Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

1.07.2016
piątek

Minister Jaki się naraża

1 lipca 2016, piątek,

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki zaprezentował projekt, w myśl którego ludzie znęcający się nad zwierzętami, wykazujący się wobec nich szczególnym okrucieństwem, mogą podlegać karze bezwzględnego więzienia do 5 lat i wysokim grzywnom (do 100 tys. zł) przekazywanym na rzecz organizacji zajmujących się ochroną zwierząt. Chce w ten sposób walczyć z bezkarnymi zwyrodnialcami, jak ich zgrabnie i z właściwym sobie wdziękiem nazwał.

Brzmi pięknie i słusznie. Ale dostrzegając odstraszający (czy zastraszający) wymiar tego projektu, a nawet jego ogólnie słuszne przesłanie, mam zasadniczą wątpliwość, czy nie zaczynamy znów od złej strony? Czy rzeczywiście da się wyrobić pozytywne nawyki, a zwłaszcza, czy da się ograniczyć rozpowszechnione złe nawyki, za pomocą drakońskich kar?

A może by tak choćby dogadać się z Kościołem kat., który mógłby przecież zastąpić (przynajmniej na jakiś czas) zwalczanie nieistniejącego gendera i trucie o upadającym Zachodzie regularnym zwracaniem ludowi uwagi na cierpienie naszych braci młodszych, nad którym z taką łatwością przechodzą do porządku dziennego (psy na krótkim łańcuchu i sposób traktowania zwierząt na targach przychodzą do głowy jako pierwsze, ale nie ostatnie przykłady). Jakoś trudno mi uwierzyć, że ktoś, kto przesiedzi parę lat w pierdlu za podpalenie kotu ogona, po wyjściu popędzi do schroniska dla zwierząt, by wreszcie się nimi serdecznie zająć.

No i mam jeszcze jedną wątpliwość: co na to lobby myśliwskie tak licznie obecne w Sejmie? Czy niektóre tradycyjne (a jakże) praktyki nie dają się podciągnąć pod znęcanie się nad zwierzętami?

Dzik_Jaki

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 938

Dodaj komentarz »
  1. Panie Jacku
    Oczywiście że dzięki posłowi nie byle Jakiemu zaczynamy od złej, czyli d… strony.
    W każdym razie ja na miejscu zwierzątek bałabym się troski o siebie ze strony polityków pokroju pana Jakiego.

  2. Znęcanie się nad zwierzętami jest przejawem woli Suwerena, który realizuje boskie przesłanie: I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!

  3. Od 3 lat wzwyż to już podchodzi pod ustawę terrorystyczną.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ Płynna rzeczywistość

    Tradycyjnie rozwadniasz rzeczywistość. Cytujesz słowa w których nie ma nawet sugestii męczenia zwierząt a zmyślasz jakieś znęcanie się.

    Panuj nad sobą! (Jak by co to objaśniam, że to nie znaczy „znęcaj się nad sobą”)

  6. Jaki jest taki nijaki i strasznie mnie Wqrwia, a więc daruje sobie komentarz o tym doopku.

    A w tomacie mam pewną miejską refleksję osobistą. Moja babeczka wprowadzając się do mnie, sprowadziła psa, znaczy się suczkę, Kreskę vel Paczulkę, mały psiaczek podkołderkowy, kundelek. Na początku było normalnie według mnie, spała na ludzkich miejscówkach, a przede wszystkim pod kołdrą. Normalnie było dopóty, dopóki nie zorganizowała dla niej spania na podłodze. Jak ja ją zobaczyłem na podłodze, na tym posłaniu, to jakbym widział psa na łańcuchu przy budzie gdzieś na wsi. Może jestem nadwrażliwy, bo powiedziałem do mojej babeczki, że Kreska nie będzie jak „pies” leżała na podłodze. Może wielkie, pieskie bydle 20/30 kilowe, nie obudziłoby we mnie tych emocji, ale tak było z Kreską i chciałem się tym podzielić. 😉

  7. @lonek z poprzedniego wpisu

    Za hotelem Jantar na Długim Targu w Gdańsku, zbierając gracką warstwy, trafiłem na profil beczki, która była latryną. Zachowała się cała, a w niej masa ceramiki w dobrym stanie, fajek i innych pozostałości miejskiego życia. Odkrywanie tej beki było dla mnie ekscytujące, a grzebałem się w gównie. ‎

  8. @Panie Jacku

    Kosciol katolicki nei moze sie ujac za bracmi mniejszymi, bo wtedy by wyszlo na jaw, jak zle traktuje „braci wiekszych”.

    Wiec jesli o nich wspomni, to polgebkiem i oglednie, zby przypadkiem „braciom wiekszym” sie co nie uwidzialo i nie zechcieli byc traktowani jak „bracia mniejsi”, gdyby ci byli traktowani jak Pan sugeruje.

    Co do Jakiego, to zadnego slowa cenzuralnego, dla niego nie znajde, wiec sie nie bede wypowiadal, prewencyjnie sie samocenzurujac.

  9. Nie wiem jak kara 5 lat więzienia i 100 tys. ma się do kodeksu i praktyki karania za znęcanie się nad ludźmi, np. żoną i dziećmi, ale jeśli projekt ustawy o przemocy w rodzinie był krytykowany przez Kościół oraz prawych i sprawiedliwych, to może można rzeczonych przemagać. Głupi jestem, więc się nie znam, czy podbicie oka żonie, dziecku i kopnięcie w tyłek to jest miłość, czy to jest znęcanie.

  10. Konstrancja

    Konstancjo, przypomniałem se, że w czerwcu 2013 przy trasie Darłowo – Ustka i przy jej styku z szosą na Kopań zoczyłem ku własnemu zdumieniu niechronione pole maku. Może nie było to pole, lecz zachwaszczony makiem ugór, ale mak to mak. Czyż nie tak? Więc w Twoje ręce.

    https://lh4.googleusercontent.com/-qQDhRlZDwS4/V3YCN4P9NYI/AAAAAAAAI0s/MlXjnp603_schY8mnhVqCsPIxUOAI8QTwCL0B/w1043-h534-no/2013-06-19%2B12.14.54.jpg

  11. Konstancja

    No tak – skoro w szczęśliwej, pękającej od nadmiaru dóbr Polsce mogą być pola chabrowe, czemu by nie miało być makowych.

    https://lh3.googleusercontent.com/-FrXDI0APRZs/V3YLECCGx6I/AAAAAAAAI1o/dBldisQEAZU56lIYRbAHw3c6DDUNhMkJQCL0B/w962-h541-no/DSC02509.JPG

  12. Myślę, że nie pisał Pan poważnie, że KK zacznie zwracać ludziom uwagę 🙂 Jak już, to coś tam wspomną, ale efekty będą niezauważalne (tak jak w przypadku różnych miesięcy trzeźwości itp.).

    KK nigdy nie miał zamiaru zabrać się za rozwiązywanie rzeczywistych problemów. Wolą mówić o problemach abstrakcyjnych. Mówienie na poważnie o rzeczywistych problemach dotknęło by konkretnych ludzi, mogło by to ich zrazić do KK. Relacje KK z wyznawcami wyglądają tak: my was karmimy opowieściami o życiu wiecznym, przymykamy oko na wasze grzeszki, a wy przymykacie oko na nasze grzechy i dajecie pieniądze. Taki układ korupcyjny, który jest akceptowany świadomie albo mniej świadomie przez większość w tym kraju. Dlatego ani jedna, ani druga strona nie chce wyciągać poważnych problemów na światło dzienne.

    Oczekiwanie, że to KK zmieni społeczeństwo na lepsze jest naiwne. Organizacja tak niemoralna, nieuczciwa, przepełniona nienawiścią i pogardą do człowieka nie zmieni niczego na lepsze. Zadziałać to może jedynie w drugą stronę – to społeczeństwo może wymusić zmiany.

    KK jest organizacją hierarchiczną bez żadnych kontroli. Zdanie przełożonego jest niepodważalne. Nie ma miejsca na wątpliwości, samodzielne myślenie, krytykę. Jakiekolwiek poważne zmiany mogą zostać wymuszone jedynie oddolnie. Ale ilu Polaków się na to odważy?

    Biorąc pod uwagę jak mało jest uczciwości, przyzwoitości i odwagi w polskim społeczeństwie, to jakoś nie widzę szansy na szybką zmianę.

  13. Pamiętam mszę, na którą każdy parafianin mógł przyjść ze swoim pupilem. To był jeden jedyny znany mi przypadek, kiedy kościół raczył w ogóle zauważyć istnienie „braci mniejszych”, ale to było jakieś 15 lat temu.

  14. Ministrowie w Polsce maja niesamowite poczucie humoru. Rowniez Krzysztof Czabanski, o ktorym i nie tylko w GW Adam Michnik, 1.07
    http://wyborcza.pl/1,75398,20332324,niemcy-pytaja-w-polsce-o-dobra-zmiane.html
    ———–
    „Przezylismy gorsze czasy. Ten rezim skreci kark, bo jest antydemokratyczny, antyeuropejski i niekompetentny. Oni zrobili czystke nawet w stadninie koni.Gdy sie slucha poslow PiS, ma sie wrazenie, jakby czytali z tej samej kartki. To kabaretowy monolog”
    (Adam Michnik, na spotkaniu z czlonkami ds kultury i mediow Bundestagu, ktorzy goscili
    w Polsce)

  15. pombocek
    1 lipca o godz. 8:05
    przesłałeś mi takie śliczności w moich ulubionych kolorach, ze mi dech zaparło! duża buźka!!! 🙂

    a w temacie
    niedawno, chyba w tym roku dyskutowaliśmy na tym forum o tym, czy zwierzę posiada dusze czy nie, bo nasz sławetny kościół odmawia zwierzętom jej posiadania.
    Panie Jacku!
    czarno to widzę, aby jakiś biskup, arcy lub kardynał, a nawet zwykły proboszcz uznał prawo zwierząt do ich ochrony.

    Szczególnie, że wśród duchownych jest wielu myśliwych którzy, jak to myśliwi – postrzegają się jednocześnie obrońcami / ochroniarzami środowiska i nawet zimą dokarmiają leśnych mieszkańców.
    Pachnie hipokryzją, bo gdyby nie dokarmianie, zwierzęta mniej by się mnożyły,a tak ich mnożenie się sprzyja raczej myśliwym, którzy „muszą” usunąć ze stad sztuki chore, stare i …tu płynie wzruszająca opowieść o poświęceniu się myśliwych dla środowiska.

  16. Szlag jasnisty trafia, ze za Henryka Krzywonos powtorze, widzac jak szjba i malosc Kaczynskiego „zalatwiaja” wlasnie na naszych oczach bezpieczniejsza przyszlosc Polski.

    Maly, msciwy, zlosliwy, wredny, durny, choc cwany i sprytny manipulant, osiagnie to co sobie jako dziecko wymarzyl, czyli zapisanie sie na trwale w historii Polski.

    Tyle tylko, ze bedzie jak zawsze w tym przez cale zycie robil, czyli na odwrot. Nie zapisze sie jako „emerytowany zbawca”, ale jako najwiekszy szkodnik we wspolczesnje historii.

    Coz, Herostratesa po dzis dzien ludzkosc pamieta. Watpie, zeby jego pamietano rownie dlugo. Ale nawet tego pewnym byc nie mozna, bo jednak kompletne spieprzenie tak dobrej sytuacji jaka miala Polska, w tak krotkim czasie i to spieprzenie nie z powodow zewnetrznych, ale wylacznie z powodu skrajnego egoizmu i rownie skrajnej i malostkowej msciwosci, to jednak jest ewenementem w skali swiatowej.

  17. @lonefather

    w tak krotkim czasie tyle zostalo dokonane w Polsce a Szwecja potrzebowala dziesiecioleci – tak najczesciej jest komentowana krajowa rzeczywistosc po 1989 r w tutejszych mediach. A teraz: zaprzepaszcza swoje osiagniecia!

    „prawdziwie zdumiewajacym osiegnieciem Polakow po drugiej wojnie swiatowej bylo to,
    ze potrafili w swym kraju zachowac europejski styl zycia intelektualnego”
    (Alain Besancon)

  18. Polak nie może być, po prostu, normalny. Jedni wieszają psy po lasach, inni dręczą je w imię rzekomej miłości i patrzą jak ich pupile konają w mękach, bo im np. rak wyżarł połowę głowy, ale nie skrócą ich cierpień, bo tak kochają.
    Większość nie traktuje zwierząt po ludzku, bo tak chciał bóg.
    Po schroniskach, zakochani w psach i kotach, szukają domu dla psiego półtrupa, zamiast dla psów młodych.
    W schroniskach na całym świecie, +- 70% psów się usypia – u nas miłośnicy wolą naturalną selekcję, czyli zagryzanie słabszych osobników przez pozostałe, byle by tylko jakiegoś nie uśpić.
    A wszystko z tej miłości nieogarnionej – to jedni, a drudzy biorą kołek i walą psa w łeb, bo im zagryzł kurę.
    Nic po środku, czyli trochę racjonalności i wynikających z tego działań.
    Tylko ekstrema.

  19. sugadaddy
    1 lipca o godz. 11:29

    „Większość nie traktuje zwierząt po ludzku, bo tak chciał bóg”.

    Nie wiem, jak policzyłeś tę „większość”, wiem natomiast, że jest to jedno z niezliczonych zaklęć słownych, mających podpierać pogląd autora podpierającego się „większością”.

    „Po ludzku”. Wszystko, co robi człowiek – jest po ludzku: i całowanie psa w nos, i walenie kołkiem w łeb.

    Z jednym się z Tobą zgadzam: od dawna sądzę, że głównymi sprawcami nieprzytomnego rozmnażania się zwierząt towarzyszących człowiekowi oraz ich cierpień są miłośnicy zwierząt.

  20. pombocek – językowiec,

    Oszczędź sobie tych kazań, najmędrszy z mędrców, wykazujący się zwykłą głupotą polegającą na dzieleniu każdego włosa na czworo; pisz lepiej jakieś leksykony na temat języka – może ktoś zainteresowany cię przeczyta.

    Swoje obsesje językowe, powinieneś prezentować na innego rodzaju forum – tam gdzie o tym ludzie dyskutują.
    Powtórzę – nie ma nic gorszego od dosłowności.

  21. Taka ciekawostka na temat strażnika demokracji, czyli Trybunału Konstytucyjnego, którego rozkład doskwiera wielu obrońcom demokracji. Jakoś na przełomie lat 2014/2015 TK stwierdził, że zakaz uboju rytualnego jest niezgodny z konstytucją, co przełożyło się na to, że od ponad roku można znów zabijać zwierzęta bez ogłuszania, także w liczbach przemysłowych i na eksport.

  22. ozzy z godz. 9:36

    „prawdziwie zdumiewajacym osiegnieciem Polakow po drugiej wojnie swiatowej bylo to, ze potrafili w swym kraju zachowac europejski styl zycia intelektualnego”
    (Alain Besancon)

    To bylo nie tyle „zdumiewajace osiagniecie Polakow”, co zamierzona przezornosc rzadzacych. Zostawili ta dzialke „stylu zycia intelektualnego” w spokoju, wiedzac ze wiekszosc spoleczenstwa ma to „zycie intelektualne” w „zyci”, czyli bardzo gleboko w tak zwanym „powazaniu”. Innymi slowami to wyrazajac, poniewaz nie mialo to wiekszego wplywu na caloksztalt spoleczenstwa, to niech se prowadza te „zycie intelektulane”, byleby sie do polityki nie mieszali.

    Taka jest prawda na ten temat, drogi @ozzy. Prawda, ktorej Alain Besancon, bedacy niewatpliwie pod wplywem 1984 Orwella, nie byl zdolny wyekstrachowac z Polskiej rzeczywistosci.

    Co do „pierwszej czesci” Twojego postu, to odpowiem na nia w kolejnym odcinku „Kontrrewolucji Kaczystowsko Kosciolkowej”, ktory umieszcze za niedlugo na lamach bloga.

    Pozdrowka.

  23. Jak zwykle pan Kowalczyk puszcza tutaj podpuchę pod pretekstem ochrony zwierząt, a zlatują się tutaj hejterzy od rytualnego znęcania się nad kościołem.

    Kościół w KKK wyraźnie nakazuje szanowanie zwierząt i zakazuje znęcania się nad zwierzętami. Mówią o tym paragrafy od 2415 do 2418 pod podtytułem „Poszanowanie integralności stworzenia”.

    No ale hejterstwo nie uznaje faktów. Bazuje tylko na kłamstwach i insynuacjach.

  24. Zaczekajcie, tylko se popcorn wezmę.

    A poza tym, niedobrze:

    http://fakty.interia.pl/swiat/news-tk-austrii-druga-tura-wyborow-prezydenckich-niewazna,nId,2228958

    Mam nadzieję że kolejny kraj nie ulegnie nacjonalizmowi i populizmowi.

  25. Powszechnie wiadomo jak katolicy traktują zwierzęta i to są fakty, a nie jakieś paragrafy o których nikt nie słyszał.
    Religiant ma w zanadrzu zawsze jakieś „fakty” tyle że, dla polakatolika to jest jakiś kosmos.

  26. Oczywiście, że każdy wie co katolicy robią ze zwierzętami. To samo co żydzi i Cyganie z dziećmi porwanymi z rodzin białych ludzi.

  27. NeferNefer
    1 lipca o godz. 13:35

    Jestes w stanie określić, co jest we współczesnym świecie zidentyfikowane jako populizm? Czy populizmem nie jest przypadkiem odwoływanie się do „demokracji” i straszeniem nacjonalizmem?

  28. NeferNefer
    Ulegnie, ulegnie. Ten kolejny kraj.
    W jakimś sensie to pociecha, że nie tylko byłe „demoludy” rozrabiają w UE jakby się szaleju nażarły.
    Prezydent Czech właśnie sugeruje potrzebę referendum zarówno w sprawie przynależności tego niewielkiego, ale gustownie skrojonego kraiku, do UE i NATO.
    On jest wprawdzie jak najbardziej za pozostaniem Czech w tych strukturach, ale…
    Kaczafi nawet nie ogłosi referendum, bo to on jest Suwerenem i nas „wyjmie” z UE, jeśli tylko sobie postanowi.
    Generalnie mamy wielki come back, czyli wszelkie możliwe powtórki z rozrywki. Łącznie z „reformą” szkodlnictwa. Kurde nie poprawiam, to freudowski błąd lub czeski.
    Ty chodziłaś już do gimnazjum, czy zaliczyłaś starą-nową ośmiolatkę itd.?
    Nefciu, dziękuj bozi, jeśli w nią wierzysz, że los postawił na Twojej drodze węża Belga i dal Wam dziecko, które nie będzie edukowane w Polszy.

  29. Religiant kpi sobie z 1/4 Polaków, którzy wierzą, że Żydzi porywali dzieci na macę.

  30. @Rafał KOCHAN
    1 lipca o godz. 14:06

    W całym współczesnym świecie? A Ty jesteś? Dla mnie populizm to rzucanie tanich haseł politycznych (Dobra zmiana) czy ekonomicznych (Polska w ruinie) przy założeniu z góry, podczas prowadzonej kampanii wyłącznie dla potrzeb danej partii, że ciemny lud to kupi. I kupił, najpierw PiS a potem (inne, bo nacjonalistyczne hasła – border control, stop immigrants, get our country back) połowa UK. No, ale pewnie angielski suweren wie lepiej, jaka ta Bruksela straszna bo ma pełny wgląd w tryb podejmowania decyzji. W końcu jest demokracja. Czy też „demokracja”.

    Chętnie posłucham jak określasz co jest we współczesnym świecie zidentyfikowane jako populizm, jeśli będziesz tak uprzejmy. Tylko nie mam ochoty kłócić się przez pół dnia.

  31. NeferNefer
    1 lipca o godz. 14:28

    Jeśli dla ciebie „kłótnią” ma być posiadanie odmiennego zdania, to faktycznie nie ma sensu „się kłócić”.
    Zapytałem o „populizm”, bo byłem ciekaw, jak ty go rozumiesz, skoro używasz tego pojęcia. Ja staram się unikać pojęć, które nic nie znaczą.
    Zgodnie z tym, co piszesz, populizmem jest po prostu to, z czym ty się nie zgadzasz. Dla odmiennie myślących – populizmem jest odwoływanie się do idei wolności obywatelskich, do demokracji, straszenie innymi partiami i przeszłością.

  32. @mag
    1 lipca o godz. 14:08

    Wcale nie pociecha, mag. Źle się dzieje, krążą jakieś podziemne nurty na całym świecie i to co jeszcze 3 lata temu byłoby nie do pomyślenia nagle okazuje się że skrzeczy i łeb podnosi.
    Brexit to w Bxl wielki szok w tzw. sferach. To jest tak niemożliwy węzeł gordyjski że na długie dziesięciolecia będzie się czkawką odbijał. A Anglicy sami się załatwili na cacy.

    Jeszcze tylko Trumpa brakuje.

    Tak na marginesie, pod poprzednim wpisem pisałam że ogromnie się cieszę że mały nie chodzi do szkoły w Polsce.

  33. @Rafał KOCHAN
    1 lipca o godz. 14:36

    Czyli ty nie zgadzasz się z jednym populizmem a ja z drugim. Jak jasno wynika z twojego ostatniego zdania.

  34. NeferNefer
    1 lipca o godz. 14:41

    Nie zgadzam się z oboma populizmami, dlatego ich nie stosuje w rozmowie, by komuś coś wygarnąć. Zamiast powierzchownie papugować „populizmy” warto jednak zgłębić problem i zastanowić, skąd bierze się taka a nie inna tendencja w myśleniu ludzi.

  35. @Rafał KOCHAN
    1 lipca o godz. 14:45

    Nic nikomu nie wygarniam. A podtrzymam że współczesne partie żerują na tanich hasłach bez pokrycia i zdobywają poparcie. Farage po wygranej Brexitu natychmiast wycofał się z dotacji na tamtejszy system opieki zdrowotnej. Johnson nie będzie się ubiegał o fotel premiera. Nagle nikt nie chce tego gorącego kartofla o który tak walczyli. W ciekawych czasach żyjemy, niestety.

    Temat możesz oczywiście zgłębiać, bo to temat rzeka.

  36. Zupełnie nie a propos, ale za to ciekawe: interesiki MON.

  37. Pozwolę sobie jeszcze powiedzieć że „Zamiast powierzchownie papugować „populizmy” warto jednak zgłębić problem i zastanowić, skąd bierze się taka a nie inna tendencja w myśleniu ludzi.”

    PiS i UKIP właśnie zgłębiły problem, odnalazły tendencje w myśleniu ludzi a potem umiejętnie je rozkręciły i na nich zagrały. Udało im się, z wiadomym wynikiem. Więc przyznaję rację że dla nich było warto.

  38. NeferNefer
    1 lipca o godz. 14:55

    Jak nie wygarniasz, skoro tylko określonej stronie wygarniesz jej „populizm”, tak, jakby ta przeciwstawna była pozbawiona populistycznych zapędów. Skoro jesteśmy już przy Brexicie, przecież to Cameron wykazał się populizmem, obiecując rodakom to referendum. A taka Partia Pracy w latach 90. krytykowała (populistycznie przecież) ówczesny rząd konserwatystów za zbyt miękką politykę w sprawie Bośni, by później, gdy już była u sterów władzy – niewiele zrobić, by faktycznie rozwiązać ten problem.

  39. NeferNefer
    1 lipca o godz. 15:06

    Gdyby zwrot w prawą stronę dotyczył tylko Polski, to mógłby ci nawet przyznać rację i postrzegałbym Kaczyńskiego jako mrocznego socjotechnicznego demiurga, który otumanił katolicką hołotę. Sprawa jednak nie jest taka prosta, jak ci sie wydaje. Tendencje w niemalże całej Europie są bardzo zbliżone, czyli następuje nieufność wobec idei wolności i liberalnego stylu życia, kosztem wartości tradycyjno-konserwatywnych. Niestety, w takiej Austrii, Francji, Wlk. Brytanii, Czechach, Słowacji, Węgrzech i paru innych krajach nikt nie nawijał z radiowych rozgłośni katolickich, a liderzy partii prawicowych nie byli aż tak złymi demiurgami, jak Kaczyński.

  40. @Nefcia & ukryta opcja Pisowska

    Populizm jako taki jest konkretnie zdefiniowany, co widać po przeczytaniu definicji PWN, ale w pragmatyce jest różnie rozumiany, tyle że to jest cecha wielu pojęć tego typu.

    Populizm
    1. «popieranie lub lansowanie idei, zamierzeń, głównie politycznych i ekonomicznych, zgodnych z oczekiwaniami większości społeczeństwa w celu uzyskania jego poparcia i zdobycia wpływów lub władzy»

    Populizm może mieć różne twarze, a to co robią PiSiaki, dobrze pasuje do opisu na wiki.

    Aspekt doktrynalny polega na przyjęciu, że „wola ludu”, „wola narodu” lub „wola mas” jest zasadniczą polityczną legitymacją dla osób i organizacji sprawujących rządy. Polityka oparta na populizmie w aspekcie psychospołecznym stara się dostarczyć wyborcom przywódcę określonego typu pożądanego przez większość. W aspekcie socjotechnicznym polega na stosowaniu demagogii, odwoływaniu się do stereotypów i mitów społecznych. Mity takie mogą uzasadniać antagonizmy społeczne, przeciwstawiać dobro biednego ludu rządzącym elitom, odwoływać się do uprzedzeń rasowych i etnicznych. Celem zabiegów socjotechnicznych może być też wykształcenie mitów politycznych sprzyjających realizacji założeń politycznych.

    Może to śmiesznie zabrzmi, ale myślę, że można śmiało powiedzieć o miękkim i twardym populizmie.

  41. @ukryta opcja beznadziejnej głupoty i ślepoty

    To prawda, populizm ma niejedno imię. Warto, by dostrzegać je wszędzie, a nie tylko tam, gdzie nam pasuje.

  42. Czy interesiki MON jeszcze kogoś mogą dziwić?

  43. @KOCHANieńki, ja populizm dostrzegam tam, gdzie jest, a punktować trza ten niebezpieczny, twardy, który może stanowić zagrożenie dla demokracji, która póki co jest najlepszym rozwiązaniem, tyle że ludzie do niej nie dojrzeli mentalnie.

  44. @Jacek Kowalczyk

    O ile mnie pamiec nie myli, to w czasach „slusznie minionych” funkcjonowala taka anegdotka:

    Pyt: Czym sie rozni dyrektor socjalistyczny, od kapitalistycznego?
    Odp: Tym, ze dyrektor kapitalistyczny siedzi na stolku i pilnuje interesu, a socjalistyczny „siedzi na interesach i pilnuje stolka”.

    Wyglada na to, po przeczytaniu zalinkowanego materialu, ze „stare wrocilo” i socjalistyczny „dyrektor” Antoni Macierewicz, zajmuje sie „interesikami reklamowymi”, co oznacza, ze poza tym to musi sie zajmowac „pilnowaniem stolka”.

    Co jest ze wszech miar wskazane, bo jesli materialy opisane przez Tomasza Piatka sa rzetelne, to jak najbardziej musi pilnowac stolka, bo najwyrazniej ktos z jego „towarzyszy partyjnych”, zaczal juz Antosiowi „szyc buty”.

    Poza tym to moze i lepiej, ze sie Antoni wdaje w interesiki z drobnica reklamowa, zamiast kombinowac na gruncie zamowien dla armii, bo tam to nie tylko skala przekretow bylaby wieksza, ale i bezpieczenstwo polskich zolnierzy mogloby zostac narazone, o bezpieczenstwie ojczyzny nie zapominajac.

  45. @Rafał KOCHAN
    1 lipca o godz. 15:06

    Chwilunia. Nie tylko określonej stronie. Napisałam powyżej jedno zdanie z którego ty wysnułeś wniosek że „tylko jednej stronie” co uważam za nadinterpretację.

    Oczywiście że się zgadzam że to Cameron jest winien bo dla celów własnej partii i żeby utrzymać w niej wpływy obiecał coś co teraz rozjechało jego karierę polityczną a przy okazji pół UK i podtopiło powiązania europejskie.

    i do jasnej nędzy (to ogólnie, nie do ciebie) – przepraszam ale nie lubię jak mi ktoś imputuje per Sprawa jednak nie jest taka prosta, jak ci sie wydaje przeczytaj sobie co napisałam powyżej do mag Źle się dzieje, krążą jakieś podziemne nurty na całym świecie i to co jeszcze 3 lata temu byłoby nie do pomyślenia nagle okazuje się że skrzeczy i łeb podnosi.

    Zgadzam się w całej rozciągłości z wpisem z 15:06, z wyjątkiem tego „że mi się wydaje proste” Bardzo nie lubię jak mi ktoś łopatą do głowy oczywistości kładzie.

    @Żorż

    Zaraz, bo się zeźliłam.

  46. „someone is wrong on the internet, someone is wrong on the internet, someone is wrong on the internet…”

  47. @Nefcia

    „someone is wrong on the internet?…

    I think that almost everybody … (lol)

    Spokojnie, spokojnie… wszystko co ma byc bedzie. I nic na to nie poradzisz. I pamietaj, ze mozesz sie ze wszystkim z @Rafalem nie zgadzac, ale zawsze znajdziesz z nim wspolny jezyk w sprawach ateizmu i antyklerykalizmu.

    A to juz jest cos i warto o tym pamietac, gdy sie z nim postami wymienia.

  48. Rafał Kochan
    Rozumiem, że ty jesteś opcją odkrytą, a jednocześnie tak zakamuflowaną, że nie potrafię cię zidentyfikować, wytężając wszystkie swoje zmysły, łącznie z umysłem, który wcale niekoniecznie wystawia mi świadectwo głupoty, nie mówiąc o wciąż bystrym wzroku.
    Jesteś za, czy przeciw komu/czemu?
    A może w ogóle cię n i e m a?
    Pretensjonalny, wiecznie niezadowolony i za złe mający powidok @Rafał Kochan nawiedza ten blog?

  49. @lonefather
    1 lipca o godz. 15:42

    Zawsze jak się zeźlę na jakiś komentarz w internecie to sobie przypominam to i mi odpuszcza

    ‚https://africacheck.org/wp-content/uploads/2012/08/Someone-is-wrong-on-internet.png

  50. Z obserwacji mieszkańców Brukseli w czasie lunchu na głównej ulicy na przestrzeni 100 m naliczyłam pięć osób w pikowanych kurtkach i jedną w kozakach. 1 lipca 🙂

  51. @mag

    Czasem mam wrażenie że jest tu paru takich (chociaż TYCH dwóch to akurat uwielbiam)

    http://www.thetimes.co.uk/tto/multimedia/archive/00346/14769354__346274c.jpg

  52. @mag

    Moze nie mialas zbyt wielu okazji, ale to co jest materia Twojego pytania, nazywa sie technicznie: „prostym wojskowym mysleniem

    Jest to mechanizm niezbedny do funkcjonowania prawidlowego armii. Tak, znaczy TAK i nie znaczy niczego innego. Bez tego wojsko nie trafilby z jednego miejsca na drugie i nie wiedzialoby kogo prac. W wojsku nei ma miejsca na filozofie i na roztrzasanie zlozonosci swiata. Rozkaz musi byc wydany tak prosto i jednoznacznie, zeby nie bylo cienia watpliwosci. Ta zaleznosc przeklada sie na odpowiedni trening, lub tresure umyslu, ktory nastepnie, calkowicie automatycznie stosuje ta wojskowa zaleznosc, we wszystkich innych obszarach zycia. Co mamy okazje obserwowac na blogu, dzieki obecnosci @Rafala.

    Owszem bywa to zloszczace, jak teraz w przypadku @Nefci, ale jest jednoczesnie bardzo pomocne, bo tak jak on dziala umyslowo bardzo wielu ludzi. NA przyklad caly PiS tak wlasnie dziala.

    Nie twierdze, ze @Rafal jest PiSowcem. Mysle, z enie jest. Ale jednoczesnie tak bardzo stylem myslenia przypomina PiSowcow, ze np. @Zorzik nazywa @Rafala „ukryta opcja”, czym go obraza niepotrzebnie.

    Wielu spraw nie da sie opisac prosto i jednoznacznie, ale starac sie nalezy.

    Doziekliwosc @Rafala w tej dziedzinie jest bardzo denerwujaca, wiec ja sie nei wdalem w dyskusje. Ale sledze z zainteresowaniem postepy, bo @Rafal wykonuje tu kawal dobrej roboty, zmuszajac swoich rozmowcow do uproszczen bez utraty sensu i znaczen.

    Nie wiem czy to jest mozliwe, ale mam nadzieje, ze nawet jesli nie super prosto, to przynajmniej superprecyzyjnie, da sie …

    Aaaa i dodam, ze im wszystkim lepiej by poszlo, gdyby inwektyw unikali, bo one na manowace wioda, a nie do celu, jakim moze byc zrozumienie.

  53. sugadaddy
    1 lipca o godz. 12:05

    Wściekły chłopczyku, zechciało mi się zauważyć na twoim nosie pryszcz i powiedziałem to głośno. Ale rzadko mawiam o językowych kołtuństwach i bezmyślnościach głośno. Gdyby mnie to rajcowało, byłoby o czym mówić BEZ PRZERWY.

    Można czyjeś działanie nazywać „dzieleniem włosa na czworo”, „obsesją” – wtedy jest to przytyk. To samo działanie można skwitować jako „fachowość”, „precyzję obserwacji”, „zainteresowanie”. Rzuciłeś się na mnie jak wściekły pies, czyli stuprocentowy dumny Polak, któremu ktoś śmiał wytknąć bezmyślną papugomałpowatość. Nie wykazałeś śladu zainteresowania meritum. Więc nic nie powiedziałeś. To właśnie chciałem pokazać.

  54. @lonek

    Jeśli masz czas to wyłuszcz mi proszę czym się różnią the Guardian od the Independent i która lepsza. Bo ostatnio czytam the Independent i nawet mi się podobuje.

  55. Nefciu
    1 lipca, g.15:53
    A jakże, pamiętam tych panów, ale serio mówiąc, coraz mi mniej do śmiechu.
    Dziś przylatuje z Brukseli mój syn z Różą (wnuczką), którą jutro wyprawiamy na obóz letni.
    Nareszcie dziecko się ogrzeje i pewnie nawet opali.
    P.S.
    Jestem szczerze wzruszona entuzjastycznym powitaniem na Okęciu naszej przegranej, ale przecież naprawdę dobrej (po latach!) drużyny piłkarskiej.
    Jednak czasami my, na ogół dość wredni z charakteru ziomale, wykazujemy się tzw. klasą.

  56. @lonefather
    W prostych żołnierskich słowach powiem ci, że głęboko się z tobą zgadzam i biorę sobie do serca przestrogi, by unikać próżnych dysput, a brzydkich wyrazów raczej „w piśmie” nie używam. Jeśli już to w mowie.

  57. mag
    1 lipca o godz. 15:45

    Póki co, to ty ciągle w rozegzaltowany sposób marudzisz, jak ci jest źle.
    Nie musisz mnie identyfikować z żadną opcją.
    Jak spojrzysz na pewne sprawy spoza swojego czubka nosa, z pewnym dystansem, mając na uwadze coś więcej niż własna identyfikacja polityczna czy światopoglądowa, to będziesz wówczas wiedzieć z jakiej jestem opcji.
    A jestem za sprawiedliwym, uczciwym i w miarę obiektywnym spojrzeniem na rzeczywistość. To powinno ci wystarczyć.

  58. @mag
    1 lipca o godz. 17:07

    Ładne imię, Róża.

    Poza tym istnieje podejrzenie że część naszej drużyny zaczynała na Orlikach. Na które teraz PiS pieniędzy nie da.

    (mały miał być Zosią ale nie był zachwycony jak się dowiedział)

  59. @Nefciu

    Ales mi zadala … (lol)

    Nie powiedzialas, ale sie domyslam, ze widzisz ich ogromne podobienstwo. I to nie tylko w sferze graficznej, czy ukladu w jakim sa skonstruowane, ale w pozycjach z jakich sa redagowane.

    Glowna roznica jest w piszacych w nich dziennikarzach. Maja rozne zestawy piszacych w nich autorow.

    Oba sa zasadniczo centrowe z leciutenkim przechylem konserwatywnym, mozliwie starannie ukrywanym.

    Ale Independent, miewa, ma, bardziej liberalno konserwatywny, czy raczej konserwatywno liberalny oglad. Co na przyklad bylo swietnie widoczne w czasie kampanii politycznej o dopuszczenie malzenstw jednoplciowych.

    Po tym przydlugim wprowadzeniu pokusze sie odefinicje. Zdefiniowalbym tak, ze oba doceniaja wartosci tradycyjne, czyli konserwatywne, ale oba rozumieja, ze nic nie trwa „wiecznie” i samo zycie wymusza zmiany, ktore lepiej jest przeprowadzac pod kontrola, niz zwlekac, az zywiol zmiany wymusi poza wszelkim wplywem rozumu. Oba taka maja linie, ale Independent jest za szybszymi zmianami, a Guardian za ostrozniejszymi, czyli lepiej wywazonymi.

    Jesli juz kupuje, to kupuje Guardiana papierowego, nie z uwagi na „linie redakcyjna”, ale z uwagi na lepszy moim zdaniem sklad piszacych o nauce i odkryciach naukowych.

    Zeby nei bylo, Independent tez o tym pisze, ale chyba maja gorszych piszacych, bo mi znacznie mniej pasuja do czytania, niz ci z Guardiana.

  60. Żorż Ponimirski
    1 lipca o godz. 15:28

    ” ja populizm dostrzegam tam, gdzie jest, a punktować trza ten niebezpieczny, twardy, który może stanowić zagrożenie dla demokracji, która póki co jest najlepszym rozwiązaniem, tyle że ludzie do niej nie dojrzeli mentalnie.”

    To jest retoryka tępawych polityków, którzy słowną słomą zapychają niezbyt wyrafinowane i wymagające umysły pseudointeligentów, którzy właśnie chcą się identyfikować z konkretną opcją polityczną.
    Problem właśnie polega na tym, ze tam gdzie ty dostrzegasz „miękki populizm”, inny oszołom okopany w swoich światopoglądowych przekonaniach, będzie widział ten „twardy”.
    Można oczywiście ciągnąć dalej tę wojenkę, która angażuje tych innych – głupszych, i nas – mądrzejszych. Tylko dokąd zaprowadzi nas ta pycha i fałszywe wyobrażenie swojej nieomylności? Nie lepiej wyciągnąć rekę i z zwiększą wyobraźnią resocjalizować tych „głupszych”?

  61. @mag

    I sama widzisz jak to jest, kiedy sie stosuje prosty zolnierski jezyk, zeby zgode budowac na blogu i we wszechswiecie. Taki to jest ten „lajf” i to co z jezyka stosowanego sie bierze. @pombocek slusznie zwraca uwage i latwiej by trafial ze swoimi przekazami, gdyby nie okraszal madrych uwach, „chlopczykami”, „smarkami” i innymi dodatkami, kotre zamiast pomagac, tylko przeszkadzaja w odbiorze. Przeszkadzaja, bo albo juz na wstepie mroza adresata, albo powoduja, ze sie krew w nim gotuje i nabuzowany przestaje rozumiec, co i dlaczego i tylko wscieklosc nabuzowania pozostaje.

    I dlatego, najwyrazniej niepotrzebnie nawoluje, do niestosowania inwektyw. Bez nich latwiej bedzie sie dogadac.

  62. A tu ciekawa analiza, po której można sobie wyobrazić, gdzie znajduje się polska wersja demokracji… I nie mam tu na myśli obecnego jej stanu, tylko ten, który istniał za czasów rządów tej opcji politycznej, która teraz z taką gorliwością mówi o zagrożeniach tejże demokracji:

    https://oaspl.org/2016/07/01/austriacka-lekcja-demokracji-i-prawa/

  63. Właśnie. Orliki podobno zarastają trawą. Po cholerę ludziom sport, na dodatek od małego.
    Jeszcze im się w głowie przewróci od fikołków i innych głupot na boisku.
    Do kościoła, kurde, na mszę na dobry początek każdego dnia i na jego zakończenie.
    Nefciu, to niepoważne w moim mocno średnim wieku, ale czasem mam ochotę chwycić za kałacha jak jakaś Passionaria (?) i rozpirzyć to cale towarzystwo.

  64. I po co?
    Po co? – sie pytam, wsadzacinwektywy, do tekstu, ktory bez nich bylby o niebo lepszy i zdecydowanie skuteczniejszy…

    Tak trudno oprzec sie wrazeniu, ze to nie inwektywy sie „wslizgnely” do tekstu, ale ze zestaw swiadomych inwektyw, zostal „obudowany” jakims tekstem, ktorego zadaniem jest zamaskowac intencje zaaplikowania delikwentowi kolejnej dawki „lekcji wychowywania” poprzez obrazanie inwektywami, co zapewne jest rodzajem resocjalizacji w wydaniu mundurowym.

    Spocznij. Odmaszerowac.

  65. @loniu
    Próbowałam wyperswadować @pombockowi, którego zresztą uwielbiam, te jego „smarki” i inne inwektywki.
    No cóż, taka jego uroda. Dostajesz w pakiecie również to, za czym nie przepadasz.
    Ale niech on sobie będzie jaki jest. Dla mnie może się nie golić, a i tak chętnie nadstawię policzek do pocałowania.

  66. @lonefather
    1 lipca o godz. 17:55

    Bardzo ciekawe, dziękuję. Szkoda że nie mogę kupować papierowych bo jednak lepiej się czyta niż online. Masz rację, zauważyłam że oba są podobne w tonie i the Guardian wydał mi się bardziej ą i ę.
    Układ graficzny online the Independent też jakiś strawniejszy i bardziej przejrzysty.
    Na marginesie, uwielbiam rano w sobotę do kawy jakąś dobrą gazetę (ale nie do jedzenia;) )

    Ja z naukowych to czytam Wiedzę i Życie którą mi tu w egzemplarzu sztuk jeden sprowadza polski sklep specjalnie dla mnie (cena ździercza), nikt inny nie kupuje.

    @Gospodarz

    Moje trzy eurocenty, Panie Jacku nie wiem jak innych ale mnie te gigantyczne czarniawe zdjęcia na oko.press zniechęcają do czytania artykułu poniżej. Grafika grafiką ale to tekst jest ważny. Reszta układu prawie jak kopia Polityki.

    Jeśli ma Pan jakikolwiek wpływ to może warto rozważyć w gronie trochę inaczej, mniejsze zdjęcia, nie tak ciemno, bardziej zwarty układ? (w poprzednim wcieleniu byłam grafikiem od gazet i internetu to się mądrzę, również jako potencjalny odbiorca)

    @mag

    No. Podzielam odczucia.

  67. @ Nefer Nefer
    To nie pierwsza tego typu uwaga o OKO.press. Spróbuję uczulić twórców na tego typu reakcje, co ciekawe płynące raczej od młodszego pokolenia, a więc z punktu widzenia OKO.press, ważniejszego.
    Dziękuję i pozdrawiam
    JK

  68. @Jacek Kowalczyk
    1 lipca o godz. 18:35

    Dziękuję Panu za odpowiedź.

  69. @Rafał Kochan
    Ja marudzę, cala rozegzaltowana, jak mi jest źle? Gdzie konkretnie znajdujesz na to przykłady w moich postach?
    Jestem raczej pogodnego usposobienia i nawet gdy mi się coś nie podoba (np. aktualna sytuacja w Polsce, Europie i na świecie) to staram się żartować (tzw. wisielczy humor).
    Natomiast ciebie absolutnie nie podejrzewam o coś takiego, jak w ogóle posiadanie poczucia humoru. Stąd nieporozumienia na poziomie bezpośredniego kontaktu z poszczególnymi blogowiczami, którzy sobie czasem robią bekę, a ty traktujesz wszystko ze śmiertelną powagą. Niepotrzebnie.

  70. mag
    1 lipca o godz. 18:45

    A skad ty wiesz, jak ja to traktuję? Zwierzałem się tobie?

  71. Jacek Kowalczyk
    1 lipca o godz. 15:04

    Mój komentarz
    Bardzo ciekawe interesiki, drobne, dobrze zamaskowane, takie nieznaczne skubnięcia, przy okazji.
    Można z otwartą przyłbicą twierdzić – że co, my? -Wszystko zgodnie z prawem, zgodnie z konstytucją nawet, bo konstytucja mówi, że Polska jest państwem prawa. I tak jest. Prosimy nas nie obrażać gorszy sorcie obżarty ośmiorniczkami.

    Obłuda, pazerność, krętactwo, filisterstwo polityczne, jeszcze można by dodać kilka kwantyfikatorów, ale każdy by był zbyt mały. Wszystko ubrane w biel komży nałożoną na poważną czerń, ogonek zawinięty, przyklejony plastrem do bioder, żadnej skazy nie dopatrzą się wierni.
    Pzdr, TJ

  72. Elity zawsze utyskują na populizm.
    Ciemny lud już nieraz nie dawał sie prowadzić do wyśnionej przez nie „świetlanej przyszłości”.
    Hołota, nie rozumiała że dla jej dobra wprowadzano rozwiązania dla elit korzystne, dla plebsu niebezpieczne, ograniczające jej szanse przeżycia.

    W Europie pobudowano wieże z kości słoniowej, z których nie widać sytuacji dzielnic slumsów, czy mieszkańców przedmieść.
    Syty niespecjalnie rozumie żebraka.

    Konserwatyści chcieliby zachować, lub polepszyć swoją pozycję polityczną i ekonomiczną.
    To zrozumiałe.
    Ale, skoro sa w mniejszości, mają na to niewielkie szanse.
    Zakonserwować stanu obecnego sie nie da.

    Ps.
    Kolejny od tygodnia dzionek z temperaturą za oknem 34 stopnie.
    Biedna Nefer Nefer……
    Musi, niedogrzana……

  73. Po sąsiedzku, wyraziłem opinię, że łatwo zbudowac infrastrukturę.
    Trudniej ponosic koszty eksploatacyjne.
    Czy gminy STAĆ na Orliki?
    Takich inwestycji za różne fundusze zewnętrzne poczyniono wiele.
    Huczne otwarcie, media, newsy, a potem proza zycia- KASA…..

  74. @wiesiek59
    1 lipca o godz. 19:01

    A no nie, taki los i gmina. Chociaż dzisiaj muszę zagrzewać do boju Belgię to się rozgrzeję.
    Zresztą Belgia to jest ciekawa kraj, w lipcu pikowane kurtki, płaszcze, szaliki i kozaki a w listopadzie szorty sandały i t-shirty. Co roku to widzę. Z Australią się pozamieniali na miejsca, pewnie jakoś mi umkło.

  75. Rafał Kochan
    Na szczęście nie musimy się sobie zwierzać.
    I proponuję – tak trzymać!

  76. Biskup Plocki, niejaki Piotr Libera, ktory dal ostatnio glos koscielny PiS wspierajacy, ma tak zwanego „klopota”. Jeden z jego ksiezulkow, proboszcz w Szrensku, „doprowadzil czynami nierzadnymi” do samobojstwa 13 letniego chlopca.

    Te „czyny nierzadne”, to po prostu pedofilia homoseksualna.

    Rodzina, ktorej kosciol w rozmowie zaoferowal „pomoc duchowa”, oraz otoczyl modlitwa, w trakcie rozmowy zdecydowala sie zlozyc doniesienie do prokuratury. Wobec czego kosciol zawiesil swoje procedury.

    (cokolwiek to by nie znaczylo, to w praktyce najpewniej przeklada sie na to, ze kosciol zamiast go karac koscielnie, bedzie bronic przed panstwowym wymiarem sprawedliwosci, co jak nam od dawna wiadomo, wychodzi na jedno… )

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20338065,biskup-odwolal-proboszcza-przyznal-sie-do-czynow-niemoralnych.html#MTstream

    Powyzej mozna dokladniej poczytac, ale czytajacym radze zwrocic uwage na niescislosc tak, ze pod zdjeciem jest podpis, ze katabas molestowal 3 dziewczynki i 13 letniego chlopca i ze chlopiec popelnil samobojstwo… A w samym tekscie stoi, ze sie biskup Libera znany juz przeciwnik Unii Europejskiej spotkal z pokrzywdzonymi rodzicami i dzieckiem.

    Jesli chlopiec popelnil samobojstwo, to oznacza to, ze sie bisku nie z rodzicami chlopca spotkal, ale z rodzicemi jednej z pokrzywdzonych dziewczynek. Ech ci dziennikarze, pisza jak im wychodzi, a wychodzi jak zawsze, ze sie czlowiek musi jakos z niechlujnoscia piszacego uporac wlasnorecznie.

  77. @loniu
    Ja jako osoba, niebywałej wprost spokojności i tolerancyjności nie miałabym nic przeciwko temu, żeby abepa Liberę, niczym jakąś „czarownicę” (choćby tę, o której dobre imię upomina sie prezydent Słupska) powiesić na mokrej gałęzi, bo sucha mogłaby się urwać, względnie na przysłowiowej latarni.

  78. lonefather
    1 lipca o godz. 18:16

    lonek, z życzliwością akurat do Ciebie. Buduj sobie na zdrowie zgodę na blogu i w świecie, ale mnie w to nie ten – nie jestem Chrystus i ani mi w głowie żyć w zgodzie z każdym. Moje „wściekły chłopczyku” było reakcją na wściekłą reakcję wścieklicy na moje wcześniejsze, zwyczajne, neutralne w tonie wytknięcie bezmyślnie powtarzanych absurdalnych językowych automatyzmów. Ten wścieklica nie potrafił zareagować jak lonefather – podziękować za uwagę – tylko się od razu wściekł. Takie są polskie reakcje. Biorą się z dzieciństwa, z obserwowania nieumiejącego rozmawiać otoczenia – rodziców, rówieśników. Ty miałeś inny dom – sto razy lepszy od mojego. We mnie więc krew się gotowała szybciej niż w szybkowarze, kiedy mnie ktoś słusznie pouczył (nie chodziło o te śliwki, tylko po co wlazł). Stąd z własnego doświadczenia wiem, jakie śmieci człowiek nosi w sobie z dzieciństwa, bywa, że – przez całe życie. Dawno temu zrozumiałem i zacząłem te śmieci wyrzucać, co jest robotą okropnie żmudną i niekoniecznie prowadzi do sukcesu. Człek bardziej się przecież składa z emocji niż z rozumu, a gdyby jego rozum nad emocjami panował, nazywałby się gość nie „człowiek” i nie „bóg” – Jahwe to jedna wielka wściekłość – tylko sam diabeł wie, jak by się nazywał, może „leniwiec”.

    Tak czy owak, lonek, ani mi w głowie rozumieć się ze wszystkimi, żyć w zgodzie ze wszystkimi i rozmawiać grzecznie ze wszystkimi. Świetnie wiesz, że do jednych od pierwszego wejrzenia człowieka ciągnie, od innych – od pierwszego odrzuca. Drugi człowiek, niezależnie od tego, czy jest mądry, czy głupi, emanuje również estetycznie lub nieestetycznie, moralnie lub niemoralnie, jest łatwy w komunikowaniu się lub niełatwy, jest empatyczny lub zimny trup, pachnie lub śmierdzi, naturalny jest lub plastykowy. No i jest jedną z ponad siedmiu miliardów człowiekowatych mrówek. Muszą być jakieś specjalne motywacje, by tracić cenne sekundy życia na zastanawianie się nad jedną, na przykład żoną, mężem. Ale to też nie zastanawianie się, lecz raczej wściekanie się, że drugie nie chce być tym, kim ja bym chciał/a, by było.

    A w przedmiotowej sprawie porozmawiałeś, lonek, sam ze sobą, ze swoją ogólnikową wizją międzyludzkich relacji. Bo chyba nie zauważyłeś, że mój „chłopczyk” był zakończeniem, a nie rozpoczęciem sprawy. Sam miałeś konflikty i apelowałeś, by wrócić do początku, do tego, od czego się zaczęło.
    – Po co nam to było?

  79. Kurde, zapomniałem ostatnią kwestię wygumkować, sklerotyk.

  80. Ach ten Sasin !
    Jak ten cos powie, to powie !

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114871,20337819,sasin-juz-wie-kto-gwizdal-w-poznaniu-pierwsze-bylo-zorganizowane.html

    Nie dziw, ze sie mu „koledzy” do zyci dobieraja, angazujac w to CBA

    http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/sasin-w-opalach-przyglada-mu-sie-cba_859488.html

    Te CBA to taka zmylka, co nie? Ze niby swoich tez przeswietlaja.

    Bo sa 4 mozliwosci :

    1 – faktycznie sklamal ze nie bral i poswiecaja go na „oltarzu”

    2 – nie bral, ale i tak sie mu dobieraja, zeby nastraszyc i spowodowac, zeby siedzial cicho, gdy beda wlaczyc o schede po Jarku

    3 – bral i klamal, a teraz sie do niego dobieraja, zeby wyeliminowac z wyscigu po schede po Jarku

    4 – niby sie dobieraja, ale tylko po to, zeby mysdlic oczy publiki, ze nie ma „swietych krow”

    Mi osobiscie najbardziej by pasowalo, zeby albo 1), abo 2) mialo miejsce, bo to by oznaczalo, ze duet Ziobro/Kaminski zawczasu zaczyna eliminowac konkurencje.

    Sami popatrzcie, ktos musial prase powiadomic, ze CBA kontroluje Sasina, „ktos” podeslal „wstepna informacje” Tomaszowi Piatkowi. A to oznacza, ze „ktos” zaczal akcje albo eliminowania, albo na razie oslabiania potencjalnej konkurencji wewnatrz PiS.

    Szybko leci, mozna powiedziec. Ledwo co kontrrewolucja zwyciezyla, a juz zaczyna „pozerac wlasne dzieci”.

    Mozliwy scenariusz „political fiction” jak sie dalej moze potoczyc. Wszystkie postaci, choc nosza nazwiska podobe do rzeczywistych zostaly wymyslone…

    Jesli tak jest, jesli wyrazone powyzej domniemanie, jest prawdziwe, to jeszcze z poltora roku i bedzie „po krzyku”. Za 2 do 3 miesiecy stan wojenny. Po roku katastrofa gospodarcza i kolejne pol roku wozenia sie, zeby duecik Ziebro/Kamienski bezkrwawo oddal wladze i mogl uciec z tym co zdaza narabowac do tego momentu.

  81. @pombocku

    Rozumiem. Uwazam, za zbedne, czyli niepotrzebne. A jak niepotrzebne, to znaczy tekst zasmiecajace, co jako polonista wiesz lepiej niz ja bede kiedykolwiek wiedzial.

    A o zgodze na blogu, to ja, wybacz, ani jednym slowem sie nie zajaknalem…

    Ja pisalem wylacznie o szansie na lepsze rozumienie sie. Czemu niezasmiecone zbednosciami teksty, powinny sprzyjac.

  82. @pombocku

    O zmudnosci „wyrzucania” smiecia z glowy, niejedno moglbym opowiedziec, bo masz calkowita slusznosc, ze w dziecinstwie je nabieramy i chyba do nieprawdopodobnych wyjatkow naleza domy, w ktorych dorastaja dzieci z „niezasmieconymi” glowami.

    Jak wiesz naleze do takich co to neiustannie i z wszystkimi musza sie klocic. @Lewy i @Cynamon to tez upierdliwe klotniki sa blogowe.

    Ale co tam bede przywolywal. Chodzi o to, ze poza jedna porada od @Cynamona, sam musialem sie uporac z problemem, w ktorym sie znalazlem. I sie uporalem. Ale sie nauczylem jednego, ze lepiej jest zapobiegac, to znaczy wysilic sie pomoc zdusic w zarodku, nim bedzie nie do opanowania. I drugiego sie tez nauczylem, zeby nie zostawiac z nadzieja, ze sie „samo rozwiaze”, bo sie samo nigdy nie rozwiazuje. I nie chodzi o wtracanie sie, tylko o to, ze chce miec spokoj, wiec nie czekam, az ktos zrobi porzadek. Uwazam, ze jak nie jestem przelotem, tylko jestem stalym „lokatorem”, to nie tylko nie „smiece”, ale zwracam uwage, zeby „nie zasmiecac trawnikow”. Czy jakos tak… (lol)

    Jak bylo dzis na Jamnie? Sie pytam, bo u mnie jak w Brukselce u @Nefci. Pada regularnie co poltorej godziny, przez okolo godzine, temperatury kilkanascie stopni, ale jak pada to spadaja i sam chodze w pikowanej kurtce na T-shircie, bo gdy wycghodzi slonce to skacza do ponad dwudziestu. Taka cholerna chustawka.

  83. lonefather
    1 lipca o godz. 20:44

    Niestety, lonek, potwierdzasz tylko, że monologujesz ogólnikowo pod niewłaściwym adresem i nie na konkretny temat „Kto zaczął”. No i głupstwa podnosisz: „A o zgodze na blogu, to ja, wybacz, ani jednym slowem sie nie zajaknalem…”.

    To Ci odpowiem: A o zgodzie na blogu to ja, wybacz, ani jednym słowem się nie zająknąłem, że Ty się zająknąłeś.
    To już nie można prowadzić własnego wywodu bez podejrzenia, że każde słowo dotyczy bezpośrednio lub pośrednio rozmówcy?
    Sam widzisz, jak łatwo może się zacząć prztykanie, kiedy właściwie nie istnieje meritum. Kurde, a jak istnieje – tym łatwiej! Dlatego w niedawnych moich internetowych początkach wszelkie wielogłosy – komentarze na stronach, blogi z aktywnymi uczestnikami – uważałem za coś częściowo sensownego, częściowo – mało sensownego. I tak uważam do dziś. Ogólnie mówiąc, przyciąga ludzi to, że są zwierzętami społecznymi, czyli potrzeba kontaktu emocjonalnego i intelektualnego, więc w jakimś stopniu potrzeba uznania, próżność. Czy bowiem gość przychodzi, by coś usłyszeć, czy raczej – żeby się zaprodukować? A przecież najsensowniej się rozmawia w cztery oczy, a jeszcze najsensowniej – w dwoje, z samym sobą. A tu – nieuchronne kłótnie z ludźmi, z którymi w realu człek by się nie spotkał. Po co? W dodatku kiedy napisane słowo ma inną wagę niż rzucone w powietrze i czort wie, co rozmówca akurat podniesie.

    Słowem, przykleiłem się do blogu wbrew przekonaniom przedinternetowego siebie i ciągle siebie pytam: Czemu? Po co?

    Zerknij sobie na początek gadki z tym tam z obca się nazywającym.

    pombocek
    1 lipca o godz. 11:47

    >>sugadaddy
    1 lipca o godz. 11:29

    „Większość nie traktuje zwierząt po ludzku, bo tak chciał bóg”.

    Nie wiem, jak policzyłeś tę „większość”, wiem natomiast, że jest to jedno z niezliczonych zaklęć słownych, mających podpierać pogląd autora podpierającego się „większością”.

    „Po ludzku”. Wszystko, co robi człowiek – jest po ludzku: i całowanie psa w nos, i walenie kołkiem w łeb.

    Z jednym się z Tobą zgadzam: od dawna sądzę, że głównymi sprawcami nieprzytomnego rozmnażania się zwierząt towarzyszących człowiekowi oraz ich cierpień są miłośnicy zwierząt”<>sugadaddy
    1 lipca o godz. 12:05

    pombocek – językowiec,

    Oszczędź sobie tych kazań, najmędrszy z mędrców, wykazujący się zwykłą głupotą polegającą na dzieleniu każdego włosa na czworo; pisz lepiej jakieś leksykony na temat języka – może ktoś zainteresowany cię przeczyta.

    Swoje obsesje językowe, powinieneś prezentować na innego rodzaju forum – tam gdzie o tym ludzie dyskutują.
    Powtórzę – nie ma nic gorszego od dosłowności.<<

  84. lonefather
    1 lipca o godz. 21:06

    lonek, u nas dziś było 25 stopni i parę kropel deszczu. Coś się dzieje z klimatem, bo od dziesiątków lat deszcz na Pomorzu wiosną i latem oznaczał automatycznie ochłodzenie. Wczoraj podczas pedałowania mnie zlało (właściwie przeciwdeszczową pelerynę), ale jak szybko przestało, ruszyłem w drogę dalej z krótkim rękawem, bo było ciepło. Frazeologizm „majowy deszcz”, czyli ciepły, znałem kiedyś bardziej z literatury niż z życia. Dopiero we Wrocławiu zrozumiałem, co to takiego. No a w ostatnich latach mamy tego sporo u siebie. Coś przyjemnego. I grzyby już są, choć to u nas nie ich czas.

    Na Jamnie dziś nie byłem. Po wczorajszych 103. kilosach musiałem odsapnąć i pojechałem niedaleko do lasu na żółte maślaki (współpracują tylko z modrzewiem i mało kto je zbiera). Jutro ma przylać fest.

  85. snakeinweb
    1 lipca o godz. 13:25

    Oprócz podstawy programowej takiej, że jesteś cymbał i bredzisz cymbalsko, to Kościół kat jest bardzo przyjemny: 2000 programowo hejtował, więc teraz nieco zdrowego hejtu dobrze mu zrobi na równowagę, moralność, uczciwość małżeńską, oraz że nie przestanie hejtować do śmierci, tak mu pomoże bozia.

    jak jest powiedziane w spowiedzi świętej co to jest sakramentem: jak bagrzeszyłeś, co się należy pokuta oraz zadośćuczycienie. 2000 lat hejtu produkowanego przez Kościoł kat wymaga adekwatenej pokuty. Przez następne 2000 lat. A potem się zobaczy.

  86. lonefather

    Jak byłem dziś w lesie, to go w paru miejscach nie poznałem. Owszem, samofinansująca się firma Lasy Państwowe odbudowuje las, ale najpierw go sama niszczy. Zanim młode sadzonki zaczną spełniać tę rolę, jaką spełniają sześćdziesięcioletnie, weźmy, drzewa, ślepy widzi, ile czasu musi upłynąć. A leśnicy niszczą las nie tylko rąbaniem drzew.

    W Polsce nie wolno zbierać jagód tzw. maszynkami (Słyszałem od znajomego, który zbieraniem jagód zarabiał w Szwecji, że tam maszynki są dozwolone – Szwedzi to rozumniejszy naród niż Polacy). Argumentacja jest prosta: niszczy się krzewinki, bo się z jagodami zrywa liście. Jest to wzruszająca troskliwość i dokładność. Zobacz sam, jak czule obchodzą się za lasem leśnicy.

    https://lh3.googleusercontent.com/-__jtzHfdNNk/V3bN6_5N_NI/AAAAAAAAI2Y/Eg1rh9exNgUKO3oJWP_Sx9_B8XjuzIzUwCL0B/w962-h541-no/DSC02592.JPG

  87. Za dręczenie i torturowanie zwierząt należy się kara.
    Najlepsza, jak we wszystkim, jest edukacja, dobre nawyki, empatia, wyższe poczucie etyczne i te sprawy. W zasadzie, można by poczekać z karaniem, zanim się człowiek boży nie przeflancuje na lepszy gatunek. Jednak eksperymety trwające 150 000 lat wskazują, że słabo się przeflancowuje. Niektórym, ale niewielu, wychodzi to w miarę zgrabnie, większości – niezgrabnie.
    W takiej sytuacji metodą standarwową jest cukierek w jednej rączce, a bacik w drugiej.
    Zwierzęta to zbyt poważne istoty, żeby miały być traktowane niepoważnie.

  88. lonefather

    W 50-tych latach mój wujek rolnik wynajmował się z końmi do zrywki w lesie. Wtedy jeszcze obowiązywały chyba jakieś stare przepisy co do czasu pozyskiwania drewna. Słyszałem, że Niemcy kiedyś pozyskiwali wyłącznie zimą – i drewno wtedy ponoć jest najlepsze, i lasu się tak nie niszczy. Teraz okres pozyskiwania to okrągły rok. Przez m.in. takie rycia gleby po deszczach. A znane u nas od dość dawna ciągniki leśne tzw. elki na swoich szerokich kołach wlazą wszędzie.

  89. pombocek
    1 lipca o godz. 22:05

    To sa skutki globalnego ocieplenia.
    Ja gdy trafiam na maslaki to zbieram. Tutaj w jednym lesie w jednym miejscu rosna takie, ktore nie sa ani zolte, ani czerwonawe, sa rozowawe. Miejscowi nie zbieraja, las daleko od „polskich rejonow”, wiec chyba jestem jedyny, ktory je zbiera. Od czternastu lat zbieram i zadnych chorob nie mam. Zreszta tu jest dziwnie pod wzgledem grzybowym. Bo mozesz wstac, zjesc sniadanie, zajac sie domowymi sprawami, zjesc obiad i po obiedzie pojechac do lasu i bez problemu nazbierac grzybow. W lesie, ktory wspomnialem grzyby rosna „rejonowo”. Na przyklad kurki. Znam i bywam w kilkunastu lasach, a kurki rosna tylko w jednym lesie, w jednym miejscu, pod jednym bukiem, na obszarze okolo 12mkw. Za to rosnie ich tam tyle, ze z tych 12 m2 co trzeci dzien zbieram powyzej kilograma. Wlasciwie to niemal jak na plantacji, co pol centymetra jedna, lub kilka kurek. A w wielu innych miejscach, gdzie w Polsce byloby zatrzesienie, nie rosnie nic, ani jednej kurki nie znajdziesz. Od lat co roku, ilekroc nie pojade, to od czerwca do polowy wrzesnia, zawsze nazbieram tych kurek. Kilka metrow od „pola kurkowego” w mlodej debince, jest „zagajnik prawdziwkowy”. One, co drugi rok owocuja. Od wrzesnia, do polowy pazdziernika, mozna w ciemno tam jechac i nazbierac ze dwa kilo prawdziwkow. Piekne, sa jasnobrazowe, z idealnie bialym miazszem, kalsyczne prawdziwkowe pieknosci, kazdy jeden okaz do albumu. Maja tylko jedna wade. Zero zapachu i zero smaku. Jedyne do czego sie nadaja, to do octu… I to samo jest w tamtym i w innych lasach, ktore poznalem. Jak juz wiesz gdzie i kiedy, to w praktyce masz jak w supermarkecie, wchodzisz i idzies od „polki”, do „polki” i zbierasz. Gdy mowie, ze „jade po grzyby„, to znaczy ze jade jak po swoje. Jedyne, ktore nie wiem dlaczego, nie poddaja sie opisanym regularnosciom, sa kozlarze, ale moze dlatego, ze jak wiesz sa gdzieniedzie nazywane kozakami i jako „kozaki” nie sa zdyscyplinowane po angielsku. Z kozlarzmi nigdy nie wie sie, oj nie wie sie… LOL

  90. Tanaka
    1 lipca o godz. 22:24

    Jeszcze jest, Tanako, dręczenie może i niezamierzone, ale nieuchronne – wnyki i pułapki zastawiane przez kłusowników różnego kalibru. Znałem takich, co kłusowali z biedy, i takich, co kłusowali, choć nie musieli. Sam złapałem się kiedyś we wnyk przy rowie. Cienka stalowa linka. Ja wiedziałem, że wnyk i go spokojnie – leżąc, bo fajtłem – zdjąłem, a wyobraź sobie przerażone, szarpiące się zwierzę.

  91. Benedykt XVI poinformował mnie, że będąc młodą lekarką uporał się z lobby homoseksualnym w Watykanie, co się składało z 5 osób.
    Franciszek poinformował mnie, że chrześcijanie powinni prosić gejów o wybaczenie.
    Nadwiślańscy członkowie kleru kat. pod postacią Isakowicz-Zalewskiego twierdzą, że kurie biskupie przesiąknięte są gejostwem.
    Pedalstwo otrzymuje stała propozycję od członków kleru oraz prawidlowych wyznawców: na szubienicę, na stos, do obozu, zakładu zamkniętego, na przymusowe leczenie, wypieprzenie.

    Sytuacja się trochę komolikuje i staje coraz weselsza. Ale idą Światowe Dni Młodzieży, które nad morzem mają zasadniczy program: paciorek i zwiedzanie. W ten sposób wszystko się wyjasni.

  92. Spietrusiłam sprzed telewizora bo Belgia coś cienko i nerwancji nie mam.

    Taki oto cytat znalazłam
    W Brukseli niewiele osób dopuszczało do siebie myśl, że Brytyjczycy postawią na opcję „Leave”, czyli będą chcieli wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. – W piątek była tu atmosfera taka, jakby umarł ktoś z bliskiej rodziny – przyznał jeden z unijnych urzędników.

    No dokładnie tak to wyglądało, zresztą atmosfera nadal ciężka i pasztet też ciężkostrawny. Sytuacja jest bardzo trudna, przerosła chyba wszelkie przewidywania.

    Link tu ale niespecjalnie ciekawy, oprócz cytatu.
    ‚http://fakty.interia.pl/raporty/raport-brytyjskie-referendum/opinie/news-atmosfera-byla-taka-jakby-umarl-ktos-z-rodziny-w-cieniu-art-,nId,2229306

  93. lonefather
    1 lipca o godz. 22:33

    Bardzo byłbym Ci, lonek, wdzięczny za fotkę tych różowych maślaków, bo za cholerę sobie nie kojarzę, choć nasze maślaki znam wszystkie. Ja też w czasie wysypu jeżdżę głównie nie „na grzyby”, lecz „po grzyby”. Ale najchętniej jednak w czasie przed masowym wysypem lub po, czyli zimą, wiosną, kiedy znajduję nietypowe i mało, za to w lesie – ani jednej małpy.

  94. pombocek
    1 lipca o godz. 22:35

    ja się we wnyki nie złapałem, ale i tak dostałem lekcję. Od Michała Sumińskiego w „Zwierzyńcu”.
    Jest taki polski film, fabuła, w którym główny aktor łapie się we wnyki, one go wyciągają za nogę w powietrze i tak sobie onże wisi. szarpie się, kombinuje, jak się wyzwolić, kaleczy się w desperacji. Nic. Następnego dnia, a była to zima, wisi już sztywny.

  95. NeferNefer

    Neferko, to choć się na noc ogrzej w tej Brukseli, gdzie nie ma nawet ciepłej wody, wczorajszą fotką z jeziora Bukowskiego, co w Dąbkach bliz Darłowa. Było 25 stopni.

    https://lh4.googleusercontent.com/-6K6VR0q74mo/V3bXBhC_8FI/AAAAAAAAI3E/6N-SY0V1-lMkCF274H0LE2yqpG2vaBIaACL0B/w960-h540-no/DSC02556.JPG

  96. Tanaka
    1 lipca o godz. 22:42

    Wnyki to na dzisiejszy cywilizowany dzień coś strasznego, zwłaszcza te cholerne wyrzutnie. Zdaje się, że nasze prawo do rozumienia cierpień zwierząt jeszcze nie dorosło. Płaci się chyba tylko symboliczną grzywnę za samo kłusowanie. Podobnie śmieszną jak za łowienie łososi w czasie tarła w rzekach.

  97. @pombocek
    1 lipca o godz. 22:53

    Dziękuję pombocku, cieplej chociaż od patrzenia.

    Belgia przegrała, wąż niepocieszony zwinął się w kółko. Nie mam sumienia pisnąć że my przegraliśmy podczas karnych po dogrywce a oni stracili 3 gole podczas meczu. I wcześniej nie przegraliśmy żadnego meczu a oni tak. To chociaż tu pisnę.

  98. A u mnie zima w pełni – tylko 21 stopni w dzień i czasem nawet poniżej 10 w nocy. A w górach śnieg pada i sezon narciarski się zaczął. Zimno, brr!
    Ale ja nie o tym chciałam.
    Zainteresowała mnie wasza rozmowa o populizmie i podoba mi się to określenie „twardy” i miękki”. Bo tak naprawdę, to 90% wszystkich kampanii wyborczych i polityki to populizm. Gadanie, obietnice, za grosz faktów, słowa się leją, leją i przepadają w otchłani. Pewnie dlatego, że wiele osób, ( nie powiem większość, ale pomyślę!) zwyczajnie nie słucha treści odbierając tylko przekaz emocjonalny. Przystojny facet gadający głupoty będzie bardziej rozpoznawalny i dostanie więcej głosów niż inteligentny brzydal. O kobiecych cyckach nie wspomnę, bo to wiadomo – mózg u większości samców wyłączają i wszystko im można wmówić.
    Czyli słowa się nie liczą, liczy się obraz i wyobrażenie odbiorcy. W końcu panabukowe urzędniki przez 2000 lat z sukcesem populizm stosują…
    No to przeczytałam sobie o co chodzi z tą pisowską ustawą mieszkaniową. Niedopracowana ona jest i na kolanie pisana, ale idea słuszna i konieczna. I wiecie – trzymam kciuki, żeby im się udało choć trochę jeżeli już chcą coś zrobić. Bo możecie też mnie kopnąć, ale to co wyprawiały polskie rządy liberalne to na kopnięcie w tyłek zasługuje i słusznie to kopnięcie dostali. A Trybunał Konstytucyjny? Nie żartujcie… Zapomnieliście co wyprawiał poprzednio i jakie wyroki ferował? Zawsze był dla swoich jak się wydaje. Przypominam – nie byłoby tej całej afery, gdyby PO postąpiło zgodnie z prawem.

  99. NeferNefer
    Żal mi twojego węża, ale choć kibicowałam Belgom, muszę przyznać, że sromotnie przerżnęli i zasłużenie w porównaniu z naszą przegraną wczorajszą w meczu z Portugalią, trochę przypadkową.

  100. @E-J

    Nawet jesli wskazuje bledy, zaniechania i olewke PO, to nie posune sie do tego, zeby nie widziec prawdy, ze nawet jesliby PO byla bez skazy najmniejszej, to Jaroslaw Kaczynski i tak zaatakowalby TK.

    Wiec prosze. Nie powielaj klamstwa PiSowskiego w tej materii.

    A jak u mnie, choc jest lato, tmperatury przekrocza 20, to sie ciesze, ze jest cieplo.
    Teraz jest 12/13 co przy tutejszej wilgotnosci okolo 97/8% daje w efekcie odczuwalna temperature okolo 3 moze 4 stopni.

    Takie lato, wiec 800 000 brytyjczykow mieszka na stale na poludniu Hiszpanii i Francji.

  101. @mag

    Proponuje nie tracic sil na detal i nie zajmowac sie jednym Libera. Cala pozostala czesc tej szajki przestepczej, w sile ponad 140 spaslakow odzianych w purpure jest identyczna jak ten Plocki dran. Ich trzeba wszystkich hurtem odeslac Frankowi do Watykanu z biletem w jedna strone. A nawet bez biletu, czarterem, zeby bylo taniej i odciac finansowanie. I mam nieklamana nadzieje, ze swiat ten gest humanitarny niewatpliwie, bozaden nie zawisnie nawet na latarni, doceni. Bardzo mozliwe, ze bedzie ot mozliwe, gdy PiS docisnie srube z poparciem kosciola. Bo chyba kosciol nie wycofa swojego poparcia PiSowi, gdy ten bedzie walczyl z rebelia, co laskawie juz zapowiedzial wodzunio Kaczynski. Wiec wtedy bedzie okazja, zeby humanitarnie zgodnie z metodami XXI wieku, zalatwic raz na zawsze problem.

  102. Lonek,
    nie powielam „kłamstwa pisowskiego” oceniam fakty. A fakt jest bezsporny – PO złamało prawo. Tyle i aż tyle. Co z tym zrobił Kaczysty to już inna bajka. A co by zrobił gdyby … to jeszcze insza.
    Teraz HG-W straszy, że pisowcy zaczną aresztowania opozycji i przypomina Blidę. A co koorwa zrobiło PO w sprawie Blidy mając 8 lat???? Guzik zrobiło, tak jak z wieloma innymi sprawami istotnymi dla ludzi.

  103. Ewa-Joanna
    2 lipca o godz. 1:41

    I oto chodzi! Cieszę się, że oprócz mnie jest jeszcze ktoś w klubie „ukrytej opcji pisowskiej” :).

  104. Ewa-Joanna
    Faktem jest bezspornym, że PO obudziło się po 8 latach z ręką w nocniku. Nawet nie potrafili palanci postawić (nota bene dopiero w ostatniej chwili próbowali) „pana Zbyszka” przed Trybunałem Stanu, to … zabrakło głosów popierających wniosek we własnych szeregach. Żenada.
    Sprawa Blidy została dopiero teraz umorzona przez „słuszną” pisowską prokuraturę, ale przez lata nic się nie działo.
    Gdy Radek Sikorski słusznie nawoływał, by „dorżnąć watahę”, póki nie obrosła w siłę, wielkie było zniesmaczenie, że jak tak można, co za brutalny język!
    A że Tusk ma krew na rękach itp. „wataha” mogła oznajmiać bez problemu, bo jej zawsze było wolno więcej jak to oszołomom.
    No i oszołomstwo rządzi.

  105. E-J
    Erratka
    „bo” zabrakło głosów, a nie „to”.

  106. E-Jotko

    Nigdy nie mialem najmniejszych zludzen co do PO i Tuska osobiscie, czego swiadectwa wiecej niz liczne sa zarejestrowane w archiwum bloga @Jacka Kowalczyka i moze nieco u Red Szostkiewicza, gdzie sie udzielalem, nim tu osiadlem na stale.

    Nie musisz mi pod nos podtykac, ani sprawy Barbary Blidy, ani postawienia przed Trybunalem Stanu Ziobry wraz z Kaczynskim, ani innych licznych zaniechan, zaniedban i zwyklych politykierskich swinstw i swinstewek jakich w swoich politykierskich gierkach dopuscil sie Donald Tusk z PO.

    Bo akurat ja jestem bodajze jedynym, ktory wielokrotnie o tym pisalem, wskazujac na absolutny egoizm Tuska, ktory wlasnie z egoistycznych pobudek popelnil te wszystkie rzeczy, byleby podeprzec swoje „europejskie ambicje”.

    I jakos tak sie sklada, ze nikt, w tym i Ty nie przyklasnal mojej ocenie.

    Nie znajdziesz pod tamtymi moimi postami swojego poparcia, jakbym niczego nie napisal, wiec teraz wytykanie w poscie do mnie skierowanym:

    Ewa-Joanna
    2 lipca o godz. 1:41

    Ze PO to, czy tamto, uwazam za co najmniej niestosowne.

    Bo akurat mi, „niewidzenia” nie mozna zarzucic.

    Jednoczesnie powtarzanie tych zarzutow w kotekscie identycznym i zgodnym z PiSowskim, jest wlasnie powielaniem klamstwa PiSowskiego.

    Nalezy wskazywac zaniedbania PO i Tuska, ale tak by jednoczesnie pokazywac klamstwo PiSowskie. To klamstwo, ktore jest oparte na pietnowaniu PO i zwalaniu na PO winy za to co robi PiS.

    Czujesz ironie?
    Czujesz klamstwo?

    Mysle, ze tak i jednoczesnie mysle, ze potrafisz dostrzec roznice, o ktorej ja pisze.

    Zas powielajac ta narracje PiSowska z pochodzenia, wspierasz rozpowszechnianie PiSowskiego klamstwa, czyli je promujesz. Niestety…

  107. Jaki to typowy przykład cynicznego karierowicza.

  108. snakeinweb
    1 lipca o godz. 13:25

    Zainteresowałem się, bo Tanaka na Ciebie zareagował. Powiadasz:

    „Jak zwykle pan Kowalczyk puszcza tutaj podpuchę pod pretekstem ochrony zwierząt, a zlatują się tutaj hejterzy od rytualnego znęcania się nad kościołem”.

    Bóg jest panem tego świata, nie Kościół. Więc czytajmy Słowo Boga, który ani nie nakazuje, ani nie zakazuje znęcania się nad zwierzętami, natomiast ustanawia człowieka ich władcą:

    „(…) podporządkujcie sobie ryby morskie i latające stworzenia niebios i wszelkie stworzenie, które się porusza po ziemi”.

    Jak człowiek może przekładać na nasze zezwalający ogólnik „podporządkujcie sobie”, widać po tym, że to on trzyma, doi i pożera domowe zwierzęta, nie one – jego, że on dokonuje rzezi delfinów, je mózg żywej małpy, podpala rękami dzieci koty, katuje psy, konie, żony, dzieci i trzyma w komórce starych ojców.

    Mówi Słowo Boga:

    „Ale ci ludzie, jak bezrozumne zwierzęta z natury urodzone na schwytanie i zagładę”.

    „Czemu mielibyśmy być poczytywani za zwierzęta i uchodzić za nieczystych w waszych oczach”?

    No właśnie. Z bardzo dalekiej przeszłości idzie z człowiekiem porównywanie innych, zwłaszcza przeciwników, do zwierząt. To zwyczajowo ciężka inwektywa, kiedy się mówi, że ktoś zachowuje się jak zwierzę – to właściwie kres człowieczeństwa.
    A jak się zachowuje zwierzę – kradnie, oszukuje, znęca się nad człowiekiem? A jeśli się zdarzy, to czy na taką skalę, jak to robi człowiek na calutkiej ziemi niezależnie od tego, jakich bogów se wymyślił? Czy zwierzę potrafi powiedzieć tak bezczelnie jak ty: „No ale hejterstwo nie uznaje faktów. Bazuje tylko na kłamstwach i insynuacjach” i nie podeprzeć tego przykładami? Chcesz powiedzieć, że hejterstwo (jeden z najświeższych ogólników nie znaczący nic, podobnie jak „komuna”, „lewactwo”, „lemingi”, „ubek”, „esbek” i wiele innych, wyłączających własne myślenie) nie widzi faktu fałszowania Biblii przez Kościół katolicki (np. drugie przykazanie i zmiana dnia sabatu)? Nie uznaje faktu bogacenia się funkcjonariuszy Kościoła wbrew nauczaniu Jezusa (widziałeś księdza idącego lub jadącego rowerem z miasta do chorego na wsi )? Nie widzi księżej pedofilii? Nie widzi ograbiania państwa, by wznosić coraz pyszniejsze sakralne budowle („Bóg nie mieszka w świątyniach rękami człowieka uczynionych”)? Nie widzi trzymania Kościoła z silnymi i olewania słabych? Nie widzi biznesu Rydzyka, który jako ksiądz nie do biznesów został powołany? Możesz wskazać przykładowo parę parafii, które na koszt Kościoła urządziły mieszkania dla imigrantów, jak to sugerował Franciszek?

    Dla sprawiedliwości powiem, że jest i coś, co zgrzyta w nieomylnym Słowie Nieomylnego:

    „Jest bowiem coś, co się przytrafia synom ludzkim, i coś, co się przytrafia zwierzęciu, a przytrafia im się to samo. Jak umiera ono, tak i on umiera, i wszyscy mają jednego ducha, tak iż nie ma żadnej przewagi człowieka nad zwierzęciem”.

    Ale w Biblii jest tyle zgrzytających rzeczy, że jest ona właściwie jednym wielkim zgrzytaniem. Bóg z tobą zgrzytający.

  109. E-Jotko

    I jeszcze jedno.
    Powtarzanie: „popatrz co zrobilo PO i Tusk

    Jest w 100% PiSowska metoda narracji spolecznej. Powielajac zarowno metode, jak i tersc, sama z siebie czynisz popierajaca PiS agitatorke.

    Nie obrazaj sie na te slowa, tylko otworz oczy i przypatrz sie temu co robisz, a jak porownasz z tym co robi PiS, sama zobaczysz, ze swiadomie, czy nie, robisz identycznie jak PiS.

    Zreszta nie Ty jedna. Zawod zwiazany z PO powoduje, ze wielu szuka usprawiedliwienia swojego poparcie jakie udzielal PO, wlasnie w tym ataku na PO.

    Ja tez popieralem PO.

    W 2005, bo zapowiadany program reform i sama PO uznalem, za bardziej wiarygodne, niz Kaczynscy z PiSem.

    W 2007, bo nadal wiazalem nadzieje na dalsze reformowanie kraju, a do tego dolaczyla sie koniecznosc postawienia TAMY Kaczynskiem, ktory coraz mniej starannie ukrywal zapedy dyktatorskie.

    W 2011, nadal popieralem, choc mialem juz doswiadczenie zwiazane z okresem prezydentury Komorowskiego, bo mialem nadzieje, ze w nowym rozdaniu Tusk z PO zaczna wreszcie reformowac Polske, bez przeszkadzajacego Lecha Kaczynskiego.

    W 2012, opadly z mych oczu „luski zludzen”, gdy uslyszalem jak Tusk, bez najmniejszej zenady, oglasza, ze jedyne na czym mu zalezy, to zapewnic Polakom ciepla wode w kranach…

    Przestalem popierac PO i Tuska, bo choc wtedy jeszcze nie wiazalem tego powrotem Kaczynskiego do wladzy, to mialem swiadomosc, ze zaniechanie reformowania jest dokladnie cofaniem Polski, bo kto w miejscu stoi, ten sie cofa…

    Zabraklo w moim owczesnym mysleniu smialosci pomyslenia, ze to bedzie sprzyjac PiSowi i Kaczynskiemu. o prostu zabraklo mi smialosci uczynienia wtedy tego malutkiego kroku w myslach, ze cofanie oznacza powrot Kaczynskiego do wladzy.

    A zabraklo, bo myslalem „politycznie” o Polsce, o tym, ze trzeba zreformowac administracje i ja odchudzic, ze trzeba zreformowac finanse panstwa, ze trzeba dalej reformowac samorzadnosc terytorialna i przekazywac jej wiecej wladzy i wiecej pieniedzy, na rozwiazywanie lokalnych problemow, nierozwiazywalnych centralnie. O Polsce myslalem politycznie, a nie o samej polityce i dlatego popelnilem to zaniechanie myslowe i domyslenie do konca konsekwencji cofki, ktora bedzie konsekwencja „cieplej wody”.

    Tak wiec od 2012 utracila PO i Tusk moje popieranie ostatecznie, a po „aferze tasmowej” uzyskali moja wrogosc. I nei z powodu „osmiorniczek”, ale z powodu okazania kompletnego lekcewazenia, elementarnej przyzwoitosci politycznej, ktora wymagala sytuacja.

    Juz wtedy uwazalem, ze byla ta „afera tasmowa” doskonala okazja do rozliczenia calej klasy politycznej. Powtorze calej klasy, czyli od lewa do prawa, calej. Rozliczenia nie z osmiorniczek, tylko z tego jak traktuje suwerena i swoja role. Z tego jak wypelnia swoje obowiazki, za ktore bierze pieniadze.

    Okazja zostala olana, czyli zaniechana, bo Tusk sie od odpowiedzialnosci, ktora na nim spoczywala wywinal spokojnym „przekazaniem sprawy wlasciwym organom…”.

    Bruksela byla tuz, tuz i w grudniu zostal wybrany.

    Jak widzisz raczej swiadomie dokonywalem wyborow, a nie emocjonalnie, wiec spokojnie podchodze do PO, a nie emocjonalnie. Nie musze wyciagac i wytykac PO i Tuskowi, co zrobili, bo jeszcze wazniejsze jest to czego nei zrobili.

    Ale nic, z tego co robilo, czy nie zrobilo PO z Tuskiem, nie jest usprawiedliwieniem dla tego co robi Kaczynski !!!

    To ze sie PiS usprawiedliwia to jedno, jakos musza maskowac, swoje przekrety prawne w oczach „ciemnego ludu”. A to, ze i my widzimy bledy PO, nie powinno nas popychac do wlaczania sie w kampanie propagandowego klamstwa PiSowskiego.

  110. snakeinweb
    1 lipca o godz. 13:25

    Jarosław Kaczyński, a za nim cały posłuszny i publicznie się udzielający PiS zrobili dziecinnie łatwą rewolucję w języku polskim: każdą krytykę PiS nazywają „kłamstwem” – bez uprawdopodabnia, bez przykładów, bez dowodów, a ty jesteś tej rewolucji posłusznym niewolnikiem i parobkiem, kiedy mówisz: „No ale hejterstwo nie uznaje faktów. Bazuje tylko na kłamstwach i insynuacjach”.

  111. lonefather
    2 lipca o godz. 11:59

    Bardzo przenikliwie z psychologicznego punktu widzenia przedstawiłeś ewolucję swojego stosunku do byłego PO. Sądzę, że wielu mogłoby się pod tym podpisać, ja – na pewno. Politykę mam bardziej z boku niż prosto przed oczami i szczegółami się zwykle nie interesuję, dokąd nie walną w łeb. Tym razem walnięcie było ukoronowaniem stopniowego odkrywania, że ta partia nic nie robi, a wszystkie ważne dla obywatela sprawy – poza gospodarką, która globalnie stała nieźle – jak leżały, tak leżą albo jeszcze gorzej, zwłaszcza służba zdrowia. Tusk tylko zagaduje nicnierobienie, a pierdzistołki siedzą tak mocno i wygodnie, że wygodniej nie można. Wtedy zacząłem nazywać Polskę PO „bezpaństwem”. A tym, co mnie najbardziej uderzyło w łeb (pisałem o tym chyba dwukrotnie na blogu) było odebranie przez rząd Tuska stałych zasiłków opiekuńczych (520 zł miesięcznie) ponad dwustu tysiącom rodzinnych opiekunów niesprawnych dzieci i niesamodzielnych dorosłych. Tradycyjnie w dupę dostali najsłabsi. Pani rzecznik praw obywatelskich zaskarżyła tę decyzję jako niedopuszczalne działanie prawa wstecz. Trybunał Konstytucyjny rzeczywiście uznał ją za niezgodną z konstytucją. Państwo Tuska musiało zwrócić opiekunom odebrane pieniądze. Oczywiście, w drodze niekończących się sądowych korowodów. Mój najmłodszy brat, który był takim opiekunem drugiego brata, tego zwrotu nie doczekał.

    Za PO panował marazm, który nie jest powodem do buntów, a bieda raczej nie była udziałem większości (wystarczyło i wystarcza rzucić okiem na ulicę: morze blaszaków i mnóstwo budujących się osiedli pojedynczych domków), więc wytykanie przeszłości – że się siedziało cicho, że nie było ostrej krytyki jest głupawym obarczaniem obywateli obowiązkiem buntowania się. Słyszał kto kiedykolwiek o buncie z powodu gnuśnych pierdzistołków albo głupich sędziów? Te mantry na temat przeszłości – „Nic nie mówiliście na PO”, „Głosowaliście na PiS, to macie, czego chcieliście”, „W ogóle nie głosowaliście, no to macie PiS” są nie tylko jałowe, ale i są prostą reakcją odruchową bez żadnej wartości poznawczej. To nie do Ciebie, oczywiście, bop znasz polską codzienność znacznie lepiej niż różne zamorskie mądrale.

  112. Wspomnijmy jeszcze Panią Janinę…

  113. Lonek,
    ja napisałam 4 linijki tekstu a ty z tego zrobiłeś elaborat na cztery fajerki. Opanuj się. I zacznij czytać to co napisane, a nie to co sobie wyimaginujesz, że jest napisane.

  114. snakeinweb
    1 lipca o godz. 1:09

    Powiadasz do @Płynnej rzeczywistości:

    <>

    To i ja ci objaśnię. W Słowie Bożym jest parę razy powtórzone „Nie zabijaj” i bardzo wiele nakazów rasisty Jahwe, by jego wybrany naród zabijał. „Nie zabijaj” i „Zabijaj” – czego się trzymać? A słowo doskonałego Boga sprzeczne z samym sobą i zmienne być nie może.

    To tylko przykład, że nie ma znaczenia, co powiedział, czy czego nie powiedział nieistniejący Bóg i nikt się jego mądrościami nie kieruje. Zjadanie świętych wafelków i wykonywanie innych rytuałów – to jedyne, co człowiek przyjął z religii dla ubogich. Na co dzień ma znaczenie to, czego człowieka nauczyło życie. A ono nauczyło go, jako zwierzęcia mądrzejszego od zwierząt, różności. Czy japońscy rybacy urządzający rzeź delfinów znęcają się nad nimi? A co znaczy „znęcać się”. Czy to świadome zadawanie bólu dla przyjemności zadającego? Chyba tak. Ale głównym celem zabijania delfinów – pierw ich wielokrotnego kaleczenia – jest zarabianie na chleb, a nie łykendowa przyjemność jak, weźmy, picie piwa na plaży. Oczywiście, mordowanym okrutnie delfinom wsio ryba, czy się je morduje dla przyjemności, czy dla chleba. Jaki więc wniosek?. Ano taki, że hebrajscy pasterze, zabijając zwierzęta dla spożycia i ofiary, pewnie nie znali ani słowa „znęcać się”, ani takiego działania – wykonywali po prostu swoje codzienne, rutynowe czynności. Od wieków lub tysiącleci dzięki wysoko rozwiniętej zawartości kapusty panowali nad światem roślin i zwierząt bez żadnych odgórnych nakazów i zakazów i bez zastanawiania się, co myśli, czuje bite lub zabijane zwierzę. Podobnie współcześni rybacy nie
    zastanawiają się, co myśli i czuje patroszony żywcem dorsz.

    Z czasem, coraz wnikliwiej poznając świat, człowiek zaczął rozumieć, że zwierzę to też trochę człowiek – czuje nie tylko ból, ale i radość, żal, smutek, strach, słowem – ma wewnętrzne życie, i zaczął się obchodzić ze zwierzęciem delikatniej. Mówię „człowiek”, ale przecież nie mam na myśli całego gatunku, tylko tę jaśniejszą część, jako że jest i ten drapieżny odprysk człowiekowatych, który lubi zabijanie, choć akurat o przyjemność znęcania się myśliwych bym nie podejrzewał. Znęcanie się to chyba jakaś psychiczna ułomność z marnego dzieciństwa się biorąca, odreagowanie, zemsta.

    Tak czy owak, obywatelu snakeinweb, rzeczywiście w Słowie Bożym „nie ma nawet sugestii męczenia zwierząt”, ale też nie ma w tej ogromnej księdze nawet cienia zakazu ich męczenia. Po prostu starożytnym pasterzom nie przyszło do głowy, że ich zwierzę, które jest jak własny przedmiot, może się męczyć, a właścicieli ma to jakoś obchodzić. Takie myślenie to znacznie późniejszy wymysł niż powstała Biblia.

    Wymyślony przez hodowców zwierząt Bóg bardzo lubi zabijanie zwierząt i detalicznie wyjaśnia, co z tłuszczem, co z wątrobą, co z krwią, i okropnie lubi zapach ich pieczonych trupów.

  115. Cholera jasna, uciekł mi z powyższego cytat snakeweba: „Cytujesz słowa w których nie ma nawet sugestii męczenia zwierząt a zmyślasz jakieś znęcanie się”.

  116. @E-Jotka

    Przepraszam.
    Pomylilem sie. Moja wina. Zakladalem, jak widac mylnie, ze tekst dluzszy od 4 linijek nie sprawi Tobie problemu.
    Jeszcze raz przepraszam. Wiecej sie nei pomyle. Zapamietam, zeby pisac do Ciebie 4 linijki.

  117. @ pombocek

    Twoje dywagacje są dla mnie równie interesujące i znaczące jak dywagacje sekty smoleńskiej o fizyce lotów samolotowych.

    To jest klasyczny wątek hejterski i tylko to zaznaczyłęm. Pałować się tutaj bez sensu nie mam z nikim zamiaru.

  118. E-Jotko

    (4 akapity, nie linijki (lol))

    ELaborat zrobilem nie z tego co Ty napisalas, tylko z tego co ja mysle i dlaczego.
    Wspominany elaborat powstal w reakcji na wspomniane 4 linijki i w odniesieniu do tego co one wyrazaja. Grzebana dzis Janina Paradowska piywala blog „Skrot myslowy”, ktory w dniach wstepnych, byl jednym z najlepszych blogow, gdy Pani Janina miala jeszcze sily i czas dyskutowac z blogowiczami.

    Wspomnialem o tym, bo wydaje mi sie, ze mamy dosc podobne oceny PiSu i szkod jakie wyrzadza Polsce i Polakom, zaslaniajac sie roznorakimi mniej, lub bardziej oczywistymi klamstwami.

    Jednym z takich przeklaman PiSowskich jest wlasnie skrot myslowy, prowadzacy od tego co PO, do tego co PiS, tak ociosany, ze wychodzi na to, ze uczynki PO usprawiedliwiaja PiS.

    Na co zwrocilem Twoja uwage.

  119. snakeinweb
    2 lipca o godz. 14:54

    Odnoszę się merytorycznie do szczegółu twojej wypowiedzi, a ty ambitnie pokazujesz zad. To właśnie hejterzenie. Szczęść Boże nakazujący kraść, zabijać, oszukiwać, pianę toczyć

  120. @ pombocek

    W wątkach hejterskich żadna dyskusja nie ma sensu. A o twojej merytoryczności najlepiej świadczy trzecie ostatnie zdanie.Ciesz się, że odwracam się zadem a nie daję ci kopa w zad. Ale jak mówiłem pałowanie się mnie nie interesuje. Pałuj się sam. Albo znajdź sobie do pałowania jakiegoś łysego trójkomórkowego PiS.dzielca. Oni to lubią.

  121. pombocek
    2 lipca o godz. 14:34
    „Tak czy owak, (…) rzeczywiście w Słowie Bożym „nie ma nawet sugestii męczenia zwierząt”, ale też nie ma w tej ogromnej księdze nawet cienia zakazu ich męczenia’.

    Biblia każe traktować zwierzęta miłosiernie i sprawiedliwie. Jehowę przedstawiono jako ich troskliwego Żywiciela i Opiekuna. W Przysłów 12:10 napisano: „Prawy dba o duszę (czyli życie) swego zwierzęcia domowego”.

    Jeśli jakieś zwierzę zabłądziło, należało je bezpiecznie odprowadzić do właściciela, a gdy któreś przygniótł ciężar, trzeba było je oswobodzić
    W Wyjścia 23:4, 5 czytamy: „„Gdybyś się natknął na byka swego nieprzyjaciela lub na jego błąkającego się osła, to bezwarunkowo masz go do niego zaprowadzić. Gdybyś zobaczył, że osioł należący do kogoś, kto cię nienawidzi, leży pod ciężarem, to nie wolno ci tego człowieka tak zostawić. Razem z nim masz go bezwarunkowo oswobodzić.

    Zwierzęta robocze miały być traktowane humanitarnie. W Powtórzonego Prawa 22:10 podano: „Nie wolno ci orać bykiem w parze z osłem”.

    Zwierzęta podobnie jak ludzie mogły odpoczywać w sabat. „Dzień siódmy jest sabatem dla Jehowy, twego Boga. Nie masz wykonywać żadnej pracy — ty ani twój syn, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twój byk, ani twój osioł, ani żadne z twoich zwierząt domowych” (Wyjścia 20:10).

  122. snakeinweb
    2 lipca o godz. 15:19

    Po prostu się przymknij, jak nie masz nic do powiedzenia, a nie pleć bez końca, że nie masz nic do powiedzenia. Bez odbioru.

  123. dezerter83
    2 lipca o godz. 15:30

    Dzień dobry. Naciągasz. To, co mówisz, jest troską o siłę roboczą lub o cudzą własność, nie o to, „co się porusza po ziemi, w czym jest życie jako dusza”. Identycznie porządny gospodarz troszczy się o traktor.

  124. Anatomia Brexitu
    pisarz brytyjski Philip Pullman (Twitter):

    „Bolala nas glowa to strzelilsmy sobie w noge. Teraz nie mozemy chodzic
    a glowa nie przestala bolec”

  125. „A może by tak choćby dogadać się z Kościołem kat., który mógłby przecież zastąpić (przynajmniej na jakiś czas) zwalczanie nieistniejącego gendera i trucie o upadającym Zachodzie regularnym zwracaniem ludowi uwagi na cierpienie naszych braci młodszych,”

    Popieram i proponuję dołączyć:

    – powstrzymanie się od trucia dymem spalanych śmieci w piecach,
    – nie wywożenie śmieci do lasu,
    – przestrzeganie kodeksu drogowego,
    – przestrzeganie przynajmniej nie kradnij, nie mów fałszywego.., nie pożądaj żony
    bliźniego, lepiej córkę jego.

    Co do drakońskich kar, to być może jest to jedyny sposób aby wychować społeczeństwo takie jak na trochę dalszy zachód od nas, zdyscyplinowane, przestrzegające prawa i empatyczne.

    Tak nam dopomóż Bóg, Światowid czy Manitou.

  126. Jakoś tak ten świat urządzony, że przedstawiciele homo sapiens próbują się kopać z koniem czy kangurem, z wiadomym skutkiem.

    Ciekawe by było kopanie się konia z kangurem.

  127. sztubak
    2 lipca o godz. 16:16

    Przepraszam, jeśli jesteś duchem nie sztubak, to się nie pogniewasz, a taka akurat korekta na blogu ateisty może jest na miejscu.

    Nazwa „Światowid” jest wtórna i bardzo w dwóch składowych niepoprawna w stosunku do pierwotnej „Świętowit”.

    Kiedy wymieniasz jednym tchem z Bogiem i Świętowitem nazwę Manitou pisaną dużą literą, to jakbyś to coś traktował jak osobowego boga. Tymczasem manito to u Indian algonkińskich tajemnicza siła przenikająca przyrodę, a nie osobowy bóg. To pierwsi koloniści – katolicy i protestanci – wymyślili z tej siły osobowego boga na wzór swojego. Nie istniała jedna siła manito – było ich mnóstwo.

  128. @ pombocek

    No wreszcie pojąłeś. Nie nadawaj i nie odbieraj. Znajdź sobie do tego równego sobie „PiS.dzielca”.

  129. dezerter83
    2 lipca o godz. 15:30

    Dezerterze, ze wzruszenia, że nie zmieniłeś planety, zapomniałem powiedzieć w reakcji na Twoje słowa o najważniejszym. Nakazana przez Biblię troska o zwierzę do czegoś człowiekowi potrzebne nie wyklucza znęcania się nad nim. Nie pamiętam, by Biblia zakazywała lub nakazywała bicia zwierzęcia, ale pamiętam, że w celu właściwego wychowania nakazuje bić dziecko, więc mniemam, że z bożym pozwoleństwem zwierzę także można, a nawet trzeba lać. Mój wujek o nic Boga nie pytał – lał konia widłami lub czym popadło z pianą na gębie. To nie był skutek nierozumienia zwierzęcia lub gwizdania na boże niezborne nauki, lecz nierozumienie siebie Nie śmiałem – dziesięciolatek – się wtrącać, bo sam bym dostał.

  130. 1016 delegatow
    1008 za
    1 sie wstrzymal
    7 przeciw, co ma swiadczyc w/g wodzunia, ze „jakas demokracja u nich jest”…

    Koment wodzunia jeszcze raz poswiadcza tylko jedno, ze jest wodzunio inteligentnym czlowiekiem, o czym swiadczy niewatpliwe poczucie humoru… Dowcipny czlowiek.

  131. mag
    2 lipca o godz. 10:09

    PO niech siedzi w czyśćcu i nawet z niego nie wyłazi. na co się dosyć wyraźnie zanosi. Nic nie mają do zaproponowania, żadna z nich opozycja, Schetyna jest karykaturą szefa, o nikim więcej nie wiadomo, by miałby publiczną twarz dającą szanse na sensowne i solidne przywództwo oraz odrodzenie, a właściwie, urodzenie się partii. Bo partia z PO była licha, albo żadna. Zaraz jak tylko „trzech tenorów” dało głos, to się pokłóciło i rozlazło. Zaś z ‚platformy obywatelskiej” została karykatura, będąca w istocie platformą władzy Tuska.
    ja Tuska uznałem za złą osobę na złym miejscu gdzieś w czasie, gdy wyprodukował podłą aferę mającą uwalić Cimoszewicza jako kandydata na prezydenta. Zrobił to skutecznie, zarzut były podłe i nieprawdziwe, ale obrzucony błotem w kampanii prezydenckiej nie ma jak się skutecznie obronić.
    Potem było gorzej: jeden prezes – jedna myśl, trzymanie prawie dwa lata na urzędzie Kamińskiego, troglodyty który wyprodukował prowokację przeciw Kwaśniewskiemu, oraz samej PO (sic!), oraz kompletne, cyniczne olanie całej roboty Komisji sejmowej badającej bandytyzm pispaństwa, który miał kulminację w śmierci barbary Blidy. Olał robotę własną, olał robotę Ryszarda Kaliszam który z niezwykłą starannością i prawniczą fachowością dokonał wiwisekcji draństw PISu, bo sobie wykombinował, że w gierkach politycznych to mu się opłaci.
    dał w ten sposób czytely sygnał PISowi, że za draństwa i łamanie prawa się nie odpowiada i nawet konkurent polityczny nic złego PISowi nie zrobi.
    Celnie później Ziobro szydził z nieudolności PO, która nie potrafiła, nie chciała wręcz, postawić go przed Trybunałem Stanu.
    Ta degenerująca Polskę korupcja moralna i cynizm polityczny Tuska stały się składowymi sukcesu Kaczyńskiego. Kaczyński jest bardziej konsekwentny: wybaczanie będzie, ale najpierw będą sądy i więzienia, najpierw będą samokrytyki i seppuku, najpierw będzie wdeptanie w ziemię i rozstrzelanie, a dopiero później prezes poda łaskawą rączkę. Komu innemu, rzecz jasna.
    Za ten cynizm, za ta korupcję, za tą ślepotę Tuska płacą teraz najlepsi Polacy, zwani, zgodnie z nowym, odwróconym językiem PIS-państwa: „najgorszym sortem”, i płaci cała Polska: rozwalanie cnót państwa robione przez Tuska, w przyspieszonym dopalaczem tempie kontynuuje Kaczyński, odwracając język, gesty pojęcia, zasady, rudymentalia państwa jego dobre konieczności.
    PISoidalne potwory robią z tch obrzydliwości rządów Tuska cyniczny i wielki dla siebie użytek: wszystko jest winą Tuska, łącznie z Brexitem. Durni wyborcy i poplecznicy PISu, nawet jak nie całkiem za wszystko winią Tuska i w tym czy w owym by bo może bronili, nie bawia się w szczegóły i ich nie odróżniają. Skoro ma mnóstwo na sumieniu, można mu zarzucić wszystko. Mnóstwo od wszystkiego się prawie nie różni, i to „prawie” nie robi wielkiej różnicy.
    Uczciwi oponenci zaś, nie bardzo jak mają bronić poprzedniego stanu państwa pod rządami PO, bo musieliby w wielu sprawach wyznać głośno, że Tusk robił rzeczy niedopuszczale. A wyborcy o tłum, a nie dociekliwe i rozumujące indywidua obywatelskie, które będą się wgryzać w subtelności szczegółów.
    PIS wali w pysk i Polak bierze te razy. Raz za razem. Jak na razie.

  132. Prezes PiS zaliczył też wpadkę. „Nasze rządy będą przeciwieństwem rządów prawa…” – powiedział.

    A mi sie zdaje, ze to bylo freudowskie… Tak jak kiedys o bialym i czarnym.

  133. Sluszna slusznosc @Tanaki uzupelnie:

    Nie udaloby sie Tuskowi, gdyby nie wsparcie mainstreamu medialnego, ktory majac „pelne gacie” ze strachu przed Kaczynskim, konsekwentnie kryl Tuska.

    A poza wszystkim, to dodalbym jeszcze jedno. Mianowicie to, ze jak sie obserwuje kariere polityczna Tuska, to wlasnie uczestnictwo w polityce go tak uksztaltowalo. Niemaly udzial w wyedukowaniu Tuska ma na swoim koncie Kaczynski, ktory w tak zwanych „negocjacjach koalicyjnych” w 2005 roku dokonczyl dziela, udzielajac ostatniej wienczacej „dzielo” lekcji, pokazujac jak w praktyce sie roluje konkurencje. Mysle, ze sie nie myle, ze to wlasnie wtedy, Tusk zostal odarty z ostatnich mlodzienczych zludzen i stal sie ostatecznie zimnym, egoistycznym cynikiem politycznym. Zacisnal zeby, ukryl sie za sloganami wyborczymi, wyrolowal Kczynskiego i upokorzyl go wpierw dwoma kadencjami, a na koncu fucha w Brukseli.

    Ostatnie co trzeba chyba nieustannie przypominac, to jest to, ze najwieksza wina Tuska jest skrajnie egoistyczne postawienie na wlasna kariere kosztem Polski.

    Ja kategorycznie odmawiam Tuskowi tytulu najwiekszego Polskiego polityka. Jego tytul w podrecznikach historii bedzie: Najbardziej egoistyczny polski polityk XXI wieku.

    Kaczynski zas bedzie zapamietany jako: Najbardziej szkodliwy polski polityk XXIw

  134. Bóg katolicki będąc wszechobecny, w moim rozumieniu, jest manitou.

    Manitou as understood by Algonquian groups of Native Americans is the omnipresent spiritual and fundamental life force.

  135. @loniu
    Ponieważ Prezes łże na okrągło i bez najmniejszych skrupułów, to czasami niechcący wymsknie mu się goła prawda właśnie na zasadzie klasycznej pomyłki freudowskiej.
    „Nasze rządy będą przeciwieństwem rządów prawa” – toż to sentencja godna wyhaftowania na makatce w rodzaju „dobra kucharka nie naszcza do garnka”. Kiedyś ciemny lud wieszał je w kuchni.
    Moda minęła, ale lud jest nadal ciemny.

  136. @Pan Jacek Kowalczyk

    Panie Jacku, pozwoliłam sobie nieproszona zrobić makietę graficzną dla strony oko.press.

    Czy mogę Panu wysłać png i jeśli tak to na jaki adres? Taka zajawka zrobiona na kolanie bo nie mam dobrych narzędzi ale może się przyda.

  137. @ NeferNefer
    Proszę przesłać na adres służbowy:
    j.kowalczyk@polityka.pl
    I uwzględnić czas reakcji w takich sprawach :).
    Pozdrawiam
    jk

  138. @Jacek Kowalczyk
    2 lipca o godz. 19:21

    Dziękuję, już wysyłam. Nie będę obgryzać paznokci ale ucieszę się jeśli ewentualnie się spodoba.

  139. No tak, zajęta byłam i się powtarzam.

  140. Panstwo nigdy nie powinno zostawiac wychowywania Kosciolowi!!! Od tego sa lekcje wychowawcze i etyka w szkole.
    Popieram wysoka kare za znecaniem sie nad zwierzetami. Wysoka kara znaczy wysoka wartosc zwierzat.

  141. Brexit wedlug Szekspira
    _____
    W tragedii „Ryszard II” opisuje sie Anglie jako drugi Eden – raj „thus other Eden” (Gaunt)
    a English Channel („Kanal Angielski” – La Manche) jako „kamien szlachetny osadzony w srebra morzu” /This precious stone set in the silver sea/ i chroni ziemie jak mur obronny.
    Szekspirowskie tematy a wiec: z d r a d a – Cameron niczym krol pozbawiony zycia przez swojego kolege szkolnego Borisa Johnsona a ktory z kolei skrytybojczo byl zasztyletowany przez Michaela Gove. Dalej: b u n t – czolowka Labour wystepuje przeciwko Jeremiemu Corbynowi. Kolejny temat to: o s z u s t w o – partia Ukip obiecywala refinansowanie urzedu zdrowia NHS (National Health Service) ale po wyborach wycofala sie z obietnicy. A takze: k o r u p c ja – biurokratom UE nie udaje sie dotrzec do ubogich sfer Europy. Z l a m a n e s e r c e: Wielka Brytania przeprowadza rozwod z Europa.
    Mowe Nigela Faragesa na forum europejskiego parlamentu moglby wyglosic Makbet:
    „To jest basn opowiedziana przez glupca, brzmi wielce i nie znaczy nic” (akt V, scena V) – „Told by idiot….Signifying nothing”

  142. poslugiwalem sie
    „The Works of William Shakespere”
    Avon Edition, London, Kegan Paul, Trench, Trübner & Co.
    1897.
    (jako ciekawostka: niniejszy egzemplarz pochodzi z biblioteki, ex libris,
    Karla Kreibicha, 14.02.1902; V letach 1950-1952 byl ceskoslovenskym velvyslancem v Mokskve.

  143. pombocek
    2 lipca o godz. 18:20

    Pombocku, widzę, że w sprawie bozi i źwierzątek trzeba przypomnieć jak jest.
    Zdezerterowany oszukuje zawodowo, a on tak ma.

    Bozia trakuje źwierzątka użytkowo i godnościowo:
    * dla godności własnej, oraz nieograniczonej pychy, nakazuje źwierzątka mordować. Za każde, najmniejsze zdarzenie, lub stałość banalną – gołąbek musiał dać gardło, owieczka, baran, wół,, lub całe stado. Jak zostanie znaleziony zabity człowiek, ale nie będzie jasne, kto zabił, to zabite za karę ma być zwierzę.
    Jezusek też bardzo lubił źwierzątka: na plecach tak zgrabnie nosił łowiecki, co pokazują łowickie obrazki, że jak wypłędzał demony, to je wpędził w świnie, a one się od tego potopiły. I tak dalej.
    * źwierzątka nie są dobre same przez się, dla ich autonomicznej wartości, ale dlatego, że się nadają: na talerz, do roboty, do rozrywki (podpalenie kota jest bardzo wesołe). dlatego, że służą. Bozi i człowiekowi. Jest to manipulacyjna, drańska moralność.

    Bozia jest zresztą znacznie jeszcze lepszy: rozwala ludzi na miazgę i ma z tego nieskończoną frajdę. W tej sytuacji rozważania co do tego, że bozia kocha i szanuje źwierzątka są bezprzedmiotowe. Jak bozia morduje ludzi, to na ogół hurtem, ze źwierzątkami.
    Św. Franciszek, co lubił dawać gołąbkom buziaczki i robić sobie z nimi słitfocie, bardzo dokładnie dał wykład tego, jak manipulacyjnie i obłudnie należy traktować źwierzątka.
    I dlatego katolik, wraz z resztą wyznawców nie może zrobić tak, żeby źwirzątka nie podeptać, nie dać mu w łeb, albo się nie tarzać ze śmiechu, gdy podpalony kot lata po podwórku.
    Co prawidłowy polski wyznawca katolicki robi z koniem, który całe życie służył mu wszelkimi swoimi siłami życiowymi? tłucze drągami żelaznymi po nogach by je połamać, bo wtedy w transporcie do rzeźni nie będzie się miotał, ale grzecznie doczeka kolejki by dostać w łeb.

    Zawodowy oszust i cymbał zdezerterowany bredzi na okrągło podsuwając liche cytaciki które mają wykonać standardową robotę: porazić rozum i wyprodukować kolejnego zdezerterowanego z rozumu prawidłowego wyznawcę.

  144. Prezio, poza spodziewanym, czyli ideolobredzeniem zapowiedzial mgliscie dwa fakty ekonomiczne, choc w sztafarzu ideologicznym…

    „Pa pierwam” zapodal, ze dokonczy rabunku OFE, ktore Tusk zostawil… Na pocieche obrabowywanym zapowiedzial, ze te srodki zostana uzyte do stworzenia „cudownych projektow”, czy jakos podobnie. Nie powiedzial, ze je „rozmnozy”, ale ze w domysle MAteusz Morawiecki dzieki nim zrobi wspaniale projekty.

    Wszyscy sie zapewne ciesza na sama mysl o tych projektach.

    Druga zapowiedz jest jeszcze „cudowniejsza”. Mianowicie „Balcerowicz MUSI ODEJSC !!!”

    Uffff!
    BAlcerowicz musi odejsc?
    Zaraz zaraz … a niby skad „musi odejsc”?

    Po pierwszym wstrzasie wrocila swiadomosc i zrozumialem.

    Skoro Balcerowicz juz dawno odszedl, to jedyne mozliwe do realizacji „odejscie”, to jest odejscie od „planu Balcerowicza” i jego skutkow !!!

    Tego co prawda, prezio nie powiedzial, ale liogika nie pozostawia innej mozliwosci, niz ta, ze jest to zakamuflowana zapowiedz renacjonalizacji tego co wskutek planu Balcerowicza zostalo sprywatyzowane.

    Na poprawnosc powyzszego domniemania wskazuje fakt z jakim mamy do czynienia, a mianowcie, ze superresort gospodarczy Morawieckiego juz jest i ma wieksze kompetencje niz mialy resorty gospodarcze za tak zwanej komuny.

    Podsumuje krotko:
    Kontrrewolucja kaczystowsko koscielna juz sie przestaje kryc z faktem, ze reinstaluje ustroj komunistycznokoscielnej dyktatury, czym sie nieco rozni od bylego rezimu, bo Wielki Brat nie w Moskwie, a na miejscu w epidiaskopie.

  145. @Tanaka
    2 lipca o godz. 18:35
    Jak zwykle celnie.

    @lonafather
    kręcisz się jak te w przerębli, raz tak raz tak. I bez personalnych ataków nie możesz. Niech ci będzie na zdrowie.
    Piszesz: Nie udałoby sie Tuskowi, gdyby nie wsparcie mainstreamu medialnego, ktory majac „pelne gacie” ze strachu przed Kaczynskim, konsekwentnie kryl Tuska.
    Co jest totalną – excusez le mot – bzdurą. A czemuż to miał się bać Kaczastego ów medialny mainstream za czasów Tuska? Jedyne czego mógł się bać, to strat finansowych gdyby wystąpił przeciwko rządowi. Przecież wszystkie media mainstreamu były finansowane albo przez państwo/rząd albo przez popierających rząd biznesmenów. Niezależne NIE i FAKTY I MITY były ignorowane i sekowane przez wszystkie „mainstreamy” świadomie i celowo. Ale to od Urbana albo od Kotlińskiego można się było najpierw dowiedzieć o aferach. I czasem niektórych nie dało się zamieść pod dywan…

  146. E-Jotko,

    Mozliwe, ze ie niedokladnie wyrazilem, ale sadze ze i bez tego moglas zrozumiec, ze nie samego Kaczynskiego, ale powrotu rzeczonego do wladzy.

    Reszta, zwykle czepielastwo.
    Bo zamiast zwyczajnie przyznac, „czapka by z glowy nie spadla”, ze choc zgdonie z prawda, to na korzysc PiS pisalas, jak niejeden i niejedna poza toba, to szukasz instynktownie czegokolwiek, zeby tylko mi, co wskazal Tobie popelniany blad, dowalic.

    Ja sie ani nei gniewam na Ciebie, ani nie mam Tobie za zle. Bo co to ma do rzeczy?

    Nic!

    Tylko wskazalem na to co w/g mnie zle czynisz.

    Mozesz sie zgodzic i zmienic to jak piszesz. Mozesz sie instynktownie bronic przed moim „atakiem”, choc ja nie atakuje Ciebie, tylkoto w jaki sposob piszesz o winach PO i Tuska. Zapis, a nie Ciebie, wytykam…

    A Ty E-Jotko, blad popelniasz biorac do siebie, jako osoby, a nie do tego jak piszesz.

    Reszty nie ma co rozwazac, bo jest konsekwencja bledu podstawowego, ktory powyzej omowilem.

  147. lonefather,
    nie wiem czy zdążyłeś zauważyć, że rzeczony Kaczyński już jest przy władzy. To tak na marginesie.
    Nie widzę powodu, aby pisać niezgodnie z prawdą, ale zgodnie z linią. A prawda na tyle głośno skrzeczy, że pozwoliła wygrać wybory populistom z PiS. Linia natomiast zawiodła, bo była zbyt ufna w swoją wyższość.
    Śmieszny jesteś z tym swoim „moglas zrozumiec; przyznac, „czapka by z glowy nie spadla”, ze choc zgdonie z prawda, to na korzysc PiS pisalas; nei gniewam na Ciebie; szukasz instynktownie czegokolwiek, zeby tylko mi, co wskazal Tobie popelniany blad, dowalic; w/g mnie zle czynisz; nie atakuje Ciebie, tylkoto w jaki sposob piszesz o winach PO i Tuska” bo co to oznacza? Ano to, że według ciebie należy wsadzić głowę w piasek i udawać, że nic się nie dzieje. Tylko wtedy wystaje doopa i można w nią kopa dostać, czyli dokładnie to co stało się po ostatnich wyborach.
    To pozwolę sobie mieć jednak własne zdanie.

  148. Ewa-Joanna
    3 lipca o godz. 5:30

    „ze choc zgdonie z prawda, to na korzysc PiS pisalas”…

    Wiec sama widzisz. Lonek wywiera presję i nieopatrznie zwierzył się tym samym, że on sam pisze na „korzyść” PO lub innej opozycyjnej partii. Taki jest jego format…. W tym formacie jest również beznadziejna arogancja, bo przecież to on doznał epifanicznych zaszczytów i to on wie, jak jest złożona rzeczywistość. W jego postawie (nie tylko jego, bo syndrom „zakutego łba” dotyczy obu zwaśnionych plemion polskich) nie ma więc podjęcia próby zrozumienia drugiego człowieka, jego inspiracji i motywów postępowania. Ale właśnie w takim idiotycznym przekonaniu kryje się właśnie skrajna niechęć do człowieka. Lonek nie ufa „nieoświeconym”, bo przecież oni wszyscy są tak tępi z prostego powodu – to Kaczyński z KK i ich propaganda urabia umysły tych biednych ludzi. Takiego, jak on propaganda nie rusza… On jest ponad tym wszystkim – wcielenie jasnego umysłu, nie skażonego czynnikami indoktrynacji medialnej. Dla niego istnieją proste rozwiązania – pozbawić fizycznie Kaczyńskiego władzy, odsunąć tak samo KK, a wówczas wszyscy Polacy staną się oświeceni, jak on… Prawdziwa (zatruta) krynica mądrości…
    Lonek to jest taki sam truteń, jak ci bezmózgowi kato-prawicowcy, dla których nie liczy się dążenie do obiektywizacji rzeczywistości, dzięki której jest możliwe konstruktywne jej dostosowywanie do potrzeb pewnego ogółu. Dla niego ważna jest idea…. i poczucie, że ta jego idea jest jedyną receptą na załatwienie danego problemu.
    Nie ma sensu z nim rozmawiać, bo to jest rozmowa z taką samą ścianą, jak np. Aaronu, dezerter czy inni ogarnięci manią swojej nieomylności szaleńcy.

  149. Ewa-Joanna
    2 lipca o godz. 22:40

    Celna uwaga w sprawie mainstreamu medialnego.

    Dobrze robi się biznesy, miło jest jak jest jedna myśl przewodnia, jedna ideologia i wszystko to razem działa bez zgrzytow w zamkniętym kółku graniastym.
    Kanonem ideologicznym mainstreamu było: rób forsę, trzymaj się za rączkę z Kościołem kat (chroń jego interesy i rób z nim interesy), nienawidź „komuny” (a co to jest „komuna” to już my sami ustalamy), wywalaj poza horyzont wszelkie niestandardowości (kobiety, ich prawa prawa dzieci, prawa gejów i wszelkie podobne okropności).

    To mainstream nie chciał zauważać, że w Polsce istnieje bieda i odrzucenie, to mainstream uwalał komunę wraz z tym, że ona zmienila podludzi w ludzi, wraz z tym, że z Polski biednej, rolniczo-leśnej zrobiła Polskę przemysłu i nauki. Przemysł z czasów PRL-u mainstream traktował z pogardą, ale się na nim karmił, bo nic innego Polska nie stworzyła.
    To mainstream był zadowolony, że Kościół kat odmóżdża dzieci religią w szkole i zawłaszczaniem edukacji.
    Mainstream nie podnosił krzyku w sprawie podpisywania konkordatu i jego niewolniczych dla Polski zapisów.
    Mainstream był pierwszy i nawet walczył z kościelnymi rodukcjami o rangę lidera w podlizywaniu się „ojcu świętemu”, robieniu z Polski kraju bezmózgich biegaczy z pielgrzymki na pielgrzymkę i rączkomachaczy „na papieskich błoniach”. Jak tylko „ojciec święty” zjeżdżał a występy do ojczyzny, cały kraj stawał, życie inne niż papieskie przestawało istnieć, a ludzie milonami według oficjalnych doniesień doznawali popieprzenia mózgów, szczytowania z pożądania, porażenia, lewitacji, bilokacji, ożywień, uzdrowień, odnowień, uświęceń, przemodleń, chrystoformizacyjnych aktów wulkanizacji. czego skutkiem było całkowite podpoządowanie się jednej mysli-jednej sile-jednej woli: ceausescu, conducator, duce, wielki językoznawca, slońce karpat, ukochany przywodca w jednym. Tylko z zagranicznych durniów należało się śmiać. Durność polska, na własnej piersi wyhodowana była dla mainstremu szczytem nad szczytami i chwałą nad chwałami.
    To mainstream urabiał się po łokcie, żeby z Lolka zrobić ideał i nic nie miał przeciw, żeby cała Polska została obsikana jego pomnikami.

    To mainstream powtarzał jak mantrę, że „Urban to Goebbels”. Urban zaś pisał, jak Polska jest preflancowywana na folwark nowych panów i jak produkuje nowych chamów. Jak Kościół kat robi z całej Polski własną, bezwolnie durną i mu popodrządkowaną we wszystkim parafię, jak kler robi przekręty, jak kradnie Polskę. Jak kler zajmuje się pedofileniem dzieci, rugowaniem ludzi z mieszkań i majątów, zaś siostryczki zakonne handlują dziećmi.
    To Urban pisał, przez dobre 20 lat o tym, jak kler pedofili dzieci, w czym był nie gorszy od „Boston Globe” i jego ekipy „Spotight” ujawniającej afery pedofolskie kleru sięgające samej góry biskupiej i powiązań z Watykanem. I podobnego rodzaju zasługi ma Kotliński i jego „Fakty i Mity”, które w dodatku robią nieocenioną robotę edukacyjną, wyjaśniają durnoty i skrzywienia niebieskiej książeczki i „nauki Kościoła kat”, oraz mroczności psychiatryczne kleru.

    To mainstream usilnie zajmował się zakłamywaniem historii Polski. To Tusk (z wykształcenia historyk, a jak, takich mamy historyków) twierdził, że „komuna wyrządziła Polsce więcej zła niż Hitler”. To mainstream prykładał ochoczej ręki do powstania IPNu i krzywienia polskiej historii, produkcji systeowej ideologii kłamstwa na jej temat.

    I tak dalej i temu podobne, bez końca.

    Kaczyński nie wchodził na ugór, nie musiał rąbać drzew. Skrzywienie polskich głów, degneracja, zdemoralizowanie, produkcja nowomowy, odwracania słownika, została przez mainstream starannie przygotowana.
    Kaczyński bierze z tego co mu pasuje, resztę kopie w tyłek, a za chwilę wsadzi za kraty, a to co mu pasuje wzmacnia i zawzięcie rozwija.

  150. Tanaka
    3 lipca o godz. 8:56

    Dodam do tego rozjaśniającego przeglądu opiniotwórczego pismactwa (nie cierpię wyrazu na „m” i całej tej niepotrzebnej angielszczyzny z lenistwa się biorącej), że Urban – „komuch” przecież – był najpierwszym krytykiem SLD. A tylko w „Nie” i w „Faktach i Mitach” dało się widzieć udokumentowane przykłady nieskrępowanego niczym szarogęsienia się i pospolitej głupoty sędziów i prokuratorów wymienianych z imienia i nazwiska.

  151. Wladmir Putin po wizycie w Finlandii

    Podczas pobytu oficjalnego prezydenta Rosji Wladmira Putina w finskiej rezydencji prezydenta Finlandii Sauli Niinisto mozna bylo uslyszec z ust rosyjskiego goscia,
    ze Rosja wycofala wojska na odleglosc 1500 km w glad od granicy finskiej.
    Nie to nie byl zaden blad tlumaczy. Te sama cyfre 1500 km Putin powtorzyl dwukrotnie.
    Mowil: „na glubinu 1500 kilometrow”.
    Najblizsza baza rosyjska znajduje sie natomiast 60 KILOMETROW od finskiej granicy
    w Alakurtti. Juz nie mowie o dalszych w Petsamo, Pietrozawodsku czy poza Petersburgiem —-rowniez mniej niz 1500 km.
    Na proby „prawdziwej” translacji nie trzeba bylo dlugo czekac. Szef sztabu prezydenckiego Siergiej Iwanow wyjasnial pozniej w „Kommiersantie” i taka podal
    interpretacja wypowiedzi swego przelozonego. Putin mowil nie odleglosci w glab ale
    „wzdluz” granicy finskiej od Petersburga az do Murmanska. W takim przypadku ma racje. Ale nie prezydent Putin.
    A to nie byla pomylka tlumacza na jaka nawet finski public service YLE powoluje sie.
    Prezydent mowil o przyczynie wycofania wojsk „na glubinu” – Finlandia jest krajem neutralnym. Problem w tym, ze Finlandia nie definiuje swoj status jako „neutralny” a
    „niesprzymierzony” (free alliance).
    Juz wczesniej szef dyplomacji rosyjskiej Siergiej Lawrow na spotkaniu ze swoim
    finskim kolega Timo Soini mowil: „kazdy madry i uczicwy polityk zachodni wie, ze Rosja niegdy nie napadnie na kraj nalezacy do NATO”.
    Coz mozna powiedziec o Finlandii, ktora nie jest w NATO?
    Poniektorzy w finskich mediach zastanwiaja sie, co wlasciwie mial na mysli prez.Putin
    A moze mowil o odlglosci „na glubinu” – 1500 m!

  152. Tanaka,
    A toś ładnie opisał nasze 27 lat, choć pojecie „mainstream” wydaje się nie do końca dobrze zdefiniowane. Może to, o czym piszesz, jest skutkiem ideologicznej dezercji lewicy? Ale jak mogło być inaczej, skoro cała tzw. lewica sejmowa to byli wypasieni na państwowym milionerzy? Jaką wiarygodność „lewicową” miał Miller? Albo nawet kolejny milioner – Palikot? Czy oni mieli jakąś inną myśl niż to, by zdobyć/utrzymać/poszerzyć zakres swojej władzy? UE, NATO – to jeszcze były myśli zrozumiałe, acz politycznie „łatwe”, bo nie wymagające trudnych decyzji, wyrzeczeń. Po nich – pustka. To samo można powiedzieć o PO czy PSL, które przeistoczyły się w partie władzy.

    PiS od lat wyróżnia to, że ma jasno sprecyzowany cel. Cóż z tego, że moim zdaniem on nas prowadzi na manowce, skoro ten cel wydaje się dość dobrze określony. I dlatego to Kaczyński stał w dużym stopniu nawet za polityką Tuska, by przypomnieć lustrację (pamiętacie, że ustawa wciąż obowiązuje?), IPN, czy niechęć do wejścia w strefę euro.

    Największą winą Tuska była więc ta jego aideologiczność, która szybko przeszła w dryf, zdemobilizowała elektorat, a kadry zamieniła w łowców posad. Nawet, jeśli odsunięcie państwa od obywatela było polityką zamierzoną i świadomą, należało wyjaśnić, jaki jest jej cel. Jeśli bowiem teraz Kaczyński mówi, że Balcerowicz musi odejść, to celem nie jest renacjonalizacja gospodarki (Lonefather); ona może być co najwyżej środkiem. Celem jest wzmocnienie więzi społecznych, poczucia odpowiedzialności obywateli za państwo i państwa za obywateli. Tak sformułowana egzegeza hasła „Balcerowicz musi odejść” wydaje się atrakcyjna i rozsądna, tymczasem środowiska liberalne zdają się zupełnie nieprzygotowane do odpowiedzi, co w tej wizji złego i dlaczego same forsowały wizję przeciwną. Klasycznym przykładem jest służba zdrowia, problem prawdopodobnie nierozwiązywalny, jednak pytanie, czy wprowadzenie obowiązku ubezpieczenia, który jest kosztowny, a jednocześnie wyklucza z systemu sporą grupę obywateli, generując prawdopodobnie bardzo niewielkie oszczędności netto, czy to było warte Zachodu, jeśli ceną jest atomizacja społeczna?

  153. Największa wina Tuska:

    Jeśli Polacy dzisiaj tak nisko cenią własne przedstawicielstwo, także
    naszą Izbę, to nie tylko ze względu na jakość pracy, ale także z tego
    pierwotnego powodu, jakim jest poczucie niepełnego uczestnictwa, często
    fałszywego, zafałszowanego uczestnictwa obywateli w akcie wyborczym.
    Polacy od lat mają przekonanie – i to przekonanie narasta – że dzień, w
    którym wybierają swoich parlamentarzystów, jest tak naprawdę dniem
    wielkiego oszustwa polskiego wyborcy przez aparaty partyjne.Poseł Donald Tusk, 4 kadencja, 66 posiedzenie, 3 dzień (09.01.2004)

    Tusk okazała się załganym aparatczykiem partyjnym i zwykłym oszustem, który po tych słowach przez 10 lat bronił monopolu sitw partyjnych i pogłębiania patologi, której wyrazem są coraz bezczelniejsze i gangsterskie rządy POPiS-u.

  154. @E-J

    (lol)
    Zarty sobie robisz, z powaznej sprawy, a kpiny z logiki.

    Zrecznie przekrecasz sens tego co przywolalem. Niemal tak samo zrecznie jak robi to PiS.

    Powielajac ta okrojona z prawdy zbitke slowna, ktorej tak zazarcie bronisz, stawiasz sie po tej samej stronie co PiS.

    Wlasnie tym, powielanym i bronionym teraz przez Ciebie tlumaczeniem, PiS usprawiedliwia niszczenie TK i systemu niezaleznej wladzy sadowniczej.

    Wlasnie to wskazalem Tobie. To ze takim sformulowaniem dolaczasz sie do PiSu w dziele podporzadkowania politykom wladzy sadowniczej.

    I robisz to z prawidlowej oceny popelnianych przez PO bledow. Tylko, ze pomijasz w tym uproszczeniu fakt, ze to nie system, ale ludzie w nim funkcjonujacy, popelniali wytkniete bledy.

    Warto jest posluchac Pani Profesor Moniki Platek, czy Pani Profesor Letowskiej. Obie mowia jasno, ze to nie samo prawo jest zle, ale ludzie je naginaja, ulegajac naciskom wlasnych slabosci, czy naciskom rzadzacych.

    Ludzkie slabosci, a nie slabosc prawa sa problemem.

    Obie Panie nieustannie zwracaja uwage na ta „ludzka strone” zagadnienia i wskazuja na szkolenia jako sposb poprawy funkcjonowania sadownictwa, jednoczesnie ostrzegajac przed fatalnymi skutkami nieustannego mieszania przez zmienianie samego prawa.

    ***************************

    Tak bylo do 25 Pazdziernika 2015roku.

    Do wladzy doszedl Jaroslaw Kaczynski, ktory jak zapewne wiesz, dazy do zaprowadzenia dyktatury. Do jej zaprowadzenia pelnego, stoi na drodze niezalezne sadownictwo.

    Jaroslawowi nie wystarcza slabi, ulegli, dyspozycyjni sedziowie, bo pozostana ci niezalezni.

    Istnienie niezaleznych sedziow bedzie stanowilo wylom w planowanym systemie represji i dlatego musi zniszczyc niezaleznosc i podporzadkowac bezwarunkowo system sadowniczy swojej woli.

    Po to, zeby nie pojawialy sie wyroki niezgodne z wyznaczonym przez niego kierunkiem. Bo beda wylomem w systemie zastraszenia spoleczenstwa, ktory musi byc totalny i nie pozostawiajacy ludziom zludzen, ze albo sie podporzadkuja, albo zostana zniszczeni.

    Uzaleznieniu i calkowitemu podporzadkowaniu systemu sadowniczego sluza wszystkie dzialania podejmowane przez Kaczynskiego. I stosuje wszystkie mozliwe sposoby, kruczki, tricki, z klamstwami i polprawdami na czele, zeby to osiagnac.

    **************************

    Klamstwem zmieszanym z polprawda jest ten „kawalek” i winach PO.

    Niezapominajac o nich, pominmy sama PO i skupmy sie na Kaczynskim i jego glownym celu, czyli podporzadkowaniu sobie sadownictwa.

    Powtarzajac, to co piszesz, a zwlaszcza jak piszesz, o bledach PO wpisujesz sie w narracje Kaczynskiego. Narracje sluzaca usprawiedliwieniu dewastacji Trybunalu Konstytucyjnego.

    *********************

    Ja nie mowie, zeby nie wskazywac, czy nie wytykac bledow popelnionych.

    Jedynie podpowiadam, zeby robic to nie „skrotem myslowym” identycznym z linia ataku PiSu na TK, tylko robic to inaczej, niz ten, o ktorym dyskutujemy, ktory „de facto” popiera Kaczynskiego w jego skoku na prawo, sadownictwo i praworzadnosc.

    @E-J,
    Powyzsze jest ostatnia proba wskazania Tobie o co chodzi. Uda sie, dobrze. Nie uda, tez dobrze.

  155. Ewa-Joanna
    2 lipca o godz. 22:40

    Czyzbym sie pomylil i napisal, ze mainstream atakowal PO i Tuska i wytykal mu bledy, zaniedbania, afery i aferki?

    Czy to Ty masz problem ze zrozumieniem znaczenia tego co napisalem: ze mainstream wspieral medialnie Tuska i PO?

    Bo tak wlasnie napisalem.

  156. Tę informację polecam szczególnie @Tanace, z komentarzem, że nauka rosyjska wkracza na dobre, stare koleiny nauki radzieckiej. Napędzona jest inną ciut ideologią, ale wyniki podobne:
    http://www.fronda.pl/a/naukowcy-potwierdzaja-znak-krzyza-zabija-zarazki,74375.html
    😉

  157. „Mainstream” – okropne słówko, na którym można sobie język połamać. Wolę za @pombockiem opiniotwórcze media (bo nie tylko pismactwo.
    Tanaka i E-J przeprowadzili dość dokładną i wiarygodną analizę tego zjawiska, ale czy aby tym „kluczem-wytrychem” nie usprawiedliwiamy hucpy, jakiej się dopuszczają politycy biegający po stacjach, naszej durnoty, że ulegamy tej nachalnej, przecież łatwej do rozszyfrowania manipulacji i rzadko włączamy myślenie osobiste-krytyczne?
    A stacje telewizyjne i radiowe nic tylko liczą słupki i zawijają cukierki w srebrne papierki.
    Gazety papierowe przenoszą się do wirtalu, a ja z sentymentalnym rozczuleniem jeszcze nabywam papierową Politykę , Newsweeka czy Magazyn Świąteczny GW.

  158. @anumlik

    Tory torami, ale …

    Po pierwsze, choc moze niezbyt istotne, to co to za „nauka” rosyjso/radziecka, jesli nie sprawdzial, czu od znaku krzyza i „Ojcze nasz” nie przybywa % w napojach wiadomych?

    Po drugi i niezwykle istotne jest to, ze badania byly zlecone przez Cerkiew Parwoslawna. Modlitwa byla mowiona po rosyjsku, a znak krzyza tez musial byc prawoslawny…

    W zwiazku z glebokimi roznicami pomiedzy prawoslawiem, a katolicyzmem, nalezy sie zastanowic nad tym, dlaczego Fronda propaguje w katolickim kraju prawoslawna herezje i jej watpliwej wartosci osiagniecia.

    /Na zdrowie w tradycyjny, a mily jednoczesnie sposob/

  159. A największa wina Tuska to odpuszczenie Kaczyńskiemu Lechowi jego łamania konstytucji i łobuzerskich prób wywalczenia sobie pozakonstytucyjnych uprawnień – o czym nikt już nie pamięta, a te osły z PO jeszcze w grudniu głosowały za uchwałą wychwalającą pamięć o pierwszym psuju RP. Jak by wtedy ktoś go zatrzymał, nie byłoby dziś ekscesów Dudy.

  160. anumlik
    3 lipca o godz. 13:11

    Anumliku, jak Ty to robisz, że poważne artykuły naukowe „Frondy” czytasz tak nieuważnie?
    W naukowym artykule naukowej Frondy stoi jak byk:
    „nie otrzymali oni [badacze cudów KRZYŻA] środków finansowych i nie weszły one w zakres tematyki badań naukowo-badawczych”.
    Nauka rosyjska ma ich tam, gdzie pan możesz pana majstra w dupę pocałować.
    Natomiast badacze cudów KRZYŻA, co rówież stoi jak byk, to:
    „prawosławni naukowcy”,
    którzy
    „wykonali ogromny zakres pracy za darmo – tylko po to, aby dać ludziom możliwość poczuć i zobaczyć uzdrawiającą moc Boga. ”
    I co jest jeszcze bardzo fajne:
    „SAMA MOŻLIWOŚĆ [podkr. moje] przeprowadzenia tych badań dla Angeliny Małachowskiej i jej kolegów z Petersburgu było cudem”.

    Uwielbiam takie wiadomości: możliwość już jest cudem, nawet nie spełnienie możliwości. A tu, proszę, mamy prawidłowy, pełny, boziowulkanizny komplet opon letnich: i cud możliwości, i cud spełnienia – KRZYŻ odkaża, zmienia właściwości optyczne i w ogóle robi rózne fajne figle.

    Jako wicepapież Jeziora Jamno, pływałem właśnie po Zatoce Gdańskiej. na żaglowcu. Inni wyzawcy co raz, gapiąc się na miasto z wody wznosili uświęcające okrzyki: ale cuda !
    Co dowodzi, że „Fronda” jest pismem naukowym, a nauka jest durna i szaańska: bez sensu odkaża sale szpitalne produktami nauki zamiast obwiesić wszystko KRZYŻEM. Z KRZYŻEM żadnych zakażeń nie będzie.
    Nauka ma wredną cechę, jest upierdliwa i śmierdzi piekłem: dlaczego właściwie trzeba w szpitalach wieszać KRZYŻE, które zabijają zarazki? jak zabija, to zabija, niezależnie od odległości – chyba? KRZYŻ z wieży pobliskiej parafii powinien wystarczyć. A może KRZYZ ma mały zasięg? Pół metra?

    Naukowcy chrześcijańcy w Rosji dowiedli jeszcze innych przyjemych rzeczy:
    ‚woda „rozróżnia” nawet stopień wiary’
    Dlatego też czarownice były poddawane chrześcijańskiej próbie wody. Która łgała w odpowiedzi na uprzejme pytania biskupa, ta tonęła, bo woda pod taką bezczelną kacerską małpą stawała się rzadsza. Praktycznie tonęły wszystkie, co dowodzi bozi.

    Wniosek: Anumliku, z artykułami naukowymi we „Frondzie” należy się zapoznawać powoli, starannie, czytając literkę po literce, rozważając co by też miała znaczyć, chłonąc każdą drobinę i otwierając się na jej dobroczynne działanie. Tak jak z herbatnikiem a miejscu adekwatnym. Jak kto czyta zbyt pośpiesznie, to nie wie, co czyta. Wiem jak jest, bo jak wejdę na stronę „Frondy”, co mi się czasem zdarza, też dostaje pierdolca.

  161. Pewno już tu było, ale takie ładne że warto jeszcze raz

    WOJCIECH MLYNARSKI
    WINA TUSKA

    Pociag spóznil sie do Buska – wina Tuska.
    Podupada kurort Ustka – wina Tuska.
    Groch sie jakos marnie luska – wina Tuska.
    W Totku Ci nie wyszla szóstka – wina Tuska.
    Zaszkodzila Ci kapustka – wina Tuska.
    Cioci Zosi siadla trzustka – wina Tuska.
    W szczerym polu uschla brzózka – wina Tuska.
    W gardle Ci uwiezla kluska – wina Tuska.
    Dyszel zlamal sie u wózka – wina Tuska.
    Waza stlukla sie etruska – wina Tuska.
    Zimny deszczyk w oczy pluska – wina Tuska.
    Gorzkie lzy ociera chustka – wina Tuska.
    Polamala nózki kózka – wina Tuska.
    Ksiedzu z glowy spadla piuska – wina Tuska.
    Polska to kolonia ruska – wina Tuska.
    Na stadionach rabanina – Tuska wina.
    Spytasz mnie publiko moja, a cóz to za paranoja?
    To katechizm jest przesliczny sporej partii politycznej.
    A dlaczego Panie swiety ten mój wierszyk nie ma puenty?
    W miejsce puenty mgla i pustka – wina Tuska.

  162. anumlik
    3 lipca o godz. 13:11
    II

    W ogóle jest bardzo fajnie: KRZYŻ nie tylko zarazki zabija. On w ogóle zabija.
    O czym informuje nas z przyjemnością niebiska książeczka oraz nie majace końca stosy trupów.

  163. @ Płynna rzeczywistość

    To odpuszczanie wszystkiego swoim kumplom z PiS-u to było w pakiecie wspierania POPiS-owej mafiokracji w Polsce przez Tuska.

    Kruk krukowi łba nie urwie, jak mówi przysłowie. Tuskowi też włos z głowy nie spadnie. PiS nie będzie ruszał swoich.

  164. @NeferNefer

    dziekuje za piekna i pouczajaca ballade Wojciecha Mlynarskiego – znam jego nieco starszy
    repertuar z koncowki lat 60 z albumu winylowego „Wojciech Mlynarski spiewa swoje piosenki” (Muza 1966)

  165. Jarosław Ka – misjonarz, wyzwoliciel, reformator Polski i Europy
    lonefather
    3 lipca o godz. 12:40

    Mój komentarz
    Słusznie prawisz lonefather. Kaczyński nie ma wizji uporządkowanej, Kaczyński coś czuje, czuje, że musi podporządkować partii i sobie państwo (chociaż nie wie jak to zrobić, ale próbuje), by móc, jak to nieraz potwierdzał – uwolnić państwo od okowów postkomunizmu (Jarosław K w życiu nie czego innego nie dostrzegł jak komunizm, więc przykleił się jak pijawka do postkomunizmu wyobrażając sobie, że rozwiązuje światowy problem), przyspieszyć, oddać narodowi państwo (poprzez oddanie sobie i partii), działać w interesie narodu, prowadzić jedynie mądrą i rozsądną politykę, przeciwstawiać się interesom obcych, kupa innych PiSowskich sloganów.

    Dlaczego Kaczyński mówi otwarcie o rewizji, radykalnej rewizji traktatów unijnych? A o rewizji konstytucji polskiej wyraża się jeszcze bardziej radykalniej, bo wg niego konstytucja ta jest „postkomunistyczna” i należy ja zdekomunizować, cokolwiek by to miało znaczyć.

    Dlaczego Kaczyński mówi, że to partia PO złamała prawo w sprawie TK (co PO w całej rozciągłości potwierdziła), a PIS nie złamał, tylko naprawił sytuację TK jedną ustawą? Bo przywołanie innych jako winnych łagodzi łamanie konstytucji przez nas (PiS) i pozwala nasze posunięcia radykalizować pod płaszczykiem naprawy, a cel radykalizacji, to pozbawienie TK jego właściwej konstytucyjnej roli, czyli, jak niejednokrotnie stwierdzał Prezes PiSu, chodzi o usunięcie TK jako zapory przeszkadzającej w rzekomym „naprawianiu” Polski przez PiS.

    Jarosław Ka wczoraj na Kongresie PiS nie poprzestał na takich szczegółach jak neutralizacja TK, czy dekomunizacja konstytucji oraz renegocjacje traktatów europejskich. Sięgnął wyżej.
    Oświadczył, że PiS (my) będzie budował nowe społeczeństwo. To oświadczenie nie jest zwykłym komunikatem, czy tezą do omówienia, ono ma charakter misyjny i jest objawieniem, wizją czyli wiadomością świętą, nieskalaną, wartością najwyższą, niepodważalną, itd.
    Tu daje znać o sobie obsesja wyzwolicielstwa u Jarosława K. Ten człowiek, który w ciągu swojej długiej kariery ledwo zdołał opanować wiedzę podstawową o państwie, z wyłączeniem całkowitym stosunków międzynarodowych i problemów gospodarczych, zabiera się w przemówieniu do swoich najwierniejszych, wpatrzonych w niego i nie śmiejących wątpić zwolenników, do reformy Europy, a w niej państwa polskiego.

    Ironia losu postawiła go tam gdzie jest, a on szczerze usatysfakcjonowany swoją pozycją (w tym swoją chytrością, że postanowił nie być premierem rządu) ogłasza co rusz nowe posłannictwa. Człowiek o horyzontach tycich tycich, o inteligencji spryciarza, o mentalności przełożonego zgromadzenia wiernych zabiera się za reformowanie Europy z wielkim zadęciem i hukiem na partyjnym kongresie.
    Pzdr, TJ

  166. „Ten tylko sie dowie,kto cie stracil”, czyli Brexit. Zaczerpniete z wieszcza Adama. Kampania brytyjska na rzecz opuszczenia Unii Europjskiej nie miala planu a za ten chaos rachunek wystawia sie dla elektoratu.
    Najlepszy przyklad na prawicowy populizm to wypowiedz przywodcy UKIP (Partia Niepodleglosci Zjednoczonego Krolestwa) NigelaFarage, ktory doslownie plul na obecnych w parlamencie UE.
    „Rzecz biorac nikt z was nie mial prawdziwej pracy w waszym zyciu” – tak zwrocil sie
    przywodca UKIP do zebranych w Brukseli.
    Jedna z osob, ktora ukryla twarz z zazenowania tym stwierdzeniem byl litewski posel
    do parlamantu UE a takze komisarz ds zdrowia i zywnosci Vytenis Andriukatis. Urodzil
    sie w sowieckim Gulagu. Pozniej jeden z dysydentow w ZSSR. Vytenis Andriukatis jest socjaldemokrata. Leureat wielu nagrod i posiadacz wielu odznaczen – lista jest zbyt dluga, by ja tu przytaczac. Ponadto Andriukatis jest nie tylko politykiem ale swietnym
    chirurgiem kardiologiem, ktory pierwszy przeprowadzil tranplantacje serca na Litwie.
    Czyzby wedlug Nigela Farage nie byla „prawdzwa praca” to nie jest jasne jak tez niewiadomo jest czy sam lider UKIP osiagnal cos, by mogl dorastac do piet Andriukatisowi.
    Takich ekspertow od Brexit jak Farage jest wielu. Za Atlantykiem kandydat na prezydenta USA Donald Trump spec od demagogii. W ub tygodniu lider UKIP wypowiedzial sie dla CNN na temat Trumpa, ktory nazwal Brexit „brilliant” a ktorego
    Farage zyczylby jako przywodce w W.Brytanii ale nie Obame. Dodal tez: „nikt w swiecie, by nie przekonal mnie zebyl glosowal na Hillary Clinton”.
    Powtarzajaca sie mantra Brexitu bylo: „odebrac kontrole” od nieodpowiedzialnej „elity politycznej”
    Ale jest cos, rzeczywiscie pozytywnego, czyli nie ma tego zlego…anarchia spowodowana Brexit moze spowodowac stlumienie triumfalnego pochodu populistow w Europie, kiedy Boris Johnson, Nigel Farage i pozostali bede mieli m o z n o s c sprawowania wladzy i bede mogli wykazac sie odpowiedzialnoscia za slowa, ktore, jak juz widzimy,prowadza do chaosu.
    Ale czy z takiego rozwoju syutacji nalezy sie cieszyc?
    Jesli wiekszosc Brtyjczykow zabralo sie z pociagem Brexit, chociaz wspolczesny rozwoj
    polityczny w W.Brytanii byl raczej stabilny, to rowniez wiekszosc moze poprzec Marine Le Pen we Francji w przyszlym roku albo juz jesienia tego roku Donalda Trumpa.

  167. @tejot

    Le nationalisme – c´est la guerre”. Tak kiedys ostrzegal Francois Mitterand, kiedy zegnal sie z polityka w swojej mowie na forum parlamentu UE, gdzies w polowie lat 90. A mial ku temu racjonalne przeslanki. Kryzys lat 90 gleboko wryl sie w Europe. Jednak Europa powoli sie ostrzasala z tego i wzgledny optymizm powracal na arene polityczna. Integracja europejska byl owczesnym antidotum przeciw nacjonalizmowi, ktory w sytuacjach kryzysowych na wierzch wyplywa i swymi oparami zatruwa spolecznstwa.
    Dzisiaj warto sobie przypomniec ostrzezenie Mitteranda i wziac je na serio. Zagrozenie demokracji ze strony prawicowego populizmu i ekstermizmu to nie tylko slogany. To
    zagrozenie dla demokratycznego porzadku a dalej pokojowi na kontynencie europejskim. To jest proba sil, juz nie przez tube wiecowa, ale realnie.
    Byloby olbrzymim bledem, glupota i krotkowzrocznoscia, by nie przeciwstawic sie
    aktywnie tym zagrozeniom. Ta wyjatkowa europejska wspolpraca, ktora wielu oslabia czy wrecz sabotuje, a przeciez to juz polowa wieku unii, ktora pracowala na rzecz utrzymania pokoju i demokracji na naszym kontynencie.
    Niezadowolenie z UE wynika z tego ze UE zrobila tak malo, by zadowolic te podstawowe potrzeby obywateli – praca, zarobki, wewnetrzne i zewnatrzne bezpieczenstwo – co bylo tego przyczyna, ze odwrocili sie od UE. Konieczne sa narzedzia , by to naprawic. Potrzeba zatem obecna UE jest przeciwnie wieksza, czyli wiecej Europy a nie mniej.

  168. Jedno jest pewne; zbyt częste czynienie znaku krzyża, zanoszenie modłów i skrapianie się wodą święconą, prowadzi do utraty zmysłów.
    Podobnie jest z wszelkimi wierzeniami.
    Do tego samego, prowadzi wiara, że jest się nieomylnym arbitrem w danej dziedzinie.
    Co można łatwo zauważyć na tym forum.

  169. Sprawa jest poważna. Choć trochę mnie bawi, iż naczelny ateista wzywa na pomoc Kościół 🙂
    Dlaczego liczy Pan akurat na tę instytucję?

  170. ozzy
    3 lipca o godz. 17:33

    Odnoszę wrażenie, że większość elit politycznych Zachodu, nieco sie pogubiła.
    Własne, PRYWATNE pozycje, zyski, zaczęła przedkładać nad wspólnotę w której się spozycjonowała na szczytach dochodowych.
    Cały system prawny został ustawiony pod nich.
    Najwieksze ciężary podatkowe ponoszą obywatele z dolnej skali dochodów podatkowych.
    I ten rozdźwięk narasta.

    Przykładem mogą byc eurodeputowani.
    Ilość benefitów w zamian za znalezienie sie wśród wybrańców jest porażająca.
    Płaci reszta społeczeństwa krocie, za ich przywileje socjalne, emerytalne, poziom życia.
    Może dlatego ten vox populi jest taki powszechny.

    Król Szwecji może jeździc rowerem, czy tramwajem.
    Eurodeputowany?
    W życiu……

  171. pombocek
    2 lipca o godz. 18:20
    „Dezerterze, ze wzruszenia, że nie zmieniłeś planety, zapomniałem powiedzieć w reakcji na Twoje słowa o najważniejszym…”

    Pragnę uprzejmie napomknąć, że chociaż Biblia nie jest typowym poradnikiem dla ojców i matek, to jednak zawiera wiele praktycznych wskazówek na temat wychowywania dzieci. Uważna jej lektura pozwala ustalić, że najlepszą metodą wychowawczą – polecaną już 3,5 tysiąca lat temu – jest dobry przykład rodziców. Ponadto zachęca ona do pielęgnowania właściwej wymiany myśli z dziećmi. Poza tym, Autor Biblii, radzi rodzicom, żeby uczyli swoje dzieci zrównoważonego podejścia do rozrywki, a także pomagali im znaleźć odpowiednich przyjaciół.

    Trudno zaprzeczyć, że niedoskonali ludzie potrzebują karcenia, i to już od dzieciństwa. Biblia uczy więc: „Kto powstrzymuje swą rózgę, nienawidzi swego syna, ale miłuje go ten, kto go dogląda z karceniem”.

    Rózga jest w Biblii często symbolem zwierzchnictwa. W ręku kogoś sprawującego władzę kojarzy się z czułym przewodnictwem, a nie z bezwzględnym traktowaniem (Psalm 23:4).

    W powyższym wersecie wyobraża władzę rodzicielską. Wzmianka o rózdze niekoniecznie oznacza wymierzanie dziecku kary cielesnej. Chodzi tu raczej o różne rodzaje upominania, przywoływania do porządku. Czasami wystarczy dziecko życzliwie napomnieć. Zgodzisz się zapewne z twierdzeniem, że powstrzymywanie się od korzystania z władzy rodzicielskiej świadczy o obojętności lub braku miłości. Natomiast życzliwe, ale stanowcze sprawowanie zwierzchnictwa jest dowodem serdecznej troski.

    To prawda, że ST dopuszcza karanie cielesne krnąbrnego dziecka. Na ogół wchodzi ono jednak w grę dopiero wtedy, gdy zawodzą wszystkie inne metody. Według Pisma w sercu tych, którzy mogą wymagać kary cielesnej „jest głęboko zakorzeniona” głupota. Chodzi tu zatem o coś więcej niż tylko o dziecięce psoty. Niemniej, w Biblii karcenie niezmiennie łączy się z miłością i łagodnością, nigdy zaś z gniewem czy okrucieństwem.

  172. Co do „winy Tuska”, to realnie ponosi on odpowiedzialność za stan obecny.
    Co to za premier, który nawołuje naród do łamania prawa? /abonament/
    Co to za premier, który stwierdza, że ruski raport jest nie do przyjęcia, co powoduje eskalację pisowskich bredni smoleńskich?
    Co to za premier, który stwierdza, że nie będzie moralnej rewolucji – jakby to rządy robiły rewolucje – co betonuje stan państwa na poziomie kruchty?
    Co to za premier, którego działania polegają głównie na zapowiadaniu czegoś, by za jakiś czas znowuż zapowiadać zapowiedziane i tak w kółko?
    Dla przypomnienia faktu, że Platforma, w dziedzinie „kolesiostwa” nie wiele różniła się od pisowców, proszę przeczytać tutaj:
    „http://www.pb.pl/2841223,15705,lista-wstydu-platformy-obywatelskiej

    PS. Co do PO, to jej prominentna działaczka zaraz po wygranych wyborach, pytana o program, odparła, że oni już myślą jak wygrać następne, a żaden z pytających dziennikarzy nawet się nie zająknął, uznając taką odpowiedź za wystarczającą, uznałem, że szkoda czasu i atłasu na takie państwo, partię i cały ten bardak.
    I tak trzymam.
    PS 2.
    Co do TK, to abstrahując od jawnego łamania prawa przez pisowców, dostali za swoją nadgorliwość w krzewieniu katolicyzmu, zamiast ładu konstytucyjnego.
    Krzyż im na drogę.

  173. Pożytki płynące z wiary oraz bycia prawdziwym katolikiem w Polsce.

    – Wiara rozprasza nudę i dodaje nam powagi. Zamiast dłubać w nosie lub „kręcić młynka”, trzymając ręce w małdrzyk, można przesuwać paciorki różańca.
    – Podczas nudnych nasiadówek w pracy to ostatnie może być nawet mile widziane, bo szef prowadza zespół w pierwsze piątki miesiąca do najbliższej parafii (spowiedź obowiązkowa), więc trochę nadgorliwości nie zawadzi.
    – Jeśli mamy zawód wymagający uruchomienia klauzuli sumienia, to czym prędzej taką klauzulę deklarujemy/zgłaszamy/podpisujemy.
    Oszczędzi nam to niepotrzebnej fatygi, czyli np. obsługi klientek/pacjentek (bo z facetami nie ma kłopotów, tylko z babami), które mają w głowie przewrócone, nie szanują zarodków i trudnią się zapobieganiem, te co bardziej bezczelne.
    – Uczestniczmy w nocnych czuwaniach, pielgrzymkach, pochodach i marszach okolicznościowych, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba na pohybel naszym wrogom – genderowemu lewactwu oraz żydo-masońskiej komunie.
    Ogłaszam tę listę zobowiązań i deklaracji za otwartą.
    Kto da więcej!

  174. sugadaddy
    3 lipca o godz. 18:30

    Nic dodać, nic ująć.
    Warto w tym wszystkim zwrócić uwagę, że o ile PO całkowicie olała swoich wyborców, za co zapłaciła przegranymi wyborami oraz w efekcie samouciestwieniem się w w tym polskim bagnie politycznym, to PIS, trzeba to przyznać (pomimo tego, czy nam się to podoba czy nie), przynajmniej wykazuje ideologiczne zainteresowanie swoimi wyborcami i dba o ich zintegrowanie.
    Dopóki opozycja tego nie zrozumie, to PIS będzie wygrywało w nieskończoność kolejne wybory… a nawet jeśli przegrałoby jakieś, to nie na tyle dotkliwie, by umożliwiło to przewartościowanie mentalne Polaków.
    Jak na razie nie widać żadnych perspektyw, by sytuacja w Polsce miała się jakoś specjalnie zmienić.

  175. dezerter83
    3 lipca o godz. 18:28

    „Rózga jest w Biblii często symbolem zwierzchnictwa. W ręku kogoś sprawującego władzę kojarzy się z czułym przewodnictwem, a nie z bezwzględnym traktowaniem (Psalm 23:4).”

    Od rózgi pochodzi też termin FASZYZM (łac. fasces – rózgi). Brnijcie dalej religiancie w te opary absurdu.

  176. Pogrom kielecki
    4 lipca 1946 – 70 lat od pogromu w Kielcach, gdzie 42 Zydow, mezczyzn i kobiet, zostalo zamordowanych i kilka dziesiatek poranionych. W tym przypadku jak i poprzednich
    w czerwcu 1945 w Rzeszowie, 11 sierpnia tegoz roku w Krakowie dzialala prowokacja
    w postaci oskarzenia o zydowski mord rytualny – podobne rekwizyty i sposoby.
    Krazyly wczesniej podejrzenia co do manipulacji sowieckiej. I tylko w Kielcach odbyl sie
    sad, rozprawa i byly skazania ale ci tzw. zrodlowi instygatorzy nie byli nigdy postawieni
    przed wymiarem sprawiedliwosci. Juz wtedy zachowanie sie pewnych miejscowych notabli, milicji i wojska bylo zreszta poejrzane.
    A moze tajnym sowieckim prowokatorom chodzilo o pozbawienie Polski sympatii w krajach zachodnich, i to wlasnie przed wyborami, ktore mialy utwierdzic i zatwierdzic sowiecki podboj. Wykorzystano tez ten fakt, by obsadzic Urzad Bezpieczenstwa sowieckimi „specjalistami”, bowiem byl to pretekst, ze miejscowi nie byli w stanie panowac nad sytuacja.
    Z kolei Kosciol. Prymas Hlondpowlywala sie niezmiennie na obecnosc Zydow we wladzach rezimowych , ktorzy „usiluja wprowadzic ustroj, ktoremu wiekszosc narodu jest wroga” Kielecki biskup Kaczmarek i jego kancelaria w czasie pogromu odmowili
    kontaktu z przewodnicacym Zydowskiego Komitetu. Byl to jak pisano: „krwawy dramat
    wywolany splotem wydarzen” (?).
    Owczesny biskup lubelski mowil o „Niemcach mordujacych narod zydowski dlatego, poniewaz Zydzi byli szerzycielami komunizmu”. Nazwiska hierarchy nie podaje. Do soboru watykanskiego jeszcze bylo daleko.
    Prowokacja kielecka powiodla sie, bowiem zaistnialy warunki do wybuchu – zreszta takie sa zasadu dzialania mechanizmu.
    Wstrzas po pogromie kieleckim spowodowal gwaltowna fale kolejnej emigracji, legalnej i nielegalnej.

  177. snakeinweb
    „Tuskowi włos z głowy nie spadnie. PiS nie będzie ruszał swoich.”

    Nie, Tusk Kaczyńskiego się bał, Kaczyński Tuska nienawidzi-zwłaszcza od 10.04. To jest zasadnicza różnica. Kaczyński to psychol. To druga zasadnicza różnica.
    Por. wywiad Staniszkis:
    http://koduj24.pl/przypomina-mi-sie-komunizm/

  178. tejot
    3 lipca o godz. 16:37

    Jak sie przygladam dzialaniom kolejnym, jakie Kaczynski realizuje, to mam pewnosc, ktora juz kiedys wyrazilem, ze ma Jaroslaw Kaczynski w pelni przemyslany i skrystalizowany plan opanowania wladzy i to wladzy nie jakiejkolwiek, tylko wladzy dyktatorskiej z soba w roli dyktatora.

    Jakies kawalki tego planu mial juz wczesniej i gdyby nie jego zadufanie, to to co obserwujemy od 25 Pazdziernika zeszlego roku, bysmy przezyli juz w latach 2005/7.

    Bo wtedy spora czesc swojego planu zdolal przeprowadzic. Kres realizacji polozylo jego wlasne zadufanie, ze po „skonsumowaniu przystawek” zbierze ich glosy, i bedzie mogl swobodnie mieszac w Konstytucji. ROman Giertych, cokolwiek, ktokolwiek o nim mysli, storpedowal ta mozliwosc swoim sejmowym wystapieniem odslaniajacym i osmieszajacym PiS. Gwozdz do trumny skonstruowanej i opisanej przez Giertycha wbil Tusk w neizapomnianej debacie w TV.

    Po klesce 2007, mial JK dodatkowe 8 lat na przemyslenie swojego planu i jak iwdzimy znakomicie ten czas wykorzystal, bo maszynka sejmowego wprowadzania systemu dyktatorskiego jedzie pelna para.

    Na sobotnim kongresie JK wspomnial o „tworzeniu nowego Polaka”, co mi oczywiscie przypomina niezapomnianego „nowego czlowieka” komunistycznego i przywoluje wpomnienie PRL.

    Na cokolwiek sie nie spojzy, mamy powrot do tego co pamietamy, czyli cofanie wszelakich reform do stanu sprzed 1989r , a moze i jeszcze dalej w czasie.

    JA to nazywam Kontrrewolucja Kaczystowsko Kosciolkowa, bo element „komunistycznej doktryny” zostal zastapiony doktryna spoleczna polskiej odmiany katolicyzmu i pisze o tym w kolejnych odcinkach „Kontrrewolucji”…

    Twierdze, ze ma Kaczynski dokladny plan na opanowanie panstwa i ustanowienie dyktatury. Pewnie sobie roi, ze jak narzuci zaplanowane rozwiazania, to funkcjonowanie w tych rozwiazaniach uksztaltuja tego jego „nowego czlowieka”.

    Nie wyciagnal zadnych wnioskow ani z faszystowskiej, ani z komunistycznej, prob uksztaltowania tego „nowego czlowieka”. Wszystkie proby sa z gory skazane na niepowodzenie, wlasnie wskutek tego zatwardzialca jakim jest czlowiek.

    Bo nei uwzgledniaja ludzkiej natury, ktora jest rezultatem okolo 3,5 miliona lat ewoluowania. Co to jest kilka, czy kilkadziesiat lat „ksztaltowania”, gdy nawet niemal 2000 lat „ksztaltowania” przez kosciol katolicki nie wyeliminowalo zlodziejstwa, zaklamania, rozpusty, dwulicowosci. Tej ostatniej to nie tylko nie wyeliminowalo, ale uczynilo z niej narzedzie i metode zycia katolika, ktory co innego glosi, niz robi.

    Tak wiec moze sobie miec wodzunio plany i planiki, ale w rezultacie i tak bedzie jak zawsze, czyli to co konstruuje zwyczajnie pieprznie przy najblizeszej nadazajacej sie okazji. I oby nastapilo to jak najszybciej, zeby straty, krzywdy, marnotrawstwo i straty byly mozliwie jak najmniejsze.

    pozdrawiam

  179. Płynna rzeczywistość
    3 lipca o godz. 19:16

    Mylisz sie w/g mnie.

    Kaczynski nienawidzi Tuska nawet nei z powodu odebrania wladzy, ale z powodu osmieszenia w slynnej debacie TV przed wyborami w 2007.

    Za osmieszenie Tuska nienawidzi…

  180. lonefather
    3 lipca o godz. 19:16

    Rację masz- co do planu przejęcia władzy.
    ALe, jest on raczej standardowym ciągiem posunięć, niejednokrotnie już praktykowanym w różnych krajach.

    Charyzmy Proroka, raczej też gość nie posiada specjalnej.
    Zbyt wielu odstępców wśród akolitów.
    No i opór materii w naszym narodzie raczej spory.
    Co nie wyklucza tego, że obrany „kurs i ścieżka” nie skończą sie katastrofą dla nas.
    W sferze polityki międzynarodowej jest jak dziecko we mgle.
    Prowadzi nas na rafy……

  181. Ciekawy wywiad z algierskim pisarzem Boualemem Sansalem.
    Tak definiuje islamizm:
    ” Trzeba przyznać, że islam nie przymusza ludzi do wiary. Ale należy ją praktykować, modlić się, żyć i ubierać w określony sposób, tylko tyle. To jednak wystarcza, by przeniknął wszędzie.”
    Jak tak dalej pójdzie, to doczekamy się tego samego w wersji katolickiej.

  182. dezerter83
    3 lipca o godz. 18:28

    Dezerterze, w imię ojca i syna, i ducha Lenina, padam na nos, ale dwa słowa może wydukam.

    „Według Pisma w sercu tych, którzy mogą wymagać kary cielesnej „jest głęboko zakorzeniona” głupota”.

    Głęboko zakorzeniona głupota w sercu tych, których dopiero wychowujemy?! To jak myśmy do tej pory ich chowali?

    „Kto powstrzymuje swą rózgę, nienawidzi swego syna (…)”

    Zapisałem tę mądrość i w następnym wcieleniu będę lał z miłością swoje dzieci od rana do wieczora, aż im dupy popuchną. Logiczne też, że jeśli powstrzymuję rózgę, nienawidzę swojej żony – ją będę zatem lał od wieczora do rana.

    Ale najważniejsze w Twojej wypowiedzi jest to”

    „Wzmianka o rózdze niekoniecznie oznacza wymierzanie dziecku kary cielesnej. Chodzi tu raczej o różne rodzaje upominania, przywoływania do porządku. Czasami wystarczy dziecko życzliwie napomnieć”.

    Bardzo często otóż Świadkowie Jehowy przechodzą płynnie od cytowanych słów Biblii do słów własnych, czego niewprawione oko i ucho nie rozróżni. Mówisz słusznie o traktowaniu dziecka, ale, dezerterze, to jest twoja psychologiczna i życiowa wiedza, a nie mądrość Biblii, tymczasem mówimy właśnie o Biblii, którą sam cytujesz:
    „Kto powstrzymuje swą rózgę, nienawidzi swego syna”
    Stoi jak byk: rózga. Jakim więc prawem przeinaczasz słowo Pana i mówisz: „niekonieczne oznacza” i „chodzi tu raczej o”?

    Z powodu subiektywnego interpretowania Słowa jesteście jedną z 41 tysięcy chrześcijańskich. Albo jest 41 tysięcy bożków Jahwe.

  183. @Płynna rzeczywistość

    Pani Staniszkis to psycholka, i to pisowskiego sortu. Powoływanie się na Staniszkis jest zupełnie niepoważne. To prawie tak jak Pawłowicz.

    Gdyby Tusk bał się Kaczyńskiego to załatwiłby to by to zero w trzy miesiące. Zwykłą ustawą o partiach politycznych na wzór niemiecki.

  184. Jeszcze kilkanaście, kilkadziesiąt lat wcześniej ich rodzice i dziadkowie jako chłopi byli obywatelami drugiej kategorii. Ci młodzi ludzie wydostali się z rzeczywistości niezwykle zacofanej i komunistyczna Polska, która dawała im bezprecedensowy awans społeczny, mogła być dla nich pociągająca – mówi Piotr Nesterowicz w rozmowie z Onetem.
    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/nesterowicz-dla-moich-bohaterow-polska-ludowa-byla-kuszaca-obietnica/r0e0f4
    ===========

    Warte przeczytania refleksje.

  185. sugadaddy
    3 lipca o godz. 18:30

    Co do „winy Tuska”, to realnie ponosi on odpowiedzialność za stan obecny.
    —————————————-
    Tak, do dziś dzwonią mi w uszach słowa Tuska: „Te wybory europejskie być może są o tym, czy dzieci w Polsce 1 września 2014r. w ogóle pójdą do szkoły”.

  186. lonefather
    3 lipca o godz. 19:16
    Jak sie przygladam dzialaniom kolejnym, jakie Kaczynski realizuje, to mam pewnosc, ktora juz kiedys wyrazilem, ze ma Jaroslaw Kaczynski w pelni przemyslany i skrystalizowany plan opanowania wladzy i to wladzy nie jakiejkolwiek, tylko wladzy dyktatorskiej z soba w roli dyktatora.

    Mój komentarz
    Nie chciałbym się wdawać w spór o plan Kaczyńskiego.
    Moim zdaniem jest to bardziej zbiór celów oraz zbiór doraźnych metod, które Jarosław Ka próbuje aplikować jako siła rządząca metodą prób i błędów do państwa – jeśli się nie uda tak, to zrobimy siak.
    Z tego bezplanu rodzi się chaos, którego przyczyna przypisywana jest doraźnie wszystkim innym jako sprawcom (tym, którzy utracili władzę, urzędnikom europejskim, szczególnie niedouczonym Niemcom, którzy chcą dominować, integrystom unijnym, itd.), byle nie głównemu manewrowemu – Jarosławowi Ka.

    Moim zdaniem nie ma tu żadnego planu A i B, tylko próba wykorzystania nadarzających się ścieżek, które mogą doprowadzić do celu. Ogólny cel – przyznaję – to rządzenie jedyne, autorytarne w interesie suwerena, z mocy prawa suwerena, jego interesu i najogólniej mówiąc jego dobra. To jest w zasadzie pewna filozofia, utopia, która tkwi od 19 wieku w umysłach ograniczonych do swojego podwórka polityków, a którą można znaleźć także w dziesiątkach wariantów na witrynach endeckich typu Wolna Polska i inne.
    Filozofia polityczna Jarosława Ka jest składankowa, eklektyczna, bowiem własnej on jeszcze nie wypracował.
    Pzdr, TJ

  187. pombocek
    3 lipca o godz. 21:08

    Jak cymbalski dezerter pisze, że rózga niekoniecznie oznacza karę cielesną, to – poza tym, że łże jak najęty, znaczy że szubienica niekoniecznie oznacza karę powieszenia, topór kata niekoniecznie ścięcie, pluton egzekucyjny niekoniecznie rozstrzelanie, krzesło elektryczne zaś to po prostu kolejka elekryczna bardzo stosowna do zabawy dla dzieci przedszkolnych i ich dziadziusiów.
    Cała reszta rzeczy i pojęć też jest niekoniecznie: łyżka to niekoniecznie łyżka, bo trochę teleskop oraz katedra wawelska, a dezertr to niekoniecznie jehowita, bo tak bardziej to wyznawca szatana.

    Pedofilenie dzieci przez bandytów księży to jest coś, co objaśnił fachowo i akuratnie abepe Michalik: dzieciaki po prostu lgnęły do księdza. I co on, biedny, miał robić? Jak się nadstawiały (jak u Rydzyka Kaczyńska do aborcji), to trza było brać i gwałcić.
    Prawidłowy wyznawca musi być niemoralnym draniem i naciągać, łgać, odwracać kota ogonem i zwalać winę kna kogo innego. Im bardziej to robi, tym się staje bardziej święty. Na koniec dostaje nagrodę i trafia do nieba.
    Oto Wielka Tajemnica Wiary. I niezwykła zaleta niebieskiej książeczki.

  188. tejot
    3 lipca o godz. 22:41

    ja bym się nawet zgodził z lonkiem, że kaczyński ma przemyślany plan.
    Może sobie mieć przemyślane. Nie oznacza to, że przemyślenie nastepuje w kontakcie z rzeczywistością.
    Natomast manifestacja przemyslenia w postaci działania ujawnia, że kaczyński pozostaje w zupelnie luźnym związku z rzeczywistością i maskuje, nieudolnie zresztą, niespójność swojego przemyśliwania ze światem. On stasznie mało wie o świecie, natomiast – co mu chętnie przyznam – bardzo wiele o swoim mętnym świecie, który sam sobie produkuje. Jednak kiedy go sobie wytwarza, znowu nie kapuje, że jest to manifestacja jego własnych skrzywień.
    Produkcja własnych fantazmatów zawsze jest spójna, bo fantazmaty maj to do siebie, że nie mają określonego kształtu. Ponieważ nie pasują do rzeczywistości, to ich autor je dowolnie przekształca i nieustannie gada: zawsze mam rację !

  189. @@TJ & Tanaka

    Cel: dykatura jako narzedzie uksztaltowania Polski pod swoje wyobrazenie

    Plan: Przejac panstwo i zaimplementowac narzedzie nacisku, gotowe jednoczesnie do wziecia za morde, w przypadku rebelii

    Narzedzia wymuszenia posluchu spolecznego sa znane, wiec nei bede ich wymienial, poza wspominka, ze kompletu brak juz tylko pelnego podporzadkowania sadownictwa wladzy Kaczynskiego i „planu Morawieckiego”, ktory w/g mnie tyle wspolnego z tak chetnie zapowiadanym „rozwojem gospodarczym”, co kozia doooopa z traba.

    Gdy te dwa elementy zostana zainstalowane, zacznie sie, choc lepiej byloby powiedziec, ze zostanie przyspieszone, wdrazanie do praktyki elementow majacych uksztaltowac „nowego kaczynskiego Polaka”.

    A jesli suweren bedzie mial inne zdanie, to zostana uruchomione poskramianie i zdlawianie rebelii, narzedziami wywierania presji spolecznej:

    1) bunty na wsi – Ustawa o Obrocie Ziemia Rolna + wszystkie „policyjno terrorystyczne”

    2) bunty np. KOD – „policyjne” i „antyterrorystyczne”

    3) bunty przemyslowcow i biznesu – „planem Morawieckiego”, przepadkiem mienia w/g Ustawki Ziobry o „przepadku mienia z przestepstwa” + NIK + US + ABW + inne

    I sadze w tym temacie, ze raczej racje ma Andrzej Celinski, ze jesli beda kary „odsiadki”, to w zawaisach a dotego przepadek mienia, lub wysokie grzywny…

    4) a kary bezwzglednej odsiadki z grzywnami i/lub przepadkiem mienia, beda dotyczyly opozycji politycznej.

    *****************

    Oczywiscie masz absolutna racje @TJ, ze nie da sie wszystkiego przewidziec i trzeba kombinowac wraz ze zmieniajacymi sie warunkami i okolicznosciami, co swietnie widac na styku Polski z Komisja UE, ajk ewoluuje od prostego obrazania komisji, poprzez udawania kooperowania, do obecnego „zatroskania” i propozycje nierealne, negocjacji nowego traktatu europejskiego. Wszystko po to, zeby zachowac doplyw funduszy, i nie ulec wskazaniom na przestrzeganie prawa.

    I popatrz na tempo imponujace, gdyby to bylo dopiero teraz pisane ustawy. Ale znow w/g mnie, bo wiem ile zajmuje pisanie ustawy bo uczestniczylem w pisaniu Ustawy o Agencji Rynku Rolnego, to wiem, ze te zglaszane i glosowane ustawy od pazdziernika do teraz, to nie jest efekt pol roku rzadzenia, ale efekt lat pracy i przygotowan, gdy PiS byl w opozycji.

    Dlatego powtorze, plan zostal opracowany i przygotowane zostaly ustawy i teraz plan jest juz tylko wdrazany w zycie, z drobnymi poprawkami wynikajacymi ze zmiennych okolicznosci.

  190. pombocek
    3 lipca o godz. 21:08
    „Stoi jak byk: rózga. Jakim więc prawem przeinaczasz słowo Pana i mówisz: „niekonieczne oznacza” i „chodzi tu raczej o”?

    Wnikliwa analiza tekstu pozwala ustalić, że Biblia zawiera sporo wyrażeń, których nie należy rozumieć dosłownie. Sposób przedstawienia myśli albo kontekst wskazują w takich wypadkach, że chodzi o symbol, czyli przenośnię.

    Jest tak również w przypadku słów „rózga” bądź „laska”, będących w Piśmie symbolami władzy – także rodzicielskiej – która obejmuje wszelkie formy karcenia. Rodzice są odpowiedzialni przed Bogiem za korzystanie z tej „rózgi” przy wychowywaniu dzieci. Jeśli pod tym względem nie dopisują, to sprowadzają na dziecko niepowodzenie, a na samych siebie wstyd i niezadowolenie Boże. „Głupota jest przywiązana do serca chłopca; rózga karności oddali ją od niego” – czytamy w Biblii.

    Analogicznie, słowa Dawida z Psalmu 23: „Jehowa jest moim Pasterzem. (…) Nawet gdy chodzę doliną głębokiego cienia, nie boję się niczego złego, bo ty jesteś ze mną; rózga twoja i twa laska — te mnie pocieszają”, wskazują na życzliwą opiekę i kierownictwo, które Bóg zapewniał temu królowi.

    W proroczej księdze Apokalipsy – obfitującej w liczne symbole – przedstawiono Jezusa, który przychodzi jako przedstawiciel Jehowy z pełną władzą do wykonania wyroku na swoich nieprzyjaciołach. Jezus, jak czytamy, „uderzy ziemię rózgą swoich ust, a duchem swoich warg uśmierci niegodziwca”. Następnie powiedziano, że będzie panował nad narodami nie zwykłą laską, jak pasterz spokojnie prowadzący swe owce, ale „rózgą żelazną” (Apokalipsa 2:27; 19:15). W tym, i w wielu innych miejscach Pisma, „rózga” jest przenośnią i oznacza użycie przez Jezusa władzy powierzonej mu przez Ojca, do zaprowadzenia porządku na ziemi.

  191. Rozgi, laseczki drewniane i zelazne, deszcze ogniste i potopy …

    I jak to sie pozniej dziwic, ze wierzacy, nekani nieustajacymi koszmarami swiruja?

    I tak dziwne, ze tak malo jest zeswirowanych religijnie, w tych strasznych psychologicznie okolicznosciach. Mozliwe, ze wiekszosc tak tylko roche wierzy, na wszelki wypadek, a praktycznie ot ma to i te „biblijne apokalipsy” gleboko w miescu calowanym u Pana Majstra.

  192. I jeszcze slowo odnosnie Kaczynskiego.

    Mysle ze jedynym co wypowiedzial wprost, bez owijania w bawelne klamst kamuflacyjno propagandowych, bylo to co powiedzial o „nowym czlowieku”.

    Szans na realizacje nie ma najmniejszych, bo juz wyzej wpomnialem, z ena przeszkodzie stalo, stoi i bedziec stac, zawartosc czlowieka w czlowieku.

    I przywolywalem przyklad kosciola katolickiego, ktory od niemal 2000 tal tez „lepi” tego swojego „nowego czlowieka”.

    A skutki sa jakie sa i tutaj nalezy sie przyklad skutkow:

    http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2016-07-03/seksualny-skandal-w-kosciele-papiez-odwolal-polskiego-biskupa/

    Czlowiek, w kosciolkowym czlowieku zwyciezyl i kosciolkowiecnawet w randze biskupa, nie mial szans…

    Tak wiec bedziemy mieli tragiczny dla Polski i Polakow wyscig na czas, jaki bedzie toczyl Jaroslaw Kaczynski ze swoim wiekiem coraz bardziej zaawansowanym.

    Gdyby Jaroslaw mial ze 30 lat mniej …, ale ma 67 i wie jak malo kto, ze jesli on nie „zrobi” nowego czlowieka, to nikt nie zrobi, bo po jego odejsciu PiS sie rozpadnie w wewnetrznych walkach o schede po nim.

    Tak wiec wie JAroslaw, ze to on musi i ze musi sie spieszyc, zeby zdazyc. A to ozancza bylejakosc z pospiechu wynikla i nadrabianie niedorobek wymuszaniem posluszenstwa…

    A wszelkie wymuszanie ma ot do siebie, ze sie eskaluje w miare trwania.

    67 lat, niedorobki, wymuszanie posluchu, koniec nei jest trudny do przewidzenia, a sa tym koncem ofiary smiertelne !

    ***************

    Nie wiem jak szybko ruszy aparat przymusu, ale jak juz ruszy, to wylacznie kwestia czasu beda ofiary smiertelne.

    Bo zawsze znajdzie sie taki, ktory przylozy palka „o raz za duzo i ciut za mocno”.

    I pierwsza ofiara smiertelna, bedzie sygnalem konca Jaroslawa Kaczynskiego. I znow nie wiadomo ile wiecej ofiar bedzie potrzeba i ile czasu to zajmie.

    *************

    Nie jest mi latwo napisac o tych ofiarach smiertelnych rezimu Kaczynskiego, ktorego wiekszosc nawet teraz nie „widzi”. Ale z tego co wiem i rozumiem istote sprzezenia jakie nastepuje w takich okolicznosciach jakie tworzy Kaczynski w Polsce, to jesli wczesniej si enie podda i sam nie ustapi, to gdy z uporem bedzie forsowal swoje plany „nowego czlowieka”, to jedym skutkiem beda wczesniej czy pozniej ofiary.

    I dlatego o tym co wiem, zeby z gory uprzedzic i dac szanse na psychiczne przygotowanie sie.

  193. 🙂
    4th of July

    Wszystkiego dobrego Amerykanom

  194. lonefather
    3 lipca o godz. 23:23

    Mowiąc zupełnie hipotetycznie, bo nie jest to stan realny, a jedynie rozważanie modelowe, gdyby Kacz. Jar. chciał zarówno tego by Polska była pełna szczęśliwych obywateli kierującyc się cnotami wysokich wartości, jak i tego, by była państwem nowoczesnym, otwartym, wolnym, uzgodnionym ze światem, mającym potencjał i ochotę, by być aktywym jego uczestnikiem, mającym ważne i pożyteczne rzeczy tak do zaproponowania, jak i nadające się do wdrożenia, na podstawie własnych osiągnięć, zachowywałby się zupełnie inaczej.
    Ale przecież samo stwierdzenie tego co wyżej, musi budzić śmiech i smuteekk zarazem, swoją fantazyjną i drastyczną niezgodnością z tym co robi i jak to robi, oraz co gada i jak gada Kacz. Jar. i jego produkty wraz z Kościołem kat.
    Nie ma tu zgodności z żadnym z warunków koniecznych do tego, by nadwiślańskość miała taką obywatelskość i takież fundamenty, potencjały i cnoty.
    Rzecz o podstawowm i przesądzającm znaczeniu: świat jest złożony, trudny, dynamiczy i bolesy. By cokolwiek moc w nim zdziałać dobrego, poprawić, osiągnąć coś samemu, wypróbować i umieć to następnie w większej skali wdrożyć konieczych jest kilka kapitalnych cnót:
    * podmiotowość człowieka
    * wolność, swoboda, ochota do działania
    * rozumienie świata, lubienie go i ludzi, poczucie – co w tym kontekście brzmi dziwnie – braterskości i wspólnego losu
    * twórcze, kreacyjne umiejętności w sobie i umiejętność ich zamiany między ludźmi na dobry dla wszystich skutek
    * odpowiedzialnośc, za siebie, za innych, za planetę, jedyną jaka jest.
    Innych warunków na razie nie będę mnożył.

    Co mamy zamiast tego:
    * proces pogłębiannia upodmiotowienia miekszańca nadwiślańskiego, który liznąwszy na moment, i to tylko w niedlugim okienku czasu, nieco podmiotowości, zostaje od niej odsuwany i wciągany do definicji przedmiotu
    * wolność swoboda, jasność i chęć przyjaźni z innymi jest w nim zabijana, lub już zabita. W to miejsce implantuje oraz wydobywa i uświęca polityka, czyli Kacz. Jar. mroczność, nędzę moralną, uprzedzenia, ksenofobię, drańskie instynkty, egozim, zawiść, durnotę bez granic, prymitywizm i wszelke inne draństwa oraz słabosci, które nie tylko w niczym nikomu nie pomogą, ale gubią, niszczą, dewastują, i korumpują wewnętrznie także same obietky tych manipulacji.

    W miejsce Trybunalu Konstytucyjnego, który ma niezależnie badać i orzekać, ma być albo trybunał powolny uzurpatorowi, abo wprost uzurpator będzie decydował.

    W miejsce zasady, że każdemu się ufa i ma go za niebandziora dopóki mu się prawomocnie i sądowo niezależnie bandziorstwa nie dowiedzie, tworzy się bandziora in spe. A banrdziorem in spe, a nawet bandziorem już niesądownie osądzonym i ściganym karnie jest opozycja, „najgorszy sort” i każdy, na kogo padnie cień palucha władzy.

    Zamiast otwartości, poczucia, że razem, z innymi społeczeństwami, w twórczym wysłku doskonalimy Europę, jej wolność, demokratyczność, twórczą siłe, biorąc za nia poważną odpowiedzialność, usiłuje Kacz. Jar. i Kościół kat obrzydzać, opluwać, separować się i zrywać. Usiłuje garnąć profoty pod siebie, a koszty zwalać na innych. chce merkantylnych zysków, a pozostały wciska też własne rachunki do zapłacenia.

    Wszelkie konieczności i pożądane dla dobrego skutku cechy i cnoty są nad Wisłą przez wymienionych odwrócone, zaprzeczone, skłamane, oplute. A język i pojęcia języka, bez krórych nie ma myśli, są zamienione w swoje przeciwieństwo: wszelkie te draństwa robi „najlepszy sort”, a Polska ksenofobiczna, egotyczna, niemoralna i podła jest „chrześcijańskim wzorem dla Europy”.

    Sukces PISPolaka jest jego nędzą, oraz nędzą publiczną, wciskaną niePISowskimu Polakowi.

  195. dezerter83
    4 lipca o godz. 0:17

    Dezerterze, szamotanie się kaznodziejów-interpretatorów Biblii między tym, co symboliczne i niesymboliczne jest najlepszym dowodem na to, że w szamotaniu się znaleźli oni przyjemność. Rozróżnianie symbolicznego i niesymbolicznego dla miliardów prostych ludzi jest nie tylko niedostępne, ale i niepotrzebne. Oni zresztą całą świętą księgę mają w dupie – odklepują raz na jakiś czas dwa rytualiki i starczy, to cała ich wiara.
    Tysiącpięćsetstronicowa kobyła jako instrukcja codziennego życia to wystarczający powód do śmiechu na sam widok. A w dodatku jeden na szesnaście miliardów prosty człek, który dałby radę przez nią przebrnąć, dowie się na końcu, że musi wracać do początku, bo nie odróżnia symbolicznej rózgi od wieprzowej…tfu!…wierzbowej. I w ogóle, jako przy ziemi pełzający, nie rozumie, co to „symbol”, „symboliczny”. Tak że idź ty się, nieistniejący tworze Jahwe, utop i nie zawracaj gitary. Dawali sobie ludzie radę dziesiątki tysięcy lat przed tobą, dadzą więc sobie radę i po tobie. A jeśli nie dadzą, to ziemia na jakiś czas odetchnie. Wczoraj naliczyłem na drodze z Jamna do Łabusza sześć rozjechanych zaskrońców.

  196. Tanaka
    4 lipca o godz. 9:01

    O kolegach prawnikach z wojska samo mi się zrobiło mniemanie, że to ludzie o inteligencji czysto technicznej, powierzchowni, bez aspiracji do rozumienia człowieka i życia (nie że studia prawnicze takich tworzą, lecz że tacy ludzie na nie idą). Pewnie Jarosław Kaczyński słyszał o utopiach, a w jednej nawet żył, ale niczego go to nie nauczyło. Niewykluczone więc, że cywilizowane wartości i warunki, które wyliczasz uznałby właśnie za utopię, skoro sam wprowadza jako nieutopię chaos i zaprzeczenie wszystkiego, co cywilizowane. Mało go obchodzi, że cywilizacja zachodnia to byt realny, nie na wydumanych podstawach konstruowany, i że my jedziemy tam do pracy, że tam kilkakrotnie lepiej zarabiamy, że my ich podziwiamy, a nie oni nas. On ich, zamiast się żmudnie uczyć i naśladować, zwyczajnie przeskoczy i będziemy z przodu. Utopiści nie uwzględniają realności materii, z której chcą lepić swoje utopie – lepią je z samych wizji. Wątpię jednak, by Jarek miał wizje – ma raczej kaprysy i humory. Zależne od tego, co mu się przydarzyło, przyśniło i którą nogą wstał.

    Przepraszam, gadanie o Jarku to gra w trzy karty na jarmarku.

  197. Okazuje się, że antyislamiści potrafią mówić jednym głosem z islamistami.
    http://natemat.pl/184119,jezuita-odpowiada-na-wlepki-nacjonalistycznych-raperow-zabicie-wroga-to-nie-droga-do-raju

  198. Niech będzie pochwalona kiszona kapusta. Qrde, wracam po łikendzie i widzę, żeśta dużo napisali. Zgodnie z obyczajem Nefci, idę po popcorn.

    Rafał KOCHAN
    1 lipca o godz. 17:56

    Dobra, dobra, KOCHANieńki, ale przyznasz, że jak się patrzy z boku, to można ocenić, czy ten oszołom ma rację, że widząc miękki, mówi twardy. Oczywiście zakładając, że ma się Twoje, niespotykane spojrzenie, które obiektywizuje rzeczywistość. A niesienie wśród pospołu kaganka oświaty pozostawiam Tobie.
    A poza tym, naucz śmiać się z siebie, a nie mnie obrażasz pod 1 lipca o godz. 15:19 za ukrytą opcję PiSowską. 😉

  199. @Gospodarzu, mam bana na dłuższe niż jedno zdanie wpisy?

  200. Nie, użył Pan słowa klucza (kaganek oświaty zawiera zbanowany nick), już odbanowane.
    Pozdr
    jk

  201. Lonefather, plan Kaczyńskiego, to najogólniej mówiąc – starać się przebyć drogę tak by dotrzeć do celu. Zarówno cel, jak i droga są mgliste. Lecz historia podsuwa mnóstwo wariantów osiągania celu i szereg wariantów drogi do celu.

    Obserwuję poczynania PiSu jako w zamyśle monopartii narodowej reprezentującej interesy mas i nasuwają mi się pewne analogie z rodzeniem się reżimów autorytarnych w Europie w 20 wieku, od radzieckiego począwszy poprzez włoski, hiszpański, do niemieckiego.
    Najbardziej planowym i jednocześnie niesamowicie elastycznym w ścieżce dochodzenia do celu był reżim radziecki. Tyle ile tam było wygibasów ideologicznych, zagarnięć, zwrotów na różne kierunki, to nie było w żadnym innym reżimie. Ewolucja reżimu radzieckiego wskazuje na to, jak złożony jest proces dochodzenia do celu oraz jak cel to się oddala to zbliża, nęci i mieni, a droga do niego częściej jest usłana trupami niż różami, chociaż przywództwo stale twierdzi, ze różami.

    Jarosław Ka wyobraża sobie państwo, jak wielu mu podobnych ambicjonerów, jako strukturę, która po opanowaniu, wejściu do kluczowych punktów da się zarządzać jak dajmy na to folwark, posiadłość ziemska, fabryka. Rozdzielić funkcje, pobudować pomniki dla państwa i siedliska dla urzędów, dla ludu domy, trzymać w garści nadzór, wymuszać posłuch, nauczać, kazać, kontrolować, reformować, pobudzać (m.in. dzietność), nie spuszczać oka z delegowanych na najważniejsze urzędy, pilnować, wykazywać troskę, itd. – coś takiego jak skrzyżowanie Kim Dżong Una z premierem Malezji i Piłsudskim.

    Jeśli Prezes sobie wyobraża, że jest w stanie jako przywódca narzucić swoja wolę państwu, to jest w głęboko mylnym błędzie, bowiem to nie jest ten format polityka.
    Pzdr, TJ

  202. ozzy
    3 lipca o godz. 17:33
    @tejot
    Le nationalisme – c´est la guerre”. Tak kiedys ostrzegal Francois Mitterand,

    Mój komentarz
    Ozzy, tak jest. Nacjonalizm, to dla wielu polityków pokusa nie do zwalczenia, to najbardziej efektywny, łatwy do eksploatacji napęd w polityce. Paliwo, które jak placki krowie, leży na drodze, należy tylko je zebrać, podsuszyć i podpalić. Smrodu dużo, ale i ciepło jest, przy którym niewybredni politycy mogą mogą się grzać i grzać.
    Pzdr, TJ

  203. pombocek
    4 lipca o godz. 10:58

    Z Twojej całości, to podkreślę, „na sposób szczególny”, jak gada Lolek kajakarski i jego progenitura prawidłowego wyznania:

    „Mało go obchodzi, że cywilizacja zachodnia to byt realny, nie na wydumanych podstawach konstruowany, i że my jedziemy tam do pracy, że tam kilkakrotnie lepiej zarabiamy, że my ich podziwiamy, a nie oni nas. On ich, zamiast się żmudnie uczyć i naśladować, zwyczajnie przeskoczy i będziemy z przodu

    Jest w tym wielka esencjonalność. Republika, demokracja, wolności, podmiotowość, prawa człowieka i obwatela, zniesienie niewolnictwa pańszczyźnianego, wynalazek równości kobiety i równości dziecka wobec prawa i obyczaju z każdym innym człowiekiem; bolesna i niezakończona nauka, że kolor skóry ani wyznanie tez nie może degradować ani wyróżniać, ani płeć, ani jej szczegóły i konfiguracja, ani wiele innych rzeczy – to wszystko wynalazki Zachodu.
    Gdy to Zachód wynajdował, budował, edukował, w męce i mozole uczenia się i doskonalenia, w Polsce procesy były odwrotne: pierwociny mysli przytomnej zostały uwalone, a państwo rozwalone. Przez samych Polaków i Kościół kat. A nieobywatelskie chamy tkwiły jeszcze 2/3 wieku w poboznym stanie bydlęcego niewolnictwa, a następny niemal wiek – w stanie półniewolniczym i niepewnym kierunku.

    Frustracja, zawiść, złość aż kipi, wywala się z pisoidalno-episkopalnych łbów, cuchnącą pianą zalewa pola, łąki i przysiółki nadwiślańskie. I te współczesne zaczyny, pierwociny rozumu, demokracji, oświecenia, wściekłość ta zawistna musi spotwarzyć, opluć, zniweczyć i sobą potwornym zasłonić, zastapić.
    Jak już to zrobi, choć nigdy się w tym nie ukoi i nie zaspokoi, bo te psychiatryczności skrzywień są nienasycalne, to będzie Prawdziwie Prawdziwa Polska i Prawdziwie Prawdziwy Polak.
    I bozia dozna tu swojego szczęścia: wreszcie jego Dzieło Stworzenia będzie na jego miarę.

  204. pombocek
    4 lipca o godz. 10:58

    II

    Bo przeskoczenie odbywa się nie pracą, nie współpracą nie ciekawością innych, nie trudem edukacji, zbierania nauk, wyciągania wniosków; nie rzetelnością, uczciwościa, fachowością, cnotliwością republikanina, ale konfabulacją, fantazmatem, oszustwem, zaprzeczeniem i wyparciem psychotycznym; wrzaskiem, wścieklicą, wiarą, pacierzem, okopem św. Trójcy, pogromem niewiernych, szumem husarskości, mianowaniem wroga i jego nadzianiem na lance, rozsiekaniem szablą, zapluciem kwasem jadu.

  205. tejot
    4 lipca o godz. 11:40

    Domnimany cel Kacz. Jarosława jest niedefiniowalny, nieuchwytny, pozbawiony mierzalnej substancjalności. Można, rzecz jasna tak go nazwać, jak jest nazywany: „Prawdziwa Polska”, „Prawdziwy Polak”, „Prawdziwa Suwernność” i tak dalej. Gdy się jednak rzeczy dokładniej przyjrzeć, nie sposób ustalić składu.

    I w tym właśnie rzecz, żeby nie było żadnego ukonkretnionego celu. Cel definiowalny dezawuuje przewodnika, który nie potrafi do niego doprowadzić. A nawet jak doprowadzi, cel osiągnięty oznacza koniec.

    Rzecz w tym, żeby iść, leźć, krążyć, brodzić i ciągle się zapadać. Każde zapadnięcie się to konieczna cena na drodze do celu, który jest zbawieniem. Za zbawienie przyszłe płaci się teraz, do rąk przewodnika. Niegdy nie wolno więc celu osiągnąć. Musi być mętny, hasłowy, ale podniecająco nazwany, by wycisnąć ostatni grosz i ostatnie siły z dążącego, na służbie u przewodnika.

    Takie są niewzruszalne zasady każdego skrzywionego i cynicznego przewodnika i głupi oraz sobie szkodliwy jest ten kto sądzi inaczej.

  206. Jacek Kowalczyk
    4 lipca o godz. 11:40

    [czy teraz przejdzie, jako mój produkt zaraźliwy?]

    „ka.an” ?

    Omajgocie, jaka boziosprawiedliwość: człowiek się grzecznie wyrazi za pomocą ka.anka oświaty, gramatycznie i ortograficznie, za co zbierał piątki i nawet ma maturę, a tu go zara zbanują.
    Ale to się dobrze tłumaczy:
    1. w Klossie: „nooo, Hans, nie wiedziałem, że masz taką piąstkę.. Ochlapal mnie…, mógł mnie ochlapać…, nie umie uszanować niemieckiego munduru..!
    2. świeżo: „imigranci roznoszą choroby i zarazki”
    Ale, przede wszystkim, fundamentalnie, wiecznie, poza koniec świata:
    Za owocowe grzeszki Ewy i Adasia, płacą wszyscy następcy: zżarcie jabłka, gruszki, śliwki, agrestu, ałyczy, kiwiego i każdego innego, karane jest śmiercią, jak leci, każdego po równo.

  207. Tanaka
    4 lipca o godz. 11:56

    Podsumuję to, co w drugim wpisie słusznie powiedziałeś: Kiedy Szydło z sejmtrybuny wrzaśnie: „Demokracja!” to tak jakby już ona była – właśnie z gęby spadła. I lecę falochronu popilnować, na fajnym wietrze pożeglować. Przez te sporty to już mi grzyby trochę przeszły.

  208. Tanaka
    4 lipca o godz. 12:07
    Domnimany cel Kacz. Jarosława jest niedefiniowalny, nieuchwytny, pozbawiony mierzalnej substancjalności.
    Niegdy nie wolno więc celu osiągnąć. Musi być mętny, hasłowy, ale podniecająco nazwany, by wycisnąć ostatni grosz i ostatnie siły z dążącego, na służbie u przewodnika.

    Mój komentarz
    Tanaka, tyz prawda.
    Kaczyński ma zdolność dorabiania się ze swoja ideologią, doklejania się do faktu po fakcie. Konstruowanie spójnych ideologii przed faktem, to nie jego działka. Jego działka, to dekonstrukcja (ulubione słowo Prezesa, które ma oznaczać destrukcję) wszystkiego przed faktem i po fakcie.

    Cele Jarosława Ka są hasłowe i mętne, bo tylko takie można w razie potrzeby, gdy coś się nie uda, wykręcać, przykrawać, odwracać znaczeniowo. Cele Prezesa, to ruchome wydmy, fatamorgany, fantazmaty, iluzje, a drogi kręte i nieznane, kreowane na bieżąco w biegu wypadków, najchętniej w zamieszaniu.
    Pzdr, TJ

  209. z dyskusji Panów nie wynika nic dobrego dla Polaków, nie-Polaków, ateistów i wyznawców Rydzykowych oraz inszych Lolków kremówkowych i Kajakarskich oraz Maryi Zawsze Dziewicy.

    Wyobrażam sobie Jarkacza, że wiedzie nas do celu (bardzo mętnego i niedookreślonego) niczym Mojżesz swój lud przez pustynię.
    Ówże Mojżesz robił to przez 40 lat; czy Jarek dożyje końca tej drogi.
    Ewentualni pośmiertni kontynuatorzy idei Jarkacza nie będą aż tak cierpliwi; nie wiadomo, czy i Jarek nie chce efektów zaraz, natychmiast.

    PS.Panowie tu serio, serio, ja trochę żartem, ale lekko jestem zaniepokojona tym niedookreśleniem celów oraz faktem, że tfuu…wórca tego dzieła dziś pisanego (na kolanie pisanych ustaw i przemyśleń) oraz skoków na kasę nie odpowie za swoje czyny, gdyby z jego pomysłów zostało jedno wielkie buuuummmmmmmmmmmm…

  210. Tanaka
    4 lipca o godz. 12:07

    Kaczyński ma dwa cele w zyciu:
    1-przejść do historii jako ktoś wielki.
    2-pobawić się marionetkami, kreując lub w nicość obracając ludzi.

    To drugie jest dość łatwe, manipulowanie wyssał z mlekiem matki zapewne.
    Trafiając na podatne osobowości i mając do dyspozycji zasoby finansowe i wpływy, jest w stanie kształtować otoczenie dowolnie.
    Przy czym, ilość cięgów jakie dostał by dojść do obecnej pozycji jest trudno policzalna.
    Marsz do władzy nieskrępowanej przez 25 lat- cóż za konsekwencja.
    Albo obsesja…….

    Przejście do historii natomiast, jest bardzo skomplikowane.
    Jako Herostrates?
    To się może udać.
    Kariery Napoleona mu nie wróżę- nie te czasy i zasoby kraju.
    Jakimś Odnowicielem, Wielkim Filozofem, Demiurgiem, Oswobodzicielem, tez nie zostanie.
    Zero własnych oryginalnych koncepcji.
    Wtórność i nieskładne zapożyczenia z różnych źródeł, nie składają się na coś konkretnego.

    Dobór kadr, poczawszy od Waszczykowskiego, jest fatalny.
    Ludzie o przeroście ego, manii wielkości bez realnych dokonań, to nie zespół rewolucjonistów pracujących do czasu nad wspólnym osiągnięciem celów.
    To soliści….
    Bez kadr nie ma rewolucji.

  211. @Wiesiu

    Gdybys czytywal, opisywana przeze mnie Kontrrewolucje Kaczystowsko Kosciolkowa, to wiedzialbys, ze Jarkacz ze swoja ponura kompanija, nie tworza niczego nowego, niczego rewolucyjnego…, oni jak kazda kontrrewolucja wracaja do starego i dobrze im znanego, wiec nie musza sie wysilac na wymyslanie, co najwyzej na przypominanie sobie, jak to dawniej za komuny bywlo…

    Jak to kontrrewolucja…

  212. konstancja
    4 lipca o godz. 13:52

    On NIE MA idei, i to jest najbardziej tragiczne.

    Najgłupszym zaś pociągnięciem, było obstawienie anglosaskiego konia.
    Za wszystko.
    Tego nie robi się będąc mężem stanu.
    Nie pali mostów.
    A ta formacja zdaje się z premedytacją zrażać nie tylko Niemców, Rosjan, jako najbliższych sasiadów, ale i mniejsze kraje z naszej okolicy.
    Izoluje Polskę, w jakim celu?

  213. @Tanaka

    Zobacz proszę czy tym razem gołąb pocztowy doleciał bo właśnie go wyprawiłam.

  214. I jeszcze raz do @Wiesia

    Dobor kadr nei jest fatalny, jest idealny !!!

    Wszystkie kadry sie sluchaja prezesa i bez zmruzenia oka realizuja jego wole, co jest najlepszym dowodem ich idealnosci.

    Znow przywolam „kontrrewolucje” ktora opisuje. Juz pare razy tam pisalem, ze Jarkacz uksztaltowal PiS na swoj obraz i podobienstwo swoje, a teraz PiS bedace zwielokrotnieniem wodza realizuje przeksztalcenie Polski i Polakow na swoj obraz i podobienstwo.

  215. lonefather
    4 lipca o godz. 14:17

    Rewolucjonista, reformator, zdobywca, MUSI mieć kadry wyznające podobną ideę, ale jednocześnie zdolne do samodzielnego myślenia i podejmowania decyzji.
    Zgraja potakiwaczy zdolna jedynie do produkcji wazeliny i odgadywania myśli wodza, absolutnie nie chcąca mu się sprzeciwić, jest domeną raczej despotów.

    Inaczej mówiąc, silny władca nie obawia sie silnych i kompetentnych oficerów.
    Słaby despota będzie niszczył wszystkich wyrastających ponad normę, bo moga stanowić dla niego zagrożenie, konkurencję.
    I tu masz klasyczny tego przykład.

    Z takimi ludźmi nie da się wprowadzić zmian, ani długo utrzymać zdobytej władzy.
    Tyle moim zdaniem wynika z moich lektur i śledzenia biografii paru znaczących w historii postaci.
    Kaczyńskiego otaczaja ludzie pokroju Papkina, nie marszalka Ney’a, czy Żukowa.
    Ci zdolni byli do przeciwstawiania własnych koncepcji przywódcom, z dobrym skutkiem.
    Ale, do tego trzeba mieć coyones…….

  216. @wiesiek59
    Obstawianie angielskich koni, gdy się pozbywa własnych, pełnokrwistych arabów jest nie tylko zbrodnią, jest głupotą, z którą się płaci nie tylko afrontem, ale w konsekwencji spadkiem z jakiegokolwiek miejsca w historii. Herostrates był jeden, całe tabuny Herostratesików pojawiały się na chwilę i szybko znikały. I po naszym Herostratesiku śladu nie będzie. A tu egzemplifikacja afrontu:
    http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/trener-koni-nie-przyjal-nagrody-prezydenta-dudy,658349.html

  217. @Konstancjo

    Nie bedzie zadnych kontynuatorow „idei” Jarkacza.

    Po jego odejsciu rzuca sie sobie nawzajem do gardel w walce o schede. I najpewniej wszyscy beda sie przekrzykiwac, jacy to z nich sa nastepcy i „kontynuatorzy”.

    Bedzie wrzask, kontynuacji nie bedzie…

    Grozilaby „kontynuacja”, gdyby Jarkacz za zycia i w pelni „sil politycznych” przekazal wladze nastepcy i tylko pilnowal wykonawstwa. Ale to nie grozi, bo Jarkacz wie, ze pierwszym krokiem nastepcy byloby zalatwienie go na amen, zeby przypadkiem zdania nie zmienil.

  218. anumlik
    4 lipca o godz. 14:45

    Konie arabskie sa tylko i wylacznie czystej krwi

    „Pelnej krwi” sa angliki, czyli Thoroughbred

    taka mala popraweczka.

  219. @Lonek, co ja bym bez Ciebie zrobił na tym świecie? No co? Czy one są czystej krwi, te araby, czy one są full-blooded, to i tak są thoroughbred. Rasowe, znaczy. I o to mi szło 😉

  220. anumlik
    4 lipca o godz. 14:45

    Są dwie smutne postacie w historii.
    Wercyngetoryx i Pyrrus.
    Poprowadzili swoje narody do klęski.
    Za ich błędne decyzje zapłaciło wielu…..

    Otaczanie się BMW, zrodzi te same skutki.
    A zdaje się, wyjście awaryjne- emigracja- nam się kończy.

  221. wiesiek59
    4 lipca o godz. 14:13
    ta IDEA była z wielkim cudzysłowem i ze znakiem zapytania!
    Nawet nie potrafię nazwać nijak jego pomysłów; nieważne czy własne, czy zapożyczone, przetworzone, przetrawione.
    Wszystkie te pomysły cofają nas wszystkich w mroki dziejów.
    Nie mam słów oburzenia, szoku, zdumienia i zadziwienia dla niosących w świat jego pomysły, na poniżenie i zniszczenie wszystkiego, czego byliśmy świadkami przez ostatnie 25 lat; sukcesów i porażek.

    Mój wpis był próbą ośmieszenia działań Jarka, ale został przez odpowiadających nań potraktowany serio.
    Przepraszam, jeśli ktoś sie zdenerwował…

  222. Co do rasowości…..
    Czysta rasa Polaków raczej juz nie istnieje.
    Zbyt wielu było kolonistów, obcych armii w przemarszu i na popasie.
    A nasze elity zbyt lubowały sie w obcoplemiennych żonach.

    Nawet prezio jest skażony genetycznie.
    Rodzina spod Odessy powinna go w oczach Prawdziwych Polaków dyskredytować.
    Ale, pokryli go teflonem……

  223. wiem, że po zejściu z tego świata Jarka odbędą się walki buldogów nie pod dywanem, ale jawnie, nawet nie na ringu, na ktorym obowiązują jasne zasady.
    To będzie walka wręcz, z wieloma ofiarami, bo niejednemu z PIS marzą się przejęcie konfitur; władza jest dobrym afrodyzjakiem, jeśli już nic nie zostanie.
    nie ma tez co liczyć na jakieś trybunały i postawienie niszczycieli przed nimi, skoro juz zaczyna sie demontarz sądów i ich podporządkowanie.

    Nie znajdzie Jarek swojego miejsca w historii, chyba, że zadowoli go sława Stalina i Lenina( mieli być wiecznie żywi….ha!)

  224. demontaż sądów, rzecz jasna

  225. NeferNefer

    Przylecioł, i odlecioł. chyba beret.

  226. Kaczafi to postać tragikomiczna z przewagą farsy i tak się zapisze w historii.
    O ile nie wytnie jeszcze jakiegoś bardziej ponurego numeru, ale mam nadzieję że na to nie starczy mu odwagi i wyobraźni.

  227. @Anumliku

    Pytasz sie o to: Co bys beze mnie na tym Swiecie poczal?

    Odpowiadam Tobie: Poczynalbys to samo co cale zycie poczynales, nie byloby zadnej roznicy.

    A wracajac do koni, to w polskiej nomenklaturze hipologicznej zostalo przyjete, ze :

    araby to – czysta krew,
    a angliki to – pelna krew.

    Tak reaguje na „pelna krew atabska”, jak na to, ze Prezes Rzeplinski lamie Konstytucje. Reaguje identycznie alergicznie. Co mam nadzieje, ze zrozumiesz dzieki przykladowi z Prezesem Rzeplinskim i jego „lamaniem Konstytucji”.

  228. NeferNefer
    4 lipca o godz. 15:52

    Te 25%, czyli okolo 37/8 miliardow zlociszow z OFE, ktore maja byc przepisane na „Fundusz demograficzny”, moze zalatawic srodki na 500+, na 2017 rok.

    A co dalej?

  229. Wczoraj w parku uslyszalem definicje klamstwa.

    Tak jak w lataniu samolotami latamy glownie „klasa ekonomiczna”, tak klamstwo jest „ekonomiczna prawda”.

  230. @lonefather
    4 lipca o godz. 16:06

    Potop 🙂

  231. @Tanaka

    Zamiast bereta wróciła zwłaszcza. Siedzi na parapecie.

  232. NeferNefer
    4 lipca o godz. 15:52

    Z całym szacunkiem dla pani Solskiej, ale jej ocena jest błedna i anachroniczna.
    Giełda stała się ruletką,nie instytucją obiektywnie służącą do wyceny firm, czy sposobem na racjonalne inwestowanie.
    OFE zaś, to największy jak dotychczas przekręt w polskiej i nie tylko historii.

    Pieniądze przyszłych emerytów, to odłożony w czasie popyt.
    Wprowadzone do obiegu gospodarczego, byłyby wielokrotnie opodatkowane.
    Odłożone, stają sie łupem wyznaczających trendy spekulantów.

    Plan Morawieckiego nie jest głupi.
    Sfinansowanie z nich potrzeb inwestycyjnych zwiekszyłoby naszą konkurencyjność, czy wpływy budżetowe z dywidendy, sfinansowało miejsca pracy.
    Obecnie sa marnotrawione i transferowane za granicę.

    Jedna decyzja zachodnich banków centralnych, czy funduszy hedgingowych, powoduje wzrost lub spadek kursów akcji, czy walut.
    Globalizacja spowodowała takie zachwianie przewidywalności i stabilnosci sytuacji gospodarczej, że byt wszystkich emerytów jest zagrożony.
    Nikt nie jest w stanie przewidzieć, co za lat 30 powiedzmy, utrzyma swą wartość, a co będzie miało poziom „śmieciowy”.
    Jedynym w miare pewnym gwarantem przyszłych emerytur, zdaje sie pozostawać Państwo, albo rodzina…..

  233. NeferNefer
    4 lipca o godz. 16:10

    Koszmar.

  234. NeferNefer
    4 lipca o godz. 16:13

    Sprawdzam i widzę: „zwłaszcza promiennik podczerwieni z Ukrainy – szukam partnera do biznesu”.
    A co jeszcze, to nie widzę.

  235. mag
    4 lipca o godz. 15:57

    Mag, jak się patrzę i nawet czasem wpatrzę w tego kaczafiego, to ja w nim żadnego komizmu nie widzę. farsowość – i owszem.
    I co jeszcze widzę, to coś, co wyparowuje i już słabo ciągnie: ten tragizm. Byłby on ludzki i znośny, niechby sobie miał i niechby zbierał wyrazy współczucia, gdyby nie grał nim, nie przeflancował, nie sprzedał komercyjnie, nie wyflaczył i obsmarował nim każdego od morza do Tatr.
    Najwięcej w nim widzę smętności, nieudaczności, mściwości i bezmiernej pustki. Produkuje puste byty, fałszywe słowa i tym zapełnia własny łeb, żołądek i życie oraz kazi tym łby powolne i nieumeblowane.

  236. @Tanaka

    Bo zwłaszcza jeszcze siedzi u mnie, jak się obrobię to wygonię.

  237. @@NeferNefer, Tanaka
    Co u Was siedzi, zwłaszcza?
    Może by i u mnie posiedziało? Jak się obrobię.

  238. Zwłaszcze siedzą mi na rynnie.
    Niestety, efekty posiedzeń lądują na parapecie……

  239. @mag
    Twoje obawy o brak wyobraźni Kaczafiego są nieuzasadnione. W chorej głowie rodzą się pomysły, o ktorych nie sniło się innym, rlownie nawiedzonym i pragnącym zemsty na narodzie, który przez 8 lat nie poznał się na jego, Kaczafiego geniuszu.

    Obawiam się, że jeszcze nas zaskoczy…przebudzenie nie będzie miłe.

  240. @mag

    Zwłaszcza siedzi, raz u mnie raz u niego. Na zdjęcia się mieniamy, machniom takie.
    Obrobiłam się, to mogę porozrabiać.

    Patrzę przez lornetkę czy Tobermory płynie kajakiem przez Atlantyk czy cuś, bo go nie widać. Może chociaż zdjęcia będą, w butelce.

  241. wiesiek59
    4 lipca o godz. 16:24
    sam plan Morawieckiego nie jest głupi-powiadasz. Ale co o nim wiemy ( o tym planie)?
    Znamy zarysy, właściwie pomysły bez szczegółów i jakieś drogi dojścia do realizacji.
    Pieniądze z OFE albo od prywatnych inwestorów?
    centa bym za te jego pomysły nie dała…
    Zarządzać tymi pieniędzmi będzie jakiś Narodowy(oczywiście, że narodowy lub Państwowy) fundusz, będą prezesi, sekretarki, skóry, fury i komóry, będzie mnóstwo stanowisk dla osób takich jak Kraczkowski, który nigdy nawet sklepiku w szkole nie prowadził i nie przekonuje mnie to, że jest zdolnym prawnikiem. Bo to oznacza tylko falandyzację prawa. Bedą zarządzać majątkiem należącym do społeczeństwa, zadlużać się na koszt przyszłych pokoleń, a w razie klapy przedsięwzięcia wzniosą rączki w górę i powiedzą społeczęństwu, że plany były piękne, mialay szansę się zrealizować, ale…wina Tuska lub jakikolwiek inny powód. Oczywiście nieprzewidziany, nie z winy zarządu czy kogokolwiek z imienia i nazwiska , a przede wszystkim samego tfu…órcy nie da się psoatwić przed żadnym organem scigania,bo te będą już w totalnej rozsypce.
    Państwo ma tylko nasze pieniądze i rozdaje je po uważaniu niczym wrona czy inny ptak w powiedzonku, że temu dała na łyżeczce, temu w miseczce, temu na widelczyku, a ostatniemu nic nie dała i fruuuuu…poleciała.

    Nie wierzę w realizację pomysłów także z powodu braku odpowiednich kadr, bo coi zdolniejsi wyjechali i nawet na zmywaku mają się lepiej, niż w Polsce walczyć o groszowe granty i pieniądze na realizację swoich pomysłów.
    Przypomnij sobie, jaką rewolucje przechodzi nasza oświata, za chwilę to samo będzie w szkolnictwie wyższym, o którym mówi się, że ma być samofinansujące się czy jeszcze inny diabel w to jest wplątany…chodzi o narzucenie uczelniom korporacyjnego modelu zarządzaną w systemie menedzerskim.
    To na pewno nie podniesie poziomu poslkich uczelni, a dążenie do zysku zatraci calą ideę , a najlepiej wyjdą na tym pomyśle owi menedżerowie
    Jestem pod wrażeniem pomysłu Gowina; a dziś rano usłyszałam też o likwidacji NFZ…wszystkie włosy zjeżyły mi się i skrętły…

  242. Konstancja
    4 lipca o godz. 21:34

    Według mojej wiedzy o świecie, jedynymi krajami które odniosły sukces w ciągu ostatnich 50 lat, były kraje azjatyckie, prowadzące PLANOWĄ gospodarkę własnymi zasobami i forsujące własne, krajowe marki na rynku miedzynarodowym, przy wsparciu państwowych funduszy.
    Samsung, Toyota, Lenovo, miały taka genezę właśnie.

    Bajki o niewidzialnej ręce rynku, odłóż na półkę.
    Wywindował je na topliste światową państwowy protekcjonizm i plan, a nie rynek.

    Nawiasem mówiąc, nie da się obecnie takiej drogi powtórzyć w świecie zglobalizowanym.
    To była inna z wielu względów epoka.
    Obecne reguły gry, dyktowane wszystkim, preferują wielkie, juz powstałe podmioty gospodarcze.
    Ale, istnieją jeszcze nisze do zagospodarowania……

    Masz rację, co do komercjalizacji wszystkiego.
    Poziom nauki to obniży.
    Nie da się zarabiać, ścinając uczniów za braki intelektualne.
    Ilość w jakość nie ma szans przejść.
    Procent populacji intelektualnie będącej w stanie przejść wymagający system kształcenia jest ograniczony.
    No i maleje ze względu na demografię.

  243. wiesiek59
    4 lipca o godz. 22:01
    zgadzam się z pierwszym zdaniem Twojego ostatniego wpisu.

    ale do tej ekipy nie mam za grosz zaufania; nie wierzę w pomysly Morawieckiego, w ich realizację; poprzedni rząd mnie też rozczarował, szczególnie w drugim, trzecim roku swoich rządów .

    słyszałam, czytalam o wielu Polakach, którzy tu w Polsce zagospodarowali pewne niszowe miejsca w różnych działach gospodarki; szukając piewniędzy na realizację swoich pomysłów(mieli już prototypy) nie znaleźli ich w Polsce, po czym okazało się, że znaleźli finasowanie za granicą; sprzedali swoje patenty.Nie szanujemy rodzimych wynalazców ani pomysłodawców.

    Podobnie jak Japonia, Polska niewiele ma swoich naturalnych zasobów; węgiel przy psrzyjających warunkach mógłby stać się diamentem, ale klimat nie ten i raczej diamentów trudno się w kopalniach spodziewać.
    Zostają nam tylko ludzie i ich pomysły ( bardzo upraszczam to wszystko, ale na pewno domyślasz się, że to temat na dluższy wykład lub wymianę zdań).

  244. mag
    4 lipca o godz. 20:38

    Zwłaszcza należy sprawdzić, gdzie siedzi. Zwłaszcza tam, gdzie należy

  245. Oj tam, oj tam; coś tam, coś tam.
    Polska jest bogata bo ubogacona. Nikt tak nie ma. A ubogacenie to największy skarb.

  246. Tanaka

    slowami się nie nasycisz, nawet, gdy brzmią jak ptasie trele.
    ubogacają sie głównie czarnosukienkowi i pupurowo zdobni oraz ich rodziny; płacą pozostali.
    Ale dając szeleszczącą czy dźwięcznie brzęcząca monetę kupują sobie marzenia o raju.
    to też coś warte(dla płacących).

  247. Konstancja
    4 lipca o godz. 22:22

    W największym skrócie.
    Publicystom zapłacono za opiewanie nowych szat króla.
    Neoliberalizm i kapitalizm to jest to!!!!
    Ja mówię, i nieliczni, że król jest nagi……

    Ilość płatników ZUS spadła, powiedzmy z 20 do 13 milionów.
    Produktywność wzrosła proporcjonalnie, lub nieznacznie w stosunku do obecnego zatrudnienia.
    Ci niezatrudnieni, przeszli na państwowy garnuszek, lub wyjechali, nie obciążając zysków firm, tylko budżet.
    Wiele branż wygaszono, zmuszając nas do importu dawniej niepotrzebnego.
    Duże firmy unikają opodatkowania, co uszczupla dochody państwa.
    Zadłużylismy się potwornie.
    Straciliśmy wschodnie i dalekowschodnie rynki zbytu z przyczyn ideologicznych.
    Od niedawna dopiero znowu z sukcesem zaczynamy robic tam interesy.

    Zapewne, można by dokładnie policzyć, ile nas to kosztowało.
    Czy mamy dodatni, czy ujemny bilans.
    Nasi blogowi emigranci zyskali materialnie na zmianie dyslokacji.
    Z korzyścią dla naszego kraju?
    Wątpię.

    Byc może, minęliśmy już punkt bez powrotu z punktu widzenia rozwoju naszej społeczności.
    Ale, takich tematów propaganda sukcesu w obecnym wydaniu nie porusza.
    Zbyt dalekosięzne ekstrapolacje nie interesują ani dziennikarzy, ani tym bardziej polityków.
    Przecież to nie za ich kadencji będą rozwiązywane obecnie formujace się problemy.

  248. Tanaka
    U mnie zlazło i siedzi pod spodem.
    Chyba dobrze.

  249. „NeferNefer 1 lipca o godz. 17:46 do mag: ‚Ładne imię, Róża’.”

    Po GLEBOKIM przewijaniu (Bom nieoBecny Byl.. I wciaz jam jest nieobecny )

    Mowimy, jak sie domyslam, o imionach wnuczat zrodzonych POZA Polska.

    Brukselka to imie Róża jest, znowu dymyslijmy sie. Wiec pytanie powstaje: czy imie Róża zarejestruje sie gdziekolwiek na Zachodzie? Czy tez po prostu trafi do rejestrow jako zwyczajna Rosa?

    Mowie to z pozycji poddanego imionowym rygorom rodzica. Tego, ktory sam doswiadczyl owych WYBOROW imionowych dzieci wlasnych na emigracji.

    A bylo tak.

    Sporo dziesiatkow lat temu raptem stalismy sie , moja owczesna Zona, dzisiaj sp. Ona jest, pracownikami naukowymi, oraz asystentami, na jednym z GLOWNYCH uniwersytetow na Zachodzie. Moment zalozenia rodziny wiec jakby dojrzal do spelnienia. No bo mamy wreszcie PRACE W ZAWODZIE!

    Kiedy dziecko przyszlo na swiat, nie posiadalismy wybranego imienia. Choc ono istnialo: KASIA.

    Bo to i gender wowczas nie byl znany A i mysmy siebie nie znali wystarczajaco dobrze, zeby decydowac. Jak nazwac toto? Zeby imie cos oznaczalo i dla nas i dla rodziny w Polsce?

    Krotko mowioncy. Z imienia „Kasia” uchronila sie litera ‚K’. Wiec nazwalismy nasze love dziecko ‚Katherine”. Zamiast polnocnoamerykanskiego ‚Catherine’.

    Na jej dziesiejszej wizytowce, nawet tej niedawnym po rozwodzie, figuruje: dr. Kasia

    Ze to ludzie zwracaja uwage na takie pierdoly. Naprawde

  250. @Ortequsiu
    5 lipca o godz. 5:09

    Każdy rodzic robi co uważa, co mam powiedzieć. Ja mojemu dałam na pierwsze imię krótkie i międzynarodowe, łatwowymawialne a na drugie polskie bez żadnych znaków czyli Piotr. Żeby całe życie nie musiał wpisywać przy wypełnianiu dokumentów Krzysztof Przemysław czy coś w tym guście. Wystarczy że od 10 lat w moim imieniu ludzie bez przerwy błędy robią.

  251. Dzisiaj Pro Life składa w Sejmie projekt ustawy antyaborcyjnej z 500 tysiącami podpisów. Ustawa przejdzie bo tzw. opozycja rozdrobniła się na kilka różnych akcji i w rezultacie nie zbierze pewnie nawet tych wymaganych 100 tysięcy.
    I tym systemem wielu Polkom odbierze się ich życie…
    http://wyborcza.pl/1,75398,20350766,ksieza-pytaja-szpitale-o-zabiegi-aborcyjne.html#BoxGWImg
    A barany zbierają podpisy pod petycja do Dudowej. A co ona może?
    http://www.parlamentarny.pl/spoleczenstwo/aborcja-nowoczesna-prosi-o-podpisy-pod-petycja-do-agaty-dudy-zony-prezydenta,7694.html

  252. Konstancja
    4 lipca o godz. 22:51

    To jest właśnie dziwactwo. to jest włanie bogactwo: nie mając (podobno) mamony , płacić za marzenia, które można mieć całkiem darmo i to w znacznie lepszej jakości, oraz bez ograniczneń.
    Marzenia z niebieskiej książeczki są obciachane, wsadzone do pudełka i tylko takie. Marzenia własne mogą mieć zasięg, głębię, skład, zapachy, kolory i substację taką, jak się wymarzy.
    W dodatku można marzyć prawdziwiej: bozia z niebieskiej książeczki to ewidentny facet, drab jakich mało. Dzisiaj wyznawcy książeczki wolą się nie skupiać na tym boziomachismo, ale żeńskiej formy nie dadzą rady mu przypisać: mamcia bozia Jezuska, mamcia Maryja, a i Jezusek tez nie powinien być pustynnym macho. Z płcią nieokreśloną tym gorzej i tym straszniej wyznawcom. Oko doznaje palpitacji.

    A marzyciel swobodny może figlować jak mu pasuje, i wszystko jest w porządku. Oraz znacznie weselej.

  253. E-J
    Niech „Nowoczesna” się puknie w swój bynajmniej nie nowoczesny łeb.
    Dudowa , z sobie tylko wiadomych powodów, robi wyłącznie za dobrze prezentującą się powierzchowność żony prezydenckiej z okazji oficjalnych wizyt w kraju i zagranicą. No, może czasem jakieś dzieci pogłaszcze po główkach, cukierków im da.
    Prawdopodobnie tego życzy sobie od niej Kaczafi, wyłącznie marionetkowej reprezentacji marionetkowego prezydenta. Jej zapewnienia podczas Kampanii prezydenckiej, że „nie boi się” Prezesa były zwykłą ściemą i posłużyły wygranej.
    Ani przez chwilę nie uwierzę, że pani prezydentowa przejmie się jakakolwiek petycją do niej adresowaną, zwłaszcza w tak kłopotliwym temacie „politycznym” jak aborcja.
    Pamiętasz Chyły „Cysorza co ma klawe życie”?
    Ona ma też i widocznie to jej pasuje.

  254. No to jeszcze ciut ad rema…

    W Gosciu Niedzielnym, pewnien gosciu o nazwisku Kucharczyk popelnil byl tekst scalajacy problem zwierzat maltretowanych z „zabijaniem ludzi”, czyli z problemem aborcyjnym.

    Niby tak tez mozna, co jest bardzo, ale to bardzo po katolicku:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,20351281,katolicki-publicysta-nie-moze-przebolec-ostrych-kar-dla-dreczycieli.html#MT2

    Co do Dudy Agaty i jej malzonka, to szkoda gadac.
    Co do intencji Jakiego tez szkoda dywagowac, bo na odleglosc widac koniunkturalizm.
    Co do tego Kucharczyka, to temu tez sie wszystko z aborcja kojazy.

    A z calosci widac, ze „szkoda zwierzatek”, jak to @mag w pierwszym poscie slusznie zauwazyla, bo „smrodek katolicki” problem spowija i przenika.

  255. mag
    5 lipca o godz. 11:23

    Postępującą degenerację PISu dobrze ilustruje porównanie dwóch „małżonek prezydenckich” : Marii Kaczyńskiej i żony Dudy.
    Pierwsza umiała się zdobyć na słowa obrony praw reprodukcyjnych kobiet, chociaż oczywiście w bardzo ograniczonym zakresie. Była to jednak obrona, wsparcie „kompromisu aborcyjnego”, który przecież nie jest żadnym kompromisem, i żadnym zespołem podmiotych dla kobiet praw, ale czymś nieco mniej bandyckim niż całkowity zakaz.
    Gdy Maria Kaczyńska dała ten głos, natychmiast spotkała się z prawidłowo katolicką reakcją wzorowego katolika polskiego – Rydzyka: „sama się podstaw pod aborcję”. I bodaj dodał: „czarownico jedna”.
    Jej mąż, Kaczyński Lech, „pierwszy obywatel” nic z tym nie zrobił.
    Skutek słów Kaczyńskiej był oczywiście żaden, ale dowiedzieliśmy się chociaż, że Kaczyńska przypomina w czymś człowieka.

    Mamy teraz nastęnego pisoprezydenta, będącego tym razem wyłącznie ścisłym pisokancelistą i jego pisomałżonkę, nie posiadających żadnych innych właściwości, poza manekinowym wyglądem. Który zademonstrowała jak należy, czyli gadając pusto, ale egzaltowanie, po niemiecku do nieistniejącej pozaparafialnie publiczności, o spodziewanych cudach „Światowych Dni Młodzieży”. To samo wykonał manekin małżonek, gadając zmywakową angielszczyzną. Oboje wykonali robotę kościelną.
    Nie będzie powodu, by naczelny Rydzyk miał małżonkę kancelisty skomentować słowami: „podstaw się czarownico pod aborcję”. I nie okaże się, że Dudowa przypomina człowieka.
    Manekin damski jest prawdłowo na wtryskarce zrobiony dla potrzeb pisopaństwa. Idenycznie jak manekin męski.

  256. mag,
    przede wszystkim Nowoczesna kierując petycje do zony prezydenta, daje wyraźny sygnał, ze nie ma pojęcia o strukturze władzy w kraju. Jako partia sama się skreśla.

  257. No to jeszcze ciut ad rema…

    W Gosciu Niedzielnym, pewnien gosciu o nazwisku Kucharczyk popelnil byl tekst scalajacy problem zwierzat maltretowanych z „zabijaniem ludzi”, czyli z problemem aborcyjnym.

    Niby tak tez mozna, co jest bardzo, ale to bardzo po katolicku:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,20351281,katolicki-publicysta-nie-moze-przebolec-ostrych-kar-dla-dreczycieli.html#MT2

    Co do Dudy Agaty i jej malzonka, to szkoda gadac.
    Co do intencji Jakiego tez szkoda dywagowac, bo na odleglosc widac koniunkturalizm.
    Co do tego Kucharczyka, to temu tez sie wszystko z aborcja kojazy.

    A z calosci widac, ze „szkoda zwierzatek”, jak to @mag w pierwszym poscie slusznie zauwazyla, bo „smrodek katolicki” problem spowija i przenika.

    Bedzie powtorka, bo … ” … nie dodalem

  258. Ewa-Joanna
    g.12:22
    No właśnie.
    Nie wiedzieć czemu „Nowoczesna” i nie tylko ta partia jeszcze się nie połapały, na czym stoimy i grają jak grają. Nawet gorzej niż im przeciwnik pozwala, że przywołam klasyka , trenera Górskiego

  259. NeferNefer
    5 lipca o godz. 11:55

    Onegdaj, będąc w mieście znacznym, dawniej wojewódzkim, położonym na południowy zachód od Warszawy, trafiłem byłem do kościoła na mszę. Jako asystent osoby mało sprawnej motorycznie, bo sam z siebie to bym nie trafił. Chyba, że jako badacz terenowy.

    Jest tak: msza prawidłowa, katolicka, liturgiczna. Czas na kazanie, proboszcz wstepuję na ambonę, jak u Mickiewicza na działo, a wokół dwieście, co ja gadam, pińcet+ gąb słuchało. I zaczyna jazdę o aborcji, a dokładniej o mordowaniu dzieci poczętych i ludzkości w ogólności. Rozpędu dostał takiego świętego, że wymienił z nazwiska i adresu miejscowego ginekologa, jako Mengele wszechczasów. I wybluzgał na niego cały magazynek wewnętrznej i świętej wulgarności. Aż się lało po posadzce, przedtem świeżo i nakolannie przez kobiety parafialne wymytej i wylizanej.
    Wiem co mówię, bo z osobą której towarzyszyłem, musiałem przyjść wcześniej, przed mszą – (jaką?) – świętą, (tak jest !) , by zająć wygodne, przodujące i dobre akustycznie miejsce. Widziałem więc kobiety parafialnie klęczące i szorujące przed mszą.
    Jak już święte bluzgi zalały posadzkę i umazały każdego fachowo, po katolicku, po pas, zrobił się z tyłu kościoła najpierw nieznaczny, a następnie znaczniejszy ruch. Jakiś mszouczestnik przepychał się do przodu. Przepchał się, stanął w osi ołtarza przed baraniną parafialną i powiedział mocnym głosem tak:
    „ksiądz proboszcz był właśnie uprzejmy mnie wymienić z imienia, nazwiska i adresu. Większość z państwa mnie zna, a zwłaszcza nasze parafianki, które się w moim gabinecie często pojawiają. Informuję księdza proboszcza, oraz szanownych parafian, w związku ze sprawą, którą tak uprzejmie i dogłębnie zechciał omówić, że w ciągu ostatnich 2 lat, jak to się w ogłoszeniach pisze „przywróciłem miesiączkę” trzem zakonnicom miejscowych klasztorów, oraz dwóm gospodyniom miejscowych parafii, które mi oświadczyły, że tatusiami poczętymi są ich dobrodzieje księża parafialni. Inni moi zawodowi koledzy mają identyczne doświadczenia”.
    Po czym ruszył z powrotem na tyły kościoła. Tym razem nie musiał się przepychać, bo tłum sam sie uprzejmie rozstapił, jak Morze Czerwone. Jednak dziwnie się ten tłum ruszał, jakby słuposolny. I wyszedł.
    Ambona tak samo doznała zasolenia. Po długiej chwili ciszy, proboszcz odzyskał władzę w nogach i zlazł. Nie odzyskał jednak do końca produkcji mszalnej pełni władzy w głosie i w gestach, bo gadał już innym głosem, a ruchy miał jakieś take gumowate i ociężałe.
    Dalsza część produkcji mszalnej przebiegła nadzwyczaj szybko, co się nigdy wcześniej nie zdarzyło, wedle oświadczenia mojej podopiecznej. Celebrans bowiem uwielbiał celebrować.

  260. lonefather
    5 lipca o godz. 12:29

    Jakoś tak w zeszłym roku, zaglądałem trochę do tego „Gościa”. W celach pozawczych i naukowych, bym dobrze wiedział, o czym sam gadam, gdy gadam o prawidłowych katolikach. Tu i tam, w celach badawczych, coś napisałem i otrzymałem dowody katolickiej miłości bliźniego.
    Dając własne wpisy w „Gościu”, zadając pytania, podając cytaty z niebieskiej książeczki, lub z Lolka Giewontowego, oraz wygłaszając tezy sondażowe, mozna się dowiedzieć wszystkiego, czego się chce. Katolik bardzo chętnie i obficie się sobą dzieli.
    Każdy badacz zawodowy powinien tak badać zawartość katolika, to dobrze by poznał jego skład. Jednak nie bada, bo badanie ujawnia jak jest, a w Kraju Jeuskowym nie mówimy o tym co i jak jest, ale produkujemy bajki oraz ciężkie łgarstwa.
    Ale ad rem.
    Kucharczak jest jednym ze stałych producentów wpisów, co oni bodaj nazywają „felietonami”. On, wraz z całą resztą „felietonistów” produkują mysli katolickie i prawidłowe. Ich czytanie jest beczką śmiechu, politowania, zdumienia, połączoną z dojmującym poczuciem obcowania z silną psychiatrią i Dziełem Szatana.
    Szatan, o którym tak kompulsywnie gadają, siedzi w tych „felietonistach”, z Kucharczakiem wśród nich.
    Na tym polega bycie prawidłowym wyznawcą niebiskiej książeczki i jej właściciela kajakowego, oraz balastowej bozi.

  261. @loniu
    Jeszcze a propos źwierzątek, zgodnie z wymową charakterystyczną dla mojego jeszcze wileńskiego taty, który je zresztą kochał bezinteresownie.
    Przecież człowiek jest Koroną Stworzenia, istotą, o której Księga Rodzaju powiada, że odzwierciedla twórcę (ukształtowana na jej obraz i podobieństwo).
    Być może, ale są wszak rożne punkty widzenia w tym przedmiocie (każdy sobie znajdzie w guglach albo gdzie indziej).
    Dlaczego zatem w ramach tej Korony, na którą – jak wiadomo – składają się osobniki dwóch różnych płci, jedna stoi na samym najwyżsiejszym szczycie, a druga poniżej.
    No bo jak interpretować słowa św. Tomasz z Akwinu, że kobieta staje się człowiekiem dopiero po 40 (?) dniach od narodzenia, kiedy to otrzymuje Duszę.

  262. @Tanaka
    5 lipca o godz. 12:51

    Ha ha ha pięęęękne, aż zazdraszczam przeżyć. Tak sobie powyżej rzuciłam zgryźliwie a widać że rzeczywistość jeszcze lepsza. Jak to w „Chłopach” baby do się mówiły „gospodyni niech lepiej pilnuje bo już z trzecim chodzi i znowu gdzie zgubi”

  263. ad konstancjap
    1 lipca o godz. 9:07

    Pani „Jeżdżenie” po myśliwych jest równie stereotypowe, co funkcjonujące w obiegu „wyjaśnienia” myśliwych dlaczego polują. Jeśli chce pani zrównać znęcanie się nad zwierzętami z ich zabijaniem ( w szczególności na polowaniu ) to proszę bardzo, ale apeluje o rozsądek. Jestem myśliwym, i jem wyłącznie mięso zwierzęcia które zostało upolowane – czyli zabite- przeze mnie samego albo któregoś z kolegów. Dzielimy się nim w małej grupie, bo udane polowanie trafia się nam nie częściej niż raz na 10 albo i 15 wyjść do lasu – tak rzadko głownie z powodu naszej etyki i przestrzegania dość rygorystycznego prawa łowieckiego. Może pani w to wierzyć lub nie. Ale przynajmniej dla nas już nikt nie musi zabijać w rzeźniach. Robimy to sami dla siebie. Jakby mniej hipokryzji….
    Hoduję psy myśliwskie – mam ich wiele, kocham je , rozpieszczam je i dbam o nie, a one czasem pomagają mi polować ( zabijać) zwierzęta dzikie. Polowanie jest znęcaniem się dla pani – dla mnie nie. Dla mnie, o ile się odbywa w możliwie jak najmniej bolesny dla zwierzęcia sposób – jest akceptowalną formą korzystania z dzikiej przyrody. Zna pani odpowiedź sarny na pytanie, co woli – moje dokarmieni, gdy kona z głodu i moją ochronę przed zdziczałymi głodnymi watahami spuszczanych na noc wiejskich burków oraz przed przed wnykami kłusowników ale też ” w pakiecie” śmierć od mojej kuli najwcześniej w kolejnym sezonie – czyli za 3/4 roku ( a sarna żyje w naturze maks 5- 7 lat ), czy też śmierć głodową lub co bardziej prawdopodobne,już teraz rozszarpanie przez rzeczone wałęsające się głodne psy gdy nie ma już siły uciekać ? Zna pani odpowiedź? Nic nie jest tylko białe i nic nie jest tylko czarne. Czarny PR, który robi pani myśliwym wskazuje na zaciekłość i zapalczywość kogoś, kto wie lepiej jak inni powinni żyć.
    Jest tak dużo naprawdę znęcających się nad zwierzętami domowymi ludzi nie polujących, że proszę zachować amunicję na walkę z nimi. Przyda się bardziej. Z myśliwym rozsądny obrońca przyrody jest w stanie się dogadać. My tez chcemy, by zdrowa dzika zwierzyna miała gdzie sobie żyć teraz i za setki lat, by otaczały nas wielkie lasy a nie betonowe boiska, bo chcemy zawsze móc sobie niewielki odsetek tej zwierzyny upolować i zjeść – dbając o zdrowe odżywianie nasze i naszych rodzin. I chcemy kultywować nasze tradycje przekazywać je synom i wnukom – dbać o nasze psy, podtrzymywać istnienie ras dedykowanych łowiectwu. Chcemy grac nasze sygnały łowieckie, chcemy czasem ( przez max 3 m-ce w roku , potem odpuszczamy polowania zbiorowe ) )słuchać „grania” ogarów w kniei i czuć podniecenie ( dla pani atawizm ), że oto zaraz pojawi się szarżujący wielki odyniec….a my celnym strzałem powalimy go. Jesteśmy tez otwarci na naukę, która wciąż odkrywa zależności złożonych ekosystemów i chcemy włączać się w dbanie o to, by jak najwięcej lasów, zieleni , dzikiej przyrody było wokół nas. I zawsze będziemy przeciwko znęcaniu się nad zwierzętami. , zaś etyczne ( są takie zasady zwane etyka myśliwską ) uśmiercanie zwierząt łownych nigdy nie zgodzimy się uznać za znęcanie się nad nimi – choć jest to zabijanie i zadawanie cierpienia ( i czerpiemy z tego przyjemność! ) tyle, że zwykle o wiele mniejszego cierpienia niż doświadczają te zwierzęta w tzw „naturze” cokolwiek to dziś znaczy, a znaczy zwykle pożarcie żywcem. Nawet wtedy, gdy kiedyś zakażecie hodowli i uboju zwierząt gospodarskich i narzucicie wegetarianizm całej reszcie ludzi 🙂 my – myśliwi – z tym się nie pogodzimy. Darz Bór.

  264. Tanaka
    5 lipca o godz. 12:51

    Slodkie.

    Ale obawiam sie… Nie, wroc ! Jestem pewien, ze wieolebny celebrans nie zapomni i sie, ze sie tak wyraze odwinie. Odczeja z podkulonym ogonem, a za jakis czas uruchomi jakies kolko rozancowe i je na wspomnianego ginekologa napusci.

    I tym prostym od wiekow praktykowanym soposobem przeniesie problem na konflikt pomiedzy babciami, a wnuczkami, ktore ostatecznie zaplaca chocby we wzroscie ceny uslug ginekologicznych.

    Mozna by sie jeszcze zastanowic nad tym, czy, jesli kiedykolwiek, wspomniane babcie, mamy i wnuczki, zrozumieja, dlaczego tyle placa za wizyty …

    Jest jeszcze i taka kuszaca mozliwosc, choc pewnie niezbyt prawdopodobna, ze sie celebrans z ginekologiem zmowili na ostatnim polowaniu i wspomniana przez Ciebie „akcja” byla niewybrednym chwytem marketingowym, bo to by sugerowalo zapodanie adresu gabinetu przywracajacego miesiaczkowanie.

    Jak to mowia? Niewazne, czy zle, czy dobrze, byleby nazwiska i adresu nie przekrecali ! Reszty akcji promocyjnej dopelnil sam ginekolog, chwalac sie publicznie ewidentnymi sukcesami na niwie przywracania miesiaczki.

  265. magus,

    To ze strachu!
    Akwinata jak wiekszosc mezczyzn bal sie i obawial kobiet i lekarstwem na strach czesto gesto bywa pomniejszanie, ublizanie, przklinanie, odbieranie i wszelkie inne wywyzszanie sie. To dlatego wlasnie, zeby sie poczuc lepiej, pomimo „pelnych gaci” ze strachu przed kobietami.

  266. NeferNefer
    5 lipca o godz. 13:39

    Lud ma krótką pamięć, więc potrzebuje przysłów, które są bardzo mądre.
    Lud ma też inną właściwość podobną: często gubi.
    Połączywszy brak pamięci i skłonność ku gubieniu, przypomniałem sobie czasy świetności, sprzed lat jakichś dwudziestu, które właśnie wracają.
    Był wtedy jakiś rząd, zdaje się, że Suchockiej Hanny o Prawidłowej Fryzurze Dekoracyjnej, która miała podręczną Panią Minister. Nie od szorowania podłóg, ale od Rodziny. Jak Rodzina, to zaraz Święta. W związku z tym, pani owa o parametrach szczegółowych starannie przeze mnie nie pamiętanych, sprawozdawała dokładnie to, co sprawozdała w filmie Juliusza Machuskiego „Deja vu” pewna serdeczna rewolucjonistka, dumna z osiągnięcia władzy ludowej: „sieksa u ns niet!”
    Na Okoliczność Ministerialną, pani owa stwierdzała, że „przerywania ciąży w Polsze niet !” wtedy jeszcze mówiło się o „przerywaniu”, w polskim języku, a nie obcoplemiennym – „abortion”. Ale może pani ta już wtedy wyznawała obcoplemienność, co dla własności watykańskiej jest obowiązkowe. Głowy nie dam, ani innych członków.
    W każdym razie, pani owa wyliczała dokładnie, co jej Ministerstwo ustaliło: przez cały rok przerwano 103 ciąże. Źle, ale bardzo dobrze, bo cóź to jest przy miliardach miliardów plemników gotowych co dnia do katolickiej roboty. Nic !
    Wiem, co mówię, bo sam ich posiadam z 50 milionów. Albo ze dwieście. Tyle, że nie zliczę. Po co miałby zresztą chłop liczyć? Od tego glowa boli.
    Sukces państwowy, rządowy i episkopalny! Lolek Kremówkowy był usatysfakcjonowany tak znakomitą produkcją antyprodukcji Cywilizacji Śmierci. I dlatego zaraz pani Fryzura Suchocka podpisała konkordat.
    Jak baba niesie co do lasu, z lasu, na pole, do stawu, do przerębli, albo z powrotem, do plebana i u niego; do młyna, chłopu do karczmy, do kowala i u kowala bara-bara, to musi co i rusz co zgubić.
    Wszystko od tego chodzenia.
    Tak baba musi.
    Jest w tym Wielka Mądrość Ludu: baba z wozu, koniom lżej.
    Na wozie trudniej zgubić.

    Ja uwielbiam Mądrość Ludu ujętą w przysłowiach. Na okoliczność każdą, mam takie ulubione powiedzenie, które wyznawał Koziołek Matołek:
    „jeszcze tak nie było, żeby jakoś nie było”.

  267. lonefather
    5 lipca o godz. 13:54

    Oczywista oczywistość: jak ksiądz dobrodziej przyszedł jz do prawidłowych zmysłów, to nieksiądz ginekolog musiał od niego, za pomocą różnych narzędzi oddziaływania, dostać w ryj.
    Ale i druga oczywista oczywistość: mogli też uchwalić kompromis aborcyjny: ja ci to – ty mi tamto, alleluja i do przodu !

  268. Tanaka
    5 czerwca, g.14:38
    Powiedzmy sobie szczerze, bez owijania w sreberka.
    Baba jest od tego, żeby ją w pysk i ten… tego.
    A co potem, to jak pambuk chciał. I to jest właśnie „mądrość ludu”.
    Nie mówię że wciąż wszędzie zywa, ale u nasz na pewno.

  269. Komuna jeszcze nie calkiem wrocila, ale ma sie coraz lepiej.

    Wlasnie przeczytalem, ze cenzura PiSowska wziela na indeks pisarzy zakazanych austryjackiego pisarza Martina Pollacka

    http://wyborcza.pl/1,75399,20350837,pollack-na-pis-owskim-indeksie.html#BoxGWImg

    … za krytykowanie w aystryjackiej prasie dobrej zmiany.

    A mogl nie krytykowac, co nie?

  270. @lonefather
    5 lipca. g.16:10
    Coraz mniej się dziwię rozwojowi wypadków w naszej Umęczonej , bo swoje w życiu przeszłam i znam te wszystkie zagrywki rodem z PRL z autopsji. Ty pewnie też niejedno pamiętasz, więc się nie dziw.
    Strategia Kaczafiego „na dzień dzisiejszy” oparta jest dokładnie na odbudowaniu jedności narodu w jego froncie, czyli z partią (jego partią) jako przewodnią siłą narodu.
    Temu służy wszystko co robi od wygranych wyborów razem ze swoimi gangsterami, bo to jedyna treść jego marnego żywota. Co tylko się da, wziąć za mordę i trzymać jak najdłużej, bo potem już tylko potop.
    Kaczor – wuc (wreszcie!) wraca do swojej młodości, która go ukształtowała, ale którą wyraźnie źle strawił, skoro niczego się w życiu nie dorobił poza… posiadaniem partii.
    Rozmaici ambitni tyrani (niektórzy nawet bardzo krwawi) mieli jakieś żony, dzieci, kochanki, posiadłości, pasje (chyba, żeby brać pod uwagę hodowanie kotów i oglądanie po nocach rodeo).
    A on? Bidulek.

  271. Michnik okazał się być kompletnym fantastą – stwierdził, że wierzy w zbiorową mądrość narodu. W kontekście, jak to naród pogoni kaczystów – śmiechu warte.
    I to teraz po referendum w GB.
    Kiedyś twierdził, że Polska nie może istnieć bez katolicyzmu; jasne, że nie może, klechy już kontrolują szpitale z nazwą katolicką. Nie długo skontrolują wszystkie i co im kto zrobi?

  272. mag
    5 lipca o godz. 16:52

    Tanaka wspomnial o przyslowiach co sa madroscia narodu…

    Tu pasuje to o „skorupce co za mlodu nasiakla i teraz traca…” tylko, ze smrodek jest okrutny, bo waniajet katolickim komunizmem, jak jasnista cholera.

    Mi sie jednakowoz widzi, ze sa przyslowia i madroscia i glupota narodu zarazem. Gdyby narodek byl madrzejszy nie potrzebowalby przyslow, zeby sie nie pogubic z rozumieniem.

  273. @sugadaddy

    I tak i nie.

    Owszem pogoni, ale dopiero wtedy, gdy balans pomiedzy dostawaniem mamony, a dostawaniem w dupe przechyli sie na strone dupy. To znaczy, ze dopiero gdy bardziej zaboli zmadrzeje, ale i to nie jest pewne.

    Bardziej pewne wydaje mi sie na dzien dzisiejszy to, ze sie „kaczysci” sami wyloza, albo wykoncza.

    Wyloza sie na ekonomii, to znaczy, gdy juz nie bedzie co ukrasc i rozdawac, zeby przychylnosc „narodku” kupowac.

    Lub, gdy sie przekreci Jaroslaw Kaczynski, a oni sie nawzajem wykoncza w walce o wladze po nim.

    Na „madrosc narodu” bym jeszcze mniej liczyl niz na madrosc opozycji.

  274. „Ziemia to planeta zła dzięki ludziom, z których 99% to sadystyczne bestie.
    Oby ta planeta jaknajszybciej przestała istnieć.”
    /znalezione w Internecie/
    Podpisuję się pod tą refleksją.
    Od siebie dodam, że okrucieństwo i sadyzm wobec bezbronnych czyli zwierząt, dzieci, kobiet …to rezultat wychowania religijnego i nauczania różnych religii.

    Dlatego uważam, że wszystkie religie powinny być dla dobra wszystkich zakazane.
    Każdy przecież rodzi się ateistą i do szczęścia nie potrzebuje żadnej religii.

  275. „Gdyby Macierewicz znalazl sie w niebie, toby dokonal rozlamu Trojcy Sw.”
    (Stefan Niesiolowski)

    Sluchalem dzisiaj (via youtube) wystapienia posla Stefana Niesiolowskiego, ktory w imieniu klubu poselskiego PO wystapil z uzasadnieniem wniosku poslow o odwolanie ze stanowiska ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicz.
    Przedstawione przez posla Niesiolowskiego argumenty sa tak liczne i tak przekonywujace, ze jedynie dziwie sie jak mogl Macierewicz przez 20 lat swojej rozlamowej dzialanosci utrzymac sie na arenie politycznej RP. Dla mnie, ktory od poczatkow 1989 roku obserwuje rozwoj Polski, co jest wyjatkiem na miare europejska i nie tylko, nie sposob jest zrozumiec te destruktywna role obecnego rezymu.

  276. „karytas”
    5 lipca o godz. 19:20

    Niby slusznie i niby kazdy moglby sie zgodzic, ale…

    No wlasnie jest pare roznych „ale”, ktore warto uwzglednic w zwiazku z takim radykalizmem jaki tu wrzucasz, na blog @Jacka Kowalczyka.

    Zacznijmy od konca, czyli od postulatu „zakaznia wszystkich religii”…

    Z moich obserwacji i z relacji historycznych wynika, ze nie ma nic bardziej sprzyjajacego kwitnieciu religii …, niz jej ZAKAZANIE.

    Wiec co w zamian?

    Ludziom trzeba dac w zamian to, co albo zaspokoi, albo uniewani religijne zapotrzebowanie.

    Ta edukacja, reszta „przyjdzie sama”…

  277. ozzy
    5 lipca o godz. 19:49

    A niby jaka „destruktywna role”, kiedy on Macierewicz, odegral role jak najbardziej konstruktywna !!!

    Czyzbys nie dostrzegal, jak bardzo sie Antoni Maciarewicz przyczynil KONSTRUKTYWNIE, do tego co sie w Polsce stalo?

  278. @lone

    zgodze sie z Toba, czyli „pierekowka” dusz albo „inzynieria” udala sie. Jezeli
    wiekszosc Polakow to akceptuje a chyba tak jest (?), no to wypada zyczyc
    wszystkiego najlepszego albo lepiej „szczesc Boze”.
    I nic tu po mnie.
    That´s all folks!

  279. ozzy chyba nie zakumal

  280. PiS tylko liczy sie tylko z historia…

    przeczytalem pare relacji, strona internetowa GW, z obrad Sejmu, ktory debatuje nad ustawa o Trybunale Konstytucyjnym.
    A moze tak – w rozmowie z Malraux general De Gaulle, na krotko przed smiercia (1970), powiedzial:
    „Patrzymy jak umiera Europa. To sie nie zdarza codziennie”

  281. @Orteq

    zakumal …az za dobrze

  282. ale to n ie moja brocha, folks!

  283. ozzy,

    Pod rozwage. Ta „wiekszosc Polakow akceptuje” to nastepny przekret Genialnego.

    Jest to tylko „wiekszosc” sejmowa, ozzy. Wydihontowana na 51%, z mniejszosciowego (37% glosow oddanych na PiS) rezultatu wyborow.

    To zas nie moze oznaczac „wiekszosc Polakow akceptuje”. Tylko Faczysty moze taka interpretacje dac.

    A oto co PRAWDZIWA wiekszosc Polakow akceptuje

    ‚http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/952921,cbos-wiekszosc-polakow-uwaza-ze-sytuacja-w-kraju-zmierza-w-zla-strone.html

    „33 proc. Polaków ocenia, że sytuacja w naszym kraju zmierza w dobrym kierunku, przeciwnego zdania jest 47 proc., zaś 20 proc. nie ma wyrobionej opinii – wynika z czerwcowego badania CBOS.”

  284. Przykro, że zasmucę na dobranoc, ale nie ma co chować głowy po kołdrę:
    http://koduj24.pl/dlaczego-pis-jest-ciagle-silny/
    Przy okazji muszę zauważyć, że choć sercem i duszą popieram portal OKO PRESS (mimo że niedawno zrecenzowałam raczej in minus niż in plus), wyżej oceniam KODUJ.24. Redagowany ciekawiej, „ostrzej” i podparty dobrymi nazwiskami. Reagują też żywiej potencjalni odbiorcy, o czym świadczy zdecydowanie większa ilość komentarzy pod koduj.24.
    Oba nowe portale są bardzo potrzebne wobec mnogości prawactwa w necie i obu życzę rozkwitu!

  285. @Orteq

    prosze nie wmawiaj mi i nic nie dawaj pod rozwage. Ta wiekszosc sejmowa PiS robi co chce. I to sie liczy. Fakty nie poboznozyczeniowe a krok po kroku zmiany w Kraju.
    Prawdziwa wiekszosc akceptuje i na tym sie konczy. 33% uwaza, ze sytuacja w kraju
    zmierza w „dobrym kierunku” (?) a PiS tymczasem skutecznie dzieli i rzadzi. Tu jest ten
    geniusz (bez ocen prawnych, etycznych) polityczny, czysto logistyczny. Reszta:po nas chocby i potop.
    I tak sie niszczy zdobycze po 1989. Chyba margrabia Wielopolski mial racje….

  286. ozzy
    5 lipca o godz. 21:02

    Wiesz co @ozzy?

    Ty to jestes ale narwaniec…

    Spoko wez se na spoko cokolwiek. Drina, czy melise, za jedno… Chodzi o tozebys sienie wzbudzal niepotrzebnie

    Sytuacja w pewnym uproszczeniu, jest sytuacja z piaskownicy w przedszkolu. Pelna dzieciakow i pojawia sie ktosiu, ktory mowi dzieciakom, ze jak za nim pojda, to dostnie kazdy po 5 cukierkow i daje kazdemu po jednym …

    I dzieciaczki naiwne poszly, zamiast pojsc za Pania, ktora wolala: „Dzieci idziemy do przedszkola na obiad…”

    *******************

    Czaisz baze?

    Wlasnie taka mamy teraz w Polsce sytuacje, ze sie za mom ockna „dzieciaczki”, ktore nie dostana „5 cukierkow” i ockna sie takie, ktore poczuja sie zgwalcone, czyli oklamane i takie, ktore faktycznie beda przez obiecywacza zgwalcone …

    Taka jest teraz sytuacja w Polsce. Tak ja ja widze.

  287. i tu sie przylacze do glosu @mag w sprawie koduj.24 a dokladniej
    rzeczowej analizy pani prof.Srody w sprawie PiSowskich sukcesow
    w sprawowaniu rzadow dusz.
    Lepszego jak dotychczas nie bylo – nawet na tym blogu.

  288. @lone

    widzisz tak jak widzisz, zapewne masz bardziej lepszy punkt obserwacyjny i silniejszy peryskop wiedzy o Kraju anizeli ja. Nie przecze.
    Ja widze raczej mniej optymistycznie. Chce sie mylic i to bardzo.

  289. mag(us)

    Dzieki za link. Taki z niego cytat:

    „Dla wielu przeciwników PiS, zwolennicy tej partii są bardziej obcy niż kosmici i odwrotnie: dla wielu zwolenników PiS, wszyscy antypisowcy są super-wrogami. Między plemionami nie ma pomostów, nie ma punktów stycznych. Ani w polityce, ani w historii, ani w życiu rodzinnym czy towarzyskim. Nawet jeśli PiS przegra kiedyś z kretesem, przegrywając Polskę, to jego zwolennicy będą obarczali winą jego przeciwników. Jeśli PiS osiągnie sukces i Polska będzie szczęśliwym krajem, mimo teokratycznego autorytaryzmu, to przeciwnicy PiS nigdy tego nie uznają.”

    Dla mnie kosmitami sa wszyscy ci co sadza, ze tylko nasze doswiadczenia z transformacja ustrojowa sa warte analiz i samorefleksji. Doswiadczenia wszystkich pozostalych demoludow nasz nie mogo dotyczyc. No bo jeno my som takie szpecjalne demoludy. Nasze i „S”, i stocznia, i Bolek. Une niepowtarzalne takie som.

    Jak ja zestawie te nasze niepowtarzalne „S”, i stocznia, i Bolek, z faktem dokonania Annus Mirabilis przez spolke Gorbaczow-Kremowka-Reagan, to mi siem rechotac fce. Rech rech rech.

    Ale i ty, ozzyku, tyz swojo racje mosz

  290. hombre40
    5 lipca o godz. 13:52

    dziękuję za wypowiedź.
    W swojej wypowiedzi odnosiłam się do tematu zapodanego przez Gospodarza, nawiązując też do dyskusji, jaka wywiązała się jakiś czas temu nt. posiadania (lub jej braku) duszy u zwierząt.
    Chcę zaznaczyć, że aktualny wpis p. Jacka dotyczy proponowanej ochrony zwierząt przed znęcaniem się nad nimi, a mamy tego wciąż żywe lub martwe przykłady. Znęcaniem się nad zwierzęciem jest także porzucanie zwierząt w lesie lub gdziekolwiek, w drodze na urlop, wyrzucanie z samochodu lub porzucanie starych, hcorych psów, które nam latami wiernie służyły. Jest nawet wtrząsająca „reklamówka” w tv.

    Bedąc wegetarianką z wyboru nie zabraniam ani nie apeluję do innych spożywających mięsa i nie potępiam w czambuł mięsożerców, niezależnie od tego, w jaki sposób mięso zdobyli.
    To, o czym napisałam odnosi sie do mojego postrzegania traktowania zwierząt leśnych, zakladania wnyków, pułapek, w ktorych zwierzęta te nie mają szans na wydostanie się i umierają w męczarnich trudnych do wyobrażenia dla mieszczucha.

    Przyznam, że obraz leżących pokotem po polowaniu zwierząt jest dla mnie wyjątkowo wstrząsający; pewnie myśliwych cieszy.

    Mam prawo postrzegać myślistwo w taki, a nie inny sposób; jest to spojrzenie dość powierzchowne i popularne w miejskich środowiskach.
    Może jest w tych polowaniach jakaś głęboka myśl i troska o środowisko, ale ja nie będę jej zgłębiać.
    Nie byłam nigdy na polowaniu, obce mi są trąbki i sygnaliści i cała ta radość, o której Pan pisze w swoim mailu.
    Tak mam i mam wrażenie, że nie jestem w postrzeganiu tego tematu odosobniona.

    Chwała Panu za troskę,miłość i opiekę nad swoimi psami i domowym przychówkiem czworonożnym; nie mogę z Panem polemizować na temat opieki i dokarmiania zwierząt leśnych. Ze względu na dalsze losy tej dokarmianej zwierzyny.
    To też czworonogi, tyle że bez szans w starciu z bronią, lunetami i innymi doskonałymi narzędziami do polowania przez homo sapiens.

  291. @ozzy

    Sek w tym, ze ja ani „peryskopu”, ani innej zadnej „busoli” poza rozumem wlsanym wycwiczonym do logicznego myslenia nie posiadam.

    Obserwuje, mam wiedze, porownuje, znajduje analogie i roznice i wyciagam wnioski.

    KAzdy niby moze. Ale im dluzej to robie, tym czesciej sie stykam z niezrozumienem, niz z aplauzem… A jednak to robie…

    Widzisz. Wiem, ze w wielu miejscach i rownie wileu sprawach sie nie pomylilem, a mimo to sa miejsca i sprawy, gdzie sie pomylilem. Taki lajf, jak sie mowi, co nie?

    Co do Kaczafistow, to przypomnik sobie co od zawsze pisalem. Przypomnij, a zobaczysz i mozliwe ze i zrozumiesz, dlaczego uwazam, ze ich koniec jest blizszy, niz dalszy… Przemina, choc w tej chwili wydaja sie wszechmocni.

  292. Moim zdaniem pomysł „dogadania się z kościołem” na temat troski i dobroci dla zwierząt, dzieci i kobiet to żart.
    Przecież kler to miłośnicy zwierząt jedynie w kontekście suto zastawionego mięchem zabitych zwierząt stołu.
    Oni uwielbiają polować czyli zabijać dla przyjemności.
    Dla mnie myśliwi w koloratkach, w krawatach i w apaszkach (tak, tak kobiety też zabijają zwierzęta na polowaniach dla przyjemności) to zdegenerowani sadyści i mordercy.
    Dobrze by było, żeby tak na nich zapolowano, żeby chociaż raz poczuli strach naganianego pod lufy strzelb i sztucerów ściganego zwierzęcia.
    Mordercy klechy i mordercy katole – podobno wasze przykazanie brzmi „nie zabijaj”….
    Zabijanie zwierząt dla przyjemności to jeszcze jeden dowód na to, że wszystkie religie i ich głosiciele to cywilizacja zła i śmierci.

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1629589,1,mysliwi-w-sutannach.read

    Morderstwa kleru i katolików popelniane z przyjemnością na zwierzętach obrażają moje etyczne i estetyczne uczucia ateisty.
    Religijne gusła czyli modlitwy o obfite łowy, kler poprzebierany w okolicznościowe kiecki z okazji polowania, ukrzyżowane poroże i rzucone zwierzęce skóry…
    „piąte” – „ NIE ZABIJAJ „
    PS.
    To oni właśnie popierają zabijanie i sami zabijają bo wielu z nich to zapaleni myśliwi identycznie jak Komorowski i mnóstwo religijnych polityków oraz lobbystów kościoła sprawujących władzę w katolickiej Polsce.

  293. No to teraz już naprawdę na dobranoc kołysankę – Ekscentryczną rodzinę załączam
    https://www.youtube.com/watch?v=cf2wcT3_z6Y

  294. „karytas”
    5 lipca o godz. 19:20
    „Oby ta planeta jak najszybciej przestała istnieć./znalezione w Internecie/ Podpisuję się pod tą refleksją”.

    Może Cię zmartwię ale przyszłość ziemi jest bezpieczna. Biblia mówi, że nasza planeta nigdy nie zostanie zniszczona. Dlaczego ? Ponieważ znakomicie się nadaje na mieszkanie dla ludzi.

    Czy jednak można zaufać tej Księdze ? Wnikliwa analiza jej treści, pozwala nabrać przekonania, że jej Autorem jest nasz Stwórca, który ma co do Ziemi określone zamierzenie. Na czym ono polega ?

    W Jego Słowie czytamy: „Ziemia stoi aż po czas niezmierzony”. Co więcej, nasza planeta będzie zamieszkana bez końca — „prawi posiądą ziemię i będą na niej przebywać na zawsze”. W wyznaczonym czasie, Bóg przejmie władzę nad naszym globem, usunie złych ludzi, a pozostałych nauczy dbać o ziemski dom (Przysłów 2:20-22).

    Oczywiście, aby potraktować poważnie te obietnice, wpierw trzeba się upewnić, że Ten, który je złożył – naprawdę istnieje. W razie potrzeby, służę pomocą.

  295. mag,
    dzięki za linkę. Poczytałam i poczytam, bo zaznaczyłam sobie, ze dobre do czytania.
    Jak już tu pisałam OKO PRESS to dla mnie Wyborcza -bis. Dodatkowo ograniczenie komentowania do kont na fejsie czy twiterze nie daje im popularności, bo wiele osób nie chce czy nie umie korzystać z tych platform. Osobiście uważam, ze ćwierkanie o każdym za przeproszeniem gównie, szczególnie przez polityków jest żenujące i powinno być zakazane 🙂

  296. loniu, (22:58)

    ”ich [Kaczafistow] koniec jest blizszy, niz dalszy… Przemina, choc w tej chwili wydaja sie wszechmocni.”

    Na tej samej zasadzie Fuhrer mial przeminac. A okazalo sie, ze to przeminiecie bylo niemozliwe bez Churchill’s Deception

    https://www.kirkusreviews.com/book-reviews/louis-c-kilzer/churchills-deception/

    „Winston Churchill deliberately nurtured Hitler’s illusion that powerful British factions sought an end to the war on terms favorable to Nazi Germany, and thus outwitted Hitler into starting a war against the Soviets that Germany could not win. According to this theory, the May 1941 flight of Rudolf Hess to Scotland was the culmination of a British intelligence operation.”

    Dzisiaj mamy do czynienia z brakiem Churchilla. Oraz z brakiem jego deception. Nie brakuje jednego: milionow zyc ludzkich przeznaczonych do przedwczesnego zejscia w Wielkich Planach. Owych planow owczesnego Churchilla. Czy innego dzisiejszego np. – err – Puti Puti.

    Nawrot do nadziei zbawienstwa wodzowskiego – wtedy Churchilla/Stalina, dzisiaj Putina – staje sie coraz bardziej realnym w dzisiejszym swiecie. Kto nas, w Polsce, uchroni od faczyzmu?

    Bo kto nas uchroni od trumpszyzmu, to nie w naszej mocy jest. I Hilary o tym dobrze wie

  297. A co będzie jak słońce w końcu się rozszerzy wedle tego co mówi nauka, bo nawet po troszku nie zostanie z nas garstka proszku. Chyba że w Biblii inaczej napisane to w takim razie jestem spokojna.
    (Uprzejmie uprasza się o nienawracanie, szkoda czasu)

  298. Dezerter,
    idźże sobie głosić te głupoty gdzieś indziej bo już trudno strzymać…
    Zobacz –
    http://www.space.com/14249-milkyway-galaxy-photos.html
    to jest zdjęcie części naszej galaktyki widocznej z ziemi, a takich galaktyk jest we wszechświecie…. prawdopodobnie nieskończona ilość.
    I każdy z tych świecących punktów to słonce i prawie każde ma system planetarny.

  299. I przeaszam za nieobecna nieusprawiedliwiona bo siedzę na the Independent i czytam przerażająco ciemniackie komentarze brexitowców = PiS i remainers czyli normalnych.
    To nie śledziłam tu ale wpadło mi w oko oko.press i aż mnie dusi żeby napisać co jest nie tak w dizajnie , zwłaszcza w podstronach ale Gospodarz nie kazali.

    To zamamroczę półgębkiem że podstrona „po co oko” powinna się zwać czym jest oko.press? Wywalić koszmarny czarny baner, wypunktowac maksymalnie w 3 lub 4 linijkach czym jest oko.press potem per „szanowni państwo” a pozostały mętny tekst przeredagować w klarownej polszczyźnie i skrócić o połowę. W innych podstronach tekst zabijają wielkie wytłuszczone cytaty z jeszcze większymi czerwonymi cudzysłowami które odwracają uwagę od meritum. Acha, czcionkę szeryfową łatwiej się czyta. Tak zrobiłabym ja, jarząbek.

  300. Czy ktos zdaje sobie sprawe z faktu, ze tym razem wolanie pastuszka: ‚wilki, wilki’ to nie zadne tam krotochwile pastusze?

    Wolanie dzisiaj jest takie: kaszysci/faczysci u bram! And you better believe it tym razem.

    Ta zaraza ma 80-letni cykl. Albowiem, to ten wlasnie cykl zatacza swoj zlowrogi krag. Tym razem zdecydowanie na naszej ziemi on, ten cykl zatacza. Dlaczego na nasz padlo?

    A no bo Aniela sie wylgala z roli powtorki z historii lat 30-tych. Podczas gdy nasz rodzimy Jaroslaw Faczysty tylko czekal na jego Wielka Okazje.

    Jesli Trump nastapi, polski faczyzm bedzie nie do powstrzymania. Believe you me

  301. „karytas”
    5 lipca o godz. 19:20

    Widzę, że jesteś maksymalista: ponieważ człowiek jest drań, należy zlikwidować Ziemię? Zebra w paski nie popiera tego żądania, ani nawet nosorożec. Wystarczy zlikwidować człowieka, przyroda sobie poradzi.
    Mówiąc dokładniej: wystarczy zlikwidować drańskiego człowieka. Niedrańscy sobie poradzą, razem z resztą przyrody.

    Ale zaraz: kto miałby drani wyciąć w pień? Czesiek Pajkert, czy Leon Kwaśny? I jak odróżni drani od niedrani?

    Zawartość 99% drani w ludzkości nie odpowiada prawdzie. Gdyby ich policzyć wedle oświadczenia tych, co zawsze mówią prawdę, w samej Polsce niedrani jst tylu ilu „Polaków najlepszego sortu”, a drani tylu, ilu „najgorszego sortu”. A których jest ilu ,wyjaśniają wyniki ostatnich wyborów. sytuacja jest więc pomyślna, a nawet świetlana: niedranie rządzą i robią co trzeba, by było jak w niebie. Dranie mącą i ryją, ale widać jasno, że marnie sobie radzą.

    Drańskość ma rzeczywiście związek z religiami i ich działaniem, jednak nie są one wyłącznym powodem robienia rzeczy drańskich. Ateista jest tylko o jeden aspekt lepszy od wyznawcy, ponieważ nie jest skrzywiony przez oszustwo religii. Aspkt ten może być, lub wprost jest fundamentalnie ważny i cenny, ale nie likwiduje innych aspektów, w których ateista nie ma automatycznej przewagi cnoty i jakości.

  302. Czy Puti Puti wkroczy w te zlowrogosc polsko-ludzko?

    I dunno

  303. Konstancja, hombre40, Wojtek A,
    w sprawie myślistwa to stoję okrakiem i nie mogę się zdecydować. Dawniejsze, tradycyjne myślistwo oparte na trosce o zwierzęta ( hombre40 ma wiele racji) przemawia do mnie swoim humanizmem, ale krew się we mnie burzy na ekscesy człowiecze w stosunku do braci mniejszych i na bezmyślne okrucieństwo. I tego nie zaakceptuję za nic.
    I to są jak myślę dwie strony medalu. Z miłości do zwierząt trzeba niestety je zabijać, bo jest to sposób bardziej humanitarny niż „siły natury” co w praktyce oznacza śmierć z głodu.
    Kiedyś żaba konająca atakowała mnie okropnie za australijską akcję zabijania dzikich kotów, bo to okrutne. Ale mojego argumentu, że te dzikie koty niszczą i zabijają zwierzęta będące pod ścisłą ochrona bo są to gatunki zagrożone, zauważyć nie raczyła.
    Teraz na przykład mamy problem z latającymi lisami, które rozmnożyły się nadmiernie z powodu łatwego dostępu do żywności ( sady) i teraz staja się zagrożeniem i dla produkcji żywności i dla bezpieczeństwa zdrowotnego ludzi. No i trzeba będzie zabijać, bo nie da się inaczej.

  304. Ewa-Joanna
    5 lipca o godz. 23:33
    „ a takich galaktyk jest we wszechświecie…. prawdopodobnie nieskończona ilość’.

    Przekonanie o niezliczoności ciał niebieskich wyrażono w Piśmie już tysiące lat temu. Biblia konsekwentnie kreśli obraz wszechświata urządzonego rozumnie i naprawdę ogromnego, w przeciwieństwie do ówczesnych typowych wyobrażeń, według których wszechświat nie jest racjonalny ani większy, niż da się stwierdzić za pomocą samych zmysłów.

  305. Wojtek A.
    5 lipca o godz. 23:05

    Myśliwi w koloratkach to faktycznie coś z potworności niemoralności, ale kto proponuje „dogadanie się z Kościołem kat. w sprawie kar za znęcanie się nad zwierzętami”?
    Ja się nie dogaduję, bo dogadywanie się z Kościolem kat jest bardzo dobre wtedy, gdy się trzyma w ręce solidną rózgę, a dogadywany biskum ma związane ręce i spuszczone gacie.
    Jest to zresztą klasyczna i bardzo pożądana sytuacja wychowawcza,, ściśle zalecana przez Kościół kat i praktykowana od 2000 lat: „dziateczki rózeczką Duch Święty bić radzi”.
    Z Duchem, w dodatku Świętym, nie polemizujemy, ale robimy, jak każe.

  306. NeferNefer,
    a nie możesz uniknąć dzielenia na normalnych i ciemniaków i zwyczajnie przyjąć do wiadomości, że mogą być ludzie o innych poglądach, jak to w demokracji bywa? Jednopoglądowość już przerabiała ludzkość z mizernym skutkiem.
    Możesz się ze mną nie zgodzić, ale to właśnie taka postawa przyczyniła się do tego, że mamy to co mamy – bezsensowne podziały.
    Ja już bywałam z rozlicznymi etykietkami na czole, ostatnio jestem pisowska opcja czy jakoś tak, to wiem o czym mówię.
    Bo wystarczy przyklepać komuś etykietkę oszołoma i już większość nie będzie nawet słuchała co ta osoba mówi, o rozumieniu nie wspomnę.
    Tradycję takie postępowanie ma długą, często kończyło się ludobójstwem…

  307. Nu dezerter,
    cytacik proszę.

  308. Ewa-Joanna
    5 lipca o godz. 23:58

    Prawie się zgodzę, ale jak właśnie słyszę w reklamie, „żubr musi stać blisko żubra”: nie koty są odpowiedzialne za swoje „nadmierne” mnożenie, nie lisy za podobne, nie dingo za to, że znalazły się w Australii, nie króliki itp itd. Jest to robota człowieka. Człowiek jednak za swoją złą robotę karze zwierzęta.

  309. O kurde, dałam się wpuścić w maliny 🙂
    Nic od ciebie Dezerter nie chce, tylko zamilknij…

  310. Tanaka,
    po pierwsze dlatego mówię, że stoję okrakiem.
    Po drugie mimo okrucieństwa czynu lepsza jest szybka śmierć niż powolne konanie z głodu i pragnienia. To nie jest kara dla zwierząt, choć tak wygląda, to ratunek.
    Owszem, człowiek narobił głupot, nie przewidział skutków, teraz konsekwencje ponoszą zarówno zwierzęta jak i ludzie.
    Farmer inwestujący tysiące dolarów w produkcję nie robi tego dla wykarmienia populacji zwierząt, ale chce z tego mieć jakiś zysk. Dziwisz się, ze jest zły kiedy w ciągu praktycznie jednej nocy latające lisy zniszczą cały sad? Bo najpierw pozwalało się im zjeść trochę, bo tutejsze i chronione. Mieszkam w tej dzielnicy już 20 lat – owszem nietoperze latały, ale ostatnio w parku mamy wielotysięczna kolonię, wrzask i smród nie do zniesienia, park prawie nie do użytku. I tak szczęście, że nie w ogrodzie. Ale jak tylko zapadnie zmrok, tysiące ich leci na żer – nic się nie ostoi. Od paru lat mam jabłonkę i pojęcia nie mam jak smakują z niej jabłka, bo żadne nie dotrwało. To samo jest z innymi drzewami owocowymi – papają, jaboticabą, mango, guawą.
    No i widzisz jakieś wyjście z tej sytuacji?

  311. @Ewa-Joanna

    Poczytaj najpierw te komentarze to może potem porozmawiamy.

  312. Dodatek: dingo są tutejsze, więc chronione. Jedyne nasze drapieżniki jak myślę. Potrzebne.

  313. Nie porozmawiamy, bo do rozmowy trzeba dwojga, jak to tanga. A ty jesteś okopana w swoich pozycjach, a twoje „może” sugeruje – porozmawiamy jak zmienisz zdanie. Otóż nie zmienię, bo nie o te komentarze chodzi ale o podejście. A zmiana podejścia do „innego” jest trudna i wymaga samodyscypliny.

  314. @Ewa-Joanna

    Nie ma sprawy. Też się nie dam wpuścić w maliny.

  315. .
    .
    EDUKACJA EDUKACJA EDUKACJA EDUKACJA…

    To jest jedyna droga i jedynie w niej jest ratunek, od dyskutowanych problemow i bolaczek.

    EDUKACJA wlasciwa i pelna, a nie namiastka, czy ersatze udajace EDUKACJE.

    Z ludzmi wyedukowanymi da sie rozmawiac, z ignorantami, sie nie da.

  316. Z rasistami też nie…

  317. Ewa-Joanna
    6 lipca o godz. 0:23

    To co piszesz, to są utylitaria i partykularia. W rozumowaniu, jeśli ma być rozumne, oraz jeśli wnioski mają być skonfrontowane z etyką, należy zacząć od generaliów. Stąd płyną przesłanki do partykulariów.
    Czyli: od ogółu do szczegółu, a nie na odwrót. Nie stawia się karety przed koniem.

    Piszesz, ale nie zmienia się przez to zasadniczy problem zarowno etyczny, logiczny, jak i proceduralny: karania przez człowieka zwierząt za własne błędy, co jest etycznie niedopuszczalne, i podnosi problem do kwadratu, jeśli się ceni i szanuje zwierzęta, oraz ich autonomiczną wartość, a nie tylko użyteczność , która jest fudamentem chrześcijańskej niemoralności i usprawiedliwiania zbrodni wobec zwierząt.

    Nie wiem jaka jest dobra odpowiedź na to, że nietoperze obsrywają park. Wiem, że jeśli się chce rozwiązać problem niejednowymiarowy, należy sięgnąć do jego źródła, a nie leczyć objawowo.
    Wiem też, że nieetyczną odpowiedzią jest je ukarać za ludzkie błędy, a to że śmierć miałaby być „bezbolesna” nie ma nic do rzeczy.
    Jest dla mnie całkiem jasne, że gdyby czlowiek w tej sprawie szukał rozwiązania jak najbarziej etycznego, fair, i nie tylko „u zwierząt”, ale i „u siebie”, to wziąłby pod uwagę inne mozliwości, włacznie z takimi, które na nim się odbiją kosztem, który będzie niczym innym, niż kosztem błędów, które on, nie zwierzęta, popełnił: kto psuje, niech płaci.
    Jak srają w parku,, to może należy park zrobić gdzie indziej, albo zamiast niego zrobić pływalnię/salę gimnastyczną i co tam się jeszcze sensownego wymyśli. Lub/oraz tak go przygotować, żeby ograniczyć sranie. A jeśli srania nie da się całkiem wyeliminować, nie jest to nic nie do przyjęcia, tylko wymaga drobnostki: przyzwyczaić się. Odwrotnie – sraczka wielu zwierząt ma zdrowotne właściwości. Plama w głowie człowieka może być dobrze zgrana z plamą na głowie.

  318. lonefather
    6 lipca o godz. 1:05

    Lonek, mylisz się gruntownie. Sama edukacja to jest niewiele, lub zgoła nic. Czyżby ksiądz był nieedukowany? Edukowany jest co najmniej kilkanaście lat bez przerwy, a potem też ciągle kursy, szkolenia, oraz edukacja najwyższego rodzaju: memolenie niebieskiej książeczki.

    Nie wiem jak na Antarktydzie, ale w Polsce ksiądz paafialny to czlowiek mający wyższe wykształcenie, w dodaktu 6-letnie, po maturze. Co czyni go prawie profesorem.
    Ksiądz prof. OKO Dariusza jest starannie wyedukowany. Każdy, albo prawie każdy biskup to posiadacz tytułu doktora, a są i tacy z habilitacją. A jeden w drugiego – troglodyci.
    Dużo ważniejsze od formalnej edukacji, jest posiadanie zdrowej, czyli nie skrzywonej psychiki, świeżość i ciekawość umysłu, oraz swoboda badania rzeczy.

  319. Tanaka,
    masz rację w swoim „czyli”, oczywiście zacznijmy od generaliów, tak być czasem powinno. W tym wypadku tak.
    Generalnie (piszę teraz o Australii) głupota i krótkie widzenie człowieka zaburzyło naturalny układ flora/fauna wprowadzając do obiegu niepożądane elementy. To raz.
    Dwa – rozwój tzw. cywilizacji, czyli infrastruktury potrzebnej człowiekowi do życia, na przykład rolnictwa.
    I teraz mamy z jednej strony króliki, karpie, lantanę, lisy, ropuchy, wielbłądy, opuncje i wiele innych, a z drugiej strony gwałtowny wybuch populacji kangurów, nietoperzy, dingo, myszy, szczurów i innych, które dzięki działalności człowieka dostały potężne źródła żywności w postaci pół, sadów i odpadków.
    I owszem staramy się robić to etycznie i moralnie, przez podawanie na przykład środków antykoncepcyjnych w celu ograniczenia populacji, czy też przesiedlaniu na inny teren co nie zawsze daje rezultaty.
    Bo to co robi rząd to jedno, a działania poszczególnych osób to drugie – farmerzy cichcem zabijaja kangury i zabijają dingo po pretekstem, że to zdziczałe psy i nie da się tego upilnować, ale przyzwolenia na to nie ma. Jak kiedyś pisałam, polubił mnie tutejszy indyk i zapragnął u mnie zamieszkać. Byłoby miło i pięknie, ale mianował się również naczelnym ogrodnikiem, na co zgodzić się nie mogę i zniechęcam ptaszka jak tylko się da. Rezultaty jak dotąd nikłe.
    Wracam do baranów czyli parku i nietoperzy – owszem, choć parku zlikwidować nie można, bo jest polderem, można wyciąć drzewa to zwierzaki przeniosą się gdzieś indziej ale po co? One same wybierają sobie miejsce zamieszkania i szczerze mówiąc w takim parku mało szkodzą więc niech sobie wiszą. Sprowadziły się pewnie dlatego, ze zmieniająca się demografia dzielnicy i ekologiczna moda spowodowała, że ludzie zaczęli sadzić więcej drzew owocowych, poza tym jest tu dużo starych drzew mango, bo kiedyś był to teren farm.
    Śmierdzą niemożebnie ale tylko przez jakiś czas w roku, ale śmierdzą tak, że jednego wywęszysz z daleka choć zobaczyć się w ciemnościach nie da. Wyobrażasz sobie smród tysięcy? 🙂 Gorzej jak się uwieszą w czyimś ogrodzie to ten człowiek biedny jest.
    Tak wygląda australijski sad:
    http://www.abc.net.au/news/image/6285658-3×2-940×627.jpg
    Ale już jako anegdotka – osłoniłam siatką moje drzewko figowe, coby mi ptaszki fig nie kradli. Ale figi znikały… Aż zobaczyłam – cwaniaki właziły pod drzewko na piechotę!

  320. Tanaka
    6 lipca o godz. 1:20

    Ze tez wlasnie Tobie sie to przytrafilo !!! hahahaaaaa….

    Podajesz fantastyczny przyklad jak skuteczna i dobra edukacja dziala.

    I tylko nie zwrociles uwagi na kilka dodatkow, ktorymi opatrzylem postulowana przeze mnie EDUKACJE….

    A szkoda, ale ze szkody daja sie naprawiac, to nie trace nadzieji.

    ps. przyklad z wyedukowanym do otumaniania kisiezulkiem, jest nie tylko znakomity, ale i smakowity, bo jest dokladna ilustracja tego co postuluje.

  321. E-J

    sorry page not found…

  322. @Nefcia

    A czy rasista nie jest ignorantem?

  323. NeferNefer
    5 lipca o godz. 23:25

    Slonce za okolo 3,6 miliarda lat.

    Za to szybciej Ksiezyc, ktory zniszczy Ziemie za okolo 1,6/8 miliarda lat, rozpadajac sie pod wplywem ziemskiego przyciagania na kawalki i te spadajace kawalki Ksiezyca zniszcza na Ziemi wszelkie zycie. Bedzie Ziemia, ale juz bez zycia, gdy ostatecznie Slonce Ziemie zalatwi.

  324. lonefather
    6 lipca o godz. 3:03
    Za to szybciej Ksiezyc, ktory zniszczy Ziemie za okolo 1,6/8 miliarda lat, rozpadajac sie pod wplywem ziemskiego przyciagania na kawalki i te spadajace kawalki Ksiezyca
    ………………………………………………………………………………
    Jest odwrotnie. Księżyc oddala się od Ziemi.

  325. @lonek

    Czytałam te komentarze z ciekawości, co piszą sami Anglicy o Brexicie. No i podział jest straszny, argumenty jednej strony nie docierają do drugiej, mur beton. Dokładnie to samo co u nas pod każdym artykułem na interii czy onecie, lemingi, lewaki, suwerenność, bicie po głowie itd itp, aż przykro patrzeć. Przy okazji podlane rasizmem, czego u nas aż w takim stopniu nie ma. A Farage podobno zasługuje na tytuł od królowej, największy polityk miary Churchilla conajmniej. Czy rasista jest ignorantem to pytanie o oczywistą oczywistość.

    Dołączam do @zezem w sprawie Księżyca który się oddala.

  326. dezerter83
    5 lipca o godz. 23:10

    „Oczywiście, aby potraktować poważnie te obietnice, wpierw trzeba się upewnić, że Ten, który je złożył – naprawdę istnieje. W razie potrzeby, służę pomocą”.

    Dzień dobry dzień, dezerterze. O ile pamiętam, nikt na blogu ateisty ani razu nie szukał pomocy w sprawie istnienia/nieistnienia Boga, ale Ty, jak ten ułan na widecie, sołdat bumażnyj czy Mateusz przewoźnik w filmie „Żywot Mateusza”- służysz. Potrzebowskich brak, a Ty stoisz i służysz. Nieograniczony w swej mocy, wiedzy i mądrości ten, który wszystko stworzył – od wszy na grzebieniu do gigantycznych planet i całego niepoznawalnego nawet myślą, co dopiero gołym okiem, wszechświata – potrzebuje pomocy domowej, która ma przekonać ludzi, że ten stwórca JEST! Wszystko potrafił, tylko nie potrafi powiedzieć: „Jestem”. Żeby wszyscy słyszeli i nie mnożyli fałszywych bogów Wyobrażasz sobie, dezerterze, rodziców, których dziecko nie zna i nigdy nie pozna? Pewnie, że sobie wyobrażasz, bo takich nie brakuje. Ale to gówniani rodzice. A dziecko i tak chciałoby ich poznać. Nie pozna. Zamiast rodziców, przychodzi do niego Świadek Rodziców i opowiada o rodzicach – jacy to dobrzy, mądrzy, kochający. Tak kochają, że jak dziecko by ich zobaczyło, to by umarło. Więc nie można ich zobaczyć, osobiście poznać, ale trzeba kochać. Jakże to naturalne i logiczne, dezerterze, prawda?
    – Jak mam kochać, jak nie wiem, kogo kochać – mówi dziecko.
    – Do zakochania jeden krok, jeden jedyny krok – nic więcej. Słuchaj Świadków Rodziców.

    Słuchaj, dziecko – oni ci detalicznie wytłumaczą, jak się kocha nic.

    Dezerterze, Twoje słowa – „trzeba się upewnić, że Ten, który je złożył – naprawdę istnieje” – obiecujące pozornie otwartość poznawczą, są wyłącznie agitacją. Mówisz o upewnianiu się co do istnienia, którego jesteś całkowicie pewny. Udając niby poznającego, zmierzasz do z góry znanego pewnika – więc nie poznajesz, lecz wyłącznie agitujesz.

    „trzeba się upewnić” powiadasz. „Upewnić się” to potwierdzić to, co już się wie, a nie „poszukiwać”.

    „upewnić się, ŻE” powiadasz. A czemu nie CZY? Temu, że apologeta nie pyta, CZY Bóg istnieje, bo wie, ŻE istnieje. I od razu to samo sugeruje łownej zwierzynie.

    No i jeszcze ten głupawy wzmacniak „naprawdę”. „Jezioro Jamno istnieje” to jasny i wystarczający komunikat o istnieniu Jamna. „Naprawdę istnieje” i wszelkie tego rodzaju podpórki czynią mowę mętną. W sam dla apologetów, propagandystów i oszustów.

  327. Ewa-Joanna
    6 lipca o godz. 3:17

    Z drzewami i siatkami miałem u siebie podobnie jak w Australii. Duże drzewa owocowe (czereśnie słodkie do szaleństwa, wiśnie jak granaty) były regularnie napadane przez szpai. Oslonić skutecznie się nie dało.
    Posadziłem nowe drzewa, tamte duże spisałem na komercyjne straty, została i ich uroda i te garstki czereśni co nie zostały zżarte.
    Nowe trzymałem już nisko, tak, żeby bz drabiny można było zbierać i całość owinąć siatką, żeby nawet na piechotę mi nie wlazły.
    W siatce wyglądały drzewka jak utorbowane baby targowe w papilotach, ale niską jakość estetyczną kompensowały mi stare drzewa, a czereśnie spod siatki zżerałem sam, oraz 500+ (rodzina, goście, porządni sąsiedzi)

  328. lonefather
    6 lipca o godz. 3:03

    Noszszsz, lonek, co Ty gadasz, że Księżyc łup! , jak zdezerterowany gada, że Ziemia będzie zawsze i dezerter będzie zawsze, bo tak bozia wziął i napisał w niebieskiej książeczce ??

    Pust’ wsjegda budiet sołnce,
    Pust’ wsjegda budiet niebo,
    Pust’ wsjegda budiet mama,
    Pust’ wsjegda budu ja..!

    Że to by było miło, to w zasadzie jasne. Cymbał zdezerterowany nie odróżnia tego co by się chciało żeby było miło, od tego co bozia wziął i zrobił, co jest znacznie mniej miłe.

    Aha, bo tak sobie czasem żartujemy, a cymbał cymbali dalej: w ciągu ostatnich 50 lat liczba ludzi na Ziei podwoiła się. Ponieważ Ziemia ma trwać w nieskończoność a ludzie mają się mnożyć jak bakterie E.coli, co nakazał bozia, w nieskończoności ludzie będą warstwami sięgać z Ziemi po końce Wszechświata a nawet poza jego granice, wprost to mieszkania bozi. Wszechświat się, niestety, za wolno rozszerza jak na apetyty bozi i jego cymbalskich wyznawców.

    W tej sytuacji należy coś dobrego doradzić: żeby nie stać w dolnych warstwach, bo raz że ciężko, dwa, że nie ma się jak obrócić, a trzy – i najważniejsze: ‚shit always comes down’.

  329. Ciekawe artykuły, krytyka polskiego kościoła w wykonaniu dominikanina

    ‚http://wyborcza.pl/1,75968,20355253,dzisiaj-w-tygodniku-powszechnym-ojciec-wisniewski-o-kosciele.html

    ‚https://www.tygodnikpowszechny.pl/do-jakiej-polski-przyjedzie-papiez-34487 (paywall niestety)

  330. @ lonek

    Że edukacja może wręcz nic nie znaczyć, gdy rozum porażony i nie ma wewnętrznej wolności, masz przykład kolejny, sprzed godziny.
    @Pombocek wyjaśnia zdezerterowanemu cymbałowi specjalnej troski najpierwsze i najprostsze zasady diałania rozumu w najprzedszkolniej przystępny, cierpliwy i życzliwy sposób. Co robi po raz 102. Ale cymbał zdezerterowany jest pancerny: mów tysięczny raz, on będzie jaki był; Lenin w dalszym ciągu nie żyje.
    Bozia go sobą poraził i rozum mu zabił.
    I to się nazywa „umiłowanie”.

  331. Tanaka, lonek, pombocek
    Kurdebalans, po co W OGÓLE zajmujecie się przypadkiem @dezertera?
    Przecież to tylko woda na jego młyn, przemawianie dziada do obrazu itp.
    Tacy mądrzy chłopcy, a dają się podpuszczać jak dzieci (nie powiem smarki, bo to słówko zarezerwowane dla @ pombocka).

  332. mag
    6 lipca o godz. 11:22

    Ja się zdezertowanym zajmuję tylko o tyle, że pokazuję @lonkowi, jak nie działa edukacja, gdy głowa zabita. Przez bozię, albo gwoździa.
    @Pombocek się zajmuje, co jest bez sensu, ale ja pombocka czytam dla pięknych przeżyć estetycznych, do których należy i zgrabny wywód myślowy. Dowiaduję się też, jak działa humanizm, co mnie także cieszy.

  333. NeferNefer
    6 lipca o godz. 10:49

    Tzw. ojciec, Wiśniewski, podobno był i jest znaczną postacią, mającą zasługi i przyzwoite CV. Nie znam większości szczegółów, znam nieco jego osobiste myśli, omieszczone w artykuach i pismach otwartych, oraz kilka opinii o nim.
    Lat temu ileś, nie pamiętam – 8, 10 (?), popelnił był list otwarty, przestrzegający przed narastającą ksenofobią, zdurnieniem, niemiłosiernością i bodaj antysemityzmem Kościoła kat. Oczywiście użył na to nieco innych słów.
    Była to obawa uzasadniona i diagnoza trafna. Ja takie obawy, diagnozy i pewniki uważam za bardzo łatwe, bo te mroczności i nędza są stały i niezbywalnym fundamentem i najpierwszą zasadą Kościoła kat. A jak się zdarzy co lepszego, co musi być cud boski, co jest rzadsze od 6-tki w Toto. Jednak jak gada coś takiego wyświęcony, to rozumiem, że do tak dla siebie przykrej diagnozy musiał dojść z bólem. Co jednakowoż nie zapewnia ozdrowienia i rzucenia tej nędzy w cholerę. Boli, ale zęby zaciska i siedzi dalej: boli, bo musi, bo bozia chciał i będzie za to nagroda w niebie. Do lekarza nie pójdzie, który by go z kościelności uleczył, bo leczenie sprzeciwia się woli bozi.
    Ten Wiśniewski to może taki cudak, co nie jest do konca na umyśle porażony, co się wśród kleru zdarza: na stu, kilku – w porywach. Mówię o kilku, ale wyraźnie zaznaczam: nie do końca porażonych. Bo całkiem zdrowego nie ma ani jednego. Kto szczerze wierzy w fantazmaty oraz regularne brednie i stosuje je w realności, wyrządza publiczne szkody. Pół biedy gdy tylko sobie, chociaż „szkoda człowieka”.
    jak jest z Wiśniewskim – nie wiem. Gada to i owo przytomnie, z pewną dozą odwagi. A czy w innych sprawach jest podobnie przytomny, czy troglodycki, może się dowiem, może nie. Nie mam powodu tego szczegółowo badać.
    Ale niech będzie, na bezrybiu i rak ryba. Jak stało w przedwojennych przepisach: „w myśl ustawy rak też jest rybą”.

  334. @@NeferNefer, Tanaka
    A co się dzieje z ks. Bonieckim (chyba jeszcze żyje) i ks. Lemańskim, którym kk zamknął usta?
    Jakoś nikt się o nich nie upomina, a nowych „zbuntowanych” coś nie widać.

  335. @mag
    Ja sie zdezerterowanym od rozumu nie zajmuje dokladnie z tych samych powodow, co @pombocek, tylko, ze na odwrot.

    Czasem jak przegnie do dogadam, ale dogadanie to nie zajmowanie sie. Co nie?

  336. mag
    6 lipca o godz. 12:10

    Ja się upominam. Odwalam robotę za Kościół kat.
    Odwalanie roboty skutkuje znikaniem kata.
    Znikanie kata dzieje się za pomocą znikania Lemańskich i Bonieckich. Obirków, Węcławskich i Charamsów.
    Kat. z Lemańskim i Bonieckim jest mniej katowski. Przestaje być sobą, czyli staje się nieco bardziej ludzki.
    Trochę to trwa, bo młyny boże mielą ludzkie kości.

  337. @mag, Tanaka

    mag, nie wiem niestety, nie śledzę.

    @Tanaka

    To, że zamieszczam takowy link nie znaczy, że w niemym zachwycie i pt. „patrzcie, jaki odważny” bardziej jest to dla mnie ciekawostka przyrodnicza, czyli jaskółka, która wiosny nie czyni. Kościół powinien natychmiast odciąć się od polityki i przestać judzić wierzących w którąkolwiek stronę. Ale profity, tytuły, całowanie w pierścień widać są ważniejsze. Żal mi trochę tego Franciszka, bo walczy z wiatrakami – ale to też moje zdanie wyrażone jak najogólniej i najpłycej, bo z lenistwa nie chce mi się rozwijać myśli.

    Rozumiem myśl przewodnią Twojego wpisu. Może takim Wallenrodom od środka wydaje się, że są ostatnimi sprawiedliwymi i czynią dobrze a tak naprawdę nie znaczy to nic.

  338. @Nefer Nefer i @zezem i @Tanaka

    Tez tak myslalem, jak wy, ze sie oddala, czyli ucieka ksiezyc. Co wiecej jak zaczalem dzis szukac to wszedzie gdzi enie zaszedlem, stoi jak byk, ze ksiezyc „ucieka” i nawet podaja, ze ucieka srednio okolo 4,8 cm/rok.

    Ale…
    Ale w zeszlym roku, gdy bylo „Moon eclipse” widziane nad Australia, choc nie bylo z powodu zachmurzenia, to wszedlem na strone Mount Boulder Obserwatory, skad na zywo to niewidoczne wydazenie komentowal jeden z tamtejszych profesorow, ktory na co dzien wlasnie ksiezycem sie zajmuje.

    Poniewaz nie bylo widac ksiezyca nad Australia, a czas zostal zarezerwowany, to rozmowa byla o samym ksiezycu.

    Rozne rzeczy, najnowsze wyniki badan w/g stanu na 2015, a wsrod nich wlasnie to co mnie poruszylo, bo bylo zaprzeczeniem wspomnianej wyzej wiedzy, ze ksiezyc „ucieka”.

    Pan prosesor obrazowo wyjasnil na czym polega problem z odlegloscia ksiezyca od Ziemi. Otoz rzecz w tym, ze ksiezyc ma orbite eliptyczna i na dodatek ta orbita sie wacha. Na to jeszcze nakladaja sie wplywy grawitacyjne Ziemi i Slonca, co znieksztalca eliptyczna orbite ksiezyca, to ja splaszczajac, to wydluzajac, lub „zaokraglajac”. Obserwowalne co jakis czas „superksiezyce” sa tego najlepszym dowodem, co mialo byc obserwowalne nad Australia, ale nie bylo.

    Bardzo ciekawy wyklad, stal sie jeszcze ciekawszy, gdy padla ta informacja, ze ksiezyc nie tylko nie „ucieka”, ale na odwrot „spada” na Ziemie w tempie okolo 0,7 cm rocznie. I to co bedzie koncowym skutkiem, za okolo 1,6 miliarda lat.

    Myslalem, ze sie uda latwo znalezc te informacje, ktore podalem, ale chyba zle, lubw zlym miejscu szukalem. DOdatkowo nie pamietam nazwiska co jeszcze utrudnia. Ale choc wyklad byl popularny, to profesor i to co mowil, bylo calkowicie serio. Mnie w kazdym razie przekonalo, bo wperw przytoczyl te wszystkie argumenty przemawiajace z „ucieczka” wraz z danymi o tym swiadczacymi, a dopiero pozniej podal najnowsze obserwacje i sposob dokonania obliczen. Obliczen uwzgledniajacych zarowno stare jak i najnowsze dane z obserwacji.

    On nie dezawuowal starego, tylko dodal nowe i co z tego wyszlo. Wlasnie to, z enie bylo „wysmiania”, czy dezawuacji, przekonalo mnie, ze jest odwrotnie niz myslalem, czyli, ze ksiezyc bardzo wolno, ale „spada” na Ziemie.

    Zadnej sensacji, zero egzaltacji, spokojny akademicki wyklad, wyklad prowadzony przez kogos kto sie na tym dokladnie i doglebnie zna.

    A zeby bylo zabawniej, to w czasie poszukiwan, natknalem sie na Profesor Toma Willsona, ktory badal co sie bedzie dzialo z „uciekajacym” ksiezycem. Wyszlo mu, ze przyjmujac wspomniana wyzej „szybkosc ucieczki” za 4,8 cm/rok, to z obecnej orbity 27,789 dnia (miesiac ksiezycowy), ksiezyc za okolo 2,5 miliarda lat, znajdzie sie na orbicie 48 dni ziemskich, gdzie zostanie rozszarpany w „mlynku” grawitacyjnym ziemia/slonce, a jego szczatki wpierw utworza wokolo Ziemi pierscien taki jakie ma Saturn, po czym te szczatki ksiezyca zaczna opadac na Ziemie.

    Tak wiec niezaleznie od tego, kto ma racje i ktore oblicznia sa wlasciwe, w koncowym rezultacie Kziezyc i tak sie rozpadnie na kawalki, a wspomniane szczatki opadna na Ziemie. Roznica w czasie jaka wynika z obu pogladow wynosi okolo jednego miliarda lat. Ale i tak najwazniejsze jest to, ze niezaleznie od tego, czy Ksiezyc „spada”, czy „ucieka”, to i tak w koncu sie rozpadnie na kawalki mniejsze i wieksze, a po rozpadnieciu sie, spadna te szczatki na Ziemie.

    Mam nadzieje, ze nie zanudzilem smiertelnie, ale zachecilem do tego, zeby od czasu do czasu oderwac sie od ziemskich spraw, czemu sprzyja zainteresowanie sie astronomia.

  339. Poza tytułem możecie dalej nie czytac jak nie chcecie, ale tytuł poraża
    http://wyborcza.pl/magazyn/1,153011,20299853,wszedl-raz-do-mnie-pacjet.html

  340. @Tanako

    Odwracasz „kota edukacji” ogonem w strone zdezerterowanego.

    A to co mnie rozbawilo i Ciebie tez powinno, to jest to co sam napisales jakie swietne wyniki daje powazna i powaznie wykonana edukacja ksiezy w kierunku mieszania ludziom w glowach.

    Mieszaja znakomicie, co sam zauwazasz, czyli oznacza to, ze sa swietnie wyedukwani w obszarze mieszalniczym, co z kolei przeklada sie na tkwienie Polski i Polakow, w miejcu, w ktorym tkwimy i sie „ruszyc” nie mozemy.

    Jednostki wyzwolone z kosciolkowego „mieszalnika” sie ruszaja, reszta tkwi.

    Nie kpij z EDUKACJI, tym bardziej nie kpij, ze sam podajesz przyklad skutecznej i dajacej efekty edukacji, choc akurat odwrotnej.

    Ale jesli mozna w jedna strone skutecznie edukowac, to mozna i w druga. W czym widze nadzieje, ze mozna obecny stan fatalny zmienic i o czym napisalem.

    Ze trudno? Fakt. Ale nawet jesli trudno, a wrecz wydaje sie niemozliwe, to jednak nie jest wykluczone i liczne przyklady dowodza, ze jednak jest wykonalna EDUKACJA… Nawet jesli ta „edukacja” kosciolkowa jest nastawiona na przeciwstawianie sie EDUKACJI.

  341. lonefather
    6 lipca o godz. 13:51

    Lomajgocie, w klimacie , jak ja wykpiwam edukację?? i tym bardziej, że tym bardziej? Mówię jasno: że edukacja słabowita jest, gdy łeb skrzywiony, zgwałcony i w ogóle do myślenia zabity.
    Czyżbyś uważał, że łeb zabity nie tłumi walorów edukacji, albo wręcz jej nie znosi?
    właśnie zrobiłem szybki eksperyment naukowy: objaśniłem kwestię spadania Księżyca kaloryferowi. A on – ni w ząb !
    Może ekspryment nie spelnia wszystkich kanonów ściśle naukowych, bo zimny, i jakiś cymbał zarzuci, że gdyby by ciepły, to by zrozumiał.
    Nie mam ciepłego pod ręką, ale mam ciepły czajnik z wodą do kawy. Efekt ten sam – ni w ząb !

    Sprawa edukacyjngo oddziaływania członka kleru na dzieci pieluszkowe i przedkomunijne, a nawet na aspirantów do grona członków kleru, ma dwa aspekty. Jeden główny, drugi pomocniczy, co się nazywa ‚auxiliary’, nie wiem, czy po rumuńsku, ale po angielsku to tak.
    Główny jest taki, że proces edukacyjny nie jest refleksyjny, a bezrefleksyjny. Nie pracuje rozum, a pracują kiszki.
    Co znaczy, żerządzą emocje, lęki, przerażenia, przewielbienia, rzczy wdrukowane, bełkocenia z kiszek i chorej wątroby. Najlepiej się na takim procesie zna pies, i na takiego edukatora zawzięcie szczeka.
    To działa najsilniej.
    W związku z takim stanem rzeczy, zachodzi poważna wątpliwość, czy moża ten proces nazwać „edukacją”, która, zawsze, ma też aspekt pozarozumowy, ale nie może się obyć bez sprawnie i swobodnie działającej głowy. Czyli starannej refleksji, działania kanonów myślenia, dowodzenia, krytyki, stawiania wątpliwości i ich badania.

    Zachodzi też proces drugi, któr działa słabiej, jet powierzchowniejszy, dotyczy głównie intelektu i poniekąd rozumu. Ten proces zasadniej można nazwać edukacją, przy czym polega on, także, na zwodzeniu, fałszowaniu, manipullacji i nowomowie, wywiraniu wpływu, nagradzaniu zachowań stadnych i zgodnych z oczekiwaniami, czyli barańskich.
    Całość oparta jest na cyniczności. Fakt, w tym się edukują członkowie kleru, i taką robotę też robią. Ale nie ona rządzi, nie ona siedzi tam, gdzie prawidłowy wyznawca doznaje wścielicy, gdy się „obraża wartości chrześcijańskie” i nie od tego taki wyznawca gotów jest zabić oponenta pogrzebaczem lub długopisem.
    Kiszki rządzą, a im bardziej rozdęte, tym silniej. Psychologia dawno to ustaliła. Rozum jest cienki, głowa łatwo się kiwa oraz spada, a środek ciężkości wyznawcy i jego księdza jest w kiszkach. Zaś środkiem ciężkości rządzą te same prawa co spadającym na Ziemię Księżycem.

    Rumianość i nalaność księdza rządzi. Na poziomie parafii i na poziomie biskupa. Patrzysz i widzisz: Wątroba.

  342. @Ewa-Joanna, godz. 13:33
    Cóż tak Cię poraziło w tym tytule? Przecież to jest dosłowny cytat z monologu Ewy Szumańskiej, ze „Studia 202”. Będąc młodą lekarką wszedł raz do mnię pacjęt” – tak się każda perełka Szumańskiej zaczynała.

  343. Tanaka
    6 lipca o godz. 14:21

    Przekonales mnie, ze to samo uwazamy, choc z odwrotnych stron, znaczy sie stereoskopowo o tym piszemy (lol)

    Ja wskazuje na edukacje pozytywna, Ty na sukcesy „edukacji” negatywnej, jak iwdac na idacych w miliony przykladach, dozo latwiejszej do osiagniecia. Co niezmiernym smutkiem mnie przygniata.

    Tak wiec jednak : Watroba !

  344. @Ewa-Joanna, godz. 13:33

    Tytul mnie nie „porazil”. Tresc mna mimo wszystko wstrzasnela, choc kilka lat temu mialem wlasne obserwacje z pozycji pacjenta.

    A dla odegnania „upiorow szpitalnych” proponuje:

    http://wyborcza.pl/magazyn/1,153403,20338677,nu-diemokraty-nu-pagadi.html

  345. NeferNefer
    6 lipca o godz. 13:05

    Wśród rzeczy ewidentnie przytomnych, oraz mających cechy odwagi, znalazłem, u dominikanina Wiśniewskiego coś takiego, na temat Smoleńska 2010:
    „A jeśli już mówimy o spustoszeniu, jakie spowodowała teza o zamachu w Smoleńsku, to trzeba dodać, że nonszalanckie oskarżenie Rosjan o dokonanie zamachu wzmocniło ich niechęć do Polaków i utwierdziło opinię, że jesteśmy maniakalnymi rusofobami”
    Trafia bardzo celnie.
    Na bandyckiej tezie o zamachu, na bandyckim pomówieniu Tuska i Putina o zmontowanie i wykonanie zamachu, zasadza się nie tylko podłość wewnętrzna, oraz sukces wyborczy PISu, ale i widziane tymi samyi kaprawo przekrwionymi oczami gadanie, że Putin teraz i zaraz wywoła wojnę z Warszawą. Juz tylko patrzeć w niebo na lecące rakiety, których i tak się nie zobaczy, co znaczy, że cały czas lecą.
    Psychiatryczne i gangsteskie zakażenie milionów chorobą kaczyńskiego-macierewicza rozwala głowy nad Wisłą i rozwala kraj.
    Wiśniewski zaś wspomina wyraźnie, o udziale kleru w rozwalactwie.

  346. pombocek
    6 lipca o godz. 9:39
    „Wszystko potrafił, tylko nie potrafi powiedzieć: „Jestem”.

    Rozmawiałem już w wieloma osobami, które podobnie jak Ty, mówiły, że uwierzyłyby w Boga, gdyby w jakiś cudowny sposób im się objawił. Być może. Ale czy dzięki temu posiedliby prawdziwą wiarę?

    W przeszłości wielu ludzi – jak mówi Pismo – było naocznymi świadkami napawających lękiem cudów Bożych. To czego doświadczyli członkowie narodu izraelskiego, podczas wyjścia z ziemi egipskiej, jest dobrze znanym przykładem. Jednakże wkrótce po tych cudach, wielu z nich wznieciło bunt przeciwko Bogu i wybranym przez Niego sługom.

    Niemniej ten przejaw braku wiary blednie w porównaniu z niewiarą Judasza Iskariota. Będąc apostołem Jezusa, Judasz widział wyjątkowo dużo cudów, a mimo to zdradził Mesjasza.

    Również żydowscy przywódcy religijni oglądali niejeden cud Jezusa. Gdy wskrzesił on Łazarza, przyznali nawet: „Ten człowiek dokonuje wielu znaków”. Ale czy widok przywróconego do życia Łazarza zmiękczył ich serca i zaszczepił w niej wiarę? Nic podobnego.
    Postanowili zabić zarówno Jezusa, jak i Łazarza.

    Jak wytłumaczyć taką niewiarę u ludzi, którzy widzieli cuda? Odrzucenie Jezusa przez przywódców religijnych wydaje się szczególnie intrygujące, gdy weźmiemy pod uwagę, że w początkowym okresie jego służby naród żydowski „trwał w oczekiwaniu” na Mesjasza. Pytanie jednak, czego oczekiwano.
    Historia wyjawia, że Żydami owładnęła myśl o Mesjaszu, który zapewni im „doczesne zwycięstwo” i „dobrobyt materialny”. Nie byli więc przygotowani na przyjęcie pokornego, stroniącego od polityki Jezusa z Nazaretu. Ponadto duchowi przewodnicy ludu obawiali się, że Jezus swymi naukami zburzy istniejący porządek rzeczy i pozbawi ich zaszczytnych pozycji. Z góry wyrobione poglądy oraz samolubstwo przesłoniły im znaczenie jego cudów.

    A zatem w przeszłości to cuda pomagały budować lub umacniać wiarę. Na przykład znaki dokonywane przez Jezusa mogły przekonać drugich, że dysponuje on mocą od Boga i cieszy się Jego poparciem. W początkach chrystianizmu cuda wraz z głoszonym orędziem pomagały ludziom dostrzec, że Bóg odrzucił żydowski system rzeczy i darzy uznaniem chrześcijan. Z czasem cudowne dary występujące w I w. n.e. miały ustać. Były potrzebne tylko w okresie kształtowania się zboru chrześcijańskiego.

    Warto zauważyć, że istniało wtedy niewiele odpisów Pism. Na ogół tylko ludzie zamożni posiadali jakieś zwoje lub księgi. W krajach pogańskich nie znano Biblii ani Boga Biblii. Praktycznie cała działalność chrześcijan musiała się oprzeć na słowie mówionym. Dlatego w ówczesnym zborze tak istotne znaczenie miały cuda. Ale apostoł Paweł wykazał, że gdy nie będą już potrzebne, ustaną.

    Obecnie nie oglądamy cudów, których by Bóg dokonywał za pośrednictwem swoich sług. Jeśli jednak ktoś umie czytać, ma wszystko, czego potrzebuje aby zbudować wiarę. Bóg nie musi dziś dokonywać cudów, żeby wykazać, jacy ludzie tworzą grono uczniów Jezusa i cieszą się Jego poparciem. Zresztą choćby dalej udzielał im mocy czynienia cudów, i tak nie przekonaliby wszystkich obserwatorów, bo nawet niektórzy naoczni świadkowie cudów Jezusa nie przyjęli jego nauk.

    Prawdziwa wiara o której mówi Pismo, jest czymś więcej niż samym przeświadczeniem o istnieniu kogoś lub czegoś. Nie polega też jedynie na chwilowej emocjonalnej reakcji na jakiś cud. Chodzi o głębokie przekonanie o realności rzeczy, których nie można zobaczyć, oparte na dokładnej wiedzy zawartej w dwóch księgach: Księdze Natury oraz w Biblii. Taka wiara czyli pewność, skłania do prowadzenia ofiarnego życia – na wzór Jezusa – i do pokornego spełniania woli Bożej.

    Pismo usilnie zachęca: „Szukajcie Pana, dopóki można go znaleźć”. Możesz to osiągnąć, nie czekając na nowożytny cud od Boga, lecz zdobywając dokładną wiedzę z Jego Słowa. Jest to konieczne, gdyż cuda nie wystarczą do zbudowania wiary.

  347. No sami popatrzcie ludkowie mili. Takie cuda, jakie PiS czyni na naszych oczach, wcale mnie jakos nie sklaniaja do uwierzenia w PiS, choc moc sprawcza Jaroslawa wielka jest niebywale.

    Tak mi sie napisalo samo, jakby cytatcikiem z niebieskiej ksiazeczki. Moze to moc wpomnianej sie objawia w tak podstepny sposob? A kysz, a kysz przpadnij maro!

  348. Prawdziwa wiara o której mówi Pismo, jest czymś więcej niż samym przeświadczeniem o istnieniu kogoś lub czegoś. Nie polega też jedynie na chwilowej emocjonalnej reakcji na jakiś cud. Chodzi o głębokie przekonanie o realności rzeczy, których nie można zobaczyć, oparte na dokładnej wiedzy zawartej w dwóch księgach: Księdze Natury oraz w Biblii. Taka wiara czyli pewność, skłania do prowadzenia ofiarnego życia – na wzór Jezusa – i do pokornego spełniania woli Bożej.

    Heh, przecież to opis niepoczytalności jest. Mam wątpliwości co do zdrowia psychicznego cudaka dezertera. No i ta ”prawdziwa” wiara. Niezłe jaja.

  349. Przyczynek do edukacji; paradoksalnie, powszechność kształcenia, bez nacisku na zdolność analitycznego myślenia, doprowadziła do kupowania przez „wykształconych” różnych bzdur pseudonaukowych typu: szczepionki, GMO, domowe leczenie dzieci itp.
    Ludzie ci, gdyby pozostali na poziomie szkoły zawodowej, prawdopodobnie nigdy by o tych rewelacjach nie usłyszeli.
    Sprawa druga, to, jak ktoś to mądrze stwierdził, że nie ma nic gorszego, kiedy wykształcenie przewyższa możliwości intelektualne.
    Ale dzisiaj kształcą się wszyscy i wszyscy dostają jakieś dyplomy.
    Ciemniak, choćby miał trzy fakultety, ciemniakiem pozostanie.
    Jak nie przymierzając nasi purpuraci, co trafnie wypunktował Tanaka.

  350. @@Tanaka, NeferNefer
    Chwała dominikanowi ojcu Wiśniewskiemu za wyraźne wskazanie palcem polskiego kościoła jako współwinnego wojny polsko-polskiej. Ba, dodałabym – bardzo aktywnego kreatora tej wojny.
    Mam tylko nadzieję, że to przyspieszy upadek krk w bastionie skostniałego a zarazem triumfalistycznego katolicyzmu, jakim jest nasza Umęczona (w ogromnym stopniu przez kler).
    Młyny boże wolno mielą, powiadają, ale jak pambuk się wreszcie się wkurzy to… ho, ho!
    Gacie tym świętojebliwym klechom pospadają.
    I PIS-dzielcom z nimi zblatowanym.

  351. Do „Tanaka”, który 06 lipca 2016 o godz. 0:04 pyta kto proponuje dogadanie się z kk…
    W trzecim akapicie tekstu, pod którym się wypowiadasz Autor napisał:
    cyt: „…A może by tak choćby dogadać się z Kościołem kat., który mógłby przecież zastąpić (przynajmniej na jakiś czas) zwalczanie nieistniejącego gendera i trucie o upadającym Zachodzie regularnym zwracaniem ludowi uwagi na cierpienie naszych braci młodszych…”

  352. O matko!
    Chyba poleciałam po bandzie przed chwilą.
    Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam niewyparzonym jęzorem, ale co do meritum – podtrzymuję.

  353. Tanaka
    6 lipca o godz. 15:22
    … nonszalanckie oskarżenie Rosjan o dokonanie zamachu wzmocniło ich niechęć do Polaków i utwierdziło opinię, że jesteśmy maniakalnymi rusofobami”
    …………………………………………………………………………
    Cena tej rusofobii pewnego dnia może być bardzo wysoka.

  354. Tanaka 6 lipca o godz. 14:21
    ===================================
    Nareszcie, pojawił się facet, który zrozumiał, że proces edukacyjny człowieka
    za pomocą jelit się odbywa, wątroby, od siebie dodam, także pozostałych organów
    — jakby lekarza medycyny Jana Kwaśniewskiego poczytał.

    Nasze ludzkie jelita otoczone są systemem komórek nerwowych, których liczba z wielkim przybliżeniem porównywalna jest z komórkami mózgowymi, w mózgu się znajdującymi.

    Najgenialniejszy edukator nie pomoże, jak jesteśmy głodni, nieprawidłowo nakarmieni, nienakarmione są nasz członki.

    Jan Kwaśniewski o tym od pół wieku bębni, tylko nie znajduje takich, którzy chcieliby to zrozumieć, przystanąć i pochylić nad tą wiedzą.

    Jan Kwaśniewski ludziom z dietą się kojarzy, a jest to tylko skrawek problemu,
    problemu przed którym ludzie bronią z szewską pasją, jak to bywa z każdą nowością.
    Bo prawda w oczy kole.

  355. @Tanaka, mag
    6 lipca o godz. 15:22

    Się zgodzę, że rzecz przytomna i może wobec kk mająca cechy odwagi, ale na poziomie normalnie myślącego człowieka, odkrycia Ameryki mu nie przyznam. Co do reszty zgoda.

    ***
    Kto ogląda mecz? Polska powinna była grać zamiast tego lalusia w ząbek czesanego, mam nadzieję że Walia im spuści łomot. Piwo się chłodzi:)

  356. I tak Tanaka został narzędziem reklamy.

    Chodź, możesz mi się wypłakać w kamizelkę.

  357. W zwiazku z ad remem fotke z Rosji zalinkuje, niech sie wstydza ci co nie dbaja o zwierzeta:

    http://deser.gazeta.pl/deser/56,111858,17159323,tymczasem-w-rosji-100-najlepszych-zdjec,,98.html

  358. dezerter83
    6 lipca o godz. 15:24

    Ględzisz, dezerterze, nie rozumiejąc mojej mowy i swojej. Próbuję doprowadzić do świadomości ludzi odrobinę mniej wrażliwych na język, że pochodne od „prawdy” – „prawdziwy”, „naprawdę” i tragicznie durne „tak naprawdę”, a w pewnych użyciach i sama „prawda” – są ozdobnym bełkotem. Mają wzmacniać jakąś wypowiedź, jakieś przekonanie, choć nie mają żadnego realnego znaczenia. Bo cóż znaczy „prawdziwa wiara”, “prawdziwy Polak”, “prawdziwy katolik”, “prawdziwy dureń”, “prawdziwy cud”? Żeby autor wyjaśnił, co ma na myśli, musi użyć wielu innych słów, bo sam przymiotnik „prawdziwy” nie znaczy nic. Więc po co go używać, skoro i tak trzeba tłumaczyć? Ano po to, żeby przy wierze się pętało jak najwięcej “prawdy”, “prawdziwości”, wtedy się ona będzie się kojarzyła z prawdą, a nie z krasnoludkami. Kojarzyła dla maluczkich, bo dla większych kłamstwo powtórzone tysiąc razy jest takim samym kłamstwem jak powiedziane pierwszy raz. Nawet częściowo synonimiczny wyraz „realny” jest wymowniejszy dla nazwania tego, co istnieje, niż niezidentyfikowany bliżej „prawdziwy”. Tak więc, jako galanto odjechany na tle niezidentyfikowanej „prawdziwości” wiary, wybrałeś się, dezerterze, pod najbardziej wrogi z możliwych adres, choć, owszem, chusteczką mogę Ci pomachać.

    A wiesz, co jest najcudowniejsze z tego, co przytoczyłeś o cudach? Że naoczni świadkowie widzieli niby cuda, a mimo to buntowali się przeciwko Bogu je czyniącemu. Widać takie to były cuda I taki Bóg. Ty i Tobie podobni przyjmujecie te opowieści wprost, nie widząc własnej łatwowierności i naiwności: tak, tak, zbuntowali się przeciw Bogu, normalne. Mówicie z przekonaniem, bo tak mówi Pismo. A ono mówi idiotyzm. Człowieku, ludzie maleją w czasie zwykłej burzy, sztormu, trzęsienia ziemi, na wiadomość o raku, a nawet na widok maleńkiej dziurki w pistolecie, a Pismo powiada o buncie przeciw wszechmocnemu Bogu ludzi, którzy niby wiedzieli, że to Bóg i byli świadkami jego mocy! Buntowali się przeciwko temu, który może wszystko?! Chciałbym zobaczyć Twój bunt przeciwko mnie po tym, jak przewróciłem Twój blaszak na dach (a kiedyś to nie było takie nieralne), bo zaparkowałeś, blokując całkowicie zejście z chodnika. Ale nie zobaczysz, tak jak nikt nigdy nie zobaczył żadnych cudów i nikt się nie buntował przeciw Bogu – był zwyczajny protest przeciwko kaznodziei naruszającemu prawo i szarlatanowi.

    Nikt Ci, dezerterze, nie broni żyć w świecie baśni, ale z łaski swojej nie przerabiaj na baśń moich zasłyszanych słów. Powiadasz:

    “Rozmawiałem już w wieloma osobami, które podobnie jak Ty, mówiły, że uwierzyłyby w Boga, gdyby w jakiś cudowny sposób im się objawił”.

    W Boga, który by się objawił, nie trzeba byłoby wierzyć. Ale ja się gdybaniami nie zajmuję – stale natomiast naigrawam się z wydumanego przez słabe umysły Boga, który wszystko może, ale do wiary w siebie musi ludzi namawiać, sztuczki przed nimi wyprawiać, kozaka tańczyć jako niewidzialny, żeby uwierzyli, że jest, zamiast się zwyczajnie pokazać I uciąć wszystkie inne religie i domysły. Z mojej strony, dezerterze, to są tylko słowne konstrukcje pokazujące, jak nieporadnie, nielogicznie został uszyty przez wielu szewców słowny twór zwany “Bogiem”.

    Domniemane cuda w Nowym Testamencie są dowodem, że Jezus rozumiał potrzebę doświadczenia zmysłowego i starał się ją ludziom w jakimś stopniu zaspokoić. Tyle że cuda, które wyprawiał nietrudno i dziś zaaranżować, a część z nich to zwyczajne zmyślenia ewangelistów. Największej potrzeby jednak Jezus zaspokoić sztuczkami nie mógł. Nigdy w dziejach świata nie pokazał się ludziom żaden bóg choć wymyślono ich tysiące. Szczęść Boże kaszubski.

  359. A to warto przeczytac i pamietac, gdy sie bedzie o Polsce wypowiadac. Nie z wszystkim sie dokladnie zagadzam, ale fakt ze nico inaczej oceniam powody, nie znaczy ze nie dostrzegam problemow poruszonych.

    „http://natemat.pl/184439,10-rzeczy-ktore-polska-b-ma-gdzies-a-ktore-tak-frustruja-warszawke

    Na przyklad nie lacze „mienia gdzies” wylacznie z Polska „B”, a raczej sadze ze ta Polska „B” jest tez i wielkich miastach. Bo ona nie tyle sie wiaze z lokalizacja, co z tym co jest w glowie i jak ona jest umeblowana.

  360. To to jest faktycznie cud: klikam w pombocka, wyskakuje pelasia. A niech ją chuda Kasia!

  361. lonefather
    6 lipca o godz. 19:53

    Mój komentarz
    Lonefather, to co napisał dziennikarz z rodzinnych stron Podkarpacia, jak przeciętni obywatele tam odbierają, postrzegają państwo, oraz siebie w nim oraz jak widzą rolę państwa – jako realizatora indywidualnych roszczeń i rekompensatora krzywd, czy też jako organizatora funkcjonowania wspólnoty społecznej, by poprzestać na uogólnionym postawieniu problemu.

    To co widział na własne oczy dziennikarz na Podkarpaciu, można przyłożyć do każdej strony Polski, z tym, że procent nie wiedzących, czy obojętnych na sprawy mnie obywatela nie dotyczące byłby inny. Od casusu Tymińskiego (przypominam, że nie był to jedyny casus w środkowo-wschodniej Europie) niewiele w głowach się zmieniło, choć w mojej optyce trochę się zmieniło.
    Kod społeczno-kulturowy, który krajanie noszą w głowach przejawia się właśnie tak, jak to opisuje autor rozważań w „Na temat” i zasadniczo niezależnie od miejsca zamieszkania, rodzaju posady, czy funkcji społecznej. Kod ten ewoluuje bardzo wolno, ale jednak jakieś zmiany zachodzą. Jeśli porównamy dzisiejszy stan ze stanem zapamiętanym z dość odległych czasów, np. 40 – 50 lat temu, to mentalność ludzi się zmieniła. Niedużo, ale się zmieniła. Na tyle, by nie każdy obiecujący wygrywał wybory każdą obietnicą, lecz nie na tyle by przeciętny obywatel mógł samodzielnie bez podpowiedzi (szczególnie ze strony polityków) analizować proste problemy, które ma państwo i zdawać sobie sprawę z tego, że w tak złożonej strukturze jak państwo nie jest możliwe załatwienie problemów jedną czy dwoma obietnicami w rodzaju „już się za to zabieramy”.
    Pzdr, TJ

  362. Pelasia (pombocek)
    6 lipca o godz. 19:53

    „Tyle że cuda, które wyprawiał nietrudno i dziś zaaranżować, a część z nich to zwyczajne zmyślenia ewangelistów”.

    Podstawą chrystianizmu jest cud, jakim było zmartwychwstanie Jezusa. Wydarzenie to było dobrze udokumentowane — jego prawdziwość, według Biblii, mogło potwierdzić ponad 500 naocznych świadków.

    Warto wziąć pod uwagę pobudki tych, którzy uwierzyli w cud wskrzeszenia Jezusa. W odróżnieniu od wielu innych ludzi, którzy znosili ucisk i nawet zginęli za swoje przekonania religijne czy polityczne, chrześcijanie nie odnosili ze swych cierpień najmniejszych korzyści materialnych ani politycznych. Nie zdobywali przez to władzy, bogactw czy pozycji. Przeciwnie, często wszystko to tracili.

    Głosili o zmartwychwstaniu Jezusa, lecz nie stosowali żadnych środków przemocy ani do szerzenia swych poglądów, ani do swojej obrony. A z ich utrwalonych wypowiedzi wynika, że byli ludźmi rozsądnymi, nie fanatykami. Powodowani miłością, chcieli pomagać bliźnim.

    Mógłbyś wyjaśnić po co, Twoim zdaniem, ewangeliści zmyślili powyższy cud ? Jaką masz koncepcję ?

  363. NeferNefer
    6 lipca o godz. 19:22
    Oglądam „półgębkiem”. Nie ma już , niestety, najbardziej sympatycznej drużyny i jej publiczności.

  364. @zezem

    Widzę że ty też kibicowałeś Islandii 🙂

  365. Wacław1
    6 lipca o godz. 19:20

    Wacławie, z całą życzliwością do wszystkich zajobów i szajbusów – skąd wytrzasnąłeś to, że człowiek musi jeść?

    „Najgenialniejszy edukator nie pomoże, jak jesteśmy głodni, nieprawidłowo nakarmieni, nienakarmione są nasz członki”,

    Od bardzo dawna uprawiam i propaguję kulturę obrzydzenia do jedzenia z bardzo dobrym skutkiem. Mam tylko jeden kłopot, jak jadę do Sopot: przy porywach wiatru muszę balastować, a nie mam czym. Na początku wiosny ważyłem 92 kg z powodu zimowego nieróbstwa. Teraz wszystkie członki co do sztuki mam nienakarmione, głodne, ale w dobrym homorze, tak samo jak ja. Razem ważymy niecałe 4 kilo (ja właściwie nic nie ważę – ino członki ) – stąd kłopot z balastowaniem, ale staram się nadrabiać miną.

  366. dezerter83
    6 lipca o godz. 20:51

    Dezerterze, nie bardzo się zajmowałem koncepcjami w dziedzinie bogowości – bardziej tym, co zwyczajnego, ludzkiego, niedoskonałego, wręcz gównianego jest w wymyślonym przez ludzi przecież Bogu Jahwe i malutkim, ale zadziornym kaznodziei Jezusie, a przede wszystkim, przypatrywałem się – i jeszcze czasem do tego wracam – słowom wypowiedzianym przez ewangelistów. Kiedy więc pytasz mnie, po co ewangeliści zmyślili zmartwychwstania cud, to mówię bez koncepcji, a nawet z antykoncepcją: jednak zmartwychwstaniec, jako założycielski mit, to nie to, co martwy trup.

  367. @NeferNefer
    Drużyna z sercem, kibice – pełna kultura. No i ten sprawozdawca…

  368. @zezem

    I to huh!
    Dzisiaj oglądam sama, też półgębkiem, i po niderlandzku (chociaż mam wszystkie polskie kanały) piwo dalej w lodówce, jakoś jednak nie.
    Miałam wielką nadzieję że Islandia pokona Francję, szkoda.

  369. Anumlik,
    ja się tam nie znam i purystą językowym nie bardzo jestem, ale czy nie powinno to być w „”? Oczywiście wiem, że Wyborcza jest dla inteligencji nie dla ludu, ale czasem i lud zawija w nią śledzia i może błąd przyjąć za „dobre słowo”, bo pisane – prawdziwe.
    A na poważnie – co innego słyszeć, ale zupełnie co innego zobaczyć to w druku. Brrr!

  370. pombocek
    6 lipca o godz. 21:38

    Spróbujmy zatem sprawdzić wiarygodność uczniów, którzy rozpropagowali opowieść o zmartwychwstaniu na całym świecie. Może ci ludzie byli kłamcami, a cała sprawa wielką mistyfikacją ?

    Nie sposób nie wspomnieć, że apostołowie byli później okrutnie prześladowani a wielu z nich zamordowano. Czy ludzie poświeciliby własne życie w imię wymyślonego przez siebie kłamstwa ? Czy znasz kogoś, kto bez wahania oddałby swoje życie za coś, o czym doskonale wie, że opiera się na fałszu ?

    Przecież któryś z uczniów lub innych uczestników spisku w obliczu tortur lub śmierci prędzej czy później przyznałby się, że cała ta historia została wymyślona. To by zaś zmusiło pierwszych chrześcijan do odniesienia się do takiego twierdzenia. Pozostałyby na pewno jakieś źródła pisane, zarówno chrześcijańskie, jak i pogańskie. Tymczasem my nic o czymś takim nie wiemy. Wszyscy uczniowie umierając, byli święcie przekonani, że Jezus naprawdę powstał z martwych.

    Najwybitniejszy niemiecki znawca NT w XX w. Rudolf Bultmann (który sam uważał, że zmartwychwstanie to mit) napisał, „że w całej tej historii pewna jest tylko jedna rzecz: apostołowie naprawdę w nią wierzyli. Co do tego nie ma wątpliwości”.

    Ważnym dowodem jest też fenomen, jakim było i jest chrześcijaństwo. Gdyby Jezus umarł i został pochowany jak każdy inny człowiek, upłynęłoby wiele lat, być może nawet stuleci, zanim legenda o jego zmartwychwstaniu zaczęłaby oddziaływać na ludzi. Tak to bowiem jest z mitami, że potrzebują czasu. Tymczasem w tym wypadku od razu po śmierci Jezusa jego uczniowie głosili Dobrą Nowinę i oddawali za nią życie. A chrześcijaństwo rozprzestrzeniało się w błyskawicznym tempie.
    Zmartwychwstanie nie tylko odmieniło ludzkość w sensie duchowym czy metafizycznym. Ono miało również skutki czysto materialne. Całkowicie odmieniło bieg historii.

    Czy spisek kilku nawiedzonych uczniów czy też powstała po latach mglista legenda mogłaby na dłuższą metę zrobić tyle zamieszania ? Wydaje się, że gdyby zmartwychwstanie nie zdarzyło się naprawdę, w ogóle nie byłoby chrystianizmu — i zapewne w ogóle byśmy nie usłyszeli o kimś takim jak Jezus.

  371. dezerter83
    6 lipca o godz. 22:22

    Dezerterze, ani mnie, ani komukolwiek na tym blogu apologetyczne dywagacje nie są do niczego potrzebne, więc darma Twa praca. Nie mam wahań ani wątpliwości w sprawach religii, wiec żadne słowne ekwilibrystyki na temat niczego nie zmienią. Mogę Ci tylko podpowiedzieć, że popełniasz duży błąd w argumentacji, twierdząc, że ktoś z torturowanych musiałby przyznać, że zmartwychwstanie było zmyśleniem. A skąd, przepraszam, miałby o tym wiedzieć, skoro według mnie jedynym, który wiedział o mistyfikacji, bo sam ją przeprowadził, był Jan, a uczniowie dali sobie wmówić, że podstawiony człowiek to zmartwychwstały Jezus?

    Nie ma i nigdy nie było żadnych bogów, dezerterze, więc Twoje chrześcijańskie szczególiki to tylko garsteczka z niezliczonej masy różnorodnych religijnych zdarzeń, wyobrażeń i bajań, które nawet wszystkie razem wzięte nie złożą się na jedną trylionową część dowodu istnienia jakiegokolwiek boga wielkości czubka pazurka małego palca lewej nóżki ludzkiej pchły. Znaczy, dowodu wielkości czubka pazurka, bo o bogach tej wielkości nie słyszałem. Dobranocka.

  372. pombocek
    6 lipca o godz. 22:58
    „uczniowie dali sobie wmówić, że podstawiony człowiek to zmartwychwstały Jezus?”

    Apostoł Tomasz nie dał sobie wmówić. Poprosił o dowody. Dlaczego ?

    W Biblii napisano: „Prostak wierzy każdemu słyszanemu słowu; człowiek roztropny rozumie, że potrzebny jest dowód” (Przysłów 14:15, The New English Bible).

    Uczniowie Jezusa – będący Żydami – dobrze znali tę zasadę. Dlatego pobudzeni przez Boga, zadbali o to, żeby powstały rzetelne sprawozdania z życia i służby ich Mistrza.

    Np. Łukasz napisał we wstępie Ewangelii:
    „Ponieważ wielu podjęło się zestawić opis faktów, którym wśród nas w pełni dano wiarę,  tak jak je nam przekazali ci, co od początku byli naocznymi świadkami i sługami tej wieści, postanowiłem i ja, który od samego początku wszystko dokładnie prześledziłem, spisać to w logicznym porządku dla ciebie, najdostojniejszy Teofilu,  żebyś całkowicie poznał, jak pewne jest to, czego cię ustnie uczono”.

    Jaki wypływa z tego wniosek ? Czy głosiciele Dobrej Nowiny przekonywali swoich słuchaczy, żeby ci uwierzyli w zmartwychwstanie Jezusa dlatego, że byli o nim przekonani uczniowie Jezusa ? Nie. Zachęcali do zbadania istniejących dowodów. (Dzieje 17:1-4, 10-12; 2 Tymoteusza 3:14-17).

    A zatem wiara pierwszych chrześcijan, oparta była na niezbitych dowodach – np. relacjach naocznych świadków oraz świadectwie Pism – a ich wnikliwa analiza, w połączeniu z altruistyczną i ofiarną postawą uczniów, dawała pewność, że głoszą oni prawdę. Taka głęboka wiara, była też źródłem siły, niezbędnej do znoszenia okrutnych prześladowań.

  373. NeferNefer
    6 lipca o godz. 23:43

    Zapodalem na blogu dzis, o :

    lonefather
    6 lipca o godz. 19:53

    Ale dobrze, ze i Ty zapodajesz (lol)

  374. dezerter83
    7 lipca o godz. 0:20

    „Apostoł Tomasz nie dał sobie wmówić. Poprosił o dowody. Dlaczego ?”.

    Jak nie dał, jak dał. Napisałem w swoim tekście „Zmartwychwstanie”: „A jakież to w ranach są dowody tożsamości?”.

    To, co apologeci wymieniają jako dowody, jest mniej więcej tyle warte, co przekonanie matki, że jej dzidziuś jest najpiękniejszy i najmądrzejszy.
    Nie to jest dla Ciebie mocnym dowodem, że żaden z uczniów, prócz Jana, domniemanego Jezusa zmartwychwstańca nie poznał, lecz to że podstawiony gość miał rany (ciekawe, czy naturalne, czy takie, jak miewają aktorzy w filmach).
    Ale najważniejszy dowód nie jest wykoncypowany i napisany: Ja Jerzy Pieczul, pokropiony w niemowlęctwie paroma kropelkami wody, co oznaczało przypisanie mnie bez mojej świadomości i zgody do katolickiej sekty na wieki wieków, nie doświadczyłem w swoim życiu ani bliskiej, ani dalekiej obecności żadnego z licznych ponoć w dziejach ludzkości bogów, bogiń, duchów świętych, aniołów, szatanów, trolli, krasnoludków i tym podobnych wypocin ludzkiej wyobraźni. Doświadczyłem wyłącznie mów mówców specjalizujących się w mówieniu o tych wypocinach. Mogę przypuszczać, że żaden z nich również wypocin onych zmysłami nie doświadczył, bo nigdy nie usłyszałem czegoś w duchu: „Będąc młodym wikarym, przyszła do mnie bogini”. Inna rzecz, że w obszarze chrześcijańskiej baśniowości bogiń nigdy nie było. W moim obszarze bywały, ale przestały. Żal.

  375. pombocek
    7 lipca o godz. 8:10

    Niniejszy zdezerterowany demonstruje, jak śmieszny, żałosny, odstręczający jest umysł prawidłowego wyznawcy. Jak jest wytrzebiony z pierwocin autonomiczności i wolności wewnętrznej, bez własnej podmiotowości. Cały pełny jest implantów, cudzych gotowców, rozdęty glejowym tumorem fałszywych twierdzeń, zakłamanych uzsadnień wziętych z przymusu zgadzania się z odgónymi tezami. Już się nie miota w przeczuciach i słabnących żądaniach umysłu by mieć wolność badania i dociekania On już tylko zawzięcie powtarza zastygłe zdania.
    Jest muchą, która wpadła w sieć i została śmiertelnie porażona przez pająka, który czeka, aż jad rozpuści jej ciało i będzie mógł wyssać koktajl ciała. Z którego po wypiciu zostaje suchy zezwłok.

    Taki mord, który religia, pardą, bozia robi na żywym czlowieku, na małym dziecku z którego wysysa życie, by zostalo z czasem tylko truchło, jest bodaj najgorszą, zbrodniczą krzywdą, jaką w ogóle można człowiekowi uczynić.

    Jest istotne wewnętrzne podobieństwo dwóch chorób: wojskowości i religijności. Religia i wojsko gadają tak samo:
    co to jest lufa? to słup powietrza oblany metalem.
    Co o jest czasoprzstrzeń To czołganie się od tego słupa przez pół godziny.
    Co to jest palec św. Tomasza, pyta się truchło zdezerterowane. Pyta nie po to, by przedstawić propozycję do swobodnego, nieuprzedzonego badania, ale z ukrytą tezą, gotowcem odpowiedzi: Tomasz/Józio/Gucio to i tamto, by sie przyodobać bozi, bo bozia to i tamto. albo by się nieprzypodobać, bo wtedy bozia ich w łeb.
    Tymczasem Tomasz chciał siku. Dlaego nie miał czasu, dlatego gadal pospiesznie, dlatego nie przyszedł jak inni, już wysikani. każda inna przyczyna mogła mieć miejsce, każda inna może być badana, każdy inny sens, lub bezsens może mieć miejsce, ale pozbawione życia truchło tego ni nie bada, ani o tym nie pomyśli. Niemyślące nie myśli, nieżywe nie ma własnego życia.

    Zdezerterowany laboratoryjnie demonstruje co to znaczy być truchłem, co to znaczy paraliż i martwota. Demonstruje tumor, ktory zżarł go od środka i to go cieszy. Spodziewa się zachwytu nad tym stanem u innych i przyjęcia z radością tumoru w siebie.

  376. Tanaka
    7 lipca o godz. 9:12
    (..)”Tymczasem Tomasz chciał siku(…)
    bardzo jestem rozczarowana tym stwierdzeniem.

    myślałam, ze oni w ogóle takich potrzeb nie mieli…

  377. @ NeferNefer, z godz. 23:43
    Z zalinkowanego przez Ciebie artykułu wynika jedno: rażące uogólnienia autora pisane z pozycji byłego prowincjusza. Prowincja (a woj. bialsko-podlaskie jest taką zapyziałą prowincją) głosowała według autora na PiS ponieważ nic ich nie obchodzą jakieś tam Trybunały Konstytucyjne, sędziowie i w ogóle cała tzw. klasa polityczna „elytą” zwana. Ich chata z kraja, oni są zadowoleni z „pińset plus”, a PiS rozumie ich biedę i poniewierkę. Autor zabłysnął nawet mądrością: – Szkoda, że w naszej relacji z „bastionu PiS”, czyli miejscowości Kulesze Kościelne, nie padło pytanie, co to właściwie jest to państwo prawa. Daję głowę, że z odpowiedzią byłby problem.

    Kulesze Kościelne to gmina, gdzie na PiS głosowało 83 % mieszkańców, co spowodowało, że nad gminą pochyliły się tabuny dziennikarzy i socjologowie. W poprzedniej edycji „naTemat” ukazał się nawet artykuł, z którego dwa zdania zacytuję: Klasa średnia czuje się zagrożona, bo przestała być najważniejsza, a języczkiem u wagi są dzisiaj „zwykli ludzie”. Dokładnie tacy – prości, raczej niewykształceni i żyjący z dala od miejskiego zgiełku ludzie, mieszkają we wsi Kulesze Kościelne, gdzie kandydaci PiS-u zdobyli rekordowe poparcie w skali całego kraju.

    Ani autor (Michał Gąsior się on nazywa), ani tabuny innych autorów pochylających się nad fenomenem Kulesz Kościelnych i próbujących dokonywać uogólnień prowincjonalno-metropolitalnych (na niekorzyść – albo korzyść, cholera wie – tych ostatnich) nie zadali sobie trudu, aby sprawdzić która gmina z tzw. prowincji oddała najmniej głosów na PiS. Otóż prawie że sąsiednia, w tym samym województwie bialsko-podlaskim położona. W gminie Czyże (89 kilometrów od gminy Kulesze Kościelne) liczba głosów na PiS wynosiła 5,13 %. Podczas wyborów parlamentarnych w 2015 w gminie Czyże padł kolejny rekord, tym razem odnotowano tu najniższe w Polsce poparcie dla partii Prawo i Sprawiedliwość, które wyniosło zaledwie 5,13 proc. głosów – możemy wyczytać z informacji o gminie Czyże.

    Pytanie, jakie nasuwa mi się po odczytaniu tych dwóch informacji, jest jedno. Dlaczego tym fenomenem nie zajęły się tabuny dziennikarzy i socjologów. Przecież te dwie gminy mają podobną ilość mieszkańców (w jednej zamieszkuje 3300 luda, w drugiej 2600), podobną gospodarkę, na produkcji rolnej opartą i podobną liczbę kobiet i mężczyzn (prawie 50 % na 50 % w jednej i drugiej gminie). Co zatem spowodowało, że w dwóch gminach województwa tzw. Polski B mieszkańcy mają tak odmienne preferencje polityczne?

  378. anumlik
    7 lipca o godz. 10:15

    Najprostsze wytłumaczenie, to LUDZIE na których głosowali…….
    Jeżeli byli mieszkańcom znani, konkretni, popularni, będący autorytetami lokalnymi, to przynależność do partii była rzeczą wtórną, nie mającą istotnego znaczenia.

    Problemy zaczynaja sie znacznie wyżej- na szczeblu wojewódzkim, czy w miastach powyżej kilkuset tysięcy.
    Tam rekomendacje partyjne sie liczą.

  379. @anumlik
    7 lipca o godz. 10:15

    Bardzo ciekawe, nie wiedziałam. Disclaimer: nie uważam „Na temat” za wyrocznię czegokolwiek, dla mnie to taki serwis robiony na kolanie i trochę zbyt sensacyjny jak na mój gust. Nie zaglądam zbyt często. Ten link (pomijając merytoryczność autora) wydał mi się warty chwili zastanowienia, bo jednak szermując sobie w kółku wzajemnej jednomyslnej adoracji trochę czasami zapominamy co może mysleć i jak funkcjonuje Polska B.

    Z chęcią poczytałabym analizę socjologiczną obu gmin. Byle nie napisaną przez Staniszkis, w jej socjologowość nie wierzę.

  380. Anumlik, autor relacji z Kuleszy przedstawił, moim zdaniem to co widział. Wyjątkowo duże natężenie propisowskiego nastawienia wyborców w gminie Kulesza, typowy stosunek obywateli do swojego państwa w mniejszych miejscowościach wynikający z tradycji, z uświadomienia marności egzystencji, braku perspektyw dojścia do tego, co widzą w TV, nie odczuwania jakiegokolwiek, że władza poprzednia coś im dała, ze chociaż się starała, (najgłówniejszy motyw, który obniżył poparcie dla koalicji PO-PSL), itd.
    A dlaczego wyborcy w sąsiedniej gminie wsparli kandydata PiS nikła ilością głosów? Czy te głosy poszły na innych i na jakich? Warto by rozpatrzyć ten problem na miejscu.
    Pzdr, TJ

  381. anumlik
    Postawiłeś pytanie retoryczne.
    Przyznam że mi szczęka opadła, bo nie wiem dlaczego w podobnych gminach, w tym samym województwie preferencje polityczne mieszkańców okazały się tak skrajnie odmienne.
    Może wiesiek59 ma rację, a może nie?
    A co Ty o tym sądzisz?

  382. Gminy z Polski „B”…

    Mieszkam jak wiecie w UK, ale uwaznie sledze co sie w Polsce dzieje. Tak uwaznie jak sie tylko da. I nie tylko z mediow, ale z rozmow z ludzmi zbieram wiedze i buduje zrozumienie.

    Moja rodzina od kilkudziesieciu lat ma domek nad jeziorem, wsrod lasow, w osadzie letniskowej, w ktora przeksztalcila sie popegeerowska wioska. Byli pracownicy PGRu sie poprzeprowadzali do okolicznych miast i miasteczek, ale kilku „miejscowych” pozostalo i znajac sie od tych kilkudziesieciu lat rozmawiamy o miejscowych problemach politycznych.

    Slowem, ktore laczy te rozmowy prowadzone na przestrzeni wielu lat jest zalatwic, we wszystkich przypadkach odmieniane.

    Nie system, nie prawo, nie zasady powoduja, ze cos sie dzieje, tylko wlasnie zalatwienie.

    „Zalatwienie”, zeby cos dostac i „zalatwienie kogos” , zeby „ktosiowi” dowalic.

    System klientelski, prosze Panstwa Szanownych, jest systemem jaki panuje w Polsce „B”, i nie ma znaczenia przynaleznosc partyjna, czy poglady polityczne gloszone oficjalnie.

    A i „trzymanie z miejscowym wielebnym”, jako warunek utrzymania sie przy wladzy.

    Kilkanascie lat temu w wyborach samorzadowych wygrala ekipa, na ktora wczesniej nikt nie glosowal. Wygrala, bo poprzednia „wladza” przegiela z wladaniem i na absolutnego bezczela sprzedala za grosze kawalek gminnego majatku, szwagrowi „wladzy”.

    Przekret udalo sie uniewaznic, a ekipa rzadzaca rzadzi i wygrywa z tak zwanym „palcem w zadku”, bo sie pilnuje, zeby „zalatwiac” jak najblizej „po rowno”, zeby nikogo ani nie wywyzszac, ale tez zeby nikogo „nie zalatwic”…

    „Kumplami” wladzy sa w miare po rowno wszyscy. A jesli ktos „zalatwi” ciut wiecej, to jest to na tyle niewiele wiecej, ze nie razi reszty i nie wywoluje wscieklej zazdrosci i checi rewanzu.

    Za malo jest informacji o przypadku Kuleszy Koscielnych, ale mysle, ze bym sie zalozyl, ze w nich jest podobnie jak w opisanej wyzej gminie.

    Przyczyna tak duzych wachniec wynikow wyborczych na poziomie gminnym, nie jest zadna preferencja za ta, czy inna opcja polityczna, ale zwykla chec zemsty na kims, za cos co wywolalo wscieklosc mieszkancow. I bez ryzyka pomylki mozna powiedziec, ze tym co podobna wscieklosc wywoluje sa pieniadze, jakie ktos bezczelnie zagarnia, czyli grabi, kosztem reszty mieszkancow.

  383. @@wiesiek59, mag
    Tzw. lokalni przywódcy, znani nie tylko w wojewódzkim mieście, ale i w gminach preferowani są w wyborach samorządowych (także do sejmików), wybory parlamentarne rządzą się innymi prawami – głównie miejscami na partyjnej liście. Województwo podlaskie w obecnym parlamencie reprezentuje czternastu posłów i trzech senatorów, z czego ośmiu z PiS-u, trzech z PO i po jednym z PSL-u, ruchu Kukiz’15 i Nowoczesnej. Wszyscy trzej senatorowie są wybrani z listy PiS-u. Taki rozkład głosów nie oddaje jednak preferencji wyborczych mieszkańców gminy Czyże. Tam wybrano zupełnie „pod prąd”. Dlaczego? Nie oczekujcie ode mnie odpowiedzi. Ja nie dziennikarz, ni socjolog.
    @tejot
    Czy te głosy poszły na innych i na jakich? Warto by rozpatrzyć ten problem na miejscu – piszesz. I właśnie o to samo pytam. O to, że nikt z komentatorów nie zadał sobie trudu pojechania do gminy Czyże, aby „ten problem rozpatrzyć na miejscu”. A to ciekawostka w skali kraju jest.

  384. Myślę, że nad linkiem NeferNefer warto się zastanowić a nie odrzucać bo autor się nie podoba. W pewien sposób to co pisze koreluje z tym co pisze prof Środa w Koduj24.
    Ja uważam, że autor, ów Michał Gąsior ma dużo racji. Z powodu bowiem ułomnego działania polskich mediów państwowych ( mówię głownie o telewizji) ludzie zwyczajnie nie maja informacji. Wymaganie od obywateli tego, by zdobywali wiedzę o działaniach rządu i kraju we własnym zakresie jest utopią.

  385. @@@ mag, anumlik, wiesiek

    Pytanie jakie się nasuwa, jest niejedno. A skoro się nasuwa, co jest zupełnie zasadne, oraz nasuwają się inne, to dobrze jest zastanowić się nad odpowiedzią.

    Odpowiedź najprostsza co do tego, czemu jedni sąsiedzi zupełnie na PIS, a drudzy zupelnie przeciwnie, podana przez Wieśka, jest zapewne w sporej mierze trafna. Co obrazowy wyjaśnił dawno temu inż. Mamoń: lubimy tych, których znamy.
    Odpowiedź ta jest psychologocznie głęboka, choć zachowanie takie jest pozarozumowe. To głównie odruch emocji. Działa to uniwersalnie, co wyraził inny Mamoń, niefilmowy, a prezesowy: imigranci przynoszą choroby i zarazki. Imigrantów nie znamy, to są OBCY, a obcy to zagrożenie, wróg, zło, Szatan. Zanim obcy się zdąży przedstawić, musi dostać w ryj. Co władza kościelno-państwowa bardzo dobitnie psychologiczne przedstawiała.

    Ale to jedna sprawa. Druga, od której temat się zaczął, to pytanie, dlaczego tu media i socjologowie się zlatują i nadają (PIS wygrywa bezapelacyjnie), a tam (PIS pregrywa bezapelacyjnie) nikogo ani śladu.
    Zauważmy, że media zleciały się tam, gdzie wyrał PIS i w cieniu owej władzy się zleciały.
    Zauważmy też, że media, co do zasady, zlatują się tam, gdzie są sensacje, właściwie dowolnego rodzaju, byle sensasyjne sensacje. w obu gminach było sensacyjnie. Podstawowe wyjaśnienie, jakie się rysuje jest takie, że sensacja do której zleciały się media, zgadza się z władzą. Media zaś, także co do zasady, czują pismo nosem. Z władzą lepiej się mediom zgadzać, niż niezgadzać. Przy czym z władzą demokratyczną znacznie łatwiej się nie zgadzać, bo ona jest wobec mediów miękka i grzeczna. Z władzą niedemokratyczną trudniej się nie zgadzać, bo ona robi to, o czym było wyżej: daje w ryj.
    Co jest czuciem pisma nosem.
    Nastepne zauważnie dotyczy socjologów i podobnych typów, zwanych zbiorowo „naukowcami”. Ich zlecenie się w miejsce, gdzie wygrała aktuala władza, a niezlecenie się po równo tam, gdzie przegrała, może wskazywać, jak mówił Kloss, na coś znacznie gorszego niż zdradę – na spisek.
    Deszyfrując pojęcie „spisek”, można zauważyć i to, że „naukowcy” także umieją wyczuć pismo nosem. Co sobą, w gstej rozciągłości wykazał naukowy naukowiec, pod nazwą socjolog, „premier techniczny”, minister kultury i postać zupełna, pt. profesor Gliński Piotr.
    Oraz odpowiednie grono dookólne, co jest zwykłą kontynuacją „naukowców smoleńskich”: fizyków smoleńskich, mechaników smoleńskich, saperów smoleńskich, akustyków smoleńskich, et consortes.

  386. pombocek 6 lipca o godz. 21:19
    Wacław1 6 lipca o godz. 19:20
    Wacławie, z całą życzliwością do wszystkich zajobów i szajbusów – skąd wytrzasnąłeś to, że człowiek musi jeść?
    =================================================
    pombocek! Jako naczelny zajob, szajbus na blogowisku POLITYKI, uprzejmie Ciebie i wszystkich tzw normalnych informuję: Czasami człowiek musi, bo inaczej się udusi,
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwifivOA_uDNAhUE1ywKHcTECFkQtwIIIzAB&url=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DbNXEq9PHQq4&usg=AFQjCNGXGDak7lkUppfKQGqHfFw3ZErJfQ&sig2=QuazsVbNhAKxsrMvqpsJ9Q

    Bardzo często się zdarza, że nie wiemy po co, cokolwiek, „cóś”, robimy, a jeżeli robimy, to robimy bez jakiegokolwiek sensu. Jedzenie jest takim działaniem: większość ludzi nie wie po co to robi. Przy okazji sobie szkodzi, narusza równowagę biologiczną ustroju, przez to niepotrzebne robaki mu się lęgną w brzuchu, są takie które odbierają mu rozum.
    Te robaki są takie wredne, uważaj pombocek, wytwarzają substancje, są tacy, którzy wiedzą ,jak taka substancja się nazywa, ja tego nie wiem, całe połacie komórek mózgowych degradują, podobno można to za pomocą rezonansu magnetycznego zaobserwować.

    Konsekwencją, skutkiem, takiego nierozważnego działania tej większości, także
    tej politycznej – jest zjawisko, które ludzie nazywają mezaliansem, między nami @pombocek, z całym szacunkiem dla Twojej wielkiej literackiej mocy, taki mezalians występuje, czyli niemożność porozumienia na krótką i długą metę.

    W małżeństwach taki mezalians się pojawia, zwykle kończy się rozwodem.
    My takiego zmartwienia nie mamy, nasz mezalians nikomu nie zaszkodzi, tylko słowo nas łączy do tego wirtualne, już się chyba w naszym życiu nie zdarzy, żebyśmy sobie dali własnoręcznie po pysku.

    Polityczny mezalians, którego właśnie doświadczamy w naszym kraju, dotyczy tego,
    jaki ma być Trybunał Konstytucyjny – rozwija się z dziką namiętnością, przyczyna znajduje się właśnie w tym bezrozumnym żarciu: nie wiedzą co żrą, i nie wiedzą co mówią, co piszą, co robią, i tak to sobie leci.

    Ten główny winowajca, odpowiedzialny za to całe zamieszanie: jest chory.
    Bez badania lekarskiego widać: jest otyły, otyłość jest chorobą, można przewidywać z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że cierpi na pozostałe dolegliwości tzw cywilizacyjne.
    Ten chory bęcwał, i te otaczające go pomniejsze bęcwałki, tego wszystkiego nie wiedzą, i męczą nas tą swoją głupotą, niesprawnością intelektualną.

    Ludzie z reguły tego nie wiedzą, przez przypadek to wiem od Jana Kwaśniewskiego: człowiek chory, z niesprawną wątrobą, i nie daj Boże trzustką, nerkami, i z całą litanią pozostałych niesprawnych gruczołów
    — te całe ludzkie wewnętrzne barachło, nic innego nie robi, tylko przygotowuje
    substancje zawarte w naszej krwi, do karmienia komórek mózgowych, całego układu nerwowego. Jeżeli te gruczoły są niesprawne: choroba jest tego objawem,
    to nasz mózg traci zdolność działania, mówimy wtedy o patologicznej czynności umysłu – nasz ustrój jest okaleczony, bezbronny.

    Dość!!!
    Mógłbym tak pisać do wieczora. Tylko po co?

  387. lonefather
    7 lipca o godz. 11:48

    To jest w istocie system postniewolniczy: zawieszenie u klamki łaskawcy.

  388. Sprawdziłam – żadna rewelacja, cały okręg hajnowski głosował na PO i PSL głównie, z silnym zacięciem na lewice. Może wynika to z silnych związków z Białorusią.
    http://parlament2015.pkw.gov.pl/349_Wyniki_Sejm/0/0/24/2005
    Okręg wysokomazowiecki to dawne tereny polskie z silnym wpływem kleru
    http://parlament2015.pkw.gov.pl/349_Wyniki_Sejm/0/0/24/2013

  389. Tanaka
    Chyba dobrze węszysz. Media „czują pismo nosem”.
    Dlatego zlatują się tam, gdzie aktualnie jest waadza i się dziwują – „no paczcie państwo jak mocno PIS miłują w gminie Kulesza.

  390. Tanaka
    7 lipca o godz. 12:17

    Niby tak, ale nie do konca.

    Sadze, ze za bardzo uprosciles i zgubiles to co mowi o relacjach spolecznych, zmiana o 180 stopni sprzed kilkunastu lat.

    Nie wiem jak trwaly jest obecny uklad, ale to nie jest tak jak oceniasz, bo zarowno miejscowi, jak i miejscowa wladza, maja nieustannie swiadomosc, ze jak „przegna”, to padna w najblizszych wyborach.

    Miejscowa wladza jest wybierana juz bodaj 4 raz, co swiadczy o tym, ze sie pilnuje, a pilnuje sie, bo miejscowi pamietaja, jak te kilkanascie lat wczesniej zmietli poprzednia wladze.

    To nie jest system „postniewolniczy”, to jest lokalna demokracja, ktora nie obraca sie wokolo problemow ustrojowych, ale wokolo miejscowej kasy i jej dzielenia. Ulomna, ale jednak demokracja, bo ten klientelizm dziala w obie strony. A dziala, bo miejscowych wkurzylo wyroznienie „szwagra” wladzy sprzed kilkunastu lat, co ich polaczylo w pilnowaniu wladzy na odcinku „niewyrozniania” nikogo.

    Co wiecej, wysilki zmieniajacych sie w centrali opcji politycznych, zeby uzyskac przewage, jak do tej pory spelzaja na niczym, a wspomniani miejscowi z osady, w ktorej zima mieszka na stale moze z 50 osob, mowia z satysfakcja, ze sie „wladza ich boi”. Jest to jedno z nielicznych miejsc, w ktorych miejscowa ludnosc jest pewna, ze ma wplyw na wladze. Zmiana tego w postawe obywatelska pewnie nie predko nastapi, bo w glowach jest „zalatwianie”, a wiec zaufanie do ukladu klienckiego.

  391. @@@@@mag, anumlik, Tanaka, tejot, wiesiek

    Nie sadze, zeby tam tak bardzo milowali PiS, jestem za to sklonny przyjac, ze ktos z poprzedniej wladzy, czyli PSL, lub PO popelnil cos co wywolalo „gniew ludu”, przelozony na 83% glosow oddanych na PIS, ktory ma miejscowa ludnosc zbawic od zlego.

    Jeszcze miejscowy wielebny mogl sie przyczynic instukcjami z ambony.

  392. @Tanaka, z godz. 12:12
    „naukowcy” także umieją wyczuć pismo nosem – piszesz. Ale też w naszym kraju są (na szczęście) i inni „naukowcy” niż socjolog i tymczasowy wicepremier i minister Gliński. Sam paru takich niezależnych „od pisma nosem” znam. A ci też się nie pofatygowali, aby „na miejscu”. Ot, zagwozdka. A jeśli nie zagwozdka to lenistwo. Ot, druga zagwozdka.

    @Ewa-Joanna, z godz. 12:29
    Preferencje dla PiS-u w okręgu wyborczym wysokomazowiewckim też zasługują na rzetelniejszą analizę niż stwierdzenie (które na użytek tego wątku przyjmuję), że to dawne tereny polskie z silnym wpływem kleru. A co do okręgu hajnowskiego. To, że wygrało tam PO, a drugim był PSL, nie dziwi. Trzecie miejsce PiS-u też nie dziwi, ale to trzecie miejsce różni się bardzo od ostatniego w gminie Czyże. 18,28 % to jednak spora różnica niż 5,13 %. Mnie to dziwi.

  393. w przemówieniu na kongresie PIS w sobotę Jarek bardzo się chwalił, że odwiedzili wszystkie powiaty w kraju (w sumie chyba ponad 330 powiatów), ale może jeden pominęli?

    Myślę, że czasem obecność w powiecie jakichś polityków, obojętnie z której opcji politycznej dowartościowuje mieszkańców powiatu czy gminy. I nieważne, co na spędzie powiatowym powie taki polityk; ważne, ze odwiedził, zaszczycił swoją obecnością…

  394. Do pewnego poziomu urbanizacji, działa doskonale kontrola społeczne, trudno ukryć kto jest kim. Od pewnego poziomu, ludzie są anonimowi, łatwo przywieźć kogoś „w teczce”.

    Ale, jest druga strona medalu.
    Ludkowie kombinują, jakie mogą mieć korzyści z takiego partyjnego „załatwiacza” na szczeblu krajowym. Jakie ma wpływy, pozycję w partii.
    I tu, główną rolę mają media, kreując postać.
    Kalkulacja: swój, ale niewiele może zdziałać „u góry”, czy obcy, ale z przełożeniem na Centralę.

    Myślę, że taki mechanizm funkcjonuje……

    Ps.
    Śledzę walkę gminy Dobrzeń, z WAADZĄ w Opolu.
    Chcą ją przyłączyć do miasta, by skasować opłaty z elektrowni Opole, włączyć je do budżetu miasta. Co załatwiłoby problem domu kultury, zespołów tanecznych, całej działalności kulturalnej. Gmina straciłaby kilkanaście milionów, w zamian dostając „Miejskość”. Poza tym, zysków by innych raczej nie było.

    Nieistotne sa tu partyjne podziały, tylko interes społeczny, który rozumieja doskonale wszyscy. Łupić to my, ale nie nas……

  395. Działa to uniwersalnie, co wyraził inny Mamoń, niefilmowy, a prezesowy: imigranci przynoszą choroby i zarazki. Imigrantów nie znamy, to są OBCY, a obcy to zagrożenie, wróg, zło, Szatan. Zanim obcy się zdąży przedstawić, musi dostać w ryj. Co władza kościelno-państwowa bardzo dobitnie psychologiczne przedstawiała.

    Mój komentarz
    Tanaka, bardzo celnie to ująłeś. Obcy, to zagrożenie, synonim wroga. Po odstręczającej wypowiedzi Prezesa Jarosława Ka nie trzeba poznawać obcego, ani go widzieć przedtem. Musi dostać w ryj zanim zdąży się rozejrzeć. Niech s…a do swoich. Tak odbieranie jest przesłanie Jarosława Ka o pierwotniakach i innych zarazach siedzących w obcych.

    Obcy jest to byt uogólniony analogiczny do szatana. Dlatego Prezes w najbardziej wymagających mowach do ludu stara się wycisnąć z semantyki wszystko co możliwe i dodaje do wypowiedzi puentę o tym, że byli, działali tam inni szatani. Taka konkluzja, to dopełnienie zbrzydzenia, odrazy i odrzucenia wszelkich wrogich istot (w tym każdego obcego), co przenosi się w Umęczonej bardzo łatwo na dużą część obywateli jako że obywatele mają zakodowane w głowach, że byli męczeni od 33 pokolenia wstecz przez obcych.
    Na obcych nie głosujemy. To hasło się stało popularne odkąd wysoki dostojnik KK zaproponował by katolicy głosowali na katolików, Żydzi na Żydów – jakoś tak. I to hasło jest popularne w Umęczonej, pierwszorzędnie funkcjonuje w prowincjach mentalności zamkniętej – swoi głosują na swoich.
    Pochodną tego hasła jest – nie przyjmujemy uwag od obcych. Niech obcy się nie wtrącają w nasze sprawy (chyba, że posłańcy z kasą i obroną granic). Ta idea mocno przywarła do mentalności Prezesa i pewnie stała się motorem i zaczynem jego planu reformowania Polski oraz Unii Europejskiej.
    Zatem Prezes proponuje – w Polsce należy zmienić konstytucję radykalnie, by ją odkomunizować, by obcy nie mogli rządzić. W Europie należy pozmieniać traktaty, by wreszcie Unia przestała się pod byle pozorem wtrącać w nasze sprawy. Proste, a jednocześnie nie dające się nijak skonkretyzować ponad to, kogo Prezes aktualnie uważa za obcych.
    Pzdr, TJ

  396. Jedną z moich ulubionych, sympatycznych postaci, był poseł Kłopotek.
    Nie owijal w bawełnę niczego mówiąc, że nasze dzieci TEŻ MUSZĄ GDZIEŚ PRACOWAĆ.

    Nie ma społeczeństwa bez pewnej dozy korupcji, wymiany usług, wzajemnej życzliwości, wspierania się.
    Przeciwieństwem jest kompletny indywidualizm, atomizacja społeczeństwa.
    Kwestią proporcji jedynie jest, co się uzna za przegięcie niedopuszczalne w lokalnej społeczności, a co normalna wymianą przysług.

  397. wiesiek59
    Nie gniewaj się Wiesiu, ale masz niesamowitą wprost zdolność opowiadania truizmów na każdy temat.
    Np. konstatacja od słów :”Nie ma społeczeństwa bez pewnej dozy korupcji” itd.
    Chyba za mocno się udzielasz, pisząc na różnych blogach i popadasz w grafomanię.

  398. mag
    7 lipca o godz. 13:29

    Wybacz, ale nie rozumiem.
    Dzielę się jedynie SWOIM oglądem świata.
    Co ktos uzna za truizm, a co za prawdę objawioną, wynika jedynie z jego własnych koncepcji.
    Nie wszyscy dochodzą do jakichs konkluzji jednocześnie.
    Co dla jednych jest logiczne i oczywiste, innym w „bulach” przychodzi, a czasem nawet na mysl nie przyjdzie.

    Bawmy się wymiana poglądów, własnym towarzystwem, poszerzajmy wiedzę dzięki konfrontacji naszego zdania z innym, przeciwstawnym.
    Każdy może się mylić, badź miec rację.

    A od moich „truizmów” WARA!!!
    Podlegają pielęgnacji, jako częsć mnie.
    I sa stale weryfikowane.

  399. Sorry anumlik, nie pofatygowałeś się zajrzeć do linków, to cała rozmowa jest bez sensu, prawda?
    Dobranoc

  400. tejot
    7 lipca o godz. 13:07

    Tak jak się generalnie zgadzam z Twoją wypowiedzią, to , to na jedną muszę zwrócić specjalną uwagę, bo się z nią zupełnie nie zgadzam.
    Rzekłeś tak:
    „Po odstręczającej wypowiedzi [na temat imigratów] Prezesa Jarosława Ka…”
    Otóż, zupełnie, całkiowicie, psychologicznie głęboko, błędnie to nazwałeś. To była wypowiedź bandycka Stricte, dokładnie judząca, przeklinająca, segregacyjna, rasistowska, ksenofobiczna, podła-nad-podłościami, katolicka wypowiedź, z której biorą się następnie przestępstwa, prześladowania, mordy.
    Powiedzieć „odstręczająca” to tyle, co nic nie powiedzieć.
    Zdaje się, że wszyscy najlepsi Polacy, zaliczający się do „najgorszego sortu” (a nie „gorszego sortu” – Kaczyński powiedział bardzo wraźnie: „najgorszego”, ale mdli na umyśle, nadmiernie grzeczni, kindersztubowaci, naiwni, „szukający kompromisu” wolą zmiękczać i się podświadomie łasić: „my tylko z gorszego sortu”), mają ten problem: nie używają słów i pojęć adekwatnych do rzeczy. Chcą, co widać dokładnie po tym nieistniejącym „gorszym sorcie”, załagodzić, rozwodnić konflikt, ba, nawt udać, że go nie ma i to tylko takie nieco podwórkowe słownictwo pisoialnyych troglodytów i zamordystów.

    Poslugując się takim zagłaskanym językiem, w istocie tworzą metajęzyk nowomowy. Taki sam, jak pisoidy, tylko oni inaczej oszukują, oraz oszukują skuteczniej i z dobry dla siebie skutkiem: walą w ryj językiem. I dostają brawa.
    Nie da się stanowczo, diagnostycznie dokładnie i ostro nazywać rzeczy gdy się ma bułę w ustach i gada przez watę. Odbiorca nie rozumie rozumem, nawet nie rozumie emocjami, które w tej wymianie są najwazniejsze, o co chodzi gadającemu z pełnymi ustami. Skoro właściwie nie jest źle, niemal prawie całkiem dobrze, to o co chodzi?

    Datego też tylko te głosy, szczęśliwie jeszcze obecne, które mówią jasno: nie ma i nie może być żadnego „kompromisu w sprawie Trybunału”. Musi być powrót do takiego działania prawa, procesur, odpwiedzialności i podzialu władzy, jaki dotąd był. Zaś wszelkie zmiany, muszą być poddane w pełni przejrzystej, poważnej i dogłębnej dyskusji i swobodnemu wnioskowaniu, oraz przeprowadzone by muszą z pełnym poszanowaniem demokratycznych praw i konstytucji.

    KOD, wraz z resztą pogubionej opozycji ma tą słabość, z której drwi Kaczyński, że zachowuej się bardziej jak towarzystwo piknikowe, sąsiedzi miło ze sobą gaworzący przy wyprowadzaniu psów na siku, a nie poważna siła mająca poważne zamiary. A zamiary muszą być poważne i przynieść skutek. Inaczej drwiny Kaczyńskego, Ziobry i reszty będą – niestety – zasłużone i niemal wiecznotrwałe.

  401. Zacytuję sam z siebie, czyli jak prezes, z powyższego:
    Tanaka
    7 lipca o godz. 14:08
    „walą w ryj językiem”
    Wyszła mi z tego taka bliska zbitka, że normalnie leżę i rżę ze śmiechu.

  402. KOD, wraz z resztą pogubionej opozycji ma tą słabość, z której drwi Kaczyński, że zachowuej się bardziej jak towarzystwo piknikowe, sąsiedzi miło ze sobą gaworzący przy wyprowadzaniu psów na siku, a nie poważna siła mająca poważne zamiary.

    Znowu mnie nachodzi żeby jednak Frasyniuk wyszedł przed szereg. Ktoś Kijowskiemu przygadał na FB od „ewangelii” kiedy mordowana jest w Polsce demokracja.
    PiS nie cofnie się przed niczym i rozjedzie KOD jak walec. Nie widzę siły która PiS zatrzyma. Różnica taka że kiedyś PZPR przeszkadzało znakomitej większości społeczeństwa, wszyscy byliśmy uciśnieni a teraz PiS zadłużając państwo bawi się w rozdawnictwo kupując sobie solidne poparcie za 500+. Przyjdzie poczekać aż im się pieniądze skończą i fundusze unijne (które też mogą zostać przykręcone) dopiero jeden z drugim przejrzy na oczy. I będzie Polska w ruinie.

  403. tejot
    7 lipca o godz. 13:07

    II
    Cyt:
    „Na obcych nie głosujemy. To hasło się stało popularne odkąd wysoki dostojnik KK zaproponował by katolicy głosowali na katolików, Żydzi na Żydów – jakoś tak. ”

    A dokładniej, powiedział to Glemp kardynał Józef, katolicki prymas: niech komunista głosuje na komunistę, żyd na żyda, a katolik na katolika. Co się jasno tłumaczyło w psychologicznej głębi: swój na swego, bo katolików jest 95% w społeczeństwie, reszta to podludzie: żydy i komunisty. Niech se na siebie głosujo, nie bedom mieć nic do gadania.
    Góra rzekła, szczeble pośrednie i niższe to samo, od wtedy do dziś, oraz po wsze czasy. Z tym, że teraz jeszcze jest bogaciej. Do komunistów i żydów dołączyli cykliści, pedały, wegetarianie, joggerzy, KODowcy, brukselstwo i reszta swołoczy.

  404. NeferNefer
    7 lipca o godz. 14:21

    PZPR, co najmniej za Gierka, robiła się już mdła i bardzo grzeczna.
    Za Generała, PZPR stawiała kościoły szybciej niż biskupi nadążali wnioskować.
    Niezrozumienie przez KOD i opozycję, jak sprawy się mają, i wynikowa niezdolność do dobrania właściwych dla celu narzędzi działania, będzie mieć skutek katastrofalny dla Polski.

    Jak się spojrzy szerzej, jak się nie ma we łbie niebieskiej książeczki i ochoty n przeklinanie obcych, to się widzi, jak świat ucieka. Chińczyk już nas nie nakryje czapką. Chińczym nas właśnie nakrywa workiem na śmieci od opakowania największegoradiotelskopu świata. To samo robią inne przytomne państwa i narody.
    Otwartość, śmiałość, dynamika, gorące do innowacji i wynalazków głowy, dogłębność poczucia, że „razem możemy więcej” – i lepiej, a nie wtedy, gdy rządzi ksenofobia, zamkniętość, zamodyzm i maryjność, są warunkiem sine qua non egzystencji Polski w dłuższej perspektywie.
    Przy czym ta długość perspektywy wściekle się skraca.

    Wałęsa, swego czasu, na debacie w TVP Generalskiej z nieistniejącym już i zapomnianym Miodowiczem powiedział, że Polska jedzie na rowerze, a trzeba jechać sammochodem. Miał rację. Z wiązku z tym, z auta Najlepszy Sort Polaka, „Suweren”, przesiada się nie na rower, bo na rower siada „najgorszy sort” – cykliści, pedały, komuniści, brukselki, ale na osła. Tego osła, co to na nim Jezusek. I tego, co to w Afganistanie jest najpierwszym środkiem lokomocji zamordyzmu.

  405. konstancja
    7 lipca o godz. 13:02

    Kaczyński kocha się w Gomułce i za nim powtarza listę wizyt gospodarskich.

  406. konstancja
    7 lipca o godz. 9:28

    Jak kto musi na siku, to znaczy, że ma kontakt z rzeczywistością. Ona domaga się siku. A ponieważ się domaga to znaczy też, że sikający ma podstawową, bo organiczną wiarygodność: istnieje.
    Czego nie można dowodnie powiedzieć zwłasza o bohaterach II części pzygód niebiskiej książeczki, na czele z ich Robin Hoodem.

  407. Tanaka
    7 lipca o godz. 14:39
    o ile za Gierka wizyty „gospodarskie”z malowaniem trawy, wypożyczaniem gospodarczych zwierząt nie miały sensu, bo i tak na jedna partie głosowaliśmy (jeśli ktoś głosował), to dziś praktyka wyniesiona przez Kaczafiego z czasów Gierka jakoś procentuje.
    Bo w myśl przytoczonego przez Ciebie inż. Mamonia lubimy to, co znamy – piosenki, osoby, poglądy…wszystko można pod to lubienie przecież podczepić.

    Natomiast co do tych świadków panbuckowych, to przecie oni byli WYBRANI przez samego jezusicka, żeby świadkami byli.
    I oni musieli i siku i …. Miałam nadzieję, że byli wolni od troski, gdzie znaleźć w razie potrzeby wolny kibelek lub krzaczek…a tu taka proza.

  408. @Tanaka
    7 lipca o godz. 14:34

    Wiele (bo nie wszystkie) rzeczy było na dobrej drodze w kierunku europejskości i innowacyjności. Zaczynaliśmy byc cenieni w Europie, zaczynano się liczyć ze zdaniem Polski na arenie unijnej, stawiano nas za przykład innym krajom. Z powodu jednego człowieka który od lat kłamliwie nakręca społeczeństwo żeby grało w takt jego prywatnych celów wszystko zostanie zaprzepaszczone.

    Kijowski jest za miętki zeby dać opór doskonale przygotowanemu zmasowanemu atakowi brygad pancernych PiSu we wszystkich dziedzinach życia.

    Tow. Gierka pamiętam z perspektywy przedszkola:)

    @konstancja

    byle nie gorejący… ten krzaczek…

  409. konstancja
    7 lipca o godz. 15:01

    Z Gierka miało sens większy niż wiara w bozię.
    Pombocek juz razy kilka zdezerteowanemu tłmaczył grzecznie jak to było ze świadkami, i ja też robotę odwaliłem z tuzin razy.
    Świadkowie jezuskowi byli tacy, że ich zlepili producenci tych czterech prawidłowych nowelek w IV-tym wieku po Jezusku. Sami zlepiacze nie wiedzieli, który był który i który w ogóle istniał i musiał na siku.
    Co przecież nie miało żadnego znaczenia, kto tam sobie żył lat 350 wstecz i jak miał na imię. Da się fantomowi imię zgrabne i popularne i sprawa załatwiona. Już bajędę można pleść.
    Co to takiego „baba Jaga”? to samo, co jezuskowa „Marta”, „Sara”, albo „panna nieroztropna”.

  410. NeferNefer
    7 lipca o godz. 15:19

    Moje zdanie jest takie, że „byliśmy cenieni” in spe, a stawiani na wymiar nad wymiar. to stawianie pewnie miało w sobie więcej nadziei i spodziewań, niż dobrych podstaw.
    Ale co do kierunku, który mógł prowadzić do dobrego i bardziej materialnego skutku, zgoda.
    Nie bardzo bym się jednak przychylił do tezy o polskiej „innowacyjności”. Polska, z historycznej i kulturowej zasady,, poza marginaliami, nie była i nie jest innowacyjna. Zaś religia watykańska szczególnie sprzeciwia się wszelkiej innowacyjności.
    Innowacyjność bierze się z wielkiej pracy, otwierania głowy, konsekwencji i ciągłego palenia pod kotłemi sił napędzających innowacyjność, oraz ssania gospodarki, kultury i nauki owej innowacyjności. Sama z siebie, dla siebie, nie powstaje.

  411. @ Ewa-Joanna, z godz. 14:04
    Sorry anumlik, nie pofatygowałeś się zajrzeć do linków, to cała rozmowa jest bez sensu, prawda?

    Wyluzuj Ciociu Kangurzyco. Nieprawda. Skąd bym wziął dane, o których napisałem, jak nie z podanego przez Ciebie linku? Powtórzę dobitniej – Preferencje dla PiS-u w okręgu wyborczym wysokomazowiewckim też zasługują na rzetelniejszą analizę niż stwierdzenie (które na użytek tego wątku przyjmuję), że to dawne tereny polskie z silnym wpływem kleru. Zwróć uwagę, że na użytek tej rozmowy i na chwilę obecną Twoją sugestię przyjmuję, choć być może nie tylko wpływ kleru na tak wysoki wynik PiS-u wpłynął. Ten wysoki wynik w okręgu wysokomazowieckim dał PiS-owi więcej niż połowę mandatów w całym województwie podlaskim. Na czternaście mandatów PiS w województwie osiem przypadło na wysokomazowieckie. Na okręg hajnowski – jeden mandat. Gmina Czyże może i klerowi rzymskokatolickiemu tak łatwo się nie poddaje, bo tam żywioł prawosławny przeważa, ale w reszcie województwa to raczej rzymskich katolików przewaga. Dlaczego zatem ta przewaga ujawniła się z taką mocą w okręgu wysokomazowieckim?

  412. @Tanaka
    7 lipca o godz. 15:36

    Powiedzmy że jestem na miejscu w tak zwanym Outer Rim, czyli na obrzeżach ale blisko i widzę/słyszę z innej perspektywy. Mieliśmy bardzo dobrą opinię, prymusa z pierwszej ławki.

    Co do innowacyjności to nie mamy armat i dlatego nie możemy strzelać. Można pisać długo i szeroko ale nie jesteśmy tacy najgorsi tylko ten brain drain w kierunku zachodnim zabiera co mamy najlepszego.

  413. NeferNefer
    7 lipca o godz. 15:56

    ja jestem w ‚outer-outer rim’, ktory jest ‚inner rim’ i stąd moja opinia.

  414. @Jacek Kowalczyk
    Dziękuję 🙂

  415. Tanaka
    Przychylam się jednak do opinii @NeferNefer, bo mój syn pracujący od dobrych kilku lat w Komisji Europejskiej i znający temat „od środka” twierdzi podobnie.
    Od kilku miesiecy szczelamy sobie w obie stopy, to znaczy PIS szczela, a pambuk kule nosi. Bruksela nadziwić się nie może

  416. *kaszel*

  417. Pardą, nie dokończyłam zdania.
    Bruksela nadziwić się nie może, co Polakom odje…, że wybrali sobie właśnie PIS, choć już raz te żabę jedli i pogonili.

  418. mag
    7 lipca o godz. 16:50

    Wyoaszam sobie forme mnoga nieodpowiedzialna, bo jedyny „ktory strzela” to jest Jaroslaw Kaczynski wraz ze swoimi slugusami.

    Nalezy wskazywac smialo i nie uciekac w mgliste i nieokreslone „sami sobie…”. Bo na ten przyklad jesli juz mielbym strzelac, to sama wiesz jaki cel bym namierzyl. I recze, ze bylbym skuteczny w trafieniu.

  419. Anumlik, to co ta profesorka opowiada, to można poczytać za kilkoma kliknięciami w komentarzach pod dowolnym artykułem, wiadomością w witrynach typu onet.pl, czy wp.pl, ponieważ w Umęczonej jakakolwiek dyskusja w necie, na jakikolwiek temat zawsze prowadzi do problemu nadreprezentacji Żydów wszędzie gdzie się tylko spojrzy, do Protokołów Mędrców Syjonu, Bilderbergu i żydofaszyzmu.

    Idea państwa narodowego, w ujęciu dyskutantów sieciowych nie dotyczy budowy takiego państwa tylko jest to idea pogonienia z państwa dotychczasowego na pierwszy ogień Żydów, uwolnienia go od nadreprezentacji innej nacji, co automatycznie da w wyniku państwo narodowe. Jak chce Bóg, a zapewnia profesor Modelska-Creech.

    Najbardziej mi się podobało w wypowiedzi pani profesor to, że globaliści, czyli enkawudo-żydo-nazi-komuniści dążą do rozbicia rodziny, zatomizowania jej w interesie żydofaszystowko-bilderberowskich korporacji, ponieważ rodzina pełna potrzebuje tylko jeden telewizor, by wspólnie oglądać, a rodzina rozbita, zatomizowana, skłócona będzie potrzebowała pięciu telewizorów i w ten sposób żydofaszystowskie korporacje zwiększą sprzedaż telewizorów i zyski. Pani profesor nie ma pojęcia gdzie są produkowane telewizory na świecie, wszystko jej się kojarzy z Żydami.

    A w ogóle pani profesor Modelska-Creech położyła nacisk na państwo narodowe, jako porządek dany od Boga i nie ma co dalej dyskutować. Zamknęła usta wszystkim niewierzącym (w tę koncepcję). Pani profesor była by dobrym partnerem do omawiania problemów eschatologii stosowanej z szejkiem Hoseinem z Kuala Lumpur cytowanym przez mnie na blogu EP. Ciekawe, czy słyszała ona o takim gościu. Z pewnością wiele zrozumienia wykazaliby oboje w rozmowie na temat upadku cywilizacji anglosaskiej i ostatecznego oddania świata w zarząd Sanhendrynu za pośrednictwem pieniądza elektronicznego wykreowanego przez Żydowskich bankierow.

    Tak nawiasem mówiąc, to duża część obywateli w Umęczonej wierzy w regułę, która mówi, że jak naukowiec, to mądry, a mądry mówi prawdę i nie plecie głupstw, bo jest naukowcem, jest ładnie ubrany i buduje gramatycznie poprawne zdania. Tak też będzie wśród tej masy obywateli Umęczonej odebrana wypowiedź profesor Modelskiej-Creech. Miód na serce Prezesa.

    Na jakiej glebie wyrósł ten mit w Polsce? Na glebie wsobności, na kompleksie zaścianka, na kompleksie niższości. Lud polski przyjmował wszelki nowinki, jakie w 19 wieku docierały do Polski nie na sposób racjonalny, tylko odbierał je jako magiczne reguły, niezmienne, w 100 % obowiązujące i pewne. I stąd do dziś w niektórych środowiskach, gdy zobaczą człowieka ładnie ubranego, gładkiego, pod krawatem, o gładkim licu i mówiącego gładko, to instynktownie, czyli automatycznie uważają go za mądrego i uczciwego. Bo jakżeż inaczej mogłoby być? Ludowi nie mieści się w głowie, by dobrze ubrany i odżywiony, wypielęgnowany pan (pani) mógłby pleść androny.
    Pzdr, TJ

  420. Bruksela nie moze sie nadziwic …

    Bo to zawsze tak jest, ze:

    Syty nie zrzumie glodnego…
    Madry, nie pojmie glupiego. Nie wspominajac o odwrotnosci…
    A normalny, nie zrozumie opetanego …

    Tak wiec mnie nie dziwi, ze sie Bruksela dziwi i zrozumiec nie potrafi.

  421. Dorzucę kilka zdań do – och, jak pasjonującego – wątku, z rozmowy @NeferNefer i @Tanaki, mając także na uwadze kilka zdań @mag.

    Ani ten nasz narodek taki zły, ani taki dobry. Ot, normalny. Sponiewierany przez historię, leczy po każdym okresie „złym” rany, przy okazji produkując nowe elity w nowych pokoleniach. Elity ani lepsze ani gorsze od poprzednich. Szlacheckość, duchowość, arystokratyczność rodzą się w kolejnych pokoleniach in statu nascendi. Od wyrżnięcia elit w jednym powstaniu narodowym i po nim – na zsyłkach i w obozach – do wyrżnięcia elit w kolejnym. Polski etos „szlachetnego rycerza” był uszyty przez tych, którzy działali „ku pokrzepieniu serc” (głównie pisarzy post romantycznych) i którzy skrzętnie chowali pod dywan to, co było naszym udziałem – mianowicie kolonializm à la Polonaise, objawiający się głównie nie liczeniem się z człowieczeństwem Rusinów – jak nazywano późniejszych Ukraińców – których panowie magnaci traktowali jak bydło. Takie kolonizacyjne postawy były zresztą udziałem „elit” całej ówczesnej Europy. Nie byliśmy od szesnasto-, siedemnasto- i osiemnastowiecznych Francuzów, Austriaków, Rosjan, Hiszpanów, Portugalczyków, Anglików, Niderlandczyków, czy Niemców lepsi, ani gorsi. A na polach walk wszelakich, które miały miejsce w całej Europie, kmiecie (chłopstwo, znaczy) równo obdzierało z butów, mundurów i sakiewek poległych i rannych, najczęściej tych rannych dobijając, aby mordy na rabusiów nie darli. Istni ludzie, że tak sparafrazuję noblistkę.

    Ksenofobia, bo niej tak naprawdę jest mowa w naszej rozmowie, wynika z prostackiego/prymitywnego postrzegania świata. Mieszkańcy Albionu, którzy spowodowali ostatnio więcej zamieszania w Europie niż Polska pod wodzą PiS-u, dzielą się (jak wszyscy mieszkańcy naszej planety) na mądrych i głupich. Nasilające się po Brexicie ataki (słowem i – niestety – czynem) pokazały, że „średnia ksenofobiczna” w UK jest na podobnym poziomie jak i w innych krajach. Brytyjczycy nie mają nic, przynajmniej werbalnie, przeciw mieszkańcom ich dawnych kolonii. Są oni, ci mieszkańcy, obywatelami Wielkiej Brytanii i jako tacy są pod większą, by tak rzec, ochroną prawną. Polacy, Litwini, Bułgarzy i Rumuni nie są, choć policja – gdy namierzy rasistę spuszczającemu manto Polaczkowi -równie szybko stawia go przed oblicze sądu, a ten równie surowo go karze. W Polsce dopiero takich standardów się dopracowujemy. I choć PiS razem z kościołem rzymskokatolickim temu bardzo przeszkadza, pewnie się dopracujemy. Dwadzieścia lat obserwowania mechanizmów zarządzania w samorządzie terytorialnym (gminnym, wojewódzkim i stołecznym) upoważnia mnie do stwierdzenia, że po PiS-owskim (jednak epizodzie) pójdzie ku lepszemu. Choć mogę się mylić. Howk.

  422. Tanaka
    Zajrzyj do poczty. Mam dla ciebie pilną wiadomość.

  423. Tanaka
    7 lipca o godz. 14:08

    tejot
    7 lipca o godz. 13:07

    Tak jak się generalnie zgadzam z Twoją wypowiedzią, to , to na jedną muszę zwrócić specjalną uwagę, bo się z nią zupełnie nie zgadzam.
    Rzekłeś tak:
    „Po odstręczającej wypowiedzi [na temat imigratów] Prezesa Jarosława Ka…”
    Otóż, zupełnie, całkiowicie, psychologicznie głęboko, błędnie to nazwałeś. To była wypowiedź bandycka Stricte

    Mój komentarz
    Tanaka, ostro pojechałeś. To była wypowiedź insynuacyjna, lecz doskonale zrozumiała przez lud, w która stronę należy ją interpretować, wypowiedź rasistowska, podżegająca, nienawistna i perfidna w swej prostocie, bo działająca bezpośrednio nie tylko na emocje, ale i na zmysły i jako taka wypowiedź agresywna, wywołująca ze społeczeństwa demony, podburzająca ludzi do wrogiej reakcji.
    Pzdr, TJ

  424. @tejot
    Sto procent racji. Zalinkowałem wywody profesorki po to, aby uwypuklić wagę innych wywodów – prof. Zygmunta Baumana.

  425. Tanaka
    7 lipca o godz. 14:22 tejot
    7 lipca o godz. 13:07
    Cyt:
    „Na obcych nie głosujemy. To hasło się stało popularne odkąd wysoki dostojnik KK zaproponował by katolicy głosowali na katolików, Żydzi na Żydów – jakoś tak. ”
    A dokładniej, powiedział to Glemp kardynał Józef, katolicki prymas

    Mój komentarz
    Tanaka, odnalazłem pod adresem jmichalik.episkopat.pl.
    Arcybiskup Michalik – metropolita przemyski powiedział w kampanii wyborczej w 1993 roku:
    „Katolik ma obowiązek głosować na katolika, chrześcijanin na chrześcijanina, muzułmanin na muzułmanina, żyd na żyda, mason na masona, komunista na komunistę, każdy niech głosuje na własne sumienie”

    Z komentarzem Twoim na temat tej wypowiedzi zgadzam się mniej więcej całkowicie.
    I dopowiadam od siebie – w Polsce ludzie nie są zwykli szanować słowa swoje. Szczególnie szkodliwe jest takie postępowanie w wyższych kręgach, które powinny świecić przykładem i swoje słowa ważyć.
    Pzdr, TJ

  426. mag
    7 lipca o godz. 17:19

    Z pilnej wiadomości wzięła się pilna akcja.

  427. tejot
    7 lipca o godz. 17:46

    Skoro znalazłeś to na oficjalnej i eleganckiej stronie tego wybitnego syna swojego ojca niebieskiego, a nie w śmietniku, to znaczy, że ów wyrób chrystowulkaniczny kroczy w poczuciu słusznie pękającej dumy z powodu swojej wypowiedzi.
    A że lat upłynęło od tamtej pory lat 23 i dalej wisi, znaczy, ma to we krwi. Gadał to co i dziś powie. Jakby nie powiedział, to by umarł bezsakramentalnie.

  428. W zasadzie, to ja poniekąd lubię Sierakowskiego. Jest to taki pocieszny chłopiec, który powinien mówić rzeczy z głową, bo niewielu jest mówiących z głową, więc on się powinien dołączyć.
    Ale jak co mówi, to mam nieraz dziwne uczucie, że mówi jakoś tak obok głowy.
    Właśnie znowu powiedział:
    „Papież Franciszek ma oczywiście mniej dywizji niż USA, ale w tak katolickim kraju jak Polska jego głos nie może zostać zlekceważony”
    Po czym, 4 zdania dalej daje dowód przeciw sobie:
    „Jak bardzo nie znosi go episkopat, czyli drugi rząd w Polsce, świadczy to, że… nawet nie wymieniono Franciszka w odczytanym we wszystkich kościoła „Zaproszeniu do udziału w Światowych Dniach Młodzieży skierowanym przez biskupów do polskiej młodzieży”. Kilka razy wymieniono za to Jana Pawła II. To jednak tak zdumiewający fakt, że aż zabawny. ”

    episkopat, nawet w oficjalnym zaproszeniu w sprawie Franciszka nawet o nim nie wspomni i gada o Lolku, co Sierakowskiego zdumiewa po śmiech, co jednak nieśmiesznie u Sirakowskiej głowie znaczy, że Franciszek „nie może zostać zlekceważony”.
    Z pewnością nie będzie: będą słitocie i będzie przypominanie lolkowych dowcipów: „papież-łupież”. To drugie już w zaproszeniu nastąpiło.

    Czy Sierakowski nie ma też łupieżu?

  429. W dopełnieniu mego postu z godz. 17:18 wklejam refleksje Xawiera Wolińskiego, które ukazały się na fanpage’u Cudzoziemiec – taki sam człowiek jak Ty. Polscy emigracyjni nacjonaliści nagle zaczęli się stawać w przyspieszonym tempie bardziej europejscy. Jak niewiele (wystarczy kilka haseł o „polskim robactwie”) trzeba, aby zacząć inaczej patrzeć na imigrantów.

    Polacy zdziwieni, że bywają imigrantami.
    Część dalszych znajomych Polaków mieszkających w Londynie wydaje się być zaskoczonych takim oto obrotem sprawy, że ci słynni imigranci o których tyle pisze się w mediach i hejtuje w memach prawicowych fanpejdży, to także oni sami. Trudno im przychodzi przyspieszona lekcja funkcjonowania nacjonalizmu w praktyce i fakt, że to właśnie oni są również tymi niechcianymi przybyszami „co zabierają pracę i zmieniają kulturę”.

    Sekcja brytyjska polskiego Ruchu Narodowego (istnienie czegoś takiego jest samo w sobie scenariuszem ze skeczu Monty Pythona), wpadła w konsternację w wyniku kampanii brytyjskich nacjonalistów pod hasłem „polskie robactwo” i w panice zaczęła wrzucać filmiki z udziałem polskich lotników w Bitwie o Anglię w czasie II Wojny Światowej z przekazem „wy niewdzięczni Brytole”. Niektórzy moi znajomi zaczęli to udostępniać, dla dodania sobie otuchy. Nie omieszkałem im uświadomić, że uczynienie swojego rzecznika z brytyjskiej sekcji ksenofobicznego i antyimigranckiego Ruchu Narodowego będzie dla nich strzałem w stopę.

    Tymczasem brytyjski lewicowy dziennik The Guradian sprzedaje koszulki w języku polskim w ramach akcji „Polish solidarity”.

    Ciekawe jak wiele Polaków i Polek kupi sobie koszulkę z hasłem „Imigranci mile widziani”. Do tej pory trudno było ich kojarzyć z taką postawą. Teraz dopiero okazuje się jakim absurdem jest Polak-antyimigrant. To hasło uderza w jego własnych ziomków, którzy wyszli z kraju generującego jedną z największych fal migracyjnych w Europie. I to nie dlatego, że uciekali przed wojną i terroryzmem Asada oraz ISIS, jak Syryjczycy, ale dlatego, że chcieli poprawić sobie standard życia na wyższy.
    Polacy, jeśli chcą być wiarygodni i znajdować sympatię i argumenty sami będąc imigrantami, powinni przodować wśród innych krajów w obronie także innych imigrantów. Inaczej sami pozbawiają się argumentów etycznych. A te, choć często wydrwiwane, mają swoją moc. I czasem stanowią jedyny argument. Przypominanie nie swoich dokonań sprzed 70. lat niewiele tu pomoże. Egzamin musi zdać to pokolenie.
    Xavier Woliński

  430. Przecież papież jest jeden – JP2. W dodatku święty.
    Co tam jakiś argentyński Franek.
    http://wyborcza.pl/duzyformat/1,153401,20358425,swiatowe-dni-mlodziezy-jak-krakow-przygotowuje-sie-na-przybycie.html

  431. NeferNefer
    Zwykle cię rozumiem, ale tym razem nie.
    Co to znaczy i do czego się odnosi *kaszel*?

  432. Sekcja brytyjska polskiego Ruchu Narodowego (istnienie czegoś takiego jest samo w sobie scenariuszem ze skeczu Monty Pythona), wpadła w konsternację w wyniku kampanii brytyjskich nacjonalistów pod hasłem „polskie robactwo” i w panice zaczęła wrzucać filmiki z udziałem polskich lotników w Bitwie o Anglię w czasie II Wojny Światowej z przekazem „wy niewdzięczni Brytole”

    Mój komentarz
    Anumlik, rzeczywiście coś takiego, to moim zdaniem nawet jak na konwencję „Monthy Pytona” jest zbyt mocne.
    W Polsce w obcych pasożytami je…my, a w GB polskimi lotnikami w brytoli. Typowy narodowy kretynizm z dodatkiem debilizmu zabierający się do objaśniania świata. Jakbym słyszał patriotycznie bijące serce Prezesa. Metoda gorszego sortu święci triumfy, a także ma dwa końce.
    Pzdr, TJ

  433. @tejot
    Dlatego też lepszy sort spod znaku patriotycznie bijącego serca prezesa należy zabijać śmiechem. Oni, cholera, są na śmiech wyczuleni.
    Też Pzdr.

  434. @anumlik
    7 lipca o godz. 17:18

    ho hum. anumliku, czyżbym widziała wielki przekąs w Twoim poście?
    Przewertowałam moje jakże głębokie wpisy tam i nazad z Tanaką i jakoś nie widzę byśmy ksenofobię poruszali. Jak zwykle psioczyłam na PiS, obfukałam Kijowskiego i wzdycham do Frasyniuka.

    ale po pierwsze primo
    dopiero wróciłam do domu

    po drugie primo
    na głodno źle mi się pisze więc aczkolwiek mogę się mylić bądź czegoś nie zrozumiałam albo sama zapomniałam co napisałam i o wybaczenie proszę

    po trzecie primo
    tym razem elit nam nikt nie wyrżnął (chociaż szkoda że watahy nie)

    Idę żerować.

    PS.: @mag – kaszel odnosi się do mojego Outer Rim (zewnętrzny krąg), przepraszam że nie mogę dokładniej wyjaśnić.

  435. @NeferNafer
    Przekąsu nie było, natomiast niemal wszystko co obecnie dotyczy Polski, jako kraju z zewnątrz postrzeganego, wiąże się z ksenofobią na wprost, albo a rebours. Napisałem zresztą, że ksenofobia, bo o niej tak naprawdę jest mowa w naszej (znaczy nas wszystkich – nie tylko Twojej i Tanaki) rozmowie, wynika z prostackiego/prymitywnego postrzegania świata. Zdominowała dyskurs publiczny, nie tylko za sprawą PiS-u, ale i za sprawą węgierskiego Fideszu, austriackiej FPÖ, francuskiego Frontu Narodowego, czy – szczególnie ostatnio – brytyjskiego Brexitu, który stał się szyldem brytyjskiej ksenofobii.

  436. @anumlik
    7 lipca o godz. 20:29

    Rozumiem. Ja widzę troszkę inaczej jak Polska jest postrzegana. Jeszcze nie przez ksenofobię – ale przez tępogłowość Kaczyńskiego i łamanie demokracji, uchwalanie praw bez liczenia się z opozycją i praworządnością, zwłaszcza z naruszeniem trójpodziału władzy, świętej zasady unijnych traktatów które Polska przyjęła i podpisała wstępując do Unii. Tak nas widzą tu gdzie siedzę i są rzeczywiście ogromnie zdumeni – pytają mnie „a co się tam u was dzieje” albo szyderczo komentują odzywki Kaczyńskiego że państwo prawa nie musi być demokratyczne. Widzą że Duda jest na posyłki, że wszystkim trzęsie Kaczyński, że Szydło tylko recytuje co jej kazano. Nie liczymy się już jak kiedyś. Oczywiście niechęć do przyjęcia imigrantów też jest mocno krytykowana ale w pakiecie jak powyżej. Codziennie rozmawiam z cudzoziemcami różnych nacji, wykształconymi, więc na tej podstawie mogę teraz pisać to co piszę.

    Ksenofobia natomiast jest tematem okołobrexitowym. To Brexit teraz dominuje wszędzie – EU wzięła głęboki wdech na wieść i jeszcze tego wdechu nie wypuściła. My na prowincji skarleliśmy, rozmyliśmy się i to co niedemokratycznego dzieje się w Polsce czyli nigdzie nie jest już tematem numer jeden. Uważam to za wielkie zagrożenie dla nas, bo w obliczu ogromnego wyzwania dla Unii jakim na długie lata jest Brexit zostaliśmy prawie sami na przeciwko ciemnych mocy Kaczyńskiego.

    Tak odbieram ten wycinek rzeczywistości będąc tu gdzie jestem, na zewnątrz i w środku.

  437. NeferNefer
    Niedawno pisałam, ale chyba u Passenta, że bardzo żaluję że wataha nie została dorżnięta.
    Ach to „ż” elektryzujace i nieslychanie dynamiczne w polszczyźnie podobnie jak „r” i „ć” ( „O żesz koorrwa, mać”, pardą, na ten przykład).
    Czy oglądałaś wywiad Kolendy-Zalewskiej z Tuskiem w tełaenie/
    Kurde, to jest jednak Gościu!
    Kaczafi przy nim to autentyczny dewiant i ćwierćinteligent, a nie żaden wuc, choćby tylko ciemnego ludu.

  438. @mag
    7 lipca o godz. 21:27

    Nie, umknęło mi. Oczywiście że gość. Zastanawiam się co przezwycięży w PiSie, czy chęć zemsty, bo fiksacja Kaczyńskiego narasta i może nie przedłużyć Tuskowi kadencji w Radzie, czy też strach przed wpuszczeniem lisa do kurnika, bo ten lis „dałby radę” – taką mam przynajmniej nadzieję, że dałby.

    Napoleon też swego czasu nie dorżnął Burbonów no i jak się to dla niego skończyło (proszę poprawić jeśli się mylę bo mi coś dzwoni)

  439. Anumlik,
    napisałeś:To, że wygrało tam PO, a drugim był PSL, nie dziwi. Trzecie miejsce PiS-u też nie dziwi, ale to trzecie miejsce różni się bardzo od ostatniego w gminie Czyże. 18,28 % to jednak spora różnica niż 5,13 %. Mnie to dziwi.
    Fakty:
    Gmina Czyże – PSL – 45.41%, PO- 20.53%, Lewica – 17.42%, Kukiz – 5.29%, PiS – 5.13%
    Gmina Kulesze K. – PiS – 83.38%, PSL – 5.24% …. 6. PO- 1.62%
    To o czym ty pisałeś? I gdzie byłeś? 🙂

  440. Jeśli dzisiaj nie oglądaliście Dziennika Telewizyjnego w TVPiS to żalujcie.
    Okazalo się, że praojcem idei wstąpienia Polski do NATO, jest nikt inny, jak sam Nadprezes Kaczynski.
    Natomiast przeciwnikiem byl niejaki Wałęsa.
    I tak historia pisze sie na nowo na naszych oczach.
    Za niedlugo okaże się, że płot w Stoczni w 1980 roku przeskoczył Nadprezes Kaczyński, a nie jakis elektryk.

  441. Przestańcie w końcu się biczować tą polską ksenofobią. To zjawisko powszechne wśród ludów i choć atawistyczne, to jednak naturalne. Ogólnie to przecież siedzimy w jaskini wymachując maczugą i tylko niewielu wystawiło nos poza wejście a jeszcze mniej zrobiło kroczek w stronę wyjścia.
    Polacy pod tym względem nie są ani lepsi ani gorsi.
    * Inny temat:
    Czy partie opozycyjne zrobiły jakieś analizy wyników wyborów w Polsce i gdzie można te dane znaleźć?

  442. „Świadkowie jezuskowi byli tacy, że ich zlepili producenci tych czterech prawidłowych nowelek w IV-tym wieku po Jezusku”.

    Dzieło „Wnikliwe poznawanie Pism” na s.1172 podaje:
    „Na końcu wielu rękopisów Ewangelii wg Mateusza (wszystkie z okresu po X w. n.e.) znajdują się dopiski informujące, że powstała ona mniej więcej w ósmym roku po wstąpieniu Chrystusa do nieba (ok. 41 n.e.). Zgadza się to z wnioskami wynikającymi bezpośrednio z jej treści. Okoliczność, że nie ma w niej żadnej wzmianki o spełnieniu się proroctwa Jezusa dotyczącego zburzenia Jerozolimy, wskazuje na okres przed r. 70 n.e.” .

    Najstarsza wzmianka o tym, że Mateusz pierwotnie spisał swą Ewangelię po hebrajsku, pochodzi z II w. n.e. Jej autorem jest Papiasz z Hierapolis. Wypowiedź tę cytuje Euzebiusz z Cezarei: „Mateusz spisał słowa Pańskie w języku hebrajskim” (Historia kościelna, tłum. A. Lisiecki, III, 3916).

    Euzebiusz powołuje się też na Orygenesa, który na początku III stulecia w swym komentarzu do czterech Ewangelii nadmienił, iż „pierwszą z nich pisał ongi celnik, a potem apostoł Jezusa Chrystusa, Mateusz, w języku hebrajskim” (Historia kościelna, VI, 253-6).

    Hieronim (uczony żyjący na przełomie IV i V w.) oświadczył w 3 rozdz. dzieła „O znakomitych mężach (tłum. W. Szołdrski, Warszawa 1970, s. 30), że Mateusz „w Judei dla Żydów, którzy uwierzyli, napisał Ewangelię Chrystusa hebrajskimi literami i słowami. Tekst hebrajski do dziś się przechowuje w bibliotece w Cezarei, którą męczennik Pamfilios z wielką starannością utworzył”.

    To prawda, że opinie na ten temat są obecnie podzielone. Niektóre źródła podają, że Ewangelia wg Mateusza powstała zaledwie osiem lat po śmierci Jezusa, czyli około 41 roku n.e. Zdaniem innych uczonych mogło to być nieco później, ale powszechnie przyjmuje się, że wszystkie księgi NT skompletowano w I wieku. Dlaczego jest to istotne ?

    Żyli wtedy jeszcze naoczni świadkowie działalności, śmierci oraz zmartwychwstania Jezusa, którzy mogli potwierdzić prawdziwość relacji ewangelicznych. Bez trudu mogliby obnażyć wszelkie nieścisłości. Biblista Frederick Bruce napisał: „Jedną z mocnych stron pierwotnego nauczania apostolskiego była możliwość bezpośredniego odwoływania się do wiedzy słuchaczy; apostołowie mówili nie tylko: ‛My jesteśmy świadkami tych rzeczy’, ale też: ‛Jak i wy sami to wiecie’ (Dzieje Apostolskie 2:22).

  443. andrzej52
    g. 22:08
    Przecież śp. Lechu „poległy” i brat Jego Jarosław wywodzą się bodaj od Mieszka I (coś mi się obiło nie tyle o uszy, co o oczy w necie).
    Siłą rzeczy ich potomkowie przewodzili wielkim bitwom, powstaniom itp.
    A ty się czepiasz świeżego epizodu ze Stoczni w 1980. Wiadomo (dzięki naukowcom z IPN), że nie „Bolek” przeskoczył rzeczony płot, więc kto dokładnie?
    Skakał jeden. Czy to był Jarek czy Lech?

  444. To był trójskok: L + J, a prowadził ich Duch Święty (z asystą Muzeum Powstania).

  445. NeferNefer
    Burboni już chyba byli zgilotynowani w czasie rewolucji francuskiej, choć głowy sobie nie dam uciąć, a Bonaparte marnie wylądował na wyspie św. Heleny, bo poszedł bez sensu na Moskwę. Niejeden wielki wuc się przejechał na Rosji.
    Nefciu, przerywam – właśnie Francuzy wygrały z Niemcami.
    Bardzo się cieszę, bo im kibicowałam po odpadnięciu moich kolejnych po Polakach pupilów – Islandii i Walii.
    A myśmy mieli, niestety, pecha. Nie tylko moim zdaniem nasi byli lepsi w meczu z Portugalią, a poza tym wcześniej nie zaliczyliśmy żadnego przegranego meczu, w przeciwieństwie do nich.
    Grunt, że wreszcie po latach odrodziła się sensowna drużyna dzięki Nawałce.

  446. Tanaka
    Z Duchem Świętym to jest za pan brat Maliniak Duda.
    Taki jakby porte parole Ducha Św. na TEJ ziemi, ale wtedy miał chyba cóś z 8-9 lat, wiec jednak raczej nie skakał.

  447. @Ewa-Joanna, z godz. 21:52
    To o czym ty pisałeś? I gdzie byłeś?
    Chwilowo bawiłem u Kubusia Puchatka, Ciociu Kangurzyco. Ale właśnie wróciłem i odpowiadam. Pisałem o tym, że różnice pomiędzy okręgami wyborczymi (oraz gminami) w województwie podlaskim, są dla mnie nie zrozumiałe bez solidnej analizy socjologicznej. I żadne Twoje, Cioteczko, wymyślne tabelki, w moim małym anumlikowym rozumku tego niezrozumienia nie rozjaśnią. Tajemnica bowiem, jak domniemywam, kryje się w różnicach plemiennych pomiędzy nieodległymi przecież powiatami tej samej krainy Podlasiem zwanej. A teraz poproszę o należną mi porcję tranu. Każde kochane maleństwo, proszę Cioci, ma prawo do swojej porcji tranu, nie tylko Tygrysek.

  448. anumliku

    Ale czy PŁYWAŁEŚ?

  449. @Ewa-Joanna, z godz. 22:26
    Biczowanie się polską ksenofobią, podobnie jak polskimi klęskami przekutymi w zwycięstwa, jest tak samo przyjemne jak świadomość, że Maryja Zawsze Dziewica jest wyłącznie Królową Polski.

    Co do natomiast analizy wyników wyborów poczynionych przez partie opozycyjne, to odpowiedź może być jedna. Klęska wyborcza, która na pewno jest zwycięstwem, nie musi być analizowana. Ona w całości nadaje się do oprawienia w złote ramy i wystawienia w panteonie innych ożywczych dla naszego kraju klęsk.

    Zamiast analizy polecam Ci, Cioteczko Kangurzyco, lekturę wywiadu z Miljenko Jergovićem, chorwackim pisarzem, poetą i publicystą. On wie o wiele więcej na temat naszego kraju niż analitycy polskich partii opozycyjnych.
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,141202,title,Miljenko-Jergovic-to-ze-Polska-wciaz-istnieje-jest-nieprawdopodobne,wid,18411758,wiadomosc.html?ticaid=117537&_ticrsn=5

  450. @ NeferNefer, z godz. 23:42
    Ale czy PŁYWAŁEŚ?
    Tym razem wykonałem skok na główkę do wody, bez uprzedniego sprawdzenia głębokości. Szczęśliwie obyło się bez skręcenia karku 😉

  451. anumlik
    Arcyciekawy wywiad z Jergovicem!
    Przytaczam fragmencik dla zachęty poniekąd, by koleżeństwo blogowe skłonić do otworzenia linku, który podesłałeś.
    „Polacy i Chorwaci mają na pewno jedną wspólną i bardzo niemiłą cechę – jedni i drudzy są katolikami. Co gorsza, oba narody uprawiają ponurą i mroczną odmianę katolicyzmu. Jakimś cudem Hiszpanie czy Włosi również są katolikami, a jednocześnie są tak od nas różni – jak to możliwe? W katolicyzmie Polaków i Chorwatów jest coś zabobonnego i bezbożnego. Jedni i drudzy chwalą się tym, że są narodami maryjnymi, z czego wynika, że Matka Boska jest dla nich ważniejsza od Boga Ojca i od Syna Bożego, co jest dziwną i w gruncie rzeczy kazirodczą uzurpacją.

  452. @Blogowym Damom,
    bez względu na wiek i miejsce pobytu, dedykuję na Dobranoc, najnowszego anumlika:

    Skradłem panią nocą z wystawy;
    Przez pomyłkę tam panią wstawiono.
    Obok dzbanka, stałaś pani, do kawy,
    Z miną cokolwiek znudzoną.

    Takie stanie, proszę pani, nie dla pani:
    Za wystawą źle, jak wszystko, urządzoną.
    Wiem, że świat twój jest dla pani do bani,
    Lecz do wczoraj byłaś pani czyjąś żoną.

    Obok dzbanka na wystawie stał flakonik
    L’Air du Temps-em do połowy wypełniony
    Na biegunach się kołysał kary konik,
    Kres podróży twej był, pani, niespełniony.

    Czy dla pani, proszę pani, jeszcze znaczą
    Słowa, gestem wpół oddechu niekończone?
    Albo takie, które mając moc żebraczą,
    Otwierają tylko nocą twe ramiona?

    Słów tych skradnę ja dla pani dwa tysiące,
    Każde będzie zdobną pałką twej korony,
    Każde będzie drwiące, lśniące i płonące.
    Lecz swój czas, masz już o pani, odmierzony.

  453. @anumlik
    O kurcze, pamiętam te perfumy L’Air du Temps.
    Dostałam kiedyś w pakiecie ze sporym mydełkiem w firmowej plastikowej mydelniczce. Mam ją do dziś i nie raz zabierałam w podróż, choć już z innym mydełkiem.
    Zasmuciło mnie nieco memento na koniec twojego, jak zwykle perfekcyjnego, anumlika – o tym czasie odmierzonym.
    Ech…

  454. dezerter83
    7 lipca o godz. 22:41

    Dezerterze, skoro zwyczajem najznakomitszych Świadków Jehowy tak obficie uczonymi mężami się podpierasz, to widzę, że gdybym na przykład z powodu uderzenia pioruna w moją komórkę, szukał drogi do jednego z mnogich na planecie Ziemia bogów o nazwie Jahwe, nie znajdę, bo ona jest nie dla takich jak ja buraków. Sam tu kpiąco napomykałeś o niewiedzących na tym blogu i zachęcałeś do wiedzenia, co znaczy, że, powiedzmy, miliard osiemset milionów chrześcijan na planecie tylko z nazwy jest chrześcijanami, bo gówno wiedzą i wiedzieć nie chcą, więc droga do Boga dla nich jest zamknięta. Strach pomyśleć, te buraki nawet Biblii nie czytają, a o Twoich uczonych mężach nie tylko nie słyszeli, ale i specjalnie nie myją uszu, żeby nic uczonego nie słyszeć. Tak więc droga do Jahwe Boga jest tylko dla uczonych i wiedzących. Czyli nie jest nawet dla Jezusa, bo nie był uczony. Nic na przykład nie mówił, że w Biblii będą jakieś ewangelie. To zadaje kłam mitycznemu przekonaniu, że był wszystkowiedzący. Bóg, który potrafił przewidzieć zburzenie Jerozolimy, nawet się nie zająknął, że będą rowery, samochody, telewizja, komórki i samoloty. To co on wiedział? Nic nie wiedział. Tak samo jak cała buraczana ciemnota. Niczym się nie różnił od ówczesnej zwykłej owcy. Dlatego uczeni – w tym Ty – będą zbawieni, a Jezus – nie. Za głupi.

    I drobiazg na koniec, dezerterze. Powiedziałeś: „Żyli wtedy jeszcze naoczni świadkowie działalności, śmierci oraz zmartwychwstania Jezusa”.
    Świadkiem śmierci Jezusa miały być z jego otoczenia dwie kobiety i Jan, Ale zmartwychwstanie zostało urządzone specjalnie w nocy, żeby nikt nie widział. Z ewangelii wynika, że faktycznie nikt nie widział. Wybacz więc ciemnemu burakowi – o jakich Ty świadkach zmartwychwstania, jako mąż uczony i biegły w mowie mówisz? Czy kogoś, komu przedstawiono nieznanego mu człowieka i powiedziano: „to jest Pan”, można nazwać „świadkiem zmartwychwstania”?

  455. pombocek
    8 lipca o godz. 3:47
    „Czy kogoś, komu przedstawiono nieznanego mu człowieka i powiedziano: „to jest Pan”, można nazwać „świadkiem zmartwychwstania”?

    1. Kto przedstawił Jezusa słowami „to jest Pan’ i dlaczego ?

    „A gdy już nastawał ranek, Jezus stanął na brzegu, ale uczniowie oczywiście nie rozpoznali, że to Jezus. Wtedy Jezus powiedział do nich: „Dzieciątka, czy macie coś do jedzenia?” Odpowiedzieli mu: „Nie!” Rzekł do nich: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. ZARZUCILI WIĘC, ALE JUŻ NIE ZDOŁALI JEJ WYCIĄGNĄĆ Z POWODU MNÓSTWA RYB. DLATEGO ów uczeń, którego Jezus miłował, powiedział do Piotra: „To jest Pan!” (…) Kiedy zaś wysiedli na ląd, zobaczyli rozłożone tam ognisko z węgla drzewnego oraz leżące na nim ryby i chleb. Jezus powiedział do nich: „Przynieście trochę ryb, które akurat złowiliście”. Szymon Piotr wszedł więc na pokład i wyciągnął na ląd sieć pełną dużych ryb, których było sto pięćdziesiąt trzy. Ale chociaż było ich tak wiele, sieć się nie rozerwała. Jezus powiedział do nich: „Chodźcie, zjedzcie śniadanie”. Żaden z uczniów nie miał odwagi go zapytać: „Kto ty jesteś?”, ponieważ wiedzieli, że to Pan”.

    Uczniowie „nie rozpoznali” Jezusa, ponieważ ukazał się im w innym ciele niż to w którym widzieli go przed śmiercią. Dlaczego zapytał ich czy mają coś do jedzenia, skoro przed nim płonęło ognisko a na nim ryby i chleb ? Ponieważ ZAMIERZAŁ DAĆ IM SIĘ ROZPOZNAĆ PO CUDZIE, którego za chwilę miał dokonać. Mężczyzna którego ujrzeli po zejściu na ląd, nie wyglądał dokładnie jak ich Mistrz. Pomimo tego, nie mieli wątpliwości z kim mają do czynienia.

    2. Mesjasz złożył swe człowiecze życie w ofierze jako okup za ludzkość. Jezus NIE MÓGŁ więc po zmartwychwstaniu ODZYSKAĆ POPRZEDNIEGO CIAŁA, gdyż ODDAŁ JE za ludzkość

    Nie mógł również odzyskać ciała fizycznego, ponieważ nie miał już mieszkać na ziemi. Jego „domem” są niebiosa, gdzie przebywa jego Ojciec, który nie jest bytem materialnym, lecz duchowym . Dlatego został wskrzeszony jako ISTOTA DUCHOWA.

    Przez 40 dni po zmartwychwstaniu Jezus ukazywał się swym uczniom w różnych materialnych ciałach, podobnie jak w starożytności pokazywali się ludziom aniołowie. Tak samo jak oni mógł w dowolnej chwili materializować i dematerializować ludzkie ciało, by dostarczyć namacalnego dowodu, że został wskrzeszony.

    Po zmartwychwstaniu nie zawsze ukazywał się w tym samym ciele fizycznym i dlatego nawet jego bliscy przyjaciele nie od razu go rozpoznawali . Niemniej dzięki temu, że WIELOKROTNIE ukazywał się im w zmaterializowanych ciałach i przy takich okazjach MÓWIŁ I ZACHOWYWAŁ SIĘ tak, iż mogli go utożsamiać z Jezusem, którego znali, umacniał ich wiarę w rzeczywiste wskrzeszenie go z martwych.

  456. A ten, zdezerteterowany, dalej maszeruje od drzwi do drzwi. Misjonerstwo w rozkwicie musi wciaz u niego trwac. Choc inne religie odstapily od procederu kolonizowania poprzez misjonerstwo

    Zas Prawda Podstawowa SJ taka jest:

    ‚Tylko prawdziwi Swiadkowie Jehowy sa Swiadkami Jehowy. Jak to ‚swiadectwo’ jehowowe sie ma do świadkowania zmartwychwstaniu Jezusa, nie wiadomo. To dlatego Jahwe Najwyzszej*) niech bendom za tem naszom niewiedzem dzienki. Inaczej bysmy byli w glebokim doodoo. Tym przedkanalizacyjnym. Jak w Indii zdepozytowanym na ulicy

    http://wockhardtfoundation.org/pro-bio-toilet.aspx?gclid=CjwKEAjw-_e7BRDs97mdpJzXwh0SJABSdUH0simW9u1WxoHfuIfaUaObqmUvNwx0PnFdy8Qgc-PGmxoCY8vw_wcB

    „According to UNICEF & WHO estimates – 1/7th of the World population still openly defecate in the absence of Toilets. Of these, 60% live in India. The Global impact of poor sanitation on Human & Infant Health is profound.”

    *) W niektorych owczesnych jezykach zblizonych do aramejskiego slowo ‚Jahve’ bylo rodzaju zenskiego. Jesli rodzaj zenski zostal juz wtedy wynaleziony, that is.. Bo dosyc dlugo istnial tylko rodzaj menski. „Jahwe! Mysmy wszyscy z Ciebie wyszli. Tys Matka nasza jest”. Fraza znana do tej pory: „Mysmy wszyscy z Ciebie wyszli. Tys Ojcem naszym” jest falszem religijno-historycznym. O LGBTQ nie wspominajmy przy tej smutnej okazji. Albowiem, pojebstwa tego rozmiaru nie znajdziesz nigdzie indziej.. W LGBTQ czy gdziekolwiek indziej

  457. dezerter83
    8 lipca o godz. 7:08

    W imię ojca i syna, dezerterze, padam na twarz przed Tobą, wierząc, żeś jest pod osobą chleba, głównie – wina.

    „Uczniowie „nie rozpoznali” Jezusa, ponieważ ukazał się im w innym ciele niż to w którym widzieli go przed śmiercią”.

    Zgadzamy się więc, że inne ciało. Ale wedle praw tej ziemi znaczy, że był to inny człowiek. Nikt nie może być nie sobą.

    „Jezus NIE MÓGŁ więc po zmartwychwstaniu ODZYSKAĆ POPRZEDNIEGO CIAŁA, gdyż ODDAŁ JE za ludzkość”.

    Raczysz bluźnić. Bób…pardą, Bóg czegoś NIE MÓGŁ?! Nie mógł przeskoczyć praw fizyki, które sam wymyślił?! Toż w pierwszym cytowanym przeze mnie Twoim zdaniu właśnie przeskoczył!

    „Nie mógł również odzyskać ciała fizycznego, ponieważ nie miał już mieszkać na ziemi”.

    Skąd Ty, obrazoburco, wytrzaskujesz te swoje „Nie mógł”, mówiąc o wszystkomogącym?

    ‚Jego „domem” są niebiosa, gdzie przebywa jego Ojciec, który nie jest bytem materialnym, lecz duchowym . Dlatego został wskrzeszony jako ISTOTA DUCHOWA”.

    A dlaczego został zrodzony jako istota materialna? Oczywiście dlatego, że raz podlega wymyślonym przez siebie związkom przyczynowym, raz one jemu podlegają. Na tym polega plastyczność umysłu apologety i wzniosły jego bełkot.

    „Przez 40 dni po zmartwychwstaniu Jezus ukazywał się swym uczniom w różnych materialnych ciałach”.

    „mógł w dowolnej chwili materializować i dematerializować ludzkie ciało”.

    Słowem: „Nie mógł również odzyskać ciała fizycznego”, ale mógł w dowolnej chwili odzyskiwać. Nie mógł i mógł. To tak jak „Nie zabijaj” i „Zabijaj” w Starym Testamencie, „Nie kradnij” i „Kradnij”, „Czcij ojca swego i matkę swoją” i „Nie czcij ojca i matki”.

    Oto droga do Boga. Dezerteru niech będą dzięki. Gdzie byśmy bez niego zaszli – pewnie w busz.

  458. dezerter83
    8 lipca o godz. 7:08

    Jeszcze wymyśl, dezerterze, dlaczego ten wskrzeszony jako istota duchowa musiał mieć kamień odsunięty, żeby wyjść z grobu.

    I spróbuj dać jakieś świadkowojehowe, czyli najpokrętniejsze z pokrętnych, przybliżenie logiki tej zdaniowej konstrukcji:

    Żaden z uczniów nie miał odwagi go zapytać: „Kto ty jesteś?”, ponieważ wiedzieli, że to Pan”.

    Nie miałem odwagi zapytać spotkanej w mieście kobiety: „Kto ty jesteś?”, bo wiedziałem, że to moja żona.

  459. Zdezerterowany cymbał wyjaśnia:

    „..Jezus stanął na brzegu, ale uczniowie oczywiście nie rozpoznali, że to Jezus. Wtedy Jezus powiedział do nich: „Dzieciątka, czy macie coś do jedzenia?” Odpowiedzieli mu: „Nie!”

    To się zgadza, wiem jak było, bo mi to „uczniowie” na piśmie w niebieskiej książeczce oświadczyli: nie mamy nic do jedzenia.
    Jak nie mają, to nie mają, Jezusek powiedział, gdzie mają łowić, to i złowili.

    Jak już wyleźli na brzeg, to co się nam za scena przedstawia?
    Ano ta:
    „.. zobaczyli rozłożone tam ognisko z węgla drzewnego oraz leżące na nim ryby i chleb..”.”
    Takie coś, czego tu jesteśmy świadkami jehowy, to się w języku ludzi zdrowych na rozumie i na etyce nazywa KŁAMSTWO, ŁGARSTWO, OSZUSTWO.

    Dalej dzieją się ciekawe rzeczy. Jezusek, który właśnie został okłamany, nic sobie z tego nie robi, że jego właśni uczniowie, jego wybrani, wyselekcjonowani, najlepsi z najlepszych, najwierniejsi, umiłowani i w ogóle bardzo ładni (bo Judasz zostal już skasowany), zwyczajnie go wzięli i okłamali.
    Jezusek pomija to, że właśnie został bezczelnie ołgany, w ogóle nie ma to dla niego znaczenia, bo znaczenie ma akurat coś niebywale ważniejszego:
    „Jezus powiedział do nich: „Przynieście trochę ryb, które akurat złowiliście”.”
    To jest bardzo ważna sprawa: jak się ryby złowi, trzeba je wyciągnąć. „Uczniowie Jezuska”, jako zawodowi rybacy nie mają pojęcia, że jak się co złowi, trza w końcu wyciągnąć. Jezusek, właśnie okłamany, musi w tej sytuacji pouczyć „uczniów” o tym, że złowione ryby wyciaga się na brzeg.
    Jest to bardzo ważne. Tak ważne, że jest częścią niebiskiej książeczki, która się nazywa Objawienie. Książeczkę napisał bozia, rączką człowieka, bo sam takich nie ma, chociaż się po Edenie przechadza. Ale może się przechadza jako mający nóżki, tylko nie mający rączek.
    Objawinie musi nas poinformować, za pomocą Jezuska, że jak się rybę złowi, trza ją wyjąć z sieci.

    W tym miejscu chciałbym się zwrócić do naszego blogowego eksperta od rybaczenia, @pombocka: jak to test z rybakami – czy nie poznawszy Objawienia wiedzą, że jak się rybę złowi, to trza ją wyciągnąć, czy nie wiedzą? Da się to zrobić bez czytania niebiskiej książeczki, czy nie da?
    Są z tego dalsze konsekwencje: czy jak ryba leży na desce w kuchni u gospodyni, to wie ona, że trzeba ją oskrobać, wyparoszyć, umyć, pokroić, czy też musi najpierw w tym celu poznać Objawienie.

    Konskwencje są bardzo poważne, a jedna przechodzi w drugą. Tu się znowu zapytam naszego ekspert @pombocka:
    pombocku, jak to jest. Czy kiedy jest rowerzysta i rower, to rowerzysta musi najpierw poznać Objawienie, żeby wiedzieć, że aby nim pojechać trzeba naciskać pedały?
    Czy w celu odbycia przejażdżki rowerem musi mieć maturę z religii?

    Ja rozumiem, że tu mówimy o temacie dosyć śliskim. Bo pedały. A o pedałach albo nie rozmawiamy, albo gadamy jak biskup: pedały won z kościoła kat !

    Wróćmy więc do rzeczy głównej.

    Tych kłamców Jezusek, jak mówi książeczka i Lolek, upoważnił do zrobienia roboty, za którą oddał własne życie: idżcie i głoście Prawdę.

    Jak mają głosić Prawdę, to się z tym można zgodzić: głoszenie Prawdy Całej Prawdy, Jedynej Prawdy, jest robotą przez wielkie litery. A w takiej Wielkiej Robocie nie ma miejsca na prawdę. Zwykłą, prawdę z małej litery.

    Jak mieli zrobić, tak i zrobili: poszli kłamcy w świat głosić Prawdę.

    Ponieważ każdy Polak zna Objawienie czyli Prawdę, od księdza dobrodzieja zwykłego i jeszcze większego dobrodzieja Lolka Kajakarskiego, mamy właśnie Dobrą Zmianę, oraz codzienne, państwowe, pacierze.

    Mamy też partykularnego, niepozornego wyrobnika Prawdy Objawionej, który kłamie do tego najęty: zdezerterowanego.
    Taka jest wola Jezuska. Za co oddał życie.

  460. pombocek
    8 lipca o godz. 9:53

    Pombocku, zdezerterowany pierdzieli poniekąd ciekawie:

    „Jezus NIE MÓGŁ więc po zmartwychwstaniu ODZYSKAĆ POPRZEDNIEGO CIAŁA, gdyż ODDAŁ JE za ludzkość”.

    Jest to sesnacyjna wiadomość: Jezusek oddał za ludzkość torbę, w ktorą była zapakowana jego dusza. Zycie Jezuska to jest jego ciało, a nie jego dusza. I , jak wskazujesz, tego nie mógł.
    Są z tego skutki: kobieta to tez jest torba, na Dziecko Poczęte. Co ją zrównuje z Jezuskiem.
    Życie to kino:
    „cieszysz się?”
    „każdy by się z tego cieszył”

  461. @anumlik
    8 lipca o godz. 0:28

    Piękne.

  462. anumlik
    8 lipca o godz. 0:28

    Ta pani ma rację:
    NeferNefer
    8 lipca o godz. 10:31

  463. Oj. Kto ma rację ten stawia kolację 🙁

  464. Tanaka
    8 lipca o godz. 10:17

    Pomysłem oddawania torby zamiast siebie jestem poruszony, Tanako. Chętnie bym oddał torbę, a nawet dwie (nie skąd bym wytrzasnął drugą, ale stanąłbym na głowie), żeby jeszcze pocierpieć na tym padole z dwieście lat.

  465. pombocek
    8 lipca o godz. 10:05

    Pombocku, uśmiałeś mnie celnością swojego wyjaśnienia.
    Jednak przed pytaniem: „kim jesteś”, jest pytanie pierwsze:
    „kim jestem?”
    Jak się nie wie, kim sie jest samemu, nie sposób wiedzieć o innych.

    Dla mnie to jest calkiem zasmucająca historia: Jezus sobie samemu nie umiał/nie chciał/bał się odpowiedzieć – „kim jestem”?
    Marnie przez to skończył.
    Jakaś pogięta linia bytu:
    „Uprzednio przewidziany”, jak wyjaśniają Lolki. Przez eony czasu był „przewidziany”, a dopiero 2016 lat temu się pojawił realnie.
    W dodatku w kiepskiej pustyni, zamiast w znośniejszym klimacie, takim Lądku Zdroju.
    Nie miał możności życia, ale miał obowązkowe zadanie: dać się zabić w cudzej sprawie: jego tatuś tak ulepił człowieka, i takie sobie wymyślił reguły z nim zabawy, w ogóle nie pytając człowieka o zdanie, ż ten człowiek, wedle reguł bozi – wziął i nagrzeszył A pierwszy grzech, bez żadnego przygotowania i rozeznania, co to takiego, od razu był karany śmiercią. Nie tylko grzesznika, ale wszelkich jego potomków, po skończenie świata, które nigdy nie nastąpi, wedle oświadczeń zdezerterowanego: ludzie posiądą Ziemię na wieczność.
    I Jezus miał, za pomocą własnej śmierci „zmazać grzechy”, których wynalazcą był jego tatuś.
    Ta wieczność co prawda miała początek, w dodatku wiemy kiedy, choć bozi twierdzi, że nie wtedy, kiedy my wiemy, ale znacznie później, czli bardzo świeżo: 5,5 tys. lat temu.
    A jak co ma początek, to nie jest wieczne, tylko ograniczone w czasie, nawet gdyby czas był dłuższy niż spaghetti.

    Z tatusiem nie gadał, co wiemy. A jak raz chciał pogadać, na krzyżu, to tatuś się w ogóle do niego nie odezwał. W takiej chwili !
    Z tatusie zastępczym miał podobnie: też nie było o czym gadać.
    I z mamusią – podobnie. Stosunki na linii synek-matka, musiał Jezusek zakończyć zdenerwowanymi, opryskliwymi i odpychającymi mamusię słowami.
    Nie miał się z kim bawić na podwórku, nie grał w klipe, nie łaził po dachach ani z nich nie spadał. Nie topił się w Jordanie, ani w jeziorze Genezaret, nie strzelał z procy do niewinnych, franciszkowych ptaszków.
    To znaczy strzelał, ale o tym donosi nam nieprawidłowa książeczka, uznana za prawidłowyh Lolków za oszustwo.
    Za dziewczynami się też nie mógł uganiać po kątach całować i bawić w lekarza.
    Gdyby to był robił, rozwijałby się mniej więcej normalnie. I mialby pojęcie o tym: „kim jestem”.

    Nic dziwnego, że wśród tak rzykrych okoliczności życia, przymyszony do poniesienia kary za sprawy tatusia, nie mógł nawiązać żadnych zdrowych relacji osobowych z nikim.
    Mając lat 12 musiał w związku z tym wziąć i zniknąć z kart niebieskej książeczk aż na lat 18. Czyli na tyle, i w takiej fazie życia, kiedy się dorasta, dojrzewa, tworzy poważne plany, uczy fachu, zakłada działalność gospodarczą, uwodzi panienki i roweruje za nim po wariacku przez pół kontynentu, płodzi dzieci i uczy się natrudniejszej ze sztuk – mądrego asystowania dzieciom w rośnięciu, dojrzewaniu i budowaniu odpowiedzi na pytanie: „kim jestem”.

    Jezus był tego wszystkiego pozbawiony.
    Pojawia się znowu, mają juz lat 30, albo i więcej. Bo jak wiemy,nierozstrzygnięty pozostaje spór, czy nauczał raptem kilka tygodni,, miesięcy, czy trzy lata.
    Trzy lata są tu najmniej prawdopodobne dlatego, że Rzymianie z pewnościa nie tolerowaliby takiego typa tak długo, ale jeszcze mniej by z nim wytrzmali tzw. faryzeusze, czyli prawidłowi wyznawcy jego tatusia.
    Takie porkęcone, z góry skazane na porażkę i polegające a przymusie załatwieni cudzej sprawy ze śmiertelnym dla siebie skutkiem, o czym dorze wiedział od początku życia, ba od „przewidzenia” eony czasu wcześniej, musiało być straszną torturą.
    Ale, jak wiemy, tatuś jego w ogóle uwielbiał ludzkie cierpienie, o czym się z lubością rozpisuje na kartach swojej niebiskiej książeczki, byśmy po wsze czasy byli o tym starannie uświadomienie.

    Nie mógł, bał się, odsuwał więc Jezus od siebie reflksję lustra: „kim jestem”.
    On nie wiedział kim jest uczniowie nie wiedzieli kim sami są i kim jest Jezus, i wyznawcy ci prawidłowi i ci nieprawidłowi, nie mają o żadnej z tych rzeczy, włacznie z sobą, pojęcia.

    Dlatego włazi tu ten co nie ma pojęcia i przedstawia pojęcia, o których nie ma pojęcia.

  466. Mili moi
    Porzućcie na chwilę zdezerterowanego (ale, na boga, nie oddawajcie własnych toreb).
    Właśnie leci kabarecik. W Warszawie.
    Serdecznie zapraszam.
    ‚http://jolantasacewicz.natemat.pl/184603,witamy-przywodcow-nato-w-kabarecie-demokracji

    I jeszcze na marginesie. Też stawiam kolację, po pochwaliłam (z nutką refleksyjnej zadumy) świetnego anumlika tuż po północy.

  467. NeferNefer
    8 lipca o godz. 10:47

    „Czemuż się smucisz, ,siostro moja?”
    „Nie trwóż się, Pan jest blisko”

    Jestem organicznie pewien, że jako gospodyni kolacji, sprawiłabyś się znakomicie.

  468. @@NeferNefer, Tanaka
    🙂 🙂 🙂
    To gdzie ta kolacja? [zaciera z lubością drobne rączęta] W Brukseli czy w Warszawie? 😉

  469. @@anumlik, Tanaka

    No nie, no. Daj palec to chapną całą rękę.

    Kolacja w Warszawie, mag się zgłosiła na ochotniczkę *też zacieram rączęta*

    (i żebyśta przez dezertera z torbamy nie poszli)

    Pan jest blisko? Aaaaaaaaaa!!!

  470. Na kogo wypadnie, na tego @mag!
    Trafiona, zatopiona 😉 🙂 😉

  471. @mag

    To co dzisiaj na kolację? 🙂 anumliku Ty drinki poleć boś znajęcy.

  472. OPIS KOLACJI U MAG-ICZNEJ MAG

    Gość pierwszy, co za rogiem zakupił bukiecik,
    Minę miał prosto z Marsa; pożar mogła wzniecić.
    Grzebieniem szylkretowym przygładził makówkę,
    A z rączek charme scałował. Rzucił: orzechówkę!

    Gość drugi wdzięk zostawił damie, sobie spleen.
    Nim usiadł, w szafkę zajrzał pytając: Gdzie gin?
    Spleen gasił bowiem tylko tym, co na jałowcu.
    Mag-ini czule: chlej L’Air du Temps, światowcu.

    Trzeci gość, od progu wołając: klin klinem!
    Gąsiorek przytargał z bzu pędzonym winem.
    Słowik słodko zakląskał, dziczki wonią ziały,
    A stolik przy serwantce lśnił przeczuciem chwały.

    Mag-ini z wolnej woli róść zaczęły pęta
    Oplatając jej nóżki, pętając rączęta.
    Sił ostatkiem, w kieliszki trunki nalewając,
    Szepnęła: kurki w zrazach, czy w buraczkach zając?

  473. I wogle to gdzie jest Tobermory i jego szesnaście piwnic *wielka podkowa na buzi*

  474. @anumlik
    8 lipca o godz. 12:03

    fajtnęłam giczołami do góry.
    anumliku, jesteś wielki.

  475. @NeferNefer
    Wiem 😉 [idzie przygotować kuplety do kabaretu]

  476. na taką kolacyję to i bez specjalnego spiczu nie wpuszczą….

  477. Tanaka
    8 lipca o godz. 11:27

    Znów, Tanako, przenikliwie zaprezentowałeś Jarka, który ma o tyle gorzej od Jezusa, że ma coś wspólnego z Kainem, czyli beznadzieja. Gratuluję, lecę szukać po lombardach, bo wczoraj utopiłem zmartwiona. Do trzech razy sztuka, a był właśnie trzeci.

  478. mag chyba poszła po wiktuały a może łapać zająca? To ja się zajmę przymierzaniem nowiusich sandałków na 13 cm koturnie.

  479. anumlik
    A skądeś ty wiedział, że ja drygina – jak najbardziej? Z cytrynką, lodem i ze schwepessem?
    Czy zamiast zrazów lub zająca mogą być frukty dimary? Nie wykluczam też fruktów słodkowodnych. I białe wino do uzgodnienia? Lepiej się wyznaję na czerwonych, ale podobno do ryb itd. Szkoła mniej ortodoksyjna powiada, żeby pić takie wino, jakie się lubi. Oczywiście spośród wytrawnych.
    Mam taką przyjaciółkę, która uznaje tylko słodkie trunki do wszystkiego i do niczego, czyli sam trunek co najmniej słodkawy, np. Metaxę, której nie znoszę i ona mnie tym wszystkim katuje. A kiedy jest u mnie, grzecznie pije czerwone wytrawne albo drygina. No ale uznałam tę specyficzną równowagę za pewną oryginalną wartość naszych interesujących posiad (rozmawiamy na tak zwane tematy istotne, pożyczamy sobie książki i filmy itd. itp.))
    Ech, brakuje Tobermorego, który pięknie opisywał co z czym i do czego…

  480. pombocek
    8 lipca o godz. 9:53

    1. Mesjasz złożył swe człowiecze życie w ofierze jako okup za ludzkość.
    Sam Jezus powiedział: „Chlebem zaś, który ja dam, jest moje ciało za życie świata”.

    Jak długo ta ofiara miała być ważna? Paweł odpowiada: „Zostaliśmy uświęceni przez ofiarowanie ciała Jezusa raz na zawsze”.
    Jezus NIE MÓGŁ więc po zmartwychwstaniu ODZYSKAĆ POPRZEDNIEGO CIAŁA, gdyż ODDAŁ JE za ludzkość. Nie mógł też użyć ponownie tego ciała, kiedy się materializował. Gdyby ktoś zapłacił dług za przyjaciela, a zaraz potem odebrał te pieniądze, to rzecz jasna dług by pozostał.

    2. Kamień został odsunięty, ponieważ niewiasty które przyszły do grobowca martwiły się w drodze: „ I mówiły jedna do drugiej: „Kto nam odtoczy kamień od wejścia do grobowca pamięci?”
    Gdyby anioł nie odtoczył kamienia, to trudno by im było się przekonać, że Jezusa już tam nie ma. A przecież miały zanieść tą Dobrą Nowinę apostołom.

  481. Tanaka

    Zawróciłem od drzwi, taka jego mać, Tanaka. Jo Cie, Tanako, podam do sprawy. Tag ni moze być, zeby sie z katastrofalnej władzy państwa naigrawać.

  482. @konstancja
    W imieniu @mag się wypowiadał nie będę, ale ja to i bez spiczu widzę Cię na kolacji.
    @mag
    Mogą być morskie robale. Uwielbiam. A do tego schłodzone Chablis.
    @NeferNefer
    O rany! Dla samych sandałków na 13 cm koturnie warto odziać się elegancko na kolację u mag.

  483. @pombocek
    O matko! Ty wiesz jaka ja jestem zacofana względem ciebie?
    Jeszcze nie miałam zmartwiona ani jednego a od lat prawie trzech elegancką, malutką czarną Nokię z klawiszami, bo tak chciałam, ale posiadająca różne użyteczne funkcje.
    Czeka mnie wkrótce wyzwanie, czyli czas na zmianę. Nie wiem czy dobrą, więc jest zmartwiona przejściem niechybnym na zmartwiona.
    Pociesz mnie, ewentualnie.

  484. Konstancja?
    Ależ oczywiście jak najbardziej!
    Prosiemy, prosiemy.
    Nie musisz być na trzynastocentymetrowych obcasach. Ja na pewno nie będę. Preferuję osobiscie kilkucentymetrowe koturny.

  485. @pombocek
    Tyż się ponaigrywam. Sprowokowany linkiem @mag do kabaretu Jolanty Sacewicz, też przygotowałem stosowne kupleciki:

    Teatrzyk pod Anumlikiem
    Ma zaszczyt przedstawić
    DZIADY SMOLEŃSKIE

    PROLOG PREZYDENTA:
    Prezes, tkając sukno pogrzebowe, nuci:
    Bliźniacza ma natura wyzbyła się chuci
    Oplatującej garotą lubieżne zamysły.
    Wżdy, sprawiedliwie, zmysły moje prysły
    Widząc w trotyle spowiniętą tutkę.
    Rzekłem; on milczał. Po czym kErebu się zwrócił
    I odszedł, ginąc w tłumie martwych nieboszczyków.
    Może byłbym od niego dobył co z tajników
    Lub wzajem on ode mnie, lecz właśnie pragnąłem
    Poznać dusze, co przyszły i stały nad dołem
    . *)

    *) Homer, Odyseja?, Pieśń XI

    RDZEWIEJĄCA TUTKA:
    Nad Smoleńskiem znowu dnieje, ja rdzewieje i rdzewieje, oj, doloż moja, doleńko.

    CHÓR:
    Cienko przędziesz, ma Tuteńko, oj, przędziesz cienko.

    SZYDŁO:
    Dziecię rdzewieje i płacze. Ja cię dziecię odsobaczę: Od Putina złego, od Tuska wrażego, od Czarnego Luda, od byle paskuda.

    MACIEREWICZ:
    Ty mi tu, Premiera, mędolić nie będziesz. Siędziesz na fanpejdża, wybuch wydobędziesz. Z samego NAAASAAA.

    CHÓR:
    Oj, dylu dylu, Szydło na badylu;
    Wydobędzie z NASA Hofmana kuta…aaa, kotki dwa…
    W wannie Wattermanaaaa!

    HOFMAN [zza niebytu politycznego w spółce skarbu państwa]:
    Nie będzie byle chór z ozdoby mojej kpił. Ja z Tutką wezmę ślub, w pośrodku strzyg i wił.

    CHÓR:
    Oj, dana, dana, żal nam Hofmana,
    Gdyż jego prącie gnije gdzieś w kącie,
    W wannie Watteramanaaaaa.

    PREZES:
    Naród cudu oczekuje, a on znów się odszczekuje, Hofmanin wraży?

    CHÓR:
    Niech Hofman wraży
    Prezesa smaży
    W wannie Waterrmanaaaa!

    [Prezes smaży się w wannie. Zza kulisy wyślizguje się profesor Rońda]

    ROŃDA:
    Brzozo, ma, brzozo, wyciągnij gałązki, uleć Pegazem; teren, jak ja, grząski.
    Niech skrzydło Tutki, pierdyknie beczkę; sto metrów ściągnie w pięćdziesiąteczkę.

    CHÓR:
    Córki prymicja, syna bar mic(ja?),
    Kuplecik Rońdy; Pegazik?… No, kurwa?… Pegazik?!

    PEGAZ:
    Aa?! Już! Koń by, by
    Wlazł w Wattermanaaaa.

    [Pegaz z Wattermanówną na grzbiecie galopuje po proscenium]

    SZYDŁO:
    Miłość do taty
    Więdnie na raty,
    Zaszyta z trzaskiem
    W prezesa łaskie.

    CHÓR:
    W wannie Wattermanaaaa!

    KURTYNA.

  486. anumlik
    8 lipca o godz. 12:03

    Mag-ini z wolnej woli róść zaczęły pęta
    Oplatając jej nóżki, pętając rączęta.
    Sił ostatkiem, w kieliszki trunki nalewając,
    Szepnęła: kurki w zrazach, czy w buraczkach zając?

    Tak się pierwsza księga kończy. Po niej druga kroczy:

    Szepnąwszy [Mag] siadła, a jak siadła – zastygła
    bojąc się że wzbudzi złe echa straSzydła
    Lecz to nie echo Straszydły tak grało
    Lecz na połmisku coś, niebożę, łkało

    Kurka w zrazach to była, co już miała być zjedzona
    Perspektywą kurkożerczą bardzo obruszona
    będąc młodą lekarką oraz wilka żoną
    rzecze, jąkając się, strwożona:

    Nie chcę być w kapuście, wy mnie stąd wypuś-ćććie
    Nie chcę być zeżarta, nawet w zacnej ucz-czczczcie
    Chcę być uważana, chcę być podziwiana
    Męża chcę ładnego, coś na kształt pawiana
    Będę wtedy Pałacowa, niema Pierwsza Dama

    A jak mi się znudzi, jak niesfornej Zuzi
    Tańczyć chcę, hopaka, bom nie byle jaka
    Albo tango, zmysłową milongę
    Ech, gdybyż mąż nie był takim drągiem…

    Albo nie, wszystko to do kitu!
    Jam Kurka, Dama, chcę sięgnąć szczytu !
    Puszczę się na żywioł, jak dyktują zmysły
    Byle mi te zmysły za predko nie prysły

    Jestem romansowa, niech żyją romanse !
    Goście wokół stołu niech mi robią awanse
    Tu mi podsuwają w buraczkach zająca
    Lecz ja zwiędłego kochasia nóżką nie chcę trącać

    Ułana mi trzeba, z szablą naostrzoną !
    Który wie jak działa kobiece wrzeciono
    Huzara mi dajcie, rozbierzcie go ze zbroi
    Niech na mnie się rzuci i broi i broi..!

    Szwoleżerów bym oddział przeleciała cała
    Takie są potrzeby cnego mego ciała..!

    Więc dajcie mi, goście, jałowcówkę, podajcie i dżina
    A dla pełności, przywleczcie antał starego węgrzyna !

    Niech gra muzyka, i rzecz się zaczyna !

  487. anumlik
    Śliczne!
    Na razie lecę do biblioteki i po zakupy.

  488. @@anumlik, mag
    8 lipca o godz. 12:46

    W kiecke od pombocka bo okazja jest 🙂
    pombocek to umi i wie, kiecki daje i kwiatki

    mag, ale ja modlitewnie uwielbiam wysokie koturny. Te kupiłam z łakomstwa i przeceny bo jestem za wysoka na takie cuda 🙁 mogę sobie chociaż wirtualnie założyć…
    gdybym była mniejsza to chodziłabym tylko w takich albo jeszcze wyższych, chlip.

    ***

    a czy Gospodarz przyniesie coś zawinięte w Politykę?

  489. Tanaka
    I jak ja mam wyjść z domu, kurdebalans, jak co i rusz zatrzymujecie mnie twórczością spontaniczną?
    Nara i nie ma odwołania. Zamykam kompa.

  490. @anumlik
    8 lipca o godz. 13:01

    popłakałam się ze śmiechu, naprawdę 😀

  491. mag
    8 lipca o godz. 13:15

    Legł blog na marach,
    gdy Mag rzekła: nara..!

  492. @Tanaka, z godz. 13:05
    Szwoleżerów bym oddział przeleciała cała
    Takie są potrzeby cnego mego ciała..!

    Więc dajcie mi, goście, jałowcówkę, podajcie i dżina
    A dla pełności, przywleczcie antał starego węgrzyna !

    Niech gra muzyka, i rzecz się zaczyna!

    Gdy na mainstreamie dominuje gender,
    Wyplącz swój zachwyt, mój zacny poeto,
    Z pęt mych półdupków. Gdyś – niby Holender,
    Z cicha latając – opuszczał „na piwko”
    Dziewkę cnotliwą, ufnie czekającą
    Na błysk geniuszu Maestra co drzemie.
    Gender twój – w gotowości dla skrzących
    Bon motów, celnych tyrad i okrzyków –
    Drżał. Poeta zwlókł zad swój z kanapy;
    (Lśnił jak ksiądz Oko w środku rozbójników)
    Rzekł: Złym jest, anumliku, gender w tygodniku.

  493. Żeby tylko z tą kolacją się tak nie porobiło

    Dziesięciu Murzynków

    Dziesięć małych Murzyniątek
    Jadło obiad w Murzyniewie,
    Wtem się jedno zakrztusiło –
    I zostało tylko dziewięć.

    Dziewięć małych Murzyniątek
    Poszło spać o nocnej rosie,
    Ale jedno z nich zaspało –
    I zostało tylko osiem.

    Rzekło osiem Murzyniątek:
    Ach, ten Devon – to jest Eden,
    Jedno z nich się osiedliło –
    I zostało tylko siedem.

    Siedem małych Murzyniątek
    Chciało drwa do kuchni znieść;
    Jedno się rąbnęło w głowę –
    I zostało tylko sześć.

    Sześć malutkich Murzyniątek
    Na miód słodki miało chęć,
    Jedno z nich ukłuła pszczółka –
    I zostało tylko pięć.

    Pięć malutkich Murzyniątek
    Adwokackiej chce kariery.
    Jedno się odziało w togę –
    I zostały tylko cztery.

    Cztery małe Murzyniątka
    Brzegiem morza sobie szły,
    Jedno połknął śledź czerwony –
    I zostały tylko trzy.

    Trzy malutkie Murzyniątka
    Poszły w las pewnego dnia;
    Jedno poturbował niedźwiedź –
    I zostały tylko dwa.

    Dwu malutkim Murzyniątkom
    W słońcu minki coraz rzedną…
    Jedno zmarło z porażenia –
    I zostało tylko jedno.

    Jedno małe Murzyniątko
    Poszło teraz w cichy kątek,
    Gdzie się z żalu powiesiło –
    Ot, i koniec Murzyniątek.

    (tłum. Włodzimierz Lewik, z A. Christie)

  494. anumlik
    8 lipca o godz. 14:06

    Oko jest ptak niebieski
    Ii często wciąga nochem kreski)
    Został schowany, odfrunął ptaszyna
    By Franciszek, jak zleci, go się nie imał
    Wróci, gdy opadną liście.
    Będzie wtedy i mocniej, i ogniściej

  495. anumlik
    8 lipca o godz. 14:06

    Holendrem będąc, wredne mam nawyki
    Bo leję Longe Pure Graanjenever, do niemytej grdyki
    Słowo mam za słowo, a nie nowomowę
    Gdy słucham katola, jakbym słuchał krowę
    Lutra mam za Lolka, rozwody uznaję
    Więc zjadam katolików, lubię się ich najeść

  496. dezerter83
    8 lipca o godz. 12:40

    Skoro z całą świadkowochujo…tfu!…świadkowojehową bezczelnością śmiesz bredzić o Bogu, że coś MÓGŁ, czegoś NIE MÓGŁ, nie rozumiejąc, że tym samym komunikujesz o podległości stworzyciela wszystkiego i największego mocarza jakimś większym niż on siłom, znaczy, że zapędziłeś się w tym durnym religianckim lawirowaniu w tak ślepy zaułek, że już nie wiadomo, gdzie Twoja głowa, gdzie ogon. To wyklucza rozmowę nawet żartem, bo cóż to za żart – gadanie do dupy strony.

  497. „Największe chrześcijańskie osiągnięcie tej ery”. W USA zbudowano replikę Arki Noego

    Jest wysoka na ponad 100 metrów i kosztowała 102 mln dolarów. W pobliżu miasta Williamstown w stanie Kentucky w Stanach Zjednoczonych wybudowano replikę Arki Noego. Zobaczcie, jak wygląda!
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/usa-w-stanie-kentucky-zbudowano-replike-arki-noego/8lc79l
    ============
    Na wszystkim można zarobić, szczególnie zaś, na religijnych gusłach…

  498. @Tanaka, z godz. 15:01

    Zżarł go w izbie pamięci
    Drżały artefakty
    Zastygli w zgrozie święci
    Na takie nietakty

  499. pombocek
    8 lipca o godz. 15:28

    Szkutnikiem co prawda nie jesteś, ale o stateczności, czy środku cięzkości, zapewne masz pojęcie.
    Czy taka krypa mogłaby pływać?
    Śmiem wątpić…….

  500. @wiesiek59, z godz. 15:33
    Jak Panbóg dopuści, to i z kija wypuści.

  501. mag
    8 lipca o godz. 12:50

    Mag, nie pocieszę Cię, bo nie tylko pocieszycielką nie jestem, ale i na zmartwionach się nie znam – nauczyłem się stukać nosem w ekran i to wszystko. Wróciłem z takim samym samsungiem galaxy S III, jaki utopiłem, bo mam do niego parę baterii, których potrzebuję na podróże ze skajpem i kamerą. Kupiłem w komisie za 549 zł, a wczoraj okazyjnie kupiłem prawie nowy nie wiem jakiej marki za 200 zł – więc mam dwa. Straciłem, by zyskać. Odwrotnie niż Kaczka, która zyskuje, by z hukiem stracić. Niech ten utopiony spoczywa w pokoju na dnie.

    Tyle tylko Ci powiem, mag, że dotykowe paparaty uważam za efekt głupawej zabawy projektanckich niedorostków, które fascynują się możliwościami techniki, nie mając bladego pojęcia o człowieku, jego psychice, przyzwyczajeniach, zasadach komunikacji itp.

  502. Pozytek z dezertera jednak jest. Bo co by nie gadac, to dzieki jego bajedom z niebieskiej ksiazeczki zawdzieczamy perelki wydawane na blogu przez pombocka i Tanake …

    I w ten sposob docieramy do ambarasu, czyli do pytanka, czy dziekowac za zdezerterowanego od rozumu, czy nie dziekowac. Ja przynajmniej mam tego ambarasa.

  503. A na szczycie NATO Tusk wyprodukowal tez perelke o demkracji, gdzie zgrabnie polaczyl idee natowskie, z cytacikiem z Thomasa Jeffersona i nawiazaniem do sytuacji w Polsce.

    Rzucil ta perelke przed z pewnoscie nie wieprze zebrane na szczycie, ale dalej sie ta perelka doturla przed PiSowieprze polackie i w gnojowicy przez Kaczynskiego beltanej na mur beton utonie.

    Coby mniej tonela na blogu uwiecznie:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/10,150682,20370746,donald-tusk-kto-podwaza-fundamenty-demokracji-liberalnej.html#MegaMT

    Cytat:
    Kilka godzin przed rozpoczęciem Szczytu NATO w Warszawie odbyło się spotkanie Obama-Tusk-Juncker. Szef Rady Europejskiej wygłosił bardzo wymowne przemówienie, w którym można było usłyszeć wyraźne nawiązania do działań polskiego rządu. Donald Tusk zwieńczył to znanym cytatem prezydenta Jeffersona: ‚Skrępujcie go łańcuchami konstytucji po to, by nie mógł czynić zła.’

  504. wiesiek59
    8 lipca o godz. 15:33

    Wiesiek, z podziwu nad łatwością idiocenia człowieka w obliczu tzw. spraw ostatecznych odjęło mi mowę, dlatego nic już nie mogę.

  505. wiesiek59
    8 lipca o godz. 15:33

    A gdzie sa kangury?
    O kangurach znow chrzescijany zapomnialy… Cholera by ich wziela.

  506. @lonefather
    Kaczysyn ma łańcuchy w głębokim poważaniu. Jak dotąd jest zaledwie jednym z 235 posłów, ale ta cała 234 osobowa reszta ma takie małe piłki do metalu i te łańcuchy przepiłowuje bardzo skutecznie. I Juncker i Tusk i – przed chwilą – Obama mogą mu na to „poważanie” naskoczyć.

  507. lonefather
    8 lipca o godz. 15:46

    Lonek, jak Ty taki chcący jesteś, to Ci jeszcze powiem, jak nas ładnie bozia raczy rybą, za pomocą dezertera:

    „Jezus powiedział do nich: „Przynieście trochę ryb, które akurat złowiliście”. Szymon Piotr wszedł więc na pokład i wyciągnął na ląd sieć pełną dużych ryb, których było sto pięćdziesiąt trzy. ”

    To jest bardzo cenna wiadomość, że tych ryb jest sto pięździesiąt trzy. Ma ona bardzo poważne skutki.

    Jak się już okazało, że 153, to się następnie dowiadujemy następnej rzeczy w sprawie sieci:

    „Ale chociaż było ich tak wiele, sieć się nie rozerwała.”

    Jest to oczywiste, że się nie zerwała. Jezusek przecież wybrał sobie na uczniów oszustów, o czym było wyżej. A oszust taki już jest z wrednej natury, że oszukuje innych, dla własnej korzyści, a nie siebie, dla cudzej. Dltego też oszust robi porządne sieci, a nie byle jakie. I tak wytrzymałość sieci obliczył, żeby wytrzymała 153 trzy ryby.
    Dlatego w Objawieniu musimy się obowiązkowo dowiedzieć, że były to 153 ryby, a nie 154. Wtedy bowiem sieć by się zerwała.
    Gdyy się wzięła i zerwała, nie byłoby cudu. Ale ponieważ wytrzymała, też nie ma cudu.
    Co jest wiadomością cudowną. Zaś brak cudu, umysł zdezeterowany przedstawia jako cud.
    Rzecz się robi znacznie poważniejsza, gdy sobie przypomnimy, że nie tylko tutejszy cymbał brak cudu przedstawia jako cud, ale i nasz Święty Ojciec Święty, kórego 153 pomniki stoją na każdej ulicy i się nie przewracają, co jest istnym cudem.

    Objawienie, jak wiemy, dziala na sposób cudowny. Ale nie w Polsce, któta jest krajem cudacznym, czyli mającym Maryję za Królową oraz fruwającą i przerażającą bolszewia, a Jezuska za króla.
    W Polsce nie dziala dlatego, ponieważ pomimo matematycznie precyzyjnego wyliczenia 153 ryb w niezerwanej sieci, mamy fizykę smoleńską, matematykę smoleńską, mechanikę smoleńską, aerodynamikę smoleńską, gdzie 153 = 46300947, albo 834987, albo 0,000000000001, co się znaczy, że zostali on tam polegli za pomocą zamordowania. Co właśnie jest dziś przedstawiane na Stadionie Narodowym poważnym ludziom z UE i NATO.

    W całym tym przedstawieniu jasełkowym są jednak i inne rzeczy niezwykłej wagi. Dowiadujemy sie bowiem, że się nie dowiadujemy, ile ryb i ile chleba piekli sobie w międzyczasi uczniowie Jezuska na ognisku. Dowiadujemy się natomiast innego szczególu, który musi zostać pomieszczony w Objawieniu, bo ma taką wagę – że piekli na węgli drzewnym. Musi byc jakiś niezwykłej wagi powód, że paliwo w ognisku jest dokładnie wymienione. Mogło być ono, i najczęściej było, zupełnie inne, tańsze, łatwiej dostępne i powszechniejsze: drewno zwykłe, chrust, albo suszony nawóz ośli, lub barani.
    Przeczytajmy wiadomość Objawienia dokładnie:
    „Kiedy zaś wysiedli na ląd, zobaczyli rozłożone tam ognisko z węgla drzewnego oraz leżące na nim ryby i chleb.”

    Objawienie zdumiewająco precyzyjnie inforuje nas o rodzaju paliwa w ognisku i zdumiewająco milczy o ilości chleba i ryb piekących się na węglu drzewnym. Zdumienie rośnie, gdy sobie uzmysłowimy, że nie ma dla nas żadnego znaczenia, czy się chleb i ryby pieką na węglu czy na zwyłym drewnie, ma zaś znaczenie fundamentalne ile jest tych chlebów oraz ryb.
    Wiemy że są i ryby i chleb. Wiemy też, że uczniowie Jezuska kłamali mu w żywe oczy bezczelnie mówiąc, że nie ma. Wiemy, że bezczelne kłamstwa Jezusek uznaje za nieważne, a za niebotycznie ważniejsze to, że ryb w sieci było dokładnie 153. Wiemy też z Objawienia, że tych bezczelnych kłamców Jezusek mianował już wcześniej, i po tych łgarstwach (o których „uprzednio” już wiedział, bo nie byłby przecież Jezuskiem nie wiedząc, jako pełny bozia) zdania nie zmienił, że ci łgarze maja głosić Jego Prawdę. Bo za nią Jezusek oddał życie na krzyżu.

    Zdumienie nasze musi osiągać stan wrzenia, gdy pomyślimy, że Jezusek, któg cała robota przedkrzyzowa polegała na mówieniu Prawdy i byciu bardzo moralnym oraz niegrzeszącym, uważa za normalne i same łgarstwa i ich sankcjonowanie przez siebie.
    Wrzenie zdumienia osiągać też musi wybuchowe ciśnienie w postaci 153 mPa, gdy pomyślimy i o tym, że te niezwykłe wiadomości Objawienia nie sa przedmiotem żadnych badań tęgich teologów, począwszy od Ojców Kościoła, po samego tęgiego Panzer-Ratzingera i jego przybocznego Świętego Ojca Świętego.

    Takaż Objawiona ważność: 153 ryby i węgiel drzewny i takaż Objawiona nieważność co do żarcia, że Uczniowie kłamali, a Jezusek skwitował łgarstwa jak Święty Ojciec Święty: panowie, w porządku; Rodacy, nic się nie stało !

    Nasze zdumienie musi mieć siłę termonuklearną, gdy sobie i to przypomnimy, że za jedno słowo Objawienia, lub za jego brak, za jeden przecinek, kropkę, ba, za kleks, cień rysika na papierze, lub zagięcie arkusza, chrześcijanie się mordowali milionami, palili, wyklinali .
    Mordowali niechrześcijan, całe narody i zaludnione niechrześcijanami kontynenty. Bo klamstwo uczniów było usankcjonowane, uświęcone i Objawione. Bo 153, a nie 152 i bo węgiel drzewny, a nie chrust.

    Oto słowo bozi.

  508. @Tanaka

    wielce pouczajacy tekst i madry w sprawie pomnika prymasa Hlonda
    (moj jeszcze w poczekalni)

    pozdrawiam

  509. ozzy
    8 lipca o godz. 17:42

    Aaaa, u Dziadula. Mój wpis też się wysiedział.

  510. Z bloga dr. M. Piskorskiego
    Nigdy nie zamkniecie mi ust – nie liczcie NATO…
    7 lipca 2016

    Jak Państwu zapewne wiadomo, przebywam właśnie w Areszcie Śledczym przy ul. Rakowieckiej. Wg przekazów medialnych mam być podobno oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji, Chin, a nawet Iraku. Nie mam wątpliwości, że każdy inteligentny człowiek sam będzie wiedział co myśleć o sformułowanych w taki sposób zarzutach. Nie mam zamiaru się żalić ani utyskiwać na swój los, wiem że kiedyś prawda wyjdzie na jaw, a odpowiedzialni poniosą zasłużoną karę. Moje zatrzymanie to jednak jedno z przewinień mniejszego kalibru tych, których mam na myśli.

    A mam na myśli miłościwie nam panującą opcję pseudopatriotyczną, która bezkarnie wpuszcza na teren Polski obce wojska na takich samych prawach jak naszą narodową armię (kuriozum, czegoś takiego nie było za czasów Układu Warszawskiego!). Mam na myśli tych, którzy w imię walki z urojoną komuną (kierowanej przez Sławomira Cenckiewicza, beneficjenta kilku stypendiów w USA) robią wszystko by odebrać chwałę żołnierzom polskim wykrawiającym się pod Lenino, Kołobrzegiem czy w Berlinie. Mam wreszcie na myśli tych, którzy na balcerowiczowską patologię chcą odpowiedzieć jeszcze większą, firmowaną nazwiskiem byłego prezesa Banku Zachodniego, Mateusza Morawieckiego, jednego z najtwardszych lobbystów na rzecz TTIP czyli umowy o wolnym handlu między UE, a USA. Nie chcę powiedzieć, że im się „dziwię” bo przecież na ich czele stoi Beata Szydło, która na własnej stronie internetowej chwali się szkoleniem w Departamencie Stanu USA.

    Nie, nie udało mi się przemycić komputera z internetem do celi, ale na wolności (póki co) pozostało wielu ludzi, którzy starają mi się pomagać tak jak to możliwe i których poprosiłem o prowadzenie w miarę możliwości tego bloga. Pamiętajcie Szanowni Czytelnicy, że ostatnie co nam teraz wolno to dać się zastraszyć moim losem. Musimy walczyć wszelkimi środkami, o Polskę wolną od obcych wojsk, o Polskę prowadzacą pokojową politykę, o Polskę sprawiedliwości społecznej. Dlatego zapraszam w sobotę 9 lipca o 16.30 na Plac Zamkowy w Warszawie gdzie moi przyjaciele zbierają się by protestować przeciwko podżeganiu do III wojny światowej przez zgraję zbrodniarzy, która w tych dniach będzie decydować o wystawieniu Polski na atak. Demonstracja jest legalna i zarejestrowana.

    Jeżeli ktoś z Państwa chce mi pomóc lub do mnie napisać, załączam krótki poradnik opracowany przez moich przyjaciół:

    1) POMOC FINANSOWA

    Dowolnej wpłaty dokonujemy na konto nr: 80 10 10 1010 0401 9413 9120 0000

    Adresat/Odbiorca: Areszt Śledczy Warszawa Mokotów ul. Rakowiecka 37

    Tytułem: Piskorski Mateusz Andrzej syn Jerzego

    2) LIST

    Ponieważ wszystkie listy przechodzą przez cenzurę w prokuraturze, wysłanie na adres aresztu powoduje konieczność odsyłania poczty do prokuratury. Najlepiej więc list włożyć do koperty zaadresowanej:

    Mateusz Andrzej Piskorski s. Jerzego

    02-521 Warszawa, ul Rakowiecka 37
    Areszt Śledczy Warszawa Mokotów

    Następnie do koperty z listem wrzucić zwykły znaczek pocztowy i włożyć w kopertę adresowaną do prokuratury czyli:

    01-163 Warszawa, ul. Ostroroga 24E
    Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji

    Oraz ją także opatrzyć znaczkiem.
    ==============

    I co wy na to?
    Przyszły kombatant?
    Pierwszy, czy drugi po Kotlińskim więzień sumienia?

  511. „Jezusek, który właśnie został okłamany, nic sobie z tego nie robi, że jego właśni uczniowie, jego wybrani ,zwyczajnie go wzięli i okłamali”.

    „A gdy już nastawał ranek, Jezus stanął na brzegu, ale uczniowie oczywiście nie rozpoznali, że to Jezus. Wtedy Jezus powiedział do nich: „Dzieciątka, czy macie coś do jedzenia?” Odpowiedzieli mu: „Nie!” Rzekł do nich: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. Zarzucili więc, ale już nie zdołali jej wciągnąć z powodu mnóstwa ryb (…) Kiedy więc Szymon Piotr usłyszał, że to Pan, (…) rzucił się w morze. A inni uczniowie przybyli łódką — bo byli niedaleko od lądu, zaledwie około dziewięćdziesięciu metrów — wlokąc sieć z rybami. Kiedy zaś wysiedli na ląd, zobaczyli rozłożone tam ognisko z węgla drzewnego oraz leżące na nim ryby i chleb. Jezus powiedział do nich: „Przynieście trochę ryb, które akurat złowiliście”. (Jana 21:4-10).

    Nawet ekspert od wszystkiego, ma problem ze zrozumieniem, że to Jezus – oczekując na brzegu – przygotował dla swych uczniów posiłek z ryb upieczonych na ognisku z węgla drzewnego. Cóż, najlepszym się zdarza.

  512. wiesiek59
    8 lipca o godz. 18:27

    Nie wiem. Mam zbyt duzo watpliwosci wobec tego pana. Choc zasdniczo od jakiegos czasu chodzi mi po glowie koniecznosc stworzenia funduszu do oplacania obrony przed nacierajacym kaczyzmem, to nie sadze, ze kazdemu nalezy pomagac. Zwlaszcza w sytuacji tak daleko watpliwej jak ta.

  513. Wyczekujący II Rewolucji Październikowej wiesiek 59,
    O jednego więźnia sumienia mniej:
    http://natemat.pl/184495,bunt-w-faktach-i-mitach-wsciekli-dziennikarze-odchodza-i-zakladaja-tygodnik-faktycznie
    Co do tego drugiego, to nie zdziwiłbym się, gdyby szpiegował; tacy jak on, za forsę zrobią wszystko.
    PS. rozumiem Twoją do niego sympatię, taki sam miłośnik komuny jak Ty.

  514. „Nawet ekspert od wszystkiego, ma problem ze zrozumieniem, że to Jezus – oczekując na brzegu – przygotował dla swych uczniów posiłek z ryb upieczonych na ognisku z węgla drzewnego

    Cymbał od wszystkiego bredzi ponad miarę odpowiedzi. Ale daje kolejne Objawione matematyczne wiadomości: łódź była 90 metrów od brzegu.

  515. ryby rybami ale frukty dimare? Nie przypalają się aby?

  516. Przychodzi do lekarza Niepoprawny Poeta. Z wena na glowie.

    Zapytuje lekarz:
    – Pan poeta?
    Wena:
    – A gdzie ta.
    – On wszystko co wypisa, z rzyci mi wysysa

  517. @anumlik

    Mysle, ze sie mylisz w opisie rzeczywistosci.

    Zlo zostalo spuszczone z lancucha 25 Pazdziernika 2015 roku, przez tych Polakow, ktorzy zaglosowali za PiSem i tych, ktorzy nie poszli zaglosowac.

    W kampanii przedwyborczej, jak wiesz nie bylo jednego slowa o planowanym „pilowaniu lancuchow”, co samo w sobie bylo ich „pilowaniem.”

    Przypatrz sie sie sytuacji jaka mamy, moimi oczyma.

    235 wystarcza do wyzwolenia sie „zla” i ten EVIL sie panoszy, co widac, slychac i czuc.

    I choc „lancuch krepujacy” konstytucji wciaz jest, to jak widac „zlo” nic sobie z niego nie robi. A raczej stara sie toworzyc wrazenie, ze sobie nic z niego nie robi.

    A dlaczego sie stara?

    Mysle, ze dlatego, ze tak naprawde to ma „pelne gacie” i daltego udaje, ze ma „w dupie” i sie nie boi. Zlo kaczynskie liczy na to, ze jak zagmatwa sytuacje, to wszelkie wyrzadzone krzywdy i glupoty, nie dopadna go nie bedzie ponosil odpowiedzialnosci.

    I wlasnie dlatego, choc mogloby Kaczynskie PiSowskie zlo isc do przodu i robic co chce, za prawanem „suweren tak chcial”, to co prawda idzie, ale dalej zawziecie „piluje lancuchy konstytucyjne”, liczac na to, ze „ciemny lud” sie nie zorientuje, kiedy co zrobili, a kiedy prawo stanowione to sankcjonowalo.

    Wiec „piluja” i licza na to, ze sie uda.

  518. dezerter83
    8 lipca o godz. 18:43

    Nie istniał w tamtych czasach system metryczny- to po pierwsze.
    Po drugie, nie mogły być przygotowane chleb i ryby, PRZED złowieniem ryb w jeziorze.
    153 ryby ważyć mogły ile?
    300- 600 kg, licząc współczesną miarą?

    Znany juz wówczas wielokrążek, nie takie cieżary podnosił……
    A zawodowi rybacy z takim połowem nie mieliby problemu.
    Gorzej z zawodowymi bajkopisarzami.
    Ręce splamione jedynie inkaustem plus fantazja- to wychodzi z tego opisu….

  519. sugadaddy
    8 lipca o godz. 19:05

    Smutne, że kolejny człowiek dał się kupić, sprzeniewierzając zaufanie i pieniądze mu powierzone……

    Kasa to niezły wynalazek.
    Szatana…..

  520. @wiesiek59, z godz. 18:27
    I co wy na to? – pytasz – Przyszły kombatant?
    Pierwszy, czy drugi po Kotlińskim więzień sumienia?

    Raczej użyteczny idiota, niż ruskij szpion. A że świr, to na pewno. Zaciekawia mnie jedno. Po co wklejasz takie bzdety, jak ten list Mateusza Piskorskiego? Jeśli chcesz mu pomóc finansowo (o co Piskorski prosi), to wyślij na jego konto, które podaje (chyba to konto aresztu śledczego?) stosowną kwotę nie zawracając innym głowy, a jeśli chcesz wzbudzić wobec niego współczucie, to chyba też pomyliłeś adres. We mnie nie wzbudziłeś.

    Na marginesie tego listu. Uświadomiłem sobie jak pojemna jest amerykańska tolerancja wobec różnych nacji i postaw. Z jednej strony amerykańskie fundacje fundują stypendium naukowe Sławomirowi Cenckiewiczowi, o czym donosi Mateusz Piskorski (w 2000 Cenckiewicz otrzymał grant Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku. Od 2005 do 2007 był stypendystą Free Speech Foundation w Chicago – możemy wyczytać na stronie internetowej Cenckiewicza), który nie kryje swej przynależności do lefebrystów (związany z duszpasterstwem Bractwa św. Piusa X – możemy wyczytać na tej samej stronie w internecie). Z drugiej zaś strony dzień 26 marca Kongres USA czyni Dniem Edukacji Narodowej, na pamiątkę i w rocznicę urodzin rabina Menachemama Schneersona, nieżyjącego już przywódcy bardzo wpływowej chasydzkiej sekty żydowskiej, Chabad-Lubavitch (Ruch Lubawiczerów). Naczelny rabin Rosji, Berel Lazar jest także chasydem z sekty Chabad-Luavitch, ale tam lefebryści raczej nie mają czego szukać. W USA jest to – jak widać – jest to możliwe. Lefebrysta i Lubawiczer w jednym stali domu. Fajnie. Dla mnie fajnie.

  521. anumlik
    8 lipca o godz. 19:40

    Jest kilka aspektów.
    Piskorski może być „pożytecznym idiotą”, albo więźniem sumienia, pogladów.
    Tego na tym etapie nie rozstrzygniemy.
    Ale sygnalizuje szerszy problem.
    Na ile różni stypendyści podlegaja wpływowi darczyńców?
    Ulegają wpływowi kultury która ich finansuje?

    Skoro przyjęto że szkoły rosyjskie są be, bo kształtują poglądy, to to samo założenie powinno obowiązywać w drugą stronę.
    Budowanie agentury wpływów, warstw opiniotwórczych przeznaczonych do wykorzystania w krajach trzecich, jest działaniem uniwersalnym, dla WŁASNYCH korzyści, a nie krajów pochodzenia stypendystów.

    Nawiasem mówiąc, niejeden rząd na uchodźctwie zmontowano juz z takich figur.
    I zainstalowano w sprzyjających okolicznościach w kolonii zdobytej dzięki przewrotowi, czy rewolucji.

    Ja dostrzegam prawidłowość.
    Emigranci z USA zajmują sporo ministerialnych miejsc w krajach pochodzenia przodków.
    Litwa, Gruzja, Polska, zapewne jeszcze kilka krajów.
    Mały figiel, a Tymiński zostałby prezydentem……
    Czyje interesy by reprezentował?
    Czyje reprezentował Saakaszwili, czy Grybauskidze, nietrudno zgadnąć.
    A Rostowski, Sikorski?

    Może jest to szukanie drugiego dna.
    ale, siedzę sobie OBOK, niespecjalnie sie ekscytując, i usiłuję na zimno patrzec na ręce szulerom……

  522. @lonefather, z godz. 19:17
    Żadnej rzeczywistości nie opisywałem. Ona, ta rzeczywistość, sama się pisze na naszych oczach. Od znacznie wcześniej niż od 25 października ubiegłego roku. Konstytucję pod potrzeby PiS-u (a właściwie pod swoje potrzeby) Kaczyński chciał zmienić już w pierwszym okresie swoich rządów (2005-2007), ale nie miał wystarczającej liczby psów łańcuchowych. Teraz ma i żadne bon moty Jeffersona mu w jej sparaliżowaniu, a później zmianie (w ramach dobrej zmiany) nie przeszkodzą.

  523. Jak juz o konkrety sie rozchodzi, to ja sie zapytam, czy wegiel drzewny byl z drewna drzew lisciastych, czy iglastych?

    Bo sie o to rozchodzi, ze jak z iglastych, to ryby bylyby nie tyle upieczne, co osmolowane i oczadzone co nie jest zbyt dobre jako „przyprawa”.

    Gdy za „starych dobrych dni”, Polityka byla drukowana w wielkim gazetowym formacie, to byla nie tylko ciekawa do czytania, ale miala tez liczne uboczne zastosowania.

    Jednym, zapewne nie czestym, bylo zastosowanie „kulinarne” i to nie jako „obrus”, ale do przyrzadzania potraw. I o takim zastosowaniu opowiem.

    Takei jedno zwiazane z tematem i zwiazane z rybami jednoczesnie jest takie:

    Jednego lata zaplanowalismy troche jezior i troche Kanalu Augustowskiego kajakami. Jeziora byly jak zwykle, za to Kanalem doplynelismy az do samych zasiekow granicznych z drutu kolczastego, co nas oddzielal, od serdecznego naszego przyjaciela. Zawrocilismy i poplynelismy z powrotem, zeby dotrzec do Narwii i dalej do Warszawy. Nie pamietam juz nazwy sluzy, gdzie sie sluzowalismy razem z miejscowymi rybakami co wracali z polowem do domu. Sluzowanie trwalo kolo 20 minut, co wystarczylo do nabycia droga kupna, kilku ryb na obiad. Koniec sluzowania, rybacy na motorku sobie odplyneli, my spokojnie powioslowalismy do pierwszej „mijanki”, gdzie zacumowalismy i zorganizowalismy obiadowy biwak.

    Chrust na ognisko to byl drobiazg, ale niestety sama „smolna sosna” nie nadajaca sie do pieczenia nad zarem, i nigdzie w poblizu nie dalo sie znalezc duzych lisci na owiniecie ryb do piecznia. I wtedy moja mama wpadla na pomysl, ze jak nie ma lisci, to owinmy w gazete …

    Jedna gazeta, jaka mielismy, byla wlasnie Polityka na papierze gazetowym. Troche masla, przyprawy, ciasne zawiniecie w wielowarstowa ochronna „Polityke” i wlozenie do popiolu przykrytego weglami drzewnymi, jakby sie pieklo ziemniaki.

    Po 30 minutach, „niebo w gebie”…, ale nic, ani plocie, ani szczupak, nic nie bylo w stanie pokonac „Okonia w Polityce”…

    Co prawda skora byla upieczna na chrupko, ale sie nie nadawala do zjedzenia, bo byl na niej odwrocony lustrzanie druk, tak wyrazny, ze sie dawalo czytac, ale rybka w srodku… byla tak smakowita, ze w najleszej restauracji takiej nie dostaniecie.

    Jak w kazdym domu, tak i u nas kraza wspomnieniowe anegdotki. Rozne, liczne, ale jedna, ktora niezmiennie sie pojawia, zawsze gdy jemy rybe, jest wspomnienie „Okonia w Polityce”, pieczonego w ognisku, na mijance, na Kanale Augustowskim.

    Jedyna ryba, ktorej nie probowalam to jest Fugu i nawet jesli odwiedze kiedys Japonie to watpie, zebym sie zdecydowal. Wiele jest niezwykle smacznych potraw na bazie rybnej, rozne dania z ryb czesto az zapieraja dech w piersiach, a u mnie w pamieci tkwi i pewnie az do smierci nie zniknie wspomnienie tego nadzwyczajnego smaku „Okonia w Polityce”, znad Kanalu Augustowskiego.

  524. anumlik
    8 lipca o godz. 20:02

    Mnie nie musisz tego przypominac. Ja mam na tego przekreta oko od samego poczatku, gdy sie mi na oczy narzucil, gdy przeczyalem po raz piwrwszy tytul, „Wasz prazydent, nasz premier” i info, ze na pomysla wpadl niejaki Jaroslaw Kaczynski.

    Juz wtedy sobie pomyslalem, ze to musi byc niezla „glista obslizgla” z tego Kaczynskiego.

    I co o nim slysze to nic tylko jeszcze bardziej glizdowaty i wiecej jeszcze obslizgly.

  525. @wiesiek59, z godz. 20:00
    Dałeś się złapać w pułapkę ofsajdową, w którą Cię wprowadziłem – przyznaję – świadomie. Nie bez kozery wspomniałem, że Berel Lazar jest naczelnym rabinem Rosji. Lazar, zanim przyjechał do Rosji, był obywatelem (powtórzę – obywatelem amerykańskim). Putin (jeszcze jako premier, przy udziale Miedwiediewa) w ciągu jednego dnia przyznał mu obywatelstwo rosyjskie i unieważnił wybór naczelnego rabina Rosji, wybranego demokratycznie. Wybory powtórzono, a Lazar (z Lubawiczerów) został wybrany naczelnym rabinem. Ma ogromny wpływ na politykę rosyjską. Amerykaniec? Ortodoksyjny Żyd? Chasyda? No, no. Zadaj, Wieśku, pytanie – czyje on interesy reprezentuje, ten rabin Lazar? No zadaj?

  526. wiesiek59
    8 lipca o godz. 19:33
    „Nie istniał w tamtych czasach system metryczny- to po pierwsze”.

    Nie słyszałeś o tym, że polskie przekłady NT to tłumaczenia z greki ?

    Chciałbyś, żeby polski tłumacz użył miar długości, którymi posługiwali się Hebrajczycy w I wieku ? Ponieważ z odkryć archeologicznych wynika, że łokieć miał ok. 44,5 cm, a sążeń ok. 1,8 m, można wyrazić miary biblijne we współczesnych jednostkach. Możesz więc obliczyć sobie, ile łokci albo sążni mieściło się w owych 90 metrach.

  527. ps. @anumliku

    A opisales rzeczywistosc „pilowania lancuchow konstytucyjnych” przez 234 poslow PiSu.

    Opisales, czy nie opisales?

    W/g mnie opisales calkiem slusznie i udatnie.

    Wiec po co sie wypierasz tego, ze opisales?

  528. @lonefather
    Ja opisałem oczywistą oczywistość, opisywanie rzeczywistości pozostawiam Tobie 😉

  529. @Wiesiu

    Syna ze szkoly odbieralem i o tej „Arce” myslalem. Myslalem tak…

    Wydawaloby sie ze oglupieli, ale to brdzo madrzy ludzie ja wybudowali. TA Arka to bedzie znakomity biznes. MAja glowe na karku amerykance, jak jasna cholera maja.

    Nie mam pojecia ilu zwiedzajacych sie da przez nia przepedzic dziennie, ale mysle, ze te 105 baniek w docach to sie im blyskawicznie wroci, a potem bedzie juz tylko czyty zysk…

    A jak by sie jeszcze trafil jakis film do krecenia, to tylko darmowa promocja.

    Recze, ze jesli jeszcze nie zaczela ta Arka obrastac straganami, jadlodajniami, hotelami, motelami i wszelakim turystycznym badziewiem, to za chwile zacznie. Choc na pierwszy rzut oka wariactwo, ale jak sie zastanowic, to superbiznes, bo katoliki i inni chrzescijanie beda walic jak szaleni, zeby sie dac oskubac z kasy.

  530. @anumliku

    Jedyne co opisuje, to Kontrrewolucje Kaczystowsko Kosciolkowa. NA opisywanie oczywistosci oczywistych, jakos szkoda mi czasu, bo sa tak oczywiste… (lol)

  531. anumlik
    8 lipca o godz. 20:14

    Jako że te nazwiska nic mi nie mówiły, nie wnikałem w koneksje, czy wyznania.

    Moja konstatacja sprowadza się do tego, że kilka zaledwie krajów świata, przygotowuje kadry zarzadzające dla całej reszty będącej w sferze ich wpływów.
    Krajów niezależnych jest niewiele.

    Wyjątkiem sa Chiny.
    Szkolą swych studentów wszędzie- nawet w Polsce.
    I te cholery wracają do kraju.
    Najczęściej z newralgicznymi danymi z krajów goszczących…….
    I to jest sztuka.
    Tak patriotycznie zmotywować młodych, by dla własnego kraju spożytkowali swą wiedzę.

  532. Przekład- jak sama nazwa wskazuje- powinien byc wierny.
    No chyba że to Koran, gdzie nie wolno zmienić nawet literki.
    Pzekład przekładu z przekładu, i zaczyna być problem.

  533. @wiesiek59, z godz. 20:34
    To już kilka krajów świata przygotowuje kadry zarządzające dla całej reszty</i<? Nie tylko Stany Zjednoczone Ameryki Północnej? No, no 🙂 Postęp widzę! Ależ to jest oczywista oczywistość. Dobrze jest jednak móc z czego wybrać.

  534. lonefather
    8 lipca o godz. 20:05

    „Okoń w Polityce” brzmi świetnie, a smakował, jak zeznajesz, jeszcze lepiej.
    W gazecie nie piekłem, za to piekłem w czym innym: piecu ziemnym. Własnej produkcji. Nie rybę, a kurczaki. Tzn. od kurczaków się zaczęło. Zostały on upieczone dla gości, w krajobrazie, a goście przed nocą mieli wrócić do domu.
    Jak zjedli co im upiekłem, to zostali trzy dni, a ja pieklem i piekłem. Nie mogliśmy przestać się zajadać.
    Musiałem zorganizować kuchenny ciąg technologiczny: asystenci od pracy przy piecu, asystenci od zwożenia kurczaków i innych kulinariów ( najbliższy sklep – 14 km), co sie przekształciło w także w kulinaria mięsne i rybne z powodu niewystarczających zapasów kurczaków w sklepie; asystenci od mycia naczyń w jeziorze, aranżacji stołowej, asystenci asystentow…
    Daliśmy radę, było nas 24. Siła dwa raz większa niż u Jezuska rybackiego.
    W miarę pieczenia jednak ludności przybywało: sąsiedzi krajobrazowi zaczęli się interesować przebiegiem wydarzeń i łącznie było nieco mniej niż 153 sztuki, ale do około 40-tki doszliśmy.

  535. lonefather
    8 lipca o godz. 20:30

    Jasna sprawa – z Arki będzie biznes.
    Tym lepszy, że Arka leży na piachu, a nie pływa po morzach. Nie trzeba nic udowadniać, a jest udowodnione dla wyznawców bozi: jest Arka, jest interes, bozia daje proszącym.

  536. @wiesiek59, z godz. 20:39
    Przekładów Koranu, różniących się nie tylko literkami, jest mnóstwo. W niemieckim obszarze językowym „biega” kilka przekładów, w których poszczególne aje tak się różnią, że można je odmiennie interpretować. W angielskim takoż. Jednym z najwierniejszych przekładów (a jest to opinia uczonych w piśmie koranistów) jest przekład Koranu na język polski, którego dokonał Józef Bielawski, arabista i twórca arabistyki na Wydziale Orientalistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Inny polski przekład Koranu, Jana Murzy Taraka Buczackiego, polskiego Tatara, jest tak różny od przekładu Bielawskiego, jak dzień jest różny od nocy.

  537. Tanaka
    8 lipca o godz. 20:43

    Piekliscie „golce” w folii, czy ” w pierzu” glina obotczone?

    Ja mam doswiadczenie z oboma. Najlepsze byly takie, co sie koniom pod kopyta napatoczyly i „polegly” w czasie szrzy kawaleryjskiej na wioske… (lol)

    No tak, fakt jest niezaprzeczalny i sie nie bede wypieral, ze robilismy to specjalnie.

    Skubac, skubanych sie nie chcialo, wiec sobie przypomnialem, ze jak sie w glinie obtoczy, to gdy sie bedzie wyparek gliniany z kurczakiem w srodku rozbijac, to wszelakie pierze o piorach nie wspominajac z glina odejdzie.

    Osobiscie te ” w glinie pieczone” preferuje. Z folii sa suche i nieporownywalnie mniej smakowite.

    A choc „te zgliniakow” wymagaja ponad dwuch godzin pieczenia, to oczekiwanie jest wynagradzane smakowitoscia jedzonka.

  538. anumlik
    8 lipca o godz. 20:41

    Lista absolwentów Saint Cyr, Woroszyłowki, West Point, Sandhurst, jest imponująca.
    I pełna egzotycznie brzmiacych nazwisk……..

    A to tylko lista najbardziej oczywistych miejsc szkolenia.
    Są jeszcze uczelnie cywilne.

  539. Tanaka
    8 lipca o godz. 19:10

    Dużo z tego, co dezerter ma tu do powiedzenia, nie ma żadnego związku z poruszonymi przez kogokolwiek wątkami religijnymi, w które on się ze swoimi niby-wyjaśnieniami nieproszony wtrąca. Popisuje się nazwiskami, cytatami, komentarzami idącymi w bok od tematu lekcji, no i okropnie lubi precyzować lub prostować, np. skąd się wzięły metry w Nowym Testamencie. Nie jest chyba na tyle głupi, by liczyć, że zwabi religijnie jakąś owieczkę, natomiast polubił rolę Naczelnego Korektora Biblijnego. Jest próżny jak każdy, kto woli wypowiadać się publicznie niż niepublicznie, czyli jak my wszyscy. Uzależnił się od nawiedzania blogu, zwłaszcza że spotyka się z odzewem. Nie polemizuje, bo jak znawca prawdy miałby polemizować z ignorantami. Również dlatego nie polemizuje, że polemizować nie kazano. Zamiast polemik są większe lub mniejsze nazwiska, cytaty i wyuczone interpretacje wydeklamowywane przez ileś tysięcy czy milionów Świadków Jehowy.

    Ale dezerter nie jest standardowym Świadkiem Jehowy. Zastanawiam się, czy on w ogóle jest jeszcze Świadkiem Jehowy, czy też Świadkiem Samego Siebie. Standardowy dawno wziąłby dupę w troki i poszedł w kibinimatier stąd, gdzie go wyraźnie nie chcą. A on tkwi jak żołnierz papierowy na bidecie i kwitnie. Dlatego sądzę, że stał się narkomanem. Uzależnił się od blogu. To o wiele mocniejsze dla jego ego niż wałęsanie się po ulicach, chałupach i spotkanie jednego na parę tysięcy, który zechce się zatrzymać w biegu i zamienić parę słów. A tu ma czytelników może morze…no – niechby parę setek…a choćby i dziesiątków. A jeszcze się do niego odnoszą! Co to się z ludźmi przez internet robi…Mówię też o sobie.

  540. Tanaka
    8 lipca o godz. 20:46

    … jest Arka, jest interes, bozia daje proszącym.

    ????????????????????

    Proszacym daje powiadasz?
    Mi sie widzi, ze jak sie ma „pomysla” to sie nie trza nikogo o nic prosic, same przyjda, same dadza, znaczy sie same za bilety zaplaca i same pamiatki zakupia i same za nocleg zaplaca i w knajpach za zarcie…

    Jak w Licheniu… , zupelnie tak samo jak w Licheniu …

    Co wiecej, jak sie wiesc po swiecie chrzescijanskim rozniesie, to jakas czesc tychz Lichenia zaplaci za wycieczke do tej amerykanskiej Arki…

    Tak wiec poza chrzescijanami, co za wejsciowki zaplaca, zaden z jej wlascicieli „nie poplynie”, a wrecz odwrotnie, tym bardziej, ze sie do jej budowy przyczynilo wielu, pracujac nieodplatnie wspierajac „dzielo boze”.

    I tak sie na marginesie zastanawiam, czy u nas byloby to mozliwe w kraju tak ponoc na wskros chrzescijanskim?

    Bo u nas, to byloby tak jak w zacytowanymnizej tekscie, a jesli nie doslownie tak, to takpodobnie, ze nie do uwierzenia jak identycznie;

    http://joemonster.org/art/13044

    A amerykancom sie udalo… wybudowac. Co moze oznaczac, ze bozia im sprzyja bardziej, niz my sprzyjamy bozi.

  541. @wiesiek59, z godz. 21:01
    Nie kumam, co chcesz mi przez tę wyliczankę wyznać? Że szkolący mają własne tajne interesy szkoląc egzotyczne nazwiska? Pewnie mają, ale właściciele tych egzotycznych nazwisk powinni umieć odróżniać tajne przygotowania i oczekiwania, od jawnych. Jak nie umieją, to zostają uznani za użytecznych idiotów, jak umieją i nie spieprzają gdzie pieprz rośnie, zostają agentami. Czasem – jak są wybitni – wpływu.

  542. @@@ Nefciu, anumliku, Tanako & cons.
    No to chyba „po kompocie” (jak u Przybory), czyli po kolacji, bo wszyscy jakby o niej zapomnieli.
    Może inną razą?
    Mnie w każdym razie trochę apetyt odeszedł, gdy nieopatrznie posłuchałam (w Faktach po faktach na tefałenie) co mają do powiedzenia pisowskie prymusy na temat „zaniepokojenia” prezydenta Obamy stanem demokracji w Polsce.
    Dam seczego na dobranoc najwyżej wespół w zespół z Moim.

  543. @mag

    Bo UNE jak @anumlik suszniscie wskazal wciaz „lancuch konstytucyjny”pilnie piluja swoimi malymi pilkami do metalu…

    Tez se dam dzis seczego… Tym bardziej dam, ze watroba wciaz pozwala (lol) a okolicznosci sa wybitnie „spozywcze”…

    Tyle, ze jutro trza sie bedzie od nowa wzic w garsc i o dobro Rzeczpospolitej sie upominac i walczyc, jak kto moze i mu rozum nakazuje.

  544. pombocek
    8 lipca o godz. 21:11

    pombocku,
    jak juz wyzej uzewnetrznilem mam odczucie w duzym pomieszaniu…

    Bo z jednej strony, to wkurza mnie bajedowanie zdezerterowanego, a z drugiej strony to sie ciesze gdy widze Twoje, czy @Tanaki polemiki.

    Spoko od blablableblable dezertera, ma byc cena za utrate waszych polemik?

    No wiec, nie bede „dziekowal” dezerteru, ale bede zalowal, jesli strace PERLY waszych z jego bredniami polemik.

    Bo tak sobie w koncu mysle, ze w bardziej zlozonych rekacjach umyslowych, jak w chemicznych, potrzebny jest „katalizator” i ta role calkiem udanie wypelnia zdezerterowany od rozumu.

    Nie mieszaj sie, nie turbuj, po prostu pisz i daj sie cieszyc czytelnikom produktami swojego rozumu.

    A ja, z gory Tobie dziekuje, cieszac sie na mysl, ze bede czytal, co piszesz do dezertera.

  545. @@mag, lonefather, and co…
    Wasze zdrowie. Ja sobie trochę seczego sączę od dwóch godzin, morskie robale mi się skończyły. Trochę mi jeszcze w butelce zostało. Jakby co, mogę otworzyć drugą. Prosit!

  546. @anumliku

    Ja dzis klasykiem lece… znaczy sie Bloody Mary… i mam jeszcze na kilka kolejek…

    Prosit !

  547. Zdrowie, zdrowko, zdrowenko … Pan i Panow i Gospodarza, co nas gosci.

    Ja sie nie odlaczam, tylko bede biegal od kuchni do kompa, bo sie w zwiazku ze zblizajaca fala upalow, napalilem na chlodnik litewski i go zamierowuje zrobic.

    Niestety nie mam zsiadlego mleka, jakie miala babcia, mleka co nie wypadalo z kamionki choc sie ja odwrocilo do gory nogami.

    Mam za to 1kg Kefiru z Krasnegostawu, polskie buraczki z bocwinka i polski koperek, wraz z ogurkami… ide robic… bede kompa dopadal … kciuki trzymajata, nie z amnie, ale za to, zeby sie jutro okazalo, ze Jasiek bedzie jadl … (lol)

  548. anumlik
    8 lipca o godz. 21:18

    Szkoły kształtują system postaw , wartości, nastawień, młodych ludzi.
    To sie nazywa wychowanie w pewnym duchu.
    Ten duch, nastawienia, zostaja przeniesione do krajów pochodzenia i wpływają na podejmowane w przyszłosci decyzje.
    Gospodarcze i polityczne.

    Urabia sie młodzież pod pewnym kątem.
    Oczekując efektów w przyszłości, procentujacych życzliwością.
    Nieprzypadkowo nasz KK zajnwestował we własne kuźnie kadr.
    Nieprzypadkowo Francja, Rosja, USA, inwestuja w zagranicznych studentów spore pieniądze.

    Tyle w tym temacie……

  549. lonefather
    8 lipca o godz. 21:18

    Byłem w Licheniu, widziałem, więc jestem Świadek. Narody klękajcie, bo zaprawdę powiadam.
    Licheń to przemysł porażania: robienia w robaka, trzebienia i okradania. maskuje się to za pomocą uszczęśliwiania. Co się robi bardzo tanio: wytrzebiony robak ani się zorientuje, jak jest robiony w bambuko.
    Gigantyczny kościół wciska człowieka w ziemię. jest robakiem przy tej orgomności. Przed kościolem wielkie pole, na nim wynznawca ma się zgubić i całkiem zatracić: jak pole jest puste, to doznaje na nim poczucia zagubienia, bez bozi na nim przepadnie. Jak jest pełne, to w tłumie się rozpuszcza.
    Dookoła same cuda: jaskinie, plastikowe delfiny pluskające i wodą święconą sikające, dziewice schhylające się dziewiczą rączką, by zaczerpnąć Wody Życia, nenufary, talblice, inskrypcje, orly, sokoły, Stacje Drogi. A co płyta, co inskrycja,, co stacja, to zaraz gigantyzm powagi, napuszenie, uwznioślenie, Słuszność i Prawda Jedyna.
    Schody przed kościołem ogromniaste, po sam horyzont, od lasa do lasa. Kolumny niebo podpierające, bez nich by się zawaliło. Oklejone orłami rzymskimi i słusznymi inskrypcjami, tombak ślusarki okienisk i drzwisk bije po oczach i poraża.
    jak się wlezi do środka, znowu bije: światlość wiekuista spływa spode kopuły. Muzyka niebiańska wyłazi spod podlogi, ze ścian, dywanów, betonu i uszu każdej panzerzakkonicy pilnującej z policyjną dokładnością by każdy był należycie zarobaczony.
    A dookoła tej kościelnej świętości sklepy, sklepiki, punkty nabycia, knajly, hoteliki, przemysłowe spanie – ściągną forsę z każdego, choćby mieli z gaci wyciągnąć Po ściągnięciu haraczy i zarobaczeniu, można się nagrodę przespacerować w świętej mgiełce fontann, by poczuć pocałunek Panienki, lub łzę jej serdeczną, zależnie od instrukcji.

  550. @pombocek
    Wiesz co, pombocku, pomyślałam sobie, że może i fajnie być takim ześwirowanym dezerterem.
    Mieć jakąś ideę fix i się z nią obnosić. Ba, cierpieć za nią, będąc namolnym z racji działalności misyjnej, więc i doznając przykrości od nagabywanych. To pewnie działa trochę a może nawet bardzo jak narkotyk.
    Kurde, nie mam niestety i nigdy nie miałam predylekcji, żeby załapać się na jakieś fiksum dyrdum.
    Jestem wprost niesłychanie sceptyczną osobą, co nie oznacza że modelowo racjonalną.

  551. mag
    8 lipca o godz. 21:26

    Po kompocie. doszło do zajęć w podgrupach: jeden oddaje sie we władzę seczego, drugi wcina chłodnik.
    miał być dziń i zając buraczkach

  552. @loniu
    Wiesz, że boćwinke, razem z liśćmi trzeba najpierw posiekać i dusić w malej ilości wody, pod przykrywką, żeby była miękka (ja dodaję odrobinę octu winnego, co by kolor nie „uciekł”).
    Jak przestygnie, przelewasz do większego garnka (ja używam glinianego ceramicznego) dodajesz zsiadłe albo kefir, jogurt, ew. trochę kwaśnej śmietany, drobno pokrojony ogórek, szczypior lub dymkę i koper, ew. ze 2 ząbki zmiażdżonego czosnku (jak kto lubi), dosalasz. No i mieszasz, mieszasz.
    Pardą, że ci walnęłam przepis, nie pytając, czy ci w ogóle potrzebny, ale zaszkodzić nie zaszkodzi.
    Taki chłodnik dobrze robić na noc, żeby się do następnego dnia. „przegryzl”.
    Skool (w ramach seczego)!

  553. mag
    8 lipca o godz. 22:04

    Ta trzeźwość mnie u Ciebie wzięła, mag, z równoległą zdolnością do bardzo uroczego pijanienia. Które to równoległości nie nic Ci nie ujmują kobiecości.

  554. Tanaka
    Nic straconego. Na razie robimy chłodnik na jutro.
    A seczego przy okazji.

  555. @wiesiek59, z godz. 22:03
    Cieszę się, że przemówiłeś po człowieczemu, bo czasem tak nawijasz, że nie wiem czy na blog Jacka Kowalczyka, czy na cmentarz w Pradze podczas posiedzenia Sanhedrynu trafiłem. No, mają ci oni (te Kacapy, Jankesy, Żabojady, Brytole i Watykańce – o Cadykach nie zapominając) swoje interesy i preferencje. No mają. A ludzie mądrzy (Penie Wiesiek, a kto to jest człowiek mądry?) mają swoje kiepełe. Jak wejdą w preferencje Jankeskie, to Jankesów będą zawsze i wszędzie chwalić, a jak w Kacapskie, to Kacapów trzymać się będą. Niektórzy, Panie Wiesiek, to z muslimami trzymajo, choć do chrztu świętego trzymane były. A inne to za Ojcem Dyrechtorem w ogień piekielny wskoczą.

    Inny ogień ojca dyrektora nie otacza, proszę @wieśka59.

    Prosit! 😉

  556. @Tanaka
    Damy (prócz mag) zaniemówiły, zając gdzieś pokicał (ale go jutro, rańcem, za słuchy od tej króliczycy, co ją obraca, wyciągnę), morskie robale przyrządziłem (roboty przy nich mało) i przy schłodzonym Chablisie siedziałem oczekując propozycji. I co. Zwietrzałe Chablis traci na smaku, więc seczegolnąłem lampeczkę, potem drugą, trzecią. I poszło. Ale jutro będzie dobry dzień. Tak myślę. Aha. Teraz Twoja kolej na anumlika. Nie ma letko 😉

  557. @mag
    8 lipca o godz. 21:26

    Ja nie zapomniałam o kolacji, nawet się zapytałam ale panowie uczenie rozprawiali to nie chciałam bruździć.
    Sama siedzę w domu, seczego samemu nie smakuje. Chyba pójdę i obejrzę drugi czy trzeci film w tym roku. W sam raz jakąś głupawkę na lato, o tornadzie czy cuś.

  558. Wczoraj skontrolowałem własnymi stopami ujście kanału Jamneńskiego. Znów zakorkowane. Tak się wyszkoliłem w przewidywaniu, że znam dzień i godzinę, jak spojrzę akurat na zegarek. Morze nagromadziło sobie przy mniejszym falowaniu piasku między brzegiem a falochronem, więc przedwczoraj, jak dmuchnęła zachodnia ósemka w porywach dziewięć, zatkanie kanału było formalnością. Wygląda na to, że falochron, który miał chronić kanał przed zatykaniem, przyczyni się do częstszego zatykania. Na tę jego nieoczekiwaną funkcję wyłożono bardzo oczekiwane przez wykonawców prawych i lewych koło 18 milionów. Teraz jezioro będzie się podnosić jeszcze bardziej niż przed budową, jeśli będzie chciało samo sobie wypłukać drogę do morza. Chyba że tradycyjnie, jak za starych dobrych czasów, koparka pomoże.

    https://lh3.googleusercontent.com/-8bg2C_MZ0HE/V4AMJaccyyI/AAAAAAAAJD4/WAXxWFYoItQ5e5AfUoazdw9WdpRodsOXwCL0B/w962-h541-no/DSCN0139.JPG

  559. @NeferNefer
    Panowie poniektórzy są wciąż zafascynowani (?) zdezerterowanym.
    Nie bardzo rozumiem dlaczego, bo mnie te „scholastyczne” rozmówki już dawno znudziły.
    No i zapomnieli o kolacji.
    A ty się nie przejmuj, załóż nowe trzynastocentrymetrowe sandałki, weź seczego (samemu też smakuje, to przesąd, że – nie) i obejrzyj jakiś film. Niekoniecznie mądry i ambitny.

  560. @mag
    8 lipca o godz. 22:48

    No właśnie, nareszcie jakiś głos rozsądku. Sandały są super, kupione przez internet a pasują idealnie i piękne. Potuptałam sobie po domu ale niestety mam 3 metry wzrostu i na ulicę nie wyjdę:(
    Seczego jednak nie, mimo chęci bo potem nie mogę spać a nie mam ochoty przewracać się do 3 nad ranem.
    Panowie zepsuli kolację tym gadaniem, wszystko stygnie, zupka z muszek…

  561. mag
    8 lipca o godz. 22:48

    Mag bezwarunkowo umiłowana, kiedy mówisz: „Nie bardzo rozumiem dlaczego, bo mnie te „scholastyczne” rozmówki już dawno znudziły”, to mówisz tak kobieco, że mi aż wyć się chce do kobiecości jak staremu wilku na odludziu. Cóż to za cudowna przeszłość, kiedy moja żona mawiała:
    – Jak on może gdzieś chlać to piwo, jak ja tu siedzę, biedna, sama i wolę herbatę?!.

  562. kolacja zjedzona?
    uff…apetyt mi się skończył…
    Mojemu Mecenasowi usunięto w klinice 12 zębów. Zostało mu 12?
    nie wiem, w dziób nie zaglądam, pokiereszowanyjest trochę, bo usunięto kotu zęby w uśpieniu…
    chlip chlip (bo strasznie mi żal mojego Mecenasa)

  563. @NeferNefer
    Do zupy z muszek w waniliowym sosie jak najbardziej pasuje szklaneczka seczego. Może być CCK. Zgadnij, Neferko, co to takiego? Tymczasem filmik przedgłupawkowy. Wuala, Madam:
    https://www.youtube.com/watch?v=FIxngDtK_BU

  564. pombocek
    8 lipca o godz. 21:11

    Już mialem do Ciebie rzecz napisaną, ale mi wcięło. Był to znak od bozi: nie pisz o mnie prawdy.
    jak się wezmę, to napiszę znowu, Ale już nie teraz.

    Co też jest adresem do @anumlika: kolejna produkcja mową wiązaną, proszę bardzo, jak mi spłynie ze łba. Co dowodzi, że jestem jak bozia: bozia wymysla, ale rączka apostoła, albo jakiego naprutego winem musi siąść na tyłku i napisać.
    Ja, na razie, myślę. Albo, na razie, tak samo: udaję.

  565. @magus

    nie pokpiwaj z Panow, bo oni nie na zdezerterowanego oczekuja, ale na okazje by perlami intelektu zblysnac (lol)

    Co im i nam, pozytku intelektualnego przyspaza.

  566. @NeferNefer
    … „w wanliowym sosie” (ta zupka)?
    Pani Słowikowo, to ile ty masz tak naprawdę wzrostu? Co to znaczy, że nie wyjdziesz na ulicę w TYCH pięknych sandałkach?
    TO chyba normalne że jesteś wysoka, bo taki trynd panuje w przyrodzie.
    Ja mam ledwie 1, 60 czyli na obecne czasy – tyle co kurdupel i dodawalym sobie z 10 cm, dopóki mogłam chodzić na wysokich obcasach, a to – niestety – z wiekiem – na ogół mija.
    Ciesz się wiec – póki co – obcasami choćby do nieba. Nogi w takich pantoflach wyglądają najlepiej.

  567. @lonefathe, z godz. 23:08
    oni (…) oczekują, ale na okazję by perłami intelektu zabłysnąć

    Siadł koński błyskotek przodem do zadu kobyły.
    Wrzasnął, aż zwalił płotek: Na skok nie mam już siły!

  568. NeferNefer
    8 lipca o godz. 22:35

    Nefciu,
    Ja niby nie sam, ale sam w obszarze seczego…
    Bo gdybym mlodego mial uwzgledniac ro musialbym @anumlikowe Chablis mlekiem, albo sokiem jablokwym wypijac. Co jak sama nez watpienia wiesz, byloby rzeczonego mleka, profanacja.

    Wiec od czasu do czasu pociagne Bloody Mary, co mnie rozgrzesza na niwie wegetarianiskiej.

  569. mag
    8 lipca o godz. 23:11
    to miał byc mój tekst. Czytałaś moje mysli?

  570. @anumlik
    8 lipca o godz. 23:06

    Nie wiem co to CCK:( nie było komu naumieć.

    A filmik obejrzałam, fajny. To może jednak poproszę szklankę seczego – ale tylko do połowy!

    @mag

    Sześć komarów zapiekanych w konwaliowym sosie – tak to szło, jestem na 95% pewna.
    178. Dodaj 13 i no, nie wyjdę. Ale sama zobacz, czy można się było oprzeć?

    https://goo.gl/photos/m3tdKYzhe8dzFzyc6

    Może do pracy założę, jak nikogo nie będzie. Gdybym ci ja miaaaaała… 165 cm ale bym obcasiska nosiła, chlip.

    @Konstancja

    Pogłaskaj ode mnie kiciusia.

    @lonefather
    8 lipca o godz. 23:21

    Mleko, pfuj. Nieprawda że kto nie pije mleka to nie rośnie. Matko, co by było jakbym piła.

  571. @magus

    FAkty fizczne swiadczom niezbicie. Sama widzialas, wiec wiesz o czym mowie.

    Cale zycie pilem, pije i pil bede… mleko…

    Rezultaty sama widzialas, wiec zaprzeczyc skutkowi „wyrosniecia” nie mozesz (lol)

    Moja 194 swiadczy za mna i za mlekiem.

  572. @NeferNefer
    CCK – Czysta z Czerwoną Kartką. Szklanką – do dna!

  573. A u mnie zza otwrtego okna dobiegaja odglosy takie, ze kilkanascie lat temu, to juz bym dzwonil na policje, ze „gwalca kobiete”…

    A ja spoko!
    Siedze, slucham i wiem, ze nikogo nie gwalca… , ze to tylko lisy sie „pieprza”, a lisice usatysfakcjonowane, tak wlanie swej satysfakcji seksualnej daja wyraz.

    Jak latwo sie pomylic, co nie?

  574. @Konstancja
    Widocznie blisko nam do siebie i to jest najfajniejsze, co się w życiu zdarza, że ludzie czasem nadają na tych samych falach, choć nie zjedli przysłowiowej beczki soli czy czegoś tam.
    Skoro już się odezwałaś, to chciałam spytać, jak tam się miewa Wasz prezydent Jaśkowiak, który tyle krwi napsuł piśdzielcom (pardą), że mu nie darują i jakie są nastroje w mieście.
    Słyszałam już o „wolnym Poznaniu”, ale jak się to przekłada na realia?
    Mam ogromny sentyment do tego miasta, bo i do przyjaciół poznaniaków jeszcze z lat wczesnej młodości (wyobraź sobie, poznanych kiedyś na autostopie).

  575. @lonek

    Jakbym piła mleko (pfuj) to byłabym jeszcze dłuższa, thankyouverymuch.

    Jakby się kto pytał to jestem przed telewizorem, w piżamie w koty i w sandałach.

    (no to cyk, anumliku)

  576. anumlik
    8 lipca o godz. 23:41

    I z kapslem aluminiowym … Czerwona byla cool, „niebieska”, to byl obciach…

    Ech ! Bylo, minelo i se „ne wrati”, jak mawiaja bracia czesi…

    Troche pijacko, troche vojacko, troche wspominacko… Dedykuje:

    https://www.youtube.com/watch?v=W8MZAVqKnNA
    (lol)

  577. NeferNefer
    8 lipca o godz. 23:43

    (no to cyk, anumliku)

    A ja znow sam … zeszzzz… Ale w przeciwienstwie do PiSu… DAM RADE !!!!

    *********************

    No to… CYK obecnym i przytomnym… hahahhahaaa…. Prosit !

  578. @Nefciu
    Sandałki są śliczne, a 1,78 to żadne znowu halo. Kobitki o tej długości CHODZA na takich obcasach po Warszawie, nie tylko na wybiegu dla modelek. Ja im mogę prawie wejść pod pachę jak się mijamy , ale nikomu to nie przeszkadza. Ogólnie duża/gruba chyba nie jesteś, bo wtedy byłby problem.
    Mam podobne sandałki, ale wytrzymuję w nich 2-3 g. max chodzenia.

  579. Przytomnym i nieprzytomnym…
    Madrym i brzydkim…
    Kobietom i mezczyznom…
    Doroslym i dzieciom, co wciaz niedorosle …

    Slowem wszystkim, ktorzy mysla, czyli MYSLACYM dedykuje i idem spac:

    https://www.youtube.com/watch?v=6nmzEuTZQTM

    ps… @mag,
    Dzieki, potwierdzilas co niby bylem pewny, ze i listki skroic i dac sie „pregryzc”. Dzieki spokojniejszy jestem o rezultat, bo kefirek coraz kwasniejszy…

  580. ja chyba pilam od małej krowy, bo podobnie jak @mag urosłam.
    Obcasy noszę, szczególnie latem. ale odwagi bym nie miala, żeby wejśc na takie szczudła (przepraszam Nefer, dla mnie to szczudła, mam 162, gdy rano wstaję, do wieczora zdeptałabym się jak nic w tych pięknych (!) sandałkach). Najmodniejszy kolor nude.

    Kotek przeżyje, ma ok. 12 lat (dokładnego wieku nie znam) i bardziej mnie obchodziło to, jak przeżyje narkozę.
    śmieszne bylo jedynie, gdy usiłowal wstać po przebudzeniu.Jakby sobie wlał seczego i to w duzych ilościach…

  581. mag
    W mieście bardziej się mówi o szantażu względem dyrektora biura Prezydenta, wobec ktorego wojewoda zastosował szantaż. Czego się teraz wypiera, bo w kurskiej tv nie pokazali tego fragmentu.

    W każdym razie apel smoleński został odczytany nie na pl. Mickiewicza, tylko na ul. Strzalkowskiego( nazwisko 13 latniego chłopca, który zginął niedaleko siedziby UB na Jeżycach)w obecności innej grupy kombatantów czerwcowych.
    Czerwcowi kombatanci też się podzielili…

    Poznaniacy mówią, że Jaśkowiak pokazał, kto ma w Poznaniu ja…; wielu zaimponował swoją postawą, bo i zwykli poznaniacy nie chcieli apelu smoleńskiego.
    Teraz martwią się gdańszczanie; z okazji rocznicy sierpnia znów ma sie powtórzyć apel Macierewicza.

  582. łeeee, już widziałam ten film, i do tego chała.

    Z puszki sobie coś odgrzeję, może Apollo 13.
    Czytam właśnie „Oko na niebie. Historia teleskopu kosmicznego Hubble’a” i polecam.

    @@Konstancja, mag

    A jak się natkniesz na „Ścieżki Północy” to nie czytaj, okropne, brutalne i szkoda że nie mogę „odwidzieć”
    Sandały są popielate, na zdjęciu kolor nie wyszedł. Stabilne i wygodne, się nie bojam.
    I się świcą 🙂

    mag, dzięki za miłe słowa. Gruba nie, lonek z Tanaką mogą przyświarczyć.

    ***
    cyk, lonek, sowwy.

  583. Chyba jednak @neferka wypiła seczego.
    Dobranoc z Państwem.

  584. Nefciu

    Bez ochyby, czy ociagania poswiadczam ! Sam naocznie w Brukselce widzialem (lol)

  585. @Konstancja
    Rada Muzeum Powstania Warszawskiego też nie chce, przy okazji apelu na cześć Powstańców Warszawskich, apelu na cześć poległych na polu chwały smoleńskich „zdradzonych o świcie” przez Kaczorów. Nawet na piśmie wystosowała stosowny apel.
    http://www.newsweek.pl/polska/rada-muzeum-powstania-warszawskiego-nie-chce-apelu-smolenskiego,artykuly,388679,1.html

  586. W odroznieniu od pierdol wypisywanych na tym blogu do dezertera ccigodnego, nuzacych i Nefcie i mag(usie), ja niniejszym skladam Podanie do Niego

    PODANIE DO DEZERTERA CCIGODNEGO

    Zwracam sie z uprzejma prosba o pomoc w sprawie niezwykle akurat dla mnie waznej. Jest to ciagnecie kontynuacji sprawy wczesniej markowanej, sporo wczesniej, juz na tym forum. Rozchodzi sie o moje Dziecko.

    Moje Dziecko sie wdalo w RELACJE z Dzieckiem rodzicow bedacych pelnosprawnymi Swiadkami Jehowy. Pelnosprawnymi oznaczajace ich, rodzicow, aktywne marsze od domu do domu, od drzwi do drzwi, przynoszac Good News. I przekonujac mieszkancow zza owych drzwi wygladajacych, ze strachem, do wlaczenia sie w rodzine ruchu Swiadkowego „Watchtower and Awake”.

    Ich Dziecko postanowilo, kilka lat temu, sie odciac od tego procederu wciskania Good News na sile. Potem napotkalo ono, w barze zdaje sie, moje Dziecko. Ktore raczej zblizone jest w pogladach nie tylko do mnie , ale i do pogladow tego, niniejszego, blogu.

    Krocej mowioncy. Dzisiaj, po paru latach kohabitacji tej dwojki Dzieci, jehowianska rodzina wystawila ultimatum: albo wracasz na nasze swiete lono swiadkowe, albo jestes wypisane z rodziny rodzicow i rodzenstwa. Rodzenstwa, dodajmy, w wiekszosci wciaz pozostajacego pod przemoznym wplywem jehowitow. Czyli, maszerujacego od domu do domu, proponujac mieszkancom tych domow „Watchtower and Awake”.

    Do czasu tej decyzji, zwiazki rodzinne zostaja zawieszone w prozni. Twoj kohabitacyjny partner – czyli moje Dziecko – nie jest welcomed w naszych progach.

    W niniejszym podaniu zwracam sie do Ciebie, Ccigodny Dezerterze, o oswietlenie mnie w nastepujacych dwoch tOmatach:

    1. Czy to ultimatum rodzicielskie, wystosowane do ich wlasnego dziecka, wynika z nakazow religii Swiadkow Jehowy? Czy z czego innego? Np. z bezdusznosci rodzicielsko-ludzkiej?
    2. Czy ewentualny powrot dziecka jehowitow na lono jego rodziny laczy sie z koniecznoscia:
    a. zerwania zerwania stosunkow z moim, niejehowickim, dzieckiem?
    b. NAWROCENIA mojego niejehowickiego dziecka na jehowicka wiare?
    c. zawarcia slubu z moim Dzieckiem? i, na koniec
    d. jesli koniecznosc zawarcia slubu, to jakiego? Czy moze on byc zawarty jako slub cywilny?

    Z gory dziekuje za ewentualna odpowiedz, Ccigodny dezerterze.

    Podpisal:

    Wyzej podpisany Nick

  587. @NeferNefer
    Jeszcze seczegujesz? Zdrówko! oraz Cyk!

  588. Nic nie piję, tylko wirtualnie, z żalem daję słowo honoru. Niestety.
    Cyk wszystkim, oglądam Apollo 13.

  589. pombocek (22:38)

    „-no/DSCN0139.JPG falochron, który miał chronić kanał przed zatykaniem, przyczyni się do częstszego zatykania. Na tę jego nieoczekiwaną funkcję wyłożono bardzo oczekiwane przez wykonawców prawych i lewych koło 18 milionów. Teraz jezioro będzie się podnosić jeszcze bardziej niż przed budową, jeśli będzie chciało samo sobie wypłukać drogę do morza. Chyba że tradycyjnie, jak za starych dobrych czasów, koparka pomoże.”

    https://lh3.googleusercontent.com/-8bg2C_MZ0HE/V4AMJaccyyI/AAAAAAAAJD4/WAXxWFYoItQ5e5AfUoazdw9WdpRodsOXwCL0B/w962-h541

    Pominmy te -no/DSCN0139.JPG. I zastanowmy sie:

    jak to jest mozliwe, ze taka horrendalna bzdure wcielono w zycie podczas antykomunistycznych – czyli RYNKOWYCH – czasow?

    Przez tysiace lat, koparka w ogole nie byla do niczego potrzebna

  590. Widzę jednym okiem że wyszedł mi wpis pod tytułem „stłukłam sobie kolano o dyszel a Szkot w tobie na umór rozkochany”
    wcale się @mag nie dziwię że zdumiała.

  591. Jak se dam zseczego to siem niemal z automata na rosyjski przestawiam…

    I nieuniknienie sciezka wiodaca przez klasykow i Okudzawe, znioslo mnie na Vysotskiego, gdzie sie antknalem na rewelke… Trudno wprost uwierzyc, ze Wolodia Vysotski tyle let temu juz wiedzial o co siem rozchodzi w pincset plus, czyli 500+ i o czym zaspiewal proroczo w pieni, ze te pincset wkolo nas otacza… :

    A zreszta, co ja sie bede produkowal, prosze Pan i Panow !!!!

    Przed wami … Wolodia Wysotski:

    https://www.youtube.com/watch?v=nBvtPsHxhQM

  592. Rozumiesz @anumliku..

    Chyba Ty jeden jedyny, na blogu Jacka Kowalczyka jestes w stanie zrozumiec jezykowo i znaczeniowo, to co nie wypowiedziane doslownie i co czuje, gdy slucham Wolodie Wysockiego spiewajacego o „piecsetce dookola”, bo mam do cholery jasnej prawo, widziec ta peirdolona PiSowska „pincsetke” dookola …

    No moze jeszcze @ozzy, choc on juz nie jest Polak, ani russki, ale rozumiec co znaczy to co spiewa Vysocki, to zrozumie.

    Ostatni „wlew” i idem spac…. I tak jestem tyklko bezsilnym obserwatorem i komentatorem.

    Pa ! Do jutra !

  593. Co my na to?

    „Szczyt NATO. Warszawa zdezorganizowana. W centrum wiele glownych ulic pozamykane dla samochodow i rowerow. Jezeli ktoras otwarta, to czesto nie mozna parkowac. Kolo hoteli gdzie mieszkaja delegacje i miejsc obrad to nawet pieszo chodzic nie wolno, wszystko obstawione kordonami policjantow (nie wiem, czy w innych miastach w Polsce jakas policja sie ostala, wyglada jakby cala do stolicy sciagneli). Stacje wypozyczania miejskich rowerow wyblokowane. Kosze na smieci i donice z kwiatami wywiezione. Nad miastem lataja drony i smiglowce. W bardziej odludnych miejscach zaparkowaly wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych. Obled po prostu.”

    I, na koniec

    „Wiele firm zlokalizowanych w centrum na dzis po prostu sie zamknelo, albo dziala w ograniczonym zakresie. W mojej szefostwo zaapelowalo, zeby kto ma mozliwosc to pracowal dzis zdalnie z domu.”

    Wiec my nato jak na lato. Bo nikt nie bedzie karkulowal strat poniesionych!

  594. NeferNefer (23:31)

    „Mleko, pfuj. Nieprawda że kto nie pije mleka to nie rośnie. Matko, co by było jakbym piła.”

    Mleko ciebie nie tka, Nef(ciu). Dr. Gifford-Jones, MD, tak ujmuje tOmat mleka w zyciu ludzkim:

    „czym mleko jest dla mlodych, booze jest dla tych co mlodosc juz przezyli.”

    http://www.docgiff.com/article/will-a-drink-a-day-keep-the-doctor-away/

    Wiec, Nefciu, ty znasz swoj wiek. I chwala ci. Oraz twojemu węzowi. Bo to na nim spoczywa odpowiedzialnosc na twojo szczensliwosc mleczno-boozowo

  595. CCK jest folklorem wystylizowanym przez wykształciuchów.

    Być może na dnie drabiny społecznej było CCC:
    cysta cerwona capslowana

    Teraz CCC to powaga na szosie, a CCK to wyraz aspiracji potrafiących ułożyć kilka słów we właściwej kolejności.

    Było, … minęło …

  596. guzdra
    CCC to polska sieć sklepów obuwniczych. Duży wybór obuwia różnych firm, atrakcyjne ceny.
    Polecam Waści. CCC jest np. w Arkadii.

  597. Orteq(usiu)
    Pewnie teraz śpisz, ale spieszę donieść, że w Warszawie jest jak piszesz.
    Lepiej się nie szwendać po mieście, a ja niezmiennie lokalna patriotka, polecam Żoliborz. U nasz zawsze jest spokój, zieleni w bród, a w razie co do Centrum rzut beretem.
    Gdybyż jeszcze przesiedlić Kaczafiego… Najlepiej do Sulejówka i bez prawa powrotu.

  598. Mysi z wczoraj na dziś ubogaciły obrażanie obrazami i zrobił się vlog.

    Przyczyna kundlenia się gron gości blogów jest naturalna, a uvlogowanie jest atawistyczne. Bo nieprawda, że na początku było słowo. Blisko początku była mina, co można sobie po-odczuwać oglądając Krzyk wydobyty przez nicka Edvarda.

    Powtórzyła to potem pewna młodziutka wietnamka, której napalm nie pozwolił się ubrać.

    Pismo rodzące się przez wieki z łona języka zawładnęło siecią komputerową. Ale już niedługo to się zmieni. Blogi i inne fora sieciowe pozwalają pieprzyć bez utraty twarzy po klepnięciu w przycisk Opublikuj. Potrzeba przesyłania użytecznych słów oraz potanienie elektroniki zapewne sprawi, że zakładanie konta na blogu będzie wymagało portretu z lewym uchem. Na dziś świeżym scybertyzowaniem jest projekt smartofonowych faktur.

    Obrazy dławią sieć co pisze tu te wyrazy kurdoplowata i garbata zdzira z oślimi uszami, niższa od Zbawcy i klikająca te wyrazy w brudnej i dziurawej podomce.

    Ludzkość stoi w rozkroku, którego dotknął jeden z czołowych blogerów tygodnika Polityka. Po obraz chamstwa odesłał wyrazami drukowanymi do Sejmu. A przecież wystarczy nie pokazaując publicznej twarzy pieprznąć jakiegoś faka o chamstwie na firmowanym przez tego blogera swoim imieniem i nazwiskiem blogu.

    Składanie słów jest dawno oderwane od akademickiego opisu rzeczywistości.
    I tak, żywieniowcy nigdy by nie robili potrawki z komarów nasączonych krwią i i wchłoniętymi przez nie produktami gnicia podawanej w konwaliowym sosie.

    Gdy słowik spóźniał się na kolację, to przez place zabaw biedoty, spośród której tylko co dziesiąty umiał czytać lub pisać płynęło echo dadaistycznej a proroczej składankii:

    ene, due, fake

  599. Ene, due, rabe
    Połknął bocian żabę
    A żaba Chińczyka
    Co z tego