powyzej raciczek, obrocilismy w powietrzu do gory nogami i zanurzamy w roztworze. Szybko przerwalismy, bo zanurzana owca wypierala roztwor, ktory zaczal sie z taczki na ziemie wylewac. Zanurzamy drugi raz, tym razem powoli, tak zeby runo srodkem nasiakalo. W koncu owca grzbietem oparla sie o dno taczki, wiec ja wpierw na jeden bok obracamy, potem na drugi. Ten drugi, byl w moja strone i owca jak mnie, obcego zobaczyla zaczela sie wywijac, wykrecac, w panice szukac mozliwosci wyzowlenia sie. Owca sie szarpie, taczka sie kiwa, roztwor sie znow zaczyna wychlapywac, wiec dociskamy kolanami taczke, zeby sie nie przewrocila, jednoczesnie walczac z chcaca odzyskac wolnosc owca, ktora na dodatek zaczela beczec jakby nie byla w kapieli tylko w rzezni, co ja Jozek zapowiedzial jakis czas wczesniej. Uffff … wkoncu zesmy opanowali sytuacje. Owca sie uspokoila, wiec ja do gory unieslismy i widzimy, ze na dnie taczki niemal nic z tych 30 litrow roztworu nie pozostalo. Dobra jest powiedzialismy sobie, polewanie nie wyszlo, za to kapiel to jest metoda! nieslismy ja do gory i rtzymamy nad taczka czekajac zeby roztwor co z taczki do runa przeniknal, z powrotem do taczki splynal, zeby mozna bylo kapac nastepna owieczke. Stoimy cierpliwie, palic sie chce, a nie mozna, bo rece trzymaniem znow sie wyrywajacej owcy sa zajete. Czekalismy z dziesiec minut i poza nielicznymi kroplami nic nie powrocilo do taczki. Jakims tajemniczym sposobem w zimny lutowy dzien, jakies 30 litrow roztworu przeciwpchlowego, co mialy na kilkanascie owiec wystarczyc, gdzies zniknelo. W koncu dalismy za wygrana i przestalismy czekac. Polozylismy owce na ziemi, a jak tylko uwolnilismy jej nogi, ta natychmiast na nogach sie znalazla i jak pies sie zaczela otrzasac. Zaginione 30 litrow roztworu sie odnalazly, to znaczy na nas mokrych od stop do glow, sie znalazly. Owca beczy radosnie uwolniona, my mokrzy calkowicie, sie do rozpuku zasmiewamy. Jak skonczylismy, Jakos tam uporzadkowalismy balagan na podworku i poszlismy do chalupy sie ogrzac herbata po goralsku. Do rana sie rozgrzewalismy, tak bylismy tym owiec kapaniem przemarznieci. Nad ranem doszlismy do wniosku, ze odwszanie sie udalo i mozemy byc calkowicie pewni, ze na Jozkowych owcach nie ma wszy, a pchly to zupelnie co innego i na nie nie bylismy przygotowani.

    Ilekroc jestem na podhalu wpadam w odwiedziny do Jozka, Jozek mial kiedys cos do zalawienia w Warszawie i mnie odwiedzil. O kapaniu owiec, nigdy wiecej solowa nie zamienilismy. Bo i po co?

  224. @anumlik

    oj, nie znam sie na trunkach ani tez mam glowe – powiadaja, zem mial przodkow z Azji.
    Wlasciwie to nie znosze alkoholu. No, coz „osobaja paroda”

    PS
    Kiedys Lenizdat wydal ksiazke (lata 70) o wojnie Ojczyznianej z wieloma fotografiami a pod jeda z nich byla taka informacja: „Osobiste rzeczy partyzanta Bosniuka. Kula z jego glowy a takze gwozdz, ktorym on ranil faszyste”

    Radziecki pisarz Wolf mowi:
    – Niedawno przeczytalem „Technologie seksu”. Kiepska ksiazka i bez humoru.
    – Jak to bez humoru a po co w niej humor?
    – Osadz sam. Otwieram na pierwszej stronicy a tam tytul: „Wprowadzenie”
    Jak tak mozna?!

    (anegdoty opowiedziane przez Siergieja Dowlatowa (1941-1990), pisarza emigranta, chyba drugi po Nabokowie, ktory publikowal w The New Yorker, protegowany Kurta Vonneguta)

  225. lonefather
    21 sierpnia o godz. 18:45

    zabawna opowieść, uśmiałam się jak bąk, bo dość obrazowo to przedstawiłeś, a reszty dokonała moja wlasna wyobraźnia

  226. Konstancja
    21 sierpnia o godz. 19:48

    I o to wlasnie chodzi, zeby sie posmiac. Ciesze sie, ze Ci radosc dalem.

  227. ???

    O Ukrainie, Polsce i banderowcach
    Dmitrij Dzangirow
    https://www.youtube.com/watch?v=MsG4PwR4fBU

    http://www.capital.ua (wszystko na temat Ukrainy)

  228. tejot
    21 sierpnia o godz. 16:27

    Ale to akurat prawda jest. Ta Konstytucja to jeden wielki bubel.

  229. Rafał KOCHAN
    21 sierpnia o godz. 20:46

    Mój komentarz
    Łatwo przychodzą epitety, gdy nie ma woła do karety.
    Pzdr, TJ

  230. ozzy
    21 sierpnia o godz. 20:00

    Demony, zyja dluzej w pamieci i ja zasmiecaja, niz zyli ci, co je do zycia powolali. Samodzielny byt wymyslonego trwa i zabija rozum, a ludzie z „zabitym” rozumem, zabijaja w imie demonow innych ludzi.

    W sumie chyba wole jednak wiedziec, niz nie wiedziec.

  231. tejot
    21 sierpnia o godz. 21:03

    Widzę, że jestes zaslepiony krytykanctwem politycznym. A wiec prezykłąd pierwszy lepszy:

    Art. 1.
    Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.
    Art. 32.
    1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
    2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

    Jak sie mają te zapisy do:

    Art. 18.
    Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

    Potrafisz mi wyjaśnic o co tu chodzi?

  232. anumliku,

    Bo o trunkach to się szybko uczę;) a zamiast szydełkowania już wolałabym na traktory

    @Tobermory

    Długi dzień za mną, musiały mi te sympatyczne owieczki uciec.

  233. @NeferNefer
    21 sierpnia o godz. 21:25

    Nie szkodzi, ale gdybyś jednak chciała obejrzeć, to o 10:00 pokazałem, jak pracowicie zbierają, ziarnko do ziarnka, nasionka krokusów na wiadomych łąkach 😉

  234. Polityka …i jej poziom
    Pani Mazurek przepisuje słowo w słowo artykuł z The Economist o Hiszpanii.

  235. Oto czego Pan Szostkiewicz nie przepusci…

    Z powaga i pelny dobrej woli pochylilem sie nad proponowanym wywiadem z
    Panem Markiewiczem
    co to ma mi wedlug Gospodarza pomoc wyjsc z moich PiS-owskich oplotkow…

    Pan Markiewicz jak zwykle „ma racje”…polecam:

    wiadomosci.onet.pl/kraj/prof-radoslaw-markowski-nie-ma-opcji-by-komorowski-przegral/q8xen

    Raptem nieco ponad rok zapewnial, ze nie ma opcji by Komorowski przegral…

    Uzbrojony w wiedze o umiejetnosciach przewidywania i oceniania polskich realiow politycznych przez wybitnego warszawskiego socjologa nagrodzonego orderem przez PO… czytam dalej.

    Otoz koronnym argumentem na szkodliwosc PiS-u ma byc sytuacja Stadniny w Janowie –
    przeciez Pan Markiewicz wie
    bo sam czytal w GW i ogladal w TVN… I tak mniej wiecej jest z wiekszascia ukraszonych popisami erudycji farmazonami Pana Markiewicza.

    Hodowla Koni w Janowie od lat przynosila straty a utrzymywaly slynne arabskie konie poczciwe polskie krasule bo… zyski ze sprzedazy zgarniali znajomi kroliczka czyli np. prywatny posrednik Polturf, ktory gdy legendarna panstwowa (!?) stadnina na koniach tracila…tylko w 2010-2014 przytulila 10 milionow.
    Na ostaniej tragicznej podobno bo PiS-wskiej aukcji niezwykle zwawo uwijal sie byly prezes fachowiec od legendy wywalony na pysk przez PiS i na przyklad pomogl…kupic znajomej Szwedce klacz Emire za pol ceny… wczym zapewne nie przeszkodzil mu jego wieloletni kumpel Amerykanin, ktory jak co roku i tym razem prowadzil aukcje ale poniewaz za czasow PiS wiec „skandalicznie i nie fachowo”…

    I tak mniej wiecej jest z uczonymi wywodami Pana Markowskiego at consortes – dane wyjsciowe na salonach bierze sie z GW i POLITYKI by sobie lakierek nie zabrudzic wiec po przemieleniu przez niezwykle uczone i wygadane glowy otrzymujemy produkt pelen erudycyjnego a jakze ale za przeproszeniem barachla.

  236. Rafał Kochan, nie widzę w tych artykułach konstyutucji nic wewnętrznie sprzecznego. Chyba, ze z punktu widzenia teologii.
    Pzdr, TJ

  237. Czy może Pan zmienić miejsce objawiania swoich prawd i bezcennych uwag? Jakoś mi Pan nie pasuje…
    Jest tyle innych blogów w kraju i okolicach. Po co się Pan tu męczy i czyta tych wszystkich nierozgarniętych z Polityki, nie lepiej napawać się głębią Ziemkiewicza, Zaremby, braci Karnowskich czy Sakiewicza?
    Bez odbioru
    JK

  238. Z @Faliczem sie nie dyskutuje.

    Z tym co obwieszcza niekiedy trzeba. I taki przypadk wlasnie sie tu przytrafil.

    W poscie z 22 sierpnia o godz. 4:51 pisze @Falicz tak:

    … a utrzymywaly slynne arabskie konie poczciwe polskie krasule …

    W zacytowanym kawaleczku @Falicz napisal 1 (slownie jedna) prawde i 2 (slownie dwie) nieprawdy.

    Jedyna prawda sa slowa „slynne arabskie konie” i tu nie ma watpliwosci, ze tak jest.

    Pierwszym klamstwem jest, ze w/w slynne araby byly utrzymywane. Owszem tak bylo, ale tylko do mniej wiecej drugiej polowy lat 70tych ubieglego wieku. Araby przestaly byc „utrzymankami” krow, od czasu, gdy zaczely osiagac ceny pozwalajace na zysk przekraczajacy okolo 2,500,000 zlotych polskich rocznie, wedlug cen uwczesnych.

    Powyzsze odnosi sie tylko i wylacznie do hodowli koni arabskich, wylaczonych z calosci gospodarstwa rolnego, jakim jest przedsiebiorstwo Stadnina Koni Janow Podlaski. W sklad tego przedsiebiorstwa wchodzi przede wszystkim okolo 10 000 hektarow uzytkow rolnych, ferma trzody chlewnej, ferma bydla mlecznego i stadnina koni. Specyfika zmiennych cen na produkcje rolnicza powoduje, ze w roznych latach, rozne dzialy produkcji przynosza rozne dochody. Wielobranzowe gospodarstwo rolne nie moze byc rozpatrywane inaczej niz jako calosc. Calosc Przedsiebiorstwa Janow Podlaski, nawet bez boomu na konie arabskie, byla o ile mi wiadomo, zbilansowana. Gledoly i bajedy Falicza o „utrzymywaniu” stadniny przez krowy bierze sie z tego, ze ignoranci patrzac w ksiegowosc widza w niej to, ze w dziale „mlecznym” a stale, regularne zapisy w rubryce Ma, a w pozostalych dzialach sa stale i regularne zapisy w rubryce Winien … W pozostalych dzialach ksiegowosci przedsiebiorstwa zapisy w rubryce Ma pojawiaja sie raz do roku jesienia, po sprzedazy produkcji. Dodatkowym „zamieszaniem” w ksiegowosci jest to, ze sprzedawca koni nie jest sama Stadnina, tylko kiedys to bylo Ministerstwo Rolnictwa, a obecnie Panstwowa Agencja Nieruchomosci Rolnych. Pieniadze za konie wychodowane w Stadninie do niej wracaja, ale juz nie sa ksiegowane jako dochod, tylko jako dotacja. O czym ignoranci, tacy jak @Falicz, jak widac nie maja najmniejszego pojecia i bredza, rozsiewajac nieprawdziwe informacje.

    Drugim klamstewm jakie zaserwowal tutaj @Falicz jest polskie krasule.

    Termin „polska krasula” odnosi sie tylko i wylacznie do bydla mlecznego, rasy polskiej nizinnej czerwonej. Na fermie mlecznej w Janowie Podlaskim nigdy nie bylo, ani jednej krowy tej rasy. Zawsze i obecnie tez, janowska ferma mleczna opiera sie na krowach rasy nizinnej czarno bialych, ktore w warunkach przyrodniczych janowa daja najlepsze rezultaty. W drugiej polowie lat osiemdziesiatych zaczeto „dolewac” Holsztyno Fryza, ale poniewaz nie poprawilo to mlecznosci w sposob wyrazny, za to pogorszylo zawartosc tluszczu w mleku, wycofano sie. Tak wiedz gadanina o „polskiej krasuli”, w Janowie podlaskim, jest kolejnym bredzeniem ignoranta.

  239. ups … jeszcze malutkie uzupelnienie do powyzszego. Maciupenkie wrecz.

    Nie wiem jak jest obecnie, ale w latach 80tych, Przedsiebiorstwo Stadnina Koni Janow Podlaski posiadalo jeszcze ferme bazantow, ktora zawsze rentowna.

    Dopisalem to, zeby obraz byl pelniejszy, bo bodaj ze w drugiej polowie lat siedemdziesiatych wlasnie zysk ciut wiekszy ze sprzedazy wychodowanych bazantow pozwlil „domknac” bilans.

  240. @Lonefather

    Co prawda Pani
    adwokat dr Monika Strus-WołosAutor, członek Naczelnej Rady Aadwokackiej nie kryje sie za pseudonimem jak Ty ale wydaje sie rowniez…znac na koniach i ich hodowli:
    „….Cała prawda o polskiej aukcji koni arabskich „Pride of Poland”
    Czytam relacje prasowe z Dni Konia Arabskiego w Janowie Podlaskim i otwieram oczy ze zdumienia. Może byliśmy na różnych imprezach? Gdybym na własne oczy nie widziała manipulacji, to pewnie przyłączyłabym się do chóru. A spędziłam tam 3 dni od świtu do nocy.

    Uwaga! Będę budowała napięcie.
    Na championatach siedziałam 5-10 metrów od loży prasowej. Gdy zaczął przemawiać min. Jurgiel, z loży prasowej zaczęto gwizdać (część publiki podchwyciła). Choć nie jestem fanką tego ministra, było mi wstyd za to chamstwo, bo działo się to w obecności zagranicznych gości. Po zwycięstwie championatu Polski ślicznej klaczki z Janowa znów z loży prasowej rozpoczęto skandowanie „Trela, Trela”. Przypatrzyłam się wtedy, kim byli wodzirejowie. Otóż osoba z ekipy TVN24 („tworzymy fakty całą dobę”) i pani fotoreporterka, do której potem specjalnie podeszłam aby przeczytać akredytację. Tak, z Gazety. To była manipulacja nr 1.

    Manipulacja nr 2 to te rzekomo puste trybuny. Nie wiem, gdzie byli dziennikarze, ale w niedzielę już po godzinie bilety były wyprzedane na cały dzień.

    Manipulacja nr 3 – dogmat, że przyjechało mało kupujących. Ja tam widziałam, że w hali aukcyjnej były zajęte przez licytujących wszystkie stoliki dla specjalnych gości, wszystkie miejsca w sektorach VIP, a niektórzy licytanci siedzieli także na miejscach dla publiczności (w moim rzędzie 4 osoby).

    Kolejny fakt, że były dyrektor p. Marek Trela nie był zaproszony. Nie wiem, jak było z jego zaproszeniem, ale na Paradzie Janowa, zamykającej Dni, siedział wraz z ex-dyr. Michałowa wśród VIP-ów i był kilka razy ciepło wymieniony przez prowadzącego Paradę obecnego dyrektora. Parada była poświęcona zjawiskowemu ogierowi Pogrom i jego potomstwu. Nowy dyr. kilka razy podkreślał, że hodowcą jest p. Marek Trela (a nie „SK Janów” – choć to byłoby też zgodne z prawdą). Na zakończenie parady obaj dyrektorzy Janowa serdecznie się uściskali.

    I wreszcie sama niedzielna aukcja Pride of Poland. Widziałam na własne oczy, jak to było z Emirą. Osiągnęła cenę 550 tys euro i prawie aż do końca nie było wiadomo, że coś się dzieje. Wyszłam, gdy pozostały do sprzedaży tylko 4 konie (na 31) i nie wiedziałam, że coś nie tak. A więc jak to niby wpłynęło negatywnie na innych kupujących?
    Z Al Jazeerą było zaś tak, nawet zanotowałam to od razu na gorąco, że osiągnęła 350 tys. euro, ale wtedy pewien śniady kupiec od razu zamachał rękami i zaczął dawać sygnały, że się wycofuje itp. Wówczas prowadzący aukcję Amerykanin, nie chcąc „robić siary” jak sądzę, powiedział, że zaszło jakieś nieporozumienie i klacz nie została sprzedana. To nieprawda, co napisano w GW, że klacz że nie osiągnęła ceny minimalnej, bo było kilka postąpień licytantów. Zaraz potem poszła do Kataru piękna El Emeera za 160 tys., więc o jakim zniechęceniu kupujących mowa?

    I teraz co do Emiry (ta siwa na zdjęciu). Niestety, już po zakończeniu Dni (wczoraj wieczorem) dowiedziałam się 2 faktów, które mnie zmroziły. Pierwsza, to taka, że ostatecznie Emirę sprzedano za 225 tys., „tymczasowo do Francji”. Co to znaczy tymczasowo? Ano to, że kupił ją słup. Bo ostateczne miejsce jej pobytu i tak w świecie koniarzy będzie wiadome, to zbyt znana klacz. Widziałam, że nabywca z krajów arabskich długo rozmawiał w czasie aukcji z kupującą z Francji. Może to nic nie znaczy, bo przecież ci kupujący znają się lepiej niż najbardziej łyse konie z Janowa, a może znaczy, bo… przecież ci kupujący znają się lepiej itd.

    No i najtrudniejsza informacja – jednym ze współnabywców Emiry został p. Trela. Jak się wyraził w wywiadzie, „wyłożył parę złotych, bo go poprosili o to znajomi”. Co? Biednemu panu szejkowi zabrakło drobnych, bo kupił dzieciom frytki i colę za 15 zł? Inną klacz licytowano z postąpieniami o 10 tys. i zniecierpliwiony kupiec z krajów arabskich nie czekając na postąpienia od razu skoczył z 60 na 100, kończąc licytację.

    Zamiast za 550 tys., kupiono klacz za 225 tys. Czyli – nawet gdyby stracił wadium – zysk wynosi ponad ćwierć miliona euro do przodu, jest się czym dzielić, prawda?

    Nie bądźmy naiwnymi dziewczynkami i chłopczykami, przemyślność ludzka przy przetargach w każdym kraju i na każdym szczeblu zadziwia. Tak trudno było spotkać się dzień wcześniej i ustalić, kto komu w czym w drogę nie wchodzi, a gdzie robimy wspólny deal? W hodowli koni arabskich sukces buduje się latami, więc znani hodowcy bez bólu mogą odczekać rok lub dwa, zanim wrócą do normalnych zakupów. Nie chcę broń Boże oskarżać dyr. Treli, ale fakt, że on był w cichej spółce, która ostatecznie kupiła klacz za pół ceny, każe ostrożnie odczytywać rewelacje GW (której dziennikarka kilka godzin wcześniej na championatach prym wodziła, aby stworzyć atmosferę, jak to ludzie nienawidzą „dobrej zmiany”; n.b. tworzyła nieudolnie, bo po info, że Prezydent objął honorowy patronat zerwała się autentyczna burza oklasków na trybunach).

    Zastanawiające jest też, że podczas poniedziałkowej aukcji Silent Sale, gdzie trudniej o takie numery zniechęcające innych, sprzedaż była więcej niż przyzwoita. I nie jest to zdanie moje, ale znanej wśród koniarzy prof. Krystyny Chmiel, z którą wywiad słyszałam w radiu wracając z Janowa.

    Nie porównujmy ubiegłorocznej aukcji, bo wtedy padł za jedną klacz rekord wszechczasów. Takie rekordy padają raz na 15-20 lat. Gdyby więc Emira i Al Jazeera poszły po cenach pierwotnych, łączna cena za konie byłaby dobra.

    adwokat dr Monika Strus-WołosAutor: Cała prawda o polskiej aukcji koni arabskich „Pride of Poland”

    Czytam relacje prasowe z Dni Konia Arabskiego w Janowie Podlaskim i otwieram oczy ze zdumienia. Może byliśmy na różnych imprezach? Gdybym na własne oczy nie widziała manipulacji, to pewnie przyłączyłabym się do chóru. A spędziłam tam 3 dni od świtu do nocy.

    Uwaga! Będę budowała napięcie.
    Na championatach siedziałam 5-10 metrów od loży prasowej. Gdy zaczął przemawiać min. Jurgiel, z loży prasowej zaczęto gwizdać (część publiki podchwyciła). Choć nie jestem fanką tego ministra, było mi wstyd za to chamstwo, bo działo się to w obecności zagranicznych gości. Po zwycięstwie championatu Polski ślicznej klaczki z Janowa znów z loży prasowej rozpoczęto skandowanie „Trela, Trela”. Przypatrzyłam się wtedy, kim byli wodzirejowie. Otóż osoba z ekipy TVN24 („tworzymy fakty całą dobę”) i pani fotoreporterka, do której potem specjalnie podeszłam aby przeczytać akredytację. Tak, z Gazety. To była manipulacja nr 1.

    Manipulacja nr 2 to te rzekomo puste trybuny. Nie wiem, gdzie byli dziennikarze, ale w niedzielę już po godzinie bilety były wyprzedane na cały dzień.

    Manipulacja nr 3 – dogmat, że przyjechało mało kupujących. Ja tam widziałam, że w hali aukcyjnej były zajęte przez licytujących wszystkie stoliki dla specjalnych gości, wszystkie miejsca w sektorach VIP, a niektórzy licytanci siedzieli także na miejscach dla publiczności (w moim rzędzie 4 osoby).

    Kolejny fakt, że były dyrektor p. Marek Trela nie był zaproszony. Nie wiem, jak było z jego zaproszeniem, ale na Paradzie Janowa, zamykającej Dni, siedział wraz z ex-dyr. Michałowa wśród VIP-ów i był kilka razy ciepło wymieniony przez prowadzącego Paradę obecnego dyrektora. Parada była poświęcona zjawiskowemu ogierowi Pogrom i jego potomstwu. Nowy dyr. kilka razy podkreślał, że hodowcą jest p. Marek Trela (a nie „SK Janów” – choć to byłoby też zgodne z prawdą). Na zakończenie parady obaj dyrektorzy Janowa serdecznie się uściskali.

    I wreszcie sama niedzielna aukcja Pride of Poland. Widziałam na własne oczy, jak to było z Emirą. Osiągnęła cenę 550 tys euro i prawie aż do końca nie było wiadomo, że coś się dzieje. Wyszłam, gdy pozostały do sprzedaży tylko 4 konie (na 31) i nie wiedziałam, że coś nie tak. A więc jak to niby wpłynęło negatywnie na innych kupujących?
    Z Al Jazeerą było zaś tak, nawet zanotowałam to od razu na gorąco, że osiągnęła 350 tys. euro, ale wtedy pewien śniady kupiec od razu zamachał rękami i zaczął dawać sygnały, że się wycofuje itp. Wówczas prowadzący aukcję Amerykanin, nie chcąc „robić siary” jak sądzę, powiedział, że zaszło jakieś nieporozumienie i klacz nie została sprzedana. To nieprawda, co napisano w GW, że klacz że nie osiągnęła ceny minimalnej, bo było kilka postąpień licytantów. Zaraz potem poszła do Kataru piękna El Emeera za 160 tys., więc o jakim zniechęceniu kupujących mowa?

    I teraz co do Emiry (ta siwa na zdjęciu). Niestety, już po zakończeniu Dni (wczoraj wieczorem) dowiedziałam się 2 faktów, które mnie zmroziły. Pierwsza, to taka, że ostatecznie Emirę sprzedano za 225 tys., „tymczasowo do Francji”. Co to znaczy tymczasowo? Ano to, że kupił ją słup. Bo ostateczne miejsce jej pobytu i tak w świecie koniarzy będzie wiadome, to zbyt znana klacz. Widziałam, że nabywca z krajów arabskich długo rozmawiał w czasie aukcji z kupującą z Francji. Może to nic nie znaczy, bo przecież ci kupujący znają się lepiej niż najbardziej łyse konie z Janowa, a może znaczy, bo… przecież ci kupujący znają się lepiej itd.

    No i najtrudniejsza informacja – jednym ze współnabywców Emiry został p. Trela. Jak się wyraził w wywiadzie, „wyłożył parę złotych, bo go poprosili o to znajomi”. Co? Biednemu panu szejkowi zabrakło drobnych, bo kupił dzieciom frytki i colę za 15 zł? Inną klacz licytowano z postąpieniami o 10 tys. i zniecierpliwiony kupiec z krajów arabskich nie czekając na postąpienia od razu skoczył z 60 na 100, kończąc licytację.

    Zamiast za 550 tys., kupiono klacz za 225 tys. Czyli – nawet gdyby stracił wadium – zysk wynosi ponad ćwierć miliona euro do przodu, jest się czym dzielić, prawda?

    Nie bądźmy naiwnymi dziewczynkami i chłopczykami, przemyślność ludzka przy przetargach w każdym kraju i na każdym szczeblu zadziwia. Tak trudno było spotkać się dzień wcześniej i ustalić, kto komu w czym w drogę nie wchodzi, a gdzie robimy wspólny deal? W hodowli koni arabskich sukces buduje się latami, więc znani hodowcy bez bólu mogą odczekać rok lub dwa, zanim wrócą do normalnych zakupów. Nie chcę broń Boże oskarżać dyr. Treli, ale fakt, że on był w cichej spółce, która ostatecznie kupiła klacz za pół ceny, każe ostrożnie odczytywać rewelacje GW (której dziennikarka kilka godzin wcześniej na championatach prym wodziła, aby stworzyć atmosferę, jak to ludzie nienawidzą „dobrej zmiany”; n.b. tworzyła nieudolnie, bo po info, że Prezydent objął honorowy patronat zerwała się autentyczna burza oklasków na trybunach).

    Zastanawiające jest też, że podczas poniedziałkowej aukcji Silent Sale, gdzie trudniej o takie numery zniechęcające innych, sprzedaż była więcej niż przyzwoita. I nie jest to zdanie moje, ale znanej wśród koniarzy prof. Krystyny Chmiel, z którą wywiad słyszałam w radiu wracając z Janowa.

    Nie porównujmy ubiegłorocznej aukcji, bo wtedy padł za jedną klacz rekord wszechczasów. Takie rekordy padają raz na 15-20 lat. Gdyby więc Emira i Al Jazeera poszły po cenach pierwotnych, łączna cena za konie byłaby dobra….”

    adwokat dr Monika Strus-WołosAutor: dr Monika Strus-Wołos
    Adwokat, w latach 2007-2013 członek Naczelnej Rady Aadwokackiej.
    .

  241. Fragmenty raportu NIK po kontroli stadnin koni:
    „kontrolerzy NIK ustalili, że zaledwie w ciągu dwóch lat (lata 2011-2012) hodowla koni przyniosła stadninom straty w wysokości aż 18 milionów złotych. Przy czym straty te poniosły wszystkie skontrolowane stadniny.
    ….
    Nie przestrzegano procedur związanych z wyceną i sprzedażą koni, przez co stadniny ponosiły straty. Trzynaście spółek objętych kontrolą w latach 2011-2013 (I półrocze) sprzedało ogółem 1251 koni. Najniższą średnią cenę za rasowego konia uzyskała SK Krasne – 2,6 tys. zł (I półrocze 2013 r.), a najwyższą średnią cenę SK Janów Podlaski – 43 tys. zł (2011 r.). W stadninach jednakże brakowało przejrzystych procedur, w efekcie pracownicy spółek w dowolny sposób wyceniali i sprzedawali konie
    ….
    Część stadnin nie przestrzegała warunków weterynaryjnych wymaganych przy hodowli koni. Chodzi o utrzymanie i przewóz koni, magazynowanie siana, wyposażenie w maty dezynfekcyjne w przypadku wystąpienia chorób zakaźnych wśród zwierząt. (Np. w SK Walewice konie przeznaczone do sprzedaży trzymano całą dobę na pastwisku). W trzech stadninach (SK Krasne, SO Starogard Gdański, SO Książ) nierzetelnie prowadzono dokumentację weterynaryjną, w której nie zamieszczano m.in. informacji dotyczących godzin wykonywanych zabiegów i podawania leków.

    Nieprawidłowości związane z prowadzeniem pensjonatów dla koni i dzierżawą koni własnych. W prawie połowie spółek (6 z 13) zaniżano stawki za przechowywanie koni, co więcej nie dochodzono później należności z tego tytułu. W efekcie spółki straciły przychody w wysokości ok. 23 tys. zł. Ponadto trzy stadniny nie opracowały zasad dzierżawy koni oraz egzekwowania należności z tego tytułu (nie podjęto działań windykacyjnych na kwotę 21,5 tys. zł.). W dwóch stadninach dopuszczono do zawierania kolejnych umów dzierżawy koni w sytuacji, gdy wcześniejsze zaległości nie zostały uregulowane przez dzierżawców.

    Zły stan techniczny budynków w prawie wszystkich stadninach. W spółkach nie przeprowadzano okresowych kontroli stanu technicznego budynków, nie dokonywano niezbędnych napraw, w konsekwencji budynki ulegały stopniowej degradacji. Szczegółowe oględziny 88 budynków wykazały, że część z nich groziła zawaleniem, inne miały zniszczone pokrycie dachu, uszkodzone instalacje odgromowe, zdewastowane wnętrza oraz uszkodzone posadzki i tynki. Niektóre stajnie miały pęknięte i zawilgocone ściany przez co tworzył się na nich grzyb.
    …itd itd.

  242. Stadniny sa spolkami Skarbu Panstwa a prywatnymi folwarkami „straznikow legendy”…
    ” W działalności stadnin koni wystąpiły jednak nieprawidłowości polegające na nieprzestrzeganiu warunków weterynaryjnych, wymaganych przy hodowli koni oraz nieprawidłowej wycenie i sprzedaży koni. W nierzetelny sposób świadczono usługi w zakresie hotelowania (prowadzenia pensjonatu dla koni) i dzierżawy koni własnych. Nieprawidłowo gospodarowano nadto nieruchomościami zarządzanymi przez stadniny koni. Nie wszystkie obiekty budowlane utrzymywane były w należytym stanie technicznym. Stadniny koni nie prowadziły także analizy ekonomicznej hodowli koni, wskutek czego nie były zorientowane co do rzeczywistych kosztów prowadzonej w tym zakresie działalności. Oszacowane w trakcie kontroli NIK wyniki ekonomiczne prowadzonej działalności hodowlanej koni wykazały, że działalność ta była deficytowa. W latach 2011–2012 stadniny na działalności tej poniosły stratę w wysokości około 18,0 mln zł. W Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie uregulowano zadań związanych ze sprawowaniem nadzoru nad Agencją w zakresie wykonywania praw z udziałów, jak również zadań w zakresie kontrolowania Agencji. Nadzór Ministra nad działalnością Agencji miał charakter pasywny i sprowadzał się w praktyce do zwracania się do Agencji o różnego rodzaju opracowania i analizy dotyczące funkcjonowania spółek. Agencja Nieruchomości Rolnych nierzetelnie realizowała natomiast obowiązki w zakresie przeprowadzania kontroli, gdyż nie formułowała zaleceń pokontrolnych w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości, a także nie przestrzegała założeń tematycznych kontroli. ..”

  243. ANR nie wiedziała nawet czy działalność związana z hodowlą koni przynosi zyski, czy straty – alarmuje NIK. – Dopiero kontrolerzy NIK ustalili, że zaledwie w ciągu dwóch lat hodowla przyniosła stadninom aż 18 milionów złotych strat. Straciła każda. Niewykluczone, że to właśnie kłopoty finansowe stały za dramatem koni ze stadniny Walewice, największej w Polsce hodowli koni małopolskich. Chodzi o sprzedaż nielegalnemu pośrednikowi 36 zdrowych koni, z których 27 trafiło od razu do rzeźni. Na ich mięsie pośrednik zarobił prawie 130 tys. złotych. Sprawą zajęła się już prokuratura.

    Czytaj więcej: http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3584587,nik-o-stadninach-koni-w-wielkopolsce-bez-dramatu,id,t.html

  244. Polskie pieklo…

    Na „dyskusje” z @Faliczem szkoda czasu, facet „dyskutuje” cytatami, nie wiedzac, nie znajac, nie rozumiejac. Jak cos brzmi dobrze cytuja, jak nie, to pomija.

    @Faliczowi odpowiem Olbrychskim, ktory co prawda tez nie jest fachowcem, ale przynajmniej wie o tym i oddaje pierszenstwo fachowcom.

    http://www.tvn24.pl/tak-jest,39,m/stadniny-pod-polityczna-lupa,622518.html

    Nie mowiac juz o tym, ze nie bedac swiadkiem tegorocznej licytacji, nie bede sie wypowiadal.

    Jedyne co moge powiedziec, to jest wylacznie to, ze nie tyle sie liczy ilu ludzi siedzi na trybunach, co to, kto sa ci ludzie co siedza na trybunach, czy w lozach VIP…

    I to tyle.

    Panie @Falicz, jak Pan musisz, to se pisz, ale prosze wiecej nie adresowac do mnie, tego co Pan pisze. Prosze.

  245. tejot
    22 sierpnia o godz. 9:36

    Widzę, że masz jednak wąską i ograniczoną wyobraźnię. Podpowiedź: związki homoseksualne, partnerskie, na „kocią łapę”, etc.. No chyba że dla ciebie tego typu sprawy guzik obchodzą, jak przystało na wielce owieconego Polaka, który niby za czyms jest, ale nie do końca.

  246. Raport NIK dotyczacy Janowa Podlaskiego zawiera też zdanie:
    „Pomimo, iż hodowla koni prowadzona przez Spółkę była deficytowa to lata obrotowe objęte kontrolą zamknięto dodatnim wynikiem finansowym”.

    Wiec czarno na bialym jest stwierdzone, ze HODOWLA KONI byla deficytowa!
    A dlaczego Stadnina wychodzilo mimo wszystko na plus…?

    Na stronie 19 Raportu NIK jest wyjasnienie…
    ” Dopiero po uwzględnieniu pozostałej działalności operacyjnej oraz działalności finansowej Spółka osiągała dodatni wynik na działalności gospodarczej.”
    Wrocmy ponad 10 lat wstecz…2003

    Araby i krowy

    11 lutego 2003

    Stadnina Koni Arabskich Czystej Krwi w Janowie Lubelskim będzie wkrótce jednym z największych w województwie lubelskim producentów mleka. 25 stycznia do Janowa przyjechało z Holandii 80 zacielonych jałówek rasy holsztyńskiej. Następnych 80 przyjedzie w lutym, a kolejnych 50 w drugiej połowie roku. Docelowo produkować się tu będzie ponad dwa miliony litrów mleka rocznie.

    Hodowla krów w Janowie Podlaskim przechodziła różne okresy. Hodowano tu głównie bydło ras mięsnych, jednak nie było to zbyt opłacalne. W ostatnich latach powrócono do bydła mlecznego. Obecnie w stadninie są 93 krowy. Rozpoczęto właśnie budowę nowoczesnej, bezstanowiskowej obory dla 300 krów. Będzie ona wyposażona we wszystko, co najnowocześniejsze w hodowli bydła, m.in. w supernowoczesną halę udojową na 24 stanowiska.

    Innowacją będzie również technologia żywienia TMR (total mixed ration) – informuje Agnieszka Żabicka, specjalistka do spraw hodowli bydła, świeżo po praktyce w USA.

    Hodowla oparta będzie całkowicie na wzorach amerykańskich, tylko materiał hodowlany będzie europejski. Obora, którą budujemy, będzie bezstanowiskowa, a więc krowy nie będą stały w boksach, tylko będą mogły się swobodnie poruszać. Chodzi o jak najbardziej przyjazną zwierzętom metodę hodowli – wyjaśnia Marek Trela, dyrektor stadniny koni w Janowie Podlaskim. – Krowy chodzić będą po betonie, a leżeć na ściółce, ich legowiska zostaną wyłożone słomą. Mamy jej dużo, a słabej jakości gleby pozwolą zagospodarować każdą ilość obornika. Gnojowica będzie gromadzona w specjalnych zbiornikach i w dozwolonych okresach wylewana na użytki zielone. Hodowla, choć na wielką skalę, nie będzie w niczym szkodziła środowisku.

    Mimo zimy na placu budowy trwa intensywna praca. Nowa obora ma być gotowa do końca maja tego roku. Dyrektor Trela codziennie kontroluje postęp robót. Koszt całej inwestycji szacuje się na 3 mln zł. Janowska stadnina ma 1700 ha gruntów, z czego 800 ha stanowią doskonałe nadbużańskie łąki. Na pozostałych gruntach uprawiane są podstawowe gatunki zbóż oraz kukurydza. Zapewnia to gospodarstwu pełną samowystarczalność paszową.

    Tak więc wiele wskazuje na to, że słynna na cały świat z aukcji koni arabskich stadnina może zasłynąć w przyszłości także z pokazów hodowlanych bydła. Agnieszka Żabicka podczas pobytu w USA ukończyła również specjalny kurs oceny i sędziowania pokazów bydła mlecznego.

  247. tejot
    22 sierpnia o godz. 9:36

    Podejrzewam, że nadal nie bedziesz trybił o co w tym chodzi, wiec następna podpowiedź. Skoro zgodnie z Art. 32.
    1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
    2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

    To wyjasnij mi, dlaczego homoseksualisci nie mogą zakładać rodzin? Dlaczego ich związki powodują, że tak naprawdę są dyskryminowani w życiu społecznym czy gospodarczym?

  248. Tak to jest z ignorantami, ze…

    No dobra. Mowiac wprost, to dzialalnosc pod nazwa hodowla koni, w kraju, w ktorym nie ma zapotrzebowania, czyli rynku – zawsze przynosi straty !

    Czasem sie zbilansuje. Ale tylko czasem…

    Wyjatkiem moglaby byc hodowla koni arabskich, gdyby same stadniny sprzedawaly swoje konie. O czym pisalem.

    Ale to, ze hodowla koni przynosi „straty”, nie jest powodem do jej likwidacji i wyprzedania koni, bo „nie daja zysku”. Likwidacja stadnin bylaby tym samym, co zamkniecie muzeow i wyprzedaz dziel sztuki tam zgromadzonych, bo nie ma na swiecie, poza paroma jak Luwr, ktore przynosilyby zyski… i trzeba corocznie do nich doplacac. Zupelnie tak samo jak do stadnin.

  249. I niech sobie te krowy wbrew temu co
    anonim loatfather
    pisze utrzymuja to legendarne i kosztowne hobby ale….

    Gdy sama hodowla koni i ich sprzedaz przynosi wszystkim nam straty

    bo to stadnina panstwowa (oprocz honorow sluzenia kobietom rockmanow)
    ktos na tym jednak zarabia…
    otoz prywatna spoleczka Polturf tylko w 2010-2014 na tym deficycie panstwowym przytulila 10 baniek.

    Oczywiscie wlascicielka Basia Mazur jest dobra znajoma straznika legendarnego deficytowego hobby wywalonego przez PiS prezesa Trelii.

    Co ciekawe firma Basi została wybrana przez Mareczka… jako organizator bez przetargu i posiadła monopol nie tylko na organizację, ale również na obsługę tej prestiżowej międzynarodowej imprezy.

    W umowie zagwarantowano spółce Polturf bardzo dogodne warunki, m. in. 10 procent od ceny netto za sprzedaż każdego zgłoszonego i skatalogowanego konia. W roku 2012 podpisano aneks, w którym prowizja została podwyższona do 12 proc., firmie zapewniono minimalny zysk w wysokości 550 tys. złotych. Według CBA, spółka Polturf czerpała korzyści nie tylko z aukcji. – Pobierano także opłaty za stoiska zorganizowane w oparciu o infrastrukturę stadniny, co doprowadziło do paradoksu, który polegał na tym, że przedstawiciele państwowych stadnin i Agencji Nieruchomości Rolnych, właściciela SK Janów Podlaski, musieli płacić za prawo wstępu na własną imprezę –
    Spółka Polturf handlowała także kartami VIP, a nawet miejscami parkingowymi, straty stadnin będących pod zarządem ANR to łącznie 18 milionów zł.

    Zarobki firmy Polturf miały kształtować się następująco: w 2013 r. spółka zarobiła na aukcji 2 mln 356 tys. zł, rok później – 2 mln 708 tys. zł, a w roku ubiegłym 2 mln 147 tys. zł. …

    Toklasyczny juz platformersko PSL-owski numer na prywatyzowanie zyskow przy upanstwawianiu kosztow w oparach nietykalnej legendy.

    Afera PiS jest tego samego typu jak „Duda nie podal reki Kopaczowej” gdy kazdy kto zadalby sobie troche trudu by obejrzec film z tego „zawstydzajacego incydentu” mogl zobaczyc jak Kopaczowa na widok zblizajacego sie do niej Prezydenta RP po chamsku odwraca sie dupa by pogadac z partyjnymi kolezkami.

  250. Zdecyduj sie loatfather
    Hodowla przynosi straty czy zyski bo Ci sie zeznania plataja…

  251. lonefather
    22 sierpnia o godz. 11:08

    Porównywanie hodowli zwierząt z muzeami lub sztuką w ogóle jest nierozsądne, delikatnie rzecz ujmując. Skoro państwo ma sponsorować hodowlę pięknych (niewątpliwie) koni, to może niech budżet państwowy będzie dojony przez hodowców wyjątkowych ras psów, kotów i innych czworonogów. Szczerze powiedziawszy nie sledziłem sprawy tej stadniny, ale jesli faktycznie od wielu lat ta stadnina przynosi straty dla budżetu państwa, to juz dawno powinna byc sprzedana. Jaki problem, by sprzedać ten dziwny interes komus, komu zależy na hodowli tego typu zwierząt bez udziału państwa?

  252. Falicz cytuje najprawdziwszą relację z aukcji koni „Pride of Poland” w Janowie:

    „No i najtrudniejsza informacja – jednym ze współnabywców Emiry został p. Trela. Jak się wyraził w wywiadzie, „wyłożył parę złotych, bo go poprosili o to znajomi”.”

    W serwisie TVPInfo stoi:

    „Dołożyłem się do tej transakcji w tym sensie, że Anetta była na łączu telefonicznym z kupującymi i zerwało im połączenie. Zadzwonili na mój telefon, a ja przekazałem jej aparat. Taka była moja rola – mówi Trela. ”

    Z porównania dwóch relacji – Falicza i TVP Info wynika jedno – Trela się dołożył.

    Serwis money.pl sugeruje, że licytacja była nieudolnie ustawiona przez decydentów ponad stadniną usytuowanych. Mianowicie umyślili oni sobie, że do licytacji zgłoszą się polskie spółki narodowe, jak np. Polski Cukier i w jej trakcie będą podbijać cenę, ale tak, by się nikt nie zorientował. To podbijanie ceny skończyło się katastrofą, ponieważ okazało się, że licytacja nagle się zatrzymała przy cenie 550 000. Klops. Coś musieli wyniuchać licytanci-koniarze.

    By wyjść jakoś z tego zamętu ogłoszono, że nie wiadomo kto wylicytował, nie można znaleźć nabywcy, itd. Chłe, chłe. Według przepisów, jak podane jest w money.pl, zwycięzcą licytacji zostaje drugi w kolejności licytant. Też nie można było znaleźć. To trzeci…

    Po czymś takim (zaplanowanym oczywiście przez firmę Trela i spółka) byłoby nieprzyzwoitością ze strony Treli, gdyby nie włączył się w licytację poprzez słupa i nie kupił za odstępne dobrego konia. Tak Falicz sobie i nam tłumaczy ustawkę licytacji w Janowie poprzez cytowanie niepokornej dziennikarki, która na własne oczy widziała, że wszystko było OK, tylko jakieś tajemnicze siły (ONI) wszystko zamieszały.
    Pzdr, TJ

  253. Panie @Falicz

    Popierwsze lonefather a nie „loatfather. Ale to drobiazg.

    Choc olal Pan moja prosbe o nie zwracanie sie do mnie. To jeszcze raz odpowiem.

    Zaznaczam, ze jest to ostatni raz.

    W Polsce jest wiecej stadnin, niz tylko te „arabskie”. ANR prowadzi zbiorcza ksiegowosc dla calosci. „Straty” wiec rozkladaja sie na calosc.

    I tylko w tym jest problem, ktorego laicy nie rozumieja, ze nie „koszty/straty” sa wyznacznikiem decyzji o utrzymaniu, lub likwidacji hodowli koni. O czym tez juz wyzej napisalem.

    Problem z Panem, Panie @Falicz polega na tym, ze „lapie” sie Pan za sensacyjki, ktore wyrwane z tak zwanego caloksztaltu, powoduja u Pana zawrot glowy. A brak gruntownego wyksztalcenia i zrozumienia problemow zwiazanych z hodowla koni, sa zrodlem tego, ze choc czyta Pan o czyms, to nie rozumie tego co czyta. Bo ten sam tekst inaczej rozumie fachowiec, inaczej laik, ktory nie rozumie zlozonosci i w swoim pojmowaniu zatrzymuje sie na „lakierze”, czyli rozumie powierzchownie.

    Na nauczenie sie tego Pan z pewnoscia nie ma checi, a ja nie prowadze szkolen z zootechniki chowu i hodowli koni i ich znaczenia kulturowego i gospodarczego, czy uzytkowego.

    Problem z ksiegowoscia w Janowie Podlaskim wyjasnilem w poscie z 9:55 i nie bede sie powtarzal.

    Nie ma zadnej sprzecznosci w tym co pisze

  254. Rafał KOCHAN
    22 sierpnia o godz. 10:50

    podobnie jak @tejot jestem zdania, że w tej konstytucji, pisanej w 1997 roku nie ma sprzeczności.
    Przypomnę Ci tylko, że walka o prawa mniejszości, co tam mniejszości! walka o prawa kobiet, równe ich traktowanie w sferze płacowej, a także awansu i tego wszystkiego, z czym zderzaliśmy się od lat 50, gdy tylko kobiety poszły hurtem do pracy tez konstytucja 1997 roku nie uwzględniła.
    Te ruchy społeczne były bardziej widoczne dopiero po ogłoszeniu tej konstytucji i z powodu zmian władz w Polsce, a także innego postrzegania roli kobiet w życiu codziennym, społecznym i politycznym.
    Nie wiem, czy obecnie w Europie wszystkie kraje usankcjonowały związek osób tej samej płci jako równorzędny z małżeństwem kobiety i mężczyzny; nie wszędzie tak samo traktuje sie związki nieformalne, nawet osób obojga płci.
    Zanim do zrównania tych praw dojdzie, masz pole do popisu- spróbuj przekonać posłów i posłanki, że jeśli kobiety stanowią ponad 50 % społeczeństwa, taka sama ich reprezentacja winna być w Sejmie, Senacie, rządach i we wszystkich działach administracji publicznej.
    A my wciąż jesteśmy na etapie sporów, czy 30% osób na listach wyborczych powinny stanowić kobiety, czy jednak 50% i dlaczego kobietom nie wolno przydzielać miejsc tzw. niebiorących(chodzi o tzw. kwoty wyborcze).
    Jest wiele nierówności w traktowaniu mniejszości i, jak widać także większości w społeczeństwie; oprócz krajów skandynawskich, które zawsze przodowały w zrównaniu praw mniejszości oraz kobiet nie znam innego kraju, w którym kobiety mogłyby powiedzieć, że jest wspaniale,że wszystkie ich prawa są przestrzegane i właściwie niczego im nie brak, nawet ptasiego mleka.

  255. Rafał KOCHAN
    22 sierpnia o godz. 11:23

    A utrzymywanie armii ile dochodu nam wszystkim przynioslo?

    O ile wiadomo to zero. Dokladnie nic, tylko koszty.

    Ale tak jak nie krzycze, zeby likwidowac armie, bo rozmiem, ze jako panstwo musimy miec i utrzymywac wojsko, tak Ty zrozum, ze co prawda z nieco innych powodow, ale rownie waznych z punktu widzenia nas wszystkich.

    Dla jednych latwiej cos zrozumiec przez porownanie z muzeami, innym przez porownanie z wojskiem. Po prostu jako calosc, jako panstwo utrzymujemy, nie przynoszace materialnych dochodow dziedziny ze wzgledu na ich pozamaterialne wartosci.

  256. Rafał Kochan
    Sprawa związków jednopłciowych należy do spraw najtrudniejszych konstytucyjnie. Im dalej na wschód, tym bardziej problem jest parzący władzę i bulwersujący obrońców praw człowieka.
    Miotnąłeś w moim kierunku przypuszczeniami ot tak sobie, chyba w gniewie powstałymi. Niemniej dziękuję za przypomnienie mi mojej marności.
    Pzdr, TJ

  257. Jeszcze raz według raportu NIK straty przyniosły WSZYSTKIE hodowle koni.
    Ta w Janowie też.

    Co relacji z aukcji to Pani Monika Strus-Wolos członek naczelnej rady adwokackiej RP,która pasjonuje się końmi i na własne uszy słyszała jak Trela zapewniał, że dorzucił…kasę do zakupu za pół ceny klaczy Emiry a nie telefon.

    Swoją drogą to ciekawe co tam robił jako były prezes asystujac kupców z Kataru… a nie swojej stadninie .
    Jeżeli to nie jest konflikt interesów to ciekawe co nim jest…
    W normalnych warunkach takie działanie jest zakazane prawnie.

    Ludzie czy wy naprawdę macie zamiar na przekor
    faktom rżnąć glupa i wciskać ciemnote, że grupka strażników legendy nie zrobila sobie w stadninach prywatnego dochodowego folwarku?
    Naprawdę nie macie doświadczeń jak powszechna jest to praktyka?
    Gdzie wy zyjecie?

    Ja całe lata 90-te wszędzie musialem jako firma budowlana odpalac działkę.
    10% to była norma.
    To Polska platformy i cwaniakow z PSL.

  258. Ja całe lata 90-te wszędzie musialem jako firma budowlana odpalac działkę.
    10% to była norma.
    To Polska platformy i cwaniakow z PSL.

    No biedactwo! Proszę o tym jak najszybciej powiadomić organa ścigania; składający donos na samego siebie może liczyć na pobłażliwość władzy, a przy okazji może Pan komuś dokopie?

  259. Falicz napisał:

    „Co relacji z aukcji to Pani Monika Strus-Wolos członek naczelnej rady adwokackiej RP,która pasjonuje się końmi i na własne uszy słyszała jak Trela zapewniał, że dorzucił…kasę do zakupu za pół ceny klaczy Emiry a nie telefon. ”

    Mój komentarz
    Falicz, gdzie w swojej relacji pani Straus-Wolos napisała, że „na własne uszy słyszała, jak Trela zapewniał, że dorzucił kasę”? Coś mi się widzi Falicz, że konfabulujesz.
    Pzdr, TJ

  260. Z wpisów lonefathera wynika, hodowla konia arabskiego musi być deficytowa…

    I jednocześnie z drugiej strony MUSI ktoś na niej zarabiać na boku.

    Bo jak nie to kon arabski w Polsce zaginie…(!?)

    Ktoś kto chce to zmienić „niszczy legende”…
    TVN będzie gwizdac i gdzie się da nasra się do własnego gniazda .

    Właśnie na takich farmazonach w oparach nietykalnej legendy robi się z Polaków glupkow.

    Hodowla nie trzyma się dzieki temu,
    że Marek da zarobić Basi i zaprzyjaźni się z szejkiem Kataru lub da komuś potrzymac konika w stadninie za pół darmo.

    Ludzie,
    którzy na codzień naprawdę zajmuja sie końmi wciąż tam są a dyrektorem powinien byc uczciwy, sumienny dobry organizator menadżer
    od koni ma mieć fachowców .

  261. konstancja
    22 sierpnia o godz. 11:56

    Dla mnie jest to sprzecznosć, bo osoby homoseksualne nie pojawiły się przecież nagle w 2010 roku. Poza tym, nawet uznałbym twój argument, gdyby nie ten zapis w Konstytucji, który mówi konkretnie, jak postrzegane ma byc małżeństwo. Skoro Konstytucja ma jedynie ogólnikowo przedstawiac pewne sprawy, to po co było w tej Konstytucji wchodzic w takie szczegóły, ze małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny? Moim zdaniem KK doskonale wiedział, co robi i cały kształt Konstytucji nie mógł być inny… Z drugiej strony, politycy, aby dokonać identyfikacji kulturowej i przynależnosci do zachodnioeuropejskiej społecznosci, musieli zawrzec w tym dokumencie takie a nie inne zapisy… Stad tyle wewnętrznych sprzecznosci i niedoskonałosci.
    Co do parytetów to się nie zgodzę. Moim zdaniem jest to idiotyczny zapis. Ale skoro ci zależy, aby wszystko było w życiu fifty-fifty, to proponuję, by sądy też tą zasadą sie kierowały przy ustalaniu, kto ma większę prawo do opieki nad dzieckiem – matka czy ojciec. Bo póki co, „parytety” są tutaj zdecydowanie naginane pod kobiety.
    Inna sprawa, że nie muszę nikogo przekonywać. Mam w głebokim, czteroliterowym poszanowaniu, co politycy zrobią z tą konstytucją. Komentuje ten problem z pozycji bezstronnego obserwatora, któremu wisi społeczno-kulturowy format tego typu dokumentów. I tyle…

    tejot
    22 sierpnia o godz. 11:58

    Moim zdaniem nie ma w tym nic trudnego, ale skoro się chcesz zasłaniać presją społeczną, która wymusiła sprzecznosci w Konstytucji, to twoja sprawa. Trzeba było tak od razu – nie musiałbym ci niczego łopatologicznie tłumaczyć.

  262. lonefather
    22 sierpnia o godz. 11:57

    Człowieku, ale co ty porównujesz stadniny i hodowlę krów, drobiu etc. do takich instytucji, jak wojsko? Ty jestes normalny?
    Proszę, podaj wiec jakie to istotne płyną korzysci dla tzw. ogółu z hodowli koni?

  263. Andrzej Falicz
    22 sierpnia o godz. 12:18

    Zamilknij szkodliwy ignorancie.

    Gadasz coraz wieksze glupstwa. Nie rozumiejac tego o czym sie wypowiadasz.

    Ciebie ignoruje. Nie ignoruje glupstw wypisywanych, zeby sie nie rozprzesztrzenialy wskutek bezrozumnego ich powielania.

    Jesli chodzi o mnie wlasnie przekroczyles granice tolerancji jaka mam dla glupoty.

  264. Tejot
    to nie jest moja..relacja ale dokładnie co do słowa relacja pani adwokat.

    Przeczytaj sobie i przestań rozpylac mgłę typu …:
    „ale przecież prezes nie miał tego dnia niebieskich skarpetek…”

    Ja Twoje metody znam i nie będę koncentrować się na pierdulkach, które mają odwracać kota ogonem.
    Goowno mnie obchodzi czy Trela użyczyl telefonu czy kasy .
    Jako były prezes stadniny powinien być ostatnim pomocnikiem kupca.
    Nie strugaj frajera, że niby
    ” On tylko pożyczył…telefon” a ja konfabuluje…
    możesz taką ciemnote wciskać dzieciom w przedszkolu.

  265. lonefathera

    nareszcie zamiast udawać eksperta pokazujesz o co tu chodzi..

    Próbujesz jako anonim wciskać ciemnote a jak zabrakło argumentów wobec oczywistych faktów nerwy puscily i wyszedł z eksperta cham atakujący personalnie kogoś kto jedynie przedstawia fakty i popiera się źródłami.
    Ja nawet słowa nie miałem zamiaru pisać o tobie. Dla mnie nie Ty ale sprawa jest przedmiotem dyskusji.

    Ogłaszam wszem i wobec pełne zwycięstwo nad komfabulantami z mafii hodowlanej.

  266. Związki jednopłciowe i prawo adopcji dzieci dla nich różne społeczeństwa rozwiązują różnie, choć w ich konstytucjach też jest gwarantowana równość wszystkich wobec prawa.
    To jest polityka, a politykę stanowią ludzie, którzy chcąc się utrzymać przy władzy muszą uwzględniać stosunek własnego społeczeństwa do homoseksualizmu i formalnych związków jednopłciowych.
    Stosunek ten zależy od czasów i miejsca, i może sięgać od pełnej akceptacji, poprzez neutralność, aż po dyskryminację, nieuznawanie, a nawet prześladowanie.
    Były w Europie czasy, gdy sięgano po fizyczną eksterminację, a na innych kontynentach jest to miejscami nadal aktualność.
    Polska (większość społeczeństwa) jest aktualnie na etapie neutralnej tolerancji („tylko niech się nie afiszują”) ale do pełnej akceptacji i integracji oraz zgody na adopcję dzieci (zwłaszcza przez pary męskie) brakuje chyba paru lat świetlnych.
    Nie mówię tu o małych, wielkomiejskich środowiskach, z dala od kruchty.
    „Zgoda” heteryków na pełne prawa dla „homosiów” odebrałaby im nimb „lepszości”, który zawsze jest jakąś pociechą, gdy patrzą na szczęście innych, na przykład dwóch dobrze sytuowanych, przystojnych i zadbanych facetów 🙄

  267. Rafał KOCHAN
    22 sierpnia o godz. 12:25

    A jakie korzysci ma ogol z miliardow wydawanych na wojsko?

    Wymien choc jeda, to napisze o korzysciach z utrzymywania koni.

    Cas za cos. Nie ma nic za darmoche.

  268. Rafał K.
    ….
    Legenda!
    na niej najlepiej sie
    zarabia.
    A że nie akurat państwo…

  269. Tobermory
    22 sierpnia o godz. 12:34

    To sprawa jasna. Tyle tylko, tak konkretne zapisy w Konstytucji, że małżeństwo, to zwiazek kobiety i mężczyzny, determinują na całe lata kształt kulturowy danego państwa. Przecież z uwagi na ten sztywny zapis ani PO, ani inna liberalna partia nie bedzie w stanie uruchomić ustawy o zmianie tego polskiego zascianka, bo zawsze znajdzie sie jakas debilna, prawicowa partia albo pozarzadowa organizacja katolicka, która projekt takiej ustawy skieruje do TK. A TK, w obliczu tej durnej Konstytucji, wiadomo jak zrecenzuje… Przecież to jest durnota na resorach i kompletny paraliż.

  270. lonefather
    22 sierpnia o godz. 12:36

    Jesli ty nie wiesz, do czego służy państwu armia, policja, i inne służby mundurowe, to zwyczajnie mi jest ciebie żal.

  271. Rafał KOCHAN
    22 sierpnia o godz. 12:22
    dobrze, ze przypomniałeś mi, że kk też miał swój udział w pisaniu Konstytucji, czego dowodem był także spór o preambułę, którą rozstrzygnął Tadeusz Mazowiecki.
    Nie mam nic przeciwko opiece nad dziećmi sprawowaną przez ojców.
    Na pewno wiązałoby się to z zapewnieniem opieki dzieciom, bo panowie częściej dłużej pracują, a dzieci nie powinny długo przebywać w placówkach opiekuńczych -złobkach, przedszkolach i świetlicach szkolnych.
    Na ogół ojców nie pozbawia się praw rodzicielskich; problemem jest czasem wyegzekwowanie swoich praw od byłej, przebywania z dzieckiem w weekendy, święta i na wakacje.

    Problemem jest za to wyegzekwowanie alimentów od tatusiów, którzy płaca na swoje dzieci przecież, a i tak często unikają jak ognia płacenia alimentów, zatrudniając się na czarno, albo podając nieprawdziwe dane o dochodach.

    Uważam, że parytety dotyczące list wyborczych powinny przez jakiś czas być powszechne, dopóki do świadomości społecznej nie dotrze, że kobiety nie są gorsze w pełnieniu funkcji publicznych od panów. I nie powinno to polegać na łapance kobiet na listy wyborcze, tylko na udostępnienie dobrych miejsc na listach wyborczych tym kobietom, które chcą i lubią działać na rzecz społeczeństwa- obojętne, czy na szczeblu gminy, powiatu, miasta, województwa czy rządu.
    Przypomnę tylko, że na uczelniach i w życiu więcej kobiet ma wyższe wykształcenie niż panowie.
    Prawdą jest, że obecnie kobieta musi udowadniać, że jest dwa razy lepsza w dziedzinie, w której bez żadnego problemu stawia się mężczyzn nawet, jeśli nawet w połowie nie mają takich kwalifikacji jak kandydatki na stanowisko.

    Trzeba by przeorać świadomość społeczną i od lat pokutujące w naszym społeczeństwie przekonanie, że kobiety tylko do garów i rodzenia dzieci, a rządy zostawcie mężczyznom, w czym utwierdza coniedzielnie i codziennie nasz kościół.
    Uwierzę w przemianę, gdy w kościele będą msze celebrowane przez kobiety.
    W Niemczech, Holandii są kobiety pastorki, nawet w Anglii już pierwsze kobiety prowadzą msze (być może czytałam tylko takie zapowiedzi, że już, już niebawem to nastąpi).

  272. konstancja
    22 sierpnia o godz. 12:46

    A jestes w stanie okreslić, ile kobiet płaci lub nie płaci alimentów?
    Piszesz, że „na ogół nie pozbawia się praw rodzicielskich ojców”, tak, jakby pozbawiano prawa kobietom do kandydowania i poprzez swoje zaangażowanie, potwierdzania swojej użytnosci publicznej w partiach, organizacjach etc., a w konsekwencji – zasilania czołowych stanowisk państwowych.
    Uważasz, że parytety są OK w sytuacji, gdy mamy np. 10 dowiadczonych, w pełni kompetentnych facetów i 10 kobiet, z tym, że wsród tej 10 kryteria spełniają tylko np 2?

    Aby przeorać swiadomosc społeczną niezbędna jest klasa polityczna, która ma kierować się innymi wartosciami niż schlebianie populistycznym oczekiwaniom. To politycy mają zmieniać na lepsze swiadomosc ludzi, a nie odwrotnie. W Polsce teraz to ludzie zmieniają swiadomosć i system wartosci polityków na gorsze.

  273. Panie Kowalczyk jaki Pan przewidywalny…

    Oczywiscie dla Pana „biedactwo” jest tu najwazniejsze bo moze Pan byc dowcipnie i lekcewazaca zlosliwy a fakt obiektywnej powzechnosci korupcji na styku panstwowe prywatne w POLITYCE nadaje sie jedynie na glupawe dykteryjki…bo to sprawa zbyt powazna.

    Skad Pan wie, ze nie zglosilem?….

  274. Rafał KOCHAN
    22 sierpnia o godz. 12:41

    Konkretne zapisy w konstytucji można zmienić.
    Dokonała tego na przykład Irlandia.
    Przed społeczeństwem postawiono pytanie, czy zgadza się, aby w konstytucji pojawił się następujący zapis:

    „Małżeństwo może być zawarte zgodnie z prawem przez dwie osoby bez rozróżnienia na płeć”

    I ta katolicka i zacofana Irlandia powiedziała TAK!

    Słynąca z bezpośredniej demokracji Szwajcaria co parę miesięcy zadaje swemu społeczeństwu pytania na temat zmian w konstytucji, którą posiada od roku 2000. Ta nowa konstytucja zastąpiła (w wyniku referendum) konstytucję z roku 1874!
    Konstytucje mogą być rewidowane i aktualizowane wraz ze zmianami zachodzącymi w społeczeństwie i kraje demokratyczne korzystają z tego w miarę potrzeb i możliwości.
    W Polsce jest jedna wielka przeszkoda na tej drodze: kk.
    Resztę dokłada polska gnuśność, marazm i drętwota.

  275. Rafał KOCHAN
    22 sierpnia o godz. 12:58
    nie wiem, ile kobiet nie płaci alimentów na rzecz swoich dzieci; na ogół to kobietom powierza się opiekę nad dziećmi, panowie mają przyznaną opiekę nad potomstwem tylko w 3 % tych spraw.
    Nie pozbawia sie w konstytucji czynnych praw wyborczych kobietom, problem stanowi świadomość społeczna, że kobiety przez pracę tylko zawodową zaniedbują swoje dzieci. Wielu facetów najchętniej widziałoby kobiety w domach wg niemieckiego KKK.
    Wysokie stanowiska winny byc obsadzane w drodze konkursu, co akurat zostało przez likwidację służby cywilnej przez aktualny rząd.
    Konkursy winny byc anonimowe; w tej chwili nawet pracodawca mający do wyboru zatrudnienie młodej kompetentnej kobiety i faceta o równych , ale czasem i niższych nawet kwalifikacjach zatrudni faceta, bo kobiety wiadomo-rodzą dzieci, dzieci chorują, pracownica na zwolnieniu.
    Gdyby zrównać, na początku nawet zmusić panów do sprawowoania opieki nad chorym dzieckiem, przyjęcia większej części urlopu tacierzyńskiego, to i pracodawca wiedziałby, że żonaty, dzieciaty pan może też iść na ww urlopy i opiekę. Wtedy szansa kobiet i mężczycn byłaby bardziej zrównana.
    Sam wiesz, że to temat rzeka; nie da sie o tym napisać w jednej odpowiedzi, bo gdy odpowiem na Twoje pytania, zadasz mi następne, a sam nie odpowiedziałeś na moje z poprzedniego postu.

  276. No i co? Ukarali Pana?
    Akurat przewidywalność cechuje Pana jak mało kogo.
    Przypominam: blogi to nie treści pisma POLITYKA, to prywatne zapiski, których autorzy piszą, co im się chce i na własną odpowiedzialność, korzystając z gościny tej redakcji.
    Jest Pan tu zbędny, razem ze swoim tropicielstwem i uczciwością drugiej próby (w pierwszej były, jak sam Pan przyznał, łapówki).

  277. @konstancja
    22 sierpnia o godz. 12:46

    Dwóch pracujących ojców bez trudu zapewni opiekę swemu dziecku, wprowadzi też przy okazji element kobiecy, przydatny w wychowaniu.
    Taka niania czy dziewczyna do dziecka nie będzie przynajmniej narażona na molestowanie ze strony ojca, co wcale nie tak rzadko grozi jej w rodzinach hetero 🙄

  278. konstancja
    22 sierpnia o godz. 13:12

    Przepraszam, że nie odpowiedziałem, ale nie dostrzegłem tego pytania. Jeszcze raz sprawdziłem przed chwilą… i też nie zauwazyłem… Jesli możesz, to przypomnij mi..

  279. „tacierzyński” – jeden z najokropniejszych nowotworów językowych ostatnich czasów 🙄
    Ani zabawny, ani uzasadniony gramatycznie czy historycznie…
    Macierzyństwo i macierz vs tacierzyństwo i tacierz?
    Dlaczego nie zwyczajnie: urlop ojcowski?

  280. Tobermory
    22 sierpnia o godz. 13:11

    Wiesz doskonale, że od 1997 roku nie doszło do żadnych korekt w Konstytucji RP. Procedury legislacyjne są takie, że praktycznie jest to niemożliwe. I to też swiadczy o tym, jak mało demokratycznym jest Polska.

  281. @Rafał KOCHAN
    22 sierpnia o godz. 13:25

    Czyli dupa blada, powiadasz? 🙁

  282. Spiesze Pan Kowalczyka uspokoic jak architekt poloniste…
    Przedawnienie w wypadku przestępstw korupcyjnych i innych poważnych jest to 10–15 lat.
    ….
    Nie moge sie doczekac az sie „panska cierpliwosc” na skutek mojej przewidywalnosci wyczerpie.
    Uprzejmie prosze w ramach Panskiej prycypialnosci mnie zbanowac.

  283. Tobermory
    22 sierpnia o godz. 13:29

    Zwracam honor, okłamałbym, dwie poprawki były. Jedna w sprawie ekstradycji obywateli polskich, a druga – o niekaralnosci kandydatów do Sejmu i Senatu.

  284. Polskie społeczeństwo jakoś słabo łaknie demokracji.
    Mentalność feudalna zdaje się preferować silną rękę i wodza, który poprowadzi, i którego będzie można posadzić na kasztance, sławić i uwielbiać, ale i tu dupa blada 🙁

  285. Ostatecznie Panski blog musi byc nieprzywidywalnie anty PiS-wski nawet wbrew faktom – lepiej je uciszyc albo zakrzyczec.
    Mozna zaatakowac personalnie , vide-:
    „I co poszedl Pan siedziec…?! chle chle chle…”
    Na tym ma przeciez polegac redakcyjna misja kreowania rzeczywistosci wirtualnej…

  286. Tobermory
    22 sierpnia o godz. 13:33

    Polskie społeczeństwo to chciałoby, by zagranicą postrzegali Polskę jako immanentną częsć Zachodu ze wszystkimi jego swiatłymi ideami. Oczywiscie ten Zachód ma służyc równiez do czerpania wszelkich korzysci… Ale tak naprawdę większosć, szczególnie starszego pokolenia z czułoscią wróciłoby do czasów zamordystycznej komuny… A najlepiej byłoby dla niego, by połączyć te dwa swiaty.

  287. Uprzejmie prosze w ramach Panskiej prycypialnosci mnie zbanowac.

    Bije się Pan o zdobycie odznaki „Zbanowany przez Kowalczyka”? Na razie zdobyli ją tylko ci ciężko naznaczeni przez los i własną osobowość. Aspiruje Pan?
    Ludzie kulturalni nie wchodzą, gdzie ich nie zapraszają.

  288. Ach, te upadłe anioły, takie pryncypialne się robią…
    Uczciwość drugiej próby w Polsce ma spore szanse na karierę, vide Chazan. Tylko czemu się błąka po blogach, zamiast iść do polityki?

  289. Czy Pan prowadzi blog dla zaproszonych czy dla czytelników?

    Po prostu zupełnie niepotrzebnie uniosłem się gdy na skutek moich wpisów o konkretnym fakcie ja stałem się tematem…
    Z dyskusji merytorycznej próbuje się zrobić pyskowke z magla.
    Uważam, że to nie fair.

    Czyżby brakowało kontrargumentów …?
    Przeciez pisze o wielu konkretnych rzeczach zadających kłam założeniom felietonu.

    Na pewno podaje więcej konkretów niż Pan.

    Proszę wykazać gdzie raport NIK się myli.
    Gdzie TV info zmysła i gdzie Pani prawniczka podpisując sie własnym nazwiskiem konfabuluje jako bezpośredni świadek aukcji.
    To będzie dyskusja o sprawie.

    Co do oceny poziomu korupcji korzystam z własnych osobistych doświadczeń jak przekonany jestem setki tysięcy Polaków.
    Pan może mieć inne doświadczenia ciekawy jakie mają państw czytelnicy.

  290. Rafał KOCHAN
    22 sierpnia o godz. 12:22
    Moim zdaniem nie ma w tym nic trudnego, ale skoro się chcesz zasłaniać presją społeczną, która wymusiła sprzecznosci w Konstytucji, to twoja sprawa. Trzeba było tak od razu – nie musiałbym ci niczego łopatologicznie tłumaczyć.

    Rafał Kochan, napisałem:

    22 sierpnia o godz. 11:58
    „Sprawa związków jednopłciowych należy do spraw najtrudniejszych konstytucyjnie. Im dalej na wschód, tym bardziej problem jest parzący władzę i bulwersujący obrońców praw człowieka.”

    Wysnułeś z powyższej ogólnej opinii moją rzekomą taktykę zasłaniania się presją społeczną w dyskusji o konstytucji. Uważam, to za chwyt polemiczny nierzetelny. Tym sposobem – w bok, w tył i do przodu – mogłoby się okazać np. że Tejot jest… nie powiem kim, lecz jeśliby zastosować Twoją metodę, to problem jest do pokonania (dowcip o akwarium i rybkach).
    Pzdr, TJ

  291. tejot
    22 sierpnia o godz. 14:39

    Wyjasnij więc, na czym polega „trudnosc konstytucyjna” tej sprawy? Tylko dlatego, że na wschodzie ludzie są mniej oswieceni?

  292. Tobermory
    22 sierpnia o godz. 13:24
    masz rację, to pewna nowomowa językowa z tym tacierzyński, pewnie w podobieństwie do macierzyńskiego. Choć jeszcze nie tak dawno nie zgadzaliśmy sie na premierką, ministrę i profesorę…mnie nadal się ta feminizacja nazw nie podoba, bo czasami tworzenie na siłę ośmiesza efekt samej nazwy w damskiej odmianie.
    Ojcowski jak najbardziej.
    Dwóch pracujących tatusiów zapewni swojemu dziecku zaspokojenie wszystkich potrzeb- zgadzam się.
    Dwie pracujące matki też.

  293. Aha, i jeszcze jedna sprawa, czy wschodnie czeresniactwo zwróciłoby uwage na zapis w Konstytucji, gdzie nie byłoby mowy o tym, co tworzy, kto tworzy małżeństwo?

  294. Przeciez pisze o wielu konkretnych rzeczach zadających kłam założeniom felietonu.

    Czy Pan ma jakieś omamy? Jakim założeniom jakiego felietonu? Czy ja się wdawałem w jakąś polemikę z Panem czy kimkolwiek innym?
    Zrobiłem mema opartego na prostym grepsie, to był tylko żart. Podobnie jak „informacja” o ministrze Jurgielu wzywającym do zbierania owczych kup. Żart. Czy Pan w ogóle zna takie zjawisko?

    Blog jest dla czytelników. Ale nie wszyscy muszą komentować.

  295. Rafał KOCHAN

    przepraszam, nie zadałam pytania, bo je przekształciłam, ale chodziło mi o to, żebyś wskazał w Europie kraj, w którym równość jest naprawdę realizowana we wszystkich dziedzinach i we wszystkich aspektach (pominąwszy kraje skandynawskie).
    Teraz masz pytanie….

  296. Andrzej Falicz
    22 sierpnia o godz. 14:32

    Czyżby brakowało kontrargumentów …?
    Przeciez pisze o wielu konkretnych rzeczach zadających kłam założeniom felietonu.

    Mój komentarz
    Falicz, nie odpowiedziałeś na pytanie dotyczące dołożenia przez Trelę do kupna konia na aukcji.
    Pytanie brzmi:
    Gdzie cytowana przez Ciebie adwokatka, miłośniczka koni usłyszała na własne uszy, że Trela dołożył do kupna konia na aukcji w Janowie?
    Gdzie jest ten fakt opisany przez nią dokładnie i jednoznacznie?

    Ta miłośniczka koni zdaje się insynuować, a Ty na podstawie jej insynuacji konfabulujesz, że „słyszała na własne uszy”.
    Falicz, zdaje się, że próbujesz stałej metody PiSowskiej, która polega na wygłoszeniu kilka razy jakiegoś humbugu, insynuacji lub konfabulacji i po oczekiwanym zmęczeniu odbiorców tych zmyślonych wiadomości po raz czwarty ogłaszane one są jako powszechna prawda w oparciu o jak najprawdziwszy fakt trzykrotnego, aż do znudzenia, tłumaczenia, że przecież tak było.
    To jest mechanizm skuteczny w środowisku PiSu, gdzie nie chodzi o prawdę, fakty i dowody, a o trzymanie się linii partyjnej, wierne powtarzanie insynuacji wg ustalonych wytycznych.
    Pzdr, TJ

  297. konstancja
    22 sierpnia o godz. 14:55

    Mi chodziło o równosć w kontekscie zawierania zwiazków małzeńskich i traktowanie par homoseksualnych tak samo, jak heteroseksualnych. Małżeństwo bowiem daje wiele praw (np. wspólne rozliczenia podatkowe, zdolnosc kredytowa, dodatki mieszkaniowe w słuzbach mundurowych etc.). Kochające sie pary homoseksualne są pozbawione tych praw, bo nie moga zawrzec zwiazku małzeńskiego. Dlatego wymienione przeze mnie artykuły z Konstytucji są sprzeczne ze sobą, bo z jednej strony jest mowa w nich o równosci, że nikt nie moze byc dyskryminowany w zyciu społęcznym czy gospodarczym, a zaraz potem wyklucza sie z tych zapisów sporą częsć społeczeństwa, tylko dlatego, że nie mogą tworzyc małżeństwa, bo w mysl tego dokumentu, moze ono byc jedynie heteroseksualne. O pozostałych „nierównosciach” nie wypowiadałem się, bo ogólna idea „równosci” jest taka samą utopią, jak „wolnosc”, ale to nie oznacza, ze należy przymykac oczy na ewidentne zjawiska i rozwiązania prawne, które ograniczają tę wartosc.

  298. Rafale
    a ja wyjaśniłam Ci, że konstytucja pisana była w czasach, gdy równośc pojmowana tak, jak ja dzis pojmujemy, z uwzględnieniem praw mniejszości, także seksualnych, a ponadto praw związków nieformalnych była w owym czasie (1997) w powijakach.
    Jestem pewna, że dziś napisana konstytucja nie uwzględniałaby tych nierówności, bo za sprawa KK możemy tylko pomarzyć o takiej równości.

    dla jasności- nie mam nic przeciwko temu, kto z kim żyje, sypia, płodzi dzieci i je wychowuje. Uważam, że wszelkie przepisy powinny uwzględniać różne sytuacje życiowe i społeczne , mieć na względzie DOBRO obywateli i taki cel właśnie winien przyświecać nie tylko w nowej konstytucji. Ale dziś możemy sobie o tym pomarzyć….

  299. @konstancja
    22 sierpnia o godz. 14:52

    „Dwie matki pracujące też”.
    Oczywiście.
    Podałem przykład dwóch ojców, bo to oni stanowią główną kość niezgody, to ze względu na nich nie ma zgody na adopcje dzieci przez pary homoseksualne.
    Dwie matki poradzą sobie lepiej, bo im jednak łatwiej o biologiczne dziecko niż dwóm facetom, chyba że jeden wniesie do związku dziecko urodzone przez matkę zastępczą, do czego jeszcze potrzebna jest dawczyni komórki jajowej… Albo wdowiec ze związku hetero z dzieckiem, bo rozwodnikowi z powodu związku z innym mężczyzną żaden sąd nie odda prawa do wyłącznej opieki nad dzieckiem.
    Problem „zdobycia” dziecka może być w końcu jakoś rozwiązany, ale adopcję przez partnera (partnerkę) muszą uregulować odpowiednie przepisy, bo co ma się stać z takim dzieckiem, którego biologiczna matka lub ojciec umrze przed czasem? Zabiorą je nieuprawnionemu partnerowi/partnerce i oddadzą krewnym lub do domu dziecka?

  300. Rafał KOCHAN
    22 sierpnia o godz. 15:06

    I jeszcze jedna sprawa. W przypadku parytetów czy równouprawnienia kobiet w życiu publicznym jest ta różnica w stosunku do kwestii związków homoseksualnych, że w przypadku tych pierwszych problem dotyczy jedynie ograniczeń mentalnych ludzi, którzy mniej lub bardziej oficjalnie wpływają na taki stan rzeczy. W tym drugim przypadku (pra homoseksualnych) sprawa ma charakter prawny. W konkretnym dokumencie została zawarta dyskryminacja pewnej grupy ludzi. Zatem uważam, że mówienie o równosci, wrzucając do jednego worka parytety oraz równouprawnienie kobiet z kwestia par homoseksualnych jest tutaj nieuprawnione.

  301. konstancja
    22 sierpnia o godz. 15:20

    Ja natomiast nie chce wnikac, choc mam swoje przypuszczenia, jakimi motywami kierowano się przy ustalaniu tresci Konstytucji. Moze i masz racje, ze był to efekt pomrocznosci tamtych czasów, ale to wcale nie decyduje o tym, że ta Konstytucja nie zawiera sprzecznosci.

  302. „wdowiec ze związku hetero z dzieckiem” = wdowiec z dzieckiem ze związku hetero
    Żeby nie było wątpliwości 😎

  303. @Rafał KOCHAN
    22 sierpnia o godz. 15:23
    No, niestety, jest tak, że w deklaracjach wszyscy są równi, ale w praktyce wciąż jakoś niektórzy są równiejsi 🙁

    Opowiedziałem wczoraj moim spadkobiercom historię z planowaną ekshumacją dziadka. Wysłuchali z zainteresowaniem, a potem rzeczowym tonem spytali: A ty? Co mamy zrobić z tobą?
    I od razu padła propozycja: wszędzie po trochę?
    Następnie wymienili wiele bliskich i ważnych mi miejsc.
    Wzruszyłem się.

  304. Tobermory
    22 sierpnia o godz. 16:23

    Tez tak bym chciał, choć ja nie mam pewnie tak wielu bliskich mi miejsc, ale niestety, w Polsce to niemożliwe.

  305. @Rafał KOCHAN
    22 sierpnia o godz. 16:46

    To się da zrobić także w Polsce, zapewniam.
    Tylko nie należy zwracać się o jakiekolwiek oficjalne zgody i zezwolenia.
    Krematorium wyda urnę rodzinie, a ta może zrobić z zawartością, co chce.

    W związku z tymi dziadkowymi „wykopkami” przyszła mi do głowy kwestia, że po śmierci mojej matki moje siostry, bez pytania mnie o zgodę, przeniosły szczątki ojca, który zmarł 30 lat wcześniej, do jej grobu, ponad 200 km dalej.
    Po pierwsze, jak to było możliwe (bez mojej zgody)? Zataiły moje istnienie? Muszę spytać przy okazji.
    Po drugie, dlaczego na przenosiny dziadka (w obrębie tego samego cmentarza, ale rozumiem, że ekshumacja to ekshumacja) muszą się zgodzić wszystkie wnuki?
    Pewnie kuzyn, niepytany, pochwalił się, ilu nas jest 🙄

    Notabene, wolałbym, aby to matkę pochować w grobie ojca, na tym cmentarzu jest większość bliskiej i dalszej rodziny, ale rozumiem wygodę sióstr, ten horror podróży na Wszystkich Świętych 🙄

  306. Tobermory
    22 sierpnia o godz. 16:23
    jak się człowiek wzruszy, to i dobrze.
    Mnie się cmenarze wydają z wolna coraz mniej wydają „szczególnie polskie” i przez to warte szczególnego względu. Dbalości o gólny kształt i pamięć – tak – włącznie z pamięcią o tym, że na wielu są i Żydzi, Niemcy, Rosjanie i wiele innych nacji oraz konstytucji – nie sami katolicy, ale i wszyscy inni.
    W sprawie okoliczności pochówkowych , to coraz bardziej mi się podoba polana w lesie („jasna polana”), morze, góry, łąka, przydrożny kamień, albo „gwiezdny pył”.
    Prawo nie przewiduje możliwości trzymania „dziadka” na półce w domu, ale jak kto chce, tak i zrobi. Proch to proch: można wziąć nawet do kieszeni i pójść z dziadkem na spacer w Aleje, albo pooglądać długonogie dziewczyny na plaży, które zawsze lubił. A następnie spytać dziadka kierując głos w stronę kieszeni/kuferka:
    dziadku to co – wracamy do domu?
    By usłuyszeć: eeeee, wnusiu, daj mi jeszcze chwilę, niech sobie te nogi jeszcze pooglądam…
    To sobie jeszcze razem pooglądamy: lubię to samo co dziadek.

  307. Andrzej Falicz
    22 sierpnia o godz. 14:32

    Z dyskusji merytorycznej próbuje się zrobić pyskowke z magla.
    Uważam, że to nie fair.
    Czyżby brakowało kontrargumentów …?
    Przeciez pisze o wielu konkretnych rzeczach zadających kłam założeniom felietonu.
    Na pewno podaje więcej konkretów niż Pan.
    Proszę wykazać gdzie raport NIK się myli.

    Co prawda nei do mnie… ale ze w obszarz publicznym, to i ja moge, co nie?

    @Panie Falicz,

    Ilu skazanych, czy chocby oskarzonych zostalo na podstawie tego raportu NIK???

    Tylko konkretnie ilu?

    Nazwisk nie musi pan podawac tylko konkretna liczbe, niech juz nawet nie beda skazani, niech tylko bedzie ilu ludziom na podstawie wspomnianego raportu NIK Prokuratura postawila zarzuty??????

    Juz wyzej kilkukrotnie pisalem, ze jest pan laikiem i ignorantem. Identyczni laicy w materii tego raportu siedza w NIK. Raport wydalili, ale konfrontacja z rzeczywistoscia okazala sie taka, ze w tym raporcie wskazlai to co sie im wydawalo nieprawidlowoscia, a nie nieprawidlowosci faktyczne.

    Odnosnie kontrargumentow, to sa Panu podawane, ale jakos dziwnym trafem Pan je albo ignoruje i wkleja kolejny cytacik, albo nie rozumiejac dalej bredzi nieprzytomnie.

  308. Rafał KOCHAN
    22 sierpnia o godz. 12:43

    Jesli ty nie wiesz, do czego służy państwu armia, policja, i inne służby mundurowe, to zwyczajnie mi jest ciebie żal.

    Skadzes Ty to RAfale wytrzasnal?

    O korzysciach rozmowa byla, wiec sie o nie Ciebie zapytalem. Ani o to po co wojsko panstwu?

    Ale odpowiem:

    Po pierwsze to wiem i wiedzac, nie pytalem sie o to „po co”, tylko o korzysci…

    Po drugie, to panstwu armia, policja i inne mundurowki mogo posluzyc do roznych celow. Wsrod potencjallnych celow panstwa moze byc tez tak jak sie stalo 13 Grudnia „roku pamietnego”, czyli 1981, zeby wyprowadzic armie na ulice, a przy pomocy innych sluzb zaaresztowac opozycje i w rezultacie wziac spoleczenstwo, czyli ludzi, za morde i zmusic do posluchu…

    Do tego, jak mniemam, ze wiesz, tez moze sluzyc armia i sluzby mundurowe.

    Czy to jest korzysc dla spoleczenstwa, to jest kwestia dyskusyjna.

    Kwestia bezdyskusyjna jest za to, ze takie zastosowanie armii, nie sluzy demokracji.

    ******************

    Podkreslilem, zeby zaznaczyc oddzielenie i ponowic pytanie o tojakie sa korzysci jakie przynosi wydawanie miliardow na armie i zbrojenia.

    Podasz. To ja odpowiem na zadane rzez Ciebie pytanie o to jakie korzysci przynosza pieniadze wydawane na nierentowna panstwowa hodowle koni.

    Drugi raz daje solenne slowo, ze napisze. NApisze o tym, nawet ponoszac ryzyko zanudzenia reszty czytelnikow bloga.

  309. Rafał KOCHAN
    22 sierpnia o godz. 15:26
    to co nazywasz sprzecznością, ja nazwałabym niedopatrzeniem ( związanym z pomrocznością) .
    niemniej uważam, że mamydokument prawny jaki mamy i ..dura lex, sed lex…
    dopóki sami, ale nie z tym rządem, nawet nie następnym, nie zmienimy naszej najważniejszej ustawy.

    Jaskółką w tym temacie jest większa tolerancja społeczeństwa w dziedzinie praw równości, co pozwoliło Robertowi Biedroniowi wygrać wybory na prezydenta Słupska.

  310. Moze sie komu przyda takie rozwiazanie…

    Jak juz ktos z jakichkolwiek powodow ma, musi miec, czy planuje cmentarz z „pomnikiem”… to zawsze moze na nim kazac wyryc:

    Symbolicznie „Jan Kowalski” 1860 – 1916″

    Ze stosowna zmiana personaliow i dat, oczywiscie. To moze byc wyryte, w celu upamietnienia w dowolnej ilosci przypadkow i w dowolnej ilosci razy. Nie tylko „upamietnieniu” sluzy, ale jdnoczesnie daje oszczednosci na kosztach podrozy.

    Osobiscie nieustannie polecam biodegradowalne urny z nasieniem wybranego drzewa…

  311. Tobermory
    22 sierpnia o godz. 15:23
    (….) rozwodnikowi z powodu związku z innym mężczyzną żaden sąd nie odda prawa do wyłącznej opieki nad dzieckiem(…)
    mam nadzieję doczekać takich czasów, gdy taka sytuacja nie będzie kryterium odmowy przyznania praw ojcu.

    Z dwojga złego wolałabym byc wychowycwana przez związek homoseksualny, ale pelen miłości i wzajemnego szacunku niż w rodzinie, w ktorych na codzień jest przemoc, alkoholizm i wiele plag wspólczesnego społeczeństwa.

  312. ups…

    Npis upemietniajacy na cmentarnym pomniku, nie wywoluje koniecznsci zdeponowania w grobowcu, jakiejkolwiek czasci, czy czastki, czy chocby jednego atomu, pochodzacych z nieboszczki, czy nieboszczyka, upamietnianych.

  313. Konstancja
    22 sierpnia o godz. 21:12

    Slusznie, ale po co?

    Czy nie widzisz, ze rzeczony sia albo droczy, albo kpi?

    Po co wyjasniac oczywiste?
    Oczywiste, jest oczywiste i z oczywistym sie nie dyskutuje, tylko sie akceptuje, albo odrzuca….

  314. Rany boskie, ateistyczne.
    Mamy dowód empiryczny, czemu w efekcie służą dyskusje z toksycznymi manipulantami – i to wykazany z jak najwyższej instancji blogowej.
    Ja wspomniałem trochę powyżej lonefatherowi o sensacyjnej relacji TVPinfo z Janowa, pełnej jakże konkretnych i niczym nieuzasadnionych insynuacji, pomówień, potwarzy (której zresztą, tak jak reprywatyzacji w Warszawie nikomu z poważnej opinii publicznej nie chciało się zdezawuować).
    Tak działa toksyna kłamliwego jadu na przepasiony dobrobytem organizm – dobrzy ludzie jad ignorują, aż gdy wypełznie bolesnym wrzodem, emocje i nerwy puszczają a dobrzy ludzie wychodzą z siebie i stają obok bezradnie.
    I o to właśnie wrzodowi chodzi, sprowadzić prowokacją innych do swego poziomu.
    Po to najbezczelniejsze i najmniej wiarygodne bzdety i bąki (ubrane w tupecik informacji) puszczają, judzą nimi raz po raz wprzód i w tył obracają w mediach prosto w nos, aby komuś nerwy puściły i hurtem zarządził smrodu defenestrację.
    Bzdet będzie wtedy walczył o wolność …smrodu!
    Tymczasem, to postawa nieocenionego @tejota, wymaga i kontrolowanego węchu, kataru lub maski pegaz, albo i cierpliwości spolegliwej.
    On bąki z otoczki informacyjnej obdziera – na wezwanie sprawdzam! dzwoni pustka, powietrze się oczyszcza, flatus ulata gdzie jego miejsce.
    Dlatego właśnie propaganda totalnie skuteczna musi być totalna – powyżej poziomu cierpliwości i spolegliwości większej części racjonalnego społeczeństwa, wtedy się udaje.
    Z tym mamy do czynienia w falicznej hucpy postaci (a źródło naturalne tego modelu pisspagandy wybija okresowo dezerterem)…
    No więc, w ty propagandzie fallicznej tewu-pissowej – gdzie dowody??? (nie są nimi słowa pissudzielców, na których wyłącznie się opiera).
    A w raporcie NIK-u – gdzie oskarżeni, o jakie przestępstwa przeciw prawu czy etyce; gdzie ekonomiczne dowody (w tym analiza porównawcza bilansu na rachunku ciągnionym), gdzie?
    (Ja nie mówię że nie ma, ale wnioski to nie dowody, a ni wyroki).
    Pisze to, bom pissdzielca sprowokował (wiedziałem że dymany z bańki news z tivi powstał tylko w tym celu – motywu inwazji medialnej pissdzielców) ale nie spodziewałem się jednego tylko sprawiedliwego (bo lonek-ekspert konny się wypiął: „ja na to nic”), co rozgniecie pytaniem sprawdzam, tj. Tj-ta 😉
    Panie Redaktorze, niechże Pan się nie troska.
    Mnie się widzi, że tupeciarscy i toksyczni kłamcy się na tym blogu sami wy… kruszają.
    Albo iście jak ateiście wypada – nawracają.
    Defenestracje zaśmiecają krajobraz.
    🙂

  315. Konstytucja to nie kodeks drogowy.
    Konstytucja nie służy enumeracji preferencji spełniających warunki równości.
    Nie ma sprzeczności pomiędzy równością, seksem różnokierunkowym ani rodziną; przynajmniej na gruncie Konstytucji, jaką mamy.
    Nie jest ona nakazem czy zakazem pedałowania równo, w rodzinnej atmosferze, nie wylicza, ile zakrętów ani jaka liczba ton ma się pojawić w jej wyniku na stawianych znakach drogowych, czyli ustawach i kodeksach.
    Konstytucja bowiem wyznacza, owszem granice terytorium – ale przecież wie, że dla ludzi.
    Najlepsza konstytucja nie uszlachetni marnej ludzkości w togach.
    I, drodzy państwo, jeśli jus – to myśleć warto.
    Ukłony od Gekko – froterystycznego kauzyperdy. 😉

  316. Narod rosyjski pozbawiony rzeczywistej wladzy, czyli wyborczy Pokemon
    _________________________________________________-

    Wladimir Wolfowicz ZIRINOWSKIJ na dzien flagi panstwowej Rosji, 22 sierpnia 2016
    https://www.youtube.com/watch?v=2yVmpAUz5H8

  317. @Konstancja
    22 sierpnia o godz. 21:12

    Ja też mam taką nadzieję, ale realistycznie patrząc, sąd przychyli się raczej stronie „zdradzonej” kobiety, która zapewne walczyć będzie również wszelkimi środkami.
    Nie chodzi mi tu o moralne poglądy sądu, ale inne imponderabilia np. fakt, że sędziami w sądach rodzinnych są częściej kobiety.

    Co do naszej rozmowy mają bobkowe trzy grosze o „wyjaśnianiu oczywistego”, nie mam, zaiste, pojęcia.

    @Tanaka
    22 sierpnia o godz. 19:00

    Otóż to, prawo nie przewiduje i prawo nie sprawdzi, co się z „dziadkiem” stało.
    Jakoś mnie błogo nastawiła wizja przyszłego odwiedzenia znajomych kątów i zostania tam na długo, wszędzie po trosze 😉

  318. Tobermory
    22 sierpnia o godz. 21:51
    nadal mam takie marzenie…
    ………………..
    na temat poruszony w rozmowie z Tanaką podpowiem Ci, że w Dużym Formacie Mariusz Szczygieł opisal taki przypadek. Okoliczności i przyczyna są inne i mam wrażenie, że Ciebie nie dotyczą, ale jest sposób, by zniknąć bezpowrotnie z tego świata lub użyźnić sobą jakieś drzewko.

  319. Faktycznie Panie Redaktorze popełniłem błąd przyjmując wpisy innych opinii za Pańska opinie a felieton jest żartem .
    Inaczej nie da się go traktować.

    Tejot
    Prawniczka napisała, że Trela w wywiadzie potwierdził, że wyłożył część kasy na okazyjny zakup Emiry.
    Jak myślisz na jakiej podstawie?
    To Ona jest moim źródłem.
    Dla mnie jest wiarygodna.
    Nie jest przecież jakimś nikim czyli Tejotem ukrywającym się za pseudonimem ale konkretną osobą zaufania publicznego odpowiedzialna również prawnie za swoje słowa .

    Nawet gdyby to był „jedynie telefon” mający pomóc ubić interes znajomych kupców z Kataru by okazyjnie nabyć państwowa klacz przez byłego prezesa państwowej stadniny, który niezaproszony żwawo krzata się przy przecież „skandaliczne aukcji” niszczącej legendę.

  320. lonefather
    w ramach wniosków z raportu NIK Marek Trela został pozbawiony stanowiska prezesa a jego znajoma prywatna spółka , ktora bez przetargu krecila lody na deficytowej hodowli koni odsunięta od działalności .
    Marek Trela jednak dalej żwawo się wokół sprzedaży kręci jako prywatna już osoba by pomóc okazyjnie kupować państwowe konie kupcom z Kataru.
    Przy okazji tworząc przy wydajnej pomocy GW jak najgorsza opinię stadninie co na pewno nie ma poprawić cen koni…

    A na trybunach pseudodziennikarze z TVN robią „fatalną atmosferę ” jako publiczność, której podobno nie ma chociaż jest.

  321. @Konstancja
    22 sierpnia o godz. 22:04

    Opcja zamiany w błękitny diament noszony przez spadkobierczynię na gładkim, młodym ciałku też jest niczego sobie 😉
    Dlaczego błękitny?
    Podobno z wiekiem wzrasta w organizmie zawartość boru, który barwi ten ściśnięty węgiel na niebiesko.
    W ofercie są także inne kolory.

  322. Tobermory
    22 sierpnia o godz. 22:18
    przeciw takiej formie nie protestowałabym…bardzo sympatyczny sposób. Chyba zafunduję córce taką możliwość przemiany swoich prochów w kolorowe lub przezroczyste oczko.

  323. @Tobermory

    Melduję posłusznie że owce nareszcie obejrzane, podobały się a zwłaszcza morze głów i owczarek (bo o mały włos a bym takiego miała, dziecięciem będąc)

    ***
    Dużo się dzisiaj działo, jak widzę.

  324. lonefather
    22 sierpnia o godz. 21:09

    tak jest, ale nie bardzo. daty są nieprawidłowe.
    Powinno byc tak: Jan Kowalski (-13700000000) – (+1916)
    Atom Jana Kowalskiego powstały wtedy kiedy trzeba. dzięki nim Kowalski jest Kowalskim.

  325. Andrzej Falicz
    22 sierpnia o godz. 22:04
    Tejot
    Prawniczka napisała, że Trela w wywiadzie potwierdził, że wyłożył część kasy na okazyjny zakup Emiry.
    Jak myślisz na jakiej podstawie?
    To Ona jest moim źródłem.
    Dla mnie jest wiarygodna.

    Mój komentarz
    Falicz, nadal nie odpowiadasz na moje proste pytanie – gdzie w swojej relacji pani Straus-Wolos napisała, że „na własne uszy słyszała, jak Trela zapewniał, że dorzucił kasę”

    Falicz, użyłeś słowa „źródło”. Nic prostszego niż zacytować źródło, które mówi, że słyszało na własne uszy, jak Trela powiedział, że został wspólnabywcą konia na aukcji dorzucając własna kasę.
    Gdzie ten ważny w Twoim oskarżeniu fakt potwierdziła pani Straus-Wolos („na własne uszy słyszała, jak Trela zapewniał, że dorzucił kasę”) w swojej relacji z aukcji koni „Pride of Poland w Janowie Podlaskim?

    Falicz, trzeci raz pytam, Ty drugi raz zamiast przedstawić niezbyt skomplikowaną odpowiedź (słyszała na własne uszy lub nie słyszała) zapewniasz mnie i blogowisko, że Ty wierzysz pani Straus-Wolos. Twoja wiara w panią Strauss-Wołos nie ma tu nic do rzeczy. Liczą się fakty nie wiara. Kiedy i gdzie ta pani napisała lub powiedziała, że słyszała na własne uszy jak Trela przyznał, że jest współnabywcą konia na aukcji? Gdzie jest ten istotny dla Twoich oskarżycielskich wywodów fakt jest opisany przez nią dokładnie i jednoznacznie?

    Twoja konfabulacja ma sugerować, że stary układ w postaci Treli i jego agentów dalej działa w Janowie, poprzez podchody i kombinacje wyrywa dla siebie i kumpli za pół, a może i mniej ceny konie, wprowadza zamęt do licytacji, podburza publiczność i w ogóle tak umiejętnie szkodzi, że dobra zmiana nie może dać mu rady.

    Falicz, z braku Twojej odpowiedzi na proste, dwa razy postawione pytanie dotyczące słyszenia na własne uszy przez świadka, że były prezes stadniny koni w Janowie – Trela powiedział, że jest współnabywcą konia na aukcji w Janowie, ośmielam się stwierdzić dla mojej wiadomości, że chyba, chyba (to jest przypuszczenie Falicz) fantazjujesz.
    Pzdr, TJ

  326. Tejot
    Trela nie miał niebieskich skarpetek a Pani prawniczka napisała, że w wywiadzie Trela przyznał się do wyłożenie kasy za szejka z Kataru.
    Napisałem, że słyszała na własne uszy…a jak wobec Ciebie miała się dowiedzieć?
    No śmiało napisz.
    Mogła spokojnie usłyszeć na własne uszy również od kogoś…nie mogła?
    Czy według Ciebie kłamała?

  327. @NeferNefer
    22 sierpnia o godz. 22:34

    Ten owczarek to był tylko piękny, ale leń patentowany 😉
    Owieczki sobie szły z nosem przy ziemi (szukając wiadomych nasionek zapewne) baca za nimi, a pies leżał dekoracyjnie przy szlaku. Od czasu do czasu baca gwizdał i wzywał go głośno przeklinając, wtedy pies szedł za stadem i znowu zalegał w trawie.
    Nie to, co jego słowacki kolega (zdjęcie nr 7, dołożyłem dziś), który fachowo zapędził stado do koszaru, przebiegł na skróty po owczych grzbietach i zajął pozycję bacznego strażnika 😎
    Chciałem bacy zrobić zdjęcie, zapytałem więc o zgodę, a on na to:
    – Jak dacie na piwo, bo coś mnie tak dzisiaj łocy bolom…
    Wracałem z Ornaku, nie miałem przy sobie pieniędzy poza jednym banknotem 50-złotowym, a musiałem jeszcze jechać autobusem…
    Nie sprawdzając, jak zareaguje, gdy poproszę o resztę, podziękowałem i poszedłem sobie.
    A baca wyglądał malowniczo w swoich cyfrowanych portkach z rozporkiem bez guzików, ukazującym bez skrępowania, że bez spodniej bielizny można się doskonale obejść 😉
    W końcu był już początek czerwca 😎

  328. @Andrzej Falicz
    22 sierpnia o godz. 23:36

    A nie prościej, zamiast kręcić i interpretować, przytoczyć oryginał owej wypowiedzi?

  329. Pani prawniczka na pewno zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności karnej za fałszywe świadectwo ale jak widać w przeciwieństwie do Ciebie Tejocie nie chce i nie musi ukrywać się za pseudonimem.

    I tyle w tym temacie.

    Czekam na zgłoszenie do prokuratury przez byłego prezesa Marka Trele przeciw Pani prawniczce.
    Możesz to też zrobić Ty…ale będzie ciężko anonimowi

  330. @Gekko

    Ja sie nie wypiolem i argumenytuje.

    Argumenty moje, jak widac dlugo i szeroko, sie od betonu PiSowskiego, aplikowanego przez @Falicza odbijaja.

    Co jest normalne, bo zwykle madrosc sie od wodoglowia glupoty „odbija”…

    Poza wszystkim, to jak wiesz mam mlodego na utrymaniu, co sie przeklada na blogoobecnosc i blogoaktywnosc.

    Mlody zaraz bedzie spac polozony, wiec zyskam czas, coby @Falicza poslac gzie nalezy, czyli na smietnik. Oczywiscie on sie nie poczuje do smietnikowatosci, ale niezaleznie od tego jak sie poczuje, to sie tam znajdzie.

    Pozdrowka

    ps. Sa wciaz wakacje i mlody zwyczajnie musi dostac, co mu sie od zycia nalezy. Co sie przeklada na zycopraktyke, ze wspomniane nalezy sie, ja mu musze zorganizowac, dostarczyc i zrealizowac… (czasami sie tez tym bawie…)

  331. Tobermory
    oczywiście
    Oryginał wypowiedzi załączyłem w całości 22/08 o 10.01.
    Od tego zacząłem.

    Reszta to frywolne przepychanki ze skonfudowanymi antypisowcami szukającymi koloru skarpetek Marka Treli jako kontrargumentu

  332. Ale sie POrobilo jak mnie nie bylo

    Gospodarz:
    „Jest Pan tu zbędny, razem ze swoim tropicielstwem i uczciwością drugiej próby (w pierwszej były, jak sam Pan przyznał, łapówki)”

    Andrzej Falicz:
    „Z dyskusji merytorycznej próbuje się zrobić pyskowke z magla.”

    No nie ma rady. Istny magiel. Bezbanowanowy

  333. Moze sianka podrzucic?

  334. lonefather

    Co za lawina merytorycznych ….argumentów
    nie do odbicia .
    Zacząłeś dobrze a niepotrzebnie teraz schodzimy
    do magla.

    Czytałem z zainteresowaniem fakty jakie zamieszczales ale teraz..

  335. Jak się Frondę uważa za wiarygodne źródło… 🙄

    Pełne trybuny na aukcji w Janowie:

    http://cdn20.se.smcloud.net/t/photos/t/546667/pride-of-poland-2016-w-janowie-podlaskim_26191324.jpg

  336. @Andrzej Falicz
    22 sierpnia o godz. 23:53

    W tej wypowiedzi owa pani mówi :
    „Jak się wyraził w wywiadzie, „wyłożył parę złotych, bo go poprosili o to znajomi”
    Gdzie jest ten wywiad?

  337. A sam ostatni wpis pana Redaktora, na wskros przesmiewczy, w swym zwiezlym przeslaniu owczym, nie zapowiadal zadnych sensacji dyskusyjnych typu: POwsadzac przestepcow? Czy tylko NIK-iem ich postraszyc?

  338. Andrzej Falicz
    22 sierpnia o godz. 22:14

    … w ramach wniosków z raportu NIK Marek Trela został pozbawiony stanowiska prezesa…

    Ty … jak cie tam zwa?
    aaaa … juz wiem !! @Falicz !!!

    Ty to gupi q…wa jestes? Czy sie z zakladu jakiego zamknietogo na zwlnienie urwales?

    Po pierwsze jak sie smiesz do mnie osobiscie zwracac, jak tego zabronilem?

    Ale jak sie juz zwracasz, to szacunek i pokore nalezna fachowcowi musisz jako pokorny wyznawca PiS teorii wykazac i okazac… Jak nie okazujesz …, to sam wiesz co sprzeciwiajacych sie spotyka.

    Bo choc tego zdajesz sie nie wiedziec, to zapytany o liczbe oskrazen prokuratorskich, wsadzasztu bezczlnie co wsadzasz, dowodzisz tylko jednego… Dowodzisz mianowicie tego, ze wszystkie oskarzenia, sa wylacznie posadzeniami, ktore z uwagi na nieistnienie dowodow posadzen, sa niezdatne nawet do tego, zby powazne prokuratorskie oskarzenie wyprowadzic…

    Wskutek tego, @Andrzeju Faliczu to co rozpowszechniasz, jest PiSowskim gownem, jakim sie pisowczycy staraja obrzucic Marka Trele, Jerzego Bialobloka i wszystko i wszystkich innych.

    Propagandowa mierzwa obrzucaja i Ty wraz z nimi, a tylko obrzucaja, bo gdyby byly jakiekolwiek dowody, to by byly tez prokuratorskie oskarzenia i sledztwa…

    §§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§

    Gdyby cokolwiek bylo faktem, a nie pomowieniem, to bylyby juz dawno sledztwa i oskarzenia prokuratorskie…, a nie tylko „podejzenia” !!!

    Wez na ten przyklad, ze ja podejzewam, ze @Andrzej Falicz, jest madrym i wartym sluchania, to musialbym sie chyba sam na wlasne zycie targnac, bo wszystko co o rzeczonym @Andrzeju Faliczu poznalem i zrozumialem, z tego co pisze na blogach „Polityki” i innych, to wiem z calkowita i bezdyskusyjna pewnoscia, ze @andrzej Falicz, jest po pristu – durniem i idiota…

    Dlatego, ze posiadam ta wiedze, wciaz sobie szczesliwie zyje.

  339. Faliczowi skonczyl sie kontrakt. Zawodowy. Platny. Wie co mial robic? Ano tylko przerzucic sie na miedlenie blogowe. Nie zawodowe. I nie platne. Miedlenie to jest to. Jak coca cola

    Tym sposobem doszlusowal on do ekonomicznej SREDNIEJ stopy antypodowej. Trwajacej od czasow powstania DownUnder, nie tak znow dawno temu:

    (jeden kangur zatrudniony + jeden kandur niezatrudniony) : dwa = jeden kangur PiS

    Pisowcy to normalne kangury jednogarbne http://agencjagazeta.pl/zdjecia/2c/02/a5/PROJEKT_SSS001_6c5a20c2-0a89-11e3-b108-0017a4773452_midi.jpg

    Falicz wyraźnie posiada tylko jeden garb. PiSowiec, znaczy

  340. Andrzej Falicz
    22 sierpnia o godz. 23:57

    …lonefather , czytalem z zainteresowaniem fakty jakie zamieszczales ale teraz..

    Krotko!
    Czytaj dalej!
    Jakbedziesz czytal ze zrozmumieniem, zrozumiesz w jakim „mylnym bledzie” tkwiles!!!

    ps. Ciesze sie z kazdego, kto czyta co ja pisze. Zawsze jest nadzieja, ze do czytajacych cokolwiek dotrze… Do Ciebie @Andrzeju @Faliczu, tez moze cos z tego co pisze dotrze i jesli dotrze …

    A tam nie bede sie rozmazywal… Mysle, ze do @Falicza cokowiek dotrze, to dopiro wtedy, gdy zobaczy sad, skazujacy Jaroslawa Kaczynskiego na 30 lat bezwzglednego wiezienia, za sprawstwo kierownicze…

    A moze i wtedy by nie uwierzyl? W koncu jak sie jest idiota, to jest sie nim zawsze. Co nie?

  341. Orteq,
    dziekuje za merytoryczny wpis na temat sytuacji w stadninie w Janowie Podlaskim.

    Lonefather,
    Zabronil…odpisywania na jego kulturalne wpisy(!?), ktore pojawiaja sie
    ” juz ostatni raz” – co pare godzin. Prosze czytac raport NIK. NIK-u pod kierownictwem bylego ministra PO – Kwiatkowskiego… O Spolkach Skarbu Panstwa decyduje… panstwo.

    Jak donosi
    Radio „Dobra Nowina”
    korupcja magdalenkowej III RP to bajka o zelaznym wilku – jak ktos o niej pisze to jest sam kryminalista jak tysiace babuleniek z kopertami u dobrych panow chirurgow.

    Co to sa niewinni chociaz z prawomocnym rocznym wyrokiem odsiatki ( w zawiasach…).

    Ja to nawet rozumiem, ze aspirujacy do elit wspoltworzacych III RP Pan polonista z salonow warszawskich nie mial okazji zmierzyc sie z prawdziwym zyciem
    jak musialo to zrobic miliony Polakow i dla niego powszechna korupcja to wymysl
    PiS-owcow chcacych zniszczyc dobre imie wspanialego tworu jaki oni wywalczyli popijajac szampana razem z komuchami.
    Naprawde rozumiem…

    Czyszczenie tej jednej wielkiej stajni Augiasza zajmie jescze duzo czasu i PiS ma takie kadry jakie ma… ale to jedyna szansa na zmiane.
    Nie raz sie potknie.
    Nie raz przegnie.

    Wszedzie wciaz funkcjonuja nietykalne prywatne folwarki wybudowane na panstwowym i legendy… bedzie duzo wrzasku, konfabulacji i
    „niszczacych PiS lekkim dowcipem” wadomosci radia „Dobra Nowina”.

    Na szczescie to obchodzi Polakow coraz mniej.

  342. Tobermory

    Skoro juz zniszczyles Fronde jako klamliwa PiS-wska gadzinowke mozesz sie teraz zajac bezposrednia Pania adwokat.
    To jest strona FB.
    Smialo!
    https://www.facebook.com/monika.struswolos

    Zapytaj ja…gdzie jest ten wywiad?

  343. „Przyjaciele poprosili mnie o pomoc przy kupnie dwóch koni, co wykonałem, dokładając parę złotych do utargu aukcyjnego – powiedział. Jednym z dwóch koni była Emira, sprzedana ostatecznie za 225 tysięcy…”

    Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/fakty/a/marek-trela-prestiz-janowa-podlaskiego-dotkliwie-ucierpial-video,10517100/

    Polecam … I wszystko jasne.

  344. Marek Trela: Prestiż Janowa Podlaskiego dotkliwie ucierpiał [VIDEO] Data dodania: 2016-08-15 14:49:00 Ostatnia aktualizacja: 2016-08-15 15:29:00

    Polecam bez dodawania linku -( prosze sobie wyguglowac) –
    Pan Trela „wszystko wyjasnia” OSOBISCIE…na samym koncu.
    Linku nie udaje mi sie zalaczyc bo „Radio Dobra ( za wszelka cene) Nowina”
    czuwa.

  345. @Tobermory

    „Przyjaciele poprosili mnie o pomoc przy kupnie dwóch koni, co wykonałem, dokładając parę złotych do utargu aukcyjnego – powiedział. Jednym z dwóch koni była Emira, sprzedana ostatecznie za 225 tysięcy…”
    Marek Trela

    Sobie – tym razem na swoje wlasne uszy – wysluchalem.
    Marek Trela: Prestiż Janowa Podlaskiego dotkliwie ucierpiał [VIDEO] Data dodania: 2016-08-15 14:49:00 Ostatnia aktualizacja: 2016-08-15 15:29:00

  346. @Andrzej Falicz
    23 sierpnia o godz. 1:22
    Zasadą na blogu pana Kowalczyka jest poprzedzanie linku apostrofem albo innym znaczkiem – wtedy wchodzi choć nieaktywny, a pan Kowalczyk potem uaktywnia. Jak nie, to wisisz w poczekalni.

  347. Falicz, jak zawsze, do tylu troche jest, E-J. Jak ta wiadomosc:

    ‚Awaria systemu informatycznego, obslugujacego Urzedy Stanu Cywilnego w calej Polsce. Nie dawalo sie dzis wystawic aktu zgonu. Podobno do jutra ma byc naprawione.’

    Do jutra nie bedzie bzykanka POD AUSPICJAMI CYWILNYMI. Na szczescie, auspicje katolskie bendom dostepne wszeskim innym desperatom. Tym prokreacyjnym.

    BocekPOM musi ogromne menki przechodzic. Bo on antyprokrecjaonista jest. Tak siem samookreslil swojego czasu. Niewesoly typas

  348. Orteq,
    a jaka nieboszczykowi różnica?

  349. AF

    Faliczu,
    Merytoryka SLOW na temat stadniny z Janowa Podlaskiego mnie niedostepna jest. Mozg nie ten, you see.

    Chyba poddam sie operacji prostaty. Tam som polaczenia zwrotne. Pomiedzy mozgami i prostatami

  350. Oraz pomiedzy nogami. Te polaczenia prostatatowe. I dunno. Joga tez

  351. tobermory
    22 sierpnia o godz. 12:34

    Czy poprawilbys u innych uzycie ‚lat swietlnych’ w sensie miary czasu, czy tez potraktowalbys to jako zwykly ‚slip of the pen (or the tongue)’?
    Pytam z ciekawosci, bez zadnych zlosliwosci.

  352. @act
    23 sierpnia o godz. 3:44

    Nie wiem, z czego wywnioskowałeś, że użyłem lat świetlnych jako miary czasu?
    Pisząc:

    „Polska (większość społeczeństwa) jest aktualnie na etapie neutralnej tolerancji („tylko niech się nie afiszują”) ale do pełnej akceptacji i integracji oraz zgody na adopcję dzieci (zwłaszcza przez pary męskie) brakuje chyba paru lat świetlnych.”

    Etap = część przebywanej drogi, odległość między dwoma postojami

    brakuje paru lat świetlnych = daleko nam jeszcze bardzo, jesteśmy bardzo odlegli, daleka droga przed nami

    Ale gdyby ktoś napisał, że trzeba „poczekać kilka lat świetlnych”, to chyba bym się obruszył 😉

    Może jednak uda nam się dokonać milowego kroku jak Irlandii na przykład.

  353. http://forsal.pl/artykuly/968958,aukcja-w-janowie-klapa-nic-podobnego-zobacz-twarde-dane.html

    Summer Sale 2016 ma najlepszy wynik w całej historii SUMMER SALE, jeśli chodzi o średnią cenę uzyskaną ze sprzedaży konia. Przychód na poziomie 409 tys. euro to DRUGI NAJLEPSZY WYNIK, zaraz po rekordowym 2015 roku, a 18 sprzedanych koni na 25 wystawionych to TRZECI WYNIK na 14 edycji. W aukcji Summer Sale uczestniczyli kupcy z całego świata, także Ci, którzy brali dzień wcześniej udział w Pride of Poland.
    ….
    Wynik finansowy Pride of Poland & Summer Sale 2016 to najlepszy rezultat wg średniego przychodu z konia w odniesieniu do wszystkich aukcji Summer Sale po 2003 roku oraz 6 wynik w historii Pride of Poland w tym samym okresie.

    Podaje FORSALE.PL twarde dane – przekupiona przez Kaczynskiego , PiS-owska gadzinowka…

    Forsal.pl – polski serwis internetowy, który specjalizuje się w finansach, ekonomii i gospodarce.

    Forsal.pl znalazł się w gronie 10 najbardziej opiniotwórczych mediów biznesowych w Polsce w 2011 i 2012 roku w rankingu Instytutu Monitorowania Mediów.

    Natomiast według „Ogólnopolskiego Badania Inwestorów 2012”, przygotowanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, Forsal.pl znajduje się w gronie najważniejszych źródeł informacji dla inwestorów giełdowych w Internecie.

  354. No jak Tobermory i Tejot –

    obejrzeliscie sobie
    jak Trela mowi, ze dolozyl
    ..pare groszy do okazyjnego (dzieki skandalicznej aukcji…) zakupu klaczy Emira?

    Teraz mozecie zapytac mnie o skarpetki – ze nie takie.

  355. Ewa Joanna
    dziekuje,
    zobaczymy czy Pan Kowalczyk uaktywni – bo to jakos nie pasuje do
    „Radia Dobra Nowina”…

  356. @Andrzej Falicz
    23 sierpnia o godz. 1:23

    Znalazłem wywiad i wysłuchałem, i nadal nie wiem, co z niego ma wynikać?
    Czy Trela miał wpływ na cenę tych koni, w których zakupie „pomagał”?
    Skorumpował prowadzącego aukcję?
    Nie miał prawa uczestniczyć w licytacji?
    Nie miał prawa pojawić się na tej aukcji?
    Mówił źle o koniach, które były sprzedawane?

    Posłuchałem też wywiadu z Karolem Tylendą z ANR
    To jest dopiero krętacz pierwszej wody:
    „Zgodnie z kindersztubą prowadzenia aukcji aukcjoner popełnił błąd –
    (…) Aukcjoner nie powiedział „sprzedane”, nie było uderzenia młotkiem, nie było wskazania nabywcy – tłumaczył Tylenda. Pytany o to, dlaczego wobec tego prowadzący aukcję przeszedł do licytacji kolejnego konia, wiceprezes ANR odpowiedział, że „prawdopodobnie uznał, że Emira została sprzedana”.
    Nie wiadomo, kto dawał 550 tys., ani kto 540 itd. ale koń sprzedany?
    Taki „mały zgrzyt”?

    A potem pięknie zareklamował polskie konie i uczciwość sprzedających:

    „dobrze, że Emira w ogóle się sprzedała, bo po wielu dzierżawach były kłopoty z jej źrebieniem. Była to stara klacz”

    No, szczerość nie radość 😎

  357. @Falicz

    Wyobraź sobie, że ja się też kiedyś dołożyłem do kupna czegoś na aukcji, a mianowicie fiata 126p czyli malucha, na jednej ze słynnych aukcji Polmozbytu, gdzie fabrycznie nowe, ale z pewnymi wadami (dzisiaj to tzw. outlet) pojazdy sprzedawano po cenach (ostatecznie) prawie tak niebotycznych jak te felerne klacze 🙄

  358. lonefather
    22 sierpnia o godz. 20:25

    Dalej udajesz ciemniaka? To ty nie wiesz, jakie korzyści płyną dla społeczeństwa z faktu istnienia służb mundurowych? Będziesz teraz upierał się, że cel ich powołania nie równa się korzyściom dla społeczeństwa? Rozumiem, że dla ciebie istnienie takiej Strazy Granicznej nie przynosi państwu żadnych korzysci? Nie wiem o co ci chodzi, ale kończę dyskusje z tobą w tym temacie, bo jestes niepoważnym człowiekiem.

  359. @Falicz

    Co jest nagannego w fakcie uczestniczenia byłego prezesa stadniny w aukcji koni tejże?
    Był to udział nielegalny, niemoralny, nielojalny?
    Trela powinien gnić w więzieniu, a nie „ściskać się” z nowym prezesem?
    Czego nie możesz znieść najbardziej, katonie pisowski?

  360. Gekko
    22 sierpnia o godz. 21:33

    „Konstytucja to nie kodeks drogowy.” – Doprawdy bystrzaku? Jak na to wpadłeś?

    Nie jest ona nakazem czy zakazem pedałowania równo, w rodzinnej atmosferze, nie wylicza, ile zakrętów ani jaka liczba ton ma się pojawić w jej wyniku na stawianych znakach drogowych, czyli ustawach i kodeksach.”

    Jak zwykle trzepiesz pianę słowną i popisujesz się ułomną erudycją, z której nic nie wynika, a co dodatkowo, zakłamujesz rzeczywistość, byle tylko trzymac sie kurczowo bzdurnej kontestacji do słów jakiegoś pisowca. Wielu (od Wałęsy, po Kalisza – współtwórcy tegoż bubla prawnego) przyznaje, że Konstytucja jest do wymiany, a przynajmniej sporo jej fragmentów (co na jedno wychodzi), a ty, jak ten pożyteczny idiota bedziesz pieprzył tu o równym pedałowaniu. Wstyd, pedagogu za dychę!

  361. Gekko
    22 sierpnia o godz. 21:33

    I fundamentalne pytanie, skoro „Konstytucja to nie kodeks drogowy.” , to dlaczego w tymże gniocie komuś zależało, by jednak zdefiniować, jak należy rozumieć „małżeństwo”?

  362. Falicz,

    Nie „Radio Dobra Nowina” tylko „Radio Lepsza Nowina”. Ty wciaz nie nadazasz. Ani za Gospodarzem ani za kimkolwiek innym. Too bad

    PS. Czegos takiego jak ‚merytoryczny wpis o Janowie Podlaskim’ nie daje sie popelnic. Po prostu nie daje sie. Wiec pan Jacek popelnil wpis o ministrze Jurgielu i o owcach. Tych co to ‚gdyby tylko gotowac umialy..’. UwazamZe po srodku lata bardziej wypada pisac o bzykaniu owiec pana ministra Jurgiela z Bialegostoku niz o biciu konia w Janowie Podlaskim. Tak methinks

  363. Tobermory
    23 sierpnia o godz. 4:18

    OK, zgoda, ‚etap’ moze byc n. p. krotki albo szybki (dystans vs czas). Intuicyjnie to chyba raczej trzeba czasu na „akceptacje i integracje oraz zgode na…” niz kilometrow.
    Dobra, nie rozdzielajmy wlosa na cztery i niech pozostanie, ze ta ‚licencia poetica’ dziala.
    Pozdrawiam

  364. Ewa-Joanna (1:51)

    „a jaka nieboszczykowi różnica?”

    Rozchodzi sie o niemozliwosc wystawienia aktu zgonu z powodu awariii systemu komputerowego urzedu stanu cywilnego. A ten urzad to urzad nie tylko poswiadczajacy akt bzykania legalnego. To przede wszystkim urzad poswiadczajacy ostateczne zakonczenie zdolnosci bzykania. Wynikajace z powodu ZEJSCIA.

    Wiec ja, E-J, odnioslem sie do sfery bzykania. Bedacej pod specjalnym nadzorem urzedow stanu cywilnego. USC. Awaria systemu komputerowego tych urzedow rzeczywiscie niewiele potrafi zmienic w zyciu nieboszczykow. Noo, chyba ze czegos jeszcze nie wiemy w tOmacie ‚komputer a zycie wieczne’..

    Jesli zas siem rozchodzi o legitymizacje bzykania sie ateistow – ten blog, ten blog niedowiarkow! – to awaria systemu komputerowego urzedu stanu zaswiadczajacego o naszym zyciowym statusie na tym padole to wazna sprawa jest.

    No bo jestesmy zarejestrowani jako bzykacze czy nie jestesmy? Oto jest pytanie Szapirowskiego. Ta awaria komputerowa USC musi byc usunienta JUZ! Jesli nie wczesniej

  365. Zrodlo:

    „Awaria systemu informatycznego obslugujacego Urzedy Stanu Cywilnego w calej Polsce. Nie dawalo sie dzis wystawic aktu zgonu. Podobno do jutra ma byc naprawione.”

    Wedle Zrodla, bzykanie zostanie przywrocone ateistom wierzacym w USC juz jutro. Czyli dzisiaj. Chybam doczekal juz. Babciusiu! Ona nic nie wie o awarii

  366. Bo na plazy czapela Harry’ego tak bylo. Jeszcze do wczoraj. Czyli, do dzisiaj

    A kilka dni wczesniej, postanowilismy, z Babciucia, wystawic wystawny Dîner en Blanc. Wprost na plazy Harry’ego. Co tam nam Vacouver taki. My siem wystawszy a postawszy!

    http://vancouver.dinerenblanc.info/save-the-date-diner-en-blanc-vancouver-returns-for-2016-1621

    https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTprdABrALWCk8ymO6pSrHyCVZ1M27zVx3PC9rEU97FDtZiw6GKGQ

    To niekoniecznie my, na tym ostatnim. Wiek by wydal..

    Jesli zas o przygotowania do diner en blanc na plazy Harry’ego sie rozchodzi, to pewne rzeczy byly Au Naturel od samego poczatku.

    Na ten przyklad

    Biala rasa byla nasza. En blanc, of kors. Potem popatrzylismy po nas samych. Ludzi plazowych.

    Babciusia posiadala, w okolicach krocza, pewne paski prawie ze biale. Pasuje, pasuje. One wynikaly z opalania sie w momentach niepelnej prywatnosci plazy Harry’ego. Harry bowiem lubial ladowac na plazy podczas nudystycznych sesji Babciusi. A Ona wtedy przywdziewala, chyba profilaktycznie, bibini, Stad te biale paski na jej przuroczym, delikatnym, kroczu. Zamiast mojej chlopskiej opalenizny

    Wiec jestesmy gotowi do Diner en Blanc. Na plazy Harry’ego. Jedyna bialoscia nasza sa biale listki figowe. Z jedwabiu jej nightie przez Babciusie wykrojone. Oszczedne w materiale te listki som. Nie wystarczajace na skrywanie moich dla Niej UCZUC

    Obiad, przygotowany przeze mnie, tez bialy byl. Tyle tylko, ze niewiele z niego pamietamy. Krewetki for sure. Cale szczescie. No bo co bysmy mieli do opowiadania naszym wnukom? Bone Appetit

    Te zas ladujom juz jutro. Bendzie uciecha. Choc innego rodzaju uciecha to bendzie.

  367. http://www.polsatnews.pl/wideo-program/prawy-do-lewego-lewy-do-prawego-reprywatyzacja-w-bialy-dzien_6378143/

    Marusz Ziomecki zyczliwy platformie dla
    ” Radia jeszcze lepsza nowina” .

    Okazuje sie, ze nie tylko oszolomy jak Falicz uwazaja, ze polskie panstwo jest w fatalnym stanie przypominajacym jedno skorumpowane bagno…

    Co prawdopodobnie jest calkowitym szokiem dla Pana Redaktora Kowalczyka, ktory prawdopodobnie przekonany jest, ze to jedynie wymysl wrednych PiS-owcow….

    To w zwiazku z reprywatyzacja w Warszawie… taki przyczynek do prywatyzacji w stadninie.

    Podobno wedlug Panow zwolennikow platformy narasta przekonanie, ze ktos
    ” do jasnej cholery !””
    musi w koncu politycznie zrobic z tym porzadek.

    No wlasnie robi – I to jest ta lepsiejsza nowina

  368. Rafał KOCHAN
    23 sierpnia o godz. 6:11

    Pomijając ton i głupkowate inwektywy, jakimi mnie zaszczycasz, oraz bezrozumne gapiostwo Twe na Konstytucję, to warto przy tej okazji wyjaśnić, co mniej kumatym, że:

    – zacytowane przez Ciebie artykuły Konstytucji w ŻADNYM RAZIE nie implikują, jakoby RÓWNOŚĆ obywateli mogłaby być realizowana WYŁĄCZNIE drogą małżeństwa.

    – nigdzie też Konstytucja nie narzuca pojęcia rodziny (i przynależnych jej oraz w ogóle obywatelom praw) jako podzbioru instytucji małżeństwa (stąd powyższe).

    – ergo, na gruncie Konstytucji, prawodawca nie ma przeszkód, aby ustawowo uskutecznić obywatelskie prawa konstytucyjne dostępnym w równej mierze tak małżeństwom, jak rodzinom a nawet innym, dowolnym związkom ludzkim (a może i transgatunkowym) – czego wszystkim stworzeniom dużym i małym ja akurat życzę.

    – Twoje wygibasy w sprawie rzeczonej wynikają więc z organicznego nierozumienia, braku logiki, jawiących się żałosnym obrazem mylnych przesłanek i fałszywych wniosków.

    – to, że podobne kauzyperdie wykwitają tez spod różnej maści tóg, w niczym nie zmienia że zasłanianie osobniczej złej woli, głupoty czy podłości – Konstytucją, to praktyka ludów ciemnych, plemion podskalnych i wspólnot pierwotnych. Takimż kwiatkiem do kożucha są wszelkie oznaki i symptomy cywilizacji, przez te plemiona totemicznie wykorzystywane na karykaturalne pośmiewisko ludzkości. Nie Konstytucje jednak temu winne i przyczyną, ale kondycja materiału białkowego, który ją międli.

    Na podobieństwo Twych, chociażby jakże potrzebnie Polsce mundurowych enuncjacji blogowych.

    A teraz KOCHajmy się jak dwaj niedotowani cywile…, Kochanie nieszczęsny… 🙂
    Czuj Chuch! – st.ppłk Gekko w stanie niespoczynku.

  369. Wszystkim zaangażowanym, serdecznie gratuluję ubogacenia bloga licznymi faktami fallicznymi (factum phalloides vulgaris).
    Dzięki temu nabyliśmy sporą kupę wiedzy o tym, dlaczego aukcja w Janowie była, i owszem sukcesem.
    Podobnie jak katastrofa smoleńska, wydymana eo modo phallico do stratosfery religij.
    Proszę nadal macać fallicznie, a na pewno ubogacimy się tym wszyscy na sztywno.
    Fuj 🙁

  370. @Andrzej Falicz

    Czytałbym twoje wpisy z większą uwagą, ale z racji ślepego, politycznego zacietrzewienia, nie wydajesz się mi wiarygodnym komentatorem wydarzeń. Cecha ta nie tylko ciebie dotyczy… Dotyczy również niektórych rozmówców z przeciwnej strony, jak lonefather czy Gekko, którzy są żalosnie, a wręcz absurdalnie antypisowcy.
    Twoje opinie o PO i tzw. układzie, choć w niektórych miejscach słuszne, mają charakter typowej naparzanki politycznej, w której nie liczy się szukanie konstruktywnej krytyki i obiektywnego spojrzenia.
    Chciałbym kiedys przeczytac, jak z podobną gorliwoscia krytykujesz decyzje PISu.

  371. Gekko
    23 sierpnia o godz. 9:21
    „nigdzie też Konstytucja nie narzuca pojęcia rodziny (i przynależnych jej oraz w ogóle obywatelom praw) jako podzbioru instytucji małżeństwa (stąd powyższe).”

    Proponuje doczytać i zastanowić sie nad sensem Artykułu 18., czyli:
    „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny…”

    Ten zapis nie narzuca? Więc dlaczego pary homoseksualne nie mogą stworzyć małżeństwa?

    I jeszcze jedna sprawa, inteligencie, nie redukuj „małżeństwa” jedynie do ruchów posuwisto-zwrotnych, lub „równego pedałowania”. Jeli dla ciebie małżeństwo do tego sie ma ograniczac, to współczuje przede wszystkim twojej wybrance.

  372. @Gekko

    Zgadzam się (znowu) i ubolewam. Najpierw Falicz który już tu zdominował wszystkich w ciągu 1 dnia, łącznie z Gospodarzem, potem reszta z enPassant i koniec bloga.
    Atmosfera już się zrobiła kłótliwa i nieprzyjemna. A konwersacje nic nie wnoszą.

  373. NeferNefer
    23 sierpnia o godz. 9:52

    Czekamy na twoje inspirujące podejmowanie wątków konwersacji. Ubolewam, że znów ubolewasz, zamiast zrobić cos konstruktywnego. Mam nadzieję, że mózgownica tym razem nie boli?

  374. Rafale, na ciebie to tylko wzruszam ramionami. I na te twoje nieustanne zapalne pytania do wszystkich.

  375. Z ciekawosci wszedłem na stronę .Nowoczesnej, aby poczytac, co tam lider obecnej (PO, z racji swego juz niemalze oficjalnego skrętu w prawo, straciła dla mnie ten status) opozycji oferuje Polakom niezadowolonym z rzadów PISu. Przeczytałem zawartosc zakładki „PROGRAM” i oczywiscie, zamiast konkretnych projektów ustaw, czy też faktycznego programu, który obejmowałby etap bycia w opozycji, etap sojusznika koalicyjnego czy tez etap bezdyskusyjnego zwycięzcy w wyborach i posiadania pełni władzy państwowej, z rozbiciem na jakies cele blisko oraz dalekoterminowe, są tam same ogólniki (co dziwne, nie ma tam nic o kwestii państwa swieckiego, respektowania praw obywatelskich, kobiet, gender, homo etc., wiec na czym polega lewicowosc tej partii?), które są takim badziewiem, że chce sie pawia puscic. Czy ten orzeszek – Petru mysli, ze ludzie dadza sie na to nabrac? Czy chce walczyc znów straszeniem PISem?

  376. NeferNefer
    23 sierpnia o godz. 10:01

    No i tutaj sie zgadzamy, bo pomimo moich pytań do ciebie, twoje odpowiedzi tak naprawde mnie nie interesują. Czyli tez wzruszam ramionami. Rozumiem jednak, ze łakniesz manifestowania swojej akceptacji dla innych uczestników tego bloga i na tym polega twój udział tutaj, dlatego mimo wszystko jestem ciekaw, na ile ta twoja konstruktywna postawa wpłynie na twoje i innych samopoczucie.

  377. Rafał
    narazie się niedoczekasz.

    Nie będę na tych blogach …atakował PiS a dlaczego?
    Wielokrotnie to wyjaśniłem.
    To jedyna realna siła, która może doprowadzić (mam nadzieję ) do koniecznej zmiany.
    Trzymam kciuki .
    Będą pomyłki, potknięcia, katastrofy…takie są kadry i realiach jakie są.
    Złudzeń nie mam ale niech Matka Boska ( jestem niewierzący …)
    broni bym próbował dmuchać w żagle tych co do zmian dopuścić nie chcą .

  378. Rafale, możesz sobie być ciekaw, życzę powodzenia.

  379. Ja bym tam nie ubolewal nad ubolewaniami NeNe, KOCHANie ty (nie)moje. Ona ponad nami, pospolitami, szybuje. Czyms tam wzruszajac. Dla niepoznaki.

    Off wasps

  380. I jeszcze jedno.
    Wyważone i obiektywne wpisy można zalaczac pod felietonami np Pana Profesora Zielonki, który po wdepnieciu w POLITYKĘ chyba zniesmaczony się wycofał ale nie tam gdzie króluje manipulacja i antypisowskiej histeria.
    Niestety trzeba tu maczugi.

  381. Andrzej Falicz
    23 sierpnia o godz. 10:09

    Ja tych wyjasnien nie czytałęm, ale ok, dzieki za ich streszczenie.
    Jesli będą te wszystkie pomyłki, potkniecia i katastrofy, to będziesz na ich temat milczał z obawy, by taki Petru nie doszedł do władzy?

  382. @Tobermory

    Zastanawiam się który pies był faktycznie mądrzejszy;) i no, yyyy, może dobrze że nie wszystko fotografujesz.

  383. @act
    23 sierpnia o godz. 6:58

    Cieszę się, że zaakceptowałeś moją przenośnię, bo ktoś zawzięty mógłby się upierać, że etap to też „okres rozwoju, stadium”, a dystans może być czasowy… 🙄
    To be light-years ahead, beyond, away… – pewnie znasz takie metafory.

  384. Nie ,
    Dlatego, że pomimo wielu przyleglosci…które być może są w grze demokratycznej konieczne jedynie PiS może rozbić i zmienić scenę polityczną a potem…może polec.

    Bez tego Polska będzie dryfowala do nikąd.
    Zmiana jest konieczna.
    Ja i coraz więcej ludzi tak uważa.
    Poczekaj jak sie dowiemy więcej o reprywatyzacji….to będzie obraz III RP w całej dosadnej wyrazistości.

  385. Gekko – KCHANie (9:21)

    ” to, że podobne kauzyperdie wykwitają tez spod różnej maści tóg, w niczym nie zmienia że zasłanianie osobniczej złej woli, głupoty czy podłości – Konstytucją, to praktyka ludów ciemnych”

    Zgoda

    „Takimż kwiatkiem do kożucha są wszelkie oznaki i symptomy cywilizacji, przez te plemiona totemicznie wykorzystywane na karykaturalne pośmiewisko ludzkości. Nie Konstytucje jednak temu winne i przyczyną, ale kondycja materiału białkowego, który ją międli.”

    Tez zgoda. Choc nie z powodu durnego slownictwa

    „Na podobieństwo Twych, chociażby jakże potrzebnie Polsce mundurowych enuncjacji blogowych. A teraz KOCHajmy się jak dwaj niedotowani cywile…, Kochanie nieszczęsny… 🙂 Czuj Chuch! – st.ppłk Gekko w stanie niespoczynku.”

    Ten niespoczynek. Polecam jak najbardziej. On mnie sluzy gdy ja sluze na plazy Harry’ego.

    Nie dedyduje zbyt wielu slow admiracji dla pani NeferNefer. Ta pretensjonalnosc jej

  386. Andrzej Falicz
    23 sierpnia o godz. 10:24

    No i sorry, ale taka postawa jest dla mnie kompletnie nie do zaakceptowania. Jestes stronniczy, a ta stronniczosc do niczego konstruktywnego nie prowadzi, przynajmniej w miejscach publicznych, gdzie oczekiwałoby sie konstruktywnych rozmów, wolnych od uprzedzeń i zacietrzewienia politycznego. Dlatego raczej tez nigdy nie podejme z tobą rozmowy w tym obszarze wiedzy. Ja oczekuje od siebie i rozmówcy pewnego wysiłku, by porzucac swoje uprzedzenia i szukać „obiektywizacji życia”. Ty temu zaprzeczysz.
    Doceniam jednak twoja szczerosc, bo podejrzewam, ze wielu na twoim miejscu sciemniałoby o swojej rzekomej obiektywnosci w wygłaszaniu pogladów.

  387. Lato. Sezon ogorkowy. To stad musza byc te wyziewy ludzi skad inad utalentowanych

  388. @NeferNefer
    23 sierpnia o godz. 10:22

    Gdybym nawet wszystko fotografował, to nie znaczy, że pokazywałbym wszystko publicznie 😉
    Który pies był mądrzejszy?
    Widziałem raz owczarka niemieckiego, którego pan rzucał patyk w różne miejsca, pies chętnie aportował. Do czasu, aż patyk wylądował w zimnym jeziorze. Pies biegał ujadając po brzegu tam i z powrotem, ale do wody nie wchodził, nie dał się też od patyka odwieść. W końcu pan się rozebrał, wszedł po pas do wody i patyk, ku widocznej radości pieska oraz zgromadzonej publiczności, zaaportował 😉

  389. Skad sie biora pretensjonalne pierdoly w postach blogowych? Ludzi calkiem normalnych?

    Bo skad sie biora pierdoly we WPISACH blogowych to wiemy. Chociazby na podstawie OBECNEGO wpisu Gospodarza.

    One sie biora z niczego. Nic nie ma o niczym nigdy. Na dzien dzisiejszy

  390. Orteq
    23 sierpnia o godz. 10:47

    Chyba się wiele nie pomylę, jesli uznam cie za największego smieciarza, przynajmniej tego bloga. Produkujesz na skale masową bzdety i sam z nimi dyskutujesz. Może odpowiedzi na swoje pytania poszukaj w sobie? Poczytaj swoje wpisy, i na „dzien dzisiejszy” (cokolwiek to znaczy), dokonaj samokrytyki.

  391. Ty, KOCHANie nie moje, najczesciej pieprzysz rzeczy od rzeczy. Nie wiedzac co jest jak lub gdzie.

    Ja na ten blog wchodze tylko wtedy gdy mam do tego okazje. A tak w ogole to znajdz sobie aktywniejszego adwersarza.

    Bez lez pozegnania. Kolku

  392. Jestem stronniczy z przekonania.

    Tu się nie ma do czynienia z wyrafinowanymi obywatelami, którzy jedynie mają nieco odmienna opinie co jest korzystne dla dobra Polski ale z cynicznymi bezwzględnymi cwaniakami walczącymi za wszelką cenę o przetrwanie i konfitury.

    Tu trzeba bez litości i bezwzględnie bo cię zjedzą.
    Dlatego opieram się na faktach a oni na obelgach.
    Jeżeli ktoś rznie glupa udajac, że to zupełnie normalne aby najpierw wylewac gdzie sie da wiadra gnoju na nowy zarząd stadniny by potem pomoc tanio kupić kobyle zaprzyjaźnionemu szejkowi na nieudanej aukcji skompromitowanej…stadniny to o czym tu mówimy.
    Przecież tu nie chodzi o argumenty i fakty.
    Załączyłem obiektywną ocenę aukcji dokonana przez fachowe pismo Forsal…i co?
    i nic.
    Bo goowno tu kogoś obchodzi prawda.

  393. Orteq
    23 sierpnia o godz. 11:26

    Myslałem, że ty jestes aktywniejszym ode mnie, palancie.

  394. @Falicz

    „Będą pomyłki, potknięcia, katastrofy…takie są kadry i realiach jakie są.”

    No, patrz pan, takie są kadry „dobrej zmiany”, ale tylko one doprowadzą do świetlanej przyszłości 😎
    Nie ma co krytykować, bo się zniechęcą, panie, a to dopiero kałabania będzie 🙁

    Rozumiem, że w takiej sytuacji nie ma co wyczekiwać odpowiedzi na pytania postawione o 5:38 i 5:59.

  395. Czas na blogowanie maja ludzie co wyszli z aktywnosci zawodowej. Emeryci, znaczy, Co pomiotki w rodzaju KOCHANie ty nie moje robia z rana na blogach o tematyce PIERDOL zwyczajnych, nikt nie kojarzy.

    Wracajcie do pracy, nieroby. Do ciebie to kieruje, KOCHANIE nie czyje. Zajmij sie praca. Jesli twoj pracodawca w ogole zaplanowal jakas te prace dla ciebie.

    Wietrze tu urzedasa na stolku czysto kaczystowskim

  396. Andrzej Falicz
    23 sierpnia o godz. 11:31

    Ale po co mamy wchodzić w skórę polityków? Niech oni sobie walczą o koryto w taki sposób, jak napisałes. A my, jako zwyczajni obywatele – punktujmy ich, chłodno i uczciwie, by nie wiedzieli, ze mogą liczyć na czołobitnych, pożytecznych idiotów, na których mogą zawsze liczyc, jak przyjdzie do wyborów.
    Przecież twoja stronniczosc jest jedna z głównych przyczyn hamowania własnie czegos takiego, jak obywatelskosc, jak dojrzalosc społeczna, jak skuteczna weryfikacja politycznej bryndzy…
    Ale OK, to twój wybór życiowy i twój stosunek (moim zdaniem ułomny i szkodliwy w efekcie) do pewnych wartosci. W każdym razie tego postawy nie rokują żadnych nadziei na niwelowaniu niepotrzebnych podziałów miedzy Polakami, tylko je pogłebiają.

  397. Rafał KOCHAN
    23 sierpnia o godz. 9:34
    _
    „…Gekko 23 sierpnia o godz. 9:21
    „nigdzie też Konstytucja nie narzuca pojęcia rodziny (i przynależnych jej oraz w ogóle obywatelom praw) jako podzbioru instytucji małżeństwa (stąd powyższe).”
    Proponuje doczytać i zastanowić sie nad sensem Artykułu 18., czyli: „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny…”
    Ten zapis nie narzuca? Więc dlaczego pary homoseksualne nie mogą stworzyć małżeństwa? …”

    No i właśnie NIE, NIE NARZUCA – i to w sposób jednoznaczny i oczywisty.
    Nie dla Ciebie, jak widać.
    „Doczytanie” to pewnie zapamiętałeś z czytanek w szkole, tak samo jak rozumienie – to u Ciebie skrót od „razwod od uma”.
    Obnażanie się z głupotą w słusznej sprawie, jak to niniejszym czynisz, to pajacka kompromitacja, przy okazji także dla sprawy.

    I właśnie NIE na tym polega RÓWNOŚĆ w cywilizacji, że każdą głupotę i bezmysł można osadzić na drzewcu idiotyzmu i machać jak najszlachetniejszym sztandarem w nadziei, że tym sumptem słuszność spłynie na idiotę chorążego jak grom z jasnego nieba.
    Stąd tylu głupków i bezczelnych drani wymachuje sztandarami, np równości czy …tęczowymi.
    Beznadziejnie – rozumu i przyzwoitości żadna konstytucja nie podzieli po równo, co jakże dumnie wykazujesz.
    Ja dodam – smutne, ale człowieka – Kochana, szkoda.
    I to by było na tyle o rozumieniu, a i tak za dużo jak na okoliczności.
    Uściski, Kochanie. 😉

  398. Orteq
    23 sierpnia o godz. 11:41

    Co cie jełopie interesuje, co ja robie w pracy? A może jestem na urlopie? Trzeba byc skonczonym kretynem i chamem, by interesowac sie czyims zyciem osobistym lub zawodowym. Brakuje tematów do rozmowy i argumentów tępaku?

  399. Gekko
    23 sierpnia o godz. 11:49

    Nie narzuca? Ty naprawde musisz miec cos z oczami. Zatem, to, że pary homoseksualne nie moga zawierac zwiazków małzeńskich to efekt złej woli urzedników?

  400. RK – 11:52

    I ja ciebie tez powazam. Kolku

  401. KOCHANie ty nie moje to urzedas na stolku kaczystowskim for sure. Czy walec DOBREJ ZMIANY, tej co ma dopiero nadejsc, na nizszych eszelonach urzedniczych, jest namierzony rowniez i na kaczystowskich urzedasow? Oto jest pytanie.

    Nasjgorsze rezultaty pracy spodziewane sa od urzedasow zawieszonych pomiedzy PO i PiS. Bendziem wisiec PO wsze czasy!

  402. Orteq
    23 sierpnia o godz. 12:10

    Jeszcze masz cos do powiedzenia? Nie przeszło? Za dużo niebieskich pigułek połknąłes?

  403. Tradycyjna definicja małżeństwa (wspólnota życiowa kobiety z mężczyzną) nie zabrania prawodawcy równego traktowania jednopłciowych wspólnot życiowych pod względem praw socjalnych, podatkowych, adopcyjnych itd. jak par małżeńskich w tradycyjnym rozumieniu.

    Czy prawodawca (parlament) ma ochotę i motywację takie prawa sformułować i zatwierdzić, to jest inna para kaloszy.
    W jednych krajach ma, w innych nie ma, czasem potrzeba referendum…
    Ale konstytucją nie ma się co zasłaniać i rezerwować różne przywileje tylko dla par pobłogosławionych przez kk.

  404. Tobermory
    23 sierpnia o godz. 12:14

    „Czy prawodawca (parlament) ma ochotę i motywację takie prawa sformułować i zatwierdzić, to jest inna para kaloszy.”

    Słusznie. Z tym że przeciez kazdy projekt ustawy, który rozszerzałby definicję małżeństwa o pary homoseksualne, spotkałby się z zakwestionowaniem przez Trybunał Konstytucyjny, który nie uwzglednia przeciez tego, jakie sa potrzeby społeczne, tylko jaki jest stan prawa w odniesieniu do Konstytucji. Skoro w Konstytucji jest jasno napisane, co sie uznaje za małżeństwo, to takie projekty ustaw nie maja zadnych szans na uprawomocmnienie. Poza tym, w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym jest tez jasno okreslone, ze „w Polsce małżeństwo może zawrzeć jedynie kobieta i mężczyzna (…)”. Konstytucja determinuje to prawo i kodeksy, a nie złosliwi sedziowie i urzedasy, jak to sobie wyobraza Gekko.

  405. Rafał KOCHAN
    23 sierpnia o godz. 9:34

    Uważam, że osobom homoseksualnym potrzeba prawa do zawierania związków partnerskich. Niech pojęcie MAŁŻEŃSTWO będzie zarezerwowane dla związku kobiety i mężczyzny.
    Chyba tez o to zabiegają osoby takim stanem rzeczy zainteresowane: bo chodzi im o cale prawo wokół drugiej osoby-, wspólnotę majątkową, możliwość dziedziczenia po sobie, odwiedzin i decydowania o zdrowiu partnera i inne, podobne do małżeństw prawa; wyłączyłabym jednak możliwość wspólnego opodatkowania, chyba, że wspólnie z dzieckiem z małżeństwa poprzedniego jednej ze stron.
    Jeśli to uda się w Polsce załatwić, będzie to i tak przełom w świadomości społecznej; z czasem przyjdzie i pora na wspólne opodatkowanie i inne przywileje, przypisane związkom rejestrowanym.
    Może dążenie do celu małymi kroczkami będzie bardziej skuteczne.
    …………………………
    Proszę nie rzucać na mnie gromów z powodu powyższego 🙂
    Mam taki pomysł, zainspirowany także pewnymi oczekiwaniami osób o tęczowej barwie.
    Każdy może mieć inny; nikomu nie będę wyrzucała, że jego czy jej jest głupszy, nieprzystający do dzisiejszych czasów itd.
    RODZINĄ może być dwoje osób homoseksualnych, małżeństwem tylko kobieta i mężczyzna.
    Tak sądzę dziś; jutro, pojutrze mogę zmienić zdanie, gdy zmienią się tez uwarunkowania społeczne.

  406. konstancja
    23 sierpnia o godz. 12:27

    Jasna sprawa, kazdy moze miec prawo do swojej opinii w tej czy innej sprawie. Jestem jednak ciekawy, czym tłumaczyłabys jednak brak możliwości wspólnego opodatkowania?

  407. konstancja
    23 sierpnia o godz. 12:27

    „Chyba tez o to zabiegają osoby takim stanem rzeczy zainteresowane”, tak, o to zabiegają, bo wiedzą, co jest zapisane w Konstytucji i wiedzą, ze obecnie nie maja szans na zmiane definicji małżeństwa. Walczą wiec o to, co są w stanie wywalczyc, ale nawet i tego ani SLDowska, posteseldowska, platformiana czy inna lewica nie była w stanie (nie chciała) zrealizować. W sumie, moim zdaniem słusznie. Po co tworzyc sztuczny byt formalny „zwiazku partnerskiego”.. czy taki typ zwiazku miedzyludzkiego miałby nie znajdowac sie pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej, jak to jest zapisane w Konstytucji odnosnie tradycyjnego małżeństwa?

  408. Osoby zainteresowane mogą przecież zebrać odpowiednią ilość podpisów i przedstawić projekt ustawy o związkach partnerskich pod głosowanie w sejmie. Co z tego wyjdzie to też inna para kaloszy, z tutejszą katolicką moralnością.

  409. brak możliwości wspólnego opodatkowania tłumaczę metodą dochodzenia drobnymi krokami. Nie wszystko naraz.
    To jest także istota pewnego sporu między władzą, która tego przywileju dać nie chce; na początek niech będą związki partnerskie…

    Sufrażystki tez nie wywalczyły wszystkiego na początku ub. stulecia, ale może właśnie dlatego, że na początek chodziło im o prawa wyborcze i jakieś drobne ustępstwa (drobne z dzisiejszego punktu widzenia) uzyskały czego chciały.
    Nie chodzi mi o to, żeby związki jednopłciowe latami czekały na realizację swoich potrzeb – wystarczy czasem wyłom w skale, a resztę zrobi czas.

  410. NeferNefer
    23 sierpnia o godz. 12:44

    Przeczytaj sobie, jaki był efekt i uzasadnienia prawne, w tego typu inicjatywach:

    ‚http://www.ordoiuris.pl/analiza-poselskich-projektow-ustaw-o-zwiazkach-partnerskich-autorstwa-poslow-twojego-ruchu–druk-nr-2383–oraz-sld–druk-nr-2297-,3484,analiza-prawna.html

  411. @konstancja
    23 sierpnia o godz. 12:27

    Ja bym w ogóle zrezygnował z pojęć „małżeństwo” i „rodzina” (dla wielu nie istnieje bez dzieci), a przyjął właśnie „wspólnotę życiową” zawieraną przez dwoje dorosłych osób bez względu na płeć, ze wszystkimi z tego wynikającymi zobowiązaniami i prawami.

    Taka wspólnota powinna być postrzegana tak, jak dziś postrzegane są rodziny – jako najważniejsza, podstawowa grupa społeczna, na której opiera się społeczeństwo. Powinna też mieć prawa i obowiązki takie same, jakie mają małżeństwa czy rodziny w tradycyjnym rozumieniu.

    Rodziną jest też oczywiście wspólnota tworzona przez rodzeństwo, rodzica z dzieckiem, dziadków z wnukami etc. Ale nie to nas w tej chwili interesuje.

  412. konstancja
    23 sierpnia o godz. 12:48

    Czy w XXI wieku, w tej sprawie, gdzie już pół Europy, a juz na pewno tzw. Zachód, okreslił juz swoj uzus kulturowy, w Polsce potrzeba jeszcze jakas walka? Nie zawstydza cie to?

  413. Efekt w postaci braku jakichkolwiek regulacji związków partnerskich chyba i tak jest widoczny.
    W Belgii przez samo zasiedzenie pod jednym adresem, bez ślubu przez 5 lat nabywa się praw do podziału majątku jak podczas rozwodu.
    Szkoda że jesteśmy taką moralną prowincją, spychaną przez kk w jeszcze głębsze odmęty.

  414. Rafał KOCHAN
    23 sierpnia o godz. 12:54

    prosiłam cię o wskazanie, w których krajach tzw. zachodu związki i wspólne rozliczanie podatku, i pozostałe przywileje są powszechne.
    Bo ja wiem tylko o pojedynczych krajach.

  415. konstancja
    23 sierpnia o godz. 13:15

    No cos mam pecha do twoich pytań, bo znów go nie zauwazyłem 🙂
    Nie wiem nic o „związkach” partnerskich, jak przypuszczam, ze masz na mysli, jak są regulowane w Europie. Dla mnie każde małżeństwo, hetero czy homo ma miec ten sam status prawny i społeczny.

  416. Rafał KOCHAN
    23 sierpnia o godz. 12:54
    gdyby to ode mnie zależało, nie wahałabym sie dać każdej parze te przywileje.
    Przypomnij sobie, że zrównanie praw dzieci małżeńskich i poza małżeńskich w prawie i dziedziczeniu było ustalone po wojnie. Drugiej wojnie.
    A społeczność i tak nieślubne dzieci nazywała bękartami, a panna z dzieckiem była latami całymi wytykana niczym puszczalska.
    Ba! pamiętam, w latach 60. rozwódka była w społeczności postrzegana jak …prostytutka.
    Zmiany zachodzą powoli, choć dzis nikt nie wytyka placami dzieci matek bez mężów; samo istnienie związków nierejestrowanych zyskuje dziś aprobatę środowisk małomiasteczkowych i wiejskich, ale władza jakoś tego nie dostrzega, bo tu jeszcze swoja opinię dołoży KK

  417. Rafał KOCHAN
    23 sierpnia o godz. 13:21

    konstancja
    22 sierpnia o godz. 14:55
    Rafał KOCHAN

    przepraszam, nie zadałam pytania, bo je przekształciłam, ale chodziło mi o to, żebyś wskazał w Europie kraj, w którym równość jest naprawdę realizowana we wszystkich dziedzinach i we wszystkich aspektach (pominąwszy kraje skandynawskie).
    Teraz masz pytanie….

  418. konstancja
    23 sierpnia o godz. 13:22

    Tylko kto ma isc na czele tych zmian i nadawac im tempo? Tak samo od siebie ma to sie realizowac? Czy rezygnacja z kary smierci w polskim prawie, która byłą podyktowana warunkami przystąpienia Polski do procesu akcesyjnego do UE, byłą podyktowana wstecznictwem Polaków? Przeciez do dzisiaj wiekszosc chyba jest za tym rodzajem kary. Prawo jednak stanowi inaczej i, w moim przekonaniu, w jakis sposób miało wpływ na zmianę mentalną Polaków, przynajmniej pewnej jej czesci.

  419. konstancja
    23 sierpnia o godz. 13:25

    Nie wiem, o jakiej ty równosci tutaj masz na mysli? Równosci zwiazków partnerskich?

  420. Rafał
    choćby równości związków partnerskich, bo teraz o tym mówimy; wczoraj rozmawialiśmy o równości praw kobiet.
    Proszę, odpowiedz na pytanie, w którym europejskim kraju jest możliwe zawieranie związków partnerskich i te związki maja możliwość wspólnego opodatkowania i adopcji dzieci?
    Wiem o Wielkiej Brytanii (Elton John poślubił swojego wieloletniego partnera i ma dziecko z zastępczej matki)Kraje skandynawskie pomijamy, bo oi tym juz rozprawialiśmy.
    Podaj jeszcze inne kraje.
    To jest pytanie.

    notabene: w Szwajcarii kobiety zyskały prawa wyborcze dopiero w 1976 roku (mogę sie mylić o dwa, trzy lata).

  421. NeferNefer
    23 sierpnia o godz. 13:05
    tez jest to jakieś wyjście…
    ale …mieszkam kilka lat z facetem w moim mieszkaniu, on odchodzi lub ja mam go dość, nie jest u mnie zameldowany m(bo w Polsce wiele spraw załatwia wspólny meldunek) i co? mam sie z nim podzielić wszystkim?

    Na pewno w Belgii jest to jakos uregulowane, ze nie muszę temu gościowi oddać pół mieszkania ( w sensie własności mieszkania, a nie wyposażenia) i telewizor przeciąć wpół?

  422. @Rafał KOCHAN
    23 sierpnia o godz. 13:26

    Wspomniałeś niedawno o procesie legislacyjnym w Polsce. Że niby skomplikowany. Tworzenie prawa nigdzie w demokracji nie jest proste, chyba że zaczyna się rządzić przy pomocy dekretów, o czym głośno marzył bodajże Wałęsa.
    Naród wybierając sobie parlament i prezydenta bez świadomości, że wybiera legislatywę – ludzi, którzy będą mu „urządzać” życie, sam sobie winien, niestety 🙁

    Tylko proszę, niech nikt nie zaczyna dyskusji o polskiej ordynacji wyborczej, sposobach liczenia, frekwencji etc. bo zakręcimy kolejne kółeczko.

  423. @Konstancja

    Nie wiem jak dokładnie jest to uregulowane, w każdym razie meldunek jest obowiązkowy – do każdego przychodzi policjant i sprawdza oraz spisuje dane kto i pod jakim adresem mieszka. Nie można tego uniknąć (teoretycznie, nie mówię o komórkach terrorystycznych). Resztę rozsądzi sędzia przy rozstaniu, zapewne jest to jakiś sposób ochrony obu stron.

  424. @konstancja
    23 sierpnia o godz. 13:49

    To jest właśnie ryzyko. Żyjesz w konkubinacie przez określoną liczbę lat, nie regulujesz (poprzez umowę) kwestii majątkowych, to znaczy, że akceptujesz obowiązujące prawo. Jak w małżeństwie.
    Wyobraź sobie sytuację, gdy to ty wprowadzasz się do partnera, a on CIEBIE po kilku latach wyrzuca.
    Prawo na ogół reguluje podział majątku zarobionego wspólnie. Wniesiony należy najczęściej do wnoszącego.
    Albo inna sytuacja.
    Mieszkasz z partnerem (konkubentem) 20 lat w jego mieszkaniu, dorabiacie się sporego majątku, on umiera, przychodzą jego krewni – spadkobiercy i zabierają mieszkanie, a ciebie wyrzucają na bruk, bo prawo nie uznaje nieformalnych związków bez względu na czas ich trwania…
    Moja przyjaciółka, po dwóch rozwodach żyje z trzecim partnerem w nieformalnym związku od co najmniej 15 lat, wie już, że po śmierci partnera (sporo starszy) dom i wszystko odziedziczą jego dzieci, a ona ma rok na znalezienie nowego lokum.
    Nie wiem, czy to prawnie legalne, ale z taką sytuacją się liczy.

  425. PS.
    Przez te wszystkie lata pracowała i pracuje zawodowo, płaci połowę kosztów utrzymania domu, ponadto gotuje, pierze, sprząta, urządza przyjęcia dla jego krewnych i przyjaciół, jak żona jakaś…
    Podatki rozliczają osobno.

  426. Tobermory
    23 sierpnia o godz. 14:06

    na wszelki przypadek wolę związki dochodzące….:-)
    ale tak serio, serio..dziś trzeba by udowodnić przed sądem( w razie sprzeciwu rodziny twojego partnera w nieformalnym związkiem) ze masz fakturę na zakupiony telewizor, kuchnię, meble i naczynia, że ostatni remont zrobiliście wspólnymi siłami (finansowymi)- słowem- udowodnić, ze naprawdę przez lata cale w związku nie byłaś na garnuszku drugiej osoby.
    Taka sprawa spadkowa może się ciągnąć latami; uważam, że takie uregulowanie praw spadkowych, a także reprezentowania spraw drugiej osoby np. w szpitalu, na poczcie czy w innych sytuacjach w dzisiejszych czasach powinno mieć odzwierciedlenie w prawie.
    List polecony na poczcie odbierzesz, jesli masz meldunek pod tym samym adresem- to juz ustępstwo poczty polskiej. Ale jeśli list jest ZPO albo z sądu, konieczne jest osobiste stawiennictwo w placówce.
    Moja koleżanka mieszkająca w domu należącym do ojca swojego dziecka, ktore ma dziś 6 lat, zmęczona różnymi zakazami i brakiem właśnie takich uregulowań wzięła dwóch świadków, poszła do USC i choc nie zmieniła nazwiska, ma dzis łatwiej.

    Ale dotychczas rozmawialiśmy o prawach głownie związków jednopłciowych; ten temat tzw. konkubinatów nie był poruszany

  427. „Konkubinat” jednopłciowy jest w tej chwili w wielu krajach, gdzie nie ma zarejestrowanych związków partnerskich lub homo-małżeństwa, zupełnie podobny do konkubinatu klasycznego.

  428. @konstancja
    23 sierpnia o godz. 14:24

    Co zrobiła twoja koleżanka z dwoma świadkami w USC?

  429. Tobermory
    23 sierpnia o godz. 15:31
    założyła formalnie podstawową komórkę społeczną, czyli zawarła związek małżeński

  430. Z którymś ze świadków?

  431. Da się w pojedynkę założyć podstawową komórkę społeczną?

  432. Rafał KOCHAN
    23 sierpnia o godz. 11:54

    „…do: Gekko 23 sierpnia o godz. 11:49
    Nie narzuca? Ty naprawde musisz miec cos z oczami. Zatem, to, że pary homoseksualne nie moga zawierac zwiazków małzeńskich to efekt złej woli urzedników?…”

    Twoje dywagacje to właśnie wynik nieporozumienia się Twoich oczu z mózgiem.
    Otóż, nie oczy stanowią o rozumieniu tekstu czytanego, zwłaszcza tak liberalnego, jak nasza Konstytucja (z wyjątkiem toksycznej preampuły).
    Tak, jak nie oznacza, w ogóle, a tym bardziej w Konstytucji, że prawa obywatelskie dotyczą wyłącznie małżeństw, którymi otaczane konstytucyjną uwagą szczególną rodziny rzekomo (wg Twojej mylnej implikacji wciskanej a priori) są i muszą być bez wyjątku.
    Tak, to Ty w ten sposób masz na oczach klapki zniewolenia (i oczywiście katolickiego, tak tak!) utożsamiając na wyłączność rodzinę z małżeństwem (czego Konstytucja nie czyni).
    I w ogóle, odnoszę się do Twoich piramidalnych głupstw tylko dlatego, że powielają kulawą retorykę i propagandę …Kukizowców i im podobnych amentalnych żuli.
    Ich to zdaniem (i pochodnych), Konstytucję trzeba zgwałcić i do kosza , a „prawo napisać od nowa”.
    Bo przecież tym samym, fakt, że to kulturowo (na rzecz kultu) wykluczeni i nisko politycznie uwarunkowani kauzyperdzi w togach, czyli współplemieńcy, czynią ducha i literę prawa co najwyżej karykaturą tych pojęć, zostanie zamazany, winy wymazane a hańby opakowane w nowe papierki radosnej tfurczości legislacyjnej.
    Fakt, że taki modus się u nas uskutecznia siłowo i od lat, świadczy nie o Konstytucji i cywilizacji instytucji, ale o ludziach właśnie, tylko i wyłącznie.
    Tych międlących bzdety na medialne i populistyczne kotlety.
    Takie, jak sądzenie, że preferencje seksualne nie mogą być równouprawnione i prawomocne poza rodziną, czyli (sic!) małżeństwem i ma coś z tym wspólnego nasze prawo, a nie jego karykaturzyści.
    Do których niezbyt jak widać rozumnie dołączasz.
    I co ja zrobię, że Cię lubię, Kochanie?
    🙁
    To dokładnie „przekaz dnia” wprost z plebanii.

  433. @konstancja

    Wybacz proszę moją dociekliwość, ale z taką nonszalancją pomijasz biednego faceta, co też chyba musiał do tej komórki… 🙄
    Wzięła świadków i hajda 😎

  434. konstancja
    23 sierpnia o godz. 13:44

    Nie będę się wymądrzał i zwyczajnie ci odpowiem, że nie wiem. Nie śledziłem statusu związku partnerskiego w innych krajach. Tak, jak napisałem wcześniej – nie za bardzo interesuje mnie taki zastępczy model związkopodobnego rozwiązania prawnego w naszej, polskiej rzeczywistości. Nie ma on racji bytu, co możesz sprawdzic chociażby w analizach prawnych, które podesłałem wczesniej dla Neferenefer w linku. Oczywiście rozumiem intencje różnych środowisk, by przynajmniej coś takiego pozyskać od państwa.
    Wiesz, jak coś prawem nie jest usankcjonowane, to tego nie masz…
    Niby moralnie jest karygodne kłamstwo, ale czym innym jest czułe zapewnienie partnera/-erki o miłości i wierności, gdzies przy swiecach i winie tylko we dwoje. A czym taka obietnica złożona w urzędzie stanu cywilnego. Żadne prawo nie uwzględnia ukarania kłamiacego kochanka w tym pierwszym przypadku…. W tym drugim juz są jakies konsekwencje… Nie można sie zasłaniac tym, że w Polsce jest ciemnogród i nalezy uwzględniac w prawie mentalność ciemnogrodu, pozbawiając praw wynikających chociażby z możliwości zawierania związków małżeńskich przez osoby homoseksualne. Nie może tu być żadnych kompromisów i przymykanie oczu na niedojrzałość obywateli. Jeśli jest niedojrzałe społeczeństwo, to niech zrobi w tył zwrot, wyjdzie z UE, określi się jako wschodni ciemnogród i zawiera związki polityczne z Rosją oraz innymi krajami azjatyckimi.

  435. Gekko
    23 sierpnia o godz. 16:00

    Czxy ty umiesz czytać? Czy czytałęs linki z analizami prawnymi, które podesłąłem? Będziesz upierał sie nadal, ze umiesz czytać? Zakłądam, ze umiesz.. Skoro tak, to masz problem ze wzrokiem.

  436. Gekko
    23 sierpnia o godz. 16:00

    A gdzie ja rodzinę zestawiałem w małżeństwem? Co ty bredzisz?

  437. Rafał KOCHAN
    23 sierpnia o godz. 16:18

    Oczka śliczne Ci się Rafałku nie tylko z główką, ale i z paluszkami na klawiaturze nie dogadały…. 😉
    W sumie to zabawne, nie wie co czyta, nie czyta co pisze, nie rozumie, co czyni – komplet.
    Ale i tak Cię lubię, bo Ty naprawdę to wszystko paplesz szczerze i od siebie, a nie za pieniądze… hihi.
    Serdecznie pozdrawiam i współczuję konieczności lektur własnych Twych postów.
    Albo nam – Twoich kolejnych w sprawie.
    Całuski. 😉

  438. Gekko
    23 sierpnia o godz. 16:24

    Co podwijasz kitę i robisz angielskie wyjście, bez „me”, „be” lub „kukuryku”? Nie dosć że zaprzeczasz oczywistym faktom, to jeszcze wciskasz mi ciemnotę, że gdzies porównywałem rodzinę z małżeństwem. Myślałem, że stać cie na więcej „pedagogu”.

  439. Rafał KOCHAN
    23 sierpnia o godz. 16:31

    Panie Kochanku, przeczytajże swój pierwszy w sprawie post, swe dalsze komentarze, poproś jakiegoś piśmiennego rejenta aby ci objaśnił co piszesz.
    I zauważ, że oczywiście, czego zresztą wbrew kulawej i tupeciarskiej insynuacji nie twierdziłem, nie „porównujesz” ale UTOŻSAMIASZ rodzinę z małżeństwem, w licznej tu swej argumentacji, wprost i pośrednio, międląc nieszczęsne artykuły konstytucyjne na umysłową mamałygę.
    Wyjdźże, Panie Kochanku z siebie i słuchaj, zrozum sam siebie!
    Inaczej uda ci się może być sobą, ale nie przysporzysz ani chwały ani legislacji sprawy, o która walczysz.
    Spocznij. 😉

  440. Gekko
    23 sierpnia o godz. 16:38

    Wyjmij w końcu tę kodową szturmówke z tyłka i przytocz mi te słowa, gdzie utożsamiam małżeństwo z rodziną? Potrafisz to zrobić? Czy dalej będziesz bił swoją „równo spedaloną” pianę? Podołasz w tym, o co cię proszę?

  441. @NeferNefer

    Znasz historię najmądrzejszego owczarka na świecie (albo przynajmniej w Australii?)
    Tu początek:
    https://www.youtube.com/watch?v=KRBLeqsoRew&list=PL5E32A267457A6D6F&index=1

    Obejrzyj w domu, wraz z potomkiem, jeśli jeszcze nie znacie.

  442. Milego wieczoru,

    @Tobermory, 14:06, te sytuacje, ktora w tym poscie podales – jak zrozumialem – dotycza Polski? U nas nie ma znaczenia, malzenstwo formalne, nieformalne – wszystko jedno. Pewne sprawy finansowo-bytowe zalatwiaja dwie strony, by nie bylo niejasnosci.
    Osobiscie jestem juz w czwartym konkubinacie. I jest wspaniale.

    Pozdrawiam

  443. ???
    Czytam dosc nieuwaznie wiekszosc komentarzy i mam pytanie dosc prosciutkie:
    rzeczywiscie polska konstytucja mowi o zwiazku mezczyzny i kobiety jako instytucji malzenstwa?
    Jesli tak to jest kuriosum jak codex iuris canonici i jak powiadaja starozytni
    Hiszpanie: la vida entre un hombre y una mujer.

  444. w UK „civil partnership”, czyli zwiazek partnerski, nigdy nie okreslal plci partnerow, ani nigdy nie okreslal ilosci osob tworzacych zwiazek…

    Teoretycznie i praktycznie sa dopuszczone zwiazki o wiekszej niz dwoje partnerow, choc one sa wylacznie stosowane w gospodarce, to moglyby byc rowniez, wroc, nie moglyby musialyby zostac zarejestrowane.

    Bo „zwiazki partnerskie” w UK sa w kalsie, ktora w Polsce nazywa sie Spolka Cywilna. W UK jest identycznie, ale szerzej, czyli Civil Partnership jest „jednostka gospodarcza” co daje partnerom pewnosc, ze wspolnie wypracowany majatek spolki podlega prawnemu dziedziczeniu przez „wspolnikow” i zabezpiecza ich interesy.

    Nie slyszalem o rodzinie wiecej niz dwuosobowej, ktora bylaby zarejestrowana jako dajmy na to trzy/cztero, czy piecioosobowy partnership. Ale wszystko jest mozliwe, w tym i to ze ktos wpadnie na pomysl, zeby zabawe we czworo, czy troje, utrwalic i zarejestrowac.

    I w UK beda mogli to zrobic bez najmniejszych problemow, bo z gospodarczego, czy podatkowego punktu widzenia trzeba bedzie uwzglednic realia gospodarcze, wiec ewnetualna odmowa, zostalaby latwo obalona jako utrudnianie dzialalnasci, ktorej swoboda jest ustawowo gwarantowana.

    W praktyce to sie bodaj nazywa prymatem zdrowego rozsadku nad ideologia, czy jakos podobnie.

  445. Falicz napisał:
    konstancja
    23 sierpnia o godz. 13:22

    Mój komentarz
    Konstancja, by się nie powtarzać, podzielam Twoja argumentację, Twoją zasadniczość oraz powściągliwość, poszanowanie realiów, czyli stanu obecnego, czyli stanu mentalności społecznej, która manifestuje się u krajan w szerokiej niechęci do odmieńców wszelkich, do których zalicza gejów, ludzi trans, ludzi domagających się praw (nie tylko spod znaku tęczy).
    Mentalność ta zmienia się bardzo powoli i gonienie tzw. Zachodu nie przebiega wg życzeń niecierpliwych, wytykających krajanom zastój cywilizacyjny, ksenofobię, mieszanie religii z prawem (prawa boskie z prawami człowieka oraz prawem stanowionym, z wolnościami obywatelskimi).
    Tak jest w dużej mierze – jesteśmy do tyłu, ale czyż nie odbywa się jakiś postęp, o czym przypomina Konstancja? Zaledwie dzieści lat temu kobieta w spodniach, to była prowokatorka, makijaż, to zaproszenie do seksu, a rozwodniczka, to pani lekkich obyczajów, żonę należy ręcznie przywoływać do porządku bo baby są głupie, dzieci są własnością rodziców, kobiety niech w domu siedzą, itd.
    Jednak coś się zmienia w Umęczonej. O tym tłumaczy Konstancja niecierpliwym ludkom oraz zapewnia zgodnie, że w Konstytucji nie ma sprzeczności. Też tak uważam. Ziązek partnerski należy zdefiniować i wdrożyć do prawa.

    Falicz rozwalcował temat flagowy PiSu – rzekomego niejawnego zakupu koni przez Trelę na aukcji i z chwalbą niemożebną podtrzymuje swoje drobne kłamstewko, że pani adwokatka relacjonująca aukcję w Janowie słyszała na własne uszy, że Trela powiedział o współnabyciu koni wraz z jednym z licytantów, itd. Podczas gdy Trela nigdzie o tym nie powiedział. O współnabyciu, dopłacie do kupna konia na aukcji, wyłożeniu swoich pieniędzy, itd. Nic takiego nie powiedział. Falicz z panią adwokat miłośniczką koni pokazuje na blogu, jak można ukręcić bicz z piasku. Falicz piaskiem sypie w oczy blogowiczom zapewniając, że bicz to jest, batog, którym będę smagał blog w imię dobrej zmiany. Bo z takimi i nie można inaczej – zapewnia srogi AF.

    Krótkie przypomnienie

    Andrzej Falicz
    22 sierpnia o godz. 22:04
    „Prawniczka napisała, że Trela w wywiadzie potwierdził, że wyłożył część kasy na okazyjny zakup Emiry.”

    Pani adwokat dr Monika Strus-Wołos napisała w swojej relacji z aukcji koni w Janowie:

    „No i najtrudniejsza informacja – jednym ze współnabywców Emiry został p. Trela. Jak się wyraził w wywiadzie, „wyłożył parę złotych, bo go poprosili o to znajomi”. Co? Biednemu panu szejkowi zabrakło drobnych, bo kupił dzieciom frytki i colę za 15 zł?”

    Trela powiedział:

    „ Przyjaciele poprosili mnie o pomoc przy kupnie dwóch koni, co wykonałem, dokładając parę złotych do utargu aukcyjnego – powiedział. Jednym z koni była Emira, sprzedana ostatecznie za 225 tysięcy euro.”

    W wypowiedzi tej nie ma mowy współnabyciu koni przez Trelę lecz o pomocy przy zakupie koni, z czego wynikł większy utarg aukcyjny.
    Współnabycie koni przez Trelę jest to wymysł, który przedstawiany jest jako prawda potwierdzona frazą – słyszała na własne uszy.

    Jest to typowa insynuacja PiSowska, która polega na wytłumaczeniu sobie i innym, że, chłe, chłe – pomógł przy zakupie, chłe, chłe, za darmochę, nie? Znamy te numery. I po takim swojskim przeszkoleniu słuchacza wychodzi na to, że Trela oświadczył, co inni słyszeli na własne uszy – nabyłem konie do spółki z oficjalnymi nabywcami podczas aukcji, wyłożyłem trochę kasy, ale opłaciło się.
    Pzdr, TJ

  446. ozzy
    23 sierpnia o godz. 18:28

    W UK, nawet bez zwiazkow partnerskich, juz po trzech latach wspolnego domowego gospodarzenia, chocbys nie byl malzenstwem, czy w zwiazku partnerskim, prawo traktuje ludzi razem mieszkajacych jak malzenswo. Z osobistego praktycznego doswiadczenia sie o tym dowiedzialem, gdy zobaczylem jak sie zmienia podejscie do mnie i do zalatwiania wspolnych spraw, po smierci mamy Jasia. Wystarczalo wszedzie podanie „na gebe”, ze mieszkalismy razem ponad 6 lat. No kilkanascie zalatwianych spraw, tylko raz musialem te wspolne mieszkanie udowadniac, bylo to wydanie zwlok z kostnicy. Tam wystarczylo pokazanie rachunkow z jednego adresu, potwierdzajacych wspolne zamieszkiwanie przez wymagany okres, zeby stosowne wydanie uzyskac.

  447. @Tobermory

    Nie znałam, dziękuję, obejrzymy po powrocie.

  448. @lone

    rozumiem; u mnie jeszcze bardziej proste sa te sprawy – razem mieszkamy, na polowe
    jestesmy wlascicielami domu, kazdy ma wlasne konta i rozne oszczednosci – wspolna kasa na rachunki etc etc. Mnie nie interesuje jej kasa ani jej moja. Jest OK to jest OK.

  449. a niech sie zenia i za maz wychodza —-jedno, dwu-plciowe…jakieZ to ma znaczenie?
    Wazne sa uczucia!
    Amen.

  450. @ozzy

    jasne… co je czyje to je czyje, wspolne podlega „wspolnotownosci” o ile nie istnieja osobne uzgodnienia.

    Choc osobiscie mnie to nigdy nie tykalo, ale tak praktycznie to niezmiernie mnie interesuje, czy kiedykolwiek ktokolwiek zarejestruje zwiazek partnerski wiecej niz dwuosobnikowy? Kiedys, mysle, dojdzie i do tego. Mnie nie interesuje sklad, ani nic innego, poza momentem, w ktorym wiecej niz dwoje ludzi uzna za wazne dla nich, zeby sie formalnie zarejestrowac jako rodzina….

    Powyzsze mnie interesuje, ze tak powiem socjologicznie, znam jeden taki zwiazek osobiscie, o kliku innych slyszalem, stad wiem, ze nie jest to zjawisko jednostkowe. Mam silne odstawy, by sadzic, ze jedynie, tak zwane spoleczne tabu powoduja, ze te zwiazki wola w ukryciu pozostawac…

    Ale przemiany, jak wiesz zapewne ulegaja przyspieszniu, wic chyba tylko kwestia czasu jest dojscie do momentu, gdy przycisnieci okolicznosciami, ci ludzie zdecyduja sie wystapic o swoje prawa.

    I bazujac na rozwiazaniach z UK, bez wiekszych problemow je wyegzekwuja. Co otworzy droge do wilozenstwa i wielmestwa zarazem… Co w rezultacie wzbogaci palete zyciowych mozliwosci, jakie beda dostepne kazdemu.

  451. @ozzy
    23 sierpnia o godz. 19:23

    Pytałeś, czy to był przykład (mojej przyjaciółki) z Polski?
    Odpowiadam: Nie.

    Uczucia są ważne, póki trwają. Gdy się kończą, trzeba rozstanie przeprowadzić w sposób cywilizowany. Tu pomagają jasne regulacje prawne.
    W twoim przypadku wszystko jest OK. Na razie. I bardzo dobrze.
    A jak będzie wyglądała kwestia dziedziczenia? Umowa, testament, zostawienie problemu spadkobiercom?

  452. Na razie w większości krajów obowiązuje monogamia.
    Bigamia i poligamia są karalne.

  453. Odnosi się to do związków prawnie zalegalizowanych.
    Trójkąty, kwadraty etc. nieformalne to kwestia prywatna.

  454. PYTANIE DO WSZYSTKICH … to znaczy do aktywnych blogowiczow i tych co tylko blog czytaja…

    .
    @AF podal wczoraj info, o zkaupie przez Janow Podlaski wikszej ilosci jalowek rasy HF (Holsztyno Fryza).

    Dla mnie jako zootechnika z wyksztalcenia jest to bardzo ciekawa informacja, zwlaszczea z tego powodu, ze jest zwiazana z Janowem Podlaskim. Z prywatnych zrodel, czyli od znajomych zasiegnalem „jezyka” i po tym uzupelnieniu wiedzy juz posiadanej o aktualna, moge napisac odpowiedz na to co umiescil @AF.

    Wiedza jest czysto fachowa, moze tez byc klopotem do zrozumienia. Dlatego zadaje wprost pytanie o to:

    Czy jest wsrod blogowiczow i bywalcow bloga zapotrzebowanie na to, zebym tym co juz wiem, odpowiedzial na podana przez @AF informacje?

    Niechce niepotrzebnie informowac o czyms co nikogo interesuje. Z drugiej strony propagandowemu szarogeszeniu sie @Falicza nalezy stawiac tame, informujac i piszac o tym jak sie rzeczy maja w rzeczywistosci.

    Sam wiem co nalezy robic, ale to ejst blog @Jacka Kowalczyka i reszty blogowiczow, dlatego uznalem za stosowne, zeby zadac to pytanie.

    Zastosuje sie przwazajacych wypowiedzi, nawet jesli bedzie to tylko jedna wypowiedz.

  455. A daj se wreszcie siana 🙄
    Nie wystarczy informacja, że stadnina finansuje się częściowo z hodowli krów mlecznych zyskownej produkcji mleka?

  456. Siana daje sie krowom, koniom, owcom …

    Ty, @Tobermory, o czym zapomnialem nadmienic, za co blogowiczow przepraszam, sie dla mnie nie liczysz. To znaczy jako czlowiek i potencjalnie ludzka jednostka to sie jak najbardziej liczysz, ale nic poza tym. NIC @Tobermory… Null jesli to lepiej do ciebie trafi

  457. Tejot
    Rozważanie na temat czy Trela na „prośbę przyjaciół dorzucił ” parę groszy do zakupu Emiry oznacza, że kupił ją razem z nimi czy nie wydaję mi się kuriozalne.
    Jaki to ma związek z PiS?
    Nie dziwi Cię to, że prezes państwowej firmy jest w tak doskonałej komitywie z właścicielem prywatnej stadniny?
    Nie widzisz tu zasadniczego konfliktu interesów?
    Z setek ludzi na aukcji dzwonią właśnie do prezesa, który akurat tam jest chociaż nikt go nie zapraszał…

  458. @tj

    Nie karm trolla. Prosze. To jedyna metoda jak widac. Zaglodzic ignorowaniem na smierc.

  459. @Pan Jacek, jak widzimy nie zbanowal @AF

    W tej sytuacji, my blogowicze wszyscy razem, wezmy sprawe we „wlasne rece”, to znaczy ignorujmy wszelka pisanine trollujaca blog i w ten sposob zaglodzimy trolla na smierc.

  460. Czytam z podziwieniem.
    Rafał ma rację, że wpisanie do konstytucji definicji małżeństwa jako związku kobiety z mężczyzną jest prawnym zamknięciem furtki na inne możliwości, czyli żadne społeczne zbieranie podpisów nie pomoże i część społeczeństwa jest dyskryminowana w sposób wyraźny. Nawet konkubinat w Polsce jest chudawy i pokręcony, dzięki wpływom religijnym kk, co chyba widać na przykładzie dziedziczenia.
    W Australii po bodajże 3 latach wspólnego mieszkania partner/ka nabiera praw do mieszkania w razie śmierci tego drugiego. Znaczy, o ile nie została sporządzona intercyza wyłączająca mieszkanie ( u nas na ogół to jest dom) ze wspólnoty majątkowej, to przechodzi on na partnera bez specjalnych problemów. I na ogół dla jasności sytuacji sporządza się testamenty, jeżeli majątek jest większy niż ów dom i spadkobierców może być więcej – na przykład dzieci z poprzedniego małżeństwa. Ale tzw. dom rodzinny, jeżeli nie ma intercyzy, przechodzi na pozostałego partnera.
    Ale podatki płacimy osobno 🙁

  461. Lonefather,
    a dlaczego miał pan Jacek zbanować Falicza? Za inne poglądy? Takie masz złe zdanie na temat naszego gospodarza?

  462. Ewa-Joanna
    23 sierpnia o godz. 21:49

    Jak widac, to te 3 lata wspolne, to jest anglosaska perspektywa. Sprawa podatkow jest kwestia rejestracji „wspolnosci biznesowej”, za jaka rowniez uznaje sie malzenstwo.

    Kwestia wplywu kk na polskie rozwiazania, to nie jest sprawa „religijna”, tylk ordynarnie polityczna. W zamian za wspieranie, panstwo ustepuje ze swoich prerogatyw kosciolowi, oddajac mu korzysci plynace z zarzadzania „grzechem”…

    Czyli panstwo realizujac koscielne zapatrywanie, pozwala kosciolowi na sciaganie oplat … Niby politykoreligijnosc, a w rzeczywistosci, po prostu orydynarny biznes.

    Panstwo uleglo i zamiast rozwiazywac sprawy obywateli, stanelo po stronie religijnego biznesu, odplacajac sie kosciolowi katolickiemu, regulujac sprawy po jego uwazaniu.

  463. Ewa-Joanna

    Nie mam „zlego zdania” o Gospodarzu

    Zwyczajnie stwierdzam fakt i tyle. @Pan JAcek doradzal rzeczonemu zmiane bloga. Wspomnial tez o wczesniejszych wykluczeniach. jesli siegniesz wstecz, to „kaktusnik” zostal zbanowany za dokladnie to samo co robi AeF, czyli za intelektualne zasmiecanie.

    Nasz Gospodarz jest czlowiekiem wielkiej cierpliwosci i ogromnej lagodnosci.I tolerancji, bo toleruje chocby moje „wyskoki”. Ale to co innego, niz systemowe smiecenie nieustannymi wklejkami tego samego tekstu…

    Jesli by policzyc, to „zwierzenia prawniczki” AF wkleil pod roznymi pozorami, co najmniej kilkanascie razy. Jesli to nie jest trollowym zasmiecaniem bloga, to czym to w/g Ciebie to jest?

  464. Lonefather,
    nie bardzo wiem jaka jest różnica między „zaśmiecaniem” a „wyskokami”, bo mnie jedno i drugie przeszkadza. Ale rozumiem mus.
    Tak sobie myślę, że gdyby Szostkiewicz nie wyrzucił Falicza, to cała awantura byłaby tam a nie tu. Czyli Szostkiewicz winny!

  465. Falicz produkuje się u redaktora Szostkiewicza.

  466. Nie wiem, nie czytam Szostkiewicza, ale Falicz sam napisał dlaczego swój post umieszcza tutaj.

  467. W marcu 2016 z typową złośliwa satysfakcją TVN
    doniósł,
    że szejk Al Thani właściciel stadniny w Katarze
    zaproponował pracę Markowi Trelii…

    Można jedynie przypuszczać, że zadaniem byłego strażnika polskiej legendy arabskiego konia było użycie jego wiedzy i wpływów by kupować dla dobra jego ukochanej…panstwowej polskiej stadniny konie
    jak najdrożej
    w czym pomoże dobry pijar.

    Czekam aż Siemioniak zostanie pracownikiem jakiegoś zagranicznego koncernu zbrojeniowe w przy ogólnej satysfakcji POLITYKI GW i TVN.

  468. Bardzo ciekawy wywiad z Cimoszewiczem:
    http://fakty.tvn24.pl/fakty-z-zagranicy,61/cimoszewicz-polska-jest-w-tej-chwili-w-europie-nikomu-niepotrzebna,670720.html

    Ja też uważam, że odpowiedzią Europy na kryzys powinno być pogłębianie integracji.

  469. Ewa-Joanna
    23 sierpnia o godz. 22:20

    I wykonal „celny strzal” bo trafil na srodowisko jak malo ktore sklonne do merytprycznej dyskusji.

    Problem niestety jest w tym, ze merytorycznosc dyskusji jest jednostronna. Czyli od strony „srodowiska”, bo merytrocznosc spotkala sie z propaganda.

    W tej sytuacji, uznalem zeby „zaglodzic” trolla, jako odpowiedz na rozsiewana propagande. Gdyby rzeczony podejmowal rzeczowa dyskusje, z jakichkolwiek pozycji, sam bym dalej dyskutowal. Z propaganda nie bede… I stad zaapelowalem o nie karmienie trolla

  470. Wihmann ze stadniny w Abu Dhabi mówi wręcz otwarcie,
    że właściciele prywatnych stadnin będą chcieli wykupić polskie państwowe stadniny „korzystając z okazji ich upadku..”

    Jaką rolę w tym widzą dla swoich nowych potencjalnych pracowników mających do zaoferowania najlepsze kontakty i tajemnice polskich stadnin?

    Jaka rolę w tej akcji mogą pełnić kubly pomyj i czarny pijar przelewajacy sie przez nasze patriotyczne inaczej media?

    Jeszcze raz zapraszam do fachowej i beznamietnej analizy wyników ostatniej aukcji dokonanej przez ekonomiczne pismo Forsal, która załączyłem powyzej.

  471. lonefather
    nie rozumiem tego: I wykonal „celny strzal” bo trafil na srodowisko jak malo ktore sklonne do merytprycznej dyskusji.
    Wydaje mi się jakieś obraźliwe w stosunku do innych uczestników blogu.
    Lepiej poczytam Cimoszewicza…

  472. Andrzej Falicz,
    Zwykle Pana minusuję bez czytania, ale dziś zrobiłem wyjątek. Po raz ostatni. Kto jest autorem rewelacji na które się Pan powołujesz? No kto?

  473. Przypominam, że fachowiec…
    lonefather

    jeszcze dzień temu upierał się, że jedynym przypadkiem dofinansowania hodowli koni była egzotyczna i jednostkowa hodowla…bazantow.

    Nawet nie wiedział o krowach w Janowie.
    Kpil i rechotal…

    Tejot sugerował, że żadnego wywiadu z Trela nie było i Falicz konfabuluje…

    I co?
    Obaj nie mieli racji więc…
    Nastąpiła propozycja zaglodzenia trolla Falicza.
    Żałosne.

  474. Płynna rzeczywistość

    których „rewelacji”

    przecież podaje źródła.

    Wywiad filmowy z Trela każdy może sobie obejrzeć. Wczoraj podobno to była konfabulacja.

    A artykuł TVN 24 jest ogólnie dostępny możesz sobie wyguglowac
    „Marek Trela będzie pracował dla szejka”

    Raport NIK jest na internecie.

    Ocena aukcji przez Forsal – zalaczylem link.

  475. Ewa-Joanna
    23 sierpnia o godz. 22:47

    Dlaczego wydaje sie Tobie „obrazliwe”?

    Ja mam od niemal zawsze wrazenie, ze znakomita wiekszosc blogujacych u @Jacka Kowalczyka, to sa ludzi otwarci i sklonni do podejmowania wyzwan i wskutek tego dyskutujacy … Z kazdym, a zwlaszcza z kims prezentujacym kontrowersyjne, jesli nie wrecz bledne poglady.

    Czy to, taa ocena jest w jakikoleik soposob „obrazliwa”?

    Chyba zbyt powierzchownie oceniasz i zbyt pochopne wnioski wyciagasz. To tez nie jest zarzut wobec Ciebie, tylko zacheta do przemyslenia i zrewidowania pochopnego pogladu.

  476. Ewa-Joanna
    23 sierpnia o godz. 21:49

    Czytam z podziwieniem.
    Rafał ma rację, że wpisanie do konstytucji definicji małżeństwa jako związku kobiety z mężczyzną jest prawnym zamknięciem furtki na inne możliwości…
    – – –
    Jest dokładnie odwrotnie, bo niby dlaczego i w jaki sposób „zamyka”?
    Niechże Pani nie czyta Cimoszewicza, bo z takim aparatem poznawczym, szkoda czytania mądrych ludzi do produkcji bzdur na blogu.

  477. lonefather
    dla mnie stwierdzenie : trafil na srodowisko jak malo ktore sklonne do merytprycznej dyskusji. oznacza, ze to środowisko nie jest zdolne do merytorycznej czyli rzeczowej dyskusji, a tylko do jakiegoś ple ple. No czasem owszem, ale w większości nie i bardzo sobie cenię niektórych.

  478. @Panie Falicz,

    na czym polega „typowa zlosliwa satysfakcja TVN”? albo „ogolna satysfakcja POLITYKI GW i TVN” .
    Widze, ze Pan sie zna na rogaciznie, ktora czeka w kolejce za arabami

    PS: mowiac tak ogolnie: to jestem realista nad – nad polskim absurdem i dodam jeszcze
    z typowa s o b i e zlosliwa satysfakcja: to polskie rodzinne buffo (Prezes et co ) zmierza raczej do eschatologicznego konca.

  479. Gekko,
    dziękuję że mnie nie zawiodłeś dając doskonały przykład polskiej dyskusji.
    Wracam do Cimoszewicza.

  480. @Jacek Kowalczyk

    Panie Jacku,

    Mialem nadzieje, ze do tego nie dojdzie, ze bede czul sie zmuszony poprosic Pana o zbanowanie @Andrzej Falicz.

    Dzis, ma Pan twardy dowod na to, ze @AF jest po prostu trollem, ktory 23 sierpnia o godz. 22:49 popelnil to co jest czystym i nie pozostawiajacym cienia watpliwosci trollingiem.

    Mianowicie, dopuscil sie ewidentnego klamstwa odnosnie prawdy i tego co inni blogowicze pisza na blogu.

    1) W moim wlasnym poscie wspomnialem, ze np. dochod z ich hodowli w drugiej polowie lat 70 raz, czy dwa zbilansowal SK Janow Podlaski… Nic a nic nie pisalem, ani nie twierdzilem, ze „bazanty utrzymywaly” araby, co osmielil sie suponowac rzeczony troll @AF

    2) Nigdy, nigdzie nie „zapomnialem” o roli produkcji mlecznej, jako zrodla codziennej wyplacalnosci i plynnosci finansowej codziennej SK. Niemniej rzeczony troll @AF sugeruje co innego

    Szkoda „zasmiecac” panski blog dalsza wyliczanka. Niemniej wypda wspomniec, ze ilosc zwyczajnych klamst i przeklaman, o przeinaczeniach jest o wile wieksza niz te dwa wspomniane wyzej.

    W zaistnialej sytuacji, uwazam ze ilosc twardych dowodow na to, ze wspomniany @Andrzej Fallicz, wypelnie w zupelnosci kryteria zarezerwowane dla trolla internetowego, co jest warunkiem zbanowania.

    I o zbanowanie @Andrzeja Fallicza uprawiajacego internetowy trolling na Panskim blogu, niniejszym wnosze.

    Z powazaniem
    lonefather

  481. ozzy

    PiS wywalił zasiedzialego od lat i zaprzyjaźnionego z kupcami prezesa państwowej spółki po dosyć krytycznym raporcie NIK
    ( kierowanym przez ministra z PO).
    Nie pomógł fakt firemki prywatnej robiacej kokosy na deficytowej…panstwowej hodowli robiącej to od 15 lat bez przetargu.

    Nazajutrz TVN nadaje, że wywalony prezes zostanie przygarniety przez konkurencyjna stadnine w Katarze.
    Przez parę miesięcy POLITYKA GW i TVN walą w „upadająca ” stadnine jak w bęben.

    W atmosferze skandalu dochodzi do kupna gwiazdy aukcji Emiry…za pół ceny ,
    kupuje ja szejk, który zaproponował robotę Trelii a Trela użyczyl jego człowiekowi swojego telefonu i dorzuca parę groszy do zakupu.

    I to wszystko.

    Przy okazji fachowe analizy pokazują twarde fakty, że „fatalna aukcja PiS ” osiągnęła obiektywnie bardzo przyzwoite wyniki.

  482. lonefather
    23 sierpnia o godz. 19:58

    Co robić? – głodzić.

  483. Plose pana, plose pana a on sie bije i scypie!

  484. lonefather
    Co pisałeś każdy może sobie przeczytać.

    I nie martw się o swoje dobre imię.
    Przecież występujesz pod pseudonimem….

  485. @Gekko

    wpisanie definicji malzenstwa do konstytucji to jak niegdys zapis przyjazni polsko-radzieckiej.

    Wiecej kompromisu, szanowni blogowicze, troche pauzy na zaczerpniecie powietrza, bo wszystko @Faliczowi z anty-PiS em sie kojarzy jak Jasiowi z dupa a Slowackiemu z Polska wszystko sie kojarzylo.
    Polskie sfilcowane autorytety moralne i ta wieczna glupota ludzka.

    zycze spokojnej nocy i snow

  486. Andrzej Falicz
    być może wszystko to co piszesz byłoby bardziej spójne gdybyś to poparł dowodami w postaci linków do faktów a nie odsyłał do samodzielnego wyguglowania. Powód prosty – brak zainteresowania i lenistwo.
    I podpowiadam: to co ktoś powiedział a inny powtórzył to nie jest fakt lub informacja to gołosłowie.

  487. Ewa-Joanna

    Nie mam na mysli wszystkich. Mysle, ze nie gorzej niz ja wiesz, ze od regulek zwykle sa tez wyjatki ktore sie spod regulek wymykaja, z roznych zreszta przyczyn i powodow…

    Niemniej, to tu wlasnie, na blogu @Jacka Kowalczyka, jak nigdzie indziej, zgromadzilo sie sporo ludzi postepujacych tak jak o tym napisalem. Wiekszosc oczywiscie nie oznacza wszystkosci, ale wiekszosc nadaje i tworzy dominujaca ceche i na tym wlasnie okresla sie calosc…

    Zreszta, co ja bede tlumaczyl?

    Sama popatrz, co sie dzieje aktualnie. Wystarczy ze sie pojawi cokolwiek, to sie znajduje chetny do wejscia w polemike. I wlasnie ta sklonnosc wyodrebnilem w tym kawalku, ktory w Tobie wywoluje sprzeciw i obecna miedzy nami zdan wymiane. My razem wlasnie w tejchwili udowadniamy, ta ceche, ktora jakos tam kwestionujesz.

    Wiec jak?
    Przyznasz mi racje, czy sie dalej bedziemy zabawiac przeciagajac dyskusje?

  488. Ewa-Joanna (21:49)

    „wpisanie do konstytucji definicji małżeństwa jako związku kobiety z mężczyzną jest prawnym zamknięciem furtki na inne możliwości”

    A jak sie to ma do innych artykulow tejze samej konstytucji? Gwarantujacej rownosc wolnosc braterstwo?

    Rozmowa blogowa nt. zadany sie zaczela od WEWNETRZNYCH sprzecznosci polskiej konstytucji. Ktorych jest PELNO, nawiasem mowiac. Sprzecznosc dotyczaca powiazania definicji malzenstwa z orientacja hetero, wobec innych mozliwosci malzenstw – przeciez juz od kilku lat funkcjonujacych w dosyc sporej liczbie krajow – to tylko jeden AKTUALNY dziwolag polskiej konstytucji. Tych dziwolagow bedzie przybywalo, z uplywem czasu. I ze zmieniajacymi sie standardami spolecznej akceptacji pozycia miedzyludzkiego.

    O pozyciu ludzi z owieczkami bendzie jak czasu przybendzie

  489. Tanaka
    23 sierpnia o godz. 23:26

    A znasz inny sposob na trolla, gdy @Gospodarz ze sobie znanych powodow trolla nie banuje?

  490. mysl na dobranoc:
    ________________

    lizanie dupy drobnostka dla polykaczy ognia

  491. lonefather
    Co pisałeś każdy może sobie przeczytać.

    I nie martw się o swoje dobre imię.
    Przecież występujesz pod pseudonimem….

    Linki podaje.
    Mogę ponownie.

  492. Tobermory; RAFAŁ KOCHAN; NeferNefer; lonefather i inni

    czytałam Wasze posty (rezydentów) o prawach osób nie związanych formalnie z sobą, ktore są uznawane przez urzędy jak para, malżeństwo, związek partnerski czy jak to nazwiemy.
    Wspólne zamieszkiwanie pod jednym adresem jest pewnym rozwiązaniem, ale jeszcze nie w Polsce.Tu meldunek pod jakimś adresem sprawia, że masz prawo przebywać w tym mieszkaniu, policja może wymusić obecność byłego czy byłej, bo ma meldunek. Meldunek rzecz święta.

    A wszystko ulatwiłoby oświadczenie, ze mieszkamy pod wspólnym adresem i coś z tego wynika: prowadzimy wspólne gospodarstwo, mamy jakiś majatek, dorobek życiowy, czasem wspólne dzieci lub swoje razem wychowujemy, czyli jesteśmy rodziną.
    Przeszkodą w Polsce jest brak zaufania władzy do oświadczeń – wszystko, co powiesz musi być poświadczone na piśmie, z mnóstwem pieczątek z orłem i imiennych, bo tak mamy w maszym pięknym kraju,że tu „wszyscy jesteśmy podejrzani” (nasuwa mi się tytuł kryminału Chmielewskiej).
    Samo oświadczenie, z wlasnoręcznym Twoim podpisem, złożonym w obecności urzędnika czasem pomaga.

    W nowych dowodach osobistych wydawanych od początku ub roku nie ma miejsca na adres zamieszkania.

    Odbudowanie zaufania władzy do obywatela, a jeszcze bardziej zaufania społeczeństwa do władzy to robota na cale pokolenia.

  493. @ozzy

    smieszne, ale kompletnie bzdurne…

    Ogien oczyszcza i dezynfekuje, czego o lizaczach dupy powiedziec sie juz nie da !

    Jedyne co sie da powiedziec o zwiazku pomiedzy dupa, lizaniem i dezynfekcja to jest to, ze z uwagi na dezynfekujace wlasciwosci sliny, to bycmoze, ze lizanie dupy ja i tylko ja dezynfekuje. Posiadacze zwierzat domowych w postaci psow, czy kotow, dezynfekacje dupy maja okazje obserwowac u swoich pupili codziennie.

  494. loniu,

    A jak jest z lizaniem dupy owczej? Mowa jest o obu owczych genderach, pdczas tego lizania tego co potrzeba

    Innych owczych genderow nie wspominam. Bo ich nie znam

  495. @lone

    co Ty tak wszysko na powaznie bierzesz i na wszystko masz odpowiedz…zwierzeta domowe w p o s t a c i takze…

    bezpostaciowo pozdrawiam,
    non substantial

  496. Andrzej Falicz
    23 sierpnia o godz. 23:24
    nie wiem, czy prostować ten stek niedopowiedzeń i niedomówień, ktore od wczoraj zaznacza Pan w swoich postach.
    Zacznę od drobiazgu: obaj wyrzuceni prezesi stadnin nie zaprzeczali, ze takie propozycje dostali, że ich nie przyjęli, choc sie nad tym zastanawiali. Ale propozycje nie zsotaly im przedstwaione zaraz następnego dnia po odwolaniu, bo i w Katarze, i w Anglii, w USA, skąd pochodziło wielu kupców zaskoczenie wielu odebralo mowę. I na pewno nie bylo reakcji na taką zapowiedź. Tu, na blogu też byliśmy tym odwołaniem zaskoczeni, omawialiśmy to i dyskutowaliśmy przez długi czas.
    Na pewno TVnN 24 nie podała tej wiadomości następnego dnia, bo taka propozycja jeszcze wówczas nie padła.
    To, co Pan tu wypisuje to manipulacja faktami,półprawdy i niedopowiedzenia rodem z kurskiej telewizji. Tam właśnie znajdują one posluch, poklask i uznanie wśród telewidzów.
    I na tym zakończę, nie oczekuję żadnego komentarza i nie odniosę się, jeśli on się tu pojawi.

  497. Tak sobie mysle….
    te owce to sie juz staly przedstawicielkami klasycyzujacego odlamu kultury plebejskiej w Polsce

  498. @ozzi

    Biore tak, bo mam tak wlasnie, ze powaznosc czesto u mnie „bierze gore”, nad letkoscia wiecznego optymisty… Najlatwiej to zauwazyc w moich postach. Na co jest mi trudniej zaradzic, niz w innych okolicznosciach.

    Ale jak teraz, gdy mi ktos, jak Ty teraz wskaze, to sie z tego co napisalem smieje wraz ze wskazujacym… Z wyjatkami od reguly oczywiscie. Czego jak mniemam masz pelna swiadomosc.

    Pozdrowka

  499. Lonefather,
    nie przyznam ci racji bo jej nie masz a ja nie uznaję ani świętego spokoju ani mniejszego zła. Mówiąc twoim językiem, uważam, że pierniczysz od rzeczy w połowie nie wiedząc o czym mówisz, a już na pewno nie czytasz nawet tego co sam napisałeś. Stad te twoje konflikty z różnymi osobami na blogu. Może zanim zarzucisz komuś niewiedzę, trollowanie, głupotę czy nierozumienie – zaczniesz od siebie i uczciwie się swoim wpisom przyjrzysz.

  500. Przypomnienie dla zapominalskich

    Temat lizania dupy zostal wprowadzony na piedestaly przez naszego hebraiste blogowego, ozzy’ego, pod 23:37

    „lizanie dupy drobnostka dla polykaczy ognia”

    Celne wprowadzenie to bylo. Wystarczy pomyslec ile tego procederu sie siem odbywa pod KACZKAMI.

    Lizac dupe kaczce.. Czy mozna sobie wyobrazic cos jeszcze bardziej seksownego?

  501. Konstancjo,
    w Australii nie ma meldunków. I dowodów osobistych też nie ma.

  502. Ewa-Joanna
    24 sierpnia o godz. 0:05
    to jak sobie radzicie w urzędach?

  503. ozzy
    23 sierpnia o godz. 23:59

    Wroci owczo/szafranowy temat.

    Jestem w trakcie ozywionej merytorycznej dyskusji z autorytetem. Po zakonczeniu jej, pworoce i zrelacjonuje, zeby spelnic obiecane @Konstancji, zakonczenie sporu wywolujacego znuzenie i znudzenie zdezorientowanych blogowiczow.

  504. Dziekuje kol. Ewie – Joannie za madra riposte @lone,
    ktorej tresc jest dobrym drogowskazem do lekkosci bytu
    i zachowania balansu mentalnego.
    Tak trzymac!

  505. Nefernefer
    póki mamy do czynienia z tzw. chrześcijaństwem ciężko będzie bo ono wyjątkowo odporne na zmiany. Póki różnorodne kościoły używają swoich wpływów na politykę póty ciężko to będzie. My tu w Australii od ładnych paru lat użeramy się na ten temat i co popchniemy sprawę trochę do przodu to konserwatywny rząd Liberałów naciska hamulec.

  506. Konstancjo,
    ogólnie to większość spraw teraz załatwia się przez internet. Jak trzeba identyfikatora to mamy prawo jazdy, a jak ktoś nie ma to świadectwo urodzenia. Poza tym wszystko to co powiemy jest przyjmowane za prawdę i tak traktowane, jak oszukasz czy zełgasz to poniesiesz konsekwencje prawne. I wtedy nikt się z tobą nie certoli. Adres jest potrzebny tylko do założenia konta w banku, wystarcza dwa rachunki z twoim nazwiskiem i adresem. Potem już leci z górki, a odnotowanie każdej zmiany adresu w urzędach leży w twoim interesie, inaczej nie dostaniesz korespondencji.
    Sama byłam zaskoczona początkowo, będąc po polskiej szkole braku zaufania, ale szybko przywykłam i nie wyobrażam sobie inaczej.

  507. Ta Konstytucja nasza. I dunno, konstancjo. Jesli nie inni. Naiwni

    Art. 13.
    „Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.”

    A gdzie Islam jest w tej naszej konstytucji, ja siem zapytujem? Bo wszyscy wiedzom, ze nie ma najmniejszej roznicy pomiedzy ZALOZENIAMI Islamu. Oraz tymi wynikajacymi z nazizmu, faszyzmu i komunizmu. A także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową.

    Czy posadzenie Baracka Obamy o jego islamizm, 8 lat temu, spowodowalo te nowa wojne islamistyczna w tym swiecie jaki znamy?

    Jego pokojowa nagroda Nobla z 2008 roku nic dobrego swiatu nie przyniosla. Choc miala cos przyniesc. Chyba trzeba bedzie spuscic na ten aspekt zaslone milczenia

  508. Ewa-Joanna
    24 sierpnia o godz. 0:02

    Interesujaco napisalas. Ja przynajmniej z zainteresowaniem przeczytalem, bo po raz pierwszy ktos mnie opisal tak, jak Ty to zrobilas.

    Tak wiem, ze mam sklonnosci do przegadywania.
    Tak wiem, ze tego, zwykle nie kontroluje.

    Ale nigdy! Nigdy nikogo! Nie obrazam z owodu odmiennych pogladow, czy uwazan !!

    Jedyne ostrzezenia zaadresowane przez @Gospodarza pod moim adresem, dotyczyly nie tego co i w jaki sposob pisze, ale dotyczyly wylacznie przeklinania… I niczego innego nie dotyczyly.

    Uwagi gospodarza na kanale publicznym, do wiadomosci ogolu. I kazdy mial okazje sie zorientowac, ze uwaga @Gospodarza dotyczyla formy, a nie tresci, ktore prezentuje.

    Zwroce Twoja uwage na fakt, ze dwukrotnie polemizowalem i najwyrazniej moja polemika odniosla skutek, bo ostatnie dosadnie uzyte „grube slowa”, z uwagi na kontekst wypowiedzi, nie spotkaly sie z nagana.

    Rozumiem co napisalas. Niemniej rozumienie Twojego punktu widzenia mnie nie przekonuje do dokonania zmiany dostosowanej do Twoich zastrzezen co do mojego widzenia i komentowania…

    Ja czytam Ciebie, Ty czytaj mnie. Starajmy sie wzajemnie rozumiec pomimo roznicy ocen, czy rozumien. Chyba nie ma lepszego miejsca na swiecie niz blog @Jacka Kowlaczyka, zeby ludzie o rozniacych sie pogladach, mileli szanse sie nawzajem poznawac i poznajac sie, uczyli sie rozumiec sie nawzajem.

  509. Prezydent Oback Barama odejdzie ze swojej 8-letniej prezydentury bez NAJMNIEJSZEGO osiagniecia. Na miare swiatowa mierzonego. Rochodzi sie o pozytywnego plusa Walesy. Tez perydenta. Bolek mial tych plusow kilka. A jakie plusy mial Barack Obama, przez 8 lat? Ja nie znaju

  510. Nic nie znaju jesli o blog pana Jacka Kowalczyka idzie.

    Ten lonek. On pieprzy jakby spac nie mogl

  511. Ewa-Joanna
    24 sierpnia o godz. 0:21

    i Konstancja

    Identycznie jest w UK. Gdy wychodze z domu, nie klopocze sie, ze nie wziolem prawa jazdy. Jesli cokolwiek sie wydazy, to oficer zwyczajnie wstuka nr rejestracyjny i ma natychmiast potwierdzenie z DVLA ze mam prawo jazdy. Zalatwianie spraw przez telefon, jest norma i to co podam, jest przyjmowane i decyzje sa podejmowane.

    Ale… ale jesli podalbym nieprawde… to sobie nie jestem w stanie wyobrazic konsekwencji jakie by na mnie spadly… Bylbym doslownie skonczony i nie mielbym juz w UK, jak to sie mowi „zycia”… Nie mowiac o procesie, wyroku, odsiadce, to po nich, do konca zycia ciagneloby sie za mna odium klamcy, i cokolwiek bym nie zalatwial, to zaltwienie bedzie mnie „kosztowac” z piec, czy dziesiec razy tyle wysilku, niz to kosztuje ktosia bez wspomnianego garba.

    I wlasnie to podejscie anglosaskie powoduje, ze w UK polaczone sa sluzby skarbowe w instytucji zwanej HMR&C i zajmuja sie sciaganiem danin i podatkow, oraz wyplata swiadczen, czyli benefotow (zasilkow) i rent i emerytor. I wobraz sobe, ze tym wszystkiem w UK, gdze zyje okolo 65 milionow ludzi, zajmuje sie niecale 5,5 tys (piec i pol tysiaca ludzi). Sciagaja, licza, sprawdzaja i sprawdzaja, licza i wyplacaja, z lewej strony naleznosci, z prawej zobowiazania. W UK, z niemal dwukrotnie wieksza populacja niz w Polsce, sciaganiem podatkow i wyplata zasilkow i rent i emerytur, zajmuje sie 4 (cztery) razy mniej ludzi, niz w dwukrotnie mniejszej Polsce.

    Porownujac, to Polska jest nieprawdopodobnie drogim i rownie nieprawdopodobnie glupim krajem. Co bedac Polakiem, z najglebszym smutkiem stwierdzam.

  512. Ewa-Joanna
    24 sierpnia o godz. 0:21
    lonefather
    24 sierpnia o godz. 0:49
    nie wiem, czy doczekam takich zmian, na skutek ktorych w Polsce będzie możliwe traktowanie obywatela jako doroslego, ze skutkami z tego zaufania wynikającymi.
    W Polsce zawsze jakos chcemy się wyłgać a to drobnym (w naszym mniemaniu) klamstewskiem, ściąganiem i nazywaniem tego wszystkiego błahostkami.
    A to powinno być normą; podpisaleś oświadczenie-jesteś za swój podpis odpowiedzialny.

  513. Tak Konstancjo,

    „nastepnego dnia”
    to byla metafora literacka – bo niczego to nie zmienia czy bylo to dnia nastepnego czy nie.

    TVN 24 podalo to 2 Marca 2016
    @http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/szejk-zatrudni-zwolnionych-dyrektorow-stadnin,623784.html
    TOKfm 1 marca.
    Pewnoe po paru dniach od otrzymania tej wiadosci a moze,,,nie.

    25 lutego prasa podala, ze Marek Trela zostal …wlasnie zwolniony.
    I faktycznie w tym roku luty ma 29 dni.

    Wiec zaprzyjaznione media podaly informacje o propozycji zatrudnienia przez szejka nie nazajutrz ale jakis tydzien pozniej – co w „sposob diametralny”…(zgaduje) wedlug Ciebie Konstancjo zmienia wszystko
    ale wedlug mnie nie zmienia nic.

    Przyzwyczailem sie juz do metody argumentacyjnej typu
    prezes owszem byl ale skarpetki mial czerwone a nie niebieskie.
    Albo – dal pieniadze ale bylo to pare groszy.
    Albo – byl ale przypadkiem.
    Albo – hodowla byla deficytowa ale nie do konca.
    Albo itd itp.

    Ja pisze o faktach – wnioski sobie wyciagacie sami
    jak tam bacia, ktora oskarazala sasiada o ekshibicjonizm bo chodzil po mieszkaniu na golasa co bylo widac jedynie gdy babcia wdrapala sie na szafe.

    Czy to dobrze, ze Trela robi czarny pijar stadninie?
    A nie robi?
    Czy to prawda, ze hodowla byla deficytowa a posrednik bez przetargu zarabial miliony?
    Czy ja pisze, ze to zle?

    Czy Forsal sie myli, ze aukcja byla sukcesem?
    Moze sie myli – ja podaje jedynie co pisze fachowe pismo ekonomiczne.

    Czy Trela dolozyl pare groszy do okazyjnego zakupu Emiry przez szejka?
    Nie wiem.
    Wiem, ze sam mowi do kamer, ze sie dolozyl. Czy to dobrze czy zle?
    Sami sobie mozecie odpowiedziec.

    Ja wiem jedno – PiS mial prawo wywalic ze spolki skarbu panstwa prezesa Trele.
    A nie mial?

  514. Ucieche powtorzmy

    „Na plazy czapela Harry’ego tak bylo. Jeszcze do wczoraj. Czyli, do dzisiaj . A kilka dni wczesniej, postanowilismy, z Babciucia, wystawic wystawny Dîner en Blanc. Wprost na plazy Harry’ego. Co tam nam Vacouver taki. My siem wystawszy a postawszy!

    http://vancouver.dinerenblanc.info/save-the-date-diner-en-blanc-vancouver-returns-for-2016-1621

    https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTprdABrALWCk8ymO6pSrHyCVZ1M27zVx3PC9rEU97FDtZiw6GKGQ

    To niekoniecznie my, na tym ostatnim. Wiek by wydal..

    Jesli zas o przygotowania do diner en blanc na plazy Harry’ego sie rozchodzi, to pewne rzeczy byly Au Naturel od samego poczatku.
    Na ten przyklad
    Biala rasa byla nasza. En blanc, of kors. Potem popatrzylismy po nas samych. Ludzi plazowych.

    Babciusia posiadala, w okolicach krocza, pewne paski prawie ze biale. Pasuje, pasuje. One wynikaly z opalania sie w momentach niepelnej prywatnosci plazy Harry’ego. Harry bowiem lubial ladowac na plazy podczas nudystycznych sesji Babciusi. A Ona wtedy przywdziewala, chyba profilaktycznie, bibini, Stad te biale paski na jej przuroczym, delikatnym, kroczu. Zamiast mojej chlopskiej opalenizny

    Wiec jestesmy gotowi do Diner en Blanc. Na plazy Harry’ego. Jedyna bialoscia nasza sa biale listki figowe. Z jedwabiu jej nightie przez Babciusie wykrojone. Oszczedne w materiale te listki som. Nie wystarczajace na skrywanie moich dla Niej UCZUC. Jej UCZUCIA som skrywane. Zaraz potem ODKRYWANE, rozumie sie.

    Ta Babciusia. Ona planuje, dla nas obojga, Drank Nach Osten. Mnie zas Stalingrad siem objawia. Ktos bendzie musial odniesc zwyciestwo

    Wracajonc zas do tOmatu.

    Obiad, przygotowany przeze mnie, tez bialy byl. Tyle tylko, ze niewiele z niego pamietamy. Krewetki for sure pmientamy. Cale szczescie. No bo co bysmy mieli do opowiadania naszym wnukom? Bone Appetit?

    Te, wnuki znaczy, zas ladujom juz jutro. Bendzie uciecha. Choc innego rodzaju uciecha to bendzie.

    Biale listki figowe. B. ladnie wyglondajo one u Babciusi. Tam gdzie je przykleilem tasmo scotch tape.

  515. Ewa-Joanna
    24 sierpnia o godz. 0:02

    i

    ozzy
    24 sierpnia o godz. 0:12

    Alez ja sie samokontroluje. Co po pierwsze.

    Ja nie tylko wiem co pisalem, ale znam sens, tego co napisalem. Co po drugie.

    Ja z nikim nie jestem w konflikcie, jestem jedynie obiektem jesli nie ciaglego, to ponawiajacego sie atakowania, ze strony, wylacznie tez jednego blogowicza.

    Mysle i mam nadzieje, ze nie jest, to moje myslenie optymistycznie naiwne, ze juz niezadlugo, bedziecie sie mogli przekonac zarowno, co do tego, ze to ja mam racje, ajk i w stosunku do tego, na czym i z jakich pozycji, wspomniany atak na mnie jest wyprowadzany. O slownictwie i inwektywach, ktorymi jestem bezpardonowo obrzucany nie wspominajac.

    Mysle, ze powyzsze stanie sie w ciagu, czy raczej „za” nie wiecej, niz kilka dni.

    Mam nadzieje, ze znajdziecie sie wsrod tych, co sie zdolaja zapoznac i zrozumiec to, co nablogu upowszechnie.

    Pozdrawiam proszac o wyrozumialosc, bo nie ode mnie w tej chwili zalezy narastajace opoznienie.

  516. Konstancja
    24 sierpnia o godz. 1:03

    U anglosasow to leci na odwyrtke…

    Czyli, ufamy w to, ze to co mowisz, jest prawda…

    Ufajc, przyjmujemy za prawde to co slyszymy.

    Ale pamietaj i wiedz, ze jesli przy jakiejs okazji wyjdzie na jaw, ze w czym sie z prawda minales, to sprawdzimy wszystko, az do samego konca…

    Mozliwe, ze mogles czegos nie wiedziec i udzielic nieprawdziwej informacji, nie wiedzac, ze sie z prawda rozmijasz, w takiej sytuacji zostanie Ci wybaczona pomylka, ale jesli wyjdzie, ze sie „systematycznie” mylisz i nic co o sobie twierdzisz nie jest prawda… To niech bozia ma cie w opiece, bo my cie z wszystkiego co naklamales rozliczymy…

    Tak to mniej wiecej u anglosasow wyglada i roznica jest dla wszystkich oczywista. W Polsce sie sprawdza, zeby zapobiec i ludzie kombinuja jak sie przez prawdzanie przemknac…, anglosasi nie sprawdzaja, daja kredyt zaufania, a jak sie okaze, ze ten zaufania kredyt zostal naduzyty, czy „zdefraudowany”, to gosciu ponosi konsekwencje…

    System anglosaski zacheca do rzetelnosci i uczciwosci, polski jest zacheta do „kombinatoryki”

  517. Dwa zlozone razem wymowne cytaty:

    „lonefather
    22 sierpnia o godz. 9:55
    Z @Faliczem sie nie dyskutuje.
    ….
    klamstwem jest, ze w/w slynne araby byly utrzymywane. Owszem tak bylo, ale tylko do mniej wiecej drugiej polowy lat 70tych ubieglego wieku…”

    Tego samego dnia…3 godziny pozniej lonefather pisze:

    „lonefather
    22 sierpnia o godz. 11:08

    No dobra. Mowiac wprost, to dzialalnosc pod nazwa hodowla koni, w kraju, w ktorym nie ma zapotrzebowania, czyli rynku – zawsze przynosi straty !…”

    itd.
    Dalej mi sie tego fachowca w stanie amoku analizowac nie chce.

  518. hahaha i hehehe…

    Ty @Andrzej Falicz, cos ci podpowiem. Nawiaz Ty wspolprace z niejakim @Tobermory, w nim znajdziesz bratnia dusze, przynajmniej w zakresie atakowania mnie. Bo co do reszty, to sie zwyczajnie osmieszasz, piszac co piszesz.

    Faktycznie! Sam zlamalem juz nie pirwszy, czy drugi raz, wlasna deklaracje, ignorowania tego co wsadzasz. Zrobilem to nie dlatego, ze mnie w jakikolwiek sposb „dotykasz”, bo tego nie jestes w swojej niskosci umyslowej, w stanie zrobic, ile dlatego, ze ja, stojac po stronie prawdy i rzetelnosci, uwazam, ze mniejszy jest koszt „zlamania” pochopnej deklaracji, niz koszt uwiarygodniania sie klamst, ktore z uporem bezrozumnym rozpowszechniasz …

    Kosztem osobistej straty, staram sie naprawiac zlo, ktore w moim rozumieniu i przekonaniu wyrzadzasz. To tyle.

  519. Tobermory
    23 sierpnia o godz. 10:23

    Subtelnosci figuratywnej mowy ‘czaso-przestrzennej.’
    Kiedy mowimy np. ‘bylismy dwa kroki od porozumienia’, to co tak naprawde ma to wyrazac:
    dystans fizyczny? Raczej nie.
    Czasowy? Raczej tak.
    Np. ‘kraje te byly dwa kroki od porozumienia, kiedy wybuchla wojna.’
    A jednak i ‘bylismy lata swietlne od porozumienia’ da sie zaakceptowac.
    Coz robic, I rest my case.

  520. Dla Radia
    „Lepsza” Nowina
    donosze:

    Kiedy zajrzeć głębiej niż poza główny padok, ”
    zobaczymy brud, smród, walące się budynki.
    Konie przestępujące z nogi na nogę na bolących, poprzerastanych kopytach.
    To wieloletnie zaniedbania.
    Jak poskrobać jeszcze bardziej, wyjdą na jaw te małe i większe interesy ludzkie. A także kompleksy. I jeszcze coś, czego nie chcę wprost nazywać.
    Najpierw widzisz zieloną łąkę, na której pasą się One. Wygięte szyje, wąziutkie pęciny, łyskające oczy. Wąska droga wśród starodrzewu prowadzi w głąb stadniny. Wzrok przyciąga jasnobiały, iskrzący w słońcu, fronton hali aukcyjnej (wybudowanej w 2005 r. za 5 mln zł, 250 m2 powierzchni, podłoga z dyli z dębu palonego klasy rustikal, parkiet dębowy) oraz stajnia Zegarowa z 1848 r. (zaprojektowana przez samego Henryka Marconiego, podobnie jak kilka innych budynków). Nie trzeba tam być, wszyscy mamy to zakodowane – tak wygląda nasza Duma Narodowa, nasze Klejnoty Koronne. Stadnina Koni w Janowie, która w grudniu przyszłego roku będzie obchodziła 200-lecie istnienia…”

    @http://forsal.pl/artykuly/941356,brud-smrod-walace-sie-budynki-cala-prawda-o-stadninie-koni-w-janowie-podlaskim-reportaz.html

  521. @Lonefather
    Jak tam „specjalisto” zootechniku –
    Hodowla koni byla dotowana tylko do polowy lat 70-ych czy
    zawsze przynosila straty.

    Bo w zaleznosci czy wziales pastylki czy nie Twoje wersje sie zmieniaja.
    Jaka prawda oobowiazuje dzisiaj?

  522. Wklejam bo przeciez zaden z antypisowskich madrali
    szukac i czytac za bardzo nie lubi – on wi!

    No ostatecznie moze sie szyderczo posmiac z „dowcipnych” felietonikow

    „…Każdy kąt dramatycznie woła o pieniądze. Ale aby inwestować, trzeba zarobić. Nie wiadomo, jak i czy w ogóle uda się tegoroczna aukcja. Ta w zeszłym roku była rekordowa: Za 1,4 mln euro sprzedano Pepitę – 10-letnią klacz z Janowa Podlaskiego. To najdroższy koń w historii polskich hodowli. Ale nie wiadomo, gdzie którego złotego włożyć. Na razie najpoważniejsza inwestycja, na którą zdecydowało się nowe szefostwo, to położenie światłowodu. Chodzi o internet. I o łączność telefoniczną poprzez sieć, aby osoby pracujące w stadninie miały ze sobą kontakt. Do niedawna w nocy pilnował terenu jeden stróż na rowerze. Teraz jest ich trzech. Będzie im łatwiej „monitorować”, bo kamera jest tylko jedna – przy głównej bramie. Instalacji przeciwpożarowej w zasadzie nie ma. Przeterminowane gaśnice przy stajniach, obok nich zwały siana. Były tu pożary, np. sterty siana w 2006 roku. I jeszcze płonąca stodoła (jak w tej piosence) w kwietniu 2012 r. Ugasili. Nic się nie stało. I nic nie zrobiono, żeby w przyszłości było bezpieczniej. Ludzie mieszkający w czworakach należących do stadniny (walące się poszycia pod wietrzejącym eternitem, syf, kiła i mogiła, ale i tak mają szczęście, że jest jakiś dach nad głową) mówią, że święty Florian czuwa nad ich Janowem. Ale nie upilnował do końca. Bo klacze padły. I teraz jeszcze tefałeny na nich dybią.
    …..
    Kilka faktów. Strona @http://www.janow.arabians.pl/ nie jest własnością Janowa. Ten nie ma do niej żadnych praw. Strona jest dziełem małżeństwa z Pomorza, które prowadzi ją hobbistycznie. I nie zamierza sprzedać stadninie. Tak naprawdę to nic dziwnego, ci ludzie prowadzą ją ją od 18 lat, portal ma 2,5 mln wejść, jest dziś wart – to szacunki – 25 mln zł. Jest najbardziej wiarygodną bazą rozrodczą, jeśli chodzi o konie rasy arabskiej w Polsce. Jak to się stało, że działa poza spółkami Skarbu Państwa, których dotyczy? Pytam o to byłego prezesa Janowa, Marka Trelę. Odpowiada, że tak wyszło, po prostu zaszłość historyczna. Osiemnaście lat temu strony internetowe to w Polsce była terra incognita. A do stadniny przyjechali ludzie, którzy mieli wiedzę tudzież umiejętności. Zakochali się w janowskich koniach, postanowili zrobić stronę, i tak jakoś to trwało. – Wiele razy ich namawiałem, żeby podpisali umowę z Janowem, ale nie chcieli – opowiada Marek Trela.

    Kolejny problem to aukcja, a konkretnie baza klientów: nazwiska, adresy, telefony. W normalnej firmie wszystko jest poukładane, bo nawet jeśli zmienia się szef, to dane tego typu są dostępne dla kolejnej ekipy. Umarł król, niech żyje król. W Janowie tak to nie działa. Ludzie, którzy przyszli na miejsce poprzedniego zarządu, mają puste ręce. Kiedy mi o tym opowiadają, nie wierzę. Dzwonię do Barbary Mazur, właścicielki firmy Polturf, która od 2001 r. miała umowę z Janowem na organizację aukcji koni arabskich. Pytam: Czy w pani rękach jest baza handlowa klientów aukcji? I czy jest pani skłonna podzielić się nią ze stadniną? Co o tym mówi umowa, którą pani zawarła? Moja rozmówczyni zastanawia się przez chwilę. Potem tłumaczy, że obie strony miały dostęp do danych klientów, którzy kupowali araby. A jeśli chodzi o innych, np. tych, którzy zamówili tylko katalogi, to sprawa jest bardziej skomplikowana. Mazur nie wie jeszcze, co zrobi. Zastanowi się. Poradzi prawnika. Jest jej przykro, czuje się wykolegowana. Mateusz Jaworski: Bez tej bazy klientów jesteśmy jak dzieci we mgle. Umowa pomiędzy Janowem a Polturfem nie zawiera punktu, który regulowałby przeniesienie bazy danych klienckich na stadninę.

    Marek Trela: Są faktury, wystawiane na stadniny, z których można wywnioskować, kto kupował konie. Można wszystko odtworzyć…”
    @http://forsal.pl/artykuly/941356,brud-smrod-walace-sie-budynki-cala-prawda-o-stadninie-koni-w-janowie-podlaskim-reportaz.html
    itd itd.”

    Jedno pasmo zaniedban,
    bylejakosci,
    syfu, brudu i prywatnych interesikow w oparach wielkiej polskiej legendy…
    a na strazy woz TVN-u i
    oddzialy felietonistow z GW i POLITYKI.

    Polska platformy.

  523. Falusku,

    Te twoje podjazdy pod platforme, w tOmacie Janowa Podlaskiego, sa tak samo naiwne jak loniowe bronienie polskiej bzdury konnej.

    Nasze zauroczenie ta niby ‚arabska’ konizna to pozostalosc po dinozaurach. Tylko w Polsce podtrzymywana ta pozostalosc jest.

    Ta pozostalosc polsko-konska konczy sie, w 99 procentach, na miesnych rynkach Europy. Wloskich czy innych. Tylko jeden procent, jesli caly jeden procent, polskich ‚arabow’ trafia na rynek milionowych koni wyscigowych. Reszta trafia do rzezni. Mieso konskie na stoly bogaczy produkujace.

    Jak ja czytam zachwytowe pierdoly loniowe o koniach, czy twoje antyplatformiarskie rzygowiny antykonne, to mi sie tego zamego zachciewa. Wymiotnosci, znaczit’.

    Na wymiotnosc siano slabo pomaga. Chyba ze koniom podane. Konie nie umiejo rzygac. Wiec siano koniom pomaga rowniez i na wymiotnosc. Podczas gdy oslom nie pomaga

  524. Ewa-Joanna
    23 sierpnia o godz. 23:15

    Słuszna konstatacja ! 🙂 Niektórzy tutaj naprawdę mają jakieś defekty percepcyjne. Jeden ciągle trzyma kodową szturmówkę w tyłku, a drugi jest tak osrany ze strachu przed islamem i PIS, że swoją histerią przebija już lonefathera.

  525. Jak to sie dzieje, ze normalne konie konie nie wymiotuja? Poczytajmy

    ‚Ostre rozszerzenie żołądka u koni jest groźną chorobą przewodu pokarmowego, często kończącą się śmiercią, jeżeli szybko nie podejmie się właściwego leczenia. Żołądek u NORMALNEGO konia jest stosunkowo mały, a jego położenie i budowa anatomiczna w zasadzie uniemożliwiają wymioty, które powodowałyby usuwanie nadmiaru zjedzonej paszy lub usunięcie jej w przypadku zaburzeń trawiennych, co zapobiegałoby groźniejszym powikłaniom.’

    Wiec, normalnie zdrowe konie nie potrafia rzygac. Podczas gdy ludzie, wciaz piszacy na tematy konskie, potrafia. Mnie sie wlasnie na wymiotnosc zbiera w tOmacie koniny. Tej po polskiemu podanej przez lonio-falusowa usluznosc.

    Rzyganko, any one?

  526. mohikanin przedostatni
    23 sierpnia o godz. 21:55

    „Dobra zmiana” to nasz rodzimy problem. Ale niestety „głupich nie sieją, sami się rodzą”. Wpadł mi właśnie w ręce tekst Rogera Cohena z NYT:
    http://www.nytimes.com/2016/08/23/opinion/my-daughter-the-pole.html
    Kim jest człowiek, który w obliczu tego, co się dzieje w roku 2016 wypisuje takie rzeczy? Dlaczego zatruwa umysł młodej córki upiorami przeszłości? Czym on się różni od naszych „prawdziwków” kiszących się wiecznie w dawnych krzywdach?
    Dzisiaj nie mamy wątpliwości co do tego, dlaczego emigranci chcą się osiedlać w Europie Zachodniej. Czy nie takim samymi kryteriami kierowali się w poprzednich wiekach Żydzi szukając schronienia w Polsce? To w Polsce zamieszkiwało ich najwięcej.
    Nie zawsze było to życie usłane różami. Tak, jak nie zawsze mają życie usłane różami emigranci w Europie Zachodniej. Odpowiadają na to zamachami. A pan R. Cohen, pielęgnując swoje urazy i rozdęty narcyzm, pisze to, co pisze. Czy tak buduje się mosty, lepsze relacje? Wątpię. Tak się zatruwa przyszłość.

    Twój komentarz czeka na moderację.

  527. Ewa-Joanna (24 sierpnia o godz. 0:02)

    „pierniczysz od rzeczy w połowie nie wiedząc o czym mówisz, a już na pewno nie czytasz nawet tego co sam napisałeś. Stad te twoje konflikty z różnymi osobami na blogu. Może zanim zarzucisz komuś niewiedzę, trollowanie, głupotę czy nierozumienie – zaczniesz od siebie i uczciwie się swoim wpisom przyjrzysz.”

    Ciotka Dobra Rada ta E-J jest . POpieram

    Ewa-Joanna (24 sierpnia o godz. 0:05)

    „Konstancjo, w Australii nie ma meldunków. I dowodów osobistych też nie ma.”

    Czyli, za Kononowiczem nadonzajac, mozno powiedziec, nie ma u Wasz niczego. Wienc kiedy wyscie tego mojego Krzycha Kononowicza, bialostockiego, sobie zescie zaimportowali do DownUnder? Czy to on posluzyl jako pierwowzor Potejtou ze „Szczurojorczykow”. Podsłuchowiska Edwarda Redlińskiego ? Taki klasyk przytoczem ja tutaj

    „Wrocilismy wlasnie z Potato z szyfty przy zmywaku i co czytamy na blogu? „…można sobie legalnie pojechać do pracy przy zmywaku…” pisze glos o 12.07 przed poludniem. To nas od razu zaciekawilo. Close to home, mowi Potato. Bo on, po trzydziestu latach w Jackowie, po polsku juz mowi czesto half na pol, jak to wykoncypowal. Czytamy jeszcze odpowiedz innego wesolka, nie bardzo jak zwykle go rozumiejac. O jakiej on znow reanimacji bredzi? Przeciez jest nowy wpis Gospodarza i wszystko powinno byc znowu ciekawie. No ale kazdemu wolno wydziwiac. Czytamy wiec na koniec i sam wpis. Bo my zawsze zaczynamy od postow blogowiczow, a dopiero potem czytamy wpis Gospodarza. Przyzwyczaiwszy sie zapewne do polan zurawich, czy innych, i robta co chceta zajawek na tym, chyba jedynym, blogu.
    Gospodarz przedstawil swoje credo: PiS chce zniszczyc III RP. No tak, z tym zgoda. To widac, slychac i czuc.

    Nie bardzo co prawda latwo jest nam dostrzec w tym zagrozenie na miare III WS. Bo przeciez, w pewnym sensie, kazda partia opozycyjna walczac o wladze, chce zniszczyc osiagniecia czy „osiagniecia” rzadow poprzednich. No ale Gospodarzowi mozna, po tylu juz wolaniach „wilki, wilki”, jeszcze raz to samo powtorzyc. Ale on, Gospodarz znaczy, nie poprzestal na wolaniu o wilkach. Bo oto czym nam sypnal jeszcze po oczach, zarzucajc ze nic nie rozumiemy z obecnej polityki polskiej:
    – Jest się jak człowiek we mgle, które widzi cienie i słyszy chaos głosów i nie potrafi tego uporządkować, by z mgły wyjść. Tkwi w niej ogromna część, jeśli nie większość komentatorów.
    Potato od razu sie podniecil: kometatorow to znaczy nas? Dopiero jak zesmy sobie ugodowo uzgodnili, ze moze niekoniecznie tylko nas, to troche sie uspokoil i zaczelismy, juz spokojniej, debatowac we dwojke o tej debacie we mgle.
    Bo Gospodarz jeszcze i workiem zza wegla nam walnal po uszach:
    „Błądzeniem we mgle jest też mówienie, ze wysokie notowania PO to skutek słabości opozycji, czy braku alternatywy. To są określenia powierzchowne i fałszywe. Opozycja nie jest słaba, lecz bardzo silna. … nie zdarzylo siem zeby wielka przewaga popularnosci partii rzadzacej nad opozycja doprowadzila do czegos dobrego, na dluzsza mete. Arogancja wladzy staje sie wtedy nie do zniesienia i wszyscy tylko czekaja na wybory by zaglosowac na zmiane. You can bet your ass on it, uzupelnia Potato…

    Rozwazamy jeszcze wyjatkowosc polskiego zagrozenia ze strony tej wlasnie opozycji. Bo musze przyznac, mowi Potato, te nasze Twin Towers – tak nazwal Blizniakow Mniejszych po 9/11 i za nic nie chce odstapic od tej tragicznej nazwy – nie czynia mnie w srodku warm and fuzzy.

    Podzielam te jego odczucia ale nie mniej pytam: to co, PiS dzisiejsze do podpalenia Reichstagu byloby zdolne? I dunno, mowi Potato, ale ksiezyc chcieli podpieprzyc, right?

    Na taki argument nie mialem natychmiastowej riposty wiec otworzylem nastepne dwa piwa. Bo pora obiadowa byla: godzina druga po polnocy. Przy okazji zerknalem do wpisu p. Kowalczyka. Bo mi juz konceptu brakowalo.
    .
    A co myslisz, mowie, o tym zdaniu: „PO ma tak wysokie notowania właśnie dlatego, że opozycja jest silna i bardzo groźna”? Potato az sie piwem zachlysnal. No, wykrztusil, jam tego nie napisal! Jakzes nie napisal, mowie, o, tu jest. Glowkujemy nad tym przez czas jakis, z lbow nam paruje. Wiadomo juz, ze zadnego pichcenia obiadu dzis nie bedzie. Boston pizza na stol, prosto z kartonu. Zeby do zmywaka sie nie zblizac.

    Teraz on zaczal znowu czytac na glos: „Platforma nie jest jak wiadomo entuzjastką obecnego ustroju”. What the fuck, slysze z kuchni. I czyta zakonczenie wpisu: „Nie uspokoi się, jak długo ta partia pozostanie w rękach polityków kochających Sanację i nienawidzących Trzeciej Rzeczpospolitej.” To juz o PiSie.
    To kto w koncu tego tego fucken ustroju niby broni, pyta Potato. Przynosze karton z pizza, dwa piwa, zaczynamy obiad. Jest godzina prawie 3cia nad ranem. Mowie, moze Gospodarz broni? Ale dodaje szybko: I dunno, Russ. Tak go w skrocie nazywam, od nazwy ziemniakow Russet. Wiem, mowi Potato. You know dyck.
    .
    Nie pozostaje mu dluzny. A ty moze wiesz, pytam, kto wygra nastepne wybory? Potato pomyslal chwile, wytarl zatluszczone rece w spodnie. Kaczynski jest scared shitless, mowi. Wychodzi na to, ze wygra albo PP albo PiS. Albo kto inny.

    Zgodnie idziemy spac. Do nastepnego zmywaka pozostalo rowno 9 godzin.

    PS. Stare dzieje

  528. Z racji tego, że moją pasją jest swiat sztuki (szczególnie muzyki i filmu) i jest mi on znacznie bliższy niż ekosystem kopytnych oraz mechanizmy kierowania stadninami, pozwolę sobie wyrazić stanowcze oburzenie ostatnimi wydarzeniami związanymi z listem MKiDN – Glińskiego. Tytułu naukowego celowo nie podałem, bo nie mam żadnego szacunku dla tego człowieka i „nałkofca”. Mylę, że wszyscy znają temat dyrektora artystycznego Festiwalu Filmowego w Gdyni, Michała Oleszczyka, który zdecydował się na nie dopuszczenie filmu „Historia Roja” do festiwalowego konkursu.
    Żeby była sprawa jasna – filmu tego nie oglądałem i nie zamierzam oglądać, bo hagiografia polityczno-historyczna w ogóle mnie nie interesuje. Nie będę zatem wyrokował, czy ten film pod względem artystycznym spełniał wymagania konkursowe, czy też nie. Wypowiem się natomiast na temat totalnej głupoty, ignorancji i nadużywaniem swojego stanowiska przez Glińskiego. O ile jeszcze mogę jako wybaczyć (choć nie zgadzam się z nimi) mu zmiany na stanowiskach dyrektorskich (np. dyrektora naczelnego Teatru Polskiego we Wrocławiu), to ingerowanie w decyzje stricte specjalistyczne odnosnie kwalifikacji artystycznej różnych dzieł sztuki, jest po prostu jakas niepojętą kpiną. Czemu ma to służyć? Promocji polskiego kina, czy promocji fikcyjnej historii zawartej w filmie fabularnym, która ma fałszować (nawet, jesli została spreparowana w dobrych intencjach i z chęcia zachowania tzw. prawdy historycznej) i zaklinac rzeczywistosc?

  529. @Ewa-Joanna

    Właśnie, zbyt silnie uzależnione są partie w Polsce od tego co łaskawie powie lub nie powie klecha z ambony. Ciemnota ludu to druga strona medalu, pójdą i zagłosują na kogo dobrodziej kazali.

  530. @Andrzej Falicz,

    Najsmieszniejsze w tym wszystkim jest to, ze Ty nie masz bladego pojecia, jak sie osmieszasz. Samosimieszasz, zeby nue bylo watpliwosci, tym co piszesz…

    Wezmy tylko jedno na „warsztat”… „syf, kila i mogila” czyli to, ze sie „wali”…

    Nawet jesli przeczytales zalinkowany tekst, to jestem pewien, ze nie zadales sobie trudu sprawdzenia co takiego sie tam w Janowie „wali”…

    Rowniez nie zadales sobie trudu, zagladniecia na blog @Jacka Kowalczyka z okresu, gdy sie wspomniany tekst ukazal.

    Pewnosc obu powyzszych twierdzen mam z barzdo prostego powodu. Mam ja dzieki Tobie samemu !!! To ty sam jestes zrodlem mojej pewnosci. Gdybys byl poszukal, zajzal, to wiedzialbys, ze tu na blogu, ja co nieco wiedzacy o Janowie Podlaskim, musialem sie wypowiedziec i sie wypowiedzialem… o tym co sie i dlaczego „wali”.

    Gdybys Ty @AF zadal sobie trud i wysilek zajzenia i przeczytania tego co opisalem, to bys sie „w zyciu Romana” nie osmielil wzmiankowanego artykulu tu linkowac, wiedzac ze bywalcy blogowi wiedza co o tym myslec.

    Ale masz, jak sie prosisz… Sam sobie to „nagrabiles”, choc niby powinienes wiedziec, ze cos niecos o Janowie Podlaskim wiem.

    Jedynym „walacym sie obiektem” w Stadninie Koni Janow Podlaski, od „zawsze” byla i jest i z pewnoscia pozostanie slynna „Walaca sie wiata”. Gdy ja odbywalem swoje praktyki polroczne w SK, w roku 1984/5, wiata juz sie „walila” od ponad 130 lat… Walila sie, walila i walila i jakos skubana jedna, zwalic sie nie mogla, tylko w stanie „walenia sie” pozostawala…. i pozostaje do tej pory. Co oznacza rekord wszechczasow w „waleniu sie”. Bo z pewnoscia, janowska wiata przegrywa wylacznie z Krzywa Wierza w Pizie, ale w kategorii „krzywosci” obiektu architektonicznego, a nie „walenia sie”.

    Wzmiankowana wiate probowano co najmniej dwukrotnie „naprostowac”. Pierwszy raz jakos tak z rok po wybudowaniu, a pol roku, po tym gdy sie „walic” zaczela. drugi raz po nastaniu wolnej Polski, zapewne po to, zeby „carskie zaniedbania” poprawiac. Obie proby skonczyly si identycznie. To znaczy tak, ze po wyprostowaniu, wiata, skubana taka, powracala do stanu sprzed wyprostowania, ktory jej najwyrazniej najbardziej pasuje. Czyli stanu pochylenia sie „na prawo w tyl”, patrzac na wiate od przodu.

    Z pewnoscia istnieje racjonalne wytlumaczenie tego architektonicznego fenomenu, ale jak do tej pory, wszyscy rozsadni ludzie uwazali, ze nie ma najmniejszego sensu, zeby cokolwiek wyjasniac, ze lepiej jest jak jest, czyli pozostanie w stanie niewyjasnienia, niepewnosci, magii, czy jak kto woli legendy…

    I na to przychadza tacy jak @Andrzej Falicz i maja dowod na „zaniedbnia poprzednich wladz.”

  531. lonefather
    24 sierpnia o godz. 10:30

    Muszę przyznać, że Falicz nie jest z mojej bajki, ale jakos jego narracja do mnie bardziej przemawia, niz twoja w rzeczonej sprawie. Jak mylisz, dlaczego?

  532. A teraz cos do zluźnienia gumy w majtkach i beki z byłego wybrańca Narodu, Siemoniaka… Tomasza Siemoniaka Tak oto ten sprytek uzasadniał przyznanie medalu za zasługi na rzecz obronności kraju dla Marka Niedźwieckiego: „Twórca i prezenter popularnej audycji »Lista Przebojów Programu Trzeciego«, mistrz posługiwania się głosem i poprawną polszczyzną, stworzył wyjątkową relację ze słuchaczami, która jest naznaczona ciepłem i specyficznym poczuciem humoru. Przez 30 lat wychował kolejne pokolenie muzycznych radiosłuchaczy. Zaangażowany w przygotowanie Polskiego Radia do realizacji zadań obronnych”.

  533. Wymiana Krzysztofa Mieszkowskiego na swojego Cezarego Morawskiego przebiegla skandalicznie, nie mowiac o tym, ze i sama wymiana jest skandalem.

    Warto posluchac konfrencji prasowej w Teatrze Polskim, gdzie Krzysztof Lupa i Piotr Rudzki opowiadaja jak sie to odbylo

    http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35771,20584329,nowy-dyrektor-teatru-polskiego-wybrany-niespodzianki-nie-bylo.html

    Ja mysle, ze to nie tylko kolejna posadka dla swojaka, ale jeszcze bardziej jest to bodajze pierwszy akt PiSowskiego „brania za morde” srodowisk artystycznych, przez pokazanie im, ze jak beda przeciwko PiSowi pyszczec, to spotka ich los Krzysztofa Mieszkowskiego, czyli wywalenie na bruk.

    O jeszcze innym aspekcie tej sprawy mowi Grzgorz Jarzyna u Michala Lizuta w TOK FM

    http://audycje.tokfm.pl/wideo/19,103168,20587097

  534. Rafał KOCHAN
    24 sierpnia o godz. 10:36

    Mam na ten temat przekonanie graniczace niemal z pewnoscia. Ale poniewaz dyskutuje wylacznie o problemach, a nie personaliach, to zachowam je dla siebie.

  535. lonefather
    24 sierpnia o godz. 11:16

    Ale ja własnie zapytałem o problem.

  536. Nie to nie jest wiek XIX…

    To Polska XXI wieku pod rzadami PiS…

    Rządowi eksperci w Radzie Przejrzystości przy Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji uznali, że nieudokumentowana naukowo metoda naprotechnologii może być podstawą narodowego programu leczenia niepłodności opracowanego przez resort zdrowia.

    Eksperci, ktorzy w Lutym 2016 odrzucali naprotechnologie, teraz ja „klepneli”.

    Z czegos trzeba zyc, jak to sie mowi. Wiec sie na bok rozum odstawia i daje przyzwolenie na szerzenie sie zabobonow.

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,20587893,eksperci-pomysleli-nie-podskakujmy-ministrowi-rada-zmienia.html#BoxNewsLink

    Jasne i zrozumiale. Kasa wazniejsza od rozumu, przyzwoitosci i dlatego na „oltarzu” katolickiego obskurantyzmu „plonie” dzis nauka i rozum. I wlasnie dlatego, ze tak jest, to konca PiSu nie upatruje w oporze i opozycji, tylko w tym, ze sie PiS sam sypnie, albo przewroci na tym co sam wyczynia.

  537. Rafał KOCHAN
    24 sierpnia o godz. 11:28

    Ale ja własnie zapytałem o problem.

    Wiem o tym, ze masz problem, ale ja nie zdolam pomoc Tobie w jego pokonaniu. Niestety sam sie musisz uporac z tym co powoduje, ze nie „trawisz” tego co pisze.

    hmmmm…. moze po prostu ignoruj i przewijaj, jesli inaczej nie da sie Twojego problemu Tobie rozwiazac.

  538. lonefather
    24 sierpnia o godz. 11:49

    „to konca PiSu nie upatruje w oporze i opozycji, tylko w tym, ze sie PiS sam sypnie, albo przewroci na tym co sam wyczynia.”

    I tutaj sie z tobą zgodzę.

  539. lonefather
    24 sierpnia o godz. 11:53

    Ja swój problem znam, ale zapytałem o twoje przeczucia.

  540. Dobra zmiano w Janowie Podlaskim, naprzód!
    Mój komentarz słabo rytmiczny
    Propagandyści proPiSowscy w przypadku obranego przez nich zadania usprawiedliwienia ekscesów dobrej zmiany, jak zamach partyjny na stadniny, starają się wykorzystać wszelkie najdrobniejsze negatywy, by wywołać wrażenie totalnego upadku stadnin koni rasowych w Polsce i konieczności natychmiastowego podniesienia tych instytucji z ruin, oczyszczenia ze złodziei, krętaczy, kłamców, kombinatorów na boku i odsunięcia od nich ekip TVN i GW, które stale patrolują okolice by bronić starego porządku i wywoływać prowokacje.

    Z braku faktów, które by uzasadniały pilność, gwałtowność zamachu na stadniny (obok TK najwazniejsze placówki oporu starej władzy) oraz niewykrycia sprawców zrujnowania ośrodków hodowli i zapodziania się gdzieś istotnych dowodów tego zrujnowania, propagandziści ci wykorzystują takie argumenty, jak opinie zamieszczone we wnioskach pokontrolnych NIK w rodzaju – obiekty bez ważnych gaśnic, budynki w złym stanie technicznym, księgowość nieprawidłowa, raporty nie te, spółki nie takie, a reporterzy propisowscy odwiedzający stadniny opisują błoto, smród, pracownicy w czworakach, itd. Starają się przedstawić, to czego nie widziała Gazeta Wyborcza i TVN, malują obraz nadzwyczajnego nieporządku, zaniedbania, niegospodarności i upadku. Zwyczajna codzienność w Umęczonej urasta w ich opisach do celowego szkodnictwa, popadania w ruinę, beznadziei, smrodu, błota i zarządzania przez ekipę jak po kursie dla analfabetów, partyjnie zainfekowaną przez destrukcyjną PO, a tym samym wrogo usposobioną do państwa.

    Warunkiem powodzenia tego rodzaju propagandy, zdobycia dla niej poparcia wśród ludu, a tym samym zaufania dla PiSu jako partii naprawiającej Polskę od pałaców do zaścianków, jest wytworzenie problemu natychmiastowej potrzeby naprawy państwa od góry do dołu, od dołu do góry, przy pomocy niby zwyczajnej relacji reportera, który, jak wynika z jego wydziwiań, nigdy nie był w stadninie koni, pojęcie o funkcjonowaniu takiej instytucji wyrobił sobie na podstawie literatury zaangażowanej, opowieści starszych o chliwie i stajni, nosi w sobie obrazek dawnej wsi, tradycyjnej, zgrzebnej, biednej i niezbyt zadbanej i ten obrazek przenosi do swojej relacji, rozmazuje go i koloryzuje w ciemnych barwach sporządzając niby konkretny, obiektywny opis zrujnowanej stadniny w Janowie.

    Następnie bierze się za to jako za relację opartą na faktach inny specjalista – od dorabiania afer do obrazków umyślnych sprawozdawców i wychodzi z tego straszliwy obraz Polski zniweczonej, okradzionej, zepsutej moralnie, Polski pod fasadą kolorowych imprez brudnej i zaniedbanej, pod przykrywką pokazowych aukcji zmataczonej, wycyckanej, oszukanej.
    To już nie jest sprawozdanie z pobytu w Janowie lecz oskarżenie, wołanie o naprawę RP, obraz ojczyzny zawłaszczonej przez Gazetę Wyborczą & PO, ojczyzny którą trzeba natychmiast ratować i którą my – dżezmeni dobrej zmiany uratujemy.
    Pzdr, TJ

  541. Prezesa Spółki Skarbu Państwa ustala władza .
    Nigdzie żaden prezes nie jest prezesem dożywotnim.
    Nazwanie wymiany prezesa zamachem jest histeria.
    Reszta to sentymentalne wypracowanie szkolne oparte na insytuacjach. Żadnych faktów.

    Raport NIK ,spoleczka posredniczaca bez przetargu, brud i smrod są zupełnie wystarczającymi powodami by zwolnić gościa, który rozsiadl się jak na swoim prywatnym folwarku od kilkudziesięciu lat.

  542. Ubawił mnie ten komentarz pod tym:
    „http://wiadomosci.onet.pl/swiat/wspolna-deklaracja-prezydentow-polski-i-ukrainy/2fbrz8

    Boże, nie dość że pojechał wbrew polskiej racji stanu na jakąś tam UPAdlinę, to jeszcze do tego nie zabrali mu długopisu, a powszechnie jest wiadomym, że jak mu coś podsuną do podpisania, to on zaraz składa tam swój autograf. Tekst podpisanej przez budynia deklaracji jest tak antyrosyjski, rusofobiczny, że trudno sobie gorszy wyobrazić. Po jakiego heja on tam jechał, po jakiego heja coś podpisywał. Są wakacje, trzeba było tego szkodnika wysłać do jakiejś pustelni, żeby tam sobie rozwinął nad zakutym łbem sztandar z Tryzubem i śpiewał hymn UPAdliński, i świętował ich niepodległość do do usr śmierci.

  543. Zanim Panowie się rozpędza w krytyce Kaczyńskiego i kolejnego dowodu na niszczenie państwa pragnę zwrócić uwagę, że nowego dyrektora Morawskiego wybrano dzięki poparciu PSL i PO….

  544. Zabraklo poparcia…GW.

  545. lonefather
    24 sierpnia o godz. 11:49

    W społeczeństwie post-niewolniczym, jakim są Polacy, nie przeszkadzają ani braki w uzębieniu, ani bałagan pod domem, ani syf w łazience, ani – tym bardziej – badziewie w głowie.

    Mocą tej samej zasady, nie przeszkadza Polakowi PIS, który robi i ma to co wyżej. Więcej: goła dupa nobilituje, bo to jest słuszna goła dupa i nasza goła dupa, odpowiednio wypięta.

    Pamiętasz skecz z Dudka pt. „hydraulik”? To synteza Polaka:
    „Ooooo.., nie obrażaj pan robotnika; któren wraz z chłopem i inteliegentem pracującym tworzą zdrową siłę narodu…”
    Jasiu, zapisałeś? Ja to znam na pamięć”
    Cały PIS, polska pisoidalność, pełna jest takich hydraulików, chłopoów i „inteligentów pracujących” (masz – ekspertów od słusznej naprotechnologii religijnej), i każdy tam „zna na pamięć” jaki jest aktualny kurs według prezesa, co jest „prawdziwe”, co „nieprawdziwe”, kim jest wróg („odwetowiec z Bonn”) i w ogóle co jest dobe, co złe i na czym Polega Prawdziwa Polska.
    Kto nie jest hydraulikem, „ten dostanie w ryj”.
    I co – tylko skecz? Nie, Polak niesłuszny już dostaje w ryj.

    Żeby PIS sczezł, musi się z „naszych” zamienić wystarczająco dotkliwie w „onych”; musi wystarczająco długo i siarczyście dawać w ryj.
    Do tego momentu, pisoidalność będzie się miała świetnie.

  546. Andrzej Falicz
    24 sierpnia o godz. 13:18

    Dla mnie PIS, PSL i PO to ta sama klasa szkodnictwa. PIS ostentacyjnie szkodzi bez zakładania białych rękawiczek, a pozostali je nakładają. Efekt jest ten sam. Znam twoją deklarację w sprawie krytyki PIS i wiem, że będziesz milczał, ale wybór tego dyrektora to mały pikus w porównaniu z robienia filmowego badziewia artystyczną ofiarę zmowy nieczułych na historię polską krytyków filmowych.

  547. Koń, jaki jest, każdy widzi

    „https://goo.gl/photos/jCG88AYtX685w7cH8

    Kilka z nich spotkałem w Polsce. Pozna ktoś, które?

  548. Tanaka
    24 sierpnia o godz. 13:51

    Nic nie jest wieczne.
    ~~~~~~~~~~~~

  549. @Tanaka

    A juz powazniej, to sie wcale nie musi az tak bardzo zmieniac. Wystarczy ze przestanie sie „dzielic” i nie pozwoli na wlasna reke podkradac. W koncu ten zestawk okolicznosci powalil PRL.

    Powali i PiS.

  550. żaden prezes nie jest dożywotnio, może być wymieniony na innego, problemem jest jego zmiennik- jego wykształcenie ukierunkowane na dziedzinę, której ma prezesować, na doświadczenie zawodowe ukierunkowane także.
    ………………………………………………….
    Niebawem Polska jako jedyny kraj zwolni wszystkich członków Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych i wprowadzi kadencyjność prezesa i pozostałych ekspertów.Żeby nie było wątpliwości, to też dobra zmiana, bo dotychczasowi nie mają szans na jakąkolwiek kadencję w nowej Komisji.
    Jesteśmy jedynym chyba krajem, który uważa, że doświadczenie zawodowe w tak niszowej branży jest niepotrzebne do badania katastrof i wypadków lotniczych, że wystarczy przeszkolenie członków takiej komisji przed nową kadencją, żeby właściwie i rzetelnie wyjaśnić przyczyny.
    Można obsadzić F-16 pilotami, którzy przeszli nawet kilkunastodniowe szkolenie, ale do zakończenia szkolenia nawet samolotu nie widzieli.
    I ew. wypadki czy katastrofy zbada komisja złożona w osób wybranych na te kadencję, którzy nigdy też samolotu nie widzieli, o katastrofie (oby ich nie było) nie wspominając.
    Może Antoni przekaże badania złotym medalistom wręczonym za zasługi w obronności kraju…
    Tak, wiem, ze nie tylko w tej dziedzinie dopadła nas dobra zmiana.
    To jeszcze jeden kamyczek do tego ogródka

  551. @Rafal

    Posluchaj, poczytaj zapoznaj sie, to jest cos dla Ciebie do wyrazenia opinii. Mnie zas interesuje, co powinno spotkac kapitana co sklada taki uroczy „meldunek”. No i na deser co go faktycznie spotka dzieki temu „meldunkowi”.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,20590790,rzecznik-mon-przywitany-z-honorami-czolem-panie-ministrze.html#MTstream

    Zwykle najwieksza i najpilniej ukrywana „tajemnica wojskowa” byl fakt, ze general jest idiota, teraz ta tajemnica chyba powinna zostac rozciagnieta i na nizsze szarze. a co najmniej na tego kapitana uwiecznionego na zailinkowanym filmiku.

  552. lonefather
    24 sierpnia o godz. 15:36

    Nie wiem, co go czeka. Na pewno nie była to sytuacja zaskoczeniem, ani dla rzecznika MONu, ani tym bardziej dla tych żołnierzy z dowódcą na czele. Widocznie takie były uzgodnienia poczynione przed tą imprezą. Jest to niezgodne z regulaminem, jest to kompromitacja i nie powinno mieć to miejsca. Podejrzewam, że dowódca tej kompanii nie będzie ukarany, bo zostało tak to wczesniej uzgodnione.

  553. Rafał KOCHAN
    24 sierpnia o godz. 16:28

    Jesli masz racje z tym uzgodnionym regulaminu zlamaniem, to najpewniej ma juz awans w kieszeni. Major to za malo, general za duzo, wiec pewnie pulkownik i co najmniej batalion pod komenda… „dobra zmiena”. I pacz jak niewiele potrzeba, zeby mial Antek wierne i oddane wojsko.

    Tylko, ze to Antek je bedzie mial, anie Polska.

  554. Niech będą pochwalone burgery i piwa rzemieślnicze.

    Wróciłem po urlopie i widzę, że jest po staremu, Radio Lepsza Nowina nadaje, chłopaki wciąż się boksują (pax między dziadki), Gekko się panoszy, KOCHANieńki wciąż zadaje niewygodne pytania, Tanaka w formie (przelecialem zaległe po łebkach, ale Tanaki nie przewijam), no i dołączył niejaki Fallus. Pombocek pewnie chodzi po Jamnie, a mag na wsi. Jest jak bóg prikazał, nie inaczej. ‎

    @Arcybiskupie Tanaka, abstrahując od tematów bieżących. Jeśli nie masz nic przeciwko hipsterskim burgerom, to wybierz się na Garncarską do SurfBurgera, na burgera z mięsem dzika, sosem śmietanowo- kurkowym i warzywami w bułce maślanej. Mniam. 😉

    @anumlik, w księgarni Firmin w Teatrze Wybrzeże, qpiłem Zochunowi pięknie wydaną bajkę- Tomi Ungerer „Trzej zbójcy”, którą już tu linkowaliśmy swego czasu. Mniamuśna pozycja dziecięca. 

    Pozdrówki dla EmeritenGangsta, ateistycznego gangu Jacka Kowalczyka.‎

    Mam dla Was eszcze cosik zabawnego, bo co jak co, ale beka z katolików zawsze jest na miejscu, a tym bardziej w tym miejscu.‎
    fotowrzut.pl/S10Y7CLK4H‎

    ;)‎

  555. @Zorzik

    Nie sa az tak bardzo pazerni, tylko jeden dziennie odpust mozna uzyskac. Chyba, ze to ograniczenie wylacznie z uwagi na „moce przerobowe” . Kolejki nabywcow chyba nie maja, skoro nie prowadza zapisow na zas i wszystko od reki zalatwiaja.

  556. off topic
    ____
    Moskwe zaniepokoila wojskowa interwencja Turcji na przygranicznym terytorium w Syrii

    http://www.rbc.ru/politics/24/08/2016/57bdb8de9a79474736aeaf1f?utm_source=pushc

  557. @ozzy
    Takich „zaniepokojeń” będzie więcej. Interesy Rosji Putina są obecnie bardzo doraźnie zbieżne z interesami Turcji Erdogana 😀

    @Żorż
    Tomiego Ungerera „Trzej zbójcy” to kawał dobrej literatury i grafiki. Czytałem ostatnio wnukowi (prawie trzylatek) Muminków (niewiele rozumiał) i widzę sporo podobieństwa (na innej płaszczyźnie) pomiędzy Jansen, a Ungererem. Ale to temat na dłuuuugą opowieść 😉

  558. Żorż Ponimirski
    24 sierpnia o godz. 17:19

    Niech Ci będzie pochwalone, oraz dobrze strawione.
    Jak stosujesz podszepty, tak i zrobię: zeżrę z kurkami i mniam.
    W księgarni w teatrze różne dobre rzeczy mają. Dobrześ zrobił, nabywszy drogą kupna.

  559. ozzy
    24 sierpnia o godz. 18:21

    W zasadzie, Moskwa ma powód do niepokoju: Turcja wlazła czołgamii do Syrii, jak sądzę, nie pytając jej o zdanie. to się nazywa agresja zbrojna.
    Poza tym, Turcja się nie zna na tym co chce deklaratywnie zrobić. Może narobić bałaganu.

    Ale Moskwa nie musi się bardzo niepokoić. Prezydent Turcji już się do Rosji zrobił znacznie grzeczniejszy.

  560. Tanaka
    24 sierpnia o godz. 21:49

    Powód do niepokoju mają USA. Najzwyczajniej na świecie wpływ USa w tamtym regionie zostaje permanentnie eliminowany. Wejscie Turcji do Syrii zostało przecież uzgodnione z Putinem. Oba państwa nawiazały niedawno współpracę wojskową. Myślę, że zwiazek Turcji z NATO istnieje tylko na piśmie.

  561. Medale za zaslugi w obronnosci rozdawała każda władza.
    PO dało posłusznym dziennikarzom ich aż 21.
    Dostali ci z TVN i GW.

    Gdzie byłaś gniewna Konstancjo ?

    Pigularz od Macierewicza chociaż rzeczywiście w MO pracuje.

  562. @Andrzej Falicz
    Jeżeli ktoś postępował niemoralnie, to czy to daje nam prawo do bycia być równie niemoralnymi?
    A taki wniosek wynika z twojej argumentacji.
    To czym się będziemy różnić?

  563. Andrzej Falicz
    24 sierpnia o godz. 22:22

    Ale na czym ma polegać nowa jakość rządów PIS w takim razie? Czy twoim zdaniem faktycznie zaspokoi to ludzi i nie zwrócą uwagi na te wszystkie absurdy władzy, bo uznają, że nie jest ważne, co z państwem zrobi PIS, istotne jest to, że „żydokomuna” z kultury śmierci nie będzie przy korycie? A wszelkie porażki zostaną przypisane gejowskiej UE, która podcina niebywały potencjał Polski?

  564. Dawanie orderow nie jest zadnym wskaznikiem jakosci Rafale.
    Minister moze dawac i daje – za PO i za PiS.

    Wielki szum jednak jest jedynie za PiS – a tymczasem ten medal sie daje za zaslugi w obronnosci, ktore ocenial, ocenia i bedzie ocenial sam minister.

    Kolejna burza w szklance wody.

    Tzw. Madzia… gdy dzieja sie rzeczywiscie wazne rzeczy i dokonuje sie rzeczywiscie waznych zmiany – do rangi wydarzenia rosnie medal…albo zaklamany fakt niepodania reki Kopaczowej przez Dude. (klasyka)
    Bo komu sie chce sprawdzic, ze gdy Duda podchodzil z zamiarem podania reki Kopaczowa wypiela sie na niego dupa by demosntracyjnie pogadac z kumplami z partii.
    Tak jak z „dyskusja” o Janowie – lemingii karmione sa zartobliwymi szyderczymi felietonikami Lepszego Radia bo przeciez Pan Dziennikarz nie bedzie sprawdzal, nie bedzie aukcji ogladal, nie ubrudzi sobie lakierek w jakims tam lubelskim…twierdzy katoliiI PiS-u on wie…ze takie ma zadanie by propagowac pewien „punkt widzenia” zaczepiony w polityczno-ekonomicznych interesach sitwy. A lemingom leniwym z natury – to wystarczy – bo ocieraja sie o salony…

    I tak mniej wiecej jest ze znakomita wiekszascia informacji plynacych z GW/POLITYKA/Newsweek/TVN – to sa wirtualne byty wokol,ktorych media wzajemnie bija piane „wzmacniajac przekaz”…ppwoloujac sie na samych siebie.

  565. Teraz tez „PiS robi zamach na TEATR POLSKI” a prawda jest taka, ze zmian chcieli poslowie PO I PSL… co GW/POLITYCE skrzetnie ucieka uwadze.

    Kolejna „Madzia”.
    http://wpolityce.pl/kultura/305804-symboliczne-posel-nowoczesnej-przestaje-byc-decyzja-pis-psl-i-po-dyrektorem-teatru-gw-oburzona-aktorzy-zapowiadaja-strajk-okupacyjny

  566. @http://wpolityce.pl/kultura/305804-symboliczne-posel-nowoczesnej-przestaje-byc-decyzja-pis-psl-i-po-dyrektorem-teatru-gw-oburzona-aktorzy-zapowiadaja-strajk-okupacyjny

    Kolejna „Madzia”
    GW/POLITYKI at consortes.
    Zamach PIS na Teatr Polski.

  567. Kto by…przypuszczal:
    „Kim jest statystyczny członek Platformy Obywatelskiej? Jeszcze w 2010 roku w partyjnej bazie dominowały osoby po pięćdziesiątce. …
    Ciekawie wyglądają również dane o wykształceniu. Niestety, tymi informacjami podzieliło się zaledwie 70 procent członków Platformy Obywatelskiej. Z danych zgromadzonych w partyjnej bazie wynika, że tylko podstawówkę ukończyła połowa z nich (14,1 tysiąca osób). Niemal tyle samo działaczy PO (14,6 tysiąca) pochwaliło się wyższym wykształceniem…”

    Polowa czlonkow partii inteligencji…skonczyla tylko podstawowke.
    Ale udaja jakby doktoraty mieli.

  568. Andrzej Falicz
    No teraz to trollujesz aż niemiło. Fuj!

  569. Andrzej Falicz
    25 sierpnia o godz. 1:01

    „Dawanie orderow nie jest zadnym wskaznikiem jakosci Rafale.
    Minister moze dawac i daje – za PO i za PiS.”

    Nie chodzi o problem dawania, tylko o procedury i kryteria. Państwo samo sobie przecież takie procedury nadawania tego typu medali ustaliło, i samo te procedury łamie, jak sie okazuje. Jak obywatele mają nabrac zaufania i szacunku do takiej władzy? To jest chaos… To oznacza, że klasa rządząca nie dorosła do sprawowania swoich urzędów.

  570. Nie ten mądry, kto uczony, ale ten kto rozumu używa

    Jeśli Falicz ma dostęp do danych partyjnej bazy PiS, to może podzieli się podobnymi informacjami na temat jej członków.
    PO – partią inteligencji bez wykształcenia?
    PiS – partią „moherów” z doktoratami?
    A jej główny rzecznik na blogu pisze o „insytuacjach” 🙂

    A wszyscy z kolanami wytartymi od klęczenia w kruchcie.

    Wśród Polaków w wieku 18-59/64 lata w 2013 r. wykształcenie średnie posiadało 36% badanych, zasadnicze zawodowe – 29% (częściej byli to
    mężczyźni), zaś gimnazjalne lub niższe – 16%. Z kolei wykształcenie wyższe miało 19% badanych. Częściej były to kobiety – wśród nich aż
    24% mogło poszczycić się dyplomem uczelni (wobec 14% mężczyzn). 10% Polaków miało tytuł magistra (zdecydowanie częściej kobiety), 3%
    licencjata, 3% tytuł magistra – inżyniera, zaś 1% inżyniera.

  571. RK

    „Nie chodzi o problem dawania, tylko o procedury i kryteria.”

    No nareszcie ktos wykumal co jest wazne a co smieci.

    Smieci to podniecanie sie oddawaniem honorow wojskowych urzedasowi MON-u. Wystarczylo przeciez powiedziec jaki minister i jego wojsko, takie honory i to by bylo na tyle. Zamiast trzepania bzdur na temat nie godny trzepania kurzu.

    Natomiast fakt przyznania orderu za „zaslugi w obronnosci kraju” mlokosowi urzedasowi, ktory niczego nie dokonal w zadnej obronnosci kraju bedacego w stanie pokoju od ponad 70 lat, o pomste do ateistycznych niebios wola.

    Brawo, RK! Lepiej pozno niz wcale pojsc po rozum do glowy

  572. Orteq
    25 sierpnia o godz. 9:22

    Ty jednak jeszcze nie odnalazłes tego rozumu. Skoro dla ciebie zachodzi bezposredni zwiazek między armią a ministrem i jego rzecznikiem MON, to ja pójdę dalej. Jacy obywatele (np. taki, który posługuje się nickiem Orteq), taka armia. Proponuję zacząć od lektury na temat, co to jest obronnosć? Czy związana ona jest jedynie ze stanem wojny? I kiedy oraz jak sie ją kształtuje? Skoro tak bardzo chciałeś błysnąć w tym temacie.
    Później poczytaj swoje smieci – bzdury, które tu produkujesz bez składu i ładu. Człowiek rozumny dokona właciwej autorefleksji i będzie cos chciał zmienic w swojej postawie. Czy ty należysz do rozumnych?

  573. Medale za zasługi dla obronności to jedno, choć czasem komiczne zagadnienie.
    Mnie zastanawia bardziej kwestia karania za szkodzenie tej obronności.
    Nie mówię o przestępstwach przewidzianych przez kodeks karny, ale ci wszyscy pacyfiści, defetyści, cykliści i ateiści… 🙄

  574. Tobermory
    25 sierpnia o godz. 9:51

    Zagadnienie nie jest komiczne. Komiczne jest to, co z tego zagadnienia potrafią zrobić ludzie.

    Tak naprawdę nie wiemy, jak ci wspomniani przez ciebie zachowaliby sie w obliczu zagrożenia. Ich deklaracje to jedno, a drugie to moment, gdy znaleźliby się w sytuacji, którą determinuje strach.

    Oni, poprzez swoją biernosc, tak naprawdę zaszkodziliby sobie, nie obronnosci państwa. Temat na pewno ciekawy, ale posiada wiele aspektów i nie sposób o nich tutaj wszystkich teraz napisać.

  575. @Rafał KOCHAN
    25 sierpnia o godz. 9:57

    Jest czasem komiczne właśnie dlatego, że to robią różni, mniej lub bardziej komiczni ludzie.
    Skoro przyznaje się medale za zasługi dla obronności w czasie pokoju, tu i teraz, to miałem też na myśli karanie wyżej wymienionych, a „osłabiających” tę obronność tu i teraz.
    Jak będzie trzeba, to przypuszczam, że znajdzie się bat na takich.
    Nie wiem, jak zachowaliby się w obliczu rzeczywistego zagrożenia zarówno pacyfiści, jak i ci z medalami za zasługi, ale jak popatrzeć, kto dał nogę przez Zaleszczyki… 🙄

  576. Tobermory
    25 sierpnia o godz. 10:14

    Hmm, sprawa karania za szkodzenie obronnosci vs. odznaczanie za poprawianie tej obronnosci. Nie wiem czy to jest uzasadniona analogia, nagradzania i karania… Może i jest w tym zakresie, że powinno się nagradzać ludzi przedmiotowym medalem za wyjątkowe osiągnięcia w rzeczonej sprawie. Tak samo, jak sie rozlicza karnie z ludźmi, którzy wyjatkowo naruszają ten system obronny (czyli kiedy mamy do czynienia ze zdrajcami etc.).
    Policja przyznaje czasem obywatelom medale za odwagę, którzy narażajac swoje życie, ratuje życie innych. Czy z analogii, którą podałes wczesniej, należałoby karac ludzi, którzy nie udzielają pomocy np. tonącym?

  577. Nieudzielenie pomocy tonącemu przez nieumiejącego pływać nie jest karalne, ale obojętne przejście obok lub przyglądanie się bez próby wezwania pomocy – chyba bezkarne nie jest.
    Nieudzielenie pomocy w nagłym przypadku przez lekarza obecnego w samolocie, teatrze, na ulicy itp. – jest karalne. Podobnie jak dezercja żołnierza w czasie wojny.
    Ja miałem co innego na myśli, trochę żartobliwie, ale nie całkiem, bo przypomniało mi się, że były czasy, kiedy niewygodnych ludzi oskarżano o kosmopolityzm i antypatriotyzm, dziś można dorzucić jeszcze aborcjonizm – przestępstwa naruszające kręgosłup moralny i etyczny Narodu.

  578. Tobermory – 9:06

    „wykształcenie wyższe miało 19% badanych. Częściej były to kobiety – wśród nich aż
    24% mogło poszczycić się dyplomem uczelni (wobec 14% mężczyzn). 10% Polaków miało tytuł magistra (zdecydowanie częściej kobiety), 3% licencjata, 3% tytuł magistra – inżyniera, zaś 1% inżyniera.”

    Na Bergamutach, wyzszym wyksztalceniem moglo sie poszczycic, 5 lat temu, 20,9 % populacji ‚working age’ (24-65). Rok badan – 2010

    ‚http://www.statcan.gc.ca/pub/12-581-x/2012000/edu-eng.htm#t9

    Czyli, jest zblizenie do polskich 19%. Teraz jednakze sprawa odsetek szczesliwcow osiagajacych stopien masters degree wylazi. Po naszemu, magisterium.

    Otoz, nasz, polski stopien umagisterowania jest, w sumie, 14%.

    10% magistrow,
    3% magistrow inzynierow
    1% inzynierow.

    Razem 14%

    Stopni uinzynierowania tylko, Bergamuty nie posiadajo, jako takich. Wiec nazwijmy polskich inzynierow bergamuckimi ‚Above bachelor’s degree.’ A ile takowych jest za oceanem? Tylko 6,5 procent.

    A wiec, w Polsce mamy 14% umagistrowanio-uinzyrowania, za oceanem 6,5%. Ponad dwa razy wiecej nad Wisla. Skad taki wspanialy rezultat nasz?

    Otoz wspanialy rezultat nasz wciaz wynika z innego systemu szkolnictwa wyzszego w Polsce. Rozchodzi sie o NARZUCONY wymog pojscia, na sporej ilosci kierunkow studiow polskich, programem MAGISTERSKIM. Bez mozliwosci zakonczenia tych studio licencjonatem. Czyli, takim bachelorem zachodnim, jakby. Jam sam jest magister inzynier. Z nadania ok. 46-letniego.

    To nasze inzynierstwo magistranckie. Ze studiow wyzszych, polskich tylko, wynikajace. I dunno

    Moj siostrzeniec, bedacy na drugim roku studio w Warszawie, podaza programem 5-letnim magisterskim. Licencjonatu, po 4 latach studiow, nie ma on mozliwosci otrzymania. Choc jego koledzy, na innych nieco kierunkach, maja te mozliwosc.

    Krotko, podsumowujac.

    Polskie 14% umagisterowania absolwentow szkol wyzszych, porownywane do bergamuckich 6,5%, to jedna wielka lipa. Wynikajaca z Polskiej NAKAZAWOSCI konczenia studiow ze stopniem magistra. Podczas gdy bergamuckie wygibasy nakazowe jednej zasady przestrzegaja:

    masters degree, magisterium, znaczy moze byc osiagane tylko i wylacznie przez studentow wykazujacych jakies uzdolnienia w kierunku przez nich wybranych studiow. Inaczej, nie zostana, ci studenci, zakwalifikowani na masters programme. Plane and simple

    Chyba chwatit’

  579. Tobermory
    25 sierpnia o godz. 10:47

    „Nieudzielenie pomocy tonącemu przez nieumiejącego pływać nie jest karalne”

    I dlatego akurat to podałem… Nikt nikomu nie udowodni, że ktos potrafi pływać (no, chyba ze ratownik na basenie odmówi pomocy 🙂 ), wiec praktycznie, jak ktos nie pomoże w takiej sytuacji, to włos z głowy mu nie spadnie. Jest wiecej takich sytuacji, kiedy udzielanie pomocy poszkodowanemu narażałoby życie ratującemu, i wówczas zawsze sąd odstąpi od ukarania takiej osoby.

    Oskarżać można zawsze i wszystkich. I taki aborcjonizm teoretycznie też jest możliwy, ale tylko teoretycznie. Aby do niego doszło, to musiałby dominować w takim państwie system totalitarny, i to srogi.

  580. Rafał
    a jakie są…”procedury ” przyznawania medalu za zaslugi w obronnosci?
    znasz czy mam Ci je podać?
    Bo mogę.
    Sie zdziwisz

  581. 14% umagisterowania polskich absolwentow wyzszych uczelni, w porownaniu do ok. 6,5 – 9% amerykanskich, i ani jednego NOBLA dla Polakow. W zadnej dziedzinie.

    Nic tylko sie pochlastac.

    PS. RK, kolku. Pomimo moich usilowan, ty dalej rozumiesz dyck. Twoj wybor. Kolku

  582. Andrzej Falicz
    25 sierpnia o godz. 11:00

    No znam. Są, jakie są, ale należy je respektować. A jesli nie podobają sie, to trzeba je zmienic, zgodnie z przyjętym prawem.

  583. Medal za zaslugi w obronności kraju przyz