Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka Listy ateistów - Blog obywatelski. Pod redakcją Jacka Kowalczyka

9.06.2016
czwartek

Wojskowe Światowe Dni Młodzieży

9 czerwca 2016, czwartek,

Minister obrony Antoni Macierewicza chce pokazać gościom z różnych stron świata, którzy przybędą na Światowe Dni Młodzieży, Wojsko Polskie jako „wielopokoleniowego orędownika służby wartościom chrześcijańskim”. W tym celu planuje inscenizacje historyczne, w tym przede wszystkim pokaz ataku husarii polskiej w trakcie bitwy pod Wiedniem sprzed 333 lat. Rozda też 100 tys. wojskowych sucharów (jeden na 20 pielgrzymów? Czyżby to były suchary Legolasa?), podaruje 800 egzemplarzy „Pana Tadeusza” w wersji angielskiej i francuskiej oraz pokaże na telebimach film promocyjny o naszym dzielnym wojsku (który ma powstać za skromne 150 tys. zł).

Strona kościelna jest skonsternowana, bo nie spodziewała się takiego prezentu. Ale dostała go w pakiecie z Chrystusem przywiezionym do Poznania na wojskowej lawecie, więc na razie wypowiada się wstrzemięźliwie i półgębkiem. Będzie musiała łyknąć tę żabę. Ciekawe, jak spodoba się to widowisko papieżowi Franciszkowi nawołującemu do pokoju między narodami i wyznawcami różnych religii?

Minister Waszczykowski też powinien być zachwycony, gdy jego rządowy kolega pokazuje, jak potrafimy dać łupnia Turkom, którzy – poprzez NATO – są dziś naszymi sojusznikami (i to coraz bardziej muzułmańskimi).

Czy są jeszcze granice śmieszności do przekroczenia? Żaden kabaret nie ma szans w konkurencji z ministrem Macierewiczem.

Jezus_Antoni

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 777

Dodaj komentarz »
  1. No dobrze, Gospodarzu. Daliscie nowy wpis. A co z niedokonczona dyskusja pod wpisem poprzednim? Takie retoryczne pytanie na jednobramkowym blogu

    ozzy (23:20)

    Czy przypominanie o roli Sorosa, oraz o roli jego miliardow, w sprawach wywolywania/rozwiazywania WIELKICH PROBLEMOW SWIATOWYCH, jest ‚opowiadaniem kompletnych bzdur’ ?

    Pomysl kapke, ozzy. Moze nie zaboli za bardzo

  2. Hmmm….
    Nie moge uwierzyc.
    Po prostu nie moge uwierzyc …
    No bo jedyny na swiecie oddzial kawalerii zdolny do praktycznego zademonstrowania szarzy „polskiej husarii”, to jest oddzial kawalerii „Wytworni Filmowej MOSFILM” …

    Czyzby Macierewicz minister zamierzal wynajac kawalerie Mosfilmu?

  3. @ Orteq
    A czy ja wskazuję, o czym dyskutować? Można i o Sorosu, jak ktoś czuje potrzebę. Nowy wpis temu nie przeszkadza.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nowy temat……

    Wyższość bogów rozstrzygnał już Napoleon.
    „Bóg stoi po stronie silniejszych batalionów”.
    Co jest raczej poza dyskusją.
    Bogowie których wyznawców było zbyt mało, czy zostali wycieci w pień, już nie istnieją.

    Pod Chartumem, generał Gordon przegrał z Mahdim.
    Batalionów nie wystarczyło.
    O wyższości bogów zadecydowały karabiny maszynowe masakrujące wyznawców pod
    Ondurmanem.
    Kitchener dobrze się spisał…..

    ps.

    Miło, że panie czytają linki i ich treść.
    Prawdy objawione niekoniecznie mają taki wydźwięk, jak w tych głownych mediach.
    Warto chwilę się pozastanawiać.

  6. A, odrywajac sie od „pasjonujacych” pomyslow MAcierewicza ministra, to skutki glupoty PiSowskiej juz ida do „naprawy”…

    Chodzi o fatalna Ustawe o Ochronie Polskiej Ziemi, ta co ma chronic polska ziemie przed zakusami zagraniczniakow na nia czychajacych.

    Poszlo o to, ze polski rolnik nie moze pod zastaw swojej ziemizaciagnac w banku kredytu, bo pierszenstwo ma Agencja Nieruchomosci Rolnych Skarbu Panstwa w/g swoich wlasnych stawek, nie wspominajac juz o tym, ze sama „ustawka” wogle nei dopuszcza zglaszania „ustanowienia hipoteki”, co praktycznie wyklucza zabezpieczenie kredytu.

    Rolnik „dzieki” tej ustawie zostaje praktycznie pozbawiony mozliwosci zaciagniecia kredytu obrotowego, czy inwestycyjnego.

    Paraliz kredytowy „postepowy” zapanowal na wsi polskiej, wiec poltora miesiaca od uchwalenie wspomnianej ustawki, v-minister Zbigniew Babalski zapowiedzial w Sejmie zgloszenie poprawek.

    Wiecej, tutaj:

    http://wiadomosci.radiozet.pl/Wiadomosci/Kraj/Sprzedaz-ziemi.-Problemy-z-kredytami-przez-nowe-prawo-00023870

    ***********************

    ps. Ciekawe ile czasu zajmie, nim sie polski rolnik zorienuje, ze PiS wsadzilo go na mine. Znajacy choc troche tematyke rolna, od dawna widza i rozumieja, ze brak, lub trudnosc w kredytowaniu inwestycji i bierzacej produkcji, doprowadzi do oslabienia gospodarstw rolnych, co sie przelozy na zdolnosc do zarabiania, co z kolei zaoowocuje spadkiem zdolnosci do obslugi zadluzenia… A wtedy banki wkrocza z nakazami egzekucyjnymi…

    Ile czasu zajmie uczynienie z mieszkancow wsi, zapieklych i zajadlych wrogow PiSu?

  7. Co do koncepcji pana Macierewicza…….

    Zamiast kadzidła, serwuje może nie opium dla ludu, ale dopalacze.
    Wszelkie „mózgojeby” serwowane przez media mają przynosić dutki.
    Widowisko w stylu szarża kawalerii?
    Pieniedzy na to starczy.
    Pielęgniarki mają służyc w cichości ducha.
    Propaganda nie liczy się z kosztami, służba zdrowia i owszem.
    Prymat ideologii nad gospodarką już przerabialiśmy……

  8. Jacek Kowalczyk (23:38)

    „Można i o Sorosu, jak ktoś czuje potrzebę”

    Dzieki Gospodarzu Jacku Kowalczyku.

    No to pojdzmy za ciosem Dobrej Zmiany. A.K.A. OdbudowaRP

    http://odbudowarp.pl/soros-przyznaje-popieram-i-finansuje-kod/

    „Węgierski Żyd, znany miliarder i znienawidzony przez wielu działacz rodziny Rothschild na rzecz Nowego Porządku Świata, przyznał się otwarcie do popierania Komitetu Obrony Demokracji. Jak powiedział George Soros, finansował KOD kwotą 150.000.000 złotych. Większość z nas wiedziała o tym od dawna, ale w końcu mamy NIEPODWAŻALNY dowód, że KOD żadną oddolną inicjatywą nie jest!”

    Noo. Te miliardy. Skad te oligarchy sorosopodobne, miedzynarodowe przeciez, ich, tych miliardow, sie nachapaly? No skad? Na polu o nazwie ‚miedzynarodowie’ ? Czy na wlasnonarodowym polu?

    Kaczynisci mowio, ze na wlasnych narodach oni sie nachapali, ci oligarchowie. Im pewnie chodzi o Michnikow &Co..

    Jesli drob ma racje, to rola PiS-u, do wypelnienia po ostatnich wyborach narzucona nowym wladzom, jest ogromna.

    Czy istnieje juz „plan Macierewicza” na uwalenie Michnika? Militarny on musi byc, ten plan. Mosfilm niekoniecznie bedzie zbyt pomocny w tym zadaniu

  9. lonefather
    9 czerwca o godz. 23:58

    O ile rozumiem współczesny świat, banki są właścicielami WSZYSTKIEGO.
    I od ich woli kredytowania przedsięwzięcia, zależy powodzenie firmy.
    Zmierzamy w kierunku powielenia tego systemu.
    Skoro Pisowska legislacja zmierza w tym kierunku, to znaczy że wbrew deklaracjom, mamy kontynuację polityki PO.
    Absolutna zależność od zewnętrznych decyzji.

    Za moment może się okazać, że produkcja w Polsce sie nie opłaca.
    Taniej będzie importować z zachodu.
    I kolejny rynek zostanie przezeń opanowany……
    Nie ma sentymentów w otwartej gospodarce rynkowej.
    Zwycięża ten, co ma dostęp do kredytu.
    Polski udział- jakieś 30% własności banków i linii kredytowych, naszym tego nie zapewni.

    Ale, to ponoć teoria spiskowa….

  10. Kaczysty nie spocznie zanim nie uwali Imperium Agory. Nawet plan uwalenia TK blednie wobec zadania uwalenia Agory.

    Adas musi dzisiaj dygotac w kapcach

    „Chłopcy oraz dorośli chasydzi nosili zakładany pod koszulę lub zamiast koszuli tałes kutn [hebr. talit katan = mały tałes] rodzaj kamizelki z białego płótna nie zszytej po bokach, z przodu zdobionej tak jak tałes, granatowymi lub czarnymi pasami, z przymocowanymi na rogach cyces – frędzlami, które należało wypuścić na wierzch spodni. Pod wpływem osiemnastowiecznej mody spodnie chasydów były krótkie, do kolanStrój męski uzupełniały czarne lub białe wełniane pończochy oraz buty – długie z cholewami lub tureckie kapce bez pięt.”

    http://www.sztetl.org.pl/pl/term/128,stroj-zydowski/

  11. act

    Funkcjonujesz aby?

  12. Ewa-Joanna (23:18)

    „Bo ty nosa nie masz Orteq :)”

    Czemu mam nie miec nosa? Choc ten tutaj ma nieporownywalnego do mojego

    http://kaczoland.pl/fotki/1258/42b3a08286d3f6398772f7c1c4530c252a713efe.jpg

  13. Nosa na wywęszanie tych drobnych prądów krążących po blogu 🙂
    But any way to był taki żarcik, mało znaczący.

  14. Melduje sie na rozkaz obywatelu Orteq!

    Orteq, dzis bede siedzial cicho, bo ze lbem cos licho.

    Kto to powiedzial:

    „Ja bylby gieroj no u mienia giemoroid.”

    a kto:

    „Ja bylbym Rockeffeller ale u mnie w kroku feler”?

    Ide pracowac.

    Narazie

    PS.
    Wszystkim, ktorzy odpowiedzieli na moje (pijackie) zawolanie
    serdecznie dzieki.

  15. Czy papiez Franciszek, uprzedzony o szykujacym sie spektaklu szarzy naszej husarii, nie wyrazi sprzeciwu? Moze jednak polski KK w pore sie opamieta. Chyba nie byloby im na reke, gdyby prymasem Polski zostal de facto Macierewicz. Szarza husarii moze zaowocuje w polskim kosciele ruchem sprzeciwu jakiejs czesci duchownych. Hierarchowie tez powinni czuc sie zagrozeni, jezeli gloszeniem prawa bozego zajmie sie rzad z wojskiem na czele.

  16. Kruk, optymista z ciebie.

  17. kruk
    10 czerwca o godz. 2:32

    „Szarza husarii moze zaowocuje w polskim kosciele ruchem sprzeciwu jakiejs czesci duchownych. Hierarchowie tez powinni czuc sie zagrozeni, jezeli gloszeniem prawa bozego zajmie sie rzad z wojskiem na czele.”

    Kibicujesz klerowi? Wolisz władzę katabasów w Polsce od tej PISowskiej? Gratuluję logiki…. Zresztą reprezentujesz tak naprawdę to, co wśród Polaków jest dość powszechne…. Jak trwoga, to do boga? Nawet polska bolszewia, z wiesiem59 i jego idolem – Jaruzelskim, lubią lub lubili trzymanie władzy, czyli trzymanie Polaków za ryj w dogadaniu się z katabasami.

  18. A może dla równowagi zrobić też inscenizację bitwy pod Warną?

  19. Ido

    http://cdn17.se.smcloud.net/t/photos/t/438378/prezes-zabral-szydlo-prezydentowi_24378295.jpg

    Ido, ido, dzwonio im kajdony*)
    Ido, ido, drżą przed nimi POny
    Ido, ido, nie ma dla nich dam,
    Nie boją się KODu ni brukselskich bram.

    Nam uscisk faszyzmu da skrzydla
    Tak samo jak innym był dał.
    PiSogień to wolność. Bez mydła!
    Spuść z wodą OSkładowy kał.

    Ido ido dzwonio im kajdony..

    ———-
    *) Nie mylic z historycznymi kajdanami.

  20. E-J (1:28)

    „Nosa na wywęszanie tych drobnych prądów krążących po blogu 🙂 But any way to był taki żarcik, mało znaczący.”

    Zgoda z mało znaczącym. Jesli nie nic nie znaczacym. Bo Gospodarz uprzedzili nas obojga

    „Jacek Kowalczyk 9 czerwca o godz. 23:16
    @ mag, Ewa-Joanna O tępieniu nie ma mowy. Mowa o nieprzeginaniu. Za chwilę będzie nowy wpis.”

    Z tego co kojarze, wieska59 chyba nigdzie, na zadnym blogu, nie „wytepiono”. Co nie dotyczy np. takiego Orteqa

  21. A Orteq, tak naprawde, nie za czesto atakuje wieska59. Co wynika z pewnej zgodnosci pogladow. Pewnie wlasciciele niektorych blogow maja czysto OSOBISTE preferencje osobowo-swiatopogladowe. Tez dopuszczalne

  22. Orteq
    10 czerwca o godz. 7:44

    Ten niewątpliwy zaszczyt spotkał mnie u pana Szostkiewicza.
    Oberwało mi się po przejechaniu sie po pani Tymoszenko.
    Cud dziewicy cierpiącej za miliardy- na koncie.

    Wystawienie do wiatru przez papieża Władysława pod Warną, powinno być pamiętane.
    Sojusze z Zachodem zawsze sie według mej wiedzy tak kończą.
    Poświęca się polskiego pionka dla doraźnych korzyści.
    A potem nieuki przy władzy powtarzają ten błąd znowu, nie wyciągając wniosków z przeszłości.
    Nie jesteśmy nacją handlową, narodem kupców.
    Nie wierzymy że wszystko jest na sprzedaż….

  23. wiesiek59
    10 czerwca o godz. 8:05

    A jak się kończą sojusze z Rosją?

  24. Ta informacja brzmi jak klasyczny fake, a więc ściema. Zarówno z formie, jak i w treści. Treści nie będę komentował, bo mówi sama za siebie. Natomiast forma jest najgorsza, bo się na żadne źródła, które można by na serio traktować, nie powołuje. Taka wiadomość na zasadzie „jedna baba mówiła drugiej babie, a Polityka powtarza”.

    Bredzenia Macierewicza są znane, na przykład o samolotach wybuchających we mgle 100 m nad ziemią, 50 m pod poziomem morza. Czy to kolejne jego wymysły? Czy wymysły mediów? Nikt nic nie wie, ale się gada.

  25. Sojusze Polski z Rosja? A byly takie? Nie mowmy o 45-leciu pokoju na swiecie. Demoludztwo. Brr

  26. Rafał KOCHAN
    10 czerwca o godz. 6:30

    Ta „bolszewia” uczłowieczyła ludzi, dała im godność i podmiotowość, otworzyła na sztukę.
    To co dzieje się teraz, ładnie opisał pan Olbiński.
    Staczamy sie w prymitywizm i zbydlęcenie.
    Po prostu regres……

    Odtworzenie kultury folwarcznej za pomocą kropidła i patriotycznych ryków, idzie nam nad podziw sprawnie.

  27. Pytanie za 5 PLN

    Czy swiat gotow jest na wymazanie z historii SWIATA lat 1944-89? Bo to tego aktu domagaja sie polscy kaczynisci. Wszystkie pomniki zwyciestw nad faszyzmem – daloj!

    Warto pomyslec nad tym.

  28. Sojuszy z Rosja zdaje sie nie było nigdy, co najwyżej pokoje wieczyste, systematycznie łamane przez obie strony. Jedna parła na zachód, druga na wschód.
    Szansa była za Wazów, ale Watykan miał inne plany.

  29. Nawet zepsuty zegar, taki mechaniczny, dwa razy na dobę pokazuje właściwy czas więc i panu Macierowiczowi od czasu do czasu musi się udać.

    Moim zdaniem pomysł jest przedni i jak najbardziej na czasie i miejscu.
    Wyobrażam sobie jak tym wszystkim młodym katolikom opadną szczęki z wrażenia na widok szarży husarii jak pod Wiedniem.

    Proponuję na gorąco zorganizować zaciąg na nową krucjatę na niewiernych.

  30. Lubuski Komisariat Policji poinformował, że tegoroczna edycja festiwalu Przystanek Woodstock będzie imprezą podwyższonego ryzyka. Wiąże się to z szeregiem restrykcji związanych z monitoringiem, ilością członków ochrony oraz sprzedażą alkoholu. W specjalnym oświadczeniu opublikowanym przez WOŚP organizatorzy przyznają, że są zaskoczeni tą decyzją. Festiwal odbędzie się w dniach 14-16 lipca w Kostrzynie nad Odrą.
    http://muzyka.onet.pl/newsy/przystanek-woodstock-tegoroczna-edycja-impreza-podwyzszonego-ryzyka/j8bjn3
    =========

    Jest jeszcze jeden wróg do uwalenia oprócz Michnika.
    Tych dwóch przeszkadza w sprawowaniu rządu dusz, stanowi alternatywę, blokuje wszechwładzę.

  31. Informację podała wczorajsza „Rzeczpospolita”.

  32. Przy okazji, czy „Rzeczpospolita” znowu skręciła w drugą stronę? Dawno temu była w porządku, potem nie do zniesienia a teraz?

  33. Sztubak,
    a jak ta husaria zaszarżuje na tych młodych pielgrzymów to im nie tylko szczeki ale i portki opadną!

  34. Ojtam ojtam. Imperium Osmańskie jako jedyne nie uznało rozbiorów Polski właśnie dlatego, że byliśmy dla niego Przedmurzem Chrześcijaństwa. Taka miłość do odwiecznego wroga. Minister Waszczykowski dobrze to rozumie, hehe.
    Poza tym wydaje mi się, że zabawy pomysłu ministra Macierewicza nie stanowią elementu ŚDM jako takich, tylko prywatną inicjatywę MON, na którą szkoda nawet złotówki, ale i która nie zainteresuje prawie nikogo z przybyłych pielgrzymów. Kościół na pewno nie udzieli oficjalnego wsparcia takiej propagandzie, najwyżej Międlar będzie brylował wbrew zakazom.

  35. A rekonstrukcja Bitwy Warszawskiej w 1920?
    Przecież znowu jako to Przedmurze ocaliliśmy Europę, tyle że przed bolszewikami.
    Oj, poważne niedopatrzenie pana Antoniego.

  36. Brzmi absurdalnie. Nie jest to jakaś kaczka dziennikarska? Trudno mi uwierzyć, że MON oficjalnie zaproponował inscenizację ataku husarii.

  37. Puśćmy wodze fantazji.
    Wystarczy jeden spłoszony tłumem koń, by mogła powstać panika.
    A potem będzie mnóstwo stratowanych ludzi- i to nie przez konie…….
    ewentualnie
    Chcący się dopchać na dość ograniczoną przestrzeń widowiska, zaczną napierać na siebie.

    Odrobina wyobraźni by sie organizatorom przydała.
    I znajomości psychologii tłumu.
    Tyle że zapewne w ramach czystek kadrowych, niewielu kompetentnych sie uchowało w szeregach.

    W każdym razie, odpukam w niemalowane.
    Ludzi szkoda by było….

    Organizowanie krucjat, czy religijnych spędów, to niezły biznes.
    Koszty po stronie kraju, zyski w całości do kiesy KK.

  38. lukasso
    10 czerwca o godz. 10:22

    Uznanie czy nieuznanie jakiegoś kraju, zależy jedynie od interesów.
    Porta miała na ogół sprzeczne z Caratem.
    Powstanie kozaków ottomańskich, czy służba Polaków w sułtańskiej armii po przejściu na islam- Bem, Czajkowski- teoretyczny legion Mickiewicza…
    Gdyby nie papiestwo, być może o kilka wojen mniej byśmy z Turcją toczyli.
    A i tak, wspierali nas wielokrotnie tatarskimi posiłkami.

  39. @Ewa-Joanna, z godz. 10:02
    a jak ta husaria zaszarżuje na tych młodych pielgrzymów to im nie tylko szczeki ale i portki opadną!

    Rekonstrukcja wiedeńskiej rekonkwisty zwaliła się o świcie. Znad Dunaju zwaliła się. Z okolic Kahlenbergu. Na skrzydłach husarii, dzierżąc nadziak szczerozłoty luzem, szczując, sycząc i przeklinając w językach żywych i martwych. Spojrzenie miała Rekonkstrukcja dzikie, choć modlitewnie uwięzłe w młodych pielgrzymach, którym opadły spodnie…

    No przestań, E.J. bo wyobraźnia podpowiada mi same świństwa, których opisane narazi mnie na ban red. Kowalczyka z jego blogu. Choć… Fakt. Sam podsunął pomysł wywołując pokaz ataku husarii polskiej w trakcie bitwy pod Wiedniem sprzed 333 lat.

  40. wiesiek59
    10 czerwca o godz. 8:31

    „Ta „bolszewia” uczłowieczyła ludzi, dała im godność i podmiotowość, otworzyła na sztukę.”

    Zaprzestań, proszę, bo rozpuknę się ze śmiechu 🙂 Ty tak na poważnie, czy jaja z pogrzebu robisz?

  41. @Rafał KOCHAN
    10 czerwca o godz. 11:04
    Dopiero co cytowałeś Olbińskiego, z którym się zgadzasz w 99 proc, a który mówi:
    ” Wyrastałem w Polsce w okresie komunizmu, który wiele rzeczy zrobił dobrze. Wprowadzono ogólną oświatę. Polska z kraju półanalfabetów stała się krajem, w którym wszyscy czytali. Otwierano biblioteki, domy kultury. Polityka kulturalna pod tym względem była bardzo w porządku, przybliżała kulturę do mas. Miałem respekt do kultury, podobnie jak inni. Czytałem literaturę rosyjską, francuską, niemiecką. Przesiąkłem tą literaturą, tradycją europejską – Mannem, Tołstojem, Remarkiem i tego mi brakowało później w Ameryce.”

    Czy to jest ten 1 proc. z którym się nie zgadzasz?

  42. mag
    10 czerwca o godz. 11:13

    Tak jest !

    szaleństwo „ministra obrony” nie zna miary. Nie chce też znać korodonów. Zatem kordon musi mu być postawiony. Prezydent Poznania żąda oczywistego: nie brukać Poznania ’56 ani katastrofą lotniczą, ani – tym bardziej – panstwowym bredzeniem o zamachu.

  43. Tobermory
    10 czerwca o godz. 11:18

    Czym innym jest tworzenie dostępu do kultury, i taki niewątpliwie zapewniono w polskiej bolszewii, a czym innym „uczłowieczanie ludzi, dawanie im godności i podmiotowości”, nie wspominając o „otwieraniu na sztukę”. Czy to uczłowieczanie miało polegać na pozbawianiu ludzi o innych poglądach politycznych elementarnych praw obywatelskich? A podmiotowość ludzi dotyczyła de facto apoteozy tłumu, bo na pewno nie jednostki? Otwieranie na sztukę przejawiało się cenzurowaniem tejże? A ci, co tworzyli niewygodne dzieła, byli odcinani od społeczeństwa? To o takie otwarcie na sztukę chodziło?

  44. Już byłam ten link o Poznaniu wczoraj zapodałam:P

    Kordon to powinien być, sanitarny, wokół MONu.

  45. Tobermory
    10 czerwca o godz. 11:18

    A czemuż do Rafała przykładasz księgowego? Niech sobie ma margines, jak porządny czlowiek ma chusteczkę do nosa w kieszeni.
    Ja bym się z Olbińskim zgodził na 95%, czyli na więcej niż sto, ale niech będzie 95.
    Tak, czy siak, Olbiński bardzo dobrze gada. w dodatku gada takie oczywitości dla człowieka posiadającego rozum w głowie, że trudno oczywiściej. Sam to gadam, więc Olbiński się zgadza ze mną, na te same 95%. A z Rafałem się może zgodzić na 99%.

  46. anumlik
    10 czerwca o godz. 10:56

    Właśnie coś tu mało świńtuszysz, poza świńtuszeniem poezyjnym, co mało jest świńtuszne. jakbyś tak doświńtuszył prozą, dajmy, z 5% więcej, żeby mi się z Olbińskim do 100% zebrało, to by było elegancko.
    Nie wydaje mi się, żeby pan Jacek zaraz od tego spadł ze stołka. Tym bardziej nie, że pan Jacek nie pan Pierdziołka, co spada ze stołka.
    A gdzie należy doświńtuszyć, sam będziesz najlepiej wiedział.
    „Smieliej, smieliej…” – jak radził sierżant Czernousow.

  47. Na temat Ziemkiewicza można mieć różne zdanie, ale tutaj, w swoim felietonie strzelił w punkt:

    „Bardzo interesuję się historią, także historią rozmaitych przewrotów i insurekcji. I proszę mi wierzyć – historia widziała wiele rewolucji, ale zawsze były to rewolucje robione przez biednych, głodnych, w taki czy inny sposób wysiudanych, wydutkanych i wyzutych z dzielenia wspólnego tortu. Ale żeby rewolucję robili najedzeni, nachapani, wściekli, że przestano im czapkować – tego nie było. I, jeśli ktoś daje się łudzić kodomickiej propagandzie, uspokajam od razu: nie będzie.”

    Z małą poprawką jednak. To, co działo się w maju 1968 roku we Francji, ruch hippisowski w USA i w ogóle cała ta rewolucja kulturowa i obyczajowa na Zachodzie z tamtych lat była jednak zainicjowana i przeprowadzona przez młodzież pochodzącą od bogatych rodziców.
    Nie mniej jednak, tu, na poletku polskim, teza Ziemkiewicza raczej dobrze oddaje sytuację.

  48. @Tanaka
    10 czerwca o godz. 11:39
    Ja też się zgadzam.
    Bośmy wszyscy pewnie tak samo zostali pozbawieni godności i podmiotowości (ten sam sort), że nawet już nie zauważamy, jak przedmiotowo potraktowała nas komunistyczna propaganda i ówczesne pranie mózgów 😎
    10. potęga pod każdym względem 😉

  49. Może ktoś wie co szykuje w takim razie Macierewicz na szczyt NATO?
    Atak jądrowy?

  50. Tanaka
    10 czerwca, g. 11:45
    Na marginesie marginesu –
    ja znam taką wersję wyliczanki, chętnie jej używałam przy zabawie w chowanego:
    pan pierdołka spadł ze stołka, olaboga boli noga, dajcie trumne bo ja umrę ale z desek bo ja piesek

  51. Michnik, Kuroń, Modzelewski, Brus, zainicjowali rewolucję.
    A pochodzili również z bogatych jak na tamte czasy i ustosunkowanych rodzin.
    Jest więc pewna prawidłowość.
    Lud na barykady prowadzą nie biedacy, tylko nazwijmy to odszczepieńcy dotychczasowych elit. Nie zgadzający się na dalszy wyzysk i nierówności w podziale, przywileje które mogliby spokojnie odziedziczyć po rodzicach.

    Robespierre, czy Lenin, też należeli do klasy średniej, mogącej spokojnie konsumować.

  52. Ilu w Polsce myśli tak jak Olbiński? Promil?
    A Macierewicz, jak wszyscy jemu podobni, nie mając prawdziwej armii współczesnej, czymś musi sobie poprawić samopoczucie, toteż bawi się w te idiotyczne inscenizacje.
    Czyli, grzebie w dawno już wyschniętym gównie, co zresztą jest specjalnością tego narcystycznego narodu.

  53. @Witold

    To Maciora posiada menskie jondra? Te do ataku zaprojektowane?

    Swinskie jondra to nie to samo co menskie jondra. Tak methinks

  54. Podobał mi się fragment u pana Olbińskiego, tyczący myślenia imperialnego.
    Zarówno Amerykanie są przekonani o tym, jak i Rosjanie…..

    Jak widać, nie tylko w Radiu Tirana używa się takich terminów.
    A więc, imperia istnieją w świadomości ludzi, nie tylko w imaginacji.

    Moim prywatnym zdaniem, przedwojenne stosunki folwarczne pomiędzy panem, chłopem a plebanem powróciły.
    Podległość, zależność, usłużność, czapkowanie, wazeliniarstwo wobec szefa, mobbing i wyzysk.
    Można nie dostrzegać obecnego pomiatania ludźmi jedynie będąc ślepym.
    Ewentualnie przebywając w stratosferze.
    Przykłady karier wojskowych czy politycznych opartych na takim modelu, można by mnożyć.

  55. sugadaddy
    10 czerwca o godz. 12:15

    Rakowski sam przyznawał, że gdyby nie komuna, pasałby krowy….

    Przedwojenne ziemiaństwo, inteligencja, przemysłowcy, to niewielki procent przedwojennej populacji, ostro przetrzebiony przez wojnę.
    W miastach mieszkało 30% populacji, reszta to była wieś pełna analfabetów.
    Ich liczba na Wołyniu sięgała 57%.
    I nagle, same paniska się objawiają, dziedzice fortun, kamienic i majątków.
    Mechanizm wyparcia widać wszędzie.
    Zaprzeczanie korzeniom.
    Z chama pana zrobić, to niewykonalne bez kilku pokoleń.

  56. @Rafał KOCHAN, z godz. 11:49
    Ziemkiewicz, jak zwykle, w pół kroku przystanął z portkami owiniętymi wokół kolan – ani ich nie spuszcza do kostek, ani porządnie na tyłek nie wciąga. Rewolucje, Szanowny Rafale, zawsze inspirowane były przez tych, którzy mieli do stracenia mniej niż więcej, choć chcieli więcej, a wykonywane były rękami ciemnego motłochu. Sorry, przez nieoświecony, biedny lud. Tych starożytnych nie liczę, bo za mało o nich wiemy, a ich opisywaniem zajmowali się ci, którzy służyli tym z kolei, co te rewolucje krwawo spacyfikowali i sami zajęli miejsce dotychczasowych – jak ładnie i po bolszewicku to brzmi – ciemiężycieli. Nieźle w sumie opisana Wielka Rewolucja Francuska, szybko, bo tuż po zdobyciu Bastylii przez motłoch, pardon, przez nieoświecony, ciemny lud, przerodziła się w terror mniej może jaśnie oświeconych, choć nieźle wyedukowanych, obywateli tzw. trzeciego stanu (kudy im było do biednych, głodnych, choć fakt, byli oni w taki czy inny sposób wysiudani, wydutkani i wyzuci z dzielenia wspólnego tortu). Kolejne rewolucje, z Wielką Październikową włącznie, szybko przechwytywane były przez „zawodowych rewolucjonistów” wywodzących się nie z biednych i głodnych, a często z bardzo zamożnych. Nacje mnie nie interesują, antysemitą nie jestem. Wystarczy jednak wpisać w wyszukiwarkę pierwsze lepsze nazwisko pierwszego lepszego urzędnika od rewolucji (obojętnie – obywatela, czy towarzysza) a wylezie dość dobrze sytuowana rodzina, kończone dobre szkoły i tzw, status klasy średniej. Rok 1968 we Francji i Stanach Zjednoczonych nie jest tu żadnym wyjątkiem.

  57. PS
    @wiesiek59 ubiegł mnie o godz. 12:13 w komentarzu. Gdy pisałem swój nie mogłem czytać jego. Tym mocniej utwierdzony jestem w przekonaniu, że Ziemkiewicz to dupek koniunkturalny.

  58. anumlik
    10 czerwca o godz. 12:35

    Zgoda. Niewątpliwie ziemianinowi czy zwykłemu robotnikowi trudno byłoby zainicjować rewolucję. Do tego służyła inteligencja. Jednak zmysł organizatorski i podwaliny intelektualne nie byłyby w stanie (same w sobie) przekonać najniższe warstwy społeczne do buntu. Ten bunt zwykle rozgrywał się na poziomie egzystencjalnym a obudowa intelektualna inteligentów, którzy stali na czele tłumów, miała jedynie co najwyżej legitymizować takie zjawiska. Myślę, że o tym Ziemkiewicz myślał, choć nie do końca precyzyjnie to wyraził.

  59. Dzień dobry. Melduję, że nikt mnie za tzw. komuny podmiotowości nie pozbawiał. Pozbawiać można tego, czegoś ktoś pragnie. Jak nie pragnie, nie ma czego pozbawiać. Czy niepragnący jest uboższy? Na pewno. Ale każdy bez wyjątku jest czegoś niepragnący, więc o to jest uboższy. Wy tu debatujący jesteście ubożsi o sztorm, bo ani Wam w głowie sztormu w Warszawie pragnąć. A ja pragnę. Jest właśnie północno-zachodni w porywach do siódemki, czyli nie za wielki. Cudo na mój korab. Z portu kapitan czy bosman już rybaków w takie coś nie wypuszczali, ale wopiki na plażowych przystaniach machali ręką. Nawet z przyjemnością patrzyli, jak wychodziliśmy na przybojówce, bo czasem było na co patrzeć. Więc była wolność i podmiotowość. Weź jedź skorupką bez podmiotowości na siódemce. I teraz też mam wolność i podmiotowość: chcę, to idę w lewo, chcę – to w prawo, chcę – to w ogóle nie idę.

    Lecę na te cuda na jeziorze, potem sprawdzę, na ile metrów morze się podniosło, bo wkrótce ma nas zalać. Wtedy będzie mniejsza wolność. Ale żyć się da na pewno. Cześć!

  60. Rafał KOCHAN
    10 czerwca o godz. 11:49

    Ziemkiewicz, jako że „intersuje się historią” – strzelił. Ale żey w punkt, to nie jest jasne.
    Historią można się interesować na sposóbIPN-owski, kaczyński, jezusmaryjny i na wiele innych sposobów. Można też na sposób historyczny i rozumowy, co jest sporą sztuką, nieosiągalną dla głowy predestynowanej.
    Owszem, bidak z nędzą, w zasadzie, byłl konieczny dla rewolucji, ale sam z siebi nie dawał rady jej skuteznie przeprowadzić, bo do tego potrzeba jakiegoś umysłu. Bez umysłu działy bunty, rewolty, ruchawki, ruchy burzycieli wszelkich maszyn, et caetera.
    Równolege, były i są zamachy, przewroty i podobne niegrzeczności robione przez i w interesie możnych. Czasem z udziałem bidoków, wynajętych, bądź złudzonych co do powodów i celów.
    Niełatwo jedno odróżnić od drugiego, a trzecie od szóstego.

    Ziemkiewicz gada celnie na sposób niecelny: KOD nie robi rewolucji i nie jest rewolucją. Rewolucja, ewolucja, mieszanka, lub coś podobnego, dopiero się z KOD-u weźmie, lub może weźmie. Oby wzięła.

    Pogardliwy stosunek do KOD-u może se Ziemkiewicz mieć. W ten sposób się oświadcza, że stoi tam, gdzie stało ZOMO.
    Rewolucja, zupełnie swoista, dzieje się obecnie. Jest to postęp do tyłu i do góry nogami.
    Aktualny bidok, mający lepiej niż kiedykolwiek w historii, wyjąwszy w pewych aspektach PRL, robi ewolucyjną – bo za pozorem kartki wyborczej, rewolucję – bo za pozorem kartki stoi niepozór satrapii, która ma bidoka z kartką za ćwoka. Poniekąd slusznie – kto ma glowę do czytania i mózg do myslenia, widzi, że satrapia nie jest służbą ani Polsce, ani bidokowi, ani też ćwokowi. ma być uwolniona od wszystiego, poza własnym interesem.
    Temu służą produkcje mózgowe Ziemkiewicza.

  61. pombocek
    10 czerwca o godz. 12:51

    Otóż to, otóż to właśnie..!

  62. pombocek
    10 czerwca o godz. 12:51

    Oczywiście, że tak. Myślę, że większość społeczeństwa za PRLu nie narzekała za brak podmiotowości. Jedni czuli się upodmiotowieni, bo awansowali społecznie, a inni w ogóle nie wiedzieli, co to takiego być „podmiotem”.
    To tak, jak dzisiaj, jednym nie przeszkadza polityka PIS, która dla innych ogranicza wolność jednostki…. w ogóle jest tym, czym dla tej mniejszości był PRL…
    Na tym właśnie polega dramat Polaków, że nie potrafią nawet obiektywnie oszacować, kim są dla władzy, a do każdej formy dyktatury są w stanie się przytulić nawet, byle spełniała ona jakieś minimalne wymagania, oczekiwania… zwykle na poziomie materialnej satysfakcji.

  63. Tanaka
    10 czerwca o godz. 13:01

    Nie zgodzę się z tym, że pogardliwy stosunek Ziemkiewicza do KODu oznacza, że „stoi tam, gdzie stało ZOMO”.
    Ja również mam taki pogardliwy stosunek, ale daleko mi jednocześnie do zachwytów nad obecną władzą i jej wizji naszego państwa.
    Można oczywiście wyjść z założenia, że warto wszystko i wszystkich nieudaczników zaakceptować, byle PIS odpiłować od władzy.
    Ja nie podzielam takiego stanowiska.
    Oczywiście nie odmawiam prawa do robienia demonstracji przez KOD. Niech sobie uczestniczą w niej nawet tak skompromitowani politycy, jak Kwaśniewski czy Komorowski. Jeśli zwolennicy KODu uważają, że takie szopki będą skuteczne, to ich sprawa, ale muszą wiedzieć jednocześnie, że coś takiego będzie wywołać pogardę nie tylko wśród zdechlaków z PIS, ale także u takich neutralnych obserwatorów, jak ja.

  64. Rafał KOCHAN
    10 czerwca o godz. 7:52
    Wywiad interesujący. Ale nie popadajmy w pesymizm.
    Rafał Olbański opisuje pijacką burdę której był świadkiem i był bardzo zbulwesowany.
    Ja byłem świadkiem nieco innej sceny i gdzie indziej.
    Na jednej stacji metra w Londynie wysiadł z wagonu najpierw jeden nieco podpity i na oczach pasażerów śmiejąc się zaczął siusiać (i to bardzo obficie) na pobliski mur. Za chwilę przyłączyło się grono jego kolegów i obsikało wydajnie pobliską posesję… Wszystko to w biały dzień, niemal w centrum Londynu. Wydaje się ,że zwyczaj ten jest nieco tam rozpowszechniony , bo często czułem ,zwłaszcza w parny dzień , na niektórych ulicach zapach…uryny. Psów nie widziałem. Ciekawe czy Olbański ma podobne spostrzeżenia o ile bywa w Londynie.

  65. wiesiek59
    10 czerwca o godz. 12:30

    Było gorzej, niż podajesz, tzn. lepiej dla siły argumentu Rakowskiego. Tak, pasałby krowy i nic by tego nie przemogło.

    Kategorie, które podajesz, należy traktować osobno, oraz w dużej mierze w opozycji wobc siebie nawzajem: ziemiaństwo, inteligencja, przemysłowcy powinna być uzupełniona o kolejną kategorię mieszczaństwo.
    Polska historia była historią wybitnie antymieszczańską. Podczas gdy zachodnia Europa, juz od wieków średnich, z silnym przyspieszeniem w czasach Rwformacji, stawała się coraz bardziej miejska.
    Polskie ziemiaństwo żyło z antmiejskości, antyinnowacyjności, antyedukacji, antywolności, niufności, przeciwnowoczesności, kłócąc się z Zachodem. Ziemiaństwo żyło z nieprzetworzonych płodów ziemi, uprawianych metodami prymitywnymi, przez niewolnika pod nazwą „chłop pańszczyźniany”.
    Fabrykant, następnie przemysłowiec, żył z odwrotności ziemianina polskiego: miejskości, innowacyjności, zaufania, edukacji, wydajności, wynalazczości.
    Mieszcznina więcej łaczyło z fabryką, bankiem, szkołą, niż z ziemianinem, od którego potrzebował tylko zboża. Polskie ziemańskie, niewolnicze zboże jednak drożało, bo było nieprzemysłowe i skrajnie wstczne, a zachodnie zboże przeciwnie – taniało. Co przywiodło do upadku te z miast na ziemiach polskich, które z polskiego handlu żyły.
    Mieszczanin w polskich miastach często nie był polski, ale zagraniczny. Polski ziemianin, z polskim biskupem, przeciwstawiali się temu by miasta się rozwijały, by miały swobodne lokacje i by były zaludniane przez tzw. Polaka.
    Podobnie z przemysłowcem: musiał być głównie zagraniczny. Wynalazca – to samo, naukowiec – też. Natomiast bezpłodny fantasta-marzyciel, mógł byc zupełnie polskiego sortu. Prus w „Lalce” świetnie to pokazuje.
    Dziś jest w zasadzie podobnie jak dawniej nie sposób szybko zmienić mentalności. Wynalazki, patenty, najnowsze techniki i techologie – Polska imortuje. Sama niemal nic z tych dziedzin na świat nie wysyła. Natomiast prostą siłę roboczą, nadproporcjonalnie wykształconą do prostej roboty – i owszem, eksportuje ciągle.

  66. Reasumując ten wątek, chłopcy z KOR osiodłali rewolucję- tak jak wszyscy ich poprzednicy- zaczęli sprawować władzę, odcinać kupony, pobierać tantiemy….
    Rewolucje tak mają.

    Prawdopodobnie, to samo stanie się z KOD.
    Tłumy oburzonych na bezczelność obecnej władzy wyłonią własnych przywódców.

    W przypadku prawdziwej rewolucji, staną na czele kolejni złotouści obiecujący gruszki na wierzbie i świetlaną przyszłość.
    Po czym, cykl się powtórzy.
    Wygadani i posiadający chociaż partię kadrową, organizują się i zdobywają władzę z łatwością. Dyscyplina, struktury, organizacja, nagłośnienie medialne.
    To klucz do zwycięstwa.

  67. Orteq

    Jak się zjawisz, poczytaj tę analizę.
    Mnie co prawda nie szokuje, ale implikacje będą poważne, nawet dla twojego grajdołka.
    ”http://independenttrader.pl/independent-trader-news-maj-czerwiec-2016.html

  68. Rafał KOCHAN
    10 czerwca o godz. 13:24

    Rafał, ale „co ty wiesz o zabijaniu”?
    Co niby w KOD jest nieudacznego i godnego szyderstwa?

    KOD to zupelnie świeża rzecz, odruch obywateli, na womitację na nich pisoidów i ich państwa oficjalnego.
    Jest to oduch niezgody z jednej, odruch chcenia z drugiej i także odrych zagubienia, z powodu szok zmiany, przespania oznak zła, które się ujawniały od lat, i wołanie o dobrą nową konstrukcję. Wszystko w jednym.
    W tym się – może – próbować mieścić i to, że partie co dostały po tyłku, jakoś próbują się do KOD-u przytulić, by nieco ciała znowu nabrać. W tym przytlaniu – może się mieścić i to, że w partiach tych są też i niezblatowane osoby oraz kręgi, będące autentyczym wsparciem dla KOD-u.

    Przedwcześnie jest twierdzić, że KOD to szopka, co samo w sobie zawiera lekceważenie, lub pogarde i nie jest, bynajmniej, neutralnym stanowiskiem. to się dopiero będzie okazywać, za jakieś miesiące, może za rok, połtora: może to zdechnie, może się obroci w groteskę i bezjajeczność, albo będzie podłożem tego, co być powinno, by wsadzić do trupiarni satrapię pisoidów, a budować republikę, jaka jest konieczna i dla polskiego łba znacznie zdrowsza niż dzisiejsza pleśń.

    Za rok-połtora będzie czas na spluwanie. Nie dziś. Dziś nie znasz ani kształtu, ani genetyki substancji.

  69. zezem
    10 czerwca o godz. 13:25

    Olbiński pzedstawił sprawę znacznie szerzej: jak przedstawisz dowód, że w Anglii zasadą jest, że Anglik wywala śmieci w lesie, albo sąsiadowi do ogródka, że trawnik przy ulicy jest nazwą sentymentalną, a nie realną, bo służy do rozjeżdżania przez samochody i obsrywania warstwami; jak się okaże, że rower ani ćwierć minuty nie wytrzyma na ulicy nieprzyspawany do kraty, to będzie nad czym debatować.

  70. Kalizm w Pomrocznej trzyma się nieźle.
    Jak PC paliło kukłę Wałęsy i wiecowało na ulicach, było to demokratyczne i obywatelskie.
    Jak KOD niczego nie demolując, uprawia spacery dla zdrowia, jest to rebelia.
    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
    To raczej oczywiste, ale…..
    Jakieś granice śmieszności w komentarzach medialnych i politycznych być muszą.

    Podoba mi się notka:
    Polsko-Białoruska Grupa Parlamentarna została odtworzona w kwietniu staraniem posłów Kukiz ’15 i Polskiego Stronnictwa Ludowego, którzy zgłosili swoją inicjatywę do prezydium Sejmu. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński zaaprobował ją co komentatorzy za ciche zaangażowanie partii rządzącej w otwierania kanałów komunkacji między Polską a Białorusią. Współprzewodniczącymi Grupy są Adam Andruszkiewicz z Kukiz ’15 oraz Kazimierz Baszko z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Skład grupy tworzą właśnie posłowie tych dwóch klubów parlamentarnych oraz trzech posłów niezrzeszonych, razem 24 parlamentrzystów.
    http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/nowe-otwarcie-polsko-bialoruskiej-grupy-parlamentarnej
    ==========

    Nareszcie jakiś pragmatyzm, czy tylko podobne przyciąga podobne?

  71. Tanaka
    10 czerwca o godz. 14:36
    Też mam różne, nienajlepsze obserwacje z obszaru Umęczonej.
    Niekiedy nawet mało sympatyczne. Jednak są rejony ,gdzie jednak nie jest tak dramatycznie jak obsr… trawniki, chamska jazda i znikające rowery. Kiedyś szedłem o zmroku ulicami bez obaw, dzisiaj… I lasy nie były zaśmiecone. Co się stało? A przecież rodacy jeżdżą i widzą ,że można też inaczej.

  72. Rafał Kochan
    Powiem Wieśkiem 59, lekko tylko korygując, bo trafił w sedno:
    „Kalizm w Pomrocznej trzyma się nieźle.
    Jak PC paliło kukłę Wałęsy (wybranego przez naród na prezydenta w wolnych wyborach) i wiecowało na ulicach, było to demokratyczne i obywatelskie.
    Jak KOD niczego nie demolując, lecz okazując niezadowolenie ze sposobu sprawowania władzy przez PIS, spaceruje/maszeruje w nastroju wręcz piknikowym, jest to rebelia według absurdalnej redefinicji Prezesa (rebelia oznacza przecież zbrojny bunt).
    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
    To raczej oczywiste, ale…..
    Jakieś granice śmieszności w komentarzach medialnych i politycznych być muszą”.

  73. Wielka Rewolucja Francuska, jakbysmy tego nie zaklinali, byla buntem wywolanym przez wygadanych prawnikow.

    @Tanaka calkiem slusznie zauwazyl, to co nieslusznie zauwazyl Ziemkiewicz, ze to co robi PiS Kaczynskiego, znaczy sie Kaczynski za pomoca PiSu swojego, to jest „marsz do tylu i do gory nogami”

    Czyli mowiac po ludzku i zwyczajnie kontrrewolucja, bo niby czym innym jest marsz do tylu?

    Ziemkiewicz w swoim zapieklym i ograniczonym widzeniu swiata nie zauwaza ograniczen zrozumienia, jakie jego wlasne poglady mu narzucaja.

    Tak jak Kaczynski nie jest w stanie zauwazyc, ze to co usiluje zrobic, jest zwyczajnie niewykonalne.

    Proba wykonania niewykonalnego, skonczy sie niewykonaniem, czyli wykonaniem totalnej rozpierduchy i balaganu.

    A gdy przeminie, trzeba bedzie posprzatac i ponaprawiac. Byc moze dobrze, ze Kaczynski „rozpirzy” wszystko, bo latwiej bedzie od niczego, wybudowac, niz reperowac zrujnowane.

    Swiata, sprzed nastania Kaczynskiego, polskiego swiata, nie da sie odbudowac z ruin, wlasciwiej bedzie myslec o tym co chce sie zbudowac, niz silic sie na odbudowanie czegos co doprowadzilo Kaczynskiego do wladzy.

  74. W samej Polsce 19 proc. dorosłych przyznaje się do tego, że słabo czyta i pisze, 23 proc. ma problemy z matematyką, a aż 60 proc. Polaków między 16 a 74 rokiem życia nie ma podstawowych umiejętności obsługi np. komputera.

    I sie ludziska dziwia sukcesowi kosciola, Kaczynskiego i wszelkiego innego ciemniactwa.

    Wiecej:

    http://wiadomosci.radiozet.pl/Wiadomosci/Swiat/Czytelnictwo-w-Polsce-i-E-00023932

  75. A Kaczyński chce być sułtanem – albo raczej królem; Polska będzie jak Turcja.
    Fijoł polegający na manii wielkości w postaci zaburzeń psychicznych.

  76. Rafał Kochan, cytując Ziemkiewicza:
    „Ale żeby rewolucję robili najedzeni, nachapani, wściekli, że przestano im czapkować”

    Znaczy się, moja żona, co żadnej manifestacji KODu nie opuściła, choć do samej organizacji się nie zapisała, to ta najedzona (cóż, głodem nie przymiera), nachapana (???), której przestano czapkować? Ziemkiewicz swoje sny myli z rzeczywistością i to w fazie tak zaawansowanej, że nawet cucący koński kop w zadek nie sprowadziłby już go na ziemię.

  77. Lonefather,
    Moim zdaniem to, co dzieje się w Polsce, przypomina to, co działo się w Iranie po upadku Szacha. I tu i tam pożywką do czegoś, co nazywasz kontrrewolucją, była próba gwałtownego nadrobienia zapóźnień cywilizacyjnych, zakończona reakcją religijnego establiszmętu, który do swoich celów zaprzągł niewyedukowane, tkwiące wciąż w feudalnej rzeczywistości masy.

    W sumie to, co się dzieje, jest świadectwem kompletnej porażki świeckiej szkoły z czasów PRL-u, której nie udało się zmodernizować społeczeństwa; a może ta modernizacja, której potrzebujemy, nie polega tylko na świeckości, ale i duchu obywatelskim, który w wielkich trudach przez te 26 lat z trudem wciąż się formuje?

  78. Płynna rzeczywistość
    10 czerwca o godz. 19:10

    Chodzenie w manifestacjach nie oznacza stanu rewolucji. Jeśli manifestacje KODu zmienią rzeczywistość, wówczas twój argument związany z twoją żoną uznam za słuszny.

    mag
    10 czerwca o godz. 16:41

    „Kalizm w Pomrocznej trzyma się nieźle.”

    To prawda. Żal, że ten „kalizm” ugruntowywany jest po obu stronach barykady. Od ciebie też emanuje…

    „Jak KOD niczego nie demolując…”

    Słabością KODu jest to, co wiele razy już o tym tu pisałem. Brak wiarygodności spowodowane upolitycznieniem tego ruchu.
    Wybacz, ale nic na to nie poradzę, że widok Kwaśniewskiego trzymającego się za ręce z Komorowskim i Kijowskim wywołuje u mnie ironiczny uśmiech i wyzwala szyderę.

  79. zezem
    10 czerwca o godz. 16:32

    Opowiem Ci bajkę, jak kot palil fajkę…
    ewnego razu, za górami i lasami, w dużym leśnym parku na skraju miasta, idzie sobie spacerem czwórka ludzi: znany sobie amemu ja sam, znana mi nieźle moja jeszcze bardziej ozdobna połowa, znane nam obojgu dziecię płci ozdobnej i wieku przedszkolnego, oraz znana nam w pewnym stopniu osoba płci ozdobnej i wyglądu amerykańskiego. Chodzimy, chodzimy, gadamy i gadamy.
    A tu grzybka podniesiemy, a tam jagódkę znajdziemy, a to ptaszka posłuchamy, a o sąsiada pozdrowimy, a to dzieciątko jezuskowe płci dowoolnej znane nam osobiście i nieznane nam osobiście, na leśnych peregrynacjach zoczymy, lub też grupkę dzieci jezuskowych, bawiących się a to w chowanego, a to w hacerza lub partyzanta, a to w tropiciela leśnych tajemnic czy Włodzimierza Puchalskiego fotografującego…
    Osoba płci amerykańskiej i wyglądu ozdobnego, albo odwrotnie, nie będąca bynajmniej Jagą Babą z pryszczem nieozdobnym, ale strasznie wymownym, lecz będąca wykładowcą akademickim tu i tam bywającym, ze stuporu poznawczego wyjść nie mogła:
    * „Jak to, to Jasie i Małgosie tak sobie same, w liczbie sztuk kilka, albo w liczbie zupełnie jednej, mogą po lesie brykać, w krzaki włazić, zupełnie w chaszczach znikać..? I nic? A policja gdzie, a rodzice gdzie, a służba leśna i ochrona – nie pilnuje, nie przestrzega, do lasu ot, tak wpuszcza..?”
    * „Las nie ogrodzony, tablic zakazjących wstępu nie ma..?”
    Ano nie ma; od 100 lat las był otwarty, jak tylko św. Wojciech ziemie te nawiedził i pobłogosławił…
    * ” I codziennych komunikatów o tym, że w lesie zaginął, zaginęła, że był gwałt, że znaleziono trupa nie ma..?”
    „Ano nie…” dzieciaki płci jezuskowej się bawią i poza zadrapaniami kolan, do domu w całości wracają, z uszami czerwonymi od ilości leśnych wrażeń.
    * „U nas, za morzami, w kraju amerykańskim to by było niemożliwe…zaraz jakiś gwałt, człowiek zakopany, głowa bez reszty przez racoons wygrzebana… Policja przstrzega, w szkołach przestrzegają, zieci płci jezuskowej nie puszczają… I ludzie wieku jezusowego też nie chadzaja…

    Było to dawno, dawno temu, i…w dodatku prawda.
    Teraz jest dobrze, jak w Ameryce: w Warcie szukają, szukają niejakiej Ewy, a szukając już parę innych zezwłoków znaleźli. Innej dziewczyny, co szła rankiem przez plażę do pobliskiego osiedla, miejsca zamieszkania, w miejscu obstawionym kamerami jak się należy i jeszcze bardziej i taki co to prawnie nigdy puste nie jest, oraz na widoku, wzięła się – i znikła. Już kilka lat temu. I co – i nic. Jest kot. Dobry, bo hamerykański.

  80. Rafal Kochan
    Przecież Kwachu jest najwyżej ocenianym prezydentem (potwierdzają to od lat wszystkie sondy) i był nim jako jedyny dotąd przez dwie kadencje. Komor w porównaniu z Dudą Maliniakiem okazał się przyzwoitym strażnikiem żyrandola. Nie łamał konstytucji i nie robił wyłącznie za Długopisa, nie był też aż do obrzydzenia ostentacyjny w epatowaniu swoim katolicyzmem.
    To mało? Uważam tych panów za demokratów i nie wadzi mi w najmniejszym stopniu, że popierają KOD.
    Na szczęście 4 czerwca politycy będący dziś w opozycji nie pchali się na afisz, ani w Warszawie, ani gdzie indziej. Zgodnie z wyraźną sugestią KOD.
    Mam wrażenie że zanadto ulegasz czarnemu pijarowi, jaki produkuje bez chwili wytchnienia obóz rządzący i liczni hejterzy w necie.

  81. mag
    10 czerwca o godz. 19:55

    Mag, ocena prezydentów na bazie porównań, jest tyle samo warta, co nic. Moim zdaniem rzekome złamanie Konstytucji przez Dudę jest co najmniej dyskusyjne. W Konstytucji bowiem nigdzie nie jest zapisane, że Prezydent RP MA OBOWIĄZEK dokonać zaprzysiężenia sędziów TK. Ja akurat nie w tym aspekcie oceniam Dudę nisko. Jego słabość polega na całkowitym podporządkowaniu się Kaczyńskiemu i jego partii. I jeśli już, to właśnie w tym upatrywałbym jego konflikt z Konstytucją oraz porzucenie racji stanu, jaką jest podporządkowanie się dobru Polski.
    Jeśli dla ciebie pijak Kwaśniewski, piąta kolumna kleru i dziamdziak Komorowski, który miał w tyłku prawa mniejszości, przemoc w rodzinie, lizanie anusów katabasom, podpisywanie ustaw w trybie natychmiastowym, tylko by zdobyć kilka więcej głosów w wyborach, są demokratami, do których chcesz porównywać resztę tej menażerii politycznej, to widocznie mamy różne systemy wartości.
    Nawet, jeśli ulegam czarnemu pijarowi, to przynajmniej staram się dostrzegać w obu stronach konfliktu zarówno złe, jak i te dobre objawy ich działalności. A szczególnie u tych, którzy nie są mi pod drodze w wymiarze światopoglądowym i politycznym. Ty natomiast potępiasz wszystko w czambuł u swoich przeciwników światopoglądowych, czyli zachowujesz się dokładnie tak, jak oni tego chcą. Bo przecież oni chcą ciągłej konfrontacji… Wiec kto tu ulega czarnemu pijarowi?

  82. lonefather
    10 czerwca o godz. 17:17

    Lonefatherku, jako że jestem na zupełnym haju, i baju-baju, opowiem bajkę i Tobie, żeby Cię ładnie ululać, żeby się zdarzyło co się marzy, wbrew wyrokom kalendarzy…

    Bajka pt. Czego Polsce trzeba, żeby kraj był suwerenny, Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej:
    *żeby Polak miał na świecie markę człowieka ochoczego, pracowitego, twórczego, nowoczesnego, zyczliwego i w dobrym przodującego.
    * Żeby Polak był obszernie horyzontalny, dobrze wykształcony, świat nowoczesy lubiący i mu liderujący
    * Żeby polska nauka miała noblowską markę na świecie, i polska nagroda za osiągnięcia w naukach, oparta na polskiej wynalazczości, naukowych osiągnięciach i sile polskich głów, przerosła legendą Nobla i każdy naukowiec świata za najwyższy honor miał zostać laureatem polskiej nagrody. Żeby ilość cytowań polskich naukowców przerosła cytowania amerykańskie, brytyjskie, niemieckie, japońskie, rosyjskie i chińskie razem wzięte.
    * Żeby kraj miał markę czystego, o pięknej architekturze, i świetnie zagospodarowanego
    * Żeby Puszcza była puszczą, Biebrza Biebrzą, Rospuda Rospudą, a Bieszczady – Bieszczadami.
    * Żeby polskie firmy projektowe robiły najlepsze projekty na całym świecie, a o polskich konsultantów światowe firmy instytucje publiczne i fundacje prywwatne zabiegały stojąc w długich kolejkach i przestępowały niecierpliwie marząc o zaszczycie współpracy z polska nowoczesną, mądrą i twórczą głową.
    * Żeby Tonsil był marką lepszą niż Yamaha. Żeby polska syrenka była w większym pożądaniu niż beemwica. Żeby kosmetyki Rocher, Yves St Laurent, Boss i Kenzo spuszczały slusznie w skromności głowy przed polską „Polleną-Ewą” i dr. Eris.
    * Żeby polscy inżynierowie wymyślali znacznie lepsze rzeczy niż Airbus, Boeing, Suchoj, Caterpillar, Honda, Yamaha, Canon, Apple, Huawei, Nissan, Wielki Zderzacz Hadronów, tunel pod Kanałem i Alpami i przez Morze Chińskie, żeby wymyslali coś jeszcze lepszego niż Międzynarodowa Stacja Kosmiczna i sondy kosmiczne.
    * Żeby, skoro o kosmosie mowa – księża trafili na Księżyc
    * Żeby – skoro o księżach mowa, na każdym osiedlu był klub społeczny, sala wielofunkcyjna w której można wyprawić urodzony, pokazać w kręgu przyjaciół foty z nurkowania z waleniami na Hawajach i foty z łażenia po szczytach karakorum oraz peregrynacji po dopływach Jenisieju. Żeby, gdy się takich trzech w potrzebie znajdzie, mogli sobie w salce, w ciszy wieczoru pomedytować i paciorek zmówić do swojego bozi katolickiego, islamskiego, szintoistycznego, lub do Zeusa, Perkuna, Freji i Pioruna. Żby w niedziele, w sali odbywały się tańce i jarmark wyrobów mieszkańców osiedla: a to świetna kuchnia, a to znaczki pocztowe, a to jazzowe winyle, a to stare mapy, wyszywanki, malowanki i co sie komu w głowi roi.
    Żeby polscy pisrze byli brdziej na świecie pożądani niż skandynawscy, iberyjscy, francuscy, anglofilscy razem wzięci, a polskie filmy przeganiały kino włoskie francuskie, japońskie, hoyłódzkie i każde inne
    *Żeby autobusami po polskich drogach, do polskich szkół i na polskie baseny oraz do bibliotek jeździły roześmiane, jak u Makuszyńskiego, dziecięce gęby: kaszubskie, podlaskie, śląskie, mazowickie, ukraińskie, rosyjskie, kazachskie, syryjskie, kurdyjskie, zairskie, zuluskie, boliwijskie i każde inne.
    * Żeby producenci mgieł smoleńskich, fizyki upadku i zdradzonych o świcie byli zabijani śmiechem perlistym i czystym. Żeby to samo spotykało porypańców biskupów i aspirantów katofaszyzmu, lżących, kłamiących, bredzących, nienawidzących.
    * Żeby marką Polaka była rozradowana i życzliwa gęba, a nie ponura morda kibolska.
    * Żeby Polak chodził umyty i zębny.

    Tego i jeszcze czegoś, Polsce trzeba. Za lub przeciw aprobacie nieba.

    Czyli żeby było jak u Starszych Panów:

    Dobranoc, dobranoc mężczyzno
    Zbiegany za groszem jak mrówka
    Dobranoc, niech sny Ci się przyśnią porosłe drzewami w złotówkach
    Złotówki jak liście na wietrze czeredą unoszą się całą
    Garściami pakujesz je w kieszeń a resztę taczkami w P.K.O.
    Aż prosisz by rząd ulżył Tobie i w portfel zapuścił Ci dren
    Dobranoc, dobranoc mój chłopie już czas na sen

    Dobranoc, dobranoc niewiasto
    Skłoń główkę na miękką poduszkę
    Dobranoc, nad wieś i nad miasto jak rączym rumakiem wzleć łóżkiem
    Niech rycerz Cię na nim porywa co piękny i dobry jest wielce
    Co zrobił zakupy, pozmywał i dzieciom dopomógł zmóc lekcje
    A teraz tak objął Cię ciasno jak amant ekranów i scen
    Dobranoc, dobranoc niewiasto
    Już czas na sen

    Dobranoc, dobranoc ojczyzno
    Już księżyc na czarnej lśni tacy
    Dobranoc i niech Ci sie przyśnią pogodni, zamożni Polacy
    że luźnym zdążają tramwajem, wytworną konfekcją okryci
    i darzą uśmiechem się wzajem, i wszyscy do czysta wymyci
    i wszyscy uczciwi od rana, od morza po góry, aż hen
    Dobranoc, ojczyzno kochana już czas na sen

    Czyli, ogólnie – dobranoc. Już czas, na sen…

  83. Tanaka
    10 czerwca o godz. 20:32

    Jeden z piękniejszych, jeśli nie najpiękniejszy, postów w blogosferze. Dzięki!

  84. Rafał KOCHAN
    10 czerwca o godz. 20:14

    Rafałku, dajesz jasny wykład, jak nieobiektywnie i niezbocznie patrzysz, wbrew własnej deklaracji.
    Skoro dla Ciebie Kwaśniewski jako prezydent to „pijak”, to bądź uprzejmy przeprowadzić dowód na to, że jego pijactwo decydowało o jego prezydenturze, albo że co najmniej stało się jej synonimem i pierwszą wartością.
    Jakie ustawy podpisywał w pijackim widzie, jakich wywiadów udzielił mediom z różnych stron świata bełkocząc pijacko, w jakich wewnątrzpolskich debatach występował (a było ich mnóstwo) demonstrując pijacką demencję i naprucie jak messerschmitt; w jakich kręgach dyplomacji dał sie poznać jako zażygaciel gaci i obrusów?

    Daj dobry dowód własnego twierdzenia. Na razie, roboczo, mam Twoje stanowisko za pitolenie i brak neutralności, którą chciałbyś się pieczętować.

  85. Tanaka
    10 czerwca o godz. 20:43

    Podpisanie konkordatu. Uważam, że tylko pijak mógł coś takiego popełnić…
    Poza tym, Prezydent (nie tylko on, ale on szczególnie) kraju ma tego pecha, że nie tylko podpisywanie ustaw świadczy o jego trzeźwości. Każdy jego gest, każde słowo, nawet w kiblu, lub nieoficjalnej schadzce, opisują majestat państwa oraz jego obywateli.
    Nie wiem jak ciebie, ale pijaństwo Kwaśniewskiego mnie nie opisywało, tym bardziej w oczach ludzi z zagranicy.

  86. E tam, jaki z Kwaśniewskiego pijak 🙄
    Zupełnie kto inny trafił na amerykańską skalę nietrzeźwości. I to u samych Simpsonów:

    Tipsy
    Soused
    Stinkin’
    Boris Yeltsin

  87. Tanaka at his best!

    Olbinski o sprawach najwazniejszych

    „A ja się oglądam za kobietami, czyli nie tworzę sztuki współczesnej (śmiech). Dlaczego? Dlatego, że jest to przedłużeniem tego, czego jako student czy uczeń szkoły średniej uczyłem się i chłonąłem z literatury francuskiej – romansu europejskiego. Mówienie komplementów kobietom, co, niestety, w naszej popkulturze znikło. Teraz jest tylko seks i w zasadzie przedtem nic nie ma, a potem też nic. Kiedyś był romans. Seks był ukoronowaniem tego romansu. I to było piękne. I ja kontynuuję ten romans z kobietami, malując je. Prawię im jakby komplementy tym malarstwem. One są na obrazach takie, jakie chciałyby być, a nie takie, jak naprawdę wyglądają.”

    I sentencja ostateczna:

    „Nie chcę być tutaj banalny i mówić, że właściwie wszystkie kobiety są piękne. Jest mnóstwo twarzy stylizowanych na jakieś tam wzorce, w których poza tą stylizacją, taką plastikowa urodą nie ma nic mądrego. Piękno, które jest mądre, dłużej trwa.”

    Babciusia, w jej tender wieku, mowi o jednym jedynym zagrozeniu: wujek Al. Wtedy jej podsuwam wybawke:

    – Moja rodzina tez z Alzejmerow. Bedziem rowno szli ku Wiadomemu Przeznaczeniu. Czymajonc siem za rency. Zeby tylko trochu lepij niz w „Away from her” nam siem to udalo

    https://www.youtube.com/watch?v=e-uNrAwb8-0

    Na co Babciusia:

    – Your folksiness in your Polish is not always necessary, you know

    Ona na tyle juz jest osluchana w moim polskim, do niej wyglaszanym coraz czesciej i czesciej, ze potrafi slyszec te moja nie pri czom ludycznosc. Aparat sluchowy musi byc jednakze wtedy wlaczony

  88. Niestety. dupa jest od s..ania a prezydent od podpisywania…..
    Jezeli większość przegłosuje akt prawny, prezydent musi podpisać.

    Bajka jest inna.
    Umowy miedzynarodowe powinny być zatwierdzane przez sejm większością 2/3 głosów, a nie zwykłą.
    Taki casus gdzieś wyczytałem.
    Czyli, Konkordat powinien być nieważny z powodu wady prawnej.
    Jeżeli jest to prawdą, to dyskusja o tym akcie jest bezprzedmiotowa.
    Tyle że nikomu nie zależy na takiej końcówce.
    Cui bono- można by sie spytać…..

    Kwasniewski nawet w pijanym widzie mówił sensowniej- tak jak w dość znanym przemówieniu na Ukrainie- niż następujący po nim nasi reprezentanci na trzeźwo.
    Dyplomaci większość czasu spędzają z drinkiem w reku, w kuluarach.
    stąd między innymi, niska użyteczność kobiet w tym zawodzie- genetyka nie pozwala przepić chłopa.
    Ale to tam załatwia się sprawy.
    Patrz, Wałęsa i przepicie Jelcyna, zgoda na wyprowadzenie rosyjskich wojsk.
    Na trzeźwo, nie do przyjęcia dla Rosji…..

  89. @Tanaka, bądź częściej na haju. A swoją drogą to nie podejrzewałem (mea maxima culpa), że jesteś aż takim szowini… ups… patriotą. Podziwiam i aureolam.

  90. wiesiek59
    10 czerwca o godz. 21:27

    „Jezeli większość przegłosuje akt prawny, prezydent musi podpisać.”
    A gdzie to jest napisane, że MUSI?

  91. Orteq
    10 czerwca o godz. 21:30

    Podoba mi się poziom- starting to speak other language……
    Cóż to jest pół litra na litrowy pysk…..

    Ps.
    Przeczytałeś linkowany tekst?
    Ciekaw jestem opinii.

  92. Rafał KOCHAN
    10 czerwca o godz. 21:34

    Bo takie jak dotychczas, zwyczajowo były prerogatywy prezydentów.
    To że obecny chce się rozpychać, stanowić osobiscie prawo i nowe tradycje, to całkiem inna historia.

  93. wiesiek59
    10 czerwca o godz. 21:38

    Nie było i nie ma żadnych prerogatyw. Trójpodział władzy w Polsce został ustalony w 1990 roku. Prawo tu chyba ma być punktem odniesienia, a nie jakieś „zwyczajowe prerogatywy”.

    Co do konkordatu, poczytaj sobie artykuł 89 z poprzedniej Konstytucji i dlaczego parlament uznał, że przy ratyfikacji tej szczególnej umowy międzynarodowej, miał prawo wybrać taką a nie inną procedurę jej uchwalenia.

  94. Rafał KOCHAN
    10 czerwca o godz. 21:52

    Wiesz, falandyzowac można wszystko, dla jakichś interesów partyjnych.
    Tyle że ginie w tym Polska i racja stanu.
    Moża się bawić jak przed wiekami w szarpanie postawu czerwonego sukna.
    Chłopcy się w to właśnie bawią.
    Potem bedzie:

    „chłopcy, źle się bawicie
    wam chodzi o zabawę
    nam chodzi o życie”……

  95. „Podpisanie ustawy stanowi obowiązek Prezydenta, niedopełnienie którego stanowi złamanie Konstytucji, przy czym obowiązek ten ma względny charakter z uwagi na przysługujące Prezydentowi uprawnienia nadane art. 122 ust. 3-5 Konstytucji. Bieg terminu do podpisania ustawy ulega wstrzymaniu, zgodnie z art. 122 ust. 6, w dwóch przypadkach.

    Po pierwsze, w przypadku wystąpienia przez Prezydenta przed podpisaniem ustawy, na podstawie art. 122 ust. 3, do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem w sprawie zgodności ustawy z Konstytucją. Po drugie, w przypadku przekazania przez Prezydenta z umotywowanym wnioskiem ustawy Sejmowi do ponownego rozpatrzenia.

    W przypadku wystąpienia Prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego, w trybie kontroli prewencyjnej, w sprawie zgodności ustawy z Konstytucją możliwe są trzy rozstrzygnięcia Trybunału:

    Trybunał uznaje ustawę za zgodną z Konstytucją, wówczas Prezydent obowiązany jest podpisać ustawę i zarządzić jej ogłoszenie,

    Trybunał uznaje ustawę za niezgodną z Konstytucją, wówczas Prezydent odmawia podpisania ustawy,

    Trybunał orzeka o niezgodności z Konstytucją poszczególnych przepisów ustawy, przy jednoczesnym orzeczeniu o braku ich nierozerwalnego związania z całą ustawą, wówczas Prezydent ma dwie możliwości działania, po zasięgnięciu opinii Marszałka Sejmu albo podpisuję ustawę z pominięciem przepisów uznanych za niezgodne z Konstytucją albo zwraca ustawę Sejmowi w celu usunięcia niezgodności.”

  96. „…czy prezydent Aleksander Kwaśniewski musiał podpisać konkordat, czy też powinien skierować go do Trybunału Konstytucyjnego, tym bardziej że już wtedy nie brakowało głosów wybitnych znawców prawa, w tym wyznaniowego, kwestionujących tryb dochodzenia do konkordatu i wiele jego regulacji.
    Odpowiedź na to pytanie jest oczywista.
    Musiał podpisać konkordat ratyfikowany przez parlament 8 stycznia 1998 r. w czasach rządów AWS (SLD głosował przeciw). Po pierwsze, Aleksander Kwaśniewski chciał się spotkać w Watykanie z Janem Pawłem II, a stamtąd szedł wyraźny sygnał, że będzie to możliwe, ale najpierw musi być ratyfikowany konkordat. I po drugie, Kwaśniewski był już w drugiej połowie swojej pierwszej kadencji i chciał być wybrany na kolejną. Co więcej, tak zapewne zachowaliby się inni politycy lewicy, gdyby urzędowali w Pałacu Prezydenckim – Cimoszewicz, Miller, nie mówiąc już o Oleksym.”

  97. Rafał KOCHAN
    10 czerwca o godz. 20:50

    Tu już ze mnie nie będziesz miał dyskutanta, bo to poniżej poziomu: konkordat jako dowód pijactwa Kwaśniewskiego.

    Całkiem świeżo, słów parę o konkodacie było i dałem. Nie chce mi się wracać do tego. Wiedza o tym, i rozum, dają dość przyzwoitą pożywkę, by kapować, że w państwie wasalnym wobec watykanu, i nadzianym księdzem jak kaszanka kaszą, nie da się nie mieć konkordatu. Jakby Kwaśniewski miał załatwić in persona to, czego nie złatwiły ani grube miliony głów cymbalskich, ani pokolenia, ani wieki, ani wojny, ani reformacje, ani łaska boska, to Kwaśniewski byłby większy bozia od nieistniejącego bozi.
    Jak się upił, to się upił nad tym, że można mieć tak naiwne sądzenie, że się weźmie sam Kwaśniewski i zaweźmie i sobą pijackim Ojczyznę do mojego bajania włoży.

  98. „warto mieć świadomość tego, że to nie wyłącznie konkordat, ale uniżoność władz wszelkiego szczebla wobec kleru skutkuje kapitulacją państwa polskiego wobec Watykanu. Kapitulacją na własne życzenie.”

  99. Tobermory
    10 czerwca o godz. 22:03

    Wskaż konkretnie, gdzie jest napisane, że Prezydent ma obowiązek przyjąć ślubowanie od sędziów?

  100. Tanaka
    10 czerwca o godz. 22:13

    Kwaśniewski miał wykazać się wyobraźnią. I nawet jeśli kierował się jakimiś racjonalnymi przesłankami – w ogólnym rozrachunku, historia oceniła to za błąd polityczny. Bo wszystko z czego się tutaj naśmiewamy, jeśli chodzi o polski katoliban, w ogromnej mierze ma swoje konsekwencje w podpisaniu tego konkordatu. Jeśli tobie konkordat nie przeszkadza, to nie rozumiem, dlaczego przeszkadza brak świeckości państwa?

  101. anumlik
    10 czerwca o godz. 21:28

    Mój ewentualny patriotyzm jest najgorszego sortu: trzeba, żeby Polak zapierdalał, sok z siebie wycisnął, ostatnie komórki w czerepie wodą święconą i wódą chlupiącym wziął i wytężył, uśmiech na gębie zamiast kwasu wymodelował wbrew Narodowej Tradycji lat tysiącpięćdziesięciu i ten, no…zwyciężył: własne słabości i swe gówniane podłości.

    A ze zwyciężania, mamy ozdobną rekonstrukcję ludobójstwa na Wołyniu, ataku husarii w celach morderczych, do wykonania przed oczami papieża Franciszka i reonstrukcję ślubu żołnierza wyklętego na sposób przeklęty; rekonstrukcję upadku poległego Bełinga ruskiego skrzydłowybuchającego narodowego podsmoleńskiego , wraz z pozostałymi pierdolcami.

  102. Rafał KOCHAN
    10 czerwca o godz. 22:21

    Rafał, uprawiasz fantazje nienaukowe i przeciwne wektorom sił rządzących łbem polskim.
    Życzeniowość fajna jest, o ile się ja odróżnia od własnych, za poważne branych analiz rzczywistości.

  103. Rafał Kochan
    Ej tam, że przesadzam i nierówno oceniam.
    A ty, który widzisz w Kwaśniewskim tylko pijaka i całkiem jak jakiś moherowy antykomuch dajesz się poznać? Ku mojemu zdumieniu zresztą.
    Taki durny naród mamy, czy aż tak rozpity i pobłażliwy dla trunkowych
    że, jak dotąd, Kwach pozostaje the best prezydentem? Porównywalnej popularności nie miała też żadna partia rządząca, czy współrządząca: najlepsze wyniki – wczesna SLD i wczesna PO, a obecnie nam panujący wygrali fuksem (ok. 19 % głosujących na PIS wystarczyło do zdobycia przez tę opcję większości parlamentarnej dzięki marniutkiej frekwencji i samozatopieniu się Platformy).
    Myślę jednak, że PISiacy nie przeskoczą magicznej granicy cirka ebaut 30-35% poparcia. Wieszczę, że niedługo zacznie im spadać, wraz z kurczeniem się kasy na różne fanaberie, bo gwałty na demokracji mniej polskiego „suwerena” rajcują.
    Komorowski, niezależnie od fatalnej kampanii, był wyjątkowo wrednie i masowo hejtowany zarówno w wirtualu, jak i realu. Tylko jego spotkania z wyborcami były zakłócane przez dziwnych osobników, nie ukrywających nawet w czyim imieniu chuliganią.
    Ale nie ma co wracać do przeszłości, zwłaszcza że czekają nas raczej ciężkie czasy.
    Lepiej się sprężyć i wytężyć. Jakoś pozytywnie, byle nie nazbyt naiwnie. A tak np. postrzegam sympatyczne skądinąd Razem.

  104. Orteq
    10 czerwca o godz. 21:15

    Tanaka at his best!: tak jest !
    Kiedyś, pewna ładna pani, w wieku niewieścim i stosownie grzesznym, oświadczyła była, że ślicznym jak Jezusek w maju.
    Nie mogę więc ukryć, że dajesz mi pomyślną wiadomość: czas płynie, a ja ciagle emanuję ślicznością Jezuska
    Wiadomość, jako potwierdzoną, przekażę adekwatnym paniom.

  105. Ustawa o Trybunale Konstytucyjnym
    z dnia 25 czerwca 2015 r.
    „http://orka.sejm.gov.pl/proc7.nsf/ustawy/1590_u.htm

    Art. 21.

    1. Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie…

    Nie ma tu kwestii przyjęcia ślubowania lub nie.
    To jest uroczysty akt podkreślający znaczenie i wagę stanowiska sędziego, a nie kwestia osobistej akceptacji sędziego (a zarazem decyzji Sejmu) przez prezydenta.
    To sędziemu przysługuje prawo niezłożenia ślubowania i rezygnacji z wyboru.

    W zasadzie taki sędzia mógłby przydybać prezydenta w sytuacji bez możliwości ucieczki np. w kościele i głośno wyrzec następujące słowa:

    „Uroczyście ślubuję, że pełniąc powierzone mi obowiązki sędziego Trybunału Konstytucyjnego będę wiernie służyć Narodowi i stać na straży Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, czyniąc to bezstronnie, według mego sumienia i z najwyższą starannością, oraz strzegąc godności sprawowanego urzędu.”

    Albo zrobić to na piśmie, w obecności notariusza, który potwierdzi prawdziwość podpisu, i wysłać poleconym 😉

  106. Tanaka
    10 czerwca o godz. 22:27

    Owszem, miewam, jak każdy (ty też) myślenie życzeniowe. Ale takie życzeniowe myślenie jest podstawą do oceny skuteczności polityki, wywiązywania się z obietnic politycznych, realizacji własnej polityki zgodnie ze swoimi przekonaniami i racją stanu. To właśnie dzięki myśleniu życzeniowemu fiński przywódca Carl Gustaf Mannerheim stał się mężem stanu, dla którego naród fiński stał się priorytetem, a nie polityczna poprawność oraz uwarunkowania geopolityczne. Kiedy trzeba było zawarł sojusz z Hitlerem, a kiedy sytuacja tego wymagała, to zerwał ten sojusz kosztem nowego sojuszu ze Stalinem, choć spotkało się to z powszechnym oburzeniem wśród jego rodaków. I czegoś takiego powinniśmy oczekiwać od polskich polityków. Nie to, co przeszłość narzuca, tylko to, co podpowiada teraźniejszość i interes kraju w przyszłości.

  107. Tobermory
    10 czerwca o godz. 22:37

    W tej ustawie jest podany tylko tryb ślubowania. Nie ma nic o obowiązku. Twoim zdaniem Prezydent miałby obowiązek przyjąć ślubowanie od sędziów nawet wówczas, gdy okazaliby się (np. na podstawie medialnych doniesień lub pozyskanych dowodów w ostatniej chwili przez odpowiednie służby) ci sędziowie jakimiś łajzami, oszustami etc?

  108. Rafał Kochan, piszesz
    „Chodzenie w manifestacjach nie oznacza stanu rewolucji. Jeśli manifestacje KODu zmienią rzeczywistość, wówczas twój argument związany z twoją żoną uznam za słuszny.”
    „Słabością KODu jest to, co wiele razy już o tym tu pisałem. Brak wiarygodności spowodowane upolitycznieniem tego ruchu.”

    Czy widzisz sprzeczność w obu swoich wypowiedziach?
    Jakim cudem ruch rewolucyjny miałby być apolityczny?
    Jakim cudem ruch zmieniający rzeczywistość miałby być apolityczny?

    Więc tak naprawdę w KODzie nie podoba ci się nie sam fakt jego upolitycznienia, tylko sposób tego upolitycznienia.

    Pytanie: czy ruch, którego polityczność by Ci odpowiadała, miałby szansę zdobyć masowe poparcie, bo tylko takie organizacje mogą zmienić rzeczywistość?

  109. Płynna rzeczywistość
    10 czerwca o godz. 22:44

    Masowe poparcie ma wynikać z potrzeby zmiany rzeczywistości, a nie doklejania mord mniej lub bardziej znanych polityków lub innych celebrytów.
    Upolitycznienie KODu rozumiem w taki sposób, że został on zawłaszczony przez dotychczasowych polityków, których przeszłość i dotychczasowe dokonania powinny ich dyskwalifikować z ubiegania się o uzyskanie mandatu społecznego do sprawowania władzy.
    Jeśli sam KOD, jak ruch społeczny, oddolny, miałby się z czasem przeobrazić w nowy całkiem byt polityczny, nie miałbym nic przeciwko.

  110. @Rafał KOCHAN
    10 czerwca o godz. 22:43
    Czy prezydent Duda tak właśnie uzasadnił nieprzyjęcie ślubowania od rzeczonych sędziów? Że to łajzy i oszuści?
    Nie wymyślaj hipotetycznych sytuacji, kiedy sprawa jest konkretna.

    Cóż, widać Polakom trzeba jak krowie na rowie, co jest obowiązkiem, co prawem, co tradycją, uzusem, kulturą prawną…
    I jeszcze koniecznie muszą być sankcje, bo bez sankcji to jakoś niepoważnie.

    Siedzi w Sejmie taka krowa-posłanka i konsumuje posapując, bo nie ma (jak w dawnych pociągach osobowych) tabliczki o zakazie dla substancji żrących i cuchnących… 🙄

  111. mag
    10 czerwca o godz. 22:29
    Konkordat podpisał nie Kwaśniewski, ale Suchocka. Gdy już wiedziała, że jej rząd doznaje przejścia do niebytu. Suchocka, czyli pani posiadająca ozdobną wielce fryzurę a pod nią zaraz kołnierzyk i chusteczkę.
    Po czym zaraz w nagrodę, do Watykanu w ambasadory się udała, przy naszym milusińskim Lolku.
    A skąd ona, skąd ta wilka morskiego żona? Z jakiej opcji poltycznej, jak nie z tej, co to wtedy miała monopol wszelki na to co godne, wolne jest i sprawiedliwe? I nie opcja to ta, która się następnie rozpuściła w platfusowym Tusku?
    Jak już konkordatowy miecz Damoklesa został zawieszony, to musiał i w końcu spaść I padło na Kwaśniewskiego, że w końcu musiał zjeść ten szajs. I rację oddac, że kiedy SLD było u władzy, po Suchockiej, to przeciągało sprawę konkordatu ile się dało, mimo, że miało we współwładzy PSL, na konkordat ochoczo patrzące, mające wsiowych więc i konkordatozgodnych wyborców i wyjątkową jazdę na każdą i z kimkolwiek władzę, byle zyski dawała.
    Cud boski się stał, że bozia wraz z Lolkiem dostali swój konkordat dopiero 4 lata po podpisaniu przez fryzurogłową panią premier warszawsko-watykańską.
    Były to cztery lata na powstanie KODu, by wziął i ruchawkę zrobił przeciw watykanoniewolnictwu. Były i się zmyły. A Rafałowi się roi, że to pijactwu Kwacha zawdzięcza nadwiślański niewolnik winnicy pana i Lolka jego swoje nieustające niewolnictwo.

    Jak się ma Lolka nadwiślańskiego watykańskiego, to się ma i konkordat. jak się ma miliony łażące na disco polo lolkojarmarki i zachwycające się paciorkowo lolkodowcipami o papieżu-łupieżu, to się ma konkordat. Jak się ma za główna czynność życiową polityków każdego sortu nakolanne lolkocałowanie, to się ma konkordat. Jak się ma Lolka za wyzwoliciela spod Moskala, to się ma konkordat. Jak się ma biskupa za największego przyjaciela czlowieka, to się ma konkordat.

    I jak się Rafałowi co zdaje, to niech się zdaje. w dziedzinie bajek.

  112. mag
    10 czerwca o godz. 22:29

    „A ty, który widzisz w Kwaśniewskim tylko pijaka ”

    Nie tylko, jako pijaka. Przecież napisałem, że również jako ten, który flirtował z KK, byle tylko podlizać się tępemu, katolickiemu narodowi wbrew jego interesowi w ogólnym rozrachunku. Powiedzmy, że mam inne standardy i inne wyobrażenie najważniejszej osoby w państwie. Dla ciebie Prezydent może zataczać się z przepicia i bredzić, jak potłuczony, bawiąc się przy tym w takt disco polo. Rozumiem, że taka promocja dobrego gustu i swawolnego stylu życia polityka ci odpowiada, ale wyobraź sobie, że ja mam inne zdanie na ten temat. I nie ma tu znaczenia, że Kwach był komuchem. Przynależność polityczna nie ma tu nic na rzeczy.

    „obecnie nam panujący wygrali fuksem”

    No i co, jeśli nawet fuksem? Czy to coś zmienia? Fuks oznacza, że jako partia przy władzy ma mieć mniejsze prawa i możliwości niż poprzednie?

    „Komorowski, niezależnie od fatalnej kampanii, był wyjątkowo wrednie i masowo hejtowany zarówno w wirtualu, jak i realu. ”

    Bardzo biedny on. Oczywiście hejtu ze strony PO i jej fanów nie było pod adresem PIS? W ogóle co to za przedszkolna argumentacja?
    Ludzie głupi łyknęli ten hejt i zaczęli głosować na Dudę lub nie poszli do wyborów? To chciałaś napisać?

  113. Tanaka
    10 czerwca g.20:032
    Popieram gorąco wszystkie Twoje życzenia i postulaty.
    Pozwolisz że dołączę dwa co mi przyszły akurat do głowy:
    Żeby trujka radiowa znowu była trójką
    Żeby Prezes już więcej nie wchodził na drabinkę na Krakowskim Przedmieściu i nie straszył ludzi dwoma pomnikami (jeden gdzieś przy „domu bez kantów”, a drugi też w okolicy).
    A w ogóle to tez „dobranoc, już nam zapasik”
    ‚https://www.google.pl/?client=firefox-b-ab#q=kabaret+starszych+panow+juz+nam+zapasik+youtube&gfe_rd=cr

  114. Tanaka
    Nasz zbuntowany @Rafałek i tak nie zrozumi, a mnie nie musisz tłumaczyć.

  115. Tobermory
    10 czerwca o godz. 23:02

    To, że podniosłem ten temat brak obowiązku w aktach prawnych wynika jedynie z tego, że chciałem zwrócić uwagę na znak zapytania związany z tym rzekomym złamaniem konstytucji przez Dudę. Tak, jak wcześniej napisałem, dla mnie Duda jest bezwartościowym prezydentem, bo nie jest suwerennym przywódcą. Kwestia zamieszania wokół TK wynika tylko i wyłącznie właśnie z tego powodu.

    To prawda, Polakom trzeba wiele tłumaczyć. A szczególnie politykom. Niektórzy tworzą dziurawe prawo z niewiedzy, a niektórzy z nadzieją, że jego luki wykorzystają do własnych korzyści. Jestem za tym, że skoro takim jestem narodem, należy nam w tym prawie wszystko napisać precyzyjnie, tak, by każdy polityk miał nikłe szanse do stworzenia własnej interpretacji otoczenia prawnego.

  116. mag
    10 czerwca o godz. 23:22

    Za to ty Maguś jesteś bardzo rozumna. Chwytasz wszystko w lot i jesteś bystra jak woda w pisuarze. Zazdraszczam… I życzę powodzenia w dalszych, natrętnych, eschatologicznych myślach na temat obecnej sytuacji w Polsce. Jak to dobrze, że jestes jednak w mniejszości, i to znacznej..

  117. Rafał KOCHAN
    10 czerwca o godz. 22:37

    Rafał, szybujesz dalej we mgle i bajasz bajania.
    Od rau chciałbyś de Gaullea w Kwaśniewskim i o do tego Mannerheima. I wrzuć mu jeszcze pod czapkę Deng Siaopiga i króla Maciusia I.
    bawisz mnie na smutno tym wyimkiem z Mannerheima. Ja się z nim poznałem osobiście, ściskając raczkę któregoś z jego krewnych. Miałem też sporo dłużych i bliższych okoliczności z Finami. I jak dajesz przykład Fina w sprawie polskiej, to jakbyś dawał przykład kosmitów. Fin nie ma watykańskiego pierdolca od 1050 lat i nie jest Narodem Wybranym, Przedmurzem, Pogromcą Moskala, Turka ani lipnym pogromcą Hitlera. Fin to chłop, drwal, rybak – człowiek konkretny ,skromny, realny, nawykły do ciężkiej pracy. Nawykły do radzenia sobie z przeciwnościami losu i ciężarem klimatu za pomocą pracy wspólnej i wzajemnie lojalnej. Kapujący co to takiego dobro wspólne i na rzecz jego chętnie działający. I na Moskwę się nie obrażający, choć był poddanym Imperium, albo króla Szwecji Nie jęczy,nie obnosi swojego skaleczonego paluszka i nie ma się za mistrza świata w cierpieniu demonstracyjnym i wielce ozdobnym, oraz żądającym za to poklasku i profitów. Fin nie musi kochać Kremla, ale musi robić z nim dobre interesy. I robił i robi i świetnie na tym wychodzi.
    Przyłóż Fina do Polaka i masz wzór antyskali.
    I już mi nie przykładaj do oka tych swoich fantazyjności. Daj dzieciom jezuskowym w katolickim przedszkolu, Będą zachwycone i na księdza oraz siostrę Genowefę zaraz pójdą.

  118. mag
    10 czerwca o godz. 23:22

    Zaadresowałem bez tłumaczenia, raczej gwoli faktów odświeżenia. A z Rafałem – bozia.

  119. Tanaka
    10 czerwca o godz. 23:25

    No cóż, twoja arogancja trochę mnie zaskakuje… tylko trochę, bo w sumie, czym ty możesz się różnić od innych Polaków, którzy są bardzo przekonani do swoich fiksacji światopoglądowych? Wybaczam ci… I jako żywo oddalam się, by ci niczego do oka nie przykładać… Kiśta się w swoim sosie.

  120. Rafał KOCHAN
    10 czerwca o godz. 22:15
    myslę, że cala nasza Konstytucja jest zbiorem praw i obowiązków rożnych instytucji, osób publicznych.

    Nie wiem, czy w konstytucji ma być napisane, że prezydent coś MUSI, jesli napisano, że przyjmuje ślubowanie, nominuje na podstawie wyborów innych cial prawnych.

    Prezydent w tym przypadku pelni funkcję dość ograniczoną; nie ma wpływu na wybór sędziów sądów i trybunałów, prezeesów i przewodniczących izb sądowych, komorniczych, adwokackich i innych.
    Teraz PIS próbuje przeforsować właśnie taką zmianę, aby Prezydent DOKONYWAŁ WYBORU Prezesa Izby Sądowej (nie pamiętam dokladnej nazwy tego ciała) z dwóch przedstawionych kandydatów. Konstytucja nie przewiduje takiej możliwości, określając, że Przezydent powołuje na stanowisko wybranego przez organizację kandydata ( i nie ma nawet prawa być niezadowolonym z wyboru).

    Poprzednim włądzom się nie śniło nawet, żeby podważać zapisy konstytucji, PIS dziala pozaprawnie i uważam, że Duda złamał konstytucje nie powołując (zaprzysięgając) trzech poprzednio i prawidłowo wybranych sędziów do TK.

    Uważasz, że przystoi komukolwiek, a przede wszystkim Prezydentowi w środku nocy odbierać przysięgę od wybranych przez PIS sędziów?
    Pomijam inne aspekty tej sprawy; przyjmuję, że sędziowie wybrani 3 grudnia przez PIS musieli się na to zgodzić, żeby w takich okolicznościach skladać przysięgę.
    Może to nie jest niezgodne z konstytucją, bo Konstytucja nie określa, że w środku nocy nie można zaprzysiąc nowo wybranych sędziów, ale doprawdy nic takiego w świecie się nie dzieje, żeby w trybie nagłym odbierać przysięgę od nominantów.

    Z pozostalymi Twoimi zastrzeżeniami co do podległości PADa preziowi się zgadzam, nikt z nas się nie spodziewał, że PAD bedzie gumką od majtek prezia.Choć przypuszczam, że zaden z tu piszących nie głosował na Dudę, to jednak mało kto się spodziewał, że będzie tak beznadziejny (skromnie rzecz ujmując)

    Jeśli ktoś mówi o sobie, że będzie człowiekiem niezłomnym, to dla mnie jest to bardzo podejrzany typ.
    Są pewne cechy, które weryfikuje historia i dopiero po latach można oceniać tę osobę.

  121. @Rafał Kochan

    Wyobraź sobie, że w niemieckiej konstytucji jest taki paragraf 10.
    Gesetz über das Bundesverfassungsgericht (Bundesverfassungsgerichtsgesetz – BVerfGG)
    § 10
    Der Bundespräsident ernennt die Gewählten.

    Prezydent mianuje wybranych (sędziów)

    Sędziów wybiera parlament (plenum Bundestagu), a prezydent mianuje i odbiera od nich (przewidzianą w konstytucji) przysięgę zupełnie podobną do ślubowania polskich sędziów.
    Chciałbym zobaczyć miny niemieckich polityków na oświadczenie Gaucka – A ja ich nie mianuję i co mi zrobicie? 🙄

  122. Mowa oczywiście o sędziach niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego.
    Tacy precyzyjni i dokładni Niemcy, a wystarczy im jedno krótkie i ogólne zdanie.

  123. mag
    10 czerwca o godz. 23:18

    dobrou noc.. 🙂

  124. RAFALE

    przypuszczam, że podpisanie konkordatu przez Kwaśniewskiego było także gestem politycznym, związanym albo ze staraniami o przyjęcie do struktur NATO, tak, jak później gesty Millera związane z kk przed referendum decydującym o przyjęciu Polaków do Unii.
    Poza ttym na początku lat 90. kościól byl jeszcze inną instytucją; jego pazernośc wyszła na jaw dopiero po wejściu do Unii.
    Pamiętaj, że Komisja Majątkowa powstała chyba pod koniec lat 80, ojcem zalożycielem był Mieczysław Rakowski(podpisano odpowiednią uchwalę tuż przed 4 czerwca).
    Problemem w tej komisji było także i to, że 6 czlonków komisji powolanej ze strony rządowej bardziej pilnowało interesu kościoła niż państwa, które włąśnie się w starej strukturze rozsypywało. Nie było problemu, dopóki bylo co przydzielać zamiennie, lub przekazywać pieniądze, któe z powodu inflacji szybko traciły swa wartość (denominacja była w roku 94?), więc kościól swoje hektary szybko sprzedawał, często członkom komisji (przez podstawione osoby) lub rzeczoznawcom majątkowym , którzy specjalnie zaniżali wartość mienia zamiennego, a w sufit podnoszono wartośc gruntów utraconych.
    Pierwszy w tym wyłom zrobił chyba przezydent Krakowa, któremu komisja Majątkowa zabrała i przekazała KK grunty juz przeznaczone na jakiś cel publiczny czy społeczny.
    Ale komisja majątkowa to tylko odprysk tego, jak bardzo pazerny stał się kk po wejściu Poslki do Unii.

  125. Tobermory
    10 czerwca o godz. 23:55

    Mianowanie jest chyba czymś więcej. W Polsce Prezydent mianuje żołnierzy na kolejny stopień generalski, co automatycznie daje mu prawo odstąpienie od tego aktu. Co zresztą bywało już w przeszłości, że poszczególnie prezydenci nie godzili się na to mianowanie zaproponowanych przez Ministra Obrony Narodowej żołnierzy do awansu.
    Moim zdaniem, ten który podpisuje coś, przyjmuje czyjeś ślubowanie lub uczestniczy w podobnych aktach państwowych, powinien mieć jednocześnie prawo do podjęcia ostatecznej decyzji.
    Po co angażować Prezydenta i firmować jego majestatem coś, na co on nie miał żadnego wpływu? Pusty gest, który niczego nie wyjaśnia ani nie legitymizuje. Bo niby sędziów TK wybiera parlament, a Prezydenta naród? Ale przecież parlament też wybrał naród. Dla mnie jest to zagmatwana i całkowicie niepotrzebnie sprawa kompetencji.
    Z czystej praktyki, jeśli miałbym swoim autorytetem firmować wybór sędziów (odbierając ich ślubowanie), to chciałbym pozostawić sobie prawo do ostatecznego ich zatwierdzenia. Jeśli nie byłoby na to zgody, to domagałbym się, by zrezygnowano z takiego zapisu, w którym jakaś ważna osoba państwowa miałaby występować w charakterze ornamentu, podstawionej kukiełki do chorego rytuału, który w efekcie o niczym nie przesądza.

  126. Konstancja
    11 czerwca o godz. 0:05

    Ależ masz rację, że to była polityczna zagrywka Kwaśniewskiego. Chyba nie łyknęłaś tego, że Kwaśniewski, narąbany jak messerszmit, nie wiedząc co czyni, podpisał ten dokument?
    Dla mnie sprawa jest oczywista. Albo przyjmujemy, że Polska jest już tak zdominowana i otumaniona przez Kościół, że idee partyjne nie mają żadnego znaczenia… Nie ma ją znaczenia takie idee, jak wymagalność od polityków realizacji racji stanu… Po prostu, wywieszamy białą flagę i uznajemy, że KK jest tak mocarny, że odpuszczamy politykom uginanie się pod butami katabasów. Jeśli tak, to bądźmy konsekwentni i nie narzekajmy na tych polityków. Nie narzekajmy na PIS, że jawnie realizuje politykę Watykanu.
    Czyli w takiej sytuacji czcijmy Kwaśniewskiego, który biedny musiał ugiąć się pod presją parlamentu. Czcijmy Kaczyńskiego, który zacieśnia każdymi możliwymi sposobami ten dziwny i szkodliwy dla Polski układ. Po co co ubolewać i załamywać ręce nad tym, co teraz się dzieje w Polsce w relacjach z kościołem, skoro uznajemy, że to normalne, bo taki jest naród?

  127. Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 0:19

    Myslę, że dzis świadomość społeczeństwa w sprawie prawa i obowiązków , a takze w tym, co mogą w imieniu społeczeństwa politycy w Sejmie i gdziekolwiek; w świadomości istnieje też poddanie się pewnym regułom typu „coś za coś” niż na początku transformacji w latach 89-95 i później.Wtedy myśleliśmy inaczej o wolności i o prawie, jakos wierzyliśmy w to za NASI nas nie oskubią, że stworzą prawo ktore prawo będzie znaczyć; przyświecały nam idee, które szybko zamieniły się w zupełnie coś innego, obcego nam i naszemu postrzeganiu wolności i praw.
    Szczególnie ostatnie miesiące skierowaly nas do konstytucji, bo nagle coś się przelało w naszej świadomości i to, o czym mysleliśmy, że jako społeczeństwo mamy juz za sobą, że nie musimy w obronie pewnych wymaszerować,wymanifestować, że dane już nam jest na zawsze, nagle któś nam chce zabrać, zmienia znaczenie słów i pojęć wtaki sposób, że trudno nie uznać to jako zamach i przywrócenie „jedynej przewodniej siły narodu”

    Ja nie uznaję, żę to, co dzieje sie wokół to norma; wielu wierzących i nawet głosujących onegdaj na PIS też przychodzi w proteście na marsze KODu i inne manifestacje i protesty.
    A ze sondaże wskazują coś innego? no cóż, nieważne, kto głosuje;ważne, kto liczy głosy…

  128. Konstancja
    11 czerwca o godz. 0:39

    Sugerujesz, że te wszystkie sondażownie robią przekręt?

    A ty jak wyjaśniłabyś problem wokół TK? Odrzuć swoje sympatie polityczne i zupełnie na trzeźwo następujące fakty:

    Sejm VII kadencji (czyli ten z PO i PSL w koalicji) na swoim ostatnim posiedzeniu 8 października 2015 roku wybrał pięciu sędziów do TK, których kadencje kończyły się: 6 listopada 2015 (trzech) oraz 2 i 8 grudnia 2015 (po jednym). Wyboru tego dokonano w oparciu o nową ustawę o Trybunale Konstytucyjnym z 25 czerwca 2015.
    Co dziwne, Sejm VIII kadencji (czyli pisowski) został wyłoniony w wyborach 25 października 2015 roku, czyli cała piątka sędziów kończyła swoją kadencję w TK w okresie nowego rozdania parlamentarnego.

    I teraz najważniejsze, TK 3 grudnia 2015 roku wydał wyrok w sprawie zaskarżonej ustawy 25 czerwca 2015. TK uznał m.in., że przepis zezwalający na wybór sędziów był zgodny z Konstytucją w zakresie, w jakim dotyczył sędziów, których kadencja rozpoczynała się w listopadzie 2015 oraz był niezgodny z Konstytucją w zakresie, w jakim dotyczył sędziów, których kadencja rozpoczynała się w grudniu 2015.

    Pytanie brzmi, dlaczego dla TK trzech sędziów, których kadencja rozpoczynała się w listopadzie, rzeczona ustawa była zgodna z Konstytucją, a dla dwóch pozostałych, z grudnia – już nie?
    Wiesz dlaczego może?
    Nie wiesz, bo nikt nie wie, albowiem w Wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 3 grudnia 2015 r. sygn. akt K 34/15 nic nie ma na ten temat. Jest jedynie odwołanie do art. 194 ust. 1 Konstytucji. A wiesz, co jest zapisane w Konstytucji pod tym artykułem? A to właśnie że: Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą. Ponowny wybór do składu Trybunału jest niedopuszczalny.
    Przecież to kpina jest. Co ten artykuł ma wspólnego z tym dualizmem, że jedni sędziowie byli wybrani zgodnie z Konstytucją, a drudzy nie? Moze ty mi wyjaśnisz?

  129. @Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 0:08

    Mianowanie to mianowanie. Rytuał.
    Parlament niemiecki wybiera (tajnie, na kartkach) kandydatów wysuniętych przez partie i ugrupowania, a prezydent mianuje ich sędziami sądu konstytucyjnego i ich zaprzysięga.
    Prezydent nie jest od oceniania i lekceważenia wyborów parlamentu.
    Może najwyżej zwrócić się do TK o orzeczenie zgodności danego wyboru (jego procedury) z konstytucją.
    Orzeczeń TK prezydent nie może kwestionować, są ostateczne.

  130. @ Rafal Kochan 10.06, 6:30
    Zadziwiajace jak daleko idace wnioski potrafiles wyciagnac z mojego komentarza. Nie umiesz dostrzec ironii? No to ci wyloze. Jestem wrogiem PIS i zdecydowanie sprzeciwiam sie ingerowaniu Kosciola w polityke. Rozumiem ludzi zywiacych uraze do Kosciola i zreszta podzielam to uczucie. Jednakowoz nie zywie wrogosci do czlowieka tylko dlatego, ze jest wierzacy albo wybral zawod duchownego. W Kosciele jest na pewno duzo porzadnych i myslacych ludzi. Wymyslanie ksiezom od katabasow uwazam za grubianstwo.
    Piekna dyskusja – biskupi pietnuja ateistow jako nie posiadajacych „pelni czlowieczenstwa” a niewierzacy obrzucaja ksiezy wyzwiskami. To chyba nie najlepsza obrona wlasnego stanowiska.

  131. wiesku

    Twoj link

    ‚http://independenttrader.pl/independent-trader-news-maj-czerwiec-2016.html

    za trudny dla mnie. Szczegolnie w atmosferze weekendowej..

    Zastanowilo mnie troche pominiecie roli w tym wszystkim IMF i WB. Chyba zem cos przeoczyl. Obchodzenie, lukiem kurskim, sankcji przeciwko Rosji przez Niemcow b. ciekawe.

    Natomiast spekulacje „rezerwy złota zostały, najprawdopodobniej, przewiezione do Szwajcarii, przetopione i sprzedane Chińczykom” to tylko, noo, niezbyt wiele mowiace spekulacje. W dzisiejszych czasach wirtualnego pieniadza te „zlote rezerwy” to czysta chinszczyzna.

    Hej, hej! A moze to wlasnie caly wic na tej chinszczyznie polega?

  132. Rafał KOCHAN (1:20)

    „Dlaczego dla TK trzech sędziów, których kadencja rozpoczynała się w listopadzie, rzeczona ustawa była zgodna z Konstytucją, a dla dwóch pozostałych, z grudnia – już nie? Wiesz dlaczego może? Nie wiesz, bo nikt nie wie”

    Niektorzy wiedza. Chodzi, podobno, o zmiane, przez PiS zamierzana, stanu poprzedniego, na co innego. I o zachowanie, przez PO/PSL, konstytucyjnego stanu.

    Czyli o to, zeby jakas tam OBIEKTYWNOSC, oraz o NIEZALEZNOSC tego najwyzszego organu PRAWA, TK, od rzadzacych wesolkow, utrzymac.

    Bo popatrzmy.

    Sedziowie TK, mianowani 9 lat temu – czyli tuz przed upadkiem pierwszego rzadu PiS/SO/LPR, sprawiali wrazenie profesjonalnej, politycznie zrownowazonej 15-tki. Co jest warunkiem koniecznym dla tej instytucji. W kazdym demokratycznym kraju tak jest.

    W roku 2007, ostatnim roku chwiejnych rzadow Jaroslawa, bylo mozliwym wybrac/mianowac sedziow TK wzglednie niezaleznych od partii politycznych. Wiec ich wybrano/mianowano.

    Nie mam rozeznania, czy zachowano np. standardy zblizone do amerykanskich. Domagajacych sie braku afiliacji z partiami politycznymi. Pomijajac poglady polityczne. Bo te sa gwarantowanym prawem konstytucyjnym kazdego Amerykanina.

    Ale ad rem Polen

    Kiedy w ubieglym roku wszystko zaczelo sie toczyc w strone PiSu, tylko dzidziusie nie widzialy ze Las Birnam nadciaga. To dlatego rzad PO/PSL, zanim zszedl ze sceny, dal swoja najwyzsza probe: zabezpieczyc NIEZALEZNOSC TK od nadciagajacego rzadu.

    Choc ta niezaleznosc TK od rzadu nalezy sie temu TK jak psu micha. Wszyscy jednak wiedzieli jakim guanem waniajut’ utki. Oni siegna po kazda kradziez ksiezyca! Obsrywajac wszystko po drodze..

    PO robila co mogla oddajac wladze w sposob demokratyczny. PiS natomiast robil co mogl zagarniajac te wladze w sposob antydemokratyczny.

    Oszczedze siebie, oraz ew. czytelnikow, nie przypominaniem metody liczenia glosow pn. D’Hondta.

    37% w wyborach, 51% w Sejmie. Cudy niewidy

  133. Orteq
    11 czerwca o godz. 5:49

    „Czyli o to, zeby jakas tam OBIEKTYWNOSC, oraz o NIEZALEZNOSC tego najwyzszego organu PRAWA, TK, od rzadzacych wesolkow, utrzymac. ”

    Ale to przecież bzdura. Wszyscy wokół przecież mówią, że nie ważne, która partia, a raczej rząd wybiera sędziów, bo przecież ci sędziowie są bezpartyjni, bezstronni, niezawiśli etc. Jeśli taka miałaby być motywacja, to w wyroku TK powinno się napisać o tym. Wyobrażasz sobie taką argumentację?

  134. Tobermory
    11 czerwca o godz. 3:54

    Zgadza się, to rytuał, ale mimo wszystko w Polsce akt zaprzysiężenia sędziów TK przy Prezydencie nie nazywa się mianowaniem. Nie ma to większego znaczenia, jak to nazwiemy. Ważne, aby była w tym wszystkim jakaś celowość.

    „Orzeczeń TK prezydent nie może kwestionować, są ostateczne.”

    Ewidentnie ten system nie działa poprawnie w Polsce. Nie pamiętam w tej chwili danych liczbowych, ale rządy PO i jeszcze wcześniej PIS wielokrotnie nie dostosowywały się do wyroków TK. Ten cały system gnije i jedynie pozornie, fasadowo robi wrażenie, że oparty jest na podstawach wartości demokratycznych i praworządności.

  135. Orteq
    11 czerwca o godz. 5:49

    „PO robila co mogla oddajac wladze w sposob demokratyczny. ”

    To dziwne, bo sami z PO przyznają, że ta ich ustawa o TK z czerwca 2015 była niefortunna i przepraszali za nią. Przecież to właśnie w wyniku tej ustawy zaczął się ten cały bajzel z TK i zamach na Konstytucję, czyli to PO pogwałciła podstawy państwa demokratycznego.

  136. A co tu pisac, Rafale? Wszystko juz zostalo napisane przed nami.

    Realia, panowie. Realia polskie. A nie jakies tam nadzieje na przestrzeganie jakichs regul demokracji przez PiS.

    UE, czy inna KE, maja swoje podstawy do interweniowania w pisowskie najnowsze bezprawie. Believe you me

    „Według Trybunału Konstytucyjnego[2] na niezawisłość sędziowską składają się następujące elementy:
    bezstronność w stosunku do uczestników postępowania,
    niezależność wobec organów (instytucji) pozasądowych,
    samodzielność sędziego wobec władz i innych organów sądowych,
    niezależność od wpływu czynników politycznych, zwłaszcza partii politycznych,
    wewnętrzna niezależność sędziego.
    Dbałość o niezawisłość sędziów i niezależność sądów uzasadnia się interesem ogółu społeczeństwa. Ma ona zapewniać stabilność w wykonywaniu funkcji wymiaru sprawiedliwości bez względu na zmiany, jakie mogą zachodzić w organach władzy ustawodawczej i wykonawczej.”

    O czym ty chcesz tu dyskutowac, Rafale? PiS sie ma przyznac do NIE popierania swoich slupow? Tych wciaz w beretach moherowych figurujacych?

    Niezaleznosc PRAWODAWSTWA od wladzy Ustawodawczej (Sejm/Senat) oraz Wykonawczej (rzad) jest nienaruszalnym kanonem demokracji jaki znamy. Trybybunaly konstytucyjne sa straznikami tego kanonu.

  137. Orteq
    11 czerwca o godz. 6:32

    Twoja argumentacja sprowadza się do tego, że jednak istotne jest, jaki rząd wybiera sędziów do TK. Czyli zakładasz, że sędziowie nie mogą być niezawiśli, skoro trwa walka o to, który rząd wepchnie ilu sędziów do TK. Ja nie zgadzam się z tego typu założeniem. Poza tym, jeśli by tak było, jak piszesz, to właśnie PO zrobiła zamach na naruszenie tego balansu w TK. Przecież, gdyby ich ustawa z czerwca 2015 doszła do skutku, więc gdyby zaprzysiężono tych pięciu sędziów, to od PO w tym TK byłoby, to wiesz ilu rozpoczęłoby swoją kadencję z rozdania PO?
    12, przy 3 od PIS. I wiesz do kiedy ta nierównowaga trwałaby w najlepsze? Do 2019 roku, bo przed tym terminem upływa kadencja prof. Stanisław Biernat – Wiceprezes do 2017.06.26
    i Prof. Andrzej Rzepliński – Prezes do 2016.12.19.

    czyli jaki mielibyśmy zbilansowany układ sił w TK? Odwołujesz się do czegoś, co właśnie potwierdza całkowicie odwrotną tezę dotyczącą zachowania demokracji.

  138. Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 6:47

    Piszesz nielogicznie, a i pamięć szwankuje.

    1-Obstrukcję przy mianowaniu generałów, sędziów, profesorów, stosował jedynie Lech Kaczyński, uzurpując sobie prawo do podejmowania w tej sprawie decyzji.
    Poprzedni prezydenci podpisywali i mianowali wybranych z automatu.

    2-Skoro zmiany w prawie proponowane przez PiS zmierzają do tego, by prezydent WYBIERAŁ spośród dwóch kandydatów, to znaczy że dotychczas panowała inna praktyka.
    Czyli, PiS chce zalegalizować inny tryb niż dotychczas funkcjonujący.
    A na razie, robi to prawem kaduka.

    Swego czasu dyskutowaliśmy gdzieś o funkcji prezydenta i jego prerogatywach.
    wyszło na to, że poza dekoracyjną, ma niewielkie uprawnienia.
    Ot, strażnik żyrandola……
    PiS chce to zmienić, wprowadzić system prezydencki.
    Tyle że nie ma większości konstytucyjnej by takie poprawki przegłosować.
    Więc robi to metodą faktów dokonanych.
    TK mógłby w tym procederze przeszkadzać, więc trzeba jego autorytet i niezależność zniszczyć.

    System prezydencki jest niezłym rozwiązaniem na trudne czasy.
    Byłby moż skuteczniejszy niż rozlazła demokracja.
    Osobiście, nie miałbym nic przeciwko temu.
    Tyle że nie widzę człowieka odpowiedniego formatu, pasującego do mebli w Pałacu…..
    Żelazny Tron wymaga żelaznej osobowości i planu działania podjętego przez consensus wszystkich sił politycznych.
    Czym innym jest umiejętność antagonizowania, czym innym współpracowania dla dobra kraju.

  139. wiesiek59
    11 czerwca o godz. 8:37

    Ok, nie powinienem był używać liczby mnogiej. Jeśli Prezydent jest konstytucyjnie zwierzchnikiem sił zbrojnych, to chyba oczywiste, że „automatyzm” w jego postępowaniu powinien być najmniej pożądany. A jeśli ma być tolerowany i wdrażany w życie, jako oczywista oczywistość, to po co utrzymywać tę fikcję? PO co w Konstytucji zapis, że Prezydent ma być zwierzchnikiem siuł zbrojnych, skoro ma występować w roli automatu w rytualnych szopkach administracyjnych? Sytuacja, w której Minister Obrony Narodowej przedstawia Prezydentowi propozycję awansów generalskich i ten drugi ostentacyjnie ignoruje te propozycje to świadczy to tylko i wyłącznie o poziomie współpracy między rządem a Prezydentem, świadczy o skrajnym partyjniactwie w tych instytucjach, czyli o tym, co napisałem wcześniej, że struktury demokratyczne Polski są przeżarte zgnilizną i permanentną wojenką międzypartyjną.

    TK w całym tym procederze nie zachowuje obiektywizmu. Jest stronniczy i z jakichś powodów nie jest apolityczny, o czymś świadczy jego bezzasadny wyrok w sprawie piątki sędziów.

  140. Dzień dobry i cześć.
    Wczoraj chodziłem więcej nad wodą niż po wodzie. Ale żeby się dostać nad wodę – na falochron – musiałem startować z wody. Ale jak się to przemyślnie w polskiej mowie mówi: Ja nie o tym. Najpierw się powie o tym, a potem się mówi: „Ja nie o tym”. Albo: „Nie mówiąc o tym, że wódz jest głupi”. Czyli właśnie się powiedziało. Albo: „Niegrzeczny, żeby nie powiedzieć: świnia”. Jak nie powiedzieć, jak powiedzono.

    ‚https://plus.google.com/u/0/photos/101580844869959615096/albums/6294816014232554737/6294816020382614338

    No więc usłyszałem wczoraj z Niemiec przejmującą historia p.t. „A to Polka właśnie”.

    Brat damy z podkarpackiego zadupia pojechał do Niemiec za chlebem z żoną i czwórką dzieci bez specjalnego fachu i języka (Pamiętacie, jakie na początku takich wędrówek były gadki, że z Polski wywiewają najlepsi?). Trafił na moją znajomą germanistkę, która dawno temu, odwrotnie niż Wanda, wyszła za Niemca. Tak bardzo podkarpaciakowi mu pomogła, że aż poprosił, by pomogła jego siostrze (Daj kurze grzędę, to ona: „Wyżej siędę”) – tak samo zaradnej i fachowej, ze znajomością jednego wyrazu po niemiecku: „Geld” – bez rodzajnika, ma się rozumieć. Praca była przy matce dyplomaty. Nie tyle praca, co towarzyszenie, bo starsza pani jest właściwie samodzielna. Ten dyplomata zgodził się ze względu na przyjaźń z moją znajomą. Jak można towarzyszyć bez języka – nie pojmu. No ale przyjęli 28-letnią dziouchę. Za 1360 euro na rękę na miesiąc. Plus opłacone ubezpieczenie, za darmo dach na głową, za darmo wyżywienie, dostęp do wszystkiego w domu, również do basenu, ciepła woda – za darmo wyjazdy łykendowe, teatr, koncerty, kupowanie jej ciuchów – smarkula Pana Bogi za nogi złapała. Ale równocześnie, nie znając przecież niemieckiego i nie chcąc znać, poznała się z Polakami wysiadującymi całymi dniami za kościołem. To musiała być elita tych najlepszych, rzutkich, przedsiębiorczych, wyszkolonych synów narodu polskiego. Widać oni ją nabechtali, żeby po półtora miesiąca zbijania bąków u starszej pani zażądała więcej pieniędzy, bo cóż to jest 1360 euro u bogatych dyplomatów (Dla mnie to 5 tys. złotych czystej oszczędności miesięcznie – na kupienie chałupy, na starość, nie nieprzewidzianość, bo na lepszy kajak nie potrzebuję, a rowery kupuję za 120 zł i przerabiam). No i ta młoda krowa twardo zażądała za nicnierobienie podwyżki (aha, tej mojej znajomej, która jej tę pracę załatwiła, nie powiedziała nawet „dziękuję”). Moja znajoma, jak się dowiedziała, co się stało, wpadła w rozpacz, że takie gówno tym znajomym naraiła. Ale to ludzie tak wysokiej klasy, że sami więcej przeżywali rozpacz mojej znajomej i ją pocieszali, niż zachowanie tego katotłuka z Podkarpacia. Znajoma prosiła, żeby ją natychmiast wyrzucić, a sama postanowiła nigdy więcej rodakom nie pomagać. Dyplomata chciał tę spakowaną krowę odstawić na lotnisko czy do pociągu (dał jej na drogę za nic 500 euro), ale ona powiedziała, że nigdzie nie wyjeżdża i się ulotniła z bagażami taksówką. Niewykluczone, że wymyśla z tą elitą Polaków wysiadujących na krawężnikach zemstę. Dyplomata zmienił wszystkie zamki, załatwił zwiększoną ochronę posiadłości – strzeżonego Pan Bóg przed Polakiem katolikiem strzeże. A co czeka tę, która przyjechała do Niemiec jako dama do towarzystwa (od razu zaczęła chodzić w słomianym kapeluszu) i rezydent? Życie w obcym kraju z ojczystą bandą ze złodziejstwa i prostytucji, bo cóż innego.

    Nasłuchała się polska smarkateria o niemieckim dobrobycie, który Niemcom spadł z powietrza i ruszyła na podbój bogatych z wyciągniętą ręką, że jej się, kurwa, też należy. Całkiem jak bracia ze Wschodu. A Niemcy i ich budżet są z gumy i przyjmą – herzlich wilkommen – każde gówno.

    Czyżby znakiem czasu było coś takiego jak brak wstydu?

  141. Rafał KOCHAN
    Trybunał wydaje czasem wyroki, w ktorych wskazuje, ze jakaś ustawa jest zgodna z konstytucja z pominięciem punktów(i wymienia je) wskazując, co jest niekonstytucyjne. Zawsze jest odniesienie- uzasadnienie takiego orzeczenia, podobnie jak w zwykłym sądzie.
    I w orzeczeniu z 3 grudnia Trybunał orzekł, że 3 z pięciu sędziów zostało wybranych zgodnie z Konstaytucją a dwóch nie. Ci trzej zostali wybrani prawidłowo, bo jeszcze przed objęciem rzadów przez PIS minęła kadencja trzech innych sędziów TK. W momencie objecia rzadów przez PIS, z braku zaprzysiężenia przez PAD trzech sędziów wybranych wcześniej przez PO/PSL te trzy stanowiska były wakatem, więc PIS wybrał i zaprzysiągł w środku nocy trzech sędziów, z tym ,ze p. Przyłębska objęła urząd dopiero w styczniu czy w lutym(szczegółów nie pamiętam)
    Jeśli pamiętasz nocne obrady sejmu i uchwalanie ustaw, to czy pamiętasz swoje uczucia z tym związane? bo ja pamiętam, że wiielu z nas tu piszących było oburzonych trybem, bezczelnością i innymi nagannymi zachowaniami Kuchcińskiego.
    Przypomnij też sobie przesłuchania czwartego sędziego, Jędrzejczaka, które wywołało wielką awanturę w wykonaniu p. Pawłowicz z p. Gasiuk Pihowicz.
    A przecież to było zwykłe przesłuchanie, które w poprzedniej kadencji nie wywołało awantur, bo posłowie MAJĄ PRAWO WIEDZIEĆ, jakie wartości i poglądy prezentuje kandydat do TK.Nikt nie odbierał zaslug pro. Jędrzejczakowi, ale sposób, w jaki odpowiadał posłom, a pośrednio i nam, zwykłym obywatelom był rzadkim przypadkiem buty i arogancji tego kandydata..
    PAD obejmując swoje stanowisko kilka miesięcy przed wyborami do parlamentu powiedział, żeby nie podejmować decyzji związanych ze zmianami w prawie; miał też na myśli nominacje.
    PO nie posluchała, TK unieważnił ich decyzję, ale nadal uważam(inni zapewne też- bo inaczej nie protestowalibyśmy w marszu), ze trzech kandydatów do TK zostało wybranych zgodnie z prawem.
    Masz prawo do innego postrzegania rzeczywistości, to jest mój pogląd i niekoniecznie musi być przez innych podzielany.
    A;e wiem, że wielu ludzi mysli podobnie, że to nie są moje omamy.

  142. Rafał Kochan,
    „Upolitycznienie KODu rozumiem w taki sposób, że został on zawłaszczony przez dotychczasowych polityków”

    Naprawdę został?
    Każdy ma prawo pójść na manifestację KODu. Odmowa tego prawa Kwaśniewskiemu to młyn na wodę PISu, który chciałby zrównać III RP z komuną. Odmowa prawa do pójścia pod rękę z Kijowskim, (temu, który jeździł ze świętym w papa mobile 🙂 ) to uznanie PISowskiej tezy, że PO i SLD to byli okupanci.

  143. pombocek
    11 czerwca o godz. 9:26

    Kuriozum, ale jakoś mnie to nie dziwi. Przytoczona historia jako żywo wpisuje się w to, co Olbiński powiedział w wywiadzie o emigracji polskiej w USA. Wśród moich znajomych, tych bardziej ogarniętych, którzy wyemigrowali, panuje, i słusznie, przekonanie, by na obczyźnie trzymać się z dala od rodaków. Co dziwne, skądinąd wiem, że tego typu postawa wobec swoich rodaków jest obca dla Rosjan czy Litwinów. Wymienione nacje starają się trzymać ze sobą i nie traktują tego w kategoriach obciachu lub jakiegoś wstecznictwa. Pal licho, która z postaw jest bardziej pożądana zagranicą. Najbardziej ciekawe w tym wszystkim jest to, jakie panują relacje między Polakami zagranicą. Że istnieje coś takiego jak wstyd, dyskomfort i wzajemna niechęć wśród Polaków. Jak bardzo jesteśmy podzielonym społeczeństwem, pod względem intelektualnym, pochodzenia społecznego, przynależności światopoglądowej …. No i gdzie w tym wszystkim są rzekomo wspólne dla katolików wartości, które mają stanowić najważniejszy budulec tożsamościowy i integracyjny dla naszego narodu? Jedna wielka wydmuszka i pic na wodę fotomontaż.

  144. Tu jest artykuł w Newsweeku dla oburzonych udziałem Kwaśniewskiego w marszu 4 czerwca:
    ‚http://opinie.newsweek.pl/czy-aleksander-kwasniewski-ma-prawo-uczestniczyc-w-marszach-kod-,artykuly,386926,1.html

    I znamienny cytat (zwłaszcza wytłuszczony fragment o Kaczyńskim):
    Tymczasem on – będąc podejrzanym o to, że chciałby zawrócić bieg historii w stronę Moskwy i w stronę autorytaryzmu – pchnął całą swą formację w kierunku państwa prawa związanego z demokratycznymi państwami Zachodu. Jest więc lustrzanym odbiciem Kaczyńskiego, który będąc politycznym beneficjentem tej wielkiej zmiany ustrojowej pragnie nas z powrotem przepchnąć na Wschód, bo to jest jedyny sposób, by mógł zaspokoić swój chorobliwy głód władzy, dla której przed niczym się nie zawaha. Nie zawahał się pchnąć w śmierć swojego brata, nie zawaha się narazić żywotnych interesów Polski. Tych interesów, których dla naszego dobra bronił Kwaśniewski. Być może dlatego tak ich bronił, bo lepiej niż wielu z dawnej opozycji wiedział, jak ciężkie jest moskiewskie jarzmo, przed którym trzeba zginać kark dla utrzymania się przy władzy w obrębie Bloku Wschodniego. I to ma być powód, żebyśmy się wstydzili iść z nim w jednym szeregu?

  145. Płynna rzeczywistość
    11 czerwca o godz. 9:57

    „Każdy ma prawo pójść na manifestację KODu.”

    Oczywiście, że każdy ma prawo. Ale czy w tej sytuacji politycy ci powinni mieć również prawo do autopromocji i wygłaszania swoich odezw politycznych na trybunie KODowej?

  146. Ja się tylko dziwię opozycji, że nie gra z Kaczyńskim Smoleńskiem, tak jak on Smoleńskiem grał z nimi. Teza, że to Kaczyński dla władzy pchnął brata i 95 innych osób w ramiona śmierci wydaje się nie do odparowania. Na niej można by ufundować dalsze tezy, np. o przejęciu wszystkich służb mundurowych w celu zniszczenia dowodów własnego udziału w przestępstwie. I tak dalej.

  147. Rafał Kochan,
    Kwaśniewski jest emerytem. On nikomu już nie grozi.

  148. Konstancja
    11 czerwca o godz. 9:54

    „Ci trzej zostali wybrani prawidłowo, bo jeszcze przed objęciem rzadów przez PIS minęła kadencja trzech innych sędziów TK.”

    Wskaż takie uzasadnienie w wyroku TK z grudnia 2015. Bo ja go tram nie dostrzegłem. Poza tym, wprawdzie VIII kadencja Sejmu rozpoczęła się faktycznie 12 listopada 2015, a więc dokładnie 6 dni po upłynięciu kadencji poprzednich sędziów, jednak już 25 października 2015 było wiadomo, jaka partia wygrała i która będzie tworzyć rząd. Nie sądzisz, że było tu niepotrzebne zaognienie sytuacji? Przecież i tak w gronie sędziów TK ich zdecydowana większość pochodziła z rozdania PO. Po co było zaogniać i prowokować tę całą sytuację?

  149. Płynna rzeczywistość
    11 czerwca o godz. 10:07

    Nie chodzi tylko o Kwaśniewskiego i o to, że jest emerytem. Chodzi o pewne identyfikowanie się różnych polityków ze sobą, co, jak wiadomo, będzie służyło jak czerwona płachta dla przeciwników politycznych i stanowiło pretekst do pogłębiania konfliktu w społeczeństwie.

  150. Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 10:11

    Politycy to nie są obce plemiona, tylko mniej lub bardziej normalni ludzie.
    Razem piją, chodzą na dziewczynki, dyskutują, w karty grają.
    Bez względu na opcję polityczną.
    Rzucanie sie sobie do gardeł w studio, czy na mównicy, to teatrzyk dla plebsu.
    To ten sam krąg towarzyski, apartamentowce, strzeżone osiedla.

    Kaczyński tworzy sektę która ma mieć monopol na rację, patriotyzm, interpretację prawa.
    Chce odciąć swoich wyznawców od reszty, uniemożliwić wymianę poglądów i opinii.
    Nie sadzę by wykluczenie większości przez mniejszość jaką jest jego partia, się udało.
    Ale, próbować będzie.

    Śmieszy mnie, że gloryfikuje rząd Olszewskiego.
    Jakby nie pamiętał już, że sam go obalił.
    Ciemny lud kupi każde przeinaczenie, ma tłum krótką pamięć.

  151. wiesiek59
    11 czerwca o godz. 10:36

    „Ciemny lud kupi każde przeinaczenie, ma tłum krótką pamięć.”

    Zgadza się. I nie ma tu zasady, że ciemny lud od moherów jest bardziej podatny na manipulację. Chciałoby się więc, by politycy byli ponad tym ciemnym ludem, a nie zniżali się do jego poziomu.
    Można mi tym samym zarzucić idealizm, ale czy w takiej sytuacji nie mamy potwierdzenia tego, jak partokracja oraz przesadna walka o władzę unicestwiła jakiekolwiek wartości moralne w prowadzeniu polityki? Czy taki stan degrengolady nas powinien satysfakcjonować?

  152. @pomocek
    Opisałeś wprawdzie jednostkowy przypadek, ale paskudnie konkretny, więc silnie wkur… i natychmiast uruchamia się w tyle głowy stereotyp Polki/Polaka katotlika, na dodatek podhalańskiego, czyli po pisowsku patriotycznego, na wyjeździe zarobkowym.
    Pocieszam sie, że jest trochę tak jak z reakcją na horror np. trzęsienia ziemi, w którym zginęło ileś tysięcy osób, co wydaje sie pewną abstrakcją, a robi wielkie wrażenie jedna szczegółowo opisana śmierć lub cudowne ocalenie.
    Niestety przypadków takiego haniebnego „ambasadorowania” naszych rodaków poza krajem jest na tyle dużo, że potwierdzają się gorzkie słowa artysty Olbińskiego.
    Również to prawda, co pisze @Kochan, że na obczyźnie lepiej trzymać
    się od ziomali z daleka.
    Ale na miły bóg, nie popadajmy w skrajność i czarny pijar. Niektóre środowiska polonijne a także niezliczone rzesze pojedynczych Polaków, którzy
    okazali się świetnym towarem eksportowym, zasługują na sprawiedliwe ich dostrzeżenie.
    Pombocku, wesprzyj mnie w tym dobrym dziele „iścia pod prąd” i zachęć wraz ze mną blogowiczów, by nadesłali trochę „laurek” na temat rodaków za granicę.
    P.S. Jak tam pogoda na Jamnie? Idzie popływać albo pochodzić po wodzie?

  153. Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 10:44

    Walka polityczna aż do sięgania argumentów poniżej pasa, to nie jest tylko polska specyfika.
    Polityka to gra na emocjach tłumu i wzajemne obrzucanie sie błotem.
    Wynika to z prostego faktu- to olbrzymie pieniądze, pecunia non olet.
    Żądza władzy też ma tu swój udział.
    Lepper się kłania- Wersalu tu nie będzie……..

    Tym bardziej, że potomkowie parobków wolą walke na orczyki niż na szpady.

    Moim zdaniem, w przeciwieństwie do innych nacji, nasi tracą przy tej młocce rzecz zasadniczą- RACJĘ STANU, która powinna byc poza dyskusją.
    Dobro kraju na względzie powinno być ponad podziałami.

  154. Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 10:08
    nie wiem, dlaczego tego uzasadnienia nie znalazłeś.
    Wakaty w TK były już wcześniejsze. Oburzałam sie na czerwcowe uchwały PO/PSL, bo czytałam artykuł w GW autorstwa p. Siedleckiej, która najczęściej punktuje złe uchwały i ustawy w każdej sprawie.
    Nawet PIS złożył wówczas skargę czy zapytanie do TK o stwierdznie zgodności tych ustaw, a potem tuż po wyborach wycofał tę skargę.
    Możemy się przerzucać różnymi argumentami; każda formacja ma swoje za uszami i nikt nie jest bez winy.
    Ale na nieprawidłowości składa się skargę czy zapytanie do TK, a nie ze zdwojoną siłą łamie prawo czy konstytucję. A tak włąśnie postąpił PIS dokonując „wyboru” i nie czekając na orzeczenie TK, jeszcze przedtem uchwalając ustawę naprawczą, która spowodaowała paraliż TK

  155. Pombocek, opisałeś ciekawy, aczkolwiek drastyczny przypadek rzucający więcej światła na kod społeczno-kulturowy krajan, którego pewien obskurny wariant zagościł w umyśle przedstawicielki Podkarpacia. Tak bywa.
    Ta opowiastka przypomina nam, ze jesteśmy mocno zróżnicowani i że kulturowo kudy nam do ujednolicenia niemieckiego, gdzie pewne zasady są zasady i dużo mniejsza mniejszość ich nie przestrzega niż w Polsce. O tym zróżnicowaniu, szerokim rozrzucie świadczy chociażby udział polskich meneli w ogólnej masie „bezdomnych” w Niemczech, np. w Berlinie. Jest to duża nadreprezentacja w stosunku do społeczności polskiej.

    Pombocek, ironicznie się wyrażasz o pieniach PISowskich propagandzistów, którzy krzyczą, że z Polski wyjechali najlepsi. Otóż nie tylko, wyjechali nosiciele wszystkich wariantów kodu społeczno-kulturowego. Rozkład tego kodu w społeczeństwie został mniej więcej wiernie przeniesiony do kraju imigracji, np. do Niemiec.
    PiSowscy blagierzy głoszą wiarę w coś czego nie ma. Wyjechali różni – z podobnym rozkładem społecznej inkluzywności jaki obserwujemy w Polsce. Co oznacza, że tak jak nie wszyscy odnajdywali się jednakowo w społeczeństwie w Polsce, tak nie wszyscy jednakowo się odnaleźli na emigracji.
    Symbolicznie można powiedzieć – wyjechali pracowici i zdolni, ale też k..a i złodziej. A że tych ostatnich w polskim społeczeństwie jest nieco więcej, to i na emigracji ten udział jest podobny.

    Rafał Kochan zadaje pytanie blogowi – czy ktoś wie jakie jest uzasadnienie TK, który wydał orzeczenie mówiące o tym ze przepis znowelizowanej ustawy o TK był zgodny w zakresie wyboru trzech sędziów do TK i niezgodny w zakresie wyboru dwóch sędziów. Kochan łamie sobie głowę by wyjaśnić jakie znaczenie miał z przytoczony przez TK art. 194 konstytucji:

    „Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat spośród osób wyróżniających się wiedzą prawniczą. Ponowny wybór do składu Trybunału jest niedopuszczalny.”
    Przecież to kpina jest. Co ten artykuł ma wspólnego z tym dualizmem, że jedni sędziowie byli wybrani zgodnie z Konstytucją, a drudzy nie? Może ty mi wyjaśnisz?”

    Otóż artykuł ten mówi, że sędziowie są wybierani na kadencję 9 lat. Kadencja sejmu , który wybrał 5 sędziów kończyła się nominalnie po czterech latach, czyli 8 listopad 2015. Formalnie kadencja ta skończyła się w dniu zebrania się następnego sejmu, a było to 11 listopada 2015. Lecz tej dokładnej daty nie można było przewidzieć, należało stosować się do daty oznaczającej nominalne zakończenie czteroletniej kadencji.

    Sędziowie, którzy zostali wybrani na miejsce tych, których kadencja upływała pod rządami poprzedniego sejmu (troje sędziów) byli wybrani przez poprzedni sejm prawidłowo, jeszcze w trakcie trwania kadencji poprzedniego sejmu. Dwóch sędziów zostało wybranych na zapas – poza zasięgiem poprzedniej kadencji sejmu.

    Po drugie, wybór przez sejm PiS trzech sędziów na miejsce już wybranych przez poprzedni sejm (PO-PSL) trzech sędziów był niekonstytucyjny. Był wyborem nadmiarowym – ponad liczbę 15, która jest zawarta w art. 194 konstytucji. Sędzia wybrany prawidłowo jest sędzią.
    Konstytucja mówi, że sędziego wybiera Sejm. Skoro troje sędziów wybrał prawidłowo poprzedni sejm, to są oni sędziami. To mówi konstytucja.
    Pzdr, TJ

  156. Witam, myślałam, że jestem na blogu Pana Kowalczyka, a to okazuje się, że wylądowałam na wpisach „Kochanowskich”.
    Szanowny Panie, aby mówić o płachtach dobrych lub złych na przeciwnika, potrzebna jest, jakby nie było osoba znana ogółowi społeczeństwa a także chcąca się angażować. Niestety nie ma kogoś, kto pełnić mógłby rolę mediatora między stronami; ale też, mimo odpowiedniego mediatora, musi istnieć chociażby minimalna wola stron do podania sobie ręki. Pozdrawiam blogowiczów, M.

  157. @Rafał Kochan

    Konstancja dokładnie wyjaśniła ci problem z sędziami.
    Prezydent RP nie ma żadnych uprawnień do zwlekania z przyjęciem ślubowania od prawomocnie wybranych sędziów.
    Może mieć pewne wątpliwości w sprawie okoliczności towarzyszących elekcji sędziów TK, ale nie posiada kompetencji do orzekania o tym, że Sejm postąpił zgodnie z prawem czy nie.
    Prezydent, jeśli ma takie zastrzeżenia, dysponuje stosownym instrumentem w postaci wystąpienia do TK
    Skoro tego nie uczynił, nie ma wyboru. Musi przyjąć ślubowanie od tych sędziów, którzy zostali prawomocnie wybrani przez poprzedni Sejm.

    Regulamin Sejmu nie przewiduje unieważniania uchwał w przedmiocie stwierdzania wyboru sędziego TK, a zatem uchwały Sejmu obecnej kadencji kasujące uchwały parlamentu poprzedniej są nieważne.

    Poprzedni Sejm (VII kadencji) mógł wybrać nowych sędziów w miejsce tych, których urzędowanie kończyło się podczas kadencji następnego Sejmu na podstawie wadliwej ustawy z 25 kwietnia 2015.
    Za ostateczny kształt tej ustawy odpowiada koalicja PO-PSL.
    Jedyną drogą rozwiązania problemu spowodowanego przez ten akt prawny było jego zaskarżenie do TK.
    PiS to zrobił, ale wycofał wniosek po wygraniu wyborów.
    Wygląda więc na to, że z premedytacją rozpętał kryzys i sparaliżował najważniejszą instytucję chroniącą ład konstytucyjny w RP.

  158. mag
    11 czerwca o godz. 10:53

    Mag z drugim serduszkiem w plecaku, może i z trzecim, jednak skrzywdzony człowiek nie cieszy się tym, że jest tysiąc sprawiedliwych, lecz frustruje krzywdą i tym jednym, który skrzywdził. Ta moja znajoma to też człowiek-serce i do rany przyłóż. Wielu już Polakom pomogła, a bratu tej troglodyckiej pindy dalej pomaga. Dylemat „Co z tego, że tysiąc dobrych, jak jeden zły” i „Co z tego, że jeden zły, jak tysiąc dobrych” łagodzi czas, a nie przykłady czy refleksje.

    Po przerwie na leczenie odleżanego na rowerowym siodełku tyłka wczoraj zaliczyłem Jamno na okręcie, ulewę, fantastyczny wieczór przy kanale Jamneńskim bez małp oraz podróż wokół Jamna (ok. 44 km). Nie patrzę na ciśnienie 196/50 – wuj kładę i jadę. Dziś jadę na Aleję Bukową koło Nacławia i lasami z powrotem. A na razie masz kawałek wczorajszego bezmałpiego dnia. Lecę w podskokach i na skrzydłach. Chcesz, to leć ze mną.

    https://lh4.googleusercontent.com/-tdf2XR2awFo/V1vbJA8ddoI/AAAAAAAAIWY/S37opLSalDoqZB6ykH8lYpMA3OgNXcVLwCL0B/w960-h540-no/DSC02218.JPG

    https://lh4.googleusercontent.com/-o_uaJLduxcE/V1vbJWSbhEI/AAAAAAAAIWg/AVPkcXPaDS4HBtRzPpvDgm0iMnsetq7gACL0B/w960-h540-no/DSC02236.JPG

    https://lh4.googleusercontent.com/-9btHfztJbn4/V1vbJs1N6eI/AAAAAAAAIWo/rEA_IcmaU9g1aL1DR8Qgn6Ze3VNlo_zpwCL0B/w960-h540-no/DSC02258.JPG

    https://lh4.googleusercontent.com/-9btHfztJbn4/V1vbJs1N6eI/AAAAAAAAIWo/rEA_IcmaU9g1aL1DR8Qgn6Ze3VNlo_zpwCL0B/w960-h540-no/DSC02258.JPG

  159. Mag serduszko, jednak Ci powiem na odlotnem coś ładnego – że jest jeszcze paru wrażliwych ludzi.

    Wczoraj, jak wróciłem z falochronu mokry, ale z niezamoczonymi paparacikami (była fala, więc najbardziej się bałem, że mnie z moim gównianym kolanem wywróci i będzie po paparacikach), zobaczyłem z daleka, na niewysokim w tym miejscu klifie, coś białego. Wpatruję się: dziewczyna w białej sukni do ziemi. Obok niej na czarno – chłopak. Nie wiem, czy na czarno, w każdym razie ubrany był na czarno. Więc wykombinowałem, że to młodzi przed lub po ślubie. Nikogutko przy nich, jeśli nie liczyć mnie z 200 metrów od nich. Długo stali, gapiąc się na ciut bujane morze. Czy nie ładny widok i nie ładni młodzi?

  160. mag,
    Laurek, niestety, nie wystawię, ale kilka znanych mi standardowych zachowań rodaków – bardzo proszę.
    przykład tumaństwa do kwadratu: pracuje na lewo, nie płaci podatków, i nie może pojąć, że nie dostaje zwrotu nadpłaconego podatku.
    przykłady złodziejstwa:
    Po wizycie w moim domu, zniknęło jakieś elektroniczne urządzenie – akurat leżało w pobliżu wizytującego.
    Sprzedałem (niedrogo) samochód potrzebującej – dojazdy do pracy – dostałem zaliczkę, a reszty nie zobaczyłem nigdy – babsko zniknęło.
    przykład dziadostwa i wsiowej zachłanności:
    W jakieś święto wydają darmowe jedzenie biedakom i innym bezdomnym; kto się stawia jak jeden mąż? Polacy, którzy żadnymi biedakami nie są, ale trzeba skorzystać z okazji i się nachapać, za darmochę, żarcia. Żenujące.
    Jako że, raczej z tą hołotą kontakty miałem sporadyczne, osobiście nie poznałem zbyt wielu takich zachowań, ale słyszałem historie jeżące włos na głowie.
    To są fakty dobrze znane wszystkim, tylko niektórzy wolą pomijać je milczeniem, boć to przecież rodacy.

    PS.
    Opowiadał mi jeżdżący do Niemiec w celu kolekcjonowania tzw. wystawek, jak zachowują się Czesi, Litwini, czy kto tam jeszcze – jeździli tam nie tylko Polacy –
    ci z innych krajów wspólnie biwakowali, grilowali, jednym słowem dobrze się bawili.
    Nasi, każdy z osobna, nie socjalizowali się, a nawet z zawiścią spoglądali na tych, którym udało się zgromadzić jakieś cenne łupy.
    Polak nienawidzi innych Polaków, a co dopiero mówić o innych nacjach. Tak już mamy.

  161. Tobermory
    11 czerwca o godz. 11:38

    „Konstancja dokładnie wyjaśniła ci problem z sędziami.”

    Właśnie o to chodzi, że jej wyjaśnienie jest mało przekonujące, bo i ona odwołuje się do zapisu art. 194 Konstytucji, który to artykuł niczego nie wyjaśnia. Proponuję zapoznać się z ekspertyzą w tej sprawie prof. Banaszaka, który wskazuje, na czym polega problem z TK i jego wyrokiem. A oto fragment z tej ekspertyzy, który dotyczy problemu, o którym zasygnalizowałem wcześniej:
    „Konstytucja w art. 194 ust. 1 wskazując organ dokonujący wyboru –
    Sejm – nie precyzuje, czy Sejm może dokonywać wyboru na stanowiska sędziów TK, których kadencja kończy się w trakcie kadencji danego Sejmu, czy też może wyjść poza te ramy czasowe. Inaczej mówiąc wydaje się, że ustrojodawca ograniczył się
    tylko do wskazania organu uprawnionego do wyboru sędziów TK nie zajmując się jego składem. Przypuszczenie to jest mylne w świetle wykładni systemowej nakazującej uwzględnić związki między art. 4 i art. 194 Konstytucji. Zważywszy na swoiste promieniowanie art. 4 na wykładnię art. 194 należy stwierdzić, że nie do przyjęcia jest generalne uznanie za legitymowane działania osób, które nie są
    w rzeczywistości reprezentacją suwerena.”

  162. Tobermory
    11 czerwca o godz. 11:38

    Wywlekanie tej całej sprawy nie służy mi do wybielania PIS, tylko do zasygnalizowania, że za tym kryzysem stoi i jest odpowiedzialna również PO, która najgłośniej krzyczy, że jakaś partia – PIS łamie demokrację w Polsce. Jest to dla mnie kuriozalne, bo przecież źródłem tego kryzysu jest pazerność tej partii. Oczywiście PIS mogło to odpuścić, ale tego nie zrobiło i idzie w zaparte. Dlatego ważny jest tu jakiś kompromis. Pytanie, kto powinien odpuścić w tym konflikcie? Partia rządząca, czy partia, która chciała zrobić przekręt, i sama się nawet do tego przyznała? Dochodzimy właśnie do clue całego problemu związanego z partiami w Polsce. Co jest dla nich ważne, racja stanu, czy walka polityczna, w której nie jest ważny obywatel, tylko koryto?

  163. @pombocku
    Już widzę, że nie doczekam żadnej pociechy. Nawet od takiego wrażliwca jak ty (nota bene ta para biało-czarna w pięknych okolicznościach przyrody to cud natury).
    @Sugadaddy rzeczony temat pogłębił w kierunku przewidywalnym. Jesteśmy straszną, wredną nacją i nie ma co się podpierać jakimiś „sprawiedliwymi” dla podbudowania własnego ego sponiewieranego przez różnych chamów, buraków, śmieci „bawiących” tu i ówdzie w świecie.
    A jednak… Oczekuję na chociaż jeden głos nie tak banalnie przewidywalny.

  164. Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 12:12
    Jak byś czytał wcześniejsze moje wpisy na blogu Passenta to miałbyś jasność odnoście sprawy.
    Tu masz link do wpisu na blogu
    http://passent.blog.polityka.pl/2016/05/19/clinton-do-czubkow/#comment-737207
    Jakby to było ci zbyt mało poszukaj następnych wpisów na ten temat TJ- ta i moich , bo tam był taki uparty blogowicz co chciał koniecznie udowodnić swe racje

  165. @pomocek
    Gdybym to ja miała skrzydełka jak gąska, poleciałabym ja…
    I zaszyła się w szuwarach nadjameńskich.
    Nie jestem ci ja, więc pomieszkuję, bo nie gniazduję na Żoliborzu.
    Może w przyszłym tygodniu weznę i przemieszczę się nad Narew (czasowo).
    Serdeczności

  166. @Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 12:03
    Ustawa o TK przyjęta 25. czerwca 2015
    Art.19 p.2
    Wniosek w sprawie zgłoszenia kandydata na sędziego Trybunału składa
    się do Marszałka Sejmu nie później niż 3 miesiące przed dniem upływu kadencji sędziego Trybunału.

    Art. 135.
    W przypadku sędziów Trybunału, których kadencja upływa w roku 2015 termin na złożenie wniosku, o którym mowa w art. 19 ust. 2, wynosi 30 dni od dnia wejścia w życie ustawy.

    „Swoiste promieniowanie” art. 4?

    Art. 4. Konst.
    Władza zwierzchnia w RP
    1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.
    2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

    No to jasne jest, że Naród VIII kadencji nie może zaakceptować sędziego wybranego przez Narodu kadencji VII 😎

  167. Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 12:03
    profesor Banaszak z Uniwersytetu Lubuskiego ma chyba jakis konflikt z prawem\? chyba chodziło o plagiat?
    niezależnie od osoby eksperta prawnego możemy mieć wiele interpretacji tego art. konstytucji.
    Uznani eksperci konstytucjonaliści,( a prof. Banaszak konstytucjonalistą nie jest!) inaczej interpretują zapisy utawy i bardziej im wierzę, niż ekspertom piszącym dla PIS, bo po pierwsze:PIS nie podaje nazwisk tych ekspertów, po drugie:jeśli poda nawet jakieś nazwisko, to okazuje się że to owszem prawnik, ale z tytułem magistra, czasem doktora, może i profesora, ale innej specjalności.
    Równie wiarygodnie może dać odpowiedź p. Kempa, która nazywa się prawnikiem, a jest administratywistą ( jest to jakaś różnica, pomijając samo słowo, ktore jest jakąś swistą kalką z obcego języka, obco brzmiącą w naszym języku).

  168. Tobermory
    11 czerwca o godz. 12:40

    No i właśnie, niby głupota, a tyle smrodu. A przecież wystarczyło spotkać się w sejmowym barze przy kieliszku (może dwóch) i ustalić, co zrobić z tym fantem, bo kadencja kilku sędziów upływa kilka dni przed rozpoczęciem nowej kadencji? Pogadaliby jak ludzie i przynajmniej w świat poszłoby, że PO usiłowała przed tym problem dojść do porozumienia z PIS.
    Ale jak może być dobrze w tej Polsce, skoro te pastuchy nawet ze sobą nie rozmawiają?

  169. @Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 12:12

    W tej całej aferze nie ma niewinnych, ale sprawa mogła być już dawno rozwikłana właśnie przez zaskarżenie jej do TK, co PiS zrobiło przed wyborami, ale wygrawszy wybory najwyraźniej uznało, że lepiej będzie wniosek wycofać i przy okazji upiec własną pieczeń bez względu na jakiś tam „ład konstytucyjny”.
    Rola PAD w tej awanturze jest najbardziej obrzydliwa i to on zamanifestował swoją służalczość wobec „pryncypała”, gumowy kręgosłup i absolutny brak kompetencji.

  170. Konstancja
    11 czerwca o godz. 12:44

    Aha, czyli jedni profesorowie są ważniejsi od pozostałych? Póki ro, Rzeplińskiemu pasuje Banaszak, bo opublikował jego ekspertyzę. Jeśli teraz będziemy się bawić w licytowanie, który fachowiec jest ważniejszy, to faktycznie dalekiego nie zajdziemy. A przecież wystarczy ze zrozumieniem przeczytać akty prawne, by dojść do tych samych wniosków i nie trzeba tu wielkich znawców tematu.

  171. @Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 12:54
    No, już nie histeryzuj.
    Wyobraź sobie dwóch profesorów medycyny. Jeden od kardiologii, drugi od ortopedii. Od którego wolałbyś ekspertyzę w kwestii twoich bypassów?

  172. mag,
    Zaiste pokrętne rozumowanie – jeśli ktoś zachowuje się normalnie, to należy mu wystawiać laurkę? Wszyscy powinni się zachowywać po ludzku – co tu wychwalać?

  173. Ekspertyza prof. Banaszka naciąga i dowolnie łączy ze sobą domniemania, interpretacje i artykuły.
    Kadencja sędziego trwa 9 lat. Sędziów wybiera sejm. Jeśli kadencja sędziego kończy się w czasie np. VII kadencji sejmu, to sędziego wybiera sejm VII kadencji. Jeśli by było inaczej, to w przypadku kończenia kadencji sędziego np. w połowie kadencji sejmu i nie wybrania nowego sędziego Trybunał by liczył 14, a nie 15 sędziów jak mówi Konstytucja.
    Pzdr, TJ

  174. tejot
    11 czerwca o godz. 13:04

    I komuś korona z głowy spadłaby, gdyby przez sześć dni, a właściwie 3, bo reszta to były dni świateczne, TK składał się z 12 sędziów?

  175. sugadaddy
    Nic w tym pokrętnego. „Laurka” to powiedziane umownie i z oczywistym naddatkiem wobec po prostu normalnych, czyli przyzwoitych zachowań.
    Ponieważ te ostatnie coraz rzadziej występują (świat się zmienia raczej w złym kierunku) jestem za tym, by o nich mówić.
    Wiesz jak to jest – dobry przykład, pochwała, zachęta, a nie wciąż bury, ochrzan, narzekanie. Ludzie są przecież jak dzieci, lubią gdy je czasem pochwalić i dać cukierka.

  176. Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 12:54
    nie przeczytałeś, jak różnicuję prawników, ale wydaje mi sięm że @Tobermory
    11 czerwca o godz. 13:00 już Ci tę różnicę wyłuszczył.

  177. Sędziowie i ich wybór, to temat zastępczy, bicie piany dla odwrócenia uwagi.
    Znacznie ważniejsze są ustawy które przechodzą niepostrzeżenie ostatnio a tyczące wielu aspektów kontroli nad społeczeństwem.

    Prestidigitator zręcznie odwrócił uwagę społeczeństwa od spraw bezpośrednio wpływających na nasze życie i jego koszty.

  178. Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 13:12
    tejot
    11 czerwca o godz. 13:04
    I komuś korona z głowy spadłaby, gdyby przez sześć dni, a właściwie 3, bo reszta to były dni świateczne, TK składał się z 12 sędziów?

    Mój komentarz
    Konstytucji raczej nie należy interpretować wedle życzenia – „czy komuś korona z głowy by spadła gdyby”. Musi być zachowany jakiś trwały ład, którego konstytucja jest fundamentem.

    Jeżeli postanowimy, że ech tam, a co takiego się stało, ze sejm wybrał dwóch sędziów na zapas, to będziemy mieli nowe kwiatki zsadzone przez innego postanowiacza, który powie – a co tam, nikomu korona z głowy nie spadnie, gdy unieważnimy wybór i wybierzemy od nowa trzech sędziów. Przecież jesteśmy upełnomocnieni przez suwerena poprzez wybory powszechne, mamy najwyższy mandat do przeprowadzania wszelkich zmian.

    Bardak się w państwie porobi całkowity, jeżeli konstytucji nie będziemy traktowali jako zbioru przepisów interpretowanych wedle stałych zasad, a nie od przypadku do przypadku, w zależności od widzi mi się wodza partii rządzącej, czy domniemań kilku wynajętych specjalistów.

    Konstytucja oczywiście podlega interpretacji dynamicznej, czyli zmieniającej się w czasie, ale nie w takim tempie jak tłumaczą to PiSowscy specjaliści – co chwilę, od przypadku do przypadku, w kilku różniących się znacznie wersjach.

    Konstytucja wymaga co jakiś czas wnoszenia poprawek, ale nie dla interesu partii w jednej kadencji wprowadzanych. Poprawki powinny być szeroko przedyskutowane przy uwzględnieniu opinii wielu środowisk, rozpatrzone dogłębnie pod względem ich teraźniejszej i przyszłej funkcjonalności.

    Konstytucja ma służyć państwu, a nie ideologii jednej partii. Rozpatrzenie tak ważnej sprawy, jak poprawka do konstytucji wymaga czasu i spokoju. Podejmowanie fundamentalnych zmian w atmosferze gorącego sporu, zawirowań i chaosu kończy się zwykle kompromisem wytargowanym, czyli dobrym na dzisiaj, a nie wiadomo o jakich skutkach w dalszej przyszłości. A przecież konstytucja jest na dobre i złe czasy, na sytuacje klarowne i zawiłe, na politykę łatwa i trudną.
    Z takiego punktu widzenia apele oraz propozycje, by natychmiastowo zmienić konstytucję, bo w TK coś nie sztymuje, są niepoważne. Zmiana konstytucji, to problem dla państwa, a nie przedmiot targów dla partii.
    Pzdr, TJ

  179. System mieszany oznacza, że tylko część posłów byłaby wybierana na zasadzie proporcjonalnej z list partii i komitetów wyborczych. Inna część byłaby wybierana w poszczególnych okręgach wyborczych gdzie wygrywałby po prostu kandydat z największą liczbą głosów. Na razie brak szczegółowych informacji na temat projektu PiS nie wiadomo więc czy okręgi większościowe były by jednoczesnie okręgami jednomandatowymi i czy zdobycie mandatu następowałoby w wyniku otrzymania bezwzględnej większości głosów, czy wystarczyłaby większość względna, jak to jest w wyłącznie większościowym systemie wyborczym Wielkiej Brytanii.

    Zamierzenia partii rządzącej mają swoich krytyków, którzy uważają, że PiS pisze nową ordynację wyborczą pod siebie, bowiem stworzenie puli mandatów zdobywanych w wyborach większościowych, będzie promowało najsilniejszą na scenie politycznej partię. Tak stało się na Węgrzech, gdzie po nowelizacji z 2011 r. 106 parlamentarzystów wybieranych jest w okręgach większościowych jednomandatowych a 93 z krajowej listy partyjnej. Pomogło to uzyskać rządzącemu Fideszowi większą liczbę mandatów.
    http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/pis-zmieni-calkowicie-ordynacje-wyborcza
    =================

    Balonik próbny?
    Majstrowanie przy wyborach dla doraźnych korzyści, może dać skutki dalekie od założeń…

  180. Polacy za granicą?
    No to i ja coś wam opowiem.

    Mam znajomego z turniejową halą jeździecką i „hotelem” dla koni (boksy z obsługą) od prywatnych właścicieli w jednym z europejskich pięknych i bogatych krajów. Do obsługi trudno jest znaleźć pracowników, bo okolica jest atrakcyjna turystycznie i pracy w hotelach oraz restauracjach nie brakuje, sprowadza się wręcz pracowników z zagranicy. Wśród kręgów koniarzy krążą opinie o świetnych (pojedynczych) Polakach, których pracodawcy wyrywają sobie niemal z rąk, choć za „najlepszych do koni” uchodzą jednak Rumuni. O jednym polskim mechaniku od maszyn rolniczych krążą nawet legendy, jaki to super fachowiec.
    Znajomy skorzystał więc z pośrednictwa pracy w Polsce. Przysłano mu człowieka, z zawodu stolarza, który nigdy w tym zawodzie nie pracował, dorywczego kierowcę i lawiranta bez znajomości języków. Gość pracował tylko wtedy, kiedy wiedział, że jest obserwowany (nie zawsze jednak wiedział), resztę czasu spędzał na przesiadywaniu z papierosem za stajnią i na konwersacjach przez komórkę. Skrytykowany przez pracodawcę, że konie nie nakarmione, pokrzywy nie wycięte, a on się obija, oświadczył, że nawał obowiązków go przerasta i do tych 5 koni musi mieć pomocnika. Był jednym z co najmniej 3 zatrudnionych.
    Stajnia jest bardzo nowoczesna, z mechanicznym usuwaniem gnoju, maszynami, ciągnikami, wózkami widłowymi itp.
    Jakoś w tym czasie, w początkach sierpnia, poznałem budzącego sympatię mieszkańca wschodniej Polski, który wracał do domu po 3 miesiącach pracy na czarno u rolnika w tym kraju. Znając kłopoty znajomego z dotychczasowym pracownikiem spytałem tego człowieka, czy byłby zainteresowany ewentualną pracą przy koniach, przez cały rok, gdzieś tak od jesieni.
    Był.
    Dałem mu więc mój adres mailowy, aby się odezwał.
    We wrześniu zgłosił się z chęcią podjęcia pracy, znajomy się ucieszył, poprosił o jego dane i życiorys, załatwił zezwolenie na pracę i inne formalności, zwolnił dotychczasowego pracownika i zajął się przygotowaniem na przyjęcie nowego, a ten…
    Na tydzień przed przyjazdem pisze:
    „Mam jeszcze pytanie odnośnie pracy, jeżeli można oczywiście. Chodzi o pensję. Ile wynosiłoby moja miesięczne wynagrodzenie?”
    Pytam znajomego i wysyłam mu odpowiedź: minimum 1300 euro netto (przeważnie ok 1700) plus mieszkanie (pokój, kuchnia, łazienka), wyżywienie i świadczenia (ubezpieczenie zdrowotne i wypadkowe, podatek, fundusz emerytalny i rentowy), 4 tygodnie płatnego urlopu… Koszt dla pracodawcy – co najmniej 3300 euro.
    – Eee, to ja myślałem, że więcej 🙄 W X. płacili mi nawet 2700…
    Oczywiście nielegalnie, bez ubezpieczenia i nie dłużej niż 3 miesiące w roku 🙄
    – Nooo, propozycja jest kusząca, ale żona się nie zgadza, taka długa rozłąka i w ogóle 🙄
    Co ja się wstydu przed tym znajomym najadłem, to moje 🙁 zwłaszcza, że wyglądał na solidnego człowieka, z kilkuletnim doświadczeniem dorywczej pracy za granicą i znajomością realiów, zawsze w tym samym gospodarstwie, widocznie mu ufali, więc go zachwalałem…
    Ale trudno, życzyłem mu wszystkiego najlepszego i cześć!
    Może to było zagranie pokerowe, a może w tym stadle faktycznie tylko kasa się liczy, bo jakoś te 3-miesięczne rozstania nie były zbyt bolesne, może to brak wyobraźni – przecież stęskniona żona mogłaby przyjechać z wizytą, mieszkać za darmo w jednym z najpiękniejszych zakątków świata, 18-letnia córka mogłaby tam spędzić wakacje i ferie zimowe… Ech 🙁

    Znajomy znalazł kogo innego, a mnie raczej współczuł niż miał pretensje, że nie przewidziałem takiego obrotu spraw. Wolałbym pretensje.

  181. wiesku,

    Bardzo trudno jest wyobrazic skutki gorsze oniz te ktore dala obecna ordynacja wyborcza.

  182. PS.
    Na solidnego człowieka wyglądał oczywiście ten Polak z zamojskiego, znajomy JEST solidnym człowiekiem.

  183. Proponuję na chwilę wrócić do tematu felietonu Gospodarza. Najnowszy wpis z Balsama Łomżyńskiego. Cudne – i jakże profetyczne – uzupełnienie Wojskowych Światowych Dni Młodzieży:
    ,http://balsamlomzynski.blox.pl/html

  184. Stajnia
    https://lh3.googleusercontent.com/-Npht8LXy2z4/V1wP4p4KbeI/AAAAAAAAChY/gk78ti-VBXcWtuy7OLoQm8GymKs2JCBWACCo/s912/DSCN7074.JPG
    Pod deskami przy wejściu do boksów kryje się urządzenie transportujące nawóz z boksów na zewnątrz.

  185. @Rafał Kochan,
    Obawiam się, że żadnej ze stron nie zależy na kompromisie, ponieważ ich wizje państwa, całkowicie się rozmijają. Chociaż…wizje…czy ja wiem, czy opozycja ma w ogóle jakąś wizję państwa? Na razie za tę opozycyjną wizję robi odsunięcie PiS od władzy, likwidacja status quo i przywrócenie stanu sprzed ostatnich wyborów.
    Pytanie, które stawiasz jest niesłychanie istotne, przy czym odpowiedź jest trudna, a -być może- nawet niemozliwa, ponieważ brak najistotniejszego elementu – woli i drugiego, równie istotnego – zaufania.
    Według mnie PiS zrezygnował obecnie z poszerzania elektoratu i skupia się na wzmacnianiu tego, którym dysponuje tzn., a ściślej: te 10-15 proc. pozyskanego w kampanii i utrzymanie go w przekonaniu, że PiS dotrzymuje słowa.
    Jeśli wierzyć b. premierowi K. Marcinkiewiczowi, jesienią należy się spodziewać spektakularnych aresztowań, które dotkną zarówno winnych, jak i niewinnych. Z jednej strony jest to sposób na pozbycie się przeciwników politycznych, z drugiej strony pokazanie społeczeństwu, że PiS, tak, jak obiecywało „bierze się za złodziei, za tych co rozkradali Polskę”. Gdyby PiS chciało kompromisu, to musiałoby zrezygnować z tych „ambitnych” planów, ale rzecz nie tylko w tym, bo PiS od zawsze chciało wziąć wszystko, chciało władzy totalnej, kontrolującej wszystkie sfery życia. Okazja wreszcie się nadarzyła, drugiej takiej może już nie być.
    Deklarowana przez PiS gotowość do układania się, to -najprawdopodobniej – tylko pozory, gra na zwłokę, udawane ustępstwa. Przede wszystkim jednak PiS nie musi żadnych kompromisów – przynajmniej na razie – zawierać, a tym bardziej proponować, jako, że ma przewagę w parlamencie. Ponadto istotą, motorem, polityki pisowskiej jest zarządzanie konfliktem, a im styuacji konfliktowych jest więcej, tym – według PiS – lepiej.
    Wydaje mi się, że PiS czeka również na przetasowania w PO i u Kukiza, i – w stosownym czasie – zacznie kaperować posłów obu tych ugrupowań, by pomogli dokonać zmian w konstytucji i ów werbunek, w przypadku niektórych posłów PO może okazać się skuteczny, by gdy się jest właścicielem policji i tajnych służb, to żaden problem „zachęcić”.
    Można rzecz jasna, stwierdzić, że opozycja powinna odpuścić, bo dobro Polski, bo trzeba pokazać światu, że Polacy potrafią się dogadać i takie tam…, ale przecież nikt nie ma wątpliwości, że owo odpuszczenie niczego nie zmieni, a jeśli już, to uczyni opozycję całkowicie bezbronną.

  186. jobrave
    11 czerwca o godz. 15:24

    Zarządzania Państwem z tylnego fotela stosował już Krzaklewski.
    Z miernym skutkiem.

    Nie popieranie Kaczyzmu jako myślozbrodnia zagrożona sankcjami karnymi?
    Jakieś Berezy?
    Byłoby to dawanie opozycji broni do ręki, produkcja kolejnych kombatantów.
    Co prawda, wykonawcy- jak zawsze- by się znaleźli, ale chcących ponieść odpowiedzialność za takie decyzje, w tej ekipie raczej byś nie uświadczył.
    Wykonywanie TAKICH rozkazów, źle się kończy.

    Erozja opozycji jest bardzo prawdopodobna.
    Jasiów Wędrowniczków zawsze było sporo……
    Dla chleba, nie dla idei, bawią sie w politykę.

  187. @Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 12:03
    „nie do przyjęcia jest generalne uznanie za legitymowane działania osób, które nie są w rzeczywistości reprezentacją suwerena”

    Co to znaczy „w rzeczywistości”?

    Reprezentacją suwerena są posłowie i senatorowie do końca kadencji, a nie do dnia wyborów.

    Art. 98
    Kadencje Sejmu i Senatu rozpoczynają się z dniem zebrania się Sejmu na pierwsze posiedzenie i trwają do dnia poprzedzającego dzień zebrania się Sejmu następnej kadencji.

    Art. 109
    Pierwsze posiedzenia Sejmu i Senatu Prezydent Rzeczypospolitej zwołuje na dzień przypadający w ciągu 30 dni od dnia wyborów.

    Skoro wybory były 25 października, a mandaty kilku sędziów TK miały wygasnąć w listopadzie, to zgodne z konstytucją było wybranie tych sędziów przez Sejm mijającej kadencji.
    Gdyby prezydent zwołał pierwsze posiedzenie parlamentu na 24 listopada, to jak sobie wyobrażasz proces wyłonienia i zaprzysiężenia nowych sędziów w ciągu tych kilku dni?

    Chociaż… Polak potrafi i udowodnił, że można zaprzysięgać o 2 w nocy…

    Nic nie szkodzi, powiadasz, jak się poczeka?
    No, pewnie, świat się nie zawali, tak jak i teraz, kiedy jest 18 sędziów i bajzel na kółkach…
    Świat tylko spogląda z politowaniem i rosnącym niesmakiem, jak sami się eliminujemy z co poważniejszych gremiów.

  188. Niech będą pochwalone jamneńskie robinsonady pombocka, a i on sam chodzący po Jamnie niech będzie pochwalony. No i kapusta kiszona też. I wpisy Tanaki, z którymi zgadzam się w 101%.‎

    Dzieńdoberek wszytkim. Właśnie z Zochunem i moim psem Kreską odprawiliśmy Paradę Równości, bo startowała u mnie pod chawirką.

    Słowo w temacie. Coś mi się widzi, że ten nasz KOCHANieńki to jest jednak ukryta opcja PiSoidalna.

    Dojechałem do 9:26, a więc nie przeszkadzajcie, to se tu pod Pałacem Młodzieży doczytam resztę. ;)‎

  189. Jobrave, uważam, że z grubsza tak jest, jak napisałeś. Z kilkoma wyjątkami.

    PiS nie zarządza konfliktem, a stara się łowić ryby w mętnej wodzie, czyli wzniecać konflikty i korzystać na nich, co oznacza, że po pierwsze PiSowcy, to są kłótnicy, na czele z Prezesem, który narzuca i utwierdza taki styl politykowania PiSowcom (i nie tylko – popatrzmy jak Prezes traktuje partię Kukiza) – styl kłótni, deprecjonowania partnera, nieustannego próbowaniu wyłączenia go z dialogu i skompromitowania jako nie swojego, obcego, polskojęzycznego, sprzyjającego terrorystom (jak ostatnio w sejmie przy okazji ustawy antyterrorystycznej), jako szkodnika, zwolennika układu w Magdalence, jako agenta, jako reprezentanta tych, którzy stracili władzę, itp.

    Prezes w kłótni stara się by ona sama się podtrzymywała, by generowała jak najwięcej epitetów, inkryminacji, oskarżeń i obraz, bo takie postępowanie podgrzewa konflikt, działa niejako na korzyść Prezesa, który uważa siebie za mistrza rozgrywania. Dziesiątki innych wymówek i epitetów, które mają to do siebie, ze uzyskują ważność i dają przewagę tylko w kłótni. W negocjacjach pokojowych epitety i insynuacje nie mają zastosowania, nie działają, nie ma jak ich wykorzystać. Postępowanie po linii konfliktu, kłótni uważa Prezes za dające największe szanse na wygraną.

    PiSowcy tak mają po swoim Prezesie, że nie są zdolni do pokojowych, spokojnych negocjacji, ponieważ dla Prezesa i za nim idących laufrów wykazanie w tym dialogu, że mogą, nie daj Boże, nie mieć racji w 100 % lub reprezentują np. prywatny interes, byłoby porażką nie do zniesienia, ujmą stygmatyzującą ich w oczach ludu, kamieniem obrazy, itd.
    Prezes nie znosi nie mieć racji, nawet umownie, czy pozornie. Jest to jedna z infantylnych cech jego charakteru związana z nieufnością. Na tej cesze wożą się jego współpracownicy.
    Przykładów na tę tezę mamy mnóstwo. Chociażby pierwszy z brzegu – katastrofa smoleńska.

    Prezes umyślił sobie, że niemożliwym jest wypadek komunikacyjny z jego bratem prezydentem, to się nie mogło zdarzyć, nie miało prawa (przypomnijmy sobie, co mówili PiSowcy zaraz po pęknięciu opony w samochodzie prezydenta Dudy – to się nie miało prawa zdarzyć), więc musieli tam działać inni szatani. Otoczenie, cwaniacy towarzyszący Prezesowi natychmiast podchwycili tę ideę i propagują ją do dziś gorąco. A na czele Macierewicz, któremu smoleńska katastrofa utorowała drogę do błyskawicznej kariery z ręki Prezesa.

    PiS, to znaczy Prezes, nie praktykował nigdy konsensusu. Wszystkie jego posunięcia, to stawianie sprawy na ostrzu noża (a jak się ni da, to na głowie) i ślepy upór aż do zwycięstwa. Prezes na przykładzie swojego ostatniego zwycięstwa wyborczego jest przekonany, utwierdzony, bo przekonany był o tym dużo wcześniej, że taka strategia w Polsce przynosi w końcu skutek.
    Będzie ją kontynuował, bo innej nie umie.

    A dialog Prezes markuje, by z zewnątrz jakoś to wyglądało. Prezes nie potrafi negocjować. To jest człowiek typu – tak lub nie, prawda jest nasza, kłamstwo ich, my jesteśmy prawdziwi, a oni tylko polskojęzyczni, my staliśmy zawsze w interesie narodu, a oni tam gdzie ZOMO, my kulturalni, oni animalni, my pierwszy i najważniejszy sort, oni nie warci klasyfikacji.

    Przy takiej dwuwartościowej mentalności nie można oczekiwać, że wyłoni się z niej negocjator. Głoszone przez Prezesa wyzwiska, epitety, insynuacje podtrzymują atmosferę sprzyjającą konfliktowi i wciąż potwierdzają, ze PiS z nim na czele nie jest jakąś tam stroną, tylko jedynym słusznym wyborem (stąd kurczowe czepianie się PiSowców teorii o suwerenie), że nie ma zamiaru być stroną, która może nie mieć we wszystkim racji.
    Teoretycznie można to nazwać symetrią dwupozycyjną – oni są nieprawdziwi, my prawdziwi, oni kłamią, my mówimy prawdę, oni przeciwko Polsce, my za Polską, itd. PIS jest w tym sensie symetryczny do cna, zlokalizowany po dobrej stornie, jest przeciwwagą dla siedliska zła i szkodników, jest całym TAK dla państwa, ponieważ uważa, że jest najprawdziwszą partią najprawdziwszych Polaków.
    A skoro ma rację, to po co negocjować?
    Pzdr, TJ

  190. jobrave
    11 czerwca o godz. 15:24

    Oczywiście, że żadnej ze stron nie zależy na kompromisie. Przecież od 11 lat jedynym paliwem dla polskiej polityki jest prowadzenie wojny politycznej między PO/PIS. Nie reformy, nie prowadzenie kampanii informacyjnej w mediach na temat konieczności przeprowadzenia trudnych reform, nie oferty alternatywnych rozwiązań prawnych i projektów ustaw… Nic tak nie napędza zainteresowania konkretną partią oraz integruje wyborców, jak szczucie ludzi, jak tworzenie stanu zagrożenia, jak generowanie prymitywnych emocji.
    Nie oszukujmy się, Polska w olbrzymiej części mentalnie tkwi na wschodzie z Ukraińcami i Białorusinami w jednym szeregu. Te same standardy moralne w polityce, ta sama krótkowzroczność i egoizm… I my się dziwimy, że na zachodzie wielu traktuje nas jak prymitywną i kłótliwą dzicz z przerośniętym ego na swoim punkcie.

  191. Proponuję na chwilę wrócić do tematu felietonu Gospodarza. Najnowszy wpis z Balsama Łomżyńskiego. Cudne – i jakże profetyczne – uzupełnienie Wojskowych Światowych Dni Młodzieży:
    http://balsamlomzynski.blox.pl/html

  192. Polityka Polityki w kwestii moderowania wpisów.
    Pod artykułem red. Burnetki o mowie nienawiści, znalazło się dwóch popierających działania prokuratury, tj. nie ingerowania jej w tego typu sprawy.
    Miłośnicy „wolności słowa”. To znany religiant snakenweb i AOlsztyński.
    Ich komentarze zostały zamieszczone, a mój nie.
    A napisałem, że ich trzeba by na szubienicę za głupotę. Zgodnie z ich filozofią to nic takiego, ale moderator najwyraźniej nie wie kogo właściwie popiera i publikuje, ale to widocznie przekracza jego możliwości intelektualne.

  193. „Oczywiście, że żadnej ze stron nie zależy na kompromisie. Przecież od 11 lat jedynym paliwem dla polskiej polityki jest prowadzenie wojny politycznej między PO/PIS”

    Mój komentarz
    Generalizowanie na temat POPiS, sprowadzanie rozwoju wydarzeń do wojny politycznej miedzy PO a PiS jest zawężaniem politycznej oceny sytuacji bieżącej do dwuwartościowych stanów.
    Przede wszystkim PiS nie prowadzi wojny tylko z PO. Wojna z PO jest akurat najgłośniejsza, wywołuje największe reperkusje, ponieważ PO jest (była) jedną z dwóch największych partii.

    PiS walczył zawsze ze wszystkimi. Będąc po wyborach w 2005 roku PiS oddalił od siebie negocjacje z PO o ewentualnym współrządzeniu. Zawarł koalicję z mniejszymi partiami i natychmiast wziął się za użeranie i ciąganie się z nimi po pyskówkach i za manewrowanie inwigilacjami koalicjantów na szeroka skalę doprowadzając w końcu do upadku koalicji.

    PiS (jako PC) współtworzyło rząd Olszewskiego, po utworzeniu którego bracia K natychmiast podjęli poprzez Macierewicza inicjatywę wariackiej lustracji w postaci ogłoszenia szpiegami w sejmie członków rządu i parlamentarzystów. Poszli na całość, postawili sprawę na ostrzu noża i zwinęli się wkrótce z podkulonymi ogonami.

    Bracia K będąc szychami w kancelarii prezydenta Wałęsy także nie próżnowali i po usadowieniu się poduszczać zaczęli prezydenta na radykalne kroki w kierunku poza praworządność. Wałęsa po jakimś czasie zorientował się, że prowadzą go po krawędzi. Zorientował się nie jeśli chodzi o cele, bo te podpowiadali mu bracia K sugestywnie i obiecująco, tylko po bałaganie w postępowaniu braci K, bezplanowe akcje, chaos planistyczny, w którym nawet Wałęsa człowiek czynu zaczął czuć się niewyraźnie. Po dłuższym namyśle i podjęciu oceny obu braci K mówiącej mu, że oni nie są w stanie się zmienić, wylał obu z kancelarii.

    Jarosław K. ma bogate doświadczenie w sianiu chaosu, podpuszczaniu ludzi na swoje niby dalekosiężne plany klecone na łapu capu, na stawianiu czoła problemom w państwie poprzez obrzucanie insynuacjami wybranych polityków, obrażaniu i sugerowaniu, ze wszędzie działają jacyś szatani.
    To nie jest wyjątkowo zła wola Prezesa. On po prostu taki jest.
    Pzdr, TJ

  194. @anumlik
    11 czerwca o godz. 17:12
    Nu, prorok, zaiste 😀 Dzięki za link na to senne deszczowe podwieczerze.
    Przy okazji i niespodziewanie stwierdziłem u siebie jakieś zbączenie wzrokowe czy inny omam, bo czytam „Naczelnik Pułdipski”, potem natrafiam na „Pułdpiski” (Autor w komentarzu) i coś mi nie gra 🙄 Wracam do tytułu, a tam stoi jak byk „Pułpidski” 😎
    A to wyrafinowany gość, ten Balsam 😉

  195. tejot
    11 czerwca o godz. 17:35

    Ale przyznasz, że dla PO głównym orężem w prowadzeniu swojej polityki było straszenie wyborców PISEM? PO zresztą też zwalczało partię PALIKOTA, na każdym kroku dyskredytując ją, co miało ewidentnie wydźwięk eliminacji opozycji o podobnym zabarwieniu światopoglądowym. Jak dla mnie, PO i PIS to bardzo podobne do siebie partie i każdej z nich zależało, by nie było wokół ich konfliktu innych bytów politycznych w sferze zainteresowania potencjalnych wyborców.

  196. anumlik
    Ten Balsam toż balsam odsmuczacz na serce i duszę.
    Czy to aby przypadkiem nie jesteś TY? Albo jakiś porte parole?

  197. Amerykanie w swoim globalnym zarządzaniu dość często badają nastroje w różnych krajach. To jakby sprawdzać regularnie gorączkę. W ustroju liberalnej demokracji opinia społeczeństwa to ważny (choć nie najważniejszy) czynnik w sprawowaniu władzy. Żeby było to fachowe, zlecają je prywatnym lub nie-rządowym (NGO) instytucjom.
    http://szczesniak.pl/3090
    ============

    Interesujące wyniki.

    Sprawdza sie- „kłamstwo powtórzone tysiąckrotnie, staje sie prawdą”

  198. Wiesiek 59
    Czy nie lepiej stłuc termometr? Przecież od nas i tak niewiele zależy.

  199. @mag
    Czasem komentuję na blogu Balsama. Od kilku lat. Wiele anumlików ma swoją prapremierę u Balsama właśnie. On, ten Balsam, jest niezrównany jako pure nonsensowy komentator współczesnej polskiej polityki, ze szczególnym uwzględnieniem polityki PiS-u. Jego najlepsze teksty – prócz tych pisanych obecnie – to perełki z okresu prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Potrafiliśmy wówczas w kilka osób (z piszącym te słowa włącznie) pisać a vista wielostronicowe story. Najlepsze kabarety przy tych tekstach wysiadają. Dziś – co widać – Balsam jest w „zwyżce formy”. Może kiedyś któremuś z nas zechce się uporządkować te perełki, opracować i wydać.

  200. mag
    11 czerwca o godz. 18:37

    Masz absolutną rację.
    Daremne jest buntowanie sie pionka, w cudzej grze.
    Nawet swiadomość, że będzie się poswięconym, może nas jedynie wkurzyć bez wpływu na nasz los.

    Piar zastepujący informację i zalew propagandy, kieruje mierzwę ludzka do ubojni.

  201. anumlik
    No to będę wchodzić na Balsama! Czy można coś tam kliknąć jako gość?

  202. @mag
    Można. Mam co prawda konto założone na Blox-ie, ale gdy pisałem spoza Polski, a zapomniałem hasła, ukazywałem się jako gość.

  203. Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 17:45
    tejot
    11 czerwca o godz. 17:35
    Ale przyznasz, że dla PO głównym orężem w prowadzeniu swojej polityki było straszenie wyborców PISEM? PO zresztą też zwalczało partię PALIKOTA, na każdym kroku dyskredytując ją,

    Mój komentarz
    Oczywiście, przyznaję, że POwcy straszyli PiSem wyborców jako partią kłótliwą, zaczepną, pozującą na zbawicielkę narodu z Prezesem insynuatorem na czele, itd. Ale czyż ludzie PiSu nie dawali ku temu powodów?
    Tak samo z Palikotem. Ten obrał taktykę zdobywania popularności poprzez performance, eventy, prowokacje i w końcu wyszło na to, ze ludzie nie lubią pajacowania.
    Poza tym na spoistości partii Palikota zaważył fakt, że była ona na prędce zebraną grupa ludzi od sasa do lasa oraz, że Palikot nie posiadał zdolności negocjacyjnych i był zbyt rozkojarzony w planowaniu i obieraniu celów i metod ich realizowania.
    Nic nie mam do Palikota jako obywatela, mam zastrzeżenia co do jego politycznego wizerunku, który kreował, metod tej kreacji oraz metody kierowania partią. W polityce być tylko wykształconym i inteligentnym, to za mało, jak widać to na przykładzie Palikota.
    Pzdr, TJ

  204. 🙂
    brakuje mi takiej barwnej postaci w Kraju jak EDDIE IZZARD, ktory
    prowadzi kamoanie na rzecz pzostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej
    https://www.youtube.com/watch?v=HOxub9Lvwmk

  205. tejot
    11 czerwca o godz. 20:23
    Ciesze się ze jesteś tutaj. Na blogu Jacka Kowalczyka znajdziesz lepszych respondentów, nawet kłótliwy Rafał Kochan, to człowiek z klasą w porównaniu z takimi rossimi, mayorami czy innymi pisowskimi skunksami.
    Już więcej nie muszę zaglądać do Passenta. Witaj w świecie normalnych ludzi.
    Pozdrawiam

  206. Lewy
    11 czerwca o godz. 21:01

    No tak, zdemaskowałeś mnie 🙂 Lubię prowokować 🙂 W atmosferze totalnego pokoju, idyllicznego spokoju, wyjadania sobie z dzióbków nie ma szans na jakikolwiek rozwój myśli. Niechaj towarzyszy nam złota zasada, która towarzyszyła bohaterowi „Club Fight”, Chuckowi Palahniukowi: “Only after disaster can we be resurrected.”

  207. Rafale,

    Zbyt oassywne to. Wole inna wersje, innego wesolka

    “It’s only after we’ve lost everything that we’re free to do anything.”

  208. http://trybuna.eu/wyscig-do-rakki-koniec-panstwa-islamskiego/

    Dla zainteresowanych.
    Kto tu k…a jest w tym westernie „człowiekiem w BIAŁYM kapeluszu?
    Takie zabawy kosztują życie dziesiątki milionów ludzi.

  209. Marszałek Senatu nie pomoże zgwałconej 12-latce

    portal@trybuna.eu
    zobacz więcej artykułów autora
    01 czerwca 2016
    11:00
    FACEBOOK 7 TWITTER 0 PINTEREST 0 GOOGLE 0 LINKEDIN 0
    Marszałek Senatu Stanisław Karczewski zadeklarował, że jako minister nie pomógłby zgwałconej 12-latce.

    – Ja też podpisałem klauzulę sumienia i gdyby przyszła do mnie kobieta mająca prawo do legalnej aborcji, to bym jej nie powiedział, gdzie może zostać przeprowadzony zabieg. Dlatego, że podpisałem klauzulę sumienia i dlatego, że nie wiem, gdzie się przeprowadza takie zabiegi – powiedział Stanisław Karczewski w rozmowie Radia Zet.

    Słowa Marszałka Karczewskiego, z zawodu lekarza, potwierdzają starą prawdę, że „pro-life is brutal”. Zwolennicy „ochrony życia poczętego” nie mają żadnego szacunku dla godności życia już narodzonego.

    Ile w sobie trzeba mieć ideologicznego zacietrzewienia (a może raczej zwykłego konformizmu) aby zgwałconej 12-latce wskazać drzwi. Przynosi pan wstyd polskim lekarzom, Panie Marszałku.
    http://trybuna.eu/marszalek-senatu-nie-pomoze-zgwalconej-12-latce/
    ============

    No cóż, mamy ludzi z ZASADAMI……

  210. mag
    11 czerwca o godz. 12:21

    Oj mag, mamuleńko, kochaneńko, przecież Ci tę młodziutką parkę opowiedziałem dla odwrócenia uwagi od rzeczy przygnębiających. Wróciłem przed chwilą ze sporej drogi jak na me serce z kamienia, ale powoli pękające: 72 km. Padam na twarz przed Tobą, wiedząc, żeś jest godną osobą, by się przed Tobą rozpłaszczyć, i nie ma mnie, mag. Ślipia się same zamykają. Dobranocka.

  211. Rafał KOCHAN
    11 czerwca o godz. 17:45
    Palikot swa karierę polityczna zaczął w PO stając na czele komisji Komisja Przyjazne Państwo która miała być nowoczesna niszczarką prawnych absurdów: szybko mleć stosy ustawowych bubli i wypluwać nieskazitelne prawo.
    Ogromne zaangażowanie obywateli w donoszeniu o bublach prawnych Palikot wykorzystał do promowania swej partii i gdy tylko ja utworzył działanie komisji przestało być istotne. Istotnym dla Palikota zaczęła się krytyka dawnych kolegów z PO dokładnie pod siebie (takie ciąganie za koszulę by samemu wyjść na czoło). Działania Palikota wyglądały bardziej na zabawę w politykę niż na poważna inicjatywę . PO oczywiście nie pozostawała dłużna , a PiS tez Palikot nie był na rękę. Dla mnie to właśnie sam wódz był główną przyczyną katastrofy dobrze zapowiadającego się działania.
    Gdy był w PO wspierał liberalne projekty tej partii, a natychmiast po założeniu swej parti zaczął je gwałtownie krytykować i pokazywać zdecydowanie lewicową twarz. (zresztą zaczął ściągać do siebie ludzi byłej lewicy) To spowodowało, że zaczęto oceniać go podejrzliwie.
    Tak jak TJ napisał ściągał do siebie kogo się mu udało i wciąż zmieniał plany i działanie. To musiało dać skutek jaki wyszedł.
    To nie działania PO załatwiły Palikota.
    Palikot sprawił by PO ogromne problemy polityczne gdyby zaniechał durnej i nachalnej krytyki partii z której wyszedł , i kontynuował tę komisje na której czele stał co rusz wnioskują co napraw jakiego bubla i rozwijając współprace z obywatelami w necie. Stał by się wiarygodnym ze chce coś dobrego zrobić. Po było by bardzo niezręcznie to krytykować. No cóż , ale on wolał pajacować .

  212. maciek.g
    11 czerwca o godz. 22:22
    „Wojnę ” PO , PiS rozpoczął Kaczyński stosując w kampanii 2005r metodę wszystkie chwyty dozwolone i upewnił Tuska, że nie można nawiązać normalnej koalicji z PiS (bo ten to wykorzysta do zniszczenia koalicjanta, i trzeba mieć żelazne zabezpieczenia – wiedział, że Kaczyński będzie chciał grac teczkami i lustracja i stąd ten warunek koalicyjny MSWiA dla PO)
    Dalszy przebieg wypadków pokazał, że była to 100% trafna diagnoza, bo Kaczyński po dobraniu sobie przystawek natychmiast przejął ten urząd i rozpoczął działania teczkowe.
    Z partia taką jak Kaczyńskiego PiS nie ma szansy na współprace bo on wszystkich chce usunąć i zlikwidować. Wojna więc o której piszesz jest nieunikniona dopóki w polityce będzie PiS Kaczyńskiego.

  213. @pombocek
    No to śpij choćby 100km/h, a nawet szybciej.
    Trudno uwierzyć, ale niedawno miałam taki wariacki sen, że jechałam swoją skromną corsą przez jakieś nieprawdopodobne przestrzenie, nieziemsko piękne tereny nie wiadomo zresztą dokąd. Ale przez wszystkie znane mi i nie znane klimaty, wszelkie możliwe krajobrazy.
    Był to sen bez fabuły. Wiedziałam tylko, że to ja prowadzę samochód i widzę to co widzę. W intensywnych kolorach.
    Nigdy nie zastanawiałam się nad ewentualnym sensem snów jako przepowiedni albo tylko komentarza do tego co przeżywamy w realu.
    Ale dlaczego się tak cholernie spieszyłam i wszystko chciałam zobaczyć?

  214. Zbliza sie 10-ta rocznica pewnego wydarzenia. Wydarzeniem tym bylo przemowienie M.F. Rakowskiego pt. Przepraszam za PRL Data byla 22lipca 2006 rok. Dwa lata przed zejsciem Przemawiajacego

    „Zwracam się do wszystkich tych moich rodaków, którzy podzielają opinię, że PRL była tragicznym epizodem w ponad tysiącletniej historii Polski. To, co zamierzam za chwilę powiedzieć, kieruję do społeczeństwa, moich braci i sióstr, którzy przez ponad cztery dekady żyli i cierpieli pod komunistycznym jarzmem. Wszystkich powyżej wymienionych, a także tych, których pominąłem, chcę w waszej obecności przeprosić. Łańcuch naszych przewinien jest długi.”

    http://www.binek.pl/6_t8.html

    – przepraszam za odbudowanie z pietyzmem pałaców, kościołów i licznych pomników narodowej kultury, zniszczonych w czasie wojny;
    – przepraszam już trzecie pokolenie Polaków, które gospodarzy na ziemiach nad Odrą i Nysą Łużycką, żyjące w bezpiecznych granicach;
    – przepraszam za pokolenie komunistów, które w 1945 roku nie wezwało narodu do walki o zachowanie przy Polsce terenów na wschód od rzeki Bug, na których żyło 5 milionów Ukraińców i 1,9 mln Białorusinów oraz mniej niż 5 mln rdzennych Polaków;
    – przepraszam za morską granicę Polski, liczącą 440 km;
    – przepraszam za pokolenie Władysława Gomułki, które zagospodarowało Ziemie Zachodnie i z uporem walczyło o uznanie zachodniej granicy, przez ćwierć wieku nie uznawanej przez kolejne rządy Republiki Federalnej Niemiec;
    – przepraszam za plan utworzenia strefy bezatomowej w Europie (tzw. plan Rapackiego), który rozsławił Polskę na świecie;”

    I, na koniec

    ” – przepraszam za ustawę o działalności gospodarczej, której projekt mój Rząd przedstawił Sejmowi w końcu 1988 roku, a która po uchwaleniu otworzyła drogę do gospodarki rynkowej;
    – przepraszam za Okrągły Stół, wspólne dzieło mojego obozu i opozycji. Po raz pierwszy w dziejach Polski, nie tylko nowożytnej dwa zwaśnione obozy polityczne zasiadły przy jednym stole i znalazły pokojowe rozwiązanie głębokiego kryzysu politycznego, który gnębił kraj przez niemal całe dziesięciolecie.”

    W odpowiedzi, w 10-ta rocznice przemowienia Rakowskiego, dnia 22 lipca 2016 roku, przepraszajace przemowienie Wuca bedzie o wiele krotsze:

    Przepraszam ze nie rozp..dolilem tego bajzlu zaraz po przemowieniu tego knypka, MFR. A mialem okazje. Niniejszym, obiecuje poprawe. Do dziela juz przystapilem. Zaczalem od uwalenia TK. Stworzonego przez Rakowskiego i S-ke w 1982 roku. Reszta potoczy sie lawinowo. Az nie pozostanie NIC. Z niczego.

    Krzychu Kononowicz! Druhu moj. Ty zawsze przy mnie stoj. Dziekuje ci za tfoj tforczy wklad w nasze dzielo kacze. Niech zyje zamordowany Najlepszy Prezydent RP Lecz Kaczynski! Niech zyje moj niezyjacy brat! No i jeszcze niech zyje ja. Naczelnik Pułpidski, do uslug.
    (Thanks, Balsamie)

  215. Orteq(usiu)
    Nic dodać, nic ująć.
    Świetne resume!

  216. Orteq(usiu)
    Zaraz, zaraz. Czy to była aby 10 rocznica pamiętnych wydarzeń?

  217. Dzieki, mag(us)

    Mialem troche czkawki przy planie Rapackiego. Niby tym ‚który rozsławił Polskę na świecie’. Tak jakby to nie wieksi nieco od nas goscie STANOWILI o strefie bezatomowej. No ale niech tam bedzie Mnietkowi.

    Nam wszystkim czasem sie potrafi wydawac, ze nic o Nich bez nas.. Nieco megalomanii czasem pomaga na pryszcze

  218. mag
    11 czerwca o godz. 23:24

    Wśród tej masy książek, które miałem przyjemność widzieć, poszukaj tego: Erich Fromm „Zapomniany język”. To tak odnośnie snów. Bardzo ciekawa pozycja, zresztą Fromm jest fenomenalny w tym co pisze. ;)‎

  219. mag(us)

    Ty masz slusznego!

    Wydarzenie przemowienia Mnietka bylo 10 lat temu, 22 lipca 2006

    http://www.binek.pl/6_t8.html

    „Wypowiedź Mieczysława F. Rakowskiego
    22 lipca 2006 r. w Warszawie odbyła się konferencja zorganizowana przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie im. Edwarda Gierka, nt. „Nie przepraszać za Polskę Ludową”. Organizatorzy poprosili mnie, żebym wystąpił ze swoimi przemyśleniami o Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Skorzystałem z tego i oto, co wtedy powiedziałem.”

    Tam brakuje ok. 6 lat. MFR przemawial w 2006 roku. Czyli w 6 lat po wyprowadzeniu sztandaru

  220. Poprawka

    W 16 lat po wyprowadzeniu sztandaru, that is, On przemoawial. Jak ten czas leci..

    Chyba zapisze sie do pierwszej klasy. O ile mnie znowu nie wyrzuco za przemondrzalstwo. Albo za naduzywanie substancji

  221. Jeszcze takie inne niektore punkty z przeprosin MFR:

    „- przepraszam za reformę rolną, o której marzyło i bezskutecznie walczyło kilka pokoleń polskich chłopów;
    – przepraszam za nacjonalizację przemysłu, a ściślej tego co przetrwało okupację hitlerowską;
    – przepraszam robotników za to, że komuniści przywrócili im poczucie godności;
    – przepraszam za awans społeczny milionów synów i córek chłopskich i robotniczych;
    – przepraszam za bezpłatny dostęp młodzieży robotniczej i chłopskiej na wyższe studia;
    – przepraszam za likwidację znalfabetyzmu, masowego zjawiska w Polsce międzywojennej;
    – przepraszam za to, że dwa pokolenia Polaków żyły, nie znając plagi bezrobocia, że zaczynały każdy dzień z poczuciem bezpieczeństwa socjalnego, że były wolne od troski o przyszłość swoich dzieci;
    – przepraszam, że na ulicach polskich miast nie było żebraków ani dziesiątków tysięcy bezdomych, że nikt nie wyobrażał sobie, by milion dzieci zaczynało dzień bez śniadania;
    – przepraszam naukowców, artystów, twórców za to, że dzięki państwowemu mecenatowi nad kulturą i sztuką powstały arcydzieła filmowe, znane i cenione na całym świecie, a aktorzy, kompozytorzy, dyrygenci i soliści, wnosili cenny wkład w życie narodu i kulturę ogólnoświatową;
    – przepraszam za odbudowę zniszczonej przez hitlerowców Warszawy i wielu innych miast, za przywrócenie pięknej warszawskiej i gdańskiej Starówki;

    Rakowskiego wierzenia, ze

    „dzięki państwowemu mecenatowi nad kulturą i sztuką powstały arcydzieła filmowe, znane i cenione na całym świecie, a aktorzy, kompozytorzy, dyrygenci i soliści, wnosili cenny wkład w życie narodu i kulturę ogólnoświatową”

    troche tak jakby naszom polsko megalomanio zalatywalo. Ale niech tam. Wazne jest jedno:

    Polska jako samodzielne panstwo – a nie zadna tam republika, 16-ta, 17-ta czy ktorakolwiek inna, istniala na mapie swiata w latach 1945-89. Dwa poklenia w nie wyrosly. Te ktore obalily komunizm.

    Wiec jesli ktos – o konusach mowa – probuje wymazac tamtem okres z historii naszego kraju. to odpowiedz moze byc tylko jedna:

    no pasaran.

  222. Mag,

    miałem Ci przesłać na noc parę wczorajszych słonecznych obrazków, żeby się słonecznie spało, ale jak patrzyłem na to słońce, sam zasnąłem. Więc ślę dziś, żeby lepiej świtało.

    Oto jeziorko Rakowe ciut za Kościernicą przy szosie na Polanów. Raków tam nie widuję, ale są rybki i czyściuteńka woda – można pić do oporu. Tyle że rozmnożyły sie u nas przy małych jeziorach – kurde, nawet są przy Jamnie – prywatne miejsca biwakowe, na które małpy jeżdżą – nie zgadłabyś, na co – na smierdzące trupami grile. Żrą, ćpają i smierdzą na kilometr. Nawet, a może przede wszystkim stukilowe damy w słomianych kapeluszach. Nie podchodzę bliżej, żeby ich uwieczniać, bo jak tylko usłyszę trupi zapach, włączam dopalacze spieprzam.

    https://lh4.googleusercontent.com/-d0r2pzLb7N0/V10GOmabuZI/AAAAAAAAIXo/6RTce0YEHjMIagYof13h6Hwhih-Nm_Z9gCL0B/w960-h540-no/DSC02275.JPG

    Leśny wąwóz między Kościernicą i Nacławiem, rzecz jasna, przy drodze na Polanów. Jedno z naszych jagodowych i grzybowych zagłębi.

    https://lh4.googleusercontent.com/-hLmTvbUipAo/V10GOhl33YI/AAAAAAAAIXs/eobeoAmW1zA1-CbRvTT9o-zQUVvilbUPwCL0B/w960-h540-no/DSC02288.JPG

    Pierwszy raz udało mi się z tak bliska żurawia upolować – był jakieś 80 metrów od zadrzewionej szoski osiemnastej kategorii. Nie było widać głowy, ale jak powiedziałem: „tkatkatka”, od razu zrozumiał i podniósł, więc zdążyłem pstryknąć.

    https://lh4.googleusercontent.com/-5oa1AgVnDqs/V10GOt-XinI/AAAAAAAAIXk/lv9ZcawrJMw3Aex3G2t0meuNzMKHJSocwCL0B/w960-h540-no/DSC02330.JPG

    Fragment jeziora Rosnowskiego w Mostowie pod szosą m.in. Na Poznań. Pod szosą, bo nad jeziorem idzie most. Miejscowość rekreacyjna i jeszcze większe zagłębie grzybowe – same lasy, a w nich dominują podgrzybki. Pół Koszalina tam jeździ. Tą szosą (19 km od Koszalina) zawsze jadę w ciężkim stresie, bo ruch jest duży, a szosa nie ma pobocza – jadę samochodowym pasem, stąd wiem z własnego doświadczenia, ile jest w Polsce samochodowego debilizmu i bandyctwa. Z Mostowa Koszalin bierze wodę – ze studzien głębionowych,zdatną do picia w stanie surowym. Kiedyś robiłem przy odwadnianiu tych rurociągów.

    https://lh4.googleusercontent.com/-QBFjKVjT1hc/V10GPBR88RI/AAAAAAAAIX0/Yp7nMUAk0SEAxtHoiA9IOky72C4cQK0lwCL0B/w960-h540-no/DSC02335.JPG

    Kawka, która się ni samochodom, ni ludziom nie kłania. Przejechałem koło niej bliziutko z tyłu, a ona nawet ogonkiem nie kiwnęła.

    https://lh4.googleusercontent.com/-vuWNA48GVBE/V10GPDPcHmI/AAAAAAAAIX8/tFHYOD75TVwuZrLdfPgLFwqKNLIu-00OACL0B/w960-h540-no/DSC02344.JPG

  223. wszystko ładnie, pięknie, ale idzie czas i należy sie przygotować w duchu na Światowe Dni Młodzieży.
    Nasi są, jak zawsze, najlepsi i napisali przewodnik na Te Dni. Przewodnik wyjaśnia, na czym TAK NAPRAWDĘ, bo już oni wiedzą, CO NAPRAWDĘ MÓWI EWANGELIA, polega bozia:

    „W książce pokazujemy, że Pan Bóg lubi „gadać” do ludzi. Że nie jest odległą, niezrozumiałą mocą, ani panem w średnim wieku, który ma tatę z brodą i hoduje gołąbka, tylko kimś, kogo interesuje każdy szczegół naszego życia. Jest praktyczny – jeżeli brakuje nam pieniędzy, to nam je podrzuci. Pomoże też, kiedy nie wiemy, który proszek do prania wybrać. Po prostu wie, co to znaczy życie, więc objawia się właśnie poprzez życiowe przypadki. Nie jest sztucznym aniołkiem ze skrzydłami, który sprawdza tylko, czy ładnie składamy rączki do modlitwy.”

    My to wiemy od zawsze: „Pan Bóg ma dla twojego życia Wspaniały Plan”. Oraz Wielką Paczkę Powitalną. A w niej komplet noży, prawidłowy proszek do prania, drobne na bilet tramwajowy, praktyczną latarkę oraz poł kilo „Szczęść Boże” w torebce.

    Bozia, oczywiście, „wie co to znaczy życie”, „więc objawia się nam przez życiowe przypadki” – bo był w Auschwitz, jak nam uprzytomnił nieocenionej głębi góralskiej mózg Tischnera księdza. I był, znaczy bozia, wszędzie indziej. W pralce też, i wszędzie indziej. Dlatego wie, jaki proszek do prania jest prawidłowy i doradzi, który wybrać.

    W zasadzie, produkcje naszych, to szydera z bozi, co mu się słusznie należy. A nie w zasadzie, tylko w istocie prawidłowego wyznawcy, ci co wleźli do komory gazowej i w ogóle wleźli nie tam gdzie trzeba, nie skorzystali z tego, że bozia w Auschwitz „podrzucał pieniądze”, „kiedy było trzeba”. Za te pieniądze można się było wykupić od komina, pieca i innych atrakcji tego parku rozrywki. Można się było bawić na Karaibach i podrywać panienki z Jamajki i palić dymka, co, ja donoszą media, jest całkiem przyjemne.

    W tej perspektywie teologicznej, zbawczej i rozrywkowej, jednak kryje się pewna niejasność: zamiast wysysać budżet państwowy, co jest mało przyjemne, należało się poprosić, ba, co ja gadam – bozia sam się zgłasza bezgłośnie, gdy kto czego potrzebuje – i 500 złociszów na dziecko od razu byłoby w portmonetce. I nnie tylko na drugie i następne dzieci boże i poczęte, ale na każde pierwsze i każde poczęte dziecko boże.
    Oczywiście, to wymagałoby współpracy z bozią: „przy każdej komunii ciał sakramentalnych, musowo należy być otwartym na perspektywę przyjęcia dziecka bożego nadwiślańskiego”.
    Wtedy kasa kręci korbą, i pięćsetka w garści, a nie wróbel na dachu.
    Środki budźetu państwa można by wtedy „bardzo praktycznie” przeznaczyć na inne cele: rozbudowę świątyni Ojca Tadeo Rydzyka, Nadmuchanie Świątyni Opaczności, która jest nazbyt niewielka i w ogole nazbnyt ziemiankowa, i na potrzeby wszlekich biskupów, którrzy też są Dziećmi Bożymi, w dodatki Najlepszego Sortu, więc im się nie tylko 500 zet należy, ale – przecież bozia „zna ich potrzeby” – z 50.000 zet, co miesiąc. Co ja gadam, co tydzień. No nie, śmieszny jestem: codziennie !

    Kto należy do mniejszości narodowej w Polsce i umi czytać po polsku i nawet katolicku, to może przeczytać, co i jak bozia robi:
    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20216679,swiatowe-dni-mlodziezy-nie-ma-lepszego-miejsca-by-znalezc.html#TRwknd

  224. Dzięki samodzierżawiu popwstały arcydzieła Tołstoja i Gogola, dzięki Stalinowi powstały wielkie kompozycje Szostakowicza, dzięki Breżniewowi Slołżenicyn dostał Nobla, itd.
    Pzdr, TJ

  225. Tanaka
    12 czerwca o godz. 10:20

    Tanako, najbardziej, rzecz jasna, się przejąłem dawaniem przez bozię pieniędzy, jak brakuje, i wybieraniem proszku, bo z tego wynika, że bozia również pomaga, a właściwie zarządza, żeby idiocieć. Jak we wszystkim, to we wszystkim Ale pies trącał bozię – jeszcze bardziej najbardziej mnie cieszy zdolność człowiekowatej małpy do wszystkiego – do nabożnego klękania przed ciastkiem w złotej oprawie, do widzenia zdrowia w patyczkach do noszenia, do wiary, że jak chcesz być zdrowy, na bank będziesz zdrowy, do zdrowotności jedzenia słoniny grubej na trzy palce, do radosnej sursumcordości, że PiS przyjechał na białym koniu przodem do przodu, a nie tyłem w bok, do niepokalanej wiary, że Matka Boska coś pokazała zza krzaka, a konsekrowane dziewice czwórkami do nieba będą szły, no i że jak bardzo będę chciał, to wygram kumulację w totka, a wiem, co mówię, bo gram 50 lat (broń Boże, nie ja).
    Cokolwiek małpa pomyśli, to to zaczyna BYĆ, już jest, istnieje życiem niezależnym od głowy. A jak czasem mówię do małp: „Niech będzie pochwalony…”, niektóre automatycznie odpowiadają: „Na wieki wieków”. Ale kiedy kończę: „…maślanka”, nie wiedzą, co powiedzieć i jaką przybrać minę. Czasem więc, dla rozładowania niepewności dodaję dla jasności: „Pokój temu pięknemu interesowi”.

  226. Żorż Ponimirski
    A propos „Zapomnianego języka” Fromma (mam gdzieś w domu, muszę poszukać) skojarzył mi się tekst prof. Głowińskiego wnikliwego badacza nowomów.
    Teraz rozpracowuje osiągnięcia w tej materii naszego genialnego językowcy, głównie w dziedzinie słowotwórstwa, czyli wielki wkład Prezesa Polski w mowę nienawiści.
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,145400,20207040,w-pewnym-momencie-slowa-sie-skoncza-i-zamienia-na-policyjna.html
    Pozdrówka dla Młodej i Troche Starszej

  227. @pombocek@tanaka@anumlik
    Polecam jako fanatykom języka link, który podesłałam Żorżykowi.

  228. Dzięki @mag za pozdrówki. Siedzę na Grzybie z dzieckiem i psem, czekając aż spadnie meteor na Kremówkę, bo stoi i macha do nas ręką spod kościoła wszystkich śniętych.‎

    @Tanaka & pombocek znowu bawią ironicznymi komentarzami. Uśmiałem się. ;)‎

  229. @mag
    Pozostając w „kulturze rymowanki”, jak ja nazwał Głowiński, można nieźle dopieprzyć. Pisowskie smutasy, pozbawione poczucia humoru, nie lubią tego, o nie. Dołączam ostatniego (świeżutki jak poranna bułeczka) anumlika, który powstał na Blogu Balsama:

    Wkurw osi, którą zawładnęło ego Pułpidskiego
    wstrząsnął Traktem. Trakt od Żoliborza
    Wkurw przeniósł od Tatr, przez Wawel, do morza,
    gdzie obmyty z miazmatów Rydzykowej Panny
    Wkurw przybrał postać Neptuna z fontanny
    i napierdalać zaczął trójzębem Schachmanna
    upiory ersatz-nazi: ruję endecką rzucił na kolana,
    Antosia do smoleńskiej – chlup! – wrzucił kloaki,
    a brata Pułpidskiego wpieprzył w Żoliborskie krzaki.
    Za Wkurwem dużym, małe powstały Wkurwięta.
    Wodą z gdańskiej fontanny przemyły oczęta
    i zaczęły wypieprzać – jak Polska szeroka i długa –
    endecką cieczkę. Brunatna popłynęła struga
    na Nowogrodzką. Tam ją wkurwu zalał potop.
    Tak się skończył nadwiślański ersatz-nazi biotop.

    Czego nam wszystkim życzę.

  230. Każdy interes by przetrwać potrzebuje klienta.

    Lud boży miast i wsi zwany również ludem pracującym, motłochem i tłuszczą jak również większość inteligencji, usług tych potrzebuje, na codzień z nich korzysta i nie zanosi się tu na zmianę.

    Chrzciny, pierwsza komunia, bierzmowanie, ślub kościelny i na końcu ostatnie namaszczenie i pogrzeb są w życiu ponad czy około 95% rodaków najważniejszymi wydarzeniami w życiu ich samych i ich rodzin.

    W czasach rządów przewodniej siły narodu, oficjalnie ateistycznej, większość jej funcjonariuszy, nieodrodni synowie i córki swojego narodu, także korzystała z usług tego biznesu.

    Tacy z własnej woli czy w tyranii czy w demokracji byliśmy, jestśmy i długo jeszcze będziemy.
    Genetycznie chyba, popie*doleni.
    Tych parę procent ateistów nie za szybko kijem Wisłę zawróci.

  231. anumlik
    Taaki wkurw to ja rozumiem, od morza do Tater i na przeszczał!
    Dzięki za ten cruasancik na drugie śniadanie.

  232. Czy w rzeczonym kościółku (na zewnątrz albo w lochach) nadal sprzedają antysemickie i oenerowskie lekturki?
    Kiedyś grzecznie acz stanowczo usiłowałam „zawstydzić” pana sprzedającego to badziewie. Pojęcia ni masz, jakie bluzgi za mną poleciały.

  233. @pombocku przenaj
    Pasiesz moje oczy cudami natury aż mnie wzięła nagła oskoma na takie widoki. Musi co pojadę najszybciej jak się da, wiesz dokąd.
    A kawka uliczna może czeka na zmianę świateł?

  234. mag
    12 czerwca o godz. 12:22

    Qrde, tego nie wiem, ale faktycznie była tam swego czasu księgarenka narodowo- antysemicka. Teraz coś tam remontują, bo obstawione jest płotem budowlanym, a dzisiaj niedziela i gdzie ta tłuszcza poszła. 
    Wcale mnie to nie dziwi, że się bluzgi posypały, zdziwiłbym się gdyby było inaczej.‎

  235. Suchary, „Pan Tadeusz”, inscenizacje historyczne. Wszystko się zgadza. Tylko co z Apelem Smoleńskim? Chyba go nie zabraknie? Wszak od „prawdy smoleńskiej” ma się zacząć nasza „odnowa moralna”. Chyba Franciszek nie będzie się stawiał tak, jak prezydent Poznania?

  236. Trzeba też przyznać, że amerykański prezydent Obama rozpoznał szaleństwo tej wojny i chciałby ją szybko zakończyć, ale są jastrzębie w jego kraju. Jest bezsilny, bo przemysł zbrojeniowy, lobbyści i tajne służby planują w dłuższej perspektywie niż kończąca się kadencja Obamy.

    Rzeczywistość jest tak banalna, jak zawsze Zło jest banalne: sprawcy, współsprawcy, ignoranci i spekulanci tworzą koszmarne przymierze. Hańbą Europy jest to, że nie ma ani jednego lidera, który napiętnowałby to Zło i mówił wprost: „To jest brudna wojna graczy o ropę – graczy, którzy szaleją przed drzwiami Europy”.

    Hańbą Europy jest to, że ludzie dają się tak łatwo przekonać o zalewie ‚barbarzyńców’, i nie chcą widzieć, że pragmatyczne barbarzyństwo w masce ucywilizowanego społeczeństwa jest częścią cierpienia tych, którzy zostali wypędzeni, a nie mieli wcale ochoty do nas przyjść.
    ”http://zygumntbalas.neon24.pl/post/132165,co-sie-dzieje-w-syrii-i-w-europie-12-06-2016
    ===============

    Bardzo sensowne ujęcie.
    Chodzi o pieniądze, nie idee.
    ZAWSZE….

    Na Ukrainie, też.
    Jedni ludzie płacą życiem, by inni mogli zarobić.
    Całe szczęście, że Polska nie ma zasobów interesujących duże sępy.

  237. mohikanin przedostatni
    12 czerwca, g.16:30
    Papa Franciszek jest nieprzewidywalny i dość odlotowy, więc kto wie: może zagryzie sucharem żołnierskim, porwie go rekobitew w poszumie husarskich skrzydeł (gorąca krew latynowska!), popróbuje grochówki wiedeńskiej i jeszcze gotów wylądować na nocleg w koszarach.

  238. rekonstrbitew – miało być

  239. mag, a może, co daj Boże, wygna z Antoniego smoleńskiego Belzebuba?!

  240. Brawoo!
    Polska – Irlandia 1:0

  241. mohikanin przedostatni
    12 czerwca, g. 19:20
    Nie wygna, ponieważ nie ma pana bożyczka, a Belzebuby – niestety – grasują bezkarnie.

  242. tejot (10:27)

    „Dzięki samodzierżawiu powstały arcydzieła Tołstoja i Gogola, dzięki Stalinowi powstały wielkie kompozycje Szostakowicza, dzięki Breżniewowi Slołżenicyn dostał Nobla, itd.”

    Rozumiem, ze to na kanwie Rakowskiego „przepraszam za PRL” dajesz swoj celny glos. Pociagnijmy te celnosc w czasy IV RP oraz nadchodzacej, az nadeszlej, Dobrej Zmiany

    Dzieki IV RP odkryto oraz zlikwidowano na wieki przestepczosc zorganizowana Barbary Blidy, profesora Jana Widackiego oraz dra Miroslawa Garlickiego. No i oczywiscie skonczono, raz na zawsze, z lapowkarstwem Andrzeja Leppera, wicepremiera za rzadow Jaroslawa Kaczynskiego

    http://www.tygodnikprzeglad.pl/zapis-klamstw-intryg/
    http://muzeum4rp.iq.pl/wiki/index.php?title=Afera_Miros%C5%82awa_G.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Afera_gruntowa

    Dzieki prezydenturze Najlepszego Prezydenta Wszechczasow, oraz dzieki Jego bohaterskiej smierci, odkryto i prawie ze zlikwidowano Spisek Smolenski

    A z dotychczasowych osiągniec Dobrej Zmiany mozemy dumnie wymienic rozpracowanie korupstwa w TK i zablokowanie dalszych niecnych poczynian tej post komuszej instytucji prawnej. Inne epokowe arcydziela, ktore powstaly, czy powstaną dzieki PiSowi, bedą sukcesywnie odkrywane przez historykow IPN-u.

    Na koniec, taki wredny czyjs wtrąt:

    „PiSowców i antyPiSowców z okolic KOD, PO i Nowoczesnej łączy jedna obsesja: PRL. Wzajemnie wyzywają się od spadkobierców tamtych czasów. Jedni i drudzy demonizują okres Polski Ludowej, szczegolnie ostatnie jej stadium od czasow Solidarnosci i stanu wojennego. Utrwalanie fałszywego obrazu „totalitaryzmu” m. in. rzadow Rakowskiego/Wilczka juz w najmłodszych wiekiem uczniach, staje sie najpilniejszym zadaniem poststyropianowych edukatorow przyszlych pokolen.”

  243. Orteq(usiu)
    Nie wiem, czyj to był i gdzie wtręt (nie „wtrąt”), ale głęboko słuszny poniekąd.
    Mam na myśli cytat od słów „PISowców i antyPISowców z okolic KOD, PO i Nowoczesnej łączy jedna obsesja: PRL. Wzajemnie wyzywają się od spadkobierców tamtych czasów”.
    W punkt.

  244. @Wiesiek59

    w debacie brytyjskiej w sprawie Brexit strona przeciwna UE uzyla „tureckiej palki”. Miliony Turkow, wedlug nich, ma zalac wyspy brytyjskie, jezli Turcja zostanie przyjeta w poczet UE. Jednakze nikt nie bierze pod uwage faktow nie przstrzegania praw czlowieka w Turcji przez rezim Erdogana a sama Turcja ma zbyt wiele kryteriow do spelnienia nim bedzie przyjeta do UE. To moze potrwac wiele, wiele lat. Ponadto panstwa unijne maja prawo weta.
    Obecny burmistrz kosmopolitycznego Londynu Boris Johnson jest zapalony zwolenniikiem wyjscia Wielkiej Brytanii z UE. Ciekawe, bo niegdys byl rzecznikiem pozytywnej polityki wobec emigrantow a takze widzial miejsce Turcji w UE. Jego, jak narazie niespelnione marzenie, to zajac miejsce premiera Camerona. Nikt nie szczedzi
    przeciwnikow w debatach. Johnson obrzuca blotem Camaerona a minister energetyki
    Amber Rudd – zwolennik pozostania w UE – w odwet nie szczedzi ostrych slow pod adresem burmistrza Londynu.
    Partia Pracy jest podzielona w sprawie UE. Jeremy Corbyn, lewicowy-utopista, dinozaur
    z lat 70, ktory jest przeciwnikiem UE, chociaz czasami przejawia poparcie dla „remain” brytyjskiego. Z nim nigdy nic nie wiadomo i odmawia jakichkolwiek wspolnych akcji na rzecz pozostania W.Brytanii w UE.
    Premier Cameron jest wlasciwie tym, na ktorym spoczywa ewentualne zwyciestwo w referendum. Strona przeciwna nie ma zadnego planu po ewentualnym Brexit i i jak ma wygladac polityka ekonomiczna kraju.
    Niepewnosc jest jedyna pewna rzecza w calej dabacie o Brexit.

  245. Ciekawe, co osiągnęliby ci zażarci wrogowie PRL, BEZ NIEGO?
    Kim by byli?
    Większość, zapewne wolnymi najmitami w cudzych latyfundiach.
    Czy mieszkańcami slumsów, analfabetami.
    Kariery na emigracji też by nie zrobili bez bazy wyniesionej z bezpłatnych szkół.

    Natomiast można być pewnym, że taki los dzięki swoim działaniom, zagwarantowali sporej części naszej obecnej populacji.

  246. Orteq, porównujesz jabłka z gruszkami, czyli zestawiasz „przeprosiny Rakowskiego” mające przypomnieć rodakom o dokonaniach rządów silnej ręki w PRL oraz bzdetowate przechwałki PiSowców dotyczące szczegółów ich doraźnych akcji.
    Litania Rakowskiego przypomina mi kompilowanie na różnych witrynach zestawów opisujących jakiś problem, jak np. „10 mitów o skutkach spożywaniu surowej cebuli” (obejrzyj galerię) lub „jak nie popaść w uzależnienie od spożywania” (obejrzyj galerię), itd.
    Kiedyś przypadkiem przeczytałem wydruk na ulotce dotyczącej wyrobu o nazwie „papierowy ręcznik”, na której podano 21 zastosowań do których może służyć ten wyrób.
    Ogólna ocena – PRL była mało wydolna, a odstraszacze zwalczający strach przed PRLem powiedzą – no tak, ale rząd Rakowskiego-Wilczka był konstruktywny, pragmatyczny i twórczy. Czy ten rząd , który trwał chwilę krótką, jest wskaźnikiem piękna PRLu? Przecież w PRLu, to nie rządy rządziły, tylko partia, a w początkowym okresie ubecja.
    Pzdr, TJ

  247. ozzy
    12 czerwca o godz. 21:19

    W polityce, szczególnie brytyjskiej, moim zdaniem nie liczą się fakty, tylko interesy.
    I kalkulacja tego co jest opłacalne.
    Z kim, przeciwko komu, za co i ile.

    Turcja może byc przyjęta do UE z przyczyn politycznych.
    Tak samo jak AS może szefować komisji ONZ d.s. praw człowieka.
    Nie ma pryncypiów.
    Zasad, moralności, nieprzekraczalnych linii.
    Tylko kalkulacja, i zmiana strony gdy inna okaże się zyskowniejsza.

    15% PKB UK to obroty- nie zyski- z City.
    Jeżeli panowie bankierzy policzą że brexit IM się opłaca, to wyjdą.
    Straty całej reszty sa nieistotne, jeżeli ONI zyskają.
    Światem rządzą obecnie finansiści.
    Reszta za ich decyzje płaci.
    Duzo trzeba by decyzje podjęte za zamkniętymi drzwiami zostały obalone przez głosujący tłum.
    Ktos w końcu liczy te głosy.
    Tak jak ostatnio w Austrii, czy swego czasu na Florydzie.

  248. mag(us)

    Slowo „wtrąt” jest wtrętem czysto mojego wymyslu. Tekst tego wtrętu/wtrątu zostal przytoczony w celach edukacyjnych.

    Tu opis epokowego arcydziela, powstalego za swietlanych czasow IV RP

    „CBA oddaje lekarzowi rzeczy, które wcześniej skonfiskowano jako dowody łapówek. Kiedy w lutym Mirosław G. został zatrzymany, CBA przeprowadziła 9-godzinną rewizję w mieszkaniu i gabinecie. Pokazano zdjęcia, na których widać zegarki, luksusowe perfumy, stosy wiecznych piór i butelki markowego alkoholu, jako dowody korupcji lekarza. Obecnie funkcjonariusze CBA wydali z depozytu przedmioty, na które przedstawiono dowody zakupu, łącznie 144 pozycje. Jedynie 3 rzeczy ujęto w zarzutach. „Jak się wydaje, agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego brali wszystko, co wpadło im w ręce, na przykład posrebrzane widelczyki w pudełku, filiżankę Rosentala i nagrania Joe Cockera”

    A z 2-letniego samodzierzawia PiS-u 2005-2007 wynikly takie arcydziela. Czym zaowocuja nastepne lata autorytaryzmu? Nie moge sie doczekac

    PS. Tejotku! Tam nie o bzdetowate przechwalki PiSu chodzilo. Tam chodzilo o zimne fakty ich „epokowych dokonan”. Jedynych „dokonan”. Zasmucilem sie

  249. tejot (21:28)

    „porównujesz jabłka z gruszkami.”

    Nie wiem co jest mniejszym zlem: zestawianie jablek z gruszkami czy kartofli z burakami? O ironii czy sarkazmie to nie slyszal, aa? Tobermory pewnie zeby sobie rwie

    „Czy ten rząd , który trwał chwilę krótką, jest wskaźnikiem piękna PRLu?”

    Naprawde niczewo ty nie panial? Bo mag pojela. Zasmuciles mnie, tejot.

    PS. Fcesz piekna PRL-u, masz piekno PRL-u

    https://www.youtube.com/watch?v=GOv91Hz68K0

  250. Orteq, żartowałeś. To ja też.
    Pzdr, TJ

  251. tejot,

    Ja nie zartowalem tylko ironizowalem sarkastycznie. Ciesze sie zes ty sobie pozartowal.

    Pizdr, O

  252. wiesiek59 (21:19)

    „Ciekawe, co osiągnęliby ci zażarci wrogowie PRL, BEZ NIEGO? Kim by byli?”

    No jak kim by byli. Wszyscy ci wrogowie, w szczegolnosci Michnik & S-ka, by byli polskimi oligarchami o wiele wiekszymi niz sam ukrainski Poruchanko jest. Podczas gdy z powodu PRL przypadlo im w udziale dalekie miejsce na liscie najbogatszych ludzi swiata.

    Jedynie Rakowski, gdyby przyszlo mu zyc bez PRL-u, to krowy by pasal. I az do swojej usmarkanej smierci w 2008. No ale Rakowski wrogiem PRL-u nie umial byc. To stad wynikaly jego slabe szanse w feudalno-faszystowskim ustroju przed peerelowskim

    „Kariery na emigracji też by nie zrobili bez bazy wyniesionej z bezpłatnych szkół.”

    W tym punkcie jasnosc argumentu odrobine ciemnieje. Chodzi o to co Rafal Olbinski mowil niedawno o polskich emigrantach na Jackowie i Greenpoincie. Jesli wierzyc artyscie, przewazajaca wiekszosc tych wyksztalconych za darmo w PRL-u pozniejszych emigrantow zadnej wielkiej kariery nie zrobila za kaluza. A ostatni chłop pańszczyźniany umarł w latach w polowie Polski Ludowej..

  253. wiesku,

    O polskich emigrantach artysta Rafal Olbinski mowi wprost:

    „Określenie „Polak” znaczyło tyle co „głupek”, „prymityw”. I na to zapracowało sobie kilka pokoleń Polonii. .. zamykali się w swoich ksenofobicznych parafiach. Nie wyściubiali nosa poza polskie dzielnice, bo się bali. Mieli kompleksy i gnuśnieli w tym swoim środowisku przez pokolenia…. Tania siła robocza, prymitywna, głupia, bez ambicji – tak byli postrzegani Polacy. W Anglii Polacy są najliczniejszą mniejszością narodową siedzącą w więzieniach.”

    Z ta twoja emigrancka „baza wyniesiona z bezpłatnych szkół PRL” to ja I dunno.

    Rowniez ta „kariera” polskich emigrantow robiona na tej bazie, to ja tez I dunno. Bo ona, ta kariera, jest rezultujaca polonijnym glosowaniem na PiS..

    Wiec, I dunno, wiesku. I dunno.

    A powyzsze ‚I dunno’ mowi emigrant prawie ze polwiekowy juz. Ktory akurat jakas tam ‚kariere’ na emigracji zrobil.

    Nie obeszlo sie jednak bez pojscia na uniwersytety nie-polskie. Tylko te niepolskie uczelnie zamorskie, i moje na nich postepy, legitymizowaly, czyli tak jakby nostryfikowaly, moje wczesniejsze TECHNICZNE wyksztalcenie zdobyte na komuszej uczelni w Polszy. Inaczej bym kIblowal na parafialnej Polonii dokladnie tak jak Rafal Oblinski nam o tym kAbluje dzisiaj.

  254. Rozumiem ze niektorzy na Antypodach przez podobne przeszkody musieli przechodzic, wyemigrowawszy z Ludowej Polszy na fali stanu wojennego

  255. Zas Rafał Olbiński kabluje o Polsce nad Wisla:

    „To, co się teraz w Polsce dzieje, jest porażające”

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,141202,title,Rafal-Olbinski-to-co-sie-teraz-w-Polsce-dzieje-jest-porazajace,wid,18372406,wiadomosc.html?ticaid=1172e4

    Az tak dramatycznie bym tego nie ujmowal. Ale ze nie jest cacy, to fakt

  256. Emigrant Olbinski ‚nostryfikowal’ siebie, w Nowym Jorku, autentycznym TALENTEM swym artystycznym. Nie wszyscy to majo. Inni, beztalencia znaczy, musieli isc na studia zahraniczne i egzaminy zdawac.

    A co mozemy mowic o uciekinierach syryjskich? Czy o tych z innych terenow objetych wojnami?

    Lzy plyna, serce krwawi. Bez najmnieiszej przesady to mowie.

    Nostryfikacja vs zycie. Ludzie

  257. Z moich obserwacji wynikło podobnie jak pisze Orteq. Tzw. ‚stara’ emigracja, czyli ta sprzed stanu wojennego, to w większości ludzie trzymający się kurczowo środowiska polskiego, związani z kościołami, słabo znający język a tym samym skazani na prace najprostsze albo na zasiłek. Sa tacy, co całe swoje życie emigracyjne na zasiłku przesiedzieli.
    Emigracja lat 80-tych była trochę inna, bardziej świadoma i bardziej chętna do powtórzenia nauki, jako azylanci dostali możliwość uznania studiów choć w niektórych zawodach należało zdać państwowy egzamin australijski. Nie wszyscy na to poszli, znałam lekarza, sprzątającego pub i farmaceutę pracującego na poczcie. Ten lekarz po 10 latach wrócił do Polski i otworzył prywatną praktykę 🙂
    Zaznaczyć trzeba, że o pracę w tamtych czasach było w Australii łatwo, płacili nieźle i wiele osób rzuciło się na dorabianie się za wszelką cenę.
    Jedno daje się zauważyć: osoby zgrupowane wokół różnego rodzaju kościołów mają na ogół gorszą pracę, słabiej znają język i nawet dzieci nie robią znaczących karier. Osoby nie trzymające się żadnej grupy na ogół radzą sobie lepiej, lepiej znają język i łatwiej odnajdują się w tutejszym społeczeństwie.
    Ale to co napisałam, to są moje spostrzeżenia i niekoniecznie musi to być prawda.

  258. A może jeszcze o relacjach między Polakami – podobnie jak w Polsce 🙂
    Zawiść, plotki, chwalenie się i niewiele empatii w stosunku do innych.
    Pamiętam nasze pierwsze miesiące – ponieważ wszystko było takie inne, to najważniejsza dla nas była informacja jak w tym kraju żyć. Całe szczęście zadbali o to urzędnicy australijscy, bo to co usłyszeliśmy od Polaków mieszkających w Australii, to był stek dziwnych opowieści, bardziej plotek i urban legends niż informacji. Na przykład coś takiego, że jak do swoich dzieci publicznie będę mówić po polsku, to Australijczycy wezwą policję i mnie aresztują. I wszyscy strasznie sie bali, żebyśmy tylko nie poprosili o coś, pewnie o pieniądze…, pojęcia nie mam. Szybko poszliśmy swoją drogą.

  259. Ewa-Joanna
    13 czerwca o godz. 7:31
    A może jeszcze o relacjach między Polakami – podobnie jak w Polsce 🙂
    Zawiść, plotki, chwalenie się i niewiele empatii w stosunku do innych.

    Mój komentarz
    Niewiele empatii, to najbardziej rzucająca się cecha krajan na wyjeździe. W kraju też. Z brakiem empatii idzie w parze nieufność. Te dwie cechy są pokrewne, nakładają się na siebie. Nieufność każe widzieć w obcym nieprzyjaciela najpierw, a potem ewentualnie takiego, którego można by wykorzystać. Nieufność, to także słabe zainteresowanie światem zewnętrznym, (w sensie otoczenia, w którym człowiek przebywa), co podtrzymuje wsobność krajan.
    Zachowania dużej części krajan w innym niż macierzystych środowiskach na to wskazują, na takie cechy ściśle powiązane ze sobą, jak nieufność, wsobność, mało empatii, a właściwie zero empatii, zamykanie się w swojej grupie, obawa, że wszyscy oszukują, bezmyślna przekora, odwetowość, negacja, wszystkie te cechy, które są nazywane buractwem za przeproszeniem. To się zmienia, pewne cechy są łagodzone, inne parują, ale zmiany zachodzą zbyt wolno, jak na nasze oczekiwania.
    Pzdr, TJ

  260. tejot,
    obracanie się w polskim środowisku podtrzymuje niestety te cechy.

  261. Irish government asked a question to its citizens:
    Is the polish immigration a serious problem?
    35 % respondents said: Yes, it is a serious problem!
    65 % respondents said: Absolutnie, k*rwa, żaden!

  262. „obawa, że wszyscy oszukują…”
    Nie obawa. Przekonanie.

  263. Jaka obawa?
    Jakie przekonanie?

    Pewnosc !
    Pewnosc podparta osobistym doswiadczeniem z klamania, oszukiwania, naciagania, podkradania, zdradzania, lekcewazenia i lamania prawa, swinienia i tego wszystkiego, z czego co niedziala Polak katolik jest skutecznie rozgrzeszany.

    Jesli ktos sie poczul powyzszym stwierdzeniem urazony, to trudno. Nie mam intencji urazania, tylko opisania. Z licznych znanych mi przypadkow, podepre powyzsze, chyba najbardziej drastycznym:

    Grupa polskich „budowlancow” podjela sie wykonania remontu domu. Zakres prac obejmowal zalatwienie i wykonanie przylacza gazu. Remont zostal zakonczony, prace odebrane i zaplacone. Problem pojawil sie po paru tygodniach, gdy „znikl” gaz…
    Doslownie znikl i go nie bylo !
    Dopiero wtedy wlasciciele domu zorientowali sie, ze wsrod rozlicznych „papierow” i certyfikatow nie bylo umowy na dostawe gazu, choc przez pare poczatkowych tygodni gaz ewidentnie byl „dostarczany”.
    Sprawe wyjasnilo dopiero fizyczne poszukiwanie przylacza. Rozkopanie ogrodu ujawnilo ukryta w nim przemyslowa butle gazowa, od ktorej prowadzila rura do licznika.

    Polscy zlodzieje, tym sposobem:
    – oklamali klienta, ze wykonali zlecenie
    – ukradli £7.500.00 biorac zaplate, za niewykonana prace
    – sfalszowali dokumentacje gazowego bezpieczenstwa
    – i tym samym dodatkowo, narazili na niebezpieczenstwo wybuchu

    Polak potrafi, co nie?

  264. A skad pewnosc?

    Alez to proste !
    Jesli ja sam tak robie, to znaczy, ze wszyscy tez tak robia. A jesli ktos postepuje inaczej, to jest frajer !

  265. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20231414,po-strzelaninie-zewszad-plyna-kondolencje-a-beata-szydlo.html#MTstream

    A gdzie una ma wyslac kondolencje?
    NA gielde nowojorska?
    Do tej laweczki, gdzie sie obfotografowala?
    Do kosciolka, gdzie sie modlila?

    No gdzie je ma wyslac, jak to sa jedyne znane jej miejsca w hameryce?

  266. lonefather
    13 czerwca o godz. 11:32

    Standardowa sytuacja dowodząca, że jestem z MARSA, HOLANDII, FINLANDII, GRENLANDII. W ogóle – jestem Eskimos.
    Było tak: czekam w aucie, pierwszy w kolejce, do dystrybutorów paliwa. Za mną 3-4 auta. Na razie wszystkie stanowiska do tankowania zajęte. Stoję przy samochodzie i posłuchuchuję „powtórki z rozrywki” w radiowej trójce.
    Jedno auto odjeżdża i robi sie wolne. Wsiadam do auta zapalam silnik i widzę, jak z boku, ostro zajeżdża inne auto, w ogóle nie z kolejki i wpycha się na właśnie zwolnione stanowisko.
    Podjeżdżam z tułu, wysiadam i mowię do faceta, co już złapał za dystrybutor i pcha go do wlewu paliwa:
    „dziń dybry; a może by pan tak jeszcze raz zrobił autkiem kołeczko i stanął w kolejce…”
    Na co facet: „panie, mam to gdzieś, spieszy mi się”. No i co mi pan zrobisz, no co ??
    To co właśnie miałem mu zrobić, to dać w ryj. Przypomniał mi się jednak błyskawicznie, właściwie nie wiem drogą jakiej pracy umysłu, Cezary Julski, grający jakiegoś polskiego chama, filmie, którego tytułu nie pamiętam. Cham benzyniarski zachował się kropka w kropkę jak Julski z filmie: ” no i co mi pan zrobisz..???”
    I zamiast ryjem, skończyło się moim śmiechem. Co zdezorientowało chama. Kino jest lepsze od życia nadwiślańskiego, a życie nadwiślańskie – od kina.
    Co się zawsze kończy paciorkiem.

  267. mag(us)

    Ladny i mondry. Z szafy nie wychodzi, po gejowskich klubach sie nie szlaja, dzieki czemu z zyciem uchodzi. Inaczej to by go jakis Omar juz dawno dopadl.

    Bo te rozne Omary homofoby nie tylko Orlando patrolujo. Oni i na Zoliborzu upatrujo tych okropnych grzesznikow, genderowcow roznych. Zgodnie z naukami PiSKaKa to czyniac.

    Ojciec Omara co prawda wlasnie oglosil, ze karac grzesznych homoseksualistow moze tylko Bog, nie czlowiek. No ale on mowil o Bogu islamskim, z tego co wiadomo. Bozia od KaKa moze byc bardziej liberalny. I zezwalac owieczkom na strzelanie w jego imieniu

    Na wszelki wypadek uwazaj jednak tam na siebie, mag(usiu). Bo wariat wszedzie moze sie znalezc. Taki nieznajacy najwiekszej tajemnicy pisiakow: homos przywodca antygendererowej partii.

    Gdy dojdzie do strzelaniny go gejow na Zoliborzu, rykoszetem tez mozna niezle oberwac. Wiec uwazaj ty na siebie.

    PS. Pani premiera ladnie milczy na temat strzelaniny w Orlando. Nie chce byc niedelikatna wobec delikatnej sprawy w swojej partii

  268. Tanaka
    13 czerwca, g.15:21
    Na poziomie „elity” władzy to się kończy tak, jak z Prezesem Polski, którego piękny konterfekt podesłałam przed chwilą niemal @lonefatherowi:
    Dwa pomniki staną na Krakowskim, na Osi Saskiej i co mnie zrobicie, aha!

  269. Przyszle Omary zoliborskie beda dzialali na podstawie Prawa Bozego chrzescijanskiego. W Księdze Kapłańskiej czytamy:

    „Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli” (20,13 por. 18,22).”

    Gdzie jest Dezerter kiegy go potrzebujem najbardziej?

  270. Tanaka
    13 czerwca o godz. 15:21

    Mój komentarz
    Na stacjach paliw miałem oraz obserwowałem takie incydenty, gdzie jeden drugiego uznaje za frajera, bo np. ten pierwszy stał, się nie ruszał, zrobiła się luka, to ten drugi się wkurzył, puścił sprzęgło na gaz i wjechał w lukę. On w swoim mniemaniu nie zajął nienależnego miejsca, tylko wjechał w lukę, która niepotrzebnie utworzył jakiś gapa-frajer.

    By taki stan rzeczy – podział na frajerów i spryciarzy zobaczyć, wystarczy trochę pojeździć po krajowej sieci drogowej. Mnóstwo różnorodnych chwytów się dostrzeże i to nie tylko zagrażających temu spryciarzowi, co np. wyprzedza nieprawidłowo ale wszystkim wokoło.

    Niedawno jechałem rowerem przy lodziarni,. czy pizzerii. Jadę ci ja, a z parkingu od prawej cofa auto, jadę dalej, ale to auto nadal jakby nigdy nic cofa. W końcu, zatrzymałem się przy zderzaku, tamten kierowca też stanął w miejscu. Zwracam mu uwagę, że po pierwsze to on się włączał do ruchu, a rower jest takim samym pojazdem jak każdy, ma takie same prawa, itd. Co na to gość niefrajer? On mi zaczął wypominać, że trzeba było uważać, to jest auto, ja nie mam oczu z każdej strony, itd. Typowa niefrajerska, infantylna i groźna w swojej prostocie wymówka. Pojechałem dalej. Tamten w włączył się do ruchu, gestykulował wewnątrz z pasażerką. Najwidoczniej pomstował na tych cholernych rowerzystów, co nie uważają na auta na drodze.
    Mając jako rowerzysta szereg takich przypadków, odtąd, gdy widzę parking przy drodze po prawej, a na nim samochody, zwalniam zdecydowanie i lustruję – który ma światła cofania, który się rusza, itd.

    Z drugiej strony muszę przyznać, ze obecnie kursy na prawo jazdy są coraz bardziej planowe i komunikatywne oraz zwraca się tam dużo uwagi na pieszych, rowery, pierwszeństwo przejazdu, płynność ruchu, manewry szczególnie niebezpieczne, itd. Moim zdaniem to przynosi efekty, bo coraz więcej kierowców „z własnej woli” zatrzymuje się przed przejściami dla pieszych (bez świateł), szanuje znaki STOP, coraz częściej kierowcy zachowują się wyprzedzająco, profilaktycznie, co jest dużym krokiem do przodu w ewolucji mentalności w kraju, w którym normalsi, to mniejszość, a większość, to albo cwaniacy albo frajerzy.
    Pzdr, TJ

  271. mag
    13 czerwca o godz. 15:40

    Konterfekt widziałem i sie mi gęba zgięła. To taki polski, prostacki obrazek: tam pani, ginie Ojczyzna, a tu, pani, gaci spuszczone do połowy.
    Taka estetyka, takie o Ojczyźnie mniemanie, takie jej uszanowanie.
    I kaczoprez ma jak się należy: tam, za nim, nasz, adekwatny, Miednyj wsadnik, a tu kacz stoi na stołeczku budowlanym, plastikowym, szarym, z instrukcją BHP stosownie naklejoną. Nazywa się ten przyrząd należnie i niezdarnie, czyli bardzo podkaczo stosownie: tep.
    Onegdaj widziałem byłem naocznie i nausznie, kaczopreza w Stoczni, na wózku akumulatorowym, udającego, w kasku, stoczniowca, co to stał tam gdzie „my”, a nie tam gdzie „oni” – czyli Polak najgorszego sortu ZOMO.
    Wygląd kamuflacyjny miał należnie pacynowaty, durnowaty, śmieszny i żałosny.

    Tak nieistniejąca bozia karze ludzików na głowie malutkich: żałosnością nadęcia i wątroby wzdęcia w dekoracjach lichych i fałszywych.

    * * *

    Profesora Głowińskiego, poleconego, rzecz jasna, czytałem. Jeszcze przed poleceniem. Nowomowa zdradza nowomówiącego. Który usiłuje kłamać, kłamie, produkuje załgany świat, siebie najpierw czyniąc ofiarą własnej małości i moralnej nędzy.

  272. tejot
    13 czerwca o godz. 16:05

    Ci kierowcy, co na rowerystów baczą i przodem puszczają, to Polacy najgorszego sortu. Wysysają oni miazmaty kultury śmierci, z jakiej Holandii, Francy, Merkel, albo Luterskandynawii.
    Prawdziwy Polak żywemu nie przepuści.

  273. Orteq
    13 czerwca o godz. 15:47

    Czy rzeczonego potrzebujem w celu uśmiercenia, czy w celu, żeby rzeczony kogo wziął i prawidłowo, wykonując Słowo Bozi, uśmiercił?

  274. @tejot oraz inni
    Co Wy tam wiecie, koledzy, o polskich kierowcach.
    Być kobietą za kółkiem, to jest problem! Mimo że pań prowadzących auto jest już chyba nie mniej niż facetów, ci odruchowo traktują je jak „blondynki” (taka karma partriarchalna).
    Toż duma męska nie pozwala uznać takiemu dupkowi, że to on wymusił pierwszeństwo albo zajechał ci drogę przed nosem, nie włączając migacza albo trąbi bez sensu, bo mu „się spieszy”.
    Kobieta „przyłapana” na czymś takim widzi w najlepszym razie histeryczne gesty, a w gorszym słyszy bluzgi.
    Nie daj bóg faceta wyprzedzić, tam gdzie nie ma dwupasmówki, zaraz się spina jak koń ubodzony ostrogą.
    Przysięgam, jeśli miałam kiedykolwiek niebezpieczne sytuacje na drodze, to tylko wtedy, gdy jakiś wariat wyprzedzał na trzeciego albo wyjeżdżał zza niewidocznego zakrętu spod góry.
    Nie były to kobiety, które mają chyba po prostu więcej wyobraźni, nawet te lubiące szybką jazdę.

  275. lonefather
    13 czerwca o godz. 11:48

    Na tym polega przecież polskie pisokatolickie moralne GÓROWANIE , oraz innych, w trwodze śmierci, uważanie.

  276. Tanaka
    g.16:29
    Z tego co piszesz wynika, że mężczyźni pochodzą zazwyczaj z PIS-u (tak jak kiedyś z Marsa).
    A z czego kobiety?

  277. @mag
    Kobiety z Żoliborza. Prezes też kobieta.

  278. magus

    Fotke uwieczniajaca prezia na postumencie, czyli na nieaml pomniku, juz kiedys widzialem, choc nie od przodu, a z tylu. Postument, na ktorym stal, byl nie plastikowy jak tutaj, ale aluminiowa czterostopniowa drabinka. Choc byl wyzszy i prezio sie wyzej nad tlumem wiernych wyznawcow „unosil”, to mial wade wrodzona w postaci malutkiej platforemki na szczycie i niewatpliwie byl chwiejny, bo dwuch borowcow, go nieustannie trzymalo. Ten z foci jest nizszy, ale jak widac stabilny, bo prezio stoi na nim o wlasnych chwilach i moze swobodnie, a ekspresyjnie gestykulowac.

    Tak slicznie na nim prezio wyglada, ze az sie chce poleciec klasykiem:

    „…
    Stoi satuja !
    Uze, bez uja.
    Ruka podniata,
    W rukie granata !
    …. „

    Ale choc „ruka podniata”, to w niej nic nie ma, pusta jest ta „podniata ruka”, co moze oznaczac, ze w niej nic nie ma, tylko pustka…, ale moze sie w niej znalezc wszystko, nawet „granata”, czy bat na rebelie.

    Po „statui” prezia, jeszcze chwilke uwagi poswiecic wypada symbolice obrazka. Bo jest ona wiele mowiaca.

    Po pierwsze prezio nie stoi „twardo” na ziemi, tylko sie od niej „oderwal” wlazac na podescik.
    Po drugie choc oderwany od ziemi i jakby „bujajacy” ponad, to nie cialem buja w oblokach, ale gadka swoja odlatuje i jakby biczem wali swoja odleciana prawda.

    Tak wiec „buja” gadka i reka wskazuje kierunek „odlatywania” swoim sluchaczom.

    Bardzo dobra, wiele mowiaca i swietnie ilustrujaca prezia fotka.

  279. anumlik
    Czyli Żoliborz robi za Venusa?
    anumliku złoty, aż się prosi jakiś anumlik ad rem.

  280. Tanaka
    13 czerwca o godz. 16:29

    „Ci kierowcy, co na rowerystów baczą i przodem puszczają” to najprawdopodobniej ukryta opcja cyklistów, a czasami nawet i pieszych obarczonych pamięcią ejdetyczną :rolll:

    Mój zagraniczny znajomy o jeździe autem po Polsce:
    Nie wyprzedzają mnie tylko kombajny 🙄
    Gość jeździ przepisowo nie przekraczając np. 95 km/h, gdzie przepisy nie zezwalają na więcej niż 90. Bierze też poważnie ograniczenia w miejscowościach.

  281. @lonefather
    A propos rzeczonej statui zajrzyj na blog Passenta, gdzie zamieściłam statuję Lenina z Nieświeża (obecnie Bialoruś), która zdaniem tejota bardzo przypomina w geście Prezesa z Krakowskiego Przedmieścia .

  282. @mag

    To moze byc „robota podswiadomosci”, wszak prezio wdziewa na leb cyklistowke, calkowicie „leninowska” w stylu. A statuja Lenina z Nowej Huty miala prawa reke jakby nieco cofnieta do tylu i skryta w faldach prochowca, jakby brala zamach, zeby daleko rzucic ukrytym granatem.

    Po nieswieskim przypomnieniu, tym bardziej zaczynaja byc widoczne podobienstwa wczesniej nieuswiadamiane.

    Obecnie pojawil sie „zielony” Lenin, ktorego fotke zalaczam:

    http://www.inyourpocket.com/krakow/Lenin-Monument_55734v#&gid=1&pid=1

    Warto zwrocic uwage, ze co prawda … ruka nie podniata i niet w nieju granata…, za to zamiast „granata”, jak najbardziej, krzepko dzierzy uja.

    Wyuzdanego, „lejacego” Lenina jeszcze jakos jestem w stanie zniesc, zwlaszcza, ze jest „zielony”. Konterfekt rzezbiony prezia, podobnie przedstawiony, bylby juz tylko zalosny.

  283. @mag, z godz. 17:24
    Anumlik ad rem:

    Gdy Żoliborz gendery pochowa do spodni,
    staje się – a natura rei – zbyt przechodni.
    Gender ukryty w spodniach – zdaniem ciula z KUL-a
    – to samobój prezesa. Venusa nie pohula.

  284. mag
    13 czerwca o godz. 16:33

    Mag, wierzę jako niewierzący, że jesteś kierownicą…tfu…kierowniczką…tfu…damą za kierownicą ostrożną, z wyobraźnią.
    Z kolei jako odwieczny rowerzysta i wyłącznie rowerzysta – nigdy nie chciałem mieć blaszaka – mogę powiedzieć: Co wy tam, kierowcy, wiecie o kierowcach. Ile stresów przeżyłem, kiedy bydlę z naprzeciwka pruje na trzeciego prosto na mnie, wiem tylko ja. Ile razy lądowałem na poboczach, ile razy w rowie, ile razy na glebie, wiem tylko ja i może paru tych bydlaków, jeśli zerknęli w lusterko. Mimo wszystko moje doświadczenie jest subiektywne i nie powiem zdecydowanie, czy kobiety, jako kierowcy, różnią się od chłopów na plus lub minus. Zajeżdżały mi drogę na metr przed skrzyżowaniem lub przed skrętem w boczną uliczkę – tak że tylko dzięki czujności nie wjeżdżałem im nosem w bagażnik – zarówno kobiety, jak i chłopy, powiedzmy bezpłciowo, chamy. Wiele lat dojeżdżałem nawet do 25. km codziennie w jedną stronę do pracy, więc zdarzało mi się wozić w kieszeni kamień, żeby w jakiejś bezczelnej sytuacji celowo wpaść na zajeżdżającego drogę blaszaka, pieprznąć w szybę i udawać, że to było nosem. Nie zdecydowałem się. To były jednak wyłącznie stresy, a nie wypadki. Najgorszy był taki, że wracałem z pracy w zaczynający się zmierzch (oczywiście, jechałem ze świeczkami), a baba wycofywała syrenkę sprzed ówczesnego peweksu. Spokojnie sobie wjeżdżała tyłem na ulicę. Tylko dzięki sprawnym hamulcom nie pieprznąłem w syrenkę, lecz na asfalt. Pinda powiedziała przepraszająco: – Przepraszam, nie widziałam.
    Tego to się i bez jej gadania domyśliłem. Żołądek mi się wbił w plecy, więc tylko z trudem wydusiłem, że gdyby na moim miejscu był kamaz, to może już by się tak głupio nie tłumaczyła.
    Czytałem jednego mędrca profesora, że kobiety są lepszymi kierowcami, bo powodują mniej wypadków. Zależy, oczywiście, od definicji pojęcia „lepszy kierowca”. Być może kobiety jeżdżą ostrożniej i nie kusi je ściganie się z samą sobą i innymi. Natomiast mam nienaukowe podejrzenie, że łatwiej od chłopów gubią się w ciut bardziej skomplikowanych sytuacjach. Oraz już nie podejrzenie, ale pewność, że niesmarkate panie za kółkiem są grzeczniejsze od chłopów: nie wymuszają pierwszeństwa na pasach i chętniej mnie, jako sierotę na dwóch kółkach, przepuszczają. Niestety, przepuszczają, nie widząc tego, co dookoła. Otóż jeśli ja stoję przed pasami zatrzymany z nogami na ziemi, a ona jeszcze jedzie, to nie ma sensu mnie przepuszczać, bo nim wsiądę, ruszę, ona byłaby już dawno w domu. I najważniejsze: uprzejma dama nie widzi, że za nią drugim pasem prują samochody, więc gdybym był tak przytomny jak ona, byłbym szesnaście tysięcy razy rozgnieciony jak pluskwa przez blaszaki wyskakujące zza jej pleców. Rzecz jasna, nie byłoby jej winy – tylko drobny skutek uboczny niepotrzebnej jej grzeczności.

    Tak czy owak żal będzie umierać ze świadomością, że ja odchodzę, a panie zostają. Co tam bez nich robić w niebycie?

  285. Mag, kobieta za kierownicą przez wielu jeszcze jest uważana za wydziw jakiś, kaprys natury. Muszę jednak dodać, że moje subiektywne obserwacje prowadzone na przestrzeni kilkudziesięciu lat wykazują, że powolutku się poprawia.
    Jak sobie przypomnę masowe wariackie jeżdżenie, łamanie przepisów w gierkowskim PRLu, to ciarki po plecach chodzą. Otóż miałem w dalszej rodzinie takiego artystę, który tak właśnie jeździł i nic z tego sobie nie robił, choć miał i stłuczki i wiele niebezpiecznych, ryzykownych sytuacji z pieszymi. Zawsze tłumaczył, że to pieszy wtargnął lub ktoś inny w niego wjechał. To jest mentalność, a nie styl jazdy. To mentalność kazała mu lekceważyć przepisy, bo przecież w życiu nikt go ani nie nauczył szanowania przepisów ani drugiego człowieka, nikt do tego nie wdrażał, a do głowy mu nie przychodziło, że na drodze należy przestrzegać wszystkich przepisów.
    To ta mentalność zachęcała go do nieprzestrzegania prostych i zrozumiałych przepisów, to ta mentalność kazała wlecieć załodze ciężkim samolotem nad trudnym lotniskiem w asyście wyższych szarż we mgłę jak mleko i czekać spokojnie aż ukaże się ziemia.
    Pzdr, TJ

  286. @mag
    Na temat kobiet za kierownicą wypowiadał się – jak koledzy komentatorzy – nie będę. 40 lat przejeździłem jako kierowca, a wszystkie (drobne, prawda) stłuczki zawinione były przez gapiostwo chłopów, którzy na mnie, stojącego na światłach, najeżdżali. Jak prowadzę, to widzę samochody, nie kierowców, a sam staram się „patrzeć” na inne samochody nie jako sapiens za kółkiem, a jako samochód. Znaczy – zderzakami, błotnikami, bocznymi lusterkami (rzadziej wstecznym). Czy inni tak mają? Nie pytałem. Mnie tego nauczył dobry kierowca rajdowy mówiąc – staraj się samochodem reagować na inne samochody (na rowery i motocykle też), zanim od oczy do mózgu dotrze wiadomość, może być już za późno. Na pytanie- czy samochód ma zmysły? – Nie odpowiem. Auta, którymi jeździłem (a było ich kilkanaście) miały.

    Podrzucam Ci, Maguś, innego anumlika. Tamten, z ad remu, cóś nie wyszedł.

    Po winie, winy powinien podwinąć podwiki
    – na wiano nie czekając – prosto pod słoiki*).
    Nie podwinął. Powinność zwinął w okolicznik
    w Wenus umiejscowiony. Ot, zwinny ulicznik.
    ———————————–
    *) słoik – żoliborski abszytfikant mieszkający czasowo w Warszawie.

  287. @pomocek
    Nie zgadzam się. Kobiety nie gubią sie w nieprzewidzianych czy trudnych sytuacjach częściej niż mężczyźni. To jest kolejny mit. [Dlaczego faceci na prostej drodze i przy dobrej pogodzie potrafią przywalić w drzewo?]
    Niezaliczenie kraksy, nie mówię o drobnych stłuczkach w mieście czy na parkingu, najczęściej nie z mojej winy, zawdzięczam wyłącznie swojemu refleksowi, gdy np. leciał na mnie z naprzeciwka jakiś dupek w wypasionej lymuzynie albo nieoczekiwanie z bocznej drogi wyjechał ciągnik, który jest przecież „u siebie”
    Co to znaczy jeździć „ostrożnie” ? Że niby wolniej? Bzdura, bo jeśli wypadasz z rytmu (powiedzmy jest jakaś średnia prędkości kolumny w której sie poruszasz) czyli wyraźnie odstajesz i wleczesz się, stwarzasz potencjalne niebezpieczeństwo przy wyprzedzaniu.
    „Ostrożnie” to po prostu z głową i nie na”podwójnym” gazie (w czym raczej panowie przodują)
    @pombocku
    Rowerzystów to ja objeżdżam „w koło i całuję w czoło”.
    Jej bohu, nad wyraz jestem ostrożna , maksymalnie zwalniam i nie wyprzedzam (jeśli droga jest dość wąska), przepuszczając auto z naprzeciwka.
    Natomiast w Amsterdamie jednego dnia to co najmniej 3 razy anonimowy rowerzysta, który czuje się tam jak świeta krowa, omal mnie nie staranował. Ale to ja miałam refleks, bo on miał mnie „z tylu”.

  288. Kobitki za kolkiem bywaja rozniste. Znam pare pan, przy ktorych wiekszosc facetow moze sie schowac, tak dobrze, z glowa na karku, czyli przewidywaniem, prowadza.

    Trafiaja sie i lebiegi ostateczne, ale nic, nawet najwieksza kobieca lebiega, nie przebije „kapelusznika”. „Kapelusznik” jest prawdziwym zagrozeniem, dla zycia, zdrowia i mienia.

    Napisalem „kapelusznik”, ale za „kapelusz” moze robic dowolne inne nakrycie glowy.

  289. Mam w rodzinie szwagra, który w ruchu drogowym był najbezpieczniejszy (dla innych i siebie) w okresie, kiedy miał auto z kierowcą. Jako samodzielny młody kierowca potrafił urwać koło traktorowi wyprzedzając go, podczas gdy tamten skręcał w lewo, w polną drogę i jakoby nie włączył migacza. Szwagier dachował i musiał się gramolić z auta przez tylną szybę, ale nic poza tym nie ucierpiał. Skoda też była jeszcze do użytku.
    Wioząc maluchem znajomą z dzieckiem i własnego psa (dziecko i wielki dog na tylnym siedzeniu) i próbując tych dwoje z tyłu uspokoić, wjechał na znak drogowy pod samym komisariatem MO.
    Jak wyglądał jego maluch po oświadczeniu: Otwórz tylko połówkę, zmieszczę się 😎 (chodziło o dwuskrzydłową bramę) nie będę opowiadał.
    Patrząc jednak na jego długą karierę (od wczesnych lat 70.) polskiego automobilisty, stwierdzam, że zrobił się z niego bardzo przyzwoity uczestnik ruchu drogowego, jak i wielu innych, co widać po coraz lepszych statystykach wypadkowych. Jest nadzieja.

  290. Mag, obyś jeździła nietknięta do skończenia świata. Najpierw to mówię, że wszystkie osobiste doświadczenia są subiektywne, więc nie nazywaj moich nienaukowych PODEJRZEŃ „mitami”, bo nie mam ani jednego mitu. A Ty mi jeszcze przypierniczasz następnym: „Co to znaczy jeździć „ostrożnie” ? Że niby wolniej? Bzdura”.To jo żem pedzioł, że ostrożniej to wolniej? Bzdura. Więc nie monologuj ze mną, tylko – rozmawiaj. Jeśli chcesz wmawiać, że kobieta niczym się nie różni od chłopa, to nie pogadamy, bo mnie interesuje właśnie to, czym się różni. Ale dziś, jako chłop, nie mam głowy, więc tylko rzuciłem tezę, a ona jest z grubo bogatszych obserwacji niż na drogach. Chciałem Ci tylko zapodać, że jak sunę wstęgą szos, o niczym innym nie myślę niż o kierowcach i tylko z uwagi na nich się wyposażam – żeby mnie widzieli z pięciu kilometrów. Bo mnie samego szlag trafia, jak widzę, co wyprawiają niektórzy rowerzyści. Na przykład wprowadzili – chyba smarkate głupki, bo przecież nie dorośli – modę na czarne ubrania lub kombinezony na rower, przez co nie widać ich na przykład na tle lasu nawet w biały dzień. Pokazuję ci postawę odwrotną: jedną z moich niskopodwoziówek. Do tego dochodzi oczywiście moja kamizelka z odblaskami i jaskrawa czapka. Sama zobacz, czy te usta mogą kłamać. Jestem Twoim sprzymierzeńcem, mag, a nawet miłośnikiem, nie żenonienawistnikiem, kurna.

    https://lh3.googleusercontent.com/dMoJGlpvrRUmZB03UOOqjkndVp3dDGhitQJkOYmvx9QW288-9fCeWP4GCKNw68_zUssayIgg=w721-h541

  291. A propos pomników, to nie daje mi spokoju ten gość, smutny czegóś:
    http://www.pomnikwdziecznosci.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC04578-495×400.jpg
    Długo się zastanawiałem, co mnie irytuje, bo sytuacja znajoma jakby, ale do harmonijnego kompletu czegoś brak…
    I nagle… bingo!
    Czy zdarzyło wam się pomagać babci w przewijaniu wełny z pasma na motek?
    http://www.artnet.de/WebServices/images/ll00901lldJMOGFgjGECfDrCWvaHBOcK47/jules-zermati-t%C3%A4ndelei-beim-wolle-wickeln.jpg

  292. Czeka na moderację? 😯
    No to może ten?
    http://www.panoramagminy.pl/wp-content/uploads/2015/06/Chrystus-w-Szczyglicach.jpg
    Wszyscy wiedzą, jak wygląda, ale chciałem zwrócić uwagę na te puste ręce…

  293. Ah, w drugiej próbie zapomniałem o apostrofie.
    Za to ten trzeci też niewidzialny 🙁

  294. Tobermory

    Tobermorku, musisz gdzieś na boku potrenować, bo wyszedłeś z wprawy. Jeden – error, drugi – not found. To i ja – not. Tylko ten dziadek z młódką coś mi przypomina z powodu tego malutkiego kłębka. Robią całkiem co innego niż dosłowne nawijanie.

  295. Tobermory

    Apetyczna babcia.

  296. @pombocek
    Ech, jesteś jak pomarańczka na dwóch kołach!
    Rowerzysta chodzący po wodzie? Przecież nie ma drugiego takiego na świecie.
    A ja w życiu nie chciałam cię urazić czy ci dopiec, bynajmniej.
    Jasne, że każdy ma swoje podróże mniej lub bardziej udane. I swoje na ich temat wyobrażenia.
    Jeśli coś włożyłam niechcący w twe usta (na temat „ostrożnej jazdy”) to
    wyjmuję niniejszym.

  297. Tanaka (16:32)

    „Czy rzeczonego potrzebujem w celu uśmiercenia, czy w celu, żeby rzeczony kogo wziął i prawidłowo, wykonując Słowo Bozi, uśmiercił?’

    My go potrzebujem zeby sie wzial zabral i sobie poszedl. Jak najdalej od polityki i od tego wszystkiego, co okresla wizerunek kraju.

    Gnom, o nieokreslonym genderze, na taboreciku stojacy, z podniesiona reka. Dla bezpieczenstwa, podtrzymywany przez borowcow. (thanks loniu). Bez zadnej oficjalnej funkcji w tym niby demokratycznym panstwie prawa. O sprawiedliwosci zapomnij.

    No i ta biedna pani premiera. Umierajaca ze strachu przed gnomem. Do tego stopnia wystraszona, ze nawet na jedno zdanie wspolczucia dla gejowskich ofiar strzejaniny w Orlando sie nie zdobyla.

    No bo delikatna sytuacja jest w pisianym grajdolku. Bezgenderowy Wuc partii wciaz stoi ukryty w szafie. I napedza homofobiczna polityke katopisia. Taka ktora nie pozwala premierowi kraju zlozyc wyrazy wspolczucia dla ofiar ataku w Orlando. Ta kompromitacja tez nas zdrowo pokosztuje. Jak wszystko inne co gnom niosl i wciaz Polsce niesie.

    Wiec, Tanako, my potrzebujem rzeczonego zeby go zabraklo. Tak czy inaczej zeby go wiecej nie bylo na taboreciku

  298. „Największa tragedia od lat – tak o strzelaninie w gejowskim klubie piszą światowe media. To, co się stało jeszcze długo będzie tematem nr 1. Kondolencje płyną ze wszystkich zakątków, dotąd jednak nie ze strony Beaty Szydło. Przed północą skomentowała tylko wygraną reprezentacji i miło spędzony czas na premierze opery Wagnera. Wyłapali to internauci – oburzeni postawą szefowej rządu. A wystarczyłoby jedno zdanie o Orlando.”

  299. Tobermory
    13 czerwca o godz. 17:26

    Onego razu, pewna moja znajoma To Cóż Że Ze Szwecji, z którą się przechadzałem pośród miasta nadwiślańskiego, wielce była niespokojna o to co sie na pobliskich jezdniach działo. Obawę miała w sobie, o swój żywot szwedzki, co mnie przyprawiało o nastrój szewski: przez jezdnię przejść się nie dało, próby groziły śmiercią lub kalectwem. Ludność miejscowa, w desperacich rzutach, o wlos unikając katolickiej śmierci, dwała jakoś radę na drugą stronę się dostać, ale dla osoby szwedzkiej, było to ryzyko zbyt desperackie. Nie chciala ona psuć statystyk rządowych stwierdzających, że Szwed żyje dlugo i szczęśliwie.
    Szukając bezpieczniejszej metody przebycia Nieprzebywalnego, udaliśmy się w kierunku przejścia dołem, które było o rzut dwukilometrowym beretem. Cud Pański, że było.
    Po drodze dokonaliśmy podsumowania treści miejscowej cywilizacji w dwóch głównych punktach:
    1. jest to zemsta za Potop.
    2. ‚Polish people tend to be suicidal’.
    Spotkany w przejściu osobnik zachęcający nas do pożyczenia mu dwóch dych z odleglym terminem zwrotu, upewnił Szwedkę w powziętych wnioskach.

  300. @Tobermory
    Zaraz , zaraz…
    co ten dziadek z młódką (swoją drogą „słodki” w guście epoki i dwuznaczny obrazek) mają do upiornego Jezusa poznańskiego.
    Piszesz coś o pustych rękach?
    Spróbuj naprowadzić.

  301. Orteq
    13 czerwca o godz. 19:45

    Zaprawdę, powiadam Ci: prawdę mówisz. Potrzebny, żeby zbrakł.
    Czasem miewam chwile, w których popadam w prawie szczery podziw nad moralnością prawidłowego katolika: ileż on musi paciorków zmówić, ileż godzin przeklęczeć na jednym kolanie, ileż ciasteczek zgryźć, by mieć w sobie tyle zimna, cynizmu, tępoty, nieczułości na innych i nieprzyzwoitości, a tyleż serdeczności i czułości dla siebie samego.
    Oto Wielka Tajemnica Wiary.

  302. @pombocek, @mag

    Wszystko przez te potajemne linki, co do nikąd nie prowadzą 🙁
    Może ten, co na moderację czeka, bo byłem zapomniałem o apostrofie

    http://www.pch24.pl/images/min_mid_big/mid_43727.jpg

  303. Rzucmy nieco swiatla na nasz przypadek blizniaka. Sterujacego homofobiczna polityka katopisia

    „Jedno z większych badań na temat orientacji seksualnej przeprowadzili Bailey, Dunne i Martin w 2000 r. Uczestnikami ich badania było 980 par bliźniąt jednojajowych, 558 par bliźniąt dwujajowych tej samej płci i 353 pary bliźniąt dwujajowych różnej płci, w wieku od 17 do 50 lat. Celem ich badania było poznanie roli czynników genetycznych w rozwoju orientacji seksualnej oraz roli tzw. wspólnego i specyficznego środowiska.”

    http://neuroskoki.pl/homoseksualizm-wrodzony-czy-nabyty/

    „Wyniki badań wykazały, że w przypadku mężczyzn, to, czy są homoseksualni, heteroseksualni czy biseksualni wyjaśniają w 45% wrodzone czynniki genetyczne, a w 55% specyficzne środowisko. U kobiet natomiast orientację seksualną w 41% tłumaczy środowisko wspólne, w 50% środowisko specyficzne i tylko w 9% czynniki genetyczne.”

    Gnomowy przypadek nie zalapania sie na heteroseksualizm to klasyczny stosunek 45% genetyka : 55% srodowisko. Co ciekawe, jego sp. brat, jawny heteroseksualista, tez z podobnego stosunku sie wylonil.

    Jak to sie stalo, ze Starszy Brat, nie zalapujac sie na bogu mila przynaleznosc, stal sie przywodca homofobicznej partii, badania nie wyjasniaja.

    No i badz tu mondry i pisz anumliki. Podsuwam toto nieodplatnie, anumliku

  304. O puste ręce, bez zajęcia, mnie się rozchodziło.
    I czemu on smutny taki.
    Bo nikomu niepotrzebny, z tymi ręcami błagającymi o włóczki choćby pasmo 🙄

  305. @Orteq
    13 czerwca o godz. 20:16
    Zbadano, czy u bliźniaków nie jest tak, że jeden na ogół jest silniejszy i absorbuje więcej wszystkiego, także hormonów?

  306. Od czterech dni tematyka wojskowo mlodziezowo swiatowa, wisi na blogu, a mnie cosik spokoju odmawiai na swiatlo dzienne, czyli na ateistyczny blog, sie domaga wypuszczenia.

    Meczylem sie okrutnie, ale w koncu juz wiem, juz wreszcie dotaruo !!!

    Heureka!!!!

    Juz wiem co jest z tymi wojskowymi dniami nie tak i jakie to niehalo, mnie spokoju nie dawauo.

    Tyle trwalo, bo zle pytanie sobie stawialem, zapytowywujac sie sam siebie o „dni mlodziezy”, zamiast sie pytac o to kto sie kim i w jaki sposob, bedzie na owych dniach ZABAWIAL ???

    Ze sie mlodz bedzie po swojemu zabawiac, to oczywista oczywistosc, ale majac dnie cale wypelnione oprogramowaniem z gory ustalonym, to sie bedzie zabawiac nocami, a nie dniami. Bo dniami bedzie program narzucony wypelniac.

    Tak wiec dochodzimy do istoty tego co mnie zameczalo cztery dni, czyli „kto sie bedzie kim zabawial”?

    Wlasciwie ustawione pytanie ujawnia prawde, ze sie beda najlepiej zabawiac stare szescdziesiecio i siedemdziesiecioletnie dziady, ktore sobie ta zabawe na koszt panstwa polskiego i sciagnietych tlumow mlodziezy.

    Slusznosc udzielonej odpowiedzi potwierdza stala katolicka prawda, ze wszystko nalezy rozumiec odwrotnie, czyli jak cos sie nazywa oficjalnie „Swiatowe Dni Mlodziezy”, jest w rzeczywistosci „Dniami Starcow na katolickim zadupiu”. Lokalizacja glowna na ewidentnym zadupiu z brakiem komunikacji, jest jak najbardziej sluszna i wcale nie symboliczna.

    Ufff… Spokojnosc odzyskalem, identyfikujac co jest czym i dlaczego.

    Mamy zabawe starcow poprzebieranych w sredniowieczne szatki, wzorowane na modzie cesarstwa rzymskiego wschodniego, zabawiajacych sie sianiem sredniowiecznych zabobonow w umyslach dwudziestopierwszowiecznej mlodziezy, na polskim zadupiu.

    Ot co mamy, a nie to co wmawia koscielna propaganda.

  307. @Tanaka
    13 czerwca o godz. 19:57

    Mój znajomy, ten, co go wszyscy w Polsce wyprzedzają, często na zakrętach, linii ciągłej, także podwójnej, choć (wedle przepisów) nie jest zawalidrogą, też coś zawsze o skłonnościach samobójczych mamrocze, ale czasem kwituje krótko: Holzköpfe 🙄

  308. @Tanako z 20:09

    Czasem tak bywa, ze wszystko wylozysz po kolei i jak nalezy i nie zdajac sobie sprawy, ze sam wszystko dokladnie wyjasniasz, prosisz o wyjasnienie.

    Napisales:
    „… ileż on musi paciorków zmówić, ileż godzin przeklęczeć na jednym kolanie, ileż ciasteczek zgryźć, by mieć w sobie tyle zimna, cynizmu, tępoty, nieczułości na innych i nieprzyzwoitości, a tyleż serdeczności i czułości dla siebie samego…”

    Przeciez to jest dokladne i doglebne wyjasnienie. Te ilosci ciasteczek skonsumowanych, a nie sycacych, te odciski, kalusy i inne odgnioty na kolanach nabyte, ten reumatyzm i strzykanie w stawach wyziebionych kamiennymi posadzkami, te godziny w oparach kadzidlanych i wyziewach cial niedomytych spedzone, to wszystko razem sklada sie na opisany rezultat kochania siebie, a nienawisci do wszystkich i wszystkiego dookola.

  309. Tobermory
    13 czerwca o godz. 20:17

    Potrzebne są miliony rzeźbionych wizerunków. Oryginał Jezus może sobie iść w PiS du piaskuwnicy. Tam spotka Jarka i będzie nikomu niepotrzebna parka.

  310. Tanaka (20:09)
    Tobermory (20:21)

    Pytanie, wciaz pozostajace na marginesie naszych tu rozwazan blogowych nt. antygejowskiej strzelaniny w Orlando, Floryda, jest podstawowe i brzmi:

    czy nie nastal, w naszych niby cywilizowanych spoleczenstwach, NajwyzszyCzas na zaakceptowanie nas samych przez nas samych takimi jakimi sami jestesmy?

    Bo ze wszyscy jestesmy skladowa tych spoleczenstw, to fakt nie do niezauwazenia.

    Odchylenia od norm genderowych, wynikajace w stosunku 45:55 z genow i ze srodowiska, maja w sobie tyle samo spolecznej szkodliwosci co np. odchylenia od sredniej wzrostu. Jesli tam jakas szkodliwosc tych odchylen moze zostac wyszacowana, musi to zostac wliczone o koszta istnienia cywilizacji homo sapiensow

    W przypadku Rzeczonego, mamy do czynienia z dubble whammy. Jego ewidentny brak hetero polaczony jest z jego niskimi centymetrami. To moze miec cos na rzeczy jesli o jego homofobie chodzi.

    ‚Jestem krotki bom homos. Trzeba zwalczac pederastie!’

  311. Mag

    Mag, zapomniałem przedstawić: pierwsza fotka to Aleja Bukowa – zabytek przyrody – koło Nacławia na szosie Koszalin-Polanów-Bytów-Gdańsk-Kłajpeda-Władywostok-Berlin.

  312. Tobermory

    Wiem! Chyba wiem!
    Ten ostatni wizerunek upiornego Chrystusa poznańskiego (ujęcie do pasa) mnie natchnął – z tymi pustymi ręcyma ku górze.
    Aż się prosi, żeby mu zadać pasma włóczki, bo rozstaw rąk jest adekwatny. Może i wypogodniałoby jego lico?
    Chyba jednak nie, bo w tej „bajce” ubogaca tylko smutek i sromota.

  313. @pomocek
    Łomatko!
    Buki jak święte pombócki, a zieleń…
    Kiczowisko, nie przymierzając. Forma przerosła real.
    Ale powiem ci, że trochę wierzę w święte drzewa. Trzeba takie objąć, przytulić się mocno i znieruchomieć.

  314. @anumlik
    Masz racje, tak jak uwielbiam Twoje anumliki, trochę tym razem przekombinowaleś.
    Ale mi się nie spieszy.

  315. pombocek
    13 czerwca o godz. 21:25

    Mój komentarz
    Obejrzałem fotki. Próbowałem je rozczytać w aspekcie wykonawcy – ocenić jego oko, wrażliwość, preferencje w przedstawianiu otoczenia oraz odgadnąć jakim aparatem były fotki strzelane. Na razie odcyfrowałem tyle, że jest to jakiś aparacik Sony.
    Pzdr, TJ

  316. Tobermory
    13 czerwca o godz. 20:28

    Nieraz i niedwa doznawam niejakiej sytości ducha gdy jadę po harcersku: godnie i zgodnie słuchając się prędkości, linii ciąglej i nieciągłej i w ogóle przepisów adekwatnych. I nieraz, oraz ze trzy razy z rzędu nachodzni mnie myśl przenajświętsza: jakie te Szwedy cwane i chytre być muszą w swojej cywilizacji śmierci, że zamiarują, by za lat niewiele, nikt, normalnie nikt na drogach nie ginął więcej. Jakaż miłość bozi w człowieku u Szweda być musi, żeby cel tak święty mieć przed sobą i konsekwentnie do niego zmierzać.
    W kraju, w którym rządzi Pokolenie Lolka Kremówki Giewontowego, jest cywilizacja życia i miłości bliźniego swego. Co polega na odwrotności działania Szweda bozi nie znającego i egoistycznego. Tam pląsy i drgawki w cywilizacji śmierci, w kraju nadwiślańskim – serce drgające na talerzu, wątroba w kuble, trepanacja, zwłoki w kostnicy, a nerki w miednicy.
    Ech, a poeta wróciwszy na Ojczyzny łono…

  317. @mag
    Pan Jacek poczarował i teraz otwierają się wszystkie moje linki 🙂
    Taki rozstaw i układ rąk może się też kojarzyć z chirurgiem przed przystąpieniem do kolejnej amputacji w lazarecie polowym 🙄
    Ja bym jednak preferował przewijanie włóczki.

  318. @Tanaka
    13 czerwca o godz. 21:55
    Tak, te Szwedy to nawet wizji porządnych nie mają.
    Zerowe tylko jakieś, bez fantazji i polotu 🙄

    A tymczasem…
    Mam škůdce na jabloni 🙁
    Namiotnik (Yponomeuta malinellus) – ćma paskudna rujnuje mi papierówkę 🙄

  319. Tobermory
    Fakt. Jest to również gest chirurgów, ale pomijasz tendencyjnie (?!) użycie uniesionych rąk (dokładnie na tej wysokości) przez klechów, od szeregowych po purpuratów, ba, papieża samego.
    Preferuję w wykonaniu np. abepa Dziwisza i innych spaślaków, bo jest to jednak pewna forma gimnastyki (dla zdrowia).

  320. mag
    13 czerwca o godz. 21:45

    Do jednego, mag, się prawie przytuliłem. „Prawie” robi różnicę, ale nie dla prądów życia. No i Ci, mag, wręczam mak. Na noc – żeby była makowa, wydmowa, przymorska. Widzisz po piasku, że same wydmy wokół.

    https://lh4.googleusercontent.com/-KXvVlKHB5G0/V18TAOYqKnI/AAAAAAAAIas/2TcmUaoqzEcIeCCmmrMn4VIPg8cSCGQdACL0B/w960-h540-no/DSC02295.JPG

    https://lh4.googleusercontent.com/-vYMIKxc-wBM/V18TH6jWRaI/AAAAAAAAIbs/A3_8EX9Rxh8xWXsyPg6iB9kX5VA3D2-MgCL0B/w960-h540-no/DSC02363.JPG

  321. lonefather
    13 czerwca o godz. 20:37

    No toż i wyjaśniam na sposób wyjaśniający.
    Jedno wszakże się nie zgadzaw Twoim oznajmieniu:
    „wszystko razem sklada sie na opisany rezultat kochania siebie, a nienawisci do wszystkich i wszystkiego dookola.”
    Owóż, wyznawca prawidłowy, żadną miarą nie może kochać siebie, ni cenić poważnie. Rozczulać się nad sobą, sobą zajmować, czynności oralne, analne i genitalne w sobie wzmagać i doskonalić – to tak; ale żeby siebie samego kochać – nie ma mowy!
    Śmierć, cierpienie, poniżenie, zawierzenie, pozbycie się siebie, oddanie na służbie obcemu, wzięcie za dobrą regułę bycie podsłychiwanym, posiadanie we wszystkim pośrednika, wyrzeczenie się wszelkiej z innym czlowiekiem bezpośredniości: między małżonkami sakramantalymi, w chwili coitus, znaczy, komunii ciał, bozia stojąc stoi i pośredniczy. Najgłębsze wyznanie, nie do drugiej osoby jest wprost kierowane, ale do bozi, któren dopiero drugiemu wiadomośc zanosi, powtarzając zabawę w głuchy telefon.
    Wyrzeczenie się siebie, w ogóle niezdolność do zbudowania siebie, bo taka jest zasada i takie żądanie, oto podstawa bycia prawidłowym wyznawcą.
    Nie może on siebie przyjmować w całości, nie może za cel mieć budowę swojego głębokiego i autonomicznego „ja” – bo jest to zuchwałość, bezbożność, cielec złoty; nie wolno mu budować swojej podmiotowości i wolności. Wszystko musi być pozorem; nowomową śliskosłowia,, które lukrem gładkości zakrywa skrofuliczne i pogięte wnętrze zaprzeczeń, wyparć, nieustających zdrad siebie i innych.

    W tych warunkach, najwyższym heroizmem jest zdobyć się na odrobinę uznania dla innych. I nigdy dlatego, że inny, że drugi jest człowiekiem wprost, jako takim, ale wyłącznie dlatego, że on jest „stworzeniem bożym” – czyli bozi wyznawca składa hołd męcząc się strasznie i fałszywie w „miłości bliźniego” Nie bliźniego on miłuje, ale lipnie bozię. Do niej zanosi paciorki i siebie nimi zakłamuje: „boże choć cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję”.
    Ziemskie kochanie jest wyczynem granicznym i rzadkim. Zaś bezłgowy cymbalistyczny wyznawca memoli o „nad wszystko” bozi, nie mając jeszcze pojęcia, ani osiągnięcia w kochaniu człowieka.

  322. Zastanawiałam się czemu tak jest i wyszło mi, ze to wina policji. To znaczy w skrócie tak: Jest ten kodeks drogowy i trzeba tego przestrzegać i wtedy to działa – ludzie jeżdżą ( problem kobiet-kierowców pokutuje na ogół w środowiskach polskich i jugosłowiańskich) bezwypadkowo na ogół. W momencie kiedy ktoś zaczyna wprowadzać własne reguły – kończy się wypadkiem. I teraz policja: po pierwsze i najważniejsze policjanta ‚nie zagadasz’ i nie namówisz na łagodność. Przeciwnie, możesz się narazić na zarzut „obstrukcji w wykonywaniu prawa”. Po drugie – obojętnie co masz do powiedzenia, jeżeli sytuacja wskazuje na to, że złamałeś przepisy albo je zlekceważyłeś – twoja wina ze wszystkimi konsekwencjami.
    Myślę, że w kraju gdzie jest tak wiele osób z różnych stron świata, konsekwentne egzekwowanie prawa jest jedynym wyjściem.
    Czyli na przykład jeżeli dochodzi do stłuczki „nos w tyłek” to winien jest zawsze nos, bo nie przestrzegał odpowiedniej odległości między samochodami ( u nas to są 3 sekundy).

  323. Mnie się od razu w włóczką skojarzył 🙂
    Ale patrzeć na taką gębę przy tym przewijaniu…

  324. Orteq
    13 czerwca o godz. 21:09

    Tanaka (20:09)
    Tobermory (20:21)

    Pytanie, wciaz pozostajace na marginesie naszych tu rozwazan blogowych nt. antygejowskiej strzelaniny w Orlando, Floryda, jest podstawowe i brzmi:

    czy nie nastal, w naszych niby cywilizowanych spoleczenstwach, NajwyzszyCzas na zaakceptowanie nas samych przez nas samych takimi jakimi sami jestesmy?

    Nu i tak; a jacy sami jesteśmy?
    Toż tu wziełem i wyżej wzmiankowałem: jesteśmy tacy, że całkiem odwrotnie. Jacyś tacy krakowiacy i na tacy.
    Aktulnie, żeby być sobą, koniecznie trzeba schrupać wafelek Prince Polo”. O czym przekonuje nas Czesław Mozil.
    Wcześniej, do bycia sobą zachęcała nas łagiewnicka, albo lolkowa PepsiCo: „łyknij Pepsi, bądź sobą”.
    Do tego samego zachęca nas McDonalds. I cała reszta biskupów.

    Jacy naprawdę jesteśmy, wyjaśnia nam niebieska książeczka: każdy wie, „co naprawdę mówi nam ewangelia”. każdemu mówi co innego.
    wobec takich trudności, jacy naprawdę jesteśmy, uwiadamia nas jegomość prezes.

  325. pombocek
    13 czerwca o godz. 21:25

    Toż dajta spokój, pombocku. Słowiańszczyzna to przedjezuskowa na pełną skalę. Animizm, drzewoizm, jezioryzm i terroryzm! I Lolka ni widu.

  326. tejot
    13 czerwca o godz. 21:52

    Tejotku, niechętnie Cię przed snem rozczarowuję, ale muszę prawdę, bo tylko wyzwoli, jak mówił Lolik. Nie jestem pasjonatem fotografii, jestem starym włóczykijem żyjącym przyrodą, w niej i z nią byciem. Oraz wstęgą szos, na którą wjechanie po miesięcznej, weźmy, przerwie, stawia mi włosy dęba i gęsia skórka występuje. No i wodą. Moje aparaty to komórka, zmartwion i cyfrowy paparacik za 385 zł. Nie interesuję się fotograficzną techniką. Uczę się tylko trzymać prosto w ręce i pstrykać. Połowę z tego już umiem. Fotki są dla mnie dokumentem bycia, potem wspominania, nie samoistną wartością, nad którą chciałbym pracować i ulepszać. Cieszę się, jeśli ktoś, patrząc na fotką na chwilę się rozjaśni. Jeśli się nie rozjaśni, to wiem, że są i tacy, co nie przepadają za gapieniem się na płaskie obrazki. Inaczej mówiąc, tejotku, dokumentuję życie, bym miał co oglądać tam, gdzie nie ma nic.

  327. Przeczytałam to:
    http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/1,141635,20233125,jechalem-nocnym-autobusem-do-srodka-wsiadl-budzacy-odraze.html#Czolka3Img
    i zatkało mnie. Jak tak można? Jak można konstruować prawo dyskryminujące człowieka?

  328. pombocek
    13 czerwca o godz. 22:17

    I druidyzm..!

  329. pombocku
    Aż się boję, co wyniknie z tego ogromiastego linka.
    A powinien wyniknąć z niego mały ptaszek na dobranoc.
    http://3.bp.blogspot.com/-hD4QaIXJl_M/VBq-DJoORLI/AAAAAAAABTo/z6C9C1n5VVA/s1600/ODFRUWAMY-W-B%C5%81OGIE-SNY-dobranoc-karta-na-dobranoc-dla-przyjaci%C3%B3%C5%82,-pi%C4%99kny-zach%C3%B3d-s%C5%82o%C5%84ca-nad-jeziorem,-%C5%9Bpi%C4%85cy-dzidziu%C5%9B,-ptak-w-locie,-%C5%BCyczenia-na-dobranoc-dla-ciebie.jpg
    Co będzie to będzie. Trudno
    W podzięce za twoje obrazki – recenzuję:
    ad1 Ale olbrzym! To właśnie bukowy pień ? Tak ogromne buki widziałam chyba tylko w rezerwacie buków k/Milicza (wroclawskie)
    ad2 Mak czerwony na wydmie? Chyba sobie jaja robisz, ale dzięki.

  330. mag
    13 czerwca o godz. 22:40

    Świetnie się otworzyło, mag, gniazdku na ptaszku. Dziękuję i pruję. Od obrazów w dziśdeszczowy dzień pięknie będzie spać w kolorach. Bo koloratki chyba są na noc zdejmowane?

    Mag, robienie jaj na wydmach jest zabronione. Nie uwierzyłabyś, ale na wydmach zbierałem nawet prawdziwki. Nie tu – między Ustką a Rowami. A o takim czymś jak rydze czy zielonki to szkoda nawet gadać, bo trzeba zbierać – tyle tego potrafi być

  331. Tanaka
    13 czerwca o godz. 22:34

    Tanako, z czasu przeddemencyjnego pamiętam, że w druidyzmie było dużo bogiń, odwrotnie niż w chrześcijaństwie. Gdzie one, kurna, są, bo bym się tam przespacerował po śmierci. Nie wiem, jak Tobie, ale w boginie-kobiety gotów jestem wierzyć.

  332. Tobermory
    13 czerwca o godz. 19:25
    chyba byleś w Poznaniu na Kościelnej
    Jezusiczek Macierewicza jak żywy…

  333. @mag

    podpatrzylam zdjęcia dla Ciebie i…lekko Ci zazdroszczę…Wszystko dla Ciebie!
    Ach….
    Ale….
    Kiedys jadąc na Mazury jechaliśmy samochodzikiem przez piękną aleję drzew, które tworzyly zielony tunel, baldachim.
    Równie piękne byly w Lubuskiem, w drodze do Slońska.
    Jakis czas po tej wizycie na Mazurach właśnie w POLITYCE przeczytałam spory artykuł o ścięciu wielu alei tak pięknie tworzących cień w czasie upałów, wyzanaczających w polu drogę.
    Wszystko poszło pod topór, kilkudziesięcioletnie drzewa sadzone jeszcze przed wojną; przetrwały wojnę, czasy realnego socjalizmu, ale nie doczekaly prawie wolnej Polski, bo okazywało się, że drzewa napadały na jadących nocą samochodami mlodzieniaszków.
    Dla bezpieczeństwa mlodych, pijanych weekendowych kierowców cale aleje poszły pod piłę. Jakiś czas później widziałam ten smutny widok, bylam wstrząśnięta taką rzezią.
    Czy w okolicy w której masz swoje siedlisko są takie aleje?

  334. @Tanaka

    Znaczy sie, pomidor … tez OK !

    Znaczy sie, ze siebie „kocha” jak blizniego swego, czyli na odwyrtke !

    Dobre! Dobre bo mocne!

    Jakby po rydzowemu: „Alleluja i od tylu!”

    Smieszy mnie to w ostatecznosci, ze tak powiem…

  335. Konstancja
    13 czerwca o godz. 23:57

    Nastus,
    mnie szlag jasnisty trafia w tym temacie.
    Ja pisalem do 16 parlamentarzystow, ktorzy niby byli w sejmowej komisji, zeby „Zabytkowe aleje drzew” wciagneli na liste obiektow chronionych Ustawa Krajobrazowa

    Zaden (pardon @Panie Jacku) jebany parlamentarzysta, z zadnej jebanej partii politycznej, nie raczyl mi odpowiedziec…

    Aleje drzew nie zostaly objete ochrona…

    Aleje, w tym zabytkowe aleje drzew, ida „sie jebac”, z powodu jebanych polskich parlamentarzystow…

    Jebal ich wszystkich pies !!!

    ps. @Panie Jacku. Wiem, ze sie neicenzuralnie wyrazilem. Wiem. Ale niestety w jezyku polskim nie ma znanych mi slow, ktore bylyby w stanie wyrazic to co mysle i co odczuwam, gdy mysle o wycinaniu zabytkowych aleji lip, klonow, debow, czy czeresni, na dolnym slasku…

    Nie ma slow !

    Po prostu brak slow w slowniku normalnego, normalnie myslacego czlowieka, zeby opisac ta niebywale szkodnictwo.

  336. Tanaka (22:27)

    „Orteq: ‚Pytanie, wciaz pozostajace na marginesie naszych tu rozwazan blogowych nt. antygejowskiej strzelaniny w Orlando, Floryda, jest podstawowe i brzmi: czy nie nastal, w naszych niby cywilizowanych spoleczenstwach, NajwyzszyCzas na zaakceptowanie nas samych przez nas samych takimi jakimi sami jestesmy?’
    Tanaka: ‚Nu i tak; a jacy sami jesteśmy? Toż tu wziełem i wyżej wzmiankowałem: jesteśmy tacy, że całkiem odwrotnie. Jacyś tacy krakowiacy i na tacy… Jacy naprawdę jesteśmy, wyjaśnia nam niebieska książeczka: każdy wie, „co naprawdę mówi nam ewangelia”. każdemu mówi co innego. wobec takich trudności, jacy naprawdę jesteśmy, uwiadamia nas jegomość prezes.’ ”

    Rzecz w tym, Tanako, ze przez ostatnich kilka lat swiat, zachodnio-srodkowy w szczegolnosci, zmienil sie ogromnie. Chodzi o AKCEPTACJE – a wiec rozchodzi sie o wiele wiecej niz o patronizujace TOLEROWANIE – malzenstw homoseksualnych, parad rownosci. I w ogole odchylen od tzw. normy. Norma bedaca preferencjami wiekszosci.

    Oto gdzie walzenstwa ludzi tej samej plci sa legalne, od kilkunastu czasem lat:

    Belgium (2003),
    Spain (2005),
    Canada (2005),
    South Africa (2006),
    Norway (2009),
    Sweden (2009),
    Portugal (2010),
    Iceland (2010),
    Argentina (2010),
    Brazil (2013),
    France (2013),
    Uruguay (2013),
    Luxembourg (2015),
    Ireland (2015),
    Colombia (2016).

    It also became legal in parts of
    Denmark (2012),
    Mexico (2010),
    the Netherlands (2001),
    New Zealand (2013),
    the United Kingdom (2014), and
    the United States (2015).
    The law in Finland is expected to take effect on 1 March 2017.

    Zdaje sie, ze pominalem kilka jurysdykcji

    A w Polszy POPiSowo katolskiej jak jest z tymi sprawami? Ano, kaczo, byczo i indyczo

  337. lonku
    bardzo Ci dziekuję za wsparcie duchowe.Wielu jest tu wrażliwych na różn e piekne okoliczności przyrody, choc rzadko o tym wspominamy.
    Rzadko jeżdżę na Mazury, koleżanka sprzedała wlaśnie autko, którym się przejeżdżalysmy, bo lubiłyśmy przejażdzki kanałami Elbląskim (poezja!!!) i Augustowskim.
    Naprawdę przykro bylo patrzeć na te pnie ogromnych niegdys drzew, w tym roku pożyczamy samochód i jedziemy do Ostródy, bo z Ostródy warto zacząć przejazd kanałem Ostrodzko Elbląskim, szczególnie pod koniec lata. Gdy już miniesz wszelkie kanały, śluzy i przejazd wózkiem różnicy poziomów, nagle wpływasz na jezioro Drużno, które jest rezerwatem ptactwa. Koniec sierpnia to moment, gdy młode już latają dość dobrze i wlasciwie szykują się do odlotu. Coś cudownego, niepowtarzalnego.
    Przypominam sobie, że prezydent Komorowski podpisał ustawę o ochronie krajobrazu, zwaną ustawą krajobrazową, Niestety, nie miala ona na celu ochrony przyrody w takiej formule, o jakiej wspominasz, jedynie ochronę przez bez ładu i skladu stawiane reklamy przy drogach i bannery przyslaniające budynki.
    Może nie doczytałam tej ustawy do końca, przeleciam po niej dośc pobieżnie,a to bylo w ub roku, w ostatnich tygodniach oanowania Komorowskiego.

    Nie mamy szacunku do swoich zabytków przyrody; Szyszce puszcza kojarzy się tylko z deskami, nawet wystapił o usunięcietego skrawka naszego kraju z listy UNESCO (choć oficjalnie nikt tego nie potwierdza, ale „wiewiórki „wiedzą swoje;
    za poprzedniego Szyszki miała powstać przecież droga ekspresowa przez Rospudę.
    mnie to strasznie oburza, ta bezmyślność, brak dbałości o otoczenie; w czasie tego protestu o Rospudę (interweniował przecież sam prezydent Kaczyński) same z koleżanką chciałyśmy tam jechać i porzywiązać się do drzewa, a to byl styczeń / luty i zią inny niż tu na zachodzie kraju.Mialyśmy już bilety i zapewnione noclegi, bo nie jest prawdą, że wszyscy mieszkańcy Augustowa chcieli włąśnie w tym miejscu i zaraz tę trasę(faktycznie , TIRy nieustannie rozjeżdząły miasto).
    Ach, dużo by o tym pisać…

  338. Konstancjo
    to przecież jest takie religijne podejście do tematu – bóg stworzył świat dla człowieka (?) , to wszystko więc będzie trwało wiecznie, bo jakże inaczej? I durnie niszczą wszystko, nie tylko w Polsce, ale wszędzie gdzie nogę postawia, bez pomyślunku i bez odpowiedzialności. I co dla mnie dziwne, farmerzy, którzy jakby się wydawało, powinni być blisko natury, tę naturę najbardziej niszczą.

  339. Konstancja
    14 czerwca o godz. 0:39

    Nastus, ty moja ukochana, w obronie dzikiej przyrody.

    Jesli wciaz „pomijasz”, czy nie uwzgledniasz faktu smutnego, ze mamu „dyktature ciemniakow”, t tymbardziej mi sie robi smutno.

    Niestety, mamy Szyszke i reszte PiSowskiej ciemnoty.

    My, to znaczy Ty, ja, mag, Tanaka i reszta, przezyjemy…

    Szlag za to, trafi Puszcze i wszystko inne poddane PiSowskiej wladzy.

    Ja osobiscie, przestawiam sie z krytykanctwa, na popieranie tak zeby, jak najmniejszym kosztem „ogarniali” coraz wiecej i „ogarniajac” zadlawili sie tym co „ogarneli”… I w ostatecznosci, zwyczajnie padli …

  340. Ewa-Joanna (22:33)

    „Przeczytałam to: http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/1,141635,20233125,jechalem-nocnym-autobusem-do-srodka-wsiadl-budzacy-odraze.html#Czolka3Img
    i zatkało mnie. Jak tak można? Jak można konstruować prawo dyskryminujące człowieka?”

    Bardzo latwo mozna dyskryminowac czlowieka, E-J. . Choc o nieco innych sprawach bedziem tu mowic.

    Chucie homoseksualne niczym podobno sie nie roznia od zasmroadzania autobusu. My tu mowimy o kraju, ktory nie zalegalizowal, i nigdy podobno nie zalegalizuje, malzenstw jednoplciowych

    http://www.homoseksualizm.edu.pl/index.php/terapia/faq/354-mit-7-dzieci-wychowywane-przez-homoseksualistow-nie-roni-si-od-dzieci-wychowywanych-przez-heteroseksualistow-nie-jest-to-te-dla-nich-szkodliwe

    Ajatollachy, putiny oraz kaczory, podparte trumpami, beda bronily swiata przed zepsuciem moralnym „homodrive”. Z tego co wiadomo, tylko nasz Kaczor jest falszywka w tym autokratyzmie antytolerancyjnym. Czyli, anty-akceptujacym homoseksualizm w calej rozciaglosci. Inni przyWUTCY zawracaja kijem Wisle w tej sprawie w jeszcze bardziej zlozone sposoby

    Jak on, ten Kaczor, to robi? Czy jego przebywanie, przez lata, w szafie homosia ma mu wystarczyc do poskromienia jego chuci pedalskich?

    Mielismy dziwolagow za wladcow w historii naszego kraju. Ale czy byl ktos zblizony do tego dzisiejszego gnoma i srajdusa? Pedala oraz homofoba, na dodatek? Nikt inny nie wciska mi sie na klawiature

    Zaprawde zadziwia mnie wciaz wzrastajaca wielkosc poparcia dla gnoma. Czy ktos moze wie skad to poarcie sie bierze?

  341. lonefather
    14 czerwca o godz. 1:12
    wiesz, o tej dyktaturze to juz mi się nie chce mysleć, szczególnie po północy. Cóż ja mogę na tych niedouków poradzić?
    Idę protestować, ostatnio co prawda nie szłam specjalnie, ale zahaczylam o tęczową manifestację. Przyłączylam się na kilka minut, zeby dać wyraz, choc się spieszyłam.Byly na niej i matki i ojcowie swoich dzieci homoseksualnych i bi, byłi także rózni ludzie, którzy ich prawa popierają. Ja też jestem po ich stronie.

    Każdemu WOLNOŚCI według jego potrzeb. I niech się nikt nie wtrąca.

  342. Ewa-Joanna
    14 czerwca o godz. 1:11
    a wydawaloby się, że tam, gdzie demokracja ma dluższy staż, więcej jest zrozumienia i braku przyzwolenia na barbarzyństwo wobec przyrody.
    Widać, nie od demokracji to zależy, tylko od ludzi, a oni niestety ciemni są, jak nie przymierzając wielu przedstawicieli naszej nowej elyty rządowej

  343. Orteq,
    a to takie proste. Łączy się z tym linkiem, co go podałam, i z ogrodzonymi osiedlami dla lepszych i z niezapłaconymi pensjami dla hołoty.
    Kaczysty tym wszystkim mówi: ja im w waszym imieniu dopie..le, ja im pokażę, ja im zabiorę i ja ich powsadzam do więzień.
    I nawet jak tego nie zrobi, to tu i teraz daje im wszystkim, tym odrzuconym i gorszym, daje im mściwą satysfakcję. Kudy im wszystkim do tak wysokiej poprzeczki jak małżeństwa homoseksualne! Polska ma inne problemy, niektórzy zaczynają to zauważać, ale na drodze do jakiejkolwiek zmiany stoi proboszcz. Ty sobie powinieneś kupić czasem Fakty i Mity, to się zadziwisz jak sobie poczytasz o rekolekcjach, procesjach, lekcjach religii… i rozbudowie państwa watykańskiego.
    To o czym ty, Orteq?

  344. Konstancja,
    To nie od demokracji zależy, ale od świadomości i edukowania. Tu się dużo robi, prawo jest jak trzeba, ale kto upilnuje farmera, kiedy ten podtruje drzewa na swoim terenie, bo sobie nie zdaje sprawy, że dzięki tym drzewom jeszcze coś tam rośnie. W Europie na jednym hektarze ziemi wykarmi sie pewnie z 10 owiec, w Australii jedna owca potrzebuje kilku hektarów ziemi, inaczej tak wygryzie wszystko, ze zostanie pustynia i ziemia ulegnie erozji i zostaje takie coś
    https://gsoil.files.wordpress.com/2012/10/kwaad2.jpg
    A jeszcze przez ludzką głupotę mamy króliki i lisy, opuncje i ropuchy. I karpie! O zielskach różnych nie wspomnę.

  345. E-J (2:08)

    „To o czym ty, Orteq?”

    Ja mialem napisac o tym, ze w Polszy, szczegolnie tej obecnej, bardzo latwo można konstruować prawo dyskryminujące człowieka. Poniewaz napisalem o czyms troche innym, ty za mnie nabazgralas to co ja mialem mialem nagryzmolic. Szczegolnie takie oto twoje zdanie wyglada jakby zostalo zdjete z mojej klawiatury:

    „Kaczysty tym wszystkim mówi: ja im w waszym imieniu dopie..le, ja im pokażę, ja im zabiorę i ja ich powsadzam do więzień.”

    Wiec zesmy cuzamen do kupy dopowiedzieli prawde o tym co jest budowane aktualnie w Polsce, oraz w kilku innych jurysdykcjach: autorytaryzm. Zaczynajacy sie od zamordyzmu. I zmierzajacy szybkim krokiem, poprzez polski kaszyzm, do szerszego niz Polska faszyzmu.

    Niewierzacym w ten stan rzeczy warto przypomniec, ze na poczatku 1933-go roku ludzie tez nie chcieli uwierzyc, ze Niemcy wybrali sobie, jak najbardziej demokratycznie, rzad faszystowski.

    Putin jak narazie oscyluje wokol zdecydowanego autorytaryzmu. Jak sie ta swiatowa zabawa, przypominajaca jako zywo lata 30-te, potoczy po wybraniu Trumpa na prezydenta, latwo przewidziec

  346. A ciongnonc kontynuacje z 0:22

    ‚W Warszawie w sobote odbyla sie Parada Rownosci (teczowej). 12 postulatow – zwiazki typu malzenstwa, zwiazki partnerskie, edukacja seksualna, pomoc uchodzcom, ostrzejsze kary za przemoc wobec zwierzat. Wg organizatorow – 35 tysiecy uczestnikow.’

    To swiadczy, ze autorytaryzm Dobrej Zmiany niezbyt skuteczny jest. No bo jesli wciaz mozna cos postulowac w sprawie zwiazkow partnerskich..

  347. Za kilka dni minie cwiercwiecze

    „17 czerwca 1991 podpisano Polsko-Niemiecki Traktat o dobrym sasiedztwie i przyjaznych stosunkach. W czwartek prezydent Andrzej Duda jedzie do Niemiec. W piatek prezydent Joachim Gauck przyjezdza do Polski.”

    Czyli, na zachodzie wciaz bez zmian. I to od polwiecza juz.

    ‚Przepraszamy i prosimy o przebaczenienie’ biskupow bylo w 1966 roku. Potem bylo pojednanie Brandt-Cyrankiewicz. MFR za tlumacza robil. No ale najwazniejsze jest to czego dokonali styropianowcy. Niech im bedzie

  348. Najnowszy paradoks ustawowy

    ‚PO i Nowoczesna glosowaly za odrzuceniem w pierwszym czytaniu projektu nowej ustawy o Trybunale zgloszonego przez KOD. No i ten projekt (wraz z innymi) trafil do dalszych prac dzieki glosom PiS.’

    Noo. A ktos cos marudzil o czyms innym..

  349. Dokonczmy biezaczke poniedzialkowa ‚Donosow’ pani redaktor dnia Leny Bialkowskiej

    ‚Opinia Komisji Weneckiej o nowej ustawie o policji (czule zwanej ustawa inwigilacyjna) nie jest jeszcze dokladnie znana publicznie. Wg Onetu mowi o `ogolnej slabosci systemu nadzoru nad sluzbami specjalnymi’, i rekomenduje powolanie w tym celu nowego, niezaleznego organu. Nawiasem, ta nowa ustawa to mialo byc wykonanie wyroku Trybunalu Konstytucyjnego z roku 2014. O zasadach inwigilacji. ‚

    Ta KW. Kiedys bylo ten KW. Komitet Wojewodzki. Teraz Komisja Wenecka. Z honorowa prezydentka Hanna Suchocka for life.

    Czy ta KW to cos gdzies komus w czyms oznacza? Bom zagubion ja jest w tOmacie

  350. @E-J,

    Zadziwia mnie wciaz wzrastajace poparcie dla gnoma. Oczywistego pedala, na dodatek. Poparcie dla pedala w Polsce! Jak to wytlumaczyc?

    W kazdym innym niz Polska kraju odchylency od normy nie zdobywala rekordow w kontestach popularnosci. Ten nasz odchyleniec zdobywa. Czy ktos moze wie skad ta jego popularnosc sie bierze? Czy tylko z tego co E-J pisze, pod 2:08?

  351. Orteq, a ten paradoks ustawowy to skąd jest? Podaj linkę jak możesz.

  352. Tak całkiem nie na temat i na temat 🙂
    Pooglądałam sobie trochę Warszawy i zauważyłam jedną rzecz na przykład tu:
    https://www.google.com.au/maps/@52.2337542,21.0142537,3a,75y,345.39h,86.22t/data=!3m6!1e1!3m4!1sExE56kYgyT2kWum8TvQsEg!2e0!7i13312!8i6656
    miejsca do parkowania nie są oznaczone dając parkującym pełną dowolność.
    A moim zdaniem powinno być tak jak tu, wtedy nie ma dowolności w interpretacji.
    https://www.google.com.au/maps/@52.2337542,21.0142537,3a,75y,345.39h,86.22t/data=!3m6!1e1!3m4!1sExE56kYgyT2kWum8TvQsEg!2e0!7i13312!8i6656
    A jak linki nie wyszli to trudno! 🙂

  353. Aha. Wolałabym coś więcej, bo to ciekawe. Poszukam.

  354. pombocek
    13 czerwca o godz. 22:54

    Brak kobiet, ich całkowita nieobecność tam, gdzie zapadają decyzje i rozdwane są zaszczyty, zaś tłumna nadobecność tam, gdzie ciężka robota, znój, syf, brud i poniżenie – to jedna z rzeczy najgorzej świadczących o podłym przemyśle pogardy Kościola kat.

    W matematyce jest taki dział: kombinatoryka i rachunek prawdopodobieństwa. Gdyby kobiety były w Kościele kat, traktowane z grubsza chociaż tak jak mężczyźni, wziąwszy gigantyczyny zakres prób do losowania, bo trwający 2000 at i obejmujący z czasem cały świat, liczba i kapłanek – kobiet i świętych kobiet, wynosiłaby 51-53%, tyle, ile stale jest kobiet w populacji ludzkiej. Nie inaczej. Matematyka nie pozwala.
    Niechby to było choć 1/3, byłby jakiś znak poważności, choć solidnie ułomny. Nędza i dyskryminacja jaka jest, dowodzi nędzy i parszywości przedsiębiorstwa i jego kierowników. Całe gadanie Lolka kajakowego i rozdawanie buziaczków, to ściema kryjąca parszywość.

    Czytając o tym, jak działa świat, co raz się natykam na Znaki: a to – kilkanaści lat temu – grupa kobiet postanowiła się wyświęcić na kapłanki Kościoła kat, na statku, na środku Dunaju, na odcinku transgranicznym, poświęcona przez ukrywającego się jako anonim biskupa watykańskego. A to czytam o tym, ze jakaś kobieta, czarnoskóra, przez lata z zajęcia postytutka i złodziejka, matka dzieciom, gwałcona z mocy zasady w trakcie ucieczki z Afryki do chrześcijańskiej Ameryki, mając szacun u sąsiedztwa, podobnie doświadczonego, została ustanowiona kapłanką ich kościoła chrześcijańskiego. Przypadki takie dzieją się bodaj codzień. Taka wewnętrzna potrzeba.
    Oczywiście, Kościół kat z takich szydzi, potępia, stosuje akcje pacyfikacyjne. Tamci to zaraza, „dzieci mniejszego boga”. Ci, watykańscy – jedynie słuszni i Jezusek do nich tylko należy.

    Zaprawdę, powiadam Ci, co sam wiesz nie gorzej: w drzewach jest moc, w kamieniach jest moc, w strumieniach, górach, dołach, krajobrazach z aurora borealis i zwłaszcza – w Betelgezie, w czerwonych karłach i czarnych dziurach.

  355. Orteq, spać pewnie już poszedłeś, ale ci powiem, że przeryłam te stenogramy sejmowe i nic takiego tam nie znalazłam. Owszem, odbyło się pierwsze czytanie i przekazano projekt komisji. Na słuchanie wystąpień osłów nie mam siły…

  356. Tanaka
    14 czerwca o godz. 8:28

    Chłop tworzy Kościoły i one służą jemu, dlatego wielu pęcznieją brzuchy i mordy, baba zaś służy Kościołowi. Chłop tylko udaje, że służy Kościołowi, bo się zajmuje wyłącznie symbolami: meszki odprawia, kści, śluby daje, śpiewa, papiery zapisuje, kasę kasuje. A jedyny ksiądz na świecie jedyny raz w roku niby myje cudze nogi nie wiadomo po co, bo nogi postawiają mu wypucowane. Jak Franek mył nogi tzw. uchodźcom, myślałem: Przestań, Franek, się wygłupiać. Idź co roku na miesiąc do hospicjum i myj dupy, zmieniaj obsraną, obsikaną pościel, sprzątaj – nie symbolicznie, ale dosłownie, nie dla oczu. I tak niech ma nakazane robić każdy ksiądz, nie raz na rok – co dzień, powiedzmy, na drugą zmianę. Bo kobiety to robią co dzień, nawet co noc. Ksiądz powinien być fachowcem od pomagania. Jezus się za wiele nie wysilał, ale, panie, chociaż uzdrawiał. To i niech ksiądz uzdrawia, skoro ma wiarę jak ziarnko gorczycy. Jak takiej wiary nie ma, bo gór słowem nie przenosi, to niech chociaż utrzymuje higienę w domach pomocy – to też jest uzdrawianie, choć bez cudów. No a już żeby kobiety tym czarnym pasożytom gotowały, do stołu podawały, prały, sprzątały, prasowały, buty pucowały i jeszcze na deser coś dawały, to jak mi Bóg niemota miły – nie pojmu sukinsynów. Żeby się panu kłaniać, to pan musi być pan, a nie sługa – może dlatego? Pan ksiądz – i nie tylko ksiądz – jest panem dosłownie, sługą – wyłącznie symbolicznie. Kobieta – odwrotnie. Dla niepoznaki nazywa się ją „panią domu”.

  357. Dzien dobry (urlop),

    mak samotny na wydmach @pombocka robi niesamowite wrazenie; zupelnie inne kiedy sie oglada dziesiatki (?) tysiecy makow u nas w okolicach Österlen (Skåne), gdzie spedzam kazdego roku urlop. Dominuje jednak barwa zolta kwiatow rzepaku a takze pola chabrow, czyli kolory flagi szwedzkiej. Te trzy kolory oznaczaja pelnie lata nordyckiego, tak krotkiego ale jakze intensywnego. I od razu przypominam sobie filmy, ktore tak koresponduja z ta atmosfera lata a mianowicie „Ona tanczyla jedno lato” z Ula
    Jacobsson i „Tam gdzie rosna poziomki” (ten polski tytul nie oddaje w pelni znaczenia
    szwedzkiego ) z Bibi Andersson i Ingrid Thulin.
    I na nic tutaj religijne mityngi, bowiem mlodzi ludzie bardziej zaintersowani sa festiwalami muzycznymi czy koncertami – najblizszy piatek Iron Maiden a pozniej Bruce Springsteen. W mediach ani slowa o tych Swiatowych Dniach Mlodziezy. Obecnie nr 1 to pilka nozna i EM. Po remisie z Irlandia 1:1 optymizm bardziej umiarkowany.
    Podobnie i u mnie. Polska to miejsce mego urodzenia i jakies tam wspomnienia.
    Nie mam tam nikogo. Juz mija 14 lat jak tam nie bylem. Obecna atmosfera polityczna i
    krajowe „obyczaje” odpychaja mnie od odwiedzin.
    Czuje sie za to swietnie wsrod kolezenstwa blogowego : )

  358. pombocek
    14 czerwca o godz. 9:38

    tymi ręcami upierścienionymi nie można takich rzeczy robić! co stałoby się, gdyby taki pierścień zsunął się z biskupiego/księżowskiego palca i został w…. chorego? Jeszcze chory byłby posądzony o kradzież (podstępną, a jakże…)
    Jak rzekłeś: oni mają tylko słowa, puste, tak samo puste jak ich gesty.
    no, ale posada u księdza to na wsi nobilitacja jest….

    pombocku kochany
    podeślij jeszcze jakieś piękne zdjęcia tej bukowej alei, którą wczoraj wysyłałeś @mag… 🙂

  359. @pombocek

    a co bys powiedzial, gdyby na czele Kosciola stala kobieta – prymaska 🙂
    Tutaj w Szwecji najwyzsza funkcje pelni posrod protestanckiego kolegium wlasnie kobieta Antje Jacklén a pastorek masa.

  360. My tu na blogu „pitupitu”, a we Francyji trwa „hybrydowekibicowanie” fanow pilki kopanej spod skrzydel Wolodii P.

    „Hybrydowikibice” Wolodii P. juz trzeci dzien tocza walki, pija ponoc tylko cole, a francuska policja choc walki rejestruje, lapie na przyklad angoli, a „hybrydowychkiboli” Wolodii ani jednego.

    Jak to mozliwe? Ruscy pija tylko cole? Uwierzy kto?

    Ale takie sa fakty, niestety.

  361. Breaking news /Interfax/
    ________

    autobus z 50 kibicami rosyjskimi musial opuscic Francje / z Cannes

  362. konstancja
    14 czerwca o godz. 9:59

    Zrobię ciut inaczej, Konstancjo. Niech będzie ta sama aleja, ale przedwiosenna i jako składowa nieba, nie asfaltu. Powiem Ci, że kiedy nie ma liści, to te drzewa jak naga kobieta – poniesiesz oczy, to już nie oderwiesz. Ty może oderwiesz, gorzej ze mną. A jest najmniej dwa kilometry od Nacławia w stronę ostatnich przed Polanowem Jacinek. Weź teraz pstryknij każdą koronę, jak ich są setki, a każda to spora historia tej ziemi. Jeszcze Ci pokażę parę niewybieranych moich alei, jako że w tych stronach własciwie samymi alejami jeżdżę. Całkiem niedawno, ze trzydzieści lat temu, byłem tak głupi, ze proponowałem wyciąć przy drogach wszystki drzewa, w ich miejsce zasadzić krzewy – dla bezpieczeństwa blaszakowców. Ale potem sam się puknąłem w głupi łeb: od czego mają oczy i kropelkę rozumu?

    https://lh4.googleusercontent.com/-dNTLe8PMI2c/V1-_vNI6KSI/AAAAAAAAIcM/SOwoRoLwaBoS4_UaUE0vHu7sY-KM6LelgCL0B/w721-h541-no/2014-03-08%2B13.39.14.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-Pw4tbNMlYoI/V1-_uyJI9CI/AAAAAAAAIcA/d90upkT-uToIBB4YN3huizMu10DgBsi1gCL0B/w721-h541-no/2014-03-08%2B14.10.12.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-s3enxuJDEKE/V1-_u-2B71I/AAAAAAAAIcI/KBGsiLXidwwKSbomSLlMuy7oAOQn_GeygCL0B/w721-h541-no/2014-04-03%2B11.43.34.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-k826rmawEXs/V1-_vtRm1WI/AAAAAAAAIcU/basZZInUD28wJFIdjcHRDxSFy-rMzZOqwCL0B/w721-h541-no/2014-04-03%2B12.00.35.jpg

    https://lh6.googleusercontent.com/-l4TmUDSSAIc/V1-_4VuAThI/AAAAAAAAIck/xAkf-yi3Q2QD5bStOAdJwOozrTysqnAVwCL0B/w721-h541-no/IMG_1479.JPG

    https://lh6.googleusercontent.com/-xjdlO7kbm18/V1-_4VCCywI/AAAAAAAAIcc/W7NS-S2dhWg_LtuiZyvufmAPIdaiZ9LLQCL0B/w721-h541-no/IMG_1484.JPG

    https://lh6.googleusercontent.com/-paK7qxRTw9k/V1-_4fiyGEI/AAAAAAAAIcg/2IhbSNFJFVkrknfC6Nrw9t0M0y6jga2LACL0B/w721-h541-no/IMG_1487.JPG

  363. A dlaczego musial, ten autobus, opuscic Francje?

    Kto, lub co spowodowalo wzmiankowany przymus opuszczenia?

  364. @lone
    Kibice podazajacy z Cannes do Lille byli zatrzymani przez sily specjalne. Dopiero przybycie
    konsula doprawadzilo, ze grupa policji nie sztormowala autobusu – wedlug Szprygina, szefa Unii Kibicow Rosyjskich. O co chodzi dokladnie? Brak wiadomosci.

  365. Konstancja
    No i widzisz? Masz swoje drzewka.
    @pombocek ma serce pojemne, oczywiście dla tych co zaslugują.
    Uwielbiam drzewa i niemal czczę (atawizmy pogańskie sprzed przymusowego chrztu Polski?).
    Kiedy mieszkałam jeszcze na starych Bielanach, chodziłam z psem na długie spacery het, jeszcze poza zielone tereny AWF, gdzie rosły prastare dęby w dużych ilościach.
    Działkę nad Narwią mamy leśną (głównie sosny), ale do podziwiania są zwłaszcza potężne olchy nad rzeką o przedziwnie powykręcanych konarach, rosnące trochę dalej od brzegu. Żywot przybrzeżnych drzew bywa nieraz „dramatyczny”, ale w zgodzie z naturą, bo bobry urządzają tam sobie żeremia.
    A teraz z innej mańki.
    Czy kościół odpieprzył się wreszcie od Malty?
    Co w końcu z obchodami Czerwca 1956. Maciar ustąpił czy idzie w zaparte? No i jakie będą losy maszkary panajezusowej?
    Zarzuciłam Cię pytaniami, ale spoko! Nie pali mi się.

  366. Konstancja

    Konstancjo, jak mówiłem, prawie samymi alejami jeżdżę, nawet na Jamnie mnie w ćciny ciągnie. To głównie asfalty, ale i kocie łby, których się na Pomorzu i Pomorzu Zachodnim zachowało po Niemcach od metra, również takie z granitowej kosteczki, którą niewolnicy cierpliwie ciosali i układali. Także samo końskie…tfu!…polne drogi, leśne, górkowate, płaskowate, piaskowe i gliniaste – jest tego do wyboru.

    Takich alei jest też pełno na Mazurach, o ile pamiętam. Kombinowałem się tam wybrać we Wrześniu rowerem z dmuchanym kajakiem, ale kajak chyba odpuszczę. Chciałem się przejechać kajakiem trasą od Giżycka do Rucianego – kursowałem tą trasą statkiem na praktyce w 1962 – z rowerem ciągniętym z tyłu na pontonie, ale mi przeszło. Lubię wędrować jak Jezus – bez bagażu, a targać ze sobą kajak na wózku tylko dla jednego dnia (trasa ok. 50 km), to chyba nie za mądre. Tak czy owak aleje mazurskie, jak nie umrę z zachwytu, też Ci podrzucę.

    ‚https://lh4.googleusercontent.com/-YepAFkXA9lU/V1_FuEO4HAI/AAAAAAAAIdM/w6cwqtnB2d8lgWoVoZ5fZOpdBoVBoiGNQCL0B/w960-h540-no/DSC02269.JPG

    ‚https://lh4.googleusercontent.com/-GbDfqYS4TmM/V1_FuWe_lbI/AAAAAAAAIdY/y1_jQIGO7jUD44z1YCS5eX9M34Go00xBwCL0B/w960-h540-no/DSC02271.JPG

    ‚https://lh4.googleusercontent.com/-auLpOoaHvaU/V1_FudnP4VI/AAAAAAAAIdU/-iRCuq1ZxF40BjHiQgwBv-AYB6-rVIpWgCL0B/w960-h540-no/DSC02274.JPG

    ‚https://lh4.googleusercontent.com/-dWImUyKoZnY/V1_FugwoYtI/AAAAAAAAIdg/4YuEdj4K5M0Nj1J8-rJHUS0YSUVDc8s8wCL0B/w960-h540-no/DSC02282.JPG

    ‚https://lh4.googleusercontent.com/-vwEo5ijCfpY/V1_Fu9OGssI/AAAAAAAAIdo/Ya94_ks9ho4V0vuBqhQvQYzJLw7xb6VkACL0B/w960-h540-no/DSC02290.JPG

    ‚https://lh4.googleusercontent.com/-McUjJ-MBgMI/V1_FvFOG_lI/AAAAAAAAIdw/KD59oFIIFAc6VAXQzo-Hp70reY3G9uXGgCL0B/w960-h540-no/DSC02325.JPG

    ‚https://lh4.googleusercontent.com/-i222FAaR6h8/V1_FvlkWYQI/AAAAAAAAIec/LByY3oVDdEsylrN9L3HAuVyjRKaIdImNQCL0B/w960-h540-no/DSC02326.JPG

    ‚https://lh4.googleusercontent.com/-1tnwIF16fvM/V1_Fv-1lXII/AAAAAAAAIec/xmLPp9USHEEFB4svRxGbEI75h7oZKsOxgCL0B/w960-h540-no/DSC02343.JPG

  367. pombocek
    14 czerwca o godz. 9:38

    I to właśnie przedsiębiorstwo, ci jego funkcjonariusze, od dawien dawna siedzą i rządzą łbami.

  368. @mag
    Kosciól nie odpuszcza, sama wiesz, jak potrafi drążyć w swojej sprawie. Podesłałam Ci zdjęcia tego monumentu; sama przyznasz, że jest to ogromna budowla, nijak nie przystająca do terenu, ani do współczesności,z równie dziwacznie wyglądająca figurą, którą Tanaka porównał do obrazka z motaniem włóczki. Towarzystwo popierające i dążące do „odbudowy” tego koszmaru ma na pewno teraz sprzymierzeńca w postaci Antka, ale i przeciwników a Prezydentem Poznania, p. Jaśkowiakiem i społecznością miasta, która w prawie 90 % NIE CHCE tego pomnika.(robiono jakiś sondaż, czy badania, ale dość wiarygodne, jesli idzie o przekrój społeczny) Dzis Jezusiczek Macierewiczowy słuzy głównie jako atrakcja turystyczna i do zrobienia selfie.
    Niestety, Komitet zapowiada wyprodukowanie medalionów z tego pomnika i jeszcze jakiegoś napisu,tak, żeby tylko pozostała budowa potworka.
    Między nami mówiąc, cieszę się, że ta zwalista budowla nie jest juz w krajobrazie miasta. Można mieć sentymenty do roznych miejsc i obiektów naszej młodości, nawet poświęconych jakies okazji ważnej w zyciu miasta i jego społeczeństwa; kiedyś, ale juz ze 40 lat po wojnie, w okolicach 1995 roku przywrócono w Poznaniu figurę z pomnika Ułana, ale sama kolumna przetrwała. Pomnik ma bardzo dobre proporcje,jest urokliwy i ma swoje stare przedwojenne miejsce na ul. Ludgardy. Co innego z tym potworkiem…
    ach, znów sie rozpisałam….

  369. ozzy
    14 czerwca o godz. 10:05

    Ozzy z mojego umiłowanego czysto platonicznie kraju, nic bym nie powiedział o kapłaństwie kobiet jako ateista, bo u mnie w domu mogłoby nie być różnicy między baba a chłopem, gdyby nie to, że jest. Różnicy w obowiązkach, ma się rozumieć, jako że od dziecka robię wszystko, co tradycyjnie damskie i tradycyjnie męskie, z szyciem na maszynie włącznie – tylko telewizora nie naprawię. Na szczęście 50-kilogramowy stary panasonic się nie chce psuć – może przez to, ze tylko żona ogląda. Ale żona ma silną motywację do sprzątania i gotowania, więc jej na stare lata pozwalam, bo mnie się nie chce. Sam czasem się na coś szarpnę: placki kartoflane, placki z razowej żytniej mąki, sałatka z pokrzywy, mleczu, grzyby, pieruńsko silny kompot z malutkich dzikich jabłek, mirabelek, tarniny. U kobiet jest silna opiekuńcza motywacja, dlatego chłop, kiedy już zapoczątkował dzieci, mógłby właściwie, wzorem trutnia, po angielsku zniknąć. Oczywiście, jeśli kobiety chcą być kapłankami, chętnie je na to namaszczę.

  370. pombocek
    14 czerwca o godz. 11:19

    O!!!! serdecznie dziękuję!!!!
    wiesz, nie przypuszczałam, że buki bez liści są takie…dostojne.
    I te piękne szarosrebrne konary, w niektórych ujęciach naprawdę da się je porównać do nagiej kobiety…
    sama aleja zimą czy późną jesienią też wygląda nieziemsko….
    Jeszcze raz duża buźka 🙂

  371. Pombocek, cieszy mnie to, że gdzieś tam chodzi sobie po ziemi Pombocek, obserwuje i utrwala, co widzi, dokumentuje, by mieć obraz na dłużej niż chwilkę przed oczy. Bo moja idea dotycząca fotografii jest mocno podobna – obserwować, rejestrować, utrwalać, patrzeć na jedno i drugie (real i zdjęcie) cieszyć oko. Drzewa są wdzięcznym obiektem, rzadko fotografowanym, bo dla większości zjadaczy chleba są nieciekawe, ponieważ są wszędzie, są oczywiste.
    Otóż w twoich tendencjach znalazłem zbieżność do moich. Ja również obrabiam fotograficznie drzewa, jakie się da, przez cały rok, poza sezonem te bezlistne, konarowe, gęstogałązkowe, na wiosnę z zielonymi pąkami i maciupkimi listkami, w szczególe i w ogóle, ze światłem z tyłu, z boku i z kontry, na tle nieskalanego błękitu, na tle chmur, przed deszczem i po deszczu. Zawsze są inne. Nieskończoną wizję tworzą.
    Pzdr, TJ

  372. Minister Sportu i Federacji Pilki Noznej Rosji Witalij Mutko wezwal kibicow rosyjskich, azeby
    „podporzadkowali sie fran. wladzom porzadkowym”

  373. Tobermory

    Tobermorku, dziękuję za piękno. Łodziarz jestem ze szkół, a widzisz na tym cudzie elbląsko-ostródzkim nie byłem. Może się uda przed odejściem do krainy wiecznych wód i zieleni. Zdumiała mnie jedna aleja, bo wiosenne drzewa na pierwszym planie wyglądają na dęby, a takiej alei jeszcze nie widziałem. Bądź pozdrowiony, Włóczykiju z paparatem.

  374. tejot
    14 czerwca o godz. 11:40

    No to moje uszanowanie, tejocie – rozumiemy się.

  375. mag
    14 czerwca o godz. 11:37

    Cud, mag, ten Świteź, tylko jak się tam dostać, żeby kleszcze nie wychlały
    wszystkiej krwi? Bo lasy, widzę, liściaste, kleszczowe. Pruję wymieniać kran na działce, choć znów pada. Hasta la vista.

  376. @pombocek
    14 czerwca o godz. 11:53
    Dziękuję za uznanie. Twoimi obrazkami inspirujesz mnie do grzebania w pamięci i archiwum, bo i ja drzewnym „fetyszystą” jestem, i to od wczesnego dzieciństwa.

    To są dęby pod Sztynortem.

  377. Tobermory
    14 czerwca o godz. 11:36
    Chcecie aleje mazurskie?

    Mój komentarz
    Uznanie za reportaż z Mazur. Bardzo ładnie opowiadają te fotki – z marszu, ale w zatrzymaniu, w zastanowienu. Jak bym tam był i przystawał by się przypatrzeć.
    Pzdr, TJ

  378. Tobermory

    Nie wytrzymałem, Tobermorku, i jeszcze przed wylotem zerknąłem na mapę Mazur, żeby półwysep, gdzie Sztynort, przypomnieć. Nic, cholera, już z trasy nie pamiętam, bo „Hanką Sawicką”, na której byłem miesiąc, jedździliśmy regularnym kursem do Rucianego, a „Marcelim Nowotką”, gdzie robiłem za pomocnika mechanika, woziliśmy wycieczki, gdzie chciały, więc i do Węgorzewa parę razy się trafiło. Raz nawet mechanik nie mógł jechać, więc byłem główny szef od silnika. Nawet przed Węgorzewem wymyśliłem drobną niby awarię pompy wtryskowej (choć gdzie tam pompom do awarii), żeby kapitan i załoga zobaczyli, jaki to ze mnie fest mechanik, że dał sobie jednak radę. Ale półwyspu za cholerę w oczach nie widzę. Pamiętam tylko, że w lewo od trasy, gdzieś w okolicy Królewskiego Rogu – może i na jeziorze Dobskim – była wyspa kormoranów i czasem zbaczaliśmy z trasy i podjeżdżaliśmy pod nią, żeby strzelić jedną-dwie rakiety, żeby pasażerowie mieli widowisko, jak się kormorany z drzew zrywają, durnie. Znaczy, my – durnie, nie kormorany.

  379. hej

    oto lasy bukowe z moich okolic urlopowych
    http://mytrips.se/tag/bokskog/

    : ) pozdrowienia

  380. Przeszwendałam się po tych jeziorach tam i z powrotem kilka razy, ale nic nie pamiętam bo za mechanika robiłam jak miałam 5 lat i spławiałam drzewo wraz załogą holownika Mamry bodajże. Najbardziej kochałam maszynownię i jak tylko im pyrdek ginął z oczu to szukali w maszynowni – i znajdowali. Do dziś lubię zapach smarów, oleju napędowego i towotu. Zboczenie takie. 🙂

  381. @tejot
    14 czerwca o godz. 12:22

    Dzięki za miłe słowa 🙂
    Gdybyś chciał więcej wrażeń z moich przystanięć, to pod moim nickiem zamieszczam co jakiś czas odsyłacz do co nowszych.
    Niedawno pokazywałem majówkę tegoroczną, również z bukowym lasem
    https://goo.gl/photos/DZ31q8taFrhfMYAAA

    Buki są fascynujące o każdej porze roku, ale najbardziej wiosną, z pierwszą delikatną zielenią, a potem jesienią, gdy płoną kolorami na górskich zboczach
    https://lh3.googleusercontent.com/-IaOnVifNfpE/UmmJk99EI4I/AAAAAAAAL54/KtZr88i0qq8dImEftl_bMsB-0OJtkNS6QCCo/s1024/DSC_6965.jpg

    @pombocek
    14 czerwca o godz. 12:41

    Ja tam byłem dopiero jeden raz w życiu 🙁

  382. @tejot
    14 czerwca, g.11:40
    A mnie cieszy, że jest taki tejot – siła spokoju, który w każdej spornej sprawie cierpliwie, wnikliwie, z żelazną logiką tłumaczy nawiedzonym, że są w mylnym błędzie.
    Nie zrażają go nawet marne wyniki jego nieustającej misji objaśniania, że np. lądowanie w gęstej mgle na prymitywnym lotnisku grozi wyłącznie śmiercią., a ziemia jest jednak okrągła.
    Chwała tejotu!

  383. @pombocek
    Byłam nad Świtezią w 2001 (jak również w Nieświeżu i Nowogródku, a także w Mirze i Grodnie) i kleszczy w chaszczach jakoś nie pamiętam.
    Są przeca różne środki na nie, a dojechać na Białoruś nietrudno i tanio.
    Zamek w Mirze był wtedy w stadium rewitalizacji, ale częściowo udostępniony do zwiedzania. Akurat odbywał się tam turniej rycerski, na który zjechały historyczne grupy rekonstrukcyjne, m.in. z Petersburga i Wilna.
    Gospodarze występowali w barwach (proporczyki i ubiory) Rzadziwiłłowskich. Niestety, turniej się opóźniał, bo uczestnicy czekali… na przybycie potomka księcia Radziwłła, który miał dojechać z Gdańska, a nasza grupa krakowska (załapałam się z przyjaciółmi z Zakładu Konserwacji Zabytków św.p. prof. Zina) musiała ruszać dalej.

  384. mag
    14 czerwca o godz. 13:16
    @tejot
    14 czerwca, g.11:40
    A mnie cieszy, że jest taki tejot – siła spokoju, który w każdej spornej sprawie cierpliwie, wnikliwie, z żelazną logiką tłumaczy nawiedzonym, że są w mylnym błędzie.

    Mój komentarz
    Mag, pożartuję sobie.
    Nie jestem siła spokoju, jestem grandziarz, jajcarz, narwaniec i gwałtownik. Rusza mnie wszystko, co odmienne, nie nazwane, bezimienne, czy to ciemność, jasność, blask, na głowę wojownika kask i hajda w pole na szermierkę, na wojenną poniewierkę, luksus łupów, niewygody, na zajazdy i podchody, zaspokoić zwycięstw głody, by zrozumieć w mylnym błędzie, że w bilansie zero będzie .
    Pzdr, TJ

  385. Tobermory
    14 czerwca o godz. 13:16

    Mój komentarz
    Obejrzałem z przyjemnością i uznaniem Twoje chwytanie świata w obiektyw w każdym zakątku i szczególe .
    Pzdr, TJ

  386. tejot
    A juści! Nie ze mą takie numery.

  387. @ozzy

    Ten Szprygin, to taki kieszonkowy faszysta, ktorego diadia Wolodia skads wytrzasnal i postawil na czele tej ichniej „federacji” kibolskiej. On zalatwil porozumienie miedzy kibolami roznych klubow, ze jak gra Sborna, to oni sztame trzymaja przeciw innym.

    Zamieszki w Marsylii zostaly profesjonlnie zorganizowane, co widac po liczbie ofiar. Ruscy byli wyposazeni m.in. w teleskopowe palki i inna bron poza biala.

    Z tego autobusu w Cannes aresztowano 5 kiboli. Reszta zarzadala zeby przyjechal ambasador, bo konsul im za malo.

    Francusa policja byla poczatkowo zaskoczona, ale zdaje sie, ze sie juz pozbierala i sciaga posilki na mecz Rosja Czechy.

    Analitycy uwazaja, ze te „goscinne wystepy” sa pokazem zamoznosci z jednej strony, bo stac ich zeby jezdzic po europie, z drugiej strony gra element konkurencji, bo chca odebrac anglikom palme pierszenstwa, jako najgrozniejszych kibicow.

    Brakuje jeszcze tylko, zeby „nasi” sie wlaczyli. Co mam nadzieje sie nie stanie w tym roku, bo „nasi” sa chyba bardziej przeciwko sobie nawzajem i sa niezdolni do zawarcia ugody skierowanej przeciwko innym.

  388. ********

    14 czerwca, dzisiaj, godz. 18.00

    „Co z ta Polska?” spotkanie z ADAMEM MICHNIKIEM /live-online w GW
    z teatru Korez w Katowicach

  389. @lone

    jak podaje Interfax/RU – tylko czworka kiboli ma byc deportowana.
    Francuskie sily porzadkowe chca dzialac dyskretnie ze wzgledu na charakter imprezy –
    w innym przypadku sa bardzo skuteczni (bija a pozniej pytaja).
    Zlatan Ibrahimowicz, kapitan repr. Szwecji ostro skrytykowal gre wlasnej druzyny (zreszta jemu wszystko mozna)

  390. ???

    Brak zawodowej kwalifikacji kompensowala bezgraniczna lojalnosc. A moze tak:
    pisarz musi publikowac. Istnieje szczelina miedzy sumieniem a podloscia. Koniecznie trzeba sie w nia wcisnac.
    Kiedys Ford swietnie powiedzial o dziennikarzach: „uczciwy dziennikarz sprzdaj sie tylko raz”. Pewien rosyjski pisarz emigracyjny w USA, z tzw. trzeciej fali lat, mowil ze w dziennikarstwie sa punkty skupu, komisy, a nawet pchli targ. Mozna by rzec, ze handel
    z drugiej reki idzie pelna para.
    „Po komunistach najbardziej nienawidze antykomunistow” – wyznal onego czasu Siergiej Dowlatow

  391. Zamiast podniesc skladke zdrowotna PiSlamisci maja „plana” dowalenia gminom, ktore jak pamietamy sa wciaz w rekach PO i PSL.

    Niejaki Radziwill co robi za ministra od zdrowia sie wygadal, ze jak jakiemus szpitalowi brak kasy to sie gmina, czyli lokalna spolecznosc bedzie dokladac.

    Technicznie to sie nazywa „dwie pieczenie na jednym ogniu”, czyli dowalic samorzadom i na nie zrzucic odpowiedzialnosc, jednoczesnie pokazujac, ze PiS zalatwil problem braku pieniedzy w sluzbie zdrowia, czym sie oduwa odpowiedzialnosc z siebie… Ladne, prawda?

    http://www.se.pl/wiadomosci/polityka/szokujacy-pomysl-ministra-zdrowia-szpitale-tylko-dla-bogatych_850830.html#comment-2727732380

  392. @konstancja
    14 czerwca o godz. 11:36

    Zostać pomylonym z Tanaką to honor, ale skojarzenie z przewijaniem włóczki było jednak moje 😎

    Reprezentacja rosyjska zdyskwalifikowana z zawieszeniem (do następnej burdy), jest szansa, że brytyjscy chuligani nie stracą tytułu najgorszych.

    – Co panu się najbardziej podoba w tym sporcie?
    Gwiazda futbolu:
    – Granie jest piękne, pieniądze są OK, ale najwięcej przyjemności sprawia mi świadomość, że 20 milionów widzów patrzy, jak się drapię po jajach 😎

  393. ozzy
    14 czerwca o godz. 14:54
    „Co z ta Polska?”
    ………………………………………………
    Oto ona (Polska) – dzisiaj:
    Na drugim miejscu znalazła się Platforma Obywatelska (17 proc.), dla której poparcie nie zmieniło w stosunku do sondażu z maja.

    Jedna czwarta badanych (26 proc.) zdecydowanie, a 34 proc. z wahaniem (!) potwierdziło gotowość wzięcia udziału w wyborach do Sejmu, gdyby miały się one odbywać w najbliższą niedzielę. Wśród pozostałych – 15 proc. osób mówiło, że raczej by nie poszli, 18 proc., że na pewno by nie poszli na głosowanie, a 7 proc. wahało się czy iść, czy nie iść do głosowania.
    I to by było na tyle.

  394. zezem
    14 czerwca o godz. 18:27

    Nie lam sie, to jest „badanie” TNS, dawniej OBOP, czyli ciagle „rzadowej” f-my … (lol)

  395. A tymczasem we Francyji, tameczna policyja zbadala zapisy monitoringu i ustalila 40 kolejnych rosyjskich „orlow Putina” do aresztowania. JAk ich wylapia to angielscy kibole nie straca palmy pierszenstwa…

    Co najmniej do czasu starcia z naszymi kibolami, ktore moze miec miejsce, gdy sie zasypie w Polsce podzialy, co jak wiemy nie nastapi zbyt szybko, jako ze prezes ze swoim PiSem dokladaja wszelkich staran, zeby sie poglebialy, a nie zasklepialy.

  396. Kazdy Sawka jest dobry. Mnie rozsmieszyl ten z „ksiundzem hetero”, wyznanym w malzenskiej loznicy. Taka spowiedz „a’rebours”.

  397. Zezem
    Ja po prostu nie wierzę, że naród jest aż tak zdurniały i bezmyślny.
    Wystarczy przelecieć się po necie, by (oddzielając klasyczny hejting „zawodowy”) przekonać się, że ludzie jednak analizują fakty, odrzucają prymitywnie bezczelną proagitkę np. w TVP, co skutkuje dramatycznie niską oglądalnością (pomijam obecne mecze piłki nożnej), bo po prostu widzą i słyszą to, co widać i słychać.
    Jeśli de facto ok. 19 % „suwerena” (35 % tych co raczyli ruszyć tyłek i pójść na wybory) popiera nadal dobrą zmianę, to skąd się wziął tak liczny KOD nie tylko w Warszawce?
    Coś tu nie gra z tymi sondażowniami.

  398. @pombocek
    https://www.google.pl/?client=firefox-b-ab#q=rz%C4%85snik+youtube&gfe_rd=cr
    Kliknij na pierwszy filmik z ptaszkiem na gałęzi (data 28-11-2015).
    Są tam pięknie pokazane od strony przyrodniczej okolice nadnarwiańskie, wśród których zażywam wytchnienia od skrzeczącej barbarii.
    Od rzeczonego gminnego Rząśnika do mojej kolonii nadnarwiańskiej jest ok. 10 km. szoską wśród pięknych łąk, gdzie pasą się różnokolorowe krowy.
    Jadę tam za kilka dni.

  399. Dzisiaj w Sztokholmie odbyla sie na Sergels Torg manifestacja solidarnosciowa z rodzinami ofiar z Orlando a jednoczesnie przeciwko dyskryminacji osob LGBT. Przemawial premier
    Szwecji Stefan Löfven.

  400. Oto banalny dowód, że natura da sobie z człowiekowatymi radę i ani święty Kręty nie pomoże.

    https://lh4.googleusercontent.com/-2J19xIGGq24/V2BGmQvWODI/AAAAAAAAIfg/fJOScX2LRoAkzCKPCwVkufoiAlbd209NwCL0B/w960-h540-no/DSC02375.JPG

    A to drugi dowód: niemetaforyczny baran, odwrotnie niż metaforyczny, patrzy prosto w oczy. Nie potrzebuje honoru, wstydu, odwagi, bogów – jest prostolinijny jak ja i nie ma niczego do ukrycia. Chyba że to owca.

    https://lh4.googleusercontent.com/-coIIknpmKVo/V2BGmllgolI/AAAAAAAAIfg/z-_kc10LgOcb9tCUiCWbpYkB0wffFQz9QCL0B/w960-h540-no/DSC02380.JPG

    Trochę dziś się pochodziło po Jamnie. Wiosnę i wczesne lato przeżywam wszystkimi zmysłami jak niesamowite święto.

    https://lh4.googleusercontent.com/-Ij0cStxhOgE/V2BGmrL8k2I/AAAAAAAAIfg/zhmtQct4948ZkSEgCM5gKIVfMjH8UXQBACL0B/w960-h540-no/DSC02383.JPG

    Cmentarz ewangelicki w Jamnie. Kompletnie zapuszczony i pewnie rozkradziony, jeśli były nagrobki z cenniejszych materiałów. Ale parę dni temu jechałem tu widoczną ścieżką rowerową i jacyś ludzie coś przy cmentarzu pletli z wikliny. I proszę: płot upletli.

    https://lh4.googleusercontent.com/-oIg9Jog1D9c/V2BGm_glzeI/AAAAAAAAIfg/X_FaeSAB2qgl-vISj7L8Iwo3-Qwmej5hgCL0B/w960-h540-no/DSC02386.JPG

    Jak już tak optymistycznie, to jeszcze jedno z tego cmentarza. Nie istnieją we mnie żadne wysokie tony, patosy, alegorie, metafory ni symbole. Ale kiedy widzę coś takiego, nie umiem nie pochylić głowy, choćby w myślach. Dobrzy ludzie przytargali ten kamień.

    https://lh4.googleusercontent.com/–iSo3BXCyGc/V2BGnZm2UxI/AAAAAAAAIfg/dJgFpPRHD28pFIrBHxZm40YGTiCBYN_8ACL0B/w960-h540-no/DSC02387.JPG

  401. mag
    14 czerwca o godz. 20:00

    Mag, dziękuję bardzo za pamięć. Coś niesamowitego mi podrzuciłaś. Okropnie bogata przyrodniczo kraina. Niestety, oglądnąłem tylko trzy minuty. Z szesnastu powodów potrzebny mi internet mobilny, a nie stać mnie równocześnie na stały. W związku z tym muszę stale mieć oko na bajty. Dwudziestodwuminutowy film zeżre mnie do ostatniej kosteczki. Wielka przyjemność i przykrość, mag. Dziękuję i przepraszam. Teraz rozumiem, że jak dajesz w te rejony nogę z Warszawy, to ani się nie oglądniesz.

  402. @pombocek
    14 czerwca o godz. 20:39

    Patrzy prosto w oczy, a w z tyłu głowy już jej się kluje rozbójnicze wymuszenie 🙄
    https://lh3.googleusercontent.com/-Sx_MmtTti1M/SrtWIbDjz2I/AAAAAAAAJGU/nZf4kuAopFsFzJtlEMx7964sAVtxpJVGgCCo/s912/DSCN9146.JPG

    Cmentarze poniemieckie zostały rozkradzione w latach 70. Była jakaś akcja „polonizacji” i wtedy poznikały bez śladu wszystkie granity i marmury, a większość grobów zrównano z ziemią.
    Pamiętam, że doznałem szoku odwiedzając cmentarz w rodzinnej miejscowości po tej akcji.
    Przez ca 30 lat po wojnie chowano ludzi w wolnej części poniemieckiego cmentarza, wyznaczono też spory kawał przylegającego pola na rozszerzenie „polskiej” części, z dreszczykiem przechodziło się w wieczór Wszystkich Świętych wąską ścieżką przez zdziczałą niemiecką część. Czasem zapaliło świeczkę na pokrytych bluszczem nagrobkach…
    A potem zrobiło się nagle miejsce pod wiekowymi lipami…

  403. Tobermory
    14 czerwca o godz. 18:04

    stokrotne przeprosiny za przypisanie innemu panu też na T Twoich zasług.
    juz przysypana pyłem z remontu posypię jeszcze głowę popiołem( skąd go wziąć?)

  404. @Konstancja
    14 czerwca o godz. 21:04
    Zaraz tam zasług 🙄 😉
    Nie posypuj się niczym, bo pylica jest dla zdrowia bardzo niebezpieczna.
    Mam nadzieję, że remontując używasz maseczki.

  405. Tobermory
    14 czerwca o godz. 21:07
    a większość grobów zrównano z ziemią.
    …………………………………………………………………….
    W 1945r. morze wyrzuciło na brzeg zwłoki niemieckiego żołnierza.
    Miejscowa ludność pochowała go w w nadbrzeżnym lesie,zaraz za wydmami. Grób do dzisiaj jest pielęgnowany, czasami zapala się tam świeczkę…. Może dlatego ,że to inny sort , ci miejscowi…

  406. już sie wyremontowałam, teraz tylko sprzątanie. Też nie lubię!odkurzacz się wylączyl, mial dość, ja też się wyłączylam.
    …………………………
    Przyznam, że dopiero od kilku lat fotografuję obiekty przyrodnicze, Gdy byłam ostatnio na Mazurach nie miałam cyfrowego aparatu, toteż z lubością gromadzę Wasze wspomnienia utrwalone (już nie na kliszy! świat się zmienia!) w pamięci karty graficznej.
    Czuję się przy tym tak, jakbym tam i owam była.

  407. Tobermory
    14 czerwca o godz. 21:03

    Uożonokimono, Tobermorku, toż to najczystsza krzyżówka konika polskiego z owconutrią!

  408. 🙂
    A oto moje okolice, niedaleko stad mieszkam (300 m – 400m) – duzo malych jeziorek.
    http://www.kanotpoolen.se/

  409. @ozzy
    14 czerwca o godz. 21:29

    Okolice Göteborga? Piękne miasto.
    Pamiętam wrażenie niesamowitych białych obłoków płynących dziwnie nisko po błękitnym niebie, poza tym skały i las.
    Jak tam z komarami?

  410. Ozzy
    Raz tylko byłam w Goteborgu przez 3 dni (mieszkałam na waleta w jakimś akademiku), i spodobał mi się bardziej niż Sztokholm.
    Pamietam jak oglądałam oglądałam panoramę miasta pod wieczór z jakiejś góry. Widać było również port w morzu świateł.
    Co to mogła być za góra? Wysoka! W jakiej dzielnicy?

  411. Skoro o cmentarzach ewangelickich mowa: 2 maja 2016 roku zwiedziłem
    taki zaniedbany cmentarz na obrzeżu Puszczy Kampinoskiej, w Dziekanowie
    Leśnym, jeszcze po drugiej wojnie nazywał się Dziekanowem niemieckim, jeszcze
    tam niemieccy rolnicy mieszkali, było tam 14 gospodarstw rolnych, zezwolenie na osiedlenie otrzymali od króla Stasia Poniatowskiego.
    Cmentarz , który zwiedzałem był pozamiatany, dwa nagrobki odnowiono,
    na wielu zachowanych płytach nagrobnych dało się odczytać napisy, niemieckie,
    z datami urodzeń z XIX wieku. Na 12 maja była zaplanowana wizytacja cmentarza przez niemieckiego ambasadora.

    Warszawiakom wspomnę, że jest ten cmentarz przy trasie na Gdańsk, zaraz za siedzibą PAN, 25 km od Pałacu Kultury.

    Jeszcze ciekawostka: teren zamieszkały przez osadników niemieckich, do dzisiaj
    ma swój ślad, przez środek biegnie droga, prosta jak drut, o właściwej szerokości,
    z chodnikami, odwodnieniem. U Polaków w sprawie drogownictwa panowało bezhołowie i panuje do dzisiaj, na drogi pozostawia się niewielką przestrzeń, są wąskie, nieprzejezdne.

  412. @Wacław1, z godz. 22:19
    Trochę przekłuję ten balon zachwytu nad niemieckimi osadnikami w okolicy na zachód od Warszawy. Osiedlali się podobnie jak inne nacje i wcale się nie różnili od osadników innych (także rodzimych, co zrozumiałe) nacji. Świadczą o tym dworki i gospodarstwa – od graniczących z Warszawą Lasek, poprzez Borzęcin, Ołtarzew, Święcice, Pilaszków, po miejscowości obrzeża Puszczy Kampinowskiej. Wszystkie one mogą się równać zamożnością i gospodarką z niemieckimi. Podobnie jak Komorów, Podkowa Leśna i wiele innych miejscowości. Plany zagospodarowania tych miejscowości, wyrysowywane dla nowych osiedli (zasiedlanych przez fornali majątków, które przytoczyłem) to były ulice liczące około 12 metrów szerokości i parcele – po około 2 tys. metrów). Nie będę się wdawał w szczegółowe dywagacje, ale wystarczy pojechać do Komorowa, Podkowy Leśnej, Ołtarzewa, Borzęcina, aby zobaczyć jak różni się przedwojenna urbanizacja tych terenów, w porównaniu z PRL-owską, w której – faktycznie, jak piszesz – panuje do dzisiaj bezhołowie, na drogi pozostawia się niewielką przestrzeń, są wąskie, nieprzejezdne.

    Aha. Osadnicy niemieccy, którzy osiedlali się od kilkuset lat na tych terenach (nie tylko za czasów Stanisława Poniatowskiego), a którzy w latach 1933 – 1939 wykupywali masowo (często przepłacając) ziemie w okolicach od Kampinosu do Ołtarzewa, czyli na „końcówce” trasy od Berlina do Warszawy, w roku 1939 stanowili tzw. piątą kolumnę nazistowskich Niemiec. Po zdobyciu (nie bez ich udziału) Warszawy w 1939 roku, stanowili donosicielskie zaplecze dla Gestapo; przygotowywali listy proskrypcyjne, denuncjowali Żydów i śledzili sąsiadów, którzy udzielali schronienia partyzantom z grupy „Obroża”.

    To łyżka dziegciu, którą w Twoją beczkę niemieckiego miodu wlewam, Wacławie. A w ogóle pozdrawiam, nimfom kampinowskim dziękując, że nie uraczyłeś nas drem Kwaśniewskim.

  413. Kampinos – kampinoski

    Kropelka dziegciu 😉

  414. @mag
    14 czerwca o godz. 22:13

    Może to był Ramberget?
    Całe 87 metrów 😉
    https://cdn3.cdnme.se/cdn/9-1/387801/images/2009/dsc_0009red_46330313.jpg

    W Göteborgu są fajne muzea (np. morskie z łodzią podwodną i innymi statkami) i akwarium warte zwiedzenia. To było pierwsze w moim życiu, takie wielkie.

  415. Tobermory za kampinoskiego dziegciu porobił kropelkę.
    Nimfę w wysokim „w” w oszybki umazał uszczelkę,
    po czym jak uipierd…pst… perfektliwiec abrus precatorius
    złożył śnięte rączęta w świętym perfectorius.

  416. Jużem tuszył, że zasnął anumlik i chrapom
    Łosia na podobieństwo drżą mu nozdrza srogo
    A on mi z modligroszka różaniec tom łapom
    Na krtań rzucił i dusi, i dociska nogą 🙁

  417. Ewa-Joanna (14 czerwca o godz. 8:42)

    „przeryłam te stenogramy sejmowe i nic takiego tam nie znalazłam. Owszem, odbyło się pierwsze czytanie i przekazano projekt komisji.”

    Tez przerylem. I tez malo co znalazlem. To tylko zarejestrowalem

    http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/951059,sejm-przeciw-odrzuceniu-projektow-ustaw-o-tk-autorstwa-pis-i-psl.html

    „Do prac w komisji trafił wcześniej trzeci projekt ustawy ws. TK, zgłoszony przez KOD jako obywatelski.”

    Zaintrygowany enigmatycznoscia powyzszego anonsu, przeciez z GieWu pochodzacego, wykonalem telefon do znanych mi „Zrodel” w W-wie. Oto co uslyszalem

    – Projekt KODu zostal przeglosowany przez Sejm, w PIERWSZYM czytaniu, na przejscie do nastepnej rundy. Rzeczywiscie, stalo sie to dzieki glosom PiSu. Gdyby nie glosy PiSu, obywatelski projekt ustawy nie zostalby przeglosowany. PiS ma wiekszosc w Sejmie.
    – PiS pozwolil sobie na te wielkodusznosc tylko dlatego, ze KODowski projekt ustawy o TK mogl zaistniec w Sejmie tylko i wylacznie jako ‚obywatelski’. KODu bowiem w Sejmie nie znajdziesz. A sejmowe propozycje ustaw tzw. obywatelskie – czyli sieroty nie majace zadnych swoich poslow do glosowania na nie – maja szanse na stanie sie prawem dokladnie takie same same jak kule sniezne maja szanse na przetrwanie lotu przez pieklo.
    – PiS te obywatelska inicjatywe KODu uwali podczas ktoregos z nastepnych czytan. I przepcha swoja propozycje ustawy jako ze ma WIEKSZOSC poselska.
    – enigmatycznosc medialna wiadomosci o PiSie glosujacym „za” KODowska propozycja ustawy o TK wynika glownie z faktu zadnego RZECZYWISTEGO znaczenia tej propozycji. To takie nastepne Niderlandy, czy inne Inflanty, wystawione na sprzedaz przez Zaglobe

    Ta Lena Bialkowska z DONOSOW. Ona lubi wpuskac ludzi w maliny. No i chwala jej

  418. anumlik
    nie wiem jak to jest pod Warszawa, ale na Mazurach dosyć długo wyraźnie było widać granice między Niemcami a Polską. Nie wiem jak teraz.

  419. Orteq,
    wiem, że nie ma znaczenia. Ale manipulacja informacja, nawet o niewielkim znaczeniu, ma znaczenie. A ona wyraźnie napisała, że PO i PN były przeciw. Czy ja się mylę?

  420. Dodatkowe wyjasnienia. Wyjasniajace to i owo

    „PO i Nowoczesna pomimo zgłoszonego przez przedstawicieli Komitetu Obrony Demokracji projektu głosowali przeciwko jego skierowaniu do pierwszego czytania. Tymczasem lider Nowoczesnej Ryszard Petru na antenie radiowej Trójki wsypał Mateusza Kijowskiego z KOD. Okazuje się, że Kijowskiemu najwyraźniej wcale nie zależało na dalszym procedowaniu projektu. Nie mógł go jednak wycofać z sejmu, żeby nie wywoływać awantury – podpisy pod projektem złożyło bowiem wielu obywateli. Jedynym rozwiązaniem okazała się próba zablokowania dalszych prac nad projektem.”

    Noo. Autor projektu ustawy o KT, niby Mateusz Kijowski, tak jakby wycofywuje sie z tego autorstwa. Kulisy negocjacji z liderem Komitetu Obrony Demokracji zdradził właśnie sam Ryszard Petru:
    “ – Ustaliliśmy to z KOD-em że będziemy głosować przeciwko. Rozmawialiśmy z Mateuszem Kijowskim. KOD nie mógł wycofać tej ustawy, bo była to ustawa podpisana przez obywateli. Kijowski mówił, że jej procedowanie ma być zasłoną dymną dla ustawy PiS. I ustaliliśmy, że będziemy głosować przeciwko. Problem polega na tym, że [chociaż] ustaliłem to z Kijowskim, to nie do wszystkich informacja dochodzi”

    Cus mam takie wrazenie, ze KOD za daleko nie zabrnie. Co oznacza, ze konca PiSu nikt nie ujrzy w tunelu. Jedynie nadjezdzajacy z naprzeciwka parowoz sie pojawi. I rozjedzie wszystko co mu na drodze wyskoczy

    Parowoz to lokomotywa. Ciezka, ogromna. Guano z niej splywa. A co Leszek Miller powiada w tOmacie?

    „Leszek Miller, były szef Sojuszu Lewicy Demokratycznej, krytykuje Komitet Obrony Demokracji od pierwszych dni jego istnienia. Choć Miller nie do końca zgadza się z polityką rządu Beaty Szydło, to o KOD wyraża się w sposób bardzo negatywny.”

    http://newsweb.pl/2016/05/24/miller-o-kod-na-litosc-boska-co-to-jest-falsz-i-hipokryzja/

    No i tak trzymac, Lesiu. Rozlozyles jedna partie na czynniki pierwsze, czas na rozlozenie nastepnej.

    To co rozkladamy tera? PiS? PO? Dla mnie to adna chujnia

    Nowoczesna tez juz czas ustawic w dwuszeregu. Ona sie wysforowala przed PO!

    Czas na uwalenie tego nowego guana nowczesnego. Choc przegrywajacego z guanem kaczym, to jednak wciaz przegrywajacym. Daloj z taboj, daragoj gieroj!

    Glosuje za uwaleniem kaczoobornika.

  421. Tobermory
    14 czerwca o godz. 21:07

    Ale jest coś bardzo zdrowego do posypywania; papież-łupież.
    Zalecane od dziecka poczęcia. Od porodzenia – obowiązkowe.

  422. Tobermory
    14 czerwca o godz. 21:07

    To rzecz ciakawa: w czym Ci sie Goteborg bardziej podobał niż Sztokholm?
    Z perspektywy mojego widzenia, wydaje mi się bardziej „wodnisty”, tzn. jest bardzo obszerny akwen wodny rozdzielający dwa brzegi miasta.
    Sztokholm ma więcej wysp, woda gęściej utkana lądem, a ląd – wodą.
    Mnie się oba miasta bardzo podobają, każde na nieco inny sposób.
    W Goteboru bardzo ciekawie zrealizowano nową część miasta, nad wodą, w miejscu dawnego przemysłu. Zabudowa jest nienapięta, nieprzegęszczona, łatwo dostepna, w skali, jest bezpośredni kontakt z wodą, bardzo fajne nabrzeżne promenady i mnóstwo życia na wodzie.
    Dałby Bug, żeby na Wiśle w Warszawie było choć trochę czegoś takiego. Oraz w innych nadwiślańsko-nadrzeczno-nadmorskich suchych miastach polskich.

  423. tejot
    14 czerwca o godz. 14:01

    „Nie jestem siła spokoju, jestem grandziarz, jajcarz, narwaniec i gwałtownik. Rusza mnie wszystko, co odmienne, nie nazwane, bezimienne, czy to ciemność, jasność, blask, na głowę wojownika kask i hajda w pole na szermierkę, na wojenną poniewierkę, luksus łupów, niewygody, na zajazdy i podchody, zaspokoić zwycięstw głody, by zrozumieć w mylnym błędzie, że w bilansie zero będzie .
    Pzdr, TJ”

    Byłoby to dosyć niezwyczajne, jakbyś tak wziął i swoje grandziarstwo, narwwaństwo, w dodatku z gwałtownictwem wziął i tu przedstawił.
    Co mi się wydaje trudne do tu przedstawienia.

    Że w bilansie zero będzie, to niekoniecznie. Uważasz, przestrzeń się coraz bardziej rozszerza.

  424. Tanaka
    15 czerwca, g.8:06
    Tym razem Ty pomyliłeś mnie z Tobermorym (co niezależnie od kontekstu odbieram jako komplement).
    Myślę, że Goteborg podobał mi się bardziej od Sztokholmu, bo… akurat byłam bardzo zakochana w facecie, z którym spędziłam w G. pamiętne trzy dni.
    Może i dlatego ta góra, z której wysokości podśmiewał się Tobermory, wydawała mi się niezwykła, ale panorama miasta była istotnie piękna.

  425. @Tanaka
    15 czerwca o godz. 8:06

    Mag ci już wyjaśniła, a moje zdanie o obu miastach jest podobne do twojego, Sztokholm uważam za jedną z najpiękniejszych stolic europejskich, a już położenie to ma chyba najpiękniejsze.

    @mag
    15 czerwca o godz. 8:46

    Z niczego się nie podśmiewałem, bo wszystko jest względne 😉
    Takie wyniesienie nad poziom miasta to wprawdzie 50 m mniej niż góra Gellerta w Budapeszcie, ale 20 m więcej nż latarnia morska w Świnoujściu – widok zapewnia, a i zasapać się można 🙂

  426. Tanaka
    15 czerwca o godz. 8:16

    Mój komentarz
    Czy podmiot liryczny, to ja? Tak sobie pofrunąłem.
    Pzdr, TJ

  427. w sprawie Światowych Dni Młodzieży
    dziś opublikowano szacowany koszt poniesiony przez samorządy i ministerstwa- portal OKO podaje kwotę 446 mln złotych + inne koszty nie oszacowane.
    Wg władz kościelnych wydatki na ŚDM z pieniędzy publicznych miały wynieść ZERO złotych, ale organizator doszedł do wniosku, że „nie może wyręczać Państwa w takich dziedzinach jak bezpieczeństwo , transport publiczny, służba zdrowia, kontrola granic UE, bo przyjazd Papieża na ŚDM jest wizytą państwową, co wiąże się ze stosownymi międzynarodowymi umowami. I wg władz kościelnych wydatki na ŚDM nie są kosztami imprezy, lecz ZWYKŁEGO FUNKCJONOWANIA Państwa
    W związku z tym wiosną uchwalono specustawę, która regulowała sposób wydatkowania środków i tworzenia rezerw w budżetach samorządowych na realizacje zadań związanych z organizacją ŚDM.

    Koszty poniosą PKP PLK, TV, Energetyka (przeniesienie słupów WN), melioranci i wiele „rozproszonych instytucji i firm”.
    Kościół i instytucje samorządowe i inne liczą na to, że koszty im się zwrócą, bo pielgrzymi zostawią duzo pieniędzy w sklepach i w turystyce, a inwestycje poczynione w Brzegach będą służyć lokalnej społeczności.
    Z tego, co pamiętam, większość inwestycji poczyniona została na prywatnym terenie!
    Komu zrobiono darmowy prezent? nie wiem, nie pamiętam

    O prawdziwych kosztach na zakończenie ŚDM i tak się nie dowiemy.
    Lud boży dostał i chleb(+500), i Igrzyska (ŚDM).
    A brakowało kilkunastu milionów na pielęgniarki…

  428. Dzien dobry (deszczowy),

    zauwazylem, ze szanowny @Tobermory jak i @Tanaka wspaniali w roli cicerone po Szwecji. Tak, zgadzam sie co do Sztokholmu i jego pieknego polozenia wsrod wod. Tutaj mozna sie kapac, bowiem woda czysta. Poza tym piekne stare miasto. I slusznie powiada @Tanaka o miescie Göteborg i sztokholmskim archipelagu (tutaj bede na wysepce Mjölkön w lipcu). A Ramberget to taka gorka 87 m n p m.
    Sztokholm, Londyn i Helsinki to moje trzy ulubione miasta europejskie. W Londynie mieszkalem na Ebury str/Belgravia, stad blisko do Saatchi gallery a i do Kensington park
    takze (Serpentine) w Paryzu nie czulem sie dobrze (tu odkrylem sam, przez przypadek ulice i skwer Lecha Walesy).
    A w Polsce to chyba Warszawa i Lublin.

  429. Co z tego, że czysta jak zimna! 🙂

  430. mag
    15 czerwca o godz. 8:46

    Mag, przenaj, toż to jakiś dobropolski syndrom: na jakie qui pro quo zaraz mamy komplementy.
    Jak zakochana w facecie, co ten, no, w Gotborgu, to Goteborg też musiał się podobać. Piękne okoliczności przyrody osobistej przechodzą w piękne okoliczności przyrody krajobrazowej.
    Prezes ma tak samo, ale inaczej: brzydkie przechodzi mu w brzydkie – i odwrotnie.

  431. tejot
    15 czerwca o godz. 9:18

    Tak jest.
    Jakbyś tak lirycznie objawił swoje gwałtownictwo, byłby ‚Spotlight’?

  432. Tobermory
    15 czerwca o godz. 9:13

    ozzy
    15 czerwca o godz. 9:42

    Co do Helsinek, to bym i na nie głosował w kategorii: napiękniejsze miasta Europy. Chyba nawet pred Goteborgiem i bodaj łeb w łeb ze Sztokholmem, na którym ciąży lekka wątpliwość: „to cóż, że-ze Szwecji…”
    Helsinki są genialne i z góry i z dołu. Rozrzeźbienie krajobrazu, trójwymiarowość, barwność, bogactwo materii ludzkiej i przyrodniczej; mozaika urbanistyczna, archipelag wysp, wysepek, skał na wodzie i kamieni, z licznymi niszami ekologicznymi tamże, z czystą wodą i słońcem – które i tam potrafi przygrzać, to bajeczna bajka.
    To co w tych miastach niezwykle cenię, zresztą cenią i mieszkańcy i turyści i biznes – to otwarcie na wodę, rzekę, morze. Wszystko połączone ze wszystkim.
    W kategorii pięknych, jest zresztą nadreprezentacja miast nadwodnych, co nie może dziwić.
    W kategorii polskiej tego konkursu, obstawiałbym Gdańsk. Jako Polak najgorszego sortu.

  433. ozzy
    15 czerwca o godz. 9:42

    Woda w Sztokholmie jest czysta i dlatego, że Szwedzi, skurkowańcy, od lat, świadomie, rozwijają samooczyszczający się obieg materii w przyrodzie: śmieci są przetwarzane na energię elektryczną, gaz, kompost, ścieki na kompost i kranówkę czystą jak perła, wiatr na prąd, słońce na wiatr i wodę itepe.
    Podobnie w Goteborgu: miejskie autobusy jeżdżą na gazie wytwarzanym z miejscowych opadów.
    W kraju nadwiślańskim, na czym jeździ górnik – wiadomo.

  434. @Tanaka
    15 czerwca o godz. 11:02

    Helsinki? OK, choć tam za każdym razem strasznie lało i raz kryjąc się przed ulewą w jakiejś bramie zostałem wciągnięty (dosłownie) przez bardzo miłych Azjatów w garniturach do lokalu pełnego czerwieni i złota. Myślałem, że to może chińska restauracja, ale okazało się, że ośrodek kultury północnokoreańskiej z wystawą o Drogim Przywódcy 😎

  435. @Tanaka
    15 czerwca o godz. 11:06

    Z „miejscowych opadów” to nawet Szwed gazu nie zrobi, ale prąd – czemu nie 🙂

  436. … chyba że wodór 😉

  437. @Tanaka, z godz. 10:49
    Piękne okoliczności przyrody osobistej przechodzą w piękne okoliczności przyrody krajobrazowej.
    No przechodzą, cholery. W Sztokholmie „pracowałem na wysokościach” – znaczy jako dekarz zapieprzałem, aby trochę koron przywieźć na adaptację strychu, na którą to adaptację dostałem pozwoleństwo, ale samo bumażka to za mało. Całe piękno (nie przeczę – piękno) tego miasta wyparowało, gdy człowiek w pocie i w znoju… Nie lubię Sztokholmu i już. Podobnie jak nie lubię Paryża. Uwielbiam za to Rzym, do którego jeździłbym i jeździł. W ogóle miasta włoskie uwielbiam, z Florencją, Sieną, San Gimignano i właściwie całą Toskanią. Źle się czułem i w Kopenhadze i w Helsinkach, choć – obiektywnie rzecz biorąc – urody im architektonicznej nie brakuje. Ale to „nie moje klimaty”. Mój klimat to Warszawa, Wrocław, Kraków i Gdańsk. I Rzym. Ostatnio – ale to dzięki synowi Wiedeńczykowi – Wiedeń. Ale też Wiedeń „sprzed syna” to był zupełnie inny Wiedeń niż ten, gdy syn z rodziną pod bokiem. Znaczy – jak piszesz – przyroda osobista zlała się w jedno z przyrodą krajobrazową.

  438. metan?

  439. Tobermory
    14 czerwca o godz. 21:53
    Pamiętam wrażenie niesamowitych białych obłoków płynących dziwnie nisko po błękitnym niebie, poza tym skały i las.
    Jak tam z komarami?
    …………………………………………………………………..
    Podzielam doznania z chmurami. Wydaje mi się ,że im bardziej na północ Skandynawii, to te wrażenie potęguje się. Zwłaszcza w godzinach wczesno popołudniowych.
    Komary. To chyba zależy od rejonu. Np. w okolicy Hovfjället zanurzyłem się w las ok. 19-stej w koszulce z krótkim rękawem. Ku mojemu zaskoczeniu prawie żadnych komarów.
    Ale nie jest tak wszędzie ;–)

  440. Ewa-Joanna
    15 czerwca o godz. 11:21
    metan?
    ………………
    Ciepło! Z metanu poprzez jego konwersję z parą wodną otrzymuje się wodór.

  441. @zezem

    najwiecej komarow na polnocy Szwecji, zwlaszcza w poblizu wolnostojacych wod, plaga niesamowita na wyspie Öland (wody plytkie przybrzezne), a w Finalandii na polnocy, po prostu, nie do wytrzymania. Osobiscie nie cierpie z powodu tych drani. Nie wiem co jest tego powodem? Czyzby grupa krwi?

  442. Luis Buñuel wprost uwielbial Skandynawie („Mon dernier soupir”, ed.Robert Laffont, Paris 1982) „lubie kraje polnocne, chlod i deszcz (…) nie lubie cieplych krajow” (…) lubie samotnosc pod jednym warunkiem, ze czasami odwiedzi mnie dobry przyjaciel i pogadamy ze soba”
    Buñuel-Fellini-Bergman: tak uwielbiali sny, pomimo ze byly to czestokroc zmory senne, jakze czesto oniryczne elementy w ich tworczosci filmowej

  443. anumlik
    15 czerwca o godz. 11:21

    Na przyrodę własną i krajobrazową, niełatwo poradzić.
    Jeden mój znajomy, wlazł do jeziora szwedzkiego i go poparzyło. tak twierdził: meduzy jakieś.
    ja tam nie wiem, czy meduzy, a jezioro-jezioro, bo one wolą morze, ale znajomy był polski ,piaszczyty, więc na wodzie się nie znający.
    I nikt mu nie przetlumaczył, od lat jakichś trzydziestu pięciu, żeby się przestał krzywić na Szwecję. Nawet go szwedzkimi pornosami kusili, żeby polubił. I – beskurcyja – nie polubił.
    Co jest bardzo dziwne.
    Chyba go te meduzy bardzo poważnie poparzyły:trwały uszczerbek na zdrowiu. Że nie lubił tego, co chłop regularny, a nawet piaszczysty, lubi.
    Toskania da się lubić. I jeszcze mnóstwo innych miejsc, w regionach podobnych i niepodobnych. Dajmy na to, na wyspie Wolin zjadłem bylem bardzo smaczny żurek. Co mnie do Wolina od razu dobrze nastroiło. A w mieście miejscowym o nazwie Jawor, wziąłem do zjedzenia podobnyż żurek. W restauracji wybitnej, bo ratuszowej i rynkowej. Jak zacząłem, tak i splunąłem.
    Od razu stwierdziłem, że Jawor to okropna dziurawość.
    I tego się trzymam.

  444. @Tanaka
    Każdy ma swoją dziurawość głęboko w dziurze zakodowaną. I często na nią zasługuje i tego się trzyma. Też trzym się.

  445. anumlik
    15 czerwca o godz. 11:21

    II

    Co do wrażen miejskich i podobnych, mam tak, że jak łażę, to i włażę: w każdy kąt,, podwórko, dziurę i studzienkę kanalizacyjną. A najciekawsi są – co nie dziwota – ludzie miasta/miejsca i ich historie.
    Miałem raz dyskusję z pewną panią duńską, nawet kopenhaską – i jej towarzystwem miłośników focenia świata. Pół świata zjeździli, milion fot mi pokazali, a ja ich pytam, widząc fot niedostatki: a pod nogi nie patrzyliście?
    A bo nie patrzyli. A każdy chodzi po jakiejś posadzce, jakimś parterze, jakiejś podłodze i podłożu. I nic nie widzieli, i nic nie czuli.
    A tymczsem, są jeszcze, tu i ówdzie, dajmy na to, szwabskie włazy do studzienek kalalizacyjnych: „kanalisation Danzig”, kamień uliczny kładziony od lewej do prawej, w palemkę, w promień, od czego poznać kto układał. Od razu widać, po czym człowiek chodzi. I na czym stoi.

  446. @Tanaka

    nie byly to meduzy a z pewnoscia ALGI/glony, ktore powoduja oparzenia.

    PS a 12 czerwca byl obchodzony Dzien Rosji, czyli deklaracji niepodleglosci panstwowej
    (1990) – wszystkiego dobrego wszystkim

    „Dopoki pali sie swieca” Andrej Makarewicz
    https://www.youtube.com/watch?v=GjurqPzxe4E

  447. A gwiazda polskiej literatury Marek Rymkiewicz, mozliwe, ze to od rymowanek ukladania, przeszedl wlasnie do historii polskiej literatury co oglosil w laudacji na jego czesc, sam prezes Prawa i Sprawiedliwosci.

    Poeta Rymkiewicz zasluzyl sie polskiej literaturze wieloma utowrami, ale do historii przeszedl dzieki wierszowi na czesc Jaroslawa Kaczynskiego, za co zostal uhonorowany Nagroda im Lecha Kaczynskiego i kieszonkowym uhonorowaniem 100 000 zl (sto tysiakow).

    http://www.superstacja.tv/wiadomosc/2016-06-14/100-tys-zl-dla-autora-wiersza-o-kaczynskim-z-publicznych-pieniedzy/

    Jeden Kaczynski przyznaje nagrode im. innego Kaczynskiego i nic nam do tego. Problem zaczyna sie za to w kwestii finansow, bo wspomniane sto tysiakow Kaczynski nie daje z wlasnej kieszeni, ale z naszej wspolnej.

    Nagroda jego, a kasa nasza.

    Czyz to nie jest po prostu rabunek?
    W/g mnie jest to kolejny dowod na to, ze dorwanie sie PiS do wladzy, choc stalo sie politycznie, to stworzylo sytuacje napadu rabunkowego, gdzie latwo przyszlo, to i latwo „idzie” i sie szasta zagrabionym lupem na lewo i prawo.

  448. Uwaga!
    _____

    POL MILIARDA ZLOTYCH na SDM – ponad miliard koron SEK
    ____________________________________________________________

    nie moja to sprawa, ale taki numer tu by nie przeszedl a ponadto jaki dziwny rozdzial Kosciola od Panstwa. Jak trzeba zaplacic, to niech Panstwo placi….

  449. ozzy
    15 czerwca o godz. 11:42
    najwiecej komarow na polnocy Szwecji,
    ……………………………………………………………………………
    I o tym też się przekonałem :–( na własnym ciele. Kiedyś oglądałem reportaże z Grenlandii tudzież Syberii. Chcąc się tam poruszać latem badający tamte tereny nosili specjalne ubrania i
    kaski-ochraniacze na twarz i szyję.

  450. lonefather
    15 czerwca o godz. 13:10
    ale do historii przeszedl dzieki wierszowi na czesc Jaroslawa Kaczynskiego, za co zostal uhonorowany Nagroda im Lecha Kaczynskiego i kieszonkowym uhonorowaniem 100 000 zl (sto tysiakow).
    …………………………………………………………………………..
    Przypomina mi to „po leku” nagrody stalinowskie.

  451. Swiatowe Dni Mlodziezy 2016
    pytania (tylko do kogo?)

    – czy jest okreslony przedzial wieku uczestnikow?
    – jaki stroj obowiazuje uczestnikow tych Dni?
    – czy tylko mlodziez o chrzescijanskiej (prawdziwej) proweniencji?
    – czy geje, lesbijki i inni rebelianci moga w tym brac udzial?
    – czy beda znizki dla mlodziezy wszopolskiej i ich odpowiednikow z innych krajow?
    – czy dewocjonalia maja miec wylacznie „imprimatur” i „nihil obstat” ze strony koscielnej?

  452. @Ewa-Joanna
    15 czerwca o godz. 11:21

    @zezem
    15 czerwca o godz. 11:34

    Moim zdaniem „miejscowe opady”, szwedzkie w szczególności, zawierają głównie H2O 😎

  453. Ryszard Krynicki

    NIESTETY

    Zle wiersze
    Nie nawroca despoty.
    Dotyczy to, niestety, takze dobrych wierszy.

  454. ozzy
    15 czerwca o godz. 13:13
    pisałam o tym rano, nie ma reakcji.
    A właśnie dowiedziałam się, że znów budujemy IV Rzeczpospolitą, ale tym razem SUWERENNIE
    znaczy..odłączymy sie od Unii?
    a co z traktatem Lizbońskim?

  455. Specjalnie dla @ozzy, który zadał liczne pytania w związku ze Światowymi Dnia Młodzieży 2016, ale – jak sądzę – poniższe porady mogą się przydać blogowiczom zainteresowanym rzeczonymi (dniami).
    https://www.google.pl/#q=okulary+wiary+na+SDM

  456. Oczywiście polecam pierwszy z tytułów pod tym linkiem, który prezentuje Akcję reaktywację.

  457. Tobermory
    15 czerwca o godz. 13:36
    opady może tak,ale co miejscowymi oczyszczalniami ścieków? – te jako produkt uboczny produkują metan ;–). Nie wspomnę o stajenkach. Jak recycling to na całego!

  458. @zezem
    15 czerwca o godz. 14:49

    Ja się odniosłem tylko do Tanakowych autobusów miejskich na parę (gaz z opadów?) w Goeteborgu 😉 Resztę możliwości recyklingowych pozostawiam innym znawcom 😎
    W Niemczech projektuje się już instalacje gromadzące metan z krowich wyziewów w oborach.

  459. Rosja-Slowacja 0:2

  460. Tobermory
    To fantastcznie, ale co się dalej robi z tym metanem z krowich wyziewów, bo już się pogubiłam?
    Ja tylko pamiętam modną ongiś teorie, że krowy daję więcej mleka, gdy podczas dojenia słuchają muzyki.

  461. @Tobermory, z godz. 15:09
    Można wszystko, ale czy to aby na pewno opłacalne? Miałem okazję oglądać kilka takich instalacji produkujących (gromadzących) gaz. A to z wysypisk śmieci, a to z oczyszczalni ścieków, a to z obornika (z krowich pierdów nie widziałem). Wszystkie one, te instalacje, wymagały wkładu energii na rozruch oraz (co ważniejsze) dodatkowych instalacji niwelujących zagrożenie środowiska produktami ubocznymi – siarkowymi, azotowymi, z metali ciężkich oraz furanami i dioksynami. Cały bowiem wsad w te instalacje pochodzi z produktów człowieczych, które wylądowały na wysypiska, do sortowni odpadów stałych, czy do studzienki kanalizacyjnej. Cała tablica Mendelejewa tam trafia. Czyste mogą być jedynie krowie placki, o czym wiedzą od tysiącleci plemiona hodujące te zwierzaki, które z braku lasów i drewna opałowego, wysuszone krowie (końskie, kozie, owcze) gówno wykorzystywały do opalania jurt i gotowania strawy. Reszta to chemia i syfilis.

    Piosneczka, którą Ci zapodaję –
    https://www.youtube.com/watch?v=4j_o-F9Mv7Q
    – w wykonaniu Salonu Niezależnych, kończy się zwrotką, której na załączonej yutubce nie ma. Jako stary kumpel Salonu Niezależnych, a Jacka Kleyffa w szczególności, zwroteczkę spamiętałem. Pasuje jak ulał do tego, co wyżej napisałem:

    Nie wiesz jak cię tutaj cenią,
    czy w Twej wiedzy, czy w Twej wadze,
    może tyko tyle znaczysz
    ile wyjmiesz ile wsadzisz?

    W perpetuum mobile nie wierzę, czego i Tobie, cny Tobermory życzę.

    PS
    Nie podziękowałem Ci za znakomity kuplecik zakończony dwuwierszem:
    A on mi z modligroszka różaniec tom łapom
    Na krtań rzucił i dusi, i dociska nogą
    .

    Dziękuję teraz. Ale żeby tam nogą?

  462. Wiecej metanu jest w „pierdach weza”, niz w krowich wyziewach.

    Metan jest produktem rozkladu obornika, ktory bynajmniej nie jest krowim wyziewem.

  463. Tobermory
    15 czerwca o godz. 11:15

    Figlarz jesteś i mnie za element dżenderowy łapiesz za pomocą „opadów”. A jak wół wyżej stało, że śmieci i inne odpady zamieniają się zgrabnie w co potrzeba, żeby było ekologicznie i niesyfiasto.

    Coś jeszcze z ekologiczności skandywanawskich,, oraz właściwie globalnych, co jest elementem systemu ekologicznego: centralne odkurzacze miejskie do odbioru śmieci. Działa to tak, że kosze na śmieci i kontenery mają w tyłkach rurę, która te śmieci wysysa i wysyla parę kilometrów dalej, do miejsca, gdzie się odpady,ODPADY, panie kolego, przerabia na napęd do autobusów, taksówek i co innego trzeba.

    I tak, za aprobatą nieba, jest jak trzeba.

  464. @Tanaka
    15 czerwca o godz. 16:18
    No toć, zażartowałem sobie.
    Wiem, żeś nie deszczyk miał na myśli 😉

  465. Apropos krowich wyziewów.
    Pomiary w komorach respiracyjnych wykazały roczną produkcję metanu u krów mlecznych w granicach 118-145 kg gazu rocznie, w zależności od produkcji mleka mającej przełożenie na zużycie paszy.
    Oszacowano, że 12,7 mln krów w Niemczech produkuje przeżuwając i puszczając bąki ok. 1.03 mln ton metanu rocznie.

  466. anumlik
    15 czerwca o godz. 16:06

    Coś niedawno oglądałem, na temat Brazylii i sposobów zagospodarowania odpadów.
    Między innymi, o procesie kompostowania na gigantycznych wysypiskach smieci.
    Po odpowiednim frakcjonowaniu gazów, zasilają metanem z procesów gnilnych pół miasta.

    Szwedzi do swoich spalarni importują śmieci.
    Kasując podwójnie- za utylizację i sprzedaż energii cieplnej i elektrycznej z tego procesu.
    Kwestia technologii i rachunku ekonomicznego, jak myślę.

    Substancje organiczne wytwarzają sporo gazów.
    I innych niezbędnych do wzrostu roslin substancji.
    Kwestia wiedzy, czesto przekazywanej przez pokolenia żyjące w konkretnych warunkach.
    Nigdy bym nie wpadł na użyźnianie gleby śledziami…….
    Zapach raczej kiepski, ale plony wysokie……
    Co pozwoliło na przyrost populacji w skali umożliwiającej wycieczki w wielu kierunkach.

  467. @Tanaka

    moze nie „pare kilometrow” a jakies kilkadziesiat metrow – u mnie w pracy jest ten system
    wyciagu smieci – smieciarka przyjezdza i wysysa te smieci z takiej grubej rury poza zabudowaniem. Jednakze przyszlosc komunikacyjna, przynajmniej ta blizsza, to autobusy elektryczne i taksowki.
    Odpadki kuchenne stosowane sa jako kompost a reszte plastyk i tektura do spalenia.
    Uzywa sie rowniez organiczne worki ( z kukurydzy) – u mnie kolo domu mam taki
    pojemnik na odpadki, ktory zabierany jest w kazdy piatek a reszte sortuje i w poblizu
    mam specjalne pojemniki na plastyk, metal, gazety, baterie. Zostaje tego bardzo
    malo: co drugi tydzien nieco smieci.

  468. @mag
    15 czerwca o godz. 15:55
    Metan można zużyć do napędzania generatorów prądu, ogrzewania wody lub w instalacjach do napędu autobusów miejskich.
    Jeżdżą takie już w paru miastach europejskich.
    Oczywiście, że bardziej opłacalne jest produkowanie biogazu (główny składnik to metan) z odpadów, ścieków, kompostu, gnojowicy itp.) niż zbieranie krowich bąków, ale pomysłom wykorzystania źródeł energii lub choćby eliminacji metanu jako gazu cieplarnianego, nie ma granic.

  469. Rosja-Slowacja 1:2

  470. @Wiesiek59

    tak, zgadza sie z tym importem smieci do Szwecji

  471. W zwaczu krowy zamieszkuja miliardy beztlenowych organizmow, bakterii i orzeskow, ktore rozkladaja blonnik z przezutego pookarmu, glownie na kwas maslowy. Metan, dwutlenek wegla i wodor sa produktami ubocznymi rozkladu blonnika…

    I tu ***uwaga !

    Gazowe produkty rozkladu sa usowane z organizmu przez „bekanie”, a nie „puszczanie bakow”. Musial „baki zbijac” na biologii ktosiu piszacy, ze sie metan w krowich pierdach zawiera.

  472. @anumlik

    Salon Niezaleznych – lubie ich „Telewizje” i „Bazanta”, to trio chyba nie mialo juz sobie
    rownych w tej kategorii.

  473. Rosja-Slowacja 1:2
    sbornaja komanda Rosji potierala pierwoje porazenije

  474. Jeśli bekanie nie jest wyziewem, to czym?

  475. Problematyke „krowiego metanu” nalezy dopelnic informacja, ze kilkukrotnie wiecej metanu powstaje w procesie rozkladu obornika, niz w krowich zwaczach. Proces pozyskiwania metanu odbywa sie w specjalnych reaktorach.

    Jesli kogos to ciekawi, to wiecej moze poczytac tutaj:

    http://agroenergetyka.pl/?a=article&idd=7

  476. I co z tego, że kilkakrotnie?
    Ktoś tu podał przed chwilą „Wiecej metanu jest w „pierdach weza”, niz w krowich wyziewach”
    Niech ten ktoś się lepiej odniesie do rezultatów konkretnych badań i zrewiduje swoją wiedzę sprzed 40 lat.

  477. lonefather
    15 czerwca o godz. 16:59

    Zadziwia mnie niespójność wiedzy jaką już mamy na temat dawnych ekosystemów, z propagandą jaką sie nam serwuje.

    Te setki milionów przeżuwaczy na słabo zaludnionej Ziemi, produkowało znacznie więcej metanu niż obecnie.
    I jakoś to sobie hulało przez eony.
    Obecnie, garstka biznesmenów chce na tym zarobić, kreując jakieś fantasmagorie i opodatkowując NATURALNE procesy.

    Na oko, ilość biomasy na Ziemi raczej się zmniejsza, niż zwiększa…..
    Poza oczywiście „ludziną” ale kudy nam do masy bizonów.

  478. Notabene, w dzisiejszych, prawie bezściółkowych czasach, krowy i świnie produkują wielkie ilości nie obornika, lecz gnojowicy, która jest znakomitym źródłem biogazu, a ten, po oczyszczeniu i sprężeniu… jak wyżej.

  479. Wyziewy, bwyaja rozniste. I tylko „krowich wyziewow” posrod nich nie udaje sie znalezc… :

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Ekshalacje

    http://aerozolinti.salon24.pl/657301,blotosmetek-czyli-wyziewy-calkowania-czy-1dx-dx

    http://portalwiedzy.onet.pl/130189,,,,zjawiska_zwiazane_z_wulkanizmem,haslo.html

    http://www.dw.com/pl/gro%C5%BAne-wyziewy-rt%C4%99ci-z-elektrowni-w%C4%99glowych/a-17630494

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/wyziewy-wulkanu-trujacy-gaz-z-islandii-dociera-nad-europe-srodkowa/dhyn9

    Wyziewy Czarnej Sotni – wywiad
    http://www.newsweek.pl/rozmowa-z-prof-andrzejem-mencwelem-o-uchodzcach,artykuly,370815,1,z.html

    Wyziewy z kanalizacji tez bywaja
    http://yadda.icm.edu.pl/baztech/element/bwmeta1.element.baztech-87d24c65-33bb-4963-a40a-64447cca75bf

    Lub wyziewy nad „trumna legendy”
    http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/wyziewy-nad-trumna-legendy-skandalu-ciag-dalszy/b9el489

    Tak, rozniste wyziewy mozna znalezc, ale „krowich wyziewow” wsrod nich nie ma… Sa za to niewatpliwe pierdy weza, ktore tez by mozna zakwalifikowac do swojego rodzaju wyziewow.

  480. @wiesiek59
    15 czerwca o godz. 17:14

    Nie widzisz różnicy w tlenowej degradacji bizoniego placka na prerii i jego sików wsiąkających w glebę, a ogromnymi ilościami ścieków i odpadów fermentujących beztlenowo w kloakach i na wysypiskach?

  481. Tobermory
    15 czerwca o godz. 17:07

    Można by zapytać niewinnie, kto był SPONSOREM tych badań?

    W naszym cyklu życiowym udowadniano już szkodliwość wszystkiego, począwszy od masła, soli, cukru, kawy, jajek, mięsa.
    Wyniki były zgodne z zamówieniem polityków, bądź lobbystów.
    Stąd mój sceptycyzm.
    Nie łykam reklam i prawd objawionych, tak jak większość populacji naszego globu…..

    No a poza tym, nikt nie żyje wiecznie.
    Na coś trzeba umrzeć.
    Ile trzeba zjeść wątróbek z dorsza, by zabił nas ołów i kadm w nich zawarty?
    Nie dajmy się zwariować…..

  482. Tobermory

    Osmieszasz sie na wlasna odpowiedzialnosc.

    Nie istnieja „krowie wyziewy”. Co oznacza ze ilosc metanu zawarta w czyms co nie istnieje rowna sie ZERO .

    Z czego wynika w sposob oczywisty, ze chocby tylko jedna czasteczka metanu znajdowala w 10 tysiacach ton pierdow weza, to jest to bez cienia watpliwosci wiecej niz w czyms czego zwyczajnie nie ma.

  483. Matko, co za zawzięty buc 🙄

    „Fermentacja jelitowa – produkcja metanu przez krowy
    Wyziewy krowie są też ważnym elementem cyklu ekologicznego. W przewodzie pokarmowym krowy oraz w zbiornikach gnojowicy zachodzi fermentacja anaerobowa w wyniku której powstaje metan. Metan jest wytwarzany w znacznych ilościach – jedna krowa produkuje około 280 litrów tego gazu dziennie i trudno jest ten gaz zgromadzić. Wszystkie krowy i inne zwierzęta domowe produkują około 80 mln ton metanu każdego roku co stanowi około 22% całej antropogenicznej emisji metanu na świecie. Metan podobnie jak dwutlenek węgla silnie absorbuje promieniowanie podczerwone, zwiększając efekt cieplarniany.”

    Wyziewy są przeciwieństwem wziewania.
    Bekanie jest takim fizjologicznym odruchem, wyziewem sprężonych w żołądku gazów.
    Niektórym zrobiłoby dobrze dotlenienie poprzez wziewanie świeżego powietrza 😉

  484. Widze, ze zansz siebie samego …

    Matko, co za zawzięty buc

    I slusznie. Masz niewatpliwa racje, znasz siebie, ze tak powiem od srodka i „na wylot”, czyli wyziew.

  485. Po przerwie wchodzę tu i co widzę? „Buce” oraz „wyziewy z wziewami” oraz krowie odchody… Czyli na zachodzie bez zmian 🙂

  486. I znowu, jak gówniarz 🙄

    Wyziew = to, co się wydziela skądś w postaci gazów

    Użyłem w ogólnej formie, bez precyzowania, zakładając, że wykształceni ludzie, którzy tu bywają, zrozumieją, co mam na myśli pisząc, że krowy produkują i wydalają metan, i wiedzą, że to jest gaz.
    I tyle.

  487. @wiesiek59
    15 czerwca o godz. 17:20
    „Można by zapytać niewinnie, kto był SPONSOREM tych badań?”

    No to pytaj.
    Jak myślisz, ministerstwo nauki albo rolnictwa, a może lobby produkujące urządzenia do utylizacji metanu jako źródła energii?
    A może Greenpeace albo WWF, partia Zielonych albo liberałów…
    A może zwyczajna ciekawość naukowców?
    Przecież to paranoja, to wieczne doszukiwanie się „sponsorów”.
    Jak specjalista wchodzi do zbiornika na gnojowicę czy silosu i mierzy tam stężenie gazu, to kto jest sponsorem?
    I jaki będzie wynik, jeśli sponsorem jest firma ubezpieczeniowa?

  488. Jak brak argumentow, to nie pozostaje nic innego, jak uciec sie do argumentow ad personam

    A moznaby prosciutenko, zwyczajnie, przyznac sie do pomylki, przeprosic. Korona by z glowy nie spadla.

    Ale, zeby to zrobic, zeby sie umiec przyznac do bledu, to niestety trzeba miec cojones.

    Byc mezczyzna i posiadac godnosc, a nie tylko wiedze, ktorej posiadania nie ujmuje.

  489. No to już nie płacz, tylko się przyznaj 😉

  490. Przepraszać nie musisz.

  491. Tobermory
    Zrozum, że z chemii byłam cienki Bolek, z fizyki i matematyki też. Trochę z własnej winy, bo imponowali mi w ogólniaku itelektualiści humaniści.
    Dlatego jestem wdzięczna za każde oświecenie mnie w danym, a nieznanym mi (lub zapomnianym) temacie.
    Mój wnuk prowokator, jak na nastolata przystało, powiada – śmiejąc się sardonicznie – że filologię, jak jego matka i ja to studiowali tępawi ludzie, którzy mieli problemy ze ścisłym myśleniem i pisali wiersze.

  492. @mag
    15 czerwca o godz. 18:27
    Rozumiem, nie przejmuj się 🙂

  493. Tobermory
    O matko – iNtelektualiści.
    Nie wiem jak to jest, że literówki trafiają mi się najczęściej wtedy, gdy piszę do ciebie.
    Ot, zagwostka psychologiczna?

  494. Przyznaje sie, ze wykazalem bez cienia watpliwosci niewiedze osobnika spoad nicka @Tobermory, w zakresie trawienia u przezuwaczy, w tym zwlaszcza niewiedze i rozsiewanie klamliwej wiedzy w kwestii „wyziewow metanu u krow”.

    Prosisz i masz !

    ps. spelnilem Twoja prosbe bez najmniejszej przyjemnosci.

  495. @mag
    15 czerwca o godz. 18:31
    Nie nerwujsia, nie zauważyłem. Serio. Literówki zauważam, gdy zmieniają sens, czasem całkiem zabawnie. Jak ta z gazem z „opadów” 😉
    Parę przykładów z prasy:

    Portland w stanie Oregano
    Kogo popraliby Polacy (w wyborach)

  496. Tobermory
    15 czerwca o godz. 18:18

    Pewnie masz rację co do odmiennosci procesów przebiegających w środowisku otwartej przestrzeni, tlenowym, o niskim stężeniu, i przeciwstawnych warunkach.
    istnieją już bioreaktory, wpływające na proces tak, by otrzymywać właściwe komponenty na wyjściu.
    Nawet do szamba dodane, powodują produkcję zamiast siarkowodoru, nieszkodliwe dla zdrowia gazy.

    Ale co do sponsorowania badań przez różne lobby, będę się upierał.
    Szkodliwość lub nie jakichś produktów, uznanie antropogeniczności czegoś, to fikcja.
    Zbyt wiele razy podkręcano wyniki we właściwą stronę i na nieszczęście, ujawniono manipulacje- przez konkurencyjne lobby.
    To walka o granty i byt naukowców.
    Rzeczy zbyt poważne i decydujące o egzystencji, by mieszać w to obiektywność……

    Miliony ton metanu zalegają w postaci brył dna oceanów.
    Zmiana temperatury, czy poruszenie tego, powoduje uwolnienie się gazu i jego lot ku powierzchni i atmosferze.
    Jakoś te bryły się nazywają…….
    Jest tego więcej, niż wszystkie zwierzaki mogą w ciągu stuleci wyprodukować.
    Więc co się martwić owcą, czy krową?

  497. @Wiesiek

    Jedna z charytatywnych organizacji w UK reklamuje sie sloganem „Every little help”. W druga strone to tez dziala, czyli kazda drobna ilosc gazow cieplarnianych (metan jest jeszcze gorszy od dwutlenku wegla), ktory uda sie powstrzymac od przenikniecia do atmosfery pozwala spowolnic ocieplanie sie planety.

    I nie potrzeba tu sie doszukiwac jakichkolwiek lobby sponsorskich.

  498. @Wiesiek

    A krowa, owca, czy swinia, jaknajbardziej trzeba sie przejmowac, bo to, odchody, co kiedys bylo cennym nawozem uzyzniajacym pola substancja organiczna, pod postacia gnojowicy, jest trucizna zabijajaca zyznosc gleb.

    Wiec przerob na biogaz jest jednym z mozliwych rozwiazan problemu.

  499. @wiesiek59
    15 czerwca o godz. 18:50

    Ustalenie ilości metanu produkowanego przez krowę jest wolne od ideologii. Tu nie chodziło o ustalenie szkodliwości metanu (jest znana) ale o wysokość emisji.
    Nie chodziło też o rasę i model krowy na eksport do USA 😉

  500. lonefather
    15 czerwca o godz. 19:00

    Teraz bierze się dziesiątki milionów ton metanu z….gazu ziemnego.
    I przerabia na nawozy.
    To od owcy i to spod ziemi, ląduje w glebie by ją użyźnić.
    Planeta to cykl dość zamknięty, biosfera nie ma dopływu innych komponentów.

    Na pewno, ważne są proporcje.
    Ale, my dopiero zaczynamy się orientować w znaczeniu poszczególnych składowych.
    A już usiłujemy INGEROWAĆ, nie posiadając wiedzy, środków, jakiegoś obrazu całości wzajemnych interakcji.
    Chcemy modyfikować coś, o czym mamy nawet nie blade, ale dopiero przeczucie pojęcia.

    Kapitalnym poletkiem doświadczalnym była Australia.
    Każde wprowadzenie do jej ekosystemu jakiegoś elementu z zewnątrz, powodowało ekstremalne w skali skutki, absolutnie nie przewidziane przez modyfikatorów.
    Majstrowanie w skali globu, a nie w izolowanym ekosystemie, może również przynieść dziwne efekty.

  501. Tobermory
    15 czerwca o godz. 19:09

    Przed lat tysiącem, pogłowie przeżuwaczy było mniejsze czy większe, niż obecnie?
    Raczej większe, co nie przeszkodziło różnym glacjałom…..

    Jestem zwolennikiem opcji, że raczej cykle słoneczne determinują naszą pogodę, temperaturę, niż cała nasza działalność.
    Jeden wulkan produkuje więcej gazów, niż ludzkość.

    Natomiast bezmyślność ciągle wzrastającej ludzkiej populacji przejawia się w czym innym.
    Podstawowe źródło tlenu, to oceaniczny plankton, produkujący 90% tlenu.
    Zatrucie oceanów, wykończy nas błyskawicznie.

    Ładnie to opisał w którejś powieści Cussler.
    Zmiana składu chemicznego, zabije algi, wodorosty, plankton oparty na fotosyntezie.
    I finito……

  502. Tobermory
    15 czerwca o godz. 16:23

    No, toć piszę wyraźnie: i za aprobatą nieba, żartować nieraz czeba..

  503. ozzy
    15 czerwca o godz. 16:44

    Jak pisze to mówie: nie metry a kilo-metry.
    To co masz w budynku to wyrostek robaczkowy wobec prawidłowego jelita.
    takie systemy są i w Goteborg, i w Sztokholmie i w Kopenhadze i w setkach miast całego świata.

    Elektryczne to swoją drogą. Jednak sprawa odpadów i gazu też wymaga rozwiązania i to jest właśnie takie rozwiązanie.

  504. @
    wiesiek59
    15 czerwca o godz. 19:36

    Przed lat tysiącem było już dawno po glacjałach (jeśli przez „glacjał” rozumiesz zlodowacenie na dużym obszarze).
    O zlodowaceniach nie decyduje pogłowie przeżuwaczy.
    W USA eksterminowano 30 mln bizonów pozostawiając 541 sztuk.
    W styczniu 2015 stada bydła w USA liczyły 89,8 mln sztuk. Po raz pierwszy od lat poniżej 90 mln.
    Na świecie szacunkowo jest ich 1,3 mld sztuk.
    Do tego dodaj miliard owiec.
    Jakich przeżuwaczy było więcej na świecie przed udomowieniem owiec i bydła?
    Saren i jeleni? Antylop? Żyraf i muflonów?

  505. @wiesiek59
    Jestem zwolennikiem opcji, że raczej cykle słoneczne determinują naszą pogodę, temperaturę, niż cała nasza działalność – piszesz. I masz słuszność. Utrzymujące się, długotrwałe susze spowodowały wyludnianie setek starożytnych miast i upadek cywilizacji. Zarówno po tej, jak i po drugiej stronie Atlantyku. Zagadkowa cywilizacja harappańska (dopiero co odkrywana), która rozwijać się zaczęła 3500 lat p.n.e, a szczytowy okres rozwoju miała w latach 2600 do 1700 p.n.e „zeszła z historii” cicho i bez fanfar. Wszystko wskazuje na to, że była to cywilizacja nie znająca wojen, w pełni pokojowa, a zajmująca obszar porównywalny do obszaru współczesnych Indii. Na obszarze nawet 1,5 mln km kw. zbudowano pięć wielkich metropolii, 32 średnie miasta i wiele mniejszych prowincjonalnych miasteczek. Oraz oczywiście wsie, które wyspecjalizowane w rzemiośle i produkcji rolnej zaspokajały potrzeby mieszczuchów – możemy wyczytać w artykule Elżbiety Manthey „Cywilizacja harappańska może być najstarszą, jaką znamy. Starszą od sumeryjskiej czy chińskiej” we wczorajszej „Gazecie Wyborczej”.
    Wklejam linka do artykułu:
    http://wyborcza.pl/1,145452,20232753,cywilizacja-harappanska-moze-byc-najstarsza-jaka-znamy-starsza.html#TRwknd

    Dla tych, którym nie ukaże się całość, bardzo interesujący fragment:
    Miasta harappańskie, budowane według jednego wzorca, zadziwiają organizacją i architektonicznymi rozwiązaniami. Ulice były szerokie, a domy miały po dwa i więcej pięter i były budowane nie z czego popadło, tylko z jednakowych, dokładnie wystandaryzowanych cegieł.

    Zaskakujące jest też to, że w większości domów były łazienki i toalety podłączone do miejskiego systemu kanalizacyjnego oraz do wodociągu. Zaopatrywane w wodę i oczyszczane ze ścieków domy kilka tysięcy lat temu! Harappańczycy korzystali też ze wspólnych miejskich łaźni oraz z licznych kamiennych sadzawek gęsto rozmieszczonych w miastach.

    Infrastruktura miejska służyła wszystkim mieszkańcom. Niektórzy badacze uważają, że ustrój społeczny cywilizacji harappańskiej był zbliżony do republikańskiego i oparty na zasadzie egalitaryzmu, inni jednak zwracają uwagę na szczegóły, które mogą świadczyć o rozwarstwieniu społecznym. Wiele zagadek tej kultury mogłyby wyjaśnić zachowane fragmenty harappańskiego pisma, jednak dotychczas nie udało się ich odszyfrować.

    Czy Harappańczycy opuścili swoje miasta z powodu suszy, jak chcą niektórzy, czy z powodu „znudzenia się” wielkomiejskością osiedlali się na terenach nie skażonych cywilizacją – nie wiadomo. Faktem jest, że opuścili swoje metropolie oraz mniejsze miasta i rozpłynęli się.

    Podobnie, jak parę tysięcy lat później inna cywilizacja – ukryta w kambodżańskiej dżungli, na terenach obecnej osady Sankum Khmei, tuż obok słynnego kompleksu świątyń Angkor Wat, powstałego jednak ciut później. Miasta owej cywilizacji dorównywały wielkością współczesnym miastom Kambodży, a największe z nich było większe od obecnej stolicy Kambodży, Phnom Penh. Ówczesna cywilizacja kambodżańska, po 600 latach rozkwitu, odeszła w nicość. Najprawdopodobniej z powodu długotrwałej suszy i powodzi, które w kilku cyklach zniszczyły wspaniałe miasta i równie wspaniałą kulturę.

    A wszystko przez te cykle słoneczne, jak – chyba słusznie – zauważasz.

  506. @ozzy
    Znasz te okolice?

    https://lh3.googleusercontent.com/-MPYxDpgeQwQ/V2GHtONAtFI/AAAAAAAADLU/Z9-GdstCVQoXVAqjjZMi7FYWMCxq0vITwCCo/s1024/036_33.JPG
    To jest w Szwecji na wysokości norweskiego Mo i Rana, mniej więcej.
    Znajomi Norwegowie mają letniskową chatkę w tej okolicy.
    Wędrowałem tam przed laty, strasznie było gorąco (2003) no i słońce przez całą dobę.
    Woda w tym potoku miała jakieś +25, nie dało się w niej ochłodzić…

    https://lh3.googleusercontent.com/-vPIea1l1bac/V2GK6fBWXpI/AAAAAAAADLU/Srn-Md61eDQb0JStoHasqXSbobTkwo1WACCo/s1024/034_31.JPG

  507. Tobermory
    15 czerwca o godz. 20:29
    Znasz te okolice? ;–)
    http://www.panoramio.com/photo/76937223

  508. Tobermory
    15 czerwca o godz. 20:29
    Znasz te okolice?
    http://www.panoramio.com/photo/76937223
    Kąpiel niewskazana. ;–)

  509. @zezem
    Zivilisation des Bildes wird einfach nicht alt.

  510. @@ wiesiek59, anumlik

    Panowie mówią, że „raczej opcja”, bez śladu, dlaczego to „raczej”: raczej kiedyś było więcej przeżuwaczy, raczej cykle słońca, raczej starożytne miasta dawno opuszczone, choć była w nich kanalizacja i wodociągi, a wielkość tej cywilizacji to jakieś 1,5 miliona kilometrów kwadratowych, 5 metropolii, 32 średnie miasta oraz więcej mniejszych.
    Oraz, że używali wystandaryzowanej cegły.
    Wszystko to bardzo ciekawe informacje, ale ni z gruchy nie widać tu objaśnienia i uzasadnienia, że raczej słońce i wulkan, niż działanie człowieka.
    Co do wulkanu jako takiego – owszem, bywa bardzo brzydki w zachowaniu, co potwierdzają starożytni pompejańczycy i ich sąsiedzi. Sądzenie jednak, że jeden wulkan jest brzydszy niż działanie całej ludzkości, wymaga nie tylko jakiegoś dowodu, albo przesłanki, ale na początek – uporządkowania pojęć: co to takiego „ludzkość” mierzona ilością gazu i jak się to ma do kanaliacji starożytnej cywilizacji oraz „jednego wulkanu”?
    w spraie cywilizacji, niegupio byłoby, gdyby naukowcy wzięli i sprawdzili jak ona na tak wielkim obszarze mogła działać, jako „cywilizacja”, czyli coś trwałego, spójnego i sprawnego, co łączy wielką ilość ludzi. Musiało działać uzgodnione prawo, jego stanowienie, egzekwoanie, zgoda prawa z religiami i plemionami, oraz odwrotnie , musiała dzialać gospodarka, wymiana, środek płatniczy, kompensacja w postaci sytemu zaufania i banków, czyli ich ówczesnych form, sprawna komunikacja na obszarze 1,5 miliona km. kw. czyli terenie 5 razy większym od Polski i 3 razy większym do Francji.

    Ale to tylko oboczności ciekawości . główna rzecz jest taka, że panowie się wyrażają w tonie benedyktynów tyńskich, co właśnie wprowadzili nowy produkt na rynek: torby na ramie i opaski plastikowe na rękę – „egzorcyzmoprzypominacze”. „Bo szatan po prostu jest i ważne jest pamiętać, że on jest.”
    „jest Słońce i jego cykle i ważne, żeby pamiętać, że jest”.
    A co do dowodów, to ważne, żeby „mieć ufność w panu”

  511. anumlik
    15 czerwca o godz. 20:26

    Optimum klimatyczne w XIV wieku chyba, umożliwiało uprawę winorośli śródziemnomorskich na terenie Polski.
    Green Land, umożliwił zasiedlenie krainy.

    Obecnie tzw. ocieplenie, to okazja do zarobienia i opodatkowania.
    Niewątpliwie, te kolosalne pieniądze umożliwiają rozwój nowych technologii, projektowanie nowych systemów energetycznych, ich opłacalność ekonomiczną.
    Jakiś postęp jest……
    Tylko, jaki bilans i skutki?
    Kto zarabia kto traci?

    Zasmiałem się, gdy ktoś wyliczył, że produkcja jednej turbiny wiatrowej, to wydatek energetyczny równy wyprodukowanej ilości energii, w trakcie jej użytkowania….
    Można zlikwidować produkcję stali w krajach rozwiniętych.
    Technologie do jej produkcji w krajach rozwijających się, wyprodukuję więcej zanieczyszczeń…….
    Żyjemy na GLOBIE, nie w grajdołku.

    Nawiasem mówiąc.
    Na strachu i jego podsycaniu, nieźle się zarabia.
    Począwszy od strachu przed śmiercią, zarabiają na tym nieliczni.
    Strach przed ociepleniem, CO2, metanem, to ta sama śpiewka.
    Kapłani kasują krocie.
    Taki sposób na życie…….

  512. Tanaka
    15 czerwca o godz. 21:00

    Dość potężne cywilizacje, obejmujące nawet kilkaset milionów ludzi i odległości pomiędzy krańcami rzędu kilku tysięcy km, istniały w przeszłości.
    Tyle że wymiana informacji trwała dłużej.
    Do niektórych regionów, zapewne docierali jedynie poborcy podatków……

    Chiny, Persja, Indie, Rzym, Egipt, Inkowie, Aztekowie, Majowie, Mongołowie, potem Imperium Hiszpańskie, Brytyjskie?
    Nieźle rozciągnięte w czasie i przestrzeni…….

  513. Tanaka
    15 czerwca o godz. 21:00
    ale ni z gruchy nie widać tu objaśnienia i uzasadnienia, że raczej słońce i wulkan, niż działanie człowieka.
    …………………………………………………………………………
    Jak w 1883 r. Karakatau walnął, to wydzielona energia odpowiadała wg. uczonych „w materii” 10 tys. bomb a la Hiroshima. Wyrzucony popiół w postaci drobnego pyłu sięgnął górnych warstw atmosfery, odbijając światło słoneczne,powodując odczuwalne oziębienie.

  514. @Tanaka
    Jakbyś czytał uważniej, nie z tezą, to byś pewnie zwrócił uwagę na fakt, że obok opcji słoneczno-tynieckiej, którą – fakt – postawiłem jako bardziej prawdopodobną, pisałem, że – jak chcą niektórzy – Harappańczycy z powodu „znudzenia się” wielkomiejskością osiedlali się na terenach nie skażonych cywilizacją. A co ma do tego „ufność w panu”, to ja dali bóg nie wiem. No, ale każdy ma jakąś swoją „opcję tyniecką” i co i raz podbija nią oczy interlokutorom.

  515. Tak mi się przypomina efekt Pustynnej Burzy……..
    Podpalenie 3 000 szybów w Kuwejcie i Iraku, spowodował nieurodzaj w Indiach, z powodu pyłów zaburzających fotosyntezę i powodujących zdaje się deszcze.

    Wypalanie pod uprawę palmy oleistej w Indonezji dżungli, powoduje zniszczenie ekosystemu i zadymienie miast leżących w sąsiedztwie.

    To sa realne, choć krótkotrwałe efekty antropogeniczne.
    Te długotrwałe, na dziesięciolecia, to jakiś Santoryn, Wezuwiusz, czy Krakatau, nie licząc Hekli, czy jakichś południowoamerykańskich pierdnięć.
    W kolejce, czeka kawerna Yellowstone……
    Wówczas nie będzie śmiesznie, tylko strasznie.
    Siły natury jak na razie mają sporą przewagę mocy destrukcyjnej nad ludzkimi działaniami.
    Wiedza ludzka starcza zaledwie na zdefiniowanie z grubsza naszej niewiedzy.

    Ps.
    Interesujące są scenariusze filmów katastroficznych.
    Szacunki strat, prawdopodobne.
    Szacunki naszych możliwości przeciwdziałania za pomocą technologii, to s/f…….

  516. Bardzo lubię ten „zestaw” w pięknych okolicznościach przyrody
    https://www.youtube.com/watch?v=OVet4zT_Ekg

  517. @Konstancja
    Co się mówi u Was „na mieście” po tym jak MON czyli Maciar odrzucił prośbę prezydenta Jaśkowiaka i upiera się, by do apelu poległych włączyć ofiary „poległe” pod Smoleńskiem.
    Czy musi być koniecznie asysta wojskowa? Chyba wstyd z takiej „asysty” skorzystać.

  518. wiesiek59
    15 czerwca o godz. 21:15

    Z tymi kilkusetmilionowymi cywlizacjami, które podajesz, to lepiej ostrożnie. czasach Jezuska, czyli też i Rzymu, liczba ludności całego świata jest szacowana na około 200 milionów, może nieco więcej, a może i mniej. W oklicy roku 1000 na całym globie było jakieś 300 milionów ludzi. W wieku XVII, jakieś 500 milionów. W tym czasie rosły w siłę imperia Europy: brytyjskie, holenderskie, hiszpańskie, francuskie.
    Nie da się poskładać mnogości kilkusetmilionowych cywilizacji w jednym czasie, chyba, że mówisz o czasach współczesnych, powiedzy epoki przemysłu. wtedy zgoda: Indie jako całość, co nie jest specjalnie dobrym workiem, ale niech będzie, oraz Chiny.
    Kwestią niepewną jest, czy to Anglicy na pewno cywilizowali Indie, czy na odwrót, oraz gdzie jest granica tego, co można nazwać cywilizacją. „Imperium” – to nie cywilizacja, ale imperium. więcej w tym wojny i przymusu, niż istoty cywilizacji.
    Masz rację w tym, że poborcy podatkowi to była – i jest – pierwsza rzecz, i oni docierali do granic imperiów. To jednak stanowczo za mało, by mówić o cywilizacji.

  519. ozzy – 13:13

    „Uwaga! POL MILIARDA ZLOTYCH na SDM – ponad miliard koron SEK. nie moja to sprawa, ale taki numer tu by nie przeszedl a ponadto jaki dziwny rozdzial Kosciola od Panstwa. Jak trzeba zaplacic, to niech Panstwo placi….”

    Ty piszesz o Szwecji i jej kosciele tak, inni nieco inaczej. Choc tez ladnie

    „Ewangelicko-Luterański Kościół Narodowy Szwecji ma ustawowo przyznane prawo do korzystania z systemu podatkowego do zbierania składek/opłat od swoich członków (nie używa się określenia „podatek”) i jest to jego główne źródło dochodu. Inne kościoły lub związki wyznaniowe mogą wybrać, czy chcą otrzymywać wsparcie poprzez wykorzystywanie systemu podatkowego czy też jedynie w formie dotacji państwowych. Jeśli wspólnota wyznaniowa wybiera system podatkowy, otrzymywane dotacje zostaną obniżone o kwotę stanowiącą koszt użytkowania systemu podatkowego. Obok oficjalnego Kościoła Szwecji, ośmiu wspólnotom religijnych przysługuje prawo do korzystania z systemu podatkowego.”

    http://www.isp.org.pl/programy,program-spoleczenstwa-obywatelskiego,projekty,relacje-panstwo—kosciol-w-szwecji,995.html

    Zaskakujaca ciekawostka

    „Przynależność do Szwedzkiego Kościoła Narodowego – automatycznie po 6 tygodniach od narodzin, jeżeli jedno z rodziców należało i nie złożyło sprzeciwu; brak wymogu chrztu”

    pracownik.kul.pl/files/26914/public/prawo…/UE_P_K.doc

    I ciekawie o lekcjach religii

    „Lekcje religii są obowiązkowe, mają charakter niekonfesyjny. Kapłani i inni przedstawiciele kościołów i związków wyznaniowych mogą być zapraszani do szkół, aby udzielić informacji o swoich wspólnotach, ale nie mogą prowadzić regularnych lekcji.”

    Wiec jest ukaz przynależnośći, z automatu, do Szwedzkiego Kościoła Narodowego, chyba ze cos tam cos tam. I, powiadasz ozzy, jest rozdzial kosciola od panstwa. A jaki on, ten rozdzial jest?

    Ot, tak tylko pytam

  520. wiesiek59
    15 czerwca o godz. 21:50

    dajesz przykład na niszczycielski wpływ człowieka na kilmat, ale glosisz tezę inną. Co mnie nieco dziwi.

    zezem
    15 czerwca o godz. 21:23

    Co do Krakatau, to prawda. Człowiek to jednak ma do siebie i do klimatu, że realnie na całym globie ziemskim, jednocześnie, stale, w sposób nieustannie się intensyfikujący i działający w każdej dziedzinie zagrożenia równolegle, zaburza klimat i niszczy środowisko naturalne.
    Przyroda tak nie działa.

  521. @mag

    kombatancji czerwca są w tej sprawie podzieleni, z przewagą tych, co są przeciw. |Poznaniacy, nie-kombatanci są przeciw- tu pomysly PISu malo się sprawdzają.
    Co z tego wyniknie, nie wiem; są dwa tygodnie do ustaleń.
    Tymczasem jest mowa o obecności pocztów sztandarowych harcerzy, tramwajarzy (mieli swój wielki wklad w czerwiec)i innych organizacji.
    Ale oburzenie na slowa Macierewicza jest w Poznaniu i w kraju spore, bo jak zapowiedział minister- od listopada juz istnieje to zarządzenie. W grudniu, w czasie obchodów Powstania Wielkopolskiego po raz pierwszy wspomniano o Smoleńsku .

  522. Tanaka
    Jako wielbicielowi Starszych Panów, w ramach dobranocki, polecam/przypominam
    https://www.google.pl/#q=proroctwo+kabaretu+starszych+pan%C3%B3w

  523. anumlik
    15 czerwca o godz. 21:24

    Anumliku, kto z tezą, to z tezą, bo czytasz mnie z tezą. O co chodzi z tymi „Harappańczycy z powodu „znudzenia się” wielkomiejskością osiedlali się na terenach nie skażonych cywilizacją” ?
    Tak im wodociągi dały się we znaki, że im życie w mieście zbrzydło?
    Co to ma wspólnego ze zmianami w klimacie i „opcją Słońca”?
    Się pytałem i nic się nie dowiedziałem. Ty zaś, że ja z tezą.
    Zamiast tezy, daj przytomne wyjaśnienie. Bo w sprawie fragmentu – samych Harrapańczyków, teza, że im się znudziło, brzmi nad wyraz dziwacznie. W sprawie głównej, nie widzę żadnego uzasadnienia.

  524. mag
    15 czerwca o godz. 22:53

    Mag,no żesz, fantastico!
    Tylko dobranocka ma substancję horroru: Kaczyński jestem – mój brat nie cofnie się przed niczym!
    gdybyż ten Kaczyński był jak Czechowicz…

  525. Tanaka
    Nooo…

  526. @Tanaka, z godz. 22:54
    Bo w sprawie fragmentu – samych Harrapańczyków, teza, że im się znudziło, brzmi nad wyraz dziwacznie.
    Może i dziwacznie, ale nie ma – jak dotąd – żadnych przekonujących dowodów na to, że mieszkańcy doliny Indusu opuścili swe wygodne domy w wygodnych, cywilizowanych miastach wyparci najazdem Ariów (jedna z hipotez), czy w wyniku „podboju ekonomicznego” (inna hipoteza). Jak mówi „przewodniczka” po artykule z Gazety Wyborczej, dr Agnieszka Staszczyk (indolog i historyk sztuki, adiunkt w Katedrze Porównawczych Studiów Cywilizacji UJ) – Przyjęto wiele teorii. Najczęściej akceptowana mówi o zmianach klimatu, wysychaniu systemu rzeki Indus i stopniowym przenoszeniu osad na inne tereny. Przy tej teorii nie wspomina się o żadnym gwałtownym upadku, lecz raczej o wygasaniu miast. Jednak według wspomnianych badaczy, którzy ostatnio przesuwają datowanie, to nie zmiany klimatyczne były bezpośrednim powodem, ale po prostu stopniowe odejście od osadnictwa miejskiego i niejako brak potrzeby życia w takich skupiskach.
    Autorka artykułu, Elżbieta Manthey, kończy tekst żartobliwie. Być może – pisze – Harappańczycy doszli w końcu do wniosku, że życie w wielkim mieście jest męczące, niezdrowe i stresujące. Może w ich wielkomiejskiej kulturze pojawiły się trendy eko i slow i mieszkańcy nowoczesnych miast w końcu opuścili je, wybierając prostsze życie bliżej natury. Brzmi to trochę znajomo…

    Przyjąłem ów żartobliwy bon mot za dobrą monetę, dodając, że znudziła ich wielkomiejska cywilizacja. Wytłumaczenie ani gorsze ani lepsze od tego „z głównego nurtu” blogowej dysputy. O cyklach słonecznych, które do zmian klimatycznych prowadzą.

    PS
    Nie chciałem już się rozwodzić nad „przesuwaniem dat”, gdyż niektórzy z naukowców, na podstawie badań porównawczych, przesuwają zaistnienie cywilizacji harappańskiej o dodatkowe dwa tysiące lat. Byłaby ona zatem mocno starsza od sumeryjskiej, egipskiej i chińskiej. Gdy się tak długo pozostaje w tradycji tej samej kultury w murach nawet najbardziej cywilizowanego miasta, to można nabrać ochoty na ponowny powrót do natury. I żadne tam plamy na słońcu na to nie mają wpływu.

    A swoją drogą ciekawe. Po kilku tysiącach lat znika cywilizacja „ciepłej wody w kranie”, cywilizacja perfekcyjnego rzemiosła, cywilizacja swobodnego żeglowania po Morzu Arabskim (dzisiejsza nazwa) i – być może – po oceanach, cywilizacja dość zhierarchizowanego (ach umiarkowanie) społeczeństwa egalitarnego (naukowcy są zgodni nazywając Harappańczyków „społeczeństwem klasy średniej), a na tych samych terenach objawia się wojownicza cywilizacja księgi – Ariowie, z Wedami, z Rygwedą i jej najbardziej tajemniczymi hymnami: hymnem 121 (Do nieznanego Boga) i 129 (Początek rzeczy) włącznie. O Ariach, Wedach, panteonie bóstw hinduistycznych, kapłanach, kastach i Agni raczy wiedzieć czym jeszcze wiemy niemal wszystko, a o Harappańczykach – nic.

  527. „dwójmyslenie oznacza przede wszystkim umiejetnosc wyznawania dwoch sprzecznych poglądów i wierzenia w oba naraz. Partyjny inteligent wie, kiedy powinien zmienic swoje wspomnienia a zatem w pełni się orientuje, że przekręca fakty, równocześnie jednak dzięki dwójmyśleniu, swiecie wierzy iż prawda nie została pogwałcona. Proces ten musi być świadomy, gdyż inaczej brakowałoby mu precyzji, a zarazem bezwiedny, aby czlowiek nie zdawal sobie sprawy z faktu dokonania fałszerstwa, bo to mogłoby wywołac w nim poczucie winy. Dwójmyślenie to w gruncie rzeczy kwintesencja angsocu, ponieważ cala działalnosc Partii sprowadza sie do gloszenia wierutnych kłamstw z takim przekonaniem i pewnością siebie, jakie normalnie cechuja wypowiedzi ludzi kryształowo uczciwych. Klamac z pelna premedytacja a jednoczesnie gleboko wierzyc we własne słowa, zapominać niewygodne fakty, po czym gdy zachodzi konieczność, przywołać je z niebytu na tak dlugo, jak trzeba, negować istnienie obiektywnej rzeczywistości, a zarazem kierowac sie nia – to wszystko musi umieć kazdy (czlonek Partii)

    Posłużenie sie tym terminem (dwojmyslenie) jest bowiem rownoznaczne z przyznaniem sie do manipulowania rzeczywistością; dzieki dwojmyslnemu zabiegowi wymazuje sie te wiedze – i tak w kolko. Kłamstwo bezustannie wyprzedza prawdę. Jednakże to wlasnie dzieki dwojmysleniu Partii udalo sie – a stan ten moze trwac przez tysiac lat – zatrzymac bieg historii … Na zadnym innym podlozu myslowym Partia nie zdołałaby tak trwale oprzec swojej władzy. Jeśli ktos pragnie rządzić, rządzić nieprzerwanie, musi umiec burzyc w poddanych poczucie rzeczywistości”

    Prorok jakiś to pisał czy co…

  528. wiesiek59 (21:50)

    „Tak mi się przypomina efekt Pustynnej Burzy…….. Podpalenie 3 000 szybów w Kuwejcie i Iraku, spowodował nieurodzaj w Indiach, z powodu pyłów zaburzających fotosyntezę i powodujących zdaje się deszcze.”

    Moglo chodzic o tzw. wet deposition*). Tylko ze one, te mokre wsady, sie nie zmaterializowaly!

    „Dr. S. Fred Singer and Carl Sagan discussed the possible environmental impacts of the Kuwaiti petroleum fires on the ABC News program Nightline…Sagan reported on initial modeling estimates that forecast impacts extending to south Asia, and perhaps to the northern hemisphere as well. Singer, on the other hand, said that calculations showed that the smoke would go to an altitude of about 3,000 feet (910 m) and then be rained out after about three to five days and thus the lifetime of the smoke would be limited. Both height estimates made by Singer and Sagan turned out to be wrong, albeit with Singer’s narrative being closer to what transpired, with the comparatively minimal atmospheric effects remaining limited to the Persian Gulf region”

    https://en.wikipedia.org/wiki/Kuwaiti_oil_fires

    „Along with Singer’s televised critique, Richard D. Small criticized the initial Nature paper in a reply on 7 March 1991 arguing along similar lines as Singer… Sagan later conceded in his book The Demon-Haunted World that his prediction did not turn out to be correct: „it was pitch black at noon and temperatures dropped 4–6 °C over the Persian Gulf, but not much smoke reached stratospheric altitudes and Asia was spared”

    Panowie sie zgodzili, ze te wet depositions, i wszystkie pozostale strachy na piachy, nie rozciagnely sie na Azje, po Pustynnej Burzy. Indie nie ucierpialy z powodu podpalenia szybow naftowych przez Saddama.

    A jesli chodzi o te 3000 plonacych szybow, to tez nie calkiem az tyle ich bylo

    „The Kuwait Petroleum Company’s estimate as of September 1991 was that there had been 610 fires, out of a total of 749 facilities damaged or on fire along with an unspecified number of oil filled low-lying areas, such as „oil lakes” and „fire trenches”. These fires constituted approximately 50% of the total number of oil well fires in the history of the petroleum industry, and damaged or destroyed approximately 85% of the wells in every major Kuwaiti oil field”

    Plonace szyby Saddama w Iraku, jesli takie byly jako rezultat Pustynnej Burzy, jakos nie trafiaja do statystyk. Pewnie chodzi o to kto te irackie szyby popodpalal. No bo przeciez chyba nie sam owczesny dyktator tego nieszczesliwego kraju

    ————————————————–
    *) Wet deposition – In wet deposition, atmospheric hydrometeors (rain drops, snow etc.) scavenge aerosol particles. This means that wet deposition is gravitational, Brownian and/or turbulent coagulation with water droplets.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Deposition_(aerosol_physics)#Dry_deposition

  529. Te szwedzkie obowiazkowe lekcje religii toz to, wypisz wybazgraj, nasz kaszyzm! Tylko co z niekonfesyjnoscia tych lekcji ? Bo one podobno ‚niekonfesyjne’ sa.

    Cokolwiek to moze oznaczac. A oznacza to, ze kapłani i inni przedstawiciele kościołów i związków wyznaniowych w Szwecji mogą być zapraszani do szkół, aby udzielić informacji o swoich wspólnotach. Ale oni nie mogą prowadzić regularnych lekcji!

    Kto te lekcje zatem prowadzi, pewnie tylko luteranski Bog wie. I tylko ten ichni Bog luteranski pojmuje na czym polega rozdzial kosciala od panstwa w Szwecji. Ten nieosiagalny w Polsce faczystowskiej

  530. Oswiadczenie

    ‚Antoni Macierewicz na konferencji w Brukseli oswiadczyl, ze Rosja jest dzis najwiekszym zagrozeniem dla bezpieczenstwa swiata. Powiedzial tez, ze Rosja jest krajem o zupelnie odmiennej konstrukcji od krajow cywilizacji zachodniej, krajem inaczej stawianych celow, o poczuciu, ze zadne normy wypracowane poza Rosja jej nie obowiazuja.’

    Skad Policmajster to wiedzial? No skad?

    Czy ktos jeszcze ma watpliwosci, ze kaszystowska Polska to czysta kopia Rosji putinowskiej?

    Kczystowska Polska jest krajem o zupelnie odmiennej konstrukcji od krajow cywilizacji zachodniej, krajem inaczej stawianych celow, o poczuciu, ze zadne normy wypracowane poza Polska kaczyzniana jej nie obowiazuja.

    Stad ta nienawisc kaszyzmu to putiszyzmu wynika, nikt nie wie? Az strach pomyslec w co sie ta kacza nienawisc miedzynarodowa przerodzi gdy trumpuszyzm zapanuje na swiecie. Zostalo niecale 5 m-cy

  531. @wiesiek, cd

    Posumowanie strat – moze zyskow? – wynikajacych z pozarow szybow naftowych wznieconych podczas Burzy Pustynnej 1991

    „Concerted efforts to bring the fires and other damage under control began in April 1991. During the uncontrolled burning phase from February to April, various sources estimated that the burning wellheads burnt through between four and six million barrels of crude oil, and between seventy and one hundred million cubic meters of natural gas per day.Seven months later, 441 facilities had been brought under control, while 308 remained uncontrolled.[12] The last well was capped on November 6, 1991. The total amount of oil burned is generally estimated at about one billion barrels. Daily global oil consumption in 2015 is about 91.4 million barrels; the oil lost to combustion would last 11 days at modern usage rates.”

    Z podpalenia kuwejckich szybow naftowych przez Saddama w 1991 roku, swiat stracil niecale 3% podazy ropy naftowej. Wystarczylo na podtrzymanie swiatowej ceny. No i kto moze dalej gledzic, ze wojny to same straty w interesie?

    Saddama Amerykanie – Bush senior – nie utracili, w Desert Storm, z tej racji, ze on, swoim atakiem na Kuwejt, podtrzymal spadajace ceny ropy naftowej na poziomie owczesnej oplacalnosci. Reszta potoczyla sie z gorki

  532. @Orteq

    A dyć już nie deliberuj tak nad szwedzkim rozdziałem kościoła od państwa. Szwedzi się zwyczajnie umówili, że ich system podatkowy służy wszystkim, także członkom ich kościołów, czysto technicznie.
    Nie jesteś członkiem, nie płacisz.
    Istotniejszy jest udział lub wpływ duchownych na politykę danego kraju. Tego w Szwecji nie uświadczysz.
    Inny taki kraj – Szwajcaria, też pobiera podatki na kościoły , a duchowni mogą co najwyżej (i to po długich debatach parytetowych) poświęcić nowy tunel. W osobnej ceremonii, bez udziału władz państwowych.
    A płacący podatki deklarują przynależność do danej konfesji (lub jej brak) i wtedy urząd podatkowy dolicza odpowiedni procent i dostarcza go danemu kościołowi. Nikt z urzędu nie sprawdza faktu ochrzczenia lub nie.

    Lekcje religii w Szwecji, a także Norwegii to są lekcje o religii (religiach) i prowadzą je zwyczajni nauczyciele. Obejmują one m.in. świeckie spojrzenie na religie i światopoglądy, zagadnienia etyczne itp.
    Taki dostęp do religii postrzegają norweskie programy szkolne jako „obiektywny, krytyczny i pluralistyczny”.

    W Polsce lekcje religii to zwyczajna indoktrynacja i hodowła posłusznych pasterzowi owieczek w dominującej konfesji.

    Uwolnienie lekcji religii od konfesyjności miało miejsce w Szwecji już w 1919 roku, a to w reakcji na krytykę ze strony grup niereligijnych oraz licznych tzw. wolnych kościołów.
    Przedtem lekcje religii były udzielane pod szyldem „Historia biblijna, czytanie biblii i katecheza chrześcijańska”

  533. Romantyczne są bajania o opuszczaniu wygodnych miast przez znudzonych mieszczuchów już przed 3 tys. lat, ale przyczyny na ogół bywały bardzo prozaiczne – nadmierna eksploatacja środowiska, zmiany klimatyczne, zasolenie gleb, brak wody, wędrówka w stronę terenów lepiej nadających się do uprawy nowych zbóż, zanik handlu z sąsiednimi cywilizacjami, które też upadały z podobnych powodów…
    Cywilizacja sumeryjska upadła w podobnym czasie co kultura doliny Indusu.

    Kto widział takie miejsca jak Pueblo Bonito czy Mesa Verde albo inne indiańskie ruiny w Utah, Colorado, New Mexico, Arizonie, ten się też zastanawia, dlaczego zniknęli (wyprowadzili się) Indianie zwani Anasazi, i to już na 300 lat przez inwazją europejską na te tereny.
    Teorii jest sporo, ale najprawdopodniejsze przyczyny to długotrwała, katastrofalna susza, utrata urodzajności gleb, deforestacja i przeludnienie.
    Znajomy chemik badał tam zasolenie i doszedł do wniosku, że najbliższe okolice osiedli zostały po prostu zasikane na śmierć 😉

  534. Tobermory – 5:29

    „A dyć już nie deliberuj tak nad szwedzkim rozdziałem kościoła od państwa. Szwedzi się zwyczajnie umówili, że ich system podatkowy służy wszystkim, także członkom ich kościołów, czysto technicznie. Nie jesteś członkiem, nie płacisz.”

    Toz ja wlasnie do tych umow koscielno-panstwowych pije. Roznych w Polszy i roznych w Szwecji.

    Szwedzi sie umowili, ze pomimo iz jest OFICJALNY narodowy – tzn. panstwowy – kosciol, rozdzial tego kosciola od panstwa jakos tam bedzie dokonywany. I jest jakos tam dokonywany. Natomiast w Polsce jest pelna tego odwrotnosc.

    Niby mamy bowiem nad Wisla konstytucyjny rozdzial kosciola od panstwa. Ale Polacy jakos sie tak umowili – poparlszy te umowe panstwowokoscielna pewnym konkordatem – ze pomimo tego niby rozdzialu, bedzie pelna jednosc pomiedzy panstwem i kosciolem. Czy to swiatopogladowa, czy w sprawach nauczania religii w szkolach. Czy tez, wreszcie, w sprawach finansowopodatkowych. Panstwo finansuje kosciol gdzie tylko moze, kosciol nie placi podatkow wszedzie gdzie nie musi.

    Przepraszam za pozostawienie pewnej niejasnosci w tOmacie.

    „Lekcje religii w Szwecji, a także Norwegii to są lekcje o religii (religiach) i prowadzą je zwyczajni nauczyciele… W Polsce lekcje religii to zwyczajna indoktrynacja i hodowła posłusznych pasterzowi owieczek w dominującej konfesji.”

    Wydalo mi sie, jakze nieslusznie jak sie okazuje, ze o tej drugiej czesci – o polskiej indoktrynacji – nie musialem przypominac. Ani o tym, ze bedzie egzamin maturalny z tej indoktrynacji.

    Dzieki ci, Tobermorku, za wyprostowanie mojego (krego)slupa ideologicznego. Bo ja wciaz za slupa katopolskiego najwyrazniej robiem na tym ateistycznym blogu

  535. Szczerze rozczulił mnie wydany wczoraj przez władze francuskie zakaz sprzedaży alkoholu w okolicach stadionu, gdzie odbędzie się dziś mecz Polska – Niemcy 😉
    Widział ktoś rodaka-kibica wybierającego się do eurolandu z zamiarem nabycia tam środków wspomagających patriotyzm?
    Przy tym kursie waluty? 😯
    Już od czasów, gdy Przybora śpiewał „Paryż o kabanosie” (Paris au kabanos), powinni wiedzieć, co Polak potrafi.
    Może Niemiaszkom zaschnie w gardle 😉

  536. @Orteq
    16 czerwca o godz. 1:10

    „Kto te lekcje zatem prowadzi, pewnie tylko luteranski Bog wie. I tylko ten ichni Bog luteranski pojmuje na czym polega rozdzial kosciala od panstwa w Szwecji. Ten nieosiagalny w Polsce faczystowskiej”

    Pytasz i pytasz, to ci odpowiadam.
    Niczego ci nie prostując, bo wiem, że pytasz retorycznie, ale co mi szkodzi się pomądrzyć? 😉 Może ktoś inny skorzysta?

  537. @Tobermory

    No to zesmy oba my siem pomondrzyli. Jesli ktos inny co z tego skorzysta to bedzie bonus

  538. Notabene, rozdział kościoła i państwa w Szwecji jest oficjalny dopiero od 1. 01. 2000. Od tego czasu kościół szwedzki nie jest kościołem państwowym.
    Z poprzednich czasów pozostały przepisy prawa państwowego, że kościół szwedzki musi pozostać ewangelicko-luterański i demokratyczny, i ma prawo działać w całej Szwecji.
    Członkiem pozostaje się przez chrzest, ale rodzice mogą zameldować również swoje nieochrzczone dzieci.
    Kościół zachował parę starych przywilejów jak zarządzanie cmentarzami i prawo do państwowych subwencji, które otrzymuje, jeśli eksperci potwierdzą potrzeby.
    Do miejsca na cmentarzu mają prawo wszyscy Szwedzi bez względu na wyznanie lub jego brak, dlatego też wszyscy odprowadzają wraz z podatkami odpowiednie składki.

  539. A MON Maciory w ustawicznym natarciu

    „Ministerstwo obrony odrzuca apel prezydenta Poznania, zeby nie laczyc obchodow rocznicy strajkow w Poznaniu z katastrofa smolenska. Minister Macierewicz nakazal w kazdym apelu pamieci wspominac ofiary katastrofy, a rezygnacja z tego bylaby „selekcjonowaniem pamieci o tych, ktorzy zgineli za ojczyzne”.

    Jakby tego bylo malo, Polska zbrojna

    „wysle 4 samoloty bojowe F-16 do walki przeciw Panstwu Islamskiemu. Antoni Macierewicz oswiadczyl w Brukseli, ze zalogi sa gotowe do startu.”

    Czy pan minister zdaje sobie sprawe z faktu, iz ta nasza gotowosc do startu to rowniez gotowosc do popierania Putina?

    Putin jest dzisiaj najefektywniejszym pogromca bojownikow Panstwa Islamskiego

  540. Jakby ciut lepiej w Janowie Podlaskim.

    Pojawia sie nadzieja, ze przynajmniej podstawowe zagrozenie glupota polaczona z ignorancja, oraz z zadufaniem partyjnym, wynikajacym z ciemniactwa PiSowskiego, zostaly chwilowo odsuniete od bezposredniego zarzadzania stadnina.

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103454,20245695,stadnina-w-janowie-podlaskim-na-nowego-prezesa-wygral-konkurs.html

    Pan prof Pietrzak prowadzi zajecia dydaktyczne:

    Kierunek Hipologia i Jeździectwo studia stacjonarne I
    Prowadzący: Prof. dr hab. Sławomir Pietrzak

    1) – Biomechanika konia/ cyfrowa analiza obrazu w ocenie koni – przedmiot do wyboru, sem IV
    2) – Zasady pracy z końmi trudnymi – sem. IV ścieżka tematyczna przedmiot 1
    3) – Rekreacja i turystyka konna
    4) – Teoria i praktyka dyscypliny rajdów długodystansowych sem. VI
    5) – Użytkowanie koni w stylu western sem. VII

    Kierunek Hipologia i Jeździectwo studia stacjonarne II
    Prowadzący: Prof. dr hab. Sławomir Pietrzak
    6) – planowanie konnych szlaków turystycznych – sem. I

    Kierunek Hipologia i Jeździectwo studia stacjonarne II
    Prowadzący: Prof. dr hab. Sławomir Pietrzak

    7) – Planowanie konnych szlaków turystycznych – sem. I

    Kierunek Biologia studia stacjonarne I
    Prowadzący: Prof. dr hab. Sławomir Pietrzak

    8) – Hippika (fakultet)

    Nie widac wsrod wykladow Pana profesora Slawomira Pietrzaka tematu hodowli koni arabskich, co raczej nie budzi entuzjazmu, a obawe co do tego, ze moze wpasc na pomysl zeby wprowadzic swoja specjalizacje zawodowa, czyli jezdziectwo do stadniny zajmujacej sie hodowla, a nie uzytkowaniem.

    Niemniej Slawomi Pietrzak jako Prezes Janowa Podlaskiego jest zdecydowanie lepszy od faceta, dla ktorego „od dzis”, hodowla koni arabskich miala byc jego nowym hobby.

    Jak dla mnie to Slawomir Pietrzak na czele Janowa, to jak chirurg plastyczny na czele uniwersyteckiej Kliniki Kardiochirurgicznej.

    Niby tez chirurg, ale od pryszczy, brodawek i rozstepow, a nie od operacji na sercu.

    A jak bedzie zobaczymy. Bo wszystko zalezy od tego czy Pan profesor zdola caly czas pamietac, ze choc ma tytul profesora, to nie jest fachowcem od koni arabskich.

  541. @Tobermory – 7:47

    Masz slusznego!

    Do niedawna był kościołem państwowym i każdy człowiek urodzony w Szwecji automatycznie stawał się jego członkiem. Dzisiaj jest już inaczej, o przynależności do Svenska Kyrkan decyduje chrzest, a jeśli jest się już wyznawcą innej wiary chrześcijańskiej, wystarczy rozmowa z kapłanem i zadeklarowanie chęci przynależenia do nowej wspólnoty.

    Zakladam, ze ten kaplan nie musi byc kaplanem luteranskim..

  542. Dzisiaj o OBOWIAZKOWEJ przynależności do Szwedzkiego Luteranskiego Kosciola Narodowego decyduje chrzest. Wczesniej, do 2000 roku, chrzest byl nie pri czom. W 6 tygodni od urodzenia kazdy osesek zrodzony na ziemi szwedzkiej byl uwazany, z automatu, za szwedzkiego luteranina.

    Swobody religijne roznych spoleczenstw mialy rozna historie..

  543. Zapytajmy, z glupia frant

    Co różni szwedzki kościół od kościoła polskiego poza tym, że nie jest on kościołem katolickim?

    I odpowiedzmy

    ‚Bez wątpienia fakt, że działając w być może najbardziej zsekularyzowanym państwie świata nie ma zbyt aktywnych wiernych (choć przeważająca większość Szwedów pozostaje formalnie jego członkami), a przez to także niezbyt wiele władzy. Jednak może właśnie ów brak nadmiaru władzy i towarzyszącego temu poczucia wszechnieomylności uczynił z kościoła szwedzkiego jeden z najbardziej postępowych i otwartych kościołów chrześcijańskich.’

    A co z kasa?

    ‚Kościół szwedzki cechuje duża przejrzystość finansowa. Środki pieniężne na jego działalność w przeważającej mierze pochodzą z opłat wiernych, które stanowią część podatku. Szczegółowe informacje na temat dochodów kościoła i jego majątku można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej http://www.svenskakyrkan.se.’

    Ciekawe jakie informacje na temat dochodów kościoła katolickiego i jego majątku można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej tego kosciola. Bardzo to dla mnie ciekawe jest

  544. @Tobermory, z godz. 6:01
    Teorii jest sporo, ale najprawdopodobniejsze przyczyny to długotrwała, katastrofalna susza, utrata urodzajności gleb, deforestacja i przeludnienie.
    Znajomy chemik badał tam zasolenie i doszedł do wniosku, że najbliższe okolice osiedli zostały po prostu zasikane na śmierć

    Do takich wniosków i ja się skłaniam, ale ten o mieszczuchach znudzonych ciepłą wodą w kranie jest smaczniutki i wart był przytoczenia. Czy mieszkańcy miast i miasteczek doliny Indusu zasikali swoje siedziby i z powodu smrodu wyemigrowali? Też możliwe i nie mniej smaczne. Można też jeszcze inną teorię wysnuć. Zostali podmienieni przez przybyszów z planety Nibiru (albo innej) na Ariów; też nie wiadomo skąd przybyli, a teorie ich przybycia są równie fantastyczne. Podmiana odbyła się za pomocą wielkich jak miasta statków kosmicznych, co zostało utrwalone w Wedach. Niektóre mandale z Rigwedy o walkach bóstw wszelakich (kosmitach, znaczy) wspominają, ba, nawet walki te opisują.

  545. Dzien dobry, +15 C, pochmurnie, jutro mam gosci koncertowych – „Iron Maiden in town”

    @Tobermory, swietnie podane informacje o roli Kosciola szwedzkiego; wlasciwie nic nowego nie mam do uzupelnienia.
    „Lekcje religii” to nie sa takie jak w Polsce a „religionkunskap” czyli „wiedza o religii” i prowadza je nauczyciele wyksztalceni w tym przedmiocie. Moje dzieciaki ( a mam je jeszcze w wieku szkolnym) wlasnie maja takie w szkole. Moja rodzina jest ateistyczna. Tesciowa, ktora zmarla pare lat wstecz miala pogrzeb swiecki. Po prostu: koledzy pograli na pogrzebie a prochy zostaly rozsypane w specjalnym lakwenie na terenie cmentarza. Gmina zydowska ma wlasny cmentarz pod wlasnym zarzadem chewry kadiszy. Nie kremuje sie zwlok. A groby sa wedlug kolejnosci zgonu, chyba ze jest rodzinny juz wczesniej. Zadnych pomnikow wedlug widzimisie – cos nieco ponad 1 m wysokie macewy
    Jeszcze niedawno byla tradycja zakonczenia roku szkolnego w kosciolach ale wielowyznaniowosc rodzin (emigrantow) zakonczyla ja praktycznie. Mozesz pojsc do kosciola luteranskiego na jakiekolwiek spotkanie i nikt nie bedzie cie wypytywal o twoja konfesje.

  546. @Orteq
    16 czerwca o godz. 8:19
    Obowiązkowa przynależność, jeśli najpierw trzeba się ochrzcić?
    To raczej już tylko konsekwencja decyzji podjętej za dziecko przez rodziców lub przez dorosłego obywatela samodzielnie.
    Obowiązek to był przed rozdziałem kościoła od państwa.

    Nocowałem kiedyś latem na campingu w południowej Szwecji. Była pełnia wakacji i tłok niesamowity, przydzielono mi więc miejsce na trawniku przy samym kościółku. Był to camping jakiejś sekty, ale nie marudziłem, bo już od kilku innych odesłano mnie z kwitkiem z braku miejsc.
    Wieczorem sygnaturka na wieży wzywała do nabożeństwa, chodzili też aktywiści nakłaniający do udziału. Wszystko było po szwedzku, nie widziałem też żadnych cudzoziemców, dotąd nie wiem, co to było za wyznanie. Z nabożeństwa nic nie zrozumiałem, ale ładnie śpiewali 😉
    I bardzo byli dla siebie uprzejmi i mili, na tym campingu.

  547. anumlik

    „Czy mieszkańcy miast i miasteczek doliny Indusu zasikali swoje siedziby i z powodu smrodu wyemigrowali? ”

    Odpowiedz na to doglebne pytanie wyjasni absolutnie wszystkie problemy zwiazane z globalnym ociepleniem. Czekamy, anumliku

  548. @anumlik
    16 czerwca o godz. 8:30

    Smród, nawet największy (patrz Delhi, Kalkuta, góralskie chałupy w Chochołowie itp.) nie jest faktorem decydującym o migracji. Niezbędna jest informacja o jeszcze lepszych miejscach do zasikania 😉

  549. @Orteq

    Kosciol szwedzki to takze wlasciciel wielu lasow produktywnych ok 400 000 ha czyli
    1.8% calej powierzchni, posiadlosci, gruntow, obligacji. W r 2013 zarzadzal Kosciol ok 70 mld SEK, dochody z panstwa na rzecz renowacji objektow koscielnych, archiwow. jakies 400 mln SEK. Politycy w biskupstwach kontroluja finansami, ktore przeznacza sie na pensje dla pastorow 34 mld SEK. Ponadto na szczeblu parafialnym bylo w 2013 jakies 18 mld SEK, ktore lokalni politycy kontroluja i przydzielaja. Chrzty, sluby, pogrzeby —–bezplatne.

  550. @Tobermory

    zapewne byli to „zielonoswiatkowcy” (Pingstkyrkan) – czyli z grupy tzw. Kosciolow wolnych
    (frikyrkor).

  551. Tobermory
    15 czerwca o godz. 22:09
    Ech, raz, jeszczio raz…
    http://www.panoramio.com/photo/76526958
    http://www.panoramio.com/photo/76092302

  552. anumlik
    15 czerwca o godz. 23:51

    Dobra. zostawmy na boku związek Harappańczyków z podejrzeniem, że na pogodę więcej wpływa Słońce, lub wulkany, niż „cała działalność człowieka”. Trudność połączenia jednego z drugim wygląda na nadmierną.
    Badanie dawnych cywlizacji, ich ognisk, lokalnych kultur, nagłych wynalazków i ich wpływu na bieg zjawisk, to ciekawa działalność, ale nieco saperska.
    W sprawie porzucenia przez Harappańczyków miast i ich organizujących właściwości – dosłownego, lub domniemanego, na rzecz powrotu do wypoczynku i atrakcji życia wsiowego lub koczowniczego mam kilka dodatkowych uwag siegających do bebechów badania cywilizacji i tegoż badania cech saperskich:
    * porzucenie tego, co się z wielkim wysiłkiem buduje, co daje wiele przewag wobec stanu poprzedniego, w tym przewagi stricte cywilizacyjne (a tym jest zmiana na życie w mieście), odbywa się tylko wtedy, gdy są ku temu poważne powody. w tym wypadku – bardzo, bardzo poważne skoro cywilizacja Harappańczyków ponoć obejmowała 1,5 miliona km kw, dziesiątki, czy setki miast i niezwykłej doniosłości zdobycze cywilizacyjne, takie jak kanalizcja, wodociągi, higiena życia, a więc i zdrowie, oraz – co nieuniknione – całkowicie nowego rodzaju oganizacja życia i nowa kultura, o charakterze urbanistycznym.
    * ewentuaność „wysychania rzek”, jko wystarczający powód brzmi atrakcyjnie, ale tylko przez chwilę. Na terytorium tak rozległym – 5 x większym od Polski – musiałoby to być nagłe i gigantyczne zawisko wysychania, dziesiątek, setek rzek, zbiorników stałych, studni – w sumie, gigantyczny kataklizm. Który musiał się odbić nie tylko na samej cywilizacji, ale w calej przyrodzie, na co najmniej subkontynentalną skalę. Skutki musiały być tak rozległe i długie, że zauważalne dla badaczy w każdej dziedzinie: klimatologii, flory, fauny, archeologii, geografi i ekonomii, ewolucji, kontynentalnego kształtowania się i przenikania cywilizacji i wielu innych dziedzin i zjawisk, które czlowiek bada. Rozległość skuktów musiałaby być ewidentnie wyłapywalna.
    * powątpiewam w rozległość geograficzną i spójność cywilizacyjną Harappańskiej cywilizacji. Tak wielki obszar, w tak pierwotnym stanie przyrodniczym, aby był sprzęgnięty w ramy czegoś, co można zasadnie nazwać cywilizacją, wymaga tak wielkiego wysiłku, tak wielkich zasobów, umiejętności, konsekwencji trwającej nie kilkadziesiąt lat, ale co najmniej setki, jeśli nie znacznie więcej, że musiało to być na granicy, albo raczej poza granicą możliwości realizacyjnych. Były to może ogniska mające cechy przemiany cywilizacji typu wiejskiego w miejską, które pozostawały ze obą w jakimś kontakcie, co jest zjawiskiem normalnym i przekraczającym kutury i cywilizacje lokalne, ale nie objęte wspólnością jednej, odrębnej od innych, cywilizacji.
    * samo stwierdzenie, przykładowe, że była to cywilizacja „miejska” niczym Harapańczyków nie wyróżnia. Rozwój ludzkości, z faz koczowniczch i wiejskich, na całym świecie wchodził w fazę „miejską”. Ognisk „miejskości” było bardzo wiele, w wielu miejscach świata. Najstarsze dotąd znane, w obszarze dzisiejszej Turcji, pochodzą sprzed około 9-10 tys lat.
    * tak rozległa cywilizacja, musiała być oparta na wspólnym, podzielanym, celu działania i zasadach. inaczej nie dałoby się jej zbudować. jaki to cel, jaka zasada? Czy cokolwiek poważnego w tej sprawie ustalono?
    * przyjmując roboczą tezę, że przyczyną rezygnacji z takiej cywilizacji byłoby „wysychanie rzek” – na tak gigantycznym obszarze, należaloby obowiązkowo zbadać przyczyny tego wysychania. czy nie kryją się one w samej cywilizacji. mogła to być cywilizacja nieudolna, samobójcza, która dewastowała zasoby z jakich korzystała. Nie byłoby to zaskakujące, bo pierwsze próby nowego opierają się zwykle na zasadzie „na chybił trafił”, z braku wcześniejszego doświadczenia. Pionier płaci za wlasne błędy biorące się z niewiedzy.
    Jeśli tak było, to znaczy, że nie „działanie Słońca i wulkanów”, ale działanie człowieka zrujnowało tą cywilizację.

  553. kościoły chrześcijańskie Skandynawii są zupełnie innym zjawiskiem, niz Kościół kat, do tego w kraju nadwiślańskim. tamte są raczej czymś na kształt klubów towarzyskich, luźnym gremium milych spotkań , niż zawziętą sztywnością Kościoła kat.

  554. Żarty na bok, ale na zasolonej glebie nie urośnie kukurydza ani pszenica.
    A zasolenie następuje też na nawadnianych glebach pustynnych jako konsekwencja migracji jonów chlorkowych i sodowych z podłoża albo z powodu przenawożenia. Kiedy równowaga chemiczna w glebie zostaje zachwiana, następuje degradacja i problemy w uprawach czyli zagrożenie głodem. A jak jeszcze zabraknie wody…
    Dziś, w dobie możliwości transportowych dostarczenie żywności jest możliwe w bardzo dużym stopniu, choć często też uzależnione od woli politycznej, ale dawniej… Nie pozostawało nic lepszego niż migracja.

  555. Orteq, z godz. 8:39
    16 czerwca o godz. 8:39
    „Czy mieszkańcy miast i miasteczek doliny Indusu zasikali swoje siedziby i z powodu smrodu wyemigrowali?” Odpowiedz na to doglebne pytanie wyjasni absolutnie wszystkie problemy zwiazane z globalnym ociepleniem. Czekamy, anumliku

    Ubiegł mnie w odpowiedzi @Tobermory, wąchając okolice Delhi, Kalkutę i chałupy w Chochołowie. Stwierdził, że bez informacji o lepszych miejscach do zasikania, nie jest możliwa emigracja. Na temat globalnego ocieplenia z powodu nadmiernej ilości sików w glebie się nie wypowiedział. Ja też się nie wypowiem.

  556. @anumlik
    16 czerwca o godz. 9:07

    No to jest nas już dwóch 🙂

    @zezem
    16 czerwca o godz. 8:56

    Podsycasz moją tęsknotę do tych niezasikanych połaci, eh 🙁

  557. „Gimnazjaliści z Jasła sprofanowali hostię. Sąd właśnie zdecydował o karze”
    „(…) 16-latkowie przyznali się do winy na komisariacie. Chłopcy nie usłyszeli jednak zarzutów, bo są nieletni. Jak informuje TVN24, sąd rodzinny w Jaśle, który zajął się ich sprawą, stwierdził, że wyrzucając hostię na ziemię, dopuścili się obrazy uczuć religijnych i zobowiązał ich do właściwego zachowania w miejscach kultu religijnego oraz odnoszenia się z szacunkiem do przedmiotów kultu.

    Gdyby mieli ukończone 17 lat mogliby nawet trafić na 2 lata do więzienia. Ponieważ są młodsi uznano, że dopuścili się czynu karalnego, a nie przestępstwa.
    Całość: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20243258,wypluli-hostie-przed-kosciolem-gimnazjalisci-z-jasla-staneli.html
    —-
    Ci dwaj młodzieńcy, którzy mieli odwagę dokonać takiego czynu na skatolałym Podkarpaciu, powinii zostać uznani, przez ateistów, za męczenników. Zastanawiam się również czy nie jest to sprawa dla Rzecznika Praw Obywatelskich, Komisji Helsinskiej, Amnesty International innych podobnych organizacji.
    Jest to również kolejny z tysięcy przykładów na zidiocenie części ludu polskiego, bo -XXI wiek, a ludek nadal święcie wierzy, że w komunijnym opłatku pomieszkuje Jezusicek, że ampułka Lolkowej juchy, drzazga z wiosła, czy obcas z buta św. Faustyny albo skarpeta św. Maksymiliana Kolbe leczą raka, pomagają zdać egzamin, lub wygrać w totka.
    Anyway – przerażające to, albowiem widać, że Polska prostą drogą zmierza do tego, by stać się państwem prawdziwie wyznaniowym.

  558. @Tanaka, z godz. 9:01
    Za mało wiemy o samych Harappańczykach i ich „cywilizacji” poza jednym. Badania archeologiczne potwierdzają istnienie kultury innej niż poznane dotychczas. Mianowicie kultury – jak ją nazwałem – ciepłej wody w kranie. Kultury nie opartej na przemocy i orężnie nie podbitej. Wśród wielu artefaktów wykopanych na obszarze równym obszarowi trzech Francji prawie w ogóle nie znaleziono – poza pojedynczymi przypadkami – narzędzi służących do zabijania się nawzajem. Broni zaczepno-obronnej, znaczy. Czy o takich ludziach możemy powiedzieć, że stworzyli odrębną cywilizację? Przyjmuję taką tezę za prawdopodobną. Nie ja jeden.

    A co było przyczyną ich wyemigrowania? Nie wiem. Teza o wysychaniu rzek na tak gigantycznym obszarze (niektórzy badacze ograniczają ten obszar niemal dwukrotnie, co i tak daje powierzchnię większą od powierzchni Polski), jest tylko hipotezą. Czy mieszkańcy doliny Indusu tak zdewastowali swoje tereny, że ta część planety nie nadawała się do zamieszkania? Prawdopodobne, choć w niewielkim stopniu. Była to cywilizacja (pozostanę przy tym określeniu), której kulturę rolną mógłbym przyrównać do kultury rolnej cywilizacji przedkolumbijskiej w Ameryce Południowej. Bowiem obok tych wielu, w dziesiątki, jeśli nie setki liczonych miast i miasteczek, obszary wokół tych miast były obszarami upraw zbóż, ryżu, warzyw i owoców, a także hodowli zwierząt „na mięso”. Na bardzo wysokim poziomie stało rybołówstwo, a ogromne obszary były zmeliorowane i pokryte siecią zarybionych stawów i grobli. I to wszystko miało miejsce od pięciu do trzech tysięcy lat temu (niektórzy przesuwają ten okres – początków cywilizacji harappańskiej – o dwa tysiące lat wstecz). Dlaczego wyemigrowali? Ot, zagwostka. Możemy tylko domniemywać i snuć najbardziej fantastyczne teorie, z teorią zasikania (Tobermory ładnie i przekonująco to wytłumaczył w poście z godz. 9:06), teorią gigantycznego, choć lokalnego kataklizmu, a także z teorią Nubiryjców, którzy za pomocą gigantycznych statków kosmicznych dokonali podmianki – Harappańczyków na Ariów.

  559. Średni czas budowy jednej gotyckiej katedry, to jakieś sto lat i co najmniej kilkuset ludzi zaangażowanych w to do końca życia.
    Budowa całych kompleksów świątyń, czy miast, to wysiłek wielokrotnie większy.
    Ktoś tych ludzi żywił, ściągał podatki by opłacić ich pracę, planował.

    Budować miasto kilkadziesiąt lat, a potem je opuszczać, to nieracjonalne.

    Tych upadłych cywilizacji w skali globu było sporo.
    A my nie jesteśmy w stanie określić przyczyn.
    Co swiadczy jedynie o naszej niewiedzy, lukach prawie nie do wypełnienia.
    Obecna szybkość wymiany informacji jest nieporównywalna, wymiana doświadczeń odbywa się z szybkością światła, a nie karawan wielbłądów……

    Zagadki kultur prosa, ryżu, kukurydzy, pszenicy.
    Frapujące…..

  560. Brexit, czy Szwecja, oto jest pytanie… A moze harappanczycy?

    A moze po trochu kazdego?

    Brexit.
    Wczoraj rozmawialem ze starszym gosciem o Brexicie. Niby zdaje sobie sprawe, z potencjalnych strat i zagrozen, ale jednoczesnie w rozmowie wspomnial ze cztery razy o tym ile co tydzien UK wplaca do Brukseli i o tym, ze jest przeciwny „dyktaturze Brukseli”… I o swojej obawie przed dominacja Niemiec w Europie tez wspomnial. Na moje pytanie, czy latwiej kontrolowac Niemcy bedac w UE, czy poza nia, nie odpowiedzial. Rowniez nie odpowiedzial na pytanie co bedzie z UK, jesli po wyjsciu, Szkocja zrobi referendum i opusci Zjednoczone Krolewstwo, a w Irlandii Polnocnej na nowo wybuchna walki, bo wraz z wyjsciem z UE zapewne odrodzi sie IRA…

    Pozegnalismy sie. Na wyjsciu jeszcze raz stwierdzil, ze wciaz nie wie jak zaglosuje. A „bookies” zmienili notowania z 7:3 za pozostaniem sprzed 2 tygodni, na 4:3 za wyjsciem.

    Tabloidy Murdocha nieustannie rozsiewaja strach i pobudzaja narodowa dume brytyjczykow… Podobnego nasilenia propagandy za pozostaniem, nie widac. Spokojna argumentacja, chyba nie stwarza okazji do rownowaznego krzykactwa.

    Wciaz jest od 14 do 17% niezdecydowanych jak zaglosowac, wiec nic nie jest tak naprawde do konca zdecydowane.

    ***********************

    W polowie lat ’70 bylem w Sztokholmie z grupa kolegow i kolezanek przez pare dni. Za camping nie bardzo jak mielismy zaplacic, wiec pojechalismy na peryferie i sie „na dziko” rozbilismy. Miejscowi przyjeli nas cieplo. Zaprosili do skozystania z toalet w ich domach. Ale nastepnego dnia przyjechala policja. Nie po to zeby nas stamtad wygonic, ale miejscowych zaniepokoilo, ze chlopaki spia w jednym namiocie, a dziewczyny w drugim…

    Dlugo sie musielismy tlumaczyc, zanim przekonalismy policje i miejscowych, ze wszystko jest w porzadku. Domieszkalismy do konca tygodnia, ale miejscowi juz nie byli tak serdeczni jak pierwszego wieczora.

    Kilka kosciolow, a raczej zborow, tez zwiedzilismy. Zwyczajnie sa caly dzien otwarte (sic!). Jedynie jest przy wejsciu prosba, by powstrzymac sie od zwiedzania w czasie nabozenstw.

    Dwadziescia lat pozniej, bylem w Szwecji kilka dni w Linkoping. Gamla Linkoping mnie urzekla, zwlaszcza przypruszona sniegiem padajacym w swietle starych latarni. Poza Starym Linczeping, miasto jak miasto, za to znakomicie polozone wsrod lasow, z duza iloscia swietnych tras do narciarstwa biegowego. A odwiedzilem w Linkoping ojca, ktory pracowal tam na uniwersytecie piszac publikacje wspolna z jednym z tamtejszych naukowcow.

    Tak, tak, tez biegam na nartach…, od niemal 50 lat. (lol)

    *****************************

    Smiesza mnie dywagacje „moczowe” jako przyczyna upadku cywilizacji.

    Nie smiesza za to rozwazania klimatyczne, czy zwiazane z przeeksploatowania srodowiska. Z tego co wiadomo, to indianie nie stosowali praktycznie nawozenia, co sie przeklada na wyjalowienie gleb monokultura kukurydzy. Skutki tego wyjalowienia sa zarejestrowane w skladzie chemicznym zachowanych szkieletow. Wyjalowienie gleb z mineralow jest zarejestrowane w kosciach, pod postacia coraz mniejszej ich zawartosci.

    Calopalenie zwlok nie pozwala miec pewnosc, czy podobny proces nie mial miejsca w dolinie Indusu. Niemniej gdybym mial na cos postawic, to postawilbym na wyeksploatowanie gleb i zwiazane z tym obnizenie sie jakosci i pozywnosci jedzenia, co sila rzeczy skutkowac musialo obnizeniem sie zdrowotnosci, jako przyczyne upadku cywilizacji harrapanskiej.

    Co do indian Pueblo’s, to badania dendrologiczne wykazaly, ze juz w czasach ich budowy, okoliczne tereny byly praktycznie bezlesne, bo belki konstrukcyjne pochodza z terenow odleglych o ponad 150 km, co wykluczac powinno hipoteze, ze oni sami „zalatwili” swoje srodowisko.

  561. @anumlik
    16 czerwca o godz. 9:45

    Ech, ta skłonność do idealizowania dawnych ludów 😉
    Nie znaleziono broni, ani też cennych przedmiotów ze złota, ani całych garnków, bo na migrację zabiera się wszystko, co ważne i cenne.
    Zostały mury, które zasypał piach i zarosła trawa…
    Archeolodzy odkopując dawne cywilizacje najwięcej o życiu i obyczajach ich mieszkańców mogą powiedzieć na podstawie analizy zawartości kloak, wysypisk śmieci, grobów…
    Rzadko się zdarza taka gratka jak Pompeje czy Herkulanum.
    Reszta to domysły, hipotezy, fantazje, asocjacje.
    Te miasta i osiedla na ogół nie zostały porzucone w panice i jednego dnia, tylko zamierały i pustoszały powoli jak dziś Detroit czy niektóre poprzemysłowe okolice na całym świecie, a także wsie w Pirenejach czy na portugalskich, prowansalskich czy południowowłoskich zadupiach albo innym Podlasiu…

  562. Orteq
    16 czerwca o godz. 8:28
    Zapytajmy, z glupia frant
    Co różni szwedzki kościół od kościoła polskiego poza tym, że nie jest on kościołem katolickim?

    Mój komentarz
    W Szwecji i w Polsce działa ta sama generalna reguła – jakie państwo, taki kościół, (a państwo jest mniej więcej takie jak społeczeństwo), co oznacza, że rola i miejsce kościoła w państwie, jego funkcjonowanie, współpraca z państwem opierają się o te same zasady, które dotyczą funkcjonowania demokracji w państwie. Zasady przestrzegane, a nie fasadowe, zasady mające długoletnią tradycję praktykowania, a nie długoletnią historię deklarowania ich. Itd.
    Pzdr, TJ

  563. anumlik
    16 czerwca o godz. 9:45

    Tenże „gigantyczny choć lokalny kataklizm” musiałby mieć specyficzne właściwości: dotknąć tylko Harappańczyków, wszystkich Harrapańczyków, wykończyć ich cywilizację/kulturę dokumentnie, nie ruszyć na poważnie innych sąsiednich kultur/cywilizacji, i nie zostawić znanych nam śladów, tak w „tradycji”, jak i w badaniu innych śladów, w tym w dziedzinach, które przykładowo podałem wcześniej.

    Ale ponieważ niebieska książeczka jest książeczką z cyklu „poczytaj mi mamo”, to może być i tak, że biblijny potop, to potop Harappańczyków. A plagi egipskie, szarańcze, susze, rozstąpienie się wód, to „wypożyczka” od nich, dokonana przez fantazjujących pasterzy. Albo też fantazja wyjaśniaczy, którzy sobie zniknięcie kultury/cywilizacji Haappańczyków wyjaśnili plagami wypożyczonymi z niebieskiej książeczki.

    Jeśli zaś była to tak rozległa przestrzennie tak dobrze urządzona i tak pokojowa cywilizacja, to musiało to być niebo na ziemi. Eden widać istniał i są jego ślady. Był na wschodzie, posiadał pawidłowe cechy Harappiańskie, więc niebieska książeczka mówi samą prawdę. Jezusek zaś, jak się wziął i zniknął z niebieskiej książeczki na lat 18, to był wtedy na naukach u Harappiańczyków, czyli pod przewodem szkoleniowym tatusia.

    Słowem, coś wiemy, ale nie wiemy, a wątpliwości co do pomysłów co i jak było, mocno osłabiają dotychczasowe pomysły.
    Co jest bardzo naukowe: naukowcy uwielbiają nie wiedzieć. Strasznie ich to podnieca.

  564. Jak ustalił główny archeolog blogowy, Indianie Anasazi gotowali na gazie albo na ogniskach odległych o 150 km od domu, w związku z tym jedli stale zimne potrawy, aż im obrzydło i wynieśli się do lasu.

  565. @Tanaka
    16 czerwca o godz. 10:45
    Może Jezusek poszukiwał tych harappańczyków przez 18 lat i nie znalazł, bo się spóźnił o dobrych 1500 lat?

  566. Ales Ty niepoprawny?

    A co ma wspolnego 6, czy 7 metrowa belka stropowa wspolnego z garscia patykow na ktorych mozna gotowac?

    Nie chce mi sie Ciebie reformowac, szkoda czasu. Ale jak bedziesz glupoty wypisywal na blogu jak wczoraj, o krowich wyziewach, czy dzisiaj, to przytocze zrodla tej informacji i znow pokaza jak sam sie, demonstrowaniem ignorancji – OSMIESZASZ.

    Sam zdecyduj kochasiu, czy sie chesz, zeby „przyschlo”, czy tez pragniesz podobnego do wczorajszego samosmieszena.

    Twoja wola. Mi to nie sprawia najmniejszej przyjemnisci, ale jak bedziesz dalej bzdurzyl, to pokaze ze wypisujesz klamliwe i balamutne informacje.

  567. @zezem

    Parę migawek z czasów przedcyfrowych.

    https://goo.gl/photos/CjMjh3NYQMEUBpvGA

    Wyobrażasz sobie dziś zrobienie 300 zdjęć w ciągu 5 tygodni? I oglądanie rezultatów dopiero po powrocie do domu?

  568. Znowu ten pajac 🙄
    A co ma wspólnego kilka belek na budowę ceglanego (glinianego) domu z ogrzewaniem, gotowaniem i wypalaniem ceramiki przez wiele lat dla wielu osób?

  569. Tobermory
    16 czerwca o godz. 11:12

    Tak być mogło. Jak nie znalazł, to mu się nad Jordan wracać nie chciało, więc się wlókł niemiłosiernie, żeby podróż wydłużyć. I tak mu te 18 lat zeszło. Bo jakby wracał niesiony wizją herbacianą, znaczy najlepszego sortu, że ludzkość odkupi i że będzie miał swoich wyznawców, co musi być miłą perspektywą jak się pomyśli o biskupie Głodziu oraz księdzu habilitowanym Oku, to maszerowałby dziarsko, krokiem harcerskim, co by mu nie więcej, jak rok zajęło. Z licznymi przystankami na szczery odpoczynek i pogaduchy z miejscowymi o bozi i jego zaletach.
    Mogłaby ta niebieska książeczka ciekawsze historyjki opowiadać, takie więcej światowe, a nie grajdołkowe. No, ale wtedy byłaby taka bardziej tęczowa. A co się z tęczą wyrabia, widać po Warszawie.

    Jak się rozum przyłoży do Haappańczyków i ich pokojowości mniemanej, to się robi kolejna wątpliwość: jak to jest, że tak rozległą i zaawansowaną cywlizację zbudowali i co najmniej czas dość długi utrzymali, nie używając żadnych narzędzi zaczepno-obronnych?
    Gdyby tak w istocie było, to brak potrzeby posiadania i używania takich narzędzi świadczyłby niezawodnie o tym, że sąsiedzi Harappańczyków równie byli pokojowi. A sąsiedzi sąsiadów – tak samo.
    Byłaby to, ewidentnie spełniająca wyśrubowane kryteria, cywilizacja. Cywilizacja miłości.
    Zupełnie jak nad Wisłą.
    Zupełnie jak PIS: miłością zyskują uznanie, cywilizację miłości w pocie czoła umacniają, narzędzi przemocy w ogóle nie znają.

    Taka cywilizacja Harappańczyków byłaby na wskroś sensacyjna: wielka cywilizacja miłości, świat ogarniająca.
    „Bo we mnie jest sama dobroć”. Harappańczycy wzięli wzór z prezesa. Co potwierdza, że bilokacja jst zjawiskiem standardowym. Zwłaszcza w PISie i w Kościele kat.

  570. @Tanaka
    16 czerwca o godz. 11:30

    Wielka cywilizacja miłości, ale gdzieś tam, na pobrzeżach, czają się wredne plemiona a to Hunów, a to innych Wikingów, Gotów, diabelskiego nasienia, co tylko czyha, aby napaść, obrabować i zgwałcić.
    Skąd się to wzięło w tym pokojowym, pozbawionym przemocy świecie?

  571. BREXIT a moze i (pozniej) SVEXIT?

    Szwedzi chyba najbardziej sie obawiaja, ze Wielka Brytania moze opuscic UE. Jednoczesnie do glosu dochodza osoby i ugrupowania (Nej till-EU), ktorych kampania brytyjska antyunijna mobilizuje coraz bardziej. Nastepny krok to referendum. „Jest sprawa oczywista, ze Brexit bedzie nam sprzyjajacy” – powiada szef organizacji „Nie dla UE”. Jednakze badania opinii publicznej nie potwierdzaja tendencji zwyzkowej ewentualnego
    Svexit. I tak majowe SCB: za-49%, przeciw-27%. Politologowie szwedzcy i dunscy twierdza, ze Szwedzi i Dunczycy maja bardzo podobne opinie o UE jak Wielka Brytania.
    Wedlug amer. Pew to 9 na 10 respondentow szw. uwaza ze Brexit zaszkodzi Wielkiej Brytanii.
    Podobienstwo Szwecji i W.Brytanii to przede wszystkim bardzo podobne opiniie w debatach na unijnych forach.
    Zwolennicy ew. Svexit to Vänsterpartiet (Partia Lewicowa) i Sverigesdemokraterna (Szwedzcy Demokraci) a ta druga, populistyczna ma dosc duze poparcie spoleczne – trzecia partia w Szwecji.

    PS w tegorocznym Pride Parade 2016 w Sztokholmie wezmie udzial premier Löfven jak i przywodcy opozycji. Organizatorzy nie zaakceptowali udzialu przywodcy SD (Szwedzcy demokraci) Jimmiego Åkessona ze wzgledu na rozne wczesniejsze wypowiedzi homofobow z tej partii.

  572. Z opowiastek miłej pani z GW o zaginionej nie wiadomo z jakiego powodu pokojowej cywilizacjach czerpać wiedzę, to jak z bajek Andersena wnioskować o cywilizacji duńskiej.
    Nawiasem mówiąc Mohendżo Daro jest znane od niemal stu lat.
    Pzdr, TJ

  573. @Tanaka, z godz. 10:45
    Wszystko co w tym poście napisałeś ma pozory prawdziwie prawdziwej tezy naukowej. Nieźle przeprowadzony dowód. Wielce jest prawdopodobne, że biblijny potop, to potop Harappańczyków. A plagi egipskie, szarańcze, susze, rozstąpienie się wód, to „wypożyczka” od nich, dokonana przez fantazjujących pasterzy. Taka teoria ma szanse konkurować z teoriami hotelarza Dänikena. I nieźle sytuuje miejsce biblijnego Edenu. Był na wschodzie, posiadał prawidłowe cechy Harappiańskie i na dodatek można tą teorią wytłumaczyć klęskę i wygnanie pierwszych rodziców oraz opowieść o Kainie i Ablu. Jeśli Jahwe zastąpimy jakimś dowódcą kosmicznego statku z planety Nibiru, puzle same się w cacany obrazek ułożą. A co do Jezuska. Wcale się nie musiał o te 1500 lat spóźniać, jak sugeruje @Tobermory. On był i jest pod opieką dowódcy nubirowskiego statu kosmicznego, imieniem Jahwe.

    Chłopaki, jak Was nie kochać. Siebie to ja już kocham, bo jestem narcystyczna jednostka poetycka o skłonnościach do pisania pure nonsensów.

  574. Krzaki Mesquito swietnie nadaja sie na opal, ale nie da sieich cienkimi galazkami przykryc dachem, pomieszczenia 6 metrowej odleglosci miedzy scianami.

    Nabywanie wiedzy mozesz zaczac chocby tutaj:

    http://archaeology.about.com/od/pterms/a/pueblo_bonito.htm

    A pozniej krok po kroczku wzbogacic sie w glebsze niz „po lebkach” rozumienie i zrozumienie powstawania kultur, ich rozwoju i upadku.

    Juz pisalem, ze nie zamierzam Ciebie reformowac, ale Ty sam jak najbardziej mozesz. Wszystko w Twoich wlasnych rekach i decyzji.

    W „przepychankach” i docinkach nie bede Ci towarzyszyl. Nie jestem dzieckiem.

    A jak bedziesz rozsiewal falszywe, czy balamutne informacje to zwyczajnie pokaze, ze siejesz nieprawde.

  575. Analiza dendrologiczna niejednego europejskiego budynku wykaże za jakiś czas, że już w czasie jego budowy nie było w pobliżu lasów ani kamieniołomów, drewno trzeba było sprowadzić z Afryki i Brazylii, granity z Chin, a marmury z Carrary 😎

  576. Jak poznalem Brytyjczykow, to najlepszym sposobem zeby w UE pozostali, byloby sugerowanie im, a jeszcze lepiej namawianie ich, zeby sie jak najszybciej wynosili, i przestali zawracac glowe.

    Namawianie ich do pozostania, naklanianie do glosowania za pozostaniem, wywiera dokladnie odwrotna reakcje, czyli „Co u diabla, beda mi mowic co mam zrobic!”.

    Odnosi sie to do wszystkich glosow z zagranicy. Zagranica najlepiej zeby milczala.

  577. Świetna – co u Pani profesor Ewy Łętwskiej normalne – rozmowa z GW:
    ‚http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20243070,ewa-letowska-prawo-to-kaganiec-na-wladze-w-polsce-potrzebny.html#MT2

  578. 25 Polar Prize 2016, czyli „muzyczny Nobel”, 16 czerwca.
    _____________________________________

    tegoroczni laureaci to MAX MARTIN, szwedzki hitmaker, producent – tylko Lennon i McCartney i ich producent George Martin goscili czesciej na goracej setce Billboardu a w kategorii klasyki muz. mezzosopranistka CECILIA BARTOLI.

    PS Witold Lutoslawski nagrodzony byl w 1993 r.

  579. Świetnie działając umysł pani prof. Ewy Łętowskiej. U niej to normalne:
    ‚http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20243070,ewa-letowska-prawo-to-kaganiec-na-wladze-w-polsce-potrzebny.html#MT2

    Jasność, rzeczowość, wymowność, operacja językiem i myślą rzetelność, wiedza i doświadczenie, postawa etyczna, empatia, mądrość, czyli po prostu ludzkość człowieka.

    „Kocham pana panie Sułku”. Co należy wstawić w miejsce Sułka, to się wie.

  580. anumlik
    16 czerwca o godz. 11:46

    ja tam nie wiem, co jesteś bardziej: jednostka poetycka, czy jednostka kosmiczna.

  581. @anumlik

    Bohdan Zadura, jednostka poetycka, bez watpienia, tak kiedys zaczal swoj tekst:

    Nikt z nas nie pyta o cargo Od tego sa inni
    i unikaj rymow jak raf na ktorych latwo osiasc
    jak na mieliznie banalu A syreny niechaj spiewaja

    ……
    i zadurzyl sie byl poeta w napisie na murze, ktory opatrzyl tytulem:

    Bog honor ojczyzna

    Legia psy Widzew kurwa Slask ponad wszystko”

    PS z wszystko w intencji tej bezintersownosci anonimowej i zwrocenia jedynie uwagi na liryke sama w sobie

  582. Technika cyfrowa zwiekszyla ilosc prozaikow

  583. 🙂
    jest taka ciekawa jednostka, ktora niedawno sobie odkrylem a mianowicie pan Stanislaw Beres – jakze wszechstronny gosc. Dotychczasowi Beresiowie, znani mi to niezyjacy Jerzy (od Kantora) i Witold, o takie JEDNOSTKI!

  584. @tejot
    Mohendżo Daro jest znane od niemal stu lat.
    Bajki Adersena, na które się powołujesz, jako na kompendium wiedzy o cywilizacji duńskiej, są znane od więcej niż stu lat, a miła pani z GW swoją wiedzę czerpała głównie z Wikipedii oraz z rozmowy z inną miłą panią – doktorką Agnieszką Staszczyk, indolożką i historyczką sztuki, pracującą jako adiunktka w Katedrze Porównawczych Studiów Cywilizacji Uniwersytetu Jagielońskiego. Uff, wybrnąłem z tej poprawności genderowo-politycznej.

  585. @Tanaka
    Obaj jesteśmy jednostkami kosmicznymi, o czym świadczą nasze częste odloty. Także poetyckie.

  586. @anumlik

    … miła pani z GW swoją wiedzę czerpała głównie z Wikipedii… w pobieznym czytaniu, zaryzykowalbym, ze jakies 70/75 % tekstu „milej pani” pochodzi bezposrednio z powyrywanych kawalkow z Wiki:

    „https://en.wikipedia.org/wiki/Mohenjo-daro

    Po przetlumaczeniu tekstu z Wiki „mila pani” wyrzucila naukowe wyjasnienia, a dodala znaki zapytania, zeby uzyskac epatujacy tajemniczoscia tekscik balamutny.

    Najgorszy mozliwy rodzaj uprawiania dziennikarstwa.

  587. @@anumlik, Tanaka

    To zdaje sie tak lecialo … : „Jestesmy dziecmi gwiezdnego pylu”…

    /autor, nie moge sobie przypomniec, mam na koncu jezyka, ale nie chce pokrecic/

    Kosmos, gwiazdy, pyl ze spalonych do cna gwiazd, i my z niego powstali. I rawda i romantyzm w jedno splecione.

  588. @lonefather
    Chodzi Ci o Larry’ego Barretto, amerykańskiego pisarza (1890–1971), którego zdanie – Dzieci to drobinki gwiezdnego pyłu zdmuchnięte z otwartej dłoni Boga – szlaja się po różnych wpisach egzaltowanych poetess? Głównie na blogach tych poetess się szlaja.

  589. „… I mamy takie państwo, jakie mamy. To już wie pan, ile prawa, a ile siły być powinno. Chcemy żyć w państwie demokratycznym, ale demokracja jest piekielnym ustrojem. Dobrze działa tylko tam, gdzie są jacyś demokraci. Czyli tam, gdzie już jest dobrze. Ale tam, gdzie demokracja – z różnych, także historycznych przyczyn – działa kiepsko, dalej będzie kiepsko działała. A my byliśmy przecież cały czas wschodnimi peryferiami Europy. Również prawnie. Jesteśmy w ustawicznym klinczu pomiędzy naszą polską peryferialnością, naszym polskim niedoświadczeniem w demokracji i naszym polskim historycznym brakiem szacunku dla prawa. …”

    Calosc bardzo ciekawego wywiadu z Pania prof Ewa Letowska w zapodanym linku:

    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20243070,ewa-letowska-prawo-to-kaganiec-na-wladze-w-polsce-potrzebny.html#MT2

  590. @anumlik

    Nie.
    To ze swego czasu bardzo popularnej w Polsce, popularnonaukowej ksiazki napisanej przez … no wlasnie …, choc sie na obrzezach pamietania snuje nazwisko, to wciaz sie nie moze do swiadomosci przebic.

  591. @anumlik

    Gdybym byl teraz w Warszawie, w swoim domu, to podszedlbym do polki, wiem gdzie stoi… i wystarczyloby, zebym tylko na okladke zerknal.

  592. Odszukalem…

    Hoimar von Ditfurth „Na poczatku byl wodor” PIW, Warszawa 1981

  593. ***********
    a tego slycham bardzo czesto
    CARL SAGAN, „A Glorious Dawn”
    https://www.youtube.com/watch?v=zSgiXGELjbc

  594. @lonefather
    Też zaczytywałem Ditfurtha. I też na półce poświęconej PIW-owskiej serii „plus, minus, nieskończoność” sobie u mnie stoi. Zdania nie kojarzę, ale to, że jesteśmy dziećmi gwiezdnego pyłu, nie ulega dla mnie wątpliwości. Polecam książkę fantasy, Neila Gaimana, „Gwiezdny pył”. Oraz film pod tym samym tytułem Matthew Vaughna, o Gaimana książkę oparty. Sympatyczne – i czytadło i film.

  595. @anumlik

    (thx)
    Jak sie trafi bede o podpowiedzi pamietal.

    A swoja droga, to sam popatrz, przeszlo trzydziesci lat temu sie zaczytywalem i jak w rozum zapadlo, tak tkwi. Swoja droga to jakos nie ma podobnych popularyzatorow, chocby zblizonej do Ditfurtha klasy. Sam Stephen Hawking nagrywa fantastyczne wyklady, ale choc sa swietne, to jednak nie jest to podobne do tego co umial z przekazywaniem widzy scislej uczynic Hoimar von Ditfurth.

  596. von DITFURTH
    na szwedzkim rynku czytelniczym nie byl az tak popularny jak w Polsce
    byla przelozona na szw.: „Dzieci Wszechswiata” i chyba nic wiecej

  597. @ozzy

    Ladna ilustrcja, choc nie koniecznie w temacie. Ale i tak okolotematyczna i nieglupia.

    Nie sposb dyskutowac z „polityka wydawnicza”. W Polsce „za komuny” troche inne prawa rzadzily, zwlaszcza za Gierka. Trzeba bylo wydac iles tam tlumaczen, to najlatwiej lecialo po literaturze popularnonaukowej, bo byla „politycznie bezpieczna”. Niemal tak samo bezpieczna jak literatura iberoamerykanska, a moz ebardzej bezpieczna. Jak cos z ksiegarn nie zeszlo, to lecialo do szkolnych bibliotek. Ale jak pamietam serii +/- nieskonczonosc to nie grozilo, bo pozycje w niej wydawane to na pniu schodzily i nie zalegaly.

  598. Od poczatku, do konca, uwaznie do samego konca…

    https://www.youtube.com/watch?v=bRqkLQ1xVyo

  599. „Za Komuny” istniała jakaś polityka.
    -kulturalna
    -wydawnicza
    -socjalna
    -gospodarcza
    -ideologiczna
    -zdrowotna
    -mieszkaniowa
    -zatrudnienia

    I wiele innych.
    Składało się to na jakiś system, w miarę spójny i logiczny, ukierunkowany na konkretne cele do osiągnięcia.
    Bez zbędnego jak się okazuje marnotrawienia sił i środków, ograniczone do własnych zasoby, dość sensownie lokowano.
    Skutkiem miał być człowiek wykształcony, na niezłych wzorcach oparta kultura wyższa, rozbudzone potrzeby intelektualne, głód wiedzy.
    I udało się…..

    Ten nowy człowiek oba