Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

14.07.2016
czwartek

Przyszło nowe. Kiedyś polegnie?

14 lipca 2016, czwartek,

Stara historia jest nudna, bo jest stara, nowo napisana historia jest ciekawa, bo jest nowa, czyli jeszcze nie wiemy, co się wydarzyło. Bo nie wystarczy nie wiedzieć, co się wydarzy. Tak mają wszyscy. A my mamy inaczej: dzięki nowej historii dowiadujemy się, co się wydarzyło, choćby nawet nie miało miejsca.

Tak samo jest z językiem. Stary trzeba zamienić na nowy, zmienić znaczenia słów, stworzyć nową mowę, czyli nowomowę. Dzięki niej można bełkotać bez ładu i składu albo gładko ględzić kręcąc się wokół kilku truizmów, co pozwala uniknąć konfrontacji z kimkolwiek, kto tej nowomowy nie używa. Można nie słyszeć tego, co zostało powiedziane, lub słyszeć coś, czego nikt nie powiedział. „Pana głos nic nie znaczy”, jak raczył zwrócić uwagę opozycyjnemu posłowi prokurator Piotrowicz podczas głosowania w komisji sejmowej.

Tak samo jest z władzą. Stara była nudna, bo już ją znaliśmy na wylot. Była przewidywalna, więc nieciekawa. Większość tych, którzy się pofatygowali do wyborów, chciała czegoś nowego. Nowe jest podniecające, lepsze od starego już przez samą swoją nowość. I przyszło nowe. I okazało się strasznie stare.

Radio_Zalewska

Radio_Macierewicz

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 121

Dodaj komentarz »
  1. No proszę, jest nowe.
    To i ja się przeniosę 😉

    @anumlik
    14 lipca o godz. 19:57

    „żona tego Bogwała Czecha stała bardzo często przy żarnach mieląc”
    A Czech, jak to Czesi w zwyczaju swym mają, gadał do niej „in polonico”
    Zawsze mnie ta „staropolska mowa” zdumiewała, a jeszcze bardziej jej skwapliwe uznanie za polską, bo jakiś mnich dolnośląski nie rozróżniający języków (poza germańskim i łaciną) napisał w starej księdze, że to „in polonico”, choć to jakiś dialekt śląsko-czeski.

  2. Bardziej interesujące od tego, że PiS kiedyś polegnie jest pytanie czy platforma pójdzie siedzieć.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. @Tobermory, z godz. 20:46
    Polonicy jako takiej też nie było, a języki w swoich podziałach dopiero się kształtowały z dialektów. Ale mnie nie o to szło, w przypomnieniu fragmentu z „Księgi Henrykowskiej” (którą temi ręcami do Biblioteki Uniwersyteckiej z Muzeum Archidiecezjalnego we Wrocławiu przenosiłem na okoliczność wystawy). A o co mi szło? Przeczytaj uważnie 🙂

  5. Andrzej Falicz
    14 lipca, g.21:16
    Czy to jest problem językowy?
    Tobie chyba, jak Jasiowi z chusteczką, wszystko kojarzy się z „walką” między PIS i PO.

  6. Juz pod poprzednim wpisem, Pana Gospodarza wykazalismy, ze ministra Zalewska Anna jest idealnym, jesli nie wrecz prfekcyjnie idealnym PiSowskim aparatczykiem.

    Po pierwsze z tego co wydala, widac ze niewiele, jesli nie wrecz niczego nie umie, a nawet jesli umie, to po PiSowsku umie na odwyrtke.

    Po drugie nie pojmuje, lub odrzuca i odrzucajac zaklamuje fakt, ze Polacy w czasie okupacji mordowali swoich zydowskich sasiadow.

    Po trzecie i chyba najwazniejsze jest to, ze jest absolutnie i bezwarunkowo oddana i poddana prezesowi PiS Jaroslawowi Kaczynskiemu.

    To oddanie jest dowodem, ze nie tylko mozna, ale wrecz nalezy w PiSie nic nie umiec, nic nie wiedziec, jesli sie wie kto jest prezesem i ze prezesa trzeba sluchac bezwzglednie i bezwstydnie poslusznie.

    I to wlasnie udowadnia ministra Zalewska w kazdym wypowiedzianym slowie i we wszystkim co czyni. „Na dzis” nie ma pewnosci, czy Polacy Zydow mordowali, ale gdy bedzie jakas panstwowa wizyta w Izraelu, czy z Izraela w Polsce i prezes sie wypowie inaczej niz do tej pory, to ministra Zalewska tez to wypowie publicznie tak szybko jak tylko zdola.

    Jej jest dokladnie obojetne wszystko poza jednym – Laska prezesa Kaczynskiego.

    I dlatego nie nalezy sie z ministry Zalewskiej wysmiewac. Trzeba zrozumiec jaki ciezki los jej przypadl w udziale. Miala co prawda funkcje samodzielnego myslenia juz wylaczona przez kosciol katolicki, co jej nieco ulatwilo sprawe, ale i tak musiala sie wyzbyc jakiejkolwiek indywidualnosci i calkowicie bezdyskuzyjnie i absolutnie bezwstydnie poddac woli i niewoli prezia Kaczynskiego.

    Nawet naturalny odruch strachu, ze sie bedzie odpowiadac za swoje uczynki zdolala ministra Zalewska wylaczyc, zeby swinic zgodnie z zyczeniami prezia.

    Nie, nie wspolczuje, nie jest mi jej zal w najmniejszym stopmniu, ja jedynie pisze, zeby ulatwic zrozumienie jak ciezki los spotkal ministre Zalewska, choc ona sama najpewniej uwaza, ze zlapala bozie pod nogi i spotyka ja samo szczescie, bo dostaje laski prezesowej laskawosci.

  7. @mag
    od czasu, gdy do sejmu weszli Lepper ze swoimi wyznawcami zaczyna się zjazd w polszczyźnie.
    Sam Lepper przecież zapowiedzial, że tu juz Wersalu nie będzie…nie wiem, czy wykrakał, czy raczej dobrze przewidział.
    Skończyły sie dowcipne przytyki jednych posłów w stronę drugich, co to dopiero zeszli z mównicy, zaczęły się wprost, najgorszą polszczyzną stawiane zarzuty, wręcz oskarżenia bez dowodu.
    I wówczas zaobserwowałam także takie zdania…na pytanie, czy coś tam , ktoś tam pytany odpowiadał: -nie mam takiej wiedzy, zamiast zwyczajnie przyznac się, że czegoś nie wie.
    Bo lepiej brzmi, ze nie mam jakieś wiedzy niż stwierdzenie, że czegoś nie wiem.
    A potem już poleciało: oprócz braku wiedzy zabrakło i dowodów, snuly się po korytarzach sejmowych jakieś mgły z wiedzy lub niewiedzy, a czasem z helu lub broni elektromagnetycznej, bomby próżniowej i innych wytworów tzw. wiedzy.
    Kiedyś mówiło się przeklinającemu, zeby wyrażał się parlamentarnie. Dziś taka zapowiedź sama jest przekleństwem.

    lonefather
    14 lipca o godz. 15:33

  8. Oddani prezesowi powinni wziąć pod uwagę tę diagnozę:
    „http://studioopinii.pl/jacek-parol-krol-lear/
    Może któryś otrzeźwieje, choć szanse są nikłe.

  9. @Konstancja
    14 lipca o godz. 21:25

    „nie mam takiej wiedzy” jest nieco prostackie.
    Poważny polski polityk odpowiada: Nie jestem w posiadaniu takiej wiedzy 😎

  10. Andrzej Falicz
    14 lipca o godz. 21:16

    Chyba już się, Falicz, jako stare dziecko, nie nauczysz. Kiedy mówisz: „Bardziej interesujące jest”, to jakbyś reprezentował cały wszechświat, a to, co niby jest bardziej interesujące, było czymś w rodzaju wszechobowiązujacego prawa fizyki. Tymczasem wypowiadasz tylko własną jednoosobową opinię. Chowanie się za bezosobowymi formami to mowa mniej analityczna, znacznie więcej – propagandowa.
    A też i trollowa.

  11. W artykule Jacka Parola jest mowa o kapitanozie – słuchaniu i wykonywaniu, wbrew lepszej wiedzy lub rozsądkowi, absurdalnych poleceń i decyzji osób uznawanych za autorytety.
    Zjawisko wcale nie takie rzadkie i nie zawsze tak zabawne i niegroźne jak w sytuacji pielęgniarki, która przeczytawszy zalecenie laryngologa (R ear) bez wahania zaaplikowała pacjentowi odpowiednie krople do… tyłka.
    Pacjent skarżył się na ból prawego ucha.

  12. Mowa w stanie oblężenia – bis.

  13. @Konstancja
    Za Leppera to JESZCZE był Wersal.
    Wydaje mi się, że najlepiej „przysłużyła” się totalnemu schamieniu w parlamencie i nie tylko ośmioletnia opozycyjność PIS w sejmie i ukucie hasla o „przemyśle pogardy” przez nich właśnie, przemyśle który rozwinęli perfekcyjnie.

  14. Min Zalewska jako „special guest” w: „The Algemeiner” (14.07)
    http://www.algemeiner.com/2016/07/14/polish-education-minister-denies-pogroms-against-jews/

  15. Taki jeden Amerykanin kiedyś powiedział: „Jakby głosowanie mogło coś zmienić, to nie pozwolili by nam głosować”.

  16. @anumlik
    14 lipca o godz. 21:19

    O co ci szło, anumliku, to ja zrozumiałem i się nawet uśmiechnąłem, choć bez głośnego komentowania, za co przepraszam, nie chciałbym, byś poczuł się zlekceważony 😉
    Pozwoliłem sobie na dygresję niejako przy okazji dyskusji na temat języka i prominentnej polonistki, bohaterki aktualnego tematu.

  17. @ozzy

    Slawe miedzynarodowa i popularnosc zdobywa w szybkim tempie ministra Zalewska. Jak tak dalej bedzie jej szlo, to Szydlo i Duda zaczna jej zazdroscic slawy, o Waszczykowskim nie wspominajac.

    Bedzie ten wywiad w Kropce z 13 Lipca, wracal jeszcze dlugo czkawka bolesna dla Zalewskiej, bo bedzi wspominany, przypominany i nieustannie przypominany przy kazdej okazji.

    Ale uwazny czytelnik tekstow z JTA i The Algemainer bez problemu zauwazy po kilka bledow i pomylek w obu. Od drobiazgu zaczynajac, czyli „zagubienia” literki „W” w nazwisku ministry, do powaznej pomylki, gdzie prywatna TV zostaje nazwana publiczna.

    Jesli bedzie za glosno, to propaganda PiSowska nie bedzie miala problemu z podwazeniem wiargodnosci. Niestety.

    Pozdrowka

  18. mag

    przemysl pogardy i inne inwektywy powstał chyba tuz po wyborach w 2007 roku.Tak to pamiętam, gdy Jarek poddal się „osądowi” wyborców (dziś zapewne powiedzialby o „woli suwerena lub Narodu) i przegrał.A z największej mocy te slowa nabraly po Smoleńsku; wszyscy byli oskarżeni o knucie przeciw Lechowi, przypominano, że Tusk nie dal samolotu na wyjazd Lecha do Brukseli i prześmiewcze slowa Komorowskiego o wizycie w Gruzji ktore zabrzmialy doś mocno:jaka wizyta,taki zamach…

    Dziś Kaczyński pisze nową historię, nadaje nowe znaczenia slowom i pojęciom, ale język sobie z tym poradzi.
    Pamiętam, za czasow Gierka byla moda na nadawanie nowych nazw towarom i uslugom. Najbardziej rozbawiał mnie „Zwis męski” co bylo krawatem; byl też zwis sufitowy, ktory byl lampą- żyrandolem; mnóstwo bylo takich pojęc, ktore do dziś śmieszą, a ktore zawarto w książce trzech językoznawców:Markowskiego, Miodka i Bralczyka.

  19. Konstancja
    14 lipca o godz. 22:15

    Mnie się przypominają „wsuwki męskie luzem” 😉

  20. @@ Konstancja, mag

    Już wcześniej na ktorymś z blogów taka opinię wyrażałem: Leppera, poniekąd, a w pewnym zakresie bez zastrzeżenia, że „oniekąd”, lubiłem i trochę też ceniłem.
    Lepper to był polski cham, krętacz, rokosznik i szczera polska morda.
    Przy tym jednak był inteligentny, oraz miał cechę w polskiej polityce bardzo rzadką: słuchał i się uczył. Obserwowałem jak z czasem wie i rozumie coraz więcej, zauważa uwarunowania, niuanse, i wiedzą szybo przerasta różne partyjne i okołopartyjne głowy.
    Kaczyści zmontowali na niego płapkę, żeby go politycznie wykończyć, co im się poniekąd udało, choć niecałkiem gładko. Prowokacja w ministerstwie rolnictwa z lipnym przekszłałceniem ziemi za łapówkę, okazała się zupełnie grubymi nićmi szytą amatorszczyzną i stricte drańskim zamówieniem tego co wtedy i tego co teraz decyduje.

    Natomiast chamstwo w parlamencie, pod względem języka oraz obyczaju, zaczęło się nie później niż wtedy, gdy sie pojawiła Partia Boga: ZChN, oraz pokrewne nędzoty.

  21. @lone

    sluchalem ministerke u pani Olejnik – skad ja Prezes wytrzasnal? Ale, jacy wyborcy taki i rzad. Sami sa sobie winni ci Polacy, ktorzy wybrali PiS. Nie moja brocha.

  22. @Tobermory, z godz. 22:05
    Ach, ta skłonność do dygresji. Też tak mam 🙁

  23. Konstancjo,

    chyba jednak jednak pierwszeństwo w lansowaniu rewolucji językowej należy się Lechowi Wałęsie, bądź co bądź, wybitnemu generałowi polowemu czasów rewolucji solidarnościowej.

    Być może, w późniejszym okresie, na większą dynamikę w zakresie wzrostu agresji językowej w polityce mieli dwaj jego współpracownicy (w przeszłości utalentowani dziecięcy aktorzy filmowi), ale to już chyba tylko pomówienia.

  24. Ja pragnę zupełnie coś nowego, czyli starej klasycznej demokracji.

    Dlatego w Polsce nie chodzę do wyborów w ogóle. (na poziomie centralnym) Głosowanie jak w PRL-u mnie całkiem znudziło.

  25. Ksiądz w cywilu (nie wiem cio to) wygłaszający słowo okołoboże w „Angorze” nazywa się Kryspin Krystek i mówi:

    „Bóg stworzył człowieka i wyposażył go w wyjątkowy dar: wolną wolę!

    Szatan ze swym „kuferkiem kłamstwa” jest nam potrzebny, abyśmy odrzucając jego namowy, zdobywali zasługi dobrego wyboru! Tak samo potrzebni są nam nasi Aniołowie, którzy pełnią służebną rolę chronienia nas przed fałszywymi wyborami.

    Może warto odkurzyć stary obrazek naszego opiekuna ze skrzydłami i spoglądając raz po raz w jego kierunku, uświadomić sobie, że on istnieje naprawdę.

    Może wtedy będzie nam łatwiej być dobrymi”.

    A ja se tłumaczę.

    Nie wiem, na czym polega wyjątkowość daru, bo nie ma tła wyjątkowość tę tłumaczącego. Jest natomiast boleśnie i obleśnie religijna logika: wolna wola obstawiona szatanem z pokusami i ochroną przed pokusami. Co ja więc mam ze swym darem do roboty? Nic.

    Jasne, że warto mieć zakazany stary obrazek z krasnoludkami, by spoglądając raz po raz w jego kierunku, uświadamiać sobie, że one istnieją naprawdę. Czemu jednak obrazek ma być dowodem, że istnieją, jej Bohu nie pojmu.

    Chyba tylko przypadkiem jest to rozumowanie, które z porażająca powagą i konsekwencją
    stosuje w swej służbie narodowi i wierzbom rosochatym PiS. A w konopiach – strach.

    „Idą, idą dzieci drogą – siostrzyczka i brat
    I nadziwić się nie mogą, jaki piękny świat

    Tu się kryje biała chata pod słomiany dach
    Przy niej wierzba rosochata, a w konopiach – strach”.

  26. Wpis pana Jacka odbieram jako lekki, celny, ale i nieco kawiarniany.
    Nie jest to krytyka, ale refleksja nad tym, że jeszcze można przeflancowywanie języka na antyjęzyk, komunikacji na jej przeciwieństwo, rozeznawanie się co znaczą słowa, zdania, pojęcia wpajane nam w głowy od lat i pokoleń, traktować jako cień żartu i bawić się tym na półsmutno przy kawie.
    Kontynuacja tego przeflancowywania, a nic go nie zatrzyma przez co najmniej całkiem solidny kawał czasu, wygasi resztki krotochwilności. Natomiast szkód narobi takich, że od dawna głębokie podziały między ludźmi pogłebi do zupełnej niemożności porozumienia, a jednocześnie zupełnej łatwości tłuczenia się po głowach. Nie tylko z powodu idiotyzmu, nienawiści, wścieklicy, ale i z powodu całowitej niezdolności do używania języka jako narzędzia komunikacji. Kto temu ulegnie, stanie się słownikowym niemową.
    PIS zrobi z polszczyzny narzędzie niszczenia. Swoiste promienie śmierci.

  27. @Tanaka
    14 lipca o godz. 22:18

    Swego czasu na drzwiach pokoju mojej siostrzenicy – dość anarchistycznej i bardzo zdolnej studentki… polonistyki i bohemistyki na UJ, zdeklarowanej antyklerykałki i wegetarianki z dredami na głowie, wisiał wielki plakat z Lepperem w biało-czerwonym krawacie. Nie pamiętam już, co miał dawać jej rodzicom do zrozumienia, powisiał i zniknął.
    Po jakimś czasie panienka powiedziała, że w Krakowie się dusi i wybrała Pragę na miejsce do studiów i życia. Wcale jej się nie dziwię.
    A Leppera było mi szkoda, bo (jak Witos) uczył się i nabierał walorów sprawnego polityka.

  28. Kurde, znów najważniejszego zapomniałem powiedzieć, a, szlag by ten, właśnie z tego powodu o księdzu Krystku napomknąłem.

    Otóż onże ksiądz bez zająknienia tłumaczy role szatana i anioła jako oprzyrządowania wolnej woli, tylko dlatego, że o tych przyrządach usłyszał w pojęciowym tumanie swojej religii. Akceptuje ją, nie patrząc na logikę.

    Identyczny masowy pokaz pokornej bezrefleksyjności dają wyznawcy religii kaczej, w tym – madam Poległa.

  29. Urząd Miasta w Szczecinie poinformował, że w ubiegłym roku na ulicach miasta poległo śmiercią męczeńską ok 200 bezpańskich psów.

    Zawiązał się nawet komitet obywatelski zmierzający do ufundowania Pomnika Poległym Psom przed nowo postawionym budynkiem Filharmonii.

    Jeśli bezpańskie psy w Szczecinie mogą polec męczeńską śmiercią i mieć pomniki, to dlaczego u was w Warszawie nie może mieć męczeńskiego pomnika ten wasz Kaczyński?

  30. Tobermory
    14 lipca o godz. 22:45

    Lepper niewątpliwie się uczył, ale ja akurat znam jego uczenie się z innej strony – ze stworzenia feudalnych porządków w Samoobronie z łajdackim wykorzystywaniem seksualnym biednych (dosłownie) dziewczyn, których los dla Polski nie miał i nie ma znaczenia.

  31. pombocek
    14 lipca o godz. 22:35

    Mnie się podoba także WIARA W OBRAZEK.
    Obrazka nie wolno czcić, mówi ksiądz Waler. kto czci obrazek, jest bałwochwalca oraz onanista.
    Po czym ksiądz się oddala do swojego pokoju i zamyka drzwi.

    Natomiast obrazek jest bardzo dobry, konieczny oraz święty wtedy, kiedy się nań gapiąc, myślimy o bozi. Jak obrazek nas do bozi prowadzi, to wtedy jest gut !

    Jeszcze tak nie było, żeby kto odróżnił, co go kiedy do bozi prowadzi i czemu zaraz obrazek Lenina, ale to nic nie szkodzi.
    Bozia tak człowieka ulepił, że nie odróżnia on co w obrazku prowadzi, a co z obrazka robi bozię. Za nieodróżnianie w gapieniu się bozia daje w łeb.
    Gapienie się w obrazek jest dla wyznawcy niebieskiej książeczki konieczne, Inaczej w bozię słabo wierzy, albo jeszcze mniej. kto nie ma domu obrazka, albo jeszcze lepiej, 20 kilo obrazków, nie daje rady w bozię wierzyć.
    Jednak dają rade wyznawcy innej książeczki, aktualnie uznawani in gremio nad Wisłą za roznosicili pasożytów, chorób oraz terroryzmu, przez wyznawców niebieskiej książeczki.

  32. snakeinweb
    14 lipca o godz. 22:57

    I komu to tak konkretnie, językowy kmiotku, przypisujesz Warszawę i Kaczyńskiego, że bełkoczesz po strażacku jak pisowata sotnia: „u was w Warszawie”, „wasz Kaczyński”?

  33. Witam, przed chwila słuchałam Wałęsy w Kropce nad i
    I nagle dotarło do mnie, ze opisał rzeczywistość w sposób, na który nikt by sie nie odważył
    dlatego to on właśnie przeskoczył przez płot, a nikt inny…

  34. @pombocek
    14 lipca o godz. 22:57

    Myślisz, że jeden Lepper łajdacko wykorzystywał? Inni robią to nadal, a losem dziewczyn też się nikt nie interesuje, chyba że media wywołają skandal, gdy będzie takie zapotrzebowanie.
    Nie popierałem jego poglądów i metod rządzenia w partii, ale wykończenie go jako człowieka było podłe i łajdackie. Jeśli powiesił się sam, to świadczy też o jakimś poczuciu chłopskiego honoru.

  35. snakeinweb
    14 lipca o godz. 22:57

    A z kim to walczył ten Kaczyński, piloci i pozostali w czasie lotu? No, piloci to walczyli pewnie ze mgłą i z własnymi słabościami pochodzącymi z braku asertywności.. a pozostali?

  36. @Rafał KOCHAN
    14 lipca o godz. 23:08

    Ooo, w samolocie to można walczyć: z mdłościami, strachem, nudą…
    Zawsze się coś znajdzie.

  37. ozzy
    14 lipca o godz. 22:18

    Nie twoja, ale troszku żal tyłek ściska, bo często marudzisz na temat tego rządu… A wyraziłeś kiedyś tutaj słowa krytyki pod adresem polityki prowadzonej przez Izrael lub Szwecję?

  38. @ pombocek

    Przecież Polska to jest de facto Warszawskie Gubernatorstwo oraz podłączone terytoria okupowane. A ten wasz Kaczyński i wasz rząd ma z Polską tyle wspólnego co miał Bierut, PZPR, NSDAP i Rudolf Hess. W każdym bądź razie naród Polski żadnego z nich w wolnych wyborach nie wybierał.

  39. Tobermory
    14 lipca o godz. 22:18
    nie pamiętam, co to bylo? skarpety, czy nauszniki?

  40. @ Rafał KOCHAN

    Będę wulgarny, ale oprę się na faktach zarejestrowanych na stenogramach rządowych. Otóż oni wszyscy wiedzieli że na dole „pizda” jest. A honorem i świętym obowiązkiem każdego ułana, patrioty i mężczyzny jest trafić w sam środek.

    Trafili obok. Ale polec na takim froncie uzasadnia wszelkie pomniki.

  41. @Konstancja
    14 lipca o godz. 23:18

    Pantofle domowe czyli laczki 😉

  42. Tobermory
    14 lipca o godz. 23:08

    Tobermorku, nie interesuje mnie dziejowa rola Leppera, patrzę na człowieka-chama.

    Zdanie – „Myślisz, że jeden Lepper łajdacko wykorzystywał?” – mógłbyś sobie darować. Zło dziejący sąsiad nie jest usprawiedliwieniem mojego złodziejstwa.

    Na temat przyczyn jego śmierci gdybać nie zamierzam, bo nic nie wiem. Poznałem natomiast z bliska efekty i ofiary jego prostactwa, więc podziwiał go nie będę.

  43. snakeinwe
    14 lipca o godz. 23:16
    b
    Tylko potwierdzasz, że nie rozumiesz obyczajowej wagi zaimków „wasza”, „wasz”.

  44. @Konstancja
    14 lipca o godz. 23:18

    Było jeszcze „podgardle dziecięce” czyli śliniak, „zwieralnik niewyjściowy blokujący” – zasuwka do drzwi, „trójkąt męski” -slipy (dziś wszelkie majtki typu tanga), „upiór dzienny” czyli wydajność pralni…

  45. snakeinweb
    14 lipca o godz. 23:25

    Aha… to zmienia postać rzeczy.. Dla mnie warunkiem „polegnięcia” jest śmierć poniesiona w wyniku jakiejś walki… Dla ciebie – śmierć z braku skuteczności…. Pobawmy się więc w dalsze znaczenia tego słowa. Ten nieszczęsny prokurator wojskowy, co strzelił sobie w policzek, to też poległ na swój sposób… Miał walnąć sobie w pusty łeb… nie trafił, ale poniósł śmierć zawodową, zatem zawodowo poległ…

  46. za czasów ZCHN szukalam pracy i w jakieś firmie wypelnialam ankietę personalną, dotyczącą doświadczenia zawodowego, wykszalcenia i innych danych.
    Na końcu w ramce z gwiazką wyjaśniającą, że wypelnienie tej części jest obowiązkowe bylo jak byk napisane Wyznanie.
    Pozostawiłam bez określenia się, na co odpowiedź pani kadrowej,ze to obowiązkowe i moje stwierdzenie, że żądanie takich danych jest niezgodne z konstytucją itp. uslyszałam, że nie mam szans na pracę tamże( a zostalam tam wyslana przez urząd pracy) wpisalam Ateista.
    Mina tej pani, gdy to przeczytala- bezcenna.
    Potem dowiedzialam się, że tam praca zaczyna się od porannej modlitwy w kaplicy, że pani prezes jest bardzo religijna i och i ach, co nie przeszkadzalo jej zlupu do cna firmę wyjazdami bardziej turystycznymi do krajów azjatyckich i afrykańskich, czym postawiła firmę przed bankructwem. Dziś firma nie istnieje, a pani prezes wylgała się od wyroku za sprzeniewierzenie majątku firmy.

    Taka dygresja na temat ZCHN.

  47. errata
    nie przeszkadzalo jej zlupic do cna majątku firmy

  48. @lonefather
    14 lipca o godz. 22:06
    Bo to jest propaganda przeciw propagandzie. Obie tyle samo warte.

  49. Posuw poranny tez był dobry.

  50. Tobermory
    14 lipca o godz. 23:32
    dzięki za przypomnienie. Dziś te określenia i tz. nowomowa wzbudza uśmiech politowania i mam nadzieję, ze dzisiejsze harce językoweprezia też przeminą.Jężyk sie z tym upora i pewne określenia się nie przyjmą.
    Niestety, szkody pozajęzykowe będą glębokie i nieprędko się z nich wygrzebiemy

  51. Tez ceniłam Leppera właśnie za tę zdolność do uznania własnych braków i chęć uczenia się. Kolorowy był, nie da się ukryć.

  52. Tanaka
    14 lipca o godz. 23:03

    Na tym, co podniosłeś, akurat się nie skupiałem. Ale racja Twoja jest nie byle jaka. Powiedziałbym nawet: konstytuująca katolicyzm jako religię z obrazkami, a nawet – obrazkową. Bez obrazków nie ma katolika ni katolicyzmu.

    Katolik klęczy pod figurką Matki Bożej Dziewięciokroć Przedziwnej, coś mamrocze. A Matka Boża drze się z nieba:

    – Do gipsu się, pajacu, modlisz?! Ja jestem tu!

    No tak, ale jej nie widać ani krzyku nie słychać, a gips jest na wyciągnięcie ręki. Dlatego wiara w brąz, gips, beton silniejsza jest od wszystkich nieprzeliczonych Matek Boskich, Jezusicków, Bogów razem wziętych.

  53. Mag,
    dzięki za te poranne śpiewy, ale przypadkiem usłyszał je mój drugi polówek i miałam przerąbane – wył za przeproszeniem jak ten potępiony przez cały dzień, aż mu musiałam zagrozić rozwodem. 🙂

    Rafał Kochan,
    Popieram. Obie wypowiedzi.

  54. pombocek
    14 lipca o godz. 22:57

    Jeśli to były feudalne porządki, to takie od strony pachołka. Lepper, jako potomek niewolników pańszczyźnianych poczuł władzę i skorzystał odgrywając się na innych. Poniżej chłopa pańszczyźnianego zawsze stała chłopka pańszyczyźniana, czyli zydel, beka, albo koza.
    Wszykie Leppery świata taki świat znali, to i w takim się poruszali. Kto obrywa od mocniejszego, ten oddaje słabszemu.

    Nie usprawiedliwiam Lepperów w żadnej mierze, a odnoszę się do zjawiska.

  55. pombocek
    14 lipca o godz. 23:46

    No przepraszam, a jak się modlić do czegoś czego nie widać?

  56. Tanako miły,
    jajakobyły…, tfu! Ja jako kobieta mogę stwierdzić na podstawie doświadczeń całego mojego życia, że ta postawa „lepperowa” funkcjonuje powszechnie i w całym świecie w mniejszym lub większym natężeniu.
    Ostatnio w WB media zajęły się energicznie butami nowej pani premier, nie jej wystąpieniem. Jakoś nie zauważyłam komentarzy na temat butów poprzedniego premiera.

  57. pombocek
    14 lipca o godz. 23:46

    To jest oczywista psychologiczna i poznawcza oczywistość. Ale, właśnie, na niej się nie skupiamy, bo na oczywistościach tak bardzo się nie skupiamy, że jesteśmy, „ze szczętem, durni” jak mówił Pawlak od Kargula.

    Każdy z nas co raz gada: „weź mi to narysuj, żebym zrozumiał”. „Zobrazuj mi to, bo to do mnie nie przemawia”. „gadasz i gadasz, a ja ni w ząb. weź mi to jakoś prosto napisz, albo zrób obrazek”
    tak działamy. Spekulacje umysłowe, zawijasy teologicznie, w dodatku niemożebnie bełkotlie, wewnętrznie sprzeczne, kłócące się nieustannie ze wszystkim co czlowiek zna, czego w ogóle może doświadczyć i jakoś się do tego odnieść, muszą być zamienione w skrót idący bezczelnie na skróty. Substancja mętna i oszukana musi być wyprostowana do obrazka, do patyka, krzyżyka, kamienia. I to w ten patyk i obrazek ludzie realnie wierzą. Wiara w bozię za obrazkiem jest psychologicznie niemożliwa, a przede wszystkim nie do odróżnienia od wiary w obrazek.
    Gdyby Jezusek wyglądał na obrazku tak jak „naprawdę wyglądał” czyli ciemna gęba, czarne pokręcone wlosy, krzywe i wypadając zęby, grube łuki brwiowe, czarniawe oczy, kinol żydowsko wielki i zagięty – byłby uznany za terrorystę. Udowodnił to niedawno eksperyment naukowy. Nikt nie chce wierzyć w prawdziwego Jezuska. Wszyscy chcą Jezuska jak malowanie – arjczyka, typ nordycki, smukła sylwetka z siłowni, paznokcie po manikiurze, blond loczki od modnego fryzjera Amadeo, zresztą znanego pedzia, oczka błękitne, rzęsy pociągnięte nierozmaującym tuszem. Taki Jezusk to jest w dechę Jezusek i w niego każdy wierzy.

  58. Tanaka
    Nawet uwzględniając zastrzeżenia @pombocka (molestowanie seksualne w „Samoobronie”, co brzmi „samo-w -sobie” jakby komicznie), masz rację.
    Był z Leppera kawal chama (trochę jak z chłopa król), ale swój honor miał i jakąś klasę. Nawet jego siermiężni posłanki i posłowie.
    No, może poza obatelem Czarneckim, chwilowo tam przynależącym i byłym tow. Millerem Leszkiem oraz, jeśli mnie pamięć nie zawodzi, europosłem Korwinem – Mikke, który chlubi się tym , ze rozwala UE od wewnątrz.
    Wychodzi na to, że śp. Lepper był jednak jakąś trampoliną dla niektórych polityków.
    Na pewno jednak najlepszą trampoliną po 8 latach postu jest rozkwitły jak pączek w maśle Nadprezes, który masowo wręcz produkuje buble na wszelkich stanowiskach, jeśli nie gangsterów i gangsterki.

  59. @ Rafał KOCHAN

    Pon operuje jakimiś archaicznymi pojęciami cywilizacji grecko-rzymskiej, klasyczną logiką, etyką, pojęciami prawa, mrzonkami, że słowa mają jakieś znaczenie i treść, czy że obowiązują jakieś zasady grawitacji, newtonowskiej fizyki, prawdy moralne i ścisłość nauki.

    Tylko tak myśląc jest Pan w Polsce skamieniałym dinozaurem. Bo w Polsce takie zasady, w ogóle żadne zasady nie obowiązują. Próby doszukiwania się zasad i pierwotnego sensu słów to praca syzyfowa. Chce Pan być dzisiaj kimś, to musi zmyślać ciągle znaczenia zupełnie nowe, najlepiej 10 albo i 100 dziennie. Ja tam się staram dopasować więc dlatego z tymi psami i z tymi „pi…zdami”. Trzeba nadążać za elitami. A nawet je próbować prześcigać.

    Pan z tymi swoimi słownikami, to niech lepiej idzie do podziemia, a słowniki dobrze schowa, żeby dać pracę za 3 pokolenia dla jakiegoś zdolnego archeologa. Ale ze słownikiem i klasyczną logiką dzisiaj do polityki? No chyba Pan żartuje. Wykluczą Pana nawet z drugiego sortu i wstawią do piątego sortu. A to gorzej niż trzeci sort, do którego należą Murzyni, Syryjczycy i terroryści roznoszący zarazki i wszy. Więc proszę na siebie uważać.

  60. Ewa-Joanna
    15 lipca o godz. 0:01

    Podzielam Twoje zdanie, przy czym przkład butów pani premier wydaje mi się nieco zbyt drobny.
    Sądzę że dobrze, ddy się patrzy na buty, pani premier i każdej pani, zwlaszcza jak się jest facetem. Oczywiście, nie pomijając też głowy z zawartością.
    Źle, gdy tłumaczenie błedu jest takie: wiadomo, baba !

    Buty u pań to jak krawat u faceta. Nie czynimy chyba zarzutu, że podoba się krawat. Albo klata. A u pani – łydki. Albo też klata.
    Oczywistość we wzajemnym przyciąganiu i odpychaniu płci ma mocne i naturane uzasanienie ewolucyjne. Ale tylko do momentu, gdy jedna strona wykorzystuje to, lub jakieś inne, nieprawdziwe argumenty (np. „mężczyzna jest obrazem bozi, a kobieta nie”) w celu nienależnej dominacji i poniżenia.

  61. mag
    15 lipca o godz. 0:08

    Otóż to.
    Postać i chamska i spryciarska, i szczera i mająca jakąś dobrą nutę. Jego pracowitość i chęć równania w górę warta jest dojrzenia i uznania.
    Czarnecki to strasznie obrzydliwy przypadek.
    Miller, który ma duże zasługi, zjechał, wreszcie spadł i śmiesznie i brzydko do Samoobrony, wreszcie się całkiem zbłaźnił wymyślając paniutkę o już zapomnianym przeze mnie imieniu, nazwisku i pozostałych parametrach, jako kandydatkę na prezydenta RP.
    Skoda mi, że tak licho Miller w polityce skończył, bo niewielu jest w ogóle takich, co maja jakieś osiągnięcia. A jak z niewielu ubędzie, to niedobrze. Ale cóż, tak sobie sam narobił.
    Znowu pojadę Pawlakiem, bo akuratny: „ot, i ze szczętem zdurniał!”

  62. snakeinweb
    15 lipca o godz. 0:09

    Mi „praca syzyfowa” w niczym nie przeszkadza. Bywa zniechęcająca, to fakt, ale dobrze się z nią czuję.
    Poza tym, w Derridowej dekonstrukcji języka dostrzegam jednak czynnik twórczego kreatywizmu. Daleki jestem w trzymaniu się archaizmów w języku… Czym innym jest jednak postmodernistyczny aspekt artystyczny, a czym innym postmodernizm w życiu realnym – w jednym zasady są pożądane, w drugim – nie!

  63. E-J
    No to kołysankę ci podsyłam, też Kofty.
    Taki muzyczny lanszafcik.
    Na wszelki wypadek słuchaj sama.
    https://www.youtube.com/watch?v=gq7FQBFibkk

  64. Nie mam dzisiaj humoru więc tylko powpatruję się maślanymi oczkami z serduszkami w środku w ostatni wpis Rafała.

  65. Ewa-Joanna
    Powitałam cię z rana (u mnie) Koftą, to na dobranoc też.
    Jeśli się powtórzę, trudno. Poprzedni mój post do ciebie na razie wisi, bo zapomniałam dodać kreseczkę lub dwie przed adresem linku.
    Czekam cierpliwie, kiedy red. Kowalczyk uprości nam życie
    Ale on czeguś uparty.
    https://www.google.pl/?client=firefox-b-ab#q=andrzej+dabrowski+kolysanka+na+rozstanie&gfe_rd=cr

  66. ‚http://99px.ru/sstorage/1/2013/01/image_1200113022024261762.gif

  67. NeferNefer
    O matko, a czego ty taka smutna?!
    Posłuchaj starej piosenki dobrej na wszystko.
    https://www.google.pl/?client=firefox-b-ab#q=don%27t+worry+be+happy&gfe_rd=cr

  68. Dla mnie Leppe byl wspolczesnym wcieleniem Szeli. Tamten nie mial szans sie wybic wyzej, wiec riezal, czyli dostosowywal tych co byli wyzej, do poziomu ponizenia, w ktorym sam byl bez szans na „wybicie”. A jak nie mial szans na wybicie sie, to naturalna reakcja bylo wybijanie. Identycznie jak Szela ustawial sie i dzialal Lepper, tez wybijal. Rozne rzeczy wbijal, jak chocby marzenie o „sejmowym wersalu”. Tak skutecznie wybil, ze dzis jego czasy wspominamy z rozzewnieniem i wzdychamy do tego, jaki wtedy w Sejmie Wersal panowal…

    JAkie czasy, taki „wersal”, znaczy sie Szela.

    Ale zeby absmak rozwazan nad ministra Zalewska i cokolwiek niezbyt stosownych wspominek o potomku tredowatych, wzruszajacy i optymistyczny filmik o milosci:

    http://fakty.tvn24.pl/fakty-w-poludnie,98/dwa-bociany-ktore-juz-nigdy-nie-beda-latac-zakochaly-sie-w-sobie,658718.html

  69. Anumliku, jak najpiekniej i jak najserdeczniej poprosze o ciag dalszy ;
    Na krzaczku ślimaczek ze wstydu spiekł raczka,
    Gdy z dud wychynęła miast Dudy zła kaczka.
    Choć dudziarz się sprężał, z dud ducha wytężał,
    To przykryć nie zdołał kaczego oręża,
    Ni kaczych orszaków związanych wstążeczką
    W pakiecie z Tomusiem i z Maciory teczką.
    Ślimaczka spod krzaczka nie goni ślimaczka,
    Bo nie chce biedaczka na ostrzu zgnić haczka.
    A hak od pisowo-magicznych lśni lśnień,
    A z mroku Madame Guillotine straszy cień..
    Nie bujaj ślimaczków ma Dudo wśród krzaczków
    Płonących, jak rożen Mojżesza. Dla kaczków.
    Krzak kopnie jak osioł Balaama, lub koń,
    Gdy woń tamaryszku oplecie twą skroń.

  70. I pamietam przesliczny wiersz poprzedni;

    Ślimaczkę ślimaczek
    Prowadził pod krzaczek,
    Gdy pierwoj bajar
    Jebnuł w ruskij jar.
    Zadrżały przylaszczki:
    Pobladły im paszczki,
    A z jara koszmar
    Wychynął spod mar.
    Upiorny Maciorczyk
    Wyrwał z tutki orczyk
    I żywych – śród ciał –
    On po-do-bi-jał.
    Umywszy rączęta
    (Czystość to rzecz święta)
    Wszedł dziańdż jego glań
    Do knajpy Szafrań *).
    Gdy danie z forszmakiem
    Zlizywał ze smakiem,
    W jar-tutce nikt żyw
    Nie żył śród pokrzyw;
    Jedynie ślimaczek,
    Co skrył się za krzaczek,
    Dwie smutne przylaszczki
    I pół małej traszki.
    Przechodniu łzę swą
    Ty rozpyl pod mgłą,
    Co zbrodnię przykryła;
    Zła to jest mogiła
    ———————
    *) “Szafran”, to nazwa knajpy w Smoleńsku, gdzie wycieczka polskich parlamentarzystów, pod wodzą Antoniego Macierewicza, zjadła obiad, po czym pojechała z powrotem do Polski, po słowach Maciorszczyka: WRACAJMY JAK NAJSZYBCIEJ DO WARSZAWY. NAS TU WSZYSTKICH POZABIJAJĄ.

  71. Dwa widoki z mojego okna o godz. 5.30. Parę dni temu zostało udostępnione nowo zbudowane na miejscu dużego trawnika wielkie przedłużenie wielkiego parkingu (na drugiej fotce na dalszym planie). I co? I psinco. Blaszaki jak stały pod blokami, tak stoją, a nowy parking – pusty. Pod blokiem – bliżej, po co tak daleko chodzić.
    Kiedyś na widocznej uliczce obowiązywał zakaz postoju – żeby nie tarasować drogi straży pożarnej, pogotowiu. Zakaz obowiązywał, a blaszaki i tak stały. Nowy prezydent zaczął robić naloty policji i straży miejskiej. Karali mandatami, nawet wywozili oporne blachy. Po paru dniach wszystko wracało do normy. Wiele razy się to powtarzało. Aż władza się poddała: usunęła znak zakazu postoju. Jak dotąd stało na tych dwóch uliczkach do kilkunastu blach, tak teraz stoi do trzydziestu – wszędzie, gdzie tylko da się wcisnąć. A nowy parking – pusty. Obrzydzenie mnie bierze i na ten kraj nieprzytomnie obsrany blaszakami, i na najbardziej niszczycielski i pasożytniczy – świadomie! – w dziejach ziemi gatunek.

    Niedawno panie zaczęły gawędzić na blogu o pięknych mostach, o architekturze. Kto tu, kuwa, widzi w Polsce jakąś architekturę spoza tych blach? Dlatego z przyjemnością uciekam zimą na jezioro, gdzie na ponad dwóch tysiącach hektarów nie ma ani jednej z ambitnych papugomałp, których życiowa orginalność polega na ściganiu się, kto ma ładniejsze blachy. Latem mam gorzej, bo smarki upodobały sobie wycie wśród jeziornej ciszy na skuterach wodnych (na morzu – to samo) i na motorówkach. Wycie niesie się, rzecz jasna, po obszarze trzy razy większym od jeziora, a ja nawet jak wlazę w ćciny tak, że uszu nie widać – i tak słyszę. Dlatego, choć nie lubiłem i nie lubię zimy, mówię: – Zimo, trwaj wiecznie, przynajmniej na jeziorze jesteś cicha.

    Gorzej, kiedy lód. Dlatego groby głębokie na metr osiemdziesiąt i palenie byłych ludzi razem z uszami uważam za niegłupi pomysł.

    https://lh3.googleusercontent.com/-iYsMDoEGVa0/V4hbXEW51EI/AAAAAAAAJM0/8Y-3yLQinNcLCJ99LfL6lrqtXPOvuU_KACL0B/w962-h541-no/DSC02806.JPG

    https://lh3.googleusercontent.com/-C8_dTmdPmEg/V4hbXSINzpI/AAAAAAAAJM4/fg9WE-7gaVIWykw6A8DXu4xJjcDpP4yggCL0B/w962-h541-no/DSC02807.JPG

  72. pombocek
    14 lipca o godz. 21:39

    Nie musisz sie tak dlugo rozwodzic udajac erudyte.
    Skoro jest to moj wpis podpisany przeze mnie to jest to w sposob oczywisty moja opinia.

  73. Należy „dorżnąć watahy” ( Sikorski ) i „zastrzelić i wypatroszyć Jarosława Kaczyńskiego” ( Palikot ) żeby przestali siać tą nienawiść.
    https://www.youtube.com/watch?v=ZbrRhaXfCSc

  74. Andrzej Falicz
    15 lipca o godz. 7:54

    Tylko kogo obchodzi twoja opinia?

  75. @mag

    Dzięki, bywa. Wrócę jak mi przejdzie.

  76. Tragedia w Nicei.
    84 zabitych w zamachu terrorystycznym.

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/14,103086,20402400,nicea-ciezarowka-wjechala-w-tlum-reuters-min-30-zabitych.html

    A Waszczykowski sie modli, zeby nie bylo wiecej ofiar i zamartwia sie, co tez bedzie u nas w Polsce, skoro my nie jestesmy tak doswiadczeni jak francuzi w walce z terroryzmem.

  77. mag

    Ty mnie objaśnij: czy @kalina to kalina, czy nie kalina. naczy się, czy to ta sama, co niedawno jeszcze dawała durnowate wpisy całujące się z Gowinem?
    Weszłem i zerkłem na Celińskiego, a tam @kalina gada jakoś tak przytomnie. Piorun w nią szczelił, cegła spadła na głowę, proszki odstawiła? Albo przemiana w wilku morskim?
    Jeśli to ta osoba, to normalnie na chwile można uwierzyć człowieka. Co prawda na chwilę, bo jak kto ma taki dorobek, to i Staniszkis sobie nie pomoże na więcej niż chwilę, chyba, że 12 lat spędzi w Tybecie.

  78. NeferNefer
    15 lipca o godz. 8:17

    Od chodzenia samo przechodzi. O to chodzi, żeby chodzić.

  79. Andrzej Falicz
    15 lipca o godz. 7:54

    Chłopczyku, o tym, czy udaję erudytę, czy nim jestem, mogę wiedzieć tylko ja. Więc kolejny raz pokazujesz skromną wiedzę o człowieku, jego sprawach i języku, choć może masz ogromną wiedzę inną.

    Skoro, duporo. Czytelnik ma mieć jasność, czy mówisz od siebie, czy ci się zdaje, czy pretendujesz do miana wyraziciela uniwersalnej prawidłowości. Propagandyści – wśród nich ty – demonstrują zwykle to drugie.

    Wielokrotnie informowałem na tym blogu, że nie jestem erudytą i ani mi w głowie było kiedykolwiek, a zwłaszcza teraz, na trzy cwierci do śmierci, do takiego czegoś pretendować. Jeśli sądzisz, że nie można mówić krótko i głupio, to właśnie pokazałeś, że można. Zresztą twoje wchodzenie na blogi to zawsze jest jakaś złośliwość – sławny jesteś. Bóg z tobą kaszubski.

  80. pombocek
    15 lipca o godz. 6:41

    Pombocku, ja się z Tobą zgadzam. Zgadzam się też z paniami, oraz sam ze sobą I co do blaszaków i co do architektury.
    Najlepiej zaś zgodzić się z psychologią, bo na nią jeszcze mniej można poradzić niż na betonowy blok. Blok trwa kruciótko jak się go podminuje, a psychologia tłumna nie ma końca ni początku, czyli jest bozią sama w sobie.

    Ludziska parkują pod oknami, bo lubią mieć kontakt wzrokowy oraz emocjonalny ze swoją blachą. Blacha to status, marzenie, sen o poranku i Cel Naszego Dążenia. Jak z Jezuskiem.
    Jak by postawili na parkingu dalszym, to by stracili. I emocjonalnie i wzrokowo, oraz nawet materialnie. Jak nie na widoku, łatwiej skraść, podprowadzić sąsiadowi wycieraczki i u siebie założyć, to samo zrobić z lusterkiem, albo, zwyczajnie, rozwalić. Na widoku też można, bo sąsiad sąsiadowi wszystko, ale już się trza nieco zastanowić, rozejrzeć, a od tego ochota na figle może osłabnąć, i trzeba wypić piwo.
    Jak się z miejsca pod własnym oknem i pod własnym okiem ustąpi, to zaraz inny wlezie. A jak wlezie, znaczy, wlazł na ambit. tylko frajer ustąpi, a jak raz ustąpi, znaczy, że można mu wleźć na łeb.

    A z architekturą to jest tak jak z falochronem: przyroda i człowiek mają być w mieście dla auta, a nie auto dla czlowieka i architektury. Miasto jest po to, żeby lać beton i asfalt. Lanie wywołuje przepływ pieniądza i jest dobrobyt: ludzie leją, znaczy jest praca. No i wszyscy święci.

    Jes też tak: człowiek, a Polak to człowiek specjalny i uwznioślony, cierpi na horror vacui Pusta i otwarta przestrzeń go przerażają, bo tam się czai bozia A on bozi tak pagnie, że w nogi Musi więc tą przestrzeń udomowić, owoić, obsikać: śmieciami zwykłymi, śmieciami remontowymi, sikiem własnym, piwem własnym i wszystkim co ma pod ręką, albo specjalnie zorganizuje.
    A specjalnie zaś i uroczyście musi obsikać pomniczkiem standardowym oraz 40-to metrowym. Od Kasprowego po czubek Helu.

  81. pombocek

    pełna zgoda
    nie jesteś erudyta

  82. Dlaczego nie mogę otworzyć linków?
    Też tak macie czy to tylko mój problem?

  83. Tanaka
    15 lipca o godz. 9:24

    Mag mówiła: „Tanaczko”, „Tanaczku”? W każdym razie jakość tak. Mój wujek, mazurski rybak spod Wilna mówił: „jakiści durny, czy co?”.
    Sądzę, że gdyby ktoś wymyślił łóżko (z podjazdem), na którym blaszakowiec mógłby spać z blaszakiem, niektórzy by na to poszli.

    „Jak nie na widoku, łatwiej skraść”.

    Organizatorzy placów przysklepowych tego, niestety, nie wiedzą i instalują stojaki dla rowerów schowane w jakieś przysklepowe zakamarki.

    O konieczności stawiania roweru na widoku moja żona się przekonała boleśnie. Przerobiłem jej na niskopodwoziówkę składaczek z kołami 20. Raz pojechała do naszej sąsiadki z dawnego mieszkania, postawiła rower przy samych drzwiach i tak sprytnie zamknęła, że linkę można było zdjąć przez siodełko – tego się tylko domyśliłem, bo rower zniknął, linka pozostała. A na wprost okien sąsiadki po przeciwnej stronie ulicy jest metalowy płot odgradzający ulicę od szkolnego boisko – gdyby do niego przyczepiła, widać by go było nawet z drugiego końca ulicy, co złodziei onieśmiela. Rower, mimo maleńkości, był pędziwiatrem, dlatego żona płakała dwa tygodnie. Miała drugi, ale co znaczy drugi, jak ukochanego brak. Szybko zrobiłem jej podobny, ale to już nie było to. Po dwóch latach spotkałem niedaleko naszej chałupy babę na żony rowerku. Pojechałem za nią, pstryknąłem dwie fotki, pokazałem zdjęcie pędziwiatra, które na wszelki wypadek zawsze miałem przy sobie i zapytałem babę grzecznie, czy odda po dobroci, czy wołamy policję (zgłosiliśmy kradzież, że względu na zabytkową wartość roweru i emocjonalną). Oddała dosyć chętnie, tłumacząc, że znalazła na śmietniku.

    Tak więc, Tanako, może nie wszystko warto mieć na widoku, ale niektóre rzeczy – ttak.

  84. Andrzej Falicz
    15 lipca o godz. 9:29

    No widzisz. Jak chcesz, umiesz ładnie rozmawiać. Przy okazji: nie jestem również inżynierem, popem ni panienką.

  85. @mohikanin przedostatni
    15 lipca o godz. 9:41

    Wygląda na to, że problem jest indywidualny. Mnie się otwierają bez przeszkód.
    Spróbuj zrestartować komputer.

  86. Andrzej Falicz
    15 lipca o godz. 7:54

    „Nie musisz sie tak dlugo rozwodzic udajac erudyte”.

    Jeszcze żeby zakończyć sprawę udawania. Mój okołojęzykowy wywód adresowany do ciebie, wziął się ze sporego pasjonackiego doświadczenia w obserwowaniu i analizie zachowań językowych człowiekowatych małp, a nie z erudycji, dla zadziwiania którą wystarczy dobra pamięć. Wszedłeś z dość częstą na blogach głupawą pretensją: „Po co o tym, jak są ciekawsze sprawy”. W tłumaczeniu: Po co gadać o tym, co was interesuje, jak lepiej o tym, co mnie interesuje.

    We wszechświecie nie istnieją sprawy ciekawe ani nieciekawe. One mogą być ciekawe lub nieciekawe dla człowieka. To, co jest ciekawe dla jednego, niekoniecznie jest ciekawe dla drugiego.

    Twoje tłumaczenie się, że mówiąc „Bardziej interesujące jest”, miałeś na myśli siebie, jest jeszcze głupsze niż inkryminowane sformułowanie. Kręcisz, bo nie umiesz się przyznać do bezmyślnego użycia papugomałpiego stereotypu. Koniec gadki, zabieramy gratki, jadymy na ta woda.

  87. Tanaka
    15lipca, g.9:05
    Wyobraź sobie, że to ta sama @kalina.
    Jak boniedydy. Jakiś piorun w nią szczelił olśnienia, co się np. przytrafiło pani prof. Staniszkis, choć nie do końca. Zachwyca się teraz dla odmiany (skoro już nie Kaczorem) ministrem Macierewiczem, bo widać, ze on „tak kocha wojsko”.
    Obśmiałam się jak norka w samo południe.

  88. pombocek
    15 lipca o godz. 9:49

    Jak sobie na Polskę popatrzę, to zaraz w podziw wpadam. Szczęka na ziemi i szukaj wiatru w polu.
    Bo z rowerami i stojakami na nie, tak instalowanymi, żeby złodziejowi dać znać: chodź i bierz, jest jak mowisz.
    Właściwie to największy podziw mam dla polskiego katolika: złodziej na złodzieju i złodziejem pogania. Rower nie zostanie na miejscu bez policji, albo dwukilowego łańcucha dłużej niż 3 minuty. Co ja gadam, minutę albo pół.
    Będzie ze trzy tygodnie temu: zapłaciwszy za towary przy kasie, wziąłem zakupy powsadzane do kilku worków ( nie „siatek”, jak wszycy gadają) i się oddaliłem. Oddaliszy się na jakieś metrów dwadzieścia, doznałem tknięcia – coś mi w jednej ręce mniej ciążyło. Patrzę, zgadza się, zaomnialem wziąć jednego worka z lady. Wracam worka nie ma Pytam kasjerkę, ona nie wie, sama nie odłożyła bezpańskiego, gdyby się pan znalazł, ale różni się tu kręcą, więc żaden problem zwinąć. Mogła zwinąć następna osoba przy kasie, co by było najprostsze i najlogiczniejsze. Worek został, dołącza się go do własnej kolekcji i do szybciutko do domciu. Trzeba się z obiadem spieszyć, żeby do kościoła zdążyć.

    Podziw mój dla Polski i jej Polaka nie ma u mnie granic: że schody są krzywe, że tak rozplanowane, że nie da się iść ak nak bozia człowieka skonstruwała, ale robić jakieś skoki.
    Że chodniki tam ułożone, gdzie mało kto chodzi, a nie tam, gdzie chodzą tłumy. Że zamiast je zrobić po łuku, tak jak chodzi każde zwierzę, są zrobione tak, że trzeba chodzić jak konik szachowy.
    Że belka pod stropem tam, gdzie zaraz się łbem walnie.
    Że stopnie za krókie a pełen krok i marsz prawa-lewa-prawa, ale takie, że trzeba drobić, iść tiptopkami, i łamać albo paznokcie, albo kostki.

    Piekna nasza Polska cała, hej !

  89. @karo131, z godz. 5:25
    Ktoś mnie jeszcze pamięta? Dziękuję za przypomnienie. Może to nie „ciąg dalszy”, ale – w temacie i po linii – napisało mi się dziś. Samo się jakoś tak napisało:

    Złowieszcze
    Przechodzą mnie dreszcze
    Na myśl, że mym wieszczem
    Brzeszczyna ma być.
    Mózg wpleszczę
    W byle jakie kleszcze,
    A słowa jak deszcze –
    Być albo nie być
    Wirują, gdy w dżdż szcze
    Żałobne requieszcze:
    Broszydło, ty jeszcze
    Nie zaczęłaś gnić?

  90. @Tanaka
    15 lipca o godz. 11:28

    Czasy się zmieniają i może nawet w Polsce będziesz mógł zostawić niepilnowany neseser, paczkę, walizkę czy plecak w przedziale kolejowym czy na środku hali dworcowej i udać się do toalety, a żadna lepka rączka się do niego nie przyklei, bo może tam… bomba?
    Z rowerami gorzej 🙁

  91. anumlik
    15 lipca, g.11:33
    Ha, ha, ha, hi, hi, hi!
    Ja się zabiję…. ze śmiechu.

  92. @mag
    🙂 🙂 🙂
    Chichotka jaka;)

  93. Ja sie zabiję… Tym razem nie ze śmiechu, ale z zażenowania i poczucia absurdu.
    „Rząd pracuje nad ustawą nadającą Krajowej Szkole Administracji Publicznej imię „Prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego”. Inicjatywa ma na celu „uhonorowanie pamięci wybitnego męża stanu oraz popularyzowanie i upowszechnianie jego dorobku intelektualnego”. Ma też przyczynić się do zwiększenia prestiżu szkoły.
    Działająca od początku lat 90. ubiegłego wieku Krajowa Szkoła Administracji Publicznej kształci przyszłych urzędników służby cywilnej oraz wyższych urzędników administracji państwowej. Zgodnie ze statutem uczelni – „neutralnych politycznie, kompetentnych i odpowiedzialnych za powierzone im sprawy”.

  94. Dodam tylko, że w zacytowanej przeze mnie info o uhonorowaniu pamięci wybitnego męża stanu jest jeszcze zdanie:
    „zasłużeni dla szkoły: Mazowiecki, Nowak-Jeziorański”… (tytułem przykładu, jak się domyślam).

  95. anumlik
    15 lipca o godz. 11:33
    na godzinę lub dwie wyłącza mnie z pracy. leżę pod biurkiem i kwiczę

  96. mag
    15 lipca o godz. 12:39
    mag, a to znaczy, ze Mazowiecki i Nowak-Jeziorański skończyli tę szkołę?

    Ta szkoła istnieje dziś tylko po to, żeby można jej było nadać imię Wielkiego Polaka, Jeszcze Większego od Lolka Kajakarskiego, czyli Lecha Kaczyńskiego (wiceprzewodniczącego za innego Lecha).
    Absolwenci tej uczelni szukają pracy nie w urzędach, a w prywatnych firmach.
    Znaczenie tej szkoły zniszczył sam Lech i Jarek powołując swego czasu jakieś Fundusz Rezerwy Personalnej* bo w latach 2005-07 nie było konkursów na stanowiska, stanowiska przyjeżdżały w teczkach.

    * nie pamietam dokładnej nazwy tego ustrojstwa
    idę dalej pod biurko, bo nie wypada w biurze mieć uśmiech na twarzy, albo chichotać. Wzbudza to stany depresyjne oraz niezadowolenie u bardziej ponurych urzędników

  97. nowe instytucje kontrolne do kontroli innych instytucji.

    http://www.rmf24.pl/news-urzednicy-administracji-publicznej-do-przegladu-powstanie-ce,nId,1952901

    Mnożymy byty i etaty

  98. Do ad rema choc na chwilke malenka wypada powrocic.

    Bo … raz, ze wypada, a dwa ze jest z czym. Otoz rozwalkowana i w glebe wgnieciona, polegla moralnie ministra Zalewska, tryska optymizmem i pewnoscia siebie…

    Jest to tak zdumiewajace, ze trzeba samamu sie z tym zapoznac, choc ciezko przychodzi zapoznawanie sie.

    Ciezkosc polega na tym, ze mysli wciaz uciekaja od sledzenia pewnosci siebie ministry Zalewskiej, w pytania o to, czy jest bardziej cyniczna, czy tylko bezdennie glupia, a jej jedyna „mundroscia” jest umiejetnosc bezwzglednego i entuzjastycznego podporzadkowywania sie prezesowi.

    Zreszta co tam, sami oceniajcie, pamietajac, ze robicie to na wlasna odpowiedzialnosc:

    http://vod.pl/programy-onetu/burza-polityczna-anna-zalewska-online-caly-program-za-darmo/knseemj#0

  99. już widzę te dyskusje proponowane przez ministrę PISowska.
    Za to za zdumieniem dowiedziałam się, że w gimnazjum nie było fizyki chemii, biologii. A co było?
    religia, religia, religia
    także zamiast wf…

  100. Pani ministra wyobraża sobie, że jednym miejscem, w którym MŁODY CZŁOWIEK (jak to zwykle podkreśla) czerpie wiedzę tylko w szkole.
    Naiwna, oj naiwna…sama chyba z nowoczesnych narzędzi nie korzysta.

    Budujemy nowoczesną szkołę….
    szczegóły podamy 31 sierpnia…

  101. Konstancja
    Mam nadzieje, że już wyszłaś spod biurka i poszłaś do domu.
    Możesz więc chichrać (się) do woli (czy dowoli?). I bezkarnie!

    http://bi.gazeta.pl/im/fe/11/13/z19992830V,Andrzej-Rysuje—Sad-najnajwyzszy.jpg

  102. Wszyscy pamietamy wyrazone publicznie marzenie Jarka Kaczynskiego, o dziwo zwiazane z jego przygoda aktorska, marzenie o tym, zeby w Hollywood powstal film opowiadajacy o wspolczesnej historii Polski.

    Otoz, jesli bedzie z Chinczykami trzymal, a dokladnie z jednym Chinczykiem co sie nazywa Wang Jianling, to kto wie moz ebedzie miec swoja szanse.

    Wystarczy, ze odda, tfu… znaczy sie dogada sie, czyli korzystnie sprzeda polski sektor rozrywkowy i dorzuci turystyke…

    Chodzi o to, ze wzmiankowany Wang buduje imperium turystyczno rozrywkowe i obecnie kupuje nic innego jak slynna wytwornie filmowa Paramount Pictures [prezentuja Kulisy Srebrnego Ekranu]. Sa drobne przeszkody, ale jak znam zycie to zstana pokonane i Mr Wang zacznie miec wplyw …

    A to oznacza szanse na sequel pod roboczym tytulem „O dwuch takich co ukradli Ksiezyc 50 lat pozniej”, czy podobnie jakos. W roli Leszka i Jarka moglby sie wykazac Danny De Vito i do niego moznaby dostosowac reszte obsady.

    http://next.gazeta.pl/next/7,151003,20405589,najbogatszy-chinczyk-chce-kupic-legendarna-wytwornie-filmowa.html

    ps. Jesli nie smieszy moja „glupawka” jaka mnie napadla wskutek rozwazan nad ministra Zalewska, to przepraszam, ale jak sobie wyobraze Dannego grajacego Jarkacza na podesciku i krzyczacego o „Komunistach i zlodziejach” … No, zamknijcie oczeta i wyobrazcie sobie …

  103. uwaga!
    u pana Passenta
    dwa glosy w sprawie Zalewskiej i nie tylko, ktore polecam:

    @Robson
    @Bywalec2

    skad ta narodowe zidiocenie w sprawie Smolenska – barbarzynstwo uczyniono z tragedii.

  104. Nie zapominajmy, że Führer Kaczyński wie więcej niż zwykli śmiertelnicy.

    A swoich bohaterów poległych w Samobójczym Zamachu Smoleńskim należy czcić.

  105. Sie zastanawiam, czy wciaznalezy mowic:

    – glupek
    lub
    – idiota
    lub
    – kretyn
    lub
    – duren
    lub
    – swinia

    Czy tez juz nadszedl czas, zeby o takich jak Warzecha Lukasz, czy Jaki Patryk, mowic zwyczajnie, zgodnie z prawda, ze to jest po prostu

    zwykle ludzkie scierwo !!!

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20403681,zamach-w-nicei-warzecha-o-niewinnych-ofiarach-barany-idace.html#BoxNewsLink

  106. @lonefather

    Warzecha i Jaki
    Wstydz sie Polsko takich ludzi!

  107. lonefather
    15 lipca o godz. 19:30

    Miałem powiedzieć „bezprzykładne łajdactwo”.
    Jednak nie jest to łajdactwo wcale bezprzykładne. To niemal organiczne u prawokatoli: gardzić i się wypróżniać „na bliźniego swego”.
    O tym bliźnim słyszą co niedziela od swojego proboszcza i swojego biskupa. Codzień rano wieczorem złożywszy rączki odprawiają paciorki do bozi o bliźnim.

  108. @@lonefather, ozzy
    Oni jak nakręceni dziś nadają na tych samych rejestrach. I Błaszczak i Pawłowicz, do kompletu. Winne multi-kulti. Czy w Sopocie, dwa lata temu, też winne było multi-kulti, gdy szaleniec na Monciaku rozjeżdżał ludzi?
    http://www.se.pl/wiadomosci/polska/masakra-w-sopocie-szaleniec-wjechal-honda-w-spacerowiczow-na-monciaku-16-rannych-wideo_413016.html

  109. lonefather
    15 lipca o godz. 17:34

    Danny jako kaczojar w obrazie srillera politycznego. Pod patronatem „Głębokiego gardła.”

  110. Tanaka
    15 lipca o godz. 21:30

    Pod patronatem „Głębokiego gardła.” … Jesliby to mialo byc gardlo poslanki Pawlowicz…?

    To Danny se daruje, cokolwiek Mr Wang by mu nie oferowal… (lol)

  111. @anumlik

    Jestem zdruzgotany, „wyczyn” narkomana, to jest wciaz tylko „wyczyn narkomanski”, a nie zadne multi-kulti.

    Dragi sa bezideowe i tego sie bede trzymal.

  112. Pomysły młodszego Morawieckiego polegną przed realizacją. W międzyczasie polegnie w wypadkach drogowych wielu pijanych kierowców. A prezes lepiej niech siedzi w domu, tak bezpieczniej.

  113. @ozzy

    Ja mieszkam w UK, jak pewnie wiesz. Ja mam przyjaciol anglikow, wsrod ktorych wiekszosc to Anglicy, ale sa tez Anglicy z pochodzenia afrykanczycy, azjaci, inni niz Polacy europejczycy. Ludzie na poziomie, oczytani, poinformowani i nade wszystko myslacy …

    I choc sie do winy nie poczuwam, to sie wstydam jak jasna cholera. O czym, mam nadzieje sie domyslasz.

    A jesli chodzi o „wstydzenie sie Polaki”, to o ile mi wiadomo, taka kategoria wstydu nie istnieje, choc jest przywolywana, tak jak Ty to zrobiles. Popatrz sobie na Niemcy, czy Niemcy choc raz, jako Niemcy wyrazily wstyd?

    Nic mi o tym nie wiadomo. Politycy niemieccy oczywiscie wyrazali, przepraszali, ale zawsze jako oni sami. Zal wyrazali. Skruche jakos tam okazywali, ale nigdy jako Niemcy panstwo, czy Niemcy narod.

    Jesli sie w tym myle, to mnie popraw. Chetnie zmienie zdanie.

    A na razie nie bede sie przylaczal do wolania o „polski wstyd”, bo uczucie wstydu wiaze z indywidualnym, a nie zbiorowym odczuwaniem.

  114. @lonefather, z godz. 22:08
    Nicea też jest – jak dotąd – bezideowa. Wyspa Utoya też była bezideowa. A świry są świrami. Premier Francji oświadczył co prawda, że zamachowiec Mohamed Lahouaiej Bouhlel był terrorystą bez wątpienia powiązanym z radykalnym islamizmem w taki czy inny sposób, ale związków Bouhlela z islamizmem nie potwierdził szef francuskiego MSW, Bernard Cazeneuve. Mogę założyć, że też był świrem na dragach. Ironii Ty nie czuwstwujesz, Lonia. Ponieważ nasze ministry i posły pieprzą, że do nicejskiej tragedii doprowadziło multi-kulti, to ja się pytam (po raz drugi), czy oni sopockiego świra-psychologa (sic!) na dragach także jako ofiarę multi-kultizmu postrzegli dwa lata temu. I o to szło w moim pytaniu.

  115. Nowy wpis — zapraszam wytrwałych.
    JK

  116. Oto Człowiek Tańczący z Myślami

    „Z terroryzmem trzeba walczyć przez powrót do chrześcijańskich korzeni. Gdyby Europa zwróciła się ku chrześcijaństwu, byłoby ono jak magnes, który przyciągnie muzułmanów i ich odmieni. Tak minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak odpowiedział na pytanie Konrada Piaseckiego o to, jak chce walczyć z międzynarodowym terroryzmem.”

    W czasach ponowoczesnych, myśli, w zasadzie, produkowało się z glowy. Teraz jest nowa nowoczesność, prawidłowa, i myśli produkuje się z kartofli.

    Myśl kartoflana pana ministra jest całkiem cenna oraz ważka: ponieważ w Polsce panuje chrześcijaństwo, i to nie byle jakie, bo jedynie słuszne, z mocą 95%, co jest znacznie mocniejsze od standardowych myśli z kartofla, to znaczy, że Polska „przyciąga muzułmanów jak magnes i ich odmieni”.
    No, ale jak przyciąga, jak odpycha?
    Polska ma taką wielką moc przyciągająco-odmieniającą, że aż odpychającą.
    To musi być nowy, chrześcijański wymiar fizyki smoleńskiej. Bowiem fizyka zwykła nie slyszała jeszcze o sile przyciągająco-odmieniająco-odpychającej.

  117. Dyżurny temat Polityki i GW – co po PiS? Tu w zawoalowanej formie.
    Obyście sobie tak nie musieli łamać głowy przez dekadę 🙂

  118. Próba tekstu.
    Bardzo dobrze, Bravo.

  119. Perfect solution

  120. h1
    h2
    h3
    h4
    h5
    header
    head
    picturestrongemmark
    next line: br
    Google
    Czy można wyobrazić sobie sytuację
    color red
    color green