Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

15.07.2016
piątek

Błaszczak i Zalewska, czyli budowanie polskiej marki

15 lipca 2016, piątek,

Pani premier Szydło jest zachwycona: wreszcie imię Polski będzie błyszczało na scenie świata. A wystarczyła jedna, dobra inicjatywa. Można? Można. Nie ma „nie da się”. Minister Skarbu Państwa Dawid Jackiewicz podpisał list intencyjny z prezesami kilkunastu spółek z udziałem Skarbu Państwa w sprawie powołania instytucji pod nazwą Polska Fundacja Narodowa. 17 wielkich firm zrzuci się na budżet PFN – na razie mowa o ponad 100 mln zł rocznie (a potem się zobaczy).

Jak informuje „Nasz Dziennik” (najbardziej obecnie prorządowa gazeta; takie katolickie wcielenie „Trybuny Ludu” z późnego PRL), minister Jackiewicz tak relacjonował współpracę z prezesami spółek: „Wszyscy niemalże w podobnym czasie i w podobny sposób zakomunikowali mi, że jest potężny obszar zaniedbań, zaniechań, jeśli chodzi o promocję polskiej marki, szeroko rozumianej poza granicami naszego kraju” (to ci dopiero zgrana akcja zatroskanych prezesów).

Premier Szydło także uchyliła rąbka tajemnicy swej wiary: „Wierzę w to, że Polska Fundacja Narodowa przyczyni się do tego, by o Polsce mówiło się jeszcze lepiej (sic!), jeszcze więcej i by marka polska była rozpoznawalna wszędzie tam, gdzie rodzą się nowe, wspaniałe idee, i by ci, którzy chcą zrealizować swoje marzenia, wiedzieli, że w Polsce można to zrobić najlepiej”. PFN, ten „oręż w walce o dobre imię RP”, ma ruszyć już we wrześniu.

Niestety, może być trochę za późno. Na razie bowiem do boju ruszyli znacznie potężniejsi zawodnicy niż minister Jackiewicz i jego fundacja in spe. Jego koledzy z rządu – minister edukacji Anna Zalewska i minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak za pomocą kilku wypowiedzianych publicznie zdań – zdołali jak nikt inny (choć w szranki z pewnym powodzeniem stawali już także minister Waszczykowski i Macierewicz) ośmieszyć wizerunek Polski i jej rządu (skoro takie rzeczy wygadują ministrowie, to czego spodziewać się po zwykłych obywatelach?).

Najpierw szefowa edukacji, wijąc się w fałszywych uśmiechach przed kamerą, broniła stanowiska, że nie wiadomo, kto dokonał zbrodni w Jedwabnem i pogromu w Kielcach, i że mówienie w tym kontekście o Polakach „to tylko opinia”. Ta wypowiedź została dostrzeżona nie tylko w Polsce czy w Izraelu. Powiedzieć, że jest wzorem haniebnego tchórzostwa i bezczelnego fałszowania historii, to nie powiedzieć prawie nic. Ta pani skompromitowała się doszczętnie, objawiając swoje kołtuńskie wyobrażenie, co wolno i trzeba mówić o naszej własnej historii.

A jednak znacznie silniejszy cios naszemu zbiorowemu wizerunkowi zadał pan Błaszczak, pełniący – o zgrozo! – funkcję ministra spraw wewnętrznych i już przez sam ten fakt traktowany poważnie przez władze i opinie publiczne innych krajów. Dla nas to żadna nowina, że mówi od rzeczy. Nasłuchaliśmy się jego wystąpień i wcześniej, zanim trafił do rządu. Praktycznie zawsze były to sformatowane przez kogoś innego przekazy dnia, proste (a i prostackie) w formie, żeby łatwo można je było powtórzyć. A on powtarzał je ze szczególnym namaszczeniem i lekko księżowskim zaśpiewem.

A przecież nawet nas musiała zszokować jego kretyńska konstatacja w obliczu nicejskiej tragedii: „Nie wyciągnięto wniosków z poprzednich zamachów terrorystycznych w Paryżu i Brukseli. To jest konsekwencja polityki multikulti, poprawności politycznej”. Co ma multikulti i poprawność polityczna do rozjeżdżania ludzi ciężarówką!? Rozwinięta „myśl” z Polsatu wybrzmiała na konferencji prasowej:

Jakie wnioski zostały wyciągnięte po zamachach terrorystycznych w Paryżu? Zorganizowano marsze, malowano kwiatki na chodnikach w różne kolory, kredkami o kolorach całej tęczy. Dla mnie jest to bardzo wyraźne nawiązanie do LGBT. Po zamachach terrorystycznych rozpłakała się pani Mogherini, wysoki komisarz UE ds. międzynarodowych. Czy to jest odpowiednia reakcja? Moim zdaniem nie.

To wstrząsające, gdy słyszy się dorosłego człowieka pełniącego jedną z kluczowych funkcji w rządzie dużego europejskiego państwa, który w obliczu masowej zbrodni skupia się na tym, że różnokolorowe kredki kojarzą mu się z ludźmi o odmiennej niż on sam orientacji seksualnej! Takie coś naprawdę trudno komentować. Można by sobie podowcipkować pytając, czy pan minister zamyka oczy, gdy widzi na niebie tęczę, i jakie jeszcze rzeczy są jego zdaniem „bardzo wyraźnym nawiązaniem do LGBT”, ale to chyba jednak nie czas na takie żarty.

Mamy do czynienia z człowiekiem o poważnie zaburzonej hierarchii wartości i zdolności oceny rzeczywistości – i właśnie to jako pierwsze dostrzega opinia publiczna z innych krajów. Przecież wszyscy widzą, że życie codzienne w Belgii i Francji (stan wyjątkowy) drastycznie zmieniło się właśnie wskutek tego, że władze wyciągnęły wnioski i wyprowadziły na ulice patrole policji i wojska. Nasz minister udaje, że tego nie widzi i przechwala się, że nasze służby „nie raportują o zagrożeniu dla Polski” i że on zapewnia Polakom bezpieczeństwo. Co powie przy pierwszym prawdziwym zamachu terrorystycznym u nas (do którego, nie łudźmy się, wcześniej czy później dojdzie)? Że to wina Tuska? KOD-u? Opozycji? Trzeba być zaiste (tak, to tylko opinia) żałosną kreaturą, żeby źródeł morderczej ideologii doszukiwać się w polityce otwartości na kulturową różnorodność i w jednym zdaniu zestawiać zabójców, ich ofiary i walczące – w innym kontekście i w sposób pokojowy – o swoje prawa mniejszości seksualne.

Minister wyjaśnił też, kto dokonuje aktów terroru: „Ludzie, którzy są gotowi poświęcić własne życie w celu realizacji własnej ideologii”. A co robi na własnym podwórku, by nie napędzać i nie podgrzewać społecznych emocji, wynoszeniem pod niebiosa „żołnierzy wyklętych”, nie pozwalać na szerzenie narodowego szowinizmu, nie lekceważyć nacjonalistycznych i faszyzujących grupek, które coraz śmielej poczynają sobie na ulicach miast, w kościołach, na stadionach?

Tak więc idea powołania Polskiej Fundacji Narodowej jest absolutnie słuszna. Minister Jackiewicz i prezesi zorientowali się, że trzeba będzie wydać kupę pieniędzy, żeby naprawiać to, co ministrowie rządu PiS rozwalą swoją bezmyślną paplaniną (umyślna paplanina to to, co wygłasza pani premier i pan prezydent). Tylko po co to wszystko aż tak komplikować? Nie lepiej odpalić po parę milionów wszystkim ministrom, żeby nic nie mówili, skoro i tak nie wiedzą, co mówią?

 

Radio_insynuacje

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 577

Dodaj komentarz »
  1. Polska Fundacja Narodowa?
    Prezesi wielkich spółek skarbu państwa się jednogłośnie zrzucają i jest?
    Aaa, no to ja to znam: Telewizja Familijna.
    Teraz będzie na zagranicę.
    Z takim samym skutkiem.

    A jak widzę, że coś jest POLSKIE oraz NARODOWE, to ja zaraz klękam i bardzo ładnie odmawiam paciorek. Oraz nic nie widzę, bo teraz wszystko to zaraz NARODOWE I POLSKIE. I spoza tego już nic innego nie widać.
    nwet bozia spoza NARODU nieznacznie tylko wystaje.

  2. „Premier Szydło także uchyliła rąbka tajemnicy swej wiary…”

    Materdeju, już sam nie wiem, co gorsze: jak Szydło się uchyla, jak uchyla rąbka swojej spódnicy, czy rąbka swojej wiary.
    W każdym przypadku mam poważne wyrzuty estetyczne i trudności nasenne.
    Jeszcze gorzej, że nie wiem i tego: czy to wina pana Jacka, że mi zapodał rąbek wiary Szydło, czy jednak Tuska.
    Jednak muszę wziąć jakieś proszki.

  3. A najgorsze jest to, że te ćwoki sobie wyobrażają, że jakieś „filmy hollywoodzkie” lub agencje PR-owe byłyby w stanie poprawić ich wizerunek!
    Matko boska! Co za dno!!!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Tanaka, z godz. 23:40
    Jednak muszę wziąć jakieś proszki.
    Biez wodki nie razbieriosz 🙁

  6. PS
    A to na poprawienie nastroju. Po stakańczyku:
    https://www.youtube.com/watch?v=GsUBsdJQct8

  7. **** BREAKING NEWS… LAMIACA WIADOMOSC … ****

    A w Turcji przewrot wojskowy

    Nad Ankara lataja samoloty, slychac strzaly… Tyle do mnie dotarlo od przyjaciol.

    Nic wiecej nie wiedza, ani kto stoi na czele, ani czy przewrot sie udal, czy nie.

    Nie wiem cy juz to jest w Polsce zapodawane, mozliwe ze jestem pierwszy tu na blogu. Jesli nie, to nic takiego. Tylko sie uciesze, bo po co mi byc zwiastunem (heroldem) kiepskich wiesci.

    Zeszzzzzz to… , jakby nie dosc ze globalne ocieplenie i ryzyko jakie niesie, to najwyrazniej swiat wariuje !

  8. @anumliku

    Ty to raczej sobie „kropelki” zaaplikowles, a nie jakies durne proszki…

    Ja tez ide se zaaplikowac… (lol)

  9. Macie rację – na trzeźwo trudno to znieść.

  10. @E-J

    Wiec i Ty se walnij… , a co? Kobitki tez se moga walnac!

    Swiat sie na naszych oczach wali i nic z tym zrobic nie da rady… Za to mozna se „wlnac” !

    A co? Za swoje…

    Ide … drugiego se naleje, za „konczenie sie swiata”, nie szkoda…, drugiej takiej okazji nie bedzie!

    ps. o implikacjach wojskowego zamachu stanu w Turcji nie chce mi sie gadac. Jak kto nie rozumie, to trudno. Znaczy sie glupi!

  11. Zwolennicy Erdogana wciaz go popieraja:

    Report: Government supporters enter state broadcaster’s offices
    Posted at
    00:50
    The official Anadolu news agency reports that supporters of the Turkish government, led by Labour Minister Suleyman Soylu, have entered the officers of the state broadcaster TRT.

    View image on Twitter
    View image on Twitter
    Follow
    ANADOLU AGENCY (ENG) ✔ @anadoluagency
    Turkish labor minister enters state TV channel TRT headquarters in Ankara with citizens
    12:44 AM – 16 Jul 2016
    77 77 Retweets 20 20 likes

  12. A jak komu sie niechce spac, albo go pochlonely wiesci z Turcji, to moze na biezaco je sledzic na kanala BBC:

    http://www.bbc.co.uk/news/live/world-europe-36811357

    „Blaszczak, czy Zalewska” doslowne wymiekaja… Co tam „plotki”, gdy prawdziwe szczupaki wziely sie „do roboty” w swiatowym bajorku…

  13. Tam u Was w Warszawskim Gubernatorstwie szmalcownictwo trzyma się mocno. Ładne okazy sobie tam wyhodowaliście w warszawskich studiach i salonach.

    Całe szczęście nie muszę na to badziewie głosować. Wybierajcie sobie tą swoją hołotę sami. Ja się na „mniejsze zło” nie nabiorę.

  14. „kojarzą mu się z ludźmi o odmiennej niż on sam orientacji seksualnej! ”
    A jaka orientacje seksualna wyznaje Płaszczak ?
    Czy przypadkiem nie lizanie zadku Oberprezesowi ?
    Fundacja ? kolejne stanowiska dla kolesi, za które „suweren” zapłaci.
    A może, żeby to ukrócić, weźmy przykład z Turków ?

  15. @lonefather
    Na takie, jak tureckie, wydarzenia kropelki nie pomagają. Nawet duuuużo kropelek nie pomaga. Jakieś koszmary one są bardziej skłonne wywołać, niż zgłuszyć jedną myśl. Cokolwiek by się w tej chwili – po opanowanym przez Erdogana puczu – nie wydarzyło w samej Turcji, świat w jego obecnej politycznej konfiguracji, odchodzi. Co pojawi się w jego miejsce? Ot, pytanie, na które żadne kropelki nie pomogą w odpowiedzi. A w Turcji Erdogan zaczął już masowe czystki w armii. Jeśli „laickich”- po konsekwentnym armii laicyzowaniu, dokonanym jeszcze przez Ataturka – oficerów zastąpią oficerowie „islamscy”, to czarno widzę przyszłość drugiej co wielkości armii w NATO. Pytanie, które od siebie odpycham, brzmi. A co, jeśli ten pucz został przez Erdogana zaplanowany po to, aby mieć pełną kontrolę nad armią? Do wczoraj nie miał.

    I taki wiersz Josifa Brodskiego mi się bez przerwy po głowie, kropelkami zapruszonej, kołacze:

    W chwili, kiedy przy kolacji
    bronisz niedorzecznych racji
    żal za głupstwem topiąc w wódzie –
    giną ludzie.

    W przecudownych starych miastach
    strach w codzienny pejzaż wrasta
    śniąc o ocalenia cudzie –
    giną ludzie.

    W wioskach, których wcale nie ma,
    bo śmierć przez nie przeszła niema –
    wierząc swej nadziei złudzie
    giną ludzie.

    Giną ludzie gdy głosujesz
    za spokojem – i próbujesz
    bunt sumienia zbić doktryną –
    obcy giną.

    W chwili, gdy rozrywki żądasz,
    w telewizji mecz oglądasz,
    lub się pławisz w słodkiej nudzie –
    giną ludzie.

    Oto nowa jest idea:
    jeszcze ludzkość nie zginęła,
    chociaż w Kainowym trudzie
    giną ludzie.

    Wielbiąc każde przykazanie,
    zapis świętych praw w Koranie,
    Ewangelii i Talmudzie
    giną ludzie.

    Wśród wyznawców każdej wiary
    są mordercy i ofiary –
    twe milczenie wskaże teraz
    kogo wspierasz
    .

  16. Porządny pucz wojskowy wygląda inaczej. Ten był zupełnie chaotyczny, bez głowy i przywódców.
    Erdogan od dwóch lat głośno prorokował, że będą próby puczu, teraz ma dowód i pretekst do nowych porządków.
    „Dobra zmiana” alla turca.

  17. Czy minister Płaszczak naprawdę nie zdaje sobie sprawę, że znienawidzone przez niego „multi-kulti” NIE pała sympatią do osób LGBT?

  18. Staram się czytać ze zrozumieniem w tę i z powrotem i nadal nie rozumiem, po co jest ta fundacja narodowa oraz co i komu ma fundować. Jakieś ciała lotne – idee narodowe, a jeśli ciała stałe – to w postaci czego?
    Brochy rąbka wiary uchylenie też mi horyzontu nie poszerzyło.
    Nie chcę pana Jacka fatygować, w końcu swoją lekcję odrobił i nie jest winien temu, że snadź mam jakieś braki umysłowe.
    Czy ktoś na tym blogu mógłby w krótkich żołnierskich słowach objaśnić mi istotę rzeczy?
    A co do próby puczu wojskowego w Turcji to do dziś znawcy przedmiotu pod niebiosy wychwalają maestrię naszego generała Wojciecha Jaruzelskiego.

  19. Erdogan będzie „sułtanizować” Turcję.
    Po uporaniu sie z przeciwnikami- wspaniała możliwość pozbycia sie ich hurtem, tureckie oddziały zajmą się zapewne promowaniem tureckości w okolicy…..
    Sąsiedzi moga się czuć zaniepokojeni.
    Najbardziej chyba, Kurdowie.
    Okienko geopolityczne zaczyna się im zamykać.

    Tłumy Erdogana poparły, blokując oddziały chcące dokonać puczu.
    Wygrała ulica.
    Czy wygrało społeczeństwo tureckie, wiedzieć będziemy po kilku miesiącach.
    Militarna ekspansja Turcji, czy jak dotychczas, kulturowa i ekonomiczna?
    Wszystko zależy od tego, co Erdoganowi w duszy gra…..
    80 milionów Turków wstrzymuje oddech, a i swiat może się zastanawiać nad dalszymi krokami wodza narodu. Ścieżka Sulejmana Wspaniałego jest kusząca….

  20. mag
    16 lipca o godz. 10:30

    Zapewne ta fundacja ma realizować wizję Narodu tkwiącą w imaginacji naszego wodza.
    Ociosać to przypadkowe społeczeństwo do właściwych kształtów.
    Jakie będą te „właściwe”?
    Próbki juz mamy.
    Hagiografowie pracują pełną parą, historycy piszą nowa historię……
    Obawiac się należy, że ta przebudowa nadbudowy będzie TOTALNA.

    Można się śmiać z wierszyków o Stalinie recytowanych przez przedszkolaki.
    Śmianie się z takich wierszyków tyczących Kaczyńskiego, może być niezdrowe.
    Pamiętasz kawały 6×9?……

  21. mag
    16 lipca o godz. 10:30

    Staram się czytać ze zrozumieniem w tę i z powrotem i nadal nie rozumiem, po co jest ta fundacja narodowa oraz co i komu ma fundować.

    @mag(us)
    Obecne przepisy Kodeksu Handlowego jasno okreslaja na co f-ma moze wydawac pieniadze, a na co nie moze…

    To jest w/g mnie glowny powod tworzenia tej Narodowe Fundacji.

    Ona jest stworzona po to, zeby z panstwowych firm wyprowadzac pieniadze, bo pozwala ominac obowiazujace przepisy.

    Jak sie PiSowcom uda, to meze jeszcze sluzyc do tego, zeby wyciagac kasa z firm prywatnych.

    Wyciaganie wzmiankowane ,bedzie sie odbywac tak:
    – wywarcie presji, np. przez wzmozone kontrole, czy inne szykany
    – delikatna sugestia, gdzies na boku wyszeptana: „Jest taka fundacja …
    – i dalej, ze odpowiednio wysoka dotacja … wicie, rozumicie…

    A cala reszta gadaniny to kamuflaz, ktory maskuje rabunek.

  22. @anumliku

    Dokladnie, dokladniusienko opisales to co sie dzieje w moich myslach.

    A wiersz Josipa, jak byl, tak jest aktualny. Tym bardziej aktualny, ze dookola nie widac nikogo, kto umialby, lub mialby odwage nazwac problem, ktory narasta.

    Bo dopiero od wyartykulowania problemu moze sie zaczac walka z nim.

    Sadze, ze sa ludzie, ktorzy rozumieja i umieja odroznic skutki od przyczyn, ale albo nie maja wplywu, albo nie maja odwagi, albo sa skutecznie wyciszani i dlatego do opinii publicznej nie przebija sie dyskusja o przyczynach. Za to w najlepsze trwa dyskutowanie skutkow, jakby one byly przyczynami.

  23. mag
    16 lipca o godz. 10:30

    A co do próby puczu wojskowego w Turcji to do dziś znawcy przedmiotu pod niebiosy wychwalają maestrię naszego generała Wojciecha Jaruzelskiego.

    Polemizuje z ta opinia.

    To nei byl zden pucz. Jaruzelski mial w lapach zarowno wladze cywilna jak wojskowa.

    Na zewnatrz byla widoczna cywilna i jedyna sztuczka jakiej dokonala, ta tak zwana „junta jaruzelskiego” to bylo podmienienie wladztwa cywilnego na wojskowe.

    Cos jakby wymiana trzymanego w reku dlugopisu na pistolet.

    Ot i caly „zamach” z 13 Grudnia. Reszta to bylo tylko planowanie kogo, kim zastapic, gdzie kogo zamknac i reszta logistyki. Dwa lata na zaplanowanie tej logistyki poswiecili, wiec sprawnie im poszlo.

  24. Tanaka
    15 lipca o godz. 23:40

    „Premier Szydło także uchyliła rąbka tajemnicy swej wiary…”
    Materdeju, już sam nie wiem, co gorsze: jak Szydło się uchyla, jak uchyla rąbka swojej spódnicy, czy rąbka swojej wiary.

    @Tanako,
    Uchalnia „tajemnicy wiary”, zniose. Zamkne uszy i wytrzymam. Byle by nie uchylala niczego u spodnicy. Tego nie daloby sie zniesc.

  25. @mag, z godz. 10:30
    A co do próby puczu wojskowego w Turcji to do dziś znawcy przedmiotu pod niebiosy wychwalają maestrię naszego generała Wojciecha Jaruzelskiego.
    Który 13 grudnia 1981 roku był jednocześnie I sekretarzem KC PZPR, Prezesem Rady Ministrów i ministrem obrony narodowej – będą jednocześnie generałem i wieloletnim dowódcą sił zbrojnych. Erdogan jest „zaledwie” prezydentem o – jak dotąd – niewielkich jak na prezydenta uprawnieniach. Ale spoko, wszystko przed nim. Tytuł sułtana też.

  26. @mag
    Lonek mnie uprzedził w odpowiedzi. Jego bon mot – wymiana trzymanego w reku dlugopisu na pistolet – oddaje „maestrię” I Sekretarza, Premiera i Naczgena, którą ogłosiłaś.

  27. Nie widzę analogii….

    W Polsce mieliśmy zrewoltowane społęczeństwo, dość bezkrwawo spacyfikowane w porównaniu z innymi przypadkami .
    W Turcji, grupę wojskowych chcącą przejąć władzę z rąk popychającego do wojny prezydenta.
    Bardziej to przypomina latynoamerykański, czy afrykański scenariusz.

    Nie jest to nawet podobne do puczu Janajewa….

    Cóż, Erdogan poprowadzi Turcję do „świetlanej przyszłości”.
    Jaka ona będzie, i czy ucierpią postronne kraje, przekonamy sie w ciągu kilku lat.
    Tego scenariusza sie obawiam.

    Istnieje też inny- spiskowy.
    Nie bez przyczyny USA trzymają na garnuszku i udzielają azylu wrogowi największemu obecnej ekipy.
    Dogadanie się z Putinem, mogło byc Waszyngtonowi nie na rękę.
    Więc pucz mógł byc próbą wymiany niezależnego Erdogana na bardziej uległego figuranta z trzymanej na taką okazję stajni….

  28. @Jacek Kowalczyk

    Panie Jacku, co prawda mamy sobote i odpoczywac sie nalezy, ale pozwole sobie zadac Panu pytanie.

    Napisal Pan:
    Mamy do czynienia z człowiekiem o poważnie zaburzonej hierarchii wartości i zdolności oceny rzeczywistości – i właśnie to jako pierwsze dostrzega opinia publiczna z innych krajów.

    Ja tego nie dostrzegam, choc jestem w innym kraju. Ale nawet gdybym byl w polskim kraju tez bym tak nie uwazal. Bo uwazam tego Blaszczykowskiego za czlowieka, ktory wrecz doskonale ma ustawiona zdolnosc oceny rzeczywistosci, o hierarchii wartosci nie wspominajac.

    U niego, u Zalewskiej ministry i calej reszty tej bandy jest identycznie.

    Oni wszyscy robia w PiS „kariery” bo widza, ze hirarchia to jest Jaroslaw Kaczynski, za nim, a raczej pod nim sa ci co w stopniu mozliwie doskonalym opanowali ten fakt, ze szef, guru, pan i wladca, jest tylko jeden.

    Oni sami maja tylko tyle wladzy, ile im nadal Kaczynski. I tylko tak dlugo maja ten kawaleczek wladzy, jak dlugo realizuja to co nakazuje, czy wskazuje Kaczynski.

    To jest, Panie Jacku ich rzeczywistosc, w ktorej zyja i to jest hirarchia wartosci.

    Prymitywnie prosta jest ta hirarchia i ordynarnie prymitywna rzeczywistosc, ale taka wlasnie jest, bo taki jest Jaroslaw Kaczynski.

    Pozwolilem sobie dzis rano zadac swojemu angielskiemu przyjacielowi pytanie, czy slyszal nazwisko Blaszczak. Czlowiek na poziomie, z wyzszym wyksztalceniem, interesujacy sie swiatem, nie wiedzial. Oczywiscie ze jest bardziej pochloniety sprawami swojego kraju, wiec sprawdzilem prase. Ani powzne tytuly, ani brukowce, nikt doslownie nikt LGBT Blaszczaka i jego „rewelacjami” sie nie zajmuje.

    Nicea i Ankara, to sa tematy miedzynarodowe.

    I wracajac do tematu, to przypomne, ze pare miesiecy temu, w ktoryms z odcinkow „Kontrrewolucji” opisalem ten problem.

    Otoz PiS zostal przez Kaczynskiego uksztaltowany na jego samego wzor i podobienstwo, PiS to jest taki rozdety, zwielokrotniony Kaczynski. I teraz Kaczynski za posrednictwem swego avatara PiSowskiego, zajal sie przeksztalcaniem Polski i Polakow na swoj obraz i podobienstwo.

    Sprawia to wrazenie odlotu od rzeczywistosci, takiej jak ja znamy i rozumiemy.

    Ale myslac tak popelniamy blad, bo my oceniamy w stosunku do tego co widzimy i rozumiemy, a „zapominamy”, albo nie rozumiemy, ze wypowiedzi publiczne Blaszczaka, Zalewskiej, Wszczykowskiego, Brudzinskiego, Pawlowicz, Piotrowicza i calej reszty sasinow, sellinow, karczewskich, terlikowskich i calej reszty PiSowcow, to nie jest opis rzeczywistosci, tylko to jest ksztaltowanie nowej PiSowskiej rzeczywistosci.

    Teraz jeszcze „zgrzyta” w konfrontacji z rzeczywistoscia, ale w miare trwania, jesli nic im nie stanie na przeszkodzie, to w uszach przecietniakow bedzie coraz mniej zgrzytac, bo sie beda wdrazac i przyzwyczajac.

    Tak. Blaszczak,, Zalewska i cala reszta doskonale rozumieja rzaczywistosc a jakiej sie obracaja, a to co z siebie wydalaja, swiadczy o tym, ze maja i bija poklony tej swojej kaczynskiej hierarchii wartosci.

    ******

    A co do kasy na Fundacje Narodowa, to sadze, ze „naprawa wizerunku” choc o niej gadaja, jest ostatnia rzecza na ktorej im zalez. Ze tak powiem, kwestie wizerunku, to oni od zawsze maja gleboko w powazaniu.

    Sadze na granicy pewnosci, ze te pieniadze wyprowadzone z panstwowych spolek, maja splacic dlug wobec Karnowskich i wszystkich innych ktorzy wsparli medialnie prezesa i PiS, w walce o zdobycie wladzy.

    Rydzykowi i kosciolowi albo juz sie wyplacili, albo sie wciaz jeszcze wyplacaja, a teraz przyszla pora na splate dlugow za wsparcie medialne.

    Sadze ze plan jest taki:
    – powolali ta fundacje
    – f-my wplacaja kase
    – chlopaki z „mediow prawicowych” zakladaja aencje reklamowe i PRowe
    – fundacja zamawia „uslugi”
    – i w ten sposob, po cichutku, nie bezposrednio z budzetu, ale panstwowymi pieniedzmi PiS splaci ten dlug medialnego wsparcia.

  29. @Jacek Kowalczyk

    dokonczenie…

    O tym, czy sie myle, czy prawidlowo oceniam, przekonamy sie juz niedlugo, gdy zobaczymy w jakich agencjach ta fundacja bedzie zamawiac „kampanie propagandowe” i kto jest ich wlascicielem, co bedzie latwe do sprawdzenia w Sadach Rejestrowych.

    Dla picu, jakies kampanie wizerunkowe beda robione, ale to tylko tak pod publiczke, bo nie sadze, zeby ktokolwiek zadawal sobie wiecej trudu niz stworzenie pozorow poprawnosci.

    Skutki propagandowo wizerunkowe, beda zadne, za to kasa za te uslugi bedzie obfita.

  30. Juz przyklad tego o czym wyzej napisalem mielismy w Ministerstwie Obrony, gdzi kampania przed szczytem NATO zostala zlecona, skleconej doslownie przedwczoraj, firemce z adresem w jakims mieszkanku na Woli w Warszwie.

  31. Ja też uważam „tego Blaszczykowskiego za czlowieka, ktory wrecz doskonale ma ustawiona zdolnosc oceny rzeczywistosci…”
    zwłaszcza kiedy gra w Borussii 😉

  32. Stern, wczoraj
    „+++ 13.31 Uhr: Polnischer Minister: Anschlag Folge von Multikulti-Politik +++

    Der polnische Innenminister Mariusz Blaszczak hat den Terroranschlag von Nizza in Zusammenhang mit der Einwanderungspolitik in Westeuropa gerückt. „Das ist ein Problem in Verbindung mit Jahrzehnten von Multikulti-Politik, mit politischer Korrektheit. Das sind leider die Folgen davon”

  33. To samo w Tiroler Zeitung, Berliner Zeitung, n-tv, FOCUS online, Washington Post, Ukraine Today, Express.co.uk, Irish Independent, Slobodna Dalmacija, chorwacki Dnevnik, estońskie Delfi…
    Na brak światowej uwagi polski minister nie może się poskarżyć.

  34. Ale fajnie miec takiego zapieklego fana jak ja mam (lol)

    Mi sie nie chce tracic czasu na sledzenie miedzynarodowej kariery tej kreatury PiSowskiej, za to moj fan oddany poswiecil czas i odszukal miedzynarodowe slady i dowody kariery jaka robi ta wydalina PiSowska.

    Chyba musze podziekowac za wlozony wysilek.

    Dziekuje Ci @Tobermory. Dziekuje.
    Dobra robota chlopie!

  35. Koalicja Islamistów, PiS-owców, demagogów i neonazistów w całej Europie oraz służb specjalnych atakuje nasz kontynent i ideę Zjednoczonej Wolnej Europy ze wszystkich stron.

    Europejczycy. Trzymajcie się. Nie dajcie się wystraszyć ani rozbić.

    I ❤ EU

  36. „sprawdzilem prase. Ani powzne tytuly, ani brukowce, nikt doslownie nikt LGBT Blaszczaka i jego „rewelacjami” sie nie zajmuje.”

    Mnie to zajęło 10 sekund.

  37. @@Tobermory, lonefather
    Austriacki Die Presse w tym samym duchu napisał o wypowiedzi Błaszczaka, a także nawiązał do wypowiedzi ministry Zalewskiej o Jedwabnem. Ton tego o Jedwabnem specjalnie nie dziwi biorąc pod uwagę fakt, że w cudze piersi łatwiej się bije niż we własne. Ale żarty na bok. Syn, z którym dopiero co rozmawiałem, powiedział, że dzwonią do niego znajomi z całej niemal Europy (o jego syryjsko-afgańsko-kurdyjskich podopiecznych nie wspominając) i pytają, czy w Polsce faszyzm już jest oficjalną doktryną polityczną, czy to dopiero przygrywka do faszyzmu.

    Lonek, jak nie będziesz śledził na innych forach tej pisowskiej kreatury, to ani się obejrzysz jak nie będziesz miał kogo odwiedzać, gdy przyjedziesz ponownie do Polski.

  38. 10 sekund?

    Hmmm… jesli to prawda, to tym bardziej masz moje uznanie dla zdolnosci sledczych jakie wykazujesz.

    Jeszcze raz, brawo, brawo chlopie! Dobra robota!

  39. @anumliku

    Kazdego „gowna”, ktore PiSowskie kreatury sadza na lewo i prawo, szkoda sledzic. Zauwazac, by nie wdepnac trzeba, ale sledzic, szkoda czasu. Niech to wezmie na siebie @Tobermorry, ktory wykazuje w tej dziedzinie talent.

    Ja uwazam, jak pisalem w poscie do @Jacka Kowalczyka, ze to sa tylko „wypustki” avatara Jaroslawa Kaczynskiego, jakim jest PiS.

    I to wyznacza kierunek w jakim patrze i analizuje, czyli Jarkacza. To on jest zagrozeniem, choc to zagrozenie beda wcielac w zycie Kaminski, Blaszczak, Ziobro i cala reszta. Ale oni bez Kaczynskiego sa nikim, a on kazdego z nich moze w kazdej chwili zastapic, inna kreatura, ktorych na zapleczu czai sie multum i tylko sie az pala, do wskoczenia na stolki zajmowane w tej chwili przez wyzej wymienionych.

    A co do wsadzania, to juz jakis czas temu pisalem, w jednym z odcinkow „Kontrrewolucji”, ze jestem podobnego zdania jak Andrzej Celinski, ze nie tyle beda wsadzac, co dawac wyroki w zawiasach i grzywny.

    Tym bardziej tak uwazam, ze juz widac, ze im kasy zaczyna brakowac. Wiec przyjaciol i znajomych spotkam jak przyjade i najwyzej to ja bede stawial im.

  40. @anumlik
    16 lipca o godz. 15:35

    No, patrz, z całej niemal Europy dzwonią, a w takim Londynie ani be, ani me, ani kukuryku 🙄 😉

  41. @lonefather
    Musi jemu się oczko z minutami odlepiło, temu misiu To-bear-moremu i sekundami poleciał zamiast minutami. A swoją drogą, w zalinkowanym przez Tobermorego artykule z Daily Mail jest aluzja do LGBT. W zdaniu: Powiedział: „Musimy odrzucić poprawność polityczną i nazywać rzeczy po imieniu. Zamiast lać łzy jak Mogherini i … organizują marsze, które nie rozwiązują niczego”. Ten trzykropek to wyraźna aluzja do kolorowych (tęczowych) ołówków, o których kreatura Błaszczak wspomniał, wyciągając z nich pedalski rodowód. Daily Mail, mimo że tabloid, nieźle sobie z tym tematem poradził, licząc na inteligencję czytelników. Niektórzy się nią wykazali, inni – nie 😉

  42. @Lonek, mówisz Partia, myślisz Stalin, mówisz Błaszczak, myślisz Prezes-Naczelnik-Państwa. Przeca to alfabet naszej nowej nowomowy.

  43. @anumliku

    Moze za szybko sie „przegalopowalem” po temacie ktory poruszyles.

    Bo wiesz co, oni sa niebezpieczni nie w tym co realizuja na polecenie Kaczynskiego, ale beda straszni, i niezwykle grozni wszedzie tam, gdzie nie dostana wyrazniej instrukcji i zaczna zgadywac mysli i zyczenia prezesa i beda sie starali mu wygodzic.

    W tych wszystkich miejscach, gdzie beda sie wykazywac inicjatywa, to tam beda grozni, bo pojda dalej niz by sobie prezes zyczyl, byle sie mu przypodobac.

    To jest realne zagrozenie, jak to zwykle, gdy ludzie zmuszani do bezwzglednego posluszenstwa woli wodza, zostaja pozostawieni sam na sam ze soba, bez wskazan i rozkazow, czy polecen… A to sie bedzie zdazac coraz czesciej, bo nikt, nawet Kaczynski nie bedzie w stanie wszystkiego ogarnac i nad wszystkim zapanowac.

    Ale o tym, ze wlasnie ten stan bedzie jedna z przyczyn oczywistego i nieuniknionego upadku PiS, tez juz kilkukrotnie pisywalem w „Kontrrewolucji”.

    Wezmy chocby omawiany przyklad Blaszczaka i jego bredzen po Nicei. Watpie, zeby prezio sobie zyczyl tego zainteresowania, ale kto wie, moze byc calkiem inaczej, moze sam to wymyslil, zeby odwracac uwage od Komisji Weneckiej i demontazu polskiej demokracji. To mogloby byc calkowicie w stylu KAczynskiego. Swiat sie zajmuje LGBT Blaszczakiem, wiec slabnie uwaga i traci sie z oka Ustawke o Naprawie Trybunalu Konstytucyjnego.

    Mozliwe, co nie?
    Ale to, choc logiczne to Political Fiction jest.

  44. @@ anumlik, loniu
    Co by nie mówić, perfekcyjna logistyka generała zrobiła jednak wrażenie…po latach. Jak opadły emocje.
    Jasne, że miał w ręku wszystkie sznurki, ale równie dobrze mógł sprawę spieprzyć.
    Jajakobyła… jego zażarta oponentka naonczas, trochę inaczej widzę to dziś. Gdy porównać jego operację wojskową z podobnymi tej rangi, straty ludzkie były, sorry, naprawdę niewielkie.
    Wiem, że to zabrzmi okropnie, bo straty to straty, ale przecież ich skala mogla być nieporównanie większa.

  45. @magus,

    I tak i nie.
    Na ogolnym poziomie sie operacja udala, wiec niby tak…

    Ale, ale na poziomie szczegolowym to byla kleska. Po pierwsze gospodarka, w ktora wtrynilo sie wojsko padla. A w dziesiatkach tysiecy miejsc po tygodniu czy dwuch, ten stan wojenny to juz byla fikcja kompletna. I wiem co mowie, bo mieszkajac jako student na wschod od Warszawy, wiem jak toto w praktyce dzialalo, czyli nie dzialalo. Bo bylo powszechnie obchodzone i lamane. Dzialalo wylacznie wtedy, gdy w poblizu byly wyzsze szarze, lub tajniacy, lub bylo wykonywane przez zakute „sluzbiste lby”.

    „Pucz” sie skonczyl, gdy gospodarka padnieta przez sytuacje dolowala tak, ze sie dluzej nie dalo tej fikcji ciagnac.

  46. @anumlik

    Wrzucasz w gugla „Blaszczak+Nice+news”, enter.
    Ile czasu ci to zajmie?

    Nawet taki poważny „tabloid” jak Neue Zürcher Zeitung poświęca chwilę uwagi naszemu bałwanowi (czytaj: idolowi):
    „Populismus zum Zweiten. Der polnische Innenminister Mariusz Blaszczak hat den Terroranschlag von Nizza in Zusammenhang mit der Einwanderungspolitik in Westeuropa gerückt…”

  47. @ mag

    Chwalenie Jaruzelskiego za małe straty stanu wojennego, to jest fałszowanie historii. Trzeba pamiętać, że Solidarność pod patronatem Kościoła to był wtedy ruch dogmatycznie pokojowy wykluczający wszelkie formy czynnego oporu a preferujący jedynie bierny opór. Tam gdzie ta zasada została złamana np. w Kopalnie Wujek pokazowe rozstrzelanie nastąpiło bez chwili wahania. Przy masowym czynnym oporze straty ludzkie szłyby zapewne w tysiące.

    Jaruzelskiemu trzeba tylko przyznać, że nie był jakimś azjatyckim prymitywnym mordercą i nie mordował ludzi masowo dla przyjemności, lecz również dbał o to by straty były jak najmniejsze. Przy czym w Europie będącej wtedy w toku procesu KBWE nikt, nawet komuniści nie mogli już sobie na satrapię w stylu stalinowskim pozwolić.

    To wszystko trzeba widzieć w ogólnym kontekście. Ale centralne znaczenie miał na wskroś pokojowy i niepowtarzalny charakter ruchu Solidarności oraz potężny wpływ kościoła, które w sposób fundamentalny nakazywały zachowywanie realizmu i zakazywały używania siły. Dodam, że była to filozofia w ówczesnych warunkach najwłaściwsza i w gruncie rzeczy najskuteczniejsza, prowadząca do zwycięstwa i osiągnięcia ostatecznego celu.

  48. @Tobermory
    Zrobiłem dokładnie tak. Wpisałem hasełko i wrzuciłem w wujaszka Gugla. Zanim – po rzuceniu okiem na tytuły – odsiałem te z polskiej prasy, tych z zachodniej uzbierało się trochę, ale trwało to trochę dłużej niż 10 sekund. Może mniej niż 10 minut, ale ze dwie, trzy minuty to trwało.

    Może to oczko temu To-bear-moremu się tak całkiem nie odlepiło, ale letko nadlepione zostało 🙂

  49. Az milo pomyslec, ze sa ludzie, co maja radoche z pochwalenia sie, ze umieja z googla skozystac. Ale co mi tam, niech bedzie, jak nie maja czego innego to i niech sie tym chwala.

    Ale od samej umiejetnosci znalezienia jeszcze wazniejsze jest podzielenie sie znalezionym z szersza rzesza. I za to jeszcze raz chwale i dziekuje, ze wiedza nie zostala egoistycznie schowana tylko upowszechniona.

    Brawo chlopie! Wielkie brawo!

    Ale moze juz wystarczy co?

    Trzy pochwaly za jedno i to samo i to jednego dnia, to juz i Tobie powinno wystarczyc.

  50. @anumlik
    16 lipca o godz. 16:43

    10 sekund to tylko na stwierdzenie, że światowe media sehr wohl interesują się polskim ministrem. I jest ich bardzo wiele.
    W zależności od ustawień w komputerze informacje ukazują się w różnych językach. W moim nie musiałem odsiewać nic polskiego. No, prawie nic.

  51. Sądząc po reakcjach z Londynu chyba rzeczywiście powinienem zacząć się cieszyć niektórymi moimi umiejętnościami 😉

  52. snakeinweb
    16 lipca o godz. 16:30

    Gdybyś przyjrzał się tłumieniu zamieszek we Francji, w latach sześćdziesiątych, gdzie ofiary śmiertelne szły w 1961 roku w tysiące, zmieniłbyś nieco zdanie.
    Cudze chwalicie, swego nie znacie…..

    Gloryfikowanie zachodu jest jakąś obsesją, nie popartą żadnymi faktami historycznymi.
    A obecna propaganda robi z PRL satrapie, jaką nigdy nie była.
    Wynika to z zamówienia ideologicznego jedynie.

    Obecny system jest konkurencją dla poprzedniego.
    Zalety obecnego sa medialnie windowane na piedestał.
    Ale, tak jak i poprzedni, ten system ma poważne wady.
    Byc może, znacznie poważniejsze niż nam sie zdaje.
    Na przykład, pełne uzależnienie decyzji politycznych i gospodarczych od czynników zewnętrznych. W swoim czasie zapłacimy za to drogo.

  53. Błaszczak i Zalewska to czołowi intelektualiści PiS-u. Reszta jest znacznie słabsza.

  54. @wiesiek59
    Piszesz – pełne uzależnienie decyzji politycznych i gospodarczych od czynników zewnętrznych i przestrzegasz, że w swoim czasie zapłacimy za to drogo.
    Nie tylko my zapłacimy, jeśli nasz świat legnie w gruzy. Taka jego uroda, tego świata. Globalnej wioski, znaczy. Jak to tłumaczy się w teorii chaosu? Łopot skrzydeł motyla na Glapagos może wywołać trzęsienie ziemi w Indiach? Tak, jakoś 😉

  55. „powstanie jest darem od Boga, ponieważ będzie powodem do wyczyszczenia armii”
    Erdogan bierze się za porządki.
    Ciekawe, czy Grecja wyda aresztowanych tureckich puczystów. I za ile?

  56. @ wiesiek59

    Komunizm był satrapią. Był zbrodniczym totalitaryzmem opartym na terrorze. A twoja obrona komuny podchodzi już pod gloryfikację totalitarnych ustrojów nazistowskich i komunistycznych, co jak wiadomo jest w Polsce nawet przez prawo zakazane.

    Masz szczęście, że Polska jest dziś państwem nierządu i bezprawia i takim szmelcem jak prawo nikt się w Polsce nie przejmuje.

    Ale mi osobiście nie chce się z gloryfikatorami nazizmu i komunizmu gadać. A więc koleś, spadaj.

  57. anumlik
    16 lipca o godz. 17:50

    Trzęsienie ziemi jednym machnięciem motylego skrzydełka? Trudno będzie.
    Już raczej podziemne eksplozje nuklearne albo nieudane próby z geotermią (robił mój znajomy, wyszło zaledwie 2 st. w skali Richtera, ale panika w okolicy niezła).
    Motyla można natomiast oskarżyć o tornado 😎

  58. Raz nawet wyszło 3,6

    „http://www.nzz.ch/schweiz/geothermiebohrungen-verursachen-erdbeben-1.18120102

  59. @Tobermory
    O tornado też można tego motyla oskarżyć. Trzęsienia ziemi wywołują tornada wodne, tsunamami zwane. A Kiplingowy motyl, który tupał nóżką, trzęsienia ziemi wywoływał. Co prawda za pomocą Salomona oraz dżinów i afrydów, ale ziemia w posadach aż się od motylego tupnięcia zatrzęsła. O!

  60. snakeinweb
    16 lipca o godz. 17:56

    Nie odpowiadam za durniów, uchwalających takie prawo wyłącznie dla celów PR.

    Propaganda zdaje się ci mózg zlasowała, bo nie jesteś w stanie ocenić zdarzeń, oddzielić przekłamania od faktów.
    Kapitalizm ma więcej ofiar na sumieniu niż komunizm.
    A ostatnio, zaczyna propagowanie demokracji doszlusowywać do wielkich liczb.

  61. anumlik
    16 lipca o godz. 17:50

    Z Grecji bardzo ładnie zrobiono wiecznych dłuzników, zmuszonych do wyprzedaży po podyktowanych cenach majątku narodowego.
    W kolejce czekaja następni do oskubania.

  62. Pogrzeb generała nie obył się bez kontrowersji. Orlicz-Dreszer chciał być pochowany w Gdyni, ale proboszcz parafii na Oksywiu miał postawić weto – nie chciał pochować „grzesznika i rozwodnika”. Wieść niesie, że konflikt rozstrzygnął kapelan Marynarki Wojennej Władysław Miegoń: powiedział, że proboszcz może na taką okoliczność zamknąć świątynię, oczywiście pod warunkiem, że będzie mieć czym ją zamknąć… W dniu pogrzebu 20 marynarzy zdjęło oba skrzydła kościelnych drzwi z zawiasów i w ten sposób uroczystość – z udziałem najwyższych władz cywilnych i wojskowych – mogła się odbyć zgodnie z planem.
    ”http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/gustaw-orlicz-dreszer-ostatni-lot-pierwszego-szwolezera/1czse9
    ================

    Taka ciekawostka…..
    Wyobrażacie sobie takie postępowanie wojskowych obecnie?
    Ci przedwojenni mieli fantazję, tych obecnych oficerów skundlono niemożebnie…
    Co sie stało takiego, jakie mechanizmy działają, że jest przyzwolenie na ekscesy KK?

  63. @wiesiek59, z godz. 18:42
    Biedactwo ta Grecja. Tragiczna i antyczna. Na miarę Sofoklesa skrojona. Ktoś im się kazał zadłużać i oszukiwać UE, że wdrażają reformy, gdy oni wszystko w socjał rozdęty pakowali, by tylko lud zadowolić. Wiem, wiem. Napiszesz, że my też. Ale to nie Soros PiS-owi każe zadłużać Polskę w sposób analogiczny do greckiego. To PiS sam z siebie (z samego środka prezesa, znaczy) wali kasiorą w elektorat, aby go w następnych wyborach poparł, ten elektorat. Znaj proporcje Mocium Panie Wiesiek.

  64. wiesiek59
    16 lipca o godz. 18:38

    Fantastyczne warunki pogodowe wymusiły wysyp grzybów. Pedałowałem dziś włóczykijsko do Bobolic szosą na Poznań. Ujechałem 8 km i musiałem z powodu ciężkiego stresu wywołanego turystyczną masą samochodów (szosa nie ma pobocza, którym można by spokojnie rowerować, więc gówniarze wyprzedzają cię w odległości 30 – 50 cm) skręcić w bok i zmienić trasę na osiemnastą kategorię. Kawał mi wyszło przez las. Patrzę: 5 podgrzybków w kupie! Błyskawicznie się przekwalifikowałem z włóczykija na grzybiarza. Teraz suszę i duszę.

    A chciałem powiedzieć po raz setny, że polityką nie żyję, a jeszcze jak są grzyby, nie żyję sto razy bardziej. Z przyzwyczajenia zerknąłem jednak na stronę.

    Trochę Ci się, wiesiek59 dziwię, że taki fachowy historyk i polityk jak Ty przekomarza się ze smarkiem snakeinwebem.

    Gówniarz napisał do mag coś takiego, co dyskwalifikuje go jako przedszkolaka, cóż dopiero – rozmówcę na poważnym blogu:

    „Chwalenie Jaruzelskiego za małe straty stanu wojennego, to jest fałszowanie historii. Trzeba pamiętać, że Solidarność pod patronatem Kościoła to był wtedy ruch dogmatycznie pokojowy wykluczający wszelkie formy czynnego oporu a preferujący jedynie bierny opór. Tam gdzie ta zasada została złamana np. w Kopalnie Wujek pokazowe rozstrzelanie nastąpiło bez chwili wahania. Przy masowym czynnym oporze straty ludzkie szłyby zapewne w tysiące.”

    Większe idiotyzmy można znaleźć tylko w IPN i w PiS-ie.

    Małe straty to nie fakty, ale fałszowanie! Naczytał się smark i bredzi.

    „Tam gdzie ta zasada została złamana np. W Kopalnie Wujek (pisownia i zero interpunkcji – jego)”.

    Już nie o to chodzi, że gówniarz mówi, jakby tam był i widział, jak się zaczęło, ale o to, że mówi o kopalni Wujek jako o JEDNYM Z PRZYKŁADÓW złamania zasady biernego oporu, podczas gdy był to epizod – jako zorganizowany – JEDYNY. Dorabia sobie gówniarz dowody do gówniarskiej tezy.

    No i najidiotyczniejsza, typowa dla pustogłowych smarkaczy konstrukcja spełniająca niby rolę dowodu: „Przy masowym czynnym oporze straty ludzkie szłyby zapewne w tysiące”.”Co by było, gdyby na Gobi były ryby”. Obciąża Jaruzelskiego tym, czego nie było. Tym samym w liczbie hipotetycznych ofiar przeskoczył kilkakrotnie Piłsudskiego.

    Wracam do grzybów.

  65. anumlik
    16 lipca o godz. 19:12

    Masz oczywiście rację….

    Przecież nikt nie kazał greckim elitom kupować łodzi podwodnych w Niemczech, ani czołgów- za niemiecki kredyt…
    Ani wydawać kasy na olimpiadę.
    Zapominasz jedynie o PROWIZJACH od takich transakcji, wpływających do kieszeni polityków. To są ICH dochody PRYWATNE.
    To nie oni będą spłacać długi zaciągnięte w imieniu Państwa.

    Cały system korupcji politycznej w świecie zachodnim jest doskonale znany.
    Co chwilę łapie sie polityków różnych krajów na gorącym uczynku.
    Grecja nie jest wyjątkiem, tylko regułą.

    Obecnie zmuszono Grecję do wyprzedaży aktywów przynoszących dochody budżetowi, typu lotniska i porty.
    Wpływy spadną.
    Spirala śmierci będzie trwać, szczególnie w związku z emigrantami na których nie ma pieniędzy. W takiej sytuacji jest całe Południe Europy.
    I nie jest to wina mieszkańców tych krain, tylko elit tych krajów.
    Sprywatyzowali zyski, uspołecznili straty.

  66. pombocek
    16 lipca o godz. 19:37

    E..tam..
    Zaraz fachowy….
    Zawsze dużo czytałem.
    A polityka i historia bywa niezłą pasją.
    ZROZUMIEĆ mechanizmy- to jest moja.

    Człowiek i jego motywacje nie zmieniły się od tysięcy lat.
    Więc stosuję tę miarkę do współczesności, i oceniam fakty w kontekście podobnych w tym samym momencie historycznym, na różnych kontynentach.
    Dlatego też mogę się pokusić o próbę w miarę obiektywnej oceny zdarzeń.

    Zalew jedynie słusznej propagandy jest przepotworny.
    Jeżeli zacznie się błędnie uczyć historii, będziemy wyciągać z niej błędne wnioski.
    Nieprzydatne do analizy rzeczywistości.
    I te błędy w związku z tym powielać.

  67. Polecam przypomnienie przez Gazetę.Pl rozmowy, jaka miała miejsce „przy ośmiorniczkach” w restauracji Sowa i Przyjaciele, gdy panowie Bartłomiej Sienkiewicz i Marek Belka opowiadali sobie o zmieniającej się sytuacji w tureckiej armii. Zwróciłem wtedy uwagę na tę rozmowę, jako odsłaniającą mechanizm islamizacji tureckiej armii. Erdogan te nastroje umiejętnie wykorzystał.
    ‚http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,20410514,jak-nagrania-w-sowa-przyjaciele-wypowiedz-sienkiewicza-tlumaczy.html#MT
    Zwracam szczególnie uwagę na ten fragment:
    Jak byłem w Ośrodku to zrobiłem taki program, gdzie ci moi specjaliści od islamu jeździli w trzy miejsca w Turcji przez 6 lat. I mieli tych samych rozmówców. Miejscowego mułłę, aptekarza, szefa posterunku policji, burmistrza i nauczyciela. Jeździli więc co roku do głębokiej Turcji i przez sześć lat zadawali im mniej więcej te same pytania. W przeciągu czterech lat ci goście rozpoczynali rozmowę od tego, że my jesteśmy częścią Europy i chcemy do Europy. Potem nastąpił 2011 i oni mówili, że Ameryka jest złem. A na końcu mówili: Europa to jest nasza przyszłość, ale wtedy kiedy my tam przyjdziemy. Pomiędzy nami nie ma żadnych punktów stycznych.

  68. Wiesiu59
    To która propaganda jest teraz jedynie słuszna?
    Podobnież ta, jaka leci w TVPis. Ten „przepotworny zalew” masz na myśli, czy jakiś inny?
    Ale ja nie „narodowej” nie oglądam wcale, a inną to jednym okiem.
    Co tam Oni mówią np. o Turcji i Grecji?
    W Grecji to chyba jednak nie jest aż tak beznadziejnie jak to opisujesz, skoro wylądowała tam jakaś maszyna z Turkami, którzy poprosili o azyl

  69. anumlik
    A tak przy okazji przypomnienia słynnych taśm porównaj choćby byłego ministra Bartłomieja Sienkiewicza z jego pisowskim odpowiednikiem Płaszczakiem.
    Dla ludu ciemnego ważne okazują się „ośmiorniczki” i pińcet+.
    Co tam kadry. Wiadomo, że i kucharka może rządzić krajem, jak twierdził klasyk, byle gary były pod kontrolą wodza.

  70. mag
    16 lipca o godz. 16:13

    Mag, nie wiem, o czym gadacie, bo wpadłem i zaaz wypadam, ale widzę jedno zdanie: mógł generał spieprzyć…
    Mógł o tyle, że mógł coś, lub nie mógł czegoś osobiście. Żeby stan wojenny nie został spieprzony, w rozumieniu takim, że został niemal perfekcyjnie skutecznie przeprowadzomy, czyli także niemal perfkcyjnie bez szkód na zdrowiu i zwłaszcza życiu ludzkim, musiało mu w tym czynnie i z głębokiego przekonania (co szczególnie podkreślam; działanie bez przekonania, a tylko na skutek opresji rozkazu nie dałoby takich skutków, z mocy zasady) pomagać wiele dziesiątek tysięcy ludzi. Więcej niż dziesiątek tysięcy. A miliony musiały uznać, że lepsze to, lepszy stan wojenny, niż to, co przed nim było. Każdy odruch przeciwny musiałby doprowadzić do krwawego przebiegu. Czyli do ruiny stanu wojennego i paroksyzmu, w trakcie którego mogłoby się zdarzyć wszystko.
    Inczej jeszcze: nie tyle tysiące pomagały Generałowi, ile on, mocą stanowistka organizującego pomógł wielu w uspokojeniu tego, co za następnym zakrętem stałoby się szaleństwem.

  71. lonefather
    16 lipca o godz. 11:50

    Aha. Prawdopodobnie masz rację. Uchylanie rąbka spódnicy znieść byloby najtrudniej.

  72. Tanaka
    16 lipca o godz. 20:54

    Zapoznawszy się z linią estetyczną Szydłożony i Szydłomęża, utwierdzam się w tym, że masz rację, czyli w tej sytuacji obaj mamy rację spódnicową.

  73. mag
    16 lipca o godz. 20:40

    Jesteśmy starszym nieco pokoleniem, potrafiącym czytać między wierszami- o ile autor jest na tyle inteligentny, że potrafi jeszcze tak pisać…..

    Propaganda ma jakis cel, który jest łatwy w identyfikacji.
    Wystarczy skupić się na tym elemencie.
    Komu jakis przekaz przynosi korzyści.
    Nasze media działają na zasadzie „przekazu dnia” używanego przez partie polityczne.
    Pogłębionych analiz z przedstawioną wieloaspektowo sytuacją, jak na lekarstwo.
    Prostackie, ale skuteczne- to bombardowanie jednorodną treścią.
    Na zasadzie- „cztery nogi dobre, dwie nogi złe”- z wyjątkiem kur i kaczek……

    Inny obraz wyłania się z niszowych portali.
    Które ostatnio lubię czytac w liczbie juz kilkunastu.
    Jeżeli te informacje sa obiektywne, to najbliższe dwa lata będą ciekawymi czasami- w chińskim znaczeniu. I fakty zdają się to potwierdzać.

  74. @anumlik
    16 lipca o godz. 18:28

    Aaa, motyl tupiący, to zupełnie co innego 😎

    @pombocek

    Pombocku, jak sobie radzisz na drodze z głuchymi przechodniami?
    Stwierdziwszy, że zwykły dzwonek rowerowy nie bywa słyszany przez zagadane damy z „patykami”, starsze osoby z wyłączonym aparatem słuchowym i młodzież ze słuchawkami w uszach, zamówiłem sobie to cudo, prosto z fabryki i dziś zamontowałem. Prawdziwy mosiądz i nierdzewna stal.

    „https://www.youtube.com/watch?v=a7jGKl192wI

    Jak raz funt dołował…
    Wypróbowałem od razu w ruchu, okazuje się, że dźwięk jest słyszalny, nie irytujący, a nawet się podoba.
    Producent oferował nawet (za stosownym uiszczeniem) 30-znakową grawerkę, zastanawiałem się nad „nie pytaj, komu bije dzwon, bije on tobie…” Okazało się za długie 🙁

  75. PS. Zebrałem dziś dwie garści kurek.

  76. Tobermory
    16 lipca o godz. 21:12

    Tobermorku, tak se radzę, że czasem raz dzynknę, ale najchętniej mówię głośno „dzień dobry” lub od razu „dziękuję” – wbrew sobie, bo szczerze to bym jobami rzucał, ale jednak „dzień dobry” jest skuteczne i przyjemne – sam się od tego przez chwilę czuję trochę lepszy. Błogosławieni, którzy przynoszą pokój.

  77. @pombocek
    16 lipca o godz. 21:32

    Też nie lubię dzwonić na ludzi, ale czasem nie ma wyjścia.
    Dzwonek stosowałem przy braku reakcji na głosowe ostrzeżenia w twoim stylu, ale z daleka nie był słyszany, a z bliska powodował paniczne skoki i inne nieobliczalne reakcje.
    Nie będę przecież krzyczał: Z drogi, śledzie!
    Mam tu dość szerokie drogi, ale wspólne dla pieszych (często z psami) i rowerzystów i dobrze jest ich ostrzec, że coś z tyłu nadjeżdża.
    Nie muszą mi ustępować, niech tylko zachowają swój tor ruchu i nie dają nagle kroku w bok, prosto pod koła.
    Dobrze utrzymanego roweru nie słychać, nic nie zgrzypi i nie hurgocze, a taki pieszy ze słuchawkami w uszach żadnego „dzień dobry!” nie słyszy.
    Ten gong słychać z daleka, a ludzie reagują przyjaźniej.

  78. Tobermory
    16 lipca o godz. 21:52

    Pomożesz mi rozwiązać zagadkę? Czemu te cholerne małpokrowy chodzą środkiem chodnika (ścieżkochodnika), a nie stroną? Jesteś gość światowy, więc może wiesz, czy to tylko nasz zwyczaj, czy ogólnomałpi.

  79. Zerwałam dzisiaj 9 poziomek. Nie mam pojęcia skąd się wzięło trochę krzaczków poziomkowych w moim ogródku.
    Nigdzie w najbliższej okolicy pod blokiem, gdzie rosną kwiatki i trawa, poziomek nie widziałam (że niby mogły się „przenieść”).
    Cud jaki czy cóś?

  80. „Mamy do czynienia z człowiekiem o poważnie zaburzonej hierarchii wartości i zdolności oceny rzeczywistości”

    Ba! Żeby tylko z jednym. Toż to opis całej formacji politycznej! Hmm… czy w takim razie mogli ich wybrać wyborcy niezaburzeni i posiadający zdolność oceny?

  81. Dobra, prawie mi przeszło. „Zagadane damy z patykami”, no właśnie. Idę ja sobie z grupą lasem i zawsze się znajdą takie ciotki, które gadają (po francusku) gadają, gadają, gadają, gadają, gadają, gadają, gadają, gadają, gadają, gadają, gadają, gadają, gadają, gadają, gadają. Matko i córko ile można gadać i o czym bez przerwy, przez półtorej godziny? Mnie po 10 minutach szlag trafia. Zastanawiam się czy nie kupić sobie słuchawek bezprzewodowych (które nadają się też na basen do pływania i nurkowania bez patyków)

  82. mag
    16 lipca o godz. 22:11

    Mag, jak kaczki na kaczych łapach potrafią ikrę przenosić, to inne ptaszki, na przykład paszkoty, mogły się najeść poziomek i Twoją sadybę zbombardować. Niekoniecznie się najadły dzikich, mogły – ogrodowych.

  83. NeferNefer
    16 lipca o godz. 22:23

    Neferko, chodzi Ci o lepsze słyszenie czy o gorsze. Bo jak o gorsze, to na razie nie ma niczego mądrzejszego od stoperów. U nas w aptece kosztuje to bodaj 1,30 zł, a jak mnie, z dawno wynalezionym osobiście sposobem oszczędnego wkładania, to starcza na jakie trzy miesiące. A chodzę w stoperach na okrągło – żeby małp nie słyszeć.

  84. @pombocek
    16 lipca o godz. 22:10

    Człowiek spacerujący nie w pojedynkę ma tendencję do zawłaszczania przestrzeni, niestety. Są miejsca, gdzie ludzie zachowują pewien rodzaj dyscypliny, ale też próbują mnie wówczas wychowywać, gdy, ich zdaniem, zachowuję się nieprzepisowo. Na przykład na jesiennej plaży bałtyckiej na zachód od Świnoujścia, gdy podążałem linią wody nie dzwoniąc i nie molestując spacerowiczów, a oni i tak mamrotali pod nosem: Verboten!
    Za to nigdzie tam nie wbiegały mi pod koła dzieciaki rodziny idącej całą szerokością chodnika, podczas gdy ja jechałem obok, ścieżką stricte rowerową. To było w Świnoujściu. Tatusiowie zwracali się do pociech pieszczotliwie per gnojku i taki synu, uważaj, k…., rower!

    @mag
    16 lipca o godz. 22:11

    Poziomki (nasionka) biorą się z ptasich kupek.

  85. @pombocek
    16 lipca o godz. 22:33

    Dobry pomysł. Chodzi o słyszenie gorsze lub niesłyszenie wcale. Mnie nawet 10 minut rozmowy przez telefon jest za dużo. Stopery mam w domu, zawsze sobie z Polski przywożę bo tu tylko jakieś, za przeproszeniem, gumki sprzedają.

  86. (jakby się kto pytał to jestem w drugim oknie i robię wygaszacze ekranu na czytnik z grafik M.C Eschera) 😉

  87. NeferNefer
    16 lipca o godz. 22:40

    Neferko, początki ze stoperami były takie, że wpychałem w uszy grube kulki, aż potem bolało, a wygłuszenie było średnie (wcześniej eksperymentowałem z plasteliną i modeliną, a jak mi w końcu 80-tych lat pielęgniarka napomknęła o stoperach, stałem się ich dozgonnym nosicielem). Wpadłem na coś takiego: biorę jako ładunek do jednego ucha mniej więcej trzy czwarte paska (tabliczka składa się z trzech pasków). Kulkę z tego paska wtykam w ucho i dopycham zaokrąglonym końcem ołówka. Czyli nie chodzi o masę, lecz o zatkanie najważniejszego przewodu, którego średnica jest niewielka. Wyciągam bardzo rzadko, czasem – w sklepie przy kasie, ale nie zawsze. Jak niedosłyszę, proszę kasjerkę o powtórzenie i tłumaczę, że jak muszę płacić, tracę trochę słuch. Do wyciągania mam oprawiony drucik z haczykiem. Zdrowie głuchych i cichych.

  88. Tobermory
    16 lipca o godz. 22:33

    Tobermorku, musi być jakiś psychologiczny imperatyw, że krowy (mówię o pojedynczych sztukach) lazą chodnikami środkiem, a nie skrajem. Jeszcze nie doszedłem, z czego to.

  89. Chodzenie skrajem chodnika (przy ulicy) grozi śmiercią lub kalectwem 🙁

  90. Jak słyszę o tym Błaszczaku i o tej Zalewskiej to mi się na wymioty zbiera.

    Dlatego nigdy nie zagłosuję na was i tych waszych idoli, poza którymi świata nie widzicie.

  91. Tanie prowokacje pomijam(y) milczeniem 🙂

  92. a wzięliście pod uwagę tych, co ich nosi od skraja do skraja? szczególnie, jak sobie dadzą seczego

    przepraszam wszystkich, ale ostatnio mam alergię na:
    Narodowy – z uwzględnieniem przypadków, liczb , rodzaju i deklinacji
    Polski- jak wyżej
    Suweren- jak wyżej
    gdy słyszę i czytam-trzęsą mi się ręce, literki i coś jeszcze

    pombocku kochany- nie poprawiaj mojej ww polszczyzny. Ona jest kopią tego co slyszę i czytam.
    Mam nadzieję, ze za 4 lata slowa odxzyskają swoje znaczenie i będą zgodne z ogólnie rozumiana polszczyzną.

  93. @Nastus
    z 17 lipca o godz. 1:27

    Wybacz, ale jestem pod tym wlasnie wzgledem, totalnie pesymistyczny.

  94. Polski Narodowy Suweren za pińcet plus.
    Czegój nie śpis?

  95. lonefather
    17 lipca o godz. 1:35
    a ja myslę, że za jakiś czas wszystko wróci do normy (mam nadzieję, że PN czyli Polska Norma będzie tak stala, jak jeszcze niedawno).
    Szklanka przede mną do połowy pelna

  96. NeferNefer
    17 lipca o godz. 1:36
    trzęsie mnie po przeczytaniu, nie mogę trafic do łózia…
    ale że Ty, Nefer?

  97. A ja jestem nocny marek. A dzisiaj czegoś nie wiem czemu nie mogę zasnąć. Seczego nie było a i tak.

  98. W „GW’ zawadzilem okiem informacje, ze 6-letnia dziewczynka, w ktorej glowe wbily sie widly zostala przewieziona do kliniki „Budzik”. Wiem, ze to skrajnie nieuczciwe wykorzystywac tragedie tego dziecka (PRZEPRASZAM) , ale to bodaj najlepsza ilustracja tego, co dzieje sie w polskiej ‚polityce’: Pan Prezes wbija widly w glowizny pisowskiego prerzydenta, pisowskiej premier, ministrow , poslow, senatorow, itd. ktorzy w sumie nadaja sie juz tylko do „Budzika’.

    Do zasiadanie w Duzym i Malym Palacu, Sejmie i Senacie RP nijak sie NIE NADAJA.

    I na tym polega NASZ PROBLEM: 82 % Polakow, ktorzy NIE GLOSOWALI NA PiS.

    MUSIMY SIE OBUDZIC !!!

    I wyslac Kaczynskiego, kaczyzm i kaczystow na Madagaskar!

  99. mr.off
    17 lipca o godz. 6:12

    „Do zasiadanie w Duzym i Malym Palacu, Sejmie i Senacie RP nijak sie NIE NADAJA.”

    A kto się nadaje?

    Jeśli ty, to załóż partię, podziałaj kilka lat na szczeblu lokalnym, uwiarygodnij siebie, że jesteś sprawnym i uczciwym politykiem, który kieruje się interesem państwowym a nie partyjnym. No i wówczas wystartuj w wyborach. Może na ciebie i twoją partię zagłosuję.

  100. Tobermory
    16 lipca o godz. 23:35

    Niestety, Tobermorku, na ścieżce rowerowej i dla pieszych odległej o 30 m od szosy zachowania są takie same. Oczywiście, mówię o motywacji podświadomej, nie o świadomym wyborze, jak u mnie. Niewykluczone, że decyduje o tym jakiś ukryty lęk, ale i może decydować na przykład wygoda: po co uważać przy krawędziach, jak można środkiem iść na luzie. Ale mówię jasno: nie wiem. Takie zachowania stwarzają niewielkie – ale jednak – kłopoty lub nawet kolizje. Jeśli dodać inne zachowania motywowane interesem końca własnego nosa, poruszanie się po polskich ciągach komunikacyjnych rzeczywiście grozi śmiercią lub kalectwem. Włączanie się na przykład samochodu w ruch na ulicy w ten sposób, że motonarcyz wjeżdża na ścieżkę rowerową, całkowicie ją blokując, i czeka, kiedy będzie mógł się włączyć, choć miałby równie dobrą widoczność, zatrzymując się przed ścieżką, to standard.

  101. @pombocek
    17 lipca o godz. 8:04

    Przyzwyczajenie to druga natura…
    Najprościej byłoby zapytać samych idących, ale to też może grozić śmiercią lub kalectwem 😉
    Dlatego sprawiłem sobie ten gong. Ludzie z zaciekawienia się oglądają i już są ostrzeżeni niekoniecznie kojarząc dźwiek z „dzwonem”, który bije dla nich.

  102. Konstancja
    17 lipca o godz. 1:57

    Do jakiej normy?

    Jesli im, znaczy sie Kaczynskiemu, uda, to to co obserwujemy stanie sie norma.

    Ale jesli sobie przypomnisz, to ja mysle, ze sie nie utrzymaja przy wladzy i ktos ich zastapi.

    Ale to wcale nie bedzie „powrot do znanej normy”. Przynajmniej taka mam nadzieje. Bo jesli wroci znana nm juz „norma” sprzed PiSu, to jakis „PiS-bis” za jakis czas sie dorwie do wladzy.

    Zreszta popatrz sobi ena niemcy, jak zmienili normy po WW2. Po wstrzasach zawsze, wiecej czy mniej zmieniaja sie normy. I najpewniej to samo nastapi i w Polsce.

  103. pombocek
    16 lipca o godz. 21:32
    Tobermory
    16 lipca o godz. 21:12
    Tobermorku, tak se radzę, że czasem raz dzynknę, ale najchętniej mówię głośno „dzień dobry” lub od razu „dziękuję” – wbrew sobie, bo szczerze to bym jobami rzucał, ale jednak „dzień dobry” jest skuteczne i przyjemne – sam się od tego przez chwilę czuję trochę lepszy. Błogosławieni, którzy przynoszą pokój.

    Mój komentarz
    Temat zachowań ludzi na i przy ścieżkach rowerowych jest, jak wiele innych tematów, głęboko osadzony w kulturze dnia codziennego, socjologii, psychosocjologii, tradycjach „pan i cham” i odwrotnie – cham i pan i innych zaszłościach i naleciałościach, które gnębiły od wieków Umęczoną.

    jako rowerzysta nie dzwonię na ludzi w ogóle. Na szlakach o podłożu nierównym, na którym spacerują ludzie luzuje pokrywkę dzwonka, w środku kowadełko się telepie cicho, dzwoniąco i ludzie z daleka słyszą, się oglądają i są świadomi, że jadę, czego nie wykorzystuję pędząc na nich wprost, tylko powolutku mijam, bardziej z boczku. W terenie zabudowanym, gdy jadę po wątpliwej trasie – ni to chodnik, ni to ścieżka, to mówię przedtem „przepraszam”. W 95 % ludzie lekko się odsuwają by zrobić miejsce dla roweru.
    Często ludzie są skłonni odpowiadać na moje „dzień dobry”, ale też, co z coraz większym zdziwieniem obserwuję, że ludzie pierwsi mówią dzień dobry rowerzyście, szczególnie na terenach rzadziej zaludnionych. To „dzień dobry” nie jest aż tak częste by wpadać w zachwyt nad kulturą w Polsce, lecz w porównaniu z latami np. siedemdziesiątymi, gdzie obserwowałem zero takich przypadków, to dzisiaj jest wysyp uprzejmości.

    Ciekawe, ze ten skromny wysyp według mnie znajduje odzwierciedlenie w wyborach do parlamentu, gdzie kandydaci pajacujący, kontrowersyjni, niezgodliwi nie znajdują takiej popularności jak deklarujący współpracę i zgodę. Nie jest to jakiś powszechny pęd, jak z mówieniem „dzień dobry na trasach”, ale jest i nie maleje.
    Jeśli chodzi o traktowanie rowerów przez samochodziarzy, to generalnie ich stosunek do tego dwukołowego tałatajstwa jest następujący – rower to takie nic na drodze, które nie chce się podporządkować i które nieraz trzeba pogonić. Takie jest ogólne podejście nadal. Ale zmiany powolutku następują, tym bardziej, jak sądzę, że wielu kierowców niekiedy występuje na drogach w roli rowerzysty.

    Przy wjeździe na przejazd rowerowy obserwuję, że coraz więcej kierowców respektuje prawo, coraz więcej ustępuje, zatrzymuje się, coraz więcej widzę za szybami aut spojrzeń uważnych oraz machnięć ręką – przejeżdżaj rowerzysto. Kiedyś to była skromna mniejszość, dziś jest to większość. Lecz co począć z tą mniejszością, niechby stanowiła te 10, czy 30 %. Co począć. Uważać i nie wtranżalać się z dużą szybkością i pewnością ze swoim rowerowym prawem pierwszeństwa wiedząc, że mniejszość nawet jednoprocentowa może ci załatwić rowerzysto wypadek nie z twojej winy. Dlatego nie korzystam z prawa pierwszeństwa w 100 %, ufnie i przemożnie, tylko zwalniam i oczyma przewracam, szacuję blaszaki – o ten, wyhamuje, czy przejedzie. Setki okazji miałem by się przekonać, ze 99 razy mógłbym bez problemu, bez zwracania uwagi na innych śmigać, a za setnym razem zostanę leżeć na nawierzchni.
    Kierowcy najczęściej wjeżdżają na skrzyżowanie przed rowerem mającym pierwszeństwo, by lepiej się rozejrzeć, by być bliżej węzła, by ułatwić sobie rozeznanie.
    Nieposzanowanie prawa i drugiego człowieka objawia się masowo, gdy jadę na pasie dla aut. Regułą jest wyprzedzanie rowerzysty niemal na styk, niemal zawadzając o jego łokcie oraz nie rzadkie są przypadki, ze wyprzedzanie roweru odbywa się na trzeciego, tzn. jednocześnie z mijaniem innego samochodu jadącego z naprzeciwka.
    Mimo to podczas jazdy rowerem na drodze dla aut zauważam, że coraz więcej kierowców zachowuje większą, stosowną odległość, a są i tacy, którzy w sytuacjach wątpliwych dla siebie zwalniają z tyłu i czekają by bezpiecznie wyprzedzić rowerzystę.

    Wspomnę o jeszcze jednej sprawie. O rowerzystach szaleńcach, którzy wykorzystują wszystkie powierzchnie płaskie do brawurowej jazdy slalomem, nie używają dzwonków, są wyposażeni w wysokomarkowe pojazdy, kaski, rękawiczki, stroje rowerowe, niektórzy maja gogle i pędzą wężykiem w każdych warunkach, nawet na deptakach. Skąd się biorą tacy ludzie? No skąd? Z Umęczonej. W Umęczonej każdy ma swoje prawa i każdy może męczyć jeden drugiego.
    Pzdr, TJ

  104. Podpowiadam ciekawą lekturę. Były dominikanin Tadeusz Bartoś zamieścił w Magazynie Świątecznym bardzo ostry i trafny tekst o polskim Kościele i jego fatalnej roli w państwie.
    Na razie dostępne pewnie tylko dla prenumeratorów. Jeden cytacik:

    Sekciarska, pełna pogardy i szyderstwa – na zewnątrz maskowana mdłym sokiem dewocyjnego slangu – kultura nieposzanowania jednostki. To kwintesencja stylu życia diecezjalnych duchownych w Polsce. Stylu mafijnego – na modłę watykańską. Kto śledzi próby reform finansów papiestwa, wie, o czym mówię. Towarzyskie układy, nierejestrowany przez żadne urzędy obrót gotówką, lojalność przed kompetencjami, rozdzielanie kar i nagród po uważaniu, gejowskie koterie, pieniądze na biednych przekazywane na remonty luksusowych apartamentów w mieście itp. Immanentne zakłamanie.

    I ten właśnie społeczny model, barokowy, arogancki, folwarczny styl jaśniepanów kapłanów, zawsze najmądrzejszych, zawsze rację mających, najsłuszniejszych, posłuchu się domagających, uległości i braku sprzeciwu, uniżenia i czapkowania – ten typ manieryzmu jest głównym katolickim wkładem w kulturę duchową polskiego ludu. Katolicyzm jako najbardziej wpływowa instytucja wychowawcza, sama zdemoralizowana do szpiku kości, demoralizuje nam społeczeństwo nie od dziś, nie od wczoraj. Są oczywiście wspaniali księża, szukamy ich niekiedy z lupą w ręku, wynajdujemy gdzie się tylko da, cieszymy się jak dzieci, jeśli choćby jeden się znajdzie. Nijak nie zmienia to obrazu całości.

    I drugi:
    Czy ktoś kiedyś widział rozliczenia z budowy świątyń ks. Rydzyka czy kard. Dziwisza? Skąd tak gigantyczne pieniądze? A datki na ratowanie stoczni? Gdzie kontrola państwa nad przepływem tak ogromnych środków? A Komisja Majątkowa i jej nadużycia? W jaki sposób pieniądze z tajnych kont watykańskich wracają pod polską strzechę? Bo przecież wracają. Jak wygląda zatrudnianie pracowników kościelnych, zarówno świeckich, jak i duchownych? Umowy i podatki czy do ręki? Konserwatywny rząd PO-PSL nie mógł zająć się kontrolą i prawnym uregulowaniem tych procederów, nie mógł się zająć tym wcześniej konserwatywny rząd SLD (ci to dopiero mają problemy tożsamościowe!). Nie zajmie się tym rząd PiS, przeciwnie, oni są właśnie ciałem z ich ciała, kością z ich kości, wiernym odbiciem, młodszym bratem bliźniakiem.

    Postronny obserwator niekoniecznie zdaje sobie sprawę, jak brak należytego nadzoru demoralizuje. Zawsze demoralizuje. I nie ma tu świętych, bo w tym świecie święty nieugięty wobec pokusy albo inaczej – wobec złych, uświęconych tradycją obyczajów – jest rzadszy niż błąd statystyczny. W świecie kleru rządzi pieniądz. Dominują reguły wolnego rynku w wersji leseferystycznej. One są kryterium decyzyjnym nominacji, kariery lub jej braku. Do tego oczywiście potrzebne jest jeszcze pełne entuzjazmu aprobowanie wszystkiego, co przełożony powiedział, niewychylanie się, mówiąc krótko: psucie charakteru i łamanie kręgosłupów.

  105. Przypomnę jak było przed wojną – tak jest teraz i będzie zawsze:
    http://toporzel.pl/teksty/baryckaf.html

  106. KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ dzien 266

    • Po nieudanym przewrocie wojskowym zatrzymano już 6 tys. osób
    • „Zatrzymań ma być więcej” – zapowiada szef tureckiego MSW
    • Wśród zatrzymanych jest prawie 3 tys. Sędziów

    Informuje Gazeta.pl, w tekscie

    „http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,20412758,juz-6-tys-zatrzymanych-po-nieudanym-puczu-w-turcji-a-wladze.html#MTstream

    Czytam i się zastanawiam, kto w Polsce jest najbardziej zainteresowany tymi informacjami z Turcji?

    I wiecie co mi z tych rozwazan wychodzi?

    Wlasnie tak !
    Tak mi wychodzi, ze najbardziej zainteresowany jest Jaroslaw Kaczynski, który już przecież jasno i wyraźnie nazwal opozycje REBELIANTAMI…, a spor wokoło obrony Trybunalu Konstytucyjnego REBELIA !!!

    http://natemat.pl/181613,kaczynski-o-sporze-wokol-tk-mamy-w-polsce-rebelie

    Czy daleko jest pucz, od rebelii?
    Czy to nie jest to samo?

    Już kiedyś Jaroslaw Kaczynski jasno wyrazil podziw i uznanie dla poczynan Recepa Erdogana. Zupelnie tak samo jak dla Victora Orbana.

    I wlasnie stad to skojazenie, ze najpilniejszym obserwatorem tureckiego puczu jest Jaroslaw Kaczynski.

    A dlaczego tak uwazam, prosze przeczytac uwaznie, wyjasnienie:

    Jak wygląda polska „rebelia” już wiemy ze slow własnych prezesa, jak będzie wygladalo rozprawienie się z rebelia zobaczymy jesienią.

    Bo nie sadze, żeby Kczynski zwlekal. Wlasnie teraz kiedy PiS ma tak wysokie poparcie jest czas na brutalna rozprawe i spacyfikowanie opozycji. Pozniej może być „za pozno”. Wiec teraz na jesieni, na fali autentycznego poparcia kupionego za 500+ jest najlepszy czas na zduszenie buntu i najlepiej będzie to zrobić nim faktyczny bunt przeciwko PiSowi wybuchnie.

    Gotowe listy kilku tysięcy aresztowanych w Turcji, coraz dobitniej potwierdzają podejrzenie, ze „pucz” został sfingowany, czy sprowokowany przez samego Erdogana, żeby był pretekstem do rozprawy z opozycja.

    Bez ryzyka pomyłki możemy być pewni, ze podobne listy szykują Ziobro, Kaminski, Blaszczak, Macierewicz:
    – Ziobro w sadownictwie
    – Kaminski w opozycji i mediach
    – Blaszczak w społeczeństwie
    – Macierewicz w wojsku

    Listy szykują i zapewne szykują tez jakas prowokacje, choć już samo to co wyczyniają jest prowokacja.

    Co będzie pretekstem?
    Czy cos sprokurują, czy tylko wykrzystaja na przykład demonstracje KOD?

    To w sumie będzie bez znaczenia. I jakkolwiek w tej chwili jeszcze wygląda to nieprawdopodobnie, to warto pamietac, ze Kaczynski jest inteligentnym przewidującym i bezwzględnym graczem. Jakkolwiek i cokolwiek uważam o nim, to nie zapominam o jego niewątpliwej inteligencji. To, do czego jej używa i co robi, to zupełnie co innego.

    Przypatrzmy się Turcji. Nawet jeśli pucz był autentyczny, to dal Erdoganowi pretekst do jednoczesnego szybkiego rozprawienia się nie tylko z niechetna mu czescia wojska, ale i z systemem sadowniczym, który moglby się mu przeciwstawić.

    Jeden pucz, a ile korzysci i to natychmiast, od reki.

    A Kaczynski?

    Pzrypomne, Jaroslaw Kaczynski ma 67 lat i coraz mniej czasu. Dlatego wlasnie sadze, ze może ulec pokusie przyspieszenia wydazen. Zamiast tracic czas na wielomiesięczne walki z opozycja polityczna, czy opozycja w systemie sadowniczym, może się zdecydować na zdławienie wszystkiego, na wzor turecki.

  107. Zalewska, Błaszczak, Brudziński, Macierewicz, Duda, Szydło, Mazurek i tak w nieskończoność. Jak udało się Kaczyńskiemu zebrać taki zbiór? Proste! Miał na tę negatywną selekcję ponad 20 lat.

  108. @ Witold

    Ustrój polityczny w Polsce, głównie system wyborczy, pozytywną selekcję całkowicie wyklucza.

    Więc nie ma się co dziwić, że z każdymi wyborami od 20 lat mamy na górze coraz większe potworki i coraz mniejsze zło w skali Frankensteina.

    Nikt normalny nie chodzi już na wybory. Wybory są zarezerwowane wyłącznie dla oszołomów i kiboli. Ci mają jakiś wybór.

  109. A propos arogancji polskich jaśniepanów kapłanów.
    Całkiem niedawno wędrowałem sobie z pewnego widokowego szczytu w dół, w stronę Lago di Lugano. Doszedłszy do górskiej wioski zajrzałem do lokalnego kościoła z interesującymi freskami. Akurat wychodziłem na zewnątrz, gdy przed przylegającą do kościoła plebanię zajechał z fasonem samochód z polską rejestracją na F (lubuskie?), stanął tyłem do otwartych drzwi kościoła i stał tak z pracującym silnikiem. Na dachu miał dwa rowery górskie. Jedna z osób w pośpiechu ruszyła do drzwi plebanii, druga wysiadła i ze słowami: Niech ojciec już idzie, ja tu… – zajęła się bagażami, a silnik pracował nadał wdmuchując spaliny ze śmierdzącego diesla wprost do wnętrza XVI-wiecznej budowli.
    http://www.monte-bre.ch/home/paese/chiesa/chiesa.jpg

    Byłem tak osłupiały, że tylko wskazałem mu drzwi kościoła i zatkałem nos, a on spojrzał na mnie zdumiony, ale zostawił bagaże i poszedł wyłączyć silnik. Wyglądał na ca 35-latka o posturze (za) dobrze odżywionego księdza o dość obfitym zadzie i zadatkach na spory brzuch. W sumie dość wielki chłop.
    Chwilę się zastanawiałem czy przyznać się do mojej polskości, ale zaniechałem, i nawet zdjęcia nie zrobiłem… 🙁

  110. Przeczytałem to „Spóźnione kazanie” i uważam, że jest tam gotowy program dla partii opozycyjnej, które po populiźmie i demagogii PiSu nie są w stanie nic zaproponować co by pociągnęło Polaków. Polecam szczególnie model niemiecki, który zdecydowanie trzyma w ryzach „mafijne” stosunki w tym kościele.

  111. lonefather 17 lipca o godz. 15:02

    podejrzewam, ze polskie sadownictwo zostanie „zreformowane” do konca tego roku.

  112. Jestem za! Prezydent Duda na Woodstock!
    Przecież to polska marka narodowa GOTOWA (bez fundacji narodowej powołanej pod auspicjami premier Szydło) , a przy okazji ponoć największy taki festiwal w Europie.
    http://muzyka.onet.pl/koncerty/leszek-gnoinski-prezydent-duda-powinien-przyjechac-na-woodstock/me3lbd

  113. Już po herbacie, po kompocie i po ptokach.
    Festiwal dziś się już zakończył, na co zareagowałam z lekkim opóźnieniem, ale nie o mnie tu przecież chodzi, lecz o pijarowców i doradców prezydenta.
    No cóż, jeszcze jedna niewykorzystana przez Dudusia Maliniaka szansa.

  114. O czym Wy gadacie?

    „Woodstock” to jest wszystko, czego kkat i PiS nienawidza najbardziej na swiecie. „Woodstock” to jest wolnosc, niezaleznosc i rownoprawnosc, tolerancja…

    rezydent notarialny Duda „w zyciu Romana” na woodstock nie pojechalby, by nie ryzykowac gniewu prezia. Rownie dobrze co „pojechac” na Woodstok, to moze w kazdej chwili zaprosic i zaprzysiac 3 sedziow TK wybranych w pazdzierniku 2015.

    Skutek bylby identyczny. Mysle, ze przestalby byc palacowa marionetka, a my dostalibysmy nastepne przedterminowe wybory prezydenckie, tym razem pod kontrola , zeby wnik byl pewny.

  115. lonefather
    17 lipca o godz. 10:45
    mialam na myśli normy językowe, gdy slowo slowo znaczylo i dodawało się czasem znaczeń,a nie zmienialo je.

    PN czyli Polska Norma to bylo przewrotne porównanie.
    Chyba nadal istnieją?

  116. @lonefather
    Łomajgocie, to tyś, loniu, sarkazmu nie ponjal?

  117. Mag pewnie planowała zamach stanu na prezydenta. Zaprosić podstępnie na Woodstock, a tam … tłum by zrobił swoje.

    Spryciula. Sprytniejsza niż armia turecka. Ale Owsiak się zabezpieczył i podobno postawił płot, by czterech liter nie wpuścić ze względów bezpieczeństwa.

  118. Jacek Kowalczyk
    17 lipca o godz. 14:16

    Wielkie dzieki Panie Jacku za podpowiedzenie tego tekstu Pana Profesora Bartosia.

    Na teraz powiem tylko, ze jest ten tekst najlepszym dowodem na nie istnienie bozi

    Trudno sobie wymazyc cos lepszego i bardziej dowodnego, niz ta analiza funkcjonowania kosciola katolickiego. Bo kazde zdanie, kazdy akapit krzyczy o tym, ze zadnej bozi po prostu nie ma!

    Bo gdyby byla, to kazda jedna bozia by po prostu rozpirzyla ten kosciol, ktory z coraz wiekszym trudem ukrywa, ze jedyne o co chodzi to wladza i idace za posiadaniem wladzy pieniadze.

    Tak wiec jest to bardzo radosny i w gruncie rzeczy rownie bardzo optymistyczny tekst, rejestrujacy stan tuz przed nieuchronnym upadkiem.

    Wielokrotnie wspominalem na Panskim blogu Bertranda Russella i jego definicje sukcesu wyzwalania sie spoleczenstw spod ucisku. Ze wylacznie wspolne wyzwalanie sie sod ucisku cywilnego i religijnego konczy sie sukcesem…

    Tak wiec popatrzmy uwaznie i zrozummy, ze mamy obecnie idealna wrecz sytuacje.

    Powiem wiecej. Mamy wrecz wymarzona sytuacje narastajacej opresji spoleczenstwa, opresji nakladanej przez rzadzacy PiS i sprzymierzony z nim, jesli nie wrecz zlaczony, kosciol katolicki.

    I to nastraja optymistycznie, gdy mysle sobie, ze tym razem, gdy sie bedziemy wyzwalac, to nie sam PiS poleci, ale kosciol katolicki wraz z nim.

    Bedzie dobrze. Bertrand Russell i jego spostrzezenie, nam daja gwarancje na to, ze bedzie dobrze.

  119. „Bo gdyby byla, to kazda jedna bozia by po prostu rozpirzyla ten kosciol, ktory z coraz wiekszym trudem ukrywa, ze jedyne o co chodzi to wladza i idace za posiadaniem wladzy pieniadze”.

    Biblia nie upoważnia chrześcijan do podziału na laików i utytułowanych duchownych wygłaszających im kazania. Odstępcze chrześcijaństwo i jego wyniosła klasa duchownych od początku swego istnienia było wstrętne Bogu.

    Jak wynika z Pisma, religia do której Bóg czuje odrazę, nie ma przed sobą żadnych perspektyw – jej dni są policzone. W czasie wyznaczonym przez Niego, mocarstwa polityczne zniszczą obłudną religię. W znanym proroctwie napisano: „Grzechy jej narosły aż do nieba i Bóg przywołał na pamięć jej niesprawiedliwe uczynki” (Objawienie 18:5).

  120. @lonefather
    18 lipca o godz. 2:22

    Niestety nie widzę tak optymistycznie jak ty. PiS bawi się w rozdawnictwo które Polska B sobie chwali a z ambony ksiądz dobrodziej wygraża i przykazuje na kogo głosować – spróbuj się przeciwstawić w małym miasteczku. Tu nawet 200 lat nie pomoże. Oni nie widzą żadnej opresji a inteligencja to sobie najwyżej może pogadać.

  121. Cos z niedawnej ‚historii’ przytoczmy

    Na swoim starym blogu, od kilku lat przez wszystkich zapomnianym, napisal pan minister Waldemar Kuczynski, przy niedzieli:

    „To przykre i upokarzające, że Unia Europejska jest właściwie na łasce i niełasce dyktatora Erdogana, wyznającego i wcielającego w życie wartości odległe od unijnych. Cokolwiek zrobi u siebie, Unia będzie co najwyższej z cicha, półgębkiem popiskiwać z żalu i współczucia dla Turków. Paraliżuje ją ogromna liczba potencjalnych uchodźców, których Erdogan może zatrzymać u siebie lub rzucić ich na Europę, jak kiedyś sułtani swe armie.”

    http://kuczyn.com/2016/07/17/europa-na-pasku-erdogana/comment-page-1/#comment-131117

    Noo, mocne skojarzenie. Uchodzcy wojenni niczym armie sultanow. Mnie takie skojarzenie nie zaswitalo..

    „Niestety państwa członkowskie Unii same do tego doprowadziły.”

    Tu pelna zgoda. Dowodem na unijna sprawczosc fenomenu wychodztwa wojennego z krajow islamskich sa … wojny w tych krajach prowadzone. Wszystkie wywolane przez „Arabska Wiosne”. Te wyprodukowana przez NATO. Czyli przez Ameryke, tak naprawde.

    To nasz wlasny Donald Tusk, jako przewodniczacy Rady Europy, dobil targu z islamskim prezydentem Turcji Erdoganem. Wiec oni zawarli porozumienie, ze UE bedzie placila Turcji ogromne krocie dutkow za kazdego emigranta odeslanego z powrotem do Turcji przez kraj UE.

    Wie Pan co, Panie Ministrze? Jak ja takie pierdoly tuskowo-erdoganowe probuje trawic, to mi siem znowu odechciewa. Wszystkiego odechciewa. A Babciusia cierpi

    Cierp cierp duszo moja
    a bendziesz zbawiona
    a jak nie przecierpisz
    bendziesz potenpiona

  122. dezerter83
    18 lipca o godz. 8:27

    Przebierasz już nóżkami do zajęcia ich miejsca?

  123. W sprawie tekstu Bartosia:

    Każdy Polak umie liczyć, dlatego też każdy Polak liczy na bozię.
    Żaden ksiądz nie umie liczyć, więc nie liczy na to, że bozia da, ale zabiera państwu polskiemu oraz każdemu nadwiślańskiemu.

    I tak się toczą dzieje.

  124. @snakeinweb
    18 lipca, 0:40
    Bardzo śmieszne.
    Na poziomie twojego poczucia humoru.

  125. Rachuj, rachuj…

    @pombocek

    Co trzeci zabity na polskiej drodze to rowerzysta lub pieszy. Bijemy unijny rekord.
    Po raz pierwszy od 2001 roku wzrosła w Unii liczba śmiertelnych ofiar w ruchu drogowym. Z 54 tys. w 2001 spadła do 25,7 tys. w 2014, aby w 2015 wzrosnąć do 26 tysięcy.

    http://img.welt.de/img/ausland/crop153722915/8249406794-ci16x9-w780/DWO-AP-Verkehrstote-neu-1.jpg

    Ponad połowa ofiar ginie na drogach lokalnych.

  126. @ mag

    Łomajbelzebubie, sarkazmu nie poniała?

  127. Ten link konweniuje z tekstem byłego dominikanina, chyba już prof. Bartosia, którego obszerne fragmenty udostępnił nam pan Jacek Kowalczyk, dlatego polecam:
    http://studioopinii.pl/stanislaw-obirek-ojciec-ludwik-wisniewski-op-cz-ii-czyli-osiem-chorob-polskiego-kosciola/

  128. @snake
    Trudno nazwać sarkazmem „żarcik” na temat domniemanego zamachu na prezydenta Dudę, gdyby pojawił się był na przystanku Woodstock.

  129. @ mag

    Nie mąć. Nie masz kompetencji decydować do jest sarkazmem a co żarcikiem. Zwłaszcza, że sama tę sztukę uprawiasz.

  130. Guns N’ Roses zatrzymani na granicy z Kanadą za posiadanie broni.
    Człowiek po pięćdziesiątce może już nie pamiętać, co mu się po bagażach pałęta 🙄
    O przypadkowo zabranych różach media nie wspominają 😉

  131. @snake
    18lipca, g.13:55
    A kto ma takie kompetencje?
    Jakaś komisja zewnętrzna?

  132. Poznań zaczyna mi się coraz bardziej podobać. Jak zobaczę że na wsiach też tak robią to uwierzę w wyzwolenie z opresji.

    http://m.onet.pl/wiadomosci/poznan,zpsel

    Tymczasem gdyby ktoś wsadził kij między kościół a PiS… ale co z tego jak bez poparcia kk żadna partia nie wygra wyborów. Potrzebna praca od podstaw.

    @mag

    Jak widzisz muje to ziewaj, jak ja.

  133. @ mag

    Nie znam takich komisji, bo komisje się raczej nie zajmują takimi głupstwami. Ale Ty i ja takich kompetencji z pewnością nie mamy.

  134. @Nefciu
    Niech żyje wolny Poznań!
    Niestety łatwo wpadam w entuzjazm i sama sobie muszę dawać po łapach. Myślę, że @Konstancja mnie wypoziomuje.
    Nie bez kozery jednak, jedyne wygrane powstanie niepodległościowe to było wielkopolskie. No i częściowo śląskie (chodzi o tzw. górny Śląsk)
    Wiedzą jak zabrać się do rzeczy, są pragmatyczni/pozytywistyczni, a jednocześnie na swój sposób romantyczni.
    Prezydent Jaśkowiak „dal nam przykład, jak zwyciężać mamy”, gdy przeciwstawił się apelowi smoleńskiemu przy okazji rocznicy Poznań 1956.
    Numer z apelem smoleńskim tym bardziej nie przejdzie w Warszawie na okoliczność rocznicy powstania warszawskiego. Jest stanowczy protest Muzeum Powstania Warszawskiego, a przede wszystkim samych powstańców, ich rodzin i – o dziwo – Marty Kaczyńskiej, która uważa pomysł MON za niestosowny, delikatnie mówiąc.
    P.S. Spoko, kiedy trzeba – ziewam.

  135. @mag
    18 lipca o godz. 18:34

    Link powyżej nie jest aktualny ale dobrze ilustruje co chciałam przekazać. Jaśkowiaka podziwiam. Owszem, czytałam że w Warszawie nie będzie apelu, i bardzo dobrze. Jedyne co przymusem osiągną to kompletne obrzydzenie tematu, co zresztą już ma miejsce.

  136. @mag; @NeferNefer

    od Was dowiaduje się o tym, co sie dzieje w Poznaniu.
    Cieszę się, może to pierwszy wyłom w przypominaniu księżom, czym powinni się zajmować ( a co, pomarzyć nie można?)
    Nadal nie wiem, jak apel powstańczy zabrzmi w Warszawie, czy w zestawie ze smoleńskim?

  137. @pombockowi, jak wróci z welocypedowania, kurek zbierania, albo żeglowania:
    https://www.youtube.com/watch?v=hDSxfoHWCS8

  138. @Konstancja
    18 lipca o godz. 20:17

    Ten link opisuje co się zdarzyło jakiś czas temu – ale zasada dobra;) zdaje się że ten ksiądz od jakiegoś czasu ma zakaz prowadzenia mszy czy też występów publicznych (coś mi dzwoni ale nie sprawdzałam dokładnie)

    Macierewicz jeszcze powstańcom nie odpowiedział, zobaczymy czy zrobi apel na siłę.

  139. @mag; @NeferNefer
    nie pojmuję, o czym tu rozmawiać?

    MON jeszcze ma coś w tej sprawie do ustalenia?W jakim kraju my żyjemy (pytanie retoryczne), że comiesięczne apele smoleńskie władzy nie wystarczają; władza nie słucha społeczeństwa, powstańców, tej garstki, która jeszcze żyje, nie słucha rodzin osób, ktore zginęły w Smoleńsku, a przecież Broszydło zapowiadała, że będziemy słuchać spoleczeństwa.Chyba wszyscy ogłuchli…

  140. W Poznaniu jest tylko jeden pomnik POLEGŁYCh w 56 roku. W innych miejscach stoją tablice upamiętniające wydarzenia, m.in. przy HCP upamiętniająca początek marszu, przy ZNTK druga, trzecia upamiętniająca Romka Strzałkowskiego przy ul. przy której mieszkał i tam został odczytany apel smoleński. Nie przy głównym pomniku na pl. Mickiewicza, tuż obok dawnego Domu Partii.

  141. @Konstancja
    18 lipca o godz. 22:10

    Co nie przeszkadza wadzy ciągać po sądach generała Ścibora-Rylskiego.

    Ma 99 lat. Jest najstarszym stopniem żyjącym uczestnikiem powstania warszawskiego. Był żołnierzem Września 1939, walczył w 27. Wołyńskiej Dywizji AK, brał udział w operacji „Burza”. W powstaniu dowodził kompanią „Motyla” w zgrupowaniu „Radosław”.

    ‚http://wyborcza.pl/1,75398,19964016,ostatni-boj-generala-scibora-rylskiego-sad-sprawdzi-czy-wspolpracowal.html

    Ja nie wiem, wszystko na głowie stoi.

    A na blogu chyba kanikuła zrobiła sie.

  142. NeferNefer
    Masz rację, Nefciu, kanikuła zrobiła się, czy cóś?
    Panowie zwłaszcza sjestują.
    To ja dla ożywienia może mały nietrudny konkursik zaproponuję.
    Czyje to jest?

    Dni znużone jak muły wloką się po wybojach
    W żaluzje pukają kanikuły…
    Upał przyszedł z ogrodu i zamieszkał w pokojach
    Ach, jak pragnę twego serca z lodu

  143. NeferNefer
    18 lipca o godz. 22:23
    dla mnie sprawa z generałem Ścibor Rylskim jest klasycznym przykładem zemsty jakiegoś drobnego urzędasa, ktory miał za złe apel generała w czasie uroczystości 1 sierpnia, gdy buczano i gwizdano na niego i na prof. Bartoszewskiego.

    Nawet, jeśli miał generał jakąs mniej chlubną przeszlość, ale tak naprawdę nie ma dowodów na to czy komuś zaszkodził czy nie, to samo jego dalsze zycie i życiorys powojenny, ktorym mógłby obdarzyć niejednego PAtryjotę jest potwierdzeniem malości ścigających. Ludzie, ktorzy dziś osądzają nielicznych jeszcze żyjących nie mają pojęcia o tym, czym była wojna, czasy tuż powojenne. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla dziś osądzających.
    Zauważ, że od niedawna mają pretensje do różnych pelniących funkcję w administracji za samą przynależność do jakieś organizacji, któr działała w latach 45-89, i byla luźnym związkiem mlodzieży.
    Niebawem samo urodzenie się przed 89 rokiem będzie podejrzane.

    Macierewicz chce nas uzbroić w rakiety Patriot. Na co nam te rakiety? wystarczą same wyrzutnie.Patriotów mamy wokól siebie, a najwięcej ich w sejmie.Wystarczą do odstraszenia-zamiast pocisków.

  144. mag
    skąd to?

  145. Pawlikowska Jasnorzewska?

  146. @Konstancja
    18 lipca o godz. 23:02

    Dla mnie to prześladowanie staruszka jest czymś w najwyższym stopniu niegodnym i podłym. Ja nawet Jaruzelskiemu pod koniec nie miałam za złe, mimo wielu opinii wbrew. A jeszcze mój ulubieniec Gliński śmiał coś o opcji która rzekomo opiekuje się powstańcami, niech go gęś kopnie.

    Niech tych „patryjotów” powystrzelają z wyrzutni, byle jak najdalej. Razem z całym PiSem.

  147. @mag

    aby raz sjestują, zazwyczaj dopchać się nie można 😛

  148. mag chyba przysnęła, Ona nie jest z tych nocnych marków.

    Przychodzi mo do głowy Przybora; Ty Nefer stawiasz na Pawlikowską Jasnorzewską.
    sama jestem ciekawa

  149. NeferNefer
    Szczeliłaś w punkt – Pawlikowska-Jasnorzewska.
    Wiesz, że nawet fajnie jest bez nich (co to sjestują dziś).
    Nie puszą się, nie rozwijają pawich ogonów i nie wypisują tu tasiemcowych elukubracji (choć przyznam, że często bardzo interesujących).
    No cóż, dobranoc z nimi.

  150. O, wygrałam talon na balon:)
    Dziubię na tablecie to będzie długo trwało ale za to zdania krótkie. Ja jestem sowa i nocny marek, w dni wolne spanie o 3 w dni pracujące o 1 lub 1.30.
    Babskie kółko rzadko się zdarza, fakt.

  151. Oczywiscie, że Pawlikopwska – Jasnorzewska.
    Ale ja nie o tym, tylko o tych tekstach od Jacka Kowalczyka i mag. Dobre, trudno się nie zgodzić, ale kto je czyta? Kogo mają przekonać? Przekonanych?
    Większość tych co głosują na PiS albo nic nie czyta poza programem telewizyjnym, albo czyta to co dostanie w kościele. Do nich przemawia te 500 i obietnica, że rząd da im mieszkanie. To niezmienny i dzięki populistycznym zagrywkom rosnący elektorat.
    Co opozycja daje w zamian swoim wyborcom, a głownie tym niezdecydowanym, czy niechętnym?
    Guzik z pętelką. Idiotyczna polemikę z PiSem, bogatego Petru, głaskanie kleru ( nie jesteśmy przeciwko bogu i religii) i skłócone ze sobą grupki. Wczoraj chyba była wypowiedź Zandberga na temat Błaszczyka, całkiem rozsądna i wyważona. Popatrzyłam na komentarze pod spodem – normalnie gazeta tnie niewygodne komentarze, albo wręcz zamyka komentowanie – tutaj puściła taki ściek, że dawno czegoś takiego nie widziałam.
    A takie komentarze dla wielu czytających bez doświadczenia, świadczą o poglądach tzw. narodu na sprawę, wyrabiają opinię i ustawiają oceny. Komu jeszcze poza PiSem zależy na udupieniu partii Razem?

  152. A bywa że i czyta się do rana a o 6.40 pobudka. Męczę te książkę o teleskopie Hubble’a, ciekawa i ładną polszczyzną napisana ale jakoś powoli mi idzie, i bynajmniej nie z powodu terminów naukowych.

  153. Czytałam że Razem dostało po kieszeni od PKW. Jakoś straciłam do nich serce, już pół roku temu. Rozpisałabym się ale tablet mi samopoprawia i się nie da, bo skubany lepiej wie co poeta ma na myśli.

  154. ‚http://partiarazem.pl/2016/07/oswiadczenie-zarzadu-krajowego-partii-razem-ws-uchwaly-pkw/
    A co dokładnie wpłynęło na stratę serca?

  155. Że ich nie widać bo niby razem ale zawsze osobno. Oświadczenie widziałam już wcześniej.
    Dobranoc.

  156. Wy tu sobie tiu tiu o niczym a tam Czwarta RP o WSZYSTKIM CO WAZNE nadaje

    „Minister (nie)Sprawiedliwosci Ziobro znowu grozi. Teraz zapowiada surowsze kary dla wyludzajacych podatek VAT. Do 25 lat pierdla.”

    Noo. Ta kara musi wpadywac w jakies rygory. Rygory autokratyzmu ekstremalnego raczej, jakby sie wydawalo. Bo chyba nie w rygory easy going, Tuskowej UE.

    Wedle Tuska, przestepstwa na tle VAT powinny byc karane maxkara 25 m-cy. W zawiasach, oczywiscie. A nie 25 lat pierdla. Bez zadnych tam zawiasow.

    Nie wszyscy zdaja sobie sprawe z tego, ze VAT to jest jeden jedyny wspolny – prawie wspolny – mianownik UE jaki laczy te 28 panstw. Niedlugo 27. Z tendencja do numeru 6.

    Bo to tyle panstw, w latach 1951-57, przystapilo do Unii Europejskiej. Belgia, Francja, Zachodnie Niemcy, Wlochy, Luxembourg i Holandia. Numer siodmy, UK, przystapil dopiero w 1973 roku. VAT, podatek znaczy, polaczyl wszystkich. I te wczesna siodemke i pozniejsza dwudziestoosmiaosemke.

    Tylko PODATEK jest wspolnym mianownikiem jakiejkolwiek WSPOLNOTY administracyjnej.

    Min. Ziobro Z., stojacy na strazy VAT, wspolnego mianownika UE, stoi na strazy UNII Europejskiej. Czy wy, ludy, nie widzicie tego wpisywania sie PiSu w PODSTAWY zasad istnienia UE?

    Genialny Strateg nadwislanski przewidzial, wiele lat temu wstecz, ze tylko PiS, ze swoimi zasadami opodatkowywania co sie rusza, jest w pozycji ratowania rozpadajacej sie Unii Europejskiej.

    Ogromnie wysokie kary wiezienia za nieprzestrzeganie praw podatkowych VAT jest JEDYNA metoda ratowania rozpadajacej sie UE.

    Ze to ludzie nie widzieli, do tychpor, gieniuszowstwa Zbyszka Ziobry. Naprawde

  157. Ewa-Joanna
    Będzie to słaba pociecha, ale zapewniam cię, że znam wielu tzw. normalnych, rozsądnych ludzi, którzy po prostu nie udzielają się w necie, bo uważają, że to bez sensu i tylko szkodzi na nerwy.
    Tutaj, w e-Polityce mamy jeszcze Wersal, ale gdy wejdziesz na inne fora – zgroza.
    Można wiec odnieść wrażenie, że żyjemy w domu wariatów i chamów, co przecież nie końca jest prawdą.
    A jeśli to ja się mylę i żyję złudzeniami?
    Ech… pora umierać …
    Albo się powstrzymać i śladem @pomocka żyć w miarę au naturel, do czego potrzebne są pewne warunki na wejściu.
    Przede wszystkim – czas dla siebie nieograniczony ściśle godzinami pracy (najlepiej być emerytem/tką). W miarę zdrowym/ą.
    Trzeba mieszkać gdzieś w pobliżu tzw. pięknych okoliczności przyrody, mieć rower, jakąś łajbkę na wypadek jeziora, rzeki, morza, kosz na grzyby i kalosze. No i latarkę oraz komórkę zwykłą lub „zmartwiona” jak mówi @pombocek, by w razie potrzeby porozumieć się z kim trzeba.
    Co Ty na to?

  158. @Orteq(usiu)
    Daj ty mnie święty spokój od polityki.
    Toż cały wieczór i pół nocy od niej uciekam, a Ty mnie gonisz.
    A kysz a kysz!

  159. mag,
    ja niestety pisałam o polityce – sorry. Bo urabianie opinii tzw. publicznej to jest również polityka.

    Każde okoliczności przyrody wcześniej czy później się znudzą. Brisbane jest bardzo zielonym miastem i jeszcze nie zaczęło tak bardzo rosnąć w górę, więc poza city budynków wysokich nie ma i wyglądamy jak wielka wieś z tymi setkami tysięcy domków w ogródkach.
    https://www.google.com.au/maps/place/Brisbane+QLD/@-27.4840201,152.9706493,31421m/data=!3m1!1e3!4m5!3m4!1s0x6b91579aac93d233:0x402a35af3deaf40!8m2!3d-27.4697707!4d153.0251235
    Możesz sobie powiększyć i pooglądać z poziomu ulicy jak ci cierpliwości starczy. Pogodę też mamy wspaniałą przez większą część roku a nasza „straszna zima” to minimum 8 stopni w nocy i 18 w dzień.
    Tu masz nieco zdjęć z przejazdu promem komunikacji miejskiej po Brisbane River
    http://picasaweb.google.com/116052412790242531228/MojeMiasto?gsessionid=td-3ooAzdCCZDBtBRvoBzg#
    Niestety do obowiązków muszę…

  160. mag(us) – 1:22

    Jak nie polityka to Smolensk? Czy mozno cus w tOmaci dobawic?

    „Pułkownik Kaczyński, były wiceszef BOR, ekspert prokuratury w sprawie katastrofy smoleńskiej wspiera PiS w eurokampanii – informuje „Gazeta Wyborcza”. Problem w tym, że powinien być apolityczny. ”

    Wiem, wiem. Odgrzewane to KARTOFLE (hle hle). Rzecz w tym jednakze, ze plk. Kaczynski nadawal, iz zadaniem Biura było niedopuszczenie do katastrofy. BOR miał chronić ten samolot. Bo politykom się wydaje, że BOR chroni rząd. A to nieprawda. Funkcjonariusze powinni dbać o bezpieczeństwo ludzi. W Smoleńsku zginęło 96 osób. Tylko trzy były chronione przez Biuro. A pozostałe 93? – mówił, między innymi, plk. Kaczyński.

    Nazwisko ‚Kaczynski’ to jakies fatum dla Polski. W koncu zaczynam rozumiec co moj wujek mial na mysli, przeklinajac srodze: ‚azeby to kaczki’

    http://www.blog-bobika.eu/?p=888&cpage=2#comment-95771

    „Jozjik teraz czasami, spotkawszy mnie na apeli czy spacerzy, pokrecji
    tylko glowa i mowi:
    – Patrzaj ty, Jasku, patrzaj. Ja malo co zycja Stefcy ni zmarnowal. Z
    wiezjennikiem ja ja chcjal ozenic, a zeby to kaczki.
    I zly sje musji za kazdym razem Jozjik robic, jesli tak znowu przeklinac
    poczyna.”

  161. Katastrofa smolenska siem wydarzyla lotego, is BORowe specjalisty chronily tylko czy osoby, obecne na pokladzie. Pozostale dziecdziesiant czy nie byly chronione. Wiec one musialy POLEC W WALCE. Tej walce przypominanej obecnie przez MON maciorowy. Przy kazdej okazji odczytywania ofiar Narodu Polskiego w walce o Wolnosc Uojczyzny.

    Ofiary niedopatrzenia BORowego w Smolensku, wszystkie 93 ony – hej, czy maciorowcy pamientajo roznice pomiedzy 93 i 96, przy odczytywaniu nazwisk ofiar? – muszom ogromnie cierpiec w swoich indywidualnych grobach, po ostatnich wyborach.

    Taki abciach. Obsmakiem wsparty. Zginienci we walce. A porzebani jako ofiary wypadku. Jak tak mozno bezczescic zwloki bohaterow? No jak tak mozno

  162. Ewa-Joanna
    Śliczności! I architektura, i przyroda dookolna.
    Mam nadzieję, że tzw. Polonia, o ile się z nią zadajesz, jest również w porzo.

  163. Orteq(usiu)
    Zawsze można „cuś w tomacie dobawić”, mówiąc po twojemu.
    Człowiek budzi się rano, ledwie oczy przetrze a tu – ba, bach!
    Jak nie Macior przywali ze smoleńskiej rury, to sam Nadprezes wyskoczy z genialnym pomysłem zbawiania już nie Polski czy Europy, ale np. USA.
    Wydaje ci sie że już zostały przekroczone granice absurdu , hucpy itp. a one, okazuje się, że są jak z gumy.
    Kiedy ona (guma) trzaśnie? Oto jest pytanie!

  164. mag,
    nie zadaje sie. Jakos mnie nie ciągnie.

  165. Jak się dowiaduje, za morderczy zamach w Nicei winę ponosi PO i Tusk.
    „Wiadomości” mają o tym jasne pojęcie. PO chciała, żeby do Polski przybywali imigranci, Kopacz to oświadczała, Tusi siedzi w Brukseli i stamtąd imigrantów, za łeb do Polski ciągnie.

    Jeden w drugiego, a drugi w Rydzyka, cały PISoidalny kraj to katoliki, i to nie byle jakie, bo prawidłowe, wzorowe i w ogóle nie ma lepszych. Jak kto wyszedł spod rączki Świętego Ojca Świętego to tak ma.

    Jak kto jest katolik to, że się tak śmiesznie wyrażę, zna się na niebieskiej książeczce i ją co wieczór paciorkiem przejeżdża.
    Niebieska książeczka wyjaśnia w sprawie imigrantów katopisom tak w Księdze Kapłańskiej:
    „Jeśli w waszym kraju osiedli się przybysz, nie będziecie go uciskać. Przybysza osiadłego wśród was będziecie uważać za tubylca. Będziesz go miłował jak siebie samego, bo i wy byliście przybyszami w ziemi egipskiej” (19, 33-34)
    Nie to, żeby niebieska książeczka zaraz co przytomnie gadała, bo nie wytrzyma, żeby nie gadać bardzo obficie i wzruszająco o ludobójstwach bozi i jego Izraelitów, o czym bardzo zgrabnie opowiada np. Księga Liczb:
    „Cheszbon wyniszczył
    niemowlęta aż do Dibonu,
    niewiasty aż do Nofach,
    a mężczyzn aż do Medeby. ”

    Wyniszczanie niemowląt to jest bardzo rozrywkowe zajęcie, zwłaszcza jak się człowiek sam nudzi na plebanii przed kompem z pornolami i puszką piwa.
    Jak się człowiek zapozna z takim Objawieniem, to żeby bylo jak należy weźmie ciężarówkę i pojedzie na deptak w Nicei.
    No, ale jak jeden, pod wpływem wiadomości z Nieba wsiada do ciężarówki, to drugi, nadwiślański, pod wpływem wiadomości z Nieba, powinien przyjąć imigranta do siebie, na ojczyzny łono, i miłować go jak siebie samego.
    Co powinno być bardzo ławe: i nadwiślańki prawidłowy wyznawca i nadeufracki prawidłowy wyznawca mają świetną płaszczyznę porozumienia: kolorowe książeczki posiadające wiadomości z Nieba, co się zwą Objawieniem.

    I jest to dosyć niejasne: czemu nadwiślański wyznawca nie przyjmuje przybysza do domu swego, a Kopacz z Tuskiem by tylko przyjmowali i w tym celu muszą ponosić za wszystko winę.

  166. Ewa-Joanna
    Nie dziwię sie, jak znam co nieco Polonię w Szwecji i Belgii.
    A za duuużą wodą (nie byłam) podobno jest gorzej.

  167. Dzień dobry. Dopiero teraz poczytałam wasze: mag, Ewa Joanna rozmowy nocne. Dziękuję bardzo- dobrze mi zrobiły.
    Czytam, a raczej przeglądam, szukając kilku Ników. Przepraszam, że sama się nie odzywam. Jeszcze ileś miesięcy do tyłu blogi Polityki (kilka, do których zaglądam) były interesujące. Teraz są „zaśmiecone” mnogością trolli.
    Tylko małą myśl o „Apelu Smoleńskim”. Ktoś tutaj lub u J. Kowalczyka przypomniał o katastrofie w Lasku Kabackim z prawie podwójną liczbą ofiar. Może nie byli to tak prominentni, ale …. Dobrego dnia życzę i serdecznie pozdrawiam, Margit

  168. Przepraszam Gospodarza, zapomniałam, że jestem tu a nie u En Passant`a.

  169. @Margit
    19 lipca o godz. 13:14

    Oj Margit, nie przesadzaj. Proszę siadaj, tu jest kawa, a tu kajet. Do kajetu przepisać „będę się więcej udzielać na blogu” 50 razy. Konstancję też trzeba było wywoływać do tablicy, kilka razy, tak.

  170. NeferNefer
    19 lipca o godz. 14:11
    czuje się przywołana 🙂

    Margit
    19 lipca o godz. 13:00
    zapraszamy, tymczasem tylko my dwie, ale sądzę, że i pozostałe Panie nie będą miały przeciwwskazań.I do zaproszenia dołączą.

  171. kręci mnie, gdy dziś czytam,a rano słyszałam w przeglądzie prasy, ile pieniędzy i jak wielkie będą podwyżki….dla naszych kochanych przedstawicieli w rządzie i sejmie.
    Bo od 2008 roku nie mieli podwyżek!

    Chyba też podstawię swoja nogę – też od tego czasu budżetówka żadnych podwyżek nie miała

  172. @Konstancja
    19 lipca o godz. 14:42

    😉

    A nasz rząd się wyżywi, właśnie dał sobie podwyżki (pewnie z tego dożywiania dzieci, centrów przeciwko przemocy, hospicjów, dotacji na leki) Chociaż jestem niesprawiedliwa, emeryci dostali po 2 zł…

  173. no proszę, to samo mi do głowy przyszło zanim wpis zobaczyłam

  174. Wszak dążenie do podboju kosmosu i podróży międzygalaktycznych zaczęło coraz silniej opanowywać umysły mieszkańców układu słonecznego. Przechwycono z kosmosu niewielką planetoidę, a tor jej obiegu skorygowano w taki sposób, aby mogła ona krążyć w naszym układzie słonecznym. Zasiedlono jej powierzchnię, a następnie zaczęto dokonywać pewnych zmian jej wnętrza, przekształcając ją w pojazd zdolny do poruszania się w pojazd zdolny do poruszania się w przestrzeni międzygwiezdnej.

    Przeprowadzenie tak poważnych przedsięwzięć inżynierskich i konstruktorskich wymagało jednakże zorganizowania odpowiednich dostaw sprzętu, surowców, urządzeń i specjalistycznych ekip roboczych, co z kolei pociągało za sobą konieczność dalszego skorygowania orbity tej planetoidy tak, aby znajdowała się ona cały czas w zasięgu pojazdów transportowych z ośrodków cywilizacji ze wszystkich planet. Postanowiono umieścić ją na orbicie okołoziemskiej. I w ten oto sposób pojawił się nasz Księżyc.
    http://wolnemedia.net/atomowa-wojna-bogow-7/
    ==========

    Cały cykl sympatyczniejszych tematów…..
    Łezka się w oku kręci, trzeba odświeżyć sobie lektury młodości….

  175. Ale babsko się zrobiło na blogu. Szkoda,że was tak mało, dziewczyny. 😉

  176. Niektóre opisy mordowania Żydów przypominają to, co działo się na Wołyniu. Trzeba kupić i przeczytać tę książkę!

    http://wiadomosci.dziennik.pl/historia/ksiazki/artykuly/502071,miroslaw-tryczyk-miasta-smierci-sasiedzkie-pogromy-zydow-w-latach-1941-1942.html

  177. No to do trójcy świętej babskiej się wpisuje i też @Margit zapraszam.
    Ups… A Ewa-Joanna? To czwórca, narazie.

  178. a Jiba to gdzie się podziała, hę?

  179. @Rafał KOCHAN,z godz. 15:29
    Nihil novi sub sole. Oto fragment z książki Natana Hannowera (historyka żydowskiego, kronikarza, talmudysty i kabalisty, świadka Pogromu polskich Żydów przez kozxaków Chmielnickiego) – „Jawein Mecula, t.j. Bagno Głębokie: kronika zdarzeń z lat 1648-1652”, wydanej po raz pierwszy w Wenecji, w roku 1653 (podaję za wydaniem lwowskim, z roku 1914):
    Wiele gmin [żydowskich], […] nie mogących uciec, zostało wymordowanych za Imię Święte i poległo wśród mąk strasznych i gorzkich. Z jednych zdarto skórę, a ciało rzucono psom na żer, innym obcięto ręce i nogi, a tułów rzucono na drogę; przez ich ciała przejeżdżały wozy i tratowały ich konie. Innym zadano tyle ran, że byli bliscy śmierci, i rzucono ich na ulicę; nie mogąc rychło umrzeć, tarzali się we krwi, aż uszła ich dusza; innych grzebano żywcem. Dzieci zarzynano na łonie matek; wiele dzieci pocięto na kawały jak ryby. Kobietom ciężarnym rozpruwano brzuchy, a wydobyty płód zabijano na ich obliczu. Innym rozpruwano brzuchy i wsadzano żywego kota do wnętrza i tak zostawiano przy życiu, zaszywając brzuchy. Następnie obcinano im ręce, by nie mogły wyjąc tego kota. I wieszali niemowlęta na piersiach matek, inne dzieci nabijano na rożen, pieczono przy ogniu i przynoszono matkom, by jadły ich mięso. Częstokroć brali dzieci żydowskie i robili z nich mosty, by przechodzić przez nie. I nie było żadnej możliwej męczarni, której by Kozacy tutaj nie stosowali; wszystkie cztery rodzaje śmierci: ukamienowanie, spalenie, zabicie i u duszenie. Wielu żydów zawlekli Tatarzy do niewoli; kobiety i dziewice bezcześcili; z kobietami spali w obecności ich mężów. Kobiety i dziewice piękne brali sobie za sługi i kucharki (piekarki), częścią za żony, lub nałożnice

    140 lat później „techniki zabijania” nie wiele się zmieniły, a stosowali je „oświeceni” generałowie francuskiego Dyrektoriatu w czasie wojen wandejskich. Oto słowa Jeana Carriera, komisarza Republiki na Wandeę: Uczynimy z Francji cmentarz, jeżeli nie odrodzi się na naszą modłę. Carrier nie skończył na deklaracjach słownych. Zaproponował masowe wytrucie ludności wandejskiej: Arszenik! Do studni, do żywności, wszędzie!. Opracował własny sposobu ludobójczej praktyki, tzw. noyade. Noyady polegały na umieszczaniu setek ludzi (mężczyzn, kobiet, dzieci, starców) w barkach na Loarze. Barki były wcześniej celowo przedziurawione, a gdy wypłynęły na środek rzeki wyjmowano z nich szpunty, tak aby szybko zatonęły wraz z zawartością. Źródła historyczne (m.in. raporty samego Carriera) podają, że w przeciągu trzech miesięcy – od 16 listopada 1793 do 13 lutego 1794 – odbyły się 23 noyady. W czasie od 23 grudnia 1793 roku do 18 stycznia 1794 roku – utopiono z jego rozkazu 2700 osób. Po jednej z noyade komisarz Carrier z iście bandyckim poczuciem humoru napisał do Paryża: Cóż za rewolucyjna rzeka z tej Loary. Carrier wymyślił także tzw. małżeństwa republikańskie w Loarze. Praktyka ta polegała na związywaniu razem nagich chłopców i dziewcząt i następnie wrzucania ich związanych do Loary, gdzie tonęli.

    Inne ludobójstwa (Ormian, Żydów w czasie II Wojny przez Niemców i Polaków, Polaków i Żydów przez Ukraińców na Wołyniu, a także Tutsi przez Hutu w Rwandzie) zostały jako tako opisane. Ile jeszcze przed nami?

  180. anumlik
    To że przypomniałeś ludobójstwa (i sposoby dokonywania mordów) popełniane nie tylko na Żydach w ciągu kilku ostatnich wieków, mam nadzieję nie jest swoistym zniechęcaniem ( już wszystko bylo opisane, fakty sa znane itd) do ponurej lektury „Miast śmierci” polecanej przez Rafała Kochana.
    Wciąż obowiązuje w Polsce podwójne myślenie o zagładzie Żydów na terenie Polski podczas II wojny. Oburzamy się i słusznie na zbitkę słowną „polskie obozy zagłady”, która ciągle ma sie dobrze w wydawałoby się poważnych mediach w Europie i Ameryce, bo wiadomo że zbudowali je Niemcy (nie jacyś tam jacyś enigmatyczni faszysci) z powodów czysto pragmatycznych czyli względów logistycznych.
    Było u nas największe skupisko Żydów w Europie, mieliśmy dogodne połączenia kolejowe umożliwiające transporty Żydów przeznaczonych do gazu praktycznie z każdego okupowanego przez Rzeszę kraju. Natomiast nie możemy pogodzić się z naszym, wciąż wypieramy to slowo, współudzialem w Holokauście. Nie dlatego, że zbyt mało uratowaliśmy żydowskich sąsiadów (wiadomo – chyba tylko w Polsce groziła kara śmierci za ich ukrywanie) albo nie trzymaliśmy języka za zębami (donosy), ale właśnie za „własnoręczne” mordowanie nie tylko w Jedwabnem.
    Bardzo ważna i potrzebna jest książka Miroslawa Tryczyka, bo widocznie wciąż takich publikacji jest za mało, skoro minister edukacji „nie wie”, kto tak naprawdę odpowiada za Jedwabne.
    anumliku, jasne że piszę o rzeczach oczywistych, ale nigdy chyba za mało.
    Pardą, sorry, mea culpa!
    Teraz doczytałam ostatnie zdanie – pytanie retoryczne w twoim poście – „ile jeszcze przed nami?” Zabrakło mi cierpliwości, czy przytłoczyły mnie opisy znanych mniej lub bardziej ludobójstw?

  181. @mag
    Nie przywoływałem tych obrazów w celu epatowania okrucieństwem (obrazy męczeńskiej śmierci w japońskich obozach zagłady zadawane – zrazu Chińczykom – później Amerykanom i Kanadyjczykom, byłyby ponad ludzką wrażliwość), ani by deprecjonować bardzo potrzebną książkę Tryczyka. Napisałem w pierwszym zdaniu „nihil novi sub sole”, a w ostatnim – cieszę się, że dostrzegłaś – „ile jeszcze przed nami?”. W Turcji Erdogan już szaleje, co możesz sobie obejrzeć na stronie greckiego „e-leros”:
    http://www.e-leros.com/news/newarticle/friki-apo-tis-skines-diapompeysis-ton-praxikopimation

    Dla równowagi (ale co to za równowaga), wklejam fragment z książki Majera Bałabana, „Dzielnica żydowska we Lwowie” wydanej w 1909 roku. Bałaban tak opisuje zachowanie polskich władz oblężonego Lwowa, po żądaniu Chmielnickiego, aby lwowskich Żydów wydać Kozakom: Wróg zdobył wysoki zamek i stamtąd ostrzeliwał miasto: obawiano się wychodzić z domów, a choroby i głód panowały w mieście. Z zewnątrz pożerał miecz, a w komnacie strach. I pomarło w mieście z głodu i moru około 10.000 ludzi. Brak wody w mieście i niecierpliwość Kozaków daty impuls do układów, a jednym z warunków podyktowanych miastu przez Chmielnickiego było wydanie Żydów. Strach padł na ghetto, a przed oczyma Żydów stanęły straszne sceny, jakie się rozegrały w Tulczynie, gdzie mieszczanie i szlachta wydali Żydów na łup Chmielnickiemu, (…) I przeważył głos sumienia! Lwów Żydów nie wydał.

    Jak widzisz, można było tak też postąpić.

  182. anumlik, mag

    Ile jeszcze mordow przed nami to wybieganie w przyszlosc. A co z terazniejszoscia? Ta jeszcze niezupelnie przeminiona. Jak np. mordowanie Rosjan przez Ukraincow w Odessie w 2014. Z odcinaniem glow wlacznie.

    Niezupelnie przeminiona terazniejszoscia z tej racji, iz wciaz trwa wojna w Donbasie. Przeciez ze wynikajaca rowniez i z powodu tego mordu odesskiego. To tak tytlulem przypomnienia, ze nic nie wynika z niczego. Szczegolnie jesli chodzi o zaczepianie Rosjan

    O mordowaniu ludnosci cywilnej w Syrii, czy w innych miejscach na tej nieszczesnej kuli ziemskiej, juz nawet nie wspominam

  183. Jeśli ktoś chce poczytać o cierpieniu jeńców – żołnierzy australijskich to polecam książkę „Ścieżki północy” Richarda Flanagana. Uprzedzam że nie można „od-zobaczyć”.

    Widzę że na blogu wrócił ład i porządek.

  184. anumlik
    Wszystko to dziwnie poplątane, ech…
    Wiem, że np. w Tarnowie za czasów CK wiceburmistrzem był zacny obywatel żydowskiego pochodzenia, z uwagi na znaczną liczbę Żydów tam zamieszkałych, czyli tak jakby po sprawiedliwości.
    Jego syn już za wolnej Polski był znanym i szanowanym lekarzem w tymże Tarnowie. Według rodzinnej anegdoty przekazanej mi przez bliską osobę, gdy pan doktor przechodził na drugą stronę ulicy, zatrzymywał się tramwaj, by go przepuścić (nigdy nie sprawdziłam czy jeździły tam wówczas tramwaje, bo pieszczę tę anegdotę w pamięci jako bardzo filmową.)
    Na swoje, w pewnym sensie, szczęście zmarł niedługo przed wybuchem wojny.
    Wdowę po nim uratowali tzw.granatowi policjanci, ostrzegając – bodaj w 1940 lub 1941, przed denuncjacją, bo pan doktor był niejako ich „zakładowym” lekarzem i dobrze widać zapisał się w ich pamięci… chociaż Żyd.

  185. anumlik
    19 lipca o godz. 18:20

    Słabo dowierzam temu, co cytujesz:
    „głód”, „choroby”, „pomór”, „strach”, „pożerał miecz”, „brak wody w mieście”, „pomarło 10 tysięcy ludzi”, czyli same krańcowe okropności i cierpienia, i nagle, coż za decyzja – „głos sumienia”! – Zydzi nie zostali wydani.

    Psychologicznie graniczy to z niemożliwością. Konfabulować i podkolorowywać dla własnej pociechy „sumienia” jest niezwykłym prawdopodobieństwem. Żydzi nagle okazują się więcej warci, i to „w sumieniu”, niż pomór, głód i 10 tysięcy trupów. Skądżeż to?

  186. @NeferNefer
    Nie chciałem mieszać porządków i nie przywołałem żadnego z literackich opisów człowieczeństwa, hmm – à rebours. „Ścieżki północy” Flangana to fascynująca lektura, ale takich lektur powstało wiele. Od „Medalionów” Nałkowskiej – jeśli patrzeć na literaturę obozową made in nazi – poprzez opowiadania Borowskiego, „Pięć lat kacetu” Grzesiuka, po zmarłego niedawno węgierskiego noblistę, Imre Kertésza. Oraz – sięgając do Gułagu – od „Innego świata” Herlinga Grudzińskiego, poprzez Sołżenicyna, po „Opowiadania kołymskie” Warłama Szałamowa. Wiele z wymienionych są nie wiadomo – beletrystyką, czy dokumentem. „Ścieżki północy” są powieścią, a ich bohaterowie postaciami wymyślonymi. Co nie znaczy, że nie jest prawdziwy opis nieludzkich warunków w jakich pracowali japońscy wojenni niewolnicy przy budowie Kolei Śmierci – liczącej 428 km trasy kolejowej przecinającej dżunglę w Syjamie, czyli dzisiejszej Tajlandii oraz w Birmie. Ojciec Flangana był jednym z tych niewolników-jeńców. Przeżył, choć z ćwierci miliona owych niewolników, nie przeżyło około dwustu tysięcy. Realia, w których żyją bohaterowie „Ścieżek północy” są jak najbardziej prawdziwe. Nie wiem czy wiesz, ale ojciec Flangana, gdy pisarz wrócił z Japonii po rozmowach z obozowymi nadzorcami (jak on 98-latek starymi), po słowach skruchy i żalu z ich strony, które przywiózł mu syn, zapomniał wszystko co w Syjamie przeżył. Wiedział, że był w obozie, ale tego co sam jeszcze kilka lat wcześniej opowiadał synowi z własnej pamięci – zapomniał. Jakby pozbył się balastu wspomnień. Sam tytuł – „Ścieżki północy” jest także tytułem najsłynniejszego haibunu Matsuo Basho, japońskiego mistrza haiku, napisanego w 1689 roku. A haibunu to połączenie haiku i pisanego prozą dziennika natury stanowiącego zapis z podróży. Haiku autorstwa Basho – „Na tym świecie / Chodzimy po dachu piekła / Oglądając kwiaty” – przywołane w jednej ze scen książki Flanagana, to swoiste motto – zarówno powieści, jak i naszej, jakże kruchej kondycji.

    Na tym świecie
    Chodzimy po dachu piekła
    Oglądając kwiaty

    Ładne podsumowanie naszego wątku, Neferko.

  187. @Tanaka, z godz. 20:21
    Gdyby żył, mógłbyś spytać Majera Bałabana. Ja Ci nie odpowiem. Może to taki kwiat, który zakwitł na dachu piekła, ten czyn lwowskiego magistratu? Ę?

  188. Z historii Żydów lwowskich (wg dr. Jakuba Schalla)

    „Gromem, który spadł na Lwów, był napad Bohdana Chmielnickiego. Chmielnicki, nie mogąc zdobyć bohatersko broniącej się twierdzy, zażądał wydania Żydów. Wtedy miasto oświadczyło, że Żydzi ponoszą te same ciężary i obowiązki co inni mieszkańcy i że należą do króla. Otrzymawszy taką odpowiedź, zadowolił się Chmielnicki wielkim okupem (w znacznej mierze złożonym przez Żydów) i wycofał się spod miasta (1648 r.). W r. 1655 stanął znowu Chmielnicki pod murami grodu, którego bronił Grodzicki. Władze miejskie spaliły przedmieście żydowskie, aby pozbawić wroga osłony i odmówiły wydania Żydów. Chmielnicki zadowolił się, jak za pierwszym razem, okupem i oddalił się spod murów bohatersko broniącej się twierdzy. Oba te oblężenia i dwukrotne spalenie przedmieść zniszczyły majątek Żydów lwowskich na długie lata.

    W 1664 r. pospólstwo pod przewodnictwem żaków napadło na bożnicę i modlących się Żydów i podpaliło ją. Zginęło około 75 Żydów, a 200 odniosło ciężkie rany. Na tym nieszczęściu zakończyły się cierpienia gmin żydowskich za ostatnich Wazów, a lata panowania M. K. Wiśniowieckiego i Jana III Sobieskiego przyczyniły się do wzrostu dobrobytu Żydów lwowskich.”

  189. Oglądałem jakiś czas temu dokument w tv pokazujący spotkanie jednego z brytyjskich jeńców, Erica Lomaxa, budujących tę linię kolejową ze słynnym mostem na rzece Kwai, z byłym japońskim strażnikiem i oprawcą obozowym, i pojednanie tych dwóch starych facetów. Dokument nosił tytuł „Enemy, my Friend?”
    Historia budowy tej Kolei Śmierci została też uwieczniona w filmie „The Railway Man” według autobiografii Lomaxa. Film wstrząsający.

    https://www.youtube.com/watch?v=bbS_dYEwf2M

    Lomax był pierwszym pacjentem w The Medical Foundation for the Care of Victims of Torture. Żył 93 lata.

  190. @anum liku,

    Intencje pojmuje.
    Realizacje aprobuje…

    Skutki, oceniam jako fatalne !!

    Nie wiem, czy moznaby inaczej. ..

    A poniewaz nie wiem, to i na mnie splywa odium tego nieopatrznie wypowiedziales.

    Z Toba @anumiliku dziele, choc nie uczestniczylem… Wine i „plame” i kleske humanitarna, ktora szczerzy trupie zebiska z „drugiego planu”.

    Nie pojmuje!
    Nie rozumiem i nie pojmuje tego, jak Ty, humanista … tego sam nie widzisz, nie dostrzegasz?

    ….

    ************

    Czytam Ciebie. Przykladam do rozumienia i wypada nierozumienie

    ps. Ja umiem pojac i zrozumiec, ze czasem nie da sie… Ze czasem nie ma wyboru. Ja umiem to zrozumiec…

    Ja, nie umiem i nie chce sie nauczyc rozumiec, tego na co Tobie wyzej zwrocilem uwage. Nie chce … po prostu nie chce !!!

    Po prostu chce byc soba i nie uwzgledniac „okolicznosci”.

    Rozumiesz?

  191. @anumlik
    19 lipca o godz. 20:59

    Przepraszam, byłam jentykiem zajętym. Zastanawiam się jak napisać swoją recenzję tej książki ale samo przypominanie sobie szczegółów jest bolesne. Nie nazwałabym jej fascynującą, jest brutalna, drastyczna i okrutna, tak jak to co się działo. O ojcu autora wiedziałam że był jeńcem, książka oparta na jego przeżyciach i że ponoć umarł w dniu w którym wyszła ta powieść, o pochodzeniu tytułu też. W skrócie – nie zapomnę tych obrazów. Tak jak nie mogłam przeczytać tego co napisałeś powyżej, nie dlatego że mnie nie obchodzi i wrażliwość nie dorasta. Przerasta. Zauważyłeś może że ostatnio nie komentuję polityki? Już nie mogę, musiałabym gotować się i frustrować bez przerwy – „otorbiłam” się żeby to znieść i zamiast tego uprawiam swoje pitu pitu. Ale wracając do książki. Główny bohater nie zrobił na mnie wrażenia a romans nie wzruszył, bohaterki było mi żal. Sięgnęłam po tę książkę mając nadzieję na dobrą literaturę i „I got more than I bargained for”. Słusznie że autor daje świadectwo, które co prawda pachnie Hemingway’em (nie przepadam) a zwłaszcza kulminacja kluczowych wydarzeń (Hollywood material?) w zakończeniu jest niezbyt wiarygodna, warte czegoś są tylko te dramatyczne opisy – z obu stron, jeśli przypomnimy np. Warana. Nie wiem czy to dobrze dla autora jeśli czytelnik przysięga sobie że nigdy, przenigdy nie przeczyta książki drugi raz.

  192. A poza tym, anumliku, widzę i rozumiem że Ty trochę o czym innym ale musiałam swoje. Podsumowanie wątku które przedstawiłeś daje do myślenia.

  193. @NeferNefer
    Wyjaśnienie dlaczego jestem tak mocno wrażliwy na to, co niektórzy mogliby nazwać – ot taką, niewiele znaczącą ludzką działalnością.

    Ocalałe pensjonariuszki z żeńskiej sekcji Birkenau, co roku, od wczesnych lat pięćdziesiątych, spotykały się we wrocławskim hotelu „Monopol” w swoim, około dwustuosobowym gronie. Czasem zaszczycał je swoją obecnością Cyrankiewicz, czasem jakiś inny „niski numer”. Długie numery raczej nie miały wstępu na te babskie konwentykle. Czesław Ostańkowicz – dziennikarz, pisarz i poeta, podczas wojny oficer Armii Krajowej, od 1940 więzień Pawiaka, wywieziony stamtąd do Auschwitz, gdzie otrzymał numer obozowy 8232; w 1943 roku przewieziony do Buchenwaldu, gdzie przebywał do końca wojny – jako mąż Krystyny, również po Birkenau – wówczas przyjaciółki mojej matki – (i najmniejszy numer) był tam stale. Gdy ukończyłem siedemnaście lat (1960 rok) Czesław (wtedy jeszcze pan Czesław) zabrał mnie na takie przyjątko. Początkowa pompa, przemówienia, obecność Cyrankiewicza (dość okrągła rocznica – piętnaście lat od likwidacji obozu), wszystko to robiło wrażenie na nastoletnim gówniarzu. Po „akademii ku czci” zaczęła się popijawa. Popijawa kobiet, z których większość nie przekroczyła czterdziestki. Po kilku godzinach grzania gorzały zaczęły wyłazić upiory. Esesmani i kapo wypełzali z każdego rogu sali bankietowej hotelu „Monopol”. Wspomnienia, których byłem słuchaczem i powiernikiem, zostały na lata największym koszmarem, z jakim przyszło mi się zetknąć w całym dość beztroskim, siedemnastoletnim życiu. Kilka razy jawiłem się niektórym z „muzułmanek” jako esesman, kapo, obozowy numerowy, czy inny obdzieracz trupów z kosztowności. Wszystkie, bez wyjątku, były ateistkami, wszystkie były biseksualistkami i prawie każda miała chęć na „świeże mięsko”. Udało mi się dzielnie dotrwać „w cnocie” do rana. Kaca leczyłem długo. Do dziś go, cholera, leczę. Ale to wydarzenie wzbudziło we mnie tak wielkie zainteresowanie tematyką obozową, że przeczytałem niemal wszystkie dostępne książki na temat łagrów i obozów – ot, takich niewiele znaczących epizodów ludzkiej działalności.

  194. anumliku, powiem tyle, że kiwam głową z zadumą, bo wszelkie pisemne achy „to okropne” są małe i płaskie. I wybacz, ale temu Czesławowi wyrwałabym nogi z. Za bezmyślność wobec tamtego ciebie.

  195. anumlik
    19 lipca o godz. 23:46

    Jak piszesz… :wszystko przeczytales… OK!

    A cokolwiek zrozumiales?

    Bo cokolwiek piszesz, to i tak mysle, ze NIC nie zrozumiales i do q…wy nedzy NIC nie zrozumiales.

    Jak ja zreszta, jak nikt, kto sam nie doswiadczyl.

    Tylko myslisz, ze cokolwiek rozumiesz… Dotrwaj do rana …

  196. NeferNefer
    20 lipca o godz. 1:14

    I tylko mi nie mow, ze oczekiwalas czegos innego….

  197. Przyznam sie do perwersji, za jaka uwazam wlasna fascynacje z jaka obserwuje ten „skok” na pamiec historyczna narodu…

    Ten oblesny prymitywizm „skoku”, mnie napawa foascynacja zrodzona z szansy obserwcji wdrazania orwellowskiego swiata, jaka uskutecznia Jaroslaw Kaczynski.

    Wypraszam sobie wypominanie mi szkodliwosci, zaklamania, bo to nie o to chodzi, tylko o to czy sie ten prymitywizm, polaczony z obskurantyzmem powiedzie.

    Zeby nie bylo, to wiem, ze sie nie uda. Znaczy sie znam zakonczenie, a pomimo tego fascynuje mnie obserwowanie wdrazania, skazanego na kleske projektu spoleczno/historycznego.

  198. @lonefather, z godz. 0:49
    Nie rozumiem Twojego emocjonalnego zawołania (…)tak mysle, ze NIC nie zrozumiales i do q…wy nedzy NIC nie zrozumiales – zakończonego życzeniem – Dotrwaj do rana. Dotrwałem i na zupełnie trzeźwo (co nie znaczy, że wieczorem nie pisałem „na trzeźwo”), z wypoczętym mózgiem, odpowiem – rozumienie tego, co jedni ludzie wyczyniają, aby stworzyć innym ludziom piekło, zamiast cieszyć się z piękna świata, już dawno przestało być motorem napędzającym moje działania. Obserwuję – konstatuję – wiem. I nie rozumiem. Mogę tylko mieć nadzieję, że w warunkach w jakich nie chciałbym się znaleźć potrafię mieć siły, aby przetrwać nie niszcząc innych. Jak to ujął Richard Flanagan w przywołanym haiku Basho?

    Na tym świecie
    Chodzimy po dachu piekła
    Oglądając kwiaty

    Staram się z tego dachu nie spaść w głąb piekła i – co w kontekście naszej rozmowy może wydawać się nieprawdopodobne – nie zatracić w sobie umiejętności „oglądania kwiatów”. Basho ujął to w innym haiku tak:

    Chodź, patrz
    Na prawdziwe kwiaty
    Bolesnego świata
    .

    Motyw „piekła i kwiatów” w innym haiku przedstawił inny z wielkiej czwórki japońskich twórców haiku – Kobayashi Issa:

    Nigdy nie zapominaj:
    Chodzimy nad piekłem
    Oglądając kwiaty
    .

    Czyż trzeba tu jeszcze coś rozumieć?

  199. @NeferNefer
    I wybacz, ale temu Czesławowi wyrwałabym nogi z. Za bezmyślność wobec tamtego ciebie.
    Za jaką bezmyślność? Dzięki niemu i dzięki temu „bankietowi” miałem możność poznania i rozmawiania z wieloma, bardzo wieloma, „muzułmankami” z obozu zagłady. Tego nie wyczytasz w żadnej książce. Następny krok – bogowie uchronili – to samemu przejść piekło. Czy byłem za młody? Wiele z moich rozmówczyń zostało wziętych do obozu w wieku siedemnastu lat, a tyle wówczas miałem. Poza tym w roku 1960 nikt sobie głowy nie zawracał „niestosownością” uczestnictwa siedemnastolatka w takich spotkaniach. Ja Czesławowi i jego żonie mogę tylko dziękować za to, że umożliwił mi – grafomaniącemu niemożebnie gówniarzowi – zajrzenie w głąb piekła przez lekko uchylone drzwi.

  200. Pod koniec lat 80. podróżowałem nocnym pociągiem relacji Kraków-Mannheim z Wrocławia do Frankfurtu nad Menem. Nie spałem całą noc, nie dało się. W przedziałach kuszetkowych „mojego” wagonu panowało jakieś dziwne podniecenie, duża grupa starszych kobiet najwyraźniej nie mogła zasnąć, kręciła się po korytarzu, odwiedzała nawzajem, a nad ranem zaczęły się śpiewy chóralne. Okazało się, że to byłe więźniarki Ravensbrueck (niektóre miały na nogach ślady po eksperymentach medycznych) jadące na kolejną „rehabilitację” fundowaną przez Niemców (głównie Siemensa). Śpiewy zaczęły ćwiczyć, bo „oni” przecież tak lubili, gdy śpiewały, wtedy, w obozie…
    Najbardziej ożywiona dyskusja toczyła się na temat, co też tym razem dostaną w prezencie. Ostatnim razem było po kilogramie kawy i wełna do robótek ręcznych…

  201. @anumlik
    20 lipca o godz. 8:58

    anumliku – miałam na myśli że owszem, za młody i zbyt wrażliwy na wysłuchanie tego wszystkiego, nie chodziło mi o dulską niestosowność. Miałam 13 czy 14 lat kiedy pojechaliśmy do Oświęcimia z klasową wycieczką. Trzy dni (nie przesadzam) chodziłam zielona po tym co zobaczyłam. Z drugiej strony racja, niby kiedy jest odpowiedni wiek.

    Przepraszam że może teraz nie piszę z sensem ale a) dopiero wstałam b) jeszcze przed kawą

    Ty wiesz najlepiej jak ocenić wagę tego wydarzenia w swoim życiu, ja mogę coś tam coś tam sobie pisać. Naszła mnie tylko refleksja że cackamy się z dziećmi we współczesnych czasach bardziej niż być może to potrzebne.

  202. anumlik
    19 lipca o godz. 21:03

    Taki kwiatek byłby dobry, a najlepiej, cała kwitnąca łąka.
    Jednak wobec stablinego, przeciwkwiatkowego biegu historii pomiędzy Polakami a Żydami, nie sposób ufać temu opisowi który cytujesz, jeśli nie jest ze szczególną rzetelnością zbadany i wykazany.
    Historia Polski ma to do siebie, że więcej w niej mitów niż faktów. Żywi się ona bajaniami, naciąganiami, bezczelnymi zmyśleniami. Stałym motywem producentów polskiej historii ex-post jest jej odrealnienie, ubajkowienie i umajenie. Żeby była bardzo słuszna.
    Tu ginie z głodu i pomoru 10 tysięcy lwowiaków i jednocześnie – coż za wspaniałość postawy: Zydów nie wydamy, i basta !

    Jak się zaczyna przyglądać faktom oraz fantazjom, to się dowiadujemy, że w tym czasie Lwów liczył „góra 30 tysięcy mieszkańców”.
    Jeśli więc „10 tysięcy” pomarło, i dodamy do tego odpowiednią liczbę „ledwo żywych” z osłabienia, chorób, stresu, to mamy bardzo prawdopodobny wynik: miasto w ogóle nie działało. Nie było w nim żadnej ludzkiej siły zdolnej zapewnić jego funkcjonowanie, a szczególnie obronę przed wrogiem.
    Zadałbym faktograficzne pytanie: co się stało z tymi 10-ma tysiącami ciał pomarłych? Gdzie ich skutecznie i bezpiecznie ze względów sanitarnych pogrzebano? Kto wytrzasnął 10 tysięcy trumien i skąd? W trakcie obrony prze Chmielnickiwm trwała równocześnie wycinka okolicznych puszcz w cel produkcji tak nadzwyczajnej liczby trumien? Jacy ludzie ścinali te puszcze, a jacy produkowali trumny, skoro nieustannie umierali? Było w mieście choćby tyle warsztatów trumniarskich i tylu fachowców?
    A wimy skądinąd – z „faktów”, że przedmiścia Lwowa spalili obrońcy. Spalili więc drewno, z którego mogliby zrobić trumny.
    Powiedzmy jednak, że chowano ich bez trumien. W workach ? Podobne pytanie o zasoby. Bez żadnego należnego religią i obyczajem okrycia? Kto kopał porządne doły – umierający?
    Ale zaraz: w mieści było nie więcej niż 250 żołnierzy i do 1500 uzbrojonych mieszczan (w co uzbrojonych – w widelce, koziki? Może jednak mieli „scyzoryki”, jak w „Panu Tadeuszu” – znaczy, porządne szable. A umieli się mieszczanie szablami poslugiwać przeciw Kozakom z szablami urodzonymi? skąd ta ilość szabel w mieście, niemal 7 x większa niż ilość zołnierzy, którzy mieli przecież własne szable?)
    Zacytuję tu jeszcze zdanie z „Historii Lwowa” Fryderyka Papee, bo zaiste smakowite jest:
    „Opowiadano, że było w tej nawale do 2OO.000 ludzi! Lecz choćby nawet strach tę liczbę o całą połowę przesadził – i choćbyśmy wzięli na uwagę, że tylko Kozacy sami mieli porządne uzbrojenie, to i tak była to więcej niż przemoc – był to prawdziwy zalew nieprzyjacielski.”

    Otóż nie, nie tylko Kozacy, bo i Tatarzy. Słabiej uzbrojona mogła być natomiast „czerń” towarzysząca wojownikom. To pogardliwe słowo „czerń” zresztą pada, użyte przez historyka-fantastę.

    Co słowo, to wątpiwość, co fakt, to nie fakt, a bardziej fantazja.
    W całej historii niemal nic się nie zgadza, a setki racjonalnie zasadnych pytań o fakty nie mają żadnego wyjaśnienia.

    Z odmową wydania Zydów może nawet i tak, albo jakoś podobnie było. O ile Zydzi byli bitni i do wojowania z Tatarami i Kozakami się nadawali – co właściwie niemożliwie, albo, co bardziej już możliwe, do wzmacniania wałów, naprawiania murów, donoszenia – czego – prochu do armat, których brakowało?
    Jeśli w tej fantazyjnej historii coś z Żydami było na rzeczy, to nie to, że Zydów nie wydano przez wzgląd dla nich samych, że to tacy sami ludzie jak Polacy a ich religia równa katolickiej, bo tacy nie byli dla Polaków, ale dlatego, że tu się akurat mogły przydać ręce zatykające wyrwy w wałach. Albo trupy zastepujące worki z piaskiem.

    Na tą okoliczność trzeba sobie upić cydra.
    Aha, bo czasem sobie żartujemy obroną Lwowa powinna była się zająć Maryja Fruwająca i KozakoTatarów Przerażająca. Jak w 1920. W końcu chyba nie powinna się lenić, skoro została koronowana na Królową Polski (do roku 2000) 197 razy!
    Polska to jest taki kraj, że na nic innego nie ma czasu, bo nieustająco koronuje się Maryję.
    Dlatego też „Polska jest w ruinie”.

    Tego lata dojdzie niewątpliwie do kilku kolejnych Koronowań.

  203. NeferNefer
    20 lipca o godz. 9:19

    „Naszła mnie tylko refleksja że cackamy się z dziećmi we współczesnych czasach bardziej niż być może to potrzebne.

    Pewnie, że bardziej. Ale w którą stronę?
    Bo jak wypisujemy Józia i Kasię z wuefu, „bo sie mogą spocić” – to bardziej.
    Ale jak chronimi dzieci przed opresją, traumą, szantażem, pedofilią, porażeniem przez bozię, co jest regularnością historii „wychowania” – to nie bardziej.

  204. @Tobermory, z godz. 9:03
    Ciekaw jestem, czy po wypiciu duszkiem szklanki gorzały, u pań z Ravensbrueck dalej przeważałby „syndrom sztokholmski”, czy górę wzięłyby lęki i wkurw?

  205. Patryk Jaki, katolik, obrońca życia napoczętego jest za karą śmierci. Gdzie to widziałam taki rysunek „jestem za ochroną życia od poczęcia aż do kary śmierci” Mleczko chyba.

    A tu moja generalna mina na to co nasza kochana wadza wyprawia każdego dnia

    https://campustocareer.files.wordpress.com/2011/06/wile-e-coyote-5000806.jpg

  206. @Tanaka
    20 lipca o godz. 9:49

    Uważaj, bo będziesz kolację stawiał 🙂

  207. @Tanaka, z godz. 9:45
    Zarówno ja, jak i @Tobermory (z 19 lipca o godz. 21:26) przytoczyliśmy relację samych Żydów, a nie Polaków chcących wybielić swój udział w wydawaniu Żydów wojskom Chmielnickiego (jak miało to miejsce w innych miastach i miasteczkach Rusi, jak choćby w Tulczynie, gdzie mieszczanie i szlachta wydali Żydów na łup Chmielnickiemu – o czym pisze Bałaban. W relacji Jakuba Schalla (co przypomniał Tobermory) Żydzi dwukrotnie się okupili, na co Chmielnicki przystał. A przecież włodarze Lwowa w ogóle na żadne ugody iść nie musieli. Wydaliby – jak tulczyńscy – powiązanych starozakonnych i po ptokach. Te 10 tysięcy trupów obrońców Lwowa, mogło być Bałabanową imaginacją, ale w całej tej opowieści dwóch niezależnych od siebie żydowskich opisywaczy, nie o ilość zabitych obrońców Lwowa mi (i Tobermoremu) szło, a sam fakt niewydania Żydów kozactwu i tatarstwu Chmielnickiego. Możesz tego nie traktować, jako kwiat, może to być dla Ciebie pokrzywa, ale dwóch żydowskich relacji ja bym nie lekceważył.

  208. NeferNefer
    Ja miałam gorzej, bo 10 lat, (byłam najmłodsza w grupie zakwalifikowanej), kiedy zawieziono nas na wycieczkę kolonijną do Puław, chyba Kazimierza i Majdanka jako clou całej wyprawy.
    Szok jaki wtedy przeżyłam, ujawnił się już po powrocie do domu. Budziłam się w nocy z krzykiem, bo śniły mi się ogromne stosy obuwia, w tym dziecięcych bucików, które mnie przywalają, podobnie jak stosy okularów i cale masy skołtunionych kobiecych włosów pchających mi się do gardła.
    Rodzice w końcu wydusili ze mnie w czym rzecz i i ojciec zrobił dziką awanturę kierownictwu, które zresztą znał, bo były to kolonie dla dzieci pracowników PSS, czyli jego firmy.

  209. Tanaka
    Ja ci wczoraj linka (chyba śmiesznego) wysłałam, a ty nic – niewdzięczniku.

  210. @mag
    20 lipca o godz. 10:32

    Rozumiem i współczuję.

  211. @anumlik
    20 lipca o godz. 10:14

    Żydowski Instytut Historyczny pisze o powstaniu Chmielnickiego

    „Ofiarą nienawiści Kozaków padali przede wszystkim żydowscy kupcy i dzierżawcy (arendarze; arenda), reprezentujący interesy szlacheckich i magnackich mocodawców. Do pierwszych mordów Żydów doszło w Perejasławiu, Piriatyniu, Łochwicy i Łubnem. Żydzi z Pohrebyszcz, Żywotowa i innych oddali się w ręce Tatarów i później byli wykupywani przez gminy żydowskie w Amsterdamie, Hamburgu, Livorno i Wenecji. Według relacji N. Hannowera (Jawejn mecula), żydowscy uchodźcy zamierzali bronić twierdzy Niemirów, ale na skutek podstępu mieszczan i Kozaków zostali wymordowani (10 VI 1648, według kalendarza żydowskiego – dwudziestego dnia siwan ). Rocznicę tego wydarzenia ustanowiono dla Żydów w Rzeczpospolitej dniem surowego postu i żałoby; nosił on nazwę Chuf Sywn (jid.; hebr. Chaf Siwan = Dwudziestego Siwan). Jeszcze w XX w. na Podolu i Wołyniu odmawiano specjalnie, napisane na ten dzień treny. Okrutnych mordów dopuścili się też powstańcy w Tulczynie i Połonnem. Uciekinierzy znajdowali schronienie w Barze, Kamieńcu Podolskim, Brodach, Buczaczu, Lwowie, a także w miastach Małopolski…”

    Inne źródło (Leszek Podhorodecki „BASTION RZECZYPOSPOLITEJ”
    350. ROCZNICA) :
    „Szturm Bramy Halickiej kosztował Kozaków około dwa tysiące zabitych i rannych. Po jego niepowodzeniu Chmielnicki jeszcze raz spróbował rokowań. Jego wojska cierpiały głód, chłód i choroby, część oddziałów rozeszła się za grabieżą aż po Wisłę. Nawet zajęcie Wysokiego Zamku, skąd ewakuowano nieliczną załogę polską, nie zapewniało szybkiego sukcesu. W drugim liście do władz miasta zażądał więc wydania Żydów bo pieniądze na zaciągi przeciw Kozakom dawali, oraz okupu dla Tatarów w wysokości 200 tys. dukatów. W sprawie Żydów magistrat dał odpowiedź odmowną, natomiast nie wykluczył rozmów na temat okupu. Niebawem udali się do obozu przeciwnika Andrzej Wachlowicz w imieniu rady miejskiej; pisarz, prawnik i kupiec, Rusin Samuel Kuszewicz w imieniu ławników; Paweł Ławrysiewicz w imieniu Rusinów; Krzysztof Sachnowicz w imieniu Ormian i Andrzej Czechowicz, reprezentujący radę czterdziestu. Chmielnicki przyjął ich uprzejmie, uraczył gorzałką, nie chciał jednak obniżyć żądanej kwoty. Miasto musiało przystać na jego warunki. Ponieważ jednak uprzednio wydatkowało wielkie sumy na wojsko, nie zdołało teraz zgromadzić żadnych pieniędzy. Ostatecznie zamiast 200 tys. dukatów (1,2 mln zł) wypłaciło Tatarom tylko pół miliona złotych, ponadto dało dary dla Chmielnickiego i wysłanników kozackich. Orda zadowoliła się tym okupem i 23 października zawróciła w stepy. Nazajutrz Chmielnicki zwinął oblężenie i ruszył na Zamość.”

    Chmielnicki był pragmatykiem. Żądał Żydów, ale wolał jednak okup.

  212. anumlik
    20 lipca o godz. 9:53

    Myślę, że to pierwsze. Fajnie to przedstawia genialny film „Nocny Portier” Liliany Cavani. Poza tym, nieco bardziej z własnego doświadczenie, moja babcia w opowieściach wojennych, gdy jako nastoletnie dziewczę zostało wywiezione do Niemiec i pracowało w jednej z fabryk włókienniczych, opisywała swojego srogiego przełożonego z lekkim zabarwieniem seksualnym. Nie mówiła tego wprost, ale było można dostrzec jej fascynację dostojnością, urodą i siłą tego obywatela.

  213. 11.30 a za oknem termometr pokazuje +35C. Pozamykałam wszystkie okna i drzwi.

  214. Pan Waszczykowski wezwał do wdrożenia procedur unijnych wobec Turcji tak jak wobec Polski. Kto mu przypomni że Turcja nie jest w UE? 🙂

    Nadal mam minę kojota jak wyżej.

  215. @Tobermory, z godz. 11:02
    Przytoczone przez Ciebie fakty i relacje są mi znane. Czy innym? Śmiem wątpić, czego przykładem są nie tyle nawet wątpliwości (któż ich nie ma?), co zaprzeczanie faktom. Relację Majera Bałabana przytoczyłem wyłącznie po to, aby choć odrobinę przeciwstawić ją opisowi zbrodni kozackich, które w „Bagnie Głębokim” przedstawił Natan Hannower. Uzupełniam Twój post „szerszym tłem”, w którym kozackie zbrodnie się rozegrały. Sądzę, że nie jest owo tło dla Ciebie nowością, mam jednak podejrzenie, że nie wszyscy tak jak ja sekwencję faktów postrzegają.

    W 1532 roku kupcy żydowscy uzyskali prawo wolnego handlu w całym państwie polskim. W 1534 roku król Zygmunt Stary zwolnił Żydów z obowiązku noszenia specjalnych, wyróżniających się ubrań, co było standardem w całej ówczesnej Europie. Były to jednak edykty królewskie. Nie w smak polskim kupcom, rzemieślnikom oraz miejskim rajcom i burmistrzom. W ślad za tym poszło ustawodawstwo lokalne.
    W 1556 roku miasto Wieliczka, jako pierwsze wprowadziło przywilej o nietolerowaniu Żydów, zwany privilegia de non tolerandis Judaeis. W tym samym, 1556 roku, na targach w Lipsku było 28 kupców z Polski, w tym 8 było Żydami (28,6%). Celem zwiększenia zysków w połowie XVI wieku kupcy żydowscy z Brześcia Litewskiego, Tykocina, Grodna i Śledzewa założyli spółkę handlową. Miała ona dotrzeć do nowych rynków zbytu na zachodzie za pośrednictwem Gdańska. Dziesięć lat później, w 1566 roku, na targach w Lipsku było obecnych 242 kupców z Polski, z czego 182 było Żydami (75,8%). Pokazuje to wielkość żydowskiego handlu zagranicznego i dużą rolę, jaką odgrywali w gospodarce narodowej Rzeczypospolitej.
    W 1567 roku została założona wyższa szkoła judaistyczna (jesziwa) w Lublinie. Pierwszym rektorem jesziwy lubelskiej był Salomon Luria (1519-1573). Główną jego dewizą była samodzielność, Luria nie liczył się z autorytetami największych żydowskich uczonych. W swym głównym dziele „Jam szel Szlomoh” zbijał orzeczenia rabinów i kodyfikował prawo religijne. Wkrótce wszystkie gminy żydowskie zaczęły zakładać u siebie jesziwy.
    W 1569 roku Korona Polska i Wielkie Księstwo Litewskie zawarły Unię Lubelską, na mocy której połączono oba państwa mając jednego króla, wspólne sejmy, wspólną monetę, wspólną politykę zagraniczną, osobne jednak urzędy, skarb i wojsko. W ten sposób do terytoriów polskich przyłączono Białoruś, Ukrainę, Podlasie, Wołyń i Podole. Polska magnateria rozpoczęła szybką kolonizację nowych obszarów. Do zarządzania nowymi majątkami użyto Żydów, którzy z tego powodu w dużej ilości migrowali na wschód. Zwłaszcza na Ukrainę, gdzie Żydzi stali się – mówiąc językiem peerelowskiej nowomowy – „narzędziem wielkopańskiego ucisku” feudalnego chłopów.
    W 1569 roku miasta Biecz i Krosno wprowadziły przywilej o nietolerowaniu Żydów.
    W 1579 roku król Stefan Batory powołał walne przedstawicielstwo ludności żydowskiej dla całej Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Żydowski parlament nazywał się Sejmem Czterech Ziem (hebr. Waad Arba Aracot). Ze swojego grona wybierano radę, zwaną generalnością, marszałka generalnego, pisarza generalnego i wiernika generalnego. Waad podejmował decyzje dotyczące wszystkich obszarów żydowskiego życia. Regulował stosunki dzierżawy i płatności podatków. Organizował zbiorki dobroczynne, nadzorował opiekę nad żydowskimi sierotami – chłopców przydzielano do gmin, w których uczyli się Tory i byli przeznaczeni do nauki rzemiosła, natomiast panny po przekroczeniu 15 roku życia, otrzymywały posag ułatwiający wyjście za mąż. Podobnie troszczono się o żydowskich uciekinierów z innych krajów. Waad reagował także na nastroje antyżydowskie, prowadząc rokowania z władzami państwowymi. Rabini z Waad zdawali sobie też sprawę jak cienki jest lód, po którym stąpają. W 1581 roku Waad Arba Aracot podjął uchwałę zakazującą Żydom pod karą klątwy dzierżawienia żup, mennic, czopowego oraz ceł i myt w Wielkopolsce, Małopolsce i na Mazowszu. Waad uzasadnił ten zakaz tym, że ludzie podnieceni żądzą zysku i wzbogacenia się przez wielkie i liczne arendy mogą sprowadzić na ogół Żydów – broń Boże – wielkie niebezpieczeństwo. A do niebezpieczeństwa i – w końcu – klęski było bardzo blisko. Równocześnie bowiem rosła ilość żydowskich inwestycji w dzierżawy wielkich latyfundiów magnackich oraz starostw i ekonomii królewskich na Rusi Czerwonej, Podolu, Wołyniu i województwach czernihowskim, bracławskim i kijowskim. Na ziemiach tych żydowscy arendarze niejednokrotnie stosowali bezlitosne metody wymuszania świadczeń feudalnych, co rodziło opór ruskich chłopów. Wszelkie objawy buntu lub oporu były okrutnie tłumione przez hajduków starościńskich, a na Ukrainie Naddnieprzańskiej przez wojsko koronne.
    Nic tedy dziwnego, że gdy na terenach wschodniej Ukrainy wybuchło powstanie kozacko-chłopskie, na czele którego stanął hetman Bohdan Chmielnicki, jego słowa do Kozaków brzmiały: Polacy oddali nas w niewolę przeklętemu nasieniu żydowskiemu, a słowa te traktowane są przez historyków jako pozwolenie na rzeź Żydów i palenie ich gmin. Od tego momentu przyszła Ukraina stała się widownią straszliwych rzezi – i Żydów i Polaków. Ogólną liczbę ofiar żydowskich w latach 1648-1656 ocenia się na około 125 tysięcy zamordowanych.

    Wnioski z tej lekcji niech każdy sobie wyciągnie sam.

  216. @anumlik
    20 lipca o godz. 11:59

    Dzięki za naświetlenie tła, nie chciałem przedtem za szeroko się rozpisywać.
    „Ni Lacha, ni Żyda” to było w tamtych czasach bardzo chwytliwe hasło. I bardzo długo aktualne 🙁

    Los zmyślnych, dobrze zorganizowanych, a na dodatek obcych kulturowo, nigdzie nie jest łatwy, a jak są jeszcze na dodatek winni ukrzyżowaniu naszego Pana Jezusa… 🙄

    A w owym nocnym pociągu bardzo żałowałem, że nie miałem ze sobą butelki koniaku 🙄 Nie dla siebie.

  217. „Mając na względzie, że piątek, 22 lipca, obchodzony jako święto liturgiczne Świętej Marii Magdaleny, przypada w okresie przyjęcia w naszej Archidiecezji gości przygotowujących się na spotkanie młodych w ramach Światowych Dni Młodzieży, biorąc pod uwagę radosny charakter w przeżywaniu tego czasu, po rozważeniu słusznych racji duszpasterskich, udzielam, zgodnie z kanonem 87 par. 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego, wszystkim osobom przebywającym w granicach Archidiecezji Warszawskiej, dyspensy od zachowania nakazanej w piątek wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych”
    – dekretuje kardynał Nycz.
    Ale nic za darmo
    „Korzystając (chyba „korzystających”?) z dyspensy, zobowiązuję, aby tego dnia ofiarowali dowolną modlitwę według intencji Ojca Świętego”

    Dyspensy od wstrzemięźliwości udzielił także Hoser.

  218. Tanaka
    20 lipca o godz. 9:45

    …skoro została koronowana na Królową Polski (do roku 2000) 197 razy!
    Polska to jest taki kraj, że na nic innego nie ma czasu, bo nieustająco koronuje się Maryję.
    Dlatego też „Polska jest w ruinie”.
    Tego lata dojdzie niewątpliwie do kilku kolejnych Koronowań.

    Uparte sa, wiec wciaz na nowo „koronuja”. I wyglada na to, ze beda musiali koronowac na okraglo, bo cus ta Maryjka, jakos nie chce tej korony…

    197 koronowan i zadne skuteczne. Cholera jedna wie dlaczego. Patalachy, moznaby powiedziec, gdyby nie kasa jaka wygarniaja przy okazji koronowan., co ujawnia prawde, a nawet kilka prawd na raz.

    Po pierwsze primo to oni sami nie wierza w to koronowanie. Gdyby wierzyli, to jedna koronacja by wystarczyla.

    Merkantylnosc obrzadku zdradza koniecznosc „fundowania” ukoronowanej, nowych koron i „koszulek”, co sie przeklada na kolejne zrzutki na rzeczone korony i koszulki, co jest drugim „primem”.

    Trzecim primem jest bezdenna glupota ciemniactwa wyciskanego z mamony, ktore nie zada prostego pytania o poprzednie koronowanie.

  219. NeferNefer
    20 lipca o godz. 0:24. Tak, też to samo pomyślałam. Jak można dobrowolnie/ be przymusu tak brutalnie ingerować w życie bardzo młodego człowieka.

  220. anumlik
    20 lipca o godz. 8:58. Przeczytałam. Mimo wszystko, jest różnica między przymusem a dobrowolnością. Ale też prawda, że lata 60-te to nie czas teraźniejszy. Pozdrawiam, Margit.

  221. @Tanaka

    „czasem sobie żartujemy obroną Lwowa powinna była się zająć Maryja Fruwająca i KozakoTatarów Przerażająca”

    No, nie zajęła się osobiście, ale wysłała delegata – św. Jana z Dukli.
    To on, a nie jakieś okupy i palenie żydowskich przedmieść nakłonił Chmielnickiego i ordę do odstąpienia spod murów Lwowa.
    Taka jest prawda, a nie żadna inna 😎

    „Ten niespodziewany odwrót nieprzyjaciela, a z nim ocalenie miasta, przypisywano cudowi i opowiadano, że Chmielnicki i Tuchajbej ujrzeli w chmurach wieczornych nad klasztorem Bernardynów postać zakonnika klęczącego z wzniesionymi rękami i widokiem tym przestraszeni dali znak do odwrotu. OO. Bernardyni uznali, że to był błogosławiony Jan z Dukli; to też po opuszczeniu Lwowa przez kozaków, całe miasto udało się do grobu jego z procesyją, złożyło na jego grobie koronę, a w następnym roku wystawiło przed kościołem Bernardynów kolumnę, która do dziś dnia istnieje. Na szczycie tejże znajduje się postać Jana z Dukli w takiej postawie, jak go wówczas w chmurach widziano, a w środku kolumny napis: Miasto Lwów za przyczyną Jana z Dukli 1648 cudownie uwolnione od oblężenia Bohdana Chmielnickiego i Tuhaja Beja, chana tatarskiego, pomnik ten wystawiło 1649”

  222. NeferNefer
    20 lipca o godz. 11:50
    ufffff… zgroza. Dzieło ludowego artysty- zostanie na tym murze po SDM?

    a tuż po lewej stronie reklama Usług pogrzebowych…w sam raz.

  223. @Konstancja
    20 lipca o godz. 14:39

    Przecież nikt nie ośmieli się zamalować tego cudactwa, na wieki wieków ament.

  224. O siódmej wieczór na Istiklal Caddes w Stambule znikają topy i krótkie spódniczki. Kobiety okrywają się. Trudno się przyzwyczaić. Wieczór i noc należą do popleczników Erdogana, którzy wznoszą okrzyki na cześć wodza i stają na straży moralności. Tak zaczyna się artykuł w Corriere della Sera. Dalej jest straszniej. Turcja się zmienia i nie są zmiany w kierunku nowoczesności. Polecam. Z dzisiejszego wydania Corriere della Sera:
    http://27esimaora.corriere.it/articolo/la-grande-paura-delle-turche-laichela-legge-islamica-sempre-piu-vicina/

  225. @anumlik
    20 lipca o godz. 15:22

    Przeczytałam, google translate na angielski. No, już widzę Turcję w UE. Pod bokiem Europy wyrasta niebezpieczny potwór. Zastanawia mnie co teraz będzie z kartą przetargową jaką są uchodźcy z Syrii bo de facto UE zapłaciła Erdoganowi, w „białych rękawiczkach”, za „rozwiązanie kwestii uchodźczej”.

    Gadane mam dzisiaj, czy co.

  226. W Brukseli upał, a facet w zimowym płaszczu z wystającymi kabelkami…
    Już aresztowany, nie wybuchł. Jakiś niedogrzany?

  227. Pięć godzin trzymali w szachu gościa, który podobno studiuje fizykę jądrową. Nie zastrzelili, to plus.
    Nie mogli po prostu zapytać, co tam robi?

  228. „Ale to wydarzenie wzbudziło we mnie tak wielkie zainteresowanie tematyką obozową, że przeczytałem niemal wszystkie dostępne książki na temat łagrów i obozów”

    Niektórym więźniom obozów, po odzyskaniu wolności, nie dano cieszyć się nią długo. Charlotte Muller opowiada, czego doświadczyła jako ŚJ w III Rzeszy oraz w NRD.

    „Za dziewięć lat cierpień pod rządami Hitlera należy się pani szacunek” — oznajmił komunistyczny sędzia. „Rzeczywiście była pani przeciwna wojnie, ale teraz sprzeciwia się pani naszemu pokojowi!”
    Człowiek ten mówił o moim wcześniejszym uwięzieniu przez hitlerowców oraz o socjalizmie w Niemieckiej Republice Demokratycznej.

    Początkowo nie mogłam wydobyć z siebie ani słowa, ale po chwili odpowiedziałam: „Chrześcijanin nie walczy o prawdziwy pokój w taki sposób, jak inni. Ja po prostu staram się stosować do Biblii, która nakazuje miłować Boga i bliźniego. Słowo Boże pomaga mi zachowywać pokój w mowie i czynie”.

    Tego samego dnia, 4 września 1951 roku, komuniści skazali mnie na osiem lat więzienia — o rok mniej niż hitlerowcy.

    Urodziłam się w 1912 roku w Gotha-Siebleben w Turyngii (…) W marcu 1933 roku zostałam ochrzczonym Świadkiem Jehowy. Tego samego roku naszą działalność ewangelizacyjną w Niemczech obłożono zakazem.(….) Latem 1936 roku zaczęło mnie śledzić gestapo i w sierpniu zostałam schwytana we własnym domu i zatrzymana w areszcie aż do rozprawy. (…) W lutym 1937 roku razem z jeszcze jedną siostrą i 25 braćmi stanęłam przed specjalnym sądem w Saksonii.

    Zarzucano nam, że organizacja Świadków Jehowy prowadzi działalność wywrotową. Bracia otrzymali wyrok pięciu lat więzienia. Mnie skazano na dwa lata.(…) Po odbyciu kary nie wyszłam na wolność, lecz znów trafiłam na gestapo. Zażądano, bym podpisała oświadczenie, że nie będę już działać jako Świadek Jehowy. Kiedy stanowczo odmówiłam, funkcjonariusz wręczył mi nakaz aresztowania. Nie pozwolono mi nawet zobaczyć się z rodzicami, lecz natychmiast przewieziono do małego obozu koncentracyjnego dla kobiet w Lichtenburgu nad Łabą. Ojca również aresztowano i nie widziałam się z nim aż do 1945 roku (…)

    Po zakończeniu wojny zostałam zaproszona do pracy w otwartym ponownie Biurze Oddziału w Magdeburgu. Miasto to leży w tej części Niemiec, która dostała się pod władzę komunistów. Dnia 31 sierpnia 1950 roku zdelegalizowali oni naszą działalność i zamknęli nasze biuro.(…) W kwietniu 1951 roku zostałam ponownie aresztowana. 4 września 1951 roku podczas procesu padły z ust sędziego słowa przytoczone na wstępie. Karę więzienia odbywałam w Waldheim, potem w Halle i na koniec w Hoheneck (…)

    Ponieważ zapadłam na ciężką chorobę, w marcu 1957 roku zostałam zwolniona z więzienia — dwa lata wcześniej, niż przewidywał wyrok. Ale z powodu mojej aktywności władze NRD znów wywierały na mnie nacisk. Dlatego 6 maja 1957 roku skorzystałam z okazji i uciekłam do Berlina Zachodniego, a stamtąd wyjechałam do RFN.

  229. O, nic nie wiedziałam, bywszy na basenie. Na jutrzejsze święto może się szykował bo ma być jak zwykle parada wojskowa, król, królowa, już sobie wyobrażam jak jutro będzie wyglądać w centrum, zwłaszcza po Nicei. Odpukać żeby nic się nikomu nie stało.

  230. dezerter83
    20 lipca o godz. 20:34

    handel obwoźny jehowicką martyrologią w celu zwerbowania jakichś ułomnych do twojej sekty trwa w najlepsze. Nie poddawaj się… A nuż przytrafi się jakiś desperat 🙂

  231. Świat znowu stał się uboższy o dobrego człowieka 🙁
    https://www.youtube.com/watch?v=ioRbmmbGY9Q

  232. Żorż Ponimirski
    Tylko dlaczego ona mówi jak do przedszkolaków? Połowę efektu szlag trafił.

  233. dezerter,
    i pod tym pretekstem mnóstwo SJ, adwentystów i innych poszkodowanych wyjechało z kadeelów na zachód do rodziny – braci i sióstr w wierze. Bo lepiej szerzyć dobrą nowinę w lepszych warunkach ekonomicznych niż użerać się ateizującymi „komunistami” i brakiem papieru toaletowego.

  234. @Tobermory
    Smutno 🙁 On był czymś więcej niż clownem, ten Dimitri. On był tym cyrkiem – w najlepszym tego słowa znaczeniu – który zawsze szedł krok w krok z Fellinim. W „La Stradzie”, w „Osiem i pół”, w „Amarcordzie” w Ale po Dimitrim pozostał Teatr w Przyczepie oraz La Famiglia Dimitri. I córka Nina będąca sama w sobie fenomenem.

  235. Ewa-Joanna
    20 lipca o godz. 21:30
    „i pod tym pretekstem mnóstwo SJ (…) wyjechało z kadeelów na zachód do rodziny – braci i sióstr w wierze”.

    Nie wiem skąd wzięłaś to „mnóstwo”. A co z „żelazną kurtyną” ?
    Polecam: http://www.jw-ex.pl/historia/opozycja-nie-agentura/

  236. dezerter
    W ramach łączenia rodzin ( jak zaznaczyłam – bracia i siostry w wierze!) żelazna kurtyna nie bardzo przeszkadzała pozbywając się kłopotu. Tak się składa, że wielu znam, opowieści słuchałam też, to zastosowałam statystykę. I co poniektóre papiery widziałam na własne oczy…

  237. dezerter83
    20 lipca o godz. 20:34

    Dezerterze, konsekwencję i niezłomność czasem mam za słabość umysłu człowiekowatych, jeśli w tym zakresie porównać ich z innym bożym stworzeniem – z krową, która też niezłomna jest w swej krowowości. A mimo to samo mi się jakoś pojawia uznanie dla Świadków Jehowy, kiedy czytam o takich przypadkach, jakie podałeś. Różnimy się właściwie drobiazgami: nie miłuję ani Boga, ani bliźniego. Poza tym wcale się nie różnimy.

    Poniższe dzisiejsze fotki ilustrują mój stosunek do bliźniego.

    https://lh3.googleusercontent.com/-BZ9D5RnO8gw/V4_kjLKNq9I/AAAAAAAAJPw/149NbG9LS80cvEtYBeI54qi00UGh-EAOwCL0B/w962-h541-no/DSCN0249.jpg

    https://lh3.googleusercontent.com/-F48ZCR-Y4BY/V4_kjsOr0UI/AAAAAAAAJP0/F5PmxGLjgSI53rMghTvdMHUB-RfkF81kwCL0B/w962-h541-no/DSCN0250.jpg

  238. Ewa-Joanna
    20 lipca o godz. 22:47
    „W ramach łączenia rodzin ( jak zaznaczyłam – bracia i siostry w wierze!) żelazna kurtyna nie bardzo przeszkadzała”.

    Wybacz, ale chyba mylisz pojęcia. Z punktu widzenia organu, który wydawał w PRL paszporty – „bracia i siostry w wierze”, to nie była rodzina.

  239. dezerter,
    nikt nie podawał, że to byli bracia i siostry w wierze – tylko bracia albo siostry. Wystarczało poświadczone notarialnie za granicą pokrewieństwo pierwszego stopnia, albo tylko pokrewieństwo z zapewnieniem utrzymania. Rzeczywiście masz rację, że to byłoby nie do załatwienia jednostkowo, ale stały za tym organizacje kościelne na zachodzie i szermowały argumentem prześladowań religijnych. A w okresie powojennym prawie każdy miał ubytki w rodzinie, nie było problemu. A i władzom komunistycznym nie zależało na wojnach religijnych, wolały pozbyć się kłopotu.
    Uczciwie powiem, o SJ wiem niewiele, opieram się na Adwentystach, ale to podobny problem – i jedni i drudzy mieli problemy religijne.

  240. Wczoraj chciałem pstryknąć miłość bliźniego na żywo, ale jak byłem jakieś 200 metrów od plaży w Unieściu, coś mnie gwałtownie odrzuciło – przez chwilę aż nie wiedziałem, gdzie Rzym, gdzie Krym, gdzie kukuryku. Więc pstryknąłem tylko brak miłości bliźniego, a miłość bliźniego wyjątkowo pożyczyłem z internetu. Na wypadek, gdyby ktoś się alarmowo zaciekawił, czym się jedno od drugiego różni.

    http://m.natemat.pl/c305328454342b44e4782ef5d748ff54,640,0,0,0.jpg

  241. Ewa-Joanna
    21 lipca o godz. 0:04
    „nikt nie podawał, że to byli bracia i siostry w wierze – tylko bracia albo siostry. (…) Uczciwie powiem, o SJ wiem niewiele…”

    Dobrze napisałaś. O ŚJ wiesz niewiele. Opisane przez Ciebie zdarzenia, nie mogą raczej dotyczyć przedstawicieli tego wyznania. Dlaczego ?

    Na całej ziemi Świadkowie Jehowy są znani z uczciwości i prawdomówności. Biblia zachęca wszystkich do wyrabiania w sobie zalet przydatnych w życiu codziennym. Te wzniosłe zasady, nie są więc wśród nas wyjątkiem, lecz regułą, nieodłącznym elementem prawdziwego chrystianizmu. Traktujemy poważnie radę biblijną : „Mamy czyste sumienie, bo we wszystkim pragniemy postępować uczciwie”

    Z tego powodu Jack J. Luna w książce How to Be Invisible (Jak być niewidzialnym) radzi pracodawcom, by szukali podwładnych wśród praktykujących członków niektórych grup religijnych, ale podsumowuje: „W rzeczywistości najczęściej okazuje się, że posadę otrzymują Świadkowie Jehowy”. Jako jedną z przyczyn autor podaje fakt, iż Świadkowie są powszechnie znani z uczciwości, toteż w różnych zawodach jest na nich „stałe zapotrzebowanie”.

    We włoskim dzienniku La Stampa zauważono: „Są najbardziej lojalnymi obywatelami, jakich można sobie wymarzyć: Nie uchylają się od płacenia podatków ani nie usiłują dla własnej korzyści obejść niewygodnych przepisów. Postępują zgodnie z tym, co głoszą. (…) Ideały moralne — miłość bliźniego, wyrzeczenie się stosowania przemocy oraz osobista uczciwość (będące dla większości chrześcijan ‚odświętnymi regułami’, o których można co najwyżej mówić z ambony) — należą do ich ‚powszedniego’ trybu życia”.

    Dla Świadków Jehowy dobre stosunki z Bogiem są znacznie ważniejsze niż cokolwiek innego. Dlatego wydaje się mało prawdopodobne, żeby postępowali w sposób opisany w Twoim komentarzu.

  242. dezerter83
    21 lipca o godz. 7:48

    „Na całej ziemi Świadkowie Jehowy są znani z uczciwości i prawdomówności.”

    Pierdu, pierdu… Ludzie mają być ludzcy… mają popełniać błędy, mają wątpić, mają być niedoskonali… Stworzenie ludzkich robotów o zero-jedynkowej charakterystyce moralnej, które mają być zaprogramowane moralnie na jedną modłę, jest jakąś perwersją i skrajnie nieodpowiedzialną kastracją mentalną.
    A wy jesteście tak wyjałowieni z człowieczeństwa kosztem literackiego gówna zawartego w niebieskiej książeczce, że wyrzekacie się nawet swoich dzieci, nie mówiąc o przyjaciołach czy dalszej rodzinie, którzy nie postępują zgodnie z waszymi sekciarskimi nakazami. Trzeba być skończonym idiotą, by samowolnie dawać się wciągać w to bagno.

  243. dezerter83
    21 lipca o godz. 7:48

    Dezerterze, w imię syna i jego ojca kapucyna, wymieniasz miłość bliźniego jako jeden z moralnych ideałów. Nie przypominam sobie, by gdziekolwiek w Biblii wystąpiło pojęcie „ideał” w znaczeniu nieskazitelnego wzorca do niewymuszonego naśladowania. W Biblii są nakazy i zakazy. Zastanawiałeś się prywatnie – nie jako Świadek Jehowy na służbie – ile praktycznie są warte w realnym, nie w wydumanym, świecie dwa najważniejsze przykazania, czyli nakazy: miłowania Boga i miłowania bliźniego? Da się nakazać miłowanie? Czy Świadkowie Jehowy żenią się i wychodzą za mąż z nakazu miłowania, koniunkturalnie, czy ze staromodnej miłości, która zwala się na łeb bez udziału woli i świadomości. I czy po trzydziestu, dajmy na to, latach małżeństwa miłowanie jest takim samym jak było na początku miłowaniem, czy tylko karnym powtarzaniem samych słów „miłuj bliźniego”, choć w starym piecu nawet diabeł już nie pali?

  244. @Rafał KOCHAN, z godz. 8:29
    Dezertera przekonują (albo i nie, jeśli nie są po myśli mędrców brooklyńskich) cytaty z Biblii. Proszę bardzo:

    Nie sądźcie, że przyszedłem nieść pokój po ziemi. Nie przyszedłem nieść pokoju, lecz miecz. Przyszedłem bowiem przeciwstawić syna jego ojcu, a córkę jej matce, a synową jej teściowej; bo wrogami człowieka mieszkańcy jego domu. Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna lub córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną, nie jest mnie godzien. (Mt 10,34-38)

    Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej. (Łk 12, 51-53)

    Kto zatem kocha ojca i matkę bardziej niż mnie, dla mnie jest bezwartościowy – mówi Jezus. Kto do mnie nie dołączy i nie poprze mnie, jest dla mnie nikim. To są słowa bardzo urągające życiu rodzinnemu, negujące zasady szacunku do rodziców, nawołujący do walki z bratem w imię wodza i guru, są też nietolerancyjne wobec innych religii. Ot, i masz wytłumaczenie dlaczego dla ŚJ podległość sekcie jest ważniejsza niż związki rodzinne.

  245. Póki jeszcze możemy, spierajmy się o Biblię, o brooklyńskich mędrców, o ilość trupów w walce o Lwów podczas oblężenia Chmielnickiego, o zasadność falochronienia jamnejskiej kałuży, o prądy wsteczne. O co chcemy. Nie wiadomo jak długo pozwoli nam na to polityka świeżo objawionego vice Hitlera – Erdogana oraz jego mniejszego klona – Kaczyńskiego. Wklejam bardzo pouczający tekst z bloga Grzegorza Lindenberga. Nie takie teksy czytałem, ale ten powala:
    http://www.lindenberg.pl/czy-erdogan-pojdzie-droga-hitlera/

  246. PS
    Jako uzupełnienie tekstu Lindenberga wklejam rozmową, jaką z nim oraz innymi twórcami portalu Euroislam – Piotrem Ślusarczykiem i Janem Wójcikiem przeprowadził dla GW Piotr Ibrahim Kalwas, polski pisarz i dziennikarz, nota bene muzułmanin. Przypominam, że zarówno Lindenberg, współzałożyciel Gazety Wyborczej, jak i pozostali rozmówcy nie są przedstawicielami żadnego „prawackiego” ugrupowania, a od ich związków z naszym ruchem narodowym dzielą ich lata świetlne.
    http://wyborcza.pl/duzyformat/1,148147,18743131,tworcy-portalu-euroislam-otworzcie-oczy-szariat-jest-nie-do.html

  247. Znaczy się, pora zacząć gromadzić pióra na skrzydła dla husarzy?

  248. @pombocek

    Jak tam grzyby?
    Byłem wczoraj w lesie, a tam ślimak, pod okiem taaakie limo.
    – Co się stało?
    – Ach, idę sobie spokojnie przez las, a tu… jak nie wystrzeli muchomor z podłoża 🙄

  249. Tobermory, z godz. 10:21
    Wybierasz się pod Kahlenberg?

  250. Tobermory
    21 lipca o godz. 10:33

    Wysyp miejscowy, Tobermorku: w jednym miejscu są, w innym nie ma. Podgrzybki, prawdziwki, kozaki, surojadki, kurki i trochę moich ulubionych trujących. Nie jest czas ludowych grzybów zbieranych przez suwerena – ich rośnięcie jest wymuszone przez sprzyjające warunki, więc mowy nie ma o obfitym wysypie. A ja, owszem, furt się sypię. Odstawiłem na dwa dni tabletki, bo sądziłem, że intensywnym ruchem powiek i innych organów organizm uległ samoregulacji, tymczasem ciśnienie bez ostrzeżenia skoczyło na 206. Więc się szykuję do większej podróży. Nie myśl sobie, że to tamto – kombinuję skoczyć na latarnię w Czołpinku i na wieżę widokową na Rowokole w Smołdzinie. W 70-tych latach była drewniana rozlatująca się, teraz jest fachowa z kratownic. 3 lata temu rowerowaliśmy z kumplem ze Słupska, ale i wieża, i latarnia były zamknięte dla gości, bo jeszcze nie był turystyczny czas. Chcę to powtórzyć. Muszą być z obu wież fantastyczne widoki na morze, jezioro Łebskie, Gardno, wydmy łebskie i leśną okolicę. Ach.

  251. @anumlik
    21 lipca o godz. 11:23

    Chyba trzeba będzie. Profilaktycznie.

    @pombocek
    21 lipca o godz. 12:25

    Proszę, nie rób numerów z odstawianiem. Nie samym mruganiem człowiek żyje. A skok na latarnie popieram.

  252. anumlik
    21 lipca o godz. 9:49

    Oczywistym i bezdyskusyjnym faktem jest, że indoktrynacja religijna i ideologiczna wpływa na percepcję świata, kształtuje system i hierarchię wartości.
    Panowie z euroislamu zwracają na tę oczywistość uwagę.
    My od czasu do czasu, na podobne zjawisko w odniesieniu do naszych „talibów”.
    Te przeciwstawne systemy wartości nie mogą współistnieć na jednym terytorium.
    Tym bardziej, że oba wpływają na stanowienie prawa.

    My od ginięcia za wiare już odeszliśmy, oni jeszcze nie…..
    Nam religia przestała porządkować świat, oni są pod jej dominującym wpływem.

    O źródłach terroryzmu i jego finansowaniu, przecież również wiadomo.
    Więc nawet nie ma sensu dyskutować.
    Szeików w wielbicieli demokracji nie zmienimy.
    Po podważyło by to ich status ekonomiczny choćby, czy władzę.
    Pozostaje nam z tym żyć.
    OSOBNO.

  253. anumlik
    21 lipca o godz. 9:18

    Dlatego też wspomniałem o wyjałowieniu kosztem tych biblijnych pierdzin.
    Podany przez ciebie cytat biblijny na swój, symboliczny sposób ma pewną wartość i znaczenie uniwersalne, bo Jezus Chytrus był w pewnym sensie rewolucjonistą. Jego postawa życiowe oraz głoszone poglądy odbiegały znacząco od powszechnie przyjętych konwencji obyczajowych, społecznych i religijnych. Reprezentowany przez niego model życia musiał doprowadzić do konfrontacji z tym, co było zastane. To musiało rodzic konflikty, nie tylko społeczne, ale nawet rodzinne, chociażby na tle różnic pokoleniowych.
    Problem w tym, że Chytrus zaprzeczał zastanemu systemowi, oferując nową jakość, której był świadomy, że będzie stanowić konfliktogenny charakter. A to z kolei może przecież oznaczać (metaforycznie), że każda nowa jakość życia, która burzy zastany, wyeksploatowany i nieprzystający do nowych warunków egzystencjalnych wzorzec, powinna być z pokorą i ufnością przyjęta przez ludzi.
    Innymi słowy, jehowici, katolicy i wszyscy pozostali religianci chrześcijańscy swoją betonową i bezkompromisową postawą zaprzeczają istocie nauk Chytrusowych. Szkoda, że nasz blogowy jehowita w takim kontekście nie interpretuje Nowego Testamentu.

  254. anumlik
    21 lipca o godz. 9:49

    Myślę, że każdy rozsądny człowiek zdawał sobie sprawę z tego, że Turcja nigdy nie należała i przez najbliższy, dość długi okres nie będzie należeć do Europy (mam na myśli oczywiście aspekt kulturowy). Stąd też wynikały przedłużające się procedury przyjęcia Turcji do UE. Oczywiście elitom zachodnioeuropejskim na rękę było mamienie Turcji w tym zakresie, bo przecież lepiej mieć w miarę ucywilizowanych tubylców, niż takich, którzy są całkowicie obcy. A jak ważna jest Turcja dla Europy, chociażby w aspekcie izolowania naszej kultury od tej islamskiej, to chyba jest oczywiste.
    Myślę, że Erdogan w pewnym momencie zauważył, że Europejczycy walą sobie w pręta z nim, że wejście Turcji do Europy jest mało realną rzeczywistością, dlatego postanowił zwrócić się ku swoim korzeniom i tam pozostać. Mnie nie dziwi taka postawa Erdogana i szalenie cenię go jako polityka, który przestał oglądać się na dwulicowych Europejczyków i postanowił realizować swoją politykę, która odpowiada oczekiwaniom społecznym, zdeterminowanym taką a nie inną kulturą. Chyba już wszyscy nie mają wątpliwości, że demokracja jest obcym ciałem dla islamu? Moim zdaniem, demokracja jest również obca dla Rosji, azjatyckim, byłym republikom radzieckim, Ukrainie, Białorusi i, kto wie, może i Polsce?
    Jestem przekonany, że USA, które w mojej ocenie stały za nieudanym puczem w Turcji, przyczyniły się do tego, że Erdoganowi przestało również zależeć na na NATO. Myślę, że Erdoganowi jest w tym wszystkim bliżej do Putina… I nie powinniśmy się temu dziwić.

  255. Rafał KOCHAN
    21 lipca o godz. 13:25

    Mniej więcej taki jest ton moich komentarzy….
    Przestańmy zbawiać świat, narzucać innym kulturowo ludziom, jak mają żyć, bo żyją w całkiem innym środowisku.

    Moim zdaniem, zamierzenia Erdogana są znacznie szersze i prowadzone konsekwentnie od początku jego kariery politycznej.
    Nowy kalifat, ni mniej ni więcej……
    Okoliczności zdają się mu sprzyjać.
    Regionalna konkurencja została zniszczona- poza Iranem.
    A z nim może się dogadać na gruncie religijnym choćby.

    Co w ciągu dziesięciu lat może się wyłonić z chaosu w regionie?
    Jakaś równowaga regionalna pod tureckim patronatem, byc może.
    Realizowane są tureckie interesy, niekoniecznie zbieżne z europejskimi, czy amerykańskimi. Czasem, nawet przeciwstawne.

  256. wiesiek59
    21 lipca o godz. 13:37

    Kiedy Turcja wstąpiła do NATO w 1952 roku, była krajem biednym i słabym. Jej położenie jednak pasowało USA, bo zabezpieczała od południa Europę, stanowiła barierę dla ZSRR w basenie Morza Czarnego oraz stabilizowała układ sił na Bliskim Wschodzie. Taka sytuacja jednak minęła bezpowrotnie. USA już nie są takim gwarantem bezpieczeństwa. Mało tego, często są zarzewiem niepotrzebnych kryzysów. Poza tym ich znaczenie maleje na korzyść Chin oraz zuchwałej Rosji. Natomiast sama Turcja ma silną armię, jest stabilna gospodarczo i urasta do wiodącego lidera w regionie. Po co więc Turcji NATO? Kiedyś USA i Europa potraktowały Turcję przedmiotowo, tak teraz Turcja traktuje przedmiotowo tzw. Zachód, co nie powinno dziwić.

  257. Dopiero dzisiaj poczytałam o tym jeniuszu naukowym, który w upał 36C paradował w długim płaszczu z kablami, nie zważając na to, że podminowane i chcące się wykazać, uzbrojone po zęby wojsko jest wszędzie, a zwłaszcza w przeddzień święta narodowego.

    Pisałam tu kiedyś, że lipiec w Belgii można poznać po płaszczach i szalikach w upał a listopad po tshirtach i szortach. No cóż.

  258. Rafał KOCHAN
    21 lipca o godz. 13:48

    Nie przesadzałbym- wbrew medialnej narracji- z tą zuchwałą i agresywną Rosją.
    Natomiast agresywność Turcji będziemy mieli okazję obserwować na pewno.
    Ego Erdogana oceniam na poziomie Sulejmana Wspaniałego……
    Ego Putina na poziomie średniego biurokraty który chce by było tak jak jest.
    Ego Trumpa jest enigmą, ale on raczej wojny nie sprowokuje, w przeciwieństwie do swej konkurentki.

    Najgorsze jest to, że Obama okazał się bezwolną marionetką jastrzębi, zdolną co najwyżej ograniczyć ich zapędy, a nie zablokować całkowicie.

  259. wiesiek59
    21 lipca o godz. 14:39

    Ja nie pisałem o agresywnej, tylko zuchwałej Rosji. A to, że jest zuchwała, nie podlega żadnym wątpliwościom.

  260. Rafał KOCHAN
    21 lipca o godz. 14:56

    Na czym ta zuchwałość polega?
    Że dba o własne geopolityczne i regionalne interesy?
    Przecież robią to wszyscy na tyle silni by mieć własne?

    Rozgrywanie krajów słabszych, wasalnych, przez regionalne potęgi ma sie dobrze.
    Nic sie w mojej ocenie nie zmieniło od Kongresu Wiedeńskiego co najmniej.
    Tyle że do stolików dosiedli sie nowi gracze.
    I błyskawicznie dostosowali się do reguł gry.
    Inni odpadli z rozgrywek.
    Gra dalej trwa.

  261. Właśnie skończyłam czytać „Jak przestałem kochać design” Marcina Wichy i gorąco polecam. Nostalgiczno-gorzkie, świetnie napisane, niezwykły zmysł obserwacji i skojarzeń. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Aż szkoda że takie krótkie. Przeczytam jeszcze raz żeby się delektować.

    @Konstancja, Tanaka

    Na pewno wam się spodoba.

    Recenzja

    http://culture.pl/pl/dzielo/marcin-wicha-jak-przestalem-kochac-design

    https://www.karakter.pl/ksiazki/jak-przestalem-kochac-design

  262. @wiesiek59, z godz. 16:21
    Na czym ta zuchwałość polega? Że dba o własne geopolityczne i regionalne interesy?
    Nie nazwę tego tak elegancko jak Rafał – zuchwałością. Nazwę to bandytyzmem koguta na podwórku. Że spuszcza czasem wp…dol własnym kurom i młodym kogutom – jego zbójnickie prawo. Ale że przy okazji wali dziobem gdzie popadnie – po kaczorach, po indorach, po poczciwym Burku nawet – to zwykły bandytyzm. W końcu i tak trafi do garnka, albo lisowi w paszczę. Właśnie taki nowy lisek chytrusek nam się na obrzeżach gumna objawił. Zwie się Recep Tayyip Erdoğan.

  263. wiesiek59
    21 lipca o godz. 16:21

    Tak, właśnie na tym polega zuchwałość Rosji. To, że inne potęgi też bywają zuchwałe, nic tu nie zmienia. W moim stwierdzeniu nie było ani potępienia ani życzliwości dla Rosji, tylko opisanie aktualnego stanu faktycznego.
    Problem w tym tylko, że Rosja pretenduje jedynie do miana „potęgi”. A tak naprawdę jest (symbolicznie) podstarzałą, nabutoksowaną lafiryndą, która myśli, że jest nadal atrakcyjna. Mało tego, większość państw wychodzi z założenia, że lepiej tej lafiryndy nie dotykać, bo po co ruszać gówno, by gorzej śmierdziało?

  264. anumlik
    21 lipca o godz. 17:14

    Powiedzmy, że znam znacznie większych bandytów……
    Tyle że ich ekscesy w kilkunastu krajach nie mają takiego nagłośnienia.
    Bo kontrolują media.
    A to ich działania dały efekt taki, że w strefie wojny znalazło się jakieś 300 milionów ludzi.
    Spora ich część zmierza do nas.

    Znacie takie gagatki?

    Jest interesujący materiał o Kadyrowie i Czeczenii.
    Wybił do nogi prawie sponsorowanych przez AS salafitów i wahabitów, i w kraju zapanował spokój.
    Dokładnie to samo robi Izrael, USA, Francja, Wielka Brytania, na terenie Pakistanu, Jemenu, Afganistanu, Libanu, Iraku, Syrii, Mali, Synaju, Sudanu, Libii i paru innych krajów.
    Bez specjalnych efektów, drogo i nieskutecznie.
    Ale to Kadyrow ma złą prasę, a nie „nasze sępy”.
    Ciekawe dlaczego?

    Czyżby ważny był sztandar- walczymy o wolność i demokrację do ostatniego kamienia na kamieniu? A nie to co się kryje pod sztandarem?
    Niszczenie życia dziesiątków milionów ludzi, zabijanie dzieci, kobiet, zmuszanie do ucieczki z miejsc zamieszkania?

    Skuteczność despotów jest ograniczona jedynie wtedy, gdy dbają jedynie o siebie i swój dwór.
    Gdy poprawiają los poddanych, maja ich wsparcie.
    A czasem, są jedynymi gwarantami pokoju na wieloetnicznych ziemiach.
    Wybór pomiędzy demokracją i wojną a despotią i pokojem, nie jest trudny dla przytłaczającej części społeczeństw.

  265. @ mag, przenaj…
    nie jestem nie-grzeczny, bo jestem grzeczny. Tak grzeczny, że jak zapodany link wziełem i otwarłem (uczę się „dobrej zmiany” również w języku, a jaki on jest wskazała Magda Jethon), to tak się zaczłem śmiać, że poszłem do łazienki, by nie narażać sąsiedztwa.
    Taki grzeczny jestem. I dlatego tu cichosza siedziałem w sprawie.
    Moją grzeczność polecam św. Janowi z Dukli. On fruwał i przerażał wojska Chmielnickiego, a ja lubię fruwać.

    Pragnę też wskazać, że „dobrą zmianę” przewidział uprzednio.., nie nie Bozia „przewidując uprzednio” Jezuska, ale Jeremi Przybora, proroczo przewidując: „do ciebie szłem…”
    No, i właśnie dobra zmiana przyszła.
    Dowiedziałem się właśnie, ze strony ŚDM, że „Kraków to miasto 10 świętych”
    Taki prorocki kraj. Unosi się ponad światem. Na grzbiecie Wielkiej Kremówki.

  266. NeferNefer
    21 lipca o godz. 16:50

    O książce slyszałem, to i owo czytałem. Ale nie czytałem jeszcze. Czy główna teza jest taka, że „dizajn” (wzornictwo, sztuka projektowa) to, co do istoty, rzecz niepotrzebna i autor ma go (wraz z innymi) powyżej nosa, czy odwrotnie: potrzebniejszy niż kiedykolwiek, bo rządzi dziadostwo, czyli „sjudodizajn”?
    Ja wyznaję drugą tezę.

  267. @ ozzy
    Czytałem Twój wpis u Dziadula. Dodałem moje podsumowanie.

  268. Czy Erdoganowi udać się może powrót po przeszłości
    Nie spisywałbym w dłuższej perspektywie Turcji na straty jako kandydata (zaawansowanego) do funkcjonowania w jakiejś formie demokracji.
    Sytuacja się po puczu wyklaruje. Erdogan wykonuje moim zdaniem ruchy troszkę taneczne (taniec z szablami), troszkę ratunkowe, ale idące za jego ambicjami i cichymi planami stworzenia oryginalnej formy ustrojowej – melanżu demokracji z dziedzictwem sułtańskim, co oznacza z jednej strony, że jakieś prawa lud ma łącznie z wyborczymi, ale o ostatecznym kształcie rozwiązań ustrojowych decyduje prezydent jako spadkobierca niezbywalnej historycznej świetności.

    O tęsknotach Erdogana mówi serial turecki TV, który zdobył olbrzymie powodzenie na świecie. Opowiada w formie nostalalgiczno-sentymentalnej o imperium osmańskim jako dawnym królestwie pokoju, szczęśliwych w nim ludzi i mądrych władców, którzy mieli, a jakże, wrogów, ale których kochano za umiar, rozsądek, mądrość i dalekowzroczność i w którym kobiety miały mnóstwo praw – miały swoje haremy, mogły rodzić dzieci i nawet rodziły następców władców.

    Taki to był niegdysiejszy porządek. Tęsknoty Erdogana sę znane, ponieważ nieraz je obwieszczał światu, nieraz wzbudzał nimi zdziwienie i zaniepokojenie sojuszników z powodu pewnych ekstremalnych akcentów zawartych w nich (rozwój Turcji oparty o wartości islamu, ekspansja islamu nie znająca przeszkód). Czy takie prowokacyjne z punktu widzenia Zachodu wytyczanie celów, to były tylko ukłony w stronę sojuszniczych ugrupowań, czy nabijanie popularności, czy rzeczywiście były to jakieś fragmenty wizji Erdogana – trudno powiedzieć. Moim zdaniem było to jedno i drugie.

    W każdym razie, Erdogan, ani inny władca nie da rady cofnąć tego, co zaszło w unowocześnianiu Turcji. Być może jest to w oczach Europy daleko niewystarczające, połowiczne, eklektyczne, niezborne i zbytnio powiązane z religią. Lecz należy policzyć, zsumować plusy i minusy. Bilans jest taki, że moim zdaniem Erdoganowi nie udała by się sztuczka restauracji czegoś, czego już dawno nie ma. Będzie musiał być posłuszny współczesności.
    Pzdr, TJ

  269. pombocek
    21 lipca o godz. 7:37

    Od razu widać, że Łeba.
    Postanowiłem, jako fachowy naukowec, zrobić badania terenowe na wybranej plaży nad Zatoką.
    Stan rzeczy ma się, zasadniczo, inaczej, Owszem, są pewne podobieństwa kulturowe, ale tu działają słabiej. Obyczaj miejscowy zaś jest bardziej swobodny, bardziej skłonny ku bezpośredniemu kontaktowi z podlożem, wiatrem, słońcem i wodą. Stąd mniej parawanów, a grajdoły są płytsze, zwykle pozbawione doła. Rządzi nieduża grobla z piasku, żeby głowa nie leżała płasko. Co jest dobrą oznaką dbalości plażowicza o prawidłowy profil kręgosłupa.
    Oprócz kontaktu w powyższymi, zachodzi tez kontakt człowieka z człowiekiem. Przy linii wydm pani tuliła się konkretnie z panem. Ponieważ przwchodziłem blisko, powiedziałem dzień dobry” i otrzymałem uprzejmą odpowied, chociaż nieco niewyraźną, z powodu, że organy ustne mieli państwo zajęte sobą.
    Obok bawił się Jacuś, tego też pozdrowiłem i kopnąłem ku niemu piłkę, która sie Jacusiowi zaplątała w okolicy pani z panem. Nie chciałem ich narażać na przerwanie czynności, które są na pewno wynikiem programu 500+ i zapewnią przyrost Substancji Narodowej.

    natomiast zbieżność z obrazkiem z Łeby zauważyłem w tym, że kiedy schodziłem na piasek plaży, pewien pan właśnie sikał na ścieżkę. Miał toj-tojkę, w odległości 35 kroków (co starannie zmierzyłem, uprzednio z niej skorzystawszy w celach badawczych: rolka papieru, woda i mydełko były co znamionuje wyższą kulturę. Nie mam jeszcze pewności, czy tak w ogóle, czy dlatego, że Światowe Dni Młodzieży. Ale to się zbada w ciągu dalszych badań).
    Zobaczywszy mnie, pan schował do majtek część niesforną, prawdę mówiąc, słabo sforną. Co, niestety, bylo czynnościa mocno przedwczesną. Mijając pana, przypomniałem mu podstawowe zasady sikania: najpierw się sika, a po skończeniu, naciąga majty.
    Prawdę mówiąc, miałem ochotę powiedzieć sikaczowi to, co Poległy Prezydent Imienia: „spieprzaj dziadu!”.
    Gdybym tak powiedzał, zakłóciłbym bezstronność badań terenowych.

    Oto, jak się rzeczy mają. Czyli: oto słowo pańskie.

  270. Tobermory
    20 lipca o godz. 12:46

    „… biorąc pod uwagę radosny charakter w przeżywaniu tego czasu, po rozważeniu słusznych racji duszpasterskich, udzielam,… dyspensy od zachowania nakazanej w piątek wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych”
    – dekretuje kardynał Nycz.

    Jeszcze tak nie było, żeby Kościół kat nie demonstrował na okrągło swojego popierniczenia, a w nim – obłudy. Żarcie kiełbasy i golonki w piątek jest koniecznie w celu „radosnego przeżywania”.

    Jest to całkiem jasne: żarcie ciężkiego mięcha wymaga spuchniacza w postaci dobrych paru setek żytniej. Wtedy jest „radosne przeżywanie”, a żona dostanie w ryj, za niedorobioną golonkę, przesoloną zupę, oraz całokształt.
    Dalsza część radosnego PRZEŻUWANIA odbywa się pod stołem.
    Następnie żona posprząta wycieki z męża.

    W niedzielę, „nabożnie nawiedzamy Świątynię Pana”: mąż pod rękę z żoną, a dwa kroki z tyłu stąpają dzieciaki.

  271. lonefather
    20 lipca o godz. 13:03

    To jest – dla nas – oczywista oczywistość. Nie dla ludu.

    Nie rozwijając tematu dalej wspomnę, że do końca II Wojny Światowej, Kościół kat w Polsce był zawziętym, nieprzejednanym, zakamieniałym wrogiem przyznania chłopom (których w 1938 roku było 78% w społeczeństwie) praw należnych ludziom: do oświaty, do biernego i czynnego prawa wyborczego, do tworzenia partii chłopów reprezentujących, do zajmowania publicznych stanowisk i urzędów.
    chłop miał być jak zawsze: niewolnikiem u nogi Kościoła kat i Polaka – czyli szlachcica, który też był związany katolicyzmem.

    Gdzie by się tam 78%, plus niemal cała reszta zastanawiała, po cholerę 200 razy Maryję koronować na królową Polski. Jak się jest ciemnym, to się daje na plebana, na Kościół kat i żyje dalej w niewolnictwie.

    Matematyka jest wynalazkiem ateistów, masonówm komunistów, cyklistów, cyganów, czytelników Harrry Pottera, słuchaczy rocka, biegaczy, ćwiczących jogę, oraz całej reszty zbrodniarzy. Im bowiem więcej razy Maryja jest koronowana na królową Polski, tym bardziej się rozcieńcza skutczność koronowania. Aktualna wynosi: 0,5%. Czyli tyle ile w piwie bezalkoholowym.
    Każde następne koronowanie osłabia procenty. A mówią: pij wszystko z butelki, bo bąbelki uciekają!
    Biskupi – ochlapusy, nawet tego nie kapują.

  272. @Tanaka
    21 lipca o godz. 18:31

    Autor wyznaje tezę drugą i niewprost ubolewa nad tym co zalewa Polskę dzisiaj – oraz mentalność zamawiających czy krygujących się na. Jestem przekonana że książka spodoba Ci się językowo, logicznie, faktograficznie. Jest niezwykła, autor widzi dalej, szerzej ale i bliżej niż przeciętny zjadacz, co otwiera oczy i potrafi zadziwić.

  273. Tanaka

    Jarmarczny szuler z trzema kartami jest uczciwszy.

    Biskupia matematyka jest prostacka, jak oni sami. Lud sie nie dopytuje, a jak sie zacznie to mu sie wytlumaczy, jak sie nie wytlumaczy, to sie przymusi, do czego przydaje sie wladza.

    Skubia, a wlasciwie obdzieraja lud na potege bikupi i wladza obecna do spolki. Na ile starczy, to nie trudno sie domyslic.

    Na niedlugo. I wtedy zadziala, bo musi to o czym powiedzial Bertrand Rusell.

    I tylko jedno budzi niepokoj,mianowicie nie widac kogos kto by dopilnowal, zeby wladza swiecka i religijna na raz polecialy jako wspolwinne.

    Moze warto sie rozgladnac za powielaczami, powinny byc obecnie za grosze dostepne…

  274. @tejot, z godz. 18:57
    W każdym razie, Erdogan, ani inny władca nie da rady cofnąć tego, co zaszło w unowocześnianiu Turcji. Być może jest to w oczach Europy daleko niewystarczające, połowiczne, eklektyczne, niezborne i zbytnio powiązane z religią. Lecz należy policzyć, zsumować plusy i minusy. Bilans jest taki, że moim zdaniem Erdoganowi nie udała by się sztuczka restauracji czegoś, czego już dawno nie ma. Będzie musiał być posłuszny współczesności.
    Pozostając w Twojej konwencji – mój komentarz. Krótki:
    Półroczny bilans rządów Jarosława Kaczyńskiego zza pleców posłów PiS-u pokazuje, że sztuczka restauracji Polski z okresu międzywojennego (i z przedtem) powodzi się znakomicie. I wcale nie potrzebny jest prezesowi do tego zamach majowy, jak Piłsudskiemu. Wystarczył „skok na Trybunał Konstytucyjny”, aby otworzyć pole do wzięcia za twarz opozycji, w ramach „dobrej zmiany”. Pięćset plus, plus obietnica obniżenia wieku emerytalnego już przysporzyła PiS-owi setek tysięcy nowych zwolenników. Dzisiejsza zapowiedź Ziobry, że do pierdla powsadza lichwiarzy, to nowe tysiące wkur…nego nowego elektoratu PiS, tysiące tych, którzy zapożyczyli się w pseudo bankach na tysiąc złotych, a są licytowani z całego życiowego majątku. Komentarze pod tą dzisiejszą informacją są entuzjastyczne. Wszystkie kończą się „nie głosowałem na PiS, ale jeśli Ziobrze się uda, PiS ma mój głos”. Swoją drogą, żaden rząd w Polsce od 25 lat nie wziął się za lichwę. Czyli za coś, za co w USA idzie się na dziesiątki lat do więzienia, a we wszystkich krajach zachodnich na lat przynajmniej kilka. Ponieważ jesteśmy przy Erdoganie i przy prawie szariatu. Islam w ogóle nie dopuszcza pożyczania na procent, a za lichwę, taką jak u nas, można dać gardło.

  275. NeferNefer
    21 lipca o godz. 19:43

    Czyli klękam, i się do czytania biorę

  276. @Tanaka
    21 lipca o godz. 21:45

    Super. Przy następnym spotkaniu w Gdańsku odpytam 😉

    ***

    A teraz, żeby nie mnożyć światów czyli wpisów

    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1669472,1,zdumiewajacy-taniec-pis-wokol-podwyzek-beda-dymisje.read

    ha ha ha, zwłaszcza pierwszy paragraf

  277. NeferNefer
    21 lipca o godz. 19:52
    ten raport został zlecony właśnie po odkryciu,że miasto płaci kościołowi za kilkaset metrów torowiska kolejki dziecięcej Maltanka kupę pieniędzy.
    Poprzedni prezydent miasta chętnie udostepniał za bezcen tereny i budynki miejskie kościołowi, a miasto płaciło za najem budynków, które tak naprawdę moim zdaniem nieslusznie oddano kościołowi(chodzi o VIII LO), sprawa wlokła się w sądzie kilkanaście lat, pewnych dokumentów „nie znaleziono” i tak budynek trafił do zasobów Kk.
    Wymieniony w artykule budynek, kóry miasto wynajmowało za 14 tysięcy jest położony na bocznej ulicy odchodzącej od mojej ulicy. W tej chwili kościół opuścił ten budynek i przeniósł swoją edukację na Głogowską (dawny budynek VIII LO).
    …………….
    książke o designie zamierzam kupić, ale ostatnio zyje bardziej z przyzwyczajenia, bo kasy lekko brak. Sama rekomendacja książki Filipa Springera jest dla mnie wystarczającą zachętą dla zakupu, a Twój głos za tą książką wzmacnia ten przekaz; Springer jest autorem wielu pięknych i rzeczowych pozycji o polskiej architekturze.

  278. anumlik
    21 lipca o godz. 20:05

    Mój komentarz
    Jeżeli chodzi o lichwę, to anumlik masz 100 % racji. Te chwilówki, które są rozdawane przez tzw. firmy pożyczkowe (w tym o dziwo były udzielane przez PiSowskie SKOKI), tak się rozpanoszyły, że zrujnowały życie przynajmniej kilkudziesięciu tysiącom ludzi (chwilówki były przeznaczane w przewazającej części na okazjonalne popijawy z kumplami) oraz uczyniły ich grabarzami własnego losu.
    Druga sprawa, to pożyczki firm nie bankowych, ale tzw. pożyczkowych, które w procentach w niektórych przypadkach idą do 100 % rocznie.
    Każdy kolejny rząd o tym wiedział, a Tusk swojego czasu namawiał, chłe chłe, obywateli, by czytali co podpisują. Ciekawe, czy Tusk sam czyta od deski do deski, co podpisuje. Bo gdyby czytał, to by doba musiała mieć 96 godzin, a Tuska mózg musiałby być z gumy.

    W Polsce jak najbardziej działają lichwiarze. PiS się za nich bierze, tzn Ziobro. Mam olbrzymią wątpliwość. PiS nie jest partią, która przeprowadza wszystko od początku do końca. Raczej są to łapucapiarze, którzy coś podejrzą, ustalą i rzucają się na to kupą, z licznymi błędami, z myślą przewodnią jedną – by jak najszybciej wykonać, patrz numer ze stadniną w Janowie. A tak w państwie prawa nie daje się z reguły wdrażać praw – bez ładu i składu.
    Pzdr, TJ

  279. @tejot, z godz. 22:33
    Ziarnko do ziarnka, aż zbierze się miarka, jak mówi stare mądre przysłowie. Też nie wiem, czy w przypadku wzięcia za mordę lichwiarzy, które to wzięcie zapowiedział Ziobro, para nie pójdzie (jak zwykle – jak piszesz) w gwizdek. Na razie przedstawił dość rozsądne wyliczenie, jak mają być traktowane tzw. kruczki prawne (pisane nonparelem na ostatniej strony umowy pożyczkowej) oraz jaka ma być wysokość oprocentowania ciągłego, aby – po zsumowaniu wszystkiego: oprocentowania, kosztów pozyskania kredytu oraz opłat manipulacyjnych – jego wysokość nie przekraczała 10 procent w skali roku (jak ma to miejsce w większości krajów europejskich i w USA). Obecnie najczęściej przekracza 100 procent. Za każdy przekroczony procent powyżej dziesięciu, groziłaby paka, pierdel, pudło, czy jak byś tam nie nazwał więzienia. Odsiadka bezwzględna, nie w zawiasach. Jeśli to przejdzie i zacznie funkcjonować, to – mimo, że nie cierpię Ziobry – pogratuluję mu sukcesu. Podobnie jak dziesiątki tysięcy nieszczęśników, często głupców, czasem naiwniaków, którzy dla spłaty większego kredytu w „normalnym” banku, zaciągnęli „krótki kredyt” w parabanku, a teraz ich mieszkania są licytowane.

  280. pombocek
    21 lipca o godz. 9:14
    „Nie przypominam sobie, by gdziekolwiek w Biblii wystąpiło pojęcie „ideał” w znaczeniu nieskazitelnego wzorca do niewymuszonego naśladowania” (…) „Zastanawiałeś się ile praktycznie są warte w realnym świecie dwa najważniejsze przykazania ? „Czy ŚJ żenią się i wychodzą za mąż z nakazu miłowania, czy ze staromodnej miłości” ?

    1. „Macie zatem być doskonali, tak jak wasz Ojciec niebiański jest doskonały” zachęcał Jezus (Mateusza 5:48; Efezjan 5:1).

    Wnikliwa analiza tekstu pozwala ustalić, że Bóg od początku chciał, żeby człowiek przejawiał osobowość swego Stwórcy, był do Niego podobny — tak jak każdy ojciec pragnie, by ukochany syn podzielał jego poglądy na życie i zasady i przyswoił sobie jego przymioty serca .
    Dwoje pierwszych ludzi otrzymało więc nie tylko zdolność przejawiania miłości, dominującego przymiotu Bożego, ale też umiejętność jej rozwijania, wzbogacania i pogłębiania. W przeciwieństwie do różnych wrodzonych cech fizycznych czy umysłowych, takich jak uroda lub muzykalność, miłość nie rozwija się jednak bez udziału świadomości.

    Nie może jej zatem przejawiać ktoś, kto nie zna Boga, nie służy Mu, nie rozmyśla o Nim i nie czuje dla Niego wdzięczności.

    Ale jak mamy naśladować kogoś, kogo nawet nie widzimy? Otóż możemy poznać Jego metody działania dzięki temu, że przysłał z nieba na ziemię swego Syna. Jezus był tak wiernym odbiciem niebiańskiego Ojca, że ludzie, którzy mu się przyglądali i przysłuchiwali, niejako widzieli i słyszeli samego Boga. Analizowanie tego, jak Jezus wyrażał miłość, oraz branie z niego przykładu, sprawi, że staniemy się naśladowcami Boga.

    2. Dwa największe przykazania podane w Biblii, doskonale odpowiadają potrzebom człowieka — są niejako szyte na miarę.

    Oto dowód: Jeden z najwybitniejszych antropologów świata napisał kiedyś: „Po raz pierwszy w dziejach naszego gatunku uświadamiamy sobie, że najważniejszą z podstawowych potrzeb psychicznych człowieka jest potrzeba miłości. Zajmuje ona centralne miejsce pośród wszystkich potrzeb ludzkich, tak jak Słońce, obiegane przez planety i znajdujące się w centrum Układu Słonecznego. Dziecko nie kochane bardzo się różni pod względem biochemicznym, fizjologicznym i psychicznym od dziecka darzonego miłością. To pierwsze nawet inaczej rośnie. Wiemy obecnie, że życiu narodzonej istoty ludzkiej powinna nieodłącznie towarzyszyć miłość. Oczywiście nie ma w tym nic nowego. Jest to po prostu świadectwo prawdziwości Kazania na Górze”.

    Jak przyznał ów przedstawiciel nauki, powyższa prawda o doniosłym znaczeniu miłości dla szczęścia człowieka istotnie nie jest niczym nowym. Jednak uczeni dostrzegają jej głębię dopiero teraz, choć w Biblii znajduje się ona od przeszło 19 stuleci. Nie ma drugiej takiej księgi, w której tyle by napisano o potrzebie okazywania miłości drugiemu człowiekowi. Miłość okazywana Bogu oraz bliźniemu, wraca do tego, który ją okazuje. Taka miłość pobudza do bezinteresownego udzielania pomocy nawet obcym, będącym w potrzebie. Kto zaś pomaga bliźniemu – jak uczył Jezus – jest szczęśliwy ( Dzieje 20:35).

    3. Biblia jest też skarbnicą bezcennych rad przydatnych dla osób, pragnących znaleźć partnera małżeńskiego. Wyraźnie uwypukla na przykład, jak bardzo istotne jest to, aby ten, kogo pragniemy poślubić, podzielał nasze dążenia i przekonania. Powinien też pracować nad rozwijaniem w sobie zalet duchowych. Chodzi o skromność, pokorę, łagodność, cierpliwość, wyrozumiałość, życzliwość oraz panowanie nad sobą. Osobę, która pielęgnuje takie duchowe usposobienie w codziennym życiu, nietrudno obdarzyć romantycznym uczuciem czyli zakochać się w niej.

    Co oczywiste, o dobry związek trzeba ciągle dbać. Jeżeli partnerzy stale usilnie pracują nad przejawianiem przymiotów, o których mówi Biblia, nigdy nie przestaną się kochać, a ich związek będzie źródłem trwałego szczęścia.

  281. anumlik
    21 lipca o godz. 9:18
    (Mt 10,34-38) (Łk 12, 51-53) „Kto zatem kocha ojca i matkę bardziej niż mnie, dla mnie jest bezwartościowy – mówi Jezus”.

    Jezusowi rzecz jasna chodziło o to, że jego naśladowcy powinni miłować rodzinę mniej niż Boga. Przy innej okazji powiedział, że powinniśmy mieć w nienawiści nawet swą „duszę”, czyli życie, to znaczy mamy ją też miłować mniej niż Boga.

    Ponieważ Jehowa jest Stwórcą i Życiodawcą, więc dla chrześcijanina jest oczywistym, że zasługuje na to, by Jego słudzy byli Mu w pełni oddani. Osobom niewierzącym – ze zrozumiałych względów – może być trudno to pojąć.

    O tym, że życie wszystkich ludzi jest cenne w oczach Boga, wyraźnie świadczą nakazy biblijne. Na przykład ten, w których polecono mężom miłować swoje żony – także niewierzące – jak własne ciała, a także słowa Jezusa, który polecił miłować nawet nieprzyjaciół.

  282. dezerter83
    22 lipca o godz. 0:01

    Gdybyś rozumiał, dezerterze, że jak każdy kaznodzieja mówisz życzeniami i wazeliną wobec jednego z tysięcy ulepionych przez człowiekowate małpy bałwana, to byś rozumiał i ze wstydu zamilkł. Ten ulepiony z przypisywanych mu słów i działań bałwan również tylko mówił i również tak samo jak Ty – życzeniowo. Bo nie potrafił zmajstrować człowieka, który byłby realnością zgodną z jego życzeniami, a nie wyłącznie pustym życzeniem. Jeśli jako szewc chcę mieć wygodne buty, to je sobie takie właśnie szyję, a nie plotę tysiącami lat o tym, jakie być powinny.

    Rzeczywiście przegapiłem słowa Mateusza o konieczności doskonałości – czyli równoznaczne z byciem idealnym – tyle że to taka sama jak Twoja życzeniowość, co się równa pustka, zero, nic. Epidemicznie używany wyraz „idealny” tak się przez reklamiarzy i medialną smarkaterię zdewaluował, że g…równo znaczy: „Jak zrobić idealną kawę”, „Jak mieć idealny brzuch”, „Jak idealnie złożyć skarpetki”, Jak idealnie spakować walizkę”, „Jak znaleźć idealnego męża”.

    Ty nie mówisz o tym, jak praktycznie wyhodować w sobie, w swoim dziecku miłość do bałwana zwanego Bogiem i do bliźniego, bo przypuszczam, że tak samo jak ja nie wiesz, mówisz tylko o przykazaniu miłości i o jej potrzebie w życiu człowieka. To ostatnie jest słuszne jako psychologiczny postulat – rodzicielska miłość jest konieczna do prawidłowego rozwoju dziecka – podpowiedz tylko, skąd ją mają wytrzasnąć ci, którzy jej od swoich rodziców nie dostali, więc i własnych dzieci nie obdzielą, bo nie mają czym, a takich są setki milionów lub miliardy. Bo na razie pleciesz ogólnikami i życzeniami:

    „miłość nie rozwija się jednak bez udziału świadomości. Nie może jej zatem przejawiać ktoś, kto nie zna Boga, nie służy Mu, nie rozmyśla o Nim i nie czuje dla Niego wdzięczności”.

    Ogromna większość człowiekowatych nie zna Boga Jahwe, nie służy mu, nie rozmyśla o nim i nie czuje dla niego wdzięczności. Ba, nigdy o takim Bogu nie słyszała i nie wie, że gdzieś coś takiego w kapuście ludzkiej jest, jako że ten domniemany wszechmocny, wszechwiedzący i wszechobecny nigdzie o własnych siłach nie dotarł, by dać się poznać – musieli go roznosić na językach tacy jak Ty. I też nie roznieśli. A Ty pleciesz o abstrakcyjnej miłości do nicości w sytuacji, kiedy rodzic, który nie zaznał realnej miłości od swoich rodziców, nie ma jej też dla własnego dziecka i z pomocą logarytmów, sinusów, całek i różniczek jej nie wytrzepie nawet gdyby wiedział, że jest konieczna. A on i tego nie wie. Bywa, że nie wie nawet, co to za zwierzę i nazwy wypowiedzieć nie potrafi.

    Bardzo łatwe jest kaznodziejskie życie kaznodziei, czyli gadacza, oraz jego medium – Boga, które tym się różni od królika w kapeluszu, że wyciągnąć go za uszy i pokazać – się nie da. Stąd pozostaje tylko mówić, mówić, mówić.

  283. pombocek
    22 lipca o godz. 4:31
    „podpowiedz tylko, skąd ją mają wytrzasnąć ci, którzy jej od swoich rodziców nie dostali, więc i własnych dzieci nie obdzielą, bo nie mają czym (…) Ogromna większość człowiekowatych nie zna Boga Jahwe, nie służy mu, nie rozmyśla o nim i nie czuje dla niego wdzięczności. Ba, nigdy o takim Bogu nie słyszała”

    1. Masz rację. Jeżeli rodzice, będąc dziećmi, nie byli kochani – sami też nie będą umieli kochać swoich dzieci. Rezultatem bywa tragiczne powielanie błędów — rodzice traktują swoje dzieci równie źle, jak sami byli kiedyś traktowani.

    Analogicznie, dziecko uczy się kochać z tego, że jest kochane — że widzi wokół siebie przykłady miłości. Jeżeli rodzice starają się być dla wszystkich uprzejmi i życzliwi oraz przestrzegać wysokich mierników moralnych i słusznych zasad, to dziecko najprawdopodobniej zacznie ich naśladować. Kiedy postępują na co dzień tak, jak chcą, żeby postępowały dzieci, wówczas w ich pamięci utrwalą się pozytywne wrażenia, które potem trudno będzie wymazać.

    Rodzice, którym nie okazywano miłości w dzieciństwie, mogą się nauczyć takich zachowań z Biblii, ponieważ zawiera ona najlepsze wzorce oraz praktyczne rozwiązania.

    2. Ogromna większość człowiekowatych, ma szansę poznać Boga Jahwe i zacząć mu służyć. Zgodnie ze słowami Jezusa, „Dobra Nowina” jest obecnie „głoszona wszystkim narodom na świadectwo” (Mateusza 24:14). Jak nigdy wcześniej, cała ludzkość ma możliwość skorzystania z Jego dobroci. On wciąż zachęca: „ Zbliżcie się do Boga, a on zbliży się do was” (Jakuba 4:8).

  284. pombocek
    22 lipca o godz. 4:31
    „Boga, które tym się różni od królika w kapeluszu, że wyciągnąć go za uszy i pokazać – się nie da”.

    Da się zobaczyć i pokazać innym. Wystarczy rozejrzeć się dookoła.

    Czy rozmyślając nad porządkiem panującym we wszechświecie, pochodzeniem życia albo budową ludzkiego mózgu — najbardziej skomplikowanej struktury na naszej planecie — nie dochodzisz do wniosku, że musi istnieć Ktoś górujący nad człowiekiem?

    W Biblii czytamy: „Oczywiście każdy dom jest przez kogoś zbudowany, lecz tym, który wszystko zbudował, jest Bóg” ” (Hebrajczyków 3:4). To logiczne. Żaden dom nie powstanie bez budowniczego.

    Dookoła nas są rzeczy znacznie wspanialsze i bardziej złożone niż dom. Wystarczy pomyśleć o delikatnych kwiatach, majestatycznych górach, potężnym morzu czy bezkresnym kosmosie. Skoro dom wymaga architekta i budowniczego, a posiłek — sprawnych rąk, które go przygotują, to cóż dopiero wszystkie cudowne rzeczy we wszechświecie? Skoro więc uznajemy, że istnieją wynalazcy takich urządzeń, jak samoloty, telewizory albo komputery, czy nie powinniśmy też uznać istnienia Tego, który dał ludziom mózg, aby mogli to wszystko wymyślić?

    Jednak natura nie mówi nam o Bogu wszystkiego. Widoczne w dziele stwórczym dowody na Jego istnienie przypominają odgłos kroków dobiegający zza zamkniętych drzwi. Wiesz, że ktoś tam jest, ale nie wiesz kto. Żeby się tego dowiedzieć, musisz otworzyć drzwi. Coś podobnego trzeba zrobić, żeby poznać Stwórcę.

    Drzwiami do poznania Boga jest Biblia. Kiedy ją otworzysz i przeanalizujesz zawarte w niej szczegółowe proroctwa i ich spełnienie, znajdziesz kolejne dowody na istnienie Boga. Co więcej, z Księgi tej dowiesz się, jak On postępuje z ludźmi, i w ten sposób poznasz Jego osobowość.

  285. dezerter83
    22 lipca o godz. 0:01

    „Macie zatem być doskonali, tak jak wasz Ojciec niebiański jest doskonały” zachęcał Jezus.

    Czyli, dezerterze, adieu, Fruziu, same se bydźta doskonałe, ja ide kury kraść. Jezusowa religia jest dla kulturystów, więc dla paru odjechanych narcyzów. Chciałoby mi się powiedzieć, że jest zaprzeczeniem doskonałości, ale że nie wiem, co to takiego doskonałość, więc nie powiem. Gdyby miała być uzdrawianiem, ożywianiem zmarłych, przestawianiem gór i budowaniem mieszkań w trzy dni (czemu w trzy, a nie momentalnie?) tylko z pomocą słów „bądź zdrów”, „wstań”, „przestaw się”, „zbuduj się” pewnie bym w podskokach zmierzał ku doskonałości. Ale że ani jedna góra się nie przesunęła od gadki doskonałego człowieka – również Jezusa – więc nie będę durnotami się zajmował. Ty też, dezerterze, nie masz wiary nawet wielkości ziarnka gorczycy, bo żadnego cudu na blogu nie pokazałeś. Jezus cudowanie uznał widać za konieczne dla wiary, skoro cudował. A Ty nie chcesz być doskonały tak jak Twój ojciec niebiański, czy nie potrafisz i tylko ględzisz? Taką doskonałością jak nadstawianie drugiego policzka, gdy cię plasną w pierwszy, przebaczanie 77 razy za gwałt, nieszanowanie rodzonej matki i mszczenie się na drzewie, że nie miało fig w czasie, kiedy ich nie mogło mieć, niech się Twój wszechmocny wypcha.

    Bezdennie głupie chrześcijaństwo ze swoją utopijnością rozpowszechniło się w świecie z pomocą ognia i miecza, a nie biblijnego słowa i trwa w ludziach jako swego rodzaju wewnętrzny przymus. Zostało wbite w głowy jako lęk przed śmiercią (kij) i nadzieja na wieczne życie (marchewka), a nie jakaś durna droga ku własnej doskonałości. Chrześcijaństwo jako całość powstało z manipulacji i mistyfikacji. Pierwotne biblijne słowo żyje wyłącznie wśród Izraelitów i nigdy poza ten naród nie wyszło – tak jest atrakcyjne, mądre i prawdziwe.

  286. „musi istnieć Ktoś górujący nad człowiekiem”

    Bóg jest wirusem? Bakterią odporną na antybiotyki?
    Dlatego go nie widać, że taki malutki? 😉

  287. dezerter83
    22 lipca o godz. 8:32

    „Czy rozmyślając nad porządkiem panującym we wszechświecie, pochodzeniem życia albo budową ludzkiego mózgu — najbardziej skomplikowanej struktury na naszej planecie — nie dochodzisz do wniosku, że musi istnieć Ktoś górujący nad człowiekiem?”

    Nie dochodzę. Ani mi w głowie wciskać się w mysie dziury, węszyć po wszechświecie, po zakurzonych księgach w poszukiwaniu akurat jednego z wielu tysięcy wymyślonych przez człowiekowate małpy ktosia. Wszechświat i życie są tajemnicami, ale jest pewniejsza i SPRAWDZONA droga ich poznania niż studiowanie starożytnych baśni.

  288. dezerter83
    22 lipca o godz. 0:01

    „Oto dowód”. Napisanie 8 liter, w dwóch wyrazach jest dowodem na napisanie liter. Na nic innego. Dowodzenie rzeczy nie składa się z napisania tych 8 liter, ale z czegoś zupełnie innego. To coś innego znajduje się poza zakresem działania Twojego umysłu.

    „ Jeden z najwybitniejszych antropologów świata….” Jak „jeden z…”, to są jeszcze wybitniejsi. Oni akurat mówią co innego. Antropolog anonimowy może pisać co chce. I pisze: [„napisał kiedyś”]: „Po raz pierwszy w dziejach naszego gatunku uświadamiamy sobie, że najważniejszą z podstawowych potrzeb psychicznych człowieka jest potrzeba miłości.”
    Antropolog nie jest specjalistą od badania istoty miłości. O niej może gadać jako osoba prywatna. Podpieranie się swoim „autorytetem naukowym”, polegającym na posiadaniu literek „dr” czy „hab.” przed nazwiskiem, gdy się gada nie o ścisłej dyscyplinie badacza, ale na inny temat, jest standardowo stosowanym oszustwem.
    Oszukańczość „jednego z najwybitniejszych antropologów świata” jest demonstracyjnie widoczna gdy gada n temat „miłości” to, co mu z buźki wydłubujesz: „po raz pierwszy w dziejach ludzkości” – co by wymagało takiego doprecyzowania istoty miłości, jej zakresu, sensu, znaczenia, działania i skutków, żeby można było dokładnie ustalić, kiedy to mianowicie „pierwszy raz” w dodatku „w dziejach gatunku” nastąpiło.
    Poinformuję Cię, nie wchodząc w dyskusję, bo to wiemy od dawna, że do żadnej dyskusji się nie nadajesz, że żaden antropolog, włącznie z orkiestrą „najwybitniejszych” nie dysponuje żadnym instrumentarium naukowym pozwalającym na ustalenie w sprawie kiedy nastąpił „pierwszy raz w dziejach gatunku” i czy w ogóle to „uświadomienie sobie” nastąpiło.
    „Uświadomić sobie coś” można albo osobniczo, albo jest to stwierdzenie wyłącznie figuralne i mające wprowadzić w błąd: „uświadamiamy sobie”, jako pozbawiony możności uświadomienia sobie w jeden i identyczny sposób, w jednym czasie, w identycznej strukturze skutków „gatunek”.

    Dalej, wydłubałeś z „jednego z najwybitniejszych antropologów świata” (nawet nie pytam, czy nie wystarczy „jeden z najwybitniejszych antropologów Bazylii”, jak „światowość” zmierzyłeś, oraz czy w ogóle musi być „jeden z najwybitniejszych” skoro „nie najwybitniejszy” może mieć w czymś rację, w przeciwieństwie do „najwybitniejszych” – bo to pytanie, co do Ciebie, pozbawione zasadności) stwierdzenie, że: „ …potrzeba miłości. Zajmuje ona centralne miejsce pośród wszystkich potrzeb ludzkich, tak jak Słońce, obiegane przez planety i znajdujące się w centrum Układu Słonecznego”
    Tu również należy postawić pytanie, ale identycznie nie do Ciebie skierowane, co byłoby bezzasadne, czy kiedy chrześcijanie uważali, że to Ziemia jest w środku świata, a Słońce nad nią fruwa, co było w historii chrześcijaństwa kanonicznym standardem przez większą część jego istnienia, „miłość” nie „była w centrum wszystkich potrzeb ludzkich”.

    Dłubiesz w „jednym z… antropologów dalej:
    „Nie ma drugiej takiej księgi, w której tyle by napisano o potrzebie okazywania miłości drugiemu człowiekowi.”
    Antropolog, z którego to wydłubałeś, jest gruntownie i hermetycznie niepoinformowany, o czym gada. W samej Polsce powstało minimum kilkadziesiąt książek, nie licząc artykułów, wywiadów i rzeczy niepublikowanych masowo, które nieskończenie poważniej, dojrzalej, trafniej i mądrzej mówią o miłości człowieka do człowieka, w tym rodzica do dziecka i dziecka do rodzica, niż antropolog i niebieska książeczka, zwana też, dla niepoznaki, Biblią. Natomiast „na całym świecie” pozycji takich są grube tysiące.
    Niebieska książeczka jest w sprawie „miłości” powierzchowna, lipna, pusta i kłamliwa. Odwraca znaczenia rzeczy w ich przeciwieństwo. Żąda najwyższej, nieskończenie większej niż do człowieka miłości do bajdy, idei, fantazmatu. Lub do morderczego draba. Zaś w sprawie mściwości, żądzy mordu, instrukcji bozi jak najeży mordować, jest niezwykle treściwa, dumna i dokładna.
    Niebieska książeczka gada nie o miłości, a o podporządkowaniu, o hierarchii i ciemiężeniu, za pomocą używania słówka „miłość”. Co od zarania było, i jest, treścią chrześcijaństwa. I ta właśnie treść, świetnie rozumiana przez chrześcijan czytających niebieską książeczkę i rozkazy bozi, jest starannie wdrażana w życie. Systemy społeczne i kulturowe chrześcijańskich narodów, swoją nierównością, niesprawiedliwością, hipokryzją prowadzącą do zbrodni, ściśle odzwierciedlają Objawienie bozi w sprawie „miłości”.

    „W przeciwieństwie do różnych wrodzonych cech fizycznych czy umysłowych, takich jak uroda lub muzykalność, miłość nie rozwija się jednak bez udziału świadomości. „
    „Uroda” nie jest w żadnej mierze „cechą wrodzoną”. Nikt nie jest „urodziwy” lub „nieurodziwy”. Uroda to jest pojęcie kulturowe, estetyczne, oraz segregacyjne.
    „Muzykalność” nie jest przeciwieństwem „udziału świadomości”, zaś „miłość” nie jest wynikiem świadomości”, a „udział świadomości” w jej istnieniu jest w sposób absolutny niepewny. Tu „świadomość” to zbiór zasad, zwykle bezwiednie powtarzanych i realizowanych – czego , bezwiedności – jesteś modelowym przykładem, a gadasz na okrągło o „świadomości”. Zbiór zasad może być trafny, lub nietrafny, dobry w skutkach lub zły, a wszystko jest zależne od tego, jak się zdefiniuje „dobrość”.
    Dobre jest to, że „dziateczki rózeczką Duch Święty bić radzi” – co dobrze, bo po ludzku, humanitarnie, humanistycznie i empatycznie ludzie mądrzy odrzucili bardzo dawno temu. Niebieska książeczka nie ma w tej materii nic mądrego, głęboko ludzkiego, wrażliwego i podmiotowego do powiedzenia poza hasłami i nowomową schowaną pod słówkiem „miłość”.

    Chrześcijański skutek tej „miłości” jest i taki, że 85% członków kleru to są dziećmi pozbawione realnej miłości, lub przepełnione chorą miłością rodziny. Ponieważ miłość kłóci się z chorobą, nazwa „chora miłość” jest tylko pustą konwecją potoczną. Jest albo miłość, albo choroba i osobowe skrzywienie.

    Włazisz tu i demonstrujesz obficie, tu powyższymi cytatami, jak bardzo durnowaty jesteś i jak skrzywiony na umyśle. Jesteś w tym wzorowym produktem bożej miłości”, z wzajemnością.

  289. ZIRIK SHOW

    Zirinowskij z n i s z c z y l Polske i Eurokolchoz
    z prog. Tv rosyjskiej 21 07

    https://www.youtube.com/watch?v=hnDW7J-GHXw

  290. @pombocek, z godz. 4:31
    Na marginesie Twojego jałowego sporu z dezerterem na temat niemożności bądź możności kochania dzieci przez rodziców, którzy sami byli w dzieciństwie niekochani oraz natychmiastowej jego riposty (a czegóż innego można się spodziewać po członku brooklyńskiej sekty), że – jak napisał – rodzice, którym nie okazywano miłości w dzieciństwie, mogą się nauczyć takich zachowań z Biblii, ponieważ zawiera ona najlepsze wzorce oraz praktyczne rozwiązania – nasunęła mi się refleksja, a właściwie dwie. Ta natychmiastowa podpowiada (dezerterowi, jak widać nie podpowiada), że takich zachowań (znaczy miłości, ale to, cholera, stan – nie zachowanie, coś na kształt tzw. łaski wiary – jesteś w niej albo nie jesteś) można się nauczyć nie tylko z Biblii, ale i od sąsiadów, przyjaciół, kolesi spod celi (znam takie przypadki). Druga refleksja, bardziej – by tak rzec – wysublimowana, to same słowa Jezusa, który każe kochać jego bardziej niż ojca, matkę, syna, córkę, brata, siostrę i teściową (z tym niekochaniem teściowej najłatwiej) oraz synową (o zięciu nie wspomina). Przeglądnąłem Nowy Testament pod kątem nakazu miłowania Jezusa bardziej niż rodziców, dzieci, teściów i w ogóle bliźnich. I jakoś nakazu miłowania Nazarejczyka bardziej niż się miłuje żonę, męża, czy oblubienicę i oblubieńca nie znalazłem. Są za to mocne słowa o nierozerwalności małżeństwa („Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela” – Mt 19, 6) i o tym, że – Kto oddala swoją żonę – chyba w wypadku nierządu – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo (Mt 19, 9). Ani słowa o tym, że należy kochać jego – Jezusa – bardziej niż żonę. Mądrala ten Jezus. Oddanie się jemu (i Jahwe, jego ojcu) w zamian za odstąpienie od rodziców, dzieci, teściów i synowych, to nie to samo co odstąpienie od małżonka/małżonki i pójście za wodzem, prorokiem i bogiem. Kto by bowiem te dzieciątka na chwałę najwyższego płodził? W kolejnych słowach oddzielenie miłości bożej od ludzkiej jest jeszcze wyraźniejsze: Rzekli Mu uczniowie: „Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić”. Lecz On im odpowiedział: „Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!” (Mt 19, 10-12). Znaczy – tylko ci, którzy z własnej woli zdecydowali się zamienić łaskę miłości do kobity (niewątpliwą, bo nie da się jej, tej miłości zadekretować) na miłość do Boga (w domyśle – i jego, Jezusa), mogą pójść za nim. I jakoś nie groził użyciem miecza i burzeniem pokoju ten Jezus.

  291. „zawiera ona (Biblia) najlepsze wzorce oraz praktyczne rozwiązania.

    Parę instrukcji?

    „Jeśli ktoś będzie miał syna nieposłusznego i krnąbrnego, nie słuchającego upomnień ojca ani matki, tak że nawet po upomnieniach jest im nieposłuszny, ojciec i matka pochwycą go, zaprowadzą do bramy, do starszych miasta, (…) Wtedy mężowie tego miasta będą kamienowali go, aż umrze.” Pwt 21, 18-21

    „Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go – w porę go karci.” Prz 13, 24

    „Karcenia chłopcu nie żałuj, gdy rózgą uderzysz – nie umrze.” Prz 23, 13

    Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia” Wj 20, 5, Pwt 5, 9

    „Na wieki nie będzie wspomniane potomstwo złoczyńców. Przygotujcie rzeź dla jego synów z powodu niegodziwości ich ojca.” Iz 14, 21

  292. Jak to sie mowi?

    aaaaa….

    Kawal dobrej, nikomu nie potrzebnej roboty, odwaliliscie Panowie!

    Znaczy sie nikomu, czyli @zdezerterowanemu od rozumu niepotrzebnej, co kazdym swom postem udowadnia.

    Spryciul prowokuje was do pisania i tylko o to mu chodzi.

    Zeby miec odzew … Niewazne czy pozytywny, czy odwrotnie, byleby mu odpowiadano.

    Pieknie i madrze piszecie, ale niemadrze, ze odpisujecie trollowi. Bo „karmicie” trolla, czyli sie nim zajmujecie.

    Przeciez wystarczy jednym slowem sie ustsunkowac: BREDZISZ, lub BREDNIE !!!

  293. @Lonek (z godz. 10:39), ale my też próżne są. Co to, powymądrzać się nie można? 😉

  294. anumlik
    22 lipca o godz. 10:27

    Jezusek, jako półsierota, porzucona przez tatusia i oddana na wychowanie przymuszonemu do tej roboty ojczymowi, oraz synuś mamusi, która go nie „urodziła w bólach”, i w ogóle nawet nie wiedzącej jak urodziła, oraz kiepsko kochającej synka, jest dzieciątkiem skrzywionym, co się odciska piętnem na całym jego życiu.
    W sprawie „miłości” którego to pojęcia w ogóle nie kapuje, „nie czuje”, jako upośledzony, zachowuje się sztucznie co trafnie podkreślasz: żąda absolutnej miłości do siebie i swojego, nieobecnego, tatusia, nieskończenie większej w żadaniu i istocie, od miłości między ludźmi. Popełnia kardynalny błąd niewiedzy i niepojmowania (co się kłóci z istotą boskości Jezuska), oraz nadmierności żądania.
    Jak się żąda czegoś wyższego i niepomiernie bardziej wymagającego, należy się najpierw nauczyć czegoś prostszego (nieskończenie prostszego, bo miłość człowieka do człowieka jest nieskończenie mniejsza, w żądaniu bozi, od miłości człowieka do bozi). a dopero wyedy, gdy człowiek już opanuje tą prostszą sztukę, wzajemnego między ludźmi się miłowania, można przystępować do uczenia się sztuki nierówno trudniejszej – miłowania bozi.
    Jezusek jednak nie zamuje się uczeniem ludzi miłości do siebie nawzajem, ale żądaniami co do siebie. Co nie dziwi, gdy się zna historię psyche Jezuka i wie, że Jezusek nie nauczy tego, czego sam nie otrzymał. Nie nadaje się więc ani na terapeutę, ani na nauczyciela.
    Mógłby natomiast towarzyszyć miłości innych ludzi, na czym mógłby si czegoś sam od ludzi nauczyć. Ale on przyszedł nie po to, by go uczono, ale żeby samemu innych pouczać.
    I tak koło nieprawdziwości, niemożności oraz qui pro quo się zamyka.

  295. dzien dobry

    piekna pogoda, urlop w pelni

    PS nie rozumiem tej dyskusji z @dezerterem – ma nad wami te przewagae, ze zna bardzo dobrze Biblie , na pamiec, a reszta to miedzy bajki prosze wlozyc.

  296. lonefather
    22 lipca o godz. 10:39

    Masz zupełną rację.
    Ale.., ale mówimy to zarazem i do siebie nawzajem. Osobno do cymbała zdezerterowanego napisałbym może z raz, góra dwa: za pierwwszy razem grzecznie, za drugim bardziej stanowczo. Jeśliby chciał koniecznie i trzeci raz, to by dostał, po chrześcijańsku – w pusty łeb.

  297. @ozzy
    22 lipca o godz. 10:59

    Dezerter nie zna całej Biblii na pamięć. Biblia ŚJ to cienka książeczka z pasującymi do wszystkiego cytatami.

  298. Tobermory
    22 lipca o godz. 10:39

    No jajcarz jesteś, żeby takie cytaty z niebieskiej książeczki dawać. „Mój mąż by ich nie dał” – jak mówiła Irena Kwiatkowska w „Dudku”.

    Na te cytaty, są cytaty ze zdezerteerowanego”
    „Jezusowi RZECZ JASNA chodziło o to, że…”
    „Wnikliwa analiza tekstu pozwala ustalić, że Bóg od początku chciał…”
    Oczywiście !
    Kamienowanie krnąbrnego syna, po wnikliwej analizie, dowodzi miłości rodzica do syna: im więcej razy przywali mu kamieniem w czaszkę, tym silniej syna kocha. Wreszcie, rozwaliwszy mu czaszkę na łupiny i obserwując wypływający mózg, dostaje tatuś ekstatycznego stanu miłości do synowca.
    To jest właśnie to, „co naprawdę mówi nam Ewangelia”.
    Oraz każdy dezerter.

  299. Tobermory
    22 lipca o godz. 11:06

    Mam coś takiego w piwnicy, z czasów hacerskich. Pasuje do wszystkiego: nóż, łyżka i widelec w jednym.
    Pod ręką mam zaś scyzoryk szwajcarski, wielkiej mocy. Jeszcze bardziej pasuje do wszystkiego.. Zaś najdłuższe ostrze najbardziej pasuje do wyrażania „miłości blźniego”.

  300. Jako niespotykanie spokojny człowiek preferuję scyzoryk armii francuskiej

    http://us2.veselba.kafence.com/pix/alkohol/french_army_knife.jpg

  301. W scyzoryku szwajcarskim i tak najważniejszy jest pilnik do paznokci. Stwierdza to każdy, kto próbował otworzyć wszystkie ostrza 🙄

  302. anumlik
    22 lipca o godz. 10:27

    Anumliku, wszystko mówisz mądrze, słusznie i po bożemu. Z wyjątkiem jednego słowa: „spór”.

    Nie ma i nie było żadnego sporu. Mówienie jest ćwiczeniem mowy i samoistną przyjemnością człowieka, podobnie jak wydalanie, winowat, gazów na przykład, ale chyba większą. Przecież ani dezerter nie jest taki głupi, by oczekiwał jakichś widocznych rezultatów mówienia do ateistów, ani mocny i doświadczony myślowo ateista nie liczy na zateizowanie wierzącego – nawet mu nie w głowie takie głupstwa. Rozmowy z dezerterem niczym się nie różnią od rozmów o polityce, które z racji podsuwania przez media gotowych tematów są łatwym, niekończącym się, samopowtarzalnym samograjem. Kiedy dezerter się rozpędzi z cytowaniem, nie da się go odróżnić od popisujących się tym, co czytali, czytają lub będą czytać, w czym celował Aateista. Realna korzyść z tych rozmów jest identyczna z rozmowami o Bogu, Biblii. Można wymieniać i wymieniać wątki nie różniące się od rozmów z dezerterem. Moja praktyka jest chyba racjonalna: coś mnie nie interesuje – nie wtrącam się, robię to, co mnie interesuje. Mogę być niekonsekwentny, bo nie jestem doskonały – dopiero jak fajtnę.

  303. anumlik

    z godz. 10:47

    Mozna, jak najbardziej mozna, sie powymadrzac. Ale mozna pod innym tematem, niz zdezerterowany.

    Bo probolem nie w wymadrzaniu sie samym, ale w tym przed kim sie wymadrza i w jakich „okolicznosciach przyrody”. Okolicznosc przyrodnicza, jaka jest krecie rycie zdezerterowanego od rozumu, powinna byc opatrzona jak w ZOO, wielka tablica ostrzegawcza, ze „Uprasza sie, nie karmic trolla!

    Tak uwazam i tego co uwazam sie trzymam i nie daje sie prowokowac.

    ps. Czasem „warkne” ostrzegawczo, ale nie „karmie” wdajac sie dywagacje. Te zostawiam @pombockowi”, dla ktorego @zdezerterowany od rozumu, jest tylko „przyrzadem gimnastycznym” do trenowania i nie traktuje go powaznie. Nie mam na mysli, ze Ty, czy @Tanaka, czy ktokolwiek inny, traktuja go powaznie, tylko to, ze pisza/esz powaznie, a @pombocek go wysmianiem na miazge rozklada. Nie umiem lepeiej opisac tej drobnej, ale zasadniczej roznicy, ale ja widze.

  304. pombocek
    22 lipca o godz. 11:50

    Też wszystko to prawda, z wyjątkem jedneo: polityki, jako przykładu równoległości wobec ględzenia i niebieskiej książeczce.
    Rzecz nie tyle w tym, albo w ogóle nie, że tematem jest polityka, religia, wynoszenie śmieci, wychowanie dzieci-śmieci, ale w tym, czy się o ty gada, dyskutuje, spiera mając rzecz rozumem wolnym, poważnym, ciekawym, przebadaną, przegryzioną, wykazaną, oraz czy sie w wymianie posługujemy takimż rozumem, pddanym rygorom myślenia , krytycznego badania i wnioskowania, czy gada się wyrzutami emocji, zaś rosum nie działa.
    Ważne jest też nienazwane założenie: czy daga sie w celu badania rzeczy, czy wmanipulowania rozmówcy w żądany przez siebie stan.
    To drugie robi właśnie bozia. A na bozi sie nie wzorujemy.

  305. Towarzysze, cudny zefirek z północnego wschodu – jadę okrętem na Mielno. Tam – na trzech żagielkach z worków po nawozach, z powrotem – albo też trochę na żagielkach bajdewindem, albo na wiośle przy północnym brzegu, gdzie cisza cichsza od ciszy. Kurde, przez tych burdelowatych sukinkotów nie ma przejścia na morze, a miało, szlag by ich, być. Bydźta zdrowe, jadymy na ta woda z sinicami.

  306. Tanaka
    22 lipca o godz. 12:12

    Tanako, w tych gadkach robisz rozumem i o nic więcyk nie chodzi. A czym robi rozmówca? A trącał go pies z kanarkiem. Kacper, wio!

  307. Tanaka
    22 lipca o godz. 11:00

    Tanako, kolejny raz dzieje sie to samo. Pare miesiecy mija i z nagla @zdezerterowanemu udaje sie wynalezc jakas nowa prowokacje, czym wywoluje ozywione i najzupelniej zbedne zainteresowanie i zaangazowanie.

    Ja sie swiadomie wylaczylem z dyskutowania z bzdurami, ktore wciska, co daje mi mozliwosc obserwacji z pozycji dystansu, co pozwala mi na ocene.

    Ocena wyglada tak:
    @zdezerterowany na bazie aktualnej dyskusji wyglasza swoja prowokacje, zaprzeczajac rozumowi i przyzwoitosci, czym wywoluje gniew intelektualny, czego nastepstwem jest pisanie do niego.

    Ile razy ten „fragment gry” juz byl cwiczony? 4? 7? 11?

    Za kazdym razem skutek jest identyczny, czyli zaden. Po jakims czasie nowa prowokacja i znow to samo.

    Ile razy jeszcze to trzeba cwiczyc? 100? 200?

    Tanako, ja juz wiecej razy nie musze czytac Twoich swietnych dysput z „pustym lbem”. Bede potrzebowal poczytac, to zawsze moge zajzec do archiwum bloga, gdzie z czestotliwoscia 2/3 miesiecy powtarzaja sie polemiki niemal identyczne.

    O niemal identycznosci stanowi to, ze na @zdezerterowanym nie widac najmniejszego wrazenia, ale za to widac, ze jego zdolnosc do wywolywania polemik rosnie. Czyli skutek jest odwrotny od zamierzonego, „karmiony” troll nabiera mocy.

    Walka z trollem, co juz wielokrotnie udowadniano jest skuteczna wylacznie poprzez zaglodzenie. Albo przez zbanowanie… A na to, to juz tylko Gospodarz moze sie zdecydowac, jesli uzna za stosowne.

  308. @Tanaka
    22 lipca o godz. 12:12

    Rozmowa z fanatykiem (religii, polityki, idei etc.) w zasadzie bywa monologiem, ale postronni mogą mieć uciechę, a czasem nawet korzyść, pod warunkiem, że postronni kierują się bardziej rozumem niż emocjami.
    W naturze raczej rzadkie zjawisko 🙁

  309. Chcecie cudu to proszę bardzo. Uśmiech gwarantowany 🙂

    https://youtu.be/46m_JJELw0w

    Specjalne okulary dla daltonisty który nigdy wcześniej nie widział kolorów. Takie naukowe poprawianie po panbócku. Najlepiej od 0.40

    Aż się milej na sercu robi – warto być naukowcem. I jak można z zachwytem patrzeć na zwykłe niebieskie niebo:)

  310. Hicior aktualnego oglupiania, czyli:

    Przyjdź do nas, my też mamy Pokemony. Tak zarabia się na Pokemon Go

    http://next.gazeta.pl/next/7,151243,20432489,przyjdz-do-nas-my-tez-mamy-pokemony-tak-zarabia-sie-na-pokemon.html#MTstream

    A w Polsce mamy lokalna odmiane, czyli PiSGO, gdzie nie popatrzysz, to wszedzie PiS.

    Kamila Gasiuk-Pihowicz: „22 lipca 2016 roku Rzeczpospolita stała się autorytarnym państwem PiS”

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/10,150682,20436999,kamila-gasiuk-pihowicz-22-lipca-2016-roku-rzeczpospolita-stala.html#MTstream

    Ale gdzie nie popatrzysz, to jak w satarozytnej anegdocie o mercedesach i rowerach, nie zarabiamy, ale tracimy, bo jestesmy obrabowywani z wszystkiego:
    – przyszlosci
    – pieniedzy
    – wolnosci
    – historii

    Nic dziwnego, ze POKEMON Go, swieci w Polsce takie tryumfy.

    Dzis rano uslyszalem z ust jakiegos guru od internetu, ze sie ten szal skonczy zima.

    Czy sie skonczy, to zobaczymy. Mi jest obojetny, ale jesliby PiSGo mial sie skonczyc zima, to niech se te Pokemon Go dalej trwa. Bo wydaje sie, ze jest mniej szkodliwy od PiSGO.

  311. lonefather
    22 lipca o godz. 12:26

    Zdezerterowy włazi tu w celu dozania samozaspokojenia oseska w sobie: by ktoś go przytulił do łona wyszeptał czule: mój ty jesteś.
    Sam widzsz, co wyrabia: kwili, płacze, sika, chce by go lulać i dać mu cycka.
    Jako nieposiadacz cycka, ani nawet łona, rozumiem jednak jego kwilenia i smarki. Pragnie ciepła i miłości. Każdy pragnie, ale niektórzy, realnie – większość, „na sposób szczególny” jak mówi Lolek, który miał tak samo. Jest jednak tak straumatyzowany i tak temu zaprzecza przed sobą, że przedstawia inne, na poziomie werbalnym, komunikaty: co bozia naprawdę miał na myśli.
    Niewerbalnie zaś woła na zmianę: siku – cycka.

    Pewne uśmierzające kwilenie sygnały wysyła mu @pombocek, mówiąc do zdezerterowanego ładnie, powoli, cierpliwie; z dużą dawką grzeczności – mimo drobnostek karcących – co jednak jest odbierane dobrze -jako zachęta do dalszego wczulenia, pojmowalnych odniesień i zrozmienia dla skrzywienia.
    Dlatego też, jak mówi nasz śliczny arcybiskup Michalik: [zdezerterowany] lgnie emocjonalnie do @pombocka.

  312. Sie podepre jeszcze jednym cytatem z Gazety, ze mam racje kojazac PiS i JAroslawa Kaczynskiego z Pokemon GO:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20435441,dzialacz-nszz-przejrzal-wszystkie-numery-tygodnika-solidarnosc.html#Czolka3Img

    „Lowca” pokemona Kaczynskiego, zlowil Go na prawde, czyli na nieobecnosc w ani jednym numerze Tygodnika Solidarnosc w numerach od 1 do 37…

    Jak nie ma tam tak zasluzonego dla wolnej Polski Jaroslawa Kaczynskiego, to znaczy, ze jet on pokemonem, ktorych nie ma, a sa …

  313. Tanaka
    22 lipca o godz. 14:10

    Tanako,
    Jak zwykle precyzyjny opis patologii i dewastacji jakiej doznaja slabe umysly poddane indoktrynacji religijnej, jest jak zawsze bezblednie precyzyjny i nie pozostawiajacy cienia watpliwosci, co do slicznego naszego abepe Michalika.

    A co do wiedzenia o „kwileniu i siusianiu z kupkniem” rzeczonego @zdezerterowanego od rozumu, to nistety nic nie wiem, bo przewijam, wiec musze Tobie na slowo zaufac, ze tak jest.

  314. anumlik
    22 lipca o godz. 10:27
    „(Mt 19, 10-12). Znaczy – tylko ci, którzy z własnej woli zdecydowali się zamienić łaskę miłości do kobity na miłość do Boga , mogą pójść za nim”.

    Jezus nie wyjaśnia w tym fragmencie kto może, a kto nie może pójść za nim. Po prostu rozmawia z uczniami na temat tego, czy dla chrześcijanina stan wolny jest lepszy od małżeństwa.

    Z Biblii wynika, że wszyscy chrześcijanie — zarówno w stanie wolnym, jak i w związkach małżeńskich — mogą służyć Bogu i cieszyć się Jego uznaniem. Wyraźnie potwierdza to fakt, iż apostołowie wybrani przez Jezusa na ogół byli żonaci ( Mateusza 8:14; 1 Koryntian 9:5).

  315. Bredzisz dezerterze.

    Zonaci z niezonatmi i z miloscia bozi i jezuska sie wszystko miesza. Smeiszniejszego zestawienia nie stykajacych ze soba bredni dawno nie widzialem.

  316. @dezerter, z godz. 14:52
    Chyba upiję się ze szczęścia na wiadomość, że chrześcijanie – wolni i zaobrączkowani – mogą służyć Bogu. Dzięki Ci za oświecenie. Ale ja nie o tym pisałem, tylko o tym, że w swojej wyliczance – kto nie z nim, ten wróg i na miecz zasługuje – Jezus odpuścił walkę (o niego) żonatych z żonami (i mężatek z mężami). To, że apostołowie w większości byli żonaci, wiemy, jeno w ogóle nie widzimy tych ich „drugich połówek” w sekcie. Za to samego Jezusa otaczał spory babiniec, z Marią z Magdali na czele. Skądinąd znamienne, że to kobitki nie zaparły się ani razu mistrza i nauczyciela, a chłopy – ho, ho, ile razy.

  317. @lonefather
    Zyg, zyg, marchewka 😉 Sam się załapałeś na dezerterowe brednie i do dyskusji swoje trzy grosze dołożyłeś 🙂

  318. nie to co ja 🙂

    A jak dzisiaj stąd wyjdę to 6 tygodni urlopu 😎

  319. @anumlik

    Piotr zaparl sie (trzy razy!) Mistrza, bo mu tesciowa uzdrowil. Kobiety byly raczej na uboczu – dzieciaki, zarcie etc etc. Jezus mial kobite. Nic w tym zlego. A ze o tym milczy
    Ksiega. Ilez bylo redakcji do pelnego kanonu.
    Jak niegdys Jan Ewangelista pytal Jezusa:
    „Mistrzu, co mam pisac?”.
    Odpowiedzial mu Jezus: ” Pisz co chcesz, chlopcze”.

  320. Słyszałem raz, jak w czasie nabożeństwa ksiądz zauważył, że mikrofon nie działa.
    – Z tym mikrofonem coś nie gra – rzekł zwracając się do wiernych.
    – I z duchem twoim – jednogłośnie odpowiedzieli parafianie

  321. @Tobermory

    Fajne te twoje dzisiejsze dowcipy:)

    ***
    A ja chyba gadam sama do siebie.

  322. anumlik
    22 lipca o godz. 15:52

    Pomidor. (lol)

  323. @anumliku,
    „pomidor”, bo nie ma dyskusji z bredzeniem, ale opis dlaczego to sa brednie.

  324. A skoro już gadam sama do siebie to powiem że „nie lubię z nim wymieniać myśli, bo mam wrażenie że zawsze na tym.tracę”

  325. NeferNefer
    22 lipca o godz. 15:55

    jaaaaa…, zazdraszczam..!

  326. ozzy
    22 lipca o godz. 16:01

    Jan Ewangelista pytal Jezusa:
    „Mistrzu, co mam pisac?”.
    Odpowiedzial mu Jezus: ” Pisz co chcesz, chlopcze”.

    Słyszałeś połowę.
    Kompletne Słowo Jezuska było takie:
    „Pisz co chcesz, chłopcze, byle było dobrze”.

  327. @NeferNefer
    22 lipca o godz. 17:04

    Dziękuję 🙂
    Co zrobisz z tym długaśnym urlopem?
    Tylko nie szwendaj się po mieście w podejrzanym płaszczu 🙄

  328. NeferNefer
    22 lipca o godz. 17:15

    W zasadzie, reguła ma zastosowanie.
    Ale,
    ja tam sypię proch do pustej makówki. tym, że w makówce mokro. Nie wypali.
    Jednak co miało być nasypane, zostało.

  329. Tobermory
    22 lipca o godz. 17:23

    „Ta pani ma rację”.
    Słusznie jest mieć 6 tygodni urlopu. I słusznie jest je przechodzić „w koturnach na wysokim obcasie”. Ni wiem, jak z płaszczem, ale płaszcz posiadał kapitan MO mgr Jan Żbik.

  330. Co to jest „dudapis” ?

    To jest skrzyzowanie rezydenta notarialnego o nazwisku Duda, z jego partyjna przynaleznoscia, podzielone przez dlugopis.

  331. pombocek
    22 lipca o godz. 11:50.
    Właśnie chciałam coś napisać, a tu twój wpis. Moje podejście do różnych spraw jest takie same.
    Dodam, że w przypadku ludzi mi sympatycznych, dosyć bliskich w życiu codziennym, po prostu unikam strikte pewnych tematów. Oglądam twoje foto-wrzutki, dziekuję. Pozdrawiam, Margit.

  332. KONTRREWOLUCJI KACZYSTOWSKO KOSCIOLKOWEJ dzien 271 (22/7/16)

    Piaskownica by to byla, gdyby nie byl to Sejm.

    W KPK nie ma paragrafu na robienie z Sejmu „piaskownicy”, a szkoda.

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,20438665,goraco-w-sejmie-rzeplinski-zaapelowal-wlasnie-do-prezydenta.html#MTstream

    Prof Andrzej Rzeplinski zaapelowal do rezydenta notarialnego …

    Sadzac po dotychczasowej praktyce, rezydent notarialny Duda, apel Prezesa Trybunalu Konstytucyjnego oleje.

    A ten Kuchcinski, to on ma nerwy ze stali, albo jest tak oglupialy, ze mysli, ze waaaadza prezia jest wieczna i nikt im nic nie zrobi.

    I najgorsze jest to, ze jak sie paczy na tak zwana „sejmowa opozycje” to, cholera by ja wziela, moze miec racje. Co niestety przeklada sie na to, ze to nie opozycja polityczna prezia pokona, ale lud bedzie musial zrzucic jarzmo niewoli PiSowskokosciolkowej, co zajmie wiecej czasu niz by sie chcialo.

  333. NeferNefer
    22 lipca o godz. 17:15.
    Dopiero „otworzyłam” blog i czytałam, raczej tylko przeglądałam, od końca. Oglądnęłam daltonistę. to pojąć może jedynie prawdziwy daltonista. Miałam brata- nie widział np. czerwonych poziomek wśród zieleni. Myślę, że rozróżnianie kolorów jest u każdego człowieka inne. Jedni rozróżniają dużą ilość odcieni, inni mniejszą, aż tylko do bardziej lub mniej ciemnych szarości.
    Piszesz, że tylko tylko ze sobą. To, że nie zawsze jest oddźwięk w postaci wpisu nie znaczy, że twoje wpisy nie były czytane i ciekawe.
    Ja często nie wypowiadam się, ale dana osoba (tak myślę) wie przecież, że jest mi miła a jej wpisy ciekawe.
    Ale się zagalopowałam. Pozdrawiam, życzę dobrego urlopu. Ale odezwij się jednak czasem. Margit.

  334. O północy (wczoraj), „zjawili się jacyś cywili”. W Sejmie. Nie po raz pierwszy zresztą. A Wy zróbta z tym co chceta.
    https://www.youtube.com/watch?v=FXxVnUpTDVw

  335. PETER THIEL, wspolzalozyciel PayPal, najwiekszy inwestor w Facebooka, gay-ikona, miliarder, popiera kandydature Donalda Trumpa
    https://www.youtube.com/watch?v=Zi0zmAPIJ4I

  336. Margit
    22 lipca o godz. 18:16

    NeferNefer
    22 lipca o godz. 17:15.
    Dopiero „otworzyłam” blog i czytałam, raczej tylko przeglądałam, od końca. Oglądnęłam daltonistę. to pojąć może jedynie prawdziwy daltonista.

    Mój komentarz
    Margit, zjeżdżamy z tematu na pobocza daltonizmu. Postrzeganie kolorów przez człowieka jest sprawą niezwykle złożoną, jak uświadomił mnie okulista, z którym to i owo przedyskutowałem krótko.
    Po pierwsze, nie wszyscy ludzie postrzegają obrazy kolorowe jednakowo i z dokładnością do sześciu miejsc po przecinku. Postrzeganie kolorów, a w ogóle widzenie obrazów jest nie tylko uwarunkowane przez światłoczułość ogólną siatkówki, rozkład na niej obrazu, czułość poszczególnych obszarów receptorowych, lecz w w dużej mierze przez zdolności obróbcze obrazu znajdujące się w mózgu.

    Daltonizm jest najczęściej wadą opartą o zmniejszoną czułość receptorów jednego z trzech kolorów w oku. W oku mamy cztery rodzaje receptorów – czułe na kolory – czerwony, zielony i niebieski oraz czułe tylko na jasność – receptory nazwijmy to – zmrokowe, czarno-białe. Przy czym grupa receptorów światła zielonego jest dwa razy czulsza niż jednej z dwóch pozostałych grup – czerwonej i niebieskiej. Taki układ komplikuje widzenie.

    Ale mniejsza o to. Mnie ciekawi fakt polegający na tym, ze kobiety statystycznie lepiej postrzegają i zapamiętują kolory (i w ogóle obrazy) niż mężczyźni. Rzadko który mężczyzna zapamięta kolor krawata, kolor włosów i czy koszula była w granatowe kropki, a marynarka bordowa w zieloną kratę, nie mówiąc o kolorze oczu. Większość kobiet błyskawicznie to rozpoznaje i długo pamięta. To jest fenomen, jeden z największych, który pokazuje przewagę kobiet nad mężczyznami.
    Poza tym kobieta rozpoznaje nastrój w ułamku sekundy, nawet u słabo znanego mężczyzny. Mężczyzna musi się dobrze przypatrzyć i usłyszeć jakieś słowa, by ocenić nastrój rozmówcy.

    Kolory ubiorów, włosów, oczu, kwiatów, to dla mężczyzn z reguły niepotrzebne obciążenie pamięci, zupełnie analogiczne do daty rocznicy ślubu na przykład. Kobiety pamiętają natomiast nie tylko datę (daty) ślubu swojego, lecz także wszystkich bliskich i dalszych oraz ich wiek, daty urodzin i imienin, daty ukończenia szkól, daty zdarzeń losowych, itd. Nie do pojęcia dla chłopów – po co im to.

    W fotografii zawodowej funkcjonuje reguła, która mówi, że kobiety robią inne zdjęcia niż mężczyźni i potrafią popatrzeć z zupełnie innej, nie do pomyślenia dla mężczyzny, strony na obiekt i wykonać unikalne zdjęcie. Z tego wniosek, że kobiety widzą to, czego mężczyźni nie są w stanie, nawet przy największym natężeniu woli i umysłu zauważyć.
    Pzdr, TJ

  337. @Tobermory
    22 lipca o godz. 17:23

    Będę się byczyć:) potem do Łodzi z wizytą a jak dobrze pójdzie to i do Gdańska. Interesujące wojaże zagraniczne niestety muszę odłożyć ale bardzo mi się marzą. Coś mi się plącze „nie znasz życia, w … nie byłeś” co to było to w? Nie mogę sobie tej miejscowości przypomnieć.

    Chciałam w płaszczu ale się ochłodziło 🙁

    @Tanaka
    22 lipca o godz. 17:17

    Biorę póki dają, co prawda marnie płatny ale wolę wolność niżeli w klatce przysmaki. Jak się uda to Gdańsk pod koniec sierpnia.

    @Margit
    22 lipca o godz. 18:16

    Zawsze miło piszesz, dziękuję. No, ja od komputera urlopu nie biorę niestety albo stety. Ten chłopak w okularach na filmie był taki radosny że pomyślałam że wyślę trochę tego szczęścia. Obejrzałam z ciekawości więcej takich filmów, bardzo ciekawe, podziwiam naukowców którzy stworzyli te okulary.

    @tejot

    A ja mam coś co się nazywa synestezja kolor – litery, dni tygodnia i liczby. Bardzo fajne, najpierw myslałam że wszyscy tak mają a potem że tylko ja. W niczym mi to nie przeszkadza, jest tylko bardziej kolorowo.

    A czy to rozpoznawanie kolorów i zapamiętywanie przez kobiety nie ma czegoś wspólnego ze zbieractwem i odróżnianiem trujących roślin itd? Tak jak lepiej rozwinięta orientacja przestrzenna u mężczyzn. Jak robiłam patent na żeglarza to usłyszałam że mam maniery transatlantyka 🙁

  338. Jak Neferka ma manierka transatlantatantaranta, to ja mam na to cóś. Jechałem do Mielna północno-wschodnim baksztagiem, może trójeczką. Z powrotem – nikt by nie uwierzył – też na trzech mych żaglach, tyle że bajdewindem, więc ciut pod wiatr. I szło! Tanaczko, Miecz przed dziobem jak u miecznika zdał egzamin i zdaje za każdym razem. Ciut z powrotem pomagałem sobie jedną stroną wiosła, ale nie dlatego, że musiałem, lecz żeby trochę szybciej. Dawno wynalazłem, że ster jest na żaglowym kajaku tylko przeszkadzający, bo hamuje. A jak się spieszy, to nie steruję nieruchomym wiosłem, lecz wiosłuję odpowiednią stroną – nie tylko nie tracę wtedy prędkości, ale nawet zbliżam się do prędkości gwizdu w uszach. Nie było żadnych przygód, tylko szum w uszach, mimo skromnej trójki. To właśnie pokazuję. Niech będzie pochwalony Posejdon.

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/albums/6310225220330700017/6310225218772720930

  339. NeferNefer
    22 lipca o godz. 20:53

    tak jest; kobiety lepiej odróżniają kolory, żeby się mogły skupić na czynnościach inwentarskich, oraz szorowaniu podlóg w kościołach. Do tego przeznaczyl je bozia, z czym się zgadza jeden taki, którego tu dziś komentowaliśmy.
    Człowiek standardowy odróżnia jakieś 2,5 miliona odcieni barw. Najdoskonalsi rozróżniacze barw dobijają ponoć do trzech milionów.
    Natomiast monitory komputerów dociągają już do 156 milionów, albo jakoś tak, i ciągle im przybywa.
    Każdy facet składa się z kobiety, a każda kobieta z faceta. Poza patologią zerojedynkową, która jest dobra w oczach biskupa oraz jego bozi. Wszyscyśmy dżendery i mnie to barzo cieszy. Ostatnio bowiem kupuję sobie koloroe rzeczy: ściekle czerwone trampki, różowe koszule, błękitne szale oraz fruwające portki. Odnalazłem właśnie, na dnie szuflady, wielki krzyż napierśny, większy od biskupiego, ktory sobie wyfasowałem będąc dziecięciem nastoletnim, w celu uprawinia hare kriszna, pykania trawki z fajki albo jezuskosandłkowania. Miałem też w planach uprawianie wolnej miłości, ale nie zdążyłem się wtedy zorientować, jak to się robi. Mialem w tym celu zapoznać się z napisem na płocie, ale został zamalowany.
    W tej sytuacji skupiłem się na noszeniu wielkiego krzyża, przez co źle na mnie patrzył zazdrosny biskup K. , bo nie miał tak wielkiego. Krzyża.
    Nosiłem też stosowny pierścień, z tombaku. W ten sposób zamierzałem zostać biskupem i cwanie myślałem, że tą okrężną drogą dojdę do uprawiania wolnej miłości, jako i członkowie kleru uprawiają.
    Właśnie jednak się dowiedzialem, że podobny pierścień – z tombaku – nosi papież Franciszek. W związku z tym dostrzegam małość moich ówczesnych ambicji – trzeba było się od razu namierzać na papieża.
    Pora sprzyja noszeniu ciuchów fruwających, kolorowych, bez majtek, oraz wielkich krzyży z pierścieniami. Na Światowe Dni Młodzieży zamiaruję wystąpić na czoło.
    Dał mi przykład Motyl Bożocielny.

  340. pombocek
    22 lipca o godz. 21:11

    Pombocku, skoro patenty hydrodynamiczne wypróbowane z powodzeniem, pora otworzyć biznes. Ewentualnie przejść do środka, bo komary rypią.
    Gdyby z tego wynikł biznes, wskaźnik innowacyjności w Polsce, najniższy w Europie i jeden z najniższych w cywilizowanym świecie, skoczyłby gwałtownie w górę uderzając w sufit. Sufit okazałby się niebem, rajem i w ogóle czymś całkiem fajnym.
    Jak oglądam Twoje produkcje filmowe jeziorne, to bym zaraz szedł pływać. Z tym, że jak wlezę do morza, to mi się następnie trudniej przestawić na jezioro. Nie ten zapach, nie ta woda, nie ten smak, nie ten ruch i nie te widoki.
    Dajmy na to wczoraj: fala dobra, porządna i mocna, słońce jak się patrzy, kilka chmurek akuratnych dla dekoracji sceny krajobrazowej, a na morzu będzie z setka śmigających jak ferrari windsurferów. Jak ichh widzę, to zaraz się musze między nich wplątać. Jest dobrze.
    I Hel widać było, powietrze jak kryształ. Woda niby lekko chłodnawa, ale właściwie to ciepła. jak się wlezie, nie chce się wyleźć. A jak się trafi na jeziorko ciepłe, to normalnie sałna i spa w jednym. Oraz ładne dziewczyny.
    W końcu wylazłem, ale co się napływałem, to moje.

  341. Na zakończenia bożego dzionka ukłony dla lonka. To jest Mielno, a tam jest Unieście, a na ostatniej fotce, za jeziorem, jest Koszalin. Koszalin jest głupi. Obok niego jest Góra Chełmska. Góra Chełmska ma grzyby i jagody, i kleszcze, i ciągnie się do Tanaki, a nawet za. Nie było ładnych widoków w Mielnie, bo akurat nie dowieźli, a ja zresztą ich nie szukałem, bo to, co pokazuję, to tylko dziennik okrętowy. Znaczy, że tam byłem. Na pokonanie gdzieś 17 km – tam i z powrotem – potrzebowałem 4 godziny. Może było więcyk niż 17, bo z powrotem trochę się po brzegach kręciłem i zaglądałem w ćciny, czy chrząszcz brzmi lub ksionc kści. Nic takiego nie spotkałem, ale widziałem smakowite zielone żaby.

    https://lh3.googleusercontent.com/-sotM1r9obc4/V5J3BUqC9CI/AAAAAAAAJUI/iiQXpm1kQoo7HEYQAy0Pk6aQw2ZETR04gCL0B/w962-h541-no/DSC02823.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-H9O_BLy-x8I/V5J3BCk5UYI/AAAAAAAAJUE/J0E0hfqUomkTdDPMHT3fiIQUKsXJEV9aQCL0B/w962-h541-no/DSC02827.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-EXQLY5hWcPA/V5J3BnYAd2I/AAAAAAAAJUM/durn5eDTub83vrh0lh40EhOqvaw6rsiTACL0B/w962-h541-no/DSC02829.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-bpAV0f4K-zY/V5J3CLX-1nI/AAAAAAAAJUQ/-1KVNOJP714hQRz8FCGYtn4fxULmn_mOQCL0B/w962-h541-no/DSC02830.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-sO84-LdvTMI/V5J3CeaQ2PI/AAAAAAAAJUU/VcDc33Oj8F4nC4nCxRQm8YzuMD8vdhnpgCL0B/w962-h541-no/DSC02832.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-yG7bupLZ3VU/V5J3Cj3xlnI/AAAAAAAAJUY/-UJ_VxhynkcvpmDj1iLjR7ZzuoJ_dKgIgCL0B/w962-h541-no/DSC02838.JPG

  342. Tanaka
    22 lipca o godz. 21:56

    Wiesz, Tanaka, co mi się zdaje? Mi się zdaje, że Bałtyk ciepleje. Przecież pamiętam lata, jak jeszcze nie zimowałem w wodzie, że w połowie czerwca strach było wejść, że może człek zamarznie. W tym roku pierwszy raz polazłem w połowie marca, a w kwietniu już się kąpałem. W czerwcu to między falochronem a brzegiem mogły się kąpać nawet dzieci.

  343. Obrażam się na Was niniejszym. Nikt mi nie odpowiada na posty.
    No to to spadajcie.
    Pardą, to ja stąd spadam, skoro nic tu po mnie.

  344. mag
    22 lipca o godz. 22:13
    nie obrażaj się na świat. Napisałaś” robta co chceta” to slucham w nieskończoność.
    Muza w tle, dobre na piątek.
    Do tego zdjęcia i filmiki pombocka i na dziś to jedyne dobre wiadomości, bo dotknęła nas w pracy tzw. dobra zmiana.
    Nowa miotla wymiata…

  345. Prez.Putin na temat strategcznego balansu zbrojen – Rosja a USA
    22 lipca 2016 (j.ros.)
    https://www.youtube.com/watch?v=uXXv9Vfz2Io

  346. slyszalam dziś nowe określenie na gadanie dookoła temeatu, a nie na temat.
    Takie rzeczy nazywa się „błaszczakami”
    to, co usłyszalam wczoraj w porannej audycji z Beatą Michniewicz- jej rozmówcą byl wlaśnie Blaszczak dobrze odzwierciedla sluszność tego określenia.

  347. trafność tego określenia jest ściślejszym odzwierciedleniem pojęcia BŁASZCZAKI

  348. Czy Turcja opusci NATO?

    Zirinowskij, znawca polityki tureckiej, o nieudanym puczu w Turcji.

    https://www.youtube.com/watch?v=6qIjqMCAxpU

  349. @mag

    Mnie też często gęsto nikt nie odpowiada i wielkie halo. To znaczy że się nie przejmuję. A gdyby dzisiaj po mojej małej szpilce nikt nie zareagował to też bym się nie przejęła. Jak mnie raz dłużej nie było to nawet nikt nie zauważył 🙂

    Ja se kiwam giczołami.

  350. NeferNefer
    22 lipca o godz. 22:52
    aż Ci zazdroszczę 🙂 6 tygodni laby….ufff; mnie zostalo kilka dni.

  351. @Tanaka

    Mam nadzieję że wystroisz się na cześć w to wszystko, ale w pierścień całować nie będę 😉

  352. Cieszcie się, moje Panie, że w łapy świętego męża nie wpadłyście. Kawałek Pawłowego Listu do Tymoteusza wklejam:
    (…) kobiety – w skromnie zdobnym odzieniu, niech się przyozdabiają ze wstydliwością i umiarem, nie przesadnie zaplatanymi włosami albo złotem czy perłami, albo kosztownym strojem, lecz przez dobre uczynki, co przystoi kobietom, które się przyznają do pobożności. Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem lecz [chcę, by] trwała w cichości. Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem – Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo. Zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci; [będą zbawione wszystkie], jeśli wytrwają w wierze i miłości, i uświęceniu – z umiarem. (1 Tm 2, 9-15)

    Dobrej nocy Paniom życzę, a Neferce udanego urlopu 🙂

  353. Tanaka
    22 lipca o godz. 21:43

    Mój komentarz
    Na marginesie. Lepsze postrzeganie kolorów przez kobiety (nie wszystkie) niż przez mężczyzn przypisuje się temu, że kolory (tzw. podstawowe – w przybliżeniu RGB) są kodowane u człowieka na chromosomie X, a więc mogą być kodowane na obydwu chromosomach X u kobiet (kobiety mają dwa chromosomy X) i tylko na jednym chromosomie u mężczyzn, bo mężczyźni mają tylko jeden chromosom X.
    W związku z tym u kobiet może wystąpić więcej wariantów czułości na kolory.

    Mężczyzna ma receptory maksimum trzech kolorów, tyle ile może uzyskać z jednego chromosomu X, a kobieta może mieć receptory czterech kolorów na przykład, trzy z pierwszego, czwarty z drugiego chromosomu X.
    Wtedy kobieta może składać kolory z czterech grup receptorów, a mężczyzna nigdy więcej niż z trzech. Kobiety mając jeden chromosom X więcej niż mężczyźni mogą widzieć więcej kolorów. Mężczyznom taka zaleta nie przysługuje.
    Pzdr, TJ

  354. @Konstancja
    22 lipca o godz. 23:01

    Do mnie jeszcze nie dotarło że w poniedziałek nie muszę jak ten kuń do tramwaju, tramwajem i piechotą.

    @anumlik

    Dziękuję pięknie, anumliku:)

  355. @pombocku

    Uklony odwzajemniam wspomnieniem z mlodosci:

    Byl rok 1987…

    Bylem w wojsku w Mielnie wlasnie i w ramach przygotowan wojennych budowalem na wydmach transzeje wzmacniane podkladami kolejowymi. Rutyna byla prosta, wojskowa, czyli po sniadaniu zbiorka, pobranie narzedzi i wymarsz do roboty…, na wydmy.

    Nie wiem jak jest z plaza na wschod od Regi, ale na zachod od niej, to plaza byla ogromniasta, a i morze bylo „po kostki” ze dwiescie metrow w glab…

    Byl styczen i nie pamietam juz ktorego to bylo stycznia, wyszlismy na wydmy, a cale morze we mglach. Woda po prostu parowala jakby sie gotowala. Przyznaje sie, ze to bylem ja, ktory zapytalem sie sierzanta, czy moge isc i sprawdzic temperature wody. Dostalem pozowolenie i organoleptycznie stwierdzilem, ze woda sie „gotuje” i jest cieplejsza od powietrza…

    Sierzant mi nie uwierzyl i sam poszedl sprawdzic.

    Sprawdzil i wyslal mnie po termometr plazowy. takie cos ogromnego, co najmniej z pol metra szkla oprawionego w niemal metr drewna, uczepione na kilkumetrowej lince. „Polecialem” do magazynu i przynioslem. Termometr zastakl rzucony na odleglosc dostepna w morze i wyciagniety po dziesieciu minutach, pokazal naszym zdumionym oczom 19 stopni Celsjusza, jakos kolo polowy stycznia, przy temperaturze powietrza z – 3 stopnie.

    Sierzant byl tak samo podekscytowany jak reszta „wojska” i niewiele myslac sam pognal do Sztabu, na konsultacje.

    Dowodztwo zareagowalo nie „po wojskowemu”, ale po ludzku i oderwalo wojsko od „wojskowosci” i natychmiast zorganizowalo zimowe kompielisko dla wszystkich chetnych. Bylem jedynym posiadczem „zoltego czepka”, wiec na mnie zwalono zabezpieczenie. Pilnowalem, zeby nikt z kapiacych sie nie utopil, wiec stalem jakies 300 metrow od brzegu, po pas w wodzie i co jakis czas zanurzalem sie w Baltyku, zeby sie ogrzac. Rozumiesz? Ogrzac sie !

    W zyciu bym nie uwierzyl, ze sie bede w Baltyku ogrzewal, ale tak bylo, wtedy w styczniu 1987roku.

    I nawet wiem co wtedy sie przytrafilo. Na calosc zlozyla sie kombinacja wiatrow nad polnocno wschodnim Atlantykiem i Morzem Polnocnym, ktore to kombinacje „zapedzily” wielka czesc polnocnej odnogi Golfstormu, przez Ciesniny Dunskie na Baltyk i te cieple podwzrotnikowe wody, ktore w wielkiej ilosci zostaly na Baltyk zapedzone, trafily wlasnie na polskie wybrzeze Baltyku w okolicach Mielna.

    Plywalem w Baltyku w styczniu 1987 roku i nie to, ze sie odwazylem wejsc, ale balem sie wyjsc… (lol)

    Pozdrowka

  356. Chyba się znowu narażę 🙄

    Zima stulecia 1986/87
    Głównie zapamiętana za sprawą stycznia 1987 roku, jednego z najzimniejszych miesięcy w historii polskiej meteorologii.

    „Ostatni raz wyjątkowo sroga zima miała miejsce z 1986 na 1987 rok. Wówczas to zamarznięty był prawie cały Bałtyk z wyjątkiem niewielkiego fragmentu w centralnej części morza.
    Solidnie skuty lodem na dużym obszarze był także Bałtyk zimą w latach 1962/3; 1963/4 oraz 1946/7.
    Średnia temperatura stycznia 1987 dla Gdańska -9°C, najniższa -23°C(11.01.1987) Dla Szczecina – średnia w styczniu -7,9, najniższa -30,0°C (14.01.1987)
    W Białymstoku zmierzono -34,6°C

  357. Koles, qurna zesz twoja mac !

    Ja pisze co przezylem i co doswiadczylem. A ty se gadaj co znajdziesz w necie ! Bywaj, czyli spadaj ! Czeiaku durny i namolny !

  358. To był wyjątkowo mroźny styczeń także w Danii i Wielkiej Brytanii
    https://en.wikipedia.org/wiki/January_1987_Southeast_England_snowfall

    Zjawisko „parowania” wody zimą obserwuję prawie co roku, daleko od morza i golfsztromu, kiedy nastają porządnie mroźne dni, zimne powietrze nie jest w stanie przyjąć wody parującej z jeziora, więc ta staje się widoczna w postaci mglistych obłoków, jak nad garnkiem z wrzącą wodą.

  359. Sorry, ale ja tamtą zimę też pamiętam.

  360. @pombocku

    Ty tego czepiaka namolnego jakos tam cenisz, czy nawet lubisz. Ja nie lubie, czasem doceniam wklad jaki konstruktynie wnosi.

    Rybaczyles latami jak mniemam, wiec mysle, ze masz w pamieci zaplatane w sieci mieczniki i inne podwzrotnikowe ryby.

    Ja mam w pamieci tamten styczniowy dzien, co wyzej opisalem i mam w pamieci miecznika ktory zostal wyciagniety z sieci rybackiej zastawionej tuz pod Przyladkiem Rozewie w 1982 roku.

    One na Baltyk trafiaja, gdy wiaytry cieple podzwrotnikowe wody zapedza.

    Mysle, ze kto jak kto, ale Ty o tym wiedziec powinienes. A czepiak durny, a bezmyslny i pozbawiony zdolnosci wyobrazenia, niech se gada swoje.

    Pozdrowka

  361. @Tobermory

    Jestes durniem, ort co !

    Jesli starasz sie wysmiac to co jest faktem.

    „Zima stulecia” nie ma nic, a nic wspolnego, z tym co opisalem, poza datowaniem. Opisane przeze mnie zjawisko, trwalo kilka godzin. Po ustapieniu wszystko wrocilo do normy. Tyle tylko, ze wtedy w Mielnie na terenie Garnizonu Mielno, kilkuset zolnierzy sie kapalo w polowie stycznia, w Baltyku.

    Mozliwe, ze nikt z nich, poza mna, nie czyta i nie pisze na tym blogu, ale pomimo tego nie jestem sam i mam kilkuset swiadkow tego, co opisalem.

    Wiec jak chcesz. Osmieszaj sie sam dalej…, albo potulnie przyjmij do wiadomosci i stul laskawie uszy po sobie.

    Dobrej nocy … „buzka”…

  362. Miecznik (włócznik) preferuje temperatury 18-22 stopnie, choć można na niego natrafić w przedziale 5-27 st. Zdarza się w zachodnim Bałtyku, nie jest rybą stricte tropikalną.
    Bardzo smaczny, notabene. Widziałem połów miecznika w Cieśninie Mesyńskiej i u wybrzeży Kalabrii.

  363. Kąpieli w Bałtyku w styczniu nie neguję. Powątpiewam, aby to był styczeń 1987.
    Styczeń 1987 w Europie
    https://www.youtube.com/watch?v=Pjdwmu-I0CY
    W drugiej części (od 4:37) Polska i Bałtyk.
    Bałtyk, notabene, zamarzł wtedy na powierzchni 400 000 km. kw.

  364. „zjawisko, trwalo kilka godzin. Po ustapieniu wszystko wrocilo do normy”
    czyli Bałtyk zamarzł ponownie?
    Dobranoc.

  365. A se powatpiewaj do woli usranej. Ja wiem, ze sie kapalem. I tyle w temacie.

    „buzka”

  366. Wy tu o „dudzie Maryni”, a niejaki Ziemkiewicz po zamachu w Monachium napisał, że dobrze tak Niemcom, dotychczas to oni zabijali.
    Pisich kultura.

  367. lonefather
    23 lipca o godz. 0:27

    Niestety, lonek, nie widziałem na oczy żywego miecznika ani martwego w całości, ani też nie słyszałem, by się komukolwiek ze znajomych rybaków trafił. Z egzotycznych rzeczy zaplątała się w nasze siatki wojskowa pilotka – niedaleko Ustronia Morskiego było wojskowe ruskie lotnisko, które się kończyło przed Sianożętami. A kumpel wyciągnął cały nabój z działka przeciwlotniczego kalibru gdzieś 30 mm – wiesz, że łuska nabojów plot jest wielokrotnie większa od pocisku – i przyszedł do nas żartnąć z tym nabojem wystającym z rozporka.

    Co do zimy 1987, to majaczy mi się, że to była ta zima, przed którą kumpel zapowiedział, że gęsi się zaczęły nieść, więc zima będzie łagodna. Jeszcze nie skończył mówić, jak sypnął taki śnieg, że do pracy jeździliśmy śnieżnymi tunelami. Pamiętam tylko, że mrozy nie były wielkie, bo przecież robiliśmy łopatami w rzekach – czasem trzeba było potłuc od brzegu trochę lodu (a długie gumiaki chowałem mokre pod śniegiem, bo nie chciało mi się do domu targać). I chyba to wtedy wyskoczył bodaj jeden bardzo mroźny dzień. Ale nad morzem temperatury, jaką pamiętam ze Słupska z lat pięćdziesiątych (28 stopni mrozu) raczej nie przeskoczył.

    Niska średnia temperatura nie oznacza, że morska woda zamarza w oczach, a olbrzymie zwały zmarzniętego śniegu na brzegach mogą sobie leżeć na brzegu i straszyć, zaś za tymi zwałami morsy się kąpią, jako i ja się kąpałem w Rowach, kiedy odwiedzałem mamę w jej samotni (ośrodek wypoczynkowy, którego pilnowała). Czy kąpałem się w 1987 tego nie pamiętam. Niestety, nie mogę dać ilustracji potężnych zwałów zmarzniętego śniegu przy brzegu, bo wonczas nie tylko pasji pstrykania nie miałem, ale i aparatu. Mogę tylko powiedzieć, że stanowiły czasem wysoką po pas barierę oddzielającą wodę od brzegu. Raz ślizgałem się na plaży w Rowach ze sporym spadkiem w stronę morza. Miałem okropnie śliskie buty, które mnie niosły tak, że gwizdało w uszach. Jak z tym gwizdem pieprznąłem barkiem w wysoki wał śniegolodu, tak jestem pieprznięty do dziś.

    Co ja więc mogę dać? Ja mogę dać obrazek. On pokazuje jeden z drugim, jak morze zamarza. Na brzegu może sobie być mróz, a morze zamarza tak jak na obrazku – bardzo powoli. Najpierw się przy brzegu robi kasza, potem groch i tak dalej, aż czasem po horyzont. Widziałem chyba w 1987 roku zamarznięty Bałtyk, ale głowy nie dam, czy to nie w tym również roku widziałem w pobliżu brzegu w Rowach wolne od lodu wielkie jezioro w morzu, na którym mieszkało wiele tysięcy ptaków różnego kalibru.

    https://lh5.googleusercontent.com/-XIs7X-ZyUOk/V5MOZBcTZ0I/AAAAAAAAJVs/BOApjhiPGHUzKVZQ_tmyG297anQ0CQMEgCLcB/w962-h541/Zdj%25C4%2599cie1293.jpg

    https://lh3.googleusercontent.com/-BzO4Ap20jzs/V5MOYyvN3qI/AAAAAAAAJVo/WoCjTI8CbbsBciS_gAk1KVpHSqrMTpJ4gCL0B/w962-h541-no/Zdj%25C4%2599cie1304.jpg

    https://lh3.googleusercontent.com/-gjxYGvlNA4Y/V5MOZDd-bcI/AAAAAAAAJVw/CEtshqAp0johTknNUdA2DmovBgThliLoQCL0B/w962-h541-no/Zdj%25C4%2599cie1295.jpg

    https://lh3.googleusercontent.com/-86EEanmO0Ko/V5MOZ-uqJ5I/AAAAAAAAJV0/iYdF7d7jXL42oWaUgRKPZyGygEDzLi0NQCL0B/w962-h541-no/Zdj%25C4%2599cie1308.jpg

  368. andrzej52
    23 lipca o godz. 7:29

    Jest, proszę andrzeja, również kultura niepisich. Ona polega na opatrywaniu wpisu wstępem np. >>Wy tu o „dudzie Maryni”<<. To wstęp konfrontacyjny. Wy, durnie, o durnotach, a tu się dzieją poważne rzeczy. Sądzę, że w każdej sekundzie życia globu gdzieś się dzieją poważne rzeczy. Ale w tej samej sekundzie dzieje się milion razy więcej rzeczy z czyjegoś punktu widzenia niepoważnych, które dla innych też są niepoważne, a dla jeszcze innych – poważne. Po prostu taki wstęp, jaki zaprezentowałeś zamiast "dzień dobry" jest łagodną inwektywą, którą ująłem kiedyś w "Jak on może gdzieś chlać to piwo, jak ja wolę herbatę". Wól sobie, tylko po co ta konfrontacja z tym, kto woli co innego Jest już na tym blogu specjalista zza stodoły od takich wstępów i starczy.

    Wyobrażasz sobie nauczyciela, który zaczyna lekcję nie od "Dziś porozmawiamy o", lecz od "Wy durnie"?

  369. pombocek
    23 lipca o godz. 9:08
    Szanowny Ponboczku.
    myślałem, że mam do czynienia z ludźmi majacymi pojecie o bieżących wydarzeniach.
    Myliłem się.

  370. andrzej52
    23 lipca o godz. 9:20

    Mienie pojęcia o czymkolwiek a mówienie o tym – to dwie różne rzeczy. Mogę mieć pojęcie o kimś, że jest jołopem, ale niekoniecznie muszę o tym głośno mówić. A wstęp w rodzaju „Pan tu, panie Pogorzelski o dupie Maryni, a ja gore” to trzecia, nie mająca nic wspólnego z tymi dwoma rzecz. Zaprezentowałeś postawę „Jak wy śmiecie interesować się czymś innym niż ja”. Interesowanie się bieżączką to tylko jeden z niezliczonych subiektywnych wyborów – ani lepszy, ani gorszy od innych.

  371. @pombocek
    23 lipca o godz. 9:08

    Już tu kto inny zaczyna od „Durniu”.

    @andrzej52
    23 lipca o godz. 9:20

    Ziemkiewicz znany jest z delikatności i taktu.
    Aby nie było wątpliwości, co do intencji, to na propozycję skasowania tej skandalicznej wypowiedzi odpisał: Nie widzę powodu.

  372. @pombocek
    23 lipca o godz. 9:41

    Nie widzę nic niestosownego w zwróceniu uwagi na bieżące wydarzenia, a forma zastosowana przez @Andrzeja jest absolutnie OK.
    Przypomina mi „Pan tu, panie Pogorzelski…”

    Sorry, Andrzeju, taki tu mamy klimat 😉

    Idę na grzyby.

  373. andrzej52
    23 lipca o godz. 7:29
    Myślałem że w Polityce blogi preferują informacja polityczne. Po twym wpisie nie jestem już tak pewny. Wpisujesz jak najbardziej aktualny polityczny temat ,m a tu niektórzy dziwnie reagują.
    O Ziemkiewiczu mam wyrobione nie od dziś zdanie i on swymi wypowiedziami tylko je potwierdza. Ten gość doskonale pasuje do PiS’owskiego towarzystwa.

  374. @andrzej52
    Zaletą (dla mnie) tego blogu jest to, że możemy i dudzie Maryni i rzeczach poważnych pogadać. Także o kretyńskim wpisie Ziemkiewicza, który już został obśmiany na różnych forach. Dla mnie obgadywanie Ziemkiewicza jest nieproduktywne i mało twórcze, a ciągnięcie wątpliwej jakości bon motu – Dla Niemców szok. Zawsze to oni mordowali innych, odwrotnej sytuacji nie mają przećwiczonej (taki jest literalny zapis Ziemkiewiczowej mądrości na Twitterze) – to (także dla mnie) strata czasu.

  375. @lonefather
    Lonek, nie zaprzeczam temu, co Twoje ciało doświadczało podczas ożywczej kąpieli morskiej w styczniu 1987 roku (nie takich rzeczy doświadczalim z panienkami we mróz), ale to, że ten styczeń był wyjątkowa mroźny, pamiętam, gdyż od samego jego początku, noc w noc, cierpliwie wychodziłem co dwie godziny z ciepłego łóżka w mróz, z akumulatorem pod pachą, aby włożyć tenże akumulator w jego akumulatorowe gniazdo, podłączyć klemy i odpalić „malucha”, co by rozgrzał wszystkie zamarzajace oleje i smary. „Maluch” musiał być gotowy na za pięć godzinę zero, czyli na ten moment, gdy moja żona będąca w ostatnim miesiącu błogosławionego stanu, poczuje bóle przedporodowe. Za każdym razem temperatura na zewnątrz przekraczała minus 25 stopni. Gdy ten moment – dziewiątego stycznia o godzinie piątej rano – nadszedł, termometr wskazywał 28 stopni mrozu. Akumulatr wstawiłem – śrubami go dokręcając, klemy założyłem, odpaliłem i czekałem aż żona się ubierze i do „malucha” wsiądzie. Aż do szpitala (a mieszkaliśmy w zadupiu pod Warszawą), kilkanaście kilometrów przejechałem mając „odchuchany” krążek na przedniej szybie o średnicy jakichś 20 centymetrów. Sama Marzanna musiała mieć nas w opiece, bo dojechaliśmy szczęśliwie, a córka urodziła się urodziwa (ma to do dziś) i zdrowa. Tej zimy, Loneczku, nie zapomnę. Może bałtyckie morze miało inaczej, kto ją tam, tę Marzannę wie.

  376. Tobermory, maciek.g, andrzej52

    Ja – o dupie, koledzy – o słupie. Nie odnosiłem się ani do wagi dotkniętego przez andrzeja52 tematu, ani w ogóle się do niego nie odnosiłem, lecz do młodzieżowej FORMY WEJŚCIA: „Pan tu, panie Pogorzelski”, do niczego więcej. Mam kłopot z ludźmi, kiedy mówię precyzyjnie, bo oni lawirują wokół mojego tematu, plotąc o tym, co oni mają na myśli, a nie o tym, co ja powiedziałem. Pełne zrozumienie ogromnej chaotyczności ludzkich subiektywnych reakcji na jedno i to samo zdarzenie zajęło mi niemal 50 lat, bo tępy jestem. Ale jak zrozumiałem, to zrozumiałem. Czego wszystkim życzę (choć życzenia uważam za głupawy tik).

  377. Jako osoba niezbyt młoda pamiętam zimę stulecia 1979.
    To dopiero była zima! Mróz i śnieg jak jasna cholera.
    Dzieciaki, w tym mój mały synek, miały przymusową labę, bo przedszkola i szkoły były zamknięte.

  378. anumlik i Tobermory

    Morze, anumliku, ma z zasady inaczej – zimą jest tu cieplej niż nawet we Wrocławiu. Choć bywało różnie. Ale jedno jest pewne: lonek opowiedział o konkretnym epizodzie, a Panowie – z ogólnikami o mroźnej zimie 1987. Jeśli lonek mówi ze szczegółami, że się kąpał, a z nim – armia, to nie ma powodu, by nie wierzyć – bez wnikliwego sprawdzania okoliczności, bo po co. Chyba że ktoś ma apetyt. Każdy opowiedział swoje, raczej bez związku lub z bardzo luźnym związkiem z tym, co mówił lonek. Lonek mówił o konkretnym dniu, a nie o styczniu i o całej zimie.

  379. @pombocek
    Nie pisałem „ogólnikami”, a konkretnie opisałem warszawski styczeń roku 1987. Napisałem też, że nie kwestionuję odbycia przez Lonka ożywczej kąpieli w Bałtyku podczas pamiętnej (przez każdego z nas inaczej) zimy kończąc słowami „Może bałtyckie morze miało inaczej, kto ją tam, tę Marzannę wie”. Kropka.

  380. Pamiętam tę zimę, mróz był jak za cara.

  381. anumlik
    23 lipca o godz. 12:09

    Anumliku, czytam uważnie i tak staram się mówić: mówiłeś o styczniu, a lonek mówił o jednym konkretnym dniu, więc Twój styczeń był dla mnie ogólnikiem. Można se powspominać, ale to było poza tematem lekcji. Nie musisz cytować swoich słów, jako że niektórych tu zawodników – w tym Ciebie tam, gdzie jest to dla mnie interesujące – nie czytam odin głaz – na Kawkaz, drugoj – na siewier.
    Szykuję się na latarnię w Czołpinie.
    – Bud’ zdorow – skazał Pietrow.

  382. Morze Bałtyckie zostało pokazane w tv w połowie stycznia 1987. Sprawozdawca z Mielna wspomina połowę stycznia.
    I to jest dramat.
    Styczeń 1987.
    Od dwóch tygodni niemal cała Europa jęczy w okowach mrozu i śniegu. Zamarzają ludzie i pomarańcze, w Polsce (nad morzem) temperatury sięgają od -30 w Szczecinie do -23 w Gdańsku. Białystok melduje wprawdzie -34,6, ale to nie nad morzem.
    Tymczasem, niedostrzeżony przez Duńczyków z soplami pod nosem i Niemców zajętych wysadzaniem zatorów lodowych pod Hamburgiem, ciepły prąd zatokowy dociera cichcem do Mielna i rozgrzewa nie tylko wodę do +19, ale i powietrze do +3 zachęcając ludowe wojsko do kąpieli.
    No i na zdrowie.
    Szkoda tylko, że ten rzadki fenomen przeszedł do historii niezauważony przez naukę 🙁
    Oserwatorzy UFO pełni będą zrozumienia.

    Ostatnio w październiku 2015 obserwowałem w Mielnie „morsy” biorące kąpiel. Wszedłem do wody powyżej kolan i zmierzyłem dokładnym termometrem. Było +10, morsy były przekonane, że jest cieplejsza 😉

  383. @lonefather

    Ja tam nie wiem, jak było w morzu w Mielnie roku onego, ale wiem, że prawda jest trójstopniowa, o czym poucza nas Tschner, ksiądz.
    Znam się też co nieco na fizyce niesmoleńskiej i odróżniam smak wody morskiej od wodociągowej.

    Gdyby woda w Bałtyku przy plaży w Mielnie miała w styczniu roku onego +198 C, to wiem, kim się posłużyć – wczesnym Chruszczowem w mowie, myśli, geście, uczynku, oraz wyglądze. Czyli właścicielem Dudy Andrzeja: „jak ktoś ma pieniądzie, to skądś je ma”.
    Jest to bardzo słuszne woda musi mieć tak samo: jak ma w styczniu +19*C, to skądś te celsjusze ma.
    Skąd?
    Hipotezy robocze:
    A. nastąpił niezwyklej siły wlew wody z Morza Północnego, co się co jakiś czas zdarza, ale nieregularnie, w sumie rzadko, bywają przerwy kilunastoletnie, co źle wplywa na stan życia w Bałtyku. Woda z Północnego jst bowiem bardziej natleniona niż bałtycka, ktora jest też cieplejsza (sic!), a więcej ciepła w wodzie oznacza mniej tlenu.
    Ale nie szukamy tlenu, a ciepła w wodzie. I to niesamowitego w zimie.
    Wlew jest zatem dobrą hipotezą, ale nie na ten temat.

    Ciepły Golfstrom opływa Wyspy Brytyjskie od zachodu. Jest na tyle daleko od Cieśnin Duńskich i o tyle jeszcze dalej od Mielna, że nie nadaje się na kandydata do podgrzewania plaży.

    B. Samoistność produkcji tak ciepłej wody przez Bałtyk. realnie – w styczniu i miesiącach sąsiednich – odpada. Nie ma źródła ciepła w postaci Słońca, nie ma źródła w postaci geotermii, ani podwodnego wybuchu wulkanu.

    C. radziecki okręt podwodny u wybrzeży Szwecji, który zgubił reaktor atomowy.
    Fantazja ta pojawia się u Szwedów co roku, i jest Bałtycką odmianą potwora z Loch Ness. Szwedzi tk nieustannie widzą łódź podwodną, że nie mogą jej zobaczyć. Wiem skąd to się bierze: z morza Bałtyckiego wódi pitej na promach kursujących z Polsko do Szwecji i z powrotem. Oraz mrocznego życia, jakie im zafundował Bergman, tfu – luteranizm i klimat, co sportretował Bergman.

    D. Grzałki elektryczne do herbaty, pozostawione przez zapominalskich turystów z Poronina.
    ta hipoteza miałaby ręce, a nawt nogi, pod warunkiem, że zwiększono by o połowę (w styczniu) moc polskich elektrowni, dających prąd grzałkom.

    E. Maryja Fruwająca I Podgrzewająca.
    Ta hipoteza graniczy z prawdą. Ale nie na tym blogu.

    F. Termometr plażowy był źle wyskalowany, lub inaczej uszkodzony.
    W związku z ogolnymi związkami, żołnierz służby zasadniczej mógł być wprawiany w stan ogólnego optymizmu za pomocą termometra plażowego. Oraz rozkazu: żołnierze, woda ma 19*c. Do pływania marsz!
    Względna różnica temperatur:powietrza -3*C, a wody, hipotetycznie +19*C daje 22*C, czli szok poznawczy. Który działa na psychikę i powiększa komfort bycia w wodzie, dając złudzenie jej wyjątjowego ciepła.
    Realnie, powiedzmy, że woda miała +12*C, co i tak jest niesamowite w tych warunkach. Mogłoby to dawać subiektywne poczucie, że woda jest jeszcze cieplejsza, czyli coś w okolicy porządnie letniego +19*C.

    Gdyby woda miała mieć faktycznie +19*C, musiały by temu towarzyszyć niezwykłe i bezwzględnie odnotowane tak przez meteorologów, jak i całą ludność południowego Bałtyku zjawiska klimatyczne, z tornadami i gigantycznymi powodziami na czele. Większa część wyspy Uznam, wliczając to Świnoujscie, Wolin ale i samo Mielno byłaby zalana, a ofiary liczono by w tysiącach.
    O niczym takim nie słyszałem.

    Więcej Hipotez nie pamiętam, za wszystkie szczerze przepraszam Jezuska i tatusia jego oraz bliźniego mego, oraz proszę pokornie o wyznaczenie mi pokuty. Tylko donosów proszę na mnie nie pisać.

    I coś jeszcze w sprawie zimy na Bałtyku: bywały takie okresy ochłodzenia klimatu, ostatnie bodaj we wczesnych latach 1800-ych, że można było z Polski do Szwecji przejechać saniami. Bynajmnej nie w pijackim widzie.

  384. mag
    23 lipca o godz. 11:17

    Jak niemłoda, jak młoda?!
    Jak się kto kąpie w morzu Bałtyckiem w styczniu, to z każdą kąpielą młodnieje. Wiem po sobie, bo się raz kąpałem w grudniu.
    A poza tym patrzę jak się kąpią Morsy. Od samego patrzenia ubywają ze trzy lata. Nawet jak się nie ma brata.

  385. Tobermory
    23 lipca o godz. 12:44

    Tobermorku, wylatując, zapuściłem żurawia. Lonek mówił też dość nieprecyzyjnie o połowie stycznia, ale o konkretnym dniu. Twoje historyczne fakty nie są odpowiedzią na to, jak wyglądał ten niezidentyfikowany dzień w Mielnie – są tylko zakwestionowaniem z pewną dozą prawdopodobieństwa. Sprawdziłbym, gdybym wiedział, że jest u mnie gdzieś w pobliżu jakaś stacja meteorologiczna, ale nie wiem i nie chce mi się wiedzieć, poza tym mam co innego w głowie i na głowie: nowiutka przerzutka i nowiutki łańcuch, a trzeszczy. Plus 15 innych spraw. Zdrówka.

  386. @pombocek, z godz. 12:26
    Zamknęli mnie do ula – święta Urszula.
    To a propos Bud’ zdorow – skazał Pietrow. W oryginalnym witzu z czasów Wielikoj Socjalisticzieskoj Oktiabrskoj Rewoluc’ji list do Najwyższego, który święty Piotr wysłał po zejściu na ziemię rosyjską, miał postać – Żyw i zdarow! Gienierał Pietrow. Zaraz po nim, list do żydowskiego Jahwe w prawosławnym wydaniu wysłała święta Urszula. Toże bud’ zdorow. Ula Ci nie życzę 😉

  387. Tanaka
    23 lipca o godz. 12:55

    Kurde, nie mogę wyruszyć.

    Tanako, nie odniosłem się do tych fantastycznych 19 stopni plus zimą, bo nie na tym się skupiłem. W typowych klimatycznych warunkach to, rzecz jasna, niemożliwe, bo Bałtyk jest niemal zamknięty i nie wiem, czy ma jakiekolwiek inne prądy niż wzdłuż brzegu wynikłe z wiatru i falowania, więc w strefie, której temperatura zimą niewiele się różni (niższa przy brzegu) od temperatury na pełnym morzu. Ale może to nie był efekt klimatyczny, lecz wywołany przez człowieka. Nie chcę powiedzieć, że Ruscy mieli w Bagiczu tajną elektrownię atomową i ciepłą wodę spuścili ukradkiem. Letę, kurde!

  388. pombocek
    23 lipca o godz. 13:12

    Raczej polscy, niż Ruscy, mieli mieć elektownię atomową, ale w Żarnowcu. woda z układu chłodzenia podgrzałaby nieco jezioro, ale może o 1-2*C i to tylko bardzo lokalnie, co i tak zmieniłoby warunki biologicznego rozwoju fauny i flory.
    Żeby było to w Mielnie, to by było jak w niebieskiej książeczce: bajecznie. Tequila, Cuba Libre, Jamajka, Dubaj, piramidy i carramba.

  389. @pombocek
    23 lipca o godz. 13:12

    Jest taki portal

    http://www.pogodynka.pl/polska/daneklimatyczne/

    gdzie przedstawione są średnie wieloletnie z okresu 1981-2010 dla paru miast w Polsce. Nie ma tam Koszalina, ale jest Gdańsk i Szczecin, można sobie interpolować. Będzie to spore przybliżenie, ale nie słyszałem o szczególnych fenomenach pogodowych w okolicach Koszalina nie pozwalających na takie uśrednienie.
    Głos Pomorza nr 287 (grudzień 1987) donosił: Mamy już prawdziwą zimę!
    Są tam też zdjęcia z Koszalina, ale nie mam dostępu do Bałtyckiej Biblioteki Cyfrowej.

  390. @Tanaczku
    Wyobraź sobie, że Naczelny Mors „na Bałtyku” z Gdańska to jest mój kuzyn po mieczu!
    Przyjechali ź Wilna w 1945 i mieszkają do „dnia dzisiejszego”. Już może nawet czwarte (!) pokolenie.

  391. Na przełomie grudnia 1978/79 podróżowałem, a raczej przedzierałem się przez Polskę od granicy w Świecku do Poznania i Ostrowa Wlkp, a stamtąd (już w Nowy Rok) do Wrocławia i Kotliny Kłodzkiej.
    Dzień przed wyjazdem lał deszcz, który w nocy przeobraził się w blizzard w amerykańskim stylu i w Sylwestra padał już śnieg tańczący na oblodzonych jezdniach. Po drodze do Poznania widziałem w rowach przewrócone ciężarówki, w Poznaniu – wykolejony tramwaj, kolejka do stacji benzynowej pożyczała sobie mój spray do odlodzenia zamków od wlewu paliwa… Spray się przydał też następnego dnia, kiedy od Wrocławia (bez prądu, z nieczynnymi stacjami benzynowymi) jechałem przez tunele wyżłobione przez pługi w zaspach, a 27-stopniowy mróz pokrywał szybę grubym szronem. Jak anumlik wytapiałem w nim otwór widokowy i jakoś dojechałem do celu, na ostatnich kroplach benzyny, z zamarzniętym na kość szampanem w bagażniku…
    Po drodze, już o zmroku widziałem na rozległym polu stojący w zaspach prawie do okien pociąg elektryczny relacji Niemcza-Wrocław i jadący mu na odsiecz parowóz buchający parą… Piękny to był widok.
    Ten noworoczny dzień był właściwie bardzo piękny. Bardzo słoneczny i bardzo mroźny, ale niestety z silnym wiatrem, który zwiewał śnieg z pól i zasypywał ledwo co odkopane drogi. Ostatni odcinek trasy, przez wsie zasypane śniegiem, ciche i zamarłe, drogi puste, bez ani jednego pojazdu, pod rozgwieżdżonym niebem, wspominam do tej pory jak jazdę przez jakąś Syberię…

  392. Rusza proces w obronie „tożsamości narodowej, dumy narodowej i narodowej godności” czyli weterani AK przeciwko twórcom serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”.
    Obejrzałem właśnie na arte i też się wkurzyłem. Chyba ich podam do sądu za Ukrainkę grającą Alinę – rodowitą warszawiankę, mówiącą po polsku jak… Ukrainka i wyglądającą jak (ładna) Ukrainka. Za Niemkę grającą Rosjankę (łamany rosyjski), za polskiego partyzanta mówiącego po niemiecku lepiej niż po polsku…
    Jak już podkreślać autentyzm przy pomocy oryginalnych języków, to zatrudnić też aktorów władających oryginalnymi językami, do diaska. Albo chociaż synchonizować.
    I jeszcze za polskie wsie. Wszystkie chałupy na wschód od Odry po Moskwę to lepianki i rozsypujące się drewniane chaty z plecionym wiklinowym płotem i niedopraną, szarą bielizną na sznurze…

  393. mag
    23 lipca o godz. 13:35

    Mag, przenajwarszawska

    Dla lic zarumienienia, w celu bywania tu chcenia,
    przypowiastka zwierszowana z morałem,
    na okoliczości różne
    i na rok sławetny 1987, oraz inne roki,
    przedstawia się sama, po wychyleniu..,
    pardon, uchyleniu..,
    kurtyny.

    KUUUURTYNAAAAAA..!!!
    (głosem Jana Kobuszewskiego):

    Kto kuzyna ma po mieczu
    Kto w GieEsie ciotkę w Gieczu
    Lub też ma w milicji wuja
    Któren żulii życia ujadł
    Lub też, weźmy, księdza w rodzie
    co go bida nie ubodzie
    Albo lepiej – ma biskupa
    Co go zdobi wielka dupa
    ma blacharza, mechanika –
    ich jak świętych, nikt nie tyka
    O, lub, weźmy, marynarza
    Co we szkwałach się naraża
    walczy z morzem, z celnikami
    by Ojczyźnie dać aksamit
    co w komisie ludzi kusi
    chociaż ceną bardzo dusi
    Na samochód zdobył talon
    Nie jest wcale głupi balon

    Dla takiego Bałtyk w zimie
    Lepszy jest niż w Argentynie
    Niż Seszelów morza nudne
    Albo rafy cuda złudne

    On ma w Polsce wszystko cudne !

  394. W kwestii spornej zimy 1987 roku, i tego czy szwej lonefather ze swoimi żołnierskimi kompanami kąpał się w ciepłej wodzie bałtyckiej za pozwoleniem brzuchatego sierżanta, czy też nie? Proponuję zachować lonefatherowi prawo do widzenia rzeczywistości i pamiętania tejże wedle swoich preferencji i kaprysu. Cóż innego niektórym ludziom pozostaje ciekawszego w życiu od ubarwienia (lub obrzydzania) świata, w którym im przyszło egzystować?

  395. @Tanaka
    Wice – Ci – wersam. Dziko:

    Mogę panią, proszę pani
    Do magicznej wrzucić bani,
    Gdzie wirują obok siebie:
    Piekło z niebem w siódmym niebie,
    Zeschnięty szkielecik wróbla,
    Połówka srebrnego rubla
    Oraz kilka hec, ukradkiem
    Wyrwanych od robra z dziadkiem
    (dziadek chyłkiem uszedł z robra,
    gdyż znudziła go już ta gra).
    Mogę pani, proszę pani,
    Do magicznej wrzucić bani
    Trochę PiSowatej cnoty.
    O! Skrzydełkiem trzepnął motyl
    I już z cnoty wyskoczyła
    Popisowa Pani Kiła –
    W siódme niebo uwikłana;
    Nadgryziona i pijana.

    Siódme niebo, rubla kawał
    I hec roberkowych nawał,
    Nie zniweczą jednak, Pani,
    Tego, żeś już jest do bani
    Rzekłem. Pani nie strwożona,
    Zawołała: Bierz mnie, konam!
    Skonała w ramionach wuja.
    Dzięki, Panie, Aleluja!

  396. @Rafał KOCHAN, z godz. 15:51
    Na blogu ateisty każdy ma prawo nie wierzyć w co tylko chce 🙂

  397. anumlik
    23 lipca o godz. 15:57

    A juści, juści… Mimo to, nie odbierajmy prawa (wiary?) ludziom do swoich marzeń!

  398. anumlik
    23 lipca o godz. 15:52

    wersając latem w krzakach
    wyszła powiastka taka:

    Pani, do bani wrzucona
    Słusznie do kochanka woła –
    konam!
    Gdy podkręci się obroty
    coraz mniej u pani cnoty
    za to tworzy się tu osad
    który skutkiem wielu posad
    majonezów wielu zżartych
    i golonek z tłuszczu dartych
    braku ruchu, grillowania
    i wpieprzania tłuszczu w daniach
    w CENTRYFUDZE się osadza
    jako czarna, tłusta sadza

    Odtłuszczona, oczyszczona
    z wnętrza się wyłania żona
    taka smukła jako łania
    (jak się takim paniom kłaniam)
    taka rumianego lica
    oraz kuszącego cyca
    Że mąż musi się na dętce
    w morze udać
    by naprędce
    chuć zagasić
    gdyż na plaży
    wszystko może
    się już zdarzyć

    Lecz nie teraz
    O, cholera !

    Zmiana planu:
    „Mężu, jeszcze się zastanów!”
    „Rzecz już jest postanowiona”
    (Już nowego szuka łona)
    Bo nastały Dni Młodzieży
    Się zjechało tyle świeżyn,
    Tyle dziewcząt półdziewiczych
    Stara żona przy nich – niczym !
    Mimo Ślubów Konsystorskich
    i komunii co dwa wtorki

    Wniosek:
    Ech, ty żono katolicka
    Rumianego użycz liczka
    Siądź na kwiatek, tu i tam
    Zanim się zaliczysz
    do Katolickich Dam

  399. Tanaka
    Odpowiem krótko:
    Kto ma Morsa w rodzinie
    Ten po prostu nie zginie
    Czy mieszka w Warszawie, czy w Rzymie.

  400. Drodzy blogowicze, ja powoli czytam, powoli myślę. Mam prośbę: na początku dłuższego wpisu proszę o jedno- dwa słowa kluczowe, abym mogła ogarnąć ten ogrom słów. Piękna pogoda dziś u mnie. Pozdrawiam, Margit.

  401. Tanaka
    Katolicka dama
    To istota mi nieznana
    Osobiście, bo oczywiście
    Wierzę że taka
    Występuje w przyrodzie
    Ale czy aby dama
    To raczej nie powiem
    Że na pewno tak.
    Kempa, Pawłowicz
    to damy na wspak.

  402. mag
    23 lipca o godz. 17:05

    😀 😀 😀
    Kempa, Pawłowicz
    to damy na wspak.

    O, tak !!!

  403. @@mag, Tanaka

    Katolickiej damie
    w pąs hadki
    – po sprośnej lekturze –
    stanęły pośladki.
    Płonę! – zawołała –
    gdy w świętej naturze
    pałająca pała
    zburzyła przedmurze.
    Murem otoczona
    – wyrwawszy kamuszki –
    katolicka żona
    rozłożyła nóżki.

    Na morał już pora:

    Krysia Pawłowicz z justico-lumpeksu
    chuć swą wprowadziła do kodeksu.
    Lecz żaden żubr
    choćby z kóbr
    był, nie odmuli jej seksu z kompleksu.

  404. @anumlik
    Co to jest żubr z kóbr (liczba mnoga od kobry – węża czy „kobry” w peerelowskiej TV)?
    Pardą, ale nie czaję.

  405. Margit
    Nie rób z siebie sierotki na zasadzie „przepraszam że żyję”.
    Akurat uwierzę, ze nie możesz ogarnąć „ogromu słów” które są tu przelewane z pustego w próżne.
    Nie wiem gdzie mieszkasz, ale u mnie dziś też piękna pogoda.

  406. @mag
    Połączenie kobry (naja naja) z żubrem, to wyrób, któremu nie powinien się oprzeć żaden inny gatunek. Prócz Madame (na wspak – jak sama zauważyłaś) Pawłowicz 🙁

  407. anumlik
    23 lipca o godz. 17:28

    @@mag, Tanaka

    „Siadaj, pała!”
    Pawłowicz Krystyna
    źle to zrozumiała

    Choć raz – są świadectwa – chciała
    Żeby zadziałała
    Ta pała

    Lecz była tak pryncy-palna
    Że pała, się nie doczekawszy
    Zwiała

    A gdy się jej rozrósł zad
    Nie pasował już żaden
    Wsad
    Ni słup
    Z Pawłowicz Krystyny –
    Seksualny Trup.

    Jak poucza o trupie ballada
    Co raz to
    Coś z niego wypada

    Co? – przechodzień spyta
    Wolność nie przeżyta.
    Własność siebie samej.
    Amen

    Wniosek:
    Są tego liczne świadectwa
    Gdy nadmiar paciorków i brak zdrowego wszetectwa
    prowadzi do popierdolectwa

  408. anumlik
    23 lipca o godz. 18:03

    Madame na wspak
    To marmelada.
    Nie konsumujemy
    Ni wypada

  409. Tanaka
    23 lipca o godz. 18:06

    Mój komentarz
    Tanaka, zgrabnie, powściągliwie i przenikliwie słowem przeskanowałeś panią posłankę Pawłowicz.
    Pzdr, TJ

  410. @Tanaka

    Pawłowicz wstała od postnego stoła;
    jak zwykle lewą noga wstała. Woła:
    Paszoł won, Fransie, bo jak żubr mój wstanie,
    to żubrówką popije ciebie na śniadanie.
    – Po takim cocktailu – wyseplenił Fransik,
    Urządzimy żubrom mejd Jeurop seansik.
    Francuską żytniówką zatkamy rezerwy;
    Nie będzie żubr polski szarpał nasze nerwy.
    Pawłowicz za dolarek ugniata chuć chama.
    Fransik bez woli woła: niezła z ciebie dama!
    Dama, wkręcając mu w rzyć ptifiukę tyrolską
    Woła cienkim dyszkantem: To dla ciebie, Polsko!
    Z feldmarszałkiem się Krysia z rana zadać chciała;
    z gracją swe ineksprymable z dużej dupy zdziała.
    Feldmarszał, gdy to ujrzał, pognał na wyprzódki –
    nie do damy. Się zrzygać pędził do wygódki.
    Wstawiona w Unię dupa Krysi – gminna i siermiężna –
    cudnym puklerzem lśni – w dzienniczek Faustyny orężna,
    świętą wodą z Lourdes, uśmiechem Madonny przeczystym.
    Ach, by cię znieść, Krystynko, mało mi literek czystej.

  411. @ anumlik

    Nie podtarłszy tyłka, z wychodka wyszedłszy,
    Jest Polak u siebie i się czuje lepszy
    Nie będzie go Francuz bidetem mamić
    Ni Jegier obrzydły nocnikiem cyganić
    Niderlanczyk także Erazmem nie podskoczy
    Polak bowiem wysoko trzyma swoje oczy
    On widzi Niebo i jego komnaty
    A Zbawienie załatwia poprzez liczne raty:
    Pielgrzymki lourdeskie,
    Kremówki Niebieskie
    Jezuska w kałuży –
    Dzień mu się nie dłuży.

    Tako ma i Pawłowicz, wojowniczka Boga
    Gdzie dupę wystawi, tam rządzi trwoga
    Trwoży się Szwed potopowy i podły
    Trzęsie się z lęku, gdy usłyszy modły
    Zmilowania woła Moskal – głupi i podły
    Gdy go Maryji włócznie w tyłek ubodły
    Milkną jegry, pobite przez Polaka w Berlinie
    Wiedzą, że kara za grzechy krzyżackie nie minie
    Poraża wrogow Prawdą Dupy Krystyna jak młotem
    Kości podłych wrogów pękają z gruchotem:
    Żydów, masonów, cyklistów, wegetarian
    Brukselczyków, komunistów, pedałów i arian
    Miażdży ich intelektem w dupie schowanym
    Prawdą smoleńską i krzywym bananem
    Wytruwa wszelkie wszeteczeństwo oraz relatywizm
    To jest jej święty program: katolicki pozytywizm!

  412. NeferNefer
    23 lipca o godz. 19:40

    Skorzystałem dziś z puszki. Z wyglądu – podobnej. Zawierała słodką kukurydzę.
    Puszka z powietrzem kościelnym to rzecz ciekawa. Nie tyle jednak przez sam skład powietrza, co zwodzi komenatorów w mediach, ale przez zawartość psychologiczną puszki: katolickiego umysłu zapuszkowanego.

    Tu kapustka, tam kapustka
    Taka wielka, złota puszka
    A co w puszce, co w niej pluska?
    Wielka, wielka, boża pustka !

  413. NeferNefer
    23 lipca o godz. 19:40

    Phi,
    Phi, takie rzeczy już 100 lat temu awangardowcy robili. Mam na myśli Marcela Duchampa i jego „Pojemnik z powietrzem z Paryża”.

  414. @@Neferka i Tanaka

    Zapuszkowawszy w puszkę powietrze kościelne
    westchnęła z cicha Krycha:
    Mamieniem mnie nie wezmą. Kazanie niedzielne
    spisała mniszka – mnicha
    mamiąc rajem, co wzrusza dusze nieśmiertelne.
    Koniec, kropka i kicha!
    Nie będą ojczyzny tlenem igrać, gadziny bezczelne…
    Tu głos zawiesiła Krycha;
    Inny głos patriotycznie zagrzmiał – w sempiternie.

  415. @Tanaka, Rafał

    No właśnie o ten zapuszkowany umysł katolicki chodzi, który nie ma nic wspólnego z jednorazowym happeningiem artystycznym jakiego wcześniej nikt nie wymyślił.

    @anumlik i Tanaka

    podziwiam w cichości wierszowane strofy bo nie umiem. i @mag też, żeby nie wypominała.

  416. My tu sobie ten-tego-ten,
    a obok Jan Hartman daje esencjonalne przedstawienie tego, w co wierzą katolicy.
    Co prawda nie jest to wierszowane, ale jakie smakowite !

    Obśmiałem się jak norka. Oraz jak skumbria w tomacie.

  417. NeferNefer
    23 lipca o godz. 20:39

    Całe szczęście, że mi pojaśniłaś… a ja głupi myślałem, że z puszkami to performance…. Całe szczęście, że rychło w czas….

  418. @Rafał

    Całe szczęście że przypomniales mi Duchampa, wielkie dzięki i wzajemnie.

  419. NeferNefer
    23 lipca o godz. 23:26

    Nie wiedziałem, że znasz się na awangardzie… i w dodatku na dorobku Marcela… no ale ok, niech ci będzie.

  420. No tak, te pisuary…

  421. NeferNefer & Rafał Kochan
    Nie ma to, a propos pisuarów, jak klozetka Duchampa
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/90/Fontaine-Duchamp.jpg

  422. mag
    23 lipca o godz. 23:43

    Czyli jednak jakis związek między puszkami, PISSem, a ruchem DADA występuje…

    NeferNefer
    23 lipca o godz. 23:39

    Twoja erudycja wprost mnie zniewala!

  423. @Rafał

    Czy aż zaniemówiłeś? 🙂 jeśli nie to postaram się jeszcze lepiej.

  424. NeferNefer
    23 lipca o godz. 23:51

    A da się lepiej?

  425. @Rafał

    Zobaczymy, zależy czy przypadek wyjątkowo ciężki.

  426. Tanaka
    23 lipca o godz. 12:55
    O pijackim widzie nie ma mowy. Słowa o zamarzniętym Bałtyku, a par excellence ” o małej epoce lodowcowej” zapamiętane zostały w hymnie narodowym, bodaj w czwartej zwrotce. Tako rzeczą wolscy fachowcy.

  427. @Tobermory

    Ready-made? 😉

  428. Tobermory
    To też Pierro Manzoni. Do kolekcji (?).
    Ewentualnie, jak mawiała matka księdza w serialu „Ranczo”.
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/4/45/Artist'sbreath.jpg/220px-Artist'sbreath.jpg

  429. @NeferNefer
    24 lipca o godz. 0:23

    Uważajcie, co mówicie do swoich dzieci.
    Papa Manzoni rzekł podobno do syna: Twoja sztuka jest g…. warta 🙄
    Syn wziął to sobie do serca i wyprodukował z własnej kupy 90 numerowanych puszek o zawartości 30 g każda. W 1961 roku sprzedawał je w cenie uncji złota (ok. 37 dolarów wówczas) za sztukę.
    W ubiegłym roku Christie’s w Londynie sprzedał egzemplarz nr 54 za 182 500 funtów 😎

  430. … mimo to został sprzedany 3 lata temu za $38,574 USD

  431. Przecież każde dziecko wie, że najsłynniejsze są puszki z zupą Campbell Andy Warhola.
    Dlatego nie załączam linka.

  432. Tu nie chodzi o najsłynniejsze puszki, lecz o ich zawartość.
    Warhol nie produkował puszek.

  433. Tanaka
    Mam prośbę po znajomości. Zauważam, że jak cuś napiszę u prof. Hartmana to cały blog jakby się zacina. Czekam na moderację aż on … zamieszcza kolejny wpis.
    Dalibóg, nie wiem dlaczego tak się dzieje, tym bardziej że jestem osobą blogową generalnie mu sprzyjającą.
    Może to czysty przypadek, ale spałabym spokojniej, gdybyś to jakoś sprawdził.

  434. @Tobermory

    Albo co mówią sąsiadki do swoich mężów, zwłaszcza sąsiadka Neila Armstronga:)

  435. Tobermory
    Ale Warhol je zapromował (te puszki) na zawsze!
    Choć nawet nie wiem, czy rzeczone zupy są nadal produkowane.

  436. @mag
    24 lipca o godz. 1:07

    Są.

    @NeferNefer
    24 lipca o godz. 1:03

    Nigdy nie wiadomo, co może być motywacją 😉

  437. @Tobermory

    🙂

  438. Tobermory
    Chciałabym wkleić ci uśmiechnięte słoneczko i nie umiem.
    Ale mam odwagę się przyznać.
    Jak mam to zrobić?

  439. Masz babo placek, sama sobie poleciłam i się zabiorę.

  440. Wczoraj planowałem się wyrwać okrętem na wolność, znaczy – na morze. Jezioro świetnie sobie dało radę z zakorkowanym ujściem kanału (jedna pociecha obserwować, jak się między falochronem a brzegiem robią płycizny, wyspy, korkuje sie kanał, odkorkowuje, robią się półwyspy o różnych konfiguracjach), więc miałem wolną drogę. Ba, ale proszę popatrzeć na te wrota przeciwsztormowe (choć nigdy nikomu sztormy tu nie szkodziły), które od dłuższego czasu utrzymują różnicę poziomów między jeziorem a morzem jakieś 40 cm. Wjechałem okrętem na belkę i dumałem, co dalej. Zjechać z belki – nie sztuka, ale jak potem wjechać z powrotem? Gdyby wody było po pas, spokojnie bym wciągnął okręt, ale jest ponad trzy metry głębokości. „Dajcie mi punkt podparcia, a podniosę ziemię”. A punktu ni ma. No i się nie zdecydowałem. Miało być zbudowane obejście wrót – ze śluzą i zwodzonym lub obrotowym mostem, ale jak się zaczęła afera o to, po co to wszystko było, tak nie ma końca. Pewnie ani dobra zmiana, ani święty Boże nie pomoże. Żeglarze i ja mogymy się wzajem oblizać.

    Dwa moje maszty i żagle są zdjęte, bo proszę popatrzeć, jak wysoko jest stały most, pod którym z jeziora na morze trzeba przejechać (obok właśnie miał być zbudowany ruchomy).

    Wczoraj byłem okrętem na kanale, potem obpedałowałem jezioro dookoła, a przy samiutkiej drodze podamirowskiej (Podamirowo to wioseczka wczasowa z przystanią naprzeciwko Mielna po przeciwnej, południowej stronie jeziora; byłaby urocza, gdyby nie wszechobecne muzykowe łomoty) znalazłem pół dużej reklamówki ponurych borowików („borowik ponury” – taka jego nazwa). Ruch na tej szosie jest niewielki, więc grzyby niespecjalnie są skażone. Mnie zresztą trujące najbardziej pasują, a te są trujące nie śmiertelnie. Jak się nie wypije alkoholu 48 godzin przed spożyciem grzybów lub 48 godzin po, w ogóle nie są trujące i bardzo smaczne. Ale dla mnie największa ich uroda w tym, że razem z borowikami ceglastoporymi dają najbardziej ze wszystkich grzybów aromatyczny susz. Jak się zimą otworzy pojemnik z nimi, rozchodzi się po chałupie cudowne wspomnienie leśnej wiosny, lata i jesieni. O priekrasnaja Brungilda, bud’ mojej żenoj!

    https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/albums/6310753182580537585/6310753187672331746

    https://lh3.googleusercontent.com/-S6QH5NttTK4/V5ROAUWZIII/AAAAAAAAJZI/y3FqlC8rFNoMQMsNyTH_9jMhl0geXTKygCL0B/w962-h541-no/DSC02843.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-LEyHvqMA4VM/V5ROAHBe3QI/AAAAAAAAJZA/iZnZ62XzSCAnpuxpDsuSG_OKkZVrJFPLwCL0B/w962-h541-no/DSC02844.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-MjafcT6BU6c/V5ROAKG2AmI/AAAAAAAAJZE/rTPmJtJmMM4kf6HtVx3MUIGEt8tFcNb1gCL0B/w962-h541-no/DSC02846.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-u6bJtUyEA34/V5ROArMYd8I/AAAAAAAAJZM/DN3_uZl4TJEd5VvXizzE5Pc7vLyt8BMFQCL0B/w962-h541-no/DSC02860.JPG

  441. na wszystkie nasze problemy z PIS, Trybunałem, na zawłaszczanie przez kościół gruntów rolnych i inwestycyjnych, na pryszcze i trądzik:

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/bog-w-czasach-big-data-zlo-moze-zostac-zwalczone-modlitwa/83yp4r`

    że też wcześniej nie przyszło mi to głowy…

  442. pombocek
    24 lipca o godz. 7:57

    obejrzalam, przeczytałam.
    Daj znać, gdy sie obudzisz po dwóch dniach od zjedzenia tych ponurych borowików.
    rzadko piję alkohol, a jednak nie ryzykowałabym posiłku z tych ponuraków.

  443. Tanaka

    Podzielam Twój aplauz dla kondensatu pana Hartmana, tyle że takie gadanie – i nasze tutaj, i każde precyzyjnie prezentujące absurdalność chrześcijaństwa – jest przekonywaniem przekonanych. Tak jak niby-rozmowa z dezerterem jest właściwie rozmową z ateistami, nie z nim. Od Kościoła mocniej odrzuca sam Kościół i jego wierne owce niż cudzy rozum, choćby najrozumniejszy. Ale, być może, takie gadanie do przekonanych ma sens jako nieustające potwierdzanie słuszności własnych przekonań a nawet przeżywanie przyjemności dotarcia o własnych siłach do tego, do czego i inni różnymi ścieżkami dotarli.

    Od blogu pana Hartmana odrzuca mnie moderacja. Jest, niestety, grubym nietaktem puszczanie np. po dwóch dniach polemizującego z czyjąś wypowiedzią tekstu, kiedy wszyscy już o wypowiedzi zapomnieli.

    Pan profesor przypomniał mi dawno zapomniane głupstwo: paruzję. W religii powoływanie się na coś, co ma dopiero być, jest mocnym psychologicznym lepiszczem trzymającym owce za kudły przy religii, bo nie da się do przyszłości przyłożyć kryterium prawdziwości ani wykpiwać, że nie wyszło (Świadkowie Jehowy bez końca błaźnią się końcami świata). A owce nigdy nie będą miały śmiałości nawet samych siebie w izdebce swej zapytać: Skoro Jezusowi za pierwszym razem nic nie wyszło z naprawianiem człowieka i psu na budę się zdało jego posłannictwo (podobnie jego ojcu psu na budę zdał się potop), to po co on ma przychodzić drugi raz – żeby oddzielić bezgrzeszną zawsze dziewicę Krystynę Pawłowicz i dać jej wieczne szczęście bluzgania oraz pożerania kanap w raju, a pozostałych 38 miliardów ciężkogrzesznych wtrącić do piekła, by się smażyli i jej zadzrościli?

  444. Konstancja
    24 lipca o godz. 11:01

    Konstancjo, jeszcze w nikogo, prócz rodziny, grzybów nie wmuszałem, a mojej rodzinie nie trzeba wmuszać. I żyliby wszyscy, gdyby nie to, że większość zmarła. Nawet najjadalniejsze grzyby mogą niewprawionemu organizmowi zaszkodzić. Podałem kiedyś do obiadu niemieckiemu wujkowi mojej żony i jego córce znalezione w pracy podgrzybki, kozaki i gołąbki. Długo nic nie mówili, w końcu z grzeczności, przymierzając się jak pies do jeża, zjedli. Oboje się pochorowali. Może żyją, bo nie utrzymujemy kontaktów. Ale masz rację. Jedna baba, którą odratowali (jej mąż fajtnął), bo zjadła niewiele i dość szybko trafiła do szpitala, mówiła:
    – Jezu, Jezuniu, mąż tak dobrze się na grzybach znał!
    Widać mu Bóg podrzucił do koszyka sromotniki, bo nic bez woli Boga się nie dzieje. Niech będzie uwielbiony i święte imię jego.

  445. pombocek
    24 lipca o godz. 12:01

    Ależ kochany pombocku! Od dawna uznaję Cię za autorytet w dziedzinie grzybów, ryb, sztormów i wiatrów; Jamneńskim jesteś znawcą- nie tylko wód , ale i okolicznej przyrody, pięknych zdjęć, ktore nam tu na tym blogu ku radości udostępniasz; swoimi argumentami w ripostach z dezer….i Aa..nem. imponujesz mi niesamowicie!
    I to calkiem serio, serio, nie mam w moim podziwie ani krzty kpiny.

    Słyszalam jednak, że nie tylko alkohol przy grzybach szkodzi i zamienia je w truciznę; można zjeść coś rankiem, popołudniem czy w innej porze dnia, np. lekko nadpsuty jogurt lub kefirek,co w połączeniu z tym, co mi w żołądku i obok się przelewa stworzy podłoże bardzo alkoholowe i klops gotowy. i to miałam na mysli, pisząc o swoich obawach w jedzeniu grzybów.

    A ponieważ nie moglabym w ząden sposób użyć uzasadnienia :”Jezu, Jezuniu, mój mąż tak dobrze zna się na grzybach” to chętnie spróbowałabym tych ponurych borowików i innych opieńków, gdybys je dla mnie przyrządził.
    Zjadłabym z przekonaniem, że bedą smaczne i nieszkodliwe, na co jesteś najlepszym chodzącym dowodem

  446. Konstancja
    24 lipca o godz. 12:20

    Konstancjo (wybacz, ze świętą monstrancją mi się, psia moja mać, kojarzy) znalazłem w tzw. Piśmie Świętym szczegółowe rozwiązanie zagadki, czemu zmarły mąż niezmarłej pani nazbierał sromotników, choć się tak dobrze znał na grzybach. Otóż uczniowie Jezusa, którzy też dobrze się znali na Jezusie, nie poznali go po domniemanym zmartwychwstaniu. Czemu? Temu, że, jak wyjaśnia precyzyjnie Łukasz, „oczy ich były niejako na uwięzi”. Nie mogło inaczej być z oczami grzybiarza. Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba.

  447. Ale jak się ma niecne zamiary to należy trochę zupy grzybowej samemu zjeść żeby uniknąć podejrzeń albo użyć mrożony udziec barani – potem się go rozmraża, zjada i nie ma narzędzia zbrodni 😉

  448. pombocek
    24 lipca o godz. 12:35

    Konstancja z monstrancją?
    brakuje RRRRRRRRRRRRRRRRRRR!

  449. @NeferNefer
    24 lipca o godz. 12:37

    Upieczonym udźcem baranim należy poczęstować policjantów prowadzących śledztwo 😎

    Inne dobre narzędzie zbrodni – solidny sopel lodowy

  450. @mag
    24 lipca o godz. 1:33

    Dzięki za dobre chęci 🙂
    Uśmiechnięte słoneczko składa się z dwukropka i zamykającego nawiasu, bez spacji pomiędzy

  451. @Tobermory
    24 lipca o godz. 13:36

    Zapiszę sobie:)

  452. Zapisz, ale ze spacją (przed) 😉

  453. pombocek
    24 lipca o godz. 11:43

    Moje uznanie dla tekstu profesora nie bierze się w żadnej mierze ze spodziewania, że tekstem tym, albo jakimś innym, przekona nierzekonanych. To rzecz zupełnie osobna i dla mnie o tyle mało zajmująca, że – jak wiesz – jestem karownie i dojrzale przekonany.
    To mi sie podoba w tym tekście, że jest bardzo zgrabnie zrobiony, gęsty, dobrze skondensowany, oraz soczysty, trafny, a wreszcie, przez sposób podania, bardzo wesoły oraz także śmieszny. Bez stosowania wyśmiewających zwrotów wyśmiewa brednię.

    Ale właśnie – przekonanie. Przekonanie się co do czegoś, lub zmiana przekonania, jesli nie polega na naglym walnięciem łbem w kaloryfer, dzieje się jako proces. Nieraz o wielu zwrotach akcji. A skoro tak, to tego rodzaju teksty, jak przywołany Hartmana, mogą sie okazać jednak przekonujące.

    Teraz będzie o kanale.
    Dwie uwagi główne:
    1. mam w sobie niejaki podziw, patrząc na foty do:
    A. nieskończonej głupoty bliźniego, który, nota bene, jak nic należy do „pokolenia Świętego Ojca Świętego”, co się musi wewnętrznie wiązać.
    B. Cwaności w robieniu czegoś z niczego. Tzn. zarabianiu pieniędzy na czymś, co pożytku żadego nie tworzy, a nawet ujmuje pożytu wcześniej istniejącego.
    2. woda w kanale o pół metra wyższa, trzymana deskami po to, by był nieprzekraczalny dla żeglugi, nawet kajakowej, próg, a całość oprawiona w potężne stalowo-betonowe struktury, jest swoistym dziełem sztuki a rebous.
    Gapię się i podziwiam. A jak podziwiam, to muszę co raz splunąć.

  454. …chyba że chodziło o sopel, a nie o słoneczko, pardon 😳

  455. Tobermory
    24 lipca o godz. 13:39

    @mag
    24 lipca o godz. 1:33

    Myślałem, że mówimy o słoneczku, a nie o buźce. Dla mnie to, co widzę, to buźka.
    Zaś śmiech pełną gębą robi się z dwukropka i bezpośrednio za nim dużej litery D.
    Ło tak: 😀

  456. @Tobermory
    24 lipca o godz. 14:04

    Pieczeń sobie zapiszę oraz sopel, o spacji wiem ale czasami specjalnie nie daję.

  457. @Tanaka
    24 lipca o godz. 14:07

    :star: :bear: 😉

  458. Nie wszystko tu działa 🙁

  459. Nie wszystko, nie wiem czemu. Próbuję znaleźć listę ale gdzieś mi się zapodziała

  460. Konstancja
    24 lipca o godz. 10:46

    Konstancjo, zadałaś mi robotę, co jest niechrześcijańskie, bo na niedzielę się roboty nie zadaje, tylko leży plackiem w kościele i żuje kościelnego placka.
    Ale odmówić Ci roboty, to rzecz bodaj niemożliwa. Wziąłem się i robotę odwaliłem. Obejrzałem, w całości, tą wymianę słówek i stanów pozasłownych.
    Pani dziennikarka głupawa. Myśli zbornie nie umie sklecić. Ale jedno jej zapiszę na plus: usiłowała produkcje Redaktora Naczelnego KAI jakoś powiącać pytaniem pierwotnym, o zamach w Monachium.
    Redaktor Naczelny, to już rozdział sam w sobie: takie wykwity bełkotu i uwzniośleń emocjonalnych, pozbawionych literalnie jakiejkolwiek substancji treściowej, umajonych Świętym Ojcem Świętym, Jezuskiem od Faustyny i Upadkiem Związku Radzieckiego (sic!), to jest swoista klasa. Czołówka w lidze durniów pozbawionych głowy i gadających z przepukliny.
    Pani doktor, nie podano od czego, ale jak otworzyła otwór gębowy to już było jasne: od niczego, czyli od przemodleń.
    Wreszcie pan profesor, dwojga uczelni, w tym jednej imienia Tischnera, co zaraz dodało rumieńca, najpierw siedział cicho, a jak już zagadał, to po profesorsku tak, że sam – co było widać – nie bardzo wiedział, co mu za myśli z ust ulatują. A myśli były, z jednej, jak myśli zbitych ciało w ciało:redaktorodoktorowej, a z drugiej strony, jakiś takie błądzące z wilkami. Co w tym wypadku zaliczyłbym mu na mętne zero, może z odcieniem pozytywnym, bo wśród bełkotu z obu stron i z naprzciwka stołu – od pani redaktor, prawie jaśniał na tle.
    Zaś pani redaktor ślicznie, po katolicku, podsumowała dyskusyjkę: tak, czy inaczej….
    W tym rzecz, że dyskusja miała wyjaśnić, czy jest tak, czy inaczej.
    Ale wyjasnnić nie mogła, gdy do stołu siada trójka pełnych idiotów, a czwarty uczestnik ma w sobie 3/4 idioty.
    W trakcie tej produkcji nt. Jezuska, Redaktor popełnił był herezję, za którą do niedawna Kościół kat pozbawiał czci, majątku i życia. Stwierdził bowiem, że coś tam, coś tam, czego Kościół kat wymagał przez prawie 2 tysiące lat, to były bzdety. o czym kontynuował umajając bzdety kościelne własnymi bzdetami. NIkt zaś wobec tej herezji nie oponował.
    Oto Wielka Tajemnica Wiary.

  461. NeferNefer
    24 lipca o godz. 14:25

    Bądź pochwalona, o damo niefaustynogenna.
    Ale żeby Unia Europejska osobiście, jak jaki biskup, miała się zajmować promocją emotek, jest to jakiś figiel.

  462. Tobermory
    24 lipca o godz. 14:06

    Czy to jest Soplica?

  463. @Tanaka
    24 lipca o godz. 14:37

    yyy co? Co ma do tego UE? o_O

  464. @ mag

    widzę, że twój wpis w końcu się pojawił u profesora.
    sam nie wiem jak to działa. raczej zgaduję: raz „moderator”, a poprawniej: cenzor, się leni, raz ma lewą nogę spuchniętą, raz prawe oko. Czasem moje wpisy czekają ze trzy dni, czasem godzinę, a bywało, że je osobiście redaktor-cenzor skasował.
    Jestem zalogowany na portalu jako całości, ale są słuszniejsze podcałości, bo u części blogerów trzeba się zalogować osobno, a i tak nie chroni to przd wysyłką do „moderacji”. Nawet, gdy nie ma tam żadnych trefnych słów, tylko same paciorki.

  465. NeferNefer
    24 lipca o godz. 14:44

    łorety, jestem jak biskup: jest „en”, a czytam „eu”.
    Ale damą niefaustynogenną jesteś w dalszym ciągu.

  466. @NeferNefer
    24 lipca o godz. 14:08

    Wybacz, jestem trochę niedotleniony 🙁
    Z tym udźcem baranim zostało przetestowane 😎
    https://www.youtube.com/watch?v=K1sBQZfDh0I

    Najlepszą wersję nakręcił Hitchcock, ale zniknęła z sieci 🙁

  467. @Tanaka
    24 lipca o godz. 14:56

    Ah zo… niechętnie się oddalę w ramach prac porządkowych w świętą niedzielę, bo jeszcze jaki wybitny intelektualista znowu mnie na ząb weźmie.

    @Tobermory
    24 lipca o godz. 15:00

    Nic to 😉 lekcję poglądową zobaczę poźniej w pełnym skupieniu, bo jak wyżej, dzięki.

  468. pombocek
    24 lipca o godz. 11:43
    „Świadkowie Jehowy bez końca błaźnią się końcami świata”.

    Mógłbyś – w wolnej chwili – rozwinąć ten wątek ?

  469. dezerter83
    24 lipca o godz. 15:27

    Ale nie ma tu co rozwijać, bo już przecież jakiś czas temu była o tym mowa tutaj. Przecież każdy rozsądny człowiek ma bekę z jehowitów i innych sekciarzy, których wiara opiera się na straszeniu ludzi końcem świata.

  470. @Tobermory, z godz. 21:10
    Ten „jokesik” nabrałby ostrości, gdyby po stwierdzeniu „poprosiłam o transfuzję” nastąpiło they but they expect the end of the world. Przeca wszyscy wiedzą, że ŚJ są przeciwni transfuzjom krwi.

  471. Uwielbiam takie pointy 😀

  472. Tanaka
    24 lipca o godz. 14:30
    liczyłąm na Twoje podsumowanie i się nie zawiodłam.

    Pyszota!
    od razu uzdrawiająco działa.
    co ważne jest, gdyż mnie zmogło,a tu takie pogodne dni w zapowiedziach pogodowych.

    PS.Twoja umysłowa praca niedzielna jak widzisz nie poszła na marne
    😉

  473. dezerter83
    24 lipca o godz. 22:11

    Dezerterze, specjalistą od rozwijania wątku końców świata jesteś Ty. Przecież cokolwiek bym odpowiedział, Ty i tak zareagowałbyś jak musisz, a mnie końce świata nie interesują z prostej racji, że ich nie doczekam. Natomiast mam dla Ciebie nieprzyjemną wiadomość. Świadkowie Jehowy nie poddają się transfuzji krwi dlatego, że nieistniejący Bóg Jahwe zabrania spożywania krwi i może czegoś jeszcze, jako że krew to dusza – czyli z przyczyn ideowych. Kiedy więc ktoś dodaje do szlachetnej idei jakąś korzyść praktyczną, sprzeniewierza się idei. Identycznie jak katoliccy biskupi, którzy mają przeciw in vitro wskazania ideowe, ale jak zwykli oszuści, dla dodania mocy słowu, mówią o małej skuteczności tej metody. Albo trzymam się konsekwentnie idei, albo utylitarności, bo połączyć logicznie tych dwóch zasad się nie da. Co będzie, jeśli z czasem nauka dojdzie do 90-procentowej skuteczności metody in vitro i argument nieskuteczności odpadnie – biskupi zrezygnują z idei? Albo mówimy o złodzieju, że jest nieuczciwy, albo że jest nieskuteczny – to dwa kompletnie odmienne rozumowe porządki. Mówienie na jednym oddechu o jednym i drugim jest ciut śmieszne.

  474. @Tobermory
    24 lipca o godz. 15:00

    Właśnie obejrzałam, bardzo fajne i praktyczne, dziękuję 🙂

  475. Ależ pombocku, jak to. Ja już przeżyłam ze 4 końce świata, ostatni był całkiem niedawno.

  476. pombocek
    24 lipca o godz. 23:25

    To prawda, że główny powód, dla którego Świadkowie Jehowy odmawiają przyjęcia krwi, ma uzasadnienie biblijne. Niemniej, wiele osób nieszanujących Pisma, krytykuje to ich biblijnie uzasadnione stanowisko.

    To z uwagi na ich poglądy, czasami wspominamy o tym, że coraz więcej lekarzy dostrzega wartość tej postawy. Była ona głównym czynnikiem przemawiającym za wdrożeniem innowacyjnych metod redukujących utratę krwi podczas zabiegów chirurgicznych. Ostatecznie skorzystali z tego zarówno Świadkowie, jak i inni pacjenci. Oto dwa przykłady:

    Na łamach meksykańskiej gazety Reforma dr Ángel Herrera, kierujący Oddziałem Chirurgii Krajowego Instytutu Onkologii, oznajmił: „Świadkowie nie są głupcami ani fanatykami. Wnieśli znaczący wkład w rozwój medycyny, zmuszając środowisko lekarskie do zastanowienia się nad potrzebą oszczędzania krwi”.

    W artykule o zagrożeniach poprzetoczeniowych pewna komisja współpracująca z Ministerstwem Zdrowia w australijskim stanie Nowa Południowa Walia podała informację: „Transfuzja krwi to przeszczep żywej tkanki. Organizm reaguje na przeszczep jak na ciało obce, więc z reguły próbuje go odrzucić. W znacznym stopniu zagraża to zdrowiu pacjenta”.

  477. dezerter83
    24 lipca o godz. 23:54

    Gratuluję konsekwencji w nierozumieniu. Albo jestem uczciwy dlatego, że Bóg tak każe, więc nie oglądam się na przyziemne korzyści z uczciwości, albo jestem uczciwy dlatego, że mam przyziemną korzyść z uczciwości. Ożenić się tego nie da. Albo kocham samicę, bo ma ładne futerko, które lubię głaskać i to mi wystarcza za wszystkie korzyści tego świata, albo ją kocham nieprzytomnie, bo ma szesnaście miliardów euro oszczędności i pięć jachtów. Tertium non datur nasermatur.

  478. @pombockowi, co by miał o czym myśleć podczas welocypedowania:

    Tertium non datur

    Pombocek w majtkach Pitagorasa
    Ze dezerterem hasa.
    Chciałby w modelach mnogości
    Topos ugościć.
    Topos to dureń, leń – i w nilpotencji
    Się kręci.
    Całkę przygruchał w przestrzeni Banacha,
    Skalar uchachał.
    Z ciał zespolonych wykroił cienie
    Na podpiereścienie.
    Topos spod uniwersum wylazł – ot, kajtek.
    A Pieczul? Został bez majtek.

  479. dezerter83 – 23:54

    „Transfuzja krwi to przeszczep żywej tkanki. Organizm reaguje na przeszczep jak na ciało obce, więc z reguły próbuje go odrzucić. W znacznym stopniu zagraża to zdrowiu pacjenta.”

    To Twoje „z reguły próbuje go odrzucić” jest jednym wielkim przeklamaniem. Nie ma zadnego odrzucania transfuzji krwi ‚z reguly’, gdy ta transfuzja jest dokonana PRAWIDLOWO. Czyli, z zachowaniem zgodnosci grupy krwi. I z zastosowaniem wszystkich pozostalych regul transfuzji.

    Jestem wciaz po Twojej stronie, dezerterze. Wiec, prosze, nie naduzywaj mojej szczodrobliwosci

  480. pombocek
    25 lipca o godz. 0:33
    „Albo jestem uczciwy dlatego, że Bóg tak każe, więc nie oglądam się na przyziemne korzyści z uczciwości, albo jestem uczciwy dlatego, że mam przyziemną korzyść z uczciwości. Ożenić się tego nie da”.

    Przetaczanie krwi wciąż jest w lecznictwie bardzo rozpowszechnione a na jego poparcie przytacza się liczne racje medyczne. Choć Świadkowie Jehowy nie przyjmują krwi głównie z przyczyn religijnych, wielu ludzi uważa to za nierozsądne w świetle wiedzy medycznej.

    Z drugiej strony, sporo pracowników służby zdrowia podziela zdanie pewnego hematologa, który powiedział: „Jako specjaliści w zakresie krwiolecznictwa nie lubimy ani przetaczać krwi, ani jej otrzymywać”.

    Skoro takie odczucia mają osoby ze środowiska medycznego, to co powinni o tym myśleć pacjenci?

    Przed poddaniem się poważnemu zabiegowi medycznemu człowiek myślący chce się najpierw dowiedzieć, jakie ewentualne korzyści lub niebezpieczeństwa się z tym wiążą, więc dla własnego dobra obowiązany jest poznać fakty, aby móc dokonać świadomego wyboru.
    Wychodząc naprzeciw takim potrzebom, publikujemy informacje, które mogą pomóc osobom zainteresowanym, nie tylko ŚJ, w podjęciu tej ważnej osobistej decyzji.

  481. @anumlik
    24 lipca o godz. 21:49

    „Przeca wszyscy wiedzą, że ŚJ są przeciwni transfuzjom krwi.”
    Oczywiście, że wszyscy wiedzą, ale nobody expects the Spanish Inquisition czyli natrafienia w szpitalu na komplet lekarzy będących ŚJ.
    Stąd, według mnie, cały thrill i dreszcz.

    „gdyby po stwierdzeniu „poprosiłam o transfuzję” nastąpiło but they expect the end of the world”, to skąd czytelnik miałby wiedzieć, że oczekujący są Świadkami?
    Nie tylko oni oczekują końca świata.
    A może w stronę Ziemi pędzi asteroida?
    I dlaczego koniec świata miałby być przyczyną zaniechania leczenia?

    To jest dowcip bardzo zabawny ze względu na kompletną abstrakcyjność, nie ma bowiem lekarzy ŚJ. I paradoksalność – „normalnie” to pacjenci będący ŚJ odmawiają transfuzji.

    A teraz wyobraź sobie kobietę w ciąży, z ciężko uszkodzonym płodem, a wszyscy lekarze okazują się polskimi katolikami.
    Uśmiech zamiera.

    https://s3.amazonaws.com/lowres.cartoonstock.com/religion-fly-insect-excrament-jehovahs_witness-jehovah_s_witness-pknn1348_low.jpg

  482. …pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej nie była w ostatnich latach należycie czczona…
    tyle powiedział Gowin w porannej audycji na pytanie o apel smoleński w czasie obchodów 1 sierpnia.
    wynika, że miesięcznice to z mało.
    Każdej soboty o odpowiedniej godzinie winny zawyć syreny, ludność dla uczczenia brata Nadprezesa staje na baczność.
    ..szkoda dalej drążyć temat…

  483. @Tobermory
    Aby opisać profesora Chazana nie warto się uciekać do niemocy Wszechmocnego Gówna 😉

  484. konstancja
    25 lipca o godz. 8:27

    Ciebie to naprawdę boli, że ciemny lud i jego politycy chcieliby codziennie stawiać pomniki i „należycie czczona pamięć ofiar smoleńskich”? Bo mnie nie.. Wręcz chciałbym dożyć tego momentu, że w kraju, w którym przyszło mi żyć, panuje taki pokaz totalnego, abstrakcyjnego poczucia humoru. Nie wiem dlaczego miałoby mi zależeć na tym, by tłumaczyć ludziom (z którymi praktycznie nic mnie nie łączy), że to, co robią, jest niewłaściwe?

  485. Myślałby kto, że lekarze szafują transfuzjami bez opamiętania i dopiero ŚJ zmusili ich do oszczędności 🙄
    Transfuzje ratują życie, ale stanowią wyzwanie dla organizmu biorcy i mogą powodować komplikacje, więc nowoczesna medycyna stosuje np. Patient Blood Management (poprawa stanu krwi pacjenta przed operacją, podawanie EPO), Cell-Saver (odzysk krwi utraconej w trakcie operacji), transfuzje własnej krwi pacjenta, jeśli operacja była planowana długoterminowo…
    Metody operacyjne są dziś też mniej krwawe, ale czasem bez transfuzji się nie da i np. ofiary wypadków powinny się cieszyć, że są jeszcze ludzie gotowi oddawać krew.

  486. @anumlik
    25 lipca o godz. 8:30

    Tak się obawiałem, że odstęp między akapitami może być za mały 🙁
    Obrazek nie miał się odnosić do Chazana, lecz ogólnie do misjonujących wyznawców i ich idoli 😉

  487. Orteq
    25 lipca o godz. 8:15

    Przytoczona informacja pochodzi z artykułu o zagrożeniach poprzetoczeniowych, opublikowanego przez komisję współpracującą z Ministerstwem Zdrowia w australijskim stanie Nowa Południowa Walia.

    Powszechnie wiadomo, że gdy lekarze przeszczepią serce, wątrobę lub inny narząd, układ odpornościowy biorcy potrafi rozpoznać taką obcą tkankę i ją odrzucić. A transfuzja to też przeszczepienie tkanki. Nawet krew „prawidłowo” sprawdzona próbą krzyżową może działać hamująco na system obronny.

  488. Tak czy inaczej udział naszego dezertera na tym forum jest najlepszą antyreklamą wiary religijnej. Powinno być poważnym ostrzeżeniem dla wszystkich, co robi z umysłem człowieka wiara w boga, do jakich prowadzi paradoksów i spustoszenia mentalnego.
    Dlatego bardzo lubię, jak pombocek ciągnie za język tego religianta i tenże religiant na tacy pokazuje, z jakim gównem człowiek może mieć do czynienia.

  489. Jesli zas o konce swiata chodzi

    http://joemonster.org/i/c/koniec_swiata.jpg

    to SJ sa w czolowce zapowiadaczy tegoz fenomenu

    „Wymienione przez SJ lata w ktorych mial nastapic koniec swiata to 1874, 1914, 1918, 1925, 1945, 1972, 1975, 1984/1994, 2000, 2034 t… Prawdopodobnie żadne inne wyznanie religijne na świecie nie miało już tylu wyznaczonych dat końca świata, co Świadkowie Jehowy.”

    Wiec to jest to rozwiniecie tematu ‚konca swiata’, o ktore poprosiles.

    Brak wzrostu liczebnosci wyznawcow sekty SJ, obserwowany od jakiegos czasu, musi miec jakas przyczyne. To maszerowanie od drzwi do drzwi, oraz mizerne efekty rekrutacji nowych naiwnych, musza z czegos wynikac. Innego rozwiazania nie widno

  490. Rafał KOCHAN
    25 lipca o godz. 8:36

    nie, nic mnie nie boli.
    Wciąż zadziwia, zaskakuje, a najczęściej oburza.
    Dałam tylko przykład pewnego przekazu dziennego, obowiązującego wszystkich w rządzie i posłów, a także sympatyków PIS.

  491. dezerter83
    25 lipca o godz. 8:18

    Dezerterze, wmawiasz zdrowemu chorobę, że Świadkowie Jehowy z czystej troski o właściwe leczenie pacjentów zajęli się akurat skutkami przetaczania krwi, które jest niezgodne z ich religią. Z równym zapałem zajmujecie się na przykład schizofrenią czy wodogłowiem u dzieci? Po prostu w natrętny sposób szukacie zrozumiałych dla naiwnych potwierdzeń niezmierzonej mądrości nieistniejącego Boga Jahwe. Niczym się więc jakościowo nie różnicie od katolickich zauszników Jahwe: czepiliście się krwi jak oni się czepili przyrodzenia i kobiecych brzuchów. Z taką naiwnością to bardzo mocno pomyliłeś adres.

  492. „Myślałby kto, że lekarze szafują transfuzjami bez opamiętania i dopiero ŚJ zmusili ich do oszczędności”.

    http://jw-forum.de/index.php?/topic/247-zbigniew-religa-o-transfuzji-i-swiadkach-jehowy/

  493. konstancja
    25 lipca o godz. 8:53

    Oj tam, oj tam… A co ma tu oburzać? Czy w tym smoleńskim szaleństwie jest coś złego? Ktoś jest niemoralny? Chcą mieć wieczne igrzyska, to niech mają! Chcą być manipulowani i ciągle mieć nocniki ze swoich głów, to niech mają! Nie ma co się oburzać.

  494. Orteq
    25 lipca o godz. 8:48
    „Jesli zas o konce swiata chodzi to SJ sa w czolowce zapowiadaczy tegoz fenomenu’

    Widzisz Orteq , na temat ŚJ powiedziano już tyle bzdur, wymyślono na ich temat tak niestworzone historie, że aż dziw bierze, że wszystkie rządy świata ze swoimi służbami specjalnymi , nie zajmują się wyłącznie ich ściganiem. Twoje „sensacje” na nasz temat – to mały pikuś.

    Mam dla Ciebie życzliwą radę. Gdy następnym razem usłyszysz od kogoś, albo przeczytasz w szkalującej nas publikacji – jak to zrobiłeś teraz – że Świadkowie Jehowy zapowiadają datę „końca świata”, to nie łykaj tego jak małpa dynamit, ale najlepiej zapytaj – gdy następnym razem Cię odwiedzą – ich samych. Wtedy serdecznie i taktownie wyjaśnią Ci, że żaden człowiek nie zna tej daty.

    Nasz Mistrz i Nauczyciel powiedział przecież: „O dniu owym i godzinie nie wie nikt — ani aniołowie niebios, ani Syn, tylko sam Ojciec” oraz „Dlatego stale czuwajcie, gdyż nie znacie ani dnia, ani godziny”.

    Następnym razem lepiej się postaraj. Pozostaję z szacunkiem.

  495. dezerter83
    25 lipca o godz. 9:09

    Kłamczuszku, dat nie podajecie, ale sugerujecie, że warto dokonywać obliczeń matematycznych.
    Strażnica z 15.12.2003, str. 15 jest artykuł „Bądźmy czujni”, który mówi że od roku 1914 żyjemy w „końcowych dniach” które zakończa się po 120 latach. Więc na kiedy ten koniec przypada? 2034? Daty nie podaliście, ale sugerowanie jest oczywiste, prawda?

  496. Dziekuje za szacun, dezerterze. I, odwrotna poczta, sle ten szacun w Twoja strone

    Pozostaje sprawa wyjasnienia fenomenu tzw. ‚konca swiata’. Co z tym fantem zrobic?

    A jeszcze lepiej, co zrobic z faktem SPADAJACEJ efektywnosci maszerowania SJ od drzwi do drzwi, rekrutujac nowych naiwnych? Skad ten spadek sie bierze?

  497. Orteq
    25 lipca o godz. 9:19
    „Skad ten spadek sie bierze?’

    Nie ma spadku. W skali globalnej liczba głosicieli stale rośnie.

    Oczywiście w krajach, w których coraz powszechniejsze stały się takie zjawiska społeczne jak konsumpcjonizm, komercjalizm oraz rozbuchany materializm, zainteresowanie wartościami duchowymi słabnie. Taka sytuacja została zapowiedziana w proroctwie biblijnym o „dniach ostatnich”. Można je znaleźć w 2 Tymoteusza 3:1-5;13.

  498. Mało co mnie dziwi, ale trudno uwierzyć, że tylu, wydawałoby się rozsądnych ludzi,
    leje wodę na młyn tej gadającej biblii.
    A on rączki zaciera i wzrok do nieba wznosi.

  499. Pieprzenie zdezertrowanego w sprawie transfuzji krwi jest niczym innym, jak zapóźnieniem wobec pieprzenia Kościoła kat przeciw nauce w ogóle, w tym medycynie w ogóle, poczynając od przedmedycznych badań człowieka i jego organizmu.
    Jehowici to są katolicy, ponieważ razem są fundamentalnie popieprzeni na wspólny sposób, z pewnymi własnymi uzupełnieniami, co nadaje im „własną tożsamość” w popieprzeniu.
    Dzieki zrówno transfuzjom krwi, jak i przeszczepom miliony ludzi zostały uratowane i wyleczone. Nie dlatego medycy starają się zmniejszać nadmierny zakres inwazyjności działania, że coś tam jest napisane, albo nie napisane w niebieskiej książeczce, ale dlatego, że jest to nieustająca, bo racjonalna metoda działania. Doskonalenie metod leczenia zmniejsza stres, ból, zakres inwazji, wysubtelnia środki, coraz oszczędniej medycznie i skuczniej prowadzące do dobrego celu.

    Popieprzone religie zaś gwarantowały co najmniej mękę, lub od razu śmierć nieleczonym. Co dla religii, znaczy bozi, oraz jej wyznawców jest wielkim dobrem: cierpienie zbliża do bozi, a śmierć jest dobrem najbardziej pożądanym, bo zapewnia bezpośrednie spotkanie z pokemonem Jezuskiem. Objawy choroby są objawiami zdrowia – bo zbliżają do bozi, albo objawami kary za grzechy, co oczyszcza w cierpieni i też prowadzi do bozi. Im więcej chorób, im więcej cierpienia tym, w każdej sytuacji, lepiej.

    Katolicy,, w czym są wśród chrześcijan wybitni, ale może jehowici jeszcze wybitniejsi, żyją w fundamentalnej schizofrenii sprzeczności: należy z radością dążyć do śmierci, i zgłaszać się po jak największe dawki cierpienia, co upodabnia katolika do domniemanego Jezuska oraz podoba się, „w sposób szczególny” jego tatusiowi, a jednocześnie „chce się żyć”, i do tego najlepiej jak najdłużej, korzystając z uroków życia ziemskiego i realnego oraz ładnych panienek, a wszystko to przy jak najmniejszej dawce cierpień.
    Przeklinający naukę i medycynę biskupi, stali się jej zwolennikami, gdy przyszło do możliwości medycznej wycinania polipów z biskupich kiszek, odsysania tłuszczu, robienia bajpasów, skrobania tętnic ze złogów posługi biskupiej, wszczepiania rozruszników, zastawek, wymiany stawów biodrowych, transfuzji, przeszczepów, szprycowania się lekami, et caetera.
    „Ma boleć”! Jak ma, kiedy nie ma: biskup żąda uśmierzacza, a regularny i parafialny katolik też chce tego samego. Żadne tam, panie, „prawo naturalne”, tylko polimery, plastik, tytan, elektryka i prochy.
    Jak już biskup ma działający rozrusznik, wymieniony staw, wyczyszczone kiszki, uśmierzone cierpienia oraz strzeli sobie lufę „Smirnoffa”, wtedy żąda od innych, by stosowali „prawo naturalne”. Przed i w trakcie też zresztą żąda.

    Schizoidalność bycia prawidłowym wyznawcą, muszą wyznawcy, by nnie oszaleć, obetonować załganymi sztuczkami teologicznymi oraz codziennymi łgarstwami pospolitymi .
    I betonują. Zdezerterowany włazi i robi darmowe pokazy stawiania murów. Co z niego czyni masona, ale jemu się zdaje, że jest wyłącznie prawidłowym jehowitą.

  500. „dat nie podajecie, ale sugerujecie…”

    Bóg szczodrze udziela mądrości każdemu, kto żywi pewne uprzedzenia, lecz usilnie stara się wyrugować je ze swego serca. Serdecznie zachęcam do przemyślenia takiego rozwiązania.

  501. „w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy…”

    Wygląda na to, że mamy już „dni ostatnie” od dobrych paru tysięcy lat.
    Koniec świata?
    Lada chwila 😎
    Bud’ gotow, wsiegda gotow.

  502. Największy i, być może, ostatni taki szkodnik ziemi buduje u mnie obwodnicę Sianowa i Koszalina na trasie Gdańsk – Szczecin. Będzie ona się przecinać z trasą na Kołobrzeg, Mielno. Idą więc na pewnym odcinku pod topór może 150-letnie lipy. Człowiek jest gatunkiem idiociejącym z powodu swego tragicznie rozwiniętego rozumu i równocześnie absurdalnie sprzecznym z naturą, w której obowiązują dwa prawa biologiczne: zachowania przy życiu osobnika i zachowania przy życiu gatunku. Mordowanie własnego naturalnego środowiska jest w dalszej perspektywie mordowaniem własnego gatunku, tak mu dopomóż Bóg. Świat ludzki się od dawna kręci wokół fanaberii, a nie wokół konieczności. Mechanizmem napędzającym rozwój jest mnożenie fanaberii, a nie ich ograniczanie. Niech ktoś spróbuje w sezonie przejść z widocznej na fotce ścieżki rowerowej do lasu po drugiej stronie szosy. Sześćdziesięciokonne, powiedzmy średnio, blaszaki wiozące, jakże ekonomicznie, jedną chudą dupę, za Boga nie przepuszczą. A do Mielna potrafi się zrobić korek od Mścic, czyli ponad cztery kilometry.

    Pokazuję jedną fotką, że największymi szkodnikami lasu są leśnicy. Owszem tną las i go sadzą, ale grzybiarze i jagodziarze zaśmiecający las nigdy go tak nie zdewastują, jak robią to leśnicy, pracujący ciężkim sprzętem bez względu na porę roku i pogodę (mówiłem kiedyś, że Niemcy pozyskiwali na moim terenie drewno wyłącznie zimą w czasie mrozów).

    No i parę wczorajszych grzybów. Te, które mam na dłoni, to rzadka ciekawostka: mleczaj smaczny. Surowy pachnie śledziem, a po smażonym można w niebo wstąpić. Nie że taki trujący – taki smaczny jak sama nazwa.

    https://lh4.googleusercontent.com/-Z-4luZ8CSSY/V5W9xJ3LBzI/AAAAAAAAJaM/JyY_YSZ9VF42CM-igmyMIzYEJrTUPP0rwCL0B/w899-h541-no/2016-07-24%2B13.35.50.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-4HO0x4RuTps/V5W9zFD6HJI/AAAAAAAAJaU/iws4IRnytMAfqvAqsh-V1x1-5alFJKyzQCL0B/w899-h541-no/2016-07-24%2B13.37.43.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-_7hkyVt1g0E/V5W9xn8Us3I/AAAAAAAAJaQ/AO_mht9wnxMY7A03vZN_w22kR0yXtFIsACL0B/w899-h541-no/2016-07-24%2B13.38.50.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-I-RWFEHAMLM/V5W9ztPSCVI/AAAAAAAAJaY/AjoZ4qnxPZsaLvEvoorkV4EV2l9-p_f2QCL0B/w899-h541-no/2016-07-24%2B14.17.26.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-7S8PTencFNk/V5W-BwpNiFI/AAAAAAAAJac/njy9QE5A-OggOkXawYX4WGXlhe5kV2OlwCL0B/w899-h541-no/2016-07-24%2B14.42.24.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-tATio2eXrCY/V5W-CE43VDI/AAAAAAAAJag/mgcLvmiEt7QWf14zgankR7XURA2uoegywCL0B/w899-h541-no/2016-07-24%2B15.08.41.jpg

  503. dezerter83
    25 lipca o godz. 9:44

    Ja natomiast zachęcam ciebie do ograniczenia grzechu pychy, zarozumiałości, kłamstwa i manipulacji. Wielokrotnie już dałeś popis tu swej ignorancji, że nie potrafisz odpowiadać na rzeczowe argumenty. Potrafisz tylko bredzić i nawijać makaron na uszy, myśląc, że tępy lud to kupi.

  504. Tobermory
    25 lipca o godz. 9:46

    Tobermorku, zacytowany przez Ciebie tekst pokazuje bezmiar głupoty i nieporadności nieistniejącego Boga, który miał stworzyć tak szkaradne zwierzę jak człowiek. Jest też jednak dowód standardowej głębi myślenia autora: ludzie „bez ludzkich uczuć”. Coś jak zając bez zajęczych uszu, słoń bez trąby czy głowacz bez głowy. Wzięło się to, rzecz jasna, z wszechobecnych powiedzeń: „Żyć jak człowiek”, „Zachowywać się jak człowiek”, „Niech płacą po ludzku”, „To nie po ludzku”, „Nieludzki” itp. Czyli z ŻYCZEŃ co do człowieka, z tego, co byłoby oczekiwane, ładne, przyjemne, a nie z jego realnych właściwości. Realia są takie, że człek bywa i wielkoduszny i małoduszny, szlachetny i łajza, bezinteresowny i grabieżca, bezstresowa świnia i wrażliwy, delikatny. Sformułowanie „człek bez ludzkich uczuć” jest tak samo nieistniejący jak pan Buk.

  505. sugadaddy
    25 lipca, g.9:42
    Toż pisałam tu nie raz, że dowartościowywanie zdezerterowanego jest bez sensu. Wiadomo że bredzi i nawija makaron na uszy, jak podsumował go przed chwilą @Kochan.
    Po co w dawać się z nim w „polemiki”? To tylko woda na jego młyn

  506. pombocek
    25 lipca o godz. 10:18

    Przepraszam, demencja. Zdanie „Sformułowanie „człek bez ludzkich uczuć” jest tak samo nieistniejący jak pan Buk” ma wyglądać tak:

    „Sformułowanie „człek bez ludzkich uczuć” jest tak samo puste jak „dobry pan Buk”.

  507. Moje spotkanie z końcem świata odbyło się tak dawano, że ani ja ani świat tego nie pamiętamy i w miejscu, o którym nawet mędrcy z Brooklynu nie wiedzą że jest. Popatrzyliśmy na siebie: ja i świat. Przystanął, a ja – natalista od chwili zaistnienia – spojrzałem w jego paskudne oczka z taką wyższością, że zamarł. „Nie będziesz się kończyć!” – powiedziałem i odszedłem. Nie skończył się do dziś. Za uratowanie świata od świata domagam się hołdów, wielkiego hełmu z Aragonii, parasola i wielkiej kacabai, która opada na pięty.
    😀

  508. @pombocek
    25 lipca o godz. 9:56

    Grzybów trochę zazdroszczę, u mnie tylko kurki.
    Mordowanie lip i innych długowiecznych drzew uważam za nikczemność i podły czyn bezmyślnych durni-decydentów bez sumienia.
    Brak mi słów na wyrażenie uczuć, jakie mam na widok tych zdjęć.

  509. mag
    25 lipca o godz. 10:21

    Dzień dobry, mag. Wszystkie blogowe gadki – poza rzeczowymi komunikatami są jednakowo warte. Mowy dezertera i z dezerterem nie są ani więcej, ani mniej ważące dla dziejów świata niż niekończące się gadki o nieskomplikowanym Kaczyńskim czy łamiącym wszelkie cywilizowane zasady PiS-ie. Nieupośledzony człowiek ma wyuczony odruch artykułowania świata i swoich o nim wyobrażeń, ale mówienie i słuchanie nie jest obowiązkowe.

  510. @pombocek
    Pambuk zły czy dobry, ale raczej zły, sądząc po „urządzeniu” tego świata, stworzył człowieka na swoje jakoby podobieństwo i na odwrót człowiek – pambuka wedle swoich wyobrażeń i tęsknot.
    Odrobina metafizyki jeszcze nikomu chyba nie zaszkodziła.

  511. pombocek
    Na szczęście nic jest obowiązkowe, gdy już się jest dużym chłopcem lub dużą dziewczynką.

  512. anumlik
    25 lipca o godz. 8:09

    Tako do córki rzecze mać jej rodzona:
    córko pierworodna, wzięta z mego łona,
    znaj ty mores, porządek i kolejność rzeczy
    jak nie poznasz,to Bóg przed tobą ucieczy
    znać cię nie zechce, jako nieposłuszną
    posłuchaj mojej rady i miej ją za słuszną
    przestrzegaj pilnie, codziennie i ładnie
    a Bóg cię nagrodzi, niezwłocznie i snadnie:
    najsamprzód obowiązki, a przyjemność później
    najważniejsza znojna praca, nie czekaj kołacza
    w sposłuszeństwie musisz być wzrożona
    z bogobojnego pochodzisz wszak łona .
    Bierz się do roboty i nie czekaj psoty!

    Córka na to matuli posłusznie odpowie:
    tak jest mamuniu, jam nie krowa na rowie
    znam swoje obowiązki oraz ich kolejność
    nie siedzi we mnie żadna dziewczęca bezczelność.

    Siadła więc do pracy, praca była trudna
    spędziła przy robocie ponad pół południa
    Zgłębiła całość theorie des operations lineaires
    Nie był to zbyt trudny dla niej ambares
    Rozwiązała całki profesora Banacha
    i w ramach nagrody wzięła sobie gacha.

  513. Tanaka & anumlik
    Banach onegdaj w mieście Lwowie
    Przytargał do knajpy żywą kaczkę
    Nie wiem czy akurat dziwaczkę
    Ale z pewnością w nagrodzie
    Dla zdolnego matematyka
    Który jakiś problem rozwikłał
    Dylemat wciąż żywej i żwawej kaczki
    I dziś wymaga co najmniej lustracji

  514. mag
    25 lipca o godz. 11:46

    Każda kaczka co sądzi, że z niej wielki cymes
    Nieuchronnie osiągnie banachowy limes

  515. @Tanaka

    Balladka o zgłębianiu
    (theorie des operations lineaires)

    Muślinowe zawiewki,
    Bursztynowe nalewki,
    Przedwieczorny cień brzozy.
    Upał z chłodem się wita,
    Melancholia spowita
    Piętnem metamorfozy.
    Banachowe staruszki,
    Przywdziały fintifluszki
    Na łebek dumą wzdęty;
    Nie zdołały – natręty
    Ukwiecone w kokardy –
    Wywołać gacha z mar – by
    Zacny spełnić mógł trunek
    Za staruszek frasunek.
    Gaszek był bowiem hardy.

  516. @@mag, Tanaka
    Wkleiłem swój wierszyk przed przeczytaniem Waszej krotochwilki o Banachowych kaczkach. Zmieniam „staruszki” na „kaczuszki”. O tak:

    Muślinowe zawiewki,
    Bursztynowe nalewki,
    Przedwieczorny cień brzozy.
    Upał z chłodem się wita,
    Melancholia spowita
    Piętnem metamorfozy.
    Banachowe kaczuszki,
    Przywdziały fintifluszki
    Na łebek dumą wzdęty;
    Nie zdołały – natręty
    Ukwiecone w kokardy –
    Wywołać gacha z mar – by
    Zacny spełnić mógł trunek
    Za kaczuszek frasunek.
    Gaszek był bowiem hardy.

  517. @anumlik
    Nie masz lepszego gacha
    jak ze Stefana Banacha.
    Mam nadzieje, że jego duch nie będzie mnie straszył po nocy, ale czytałam o lwowskiej szkole matematycznej i jej tuzach świetną książkę.
    I wiem, że Banach był baardzo barwną postacią.

  518. mag & anumlik
    Na hardość – petarda
    czyni z kaczki
    danie w musztardach
    Ozdobę restauracji
    „Dworcowa”
    Taka to kaczka
    z Petardowa

    A propos szkoły lwowskiej i jej dalszych skutków, świetną książkę napisał Marek Grajek. Tytuł: „Enigma”.

  519. @Tanaka
    I Mariusz Urbanek – „Lwowska szkoła matematyczna”, się jego książka nazywa.

  520. W ogóle Mariusz Urbanek to jest MISZCZ od biografii. Np. o Tuwimie „Wylękniony bluźnierca”, „Zły Tyrmand”, „Kisiel” itd.

  521. obraz tych lip, ściętych i leżących na poboczu jest dla mnie nie do oglądania.
    Co to za barbarzyństwo!
    cale aleje drzew przydrożnych poszły pod topór tylko dla wygody podróżnych, którzy tego samego dnia, którego rano wyjechali, muszą wykapać sie morzu; nie mogą jechać grzecznie w rządku i spokojnie, 50 km/h dojechać do miejsca, w którym spędzą dwa tygodnie.
    Pojadą szeroką drogą, ale cienia i ochłody nie zaznają, bo aleje drzew przydrożnych tak juz mają, ze znienacka napadaja na biednych podróznych, którzy dla wzmocnienia zażyli seczego.

  522. Orteq
    25 lipca o godz. 8:48.
    Foto- wywołało mój najprawdziwszy uśmiech „kojący” w tej bardzo”poważnej” dyskusji. Pozdrawiam.
    PS. ŚJ- nie wdaję się z nimi w dyskusję. Odwiedzają, tj. przychodzą przed dom lub mieszkanie zawsze w dwójkę( na ogół bardzo „porządnie” ubranych, dostojnych Ludzi).

  523. @@ pombocek, konstancja
    Mordowanie drzew, dorodnych w dodatku i historycznych, to jakaś aberracja, która bez wątpienia ma swoje uwikłania w głębi łba polskiego.

    Z jednej bowiem strony, drzewo to symbol życia, świętości, nawet podkładka pod Maryję, co się często ukazuje na przekroju konarów. Oraz związek z własnym życiem, co iustruje, wśród innych, obraz z „Konopielki”.
    „Las żywi i bogaci”, co potwierdza kmiotkowa tradycja.
    I w ogóle – „życie szanujemy”.
    Bo też „las płonie szybko, a rośnie powoli”. Więc – ten, no, szanuj !

    A gówno!

    Bo z drugiej stony – zupełna bezwzględność. Traktowanie drzewostanu wylącznie jako coś, co musi przedstawiać użytek. Musi się opłacać.
    Parki przy dworach – do pieca, na deski. Padały co prawdą także ofiarą zemsty niewolnika na swoim właścicielu, ale i wyjątkowo łatwej – bo drzewo to przedmiot, realnie deska na obłacenie domu, albo paliwo do pieca.
    Kochanowski ze swoją cienistą, miododajną lipą, niech spadają na…drzewo.
    Zgadza się to ze św. Franciszkiem, przyjacielem źwierzątek. Jego przyjaźń była taka, że merkantylna: ptaszki i reszta przyrodniczości miały się przydać i udowadniać bozię. Same przez się i dla się, nic nie były warte.

    Kilkanaście lat temu zaczęto na potęgę rżnąć drzewa przy drogach. Na Mazurach i Warmii wycięto bodaj prawie wszystko. Protestował, wiele razy, m.in. Ludwik Stomma, nawet byli tacy co się przykuwali. Owszem, Rospudę udało się uratować, ale drzewa przy drogach padają dalej.
    Pooć dlatego, że bz drzew bezpieczniej.
    Nic podobnego. W tym lichym agrumencie zawarta jest bowiem teza: bezpieczniej jest bez drzew, nawet gdy się pędzi 140 w miejscu, gzie obowiązuje prędość 50. I gdy za kierownicą siędzi uchlalny kierowca.
    Tacy jednak zabijają, najczęściej innych, wszędzie. Na pustym polu też zabiją troje ludzi, oraz siebie.
    Zresztą, wzrost bezpieczeństwa byłby bardzo skuteczny wtedy, gdyby się uchlani na drzewach szybko zabijali. Zmniejszałoby się pogłowie zabójców na drogach.
    Naród nudny i ościenny, potrafił widzieć drzewa inaczej: niech rosną i niech będą aleje. Drzewa się dobrze oznaczy, znaki i szykany gdzie trzeba postawi, kultury jazdy uczy. Masz, kierowco, wszelkie instrumenty, by się na drzewie nie rozwalać. Ale jak już jesteś zdeterminowany, trudno, weź i się rozwal – Czechy to kraj wolny.

  524. Aleje na Pomorzu i Mazurach to wraży element, poniemiecki, nie ma czego żałować 🙄
    Za to papieskie dęby, polską ręką sadzone, jakoś kiepsko się przyjmują, choć żołędzie pobłogosławił sam Kremówkowy 🙁

  525. Muszę gorąco pochwalić, a propos troski o drzewa, moja żoliborską gminę.
    Otóż w Alei Wojska Polskiego, przy której mieszkam (biegnie od Cytadeli przez plac Inwalidów do placu Grunwaldzkiego) rosną głównie klony, potężne i stare, nasadzone na początku lat 20., gdy powstawała ta arteria.
    Przy okazji każdej kolejnej silnej wichury drzewa się łamią („skasowało” niedawno samochód parkujący tuż przede moim.) Szkody są od razu usuwane, pojawiają się na tablicach przy domach info, że będą sadzone nowe drzewa. I są! W proporcji jeden do jeden.

  526. Tobermory
    Czy przypadkiem któryś z braci Kaczyńskich nie sadził własnoręcznie dębu?
    Jakoś się nie przyjął, z tego co pamiętam. Dąb oczywiście.

  527. Margit
    25 lipca o godz. 13:37
    „ŚJ- nie wdaję się z nimi w dyskusję. Odwiedzają, tj. przychodzą przed dom lub mieszkanie zawsze w dwójkę( na ogół bardzo „porządnie” ubranych, dostojnych Ludzi)”.

    „A gdy siedział na Górze Oliwnej, podeszli do Niego uczniowie i pytali na osobności: «Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?” Jezus odpowiedział: „Ta dobra nowina o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec” (Mateusza 24:3; 14).

  528. „Wygląda na to, że mamy już „dni ostatnie” od dobrych paru tysięcy lat.
    Koniec świata? Lada chwila”

    „W dniach ostatnich przyjdą szydercy ze swym szyderstwem, postępujący według własnych pragnień i mówiący: „Gdzie jest ta jego obiecana obecność? Przecież od dnia, gdy nasi praojcowie zapadli w sen śmierci, wszystko trwa dokładnie tak, jak od początku stworzenia” (2 Piotra 3:3,4).

  529. mag
    25 lipca o godz. 15:32

    Ja też by może pochwalił gminę, ale bz może, to pochwalę dawnego burmistrza Gdańska, Daniela Gralatha, który, gdy wziął i przestał być urzędnikiem, ufundował w połowie XVIII w., z własnego majątku oraz fundacyjnych środków, dla miasta, Wielką Aleję, łączącą dawne fortyfikacje miejskie (dziś śródmieście), z dawniej modną miejscowością podmiejskiego wypoczynku i eleganckich siedzib – Wrzeszczem.
    Wielka Aleja, czterorzędowa, lipowa, z sadzonek sprowadzonych specjalnie z Hilandii, składała się z ok. półtora tysiąca drzew.
    Istnieje do dzisiaj, choć nie w calości, ale na tyle dużej części, że robi silne wrażenie. Wrażenie byłoby lepsze, gdyby dzisiejsza gmina miała zbliżony rozum do Gralatha i bardziej się przyłożyła do należytej konserwacji historycznego drzewostanu oraz jego uzupełnień.

    Jak się kto mało przykłada, to ja się muszę przyłożyć.
    W związku z tym, uprawiam terroryzm urbanistyczny, polegający na sadzeniu drzew w mieście. Robię to na bezczela, po chamsku i w ogóle.
    Ze 20 roślin z mojej ręki rośnie na gminnych terenach. Część Kosiarze Umysłow skosili, oraz połamali. Znaczy, rączki i nóżki Prawdziwych Polaków oraz ich traktory. Jestem jednak na tyle bezczelny,, że szykuję nowy projekt zamachu: drzewa Lech, Czech i Rus.

    Oto Wielka Tajemnica Wiary.

  530. „http://lowres.cartoonstock.com/marriage-relationships-jehovahs_witness-jehovahs_witness-jehovah_s-gossiping-wives-dpan1515_low.jpg

  531. Właśnie obejrzałem „Anna i Wilki” Carlosa Saury… Genialny film, i tak sobie pomyślałem, że w 75% mógłby opisywać również to, jaki jest stan Polski… Oczywiście nie jest to tylko film o Hiszpanii z przełomu lat 60. i 70., ale o kondycji człowieka w ogóle…. Mimo wszystko wiele mówi ten film również o historii i mentalności Polaków. Gorąco polecam!!

  532. Rafal Kochan
    Gdzie ten film obejrzałeś? („Anna i wilki”). Leciał na jakimś kanale w TV? Mam nadzieję że można kupić na DVD. Saura jest świetny, Geraldine Chaplin też, a ja tego filmu nie miałam okazji oglądać.

  533. „Ana y los lobos” jest na tubie, z polskim lektorem

    https://www.youtube.com/watch?v=J_7qdzA6cVk

    Warto się pospieszyć z oglądaniem, bo zaraz się ktoś upomni o prawa autorskie

  534. Margit (13:37)

    „Foto- wywołało mój najprawdziwszy uśmiech „kojący” w tej bardzo”poważnej” dyskusji.”

    Noo, ja tam nie wiem na ile powazna ta dyskusja o SJ, i o ich koncu swiata, jest

    https://www.youtube.com/watch?v=Nlo77FCDir0

    „ŚJ- nie wdaję się z nimi w dyskusję. Odwiedzają, tj. przychodzą przed dom lub mieszkanie zawsze w dwójkę( na ogół bardzo „porządnie” ubranych, dostojnych Ludzi).”

    Niektorzy wdali sie z nimi w dyskusje

    https://www.youtube.com/watch?v=EcYv7wb0Dys

    „Swiadkowie Jehowy preferuja traktowac pedofilie jako grzech a nie jako przestepstwo kryminalne”

    Trzeba tylko zawsze byc porzadnie ubranym

  535. Tobermory
    Dzięki za namiar na „Annę i wilki”.
    Zaraz się wezmę za oglądanie.

  536. Ja akurat dzisiaj przypadkiem obejrzałem na TVP KULTURA. Ale film jest wyborny!!!

  537. Pociongnowszy kontynunacje. Na uzytek Margit, przewaznie

    Tu jest o tym co syn bozi, Jezusicek, wyjawil Vasuli Ryden w 1987 roku.

    https://www.youtube.com/watch?v=J1xv5x-zK3I

    On, syn bozi, mowil o tym kim sa Swiadkowie Jehowy. Zawile dosyc on o nich mowil ale mowil. I mowil. I mowil. A cale to jego mowienie o niczym zostalo spisane. Na monitorze komputera spisane. Ile pierdol o bozi, o jego mamisynku Jezusicku, czy o innych guslach, zostaje spisane na monitorach ogromnej ilosci komputerow na swiecie, nikt tego zadnym rozumem nie obejmie.

    I to w tym nieobejmowaniu rozumem religjnych pierdol nalezy pogladac nadzieje w zbawieniu ludzkosci.

    Calej ludzkosci. A wiec i 144 tysiecy wybrancow, ktorzy maja sie zmiescic w niebieskim Niebie, razem z bozia i z jego maminsynkiem zamieszkawszy. I cala pozostala niedomyta reszta. Ktora zostanie wskrzeszona, po zakonczeniu serii koncow swiata, na tej tutaj Ziemni. Ktora z kolei siem przeksztalci natenczas w Raj Na Ziemni.

  538. Margit,

    Zgodnie z Twoim wczesniejszym zyczeniem by dawac na poczatku zajawke o czym sie pisze, zapodaje, iz ponizej bedzie o nieslawnej roli sp. prez. Kaczynskiego w sprawie polskich przeprosin za mord w Jedwabnem.

    Rozchodzi sie zas o to, ze Sejm powolal na prezesa IPN niejakiego Jaroslawa Szarka. Nominacji Szarka sprzeciwila sie wiekszosc opozycji. Uczynila tak poniewaz poczas przesluchania w komisji sejmowej Szarek twierdzil, ze wykonawcami zbrodni w Jedwabnem byli Niemcy, ktorzy wykorzystali pod przymusem grupke Polakow.

    Tak sobie mysle. Ten sprzeciw wiekszosci opozycji pewnie ma cos do czynienia z „Raportem Koli”. Oraz ze sp. prezydentem Lechem Kaczynskim

    http://nczas.com/publicystyka/sommer-ujawniamy-raport-koli/

    Cytat taki

    „Z dokumentu wynika, że ekshumacja szczątków pozwoliłaby dokładnie określić ile osób zginęło i w jaki sposób – co ostatecznie zamknęłoby dyskusję wokół sprawy. Gdy jednak wierzchnia warstwa ziemi została zdjęta i okazało się, że fakty materialne nie pasują ani do wyników śledztwa (nie udało się odnaleźć np. masowych mogił w miejscach, które wskazywali świadkowie)… pojawiły się problemy z dalszym prowadzeniem prac, które szczegółowo opisuje w swoim raporcie prof. Kola. Problemy te doprowadziły do zaprzestania ekshumacji na etapie przedwstępnym. Decyzję taką podjął ówczesny minister sprawiedliwości Lech Kaczyński motywując ją względami religijnymi. Prof. Andrzej Kola, który prowadził wraz z grupą naukowców ekshumację, w swoim raporcie nie krytykuje tej decyzji, wskazuje jednak, że uniemożliwiła ona ostateczne dojście do obiektywnej prawdy.”

    Dajmy przytup

    „Decyzja Lecha Kaczyńskiego, z czysto religijnej perspektywy była do pewnego stopnia usprawiedliwiona, gdy jednak przyjrzeć jej się bliżej, widać że była irracjonalna a w dodatku szkodliwa zarówno z punktu widzenia czysto naukowego, jak i polskiej racji stanu. Powstaje też pytanie dlaczego polski minister sprawiedliwości podjął decyzję w tak ważnej dla Polski sprawie pod wpływem nacisku przedstawicieli obcej przecież religii?”

    Ten sp. Najlepszy Prezydent niedobry dla Polski byl. On, bedac ministrem sprawiedliwosci, podjal antypolska decyzje. Uniemozliwiajaca stwierdzenie faktu, iz zbrodni na Zydach w Jedwabnem dopuscili sie Niemcy. A nie przyjazni, polscy sasiedzi owych Zydow jedwabnienskich. To o tym musi byc ten sprzeciw opozycji wobec nominacji niejakiego Szarka na prezesa IPN-u. No bo o czym innym?

    Szarek, PiSowiec z krwi i kosci, naprawia dzisiaj blad historii, popelniony przez sp. PiSowca-zalozyciela, L. Kaczynskiego. Wiekszosc opozycji sie z tym nie chce pogodzic. Kto jest za kim czy za czym i dlaczego, nie wie nikt tego. Taka zawilosc demokratyczna nasza.

  539. Piszac otwartym tekstem, przypomnijmy, iz zamordowanie kilku setek Zydow – jesli nie 1600, jak chce Jan Gross w swojej ksiazce „Sasiedzi” – w Jewabnem w 1941 roku bylo faktem swiezo-historycznym, zaraz po wojnie. Wtedy to skazano, na podstawie zeznan naocznych swiadkow, 10 Polakow winnych tej zbrodni. Wykonano jeden wyrok smierci.

    Śledztwo IPN, pol wieku pozniej dokonane, dowiodło, że zabójstwo to zostało zaplanowane i dokonane przez polskich cywilnych mieszkańców Jedwabnego i okolicznych miejscowości, w liczbie około 40 mężczyzn uzbrojonych w kije, orczyki i inne narzędzia. Zbrodni dokonano z niemieckiej inspiracji. Niemieccy żandarmi i funkcjonariusze SD znajdowali się tego dnia w mieście i swoją obecnością przyzwalali na dokonanie morderstwa.

    A wiec, co my tu mamy? Niemiecka inspiracje mordu na Zydach polskich i polska sprawczosc tegoz? Czyli, niemiecki sedzia wydajacy MASOWY wyrok smierci, i polscy kaci, ten wyrok wykonujacy? Czy katom placono za ich prace, nikt nie pyta.

    Takiej interpretacji historii chcialby nowy prezes IPN-u. Zapominajacy, ze termin-akt SPRAWCZOSC zbrodni to niezupelnie to samo co zwyczajne wykonanie wyroku smierci. Polacy mordujacy Zydow w stodole pod Jewabnem byli czyms o wiele wiecej niz niemieckimi katami. Czyzby nowy prezes IPN-u liczyl na postepy w zawodnosci pamieci historycznej?

    Wymazac naszej ‚jedwabnej’ skazy sie nie da. Pamiec historyczna, ta dzisiaj zarejestrowana w cyberprzestrzeni, nie bedzie bladla , z uplywem czasu. Na co te Szarki, i im podobne gnomy, licza? No na co?

  540. Nefciu, mrozisz intelektem..

    Zajawka prasowa taka

    „Powstancy [Warszawscy] porozumieli sie z min. Macierewiczem w sprawie obchodow rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Wojsko bedzie, nie bedzie wyczytywania listy ofiar katastrofy smolenskiej. Bedzie natomiast wspomniany prezydent Lech Kaczynski, jako jeden z tworcow muzeum powstania.”

    Ogromnie sie ciesze, ze Powstancy Warszawscy porozumieli sie z min. Macierewiczem w sprawie obchodow rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

    Wojsko bedzie obecne podczas tej Rocznicy. Nie bedzie odczytywana lista ofiar katastrofy smolenskiej. Bedzie natomiast odczytany wspomniany prezydent Lech Kaczynski. Jako jeden z tworcow muzeum Powstania.

    Odczytany Najlepszy Prezydent. Cieszymy siem z tego ogromnie. Me, myself and I siem z tego cieszymy. Ogromnie. Olewajac szczodrze jego wawelski grob w tym samym czasie. Ten upamietniajacy skazanie na smierc 95 zyc Polakow. ZMUSZONYCH – tak! – do lotu w DUBLOWANYM locie na 70-ta rocznice Katynia.

    Owczesny premier Tusk 7-go kwietnia 2010 roku, odbyl polska pielgrzymke upamietniajaca Katynska rocznice wczesniej czczona wiele, wiele razow.

    Wszystko dokonane w samobojczym Locie Na Smolensk infantylnych nielotow. Tych wciaz nabzdyczonych do wykonania ZADANIA kradziezy Ksiezyca. Tylko 3 dni po tuskowym czczeniu Okraglej Rocznicy Katynia. Dajcie wy mi spokoj z tymi nielotami.

    Nastepna „okragla” rocznica Katynia, 75-lecie, uplynela 10-go kwietnia tego roku. Czy ktos cos slyszal o Jej uroczystych obchodach kilka miesiecy temu? Nie bylo zadnych polskich nalotow na Siewiernyj?

    Ten gen Krasnokudski. Jak on potrafil polozyc kres kaczystowskiemu parciu na celebrowanie Katynia jako Polski Auschwitz? No jak?

  541. Tera bendzie w sprawie ‚Erdogan’. Podczas gdy oni mowio ‚Erdouan’. Jak tak mozno mowic?

    Zdarzylo mi sie ostatnio powiedziec ‚Erdogan’. Bom czytal to com widzial czarno na bialym. Erdogan.

    Niestety, moi rozmowcy nie widzieli tego co slyszeli. Oni SLYSZELI jedno, z turecka zapewne wymawiane: ‚Erdouan’

    Podejrzewam iz dyplomatyczne stosunki polsko-tureckie pozostano na poziomie wczesniej zafiksowanym. Erdogan to Erdogan. I szlus

  542. Orteq
    25 lipca o godz. 22:05

    Przed wybuchem wojny, polscy Polacy, SĄSIEDZI polskich Żydów, urządzali im liczne i widowiskowe pogromy. Zabili (m.in w Wilnie, Grodnie, Mińsku Mazowieckim, Przytyku oraz wielu innych miejscach) około 50 Żydów, rannych było około półtora tysiąca !

    Żaden z pogromów nie był wykonywany pod hitlerowskim rozkazem, był to wynik czystej, prawdziwie polskiej katolickiej nienawiści rasowej. Przypadki prześladowań szly w dziesiątki tysięcy, nastrój antysemicki byl powszechny i nieustannie podjudzany przez Kościół kat. oraz katolickich polityków i katolików standardowych.

    Dyskusja o tym, że w Jedwabnem to wina Niemcow, a w Kielcach – Moskwy jest dyskusją z gruntu skłamaną. Stawiaczom takich tez należy mówić krótko: jesteście łgarze.

  543. @Orteq
    26 lipca o godz. 8:51

    Oni mówio „ErdOan”.
    Erdoğan ma w nazwisku tzw. miękkie g
    (po samogłoskach: a, ı, o, u) oznacza, że poprzedzająca samogłoska ma być wymawiana długo;
    przed samogłoskami: e, i, ö, ü wymawiane jest jako pol. j

    Ale każdemu według gustu. Niektórzy mówią „Degaulles”, „Waleza”…

  544. Moja babcia w latach 60. czytała gazety i na ich podstawie mówiła „Churchil” 😉